Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ile cukru w cukrze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-01-2016 10:59Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Ile cukru w cukrze
Ocena 6 na 6
W naszym kraju przyjęło się głosić, że ponad 90% Polaków, to katolicy. Tymczasem od wielu lat badania statystyczne KK potwierdzają, że katolicy stanowią niecałe 40% obywateli.
Skąd ta różnica? Otóż na potrzeby propagandy bierze się odsetek ochrzczonych, a nie odsetek praktykujących czyli biorących udział w niedzielnych mszach. Jeśli weźmie się pod uwagę przystępujących do komunii w czasie mszy, to ten odsetek spada do niewiele ponad 16%.
Zatem faktyczna liczba katolików w Polsce jest kilka razy mniejsza niż propagandowe ponad 90%.

Moim zdaniem po tym jak rząd Leszka Millera lizał d...y kościelnym hierarchom, aby nie namawiali "wiernych" do głosowania w referendum przeciw wejściu Polski do UE, każda następna władza mogła oderwać KK od państwowego koryta i nie byłoby znaczących protestów społecznych. Niestety tak się nie stało, a w obecnej sytuacji wszech rządów PiS może wyłącznie dojść do dalszego uprzywilejowania KK.

www.tokfm.(*)h-uczestniczylo-niespelna.html
polska.new(*)tytucje,artykuly,376881,1.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)Bez spinningu proszę
"Zatem faktyczna liczba katolików w Polsce jest kilka razy mniejsza niż propagandowe ponad 90%."

A pan z kolei manipuluje danymi w drugą stronę. Bo przecież to czy ktoś jest katolikiem czy nie zależy od jego deklaracji. Nie od tego czy jest ochrzczony czy też od tego czy uczestniczy co tydzień w nabożeństwie.

Takich którzy uważają się za sensu stricto katolików a nie chodzą lub nieregularnie chodzą na msze jest multum. proszę więc nie uprawiać spinningu.
09-01-2016 12:08 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bez spinningu proszę

>....Bo przecież to czy ktoś jest katolikiem czy nie zależy od jego deklaracji. Nie od tego czy jest ochrzczony czy też od tego czy uczestniczy co tydzień w nabożeństwie.

Czyli jesli Zyd zadeklaruje, ze jest katolikiem to bedzie katolikiem?
09-01-2016 13:15 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Czyli jesli Zyd zadeklaruje, ze jest katolikiem to bedzie katolikiem?

Tak, jeżeli przyjmie odpowiednie sakramenty.
Arminius (25555 punktów)Rzecz jasna
"Czyli jesli Zyd zadeklaruje, ze jest katolikiem to bedzie katolikiem?"

Oczywiście. Przy założeniu - rzecz jasna - iż jest to poważna deklaracja. Są przecież takowi Żydzi.
09-01-2016 19:15 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)Odp: Rzecz jasna
>Oczywiście. Przy założeniu - rzecz jasna - iż jest to poważna deklaracja. Są przecież takowi Żydzi.
Ale nie ma takiego KK
Można też założyć to:
Chodzisz do kościoła? - Nie - To jest atak na kościół!
09-01-2016 19:34 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)Odp: Bez spinningu proszę

>Czyli jesli Zyd zadeklaruje, ze jest katolikiem to bedzie katolikiem?
Może tak zadeklarować Żyd (narodowość), ale nie żyd (wyznanie: judaizm)
09-01-2016 12:15 
 Ocena 6 na 6
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
>proszę więc nie uprawiać spinningu.
Ani nie jestem wędkarzem, ani nie jeżdżę na stacjonarnym rowerze.
Do do meritum - katolicy mają określone obowiązki, więc sama deklaracja nie wystarczy. Katolik musi uczestniczyć w niedzielnych mszach, przyjmować komunię itd. itp. Jeśli tego nie robi, to jest wyłącznie katolikiem deklaratywnym, więc nie pisz bzdur, że można być katolikiem, ale np. nieochrzczonym w KK.
09-01-2016 14:46 
 Ocena-2 na 4
Arminius (25555 punktów)ciągotki autorytarne
"Jeśli tego nie robi, to jest wyłącznie katolikiem deklaratywnym, więc nie pisz bzdur, że można być katolikiem, ale np. nieochrzczonym w KK"

Najważniejszym kryterium przyporządkowywania kogoś do określonej nacji, religii czy światopoglądu jest kryterium jego własnej oceny. I jeżeli Pan twierdzi że jest inaczej to primo: wypisuje pan bzdury, secundo: wykazuje autorytarną tendencje do zaszufladkowywania ludzi do określonych kategorii według własnych subiektywnych kryteriów.

Przez "spinning" (kolokwializm) rozumie się tendencję do zniekształcania obiektywnego obrazu sytuacji. Spinning uprawiają tzw. spin doctors.
09-01-2016 15:21 
 Ocena 3 na 3
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Odp: ciągotki autorytarne
>Najważniejszym kryterium przyporządkowywania kogoś do określonej nacji, religii czy światopoglądu jest kryterium jego własnej oceny. I jeżeli Pan twierdzi że jest inaczej to primo: wypisuje pan bzdury, secundo: wykazuje autorytarną tendencje do zaszufladkowywania ludzi do określonych kategorii według własnych subiektywnych kryteriów.
Nie ośmieszaj się, nie wypisuję bzdur, opisuję wymagania, jakie trzeba spełnić, aby być zaliczonym do określonej grupy wedle kryteriów w niej obowiązujących. A ty piszesz głupoty, że np. malarzem można określić kogoś, kto ma w domu na ścianie bazarową kopię "Słoneczników" Van Gogha.
09-01-2016 21:29 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)pseudaukowe dywagacje
"Nie ośmieszaj się, nie wypisuję bzdur, opisuję wymagania, jakie trzeba spełnić, aby być zaliczonym do określonej grupy wedle kryteriów w niej obowiązujących. A ty piszesz głupoty, że np. malarzem można określić kogoś, kto ma w domu na ścianie bazarową kopię "Słoneczników" Van Gogha".

Dajesz Pan groteskowe przykłady. Bo przecież jest mnóstwo artystów - oni siebie tak określają i wielu ludzi ich tak określa - którzy nie są w stanie rozróżnić między Van Goghiem czy Picasso. Wybrał Pan bardzo zły przykład co świadczy o pańskim amatorstwie.

Co do liczby katolików w Polsce podaję cytat z materiału podlinkowanego na temat wyniku spisu narodowego z 2011r.:
"Wreszcie - po ponad półtora roku doczekaliśmy się wyników pytania o religię, które Główny Urząd Statystyczny zadał Polakom przy okazji Narodowego Spisu Powszechnego 2011. Jak się okazuje, dominujące w Polsce wyznanie chrześcijańskie - katolicyzm obrządku łacińskiego - zaznaczyło w formularzach 87,58% Polaków. Dlatego 95,5% katolików (jak podawał sam Kościół Katolicki) trzeba ostatecznie włożyć między bajki"

Przeczytał Pan to co powyżej? Zadano pytanie osobom biorącym udział w spisie - I ONI SIĘ OKREŚLILI ZA KOGO SIĘ UWAŻAJĄ RELIGIJNIE. Dotarło do Pana? Chce Pan zmieniać ustalone przez statystyków z GUS zasady przeprowadzanie tego typu badań? Uprawiasz pan godną pożałowania pseudonaukę.

januszomyl(*)moze-to-badanie-nic-nie-znaczy
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Odp: pseudaukowe dywagacje
>I ONI SIĘ OKREŚLILI ZA KOGO SIĘ UWAŻAJĄ RELIGIJNIE. Dotarło do Pana?
Czy ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? Deklaracja nie ma żadnego znaczenia, aby należeć do jakiejś grupy o określonych wymaganiach, zasadach, regulaminach, przepisach, statutach, a takie obowiązują w KK. Twoim zdaniem jeśli powiem, że jestem wyznawcą voodoo, to jestem nim?
Weź się człowieku ogarnij!
10-01-2016 10:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>I ONI SIĘ OKREŚLILI ZA KOGO SIĘ UWAŻAJĄ RELIGIJNIE. Dotarło do Pana?
>Czy ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? Deklaracja nie ma żadnego znaczenia, aby należeć do jakiejś grupy o określonych wymaganiach, zasadach, regulaminach, przepisach, statutach, a takie obowiązują w KK.

Wyłącznie deklaracja ma znaczenie.
Kto się głosi katolikiem jest katolikiem,
(kto się głosi Kaszubem jest Kaszubem)

Jeśli więc pada pytanie ile jest w jakiejś społeczności katolików, odpowiedzią powinno być ilu się za katolików uważa, i nieważne ilu jest praktykujących i zajedno nieważne ilu jest ochrzczonych

>Twoim zdaniem jeśli powiem, że jestem wyznawcą voodoo, to jestem nim?
Tak.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Wyłącznie deklaracja ma znaczenie.
>Kto się głosi katolikiem jest katolikiem,
>(kto się głosi Kaszubem jest Kaszubem)


A jak ja zadeklaruje, ze jestem katolikiem (bedac niewierzacym) to bede tez katolikiem?
10-01-2016 10:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Wyłącznie deklaracja ma znaczenie.
>>Kto się głosi katolikiem jest katolikiem,
>>(kto się głosi Kaszubem jest Kaszubem)
>A jak ja zadeklaruje, ze jestem katolikiem (bedac niewierzacym) to bede tez katolikiem?

Tak.
Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera, ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie, więc katolicyzmu nie zadeklarujesz.

Zarówno udział w nabożeństwach jak i ilość ochrzczonych nie powinny mieć znaczenia
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Tak.
>Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera, ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie, więc katolicyzmu nie zadeklarujesz.
>Zarówno udział w nabożeństwach jak i ilość ochrzczonych nie powinny mieć znaczenia

Czyli mozna byc katolikiem i jednoczesnie twierdzic, ze w glownego bohatera deklarowanego katolicyzmu nie wierzy sie?
10-01-2016 10:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czyli mozna byc katolikiem i jednoczesnie twierdzic, ze w glownego bohatera deklarowanego katolicyzmu nie wierzy sie?

Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.

