 |
Dlaczego komunizm w Polsce był złym ustrojem ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-04-2010 21:05 | Przemek90 (4 punktów) | Dlaczego komunizm w Polsce był złym ustrojem ?
2 na 4 | Chciałbym poruszyć temat zawarty w temacie. A więc na początek przedstawię się, nazywam się Przemek i mam 20 lat ( na komunę się nie załapałem więc nie mam wyrobionego własnego obiektywnego zdania na temat komuny - jak wtedy się żyło, mogę się jedynie opierać na książkach, wpisach na forum etc.)
Tak sobie oglądam telewizje od dłuższego czasu i w związku z ostatnią katastrofą jest czasami poruszana kwestia Solidarności i dzielnego Pana Wałęsy który to obalił ten dziadowski komunizm. Z ciekawości zacząłem szukać na internecie różnych informacji na temat komunizmu - jak się żyło, itp.
Z tego co znalazłem to prawie same plusy ,np.: -wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do "pierwszego". Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie szybko naprzód, istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia, telewizory, motocykle.
-wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia. Dzisiejszy poziom edukacji na studiach pozostawia dużo do życzenia. Studiują ludzie którzy piją całe tygodnie, ucząc się tylko na kolokwia, sesje ( i to często z pomocą różnego typu wspomagaczy). To ma być polska inteligencja !? (oczywiście nie wszyscy, przepraszam jeżeli uraziłem jakiegoś studenta, który reprezentuje sobą wysoki poziom, jak przystało na inteligencję)
-bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji, posiadali nowoczesny sprzęt i nie było sytuacji, że policja nie ma paliwa aby jeździć na interwencję, a funkcjonariusze w niektórych komendach mieliby dziś komputery a nie maszyny do pisania gdyby była komuna.
i długo by tak wymieniać.
Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma prace ? A zdecydowana większość dzisiejszych emigrantów, wyjechała waśnie ze względu na brak pracy w Polsce lub pensje nieadekwatną do wykształcenia.
Również znam osoby, które żyły w obu systemach ( PRL i obecna Polska) i uważają, że za PRLu było lepiej (np. mój ojciec który nigdy za komuny na nic nie narzekał, nie był w partii ale miał stałą prace przez 20 lat i jakoś sobie żył, a kiedy obalono komunizm on i wielu jemu podobnych straciło pracę i ze względu na wiek praktycznie w Polsce nie miał szans na znalezieniu podobnej pracy za którą wyżywi rodzinę)
Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza ? Na internecie długo szukałem coś na ten temat, ale nie znalazłem konkretów, ba - duża część internautów wypowiada się w pozytywach o komunizmie i chyba wolałoby żyć w czasach komuny niż demokracji.
Jeżeli znacie jakieś artykuły na ten temat to byłbym wdzięczny za linki. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Cześć też mam 20 lat i uważam, że pierniczysz. Sorki it's nothing personal  Oczywiście masz rację z tymi studentami, wiem bo sam studiuję, ale wkładając wszystkich do jednego wora trochę krzywdzisz studentów trudniejszych kierunków. Mam dwoje znajomych na fizyce stosowanej i można by rzec, że są raczej abstynentami i to nie z własnej woli lecz nakładu pracy. Ja również jestem dotknięty takimi słowami, bo sam spędzam całe dnie i czasem noce na projektach, a impreza raz na tydzień, za to porządnie. Pozdro, budownictwo A co do tematu: > Dlaczego komunizm w Polsce był złym ustrojem ?Bo ludzie to świnie.
|
|
1 na 1 | Degre (752 punktów) | Hmmm Mam bardzo podobne zdanie do Twojego. Słyszałem sporo pozytywnego o komunie. Nie dosyć,że miałeś pracę to pracodawcy przychodzili do szkół i mówili jakie przywileje będziesz mieć z pracy u nich!!! Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę) Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód - prosto z salonu. A bezrobotni? Takim się zazdrościło.A ze strony władz mogli mieć problemy("nie pracujesz?to z czego się utrzymujesz?pewnie kradniesz!). Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę) Nie poruszyłeś jednak kilku istotnych kwestii- Bardzo trudno(dla niektórych zapewne było to niemożliwe)było wyjechać za granicę. Sprawa wolności osobistej,cenzura,puste pułki w sklepach i niekończące się kolejki. Oraz SB,które dzisiaj się piętnuje. Również nie żyłem w czasach PRL-u i znam go tylko z opowieści.Liczę,że jeśli napisałem tu jakieś bzdury to zostanę uświadomiony
|
|
 | 11 na 11 | Adamiak (36436 punktów) | > Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód... Oczywiście, ale w stanie Teksas. > ... prosto z salonu. Jedynymi salonami w PRLu były Salony Sukien Ślubnych i Salonka Bieruta.
|
|
|  | | Degre (752 punktów) | >Oczywiście, ale w stanie Teksas. Nie,nie - na Mazowszu. Mój dziadek zakupił nowego Zaporożca. Za komuny. Nie był partyjnym ani jakimś wielkim działaczem.Zwykły pracownik PKS.
|
|
| |  | 9 na 9 | Adamiak (36436 punktów) | >>Oczywiście, ale w stanie Teksas. >Nie,nie - na Mazowszu. Taaak?
>Mój dziadek zakupił nowego Zaporożca. Pewnie już po 20 latach oszczędzania. No i przedtem pisałeś o samochodzie.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Pamiętasz wyroby czekoladopodobne? W skrócie mówiło się na to "czekolada". Z samochodami było podobnie. W latach 80. miałam fiata 126p. Z przedpłaty.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Z samochodami było podobnie. W latach 80. miałam fiata 126p. Z przedpłaty. Nie wybrzydzaj - miałaś za to wczasy w FWP, cebulę na zimę i przedszkole, też za darmo.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Wczasów nie miałam. Cebuli też nie - pracowałam w miejscu, gdzie "nie przysługiwała". > i przedszkole, też za darmoTo było dużo wcześniej...
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Wczasów nie miałam. Cebuli też nie - pracowałam w miejscu, gdzie "nie przysługiwała". "Wróg ludu", znaczy - lubię takich.  > >i przedszkole, też za darmo> To było dużo wcześniej...  Ekhm...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | > Pamiętasz wyroby czekoladopodobne? W skrócie mówiło się na to "czekolada".> Z samochodami było podobnie. W latach 80. miałam fiata 126p. Z przedpłaty.Na początku kosztował 66 tysiecy i żartowano wtedy: SZKODA 66!  a w roku 1982 na skutek galopujacej inflacji kosztował już 136 tysięcy. Wygraliśmy, więc wiem.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Na początku kosztował 66 tysiecy i żartowano wtedy: SZKODA 66!  A rozwinięcie tego skrótu, Fiat126p zawsze było jednobrzmiace: Fantastyczna imitacja auta turystycznego 1drzwiowy 2śladowy 6razy przepłacony. > a w roku 1982 na skutek galopujacej inflacji kosztował już 136 tysięcy. A już chwilkę później właściciel Fiata 126p i kryształu na segmencie był milionerem. Z tego samego powodu.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | waldeck77 (4307 punktów) | >Pamiętasz wyroby czekoladopodobne? W skrócie mówiło się na to "czekolada". >Z samochodami było podobnie. W latach 80. miałam fiata 126p. Z przedpłaty.
Dziś większość żywności jest żywnościopodobna. Strach toto jeść.
|
|
| |  | 9 na 9 | Adamiak (36436 punktów) | > Mój dziadek zakupił nowego Zaporożca.> Za komuny.> Nie był partyjnym ani jakimś wielkim działaczem.Zwykły pracownik PKS. Jasne. I Sekretarz PZPR spotkał się z Prezydentem USA. Rozmawiają na temat zarobków. - W USA robotnik zarabia 1.300$ a na życie starcza mu 150$... - A co z resztą? - To nas nie obchodzi. A u was? - U nas robotnik zarabia 5000 złotych, a na żywność wydaje 10.000. - A skąd bierze resztę? - A to nas nie obchodzi... ... tutaj możesz sobie dopisać: a za resztę kupuje samochody.
|
|
| |  | 1 na 1 | Luszek (348 punktów) | >Nie,nie - na Mazowszu. >Mój dziadek zakupił nowego Zaporożca. >Za komuny. >Nie był partyjnym ani jakimś wielkim działaczem.Zwykły pracownik PKS. PKS miał duże przydziały talonów. A poza tym twój dziadek kupił nowy obiekt muzealny. Dziś na takie coś mówimy replika, a nasz kraj i sąsiednie zresztą też były centrum światowej produkcji replik. Szkoda tylko że nie było wtedy mody na starocie bo zrobilibyśmy fortunę.
|
|
 | 3 na 3 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) |
>Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód - prosto z salonu.
To pomyśl tylko o jednym: dlaczego nie kupował? "Za komuny" samochód był w mniej - więcej co dziesiątej rodzinie i to mówimy o "bogatej" epoce gierkowskiej. W latach '60 w Polsce było zaledwie kilkanaście tysięcy samochodów prywatnych, należących zresztą prawie wyłącznie do nomenklatury.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > W latach '60 w Polsce było zaledwie kilkanaście tysięcy samochodów prywatnych, należących zresztą prawie wyłącznie do nomenklatury.Dobrze, że napisałeś "prawie". W 1969 roku mój ojciec kupił syrenkę. Obie z siostrą nadałyśmy jej imię  Była jak członek rodziny
|
|
 | 14 na 14 | Adamiak (36436 punktów) | > Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód - prosto z salonu. Jeszcze a propos samochodów - dowcip z czasów PRLu, ukazujący całą prawdę o wyobrażeniach "Władzy" na temat dobrobytu i potrzeb "ludu pracującego miast i wsi": kołchoźnica dzwoni do Radia Erewań z pytaniem: - czy zwykła kołchoźnica może mieć Wołgę? - tak, ale po co ci tyle wody? O różnicach ustrojowych. Różnica między kapitalizmem i socjalizmem jest taka, że w kapitalizmie jest dyscyplina produkcji i chaos w konsumpcji, zaś w socjalizmie odwrotnie. Planowanie.- Towarzysze za pięć lat będziemy mieli komunizm! - Ja się nie boję, ja mam raka. Wolność słowa. Rozmowa Stalina z Rooseveltem: R: U nas jest demokracja: każdy może wyjść na ulicę i powiedzieć, że Roosevelt to idiota. S: U nas też jest demokracja: też każdy może wyjść na ulicę i powiedzieć, że Roosevelt to idiota. Niezależne media.Agencja TASS donosi: - Wczoraj rano wojska chińskie zaatakowały spokojnie stojący w polu kombajn radziecki. Kombajn odpowiedział ogniem rakietowym, po czym odleciał w kierunku Moskwy. Agencja TASS donosi: - Wczoraj na Morzu Barentsa zatonął w wyniku zderzenia z górą lodową amerykański okręt podwodny. Załoga góry lodowej została odznaczona orderami i medalami. Dobrobyt.- Jak się u was żyje? - No, zaraz po przyjściu czerwonych było bardzo ciężko... - A później? - A później przywykliśmy...
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
> O różnicach ustrojowych. >Różnica między kapitalizmem i socjalizmem jest taka, że w kapitalizmie jest dyscyplina produkcji i chaos w konsumpcji, zaś w socjalizmie odwrotnie.
Świetnie wyklarowane. Mnie też się zdaje, że produkcja (kreacja) stoi w opozycji do konsumpcji a nie ich technik (ewolucji).
|
|
|  | | Kuba K. (3909 punktów) | Tak gwoli uzupełnienia, mnie też się taki jeden kawałek "Radia Erewań" przypomniał:
"Radio Erewań donosi, że w Moskwie, na Placu Czerwonym rozdawano wczoraj samochody Moskwicz" A w dniu następnym sprostowanie: "Wczorajsze doniesienia wymagają drobnej korekty - zdarzenie miało miejsce nie na Placu Czerwonym, tylko Maneżowym, nie chodziło o samochody, tylko o rower Ukraina, i wreszcie nie chodziło o rozdawanie, tylko o kradzież"
|
|
 | 2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) | > Hmmm> Mam bardzo podobne zdanie do Twojego.> Słyszałem sporo pozytywnego o komunie.> Nie dosyć,że miałeś pracę to pracodawcy przychodzili do szkół i mówili jakie przywileje będziesz mieć z pracy u nich!!!> Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę)> Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód - prosto z salonu.> A bezrobotni? Takim się zazdrościło.A ze strony władz mogli mieć problemy("nie pracujesz?to z czego się utrzymujesz?pewnie kradniesz!).> Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę)> Nie poruszyłeś jednak kilku istotnych kwestii-> Bardzo trudno(dla niektórych zapewne było to niemożliwe)było wyjechać za granicę.> Sprawa wolności osobistej,cenzura,puste pułki w sklepach i niekończące się kolejki.> Oraz SB,które dzisiaj się piętnuje.> Również nie żyłem w czasach PRL-u i znam go tylko z opowieści.Liczę,że jeśli napisałem tu jakieś bzdury to zostanę uświadomiony Proponuje Ci zrobić praktykę roczna na Kubie lub w Korei Północnej i wtedy jest koniec dyskusji teoretycznych o komunizmie gwarantowane !
|
|
|  | | Degre (752 punktów) | Dziękuje za wyjaśnienia! I to(bonus jakiś?)w sposób humorystyczny!
|
|
 | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Mam bardzo podobne zdanie do Twojego.> Słyszałem sporo pozytywnego o komunie.> Nie dosyć,że miałeś pracę to pracodawcy przychodzili do szkół i mówili jakie przywileje będziesz mieć z pracy u nich!!!> Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę)> Zwykły robotnik był w stanie kupić nowy samochód - prosto z salonu.> A bezrobotni? Takim się zazdrościło.A ze strony władz mogli mieć problemy("nie pracujesz?to z czego się utrzymujesz?pewnie kradniesz!).> Dla górników była praca+mieszkanie(za symboliczną cenę)No, kraina mlekiem i miodem płynąca. Jakbym opowieści babci o "przedwojnie" czytała. W szczegółach trochę się różni, ale kto by się tym przejmował. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
14 na 14 | Stephan (266 punktów) | > -wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do> "pierwszego". Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie> szybko naprzód, istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia,> telewizory, motocykle.Istniało nawet coś takiego jak nakaz pracy, wyobraź sobie. No więc pewnie interesuje Cię, czemu, skoro wszyscy obywatele dzielnie, jak mróweczki, budowali socjalizm, Polska była wtedy krajem dziadowskim - jeżeli porównać ją z ówczesnymi państwami, w których panował kapitalistyczny wyzysk? Spróbuję wyjaśnić. Otóż, w dużym uproszczeniu, normalna gospodarka działa mniej więcej tak: Ludzie potrzebują pewnych dóbr (np. telewizorów, ubrań, aut itd.). Jeżeli ich potrzebują, to są gotowi za nie zapłacić. Tutaj pojawia się człowiek przedsiębiorczy, węszący zarobek i, inwestując posiadany kapitał, zaczyna ludziom owe dobra dostarczać. Oni mu płacą, on gromadzi kapitał, inwestując go w dalszą produkcję - o ile oczywiście jest ona nadal opłacalna i potrzeby ludzi (rynku) nie zostały w danym sektorze w miarę zaspokojone. Do produkcji zatrudnia pracowników, którzy za zarobione pieniądze kupują dobra, zwiększając na nie zapotrzebowanie (tzw. popyt). Zwiększone zapotrzebowanie - to nowe firmy i fabryki, zwiększające ilość dóbr na rynku (tzw. podaż), ilość miejsc pracy oraz tworzące kapitał... I tak w kółko. Socjalizm działa inaczej - wychodzi z założenia, że można z góry zaplanować ile danych dóbr wyprodukować. Planiści szacują potrzeby gospodarki na parę lat naprzód i opracowują plany produkcyjne. Wytwarzane dobra nie idą na rynek, na którym muszą konkurować, bo odgórny plan i tak ustala ile czego ma być zrobione oraz jaką ma mieć cenę. No więc nie opłaca się firmom czy fabrykom tworzyć więcej, lepiej i taniej. Wystarczy wykonać założony plan i dalej markować jakąkolwiek pracę - stąd ogromnie spada wydajność, zaś produkowane dobra nie trafiają w potrzeby i są często wybrakowana (buble). Tak powstały słynne kurioza, obserwowane wtedy: brak sznurków do snopowiązałek czy papieru toaletowego oraz bylejakość większości towarów; z czasem - brak wszystkiego. W dodatku - fabryki czy firmy nie są w socjalizmie własnością prywatną, zaś ich zarządcy nie odpowiadają za ekonomiczny byt zakładów własnym majątkiem. Celem istnienia fabryk i zakładów nie jest zysk, tylko zapewnianie ludziom miejsc pracy, co odbywa się nawet kosztem produkcji dóbr absolutnie niepotrzebnych, zbędnych, wybrakowanych. Efektem jest powszechny minimalizm i rutyna, które w normalnej gospodarce, gdzie rządzi konkurencja, prowadzą do upadku. Tak właśnie powstaje ogromne zapóźnienie krajów socjalistycznych w stosunku do krajów wolnorynkowych. > Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma prace ? A zdecydowana większość dzisiejszych emigrantów, wyjechała waśnie ze względu na brak pracy w Polsce lub pensje nieadekwatną do wykształcenia.Otóż wtedy również była liczna emigracja zarobkowa. Tyle tylko, że obecnie po roku pracy w Anglii możesz kupić samochód, a wówczas - dwa, trzy domy. Taka była różnica poziomów. Stąd właśnie ówczesne trudności z wyjazdem z kraju oraz wwożeniem obcych walut - gdyby władza nie utrudniła wyjazdów, PRL prawdopodobnie opustoszałaby zupełnie. Przyjęcie obecnie przez Polskę w miarę wolnego rynku powoduje równanie się poziomów między nami, a krajami, które nie doświadczyły podobnych, jak my, dobrodziejstw socjalizmu. Oczywiście to, co napisałem, to jedynie ogólny szkic. Niemniej mam nadzieję, że przynajmniej w kwestiach gospodarczych rozwiałem Twoje wątpliwości, dlaczego komunizm był złym ustrojem  Pozdrawiam Ciebie i twojego Tatę!
|
|
 | | Przemek90 (4 punktów) | Rozumiem Twój punkt widzenia i dziękuję za wytłumaczenie kwestii gospodarki. Lecz mój punkt widzenia to ja (a nie państwo), taki szary Kowalski. I z tego co widzę kiedyś państwo było dla obywatela - dawało mu pracę, a gdy żadnej nie było tworzono nowe fabryki. Obecnie obywatel jest dla państwa, a jeżeli potrzebuje pomocy nie może liczyć na pomoc instytucji państwowych - wręcz musi na nie uważać. Zwykłego Kowalskiego nie obchodzi prawo popytu i sprzedaży, lecz to czy ma pracę i czy może zapewnić godne życie rodzinie.
>gdyby władza nie utrudniła wyjazdów, PRL prawdopodobnie opustoszałaby zupełnie. Nie zapominajmy, że Polacy mają też obowiązki wobec kraju. Nie sztuka wyjechać do kraju w którym wszystko jest ładnie poukładane i tam pracować na kilka razy wyższym poziomie niż w Polsce. Polskę trzeba było odbudować po wojnie i muszę przyznać, że to się udało. Większość mojego miasteczka powstała podczas PRLu. Powstały całe osiedla bloków z płyty. Teraz te bloki są tylko ocieplane i ludzie w nich wygodnie mieszkają. Obecnie nic się nie buduje - korzysta się tylko z tego co powstało za Pruł, zapewne gdyby go nie było ludzie w Polsce żyli by w szałasach.
|
|
|  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Zwykłego Kowalskiego nie obchodzi prawo popytu i sprzedaży, lecz to czy ma pracę i czy może zapewnić godne życie rodzinie.A nie interesuje cię przypadkiem, jako zwykłego Kowalskiego, czy za te mniej lub bardziej godziwe zarobki możesz nabyć mniej lub bardziej godziwe dobra? Bo rozumiem, że kwestie wolnościowe (w rozmaitym sensie) to już zwykłego Kowalskiego nie interesują  Aaaach- i mały drobiazg- adekwatność zarobków do wykształcenia w tamtym okresie to naprawdę jest bzdura. > >gdyby władza nie utrudniła wyjazdów, PRL prawdopodobnie opustoszałaby zupełnie.> Nie zapominajmy, że Polacy mają też obowiązki wobec kraju.Nie uważam, by tak było. Nijakiego poczucia obowiązku względem żadnego kraju nie odczuwam. > Obecnie nic się nie buduje - korzysta się tylko z tego co powstało za Prlu, zapewne gdyby go nie było ludzie w Polsce żyli by w szałasach.> Nie wiem, gdzie ty mieszkasz, ale u nas się buduje.
|
|
|  | 7 na 7 | Stephan (266 punktów) | >Rozumiem Twój punkt widzenia i dziękuję za wytłumaczenie kwestii gospodarki. No to nie jest mój punkt widzenia - to wstęp podręcznika do ekonomii.
>I z tego co widzę kiedyś państwo było dla obywatela - dawało mu pracę, a gdy żadnej nie było tworzono nowe fabryki. >Obecnie obywatel jest dla państwa, No właśnie teraz widzę, że nie do końca zrozumiałeś. Postaram się jeszcze raz wyjaśnić - rolą fabryki (zakładu, firmy) nie jest zapewnianie miejsc pracy, lecz zysk. Inaczej - fabryka nie jest dla pracowników, lecz dla konsumentów. Wyobraź sobie, że produkujesz meble i zatrudniasz 10 pracowników, płacąc im po 2000 miesięcznie. Są oni w stanie wyprodukować, powiedzmy, 100 łóżek miesięcznie. I teraz wyobraź sobie, że pojawia się nowa maszyna, która - obsługiwana przez pięciu operatorów - robi 200 łóżek miesięcznie. Dla Ciebie najbardziej opłacalne będzie więc kupić tę maszynę i zwolnić 5 pracowników. Ktoś powie - zwiększyłeś bezrobocie. Owszem, ale zarazem na runku pojawiło się dwa razy więcej łóżek (przy założeniu, że jesteś monopolistą i tylko ty je produkujesz), a więc cena pojedynczego łóżka spadnie o połowę. Stanie się tak dlatego, że dwukrotnie zwiększy się podaż (ilość łóżek na rynku). Zwolnieni pracownicy będą musieli szukać nowej pracy, ewentualnie sami spróbować coś produkować. W każdym razie wszyscy zyskają to, że, kupując łóżko, zapłacą za nie o połowę mniej, niż przedtem. Zastrzegam, że to bardzo uproszczony przykład, gdyż nie uwzględnia istnienia konkurencji. Niemniej tak rozwija się normalna gospodarka - wszyscy zyskują, płacąc coraz mniej za coraz łatwiej dostępne towary. Gdyby Twój zakład produkujący łóżka działał w gospodarce komunistycznej, nie opłacałoby Ci się kupować tej maszyny. Dostawałbyś od państwa pieniądze na kolejnych pracowników, którzy mieliby coraz mniej roboty - wszak wystarczyłoby zrobić planowo 100 łóżek, więc z każdym zatrudnionym "odgórnie" pracownikiem poszczególny robotnik miałby mniej roboty i musiałby zacząć markować. Kolejni zatrudniani pobieraliby więc pensje, nie mające pokrycia w wyprodukowanych dobrach i miesiącami oczekiwali na przydział talonów na łóżka. Z czasem sytuacja stawałaby się coraz bardziej krytyczna - stały brak zaopatrzenia w sklepach, drożyzna... Dlatego zmiana ustroju komunistycznego w końcu nie jest wyborem innej drogi - staje się zwykłą koniecznością. Cały system jest potwornie niewydajny i musi się zawalić, choćby nie wiem co.
>Zwykłego Kowalskiego nie obchodzi prawo popytu i sprzedaży, lecz to czy ma pracę i czy może zapewnić godne życie rodzinie.
Co nie zmienia faktu, że owo prawo na niego działa i nie da się tego przeskoczyć. W socjalizmie coraz trudniej jest zapewnić godne życie - bo co z tego, że Kowalski ma pracę oraz pensję, jak nie może za nią nic kupić. Na przydział auta czy mieszkania czeka latami. A dóbr w sklepach jest coraz mniej, bo źle zarządzane fabryki nie są w stanie dostarczyć na rynek potrzebnych dóbr. Może przekona cię to: spytaj Tatę, ile kilogramów szynki mógł kupić w latach 80ych za pensję miesięczną, a ile teraz.
>Polskę trzeba było odbudować po wojnie i muszę przyznać, że to się udało. To był efekt gigantycznego zrywu. Ludziom naprawdę się chciało, wtedy nie chodziło im o zapewnienie godziwej egzystencji - tylko jakiejkolwiek. I z trudem się to udało. Ale porównaj sobie to z innymi krajami, które także podnosiły się ze zniszczeń wojennych. Kraje kapitalistyczne poradziły sobie z tym o wiele lepiej.
>Większość mojego miasteczka powstała podczas PRLu. Powstały całe osiedla bloków z płyty. Teraz te bloki są tylko ocieplane i ludzie w nich wygodnie mieszkają. Obecnie nic się nie buduje Zapraszam do mojego Krakowa - buduje się, buduje. Ale tu też rządzi prawo popytu i podaży - widocznie w twoim miasteczku nie potrzeba nowych mieszkań. Liczba mieszkańców prawdopodobnie utrzymuje się na podobnym poziomie lub wręcz spada, gdyż mieszkańcy emigrują za pracą do miast lub za granicę. Skoro nowych mieszkań nie potrzeba, to może po prostu nie ma sensu ich budować?
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Twoja teoria produkcji łóżek ma jedną zaletę i wadę zarazem - jest prosta. Zaleta jest oczywista, więc nie warto tego rozwijać więc może parę słów o wadzie.
Teorię warto by uzupełnić o proste stwierdzenie: łóżka będą produkowane tak długo, jak długo znajdować się będę tacy, którzy chcą i mogą je kupić. Właśnie. Chcą i mogą.
Rewolucyjna zmiana polegająca na wprowadzeniu maszyny nie zmienia (w pierwszym przybliżeniu) ilości chcących kupić. Powoduje natomiast gwałtowny spadek liczby tych, którzy kupić mogą.
Jak reaguje na to system? Bo to jest system, goły producent łóżek jest tylko jedną z jego części. Reakcja systemu jest dwojaka. Z jednej strony stara się zwiększyć ilość mogących kupić poprzez udzielanie pożyczek tym, którzy chcą, a nie mogą. Z drugiej, naciska na tych, którzy mogli kupić i kupili (i nadal mogą!) wmawiając im, iż powinni teraz chcieć kupić łóżka lepsze, np. wodne.
