 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-03-2015 19:03 | Bragiel (220 punktów) | Miękkie prześladowania
13 na 13 | Słuchałem dzisiiaj radiowej Jedynki i słyszę,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii". Powiedział tak zakonnik, badający prześladowania chrześcijan wspołcześnie.
Powiem, że mnie zatkało.
Bo tak-oczywiscie głęboko potępiam bicie, zabijanie chrześciajan np. w krajach muzułmańskich. Jest to straszne i nie powinno to mieć miejsca. Chyba każdy przyzwoity człowiek się ze mną zgodzi.
Ale...Stawienie w jednym rzędzie-zabijania chrześcijan i wyśmiewanie się z bakterii na hostiach, które są rzekomo krwią; wyśmiewanie się z idei trójcy świętej, gdzie syn jest swoim własnym ojcem a ojciec synem swoim i ducha; wyśmiewanie się ze stale zmieniającej się doktryny katolickiej czy też nawet z samej idei -Bóg -to dla mnie jest skandal.
Mnie to śmieszy-idea wszechwiedzącego Boga, komunia, jedzenie Boga-człowieka i milion innych rzeczy. Jest to dla mnie śmieszne.
I teraz tak-musze się z tym kryć? Nie moge o tym mówić. Więc oznaczałoby to dyskryminacje.
Nie śmieje sie z ludzi w to wierzącyhc-tylko z doktryn, idei, dogaatów, pojęć.
Nazywanie tego miękkimi prześladowaniami to jakiś skandal.
Dzisiaj pierwszy raz spotkałem się z takim terminem-miękkie prześladowanie.
chyba ukuli go niedawno by mieć bata na inaczej myślących.
Jak uważacie? Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Tonący brzytwy się chwyta...
|
|
6 na 6 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Słuchałem dzisiiaj radiowej Jedynki i słyszę,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani,> mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".Kwestia ta jest prosta jak konstrukcja cepa: wszystko zależy od tego, czy uznajemy, że słowa mogą ranić, że mogą czynić krzywdę, czy też że nie ma takiej możliwości. Podział w tej kwestii po stronie przeciwników kościoła jest złożony. Niedawno rozpoczął się proces feministki Małgorzaty Marenin przeciwko arcybiskupowi Michalikowi - właśnie o zranienie poprzez słowa wypowiedziane podczas homilii. Rozumiem zatem, że pani Marenin uznałaby tezę, że słowa mogą ranić, co przyznała bardzo sugestywnie: Cytat:Poczułam się, jakby ktoś pchnął mnie nożem w plecy Tezie tej od lat sprzeciwia się szef Towarzystwa Humanistycznego, Andrzej Dominiczak, który posiłkuje się Peterem Singerem, broniącym prawa do wyśmiewania się z religii. Na tej podstawie Andrzej skrytykował dziś pozew przeciwko Michalikowi: A jakie jest Wasze zdanie? Słowa mogą ranić, więc proces za raniącą homilię ma sens? Odpowiedź na to pytanie będzie jednocześnie odpowiedzią na pytanie, czy koncepcja miękkich prześladowań ma sens.
|
|
 | 4 na 4 | Bragiel (220 punktów) | Moim zdaniem to nie jest jednak takie proste panie Mariuszu.
Bo jeżeli ja powiem,,Znajdę cię i zabije" to są tylko słowa. Nie mam takiego zamiaru oczywiście ale słowa padły. Chociaż to już powiedzmy groźba.
Ale mogę powiedzieć,,k... ch... lewaku twoje miejsce jest na drzewie" na przykład, to są słowa.
I porównajmy to do słów,,Śmieszy mnie trójca święta, że ojciec jest własnym synem i jeszcze na doczepke mają Ducha Swiętego, któtrego ojcem też jest syn i ojciec(chyba-bo to jest dla mnie szczyt aburdu)" to nie jest równoznaczne ze słowami wulgarnymi, obelżywymi, znieważającymi.
Więc, moim zdaniem ,musimy jakoś rozgraniczyć słowa które ranią ludzi i są dla nich obelżywe, a szyderstwem z doktryn, idei, poglądów.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Moim zdaniem to nie jest jednak takie proste panie Mariuszu.
Wchodzenie w analizy słów nie ma sensu, gdyż nie wiemy jakie oni przyjmują kryteria. Nie chodzi też absolutnie o żadne formy gróźb karalnych. Chodzi o proste pytanie: jeśli słowa mogą ranić, to koncepcja miękkich prześladowań ma sens, jeśli zaś uznajemy, że ranić nie mogą wówczas jest to bez sensu, dlatego w kodeksach powinno się wykreślić wszelkie penalizację zniewag i obraz.
|
|
| |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > Chodzi o proste pytanie: jeśli słowa mogą ranić, to koncepcja miękkich prześladowań ma sens Tak byłoby wtedy, gdy podmioty (raniący i raniony) są równoważne. Jeśli jednak z jednej strony stoi instytucja (lub jej funkcjonariusz), a z drugiej człowiek (rodzina), to słowa z różnych stron różnie ważą i sprawa nie da się chyba uprościć do kwestii poczucia zranienia. Zdaje się, że w takiej asymetrycznej sytuacji słabszemu wolno powiedzieć więcej (i dosadniej), zaś organizacja powinna być za słowa bardziej odpowiedzialna. Wynika to poniekąd z zasady pomocniczości, na której (podobno) buduje swą naukę społeczną kościół. > jeśli zaś uznajemy, że ranić nie mogą Mogą, mimo to jednak policja nie ściga autorów dowcipów o policjantach (choćby i niewybrednych) - natomiast z drugiej strony niedopuszczalne jest określenie kogoś przestępcą przed wydaniem wyroku (vide wpadka Ziobry: "ten pan już nikogo nie zabije").
[Rzecz zatem nie wydaje się prosta.]
|
|
|  | 7 na 7 | KORUND (4922 punktów) | > Więc, moim zdaniem ,musimy jakoś rozgraniczyć słowa które ranią ludzi i są dla nich obelżywe, a szyderstwem z doktryn, idei, poglądów.-Przede wszystkim rozgraniczyć należy intencje. Czym innym jest niczym niesprowokowany atak na konkretną osobę, a czym innym reakcja na czyjeś wypowiedzi głoszone publicznie, czyli zwykłe zajęcie stanowiska, uczestnictwo w wymianie poglądów, "walce memów". Każdy kto się wypowiada publicznie na jakikolwiek temat, musi brać pod uwagę różne reakcje i także to, że kogoś może to zwyczajnie śmieszyć. Cytat:-Każda religia i każda święta księga jest w demokracji przedmiotem krytyki, a czasem też i kpiny. Może to być bolesne i trudne, każdy bowiem, kto czuje, że coś mu najdroższego nie jest podzielane przez innych, musi pogodzić się z poczuciem przegranej. Ale taka jest istota wolnego społeczeństwa - prawo wierzących jest także prawem niewierzących i prawem odszczepieńców. Nikt nie może żądać wolności dla siebie i nie chcieć bronić tej wolności dla innych. - AYAAN HIRSI ALI pl.wikipedia.org/wiki/Ayaan_Hirsi_Ali
|
|
 | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > A jakie jest Wasze zdanie?
Je suis Charlie.
|
|
 | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | >...Słowa mogą ranić, więc proces za raniącą homilię ma sens? Odpowiedź na to pytanie będzie jednocześnie odpowiedzią na pytanie, czy koncepcja miękkich prześladowań ma sens.
#1 >...Słowa mogą ranić, więc proces za raniącą homilię ma sens? Ma. Być może należy być przygotowanym na ostrą i bolesną krytykę. Być może p. Marenin nazbyt wrażliwa jest. Być może źle sformułowała zarzut wobec p. Michalika.
Krzywdzące, bolesne, raniące i upokarzające jest oczywiste kłamstwo p. Michalika rzucone autorytatywnie w przestrzeni publicznej: "Pedofilii (wśród kleru) winne są dzieci, ich rozwiedzeni rodzice oraz nowe idee badawczo-naukowe". Żadnych podstaw, żadnych badań, żadnych danych i przede wszystkim żadnej prawdy. Podstawowej prawdy: Winnym przestępstwa jest sprawca (i ew. podżegacz, pomocnik), NIE OFIARA.
#2 >>Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii >czy koncepcja miękkich prześladowań ma sens
a) Wytykanie nierealności i śmieszności (a nawet pocieszności) 'zaplecza teoretycznego' religii nie jest żadnym prześladowaniem. Jest tylko stwierdzaniem faktu niedorzeczności tych teorii i praktyk.
b) Tylko terminalnie chorym nie przekazuje się prawdziwej diagnozy (a i to nie zawsze jest konieczne). Chorym psychicznie oraz słabowitym na umyśle mówi się całą prawdę. Na tyle, na ile są zdolni pojąć. I nie jest to żadne prześladowanie.
Drobner, terminalny ateista.
|
|
 | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >A jakie jest Wasze zdanie? Słowa mogą ranić, więc proces za raniącą homilię ma sens? Odpowiedź na to pytanie będzie jednocześnie odpowiedzią na pytanie, czy koncepcja miękkich prześladowań ma sens.
W idealnym prawodawstwie powinny zniknąć jakiekolwiek zapisy o obrazie jakichkolwiek uczuć, ludzi, symboli, czy czegokolwiek. Nie mniej jednak pozew pani Marenin jest tylko i wyłącznie używaniem dozwolonych mechanizmów prawa w taki sam sposób, jak używał go kler do ataków na poszczególne grupy społeczne. Bo negatywna jest przede wszystkim sytuacja, w której prawo do szkalowania ma tylko jedna strona, o prawnie bronione są poglądy tylko jednej z nich.
|
|
9 na 9 | KORUND (4922 punktów) | >Mnie to śmieszy-idea wszechwiedzącego Boga, komunia, jedzenie Boga-człowieka i milion innych rzeczy. >Jest to dla mnie śmieszne. -Śmieszne i absurdalne. >I teraz tak-musze się z tym kryć? Nie moge o tym mówić. -To zależy gdzie, przy kim, w jakich mediach? >Nie śmieje sie z ludzi w to wierzącyhc-tylko z doktryn, idei, dogaatów, pojęć. -Ja śmieję się właśnie z tych, którzy w nie wierzą i według nich żyją. Takie sobie przyznaję prawo jako wolny człowiek. Jednocześnie pozwalam innym śmiać się ze mnie. Jeżeli ktoś nie potrafi znieść śmiechu i żartów z własnej osoby, jest nadętym durniem nie wartym szacunku. A doktryny nie są bezosobowe, bez ludzi nie istnieją, same nas nie atakują, nie indoktrynują i nie rozśmieszają. >Nazywanie tego miękkimi prześladowaniami to jakiś skandal. -Nic nie poradzisz, gdy ktoś chce się czuć prześladowany.
