 |
Postępująca dyskredytacja nowych ateistów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-11-2015 19:56 | sapiens (395 punktów) | Postępująca dyskredytacja nowych ateistów
3 na 3 | Do napisania tego postu skłonił mnie wywiad w radiu RDC www.rdc.pl(*)zamienilo-sie-w-bycie-katolem/ Od kilku lat zauważam narastający proces dyskredytowania tzw. nowych ateistów. Odbywa się to przez różne środki medialnego przekazu np. programy telewizyjne, audycje radiowe, publikacje, książki itp. Wygląda na to, że jest to zaplanowana akcja. Działanie to nie spotyka się praktycznie z żadną kontrą ateistów, czy racjonalistów. Czy naprawdę jesteście już tak znużeni życiem, czy to lenistwo? Jedno jest pewne, wierzący chcą kreować świat według zasad wyznawanej wiary i robią to z oddaniem... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | Jacholek (5699 punktów) | > Jedno jest pewne, wierzący chcą kreować świat według zasad wyznawanej wiary i robią to z oddaniem...Krótkie podsumowanie sytuacji współczesnego ateisty
|
|
 | 3 na 3 | Kamil Polakowski (1502 punktów) | > Krótkie podsumowanie sytuacji współczesnego ateistyKiedyś faktycznie ateiści szczycili się tym, że są jedyną grupą światopoglądową, której fundamentalizm, typu nowego ateizmu, sprowadza się do polemik internetowych, lecz 2015 przyniósł kres tej narracji. Podczas kiedy katolicyzm się zliberalizował (Franciszek), ateizm się zradykalizował. Najpierw w Chapell Hill ateista rozmiłowany w Dawkinsie, należący do "Atheists for Equality" zastrzelił 3 muzułmanów, następnie inny, który deklarował, że "doesn't like organized religion" - w szkole w Oregonie zastrzelił 10 chrześcijan, pytając ponoć wcześniej o wyznanie. Czy w 2015 odnotowano przypadki zabijania w imieniu katolicyzmu? www.newsta(*)-murders-three-muslim-students nypost.com(*)out-christians-during-rampage/
M jak Matrix
|
|
|  | 5 na 5 | Jacholek (5699 punktów) | W przypadku strzelaniny w Oregon bynajmniej podana interpretacja jest bardzo tendencyjna, bowiem The point? There's a lot more to this than the anecdotes about Christian targeting suggest. Combine mental illness with what we're learning about his violent ideologies and you've got a recipe for disaster that has nothing to do with religious persecution. Based on what we've learned so far, blaming his supposed atheism requires acceptance of a lot of flimsy evidence, while other possible motivations are readily available.www.patheo(*)ion-consider-all-the-evidence/To znaczy z faktu że amerykański wariat strzelał do chrześcijan nie wynika wcale iż był on ateistą a tym bardziej że ateizm był motywacją jego czynu.
|
|
| |  | 5 na 5 | niestadny (2492 punktów) |
>To znaczy z faktu że amerykański wariat strzelał do chrześcijan nie wynika wcale iż był on ateistą a tym bardziej że ateizm był motywacją jego czynu. Fanatycy zdolni do zabijania w imię wyznawanej ideologii nie są niczym szczególnym. Interesującym byłoby prześledzenie kolejnych etapów na drodze prowadzącej do fanatyzmu, bo raczej nikt się z tym nie rodzi. Czy na przykład fora o charakterze światopoglądowym nie wpływają aby na ewoluowanie postaw ich użytkowników?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 3 na 3 | ateate (82 punktów) | >>To znaczy z faktu że amerykański wariat strzelał do chrześcijan nie wynika wcale iż był on ateistą a tym bardziej że ateizm był motywacją jego czynu. >Fanatycy zdolni do zabijania w imię wyznawanej ideologii nie są niczym szczególnym. Interesującym byłoby prześledzenie kolejnych etapów na drodze prowadzącej do fanatyzmu, bo raczej nikt się z tym nie rodzi. Czy na przykład fora o charakterze światopoglądowym nie wpływają aby na ewoluowanie postaw ich użytkowników? > stado czyni myślących bezmyślnymi >/Zbyszek Bryłowski/
Tylko, że ateizm jest raczej brakiem ideologii teistycznej niż osobną ideologią, bo żadnych dogmatów, które mogłyby być podstawą takowej ze sobą nie niesie. Do zbrodni tego człowieka mogła pociągnąć szeroko rozumiana antyreligijność, ale nie wskazujmy braku wyznawania boga jako przyczyny mordu, bo to całkowicie myląca i nietrafiona teza. Coś podobnego do mówienia o "ateistycznych" zbrodniach odnośnie Stalina.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
>>Czy na przykład fora o charakterze światopoglądowym nie wpływają aby na ewoluowanie postaw ich użytkowników? >Tylko, że ateizm jest raczej brakiem ideologii teistycznej niż osobną ideologią, bo żadnych dogmatów, które mogłyby być podstawą takowej ze sobą nie niesie. Do zbrodni tego człowieka mogła pociągnąć szeroko rozumiana antyreligijność, ale nie wskazujmy braku wyznawania boga jako przyczyny mordu, bo to całkowicie myląca i nietrafiona teza. Coś podobnego do mówienia o "ateistycznych" zbrodniach odnośnie Stalina. Nestety, trudno mi się zgodzić z Tobą(a chciałbym!). Może być - ale często jest ideologią pt. "Boga nie ma". "Andrzej Bogusławski" wielokrotnie pisał, że "wiara W KAŻDĄ IDEOLOGIĘ..."/wytł. moje/ Spustoszenie w ludzkim umyśle. Pozdro
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Tylko, że ateizm jest raczej brakiem ideologii teistycznej niż osobną ideologią, bo żadnych dogmatów, które mogłyby być podstawą takowej ze sobą nie niesie.Jaki ateizm? Wiara w to, iż Boga nie ma? www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110> Do zbrodni tego człowieka mogła pociągnąć szeroko rozumiana antyreligijność, ale nie wskazujmy braku wyznawania boga jako przyczyny mordu, bo to całkowicie myląca i nietrafiona teza.Do zbrodni tego człowieka mogła doprowadzić głęboka jedynie słuszna wiara we własną rację, a wierzyć można we wszystko. W to iż Bóg nie istnieje także. Tylko zawsze warto sprawdzić ile w tendencyjnej plotce jest prawdy. @@@ .
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . To znaczy z faktu że amerykański wariat strzelał do chrześcijan nie wynika wcale iż był on ateistą a tym bardziej że ateizm był motywacją jego czynu.> Fanatycy zdolni do zabijania w imię wyznawanej ideologii nie są niczym szczególnym.www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670671www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,648182#w648323> Interesującym byłoby prześledzenie kolejnych etapów na drodze prowadzącej do fanatyzmu, bo raczej nikt się z tym nie rodzi.www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088> Czy na przykład fora o charakterze światopoglądowym nie wpływają aby na ewoluowanie postaw ich użytkowników?www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,680953#w681539www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,679171#w680879 "Wojujący ateizm to najbardziej skrajna forma religii"@@@ .
|
|
|  | 7 na 7 | KORUND (4922 punktów) | >Kiedyś faktycznie ateiści szczycili się tym, że są jedyną grupą światopoglądową, której fundamentalizm, typu nowego ateizmu, sprowadza się do polemik internetowych, lecz 2015 przyniósł kres tej narracji. -Ludzie się za bardzo przyzwyczaili, że ateista co najwyżej przyznaje się do ateizmu, ale z respektem wypowiada się na tematy religijne. Nowość polega na tym, że nie ma zgody na szanowanie systemów w tym religijnych, które godzą w godność człowieka, w rozum, w naukę, medycynę, edukację. Jesteśmy równi i każdy ma takie samo prawo krytykować i być krytykowany. Na innym poziomie nie ma co zaczynać dyskusji.
