Racjonalista - Strona głównaDo treści
Eutanazja dla każdego - czemu nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
22-05-2015 01:06olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Eutanazja dla każdego - czemu nie?
Ocena 4 na 6
Skoro nie pchałem się na ten świat, to dlaczego muszę przymusowo na nim żyć? To jest przecież niewolnictwo. Oczywiście można popełnić samobójstwo, ale to nie jest takie proste i nie jest dobrze widziane np przez rodzinę, która będzie egoistycznie cierpieć zamiast stwierdzić z empatią, że ten kto się zabił podjął taką decyzję, bo dla niego tak jest lepiej. Dlaczego nie mogę pójść do firmy wykonującej eutanazję i zapłacić sobie za śmierć? Ciekaw jestem jakie argumenty za tym stoją bo im dłużej się zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ludzie, którzy są przeciwko eutanazji to debile.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

gibgibgibon (180 punktów)
Też się nad tym zastanawiałem..
Każdy z nas jest efekfem egoistycznych zachcianek swoich rodziców i żyjemy niejako z przymusu bo społeczeństwo wmawia sobie,że lepiej jest żyć niż nie żyć.
Ja osobiście jestem zdania, że powinniśmy przestać się rozmnażać i wyginąć. Nie mam zamiaru płodzić potomków.

through blissful ignorance and terrifying awareness..
Willmaster (423 punktów)
Ja również jestem tego zdania, nie zlikwiduje to cierpienia zwierząt, ale przynajmniej zmniejszy. No i sami ludzie nie doświadczą już cierpienia. Nie urodzi się kolejny Hitler.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 00:33 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>społeczeństwo wmawia sobie,że lepiej jest żyć niż nie żyć.

Nic dziwnego. Oni sami chcą żyć, więc nie chcą przyjąć do wiadomości faktu, że życie nie jest obiektywną wartością i że nie ma żadnego argumentu na poparcie tezy, że warto żyć. Jednym warto, a innym nie warto. Ludzie często tego nie rozumieją i zmuszają innych do życia i na dodatek argumentują to swoim egoistycznym pragnieniem żeby w społeczeństwie były żuczki pracujące na jego własny dobrobyt mimo, że sami nie chcą żyć, nie mogą czerpać przyjemności i są niezadowoleni. Dla mnie tacy ludzie, którzy w ten sposób chcą sterować życiem innych i nie biorą pod uwagę ich uczuć to egocentrycy, którzy nie mają empatii i nie zamierzam ich szanować.
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>że ludzie, którzy są przeciwko eutanazji to debile.

Otóż moje zdanie jest podobne do Pańskiego w tej materii. Jestem zwolennikiem wolności jednostki, która z własnym życiem (lub śmiercią) powinna móc robić co tylko zechce, oczywiście o tyle, o ile nie ingeruje to jakkolwiek w wolność drugiego człowieka.

Jednakowoż żyjemy w ramach pewnej kultury, która kształtuje nas jako jednostki, ale i jako grupy ludzi, tzw. społeczeństwo. Owe społeczeństwo wymusza na nas pewne zachowania, by w nim trwać i funkcjonować musimy poddać się pewnym zasadom.

Śmierć to ostateczność, umieranie na życzenie to tabu, zmiana tego stanu rzeczy doprowadzi do wywrócenia do góry nogami ładu jaki obowiązuje w kulturze, większość tego nie chce, woli trwać kurczowo w tym co jest teraz, bo to jest im znane i przewidywalne.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

.


Jaskinia Trolli team
Willmaster (423 punktów)
>Śmierć to ostateczność, umieranie na życzenie to tabu, zmiana tego stanu rzeczy doprowadzi do wywrócenia do góry nogami ładu jaki obowiązuje w kulturze, większość tego nie chce, woli trwać kurczowo w tym co jest teraz, bo to jest im znane i przewidywalne.

Myślę że w rzeczywistości wiele by się nie zmieniło, tylko ludziom się tak wydaje.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 00:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
@Marcin Trollosiewicz uważam, że nie istnieją zasady, którym musimy podlegać poza takimi zasadami, które mogłyby uderzać w wolność innych ludzi. A więc brak eutanazji na życzenie (oczywiście za moje własne pieniądze) to traktowanie człowieka przez rząd jako niewolnika, który ma żyć po to żeby konsumować i płacić podatki. A jak ktoś jest nieszczęśliwy to niech zasila branżę terapeutów, którzy na pewne problemy i tak nie pomogą bo te problemy są nieraz obiektywne. Terapia może jedynie pozbawić człowieka wyimaginowanych problemów, które wynikają ze złych przekonań lub braku umiejętności radzenia sobie z problemami i ich rozwiązywania. Dlatego jej skuteczność jest tak niska. Pomaga na to na co ma pomagać, ale na nic więcej. Pewne problemy możnaby rozwiązać w inny sposób więc skuteczność można podnieść, ale zawsze zostaną problemy nie do rozwiązania. Każdy człowiek teoretycznie może znaleźć się w takiej sytuacji i dużo lepiej by było gdyby wiedział, że w razie niepowodzenia nie będzie cierpiał, tylko sobie zrezyguje z życia, które generuje cierpienie.
finerbijk (17282 punktów)
Ja jestem zdania, że jeden człowiek nie powinien zabijać drugiego nawet, gdyby tamten tego sobie życzył. Pomijając skrajne przypadki, jak skrócenie cierpienia w nieuleczalnej chorobie, samoobrona, itd.
Chęć śmierci u osoby zdrowej fizycznie może wynikać albo z zaburzeń psychicznych związanych z zakłóceniem równowagi chemicznej mózgu, albo przejściowymi stanami depresyjnymi wywołanymi jakąś traumą, czy innymi czynnikami zewnętrznymi, jak niepowodzenie lub trudności życiowe. Takim ludziom trzeba pomagać, a nie ich zabijać, i do tego za ich pieniądze.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Chęć śmierci u osoby zdrowej fizycznie może wynikać albo z zaburzeń psychicznych...
...które to zaburzenia objawiają się skłonnościami samobójczymi.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
22-05-2015 11:25 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>...które to zaburzenia objawiają się skłonnościami samobójczymi.
Czy ja jestem twoją wyszukiwarką?
"Samobójstwo wynika często z uczucia smutku, które w wielu przypadkach jest rezultatem zaburzeń psychicznych takich jak depresja, zaburzenia afektywne dwubiegunowe, schizofrenia, alkoholizm lub uzależnienie od środków odurzających"
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>...które to zaburzenia objawiają się skłonnościami samobójczymi.
>Czy ja jestem twoją wyszukiwarką?
>"Samobójstwo wynika często z uczucia smutku, które w wielu przypadkach jest rezultatem zaburzeń psychicznych takich jak depresja, zaburzenia afektywne dwubiegunowe, schizofrenia, alkoholizm lub uzależnienie od środków odurzających"

To są raczej bzdury ponieważ to zaburzenia psychiczne ZAZWYCZAJ są rezultatem posiadania faktycznych problemów. Z częścią można nauczyć się sobie radzić, inne można naprawić, a jeszcze inne są nie do wyleczenia. Co wtedy?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>...które to zaburzenia objawiają się skłonnościami samobójczymi.
>Czy ja jestem twoją wyszukiwarką?
O nic Cię nie pytałam.

>"Samobójstwo wynika często z uczucia smutku, które w wielu przypadkach jest rezultatem zaburzeń psychicznych takich jak depresja, zaburzenia afektywne dwubiegunowe, schizofrenia, alkoholizm lub uzależnienie od środków odurzających"
To właśnie sugerowałam "dokańczając" zacytowane Twoje twierdzenie.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
finerbijk (17282 punktów)
>O nic Cię nie pytałam.

Tak, faktycznie. Nie przyjrzałem się dokładnie, przepraszam. Skompromitowałem się sam tym razem.
23-05-2015 12:17 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie przyjrzałem się dokładnie, przepraszam. Skompromitowałem się sam tym razem.
Wyłączyłeś "inne razy", nie wiem czy zasadnie, bo się nie przyjrzałam. Przepraszam.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
finerbijk (17282 punktów)
>Wyłączyłeś "inne razy", nie wiem czy zasadnie, bo się nie przyjrzałam. Przepraszam.

Nie chce mi się już myśleć o tym, czy jak powiemy/zrobimy coś głupiego i ktoś nam to wytknie, to czy wtedy się sami skompromitowaliśmy, czy ktoś nas skompromitował. Tak czy siak, jesteśmy skompromitowani
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja jestem zdania, że jeden człowiek nie powinien zabijać drugiego nawet, gdyby tamten tego sobie życzył. Pomijając skrajne przypadki, jak skrócenie cierpienia w nieuleczalnej chorobie, samoobrona, itd.

No właśnie - a co jeśli czyjeś problemy są nie do rozwiązania? Nieuleczalna choroba generuje cierpienie i zabija się ludzi żeby im ulżyć. Z tego samego powodu dopuszcza się aborcję w sytuacji kiedy dziecko ma się urodzić chore lub matka ma na tym ucierpieć zdrowotnie. Dlaczego więc miałoby się nie dopuszczać takiej opcji dla ludzi, którzy cierpią z powodu problemów nie do rozwiązania, którzy wiadomo, że będą cierpieć jeśli będą żyć?

>Chęć śmierci u osoby zdrowej fizycznie może wynikać albo z zaburzeń psychicznych związanych z zakłóceniem równowagi chemicznej mózgu, albo przejściowymi stanami depresyjnymi wywołanymi jakąś traumą, czy innymi czynnikami zewnętrznymi, jak niepowodzenie lub trudności życiowe. Takim ludziom trzeba pomagać, a nie ich zabijać, i do tego za ich pieniądze.

Dlatego przed taką eutanazją człowiek musiałby być przebadany pod tym kątem i jeśli się da powinien być leczony. Ale i chorób psychicznych nieraz nie można wyleczyć, a często stan depresyjny to skutek posiadania obiektywnie złej sytuacji nie do rozwiązania. Co wtedy?
finerbijk (17282 punktów)
>Co wtedy?

Nasza kultura uznaje walkę do końca i nie poddawanie się. I to jest moim zdaniem dobre. Pozwala poznać i poszerzać granice naszych możliwości.
Czasami znajduje się wyjście nawet z najbardziej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji. Jeśli komuś nie chce się żyć, to wszystko dzieje się w jego głowie. Osoby postronne nie powinny na tej podstawie decydować o życiu i śmierci, w tym przypadku przyczyniać się do tej ostatniej. Aby skończyć z sobą prywatnie są tysiące sposobów.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nasza kultura uznaje walkę do końca i nie poddawanie się. I to jest moim zdaniem dobre. Pozwala poznać i poszerzać granice naszych możliwości.

To jest właśnie okropne. Nie żyjemy po to żeby walczyć, nie żyjemy po to żeby cierpieć. To średniowieczne podejście. Żyjemy bo nie z własnej woli się urodziliśmy i oczekujemy, że życie przyniesie nam przyjemność. Możemy sobie ocenić co daje nam ile przyjemności, co ile cierpienia i podstawić sobie do wzoru i stwierdzić czy nasze życie jest szczęśliwe i dobre czy przynosi tylko smutek i cierpienie. Jeśli smutek i cierpienie to należy sobie postawić pytanie jak można to zmienić. Jeśli nie wiemy to szukamy, ale jest pewna granica, która jest indywidualna. Taka osoba powinna mieć możliwość legalnej i bezbolesnej likwidacji życia, które jest przyczynącierpienia. Dlaczego raka można wyciąć bo jest przyczyną cierpienia, a życia już nie można usunąć w ten sposób?

>Czasami znajduje się wyjście nawet z najbardziej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji.

Czasami... ale przeważnie się nie udaje. Człowiek to żywy organizm, a nie statystyka i nie powinno się pozwalać na takie cierpienie.

>Jeśli komuś nie chce się żyć, to wszystko dzieje się w jego głowie.

Nie wszystko. Są dwie możliwości - faktycznie problem jest w czyjejś głowie, albo problem jest skutkiem obiektywnie złej sytuacji i głowa prawidłowo to interpretuje, a za tym idzie cierpienie. W pierwszym przypadku część ludzi można wyleczyć, a część jest nieuleczalnie chora na głowę. Co z nimi? W drugim przypadku część sytuacji uda się rozwiązać, ale większości raczej się nie uda. Co z nimi?

>Osoby postronne nie powinny na tej podstawie decydować o życiu i śmierci, w tym przypadku przyczyniać się do tej ostatniej. Aby skończyć z sobą prywatnie są tysiące sposobów.

Ale mówimy i przypadku kiedy to osoba chcąca odebrać sobie życie podejmuje decyzję, a inni mają za zadanie zbadać czy ta osoba ma taki pogląd z powodu choroby czy obiektywnej sytuacji. Tylko tu potrzeba by było jeszcze od nowa zdefiniować termin chorób i zaburzeń psychicznych bo niestety psychologia pcha wszystko do jednego wora. Wg psychologii człowiek, który wstał rano i nagle poczuł, że jest nieszczęśliwy i nie może czerpać przyjemności to człowiek chory na depresję. Człowiek, który nie może pogodzić się z odejściem bliskiej osoby także jest chory na depresję. Gorzej, że człowiek, któremu spalił się cały majątek i rodzina, a przeżył tylko on i nie ma gdzie i za co żyć oraz nie ma z kim i dla kogo żyć taże ma depresję, ale jego sytuacja jest obiektywnie zła, więc jego depresja świadczy o prawidłowym myśleniu i reakcjach.
23-05-2015 15:57 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>To jest właśnie okropne. Nie żyjemy po to żeby walczyć, nie żyjemy po to żeby cierpieć.
Ale czasem trzeba walczyć żeby żyć. Również ze samym sobą.

>>Czasami znajduje się wyjście nawet z najbardziej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji.
>Czasami... ale przeważnie się nie udaje. Człowiek to żywy organizm, a nie statystyka i nie powinno się pozwalać na takie cierpienie.
Cierpienia nie można zmierzyć. Szgólnie psychicznego, które z czasem może minąć, a jeśli nie mija, to nie można wyznaczyć racjonalnie granicy, poza którą jest to niemożliwe.

>Gorzej, że człowiek, któremu spalił się cały majątek i rodzina, a przeżył tylko on i nie ma gdzie i za co żyć oraz nie ma z kim i dla kogo żyć taże ma depresję, ale jego sytuacja jest obiektywnie zła, więc jego depresja świadczy o prawidłowym myśleniu i reakcjach.
Reakcja naturalna, ale strata majątku a nawet rodziny to nie koniec świata. Wielu było w takiej sytuacji w czasie wojny, a po jej zakończeniu z czasem zbudowali nowe domy i założyli nowe rodziny. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Wielu śmiertelnie chorych mówiło, że dopiero po zachorowaniu zrozumieli czym jest życie i o co w nim chodzi, niestety często za późno. Chyba im kto bliżej śmierci, tym łatwiej mu to pojąć.
25-05-2015 15:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>To jest właśnie okropne. Nie żyjemy po to żeby walczyć, nie żyjemy po to żeby cierpieć.
>Ale czasem trzeba walczyć żeby żyć. Również ze samym sobą.

Walka ze samym sobą powoduje problemy psychiczne. To, że trzeba walczyć z innymi to dla mnie nie problem bo jestem sprytny, ale to nie moja zasługa i tak samo to nie wina ludzi mało sprytnych, że tacy są. Żal mi ich i przez to nic co zdobędę mnie nie cieszy. Mógłbym być szczęśliwy gdybym osiągał szczęście metodami, które są tak samo dostępne dla wszystkich, ale takie nie istnieją. Wydaje mi się, że tylko psychopaci i idioci mogą być naprawdę szczęśliwi. Pozostali mogą znajdować sposoby na radzenie sobie z cierpieniem.

>Cierpienia nie można zmierzyć. Szgólnie psychicznego, które z czasem może minąć, a jeśli nie mija, to nie można wyznaczyć racjonalnie granicy, poza którą jest to niemożliwe.

Można zmierzyć, ale to subiektywna ocena. Podobnie jak mierzy się ból fizyczny. Tylko, że w przypadku psychiki jest mniejsza przewidywalność tego co przyniesie cierpienie. Da się wyznaczyć granicę dołka, z którego nie da się wyjść. Jest to posiadanie problemu, który obiektywnie jest problemem i powoduje ujemny sens życia. Człowiek dąży do dobra (przyjemności), za które płaci (nieprzyjemności: praca, choroby, zmęczenie, kac). Każdą przyjemność można ocenić tworząc swoją skalę. Każde cierpienie to ocena ujemna. Jeżeli ogólny bilans szczęścia i cierpienia jest ujemny to jeszcze nie ma tragedii, bo dla każdej osoby możnaby teoretycznie wyznaczyć potencjał szczęścia. Jeśli ta osoba zrobi pewne rzeczy, które zwiększą bilans szczęścia to będzie mieć lepiej. Te rzeczy muszą mieć odpowiednio niski wkład cierpienia i muszą dawać większą korzyść. Np rzucenie alkoholu zwiększa bilans, chociaż samo w sobie jest cierpieniem dla alkoholika, ale już zarobienie miliona bagsów będzie miało inny bilans bo trzeba włożyć tyle wysiłku, że się nie opłaca bo radość z tego nie będzie aż tak duża. Oczywiście dla każdego to działa inaczej bo np miliarder zarabia milion bagsów bez wysiłku. Problem polega na tym, że zarówno suma szczęścia, jak i potencjał są ograniczone i większe szczęście jednostki X to mniej szczęścia dla jednostki Y w ogólnym rozrachunku.

Gdybym miał ciężko pracować przez większość dnia wolałbym nie żyć.
Gdybym miał pracować fizycznie wolałbym nie żyć.
Gdybym miał klepać biedę wolałbym nie żyć.
Gdybym miał chorować wolałbym nie żyć (tak juz zresztą było ale na szczęście wyzdrowiałem)
Gdybym miał.... (tu jest miejsce na wiele takich powodów) wolałbym nie żyć.

Chcę żyć jeśli... (tu są moje prywatne powody, które nazwijmy X). Matematyczny wzór na moje szczęście to Szczęście=Życie + (dobro - zło). Dobro musi spełniać powody X, a suma szczęścia musi być powyżej 0 lub przynajmniej mieć potencjał żeby taka była jeśli coś zmienię.

>Reakcja naturalna, ale strata majątku a nawet rodziny to nie koniec świata. Wielu było w takiej sytuacji w czasie wojny, a po jej zakończeniu z czasem zbudowali nowe domy i założyli nowe rodziny.

Ok, ale jest wiele sytuacji, w których nic się już nie da zrobić.

>Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej.

Dlatego właśnie życie się nie opłaca. Życie to hazard, a skoro hazard jest zły i się z niego leczy to....

Życie to także narkotyk, a raczej przyjemności to narkotyk. A bez przyjemności jest cierpienie, które odbiera życiu opłacalność.

Jeśli jestem na imprezie, która jest sztywna i mi się nie podoba to po prostu wychodzę. Życie to taka słaba impreza dla większości ludzi, ale nie mogą z niej wyjść bo są niewolnikami. Mogliby się zabić, ale coś ich przed tym powstrzymuje. Wiele osób cierpi i udaje szczęśliwych.

>Wielu śmiertelnie chorych mówiło, że dopiero po zachorowaniu zrozumieli czym jest życie i o co w nim chodzi, niestety często za późno.
>

Szkoda tylko, że nie potrafili tego zwerbalizować lub opisać w jakimś wzorze.

>Chyba im kto bliżej śmierci, tym łatwiej mu to pojąć.

Nie sądzę. Ja byłem już pogodzony ze śmiercią i na nią czekałem. Zrozumiałem, że życie nie ma sensu, ale jakimś cudem przeżyłem, a kiedy wyszedłem ze szpitala okazało się, że właściwie mogę żyć tak jak przed chorobą albo lepiej, ale nic z tego. Umarłem wtedy, a moje ciało przeżyło. Umarłem bo przestałem czuć się swoim ego i zrozumiałem wiele rzeczy. Właśnie tego nie umiem pojąć jak to jest, że niektórzy reagują inaczej na zetknięcie się ze śmiercią, albo w obliczu choroby nagle zaczynają wierzyć np w katolicyzm. To chyba jakaś ich reakcja obronna na pograniczu zaburzeń świadomości i choroby psychicznej.
Brzostowski (7067 punktów)
>Ciekaw jestem jakie argumenty za tym stoją bo im dłużej się zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ludzie, którzy są przeciwko eutanazji to debile.

Obserwacja świata wskazuje, że jest we wszystkich chęć życia, generalnie dzieci są oczekiwane i chciane, dzieci już urodzone też chcą żyć, mają naturalną ciekawość świata... Co do zasady zatem wszystko wskazuje, że życie jest pozytywną wartością.

Zatem jeśli, ktoś choruje, ma depresje, nie chce mu się żyć, to pierwsze co rozsądnemu człowiekowi przychodzi do głowy, to pomoc tej osobie, bo prawdopodobnie źle ocenia sytuację (bo życie jest pozytywne). Praktyka też wskazuje że tak właśnie jest, że próby samobójcze to wołanie o pomoc, a chęć eutanazji to często wynik bezradności i samotności. Dlatego dopiero po tych próbach wsparcia takich osób, ja pozwoliłbym na eutanazję, gdy już cierpienie z powodu choroby jest trudne do zniesienia i człowiek świadomie podejmie taką decyzję.




Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
22-05-2015 13:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zatem jeśli, ktoś choruje, ma depresje, nie chce mu się
> żyć, to pierwsze co rozsądnemu człowiekowi przychodzi do
> głowy, to pomoc tej osobie

Jeśli ona chce by jej pomóc. Bo jeśli nie chce - nic nie poradzisz ze swoją nawet najszczerszą chęcią. W życiu różnie bywa - i tak (że chce) i nie.

> bo prawdopodobnie źle ocenia sytuację (bo życie jest pozytywne)

Oczywiście, że jest. Dla Ciebie. Dla niej jednak w danej chwili nie.
Jeśli jakoś przekonasz ją, że potrafi to odmienić, to trafiłeś w dziesiątkę.
Uważam że należy przede wszystkim poznać i uszanować motywy, które owym 'ktosiem' kierują.

> próby samobójcze to wołanie o pomoc

Powiedziane bardzo tendencyjnie. Nazwijmy rzeczy po imieniu: jak dla mnie próby samobójcze to przede wszystkim utrata nadziei, że coś można we własnym życiu zmienić. To też bywa chęcią odegrania się na innych za to, co im zrobili.
Wołanie o pomoc też, tyle że nie zawsze, nie warto wszystkich sytuacji pakować do worka pt. "wołanie o pomoc".

> a chęć eutanazji to często wynik bezradności i samotności

Zgadzam się.

> Dlatego dopiero po tych próbach wsparcia takich
> osób, ja pozwoliłbym na eutanazję, gdy już cierpienie z powodu
> choroby jest trudne do zniesienia i człowiek świadomie podejmie taką decyzję.

Ogólnie się zgadzam, choć te próby pachną mi nachalną propagandą i oferowaniem wsparcia niczym ewangelii przez Świadków Jehowy.
Zamiast próby wparcia po prostu zaoferowałbym potrzebującemu werbalnie swoje wsparcie i spróbował wspierać dopiero wtedy, gdy podejmie decyzję, że to ja jestem dla niego dobrą osobą.
Nie można nikogo przymuszać do znoszenia naszych prób wsparcia. Wydaje mi się, że samobójcy byli zmuszani w życiu do zbyt wielu rzeczy.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-05-2015 14:10 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> Dlatego dopiero po tych próbach wsparcia takich
>> osób, ja pozwoliłbym na eutanazję, gdy już cierpienie z powodu
>> choroby jest trudne do zniesienia i człowiek świadomie podejmie taką decyzję.
>Ogólnie się zgadzam, choć te próby pachną mi nachalną propagandą i oferowaniem wsparcia niczym ewangelii przez Świadków Jehowy.
Jeśli ja piszę o "próbach wsparcia", a Ty odbierasz to jako propagandę w dodatku ewangeliczną, to sorry, dla mnie to jest skrzywienie antyklerykalne. Czy ja coś pisałem o ewangelii, bogu? Czy z Wami można jeszcze normalnie rozmawiać, czy wszedzie widzicie "spiski teistów"? Nawet mnie rozbawiłeś.
>Zamiast próby wparcia po prostu zaoferowałbym potrzebującemu wsparcie i spróbował dopiero wtedy, gdy podejmie decyzję, że to ja jestem dla niego dobrą osobą.
Jacku, czy Ty sam siebie czytasz?
>Nie można nikogo przymuszać do znoszenia naszych prób wsparcia.
Wymiękam! Ja piszę o próbach wsparcia, Ty deklarujesz wsparcie od razu, bez próby nawet i piszesz, że nie można nikogo przymuszać do znoszenia naszych prób wsparcia? Za dużo czytasz antyklerykalnych książek.
>Pozdrawiam
również pozdrawiam

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeśli ja piszę o "próbach wsparcia", a Ty odbierasz
> to jako propagandę w dodatku ewangeliczną

To było jedynie porównanie. Rozumiesz co to Świadkowie Jehowy czy nie?

> to sorry, dla mnie to jest skrzywienie
> antyklerykalne. Czy ja coś pisałem o ewangelii, bogu?

Żołądkujesz się niepotrzebne. Porównanie wyszło ode mnie.
Czujesz się jakoś dotknięty? Z jakiego powodu? Jak rozumiem - wyznawcą Jehowy nie jesteś.

> Czy z Wami można jeszcze normalnie rozmawiać,
> czy wszedzie widzicie "spiski teistów"?

Bez komentarza. Ręce opadają normalnie.

>>Zamiast próby wparcia po prostu zaoferowałbym potrzebującemu wsparcie i spróbował dopiero wtedy, gdy podejmie decyzję, że to ja jestem dla niego dobrą osobą.
>Jacku, czy Ty sam siebie czytasz?

Czy Ty w ogóle mnie mnie czytasz, a jeśli czytasz to rozumiesz co piszę? Odróżniasz próbę od propozycji?

> Ja piszę o próbach wsparcia, Ty deklarujesz wsparcie
> od razu, bez próby

Gdzie to zrobiłem? Podasz jakiś cytat, czy wolisz dalej sobie dopowiadać?

> nawet i piszesz, że nie można nikogo przymuszać
> do znoszenia naszych prób wsparcia?

Ano napisałem, a Waść jak widać wszem i wobec nic z tego nie rozumie.
Skaranie boskie z Tobą Kolego

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-05-2015 14:22 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Z Wami antyklerykałami jest taki problem, że nawet jak się zgadzacie ze mną, to i tak jakieś wątki religijne przemycacie. Nie wiem po co. Robisz to Ty, też Bogusławski, chyba żyć bez tego nie możecie.

A co do sprawy eutanazji, nie chce mi się już pisać więcej bo mamy takie samo zdanie w tej sprawie.

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> chyba żyć bez tego nie możecie.

Jesteś po prostu drażliwy.
Piszę o tym, bo wiem że doskonale rozumiesz o co mi chodzi. Chyba, że celowo przekręcisz, albo strzelisz focha.

> nie chce mi się już pisać więcej bo
> mamy takie samo zdanie w tej sprawie.

Prawie takie samo. A 'prawie' robi różnicę.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
22-05-2015 22:28 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> chyba żyć bez tego nie możecie.
>Jesteś po prostu drażliwy.
Pamiętaj, że to Ty wyjechałeś pierwszy o religii i ewangelii, może to Ty jesteś nadrważliwy na tym punkcie?

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pamiętaj, że to Ty wyjechałeś pierwszy o religii
> i ewangelii, może to Ty jesteś nadrważliwy na tym punkcie?

Mnie religia i ewangelia w tym wątku ani grzeje, ani ziębi.
Oprócz mojego zdania w kwestii merytorycznej:
1. Chciałem sprawdzić czy potrafisz nabrać dystansu i skoncentrować się na samym porównaniu, oraz na tym co ono niesie.
2. Gdybyś mnie uważniej czytał, wiedziałbyś, że nie raz, nie dwa chwaliłem wybranych księży, którym się to należy.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Za dużo czytasz antyklerykalnych książek.

Z czytanych przez ostatnie 5 miesięcy: Trylogia Millennium, Księżycowa autostrada, książka o angielskim biznesmenie którzy przeżywał różne przygody w Rosji (nie chcę przekręcać tytułu a nie pamiętam), Problem Spinozy.
Zupełnie nie rozumiem Twoich podejrzeń (spiskowych )

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Obserwacja świata wskazuje, że jest we wszystkich chęć życia, generalnie dzieci są oczekiwane i chciane, dzieci już urodzone też chcą żyć, mają naturalną ciekawość świata... Co do zasady zatem wszystko wskazuje, że życie jest pozytywną wartością.

Nic nie wskazuje na to, że życie ma jakąkolwiek wartość. Nie we wszystkich jest chęć życia - ludzie cierpiący nieraz nie chcą żyć.

>Zatem jeśli, ktoś choruje, ma depresje, nie chce mu się żyć, to pierwsze co rozsądnemu człowiekowi przychodzi do głowy, to pomoc tej osobie, bo prawdopodobnie źle ocenia sytuację (bo życie jest pozytywne).

A może to ta osoba prawidłowo ocenia sytuację, a ludzie chcący żyć utrzymują na siłę błąd poznawczy, że żyć warto?

>Praktyka też wskazuje że tak właśnie jest, że próby samobójcze to wołanie o pomoc, a chęć eutanazji to często wynik bezradności i samotności.

Bezradność i samotność nie zawsze można usunąć, a próby samobójcze to wołanie o pomoc, ale więcej jest skutecznych samobójstw, które wołaniem o pomoc nie były. Wiele osób nie podejmuje próby bo boi się porażki, a jeszcze inni chcieli się zabić, a jednak żyją i cierpią jeszcze bardziej bo się np uszkodzili, albo społeczeństwo teraz inaczej ich ocenia.

>Dlatego dopiero po tych próbach wsparcia takich osób, ja pozwoliłbym na eutanazję, gdy już cierpienie z powodu choroby jest trudne do zniesienia i człowiek świadomie podejmie taką decyzję.



I z tym się oczywiście zgadzam
Spring (1174 punktów)
>Skoro nie pchałem się na ten świat, to dlaczego muszę przymusowo na nim żyć?
A posiadasz wolną wolę?

>Oczywiście można popełnić samobójstwo, ale to nie jest takie proste i nie jest dobrze widziane np przez rodzinę, która będzie egoistycznie cierpieć zamiast stwierdzić z empatią, że ten kto się zabił podjął taką decyzję, bo dla niego tak jest lepiej.
Jest to nic innego, jak wymuszanie na otoczeniu tolerancji wobec zabijania się i też zabijania. Życie jest twoje i tylko twoje.

>Dlaczego nie mogę pójść do firmy wykonującej eutanazję i zapłacić sobie za śmierć?
Może dlatego, że jest to legalizacja zabijania. Czyli traktowanie katów jako legalnego zawodu.

>Ciekaw jestem jakie argumenty za tym stoją bo im dłużej się zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ludzie, którzy są przeciwko eutanazji to debile.
Piękny wstęp do dialogu.
23-05-2015 00:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skoro nie pchałem się na ten świat, to dlaczego muszę przymusowo na nim żyć?
>A posiadasz wolną wolę?
Zależy w jakim rozumieniu. W dosłownym nie, a w uproszczonej wersji świata z pkt widzenia ego posiadam.

>>Oczywiście można popełnić samobójstwo, ale to nie jest takie proste i nie jest dobrze widziane np przez rodzinę, która będzie egoistycznie cierpieć zamiast stwierdzić z empatią, że ten kto się zabił podjął taką decyzję, bo dla niego tak jest lepiej.
>Jest to nic innego, jak wymuszanie na otoczeniu tolerancji wobec zabijania się i też zabijania. Życie jest twoje i tylko twoje.

Nie też zabijania tylko odebrania sobie cierpienia jeśli nie da się w inny sposób. Nie wymuszanie tolerancji tylko swoich praw i wolności. Bo na każdy problem można zareagować na dwa sposoby: walka lub ucieczka. Czasem można coś po prostu zignorować albo dojść do wniosku, że to wcale nie taki duży problem. No ale jeśli problem jest poważny, możliwości walki zostały wyczerpane, a ucieczka nie jest możliwa to co wtedy?

>>Dlaczego nie mogę pójść do firmy wykonującej eutanazję i zapłacić sobie za śmierć?
>Może dlatego, że jest to legalizacja zabijania.

Kara śmierci także, a jest popierana przez większość społeczeństwa. Aborcja w przypadku kiedy dziecko ma urodzić się chore także. Dla mnie to nie jest argument, tylko ubranie sytuacji w inne słowa żeby tak przedstawiona wzbudzała w kimś emocje i odstraszała od pomysłu eutanazji.
23-05-2015 08:02 
 Ocena-1 na 1
Spring (1174 punktów)
>>>Skoro nie pchałem się na ten świat, to dlaczego muszę przymusowo na nim żyć?
>>A posiadasz wolną wolę?
>Zależy w jakim rozumieniu. W dosłownym nie, a w uproszczonej wersji świata z pkt widzenia ego posiadam.

Z natury rzeczy nie jesteś przymuszony do życia, możesz odejść. Jednak jeżeli uważasz, że mózg w sposób automatyczny podejmie decyzję, to nie ma czym się przejmować, będzie jak będzie.

>Nie też zabijania tylko odebrania sobie cierpienia jeśli nie da się w inny sposób.
Podanie komuś trucizny, by mógł uciec przed cierpieniem, jest zabójstwem, nawet jeżeli dokonanym z miłosierdzia.

>Nie wymuszanie tolerancji tylko swoich praw i wolności.
Nikt nie jest Ci winien pomocy w samobójstwie.

>Bo na każdy problem można zareagować na dwa sposoby: walka lub ucieczka. Czasem można coś po prostu zignorować albo dojść do wniosku, że to wcale nie taki duży problem. No ale jeśli problem jest poważny, możliwości walki zostały wyczerpane, a ucieczka nie jest możliwa to co wtedy?

Wtedy trzeba się zmierzyć z cierpieniem.

>>Może dlatego, że jest to legalizacja zabijania.
>Kara śmierci także, a jest popierana przez większość społeczeństwa. Aborcja w przypadku kiedy dziecko ma urodzić się chore także.

Społeczeństwo nie powinno decydować w sprawach stricte indywidualnych. Każdy ma prawo do indywidualnych poglądów czy np. orientacji seksualnej itp. Życiem dysponuje jednostka, nie społeczeństwo.

W przypadku aborcji należy brać pod uwagę fakt, że dziecko jeszcze się nie urodziło.

>Dla mnie to nie jest argument, tylko ubranie sytuacji w inne słowa żeby tak przedstawiona wzbudzała w kimś emocje i odstraszała od pomysłu eutanazji.

Dla mnie wręcz przeciwnie, "eutanazja" maskuje prawdziwe znaczenie dokonywanego czynu.
23-05-2015 13:55 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Z natury rzeczy nie jesteś przymuszony do życia, możesz odejść. Jednak jeżeli uważasz, że mózg w sposób automatyczny podejmie decyzję, to nie ma czym się przejmować, będzie jak będzie.

No właśnie. Mogę odejść, więc nie rozumiem dlaczego nie mogę legalnie sobie zapłacić za to żeby mieć pewność, że nie zrobię z siebie roślinki Ludzie często chcą się zabić, ale się boją albo karmią się niepotrzebną nadzieją i w efekcie cierpią przez całe życie, a reszta społeczeństwa nic sobie z tego nie robi bo im chodzi tylko o to żeby ta osoba miała pracę i mieszkanie, a pragnienia i potrzeby emocjonalne są ignorowane.