>Dzisiaj pierwszy raz spotkałem się z takim terminem-miękkie prześladowanie. >chyba ukuli go niedawno by mieć bata na inaczej myślących. -Po prostu niektórzy "myśliciele" mają za dużo czasu i za mało prawdziwych problemów, a chcą czuć się potrzebni.
|
|
7 na 7 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie> prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".Cóż, czarnym tak dobrze się powodzi, że praktycznie cokolwiek zdaje się im prześladowaniem. Może próbują przerzucić własne przewiny na innych? Nawet jeśli religijnie motywowanego "kompromisu" aborcyjnego czy sprzeciwu wobec małżeństw jednopłciowych, nie mówiąc już o dojeniu kasy nie nazwać prześladowaniem to z pewnością jest to ograniczanie wolności innych. Po co zresztą wspominać powyższe skoro istnieje kaganiec w postaci paragrafu za obrazę uczuć religijnych, który jest prawdziwym narzędziem prześladowań. > Mnie to śmieszy-idea wszechwiedzącego Boga, komunia, jedzenie Boga-człowieka i milion innych rzeczy.Mnie bardziej dziwi, ten fragment z jedzeniem to obrzydza, ale gdyby swoich plemiennych tabu katolicy nie narzucali to niech i w gadające węże wierzą  > Nie śmieje sie z ludzi w to wierzącyhc-tylko z doktryn, idei, dogaatów, pojęć.Sęk w tym, że oni różnicy nie widzą, a prawo jest po ich stronie. > Nazywanie tego miękkimi prześladowaniami to jakiś skandal.To idiotyzm i bezczelność, czyli nic nowego. > Jak uważacie? Zapraszam do dyskusji.Że ten termin to bzdura i nowomowa służąca umacnianiu mentalności oblężonej twierdzy. Ma też odwrócić uwagę od przewin kleru i wierzących.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | Niektórzy nie mają problemów z werbalizacją religijnego poglądu o tolerancji:  Drobner, nie tolerujący nietolerancji
|
|
8 na 8 | Drobner (19539 punktów) | > ,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".#1 > ,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, mordowani.a) Różni ludzie są z różnych powodów prześladowani, mordowani. b) Chrześcijanie również są prześladowcami, mordercami. #2 > Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami.Czytaj homilie, kazania, katechezy katolickie. Nieprzebrane źródło 'tolerancji'. Czytaj ichnie Pismo św. Nauczysz się 'miłości' i 'delikatności' i 'empatii'. #3 > Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii.Fakt. Publiczne i jawne obelgi rzucane na ateistów czy innowierców nie są miękkim prześladowaniem. #4 > ... wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii...Tutaj jestem sprawiedliwy: wyśmiewam wszystkie religijne bzdury, bez względu na wyznanie. O ile tylko głoszone są publicznie. Po prostu: rozwiewają wszystkie wątpliwości... Drobner, znów rozbawiony... PS. Cały ten cytat to wzorcowa hipokryzja i manipulacja: "My tacy dobrzy, cisi, szlachetni, uczciwi, łagodni, spokojni...". No ale od samego mówienia tak o sobie, nie nabywa się tych cech.
|
|
 | 4 na 4 | M.Stępień (39 punktów) | Jak na razie ostatnią i desperacką już z mojej strony próbą znalezienia jakiejś płaszczyzny wzajemnego zrozumienia w sprawach światopoglądowych z katolikami, była akcja głoszenia wśród nich pewnych haseł:
-" Ślepa wiara w boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby"; - "Wierząc bezkrytycznie dogmatom religijnym traci się wrażliwość na człowieka, jego godność i życie"; - "Ci którzy subiektywnie uważają Biblię za jedyne źródło poznania stają się coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości".
Ostatecznie okazało się, że i tym razem sromotnie przeliczyłem się w swoich rachubach. Oni poczuli się prześladowani. Jako ateista nigdy nie miałem zbyt wysokich notowań u katolików, jednakże tym razem stanęło na tym, że jestem już zupełnym prymitywem bez kultury. Nic nie pomogły moje wyjaśnienia czyje nauki były dla mnie inspiracją i natchnieniem. A przecież ich autorem jest sam JPII.
Moje pierwsze hasło to odpowiedź na cytat, który pochodzi z jego encykliki "Centesimus Annus" z 1991 roku: "Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby". Drugie na cytat z encykliki "Evangelium Vitae" z 1995 roku: "Tracąc wrażliwość na Boga, traci się także wrażliwość na człowieka, jego godność i życie". Trzecie na cytat z Deklaracji "Dominus Jesus" z 2000 roku: "Ci którzy subiektywnie uważają rozum za jedyne źródło poznania stają się coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości".
|
|
|  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Ostatecznie okazało się, że i tym razem sromotnie przeliczyłem się w swoich rachubach. (...) . Nic nie pomogły moje wyjaśnienia czyje nauki były dla mnie inspiracją i natchnieniem. A przecież ich autorem jest sam JPII.
Sam poniżej napisałeś, że jest autorem słów przeciwstawnych Twoim hasłom, więc powoływanie się na JP II jest niepoważne. Bierzesz słowa kogoś, kto dla jakiejś grupy jest autorytetem, zaprzeczasz im i wymagasz braw?
>Jak na razie ostatnią i desperacką już z mojej strony próbą znalezienia jakiejś płaszczyzny wzajemnego zrozumienia w sprawach światopoglądowych z katolikami, była akcja głoszenia wśród nich pewnych haseł: Napisz czego naprawdę chcesz. Zrozumienia, poklasku, przekonania katolików? Jeśli zrozumienia to znacznej części i tak nie przekonasz, ale są wierzący otwarci na argumenta, tylko...
>-" Ślepa wiara w boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby"; Ślepa wiara cechuje dewotów, ci na pewno gotowi są ukształtować porządek społeczny ignorując godność, ale dotyczy to każdej ślepej wiary, także tej niereligijnej (no i otwartym jest pytanie co jest w Twoim przekonaniu fundamentum?)
> - "Wierząc bezkrytycznie dogmatom religijnym traci się wrażliwość na człowieka, jego godność i życie"; Jakiś dowód? Uzasadnienie? (choć znów piszesz o bezkrytycznej wierze - wierze dewotów)
> - "Ci którzy subiektywnie uważają Biblię za jedyne źródło poznania stają się coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości". Cóż jest tą "wyższą rzeczywistością"?
> "Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby". Możesz się z tym nie zgadzać, ja się nie zgadzam, ale Twoje argumenta mnie nie przekonują
> "Tracąc wrażliwość na Boga, traci się także wrażliwość na człowieka, jego godność i życie". Wiara/niewiara nie czyni ani bardziej ani mniej wrażliwym na godność i życie drugiego człowieka. Nie zgadzam ani z JP II ani z Tobą.
> "Ci którzy subiektywnie uważają rozum za jedyne źródło poznania stają się coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości". Tu akurat JP II ma rację. Wystarczy że racjonalista ulegnie emocjom, nawet pozytywnym, przestaje być racjonalnym w pewnym wycinku swojego myślenia. Pytanie czy można emocje nazwać wyższą rzeczywistością
Czytaniem encyklik w lustrze nie przekonasz nikogo
|
|
| |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >>Jak na razie ostatnią i desperacką już z mojej strony próbą znalezienia jakiejś płaszczyzny wzajemnego zrozumienia w sprawach światopoglądowych z katolikami, była akcja głoszenia wśród nich pewnych haseł...
>>Ostatecznie okazało się, że i tym razem sromotnie przeliczyłem się w swoich rachubach. Oni poczuli się prześladowani. Jako ateista nigdy nie miałem zbyt wysokich notowań u katolików, jednakże tym razem stanęło na tym, że jestem już zupełnym prymitywem bez kultury. Nic nie pomogły moje wyjaśnienia czyje nauki były dla mnie inspiracją i natchnieniem. A przecież ich autorem jest sam JPII.
Istotą posta M.Stępnia była konstatacja:
Słowa katolickiego guru, charakteryzujące niekatolików czy niewierzących, są w opinii katolików głębokie więc nie opresywne, prawdziwe więc nie krzywdzące, trafne więc nie dolegliwe, wzniosłe więc nie uwłaczające, dosadne ale nie obrażające.
Te same sformułowania, ze zmienionym podmiotem zdania są już: opresywne, krzywdzące, dolegliwe, uwłaczające, obrażające. To prześladowanie - grzmią.
Nie ma to, jak postawić się w sytuacji innej osoby... Niestety, eksperyment M.Stępnia pokazał, że nawet jawne wskazanie autora 'brzydkich' słów, nie daje katolikom nic do myślenia... Jak zwykle zresztą.
M.Stępień zwracał uwagę na formę, styl, wymowę - nie na meritum treści, czym chcesz odwrócić uwagę od istoty sprawy.
Drobner - zwrotny, symetryczny, nieprzechodzony...
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Nie podważam faktu istnienia katolików prześladowanych wyłącznie we własnej imaginacji. Nie tylko katolików zresztą, nie ma większego lamentu niż ten, który roztacza wokół siebie niewolnik Krystkon.
M. Stępień użył takich samych słów jak te, którymi poczuł się obrażony, czym więc się różni od katolickiego guru, którego parodiuje?
Mnie nie obraziły ani słowa, ani język żadnego z tych dwu "dyskutantów" Żaden mnie nie przekonał.
|
|
| | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >M. Stępień użył takich samych słów jak te, którymi poczuł się obrażony, czym więc się różni od katolickiego guru, którego parodiuje?
Guru mówił szczerze, od serca... On i oni tak mają. M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment...
>Mnie nie obraziły ani słowa, ani język żadnego z tych dwu "dyskutantów" >Żaden mnie nie przekonał. Za to dałem Ci 'krzyżyk'.
Drobner, 'kółkowicz'...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | M.Stępień (39 punktów) |
>M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment.
Dokładnie tak. Drobner ma rację. Byl to eksperyment z mojej strony. Nie w tym rzecz, czy mnie obraziły slowa Wojtyły. Jak napisałem była to moja ostatnia, desperacka próba znalezienia z katolikami wspólnej płaszczyzny wzajemnego zrozumienia. Wcześniej byly z mojej strony inne próby, pomimo, że już wtedy znałem te prześwietne, wykorzystane przeze mnie cytaty Wojtyły. Próbowałem zainteresować ich szeroko pojętą nauką np. antropologią, geologią, ewolucją, przyrodą itd. Najczęstsza odpowiedź brzmiała: "ja się tym nie ineresuję!". Nie? Ok, spróbujemy czegoś innego. Przerzuciłem sie na biblię, bo w sumie od dłuższego czasu sobie ją i tak poczytywałem. Niebawem okazało się, że to też nietrafiony pomysł. Zamiast zbliżać, temat biblii zaczął nas od siebie jeszcze bardziej odpychać. Przylepiono mi pogardliwą z ich strony łatkę "ty kociarzu". Wracając do kwestii obrażenia się. Czy to nienormalne, jesli nie lubię, gdy ktoś pluje mi w twarz, nawet jeśli to robi w imię swojej religii?
|
|
| | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > Wracając do kwestii obrażenia się. Czy to nienormalne, jesli nie lubię, gdy ktoś pluje mi w twarz, nawet jeśli to robi w imię swojej religii?
Jak najbardziej normalne, ale: nieszkodliwym idiotom się pobłaża... Inaczej - szkoda życia...
Drobner, nieszkodliwy...
|
|
| | | | | | |  | | M.Stępień (39 punktów) |
> nieszkodliwym idiotom się pobłaża...> Inaczej - szkoda życia... Oczywiście, że szkoda życia na takie starania. Też juz o tym wiem od dłuższego czasu  Mam natomiast nieco inne zdanie co do nieszkodliwości akurat "tych" idiotów. Ale to szczegół.
|
|
| | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > Mam natomiast nieco inne zdanie co do nieszkodliwości akurat "tych" idiotów. Na chwilowe potrzeby wątku ograniczyłem ten podmiot zbiorowy wyłącznie do Twoich rozmówców z posta.