>Najpierw w Chapell Hill ateista rozmiłowany w Dawkinsie, należący do "Atheists for Equality" zastrzelił 3 muzułmanów,... -Na miłość nie ma podobno lekarstwa. Ale czy słyszałeś kiedyklolwiek by Dawkins, Hitchens, Harris, Dennnett, nawoływali w swych książkach, artykułach, dyskusjach, do nienawiści? Do zabijania, czy choćby pogardy wobec niewierzących. A czy z kolei nie robią tego mułłowie i przywódcy islamscy? Czy takich treści brak w Koranie lub Biblii? Czy duchowni chrześcijańscy nie "wieszają psów" na ateistach, zarzucajac im brak wartości moralności człowieczeństwa? Wszystko co robią ateiści, to jedynie samoobrona, przed ciągłym zalewem, wręcz bombardowaniem ludzkości religijnymi absurdami i frazesami i bezczelnym przypisywaniem sobie przez religiantów wszytkiego co dobre, ludzkie, wartościowe, moralne, prawdziwe. Na to zgody być nie może. Tym bardziej na próby urządzania wszystkim życia po bożemu.
"Człowiek zasługuje na pochwałę lub naganę tylko za takie czyny, których podjęcie lub odrzucenie leży w jego mocy." - Leonadro da Vinci
|
|
| Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> Do napisania tego postu skłonił mnie wywiad w radiu RDC> www.rdc.pl(*)zamienilo-sie-w-bycie-katolem/ Od> kilku lat zauważam narastający proces dyskredytowania tzw. nowych ateistów. Odbywa się to przez> różne środki medialnego przekazu np. programy telewizyjne, audycje radiowe, publikacje, książki itp.> Wygląda na to, że jest to zaplanowana akcja. Działanie to nie spotyka się praktycznie z żadną> kontrą ateistów, czy racjonalistów. Czy naprawdę jesteście już tak znużeni życiem, czy to lenistwo?> Jedno jest pewne, wierzący chcą kreować świat według zasad wyznawanej wiary i robią to z oddaniem... A powiedz mi... Co Cię tak "ubodło" w tej 90 minutowej rozmowie ? Przesłuchałem ją dosyć dokładnie, o ateistach były moooże trzy minuty... W jaki sposób czujesz się "zdyskredytowany" ??? Może to: Cytat:Nowy ateizm sugeruje, że wie, podczas gdy w tak naprawdę wierzy. Jest irytująco zuchwały w stawianiu tez, na które nie ma dowodów Mów, co wiesz  - "Bóg nie istnieje" - "To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka" - "Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej" To chyba dość podstawowe twierdzenia ateizmu. Masz na nie jakieś dowody ??? Nie staraj się nawet, (Po co ? ) Powiedz tylko w którym laboratorium i jak wyposażonym mogę takie twierdzenia przetestować ??? Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ? Aaa.. Tylko nie mów, że "jeszcze wszystkiego nie wiemy ale się dowiemy.... Jak się "dowiecie", to mówcie  Aaa i czyja to "zorganizowana akcja" ??? Czyżby "straszliwe zastępy pełnych samozła katolskich agentów" usiłowały wyssać Twoją krew  Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
 | 6 na 6 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Cytat:> Do napisania tego postu skłonił mnie wywiad w radiu RDC> >www.rdc.pl(*)zamienilo-sie-w-bycie-katolem/ Od> >kilku lat zauważam narastający proces dyskredytowania tzw. nowych ateistów. Odbywa się to przez> >różne środki medialnego przekazu np. programy telewizyjne, audycje radiowe, publikacje, książki itp.> > Wygląda na to, że jest to zaplanowana akcja. Działanie to nie spotyka się praktycznie z żadną> >kontrą ateistów, czy racjonalistów. Czy naprawdę jesteście już tak znużeni życiem, czy to lenistwo?> >Jedno jest pewne, wierzący chcą kreować świat według zasad wyznawanej wiary i robią to z oddaniem...> A powiedz mi... Co Cię tak "ubodło" w tej 90 minutowej rozmowie ?> Przesłuchałem ją dosyć dokładnie, o ateistach były moooże trzy minuty...> W jaki sposób czujesz się "zdyskredytowany" ???> Może to:> Cytat:Nowy ateizm sugeruje, że wie, podczas gdy w tak naprawdę wierzy. Jest irytująco zuchwały w stawianiu tez, na które nie ma dowodów > Mów, co wiesz  > - "Bóg nie istnieje"> - "To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka"> - "Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej"> To chyba dość podstawowe twierdzenia ateizmu.> Masz na nie jakieś dowody ???> Nie staraj się nawet, (Po co ? )> Powiedz tylko w którym laboratorium i jak wyposażonym mogę takie twierdzenia przetestować ???> Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ?> Aaa.. Tylko nie mów, że "jeszcze wszystkiego nie wiemy ale się dowiemy....> Jak się "dowiecie", to mówcie  > Aaa i czyja to "zorganizowana akcja" ???> Czyżby "straszliwe zastępy pełnych samozła katolskich agentów" usiłowały wyssać Twoją krew  > Pozdrawiam>
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. Pojęcie i operowanie nazewnictwem "nowy" ateista, jest po prostu co najmniej niewłaściwe, nie mówiąc idiotyczne. W epoce cyfryzacji nie ma takiego określenia. W epoce oceny zjawisk 0-1dynkowych nie może być. Dla przypomnienia, ateiści istnieli już w średniowieczu. Nie ma więc "nowych" ateistów. Ateizm to zaprzeczenie istnienia jakiegokolwiek Boga sterującego naszą rzeczywistością. Jakiejkolwiek niewidzialnej siły. Dalsza dywagacja na ten temat jest bezprzedmiotowa. Wywoływanie dyskusji na ten temat jest co najmniej żenujące. Ateiści nie mają dowodów na nieistnienie czegoś tam niezwykłego??? A WIERZĄCY MAJĄ DOWODY NA ISTNIENIE CZEGOŚ TAM??? Nurzania się bez przerwy w tematach abstrakcyjnych mnie po prostu już męczą. Nie wywlekajmy na stół od dawna znanego problemu stanu umysłowości ludzkiej, jak wołu do poćwiartowania. Nie trzeba się przekonywać, bo to grozi konfliktem w prostej linii. Trzeba po prostu przyjąć, że są tacy i tacy. Niemniej zauważam, że wierzący są raczej bardziej agresywni i prowadzą dyskusje na takie tematy do rękoczynów nawet prowadzących (czyli argumentów przymusu). Czyż to ma być argumentem ich racji (sam tego doświadczyłem na własnych plecach, gdy wyraźnie oświadczyłem ojcu, że nie będę klepał klepadeł zwanych pacierzem, bo nie skutkują)? Każda religia świata rodzi fanatyzm, a tym samym zaślepione nieludzkie wynaturzenia zachowań. W tym tkwi zło religii jakiejkolwiek. Mało tego zło ukryte tkwi także w tym, że nie można się oddać wolnej od dogmatów religijnych. wiedzy. Przeczącej wielokrotnie "naukom" oddawanym przez religię. Ateiści "nowi" nie są więc tacy nowi. Bzdura nie mająca porównania. Proszę więc założyciela postu by przed pisaniem głupot zanurzył swoją głowę w kuble zimnej wody.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
|
|
|  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>- "Bóg nie istnieje" >>- "To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka" >>- "Człowiek powstał (kiedyś tam) z materii nieożywionej" >>To chyba dość podstawowe twierdzenia ateizmu. >>Masz na nie jakieś dowody ??? > kiedyś uważano, że myszy powstają same ze sterty śmieci. Ten pogląd skasowało proste doświadczenie. O myszach, bakteriach i innych żywych organizmach już się tego nie mówi - że powstały same z brudu, śmieci i różnego rodzaju odpadków. Natomiast mówi się tak o człowieku - powstał sam "z prochu ziemi", ktoś inny ubarwia to "teorią ewolucji". Może jakieś proste doświadczenie?! Ale czy naprawdę, najbardziej inteligentnej istocie żyjącej na ziemi, potrzeba jakiegoś doświadczenia w tym temacie, potwierdzającego, że to Bóg stworzył człowieka? Choćbyś nie wiem jakimi autorytetami się podparł i jakie wielkie działa dowodowe w tym temacie przytaczał - NIE PRZEKONASZ WSZYSTKICH!!!! Cóż więc? Zostaw ich. Bóg dał człowiekowi możliwość wolnego wyboru, decyzji, i ten przywilej nigdy nie zostanie człowiekowi odebrany. On - Bóg dokładnie wiedział i wie, że wśród ludzi będzie bardzo wielu tych którzy uwierzą, iż On jest i działa, to tym da się bliżej poznać i umocni ich wiarę. Pociągnie ich do siebie.
