Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Einstein i Newton na jednym wozie jadą?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
01-08-2021 21:57Henryk.K (2246 punktów)Czy Einstein i Newton na jednym wozie jadą?
Ocena 2 na 6
Jest to temat dyskursywny, nic więcej.
Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem grawitacyjnym.
Nie istnieje ono w przyrodzie.
Czy w takim przypadku OTW Einsteina również traci rację bytu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

alsor (3283 punktów)
>Jest to temat dyskursywny, nic więcej.
>Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem
>grawitacyjnym.
>Nie istnieje ono w przyrodzie.
>Czy w takim przypadku OTW Einsteina również traci rację bytu?

W zasadzie tak jest.

Oni obaj nic nie zrobili w sprawie zasad działania grawitacji:
źródło, mechanizm, itd. pozostają nieznane.

Niemniej Newton dobrze to rozpracował - od strony fenomenologicznej.

Natomiast Einstein i Hilbert, no to... ja nie wiem co oni chcieli stworzyć:
jakiś kicz numerologiczny chyba?

Bo cały te twór pt. OTW, to generalnie wielki kicz matematyczny -
rozpaczliwa karykatura matematyki, a tym samym i: rzeczywistości... coś jak np. ta Płonąca żyrafa:


green_elf (14 punktów)
Nauka odkryła piątą siłę natury badając miony, zarówno Einstein jak i Newton mogli mieć niepełne dane naukowe co spowodowało błędy w ich obliczeniach.
Wszystko powinno się wyklarować z czasem na spokojnie i będą nowe obliczenia.
Henryk.K (2246 punktów)
>Nauka odkryła piątą siłę natury badając miony, zarówno Einstein jak i Newton mogli mieć niepełne dane naukowe co spowodowało błędy w ich obliczeniach.
>Wszystko powinno się wyklarować z czasem na spokojnie i będą nowe obliczenia.
>

A na czym polega ta piąta siła natury?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
green_elf (14 punktów)
next.gazet(*)ymykaja-sie-prawom-fizyki.html

Tego jeszcze nie wie nikt, jak działa, kiedy się przejawia, ani do czego służy naturze.
chillyshotorbitus (729 punktów)
Post kierowany do wszystkich.
.
>Tego jeszcze nie wie nikt, jak działa, kiedy się przejawia, ani do czego służy naturze.

Dlatego zgodnie z zasada nauki empirycznej by zakladac byt / zjawisko WPIERW NALEZY je ZAUWAZYC, DOJRZEC, DOSWIADCZYC w realnej rzeczywistosci.. a dopiero wowczas budowac model struktury na podstawie zachowan, oddzialywania, interakcji z realnym swiatem.

Przykladowo jesli chce zalozyc istnienie fal grawitacyjnych, nieskonczonego statycznego eteru, "wykrzywien czasoprzestrzennych" (nikt na swiecie nie wie co to w ogole ma w prawdziwym swiecie materialnie oznaczac) strun, multiversow czy bozonow Higgsa ...WPIERW MUSZE TAKOWE ZAUWAZYC(i nie ma innej drogi), ZMIERZYC EMPIRYCZNIE.(choc moga byc "niewidzialne" jak np prad, wazne ze daja sie odczuc)

Zauwazam przejrzyscie w rzeczywistosci "pokrzywiona" geometrycznie przestrzen, gabinety krzywych luster w cyrku wokol masywnych obiektow - GLOSZE ZAKRZYWIENIA

Widze przez teleskop jak materie centrow galaktyk pochlania stopniowo ciemnosc - GLOSZE CZARNE DZIURY

Rejestruje (lub sam wytwarzam) w laboratorium (powiedzmy raz dziennie) na detekorach elektronowych (innych nie ma, opieraja sie wylacznie o wzbudzenie atomu) "drgania", impulsy falowe przechodzace przez kazdy rodzaj bariery, przenikajace rzeczywistosc zmieniajac mierzalnie jej strukture - GLOSZE FALE GRAWITACYJNE (czy podobne pomysly)

W wielkim zderzaczu doswiadczam na detektorach i mierze bardzo energetyczna czastke (skondensowana paczke energii) po rozpadzie ktorej tworzy sie "z nikad" proton - GLOSZE BOZON

Uruchamiam doswiadczenie Morisona-Moreleyona i widze na zwierciadlach opoznienia wzgledem statycznego ukladu odniesienia - GLOSZE MOC ODDZIALYWANIA ETERU

www.youtube.com/watch?v=eysmyBW3Hws&t=1830s
Pani profesor Ewa Bartnik (przedstawicielka dziedziny empirycznej) bedzie bardziej przyziemna niz profesor Meissner tlumaczacy iz nauka odeszla od obserwacji na rzecz wymyslania : "czystego namyslu" co rzekomo "wspaniala droga jest ku przelomowym odkryciom" [w praktyce blokada rozwoju mysli nalozona na fizyke teoretyczna w roku 1915 / latach 60 tych XX wieku za sprawa wplywowego Feynmana i kolezkow z agendy www.youtube.com/watch?v=m6r44inWKiA ]

Sytuacje podsumowuje profesor Dembinski za pomoca platonskiego "widziec znaczy rozumiec", czyli zauwazyc cos oczywistego, prostego - upraszczajacego swiat - czego nikt wczesniej choc patrzyl nan nie widzial.. np Newtonowska grawitacja <-pojedyncza zasada tlumaczaca wiele roznorakich zjawisk.

......
Metoda nauki empirycznej (fundamentalna zasada) wraz z nastaniem epoki oswiecenia odrzuca wszelkiej masci wierzenia, czary, tajemnicze niewidzialne sily, sprawcze duchy.

Persona wymyslajaca iluzoryczne byty, a nastepnie poszukujaca wlasnych urojen i wyobrazen w empirycznej rzeczywistosci (choc oczywiscie znalezc ich nigdzie nie moze gdyz byty te sa z natury niewidzialne) ...to zgodnie z definicja zwykly "SZARLATAN" zwodziciel i generalny powrot nauki do czasow przedoswieceniowych, ery ciemnoty w krolestwie Ducha (zeitgeist) Ciemnosci (powszechnego otepienia umyslowego).

www.ortograf.pl/slownik/szarlatan
sjp.pwn.pl/slowniki/szarlatan.html
pl.wikipedia.org/wiki/Szarlataneria_medyczna

www.racjonalista.pl/forum.php/s,821547
10-08-2021 21:29 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>Post kierowany do wszystkich.
>.
>>Tego jeszcze nie wie nikt, jak działa, kiedy się przejawia, ani do czego służy naturze.
>Dlatego zgodnie z zasada nauki empirycznej by zakladac byt / zjawisko WPIERW NALEZY je ZAUWAZYC, DOJRZEC, DOSWIADCZYC w realnej rzeczywistosci.. a dopiero wowczas budowac model struktury na podstawie zachowan, oddzialywania, interakcji z realnym swiatem.
>Przykladowo jesli chce zalozyc istnienie fal grawitacyjnych, nieskonczonego statycznego eteru

Nie jestem pewien, czasem może można wnosic o istnieniu czegos jak to czos zostaje najbardziej, a moze i jedynie, mozliwą opcją. Np. eter własnie wydaje sie koniecznoscia dla rozczodzenia sie fal, jednoczesnie stanowi on UUO
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Nie jestem pewien, czasem może można wnosic o istnieniu czegos jak to czos zostaje najbardziej, a moze i jedynie, mozliwą opcją. Np. eter własnie wydaje sie koniecznoscia dla rozczodzenia sie fal, jednoczesnie stanowi on UUO

Tyle ze "eter", nosnik, fizyczne pole (pojmowane i opisywane jako "przestrzen") jest czynnikiem wtornym i powstaje efektywnie w skutek kumulacji materii, wzrostu poziomu energetycznego jadra w roznorodnych skalach wielkosci od mini atomow po makro galaktyki.

Oddzialywanie wirujacego wraz z jadrem pola (atomu, planety, gwiazdy, galaktyki) widzimy wyraznie czy to w ukladzie slonecznym (malejaca predkosc orbitalna i slabnace pole z rosnaca odlegloscia od gwiazdy kolejnych planet..

Mercury - 47,4 km/s
Venus - 35,0 km/s
Earth - 29,8 km/s
Mars - 24,1 km/s
Jupiter - 13 km/s
Saturn - 9,6 km/s
Uranus - 6,4 km/s
Neptun - 5,8 km/s

..Ksiezyc i satelity orbitujace wokol Ziemi w kierunku obrotu jadra) ... czy na klasycznym diagramie ewolucji galaktyk Hubbla, rowniez w efekcie "ciemnej materii" gdzie wg "problemu rotacji" obiekty mocno oddalone poruszaja sie szybciej, inaczej niz wynikalo by to z praw mechaniki Newtona

www.youtube.com/watch?v=d9vFcIdrMzg&t=236s
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Persona wymyslajaca iluzoryczne byty, a nastepnie poszukujaca wlasnych urojen i wyobrazen w empirycznej rzeczywistosci

>(choc oczywiscie znalezc ich nigdzie nie moze gdyz byty te sa z natury niewidzialne)

"Niewidzialne" ..zatem nie wnoszace do modelu rozumienia, a w konsekwencji praktyki jakiejkolwiek realnej wartosci...

[Nic nie zmieniaja (np teoria strun) niczego nie ulatwiaja, nie upraszczaja ani nie wyjasniaja (niespelnienie kryterium pojecia "idei").. a wrecz blokuja, myla posylajac umysly-mysli na bledne tory i ciagna je w slepe zaulki..("dead endy"), uliczki bez wyjscia jak chocby "4 wymiarowy model wykrzywionej przestrzeni ktora jest rzekomo wg wyliczen matematykow plaska"(wiec gdzie leje i "turlanie kuleczki" - patrz przyciaganie-grawitacja) -> OTW, czy big bang model pozbawiony jakichkolwiek praw, zasad - gdzie ponoc wg autorow nieskonczona materia wybucha se bo chce z nieskonczenie malego punktu w kazdym miejscu nieskonczonej przestrzeni, po czym zaczyna sie rozszerzac w wyniku czego przypadkowo z chaosu wylania sie "just like that" idealnie harmonijny, zbalansowany, zdumiewajacy i tryskajacy pieknem jednorodny kosmos przepelniony galaktykami, miliardami gwiazd, planet, ksiezycow, swiatlem i materia]

..poniewaz nie zostaly one wydedukowane, zauwazone, wyluskane z obserwacji realnego swiata, a sa jedynie wymyslem, urojeniem, zyczeniowym chceniem jak niewidzialne bozony, pola Higgsa, multiversy, struny, M wymiarowe swiaty, niewidzialne energie, niewidzialne materie czy niewidzialne fale grawitacyjne.
Henryk.K (2246 punktów)

>..poniewaz nie zostaly one wydedukowane, zauwazone, wyluskane z obserwacji realnego swiata, a sa jedynie wymyslem, urojeniem, zyczeniowym chceniem jak niewidzialne bozony, pola Higgsa, multiversy, struny, M wymiarowe swiaty, niewidzialne energie, niewidzialne materie czy niewidzialne fale grawitacyjne.

Zwrócił Pan uwagę na problem niewidzialnych zjawisk fizycznych.
Fizyka i nauka aprobuje je bez problemu i to w coraz większej liczbie.
Jedna niewidzialność skutkuje pojawieniem się następnej.
W tym kontekście jest ona bardzo niekonsekwentna, ponieważ nie przyjmuje do wiadomości,
iż istnieje również niewidzialny świat duchowy.
Akurat tutaj wszyscy racjonaliści są zgodni.
Nie ma na to przyzwolenia.
Taka naukowa wybiórczość.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
chillyshotorbitus (729 punktów)
Dodac jedynie moge po tanecznym weekendzie na grzybach ...iz wszelkie rewelacje gloszone od roku 1915 to najczystszej formy szarlatanizm
Henryk.K (2246 punktów)

>W zasadzie tak jest.
>Oni obaj nic nie zrobili w sprawie zasad działania grawitacji:
>źródło, mechanizm, itd. pozostają nieznane.
>Niemniej Newton dobrze to rozpracował - od strony fenomenologicznej.
>Natomiast Einstein i Hilbert, no to... ja nie wiem co oni chcieli stworzyć:
>jakiś kicz numerologiczny chyba?
>Bo cały te twór pt. OTW, to generalnie wielki kicz matematyczny -
>rozpaczliwa karykatura matematyki, a tym samym i: rzeczywistości... coś jak np. ta Płonąca żyrafa:

O istocie grawitacji do dzisiaj nie wiemy nic pewnego.
Newton bardzo dobrze opracował to od strony fenomenologicznej, lecz chyba błędnie od strony matematyczno fizycznej.
Przypuszczam, iż jego błąd przeniósł się na całą naukę, w tym i na OTW.
Tego jednak nie roztrzygnę, ponieważ OTW jest dla mnie zbyt trudna.
Sama idea grawitacji nie jest chyba zbyt zawiła.
Należy przypuszczalnie zmienić do niej podejście. Nie komplikować jej bez końca, tak jak np. w teorii strun.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
green_elf (14 punktów)
Odpowiem na przykładzie związków:
Elektryczność jest związkiem heteroseksualnym.
Grawitacja jest związkiem homoseksualnym.

Oba rodzaje związków dobrze funkcjonują i mają swoje miejsce w przyrodzie.
Henryk.K (2246 punktów)
>Odpowiem na przykładzie związków:
>Elektryczność jest związkiem heteroseksualnym.
>Grawitacja jest związkiem homoseksualnym.
>Oba rodzaje związków dobrze funkcjonują i mają swoje miejsce w przyrodzie.
>

Elektryczność jest związkiem heteroseksualnym jak i również bez związku,odpychaniem się.
Dlaczego takie seksualne porównania się Panu nasunęły to nie wiem.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
Ebvalaim (2787 punktów)
>Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem
>grawitacyjnym.
>Nie istnieje ono w przyrodzie.
Co to miałoby w ogóle znaczyć? Tzn. zakładamy, że rzeczy nie spadają, ciała Układu Słonecznego nie orbitują, a w doświadczeniu Cavendisha kule się nie przyciągają? Załóżmy też od razu że świnie latają, skoro już szalejemy.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem
>>grawitacyjnym.
>>Nie istnieje ono w przyrodzie.
>Co to miałoby w ogóle znaczyć? Tzn. zakładamy, że rzeczy nie spadają, ciała Układu Słonecznego nie orbitują, a w doświadczeniu Cavendisha kule się nie przyciągają? Załóżmy też od razu że świnie latają, skoro już szalejemy.