>Podanie komuś trucizny, by mógł uciec przed cierpieniem, jest zabójstwem, nawet jeżeli dokonanym z miłosierdzia.

Dlatego właśnie słowo "zabójstwo" nie powinno mieć negatywnego wydźwięku bo to tak samo neutralna czynność jak życie. Wartość zabójstwa oraz życia zależy od okoliczności. Kiedy Breivik strzelał, a ja bym go wtedy zabił to zrobiłbym dobrze - uratowałbym kilka ludzkich żyć przed psychopatą. Gdyby skazano go na śmierć po zdarzeniu to byłoby to neutralne. Aborcja to zabójstwo, a w niektórych przypadkach jest dobra - np kiedy dziecko ma się urodzić chore albo matka ma umrzeć przy porodzie. Eutanazja to zabójstwo, ale jest dobra jeśli jest wykonaniem woli tego kto chce się jej poddać. Złodziej zabija kogoś dla kasy i jest to bardzo złe. Ktoś zabija dla przyjemnosci i jest to bardzo ale to bardzo złe. Podobnie jest z życiem, które samo w sobie nie jest wartością. Może nieść za sobą wartości dodatnie albo ujemne, a nam wszystkim powinno zależeć żeby każdy członek społeczeństwa był jak najbardziej szczęśliwy jak to możliwe. Utrzymywanie ludzi przy życiu jako niewolników swojego cierpienia to coś bardzo niehumanitarnego.

>Nikt nie jest Ci winien pomocy w samobójstwie.

A ja się czuję winien pomocy gdyby ktoś tego chciał. Przeszkadza w tym prawo. Czy gdybyś widział jak Twoja ukochana osoba cierpi i płacze, prosi Cię o to żebyś ją zabił bo ona już nie może to wzruszyłbyś ramionami i powiedział jej żeby się czymś zajęła, poszła do pracy i dodałbyś, że nie jesteś jej winien pomocy? A dla mnie w pewnym sensie wszyscy ludzie są bliscy i czasem dopadają mnie myśli "dlaczego oni tak cierpią? Dlaczego nikt im nie pomoże?". Najgorsze to jest faktycznie w przypadku ludzi ciężko chorych, ale ból fizyczny i psychiczny to coś porównywalnego. Śmierć wcale nie jest zła, a na pewno nie w porównaniu do tych cierpień.

>>Bo na każdy problem można zareagować na dwa sposoby: walka lub ucieczka. Czasem można coś po prostu zignorować albo dojść do wniosku, że to wcale nie taki duży problem. No ale jeśli problem jest poważny, możliwości walki zostały wyczerpane, a ucieczka nie jest możliwa to co wtedy?
>Wtedy trzeba się zmierzyć z cierpieniem.

Gdybym tak myślał to teraz zabiłbym się bez powodu tylko na wszelki wypadek żeby nigdy nie dopadła mnie tego typu sytuacja. Cierpienie to nie przeciwnik, z którym się walczy tylko reakcja organizmu na coś złego. Znak, że coś jest nie tak i trzeba to zmienić, ale tu już się nie da. Uciec się także nie da. Tu tylko śmierć jest rozsądnym wyjściem. Nie rozumiem tego demonizowania śmierci. Nazwałbym to śmierciofobią Ja jakoś nigdy nie bałem się, że umrę, a śmierć źle mi się kojarzy ze względu na to, że przeważnie przy umieraniu się cierpi. Można pójść dalej w tym rozważaniu i stwierdzić, że rodzic, który płodzi dziecko właśnie skazał je na ceirpienie, które jest nieuniknione.

>>>Może dlatego, że jest to legalizacja zabijania.
>>Kara śmierci także, a jest popierana przez większość społeczeństwa. Aborcja w przypadku kiedy dziecko ma urodzić się chore także.
>Społeczeństwo nie powinno decydować w sprawach stricte indywidualnych. Każdy ma prawo do indywidualnych poglądów czy np. orientacji seksualnej itp. Życiem dysponuje jednostka, nie społeczeństwo.

Dlatego właśnie nie powinno być ograniczeń typu zakaz eutanazji, zakaz aborcji, brak kary śmierci.

>W przypadku aborcji należy brać pod uwagę fakt, że dziecko jeszcze się nie urodziło.

To nie ma najmniejszego znaczenia. To dziecko to człowiek - przedstawiciel gatunku homo sapiens. Płód też cierpi, a matka mając dziecko w brzuchu już je kocha, mówi do niego. Nieraz ludzie podejmują decyzję żeby zabić to dziecko dla jego dobra. Gorsze jest to, że niektórzy chcą zabijać dzieci, które pochodzą z wpadki, ale urodziłyby się zdrowe. Dlatego zawsze należy uwzględnić kontekst, a takie myślenie zero-jedynkowe (aborcja czy kara śmierci jest oceniana przez kogoś zawsze jako dobra albo zła) to patologia.

>>Dla mnie to nie jest argument, tylko ubranie sytuacji w inne słowa żeby tak przedstawiona wzbudzała w kimś emocje i odstraszała od pomysłu eutanazji.
>Dla mnie wręcz przeciwnie, "eutanazja" maskuje prawdziwe znaczenie dokonywanego czynu.

Nie maskuje. Słowo zabójstwo odstrasza bo jest kojarzone z czymś złym. Ma to oddziaływać na emocje. Eutanazja to ta sama sytuacja tylko nie nazwana tak emocjonalnie i już więcej ludzi ją poprze bo nie popełni błędu - skazania z góry czegoś za złe bo słyszy się słowo "zabójstwo", które jest zabarwione negatywnymi emocjami.
Spring (1174 punktów)
> nie rozumiem dlaczego nie mogę legalnie sobie zapłacić za to żeby mieć pewność, że nie zrobię z siebie roślinki
Ponieważ pewne rzeczy w życiu należy zrobić samodzielnie.

>Ludzie często chcą się zabić, ale się boją albo karmią się niepotrzebną nadzieją i w efekcie cierpią przez całe życie, a reszta społeczeństwa nic sobie z tego nie robi bo im chodzi tylko o to żeby ta osoba miała pracę i mieszkanie, a pragnienia i potrzeby emocjonalne są ignorowane.
Interesujący rodzaj moralności - pomagać tchórzom w ucieczce przed życiem.

>Dlatego właśnie słowo "zabójstwo" nie powinno mieć negatywnego wydźwięku bo to tak samo neutralna czynność jak życie.
Ma o wiele mnie negatywne znaczenie niż morderstwo.

> Wartość zabójstwa oraz życia zależy od okoliczności. Kiedy Breivik strzelał, a ja bym go wtedy zabił to zrobiłbym dobrze - uratowałbym kilka ludzkich żyć przed psychopatą.
Owszem, gdyby nie było innej możliwości. Zabójstwo przy możliwości obezwładnienia jest morderstwem.

> Gdyby skazano go na śmierć po zdarzeniu to byłoby to neutralne.
Nie.

> Aborcja to zabójstwo, a w niektórych przypadkach jest dobra - np kiedy dziecko ma się urodzić chore albo matka ma umrzeć przy porodzie.
Zgoda.

>Eutanazja to zabójstwo, ale jest dobra jeśli jest wykonaniem woli tego kto chce się jej poddać.
Pomóc należy by przeżyć, nie by umrzeć.

>Złodziej zabija kogoś dla kasy i jest to bardzo złe.
To jest złodziej?

>Podobnie jest z życiem, które samo w sobie nie jest wartością.
Dla mnie jest najwyższą wartością.

> Może nieść za sobą wartości dodatnie albo ujemne, a nam wszystkim powinno zależeć żeby każdy członek społeczeństwa był jak najbardziej szczęśliwy jak to możliwe.
Zgoda.

>Utrzymywanie ludzi przy życiu jako niewolników swojego cierpienia to coś bardzo niehumanitarnego.
Więc niech się zmierzą z cierpieniem jako ludzie wolni.

>A ja się czuję winien pomocy gdyby ktoś tego chciał.
Ok.

> Przeszkadza w tym prawo.
Zawsze coś przeszkadza, takie jest życie, szczęście i cierpienie są jego częścią.

> Czy gdybyś widział jak Twoja ukochana osoba cierpi i płacze, prosi Cię o to żebyś ją zabił bo ona już nie może to wzruszyłbyś ramionami i powiedział jej żeby się czymś zajęła, poszła do pracy i dodałbyś, że nie jesteś jej winien pomocy?
Jeżeli ktoś jest zdolny do pracy, to jeszcze nie jest tak źle.
Nikogo nie namawiałbym do samobójstwa.

> A dla mnie w pewnym sensie wszyscy ludzie są bliscy i czasem dopadają mnie myśli "dlaczego oni tak cierpią? Dlaczego nikt im nie pomoże?". Najgorsze to jest faktycznie w przypadku ludzi ciężko chorych, ale ból fizyczny i psychiczny to coś porównywalnego.
Wszystko ma swoje powody. Ucieczka nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę.

>Śmierć wcale nie jest zła, a na pewno nie w porównaniu do tych cierpień.
Oczywiście, jest częścią życia.

> Gdybym tak myślał to teraz zabiłbym się bez powodu tylko na wszelki wypadek żeby nigdy nie dopadła mnie tego typu sytuacja.
Nawet nie spróbowałbyś rozwiązać problemu?

> Cierpienie to nie przeciwnik, z którym się walczy tylko reakcja organizmu na coś złego.
Cokolwiek gnębi człowieka jest jego przeciwnikiem i zarazem nauczycielem.

> Znak, że coś jest nie tak i trzeba to zmienić, ale tu już się nie da.
Czyjeś cierpienie może być impulsem do zmiany dla innych osób, by szukały prawdziwego rozwiązania. Większość ludzi ruszy dupę dopiero, gdy los kopnie ich w nią. Cywilizacja, która rozwiązuje problemy przez ucieczkę od życia, nie jest zdolna żyć.

> Ja jakoś nigdy nie bałem się, że umrę, a śmierć źle mi się kojarzy ze względu na to, że przeważnie przy umieraniu się cierpi.
Również się jej nie boję i nawet nie kojarzy mi się źle, o ile jest naturalna.

> Można pójść dalej w tym rozważaniu i stwierdzić, że rodzic, który płodzi dziecko właśnie skazał je na ceirpienie, które jest nieuniknione.
To zależy od tego, jakie życie przygotowali swoim dzieciom.

> Nieraz ludzie podejmują decyzję żeby zabić to dziecko dla jego dobra. Gorsze jest to, że niektórzy chcą zabijać dzieci, które pochodzą z wpadki, ale urodziłyby się zdrowe. Dlatego zawsze należy uwzględnić kontekst, a takie myślenie zero-jedynkowe (aborcja czy kara śmierci jest oceniana przez kogoś zawsze jako dobra albo zła) to patologia.
Czasem należy wybrać mniejsze zło.

> Eutanazja to ta sama sytuacja tylko nie nazwana tak emocjonalnie i już więcej ludzi ją poprze bo nie popełni błędu - skazania z góry czegoś za złe bo słyszy się słowo "zabójstwo", które jest zabarwione negatywnymi emocjami.
Kolejna ucieczka...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> nie rozumiem dlaczego nie mogę legalnie sobie zapłacić za to żeby mieć pewność, że nie zrobię z siebie roślinki
>Ponieważ pewne rzeczy w życiu należy zrobić samodzielnie.

No to sam przynoszę kasę, płacę za usługę i mam. Na pewno bardziej profesjonalnie niż gdybym chciał się sam zabić Podobnie jak sam się nie operuję, ani nie buduję sobie domu.

>>Ludzie często chcą się zabić, ale się boją albo karmią się niepotrzebną nadzieją i w efekcie cierpią przez całe życie, a reszta społeczeństwa nic sobie z tego nie robi bo im chodzi tylko o to żeby ta osoba miała pracę i mieszkanie, a pragnienia i potrzeby emocjonalne są ignorowane.
>Interesujący rodzaj moralności - pomagać tchórzom w ucieczce przed życiem.

Nie no, lepiej zmuszać ich do cierpienia i nazwać tchórzami bo nie chcą cierpieć Sama świadomość, że ktoś myśli tak jak Ty jest dla mnie smutna... A nazywanie samobójcy tchórzem to pochodna stereotypu, który nie wiadomo skąd się wziął, ale chyba wymyślił to jakiś psychopata. Większość żyjących nie ma na tyle odwagi żeby się zabić.


>> Gdyby skazano go na śmierć po zdarzeniu to byłoby to neutralne.
>Nie.

Tak

>>Eutanazja to zabójstwo, ale jest dobra jeśli jest wykonaniem woli tego kto chce się jej poddać.
>Pomóc należy by przeżyć, nie by umrzeć.

Jeśli przeżycie wiąże się z cierpieniem to lepiej umrzeć. Ty naprawdę wierzysz tak jak katolicy w to, że życie jest wartością samą w sobie nawet jeśli leży się sparaliżowanym i nie można nic powiedzieć?

>>Złodziej zabija kogoś dla kasy i jest to bardzo złe.
>To jest złodziej?

Tak bo kradnie kasę, a na dodatek jest to morderca.

>>Podobnie jest z życiem, które samo w sobie nie jest wartością.
>Dla mnie jest najwyższą wartością.

Aha, wszystko jasne. Twoja wypaczona moralność jest konsekwencją wiary w najwyższą wartość życia. Ehh ta nieszczęsna wiara tyle komplikuje...

>> Może nieść za sobą wartości dodatnie albo ujemne, a nam wszystkim powinno zależeć żeby każdy członek społeczeństwa był jak najbardziej szczęśliwy jak to możliwe.
>Zgoda.

No to teraz zaprzeczyłeś temu co pisałeś wcześniej. Ta wiara...

>>Utrzymywanie ludzi przy życiu jako niewolników swojego cierpienia to coś bardzo niehumanitarnego.
>Więc niech się zmierzą z cierpieniem jako ludzie wolni.

Czemu chcesz ich zmuszać do mierzenia się z cierpieniem?

>> Przeszkadza w tym prawo.
>Zawsze coś przeszkadza, takie jest życie, szczęście i cierpienie są jego częścią.

Szczęście jest częścią niektórych żyć, ale nie wszystkich.

>> Czy gdybyś widział jak Twoja ukochana osoba cierpi i płacze, prosi Cię o to żebyś ją zabił bo ona już nie może to wzruszyłbyś ramionami i powiedział jej żeby się czymś zajęła, poszła do pracy i dodałbyś, że nie jesteś jej winien pomocy?
>Jeżeli ktoś jest zdolny do pracy, to jeszcze nie jest tak źle.
>Nikogo nie namawiałbym do samobójstwa.

Ominąłeś odpowiedź na pytanie. "Jeśli ktoś jest zdolny do pracy to nie jest tak źle" - no tak i niech pracuje na pana, a kto by się przejmował uczuciami niewolnika... I niech nie narzeka bo po co inni mają słuchać o problemach skoro można się skupić przecież na pozytywach, co nie?

>Wszystko ma swoje powody. Ucieczka nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę.

Ok, jeśli kiedyś Cię napadną to przypomnij sobie te słowa

>> Gdybym tak myślał to teraz zabiłbym się bez powodu tylko na wszelki wypadek żeby nigdy nie dopadła mnie tego typu sytuacja.
>Nawet nie spróbowałbyś rozwiązać problemu?

Przecież piszemy teraz o sytuacji bez rozwiązania i wyborze między cierpieniem, a jego brakiem czyli śmiercią. Ty uważasz, że wtedy trzeba się zmierzyć z cierpieniem. Ja na Twoim miejscu uważałbym żebyś nie musiał sprawdzać czy Twoje przekonania w praktyce są takie dobre.

>> Cierpienie to nie przeciwnik, z którym się walczy tylko reakcja organizmu na coś złego.
>Cokolwiek gnębi człowieka jest jego przeciwnikiem i zarazem nauczycielem.

Nie zawsze.

>> Można pójść dalej w tym rozważaniu i stwierdzić, że rodzic, który płodzi dziecko właśnie skazał je na ceirpienie, które jest nieuniknione.
>To zależy od tego, jakie życie przygotowali swoim dzieciom.

Nie. To zależy od bardzo wielu czynników, których nikt nie jest w stanie przewidzieć.

>Czasem należy wybrać mniejsze zło.

I o tym jest ten wątek i moje postulaty.
Spring (1174 punktów)

>No to sam przynoszę kasę, płacę za usługę i mam. Na pewno bardziej profesjonalnie niż gdybym chciał się sam zabić Podobnie jak sam się nie operuję, ani nie buduję sobie domu.

Rozumiesz chyba, o co prosisz? Osoba ma Cię pozbawić życia, świadomie!

>>>Ludzie często chcą się zabić, ale się boją [...]
>>Interesujący rodzaj moralności - pomagać tchórzom w ucieczce przed życiem.

> Nie no, lepiej zmuszać ich do cierpienia i nazwać tchórzami bo nie chcą cierpieć Sama świadomość, że ktoś myśli tak jak Ty jest dla mnie smutna... A nazywanie samobójcy tchórzem to pochodna stereotypu, który nie wiadomo skąd się wziął, ale chyba wymyślił to jakiś psychopata. Większość żyjących nie ma na tyle odwagi żeby się zabić.

Halo?! Piszesz, że się boją, ja odpowiedam, że tchórze, więc co jest nie tak?

> Jeśli przeżycie wiąże się z cierpieniem to lepiej umrzeć. Ty naprawdę wierzysz tak jak katolicy w to, że życie jest wartością samą w sobie nawet jeśli leży się sparaliżowanym i nie można nic powiedzieć?
Nawet katolicy nie wierzą, że życie powinno być usłane różami, a Ty, tak?

>>>Utrzymywanie ludzi przy życiu jako niewolników swojego cierpienia to coś bardzo niehumanitarnego.
>>Więc niech się zmierzą z cierpieniem jako ludzie wolni.

>Czemu chcesz ich zmuszać do mierzenia się z cierpieniem?
To była sugestia, a poza tym uwaga dotyczyła wolności, a nie cierpienia.

>Szczęście jest częścią niektórych żyć, ale nie wszystkich.
Człowiek jest kowalem swojego losu (i szczęścia).

>>> Czy gdybyś widział jak Twoja ukochana osoba cierpi i płacze, prosi Cię o to żebyś ją zabił bo ona już nie może to wzruszyłbyś ramionami i powiedział jej żeby się czymś zajęła, poszła do pracy i dodałbyś, że nie jesteś jej winien pomocy?
> Ominąłeś odpowiedź na pytanie.
W takiej sytuacji bym ją wspierał na duchu, ale jest to sytuacja (z taką prośbą) mało prawdopodobna, gdyż dobieram sobie towarzystwo o podobnych poglądach.

>>Ucieczka nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę.
>Ok, jeśli kiedyś Cię napadną to przypomnij sobie te słowa
Czytaj ze zrozumieniem do końca.

>Przecież piszemy teraz o sytuacji bez rozwiązania i wyborze między cierpieniem, a jego brakiem czyli śmiercią. Ty uważasz, że wtedy trzeba się zmierzyć z cierpieniem.
Tak. Uważam, że nie należy tracić nadzieji do końca.

>Ja na Twoim miejscu uważałbym żebyś nie musiał sprawdzać czy Twoje przekonania w praktyce są takie dobre.
Per aspera ad astra.

>>Czasem należy wybrać mniejsze zło.
>I o tym jest ten wątek i moje postulaty.

Tyle że mamy odmienne zdanie co do tego, co jest tym mniejszym złem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiesz chyba, o co prosisz? Osoba ma Cię pozbawić życia, świadomie!

Tak, ale NA MOJE ŻYCZENIE i za moje pieniądze. Państwo, które nie szanuje mojej woli to państwo, którego woli ja nie muszę szanować. Poza tym interesy społeczeństwa i państwa to zupełnie odmienne interesy i nie wiem czy mają jakiekolwiek punkty styczne.

>Halo?! Piszesz, że się boją, ja odpowiedam, że tchórze, więc co jest nie tak?

Sam pisałeś, że mówimy o zabiciu się. Czy ktoś kto boi się zabić jest tchórzem? To normalne. Raczej ten kto się zabił jest wybitnie odważny. Tchórzem jest ten kto żyje z dnia na dzień szarym i nędznym życiem, a wmawia sobie, że jest dobrze bo boi się prawdy. Tchórze boją się np przyznać, że życie nie ma wartości, że ego to nie oni tylko funkcja ich mózgu itp.

>Nawet katolicy nie wierzą, że życie powinno być usłane różami, a Ty, tak?

Nie. Życie niczego nie powinno. Życia nie powinno być jeśli jest przepełnione tylko cierpieniem. Jeśli cierpienie służy przyjemności, która przewyższa to cierpienie to jest ok.

>>Czemu chcesz ich zmuszać do mierzenia się z cierpieniem?
>To była sugestia, a poza tym uwaga dotyczyła wolności, a nie cierpienia.

Ale mówimy o cierpieniu i niewoli utrzymującej ludzi w nim. Wolność do ucieczki od cierpienia to eutanazja na życzenie dla osoby, która się na to zdecyduje.

>Człowiek jest kowalem swojego losu (i szczęścia).

Nieprawda. Na wiele rzeczy człowiek nie ma wpływu. Na niektóre ma np to czy się zabije i w pewnym sensie faktycznie jest kowalem swojego losu.

>>>> Czy gdybyś widział jak Twoja ukochana osoba cierpi i płacze, prosi Cię o to żebyś ją zabił bo ona już nie może to wzruszyłbyś ramionami i powiedział jej żeby się czymś zajęła, poszła do pracy i dodałbyś, że nie jesteś jej winien pomocy?
>W takiej sytuacji bym ją wspierał na duchu, ale jest to sytuacja (z taką prośbą) mało prawdopodobna, gdyż dobieram sobie towarzystwo o podobnych poglądach.

Ale to nie jest kwestia poglądów, a takie wspieranie na duchu na nic się nie zdaje w większości przypadków i właśnie przez to ludzie się zabijają bo nie otrzymują zrozumienia i prawdziwego wsparcia od bliskich.

>>>Ucieczka nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę.
>>Ok, jeśli kiedyś Cię napadną to przypomnij sobie te słowa
>Czytaj ze zrozumieniem do końca.

Czytam ze zrozumieniem do końca. Są sytuacje gdzie brak możliwości ucieczki powoduje największe cierpienie jakie człowiek jest sobie w stanie wyobrazić.

>Tak. Uważam, że nie należy tracić nadzieji do końca.

Cóż, ciężko dyskutować z takim przekonaniem, które opiera się o wiarę, a nie o racjonalne i pragmatyczne podejście.

>>Ja na Twoim miejscu uważałbym żebyś nie musiał sprawdzać czy Twoje przekonania w praktyce są takie dobre.
> Per aspera ad astra.

Dobra to powiedz mi co jest punktem docelowym, któremu może służyć np cierpienie osoby, która nie ma żadnych marzeń i żadnego celu. Czekam na odpowiednie argumenty

>>Czasem należy wybrać mniejsze zło.
>>I o tym jest ten wątek i moje postulaty.
>Tyle że mamy odmienne zdanie co do tego, co jest tym mniejszym złem.
>

No tak. Moje zdanie jest oparte o empatię i racjonalne myślenie, a Ty wierzysz w warość samą w sobie dla życia. Wg mnie życie samo w sobie ma wartość ujemną i trzeba się nieco wysilić żeby wyjść na zero, a żeby być na plusie to już jest przywilej dany nielicznym ( w zasadzie wylosowany przez nielicznych).
Spring (1174 punktów)
>Państwo, które nie szanuje mojej woli to państwo, którego woli ja nie muszę szanować.
A uważasz, że miałoby ono jakiś użytek z martwego obywatela?

>Tchórze boją się np przyznać, że życie nie ma wartości, że ego to nie oni tylko funkcja ich mózgu itp.
A gdyby się przyznali, to cokolwiek nabrałoby wartości?

>Ale mówimy o cierpieniu i niewoli utrzymującej ludzi w nim.
W wielu wypadkach uczucie wolności i także uczucie szczęścia jest mocno uzależnione od wewnętrznego nastawienia do życia.

>takie wspieranie na duchu na nic się nie zdaje w większości przypadków i właśnie przez to ludzie się zabijają bo nie otrzymują zrozumienia i prawdziwego wsparcia od bliskich.
Rozumiem, że prawdziwe wsparcie, to trucizna do herbaty?

>> Uważam, że nie należy tracić nadzieji do końca.
>Cóż, ciężko dyskutować z takim przekonaniem, które opiera się o wiarę, a nie o racjonalne i pragmatyczne podejście.
Czyli wyzbycie się nadzieji jest właśnie racjonalnym i pragmatycznym podejściem?

>Dobra to powiedz mi co jest punktem docelowym, któremu może służyć np cierpienie osoby, która nie ma żadnych marzeń i żadnego celu. Czekam na odpowiednie argumenty
Takim punktem jest uświadomienie sobie, że człowiek dopóty będzie nieszczęśliwy, dopóki nie będzie miał żadnych marzeń i żadnego celu w życiu.

>Moje zdanie jest oparte o empatię i racjonalne myślenie
Oczywiście, jakie to empatyczne i racjonalne, dobijać cierpiących.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Państwo, które nie szanuje mojej woli to państwo, którego woli ja nie muszę szanować.
>A uważasz, że miałoby ono jakiś użytek z martwego obywatela?

Nie interesuje mnie z czego państwo ma użytek. To każdy pojedynczy obywatel powinien mieć użytek z państwa. Chociaż społeczeństwo miałoby użytek z dobrobytu i szczęścia obywateli, ale państwo to nie społeczeństwo. Społeczeństwo to nie ja i gdybym żył sam pośród samych psychopatów i kretynów nie musiałbym w ogóle zwracać uwagi na zasady społeczne. Aż tak źle nie jest, ale dobrze tym bardziej.

>>Tchórze boją się np przyznać, że życie nie ma wartości, że ego to nie oni tylko funkcja ich mózgu itp.
>A gdyby się przyznali, to cokolwiek nabrałoby wartości?

Ale co miałoby jej nabrać i na jakiej zasadzie?

>>Ale mówimy o cierpieniu i niewoli utrzymującej ludzi w nim.
>W wielu wypadkach uczucie wolności i także uczucie szczęścia jest mocno uzależnione od wewnętrznego nastawienia do życia.

Czyli: "twórzmy niewolników i wmawiajmy im, że wszystko zależy od wewnętrznego nastawienia i wmawiajmy im swoją wersję tego co powinni myśleć". Nieźle...

>>takie wspieranie na duchu na nic się nie zdaje w większości przypadków i właśnie przez to ludzie się zabijają bo nie otrzymują zrozumienia i prawdziwego wsparcia od bliskich.
>Rozumiem, że prawdziwe wsparcie, to trucizna do herbaty?

Prawdziwe wsparcie to przeciwieństwo mówienia komuś co ma robić, wmawiania, że powinien żyć i ma się cieszyć lub zająć się czymś kiedy ta osoba tego nie chce. Ważna jest empatia, która polega na zrozumieniu drugiej osoby i jej motywów i uszanowanie decyzji, które z tego wynika.

>>> Uważam, że nie należy tracić nadzieji do końca.
>>Cóż, ciężko dyskutować z takim przekonaniem, które opiera się o wiarę, a nie o racjonalne i pragmatyczne podejście.
>Czyli wyzbycie się nadzieji jest właśnie racjonalnym i pragmatycznym podejściem?

A czy nadzieja jest racjonalna? Czy jeśli logika wskazuje jakiejś osobie, że będzie nieszczęśliwa bo tak wynika z jej życia, to ta osoba ma żyć i cierpieć przez jakąś nieracjonalną nadzieję?

>>Dobra to powiedz mi co jest punktem docelowym, któremu może służyć np cierpienie osoby, która nie ma żadnych marzeń i żadnego celu. Czekam na odpowiednie argumenty
>Takim punktem jest uświadomienie sobie, że człowiek dopóty będzie nieszczęśliwy, dopóki nie będzie miał żadnych marzeń i żadnego celu w życiu.

A więc jeśli nie ma marzeń i celu i wie, że będzie z tym nieszczęśliwy, a marzeń i celu nie da się zainstalować bo to nie program komputerowy to najlepiej dokonać eutanazji. Wreczcie dotarliśmy do punktu dyskusji, o który chodziło mi od początku.

>>Moje zdanie jest oparte o empatię i racjonalne myślenie
>Oczywiście, jakie to empatyczne i racjonalne, dobijać cierpiących.

Ależ przekręcasz słowa żeby tylko przedstawić likwidację cierpienia jako coś złego. Jednak dalej uważasz, że życie bardzo cierpiącej osoby ma być czymś, do czego jest ona przymuszana? Życie ma być największą wartością dla każdego bo Ty tak twierdzisz?

Eutanazja to nie dobijanie cierpiących, tylko zakończenie czyichś cierpień, uszanowanie woli tej osoby, empatia. Brak eutanazji dla cierpiących w sytuacjach bez wyjścia to brak empatii, przymus, wmawianie innym swojej wiary (że życie jest wartością samą w sobie).
Spring (1174 punktów)
>>>Państwo, które nie szanuje mojej woli to państwo, którego woli ja nie muszę szanować.
>>A uważasz, że miałoby ono jakiś użytek z martwego obywatela?
>Nie interesuje mnie z czego państwo ma użytek. To każdy pojedynczy obywatel powinien mieć użytek z państwa.
Poza prawami obywatel ma też obowiązki wobec państwa.

>>>Tchórze boją się np przyznać, że życie nie ma wartości, że ego to nie oni tylko funkcja ich mózgu itp.
>>A gdyby się przyznali, to cokolwiek nabrałoby wartości?
>Ale co miałoby jej nabrać i na jakiej zasadzie?
Chodzi o to, iż uznanie swego życia za bezwartościowe, do niczego sensownego nie doprowadzi.

>>W wielu wypadkach uczucie wolności i także uczucie szczęścia jest mocno uzależnione od wewnętrznego nastawienia do życia.
>Czyli: "twórzmy niewolników i wmawiajmy im, że wszystko zależy od wewnętrznego nastawienia i wmawiajmy im swoją wersję tego co powinni myśleć". Nieźle...
Całkowicie odwrotnie, ponieważ wolny człowiek walczy o swoje, gdyż zna wartość swego życia. Ktoś kto uważa, że nie ma po co żyć, nie jest wolny..

>Prawdziwe wsparcie to przeciwieństwo mówienia komuś co ma robić, wmawiania, że powinien żyć i ma się cieszyć lub zająć się czymś kiedy ta osoba tego nie chce.
Jak nie chce, to niech nie robi, wolna droga. Tylko dlaczego chce wymuszać na ludziach akceptację uśmiercania?

> Ważna jest empatia, która polega na zrozumieniu drugiej osoby i jej motywów i uszanowanie decyzji, które z tego wynika.
Zgoda, o ile osoba nie nakłania nikogo do zbrodni.

>A czy nadzieja jest racjonalna?
To oczywiste.

>Czy jeśli logika wskazuje jakiejś osobie, że będzie nieszczęśliwa bo tak wynika z jej życia, to ta osoba ma żyć i cierpieć przez jakąś nieracjonalną nadzieję?
Logika, która ostatecznie prowadzi do bezsensu, jest sama tyle warta.

>A więc jeśli nie ma marzeń i celu i wie, że będzie z tym nieszczęśliwy, a marzeń i celu nie da się zainstalować bo to nie program komputerowy to najlepiej dokonać eutanazji.
Owszem, umysł to nie komputer. Nawyki wypracowuje się poprzez ćwiczenia.

>>>Moje zdanie jest oparte o empatię i racjonalne myślenie
>>Oczywiście, jakie to empatyczne i racjonalne, dobijać cierpiących.
>Ależ przekręcasz słowa żeby tylko przedstawić likwidację cierpienia jako coś złego.
Świetny anestetyk, ta śmierć.

> Jednak dalej uważasz, że życie bardzo cierpiącej osoby ma być czymś, do czego jest ona przymuszana?
Jeżeli jest w pełni zmysłów i nie chce się leczyć, to niech zjeżdża do domu. Z pewnością wiele osób czeka swojej kolejki do lekarza, gdyż chce żyć.

>Życie ma być największą wartością dla każdego bo Ty tak twierdzisz?
Gdzie twierdzę, że każdy ma tak uważać?

>Eutanazja to nie dobijanie cierpiących, tylko zakończenie czyichś cierpień, uszanowanie woli tej osoby, empatia. Brak eutanazji dla cierpiących w sytuacjach bez wyjścia to brak empatii, przymus, wmawianie innym swojej wiary (że życie jest wartością samą w sobie).
Nikt nikomu niczego nie wmawia. Poza tym uważam, że nie warto tracić czas na kogoś, kto uparcie twierdzi, że musi na tamten świat.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Poza prawami obywatel ma też obowiązki wobec państwa.

Gdybym faktycznie miał te prawa, na których mi zależy to pomyślałbym o obowiązkach. Poza tym wobec państwa to ja nie mam moralnie żadnego obowiązku. Wobec społeczeńśtwa już prędzej, ale jak Kuba Bogu...

>Chodzi o to, iż uznanie swego życia za bezwartościowe, do niczego sensownego nie doprowadzi.

Doprowadzi do prawdy. Czy prawda jest bezwartościowa to nie wiem. Myślę, że jest ważna i stawiam ją na pierwszym miejscu, ignorując emocje, które z tego wynikają żeby się nie oszukiwać. A dopiero potem myślę co zrobić z tymi emocjami i jak pogodzić je z niewygodną prawdą. Nie zawsze tak się da, ale na szczęście umiem wyłączać emocje. Tylko wtedy nie ma motywacji żeby żyć, bo po co żyć bez emocji?

>>Czyli: "twórzmy niewolników i wmawiajmy im, że wszystko zależy od wewnętrznego nastawienia i wmawiajmy im swoją wersję tego co powinni myśleć". Nieźle...
>Całkowicie odwrotnie, ponieważ wolny człowiek walczy o swoje, gdyż zna wartość swego życia. Ktoś kto uważa, że nie ma po co żyć, nie jest wolny..

Nieprawda. Walczy o swoje człowiek, który nie jest wolny i dlatego musi walczyć. Wolny człowiek żyje sobie na luzie, ale tak naprawde nie istnieje żaden wolny człowiek. Chyba, że ktoś wolno biega

Walczy przeważnie ten kto wierzy, że jeśli wygra to będzie szczęśliwy. To ułuda. Nie ma wygranego w tej grze, a szczęścia nie daje tylko to co się osiągnie. Trzeba jeszcze wiedzieć po co się to osiąga, a ludzie zazwyczaj idą za stadem. Ten kto nie chce żyć może być zniewolony brakiem eutanazji. Ewentualnie można znajdować się w takim stanie psychicznym jak ja czyli wszystko mi jedno czy będę żył, czy nie. Jeśli umrę nie mam nic do stracenia. Gdybym miał jeszcze żyć to do stracenia jest wiele, a do zyskania raczej niewiele bo nie ma niczego czego nie mam, mogę mieć, a coś by mi to dało.

>Jak nie chce, to niech nie robi, wolna droga. Tylko dlaczego chce wymuszać na ludziach akceptację uśmiercania?

Żeby ludzie nie byli zmuszani do życia wbrew własnej woli. To dla dobra tych, którzy nie chcą żyć, tych którzy żyją bo mają zawsze furtkę na wypadek niepowodzenia i tych, którzy żyją bo otaczaliby ich sami ludzie, którzy chcą żyć.

Powinno się jeszcze eliminować ze społeczeństwa psychopatów np tworząc im getto.

>> Ważna jest empatia, która polega na zrozumieniu drugiej osoby i jej motywów i uszanowanie decyzji, które z tego wynika.
>Zgoda, o ile osoba nie nakłania nikogo do zbrodni.