Ateiści starzy czy nowi niech sobie żyją i funkcjonują, to nasi bliźni, my mamy ich miłować. I tyle. Pozdrawiam
|
|
 | 9 na 9 | KORUND (4922 punktów) | > Mów, co wiesz  > - "Bóg nie istnieje"-Nic nie świadczy o istnieniu czegoś takiego, to ten kto twierdzi, że istnieje powinien tego dowodzić. I tyle. > - "To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka"-Tak. Człowiek wymyślił boga i to niejednego. Nadał mu pożądane w danym momencie cechy i stworzył system wartości i praw, rzekomo boskich. Z nieba nie nadeszło potwierdzenie. > - "Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej"-Fakty są takie, że kiedyś tam nie było materii ożywionej, a potem była, a potem człowiek się pojawił. Nauka ma jakieś tam wyjaśnienie jak ten proces przebiegał, religia tylko wiarę w moce nadprzyrodzone i bajki dla naiwnych. To pójście na łatwiznę, bo nie musowo wyjaśniać, badać, ani dowodzić. Po co więc pchać sie do poważnej dyskusji z takimi "argumentami"? > To chyba dość podstawowe twierdzenia ateizmu.-Nie. To jest podstawowy: Cytat:Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religii. > Powiedz tylko w którym laboratorium i jak wyposażonym mogę takie twierdzenia przetestować ???-Tym laboratorium jest Wszechświat i nasza planeta. Jak masz kilka miliadów lat do dyspozycji to takie doświadczenie można powtórzyć.
|
|
 | 4 na 4 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Mów, co wiesz  > - "Bóg nie istnieje"> Masz na nie jakieś dowody ???A Ty masz jakieś dowody, że istnieje???  Kwestia istnienia czy nieistnienia Boga jest nieweryfikowalna i jako taka nie stanowi przedmiotu rozważań naukowych, więc bajdurzenie w tym względzie o jakichkolwiek dowodach za czy przeciw jest przekomiczne. > To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowiekaDo drugiej części zdania odnosi się uwaga z poprzedniego komentarza. W odniesieniu do części pierwszej (wytłuszczonej) warto sobie poczytać jakąkolwiek historię porównawczą religii, żeby się przekonać, że religia, nauczająca o tym czy innym bycie nadprzyrodzonym (Bogu), jest zjawiskiem społeczno-kulturowym ewoluującym wraz z rozwojem społeczności ludzkich i przez te społeczności przetworzonym lub przyjętym jako próba wyjaśnienia, a niekiedy nawet okiełznania zjawisk otaczającego świata. I jeszcze jeden ważny szczegół - żadna religia nie istnieje bez społeczności wyznawców. Jeżeli ta społeczność schodzi ze sceny dziejowej lub choćby tylko z tej religii rezygnuje, religia zwykle marnie kończy jako wymarła i żaden byt nadprzyrodzony nie występuje w jej obronie. > Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionejOto ciekawy przykład w tym względzie: "... wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2.7). Czy proch ziemi to materia ożywiona czy nieożywiona? Nie słyszałem nigdy o naukowych teoriach mówiących o tym, że człowiek powstał z materii nieożywionej. Warto zacząć odróżniać teorie mówiące o powstaniu życia w ogóle od teorii mówiących o pochodzeniu człowieka. > Powiedz tylko w którym laboratorium i jak wyposażonym mogę takie twierdzenia przetestować ???W tym samym, w którym przetestujesz twierdzenia o istnieniu lub nieistnieniu krasnoludków, wilkołaków, potwora z Loch Ness i paru innych ciekawych bytów. > Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ?To samo, które pozwoli Ci zmienić proch ziemi w człowieka albo stworzyć kobietę z żebra mężczyzny. > Aaa.. Tylko nie mów, że "jeszcze wszystkiego nie wiemy ale się dowiemy....Ujmę to inaczej: Wszystkiego nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy (co nie oznacza, że należy wierzyć w bajki i mity). > Jak się "dowiecie", to mówcie  I vice versa. Zgłoś się, gdy się dowiesz (nie: gdy uwierzysz, bo to jest zasadnicza różnica).
|
|
|  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:> >Mów, co wiesz  > >- "Bóg nie istnieje"> >Masz na nie jakieś dowody ???> A Ty masz jakieś dowody, że istnieje??? > Kwestia istnienia czy nieistnienia Boga jest nieweryfikowalna i jako taka nie stanowi przedmiotu rozważań naukowych, więc bajdurzenie w tym względzie o jakichkolwiek dowodach za czy przeciw jest przekomiczne. Dokładnie. Można więc powiedzieć, że wypowiedzi ateistów, którzy twierdzą, że WIEDZĄ, że Boga nie ma a jeżeli ktoś uważa inaczej to jest "inteligentny inaczej" za irytujące ??? Nawet nie zamierzam "przerzucać się dowodami", bo tych żadna strona nie posiada i to bez sensu. Moim postem zwracam uwagę, że jeżeli w półtoragodzinnej wypowiedzi ktoś użyje określenia "irytujący" w stosunku do osoby która "wie lepiej" to to nie jest żadna nagonka, "zorganizowana akcja" ani spisek cyklistów. W związku z tym podnoszenie larum w stylu legendarnego już b. Posła J.M. Rokity ( "Ratunkuuu Niemcy mnie biją!! ") jest co najmniej sporą przesadą, żeby nie powiedzieć próbą zaogniania sporu... Cytat:>>To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka >Do drugiej części zdania odnosi się uwaga z poprzedniego komentarza. >W odniesieniu do części pierwszej (wytłuszczonej) warto sobie poczytać jakąkolwiek historię porównawczą religii, żeby się przekonać, że religia, nauczająca o tym czy innym bycie nadprzyrodzonym (Bogu), jest zjawiskiem społeczno-kulturowym ewoluującym wraz z rozwojem społeczności ludzkich i przez te społeczności przetworzonym lub przyjętym jako próba wyjaśnienia, a niekiedy nawet okiełznania zjawisk otaczającego świata. Zgadza się ale ta obserwacja w żaden sposób nie odpowiada na pytanie, czy Bóg jest pojęciem wtórnym, czy też stwórcą człowieka. To, że ludzie sobie wymyślają, antropomorfizują, "upgrade'ują" Boga nie ma żadnego związku z Jego istnieniem albo nie. Cytat:>I jeszcze jeden ważny szczegół - żadna religia nie istnieje bez społeczności wyznawców. Jeżeli ta społeczność schodzi ze sceny dziejowej lub choćby tylko z tej religii rezygnuje, religia zwykle marnie kończy jako wymarła i żaden byt nadprzyrodzony nie występuje w jej obronie. J.W. istnienie lub nie religii nie ma najmniejszego związku z istnieniem / nieistnieniem przedmiotu jej wierzeń. Elvis umarł. (Albo i nie  ) i nie ma to najmniejszego związku z tym, ile teorii na ten temat krąży ani z tym, czy którakolwiek z nich jest prawdziwa. Cytat:>>Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej >Oto ciekawy przykład w tym względzie: "... wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2.7). Czy proch ziemi to materia ożywiona czy nieożywiona? Nie wiem, to bez znaczenia, wg np. Chrześcijaństwa człowiek narodził się z Ducha a nie z materii. Cytat:>Nie słyszałem nigdy o naukowych teoriach mówiących o tym, że człowiek powstał z materii