Henio nie dorósł do poziomu Newtona, a co dopiero Einsteina. Za to krytykanctwo (piszę świadomie krytykanctwo a nie krytyka) ma opanowane perfekcyjnie, ale tego fizyka nie uczy. On tylko zakłada karkołomne przykłady bez sensu. Taki Hamerlik nr 2.
Einstein nie zdeklasował fizyki Newtona, tylko ją poszerzył. No bo Newton nie zajmował się kosmologią. bo to nie były te czasy. Taki krytykant jak Henio winien to wiedzieć. Eeeeh....
Wg. Heniasa istnieje tylko siła odśrodkowa, Ziemia jest wklęsła i my poruszamy się wewnątrz Ziemi, ale jak jeszcze nie wytłumaczył jak i resztę swoich odkryć np. w układzie heliocentrycznym bo nie pasuje do modelu atomu Bohra...
Nawet się nie zastanowił "mądra głowa" dlaczego chodzi po tej Ziemi a nie jest już dawno w Kosmosie i dlaczego horyzont ogranicza pole dalekiego widzenia przy jego wklęsłej Ziemi..
Tak bywa u tych co inteligencja rozum przerosła.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)

>Henio nie dorósł do poziomu Newtona, a co dopiero Einsteina. Za to krytykanctwo ma opanowane perfekcyjnie, ale tego fizyka nie uczy. On tylko zakłada karkołomne przykłady bez sensu. Taki Hamerlik nr 2.

Newton jest dosyć prosty.
Nie potrafił on wyjaśnić pochodzenia siły odśrodkowej. Mnie się to udało

>Einstein nie zdeklasował fizyki Newtona, tylko ją poszerzył. No bo Newton nie zajmował się kosmologią. Taki krytykant jak Henio winien to wiedzieć. Eeeeh....

O OTW Einsteina to niewiele mogę powiedzieć, ponieważ nie dysponuję aparatem matematycznym na tym poziomie. Pan zapewne również.
Na tym portalu to być może tylko Ebvelain to potrafi.

>Wg. Heniasa istnieje tylko siła odśrodkowa, Ziemia jest wklęsła i my poruszamy się wewnątrz Ziemi, ale jak jeszcze nie wytłumaczył jak i resztę swoich odkryć np. w układzie heliocentrycznym..

Powinien Pan uwzględnić moją opinię o Niebocentryźmie, iż jest on dla mnie bardzo trudny do zaakceptowania od strony fizycznej.
Podoba mi się za to teologicznie.
Siła odśrodkowa w przypadku wklęsłej Ziemi jest bardzo poważnym problemem.

>Nawet się nie zastanowił "mądra głowa" dlaczego chodzi po tej Ziemi a nie jest już w Kosmosie i dlaczego horyzont ogranicza pole dalekiego widzenia przy jego wklęsłej Ziemi..
>Tak bywa u tych co inteligencja rozum przerosła.

Prawa fizyczne zostały skrojone pod Heliocentryzm.
Od czasu do czasu udaje mi się odkryć pewne sprzeczności z tym związane.
Ostatnia, jeśli pamięć mnie nie myli to była pełna widoczność całej powierzchni Księżyca z Ziemi.
Jakoś nikt nie obalił tej tezy.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
09-08-2021 08:16 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem
>>grawitacyjnym.
>>Nie istnieje ono w przyrodzie.
>Co to miałoby w ogóle znaczyć? Tzn. zakładamy, że rzeczy nie spadają, ciała Układu Słonecznego nie orbitują, a w doświadczeniu Cavendisha kule się nie przyciągają? Załóżmy też od razu że świnie latają, skoro już szalejemy.
>
Proszę właśnie tak założyć i odnieść to do OTW Einsteina.
Prawdziwa nauka wymaga fantazji, bez niej nie ma postępu.
Do tej układanki nie pasuje Cavendish, ale to być może pozornie.
Nie natrafiłem na taki przejrzysty rysunek wagi skręceń.
Będę musiał się jeszcze przyjrzeć temu eksperymentowi.
A czy te latające świnie nie pochodzą czasem z serialu ,, Świnie w Kosmosie" ?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Jest to temat dyskursywny, nic więcej.
>Załóżmy teoretycznie, rzecz jasna, iż Newton bardzo pomylił się ze swoim oddziaływaniem
>grawitacyjnym.
>Nie istnieje ono w przyrodzie.
>Czy w takim przypadku OTW Einsteina również traci rację bytu?

Einstein wymyslil sobie ze przyczyna "spadania na siebie obiektow" sa kanaly, dziury, "leje grawitacyjne" ktorych nie widac.

(pominmy odejscie od fundamentalnej zasady nauk empirycznych)

Zgodnie z zalozeniami Alberta Ziemia znajduje sie w tak poteznym zalamaniu leja ze wydostac sie z niego nie moze, czego efektem jest ruch po orbicie. Ow lej zatem powinno sie wyraznie obserwowac w kazdym momencie (gdyz ow lej wskazuje wszelkiej masci materii barionowej kierunek ruchu).... jednak o dziwo "odnaleziono" go zupelnie gdzie indziej, ponoc tuz obok samego Slonca co powierdzone zostalo "wykrzywieniem swiatla" o wartosc 0,000000000000000000000001 stopnia katowego ukazujac Edingtonowi w roku 1919 przez jedna milionowa sekundy gwiazdy znajdujace sie za tarcza Slonca.

Pytan o to co jest przyczyna opadania w glab, dol dziury (grawitacja grawitacji?), czy w ktorym leju kraza inne planety jak Jowisz czy Mars lub skad lej wie gdzie jest dol a gdzie gora ..zadawac nie wolno gdyz oficjalnie wszystko potwierdzily wielokrotnie GPS-y.

Newton ...(choc jak mawia historia to nawet nie on jest pomyslodawca idei)
www.youtube.com/watch?v=C97LMnTz2YQ ....slusznie opisal przyciaganie, lecz blednie zalozyl bilard i przypadkowe zderzanie sie (mechanike) planet ukladu w nieskonczonym przestrzennie kosmosie, a jego modelowi brakowalo sily rozdzielajacej obiekty, zapobiegajacej przyciaganiu i kolapsowi, ktora Einstein nazywal "stala kosmologiczna".

Nie rozumial iz wirujace pole silowe (przestrzen) wytwarzane przez jadro Slonca (+), przyciaga (-) odpychajace sie od siebie planety (obiekty nizszej skali koncentracji/wielkosci/poziomu energetycznego) ...oraz jest rowniez przyczyna ich ruchu po orbicie.

............

(przypuszczalne przyczyny przyciagania - powrotu do stanu pierwotnego)

Stan poczatkowy - jednolita zupa energetyczna - brak "sztucznego" odepchniecia/rozproszenia/rozciagniecia (naciagniecia sprezyny) = fizycznego pola przestrzeni powstalego w wyniku utworzenia sie jader w roznych skalach wielkosci.
.
(minusowac trole)
09-08-2021 22:41 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Einstein wymyslil sobie ze przyczyna "spadania na siebie obiektow" sa kanaly, dziury, "leje grawitacyjne" ktorych nie widac.
>(pominmy odejscie od fundamentalnej zasady nauk empirycznych)
>Zgodnie z zalozeniami Alberta Ziemia znajduje sie w tak poteznym zalamaniu leja ze wydostac sie z niego nie moze, czego efektem jest ruch po orbicie. Ow lej zatem powinno sie wyraznie obserwowac w kazdym momencie (gdyz ow lej wskazuje wszelkiej masci materii barionowej kierunek ruchu).... jednak o dziwo "odnaleziono" go zupelnie gdzie indziej, ponoc tuz obok samego Slonca co powierdzone zostalo "wykrzywieniem swiatla" o wartosc 0,000000000000000000000001 stopnia katowego ukazujac Edingtonowi w roku 1919 przez jedna milionowa sekundy gwiazdy znajdujace sie za tarcza Slonca.
>Pytan o to co jest przyczyna opadania w glab, dol dziury (grawitacja grawitacji?), czy w ktorym leju kraza inne planety jak Jowisz czy Mars lub skad lej wie gdzie jest dol a gdzie gora ..zadawac nie wolno gdyz oficjalnie wszystko potwierdzily wielokrotnie GPS-y.

Zaskoczył mnie Pan kompletnie taką interpretacją grawitacji Einsteina.
Edington ponoć nic nie mógł zaobserwować, ponieważ wówczas na Galapagos była deszczowa pogoda i bardzo zachmurzone niebo.
Potwierdza to ponoć dziennik okrętowy.
Coś tam wypocił dla w napięciu oczekującego Einsteina i świata naukowego planety.

>Newton ...(choc jak mawia historia to nawet nie on jest pomyslodawca idei)
>www.youtube.com/watch?v=C97LMnTz2YQ ....slusznie opisal przyciaganie, lecz blednie zalozyl bilard i przypadkowe zderzanie sie (mechanike) planet ukladu w nieskonczonym przestrzennie kosmosie, a jego modelowi brakowalo sily rozdzielajacej obiekty, zapobiegajacej przyciaganiu i kolapsowi, ktora Einstein nazywal "stala kosmologiczna".
>Nie rozumial iz wirujace pole silowe (przestrzen) wytwarzane przez jadro Slonca (+), przyciaga (-) odpychajace sie od siebie planety (obiekty nizszej skali koncentracji/wielkosci/poziomu energetycznego) ...oraz jest rowniez przyczyna ich ruchu po orbicie.

Czy mam z tego wyciągnąć wniosek, iż Newton nie miał pojęcia o sile odśrodkowej
pojawiającej się w obiegających Słońce planetach?
Przypisywał ją on co prawda odległym stałym gwiazdom, lecz bez przesady

>(przypuszczane przyczyny przyciagania - powrotu do stanu pierwotnego)
>Stan poczatkowy - jednolita zupa energetyczna - brak "sztucznego" odepchniecia/rozproszenia/rozciagniecia (naciagniecia sprezyny) = fizycznego pola przestrzeni powstalego w wyniku utworzenia sie jader w roznych skalach wielkosci.
>.
>(minusowac trole)

To tak naprawdę czym ta astrofizyka jest?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Einstein wymyslil sobie ze przyczyna "spadania na siebie obiektow" sa kanaly, dziury, "leje grawitacyjne" ktorych nie widac.
>>(pominmy odejscie od fundamentalnej zasady nauk empirycznych)
>>Zgodnie z zalozeniami Alberta Ziemia znajduje sie w tak poteznym zalamaniu leja ze wydostac sie z niego nie moze, czego efektem jest ruch po orbicie. Ow lej zatem powinno sie wyraznie obserwowac w kazdym momencie (gdyz ow lej wskazuje wszelkiej masci materii barionowej kierunek ruchu).... jednak o dziwo "odnaleziono" go zupelnie gdzie indziej, ponoc tuz obok samego Slonca co powierdzone zostalo "wykrzywieniem swiatla" o wartosc 0,000000000000000000000001 stopnia katowego ukazujac Edingtonowi w roku 1919 przez jedna milionowa sekundy gwiazdy znajdujace sie za tarcza Slonca.
>>Pytan o to co jest przyczyna opadania w glab, dol dziury (grawitacja grawitacji?), czy w ktorym leju kraza inne planety jak Jowisz czy Mars lub skad lej wie gdzie jest dol a gdzie gora ..zadawac nie wolno gdyz oficjalnie wszystko potwierdzily wielokrotnie GPS-y.

> Zaskoczył mnie Pan kompletnie taką interpretacją grawitacji Einsteina.

Nie ma w powyzszej interpretacji niczego zaskakujacego. Pomysl Einsteina na wyjasnienie przyczyny przyciagania sie cial masywnych czyli Ogolna Teoria Wzglednosci to 4-wymiarowe leje grawitacyjne opisywane jako "wykrzywiona przestrzen".... leje po ktorych toczy sie kuleczka i rzekomo wszelka materia gdyz nakazuja jej one jak ma sie i gdzie poruszac (w dol leja)

Niestety pomimo ze leje powinny byc wszechobecne chocby nawet przedewszystkim w ukladzie slonecznym ...skoro przestrzen jest w lej tak mocno wykrzywiona ze az Ziemia wpadla do jej poteznego dolu/uskoku i nie moze sie wydostac, krazac po stalej orbicie od miliardow lat jak perpetum mobile napedzane sila bezwladnosci..

..to okazuje sie ze sa one niewidzialne, dodatkowo wyliczenia matematykow wykazaly i potwierdzily iz przestrzen jest jednak plaska a zakrzywienia nie beda widocznie gdyz jedynie niewidzialne nieskonczone czarne dziury sa w stanie widocznie czasoprzestrzen zakrzywic, zatem tak sie skalda ze zakrzywien nigdy nie zobaczymy bo przeciez kto by sie chcial zblizyc do czarnej dziury zeby go jeszcze wessala i informacja zostala utracona.

>Edington ponoć nic nie mógł zaobserwować, ponieważ wówczas na Galapagos była deszczowa pogoda i bardzo zachmurzone niebo.
>Potwierdza to ponoć dziennik okrętowy.
>Coś tam wypocił dla w napięciu oczekującego Einsteina i świata naukowego planety.

Co prawda niebo bylo zachmurzone ale na jedna chwile odslonilo widok no i wlasnie w tym przelomowym momencie wielki technologi i naukowiec Artur Eddington wypartuje przez ulamek sekundy gwiazdy kompletnie schowane za tarcza Slonca potwierdzajac bezapelacyjnie ze leje pomimo ze ich nie widac ...chyba raczej naprawde istnieja !

>>Newton slusznie opisal przyciaganie, lecz blednie zalozyl bilard i przypadkowe zderzanie sie (mechanike) planet ukladu w nieskonczonym przestrzennie kosmosie, a jego modelowi brakowalo sily rozdzielajacej obiekty, zapobiegajacej przyciaganiu i kolapsowi, ktora Einstein nazywal "stala kosmologiczna".
>>Nie rozumial iz wirujace pole silowe (przestrzen) wytwarzane przez jadro Slonca (+), przyciaga (-) odpychajace sie od siebie planety (obiekty nizszej skali koncentracji/wielkosci/poziomu energetycznego) ...oraz jest rowniez przyczyna ich ruchu po orbicie.

> Czy mam z tego wyciągnąć wniosek, iż Newton nie miał pojęcia o sile odśrodkowej
>pojawiającej się w obiegających Słońce planetach?
>Przypisywał ją on co prawda odległym stałym gwiazdom, lecz bez przesady

Sama sila odsrodkowa nie wystarczy aby stworzyc dynamiczny harmonijny uklad planetarny utrzymujacy niezaburzona stabilnosc przez miliony lat gdzie w przypadkowym bilardzie newtonoskim wszelkie odchylki od idealnej kolowej orbity nieuchronnie prowadza do stale zwiekszajacej sie deformacji orbity i kolapsu calego systemu.

[newtonowski model nie zauwaza, pomija i nie uwzglednia wyraznie widocznego czynnika stanowiacego o ukladzie slonecznym (jak rowniez calym swiecie materii) - wirowania obiektow]

>>(przypuszczane przyczyny przyciagania - powrotu do stanu pierwotnego)
>>Stan poczatkowy - jednolita zupa energetyczna - brak "sztucznego" odepchniecia/rozproszenia/rozciagniecia (naciagniecia sprezyny) = fizycznego pola przestrzeni powstalego w wyniku utworzenia sie jader w roznych skalach wielkosci.

