Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dupa.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
08-03-2010 10:36Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)Dupa.
Ocena 8 na 8

Kilka dni temu (24.02.2010, g.10:45)oglądałem w TVN rozmowę z Joanną Szczepkowską.
Jolanta Pieńkowska i Wojciech Jagielski pytali ją o jej "występek" podczas spektaklu w reżyserii Krystiana Lupy. Otóż wyżej wzmiankowana Szczepkowska, z sobie tylko znanych powodów zdecydowała się odstąpić od scenariusza i publicznie pokazać pośladki. Z rozmowy wynikało, że był to protest przeciwko - no właśnie - przeciwko czemu? Odniosłem niejasne wrażenie, że w tle były pieniądze.
Prowadzący, z niepokojem i troską pochylali się nad Szczepkowską - bo jak to być może, że twarz Solidarności, osoba, która dwadzieścia lat temu poinformowała społeczeństwo, że komunizm się skończył(jakby kiedykolwiek się zaczynał), teraz psuje swój wizerunek poprzez nieodpowiedzialne zachowanie.
Patrząc na Jagielskiego, widziałem na jego twarzy niesmak i zażenowanie(być może udawane na użytek widzów i w ramach poprawności politycznej?). Tak bulwersować widownię!
Szczepkowska odpowiedziała, że dla widzów nie powinno to być żadne zaskoczenie/widzowie nawet nie zorientowali się w sytuacji gdyż podczas spektaklu po scenie przechadzali się nadzy mężczyźni i jej pośladki nie odbiegały od normy/klimatu.

W efekcie zwolniono ja z pracy a list z wyrazami oburzenia napisali artyści.

Szczepkowska wspomniała także o tych artystach, którzy wielokrotnie krytykowali i wynosili się ponad wszelkie nagrody, mając je za nic/deprecjonując ich znaczenie dla prawdziwego artysty a później, kiedy im samym je przyznawano, karnie stawiali się po odbiór, obruszając się na przypominanie im ich własnych, wcześniejszych słów.

Joanna Szczepkowska powiedziała coś, co bardzo mi się spodobało, co zapisałem.
Cytat:
Nie jest artystą ten, kto nie potrafi przekraczać granic


Dzisiaj wieczorem o 20:45 w programie "Tomasz Lis na żywo" będzie okazja od niej samej dowiedzieć się czegoś więcej(o ile Tomasz Lis stanie na wysokości zadania i nie wpisze się w chór "zatroskanych" o aktorkę).

Gdzie powinny przebiegać granice? To pytanie zadał mi nieodżałowany Leon.
Weźmy dla przykładu Jana PawłaII przygniecionego przez meteoryt, męskie genitalia powieszone na krzyżu, wystawę "Naziści" zdemolowaną przez Daniela Olbrychskiego, wreszcie Hitlera i aborcję.

Warto zastanowić się nad granicą wolności nie tylko w sztuce, ale i wolności słowa - jakże często traktowanej wybiórczo(niestety, także przez racjonalistów).
Co Wy na to? Gdzie, i czy w ogóle gdzieś, powinny przebiegać granice?

Pozdrawiam - Garnek

P.S: Poszukuję wolnomyślicieli.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

08-03-2010 11:07
 Ocena 12 na 14
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Cytat:
Nie jest artystą ten, kto nie potrafi przekraczać granic

To prawda, ale musi być solidny powód dla których te granice się przekracza.
Artysta może szokować, może naruszać tabu ale przede wszystkim musi mieć coś do powiedzenia odbiorcom jego sztuki.

>Weźmy dla przykładu Jana Pawła II przygniecionego przez meteoryt, męskie genitalia powieszone na krzyżu, wystawę "Naziści" zdemolowaną przez Daniela Olbrychskiego, wreszcie Hitlera i aborcję.

Wymienione przez Ciebie zdarzenia artystyczne lub dzieła mają jakieś przesłanie, na coś chcą zwrócić uwagę nawet to zestawienie Hitlera z aborcją (mimo, że się z tym nie zgadzam,) ma jakieś uzasadnienie ale w żaden sposób nie mogę pojąć na co chciała zwrócić uwagę Szczepkowska pokazując swoją dupę publiczności.

Jest to moim zdaniem kretyński wybryk bardziej zbliżony do wybryku muzyka rockowego, który obnażył się na scenie, niż jakieś zdarzenie artystyczne.
Myślę, że pani Szczepkowska nie może się pogodzić z tym, że jej czas już minął i za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę a że nie miała czym to pozostała jej tylko dupa i ją pokazała.
08-03-2010 11:58 
 Ocena 8 na 8
spray (5875 punktów)
>(...)
>Myślę, że pani Szczepkowska nie może się pogodzić z tym, że jej czas już minął i za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę a że nie miała czym to pozostała jej tylko dupa i ją pokazała.
Trop jest chyba dobry, ale nie aż tak deprecjonujący dla JSz, jak mi się wydaje.
Swego czasu uznano, że JSz aktorką wielką jest, dlatego użyto jej twarzy do ogłoszenia upadku komunizmu w Polsce (jakby on kiedykolwiek w Polsce zaistniał...).

Po kilkunastu latach pomyślnego zaprowadzania w Nadwiślańskim Kraju kapitalizmu, Pani Joasia się zorientowała zapewne, że na rynku sztuki najlepszym sposobem promocji jest skandal i na swój naiwny sposób chciała się przypomnieć, i na nowo wylansować.
Ot, jak Nieznalska na przykład. Że nie wspomnę o celebrytach, którzy artystami wcale być nie muszą, wystarczy, że robią się znani i oglądani, występują w bigbraderach, tańcach na lodzie i pod wodą, albo z ulicznej łapanki, czyli castingu, trafiają do tzw. życiowych seriali, które z życiem niewiele, lub nic zgoła, nie mają. Ale są w telewizji.

Przypomina mi się taki dawny wywiad z Wojtkiem Mannem...
Gdy zaczął być znany, lubiany i rozpoznawany. Zapytano go, jak tłumaczy sobie swoją popularność, odpowiedział po prostu: tym, że jest w telewizji.
W czasie wywiadu częścią scenografii była jakaś lampa.
Dla zobrazowania zjawiska, dał prowadzącej/prowadzącemu/nie pomnę/ taki przykład:
- Proszę spojrzeć na tę lampę! Czy jest ona w jakiś specjalny sposób wyjątkowa?
- Nie.
- No właśnie! Ale w tej chwili jest to najbardziej znana lampa w Polsce!

Lampy nie mają szczególnej siły przebicia. Obecność lampy w telewizji nie była zasługą lampy, lecz wynikiem kaprysu scenarzysty. Ten zaś bacznie pilnuje obowiązujących wśród publiki preferencji. Zapewne szybciej zaangażuje do scenografii taką lampę, która weźmie sprawy w swoje ręce i czymś się spośród innych lamp wyróżni.
Nie musi to być doskonały design, takich lamp jest wiele, a scenarzysta nie ma czasu na wnikanie w zawiłości jej doskonałości. Czas to pieniądz.
Weźmie taką lampę, która sama zawoła:
- Tu jestem !
08-03-2010 14:11 
 Ocena 4 na 6
placownik (17853 punktów)

>Myślę, że pani Szczepkowska nie może się pogodzić z tym, że jej czas już minął i za wszelką cenę chce zwrócić na siebie uwagę a że nie miała czym to pozostała jej tylko dupa i ją pokazała.

   Przeczytałem. posłuchałem i myślę, że Pani Szczepkowskiej zależy na teatrze, w którym o coś chodzi. Na teatrze, który ma widzom do pokazania, a nawet przekazania, coś więcej niż tylko pośladki. Zależy jej też chyba na widzu, który zauważa, kiedy zamiast spektaklu pokazuje mu się dupę.

   Mam nadzieję, że Jej czas jeszcze nie minął.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2010 15:14 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)
>(...)myślę, że Pani Szczepkowskiej zależy na teatrze, w którym o coś chodzi. Na teatrze, który ma widzom do pokazania, a nawet przekazania, coś więcej niż tylko pośladki. Zależy jej też chyba na widzu, który zauważa, kiedy zamiast spektaklu pokazuje mu się dupę.
Ja też mam taką nadzieję, że zależy - i dlatego temat podtrzymuję.

Zauważam przy tym, że Pani Joasia poszła w maliny, które nie dla niej hodowano...ale była swego czasu dobrym nawozem...dla malin i konfitur.

Pokazanie dupy było w takim razie genialną zagrywką marketingową. W zakresie tańczących z wilkami na lodzie, z gwiazdami na Pandorze... i co tam jeszcze...Nośne treściowo bardziej, niż pokazanie cycków, jeśli nie ma silikonów ( a chyba nie ma)(albo ma i wie, że teraz to już nie działa, lub działa jedynie na frustratów).

>   Mam nadzieję, że Jej czas jeszcze nie minął.
To od niej zależy.
08-03-2010 15:54 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Zauważam przy tym, że Pani Joasia poszła w maliny, które nie dla niej hodowano...

   Poszła, aby z nich demonstracyjnie wyjść. Pokazała to co pokazała, a przy okazji także i to, że jako aktorka potrafi wleźć w maliny, jeśli tego sobie życzy reżyser. Nie musi jednak udawać, że to jest sztuka właśnie, skoro reżyserowi nie udało się przekonać Jej do tego.

>ale była swego czasu dobrym nawozem...dla malin i konfitur.

   ???. Uważasz, że już od urodzenia powinna bojkotować komuszych telewidzów?

>Pokazanie dupy było w takim razie genialną zagrywką marketingową.

   Gdyby szykowała jakąś serię monodramów to można by to tak odebrać. Ale z tego co wiem, to nie szykuje.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2010 16:35 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>   Poszła, aby z nich demonstracyjnie wyjść. Pokazała to co pokazała, a przy okazji także i to, że jako aktorka potrafi wleźć w maliny, jeśli tego sobie życzy reżyser. Nie musi jednak udawać, że to jest sztuka właśnie, skoro reżyserowi nie udało się przekonać Jej do tego.

O momencik. Jeśli nie jest przekonana do sztuki, to nie powinna w niej występować. Tego wymaga profesjonalne podejście do wykonywanej pracy i szacunek dla widzów, którzy przyszli obejrzeć konkretne przedstawienie, zapłacili za nie wcale-nie-lekko-zapracowanymi pieniędzmi a w zamian dostali panią "ahtystkę" walącą fochy ze sceny.

erka.ovh.org/
08-03-2010 19:59 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Profesjonalistka zagra wszystko i wcale nie musi uważać tego za sztukę. Widzowie zapłacili i obejrzeli spektakl tak gęsty od treści i znaczeń, że foch artystki, będący "przekroczeniem granic", do czego tak gorąco namawiał reżyser, został zauważony jedynie przez zespół.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2010 20:10 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
>   Profesjonalistka zagra wszystko i wcale nie musi uważać tego za sztukę. Widzowie zapłacili i obejrzeli spektakl tak gęsty od treści i znaczeń, że foch artystki, będący "przekroczeniem granic", do czego tak gorąco namawiał reżyser, został zauważony jedynie przez zespół.