Drobner, ateocheta
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment.> Dokładnie tak. Drobner ma rację. Byl to eksperyment z mojej strony. Nie w tym rzecz, czy mnie obraziły slowa Wojtyły. Jak napisałem była to moja ostatnia, desperacka próba znalezienia z katolikami wspólnej płaszczyzny wzajemnego zrozumienia.Mam pytania: do czego to porozumienie miało prowadzić? Jak mieli się w ramach tego porozumienia zachowywać? Czego od nich oczekiwałeś? > Wcześniej byly z mojej strony inne próby, pomimo, że już wtedy znałem te prześwietne, wykorzystane przeze mnie cytaty Wojtyły.Tu akurat kłamiesz, bo wykorzystywałeś nie cytaty Wojtyły a ich przekrętki > Próbowałem zainteresować ich szeroko pojętą nauką np. antropologią, geologią, ewolucją, przyrodą itd. Najczęstsza odpowiedź brzmiała: "ja się tym nie ineresuję!".1. Nie każdego interesuje to samo, mnie tu kiedyś spotkał zarzut, że nie interesuje się paleoantropologią www.racjonalista.pl/forum.php/s,646600#w6466232. Nie wiem w jakich kręgach się obracasz, ale ja nie spotkałem wśród znanych mi katolików (a także chrześcijan innych wyznań oprócz jehowitów) tzw kreacjonistów młodej ziemi > Nie? Ok, spróbujemy czegoś innego. Przerzuciłem sie na biblię, bo w sumie od dłuższego czasu sobie ją i tak poczytywałem. Niebawem okazało się, że to też nietrafiony pomysł. Zamiast zbliżać, temat biblii zaczął nas od siebie jeszcze bardziej odpychać. Przylepiono mi pogardliwą z ich strony łatkę "ty kociarzu".Mam nieodparte wrażenie, że próbowałeś ich nawracać. Tego nikt nie lubi, Nawracanie wynika z braku szacunku > Wracając do kwestii obrażenia się. Czy to nienormalne, jesli nie lubię, gdy ktoś pluje mi w twarz, nawet jeśli to robi w imię swojej religii?Nikt nie ma prawa pluć Ci w twarz w imię jakiejkolwiek religii Ty nie masz prawa pluć w twarz drugiemu Człowiekowi, bez znaczenia wierzącemu czy niewierzącemu. Eksperimenty na ludziach... to chyba trzeba najpierw ludzi mocno uważać, inaczej popadasz w eksperymenty dra Mengelego
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > (..) była to moja ostatnia, desperacka próba znalezienia z katolikami wspólnej> płaszczyzny wzajemnego zrozumienia. Wcześniej byly z mojej strony inne próby,> pomimo, że już wtedy znałem te prześwietne, wykorzystane przeze mnie cytaty Wojtyły.> Próbowałem zainteresować ich szeroko pojętą nauką np. antropologią, geologią, ewolucją,> przyrodą itd. Najczęstsza odpowiedź brzmiała: "ja się tym nie ineresuję!". Nie?> Ok, spróbujemy czegoś innego. Przerzuciłem sie na biblię, bo w sumie od dłuższego> czasu sobie ją i tak poczytywałem. Niebawem okazało się, że to też nietrafiony pomysł.> Zamiast zbliżać, temat biblii zaczął nas od siebie jeszcze bardziej odpychać.> Przylepiono mi pogardliwą z ich strony łatkę "ty kociarzu".A więc podzieliłeś (że tak powiem) los wielkiego Spinozy  Tak jest zawsze, gdy pod pretekstem zbliżania, znalezienia wspólnej płaszczyzny wykazuje się partnera indolencję - zwłaszcza, gdy on chce żyć w swojej wspólnocie jak dotąd i mieć święty spokój. Ludzie nie będą ufać takim osobom jak Ty tym bardziej, im bardziej dociekliwe i trafnie będzie się obnażać wyznawaną przez nich ideologię (z której zrobili rdzeń swojego życia). Dilalog można prowadzić tylko z osobami, które tego chcą. Nie wydaje mi się, żeby ktoś poza Tobą w Waszych kontaktach ów dialog chciał prowadzić. Popatrz na to forum: ludzie pokroju Elaspa, Brzostowskiego, ks. Janka, Ducha Prawdy czy Marcela007 wchodzą tu i podejmują próby rozmów (często o religii) ciągle z jednej i tej samej przyczyny: coś ich ciekawi, coś z tego wynoszą, coś ich tu przyciąga. A wiec wykazują inicjatywę. Różnica jest. Gdy nie ma chęci z obu stron, to po co? Chyba, że Ty masz jakiś swój ukryty cel, kto wie? My na pewno nie..  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>M. Stępień użył takich samych słów jak te, którymi poczuł się obrażony, czym więc się różni od katolickiego guru, którego parodiuje? >Guru mówił szczerze, od serca... On i oni tak mają. >M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment...
Wolę szczerych niż podstępnych
|
|
| | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > >M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment...> Wolę szczerych niż podstępnychU mnie "podstęp" był w apostrofach  . U M.Stępnia oznaczał subtelną i precyzyjną przenikliwość eksperymentu: "Katolików prześladują ich własne słowa". === Tą nieoczekiwanie dwuznaczną* pointą kończę, Drobner, bi...(walentny) PS. * a) prosty wniosek z doświadczenia M.Stępnia; b) pewna celna fraza, którą głosi tu często Andrzej Bogusławski (  ).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >>M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment...> >Wolę szczerych niż podstępnych> U mnie "podstęp" był w apostrofach .A bez apostrofów? > a) prosty wniosek z doświadczenia M.Stępnia;Wybacz, ale znam się trochę na prowadzeniu doświadczeń, może nie z socjologii, ale ciekaw jestem metody Stępnia zanim uznam jego dokonania jako rozwijające ludzką wiedzę Żaden z wyników jego eksperimentu nie pokrywa się z prostą obserwacją rzeczywistości
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > >U mnie "podstęp" był w apostrofach .> A bez apostrofów?Masz w następnym moim zdaniu. > >a) prosty wniosek z doświadczenia M.Stępnia;> Wybacz, ale znam się trochę na prowadzeniu doświadczeń, może nie z socjologii, ale ciekaw jestem metody Stępnia zanim uznam jego dokonania jako rozwijające ludzką wiedzę1. Moją rozwinęły. Katolików, z którymi rozmawiał M.Stępień - nie. Twojej - też - nie. Przypadek? Nie sądzę. 2. Pokrewne prościutkie eksperymenty grupowo-narodowo-religijne (tożsamościowe, identyfikacyjne) przeprowadzili G. Tamaryn w Izraelu i W. Witwicki (chyba w Polsce). Krótkie wzmianki: watchtower(*)pic/6003-czy-bog-jest-okrutny/lewica.pl/index.php?id=16037&druk=1.Pokazują one, jak zmienia się percepcja i ocena działań ludzkich w zależności od stopnia identyfikacji badanych ze sprawcami działań. Ciekawe i zrozumiałe choć oczywiste. (Por. u nas wrzawa wokół Senyszyn i oceny tzw. Żołnierzy Wyklętych). > Żaden z wyników jego eksperimentu nie pokrywa się z prostą obserwacją rzeczywistościAleż pokrywa się! Tyle, że wyniki banalne: "Naszych biją - źle! Nasi biją - dobrze!" Lub przysłowiowa opinia: "Kali ukraść krowę... === Fanklub czterech antycznych nowel nie wniósł tu nic nowego. A mieli nadstawiać drugi policzek... === Drobner, z nieobitą mordą...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Żaden z wyników jego eksperimentu nie pokrywa się z prostą obserwacją rzeczywistości> Ależ pokrywa się!(po czym przywołujesz inne badania - a dyskusja dotyczy "badań" Stępnia) Kiedy p. Stępień obficiej przedstawi swoje wnioski z obserwacji zachowań katolików wypowiem się ponownie. Jak dotąd zauważyłem, że che ich jedynie nawracać. Poczekajmy na odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania: Cytat: Do czego to porozumienie miało prowadzić? Jak mieli się w ramach tego porozumienia zachowywać? Czego od nich oczekiwałeś?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | 1) Do czego to porozumienie miało prowadzić? 2) Jak mieli się w ramach tego porozumienia zachowywać? 3) Czego od nich oczekiwałeś? Stępień chciałby być takim ateistycznym mesjaszem "niosącym kaganek wiedzy"?  Gratuluję trafności, trzy strzały w dziesiątkę. Niestety na te pytania szalenie trudno Ci będzie otrzymać szczerą odpowiedź..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | niestadny (2492 punktów) |
> Stępień chciałby być takim ateistycznym mesjaszem "niosącym kaganek wiedzy"?  Czyżby kolejny wiedzący? Ech... Czujących w sobie misyjne powołanie nie brakuje. W mojej opinii jedynie Świadkowie Jehowy są równie aktywni. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >M.Stępień 'podstępnie' zrobił eksperyment...> Wolę szczerych niż podstępnychI ja również, dlatego coraz bardziej ciążyły mi niedawne rozmowy z Marcelem007, który "bron boże nie ewangelizuje!!"  A gdyby M.Stępień otwarcie przyznał, że perwersyjną przyjemność sprawia mu intelektualne ateizowanie pańskich owieczek? Czy wtedy choć odrobinę byś go polubił? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jeśli dobrze Cię rozumiem, hierarchia sympatii wyglada mniej-wiecej tak: 1. Szczerzy bez tendencji do nawracania 2. Szczerzy nawracacze 3. Podstępni nawracacze (nieszczerzy) 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jeśli dobrze Cię rozumiem, hierarchia sympatii wygląda mniej-więcej tak: (...)To zależy od człowieka. Ja najwyżej sobie cenię ludzi inteligentnych o ogromnej wiedzy, a wówczas jestem skłonny bardzo dużo wad im darować: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Dalej to bardzo cenię sobie osobowości heretyckie poszukujące własnych odpowiedzi, ale powinno to być na czymś tam zbudowane, a nie, że "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Dopiero później liczy się szczerość, komunikatywność, kultura itd. Wszelkie nawracanie uważam, za irracjonalizm wynikający z wiary w jedynosłuszność własnych poglądów. To działania bezsensowne, przynajmniej w stosunku do ludzi inteligentnych oraz dorosłych. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | To fakt Panie Andrzeju, szczerość bez odpowiedniej podbudowy czasem trąci wręcz ordynarnością. I co wtedy, gdy człek nawet nie nawraca? Jeśli nie ma się czegoś sensownego do powiedzenia, to lepiej milczeć i innym głowy nie truć. Mnie u nawracaczy mierzi jeszcze jedno: zawsze bardziej lub mniej, ale sugerują niższość nawracanego, przez co ich kaganek dobra i oświaty (religijnej, czy antyreliginej - wsjo rawno) ma niby jaśniej błyszczeć. Działa to na mnie jak płachta na byka tym bardziej, im działający "w słusznej sprawie" bardziej nakręcony. Wówczas mam już ochotę tylko na jedno: upuścić gazu z owego balonu jedynosłuszności. Okazuje się jednak, że często jest to tylko woda na ich młyn.