Oczywiście jest dla mnie niezrozumiałym, jak można deklarować jakiekolwiek wyznanie nie wierząc w boga będącego w centrum tego wyznania, ale dla człowieka wierzącego taka ocena nie powinna mieć znaczenia. Nie ja jestem od oceniania jakości wiary innych, choć czasem to robię, dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia, liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.

Piszemy o katolicyzmie, ale to dotyczy wszystkich wyznań
Piszemy o katolicyzmie, który jednak różni się od badaczy Pisma Świętego tym ,że jest bardziej kolorowy
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście jest dla mnie niezrozumiałym, jak można deklarować jakiekolwiek wyznanie nie wierząc w boga będącego w centrum tego wyznania, ale dla człowieka wierzącego taka ocena nie powinna mieć znaczenia.

Dlatego pytam sie: jako niewierzacy deklaruje, ze jestem katolikiem. Jestem nim po mojej deklaracji czy nie?

Jesli jestem to dostane slub koscielny bez chrztu i bierzmowania?
szarley (54913 punktów)
>>Oczywiście jest dla mnie niezrozumiałym, jak można deklarować jakiekolwiek wyznanie nie wierząc w boga będącego w centrum tego wyznania, ale dla człowieka wierzącego taka ocena nie powinna mieć znaczenia.

>Dlatego pytam sie: jako niewierzacy deklaruje, ze jestem katolikiem. Jestem nim po mojej deklaracji czy nie?
Kogo pytasz? Sądzę, że przed złożeniem takiej deklaracji powinieneś zapytać o to samego siebie, wtedy odpowiedzią będzie przeciwna wprost deklaracja.

Jeśli deklarujesz że jesteś katolikiem to będzie to kłamliwa deklaracja (o ile znam Twoje poglądy!!)

>Jesli jestem to dostane slub koscielny bez chrztu i bierzmowania?
Nie, ale jeśli deklarujesz się jako wierzący, dostaniesz chrzest, bierzmowanie i kościelny ślub. Oczywiście cały czas musisz kłamać co do swojej wiary, ale ponieważ nikt Twojej prawdomówności nie sprawdzi, będziesz uważany za katolika. (skoro sam tak o sobie mówisz....)
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli deklarujesz że jesteś katolikiem to będzie to kłamliwa deklaracja (o ile znam Twoje poglądy!!)

I pomimo klamstwa (jawnego) bede nadal uwazany za katolika?
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli deklarujesz że jesteś katolikiem to będzie to kłamliwa deklaracja (o ile znam Twoje poglądy!!)
>I pomimo klamstwa (jawnego) bede nadal uwazany za katolika?

A co to jest jawne kłamstwo?
Gdybym napisał na tym forum, że jestem Czechem, uwierzyłbyś?
Zapewne tak
Gdybym napisał, że moi przodkowie pochodzili z Uzbekistanu?
Nie podważyłbyś, choć to suchy fakt, łatwy do sprawdzenia

Wiara to sfera odczuć, to nie miejsce urodzenia. Możesz dziś być ateistą a jutro deklarować się jako katolik i NIKT nie ma prawa zarzucać Ci kłamu. Jeśli kłamiesz to sam sobie.

Jeśli więc deklarujesz katolicyzm, jesteś katolikiem, jeśli deklarujesz ateizm, jesteś ateistą. Ktoś może oceniać Twoją wiarogodność, "wierność ortodoksji" itp ale deklaracja powinna przeważać wszystkie kontrargumenta
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>A co to jest jawne kłamstwo?

Nie wierze w Jahwe ale jestem katolikiem, wiec prosze mnie wpisac do tych 90% Polakow-Katolikow.

>Gdybym napisał na tym forum, że jestem Czechem, uwierzyłbyś?

Ja jestem niewierzacy i sama deklaracja nie robi na mnie wrazenia. Gdybym chcial poznac prawde to poprosilbym o twardy dowod (np. paszport).

>Gdybym napisał, że moi przodkowie pochodzili z Uzbekistanu?

Patrz wyzej.



>Wiara to sfera odczuć, to nie miejsce urodzenia. Możesz dziś być ateistą a jutro deklarować się jako katolik i NIKT nie ma prawa zarzucać Ci kłamu. Jeśli kłamiesz to sam sobie.

Tu chodzi o statystyke, na podstawie ktorej politycy i PPP (Prawdziwi Polacy Patrioci) usprawiedliwia mniejsze lub wieksze s*******nstwa (religia na maturze, zakaz invitro, zagladania w obce dupy itd, itp).

Dlatego deklaracje mozna sobie o kant dupy rozbic. Jestes katolikiem? Wiec udowodnij.
Dobrym, miarodajnym wskaznikiem bylby podatek koscielny pobierany bezposrednio z pensji takiego "katolika". Wtedy szybko by sie okazalo ile warte byly i sa deklaracje (raczej mity) o 97% katolicyzmie w Polsce.

Ty tez na granicy nie deklarujesz swojego pochodzenia pustoslowiem ino paszportem
szarley (54913 punktów)
>>A co to jest jawne kłamstwo?
>Nie wierze w Jahwe ale jestem katolikiem, wiec prosze mnie wpisac do tych 90% Polakow-Katolikow.

Jestem ateistą, ale wierzę w Jahwe, proszę mnie kwalifikować jako ateistę.
Jak to zrozumiesz?

Jednak gdybym przyszedł do Ciebie i zadeklarował Ci się jako ateista, przyjąłbyś taką deklarację jako prawdę?

>>Gdybym napisał na tym forum, że jestem Czechem, uwierzyłbyś?
>Ja jestem niewierzacy i sama deklaracja nie robi na mnie wrazenia. Gdybym chcial poznac prawde to poprosilbym o twardy dowod (np. paszport).
I dostałbyś ten czeski paszport przed oczy
A mimo to Czechem nie jestem
Jednak można być Czechem bez czeskiego paszportu. Moc ich mieszka dziś np na Słowacji

>>Wiara to sfera odczuć, to nie miejsce urodzenia. Możesz dziś być ateistą a jutro deklarować się jako katolik i NIKT nie ma prawa zarzucać Ci kłamu. Jeśli kłamiesz to sam sobie.
>Tu chodzi o statystyke, na podstawie ktorej politycy i PPP (Prawdziwi Polacy >Patrioci) usprawiedliwia mniejsze lub wieksze s*******nstwa (religia na maturze,
> zakaz invitro, zagladania w obce dupy itd, itp).

1 właśnie ta "statystyka powinna wynikać JEDYNIE z deklaracji
2 religia na maturze, zakaz in vitro, zaglądania gdziekolwiek nie powinny w najmniejszym stopniu od tej statystyki zależeć

>Dlatego deklaracje mozna sobie o kant dupy rozbic. Jestes katolikiem? Wiec udowodnij.
Po co i komu?
Czy nie prościej żyć w świeckim państwie, w którym liczebność jakiejkolwiek grupy wyznaniowej nie ma znaczenia?

>Dobrym, miarodajnym wskaznikiem bylby podatek koscielny pobierany bezposrednio z pensji takiego "katolika".
Po co?

Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo nie powinno finansować budowy świątyń i utrzymania księży
Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo powinno utrzymywać katedrę na Wawelu

>Ty tez na granicy nie deklarujesz swojego pochodzenia pustoslowiem ino paszportem
Na granicy deklaruję obywatelstwo a nie narodowość
11-01-2016 03:32 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Czyli reasumujac katolicyzm to jedynie deklaracja. Niezaleznie od prawdziwego stanu rzeczy katolikiem jest ten, ktory glosno tak o sobie powie. Moze nie wierzyc, moze nie byc ochrzczony, moze rzucac hostia o ziemie, moze twierdzic, ze ewolucja to fakt, moze twierdzic, ze Jezus to postac mityczna. Moze twierdzic, ze pierwsze trzy przykazania dekalogu to idiotyzm. Ale jak powie, ze jest katolikiem to jest katolikiem

Ten katolicyzm to jednak cos specjalnego jest. Cos wynioslego. Prawdziwe sacrum. Nie potrzeba zadnych religijnych ceregieli. Zadnych kosciolow, mszy, komunii, modlitw czy rozancow. Wystarczy deklaracja
11-01-2016 06:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czyli reasumujac katolicyzm to jedynie deklaracja.

Mam wrażenie, że udajesz, że nie rozumiesz
Katolicyzm to nie jedynie deklaracja, ale jeśli chcesz się przekonać ilu jest katolików jedynie deklaracja ma znaczenie, Nie powinno mieć znaczenia takie liczenie

>Niezaleznie od prawdziwego stanu rzeczy katolikiem jest ten, ktory glosno tak o sobie powie.
Dla statystyki? Tak

>Moze nie wierzyc, moze nie byc ochrzczony, moze rzucac hostia o ziemie, moze twierdzic, ze ewolucja to fakt, moze twierdzic, ze Jezus to postac mityczna. Moze twierdzic, ze pierwsze trzy przykazania dekalogu to idiotyzm. Ale jak powie, ze jest katolikiem to jest katolikiem
Dla statystyki? Tak
Podobnie jak ktoś kto deklaruje w powszechnym spisie np narodowość węgierską, a nie wie gdzie leżą Węgry, nie zna języka, kultury i nie miał węgierskich przodków. Jeśli taką narodowość deklaruje - rachmistrz musi ją wpisać

>Ten katolicyzm to jednak cos specjalnego jest. Cos wynioslego. Prawdziwe sacrum. Nie potrzeba zadnych religijnych ceregieli. Zadnych kosciolow, mszy, komunii, modlitw czy rozancow. Wystarczy deklaracja
Dla statystyki? Tak

Masz lepszą metodę?
Może policzyć ochrzczonych?
11-01-2016 06:52 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Masz lepszą metodę?