Daruj ale dalej nie rozumiem. Profesjonalista nie wynosi kłótni z pracodawcą przed klienta. Działanie wbrew zasadom pracy w zespole to nie profesjonalizm- to zwykłe pretensjonalne gwiazdorstwo. To jak się załatwia sprawy z pracodawcą przepisy regulują dość precyzyjnie. Nie podoba się w zakładzie pracy ? Droga wolna, komuna upadła- można szukać szczęścia w innym (zwłaszcza kiedy się jest gwiazdą). No chyba że ma się upodobanie do wywlekania własnych- było nie było prywatnych- spraw na forum publiczne. Bo to, panie, wielka sztuka, tu widz musi się wypowiedzieć, tu nie może być jak w zakładzie produkcji butów- muszą wykazać zrozumienie dla delikatnych du..sz jaśnie państwa artystów.

PS. Dodam jeszcze jedno jeśli pozwolisz. Jeśli artysta godzi się na przekroczenie granic- co jest prawem i przywilejem zawodu- oczywiście może i powinien to zrobić. Jest tylko jedno "ale"- musi być gotowy do poniesienia konsekwencji tego co zrobił. Na tym polegała odwaga awangardy- kiedy jeszcze można było o awangardzie mówić. A obecnie części "ahtystów" chciałoby się równocześnie mieć prawo do obrażania filistrów i głoszenia niewygodnych prawd, a równocześnie dostawania od tych samych filistrów cukiereczków.


erka.ovh.org/
08-03-2010 21:54 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Jeśli artysta godzi się na przekroczenie granic- co jest prawem i przywilejem zawodu- oczywiście może i powinien to zrobić. Jest tylko jedno "ale"- musi być gotowy do poniesienia konsekwencji tego co zrobił.

   A czy nie jest?

   Zostałaś odstawiona do kąta?

   - Nie żałuję, tak powinno być. Ale trzeba mnie było zwolnić dyscyplinarnie.

   Za dupę?

   - Tak, a nie z rzekomych powodów artystycznych. Ja bym zwolniła natychmiast za coś takiego. Bo według mnie artysta musi się mieścić w konwencji, a kiedy pozwala sobie na przekroczenie granic, przestaje być artystą.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kurczewski (2471 punktów)

>   A czy nie jest?

Nie, bo jak sama pani artystka potwierdza w przytoczonym przez Ciebie fragmencie całe zdarzenie nie miało charakteru działalności artystycznej a było li tylko pokazaniem gołej dupy w proteście zgoła nie-artystycznym. Ergo- obrona jej działań odwoływaniem się do praw i przywilejów artysty jest działaniem całkowicie chybionym. QED (jakkolwiek dwuznacznie by to nie brzmiało )

erka.ovh.org/
09-03-2010 11:49 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>    foch artystki, będący "przekroczeniem granic", do czego tak gorąco namawiał reżyser, został zauważony jedynie przez zespół.
Ot, DUPA widziana przez LUPĘ.
.
08-03-2010 18:26 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Mam nadzieję, że Jej czas jeszcze nie minął.
A jednak coś było na rzeczy w tle(pieniądze), nie myliłem się.
Cytat:
Lupie pozwala się prowadzić próby latami, pozwala się przerywać pracę na rzecz innych planów (wtedy teatr stoi), pozwala się przerywać próby z powodu chorej rodziny. Aktorzy nie przyjmują innych propozycji, czekają i oczywiście się nie buntują.

(wytłuszczenie moje)
Cytat:
Do wielu przedstawień nie dochodzi w ogóle, co oznacza, że aktorzy stracili wiele miesięcy pracy i nie dostaną zapłaty.

Wcale się jej nie dziwię, te sprawy powinny być bezwzględnie uregulowane. Nie ma to jak za starej, dobrej "komuny". Słyszałem wypowiedzi aktorów/artystów, którzy bez ogródek mówili, że wtedy chodziło o sztukę a nie o pieniądze, wtedy bilet na spektakl kosztował kilka złotych i każdego było na niego stać, młodzież szkolna chodziła do teatru kilkukrotnie w roku szkolnym. Oczywiście ta "zasrana komuna", jak mawiają niektórzy, dokładała z państwowej kiesy by lud był za pan brat ze sztuką...
Teraz - właśnie - jak jest teraz?

Chodziło jej również o upodmiotowienie aktorów, o szacunek dla nich.
Cytat:
uregulowanie praw aktorów, które są w tej chwili naprawdę niewolnicze

Cytat:
do jakiego stopnia reżyser może władać czasem aktora


Fragment, w którym "stuliła uszy".
Cytat:
Ale trzeba mnie było zwolnić dyscyplinarnie.
Za dupę?
- Tak, a nie z rzekomych powodów artystycznych. Ja bym zwolniła natychmiast za coś takiego. Bo według mnie artysta musi się mieścić w konwencji, a kiedy pozwala sobie na przekroczenie granic, przestaje być artystą.

Interesujące, że w wywiadzie w TVN-ie usłyszałem co innego(patrz cytat w poście inicjującym wątek), podobnie w wywiadzie, którego Ty posłuchałeś - zarówno w TVN-ie jak i w wywiadzie broni prawa artysty do swoistego offtopicu, do samowoli.

Cytat:
Trzeba się z tym liczyć, że jeżeli reżyser wymaga wykraczania poza granice, to aktor po prostu może to wykonać, że aktor też może być nieprzewidywalny.

Cytat:
Nie jest tylko tak, że reżyser maluje a aktor jest tylko farbą.

Pytanie - kto tu rządzi, na ile aktor jest samodzielny w kreowaniu roli?

Ciekaw jestem, którą wersję przedstawi dzisiaj u Tomasza Lisa.

Pozdrawiam - Garnek

P.S: Poszukuję wolnomyślicieli.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
08-03-2010 18:25 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Zupełnie się z Tobą NIE ZGADZAM!

Sztuka jest przestrzenią nieograniczonej i doskonałej wolności wyrazu.

I tyle. Bez dyskusji!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
08-03-2010 20:16 
 0 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Zgoda- ale równocześnie z pełną gotowością do poniesienia konsekwencji.

erka.ovh.org/
lontri (16088 punktów)

>Zgoda- ale równocześnie z pełną gotowością do poniesienia konsekwencji.

Liczenie się z konsekwencjami nie musi oznaczać bezwarunkowej gotowości na ich poniesienie. Nonkonformizm nie musi oznaczać głupoty i bierności. Zgoda czy nie?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
08-03-2010 20:46 
 Ocena 3 na 3
Kurczewski (2471 punktów)
>>Zgoda- ale równocześnie z pełną gotowością do poniesienia konsekwencji.
>Liczenie się z konsekwencjami nie musi oznaczać bezwarunkowej gotowości na ich poniesienie. Nonkonformizm nie musi oznaczać głupoty i bierności. Zgoda czy nie?

Bezwarunkowej ? Nie, nie bezwarunkowej, natomiast z pewnością zasłanianie się potem statusem artysty jest dziecinną taktyką, wypisz wymaluj jak z gry w berka: "Jak krzyknę "basta" to wtedy mnie już nie wolno !" Otóż wolno a czasem wręcz należy. Próba uduszenia jeża gołą dupą MOŻE się skończyć pokłuciem tejże i nawet będąc bezkompromisowym dusicielem jeży należy mieć tego świadomość a nie płakać że jak cham mógł, przecież to boli.

Relatywna bezkarność artystów wcześniejszych wieków wynikała z siły ich talentu. Było im wolno przekraczać granice dlatego, że ukaranie ich za to ogołacałoby ich mecenasów z rzeczy unikalnych i niepowtarzalnych. Obecnie talenty już jakby nie na tę skalę, za to pretensje do boskości i statusu pozostają na nieodmiennie wysokim poziomie.


erka.ovh.org/
lontri (16088 punktów)

Skoro sztuka jest dziedziną nieskrępowanej ekspresji, to oczywiste jest, że artysta powołuje się swój status w sytuacji, gdy jakieś "ograniczniki" próbują go pozbawić wolności wyrazu i innych swobód osobistych.
Do reszty Twoich zarzutów się nie odnoszę. Sztuka to wprawdzie nie fizyka kwantowa, ale żeby o niej coś powiedzieć do rzeczy, też trzeba się trochę na niej znać.
Pretensje do boskości to mieli artyści 100-200 lat temu. Przez ten czas trochę się w sztuce zmieniło. Przykro mi, że nie nadążasz.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-03-2010 19:39 
 Ocena 3 na 3
Kurczewski (2471 punktów)
>Skoro sztuka jest dziedziną nieskrępowanej ekspresji, to oczywiste jest, że artysta powołuje się swój status w sytuacji, gdy jakieś "ograniczniki" próbują go pozbawić wolności wyrazu i innych swobód osobistych.

A sztuka JEST dziedziną nieskrępowanej ekspresji ? Czyżby kolega był w stanie przytoczyć jednoznaczną definicję tego czym jest sztuka ? Proszę, Tatarkiewicz z Dvorakiem do kolan nie sięgają. Poza tym jak napisałem w innym poście, zgodnie ze słowami samej zainteresowanej nie mamy do czynienia z ekspresją w sztuce, a ledwo z przepychankami . Powoływanie się na status artysty jest więc nadużyciem

>Do reszty Twoich zarzutów się nie odnoszę. Sztuka to wprawdzie nie fizyka kwantowa, ale żeby o niej coś powiedzieć do rzeczy, też trzeba się trochę na niej znać.

Doktorat z historii sztuki wystarcza ?

>Pretensje do boskości to mieli artyści 100-200 lat temu. Przez ten czas trochę się w sztuce zmieniło. Przykro mi, że nie nadążasz.

Naprawdę nikt wcześniej ani później ich nie miał ? Ot novum. Opublikuj te przemyślenia. Raz- wreszcie się doczekamy definicji sztuki dwa- nowości dotyczących myśli o niej. Hit murowany na całą kulturę zachodu.

erka.ovh.org/
lontri (16088 punktów)

Gdy pisałem, że sztuka jest dziedziną nieskrępowanej ekspresji, nie chodziło mi o stwierdzenie równoważności: sztuka=wolność, ale o wskazanie wolności jako jednego z postulatów sztuki.
Autorytety Tatarkiewiczów i innych wymienionych z nazwiska mnie nie interesują - to trupy, których poza polskim zaściankiem i tak nikt nie czyta, bo ma o wiele ciekawsze sprawy na głowie, na przykład twórczość.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-03-2010 20:13 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
Wiesz- nie do końca rozumiem pojęcie "postulaty sztuki". Postulować może jakaś grupa czy manifest jakiegoś ruchu. Część z nich mówiła o wolności- część wręcz przeciwnie ale nie odważyłbym się wyciągać jakichkolwiek wiążących wniosków. Co do Maxa Dvoraka- to klasyk klasyków, jeden z twórców nowoczesnej historii sztuki którego poza polskim zaściankiem czytają wszyscy zajmujący się teorią sztuki. Oczywiście- można zajmować się wyłącznie praktyką, to chyba najlepsza droga dla artysty- akurat jeśli chodzi o sztukę teoria nie jest niezbędną by stać się sławnym i cenionym, ale wówczas wypominanie innym braku wiedzy z tej dziedziny może być... ryzykowne.


erka.ovh.org/
10-03-2010 07:23 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Skoro masz problemy ze zrozumieniem terminu "postulaty sztuki", to po co wymachiwałeś doktoratami?
Co do reszty Twojego wywodu - posługiwanie się argumentami z autorytetu jest tak głęboko sprzeczne z moją naturą, że pozostawię go bez komentarza. Indywidualne przeżycie i rozumienie sztuki nie wymaga nadzwyczajnej erudycji, tylko samodzielnego myślenia i otwartości na doświadczenie (w przeciwieństwie do płodzenia doktoratów).

