Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-12-2013 22:17Asphodelus1 (887 punktów)Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
Ocena 2 na 2
Człowiek ten, jest dla mnie postacią przedziwną gdyż jego poglądy etyczne, oraz zawód jaki uprawia wzajem się wykluczają.

1. Bodajże z rok temu był reportaż w ''Wiadomościach'' TVP 1 o kondomach. W jednym z epizodów tegoż reportażu na chwilę pojawił się Lew-Starowicz, i mówił mniej więcej tak: ''prezerwatywie powinno postawić się pomnik w każdym mieście''. Stoi to w sprzeczności z deklarowanym przezeń katolickim światopoglądem. (Nie pamiętam daty edycji tego odcinka)

2. W ''Neewsweek-u'' z dnia 18.11.13 (ten z Cejrowskim i tęczą na okładce) ukazał się artykuł ''Pan od seksu'' o Starowiczu, w artykule jest napisane o jego katolickości, i o tym, że gdy przychodziły do niego zakonnice, to dawał im środki hamujące popęd płciowy. Czyli zachował się tak, jakby polecił człowiekowi przechodzącemu głodówkę, zagłodzić się dalej, na śmierć.

3. W komentarzach do jednego z nowszych artykułów napisano, iż udzielił wywiadu do katolickiego tygodnika, gdzie krytykuje masturbację:
www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,9483#c115448
Cytat:
Nie wchodząc w dyskusję na ten temat. Mogę tylko dać info., że Lech Starowicz wypowiada się z obecnym tygodniku "Do Rzeczy" między jnnymi na temat masturbacji. Oczywiście mówi, że nie jest to normalne. Ale resztę to musi pani sobie już sama doczytać.


To chyba prawda, powyższy cytat, jeśli się poczyta Starowicza wypowiedzi na Frondzie:
www.fronda(*)ba-sie-tylko-elitom,32371.html

Cytat:
Ta aktywność zawsze była ukryta, teraz młodzi przesyłają sobie zdjęcia i otwarcie mówią o tym w mediach, zwłaszcza społecznościowych" - komentuje w rozmowie z "Plus Minus" znany seksuolog, autor licznych publikacji.

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz mówi także o powszechnym upublicznianiu seksu. "Kiedyś scena erotyczna w kinie kończyła się tam, gdzie zaczynał się seks. Po pierwszym pocałunku gasło światło. Andrzej Wajda cenzurował piękne sceny z Kaliną Jędrusik w "Ziemi obiecanej", a dziś takie sekwencje znajdzie pan w co drugim filmie".


Jednocześnie, co jest w zasadzie także zastanawiające, Cejrowski tego antyseksualnego seksuologa potępił w jednym z WCkwadransów...

Zatem:

Kto uznał tego zdewociałego człowieka za najlepszego polskiego seksuologa? Toć to śmiech na sali i boki zrywać.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 Dalej..
Heremis (587 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi szarley
>>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć, osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.
>Znam mnóstwo osób, które obywają się bez seksu. Cały szpital gieriatryczny
Co miał ten wpis wnieść od dyskusji? Nie rozmawiamy o starszych osobach.

#47
12-12-2013 09:32
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi Heremis
>>>Życie seksualne to indywidualna sprawa każdego, jeśli komuś popęd seksualny doskwiera, co złego w próbach neutralizacji chuci? Jeśli jednostka tego chce, powinna mieć taką możliwość. Seks nie jest tym samym co jedzenie i picie, można bez niego żyć,

Jednostka powinna mieć pełne prawo rezygnować z seksu podobnie jak z piwa, szynki, muzyki i gadania głupstw. Jednostka ma nawet pełne prawo zagłodzić się/zapić się na śmierć. (choć warto czasem komuś w tym przeszkodzić)

Wielu ludzi musi rezygnować z seksu z pobudek zupełnie innych niż religijne, np w czasie rozłąki z ukochaną osobą. Chyba każda para jakiś czas rozłąki przeżyła. Masturbacja nie każdemu odpowiada, zdrada nie wchodzi w grę, pozostaje abstynencja.