Niemiecki model podatkowy. W ciagu roku bedziesz wiedzial ile jest katolikow, ktorzy swoja wiare traktuja powaznie. Deklaracje mozna sobie o kant dupy potluc. Kazdy alkoholik zadeklaruje, ze nie jest alkoholikiem

Deklaracje, jesli deklarujacego nic nie koszutuja ale w zamian moga mu przyniesc korzysci nie sa miarodajnym wskaznikiem.
Zgadzam sie w 100% z postem Dyktafona. Jesli deklaracje o polskich katolikach nie bylyby uzywane przez kosciol i prokoscielnych politykow do szantazu obywyteli ( a co za tym idzie do nierownego traktowania obywateli lub wrecz bezczelnej kradziezy pieniedzy z panstwowej kasy) to ludzie mogliby sobie wedlug mnie deklarowac co tylko by sobie wymyslili. Nawet to, ze sa Jezusami.
11-01-2016 07:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Masz lepszą metodę?
>Niemiecki model podatkowy. W ciagu roku bedziesz wiedzial ile jest katolikow, ktorzy swoja wiare traktuja powaznie.
1 Nie. Także wtedy człowiek niewierzący, będzie mógł podatek zapłacić i czy deklaracja czy deklaracja poparta podatkiem tak samo może mieć się niejak do rzeczywistej wiary
2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacji

>Deklaracje, jesli deklarujacego nic nie koszutuja ale w zamian moga mu przyniesc korzysci nie sa miarodajnym wskaznikiem.
Jeśli kosztują mniej niż korzyści też nie będą miarodajne

>Zgadzam sie w 100% z postem Dyktafona. Jesli deklaracje o polskich katolikach nie bylyby uzywane przez kosciol
W moich wpisach nie znajdziesz żadnej obrony wpływu instytucjonalnego kościoła na organizację społeczeństwa, więc nie do mnie zarzut
11-01-2016 08:09 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacji

Pełna zgoda!

a. można podać w zeznaniu - jako odpis (wyznaniowy) - wielkość dotacji wyznaniowej przesłanej np. przelewem;

b. numery kont docelowych, po którym można rozpoznać wyznanie (lub sympatie) podatnika, nie powinny występować w zeznaniu. (Przelewy do wglądu wyłącznie w uzasadnionych fiskalnie przypadkach.)

Drobner, zero-złotowo-religijny.
11-01-2016 08:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>2 Po co? Państwo nie powinno pośredniczyć w przepływie pieniędzy wewnątrz jakiejkolwiek organizacji
>Pełna zgoda!
>a. można podać w zeznaniu - jako odpis (wyznaniowy) - wielkość dotacji wyznaniowej przesłanej np. przelewem;
>b. numery kont docelowych, po którym można rozpoznać wyznanie (lub sympatie) podatnika, nie powinny występować w zeznaniu. (Przelewy do wglądu wyłącznie w uzasadnionych fiskalnie przypadkach.)

Nadal powstaje pytanie "po co?"

Po co państwo ma ingerować w sposób utrzymywania jakiejkolwiek dobrowolnej organizacji przez jej uczestników?
1 G. urzędnikom do tego na co wydaję prywatne pieniądze
2 Taka kontrola i pobór kosztuje i któryś podatnik zapyta "dlaczego mam za to płacić?"

Powtórzę:
Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo nie powinno finansować budowy świątyń i utrzymania księży
Bez względu, czy w kraju jest 1% czy 99% katolików, państwo powinno utrzymywać katedrę na Wawelu

To rozwiązuje problem deklaracji wiary przed urzędnikiem, liczenia wiernych przez państwo, poboru na koszt państwa kościelnego podatku.
Wystarczy rozdział państwa od kościołów, przy zachowaniu praw obywateli do swojej religijności i jednakowych praw i obowiązków wobec państwa bez względu na religijność lub jej brak
11-01-2016 08:43 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Nadal powstaje pytanie "po co?"

Masz rację.
Moja innowacja byłaby poprawką do istniejącego prawa odliczenia od podatku darowizn na cele religijne.

Docelowo: państwo nie powinno się angażować w sprawy wybitnie prywatne (a tak wyznanie obywatela traktuje Konstytucja).

No, ale my tu o przyziemnych statystykach, a nie o nierealistycznych marzeniach

Pozdrawiam
Drobner, wciąż jeden z 95%
11-01-2016 08:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>No, ale my tu o przyziemnych statystykach, a nie o nierealistycznych marzeniach
Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!) mogą powstać w oparciu o deklaracje

>Pozdrawiam
Wzajemnie

>Drobner, wciąż jeden z 95%
Hanek, jeden z 10 %
Drobner (19539 punktów)
>Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!) mogą powstać w oparciu o deklaracje

Po owocach ich poznawać, po owocach!

Drobner, nieowocny figowiec na wieczne nieowocowanie skazany...
11-01-2016 15:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przyziemne statystyki, jeśli są komuś potrzebne (!!!)
> mogą powstać w oparciu o deklaracje

Kilka dni temu był u nas ksiądz po kolędzie. Jako, że mieszkam w tym domu od pewnego czasu, zapytał mnie o parę rzeczy i zapisał mnie w swoim kajecie, zapewne dla statystyk.
Nie oponowałem, moja partnerka jest wierzącą katoliczką (ja wierzącym w człowieka i twórczą siłę przyrodniczą sceptykiem).

Z tego, co wiem, statystyki chodzenia do kościoła są b. skrzętnie przez Kościół prowadzone, podobnie zestawienia chrztów etc.

Zastanawiałeś się czasem szarleyu, komu i czemu to służy?
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-01-2016 17:10 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Z tego, co wiem, statystyki chodzenia do kościoła są b. skrzętnie przez Kościół prowadzone, podobnie zestawienia chrztów etc.
>Zastanawiałeś się czasem szarleyu, komu i czemu to służy?

Owszem. Niczemu dobremu

Wiedza jest zawsze cenną. Prowadzenie naukowych badań też.

Często jednak widzę spór
A: W Polsce jest 90, (95, 100 110)% katolików, kościołowi należą się przywileje
B: W Polsce jest 40, (30, 20, -10)% katolików, zabronić wychodzenia na procesję

Czy nie lepiej po prostu przyjąć model świeckiego państwa które NIE INTERESUJE się jaką kto religię wyznaje?

Czy nie lepiej przyjąć model państwa, w którym nikogo się do finansowania kościołów nie zmusza i nikomu nie zabrania?

Tylko, czy to jest możliwe? Podałem przykład wawelskiej katedry. Kto powinien finansować jej utrzymanie?
11-01-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)GUS: 92,8% Polaków to katolicy

>Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera,
Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest pogrążyły a ludzie się po kątach kochają.

> ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie,
Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów.
Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje.

>Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.
Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane.

>Oczywiście jest dla mnie niezrozumiałym, jak można deklarować jakiekolwiek wyznanie nie wierząc w boga będącego w centrum tego wyznania, ale dla człowieka wierzącego taka ocena nie powinna mieć znaczenia.
To, iż cokolwiek dla Pana jest niezrozumiałym nie jest jakimkolwiek racjonalnym argumentem. Polecam literaturę zajmującą się tymi zagadnieniami.

>Nie ja jestem od oceniania jakości wiary innych, choć czasem to robię,
Z tej deklaracji też niewiele wynika. Prawie wszyscy już tak mamy, iż innych oceniamy.

> dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,
Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore.

>liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.
Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa.
www.racjon(*)m.php/s,692199/z,0/d,1#w692300
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,620380#w620735
www.racjonalista.pl/forum.php/s,537296#w537360
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618671#w619100

@@@
.
11-01-2016 17:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: GUS: 92,8% Polaków to katolicy
>>Zakładam, że jakakolwiek deklaracja jest szczera,
>Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest pogrążyły a ludzie się po kątach kochają.

To dotyczy nie tylko chrześcijan. Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja. Owszem, gdyby wszyscy katolicy przestrzegali tego co wyczytają w Kazaniach na Górze, a wszyscy niekatolicy przestrzegali zasad swojej etyki, byłby raj na Ziemi. Nie jest.

>> ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie,
>Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów.
Tu jednak mowa o raczej pobieżnej statystyce.
Jeśli (!!!) ktoś chce policzyć ilu jest katolików musi jakieś narzędzie przyjąć. Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach
ale przede wszytskim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia)

> Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje.
Owszem. Nie tylko katolicyzm.

>>Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.
>Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane.
Jaka metoda lepsza?

>> dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,
>Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore.
Dla naukowca tak, a dla nienaukowca? Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli. Biskup policzy ochrzczonych i wyjdzie mu że przy ponad dziewięćdziesięcioprocentowej liczebności katolików należy oddać biskupom cały budżet. Jego przeciwnik policzy parafian na nieszporze i wyjdzie mu że katolików jest 5% i z tego wyciągnie wnioski.
Naukowiec od obydwu oberwie.

>>liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.
>Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa.
Jakie powinny być w moim odczuciu skutki "liczenia" katolików (czy wszelakich innych) to już napisałem.
12-01-2016 14:25 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest okrągły a ludzie po kątach się kochają.
>To dotyczy nie tylko chrześcijan.
Tak, nie tylko chrześcijan i należy się zgodzić z tym co mówi Józefa Hennelowa: Światopogląd powinien zawsze człowieka trochę kosztować. Gdy światopogląd się opłaca, to przestaje być tym, czym być powinien. Powstają zachowania konformistyczne - fałszywe i rozbieżne z tym, do czego Kościół jest powołany.
Tyle, iż tu tematem wątku są właśnie katolicy.

>Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja.
Nie każdy, ale wyżej to Pan chyba to zastosował?

> Owszem, gdyby wszyscy katolicy przestrzegali tego co wyczytają w Kazaniach na Górze, a wszyscy niekatolicy przestrzegali zasad swojej etyki, byłby raj na Ziemi. Nie jest.
I z powrotem to samo, wskazywanie na innych. Po co tu niekatolicy, gdy Kościół za GUS-em, czy też odwrotnie twierdzi, iż "92,8% Polaków to katolicy". Ponadto warto pamiętać, iż pozostałe 4-6% - choć oni też się liczą podwójnie - to ludzie wywodzący swoją moralność z Dekalogu.

> ale chyba przy wszystkich deklaracjach czyni się takie założenie,
Nie - w poważnych badaniach socjologicznych - uczeni starają się dotrzeć do faktycznie reprezentowanych poglądów.
>Tu jednak mowa o raczej pobieżnej statystyce.
Tak rozumiem. Jak Pan ma dwie nogi, a pies cztery, to z pobieżnej statystyki wynika, iż macie po trzy. Tylko że taka informacja jest albo psu na budę przydatną, albo służy tylko propagandzie.