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | 1. Jacek Głodzik  Nie lubię nawracaczy. Zajedno czy MiłującyPrawdę, wmawiający, że wszytsko jest dokładnie, szczegółowo i w sposób nie budzący wąpliwości opisany w Biblii, czy "ekonomista" wierzący w swoje niewolnictwo i głoszący religię zakazu egzekucji płacy czy Terlikowski wierzący w świętość Chazana, czy Chazan wierzący, że życie ludzkie nie ma wartości wobec własnej kariery, czy też domorosły socjolog przeinaczający słowa papieskich encyklik i udowadaniający sobie, że katole to głupcy Czym innym jest posługiwanie się argumentami, dialog otwarty na drugiego człowieka, czym innym próby wmówienia mu swojego jedynie-słusznego poglądu (zawsze gdzieś w zanadrzu mając marzenia o stosie, cenzorskim zapisie, lub Zyklonie B) Próbując kogoś przekonać musisz zaryzykować, że to on przekona Ciebie, nawracając pewien jesteś, że odejdziesz od stołu zwyciężcą, nawet pozostawiając przewrócony stół i martwego dyskutanta. Przekonując musisz zaakceptować fakt, że każdy odejdzie ze swoimi poglądami i nie wykluczasz pozostania z wzajemnym szacunkiem, nawracając, zakładasz, że jeśli nie dał się nawrócić, to jest moralnym i intelektualnym zerem. Nawracający boi się utracić wiarę. Nawracanie ma jeszcze jedną brzydką cechę: stawia chochoła. Jehowici poradzą zacząć od: Skoro jesteś katolikiem, to wierzysz, w świętość Aleksandra VI Ateiści poradzą zacząć od: Skoro jesteś katolikiem, to wierzysz, że Ewa powstała z żebra Adama Zarówno katolicy jak i protestanci zaczynają nawracanie od: Skoro jesteś ateistą, to znaczy, że odpowiadasz za stalinowskie zbrodnie Nawracanie własnej projekcji daje największą satysfakcję
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie lubię nawracaczyTak. I cieszę się, że tego nie ukrywasz. Ja też bardzo nie lubię ludzi nieszczerych emocjonalnie. > Czym innym jest posługiwanie się argumentami, dialog otwarty na drugiego człowieka,> czym innym próby wmówienia mu swojego jedynie-słusznego poglądu> (zawsze gdzieś w zanadrzu mając marzenia o stosie, cenzorskim zapisie, lub Zyklonie B)Dokładnie. Uważam, że każdy człowiek powinien umieć spokojnie za próbę rozmowy podziękować, zachowując do rozmówcy - jak sam piszesz - pewien podstawowy szacunek. I vice versa. To umiejętność w rozmowie wręcz nieodzowna. > Próbując kogoś przekonać musisz zaryzykować, że to on przekona CiebieOtóż to, zgadzam się z szanownym kolegą. > nawracając pewien jesteś, że odejdziesz od stołu zwyciężcą, nawet> pozostawiając przewrócony stół i martwego dyskutanta.Albo machniesz ręką otrzepując jeno pył z sandałów (oczywiście piszę tak troszki prowokacyjnie) > nawracając, zakładasz, że jeśli nie dał się nawrócić, to jest moralnym> i intelektualnym zerem. Nawracający boi się utracić wiarę.Tak. Staram się czasem dziękować za rozmowę ucinając ją w miejscu, gdy staje się juz uciążliwa. Najlepiej by było bez agresji i ze stoickim spokojem, nie pozostawiając nawracającemu cienia szansy uczepić się jakiegoś negatywu. Owszem nawracający boi się utracić własną wiarę, ale chyba bardziej boi się dopuścić prawdę, że jest mniej kulturalny od nawracanego  > Nawracanie własnej projekcji daje największą satysfakcjęWłaśnie, od tego czasem należałoby zacząć. Ale niestety, niekiedy w człowieku krew się burzy i zajmować się głównie własnymi projekcjami na dłuższą metę nie potarfi..  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Wolę szczerych niż podstępnych> I ja również, dlatego coraz bardziej ciążyły mi niedawne rozmowy z Marcelem007,> który "bron boże nie ewangelizuje!!"  > A gdyby M.Stępień otwarcie przyznał, że perwersyjną przyjemność sprawia mu intelektualne ateizowanie pańskich owieczek? Czy wtedy choć odrobinę byś go polubił? A czymże intelektualnie się różni ateizowanie od ewangelizacji? Wyznawaną religią przez "nawracacza"? Jak dla mnie i to i to jest głupotą wynikającą ze świętej wiary we własną rację wraz brakiem szacunku dla interlokutora. Począwszy od nastolatków, dorośli ludzie sami kształtują własne poglądy i dlatego warto im przedstawiać racjonalne argumenty pod rozwagę. Inteligentni pomyślą i z nich skorzystają - nawet gdy je odrzucą - a z mało inteligentnymi wszelkie dyskusje są bezprzedmiotowe. (Proszę poczytać sobie np. wieloletnie "dyskusje" z panem Brzostowskim, czy dostrzega Pan w nich jakieś przemyślenia argumentów tu mu przedstawionych, a przecież nasze rozmowy powinny być inspiracją do lektur i weryfikacji poglądów cudzych oraz własnych.)@@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jak na razie ostatnią i desperacką już z mojej strony próbą znalezienia jakiejś płaszczyzny wzajemnego zrozumienia w sprawach światopoglądowych z katolikami, była akcja głoszenia wśród nich pewnych haseł:> -" Ślepa wiara w boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby";Warto tu się zastanowić nad różnicami pomiędzy wiarą religijną, a wiarą niereligijną? > - "Wierząc bezkrytycznie dogmatom religijnym traci się wrażliwość na człowieka, jego godność i życie";A wierząc bezkrytycznie dogmatom niereligijnym co się zyskuje? www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,656589#w656639> - "Ci którzy subiektywnie uważają Biblię za jedyne źródło poznania stają się coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości".A które społeczności przyznając jakimkolwiek pojedynczym ludziom i ich książkom jedyny autorytet poznania są zdolni do poznania i zrozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości? > Ostatecznie okazało się, że i tym razem sromotnie przeliczyłem się w swoich rachubach.Jakoś tam wcale mnie to nie dziwi - nikt nie lubi, gdy mu się udowodni brak racji, a już wprost nienawidzi, gdy choć wewnętrznie musi się z tym brakiem racji pogodzić. Katolicy wcale nie są w tym wyjątkiem. Racjonaliści też tego nie lubią. > Oni poczuli się prześladowani.www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,577720#w585173> Jako ateista nigdy nie miałem zbyt wysokich notowań u katolików,W realu jakoś mi się to udawało i notowania miałem dobre, ale na forum to już tylko u tych krytycznych, samodzielnie myślących - a są i tacy. > jednakże tym razem stanęło na tym, że jestem już zupełnym prymitywem bez kultury.Takie bezpośrednie epitety spotkały mnie tylko na naszym forum, ale muszę przyznać, że sam się o nie prosiłem ewidentnie i bezwzględnie wykazując głupotę, niektórych zacietrzewionych, głęboko wierzących w jedynosłuszność własnych poglądów, a takich upierdliwych trolli sporo tu wchodziło. @@@ .
|
|
7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >...Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii". Rzymscy katolicy w Polsce, a zwłaszcza duchowieństwo, czując coraz większą niechęć społeczną wokół siebie, na własną prośbę - z racji przywilejów, chciwości, arogancji i skandali obyczajowych chętnie podwieszają się pod ogólne określenie "chrześcijan". Jednak przyjrzyjmy się, jacy to chrześcijanie mogą być ofiarami np. w krajach islamskich - Koptowie, czy ewangelicy różnych kościołów nowej tradycji protestanckiej, może jeszcze jakieś wspólnoty, ale w najmniejszym stopniu katolicy, których tam z reguły nie ma. Prawda jest taka, że wśród muzułmanów przetrwały stare chrześcijańskie wspólnoty i zakorzeniły się te najnowsze, na co w sąsiedztwie krk nie miały szans. Można też przypomnieć prześladowania prawosławia na wschodnich terenach Polski jeszcze w latach wczesnopowojennych - np. mord dokonany na 30 wozakach prawosławnych, która to sprawa nigdy nie została osądzona. >Dzisiaj pierwszy raz spotkałem się z takim terminem-miękkie prześladowanie. chyba ukuli go niedawno by mieć bata na inaczej myślących. A może właśnie chodzi o prześladowanie polskich chrześcijan (protestantów), którzy faktycznie są pomawiani, a czasem fizycznie atakowani przez przedstawicieli krk i ów zakonnik złożył samokrytykę. Dlaczego posądzać człowieka o złe intencje, gdy on po prostu zobaczył belkę we własnym oku.
|
|
4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | > "Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".Pan zakonnik czuje się prześladowany przez kpiny z religii. Może więc powinien zrezygnować z wyznawania tak śmiesznej religii? My, pastafarianie, nie mamy tego problemu.
|
|
 | | Bragiel (220 punktów) | > >"Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".> Pan zakonnik czuje się prześladowany przez kpiny z religii. Może więc powinien zrezygnować z wyznawania tak śmiesznej religii?> My, pastafarianie, nie mamy tego problemu.>
 Hehe. Coś w tym, jest. Ja nie bawię się w prozelityzm i namawianie ludzi do tego by stawali się ateistami(no kiedyś taki byłem, błędy młodości) ale teraz nie. Ale z tych dyskusji zapamiętałem jedno-ja mówiłem że Bóg Biblii to sadysta, że jest okrutny, krwiożerczy-a osoba wierząca mówiła,,Jak ci nie wstyd obrażać Boga, jak Bóg się teraz czuje". A ja mówiłem,, Jeżeli wszechmogącego Boga,władce miliarda miliardów planet, obrazić może jeden Brągiel,to coś jest nie tak". No bo co Bóg chodzi smutny, że go obraziłem... Ale zresztą-ja go nawet nie obraziłem-obrazą byłoby powiedzenie np. Bóg Biblii wyjada ludzaiom jedzenie z lodówki. Powiedzmy-jakaś forma obrazy. Ja tylko mówiłem to, co czytałemw Biblii co robił Bóg-mord za mordem, rzeź za rzeziom. Chciałbym nawet, żeby tego nie było. Żeby Biblia była o ptaszkach(no , nie o tych co myślicie) o wróbelkach i misiach. Ale nie jest. I tu jest problem. Pozdrawiam.