>osobiście znam dwie takie osoby i nie są one osobami duchownymi.
A ja znam kilku duchownych, którzy żyją ze swoimi ślubnymi żonami, księży z dziada pradziada, którzy nie wpierają nikomu głupstw, że seks jest czymś brudnym. Wg nich jedynym grzechem w małżeńskiej sypialni, jest przedmiotowe traktowanie parrtnerki/partnera.

Twoja sprawa czy obywasz się bez seksu, jak to robisz i dlaczego.

#48
12-12-2013 13:00
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>Ale jak Pan wyżej napisał: Rozumiem że problem jest taki że nie zgadza sie profesor z Twoimi poglądami - tak?
>To, iż profesor zgadza się z Pańskimi z poglądami, to już wystarczy - tak?
Bardzo celna uwaga.
Niektórzy swoją chorobę już zdiagnozowali sami i dla nich jest dobrym specjalistą tylko ten, który to potwierdzi.

#49
12-12-2013 13:10
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi romaro
.
>>>>To, iż profesor zgadza się z Pańskimi z poglądami, to już wystarczy - tak?
>Bardzo celna uwaga.
>Niektórzy swoją chorobę już zdiagnozowali sami i dla nich jest dobrym specjalistą tylko ten, który to potwierdzi.
Wszyscy mamy taką tendencję, ale warto o niej pamiętać i w zaślepieniu nie narażać się na ośmieszenie, które jednak najczęściej zdarza fundamentalistom różnych religii/ideologii. Dlatego warto pozostawać wątpiącym i krytycznym wobec wszystkich i wszystkiego włącznie z samym sobą.

Nikt nie jest w stanie skompromitować nas bardziej niż uczynimy to sami.

Pozdrawiam.

@@@
.

#50
12-12-2013 13:46
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
> Dlatego warto pozostawać wątpiącym i krytycznym wobec wszystkich i wszystkiego włącznie z samym sobą.
Zdaję sobie z tego całkowicie sprawę. Jesteśmy tylko ludźmi często nie potrafiącymi wyrazić to co chcemy, Częściej nieporozumienia wynikają właśnie z tego faktu, niż z samej złośliwości. Zdarzają się też nieporozumienia wynikające z naszego lenistwa.
Więc gwoli ścisłości, nie oceniłem umiejętności naszego konsultanta. Jestem daleki od tego, tym bardziej, raz, że nie jestem specjalistą, a dwa, lata temu miałem przyjemność czytać książki profesora Starowicza. Dzisiaj, słuchając nie jednej jego wypowiedzi na forum publicznym, odnoszę wrażenie, że jest w nich więcej ogólnonarodowej poprawności obyczajowej(czyt. politycznej) niż naukowej.

PS
A tak na marginesie , dziękuję za kulturalne zwrócenie uwagi. Przyznam szczerze, zdawałem sobie sprawę, że moja druga wypowiedź rykoszetem i mnie walnie.
Pozdrawiam.

#51
12-12-2013 14:23
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.

W takim modelu osobowości jest coś niepokojącego. W krańcowym przypadku dopuszcza on żywienie sprzecznych przekonań, co - wedle teorii dysonansu poznawczego - prowadzić powinno do dyskomfortu psychicznego i zabiegów jego redukcji. Jeśli uogólnić taki model osobowości tak, aby objął i normy moralne - możemy usprawidliwić podwójną moralność, itp. Wydaje mi się, że integralność osobowości powinna być od pewnego poziomu pracy nad sobą postulatem uniwersalnym. Problem nie jest nowy: wspomnę chociażby o tzw. podówjnej prawdzie, którą głosić mieli średniowieczni awerroiści: jedna prawda miała być domeną poznania filozoficznego, druga - oparcia szukała w objawieniu. Sam Averroes był przekonany, że tylko studium nauki czyni człowieka człowiekiem. Kościół oczywiście zdystatnoswał się od tego stanowiska.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#52
12-12-2013 15:17
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
Jako osoba prywatna może mieć poglądy jakie chce, z tym nie sposób się nie zgodzić. Należałoby jednak zadać pytanie na ile możliwe jest oddzielenie poglądów prywatnych od zawodowych? Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor. Twierdzenia o tym, że "Ten system normatywny, rodzinno-chrześcijański, trzyma Polaków w ryzach" czy o obecnych czasach będących "sodomą i gomorą" nie stawiają według mnie Starowicza w zanadto korzystnym świetle. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pacjentom pomaga zgodnie z wiedzą medyczną, nie zaś katolickimi naukami.