>Jeśli (!!!) ktoś chce policzyć ilu jest katolików musi jakieś narzędzie przyjąć.
Jeśli ktoś chce rzeczywiście czegoś dowiedzieć ze statystyki, to musi sporo o niej wiedzieć, tak przygotowując kwestionariusze, jak i je odczytując.
www.kws.or(*)ań społecznych.pdf
www.google(*)CNHSGT8rN6cLNEtvwKAYr1ytuvU3EA
W przeciwnym razie, taka informacja jak tu, to tylko prymitywna propaganda.

>Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach, ale przede wszystkim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia)
Kurtka na wacie, a jakie naukowe wnioski można wyciągnąć z takiej bzdurnej i fałszywej informacji? Taka informacja nie pozwala na wyciągniecie żadnych racjonalnych wniosków, nie mówiąc już o naukowych.

Tu polski katolicyzm drastycznie topnieje.
>Owszem. Nie tylko katolicyzm.
Tyle tyko, iż tu nie mówimy, że "sąsiad to też złodziej", tylko o procentowym udziale katolików w polskim społeczeństwie.

>Nadal dawałbym przewagę deklaracji nad subiektywną zewnętrzną oceną.
Deklarować można wiele. Dobrymi deklaracjami całe piekło jest wybrukowane.
>Jaka metoda lepsza?
Proszę sobie tu poszukać: pl.wikipedia.org/wiki/Socjologia_religii
www.kul.pl(*)jologii-religii,art_51712.html
Znajdzie Pan tam opisy w miarę rzetelnych technik statystycznych, a także przykładowe metodologiczne błędy.

> dla ateisty także ocena głębokości, prawowierności czyjejś wiary chyba nie ma znaczenia,
Jakiego ateisty: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Dla racjonalisty interesującego się tą problematyką już może mieć spore.
>Dla naukowca tak, a dla nienaukowca?
Możliwości odrzucenia istnienia świata nadprzyrodzonego jest sporo i żadna z nich nie warunkuje bezpośrednio naukowości. Znacznie częściej poważne uprawianie nauk przyrodniczych wiedzie do ateizmu niż ateizm do naukowości.

>Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli.
No właśnie tu o tym naciąganiu cały czas piszę, a jedyną wiedzę jaką można z tej informacji wyciągnąć to wiedza o manipulacji statystyką.

> Biskup policzy ochrzczonych i wyjdzie mu że przy ponad dziewięćdziesięcioprocentowej liczebności katolików należy oddać biskupom cały budżet. Jego przeciwnik policzy parafian na nieszporze i wyjdzie mu że katolików jest 5% i z tego wyciągnie wnioski.
W tych czasach niezależnie od prawdy "biskupie" liczenie zawsze jest na wierzchu.

>Naukowiec od obydwu oberwie.
To po co brał się do nauki, czy samo nauczanie posiadających Prawdę nie mogło mu wystarczyć? Ode mnie oraz większości kolegów, to naukowiec oberwie tylko za nierzetelność badań.

>liczą się dopiero skutki na niego nakierowane.
Tak, ma Pan rację, ale tu właśnie o takich skutkach mowa.
www.racjon(*)m.php/s,692199/z,0/d,1#w692300
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,620380#w620735
www.racjonalista.pl/forum.php/s,537296#w537360
www.racjonalista.pl/forum.php/s,618671#w619100

>Jakie powinny być w moim odczuciu skutki "liczenia" katolików (czy wszelakich innych) to już napisałem.
Mnie postawy społeczne Polaków interesują i rozróżniam tu wiele grup mocno pomiędzy sobą się różniących i żenuje mnie, gdy jakikolwiek polityczny osioł - nawet z profesorskim, czy kardynalskim tytułem - wypowiada się w imieniu narodu.
Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami, a znacznie większa jest Pańska odległość w poglądach do niego niż do mnie racjonalnego ateisty. Niech Pan to teraz statystycznie rozbierze.

Pozdrawiam.

@@@
.
12-01-2016 15:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
> Z deklaracji powinno cokolwiek wynikać, a gdybyśmy w Polsce mieli tylu chrześcijan ilu wynika z deklaracji i gdyby oni przestrzegali nakazy Dekalogu i Kazania na górze, to mielibyśmy tu prawie raj na ziemi. Zaś mamy tak jak w tym powiedzeniu: Mówią, iż świat jest okrągły a ludzie po kątach się kochają.
>>To dotyczy nie tylko chrześcijan.
>Tak, nie tylko chrześcijan i należy się zgodzić z tym co mówi Józefa Hennelowa: Światopogląd powinien zawsze człowieka trochę kosztować. Gdy światopogląd się opłaca, to przestaje być tym, czym być powinien. Powstają zachowania konformistyczne - fałszywe i rozbieżne z tym, do czego Kościół jest powołany.
Tak, ma rację. Niemniej nie jestem kompetentny do oceniania czy ktokolwiek poniósł stosowne koszta. Krytykuję czasem duchowieństwo, ale od nich jednak więcej powinno się wymagać. Krytykuję też jawne łajdactwo lub niekonsekwencję, ale to nie jedynie u wierzących.

>Tyle, iż tu tematem wątku są właśnie katolicy.
...a dokładniej sposób ich liczenia.
(przy założeniu, że powinno się liczyć ludzi w zależności od wyznania)

>>Każdy zapytany czy jest uczciwy, wskaże na sąsiada złodzieja.
>Nie każdy, ale wyżej to Pan chyba to zastosował?
Być może.

>I z powrotem to samo, wskazywanie na innych. Po co tu niekatolicy, gdy Kościół za GUS-em, czy też odwrotnie twierdzi, iż "92,8% Polaków to katolicy".
1 Dlatego podważam spisywanie takich danych przez GUS
2 Dlatego podważam wyciąganie z takich danych wniosków, jakie biskupi wyciągają

>Tak rozumiem. Jak Pan ma dwie nogi, a pies cztery, to z pobieżnej statystyki wynika, iż macie po trzy. Tylko że taka informacja jest albo psu na budę przydatną, albo służy tylko propagandzie.
Toteż celowość takiej statystyki podważam, ale skoro już jednak państwowy urzędnik (rachmistrz) o wyznanie czy jego brak pyta, uważam, że powinny wystarczyć deklaracje

>>Uważam, że fakt ochrzczenia nie jest wystarczający, podobnie jak nieuczestnictwo w niedzielnych mszach, ale przede wszystkim podważam wyciąganie pozanaukowych wniosków z takiego liczenia)
>Kurtka na wacie, a jakie naukowe wnioski można wyciągnąć z takiej bzdurnej i fałszywej informacji? Taka informacja nie pozwala na wyciągniecie żadnych racjonalnych wniosków, nie mówiąc już o naukowych.
Dlatego, powtórzę, państwo nie powinno takich danych zbierać
Czesi próbowali urzędowo zbierać takie dane i prawie połowa (!) respondentów odmówiła odpowiedzi na pytanie o wyznanie/brak wyznania

>Tyle tyko, iż tu nie mówimy, że "sąsiad to też złodziej", tylko o procentowym udziale katolików w polskim społeczeństwie.
A w jakich sytuacjach ten procentowy udział powinien mieć znaczenie?

>>Jeśli chce wyciągnąć z tego wiedzę, chwała mu za to, jeśli próbuje nagiąć obraz świata do potrzeb ideologii, to i tak użyje metody, która mu na to pozwoli.
>No właśnie tu o tym naciąganiu cały czas piszę, a jedyną wiedzę jaką można z tej informacji wyciągnąć to wiedza o manipulacji statystyką.
Dlatego podważam sens pytania o religijność przez statystyczny urząd

>>Naukowiec od obydwu oberwie.
>To po co brał się do nauki, czy samo nauczanie posiadających Prawdę nie mogło mu wystarczyć? Ode mnie oraz większości kolegów, to naukowiec oberwie tylko za nierzetelność badań.
Za rzetelność badań oberwie od ideologów
Pytanie od kogo bardziej boli. Zapewne czytał Pan co na ten temat pisał ostatnio w Polityce prof Hartman
archiwum.p(*)niwersytet-skulony,448866.html

>Mnie postawy społeczne Polaków interesują
Jako naukowca! Dopóki dane zbierają naukowcy można co najwyżej obawiać się o rzetelność publikowanych badań (przeważnie pod wpływem polityków). Kiedy dane zaczynają zbierać sami politycy, jestem niemal pewien manipulacji

>Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami,
A Piotr? (Worek kości)

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
12-01-2016 17:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Mnie postawy społeczne Polaków interesują
>Jako naukowca!
Mnie głównie tak, choć także jako publicysty, ale polityków zajmujących się tą problematyką też powinny interesować. Dobrze jest jak najwięcej wiedzieć o poglądach obywateli, których się reprezentuje.

> Dopóki dane zbierają naukowcy można co najwyżej obawiać się o rzetelność publikowanych badań (przeważnie pod wpływem polityków).
Z dużym zainteresowaniem poznaję i korzystam także z wyników badań socjologów związanych z jakimiś wyznaniami. Oczywiście subiektywizm jest tam widocznym, ale większość, to jednak uczeni, a uczony im bardziej daje się podporządkować jakiejkolwiek ideologii, tym mniej jest uczonym. Większość o tym wie i niektórzy się nie dają. www.bu.kul(*)9-2001-sylwetka,art_11356.html

> Kiedy dane zaczynają zbierać sami politycy, jestem niemal pewien manipulacji
Oni są do tego za leniwi. Materiały przygotowują im serwilistyczni profesjonaliści.

Np Pan i pan Brzostowski jesteście katolikami,
>A Piotr? (Worek kości)
Dlatego, gdy chce się cokolwiek z tego zrozumieć trzeba sięgać do socjologii, a nawet do psychologii. Czasem nawet do psychiatrii. Każdy z nas jest trochę innym i pobudowanie sensownych szufladek wymaga sporej wiedzy.