> To tak naprawdę czym ta astrofizyka jest?

roz Dzialem znanej nauki ktorej trzonem (stanowiacym o zasadach / mechanizmach powstawania/dzialania) jest fizyka wyjasniajaca iz kazda skoncentrowana w materie energia wytwarza wokol siebie w roznych skalach wielkosci ("sztuczne") pole odpychajace tozsame obiekty. Dlatego rowniez docelowo caloksztalt powrocic chce do pierwotnej, nierozciagnietej przestrzennie formy <- centra gwiazd, planet i galaktyk, takze atomow to obszary pierwotnego, czysto energetycznego stanu wszechswiata w ktorym nie doszlo jeszcze do koncentracji w wirujace jadra i odepchniecia / rozproszenia / separacji -> wytworzenia materialnego pola przestrzeni rozdzielajacego skupiajaca sie energie, umozliwiajacego utworzenie sie kosmosu.

Zgodnie z ta zasada planety odpychaja sie od siebie (znane z atomu i elektycznosci "minus odpycha minus" dzieki czemu moga powstac stabilne orbity, a dodatkowo wirujace pole lokalnego giganta (+) pcha je po orbitach nadajac predkosci (analogicznie w ukladzie Ziemia - Ksiezyc, czy proton - elektron)

>Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński , "Traktat o dobrej robocie"

W nauce empirycznej jaka jest fizyka nalezy przede wszystkim kierowac sie wlasnym rozumem, rozwaga, ostroznoscia, zimnym spojrzeniem a poslugiwac niczym medrzec z ballady "Romantycznosc" skupiona uwaga, szkielkiem i okiem wylacznie.
14-08-2021 08:43 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Niestety pomimo ze leje powinny byc wszechobecne chocby nawet przedewszystkim w ukladzie slonecznym ...skoro przestrzen jest w lej tak mocno wykrzywiona ze az Ziemia wpadla do jej poteznego dolu/uskoku i nie moze sie wydostac, krazac po stalej orbicie od miliardow lat jak perpetum mobile napedzane sila bezwladnosci..
>..to okazuje sie ze sa one niewidzialne, dodatkowo wyliczenia matematykow wykazaly i potwierdzily iz przestrzen jest jednak plaska a zakrzywienia nie beda widocznie gdyz jedynie niewidzialne nieskonczone czarne dziury sa w stanie widocznie czasoprzestrzen zakrzywic, zatem tak sie skalda ze zakrzywien nigdy nie zobaczymy bo przeciez kto by sie chcial zblizyc do czarnej dziury zeby go jeszcze wessala i informacja zostala utracona.

A czy w tych lejach tory planety są pochylone do ekliptyki?
Czy też ich ruch odbywa się po ekliptyce tak jak Ziemi?

>>Edington ponoć nic nie mógł zaobserwować, ponieważ wówczas na Galapagos była deszczowa pogoda i bardzo zachmurzone niebo.
>>Potwierdza to ponoć dziennik okrętowy.
>>Coś tam wypocił dla w napięciu oczekującego Einsteina i świata naukowego planety.
>Co prawda niebo bylo zachmurzone ale na jedna chwile odslonilo widok no i wlasnie w tym przelomowym momencie wielki technologi i naukowiec Artur Eddington wypartuje przez ulamek sekundy gwiazdy kompletnie schowane za tarcza Slonca potwierdzajac bezapelacyjnie ze leje pomimo ze ich nie widac ...chyba raczej naprawde istnieja !

Od tego czasu zapewne było sporo okazji, żeby potwierdzić to stwierdzenie Einsteina.
Nie słyszałem, żeby ktoś je kontestował.

>>>Newton slusznie opisal przyciaganie, lecz blednie zalozyl bilard i przypadkowe zderzanie sie (mechanike) planet ukladu w nieskonczonym przestrzennie kosmosie, a jego modelowi brakowalo sily rozdzielajacej obiekty, zapobiegajacej przyciaganiu i kolapsowi, ktora Einstein nazywal "stala kosmologiczna".
>>>Nie rozumial iz wirujace pole silowe (przestrzen) wytwarzane przez jadro Slonca (+), przyciaga (-) odpychajace sie od siebie planety (obiekty nizszej skali koncentracji/wielkosci/poziomu energetycznego) ...oraz jest rowniez przyczyna ich ruchu po orbicie.

Jak Słońce może wytworzyć dwie siły grawitacyjne o przeciwnym działaniu?

>Sama sila odsrodkowa nie wystarczy aby stworzyc dynamiczny harmonijny uklad planetarny utrzymujacy niezaburzona stabilnosc przez miliony lat gdzie w przypadkowym bilardzie newtonoskim wszelkie odchylki od idealnej kolowej orbity nieuchronnie prowadza do stale zwiekszajacej sie deformacji orbity i kolapsu calego systemu.

Kiedyś to liczyłem, i wyszło mi, że pod względem dynamicznym układ taki sypie się w ciągu połowy obiegu planety wokół Słońca.
Nie miałem czasu i dlatego nie poddałem pod dyskusję tych wyliczeń.
Być może popełniłem jakiś poważny błąd logiczny.

>[newtonowski model nie zauwaza, pomija i nie uwzglednia wyraznie widocznego czynnika stanowiacego o ukladzie slonecznym (jak rowniez calym swiecie materii) - wirowania obiektow]

W takim układzie wirowanie obiektów pozwala najwyżej zachować stały kierunek położenia osi obrotów w przestrzeni.
Nie jest to jednak tak do końca pewne, ponieważ w przypadku Księżyca skutkowałoby to
możliwością obserwacji całej jego powierzchni z powierzchni Ziemi.

>roz Dzialem znanej nauki ktorej trzonem (stanowiacym o zasadach / mechanizmach powstawania/dzialania) jest fizyka wyjasniajaca iz kazda skoncentrowana w materie energia wytwarza wokol siebie w roznych skalach wielkosci ("sztuczne") pole odpychajace tozsame obiekty. Dlatego rowniez docelowo caloksztalt powrocic chce do pierwotnej, nierozciagnietej przestrzennie formy <- centra gwiazd, planet i galaktyk, takze atomow to obszary pierwotnego, czysto energetycznego stanu wszechswiata w ktorym nie doszlo jeszcze do koncentracji w wirujace jadra i odepchniecia / rozproszenia / separacji -> wytworzenia materialnego pola przestrzeni rozdzielajacego skupiajaca sie energie, umozliwiajacego utworzenie sie kosmosu.
>Zgodnie z ta zasada planety odpychaja sie od siebie (znane z atomu i elektycznosci "minus odpycha minus" dzieki czemu moga powstac stabilne orbity, a dodatkowo wirujace pole lokalnego giganta (+) pcha je po orbitach nadajac predkosci (analogicznie w ukladzie Ziemia - Ksiezyc, czy proton - elektron)

Skoro planety odpychają się od siebie to oznaczałoby, iż siły grawitacyjne w rozumieniu Newtona nie istnieją.
Nie istniałyby wówczas nawet planety ani gwiazdy.
Idąc dalej tym tropem to należałoby wykluczyć istnienie atomów.
Pozostałyby jedynie jadra atomowe.



Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
chillyshotorbitus (729 punktów)

> Skoro planety odpychają się od siebie to oznaczałoby, iż siły grawitacyjne w rozumieniu Newtona nie istnieją.
>Nie istniałyby wówczas nawet planety ani gwiazdy.
>Idąc dalej tym tropem to należałoby wykluczyć istnienie atomów.
>Pozostałyby jedynie jadra atomowe.

Mowimy tu o najbardziej fundamentalnej sile sprawczej kosmosu ...ktorej wlasnie wbrew pozorom przypisane jest odpychanie EMPIRYCZNIE WIDZIANE W MIKROSKALI gdzie minus(POLE) odpycha minus....podobnie planety (-) odpychajace sie od siebie jednoczesnie opadajace na obiekt wiekszej skali wielkosci (+) gwiazde <- jadro
Henryk.K (2246 punktów)

>Mowimy tu o najbardziej fundamentalnej sile sprawczej kosmosu ...ktorej wlasnie wbrew pozorom przypisane jest odpychanie EMPIRYCZNIE WIDZIANE W MIKROSKALI gdzie minus(POLE) odpycha minus....podobnie planety (-) odpychajace sie od siebie jednoczesnie opadajace na obiekt wiekszej skali wielkosci (+) gwiazde <- jadro

Przy takim projekcie należałoby materii przypisać inteligencję.
Odpycha się od małych obiektów, a przyciąga do wielkich.
Możliwe by to było również w przypadku istnienia grawitacji i anty grawitacji materii, przy czym powinna ona być zależna od masy obiektu.
To tak jak dwa elektrony się odpychają a elektron i proton przyciągają.
Ale dwa protony również się odpychają.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
19-08-2021 00:19 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Mowimy tu o najbardziej fundamentalnej sile sprawczej kosmosu ...ktorej wlasnie wbrew pozorom przypisane jest odpychanie EMPIRYCZNIE WIDZIANE W MIKROSKALI gdzie minus(POLE) odpycha minus....podobnie planety (-) odpychajace sie od siebie jednoczesnie opadajace na obiekt wiekszej skali wielkosci (+) gwiazde <- jadro
> Przy takim projekcie należałoby materii przypisać inteligencję.
>Odpycha się od małych obiektów, a przyciąga do wielkich.
>Możliwe by to było również w przypadku istnienia grawitacji i anty grawitacji materii, przy czym powinna ona być zależna od masy obiektu.
>To tak jak dwa elektrony się odpychają a elektron i proton przyciągają.
>Ale dwa protony również się odpychają.
>
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"


Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans). Odpychaja sie od siebie elektrony (ale juz wiekszej skali obiekt proton przyciaga) odpychaja planety (i znow widzimy te sama zasade) odpychaja od siebie gwiazdy (dzieki czemu mogly powstac gwiazdozbiory / plejady) i galaktyki (ekspansja kosmosu)

Empirycznie WIDZE (patrze, widze, rozumiem - fundamentalna zasada nauki empirycznej) ze kazdy obiekt posiadajacy / skupiajacy energie w jadrze (poziom temperaturowy) tworzy wokol siebie fizyczne odpychajace pole (atomy, planety, gwiazdy i galaktyki)

(podstawy antygrawitacji / odpychania - masa, energia, wirowanie)
alsor (3283 punktów)
>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans).

Pytasz co to jest grawitacja?

Podstawowa zasada fizyki: najprostsze zawsze wygrywa!

No i ja zaraz wytłumaczę... jak głupi są fizycy!

Uwaga! Metoda stricte kuchenna!

1. wsadzamy groch lub mak w garnek pełen wody
2. mieszamy to, wirujemy, potrząsamy; robimy z tym cokolwiek - im większy chaos tym lepiej!
3. odstawiamy garnek i czekamy z 30 sekund: mamy wynik - jaki?

4. Wiadomo jaki: cały ten mak ustawi się w niedużej kupce w środku garnka!

Szok!
No nie, to jest naturalne, bo przecie tak właśnie działa grawitacja. hahaha!

Morał z tego taki: nasłuchujcie duszy a znajdziecie... swoje uszy!
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans).
>Pytasz co to jest grawitacja?
>Podstawowa zasada fizyki: najprostsze zawsze wygrywa!
>No i ja zaraz wytłumaczę... jak głupi są fizycy!
>Uwaga! Metoda stricte kuchenna!
>1. wsadzamy groch lub mak w garnek pełen wody
>2. mieszamy to, wirujemy, potrząsamy - robimy z cokolwiek!
>3. czekamy z 30 sekund i mamy wynik - jaki?
>wiadomo jaki: cały ten mak ustawi się w niedużej kupce w środku garnka!
>Szok!
>No nie, to jest naturalne, bo przecie tak właśnie działa grawitacja. hahaha!
>Morał z tego taki: nasłuchujcie duszy a znajdziecie... swoje uszy!
>

Grawitacja to przypuszczalnie efekt / "chec" powrotu materii do pierwotnego stanu nieskoncetrowanego w ktorym nie bylo pola / przestrzeni.

(zgodnie z modelem Bohra)

Mozna powiedziec ze koncentracja materii (poziom energetyczny) w jadra atomow, ksiezycow, planet, gwiazd i galaktyk jest jakby "naciagnieciem sprezyny", czyms sztucznym (co rozumiemy jako przestrzen - pole) czego w pierwotnym wszechswiecie czystej energii nie bylo
alsor (3283 punktów)
Nie. To jest zwyczajny efekt grochu w garnku.

Dlatego to nie zależy od składu: groch, fasola, czy mak, zawsze masz tak samo!
19-08-2021 21:31 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans).
>Pytasz co to jest grawitacja?
>Podstawowa zasada fizyki: najprostsze zawsze wygrywa!
>No i ja zaraz wytłumaczę... jak głupi są fizycy!
>Uwaga! Metoda stricte kuchenna!
>1. wsadzamy groch lub mak w garnek pełen wody
>2. mieszamy to, wirujemy, potrząsamy; robimy z tym cokolwiek - im większy chaos tym lepiej!
>3. odstawiamy garnek i czekamy z 30 sekund: mamy wynik - jaki?
>4. Wiadomo jaki: cały ten mak ustawi się w niedużej kupce w środku garnka!
>Szok!
>No nie, to jest naturalne, bo przecie tak właśnie działa grawitacja. hahaha!
>Morał z tego taki: nasłuchujcie duszy a znajdziecie... swoje uszy!

Wątpię, żeby to posiadało jakikolwiek związek z grawitacją.
W przeciwnym przypadku miałbym zainstalowane spory generator tego typu.
W środku mojego ogrodu postawiłem plastikowy basen o średnicy 3 metrów, w którym jest
około 4000 litrów wody.
Ponieważ jest nie przykryty to zbierają się w nim liście i inne drobne cząstki biologiczne.
Od czasu do czasu sięgam po drobną siatkę naciągniętą na obręcz i zamocowaną do kija.
Zagarniam nią wszystkie zanieczyszczenia z basenu. Ponieważ wykonuję ten sam ruch, to woda w basenie zaczyna krążyć.
Niemożliwym jest wyjęcie wszystkich zanieczyszczeń, gdyż siatka posiada oczka o pewnej wielkości.
Te najmniejsze pozostają w wodzie i krążą razem z nią.
Kiedy przychodzę następnego dnia to widzę je wszystkie leżące w środku basenu na jego dnie.
Wystarczy wówczas pompką wodną odessać je z wody.
Zastanawiam jaka może być przyczyna takiego zachowania się drobnych cząstek w wirującej wodzie.
Na pewno nie jest to grawitacja.
Być może jest nią siła odśrodkowa, która maleje wraz ze spadkiem prędkości kątowej.
Cząstka wówczas musi przemieścić się na mniejszy promień?


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
19-08-2021 08:59 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans). Odpychaja sie od siebie elektrony (ale juz wiekszej skali obiekt proton przyciaga) odpychaja planety (i znow widzimy te sama zasade) odpychaja od siebie gwiazdy (dzieki czemu mogly powstac gwiazdozbiory / plejady) i galaktyki (ekspansja kosmosu)

Ale protony i elektrony są to elementarne ładunki. Pierwszy dodatni, drugi ujemny.
Materia jest obojętna elektrycznie, czyli nie może się przyciągać lub odpychać tak jak ładunki elektryczne.
Wedle naukowej wiedzy obiekty kosmiczne oddalają się od siebie, ale nie odpychają.
Ruch ten jest efektem Wielkiego Wybuchu.
Rozszerzania się Wszechświata nikt jednak nie zmierzył bezpośrednio.
Wynika on jedynie z przesunięcia częstotliwości światła ku czerwieni.
Zjawisko tego przesunięcia można jednak wyjaśnić wpływem innej prędkości czasu jaki istnieje w owych obszarach w stosunku do tego, który obowiązuje na Ziemi.
W takim przypadku Wszechświat pozostaje nieruchomy.

