 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-01-2015 23:40 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Wybory prezydenckie 2015
2 na 2 | Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Magdalena Ogórek, Janusz Palikot, Andrzej Jarubas - kto dostanie stanowisko prezydenta RP? Mainstreamowe, "niezależne", tabloidowe media na wszelkie sposoby usiłują podniecić wyborców wyścigiem do fotela prezydenta RP.
A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Magdalena Ogórek, Janusz Palikot, Andrzej> JarubasDlaczego podejmując ten temat wymieniasz jedynie kandydatów partii parlamentarnych, i to na dodatek wcale niepewnych. Z tego co się orientuję do dziś Jarubas wcale nie jest pewny. Są poza tym inni kandydaci, potwierdzający swój udział, bardziej rozpoznawalni aniżeli Jarubas, którego nawet imienia nie znasz
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego podejmując ten temat wymieniasz jedynie kandydatów partii parlamentarnychBo o takich kandydatach piszą/mówią w mediach.> Jarubas, którego nawet imienia nie znasz Pomyliłem się, nikt nie jest idealnym - prócz ciebie, oczywiście.
A tak w ogóle masz coś do powiedzenia na temat zasadności istnienia stanowiska prezydenta RP?
|
|
5 na 5 | Selanos (12869 punktów) | Denni ci kandydaci. Komorowski wygra chociażby dlatego, że go ludzie znają, no i przez lata piastował wiele urzędów, a reszta? Ogórek - paradoktor który pisze bezwartościowe prace "naukowe". Poseł Duda to poseł nieszczególnie znany, jest wielu innych polityków z PiS którzy bardziej rzucają się w oczy. Palikot - przegrany, skompromitowany człowiek który zaprzepaścił jedyną szansę jaką miał. O Korwin-Mikke nie chcę mi się gadać, a on pewnie wystartuje bo obok bycia wywalanym z zakładanych przez siebie partii, startowanie w wyborach prezydenckich to jego tradycja. Jarubas - kojarzę z twarzy i nazwiska, to wszystko.
Może zagłosuję na Waldemara Deskę, żeby nie zagłosować na Komorowskiego, tak dla zasady. Mógłbym zagłosować na Komorowskiego, czasem bywa irytujący, ale nie mogę się za bardzo "czepiać". Jest dużo lepszy od trzech poprzednich. Wałęsa, bądźmy szczerzy, może był dobry w organizowaniu strajków, ale to nie jest człowiek którym ma odpowiednie obycie do bycia prezydentem. Kwaśniewski lubił sobie popić, szczególnie z biskupami. Kaczyński, chociaż Lechu i tak był lepszy niż Jaro, był Kaczyńskim, zawistnym i wojującym.
|
|
 | 2 na 2 | klaio (1068 punktów) | >Może zagłosuję na Waldemara Deskę, żeby nie zagłosować na Komorowskiego, tak dla zasady.
A może pójść na głosowanie i oddać głos nieważny? Jeżeli będzie ich więcej niż w ostatnich wyborach samorządowych, a w parlamentarnych ich ilość jeszcze wzrośnie, aż w końcu okaże się, że liczba głosów nieważnych jest większa niż liczba głosów, które dostała wygrywająca partia, to establishment i media głównego nurtu owszem, dalej będą rządzić, ale przynajmniej nie będą mogli kłamać, że mają demokratyczny mandat. Rosnąc liczba głosów nieważnych zdelegitymizuje system, pozwoli nam się policzyć, o ile nas nie skłócą, że jeden to antyklerykał, a drugi to katolik.
|
|
|  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Przecież już obecnie wybrane władze mają poparcie mniejszości potencjalnych wyborców, bo frekwencja nie przekracza 50%. Nie robi to żadnego wrażenia na wybranych, więc niby jakie wrażenie miałaby na nich zrobić informacja, że ileś tam głosów było nieważnych?
|
|
| |  | 2 na 2 | klaio (1068 punktów) | color=#330000]Przecież już obecnie wybrane władze mają poparcie mniejszości potencjalnych wyborców, bo frekwencja nie przekracza 50%. Nie robi to żadnego wrażenia na wybranych, więc niby jakie wrażenie miałaby na nich zrobić informacja, że ileś tam głosów było nieważnych?[/color] > Co innego, jeśli ponad 50% obywateli zgłasza desinteressement sprawami publicznymi przez zignorowanie głosowania, a co innego, jeśli idą na wybory, ale oddają głos nieważny świadomie. Gdyby takich oddanych głosów było ponad 50%, media głównego nurtu nie mogłyby kłamać, przez co łatwiej przebiłaby się w przestrzeni publicznej narracja delegitymizacyjna obecnego układu. A to sprzyjający warunek pojawienia się alternatywy.
|
|
| | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ponieważ nie ma różnicy między głosem nieważnym oddanym przez pomyłkę, a głosem nieważnym oddanym świadomie, więc nie liczyłbym ani na media, ani na wybrańców, że pójdą po rozum do głowy.
|
|
|  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >A może pójść na głosowanie i oddać głos nieważny? ... w końcu okaże się, że liczba głosów nieważnych jest większa niż liczba głosów, które dostała wygrywająca partia, to establishment i media głównego nurtu ... przynajmniej nie będą mogli kłamać, że mają demokratyczny mandat. ... Od kilku propaguję takie podejście - nie warto zostać w domu, ani głosować na "mniejsze zło" (pod dyktat mediów). Nieważny głos jest ważny dla wyborcy, bo widać, że ów wyborca jest niezadowolony.
|
|
| |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Od kilku propaguję takie podejście - nie warto zostać w domu, ani głosować na "mniejsze zło" (pod dyktat mediów). Nieważny głos jest ważny dla wyborcy, bo widać, że ów wyborca jest niezadowolony. Niekoniecznie. W polskiej ordynacji nie znane są "głosy sprzeciwu", tylko znane są "głosy nieważne" i w powyborczej publicystyce przyjmuje się, że wyborca nie zrozumiał ordynacji i się pomylił, a nie, "że ów wyborca jest niezadowolony".