Ja nie nakłaniam. Dlatego chciałbym żeby zabicie samego siebie w bezpieczny sposób było legalne.

>>A czy nadzieja jest racjonalna?
>To oczywiste.

Nie bardzo. Mógłbyś napisać dlaczego to dla Ciebie takie oczywiste?

W sytuacji bez wyjścia nadzieja jest nieracjonalna. Może tylko przeszkadzać bo złudna nadzieja to coś niezbyt przyjemnego.

>Logika, która ostatecznie prowadzi do bezsensu, jest sama tyle warta.

Jeśli prowadzi do prawdy, a prawda jest bezsensem? Wg mnie prawda jest jednym z największych sensów (nazwijmy to mniejszych sensów, bo takiego ogólnego nie ma). W tym sensie, że nie ma sensu żyć w kłamstwie, choć może warto wierzyć?:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,666989

>>A więc jeśli nie ma marzeń i celu i wie, że będzie z tym nieszczęśliwy, a marzeń i celu nie da się zainstalować bo to nie program komputerowy to najlepiej dokonać eutanazji.
>Owszem, umysł to nie komputer. Nawyki wypracowuje się poprzez ćwiczenia.

Piszę o marzeniach i celach, a nie nawykach. Ćwiczenia i zmiana nawyków musi czemuś służyć, a często sam wysiłek w to włożony nie jest opłacalny i odbiera dużo.

>>>>Moje zdanie jest oparte o empatię i racjonalne myślenie
>>>Oczywiście, jakie to empatyczne i racjonalne, dobijać cierpiących.
>>Ależ przekręcasz słowa żeby tylko przedstawić likwidację cierpienia jako coś złego.
>Świetny anestetyk, ta śmierć.

Eutanazja to jedyny sposób na likwidację cierpienia jednostki, kiedy sytuacja jest bez wyjścia lub gdy cierpienie jest zbyt duże (bo przecież nie każdy musi się godzić na bolesne leczenie lub trwałe okaleczenia).

>> Jednak dalej uważasz, że życie bardzo cierpiącej osoby ma być czymś, do czego jest ona przymuszana?
>Jeżeli jest w pełni zmysłów i nie chce się leczyć, to niech zjeżdża do domu. Z pewnością wiele osób czeka swojej kolejki do lekarza, gdyż chce żyć.

Nie do domu bo tam też się cierpi. Czuję się jakbym w tym momencie dyskutował z kimś całkowicie pozbawionym empatii lub wyobrażenia cierpienia.

>>Życie ma być największą wartością dla każdego bo Ty tak twierdzisz?
>Gdzie twierdzę, że każdy ma tak uważać?

Nie zgadzasz się na eutanazję.

>>Eutanazja to nie dobijanie cierpiących, tylko zakończenie czyichś cierpień, uszanowanie woli tej osoby, empatia. Brak eutanazji dla cierpiących w sytuacjach bez wyjścia to brak empatii, przymus, wmawianie innym swojej wiary (że życie jest wartością samą w sobie).
>Nikt nikomu niczego nie wmawia. Poza tym uważam, że nie warto tracić czas na kogoś, kto uparcie twierdzi, że musi na tamten świat.

A no tak, niech cierpi! Co nie? Bo ja jednak uważam, że NIE. I jak ktoś uparcie twierdzi, że musi na tamten świat to sprawdzamy co da się zrobić, co społeczeństwo może zaoferować takiej osobie żeby zmieniła zdanie. Jeśli nie to należy uszanować wolę tej osoby.
Spring (1174 punktów)
>Gdybym faktycznie miał te prawa, na których mi zależy to pomyślałbym o obowiązkach.
Potrzebujesz więcej praw, zmień prawo.

>Doprowadzi do prawdy. Czy prawda jest bezwartościowa to nie wiem.
To zależy ile prawdy w takiej prawdzie.

>Myślę, że jest ważna i stawiam ją na pierwszym miejscu, ignorując emocje, które z tego wynikają żeby się nie oszukiwać. A dopiero potem myślę co zrobić z tymi emocjami i jak pogodzić je z niewygodną prawdą. Nie zawsze tak się da, ale na szczęście umiem wyłączać emocje. Tylko wtedy nie ma motywacji żeby żyć, bo po co żyć bez emocji?
Całkowite "wyłączanie" emocji nie jest dobrym wyjściem. Lepiej je kontrolować: wzmacniając pozytywne, wyciszając negatywne, ale przede wszystkim należy zmieniać własne poglądy, bo to one decydują, w jaki sposób reagujemy.

>Nieprawda. Walczy o swoje człowiek, który nie jest wolny i dlatego musi walczyć. Wolny człowiek żyje sobie na luzie, ale tak naprawde nie istnieje żaden wolny człowiek. Chyba, że ktoś wolno biega
Poza wolnością zewnętrzną, istnieje wolność wewnętrzna.

>Walczy przeważnie ten kto wierzy, że jeśli wygra to będzie szczęśliwy. To ułuda. Nie ma wygranego w tej grze, a szczęścia nie daje tylko to co się osiągnie. Trzeba jeszcze wiedzieć po co się to osiąga, a ludzie zazwyczaj idą za stadem.
Jak już wcześniej zaznaczyłem, nasze poglądy, nasze nastawienie do rzeczy, sprawia jak się czujemy.

>Ten kto nie chce żyć może być zniewolony brakiem eutanazji. Ewentualnie można znajdować się w takim stanie psychicznym jak ja czyli wszystko mi jedno czy będę żył, czy nie. Jeśli umrę nie mam nic do stracenia. Gdybym miał jeszcze żyć to do stracenia jest wiele, a do zyskania raczej niewiele bo nie ma niczego czego nie mam, mogę mieć, a coś by mi to dało.
Ty decydujesz, nawet jeżeli z decyzji rezygnujesz.

>To dla dobra tych, którzy nie chcą żyć
Martwemu różnicy nie robi.

>Powinno się jeszcze eliminować ze społeczeństwa psychopatów np tworząc im getto.
Są takie instytucje, inna sprawa na ile sprawnie działają.

>>>A czy nadzieja jest racjonalna?
>>To oczywiste.
>Nie bardzo. Mógłbyś napisać dlaczego to dla Ciebie takie oczywiste?
By cokolwiek w życiu osiągnąć trzeba w to wierzyć, a przynajmniej mieć nadzieję na sukces.

>W sytuacji bez wyjścia nadzieja jest nieracjonalna. Może tylko przeszkadzać bo złudna nadzieja to coś niezbyt przyjemnego.
Nikt nie zna wszystkich odpowiedzi, ani nie zna pełnej przyszłości, to właśnie dlatego warto mieć nadzieję.

>Jeśli prowadzi do prawdy, a prawda jest bezsensem? Wg mnie prawda jest jednym z największych sensów
Istnieje Prawda i istnieją prawdy, noszone w głowach obserwatorów.

> (nazwijmy to mniejszych sensów, bo takiego ogólnego nie ma).
Jest.

> W tym sensie, że nie ma sensu żyć w kłamstwie, choć może warto wierzyć?:
Zdecydowanie nie warto oszukiwać się.

>Piszę o marzeniach i celach, a nie nawykach. Ćwiczenia i zmiana nawyków musi czemuś służyć, a często sam wysiłek w to włożony nie jest opłacalny i odbiera dużo.
Bezsilność, w szczegolności brak woli, jest przyczyną uczucia bezradności.

>Eutanazja to jedyny sposób na likwidację cierpienia jednostki, kiedy sytuacja jest bez wyjścia lub gdy cierpienie jest zbyt duże (bo przecież nie każdy musi się godzić na bolesne leczenie lub trwałe okaleczenia).
Jak wczęsniej napisałem, jeżeli pacjent nie chce się leczyć, nie musi.

>Nie do domu bo tam też się cierpi.
Cierpi się w głowie, często niezależnie od miejsca.

>Czuję się jakbym w tym momencie dyskutował z kimś całkowicie pozbawionym empatii lub wyobrażenia cierpienia.
Ponieważ masz wypaczone pojęcie o pomoganiu osobie cierpiącej.

>>>Życie ma być największą wartością dla każdego bo Ty tak twierdzisz?
>>Gdzie twierdzę, że każdy ma tak uważać?
>Nie zgadzasz się na eutanazję.
Wyrażam moralny osąd na jej temat, na co ma prawo moralne, jak i każdy.

>A no tak, niech cierpi! Co nie? Bo ja jednak uważam, że NIE. I jak ktoś uparcie twierdzi, że musi na tamten świat to sprawdzamy co da się zrobić, co społeczeństwo może zaoferować takiej osobie żeby zmieniła zdanie. Jeśli nie to należy uszanować wolę tej osoby.
Nie każdą zachciankę należy uszanować. Ja osobiście nie mam szacunku do zabijania.
28-05-2015 14:26 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Potrzebujesz więcej praw, zmień prawo.

Ok, zmienię jak Ty włożysz całą stopę do nosa, albo podrapiesz komara po lewym jądrze.

>>Doprowadzi do prawdy. Czy prawda jest bezwartościowa to nie wiem.
>To zależy ile prawdy w takiej prawdzie.

No tu akurat 100% prawdy Samo życie jest bezwartościowe. Żyjesz i tyle. Teraz możesz sobie zadać pytanie jak nadaćżyciu wartość, czyli co zrobić żeby było wartościowe. Cały czas musisz coś takiego robić. Nie siedzisz w miejscu i nie cieszysz się, że żyjesz bo życie jest wartościowe. Musisz szukać tej wartości, dostarczać jej sobie. I teraz wyobraź sobie, że są osoby, które nie mogą tego zrobić. Ich życie ma wtedy wartość ujemną, a tu jeszcze inni ludzie przyjmują a priori, bez uzasadnienia pogląd, że życie jest wartością samą w sobie. Robią tak bo jest to ich mechanizm obronny, być może ewolucyjny i być może ten sam, który zabrania katolikom myśleć na pewne tematy. A przecież często to bardzo inteligentni ludzie, którzy myślą na inne tematy i wymyślają. A pewne tematy leżą nieprzeanalizowane i są przyjęte jako pewniki.

Człowiek, który nie ma wyjścia, cierpi i jest do tego przymuszany, a na dodatek słyszy, że:
- jest słaby, jest tchórzem, myli się, jest chory (bo inni ludzie przyklejają taką etykietkę bez argumentacji)
- ma brać się do roboty czyli swój ujemny stan potraktować dodatkowym minusem w postaci tej bezcelowej roboty
- jest egoistą bo inni egoiści mu tak wmawiają, że jego dobro się w ogóle nie liczy i ma żyć i cierpieć dla innych
- życie jest wartością samą w sobie i trzeba w to uwierzyć, a więc wyzbyć się własnej oceny i własnego logicznego myślenia kosztem przyjęcia bez powodu jakiegoś poglądu, który się rzekomo opłaca przyjmować.

Taka osoba po rozmowie z Tobą pewnie jeszcze bardziej straciłaby chęć do życia.

>Całkowite "wyłączanie" emocji nie jest dobrym wyjściem. Lepiej je kontrolować: wzmacniając pozytywne, wyciszając negatywne, ale przede wszystkim należy zmieniać własne poglądy, bo to one decydują, w jaki sposób reagujemy.

Jeśli w czyimś życiu nie ma pozytywnych emocji to lepiej pozbyć się ich na amen. Nie mów mi co jest dobrym wyjściem bo gdybym słuchał Twoich rad musiałbym cierpieć Zmieniać poglądy na bardziej korzystne dla mnie czy na bardziej racjonalne? Ja wybieram zawsze racjonalizm i prawdę.

>Poza wolnością zewnętrzną, istnieje wolność wewnętrzna.

No właśnie nie istnieje! Istnieje taka iluzja w psychice niektórych ludzi, którzy mają mniejszą skłonność do poznawania prawdy i wybierają komfort.

>Jak już wcześniej zaznaczyłem, nasze poglądy, nasze nastawienie do rzeczy, sprawia jak się czujemy.

Nie bo poglądy i nastawienie są skutkiem, a nie przyczyną. To świat zewnętrzny wpływa na moje poglądy i nastawienie, a to dopiero wpływa na to jak się czuję.

>Ty decydujesz, nawet jeżeli z decyzji rezygnujesz.

Nie, to procesy w mózgu decydują, a ja mogę się im przyglądać i analizować. Ta analiza często wpływa na zmianę, ale zazwyczaj negatywnie, bo podważa wszelkie poglądy dające nadzieję. Natomiast na szczęście istnieją sposoby kontroli emocji i można żyć na luzie.

>>To dla dobra tych, którzy nie chcą żyć
>Martwemu różnicy nie robi.

Ale żywemu, który nie chce żyć robi i to o tym przecież jest dyskusja!

>>Powinno się jeszcze eliminować ze społeczeństwa psychopatów np tworząc im getto.
>Są takie instytucje, inna sprawa na ile sprawnie działają.

Nie ma. Do więzienia idzie się za czyn, a wielu psychopatów dobrze się ukrywa lub dopiero planuje złe czyny. Natomiast jest sporo osób ze zdiagnozowaną psychopatią i oni sobie normalnie żyją w społeczeństwie i to mi się nie za bardzo podoba.

>By cokolwiek w życiu osiągnąć trzeba w to wierzyć, a przynajmniej mieć nadzieję na sukces.

A jeśli ktoś nie chce osiągać czegokolwiek bo nie ma to dla niego sensu? Trzeba wierzyć, ale to nie znaczy, że ta nadzieja jest racjonalna w sytuacjach kiedy nie ma cienia szansy.

>Nikt nie zna wszystkich odpowiedzi, ani nie zna pełnej przyszłości, to właśnie dlatego warto mieć nadzieję.

Czasem wiadomo, że nic się nie da zrobić. Może właśnie gdybyśmy znali wszystkie odpowiedzi to by się dało, ale tak nie jest.

>Istnieje Prawda i istnieją prawdy, noszone w głowach obserwatorów.

Mówię o absolutnej prawdzie. Np piorun uderzył w drzewo i nikt tego nie widział, nikt nie widzi też zniszczonego drzewa bo to jest gdzieś na odludziu. Mimo to fakt miał miejsce.

>> (nazwijmy to mniejszych sensów, bo takiego ogólnego nie ma).
>Jest.

Nie ma. Jeśli jest to niby jaki?

>> W tym sensie, że nie ma sensu żyć w kłamstwie, choć może warto wierzyć?:
>Zdecydowanie nie warto oszukiwać się.

No to się wreszcie zdecyduj!

>>Piszę o marzeniach i celach, a nie nawykach. Ćwiczenia i zmiana nawyków musi czemuś służyć, a często sam wysiłek w to włożony nie jest opłacalny i odbiera dużo.
>Bezsilność, w szczegolności brak woli, jest przyczyną uczucia bezradności.

Nie jest. Piszę o czymś innym, nie odpowiedziałeś na to, a więc ten cytat dalej jest akutalny.

>Jak wczęsniej napisałem, jeżeli pacjent nie chce się leczyć, nie musi.

Ale powinien mieć możliwość odejścia bez cierpień!
Tak z Tobą dyskutując czuję współczucie dla ludzi, z którymi często przebywasz. Mi się źle przebywa z osobami bez empatii.

>>Nie do domu bo tam też się cierpi.
>Cierpi się w głowie, często niezależnie od miejsca.

Ten sam argument co poprzednio...

>>Czuję się jakbym w tym momencie dyskutował z kimś całkowicie pozbawionym empatii lub wyobrażenia cierpienia.
>Ponieważ masz wypaczone pojęcie o pomoganiu osobie cierpiącej.

Psychopata też myśli, że to inni mają wypaczone pojęcie. Ty chcesz "pomagać" zmuszając do cierpienia i zabraniając ludziom podejmować własnej decyzji o zakończeniu cierpienia i to z powodu jakiejś nieracjonalnej nadziei. Wybacz, ale już więcej z Tobą nie chcę dyskutować bo zbiera mnie na wymioty. Niestety mam tak, że kiedy rozmawiam z kimś z obrzydliwymi poglądami to odczuwam to jako nie
Spring (1174 punktów)
> Wybacz, ale już więcej z Tobą nie chcę dyskutować
Nie ma sprawy.
Episode_2 (3284 punktów)
>A uważasz, że miałoby ono jakiś użytek z martwego obywatela?
Różnie to być może. Części zamienne, materiał do badań...
Są też ludzie, którzy przynoszą więcej straty niż pożytku. Jakby ktoś taki chciał zastać zabity to co?
hamp (3461 punktów)
>Dlaczego nie mogę pójść do firmy wykonującej eutanazję i zapłacić sobie za śmierć? Ciekaw jestem jakie argumenty za tym stoją (...)
Na przykład takie, że państwo w ciebie zainwestowało - dało ci edukację, opiekę zdrowotną, względne bezpieczeństwo, i nie chce stracić tych pieniędzy. Człowiek - najlepsza inwestycja, jak mawia Unia
Powinieneś pracować - jeżeli nie dla siebie, to dla innych, którzy również otrzymali się urodzili, i są z tego faktu zadowoleni.
Mówisz, że rodzina egoistycznie nie chce przez ciebie cierpieć. Ja mówię, że ty egoistycznie chcesz opuścić ziemski padół, nie zważając na oczekiwania społeczeństwa wobec ciebie.

Jestem za eutanazją, ale tylko w przypadku podeszłego wieku lub ciężkiej choroby.

intp
22-05-2015 19:00 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Jestem za eutanazją, ale tylko w przypadku podeszłego wieku lub ciężkiej choroby.

Ja też jestem za tym, żeby samobójców karać jak się da najsurowiej
22-05-2015 19:54 
 Ocena-1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> samobójców karać jak się da najsurowiej
"Najlepiej" byłoby ich skazywać na życie wieczne

Tylko czy wtedy nie będą w rewanżu zatruwać życia bogu ducha winnym śmiertelnikom?
22-05-2015 19:56 
 Ocena-1 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Tylko czy wtedy nie będą w rewanżu zatruwać życia bogu ducha winnym śmiertelnikom?

Nie będą, bo oni tak naprawdę żyć chcą, na co najlepszym dowodem jest to, że żyć nie chcą, bo przecież każdy chce żyć.
23-05-2015 14:40 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Nie będą, bo oni tak naprawdę żyć chcą, na co najlepszym dowodem jest to, że żyć nie chcą, bo przecież każdy chce żyć.
Wegetarianie chcą jeść mięso, na a co najlepszym dowodem jest to, że nie chcą, bo przecież każdy chce... Logika z kościoła, co ja "pacze", nie wierzę że to racjonalista.

Po śmierci jest to co ma być.
hamp (3461 punktów)
>Wegetarianie chcą jeść mięso, na a co najlepszym dowodem jest to, że nie chcą, bo przecież każdy chce...
Ekhm, jako wegetarianin zabawię się w adwokata diabła - z chęcią zjadłbym schabowego albo kiełbasę śląską z grilla, gdyby za ich powstaniem nie stała śmierć zwierząt. Czyli chcę zjeść, ale chęć niezabijania jest silniejsza.
Poza tym wypowiedź spellbindera nie jest według mnie pozbawiona sensu. Ludzie nie chcą żyć nie z powodu czystej niechęci do bycia żywym, lecz dlatego, że ich życie im się nie podoba. Każdy chce żyć, jeżeli żyje dobrze/godnie/szczęśliwie. Wyobrażasz sobie kogoś, kto jednocześnie jest szczęśliwy i chce umrzeć? Ja nie potrafię.

intp
23-05-2015 15:44 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Nie zjesz mięsa bo nie chcesz aby cierpiały zwierzęta, ale odmawiasz eutanazji ludziom którzy widzą cierpienie w samym tylko istnieniu przez co skazujesz ich na cierpienie, a zwierząt już nie. Pokrętna logika. Będę gotów ci uwierzyć że nie chcesz sprawiać cierpienia innym, dla potwierdzenia zapytam - masz, lub czy może chcesz mieć dzieci? Doskonale wiesz że odpowiedz powinna brzmieć, "nie nie mam i nie nie chcę mieć, poprzez istnienie mogą doświadczyć cierpienia, tak samo jak cierpienia doświadczają zwierzęta, a ja świadomie nikogo nie skarzę na cierpienie". Był taki filozof który postulował zakończenie swego życia gdy przestanie sprawiać nam ono przyjemność, sam na sobie dokonał eutanazji gdy nie mógł już zajmować się swoją pracą i ogólnie tym co sprawiało mu przyjemność w życiu, ale zaraz ktoś napisze, że on chciał żyć, tylko był nieszczęśliwy (jak ktoś wie jak się nazywał to poproszę).

Po śmierci jest to co ma być.
hamp (3461 punktów)
>Nie zjesz mięsa bo nie chcesz aby cierpiały zwierzęta, ale odmawiasz eutanazji ludziom którzy widzą cierpienie w samym tylko istnieniu przez co skazujesz ich na cierpienie, a zwierząt już nie.
Zadałem ci pytanie - znasz kogoś, kto jednocześnie jest szczęśliwy i chce umrzeć? Właśnie taki człowiek "widzi cierpienie w samym tylko istnieniu". Wskaż mi go a przyznam ci rację.

>Był taki filozof który postulował zakończenie swego życia gdy przestanie sprawiać nam ono przyjemność, sam na sobie dokonał eutanazji gdy nie mógł już zajmować się swoją pracą i ogólnie tym co sprawiało mu przyjemność w życiu, ale zaraz ktoś napisze, że on chciał żyć, tylko był nieszczęśliwy
Był nieszczęśliwy więc nie chciał żyć. Gdyby znalazł inne źródło szczęścia, pewnie chciałby żyć dalej. Nie chciałby?

intp
23-05-2015 16:14 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Zadałem ci pytanie - znasz kogoś, kto jednocześnie jest szczęśliwy i chce umrzeć? Właśnie taki człowiek "widzi cierpienie w samym tylko istnieniu". Wskaż mi go a przyznam ci rację.
Ja widzę cierpienie w samym tylko istnieniu, i nie nie chcę się zabić. Uważam że ludzkość sama powinna dojść do tego że nie warto przedłużać egzystencji w świecie w którym doświadczamy cierpienia.

>Był nieszczęśliwy więc nie chciał żyć. Gdyby znalazł inne źródło szczęścia, pewnie chciałby żyć dalej. Nie chciałby?
Ciężko odpowiedzieć nie zapoznając się z jego filozofią.

Gdy odpisywałeś, ja edytowałem post.
Będę gotów ci uwierzyć że nie chcesz sprawiać cierpienia innym, dla potwierdzenia zapytam, masz, lub czy może chcesz mieć dzieci? Doskonale wiesz że odpowiedz powinna brzmieć, "nie nie mam i nie nie chcę mieć, poprzez istnienie doświadczą cierpienia, tak samo jak cierpienia doświadczają zwierzęta, a ja świadomie nikogo nie skarzę na cierpienie". Zgadzasz się z takim stanowiskiem?

Po śmierci jest to co ma być.
hamp (3461 punktów)
>Uważam że ludzkość sama powinna dojść do tego że nie warto przedłużać egzystencji w świecie w którym doświadczamy cierpienia.
Obawiam się, że nie jestem w stanie cię zrozumieć. Widzę logikę w takiej postawie, jest... konsekwentna, aż za bardzo. Nie przyjmuję jej, w żadnym wypadku nie można jej nazwać dobrym rozwiązaniem problemu.
Przypomina mi to sytuację z filmu "Ja, robot", gdzie potężna sztuczna inteligencja, mając za zadanie chronić ludzi za wszelką cenę, doszła do wniosku, że jedynym sposobem zapewnienia im pełnego bezpieczeństwa jest uwięzienie ich. To faktycznie rozwiązywało problem, ale wcale nie było dobrym rozwiązaniem!

>Będę gotów ci uwierzyć że nie chcesz sprawiać cierpienia innym, dla potwierdzenia zapytam, masz, lub czy może chcesz mieć dzieci? Doskonale wiesz że odpowiedz powinna brzmieć,
Powinna, według ciebie.

>"nie nie mam i nie nie chcę mieć, poprzez istnienie doświadczą cierpienia, tak samo jak cierpienia doświadczają zwierzęta, a ja świadomie nikogo nie skarzę na cierpienie".
Jest różnica między hodowaniem zwierząt w złych warunkach i przedwczesnym odbieraniem ich życia a powoływaniem na świat nowych ludzi, którzy, niekoniecznie tak jak ty, będą się cieszyć życiem. Będą poznawać świat, kochać, rozwijać siebie i w jakimś stopniu całą ludzkość.

>Zgadzasz się z takim stanowiskiem?
Zgadzam się, że jeżeli posiada się taką filozofię życiową, to lepiej nie mieć dzieci.

intp
23-05-2015 16:45 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przypomina mi to sytuację z filmu "Ja, robot", gdzie potężna sztuczna inteligencja, mając za zadanie chronić ludzi za wszelką cenę, doszła do wniosku, że jedynym sposobem zapewnienia im pełnego bezpieczeństwa jest uwięzienie ich. To faktycznie rozwiązywało problem, ale wcale nie było dobrym rozwiązaniem!

I Ty właśnie to proponujesz! A my myślimy o tym co zrobić żeby nie być w tym więzieniu i wychodzi wniosek, że istnienie powoduje cierpienie, więc lepiej nie istnieć.
hamp (3461 punktów)
>I Ty właśnie to proponujesz! A my myślimy o tym co zrobić żeby nie być w tym więzieniu i wychodzi wniosek, że istnienie powoduje cierpienie, więc lepiej nie istnieć.
Ok, ja wam nie będę przeszkadzać w tym nieistnieniu. Mam jednak nadzieję, że ludzi o podobnych poglądach jest jak najmniej, bo są bardo destruktywne.

No i starałem się wytłumaczyć, czemu państwo nigdy nie zalegalizuje takiej "bezpodstawnej" eutanazji.

Mały, pseudo-zagwozdkowy offtop:
Jeżeli wszyscy dojdą do takiego wniosku jak wy - kto dokona eutanazji na ostatnim żyjącym człowieku?

intp
23-05-2015 17:09 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ok, ja wam nie będę przeszkadzać w tym nieistnieniu. Mam jednak nadzieję, że ludzi o podobnych poglądach jest jak najmniej, bo są bardo destruktywne.

To Twoje zdanie, a ja mam inne.

>No i starałem się wytłumaczyć, czemu państwo nigdy nie zalegalizuje takiej "bezpodstawnej" eutanazji.

No to już wiem - bo państwo potrzebuje niewolników.

>Mały, pseudo-zagwozdkowy offtop:
>Jeżeli wszyscy dojdą do takiego wniosku jak wy - kto dokona eutanazji na ostatnim żyjącym człowieku?

Wszyscy nie dojdą do tego
23-05-2015 17:24 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Jeżeli wszyscy dojdą do takiego wniosku jak wy - kto dokona eutanazji na ostatnim żyjącym człowieku?
Ewolucja nie idzie w tym kierunku, a gdyby nawet, to by sam się zabił. Inną sprawą jest że wyciągasz błędne wnioski z tego o czym pisze olson, on nie postuluje aby popełniać samobójstwa, on postuluje za wolnością jednostki do możliwości dokonania bezpiecznego samobójstwa i nie zrobienia z siebie warzywa przez co będzie się cierpieć jeszcze bardziej. Zauważ że tacy ludzie mimo wszystko byliby nadal użyteczni dla społeczeństwa, mogliby ratować życia tych którzy chcą istnieć w takiej rzeczywistości - poprzez oddanie im narządów.
Ja postuluję aby nie przedłużać cierpienia, "skoro istniejesz to istniej na świecie w którym jest cierpienie, miłość, ból, radość, smutek, ale nie skazuj innych aby tego doświadczali skoro nie wiesz czy tego chcą, adoptuj już istniejące dziecko skoro tak bardzo chcesz je posiadać".

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 17:07 
 Ocena 2 na 2
Willmaster (423 punktów)
>Powinna, według ciebie.
Nie, według mnie, tak powinna brzmieć. To racjonalne że nie chcesz aby zwierzęta ani ludzie cierpieli i doskonale wiesz że gdy coś nie istnieje to nie cierpi.

>Jest różnica między hodowaniem zwierząt w złych warunkach i przedwczesnym odbieraniem ich życia a powoływaniem na świat nowych ludzi, którzy, niekoniecznie tak jak ty, będą się cieszyć życiem. Będą poznawać świat, kochać, rozwijać siebie i w jakimś stopniu całą ludzkość.
Tak jakbyś sugerował że poza hodowlą nie ma cierpienia i dlatego istnienie jest dobre. Co z powoływaniem zwierząt do życia, czy one już nie cierpią bo nie są hodowane i przedwcześnie zabijane? Lew zabija młodą gazelę, ale to na pewno nie jest przedwczesna śmierć, bo my ludzie jej nie zabiliśmy.

>Zgadzam się, że jeżeli posiada się taką filozofię życiową, to lepiej nie mieć dzieci.
Ja również się z tobą po części zgadzam, ale nie wziąłeś pod uwagę że można adoptować już dzieci narodzone które cierpią bardziej w domach dziecka, a przez co możemy zmniejszyć ich cierpienie (choć nie zawsze). Często mnie dziwi że ludzie niby uważający siebie za moralnych, rozsądnych, racjonalnych, nie decydują się na adopcję aby zmniejszać ilość niechcianych i nie kochanych dzieci. Myślę że wiesz skąd się to bierze że tak mało osób decyduje się na adopcję? Ewolucja, tak, ewolucja, to ona sprawia że hodujemy i zabijamy zwierzęta, to ona sprawia że chcesz przedłużać gatunek swymi genami, to ona sprawia że pomimo że istnieje ból i pomimo że twe dziecko, bądź ty sam możesz zostać porwany i torturowany przez wiele miesięcy to i tak mimo tego zdecydujesz się na posiadanie dziecka. Powiesz sobie w duchu, memu dziecku nic się nie stanie, ale przecież komuś musi, ktoś musi paść ofiarą psychopaty bo oni istnieją, myślisz tak ponieważ wiesz że istnieje mała szansa że tak się zdarzy, ale czy jest to równoznaczne ze stwierdzeniem - TO SIĘ NIGDY NIE WYDARZY? Chcesz podejmować ryzyko, twoja wola.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 17:46 
 Ocena-1 na 1
hamp (3461 punktów)
>>Powinna, według ciebie.
>Nie, według mnie, tak powinna brzmieć. To racjonalne że nie chcesz aby zwierzęta ani ludzie cierpieli i doskonale wiesz że gdy coś nie istnieje to nie cierpi.
Oczywiście, że nie cierpi, ale to najbardziej bezsensowne rozwiązanie.
To jak optymalizacja bez ograniczeń. Inżynier każe programowi obliczyć optymalną długość stalowej belki w jakimś układzie minimalizując jej masę i zapominając o zadaniu ograniczenia, na przykład w postaci minimalnego przemieszczenia. Program bezmyślnie wyrzuca wynik, że optymalna długość belki wynosi 0. Program się nie pomylił, a inżynier stracił pracę. Dziwne, nie?

>Tak jakbyś sugerował że poza hodowlą nie ma cierpienia i dlatego istnienie jest dobre.
Absolutnie nic takiego nie sugeruję. Rozróżniam jedynie cierpienie zadawane istotom przez samą naturę, która nie posiada moralności ani wyboru - po prostu jest jaka jest - a cierpienie zadawane zwierzętom przez ludzi, którzy nie muszą, a jedynie chcą jeść mięso - mają wybór i mają wysoce rozwiniętą świadomość wyposażoną w moduł moralności.

>Ja również się z tobą po części zgadzam, ale nie wziąłeś pod uwagę że można adoptować już dzieci narodzone które cierpią bardziej w domach dziecka, a przez co możemy zmniejszyć ich cierpienie (choć nie zawsze).
Pudło. Biorę pod uwagę adopcję dziecka.

>Ewolucja, tak, ewolucja, to ona sprawia że hodujemy i zabijamy zwierzęta, to ona sprawia że chcesz przedłużać gatunek swymi genami, to ona sprawia że pomimo że istnieje ból i pomimo że twe dziecko, bądź ty sam możesz zostać porwany i torturowany przez wiele miesięcy to i tak mimo tego zdecydujesz się na posiadanie dziecka. Powiesz sobie w duchu, memu dziecku nic się nie stanie, ale przecież komuś musi, ktoś musi paść ofiarą psychopaty bo oni istnieją, myślisz tak ponieważ wiesz że istnieje mała szansa że tak się zdarzy, ale czy jest to równoznaczne ze stwierdzeniem - TO SIĘ NIGDY NIE WYDARZY? Chcesz podejmować ryzyko, twoja wola.
Obaj popadliście w absurd.


intp
Willmaster (423 punktów)
>Oczywiście, że nie cierpi, ale to najbardziej bezsensowne rozwiązanie.
Dlaczego? Bo jest jakiś wyższy cel istnienia, a może mamy jakiś obowiązek od ewolucji i wszechświata o którym nie wiem?

Człowiek to część natury, zadaje i doświadcza cierpienie bo to naturalne, gdyby tak nie było nie czyniłby tego.

>Obaj popadliście w absurd.
To chcesz żeby ludzie i zwierzęta doświadczały bólu, czy nie, chcesz żeby twoje dziecko cierpiało z bólu zębów itd. (wyobraź sobie multum bólu, wyobraź sobie najgorsze tortury), czy nie? TAK, czy NIE, zdecyduj się? Bo albo się chce aby istoty żywe cierpiały i się rozmnaża, albo się nie chce aby cierpiały i się nie rozmnaża.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 18:25 
 0 na 2
hamp (3461 punktów)
>Bo albo się chce aby istoty żywe cierpiały i się rozmnaża, albo się nie chce aby cierpiały i się nie rozmnaża.
Argumentum ad absurdum. Dalsza dyskusja niemożliwa.

intp
Willmaster (423 punktów)
Pod pojęciem "istoty żywe" miałem na myśli powołanie człowieka, teraz nie ma absurdu.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 16:42 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Poza tym wypowiedź spellbindera nie jest według mnie pozbawiona sensu. Ludzie nie chcą żyć nie z powodu czystej niechęci do bycia żywym, lecz dlatego, że ich życie im się nie podoba. Każdy chce żyć, jeżeli żyje dobrze/godnie/szczęśliwie. Wyobrażasz sobie kogoś, kto jednocześnie jest szczęśliwy i chce umrzeć? Ja nie potrafię.

Ale szczęście to nie jest nieodłączny element życia, więc ta wypowiedź jest nielogiczna. Najpierw mamy życie. Ono nie jest dobre, ani złe. Po prostu jest. Następnie skoro żyjemy to możemy być szczęśliwi lub nieszczęśliwi. Od słowa "życie" idą w dół dwie strzałki: "szczęście" i "cierpienie". Przeciętnie człowiek w życiu wychodzi na 0. Sporo osób jest na minusie, a niektórzy są na plusie. A może więcej jest na minusie, a część wychodzi na 0 i część jest na plusie? Nie wiadomo.
hamp (3461 punktów)
>Ale szczęście to nie jest nieodłączny element życia, więc ta wypowiedź jest nielogiczna.
Za to życie jest nieodłącznym elementem szczęścia i cierpienia, dzięki czemu ta wypowiedź znowu nabiera sensu.

>Najpierw mamy życie. Ono nie jest dobre, ani złe. Po prostu jest. Następnie skoro żyjemy to możemy być szczęśliwi lub nieszczęśliwi. Od słowa "życie" idą w dół dwie strzałki: "szczęście" i "cierpienie". Przeciętnie człowiek w życiu wychodzi na 0. Sporo osób jest na minusie, a niektórzy są na plusie. A może więcej jest na minusie, a część wychodzi na 0 i część jest na plusie? Nie wiadomo.
I jaki stąd wniosek?
Według Willmastera wszyscy powinniśmy się wykastrować. Według mnie powinniśmy się starać "wyjść z życia na plusie" i budować taki świat, żeby nasze dzieci nie musiały się starać o to tak mocno jak my.

intp
23-05-2015 17:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ale szczęście to nie jest nieodłączny element życia, więc ta wypowiedź jest nielogiczna.
>Za to życie jest nieodłącznym elementem szczęścia i cierpienia, dzięki czemu ta wypowiedź znowu nabiera sensu.