|
|
|  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ale z tych dyskusji zapamiętałem jedno-ja mówiłem że Bóg Biblii to sadysta, że jest okrutny, krwiożerczy-a osoba wierząca mówiła,,Jak ci nie wstyd obrażać Boga, jak Bóg się teraz czuje". O boga to myślę chodzi tu w małym stopniu. Mówiąc prawdę o krwiożerczości wyimaginowanego pastuszego tyrana chcąc nie chcąc mówisz o samych wyznawcach, a niczym przyjemnym nie jest usłyszenie, iż oddaje się cześć dyktatorowi. >I tu jest problem. Biblia powiedziałbym o tyle jest problemem o ile dostarcza boskich zezwoleń na odbieranie wolności innym. Zbrodnie i wszelkie bezeceństwa w niej zawarte są zaś problematyczne o tyle o ile przyczyniają się do kształtowania moralności, a jakoś nie wydaje mi się aby Polak-katolik dzieci z Biblią pod ręką wychowywał.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) |
>nie wydaje mi się aby Polak-katolik dzieci z Biblią pod ręką wychowywał
I dlatego jest Polakiem-katolikiem. Pamiętam czasy, kiedy dzieciaki komunijne dostawały na pamiątkę sakramentu Nowy Testament. Pamiętam też fakt, jak to któryś z rodziców zwrócił uwagę księdzu, że bez sensu to jest bo książki nie czyta się od epilogu i dlaczego nie cała Biblia. W skrócie, klecha stwierdził, że katolik za głupi jest aby Biblię czytał bez nadzoru bo to prosta droga do herezji. Dlatego Kk rozmyślnie nie zachęca owieczek do zaglądania do świętej księgi przez np. cenę Biblii.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >I dlatego jest Polakiem-katolikiem. Pewnie tak. >Pamiętam czasy, kiedy dzieciaki komunijne dostawały na pamiątkę sakramentu Nowy Testament. Pamiętam też fakt, jak to któryś z rodziców zwrócił uwagę księdzu, że bez sensu to jest bo książki nie czyta się od epilogu i dlaczego nie cała Biblia. W skrócie, klecha stwierdził, że katolik za głupi jest aby Biblię czytał bez nadzoru bo to prosta droga do herezji. Dlatego Kk rozmyślnie nie zachęca owieczek do zaglądania do świętej księgi przez np. cenę Biblii. Nie dziwi mnie takie podejście kleru, ale może niekoniecznie to coś złego. Pewnie możliwe, że Biblia by ludzi od katolicyzmu odstraszała, ale przecież nie jest niemożliwym iżby zachęcała do traktowania religii poważniej. A wtedy można by spodziewać się jeszcze mocniejszego forsowania religijnych tabu.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) | > Dlatego Kk rozmyślnie nie zachęca owieczek do zaglądania do świętej księgi przez np. cenę Biblii.Kościół decyduje o cenach Biblii? Cena jest wysoka? allegro.pl(*)ch=seng-v6-p-sm-isqm-1-ce-0113U jehowitów darmo dostaniesz Cytat:Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów
astrotaurus
|
|
| | | |  | | Christos (2696 punktów) |
> Kościół decyduje o cenach Biblii?Oczywiście, że nie. O tym decydują wydawnictwa i księgarnie wcale z Kk nie związane www.pallottinum.pl/index.php?c=41> Cena jest wysoka?Średnio ponad 100 zł za gadżet raz w roku, przy okazji kolędy księdzu pokazywany? Sporo w kraju, gzie ludzie ogólnie mało skłonni są do czytania i zakup podręczników wspomaga uprzejmość Provident Polska. > U jehowitów darmo dostanieszNo tak, ale pierwej trzeba rokować szanse na "nawrócenie". Po za tym, na 99,9 proc. będzie to Biblia w przekładzie Nowego Świata. Przeczytasz i ekspresem do kotła ze smołą.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Cytat:Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów Astrotaurus (mam nadzieję, że się nie obrazi o cytowanie, ale w rozmowie z Tobą aż się o taki cytat prosi) > >Kościół decyduje o cenach Biblii?> Oczywiście, że nie. O tym decydują wydawnictwa i księgarnie wcale z Kk nie związane www.pallottinum.pl/index.php?c=41Nie kpij, jeśli nie poradzisz tego robić inteligentnie Chcesz kupić Biblię poza kościołem? sam Ci stronę podałem, a od jehowitów, powtórzę, za darmo dostaniesz. Ja Ci nie dam, bo... czytuję. > >Cena jest wysoka?> Średnio ponad 100 złNie kupuj za średnią tylko za najniższą. Kto Ci każe przepłacać Jeśli Cię na 60 zł nie stać, to powiedz, wyślę Ci .pdf wujkowego tłumaczenia > za gadżet raz w roku, przy okazji kolędy księdzu pokazywany?1 Tylko osioł kupuje książki, żeby się chwalić, że na półce stoją 2 Dublowany osioł chwali się, że ma książki których nie zamiaruje czytać 3 sam napisałeś Cytat: któryś z rodziców zwrócił uwagę księdzu, że bez sensu to jest bo książki nie czyta się od epilogu i dlaczego nie cała Biblia. W skrócie, klecha stwierdził, że katolik za głupi jest aby Biblię czytał bez nadzoru bo to prosta droga do herezji.
a teraz piszesz, żeby się księdzu chwalić???? Wybaczenia proszę, ale takiej niekonsekwencji dawno nie spotkałem > Sporo w kraju, gzie ludzie ogólnie mało skłonni są do czytania i zakup podręczników wspomaga uprzejmość Provident Polska.To, że podręczniki są kosztowne, to powód do sporego ubolewania, ale co to ma wspólnego z ceną Biblii? > >U jehowitów darmo dostaniesz> No tak, ale pierwej trzeba rokować szanse na "nawrócenie".Nie. Wystarczy poprosić. Zapytaj MiłującegoPrawdę, pewnie dostaniesz. > Po za tym, na 99,9 proc. będzie to Biblia w przekładzie Nowego Świata.> Przeczytasz i ekspresem do kotła ze smołą.Serio boisz się piekła za czytanie Biblii? Ja jakoś nie. Mam propozycję: przestań myśleć o tym co pokazać proboszczowi, przestań się bać, czy katolika stać na Biblię, przestań bać się o to, czy katolik trafi do piekła. Zacznij myśleć sam za siebie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >1 Tylko osioł kupuje książki, żeby się chwalić, że na półce stoją. Tak!
>2 Dublowany osioł chwali się, że ma książki, których nie zamierza czytać. A więc do dublowanych osłów Pan mnie zalicza, gdyż znakomitą większość niebeletrystycznych książek jakie w życiu kupiłem, to były i są książki, których nie zamierzałem i nadal nie mam zamierzam przeczytać, choć nie ma wśród nich takiej, której bym nie przejrzał i nie wiedział co zawiera. Humanistom książki są potrzebne jak rzemieślnikom młotek, czasem dla rozdziału, czy wprost tylko jednego zdania, ale zawsze muszą być pod ręką i muszę wiedzieć co gdzie w razie potrzeby mogę znaleźć. Czytam zresztą na raz po kilka książek, a jeszcze przy tym do poważniejszej prasy zaglądam. Wielu moich znajomych o sporym dorobku intelektualnym czyni zresztą podobnie.
PS. Przeczytaną kilkakrotnie Biblię mam w domu, w kilku różnych tłumaczeniach nie mówiąc już o sporej literaturze biblistycznej pisanej z różnych pozycji, choć nie tylko za biblistę się nie uważam, ale nawet za jej znawcę i dlatego jestem ogromnie wdzięcznym panu Andrzejowi.51, od którego nie tylko wiele się uczę bezpośrednio, ale także skłania mnie do weryfikacji własnej wiedzy. Tak samo jak pan Fizyk z fizyki oraz jeszcze paru innych forumowiczów z różnych dziedzin wiedzy. Nie mogę odżałować, iż tylu profesjonalistów w swoich dziedzinach zostało ostatnio zbanowanych, a wypisującym różne brednie nikt nie tylko krzywdy nie robi, ale nawet uwagi nie zwraca i teraz na jednym z najciekawszych forum głupota zaczyna dominować. Ale może to tylko ja tak widzę, gdyż jestem tu jakoś specjalnie przewrażliwionym.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>2 Dublowany osioł chwali się, że ma książki, których nie zamierza czytać. >A więc do dublowanych osłów Pan mnie zalicza, gdyż znakomitą większość niebeletrystycznych książek jakie w życiu kupiłem, to były i są książki, których nie zamierzałem i nadal nie mam zamierzam przeczytać, choć nie ma wśród nich takiej, której bym nie przejrzał i nie wiedział co zawiera.
Dobrze Pan wie, że zastosowałem skrót myślowy w rozmowie o kimś, kto chce mieć w domu książkę na pokaz, a z jakiejkolwiek przyczyny, z góry deklaruje, że ani czytał, ani przeglądał jej nie będzie, ni jednego rozdziału z niej nie przeczyta
>Humanistom książki są potrzebne jak rzemieślnikom młotek, czasem dla rozdziału, czy wprost tylko jednego zdania, ale zawsze muszą być pod ręką i muszę wiedzieć co gdzie w razie potrzeby mogę znaleźć. Nie tylko humanistom.
> PS. Przeczytaną kilkakrotnie Biblię mam w domu, w kilku różnych tłumaczeniach . .. i od dawna korci mnie zapytać, które tłumaczenie na polski uznaje Pan za najbardziej godne polecenia (to pytanie o całkowicie subiektywną ocenę!!)
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Przeczytaną kilkakrotnie Biblię mam w domu, w kilku różnych tłumaczeniach .> .. i od dawna korci mnie zapytać, które tłumaczenie na polski uznaje Pan za najbardziej godne polecenia (to pytanie o całkowicie subiektywną ocenę!!)pl.wikiped(*)/Polskie_przekłady_Bibliipismoswiete.republika.pl/poznajbiblie/lekcja2.htmlwww.bu.kul(*)wietego-czesc-i,art_14267.htmlwww.bu.kul(*)ietego-czesc-ii,art_15512.htmlTu ciekawszą byłaby odpowiedź pana Andrzeja.51, ale skoro pytanie do mnie skierowano, to odpowiem. Z katolickich, to najbardziej lubię Biblię Wujka: wiernakopia.pl/wiernakopia/0,0.htmlwww.madel.jezuici.pl/biblia/Biblia.htmlA najbardziej merytorycznie sobie cenię Biblię Poznańską: biblioteka.kijowski.pl/biblia/pdf/biblia_p.pdfZa najgorsze zaś tłumaczenie uważam "Biblię Tysiąclecia". Całkiem przyzwoite tłumaczenie znajduje się w Biblii Warszawskiej wydanej przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, ale to nie dla katolików. Posługują się nią ewangeliccy oraz wyznania ewangeliczne - między innym tzw. Świadkowie Jehowy, choć ostatnio mają swoje własne tłumaczenie. Zdecydowanie zainteresowanym polecam zapoznanie się z tłumaczeniem - szkoda że tak krótkim - Artura Sandauera. "Na początku stworzył Pan niebo i ziemię. 2. A ziemia była męt i zamęt, ciemno było nad odmętem i duch Pański unosił się nad wodami. 3. I rzekł Pan: "Stań się światło". I stało się światło. 4. I ujrzał Pan, że światło jest dobre, i oddzielił światło od ćmy. 5. I nazwał Pan światło dniem, a ćmę nazwał nocą". Itd. To naprawdę kawałek dobrej, niezrównanej na polskim gruncie, religijnej poezji. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Przeczytaną kilkakrotnie Biblię mam w domu, w kilku różnych tłumaczeniach >>.. i od dawna korci mnie zapytać, które tłumaczenie na polski uznaje Pan za najbardziej godne polecenia (to pytanie o całkowicie subiektywną ocenę!!) >Tu ciekawszą byłaby odpowiedź pana Andrzeja.51, (...)
Najczęściej korzystam z Biblii Warszawskiej wydanej w 1982 r. przez BiZTB. Posiadam ją już ponad trzydzieści lat i korzystam z niej równie długo. Książka jest już w fatalnym stanie. Ma oderwany grzbiet i okładki, luźnych kilka kartek na początku i na końcu. Przyzwyczaiłem się jednak do niej i zapewne długo jeszcze będę z niej korzystał, choć myślę kupić nowy egzemplarz. Moim zdaniem Biblia Warszawska jest dobrym przekładem, ale nie najlepszym.
Lepsza od niej jest prawdopodobnie tylko Biblia Poznańska, z której korzystam niemal równie często. Według mnie jest to najlepszy polski przekład Biblii i ponoć nie jest to tylko moje zdanie.
Dość często korzystam z Biblii Tysiąclecia, choć uważam, że jest to przekład słaby. Biorę ją do ręki przede wszystkim w trakcie dyskusji prowadzonych na forum, gdyż zdecydowana większość osób, z którymi dyskutuję, właśnie z niej korzysta. Fatalne, wręcz skandaliczne są występujące w niej dość częste przypisy, w których autorzy przekładu starają się decydować za czytelnika, jak powinien rozumieć poszczególne wersety. Niestety, przypisy te są zbyt katolickie, a na dodatek przeznaczone wyłącznie dla tych, którzy zapomnieli, że posiadają własny rozum. W zdecydowanej większości moje rozumienie tych właśnie wersetów jest zdecydowanie odmienne od narzucanego m i w przypisach.