@@@ .
|
|
| | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >... w powyborczej publicystyce przyjmuje się, że wyborca nie zrozumiał ordynacji i się pomylił, a nie, "że ów wyborca jest niezadowolony". Kluczowe są tu słowa "w powyborczej publicystyce przyjmuje się", czyli de facto dyktat medialny. Ale akurat ci państwo, tak zawzięcie uprawiający od lat prymitywną propagandę, nie są dla mnie żadnym wyznacznikiem postępowania. Mam niewielki wpływ na otaczającą mnie rzeczywistość i muszę się z tym pogodzić. Jednak te narzędzia, którymi dysponuję - głos w wyborach, udział w demonstracji, podpisywanie petycji, wysyłanie maili do posłów z mojego okręgu, są jak d... - moje własne i wykorzystuję je zgodnie z moimi przekonaniami. Postępując inaczej, sama stałabym się jedynie narzędziem w rękach zręcznych manipulatorów.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . ... w powyborczej publicystyce przyjmuje się, że wyborca nie zrozumiał ordynacji i się pomylił, a nie, "że ów wyborca jest niezadowolony". > Kluczowe są tu słowa "w powyborczej publicystyce przyjmuje się", czyli de facto dyktat medialny.Zastanawiam się nad tym co czytam i także nad tym co piszę. Staram się być precyzyjnym i komunikatywnym, choć nie zawsze do wszystkich docieram. > Ale akurat ci państwo, tak zawzięcie uprawiający od lat prymitywną propagandę, nie są dla mnie żadnym wyznacznikiem postępowania.Dla mnie też nie, ale w polityce ogromne znaczenie mają masy, a nie jednostki. Stąd waga opiniotwórczych mediów. > Mam niewielki wpływ na otaczającą mnie rzeczywistość i muszę się z tym pogodzić.Podobnie do mnie. > Jednak te narzędzia, którymi dysponuję - głos w wyborach, udział w demonstracji, podpisywanie petycji, wysyłanie maili do posłów z mojego okręgu, są jak d... - moje własne i wykorzystuję je zgodnie z moimi przekonaniami.Daje się chyba tu zauważyć, iż do konformistów zaliczyć mnie też trudno.  Czegoś tam w swoim życiu broniłem oraz swoje zdanie krytyczne wobec rzeczywistości miałem i tak mi już pozostało. > Postępując inaczej, sama stałabym się jedynie narzędziem w rękach zręcznych manipulatorów.Jestem pewien, że jak są bardzo zręczni, to na jakiś czas daję im się uwieść, ale ponieważ myślę samodzielnie, to na krótko. @@@ .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Jestem pewien, że jak są bardzo zręczni, to na jakiś czas daję im się uwieść, ale ponieważ myślę samodzielnie, to na krótko. Osobiście dałam się "wpuścić" dwa razy w sprawach bardzo istotnych i do tej pory tak mi się odbija, że trzeci raz jest to już raczej niemożliwe.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Jestem pewien, że jak są bardzo zręczni, to na jakiś czas daję im się uwieść, ale ponieważ myślę samodzielnie, to na krótko. >Osobiście dałam się "wpuścić" dwa razy w sprawach bardzo istotnych i do tej pory tak mi się odbija, że trzeci raz jest to już raczej niemożliwe. Mamy tu podobnie, choć ja większy nacisk stawiam na raczej.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >Mamy tu podobnie, choć ja większy nacisk stawiam na raczej. A ja to "raczej" traktuję, jako ozdobnik, poprawiający rytmikę zdania. Po prostu nie wierzę polskim dziennikarzom i, poza kilkoma niszowymi tytułami prasowymi, każdą informację traktuję, jako element propagandy, o ile nie przejdzie pozytywnej weryfikacji.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Po prostu nie wierzę polskim dziennikarzom i, poza kilkoma niszowymi tytułami prasowymi, każdą informację traktuję, jako element propagandy, o ile nie przejdzie pozytywnej weryfikacji.Do wszystkich docierających do mnie informacji podchodzę krytycznie z ograniczonym zaufaniem, ale mam zróżnicowane wymagania co ludzi i źródeł. Inaczej oceniam brednie uczonego, a inaczej dziennikarza. Inaczej podchodzę np. do Polityki, a inaczej np. do Faktu, którego - poza przypadkami np. "u fryzjera" - nie czytam. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,490456#w490656www.racjonalista.pl/forum.php/s,500083#w500445www.racjon(*)m.php/s,649530/z,0/d,6#w650507www.racjon(*)m.php/s,649530/z,0/d,7#w652495Wiem, że Pani podchodzi do rzeczywistości krytycznie i stara się ją zrozumieć. Dlatego cenię sobie Pani wypowiedzi i czytam je z zainteresowaniem. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Wiem, że Pani podchodzi do rzeczywistości krytycznie i stara się ją zrozumieć. Dziękuję za uznanie, ale chyba mnie Pan przecenia. Ów krytycyzm to obecnie raczej wyraz utraty zaufania, który przeszedł w podejrzliwość wobec pewnych środowisk. Ze mnie już teraz taki "moher" tyle że z innej strony barykady.
|
|
3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >[color=#330000]Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Magdalena Ogórek, Janusz Palikot, Andrzej >Jarubas - kto dostanie stanowisko prezydenta RP? >
Może Anna Grodzka, która to potwierdziła publicznie, że startuje również?
>Mainstreamowe, "niezależne", tabloidowe media na wszelkie sposoby usiłują podniecić wyborców >wyścigiem do fotela prezydenta RP.