Nie nabiera. Jest tak jak napisałem w poprzednim poście

>>Najpierw mamy życie. Ono nie jest dobre, ani złe. Po prostu jest. Następnie skoro żyjemy to możemy być szczęśliwi lub nieszczęśliwi. Od słowa "życie" idą w dół dwie strzałki: "szczęście" i "cierpienie". Przeciętnie człowiek w życiu wychodzi na 0. Sporo osób jest na minusie, a niektórzy są na plusie. A może więcej jest na minusie, a część wychodzi na 0 i część jest na plusie? Nie wiadomo.
>I jaki stąd wniosek?

Taki, że życie nie ma żadnej wartości, a kiedy jest przepełnione cierpieniem ma wartość ujemną, a społeczeństwo powinno dbać o to żeby wszyscy, którzy żyją mieli jak największą możliwość żeby nie cierpieć i móc dążyć do szczęścia. Absolutna ucieczka od cierpienia to utopia komuny, a absolutne dążenie do szczęścia to utopia liberalizmu przedstawianego przez Korwina. Obie utopie się nie sprawdzają, a na dodatek żeby ktoś był lepszy, ktoś inny musi być gorszy.

>Według Willmastera wszyscy powinniśmy się wykastrować. Według mnie powinniśmy się starać "wyjść z życia na plusie" i budować taki świat, żeby nasze dzieci nie musiały się starać o to tak mocno jak my.

Utopijne myślenia. Gdyby wszyscy się wykastrowali nie miałby kto na nas pracować na starość. Trzebaby unicestwić całe życie, a to by spowodowało cierpienie. Chyba, że ktoś by zrobił pstryk i po prostu wszystko zniknęłoby w sekundę. A Twoja wizja niby na czym miałaby polegać? Jak chciałbyś budować taki lepszy świat? Co z ludźmi, którym nie spodoba się Twoja wizja?
23-05-2015 17:32 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Według Willmastera wszyscy powinniśmy się wykastrować. Według mnie powinniśmy się starać "wyjść z życia na plusie" i budować taki świat, żeby nasze dzieci nie musiały się starać o to tak mocno jak my.
Bzdura, ja uważam że nie należy przyczyniać się do cierpienia innych, czyli NIE ROZMNAŻAĆ SIĘ.

Po śmierci jest to co ma być.
hamp (3461 punktów)
>Bzdura, ja uważam że nie należy przyczyniać się do cierpienia innych, czyli NIE ROZMNAŻAĆ SIĘ.
No ale wiesz, seks jest przyjemny, ktoś przez przypadek mógłby zaliczyć wpadkę i zwiększyć ilość cierpienia na świecie...

intp
Willmaster (423 punktów)
Trudno, ja nie zabraniam rozmnażania się, ja postuluję aby przestać to czynić. Swoją drogą ciekawe jak postrzegali nienarodzonego A. Hitlera jego rodzice, pewnie wierzyli że będzie z niego wspaniały człowiek, a może to właśnie wpadka była która zwiększyła cierpienie jak słusznie zauważyłeś (zresztą chyba ironicznie)?

Po śmierci jest to co ma być.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Według Willmastera wszyscy powinniśmy się wykastrować. Według mnie powinniśmy się starać "wyjść z życia na plusie" i budować taki świat, żeby nasze dzieci nie musiały się starać o to tak mocno jak my.
>Bzdura, ja uważam że nie należy przyczyniać się do cierpienia innych, czyli NIE ROZMNAŻAĆ SIĘ.

Ale wtedy gospodarka upadnie i w ten sposób zwiększy się cierpienie. Nie ma już dobrego rozwiązania.
Willmaster (423 punktów)
>Ale wtedy gospodarka upadnie i w ten sposób zwiększy się cierpienie. Nie ma już dobrego rozwiązania.
Inaczej cierpienie nigdy nie zniknie, będzie mniejsze, ale systematyczne. Niestety nie jestem bogiem wszechmogącym aby móc stworzyć świat w którym nie ma dualizmu, przez co radość istnieje bez smutku (itd.).

Być może sytuację poprawiłoby przeniesienie świadomości do świata wirtualnego, kto wie.

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 01:02 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> samobójców karać jak się da najsurowiej
>"Najlepiej" byłoby ich skazywać na życie wieczne
>Tylko czy wtedy nie będą w rewanżu zatruwać życia bogu ducha winnym śmiertelnikom?
>

To jeśli ktoś jest bogu ducha winny to niech bóg ściągnie sobie ten dług i nie zawraca więcej głowy samobójcy Ale w sumie dobry pomysł - dać komuś coś czego on nie chce (życie) i za karę stworzyć mu przymus żeby miał to na wieki
23-05-2015 14:36 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>To jeśli ktoś jest bogu ducha winny to niech bóg ściągnie sobie ten dług i nie zawraca więcej głowy samobójcy Ale w sumie dobry pomysł - dać komuś coś czego on nie chce (życie) i za karę stworzyć mu przymus żeby miał to na wieki
Czyż to nie sadyzm? Nie sądziłem że ludzie myślący mogą mieć takie poglądy (mowa o osobach wyżej), teraz nie dziwi mnie że inni sadyści wymyślili wieczne potępienie.

Po śmierci jest to co ma być.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Na przykład takie, że państwo w ciebie zainwestowało - dało ci edukację, opiekę zdrowotną, względne bezpieczeństwo, i nie chce stracić tych pieniędzy. Człowiek - najlepsza inwestycja, jak mawia Unia

Zainwestowało odebrane moim rodzicom pieniądze i czeka na kolejnego jelenia, który będzie dostarczał kasę tej machinie. Niech idą precz!

>Powinieneś pracować - jeżeli nie dla siebie, to dla innych, którzy również otrzymali się urodzili, i są z tego faktu zadowoleni.

A po co mam pracować na innych, którzy nie dadzą mi nic w zamian? Jeśli oni traktują mnie jak jelenia, który na nich pracuje, to niby dlaczego mam spełniać ich zachciankę? Poza tym mało kto jest tak ważny dla społeczeństwa i nie chce żyć

>Mówisz, że rodzina egoistycznie nie chce przez ciebie cierpieć. Ja mówię, że ty egoistycznie chcesz opuścić ziemski padół, nie zważając na oczekiwania społeczeństwa wobec ciebie.

Żartujesz? Czyli niewolnik ma szanować pana i jego oczekiwania bo jeśli nie to znaczy, że jest egoistą?

>Jestem za eutanazją, ale tylko w przypadku podeszłego wieku lub ciężkiej choroby.

A co ma do tego wiek? I kto ustala jaki wiek jest podeszły? Czym choroba fizyczna różni się od cierpienia psychicznego i kto ustala czy jest ciężka?
hamp (3461 punktów)
>>Na przykład takie, że państwo w ciebie zainwestowało (...)
>Zainwestowało odebrane moim rodzicom pieniądze i czeka na kolejnego jelenia, który będzie dostarczał kasę tej machinie. Niech idą precz!
Nie traktuj państwa jako czegoś wrogiego. To społeczeństwo je tworzy. Jeżeli źle funkcjonuje - to nasza wina, że pozwalamy tak nim operować. Mimo wszystko uważam, że lepiej mieć instytucje zajmujące się edukacją, niźliby sami rodzice mieli uczyć swoje dzieci; instytucje zajmujące sięopieką medyczną zamiast rodziców operujących swoje dzieci; i tak dalej.

>A po co mam pracować na innych, którzy nie dadzą mi nic w zamian?
Nie dają ci nic w zamian? Nie kupujesz chleba w piekarni? Ubrania sam sobie szyjesz?

>Jeśli oni traktują mnie jak jelenia, który na nich pracuje, to niby dlaczego mam spełniać ich zachciankę?
Mówisz o swoich dzieciach? Bo to dzieci zazwyczaj nie pracują i chcą, żeby rodzice spełniali ich zachcianki.

>Poza tym mało kto jest tak ważny dla społeczeństwa i nie chce żyć
Nikt nie jest nieważny dla społeczeństwa. Każdy może nas czegoś nauczyć, każdy może coś dla nas zrobić. Osoba, która nie chce żyć jest osobą wartościową, ale w potrzebie, i należy starać się jej pomóc.

>Żartujesz? Czyli niewolnik ma szanować pana i jego oczekiwania bo jeśli nie to znaczy, że jest egoistą?
Nic takiego nie powiedziałem.
Po raz kolejny apeluję - nie traktuj państwa ani społeczeństwa jako swojego pana.
Tak, to jest hierarchiczna struktura, ale ludzie są zbyt głupi na inną, opartą na bezpośrednich relacjach. Są za głupi na tę ideę zaczynającą się na 'komu' a kończącą się na 'nizm', której nie można nawet przywołać, żeby nie zostać zmieszanym z błotem.

>A co ma do tego wiek? I kto ustala jaki wiek jest podeszły?
Nie wiem kto ustala, a po co nam to wiedzieć w tej chwili?
Ja bym przyjął, że człowiek może z własnej woli poddać się eutanazji, kiedy nie może sam o siebie zadbać (umyć się, przyjąć pokarm, itp. Kiedy jego życie jest dla niego uciążliwe i nie ma już szans na poprawę. Zatem nie sam wiek, a stan zdrowia mógłby być głównym wyznacznikiem, jednak niedołężność przychodzi z czasem - stąd wzmianka o podeszłym wieku).

>Czym choroba fizyczna różni się od cierpienia psychicznego i kto ustala czy jest ciężka?
Psycholog nie sprawi, że odrośnie ci ręka, może natomiast pomóc ci się z tym pogodzić.


intp
23-05-2015 14:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie traktuj państwa jako czegoś wrogiego. To społeczeństwo je tworzy. Jeżeli źle funkcjonuje - to nasza wina, że pozwalamy tak nim operować.

Na pewno nie jest to moja wina. Nie ma czegoś takiego jak "nasza" bo nie czuję się częścią tego społeczeństwa, które składa się głównie z idiotów. Z pkt widzenia jednostki to całe społeczeństwo jest machiną działającą na swoich zasadach i ta machina pochłania ludzi, a powinno być odwrotnie bo to ludzie powinni tworzyć społeczeństwo, które maksymalnie ułatwia ludziom życie. Ja np nie pozwalam zabraniać eutanazji, ale to nie ode mnie zależy.

>Mimo wszystko uważam, że lepiej mieć instytucje zajmujące się edukacją, niźliby sami rodzice mieli uczyć swoje dzieci; instytucje zajmujące sięopieką medyczną zamiast rodziców operujących swoje dzieci; i tak dalej.

To oczywiste i tego nie neguję. Ale to rodzic powinien decydować mniej więcej o czym jego dziecko będzie się uczyło. MEN to patologia i powinno zostać zlikwidowane. Państwowa służba zdrowia to także patologia i też powinna zostać zastąpiona innymi rozwiązaniami.

>>A po co mam pracować na innych, którzy nie dadzą mi nic w zamian?
>Nie dają ci nic w zamian? Nie kupujesz chleba w piekarni? Ubrania sam sobie szyjesz?

Nie będę szczęśliwy tylko dlatego, że mogę kupić chleb w piekarni i ubranie w galerii handlowej. Społeczeńśtwo chce mnie mieć tylko jako kogoś kto wyprodukuje im jakiś produkt, który oni skonsumują i dadzą mi za to kasę. Nie przychodzi im do głowy, że może mi jest w zasadzie wszystko jedno czy mam tę kasę czy nie bo może liczy się dla mnie coś więcej?

>Mówisz o swoich dzieciach? Bo to dzieci zazwyczaj nie pracują i chcą, żeby rodzice spełniali ich zachcianki.

Mówię o społeczeństwie. Nikt nie kazał rodzicom płodzić dzieci, więc to normalne, że jeśli już to zrobili to powinni z początku realizować potrzeby swoich dzieci i uczyć je jak je realizować stopniowo oddając im coraz większą odpowiedzialność.

>>Poza tym mało kto jest tak ważny dla społeczeństwa i nie chce żyć
>Nikt nie jest nieważny dla społeczeństwa. Każdy może nas czegoś nauczyć, każdy może coś dla nas zrobić. Osoba, która nie chce żyć jest osobą wartościową, ale w potrzebie, i należy starać się jej pomóc.

Większość pojedynczych osób nic nie znaczy dla społeczeństwa. Są wybitne jednostki, ale i tak nie ma ludzi nie do zastąpienia. Osoba, która nie chce żyć może być osobą wartościową, a może także tej wartości nie mieć. Większość osób jej nie ma, ale zaczynają mieć wartość jako grupa np policjanci - brak jednego policjanta nic nie zmieni, niezależnie od tego kto to jest. Ale już brak całej policji byłby opłakany w skutkach. Podobnie ze sklepikarzami, elektrykami, sprzątaczkami itd. To są mrówki odwalające czarną robotę, które nie mają możliwości rozwoju i bycia szczęśliwym, a do tego co chwilę są od kogoś gorsi bo spotykają ludzi lepiej ustawionych, mądrzejszych, bardziej zadbanych itd. Lepiej przecież się nie urodzić niż żyć jako plebejusz, którego mało kto szanuje, ale problem polega na tym, że ci plebejusze są bardzo potrzebni. A ja także nie chcę być szczęśliwy kosztem kogoś bo to nie jest wina tej osoby, że jest głupia i musi odwalać czarną robotę, która jest potrzebna.

>>Żartujesz? Czyli niewolnik ma szanować pana i jego oczekiwania bo jeśli nie to znaczy, że jest egoistą?
>Nic takiego nie powiedziałem.
>Po raz kolejny apeluję - nie traktuj państwa ani społeczeństwa jako swojego pana.

Dokładnie to napisałeś. Szczęście jednostki się nie liczy, bo jeśli ktoś jest nieszczęśliwy to ma cierpieć i żyć dla innych bo jest im potrzebny jako przedmiot.

>Tak, to jest hierarchiczna struktura, ale ludzie są zbyt głupi na inną, opartą na bezpośrednich relacjach. Są za głupi na tę ideę zaczynającą się na 'komu' a kończącą się na 'nizm', której nie można nawet przywołać, żeby nie zostać zmieszanym z błotem.

Komunizm jest jeszcze głupszy. Problem polega na tym, że nie ma dobrego ustroju nawet gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy. Moja utopijna wizja zakłada, że idealny świat będzie możliwy dopiero kiedy roboty będą mogły odwalać czarną robotę zarezerwowaną dla dzisiejszych niższych sfer, populacja będzie dużo mniejsza niż dziś i będzie się składała właściwie z samych wyższych sfer.


>Ja bym przyjął, że człowiek może z własnej woli poddać się eutanazji, kiedy nie może sam o siebie zadbać (umyć się, przyjąć pokarm, itp. Kiedy jego życie jest dla niego uciążliwe i nie ma już szans na poprawę.

Dokładnie o tym piszę. Życie jest zbyt uciążliwe i nie ma szans na poprawę = eutanazja.

>Psycholog nie sprawi, że odrośnie ci ręka, może natomiast pomóc ci się z tym pogodzić.

Nie każdy chce się z tym godzić. Lepiej nie żyć niż musieć się godzić na niektóre rzeczy. A nie ze wszystkim da się pogodzić (chyba, że degraduje się komuś świadomość i logiczne myślenie).
hamp (3461 punktów)
Pytałeś jakie mogą być argumenty przeciwko eutanazji - napisałem czemu państwo może jej nie chcieć. Państwa nie stać na to, żeby zabijać zdolnych do pracy obywateli z powodu ich widzimisię. To zdanie jest zupełnie oderwane od tego czy to jest etyczne czy nie - to suchy fakt.

>Na pewno nie jest to moja wina.
Powiedziało 35 milionów Polaków.

>MEN to patologia i powinno zostać zlikwidowane.
A na jego miejsce powinno zostać powołane NLMEN - Nowe, Lepsze Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jak słusznie zauważyłeś - większość ludzi to idioci. Nie umieliby, nie mieliby czasu, albo nie chciałoby im się uczyć dzieci tych rzeczy, których one uczą się w szkole (a przecież nie wszystkie są niepotrzebne).

>Nie będę szczęśliwy tylko dlatego, że mogę kupić chleb w piekarni i ubranie w galerii handlowej.
Za to nie będziesz głodny i nie będzie ci zimno. Powód szczęścia albo sens życia sam musisz sobie wymyślić. Wszyscy musimy, jeżeli nie wierzymy w jakichś metafizycznych plannerów, dzięki którym nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli nie potrafisz... cóż, wtedy faktycznie może pojawić się chęć zakończenia życia.

>Społeczeńśtwo chce mnie mieć tylko jako kogoś kto wyprodukuje im jakiś produkt, który oni skonsumują i dadzą mi za to kasę.
Z gospodarczego punktu widzenia - tak. Ale nie samą gospodarką społeczeństwo stoi.

>To są mrówki odwalające czarną robotę, które nie mają możliwości rozwoju i bycia szczęśliwym, a do tego co chwilę są od kogoś gorsi bo spotykają ludzi lepiej ustawionych, mądrzejszych, bardziej zadbanych itd. Lepiej przecież się nie urodzić niż żyć jako plebejusz, którego mało kto szanuje, ale problem polega na tym, że ci plebejusze są bardzo potrzebni. A ja także nie chcę być szczęśliwy kosztem kogoś bo to nie jest wina tej osoby, że jest głupia i musi odwalać czarną robotę, która jest potrzebna.
Tu się zgodzę. Widziałem jak pracują ludzie w fabryce i byłem tym przerażony... Ale ich praca jest bardzo potrzebna. To nieprawda co napisałeś, że oni nic nie znaczą, bo ktoś musi tę pracę wykonywać.
To co jest w całej sytuacji złe, to to, że ci ludzie otrzymują niegodziwe pieniądze za całą pracę jaką wykonują. Trzeba zmniejszać rozwarstwienie społeczne, ale przez wyrównywanie płac a nie zabijanie nieszczęśliwych biedaków, wtedy na świecie będzie szczęśliwiej.

>Dokładnie to napisałeś.
Odbijam piłeczkę - nie napisałem

>Szczęście jednostki się nie liczy, bo jeśli ktoś jest nieszczęśliwy to ma cierpieć i żyć dla innych bo jest im potrzebny jako przedmiot.
Jeżeli ktoś jest nieszczęśliwy, to powinni znaleźć się ludzie, którzy pomogą mu być szczęśliwym, nie martwym. To najgorsze możliwe rozwiązanie tego problemu.

>Moja utopijna wizja zakłada, że idealny świat będzie możliwy dopiero kiedy roboty będą mogły odwalać czarną robotę zarezerwowaną dla dzisiejszych niższych sfer, populacja będzie dużo mniejsza niż dziś i będzie się składała właściwie z samych wyższych sfer.
Popieram.


intp
23-05-2015 16:59 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pytałeś jakie mogą być argumenty przeciwko eutanazji - napisałem czemu państwo może jej nie chcieć. Państwa nie stać na to, żeby zabijać zdolnych do pracy obywateli z powodu ich widzimisię. To zdanie jest zupełnie oderwane od tego czy to jest etyczne czy nie - to suchy fakt.

No czyli to o czym pisałem - państwo to tyran, dla którego liczy się tylko niewolnictwo ludzi, którzy są potrzebni tej machinie. Ich uczucia się nie liczą. Ważne jest to ile wypracuja i ile zostanie im odebrane w podatkach (haracz).

>>Na pewno nie jest to moja wina.
>Powiedziało 35 milionów Polaków.

To wina tych, którzy stanowią większość i wybierają tak, a nie inaczej.

>>MEN to patologia i powinno zostać zlikwidowane.
>A na jego miejsce powinno zostać powołane NLMEN - Nowe, Lepsze Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jak słusznie zauważyłeś - większość ludzi to idioci. Nie umieliby, nie mieliby czasu, albo nie chciałoby im się uczyć dzieci tych rzeczy, których one uczą się w szkole (a przecież nie wszystkie są niepotrzebne).

Nie mówię o likwidacji edukacji tylko o likwidacji MEN czyli programu nauczania narzuconego z góry dla wszystkich szkół. Szkoły powinny nauczać tego co jest potrzebne i powinny istnieć różnice programowe w różnych szkołach tak żeby rodzice wybrali sobie odpowiednią szkołę dla swoich dzieci.

>Za to nie będziesz głodny i nie będzie ci zimno.

To są marginalne sprawy kiedy ktoś jest nieszczęśliwy. Jeśli ktoś ma nastrój -90/-100 to brak ubrań i głód spowoduje, że będzie to -95/-100 więc wielkiej różnicy nie ma. Nie żyjemy po to żeby żryć i chodzić ładnie ubranym.

>Powód szczęścia albo sens życia sam musisz sobie wymyślić. Wszyscy musimy, jeżeli nie wierzymy w jakichś metafizycznych plannerów, dzięki którym nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli nie potrafisz... cóż, wtedy faktycznie może pojawić się chęć zakończenia życia.

I o tym właśnie mówię. Nie zawsze się tak da, a trzymanie takich ludzi w niewolniczym życiu jest niehumanitarne. Między innymi ten argument uważam za jeden z ważniejszych przeciwko istnieniu Boga, bo nie mógłby on być tak okrutny. Gdyby był żylibyśmy w wiecznym piekle.

>>Społeczeńśtwo chce mnie mieć tylko jako kogoś kto wyprodukuje im jakiś produkt, który oni skonsumują i dadzą mi za to kasę.
>Z gospodarczego punktu widzenia - tak. Ale nie samą gospodarką społeczeństwo stoi.

To do czego jeszcze mnie tak egoistycznie potrzebują, że chcieliby mnie trzymać przy niewolniczym życiu i ignorują moje pragnienia, emocje, potrzeby?

>Tu się zgodzę. Widziałem jak pracują ludzie w fabryce i byłem tym przerażony... Ale ich praca jest bardzo potrzebna. To nieprawda co napisałeś, że oni nic nie znaczą, bo ktoś musi tę pracę wykonywać.
>To co jest w całej sytuacji złe, to to, że ci ludzie otrzymują niegodziwe pieniądze za całą pracę jaką wykonują. Trzeba zmniejszać rozwarstwienie społeczne, ale przez wyrównywanie płac a nie zabijanie nieszczęśliwych biedaków, wtedy na świecie będzie szczęśliwiej.

Ale to jest utopia. Gospodarka rządzi się swoimi prawami.

>>Dokładnie to napisałeś.
>Odbijam piłeczkę - nie napisałem

Napisałeś. To było dokładnie to stwierdzenie:
>Mówisz, że rodzina egoistycznie nie chce przez ciebie cierpieć. Ja mówię, że ty egoistycznie chcesz opuścić ziemski padół, nie zważając na oczekiwania społeczeństwa wobec ciebie.

Z tej wypowiedzi wynika, że nie liczą się moje uczucia tylko muszę niewolniczo pracować dla społeczeństwa bo już się urodziłem i muszę cierpieć po to żeby inni mieli lepiej.

>>Szczęście jednostki się nie liczy, bo jeśli ktoś jest nieszczęśliwy to ma cierpieć i żyć dla innych bo jest im potrzebny jako przedmiot.
>Jeżeli ktoś jest nieszczęśliwy, to powinni znaleźć się ludzie, którzy pomogą mu być szczęśliwym, nie martwym. To najgorsze możliwe rozwiązanie tego problemu.

Nie zawsze się tak da. Powiedziałbym, że w większości tego typu przypadków nie da się nic zrobić, a cierpienie wynika ze szczęścia innych i odwrotnie.
hamp (3461 punktów)
>No czyli to o czym pisałem - państwo to tyran, dla którego liczy się tylko niewolnictwo ludzi, którzy są potrzebni tej machinie. Ich uczucia się nie liczą. Ważne jest to ile wypracuja i ile zostanie im odebrane w podatkach (haracz).
Oczywiście, że ich uczucia się liczą - szczęśliwy pracownik jest wydajniejszy

>Nie mówię o likwidacji edukacji tylko o likwidacji MEN czyli programu nauczania narzuconego z góry dla wszystkich szkół. Szkoły powinny nauczać tego co jest potrzebne i powinny istnieć różnice programowe w różnych szkołach tak żeby rodzice wybrali sobie odpowiednią szkołę dla swoich dzieci.
Ok, myślałem, że proponujesz wprowadzenie nauczania domowego dla wszystkich.

>To są marginalne sprawy kiedy ktoś jest nieszczęśliwy. Jeśli ktoś ma nastrój -90/-100 to brak ubrań i głód spowoduje, że będzie to -95/-100 więc wielkiej różnicy nie ma. Nie żyjemy po to żeby żryć i chodzić ładnie ubranym.
Ale ja mówię o czym innym - mówię o znalezieniu własnego sensu życia (bo uniwersalnego nie ma). Jeżeli nie potrafisz być szczęśliwy z własnym życiem, może warto postarać się, aby życie innych stało się lepsze, może to dałoby szczęście i tobie i im. Wielu ludzi spełnia się jako wolontariusze.

>To do czego jeszcze mnie tak egoistycznie potrzebują, że chcieliby mnie trzymać przy niewolniczym życiu i ignorują moje pragnienia, emocje, potrzeby?
A jakie twoje pragnienia i potrzeby pozostają niezaspokojone? Jakie emocje są ignorowane, albo raczej - czy szukasz pomocy w walce z tymi emocjami?

>Ale to jest utopia. Gospodarka rządzi się swoimi prawami.
Chciwość nie powinna być jednym z praw gospodarki. Po co prezesowi banku albo sportowcowi dochód rzędu milionów dolarów miesięcznie? Na co to zużywa? Dzięki tej kasie można by zwiększyć pensje, a tym samym standard życia i poziom szczęścia, wielu jego pracowników.

>Z tej wypowiedzi wynika, że nie liczą się moje uczucia tylko muszę niewolniczo pracować dla społeczeństwa bo już się urodziłem i muszę cierpieć po to żeby inni mieli lepiej.
Nie, to jest egoistyczne, bo zamiast zatroszczyć się, żeby wszystkim było jakoś lepiej, wolałbyś uciec. Nie obchodzą cię uczucia innych - ważne jest tylko to, żeby twoje cierpienie się skończyło.

intp
25-05-2015 15:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, że ich uczucia się liczą - szczęśliwy pracownik jest wydajniejszy

Ale nieszczęśliwy jest wydajniejszy niż brak pracownika

>>To są marginalne sprawy kiedy ktoś jest nieszczęśliwy. Jeśli ktoś ma nastrój -90/-100 to brak ubrań i głód spowoduje, że będzie to -95/-100 więc wielkiej różnicy nie ma. Nie żyjemy po to żeby żryć i chodzić ładnie ubranym.
>Ale ja mówię o czym innym - mówię o znalezieniu własnego sensu życia (bo uniwersalnego nie ma). Jeżeli nie potrafisz być szczęśliwy z własnym życiem, może warto postarać się, aby życie innych stało się lepsze, może to dałoby szczęście i tobie i im. Wielu ludzi spełnia się jako wolontariusze.

Gdyby każdy był nieszczęśliwy i pomagałby innym, którzy byliby nieszczęśliwi to po co jakakolwiek pomoc skoro dalej wszyscy są nieszczęśliwi? Ja nie mam zamiaru nikomu pomagać skoro nikt inny nie sprawi, że będę szczęśliwy. Tzn pomagam ludziom tak czy siak, z obowiązku, ale obu stronom daje to chwilowe poczucie ulgi, a nie szczęście.

>>To do czego jeszcze mnie tak egoistycznie potrzebują, że chcieliby mnie trzymać przy niewolniczym życiu i ignorują moje pragnienia, emocje, potrzeby?
>A jakie twoje pragnienia i potrzeby pozostają niezaspokojone? Jakie emocje są ignorowane, albo raczej - czy szukasz pomocy w walce z tymi emocjami?

Napisałem to w pierwszej osobie żeby lepiej zobrazować przykład, ale tak naprawdę nie chodzi o żadne moje potrzeby. Napisałem to ogólnie.

>>Ale to jest utopia. Gospodarka rządzi się swoimi prawami.
>Chciwość nie powinna być jednym z praw gospodarki. Po co prezesowi banku albo sportowcowi dochód rzędu milionów dolarów miesięcznie? Na co to zużywa? Dzięki tej kasie można by zwiększyć pensje, a tym samym standard życia i poziom szczęścia, wielu jego pracowników.

Nieprawda. To nie nasz interes ile zarabiają inni. Musi istnieć możliwość bycia bogatym jako motywacja dla ludzi, którzy potem tworzą nowe miejsca pracy, nowe rozwiązania technologiczne itd. Trzymanie pieniędzy w skarpecie po prostu się nie opłaca, a pieniądze puszczane w obrót przez bogaczy są wykorzystywane przez całość społeczeństwa. Problem nie polega na rozwarstwieniu, bo ono jest naturalne i dobre. Problem polega na życiu na granicy ubóstwa wielu ludzi, braku dostępu do leczenia, niewolniczej pracy przez większość dnia żeby potem nie mieć na nic czasu. Myślę, że te problemy są nie do rozwiązania dopóki jest tylu ludzi na świecie i jest potrzeba istnienia górników, hutników, szambonurków itd.

>>Z tej wypowiedzi wynika, że nie liczą się moje uczucia tylko muszę niewolniczo pracować dla społeczeństwa bo już się urodziłem i muszę cierpieć po to żeby inni mieli lepiej.
>Nie, to jest egoistyczne, bo zamiast zatroszczyć się, żeby wszystkim było jakoś lepiej, wolałbyś uciec. Nie obchodzą cię uczucia innych - ważne jest tylko to, żeby twoje cierpienie się skończyło.

Przypominam, że cały czas piszemy o sytuacji, z której nie ma wyjścia i szczęście jest niemożliwe. Czyli inni chcą żebym żył i był nieszczęśliwy bo to dla nich lepsze niż brak mnie czyli korzyści jakie inni ze mnie czerpią. Nie jestem Chrystusem żeby cierpieć za innych, którzy i tak mi nie pomogą. To oni są egoistami, a Ty teraz próbujesz odwrócić kota ogonem.
23-05-2015 16:09 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Nie traktuj państwa jako czegoś wrogiego. To społeczeństwo je tworzy. Jeżeli źle funkcjonuje - to nasza wina, że pozwalamy tak nim operować.
>Na pewno nie jest to moja wina.
Moja chata z kraja?

>Nie ma czegoś takiego jak "nasza" bo nie czuję się częścią tego społeczeństwa,
Korzystałeś z edukacji przez to społeczeństwo zafundowanej?
Korzystasz ze zbudowanych przez to społeczeństwo dróg, linii kolejowych, lotnisk?
Ochrania Cię finansowana przez to społeczeństwo policja
Ubezpiecza cię finansowana przez to społeczeństwo straż?
Wspierają Cię w konflikcie z ubezpieczycielem czy niesolidnym dostawcą państwowe sądy?

Masz obywatelskie prawa = masz też obywatelskie powinności.
Nawet jeśli w obcym kraju mieszkasz, masz też wobec jednej z tych społeczności obowiązki i jesteś częścią tego społeczeństwa

Nie podobają Ci się w nim prawa? rządy? Wolno Ci głosować i wybrać kogo zechcesz, wolno Ci kandydować
Nie robisz tego? znaczy popierasz to co jest i tych którzy rządzą

>>Mimo wszystko uważam, że lepiej mieć instytucje zajmujące się edukacją, niźliby sami rodzice mieli uczyć swoje dzieci; instytucje zajmujące sięopieką medyczną zamiast rodziców operujących swoje dzieci; i tak dalej.
>To oczywiste i tego nie neguję. Ale to rodzic powinien decydować mniej więcej o czym jego dziecko będzie się uczyło. MEN to patologia i powinno zostać zlikwidowane.
Prywatne szkoły tylko dla bogatych, przebojowych?
"Janka Muzikanta" po raz kolejny polecam

>Państwowa służba zdrowia to także patologia i też powinna zostać zastąpiona innymi rozwiązaniami.
Jakimi? Nie korzystam z państwowej służby zdrowia, a jeśli nawet to za nią płacę, ale wiem,że jest sporo ludzi, którzy bez tej publicznej służby zdrowia nie przeżyliby pierwszej zimy
23-05-2015 17:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Moja chata z kraja?
Nie do końca. Nie mam na to wpływu chociaż chciałbym mieć.

>Korzystałeś z edukacji przez to społeczeństwo zafundowanej?

Nie. Rodzice mi ją fundowali.

>Korzystasz ze zbudowanych przez to społeczeństwo dróg, linii kolejowych, lotnisk?

Tak, ale to nie ma nic do rzeczy.

>Ochrania Cię finansowana przez to społeczeństwo policja

Tak, ale to także ma niewiele do rzeczy. Poza tym policja za moje pieniądze ściga ludzi palących trawkę, której jestem fanem i chciałbym żeby to było legalne.

>Ubezpiecza cię finansowana przez to społeczeństwo straż?

Ochotnicza straż pożarna...

>Wspierają Cię w konflikcie z ubezpieczycielem czy niesolidnym dostawcą państwowe sądy?

Nie do końca. Uważam, że stan polskiego sądownictwa jest słaby.

>Masz obywatelskie prawa = masz też obywatelskie powinności.

Nie mam.

>Nawet jeśli w obcym kraju mieszkasz, masz też wobec jednej z tych społeczności obowiązki i jesteś częścią tego społeczeństwa

Niekoniecznie.

>Nie podobają Ci się w nim prawa? rządy? Wolno Ci głosować i wybrać kogo zechcesz, wolno Ci kandydować
Nie robisz tego? znaczy popierasz to co jest i tych którzy rządzą

To demagogia.

>Prywatne szkoły tylko dla bogatych, przebojowych?

Tego nie napisałem. Popieram bezpłatną edukację (swoją drogą dzisiaj takiej nie mamy), ale z prawem wyboru programu. Szkoły byłyby prywatne, ale ludzie dostawaliby bony na naukę od państwa i nimi by płaciły za szkołę, którą wybrali.

>Jakimi? Nie korzystam z państwowej służby zdrowia, a jeśli nawet to za nią płacę, ale wiem,że jest sporo ludzi, którzy bez tej publicznej służby zdrowia nie przeżyliby pierwszej zimy

Coś podobnego co napisałem o szkole. Ja mam z służbą zdrowia bardzo nieprzyjemne doświadczenia i mimo płacenia podatków musiałem zapłacić jeszcze raz prywatnie. Większości ludzi na to po prostu nie stać więc muszą się zadowolić, że kiedy chcą się zapisać do lekarza w lutym to dostają termin na październik.
szarley (54913 punktów)
>>Moja chata z kraja?
>Nie do końca. Nie mam na to wpływu chociaż chciałbym mieć.
>>Korzystałeś z edukacji przez to społeczeństwo zafundowanej?
>Nie. Rodzice mi ją fundowali.
Zbudowali szkołę> wykształcili nauczycieli?
Wybaczenia proszę, ale nie wiem z kim mam do czynienia, może z potomkiem rodu von und zu... którego rodziców stać było

>>Korzystasz ze zbudowanych przez to społeczeństwo dróg, linii kolejowych, lotnisk?
>Tak, ale to nie ma nic do rzeczy.
Dlaczego?!
To ma wiele do rzeczy. Pokolenia budowały to z czego korzystasz na codzień

>>Ochrania Cię finansowana przez to społeczeństwo policja
>Tak, ale to także ma niewiele do rzeczy.
Dlaczego? Dzięki temu możesz chodzić bezpiecznie po ulicach, a Twój dom nie musi być twierdzą

>Poza tym policja za moje pieniądze ściga ludzi palących trawkę, której jestem fanem i chciałbym żeby to było legalne.
Masz prawa wyborcze?