>Empirycznie WIDZE (patrze, widze, rozumiem - fundamentalna zasada nauki empirycznej) ze kazdy obiekt posiadajacy / skupiajacy energie w jadrze (poziom temperaturowy) tworzy wokol siebie fizyczne odpychajace pole (atomy, planety, gwiazdy i galaktyki)
>(podstawy antygrawitacji / odpychania - masa, energia, wirowanie)
>

Słońce również posiada sporą energię w jądrze.
W przypadku, gdyby tworzyło wokół siebie fizyczne odpychające pole, to planety wokół niego krążące, na które przecież działa siła odśrodkowa skierowana na zewnątrz, powinny zostać wymiecione w Kosmos.
Nic podobnego jednak nie ma miejsca.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
alsor (3283 punktów)
>Rozszerzania się Wszechświata nikt jednak nie zmierzył bezpośrednio.
>Wynika on jedynie z przesunięcia częstotliwości światła ku czerwieni.
>Zjawisko tego przesunięcia można jednak wyjaśnić wpływem innej prędkości czasu jaki istnieje w owych obszarach w stosunku do tego, który obowiązuje na Ziemi.
>W takim przypadku Wszechświat pozostaje nieruchomy.
>>Empirycznie WIDZE (patrze, widze, rozumiem - fundamentalna zasada nauki empirycznej) ze kazdy obiekt posiadajacy / skupiajacy energie w jadrze (poziom temperaturowy) tworzy wokol siebie fizyczne odpychajace pole (atomy, planety, gwiazdy i galaktyki)

Prędkość czasu?

Co ty chłopie tworzysz?

Ten bajer to zwyczajny zanik promieniowania,
które traci sukcesywnie energię, biegnąc przez te miliardy lat w kosmosie,
bo pełnym gwiazd, galaktyk i wielu innych drobniejszych pyłów i gazów!

To jest prozaiczna sprawa, znana od zawsze...
np. w energetyce każdy idiota wie, że im dłuższy kabel, tym straty muszą być większe!

Ewentualnie weź prawo łoma: im łom cięższy tym śmierć lżejsza!
I to jest właśnie ten fantastyczny efekt... full analogia do ekspansji kosmologicznej.
19-08-2021 21:43 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Rozszerzania się Wszechświata nikt jednak nie zmierzył bezpośrednio.
>>Wynika on jedynie z przesunięcia częstotliwości światła ku czerwieni.
>>Zjawisko tego przesunięcia można jednak wyjaśnić wpływem innej prędkości czasu jaki istnieje w owych obszarach w stosunku do tego, który obowiązuje na Ziemi.
>>W takim przypadku Wszechświat pozostaje nieruchomy.
>>>Empirycznie WIDZE (patrze, widze, rozumiem - fundamentalna zasada nauki empirycznej) ze kazdy obiekt posiadajacy / skupiajacy energie w jadrze (poziom temperaturowy) tworzy wokol siebie fizyczne odpychajace pole (atomy, planety, gwiazdy i galaktyki)
>Prędkość czasu?
>Co ty chłopie tworzysz?

Wielki Albert Einstein ponoć wykazał, iż czas może płynąć wolniej w obiektach poruszających się z bardzo dużą prędkością.
Z rozpędu przyjął również, iż w takim przypadku np. człowiek może się wolniej starzeć.
Paradoks bliźniaków.
Ja przyjąłem inną zależność przy czasie który płynie wolniej.
Wszystko w jego pobliżu dzieje się szybciej.
Podobnie jest w przypadku, kiedy czas płynie szybciej.
Zjawiska, które zachodzą w tym obszarze przebiegają wolniej.
Jeśli będziemy z Ziemi obserwowali przestrzeń w Kosmosie gdzie czas płynie szybciej
niźli u nas, to zaobserwujemy np, iż światło docierające do nas jest przesunięte ku czerwieni, ponieważ częstotliwość jego drgań jest mniejsza.
Nie musi wcale źródło jego emisji oddalać się od nas, tak jak to interpretuje nauka.

>Ten bajer to zwyczajny zanik promieniowania,
>które traci sukcesywnie energię, biegnąc przez te miliardy lat w kosmosie,
>bo pełnym gwiazd, galaktyk i wielu innych drobniejszych pyłów i gazów!
>To jest prozaiczna sprawa, znana od zawsze...
>np. w energetyce każdy idiota wie, że im dłuższy kabel, tym straty muszą być większe!
>Ewentualnie weź prawo łoma: im łom cięższy tym śmierć lżejsza!
>I to jest właśnie ten fantastyczny efekt... full analogia do ekspansji kosmologicznej.
>


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
alsor (3283 punktów)
Ty banały opowiadasz, niestety.

Tu nie ma znaczenie co sobie skalujesz: czas czy przestrzeń!

Ekspansja opiera się na urojonym równaniu, tzw. metryce z czynnikiem skali:
pl.wikiped(*)e’a-Robertsona-Walkera

to jest kit typu:
ds^2 = dt^2 - a^2(t) dV^2.

gdzie: a(t) - to jest ten czynnik skali czyli ekspansja (przestrzeni w czasie)

ale to jest dokładnie równoważne z tym co tu improwizujesz:

ds^2 = a(r)*dt^2 - dV^2; ekspansja czasu w przestrzeni!

skala nie ma znaczenia w tym świecie:
jednostki są zawsze arbitralne, zatem te równania są identyczne - równoważne!

Tworzenie takich głupot to konsekwencje braku wiedzy z podstaw geometrii, matematyki!
20-08-2021 21:57 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>Ty banały opowiadasz, niestety.
>Tu nie ma znaczenie co sobie skalujesz: czas czy przestrzeń!
>Ekspansja opiera się na urojonym równaniu, tzw. metryce z czynnikiem skali:
>pl.wikiped(*)e’a-Robertsona-Walkera
>to jest kit typu:
>ds^2 = dt^2 - a^2(t) dV^2.
>gdzie: a(t) - to jest ten czynnik skali czyli ekspansja (przestrzeni w czasie)
>ale to jest dokładnie równoważne z tym co tu improwizujesz:
>ds^2 = a(r)*dt^2 - dV^2; ekspansja czasu w przestrzeni!
>skala nie ma znaczenia w tym świecie:
>jednostki są zawsze arbitralne, zatem te równania są identyczne - równoważne!
>Tworzenie takich głupot to konsekwencje braku wiedzy z podstaw geometrii, matematyki!
>
Różniczka czasu nic nie mówi o szybkości z jaką działa czas.
To nie są głupoty.
Znajomość nawet całej geometrii oraz matematyki nie ma z tym nic wspólnego.
Tu potrzebna jest wyobraźnia i to nie byle jaka.
O czasie to my nic nie wiemy. Jest to pojęcie przewyższające drgające struny w grawitacji.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
21-08-2021 02:39 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
> Różniczka czasu nic nie mówi o szybkości z jaką działa czas.
>To nie są głupoty.
>Znajomość nawet całej geometrii oraz matematyki nie ma z tym nic wspólnego.
>Tu potrzebna jest wyobraźnia i to nie byle jaka.

Jasne.
Twoja wyobraźnia doprowadziła do... dupy!

>O czasie to my nic nie wiemy. Jest to pojęcie przewyższające drgające struny w grawitacji.

Też niezły skecz... jak ten z filmów przedwojennych:
rzucali się tortami po głowach i to było nawet śmieszne... ale do czasu.

A teraz rzucisz na głowę tort... a ona na to:
co ty facet? taki stary skecz już nie jest wcale zabawny!

A ja na to: ale to jest zabawne, bo ten tort był stary.... hahaha!
Henryk.K (2246 punktów)
>> Różniczka czasu nic nie mówi o szybkości z jaką działa czas.
>>To nie są głupoty.
>>Znajomość nawet całej geometrii oraz matematyki nie ma z tym nic wspólnego.
>>Tu potrzebna jest wyobraźnia i to nie byle jaka.
>Jasne.
>Twoja wyobraźnia doprowadziła do... dupy!

Takie prozaiczne pytania.
Jak wygląda fizyczność zdarzeń w miejscu, gdzie czas nie istnieje?
Jak biegną zdarzenia w przestrzeni, w której czas biegnie nieskończenie szybko, lub prawie tak?
My istniejemy gdzieś pomiędzy tymi przestrzeniami.
A to miejsce Pan doskonale opisuje Swoimi i nie swoimi teoriami czasu.
Powodzenia i odwagi intelektualnej życzę.
Proszę nie wchodzić do miejsca, które mi Pan zaproponował, z przyczyn czysto estetycznych.



Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
20-08-2021 22:34 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans). Odpychaja sie od siebie elektrony (ale juz wiekszej skali obiekt proton przyciaga) odpychaja planety (i znow widzimy te sama zasade) odpychaja od siebie gwiazdy (dzieki czemu mogly powstac gwiazdozbiory / plejady) i galaktyki (ekspansja kosmosu)

>Ale protony i elektrony są to elementarne ładunki. Pierwszy dodatni, drugi ujemny.

No i wlasnie duze protony (w makroskali gwiazdy) odpychaja sie na duze odleglosci tworzac struktury zwiazkow chemicznych.

Elektrony z kolei (analogia do planet) odpychaja sie od siebie dzieki czemu powstac moga stabilne systemy "oddzielone od siebie" orbity i cala tablica Mendelejewa.

(a zrodlem odpychania jest niewielkie ale istniejace pole jakie wokol siebie wytwarzaja gdyz elektron to rowniez skoncentrowana "zamrozona" energia)

Wyraznie zauwazyc mozna zasade iz odpychaja sie od siebie (poprzez wytwarzane pole/przestrzen) obiekty porownywalnych rozmiarow, a przyciagaja je te z wyzszej (o poziom) skali wielkosci.

protony - elektrony

planety - ksiezyce

gwiazdy - planety

galaktyki - gwiazdy

Dodac mozna ze zaleznosc "masa-przestrzen" jak wol widoczna jest w ukladzie slonecznym gdzie mniejsze planety (z powodu slabszego pola odychajacego) zlokalizowane sa blisko gwiazdy i od samych siebie, a gazowe giganty znajduja sie daleko od Slonca jak rowniez i samych siebie.

>Materia jest obojętna elektrycznie, czyli nie może się przyciągać lub odpychać tak jak ładunki elektryczne.

Materia sie przyciaga. Nie przyciagaja sie do siebie pierwiastki z zapelniona ostatnia powloka jak gazy i metale szlachetne ze srodkowych okresow (w tym wypadku akurat nie chca z powodu wielkosci jadra ani dobrac ani oddac elektronow)

..gdyz byc moze (akurat taki wniosek przychodzi do glowy) kompletnie wypelnione powloki poprostu odpychaja sie do siebie nie dopuszczajac do fuzji poprzez wskoczenie elektronu sasiada na orbite walencyjna

Troche myslalem ostatnio o chemii, a i w tym wypadku rowniez bede przekonywac ze nie tylko fizyka ale i chemia skrecila poprzez nowozytnych szarlatanow matematycznych od tzw "orbitali" na bledne tory co zablokowalo jej rozumienie, prostote (istote dzialania), harmonijnosc.

www.youtube.com/watch?v=7Ie5tgd8kro

>Wedle naukowej wiedzy obiekty kosmiczne oddalają się od siebie, ale nie odpychają.
>Ruch ten jest efektem Wielkiego Wybuchu.

Nie jest to zadna naukowa wiedza, gdyz nie oparta o zadne prawa czy zasady, a najczystszej formy wymysly i szarlatanizm.

"Wybuchlo i sie samo wszystko automatycznie stworzylo"

Urojona teoria Wielkiego Wybuchu nie ma nawet logicznego sensu, to paradoks. Wyklucza ja obserwacja homogenicznego kosmosu, niemal idealnie rozlozonej materii (galaktyk) w najdalszych, skrajnych jego obszarach co wyjasnic moze jedynie model tworzacego sie wokol skupisk materii pola.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,761865

>Rozszerzania się Wszechświata nikt jednak nie zmierzył bezpośrednio.

Za krotko czlowiek zyje na tej planecie. Widac za to rozproszenie materii co wskazuje na efekt / sile ktora rozdzielila ja z pierwotnej jednorodnosci.

W kazdym innym nalezalo by zakladac kosmos statyczny trwajacy w nieskonczonosc.

Jesli zas odrzucimy statyczna nieskonczonosc, niezmiennosc, brak jakiejkolwiek zmiany i dynamiki zostaja nam dwie mozliwosci. Albo od niepamietnych czasow sie zapada ale to wyklucza widok kosmosu (bo w dlugim okresie) nieuronnie musialby skupic sie w jedna kule, albo rozszerza ale tu w dluzszym okresie (w ktoryms momencie nieskonczonego czasu) wszystko tylko raz by sie od siebie, oddalilo i na tym koniec ..lecialo by sobie w (urojona) nieskonczonosc.

Wykluczaja to empiryczne obserwacje nieba.

(wg mnie kosmos rozszerza sie powoli [z powodu postepujacej koncentracji w jadrze], a galaktyki czy gwiazdy znajduja sie o wiele blizej niz "wyliczyli matematycy".. przesuniecie ku czerwieni to albo efekt grawitacyjny < koncentracja, albo rozciaganie balonu przestrzeni przez co rozciaga sie i fala..napewno nie "doplerowska predkosc swiatla")

>Wynika on jedynie z przesunięcia częstotliwości światła ku czerwieni.
>Zjawisko tego przesunięcia można jednak wyjaśnić wpływem innej prędkości czasu jaki istnieje w owych obszarach w stosunku do tego, który obowiązuje na Ziemi.

>W takim przypadku Wszechświat pozostaje nieruchomy.

Wyjasnione powyzej. Ciezko uwierzyc ze kosmos w swej formie trwa (niczym perpetum mobile) w nieskonczonosc czasu, bez jakiejkolwiek zmiany i dynamiki.

Przecza temu rowniez obserwacje kwintet Stefana czy oddalajace sie od siebie NGC 4490 albo Arp 271.

>>Empirycznie WIDZE ze kazdy obiekt skupiajacy energie w jadrze tworzy wokol siebie fizyczne odpychajace pole (atomy, planety, gwiazdy i galaktyki)

> Słońce również posiada energię w jądrze.
>W przypadku, gdyby tworzyło wokół siebie fizyczne odpychające pole, to planety wokół niego krążące, na które przecież działa siła odśrodkowa skierowana na zewnątrz, powinny zostać wymiecione w Kosmos.
>Nic podobnego jednak nie ma miejsca.

Rowniez wyjasnione powyzej. Dodac mozna ze gdyby przykladowo taki Jowisz posiadal duzo wieksze jadro, wtedy odsuniety, odepchniety bylby jeszcze dalej od Slonca.

W ukladzie slonecznym widzimy jednak te zaleznosc ze pierwotna materia/energia w wiekszosci koncentruje sie w gwiezdzie a dopiero nastepnie na jej obrzezach tworzac planety i w konsekwencji caly system.