Metoda odwracania uwagi na problemy istotne i ważne społecznie. Bo jaki by nie był nowo wybrany prezydent, to i tak będzie tylko stróżem żyrandola, bo w Polsce nie mamy systemu prezydenckiego sprawowania władzy.
>A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?
Prezydent jak prezydent. A ja z kolei pytam po jasną cholerę mamy poczekalnię, zwaną również izbą dumania, utrzymywać? Chyba się domyślasz, że piszę o Senacie. W przestrzeni publicznej, jak i w polityce nie widzę znaczących śladów potrzeby jego istnienia. Czyżby to rzeczywiście była dobrze opłacana poczekalnia do następnych wyborów?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Moim zdaniem senat jest nam tak samo zbędny jak i prezydent. O ile się nie mylę, to likwidacja senatu była w obietnicach wyborczych PO, no ale po wyborach okazało się, że większość senatorów, to PO-wcy, więc z obietnic nic nie wyszło.
|
|
|  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Moim zdaniem senat jest nam tak samo zbędny jak i prezydent.<< Zbędna jest też połowa Sejmu. Prezydent to prawie paprotka, o senacie to nie pamiętam kiedy i czy wogóle słyszałem merytorycznie. Ciekawe też, ilu posłów dostało sie do Sejmu tylko dzięki odpowiedniej pozycji na liście. Co do prezydenta, to na pytanie: Kto jest prezydentem Niemiec? wielu pewnie ze zdziwieniem by się spytało: A to oni mają prezydenta?
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Moim zdaniem senat jest nam tak samo zbędny jak i prezydent. O ile się nie mylę, to likwidacja senatu była w obietnicach wyborczych PO, no ale po wyborach okazało się, że większość senatorów, to PO-wcy, więc z obietnic nic nie wyszło. > Czyli chyba dobrze zauważyłem, że to poczekalnie dla przyszłych kandydatów do wyborów na posła, sejmiku wojewódzkiego, no...ostatecznie rady miasta.. I tak ciągnąć w tym leserstwie, byle do emerytury! Mieszkam w Bydgoszczy i często mijam się z Rulewskim na ulicy. Wtedy mnie oświeca taka wizja. Był posłem, teraz senatorem, więc prawem łagodnego lądowania pozostał mu sejmik wojewódzki w Toruniu. Skończy się i tam kadencja i emerytura! Pocałujta wtedy w d... wójta.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?[/color]
Aby prymas Polski po okresie uśpienia nie wyszedł z hibernacji przyjmując rolę interrexa.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | >[color=#330000]Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Magdalena Ogórek, Janusz Palikot, Andrzej >Jarubas - kto dostanie stanowisko prezydenta RP? >Mainstreamowe, "niezależne", tabloidowe media na wszelkie sposoby usiłują podniecić wyborców >wyścigiem do fotela prezydenta RP.
Wygra Komorowski większością, pewnie 60 procentami, głównie dlatego, że jest nieinwazyjny i się zasiedział. Daleko za nim widzę Ogórek i Dudę, po 15% każde (u Dudy wynikać to będzie z tresowanego elektoratu PiSu, a u Ogórek tego, że polscy wyborcy naprawdę są tak głupi, żeby głosować na ładną buzię bez kompetencji). Pozostałe 10 % rozłoży się na pozostałych kandydatów, przy czym najlepszym z najgorszych będzie Korwin-Mikke, bo jego osiemnastoletni niedouczony elektorat jest wytresowany znacznie lepiej niż ten Kaczyńskiego.
Nie sądzę, żeby PSL ostatecznie kogoś wystawił. Jeśli tak to Komorowski będzie miał o tę 15% mniej na rzecz kandydata ludowców, ale i tak wygra.
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Magdalena Ogórek, Janusz Palikot, Adam Jarubas - kto dostanie stanowisko prezydenta RP? Mainstreamowe, "niezależne", tabloidowe media na wszelkie sposoby usiłują podniecić wyborców wyścigiem do fotela prezydenta RP. Straszna wśród tych kandydatów jest mizeria skoro tak wiele negatywnych emocji budzi pani Ogórek. Wytaczana przeciw nie jest ciężka artyleria tak jakby faktycznie była ona poważnym zagrożeniem dla innych mniej poważnych kandydatów i co ciekawie ludzie zdawałoby się poważni wypisują bzdury jak straszliwie jest ona kiepska zamiast napisać uczciwie w czym jej konkurenci są od niej lepsi, a przecież możemy wybierać tylko wśród tych, którzy do wyboru zostaną nam przedstawieni. (Oczywistym jest, iż większość z nas zna wielu o wiele lepszych kandydatów, tyle tylko, iż nie zostają oni zgłoszeni.)
Jakoś żaden z jej zapalczywych krytyków nie przekonał mnie aby była ona gorszą kandydatką od urzędującego prezydenta pana Bronisława Komorowskiego, czy też pana Andrzeja Dudy. A może rzeczywiście jest aż tak dobra, że stanowi zagrożenie dla pana prezydenta, choć szczerze w to wątpię gdyż do niezagłosowania na pana Bronisława Komorowskiego, czy pana Andrzeja Dudę konieczną będzie znacznie większa umiejętność samodzielnego myślenia niż pójście za tubalnym głosem niby niezależnych mediów.
Dalece nie spełnia pani Ogórek moich oczekiwań wobec prezydenta, ale inni kandydaci spełniają je jeszcze w mniejszym stopniu i zgadzam się tu z oceną wyrażoną przez Kubę Wojewódzkiego: Hasło na nowy rok: Ogórek. Pani Magdalena Ogórek została kandydatką SLD na urząd prezydenta RP. Jak widać Leszek Miller wciąż lubi dosadne dowcipy. Nie wiem, czy pani Ogórek zostanie dojrzałym politykiem czy raczej politycznym korniszonem. Pewne jest jedno. W przeciwieństwie do wielu, nie jest przynajmniej burakiem.