>>Ubezpiecza cię finansowana przez to społeczeństwo straż?
>Ochotnicza straż pożarna...
1 Przy dużym ogniu np lasu, przyjedzie też powiatowa
2 Tych ochotników szkolili strażacy wyszkoleni z pieniędzy społeczeństwa
3 OSP to... też element społeczeństwa

>>Wspierają Cię w konflikcie z ubezpieczycielem czy niesolidnym dostawcą państwowe sądy?
>Nie do końca. Uważam, że stan polskiego sądownictwa jest słaby.
Jest, ale to wymaga poprawy a nie zaorania

>>Masz obywatelskie prawa = masz też obywatelskie powinności.
>Nie mam.
Prawa masz, na obowiązki się wypinasz? Współczuję Twoje żonie

>>Nawet jeśli w obcym kraju mieszkasz, masz też wobec jednej z tych społeczności obowiązki i jesteś częścią tego społeczeństwa
>Niekoniecznie.
Nie przekonałeś mnie jednym słowem

>>Nie podobają Ci się w nim prawa? rządy? Wolno Ci głosować i wybrać kogo zechcesz, wolno Ci kandydować
>Nie robisz tego? znaczy popierasz to co jest i tych którzy rządzą
>To demagogia.
Nie. To korzystanie z obywatelskich praw
Naprawdę wolno Ci.

>>Prywatne szkoły tylko dla bogatych, przebojowych?
>Tego nie napisałem. Popieram bezpłatną edukację (swoją drogą dzisiaj takiej nie mamy), ale z prawem wyboru programu. Szkoły byłyby prywatne, ale ludzie dostawaliby bony na naukę od państwa i nimi by płaciły za szkołę, którą wybrali.
Dzięki za wyjaśnienie. Teraz to o wiele bliższe moim poglądom niż hasło likwidacji MENu

>>Jakimi? Nie korzystam z państwowej służby zdrowia, a jeśli nawet to za nią płacę, ale wiem,że jest sporo ludzi, którzy bez tej publicznej służby zdrowia nie przeżyliby pierwszej zimy
>Coś podobnego co napisałem o szkole. Ja mam z służbą zdrowia bardzo nieprzyjemne doświadczenia i mimo płacenia podatków musiałem zapłacić jeszcze raz prywatnie. Większości ludzi na to po prostu nie stać więc muszą się zadowolić, że kiedy chcą się zapisać do lekarza w lutym to dostają termin na październik.
To jest chore, ale czy całkowita prywatyzacja zdrowotnej służby to zmieni na lepsze?
Co z obowiązkiem ubezpieczeniowym? Co z państwowym nadzorem nad ubezpieczycielami?
23-05-2015 18:51 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Zbudowali szkołę> wykształcili nauczycieli?
>Wybaczenia proszę, ale nie wiem z kim mam do czynienia, może z potomkiem rodu von und zu... którego rodziców stać było

Obecnie coraz więcej ludzi posyła dzieci do szkół prywatnych, bądź uczy dzieci samodzielnie. Nie są to wprawdzie duże liczby, ale da się zauważyć taką tendencję na uczelniach prywatnych, że niekiedy nawet więcej niż połowa studentów uczyła się w szkołach prywatnych.

Ale nawet gdyby tak nie było, państwo stwarza przymus uczęszczania do szkoły, określa przedmioty, jakie się w tej szkole mają pojawić. Robi się błędne koło.

>To ma wiele do rzeczy. Pokolenia budowały to z czego korzystasz na codzień

Za użytkowanie tego płaci w podatkach.

>Dlaczego? Dzięki temu możesz chodzić bezpiecznie po ulicach, a Twój dom nie musi być twierdzą

No właśnie. Widać taką tendencję, że osoby bogatsze wynajmują firmy ochroniarskie, które może i nie mają wielkiej możliwości przeciwdziałania kradzieży, jeśli już taka będzie miała miejsce (z drugiej strony policja również), ale nie dość, że reagują szybciej niż policja, to jeszcze mogą dokumentować na taśmach co zaszło.

Ale efektem jest to, że w domach ludzi bogatszych, którzy zatrudniają ochronę, nie ma tak wielu włamań np. do piwnic, bo obecność ochrony złodzieja odstrasza. Za to tam, gdzie ludzie za ochronę nie płacą, polegając jedynie na policji, strach jest coś w tej piwnicy umieścić.

>Prawa masz, na obowiązki się wypinasz? Współczuję Twoje żonie

Jeśli obowiązki są nałożone siłą, to nie istnieje powód, dla którego powinno się je traktować poważnie.

Przy włamaniu np. złodziej też może nałożyć na swoją ofiarę obowiązek, żeby nie uciekała, albo nie wzywała pomocy. Nie chodzi o to, że państwo jest złodziejem, ale o sytuację, w której nakłada się na człowieka obowiązki, choć nie pyta się go wcale o to, czy chce dostawać coś w zamian, nie ustala się z nim tego, ani nie nakłada na niego kar, jeśli tej odpowiedzialności nie przyjmie.

Jak podpisujesz umowę z np. dostawcą Internetu, to i Ty i dostawca godzicie się na spełnianie określonych obowiązków względem siebie.

W sytuacji państwo-obywatel nie ma takiej opcji. Państwo decyduje, że będzie pobierać opłaty za to, że mogę korzystać z np. służby zdrowia, z której ani korzystać nie chcę, ani nie korzystam. Zmusza mnie do oddawania Państwu pieniędzy "na moją emeryturę", ale na warunkach państwa, nienegocjowalnych, kiedy ja np. wolałbym sam zadbać o swoją przyszłość.
szarley (54913 punktów)
>>Zbudowali szkołę> wykształcili nauczycieli?
>>Wybaczenia proszę, ale nie wiem z kim mam do czynienia, może z potomkiem rodu von und zu... którego rodziców stać było
>Obecnie coraz więcej ludzi posyła dzieci do szkół prywatnych, bądź uczy dzieci samodzielnie. Nie są to wprawdzie duże liczby,
1 .... a więc korzystanie z RP upoważnia mnie do czynienia założenia, że rozmawiam z absolwentem publicznej szkoły
2 Nawet absolwenci prywatnych szkół korzystają z państwowej edukacji. Ich nauczyciele chyba mają skończone jakieś uniwersytety
3 Mowa jest o prawach/powinnościach/bytowaniu społecznym. Szkoła to także społeczeństwo

>ale da się zauważyć taką tendencję na uczelniach prywatnych, że niekiedy nawet więcej niż połowa studentów uczyła się w szkołach prywatnych.
... bo po prywatnych, na państwowy uniwersytet raczej dostać się trudno?

>Ale nawet gdyby tak nie było, państwo stwarza przymus uczęszczania do szkoły,
i słusznie. Może w większości krajów przesadnie do 18 roku życia, ale obowiązek szkolny nikomu jeszcze nie zaszkodził, a najmniej społeczeństwu jako całości

>>To ma wiele do rzeczy. Pokolenia budowały to z czego korzystasz na codzień
>Za użytkowanie tego płaci w podatkach.
1. Czyli funkcjonując w społeczeństwie. Q.E.D.
2. Najpierw dojeżdżasz drogą do szkoły, potem płacisz podatki.

>>Prawa masz, na obowiązki się wypinasz? Współczuję Twoje żonie
>Jeśli obowiązki są nałożone siłą, to nie istnieje powód, dla którego powinno się je traktować poważnie.

To i praw nie należy traktować poważnie. A niektóre z nich Ci też siłą narzucono. Np w PZP w Twojej gminie masz gwarancję, że nikt metr od Twoich okien nie postawi świńskiej farmy, np policja patroluje Twoją ulicę, np inspekcja sanitarna za Ciebie sprawdza czy kelner na gronkowca, leśna administracja robi drogi pożarowe....

>Jak podpisujesz umowę z np. dostawcą Internetu, to i Ty i dostawca godzicie się na spełnianie określonych obowiązków względem siebie.
I jak nie spełni, to go pozwę . Przed sąd, który jest elementem organizacji SPOŁECZEŃSTWA

>W sytuacji państwo-obywatel nie ma takiej opcji. Państwo decyduje, że będzie pobierać opłaty za to, że mogę korzystać z np. służby zdrowia, z której ani korzystać nie chcę, ani nie korzystam. Zmusza mnie do oddawania Państwu pieniędzy "na moją emeryturę", ale na warunkach państwa, nienegocjowalnych, kiedy ja np. wolałbym sam zadbać o swoją przyszłość.
1. Zadbaj, ale pamiętaj, że pokolenie przed Tobą budowało dla Ciebie drogi i szkoły. Im winien jesteś godziwą starość
2. Nienegocjowalną? Masz większy wpływ na to, kto jutro zostanie prezydentem Twojego państwa, niż na to jaką jakość będą miały telekomunikacyjne usługi (zwłaszcza na wsi)
25-05-2015 16:20 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1 .... a więc korzystanie z RP upoważnia mnie do czynienia założenia, że rozmawiam z absolwentem publicznej szkoły
>2 Nawet absolwenci prywatnych szkół korzystają z państwowej edukacji. Ich nauczyciele chyba mają skończone jakieś uniwersytety
>3 Mowa jest o prawach/powinnościach/bytowaniu społecznym. Szkoła to także społeczeństwo

Chodziłem do prywatnej podstawówki, a później edukacja w państwowych szkołach i tak była zapłacona w podatkach. Do tego dochodzą drogie podręczniki, a wydawcy często zmieniają szczegóły żeby nie dało się kupić używanych. Do tego jeszcze dochodzą zajęcia dodatkowe, za które się płaci.

>>Ale nawet gdyby tak nie było, państwo stwarza przymus uczęszczania do szkoły,
>i słusznie. Może w większości krajów przesadnie do 18 roku życia, ale obowiązek szkolny nikomu jeszcze nie zaszkodził, a najmniej społeczeństwu jako całości

Zgoda, ale to nie państwo powinno decydować o tym czego dzieci i młodzież się uczą.

>>Jeśli obowiązki są nałożone siłą, to nie istnieje powód, dla którego powinno się je traktować poważnie.
>To i praw nie należy traktować poważnie. A niektóre z nich Ci też siłą narzucono. Np w PZP w Twojej gminie masz gwarancję, że nikt metr od Twoich okien nie postawi świńskiej farmy, np policja patroluje Twoją ulicę, np inspekcja sanitarna za Ciebie sprawdza czy kelner na gronkowca, leśna administracja robi drogi pożarowe....

Wielką łaskę mi robią, że za moje podatki mam jakieś tam prawa, ale i tak moje pieniądze są mi odbierane pod przymusem jako haracz, a następnie niekorzystnie lokowane. Ja sam bym je lepiej ulokował. I tak to robię, ale płacę podwójnie bo mam swoje inwestycje plus państwowa składka emerytalna. Płacę za prywatne wizyty u lekarzy i leki oraz podatki na to żebym miał to niby za darmo. Płacę na bezpłatną edukację (ale paradoks ), a i tak muszę dopłacać. W SOCJALIZMIE PŁACIMY PODWÓJNIE i to jest fakt. Poza tym moje pieniądze idą na cele, na które nie chcę żeby szły np łapanie ludzi palących trawkę, a ja wolałbym ulokować swoje prywatne pieniądze na walkę o legalizację

Jeśli chodzi o społeczeństwo to sto razy bardziej wolałbym żebyśmy sami sobie ustalali na co chcemy wydawać pieniądze i żeby państwo stało na straży wolności jednostki, a nie swoich interesów rzucając ochłap motłochowi żeby zamknąć im gęby.
szarley (54913 punktów)
>Chodziłem do prywatnej podstawówki, a później edukacja w państwowych szkołach i tak była zapłacona w podatkach.
1 Nie była. Podatki płacisz dopiero pracując. Do tego czasu Twoi rodzice ... spłacali swoją edukację
2 Pisałem już. Nawet w prywatnej szkole korzystasz z państwowej edukacji. Państwowe uniwersytety kształciły Twoich nauczycieli (znając polskie prywatne uczelnie, nie chciałbym chodzić do szkoły w której uczą nauczyciele bez państwowego uniwersytetu

>Do tego dochodzą drogie podręczniki, a wydawcy często zmieniają szczegóły żeby nie dało się kupić używanych. Do tego jeszcze dochodzą zajęcia dodatkowe, za które się płaci.
Jestem zwolennikiem likwidacji barier w dostępie do edukacji, pisałem o tym wielekroć.
Tanie podręczniki, tanie akademiki, tanie bilety na dojazd, stypendia za wyniki w nauce, tanie szkoły muzyczne, kursy i kluby sportowe

>>>Ale nawet gdyby tak nie było, państwo stwarza przymus uczęszczania do szkoły,
>>i słusznie. Może w większości krajów przesadnie do 18 roku życia, ale obowiązek szkolny nikomu jeszcze nie zaszkodził, a najmniej społeczeństwu jako całości
>Zgoda, ale to nie państwo powinno decydować o tym czego dzieci i młodzież się uczą.
A kto? Bez matury opartej o państwowy program, trzeba wprowadzić egzaminy na uczelnie. To może być dobre, ale...

>>>Jeśli obowiązki są nałożone siłą, to nie istnieje powód, dla którego powinno się je traktować poważnie.
>>To i praw nie należy traktować poważnie. A niektóre z nich Ci też siłą narzucono. Np w PZP w Twojej gminie masz gwarancję, że nikt metr od Twoich okien nie postawi świńskiej farmy, np policja patroluje Twoją ulicę, np inspekcja sanitarna za Ciebie sprawdza czy kelner na gronkowca, leśna administracja robi drogi pożarowe....
>Wielką łaskę mi robią, że za moje podatki mam jakieś tam prawa, ale i tak moje pieniądze są mi odbierane pod przymusem jako haracz, a następnie niekorzystnie lokowane.
1 Nie znam innego sposobu jak przymusowe pobieranie podatków
2 masz prawa wyborcze, współdecydujesz o tym jak dzielić wspólny tort

>Ja sam bym je lepiej ulokował.
Kandyduj, Twoje prawo

>Jeśli chodzi o społeczeństwo to sto razy bardziej wolałbym żebyśmy sami sobie ustalali na co chcemy wydawać pieniądze i żeby państwo stało na straży wolności jednostki, a nie swoich interesów rzucając ochłap motłochowi żeby zamknąć im gęby.

Nie chcę Cię martwić, ale w ultraliberalizmie, powszechność biedy spowoduje gorsze skutki
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1 Nie była. Podatki płacisz dopiero pracując. Do tego czasu Twoi rodzice ... spłacali swoją edukację

Tworzysz tu jakieś błędne koło. Rodzice opłacali moją edukację, a ja będę opłacał edukację swoich dzieci jeśli będę je miał (w grę wchodzi tylko adopcja bo to ratowanie kogoś przed cierpieniem w domu dziecka, a własne dziecko skazałbym na cierpienie na tym złym świecie więc lepiej tego nie robić). Idąc Twoim tokiem rozumowania to kto opłacał edukację pierwszych ludzi, którzy edukowali się w systemie socjalistycznym? Zaburzasz tu przyczynowość tak jak robią to teiści. Podatki polegają na tym, że robi się publiczną ściepę, która jest pobierana w formie haraczu i potem dysponuje się tymi pieniędzmi. W momencie kiedy chodziłem do szkoły moi rodzice pracowali i kupowali.

Wyobraź sobie taką sytuację, że sprzedajesz samochód, a ja chcę go od Ciebie kupić. Umawiamy się na 10 tys zł. Ale nagle przychodzi grupka nakoksowanych łysoli i mówią, że pobierają sobie 20% od tej transakcji w zamian za ochronę. W efekcie jeśli chcesz dostać 10 tys ja muszę zapłacić 12 tys. W przypadku państwa jest jeszcze taki myk, że aby pobierać haracze trzeba zatrudnić armię urzędników, zbudować im siedziby, zatrudnić pracowników, którzy obsługują tych urzędników (sprzątaczki, portierzy itd). Na samo dysponowanie pieniędzmi przepada spory procent. No dobra, a skąd ja mam te 12 tys żeby Ci zapłacić 10k i 2k dać za frajer tej bandzie? Pracuję i zarabiam. Umówiłem się z pracodawcą, że będzie mi płacił 5 tys zł miesięcznie. Państwo mówi, że pobierze sobie z tego haracz i będzie mnie karać za pracę. Pracodawca ma jeszcze gorzej bo jeśli więcej zarobi to większy procent mu zabiorą (podatek progresywny). Wiéc gość tnie pensje, redukuje zatrudnienie, a jego firma ma mniejsze przychody i dlatego umawiam się z nim na 5 tys zł, a nie na 7 tys. A dostaję jeszcze mniej bo odprowadzają mi z tego kasę na różne przymusowe rzeczy, na które i tak muszę zapłacić drugi raz żeby mieć pieniądze na starość i móc się leczyć w dobrych warunkach. Na dodatek firmy chcą mi wcisnąć swój kit,oszukują, wciskają ludziom reklamy, które wmawiają im, że bez ich produktów będą conajmniej gorsi, a najczęściej będą nieszczęśliwi. Idę do lekarza, a ten mi mówi żebym mu dał w kopercie jakiś bonus. Idę do sklepu, a tam zachęcają mnie promocje produktów, które kosztują tyle samo co wcześniej, ale są zaznaczone jako promocja żeby ludzie myśleli, że się opłaca. Włączam TV a tam propaganda jakichś frajerskich polityków. Chodziłem do szkoły, a tam religia i wmawianie mi, że nie jestem godny, jestem winny śmierci jakiegoś żyda, który podobno nas zbawił tylko trzeba w to uwierzyć. W mojej miejscowości żule kupują sobie legalnie alkohol i śpią zad...i na ławce. Jadę sobie dziurawymi drogami, które niszczą mój sprowadzony z Niemiec samochód, który ma przekręcony licznik przez polskiego mechanika, dojeżdżam do miasta, a tam korki i strefa więc wsiadam do tramwaju śmierdzącego potem i moczem żuli kupujących legalny alkohol. Chcę kupić trawę, ale nie ma gdzie bo to nielegalne i jeszcze groziłaby mi za to kara więzienia. Zresztą i tak kupując to dostawało się 0,7 sprzedawane jako 1 g i nie wiadomo czy ktoś to trzymał w domestosie czy może podlewał muchozolem. Wytłumacz mi czego ja mogę chcieć od takiego społeczeństwa? Jakie zasady mnie niby obowiązują? Ty chyba zwariowałeś

>2 Pisałem już. Nawet w prywatnej szkole korzystasz z państwowej edukacji. Państwowe uniwersytety kształciły Twoich nauczycieli (znając polskie prywatne uczelnie, nie chciałbym chodzić do szkoły w której uczą nauczyciele bez państwowego uniwersytetu

Nie interesuje mnie czego byś chciał, a czego nie. Natomiast uszanuję każdą Twoją decyzję, która nie uderza w innych ludzi. Mówisz o polskich prywatnych uczelniach, a to przecież nie o to chodzi.

>>Zgoda, ale to nie państwo powinno decydować o tym czego dzieci i młodzież się uczą.
>A kto? Bez matury opartej o państwowy program, trzeba wprowadzić egzaminy na uczelnie. To może być dobre, ale...

Nie ma żadnego ale. Egzaminy na uczelnie są dużo lepsze niż matura dla idiotów i to wprowadzona przez państwo. Nie może tu być monopolu bo generalnie monopole są złe, a kiedy monopol ma władza to może sobie tworzyć dowolną propagandę dla dowolnych interesów, niekoniecznie polskich.

>1 Nie znam innego sposobu jak przymusowe pobieranie podatków

To nie moja wina. Możliwe, że to wina państwowej edukacji, w którą tak wierzysz

>2 masz prawa wyborcze, współdecydujesz o tym jak dzielić wspólny tort

Mój głos nic nie znaczy. Znaczy tyle samo co głos prezydenta, profesora z IQ 200, żula oraz prostytutki. Bez sensu.

>>Ja sam bym je lepiej ulokował.
>Kandyduj, Twoje prawo

Nie chcę kandydować. Mówię o lokowaniu MOICH pieniędzy. Chciałbym też żeby KAŻDY MUSIAŁ lokować swoje pieniądze PO SWOJEMU. Po pierwsze ludzie zrobią to korzystniej niż państwo i będą dbać o własny interes (państwo też dba o własny, ale nie o mój), a po drugie jeśli ludzie będą musieli sami o wszystko zadbać to się nauczą jak to się robi. Państwo opiekuńcze porównałbym do matki, która podciera tyłek swojemu 20 letniemu synowi i mówi, że to dla jego dobra.

>Nie chcę Cię martwić, ale w ultraliberalizmie, powszechność biedy spowoduje gorsze skutki
>

Dlatego nie popieram ultraliberalizmu tylko zwykły liberalizm
szarley (54913 punktów)
>>2 Pisałem już. Nawet w prywatnej szkole korzystasz z państwowej edukacji. Państwowe uniwersytety kształciły Twoich nauczycieli (znając polskie prywatne uczelnie, nie chciałbym chodzić do szkoły w której uczą nauczyciele bez państwowego uniwersytetu
>Nie interesuje mnie czego byś chciał, a czego nie. Natomiast uszanuję każdą Twoją decyzję, która nie uderza w innych ludzi. Mówisz o polskich prywatnych uczelniach, a to przecież nie o to chodzi.
Tak, przypuszczam, że kończyłeś polskie szkoły, w których uczyli nauczyciele po polskich państwowych uniwersytetach, znając polskie prywatne uczelnie, nie chciałbym chodzić do szkół w których uczą ich absolwenci
(Tu się zasadniczo różnimy, bo ja polskich szkół, poza UJ, nie kończyłem, ale moi nauczyciele także skończyli państwowe uczelnie)

>>1 Nie znam innego sposobu jak przymusowe pobieranie podatków
>To nie moja wina. Możliwe, że to wina państwowej edukacji, w którą tak wierzysz
1 Znasz inny sposób poboru podatków niż państwowy przymus?
2 Znam kraj w którym wprost nie wolno zakładać prywatnych szkół - Finlandia - życzę Ci żyć w kraju o takim poziomie wykształcenia obywateli i o takim dobrobycie.

>>2 masz prawa wyborcze, współdecydujesz o tym jak dzielić wspólny tort
>Mój głos nic nie znaczy. Znaczy tyle samo co głos prezydenta, profesora z IQ 200, żula oraz prostytutki. Bez sensu.
Dokładnie tyle samo, to się nazywa demokracja.
Cytat:
demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu'

W. Churchill
Pytałem, czy chcesz mieć więcej praw?

>>Kandyduj, Twoje prawo
>Nie chcę kandydować. Mówię o lokowaniu MOICH pieniędzy. Chciałbym też żeby KAŻDY MUSIAŁ lokować swoje pieniądze PO SWOJEMU.
Czyli... brak edukacji dla Janka Muzykanta? Czy państwo stać na marnowanie talentów?
Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines analfabetyzmu a co za tym idzie brak wykształcocnyh kadr dla ich firm?
Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines biedy i utratę potencjalnych klientów?

>Po pierwsze ludzie zrobią to korzystniej niż państwo i będą dbać o własny interes (państwo też dba o własny, ale nie o mój),
I tu sie mylisz. Państwo co prawda marnuje zbyt wiele pieniędzy, z tym się zgadzam, ale bez podatków nie powstanie nowa droga, ani szkoła, ani linia kolejowa, a bez nich tylko stracisz.

>a po drugie jeśli ludzie będą musieli sami o wszystko zadbać to się nauczą jak to się robi.
Sami wybudują drogi?
Sami zorganizują sądy?

>Państwo opiekuńcze porównałbym do matki, która podciera tyłek swojemu 20 letniemu synowi i mówi, że to dla jego dobra.
Jest wielkie pole między nadopiekuńczym państwem a liberalnym
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak, przypuszczam, że kończyłeś polskie szkoły, w których uczyli nauczyciele po polskich państwowych uniwersytetach, znając polskie prywatne uczelnie, nie chciałbym chodzić do szkół w których uczą ich absolwenci

Ale jakie to ma znaczenie?

>(Tu się zasadniczo różnimy, bo ja polskich szkół, poza UJ, nie kończyłem, ale moi nauczyciele także skończyli państwowe uczelnie)

No i co z tego? Co to ma wspólnego z tematem?

>1 Znasz inny sposób poboru podatków niż państwowy przymus?

Przymus płacenia podatku jako taki nie jest zły. Państwo potrzebuje zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i egzekwować równość. Chodzi o formę i wysokość tych podatków.

>2 Znam kraj w którym wprost nie wolno zakładać prywatnych szkół - Finlandia - życzę Ci żyć w kraju o takim poziomie wykształcenia obywateli i o takim dobrobycie.

Co to ma do rzeczy?

>>>2 masz prawa wyborcze, współdecydujesz o tym jak dzielić wspólny tort
>>Mój głos nic nie znaczy. Znaczy tyle samo co głos prezydenta, profesora z IQ 200, żula oraz prostytutki. Bez sensu.
>Dokładnie tyle samo, to się nazywa demokracja.

I to jest właśnie coś złego.

> Cytat:
demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu'

>W. Churchill

Dlatego może by tak pomyśleć o czymś innym, co?

>Pytałem, czy chcesz mieć więcej praw?

No pewnie, że chcę. Od państwa nie wymagam prawie niczego, ale chciałbym żeby mi ono nie przeszkadzało. A bardziej chodzi mi o ludzi niż tylko o mnie.

>>Nie chcę kandydować. Mówię o lokowaniu MOICH pieniędzy. Chciałbym też żeby KAŻDY MUSIAŁ lokować swoje pieniądze PO SWOJEMU.
>Czyli... brak edukacji dla Janka Muzykanta? Czy państwo stać na marnowanie talentów?
>Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines analfabetyzmu a co za tym idzie brak wykształcocnyh kadr dla ich firm?
>Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines biedy i utratę potencjalnych klientów?

Pytania, które zadałeś opierają się nie na tym o czym ja piszę, tylko na wyciągnięciu swoich błędnych wniosków i odpowiadasz na ich interpretację, która zawiera błędy w samej podstawie.

>>Po pierwsze ludzie zrobią to korzystniej niż państwo i będą dbać o własny interes (państwo też dba o własny, ale nie o mój),
>I tu sie mylisz. Państwo co prawda marnuje zbyt wiele pieniędzy, z tym się zgadzam, ale bez podatków nie powstanie nowa droga, ani szkoła, ani linia kolejowa, a bez nich tylko stracisz.

Linia kolejowa i szkoła powstanie. Drogi i niektóre inne sprawy to zadania państwa, ale nie polega to na wtrącaniu się w życie obywateli. Jedynie pobiera się pieniądze na coś z czego wszyscy korzystają i nic poza tym. Z dróg, policji, szkół, szpitali korzystają wszyscy. Ale już szkoły i szpitale powinny być prywatne, a ludzie mieliby podstawową opiekę opłaconą przez państwo, a za wyższe pakiety mogliby sobie sami płacić.

>>a po drugie jeśli ludzie będą musieli sami o wszystko zadbać to się nauczą jak to się robi.
>Sami wybudują drogi?

Drogi akurat powinny być państwowe, ale prywatne też by dały radę.

>Sami zorganizują sądy?

Przecież nie piszę o anarchii.

>>Państwo opiekuńcze porównałbym do matki, która podciera tyłek swojemu 20 letniemu synowi i mówi, że to dla jego dobra.
>Jest wielkie pole między nadopiekuńczym państwem a liberalnym

Piszę o tym jak jest obecnie. Państwo powinno być bardziej liberalne i temu nie da się zaprzeczyć.
szarley (54913 punktów)
>No i co z tego? Co to ma wspólnego z tematem?
To, że jesteś częścią społeczeństwa, może Ci się to najwyżej nie podobać, ale na to jest sposób

>>1 Znasz inny sposób poboru podatków niż państwowy przymus?
>Przymus płacenia podatku jako taki nie jest zły. Państwo potrzebuje zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i egzekwować równość. Chodzi o formę i wysokość tych podatków.
Co do formy to Cię nie rozumiem.
Co do wysokości: masz prawa wyborcze

>>2 Znam kraj w którym wprost nie wolno zakładać prywatnych szkół - Finlandia - życzę Ci żyć w kraju o takim poziomie wykształcenia obywateli i o takim dobrobycie.
>Co to ma do rzeczy?
Może sam postaraj się zrozumieć

>> Cytat:
demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu'

>>W. Churchill
>Dlatego może by tak pomyśleć o czymś innym, co?
O czym? Znasz coś lepszego? Ja nie.

>>Czyli... brak edukacji dla Janka Muzykanta? Czy państwo stać na marnowanie talentów?
>>Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines analfabetyzmu a co za tym idzie brak wykształcocnyh kadr dla ich firm?
>>Czy ludzi zamożnych stać na szeroki margines biedy i utratę potencjalnych klientów?
>Pytania, które zadałeś opierają się nie na tym o czym ja piszę, tylko na wyciągnięciu swoich błędnych wniosków i odpowiadasz na ich interpretację, która zawiera błędy w samej podstawie.
Być może, w takim razie przedstaw swoje stanowisko precyzyjniej, jak widzisz czytam Twoje wpisy

>Linia kolejowa i szkoła powstanie. Drogi i niektóre inne sprawy to zadania państwa, ale nie polega to na wtrącaniu się w życie obywateli. Jedynie pobiera się pieniądze na coś z czego wszyscy korzystają i nic poza tym. Z dróg, policji, szkół, szpitali korzystają wszyscy. Ale już szkoły i szpitale powinny być prywatne, a ludzie mieliby podstawową opiekę opłaconą przez państwo, a za wyższe pakiety mogliby sobie sami płacić.
Czyli nie taki znów liberalizm

>Drogi akurat powinny być państwowe, ale prywatne też by dały radę.
W Polsce państwowych dróg jest ok. 1%
Reszta to gminne lub starościńskie, prywatne też są - najdroższe w Europie.

>Piszę o tym jak jest obecnie. Państwo powinno być bardziej liberalne i temu nie da się zaprzeczyć.
I tu się zasadniczo różnimy. Państwo powinno w interesie wszystkich obywateli dbać o równowagę między kapitałem a pracą. W Polsce poza górnictwem i koleją ta równowaga jest stanowczo zaburzona na niekorzyść pracy (co kapitałowi też na dobre nie wychodzi)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No i co z tego? Co to ma wspólnego z tematem?
>To, że jesteś częścią społeczeństwa, może Ci się to najwyżej nie podobać, ale na to jest sposób

ALe co z tego, że jestem częścią społeczeństwa? Przypomnę Ci, że wątek jest o eutanazji, a Ty robisz off topic. Jestem częścią społeczeństwa, a nie jego niewolnikiem jeśli jest głupie. Dlatego popieram wolność bo może sobie być 90% debili, ale wtedy mi to nie przeszkadza kiedy nie mają żadnego wpływu na to co mogę robić, a czego nie. Mogę wtedy żyć z ludźmi należącymi do tych mądrych moim zdaniem 10%

>Co do formy to Cię nie rozumiem.

Podatek dochodowy to najgorsza forma podatków. Szczególnie kiedy jest on progresywny.

>Co do wysokości: masz prawa wyborcze

Na wyspie gdzie jest 10 kanibali i Ty panuje demokracja. Masz prawa wyborcze, ale kiedy głosują na to czy Cię zjeść nie masz wpływu. Załóżmy, że jeden powiedział Tobie protestującemu, że przecież masz prawa wyborcze. Powinien jeszcze się szyderczo zaśmiać Jak byś się wtedy poczuł? Bo to co teraz napisałeś jest analogią do tej sytuacji z kanibalami i wyspą.

>>>2 Znam kraj w którym wprost nie wolno zakładać prywatnych szkół - Finlandia - życzę Ci żyć w kraju o takim poziomie wykształcenia obywateli i o takim dobrobycie.
>>Co to ma do rzeczy?
>Może sam postaraj się zrozumieć

Może wytłumacz co to ma wspólnego z tym, o czym dyskutujemy. Bierzesz jakiś jeden czynnik z danego kraju, albo nawet kilka czynników, ale ignorujesz inne. Porównujesz i mówisz, że to z tego powodu tam jest tak, a nie inaczej i jeszcze wyciągasz z tego wniosek, że gdyby te rzeczy były inne niż tam są to byłoby źle. To typowe myślenie dla socjalistów, którzy myślą, że znają się na ekonomii, a usłyszęli jakichś Ikonowiczów i innych tego typu bajkopisarzy. W Polsce mówią po polsku, a w USA nie - może dlatego USA mają lepszą armię? To jest mniej więcej tego typu tok rozumowania. Albo trener Wojciech Stawowy (obecnie chyba ostatni w tabeli 1 ligi Widzew) obserwuje taktykę Barcelony i mówi "zastosuję taką samą to będę grał pięknie i wygrywał", ale dzieje się inaczej. Dokładnie to samo dzieje się z pomysłami z bogatszych krajów, które działają pomimo zbytniego socjalizmu i opieki państwa. Póki co jeszcze działają, ale im dłuższy upływa czasu tym mniejsza szansa, że dalej tak będzie.

>>Dlatego może by tak pomyśleć o czymś innym, co?
>O czym? Znasz coś lepszego? Ja nie.

Znam, ale może wróćmy do tematu.

>>Pytania, które zadałeś opierają się nie na tym o czym ja piszę, tylko na wyciągnięciu swoich błędnych wniosków i odpowiadasz na ich interpretację, która zawiera błędy w samej podstawie.
>Być może, w takim razie przedstaw swoje stanowisko precyzyjniej, jak widzisz czytam Twoje wpisy

Przedstawiłem precyzyjnie, ale Ty zrobiłeś mniej więcej tak:
piszę o sprawie X
Ty sobie pomyślałeś, że skoro X to znaczy, że klm i piszesz mi, że jeśli klm to źle.
Ale w rzeczywistości z X nie wynika klm
Z tego co napisałem nie wynika to o czym napisałeś.

>Czyli nie taki znów liberalizm

Liberalizm i to duży, ale z pewnymi elementami opieki, która jest ograniczona do minimum.

>>Piszę o tym jak jest obecnie. Państwo powinno być bardziej liberalne i temu nie da się zaprzeczyć.
>I tu się zasadniczo różnimy. Państwo powinno w interesie wszystkich obywateli dbać o równowagę między kapitałem a pracą. W Polsce poza górnictwem i koleją ta równowaga jest stanowczo zaburzona na niekorzyść pracy (co kapitałowi też na dobre nie wychodzi)
>

W jaki sposób ma o to dbać?
szarley (54913 punktów)
>ALe co z tego, że jestem częścią społeczeństwa? Przypomnę Ci, że wątek jest o eutanazji, a Ty robisz off topic.
Jest o eutanazji. Off topic zaczął się od Twoich słów
Cytat:
Na pewno nie jest to moja wina. Nie ma czegoś takiego jak "nasza" bo nie czuję się częścią tego społeczeństwa,

Dobrze, że już zmieniłeś zdanie:
>Jestem częścią społeczeństwa, a nie jego niewolnikiem jeśli jest głupie.