PS. Październik 2006 r.: www.racjonalista.pl/forum.php/s,61363#w61461

Pozdrawiam.

@@@
.
szarley (54913 punktów)
>.
> Mnie postawy społeczne Polaków interesują
>>Jako naukowca!
>Mnie głównie tak, choć także jako publicysty,
Już od publicysty mniej się oczekuje obiektywizmu niż od naukowca, choć w naukach społecznych chyba jednak poglądy zaburzają ogląd rzeczywistości
(Nigdy Pan też się obiektywnym nie głosił)

>ale polityków zajmujących się tą problematyką też powinny interesować. Dobrze jest jak najwięcej wiedzieć o poglądach obywateli, których się reprezentuje.
1 Nie zawsze polityk reprezentuje obywateli, a przynajmniej nie zawsze za wolą tychże, choć może w takim przypadku tym bardziej powinien ich poglądy znać
2 Na szczęście poglądy obywateli bywają zmienne, inaczej jedna partia zawłaszczyłaby państwo na wieki wieków
3 Dobrze jest znać poglądy obywateli... Oczywiście TAK
I tu liczenie katolików "na sztuki" kompletnie mija się z celem. Znam, i Pan zapewne też, moc katolików, którzy jednocześnie są zdeklarowanymi antyklerykałami i wyciąganie wniosków z ich katolicyzmu w kierunku publicznej klerykalizacji byłoby chybione.
Tak więc dobrze jest znać poglądy obywateli nie jako czarno-białe ale poświęcić temu więcej uwagi, nawet (a może zwłaszcza) jeśli chce się tym społeczeństwem manipulować
Dotyczy to nie tylko religijnych poglądów. Ostatni (i chyba naprawdę ostatni) powszechny spis w Polsce tak polityków zaskoczył, że do dziś nie poradzą uporać się z częścią jego wyników, ale znów, patrzą w gołe liczby, układy 0-1 i nie rozumieją co należy przeczytać między zerem a jedynką

>Z dużym zainteresowaniem poznaję i korzystam także z wyników badań socjologów związanych z jakimiś wyznaniami. Oczywiście subiektywizm jest tam widocznym, ale większość, to jednak uczeni,
Znów, nie tylko w wyznaniowych naukowych ośrodkach

Trzeba się starać patrzeć na świat obiektywnie, ale trzeba być świadomym, że jest to bardzo trudne albo i niemożliwe
Wielekroć na tym forum broniłem prawa katolików do organizowania swoich świąt w publicznej przestrzeni. Czy to jest obiektywne? Zapewne nie, ale nadal uważam, że zakaz procesji, czy orszaku Trzech Króli byłby zawłaszczeniem publicznej przestrzeni. i Jak dotąd nikt mnie nie przekonał że się mylę.
Wielekroć protestowałem przeciwko zawłaszczaniu katolickich świąt w mediach przez św. Komerchę. To też dalekie jest od obiektywizmu. Gdybym prowadził naukowe badania, zapewne też nie byłyby w 100% obiektywne. Sądzę, że Pańskie również.

>a uczony im bardziej daje się podporządkować jakiejkolwiek ideologii, tym mniej jest uczonym.
Tak, zdecydowanie tak!
> Większość o tym wie i niektórzy się nie dają. www.bu.kul(*)9-2001-sylwetka,art_11356.html
A są i tacy, którzy zostali zmuszeni do ogarka dla ideologii. Wielekroć mając w ręce radzieckie podręczniki czytałem wstęp o kolejnym zjeździe KPZR:

allegro.pl(*)laf-milkowska-i5863779763.html
I znów wychodzi brak obiektywizmu . Pan przykłada KUL, ja ogarek dla KPZR
Choć obydwaj dostrzegamy zajedno subiektywizm KULu jak i AN ZSRR

Pozdrawiam
13-01-2016 14:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Już od publicysty mniej się oczekuje obiektywizmu niż od naukowca,
Tak.

> choć w naukach społecznych chyba jednak poglądy zaburzają ogląd rzeczywistości
Tak.

>(Nigdy Pan też się obiektywnym nie głosił)
Tak.

ale polityków zajmujących się tą problematyką też powinny interesować. Dobrze jest jak najwięcej wiedzieć o poglądach obywateli, których się reprezentuje.
>1 Nie zawsze polityk reprezentuje obywateli,
Uważam, iż bardzo rzadko politycy wychodzą poza własne oraz partyjne poglądy i bardzo rzadko dbają o inne interesy poza swoim własnym oraz najbliższych.

> a przynajmniej nie zawsze za wolą tychże,
Został jednak przez jakąś grupę wybranym do ich reprezentowania.

> choć może w takim przypadku tym bardziej powinien ich poglądy znać.
Gdy myślimy o inteligentnych i profesjonalnych politykach, to powinni, ale ilu takich.

>2 Na szczęście poglądy obywateli bywają zmienne, inaczej jedna partia zawłaszczyłaby państwo na wieki wieków
Na szczęście ludzie myślą i uczą się na własnych błędach - choć lepiej byłoby na cudzych.

>3 Dobrze jest znać poglądy obywateli... Oczywiście TAK
Oczywiście TAK

>I tu liczenie katolików "na sztuki" kompletnie mija się z celem. Znam, i Pan zapewne też, moc katolików, którzy jednocześnie są zdeklarowanymi antyklerykałami i wyciąganie wniosków z ich katolicyzmu w kierunku publicznej klerykalizacji byłoby chybione.
No właśnie i znowu mamy taki sam pogląd.

>Tak więc dobrze jest znać poglądy obywateli nie jako czarno-białe ale poświęcić temu więcej uwagi, nawet (a może zwłaszcza) jeśli chce się tym społeczeństwem manipulować.
Od dobrego polityka - nazywanego wtedy mężem stanu - wymaga się nie tylko rozumienia interesów środowiska, które reprezentuje, ale zbudowanie na tej wiedzy połączonej z nauką jakiejś wizji, za którą opowie się znaczna grupa wyborców.

Z dużym zainteresowaniem poznaję i korzystam także z wyników badań socjologów związanych z jakimiś wyznaniami. Oczywiście subiektywizm jest tam widocznym, ale większość, to jednak uczeni, a uczony im bardziej daje się podporządkować jakiejkolwiek ideologii, tym mniej jest uczonym. Większość o tym wie i niektórzy się nie dają.
>Znów, nie tylko w wyznaniowych naukowych ośrodkach.
Przecież to właśnie napisałem.

>Trzeba się starać patrzeć na świat obiektywnie, ale trzeba być świadomym, że jest to bardzo trudne albo i niemożliwe.
Należy najpierw przyjąć i pogodzić się z własnym subiektywizmem. Zaznaczyć go we wstępie i wówczas można i należy starać się o obiektywizm. Tak mnie moi mistrzowie uczyli.

>Wielekroć na tym forum broniłem prawa katolików do organizowania swoich świąt w publicznej przestrzeni. Czy to jest obiektywne? Zapewne nie, ale nadal uważam, że zakaz procesji, czy orszaku Trzech Króli byłby zawłaszczeniem publicznej przestrzeni.
Mnie to nie przeszkadza i nawet np lubię dźwięk dzwonów, a mam dwa kościoły w odległości 150 i 250 metrów od domu. Jeden z nich ma największy dzwon w Warszawie. Ale znam też ogromny kościół z ogromną dzwonnicą, wciśnięty pomiędzy dwa ogromne bloki (po kilkaset mieszkań). Ja tamtejszym mieszkańcom współczuję nawet, gdy są katolikami.

>Jak dotąd nikt mnie nie przekonał że się mylę.
Chcę Pana przekonać tylko do jednego, iż w przestrzeni publicznej każdy ma prawo być, ale nikt nie ma nam prawa narzucania swojego rozumienia świata, gdyż ona należy właśnie do wszystkich.

>Wielekroć protestowałem przeciwko zawłaszczaniu katolickich świąt w mediach przez św. Komerchę. To też dalekie jest od obiektywizmu. Gdybym prowadził naukowe badania, zapewne też nie byłyby w 100% obiektywne. Sądzę, że Pańskie również.
Nad obiektywizmem zastanawiałem się przygotowując własne publikacje i wtedy doszedłem do wniosku, iż jest on niemożliwym pomimo nawet największych starań. Wszyscy mamy jakieś poglądy i one odbijają się w naszych wypowiedziach. (Na przykład: nigdy nie możemy pokazać wszystkich faktów, a każdy wybór jest subiektywnym.)
Pisałem na ten temat wielokrotnie na naszym forum.

a uczony im bardziej daje się podporządkować jakiejkolwiek ideologii, tym mniej jest uczonym.
>Tak, zdecydowanie tak!

Większość o tym wie i niektórzy się nie dają.
>A są i tacy, którzy zostali zmuszeni do ogarka dla ideologii.
Inteligentny czytelnik odróżnia przymus od aprobaty. Różnice są często są większe niż miedzy ogarkiem i gromnicą. "Panu Bogu gromnicę i Diabłu ogarek".

>Wielekroć mając w ręce radzieckie podręczniki czytałem wstęp o kolejnym zjeździe KPZR:
Po co aż radzieckie? W PRL-u pracowałem w wydawnictwie i też musiałem się bronić przed ideologiczną głupotą, często ofiarując ogarki, ale i tu podkreślę, iż to nie marksistowska ideologia (którą zresztą mało kto znał) była tą głupotą, a święta wiara, iż PZPR i jej sekretarz mają patent na rację.

>I znów wychodzi brak obiektywizmu. Pan przykłada KUL, ja ogarek dla KPZR
Ponadto ja pokazałem KUL od jego najlepszej strony. Autorytetu, z którym się liczą wszyscy socjologowie religii. KUL w PRL-u to była całkiem przyzwoita uczelnia.

>Choć obydwaj dostrzegamy zajedno subiektywizm KULu jak i AN ZSRR
Nie, miałem taką potrzebę i porównałem pracę magisterskie i doktorskie z Uniwersytetu Warszawskiego, Akademii Teologii Katolickiej, Akademii Nauk Społecznych i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i zauważyłem, iż merytoryczny poziom pracy bardzo zależy od autora, trochę od promotora, a najmniej od uczelni. Subiektywni to jesteśmy my ludzie dokonywując różnorodnych wyborów, ale także my reprezentujemy różną kulturę i poziom rozważań. Wystarczy teraz zestawić wypowiedzi stron dotyczących oceny bieżącej sytuacji politycznej. Każda ze stron jest subiektywną, ale gdy ktoś nie widzi różnicy, to szkoda tym nawet sobie głowę zawracać.

