Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kara śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-08-2017 08:23szarley (54911 punktów)Kara śmierci
Ocena 5 na 7
Powrócił ostatnio w publicznych dyskusjach (ale dość często także na forum) temat kary śmierci.

Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników

Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia
- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Ciekaw jestem kontrargumentów
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Rylew (3965 punktów)
To wszystko nie jest takie proste. Nieraz o tym myślałem. Postaram się przedstawić swoje poglądy, do dyskusji.
Mam nadzieję, że możemy abstrahować od kontekstu politycznego.

>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
Nazewnictwo tutaj niewiele zmienia. Zresztą zemsta jest dość dobrze zakorzeniona w mentalności ludzkiej jako rodzaj rekompensaty za krzywdę czy prawo do odwetu. Praktykowane od wiek wieków.
Chodzi o to co zrobić z "człowiekiem", który popełnił czyn wskazujący, że jego człowieczeństwo można uważać za ustałe czy niebyłe. Chodzi o morderstwa z premedytacją lub ze szczególnym okrucieństwem. Pozbawić go życia czy trzymać go do końca życia w więzieniu, albo wypuścić po latach odsiadki z nadzieją, że w więzieniu się "uczłowieczył".

>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia.
Tak, to fakt, ale nie istnieje też sposób bezbłędnego orzekania o tym czy te przemyślenia zaskutkują poprawą czy recydywą. KS jest jedynym sposobem uchronienia się od pomyłki i uniknięcia następnych ofiar, co zdarza się nader często.

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.

>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.
30-08-2017 11:03 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>Nazewnictwo tutaj niewiele zmienia. Zresztą zemsta jest dość dobrze zakorzeniona w mentalności ludzkiej jako rodzaj rekompensaty za krzywdę czy prawo do odwetu. Praktykowane od wiek wieków.

Niewolnictwo też było praktykowane od wieków, co to za argument? Nie wszystko, co istnieje od tysięcy lat, jest dobre.

>Chodzi o to co zrobić z "człowiekiem", który popełnił czyn wskazujący, że jego człowieczeństwo można uważać za ustałe czy niebyłe. Chodzi o morderstwa z premedytacją lub ze szczególnym okrucieństwem. Pozbawić go życia czy trzymać go do końca życia w więzieniu, albo wypuścić po latach odsiadki z nadzieją, że w więzieniu się "uczłowieczył".

Nie bardzo rozumiem, co znaczy "niebyłe człowieczeństwo". Okrucieństwo, także szczególne, jest cechą ludzką. Niepożądaną, ale niewątpliwie ludzką. Czy posiadanie niepożądanych i szkodliwych społecznie cech jakoś zmienia przynależność gatunkową?

>>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia.
>Tak, to fakt, ale nie istnieje też sposób bezbłędnego orzekania o tym czy te przemyślenia zaskutkują poprawą czy recydywą. KS jest jedynym sposobem uchronienia się od pomyłki i uniknięcia następnych ofiar, co zdarza się nader często.

Dożywocie również nieźle działa.

>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.

Praktycznie każda korzyść polityczna wiąże się z jakimś ryzykiem i chodzi o to, co przeważa. Natomiast w przypadku KS po prostu nie widzę tej korzyści, dla której warto jakiekolwiek ryzyko ponieść.

>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.

To działa w narodach uznających konstytucję za świętość. Polacy na pewno do takich się nie zaliczają.
30-08-2017 12:18 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Nazewnictwo tutaj niewiele zmienia. Zresztą zemsta jest dość dobrze zakorzeniona w mentalności ludzkiej jako rodzaj rekompensaty za krzywdę czy prawo do odwetu. Praktykowane od wiek wieków.
>Niewolnictwo też było praktykowane od wieków, co to za argument? Nie wszystko, co istnieje od tysięcy lat, jest dobre.
Było, ale nie jest, bo ludzkość wyrzekła się niewolnictwa jako praktyki nieludzkiej (człowiek traktowany jak zwierzę).