Ze starych wydań preferuję dwa, w kolejności Biblię Wujka i Biblię Brzeską.
Dość często sięgam do przekładu Pięcioksiągu z języka hebrajskiego, tj. do Tory Pardes Lauder, z ciekawym komentarzem Rasziego. Niestety posiadam tylko dwie pierwsze księgi, tj. Bereszit (Rdz) i Szemot (Wj), które przyjechały do mnie aż z Kanady.
Korzystam również ze znakomitej książki Artura Sandauera pt. Bóg, Szatan, Mesjasz i..., w której oprócz wielu doskonałych esejów znajduje się równie doskonały autorski przekład Księgi Rodzaju z języka hebrajskiego.
Na koniec Nowy Testament z tekstem greckim i polskim, wydanie interlinearne z pełną transliteracją tekstu greckiego. Dla mnie pozycja niezbędna.
I to prawie wszystko. Ciepło pozdrawiam.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | Skoro już sprowokowałem Panów do odpowiedzi, to z serca za nie dziękuję. Wstyd byłoby własne preferencje schować, ale choć najmniej mam do powiedzenia, stwierdzę jedynie, że do mnie z polskich przekładów wujkowa Biblia najbardziej przemawia, ale skoro obywaj Panowie cenicie poznański przekład, to biorę to pod uwagę. Ech, żywota nie starczy na przeczytanie wszystkiego
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Skoro już sprowokowałem Panów do odpowiedzi, to z serca za nie dziękuję.Jak widać bardzo podobne to były oceny. > stwierdzę jedynie, że do mnie z polskich przekładów wujkowa Biblia najbardziej przemawia,Napisałem, że ją lubię, ale przemawia do mnie jednak bardziej Artur Sandauer. > Ech, żywota nie starczy na przeczytanie wszystkiego  I właśnie dlatego nie warto czytać wszystkiego. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | Kilka lat temu katołki wydali francuską Biblię Jerozolimską!!! (Pallotinum) SENSACJA!!!Dopóki nie zajrzysz do środka  Ordynarna Tysiąclatka!!! (co prawda nowe wyd. VI). Tylko przypisy z 'jerozolimki'. Ale, żeby te przypisy francuskie były zrozumiałe, trzeba było zrobić przypisy do przypisów. Żeby - broń Boże - nie trzeba było podawać francuskiego tłumaczenia Biblii. Dostałem taką w prezencie... Oddałem taką w prezencie... najszybciej, jak się dało. (A mogłem poczekać i sprezentować Nergalowi... On wie, co robić!) Czyli, jak zwykle, znowu manipulacyjka, przekręcik, oszustewko... Cóż, nie mogą pozwolić, by prawda wyzwalała polskie owieczki... Je suis Drobner
|
|
| | | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
> (mam nadzieję, że się nie obrazi o cytowanie, ale w rozmowie z Tobą aż się o taki cytat prosi)Skądże, nie jestem przewrażliwiony na punkcie własnego ja. > Chcesz kupić Biblię poza kościołem?Ja? Mam przecie, Biblia Święta To Jest Całe Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu z hebrajskiego i greckiego języka na polski pilnie i wiernie przetłómaczona. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1961. > a od jehowitów, powtórzę, za darmo dostanieszCo kraj to obyczaj. W moich stronach nie sieją na jałowej ziemi. Nie to, abym popatrzył w sufit i wiedza na mnie spłynęła. O rekonesans po rodzinie się pokusiłem. > Nie kupuj za średnią tylko za najniższą. Kto Ci każe przepłacaćRównież co kraj to obyczaj. Ja mogę nie kupić, ba, nawet nie mam takiego zamiaru. Ale całe rzesze kościelnych babek kupią co ksiądz każe i gdzie każe. > 1 Tylko osioł kupuje książki, żeby się chwalić, że na półce stojąWielu znam takich. > Wybaczenia proszę, ale takiej niekonsekwencji dawno nie spotkałemMasz odpuszczone. Historia, którą przytoczyłem miała miejsce w latach 80-ych. Wtedy czytało się więcej zwłaszcza z poza oficjalnego mainstreamu. Ludzie zdawali sobie sprawę z hipokryzji władzy i na zasadzie odskoczni garnęli się do Kościoła, a ten nie mógł być jak reżim i takie pozory stwarzał. Księża byli wtedy lepiej merytorycznie przygotowani aby panować nad emocjami społeczeństwa i nie narazić się władzy. I nawet wtedy Kk zdawał sobie sprawę, że nie poradzi sobie z rozwiewaniem ludzkich dylematów jeśli pozwoli wiernym na samodzielne wikłanie się w niuanse Biblii. W latach 80-ych w USA funkcjonowało ponad 300 odłamów chrześcijańskich o amerykańskim rodowodzie. M.in dlatego, że za falą imigracji zarobkowej nie podążyli księża i ludzie rozumieli Biblię na swój sposób. Kk nie buduje swojej pozycji na znajomości Biblii. Wiedza religijna wśród katolików, jak zapewne wiesz, jest bardzo powierzchowna i często ogranicza się do posiadania gadżetów, które na różne okoliczności wypada mieć. Z Biblią jest nie inaczej, trzeba mieć tak jak gromnicę, pasyjkę i święte obrazki na ścianach. > Serio boisz się piekła za czytanie Biblii?Jako ateista nie mam złudzeń co do swojego losu gdyby, co nie daj boże, bóg istniał. Smolne jacuzzi.  Poważniej, Kk dopuszcza do użytku tylko przekłady Biblii autoryzowane przez KEP. Biblia w przekładzie Nowego Świata, jako przekład ŚJ takiej rekomendacji nie ma. > Mam propozycję: przestań myśleć o tym co pokazać proboszczowiProboszczowi pokazuję zwykle zawartość barku i więcej ode mnie nie oczekuje.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Ja? Mam przecie, Biblia Święta To Jest Całe Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu z hebrajskiego i greckiego języka na polski pilnie i wiernie przetłómaczona. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1961. Ciężkie. Wolę wujkowy przekład
>>Nie kupuj za średnią tylko za najniższą. Kto Ci każe przepłacać >Również co kraj to obyczaj. Ja mogę nie kupić, ba, nawet nie mam takiego zamiaru. Ale całe rzesze kościelnych babek kupią co ksiądz każe i gdzie każe.
Ich prawo. Myśl za siebie
>Kk nie buduje swojej pozycji na znajomości Biblii. Wiedza religijna wśród katolików, jak zapewne wiesz, jest bardzo powierzchowna i często ogranicza się do posiadania gadżetów, które na różne okoliczności wypada mieć. Z Biblią jest nie inaczej, trzeba mieć tak jak gromnicę, pasyjkę i święte obrazki na ścianach. Tak, ale to nijak się ma do Twoich słów o ograniczaniu dostępności Biblii przez kościół poprzez windowanie cen
>Poważniej, Kk dopuszcza do użytku tylko przekłady Biblii autoryzowane przez KEP. Biblia w przekładzie Nowego Świata, jako przekład ŚJ takiej rekomendacji nie ma. A Tobie rekomendacja KEP jest do czegoś potrzebna ? Mnie nie. Myśl za siebie
|
|
| | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
> Ciężkie. Wolę wujkowy przekładKwestia upodobań, tak po trosze. > Ich prawo. Myśl za siebie??? Pewnie, tylko po jakie licho Ty tak zawzięcie myślałeś za krystkona, skoro ten jasno wyłożył, że ma wyrobione zdanie i według jakich kryteriów interpretuje fakty? > Tak, ale to nijak się ma do Twoich słów o ograniczaniu dostępności Biblii przez kościół poprzez windowanie cenJeszcze raz pokusiłem się o rekonesans. Cytat:Katolik chce Biblię czytać? Nie ma sprawy, ja mu NT za darmo dam. Stary i Nowy? Cóż, zabronić nie mogę, sprzedam, kosztuje to ... ze dwie stówki. Ale ja już nie odpowiadam za to jak on to zrozumie, a ślęczał nad nim nie będę i wykładu z etnografii Bliskiego Wschodu też robił nie będę. Seminarium dwadzieścia lat temu kończyłem, zapomniało się. A tak w ogóle, jakby się kuria dowiedziała, że ja na parafii takich świadomych katolików chcę wychowywać co to Biblię znają, to bym jak Lemański skończył. Szkoda przytulnej plebanii. Za kolegą ze szkolnej ławy, proboszczem obecnie. > A Tobie rekomendacja KEP jest do czegoś potrzebna ?Mi nie, ale katolik powinien liczyć się z tym, że pasterze tego i owego czytać nie zalecają.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Ich prawo. Myśl za siebie >??? Pewnie, tylko po jakie licho Ty tak zawzięcie myślałeś za krystkona, skoro ten jasno wyłożył, że ma wyrobione zdanie i według jakich kryteriów interpretuje fakty? Krystkonowi swoje poglądy "w twarz" piszę, z jego poglądami polemizując. Ty mi prezentujesz stanowisko proboszczów, choć Ciebie nie dotyczy, a mnie zwisa (chyba, że prezentujesz je dewotom, ale wtedy zmień forum)
>>Tak, ale to nijak się ma do Twoich słów o ograniczaniu dostępności Biblii przez kościół poprzez windowanie cen >Jeszcze raz pokusiłem się o rekonesans. I jeszcze raz chybiłeś. Proboszcz cen nie zna, widać dawno nie kupował, pewnie dostał na święcenia i nieużytkowana leży.
>>A Tobie rekomendacja KEP jest do czegoś potrzebna ? >Mi nie, ale katolik powinien liczyć się z tym, że pasterze tego i owego czytać nie zalecają. Uwielbiam, kiedy ateista mówi mi co powinienem robić, żeby mój proboszcz był zadowolony. Jesteś zadziwiająco zgodny z Dydyczem.
Wybacz, jednak sam sobie będę określał wykaz lektur
|
|
| | | | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
>Ty mi prezentujesz stanowisko proboszczów Tak, aby udowodnić rozdźwięk między oficjalną doktryną, a nieoficjalną praktyką. Wybacz, ale skoro zarzuciłeś mi mijanie się z faktami, staram się udowodnić swoje racje. Niestety mogę je poprzeć nieoficjalnymi wypowiedziami. Twoją jest rzeczą czy uznasz je za wiarygodne.
>choć Ciebie nie dotyczy Podobnie jak kilka innych tematów, które mnie osobiście nie dotyczą, a którymi się interesuję. I chyba każdy człowiek gromadzi wiedzę do niczego mu w praktyce nie potrzebną.
>a mnie zwisa Mi też, aczkolwiek żal mi głupoty ludzi kreowanej przez hipokrytów.
>Proboszcz cen nie zna Owszem, zna. Wykorzystuje tylko wspólną dla wszystkich religii prawidłowość, w myśl której wszelka wiedza o czczonym bogu pochodzi od kapłanów. I w interesie pasterza jest, aby owieczka nie zbłądziła zbyt daleko od stada i zamiast zamiast trawy szaleju się nie najadła.