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-03-2010 11:11 
 Ocena-8 na 14
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>Co do reszty Twojego wywodu - posługiwanie się argumentami z autorytetu jest tak głęboko sprzeczne z moją naturą, że pozostawię go bez komentarza. Indywidualne przeżycie i rozumienie sztuki nie wymaga nadzwyczajnej erudycji, tylko samodzielnego myślenia i otwartości na doświadczenie (w przeciwieństwie do płodzenia doktoratów).

   Jeden z moich autorytetów w dziedzinie sztuki i filozofii mówił mi, żebym nie ufała tzw. "pieprzonym indywidualistom" bo oni widzą tylko to, co chcą widzieć. Radził mi, bym raczej szukała ludzi o niezwykłej indywidualności bo oni widzą to co powinni, starają się widzieć to, co jest a także potrafią wybiegać wzrokiem tam gdzie nie sięga wzrok "pieprzonych indywidualistów"
"Pieprzeni indywidualiści" mnożą się dziś jak króliki po deszczu- mawiał. Prawdziwe autorytety obdarzone indywidualnością giną jak wilki w polskich lasach.
    Pamiętam także jak opowiadał mi o awangardzie, która stanowiła wyzwanie poznawcze dla odbiorcy. Wielu artystów awangardowych wręcz domagało się od publiczności gruntownej i rozległej wiedzy, wszechstronnej znajomość przedmiotu, uczoności, wykształcenia, oczytania, czyli po prostu erudycji.
Mówił też coś o całowaniu diabła w dupę ale nie pamiętam co...
lontri (16088 punktów)

Ja na sztuce się nie znam. Uważam jednak, że ludzie zajmujący się twórczością, powinni cieszyć się szczególnymi prawami w zakresie wolności poszukiwań, eksperymentów i ekspresji. Tylko to gwarantuje nam postęp.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
11-03-2010 02:08 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)

>   Jeden z moich autorytetów w dziedzinie sztuki i filozofii mówił mi, żebym nie ufała tzw. "pieprzonym indywidualistom" bo oni widzą tylko to, co chcą widzieć.

A Największy Moralny Autorytet Świata mówił, że jesteś głupia.

>"Pieprzeni indywidualiści" mnożą się dziś jak króliki po deszczu- mawiał.

Niech zgadnę - Legutko?

>Mówił też coś o całowaniu diabła w dupę ale nie pamiętam co...

To nie pisz bez sensu.

Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
10-03-2010 11:33 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>Skoro masz problemy ze zrozumieniem terminu "postulaty sztuki", to po co wymachiwałeś doktoratami?

No cóż- miałeś szansę zamilczeć i uniknąć prób robienia z braków wykształcenia i nieprecyzyjnego używania języka cnoty. Nie ma czegoś takiego jak "postulat sztuki". Sztuka nie będąc osobą sama z siebie postulować niczego nie może. Mogą postulować artyści bądź grupy i robią to z upodobaniem, deklarując że według nich jedyna prawdziwa sztuka to to bądź tamto, wymaga tego bądź tamtego.

>Co do reszty Twojego wywodu - posługiwanie się argumentami z autorytetu jest tak głęboko sprzeczne z moją naturą, że pozostawię go bez komentarza.

No popatrz, a to nie Ty próbowałeś zarzucać brak wiedzy i występować z pozycji "tego który wie lepiej bo przecież sam jest artystą", chwilę potem demonstrując żenujący brak jakiegokolwiek rozeznania ? No cóż panie artysto- czasami użycie autorytetu zawodu nie wystarcza.

>Indywidualne przeżycie i rozumienie sztuki nie wymaga nadzwyczajnej erudycji, tylko samodzielnego myślenia i otwartości na doświadczenie (w przeciwieństwie do płodzenia doktoratów).

Indywidualne przeżycie ? Zgoda, to z pewnością. Dostępne jest nawet całkowitym matołkom. Rozumienie ? Zdecydowanie nie. Niestety tu nie mówiliśmy ani o jednym, ani o drugim a o teorii sztuki. Wypowiadanie się na jej temat wymaga nie indywidualnego przeżycia, otwartości na doświadczenie i samodzielnego myślenia ale konkretnej wiedzy na temat tejże- mimo że oczywiście nie jest to fizyka kwantowa.

Co do płodzenia doktoratów- spłodziłeś może jakiś czy ponownie wypowiadasz się w oparciu o samodzielne myślenie i otwartość na doświadczenie ?


erka.ovh.org/
10-03-2010 19:31 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Nie wiem, skąd to zacietrzewienie z Twojej strony. Nigdzie nie utrzymywałem, że jestem artystą, ani tym bardziej, że znam się na sztuce lub chcę przemawiać w jej imieniu!
Uważam tylko, że człowiek ma prawo do korzystania z maksimum wolności, zwłaszcza w sztuce. Skoro sztuka, ustami samych artystów, domaga się w naszym kraju większej przestrzeni wolności, nie rozumiem, jak mógłbym (biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania polityczne i kulturowe) nie stawać po jej stronie.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-03-2010 20:04 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>Nie wiem, skąd to zacietrzewienie z Twojej strony. Nigdzie nie utrzymywałem, że jestem artystą, ani tym bardziej, że znam się na sztuce lub chcę przemawiać w jej imieniu!

Stary- w pierwszym poście zarzucasz mi brak wiedzy nie mając po temu przesłanek, mówiąc wprost- włazisz mi na odcisk. Jak mam zareagować ? Nadstawić drugi policzek ? Może to moja wada charakteru (nawet na pewo), ale mam ... jak to nazwać ? Światopoglądowy szczękościsk. Jeśli jestem przekonany o swojej racji i dochodzi do tego że "gryzę" to nie odpuszczam. Jeśli uraziłem Cię osobiście- przepraszam. Lubię Cię, cenię Twoje wypowiedzi i nie chcę się z Tobą kłócić.

>Uważam tylko, że człowiek ma prawo do korzystania z maksimum wolności, zwłaszcza w sztuce. Skoro sztuka, ustami samych artystów, domaga się w naszym kraju większej przestrzeni wolności, nie rozumiem, jak mógłbym (biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania polityczne i kulturowe) nie stawać po jej stronie.

Zgadzam się z Tobą w 100%, zwłaszcza jeśli chodzi o wolność w sztuce (casus prac Nieznalskiej). Tej wolności trzeba bronić bez dwu zdań. Sęk w tym ze nasi artyści często prezentują mentalność świętych krów- uznają że im wolno wszystko ale "zwykłym śmiertelnikom" już nie. Weź w gruncie rzeczy mało interesujący (niezależnie od tego z której strony spojrzeć) tyłek Szczepkowskiej, weź Polańskiego, weź wszystkie te gwiazdeczki z bożej łaski których wybryków z wódką czy narkotykami wydają się umykać naszej Temidzie. Tak, Szczepkowska ma prawo pokazywać co chce, natomiast jeśli w ten sposob w czasie pracy załatwia swoje osobiste interesy (czy grupowe porachunki) to jest to zachowanie raz- nieprofesjonalne a dwa- nie mające nic wspólnego ze sztuką i wolnością ekspresji jaką ona daje.

erka.ovh.org/
lontri (16088 punktów)

Uważam, że we wszystkim, także w sztuce, najpierw powinniśmy próbować pewne zjawiska zauważać i interpretować, a potem oceniać. Sztuka jest - ten fakt nie domaga się uzasadnienia i oceny, ale w pierwszym rzędzie zdziwienia, a potem również zrozumienia, odczytania, interpretacji.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-03-2010 21:15 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Widzisz- zgodziłbym się gdyby nie to że z wyrazem "sztuka" jest ten sam problem co z wyrazem "bóg". Póki nie ustalimy co on oznacza, dyskusja o owej "sztuce" będzie wyjątkowo trudna. A w chwili obecnej powiedzieć co on oznacza nie potrafi dokładnie nikt- reguły łamano tak długo aż się rozpadły, a z tym rozpadem rozpadły się też pojęcia.


erka.ovh.org/
lontri (16088 punktów)

1. Nie sądzę, by myślał porządnie ten, kto nie rozumie różnicy między kłopotami z "istnieniem sztuki" i kłopotami z "istnieniem Boga".
2. Ewolucja pojęć nie musi oznaczać ich rozpadu. Rozpad pojęć nie musi oznaczać rozpadu rzeczywistości. Problemy z definicją sztuki nie niweczą sztuki jako takiej; oznaczają tylko nieco większe trudności w komunikatywnie skutecznym rozmawianiu o niej, a to nie to samo.
3. Reguły są tylko konwencjami i ich trwanie w danej postaci nie musi być postrzegane jako wartość sama w sobie.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
11-03-2010 13:51 
 Ocena 3 na 5
placownik (17853 punktów)

>posługiwanie się argumentami z autorytetu jest tak głęboko sprzeczne z moją naturą, że pozostawię go bez komentarza.

   Dziesięć godzin później napisałeś Ja na sztuce się nie znam. Zdumiewa mnie dlaczego lekką ręką odrzucasz opinię osoby, która na sztuce się zna, a przynajmniej zajmuje się nią zawodowo. Czy tak samo postąpiłbyś w stosunku do fizyka, biologa czy medyka? Na cholerę nam ta cała nauka skoro i tak wiemy wszystko lepiej, a autorytety budzą w nas żywiołowy sprzeciw?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

Każdy handluje tym, czym ma. Czy ja muszę się tym zachwycać, skoro mnie to nie zachwyca?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
placownik (17853 punktów)

>Każdy handluje tym, czym ma. Czy ja muszę się tym zachwycać, skoro mnie to nie zachwyca?

   A kto powiedział, że sztuka ma zachwycać? Sztuka ma budzić emocje, zmuszać do refleksji, a zachwyt, zwłaszcza bezrefleksyjny, to jedna z bardziej prymitywnych reakcji na sztukę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

Gdy mówiłem o handlowaniu "mydłem i powidłem" nie chodziło mi o sztukę, ale o wypowiadające się na jej temat autorytety z "pretensjami" (zwłascza o te wymachujące doktoratami).

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
placownik (17853 punktów)

>Gdy mówiłem o handlowaniu "mydłem i powidłem" nie chodziło mi o sztukę, ale o wypowiadające się na jej temat autorytety z "pretensjami" (zwłascza o te wymachujące doktoratami).

   A czy przekonuje Cię to, co napisałem o sztuce?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-03-2010 14:14 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

W odbiorze sztuki istnieje wielka różnorodność. Nie ma jednej obowiązującej formuły kontaktu ze sztuką, tak jak nie ma jednej obowiązującej powszechnie formuły uprawiania sztuki.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
12-03-2010 15:11 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>W odbiorze sztuki istnieje wielka różnorodność.