Kolejna kwestia jest problem, pytanie ktore mozna zadac - dlaczego np jadro galaktyki nie przyciaga najsilniej elektronow, a gwiazdy. Odpowiedz moze byc : poniewaz malenki elektron jest niejako spod sily grawitacji wyzwolony (niewielkie, minimalne oddzialywanie w stosunku do gwiazd)

>Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć

Na tym polegac powinna nauka. Wowczas to wlasnie dojsc mozna do prawdy, ktora sama logika sie obroni.
alsor (3283 punktów)
Dawno słyszałem te bajki o odpychaniu - unikani kolizji planet.

To jest totalna iluzja, niestety... wystarczy prosta symulacja układu planetarnego - dowolnego systemu, tzw. n-body, i to od razu ujawni o co tu faktycznie biega.

Co do tej ekspansji i braku czasu na weryfikację,
no to też niewypał: to bardzo dobrze widać... niestety!

znaczy: nie widać żadnej ekspansji w tych obrazkach z hudf...
dla niewtajemniczonych:
en.wikipedia.org/wiki/Hubble_Ultra-Deep_Field

Ja to kiedyś nawet użyłem w celu destrukcji tej obecnej kosmologii, pt. Big Bang... i bardzo skutecznie: indisputable disproof!
chillyshotorbitus (729 punktów)
G mnie obchodzi co jakis trol uslyszal a czego nie.

Z cymbalami i debilami bez mozgow dyskusja sensu nie ma.

Pozdro i nie pisz wiecej do mnie
alsor (3283 punktów)
I'm very Sory bejbi, ale nie jesteś jeszcze dostatecznie 'wyzwolony spod sił grawitacji', aby takie życzenia serwować. haha!
chillyshotorbitus (729 punktów)
>I'm very Sory bejbi, ale nie jesteś jeszcze dostatecznie 'wyzwolony spod sił grawitacji', aby takie życzenia serwować. haha!

Zyczenie dyskusji ? Chlopie o czym tu dyskutowac jesli wszelkie te aroganckie pyskowanie -> "twoje poglady", czyli brednie, ciemnota ktora zassales z internetu dokladnie wyjasnione zostaly w poscie powyzej.

O czym dyskutowac ze slepcami, ktorzy nie potrafia czytac ze zrozumieniem a jedyne co sa w stanie to wypluc z siebie w postaci jadu kilka zdan niezwiazanych z tematem.

Widziales odpowiedz skierowana do Henryka. Takiej formy sie uzywa w przypadku sensownej, budujacej, rozwijajacej dyskusji.

Przeklejasz czesc tekstu do ktorej chcesz sie odniesc i konkretnie, dokladnie odpowiadasz na zadana kwestie :

POSLUGUJAC SIE ARGUMENTEM EMPIRYZMU I LOGIKA , A NIE WKLEJENIEM LINKU "BO NA INTERNECIE TAK NAPISALI" ALBO MI PAN EKSPERT W SZKOLE WMOWIL.

Wszelkie inne bla bla bla i przekamarzanie sie z zazdrosnym trolem "bo jemu sie wydaje lepiej".. a dlaczego ? "bo tak" (jest w linku) ..poprostu nie ma sensu. Psuje tylko krew, zabiera cenny czas, a nie przynosi zadnych korzysci.
alsor (3283 punktów)
Pojechałeś facet po bandzie z tym odpychaniem planet:
zdurniałeś po prostu i tyle.

Wiele razy słyszałem już ten motyw, najwyraźniej to jest dość popularny pogląd wśród amatorów astronomii: iluzja was miażdży, podobnie jak relatywistów.

Gdyby istniało takie odpychanie wtedy zapewne miałbyś swój kosmos z ekspansją, itp. brednie - fajne improwizacje ale dawno spalone niestety.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Pojechałeś facet po bandzie z tym odpychaniem planet:
>zdurniałeś po prostu i tyle.
>Wiele razy słyszałem już ten motyw, najwyraźniej to jest dość popularny pogląd wśród amatorów astronomii: iluzja was miażdży, podobnie jak relatywistów.
>Gdyby istniało takie odpychanie wtedy zapewne miałbyś swój kosmos z ekspansją, itp. brednie - fajne improwizacje ale dawno spalone niestety.

Czemu to niby spalone WYJASNIJ DOKLADNIE (bo narazie bredzisz bez ladu i skladu) skoro wyraznie na wlasne galy widze ..

(trole moze i "nie widza" ..tyle ze w tym wypadku mamy do czynienia z nauka empiryczna oparta o zasade WIDZE wiec ROZUMIEM - rozumiem bo widze)

.. zaleznosc "masa i energia, a przestrzen (ekspansja/kontrakcja) czyli dystans obszar pole objetosc" zwiekszac sie moze lub zmniejszac.

Ziemia, Mars, Venus, Merkury (mala masa jadra) blisko od siebie i blisko od Slonca.

Jowisz, Saturn, Uran, Neptun czyli gazowe giganty (poziom masowo-energetyczny wyzszy)

daleko od siebie i daleko od Slonca.

Skok Jowisza na daleka orbite -> "Jupiter jump scenario" model Nicejski.

Gwiazdy -> wyzsza skala wielkosci) daleko od innych gwiazd. (pomijajac rozproszenie po narodzeniu i ekspansje do giganta [nawet 300x] gdy poziom energetyczny jadra osiagnie stan krytyczny)

Cala lista dowodow empirycznych z analogia do odpychajacego jadra/odpychajacych do siebie elektronow "+ -" z mikroskali i fizyki atomowej.

Dalej kolejna skala wielkosci : galaktyki koncentrujace materie i oddalajace -> odpychajace od siebie, gdzie sami naukowcy oficjalnie zgodnie twierdza po obserwacji empirycznej ze "to sama przestrzen jak guma miedzy galaktykami sie rozszerza".

(jak einsteinowska "guma zalamaniowo-wykrzywieniowa" rozciaga sie gdy Einstein kladzie na nia ciezka kule)

(p.s durniem to moze byc co najwyzej debil ktory tego nie widzi : D)

>Gdyby istniało takie odpychanie wtedy zapewne miałbyś swój kosmos z ekspansją, itp. brednie - fajne improwizacje ale dawno spalone niestety.

Oczywistym dla logika przeanalizowanym doglebnie wnioskiem jest ze .. przede wszystkim.. gdyby nie zaistniala ekspansja - ROZDZIELENIE SIE OD SIEBIE, ROZPROSZENIE SKUPIONEJ "zamrozonej" ENERGII->MATERII, kosmos jaki znamy i widzimy.. w ogole nie moglby z jednolitego oceanu energii, nastepnie wodoru powstac.

W bajki o statycznym i trwajacym wiecznie wszechswiecie wierzyl Einstein, ale te wyklucza sama logika, a do tego obserwacje empiryczne.

[wyjasnione wyzej w postach dokladnie, osiol by zrozumial. Batem was trzeba lac po garbach abyscie otrzasnely sie z copybot/paste, opetania, ciemnoty umyslowej ..i rozumialy tekst pisany])
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Nie wiem jak dziala grawitacja ale empirycznie zauwazam ze obiekty podobnej skali odpychaja sie od siebie (byc moze chodzi o rezonans). Odpychaja sie od siebie elektrony (ale juz wiekszej skali obiekt proton przyciaga) odpychaja planety (i znow widzimy te sama zasade) odpychaja od siebie gwiazdy (dzieki czemu mogly powstac gwiazdozbiory / plejady) i galaktyki (ekspansja kosmosu)
>>Ale protony i elektrony są to elementarne ładunki. Pierwszy dodatni, drugi ujemny.
>No i wlasnie duze protony (w makroskali gwiazdy) odpychaja sie na duze odleglosci tworzac struktury zwiazkow chemicznych.
>Elektrony z kolei (analogia do planet) odpychaja sie od siebie dzieki czemu powstac moga stabilne systemy "oddzielone od siebie" orbity i cala tablica Mendelejewa.
>(a zrodlem odpychania jest niewielkie ale istniejace pole jakie wokol siebie wytwarzaja gdyz elektron to rowniez skoncentrowana "zamrozona" energia)
>Wyraznie zauwazyc mozna zasade iz odpychaja sie od siebie (poprzez wytwarzane pole/przestrzen) obiekty porownywalnych rozmiarow, a przyciagaja je te z wyzszej (o poziom) skali wielkosci.
>protony - elektrony
>planety - ksiezyce
>gwiazdy - planety
>galaktyki - gwiazdy
>Dodac mozna ze zaleznosc "masa-przestrzen" jak wol widoczna jest w ukladzie slonecznym gdzie mniejsze planety (z powodu slabszego pola odychajacego) zlokalizowane sa blisko gwiazdy i od samych siebie, a gazowe giganty znajduja sie daleko od Slonca jak rowniez i samych siebie.
>>Materia jest obojętna elektrycznie, czyli nie może się przyciągać lub odpychać tak jak ładunki elektryczne.
dzialania), harmonijnosc.
>www.youtube.com/watch?v=7Ie5tgd8kro

Kończę już prawie opracowywać grawitację Newtona i powoli próbowałem odnieść się do budowy atomu oraz jądra atomu.
Wstępne wnioski są również zaskakujące w budowie atomu.
Jądro nic nowego.
Wygląda na to,że wszystko się jednak odpycha.
Zbliża się to powoli do Teorii Wszystkiego.
No chyba, że matematyka jest niepoważna.



Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
alsor (3283 punktów)
> Kończę już prawie opracowywać grawitację Newtona i powoli próbowałem odnieść się do budowy atomu oraz jądra atomu.
>Wstępne wnioski są również zaskakujące w budowie atomu.
>Jądro nic nowego.
>Wygląda na to,że wszystko się jednak odpycha.
>Zbliża się to powoli do Teorii Wszystkiego.
>No chyba, że matematyka jest niepoważna.

Bardzo śmieszne kawały opowiadasz, a nawet lepiej: prawie śmieszne.. hehe!

Jeden moment i już kończę:
wszyscy się odpychają straszliwie... no i cóż z tego, skoro nie ma dokąd uciec.
Henryk.K (2246 punktów)

>Bardzo śmieszne kawały opowiadasz, a nawet lepiej: prawie śmieszne.. hehe!
>Jeden moment i już kończę:
>wszyscy się odpychają straszliwie... no i cóż z tego, skoro nie ma dokąd uciec.
>

Sam jestem zaskoczony, lecz pewna bardzo ciekawa idea w tym istnieje.
Muszę jednak stwierdzić, iż nieco się skomplikowała.
Wcześniej było to prostsze, ale czy prawdziwe?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
alsor (3283 punktów)
>>Bardzo śmieszne kawały opowiadasz, a nawet lepiej: prawie śmieszne.. hehe!
>>Jeden moment i już kończę:
>>wszyscy się odpychają straszliwie... no i cóż z tego, skoro nie ma dokąd uciec.
>>
> Sam jestem zaskoczony, lecz pewna bardzo ciekawa idea w tym istnieje.
>Muszę jednak stwierdzić, iż nieco się skomplikowała.
>Wcześniej było to prostsze, ale czy prawdziwe?

Sprawa jest zgoła prozaiczna: efekt maku w garnku rządzi nie tylko kosmosem.

Rozpracuj efekt koncentracji maku w garnku z wodą, a rozwiążesz problem grawitacji i kosmosu.
Henryk.K (2246 punktów)

>Sprawa jest zgoła prozaiczna: efekt maku w garnku rządzi nie tylko kosmosem.
>Rozpracuj efekt koncentracji maku w garnku z wodą, a rozwiążesz problem grawitacji i kosmosu.

Wróżenie z maku w garnku pozostawiam szamanom i wróżbitom.
Mnie interesuje prawdziwa nauka, a nie opowieści jej magów.
W poprawnej teorii naukowej muszą istnieć jakieś obliczenia matematyczne.
W przeciwnym razie jest ona jedynie opisem.
A co w przypadku, kiedy obliczenia matematyczne w fundamentalnej teorii są błędne,
a mimo to w powszechnym osądzie je się akceptuje i uważa za spełniony wymóg dla owej teorii?


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
27-08-2021 21:13 
 Ocena-1 na 1
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
>>
>A co w przypadku, kiedy obliczenia matematyczne w fundamentalnej teorii są błędne,
>a mimo to w powszechnym osądzie je się akceptuje i uważa za spełniony wymóg dla owej teorii?
>

w przypadku np. historii pierwszej połowy XX w., w ogóle nie podaje się obliczeń matematycznych kosztów i zysków prowadzonych wojen. Można nawet szacunkowo obliczyć koszty wyprodukowania uzbrojenia a na koniec obliczyć wartość łupów jaka komu przypadła.
Teoria o złym Stalinie i Hitlerze jest akceptowana przez ogół społeczeństwa i nawet profesorów historii z państwowych szkół. Są teorie, które matematyka obaliła by bardzo szybko.
Prawdziwa historia jest zapisana na rachunkach bankowych.
Henryk.K (2246 punktów)
.
>Prawdziwa historia jest zapisana na rachunkach bankowych.
>

Ktoś mądry powiedział, iż jeśli chcesz wiedzieć co tak naprawdę dzieje się na świecie, to ustal w jakim kierunku podążają pieniądze.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
> .
>>Prawdziwa historia jest zapisana na rachunkach bankowych.
>>
> Ktoś mądry powiedział, iż jeśli chcesz wiedzieć co tak naprawdę dzieje się na świecie, to ustal w jakim kierunku podążają pieniądze.
>

Gen. Sikorski zginął w niewyjaśnionych okolicznościach gdy handlował polską krwią zesłańców na Sybir. Były dwie możliwości i od każdej zależało kto wygra wojnę. Niemcy nam złożyły ofertę, ale nigdy nie dowiemy się jaką. Na pewno była to dla nas dobra i pewna oferta. Brytyjczycy nie złożyli nam oferty bo wiedzieli, że pierwszy etap realizacji planu korzystnego dla Niemców jest też korzystny dla nich. Wszystko zależało od drugiego etapu, korzystny dla Niemców wymagał zwrotu o 18O stopni planu pierwszego. Natomiast korzystny dla Brytyjczyków drugi etap powinien być kontynuacją pierwszego. Brytyjczycy tylko pilnowali aby nie nastąpił zwrot i pozbyli się tego kto mógł to zrobić.
Pierwszy etap zakładał fałszywe przyłączenie się do żydobolszewików, bez czego byłoby niemożliwe uzbrojenie Polaków. Pierwszy etap był korzystny: dla Brytyjczyków i dla Niemców. Bez tego było niemożliwe uzbrojenie Polaków. To co by było po uzbrojeniu Polaków było przedmiotem naszej oferty dla Niemców i Brytyjczyków. Niemcy by nam dużo zapłacili, Brytyjczycy tylko musieli przypilnować, żeby nie nastąpił zwrot i etap pierwszy był kontynuowany.
Brytyjczycy nie dopuścili do zwrotu i nie zapłacili nam za przelaną w ich interesie krew.
Henryk.K (2246 punktów)

>Gen. Sikorski zginął w niewyjaśnionych okolicznościach gdy handlował polską krwią zesłańców na Sybir. Były dwie możliwości i od każdej zależało kto wygra wojnę. Niemcy nam złożyły ofertę, ale nigdy nie dowiemy się jaką. Na pewno była to dla nas dobra i pewna oferta. Brytyjczycy nie złożyli nam oferty bo wiedzieli, że pierwszy etap realizacji planu korzystnego dla Niemców jest też korzystny dla nich. Wszystko zależało od drugiego etapu, korzystny dla Niemców wymagał zwrotu o 18O stopni planu pierwszego. Natomiast korzystny dla Brytyjczyków drugi etap powinien być kontynuacją pierwszego. Brytyjczycy tylko pilnowali aby nie nastąpił zwrot i pozbyli się tego kto mógł to zrobić.
>Pierwszy etap zakładał fałszywe przyłączenie się do żydobolszewików, bez czego byłoby niemożliwe uzbrojenie Polaków. Pierwszy etap był korzystny: dla Brytyjczyków i dla Niemców. Bez tego było niemożliwe uzbrojenie Polaków. To co by było po uzbrojeniu Polaków było przedmiotem naszej oferty dla Niemców i Brytyjczyków. Niemcy by nam dużo zapłacili, Brytyjczycy tylko musieli przypilnować, żeby nie nastąpił zwrot i etap pierwszy był kontynuowany.
>Brytyjczycy nie dopuścili do zwrotu i nie zapłacili nam za przelaną w ich interesie krew.