#53
12-12-2013 17:56
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi diogenes
.
>>>>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
>W takim modelu osobowości jest coś niepokojącego. W krańcowym przypadku dopuszcza on żywienie sprzecznych przekonań, co - wedle teorii dysonansu poznawczego - prowadzić powinno do dyskomfortu psychicznego i zabiegów jego redukcji. Jeśli uogólnić taki model osobowości tak, aby objął i normy moralne - możemy usprawiedliwić podwójną moralność, itp. Wydaje mi się, że integralność osobowości powinna być od pewnego poziomu pracy nad sobą postulatem uniwersalnym.
Bardzo sensowne uwagi i uzupełnienia, ale proszę także wziąć tu pod uwagę refleksje red. Izdebskiego:

Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.


Zawarte w tym artykule: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4971/q,Confessiones Między tym co powinniśmy, a tym jak jest najczęściej jest spora różnica.

Pozdrawiam.

@@@
.

#54
13-12-2013 00:04
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
>>>>Jako seksuolog (profesjonalista) powinien reprezentować tylko poglądy naukowe i chyba się o to stara, prywatnie jako Zbigniew Lew-Starowicz może mieć dowolne.
>Jako osoba prywatna może mieć poglądy jakie chce, z tym nie sposób się nie zgodzić. Należałoby jednak zadać pytanie na ile możliwe jest oddzielenie poglądów prywatnych od zawodowych?
Proszę przeczytać ten post: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,596113#w596518

>Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor.
Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100

Pozdrawiam.

@@@
.

#55
13-12-2013 00:09
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi romaro
.
>Dzisiaj, słuchając nie jednej jego wypowiedzi na forum publicznym, odnoszę wrażenie, że jest w nich więcej ogólnonarodowej poprawności obyczajowej (czyt. politycznej) niż naukowej.
Odnosimy podobne wrażenie.
Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100

Pozdrawiam.

@@@
.

#56
13-12-2013 09:37
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>Proszę przeczytać ten post: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,596113#w596518
Czytałem. Jestem świadomy tego, że światopogląd składa się z różnych części składowych niekoniecznie idealnie do siebie pasujących. Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, iż kościelne stanowisko wobec seksu a to jakie powinien prezentować seksuolog są wysoce niekompatybilne. Istotnie należy jednak przyznać, że na podstawie informacji w tym temacie nie można przekonywająco zarzucić Starowiczowi braku troski o pacjentów, co najwyżej przekonania niezbyt licujące z wykonywanym zawodem. Ale to już jego sprawa i jego ewentualny dysonans.
>>Inną sprawą są wypowiedzi Starowicza w mediach, jest on uznawany za autorytet a jego słowa nie zawsze licują z poziomem jaki powinien prezentować profesor.
>Proszę przeczytać ten post i inne w tym wątku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,577959#w579100
Również czytałem. Dalej jednak uważam, że wspomniane wcześniej wypowiedzi Starowicza niezbyt licują z jego tytułem naukowym. Każdy rzecz jasna może sobie uważać co mu się żywnie podoba, ale wypadałoby być świadomym tego jaki efekt mogą przynieść jego słowa. Choć w zasadzie Starowicz i tak zachował powściągliwość, czymże w końcu jest "sodoma i gomora" wobec "bruzd na mózgu" czy "lgnących dzieci".
>Pozdrawiam.
Wzajemnie

#57
13-12-2013 11:31
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
>Jestem świadomy tego, że światopogląd składa się z różnych części składowych niekoniecznie idealnie do siebie pasujących.
I ta świadomość jest bardzo ważną przy ocenie dorobku uczonych podporządkowujących się prywatnie różnym religiom/ideologiom. Ważną jest także przy refleksji nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?