To nadal jest proste, ale przecież znacznie bliższe prawdy. Chyba się z tym zgodzisz?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 2 na 2 | Stephan (266 punktów) | > Twoja teoria produkcji łóżek ma jedną zaletę i wadę zarazem - jest prosta. Zaleta jest oczywista, więc nie warto tego rozwijać więc może parę słów o wadzie. > Teorię warto by uzupełnić o proste stwierdzenie: łóżka będą produkowane tak długo, jak długo znajdować się będę tacy, którzy chcą i mogą je kupić. Właśnie. Chcą i mogą. > Rewolucyjna zmiana polegająca na wprowadzeniu maszyny nie zmienia (w pierwszym przybliżeniu) ilości chcących kupić. Powoduje natomiast gwałtowny spadek liczby tych, którzy kupić mogą. > Jak reaguje na to system? Bo to jest system, goły producent łóżek jest tylko jedną z jego części. Reakcja systemu jest dwojaka. Z jednej strony stara się zwiększyć ilość mogących kupić poprzez udzielanie pożyczek tym, którzy chcą, a nie mogą. Z drugiej, naciska na tych, którzy mogli kupić i kupili (i nadal mogą!) wmawiając im, iż powinni teraz chcieć kupić łóżka lepsze, np. wodne. > To nadal jest proste, ale przecież znacznie bliższe prawdy. Chyba się z tym zgodzisz? > Pozdrawiam
No tak, jak zaznaczyłem - mój przykład był baaardzo uproszczony. Nie uwzględnia masy czynników - przede wszystkim (o czym wspomniałem) konkurencji z innymi producentami łóżek, stopnia obecnego nasycenia rynku łóżkami (odzwierciedlającego się w ich cenie), ilości konsumentów na rynku i tak dalej i tak dalej. Oczywiście dochodzą czynniki społeczne - pojawiające się mody i trendy, nagłe kataklizmy... Krótko - to wszystko, co można nazwać fluktuacją koniunktury. Ale mój cel był właśnie taki - pokazać pewien mechanizm w jak najbardziej uproszczony i jasny sposób. Ale nie do końca prawdą jest: "łóżka będą produkowane tak długo, jak długo znajdować się będę tacy, którzy chcą i mogą je kupić." To znaczy prawdą jest tylko pierwsza część: ta, dotycząca chcących. Jeżeli bowiem dojdzie do sytuacji, że liczba mogących jest bardzo niska, a chcących bardzo duża, to właśnie wtedy produkcja będzie najbardziej opłacalna! Łóżka staną się towarem luksusowym (jak np. samochody sportowe). Biorąc jednak pod uwagę, że łóżka są towarem raczej pierwszej potrzeby, taka sytuacja nie wydaje się możliwa. Zawsze ktoś inny będzie chciał produkować owe łóżka, by się wzbogacić i ostatecznie liczba producentów łóżek będzie stanie się tak duża, że podaż owego towaru oraz konkurencja sprawią, że cena poszczególnej sztuki znów będzie przystępna dla każdego. A wracając do mojego przykładu. Milcząco zakłada on, że produkcja łóżek nie jest jedynym sektorem gospodarki. Jeżeli po zakupie maszyny cena łóżek spadnie, ludzie je kupujący będą oszczędzać kapitał, który może być inwestowany w rozwój innych sektorów. Robotnicy, których musiałem zwolnić, powinni więc znaleźć zatrudnienie choćby w piekarniach czy fabrykach samochodów. Ewentualnie, jako doświadczeni rzemieślnicy, mogą sami zająć się produkcją łóżek - inwestując oszczędzony kapitał, bądź zaciągając kredyt. Tym samym oczywiście przyczynią się do dalszego spadku cen łóżek i kolejnych oszczędności u konsumentów.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Jeżeli bowiem dojdzie do sytuacji, że liczba mogących jest bardzo niska, a chcących bardzo duża, to właśnie wtedy produkcja będzie najbardziej opłacalna! Łóżka staną się towarem luksusowym (jak np. samochody sportowe).
Gdyż cena poszybuje w górę jak kondor.
>Biorąc jednak pod uwagę, że łóżka są towarem raczej pierwszej potrzeby, taka sytuacja nie wydaje się możliwa.
Oczywiście. Łóżka są w tym przypadku swego rodzaju symbolem towaru, bez różnicowania go na towar pierwszej czy drugiej potrzeby, czy też wręcz towar luksusowy. To wynika z prostoty przykładu.
>Zawsze ktoś inny będzie chciał produkować owe łóżka, by się wzbogacić i ostatecznie liczba producentów łóżek będzie stanie się tak duża, że podaż owego towaru oraz konkurencja sprawią, że cena poszczególnej sztuki znów będzie przystępna dla każdego.
Produkcja, podaż, konkurencja - wszystko to bardzo pięknie, tylko co z efektywnym popytem? Przecież od spadku tegoż zaczął się problem. Nawiasem mówiąc, ten tak pięknie, choć schematycznie opisany przez Ciebie mechanizm, nie działa w przypadku choćby szczepionki na malarię. Jak myślisz. Dlaczego?
>A wracając do mojego przykładu. Milcząco zakłada on, że produkcja łóżek nie jest jedynym sektorem gospodarki. Jeżeli po zakupie maszyny cena łóżek spadnie, ludzie je kupujący będą oszczędzać kapitał, który może być inwestowany w rozwój innych sektorów.
Znów ciągnie Cię w stronę produkcji i podaży. Zgoda, że mechanizacja i wszelkie inne innowacje wprowadzane do procesu produkcji mogą skutkować obniżką ceny. Pytanie tylko, czy rekompensuje to spadek efektywnego popytu wywołany ograniczeniem zapotrzebowania na pracę.
Zgoda także na to, że produkcja łóżek nie jest jedynym sektorem gospodarki. Produkcja czegokolwiek też nim (jedynym sektorem) nie jest. Oprócz produkcji istnieje przecież olbrzymi (w gospodarkach rozwiniętych) sektor usług. Jednak kiedy się uważnie mu przyjrzeć, to nietrudno zauważyć, że olbrzymia jego część to usługi albo nakierowane na kreowanie popytu, albo na sprawianie aby był on popytem efektywnym, krótko mówiąc na to, aby system się kręcił. I kręci się. Coraz szybciej. Kręci się tak szybko, że na naprawy i konserwacje tego co już wyprodukował i sprzedał nie starcza czasu. A zwłaszcza ochoty. Po co się trudzić naprawą, skoro rzecz wadliwie działającą łatwiej i taniej jest wyrzucić i zastąpić ją nową. Ku chwale wiecznie kulejącego popytu.
Czy to jest racjonalne działanie? Czy udającą naukę ideologię próbującą uzasadnić racjonalność takich działań można traktować poważnie?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > nie działa w przypadku choćby szczepionki na malarię. Jak myślisz. Dlaczego? Hm, nie znam się na malarii i szczepionkach, więc ciężko mi powiedzieć coś na ten konkretny temat. W każdym bądź razie owszem, są pewne nisze, gdzie stosowanie zwykłego sprzężenia między pop. i pod. nie jest wskazane. Są one jednak na tyle nieliczne i specyficzne, że można do ich regulacji zaprosić państwo (i uważać, żeby nie rozlazło się po innych). Z kolei negowanie całego mechanizmu tylko dlatego, że w pewnych krańcowych przypadkach nie daje on oczekiwanych rezultatów to wylewanie dziecka z kąpielą.
> Znów ciągnie Cię w stronę produkcji i podaży. Zgoda, że mechanizacja i wszelkie inne innowacje wprowadzane do procesu produkcji mogą skutkować obniżką ceny. Pytanie tylko, czy rekompensuje to spadek efektywnego popytu wywołany ograniczeniem zapotrzebowania na pracę. Otóż na wolnym rynku zapotrzebowanie na pracę zawsze jest. Rynek jest nienasycony i zawsze jego potrzeby będą większe, niż możliwości zaspokojenia go przez gospodarkę. Jeżeli nie przesadzać z licencjami, podatkami, subwencjami i innymi działaniami, ograniczającymi rozwój, gospodarka powinna wchłonąć każdą ilość pracujących (czy to jako pracownicy, czy jako przedsiębiorcy tworzący nowe miejsca pracy).
> Czy to jest racjonalne działanie? Czy racjonalne - nie wiem. Twoje pytanie jest niemal metafizyczne i ciężko mi na nie odpowiedzieć. Ja wiem, że jest skuteczne i jest najlepszym sposobem powiększania dobrobytu. > Pozdrawiam Ja również!
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>gospodarka powinna wchłonąć każdą ilość pracujących
Jesteś chyba jednym z ostatnich, którzy w to wierzą. A tuż za rogiem kształtuje się już społeczeństwo 20/80, w którym pracę ma 20%, a pozostałe 80% utrzymywane jest w ryzach za pomocą strategii o dziwnej nazwie tittytainment, powstałej ze zlepku dwóch angielskich słów titty i entertainment. Titty - w amerykańskim slangu cycek - to chleb, entertainment - rozrywka, czyli igrzyska. Autor (nazwy i samej strategii) - Zbigniew Brzeziński.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Stephan (266 punktów) | > >gospodarka powinna wchłonąć każdą ilość pracujących> Jesteś chyba jednym z ostatnich, którzy w to wierzą.No cóż, w teorii tak jest - ale owszem, w praktyce zawsze będzie ten kilkuprocentowy próg bezrobocia. I dobrze, pełnił będzie choćby funkcję motywacyjną dla tych, którym się choć trochę chce
|
|
| | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Hm, nie znam się na malarii i szczepionkach, więc ciężko mi powiedzieć coś na ten konkretny temat. W każdym bądź razie owszem, są pewne nisze, gdzie stosowanie zwykłego sprzężenia między pop. i pod. nie jest wskazane. Są one jednak na tyle nieliczne i specyficzne, że można do ich regulacji zaprosić państwo (i uważać, żeby nie rozlazło się po innych). Z kolei negowanie całego mechanizmu tylko dlatego, że w pewnych krańcowych przypadkach nie daje on oczekiwanych rezultatów to wylewanie dziecka z kąpielą.
Prawo działa przecież i w tym przypadku, bo ono działa przy założeniu, że popyt, jest popytem efektywnym. Dlatego też produkcja (a może sprzedaż, nie mam szczegółowych danych) szczepionek na malarię kuleje (w stosunku do popytu potencjalnego oczywiście). To już problem społeczny, a nie ekonomiczny. Ale ma duże ekonomiczne reperkusje.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Dlatego też produkcja (a może sprzedaż, nie mam szczegółowych danych) szczepionek na malarię kuleje
Nie kuleje, bo szczepionki na malarię nie ma. Koncernom farmaceutycznym nie opłaca się jej opracowywanie, gdyż potencjalni jej odbiorcy to kraje Trzeciego Świata, co sprawia, że widoki na "godziwy" zarobek są bardzo marne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Dlatego też produkcja (a może sprzedaż, nie mam szczegółowych danych) szczepionek na malarię kuleje> Nie kuleje, bo szczepionki na malarię nie ma.No widzisz. Nie wiedziałam. Ale mechanizm jest taki sam. Biję się w piersi, ale nie za mocno, coby się nie uszkodzić.  > Koncernom farmaceutycznym nie opłaca się jej opracowywanie, gdyż potencjalni jej odbiorcy to kraje Trzeciego Świata, co sprawia, że widoki na "godziwy" zarobek są bardzo marne.Właśnie. A skutki (również te ekonomiczne) są ogromne. W żaden sposób nie zmienia to tego, o czym napisałam. W tym kontekście nie ma znaczenia, czy nie opłaca się opracowywanie, czy produkcja.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | | Satyr (4285 punktów) |
> Rewolucyjna zmiana polegająca na wprowadzeniu maszyny nie zmienia (w pierwszym przybliżeniu) ilości chcących kupić. Powoduje natomiast gwałtowny spadek liczby tych, którzy kupić mogą.
Wcale nie taki gwałtowny. Maszyny wprowadza się, żeby obniżyć koszt produkcji. Skoro koszt jest niższy, to i niższa cena sprzedaży. Wówczas pracujący, mimo, że musieli zmienić prace na mniej płatną, wcale nie wychodzą gorzej, bo choć nominalnie stracili, to realnie wcale nie - ceny spadają, bo łatwiej, szybciej i wydajniej się produkuje.
Nie chcę mówić, że jest to prawda a priori, jednak przez cały XIX wiek obserwowano zmechanizowanie produkcji, a równocześnie coraz większą konsumpcję coraz większych mas ludzkich.
Sytuacja ma się gorzej w takim systemie, w jakim obecnie żyjemy: gdzie inwestycje są finansowane kredytem nie mającym oparcia w oszczędnościach. Powoduje on inflację i producent ma trudności ze sprzedażą, bo mimo, że zainwestował, to i tak jego produktów nikt nie chce kupić (portfele konsumentów zżera inflacja: można powiedzieć kapitalista zabrał im - przy pomocy banku - pieniądze, żeby inwestować, a potem się dziwi, że oni nie mają za co kupować jego produktów).
Również i to jest czysto empiryczną tezą i trzeba ją weryfikować, ale niech mnie kule biją jeśli jest inaczej: widać to na każdym kroku.
Pozdrawiam!
|
|
| |  | | waldeck77 (4307 punktów) | Co jest człowiekowi bardziej potrzebne: praca czy tańsze łóżko?
|
|
| | |  | 7 na 7 | Stephan (266 punktów) | >Co jest człowiekowi bardziej potrzebne: praca czy tańsze łóżko?
Wróć! Znów ten sam błąd. Praca NIE jest ludziom potrzebna. Praca jest złem koniecznym. Celem rozwoju gospodarki nie jest dawanie ludziom pracy, tylko zaspokajanie ich potrzeb. Na tym polega rozwój technologiczny. Gdyby praca była konieczna i najważniejsza, to ludzkość nie wymyślałaby koła i nie zaprzęgałaby wołów. Ilu tragarzy straciło wówczas pracę? Ostatecznym celem gospodarki i jej rozwoju jest sytuacja, w której nikt nie MUSI pracować, bo wszystkie dobra są dostarczane ludziom przez maszyny.
|
|
| | | |  | | waldeck77 (4307 punktów) | >>Co jest człowiekowi bardziej potrzebne: praca czy tańsze łóżko? >Wróć! Znów ten sam błąd. Praca NIE jest ludziom potrzebna. Praca jest złem koniecznym. Celem rozwoju gospodarki nie jest dawanie ludziom pracy, tylko zaspokajanie ich potrzeb. Na tym polega rozwój technologiczny. Gdyby praca była konieczna i najważniejsza, to ludzkość nie wymyślałaby koła i nie zaprzęgałaby wołów. Ilu tragarzy straciło wówczas pracę?
Jasne, że nie piszę o pracy dla pracy, tylko o zdobywaniu środków do życia. Co z tego że łóżko będzie tańsze, jeżeli człowiek bezrobotny nie ma pieniędzy nawet na to tańsze łóżko.
>Ostatecznym celem gospodarki i jej rozwoju jest sytuacja, w której nikt nie MUSI pracować, bo wszystkie dobra są dostarczane ludziom przez maszyny.
Jeżeli te maszyny będą własnością kapitalistów, to przecież kapitaliści nie dadzą ludziom wytworów tych maszyn za darmo. A jeżeli własność tych wyręczających ludzi w pracy maszyn będzie wspólna to jak by to nazwać? Nie komunizmem przypadkiem?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Stephan (266 punktów) | >Jasne, że nie piszę o pracy dla pracy, tylko o zdobywaniu środków do życia. Co z tego że łóżko będzie tańsze, jeżeli człowiek bezrobotny nie ma pieniędzy nawet na to tańsze łóżko. A jeszcze gorzej, kiedy człowiek robotny nie ma pieniędzy na to łóżko - a do tego prowadzi w końcu komunizm. Wiesz, reguła jest taka, że im mniej skrępowany rynek, tym większa podaż towarów i popyt na siłę roboczą. Dlatego nie obawiaj się - wystarczy zdjąć z gospodarki kajdany socjalu, a praca się znajdzie dla każdego. Masz moje słowo!
>Jeżeli te maszyny będą własnością kapitalistów, to przecież kapitaliści nie dadzą ludziom wytworów tych maszyn za darmo. No dobra, sami zjedzą te wyprodukowane miliardy ton żywności i będą ubierać się w miliardy produkowanych par spodni. Proszę, zrozum - produkcja czegokolwiek ma sens, jeżeli to coś można sprzedać, bo tylko wtedy jest zysk. A cena towaru jest wypadkową popytu i podaży oraz konkurencji między producentami, a nie widzimisię złych kapitalistów. No, chyba, że dojdzie do zmowy cenowej, ale to już inna sprawa. Państwo jest między innymi po to, żeby do tego nie dopuścić. A i tak zmowy cenowe możliwe są tylko tam, gdzie konkurencja jest najmniejsza.
>A jeżeli własność tych wyręczających ludzi w pracy maszyn będzie wspólna to jak by to nazwać? Nie komunizmem przypadkiem? Właśnie to jest najlepsze! Marks pisał, że kapitalizm, wraz ze swym rozwojem, prowadzi nieuchronnie do komunizmu. Gdybym więc chciał, by zapanował komunizm, po prostu wspierałbym kapitalizm wszelkimi możliwymi sposobami i czekał... A tymczasem komuniści uparli się, by kapitalizm obalić. Po co?
|
|
| | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Dlatego nie obawiaj się - wystarczy zdjąć z gospodarki kajdany socjalu, a praca się znajdzie dla każdego. Masz moje słowo!
Nie dla każdego. Tylko dla zdrowego i sprawnego. Dlatego balans trzeba mieć i zasponsorować te szczepionki w odpowiednim momencie i ilości.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Dlatego nie obawiaj się - wystarczy zdjąć z gospodarki kajdany socjalu, a praca się znajdzie dla każdego. Masz moje słowo!
Kajdany socjalu? Nie można tego samego powiedzieć w sposób mniej nacechowany emocjonalnie? Poza tym, to co mówisz to zwykłe zaklęcie. Wyobraź sobie, że owe kajdany socjalu bywają czasami zwykłym dofinansowaniem pracodawców. W USA wcale nie mała grupa osób pracuje i jednocześnie jest klientem ichniej pomocy społecznej. Z samej pracy nie wyżyją, tak marnie jest opłacana, podobnie jak z samej pomocy. Ponadto samo otrzymywanie pomocy bywa uwarunkowane podjęciem jakiejkolwiek pracy.
>Właśnie to jest najlepsze! Marks pisał, że kapitalizm, wraz ze swym rozwojem, prowadzi nieuchronnie do komunizmu. Gdybym więc chciał, by zapanował komunizm, po prostu wspierałbym kapitalizm wszelkimi możliwymi sposobami i czekał... A tymczasem komuniści uparli się, by kapitalizm obalić.
To nie komuniści. To Lenin.
>Po co?
To dobre pytanie!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > Co jest człowiekowi bardziej potrzebne: praca czy tańsze łóżko? Na wygodnym i tanim łóżku, to w każdej pracy mogę wytrzymać i 24 godziny. Ale bez pracy też.
|
|
|  | 13 na 13 | Stephan (266 punktów) | O, wiem, wyjaśnię Ci to jeszcze inaczej i jeszcze prościej. Otóż wyobraź sobie, że dwóch kolegów - Janek i Andrzej pojechali na wakacje zbierać arbuzy. Janek pracował u Wujka Kapitalizm, a Andrzej - u Ciotki Komunizm. Janek usłyszał od Kapitalizma: "Słuchaj, tu jest pole arbuzów. Masz o nie dbać, podlewać i pielić je. Będziesz je także zrywał i przynosił do mnie. Za każde trzy zerwane arbuzy, dostaniesz jednego. Nie interesuje mnie, czy będziesz to robił sam, czy nie. Chcę widzieć efekty i za nie będziesz nagradzany" Ciotka Komunizm zaś powiedziała Andrzejowi: "Praca jest najważniejsza! Zapewnię Ci ją więc wraz z godziwym bytem. Chcę, żebyś dzielnie pracował na moim polu arbuzów i dbał o nie. Codziennie wieczorem dostaniesz ode mnie 10 arbuzów." Oboje wzięli się do pracy. Janek kombinował, wymyślał nowe sposoby nawożenia arbuzów, unowocześniał irygacje. Wiedział, że od tego, ile arbuzów zbierze, zależy ile ich otrzyma. Czasem było ciężko - a to szarańcza, a to powódź - i nieraz zbierał niewiele, niewiele dostając. Ale rozwijał poletko jak tylko mógł wiedząc, że od tego zależą jego zyski. Z czasem jego pole (a właściwie wujka Kapitalizma) stało się wielką, nowoczesną farmą, na której Janek w zasadzie tylko klikał myszką, a posłuszne roboty oraz najemni pracownicy sami zbierali arbuzy. Andrzej początkowo też się starał. Ale bez względu na to, ile zebrał, zawsze dostawał wieczorem 10 - wedle umowy z Ciotką. Doszedł więc szybko do wniosku, że nie warto się przemęczać i jak Ciotka nie widziała, wylegiwał się w słońcu albo grał na PSP. Z czasem - jego pole stawało się coraz bardziej zapuszczone i rodziło coraz mniej i coraz gorszej jakości arbuzy. Ale on się nie przejmował. "Co z tego" - myślał - "Że Janek dostał dziś 60 arbuzów? Nigdy nie jest pewnym, czy zbiory się udadzą i nie zawsze ma pewność, że będzie miał co jeść. Ten jego wujek Kapitalizm jest bez serca!" I Andrzej pracował tyle o ile - jak ciotka patrzyła. Pewnego jednak razu ciotka Komunizm wezwała Andrzejka do siebie i powiedziała: "Słuchaj, głupia sprawa, ale w mojej piwniczce nie ma już arbuzów. Od dawna nic nie przynosisz, więc nie mogę Ci nic dzisiaj dać." Andrzejek zeźlił się okropnie, zastrajkował i zostawił ciotkę i zrujnowane pole arbuzów. Chcąc, nie chcąc, musiał iść pracować do wujka Kapitalizma. I czasem tylko smutno spoglądał w przeszłość, tęskniąc za pracą u ciotki Komunizm. "Było jak było, ale arbuzy zawsze wieczorem miałem zapewnione. Byt też miałem godziwy i nie musiałem martwić się o jutro." Koniec, kurtyna
|
|
| |  | | waldeck77 (4307 punktów) | Rozczulająco naiwna bajeczka.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) | > Rozczulająco naiwna bajeczka.Jasne, lepsze są te o milionach mieszkań dla wszystkich i wszechwiedzących planistach, którzy wiedzą, czy jutro będę chciał hot-doga czy nowe majtki zanim ja jeszcze o tym pomyślę
|
|
| | | |  | | waldeck77 (4307 punktów) | >Jasne, lepsze są te o milionach mieszkań dla wszystkich
To akurat nie były bajeczki, więc poszukaj lepszych argumentów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | >Rozczulająco naiwna bajeczka. To też nie jest argument, więc poszukaj jakiegokolwiek.
|
|
|  | 10 na 12 | Adamiak (36436 punktów) | >Lecz mój punkt widzenia to ja (a nie państwo), taki szary Kowalski. Tak Ci się zdaje.
>I z tego co widzę kiedyś państwo było dla obywatela - dawało mu pracę, a gdy żadnej nie było tworzono nowe fabryki... ... tylko po to, by znowu dać "pracę" Kowalskiemu...
A w rzeczywistości Państwo nie dawało pracy, tylko zatrudnienie i celem tego zatrudnienia też nie były efekty pracy (jak w "normalnym" świecie), tylko brak bezrobocia, czyli wykazanie wyższości nad kapitalizmem.
Tobie się popieprzyło, bo uważasz, że praca jest dobrem samym w sobie, tymczasem dobrem jest zysk z pracy, a nie sama praca, ani tym bardziej etat w firmie.
Lew nie biega za sarenką, bo lubi jogging - jego celem jest zysk z tego biegania, czyli żarcie.
>Obecnie obywatel jest dla państwa, a jeżeli potrzebuje pomocy nie może liczyć na pomoc instytucji państwowych - wręcz musi na nie uważać. Bo "Państwo" jest potrzebne tylko i wyłącznie samo sobie, a nie obywatelom, no i istnieje jedynie dzięki takim jak Ty, którzy myślą, że bez "Państwa" nie da się żyć.
>Zwykłego Kowalskiego nie obchodzi prawo popytu i sprzedaży... Tak samo, jak nie obchodzi grawitacja, co nie znaczy, że grawitacji nie ma.
>... lecz to czy ma pracę i czy może zapewnić godne życie rodzinie. Gówno prawda - Kowalskiego nie interesuje praca, lecz dobra uzyskane jako jej wynik.
>Obecnie nic się nie buduje - korzysta się tylko z tego co powstało za Pruł, zapewne gdyby go nie było ludzie w Polsce żyli by w szałasach. To już nawet nie jest głupota - mnie wygląda na tanią prowokację...?
|
|
|  | 6 na 6 | Sławek Dutkiewicz (1713 punktów) | >Większość mojego miasteczka powstała podczas PRLu. "ABY POLSKA ROSŁA W SIŁĘ A LUDZIOM ŻYŁO SIĘ DOSTATNIEJ" >Powstały całe osiedla bloków z płyty. Sliczne są! Nie musisz kopsać zdjęcia. Wiemy jak toto... wyglada!
>Teraz te bloki są tylko ocieplane i ludzie w nich wygodnie mieszkają. Bo wcześniej wykorzystali wszystkie urlopy na... prostowanie ścian! Na co dzień zaś prowadzili wojnę z... mrówkami faraona! Pod warunkiem, że akurat mieli światło, a nie... 20-ty stopień zasilania!
>Obecnie nic się nie buduje - korzysta się tylko z tego co powstało za Pruł, zapewne gdyby go nie było ludzie w Polsce żyli by w szałasach. Masz rację, ten naród to... niewdzięcznicy! Do tego niszczyli tzw. ... własność społeczną! Na pięknych reklamach... "SOCJALIZM TO POKÓJ" bazgrali imperialistyczne brednie... "A KAPITALIZM TO DWA POKOJE Z KUCHNIĄ"!
Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | > Oczywiście to, co napisałem, to jedynie ogólny szkic. Niemniej mam nadzieję, że przynajmniej w kwestiach gospodarczych rozwiałem Twoje wątpliwości, dlaczego komunizm był złym ustrojem  Za socjalizmu to się nazywało: "Poradnik agitatora". Może warto by porównać ówczesne sposoby przekonywania do swojej racji z dzisiejszymi. Mnie wydaje się, że różnice są niewielkie. Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze. Żyłem i wówczas i żyję jeszcze. Teraz jest mi nawet lepiej, ale wychowany w PRL chciałbym, aby lepiej było większości z nas, a tego nijak potwierdzić nie można. Ciągle jeszcze większości Polaków byłoby lepiej w przaśnym PRLu.
|
|
|  | 5 na 5 | Stephan (266 punktów) | >Mnie wydaje się, że różnice są niewielkie. >Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze. >Żyłem i wówczas i żyję jeszcze. Teraz jest mi nawet lepiej, ale wychowany w PRL chciałbym, aby lepiej było większości z nas, a tego nijak potwierdzić nie można. Ciągle jeszcze większości Polaków byłoby lepiej w przaśnym PRLu.
Wiesz, znam ten mechanizm. Kiedyś miałem komputer Commodore 64. Nie było wtedy wirusów komputerowych, problemów z twardym dyskiem, nie płaciło się abonamentu za internet. A teraz - błędy krytyczne, niekompatybilność oprogramowania, zagrożenie utratą danych, hackerzy, pornografia i opłaty za sieć. Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze, prawda? Cóż, jak na razie najpoważniejsze próby obalenia wymienionych przeze mnie i innych forumowiczów argumentów to nazywanie ich "naiwną bajeczką" oraz porównywanie do "Poradnika agitatora." Niestety, tak się debat nie wygrywa.
Z resztą każdy argument można przecież odbić tak: "A u was biją Murzynów."