A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP? A ja spokojnie pytam czy w demokracji parlamentarnej Prezydent jest najmniej potrzebnym jej elementem? Ja na przykład nie bardzo rozumiem rolę senatu, ale to nie jest przedmiotem tematu.
PS. Niektórzy też pytają po co nam demokracja, partie, posłowie i radni, gdy bez nich rządziło by się prościej? Na zarządzaniu państwem, to u nas zna się bardzo wielu i tylko dać im władzę, to oni już nas urządzą.
@@@ .
@@@ .
|
|
 | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Ja na przykład nie bardzo rozumiem rolę senatu, ale to nie jest przedmiotem tematu.
Prawdą jest, ze nie na temat ale ja starałem się dociec sensu tego tworu, niejako przy okazji i czas upływający upewnia mnie, że dużo się nie pomyliłem. Na moje usprawiedliwienie tłumaczę się tylko, ze zostałem sprowokowany pytaniem o sens istnienia prezydenta. W Polskiej rzeczywistości pełni raczej rolę reprezentacyjną i tyle (stąd chyba określenie "stróża żyrandola").
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Na zarządzaniu państwem, to u nas zna się bardzo wielu i tylko dać im władzę, to oni już nas urządzą.
Ta władza to wybory.
Parafrazując Pana słowa. Czy te "wybory" są dla samodzielnie myślącej inteligencji?
Jeśli nawet jakaś grupa ludzi umie dokonać rzetelnej analizy to reszta zagłosuje albo na złość albo na piękne oczy albo bo bo tak.
Przecież na takiej samej zasadzie jak zna się na gospodarce tak dokonają wyboru. Jeśli odmawia im Pan jednego to logicznym byłoby że w takich sprawach jak wybór prezydenta też będzie kiepsko.
A może jednak jest inaczej?
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jeśli odmawia im Pan jednego to logicznym byłoby że w takich sprawach jak wybór prezydenta też będzie kiepsko. "Demokracja jest najgorszą formą rządów, ale nic lepszego nie wymyślono."Dokładnie rzecz biorąc ten cytat brzmiał: " it has been said that democracy is the worst form of government except all those other forms that have been tried" czyli "mawia się, że demokracja jest najgorszą formą rządów nie licząc tych innych, które wypróbowano". sciaga.pl/(*)wymyslono_nic_lepszego_winston> A może jednak jest inaczej?Śmiem wątpić, ale i tak pozostanę zwolennikiem demokracji. @@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeśli nawet jakaś grupa ludzi umie dokonać rzetelnej > analizy to reszta zagłosuje albo na złość albo na piękne > oczy albo bo bo tak. > Przecież na takiej samej zasadzie jak zna się na gospodarce tak dokonają wyboru
Przepraszam ze się wtrącę, ale wybory - zwłaszcza prezydenckie - to zawsze, jak powiedział klasyk: wybór dżumą a cholerą. W naszym skłóconym społeczeństwie pełnym osobistych pretensji, żali, kopania dołków i ukrytych ambicji wybór prezydenta "który to wszystko zmieni" to jedna z największych ułud.
Dobrze, gdy choć dużo nie napsuje - dlatego uważam, że prezydentura Komorowskiego nie jest wcale zła. Ciekaw jestem zdania ludzi którzy twierdzą, że w danych warunkach zrobiliby to inaczej, lepiej, skuteczniej. Nikt przecież nie jest samotnym indywidualistą, któy narodził się wczoraj z pełną wiedzą o świecie i wybitną inteligencją.
Z drugiej strony - ograniczenia prezydentury w Polsce wszyscy z grubsza znamy. To nie to samo, co np. prezydent USA.
Dwie elekcje na prezydenta III RP. które mocno wryły mi się w pamięć: 1995r. gdy arogancki i pełen 'dalszej chęci do rewolucji' Wałęsa stawał w szranki z Kwaśniewskim, nieomal pewien wygranej.
I 2010r. gdzie z nobliwym, gadatliwym i nieco zagubionym w tym wszystkim Komorowskim.. stawał w szranki człowiek w głębokiej traumie, biorący regularnie psychotropy: Jarosław Kaczyński.