nieożywionej. Warto zacząć odróżniać teorie mówiące o powstaniu życia w ogóle od teorii mówiących o pochodzeniu człowieka. Takie "rozróżnienie" jest tylko pozorne. Zakładając prawdziwość teorii ewolucji, jeżeli będziemy się cofać w "łańcuchu istot" ( chyba tylko tak można to określić) z których wywodzi się człowiek, wcześniej czy później dojdziemy do granicy pomiędzy życiem a materią nieożywioną. Cytat:>>Powiedz tylko w którym laboratorium i jak wyposażonym mogę takie twierdzenia przetestować ??? >W tym samym, w którym przetestujesz twierdzenia o istnieniu lub nieistnieniu krasnoludków, wilkołaków, potwora z Loch Ness i paru innych ciekawych bytów. >>Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ? >To samo, które pozwoli Ci zmienić proch ziemi w człowieka albo stworzyć kobietę z żebra mężczyzny. Zgadza się, potwierdzasz tylko, że ani Twojego ani mojego systemu wierzeń nie da się potwierdzić dowodami... Dlatego ja nie twierdzę, że WIEM jak się robi człowieka "z prochu ziemi" chociaż nietrudno mi jest sobie wyobrazić jak zmiana DNA może prowadzić do tego, że DNA zawarte w komórkach żeber mężczyzny zmienia się w DNA kobiety... Cytat:> >Aaa.. Tylko nie mów, że "jeszcze wszystkiego nie wiemy ale się dowiemy....> Ujmę to inaczej: Wszystkiego nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy (co nie oznacza, że należy wierzyć w bajki i mity).> >Jak się "dowiecie", to mówcie  > I vice versa. Zgłoś się, gdy się dowiesz (nie: gdy uwierzysz, bo to jest zasadnicza różnica).  J.W. Dlatego jednakowo irytują mnie ludzie, którzy "wiedzą" jak wygląda Bóg oraz kogo i jak będzie karać jak i Ci, którzy "wiedzą", że "dawno dawno temu, za górami za lasami, piorun walnął w zupę i powstało życie" a jeśli mam inne zdanie, to jestem debil i kanalia. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | 9 na 9 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Kwestia istnienia czy nieistnienia Boga jest nieweryfikowalna >Dokładnie. Można więc powiedzieć, że wypowiedzi ateistów, którzy twierdzą, że WIEDZĄ, że Boga nie ma a jeżeli ktoś uważa inaczej to jest "inteligentny inaczej" za irytujące ??? Można. Z drugiej strony można też powiedzieć, że wypowiedzi teistów, którzy twierdzą, że WIEDZĄ, iż Bóg istnieje, są tak samo irytujące. O istnieniu lub nieistnieniu czegoś, co jest nieweryfikowalne, nie można nic wiedzieć, co nie wyklucza, że wśród zwolenników i przeciwników takiego bytu są ludzie twierdzący, iż tę wiedzę posiedli, choć wśród przeciwników zwykle ogranicza się to do kategorycznego stwierdzenia, że czegoś tam nie ma, podczas gdy zwolennicy często w przezabawny sposób puszczają wodze fantazji w opisie, jakie to coś jest, jak działa i jakie ma plany względem ludzkości na przyszłość.
>Nawet nie zamierzam "przerzucać się dowodami", bo tych żadna strona nie posiada i to bez sensu. Bardzo słusznie, choć w takim kontekście trudno pojąć, dlaczego w swoim poście do założyciela wątku o takie dowody pytałeś: >>Masz na nie jakieś dowody ???
>zwracam uwagę, że jeżeli w półtoragodzinnej wypowiedzi... Nie znam tej audycji i nie zamierzam poznawać. W moim wpisie odniosłem się tylko do Twoich uwag ogólnych i nadal tylko w takim zakresie dyskutuję.
>Zgadza się ale ta obserwacja w żaden sposób nie odpowiada na pytanie, czy Bóg jest pojęciem wtórnym, czy też stwórcą człowieka. Kwestię istnienia czy nieistnienia Boga (i w konsekwencji ewentualnego stworzenia przezeń człowieka) już omówiliśmy, więc wracanie do niej jest bezprzedmiotowe. Zauważ jednak, że moja uwaga o tym, czym jest religia, osadza to zjawisko wyłącznie w kontekście ludzkim, ponieważ wszystkie dostępne informacje naukowe z zakresu religioznawstwa, antropologii, historii itd. jednoznacznie wskazują na człowieka (oczywiście postrzeganego w kontekście społecznym) jako twórcę religii. A skoro wiadomości o Bogu czy bogach zawsze pochodzą ze źródeł religijnych, otrzymujemy cenną wskazówkę mówiącą o tym, że wszystko, co wiemy na podstawie przekazów weryfikowalnych, wskazuje na człowieka jako twórcę pojęcia Boga, a nie odwrotnie.
>To, że ludzie sobie wymyślają, antropomorfizują, "upgrade'ują" Boga nie ma żadnego związku z Jego istnieniem albo nie. >istnienie lub nie religii nie ma najmniejszego związku z istnieniem / nieistnieniem przedmiotu jej wierzeń. Hola, hola, proszę bez takich skrótów. Każde bóstwo czczone na tym świecie obecnie lub w przeszłości funkcjonuje lub funkcjonowało w kontekście określonych wierzeń religijnych, bo wierzenia religijne są sferą, z której wyłaniają się bogowie. Nie ma bogów bez religii! Z tego powodu w żadnym razie nie mogę się zgodzić na Twoje stwierdzenie: >istnienie lub nie religii nie ma najmniejszego związku z istnieniem / nieistnieniem przedmiotu jej wierzeń. Ma związek zasadniczy, bo przyczynowo-skutkowy! Jeżeli religia, będąca wszak zjawiskiem powstałym na gruncie kultury poszczególnych społeczności, tworzy pojęcie Boga czy bogów, to jest oczywiste, że to, iż >ludzie sobie wymyślają, antropomorfizują, "upgrade'ują" Boga ma przeogromny związek "z Jego istnieniem albo nie", choć należy pamiętać, że w toku dalszej ewolucji tego pojęcia mogą się pojawić idee bardzo odległe od pierwotnego wzorca, ale nadal pozostające z nim w dalekim związku.
>>>Człowiek powstał ... z materii nieożywionej >>Czy proch ziemi to materia ożywiona czy nieożywiona? >Nie wiem, to bez znaczenia, wg np. Chrześcijaństwa człowiek narodził się z Ducha a nie z materii. Skoro jest to bez znaczenia, to po co podałeś ten przykład?
>>Warto zacząć odróżniać teorie mówiące o powstaniu życia w ogóle od teorii mówiących o pochodzeniu człowieka. >Takie "rozróżnienie" jest tylko pozorne. ... wcześniej czy później dojdziemy do granicy pomiędzy życiem a materią nieożywioną. Oczywiście, że dojdziemy do granicy między życiem a materią nieożywioną, ale to nie jest równoznaczne z twierdzeniem, że "człowiek powstał z materii nieożywionej".
>Zgadza się, potwierdzasz tylko, że ani Twojego ani mojego systemu wierzeń nie da się potwierdzić dowodami... STOP! Możesz sobie rozprawiać do woli o swoim systemie wierzeń, ale moich poglądów, których notabene nie znasz, proszę w ten sposób nie określać.
>Dlatego ja nie twierdzę, że WIEM jak się robi człowieka "z prochu ziemi" chociaż nietrudno mi jest sobie wyobrazić jak zmiana DNA może prowadzić do tego, że DNA zawarte w komórkach żeber mężczyzny zmienia się w DNA kobiety... Ja też nie wiem, jak się robi człowieka "z prochu ziemi", wiem natomiast, że w kontekście przekazu biblijnego rozprawianie o przemianie DNA zawartego w komórkach żeber mężczyzny w DNA kobiety jest absurdalne.