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Wiesz, znam ten mechanizm. Kiedyś miałem komputer Commodore 64. Nie było wtedy wirusów komputerowych, problemów z twardym dyskiem, nie płaciło się abonamentu za internet. A teraz - błędy krytyczne, niekompatybilność oprogramowania, zagrożenie utratą danych, hackerzy, pornografia i opłaty za sieć. Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze, prawda? Szanowny Panie, to nie ja porównuję "gierkowskiego malucha" z dzisiejszym importem samochodowym. Istnieje relatywizm czasów. >Cóż, jak na razie najpoważniejsze próby obalenia wymienionych przeze mnie i innych forumowiczów argumentów to nazywanie ich "naiwną bajeczką" oraz porównywanie do "Poradnika agitatora." Parę numerów różnych "Agitatorów" wpadło mi ręce. Docierało też ględzenie np. Gomułki. Argumenty identyczne jak z komputerem. Oczywiście wówczas mówiono o stali, zbożu, itp. produktach. Jeszcze komputerów nie było. >Niestety, tak się debat nie wygrywa. Nie zależy mi na wygraniu jakiejkolwiek debaty. Nie zwykłem kopać się z koniem. U myślących (czyli racjonalistów)chcę wzbudzić trochę refleksji. Zachęcić ich do lektury poważniejszych od internetu źródeł. Nie myślących - nie warto pobudzać. Oni i tak już wszystko wiedzą. >Z resztą każdy argument można przecież odbić tak: "A u was biją Murzynów." Można - czy posługiwałem się taką argumentacją - łatwo to ocenią czytający. Ale czy argument, "a wy biliście murzynów", jest już tą prawidłową argumentacją?
|
|
|  | 7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > Ani wtedy nie było tak źle, ani teraz nie jest tak dobrze. Truizm - zawsze mogłoby być lepiej lub gorzej. > Żyłem i wówczas i żyję jeszcze. Mogę o sobie napisać to samo, ale dam sobie kutasa w kopiejki pokroić, że będzie to kompletnie coś innego znaczyło, bo zupełnie co innego rozumiemy pod słowami "żyłem, żyję". > Teraz jest mi nawet lepiej... Mnie jest teraz finansowo z 10 razy gorzej, ale ogólnie-psychicznie, cirkaebałt, 50-cio krotnie lepiej. > ... ale wychowany w PRL chciałbym, aby lepiej było większości z nas, a tego nijak potwierdzić nie można. Ciągle jeszcze większości Polaków byłoby lepiej w przaśnym PRLu... ... o czym by się nigdy nie dowiedzieli, gdyby ich PRL nie "wychował" właśnie...  I w tym stwierdzeniu zawarłeś główną różnicę między naszymi sposobami na wspomniane wstępnie życie oraz percepcję rzeczywistości ogólnie, bo ja nie udaję, że znam dobre sposoby na cudze życie, jak zasrani komuniści z felerami psychicznymi, tylko zajmuję się własnym. Bo już Juruś Bernek Shaw powiedział nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty, a Juruś Boski Adamiak doda od siebie, że nie widzi niczego gorszego w historii ludzkości, niż kretyńskie pajace z przebarwionym superego, którym się wydaje, że znają receptę na cudze życie. Zazwyczaj jako kurację zastępczą z braku odwagi, by zająć się uzdrowieniem własnego móżdżku. Od tego już tylko kroczek, by nie pytać delikwentów o gust, bo pytać o zgodę nawet do łbów nie przyjdzie - przecie to DLA ICH DOBRA... "Dobroczyńcy" cudzym kosztem, tfu.
|
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | > Mogę o sobie napisać to samo, ale dam sobie kutasa w kopiejki pokroić, że będzie to kompletnie coś innego znaczyło, bo zupełnie co innego rozumiemy pod słowami "żyłem, żyję". Poziom debaty, jak dla mnie za wysoki. Argumenty przytłaczające. Ma Pan rację 100% racji! Może spalić by jeszcze parę tysięcy intelektualistów w świecie i co najmniej kilkuset w Polsce, znacznie mądrzejszych ode mnie, a oceniających rzeczywistość podobnie. Będzie Państwu łatwiej urządzać nam świat!
|
|
| | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > > ... zupełnie co innego rozumiemy pod słowami "żyłem, żyję".> Poziom debaty, jak dla mnie za wysoki. Zgrabny unik - mogę wiedzieć od kogo przyswojony?  > Argumenty przytłaczające. Gdybyś chciał się choć do nich odnieść, ale widzę, że masz z tym kłopot, user.  > Będzie Państwu łatwiej urządzać nam świat! W tym sęk, że deklaracje o urządzaniu świata po swojemu tkwią dokładnie w twoim tekście, userku. Żal mi minusa na ciebie, więc tylko przyjmij go do wiadomości.
|
|
 | 3 na 9 | CamelOT (915 punktów) | > No więc pewnie interesuje Cię, czemu, skoro wszyscy obywatele dzielnie, jak mróweczki, budowali socjalizm, Polska była wtedy krajem dziadowskim - jeżeli porównać ją z ówczesnymi państwami, w których panował kapitalistyczny wyzysk?
PRL traktuje się jakby nie było II wojny światowej i została zrzucona z księżyca a Polacy, to bogaty wcześniej naród, którym została zasiedlona. Prawda jest taka, że Polska była przeraźliwie biedna, później zniszczona wojną i czasy PRLu to czasy odbudowy i rozbudowy. Polacy dali radę i unowocześnili swój kraj, zmuszeni przez wielkiego brata. Powoli zniknęły strzechy, do gospodarstw doprowadzono prąd, wprowadzono powszechną edukację na niezłym poziomie (zwalczono analfabetyzm, który teraz wrócił z olbrzymią siłą). Widząc tempo w jakim obecna, katolicka RP zwija swoją infrastrukturę (np. likwidacja kolei) i odbudowuje feudalne stosunki społeczne (warstwa szlachecka/posiadaczy i masy półniewolnego chłopstwa/robotników) jestem dziwnie pewien, że gdyby nie tzw. "komuna" to mielibyśmy nadal obszary, gdzie chłopstwo pracujące w dobrach biskupich marło by na przednówku a na wiosnę darto by masowo łyko na nowe łapcie.
A czasy "octu na półkach" to tylko parę lat. Później zniszczyliśmy sami nasz kraj strajkami, co IMHO było wielką bezmyślnością i za co płacimy do dzisiaj, ale to bardzo niepopularna wersja wydarzeń. Oficjalna mówi, że to papież z Wałęsą w klapie i matką boską (czy w jakimś tam innym układzie) zwalczyli światowy komunizm i dali sobie wolność. Gorzko wypada porównanie PRL i katolickiej - największą zaleta obecnych czasów jest to, że można uciec z kraju, z czego skorzystała największa w historii liczba Polaków. Niech ten fakt starczy za ocenę obecnego państwa.
|
|
|  | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | Twój post można podzielić na dwa wątki, które manipulacyjnie splecione dały efekt w postaci konkluzji: > Gorzko wypada porównanie PRL i katolickiej - największą zaleta obecnych czasów jest to, że można uciec z kraju, z czego skorzystała największa w historii liczba Polaków. Niech ten fakt starczy za ocenę obecnego państwa. W jednym wątku piszesz mniej więcej o tym, że ludzie starają się dawać sobie radę (i dają) w każdych warunkach, a w drugim łączysz to z dwiema ideologiami państwowymi, z których każda jest (była) osadzona w innych realiach gospodarczych. Przy czym zalety rozwoju gospodarczego przypisujesz jednej ideologii (no, drobiażdżek: parę lat "octu na półkach"), by czas apokalipsy przykleić do drugiej: najwięcej Polaków ucieka z tego piekła! A różnica jest taka, że przedtem Polacy "coś" budowali dla siebie żeby nie zdechnąć, a propaganda głosiła, że budują dla Socjalistycznego Państwa, no i budowali, bo nie mieli innego wyjścia (i to dosłownie), gdyż wszystko było zburzone i zasieki na granicach... A teraz nadal budują dla siebie, tylko mają wybór gdzie to mogą robić i jak. Widzę, że ciebie najbardziej ta wolność uwiera, chciałbyś znowu zaminować granice i niech baranki pracują dla Państwa. Bo cały czas mylisz chęć pracy dla siebie z przymusem pracy dla Państwa. Ty dobrze wiesz dlaczego "dwiema" (ideologiami) napisałem kursywą - bo one niczym się nie różnią. Przepraszam, różnią się kolorem mord naczelnych ideologów: przedtem były fioletowe od przepicia i wysiłku w wymyślaniu liturgicznych frazesów o bogu-komunie, a teraz fioletowe od poświaty sztandarowych szat liturgicznych i powtarzania identycznych bajek, tylko bóg się zmienił przez pisanie go Dużą literą i "komunę" zamienili na "komunię" - skłamałbym, a kłamstwa się brzydzę, bo to grzech. Cholera... Zaś wychodzi na to, że niczym się nie różnią.  ...  Tak więc twoje bzdety skłaniają mnie do konkluzji, że tobie nie podoba się jedynie fakt, iż dyktatura zmieniła kolor, bo sama dyktatura jest cacy i bardzo ci z nią do twarzy. Przyznaj się, jaką ściągę WUMLU (info dla młodzieży - WUML = Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu) żeś na te debilne brednie przerobił? Minus za tanią manipulację, userku.
|
|
| |  | 2 na 2 | CamelOT (915 punktów) | (...) > W jednym wątku piszesz mniej więcej o tym, że ludzie starają się dawać sobie radę (i dają) w każdych warunkach, a w drugim łączysz to z dwiema ideologiami państwowymi, z których każda jest (była) osadzona w innych realiach gospodarczych.Przepraszam, ale nie rozumiem logiki powyższego stwierdzenia. Co chciałeś powiedzieć? > Przy czym zalety rozwoju gospodarczego przypisujesz jednej ideologii (no, drobiażdżek: parę lat "octu na półkach"), by czas apokalipsy przykleić do drugiej: najwięcej Polaków ucieka z tego piekła!Staram się domyślić o czym tutaj piszesz. Jeśli nieprawidłowo, to mnie popraw. Widzisz, oficjalny trend jest taki, że wtedy był zamordyzm, ocet i upadek państwa. Ludzie często powtarzają totalną bzdurę, że "gdyby nie 50 lat komuny, to byśmy Japonię prześcignęli". Ja tylko bardzo skrótowo zaznaczam, że prawda jest niemalże dokładnie odwrotna. Wiem, to szokuje. Trudno się wyzwolić ze stereotypów. > A różnica jest taka, że przedtem Polacy "coś" budowali dla siebie żeby nie zdechnąć, a propaganda głosiła, że budują dla Socjalistycznego Państwa, no i budowali, bo nie mieli innego wyjścia (i to dosłownie), gdyż wszystko było zburzone i zasieki na granicach...Zdychanie z głodu po wojnie było niezwiązane z ideologią. Ale masz rację, budowali bo nie mieli innego wyjścia. > A teraz nadal budują dla siebie, tylko mają wybór gdzie to mogą robić i jak.A teraz to wyjście mają: nie budować nic poza kościołami i żyć z zasiłków i z tego korzystają masowo. Nie zauważasz prostego faktu, że gdyby nie następna siła, która nas do czegoś zmusza, Unia, to w tym kraju nic by nie powstawało? Mówię o infrastrukturze etc, nie o tzw "deweloperskich" blokach z nędznych materiałów czy kościołach. Te powstają i co komu z tego? > Widzę, że ciebie najbardziej ta wolność uwiera, chciałbyś znowu zaminować granice i niech baranki pracują dla Państwa.To nieuczciwe, żeby wmawiać komuś twierdzenia, których on nie wygłosił. > Bo cały czas mylisz chęć pracy dla siebie z przymusem pracy dla Państwa.W którym miejscu? Przestań być nieuczciwy. A może sam nie rozumiesz takiej prostej sprawy jak to, że referowanie faktów lub poglądów w żaden sposób nie implikuje tego, że referujący je musi podzielać. (...) > Tak więc twoje bzdety skłaniają mnie do konkluzji, że tobie nie podoba się jedynie fakt, iż dyktatura zmieniła kolor, bo sama dyktatura jest cacy i bardzo ci z nią do twarzy.Z nieuczciwych założeń wynikają nieuczciwe wnioski. A może chodzi tylko o to, że nic z mojego postu nie zrozumiałeś? Przyznaj się. > Przyznaj się, jaką ściągę WUMLU (info dla młodzieży - WUML = Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu) żeś na te debilne brednie przerobił?Widzę że mam rację - niczego nie zrozumiałeś. > Minus za tanią manipulację, userku.  Mam litośc nad istotami słabymi na umyśle, więc nie napiszę swojego zdania o twoim poście, mam tylko prośbę: skończ z nieuczciwymi metodami dyskusji, bo daleko nie zajedziesz. Wmawianie komuś poglądów jest podłym sposobem na ustawianie sobie gościa do bicia i jest skuteczne tylko w stosunku do prostaków nie potrafiących dostrzec tego zabiegu. Forumowicze tutaj należą jednak do grupy, której poklasku tak łatwo nie zdobędziesz. Miałem nadzieję, że mój post zmusi kogoś do zastanowienia, czy prymitywny, czarno-biały obraz przeszłości i teraźniejszości nie jest czasem nieco zafałszowany, gdy tymczasem spotkałem się tylko z równie prymitywną manipulacją w obronie tegoż obrazu. Zniechęcające.
|
|
| | |  | 5 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > > W jednym wątku piszesz mniej więcej o tym, że ludzie starają się dawać sobie radę (i dają) w każdych warunkach, a w drugim łączysz to z dwiema ideologiami państwowymi, z których każda jest (była) osadzona w innych realiach gospodarczych.> Przepraszam, ale nie rozumiem logiki powyższego stwierdzenia. Co chciałeś powiedzieć? A to, że splatasz w dowolnym pomieszaniu i konfiguracjach działalność ludzi odbywającą się z czystej chęci przeżycia, lub życia najgodniejszego w danych warunkach, z działalnością ludzi w komunie i nie-komunie. Przy tym porównujesz to wszystko w warunkach nieporównywalnych, czyli powojnia (przypadkiem PRLu), kiedy już nie było czego zniszczyć więc można było tylko budować i czasami postpeerelu, kiedy ludzie zachłysnęli się wolnością w tym gospodarczą, ale w której większość nie potrafi żyć, bo komuna ich tego skutecznie oduczyła. Krótko, to można tak: porównujesz funkcjonowanie homosovieticusa w komunie i w nagle odzyskanej wolności, w tym gospodarczej. > > Przy czym zalety rozwoju gospodarczego przypisujesz jednej ideologii (no, drobiażdżek: parę lat "octu na półkach"), by czas apokalipsy przykleić do drugiej: najwięcej Polaków ucieka z tego piekła!> Staram się domyślić o czym tutaj piszesz. "Starasz się domyślać", to jest dobre określenie, bo zrozumienie jest dla ciebie zajebiście niewygodne, jeśli w ogóle możliwe. > Jeśli nieprawidłowo, to mnie popraw. Nie omieszkam. > Widzisz, oficjalny trend jest taki, że wtedy był zamordyzm, ocet i upadek państwa. Ludzie często powtarzają totalną bzdurę, że "gdyby nie 50 lat komuny, to byśmy Japonię prześcignęli". A ja wcale nie piszę o żadnych, oficjalnych trendach, tylko o tym co sam myślę na temat tego, co przeżyłem. > Ja tylko bardzo skrótowo zaznaczam, że prawda jest niemalże dokładnie odwrotna. Tylko to "niemalże" ratuje cię przed katastrofą intelektualną, bo prawda leży dokładnie pośrodku, ale ty widzisz jedynie drugi, dokładnie odwrotny stereotyp. > Wiem, to szokuje. Trudno się wyzwolić ze stereotypów. Widzę, dałeś tego "szokujący" dowód w manipulacji własnej konstrukcji: ... można uciec z kraju, z czego skorzystała największa w historii liczba Polaków. Tylko zapomniałeś dopisać, że po pierwsze - ludzie nie uciekają, tylko wyjeżdżają, by poprawić warunki materialne wobec ich różnicy z zachodem; po drugie - gdyby nie komuna, to nie byłoby tej różnicy, a na pewno nie tak wielkiej, a ludzie i tak jeździliby za pracą po świecie, jak to na zachodzie od dawna się dzieje. Jeśli więc nie chcesz zachować rozsądku w ocenach, to choć zachowaj rozsądek w niemyleniu przyczyn ze skutkami, userku... "Można uciec z kraju..." Hłehłe. > Zdychanie z głodu po wojnie było niezwiązane z ideologią. Jasne, że nie było, więc po cholerę napisałeś: "Polska była przeraźliwie biedna, później zniszczona wojną i czasy PRLu to czasy odbudowy i rozbudowy. Polacy dali radę i unowocześnili swój kraj, zmuszeni przez wielkiego brata.> Ale masz rację, budowali bo nie mieli innego wyjścia. To nie mieli wyjścia, czy czasy PRLu były takie odbudowo-inspirujące, czy zostali zmuszeni, manipulatorze? Polacy byli zmuszeni do odbudowy bez względu na panujący ustrój i bez względu na to, czy ktoś zmuszał, bo sami dla siebie (jako ludzkie jednostki) chcieli mieć lepiej. Ale ty wolałeś przypiąć zasługi PRLowi i wielkiemu bratu, manipulatorku. > > A teraz nadal budują dla siebie, tylko mają wybór gdzie to mogą robić i jak.> A teraz to wyjście mają: nie budować nic poza kościołami i żyć z zasiłków i z tego korzystają masowo. Bo 50 lat komuny ich tego nauczyło, tego, że trzeba się do kogoś modlić i tego, że "czy się stoi czy się leży 2 tysiące się należy". Tylko tobie jest trudno dostrzec genezę problemu i wolisz porównywać skutki, czyli rzeczy z definicji nieporównywalne w zmiennych warunkach. > Nie zauważasz prostego faktu, że gdyby nie następna siła, która nas do czegoś zmusza, Unia, to w tym kraju nic by nie powstawało? W tym stwierdzeniu zauważam tylko kolejny frazes bez pokrycia i niemożliwy do udowodnienia, coś jak "druga Japonia", tylko łbem w drugą ścianę. A zresztą, co mi szkodzi? - udowodnij, user. > > Widzę, że ciebie najbardziej ta wolność uwiera, chciałbyś znowu zaminować granice i niech baranki pracują dla Państwa.> To nieuczciwe, żeby wmawiać komuś twierdzenia, których on nie wygłosił. Tak mi wynika z twojego manipulacyjnego tekstu, ale nie twierdzę, że mam patent na prawdę. > >Bo cały czas mylisz chęć pracy dla siebie z przymusem pracy dla Państwa.> W którym miejscu? Przestań być nieuczciwy. Jw. Nieuczciwością jest się tego wypierać, a kretynizmem nie widzieć. > A może sam nie rozumiesz takiej prostej sprawy jak to, że referowanie faktów lub poglądów w żaden sposób nie implikuje tego, że referujący je musi podzielać. Więc nie odnoszę się do referującego, tylko do tekstu autora-usera, nie zauważyłeś, user? > Przyznaj się.> Widzę że mam rację - niczego nie zrozumiałeś. Hihi, tandetny manipulatorek. ) > Mam litośc nad istotami słabymi na umyśle, więc nie napiszę swojego zdania o twoim poście, mam tylko prośbę: skończ z nieuczciwymi metodami dyskusji, bo daleko nie zajedziesz. To już naprawdę napisałeś do lustra, userku.  > Forumowicze tutaj należą jednak do grupy, której poklasku tak łatwo nie zdobędziesz. Nie wiem kto to był Schopenhauer, a i łaciną się brzydzę, więc sam sobie nazwij ten "argumencik".  > ... tymczasem spotkałem się tylko z równie prymitywną manipulacją w obronie tegoż obrazu. Zniechęcające. Nie mam zamiaru dorównywać ci w czymkolwiek, więc oddaję palmę pierwszeństwa manipulacyjkom twojego, siermiężnego autorstwa. Nawet dwie palemki - drugą możesz powachlować tego w lustrze,
|
|
| | | |  | -1 na 1 | CamelOT (915 punktów) | Wybacz, ale pomyliłem zwykłego chama, jakim się okazałeś, z człowiekiem. Nie jestem w stanie dyskutować na twoim poziomie bo, jak widzę, masz olbrzymie doświadczenie w pyskówkach. Z klarownym myśleniem zaś nie radzisz sobie wcale. Zbrzydziłeś mnie i tyle.
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Wybacz, ale pomyliłem zwykłego chama, jakim się okazałeś, z człowiekiem. Niegrzeczny jesteś, ale pewnieś homosovieticus, więc i nie dziwota, że cię infantylne emocje ponoszą.  > Nie jestem w stanie dyskutować na twoim poziomie bo... ... bo potrafiłem wpasować się w twoją konwencję, a manipulacje nie tylko potrafię dostrzec gołym oczkiem, ale i mam opanowane od szczeniaka - zapomniałeś, że wychowałem się w komunie (nie mylić z wychowaniem przez komunę).  > Z klarownym myśleniem zaś nie radzisz sobie wcale. Radzę sobie, tylko lepiej niż przypuszczałeś i dlatego dryfujesz, user.  > Zbrzydziłeś mnie i tyle. A ty mnie jeszcze nie, bom mało brzydliwy (wychowanie w komunie uodparnia  ), więc może się skusisz i choć udowodnisz swoje: > Nie zauważasz prostego faktu, że gdyby nie następna siła, która nas do czegoś zmusza, Unia, to w tym kraju nic by nie powstawało?...
|
|
| | | | | |  | | CamelOT (915 punktów) | To co uprawiasz, to nie są dyskusje ani "manipulacje" tylko ordynarne pyskówki. Dowodem na to jest fakt, że nie mając nic do powiedzenia zająłeś się obrażaniem mojej osoby. Poziom rynsztoka to dla takich jak ty salony. Nie spodziewam się, że pojmiesz o czym piszę, więc daj sobie spokój. To dla mnie nauczka, żeby nie podejmować dyskusji z chamusiami. Tu nie ma nic do zyskania, można się tylko zbrukać.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > To dla mnie nauczka... Ok, nie dziękuj... userku.  Edycja. > Tu nie ma nic do zyskania, można się tylko zbrukać. Kiedyś, gdy zestresowany kotek kupę zwalił pod kanapą, to niektórzy ętelegętni mówili, że się "kotek zbulwersował" - teraz to się nazywa "zbrukał"? ...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ojej...> I bez zewnętrznych emotikonek!!! Ojej, "Sylwek" się zbulwersował trzema krzykaczami!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Dekarzu. Małpuję... ...
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Szit!!!! Taki dłuuuugaśny post i tylko dwie emotki. Do tego domyślne, a nie takie fancy&cool jak masz w zwyczaju. ŁAŁ Adamiak, ŁAŁ. Jesteś boski. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Obejrzyj sobie i pomyśl, że byliśmy krajem satelickim, gdzie starano się wprowadzać sowieckie obyczaje: www.youtube.com/watch?v=mr891sIFU1UPozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
 | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >Obejrzyj sobie i pomyśl, że byliśmy krajem satelickim, gdzie starano się wprowadzać sowieckie obyczaje:
Slusznie,dopiero teraz, my wolni Polacy możemy zgodnie ze swoja natura, nie jako satelici ale towarzysze broni, pojechać sobie tu czy tam i wpierdol spuścić jakimś pastuchom koz.
Nie z sowieckiego nagana, ale naszego moździerza pa przykład.
|
|
11 na 13 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Ja załapałem się na "końcówkę" komuny. Mniej więcej pamiętam jak było. Moja rodzina sytuowała się w okolicach przeciętnej zarówno wtedy jak i teraz. Poziom życia w ciągu ostatnich 30 lat wzrósł nieporównanie.
Generalnie komuna miała dwa plusy:
- Wszyscy mieli po równo więc to wywoływało mniej zawiści. Realnie patrząc wtedy wszyscy żyli gorzej niż obecnie bezrobotni (mówię o tych prawdziwych bezrobotnych) ale nikt nie miał dużo więcej niż sąsiad a pamiętać należy, że poczucie bogactwa jest w dużym stopniu względne. Na Madagaskarze bogatym jest np. człowiek, który posiada "prawdziwe" buty i stać go na dwa pełne posiłki każdego dnia. Stąd względne poczucie bogactwa za PRLu mogło być wyższe niż obecnie mimo obiektywnie dużo niższego poziomu życia.
- Życie cechowała duża stabilność. Obecnie istnieje duże ryzyko np. utraty pracy bądź niekorzystnych decyzji finansowych (np. wpadnięcia w pętlę zadłużenia). Za PRLu coś takiego było praktycznie niemożliwe. Państwo gwarantowało byt co prawda bardzo skromny, ale pewny. Pod warunkiem oczywiście, że nie miałeś poglądów sprzecznych z programem partii.
Natomiast minusy:
- Za pensję naprawdę bardzo niewiele można było kupić. Jeśli chodzi o żywność, to przeciętnego Polaka nie było stać na mięsny posiłek każdego dnia. Potrawy typu kaszanka, pasztetowa i chleb z cukrem były normą a nie oznaką biedy. Dobra przemysłowe były zaś niezwykle trudno osiągalne. Telewizor na przykład kosztował około 10 średnich pensji, meblościanka 10 - 15 pensji, buty pół pensji a na samochód oszczędzało się ponad 10 lat. Pamiętać należy, że cały czas o "bogatych" latach '70 - '80. Wcześniej parę lat oszczędzało się na rower.
- Jakość wszelkich produktów była bardzo, bardzo niska. Dzisiejsza "chińszczyzna" to szczyt solidności. Wystarczy pomyśleć o polskim "cudzie techniki" - polonezie. Ale podobnie źle było z wszelkimi innymi dobrami: od mieszkań o "prawie prostych" ścianach po dziurawy papier toaletowy.
- Wszystko było niezwykle trudno dostępne. By np. "zdobyć" zeszyty do szkoły trzeba było od początku wakacji regularnie odwiedzać sklepy bo "może rzucą". Brak było dosłownie wszystkiego: lekarstw, kosmetyków, środków higieny, żywności...
- Poziom bezpieczeństwa wcale nie był taki wysoki. Milicja zajmowała się w dużym stopniu "wrogami ludu" a w złych dzielnicach było chyba jeszcze łatwiej oberwać niż obecnie. Jedyna różnica polegała na tym, że ze względu na cenzurę i propagandę poziom percepcji przestępczości w społeczeństwie był dużo niższy.
- Nawet "zwykły obywatel" mógł stać się obiektem zainteresowania służb, a wtedy życie komplikowało się baaaaaardzo mocno.
- Wszelkie odstawanie od normy spotykało się dość szybko z represjami. Mniejszym lub większym szykanom poddawane były mniejszości etniczne, seksualne, subkultury młodzieżowe a nawet osoby o bardziej ekstrawaganckim ubiorze.
- Praktycznie nie było dostępu do światowych zasobów dzieł naukowych i kulturalnych. Efektem tego chociażby Polska nauka praktycznie nie miała żadnego znaczenia. Zresztą do dziś nie może ona wydobyć się z zapaści.
|
|
 | 11 na 11 | marek milczewski (2335 punktów) | mam taki demot, on wyjaśnia dużo 
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
 | 10 na 10 | Adamiak (36436 punktów) | >Ale podobnie źle było z wszelkimi innymi dobrami: od mieszkań o "prawie prostych" ścianach... Trochę się czepiasz, ollikm, te ściany specjalnie tak były budowane, coby pasowały do prawie prostych mebli.
>... po dziurawy papier toaletowy. Tutaj to samo.
|
|
5 na 7 | mystified (162 punktów) | To może pomyśl o negatywnych cechach komunizmu, takich jak: - cenzura, indoktrynacja ideologiczna, propaganda - wdrażanie pseudonaukowych poglądów - produkcja w wybranych dziedzinach gospodarki przy jednoczesnych brakach w większości pozostałych towarów - wywłaszczenia, dyskryminacje, niszczenie tradycji, norm społecznych - zacofanie gospodarcze, kryzys gospodarczy... I jaki wyższy poziom intelektualny??? W sytuacji blokady informacyjnej, cenzury... Ty się ciesz, że w Polsce to się skończyło. Pojedź sobie na Kubę, to zobaczysz do czego prowadzi ustrój socjalistyczny... 
"Granicę mojej wolności stanowi wolność drugiego człowieka"
|
|
 | 1 na 3 | apud (4399 punktów) | >To może pomyśl o negatywnych cechach komunizmu, takich jak: >- cenzura, indoktrynacja ideologiczna, propaganda >- wdrażanie pseudonaukowych poglądów >- produkcja w wybranych dziedzinach gospodarki przy jednoczesnych brakach w większości pozostałych towarów >- wywłaszczenia, dyskryminacje, niszczenie tradycji, norm społecznych >- zacofanie gospodarcze, kryzys gospodarczy... >I jaki wyższy poziom intelektualny??? W sytuacji blokady informacyjnej, cenzury... Ty się ciesz, że w Polsce to się skończyło.