   A czy ta różnorodność podlega badaniom? Czy może być klasyfikowana i analizowana na różne sposoby? Czy wyniki tych działań badawczych mają jakąś wartość poznawczą?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
12-03-2010 16:00 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>W odbiorze sztuki istnieje wielka różnorodność.
>   A czy ta różnorodność podlega badaniom? Czy może być klasyfikowana i analizowana na różne sposoby? Czy wyniki tych działań badawczych mają jakąś wartość poznawczą?
"Pażywiom uwidim" jak to mawiają Rosjanie.
   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

Odpowiedź w trzech słowach: Podlega. Może. Mają.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
12-03-2010 23:35 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Odpowiedź w trzech słowach: Podlega. Może. Mają.

   No to jedźmy dalej. Czy w takim razie uważasz za sensowne oczekiwanie, że wszystko to powinno mieć wpływ na to, jak Ty sztukę odbierasz?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

Nie powinno, ale może, i tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Nie mam nic przeciwko naukowej refleksji o sztuce, nawet jeżeli odbywa się ona w ramach burżuazyjnego systemu przemocy instytucjonalnej; protestuję natomiast przeciwko formom tej przemocy, a za taką można uznać powoływanie się na domniemany (a w dużej mierze po prostu urojony) autorytet instytucjonalnej nauki. Niech nikt nie oczekuje, że zajmę miejsce w szeregu tylko dlatego, że ktoś uzurpuje sobie posiadanie autorytetu z powodu samego uczestnictwa w zhierarchizowanym systemie wzajemnego lizania d.

PS. Zanim zaczniesz bawić się w położnika, zastanów się czy dorównujesz Sokratesowi.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
13-03-2010 20:07 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Nie powinno, ale może, i tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.

   No to do czegoś jednak doszliśmy. Pozwolę sobie domyślić się, że pisząc może miałeś na uwadze innych, nie siebie. Ty się przed tym wzbraniasz, autorytety w tej kwestii dla Ciebie nie istnieją, bo przecież Ty swój rozum (i odczucia) masz a naukowa refleksja o sztuce Cię nie interesuje, zwłaszcza ta odbywająca się "w ramach burżuazyjego systemu przemocy instytucjonalnej", a "uczestnictwo w zhierarchizowanym systemie wzajemnego lizania d." po prostu Cię brzydzi.

   Dla mnie, to ten pies, cośmy go razem odgrzebali, okrutnie śmierdzi. Może właśnie dlatego był zagrzebany?

>PS. Zanim zaczniesz bawić się w położnika,

   Chyba już nie potrafię. To wszystko przez moją Panią od matematyki z podstawówki - Panią Kalicką, imienia niestety nie pamiętam. Ta święta kobieta miała genialną wręcz metodę rozwiązywania tzw. zadań z treścią. Wymagała od nas rozwiązań w formie dwukolumnowej tabelki. W pierwszej kolumnie należało wpisać pytanie odpowiedzią na które było działanie matematyczne wpisywane w kolumnie drugiej. Wymagała tego od nas z żelazną wprost konsekwencją. No i tak już mi to zostało.

>zastanów się czy dorównujesz Sokratesowi.

   O Sokratesie jeszcze wtedy nie słyszałem, ale zadania z treścią rozwiązywałem jak maszyna. Teraz już z tym nieco gorzej, ale metoda pozostała.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-03-2010 21:56 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Autorytety dla mnie nie istnieją; uznaję natomiast argumenty (poza argumentami z autorytetu i kilkoma innymi erystycznymi sztuczkami, rzecz jasna).

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-03-2010 14:01 
 Ocena-2 na 2
wikariusz.parafialny (3 punktów)
(zablokowany)
> Zupełnie się z Tobą NIE ZGADZAM!Sztuka jest przestrzenią nieograniczonej i doskonałej wolności

Symbolem sztuki laickiej są genitalia na krzyżu.
09-03-2010 14:27 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Symbolem sztuki laickiej są genitalia na krzyżu.
A symbolem chrześcijańskiej sztuki - Hitler i rozczłonkowane zwłoki.
09-03-2010 14:47 
 Ocena-3 na 3
wikariusz.parafialny (3 punktów)
(zablokowany)
>A symbolem chrześcijańskiej sztuki - Hitler i rozczłonkowane zwłoki.

A tego nie znasz?
upload.wik(*)s/7/73/God2-Sistine_Chapel.png

W sztuce laickiej istotny jest ten element:

www.rp.pl/artykul/236925.html


To jest ta różnica między sztuką chrześcijańską,a laicką
09-03-2010 14:56 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>A tego nie znasz?
> upload.wik(*)s/7/73/God2-Sistine_Chapel.png
A to może być symbol sztuki judaistycznej. Wszak to scena z Księgi Rodzaju, mocno przedchrześcijańskiej. Pała ze znajomości literatury starożytnej, użytkowniku wikariusz.parafialny.
09-03-2010 15:39 
 Ocena-3 na 3
wikariusz.parafialny (3 punktów)
(zablokowany)
>A to może być symbol sztuki judaistycznej. Wszak to scena z Księgi Rodzaju

Judaistyczny obrazek namalowany w świątyni chrześcijańskiej w kraju europejskim przez Żyda?


Co za znaczące odchylenie do racjonalizmu towarzyszko Duda.

Laga i pod tablicę nosem do ziemi szorować.
09-03-2010 19:25 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Symbolem sztuki sakralnej - sanktuarium w Licheniu.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-03-2010 19:28 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Nie mam nic przeciwko genitaliom. To kontekst religijny wpisuje tę część ciała w obszar pogardy, wstydu i moralnego zakłamania. Represję naturalnych potrzeb, podobnie jak krzyż, chrześcijaństwo uczyniło przecież swoim centralnym fetyszem.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-03-2010 13:39 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>> Zupełnie się z Tobą NIE ZGADZAM!Sztuka jest przestrzenią nieograniczonej i doskonałej wolności
>Symbolem sztuki laickiej są genitalia na krzyżu.


A katolickiej dodatki Daniele de Voltera do fresku Michała Anioła w kaplicy sykstyńskiej.
10-03-2010 13:49 
 Ocena 6 na 6
jkl; (5859 punktów)
>Symbolem sztuki laickiej są genitalia na krzyżu.

A Jezus to wisi na krzyżu bez genitaliów?
11-03-2010 18:24 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Symbolem sztuki laickiej są genitalia na krzyżu.

Dla wielu całe sacrum ogranicza się do krzyżyka powyżej genitalii.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-03-2010 10:23 
 Ocena 1 na 1
Abdu (1208 punktów)
>Cytat:
> Nie jest artystą ten, kto nie potrafi przekraczać granicTo prawda, ale musi być solidny powód dla których te granice się przekracza.
>Artysta może szokować, może naruszać tabu ale przede wszystkim musi mieć coś do powiedzenia odbiorcom jego sztuki.

A dlaczego artysta miałby musieć mieć coś do powiedzenia? Dlaczego miałby coś musieć w ogóle?

Do czego jest dzieło sztuki? Do mówienia? Z obowiązku? Czy może do podziwiania? Dla mnie do wzbudzania emocji. Emocjonować się mogę różnymi tam takimi: wymową, formą, kompozycją, nowatorskością, ceną, dowcipem, głębią... Ważne, że na mnie oddziaływują, że pobudzają (niekoniecznie do myślenia). Nie muszą mówić. Nie muszą przekazywać. Mogą, ale niekoniecznie.

"Pisuar" na mnie nie oddziaływuje. Ale sam fakt zawieszenia go po prostu na ścianie galerii na pewno w niejednym wzbudził reakcję emocjonalną lub intelektualną - więc jego pierwsze zawieszenie w pierwszej galerii, mimo kontrowersji, śmiało można uznać za sztukę (powtórki już za toaletę). Kontrast stosuje się w sztuce od jej zarania. Zmiażdżony Wojtyła mnie śmieszy, więc w sumie też sztuka (no może sztuczka). Taki penis na krzyżu bez wątpienia wprawiłby mnie w stan głębokiej zadumy (nie mylić z zadymą), i chętnie bym zobaczył. Więc też sztuka... powtórki jednak będą już tylko cepeliadą, nieróżną od masowej produkcji Matek Boskich Fluorescencyjnych.

Jak się każe sztuce mówić, to się tworzy socrealizm albo inny izm, który szybko przestaje mieć rzeczywistą wartość sztuki - chcąc mieć coś oddziaływającego na widza nie można temu narzucać sztywnych ram, gdy lwia część siły oddziaływania pochodzi z burzenia zastanych porządków.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Edit: dzisiaj w TVP2 o godzinie 21:45 program "Tomasz Lis na żywo".

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Zella (1321 punktów)
>Edit: dzisiaj w TVP2 o godzinie 21:45 program "Tomasz Lis na żywo".


Oglądałam tę audycję, słynne rozmowy "Tomasza Lisa na żywo" i pani Szczepkowska dość istotnie wyjaśniła sprawę, sytuację. Między innymi, właśnie prawo reżysera prywatnego teatru do dyktowania aktorom swego sposobu zagrania takiej czy innej sceny. Jedni wyjeżdżają za pracą za granicę, inni pracują pod dyktando, właśnie reżysera.W rozmowie brał udział także jako gość T.Lisa, kontrowersyjny Kuba Wojewódzki. Po jego wypowiedzi i Pani Szczepkowskiej, niczemu się nie będę dziwić. Czegoś się dowiedziałam i starałam się zrozumieć wypowiadane argumenty !
08-03-2010 12:23Nie na temat
 Ocena 12 na 14
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dupa
>twarz Solidarności
W czym problem?
08-03-2010 12:41Nie na temat 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>Dupa>twarz Solidarności

>W czym problem?

   Ty Big jak zwykle. A ja Ci powiem, jak było naprawdę. A tak, powiem. Miałam ledwie 30 lat, gdy przyszedł rok '81. Jak wszystkie kobiety wtedy, nosiłam brodę i sweter z owczej wełny. No i paliłam fajkę. Rano zapieprzałam do pracy w fabryce, a wieczorami grałam na gitarze w chórze kościelnym. W każdą niedzielę o 20 krzyczałam "PRECZ Z KOMUNĄ!!!". Walczyłam. Kiedyś nawet pocałował mnie w rękę Gwiazda. W domu miałam ulotki i plakat Limahla z niemieckiego Bravo. Dziś już nikt nie pamięta mojego heroizmu, ale ja nadal noszę znaczek Solidarności wpięty w beret. O ideałach nie zapomniałam. Nie to co niektórzy...
08-03-2010 13:02Nie na temat 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
>(...)A ja Ci powiem, jak było naprawdę.
Poświadczam!
Tak było!
Też nosiłam sweter z owczej wełny i spodnie ze sztruksu, paliłam fajkę, krzyczałam PRECZ Z KOMUNĄ (krtórej na oczy nigdy nie widziałam, bo był tylko tzw. realny socjalizm, czyli nie wiadomo, co - wiadomo tylko, że najwięcej miał wspólnego z surrealizmem, ale za to z ludzką twarzą). I chodziłam na wykłady w Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej. Z których w krytycznej pamięci do tej pory cenię tylko Tischnera i Drawicza.
Brody nie miałam. Tylko dlatego, że mimo moich najszczerszych chęci , za cholerę mi rosnąć nie chciała! Defekt taki...genetyczny. Jeszcze traz pod pachami starczy mi się golić raz na miesiąc, a nóg w ogóle golić nie muszę. Limahla nie znosiłam wprawdzie, za to ulotki roznosiłam, jak najbardziej. Też tylko na początku. Gdy awansowałam w strukturach, woziłam do Wawy najcenniejsze myśli, a z - przywoziłam matryce.
I po co mi to było?
08-03-2010 13:28Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>I po co mi to było?