>Wszystkiego nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy >J.W. Dlatego jednakowo irytują mnie ludzie, którzy "wiedzą" jak wygląda Bóg oraz kogo i jak będzie karać jak i Ci, którzy "wiedzą", że "dawno dawno temu, za górami za lasami, piorun walnął w zupę i powstało życie" a jeśli mam inne zdanie, to jestem debil i kanalia. Nie wiem, kto twierdzi, że uważający inaczej to "debil i kanalia". Co się zaś tyczy zestawienia znawców Boga oraz tych, którzy utrzymują, że życie powstało w następstwie jakichś zewnętrznych oddziaływań elektrycznych na związki chemiczne, to jednak dostrzegam tu pewną różnicę. Ci pierwsi opierają się wyłącznie na mitach postrzeganych jako prawdy objawione, a przez to właściwie niereformowalnych, ci drudzy, choć nadal pewnie się mylą, poszukują rozwiązania problemu, odwołując się przy tym do weryfikowalnej wiedzy gromadzonej przez pokolenia. Innymi słowy - ci pierwsi nigdy nie opiszą tego zjawiska rzetelnie (ani zasadniczo żadnego innego), ponieważ nie dysponują odpowiednią metodologią, ci drudzy mogą jeszcze bardzo długo błądzić, ale tak czy inaczej będą poszerzać wartościowy zasób wiedzy o otaczającym nas świecie, tak jak to miało miejsce dotychczas w historii nauki.
|
|
| |  | 10 na 10 oregani (375 punktów) (zablokowany) | Nie mogę udowodnić, że boga nie ma, ale mogę spróbować wykazać słabości w Twoim rozumowaniu. Wyobraź sobie morderstwo i detektywów, którzy próbują ustalić sprawcę. Proste, jeśli tylko nie są do nikogo uprzedzeni skupią się na faktach i poszlakach, może nie dojdą sprawcy, ale co nieco się dowiedzą, na przykład kto nim nie jest. I teraz wyobraź sobie, że jakiś szaman twierdzi, że zbrodni dokonała krowa, a jego siła argumentu polega na tym, że detektywi nie są w stanie ostatecznie udowodnić, że krowa tego nie zrobiła. Absurdalna sytuacja? W Twoim ujęciu rzeczy niekoniecznie, Twój proces myślowy można dokładnie przełożyć na tę sytuację, krowa mogła być bardzo inteligentna i wyjątkowo zwinna, a to, że wszystkie fakty i poszlaki w ogóle nie sugerują krowy jest bez znaczenia, gdyż ostatecznie nie ma dowodu, że krowa tego nie zrobiła!
Nie pojmujesz jak z czegoś nieożywionego mogło powstać coś ożywionego? Nikt nie pojmuje, tyle, że jedni trzymają się faktów i poszlak (i jednak coś już tam ustalili), a inni mają to kompletnie głęboko w ...
Jeśli chcesz w to mieszać boga, to przynajmniej nie wygłupiaj się oczekiwaniem na dowody nieistnienia czegoś, bo nie tylko boga, ale miliona innych rzeczy nie można dowieść,. nie można dowieść, że boga nie stworzyła krowa a po wszystkim zdechła i rozpadła się na miliardy atomów, które dały początek ludzkiej duszy. Tego rodzaju absurdów można wyprodukować dziesiątki dziennie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Nie mogę udowodnić, że boga nie ma, ale mogę spróbować wykazać słabości w Twoim rozumowaniu. Wyobraź sobie morderstwo i detektywów, którzy próbują ustalić sprawcę. Proste, jeśli tylko nie są do nikogo uprzedzeni skupią się na faktach i poszlakach, może nie dojdą sprawcy, ale co nieco się dowiedzą, na przykład kto nim nie jest. I teraz wyobraź sobie, że jakiś szaman twierdzi, że zbrodni dokonała krowa, a jego siła argumentu polega na tym, że detektywi nie są w stanie ostatecznie udowodnić, że krowa tego nie zrobiła. Absurdalna sytuacja? W Twoim ujęciu rzeczy niekoniecznie, Twój proces myślowy można dokładnie przełożyć na tę sytuację, krowa mogła być bardzo inteligentna i wyjątkowo zwinna, a to, że wszystkie fakty i poszlaki w ogóle nie sugerują krowy jest bez znaczenia, gdyż ostatecznie nie ma dowodu, że krowa tego nie zrobiła! Ok. Ale ja nic nie mówię o "krowach"... Ależ ja nie mówię o tym czego "nie można udowodnić"! Wielokrotnie na tym forum proszę o dowody tych, co twierdzą! Cytat:>Nie pojmujesz jak z czegoś nieożywionego mogło powstać coś ożywionego? Nikt nie pojmuje, tyle, że jedni trzymają się faktów i poszlak (i jednak coś już tam ustalili), a inni mają to kompletnie głęboko w ... >Jeśli chcesz w to mieszać boga, to przynajmniej nie wygłupiaj się oczekiwaniem na dowody nieistnienia czegoś, bo nie tylko boga, ale miliona innych rzeczy nie można dowieść,. nie można dowieść, że boga nie stworzyła krowa a po wszystkim zdechła i rozpadła się na miliardy atomów, które dały początek ludzkiej duszy. Tego rodzaju absurdów można wyprodukować dziesiątki dziennie. O TO TO !!! Ja nie proszę nikogo o udowadnianie "nieistnienia Boga". Ale jeżeli twierdzisz, że "nic" wybuchło 14 miliardów lat temu i stworzyło "wszystko" to w tym momencie ciężar dowodu spoczywa na Tobie, czyż nie ? To chyba proste! Skoro "nauka" wszystko wyjaśnia a wiara w Boga jest jedynie objawem nieuctwa, to w kilka minut udowodnisz, skąd wziął się wszechświat , ziemia, życie ??? W którym laboratorium i w jaki sposób mogę to udowodnić ? Zdajesz sobie chyba sprawę, że jeżeli nie potrafisz mi pokazać eksperymentu, który udowadnia tezy o abiogenezie, czy "wielkim wybuchu" to możemy mówić tylko o starciu Twojej wiary z moją ??? Nie mów mi tylko , że "jeszcze wszystkiego nie wiemy". Jako Chrześcijanin powiem Ci to samo: "Jeszcze wszystkiego nie wiemy ale Bóg to wyjaśni"... Więc w czym Twoja wiara różni się od mojej ??? Ja przecież nie twierdzę, że WIEM, że Bóg stworzył "Wszystko". Ja w to WIERZĘ. Nie mam żadnych dowodów. Dla mnie to bardziej sensowne, niż "nic które wybucha i tworzy wszystko"... Wyobraziłem sobie właśnie morderstwo i detektywów , którzy próbują ustalić co zaszło... Wszystko ładnie pięknie, tylko kilkanaście procent wykonanych w USA kar śmierci, to pomyłki sądowe... To jak to możliwe ? Ktoś, opierając się na "nauce" "ustalił co zaszło" a jednak skazali niewinnego... P.S. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie tutaj, więc odpowiadam tylko na te posty, które uważam za ciekawe i często robię to z opóźnieniem albo w ogóle nie odpowiadam. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Zdajesz sobie chyba sprawę, że jeżeli nie potrafisz mi pokazać eksperymentu, który udowadnia tezy o abiogenezie, czy "wielkim wybuchu" to możemy mówić tylko o starciu Twojej wiary z moją ???
O TO TO !!!
Nie możemy mówić o takim starciu, bo to tylko bezczelna, arogancka uzurpacja z Twojej strony i machanie przed nosem kompletnymi bredniami na przeciwko czegoś, co jest wynikiem obserwacji, racjonalnych analiz rzeczywistości, trzymających się ściśle zasad, struktury i funkcjonowania świata realnego, czyli jest hipotezą, która w ramach owej rzeczywistości się porusza, kiedy ty tworzysz niestworzonego stwora z nadświata o absurdalnych, wręcz idiotycznych (choćby niematerialność konieczna dla uwiecznienia tego czegoś) i z d... wziętych przymiotach, ale że masz to od dawna (albo i od zawsze) wdrukowane w swoje pojmowanie rzeczywistości, to jest to element tej konstrukcji bardzo mocno związany z nią emocjami/uczuciami, a więc chemią i ci to bujanie w totalnych obłokach nie przeszkadza. Prawdopodobnie wręcz przeciwnie - pozytywnie, przyjemnie nakręca. Już samo przeczucie ewentualnej utraty, porzucenia tego stwora będzie budzić dyskomfort i poczucie destabilizacji, jak u człowieka zakochanego robi to wizja utraty obiektu zakochania.