Wiec ja się pytam: czy w tych dwóch przypadkach owi ignorancji, bezmyślni ludzie nie potrafiący dokonać 'rzetelnej analizy', głosujący 'na złość, czy na piękne oczy' wybrali tak bardzo źle?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Dobrze, gdy choć dużo nie napsuje - dlatego uważam, że prezydentura Komorowskiego nie jest wcale zła.I bardzo się tu różnimy. Ja uważam ją za bardzo złą, już choćby dlatego, że PO nie popsuł niczego. Ot pilnował żyrandola i podpisywał. > Ciekaw jestem zdania ludzi którzy twierdzą, że w danych warunkach zrobiliby to inaczej, lepiej, skuteczniej.To zupełnie nie ma znaczenia, gdyż mówienie niewiele kosztuje i wielu tak mówi, a takich, którzy faktycznie zrobiliby to lepiej, to nikt nie zgłasza. > Nikt przecież nie jest samotnym indywidualistą, który narodził się wczoraj z pełną wiedzą o świecie i wybitną inteligencją.Niby to i prawda, ale jedni zapisują się w historii lepiej, a inni gorzej. > Z drugiej strony - ograniczenia prezydentury w Polsce wszyscy z grubsza znamy. To nie to samo, co np. prezydent USA.Tak, to zdecydowanie nie to samo, ale poniżej niektóre z jego kompetencji: Inicjatywa ustawodawcza Prawo weta wobec ustaw Podpisywanie ustaw uchwalonych przez Sejm i zatwierdzonych przez Senat Powoływanie Prezesa Narodowego Banku Polskiego (za zgodą Sejmu) Powoływanie Rady Ministrów Możliwość wysunięcia wniosku do Sejmu, o pociągnięcie do odpowiedzialności któregoś z Ministrów W sprawach najwyższej wagi państwowej, objęcie funkcji głowy Rady Gabinetowej Mianowanie sędziów Mianowanie Prezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego Posiadanie prawa do powołania jednego z członków Krajowej Rady Sądownictwa Reprezentowanie kraju poza jego granicami Podpisywanie umów i kontraktów międzynarodowych i ich zrywanie Dowództwo nad siłami zbrojnymi w kraju Możliwość zarządzania mobilizacji (częściowej lub powszechnej) Decyzja o wprowadzeniu wojny i zawarciu pokoju lub rozejmu (ale tylko wtedy, gdy niemożliwe jest zebranie się sejmu) Moim zdaniem całkiem nie mało aby pokazać własne znaczenie, poglądy i zaznaczyć swój udział w realnej polityce kraju. Dlatego ja uważam, że warto by się zastanowić nad tym - co jest istotą prezydentury w RP?Czy w Polsce XXI wieku można być Prezydentem zdecydowanie jednej opcji politycznej (wprost partyjnym), człowiekiem słabo znającym i rozumiejącym historię, kiepsko znającym języki (nawet i polski)? Nie wiem?Choć sam to chciałbym być dumnym ze swojego prezydenta i mieć do niego nie wymuszony tylko tytułem szacunek, to odpowiedź pozostawiam zdecydowanie młodszym. Sam nie dostrzegam żadnego wśród faktycznych kandydatów, na którego chciałbym głosować. Oczywiście znam parę znanych osób, na które zagłosowałbym z przekonaniem, ale ich nikt nie zgłosił. > Wiec ja się pytam: czy w tych dwóch przypadkach owi ignorancji, bezmyślni ludzie nie potrafiący dokonać 'rzetelnej analizy', głosujący 'na złość, czy na piękne oczy' wybrali tak bardzo źle?Idę do polskiego sklepu z chemią gospodarczą i wybieram. Czy dokonałem tak złego wyboru? Można się dopiero o tym przekonać, gdy znajdziemy się w sklepie niemieckim, francuskim, czy też innym państw bardziej cywilizowanych.W wyborach politycznych jest podobnie. Wybieramy z tego co mamy. Z tego co inni nam do wyboru przedstawią, a opiniotwórczy celebryci zarekomendują nam jako jedynie słuszną opcję. Jak zawsze namawiam do krytycyzmu, sceptycyzmu i zachowania własnego zdania. Wcale nie twierdzę, że inne - poza wyborem samodzielnego myślenia - moje wybory są słuszne. @@@ .
|
|
| |  | | farmer (22440 punktów) |
>Wiec ja się pytam: czy w tych dwóch przypadkach owi ignorancji, bezmyślni ludzie nie potrafiący dokonać 'rzetelnej analizy', głosujący 'na złość, czy na piękne oczy' wybrali tak bardzo źle?
To zdanie ma dwa dna i nawiązuje do pewnej rozmowy....ale.
Nie mniej sam pytam i sam się zastanawiam. Np. Kandydat na kandydata bo tak chyba jest prawidłowo przynajmniej za PKW jest wystawiany przez partie z poparciem kilku procent w sejmie
Czy mam w takim razie rozumieć że skoro normalnie nikt tego nie tyka kijem to tym razem coś się zmieni?
|
|
| |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> Jeśli nawet jakaś grupa ludzi umie dokonać rzetelnej >> analizy to reszta zagłosuje albo na złość albo na piękne >> oczy albo bo bo tak. >> Przecież na takiej samej zasadzie jak zna się na gospodarce tak dokonają wyboru
>Przepraszam ze się wtrącę, ale wybory - zwłaszcza prezydenckie - to zawsze, jak powiedział klasyk: wybór dżumą a cholerą. >W naszym skłóconym społeczeństwie pełnym osobistych pretensji, żali, kopania dołków i ukrytych ambicji wybór prezydenta "który to wszystko zmieni" to jedna z największych ułud.
Oj Głodzik! Kiedy Ty coś napiszesz z czym się nie zgadzam? A tak muszę monotonne Tak zgadzam się z Tobą.
>Dobrze, gdy choć dużo nie napsuje - dlatego uważam, że prezydentura Komorowskiego nie jest wcale zła.
Jeśli tę stronę "działalności" prezydenta rozpatrujemy, to można by również zapytać to po co w takim razie taki urząd. Do pilnowania żyrandola nie potrzeba ekipy tylu znakomicie opłacanych osób.
>Ciekaw jestem zdania ludzi którzy twierdzą, że w danych warunkach zrobiliby to inaczej, lepiej, skuteczniej. Nikt przecież nie jest samotnym indywidualistą, któy narodził się wczoraj z pełną wiedzą o świecie i wybitną inteligencją.
Taka zgryźliwa natura Polaków. Muszą narzekać, co jest bezpieczne, że nikt takich nie wywołuje do tablicy by podali alternatywę i oczekiwali na efekty jej wprowadzenia. Nie pójdą w dym, jako że to wiąże się już z odpowiedzialnością za własne słowa i czyny i wtedy oni sami będą krytykowani, co już nie jest przyjemne. Mnie szczególnie śmieszy gdy słyszę wypowiedzi "autorytetów", zwłaszcza tych co o alkoholu wiedzą już wszystko i to nie z internetu np. po paru piwach pubie: "Panie! Jo bym tam szybko załatwił z nimi porządek. Jednym cincim. Zaro by był porządek w tyj Polsce".