NAPRAWDE? Przeciez jest tak samo poza brakami większości pozostałych towarów, bo sprowadzają z zagranicy. Zwolennicy studiowania exorcyzmow, faktycznie, maja powody do Radości.
|
|
|  | 1 na 3 | mystified (162 punktów) |
>NAPRAWDE? >Przeciez jest tak samo poza brakami większości pozostałych towarów, bo sprowadzają z zagranicy. >Zwolennicy studiowania exorcyzmow, faktycznie, maja powody do Radości.
Nie wiem, jak możesz twierdzić, że gospodarka upaństwowiona była czymś dobrym. Już w okolicach 1920 roku ekonomiści doskonale zdawali sobie sprawę, jak nieefektywna będzie... Sugeruję wycieczkę, jak tu już kilka osób proponowało, na piękną Kubę, do Korei, to zrozumiesz, co wszyscy tutaj mają na myśli. Celem gospodarki kontrolowanej przez państwo był wzrost produkcji a nie jej efektywność. Brak efektywności prowadzi do wejścia gospodarki w stan stagnacji, nieustannych niedoborów, niskiej jakości produkowanych towarów. Końcowy efekt to kryzys gospodarczy i bieda...
"Granicę mojej wolności stanowi wolność drugiego człowieka"
|
|
| |  | | waldeck77 (4307 punktów) | >>NAPRAWDE? >>Przeciez jest tak samo poza brakami większości pozostałych towarów, bo sprowadzają z zagranicy. >>Zwolennicy studiowania exorcyzmow, faktycznie, maja powody do Radości. >Nie wiem, jak możesz twierdzić, że gospodarka upaństwowiona była czymś dobrym. Już w okolicach 1920 roku ekonomiści doskonale zdawali sobie sprawę, jak nieefektywna będzie... Sugeruję wycieczkę, jak tu już kilka osób proponowało, na piękną Kubę, do Korei, to zrozumiesz, co wszyscy tutaj mają na myśli. Celem gospodarki kontrolowanej przez państwo był wzrost produkcji a nie jej efektywność. Brak efektywności prowadzi do wejścia gospodarki w stan stagnacji, nieustannych niedoborów, niskiej jakości produkowanych towarów. Końcowy efekt to kryzys gospodarczy i bieda...
A celem gospodarki kontrolowanej przez wolny rynek jest efektywność ekonomiczna kosztem ludzi, co prowadzi do wejścia gospodarki w stan stałego dużego bezrobocia, wyzysku ekonomicznego, nadprodukcji i głębokich światowych kryzysów ekonomicznych co mniej więcej 10 lat. Po prostu jedno dziadostwo zastąpiło drugie dziadostwo i nie ma się co egzaltować jak to nam teraz dobrze.
|
|
| | |  | 2 na 4 | mystified (162 punktów) |
> A celem gospodarki kontrolowanej przez wolny rynek jest efektywność ekonomiczna kosztem ludzi, co prowadzi do wejścia gospodarki w stan stałego dużego bezrobocia, wyzysku ekonomicznego, nadprodukcji i głębokich światowych kryzysów ekonomicznych co mniej więcej 10 lat. Po prostu jedno dziadostwo zastąpiło drugie dziadostwo i nie ma się co egzaltować jak to nam teraz dobrze.Z tym co 10 lat to troszkę przesadziłeś  Przykra (dla ciebie) prawda jest taka, że państwa o rozwiniętej gospodarce zapewniają swoim obywatelon statystycznie wyższy pozio dobrobytu. Komunizm panujący w naszym kraju opóżnił nasz rozwój gospodarczy. Poza tym problem mają ludzie, którzy tak wielbili poprzedni ustrój, bo nie musieli się przykładać i rozwijać, praca dla każdego była. W obecnych czasach masz więcej możliwości, ale nie ma nic za darmo, trzeba się rozwijać, kształcić. Samo się kochany nie zrobi. Poza tym wyszliśmy nie od problemu gospodarki w komunizmie, tylko generalnie od komunizmu samego w sobie. Nie wmówisz mi, że wtedy było dobrze. Stanie w kolejce za pożywieniem, bieda, cenzura, kontrola jednostki... Ciesz się, że w ZSRR nie było dane ci mieszkać... U nas to był pikuś 
"Granicę mojej wolności stanowi wolność drugiego człowieka"
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | >Przykra (dla ciebie) prawda jest taka, że państwa o rozwiniętej gospodarce zapewniają swoim obywatelon statystycznie wyższy pozio dobrobytu.
Myślę, że bez przykrości przyjmiesz fakt, że to obywatele zapewniają "państwu" dobrobyt, poprzez zapewnienie go sobie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | mystified (162 punktów) | > >Przykra (dla ciebie) prawda jest taka, że państwa o rozwiniętej gospodarce zapewniają swoim obywatelon statystycznie wyższy pozio dobrobytu.> Myślę, że bez przykrości przyjmiesz fakt, że to obywatele zapewniają "państwu" dobrobyt, poprzez zapewnienie go sobie.> Ależ oczywiście
"Granicę mojej wolności stanowi wolność drugiego człowieka"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > Myślę, że bez przykrości przyjmiesz fakt, że to obywatele zapewniają "państwu" dobrobyt, poprzez zapewnienie go sobie.
No właśnie i tu jest pies pogrzebany i największa bolączka dzisiejszych czasów - nadmierny rozrost instytucji państwowych, które sztucznie hamują rozwój przedsiębiorczości i żerują na owocach wolnego rynku. Ale to i tak mniejsze zło (chociaż nadal zło)...
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >No właśnie i tu jest pies pogrzebany i największa bolączka dzisiejszych czasów - nadmierny rozrost instytucji państwowych, które sztucznie hamują rozwój przedsiębiorczości i żerują na owocach wolnego rynku.
Tego, "psiego Wawelu" dopatrywałbym się nie tyle w przeroście administracji (jeśli dobrze zrozumiałem), lecz w jej nastawieniu do klienta/obywatela, na zasadzie "to biuro jest moje".
Bo urzędasy traktują "swoje" biuro jedynie jako miejsce swojego zatrudnienia, etatu, z jednoczesnym brakiem świadomości, że to ich miejsce pracy jest stworzone głównie po to, by obywatelowi ułatwić życie, a ich urzędnicze profity z tych usług są, powinny być, produktem ubocznym geszeftu.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > No właśnie i tu jest pies pogrzebany i największa bolączka dzisiejszych czasów - nadmierny rozrost instytucji państwowych, które sztucznie hamują rozwój przedsiębiorczości i żerują na owocach wolnego rynku. Ale to i tak mniejsze zło (chociaż nadal zło)...Pozostaje jeszcze kwestia wolnorynkowych sukcesów np. AiG, Goldman Sachs, Morgan Stanley, JP Morgan Chase, Bank of America oraz Citigroup i jakichś 700 mld $ z pieniędzy podatnika na ich ratowanie, w ramach owoców wolnego rynku oczywiście
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Stephan (266 punktów) | > Pozostaje jeszcze kwestia wolnorynkowych sukcesów np. AiG, Goldman Sachs, Morgan Stanley, JP Morgan Chase, Bank of America oraz Citigroup i jakichś 700 mld $ z pieniędzy podatnika na ich ratowanie, w ramach owoców wolnego rynku oczywiście  Wyobraź sobie, że akurat z wolnym rynkiem to owo zjawisko nie ma wiele wspólnego. Choćby ze względu na te ratunkowe miliardy - w normalnych warunkach bankruci padają i na ich miejscu wyrastają nowi, zdrowsi. Jak w przyrodzie. Państwowy interwencjonizm uczy tego samego, co komunizm - po co kierować się rachunkiem ekonomicznym, skoro w razie czego państwo (podatnicy) pomoże?
|
|
| | | | | | | |  | | Smith (10069 punktów) | > Wyobraź sobie, że akurat z wolnym rynkiem to owo zjawisko nie ma wiele wspólnego. Choćby ze względu na te ratunkowe miliardy - w normalnych warunkach bankruci padają i na ich miejscu wyrastają nowi, zdrowsi. Jak w przyrodzie.Wyobraź sobie co by było gdyby szafa sznurek miała?. Twoje "normalne warunki" nie istnieją, nigdy nie miały miejsca i najprawdopodobniej nie zaistnieją. Mówisz o utopii wymyślonej przez A. Smitha, która po pierwsze polega na wolnym przepływie środków i ludzi, po drugie na konkurencji podmiotów, które robiąc sobie dobrze, mają robić dobrze ogółowi, co jest oczywiście bzdurą nie mającą miejsca w przyrodzie. Dodatkowo podstawową wartością dla Smith'a była praca, obecnie kapitał i np. wg. "Widzialnej ręki" Chandlera współczesne multikorporacje zastąpiły mechanizmy rynkowe w koordynowaniu funkcjonowania rynku i gospodarki, co jest następnym fundamentalnym odstępstwem od zasad wolnego rynku. > Państwowy interwencjonizm uczy tego samego, co komunizm - po co kierować się rachunkiem ekonomicznym, skoro w razie czego państwo (podatnicy) pomoże?Widzę, że historii ekonomi Pan nie przerobił i peany na cześć "niewidzialnej ręki rynku" Pan chce tutaj układać. Niestety sprawa z wolnym rynkiem, wygląda mniej więcej tak w przypadku USA albo np. Japoni, która "przypisuje najważniejszą rolę państwu" a mechanizmy rynkowe były tam wprowadzane stopniowo przez biurokrację państwową i korporacje przemysłowo-finansowe, co było warunkiem japońskiego cudu, jak konkludują ekonomiści. Bez prawie żadnej bazy surowcowej, Japonia stała się, do roku 1990, krajem o największej na świecie gospodarce produkcyjnej i posiadaczem połowy światowych rezerw finansowych oraz finansowanie deficytu amerykańskiego. Obecnie na przykładzie Chin, może Pan obserwować podobny rozwój sytuacji.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > ... na konkurencji podmiotów, które robiąc sobie dobrze, mają robić dobrze ogółowi, co jest oczywiście bzdurą nie mającą miejsca w przyrodzie. Się nie zgadzam, bo Stephan nie pisze o robieniu dobrze za wszelką cenę - słabsi i nie potrafiący się przystosować padają, i tak właśnie jest w przyrodzie. Ty odnosisz się do przyrodniczego socjalizmu, który rzeczywiście w przyrodzie nie występuje, a jeżeli występuje, to chyba jedynie w formie produktu ubocznego wolnej amerykanki, lub komensalizmu. Się nie zgadzam, choć na ekonomii znam się tyle, że wiem, iż lepiej żyć za swoje, niż pożyczone.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Smith (10069 punktów) | > Się nie zgadzam, bo Stephan nie pisze o robieniu dobrze za wszelką cenę - słabsi i nie potrafiący się przystosować padają, i tak właśnie jest w przyrodzie.Takie jest fundamentalne założenie utopii wolnego rynku. Nic tam nie ma temat granicy "wszelkiej ceny" i niestety bez kontroli i regulacji nałożonych przez "przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej" zabawa kończy się krachem i kryzysem, bo zdrowy rozsadek nie idzie w parze z chciwością, która jest motorem napędowym tej zabawy. > Ty odnosisz się do przyrodniczego socjalizmu, który rzeczywiście w przyrodzie nie występuje, a jeżeli występuje, to chyba jedynie w formie produktu ubocznego wolnej amerykanki, lub komensalizmu.Ale niestety przyrodniczy kapitalizm występuje w formie pasożytnictwa. > Się nie zgadzam, choć na ekonomii znam się tyle, że wiem, iż lepiej żyć za swoje, niż pożyczone. No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > Nic tam nie ma temat granicy "wszelkiej ceny"Co to jest granica "wszelkiej ceny"? Zainteresowałeś mnie tym. > Ale niestety przyrodniczy kapitalizm występuje w formie pasożytnictwa.Nie, w formie ewolucji. > No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej.  Dziś nie ma wolnorynkowych giełd, a zwłaszcza banków. Ich zależność od państwa i jego widzmisię jest zbyt wielka, by móc je tak nazwać. Naprawdę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >Nic tam nie ma temat granicy "wszelkiej ceny"> Co to jest granica "wszelkiej ceny"? Zainteresowałeś mnie tym.Tutaj jest adresat Twojego pytania? > >Ale niestety przyrodniczy kapitalizm występuje w formie pasożytnictwa.> Nie, w formie ewolucji. Tutaj masz o ewolucji > >No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej.  > Dziś nie ma wolnorynkowych giełd, a zwłaszcza banków. Ich zależność od państwa i jego widzmisię jest zbyt wielka, by móc je tak nazwać. Naprawdę.To o czym Ty tak właściwie piszesz w tym wstępie do "podręcznika do ekonomii."? Bo ja widzę tylko to, że zestawiasz ze sobą utopie: "wolnego rynku" z "z wdrażaniem komunizmu" przez wyzyskiwacza państwo na usługach monopartii. Przy okazji nazywasz "socjalizmem" to, co de facto najbardziej pasuje mi do definicji "kapitalizmu państwowego" wg. Tony'ego Cliffa, który uważał, że "państwowy kapitalizm" panuje w krajach oficjalnie określających się jako socjalistyczne, kontrolujących całość krajowej gospodarki, lecz w praktyce stosujących wobec robotników te same zasady, co w krajach kapitalistycznych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Takie jest fundamentalne założenie utopii wolnego rynku. Nic tam nie ma temat granicy "wszelkiej ceny" i niestety bez kontroli... A dlaczego "niestety"? Albo - albo. > ... "przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej" zabawa kończy się krachem i kryzysem... No i prawidłowo, tyko przymus organizacyjny zastąp egoizmem osobniczym. > ... bo zdrowy rozsadek nie idzie w parze z chciwością, która jest motorem napędowym tej zabawy. I co w tym złego? Ja widzę jedynie pejoratywny wydźwięk słowa "chciwość", ale widocznie chciałeś, by zabrzmiało konfliktowo ze "zdrowym rozsądkiem". No i samo słowo "chciwość" jest wymyślone przez ludziki, jako "zło".  > Ale niestety przyrodniczy kapitalizm występuje w formie pasożytnictwa. Znowu "niestety"? Ach, ta obrzydliwa przyroda, ty niedobry lewku, ty...  Proponuję w moim "ustroju egoistycznym" nie mieszać uczuć z interesami.  > Się nie zgadzam, choć na ekonomii znam się tyle, że wiem, iż lepiej żyć za swoje, niż pożyczone.> No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej. Nie myl pojęć - one takie "wolnorynkowe", jak ja ekonomista.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Takie jest fundamentalne założenie utopii wolnego rynku. Nic tam nie ma temat granicy "wszelkiej ceny" i niestety bez kontroli...> A dlaczego "niestety"? Albo - albo.Dopóki istnieje instytucja państwa, to zapomni o albo. > >... "przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej" zabawa kończy się krachem i kryzysem...> No i prawidłowo, tyko przymus organizacyjny zastąp egoizmem osobniczym.> >... bo zdrowy rozsadek nie idzie w parze z chciwością, która jest motorem napędowym tej zabawy.> I co w tym złego? Ja widzę jedynie pejoratywny wydźwięk słowa "chciwość", ale widocznie chciałeś, by zabrzmiało konfliktowo ze "zdrowym rozsądkiem".> No i samo słowo "chciwość" jest wymyślone przez ludziki, jako "zło".  No to Ci wytłumaczę. Wyobraź sobie zasadę "niewidzialnej ręki rynku" w sali kinowej. Chcesz widzieć lepiej (jak chciwość i egoizm osobniczy) więc korzystając z wolności konkurencji, wstajesz by poprawić sobie widoczność. Następnie pozostali, korzystając z tej samej wolności konkurencji wstają również i cały twój, z oglądania na stojąco, zysk szlak trafił. Tutaj właśnie jest pogrzebana sprawa zdrowego rozsądku. > >Ale niestety przyrodniczy kapitalizm występuje w formie pasożytnictwa.> Znowu "niestety"? Ach, ta obrzydliwa przyroda, ty niedobry lewku, ty...  > Proponuję w moim "ustroju egoistycznym" nie mieszać uczuć z interesami.  Popatrz wyżej. > > Się nie zgadzam, choć na ekonomii znam się tyle, że wiem, iż lepiej żyć za swoje, niż pożyczone.> >No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej.> Nie myl pojęć - one takie "wolnorynkowe", jak ja ekonomista.  Taki ten kapitalizm wolno rynkowy jak ja papież.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Dopóki istnieje instytucja państwa, to zapomni o albo. Mnie "państwo" niepotrzebne, a Tobie? > No to Ci wytłumaczę. Wyobraź sobie zasadę "niewidzialnej ręki rynku" w sali kinowej. Se wyobraziłem, dzielny jestem... (...  ...) > Chcesz widzieć lepiej (jak chciwość i egoizm osobniczy) więc korzystając z wolności konkurencji, wstajesz by poprawić sobie widoczność. Aha... > Następnie pozostali, korzystając z tej samej wolności konkurencji wstają również i cały twój, z oglądania na stojąco, zysk szlak trafił. Aha... > Tutaj właśnie jest pogrzebana sprawa zdrowego rozsądku. No coś Ty! Ja zobaczyłem jedną rzecz, mianowicie napisałeś o "starym kinie". W tym "starym kinie" zobaczyłem dwie rzeczy z naciskiem na pierwszą i akcentem na drugą: albo ludzików w kinie za dużo, albo (dla tylu ludzików) ekran w złym miejscu. No i gdzie zdrowy rozsądek, żeby takie głupie kino zbudować, albo się do tak głupio zbudowanego pchać? > Popatrz wyżej. Coś mi się zdaje, że możemy razem zerknąć. > >>No widzisz a wolnorynkowe giełdy i banki uważają zupełnie inaczej.> > Nie myl pojęć - one takie "wolnorynkowe", jak ja ekonomista.  > Taki ten kapitalizm wolno rynkowy jak ja papież. Bo cały czas piszesz o kapitalizmie socjalistycznym, a nie zdroworozsądkowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Dopóki istnieje instytucja państwa, to zapomni o albo.> Mnie "państwo" niepotrzebne, a Tobie?Osobiście też nie bardzo z miażdżącą przewagą na zupełnie. > >No to Ci wytłumaczę. Wyobraź sobie zasadę "niewidzialnej ręki rynku" w sali kinowej.> Se wyobraziłem, dzielny jestem... (... ...)(...)> No coś Ty! Ja zobaczyłem jedną rzecz, mianowicie napisałeś o "starym kinie".> W tym "starym kinie" zobaczyłem dwie rzeczy z naciskiem na pierwszą i akcentem na drugą: albo ludzików w kinie za dużo, albo ( dla tylu ludzików) ekran w złym miejscu. Tylu ludzików powiadasz? > No i gdzie zdrowy rozsądek, żeby takie głupie kino zbudować, albo się do tak głupio zbudowanego pchać?  > >Popatrz wyżej.> Coś mi się zdaje, że możemy razem zerknąć. > >Taki ten kapitalizm wolno rynkowy jak ja papież.> Bo cały czas piszesz o kapitalizmie socjalistycznym, a nie zdroworozsądkowym.A to taki gdzieś istnieje? Jak znajdziesz to daj mi znać, proszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Mnie "państwo" niepotrzebne, a Tobie?> Osobiście też nie bardzo z miażdżącą przewagą na zupełnie.  > Tylu ludzików powiadasz? Ludzików jest, ilu jest, więc dopóki jakiś Wielki Tsunam nie wyeliminuje 3/4 populacji, trzeba wszystkich brać pod uwagę. > > Coś mi się zdaje, że możemy razem zerknąć.>  No, zerknąłeś (albo udajesz, ale to nieważne), fajnie, to teraz wyobraź sobie, że zamiast uparcie lansowanego przez Ciebie starego kina, w naszym, hipotetycznym, na początek umieścimy ekran na suficie - i jak? > > Bo cały czas piszesz o kapitalizmie socjalistycznym, a nie zdroworozsądkowym.> A to taki gdzieś istnieje? Jak znajdziesz to daj mi znać, proszę. Na razie taki mam ja ---> zapracuję = mam / nie chce mi się = nie mam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Ludzików jest, ilu jest, więc dopóki jakiś Wielki Tsunam nie wyeliminuje 3/4 populacji, trzeba wszystkich brać pod uwagę.Czyli jednak "Imagine". > No, zerknąłeś (albo udajesz, ale to nieważne), fajnie, to teraz wyobraź sobie, że zamiast uparcie lansowanego przez Ciebie starego kina,Ja nie lansuję, żadnego starego kina. Jakie kino jest każdy widzi, jeżeli tylko zamiast lampić się w kroniki albo reklamy, rozejrzy się wokoło. > w naszym, hipotetycznym, na początek umieścimy ekran na suficie - i jak?Np. jakoś tak można by spróbować pokombinować z montażem tych ekraników, żeby tłoku nie było. > Na razie taki mam ja ---> zapracuję = mam / nie chce mi się = nie mam.  No ja też taki mam, tylko że samymi dobrymi chęciami to wiesz. Kryzys wszem i wobec ogłoszono, więc płacić nikt nie chce, jeszcze bardziej niż tradycyjnie. Jedynym plusem tego kryzysu jest to, że nie męczą kota. Nie zamawiają, nie wydziwiają i nie ściemniają, że za dwa tygodnie, już na pewno, przelew przyjdzie i w końcu zapłacą. I believe in miracles. I believe in a better world for me and you. J.Ramone
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ludzików jest, ilu jest, więc dopóki jakiś Wielki Tsunam nie wyeliminuje 3/4 populacji, trzeba wszystkich brać pod uwagę.> Czyli jednak "Imagine". Od tego się wszystko zaczyna, ale "wszystkich brać pod uwagę" nie znaczy, że wszystkich jednakowo - jedynie na sztuki.  > Ja nie lansuję, żadnego starego kina. Jakie kino jest każdy widzi, jeżeli tylko zamiast lampić się w kroniki albo reklamy, rozejrzy się wokoło. Źle ująłem temat - nie lansujesz, lecz nie chcesz wyjść z jego starej konwencji, bo rozglądając się wokół widzisz co widzisz, a ja proponuję "Imagine", jak słusznie zauważyłeś. > >w naszym, hipotetycznym, na początek umieścimy ekran na suficie - i jak?> Np. jakoś tak można by spróbować pokombinować z montażem tych ekraników, żeby tłoku nie było. Znowu źle (czyt.: nie po mojemu  ) - ja kładę nacisk na fakt, że wyłącznie ten, komu się będzie chciało zadrzeć łeb wyżej, coś zobaczy, bo zgodnie z proponowanym przez Ciebie "rozglądaniem wokół", nie udaję, że tłoku nie ma. Proponuję zacząć od konstatacji (bo nie wynalazku), że nie każdemu z tego tłumu należy się jednakowy widok na ekran tylko z tego tytułu, że jest w kinie. > > Na razie taki mam ja ---> zapracuję = mam / nie chce mi się = nie mam.  > No ja też taki mam, tylko że samymi dobrymi chęciami to wiesz. No, wiem.  > I believe in miracles. I believe in a better world for me and you. J.Ramone  Ale też nie mam misji, by zbawić świat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Od tego się wszystko zaczyna, ale "wszystkich brać pod uwagę" nie znaczy, że wszystkich jednakowo - jedynie na sztuki. Znaczy każdemu wg.? > Źle ująłem temat - nie lansujesz, lecz nie chcesz wyjść z jego starej konwencji, bo rozglądając się wokół widzisz co widzisz, a ja proponuję "Imagine", jak słusznie zauważyłeś.Że nie ma tłoku znaczy imagine. > Znowu źle (czyt.: nie po mojemu ) - ja kładę nacisk na fakt, że wyłącznie ten, komu się będzie chciało zadrzeć łeb wyżej, coś zobaczy, bo zgodnie z proponowanym przez Ciebie "rozglądaniem wokół", nie udaję, że tłoku nie ma.Dlatego właśnie to imagine. > Proponuję zacząć od konstatacji (bo nie wynalazku), że nie każdemu z tego tłumu należy się jednakowy widok na ekran tylko z tego tytułu, że jest w kinie.No jeżeli nie chce mu się patrzeć na ekran to na pewno ale pomysł z lożami dla wybrańców, to w ogóle mi nie pasuje. > > I believe in miracles. I believe in a better world for me and you. J.Ramone  > Ale też nie mam misji, by zbawić świat.  Jak się cud zdarzy to świat będzie lepszy, bo wiara czyni cuda ponoć. A jak na razie to za dużo ludzików, szkółki już pokończyło i odporności na wiedzę nabrało zbyt wielkiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > ... "wszystkich brać pod uwagę" nie znaczy, że wszystkich jednakowo - jedynie na sztuki. > Znaczy każdemu wg.? ( Smith... Smith... Czy on nie miał dziadka w Wehrmachcie...?  ) > ... za dużo ludzików, szkółki już pokończyło i odporności na wiedzę nabrało zbyt wielkiej. Mój tatuś świętej pamięci... No, pamięci, to mówił: ucz się Juruś, bo będziesz za mądry - wykrakał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >> ... "wszystkich brać pod uwagę" nie znaczy, że wszystkich jednakowo - jedynie na sztuki. > >Znaczy każdemu wg.?> ( Smith... Smith... Czy on nie miał dziadka w Wehrmachcie...? )Nie, mój dziadek mówił mi, że "im dalej w las tym więcej drzew." > >... za dużo ludzików, szkółki już pokończyło i odporności na wiedzę nabrało zbyt wielkiej.> Mój tatuś świętej pamięci... No, pamięci, to mówił: ucz się Juruś, bo będziesz za mądry - wykrakał. A nie dodał przypadkiem, że: "im więcej wiesz, tym mocniej zdajesz sobie sprawę z tego ile jeszcze nie wiesz." Bo w szkółkach to przeważnie zapominają o tym i produkują na masę ludziki mądre inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Stephan (266 punktów) | >Twoje "normalne warunki" nie istnieją, nigdy nie miały miejsca i najprawdopodobniej nie zaistnieją. No jasne, że nie zaistnieją i nigdy nie istniały! W przyrodzie stan idealny nie istnieje z resztą nigdzie. Otóż my tu dyskutujemy o pewnych modelach teoretycznych. Wiesz, na przykład z teorią grawitacji też jest tak, że nigdy ten sam kamień nie będzie spadał IDEALNIE tak samo. Czas spadania dowolnego ciała z, powiedzmy, 100m można łatwo wyliczyć, korzystając z kilku prostych wzorów. Gdybyś jednak dokonał najpierw owych obliczeń, a następnie zrzucił kamień i za pomocą superczułej aparatury dokonał pomiaru - wyszłyby spore wahnięcia! Ale to naprawdę nie oznacza, że teoria grawitacji jest do kitu. Bo, uwaga, gdybyś dokonywał kolejnych i kolejnych pomiarów, wyciągając średnią arytmetyczną z kolejnych wyników, ta coraz bardziej zbliżałaby się do ideału, obliczonego wzorem!
Historyczna krytyka idei wolnego rynku nie wytrzymuje próby choćby z tego względu, że uśredniając wyniki i likwidując naturalne w przyrodzie aberracje można dojść do jednego wniosku. Otóż im mniej skrępowany przepływ towarów, kapitału i siły roboczej, tym większy dobrobyt wszystkich, biorących udział w grze zwanej "Gospodarką Kapitalistyczną".