Pozdrawiam.

@@@
.
13-01-2016 18:31 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Chcę Pana przekonać tylko do jednego, iż w przestrzeni publicznej każdy ma prawo być, ale nikt nie ma nam prawa narzucania swojego rozumienia świata, gdyż ona należy właśnie do wszystkich.

Mnie do tego Pan przekonywać nie musi, choć należę do większości, w której narzucanie poglądów jest nie tylko częste (to ma każda ideologia) ale też niebezpieczne.

>>Wielekroć mając w ręce radzieckie podręczniki czytałem wstęp o kolejnym zjeździe KPZR:
>Po co aż radzieckie?
Bo w polskich podręcznikach fizyki nie znajdowałem takich "kwiatków"


>Pozdrawiam.

Wzajemnie
13-01-2016 13:25 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Balewski (92 punktów)Odp: pseudaukowe dywagacje
>>>I ONI SIĘ OKREŚLILI ZA KOGO SIĘ UWAŻAJĄ RELIGIJNIE. Dotarło do Pana?
>>Czy ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? Deklaracja nie ma żadnego znaczenia, aby należeć do jakiejś grupy o określonych wymaganiach, zasadach, regulaminach, przepisach, statutach, a takie obowiązują w KK.
>Wyłącznie deklaracja ma znaczenie.
>Kto się głosi katolikiem jest katolikiem,
>(kto się głosi Kaszubem jest Kaszubem)
>Jeśli więc pada pytanie ile jest w jakiejś społeczności katolików, odpowiedzią powinno być ilu się za katolików uważa, i nieważne ilu jest praktykujących i zajedno nieważne ilu jest ochrzczonych
>>Twoim zdaniem jeśli powiem, że jestem wyznawcą voodoo, to jestem nim?
>Tak.
>

A kto się ogłosi bogaczem, jest bogaczem...

Przepraszam, ale to tak nie działa. Trzeba spełniać pewne kryteria przynależności: formalne lub nieformalne, to zależy od grupy. Sama deklaracja, to raczej wyraz chęci przynależności lub takiego zamiaru. Z ugrupowaniami religijnymi sprawa jest jeszcze bardziej złożona, bo czy np. ktoś, kto spełnia wszystkie wymogi formalne, ale nagminnie łamie przykazania, może być nazywany katolikiem? Aż strach w to brnąć.
szarley (54913 punktów)
>A kto się ogłosi bogaczem, jest bogaczem...
Niekoniecznie, choć bogactwo to może być subiektywna samoocena, ale bogactwo można zmierzyć i wyrazić liczbowo

>Przepraszam, ale to tak nie działa. Trzeba spełniać pewne kryteria przynależności: formalne lub nieformalne, to zależy od grupy. Sama deklaracja, to raczej wyraz chęci przynależności lub takiego zamiaru.
Rzecz w tym, że w tym przypadku podejście formalne mocno fałszuje obraz rzeczywistości

>Z ugrupowaniami religijnymi sprawa jest jeszcze bardziej złożona, bo czy np. ktoś, kto spełnia wszystkie wymogi formalne, ale nagminnie łamie przykazania, może być nazywany katolikiem?
nagminnie raz w tygodniu, czy dwa razy dziennie?
1 Z braku kompetencji do oceniania należy pozostać przy deklaracjach
2 Czy można być złym katolikiem? Oczywiście. Jest się wtedy złym... katolikiem

Gdyby szukać tego kto nigdy nie grzeszył, zbiór katolików byłby zbiorem pustym
(podobnie jak wiele innych zbiorów)
14-01-2016 08:44 
 Ocena 1 na 1
Mariusz B (92 punktów)
>>A kto się ogłosi bogaczem, jest bogaczem...
>Niekoniecznie, choć bogactwo to może być subiektywna samoocena, ale bogactwo można zmierzyć i wyrazić liczbowo

Do pewnego stopnia - racja, ale GUS takiej jednostki nie sklasyfikuje jako osoby zamożnej. Od tego wyszła ta dyskusja.

>>Z ugrupowaniami religijnymi sprawa jest jeszcze bardziej złożona, bo czy np. ktoś, kto spełnia wszystkie wymogi formalne, ale nagminnie łamie przykazania, może być nazywany katolikiem?
>nagminnie raz w tygodniu, czy dwa razy dziennie?

Oba przypadki.

>1 Z braku kompetencji do oceniania należy pozostać przy deklaracjach

Od strony logicznej - racja. Od strony statystycznej - wielki problem z agregacją poprawnych informacji nt. liczebności zbioru.

>2 Czy można być złym katolikiem? Oczywiście. Jest się wtedy złym... katolikiem. Gdyby szukać tego kto nigdy nie grzeszył, zbiór katolików byłby zbiorem pustym
>(podobnie jak wiele innych zbiorów)

Racja.
13-01-2016 15:28 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>
>Przepraszam, ale to tak nie działa. Trzeba spełniać pewne kryteria przynależności: formalne lub nieformalne, to zależy od grupy. Sama deklaracja, to raczej wyraz chęci przynależności lub takiego zamiaru.

Zgadza się, aby należeć fo KRK trzeba spełniać wymaganie formalne, jakim jest chrzest w KRK. I TYLE. Tylko, że takie kryterium jest zbyt szerokie, bo obejmuje także tych którzy będąc ochrzczonymi, za katolików się nie uważają. Dlatego stosuje się kryterium ZAWĘŻAJĄCE, jakim jest deklaracja. W taki sposób wprawdzie nieprawidłowo włączamy takich dziwaków, którzy uważają się za rzymskich katolików, nie będąc ochrzczonymi, tylko że liczba tak dziwnych ludzi jest statystycznie nieistotna.

> Z ugrupowaniami religijnymi sprawa jest jeszcze bardziej złożona, bo czy np. ktoś, kto spełnia wszystkie wymogi formalne, ale nagminnie łamie przykazania, może być nazywany katolikiem? Aż strach w to brnąć.
>

Oczywiście że tak. Notoryczny grzesznik nadal jest katolikiem. Tylko kiepskim. Skoro sam papież i biskupi uważają ho za katolika, i przy tym on sam uwaza sie za katolika, to kto ma prawo twierdzić, że jest inaczej?
szarley (54913 punktów)
>Zgadza się, aby należeć fo KRK trzeba spełniać wymaganie formalne, jakim jest chrzest w KRK.
Nie.
1 Żeby należeć do kościoła, trzeba być ochrzczonym niekoniecznie w rzymskokatolickim kościele
2 żeby być katolikiem nie trzeba być ochrzczonym. Dzieci chrzci się nieświadomie, ale dorosły przyjmując chrzest zazwyczaj jest wierzącym. Jeśli złożył katolickie Credo, jest katolikiem czekającym na chrzest.
09-01-2016 19:43 
 Ocena 10 na 10
Lilly Amina (4723 punktów)Odp: ciągotki autorytarne

>Najważniejszym kryterium przyporządkowywania kogoś do określonej nacji, religii czy światopoglądu jest kryterium jego własnej oceny.
No dobrze. Skoro ktoś powie "jestem katolikiem", to choćby był ochrzczony w Cerkwi i nie uczestniczył w mszach rzymskokatolickich, będzie katolikiem, bo tak się sam ocenia.
Dlaczego w takim razie osobę, która mówi "nie jestem katolikiem", nie chodzi do kościoła, nie przyjmuje sakramentów, nie uczestniczy w pielgrzymkach, nie przyjmuje księdza po kolędzie i co najważniejsze - nie wierzy w chrześcijańskiego Boga, ale kiedyś tam (bez wiedzy i zgody osoby) została ochrzczona, uparcie (żeby nie rzec - upierdliwie) za katolika całe katolickie otoczenie i sam KK uważa? Przecież w ocenie tej osoby katolikiem ona nie jest. To chyba powinno działać w dwie strony, prawda?
Spełniasz warunki (wiara plus uczestnictwo w życiu KK) - jesteś katolikiem.
Nie spełniasz warunków - nie jesteś.
Osoby wierzące w chrześcijańskiego Boga + Chrystusa są chrześcijanami, ale czy katolikami?
09-01-2016 21:13 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Oczywista oczywistość
"Dlaczego w takim razie osobę, która mówi "nie jestem katolikiem", nie chodzi do kościoła, nie przyjmuje sakramentów, nie uczestniczy w pielgrzymkach, nie przyjmuje księdza po kolędzie i co najważniejsze - nie wierzy w chrześcijańskiego Boga, ale kiedyś tam (bez wiedzy i zgody osoby) została ochrzczona, uparcie (żeby nie rzec - upierdliwie) za katolika całe katolickie otoczenie i sam KK uważa? Przecież w ocenie tej osoby katolikiem ona nie jest. To chyba powinno działać w dwie strony, prawda"?

Oczywiście że tak. Jeżeli ktoś oświadcza że nie poczuwa się do bycia katolikiem, to bez względu na to co sądzi na ten temat otoczenie, bez względu na to jakim obrzędom i rytuałom był uprzednio poddany - należy przyjąć iż nie jest ta osoba katolikiem.
Przecież to oczywiste, przerażające jest nierozumienie tej oczywistej koncepcji oraz stanowcze próby autora wątku podtrzymywania opcji o wmawianiu komuś kimś jest (uprzedmiatawianie) przez podmiot zewnętrzny. Świadczy to o autorytarnym czy tez nawet totalitarnym umyśle kogoś takiego - co przejawia się w tym kontekście w dążeniu do mechanistycznego klasyfikowania ludzi według przyjętych przez siebie kryteriów, bez widzenia potrzeby zbadania opinii danego podmiotu
14-01-2016 00:44 
 Ocena 5 na 5
Mano (1060 punktów)Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

>>To chyba powinno działać w dwie strony, prawda?