>Uwielbiam, kiedy ateista mówi mi co powinienem robić Tak jak ja uwielbiam jak kler dyktuje mojej żonie i mi przy okazji, co ona ze swoją d...pą ma zrobić. A tak po prawdzie, w którym miejscu próbowałem Cię pouczać? Zauważam tylko fakt, iż Kk nie pochwala swoich wyznawców za czytanie np. "Kodu Leonarda da Vinci", że o Biblii ŚJ nie wspomnę.
>Wybacz, jednak sam sobie będę określał wykaz lektur Jak wyżej.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Ty mi prezentujesz stanowisko proboszczów> Tak, aby udowodnić rozdźwięk między oficjalną doktryną, a nieoficjalną praktyką. Wybacz, ale skoro zarzuciłeś mi mijanie się z faktami, staram się udowodnić swoje racje. Niestety mogę je poprzeć nieoficjalnymi wypowiedziami. Twoją jest rzeczą czy uznasz je za wiarygodne.Mijasz się z faktami twierdząc : Cytat:Dlatego Kk rozmyślnie nie zachęca owieczek do zaglądania do świętej księgi przez np. cenę Biblii. Znalazłem Biblię za 60 zł, co nie jest ceną wysoką. Mijasz się z faktami sugerując, że kościół katolicki ma monopol na wydawanie i sprzedaż Biblii, co sam obaliłeś podając, że masz wydanie BiZTB > >Proboszcz cen nie zna> Owszem, zna. Wykorzystuje tylko wspólną dla wszystkich religii prawidłowość, w myśl której wszelka wiedza o czczonym bogu pochodzi od kapłanów. I w interesie pasterza jest, aby owieczka nie zbłądziła zbyt daleko od stada i zamiast zamiast trawy szaleju się nie najadła.I dlatego powiedział że Biblia kosztuje 200 zł? Sprzedam mu za 150. Lubię zarabiać. > >Uwielbiam, kiedy ateista mówi mi co powinienem robić> Tak jak ja uwielbiam jak kler dyktuje mojej żonie i mi przy okazji, co ona ze swoją d...pą ma zrobić.To kłóć się z klerem nie ze mną. Nie jestem księdzem. > A tak po prawdzie, w którym miejscu próbowałem Cię pouczać? Zauważam tylko fakt, iż Kk nie pochwala swoich wyznawców za czytanie np. "Kodu Leonarda da Vinci", że o Biblii ŚJ nie wspomnę.Nie mój problem, ja przeczytałem. Dobra sensacja, o zerowej wartości poznawczej
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
>Mijasz się z faktami sugerując, że kościół katolicki ma monopol na wydawanie i sprzedaż Biblii Oczywiście, że nie ma monopolu. Ale bez skrupułów wykorzystuje kultywowaną, na prowincji zwłaszcza, tradycję kupowania dewocjonaliów na plebanii, traktowania konfesjonału jak leżanki u psychoanalityka itp. Niemożliwe? Zapraszam na wschód od Wisły. Czy naprawdę uważasz? że trawiona wątpliwościami, po obejrzeniu dokumentu produkcji BBC przykładowo, owieczka usłyszy w konfesjonale: "masz tu Biblię, przeczytaj i wyciągnij wnioski". Raczej będzie to pokuta na wyprostowanie myśli, a jeśli niepokorna dusza uprze się, że może by jednak poczytać, księżulo rzuci ceną bo wie, że do najbliższej księgarni półtorej godziny pekaesem, a z komputrem na bakier. No i wszystkim moherom w rodzinie słowo "biblia" kojarzy się z jehowitami i bez doczytania "Pismo Święte" wyląduje w piecu. Jeśli Kk ma możliwość utrzymania wygodnego porządku rzeczy, wykorzysta autorytet tam gdzie go ma aby utrzymać owieczki w ryzach.
>co sam obaliłeś podając, że masz wydanie BiZTB No tak ale ta Biblia została mi po meine Großmutter i jest tłumaczeniem ewangelickim.
>Sprzedam mu za 150. Lubię zarabiać. Z przesyłką?
>To kłóć się z klerem nie ze mną. Bezcelowe. Zwracam tylko uwagę na paskudną dość przypadłość Kk. W żadnym wypadku nie jest to wycieczka w Twoją stronę.
>Dobra sensacja, o zerowej wartości poznawczej Preferuję James'a Follett'a. Również dobra sensacja i jednocześnie pedanteria w szczegółach realnie istniejącej techniki.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Mijasz się z faktami sugerując, że kościół katolicki ma monopol na wydawanie i sprzedaż Biblii >Oczywiście, że nie ma monopolu. Ale bez skrupułów wykorzystuje kultywowaną, na prowincji zwłaszcza, tradycję kupowania dewocjonaliów na plebanii, traktowania konfesjonału jak leżanki u psychoanalityka itp. Niemożliwe? Zapraszam na wschód od Wisły.
Mieszkam na zachód od Wisły i na zachód od Olzy. Nie wszystko muszę "ogarniać"
>Czy naprawdę uważasz? że trawiona wątpliwościami, po obejrzeniu dokumentu produkcji BBC przykładowo, owieczka usłyszy w konfesjonale: "masz tu Biblię, przeczytaj i wyciągnij wnioski". Raczej będzie to pokuta na wyprostowanie myśli, a jeśli niepokorna dusza uprze się, że może by jednak poczytać, księżulo rzuci ceną bo wie, że do najbliższej księgarni półtorej godziny pekaesem, a z komputrem na bakier. No i wszystkim moherom w rodzinie słowo "biblia" kojarzy się z jehowitami i bez doczytania "Pismo Święte" wyląduje w piecu. Jeśli Kk ma możliwość utrzymania wygodnego porządku rzeczy, wykorzysta autorytet tam gdzie go ma aby utrzymać owieczki w ryzach. Jak kto chce być w ryzach to będzie. Krystkon...
>>co sam obaliłeś podając, że masz wydanie BiZTB >No tak ale ta Biblia została mi po meine Großmutter i jest tłumaczeniem ewangelickim. Mam też w domu protestanckie Biblie, w tym oryginalną w tłumaczeniu dra Lutra,
>>Sprzedam mu za 150. Lubię zarabiać. >Z przesyłką? OK
>>To kłóć się z klerem nie ze mną. >Bezcelowe. Zwracam tylko uwagę na paskudną dość przypadłość Kk. W żadnym wypadku nie jest to wycieczka w Twoją stronę. Cieszę, się, że się zgadzamy. Lubię szukać zgody (tylko nie szukaj w tym ironii, bo jej nie ma)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) | >(tylko nie szukaj w tym ironii, bo jej nie ma)
Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Pozdrawiam.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Bragiel (220 punktów) | >>nie wydaje mi się aby Polak-katolik dzieci z Biblią pod ręką wychowywał >I dlatego jest Polakiem-katolikiem. Pamiętam czasy, kiedy dzieciaki komunijne dostawały na pamiątkę sakramentu Nowy Testament. Pamiętam też fakt, jak to któryś z rodziców zwrócił uwagę księdzu, że bez sensu to jest bo książki nie czyta się od epilogu i dlaczego nie cała Biblia. W skrócie, klecha stwierdził, że katolik za głupi jest aby Biblię czytał bez nadzoru bo to prosta droga do herezji. Dlatego Kk rozmyślnie nie zachęca owieczek do zaglądania do świętej księgi przez np. cenę Biblii. > No gods, no masters...I am who I am.
Jak dla mnie to jeden z niewielu plusów katolików.
Przynajmniej wiedzą, zdają sobie sprawę co jest w Starym Testamencie i mówią,żeby tego nie czytać. Osobiście moge czytać tylko Nowy Testament. Ten cały gore-hardcore ze Starego Testamentu to dla mnie jak oglądanie slynnego swego czasu, japońskiego filmu,,Guinea Pig".
Więc, uważam, ze niech już lepiej dzieciaczki czytają Nowy Testament.
Oczywiście lepiej czytać ,,Muminki" albo ,,Kubusia Puchatka" albo ,,Niedoparki" taka czeska wspaniała powieśc i tam szukać prawd moralnych, ale jezeli już ktoś musi, to wolę by czytał NowY Testament niż ten hardcore-gore jaki jest w Starym Testamencie.
Pozdrawiam.
|
|
| Bogucki (102 punktów) | Witam E to jeszcze nic jak w dzisiejszych czasach racjonalnie wytłumaczyć coś takiego jak relikwia. Aż dziwię się że w dzisiejszych czasach Kościół to kultywuje. Ale jak wiadomo kościół idzie drogą ewolucji(powolnej) a nie rewolucji .
|
|
 | | Betelgeza (48 punktów) | Pomyłka, prosze o usunięcie tego postu. Szkoda, że nie mogę sama.
|
|
2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Słuchałem dzisiiaj radiowej Jedynki i słyszę,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii".> [...]> Stawienie w jednym rzędzie-zabijania chrześcijan i wyśmiewanie się z bakterii na hostiach [...] to dla mnie jest skandal.Przecież zakonnik zupełnie trafnie spostrzegł, że wspólnym mianownikiem dla aż zabijania i tylko wyśmiewania jest sprzeciw wobec religijności, więc Twoje uznanie jego spostrzeżenia za skandal jest skandalicznie śmieszne. 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
 | 3 na 3 | Betelgeza (48 punktów) |
W dyskusji często padało słowo: wolność, w odniesieniu do utraty wolności, jaką powoduje religia. Myśle, że nie ma nawet sensu stosować w rozmowie z np. katolikiem argumentu o utracie wolności. Wolność jest wartością dla tych, którzy są niezależni w swej umysłowości. Ludzie o niezależnej umysłowości, którzy sami analizują siebie i swoje otoczenie chcą być wolni, niechętnie zostają wyznawcami jakichkolwiek religii. Owszem często formalnie nimi niby są, bo jako dzieci przecież nie decydowali o sobie, ale w dojrzałości zwykle w mniejszym lub większym stopniu uniezależniają się. Natomiast ci, którzy sa "głęboko wierzący", nie chcą wolności, bo wolność nie jest dla nich ważna, oni czego innego potrzebują. Objaśnianie im, że religia odbiera im wolność nic dla nich nie znaczy, bo oni tej straty nie odczuwają. To są typy umysłowości/osobowości zależnej. Takie typy nigdy nie stają się samodzielne mentalnie, zawsze będą oczekiwać, że ktoś za nich wymyśli im zasady życia, a oni w poczuciu szczęśliwego podporządkowania będą je wypełniać i żyć "ze spokojnym sumieniem". Katolik nie chce wolności, która oznacza m.in. samotność, w tym sensie, że czlowiek jest sam wobec świata i sam musi wyrobić sobie zdanie o nim, sam podejmować wybory i sam brać za nie odpowiedzialność wobec siebie. Katolik chce "miłości". Tak, chce uważać, że ktoś go kocha, że istnieje ktoś, dla kogo jest ważny, kto jest silny i kto sie nim opiekuje. Katolik uważa, że oddanie wolności w imię miłości to nie jest żadne zniewolenie, tylko "miłosna uległość". W stosunku do poczucia opieki i bycia akceptowanym przez kogoś niezwykle silnego wolność nie jest dla nich żadną wartością. To są takie typy osobowości, ktore chcą byc zależne i nic tego nie zmieni. No, może w niewielkim stopniu da sie cos zmienić w takiej osobowości, ale przecież o osobowości decyduje m.in. struktura samego mózgu, a na to mamy niewielki wpływ. Człowiek sie rodzi z jakimś mózgiem, z wynikającym z tego jakimś typem osobowości, wpływ wychowania, środowiska jest oczywiście faktem, ale jednak typ mózgu/osobowości pozostaje. Wiadomo już, że odpowiada za to m.in. tzw. twór siateczkowaty, czyli część sieci neuronowej odpowiedzialna za selekcjonowanie napływających do mózgu informacji. Większość mózgów ma dość słaba selekcję (w uproszczeniu oczywiście, to złożony proces), mocną selekcję ma mniejszość mózgów. W tym kontekście (oczywiście w uproszczeniu, ale serio) to, czy ktoś jest osobowością bardziej niezależną czy bardziej zależną nie jest jedynie jego "zasługą", ale w znacznym stopniu wynika po prostu ze struktury jego mózgu. Bardzo biologiczne? Owszem. Dlatego uważam, że nie ma co sie nadto "wczuwać" w to, jacy to niemądrzy są wierzący, a racjonaliści mąrdzy... Szkoda czasu. Niestety są ludzie, którzy zawsze będą szukac oparcia w zewnetrznych systemach wartości. Ależ oczywiście, że wychowanie jest bardzo ważne, a nawet kluczowe. Chodzi mi tylko o to, że bycie zależnym, podporządkowanym leży niejako w naturze większości, niekoniecznie dlatego, że tak decydują  Ci, którzy dzis są "głeboko wierzącymi katolikami" w innej rzeczywistości, innym czsie, na innym kontynencie tez byliby "głęboko w coś wierzącymi". Co zresztą zostało juz wczesniej wielokrotnie powiedziane.