>Nie sposób jednak zaprzeczyć temu, iż kościelne stanowisko wobec seksu a to jakie powinien prezentować seksuolog są wysoce niekompatybilne.
Moim zdaniem są zdecydowanie, ale powiem więcej. Stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.

>Dalej jednak uważam, że wspomniane wcześniej wypowiedzi Starowicza niezbyt licują z jego tytułem naukowym.
Ma Pan wielkie wymagania wobec profesorów. Słyszałem znacznie głupsze wypowiedzi nie mniej utytułowanych. Zaś to, że nie oceniam od strony naukowej zbyt wysoko publikacji prof. Starowicza wyraziłem właśnie w tym wątku, do którego się wyżej odwołałem.

>Każdy rzecz jasna może sobie uważać co mu się żywnie podoba, ale wypadałoby być świadomym tego jaki efekt mogą przynieść jego słowa.
Dokładnie się z Panem zgadzam - powinien, ale w rzeczywistości rzadko się to zdarza.
PS. Proszę wziąć pod uwagę artykuł Dyskurs nauki i wiary z naszego portalu.

Nie potrafię sobie udzielić też odpowiedzi na ile seksuologia jest nauką a na ile jest wiedzą:

Czy wiedza jest nauką?

Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.

Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.

Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.


Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.

Pozdrawiam.

@@@
.

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>I ta świadomość jest bardzo ważną przy ocenie dorobku uczonych podporządkowujących się prywatnie różnym religiom/ideologiom. Ważną jest także przy refleksji nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?
O obiektywizm się staram, ale czy rezultaty tych starań widać to już nie mnie oceniać. Nie znając jednak Starowicza prywatnie oceniać go mogę jedynie przez pryzmat jego wypowiedzi czy dorobku naukowego.
>Moim zdaniem są zdecydowanie, ale powiem więcej. Stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.
Oczywiście stanowiska Starowicza i Kościoła nie są tożsame tym niemniej jak się zdaje w pewnych punktach są zbieżne. Póki jednak ta zbieżność nie ma przełożenia na pracę nie widzę w tym nic nagannego, być może jedynie swego rodzaju osobliwość.
>Ma Pan wielkie wymagania wobec profesorów. Słyszałem znacznie głupsze wypowiedzi nie mniej utytułowanych. Zaś to, że nie oceniam od strony naukowej zbyt wysoko publikacji prof. Starowicza wyraziłem właśnie w tym wątku, do którego się wyżej odwołałem.
Uważam, że tytuł profesora to wyróżnienie i jako takie powinno być przez osobę wyróżnioną traktowane poważnie, nie zaś używane do schlebiania gustom niezbyt wyrafinowanej publiki, bo i pewien powiedzmy populizm pojawiał się w wypowiedzi profesora. Należy jednak zauważyć, że Starowicz i tak wyraził się dość powściągliwie, gdzie mu tam do głupstw wypowiadanych choćby przez prof. Biniendę, czy mniej utytułowaną posłankę Pawłowicz.
>Dokładnie się z Panem zgadzam - powinien, ale w rzeczywistości Rzadko się to zdarza.
Niestety. Tymczasem nieopacznie użyty zwrot może mieć przykre konsekwencje.
>Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.
Nie czuje się kompetentny w oceniani tego czy seksuologia to wiedza czy nauka, chciałbym jednak aby korzystała z najlepszej dostępnej wiedzy medycznej.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.

#59
18-12-2013 23:56
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
.
Ważną jest także refleksja nad własną obiektywnością i stronniczością. Czy będąc stronniczymi - co naturalne - staramy się o obiektywizm - co pożądane?
>O obiektywizm się staram, ale czy rezultaty tych starań widać to już nie mnie oceniać.
Tu to staranie o obiektywizm - wraz ze świadomością stronniczości - jest bardzo istotne.