>Podatek dochodowy to najgorsza forma podatków. Szczególnie kiedy jest on progresywny.
W innym wątku pytam jaki jest dobry

>>Co do wysokości: masz prawa wyborcze
>Na wyspie gdzie jest 10 kanibali i Ty panuje demokracja. Masz prawa wyborcze, ale kiedy głosują na to czy Cię zjeść nie masz wpływu.
Zleksza antydemokratyczna demagogia

>>>Piszę o tym jak jest obecnie. Państwo powinno być bardziej liberalne i temu nie da się zaprzeczyć.
>>I tu się zasadniczo różnimy. Państwo powinno w interesie wszystkich obywateli dbać o równowagę między kapitałem a pracą. W Polsce poza górnictwem i koleją ta równowaga jest stanowczo zaburzona na niekorzyść pracy (co kapitałowi też na dobre nie wychodzi)
>>
>W jaki sposób ma o to dbać?
Klika przykładowych sposobów:
Egzekwowanie(wyższej niż dziś) płacy minimalnej
Egzekwowanie zatrudnienia na podstawie pisemnej umowy
Egzekwowanie limitu czasu pracy (lub płaconych nadgodzin)
Inwestowanie podatków w budowę infrastruktury*
Sprawne sądownictwo pracy
Tworzenie kultury społecznych pracowniczych stosunków
....

* z Tym się zapewne zgodzisz
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jest o eutanazji. Off topic zaczął się od Twoich słów
> Cytat:
Na pewno nie jest to moja wina. Nie ma czegoś takiego jak "nasza" bo nie czuję się częścią tego społeczeństwa,

>Dobrze, że już zmieniłeś zdanie:
>>Jestem częścią społeczeństwa, a nie jego niewolnikiem jeśli jest głupie.

Niczego nie zmieniałem tylko napisałem, że nie jestem niewolnikiem społeczeństwa tylko dlatego, że jestem jego częścią. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy i musi być dopóki będzie żył, to lepiej żeby nie żył. Chyba, że nikt nie jest częścią społeczeństwa bo społeczeństwo zostało zasąpione przez machinę zwaną państwo, która działa sama dla siebie. Ludzie tylko mają jej służyć i tak wyglądają Twoje poglądy.

>>Podatek dochodowy to najgorsza forma podatków. Szczególnie kiedy jest on progresywny.
>W innym wątku pytam jaki jest dobry

Odpowiedziałem tam. Żaden podatek nie jest dobry - podatki to wybór mniejszego zła.

>>>Co do wysokości: masz prawa wyborcze
>>Na wyspie gdzie jest 10 kanibali i Ty panuje demokracja. Masz prawa wyborcze, ale kiedy głosują na to czy Cię zjeść nie masz wpływu.
>Zleksza antydemokratyczna demagogia

Oj nie. Ominąłeś świetną analogię słabym stwierdzeniem co tylko świadczy na to, że analogia jest trafna

>>W jaki sposób ma o to dbać?
>Klika przykładowych sposobów:
>Egzekwowanie(wyższej niż dziś) płacy minimalnej
>Egzekwowanie zatrudnienia na podstawie pisemnej umowy
>Egzekwowanie limitu czasu pracy (lub płaconych nadgodzin)
>Inwestowanie podatków w budowę infrastruktury*
>Sprawne sądownictwo pracy
>Tworzenie kultury społecznych pracowniczych stosunków
>....
>* z Tym się zapewne zgodzisz

Tak, z tym zaznaczonym się zgodzę, a reszta... bez komentarza
szarley (54913 punktów)
>Niczego nie zmieniałem tylko napisałem, że nie jestem niewolnikiem społeczeństwa
Ależ właśnie do tego Cię przekonuję, że nie jesteś niewolnikiem tylko członkiem społeczności i masz takie same prawa jak inni !

>>>>Co do wysokości: masz prawa wyborcze
>>>Na wyspie gdzie jest 10 kanibali i Ty panuje demokracja. Masz prawa wyborcze, ale kiedy głosują na to czy Cię zjeść nie masz wpływu.
>>Zleksza antydemokratyczna demagogia
>Oj nie. Ominąłeś świetną analogię słabym stwierdzeniem co tylko świadczy na to, że analogia jest trafna
1 Czy w monarchii na tej wyspie przeżyję?
2 Mieszkałem całymi miesiącami w niewielkich izolowanych społecznościach, nikt mnie nie zjadł

>>>W jaki sposób ma o to dbać?
>>Klika przykładowych sposobów:
>>Egzekwowanie(wyższej niż dziś) płacy minimalnej
>>Egzekwowanie zatrudnienia na podstawie pisemnej umowy
>>Egzekwowanie limitu czasu pracy (lub płaconych nadgodzin)
>>Inwestowanie podatków w budowę infrastruktury*
>>Sprawne sądownictwo pracy
>>Tworzenie kultury społecznych pracowniczych stosunków
>>....
>>* z Tym się zapewne zgodzisz
>Tak, z tym zaznaczonym się zgodzę, a reszta... bez komentarza
Nie stać Cię na komentarz, czy już przesiąknąłeś korwinową propagandą?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ależ właśnie do tego Cię przekonuję, że nie jesteś niewolnikiem tylko członkiem społeczności i masz takie same prawa jak inni !

Ale wszyscy mamy zbyt ograniczone prawa!


>1 Czy w monarchii na tej wyspie przeżyję?

To zależy od tego czy król jest dobry. Jeśli jest liberałem to przeżyjesz. Poza tym ja nie popieram monarchii. Można stworzyć coś nowego, czego jeszcze nie było.

>Nie stać Cię na komentarz, czy już przesiąknąłeś korwinową propagandą?

Nie chce mi się odpowiadać na to samo, na co odpowiadałem już wiele razy i zawsze dyskusja kończyła się tym samym. Znudziło mi się już dawno wygrywanie dyskusji dla samego wygrywania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Korzystałeś z edukacji przez to społeczeństwo zafundowanej?
>>Nie. Rodzice mi ją fundowali.
>Zbudowali szkołę> wykształcili nauczycieli?

O czym Ty znowu piszesz? Co to ma do rzeczy?

>>>Korzystasz ze zbudowanych przez to społeczeństwo dróg, linii kolejowych, lotnisk?
>>Tak, ale to nie ma nic do rzeczy.
>Dlaczego?!
>To ma wiele do rzeczy. Pokolenia budowały to z czego korzystasz na codzień

No i co z tego?! Co mi z tego, że korzystam skoro nie daje mi to szczęścia?

>>>Ochrania Cię finansowana przez to społeczeństwo policja
>>Tak, ale to także ma niewiele do rzeczy.
>Dlaczego? Dzięki temu możesz chodzić bezpiecznie po ulicach, a Twój dom nie musi być twierdzą

Taa, Polska i bezpieczne chodzenie po ulicach

>>Poza tym policja za moje pieniądze ściga ludzi palących trawkę, której jestem fanem i chciałbym żeby to było legalne.
>Masz prawa wyborcze?

Mam i co z tego wynika? Ano nic bo i tak mój głos nic nie znaczy.

>>>Wspierają Cię w konflikcie z ubezpieczycielem czy niesolidnym dostawcą państwowe sądy?
>>Nie do końca. Uważam, że stan polskiego sądownictwa jest słaby.
>Jest, ale to wymaga poprawy a nie zaorania

Zgadzam się, że wymaga poprawy. Przede wszystkim trzeba oczyścić sądy z ludzi, którzy pracowali tam przed 1989, a następnie ustalić tak wysokie pensje i tak wielkie kary za łapówki żeby nikomu nie opłacała się korupcja.

>>>Masz obywatelskie prawa = masz też obywatelskie powinności.
>>Nie mam.
>Prawa masz, na obowiązki się wypinasz? Współczuję Twoje żonie

Nie mam żony. To nie jest coś co społeczeństwo by mi zapewniło Prawa, które mam są ograniczone w stosunku do praw, które chciałbym mieć i uważam, że mi się należą. Na dodatek społeczeństwo nic mi nie daje, chyba że daje tak jak pan niewolnikowi jakieś pierdoły żeby zamknąć mu gębę i odebrać prawo do narzekania.

>>>Nawet jeśli w obcym kraju mieszkasz, masz też wobec jednej z tych społeczności obowiązki i jesteś częścią tego społeczeństwa
>>Niekoniecznie.
>Nie przekonałeś mnie jednym słowem

Tak jak Ty mnie.

>>>Nie podobają Ci się w nim prawa? rządy? Wolno Ci głosować i wybrać kogo zechcesz, wolno Ci kandydować
>>Nie robisz tego? znaczy popierasz to co jest i tych którzy rządzą
>>To demagogia.
>Nie. To korzystanie z obywatelskich praw
>Naprawdę wolno Ci.

Nie. Mój głos NIC NIE ZNACZY.

>To jest chore, ale czy całkowita prywatyzacja zdrowotnej służby to zmieni na lepsze?
>Co z obowiązkiem ubezpieczeniowym? Co z państwowym nadzorem nad ubezpieczycielami?

To czy ktoś się ubezpieczy to jego prywatna sprawa. Kto się nie ubezpieczy poniesie tego konsekwencje. Prywatyzacja na pewno zmieni to na lepsze, ale to jeszcze nie znaczy, że będzie dobrze. Coś takiego jak DOBRZE to moim zdaniem utopia tworzona głównie przez polityków oszustów i idealistów. Zawsze będzie źle, ale może być lepiej lub gorzej i prywatyzacja to będzie mniejsze zło niż państwowa służba. Oczywiście państwo powinno być instytucją, która dba o uczciwą konkurencję i chroni wolny rynek przed oszustwami.
szarley (54913 punktów)
>>>>Korzystałeś z edukacji przez to społeczeństwo zafundowanej?
>>>Nie. Rodzice mi ją fundowali.
>>Zbudowali szkołę> wykształcili nauczycieli?
>O czym Ty znowu piszesz? Co to ma do rzeczy?
O edukacji, którą zawdzięczasz wysiłkowi społeczeństwa
Nawet jeśli kończyłeś prywatną podstawową szkołę, to w niej uczyli nauczyciele, którzy skończyli państwowe uniwersytety

>>>>Korzystasz ze zbudowanych przez to społeczeństwo dróg, linii kolejowych, lotnisk?
>>>Tak, ale to nie ma nic do rzeczy.
>>Dlaczego?!
>>To ma wiele do rzeczy. Pokolenia budowały to z czego korzystasz na codzień
>No i co z tego?! Co mi z tego, że korzystam skoro nie daje mi to szczęścia?
Jak nie będzie dóbr kultury, dróg, szkół, lotnisk, tworzonych pokoleniami, to będziesz szczęśliwszy?

>>>>Ochrania Cię finansowana przez to społeczeństwo policja
>>>Tak, ale to także ma niewiele do rzeczy.
>>Dlaczego? Dzięki temu możesz chodzić bezpiecznie po ulicach, a Twój dom nie musi być twierdzą
>Taa, Polska i bezpieczne chodzenie po ulicach
Bez Policji będzie bezpieczniej?

>>>Poza tym policja za moje pieniądze ściga ludzi palących trawkę, której jestem fanem i chciałbym żeby to było legalne.
>>Masz prawa wyborcze?
>Mam i co z tego wynika? Ano nic bo i tak mój głos nic nie znaczy.
Nic? Dokładnie tyle samo co innych obywateli. Nic mniej!

>>>>Masz obywatelskie prawa = masz też obywatelskie powinności.
>>>Nie mam.
>>Prawa masz, na obowiązki się wypinasz? Współczuję Twoje żonie
>Nie mam żony. To nie jest coś co społeczeństwo by mi zapewniło Prawa, które mam są ograniczone w stosunku do praw, które chciałbym mieć i uważam, że mi się należą.
Jakież to prawa Ci się należą, których nie masz (a do których upoważniają Cię podejmowane obowiązki)

>Na dodatek społeczeństwo nic mi nie daje, chyba że daje tak jak pan niewolnikowi jakieś pierdoły żeby zamknąć mu gębę i odebrać prawo do narzekania.
Już Ci sygnalizowałem co Tobie społeczeństwo dało. Jeśli to jest nic....

>>Nie przekonałeś mnie jednym słowem
>Tak jak Ty mnie.
Nie użyłem jednego słowa.

>>>>Nie podobają Ci się w nim prawa? rządy? Wolno Ci głosować i wybrać kogo zechcesz, wolno Ci kandydować
>>>Nie robisz tego? znaczy popierasz to co jest i tych którzy rządzą
>>>To demagogia.
>>Nie. To korzystanie z obywatelskich praw
>>Naprawdę wolno Ci.
>Nie. Mój głos NIC NIE ZNACZY.
Powtórzę, tyle samo ile innych obywateli. Chciałbyś aby znaczył więcej?
Uzasadnij to
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>O czym Ty znowu piszesz? Co to ma do rzeczy?
>O edukacji, którą zawdzięczasz wysiłkowi społeczeństwa
>Nawet jeśli kończyłeś prywatną podstawową szkołę, to w niej uczyli nauczyciele, którzy skończyli państwowe uniwersytety

No i co z tego? A jakie mieli kończyć skoro do niedawna były tylko państwowe? Co mi z tej edukacji jeśli powiedzmy, że nie chcę żyć?

>>No i co z tego?! Co mi z tego, że korzystam skoro nie daje mi to szczęścia?
>Jak nie będzie dóbr kultury, dróg, szkół, lotnisk, tworzonych pokoleniami, to będziesz szczęśliwszy?

Ale ja nie pisałem o tym. Odbijasz od tematu...

Piszesz o pierdołach, które nie wpływają na chęć życia. Oczywiście, że lepiej jeśli to wszystko jest, ale to prywatna własność powoduje większy rozwój.

>>Taa, Polska i bezpieczne chodzenie po ulicach
>Bez Policji będzie bezpieczniej?

A czy napisałem coś takiego, że będzie?

>>Mam i co z tego wynika? Ano nic bo i tak mój głos nic nie znaczy.
>Nic? Dokładnie tyle samo co innych obywateli. Nic mniej!

No właśnie. A większość jest głupia.

>Jakież to prawa Ci się należą, których nie masz (a do których upoważniają Cię podejmowane obowiązki)

Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych, prawo do dysponowania własnymi pieniędzmi, wolność od nakazów i zakazów, które nie dotyczą wolności innych. Żyjesz w systemie niewolniczym, ale jesteś przyzwyczajony. Tak się składa, że ja nie jestem, a na zachodzie Europy gdzie jest niby tak dobrze dzięki socjalizmowi (haha niezłe bzdety) jest dużo większa wolność niż u nas, mimo tego, że i tak obowiązują tam unijne głupie przepisy.

>Już Ci sygnalizowałem co Tobie społeczeństwo dało. Jeśli to jest nic....

W kontekście mojego szczęścia jak widać nic i jak widać nie jestem w tym odosobniony.

>>>Nie przekonałeś mnie jednym słowem
>>Tak jak Ty mnie.
>Nie użyłem jednego słowa.

A czy pisałem, że użyłeś, albo miałeś użyć?

>>Nie. Mój głos NIC NIE ZNACZY.
>Powtórzę, tyle samo ile innych obywateli. Chciałbyś aby znaczył więcej?
>Uzasadnij to

Nie ma powodu, dla którego miałbym znaczyć więcej. Chciałbym po prostu żeby wybory głupków nie wpływały tak znacząco na moje życie. Jeśli państwo działa dobrze to jest niewidoczne dla obywateli. Podobnie jak sędzia na boisku. Jeśli działa źle to są dyskusje o polityce czy rozważania takie jak tutaj.
26-05-2015 13:53 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Nawet jeśli kończyłeś prywatną podstawową szkołę, to w niej uczyli nauczyciele, którzy skończyli państwowe uniwersytety
>No i co z tego? A jakie mieli kończyć skoro do niedawna były tylko państwowe? Co mi z tej edukacji jeśli powiedzmy, że nie chcę żyć?
Życie nie jest obowiązkowe

>>>No i co z tego?! Co mi z tego, że korzystam skoro nie daje mi to szczęścia?
>>Jak nie będzie dóbr kultury, dróg, szkół, lotnisk, tworzonych pokoleniami, to będziesz szczęśliwszy?
>Ale ja nie pisałem o tym. Odbijasz od tematu...
>Piszesz o pierdołach, które nie wpływają na chęć życia. Oczywiście, że lepiej jeśli to wszystko jest, ale to prywatna własność powoduje większy rozwój.
Ależ nie jestem wrogiem prywatnej własności! Tylko z tym rozwojem, to chyba rozumiemy go inaczej
Dla mnie nie jest rozwojem zamrożenie płac robotników przy jednoczesnym wzroście dochodów właścicieli i prezesów

>>Jakież to prawa Ci się należą, których nie masz (a do których upoważniają Cię podejmowane obowiązki)
>Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych,
Oczywiście
>prawo do dysponowania własnymi pieniędzmi,
tzn?
>wolność od nakazów i zakazów, które nie dotyczą wolności innych.
Tak
>Żyjesz w systemie niewolniczym, ale jesteś przyzwyczajony.
Nie jestem niewolnikiem, ani nawet najemnym pracownikiem
Jedynie żony słucham

>>>Nie. Mój głos NIC NIE ZNACZY.
>>Powtórzę, tyle samo ile innych obywateli. Chciałbyś aby znaczył więcej?
>>Uzasadnij to
>Nie ma powodu, dla którego miałbym znaczyć więcej.
Nie ma. Żadnego. Korzystaj z tego co masz
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Życie nie jest obowiązkowe

No to dlaczego nie można legalnie zrezygnować z uczestnictwa w tym przedsięwzięciu i powiedzieć, że ten "dar" od rodziców jest mi niepotrzebny i zrzekam się go? To właśnie znaczy, że jest przymus życia.

>Ależ nie jestem wrogiem prywatnej własności! Tylko z tym rozwojem, to chyba rozumiemy go inaczej
>Dla mnie nie jest rozwojem zamrożenie płac robotników przy jednoczesnym wzroście dochodów właścicieli i prezesów

O jakim zamrożeniu płac robotników piszesz? Bo chyba faktycznie się nie rozumiemy. Firmy prywatne są lepiej zarządzane i uczciwie konkurują na rynku (przynajmniej w założeniu bo to zależy od tego czy państwo dobrze pilnuje porządku).

>>>Jakież to prawa Ci się należą, których nie masz (a do których upoważniają Cię podejmowane obowiązki)
>>Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych,
>Oczywiście

No ale póki co tego prawa nie ma.

>>prawo do dysponowania własnymi pieniędzmi,
>tzn?

Tzn dostaję na rękę 5000 zł i decyduję jak to wydać i nikt nie zabiera mi tych pieniędzy i nie lokuje ich dla mnie rzekomo dla mojego dobra, pobierając sobie przy tym prowizję.

>>wolność od nakazów i zakazów, które nie dotyczą wolności innych.
>Tak
>>Żyjesz w systemie niewolniczym, ale jesteś przyzwyczajony.
>Nie jestem niewolnikiem, ani nawet najemnym pracownikiem

A powiedz mi czy jeśli nie zapłacisz podatku to policja nie przyjdzie Ci do domu i nie zabierze do siebie? Co się stanie jak zetniesz drzewo w swoim ogrodzie? A jak zapalisz sobie na swoim balkonie marihuanę i 89-letnia pani Jadzia to zgłosi na policję to co się stanie jeśli masz w domu swoją roślinkę? Pańśtwo zabrania mi w moim domu posadzenia sobie rośliny jaka chcę mieć na własny użytek. A kiedy chcę kupić batona w sklepie to między mnie, a sklepikarza wtrąca się państwo i każe płacić haracz bo transakcja jest na ich terenie. I ok, że są podatki bo być muszą, ale w takiej formie to jest bandytyzm.

>Jedynie żony słucham

Patrząc po poglądach to tak myślałem

>>Nie ma powodu, dla którego miałbym znaczyć więcej.
>Nie ma. Żadnego. Korzystaj z tego co masz

Jak niewolnik, który dostaje ochłap Ty jesteś od Tuska czy co?
szarley (54913 punktów)
>>Życie nie jest obowiązkowe
>No to dlaczego nie można legalnie zrezygnować z uczestnictwa w tym przedsięwzięciu i powiedzieć, że ten "dar" od rodziców jest mi niepotrzebny i zrzekam się go? To właśnie znaczy, że jest przymus życia.
Nie ma przymusu. Wolno Ci skończyć kiedy chcesz. Nazywa się to samobójstwem i nie jest poenalizowane

>>Ależ nie jestem wrogiem prywatnej własności! Tylko z tym rozwojem, to chyba rozumiemy go inaczej
>>Dla mnie nie jest rozwojem zamrożenie płac robotników przy jednoczesnym wzroście dochodów właścicieli i prezesów
>O jakim zamrożeniu płac robotników piszesz? Bo chyba faktycznie się nie rozumiemy.
Znam kilka (na kilkanaście znanych mi) firm w których są od lat zamrożone płace (nie dotyczy prezesów)

>Firmy prywatne są lepiej zarządzane i uczciwie konkurują na rynku (przynajmniej w założeniu bo to zależy od tego czy państwo dobrze pilnuje porządku).
Pilnuje porządku czyli?
Np dba o przestrzeganie 8-godzinnego dnia pracy i wynagrodzenie nie mniejsze niż płaca minimalna?
Nie mam nic przeciwko prywatnej własności firm, uważam jednak, że także właścicielom prywatnych firm opłaca się żyć w państwie, w którym robotnicy godziwie zarabiają.

>>>>Jakież to prawa Ci się należą, których nie masz (a do których upoważniają Cię podejmowane obowiązki)
>>>Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych,
>>Oczywiście
>No ale póki co tego prawa nie ma.
Jest, choć mocno niedoskonałe. Co do trawki masz pewnie rację, co do nieprzestrzegania PZP już nie.

>Tzn dostaję na rękę 5000 zł i decyduję jak to wydać i nikt nie zabiera mi tych pieniędzy i nie lokuje ich dla mnie rzekomo dla mojego dobra, pobierając sobie przy tym prowizję.
Zero podatków?

>>>Żyjesz w systemie niewolniczym, ale jesteś przyzwyczajony.
>>Nie jestem niewolnikiem, ani nawet najemnym pracownikiem
>A powiedz mi czy jeśli nie zapłacisz podatku to policja nie przyjdzie Ci do domu i nie zabierze do siebie?
Oczywiście (choć nie policja)
Odpowiedz na proste pytanie:
Czy jesteś zwolennikiem całkowitego niepłacenia podatków?

>Co się stanie jak zetniesz drzewo w swoim ogrodzie?
w Polsce? Nic.

>A jak zapalisz sobie na swoim balkonie marihuanę i 89-letnia pani Jadzia to zgłosi na policję to co się stanie jeśli masz w domu swoją roślinkę?
Mnie Twoja roślina nie przeszkadza, jestem zwolennikiem legalności marihuany

>Pańśtwo zabrania mi w moim domu posadzenia sobie rośliny jaka chcę mieć na własny użytek. A kiedy chcę kupić batona w sklepie to między mnie, a sklepikarza wtrąca się państwo i każe płacić haracz bo transakcja jest na ich terenie. I ok, że są podatki bo być muszą, ale w takiej formie to jest bandytyzm.

a w jakiej formie są dopuszczalne?

>>>Nie ma powodu, dla którego miałbym znaczyć więcej.
>>Nie ma. Żadnego. Korzystaj z tego co masz
>Jak niewolnik, który dostaje ochłap
Powtórzę, nie jestem niewolnikiem, z pewnością nie żyję z ochłapów, jestem dość zamożnym człowiekiem, w przeciwieństwie do wielu robotników, którzy rzeczywiście żyją z ochłapów, ale te ochłapy nie pochodzą od państwa tylko od ich pracodawców
www.racjonalista.pl/forum.php/s,659543#w660140

>Ty jesteś od Tuska czy co?
w ostatnich wyborach głosowałem na Schwarzenberga
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma przymusu. Wolno Ci skończyć kiedy chcesz. Nazywa się to samobójstwem i nie jest poenalizowane

No bo się nie da tego zakazać, bo nie da się ukarać kogoś kto już się zabił Natomiast samobójstwo nie jest takie proste, a obywatel powinien mieć pewność, że nie zrobi z siebie warzywa.

>Znam kilka (na kilkanaście znanych mi) firm w których są od lat zamrożone płace (nie dotyczy prezesów)

Z jakiego powodu są zamrożone?

>>Firmy prywatne są lepiej zarządzane i uczciwie konkurują na rynku (przynajmniej w założeniu bo to zależy od tego czy państwo dobrze pilnuje porządku).
>Pilnuje porządku czyli?

Czyli dba o to żeby konkurencja była uczciwa, firmy nie sprzedawały produktów, które są szkodliwe w większym stopniu niż ludzie są o tym informowani. Trzeba dbać o to żeby nie było monopoli i zmów między firmami.

>Np dba o przestrzeganie 8-godzinnego dnia pracy i wynagrodzenie nie mniejsze niż płaca minimalna?

Zwariowałeś? Dba o to żeby pracownik mógł dogadać się z pracodawcą co do rodzaju pracy, liczby godzin i wynagrodzenia i żeby nikt mu się w to nie wtrącał. Płaca minimalna psuje rynek i jest nieuczciwa.

>Nie mam nic przeciwko prywatnej własności firm, uważam jednak, że także właścicielom prywatnych firm opłaca się żyć w państwie, w którym robotnicy godziwie zarabiają.

Dlatego opłaca im się godziwie płacić i interwencja państwa nie jest tutaj potrzebna.

>>>>Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych,
>>>Oczywiście
>>No ale póki co tego prawa nie ma.
>Jest, choć mocno niedoskonałe. Co do trawki masz pewnie rację, co do nieprzestrzegania PZP już nie.

Aha, dobrze, że Ty decydujesz o tym kiedy ktoś ma rację, a kiedy nie bo już się bałem, że Polska sobie nie poradzi Dziś w Polsce nie ma prawa wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych. Są nakazy i zakazy. Mamy jasno powiedziane co niewolnikowi wolno, a czego nie. W interesie grupy polityków i biznesmenów oczywiście, ale motłoch ma wierzyć w to co Ty propagujesz

>Zero podatków?

Na pewno zero dochodowego. Co do innych form należałoby się zastanowić, ale najpierw trzeba zaplanować budżet. Powinien się on kończyć dodatnim bilansem. Jeśli kończy się minusem i potrzebą brania kredytu ten kto za to odpowiada powinien zostać surowo ukarany, nawet śmiercią. A ci bandyci sobie żyją i wmawiają ludziom takie pierdoły, które Ty potem piszesz. Nie rozumiem jak się można na to łapać.

>>Co się stanie jak zetniesz drzewo w swoim ogrodzie?
>w Polsce? Nic.

finanse.wp(*)c.html?ticaid=114ef1&_ticrsn=3

>Mnie Twoja roślina nie przeszkadza, jestem zwolennikiem legalności marihuany

Ale w systemie, w którym nie widzisz nic złego jednak nie mogę sobie palić bo staję się przestępcą. Ale w Czechach i w Holandii już jestem zwykłym uczciwym obywatelem. Powiedz komu i dlaczego zależy na tym żeby jak najwięcej ludzi miało coś na sumieniu?

>>I ok, że są podatki bo być muszą, ale w takiej formie to jest bandytyzm.
>a w jakiej formie są dopuszczalne?

W takiej, że podatki idą na zapewnienie tego minimum, które musi być zapewnione plus to z czego skorzystają wszyscy: edukacja (ale nie szkoły!), leczenie (ale nie szpitale!). Podatki są niskie, przejrzyste, sprawiedliwe i idą na to na co każdy chce je przekazać. Psychopaci będą chcieli i na tym zaoszczędzić, ale nie będą mieli jak bo prawo podatkowe będzie bardzo proste i nie będzie się dało na nim robić wałków tak jak dziś.

>Powtórzę, nie jestem niewolnikiem, z pewnością nie żyję z ochłapów, jestem dość zamożnym człowiekiem, w przeciwieństwie do wielu robotników, którzy rzeczywiście żyją z ochłapów, ale te ochłapy nie pochodzą od państwa tylko od ich pracodawców
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,659543#w660140

Nie o tym pisałem. Tak ochłapy są od pracodawców, ale przyczyną tego stanu rzeczy jest państwo, które okrada pracodawców. To jasne, że jedni przez to upadną, a inni będą robić wały żeby sobie zrównoważyć to co państwo im zabiera, ale i tak się nie da bo na tym cierpi cała gospodarka. Przez to, że pracodawca płaci takie podatki jest mniej inwestycji, mniej miejsc pracy itd.
szarley (54913 punktów)
>>Nie ma przymusu. Wolno Ci skończyć kiedy chcesz. Nazywa się to samobójstwem i nie jest poenalizowane
>No bo się nie da tego zakazać, bo nie da się ukarać kogoś kto już się zabił Natomiast samobójstwo nie jest takie proste, a obywatel powinien mieć pewność, że nie zrobi z siebie warzywa.
Są skuteczne metody, choć ja uważam, że życie jest piękne i żyć warto

>>Znam kilka (na kilkanaście znanych mi) firm w których są od lat zamrożone płace (nie dotyczy prezesów)
>Z jakiego powodu są zamrożone?
Bo prezes nie widzi konieczności podwyżki (daje tylko ochłap związkowcom, żeby nie pyszczyli) Znam sieci sklepowe w których zwalnia się obsługi całych sklepów i zatrudnia na nowo z mniejszą płacą. np 3/4 etatu (9 godzin dziennie)

>>>Firmy prywatne są lepiej zarządzane i uczciwie konkurują na rynku (przynajmniej w założeniu bo to zależy od tego czy państwo dobrze pilnuje porządku).
>>Pilnuje porządku czyli?
>Czyli dba o to żeby konkurencja była uczciwa, firmy nie sprzedawały produktów, które są szkodliwe w większym stopniu niż ludzie są o tym informowani. Trzeba dbać o to żeby nie było monopoli i zmów między firmami.
ooo to mi się podoba

>>Np dba o przestrzeganie 8-godzinnego dnia pracy i wynagrodzenie nie mniejsze niż płaca minimalna?
>Zwariowałeś?
Nie. W sytuacji kilkunastoprocentowego bezrobocia pracownik jest bez szans na partnerską umowę

>Dba o to żeby pracownik mógł dogadać się z pracodawcą co do rodzaju pracy, liczby godzin i wynagrodzenia i żeby nikt mu się w to nie wtrącał. Płaca minimalna psuje rynek i jest nieuczciwa.
To spróbuj przeżyć za tę, która jest obecnie 1750 zł brutto

>>Nie mam nic przeciwko prywatnej własności firm, uważam jednak, że także właścicielom prywatnych firm opłaca się żyć w państwie, w którym robotnicy godziwie zarabiają.
>Dlatego opłaca im się godziwie płacić i interwencja państwa nie jest tutaj potrzebna.
To dlaczego nie płacą?
Ile zarabia sklepowa w osiedlowym sklepie?
Ile zarabia salowa?

>>>>>Prawo do wolności wyboru jeśli nie krzywdzi to innych,
>>>>Oczywiście
>>>No ale póki co tego prawa nie ma.
>>Jest, choć mocno niedoskonałe. Co do trawki masz pewnie rację, co do nieprzestrzegania PZP już nie.
>Aha, dobrze, że Ty decydujesz o tym kiedy ktoś ma rację, a kiedy nie bo już się bałem, że Polska sobie nie poradzi
Starasz się mnie obrazić? (Zapewne nie zrozumiałeś skrótu PZP. Wyjaśnię: Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Coś z czym liberałowie walczą w imię ideologii a nie pragmatyzmu)
Polska sobie radzi i bez moich podatków

>>Zero podatków?
>Na pewno zero dochodowego.
Krystkonizm? (o ile zrozumiałem, Twój sprzeciw wobec "wtrącania się państwa między Ciebie a sprzedawcę, VAT czy obrotowka, też Ci się nie podobają)

>Co do innych form należałoby się zastanowić, ale najpierw trzeba zaplanować budżet.
Dobry pomysł (bez ironii)
>Powinien się on kończyć dodatnim bilansem.
Nie zawsze, ale to wyższa szkoła jazdy

>Jeśli kończy się minusem i potrzebą brania kredytu ten kto za to odpowiada powinien zostać surowo ukarany, nawet śmiercią.
Ojojoj

>A ci bandyci sobie żyją i wmawiają ludziom takie pierdoły, które Ty potem piszesz. Nie rozumiem jak się można na to łapać.
A nie przyjmujesz do wiadomości, że to Ty nabrałeś się na propagandę?

>>>Co się stanie jak zetniesz drzewo w swoim ogrodzie?
>>w Polsce? Nic.
>finanse.wp(*)c.html?ticaid=114ef1&_ticrsn=3
W ogrodzie raczej uprawia się jabłonki i grusze, te wolno wyciąć bez problemu, ozdobne też, nie jest to problem, choć trzeba mieć zezwolenie. Zgadzam się z Tobą, że to zbędna biurokratyczna czynność i powinno tego nie być.

>>Mnie Twoja roślina nie przeszkadza, jestem zwolennikiem legalności marihuany
>Ale w systemie, w którym nie widzisz nic złego jednak nie mogę sobie palić bo staję się przestępcą. Ale w Czechach i w Holandii już jestem zwykłym uczciwym obywatelem.
Spróbuj kupić w Czeskiej republice marihuanę Palenie i posiadanie jest legalne, ale sprzedaż już nie.

>Powiedz komu i dlaczego zależy na tym żeby jak najwięcej ludzi miało coś na sumieniu?
Mafiom. Pisałem już, jestem za legalizacją

>>a w jakiej formie są dopuszczalne?
>W takiej, że podatki idą na zapewnienie tego minimum, które musi być zapewnione plus to z czego skorzystają wszyscy: edukacja (ale nie szkoły!), leczenie (ale nie szpitale!). Podatki są niskie, przejrzyste, sprawiedliwe i idą na to na co każdy chce je przekazać. Psychopaci będą chcieli i na tym zaoszczędzić, ale nie będą mieli jak bo prawo podatkowe będzie bardzo proste i nie będzie się dało na nim robić wałków tak jak dziś.
A w szczegółach? Bo z tego nic ne wynika

>Nie o tym pisałem. Tak ochłapy są od pracodawców, ale przyczyną tego stanu rzeczy jest państwo, które okrada pracodawców.
Nie. Przyczyną jest żałośnie niski poziom kultury społecznych stosunków. Pazerność pracodawców i zaburzenie równowagi kapitału i pracy

>Przez to, że pracodawca płaci takie podatki jest mniej inwestycji, mniej miejsc pracy itd.
I to jest podstawowy propagandowy blef polskich przedsiębiorców. Popatrz w co inwestują drobni wytwórcy, sklepikarze... Wielcy i tak mają z czego inwestować
W Szwecji maksymalna stopa podatkowa wynosi... 80% a bezrobocie niższe niż w Polsce
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Są skuteczne metody, choć ja uważam, że życie jest piękne i żyć warto

I nikt Ci nie broni, ale nie przyjmujesz do wiadomości, że wiele osób uważa, że życie nie jest piękne i nie warto żyć, a Ty zgadzasz się z zabranianiem im możliwości odejścia bezpiecznie i w świetle prawa.

>>>Znam kilka (na kilkanaście znanych mi) firm w których są od lat zamrożone płace (nie dotyczy prezesów)
>>Z jakiego powodu są zamrożone?
>Bo prezes nie widzi konieczności podwyżki (daje tylko ochłap związkowcom, żeby nie pyszczyli) Znam sieci sklepowe w których zwalnia się obsługi całych sklepów i zatrudnia na nowo z mniejszą płacą. np 3/4 etatu (9 godzin dziennie)

Najpierw piszesz o zamrożeniu płac czyli dostaną kasę, ale później. Teraz pomyśl z czego wynika to oszczędzanie na pracownikach. Oszczędza się na nich bo firm nie stać na to żeby płacić im tyle ile chcą i osiągnąć oczekiwany zysk. Nadmierne obciążenia skutecznie hamują gospodarkę.