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>Twoje "normalne warunki" nie istnieją, nigdy nie miały miejsca i najprawdopodobniej nie zaistnieją. >No jasne, że nie zaistnieją i nigdy nie istniały! Tak więc po co te peany na temat utopii. >W przyrodzie stan idealny nie istnieje z resztą nigdzie. Przyroda sama w sobie jest ideałem. >Otóż my tu dyskutujemy o pewnych modelach teoretycznych. Tak i ja wykazuję dla odmiany błędność tego prezentowanego przez Ciebie. >Wiesz, na przykład z teorią grawitacji też jest tak, że nigdy ten sam kamień nie będzie spadał IDEALNIE tak samo. Według historii zaś, forsowanie "Twojego" modelu zawsze kończy się tak samo, czyli krachem albo dokładaniem przez społeczeństwo do "wolno rynkowego" interesu. >Historyczna krytyka idei wolnego rynku nie wytrzymuje próby choćby z tego względu, że uśredniając wyniki i likwidując naturalne w przyrodzie aberracje można dojść do jednego wniosku. Otóż im mniej skrępowany przepływ towarów, kapitału i siły roboczej, tym większy dobrobyt wszystkich, biorących udział w grze zwanej "Gospodarką Kapitalistyczną". No a teraz poproszę o przykłady dobrobytu: Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja? Zaś "likwidując naturalne w przyrodzie aberracje" jak: wyścig zbrojeń, embargo, WTO, a szczególnie w wypadku tego wątku, "pomoc" IBRD, można dojść do drugiego, diametralnie odmiennego wniosku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Stephan (266 punktów) | >Tak więc po co te peany na temat utopii. Powtórzę jeszcze raz - a po to, żeby mieć jakiś cel, czy wzór. To tak, jak z "prawdą" w nauce. Nie osiągnęliśmy jej i pewnie nigdy nam się to nie uda, ale przynajmniej wiemy, w którym kierunku podążać. Chcę tylko, żeby ludziom włączyła się lampka ostrzegawcza, kiedy ktoś im mówi, że należy ludzką aktywność, wolność i przedsiębiorczość ograniczać dla ich dobra. Że w imię dobra społecznego należy ratować upadające zakłady czy banki. I że należy zabrać bogatym, a dać biednym.
>Tak i ja wykazuję dla odmiany błędność tego prezentowanego przez Ciebie. Nie, nie wykazujesz. Manipulujesz faktami jak Ci wygodnie.
>Według historii zaś, forsowanie "Twojego" modelu zawsze kończy się tak samo, czyli krachem albo dokładaniem przez społeczeństwo do "wolno rynkowego" interesu. Nie krachem, tylko kryzysem (naturalnym dla gospodarki, podobnie jak okresy prosperity). I niestety przejęciem władzy przez różnych regulatorów, którzy właśnie za pieniądze społeczne "ratują" wtedy gospodarkę - zupełnie, jakby sobie sama lepiej nie poradziła.
>No a teraz poproszę o przykłady dobrobytu: Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja? Każdy z przykładów to temat na opasłą pracę doktorską. Naprawdę, nie czas i miejsce, by pisać, co w każdym z nich "poszło nie tak".
>Zaś "likwidując naturalne w przyrodzie aberracje" jak: wyścig zbrojeń, embargo, WTO, a szczególnie w wypadku tego wątku, "pomoc" IBRD, można dojść do drugiego, diametralnie odmiennego wniosku. Kurczę, człowieku - może więc zamiast wyliczać bolączki, które notabene z ideą wolnego rynku nie mają nic wspólnego (embargo? wyścig zbrojeń? "pomoc" IBRD?) zastanów się, skąd się wzięły (m.in. przez ludzi myślących jak Ty) i dlaczego destrukcyjnie wpływają one na wolny rynek. Tak, tak - wpływają NA, a nie WYPŁYWAJĄ Z. Wiesz, mówienie, że samochody są złe, bo ginie w nich dużo ludzi, jest bezcelowe! Zamiast więc krytykować ideę koła pomyśl co zrobić, by stały się one bezpieczniejsze! Chyba, że wymyślisz coś lepszego, niż koło. Komuniści naprawdę próbowali i daleko nie zajechali.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >Tak więc po co te peany na temat utopii.> Powtórzę jeszcze raz - a po to, żeby mieć jakiś cel, czy wzór. To tak, jak z "prawdą" w nauce. Nie osiągnęliśmy jej i pewnie nigdy nam się to nie uda, ale przynajmniej wiemy, w którym kierunku podążać.W PRL komunizm był celem. > Chcę tylko, żeby ludziom włączyła się lampka ostrzegawcza, kiedy ktoś im mówi, że należy ludzką aktywność, wolność i przedsiębiorczość ograniczać dla ich dobra. Że w imię dobra społecznego należy ratować upadające zakłady czy banki. I że należy zabrać bogatym, a dać biednym.Odesłałem Cię do innego wątku ale najwidoczniej niczego w nim nie przeczytałeś: Cytat:Faszysta Henry Ford wprowadził takie magiczne założenie w życie. Powiedział: "samochód dla każdego robotnika" i wyprodukował Forda T w palecie barw odpowiedniej dla każdego kto chciał go kupić w kolorze czarnym. Co uruchomiło lawinę kredytów samochodowych i zrewolucjonizowało stosunki społeczne w USA popychając rozwój ekonomiczny kraju aż do spekulacyjnej zapaści 24 X 1929 r. rozpoczynającej wielki kryzys. Tylko tak to może działać, znaczy ograniczając wyzysk po to by stworzyć popyt. >>Tak i ja wykazuję dla odmiany błędność tego prezentowanego przez Ciebie. >Nie, nie wykazujesz. Manipulujesz faktami jak Ci wygodnie. Faktami nie można manipulować. Ja zwyczajnie wykazuję bzdurność twojej interpretacji zaistniałych faktów. > >Według historii zaś, forsowanie "Twojego" modelu zawsze kończy się tak samo, czyli krachem albo dokładaniem przez społeczeństwo do "wolno rynkowego" interesu.> Nie krachem, tylko kryzysem (naturalnym dla gospodarki, podobnie jak okresy prosperity).Kryzys zaś, jest produktem utopii wolnego rynku a jego cykliczność zaczęła się pojawiać najpierw w krajach o najbardziej rozwiniętym systemie kapitalistycznym. > I niestety przejęciem władzy przez różnych regulatorów, którzy właśnie za pieniądze społeczne "ratują" wtedy gospodarkę - zupełnie, jakby sobie sama lepiej nie poradziła.Więc daruj sobie znowu co by było gdyby i odpowiedz dlaczego to sobie utopia nie radzi sama? > >No a teraz poproszę o przykłady dobrobytu: Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja?> Każdy z przykładów to temat na opasłą pracę doktorską. Naprawdę, nie czas i miejsce, by pisać, co w każdym z nich "poszło nie tak".Każdy z przykładów ma wspólny mianownik "neoliberalizm ekonomiczny". > >Zaś "likwidując naturalne w przyrodzie aberracje" jak: wyścig zbrojeń, embargo, WTO, a szczególnie w wypadku tego wątku, "pomoc" IBRD, można dojść do drugiego, diametralnie odmiennego wniosku.> Kurczę, człowieku - może więc zamiast wyliczać bolączki, które notabene z ideą wolnego rynku nie mają nic wspólnego (embargo? wyścig zbrojeń? "pomoc" IBRD?) zastanów się, skąd się wzięły (m.in. przez ludzi myślących jak Ty) i dlaczego destrukcyjnie wpływają one na wolny rynek. Tak, tak - wpływają NA, a nie WYPŁYWAJĄ Z.Kurcze człowieku spróbuj się nie emocjonować tylko przeczytaj jeszcze raz. To zrozumiesz, że wpływały NA, a nie WYPŁYWAŁY Z. PRL, które tutaj osądzasz, upraszczając sprawę do wstępu z podręcznika ekonomi. Natomiast już wg. Twojego wstępu do podręcznika, żeby opisać co "poszło nie tak" w Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja? to potrzeba napisać "opasłą pracę doktorską". I kto tutaj próbuje manipulować panie głosicielu samokompromitującego się noblisty? > Wiesz, mówienie, że samochody są złe, bo ginie w nich dużo ludzi, jest bezcelowe! Zamiast więc krytykować ideę koła pomyśl co zrobić, by stały się one bezpieczniejsze!Wymontować hamulce bo to postulujesz właśnie, najwyraźniej nie bardzo wiedząc co piszesz. > Chyba, że wymyślisz coś lepszego, niż koło. Komuniści naprawdę próbowali i daleko nie zajechali.Bo np. obrońcy "modelu gospodarki kapitalistycznej" zafundowali: im embargo? wyścig zbrojeń? "pomoc" IBRD?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Stephan (266 punktów) | > Tylko tak to może działać, znaczy ograniczając wyzysk po to by stworzyć popyt.Tak, tylko że ograniczając "wyzysk", nakładasz hamulce na gospodarkę, która obniża produkcję, co owocuje mniejszą podażą; przy zwiększającym się popycie i zmniejszającej się podaży rośnie cena dóbr. I jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nadal robotnik nie ma co do garnka włożyć. > Faktami nie można manipulować.Faktami nie, ale ich interpretacją tak. > Kryzys zaś, jest produktem utopii wolnego rynku a jego cykliczność zaczęła się pojawiać najpierw w krajach o najbardziej rozwiniętym systemie kapitalistycznym.No właśnie! I bardzo dobrze. To tak, jak z grypą - aby być zdrowym, trzeba co jakiś czas przejść przeziębienie, bo to wzmacnia i uodparnia organizm. Taka jest pozytywna strona kryzysów. Sztucznie próbując im zapobiegać zachowujemy się jak rodzice, którzy zamykają dziecko w sterylnym pokoju, by nie chorowało. Wtedy kontakt z byle wirusem kończy się koszmarnym zapaleniem. > Więc daruj sobie znowu co by było gdyby i odpowiedz dlaczego to sobie utopia nie radzi sama?Bo zawsze ludzie coś mieszają i kombinują przy prostym mechanizmie. Obłożenie samochodu setkami zabezpieczeń sprawi, że on po prostu nie pojedzie. > >>No a teraz poproszę o przykłady dobrobytu: Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja?Co kraj, to inna przyczyna. Na przykład - aby kapitalizm mógł funkcjonować sprawnie, konieczne jest społeczeństwo ludzi o równych prawach i równym dostępie do planszy, na której toczy się ta gra. Dlatego odpadają kraje, w których choćby tradycyjna hierarchia daje przewagę jednym grupom społecznym. Tu masz Brazylię, Tajlandię, Indonezję, Malezję. Inną z zasad jest "Nie wydawaj więcej, niż masz w kieszeni" - tutaj Grecja. Jeszcze inną - "Nie przesadzaj z socjalem, bo lenistwo stanie się normą społeczną" - Islandia. "Uważaj na populistów, bo rozdając dobra za darmo rozwalą gospodarkę na lata" - Argentyna. W końcu: "Kapitał bierze się z pracy, a nie z przelewania go z jednego funduszu na inny i robieniu przy tym <<czary-mary>>" - USA. > Kurcze człowieku spróbuj się nie emocjonować tylko przeczytaj jeszcze raz.> To zrozumiesz, że wpływały NA, a nie WYPŁYWAŁY Z. PRL, które tutaj osądzasz, upraszczając sprawę do wstępu z podręcznika ekonomi. Natomiast już wg. Twojego wstępu do podręcznika, żeby opisać co "poszło nie tak" w Brazylia? Tajlandia? Indonezja? Malezja? Argentyna? Boliwia? Islandia? USA? Grecja? to potrzeba napisać "opasłą pracę doktorską".Tak, bo gospodarka PRL była błędna w samych założeniach, a te są proste: "Każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości." Aby wykazać błędność tego, wystarczy jeden krótki post (na forum  . Oczywiście dlaczego przetrwała tyle a tyle, czemu w różnych dekadach przybierała takie a nie inne formy - o, to już temat na pracę doktorską. Podobnie z kapitalizmem - jego założenia można opisać na jednej stronie a4. Czemu natomiast jest on deformowany w różnych realiach geopolitycznych - to właśnie wyzwanie dla socjologów, historyków, antropologów... > Wymontować hamulce bo to postulujesz właśnie, najwyraźniej nie bardzo wiedząc co piszesz.Nie do końca o to mi w tym przykładzie chodziło. Chciałem tylko pokazać, że wszystko można skrytykować, pokazując jedynie negatywne skutki - czyli na przykład przemysł motoryzacyjny jako przyczynę masowych zgonów. > Bo np. obrońcy "modelu gospodarki kapitalistycznej"Powinieneś tych obrońców też objąć cudzysłowem. Bo mają oni tyle wspólnego z "modelem gospodarki kapitalistycznej", co na przykład współcześni socjaldemokraci z komuną w KRLD. Ja również mogę się nazwać najlepszym skoczkiem narciarskim, ale to nie znaczy, że się nie posikam ze strachu na progu skoczni
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Tak, tylko że ograniczając "wyzysk", nakładasz hamulce na gospodarkę, która obniża produkcję, co owocuje mniejszą podażą; przy zwiększającym się popycie i zmniejszającej się podaży rośnie cena dóbr. I jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nadal robotnik nie ma co do garnka włożyć.A nie nauczyłeś się ze swojego "wstępu do podręcznika ekonomi", że podaż bez pokrycia w popycie nie ma sensu, bo prowadzi do kryzysu? > >Faktami nie można manipulować.> Faktami nie, ale ich interpretacją tak.Co właśnie próbowałeś zrobić. > No właśnie! I bardzo dobrze. To tak, jak z grypą - aby być zdrowym, trzeba co jakiś czas przejść przeziębienie, bo to wzmacnia i uodparnia organizm. Taka jest pozytywna strona kryzysów. Sztucznie próbując im zapobiegać zachowujemy się jak rodzice, którzy zamykają dziecko w sterylnym pokoju, by nie chorowało. Wtedy kontakt z byle wirusem kończy się koszmarnym zapaleniem.Przeczytaj może podstawowe informacje na temat grypy. > Bo zawsze ludzie coś mieszają i kombinują przy prostym mechanizmie.Prosty mechanizm to np. budowa cepa.  > Obłożenie samochodu setkami zabezpieczeń sprawi, że on po prostu nie pojedzie.Usunięcie hamulców i kierownicy oraz ustawienie go na górce sprawi, że błyskawicznie i najkrótszą drogą zjedzie w dół.  > Co kraj, to inna przyczyna. Na przykład - aby kapitalizm mógł funkcjonować sprawnie, konieczne jest społeczeństwo ludzi o równych prawach i równym dostępie do planszy, na której toczy się ta gra.W wypadku kapitalizmu do: środków produkcji, surowców oraz siły roboczej, i co za tym wszystkim idzie do kapitału. > Dlatego odpadają kraje, w których choćby tradycyjna hierarchia daje przewagę jednym grupom społecznym. Tu masz Brazylię, Tajlandię, Indonezję, Malezję. ???> Inną z zasad jest "Nie wydawaj więcej, niż masz w kieszeni" - tutaj Grecja.Obecny system monetarny na tym polega właśnie by pożyczać, inaczej by się zawalił. > Jeszcze inną - "Nie przesadzaj z socjalem, bo lenistwo stanie się normą społeczną" - Islandia.Szwecja? > "Uważaj na populistów, bo rozdając dobra za darmo rozwalą gospodarkę na lata" - Argentyna.Bzdura. Carlos Menema, realizował: liberalny, wolnorynkowy program ekonomiczny, zmierzający do ustabilizowania gospodarki i politykę zbliżenia do USA i Wielkiej Brytanii. A wyszło to na zdrowie Argentynie tak jak wyszło. > W końcu: "Kapitał bierze się z pracy, a nie z przelewania go z jednego funduszu na inny i robieniu przy tym <<czary-mary>>" - USA.No właśnie nie bardzo bo "Lepszy mały handelek niż duży szpadelek", a że "Kapitał bierze się z pracy" to tylko utopijne założenie A.Smitha bo kapitał w gospodarce kapitalistycznej bierze się z pomnażania kapitału skutkiem czego bogaci stają się bogatsi a biedni biednieją.  > Tak, bo gospodarka PRL była błędna w samych założeniach, a te są proste: "Każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości."Nie bardzo: "Od każdego według jego zdolności, każdemu według potrzeb" Michaił Bakunin panie anarchistyczny.  > Aby wykazać błędność tego, wystarczy jeden krótki post (na forum . Oczywiście dlaczego przetrwała tyle a tyle, czemu w różnych dekadach przybierała takie a nie inne formy - o, to już temat na pracę doktorską.No to może jednak napiszesz. > Podobnie z kapitalizmem - jego założenia można opisać na jednej stronie a4. Czemu natomiast jest on deformowany w różnych realiach geopolitycznych - to właśnie wyzwanie dla socjologów, historyków, antropologów...Ktoś tu pisał o "kombinują przy prostym mechanizmie".  > >Wymontować hamulce bo to postulujesz właśnie, najwyraźniej nie bardzo wiedząc co piszesz.> Nie do końca o to mi w tym przykładzie chodziło. Chciałem tylko pokazać, że wszystko można skrytykować, pokazując jedynie negatywne skutki - czyli na przykład przemysł motoryzacyjny jako przyczynę masowych zgonów.Pewnie, że można i ja nie robię nic innego tylko krytykuję Twoją krytykę. > Powinieneś tych obrońców też objąć cudzysłowem. Bo mają oni tyle wspólnego z "modelem gospodarki kapitalistycznej", co na przykład współcześni socjaldemokraci z komuną w KRLD. Ja również mogę się nazwać najlepszym skoczkiem narciarskim, ale to nie znaczy, że się nie posikam ze strachu na progu skoczni  I co z tego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > A nie nauczyłeś się ze swojego "wstępu do podręcznika ekonomi", że podaż bez pokrycia w popycie nie ma sensu, bo prowadzi do kryzysu?Nie mam już sił tłumaczyć tak prostych rzeczy. Albo rozumiesz i sobie jaja robisz, albo nie chcesz zrozumieć z czystej przekory. Ja już w kwestii popytu i podaży nie napiszę nic więcej. > Ktoś tu pisał o "kombinują przy prostym mechanizmie".  Czy naprawdę nie chcesz zrozumieć różnicy między mechanizmem a jego zastosowaniem? Piszesz o cepie. Okej, mogę Ci cep opisać jednym zdaniem, bo jest prosty. Ale opisanie, jak cep był stosowany w różnych kulturach i epokach, jaką przybierał formę, jak był postrzegany społecznie, religijnie, mitycznie - kurcze, to praca dla zastępów antropologów! O nic innego nie proszę - oddziel sam mechanizm od sposobu jego stosowania. > Powinieneś tych obrońców też objąć cudzysłowem. Bo mają oni tyle wspólnego z "modelem gospodarki kapitalistycznej", co na przykład współcześni socjaldemokraci z komuną w KRLD. Ja również mogę się nazwać najlepszym skoczkiem narciarskim, ale to nie znaczy, że się nie posikam ze strachu na progu skoczni  > I co z tego?To z tego, że nie obchodzi mnie, jak ktoś się raczy określać. Oceniam czyny. Jeżeli polityk mówi, że jest liberałem, a następnie podnosi podatki, to dla mnie, cholera, wcale nie znaczy, że liberalizm polega na podnoszeniu podatków. Tylko że ów jegomość łże i tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >A nie nauczyłeś się ze swojego "wstępu do podręcznika ekonomi", że podaż bez pokrycia w popycie nie ma sensu, bo prowadzi do kryzysu?> Nie mam już sił tłumaczyć tak prostych rzeczy. Albo rozumiesz i sobie jaja robisz, albo nie chcesz zrozumieć z czystej przekory. Ja już w kwestii popytu i podaży nie napiszę nic więcej.Cóż jak mawiał Leszek M. "Prawdziwego mężczyznę poznaje się...." > >Ktoś tu pisał o "kombinują przy prostym mechanizmie".  > Czy naprawdę nie chcesz zrozumieć różnicy między mechanizmem a jego zastosowaniem? Piszesz o cepie. Okej, mogę Ci cep opisać jednym zdaniem, bo jest prosty. Ale opisanie, jak cep był stosowany w różnych kulturach i epokach, jaką przybierał formę, jak był postrzegany społecznie, religijnie, mitycznie - kurcze, to praca dla zastępów antropologów! O nic innego nie proszę - oddziel sam mechanizm od sposobu jego stosowania.Ręcznie, stosowany był. > To z tego, że nie obchodzi mnie, jak ktoś się raczy określać. Oceniam czyny. Jeżeli polityk mówi, że jest liberałem, a następnie podnosi podatki, to dla mnie, cholera, wcale nie znaczy, że liberalizm polega na podnoszeniu podatków. Tylko że ów jegomość łże i tyle.To po co te cudzysłowy miały być niby i nie rozumiem dlaczego sam bawisz się w tym wątku w polityka?
"Problem polityków polega na tym, że za dużo mówią, w związku z czym za mało słuchają innych, a już zupełnie nie starcza im czasu na myślenie." H. Riesenhube
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
Cały ten wasz spór opiera się na innym rozumieniu nazw. Ty Smith próbujesz atakować współczesne realia ekonomiczne, co wcale nie jest trudnym zadaniem zważywszy na ilość patologii, ale nazywasz je "kapitalizmem", z czym się zgodzić nie można. Kapitalizm w istocie był tylko enklawą w historii gospodarczej - najpełniej zaistniał w USA w pierwszej połowie XIX wieku )do czasu uchwalenia National Banking Act
> A nie nauczyłeś się ze swojego "wstępu do podręcznika ekonomi", że podaż bez pokrycia w popycie nie ma sensu, bo prowadzi do kryzysu?To fakt. Zabawne jest jednak, że kryzysy nadprodukcji powodowane akcją kredytową zaliczasz do typowych dla wolnego rynku. Kiedy taki np. General Motors inwestuje w środki produkcji, to robi to korzystając z kredytu. We współczesnym świecie, przy rażąco niskich stopach oszczędności, kredyt jest "drukowany", a co za tym idzie - powoduje inflację. Nie jest oparty na oszczędnościach, bo takowych nie ma. Sytuacja wygląda tak: wielki kapitalista bierze kredyt, który powoduje inflację i czyści portfele konsumentów (w Polsce inflacja zżarła połowę (sic!) siły nabywczej złotówki od 2000 r.), a potem ów kapitalista się dziwi, że ludzie nie mają pieniędzy na zakup jego produktów. To jest znamienna sytuacja we współczesnym "kapitalizmie". Mam o tym już ugruntowany pogląd: nie będzie wolnego rynku, dopóki system monetarny będzie przez kogokolwiek kontrolowany. Jeśli grupa podmiotów (banki centralne) będą miały możliwość kształtowania podaży pieniądza, to będzie dochodziło do ustawicznych patologii i wykorzystywania monopolu. Monopol na pieniądz jest szkodliwy jak każdy inny. Czy można mówić o wolnym rynku, kiedy inwestorzy nie mogą działać zanim się nie zorientują jaką decyzję podejmą centralni planiści w kwestii np. podstawowej stopy procentowej? Wolne żarty... Zresztą, GM czy inne molochy już od dawna są podmiotami niemalże państwowymi. Co z tego, że działają na prywatnoprawnej płaszczyźnie, skoro ustawodawstwo gwarantuje im monopol, a wszelkie kłopoty finansowe rozwiązywane są drenażem portfeli podatników? Można by je znacjonalizować i wszystko byłoby tak, jak jest, bo w samej ekonomicznej istocie są to korporacje państwowe. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Cały (...)> PozdrawiamLekcje nie odrobione jeszcze jak widzę. Pozdrawiam i przypominam o elementarzu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
Spodziewałem się, że poza trollowaniem niewiele masz do zaoferowania.
Trudno. Bywa i tak.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >Spodziewałem się, że poza trollowaniem niewiele masz do zaoferowania. Ja mam, tylko z doświadczenia wiem, że Ty nie potrafisz z tego wziąć czegokolwiek. >Trudno. Bywa i tak. Niestety, jak na razie tak jest. >Pozdrawiam Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >We współczesnym świecie, przy rażąco niskich stopach oszczędności, kredyt jest "drukowany", a co za tym idzie - powoduje inflację. Nie jest oparty na oszczędnościach, bo takowych nie ma. Ciekawe. Czy mógłbyś opisać mechanizm 'drukowania' kredytu bez oparcia go o oszczędności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Hm.. gdybyś wskazane podstawy przyswoił, rozumiałbyś, że akcja kredytowa oparta o mechanizm kreacji pieniądza jest oparta w całości o lokaty. Filmik który to objaśnia znajduje się w zasobach, które wskazałeś - konkretnie, tutaj. Zwróć uwagę na sumę lokat, zgromadzonych w systemie bankowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
Ciekawe tylko skąd te lokaty  Pieniądze, którymi obraca się podczas akcji kredytowej nie biorą się z kosmosu. Kwota, jaką obraca się w oparciu o mechanizm mnożnika kreacji pieniądza ma swoje źródło w emisji nie związanej z lokatami. Bank musi najpierw wprowadzić środki do obiegu, żeby w ogóle ktokolwiek mógł je składać na lokatach. Inflację mamy stąd, że część tych środków nie znajduje pokrycia w produkcji i usługach. Obracanie np. złotem nie byłoby już tak proste i elastyczne - panowie bankowcy nie osiągaliby krociowych zysków. Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Ciekawe tylko skąd te lokaty  A co ma to za znaczenie? Ważne, że bank udzieli kredytu, jeżeli ma jego pokrycie w powierzonych środkach. Stąd widać wyraźnie, że twierdzenia o kredytach nie mających oparcia w oszczędnościach to bzdury wyssane z palca. > Pieniądze, którymi obraca się podczas akcji kredytowej nie biorą się z kosmosu.Ale przecież nikt nie twierdzi, że w systemie przybyło gotówki! > Kwota, jaką obraca się w oparciu o mechanizm mnożnika kreacji pieniądza ma swoje źródło w emisji nie związanej z lokatami. Bank musi najpierw wprowadzić środki do obiegu, żeby w ogóle ktokolwiek mógł je składać na lokatach.Nie myl kreacji pieniądza z emisją pieniądza (a w konsekwencji - gotówki i równoważnego jej pieniądza bezgotówkowego). To dwie różne rzeczy. Na prezentacji którą wskazałem widać to wyraźnie - tysiąc do wprowadzenia go do obiegu pan Kowalski rzeczywiście musiał skądś wziąć, ale nie ma to nic do pokrycia kredytów lokatami. Albo więc rozmawiajmy skąd Kowalski wziął tysiaka, albo gdzie banki będą tego tysiaka trzymać w razie gdyby Kowalski zdecydował się zdeponować go w banku. Jeśli zaczniesz o obu rzeczach naraz - wyjdą brednie. > Inflację mamy stąd, że część tych środków nie znajduje pokrycia w produkcji i usługach. Obracanie np. złotem nie byłoby już tak proste i elastyczne - panowie bankowcy nie osiągaliby krociowych zysków.Mechanizm kreacji pieniądza funkcjonowałby dokładnie tak samo, gdyby w obrocie znajdowały się złote sztaby zamiast biletów narodowego banku polskiego. Nieprawdaż? Zaczynam się zastanawiać tylko, czy 'kością w gardle' stoi Ci przyczyna wysokiej inflacji, czy może raczej krociowe zyski bankierów.. > Pozdrawiam!Z wzajemnością. I bez ironii czy przekąsów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
>A co ma to za znaczenie? Ważne, że bank udzieli kredytu, jeżeli ma jego pokrycie w powierzonych środkach. Stąd widać wyraźnie, że twierdzenia o kredytach nie mających oparcia w oszczędnościach to bzdury wyssane z palca. Chyba już wiem, w czym tkwi nasze nieporozumienie. Otóż, przez "oszczędności" chciałbym tu rozumieć środki, które mają pokrycie w realnie istniejących dobrach i usługach. Część pieniędzy jakimi obracamy i jakie składamy na lokatach nie ma pokrycia (stąd te 3-4% inflacji w ujęciu rocznym). Jasne, że nominalnie są to jakieś oszczędności. Ale nie chciałbym ich tak nazywać, bo w gruncie rzeczy realnie nic im nie odpowiada w sferze towarów i usług.
>Mechanizm kreacji pieniądza funkcjonowałby dokładnie tak samo, gdyby w obrocie znajdowały się złote sztaby zamiast biletów narodowego banku polskiego. Nieprawdaż? Tak, jednak byłaby to mniejsza suma, gdyż mniej gotówki dopływałoby na rynek, jeśli musiałaby mieć pokrycie np. w złocie.