>Oczywiście że tak. Jeżeli ktoś oświadcza że nie poczuwa się do bycia katolikiem, to bez względu na to co sądzi na ten temat otoczenie, bez względu na to jakim obrzędom i rytuałom był uprzednio poddany - należy przyjąć iż nie jest ta osoba katolikiem.

>Przecież to oczywiste,

Nie zupełnie, a szczególnie w krk.

Cytat:
Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

Kiedy przed dwoma laty młody obywatel francuski przybył do Berlina i podjął pracę zawodową, nie zdawał sobie sprawy, jaka niespodzianka go oczekuje.

W końcu roku 2014 otrzymał wezwanie z Urzędu Skarbowego do uiszczenia zaległego podatku kościelnego za ubiegłe 2 lata.

W Niemczech główne kościoły zleciły Urzędowi Skarbowemu ściąganie podatku kościelnego od wiernych. Wysokość podatku kościelnego wynosi zależnie od landu 8 lub 9 % sumy podatku dochodowego. Podstawą opodatkowania jest przynależność do jednego z kościołów.

Francuz w Berlinie nigdy nie deklarował przynależności do żadnej wspólnoty wyznaniowej. Wielkie wiec było jego zdziwienie, gdy dostał zawiadomienie o roszczeniach finansowych kościoła rzymsko-katolickiego. Nie pomogło żadne odwołanie, musiał płacić.

Dotarł jednak do wiedzy, w jaki sposób kościół katolicki wpadł na jego trop. Jest niewierzący i nie praktykujący. Niemniej został we wczesnym dzieciństwie ochrzczony. We Francji nie miał żadnego kontaktu z kościołem. We Francji nie istnieje podatek kościelny. Niemniej diecezja berlińska uzyskała jego dane osobowe i poprzez własne kontakty zdobyła odpis metryki chrztu Francuza. To była wystarczająca podstawa do egzekucji podatku kościelnego w Niemczech. Musiał płacić.

Kościół rzymsko-katolicki pogwałcił z udziałem niemieckiego urzędu prawo do ochrony danych osobowych. Przy pomocy własnej organizacji wywiadowczej sterowanej z Watykanu i działającej co najmniej w całej Europie, bez wiedzy osoby zainteresowanej zdobył jej dane osobowe i wykorzystał je niezgodnie z jej wolą, aby odnieść korzyści materialne.

Koniec historii jest taki, że Francuz musiał zapłacić zaległy podatek. Skorzystał natychmiast z możliwości wystąpienia z kościoła według niemieckiego prawa. Wystąpienie z kościoła następuje przez oświadczenie woli wystąpienia przed urzędnikiem Sądu Rejonowego i uiszczenie opłaty w wysokości 30 EURO (od 30 kwietnia 2014 r.). Wystąpienie nabiera mocy prawnej po 3 miesiącach.



ZaKotem (8733 punktów)Odp: ciągotki autorytarne

>Dlaczego w takim razie osobę, która mówi "nie jestem katolikiem", nie chodzi do kościoła, nie przyjmuje sakramentów, nie uczestniczy w pielgrzymkach, nie przyjmuje księdza po kolędzie i co najważniejsze - nie wierzy w chrześcijańskiego Boga, ale kiedyś tam (bez wiedzy i zgody osoby) została ochrzczona, uparcie (żeby nie rzec - upierdliwie) za katolika całe katolickie otoczenie i sam KK uważa? Przecież w ocenie tej osoby katolikiem ona nie jest. To chyba powinno działać w dwie strony, prawda?

Pewnie, że powinno. Ale jak ktoś che koniecznie uważać cię za katoliczkę, to czemu nie, KAŻDY MA PRAWO GADAĆ GLUPOTY, dopóki nikogo nie obraża. Niech sobie papież uważa mnie za katolika, a ja będę uważać go za muzułmanina, jesli zechcę, i też nie będzie miał prawa zaprotestować i domagać się odszczekania. Nie spodziewam się też dostac z Watykanu formalnej deklaracji w tej sprawie.
09-01-2016 18:47 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)Odp: Bez spinningu proszę
>Takich którzy uważają się za sensu stricto katolików a nie chodzą lub nieregularnie chodzą na msze jest multum. proszę więc nie uprawiać spinningu.
Proszę nie używać siatki z kolei, bo złowisz Pan te ryby które nie chciałyby się w niej znaleźć.
Multum, znaczy ile? Konkretnie.
Jeżeli ktoś nie chodzi na msze nie spełnia warunków by uznać go za katolika. Przynajmniej logicznie tak to powinno być odbierane.
Gdyby jakaś "odgórna siła" zmusiła hierarchów by mieli podzielić się z owieczkami tym co posiadają wtedy wiedziałbyś Pan ile jest to multum.
Multum to jest kościołów w Polsce i tę wielkość można zweryfikować.
09-01-2016 19:21 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>A pan z kolei manipuluje danymi w drugą stronę. Bo przecież to czy ktoś jest katolikiem czy nie zależy od jego deklaracji.

Ciekawi mnie od czego uzależniasz wobec tego bycie katolikiem. Od deklaracji najwyraźniej nie, od postępowania (w tym wypadku chodzenia co tydzień na Mszę) też nie...

Wg mnie sprawdzenie ilu ludzi uczęszcza na Mszę co tydzień - czyli robi coś co jest obligatoryjne dla każdego członka KRK jest dużo lepszym oszacowaniem odsetka katolików niż tylko liczba ochrzczonych.

Zgoda, nie jest to idealne - część ludzi chodzi sobie od święta i nadal uważa się za katolików... tyle że można też sobie zgadzać się na in vitro (podobno 76% Polaków) czy też mieć inne niż oficjalne stanowisko KRK w sprawie np. antykoncepcji, homoseksualizmu itd. i dalej się uważać za katolika... itd. BTW gdyby szacować liczbę katolików wg tych sondaży to nawet 40% by się nie uzbierało.
09-01-2016 21:55 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)Samookreślenie
"Ciekawi mnie od czego uzależniasz wobec tego bycie katolikiem. Od deklaracji najwyraźniej nie, od postępowania (w tym wypadku chodzenia co tydzień na Mszę) też nie..."

Oczywiście, że od deklaracji danej osoby, od jej samookreślenia się - proszę uważnie przeczytać moje wszystkie wpisy. A autor wątku z kolei proponuje taki scenariusz: dana osoba oświadcza że jest katolikiem; wtedy cerber mówi" nie mówisz pacierza rano i wieczorem, tylko rano - ergo nie jesteś katolikiem, ciebie nie zaliczamy do klubu. Jak pan nadal nie rozumie - to proszę śmiało dalej pytać.
Grzegorz (5685 punktów)Odp: Samookreślenie
> A autor wątku z kolei proponuje taki scenariusz: dana osoba oświadcza że jest katolikiem; wtedy cerber mówi" nie mówisz pacierza rano i wieczorem, tylko rano - ergo nie jesteś katolikiem, ciebie nie zaliczamy do klubu"

E tam, teraz Ty przesadzasz - autor mówił o chodzeniu na Mszę, nie o codziennym pacierzu.

Pytanie gdzie postawić granicę - bo o ile niezbyt mnie obchodzi czy ktoś tam uważający się za katolika jest na bakier z regulaminem KRK, to już bardziej wkurzające jest to że na szczeblu państwowym spora część decyzji podejmowana jest tak, jakby rzeczywiście 90% z nas scedowała myślenie i głosowanie na episkopat. Przykładowo choćby wspomniane in vitro, gdzie ~90% katolików powinno oznaczać co najwyżej ~10% poparcia (a nie 74-76%).
Drobner (19539 punktów)Odp: Ile cukru w cukrze
>Zatem faktyczna liczba katolików w Polsce jest kilka razy mniejsza niż propagandowe ponad 90%.

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których Trójca Święta to Jezus, Maria i Józef.

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których Trójca Święta to Jezus, Maria i Jan Paweł II.

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których Adam i Ewa to postacie symboliczne, albo tych 'katolików', dla których Adam i Ewa to postacie historyczne, bo oba poglądy naraz nie mogą być prawdziwe.

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których...

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których...

I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których...

....

Cóż, niedługo trzeba będzie wynaleźć ' ujemne procenty'.

Drobner, uduchowiony w 40% (circa 2‰ )
09-01-2016 13:58 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
.
>I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których Adam i Ewa to postacie symboliczne, albo tych 'katolików', dla których Adam i Ewa to postacie historyczne, bo oba poglądy naraz nie mogą być prawdziwe.

No zaraz, zaraz.... Jak to nie mogą być "naraz prawdziwe"? Ktoś tu zupełnie nie docenia boskich możliwości.... Jeśli sam JPII może być dla niektórych trójcą, to dlaczego Adam i Ewa nie mogą być czymkolwiek? W tym także łamać zasady logiki i matematyki w ogólności? Myślę (a przynajmniej tak mi się wydaje...), że przyjęcie nicku Drobner (a tym bardziej na tak podejrzanym forum, jak racjonalista.pl) nie upoważnia do niedoceniania boskiej mocy...
09-01-2016 14:36 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>No zaraz, zaraz.... Jak to nie mogą być "naraz prawdziwe"? Ktoś tu zupełnie nie docenia boskich możliwości....

Toć ja o dyspozycjach umysłowych wyznawców jeno mówiłem, nie - boskich.
Takich zero-jedynkowych.

>Jeśli sam JPII może być dla niektórych trójcą, to dlaczego Adam i Ewa nie mogą być czymkolwiek? W tym także łamać zasady logiki i matematyki w ogólności?

Nic takiego nie mówiłem.
Przeciwnie: mogą być czymkolwiek.
Tylko: być tym czymkolwiek i jednocześnie tym samym czymkolwiek nie być, to już i bozia sama nie potrafi.

>Myślę (a przynajmniej tak mi się wydaje...), że przyjęcie nicku Drobner (a tym bardziej na tak podejrzanym forum, jak racjonalista.pl) nie upoważnia do niedoceniania boskiej mocy...

Boże broń, żebym nie nie doceniał "boskich móc". Tylko ja tu akurat nie o tym...