>W sytuacji kilkunastoprocentowego bezrobocia pracownik jest bez szans na partnerską umowę

Płaca minimalna zwiększa bezrobocie. Znam wiele firm, w których pracownik dostaje pensję minimalną na umowę o pracę, a resztę innymi sposobami. Podniesienie płacy minimalnej to obcięcie ich pensji albo większe wydatki dla pracodawcy. W innej sytuacji pracodawca płaci pracownikom pensje na zasadzie: praca pana Marka jest warta 1200 zł, ale płaci mu 1500 bo powiedzmy, że tyle jeszcze się opłaca i taka jest płaca minimalna. Podnosimy ją do 2000 tys i pracodawca stwierdza, że pan Marek musi być bezrobotny. Czy uważasz, że lepiej pracować za grosze i ledwo się utrzymywać czy może lepiej nie zarabiać nic bo jest pensja minimalna? Skoro jest taka dobra to może od razu ustalmy, że będzie wynosić 6 tys zł. A może milion zł to wszyscy będą milionerami? Poza tym jeśli Rysiek zarabia 2000 zł, a Staszek ma wyższe stanowisko i zarabia 2400 zł to jeśli podniesiemy pensję Ryśkowi to trzeba podnieść Staszkowi, ale wtedy trzeba podnieść Kazikowi, który miał do tej pory jeszcze więcej. Wszyscy mają więcej, PAŃSTWO MA WIĘCEJ (o to przecież chodzi socjalistom propagującym pensję minimalną, ale rząd nie może jej za bardzo podnieść bo wie, że to fatalne dla gospodarki), a pracodawca... podnosi ceny usług. Tak się właśnie tworzy inflacja.

>>Dba o to żeby pracownik mógł dogadać się z pracodawcą co do rodzaju pracy, liczby godzin i wynagrodzenia i żeby nikt mu się w to nie wtrącał. Płaca minimalna psuje rynek i jest nieuczciwa.
>To spróbuj przeżyć za tę, która jest obecnie 1750 zł brutto

Spóbuj przeżyć za 0 zł, bo tyle dostanie wiele osób, które dziś dostają 1750 zł brutto jeśli podniesie się znacząco pensję minimalną.

>>>Nie mam nic przeciwko prywatnej własności firm, uważam jednak, że także właścicielom prywatnych firm opłaca się żyć w państwie, w którym robotnicy godziwie zarabiają.
>>Dlatego opłaca im się godziwie płacić i interwencja państwa nie jest tutaj potrzebna.
>To dlaczego nie płacą?

Bo ich nie stać. Bo muszą większość zarobków oddać państwu, które wydaje to na pierdoły i utrudnianie życia obywatelom.


>Starasz się mnie obrazić? (Zapewne nie zrozumiałeś skrótu PZP. Wyjaśnię: Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Coś z czym liberałowie walczą w imię ideologii a nie pragmatyzmu)

Nie, tylko bez argumentów piszesz gdzie mam rację, a gdzie nie

>>Na pewno zero dochodowego.
>Krystkonizm? (o ile zrozumiałem, Twój sprzeciw wobec "wtrącania się państwa między Ciebie a sprzedawcę, VAT czy obrotowka, też Ci się nie podobają)

Nie, uczciwość. VAT wydaje się przymusowym wyborem mniejszego zła i jest dobry jeśli podatki idą dokładnie na to czego ludzie naprawdę potrzebują. Są to drogi ponieważ nie może być tak, że ktoś zaniedba swoją drogę gdzie nie da się zbudować objazdu i ludzie będą jeździli po dziurach. Jest to policja i sąd oraz wojsko z wiadomych względów. Jest to edukacja i zdrowie bo to się opłaca całemu społeczeństwu, a pewnie znaleźliby się tacy "geniusze", którzy mieliby
"ważniejsze" wydatki niż np edukacja swojego dziecka czy ubezpieczenie zdrowotne i oni psuliby społeczeństwo gdyby był taki system jak proponuje np Korwin.

>A nie przyjmujesz do wiadomości, że to Ty nabrałeś się na propagandę?

Nie bo to o czym piszę jest w interesie większości ludzi i w przeciwieństwie do socjalizmu jest spójne i logiczne.


>>Powiedz komu i dlaczego zależy na tym żeby jak najwięcej ludzi miało coś na sumieniu?
>Mafiom. Pisałem już, jestem za legalizacją

Marihuana to tylko jeden z elementów.

>A w szczegółach? Bo z tego nic ne wynika

Nie mam siły na wchodzenie w szczegóły. Serio, tego typu dyskusje zawsze kończą się tym samym. Jeśli będziemy kontynuować to ta dyskusja nie będzie miała końca A nie zamierzałem wchodzić w tego typu dyskusje zakładając wątek.

>Nie. Przyczyną jest żałośnie niski poziom kultury społecznych stosunków. Pazerność pracodawców i zaburzenie równowagi kapitału i pracy

To niech państwo przestanie okradać pracodawców przy jednoczesnym stwarzaniu im furtki do obejścia podatków i prawa. Jestem przekonany, że ta kultura wtedu wzrośnie.

>>Przez to, że pracodawca płaci takie podatki jest mniej inwestycji, mniej miejsc pracy itd.
>I to jest podstawowy propagandowy blef polskich przedsiębiorców. Popatrz w co inwestują drobni wytwórcy, sklepikarze... Wielcy i tak mają z czego inwestować

To nie blef tylko fakty. Znam ludzi, którzy zwinęli interes, a gdyby podatki były niższe interes by się trzymał. Klienci mieliby więcej pieniędzy na kupno towarów, przedsiębiorcy mieliby więcej pieniędzy więc mogliby zatrudniać więcej ludzi, którzy napędzaliby konsumpcję.

>W Szwecji maksymalna stopa podatkowa wynosi... 80% a bezrobocie niższe niż w Polsce
>
Nie można porównywać Polski do Szwecji. Gdybyśmy mieli tak jak w Szwecji to moglibyśmy sobie pozwolić nawet na socjalizm na kilka lat, dopóki ten majątek nie stopnieje
szarley (54913 punktów)
>I nikt Ci nie broni, ale nie przyjmujesz do wiadomości, że wiele osób uważa, że życie nie jest piękne i nie warto żyć, a Ty zgadzasz się z zabranianiem im możliwości odejścia bezpiecznie i w świetle prawa.
Przyjmuję do wiadomości. Uważam , że każdy ma prawo do samobójstwa, ale (zwłaszcza młodym ludziom) odradzałbym

>>>>Znam kilka (na kilkanaście znanych mi) firm w których są od lat zamrożone płace (nie dotyczy prezesów)
>Najpierw piszesz o zamrożeniu płac czyli dostaną kasę, ale później.
Ejże! Zamrożenie płac oznacza że płaca nominalnie jest na takim samym poziomie!
Wstrzymanie płacy to zupełnie inna rzecz! To tylko w ultraliberalnym systemie jest dozwolone

>Teraz pomyśl z czego wynika to oszczędzanie na pracownikach.
W zdecydowanej większości przypadków z ordynarnej pazerności, połączonej z wykorzystaniem wysokiego bezrobocia

>Oszczędza się na nich bo firm nie stać na to żeby płacić im tyle ile chcą i osiągnąć oczekiwany zysk.
czyli w zdecydowanej większości przypadków z ordynarnej pazerności

>Nadmierne obciążenia skutecznie hamują gospodarkę.
Nadmierna pazerność przedsiębiorców także.

>>W sytuacji kilkunastoprocentowego bezrobocia pracownik jest bez szans na partnerską umowę
>Płaca minimalna zwiększa bezrobocie.
jakiś dowód inny niż blef pazernych przedsiębiorców?
Płaca sklepowej w Niemczech (koszta właścicieli tesco)10 Euro/h płaca w tesco w Polsce 7zł/h cena piwa bez różnicy

>Znam wiele firm, w których pracownik dostaje pensję minimalną na umowę o pracę, a resztę innymi sposobami.
Czyli przedsiębiorca to oszust. Nawet wg Twojej koncepcji, państwa - stróża uczciwej konkurencji powinno go zamknąć.

>Podniesienie płacy minimalnej to obcięcie ich pensji albo większe wydatki dla pracodawcy.
Tak, większe wydatki dla pracodawcy, linkowałem Ci o tym a przykładzie fabryki papieru, w ostatecznym rozrachunku większy wewnętrzny popyt i większe zyski

>W innej sytuacji pracodawca płaci pracownikom pensje na zasadzie: praca pana Marka jest warta 1200 zł, ale płaci mu 1500 Podnosimy ją do 2000 tys i pracodawca stwierdza, że pan Marek musi być bezrobotny.
Dobry blef nie jest zły, jak pan Marek jest niepotrzebny to i 1200 go nie zatrudni
jak jest niezbędny to i 2000 dostanie

>Czy uważasz, że lepiej pracować za grosze i ledwo się utrzymywać czy może lepiej nie zarabiać nic bo jest pensja minimalna?
Wzrost minimalnej pensji napędzi koniunkturę, zmniejszy bezrobocie

>Poza tym jeśli Rysiek zarabia 2000 zł, a Staszek ma wyższe stanowisko i zarabia 2400 zł to jeśli podniesiemy pensję Ryśkowi to trzeba podnieść Staszkowi, ale wtedy trzeba podnieść Kazikowi, który miał do tej pory jeszcze więcej. Wszyscy mają więcej, PAŃSTWO MA WIĘCEJ
Tak, dokładnie tak. Więcej kupują, napędzając gospodarkę wewnętrznym popytem z zarobków a nie z chwilówek

>Tak się właśnie tworzy inflacja.
Doucz się jak tworzy się inflacja

>>>Dba o to żeby pracownik mógł dogadać się z pracodawcą co do rodzaju pracy, liczby godzin i wynagrodzenia i żeby nikt mu się w to nie wtrącał.

jak to wygląda w praktyce? DOGADAĆ SIĘ????? Bezrobotna kobieta z trójką dzieci i właściciel sklepu się DOGADUJĄ?

>>To spróbuj przeżyć za tę, która jest obecnie 1750 zł brutto
>Spóbuj przeżyć za 0 zł, bo tyle dostanie wiele osób, które dziś dostają 1750 zł brutto jeśli podniesie się znacząco pensję minimalną.
Blef pazernych pracodawców. O ile wzrosło bezrobocie w Niemczech po podniesieniu minimalnej płacy do 8,5 Euro na godzinę?

>>>>Nie mam nic przeciwko prywatnej własności firm, uważam jednak, że także właścicielom prywatnych firm opłaca się żyć w państwie, w którym robotnicy godziwie zarabiają.
>>>Dlatego opłaca im się godziwie płacić i interwencja państwa nie jest tutaj potrzebna.
>>To dlaczego nie płacą?
>Bo ich nie stać. Bo muszą większość zarobków oddać państwu, które wydaje to na pierdoły i utrudnianie życia obywatelom.
Oj biedni biedni... a mercedesy to salowe kupują.....

>>>Na pewno zero dochodowego.
>>Krystkonizm? (o ile zrozumiałem, Twój sprzeciw wobec "wtrącania się państwa między Ciebie a sprzedawcę, VAT czy obrotowka, też Ci się nie podobają)
>Nie, uczciwość.

>>>Powiedz komu i dlaczego zależy na tym żeby jak najwięcej ludzi miało coś na sumieniu?
>>Mafiom. Pisałem już, jestem za legalizacją
>Marihuana to tylko jeden z elementów.
a inne?

>>Nie. Przyczyną jest żałośnie niski poziom kultury społecznych stosunków. Pazerność pracodawców i zaburzenie równowagi kapitału i pracy
>To niech państwo przestanie okradać pracodawców przy jednoczesnym stwarzaniu im furtki do obejścia podatków i prawa.
Państwo nie powinno okradać i nie powinno stwarzać furtek. Jasne przejrzyste podatkowe prawo jest w interesie wszytskich, tylko że różnie rozumiem słowo kradzież.
Dla mnie podatki nie są kradzieżą, choć jestem zamożnym człowiekiem

>>>Przez to, że pracodawca płaci takie podatki jest mniej inwestycji, mniej miejsc pracy itd.
>>I to jest podstawowy propagandowy blef polskich przedsiębiorców. Popatrz w co inwestują drobni wytwórcy, sklepikarze... Wielcy i tak mają z czego inwestować
>To nie blef tylko fakty. Znam ludzi, którzy zwinęli interes, a gdyby podatki były niższe interes by się trzymał. Klienci mieliby więcej pieniędzy na kupno towarów, przedsiębiorcy mieliby więcej pieniędzy więc mogliby zatrudniać więcej ludzi, którzy napędzaliby konsumpcję.
Ilu? Ilu takich zna GUS?
>>W Szwecji maksymalna stopa podatkowa wynosi... 80% a bezrobocie niższe niż w Polsce
>>
>Nie można porównywać Polski do Szwecji. Gdybyśmy mieli tak jak w Szwecji to moglibyśmy sobie pozwolić nawet na socjalizm na kilka lat, dopóki ten majątek nie stopnieje
Powinniśmy naśladować tych którzy zbudowali państwa dobrobytu, nie zbudowali ich liberałowie. Liberałowie budują dobrobyt dla przedsiębiorców i ochłapizm dla reszty
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak myślałem, że wychodzisz z błędnego założenia, że pracodawcy są pazerni i nieuczciwi bo chcą zarobić i mieć więcej niż podrzędny pracownik, jeździć mercedesami. Myślę, że dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu, bo z wiarą się nie dyskutuje.

A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce. Mam wrażenie, że przez Korwina utożsamiasz liberalizm z jego przesadzoną wizją, a liberalizm ma przecież różne odcienie. Podobnie jak socjalizm, bo przecież obecny ustrój różni się od tego za komuny
szarley (54913 punktów)
>Tak myślałem, że wychodzisz z błędnego założenia, że pracodawcy są pazerni i nieuczciwi bo chcą zarobić i mieć więcej niż podrzędny pracownik, jeździć mercedesami. Myślę, że dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu, bo z wiarą się nie dyskutuje.
Tak moje obserwacje zarówno codzienności jak i statystyk upoważniają mnie do czynienia takiego założenia.

>A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce.
1 W Polsce jest socjalizm? Ustrój w którym właściciel petrochemii płaci mniejsze podatki od nauczyciela nazywasz socjalizmem? Ustrój w którym zdolny młody człowiek nie ma szans na studia bo jest ze wsi nazywasz socjalizmem?
W czym Ty ten socjalizm dostrzegasz? W niemal liniowym efektywnie płaconym podatku?
2 Przechył w Polsce jest na korzyść kapitału, to kapitał "zużywa" majątek a ściślej konsumuje korzyści z niego
3 Dzięki liberalnej gospodrce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarswo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
Powstały co najwyżej wielkie sieci handlowe i... niewiele firm o wysokim poziomie gospodarowania.
Powstały za to pomysły, aby sprzedać zabytkową kamienicę i pozwolić wysiedlić lokatorów na bruk a kamienicę po prostu zburzyć bo "święta własność prywatna..."

Był tu jeden bytownik na tym forum, który wmawiał mi, że dzięki prywatnym przedsiębiorcom skończyłem szkoły i że ci prywatni łaskawcy DALI mi pracę.
(www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,76360)

>Mam wrażenie, że przez Korwina utożsamiasz liberalizm z jego przesadzoną wizją, a liberalizm ma przecież różne odcienie. Podobnie jak socjalizm, bo przecież obecny ustrój różni się od tego za komuny
Mało znam Korwina. Moja opinia i liberalizmie ma raczej literaturowe podstawy i niestety opinie takich ludzi jak Ty:
Cytat:
Najpierw piszesz o zamrożeniu płac czyli dostaną kasę, ale później.

nad czym Twój liberalizm gotów jest przejść do porządku , a co dal mnie woła o pomstę do nieba.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak moje obserwacje zarówno codzienności jak i statystyk upoważniają mnie do czynienia takiego założenia.

Masz prawo wierzyć w co chcesz. Nawet w Jahwe, różowe słonie czy wyjątkową pazerność pracodawców, której nie mają politycy, ani pracownicy. Tylko, że z logiką i prawdą to nie ma za wiele wspólnego.

>1 W Polsce jest socjalizm?

Tak i to w dodatku najgorsza jego odmiana.

>Ustrój w którym właściciel petrochemii płaci mniejsze podatki od nauczyciela nazywasz socjalizmem?

Tak. W socjalizmie prawo podatkowe jest tak skonstruowane, że bez szczegółowej znajomości nie wiadomo o co chodzi, a jak ktoś się na tym zna to może robić wały. Gdyby podatki były pobierane w prosty i sprawiedliwy sposób nie byłoby tego problemu, ale to socjalizm tworzy ulgi podatkowe, podatek progresywny itd.

>Ustrój w którym zdolny młody człowiek nie ma szans na studia bo jest ze wsi nazywasz socjalizmem?

Przecież większość kmiotów na studiach to właśnie ludzie ze wsi, którzy przyszli sobie przedłużyć młodość za państwowe pieniądze i piją wódę w akademikach. Studiują kierunki nikomu do niczego niepotrzebne, a potem narzekają na bezrobocie. Typowy socjalizm. Oczywiście nie mam zamiaru obrażać nikogo ze wsi, bo sporo osób wyrywa się z tej mentalności.

>W czym Ty ten socjalizm dostrzegasz? W niemal liniowym efektywnie płaconym podatku?

Jakim liniowym? W Polsce?

>2 Przechył w Polsce jest na korzyść kapitału, to kapitał "zużywa" majątek a ściślej konsumuje korzyści z niego

Najwięcej zużywa biurokracja, podatki, niepotrzebne wydatki.

>3 Dzięki liberalnej gospodrce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarswo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
>Powstały co najwyżej wielkie sieci handlowe i... niewiele firm o wysokim poziomie gospodarowania.

A co przyciąga te firmy do Polski? Gdzie masz w Polsce liberalną gospodarkę? Chyba żartujesz. www.wirtua(*)-znowu-w-gore-liderem-hongkong
szarley (54913 punktów)
>>1 W Polsce jest socjalizm?
>Tak i to w dodatku najgorsza jego odmiana.
Na racjonalistycznym forum wypada uzasadniać swoje twierdzenia
Moje spostrzeżenie opatrzyłem kilkoma pytaniami...

>>Ustrój w którym właściciel petrochemii płaci mniejsze podatki od nauczyciela nazywasz socjalizmem?
>Tak. W socjalizmie prawo podatkowe jest tak skonstruowane, że bez szczegółowej znajomości nie wiadomo o co chodzi, a jak ktoś się na tym zna to może robić wały.
>Gdyby podatki były pobierane w prosty i sprawiedliwy sposób nie byłoby tego problemu, ale to socjalizm tworzy ulgi podatkowe, podatek progresywny itd.

Nie wiedziałem, że socjalizm mierzy się stopniem komplikacji systemu podatkowego
Wg mnie, a nie jestem w tym poglądzie osamotniony, socjalizm definiuje raczej kierunek przepływu środków pozyskanych z podatków niż poziom skomplikowania zeznania

>>Ustrój w którym zdolny młody człowiek nie ma szans na studia bo jest ze wsi nazywasz socjalizmem?
>Przecież większość kmiotów na studiach to właśnie ludzie ze wsi, którzy przyszli sobie przedłużyć młodość za państwowe pieniądze i piją wódę w akademikach.
Uaaaaa ! a jakieś wyniki socjologicznych badań?

www.studenckamarka.pl/serwis.php?s=73&pok=1909 :
Cytat:
Prawie jedna trzecia wszystkich studentów, to osoby zamieszkałe na wsi, przy czym na wsi mieszka około 40% populacji.
źródło: GUS



>Oczywiście nie mam zamiaru obrażać nikogo ze wsi, bo sporo osób wyrywa się z tej mentalności.
A cóż złego jest w wiejskiej mentalności, mości panisko

>>W czym Ty ten socjalizm dostrzegasz? W niemal liniowym efektywnie płaconym podatku?
>Jakim liniowym? W Polsce?
Sprawdź ile podatku płacą bogaci po tzw optymalizacji podatkowej a ile robotnicy

>>3 Dzięki liberalnej gospodrce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarswo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
>>Powstały co najwyżej wielkie sieci handlowe i... niewiele firm o wysokim poziomie gospodarowania.
>A co przyciąga te firmy do Polski? Gdzie masz w Polsce liberalną gospodarkę? Chyba żartujesz. www.wirtua(*)-znowu-w-gore-liderem-hongkong
? Ty napisałeś: Cytat:

A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce.

więc mi ten majątek pokaż
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Na racjonalistycznym forum wypada uzasadniać swoje twierdzenia
>Moje spostrzeżenie opatrzyłem kilkoma pytaniami...

Nie chce mi się już dyskutować o tym off topicu, bo z tej dyskusji serio nic nie wyniknie. Argumenty, których używasz słyszałem już setki razy. Jeśli twierdzisz, że w Polsce jest liberalizm to... nie ma sensu dyskutować z Twoją wiarą. Żeby nie było to ten socjalizm, który jest w Polsce nie jest optymalny, ale to dlatego, że po prostu Polski nie stać na rozwiązania, które są np w Szwecji. Polsce jest potrzebna teraz szybko rozwijająca się gospodarka i przyciągnięcie inwestorów, którym opłaca się tworzyć tutaj miejsca pracy. Jednocześnie gdyby już tak się stało należałoby stworzyć ograniczenia dla obcokrajowców żeby przyjeżdżali tutaj tylko fachowcy potrzebni rynkowi, których nie da się znaleźć wśród Polaków. Potem można myśleć o ewentualnych większych przywilejach dla obywateli od państwa jeśli będzie stać nas na płacenie wyższych podatków i żeby się to dalej opłacało.

>Nie wiedziałem, że socjalizm mierzy się stopniem komplikacji systemu podatkowego
>Wg mnie, a nie jestem w tym poglądzie osamotniony, socjalizm definiuje raczej kierunek przepływu środków pozyskanych z podatków niż poziom skomplikowania zeznania

Ale pewne rzeczy są z reguły skorelowane ze sobą, mimo iż nie zawierają się w definicji.

>>Przecież większość kmiotów na studiach to właśnie ludzie ze wsi, którzy przyszli sobie przedłużyć młodość za państwowe pieniądze i piją wódę w akademikach.
>Uaaaaa ! a jakieś wyniki socjologicznych badań?
>www.studenckamarka.pl/serwis.php?s=73&pok=1909 :
> Cytat:
Prawie jedna trzecia wszystkich studentów, to osoby zamieszkałe na wsi, przy czym na wsi mieszka około 40% populacji.
>źródło: GUS


Napisałem wyraźnie, że chodziło o kmiotów

>>Oczywiście nie mam zamiaru obrażać nikogo ze wsi, bo sporo osób wyrywa się z tej mentalności.
>A cóż złego jest w wiejskiej mentalności, mości panisko

W samym wiejskim pochodzeniu nie ma nic złego, ale właśnie ta mentalność jest problemem. Zapytaj się rodowitego warszawiaka, albo krakusa czym charakteryzuje się duża część ludzi ze wsi (nie mówię, że wszyscy).

>>Jakim liniowym? W Polsce?
>Sprawdź ile podatku płacą bogaci po tzw optymalizacji podatkowej a ile robotnicy

Tyle, że opłaca im się płacić podatki w Anglii Faktycznie nie socjalizm

>? Ty napisałeś: Cytat:

>A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce.

>więc mi ten majątek pokaż
>

No jakiś tam majątek Polska i Polacy żyjący w Polsce mają, prawda? To nie wzięło się z socjalizmu.

W ogóle polskiej gospodarki nie można porównywać do np niemieckiej bo nas zniszczyła najpierw wojna, a potem komuna. A potem źle przeprowadzone prywatyzacje.
szarley (54913 punktów)
>Nie chce mi się już dyskutować o tym off topicu, (...) nie ma sensu dyskutować z Twoją wiarą.
To mają być argumenta?

>Żeby nie było to ten socjalizm, który jest w Polsce nie jest optymalny, ale to dlatego, że po prostu Polski nie stać na rozwiązania, które są np w Szwecji. Polsce jest potrzebna teraz szybko rozwijająca się gospodarka i przyciągnięcie inwestorów,
Tak, jest potrzebna rozwijająca się gospodarka, tylko trzeba zapytać po co ?
Czy po to, żeby nabić kieszenie już bogatym?

>>Nie wiedziałem, że socjalizm mierzy się stopniem komplikacji systemu podatkowego
>>Wg mnie, a nie jestem w tym poglądzie osamotniony, socjalizm definiuje raczej kierunek przepływu środków pozyskanych z podatków niż poziom skomplikowania zeznania
>Ale pewne rzeczy są z reguły skorelowane ze sobą, mimo iż nie zawierają się w definicji.
Niemniej jeśli chcesz tworzyć definicje, to je ubierz w słowa, póki tego nie zrobisz i nie znajdziesz wokół nich konsensu, obowiązują definicje PWN

>> Cytat:
Prawie jedna trzecia wszystkich studentów, to osoby zamieszkałe na wsi, przy czym na wsi mieszka około 40% populacji.
>>źródło: GUS

>Napisałem wyraźnie, że chodziło o kmiotów
Czyli o... ?

>>>Oczywiście nie mam zamiaru obrażać nikogo ze wsi, bo sporo osób wyrywa się z tej mentalności.
>>A cóż złego jest w wiejskiej mentalności, mości panisko
>W samym wiejskim pochodzeniu nie ma nic złego, ale właśnie ta mentalność jest problemem. Zapytaj się rodowitego warszawiaka, albo krakusa czym charakteryzuje się duża część ludzi ze wsi (nie mówię, że wszyscy).
A po co mam pytać Warszawianina skoro mogę rozejrzeć się wokół? Mieszkam na wsi, na wsi się wychowałem, jakoś w niczym nie czuję się gorszy ani lepszy od tych chłopskich potomków, którzy zasiedlają miasta.

>>>Jakim liniowym? W Polsce?
>>Sprawdź ile podatku płacą bogaci po tzw optymalizacji podatkowej a ile robotnicy
>Tyle, że opłaca im się płacić podatki w Anglii Faktycznie nie socjalizm
Co to ma wspólnego z socjalizmem? Na "optymalizację podatkową" pozwala waśnie liberalizm.
Podtrzymuję: Kulczyk (najbogatszy "Polak") płaci mniej niż salowa w szpitalu. To wg Ciebie socjalizm?

>>? Ty napisałeś: Cytat:

>>A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce.

>>więc mi ten majątek pokaż
>>
>No jakiś tam majątek Polska i Polacy żyjący w Polsce mają, prawda? To nie wzięło się z socjalizmu.
>W ogóle polskiej gospodarki nie można porównywać do np niemieckiej bo nas zniszczyła najpierw wojna, a potem komuna. A potem źle przeprowadzone prywatyzacje.
Przypomnij, bo nie znam Waszej historii
Najpierw wojna, potem komuna potem złe prywatyzacje, a Polacy mieli kasę z... liberalizmu?

Powtórzę pytanie:
3 Dzięki liberalnej gospodarce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarstwo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
Pokaż choć jeden przykład zamiast zasłaniać się swoim "nie chce mi się"
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach. Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze. Nie wiem jak u Was...
29-05-2015 06:11 
 Ocena-1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach. Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.

...a powinni być beatyfikowani za życia.

Źle traktowana to jest salowa z 1750 brutto
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach. Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.
>...a powinni być beatyfikowani za życia.
>Źle traktowana to jest salowa z 1750 brutto

To dajmy jej 5 tys płacy minimalnej, a najbogatsi niech płacą 90% podatku dochodowego jak mówi Szumlewicz Niech sprzątaczka zarabia tyle samo co szef firmy! No bo po co on ma jeździć mercedesem? I z takim podejściem można sobie w umyśle usprawiedliwić popieranie kradzieży i dawanie tych pieniędzy ludziom, którzy nie zasługują na te pieniądze bo nic nie potrafią, albo w ogóle nic nie robią i chcą pobierać zasiłek. A mechanizmy rynkowe i psychologiczne pewnie nie obchodzą żadnego socjalisty
29-05-2015 09:31 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach. Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.
>>...a powinni być beatyfikowani za życia.
>>Źle traktowana to jest salowa z 1750 brutto

>Niech sprzątaczka zarabia tyle samo co szef firmy!
Czy ja postulowałm kiedykolwiek coś takiego?
Nie.
Natomiast jestem przeciwny sytuacji w której prezes zarabia 100-krotność pesnji pracownika, w której sklepowa dostaje 1500 złotych za 30-dniowy miesiąc pracy, w której miesiąc pracy salowej jest wyceniany jak godzina pracy lekarza.
Po prostu jestem przeciwny PRZESADNYM dysporoporcjom. Co więcej, uważam że takie dysproporcje prowadzą do biedy, a w biedzie ani gospodarka się nie rozwija, ani przedsiębiorcy nie mają zysków (!)

>No bo po co on ma jeździć mercedesem?
Niech jedździ czym chce, ale jeśli kupuje luxauto a pracownikom płaci 5 złotych za godzinę, to , wybacz, ale nie wmawiaj mi, że ci pracownicy zawarli DOBROWOLNĄ umowę. a przecież dobrowolność umów jest fundamentum liberalizmu.

>A mechanizmy rynkowe i psychologiczne pewnie nie obchodzą żadnego socjalisty
Mam wrażenie, że używasz słowa "socjalista" jako inwektywy...
Otóż socjalistów także obchodzą sprawy gospodarcze, może nawet w pierwszej kolejności.
Nadal nie odpoweidziałeś na moje dość ważne pytanie:

Napisałeś:
Cytat:
A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce

Powtórzę pytanie do Twoich słów:
Cytat:
3 Dzięki liberalnej gospodarce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarstwo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
Pokaż choć jeden przykład zamiast zasłaniać się swoim "nie chce mi się"


Przeszedłeś także dość gładko nad teatem wstrzymania pracownikom wynagrodzenia...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Próbujesz manipulować, więc nie dziw się, że odpowiadam w ten sposób. Poza tym używasz zgranych argumentów, które dawniej obalałem bardzo często, a teraz już mi się po prostu nie chce.

Kominy płacowe powstają najczęściej w państwowych firmach i olbrzymich koncernach. Socjalizm uderza najbardziej w małe i średnie firmy, konsumentów oraz zwykłych pracowników, którzy płacą przerzucony podatek przez okradanych przedsiębiorców. Dlatego pewnie myślisz, że to przedsiębiorcy są tacy chciwi. Ale jeśli nawet jest tak jak piszesz i większość przedsiębiorców to złodzieje i oszuści, to naturalną konsekwencją takiego założenia jest to, że jeśli wprowadzamy im podatki to oni już z samej zasady będą chcieli uniknąć zapłaty i zwalą koszta na innych.

Tylko, że gospodarka potrzebuje świadomych przedsiębiorców, świadomych konsumentów i świadomych pracowników. Żeby powstała ta świadomość należy przede wszystkim oddać odpowiedzialność tam gdzie jej miejsce - należy oddać ją ludziom, a zabrać pośrednikom w postaci np państwa czy kościoła. Socjalizm to zwykła konkurencja dla religii...

A świadomość, o której piszę polega na tym, że każdy powinien zdać sobie sprawę, że gospodarka tworzy cały spójny organizm. Konkurencja to jeden z elementów, ale jest także potrzebna współpraca. Jeśli zatrudniam 50 osób, to one potem kupują w sklepie produkty i napędzają gospodarkę. Jeśli zapłacę im za mało, to w efekcie sam będę miał mniej. Konsumpcja napędza gospodarkę, a najważniejszy jest KONSUMENT. Nie pracownik czy pracodawca. Kasa dawana za darmo, minimalna pensja (swoją drogą czy ktoś słyszał o pensji minimalnej dla inżynierów czy może z innych powodów mają oni godne zarobki?) to mechanizmy, które psują gospodarkę. Przeinwestowanie lub niedoinwestowanie, nieprzemyślane inwesycje, inwestycje robione pod kampanie wyborcze, strata pieniędzy na biurokrację - to wszystko wynika z centralnego planowania. Nie wiem jak bardzo trzeba być zuchwałym żeby myśleć, że jest się w stanie wszystko dobrze przewidzieć.
01-06-2015 07:35 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Próbujesz manipulować, więc nie dziw się, że odpowiadam w ten sposób.
Rzecz w tym, że wcale nie odpowiadasz
Napisałeś:
Cytat:
A obecny majątek, który zużywa socjalizm powstał dzięki liberalnej gospodarce

Powtórzę pytanie do Twoich słów:

Cytat:
Dzięki liberalnej gospodarce powstała w Polsce choć jedna kopalnia? huta? gospodarstwo rolne? fabryka samochodów? wagonów kolejowych? szkoła? muzeum? browar? linia kolejowa? droga?
Pokaż choć jeden przykład


>Poza tym używasz zgranych argumentów, które dawniej obalałem bardzo często, a teraz już mi się po prostu nie chce.
Chce Ci się pisać, ale bez argumentów?

>Kominy płacowe powstają najczęściej w państwowych firmach i olbrzymich koncernach. Socjalizm uderza najbardziej w małe i średnie firmy, konsumentów oraz zwykłych pracowników, którzy płacą przerzucony podatek przez okradanych przedsiębiorców.
1. Pewnego dnia w Polsce obniżono dochodowy podatek dla najbogatszych z 40 do 30%. O ile wzrosły pensje pracownicze?
2. Przestań używać słowa socjalizm w pozasłownikowym znaczeniu.
Nie jest socjalizmem system, w którym człowiek PRACUJĄCY bierze chwilówkę na zakup podręczników dla dzieci.

>Tylko, że gospodarka potrzebuje świadomych przedsiębiorców, świadomych konsumentów i świadomych pracowników.
Tak! I Bardzo szanuję uczciwych przedsiębiorców, szanujących swoich pracowników i czujących za nich odpowiedzialność proporcjonalną do posiadanej władzy!
Bardzo szanuję świadomych konsumentów tylko, że trudno być świadomym konsumentem masła, nie mając w domu laboratorium analitycznego, a uczciwi inaczej przdsiębiorcy każde goowno do tego masła dodadzą żeby wydusić grosz więcej
Bardzo szanuję świadomych pracowników, którzy poradzą przepędzić związkowego agitatora, kiedy firma jest w słabej sytuacji i musi zamrozić płace, (ale wtedy kiedy zamraża płace wszytskim a nie tylko robotnikom)

>Żeby powstała ta świadomość należy przede wszystkim oddać odpowiedzialność tam gdzie jej miejsce - należy oddać ją ludziom, a zabrać pośrednikom w postaci np państwa czy kościoła. Socjalizm to zwykła konkurencja dla religii...
Slogan. Kompletnie z niego nie wynika, jak sfinansować edukację zdolnej młodzieży z ubogich rodzin.

>A świadomość, o której piszę polega na tym, że każdy powinien zdać sobie sprawę, że gospodarka tworzy cały spójny organizm. Konkurencja to jeden z elementów, ale jest także potrzebna współpraca. Jeśli zatrudniam 50 osób, to one potem kupują w sklepie produkty i napędzają gospodarkę. Jeśli zapłacę im za mało, to w efekcie sam będę miał mniej.
Przecież o tym cały czas piszę!. Różnica polega na tym, że ten mechanizm w przypadku znakomitej większości polskich pracodawców nie działa. Wolą zapłacić jak najmniej, pozbawić pracownika elementarnych praw i... zwalić wszystko na zaborczość państwa. To w Polsce po prostu nie zadziałało.

>Konsumpcja napędza gospodarkę, a najważniejszy jest KONSUMENT.
Tak! Dlatego należy rozsądnie zadbać o to, aby konsument miał co wydać.