>Nie znając jednak Starowicza prywatnie oceniać go mogę jedynie przez pryzmat jego wypowiedzi czy dorobku naukowego.
Dla mnie najistotniejszą strawą intelektualną są książki, a osobiście miałem możliwość poznania tylko niewielkiego procentu ich autorów. Prowadząc rozmowy na naszym forum ustosunkowuję się tylko do treści przedstawianych pod publiczną ocenę postów.

Prawie nikogo z uczestników naszego forum nie znam osobiście, a nawet wtedy, to raczej dosyć powierzchownie z różnych spotkań. Co wcale nie przeszkadza autorom różnych niezręczności, niedokładności, niedostatków w wiedzy na tematy, na które się tu wypowiadają, a nawet bzdur i głupot wszelakich - nie mówiąc już o ewidentnych kłamstwach - czuć osobiście przeze mnie obrażonymi.

Nie potrafię ludzi oceniać na podstawie tego co myślą ani tego jakie mają intencje - przedmiotem moich ocen są tylko myśli wyrażone słownie, a najlepiej na piśmie.

Moim zdaniem stanowisko Starowicza i stanowisko Kościoła, to też różne stanowiska, choć nie jest on antykościelny, ale on już charakterologicznie stara się nie być anty.
>Oczywiście stanowiska Starowicza i Kościoła nie są tożsame tym niemniej jak się zdaje w pewnych punktach są zbieżne.
Jestem konsekwentnym ateistą i antyklerykałem i pomimo tego niektóre moje stanowiska i Kościoła są "w pewnych punktach są zbieżne". Żyjemy w jednym kraju i w większości zostaliśmy ukształtowani w sporej części na dorobku kultury chrześcijańskiej i ponadto mogę znaleźć (drobne, ale jednak) punkty, w których z Kościołem Katolickim zgadzam się całkowicie.
Warto przy tym pamiętać, że prof. Zbigniew Lew-Starowicz jest także absolwentem filozofii ukończonej na KUL-u. Fakt ten nie mógł nie pozostawić śladu na jego światopoglądzie - niezależnie od dalszych przemyśleń.

>Póki jednak ta zbieżność nie ma przełożenia na pracę nie widzę w tym nic nagannego, być może jedynie swego rodzaju osobliwość.
Przypadku uczonych, w których specjalnościach wiedza odgrywa większą rolę niż weryfikowane doświadczalnie badanie, wpływ światopoglądu religijnego może (choć zupełnie nie musi) być nawet korzystny dla pacjentów z tego samego kręgu kulturowego.

>Uważam, że tytuł profesora to wyróżnienie
A ja uważam, że jest to potwierdzenie znaczącego dorobku przyznawane przez Prezydenta na wniosek środowiska naukowego i zachowanie niegodne tego tytułu - poza delikwentem - najbardziej dotyka środowisko uczonych.

> i jako takie powinno być przez osobę wyróżnioną traktowane poważnie,
Tak, przez niektórych traktowane niebywale poważnie. Tylko spróbuj Pan tytuł pominąć.

> nie zaś używane do schlebiania gustom niezbyt wyrafinowanej publiki,
Schlebianie gustom publiki rozpoczęło się zaraz po pierwszych mianowaniach.

> bo i pewien powiedzmy populizm pojawiał się w wypowiedzi profesora.
Tak, jest to jeden z pierwszych w Polsce celebrytów, ale takich postaw jest teraz na pęczki.

>Należy jednak zauważyć, że Starowicz i tak wyraził się dość powściągliwie, gdzie mu tam do głupstw wypowiadanych choćby przez prof. Biniendę, czy mniej utytułowaną posłankę Pawłowicz.
Właśnie tak i lista takich "uconych", pięknie utytułowanych może być długa.