   Jak po co? To już zapomniałaś jakie zajebiste orgietki były po zebraniach?
08-03-2010 13:32Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>>I po co mi to było?
>    Jak po co? To już zapomniałaś jakie zajebiste orgietki były po zebraniach?
>
Nie zapomniałam, czego innego. Gdyż jako ideowo zaangażowana nawet na myśl nie wpadłam, żeby nie pozostawać w czystości zgodnej z deklaracjami
Teraz mogę albo żałować, że nie zgrzeszyłam, albo nadrabiać zaległości
08-03-2010 13:52Nie na temat 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>>>I po co mi to było?
>>    Jak po co? To już zapomniałaś jakie zajebiste orgietki były po zebraniach?

>Nie zapomniałam

   Były czasy, nie? Nikt się tak nie puszczał na prawo i lewo jak koledzy i koleżanki z Solidarności... Ech... aż się łza w oku kręci...
08-03-2010 14:00Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)

>    Były czasy, nie? Nikt się tak nie puszczał na prawo i lewo jak koledzy i koleżanki z Solidarności... Ech... aż się łza w oku kręci...
>
Nie wiem... Ja tylko o pielgrzymkach słyszałam. W Solidarności nie byłam, za to w NZS-ie niby trochę. A tam były przypadki, że tak powiem - jak mówi Kowalska- wszystkie, a zwłaszcza skrajne.
08-03-2010 14:32Nie na temat 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>I po co mi to było?

   Po co nam to było. Czy czasem nie po to, aby dwaj żoliborscy entelygenci wodzili za nos resztę polytykierów, tylko dlatego, że tej reszty nie stać na to aby zauważyć, że Polska nie kończy się na Warszawie i Gdańsku, a życie toczy się także poza ich gabinetami i studiem telewizyjnym?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2010 14:00Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>>>Dupa>twarz Solidarności
Kiedyś nawet pocałował mnie w rękę Gwiazda. W domu miałam ulotki i . Dziś już nikt nie pamięta mojego heroizmu, ale ja nadal noszę znaczek Solidarności wpięty w beret. O ideałach nie zapomniałam. Nie to co niektórzy...
>

Ty sie nie chwal, wszyscy tak mieli.
Mnie Gwiazda w rękę nie pocałował, za to nas oboje w służbowym fiacie do roboty podwozili, bo im było po drodze. Do komendy...

Jak sie im szychta pod blokowiskiem skończyła.
Zima, to mnie ich było zal, ze tak marzną filując na gwiazdowe mieszkanie, ze ja im herbatę gorąca proponowałam.

Niektorzy nawet byli wdzięczni.

Sąsiadami byliśmy...

Moze dlatego mu tak odbiło na stare lata? Mieszka tam gdzie mieszkał hehehe, a za morzami za górami nie poznał mnie. jak przyjechał wspomnienia kombatanckie gawiedzi opowiedzieć.
A gadał tak od rzeczy, ze Rydzyk przy nim to intelektualista.

Ja tam o Solidarności to nie wiem ale o KORze tak.
U nas, po zebraniowych organizacyjnych orgietek sie nie wyrabiało.

Jak juz, to były zwykle, prywatne ORGIE...Ale kto by tam Gwiazdę z małżonka zapraszał!
08-03-2010 14:30Nie na temat 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>U nas, po zebraniowych organizacyjnych orgietek sie nie wyrabiało.

   Boście dupy byli, a nie związek.

>Jak juz, to były zwykle, prywatne ORGIE...Ale kto by tam Gwiazdę z małżonka zapraszał!

   A ja zapraszałam. Zawsze się potem chwaliłam, że spałam z gwiazdą.

   Pamiętam jak dziś, to był wtorek '82. Gwiazdy nie było, i jego też nie było, i nie było nikogo, i nagle dzwonek do drzwi. No to ja hyc do łóżka, a radiostację za okno. Kto tam? Zapytałam, ale drzwi otworzyłam, żeby nie było, że coś ukrywam. Najlepsze kasztany rosną u Joanny, powiedział Gwiazda. Jutro też będzie niedziela, odpowiedziałam. Co nowego, zapytałam. Wojna będzie, powiedział Gwiazda. O, to węgiel muszę kupić, pomyślałam. Ty nic nie kombinuj, najpierw obowiązki, potem po opał polecisz.

Tak..... Gwiazda był chyba największym członkiem Solidarności....
08-03-2010 14:50Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>>U nas, po zebraniowych organizacyjnych orgietek sie nie wyrabiało.
>    Boście dupy byli, a nie związek.
>>Jak juz, to były zwykle, prywatne ORGIE...Ale kto by tam Gwiazdę z małżonka zapraszał!
>    A ja zapraszałam. Zawsze się potem chwaliłam, że spałam z gwiazdą.
>    Pamiętam jak dziś, to był wtorek '82. Gwiazdy nie było, i jego też nie było, i nie było nikogo, i nagle dzwonek do drzwi. No to ja hyc do łóżka, a radiostację za okno. Kto tam? Zapytałam, ale drzwi otworzyłam, żeby nie było, że coś ukrywam. Najlepsze kasztany rosną u Joanny, powiedział Gwiazda. Jutro też będzie niedziela, odpowiedziałam. Co nowego, zapytałam. Wojna będzie, powiedział Gwiazda. O, to węgiel muszę kupić, pomyślałam. Ty nic nie kombinuj, najpierw obowiązki, potem po opał polecisz.
>Tak..... Gwiazda był chyba największym członkiem Solidarności....

>
ech
Kowalska, w młodości gwiazda, orgietki,a teraz ten katolicki szczyl Hołownia...
Kombatanckie wspomnienia co?
08-03-2010 15:12Nie na temat 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>ech Kowalska, w młodości gwiazda, orgietki,a teraz ten katolicki szczyl Hołownia...
>Kombatanckie wspomnienia co?

   Co się czepiasz? Wszystko prawidłowo i po kolei. Jak byłam młoda, to się puszczałam z Solidarnością, a teraz jak jestem już stara, to z katolickimi szczylami. Trzeba punktów przed śmiercią ponabijać. Ja myślę racjonalnie. I przyszłościowo.

   Dobra, to ostatni mój post w tym wątku. To się już robi niesmaczne. Nie wiem, co ta Kowalska ma w tej swojej głowie, ale na pewno nic porządnego.
08-03-2010 16:21Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>    Dobra, to ostatni mój post w tym wątku. To się już robi niesmaczne. Nie wiem, co ta Kowalska ma w tej swojej głowie, ale na pewno nic porządnego.
Kowalska, nie wysiadaj tylko dlatego, że Twoja babcia nie ma pod ręka Ranigast!
A mama - Raphaholin.
Zakup, wspomóż....
Jak zadziała - sama zobaczysz, że obie do siebie dojdą i cos im się w głowach poukłada. Zwłaszcza chronologicznie...
08-03-2010 16:38Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
>    Dobra, to ostatni mój post w tym wątku. To się już robi niesmaczne. Nie wiem, co ta Kowalska ma w tej swojej głowie, ale na pewno nic porządnego.

Może to niedelikatne ale akurat o tym co W GŁOWIE Kowalska to Wy za wiele nie napisaliście...



erka.ovh.org/
08-03-2010 16:47Nie na temat 
 Ocena 10 na 10
Kowalska (14008 punktów)
>>    Dobra, to ostatni mój post w tym wątku. To się już robi niesmaczne. Nie wiem, co ta Kowalska ma w tej swojej głowie, ale na pewno nic porządnego.

>Może to niedelikatne ale akurat o tym co W GŁOWIE Kowalska to Wy za wiele nie napisaliście...

   To ja napiszę może co mam w głowie w tej chwili. Mam kompletny bajzel, jestem zagubiona i nie mogę znaleźć klapek, które mi zleciały po tym, jak usłyszałam przed chwilą pytanie w konkursie radiowym:

Czy amoniak był egipskim bogiem?

a) TAK
b) NIE


   Ja jestem powalona, mam chory mózg i w ogóle ogólnie normalna nie jestem, ale takiego pytania w konkursie na Dzień Kobiet i za sto lat bym nie wymyśliła....
08-03-2010 19:49 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

> Czy amoniak był egipskim bogiem?

>a) TAK
>b) NIE


Byl, byl.
To takie zdrobnienie od Amona.


08-03-2010 20:20 
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Kowalska, spray, apud, chylę czoła. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności i błogosławieństwa bożego oczywiście .
08-03-2010 20:34 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>Kowalska, spray, apud, chylę czoła. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności i błogosławieństwa bożego oczywiście .
A śmigusa, to już nie łaska?
Minus!

edit: ten pierwszy plus to ode mnie
apud (4399 punktów)
>Kowalska, spray, apud, chylę czoła. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pomyślności i błogosławieństwa bożego oczywiście .

Sam zobacz, co sie z tego rewolucjowania porobiło. I masz racje, ale tylko z tym błogosławieniem. Reszta to sarkazm, zasłużyłyśmy, przyznaje.
09-03-2010 02:20 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>> Czy amoniak był egipskim bogiem?
>>a) TAK
>>b) NIE
Byl, byl.
>To takie zdrobnienie od Amona.

Amoniak? A jak nazwisko?
PS: Wszystkiego dobrego dla Prezeski, Rzeczniczki, Członkiń i Sympatyczek na czele z Kowalską.

Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
09-03-2010 04:07 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>Amoniak? A jak nazwisko?

Zapomniales? Ra

>PS: Wszystkiego dobrego dla Prezeski, Rzeczniczki, Członkiń i Sympatyczek na czele z Kowalską.
no, masz szczęście ze nie zapomniałeś...
08-03-2010 22:28 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
p>To ja napiszę może co mam w głowie w tej chwili. Mam kompletny bajzel, jestem zagubiona i nie mogę znaleźć klapek, które mi zleciały po tym, jak usłyszałam przed chwilą pytanie w konkursie radiowym:
> Czy amoniak był egipskim bogiem?
>a) TAK
>b) NIE
   Ja jestem powalona, mam chory mózg i w ogóle ogólnie normalna nie jestem, ale takiego pytania w konkursie na Dzień Kobiet i za sto lat bym nie wymyśliła....
>
Kowalska,
jak sie na starość człowiek zastanowi to sami do tego doprowadziliśmy.

Za komuny przynajmniej przy bramce do roboty stalo wiaderko z Goździkami na dzień kobiet.
A teraz tez tak jest?
Czy trza na msze lecieć?
08-03-2010 22:52 
 0 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Za komuny przynajmniej przy bramce do roboty stalo wiaderko z Goździkami na dzień kobiet.

Za to teraz podpaski są w sklepach przez cały rok. A za komuny nie było.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
apud (4399 punktów)
>>Za komuny przynajmniej przy bramce do roboty stalo wiaderko z Goździkami na dzień kobiet.
>Za to teraz podpaski są w sklepach przez cały rok. A za komuny nie było.

I jakos sie Żyło, w aptekach wata była za grosze. Bez VATu

Za Franca Józefa tez nie było!
08-03-2010 23:05 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>I jakos sie Żyło, w aptekach wata była za grosze. Bez VATu
>Za Franca Józefa tez nie było!

Jasne, a jaskiniowcy mieszkali w jaskiniach i też żyli.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Autografka (10638 punktów)

>Za to teraz podpaski są w sklepach przez cały rok. A za komuny nie było.