>Zaczynam się zastanawiać tylko, czy 'kością w gardle' stoi Ci przyczyna wysokiej inflacji, czy może raczej krociowe zyski bankierów.. Ich krociowe zyski mnie nie interesują. Bardziej mnie martwi sposób, w jaki są osiągane. Ta inflacja to jest ich zysk - na fałszowaniu pieniędzy najlepiej wychodzi fałszerz, a najgorzej ci, do których fala fałszywek dotrze najpóźniej. Jak się do tego doda zmuszanie zwykłych ludzi żeby subsydiowali ten interes w dobie kryzysu, to się można wściec. Jesteśmy uzależnieni od kartelu, który ma monopol na jeden z najpotrzebniejszych towarów - pieniądz.
Martwią mnie też pojawiające się tu i ówdzie pomysły utopistów, którym się wydaje, że jak będzie więcej regulacji tego kartelu, to będzie lepiej: sęk w tym, że oznacza to jedynie przesunięcie monopolu i kontroli w ręce innej grupy - administracji rządowej. Uważam, że należy usunąć ten monopol w ogóle, a nie tylko przesuwać go w te czy inne ręce. Gdzie by się monopol nie pojawił, to wraz z nim idą patologie - problem w tym, że mamy do czynienia z monopolem chronionym przez prawo, z którym nie da się legalnie konkurować.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Otóż, przez "oszczędności" chciałbym tu rozumieć środki, które mają pokrycie w realnie istniejących dobrach i usługach. To jakieś zwichrowane pojęcie oszczędności. Wydawało mi się, że 'oszczędności' to po prostu środki które już zdobyłem i zdecydowałem się odłożyć ich konsumpcję. Czy w takim ujęciu ma jakieś znaczenie skąd się one wzięły? Całkiem nie rozumiem o co chodzi w 'pieniądzu mającym pokrycie w usługach'.
>Ale nie chciałbym ich tak nazywać, bo w gruncie rzeczy realnie nic im nie odpowiada w sferze towarów i usług. Mówisz o pieniądzach wyemitowanych, czy wykreowanych? W pierwszym przypadku ich pokryciem są dobra zgromadzone u emitenta (no, powiedzmy..); drugim zaciągnięte długi i zobowiązanie ich spłaty. Więc co ma piernik do wiatraka?
>>Mechanizm kreacji pieniądza funkcjonowałby dokładnie tak samo, gdyby w obrocie znajdowały się złote sztaby zamiast biletów narodowego banku polskiego. Nieprawdaż? >Tak, jednak byłaby to mniejsza suma, gdyż mniej gotówki dopływałoby na rynek, jeśli musiałaby mieć pokrycie np. w złocie. Jeżeli parametry byłyby takie same, a sam system zabezpieczony przed utykaniem części gotówki w gospodarce, to sumy także byłyby takie same. Nadal bezpodstawnie mylisz mechanizm kreacji pieniądza z emisją pieniądza. Upychanie banknotów 'w skarpecie' ma trochę mniej sensu niż złotych sztab, więc wyemitowana gotówka (bezsensownie z punktu widzenia mechanizmu kreacji pieniądza) 'wsiąkałaby' w rynku. No i trzeba pamiętać, że system ten byłby znacznie mniej stabilny (myślę o pełnej wymienialności), choć - teoretycznie - po wstępnym wykreowaniu pieniądza bezgotówkowego system poradziłby sobie i bez gotówki. Notabene taki mechanizm można wyobrazić sobie jako podstawę znanych z prac różnych futurologów propozycji rezygnacji z gotówki w obrocie towarowo-pieniężnym na rzecz 'plastikowych pieniędzy'.
>Martwią mnie też pojawiające się tu i ówdzie pomysły utopistów, którym się wydaje, że jak będzie więcej regulacji tego kartelu [...] Prawda; to przerażające, jak łatwo przechodzą pokręcone pomysły w stylu 'więcej regulacji', i to nie tylko w dziedzinie bankowości.
Pozdrawiam,
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Państwowy interwencjonizm uczy tego samego, co komunizm - po co kierować się rachunkiem ekonomicznym, skoro w razie czego państwo (podatnicy) pomoże?
Uważam, że to z twojej strony nadużycie. Rozsądny interwencjonizm może wzrost gospodarczy przyspieszyć. I ludzi ucieszy przy okazji.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 2 na 2 | Stephan (266 punktów) | >A celem gospodarki kontrolowanej przez wolny rynek jest efektywność ekonomiczna kosztem ludzi... Wiesz, to tak, jak obrażać się na teorię ewolucji i nazywać ją dziadostwem, bo przez nią takie piękne dinozaury musiały wyginąć.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Wiesz, to tak, jak obrażać się na teorię ewolucji i nazywać ją dziadostwem, bo przez nią takie piękne dinozaury musiały wyginąć.Oj rzeczywiście, a tak to tylko biedny podatnik musi bulić za ratowanie iluzji wolnego rynku bo przecież taka piękna i nie może zginąć.
|
|
| | | | |  | | Stephan (266 punktów) | > Oj rzeczywiście, a tak to tylko biedny podatnik musi bulić za ratowanie iluzji wolnego rynku bo przecież taka piękna i nie może zginąć.  Nie, nie piękna. Prawdziwa. Czy się komuś podoba, czy nie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > >Oj rzeczywiście, a tak to tylko biedny podatnik musi bulić za ratowanie iluzji wolnego rynku bo przecież taka piękna i nie może zginąć.  > Nie, nie piękna. Prawdziwa. Czy się komuś podoba, czy nie.Prawdziwa, no może, tylko że prawdziwie kulawa. "Czy się komuś podoba, czy nie." A propos tej ewolucji to nie było przypadkiem tak: feudalizm -> kapitalizm -> socjalizm?
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ... feudalizm -> kapitalizm -> socjalizm?  Myślałem, że to ludzki temat, a Ty o szympansach.
|
|
| | | | | | | |  | | Smith (10069 punktów) | > >... feudalizm? -> kapitalizm -> socjalizm?  > Myślałem, że to ludzki temat, a Ty o szympansach.A gdzie niby wspólny przodek w tej ewolucji? >
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>A gdzie niby wspólny przodek w tej ewolucji?
Niewolnictwo!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>A gdzie niby wspólny przodek w tej ewolucji? >Niewolnictwo! Brawo. Zamieniliśmy kajdany na kartę kredytową i bat na marchewkę reklamy, tak więc człowieczeństwo mamy w pełni.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >>... -> socjalizm?  > > Myślałem, że to ludzki temat, a Ty o szympansach.> A gdzie niby wspólny przodek w tej ewolucji? W odpowiedzi na to pytanie tkwi recepta na dobry system: Leniwiec, Smith... lenistwo.
PS Wracajmy do korzeni... Eh!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > PS Wracajmy do korzeni... Eh!Jak Kuntakinte, no problem.
|
|
| | | | | | |  | | Stephan (266 punktów) | >Prawdziwa, no może, tylko że prawdziwie kulawa. Po prostu prawdziwa. Kulawa jest rzeczywistość.
|
|
| | | | | | | |  | | Smith (10069 punktów) | >>Prawdziwa, no może, tylko że prawdziwie kulawa. >Po prostu prawdziwa. Kulawa jest rzeczywistość. Rzeczywistość po prostu jest. Kulawa zaś jest Twoja teoria na temat jej opisu.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > Kulawa zaś jest Twoja teoria na temat jej opisu.Ale tu nie chodzi o zabawę socjologa ani historyka i OPISYWANIE rzeczywistości. Chodzi o przedstawienie pewnego teoretycznego modelu (blueprint), do którego warto zmierzać. I wykazanie, że droga w przeciwną stronę jest nieskuteczna, jeżeli już mam się bawić w historyka
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 zefonit (131 punktów) (zablokowany) |
> Ale tu nie chodzi o zabawę socjologa ani historyka i OPISYWANIE rzeczywistości. Chodzi o przedstawienie pewnego teoretycznego modelu (blueprint), do którego warto zmierzać. I wykazanie, że droga w przeciwną stronę jest nieskuteczna, jeżeli już mam się bawić w historyka  Jeśli nie chodzi o opisywanie rzeczywistości, a jedynie o analizowanie utopijnych modeli teoretycznych, które jak pokazała praktyka się nie sprawdzają w obecnej rzeczywistości, to jest jedynie sztuka dla sztuki. Papier wszystko przyjmie. Ale my żyjemy w rzeczywistej przestrzenni a nie na papierze. Od niemalże wieku trwa dyskurs pomiędzy zwolennikami obu tych modeli, trwają niekończące się spory i jedynym wnioskiem do jakiego się dochodzi jest ten, że rzeczywistość przeszkadza działaniu tych modeli. Może czas porzucić doginanie rzeczywistości do utopii i skupić się na tworzeniu realnych rozwiązań współgrających z istniejącą rzeczywistością? I poszukać trzeciego alternatywnego rozwiązania? A może warto by było zacząć od likwidacji głównej przeszkody jaka stoi na drodze budowania jakiegokolwiek realnie działającego modelu ekonomicznego czyli państwa?
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | Dokładnie! Żaden z konkurencyjnych modeli nie został nigdy wdrożony całkowicie i jako taki nie jest modelem służącym do opisu rzeczywistości. Jest projektem, a nie opisem, o tak to można ując. I nie ma "trzeciego wyjścia", a właściwie to jest ich nieskończenie wiele. Znajdują się one na dwuwymiarowej osi, która rozciąga się od gospodarki centralnie sterowanej do nieskrępowanej (anarchistycznej?). Możemy jedynie wybrać, w którą stronę osi lepiej podążać, gdzie znaleźć punkt optymalny. I jedyne, co chcę powiedzieć, to że ów punkt znajduje się baaaaaardzo daleko od początku osi, gdzie pisze "KOMUNIZM".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>gdzie pisze "KOMUNIZM".
Kto pisze?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 zefonit (131 punktów) (zablokowany) |
>I nie ma "trzeciego wyjścia", a właściwie to jest ich nieskończenie wiele. Znajdują się one na dwuwymiarowej osi, która rozciąga się od gospodarki centralnie sterowanej do nieskrępowanej (anarchistycznej?). Możemy jedynie wybrać, w którą stronę osi lepiej podążać, gdzie znaleźć punkt optymalny. I jedyne, co chcę powiedzieć, to że ów punkt znajduje się baaaaaardzo daleko od początku osi, gdzie pisze "KOMUNIZM".
Zdecyduj się czy nie ma trzeciego wyjścia, czy jest ich nieskończenie wiele. Bo jeśli to pierwsze to się pytam co stoi na przeszkodzie je stworzyć?
Jeśli mamy ich nieskończenie wiele, to znaczy, że mamy w czym wybierać i zamiast z uporem maniaka testować dwa które jak rzeczywistość pokazała są błędne i się nie sprawdzają, należy wypróbować inne.
I mam pytanie dlaczego twierdzisz, że wszystkie te rozwiązania muszą się mieścić na tej jednej osi którą sobie założyłeś? Świat mimo wszystko nie jest dwuwymiarowy, to jedynie Twoja obecna wiedza jest dwuwymiarowa i karze Ci się poruszać po znanych już torach prowadzących z punktu A do punktu B.
Ja mówię wybudujmy tory do punktu C, inaczej w kółko będziemy jeździć od A do B i z powrotem od B do A. Czyli dalej próbować to co już wypróbowaliśmy i co się nie sprawdziło.
Pisząc o gospodarce anarchistycznej który model miałeś na myśli, bo akurat jest ich wiele i nie wszystkie znajdują się w skrajnej opozycji do modelu gospodarki komunistycznej. Część z nich w ogóle nie mieści się na osi którą sobie wymyśliłeś.
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Stephan (266 punktów) | Cóż, ja wiem, że relatywnie dróg jest nieskończenie wiele - sposób realizacji danego modelu (który oczywiście zostanie odpowiednio zdeformowany przy próbie jego realizacji) jest inny dla różnych sytuacji społecznych, geopolitycznych i tak dalej. To jasne. Ale może przekona Cię to, że jeżeli obok siebie postawimy dwa kraje, z których jeden (A) będzie odgórnie sterował większą częścią gospodarki, a drugi (B) powierzy jej lwią część prywatnym właścicielom i ich inicjatywie, gdzie ceny będzie kształtował rynek a siła robocza będzie w pełni mobilna, to nie ma siły - zawsze A przegra gospodarczo z B. I obywatele A prędzej czy później uciekną do B. Uczy tego nie tylko ekonomia, której jakoś nie chcesz uwierzyć, ale i historia, na którą się powołujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 zefonit (131 punktów) (zablokowany) | >Cóż, ja wiem, że relatywnie dróg jest nieskończenie wiele - sposób realizacji danego modelu (który oczywiście zostanie odpowiednio zdeformowany przy próbie jego realizacji) jest inny dla różnych sytuacji społecznych, geopolitycznych i tak dalej. To jasne.
Cudne ogólniki, może byś jednak spróbował w ładnie brzmiące słowa wlać trochę treści?
>Ale może przekona Cię to, że jeżeli obok siebie postawimy dwa kraje, z których jeden (A) będzie odgórnie sterował większą częścią gospodarki, a drugi (B) powierzy jej lwią część prywatnym właścicielom i ich inicjatywie, gdzie ceny będzie kształtował rynek a siła robocza będzie w pełni mobilna, to nie ma siły - zawsze A przegra gospodarczo z B. I obywatele A prędzej czy później uciekną do B. Uczy tego nie tylko ekonomia, której jakoś nie chcesz uwierzyć, ale i historia, na którą się powołujesz.
Niestety Twoje stwierdzenie, że coś będzie, bo ładnie wygląda na papierze mnie nie przekona, z prostej przyczyny to są jedynie utopijne marzenia. To o czym piszesz pozostaje czystą teorią, ponieważ każda próba sprawdzenia tego założenia kończy się fiaskiem. Skoro teoria nie jest w stanie sprostać rzeczywistości, to znaczy, że jest błędna. Dalej pozostajesz zamknięty w ramkach, które Ci wpojono, że teoria może przezwyciężyć rzeczywiste ograniczenia, bo ktoś tak sobie wymyślił. Każda teoria jest prawdziwa jedynie na tyle, na ile przejdzie konfrontację z rzeczywistością, inaczej jest religią, która wymaga wiary. Chcesz w coś wierzyć, wierz, ale nie wmawiaj innym, że przedmiot wiary jest realny, bo pasuje do Twojej wizji. Skoro mówisz, że uczy tego historia, to poproszę konkrety, a nie gazetowe górnolotne hasełka.
I dalej popełniasz błąd, zapętlenia się między A i B, próbując mi wmówić że jeden z tych modeli jest lepszy od drugiego i trzeba przy nim trwać. Prawda jest taka że praktyka pokazała, że oba są błędne. Uważasz, że skoro nie stoję po Twojej stronie, to muszę opowiadać się po stronie gospodarki centralnie sterowanej. Ja tymczasem próbuję Cię zmusić byś wydobył się z tego odtwórczego koła dwóch błędnych modeli i zaczął myśleć twórczo. Świat nie dzieli się na liberałów i komunistów (i stany pośrednie), jest bogatszy. Dopóki tego nie dostrzeżesz będziesz poruszał się od A do B i z powrotem, tonąc dalej w tym samym bagnie nie posuwając się na przód.
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Świat nie dzieli się na liberałów i komunistów (i stany pośrednie), jest bogatszy. Nie jest ani bogatszy, ani biedniejszy - jest jaki jest. No i nijak się nie dzieli - to ludzie sobie go "podzielili". A podzielili go ludzie których łączy jedna cecha: egoizm. > ... będziesz poruszał się od A do B i z powrotem... Koniec z dreptaniem jojowatym - czas zatańczyć na Wawelu Świata... ...czas na ustrój Egoistyczny! > "Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
Egoiści wszystkich krajów zrobią was w jojo! Wałęsa oddaj moje 30 milionów!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 zefonit (131 punktów) (zablokowany) | > ...czas na ustrój Egoistyczny! I jak Ci Adamiaku nie dać za to plusa? 
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Stephan (266 punktów) | >Niestety Twoje stwierdzenie, że coś będzie, bo ładnie wygląda na papierze mnie nie przekona, z prostej przyczyny to są jedynie utopijne marzenia. To o czym piszesz pozostaje czystą teorią, ponieważ każda próba sprawdzenia tego założenia kończy się fiaskiem. Skoro teoria nie jest w stanie sprostać rzeczywistości, to znaczy, że jest błędna. Wiesz, to, że nikt nie zaobserwował czarnej dziury, nie znaczy, że ona nie istnieje. Albo elektrony - też są tworami teoretycznymi, których bezpośrednio nie możemy "uchwycić" inaczej, jak tylko teoretycznie. Zgodnie z tym, co piszesz, jakakolwiek cząstkowa inżynieria społeczna byłaby niemożliwa - jak wprowadzać reformy w państwie, skoro nie mamy założonego uprzednio modelu, do którego dążymy? A że zwykle przy tak złożonych obiektach, jak całe społeczności nasze zamierzenia w pewien sposób mijają się z efektami, to nic nie poradzisz, gdyż gra tu zbyt wiele czynników.
>Każda teoria jest prawdziwa jedynie na tyle, na ile przejdzie konfrontację z rzeczywistością, inaczej jest religią, która wymaga wiary. Otóż nie. Jest wiele teorii niesprawdzonych, które jednak są mocno ugruntowane. A są niesprawdzone, bo na przykład nie dysponujemy odpowiednimi przyrządami, by to zrobić, dane zjawisko nie zaszło i tak dalej. Na przykład: moja teoria jest taka, że podniesienie temperatury w Polsce o 500 stopni C prawdopodobnie spowoduje zgon jakichś 35 milionów obywateli. Czy naprawdę muszę to sprawdzać w praktyce, by mieć pewność, że to prawda?
>Skoro mówisz, że uczy tego historia, to poproszę konkrety, a nie gazetowe górnolotne hasełka. Zaraz, czy naprawdę chodzi Ci o ponowne w tym wątku przytaczanie spektakularnych porażek gospodarczych państw, które poszły drogą centralnego planowania? Myślę, jednak że ze względu na podobne stosunki geopolityczne, podobną strukturę społeczną i tak dalej koronnym przykładem będzie RFN i NRD.
>I dalej popełniasz błąd, zapętlenia się między A i B, próbując mi wmówić że jeden z tych modeli jest lepszy od drugiego i trzeba przy nim trwać. Prawda jest taka że praktyka pokazała, że oba są błędne. Uważasz, że skoro nie stoję po Twojej stronie, to muszę opowiadać się po stronie gospodarki centralnie sterowanej. Ja tymczasem próbuję Cię zmusić byś wydobył się z tego odtwórczego koła dwóch błędnych modeli i zaczął myśleć twórczo. Świat nie dzieli się na liberałów i komunistów (i stany pośrednie), jest bogatszy. Dopóki tego nie dostrzeżesz będziesz poruszał się od A do B i z powrotem, tonąc dalej w tym samym bagnie nie posuwając się na przód. Pamiętam, jakie wrażenie wywarło na mnie swego czasu proste i oczywiste stwierdzenie mojego profesora od logiki: "Świat dzieli się na słonie i na nie-słonie". Wiesz, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by podobnie podzielić systemy gospodarcze, by ułożyć je właśnie pod tym kątem na opisanej przeze mnie osi. Równie dobrze może to być oś, na której wartościami będzie cokolwiek: długości rzek w danym kraju, ilość ciemnoskórych obywateli, liczba biurokratów i tak dalej. Nikt mi nie zabroni więc uszeregować sobie państw pod względem panującej w nich wolności gospodarczej. Z resztą chyba nawet istnieje taki ranking. I jestem dziwnie spokojny, że z grubsza pokrywa się on z rankingiem krajów najszybciej rozwijających się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > Pamiętam, jakie wrażenie wywarło na mnie swego czasu proste i oczywiste stwierdzenie mojego profesora od logiki: "Świat dzieli się na słonie i na nie-słonie". Fajne. Nasunęło mi też takie spostrzeżenie, mianowicie homo sapiens podzielili sobie świat na ludzi i nie-ludzi. Ludzie, to osobniki ich gatunku, które pod wpływem kultury (którą sami sobie wytworzyli by się ładnie oszukiwać) wmówili sami sobie, że reszta, czyli wszystko nie-ludzkie powinno się zachowywać po ludzku, czyli ładnie i poprawnie. A wszystko nie-ludzkie uparcie ma w dupie ludzkie chciejstwo i toczy się jak toczyło od milionów lat - czyli przetrwało to silniejsze (nie mylić z "ładnym-poprawnym") z miliardów kiedyś i po drodze istniejących. Po prostu ludziom się wydaje, że cały świat jest stworzony dla niech, że są celem ewolucji. I nadal oszukują sami siebie udając przy tym, że potrafią oszukać przyrodę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 zefonit (131 punktów) (zablokowany) | > Wiesz, to, że nikt nie zaobserwował czarnej dziury, nie znaczy, że ona nie istnieje. Albo elektrony - też są tworami teoretycznymi, których bezpośrednio nie możemy "uchwycić" inaczej, jak tylko teoretycznie.No tak, a lampa katodowa to jedna wielka teoria, w ILC to sobie naukowcy teorie zderzają, a M33 X - 7 to też sobie Jerome Orosz na papierze wymyślił. A teraz pytanie: w oparciu o co formułuje się te teorie? Czy pierw jest wymysł i dostosowanie rzeczywistości do teorii, czy pierw obserwacja i na jej podstawie formułuje się teorie. > Zgodnie z tym, co piszesz, jakakolwiek cząstkowa inżynieria społeczna byłaby niemożliwa - jak wprowadzać reformy w państwie, skoro nie mamy założonego uprzednio modelu, do którego dążymy? A że zwykle przy tak złożonych obiektach, jak całe społeczności nasze zamierzenia w pewien sposób mijają się z efektami, to nic nie poradzisz, gdyż gra tu zbyt wiele czynników.Nie, z tym co ja piszę a z tym co Ty odczytujesz. Powtórzę: może czas porzucić doginanie rzeczywistości do utopii i skupić się na tworzeniu realnych rozwiązań współgrających z istniejącą rzeczywistością? Ja mówię, że model powinien opierać się na obserwacji rzeczywistości i do niej zostać dostosowany, a nie odwrotnie. Skoro realnie działające czynniki sprawiają, że nie jesteśmy w stanie wprowadzić Twojego pięknego modelu w życie, to znaczy, że coś z tym modelem jest nie tak. To nie ludzie istnieją dla systemu gospodarczego, a system gospodarczy dla ludzi. > >Każda teoria jest prawdziwa jedynie na tyle, na ile przejdzie konfrontację z rzeczywistością, inaczej jest religią, która wymaga wiary.> Otóż nie. Jest wiele teorii niesprawdzonych, które jednak są mocno ugruntowane. A są niesprawdzone, bo na przykład nie dysponujemy odpowiednimi przyrządami, by to zrobić, dane zjawisko nie zaszło i tak dalej.Różnica polega na tym, że nikt racjonalnie myślący nie domaga się by uznać takowe teorie za jedynie obowiązującą prawdę. Natomiast model neoliberalnej gospodarki testom został poddany nie raz i okazało się, że się nie sprawdza, ale dalej podobni Ci wyznawcy głoszą, że jest jedynie dobrym i trzeba się go trzymać. > Zaraz, czy naprawdę chodzi Ci o ponowne w tym wątku przytaczanie spektakularnych porażek gospodarczych państw, które poszły drogą centralnego planowania? Myślę, jednak że ze względu na podobne stosunki geopolityczne, podobną strukturę społeczną i tak dalej koronnym przykładem będzie RFN i NRD.Skoro mówisz, że model przez Ciebie tutaj przedstawiony działa i: > "Uczy tego nie tylko ekonomia, której jakoś nie chcesz uwierzyć, ale i historia, na którą się powołujesz."to proszę o przedstawienie przykładów, że ów zachwalany przez Ciebie model dobrze działa. Dalej próbujesz lansować tezę, że są możliwe jedynie dwa rozwiązania i tylko pomiędzy nimi jesteśmy zmuszeni wybierać. Chcesz mi powiedzieć, że wpływ na sytuację w tych krajach miał tylko zastosowany system gospodarczy? Oczywiście Plan Marshalla nie miał żadnego wpływu na "cud gospodarczy". Oczywiście pomoc w ramach EWG też nie miała na to wpływu. Fakt mieliśmy reformę walutową Ludwiga Erharda, gdy wymieniono Markę na nową z kursem 1:10, przedłużono tydzień pracy do ponad 48 godzin w ramach tych samych pensji. To raczej nie jest wolność gospodarcza, a przymus i okradanie obywateli prawda? Za to majątek rzeczowy i akcje podlegały wymianie 1:1, ale kto był właścicielem owych, chyba nie robotnicy. Zaskakujące, że zawsze tam gdzie mówi się o wolności gospodarczej największe obciążenia finansowe nakłada się na najbiedniejszych. I oczywiście niepokoje społeczne w latach: 40, 70tych to tylko takie nic nie znaczące wydarzenie, nie mające związku z sytuacją w tym kraju. I jeszcze pozostaje pytanie, skoro to taki cudowny system skąd się wzięło to cudne zadłużenie rzędu ponad 80 miliardów euro, skąd spór o Hartz IV i postanowienie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 lutego? > Wiesz, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by podobnie podzielić systemy gospodarcze, by ułożyć je właśnie pod tym kątem na opisanej przeze mnie osi. Równie dobrze może to być oś, na której wartościami będzie cokolwiek: długości rzek w danym kraju, ilość ciemnoskórych obywateli, liczba biurokratów i tak dalej. Nikt mi nie zabroni więc uszeregować sobie państw pod względem panującej w nich wolności gospodarczej. Z resztą chyba nawet istnieje taki ranking. I jestem dziwnie spokojny, że z grubsza pokrywa się on z rankingiem krajów najszybciej rozwijających się.Ale ustawiaj sobie jak chcesz, problem w tym że ową osią nie jest oś wolności gospodarczej, a oś tego kto skupia w swych rękach kapitał. Bo o jakiej wolności gospodarczej możemy mówić skoro zestawia się jednostkę z korporacją, której przyznaje się te same prawa co jednostce ludzkiej? Kto w tym układzie może się ową wolnością gospodarczą posłużyć? Bezrobotny robotnik, etiopski rolnik produkujący najlepszą na świecie kawę, właściciel lokalnego małego sklepu czy koncern międzynarodowy? Fajnie się mówi o wolności gospodarczej jeśli dotyczy ona jedynie garstki nielicznych, którzy swój kapitał zyskali wcale nie w wyniku owej wolności. Ja jedynie mówię, że myśląc bipolarnie od 100 lat kręcicie się w kółko, a wszechstronne zadłużenie rośnie, strefa ubóstwa na świecie się powiększa. Balonik ułudy pompowany wyświechtanymi hasełkami kiedyś pęknie, bo okaże się nie tylko że padają nierealne sny reformatorów co to Marksa rozumieją lepiej niż sam Marks, ale także, że kończą się surowce, że nie ma już gdzie przenosić fabryk, że nie ma już jak wyciągać pieniędzy z ludzi by, ratować neoliberalne sny garstki dzierżących w swych rękach wszelaką własność. I nagle się okaże, że nie wylatują w powietrze tylko dwie wieże, ale płonie Bastylia.
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | >Ja jedynie mówię, że myśląc bipolarnie od 100 lat kręcicie się w kółko, a wszechstronne zadłużenie rośnie, strefa ubóstwa na świecie się powiększa.