>Z drugiej strony - ograniczenia prezydentury w Polsce wszyscy z grubsza znamy. To nie to samo, co np. prezydent USA. >Dwie elekcje na prezydenta III RP. które mocno wryły mi się w pamięć: 1995r. gdy arogancki i pełen 'dalszej chęci do rewolucji' Wałęsa stawał w szranki z Kwaśniewskim, nieomal pewien wygranej.
Nie wypada ciągle przypominać tej nieszczęsnej keratury jakiej Polska doświadczyła. Zawsze swoje wystąpienia zaczynał od słów: "Ja, jako prezydent...." licząc, że głupi Polacy nie wiedzą kto tu jest na tym urzędzie. To było obraźliwe, nadęte, bufonowate i puste, obnażało nędzę umysłową tego człowieka i zwyczajny brak grzecznej poprawności.
>I 2010r. gdzie z nobliwym, gadatliwym i nieco zagubionym w tym wszystkim Komorowskim.. stawał w szranki człowiek w głębokiej traumie, biorący regularnie psychotropy: Jarosław Kaczyński.
Następne indywiduum nie warte wspomnienia. Słynny obok Edyty Górniak wykonawca hymnu polskiego. Prezydent nie znający słów hymnu! Jak nazwać taki skandal?
>Wiec ja się pytam: czy w tych dwóch przypadkach owi ignorancji, bezmyślni ludzie nie potrafiący dokonać 'rzetelnej analizy', głosujący 'na złość, czy na piękne oczy' wybrali tak bardzo źle?
Nie wiem, ale wychodzi na to, że Polaków łatwo oszukać, wpędzić w ośli róg, pozbawić samodzielnego myślenia. Czyżby, w kraju z 98% wyznawców religii katolickiej, pomagały w wyrobieniu "własnego" zdania jakieś trzecie siły? > Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem, czy pani Ogórek zostanie dojrzałym politykiem czy raczej politycznym korniszonem. Pewne jest jedno. W przeciwieństwie do wielu, nie jest przynajmniej burakiem. Panie Andrzeju, dawał Pan tu już niejednokrotnie wyraz swojej fascynacji panią Ogórek jako kandydatką na urząd prezydenta RP, ale ten wątek nie jest poświęcony ocenianiu kandydatów na to stanowisko.
>>A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP? >A ja spokojnie pytam czy w demokracji parlamentarnej Prezydent jest najmniej potrzebnym jej elementem? Jest Pan w stanie odpowiedzieć na moje pytanie czy woli się Pan bawić w bezproduktywną gierkę "pytanie za pytanie"?
>Ja na przykład nie bardzo rozumiem rolę senatu, ale to nie jest przedmiotem tematu. W tym wątku już pisałem, że senat jest nam tak samo potrzebny, jak prezydent - czyli zupełnie zbędny.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Nie wiem, czy pani Ogórek zostanie dojrzałym politykiem czy raczej politycznym korniszonem. Pewne jest jedno. W przeciwieństwie do wielu, nie jest przynajmniej burakiem.Panie Andrzeju, dawał Pan tu już niejednokrotnie wyraz swojej fascynacji panią Ogórek jako kandydatką na urząd prezydenta RP, ale ten wątek nie jest poświęcony ocenianiu kandydatów na to stanowisko.Szkoda, że nie potrafi Pan zrozumieć tego co piszę. Ani niejednokrotnie, ani fascynacji, ale z zażenowaniem obserwuje nagonkę na nią i już ze trzy razy o tym napisałem. Nie podobają mi się poglądy pani Ogórek i uważam ją za kiepskiego kandydata, ale jej konkurenci nie są w niczym od niej lepsi i właśnie tylko temu daję wyraz. Tak, zadał Pan proste pytanie: A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?Choć nie rozumiem, w takim razie, po co był ten cały wstęp z wymienianiem kandydatów? Jak widać z wypowiedzi innych nie tylko mnie on zmylił. A ja spokojnie pytam czy w demokracji parlamentarnej Prezydent jest najmniej potrzebnym jej elementem?Jest Pan w stanie odpowiedzieć na moje pytanie czy woli się Pan bawić w bezproduktywną gierkę "pytanie za pytanie"?Gierek żadnych nie prowadzę, nawet i produktywnych, ale nie wiem czy jestem w stanie odpowiedzieć na Pańskie pytanie? Jest sporo poważnej literatury o funkcjach Prezydenta RP. Może warto zacząć od przeczytania informacji dla młodzieży: www.bryk.p(*)_rzeczpospolitej_polskiej.html Ja na przykład nie bardzo rozumiem rolę senatu, ale to nie jest przedmiotem tematu.W tym wątku już pisałem, że senat jest nam tak samo potrzebny, jak prezydent - czyli zupełnie zbędny.Tyle, że ja odpowiadałem na post inicjujący watek, a więc jeszcze tam o tym Pan nie napisał, ale dobrze, że choć zgadzamy się w połowie uważając, że senat w Polsce jest niekoniecznym. Natomiast mnie Prezydent RP zupełnie nie przeszkadza, choć uważam, że warto by się zastanowić nad tym - co jest istotą prezydentury w RP, gdyż sprawowanie tej funkcji np. przez pana Komorowskiego uważam za najgorsze z możliwych. Taki prezydent jak on, moim zdaniem, jest nam niepotrzebnym, ale przecież Pan nie o to pytał? @@@ .
|
|
3 na 3 | mm34 (237 punktów) | Tak jest nasza malpia tradycja. Musi byc szef, podszef, podpodszef itd. Wszyscy maja wiare ze tak musi byc bo niby jak innaczej. Tak bedzie do czasu az ktos wymysli cos madrzejszego. Ja osbiscie nie wieze w zadna wlasze (publiczna, korporacyjna, religijna). Jesli juz musi byc wladza (prezydent) to ja jestem obecnie za losowaniem. Byloby tansze i legitmacja bylaby 100%, nie byloby kampanii wiec media scierwa by sie nie pasly za nasze, pewnie jest jeszcze wiecj zalet. Roznic 0. Moze by mowil poszlem i wzielem ale to tez juz przerabialismy i nic sie nie stalo.