-----
BTW:
>Jeśli sam JPII może być dla niektórych trójcą...
???
>... tak podejrzanym forum, jak racjonalista.pl...
???
>... nick Drobner... nie upoważnia...
???
-----

Drobner, podejrzliwy...
09-01-2016 17:32 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Skoro Jezus może być człowiekiem i bogiem jednocześnie a bóg jeden i trzech, to niby dlaczego Adamewa nie mogliby być realni i symboliczni naraz? oto wielka tajemnica wiary a wy, Drobnerze, wiecie o tym coś tak ze 2 lub 3.
09-01-2016 17:43 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Skoro Jezus może być człowiekiem i bogiem jednocześnie a bóg jeden i trzech, to niby dlaczego Adamewa nie mogliby być realni i symboliczni naraz?

Mogliby, a jakże, być realni i symboliczni naraz.
Ja mówię, że nie mogliby być realni i nie być realni jednocześnie

>oto wielka tajemnica wiary a wy, Drobnerze, wiecie o tym coś tak ze 2 lub 3.

Oczywiście!
Po 2-óch lub 3-ech wiem jeszcze więcej!
A po 10-ciu to wiemy wszystko, oprócz tego, jak się nazywamy.

I pana B. wtedy też widzę podwójnie - znaczy się Szóstcę!

Drobner, eeep!
09-01-2016 17:48 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>A po 10-ciu to wiemy wszystko, oprócz tego, jak się nazywamy.
>I pana B. wtedy też widzę podwójnie - znaczy się Szóstcę!

Że SEKStet? To tłumaczy pewną fascynację jego pracowników.
09-01-2016 17:33 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>>... katolicy stanowią niecałe 40% obywateli.

>I jeszcze mniej zostanie, gdyby odliczyć tych 'katolików', dla których...

Uzupełniam:
Cytat:
53 proc. Polaków dopuszcza eutanazję, 79 proc. popiera zapłodnienie in vitro, a 51 proc. akceptuje konkubinaty. To wszystko w kraju, gdzie prawie 100 proc. mieszkańców to katolicy...
natemat.pl(*)iol-traci-bastion-za-bastionem


53% + 79% + 51% = 183%

40% - 183% = -144%

>Cóż, niedługo trzeba będzie wynaleźć ' ujemne procenty'.

Drobner, "melduję wykonanie zadania"
09-01-2016 18:36 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>40% - 183% = -144%
>>Cóż, niedługo trzeba będzie wynaleźć ' ujemne procenty'.
>Drobner, "melduję wykonanie zadania"

To jak tu z tym żyć, Panie Premierze? Nie będzie można pić?
09-01-2016 18:40 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>40% - 183% = -144%
>>>Cóż, niedługo trzeba będzie wynaleźć ' ujemne procenty'.
>>Drobner, "melduję wykonanie zadania"
>To jak tu z tym żyć, Panie Premierze? Nie będzie można pić?
Będzie można ale ostrożnie bo stan nadtrzeźwości zwany KNURDEM jest dużo groźniejszy od nietrzeźwości.
09-01-2016 19:48 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>>40% - 183% = -144%
>>>Cóż, niedługo trzeba będzie wynaleźć ' ujemne procenty'.
>>Drobner, "melduję wykonanie zadania"
>To jak tu z tym żyć, Panie Premierze? Nie będzie można pić?
Spokojnie, będzie można, TE procenty nie uległy zmianie.
jamci (4752 punktów)
(zablokowany)
>W naszym kraju przyjęło się głosić, że ponad 90% Polaków, to katolicy. Tymczasem od wielu lat badania statystyczne KK potwierdzają, że katolicy stanowią niecałe 40% obywateli.
Jak zwykle czepiasz się i piszesz bzdury!
Jak wiadomo 90% czytelników racjonalista.pl to racjonaliści. Niecałe 540% zarejestrowanych użytkowników to też racjonaliści.
Matix (5786 punktów)
Świat nie jest czarno-biały. Tak też i w tej sprawie ważny jest kontekst, dla którego przytaczane są owe "dane". Więc pytanie, w jakim kontekście chcesz rozmawiać o mitycznych 90% katolikach w Polsce? Co chcesz tym osiągnąć? W jakim celu potrzebujesz tej statystyki? Zauważ, że nawet jeśli 1% obywateli to katolicy, ale 80% obywateli uznaje zasady moralne zgodne z doktryną katolicką to już ma gigantyczne znaczenie jakie zupełnie nie wynikałoby z samego faktu, że 1% to katolicy, bez przytoczenia tych 80%....

"Głupi jak Niemiec"
09-01-2016 23:12 
 Ocena 3 na 3
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
>Świat nie jest czarno-biały.
Dla niektórych jest.

>Więc pytanie, w jakim kontekście chcesz rozmawiać o mitycznych 90% katolikach w Polsce?
A to nie przeczytałeś mojego posta?

>Co chcesz tym osiągnąć? W jakim celu potrzebujesz tej statystyki?
Czy ja przeprowadzam te badania, czy KK? Nie zorientowałeś się jeszcze?

>Zauważ, że nawet jeśli 1% obywateli to katolicy, ale 80% obywateli uznaje zasady moralne zgodne z doktryną katolicką to już ma gigantyczne znaczenie jakie zupełnie nie wynikałoby z samego faktu, że 1% to katolicy, bez przytoczenia tych 80%....
Te "zasady moralne zgodne z doktryną katolicką" obowiązują w większości kultur, bo katolicyzm ich nie wymyślił, są wspólne dla większości społeczeństw. Z czego nijak nie wynika, że uprzywilejowanie KK ma poparcie w większości społeczeństwa.
09-01-2016 23:39 
 Ocena 8 na 8
Drobner (19539 punktów)
>Świat nie jest czarno-biały. Tak też i w tej sprawie ważny jest kontekst, dla którego przytaczane są owe "dane". Więc pytanie, w jakim kontekście chcesz rozmawiać o mitycznych 90% katolikach w Polsce? Co chcesz tym osiągnąć? W jakim celu potrzebujesz tej statystyki?

Autor wątku, Recepcjonista, podważa te statystyki. Wskazuje błędną metodologię i wręcz zamierzoną kłamliwość wyników.

> Zauważ, że nawet jeśli 1% obywateli to katolicy, ale 80% obywateli uznaje zasady moralne zgodne z doktryną katolicką to już ma gigantyczne znaczenie jakie zupełnie nie wynikałoby z samego faktu, że 1% to katolicy, bez przytoczenia tych 80%....

Spojrzałbym raczej we właściwym kierunku przyczynowo-skutkowym: to doktryna (moralna) katolicka (Przykazania 4-10)[i nie tylko katolicka] obejmuje zasady moralne (społeczne, raczej ogólnoludzkie, niezależne od jakiejkolwiek religii).
Nie jest to wystarczający powód, by automatycznie korelować postawy ludzi z katolicyzmem ("gigantyczne znaczenie").

Np. obecnie tzw. 'prymitywne' plemiona afrykańskie, pd. amerykańskie czy azjatyckie (wyspy między Azją a Australią) mają naturalne obyczaje, w dużym stopniu zbieżne z Przykazaniami 4-10, mimo, że nie miały kontaktów ani z chrześcijaństwem ani w ogóle z cywilizacjami 'zachodnimi'.
Także przed chrześcijaństwem i bez styku z 'judaizmem' istniały społeczności, narody, kraje, państwa z obyczajowością w dużej mierze regulowaną tymi uniwersalnymi normami, wykształconymi samoistnie w rozwoju społecznym.

Religie 'post-bliskowschodnie' jedynie nadały im 'boskie pochodzenie bezpośrednio z boskiego objawienia' (Sumer, Akad, Asyria, Babilonia, judaizm, chrześcijaństwo, islam), włączając w sferę sacrum reguły obyczajowe i społeczne istniejące wcześniej i dobrze 'prosperujące' niekoniecznie w związku z religią.

Długotrwałe oddziaływania religijne chrześcijaństwa (judaizmu i islamu) celowo zacierały i nadal zacierają świadomość uprzedniości ogólnych zasad społeczno-moralnych względem religii i ich od niej niezależności.

Jeśli ludzie są moralni (zsocjalizowani), jest to najpierw wynikiem oddziaływań społecznych (wychowanie, interakcje, prawo), które są bardzo podobne do siebie (bo ich pierwotnym 'celem' jest trwałość społeczności), niezależnie od 'panującej' religii.

Bardzo często religie psują tę naturalną równowagę. Ale to już inna sprawa.

Dlatego też nie wszystkim podoba się zawłaszczanie naturalnej moralności i przypisywanie jej którejś z religii.
Na przykład w celach statystycznych.
Które to statystyki u nas stają się podstawą m.in. do roszczeń politycznych i finansowych oraz innych nieuczciwych manipulacji.

Drobner, ante-religijny
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
10-01-2016 15:07 
 Ocena 4 na 4
DyktaFon (9281 punktów)

>Na przykład w celach statystycznych.
>Które to statystyki u nas stają się podstawą m.in. do roszczeń politycznych i finansowych oraz innych nieuczciwych manipulacji.

I nie tylko. Religie (a raczej ich kapłani) doskonale wiedzą, że tzw. dowód społeczny pracuje na ich korzyść. Jeśli ktoś myśli, że 90% społeczeństwa to religianci... no to dlaczego i ja nie miałbym nim być? Przecież wszyscy nie mogą się mylić - to najprawdopodobniej ja nie mam racji (myśląc ateistycznie...)
Gdy tymczasem jest odwrotnie...
Pamiętam swoje początki wyjścia z myślenia teistycznego (bo jak prawie każdy w socjalistycznej Polsce wychowywałem się w otoczeniu katolickim). I właśnie powszechność poglądów religijnych była największym problemem w zmianie myślenia: no jak, ja kilkunastoletni chłopak miałbym być mądrzejszy od wszystkich ludzi? Nikt nie zauważa absurdów religijnych? (nie znałem żadnego ateisty) I tu niespodzianka. TAK! JESTEM mądrzejszy!

Czego i czytelnikom nie tylko Racjonalisty.pl życzę w kolejnym roku 2016 od narodzin Chrystusa )))

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365