To w zasadzie podstawowe kłamstwo, które pragnę wypunktować, drogi zefonicie. Otóż jeszcze nigdy w dziejach tak wiele ludzi nie cieszyło się takim dobrobytem i pokojem, jak w obecnych czasach. Ty widzisz powiększającą się strefę ubóstwa. Ale powiększającej się strefy dobrobytu nie raczysz. I nie raczysz zwyczajnie zestawić prostych faktów i wyciągnąć wniosków - co powoduje, że jedne kraje się bogacą, a inne stoją w miejscu? Być może ma to jakiś związek z przyjętym modelem gospodarczym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 zefonit (131 punktów) (zablokowany) | > >Ja jedynie mówię, że myśląc bipolarnie od 100 lat kręcicie się w kółko, a wszechstronne zadłużenie rośnie, strefa ubóstwa na świecie się powiększa.> To w zasadzie podstawowe kłamstwo, które pragnę wypunktować, drogi zefonicie. Otóż jeszcze nigdy w dziejach tak wiele ludzi nie cieszyło się takim dobrobytem i pokojem, jak w obecnych czasach.Wykażesz to? Co przyjmujesz jako podstawę do takiego stwierdzenia? HDI czy PKB? Jeśli PKB to się tylko uśmiechnę, jeśli HDI to możemy podyskutować. > Ty widzisz powiększającą się strefę ubóstwa. Ale powiększającej się strefy dobrobytu nie raczysz. I nie raczysz zwyczajnie zestawić prostych faktów i wyciągnąć wniosków - co powoduje, że jedne kraje się bogacą, a inne stoją w miejscu? Być może ma to jakiś związek z przyjętym modelem gospodarczym?A wykażesz mi gdzie powiększa się ta strefa dobrobytu? Spójrzmy na HDI Państwa bardzo wysoko rozwinięte - wzrost (0.955 HDI) - 39 państw świata Państwa wysoko rozwinięte - wzrost (0.833 HDI)- 45 państw Państwa średnio rozwinięte - spadek (0.686 HDI)- 75 państw Państwa słabo rozwinięte - spadek (0.423 HDI) - 24 państwa (dane są z 2007r teraz pewnie byłyby znacznie mniej optymistyczne) W zestawieniu nawet ładnie to wygląda w stosunku do państw bardzo i wysoko rozwiniętych. Teraz pytanie, jakim cudem przy takim wskaźniku możliwy jest fakt, że np 13% Włochów żyje na granicy ubóstwa? W USA odsetek ubóstwa wzrósł do 13,2%. Jakim cudem w Polce 16% dzieci żyje w rodzinach gdzie poziom dochodów jest niższy od poziomu gwarantującego minimum egzystencji. A może porozmawiamy o bezrobociu w państwach europejskich i USA? Takie zestawienie jak proponujesz wymaga założenia, że państwo jest autarkią i że każde państwo startuje z równego pułapu. A teraz się zastanówmy jaki wpływ na poziom życia w poszczególnych grupach państw mają kredyty (indywidualne i krajowe; kto je zaciąga i kto spłaca), jaki wpływ ma przenoszenie produkcji do krajów słabo rozwiniętych i rozwijających się. Jaki wpływ ma skupienie handlu wieloma towarami w rękach dużych korporacji? Czy zysk jaki otrzymuje wytwórca w kraju słabo rozwiniętym za towar który podlega monopolowi 5-6 korporacji jest adekwatny do ceny w jakiej jest sprzedawany? Jaki wpływ na obecną sytuację mają prawa o własności intelektualnej? I powiedz mi w jaki sposób np. Czad ma przejść na proponowany przez Ciebie system i dojść do tego dobrobytu. Możemy go wprowadzić, oni tam nawet ropę mają. Udzielono koncesji firmom: ExxonMobil, ChevronTexaco i Petronas. Według podpisanego z Bankiem Światowym memorandum, 70% dochodów ze sprzedaży ropy miało być przeznaczone na projekty infrastrukturalne i fundusz stabilizacyjny. Jednakże większość została przeznaczona przez władze czadyjskie na inne cele, głównie militarne. I myśli że co zmieni wolny rynek? Korupcja zniknie? Czy dzięki niemu robotnicy z kopalń diamentów lub rolnicy zaczną zarabiać na tyle dużo, by część z nich stała się uczestnikami owego wolnego rynku? Zastanów się czy w większości państw świata główną przyczyną ubóstwa jest panujący tam socjalizm czy inne czynniki. Moim zdaniem w większości państw słabo rozwiniętych i rozwijających się wprowadzenie zasad wolnego rynku na nic się nie zda ponieważ powoduje jedynie mocniejsze rozwarstwienie społeczeństwa. Kapitał kumulowany jest w rękach niewielkiej grupy, a społeczeństwo dalej żyje w ubóstwie. Na nic takiemu producentowi kawy z Etiopii wolny rynek, jeśli swoich zbiorów nie może sprzedać nigdzie indziej niż międzynarodowej korporacji, po cenach jakie ona dyktuje. A co do pokoju polecam zapoznanie się z taką listą i zestawić liczbę ofiar z liczbą ofiar konfliktów z wieków poprzednich. To są tylko konflikty zbrojne zakwalifikowane jako wojny, nie uwzględniają wielu wewnątrzpaństwowych zajść militarnych.
"Rzuć jeden kamień, a będzie to zbrodnia." Ulrike Meinhof
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | > Teraz pytanie, jakim cudem przy takim wskaźniku możliwy jest fakt, że np 13% Włochów żyje na granicy ubóstwa? W USA odsetek ubóstwa wzrósł do 13,2%.> Jakim cudem w Polce 16% dzieci żyje w rodzinach gdzie poziom dochodów jest niższy od poziomu gwarantującego minimum egzystencji.Ubóstwo jest pojęciem względnym i znaczy co innego u nas, co innego w USA. Pewnie wielu z naszych "średnio-zamożnych" chciałoby żyć na granicy ubóstwa w USA. Wiesz, jak mój sąsiad ma Jaguara a ja FIATA, to czuje się ubogi. A jak obaj mamy po rowerze, to czuję się klasa średnia  > A może porozmawiamy o bezrobociu w państwach europejskich i USA?Okej, porozmawiajmy. Co ty na to, że wzrost bezrobocia na ogół idzie w parze wraz ze wzrostem opiekuńczości państwa? Że w USA bezrobotna ciemnoskóra ludność woli żyć z zasiłków, niż wziąć się do pracy? O podobnej sytuacji w Niemczech? O tym, że bezrobocie zawsze było jest i będzie, bo jak ktoś nie chce pracować, to nie będzie i już, chyba, że mu państwo siłą każe? > Takie zestawienie jak proponujesz wymaga założenia, że państwo jest autarkią i że każde państwo startuje z równego pułapu.Nie, żadne państwo nie jest autarkią i choćby dlatego konieczny jest wolny rynek wymiany dóbr. > jaki wpływ ma przenoszenie produkcji do krajów słabo rozwiniętych i rozwijających się. Jaki wpływ ma skupienie handlu wieloma towarami w rękach dużych korporacji? Czy zysk jaki otrzymuje wytwórca w kraju słabo rozwiniętym za towar który podlega monopolowi 5-6 korporacji jest adekwatny do ceny w jakiej jest sprzedawany? Jaki wpływ na obecną sytuację mają prawa o własności intelektualnej?No, zaczyna się antykorporcyjne bla-bla-bla. Nie moja wina, że kacykowie, rządzący afrykańskimi kraikami sprzedają za bezcen pracę swoich niewolni... eee... obywateli, biorąc sowite łapówki. Czy naprawdę jest to argument, żeby u nas zacząć centralnie sterować gospodarką? Eh, kogoś chyba empatia ponosi i traci zdrowy rozsądek. > I myśli że co zmieni wolny rynek? Korupcja zniknie? Czy dzięki niemu robotnicy z kopalń diamentów lub rolnicy zaczną zarabiać na tyle dużo, by część z nich stała się uczestnikami owego wolnego rynku?Okej, to czekam na zaprezentowanie owej "trzeciej drogi", która przez samo swoje zaimplementowanie zlikwiduje korupcję w krajach trzeciego świata i uszczęśliwi górników z kopalń diamentów. Jakieś pomysły? > Zastanów się czy w większości państw świata główną przyczyną ubóstwa jest panujący tam socjalizm czy inne czynniki. Moim zdaniem w większości państw słabo rozwiniętych i rozwijających się wprowadzenie zasad wolnego rynku na nic się nie zda ponieważ powoduje jedynie mocniejsze rozwarstwienie społeczeństwa. Kapitał kumulowany jest w rękach niewielkiej grupy, a społeczeństwo dalej żyje w ubóstwie. Na nic takiemu producentowi kawy z Etiopii wolny rynek, jeśli swoich zbiorów nie może sprzedać nigdzie indziej niż międzynarodowej korporacji, po cenach jakie ona dyktuje.No widzisz, w jednym z postów napisałem już, że warunkiem sine qua non bogacenia się na wspólnym rynku jest równy dostęp do planszy, na której toczy się gra. Ale powtarzam: to, że niektóre kraje nie dopuszczają do niej większości swoich obywateli, nie znaczy, że gra jest zła sama w sobie. Aby kapitalizm ładnie hulał wymaga po prostu społeczeństwa w miarę otwartego [popperowskie open society]. Oligarchie czy wręcz społeczeństwa trybalne niestety z samej swojej natury powodują, że kapitał idzie do niewielu kieszeni. Ale powodem nie są prawa ekonomii, tylko obowiązujące w danym kraju prawa społeczne, tradycja i tak dalej. Co ciekawe jednak - wprowadzenie wolnego rynku w naturalny sposób otwiera społeczeństwo. Spójrz na Chiny. Wiesz, że i tam pracodawcy słyszą coraz częściej [tyle, że po chińsku] "Za takie pieniądze nie będę pracował, panie Li, idę do pana Changa!"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Ubóstwo jest pojęciem względnym i znaczy co innego u nas, co innego w USA. Pewnie wielu z naszych "średnio-zamożnych" chciałoby żyć na granicy ubóstwa w USA. Wiesz, jak mój sąsiad ma Jaguara a ja FIATA, to czuje się ubogi. A jak obaj mamy po rowerze, to czuję się klasa średnia  Bzdura znowu, nie jest pojęciem względnym. Klasa średnia jest pojęciem, które nie ma ostrych granic. Ale Bieda (ubóstwo) - to pojęcie ekonomiczne i socjologiczne opisujące brak dostatecznych środków materialnych dla zaspokojenia potrzeb jednostki, w szczególności w zakresie: jedzenia, schronienia, ubrania, transportu i podstawowych potrzeb kulturalnych i społecznych.> Okej, porozmawiajmy. Co ty na to, że wzrost bezrobocia na ogół idzie w parze wraz ze wzrostem opiekuńczości państwa?Bzdura zobacz jak wygląda w Szwecji. > Że w USA bezrobotna ciemnoskóra ludność woli żyć z zasiłków, niż wziąć się do pracy? O podobnej sytuacji w Niemczech? O tym, że bezrobocie zawsze było jest i będzie, bo jak ktoś nie chce pracować, to nie będzie i już, chyba, że mu państwo siłą każe?Mniemanologia populistyczna znowu. Konkrety kolego. > Nie, żadne państwo nie jest autarkią i choćby dlatego konieczny jest wolny rynek wymiany dóbr.Znowu utopia. > No, zaczyna się antykorporcyjne bla-bla-bla. Nie moja wina, że kacykowie, rządzący afrykańskimi kraikami sprzedają za bezcen pracę swoich niewolni... eee... obywateli, biorąc sowite łapówki. Czy naprawdę jest to argument, żeby u nas zacząć centralnie sterować gospodarką? Eh, kogoś chyba empatia ponosi i traci zdrowy rozsądek.Bla, bla trwa dalej i zero argumentu. Nie szukaj wielbłąda tylko przeczytaj cokolwiek na temat Afryki. > Okej, to czekam na zaprezentowanie owej "trzeciej drogi", która przez samo swoje zaimplementowanie zlikwiduje korupcję w krajach trzeciego świata i uszczęśliwi górników z kopalń diamentów. Jakieś pomysły?Populizm znowu i odwracanie kota ogonem. > No widzisz, w jednym z postów napisałem już, że warunkiem sine qua non bogacenia się na wspólnym rynku jest równy dostęp do planszy, na której toczy się gra. Ale powtarzam: to, że niektóre kraje nie dopuszczają do niej większości swoich obywateli, nie znaczy, że gra jest zła sama w sobie.Znowu co by było gdyby. > Aby kapitalizm ładnie hulał wymaga po prostu społeczeństwa w miarę otwartego [popperowskie open society]. Oligarchie czy wręcz społeczeństwa trybalne niestety z samej swojej natury powodują, że kapitał idzie do niewielu kieszeni. Ale powodem nie są prawa ekonomii, tylko obowiązujące w danym kraju prawa społeczne, tradycja i tak dalej.A gdyby tak, babcia miała wąsy to jak myślisz co by hulało? > Co ciekawe jednak - wprowadzenie wolnego rynku w naturalny sposób otwiera społeczeństwo. Spójrz na Chiny. Wiesz, że i tam pracodawcy słyszą coraz częściej [tyle, że po chińsku] "Za takie pieniądze nie będę pracował, panie Li, idę do pana Changa!"?Jakieś wiarygodne dane na temat wzrostu płac w Chinach poproszę, w miejsce mniemanologii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stephan (266 punktów) | Właśnie przypomniał mi się fragment z Tomasza z Akwinu: "Wyzwól, Panie, mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły". Pomny jego ostrzeżeń a zarazem świadomy, że zupełnie się nie rozumiemy, zakończę tę dyskusję warunkowo. Chyba, że sam przedstawisz teraz argumenty, dlaczego PRL w Polsce (i komunizm w ogóle) NIE był złym ustrojem (bo od tego generalnie się zaczęło) i wtedy ja z dziką radością zacznę sypać linkami i danymi statystycznymi. Howgh!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | >Właśnie przypomniał mi się fragment z Tomasza z Akwinu: "Wyzwól, Panie, mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły". Ja pamiętam inny: "Strzeż się człowieka jednej książki." Tomasz z Akwinu, ale się nie boję. >Pomny jego ostrzeżeń a zarazem świadomy, że zupełnie się nie rozumiemy, zakończę tę dyskusję warunkowo. Bo diabeł tkwi w szczegółach. Najczęściej. >Chyba, że sam przedstawisz teraz argumenty, dlaczego PRL w Polsce (i komunizm w ogóle) NIE był złym ustrojem (bo od tego generalnie się zaczęło) i wtedy ja z dziką radością zacznę sypać linkami i danymi statystycznymi. Trzeba było napisać, że był złym systemem, zamiast wychwalać ten równie gorszy inaczej. >Howgh! CU jak to piszą Apacze ze starszaków grupy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>a oś tego kto skupia w swych rękach kapitał.
Dokładnej - kto ten kapitał kontroluje, przy użyciu jakich narzędzi i kto określa cele w jakich ten kapitał ma być użyty.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 3 na 3 | Kurczewski (2471 punktów) | > NAPRAWDE?> Przeciez jest tak samo poza brakami większości pozostałych towarów, bo sprowadzają z zagranicy.Pomiedzy "mieć sprowadzone z zagranicy" a "nie mieć" jest właśnie ta różnica która sprawia że mi do powrotu PRL niespieszno. No i monopolowe teraz czynne całą dobę, nie trzeba czekać do otwarcia. erka.ovh.org/
|
|
| |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >>NAPRAWDE? >>Przeciez jest tak samo poza brakami większości pozostałych towarów, bo sprowadzają z zagranicy. >Pomiedzy "mieć sprowadzone z zagranicy" a "nie mieć" jest właśnie ta różnica która sprawia że mi do powrotu PRL niespieszno.
nawet jak by sie spieszyło to se i tak ne vrati
>No i monopolowe teraz czynne całą dobę, nie trzeba czekać do otwarcia.
Nie dziw sie, musza byc otwarte na okrągło, bo to co sprzedają gówno warte. A co, instytucji babciowych melin nie znałeś? U nas w akademiku zawsze można było kupić. Od portiera, drożej to fakt, ale za roztargnienie sie placi, no nie?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kurczewski (2471 punktów) | > >No i monopolowe teraz czynne całą dobę, nie trzeba czekać do otwarcia.> Nie dziw sie, musza byc otwarte na okrągło, bo to co sprzedają gówno warte.> A co, instytucji babciowych melin nie znałeś?> U nas w akademiku zawsze można było kupić. Od portiera, drożej to fakt, ale za roztargnienie sie placi, no nie?No teraz to z konieczności robisz cnotę  . Polskie bimbrownictwo od stuleci trzymało poziom niezależnie od sytuacji politycznej, czy się pędziło na cukierkach kukułkach czy na paście do zębów czy rozcieńczało płyn na pryszcze. A kto kiedyś pił gówno warte ten i teraz nie pije Dom Perignon erka.ovh.org/
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) | A kto kiedyś pił gówno warte ten i teraz nie pije Dom Perignon
Przereklamowane. Tylko butelka ciekawa.
|
|
3 na 3 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Generalnie należy zdać sobie sprawę z jednej podstawowej kwestii - liberalna demokracja nie jest pozbawiona wad. Niemniej nie dysponujemy niczym lepszym, a już na pewno lepszym systemem nie był komunizm. Przedmówcy już wymienili podstawowe wady tego systemu - marnotrawienie środków, nieefektywne zarządzanie, brak wolności osobistych. Chciałbym jednak zauważyć, że obecnie mamy do czynienia z popadaniem ze skrajności w skrajność. Kilkadziesiąt lat temu mieliśmy przesiąkniętych marksistowską ideologią aktywistów, którzy w kolektywizacji stosunków pracy i wprowadzeniu wspólnej własności widzieli rozwiązanie wszystkich problemów. Dzisiaj ich miejsce zajęli inni - ci jako panaceum podsuwają rozwiązanie pod tytułem "sprywatyzować wszystko", wprowadzić "liberalne zasady". Nie chcę być źle zrozumiany - sam uważam się za libertarianina ("wolny rynek, wolni ludzie") jednak jestem też realistą. Istnieją dziedziny działalności, gdzie NIE DA SIĘ w prosty sposób zaimplementować podstawowych zasad liberalnej demokracji. Jedną z nich jest nauka. Wyobraźmy sobie co by było, gdyby o treści podręczników i publikacji naukowych decydowało ogólnopolskie referendum - zapewne żylibyśmy na płaskiej Ziemi, liczącej mniej niż 10 tysięcy lat, która stanowiłaby centrum znanego wszechświata.  Przecież właśnie w imię poszanowania "wolności słowa", "wielokulturowości", "pluralizmu" i "prawa posiadania własnych poglądów" rozmaici kreacjoniści, postmoderniści, homeopaci, zwolennicy New-Age itp. próbują wprowadzić do nauki "kuchennymi drzwiami" zupełnie nienaukowe twierdzenia... Jakoś nie wyobrażam sobie prowadzenia badań naukowych w jakiejkolwiek dziedzinie, gdyby pójść na całość i zastosować standardy obowiązujące w świecie biznesu: Obłożyć wiedzę o prawach rządzących światem licencjami, a publikacje naukowe "tajemnicą biznesową". Zrezygnować z charakterystycznej dla świata nauki transparentności badań doprowadzając w efekcie do atomizacji i dezintegracji środowiska naukowego. Nauka może (wręcz powinna!) ściśle współpracować ze światem biznesu. Nie może jednak funkcjonować wedle zapożyczonych stamtąd reguł. Wiedza jest wartością samą w sobie i nie podlega prostemu przeliczeniu na pieniądze. Odkryć naukowych nie da się zaplanować, podzielić na "ważne", "mniej ważne" i "nieważne". Niemal każdy wielki wynalazek powstał dzięki temu, iż wcześniej ktoś przeprowadził pozbawiony praktycznego (i finansowego) znaczenia eksperyment poszerzający naszą wiedzę o prawach rządzących wszechświatem.
|
|
 | -1 na 1 | uczeń (115 punktów) | >Jakoś nie wyobrażam sobie prowadzenia badań naukowych w jakiejkolwiek dziedzinie, gdyby pójść na całość i zastosować standardy obowiązujące w świecie biznesu: Obłożyć wiedzę o prawach rządzących światem licencjami, a publikacje naukowe "tajemnicą biznesową". Zrezygnować z charakterystycznej dla świata nauki transparentności badań doprowadzając w efekcie do atomizacji i dezintegracji środowiska naukowego. Oj już niedługo... Już niedługa, a cała wiedza będzie zabezpieczona... Zresztą już to się dzieje na przykład w medycynie. Wszystkie te ,,własności intelektualne'' i patenty na działanie jakichś substancji... I ,,poprawianie'' i ukrywanie niewygodnych wyników badań. Wielu powie, że firmy ponoszą koszta badań, ale czy one zamiast badać nie powinny produkować i optymalizować procesów produkcji?
|
|
 | 2 na 2 | Guzik (2020 punktów) | ("wolny rynek, wolni ludzie") jednak jestem też realistą. Istnieją dziedziny działalności, gdzie NIE DA SIĘ w prosty sposób zaimplementować podstawowych zasad liberalnej demokracji. Jedną z nich jest nauka. [...]
Po zmianie sytstemowej obserwowałam wszystko. To było moje dojrzałe zycie. Zostałam dotknięta bezrobociem, potem w nagrodę korzystam z możliwości pracy na swoim. Doceniam, wiec gospodarkę rynkową, ale... Tak jak Atlantis, uważam że nauka... ale i kultura nie powinna podlegać prwom rynku. Kultura w PRL-u była na dobrym poziomie. Powstalo wiele wspaniałych filmów i książek i dzieł artystycznych. Teraz usiłuje się ja poddać prawom wolnego rynku i mamy... zamyka się biblioteki, i tylko czekać jak w zabytkowych obiektach postawi się kioski handlowe np. na starówce Zamojskich, jak ktoś zauważył. Podobno Kościół i burdele rozwinęły się po osiemdziesiątym dziewiątym roku jak nic innego w tym nieszczęsnym kraju! Sadząc z tego co czytam na Racjonaliście, zgody na to nie ma.
Mam jeszcze pytanie do formułowiczów, bo nie wiem:
Chiny, doganiające Stany, są komunistyczne, czy kapilistyczne?
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Kultura w PRL-u była na dobrym poziomie. Powstalo wiele wspaniałych filmów i książek i dzieł artystycznych. Brak szynki był powodem artyzmu w jej wyobrażeniach - czyż nie tęsknota jest paliwem artystów? > Teraz usiłuje się ja poddać prawom wolnego rynku i mamy... zamyka się biblioteki, i tylko czekać jak w zabytkowych obiektach postawi się kioski handlowe... Widocznie czas najeść się szynki. > Podobno Kościół i burdele rozwinęły się po osiemdziesiątym dziewiątym roku jak nic innego w tym nieszczęsnym kraju! Mnie to zupełnie nie przeszkadza - widocznie komuś były potrzebne. > Mam jeszcze pytanie do formułowiczów, bo nie wiem:> Chiny, doganiające Stany, są komunistyczne, czy kapilistyczne? Jako forumowicz napiszę, że po zamknięciu bibliotek i zburzeniu zabytków zabrali się do tworzenia zrębów kapitalizmu.
|
|
4 na 4 | Luszek (348 punktów) | >Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza ?
Sugeruję wycieczkę na Kubę, Białoruś lub ewentualnie do Korei Płn, to powinno ci wiele wyjaśnić. A co do wyjazdu, brak jego możliwości był po to by państwo się nie wyludniło. Gdy NRD otworzyło granice setki tysięcy ludzi uciekły z tego raju do kapitalistyczno-demokratycznego piekła bez pracy i z pijanymi studentami.
|
|
 | 2 na 4 | apud (4399 punktów) | >>Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza ? >Sugeruję wycieczkę na Kubę, Białoruś lub ewentualnie do Korei Płn, to powinno ci wiele wyjaśnić. >A co do wyjazdu, brak jego możliwości był po to by państwo się nie wyludniło.
hehehehe, to byl komplex komuny. Jak by polscy robole zobaczyli jak towarzysze brytyjscy mieszkali (cztery mieszkania na jeden sroczy) to by nie pyskowali az tak.
>Gdy NRD otworzyło granice setki tysięcy ludzi uciekły z tego raju do kapitalistyczni-demokratycznego piekła bez pracy i z pijanymi studentami.
Trawa, kochany, zawsze jest zieleńsza po drugiej stronie. A nasze robole obecnie na saxach, wracają?
Faktycznie, chlaliśmy za komuny,ale trunki były światowej klasy i moze dlatego, nic nam sie nie podobało. Chcielismmy ideału, robole Kiełbasy a Kościół siedział na plocie.
No i kto na tym wyszedł najlepiej?
|
|
|  | 2 na 2 | Luszek (348 punktów) | >Faktycznie, chlaliśmy za komuny,ale trunki były światowej klasy i moze dlatego, nic nam sie nie podobało. Masz na myśli Złotą Renetę, Kwaśnego Kazia czy piwo Chujewskie?
|
|
| |  | 5 na 5 | apud (4399 punktów) | >>Faktycznie, chlaliśmy za komuny,ale trunki były światowej klasy i moze dlatego, nic nam sie nie podobało. >Masz na myśli Złotą Renetę, Kwaśnego Kazia czy piwo Chujewskie? > czytaj kochany uważnie, napisalam my studenci a nie menele...
Zreszta grzaniec z J 23 nie byl az taki zly. Śpiewało sie po nim, wywrotowe pieśni i zachowawcze. Naprzemian.
gdybys mógł wypróbować komuszej produkcji żytnia czy jarzębiak, to sam przyznasz mi racje. To co teraz wam sprzedają to naklejki.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Luszek (348 punktów) |
>napisalam my studenci >a nie menele... >Zreszta grzaniec z J 23 nie byl az taki zly. Śpiewało sie po nim, wywrotowe pieśni i zachowawcze. >Naprzemian. >gdybys mógł wypróbować komuszej produkcji żytnia czy jarzębiak, to sam przyznasz mi racje. >To co teraz wam sprzedają to naklejki. Spróbowałem i to nie raz. Dawałem po nich koncerty z pieśni naszych bardów interpretowanych tak awangardowo iż do dziś podejrzewam że Kaczmarski do Australii zwiał przede mną. Wszelako pamiętam też że Santa Piwa di Warca vel Kwaśny Kazik był loterią, jednego dnia kupowałeś w sklepie napój bogów (nie mylić z lodami ambrozja w hortexie na palcu konstytucji) a następnego dnia szedłeś poprawić i zastawałeś w butelkach żółty szczynowsmakupodobny płyn. Z resztą wszystko wtedy było cudowne, silniki w maluchach wytrzymywały nawet 60 tys. km przebiegu!
|
|
3 na 3 | spray (5875 punktów) | Tak sobie czytam te wspomnienia z ciemnych czasów nieboszczki komuny i tylko jedna sensowna refleksja przychodzi mi do głowy: że u schyłku tzw. komunizmu staliśmy na skraju przepaści, a potem zrobiliśmy ogromny krok naprzód.
|
|
2 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >-wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć
W więzieniu też wszyscy mają pracę i do pierwszego im zawsze wystarcza.
>"pierwszego". Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie >szybko naprzód, istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia, >telewizory, motocykle.
Istniała tez propaganda, bardzo skuteczna - ludzie do dzisiaj jej wierzą, jak widać.
>-wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia. >Dzisiejszy >poziom edukacji na studiach pozostawia dużo do życzenia. Studiują ludzie którzy piją całe tygodnie, >ucząc się tylko na kolokwia, sesje ( i to często z pomocą różnego typu wspomagaczy). To ma być >polska inteligencja !?
Studentów to znasz tylko z filmów i gazet - zgadłem?
>-bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji, posiadali nowoczesny sprzęt
Podstawą wyposażenia były solidne pały, do lania studentów reprezentujących zbyt wysoki poziom.
>prace przez 20 lat i jakoś sobie żył, a kiedy obalono komunizm on i wielu jemu podobnych straciło >pracę i ze względu na wiek praktycznie w Polsce nie miał szans na znalezieniu podobnej pracy za >którą wyżywi rodzinę)
Zapłacił w ten sposób za swoją pomoc w budowie socjalizmu.
>Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza ?
Popatrz sobie na poziom życia w krajach, które nie miały w ogóle socjalizmu czy komunizmu i porównaj go z Polską: we Francji, USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Holandii itd.
Jako ćwiczenie dodatkowe porównaj sobie sytuację i poziom życia dwóch krajów niemieckich: Niemiec Zachodnich - pamiętaj, że przegrali wojnę... i Niemiec Wschodnich - prowadzonych świetlaną droga do komunizmu.