>>>>Osobiście uważam, że bardziej wiedzą niż nauką, ale może pani Paulina tu wyrazi swoje zdanie.
>Nie czuje się kompetentny w oceniani tego czy seksuologia to wiedza czy nauka, chciałbym jednak aby korzystała z najlepszej dostępnej wiedzy medycznej.
Pani Paulina jest lekarzem i naukowcem, a poza tym mądrą kobietą i dlatego poprosiłem ją o zdanie - swoje wyraziłem w cytacie.

Pozdrawiam.

@@@
.

#60
19-12-2013 00:26
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z profesorem Lwem-Starowiczem.
>Dla mnie najistotniejszą strawą intelektualną są książki, a osobiście miałem możliwość poznania tylko niewielkiego procentu ich autorów. Prowadząc rozmowy na naszym forum ustosunkowuję się tylko do treści przedstawianych pod publiczną ocenę postów.
Słowa do których się Pan odniósł były tylko swego rodzaju wstępem do wypowiedzi. Nie zdarzyło mi się jeszcze poznać autora jakiekolwiek przeczytanej przeze mnie książki, siłą rzeczy oceniam ich więc po dorobku.
>Nie potrafię ludzi oceniać na podstawie tego co myślą ani tego jakie mają intencje - przedmiotem moich ocen są tylko myśli wyrażone słownie, a najlepiej na piśmie.
Ocenianie po intencjach mogłoby do fałszywych wniosków prowadzić, rzadko kto ma je złe. Myśli wyrażane czy to na piśmie czy słowne, są więc dobrym kryterium, podług którego również ja staram się oceniać. Choć jednak bardziej mnie czyny przekonują.
>Jestem konsekwentnym ateistą i antyklerykałem i pomimo tego niektóre moje stanowiska i Kościoła są "w pewnych punktach są zbieżne". Żyjemy w jednym kraju i w większości zostaliśmy ukształtowani w sporej części na dorobku kultury chrześcijańskiej i ponadto mogę znaleźć (drobne, ale jednak) punkty, w których z Kościołem Katolickim zgadzam się całkowicie.
Prywatne życie Starowicza mnie nie obchodzi, ale uważam, że w praktyce lekarskiej jego stanowisko raczej nie powinno mieć wiele wspólnego z kościelną nauką. Jak już pisałem nie mam jednak podstaw do negatywnego oceniania praktyki profesora.
>Warto przy tym pamiętać, że prof. Zbigniew Lew-Starowicz jest także absolwentem filozofii ukończonej na KUL-u. Fakt ten nie mógł nie pozostawić śladu na jego światopoglądzie - niezależnie od dalszych przemyśleń.
To rozumie się samo przez się. Jest to też całkiem widoczne, ale może tyczy się jedynie nazwijmy to celebryckiej działalności profesora.
>Przypadku uczonych, w których specjalnościach wiedza odgrywa większą rolę niż weryfikowane doświadczalnie badanie, wpływ światopoglądu religijnego może (choć zupełnie nie musi) być nawet korzystny dla pacjentów z tego samego kręgu kulturowego.
Niby tak, ale ilu Polaków faktycznie ma poglądy na sprawy seksu takie jak kościół? Lepszą zdaje mi się medyczna bezstronność.
>A ja uważam, że jest to potwierdzenie znaczącego dorobku przyznawane przez Prezydenta na wniosek środowiska naukowego i zachowanie niegodne tego tytułu - poza delikwentem - najbardziej dotyka środowisko uczonych.
W takim razie polskie środowisko naukowe jest regularnie i mocno dotykane, być może w takim stopniu, że kolejne wpadki żadnego wrażenia już nie robią.
>Tak, przez niektórych traktowane niebywale poważnie. Tylko spróbuj Pan tytuł pominąć.
Szkoda, że to jedyna powaga, na którą stać takie osoby.
>Tak, jest to jeden z pierwszych w Polsce celebrytów, ale takich postaw jest teraz na pęczki.
Niestety.
>Właśnie tak i lista takich "uconych", pięknie utytułowanych może być długa.
To zastanawiające, jednocześnie też co najmniej niepokojące. Osoby z takimi tytułami powinny jednak pewien poziom prezentować.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365