Tak więc próba ustawienia tego problemu na poziomie dwóch równorzędnych wiar jest właśnie bezczelną, arogancką uzurpacją religiantów, żałosną próbą własnego dowartościowania w ramach światopoglądowej dyskusji i legitymizacji czegoś, co na to kompletnie nie zasługuje. Tutaj nie ma żadnej równowagi, jest tylko klęska czegoś bezczelnego-urojonego, wyprowadzonego z niczym nieumocowanych w rzeczywistości dziurawych, bezsensownych fantazji i "obserwacji" w relacji do czegoś, co nigdy nie wychodzi poza świat realny w sensie ścisłego przestrzegania naukowych, sensownych reguł oraz możliwości funkcjonowania naszego świata i jest na tyle eleganckie, powściągliwe i ostrożne, że zna swoje aktualne ograniczenia poznawcze, które ma nadzieję kiedyś przełamać. Nigdy nie są to jednak żenujące, z d... wzięte konfabulacje, jak w choćby w katolicyzmie, który jak to religia posługuje się słynną zasada "garbage in - garbage out". Tutaj nie ma wiec żadnej równowagi, jak to pozwoliłeś sobie arogancko, po religiancku ustawić. A tak poza tym, to wierz co chcesz, tylko nie podskakuj, że masz coś równorzędnego do zaproponowania, bo to tylko twoje chciejstwo i dość żałosna uzurpacja. Gdybyś chwilowo zapomniał, jak pięknie przez tą ponoć równorzędna naukę religijne objaśnienia świata i życia zostały zdemolowane i wysłane na poznawcze manowce, czyli gdzieś przed Wielki Wybuch i do choćby hellerowskich majaczeń o tym skąd prawa fizyki, to ci właśnie przypominam, że wisicie na tym małym, ostatnim paluszku względem nauki, bo tyle wam zostało. No, czasami niektóre żałosne konfabulacje przenoszą się jeszcze w mikroświat i mechanikę kwantową. Tam też możecie sobie popieprzyć religijnie i pomachać swoja wiarą albo i nawet całą wielką prawdą jajogłowym naukowcom, którzy czegoś tam nie wiedzą. Wtedy włazicie w ten obszar wy (no przynajmniej garstka coś tam w ogóle o tych dziedzinach kumających) i machacie swoimi, niczym w rzeczywistości nieumocowanymi majakami.
>Nie mów mi tylko , że "jeszcze wszystkiego nie wiemy".Jako Chrześcijanin powiem Ci to samo: "Jeszcze wszystkiego nie wiemy ale Bóg to wyjaśni"... Więc w czym Twoja wiara różni się od mojej ???
No właśnie napisałem czym (z grubsza), ale nie sądzę, żebyś to przyjął do wiadomości, bo z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu (najczęściej) szkoda.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>Zdajesz sobie chyba sprawę, że jeżeli nie potrafisz mi pokazać eksperymentu, który udowadnia tezy o abiogenezie, czy "wielkim wybuchu" to możemy mówić tylko o starciu Twojej wiary z moją ??? >O TO TO !!! >Nie możemy mówić o takim starciu, bo to tylko bezczelna, arogancka uzurpacja z Twojej strony i machanie przed nosem kompletnymi bredniami na przeciwko czegoś, co jest wynikiem obserwacji, racjonalnych analiz rzeczywistości, trzymających się ściśle zasad, struktury i funkcjonowania świata realnego, czyli jest hipotezą, która w ramach owej rzeczywistości się porusza, kiedy ty tworzysz niestworzonego stwora z nadświata o absurdalnych, wręcz idiotycznych (choćby niematerialność konieczna dla uwiecznienia tego czegoś) i z d... wziętych przymiotach, ale że masz to od dawna (albo i od zawsze) wdrukowane w swoje pojmowanie rzeczywistości, to jest to element tej konstrukcji bardzo mocno związany z nią emocjami/uczuciami, a więc chemią i ci to bujanie w totalnych obłokach nie przeszkadza. Prawdopodobnie wręcz przeciwnie - pozytywnie, przyjemnie nakręca. Już samo przeczucie ewentualnej utraty, porzucenia tego stwora będzie budzić dyskomfort i poczucie destabilizacji, jak u człowieka zakochanego robi to wizja utraty obiektu zakochania. Ok, wyplułeś tam z siebie cały jad, to może jakieś konkrety ? Może opowiedz o wynikach: Cytat:na przeciwko czegoś, co jest wynikiem obserwacji, racjonalnych analiz rzeczywistości, trzymających się ściśle zasad, struktury i funkcjonowania świata realnego, czyli jest hipotezą, która w ramach owej rzeczywistości się porusza, Np. obserwacji powstawania wszechświatów, analiz wielkich wybuchów, ZASAD powstawania "osobliwości" (znaczy, co wybuchło ??? ) . W ramach jakiej "rzeczywistości" "porusza się" "powstawanie życia w zupie" ? Cytat:>Tak więc próba ustawienia tego problemu na poziomie dwóch równorzędnych wiar jest właśnie bezczelną, arogancką uzurpacją religiantów, żałosną próbą własnego dowartościowania w ramach światopoglądowej dyskusji i legitymizacji czegoś, co na to kompletnie nie zasługuje. Tutaj nie ma żadnej równowagi, jest tylko klęska czegoś bezczelnego-urojonego, wyprowadzonego z niczym nieumocowanych w rzeczywistości dziurawych, bezsensownych fantazji i "obserwacji" w relacji do czegoś, co nigdy nie wychodzi poza świat realny w sensie ścisłego przestrzegania naukowych, sensownych reguł oraz możliwości funkcjonowania naszego świata i jest na tyle eleganckie, powściągliwe i ostrożne, że zna swoje aktualne ograniczenia poznawcze, które ma nadzieję kiedyś przełamać. J.W. Ja tylko proszę o JEDEN dowód a Ty mi opowiadasz, o "realnym świecie sensownych reguł". To może coś przekroczyć prędkość światła, czy nie ? np. tutaj?Cytat:Wszechświat Friedmana - model kosmologiczny Wszechświata, wynikający z równań Friedmana, gdzie przyjmuje się, że stała kosmologiczna wynosi 0. "Przyjmuje się", znaczy "bierzemy to z d..." ??? Cytat:Ekspansję Wszechświata należy rozumieć jako ekspansję samej przestrzeni Czyli CO??? Opowiedz mi proszę o "ekspansji samej przestrzeni". W jakim układzie odniesienia, W jaki sposób o co właściwie chodzi ??? Cytat: Nigdy nie są to jednak żenujące, z d... wzięte konfabulacje, jak w choćby w katolicyzmie, który jak to religia posługuje się słynną zasada "garbage in - garbage out". ??? 1. a co mnie Katolicyzm ? 2. Skąd ta "słynna zasada" ?? Jestem bardzo ciekaw. Cytat: Tutaj nie ma wiec żadnej równowagi, jak to pozwoliłeś sobie arogancko, po religiancku ustawić. Moim zdaniem, albo masz dowody albo masz wiarę... "Ustaw" to po "niereligiancku" w trzy sekundy! Daj jakiś dowód, który mogę przetestować w laboratorium... Ja niczego innego nie oczekuję... Cytat: A tak poza tym, to wierz co chcesz, tylko nie podskakuj, że masz coś równorzędnego do zaproponowania, bo to tylko twoje chciejstwo i dość żałosna uzurpacja. Podskakuj ?? Skąd w Tobie tyle nienawiści ? Dlaczego Cię to tak "rusza" ??? "Uzurpacja" ? Ja tylko grzecznie pytam o Twoje dowody a tu jakieś bomby atomowe latają.... Cytat: Gdybyś chwilowo zapomniał, jak pięknie przez tą ponoć równorzędna naukę religijne objaśnienia świata i życia zostały zdemolowane i wysłane na poznawcze manowce, czyli gdzieś przed Wielki Wybuch i do choćby hellerowskich majaczeń o tym skąd prawa fizyki, to ci właśnie przypominam, że wisicie na tym małym, ostatnim paluszku względem nauki, bo tyle wam zostało. Czyli co tam zostało "zdemolowane" ? Konkretnie ? Tak naprawdę nawet nie możesz udowodnić, że Proxima Centauri (4.7 lat św. od ziemi) istnieje... Widzimy "jakieś promieniowanie elektromagnetyczne" i nic poza tym... Cytat: Wtedy włazicie w ten obszar wy (no przynajmniej garstka coś tam w ogóle o tych dziedzinach kumających) i machacie swoimi, niczym w rzeczywistości nieumocowanymi majakami. Hm... Dziwak. Ja Cię pytam o Twoje dowody a Ty mi "wyjeżdżasz" z majakami... To wiesz coś, czy nie... ??? W starożytnym Egipcie "magowie" też twierdzili, że "wiedzą coś lepiej" i używali tych samych argumentów... ( Ty jesteś GUPI a ja jestem MĄDRY) Nie bardzo rozumiem; - co Cię tak denerwuje (skoro masz rację, to po jaki ch... ze mną dyskutujesz? ) - Jakie masz dowody ( oprócz inwektyw, którymi mnie tu uraczyłeś) Pozdrawiam Cytat:>No właśnie napisałem czym (z grubsza), ale nie sądzę, żebyś to przyjął do wiadomości, bo z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu (najczęściej) szkoda. "Z grubsza" to mi napisałeś, że ja jestem "gupi" a Ty jesteś "mądry" ale żadnych dowodów na swoją "mądrość" nie przedstawiłeś. P.S. Tak się dodatkowo zastanawiam, skąd w Tobie tyle nienawiści ... Nie, nie do Boga, do samej idei Boga...