|
|
3 na 3 | Keres (29 punktów) | >Słuchałem dzisiiaj radiowej Jedynki i słyszę,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, >mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie >prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii". >Powiedział tak zakonnik, badający prześladowania chrześcijan wspołcześnie. >Powiem, że mnie zatkało. >Bo tak-oczywiscie głęboko potępiam bicie, zabijanie chrześciajan np. w krajach muzułmańskich. >Jest to straszne i nie powinno to mieć miejsca. >Chyba każdy przyzwoity człowiek się ze mną zgodzi. >Ale...Stawienie w jednym rzędzie-zabijania chrześcijan i wyśmiewanie się z bakterii na hostiach, >które są rzekomo krwią; wyśmiewanie się z idei trójcy świętej, gdzie syn jest swoim własnym ojcem a >ojciec synem swoim i ducha; wyśmiewanie się ze stale zmieniającej się doktryny katolickiej czy też >nawet z samej idei -Bóg -to dla mnie jest skandal. >Mnie to śmieszy-idea wszechwiedzącego Boga, komunia, jedzenie Boga-człowieka i milion innych rzeczy. >Jest to dla mnie śmieszne. >I teraz tak-musze się z tym kryć? Nie moge o tym mówić. >Więc oznaczałoby to dyskryminacje. >Nie śmieje sie z ludzi w to wierzącyhc-tylko z doktryn, idei, dogaatów, pojęć. >Nazywanie tego miękkimi prześladowaniami to jakiś skandal. >Dzisiaj pierwszy raz spotkałem się z takim terminem-miękkie prześladowanie. >chyba ukuli go niedawno by mieć bata na inaczej myślących. >Jak uważacie? Zapraszam do dyskusji. >Pozdrawiam.
Ateiści ( ci wojujący ) mają niezwykłą moc mieszania się do spraw których nie rozumieją, albo nie wierzą. Wyśmiewanie się że chodzi się do kościoła, czy jest się ortodoksyjny jest powszechne. I nie chodzi o własne myślenie, tylko o tym że publicznie się obraża ( nie mówi) wierzących. No, ale jest islamizacja więc niedługo się to skończy
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ateiści ( ci wojujący ) mają niezwykłą moc mieszania się do spraw których nie rozumieją, albo nie wierzą.O jakim rozumieniu może być mowa, gdy nie rozumie lub nie zna się nawet tego? Regulamin Forum dyskusyjnego c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi,Na forum racjonalistycznym lepiej wykazywać się wiedzą niż posługiwać się epitetami. Znam wiele form myślenia, odrzucających idee świata nadprzyrodzonego, bądź uznających, że taka koncepcja nie jest im do niczego potrzebną: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110Ale żadna z nich nie nazywa się "walczącym ateizmem": www.racjonalista.pl/forum.php/s,610192/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,608495/z,0> Wyśmiewanie się że chodzi się do kościoła, czy jest się ortodoksyjny jest powszechne.Gdzie jest takie wyśmiewanie? Na naszym forum? To po co Pan bierze tu udział w dyskusjach i czyta wypowiedzi bezbożników i antyklerykałów. Czy Pan musi? www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088Przecież we "Wprowadzeniu" jest ostrzeżenie. Wystarczy je ze zrozumieniem przeczytać. Wielce Szanowny Panie, wyśmiewam się tu tylko z głupoty i to raczej ludzi, choć trochę, a im wyżej tym lepiej, wykształconych. Nie jest tu wcale moją winą, że głupota najczęściej z wiarą jest połączoną. Śmiech z religijnych babć i dziadków jest może i nie na miejscu, ale dlaczego nie pośmiać się z ks. abp prof. zw. dr hab. gdy głupoty plecie. > I nie chodzi o własne myślenie, tylko o tym że publicznie się obraża ( nie mówi) wierzących.Wierzący publicznie obrażają moją inteligencję i penalizują pod swoje wierzenia prawo państwowe. To skandal wołający o pomstę do nieba. > No, ale jest islamizacja więc niedługo się to skończyNa moim podwórku mawiano: "Nie strasz nie strasz bo się zesrasz." Jak na razie w Polsce poważną groźbę stanowi tylko Kościół Katolicki. Polscy muzułmanie to przy katolikach wprost szczyt tolerancji i łagodności. Nie ma dobrych wiar. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także i moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. @@@ .
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | >Wyśmiewanie się że chodzi się do kościoła, czy jest się ortodoksyjny jest powszechne.
Bo to śmieszne jest.
Drobner, rozbawiony
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wyśmiewanie się że chodzi się do kościoła [...] jest powszechne [...] ale jest islamizacja więc niedługo się to skończyBo wraz z islamizacją skończy się samo chodzenie do kościoła. 
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
3 na 3 | Grzegorz (5685 punktów) | > Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii.
Skoro już ten zakonnik chce brnąć w "miękkie prześladowania" to proponowałbym mu biblijnie zacząć od belki w swoim oku. Czy np. zaczynanie roku szkolnego mszą i "nieobowiązkowa" religia w środku planu zajęć też załapie się na termin miękkiego prześladowania? A to że pacjent może trafić na lekarza (a może i niedługo aptekarza) i zamiast pomocy usłyszeć "sorry, nie pomogę Ci, jestem katolikiem"? A to że płacę podatki na "świeckie" państwo, dotując takie potworki jak Świątynia Opatrzności? Przykłady można by mnożyć.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | >Słuchałem dzisiiaj radiowej Jedynki i słyszę,,Chrześcijanie na całym świecie są prześladowani, >mordowani. Ale w wielu krajach, w tym Polsce, mamy do czynienia z miękkimi prześladowaniami. Miękkie >prześladowania to wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów liturgii". >Powiedział tak zakonnik, badający prześladowania chrześcijan wspołcześnie. >Powiem, że mnie zatkało. >Bo tak-oczywiscie głęboko potępiam bicie, zabijanie chrześciajan np. w krajach muzułmańskich. >Jest to straszne i nie powinno to mieć miejsca. >Chyba każdy przyzwoity człowiek się ze mną zgodzi. >Ale...Stawienie w jednym rzędzie-zabijania chrześcijan i wyśmiewanie się z bakterii na hostiach, >które są rzekomo krwią; wyśmiewanie się z idei trójcy świętej, gdzie syn jest swoim własnym ojcem a >ojciec synem swoim i ducha; wyśmiewanie się ze stale zmieniającej się doktryny katolickiej czy też >nawet z samej idei -Bóg -to dla mnie jest skandal. >Mnie to śmieszy-idea wszechwiedzącego Boga, komunia, jedzenie Boga-człowieka i milion innych rzeczy. >Jest to dla mnie śmieszne. >I teraz tak-musze się z tym kryć? Nie moge o tym mówić. >Więc oznaczałoby to dyskryminacje. >Nie śmieje sie z ludzi w to wierzącyhc-tylko z doktryn, idei, dogaatów, pojęć. >Nazywanie tego miękkimi prześladowaniami to jakiś skandal. >Dzisiaj pierwszy raz spotkałem się z takim terminem-miękkie prześladowanie. >chyba ukuli go niedawno by mieć bata na inaczej myślących. >Jak uważacie? Zapraszam do dyskusji. >Pozdrawiam.
Jako wierzący odpowiem Ci z mojej osobistej perspektywy.
1. Wyśmiewanie, kpiny z religii, Boga, sakramentów itd... nie są dla mnie przyjemne, ale akceptuje je jako element wolności słowa. Kpiny te bowiem odnoszą się do światopoglądu, poglądów, systemu poglądów, wartosci itd... Tu nie widzę problemu.
2. Gorzej jest, co niestety staje się dla wielu przeciwników religii i KK standardem, robienie kpin i wyśmiewanie, przechodzące w pogardę i nienawiść do wyznawców religii, wierzacych, a wreszcie do całego narodu i kraju. I to jest już rodzaj prześladowania, dyskryminacji ponieważ ze względu na czyejś poglądy, system pogladów, wiarę, oceniany jest każdy przedsatwiciel grupy. Nie różni się zatem niczym ten, kto mówi o teistach - głupcy, od tego, który mówi o murzynach - głupcy, o Żydach - chytrusy, o ateistach - moralna zgnilizna, itd...
Jest to tym bardziej szokujące, że każdy racjonalista wie, iż wśród teistów jest wielu inteligentnych ludzi, którzy inteligencją przewyższają wielu racjonalistów, w tym tych z tego forum.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
 | | Bragiel (220 punktów) | No zgadzam się z Tobą, że bycie ateistą nie świadczy o większej inteligencji. Można być genialnym np. muzułmaninem i głupim ateistą. Mówię o powiedzmy-mierzalnej przy pomocy testów IQ, inteligencji. Chociaż oczywiscie to testy to kpina,ale pomińmy to...
Ja się śmieje z niematerialnych tworów, z pojęc, z czegoś co istniej tylko w sferze semantyki.
I każdy rozsądny teistą winien to rozumiec. Nie śmieje się z osób.
Tylko tu jest własnie problem-bo dla mnie pojęcie Bóg jest śmieszne i wysydzam to pojęcie... A np. katolik atakuje mnie za to-dla niego to świętośc. Muzułmanin by mnie zabił/
Natomiasy ja nie widze problemu by śmiac się ze mnie-ktoś widzi problem w kpinach z idei...
Tu jest jeszcze kolejny problem... Ja się śmieje -a osoba teistyczna powie, że do drwiny,szyderstwo. Znowu problem semantyki.
W każdym razie ja wyśmiewa sie z idei teistycznych. Ale tez to dla mnie nie wiem-cel zycia.
To jedna milinowa część mojego zycia. I dawno zapomniałby o Bogach, o sprawach zycia po śmierco, niebach, piekłach, gdyby nie to, ze nie da się żyć w Polsce nie słysząc o tym...
Więc już nawet nie chcąc o tym myślec i zdając sobie sprawę, że po co w ogóle o tym myśle, to zawsze pojawią się teiści, którzy mi ten temat znowu nieomal włożą do ust...
I to jest wtedy takie kaharsis...
No ale cóż, musimy uczyć się wzajemnej tolerancji.
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|