Jest to bardzo enigmatyczne. Nie potrafię tego zrozumieć.
Nie wykluczam, że może być ciekawe.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
>>
>>Pierwszy etap zakładał fałszywe przyłączenie się do żydobolszewików, bez czego byłoby niemożliwe uzbrojenie Polaków. Pierwszy etap był korzystny: dla Brytyjczyków i dla Niemców. Bez tego było niemożliwe uzbrojenie Polaków. To co by było po uzbrojeniu Polaków było przedmiotem naszej oferty dla Niemców i Brytyjczyków. Niemcy by nam dużo zapłacili, Brytyjczycy tylko musieli przypilnować, żeby nie nastąpił zwrot i etap pierwszy był kontynuowany.
>>Brytyjczycy nie dopuścili do zwrotu i nie zapłacili nam za przelaną w ich interesie krew.
> Jest to bardzo enigmatyczne. Nie potrafię tego zrozumieć.
>Nie wykluczam, że może być ciekawe.
>

Nie trzeba znać historii żeby określić, przez jakie służby były zinfiltrowane polskie władze przedwojenne. Natomiast przypisanie tym służbom: nazwisk i rozkazów jakie wykonywali to jest sprawą domysłów nawet najlepszych historyków. Dlatego historię należy badać w drugą stronę i odrzucić książkowe wersje, opracowane na użytek dla wszystkich. Najpierw przyjmujemy do analizy jakiś skutek i cofamy się szukając jego przyczyny.
Początek XX w. to udany, po wielu próbach, żydowski zamach stanu w Rosji. Dwadzieścia lat trwały przygotowania propagandowe do tej operacji. Koszty po stronie żydobolszewików, miliony dolarów. Kto finansował żydobolszewików i napisał światową bajkę o wyzwalającym się rosyjskim ludzie, dzisiaj już wiadomo.
To był dopiero pierwszy etap pogromu Europy przez Amerykę.
Następny etap to była operacja przygotowana w amerykańskim sztabie pod kryptonimem GOTT MIT UNS. Amerykanie totalnie zastraszyli Europejczyków fikcyjną groźbą ataku na Europę Zachodnią żydobolszewików. Pierwszym działaniem w ramach operacji GOTT MIT UNS był pozorowany atak na Polskę, nasza duma czyli cud nad Wisłą. Po tym cudzie Amerykanie bez problemu, razem z Polakami uzbroili Niemców. Ameryka z aliantami uzbroiła Niemców. Amerykanie naruszyli układ sił w Europie wmawiając wszystkim, że silna armia niemiecka będzie tylko bronić Europy przed komunizmem.
W tym czasie w Polsce były osoby, które uważały, że Polska powinna do końca, stać po stronie Niemiec.

pl.wikiped(*)/Władysław_Studnicki

"W 1936 roku został zaproszony na zjazd NSDAP w Norymberdze przez Rudolfa Hessa. Studnicki miał wtedy okazje spotkać się z Hitlerem i odbyć kilkugodzinną rozmowę z Joachimem von Ribbentropem.
W związku z dynamiką wydarzeń międzynarodowych (wkroczenie wojsk niemieckich do Czech, otoczenie Słowacji niemieckim protektoratem oraz aneksja Kłajpedy przez Niemcy) Studnicki nawoływał do spokoju, pomimo podkreślania, że Niemcy popełniły w ten sposób błąd polityczny i mogą zrazić w ten sposób do siebie resztę państw Europy Środkowo-Wschodniej i wepchnąć je w "angielską pułapkę"
13 kwietnia wysłał list do ministra Józefa Becka, w którym przekonywał o tym, że związanie się z Wielką Brytanią będzie miało dla Polski fatalne konsekwencje(...)
Książka została pozbawiona debitu w Polsce, a jej nakład skonfiskowany w dniu, gdy książki były drukowane w drukarni. Jako protest Studnicki napisał list do ministra Józefa Becka z prośbą, aby ten raczył książkę przeczytać i cofnąć konfiskatę."

Dzisiaj warto przeczytać tą ocenzurowaną książkę i zrozumieć co autor miał na myśli mówiąc "angielską pułapkę".

ciekawostk(*)ostal-niemieckim-kolaborantem/

Polski premier Leon Kozłowski nie był żadnym kolaborantem tylko realistą. Widział dwie możliwości i wybrał opcję przeciwną żydobolszewizmowi.

Polska cały czas była spychana w żydobolszewickie łapy. Ostatnim, który mógł nas z tego wyrwać był generał Sikorski, który jednym słowem mógł skierować uzbrojonych Sybiraków przeciw żydobolszewickim katom. Polscy Sybiracy mogli odwrócić losy wojny i świata. Ile nam Niemcy oferowali za krew Sybiraków ?? Za taką usługę mogliśmy dostać przepustkę do przyszłości. Sikorskiego zamordowano, krew się i tak polała i dostaliśmy za to żydowsko-amerykański wynalazek KOMUNIZM, który się przepoczwarzył w DEMONKRACJĘ. To nie Stalin, na AMERYKAŃSKICH czołgach nam przywiózł komunizm. Nasze losy dużo wcześniej przehandlowały polskie władze z Anglikami. Polak nigdy nie będzie rozumiał swojego interesu i nigdy nie uwolni się od działania pod wpływem wrogiej, obcej propagandy. Władze polskie brały dwie opcje pod uwagę: niemiecką od początku finansowaną przez Amerykanów i żydobolszewicką, finansowaną przez Amerykanów na finiszu a okazało się, że wygrała trzecia opcja. Wygrał ten co to finansował. Do dzisiaj świat tego nie może pojąć, że wygrał ten co to finansował. Wszyscy dalej powielają bajkę, że gdyby się nie urodził Hitler i Stalin, to nie byłoby wojny. Dzisiaj "polski" premier Morawiecki ogłupia nas propagandą o inwestycjach Amerykanów w FABRYKĘ CZPISÓW. Agentura amerykańska w polskich władzach zainstalowana DEMOKRATYCZNIE, wciągnęła nas do swojej, kosztownej dla nas wojny.
DRUGA WOJNA ŚWIATOWA TO BYŁ POGROM EUROPY PRZEZ AMERYKĘ I NAJTAŃSZE Z MOŻLIWYCH PRZEJĘCIE PANOWANIA NAD EUROPĄ I IMPERIUM BRYTYJSKIM.





Henryk.K (2246 punktów)

>Nie trzeba znać historii żeby określić, przez jakie służby były zinfiltrowane polskie władze przedwojenne. Natomiast przypisanie tym służbom: nazwisk i rozkazów jakie wykonywali to jest sprawą domysłów nawet najlepszych historyków. Dlatego historię należy badać w drugą stronę i odrzucić książkowe wersje, opracowane na użytek dla wszystkich. Najpierw przyjmujemy do analizy jakiś skutek i cofamy się szukając jego przyczyny.
>Początek XX w. to udany, po wielu próbach, żydowski zamach stanu w Rosji. Dwadzieścia lat trwały przygotowania propagandowe do tej operacji. Koszty po stronie żydobolszewików, miliony dolarów. Kto finansował żydobolszewików i napisał światową bajkę o wyzwalającym się rosyjskim ludzie, dzisiaj już wiadomo.
>To był dopiero pierwszy etap pogromu Europy przez Amerykę.
>Następny etap to była operacja przygotowana w amerykańskim sztabie pod kryptonimem GOTT MIT UNS. Amerykanie totalnie zastraszyli Europejczyków fikcyjną groźbą ataku na Europę Zachodnią żydobolszewików. Pierwszym działaniem w ramach operacji GOTT MIT UNS był pozorowany atak na Polskę, nasza duma czyli cud nad Wisłą. Po tym cudzie Amerykanie bez problemu, razem z Polakami uzbroili Niemców. Ameryka z aliantami uzbroiła Niemców. Amerykanie naruszyli układ sił w Europie wmawiając wszystkim, że silna armia niemiecka będzie tylko bronić Europy przed komunizmem.
>W tym czasie w Polsce były osoby, które uważały, że Polska powinna do końca, stać po stronie Niemiec.
>pl.wikiped(*)/Władysław_Studnicki
>"W 1936 roku został zaproszony na zjazd NSDAP w Norymberdze przez Rudolfa Hessa. Studnicki miał wtedy okazje spotkać się z Hitlerem i odbyć kilkugodzinną rozmowę z Joachimem von Ribbentropem.
>W związku z dynamiką wydarzeń międzynarodowych (wkroczenie wojsk niemieckich do Czech, otoczenie Słowacji niemieckim protektoratem oraz aneksja Kłajpedy przez Niemcy) Studnicki nawoływał do spokoju, pomimo podkreślania, że Niemcy popełniły w ten sposób błąd polityczny i mogą zrazić w ten sposób do siebie resztę państw Europy Środkowo-Wschodniej i wepchnąć je w "angielską pułapkę"
>13 kwietnia wysłał list do ministra Józefa Becka, w którym przekonywał o tym, że związanie się z Wielką Brytanią będzie miało dla Polski fatalne konsekwencje(...)
>Książka została pozbawiona debitu w Polsce, a jej nakład skonfiskowany w dniu, gdy książki były drukowane w drukarni. Jako protest Studnicki napisał list do ministra Józefa Becka z prośbą, aby ten raczył książkę przeczytać i cofnąć konfiskatę."
>Dzisiaj warto przeczytać tą ocenzurowaną książkę i zrozumieć co autor miał na myśli mówiąc "angielską pułapkę".

Anglicy to jest ogromnie podstępny i podły naród.
Nie cofną się przed niczym dla zachowania własnej pozycji.
W czasie wojny i przed odegrali wielką rolę w jej przygotowani i przebiegu.
Było to przecie w owym czasie największe mocarstwo świata.
Dlaczego jednak pozbyli się własnej potęgi rezygnując z kolonii?
Tak jakby sami to postanowili, lub otrzymali takie polecenie od mądrzejszych i potężniejszych.
Kto to był, że tak potulnie i bez dąsania się ogołocili się z własnej potęgi.
Czy dzisiaj nie jesteśmy świadkami podobnego działania.
Czy USA w przyspieszonym tempie nie pędzą w przepaść.
Czy ponownie kapitał nie przeniósł się w nowe miejsce i tam nie kreuje kolejnej potęgi finansowej oraz militarnej?

>Polska cały czas była spychana w żydobolszewickie łapy. Ostatnim, który mógł nas z tego wyrwać był generał Sikorski, który jednym słowem mógł skierować uzbrojonych Sybiraków przeciw żydobolszewickim katom. Polscy Sybiracy mogli odwrócić losy wojny i świata. Ile nam Niemcy oferowali za krew Sybiraków ?? Za taką usługę mogliśmy dostać przepustkę do przyszłości. Sikorskiego zamordowano, krew się i tak polała i dostaliśmy za to żydowsko-amerykański wynalazek KOMUNIZM, który się przepoczwarzył w DEMONKRACJĘ. To nie Stalin, na AMERYKAŃSKICH czołgach nam przywiózł komunizm. Nasze losy dużo wcześniej przehandlowały polskie władze z Anglikami. Polak nigdy nie będzie rozumiał swojego interesu i nigdy nie uwolni się od działania pod wpływem wrogiej, obcej propagandy.

Uważam, że ostatnim antypolskim posunięciem elit przedwojennych piłsudczyków było wywołanie Powstania Warszawskiego.
Bardzo ułatwili tym zbrodniczym czynem spokojne przejecie Polski przez komunistów.
Polacy jak to Polacy do tej pory czczą zdrajców, ponieważ, ktoś wmówił im, iż dzięki temu przetrwali.
Myślenie w Polsce w ostatnich wiekach nie było zbyt cenione.


>DRUGA WOJNA ŚWIATOWA TO BYŁ POGROM EUROPY PRZEZ AMERYKĘ I NAJTAŃSZE Z MOŻLIWYCH PRZEJĘCIE PANOWANIA NAD EUROPĄ I IMPERIUM BRYTYJSKIM.
>
Zgadzam się z Panem.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)

>Myślenie w Polsce w ostatnich wiekach nie było zbyt cenione.
>DRUGA WOJNA ŚWIATOWA TO BYŁ POGROM EUROPY PRZEZ AMERYKĘ I NAJTAŃSZE Z MOŻLIWYCH PRZEJĘCIE >PANOWANIA NAD EUROPĄ I IMPERIUM BRYTYJSKIM.
>
> Zgadzam się z Panem.
>

Brytyjczycy całkiem zgłupieli i nie ma się co dziwić. Ameryka najpierw przejęła władzę nad Rosją a potem wszystkich skłóciła, dozowała uzbrojeniem dla walczących stron a na końcu wkroczyła by ich pogodzić.
Plany wojny, które opracowano w sztabie Bernarda Barucha zakładały, że układ sił na świecie ulegnie zmianie po skonstruowaniu bomby atomowej. Nie wiedziano kiedy zostaną zakończone prace ale zakładano, że to Niemcy będą mieć ją pierwsi. Niemcy i Żydzi ponieśli największą ofiarę dlatego, że nie byli w stanie obronić się przed atakiem, którego celem było przejęcie fizyków atomowych. Brytyjskie służby przeprowadziły operacje: Kryształowa noc i Deutsche Physik. Brytyjczycy weszli w układ z Amerykanami w Québecu. Brytyjczycy zobowiązali się dostarczyć fizyków z Niemiec i finansować jedną bombę. Amerykanie mieli się zająć sprawami technicznymi. Jedna bomba, mniejsza, miała być dla Brytyjczyków druga dla Amerykanów. Amerykanie wykiwali po raz kolejny Brytyjczyków i im nic nie dali. Brytyjczycy w pośpiechu w Australii zbudowali swoją bombę. Po II WŚ miała się zacząć wojna atomowa. Amerykanie chcieli rzucić świat na kolana, mając jako pierwsi bombę atomową. Ciekawe musiały być rozmowy amerykańskich Żydów z niemieckimi Żydami odnośnie ceny za jaką by przeszli fizycy atomowi na stronę amerykańską. To co się działo wokół bomby atomowej miało decydujący wpływ na losy świata a jest całkowicie przemilczane.
Dzisiaj bez problemu by ustalił kto stał za kryształową nocą i operacją Deutsche Physik.
Starzy Niemcy mają traumę po tym jak ich wykorzystano rozbudzając w nich wizję tysiącletniej Rzeszy, ale młodzi Niemcy powinni podjąć walkę o jakieś minimalne oczyszczenie się i wskazanie dowodów na to, kto był sprawcą kierowniczym.
Amerykanie siedzieli w domach przed radiem a w Europie trwała wojna. Amerykanie przejęli panowanie nad Europą, Imperium Brytyjskie i w prezencie bombę atomową. Trzy pieczenie na jednym europejskim ogniu.