Gdyby Bóg przyjrzał sie swojemu Kościołowi, to zostałby ateistą.
|
|
 | 2 na 2 | waldeck77 (4307 punktów) | >Popatrz sobie na poziom życia w krajach, które nie miały w ogóle socjalizmu czy komunizmu i porównaj go z Polską: we Francji, USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Holandii itd.
Ciekawe, bo ciągle słyszę że te kraje są przeżarte socjalizmem.
>Jako ćwiczenie dodatkowe porównaj sobie sytuację i poziom życia dwóch krajów niemieckich: >Niemiec Zachodnich - pamiętaj, że przegrali wojnę... >i Niemiec Wschodnich - prowadzonych świetlaną droga do komunizmu.
Tylko że kapitalizm po wojnie miał inne oblicze niż obecny. RFN po 20 latach kapitalizmu w wersji Keynesa była krajem cudu gospodarczego. Wschodnie landy po 20 latach egzystowania w kapitalizmie w wersji neoliberalnej nadal klepią biedę.
|
|
|  | 4 na 4 | Satyr (4285 punktów) |
> Tylko że kapitalizm po wojnie miał inne oblicze niż obecny. RFN po 20 latach kapitalizmu w wersji Keynesa była krajem cudu gospodarczego. Wschodnie landy po 20 latach egzystowania w kapitalizmie w wersji neoliberalnej nadal klepią biedę.W książce Ludwiga Erharda "Wohlstand für Alle" ("Dobrobyt dla wszystkich"), będącej swoistym pamiętnikiem okraszonym statystykami i refleksjami, autor opisał soziale Marktwirtschaft dokładnie tak, jak architekt opisuje zbudowany przez siebie dom: * Niskie podatki i zbilansowany (bez ujemnego salda) budżet państwa; * Likwidacja koncesji, pozwoleń, licencji oraz wszystkich pochodnych w celu tworzenia wymagań; potrzebnych do wykonywania danego zawodu - pełna liberalizacja rynku pracy oraz pełna mobilność siły roboczej; * Prawny zakaz karteli, monopoli, trustów i międzypodmiotowych uzgodnień cenowych (zasadnicza różnica pomiędzy soziale Marktwirtschaft a klasycznym liberalizmem); * Likwidacja subwencji i dotacji oraz przepisów regulujących ceny i przepływ towarów; * Zniesienie ceł i ograniczeń w handlu zagranicznym - m.in. wyrzeknięcie się sankcji jako próby angażowania ekonomicznych instrumentów państwa w celu nacisków politycznych (w tym wypadku Erhardowi nie udało się osiągnąć pełnego sukcesu); * Postawienie zapory WSZELKIM żądaniom związków zawodowych, w tym wypadku - prywatnych zrzeszeń pracowniczych, kolejne leksykologiczne zawirowanie); * Stymulowanie inwestowania i oszczędzania - wysokie stopy procentowe zniechęcające do kredytów; * "Żelazna" marka w pełni wymienialna na złoto, wpierw poprzez dolara będącego międzynarodową walutą); * Socjalny aspekt: Spłata zobowiązań wynikających z obiektywnych sytuacji: Odszkodowania inwalidom wojennym, spłata marshallowskiego kredytu, odszkodowań dla Francji, odszkodowania dla wypędzonych (z tego względu nie rozumiem też, dlaczego ci wypędzeni domagają się czegokolwiek od Polski, skoro Adenauer im wypłacił sowite sumy); * Pragmatyzm w działaniu - brak gwałtownych ruchów; * Demontaż biurokracji; * Europa zjednoczona wyłącznie gospodarczo - bez tworzenia ani jednego nowego urzędu "integracyjnego". Więcej tu: www.prokap(*)spodarka-rynkowa”.htmlZerknij też do książki: www.ksiega(*)8388490532&hthost=1&store_id=2Zapoznaj się z tą wiedzą i przestań opowiadać propagandowe banialuki o tym, że brednie Keynesa jakkolwiek przyczyniły się do rozwoju Niemiec. Wybacz napastliwy ton ale albo cynicznie kłamiesz, albo nie wiesz, o czym piszesz. To irytujące. Na koniec cytaciki z Erharda: "Byłby to doprawdy stan groteskowy, gdybyśmy najpierw płacili wszystkie podatki, a potem ustawiali się w kolejce po to, żeby na zabezpieczenie egzystencji otrzymać z powrotem od Państwa własne środki." oraz: "Dobrobyt można zwiększyć tylko przez zwiększenie wydajności pracy (...) i stabilność waluty." [podkr. moje, żeby było lepiej widać, że z Keynesem to nie ma absolutnie nic do czynienia. Poczytaj też jakieś prace Keynesa, bo chyba sam nie wiesz, o czym mówisz. Pozdrawiam
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) | >>Tylko że kapitalizm po wojnie miał inne oblicze niż obecny. RFN po 20 latach
No masz, przeciez w Polsce tez, po dwudziestu latach. Sukcesy gospodarcze, pełne supermarkety, i ile nowych Kościoły wybudowano i starych odnowiono!!!
|
|
|  | 6 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Popatrz sobie na poziom życia w krajach, które nie miały w ogóle socjalizmu czy komunizmu i porównaj go z Polską: we Francji, USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Holandii itd.> Ciekawe, bo ciągle słyszę że te kraje są przeżarte socjalizmem.Ale socjalizmem jako przyprawą, a nie głównym daniem. > Tylko że kapitalizm po wojnie miał inne oblicze niż obecny. RFN po 20 latach kapitalizmu w wersji Keynesa była krajem cudu gospodarczego. Wschodnie landy po 20 latach egzystowania w kapitalizmie w wersji neoliberalnej nadal klepią biedę.Możliwe. Jednak gospodarka socjalistyczna to było staczanie się po równi pochyłej, a ludzie do dziś wspominają ten wiatr we włosach który wówczas czuli  A na samym dole jest bagno, z którego trudno wyleźć. I tego już ludzie nie są w stanie zrozumieć.
Gdyby Bóg przyjrzał sie swojemu Kościołowi, to zostałby ateistą.
|
|
| waldeck77 (4307 punktów) | Ale się kolega naraził. Takie niepopularne tezy głosić w Polsce, w której kocha się bezgranicznie kapitalizm, im dzikszy tym lepszy.
|
|
 | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | > Ale się kolega naraził. Takie niepopularne tezy głosić w Polsce, w której kocha się bezgranicznie kapitalizm, im dzikszy tym lepszy.Gdzie ten dziki kapitalizm ? W Polsce widzi go jedynie Ryszard Bugaj. Polska jest na 69 miejscu w rankingu wolności gospodarczej. gospodarka(*)ngu_wolnosci_gospodarczej.html
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | > Dlaczego komunizm w Polsce był złym ustrojem?Dlatego, że przegrał rywalizację ekonomiczną z kapitalizmem. > Jak wtedy się żyło?Zdecydownie inaczej i dlatego rzetelne, pozbawione propagandy porównanie jest bardzo trudne. > Poruszana kwestia Solidarności i dzielnego Pana Wałęsy który to obalił ten dziadowski komunizm.Solidarność proponowała zupełnie inny program i jednoczyła ludzi pod innymi hasłami, niż są realizowane. Lech Wałęsa jest typowym wytworem PRL. Prosty i niezbyt wyuczony chłopak wyrywa się do miasta i staje się robotnikiem. Zakłada rodzinę, dostaje mieszkanie i jakieś tam pieniądze, ale chciałby więcej pieniędzy za mniej pracy. Słyszy jak dobrze jest robotnikom "na zchodzie" i jest sfrustrowanym. Takich jak on jest wielu. > Z tego co znalazłem to prawie same plusy ,np.:> -wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do "pierwszego".Polecam "Klasę próżniaczą" Veblena. www.racjon(*)q,Stary.prozniak.z.baedekerem. Nikt nie chce równo. Każdy chce więcej! > Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie szybko naprzód, istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia, telewizory, motocykle.Nie tak szybko! Chcąc zatrudnić wszystkich płacono i za pracę i za obijanie się. > -wyższy poziom intelektualny.Poziomem można było się wyróżnić, czy znaleźć ciekawszą pracę. > Wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia.Różnie bywało, ale była większa motywacja. > Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma prace.Na przykład po to, aby poznać inne kultury oraz sposoby rozwiązywania społecznych problemów i porównać je z naszymi. A to i wówczas było i teraz jest groźne dla panującego systemu. > Również znam osoby, które żyły w obu systemach (PRL i obecna Polska) i uważają, że za PRLu było lepiej.Żyłem w obu systemach, nie było lepiej, nie było gorzej, a było inaczej. Wówczas zgromadziłem ogromną bibliotekę, o której dziś (przy znacznie wyższych zarobkach) nawet marzyć bym nie mógł. Teraz odwiedziłem prawie wszystkie kraje Europy, a nawet trochę poza Europą. Za socjalizmu mógłbym o tym tylko pomarzyć. > Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza?I wówczas i teraz panujące demokracje są przymiotnikowe i mocno kulawe. PRL obalono dlatego, aby niektórym z nas żyło się znacznie lepiej. Wyprzedano polski majątek za około 2% (Prof. Kazimierz Poznański), resztę podzielili swojacy. I to się udało. Rozpiętości są na poziomie południowej Ameryki. www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni> Na internecie długo szukałem coś na ten temat, ale nie znalazłem konkretów.Naprawdę trudno w internecie (w mediach także) znaleźć coś wykraczające poza propagandę. Często bardzo prymitywną. Chcąc udzielić sobie, w miarę obiektywnej, odpowiedzi trzeba sięgnąć do książek, lub poważnych artykułów, drukowanych w niszowych czasopismach.
|
|
3 na 5 | kognitywista (3391 punktów) | Krótko: > -wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do> "pierwszego".W Auschwitz też wszyscy mieli pracę ... w sowieckich łagrach takoż ... niektórzy nawet dożywali do pierwszego > Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie> szybko naprzód,Jak w Archipelagu Wysp Nonsensu z "Tytusa, Romka i A'tomka", gdzie wszyscy pracują - zajmują się przelewaniem z pustego w próżne > -wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia. Dzisiejszy> poziom edukacji na studiach pozostawia dużo do życzenia. Studiują ludzie którzy piją całe tygodnie,> ucząc się tylko na kolokwia, sesjeStudenci w PRL-u to też byli normalni, weseli ludzie ... naprawdę  > -bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji,W państwach policyjnych jest bezpiecznie. W Chile za Pinocheta przestępczość pospolita była znikoma. > Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma praceZapomniałeś o cenzurze i ogólnym ogłupieniu propagandą komunistyczną, prześladowaniu za odmienne poglądy, za dowcipy o władzy itd. Zapomniałeś o utalentowanych ludziach , którzy zmarnowali życie w szarej urawniłowce ...
|
|
4 na 4 | salek (4701 punktów) | >Z tego co znalazłem to prawie same plusy ,np.: >-wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do "pierwszego". A do dowcipów, jakoby to wypłatę miano przesunąć na ostatni dzień miesiąca dotarłeś? To zastanów się, dlaczego powstawały takie dowcipy.
>Oczywiście ma to też aspekt gospodarczy - skoro wszyscy pracują to gospodarka idzie >szybko naprzód, istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia, telewizory, motocykle. W normalnej gospodarce ta zależność jest odwrotna - jeżeli wszyscy chcą kupić dobre polskie radia, telewizory i motocykle, to wszyscy pracują, bo mają co robić. Wtedy wszyscy kupowali bylejakie polskie radia, telewizory, motocykle, bo nie było nic innego. Ewentualnie było pięciokrotnie droższe.
>-wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia. Dzisiejszy poziom edukacji na studiach pozostawia dużo do życzenia. Niski poziom edukacji to raczej zasługa różnej maści 'giertychówek', niż kapitalizmu. Każdy miał mieć maturę - to ma.
>-bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji Nadal mieliby maszyny do pisania, ale za to mieliby także prawo spałować każdego dziennikarza i redaktora, który ośmieliłby się puścić w gazecie prawdziwe statystyki przestępczości.
>Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma prace ? Choćby po to, żeby poszukać lepszej/ciekawszej/gdzie indziej.
>Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza? Obalono, ponieważ komunizm w przeciwieństwie do kapitalizmu jest systemem niewydolnym gospodarczo. Różnica sprowadza się do traktowania człowieka w systemie - kapitalizm jest trochę lepiej przykrojony do naturalnych cech ludzi (również tych gorszych), natomiast komunizm był dobry pod warunkiem odpowiedniego tych ludzi 'zastrugania'. Czasem mam wrażenie, że dla naszkicowanego w postach powyżej tzw. szarego Kowalskiego, najbardziej naturalnym systemem społecznym jest po prostu niewolnictwo....
|
|
3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Idealny socjalizm jest ... no, idealny.
Ideałów jak wiadomo, nie ma.
Jak wyglądała realizacja - proponuję, myślę łatwy dla antyklerykałów, eksperyment myślowy: proboszcz rządzi wioską, biskup miastem, arcybiskup województwem a obierany przecież w wyborach prymas - krajem. Kółko różańcowe doradza, Rycerze Chrystusa patrolują ulice.
Wszyscy mają pracę, da się przeżyć. Jest równo, ideały dobra są wcielane w życie. Mnóstwo młodzieży studiuje w seminariach, niektórzy nawet zostają kapłanami!
Jakoś powoli idzie, ale jak Bóg da, osiągniemy nie tylko życie wieczne ale i szczęśliwość na ziemi!
Jak kto z plebanem - nie będzie mu źle. Kto przeciw - gorze!
Wydaje mi się, że mniej więcej oddaje to atmosferę.
Źle by Ci było?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Autografka (10638 punktów) |
> Źle by Ci było?A czegóż chcieć więcej?  Fanaberie jakieś!
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
2 na 2 | kogut59 (3090 punktów) |
> Jeżeli znacie jakieś artykuły na ten temat to byłbym wdzięczny za linki. google.com youtube.com haslo -->Kuba/Cuba ,Korea north/nord Korea 
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >w czym demokracja jest lepsza ?
Z pewnością można wskazać plusy demokracji. Ale nie jest ona końcem historii. "...duch powoli i cicho zbliża się do swojej nowej postaci, rozbierając, część za częścią, budowlę swego poprzedniego świata. O zachwianiu się budowli świadczą tylko pojedyncze symptomy: lekkomyślność i nuda,...jakieś nieokreślone przeczucia czegoś nieznanego..."(Hegel, Fenomenologia ducha). Rozejrzyj się, abyś mógł kiedyś odpowiedzieć na pytanie, dlaczego szlag trafił demokrację.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
10 na 10 | oportunista (1711 punktów) |
>-wszyscy mieli pracę Był nawet obowiązek pracy, a za uchylanie się można było nieźle beknąć, godnie żyć dawało się z tak zwanych fuch, lub będąc na usługach komuny, zresztą niczego nie było w sklepach bez znajomości, więc te miały największą wartość rynkową. W pracy oficjalnej niewiele się robiło pożytecznego, głównie załatwiało prywatne sprawy i rozglądano się za tym co by nadawało się do zwędzenia. Kradzież państwowego była czynem chwalebnym, nie wymagającym spowiedzi, była zasługą nie grzechem. Produkowaliśmy wiele ciekawych rzeczy jak na nasze możliwości, tyle że były one niedostępne dla szarego człowieka bez znajomości. Głównie zaopatrywaliśmy ZSRR. Na zachód za dolary szły nasze szynki, węgiel i wszystko co chcieli od nas kupić, dla nas zostały zimne nóżki i seta na popitkę. Poziom intelektualny społeczeństwa był naprawdę imponujący, szkołę średnią zaszczycało swą nauką niecałe 20% populacji, z tego maturę zdawało coś około 20% absolwentów. Ucząc się w LO miałeś 80% szans na zdanie matury, w średnich technicznych niecałe 20%. Matura nie dawała biletu na studia, tylko połowa miała realne szanse. Byli to rzeczywiście najzdolniejsi ze zdolnych, jak balowali niech opowiedzą sami, o wyścigu szczurów nikt nie słyszał i nikt się niczym nie przejmował. Karierę i tak robiło się poprzez aparat partyjny, zaoczna "matura, studia" no i właściwy człowiek na właściwym stanowisku, nie matura lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera, tym oto sloganem przez socjalizm. Reszta do roboty i nie gadać. Ulice były bezpieczne to fakt. Reżim bardzo mocno pilnował swego monopolu na bandytyzm, tylko idioci próbowali włazić im w drogę, oględnie rzecz ujmując lali równo, jeden milicjant wystarczył by zrobić porządek na dużej imprezie, nikt nie śmiał podnieść na niego ręki, lał i patrzał czy równo puchnie, gdybyś fikał marnie mógłbyś skończyć. Sprzęt mieli naprawdę dobry jak na te czasy, wódkę za darmo z melin, dziwki gratis i wiele innych przywilejów, tak oni mieli fajniej od innych, tym bardziej nikt ich nie lubił. Z tymi wyjazdami to przegiąłeś, ludzie głównie za chlebem wyjeżdżali, by kupić samochód mieszkanie, telewizor, pralkę itp. Nie mów, że o tym też nie doczytałeś. Wszyscy z bloku socjalistycznego zazdrościli Polakom paszportów, jednak zdobycie go było nie lada wyczynem. Przeciętne wynagrodzenie w latach 70 wynosiło tak cirka 10 $ Ci co dzisiaj wspominają tamte czasy z rozrzewnieniem, to byli działacze i ci wszyscy rozgoryczeni nieudacznicy, którym się nie powiodło, cała reszta tęskni do lat gdy byli młodzi i wszystko było przed nimi. Komunę obalono byś mógł umówić się z kumplami w sobotni wieczór na piwo w Londynie lub Paryżu, byś mógł głośno mówić to o czym myślisz, czytać to co ciebie interesuje, uczyć się tego co uznasz za stosowne. Zarabiać pieniądze i żyć jak inni, lub być bezdomnym i chlać na umór, tego też nie wolno było robić za komuny. Dziś ty trzymasz swój los w własnych rękach, nie jest to łatwe, dlatego warto było wysłać komunę do wszystkich diabłów aby się tego nauczyć.
|
|
 | 2 na 2 |
 | 3 na 3 | Przemysław Biegański (845 punktów) | |
|
 | |
6 na 6 | Beatus (2528 punktów) | > na komunę się nie załapałemJa się trochę załapałam, ale na końcówkę, tę gorszą część jak słyszałam, gdy tenisówki były na kartki a po kredki stałam pół dnia w kolejce. Swoją drogą te kredki były tak twarde, że wcale nie chciały kolorować moich dziecięcych obrazków. A potem był stan wojenny i było wesoło, bo po 22.00 wracając z popijawy u Cioci imieninowej, przekradaliśmy się z rodzicami od bramy do bramy by minąć straże. Nawet Wujek beretkę zgubił i bardzo było mu żal, bo to z NRD przywieziona, z wakacji. Gdy ustrój się zmienił zaczęły się też ciekawe rzeczy dziać jeśli chodzi o dostęp do towarów. Półki nagle się zapełniły, ale np. nigdzie nie można było kupić szamponu. Pamiętam jak kombinowałam czym by tu te włosy i stąd wiem, że po myciu mydłem są twarde i sztywne, świetny materiał na szalone fryzury. A teraz poważniej i nie o ekonomi bo to już było i to w sposób wyczerpujący. Będzie o Kowalskim, o człowieku. > -wszyscy mieli pracę - dzisiaj ludzie naprawdę chcieliby mieć pracę, za którą można wyżyć do> "pierwszego".Tak, wszyscy ją mieli. Klasa robotniczo-chłopska, inne stołki to już trzeba było być w partii i śpiewać na pochodach pierwszomajowych donośnie. Tyle, że przeciętny Kowalski chce mieć pracę, którą lubi, która daje mu wyzwania, z której może być dumy, która pozwala coś osiągnąć. To nawet nie jest ważne o jakim stanowisku mowa. Na zaspokojenie tych potrzeb nie było już miejsca. To jest jeden z błędów komunizmu. System ten wychodzi z założenia, że człowiek to taki rodzaj zwierzaka. Jak ma gdzie spać, jak ma co jeść, to musi być szczęśliwy. Nie może, musi. Tylko, że tak nie jest. Człowiek ma kilka innych potrzeb. > -wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia. Dzisiejszy> poziom edukacji na studiach pozostawia dużo do życzenia. Studiują ludzie którzy piją całe tygodnie,I tak i nie. Pierwsza sprawa ważna, na uczelniach nie studiowali najzdolniejsi, studiowali najzdolniejsi z odpowiednim pochodzeniem. Były za to punkty. Syn rolnika, proszę bardzo. Syn adwokata, no chyba że adwokat był partyjny. Inna sprawa, uczelni było mniej, wiadomo. Czasy też inne, nie wielu ludzi w ogóle myślało o studiach. Teraz na prywatnych uczelniach poziom jest często żałosny, fakt. Na państwowych jest lepiej. Jednak średnia państwowa wykształcenia w sumie jest wyższa. Więcej jest ludzi, którzy co nieco czytali, gdzieś bywali, mają poglądy. > -bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji, posiadali nowoczesny sprzęt i nie było> sytuacji, że policja nie ma paliwa aby jeździć na interwencję, a funkcjonariusze w niektórych> komendach mieliby dziś komputery a nie maszyny do pisania gdyby była komuna.Tak. Dzięki obecności milicji na ulicach, brat mojego dobrego znajomego jest niepełnosprawny. Był w złym miejscu i czasie. Rodzina nawet nie mogła tego nagłośnić, ubiegać się o odszkodowanie, jakieś prawa. To akurat drastyczne, ale czy wiesz że gromadzić się też nie było wolno? Może od innej strony, co nie mogłoby się zdarzyć za komuny: - portal racjonalista, aresztowaliby tu połowę - dowcipy na temat władzy - przemyślenia co by było gdyby, przecież jest już najlepiej i lepiej być nie może - odmowa wstąpienia do partii jak prosili, miała nie lada konsekwencje - nigdy nie widziałeś czy twój kupel przypadkiem na Ciebie nie doniesie jeśli nieostrożnie się wypowiadasz - studia humanistyczne, zakazane myśli, zakazane książki - komiksy, nie wiem czy wiesz, że to szatan kapitalizmu był - stowarzyszenia, fundacje na rzecz czegokolwiek - ekologii, homoseksualizmu, chmurki niebieskiej, bo tylko czerwona była prawidłowa - szkoła tańca hip-hopowego - piosenki M. Jacksona - narkomania, nie było  oficjalnie Generalnie nie było w komunizmie miejsca dla ludzi chcących myśleć samodzielnie, nie było wolności. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę się więcej napracować, gorzej zjeść (choć chyba teraz ludzie lepiej jedzą) ale móc głośno i bez lęku, powiedzieć, że takie a nie inne jest moje zdanie na określony temat, i zrobić sobie wiec, lub założyć kościół pod wezwaniem własnym. > Więc moje pytanie brzmi - dlaczego obalono komunizm i w czym demokracja jest lepsza ?Poniekąd sam się obalił, zapadł pod sobą. A demokracja jest lepsza, bo człowieki takie dziwne są. Wolność, wolność ponad wszystko. Za tę wolność umieralni na zsyłkach i w więzieniach, i za nią prowadzili wojny.
|
|
4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | Od wypowiedzi, częstokroć lekko odbiegających od tematu, aż kipi, ale pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze, jako "wyrosły w czerwonym ogródku" (rocznik 1966). > Z ciekawości zacząłem szukać na internecie różnych informacji na temat komunizmu - jak się żyło,> itp.Ciekawość, rzecz chwalebna, natomiast sposób jej zaspokajania to już inna sprawa - czy akurat net jest najlepszym źródłem wiadomości o przebrzmiałym ustroju? Mam pewne wątpliwości, na szczęście w swoim wpisie wymieniasz też książki (oczywiście zaraz nasuwa się pytanie, jakie to książki) i TV - tu akurat patrz punkt 1, czyli zastrzeżenia w stosunku do internetu - punkt widzenia będzie zapewne zależał od opcji politycznej, jaką dana stacja promuje. Ale wracając do meritum: > -wszyscy mieli pracęRzeczywiście wszyscy - nawet ci, co bynajmniej nie chcieli - nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, że istniał OBOWIĄZEK zatrudnienia (właśnie zatrudnienia, a nie pracy - to niezupełnie to samo  ), a jego złamanie niosło za sobą kłopoty. Wyjątkiem byli tacy co podpadli władzom - pojecie tzw. "wilczego biletu" być może obiło się Tobie o uszy... istniało wiele polskich specjalistycznych fabryk, produkowano polskie radia, > telewizory, motocykle.Proponuję sobie obejrzeć dokładnie te "cuda socjalistycznej myśli technicznej" - dla mnie to jedna z najkoszmarniejszych stron socjalizmu - ta potworna siermiężność i wszechobecna tandeta, szczególnie w okresach, gdy system chwiał się w posadach. Oczywiście, i teraz tandety nie brakuje, ale większość ludzi ma jakiś wybór, którego wtedy, po prostu nie było > -wyższy poziom intelektualny - wtedy studiowali ludzie którzy się nadają na studia.Ukończenie studiów, nie czyni bynajmniej inteligentem - z nim jest trochę tak jak z angielskim trawnikiem - zasiać, a później pielęgnować przez 300 lat  Tzw. komuna dość skutecznie "dożynała" polską inteligencję - kończyła dzieło zaczęte przez okupantów - przez kilkadziesiąt lat tzw. pochodzenie inteligenckie było co nieco stygmatyzujące, a pierwszeństwo w przyjęciu na studia mieli osobnicy pochodzenia robotniczo - chłopskiego, często nie reprezentujący nadmiernych walorów intelektualnych, etycznych etc. > -bezpieczniejsze ulice - kiedyś było o wiele więcej policji, posiadali nowoczesny sprzęt i nie byłoTo Ci się udało - ja jeszcze pamiętam te milicyjne Warszawy i motocykle MZ i potworne buractwo szeregowych funkcjonariuszy, już nie mówiąc o tym, że bezpieczeństwo było co nieco iluzoryczne - od tych "stróży porządku" można było nieźle oberwać za przysłowiowe "krzywe spojrzenie" > Z wad to wiem, że nie było można wyjeżdżać z kraju, ale po co wyjeżdżać skoro w kraju się ma prace> ?No to już chyba jest taka mała prowokacyjka, zresztą szyta dość grubymi nićmi, ale odpowiem, choć z niejakim zdziwieniem - wyjeżdża się nie tylko w celach zarobkowych, również rozrywkowych, wypoczynkowych, naukowych, itd, itd. - a swoją drogą najistotniejszy jest nie sam fakt wyjeżdżania, ale świadomość, że w każdej chwili możesz to zrobić i nikt Tobie tego nie zakaże. A tak a propos - władza radziecka myślała podobnie jak Ty w swoim pytaniu i zakazała nawet podróży w obrębie Kraju Rad - bo i po co, skoro na miejscu masz i ziemniaki i pracę i kolektyw partyjny? > Również znam osoby, które żyły w obu systemach ( PRL i obecna Polska) i uważają, że za PRLu było> lepiej >Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - jeśli ktoś lubi kaszankę i kiszone ogórki, a za wysublimowaną rozrywkę uważa brazylijskie seriale, to niewątpliwie będzie świetnie się będzie czuł w systemie, który mu te wartości zapewni. I nic w tym nie mam złego, dopóki w tym systemie jest też miejsce dla ludzi mających inne gusta. A w byłym ustroju królowali właśnie tacy amatorzy kaszanki i co gorsza, chcieli tą kaszanką opakowaną w Trybunę Ludu uszczęśliwić wszystkich. I jeszcze jedno - za "cudownego" PRL - u nie miałbyś najmniejszych szans na zaprezentowanie nam swoich opinii, wątpliwości etc. - w swoim wpisie jakoś zapomniałeś o takiej drobnostce jak wolność słowa  Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|