>Kasa dawana za darmo, minimalna pensja to mechanizmy, które psują gospodarkę.
Minimalna pensja to nie jest kasa dawana za darmo, tylko za pracę. Wiem, że wielu ultraliberalnych przedsiębiorców chciałoby ją jeszcze obniżyć, żeby obniżyć pensje. Nie zwiększą zatrudnienia. Jakoś nie zauważają, że na obniżeniu pensji traci cała gospodarka, w tym ich mały biznes też

>Przeinwestowanie lub niedoinwestowanie, nieprzemyślane inwesycje, inwestycje robione pod kampanie wyborcze, strata pieniędzy na biurokrację - to wszystko wynika z centralnego planowania. Nie wiem jak bardzo trzeba być zuchwałym żeby myśleć, że jest się w stanie wszystko dobrze przewidzieć.
Tak, tylko... gdzie Ty widzisz centralne planowanie? Gdzie Ty widzisz inwestycje poza infrastrukturą, której prywatny biznes nie zbuduje nigdy? Jeden stadion?

Nie unikniesz elementów centralnego sterowania. Zobacz co się stało z wyższym szkolnictwem puszczonym na rynkowy żywioł. Co się stanie z gospodarką surowcowo - energetyczną, skoro kopalnię czy elektrownię buduje się latami, a na rynku są naturalne wahania popytu, żaden rolnik nie zmieni latem tego co posiał na polu.

Nie unikiniesz funkcjonowania administracji ani elementów państwowej kontroli. Jak zapewnisz uczciwe prowadzenie biznesu, jeśli państwo nie będzie kontrolować miar i wag? Jeśli jeden pracodawca uczciwie praconikowi płaci a inny go zatrudnia na czarno? Jeśli uczciwy każe kierowcy odpocząć po 11 godzinach a drugi każe jechać 14 godzin? jeśli jeden sprzedaje żywy miód a inny dodaje kartoflanej skrobi? Jeden zapewnia pracownikowi bezpieczną odzież, a inny na tym oszczędzi?
Wolny rynek nie wymusi od restauratora zatrudnienia kelnera po badaniach lekarskich

Twierdzisz, że państwo marnuje pieniądze? Sam wskażę wiele przykładów kiedy to robi
Twierdzisz, że podatki są za wysokie? Sprawne państwo też będzie kosztować, a uczciwie przez wszytskich płacone podatki nie niszczą konkurencji.
Twierdzisz, że płaca minimalna psuje rynek? Tak, ale czy państwo/społeczeństwo jest tylko po to, aby był święty wolny rynek, czy też po to, aby jak największa ilość uczestników tego społeczeństwa, a nie tylko przedsięiorcy miała godny żywot.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rzecz w tym, że wcale nie odpowiadasz

Na bezsensowne pytania nie bo one służą tylko manipulacji.
Z ludźmi zaślepionymi wierzeniami nie mam zamiaru dyskutować na dłuższą metę. I tak nie potrzebnie dałem się wciągnąć w tę dyskusję, z której nic nie wynika.
01-06-2015 19:40 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Rzecz w tym, że wcale nie odpowiadasz
>Na bezsensowne pytania nie bo one służą tylko manipulacji.
>Z ludźmi zaślepionymi wierzeniami nie mam zamiaru dyskutować na dłuższą metę.

Zamiast argumentów zarzut wiary?
Typowe dla liberałow
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Argumenty już podawałem, ale do socjalisty żadne nie trafiają. Podobnie jak do katolika. Możesz próbować stosować różne chwyty, ale i tak niemal każdą dyskusję wygrywają liberałowie. Twoje pobożne życzenia i wiara tego nie zmienią. Po prostu dałeś się zmanipulować pewnej grupie osób, której zależy na tym żeby ludzie myśleli w ten sposób. Ja wychodzę z założeń wolnościowych i uważam, że każdy sam powinien być odpowiedzialny za swoje życie i nikt nie ma prawa się do tego wtrącać.
01-06-2015 20:59 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Argumenty już podawałem, ale do socjalisty żadne nie trafiają.
Przeczytałem wszytskie Twoje wpisy i nie znalazłem żadnego RACJONALNEGO agrgumentum oprócz haseł : "kradzież" "socjaliści" "złodzieje" i użalaniu się nad biednymi biznesmenami, którzy płacą pod stołem
Nie odpowiedziałeś na pytanie co sądzisz o wstrzymaniu płac. (nie o zamrożeniu)

>Możesz próbować stosować różne chwyty, ale i tak niemal każdą dyskusję wygrywają liberałowie. Twoje pobożne życzenia i wiara tego nie zmienią. Po prostu dałeś się zmanipulować pewnej grupie osób, której zależy na tym żeby ludzie myśleli w ten sposób. Ja wychodzę z założeń wolnościowych i uważam, że każdy sam powinien być odpowiedzialny za swoje życie i nikt nie ma prawa się do tego wtrącać.

Jasne. łatwiej zarzucić 'wiarę" niż obronić swoje zdanie

Był tu jeden bytovnik, opowiadał dyrdymały, że skończyłem uniwersytet dzięki prywatnym przedsiębiorcom, którzy drukowali dla mnie książki i dali mi pracę
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie doczytałeś, że skończyłem już z Tobą dyskusję? Nie zarzucam Ci wiary tylko stwierdzam fakt...
29-05-2015 11:06 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach.
Oczywiście z socjalistami dyskutować nie warto, od dyskutowania z socjalistami jest policja z pałami. Cały dorobek socjalistów świadczy o tym, iż w porównaniu z neoliberałami to durnie i nie ma o czym z nimi dyskutować.
www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni

>Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.
Jeżeli są przedsiębiorczy to zawsze sobie dadzą radę, ale w Polsce to znacznie więcej cwanych od tych przedsiębiorczych i polskie prawo sobie zupełnie z tym cwaniactwem nie radzi.

natemat.pl(*)ja-wielkiego-otwieracza-mozgow

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście z socjalistami dyskutować nie warto, od dyskutowania z socjalistami jest policja z pałami. Cały dorobek socjalistów świadczy o tym, iż w porównaniu z neoliberałami to durnie i nie ma o czym z nimi dyskutować.
>www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni

Nie znalazłem w tym linku niczego wartego zainteresowania. Autor próbuje krytykować ekonomistów, których nawet nie zrozumiał.

>>Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.
>Jeżeli są przedsiębiorczy to zawsze sobie dadzą radę, ale w Polsce to znacznie więcej cwanych od tych przedsiębiorczych i polskie prawo sobie zupełnie z tym cwaniactwem nie radzi.
>natemat.pl(*)ja-wielkiego-otwieracza-mozgow
>@@@
>.

Jasne, najlepiej zgonić na przedsiębiorców. Tylko, że to jest tak, że przedsiębiorca jest okradany przez państwo i są mu nakładane niemoralne ograniczenia, które przedsiębiorca stara się ominąć i zrekompensować kradzież. Ograniczenia dla pracodawców najbardziej uderzają więc w konsumentów i pracowników. System gospodarczy powinien być jak najlepszy dla konsumentów. Każdy konsument chce kupić towar jak najtaniej, a sprzedawca chce jak najdrożej sprzedać. Każdy pracownik chce jak najwięcej zarabiać i jak najmniej pracować. Wielu pracowników chce wyzyskać pracodawcę. Pracodawca chce zatrudnić jak najlepszych pracowników jak najmniejszym kosztem. Te wszystkie żądania przecinają się w jakimś wspólnym punkcie i nikt nie powinien się w to wtrącać. Centralne planowanie się nie sprawdza. Socjalizm to kult bylejakości i biedy, zezwolenie na złodziejstwo i przekręty.

Są pewne elementy gdzie faktycznie dobrze jest się złożyć np na to żeby istniała pomoc dla chorych, albo dzieci z patologicznych rodzin. W ten sposób powstałaby prawdziwa solidarność społeczna. Ludzie nie przerzucaliby odpowiedzialności na państwo tylko sami tworzyliby takie organizacje (po jakimś czasie, bo póki co trzeba nauczyć ludzi odpowiedniego podejścia mentalnego).
01-06-2015 07:42 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Jasne, najlepiej zgonić na przedsiębiorców. Tylko, że to jest tak, że przedsiębiorca jest okradany przez państwo
Znów używasz słow niezgodnie z ich słownikowym znaczeniem, a jedynie ze znaczeniem z ultraliberalnej propagandy

Jaki odsetek dochodu uważasz za słusznie należny jako podatek? Powyżej jakiego progu jest okradanie?

>i są mu nakładane niemoralne ograniczenia, które przedsiębiorca stara się ominąć
Jakie to niemoralne ograniczenia?
8-godzinny dzień pracy?

>Wielu pracowników chce wyzyskać pracodawcę.
Owszem, ale pracodawca ma narzędzia , aby się wyzyskać nie pozwolić. Pracownik przeciw wyzyskowi narzędzi nie ma żadnych

>Są pewne elementy gdzie faktycznie dobrze jest się złożyć np na to żeby istniała pomoc dla chorych, albo dzieci z patologicznych rodzin. W ten sposób powstałaby prawdziwa solidarność społeczna. Ludzie nie przerzucaliby odpowiedzialności na państwo tylko sami tworzyliby takie organizacje (po jakimś czasie, bo póki co trzeba nauczyć ludzi odpowiedniego podejścia mentalnego).
Byłbym za. Ale NAJPIERW trzeba stworzyć takie mechanizmy, a POTEM zwolnić państwo z obowiązku pomagania słabszym, a ponieważ jest to mrzonka, więc trzeba ten obowiązek pozostawić w rękach państwa.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem jak dyskutować z człowiekiem tak zaślepionym ideologią i to na dodatek tak szkodliwą jak socjalizm. Dlatego kończę, bo szkoda mi czasu na odpowiedź komuś kto i tak "wie lepiej" i będzie na siłę bronił swoich wierzeń.

Szkoda tylko, że socjaliści wszędzie chcą się wtrącać i nie pozwalają ludziom na dogadanie się między podmiotem X, a podmiotem Y.
01-06-2015 19:47 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Nie wiem jak dyskutować z człowiekiem tak zaślepionym ideologią i to na dodatek tak szkodliwą jak socjalizm. Dlatego kończę, bo szkoda mi czasu na odpowiedź komuś kto i tak "wie lepiej" i będzie na siłę bronił swoich wierzeń.
>Szkoda tylko, że socjaliści wszędzie chcą się wtrącać i nie pozwalają ludziom na dogadanie się między podmiotem X, a podmiotem Y.

Ależ ja jestem za pełną swobodą zawierania umów!
Nikt nie powinien się wtrącać między dwie umawiające się strony!
Nikt!
Warunek: dwie RÓWNOPRAWNIE umawiające się strony
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak i dlatego chcesz narzucać pracodawcy ile ma płacić pracownikowi, chcesz mu kazać odprowadzać od tego przymusowo podatki dochodowe, popierasz różne koncesje i ograniczenia. Ja jestem za wolnością i uszanowaniem praw jednostki. Socjalizm to bylejakość. Żeby nierób nie cierpiał zanadto trzeba zabrać pracowitemu żeby wszyscy mieli byle jak.
01-06-2015 21:01 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Tak i dlatego chcesz narzucać pracodawcy ile ma płacić pracownikowi, chcesz mu kazać odprowadzać od tego przymusowo podatki dochodowe,
Popieram też 8-godzinny dzień pracy

>popierasz różne koncesje i ograniczenia.
Nie. Gdzie to znalazłeś w moich wpisach?
Cytat proszę!

>Ja jestem za wolnością i uszanowaniem praw jednostki.
Ja też

>Socjalizm to bylejakość. Żeby nierób nie cierpiał zanadto trzeba zabrać pracowitemu żeby wszyscy mieli byle jak.
ultraliberalny slogan
ten pracowity to wg Ciebie "byznesmen" który ślepi w C+ kiedy pracownica zad.pia w niedziele w jego sklepie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tak i dlatego chcesz narzucać pracodawcy ile ma płacić pracownikowi, chcesz mu kazać odprowadzać od tego przymusowo podatki dochodowe,
>Popieram też 8-godzinny dzień pracy

Nie jesteś od mówienia ludziom ile mają pracować. Masz w sobie coś z psychopaty skoro chcesz dyktować ludziom co mają robić.
Poza tym tak jak napisałem. Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż dyskusja na tym poziomie. Bez odbioru.
01-06-2015 21:17 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Tak i dlatego chcesz narzucać pracodawcy ile ma płacić pracownikowi, chcesz mu kazać odprowadzać od tego przymusowo podatki dochodowe,
>>Popieram też 8-godzinny dzień pracy
>Nie jesteś od mówienia ludziom ile mają pracować. Masz w sobie coś z psychopaty skoro chcesz dyktować ludziom co mają robić.
>Poza tym tak jak napisałem. Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż dyskusja na tym poziomie. Bez odbioru.

Jasne, niech zapier... 18 godzin dziennie za 1750 zł miesięcznie, aż Twoi beatyfikowani za żywota przedsiębiorcy splajtują bo... nikt nie będzie miał czasu wydać tego majątki w ich sklepach
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No jasne, 24 godziny za 1000 zł miesięcznie. A przedsiębiorcy nie robią nic innego poza podejmowaniem działań doprowadzających ich do splajtowania. No... poza tym to jeszcze tylko myślą jak kogoś okraść, tych uczciwych i biednych wyzyskiwanych pracowników Socjalistyczna propaganda niech trwa
01-06-2015 12:33 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni
>Nie znalazłem w tym linku niczego wartego zainteresowania.
Każdy ma prawo do własnych zainteresowań oraz własnych wyborów.

> Autor próbuje krytykować ekonomistów, których nawet nie zrozumiał.
Także każdy ma prawo do własnych ocen i własnej samokompromitacji, a Pan po wykazaniu się tu własnym poziomem wiedzy ekonomicznej już może pisać co chce.

>Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.
Jeżeli są przedsiębiorczy to zawsze sobie dadzą radę, ale w Polsce to znacznie więcej cwanych od tych przedsiębiorczych i polskie prawo sobie zupełnie z tym cwaniactwem nie radzi.
natemat.pl(*)ja-wielkiego-otwieracza-mozgow
>Jasne, najlepiej zgonić na przedsiębiorców.
Wszystko rozumiem, prof. Łętowska nie ma pojęcia o prawie, a prof. Mączyńska o ekonomii. Ja też nie wiem o czym piszę:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664667
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664588
www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,664981#w665157

>Tylko, że to jest tak, że przedsiębiorca jest okradany przez państwo
Czysta demagogiczna propaganda, nie mająca żadnych merytorycznych uzasadnień, choć zdarzają się w Polsce częstsze niż w innych krajach sobiepańskie wynaturzenia różnych urzędasów, to spora część przedsiębiorców rzeczywiście kombinuje jak okraść państwo.

>i są mu nakładane niemoralne ograniczenia, które przedsiębiorca stara się ominąć i zrekompensować kradzież.
Czy do tego potrzebny jest jeszcze komentarz. Na szczęście istnieją jeszcze uczciwi przedsiębiorcy, którzy nie omijają prawa.

>Ograniczenia dla pracodawców najbardziej uderzają więc w konsumentów i pracowników.
Oczywiście obecne prawo należy zlikwidować, a nowe nam napisze Janusz Korwin-Mikke (W działalności publicystycznej odwołuje się do dziewiętnastowiecznych konserwatywnych liberałów, takich jak: Klaudiusz Fryderyk Bastiat, Alexis de Tocqueville i Herbert Spencer.

W wypowiedziach dotyczących ustroju Polski szlacheckiej doszukiwał się jego liberalnych elementów, m.in. broniąc instytucji liberum veto. Wiek XIX natomiast jako wiek kapitalizmu uznaje za apogeum rozwoju cywilizacji ludzkiej (powołując się na ówczesny w jego ocenie duch niezależności, przedsiębiorczości, odpowiedzialności oraz oszczędności), a także stawiając ten okres w opozycji do czasów współczesnych, w których jego zdaniem dominuje system socjalny.

Najwięcej miejsca w swojej publicystyce Janusz Korwin-Mikke poświęca zagadnieniom ekonomicznym. W oparciu o poglądy znanych ekonomistów neoliberalnych, takich jak: Friedrich Hayek, Milton Friedman czy Ludwig von Mises próbuje udowadniać, iż system oparty na wolnym rynku, własności prywatnej oraz ze zredukowanymi do niezbędnego minimum funkcjami państwa stwarza optymalne szanse na rozwój gospodarczy. Największe zagrożenie dla gospodarki dostrzega w interwencjonizmie państwowym.

Deklaruje się jako eurosceptyk oraz przeciwnik demokracji, którą uważa za "najgłupszy ustrój świata". Według niego Europa swój szczyt cywilizacyjny miała w XIX wieku. Współczesny mu poziom kultury europejskiej ocenił jako niższy cywilizacyjnie od krajów muzułmańskich.
www.racjon(*)m.php/s,664532/z,0/d,1#w665067 (Przy udziale pani Ogórek
i jej podobnych specjalistów od prawa i ekonomii)
.

> System gospodarczy powinien być jak najlepszy dla konsumentów.
To całkowicie puste zdanie.

> Każdy konsument chce kupić towar jak najtaniej, a sprzedawca chce jak najdrożej sprzedać.
Banał.

> Każdy pracownik chce jak najwięcej zarabiać i jak najmniej pracować.
Bzdura. Trzeba nie mieć pojęcia o zarządzaniu aby takie rzeczy wypisywać, ale taki jest właśnie poziom polskich przedsiębiorców. Nie miałem takich kłopotów z pracownikami, choć oczywiście zdarzają się pojedyncze takie przypadki.

> Wielu pracowników chce wyzyskać pracodawcę.
Strrrasznie wielu. Biedni ci pracodawcy.

> Pracodawca chce zatrudnić jak najlepszych pracowników jak najmniejszym kosztem.
Głupi pracodawca. Mądry chce osiągnąć jak największą efektywność.

>Te wszystkie żądania przecinają się w jakimś wspólnym punkcie i nikt nie powinien się w to wtrącać.
Zdecydowanie w państwie prawa prawo to powinno regulować, a nie sobiepaństwo cwaniaków.

> Centralne planowanie się nie sprawdza.
Cholernie dobrze się sprawdza. Planowanie na każdym szczeblu to bardzo dobre narzędzie dla prowadzenia działalności gospodarczej. Tyle, że różne głupki nie potrafią z niego korzystać.

>Socjalizm to kult bylejakości i biedy, zezwolenie na złodziejstwo i przekręty.
Najgorsze są prymitywne komunały, ale do głupców rzeczywiście trafiają. Socjalizm to dosyć szerokie pojęcie stosowane przez propagandzistów jako epitet. Natomiast idee socjalizmu mniej się skompromitowały niż ideologia kapitalizmu, nie mówiąc już o neoliberalizmie. Warto poczytać trochę mądrych książek i wyjść poza propagandę.

Sam się uważam za socjalliberała, czy liberalnego socjalistę i odpowiadają mi społeczne koncepcje z państw skandynawskich, a szczególnie z Danii. Jakoś mi trudno tam dojrzeć kult bylejakości i biedy, zezwolenia na złodziejstwo i przekręty, ale Pan wie lepiej.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Idąc takim tokiem argumentacji mogę powiedzieć, że Pan Andrzej Bogusławski twierdzi, że Milton Friedman, Friedrich Hayek, Ludwig von Mises czy Adam Smith nie znają się na ekonomii. Bazowanie na swoim autorytecie wypracowanym przez mądre wypowiedzi na inne tematy nie wystarcza do tego żeby inni uwierzyli w wiedzę ekonomiczną Pana Andrzeja.
01-06-2015 19:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Idąc takim tokiem argumentacji mogę powiedzieć, że Pan Andrzej Bogusławski twierdzi, że Milton Friedman, Friedrich Hayek, Ludwig von Mises czy Adam Smith nie znają się na ekonomii. Bazowanie na swoim autorytecie wypracowanym przez mądre wypowiedzi na inne tematy nie wystarcza do tego żeby inni uwierzyli w wiedzę ekonomiczną Pana Andrzeja.

Czytałeś Smitha?
02-06-2015 11:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Idąc takim tokiem argumentacji:
Przecież większość kmiotów na studiach to właśnie ludzie ze wsi, którzy przyszli sobie przedłużyć młodość za państwowe pieniądze i piją wódę w akademikach. Studiują kierunki nikomu do niczego niepotrzebne, a potem narzekają na bezrobocie. Typowy socjalizm. Oczywiście nie mam zamiaru obrażać nikogo ze wsi, bo sporo osób wyrywa się z tej mentalności.

Po prostu nie chce mi się już dyskutować z człowiekiem, który powtarza typowe dla socjalistów slogany o złych przedsiębiorcach. Przedsiębiorcy to są w Polsce źle traktowani i dopóki to się nie zmieni to nie będzie u nas dobrze.

I z takim podejściem można sobie w umyśle usprawiedliwić popieranie kradzieży i dawanie tych pieniędzy ludziom, którzy nie zasługują na te pieniądze bo nic nie potrafią, albo w ogóle nic nie robią i chcą pobierać zasiłek. A mechanizmy rynkowe i psychologiczne pewnie nie obchodzą żadnego socjalisty.

Jasne, najlepiej zgonić na przedsiębiorców. Tylko, że to jest tak, że przedsiębiorca jest okradany przez państwo i są mu nakładane niemoralne ograniczenia, które przedsiębiorca stara się ominąć i zrekompensować kradzież. Ograniczenia dla pracodawców najbardziej uderzają więc w konsumentów i pracowników. System gospodarczy powinien być jak najlepszy dla konsumentów. Każdy konsument chce kupić towar jak najtaniej, a sprzedawca chce jak najdrożej sprzedać.

Każdy pracownik chce jak najwięcej zarabiać i jak najmniej pracować. Wielu pracowników chce wyzyskać pracodawcę. Pracodawca chce zatrudnić jak najlepszych pracowników jak najmniejszym kosztem. Te wszystkie żądania przecinają się w jakimś wspólnym punkcie i nikt nie powinien się w to wtrącać. Centralne planowanie się nie sprawdza. Socjalizm to kult bylejakości i biedy, zezwolenie na złodziejstwo i przekręty.

Nie wiem jak dyskutować z człowiekiem tak zaślepionym ideologią i to na dodatek tak szkodliwą jak socjalizm. Dlatego kończę, bo szkoda mi czasu na odpowiedź komuś kto i tak "wie lepiej" i będzie na siłę bronił swoich wierzeń.

Szkoda tylko, że socjaliści wszędzie chcą się wtrącać i nie pozwalają ludziom na dogadanie się między podmiotem X, a podmiotem Y.

Z ludźmi zaślepionymi wierzeniami nie mam zamiaru dyskutować na dłuższą metę. I tak nie potrzebnie dałem się wciągnąć w tę dyskusję, z której nic nie wynika.

Argumenty już podawałem, ale do socjalisty żadne nie trafiają. Podobnie jak do katolika. Możesz próbować stosować różne chwyty, ale i tak niemal każdą dyskusję wygrywają liberałowie. Twoje pobożne życzenia i wiara tego nie zmienią. Po prostu dałeś się zmanipulować pewnej grupie osób, której zależy na tym żeby ludzie myśleli w ten sposób. Ja wychodzę z założeń wolnościowych i uważam, że każdy sam powinien być odpowiedzialny za swoje życie i nikt nie ma prawa się do tego wtrącać.

Już sam podatek progresywny psuje gospodarkę, a płaca minimalna również się do tego przyczynia (w mniejszym stopniu). To co wkleiłeś to tylko bajdurzenia propagandowe socjalistycznych ekonomistów, którzy żyją z wciskania ludziom takich bzdur.

Pisałem Ci już, że na trolling nie odpowiadam i dlatego np ominąłem odpowiedź na ostatnie pytanie. Ten post w zasadzie w całości jest manipulacją więc wybacz, ale nie będę na to odpowiadał. Zbyt cenię sobie swój czas i inteligencję.

Nie doczytałeś, że skończyłem już z Tobą dyskusję? Nie zarzucam Ci wiary tylko stwierdzam fakt...

___________

>Idąc takim tokiem argumentacji mogę powiedzieć,
Tak! Idąc dalej tropem takiej argumentacji może Pan powiedzieć wszystko.

> że Pan Andrzej Bogusławski twierdzi, że Milton Friedman, Friedrich Hayek, Ludwig von Mises czy Adam Smith nie znają się na ekonomii.
Jak, bardzo bym się nie starał o komunikatywność, to zrozumienie tego co napisałem zależy także od czytającego. Bogusławski lepiej lub gorzej, ale zna dorobek wielu ekonomistów i orientuje się na czym ekonomia polega.

>Bazowanie na swoim autorytecie wypracowanym przez mądre wypowiedzi na inne tematy nie wystarcza do tego żeby inni uwierzyli w wiedzę ekonomiczną Pana Andrzeja.
Ależ moja wiedza na tematy ekonomiczne jest mizerna, wyniesiona trochę ze studiów na UW oraz z jako takiego oczytania w tej problematyce. Tyle tylko, iż wedle stawu grobla i nie zestawiajmy mojej skromnej wiedzy z wybitnymi ekonomistami, do których warto się odwoływać i do których się odwołuję, tylko z np. z Pańską wiedzą i używaną przez Pana argumentacją.
W poście wyżej w tym wątku odwołałem się, do niektórych moich wypowiedzi na tematy ekonomiczne:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664667
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664588
www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,664981#w665157
Wiem, iż to poziom dalece niedostateczny aby zaspokoił Pańskie wymagania, ale ja nigdy w żadnym zakresie od nikogo żadnej wiary nie wymagam, gdyż sam już z natury niewierzący jestem. Chciałbym tylko aby moje wypowiedzi ludzi inteligentnych inspirowały do własnych przemyśleń. Pan uwierzył - w moim zdaniem - bajdurzenia na tematy ekonomiczne pana Korwina-Mikkego i przedstawia je tu jako prawdy objawione, a kto ich nie przyjmuje to widocznie jest tylko durnym socjalistą. Tak, jest to argumentacja nie do odparcia, przy której neoliberałowie, tak w Korwinowskiej jak i w innych wersjach, zawsze i z każdym odnoszą zwycięstwo. Gratuluję.

@@@
.
01-06-2015 13:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Są pewne elementy gdzie faktycznie dobrze jest się złożyć np na to żeby istniała pomoc dla chorych, albo dzieci z patologicznych rodzin.
pl.wikipedia.org/wiki/Dobra_pani
historia.o(*)-1939-urszula-glensk-premiera/
www.racjonalista.pl/forum.php/s,617090#w617382
Łaskawie - co łaska - panowie się na patologię złożą, tylko odczepcie się od ich należności wobec suwerennego państwa,
w którym żyją i z którego czerpią korzyści.

>W ten sposób powstałaby prawdziwa solidarność społeczna. Ludzie nie przerzucaliby odpowiedzialności na państwo tylko sami tworzyliby takie organizacje (po jakimś czasie, bo póki co trzeba nauczyć ludzi odpowiedniego podejścia mentalnego).
Rzeczywiście zdarzają się przypadki, iż ludzie po prostu potrzebują pomocy charytatywnej, ale warto pamiętać, że najczęściej przyjmowanie tej pomocy, gdy nie wynika z konkretnego tragicznego zdarzenia, jest wprost upokarzające. Organizacje pozarządowe czy sektor prywatny nigdy nie zastąpią państwa w realizowaniu prawa do służby zdrowia i innych podstawowych usług. To państwo zapewnia do nich w miarę równy dostęp. Państwo powinniśmy więc umieścić w centrum pomocy i wyrównywania szans.

Działalność charytatywna rzadko jest wynikiem miłości bliźniego, znacznie częściej siebie samego. Niekiedy służy uspokojeniu sumienia, a niekiedy wprost jest tylko interesem. Zwyczajnym pijarowskim kupczeniem. Trzeba mieć niewiele wiedzy lub ograniczony chciwością umysł aby takie rozwiązania serio proponować. Wiele rzeczy już było wielokrotnie na świecie testowane i warto poczytać jak się sprawdzały.

@@@
.
02-06-2015 11:34 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Tak myślałem, że wychodzisz z błędnego założenia, że pracodawcy są pazerni i nieuczciwi bo chcą zarobić i mieć więcej niż podrzędny pracownik, jeździć mercedesami.
To ideologia liberalna nie polega na wierze, jakoby maksymalizacja zysku własnego (czyt. pazerność) miała zapewniać lub wręcz tworzyć dobrobyt w skali państwa?
Jeśli tzw. pracodawcy (którzy powinni być nazywani płacodawcami i/lub pracobiorcami) nie są chciwi, to ile pragną przeznaczać na cele społeczne?
Episode_2 (3284 punktów)
Jak ktoś jest na tyle sprawny, że teoretycznie mógłby się sam zabić, to może napisać list samobójczy i poprosić/wynająć kogoś, żeby go zabił i upozorował samobójstwo.

>Oczywiście można popełnić samobójstwo, ale to nie jest takie proste i nie jest dobrze widziane np przez rodzinę, która będzie egoistycznie cierpieć zamiast stwierdzić z empatią, że ten kto się zabił podjął taką decyzję, bo dla niego tak jest lepiej.
Bez sensu. Sądzisz, że jak sam podejmiesz decyzję o odejściu i zamówisz wykonanie tego w firmie, to rodzina nie będzie cierpieć ani traktować Cię jak samobójcy tylko będzie lepiej to postrzegać?
27-05-2015 12:24 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak ktoś jest na tyle sprawny, że teoretycznie mógłby się sam zabić, to może napisać list samobójczy i poprosić/wynająć kogoś, żeby go zabił i upozorował samobójstwo.

A jak się to wyda to wyrok? Mi chodzi o to żeby państwo z przyczyn ideologicznych dopuszczało możliwość aborcji na życzenie dla ludzi w sytuacjach bez wyjścia. I tym, którzy mają dobrą sytuację lepiej by się żyło bo nie obawialiby się ogromnego paraliżującego cierpienia w razie niepowodzenia. Wiedzieliby, że w razie czego jest eutanazja więc nie ma się o co martwić i można fajnie pożyć.

>Bez sensu. Sądzisz, że jak sam podejmiesz decyzję o odejściu i zamówisz wykonanie tego w firmie, to rodzina nie będzie cierpieć ani traktować Cię jak samobójcy tylko będzie lepiej to postrzegać?
>

No pewnie, że będzie. Tak samo jak alkohol jest postrzegany jako niegroźna używka, a marihuana jako groźny narkotyk, a w rzeczywistości prawda jest bliższa odwrotnej wersji. Chodzi tu o sam fakt, że to jest legalne. Przecież z tego powodu w Czechach jest depenalizacja narkotyków, a nie legalizacja, bo legalizacja spowodowałaby, że wielu głupków kupowałoby narkotyki bo są legalne. Ale tak głupie społeczeństwo to wina socjalizmu, państwa zbyt wtrącającego się w sprawy obywateli. I nawet w sprawę mojego życia i mojej śmierci chcą się wtrącać jacyś politycy, na których nie głosowałem i to jeszcze głoszą hasła, że to dla mojego dobra

A co do rodziny to zawsze jest żałoba po śmierci jeśli nieboszczyk coś znaczył, ale dzisiaj samobójstwo jest tematem tabu. Pies ma większe prawa bo usypiamy go dla jego dobra żeby nie cierpiał. Jeśli rodzina rozpacza to tylko dlatego, że ich ego czuje brak osoby, do której byli przyzwyczajeni i jest to czysty egoizm. To po jakimś czasie przejdzie i jeśli są dobrymi ludźmi będą myśleć, że tak naprawdę to dobrze, że zakończyły się cierpienia tej osoby.
Episode_2 (3284 punktów)
>>Sądzisz, że jak sam podejmiesz decyzję o odejściu i zamówisz wykonanie tego w firmie, to rodzina nie będzie cierpieć ani traktować Cię jak samobójcy tylko będzie lepiej to postrzegać?
>No pewnie, że będzie. Tak samo jak alkohol jest postrzegany jako niegroźna używka, a marihuana jako groźny narkotyk, a w rzeczywistości prawda jest bliższa odwrotnej wersji. Chodzi tu o sam fakt, że to jest legalne. Przecież z tego powodu w Czechach jest depenalizacja narkotyków, a nie legalizacja, bo legalizacja spowodowałaby, że wielu głupków kupowałoby narkotyki bo są legalne.
No właśnie. Legalizacja zmieniłaby po jakimś czasie nastawienie do samobójstwa, tym bardziej, że firmy zajmujące się tym robiłyby sobie reklamy i marketing, ogólnie pracowałyby nad świadomością ludzi. Po jakimś czasie nastałaby moda na to, żeby nie umierać śmiercią naturalną. Już dziś wśród młodzieży są subkultury fascynujące się śmiercią.
Więc uważam, że eutanazja dla każdego to przesada.

>I nawet w sprawę mojego życia i mojej śmierci chcą się wtrącać jacyś politycy, na których nie głosowałem i to jeszcze głoszą hasła, że to dla mojego dobra
Jak ktoś jest na tyle leniwy, że nie chce mu się popełnić samobójstwa, poszukać metody albo płatnego zabójcy, to niech żyje i pracuje ku chwale Ojczyzny

> I tym, którzy mają dobrą sytuację lepiej by się żyło bo nie obawialiby się ogromnego paraliżującego cierpienia w razie niepowodzenia. Wiedzieliby, że w razie czego jest eutanazja więc nie ma się o co martwić i można fajnie pożyć.
Z tym zgoda. Popieram prawo do eutanazji, tylko jakiś złoty środek trzeba znaleźć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie. Legalizacja zmieniłaby po jakimś czasie nastawienie do samobójstwa, tym bardziej, że firmy zajmujące się tym robiłyby sobie reklamy i marketing, ogólnie pracowałyby nad świadomością ludzi. Po jakimś czasie nastałaby moda na to, żeby nie umierać śmiercią naturalną. Już dziś wśród młodzieży są subkultury fascynujące się śmiercią.
>Więc uważam, że eutanazja dla każdego to przesada.

Uważam, że to ich sprawa i człowiek myślący nie powinien przejmować się kretynami, którzy zabiliby się z powodu mody. Dla mnie to zbyt duży poziom absurdu żeby zastanawiać się nad takimi ludźmi. A reklam tego typu firm można po prostu zakazać. Reklam papierosów też nie ma w TV.

>>I nawet w sprawę mojego życia i mojej śmierci chcą się wtrącać jacyś politycy, na których nie głosowałem i to jeszcze głoszą hasła, że to dla mojego dobra
>Jak ktoś jest na tyle leniwy, że nie chce mu się popełnić samobójstwa, poszukać metody albo płatnego zabójcy, to niech żyje i pracuje ku chwale Ojczyzny

Raczej na czyjś koszt A metoda na bezpieczne zabicie się nie jest taka prosta. Jeśli sam się zabijam to zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Jak pokazuje historia, nawet w łeb można sobie nie trafić, a niektórzy też trafiają ale mimo to udaje im się przeżyć, ale mają uszkodzony mózg.
Episode_2 (3284 punktów)
>Dla mnie to zbyt duży poziom absurdu żeby zastanawiać się nad takimi ludźmi.
Dla kogoś innego absurdem może być to, że komuś nie chce się żyć i chciałby, żeby ktoś go zabił. Zresztą sam widzisz po tym wątku, jakie są reakcje.

>A reklam tego typu firm można po prostu zakazać. Reklam papierosów też nie ma w TV.
To nie pamiętasz reklamy Łódki Bols albo piwa haha bezalkoholowego?

>Raczej na czyjś koszt
E tam
Znałem kogoś, kto próbował się otruć. Odratowali go a po 10 latach powiesił się, tym razem skutecznie. Przez te 10 lat pracował, więc nie ma reguły, że jak ktoś komu się nie chce żyć będzie żył na czyjś koszt.

>A metoda na bezpieczne zabicie się nie jest taka prosta. Jeśli sam się zabijam to zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Jak pokazuje historia, nawet w łeb można sobie nie trafić, a niektórzy też trafiają ale mimo to udaje im się przeżyć, ale mają uszkodzony mózg.
Historia pokazuje również, że w każdym zawodzie trafiają się partacze.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365