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > Tak jest nasza malpia tradycja. Musi byc szef, podszef, podpodszef itd. Wszyscy maja wiare ze tak musi byc bo niby jak innaczej. Tak bedzie do czasu az ktos wymysli cos madrzejszego. Ja osbiscie nie wieze w zadna wlasze (publiczna, korporacyjna, religijna). Jesli juz musi byc wladza (prezydent) to ja jestem obecnie za losowaniem. Byloby tansze i legitmacja bylaby 100%, nie byloby kampanii wiec media scierwa by sie nie pasly za nasze, pewnie jest jeszcze wiecj zalet. Roznic 0. Moze by mowil poszlem i wzielem ale to tez juz przerabialismy i nic sie nie stalo.> To nie jest głupia myśl  Różnicy w jakości nie można się spodziewać, a przynajmniej byłoby taniej. W ogóle kwestia losowania w różnych sytuacjach jest ciekawa. Może ktoś zna metody Monte Carlo? To nie takie złe, a ekonomiczne rozwiązanie i stosowane w naukach ścisłych - więc ma swoje reguły i zasady (wbrew nieraz dotychczasowym sposobom wyborów).
|
|
 | | Appenzeller (3118 punktów) | >ja jestem obecnie za losowaniem. "Słoneczna loteria" Dicka się kłania. Wielką Ruletkę postawiłoby się w Genewie. Naszą małą - w Częstochowie. W mojej gminie właśnie wybrano nowego całkiem wójta. Okazał się żenujący, jak na razie. I tu loteria też okazałaby swoją przewagę - większego (pardonnez le mot) ćwoka na pewno by nie wskazała, statystyka to mówi. Zachodzi tylko pytanie - czy objęcie funkcji byłoby przymusowe?
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?
To zależy, do kogo skierować pytanie. Np. uwzględniając poniższą listę:
Lech Wałęsa ułaskawił 3454 osoby; odmówił ułaskawienia 384 osobom Aleksander Kwaśniewski ułaskawił 3295 osób; odmówił ułaskawienia 795 osobom (I kadencja) Aleksander Kwaśniewski ułaskawił 993 osoby; odmówił ułaskawienia 1317 osobom (II kadencja) Lech Kaczyński ułaskawił 201 osób; odmówił ułaskawienia 913 osobom. Bronisław Komorowski ułaskawił 219 osób (do kwietnia 2013); odmówił ułaskawienia 189 osobom (do marca 2011).
można spodziewać się różnych odpowiedzi. A jeśli zerkniemy na bardziej znane akty ułaskawienia, np.:
1994 prezydent Lech Wałęsa ułaskawił Andrzeja Z. ps. Słowik. jednego z bossów mafii pruszkowskiej. 1999 prezydent Aleksander Kwaśniewski w trybie nadzwyczajnym ułaskawił Petera Vogla, skazanego za morderstwo na tle rabunkowym...
to okazuje się, że prezydentura jest potrzebna, ale niekoniecznie zwykłemu obywatelowi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?[/color]Sprawdziłem wymagania 35 lat nie karany 100 000 poparcia.Z zebranych przez nas danych wynika, że sześć głównych ugrupowań w kraju liczy łącznie 233 tysiące członków. Oficjalnie, bo z ich własnych danych, wynika, że to co najmniej w połowie fikcja. Składki płaci ledwo około 80 tysięcy członków partii, czyli średnio co trzeci. Według danych PKW na 30 września, Polska ma zaś 37 692 849 mieszkańców, a lista wyborców liczy 30 626 956 osób. Czynni członkowie partii mających reprezentację w Sejmie stanowią zatem... niecałe 0,003 wszystkich wyborców Czytaj więcej na www.rmf24.(*)ium=paste&utm_campaign=firefoxNajlepsze jest to że PSL który ma chyba najwięcej członków bo 120 tyś ( fakt zgłosił Jarubasa) Wcale nie jest pewniakiem.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) | > >A ja spokojnie pytam - po kiego wuja potrzebny nam prezydent RP?[/color]> Sprawdziłem wymagania> 35 lat> nie karany> 100 000 poparcia.> Z zebranych przez nas danych wynika, że sześć głównych ugrupowań w kraju liczy łącznie 233 tysiące członków. Oficjalnie, bo z ich własnych danych, wynika, że to co najmniej w połowie fikcja. Składki płaci ledwo około 80 tysięcy członków partii, czyli średnio co trzeci.> Według danych PKW na 30 września, Polska ma zaś 37 692 849 mieszkańców, a lista wyborców liczy 30 626 956 osób. Czynni członkowie partii mających reprezentację w Sejmie stanowią zatem... niecałe 0,003 wszystkich wyborców> Czytaj więcej na www.rmf24.(*)ium=paste&utm_campaign=firefox> Najlepsze jest to że PSL który ma chyba najwięcej członków bo 120 tyś ( fakt zgłosił Jarubasa)> Wcale nie jest pewniakiem.> He, he, he... więc o jakiej demokracji my tu dyskutujemy w ogóle? Trzeba tylko wiedzieć, jak się do tego "klubu władzy" zapisać i umieć czerpać z tego garściami. Cały kraj to jakby lenno... Jeszcze stawiają pomniki i się kłaniają nisko... W razie czego można na nielubianego sąsiada nasłać tajne służby. Co za życie?...
|
|
 | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Czynni członkowie partii mających reprezentację w Sejmie stanowią zatem... niecałe 0,003 wszystkich wyborców (Czytaj więcej na www.rmf24.(*)ium=paste&utm_campaign=firefox)<<Czyli nie tylko Kościół strzyże społeczeństwo. Ale nie ma sposobu na odrąbanie od koryta jednych i drugich ryjów.