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | |
|
| | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > to w kilka minut udowodnisz, skąd wziął się wszechświat , ziemia, życie ???
Schowaj ten bat i ciesz się swoją przestrzenią którą zwiesz jak chcesz.
Chcesz minut a 500 lat temu Michał Anioł po kryjomu uczył się anatomii ludzkiego ciała. Dziś normalka.
Ja nie wiem co jutro wymyślą tęgie głowy na tej ziemi. Wiem że o tyle przesuniesz swoją arogancję mówiąc no udowodnij.
Lem mówił że nie interesuje go ta bliska przyszłość za milion lat tylko ta za miliard. Ty już dziś możesz śmiało tam ulokować swego boga i tryumfować. Jakie to ma znacznie dla Ciebie teraz jutro?
Słońce jest gwiazdą i masz szczęście o tym wiedzieć obecnie. Jeśli będziesz miał ochotę możesz dalej lokować tam swoją wiarę i swego boga. Ale po co masz się męczyć. Jak wystarczy przesunąć wiarę w nowe obszary.
Tam spokojnie można brylować.
|
|
 | 2 na 2 | Rainard (321 punktów) | > - "Bóg nie istnieje"> - "To człowiek stworzył Boga a nie Bóg człowieka"> - "Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej"> Masz na nie jakieś dowody ???1. Z powodu nieweryfikowalności większości koncepcji Boga jesteśmy skazani jedynie na filozoficzne przypuszczenia. Jeśli jednak podeszlibyśmy do zagadnienia tylko i wyłącznie naukowo (odrzucając wszelkie filozofie) to: -po pierwsze primo, nie moglibyśmy tego traktować nawet jako hipotezy naukowej (właśnie z powodu nieweryfikowalności oraz rozmycia samego pojęcia 'Bóg'), -po drugie primo, jeśli przymknęlibyśmy oko na to pierwsze, to Bóg zostałby podjęty 'egzekucji' za pomocą samej Brzytwy Ockhama, bowiem, zgodnie z tą ważną dla nauki zasadą, mając do wyboru naturalistyczne wyjaśnienie świata zakładające materialistyczny monizm, a wyjaśnienie świata zakładające istnienie Boga, który nie jest właściwie potrzebny do wyjaśniania czegokolwiek, powinniśmy wybrać pierwsze, w drugim natomiast wycinając niepotrzebnego Boga. 2. Tutaj nie wiem właściwie co budzi pańskie kontrowersje. Religioznawstwo bada to zagadnienie. Jak łatwo możemy zauważyć, idea Boga ma swoje korzenie właśnie w pierwszych próbach wyjaśniania świata przez człowieka. Dla przykładu, pierwotne wierzenia animistyczne zakładały, że wszystko ma duszę. Od kamienia czy drzewa, po gwiazdy na niebie. Wszystko miało w sobie 'człowieka'. Była to pierwsza próba oswojenia tego co nieznane człowiekowi, tego co budziło lęk. Próba odpowiedzi na zadawane sobie pytania. Później ewoluowało to wraz z rozwojem cywilizacji w politeizm oraz monoteizm. Sama mnogość oraz różnorodność religii potwierdza, iż to dzieło kultury człowieka. 3. > Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ?Na przykład takie. Choć należy nadmienić, że od tego do powstania komórki potrzeba jeszcze sporo czasu, w którym będzie postępowała ewolucja, a z pierwotnych replikatorów wykształci się komórka, to sama przemiana zwykłej materii w związki organiczne jest jak najbardziej możliwa. Pozdrawiam
|
|
|  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>>- "Człowiek powstał (kiedyśtam) z materii nieożywionej" >>Masz na nie jakieś dowody ??? >1. Z powodu nieweryfikowalności większości koncepcji Boga jesteśmy skazani jedynie na filozoficzne przypuszczenia. Jeśli jednak podeszlibyśmy do zagadnienia tylko i wyłącznie naukowo (odrzucając wszelkie filozofie) to: >-po pierwsze primo, nie moglibyśmy tego traktować nawet jako hipotezy naukowej (właśnie z powodu nieweryfikowalności oraz rozmycia samego pojęcia 'Bóg'), >-po drugie primo, jeśli przymknęlibyśmy oko na to pierwsze, to Bóg zostałby podjęty 'egzekucji' za pomocą samej Brzytwy Ockhama, bowiem, zgodnie z tą ważną dla nauki zasadą, mając do wyboru naturalistyczne wyjaśnienie świata zakładające materialistyczny monizm, a wyjaśnienie świata zakładające istnienie Boga, który nie jest właściwie potrzebny do wyjaśniania czegokolwiek, powinniśmy wybrać pierwsze, w drugim natomiast wycinając niepotrzebnego Boga. Zgadzam się z tym co napisałeś  Zauważ tylko, że wszelkie hipotezy o początkach życia a nawet o początkach ziemi są równie nieweryfikowalne, bo póki co nie możemy cofać się w czasie. Spór Teistów z Ateistami jest sporem filozoficznym, zderzeniem dwóch wykluczających się systemów wierzeń. Ateizm nie istnieje przecież w próżni. Przyjęciu założenia, że żadne byty nadnaturalne, które mają wystarczającą potęgę żeby budować wszechświaty albo dawać życie ludziom - nie istnieją, towarzyszy konieczność wytłumaczenia skąd w takim razie się wzięliśmy i jak to przebiegało. A to buduje kompletny system wierzeń, z kosmogonią, powstaniem człowieka a nawet eschatologią ( Termiczna "śmierć" wszechświata  ) Cytat:>2. Tutaj nie wiem właściwie co budzi pańskie kontrowersje. Religioznawstwo bada to zagadnienie. Jak łatwo możemy zauważyć, idea Boga ma swoje korzenie właśnie w pierwszych próbach wyjaśniania świata przez człowieka. Dla przykładu, pierwotne wierzenia animistyczne zakładały, że wszystko ma duszę. Od kamienia czy drzewa, po gwiazdy na niebie. Wszystko miało w sobie 'człowieka'. Była to pierwsza próba oswojenia tego co nieznane człowiekowi, tego co budziło lęk. Próba odpowiedzi na zadawane sobie pytania. Później ewoluowało to wraz z rozwojem cywilizacji w politeizm oraz monoteizm. Sama mnogość oraz różnorodność religii potwierdza, iż to dzieło kultury człowieka. Nic nie budzi moich kontrowersji  Nie było moim zamiarem się "oburzać", raczej dziwić tym, że stwierdzenie: " - Ateista który dogmatycznie twierdzi, że Teiści się mylą, chociaż nie ma i nie może mieć dowodów, że tak jest w rzeczywistości jest irytujący." Wywołało taki dramatyczny odzew Cytat:> 3.> >Jakie doświadczenie pozwoli mi zamienić kupkę materii w żywą komórkę ?> Na przykład takie.> Choć należy nadmienić, że od tego do powstania komórki potrzeba jeszcze sporo czasu, w którym będzie postępowała ewolucja, a z pierwotnych replikatorów wykształci się komórka, to sama przemiana zwykłej materii w związki organiczne jest jak najbardziej możliwa. No cóż, to doświadczenie pokazuje jedynie, że jeżeli przez kupkę nieożywionej materii przepuścimy prąd ( i spełnimy jeszcze kilka warunków) to otrzymamy inną kupkę równie nieożywionej materii  Jeżeli ktoś dodatkowo powie mi, że "wystarczy poczekać parę miliardów lat i się przekonam" ( Akurat nie Ty) to użycie sformułowania "dowód" w stosunku do czegoś takiego jest raczej zabawne. Popadając w absurd: Jako teista powiem, że wg moich przekonań nie trzeba nawet czekać miliardów lat, za max 150 lat (zakładając, że jesteś bardzo długowieczny) sam się przekonasz, że Bóg istnieje a ja mam rację  W moim poście w ogóle nie chodzi o dowody, bo takich ani teiści ani ateiści nie mają. Tak naprawdę, to jestem wkurzony, że zostałem skłoniony do wysłuchania 90 minutowej, dość nudnej rozmowy, w której w ogóle nie doszukałem się żadnej "nagonki" ani "zorganizowanej akcji" a jedynie refleksję rozmówców na temat dogmatyzmu. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) | > Przyjęciu założenia, że żadne byty nadnaturalne, które mają wystarczającą potęgę żeby budować wszechświaty albo dawać życie ludziom - nie istnieją, towarzyszy konieczność wytłumaczenia skąd w takim razie się wzięliśmy i jak to przebiegało. A to buduje kompletny system wierzeń, z kosmogonią, powstaniem człowieka a nawet eschatologią ( Termiczna "śmierć" wszechświata )Nie przypominam sobie takich założeń? No ja zawsze mam problem żeby ktoś mi wskazał tu od kiedy słońce przestało być bogiem.....i sobie zostało gwiazdą i co na to ODYN? Korelacja wiedzy do odległości to klasyczny problem wierzących. Wraz z malejącą odległością topnieją też wyznawcy boga księżyca. A im dalej to już ładnie można sobie pofolgować: > A to buduje kompletny system wierzeń, z kosmogonią, powstaniem człowieka a nawet >eschatologią ( Termiczna "śmierć" wszechświata )Skąd ta niecierpliwość?