Wygląda na to, że Myflowers ma inne doświadczenia.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
10-03-2010 06:50 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>>Za to teraz podpaski są w sklepach przez cały rok. A za komuny nie było.
>Wygląda na to, że Myflowers ma inne doświadczenia.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


Wicie Aytografko, były ale w Pewexie.
Za sredniego PRLu. Ale malo kto wiedział do czego one sa. Za pol tuzina podpasek można było se dżinsy kupić. Albo 8 litry żytniej.

Zreszta wtedy, Ki taj tego nie produkował.
Jak tak będziesz potępiała PRL to potęp i tow. Mao.

Ja kiedyś statystyki z roku 2008 oglądałam i MNIEJ mięsa zeżarł przeciętny Polak niz na kartki w stanie PRLowskim.
Wnioskow nie wyciągam, ale sie pytam
czy tych grillujacych jest mniej niz reszty co to octem i szczawiem sie zywia?

Jeszcze napisz, ze za PRLu pecetow nie było, internetu, panelowych TV i wszyscy przytakna. Bo faktycznie nie było. Za to papiez byl polski.
To ze gdzie indziej tez nie było, to tylko wroga komusza propaganda.

Ale za to tamta zytnia i jarzebiak to byla poezja w gebie a nie to co wy dzis macie.
Jak bylam to sama wyprobowalam...uwierz mi.

A tak na koniec, trzeba miec zdrowe korzenie, zeby wlasna historie ...."potepiac".
Bo porownywanie nie ma sensu. Uczyc sie z niej jakos nie moze Polak, bo co chwile ta historia sie zmienia. A byla i juz.

Niedouczeni gowniarze kariery robia opluwajac na polecenie prymitywnego kurdupla przyzwoitych ludzi reszta sie cieszy ze komus dopier....

Pewnie nowego KORu i Jacka Kuronia albo chociaz szewca Kilinskiego wasze pokolenie nie zobaczy.

Frajerzy maja dluga pamiec.
10-03-2010 09:00 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Ja kiedyś statystyki z roku 2008 oglądałam i MNIEJ mięsa zeżarł przeciętny Polak niz na kartki w stanie PRLowskim.
>Wnioskow nie wyciągam, ale sie pytam

Linka jakiegoś dasz?

>Pewnie nowego KORu i Jacka Kuronia albo chociaz szewca Kilinskiego wasze pokolenie nie zobaczy.

Ciekawe, że w tej szczęśliwej krainie trzeba było KOR zakładać.

>Frajerzy maja dluga pamiec.

A niefrajerzy pamiętają tylko to co im się opłaci pamiętać?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
10-03-2010 09:27 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Ciekawe, że w tej szczęśliwej krainie trzeba było KOR zakładać.

Normalka, przecież teraz macie tyz opozycje, forum racjonalisty, radyjo i wszyscy sa tacy szczęśliwi bo wolno im za granica na saxach cieszyć sie dyplomami inżynierów i lekarzy. Zmywając. Albo stabilizując.

>>Frajerzy maja długa pamięć.

Hmmm, to nie tak. Frajerzy byli za przyzwoici aby skapować, ze robole chcą mieć boga a nie uczciwa w miare demokracje ludowa czy jak sie to wtedy nazywało. Zresztą i jednych i drugich wicher historii na śmietnik wywiał. Za kare.

>A nie frajerzy pamiętają tylko to co im się opłaci pamiętać?

Oj to to.Najlepiej pamiętać to co sie obecnej władzy podoba, nawet jak to cos nie zaszło.

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Autografka (10638 punktów)
>>Ciekawe, że w tej szczęśliwej krainie trzeba było KOR zakładać.
>Normalka, przecież teraz macie tyz opozycje, forum racjonalisty, radyjo i wszyscy sa tacy szczęśliwi bo wolno im za granica na saxach cieszyć sie dyplomami inżynierów i lekarzy. Zmywając. Albo stabilizując.

Nie twierdzę, że my tu żyjemy w jakiejś Arkadii, ale komuna nie była wcale lepsza, a (moim zdaniem) gorsza.
Może nie chcesz pamiętać o grzechach PRL-u, Twoja sprawa.
Jeżeli już piszemy o statystycznym Polaku, to owszem, można powiedzieć, że PRL każdemu gwarantował równy dostęp do wspólnej bidy i może Ci się to podobać, ja z tym nie będę dyskutować, ale gdzie jest PRL, skoro ludziom tak się podobał? Nie mógł przetrwać w takiej wersji, z takim sposobem zarządzania państwem, jakie miało miejsce.
Po co chwalić coś, co okazało się nieudanym projektem?

>>>Frajerzy maja długa pamięć.
>Hmmm, to nie tak. Frajerzy byli za przyzwoici aby skapować, ze robole chcą mieć boga a nie uczciwa w miare demokracje ludowa czy jak sie to wtedy nazywało.

Raczej ktoś ich przekonał, że powinni go chcieć. A ten ktoś mógł to zrobić dlatego, że ustawiony był w opozycji do komuny. Trudno powiedzieć, czy bardziej sam się tak ustawił, czy komuna go ustawiła. Ważne, że w opozycji był i mógł ludzi przekonać, że to czego chcą, to bóg, a raczej żeby uwierzyli, że "odzyskanie" boga (upraszczając), spowoduje powstanie tej w miarę uczciwej demokracji ludowej - bo ona była celem. Ludzie chcieli mieć z czego żyć i mieć możliwość decydowania sami za siebie. Nic oryginalnego ludzie zawsze tego chcą. Tylko, że odzyskanie boga, pomogło tym, którzy do tego odzyskania namawiali - a frajerów, owszem wiatr wywiał. Masz rację. Ale czy to jest powód, aby komunę wychwalać pod niebiosa? Nie wszystko w niej było złe, ale za całokształt jednak podziękuję.

>>A niefrajerzy pamiętają tylko to co im się opłaci pamiętać?

Nie rób mi błędów w cytatach.

>Oj to to.Najlepiej pamiętać to co sie obecnej władzy podoba, nawet jak to cos nie zaszło.

A co nie zaszło? Czy pisałam o czymś, co nie miało miejsca?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
10-03-2010 11:22 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>> Nie wszystko w niej było złe, ale za całokształt jednak podziękuję.

Nie chcesz zrozumieć mnie.
Ja uważam, ze potępianie czegoś, bo było jest idiotyzmem. Było, minęło.
Czysty surrealizm!
W końcu to ja rzucałam kamieniami, krzyczałam Kuroń, Michnik Modzelewski, drukowałam, pala po plecach i z gazem w oczach...
bo byłam przeciw.

Po to zęby teraz podpaski (ze skrzydełkami jak myśle) i z VATem można było kupić.

Ech,
ten spor nie ma sensu.
A dziś jest rocznica marca....
Autografka (10638 punktów)

>Nie chcesz zrozumieć mnie.

Może, może.

>Ja uważam, ze potępianie czegoś, bo było jest idiotyzmem. Było, minęło.

Chwalenie czegoś za to, że już tego nie ma, również. Ale może faktycznie źle Cię zrozumiałam.

>Czysty surrealizm!
>W końcu to ja rzucałam kamieniami, krzyczałam Kuroń, Michnik Modzelewski, drukowałam, pala po plecach i z gazem w oczach...
>bo byłam przeciw.
>Po to zęby teraz podpaski (ze skrzydełkami jak myśle) i z VATem można było kupić.

I teraz też jesteś przeciw. Ja też (przeciwko wielu rzeczom dzisiaj), ale to nie znaczy, że zacznę popierać coś, przeciwko czemu byłam kiedyś, tylko dlatego, że nie udało się tego zmienić tak, jak bym chciała.

>Ech,
>ten spor nie ma sensu.

Pewnie nie.

>A dziś jest rocznica marca....

Rocznica. Przypomnienie, jak komuna postanowiła się pozbyć części obywateli. I tego jak umiała część tych, których się pozbyć nie chciała, przekonać, że to "słuszna linia". Ku przestrodze.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-03-2010 22:16 
 Ocena 4 na 4
apud (4399 punktów)
. Nie wiem, co ta Kowalska ma w tej swojej głowie, ale na pewno nic porządnego.

Wiesz, nawet ta artystka co ogłaszała... po latach tez ma tak samo. Jak my, kombatantki, markietanki, córy rewolucji co to na barykady,
Nie, ten Delacroix co prawda nas nie malował...nie przesadzajmy.

Dobrze chcieli wszyscy, a wyszło jak zawsze, czyli DUPA.

A wy młodzi i gniewni, nie bawcie sie w rewolucje. Poza wspomnieniami guzik z tego będziecie mieli.

A ty autorze wątku, za młody jesteś, aby zrozumiec o co tej co dupe pokazala chodzi.
Bo my wszyscy dupy dalismy!
08-03-2010 22:34 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
(...)
>Bo my wszyscy dupy dalismy!
>
Tak, i jeszcze raz - tak!
Chyba,że komuś teraz przyjemnie mówić, że my tu ładne dupy wypinaliśmy, jako i wypinamy, a oni tam dupy mieli brzydkie, jak i mieli, i wypinali w niewłaściwą stronę.
Hmmm... a kto miał z tego jakąś przyjemność?
To jest miara sukcesu.
Tymczasem nikt się nie zgłasza... z naszej strony...
08-03-2010 22:35 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

A tu dostałem zawiadomienie ze autor wątku ustawi flagę!!!

Ze mu sie nie podoba ze nie o tej DUPIE piszemy co on zobaczył!!!

Ladnie nam to uwolnione z komuszego reżimu pokolenie odpłaca.
Dupy mu nie pasują. Bo nie te...
Kowaluk (207 punktów)
Przyblakła "gwiazda",żeby zwrócić na siebie uwagę pokazała zmarszczoną skórę swoich pośladków.Nie stać jej chyba na pokazanie umiejętności aktorskich.
rudyment (3233 punktów)
Gdyby pani Joanna miała te 20 lat mniej, to nikt by pewnie nie protestował przeciwko takiemu protestowaniu.
Na wszystko jest i miejsce, i czas.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
jarcio (1198 punktów)
Jaki artysta taka i prowokacja artystyczna. Ja osobiście niczego więcej po tej Pani się nie spodziewałem.
08-03-2010 17:10Nie na temat
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
   Składam Zbyszku samoobywatelską krytykę, i przepraszam za robienie sobie jaj w Twoim niezmiernie poważnym wątku.

Pozdrawiam, czuj czuj, czuwaj!
08-03-2010 18:34 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>    Składam Zbyszku samoobywatelską krytykę, i przepraszam za robienie sobie jaj w Twoim niezmiernie poważnym wątku.
Nie przeszkadza mi to. Po prostu będę, Was Kowalska i Waszych Towarzyszy, robił, za pozwoleniem, "na szaro". Kto wie, czy wątek poboczny nie okaże się bardziej wartościowy od głównego?

Pozdrawiam - Garnek

P.S: Poszukuję wolnomyślicieli.

Do Webmastera!
Wnioskuję o umożliwienie mi zaznaczenia mojego posta jako "nie na temat". Dlaczego nie ma takiej możliwości? Nie zamierzam być świętą krową, żądam równych praw i równych obowiązków/równego traktowania użytkowników.



Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
08-03-2010 21:09 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
(...)
>Wnioskuję o umożliwienie mi zaznaczenia mojego posta jako "nie na temat". Dlaczego nie ma takiej możliwości? Nie zamierzam być świętą krową, żądam równych praw i równych obowiązków/równego traktowania użytkowników.[/color]
>
Ale po co, Zbyszku?
Te robione na szaro zwykle są lepsze, za to gorzej się czyta...
Może to taki test na IQ?
Podobnie jak czytanie bez redundancji?
08-03-2010 22:41 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
Do Webmastera!
>Wnioskuję o umożliwienie mi zaznaczenia mojego posta jako "nie na temat". Dlaczego nie ma takiej możliwości? Nie zamierzam być świętą krową, żądam równych praw i równych obowiązków/równego traktowania użytkowników.[/color]

Na dzień kobiet, kochany, to sie dupom nie flagi dawało tylko goździki.

Taki malo męski jesteś, pomocy szukasz, zęby na twoje wyszło. My same, tymi recamy i, cyckami komunę obalaliśmy bez pomocy webmastera!

Co za pokolenie, janopawlowe cholera. Chociaż i on na boku Babę miał podobno!
08-03-2010 23:07 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>(..) to sie dupom
nie flagi dawało tylko goździki.
>Taki malo męski jesteś, pomocy szukasz, zęby na twoje wyszło. My same, tymi recamy i, cyckami komunę obalaliśmy bez pomocy webmastera!
No....
>Co za pokolenie, janopawlowe cholera. Chociaż i on na boku Babę miał podobno!
Irenę .
Cnotliwą jednakowoż i wyjątkową tak, że jak się przyjrzeć, to nie wiadomo, kto bardziej święty..
Zupełnie jak z Jezusem i Marią Magdaleną...
Kowalska (14008 punktów)
   Szczepkowska była u Lisa przed chwilą. O co jej kaman, tego nie wie nikt.

Ja ze swej strony dedykuję jej słowa piosenki....

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym
Wśród tandety lśniąc jak diament


Pani Szczepkowska niestety, nie wie kiedy zejść. Ani tym bardziej jak.
08-03-2010 23:33 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>    Szczepkowska była u Lisa przed chwilą. O co jej kaman, tego nie wie nikt.
>Ja ze swej strony dedykuję jej słowa piosenki....
> Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym
>Wśród tandety lśniąc jak diament
Pani Szczepkowska niestety, nie wie kiedy zejść. Ani tym bardziej jak.

Przesadzasz, Kowalska . I nie rób tego więcej. OK?
Patrz tylko: taka Sophia Loren, albo Kathrine Deneuve, albo i Beata Tyszkiewicz.
Klasa sama dla siebie.A która obaliła komuminzm?
I która pokaże tyłek, żeby poruszyć sumienie narodu?
09-03-2010 02:39 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
Jest wiele kobiet po 50-tce których pupy chciałbym oglądać, ale pani Szepkowska do nich nie należy. Daremny trud, droga pani!

Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
09-03-2010 15:24 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Pani Szczepkowska niestety, nie wie kiedy zejść. Ani tym bardziej jak.

   A panu Lupie nie zaszkodziłoby obejrzenie i przemyślenie "Personelu".

   Parę recenzji:

   kulturaonl(*)ersona,tytul,artykul,8407.html

   wyborcza.p(*)li_wszystko_o_mojej_matce.html

   www.zyciew(*)71_Niepotrzebna_premiera_.html

   www.dzienn(*)dki_przykryly_kleske_Lupy.html

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-03-2010 17:15 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>   www.dzienn(*)dki_przykryly_kleske_Lupy.html

Cytat:
Czy to się komuś podoba czy nie, d... Joanny Szczepkowskiej musi stać się początkiem poważnej rozmowy o granicach nowego teatru, o tym, czy są artyści


   I dlatego, ja chodzę tylko na filmy i przedstawienia, które już raz widziałam.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Trudno mi powiedzieć, o co akurat spowodowało taka decyzję pani Szczepkowskiej. Nie znam specyfiki pracy z tym reżyserem.
Doskonale natomiast rozumiem "stan ducha". Sam też mam czasem ochotę na coś podobnego.
wikariusz.parafialny (3 punktów)
(zablokowany)
Czytałem gdzieś że Szczepkowska pokazała część ciała rymującą się z nazwiskiem reżysera.
Dobrze że reżyser nie nazywał się...............LIPA
Kowaluk (207 punktów)
Dziwny kraj z tej naszej Polski.Aktorzy politykują,politycy bawią się w aktorów i czekają na oklaski.
09-03-2010 23:57 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
Piękne podsumowanie wątku. Pewnie z tego powodu wszystko do d...

erka.ovh.org/
10-03-2010 05:03 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>Dziwny kraj z tej naszej Polski.Aktorzy politykują,politycy bawią się w aktorów i czekają na oklaski.

Kochany, zawsze tak było!!!
Przynajmniej za mojej pamięci.

Chociaz mam semantyczne zastrzeżenie.
Aktorzy to sa w teatrze albo w kinie.

Za to klauni, woltyżerki i akrobaci to sa w cyrku. Ja sie nie czepiam, ja tylko pamiętam stary kawal

To ma byc cyrk?
To jest burdel nie cyrk.
Moja babcia miała burdel to byl cyrk...

i tak dalej ale juz nieprzyzwoicie.
PS
Na ogólne zadanie publiczności mogę dalej, o akrobacie o woltyżerce ...
gama (1062 punktów)
>Warto zastanowić się nad granicą wolności nie tylko w sztuce, ale i wolności słowa
>Co Wy na to? Gdzie, i czy w ogóle gdzieś, powinny przebiegać granice?

Gdy idzie o słowo - wszystko mi wolno powiedzieć jeśli temat mnie interesuje, nie łamię prawa i uważam, że mam coś ważnego do powiedzenia. Nieprzekraczalną granicę wyznacza kultura osobista.

Gdy o sztukę - to najprościej uznać, że nie powinna ona obrażać naszych wartości uznawanych za drogie i nie psuć osobistego poczucia estetyki. Gdy podejrzewamy, że to się może przydarzyć - unikamy uczestnictwa w wątpliwym "wydarzeniu" art.

Przestępując do konsumpcji sztuki (także, gdy idzie o sztukę mięsa) zwracam uwagę kto przygotował potrawkę. Jeśli nieznany mi z wcześniejszych degustacji Ixsiński - nie jadam. Jeśli zaś jest to uznane nazwisko, a mimo to "tfurca" zaskoczył mnie potrawą niestrawną powinienem mieć możliwość zwrotu pieniędzy wydanych na bilet.

Tylko bowiem w ten sposób jako widz mogę zwrócić uwagę twórców, że brzydko się bawią.
oportunista (1711 punktów)
Przepraszam, że się wtrącam, mam jedno pytanko, gołą dupą to można jeszcze cokolwiek zamanifestować?
Tak na gorąco, podobnych aktów desperacji artystycznej, w ostatniej dekadzie doliczyłem się z 10, i to w tylko w wydaniu artystów krajowej sceny. Ogromnie zabawna jest reakcja środowisk "opiniotwórczych" Oburzenie mogę zrozumieć w przypadku przymusu oglądania męskiej pryszczatej dupy, gdy jednak chudzi o tyłek damy, nie ma co ukrywać, w słusznym wieku, ale mimo wszystko jeszcze na chodzie, nie wypada już co prawda mlaskać ale odwracanie wzroku jest jednak nietaktem. Paniom proponuje podejście bardziej pragmatyczne, osobista konfrontacja przed lustrem może skłonić panie do podjęcia pewnych postanowień co do...
Pokazywanie dupy zawsze było bardziej efektywne niż języka, zatem człowiek doświadczony, z pokaźnym dorobkiem życiowych doświadczeń, zawsze powinien prezentować właściwie i z odpowiednim zadęciem swoje racje. Kobietom niewątpliwie sprzyja tradycja noszenia sukienek czy spódnic, Faceci powinni wywrzeć odpowiednią presję na kreatorów mody, by ułatwili nam technicznie dokonywanie tego typu przedsięwzięć.
Jestem pewien i nie ma w tym sarkazmu z mojej strony, że rozwijanie debaty publicznej w podobnych kierunkach, przysłuży się bardziej otwartemu spojrzeniu na otaczającą nas rzeczywistość i powiększaniu dystansu do samego siebie, czego sobie i wszystkim życzę.
10-03-2010 12:42 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Oburzenie mogę zrozumieć w przypadku przymusu oglądania męskiej pryszczatej dupy, gdy jednak chudzi o tyłek damy, nie ma co ukrywać, w słusznym wieku, ale mimo wszystko jeszcze na chodzie, nie wypada już co prawda mlaskać ale odwracanie wzroku jest jednak nietaktem.

Ale przecież nie o dostarczanie widzom wizualnej przyjemności chodzi, a właśnie o wzbudzenie tegoż niesmaku i zaszokowanie!
I myślę, że właśnie udzieliłeś przyszłym buntownikom cennych wskazówek.

Otóż w dzisiejszych czasach, każdy planujący pokazać publicznie swoją dupę, powinien wpierw zapuścić na niej włos okazały, postarać się o dobrze widoczne wypryszczenie a najlepiej w ogóle nie myć parę tygodni. Po takich przygotowaniach wstrząs widowni będzie daleko bardziej intensywny i gwarantujący dobre zapamiętanie przekazywanych treści.
10-03-2010 15:28 
 Ocena-8 na 14
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
   Myślę, że należało by raczej pokazać "chuja" albo "pizdę" by kogoś naprawdę wzruszyć. Znam takiego, co mógłby wam to pokazać i założę się, że bez skandalu by się nie obeszło. Bo przecież gdyby wam ktoś, drodzy racjonaliści, zagrał "kutasem" na nosie, to byście go przecież prędko z waszego forum wyrzucili tak jak wyrzucili z pracy panią Szczepkowską.
   Bez wątpienia ktoś musi 'pokazywać'. A kto czyni to lepiej niż artyści?
10-03-2010 18:12 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Widzę, że strasznie się na tym Forum męczysz, Varia Malaria. Ułatwię Ci ewakuację. Pakiecik. Powiedzmy, że za:

>"huja"

- par. 10 e Regulaminu Forum .
10-03-2010 19:28 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Pakiecik. Powiedzmy, że za:
>>"huja"...

   Się dorzucę, bo minusowanie "Sylwka" mnie nie bawi, a motywacje będą podobne.
10-03-2010 23:35 
 Ocena 12 na 12
awitu (7627 punktów)
Big wy sobie tutaj dyskusje o lingwistyce potajemnie uskuteczniacie. Nieładnie, a przecież wymierające języki Ameryki Południowej to fascynujący temat.
11-03-2010 09:29 
 Ocena 8 na 8
jkl; (5859 punktów)
>a przecież wymierające języki Ameryki Południowej to fascynujący temat.
Tak, to smutne, że co raz mniej ludzi posługuje się chujem.
11-03-2010 21:12 
 Ocena 7 na 7
pavvel (8272 punktów)

>Tak, to smutne, że co raz mniej ludzi posługuje się chujem.

Nie jest tak źle.