Henryk.K (2246 punktów)

>Brytyjczycy całkiem zgłupieli i nie ma się co dziwić. Ameryka najpierw przejęła władzę nad Rosją a potem wszystkich skłóciła, dozowała uzbrojeniem dla walczących stron a na końcu wkroczyła by ich pogodzić.

Nie wierzę, że politycy pierwszego mocarstwa na Ziemi w owym czasie zgłupieli.
Ameryka nie przejęła władzy nad Rosją.
Ktoś, o którym nie mogę się dowiedzieć, wynajął jedynie Żydów amerykańskich do przeprowadzenia rewolucji bolszewickiej w Rosji.
Byli to na pewno Rosjanie. Ich nazwisk jednak się nie podaje.
Być może są to rody, których współcześni potomkowie uwłaszczyli się na majątku postkomunistycznym.
To jest właśnie ta wielka tajemnica.

>Plany wojny, które opracowano w sztabie Bernarda Barucha zakładały, że układ sił na świecie ulegnie zmianie po skonstruowaniu bomby atomowej. Nie wiedziano kiedy zostaną zakończone prace ale zakładano, że to Niemcy będą mieć ją pierwsi. Niemcy i Żydzi ponieśli największą ofiarę dlatego, że nie byli w stanie obronić się przed atakiem, którego celem było przejęcie fizyków atomowych. Brytyjskie służby przeprowadziły operacje: Kryształowa noc i Deutsche Physik. Brytyjczycy weszli w układ z Amerykanami w Québecu. Brytyjczycy zobowiązali się dostarczyć fizyków z Niemiec i finansować jedną bombę. Amerykanie mieli się zająć sprawami technicznymi. Jedna bomba, mniejsza, miała być dla Brytyjczyków druga dla Amerykanów. Amerykanie wykiwali po raz kolejny Brytyjczyków i im nic nie dali. Brytyjczycy w pośpiechu w Australii zbudowali swoją bombę. Po II WŚ miała się zacząć wojna atomowa. Amerykanie chcieli rzucić świat na kolana, mając jako pierwsi bombę atomową. Ciekawe musiały być rozmowy amerykańskich Żydów z niemieckimi Żydami odnośnie ceny za jaką by przeszli fizycy atomowi na stronę amerykańską. To co się działo wokół bomby atomowej miało decydujący wpływ na losy świata a jest całkowicie przemilczane.
>Dzisiaj bez problemu by ustalił kto stał za kryształową nocą i operacją Deutsche Physik.

Z tą bombą to sprawy są jeszcze bardziej zagmatwane.
O niektórych tajemnicach lepiej publicznie nie rozmawiać.

>Starzy Niemcy mają traumę po tym jak ich wykorzystano rozbudzając w nich wizję tysiącletniej Rzeszy, ale młodzi Niemcy powinni podjąć walkę o jakieś minimalne oczyszczenie się i wskazanie dowodów na to, kto był sprawcą kierowniczym.
>Amerykanie siedzieli w domach przed radiem a w Europie trwała wojna. Amerykanie przejęli panowanie nad Europą, Imperium Brytyjskie i w prezencie bombę atomową. Trzy pieczenie na jednym europejskim ogniu.

I wierzy Pan w to, że proste chłopaki z Teksasu, Arizony, itd, byli w stanie przeprowadzić tak potężne operacje na świecie?
A dzisiaj, pomimo, iż są największą potęgą muszą ustąpić miejsca komuś innemu.
Który raz w historii nowożytnego świata ten scenariusz się powtarza?


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
28-08-2021 21:06 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
> Wróżenie z maku w garnku pozostawiam szamanom i wróżbitom.
>Mnie interesuje prawdziwa nauka, a nie opowieści jej magów.

Masz prawdziwą naukę a do tego eksperymentalną:
wspujesz garść kminku do garnka z wodą,
następnie wymieszaj to dokładnie, i odstaw na 2 minut.

Sprawdź wynik doświadczenia, no i do roboty: zapisz ten proces matematycznie...
znaczy wylicz grawitację tych ziaren kminku.
Henryk.K (2246 punktów)

>Masz prawdziwą naukę a do tego eksperymentalną:
> wspujesz garść kminku do garnka z wodą,
> następnie wymieszaj to dokładnie, i odstaw na 2 minut.
>Sprawdź wynik doświadczenia, no i do roboty: zapisz ten proces matematycznie...
>znaczy wylicz grawitację tych ziaren kminku.

To jakie jest naukowe wyjaśnienie skupiania się ziarenek na środku naczynia?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
30-08-2021 21:18 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Sprawdź wynik doświadczenia, no i do roboty: zapisz ten proces matematycznie...
>>znaczy wylicz grawitację tych ziaren kminku.
> To jakie jest naukowe wyjaśnienie skupiania się ziarenek na środku naczynia?

Chyba nie wiadomo.
Prawdopodobnie zbyt trudne zagadnienie dla współczesnych profesorków.
Oni nadal ćwiczą algebrę zespolonych, Minkowskiego, itp. banały.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Sprawdź wynik doświadczenia, no i do roboty: zapisz ten proces matematycznie...
>>>znaczy wylicz grawitację tych ziaren kminku.
>> To jakie jest naukowe wyjaśnienie skupiania się ziarenek na środku naczynia?
>Chyba nie wiadomo.
>Prawdopodobnie zbyt trudne zagadnienie dla współczesnych profesorków.
>Oni nadal ćwiczą algebrę zespolonych, Minkowskiego, itp. banały.
>

Nie przepadam za tymi banałami, ponieważ nigdy się ich nie uczyłem.
Przypuszczam, że jeśli bym się ich nauczył to popisywałbym się nimi przed dziewczynami na randkach.
Do czego innego one ( banały) się nadają?

Powracając do szarej rzeczywistości to wydaje mi się, iż to tajemnicze zjawisko można w prosty sposób wyjaśnić.
Nie jest za nie odpowiedzialna grawitacja ani kosmici.
Kiedy wprawiamy wodę w ruch obrotowy, to siła odśrodkowa wypiętrza ją do góry.
Najwyżej w miejscu największej prędkości, czyli przy brzegach naczynia.
Ziarenka również unoszą się nieco do góry, ponieważ podlegają sile odśrodkowej.
Kiedy lustro wody zaczyna zwalniać obroty na skutek tarcia, to również maleje wysokość na jaką się one wzniosły razem z wodą.
Spływają one wówczas do najniższego miejsca na powierzchni lustra, czyli do środka
tafli i tam zastygają w bezruchu i ciszy.
Taka jest poetyka naukowa tego prozaicznego eksperymentu.

Nie upieram się, że tak jest w istocie.
Idea jest jednak niezgorsza.


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
31-08-2021 19:44 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
To nie jest odśrodkowa, zresztą ta działa odwrotnie!

Ten efekt pojawia się zawsze i zupełnie bez kręcenia: po prostu z mieszania, zaburzania, jak np. potrząsanie, szarpanie, dowolne wibracje!
01-09-2021 13:18 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>To nie jest odśrodkowa, zresztą ta działa odwrotnie!
>Ten efekt pojawia się zawsze i zupełnie bez kręcenia: po prostu z mieszania, zaburzania, jak np. potrząsanie, szarpanie, dowolne wibracje!
>

nawet jak nie ma bocznych ścianek?
Henryk.K (2246 punktów)
>>To nie jest odśrodkowa, zresztą ta działa odwrotnie!
>>Ten efekt pojawia się zawsze i zupełnie bez kręcenia: po prostu z mieszania, zaburzania, jak np. potrząsanie, szarpanie, dowolne wibracje!
>>
>nawet jak nie ma bocznych ścianek?

Nie rozumiem, dlaczego ten eksperyment jest taki ważny?
Czy jest to jakiś poważny problem nauki?
Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tym problemem.
Chętnie bym poświecił mu nieco czasu, lecz nie mam pewności czy warto.
A jakie to jest naczynie, które nie ma bocznych ścianek?

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
01-09-2021 22:29 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>To nie jest odśrodkowa, zresztą ta działa odwrotnie!
>>Ten efekt pojawia się zawsze i zupełnie bez kręcenia: po prostu z mieszania, zaburzania, jak np. potrząsanie, szarpanie, dowolne wibracje!
>>
>nawet jak nie ma bocznych ścianek?

Wreszcie ktoś załapał - gratulacje!

Wyobraź sobie że tymi ścianami w kosmosie jest... no co może być?

Oczywiście że sama ta materia stanowi tu ścianę dla siebie!

i na tym polega ten efekt, zwany popularne grawitacją, co ładnie widać po objawach:
- grawitacja zależy od masy - zgadza się?
- ale tej samej grawitacji podlega przecież ta sama masa - nie jest tak?

i to jest właśnie to.

Zastosowanie praktyczne do rozwikłania zagadek z kosmologii:

1. zawyżone rotacje galaktyk i problem istoty tzw. ciemnej materii
2. ekspansja kosmologiczna -> ciemna energia

I co to jest?
Po zrozumieniu istoty grawitacji... to są teraz banały, panowie astrofizycy!
Henryk.K (2246 punktów)

>>nawet jak nie ma bocznych ścianek?
>Wreszcie ktoś załapał - gratulacje!
>Wyobraź sobie że tymi ścianami w kosmosie jest... no co może być?
>Oczywiście że sama ta materia stanowi tu ścianę dla siebie!

Nie bardzo mogę to sobie wyobrazić.
Jest to nadal bardzo enigmatyczne i wcale nie odnosi się do maku w naczyniu z wodą.

>i na tym polega ten efekt, zwany popularne grawitacją, co ładnie widać po objawach:
>- grawitacja zależy od masy - zgadza się?
>- ale tej samej grawitacji podlega przecież ta sama masa - nie jest tak?
>i to jest właśnie to.

Jest to oczywista oczywistość i z tego nic nowego nie wynika.

>Zastosowanie praktyczne do rozwikłania zagadek z kosmologii:
>1. zawyżone rotacje galaktyk i problem istoty tzw. ciemnej materii
>2. ekspansja kosmologiczna -> ciemna energia
>I co to jest?
>Po zrozumieniu istoty grawitacji... to są teraz banały, panowie astrofizycy!

Z Pańskiej wypowiedzi ani o krok nie przybliżyłem się do zrozumienia istoty grawitacji.
To że przyciąganie materii istnieje potwierdzają doświadczenia Cavendisha, von Joly.
Jaka jest jednak stała grawitacji, to już osobny problem.
Okazało się nawet, że nie jest ona stała, lecz zmienia się nieco w czasie.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
02-09-2021 22:38 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
> Z Pańskiej wypowiedzi ani o krok nie przybliżyłem się do zrozumienia istoty grawitacji.

Na tym polega problem:
ludzie nie rozumieją rzeczy prostych, po to jest zbyt... odległe,
wolą tworzyć sobie fikcję, jak np. przyciąganie mas z dystansu;
no ewentualnie: pokrzywioną przestrzeń, co jest jeszcze większym - skrajnym idiotyzmem... haha!

>To że przyciąganie materii istnieje potwierdzają doświadczenia Cavendisha, von Joly.
>Jaka jest jednak stała grawitacji, to już osobny problem.
>Okazało się nawet, że nie jest ona stała, lecz zmienia się nieco w czasie.

są też inne stałe np.: H, c, k, e, pi, energia tła w kosmosie też jest stałą.

a ponadto nawet ta alpha z atomu: 1/137!
Taka jest energia z syntezy w kosmosie: 28MeV per nukleon x 1/4 bo tyle helu ponoć widać i przez masę protonu:
= 0.007 =~ 1/137

innymi słowy: aż tyle zawiera energii ten kosmos w porównaniu do full: Mc^2, gdzie M masa wszystkich galaktyk, gwiazd !!!

Poskładasz te stałe do kupy i tam zapewne wyjdzie także i to G... co to za sztuka?
Henryk.K (2246 punktów)
>> Z Pańskiej wypowiedzi ani o krok nie przybliżyłem się do zrozumienia istoty grawitacji.
>Na tym polega problem:
>ludzie nie rozumieją rzeczy prostych, po to jest zbyt... odległe,
>wolą tworzyć sobie fikcję, jak np. przyciąganie mas z dystansu;

Ale w eksperymentach Cavendisha oraz von Joly masy przyciągają się z pewnej niewielkiej, ale zawsze odległości.
Nie możemy ignorować doświadczenia, ponieważ w nauce jest ich coraz mniej, a dominują
teorie analityków.

>no ewentualnie: pokrzywioną przestrzeń, co jest jeszcze większym - skrajnym idiotyzmem... haha!

Czy na zakrzywioną przestrzeń można przeprowadzić eksperymenty, które będą ją potwierdzały?
Nie można, jest to jedynie teoria wynikająca z abstrakcyjnej matematyki.

Może przeprowadzę dwa eksperymenty z tym makiem, ale bez halucogenów w nim zawartych.
Kończę już prawie opracowanie o grawitacji Newtona i dzisiaj w nocy,około godz 3 nad ranem przyszło mi na myśl wyjaśnienie, które w zasadzie niweczy grawitację niutonowską oraz model heliocentryczny oraz geocentryczny.
Geometrycznie potwierdza Niebocentryzm.
Ponieważ sporo się natrudziłem nad tym Newtonem to najpierw opublikuję to opracowanie, a dopiero wówczas przystąpię do następnego.
Oj będzie ciekawie, żeby tylko nie za bardzo.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
Henryk.K (2246 punktów)
>> Wróżenie z maku w garnku pozostawiam szamanom i wróżbitom.
>>Mnie interesuje prawdziwa nauka, a nie opowieści jej magów.
>Masz prawdziwą naukę a do tego eksperymentalną:
> wspujesz garść kminku do garnka z wodą,
> następnie wymieszaj to dokładnie, i odstaw na 2 minut.
>Sprawdź wynik doświadczenia, no i do roboty: zapisz ten proces matematycznie...
>znaczy wylicz grawitację tych ziaren kminku.