|
|
4 na 4 | KRAZ (279 punktów) | W Polsce to premier jest panem i władcą, a prezydent to figurant. Taką konstytucję zafundował nam Kwaśniewski i SLD. Figuranta wybieramy w wyborach powszechnych, a prawdziwym władcą zostaje szef partii, a niekiedy wręcz ktoś wyciągany z kapelusza. Taki Buzek czy Marcinkiewicz dopóki nie zostali premierami byli kompletnie nikomu nieznani. Krzaklewski i Kaczyński sami zdecydowali, a potem kierowali wszystkim z tylnego fotela. W Rosji Putin też objawił się dopiero, gdy Jelcyn go wyciągnął na szczyty władzy. Podobnie było z Miedwiediewem. Prezydent i premier mają własne kancelarie, a prezydenccy współpracownicy też są tytułowani ministrami.
Szef rządu jest jednocześnie szefem dominującej partii i jego posłowie głosują jak szef każe. W Polsce praktycznie nie ma podziału na władzę ustawodawczą i wykonawczą, a sejm jest tylko maszynką do głosowania. Nie posłowie stanowią prawo, tylko premier i ministrowie. Tworzą takie ustawy jakie są im akurat potrzebne, a posłowie koalicji mają je tylko przepchnąć.
Premier jest nie do ruszenia bez wyborów. Żeby skrócić kadencję sejmu trzeba 2/3 wszystkich głosów czyli 307, czyli trzeba zebrać minimum 307 posłów i wszyscy oni muszą dać głos za. Żadna opozycja tyle nie zbierze. A prezydent może skrócić kadencję sejmu tylko wtedy, gdy rząd nie uzyska wotum zaufania. Do uzyskania wotum wystarcza już połowa głosów. PSL zawsze gotowy dla stanowisk wejść w koalicję z każdym, więc koalicja łatwo osiągnie 50%. Opozycja nie jest w stanie nic zrobić. Jeśli przedłoży jakiś ciekawy projekt, ląduje on w zamrażarce i po sprawie. Gdyby po prostu go uwalili w głosowaniu, to byłby szum w mediach, a tak jest cicho. To samo z projektami społecznymi, nawet podpisanymi przez milion ludzi.
Dla premiera największym zagrożeniem jest rozpad koalicji, albo opozycja wewnątrz jego własnej partii. Dlatego Tusk tak zabiegał o względy PSL-u i ilekroć robił tzw. rekonstrukcję rządu, PSL-owskie stołki pozostawały nietknięte. Schetyna zaś był zaciekle zwalczany, gdyż mógł Tuskowi podebrać wielu kolegów partyjnych, przez co mogłoby temu zabraknąć szabel niezbędnych do trwania.
Gdyby było trzeba, rząd jest w stanie powołać komisje sejmowe i dobrać się PiS-owi do tyłka. Ale wciąż tego nie robi. Rząd zwalcza opozycję umiarkowaną, bo nimi nie da się straszyć społeczeństwa. O umiarkowanych cicho sza, więc ludzie myślą że ich nie ma. Gdyby sondaże dały PiS-owi przewagę, a wybory były blisko, to komisja do spraw Macierewicza i likwidacji WSI wnet ruszy z kopyta, w mediach będzie szum, a PiS zostanie do szczętu skompromitowany. Jeśli jednak PiS będzie słabszy to komisja będzie cicho, bo lemingi głosują na PO tylko ze strachu przed silnym PiS-em. To samo robi Putin w Rosji. Gnębi umiarkowanych, a ekstremistom pozwala działać. Potem mówi żeby głosować na jego partię Jedna Rosja, bo umiarkowani są za słabi i tylko on może powstrzymać szowinistów.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
|  | | KRAZ (279 punktów) | Pamiętam że Kwaśniewski, w przeciwieństwie do Wałęsy, postulował osłabienie władzy prezydenta, a wzmocnienie premiera. I tak też się stało.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Pamiętam że Kwaśniewski, w przeciwieństwie do Wałęsy, postulował osłabienie władzy prezydenta, a wzmocnienie premiera. A ja pamiętam żeby zawsze swoją pamięć sprawdzić aby bzdur nie pisać i się nie kompromitować.
> I tak też się stało. Trudno się nie zgodzić. Przedstawił Pan nam tu swoje frustracje, a nie swoje racje. Opcja polityczna i emocje nie powinny przesłaniać nam podstawowej rzetelności argumentów. Cały Pański post jest "aktem strzelistym" Pańskiej wiary i nie nadaje się do poważnej rozmowy. Dlatego tylko zalinkowałem informacje do jednego ze zdań początkowych.
@@@ .
|
|
| | |  | | KRAZ (279 punktów) | "Opcja polityczna i emocje" Tak się składa że jestem lewicowcem, ale teraz moje sympatie są poza parlamentem. W końcu to za sprawą takich jak ja mieli oni w 2001 40% poparcia. Ale fakt, mogłem to zdanie pominąć, nie zmieniłoby to brzmienia mego "aktu strzelistego wiary".
Faktem jest, że Wałęsa chętnie angażował się w rozgrywki, przez co nie udała mu się reelekcja, natomiast Kwaśniewski i teraz Komorowski pozowali na spokojnych mężów, głowy państwa, którzy będąc z dala od awantur nie umacniali swego elektoratu negatywnego i zawsze byli wysoko w rankingach lubianych polityków. Polacy pamiętając Wałęsę i jego akcje, niechętnie myśleli o wzmacnianiu prezydenta, sądząc jak sugerowały media, że osłabiając prezydenta wzmacniają parlament, a tu się okazało, że parlament i tak został sprowadzony do parteru poprzez inne czynniki ustrojowe.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|