Cytat:
Chuj z San Mateo Ixtatán (Chuj de San Mateo Ixtatán, Chuj z Ixatan, Chapai) - szacuje się, iż w Gwatemali posługuje się nim ponad 22 tysiące osób, zaś w Meksyku ponad 9 tysięcy osób.
Chuj z San Sebastián Coatán (Chuj de San Sebastián Coatán, chuj południowy) - szacuje się, iż w Gwatemali używa go ponad 19 tysięcy osób.


To tylko dwa chuje, a używa ich w sumie 50tys. osób.
12-03-2010 13:32 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>To tylko dwa chuje, a używa ich w sumie 50tys. osób.
Ale czy biegle?
Bo może tylko łamanym...
pavvel (8272 punktów)
Przy popularności wyrażanej takimi liczbami może być rzeczywiście łamany.
10-03-2010 23:43 
 Ocena 9 na 9
czes (4083 punktów)
Pakiecik. Powiedzmy, że za:
>>"huja"

I ja się dołożę.
Za hipokryzję! (Osoba rzucająca ch... i p... , równocześnie ocenia negatywnie taką zwykłą, neutralna wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,306395#w306615).

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
10-03-2010 23:48 
 Ocena 5 na 9
Kowalska (14008 punktów)
>   Myślę, że należało by raczej pokazać "chuja" albo "pizdę" by kogoś naprawdę wzruszyć. Znam takiego, co mógłby wam to pokazać i założę się, że bez skandalu by się nie obeszło. Bo przecież gdyby wam ktoś, drodzy racjonaliści, zagrał "kutasem" na nosie, to byście go przecież prędko z waszego forum wyrzucili tak jak wyrzucili z pracy panią Szczepkowską.

   Naści Vario Malario mój stary wierszyk, ale jak z myślą o Tobie tworzony.

Dupa! Dupa! Dupa!
Powiedziała kupa.
Chcę na wolność! Wykrzyknęła.
Już wychodzę! I spłynęła.
11-03-2010 00:33 
 Ocena-4 na 10
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>   Bez wątpienia ktoś musi 'pokazywać'. A kto czyni to lepiej niż artyści?
Pytanie nie było trudne. Oczywiście, że Szkoci.
11-03-2010 02:09 
 Ocena 6 na 6
Psyk (14071 punktów)
>   Myślę, że należało by raczej pokazać "chuja" albo "pizdę" by kogoś naprawdę wzruszyć.

A ciebie bardziej wzrusza chuj czy p***a?

>Znam takiego, co mógłby wam to pokazać i założę się, że bez skandalu by się nie obeszło.

To by nie był skandal tylko sensacja medyczna.

>Bo przecież gdyby wam ktoś, drodzy racjonaliści, zagrał "kutasem" na nosie,

zboczona

Jeśli Jezus rzeczywiście istniał, upadłby na twarz przed odkurzaczem.
Street Dembowski (25 punktów)
Czytałem wywiad z Joanną Szczepkowską, z którego wynikało, że chodziło jej o artystyczny gest-protest, rodzaj happeningu. Nie zgadzała się z postawą reżysera, cytowała w wywiadzie jego dziwną tezę o "obszarze autokompromitacji", jaki aktor winien (jeśli dobrze rozumiem) w sobie otwierać. Nie wnikam w taki reżyserski pogląd, wydaje mi się on dziwny i niemądry: przecież aktor ma grać, przedstawiać, wzruszać nas, a nie kompromitować się. Od kompromitowania się są politycy Dla aktorów pragnących autokompromitacji najlepiej nadają się głupawe telenowele, a nie poważny teatr.
Nie dziwię się, że Szczepkowska, aktorka pod względem techniki, profesjonalizmu, kultury i inteligencji znakomita, mogła mieć dość takich reżyserskich "mądrości", dość modnego ostatnio udziwniania teatru w wydaniu szeregu reżyserów młodszego pokolenia przykładowo (choć nie wszystkich, rzecz jasna). No i zdecydowała się na taką drastyczną formę protestu. Zresztą, jej akcja w kontekście stanu dzisiejszej kultury, mediów, golizny, prostactwa - nie wydaje się wcale aż takim skandalem. We mnie mimo wszystko wzbudziła sympatię tym gestem. Jak twierdzi, w spektaklach tego reżysera nagminnie przechadzają się różne golasy, mogę więc wnioskować, że Pani Szczepkowska uchyliła jedynie rąbka...

P.S.Co do komunizmu w Polsce, to oczywiście był (nie w sensie encyklopedycznej ścisłości terminu), zaczął się w 1945 r., a zakończył szczęśliwie w 1989 r., choć cień systemu jeszcze pewnie długo będzie trwał.
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dupa- siła wyrazu.
W tej dyskusji brakuje klucza. Kluczem jest siła wyrazu.

Siła wyrazu. Pomówmy o sile wyrazu, tak jak "pomówmy o Beni Krzyku" -jak powiedział jeden. Więc pomówmy o sile wyrazu. O sile krzyku. Kiedy ja na przykład siedzę przy stole na jakieś kwaterze i coś tam robię, piszę list czy jem coś, piję herbatę, czy ceruje skarpetki, i naraz słyszę ciche pukanie, i mówię:
- Proszę.
I wchodzi Witek.
- Co tak cicho pukasz?- mówię.
- A bo już taki niedbały jestem- mówi Witek.- Zresztą wiesz, jak jest, głośno pukają Niemcy.
    To dla mnie to lekko rzucone zdanie Witka ma większą siłę wyrazu, większa siłę krzyku niż cały dwugodzinny film wojenny, jakich wiele, czy ileśtamstronicowa na ten sam temat książka. Jakich wiele. Dla mnie to niby nic, niby pestka wiśni, rzucone zdanie Witka jest straszliwsze niż straszliwe opisy scen batalistycznych, gdzie rzuca się bombami wielkiego kalibru. Bo to jest siła wyrazu.
    Powtórzmy scenę. Wtedy, kiedy tak sobie powiedziałem do Witka: - Co tak cicho pukasz?
    A on tez tak sobie:
- A bo już taki niedbały jestem. .- Zresztą wiesz, jak jest, głośno pukają Niemcy.
    To wstrząsnęło mną na krześle, na którym siedziałem. Kopnęło mną tak, jak nieraz, kiedy człowiek wymęczony kładzie się spać i zasypia, i coś mu nagle strzela w uszy, krzyk jakiś, buchnięcie, hałas, trzask jakby pękały belki czy więźby podtrzymujące strop, czy ściany jakby pękały, rozstępowały się, rozkrachiwały się jak kra właśnie, płaty kry lodowej pękające z tym przeciągłym najpierw gingiem, a potem krachem.
    Więc taką podobną halucynacje wtedy miałem. Normalną wzrokowo-słuchową halucynację. Ciemno przez jakieś pół sekundy zrobiło mi się przed oczami i dreszcz mnie ostro szarpnął, jakby w środku nocy gestapo nagle zadudniło kolbami w drzwi.
- Normalnie to jesteś chory, chłopcze- powie mi ktoś.- Powinieneś się leczyć.
- Możliwe- odpowiadam. - Ale siła wyrazu, pozostaje siłą wyrazu.


Stachura- Cała jaskrawość
Autografka (10638 punktów)
Pytanie - Szczepkowska zagrała Niemca w tej sztuce, czy nie...?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
14-03-2010 23:30 
 Ocena-2 na 10
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie - Szczepkowska zagrała Niemca w tej sztuce, czy nie...?
Nie wiem Autografko. Mnie się zdaje, że zagrała Witka
Wiem natomiast, że straszliwy to świat w którym ciągle coś gadają, szczebiotają, szczekają, żarty sobie stroją i miny oraz kwiczą, i trzeba najpierw dupę pokazać żeby coś zakomunikować.

Ja to widzę tak: Stachura pisze o sile, mocy, jaką ma trafność i zwięzłości nad ubarwionymi, rozwleczonymi opisami. A także o znaczeniu i ważności, subiektywizmie odbioru świata...i właściwie o czym? Chyba najbardziej: o Stachurze.
O Stachurze prowokującym do refleksji o sile wyrazu.
I mam taką refleksję dzięki temu, że gdyby nie ta dupa Szczepkowska mogła by sobie mówić ale w branżowych pismach o tetrze, których prawie nikt nie czyta.

Takie "Witkowe pukanie" to tylko jakiś wariat może usłyszeć. Reszta dopiero jak przestanie wrzeszczeć.
Błogosławieni cisi, albowiem oni usłyszą... czy coś takiego.
Autografka (10638 punktów)
>>Pytanie - Szczepkowska zagrała Niemca w tej sztuce, czy nie...?
>Nie wiem Autografko. Mnie się zdaje, że zagrała Witka
> Wiem natomiast, że straszliwy to świat w którym ciągle coś gadają, szczebiotają, szczekają, żarty sobie stroją i miny oraz kwiczą, i trzeba najpierw dupę pokazać żeby coś zakomunikować.

Czyli trzeba jednak huknąć głośno, żeby nastała cisza i skupienie. Czy to aby domena Witka? Nie wydaje mi się.

>Ja to widzę tak: Stachura pisze o sile, mocy, jaką ma trafność i zwięzłości nad ubarwionymi, rozwleczonymi opisami. A także o znaczeniu i ważności, subiektywizmie odbioru świata...i właściwie o czym? Chyba najbardziej: o Stachurze.
>O Stachurze prowokującym do refleksji o sile wyrazu.
>I mam taką refleksję dzięki temu, że gdyby nie ta dupa Szczepkowska mogła by sobie mówić ale w branżowych pismach o tetrze, których prawie nikt nie czyta.
>Takie "Witkowe pukanie" to tylko jakiś wariat może usłyszeć. Reszta dopiero jak przestanie wrzeszczeć.

I uważasz, że tylko wariaci je zauważyli? A jeżeli nie tylko, to może nie było to pukanie witkowe (jakkolwiek dwuznacznie by to nie zabrzmiało ). No chyba, że tylko wariaci poznali, że to Witek, ale czy akurat nimi trzeba było potrząsać? Może to jednak nie potrząśniecie było, a perskie oko, wysłane w stronę witkoznawców. Mogło być i tak.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
15-03-2010 00:05 
 Ocena-2 na 8
Varia Malaria (-68 punktów)
(zablokowany)
>Czyli trzeba jednak huknąć głośno, żeby nastała cisza i skupienie. Czy to aby domena Witka? Nie wydaje mi się.
Pani Szczepkowska musiała huknąć. A kolega Witaka jest nadwrażliwy i jemu akurat huk źle robi na głowę. Dlatego nie słucha techno.
> (...)Mogło być i tak.
Mogło. Trzeba by się zastanowić jeszcze kilka chwil nad tą siłą wyrazu.
15-03-2010 00:09 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Pani Szczepkowska musiała huknąć. A kolega Witaka jest nadwrażliwy i jemu akurat huk źle robi na głowę. Dlatego nie słucha techno.

Czyli musiała zagrać wpierw Niemca, który jednak okazał się Witkiem. Taki Witek Wallenrod.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
15-03-2010 00:36 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

> Wiem natomiast, że straszliwy to świat w którym ciągle coś gadają, szczebiotają, szczekają, żarty sobie stroją i miny oraz kwiczą, i trzeba najpierw dupę pokazać żeby coś zakomunikować.

Taka mnie jeszcze naszła myśl, że ten straszliwy świat, nie ogranicza się do teatru... Kiedyś przyjdzie i nam z gołymi dupami paradować.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365