Przeprowadziłem dwa eksperymenty.
Pierwszy tak jak Pan to zaproponował.
Zamiast maku użyłem trocin, ponieważ okazało się, że mak został już zjedzony w Wielkanocnym makowcu. Nie chciało mi się iść do sklepu, dlatego wykorzystałem do tego celu drobne trociny.
Faktycznie, po zbełtaniu wody z trocinami, okazało się, że trociny gromadzą się na środku naczynia i następnie opadają na środek jego dna.
Drugi eksperyment przeprowadziłem wykorzystując ustalenia pewnej teorii centrycznej, bardzo wyśmiewanej na tym portalu.
Użyłem tego samego naczynia z trocinami, które się tam już znajdowały.
Zamieszałem i zabełtałem tak jak poprzednio.
Pozostawiłem naczynie w spokoju.
Minęło już z 6 godzin, a trociny pokrywają całą powierzchnię naczynia i nie zamierzają opadać.
Czy Pańska teoria przewiduje taki przypadek?
Jeśli tak, to czym wytłumaczy różnicę w obu eksperymentach.
Zamierzam jeszcze kilkakrotnie powtórzyć te arcyciekawe doświadczenie.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
04-09-2021 23:52 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>Czy Pańska teoria przewiduje taki przypadek?
> Jeśli tak, to czym wytłumaczy różnicę w obu eksperymentach.
>Zamierzam jeszcze kilkakrotnie powtórzyć te arcyciekawe doświadczenie.

Moja teoria przewiduje... wszystko.

Przed wszystkim musisz zauważyć, że ilość energii nie może być:
1. zbyt duża, bo wtedy otrzymasz chaos... np. gwiazdy tak mają - erupcje, wybuchy, wiry, itd.
2. zbyt mała też nie może być, bo wtedy G wyjdzie bardzo malutkie;
zero energii = zamrożenie == G = 0, brak ruchu.

3. w kosmosie istnieje konkretna ilość energii, która doprowadziła do takich warunków jakie akurat tu są i nam pasują wyśmienicie!
bo to jest tzw. motyw antropologiczny, ewentualnie samorealizująca się przepowiednia:
en.wikipedia.org/wiki/Fine-tuned_universe

takie głupoty zawsze wychodzą w systemach złożonych: ewolucja, genetyka, i wiele innych spraw.

Przykład: dlaczego nie ma drzew rosnących korzeniami do góry?
Teraz nam się wydaje że takie coś jest niemożliwe - a niby dlaczego?

bo one... przecież wyginęły dawno temu, więc tego typu drzew nie znamy!

No i tylko dlatego nam się wydaje że gdyby np. kąt nachylenia osi ziemskiej był 15 stopni, powiedzmy, zamiast obecne 23, wtedy życie na Ziemi byłoby niemożliwe...

ależ byłoby możliwe, tyle że inne od tego obecnego...
a wtedy mówiliby tak samo: gdyby nie to wspaniałe 15 stopni, no to życie byłoby tu niemożliwe.

Tak wygląda wnioskowanie głupka: logika postfactum zawsze jest pełna fantastycznych koincydencji... wszystkie stałe: G, c, k, 13.7 mld lat, itd. są fantastycznie skorelowane - dopasowane tak, aby człowiek mógł powstać i żyć.
chillyshotorbitus (729 punktów)
> Kończę już prawie opracowywać grawitację Newtona i powoli próbowałem odnieść się do budowy atomu oraz jądra atomu.

Bardzo prosze, chetnie wyslucham. Czyjes przemyslenia, obserwacje i wnioski moga, a czesto nierzadko przypadkiem prowadza innych na wlasciwa sciezke. Kazden poszukujacy (rozwiazan zagadek) powinien przedstawiac i prezentowac wlasny model funkcjonowania roznych aspektow nauki jesli tylko zauwaza w nich logike, harmonie, uproszczenie, ujednolicenie (idee) (a nie np "kryc sie po katach z wlasnymi tajemnicami" co jego samego nie rozwija, a cofa jedynie w rozwoju[blokuje] gdzie "droga wyjscia" jak smiem mniemac ..jest dzielenie sie pomyslem, przekazywanie wiedzy i to w najprostszy mozliwy sposob, otwartosc ktore wpychaja zainteresowanego niejako na wyzszy poziom jego wlasnego rozumienia.

"Cos mi sie w glowce wydaje" ..a prostolinijne, jasne wytlumaczenie tego komus (najlepiej dziecku) to zasadniczo dwie rozne sprawy (dopiero wowczas zauwazamy niescislosci naszych pomyslow i teorii).

[p.s wykluczone z debaty sa jedynie bezmozgie copy/paste trole, ktore nie tworza nic samodzielnie, nie tlumacza mechanizmow dyskutowanych fizycznych zjawisk, a jedyne co potrafia to negowac wszystko bez pojedynczego argumentu i kierowac na "linki do objasnien tzw autorytetow"]

>Wstępne wnioski są również zaskakujące w budowie atomu.

Fundamentalne wnioski w budowie atomu sa takie ze nie wibruja sobie (w niezmiennym rozmiarze), nie drgaja i nie zderzaja sie one niczym perpetum mobile pobierajac "niewidzialne czastki energii kinetycznej z cieplejszych cial"(nie wiadomo nawet co ow debilizm mialby w realnym swiecie oznaczac) ... a niestety dla wspolczesnych geniuszy... POWIEKSZAJA lub ZMNIEJSZAJA zgodnie z modelami ojcow nowozytnej empirycznej nauki Roberta Boyla, Antoina Lavosiera nazywanego ojcem chemii, Nielsa Bohra (skok kwantowy dalej/blizej od jadra w zaleznosci od masy=energii) ..czy nawet Alberta Einsteina, ktory rowniez glosi zaleznosc miedzy masa=energia a przestrzenia=dystansem=rozproszeniem obiektow (rozciagajaca guma).

>Jądro nic nowego.

Jest kilka ciekawostek i na temat protonu ..np obserwacyjne/empiryczne wnioski ze zdaje sie on POWIEKSZAC PRZESTRZENNIE w stanach wysoko energetycznych.

i) Expanding protons

- "Nuclear structure calculations point to proton expansion"
physicstod(*)10.1063/PT.6.1.20191224a/full/

- prof. Hung Cheng : "Expanding Protons scattering at high energies"
www.goodre(*)show/1118708.Expanding_Protons

>Wygląda na to,że wszystko się jednak odpycha.

Ktore to odpychanie jest niejako "naciagnieciem sprezyny" w wyniku koncentracji i wyskokich stanow energetycznych co narysowane jest na schmacie modelu Bohra ...skad nasuwa sie idea i przyczyna grawitacji (powrotu do stanu pierwotnego polaczenia).

Od dawien dawna rozumowano i wiedziano ze jesli w kosmosie wyraznie widac PRZYCIAGANIE SIE OBIEKTOW ..to musi w nim rozniez istniec sila ODPYCHAJACA, rozpraszajaca obiekty (ta ktora ukazal nieswiadomie Bohr i rozciagajaca sie pod wplywem masy/energii czasoprzestrzenna guma Einsteina), sila zapobiegajaca ostatecznemu przyciagnieciu.

Stad przeciez idea tzw "stalej kosmoslogicznej" ..gdzie logika OTW byla oczywista.

Jesli istnieje w kosmosie wylacznie przyciaganie ...to niemozliwym jest nieskonczone jego trwanie w statycznym niezmiennym komosie (zapasc grawitacyjna).

>Zbliża się to powoli do Teorii Wszystkiego.

Na obecnym etapie szuka sie pojedynczej idei (upraszczajacej pojecie, rozumienie), ktora to tlumaczyla by strukture i zachowanie jednoczesnie obiektow mikro jak i makroswiata.

>No chyba, że matematyka jest niepoważna.

Matematyka wlasciwy sens ma jedynie wowczas, gdy stoi za nia wlasciwy model rozumienia (filozofia nauki). W kazdym innym wypadku jest ona jedynie falszywa nakladka, komplikujaca zrozumienie.

Przykladow jest wiele : epicykle ptolemejskie czy tzw "fizyka kwantowa", ktora z fizyka nic wspolnego nie ma.

Zawsze na pierwszym miejscu stoi i stal zamysl (czysta mysl), pomysl, idea. Matematyka moze byc jedynie narzedziem je opisujacym. Narzedziem ktore poprzez podporki, dodawania dowolnych stalych, kombinacje, sztuczki obliczeniowe.. dopasowywac mozna do kazdej nawet najbardziej trywialnej teorii.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Kończę już prawie opracowywać grawitację Newtona i powoli próbowałem odnieść się do budowy atomu oraz jądra atomu.
>Bardzo prosze, chetnie wyslucham. Czyjes przemyslenia, obserwacje i wnioski moga, a czesto nierzadko przypadkiem prowadza innych na wlasciwa sciezke. Kazden poszukujacy (rozwiazan zagadek) powinien przedstawiac i prezentowac wlasny model funkcjonowania roznych aspektow nauki jesli tylko zauwaza w nich logike, harmonie, uproszczenie, ujednolicenie (idee) (a nie np "kryc sie po katach z wlasnymi tajemnicami" co jego samego nie rozwija, a cofa jedynie w rozwoju[blokuje] gdzie "droga wyjscia" jak smiem mniemac ..jest dzielenie sie pomyslem, przekazywanie wiedzy i to w najprostszy mozliwy sposob, otwartosc ktore wpychaja zainteresowanego niejako na wyzszy poziom jego wlasnego rozumienia.

Nie zamierzam nic ukrywać, bo dla kogo?
Spojrzenie na zjawiska, które wydawały się już zrozumiałe, nieustannie się zmienia.
Należy ponownie od początku wszystko budować.

>>Wstępne wnioski są również zaskakujące w budowie atomu.
>Fundamentalne wnioski w budowie atomu sa takie ze nie wibruja sobie (w niezmiennym rozmiarze), nie drgaja i nie zderzaja sie one niczym perpetum mobile pobierajac "niewidzialne czastki energii kinetycznej z cieplejszych cial"(nie wiadomo nawet co ow debilizm mialby w realnym swiecie oznaczac) ... a niestety dla wspolczesnych geniuszy... POWIEKSZAJA lub ZMNIEJSZAJA zgodnie z modelami ojcow nowozytnej empirycznej nauki Roberta Boyla, Antoina Lavosiera nazywanego ojcem chemii, Nielsa Bohra (skok kwantowy dalej/blizej od jadra w zaleznosci od masy=energii) ..czy nawet Alberta Einsteina, ktory rowniez glosi zaleznosc miedzy masa=energia a przestrzenia=dystansem=rozproszeniem obiektow (rozciagajaca guma).

Ale elektrony po orbitach to jeszcze krążą?

>>Jądro nic nowego.
>Jest kilka ciekawostek i na temat protonu ..np obserwacyjne/empiryczne wnioski ze zdaje sie on POWIEKSZAC PRZESTRZENNIE w stanach wysoko energetycznych.
>i) Expanding protons
>- "Nuclear structure calculations point to proton expansion"
>physicstod(*)10.1063/PT.6.1.20191224a/full/
>- prof. Hung Cheng : "Expanding Protons scattering at high energies"
>www.goodre(*)show/1118708.Expanding_Protons
>>Wygląda na to,że wszystko się jednak odpycha.

Nie może się tylko odpychać, ponieważ świat byłby rzadką zupą cząstek elementarnych, albo nawet nie.
Jakąś siła musi je wiązać ze sobą.

>Ktore to odpychanie jest niejako "naciagnieciem sprezyny" w wyniku koncentracji i wyskokich stanow energetycznych co narysowane jest na schmacie modelu Bohra ...skad nasuwa sie idea i przyczyna grawitacji (powrotu do stanu pierwotnego polaczenia).
>Od dawien dawna rozumowano i wiedziano ze jesli w kosmosie wyraznie widac PRZYCIAGANIE SIE OBIEKTOW ..to musi w nim rozniez istniec sila ODPYCHAJACA, rozpraszajaca obiekty (ta ktora ukazal nieswiadomie Bohr i rozciagajaca sie pod wplywem masy/energii czasoprzestrzenna guma Einsteina), sila zapobiegajaca ostatecznemu przyciagnieciu.
>Stad przeciez idea tzw "stalej kosmoslogicznej" ..gdzie logika OTW byla oczywista.
>Jesli istnieje w kosmosie wylacznie przyciaganie ...to niemozliwym jest nieskonczone jego trwanie w statycznym niezmiennym komosie (zapasc grawitacyjna).

Prostszy jest model niebocentryczny. W heliocentrycznym powstaje coraz więcej problemów, na które brak odpowiedzi.

>>Zbliża się to powoli do Teorii Wszystkiego.
>Na obecnym etapie szuka sie pojedynczej idei (upraszczajacej pojecie, rozumienie), ktora to tlumaczyla by strukture i zachowanie jednoczesnie obiektow mikro jak i makroswiata.

Dużym sukcesem byłoby zredukowanie oddziaływań podstawowych zamiast szukać dla nich
ujednolicenia matematyczno fizycznego.

>>No chyba, że matematyka jest niepoważna.
>Matematyka wlasciwy sens ma jedynie wowczas, gdy stoi za nia wlasciwy model rozumienia (filozofia nauki). W kazdym innym wypadku jest ona jedynie falszywa nakladka, komplikujaca zrozumienie.

Takim przypadkiem niezgodności matematyczno fizycznej są właśnie oddziaływania grawitacyjne Newtona.
Matematyka je pogrąża, ale uczeni nie rozumieją matematyki.
Burzy ona ich dobre samopoczucie.
Dla zagmatwania zagadnienia wymyślają jej nowe rodzaje, które potwierdzają ich wymysły.
Z Newtonem jest znacznie prościej, ale przez to przegięcie jest ogromne.

>Przykladow jest wiele : epicykle ptolemejskie czy tzw "fizyka kwantowa", ktora z fizyka nic wspolnego nie ma.
>Zawsze na pierwszym miejscu stoi i stal zamysl (czysta mysl), pomysl, idea. Matematyka moze byc jedynie narzedziem je opisujacym. Narzedziem ktore poprzez podporki, dodawania dowolnych stalych, kombinacje, sztuczki obliczeniowe.. dopasowywac mozna do kazdej nawet najbardziej trywialnej teorii.

Od dawna wiem, że matematycznie można wiele wykazać.
Eksperyment powinien jednak podążać przed teorią.
Wczoraj zakończyłem moje bojowanie z Newtonem, niestety jest ono teoretyczne.
Oparte jednak na matematyce oraz logice.
Lepiej zabrzmi na tym forum, na racjonalnym myśleniu.


Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
14-09-2021 08:51 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

W dniu 12 września 2021 roku opublikowałem w tym dziale wpis ,,Anty grawitacyjne
prawo powszechnego ciążenia Izaaka Newtona"
Zakwestionowałem w nim wzór Newtona na przyciąganie się materii.
Jest on wzorem, który opisuje wzajemne odpychanie się materii.
W takiej sytuacji zakrzywianie światła w pobliżu wielkich mas jest pozbawione sensu, ponieważ takowe nie mogą istnieć.
Nie istnieje również grawitacja, która zakrzywia czasoprzestrzeń.
Uważam, że dla zachowania ustaleń wielu działów nauki należy odkryć na nowo prawa grawitacji i zapisać je poprawnym wzorem.

Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
uxbridge (5980 punktów)
>Uważam, że dla zachowania ustaleń wielu działów nauki należy odkyć na nowo prawa grawitacji i zapisać je poprawnym wzorem.
Jesteś głupcem i oszustem Heniu.
alsor (3283 punktów)
siedem.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365