|
|
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Od >kilku lat zauważam narastający proces dyskredytowania tzw. nowych ateistów.
Ateizm to proteza. Jak komuś to potrzebne co dla mnie jest dziwne to jego problem. Do czego to używać? Zupełnie nie znajduje zastosowania do nazywania się ateistą.
Wiara jest wartością dodaną. Stosowanie opisu ateista jest zbędnym kasowaniem tej wartości i nadawaniem wartości bez wartości.
Widać to w rozmowie gdy wierzącemu brak opozycji do jego wiary. Większość wierzących "myśli" że ludzie nie wierzą w ich boga co rozumieją jak jako faktyczne działanie.
I nie ma znaczenia czy są to klasyczni od Jezusa, Odyna, Wielkiego Gęgacza czy NEW AGEowcy od "logiki" czy mieszanka jednych i drugich lub też jakieś dziwne destylaty z marketu wiary typu prawda coś tam jedyna.
|
|
 | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Zupełnie nie znajduje zastosowania do nazywania się ateistą. Gdy zachodzi sytuacja określenia przynależności wyznaniowej?
>Wiara jest wartością dodaną. Stosowanie opisu ateista jest zbędnym kasowaniem tej wartości Fakt, ale z drugiej strony pomijanie opisu ateista uwłacza np. Kazimierzowi Łyszczyńskiemu.
>Widać to w rozmowie gdy wierzącemu brak opozycji do jego wiary. Tworzę tę opozycję twierdząc, że bóg objawił swoje nieistnienie.
>Większość wierzących "myśli" że ludzie nie wierzą w ich boga co rozumieją jak jako faktyczne działanie. Z wiarą jest jak z grawitacją: od kołyski indoktrynowani nie zauważają, że to bóg jest wartością dodaną.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
7 na 7 | KORUND (4922 punktów) | > Wygląda na to, że jest to zaplanowana akcja. Działanie to nie spotyka się praktycznie z żadną> kontrą ateistów, czy racjonalistów. Czy naprawdę jesteście już tak znużeni życiem, czy to lenistwo?-Tych kontr było tu kiedyś co niemiara, ale sporo się tu zmieniło. Po nowemu religia już nie jest totalnym irracjonalizmem, a "nowych ateistów", nazywanych tak dla wygody obrzucania nonsensownymi zarzutami, sukcesywnie się stąd pozbywano, więc jest jak jest. > Jedno jest pewne, wierzący chcą kreować świat według zasad wyznawanej wiary i robią to z oddaniem... Cytat:Zaczęło być bardzo modne traktowanie wierzących jako inteligentnych inaczej. Nowy ateizm sugeruje, że wie, podczas gdy w tak naprawdę wierzy. Jest irytująco zuchwały w stawianiu tez, na które nie ma dowodów - powiedział. -Facet jedynie potwierdza, że jest inteligentny inaczej. Po prostu niektórych wierzących bodzie samo istnienie niewierzących, a za bezczelność i pychę jest uważane publiczne przynanie się do niewiary i poddawanie w wątpliwość wszelkich "świętych gówno-prawd". To zaburza ich komfort życia w urojeniach, bo skoro ktoś nie podziela ich wiary, to wkrada sie wątpliwość, że może coś jest z nią nie tak. A cała reszta wymysłów, w co niby wierzą ateiści lub jakie tezy stawiają, to zwykłe bzdety i wynik świętego oburzenia. Można tylko odpowiedzieć, że jest dokładnie odwrotnie, to wierzący stawiają regularnie tezy, na które nie ma żadnego potwierdzenia. Na tym zresztą polega wiara. A jeszcze lepiej (dla wierzących gorzej), bo większość ich żałosnych tez już dawno obalono. Tylko, że z wiarą dyskusji nie ma.
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Ateiści bywają wojujący i tutaj raczej leży problem. Oni bowiem nadają ton dyskusjom i przez ich pryzmat postrzega się ateistów w ogóle.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
 | 5 na 5 | KORUND (4922 punktów) | > Ateiści bywają wojujący i tutaj raczej leży problem.-Nie mogłem się doczekać tego określenia. Na szczęście wojujący teiści nie zawodzą. Przywołam w tym celu stary wątek z czasów, gdy zaczęto się stąd sukcesywnie pozbywać "wojujących ateistów" i jeszcze miałem uprawnienia do zamieszczania wątków na stronie tytułowej. Cytat: Problem ateisty, jeżeli uzna to za problem, polega na tym, że nigdy nie wie, kiedy zostanie tak określony, gdyż zależy to, nie tyle od jego postawy, ani używanych określeń, czy argumentów, lecz od tego, kto go w danym momencie ocenia i w jakim jest nastroju (ten oceniający). Im bardziej ktoś jest w swoją wiarę zaangażowany emocjonalnie, im bardziej jest na jej punkcie przewrażliwiony, im bardziej przekonany o jej wartościach moralnych i wyższości nad innymi poglądami, tym łatwiej określa swoich oponentów jako "wojujących".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,610192
|
|
 | 7 na 7 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Ateiści bywają wojujący i tutaj raczej leży problem. Oni bowiem nadają ton dyskusjom i przez ich pryzmat postrzega się ateistów w ogóle. O, to zupełnie jak księża, a może nawet bardziej, bo liczniej. Postrzega się ich przez pryzmat pedofilii i chciwości. A w mediach pełno takich Oków (czy Ok?), de Berierów i Rydzyków i to oni nadają ton dyskusjom. No, ale oczywiście winni wszystkiemu są ateiści. Wojujący zwłaszcza.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Ateiści bywają wojujący i tutaj raczej leży problem. Oni bowiem nadają ton dyskusjom i przez ich pryzmat postrzega się ateistów w ogóle.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,685689#w685830> Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,685689#w685861@@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|