>>Chodzi o to co zrobić z "człowiekiem", który popełnił czyn wskazujący, że jego człowieczeństwo można uważać za ustałe czy niebyłe. Chodzi o morderstwa z premedytacją lub ze szczególnym okrucieństwem. Pozbawić go życia czy trzymać go do końca życia w więzieniu, albo wypuścić po latach odsiadki z nadzieją, że w więzieniu się "uczłowieczył".
>Nie bardzo rozumiem, co znaczy "niebyłe człowieczeństwo". Okrucieństwo, także szczególne, jest cechą ludzką. Niepożądaną, ale niewątpliwie ludzką. Czy posiadanie niepożądanych i szkodliwych społecznie cech jakoś zmienia przynależność gatunkową?
Niby tak, ale czy to że jacyś wyjatkowi osobnicy mają skłonności do okrucieństwa ma legitymizować to zjawisko w skali społecznej ?
Ja widzę to jako zwyrodnienie lub wybryk natury w każdym razie nienormalność i proponuję odciąć się od tego tak jak tak jak ludzkość odcięła się od niewolnictwa czy ludożerstwa.

>>>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia.
>>Tak, to fakt, ale nie istnieje też sposób bezbłędnego orzekania o tym czy te przemyślenia zaskutkują poprawą czy recydywą. KS jest jedynym sposobem uchronienia się od pomyłki i uniknięcia następnych ofiar, co zdarza się nader często.
>Dożywocie również nieźle działa.
To jest opcja do dyskusji, ale ma szereg wad.

>>Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.
>Praktycznie każda korzyść polityczna wiąże się z jakimś ryzykiem i chodzi o to, co przeważa. Natomiast w przypadku KS po prostu nie widzę tej korzyści, dla której warto jakiekolwiek ryzyko ponieść.
Tu chodzi o wyeliminowanie w możliwie dużym stopniu ryzyka następnych ofiar i krzywdy ludzkiej. Wolisz zamienić ryzyko popełnienia dalszych morderstw za niewielkie ryzyko pomyłki sądowej ? Nie bez znaczenia jest także oddziaływanie KS na potencjalnych morderców.

>>Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.
>To działa w narodach uznających konstytucję za świętość. Polacy na pewno do takich się nie zaliczają.
Być może, ale czy to dobrze czy to źle to także jest dyskusyjne.
Bariery konstytucyjne są zwykle nie do pokonania, na przykład 60% długu publicznego w stosunku do PKB.
30-08-2017 21:04 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>Ja widzę to jako zwyrodnienie lub wybryk natury w każdym razie nienormalność i proponuję odciąć się od tego tak jak tak jak ludzkość odcięła się od niewolnictwa czy ludożerstwa.

Ludzkość odcięła się od niewolnictwa czy ludożerstwa w ten sposób, że owe zwyczaje są wszędzie nielegalne. Jeśli zaś robi je władza, jest uważana powszechnie za tyrańską. Jeśli odcinamy się od ludożerstwa, to nie możemy rytualnie spożywać wątróbek więźniów. Jeśli odcinamy się od niewolnictwa, to nie skazujemy więźniów na galery. Jeśli więc chcemy odciąć się od zabójstwa, to nie możemy więźniów zabijać. To byłaby sprzeczność.

>>Dożywocie również nieźle działa.
>To jest opcja do dyskusji, ale ma szereg wad.

Mógłbyś parę wymienić?

>Tu chodzi o wyeliminowanie w możliwie dużym stopniu ryzyka następnych ofiar i krzywdy ludzkiej. Wolisz zamienić ryzyko popełnienia dalszych morderstw za niewielkie ryzyko pomyłki sądowej?

Jak wspomniałem, wsadzenie przestępcy do więzienia zasadniczo uniemożliwia mu dalsze morderstwa.

>Nie bez znaczenia jest także oddziaływanie KS na potencjalnych morderców.

Owszem, gdyby tak to działało. Tylko, że nie działa. Nic nie wskazuje na takie działanie. W USA w stanach, w których jest kara śmierci, przestępczość nie jest niższa niż w tych, gdzie jej nie ma. Ryzyko kary śmierci nikogo nie odstrasza, a co więcej, może być nawet motywacją dla recydywy:


W Koprzywnicy w 1787 r. jeden z hersztów wykrytej bandy, uprawiającej rozbój, zapytany, czemu "tak wiele złego broił", odpowiedział: "Gdym się odważył na pierwszą złość, która śmiercią karana bywa, wiedząc o tym, iż jedną mam tylko głowę, którą gdy mi za pierwszy występek utną, więcej mi nic złego uczynić nie mogą, choćbym najwięcej broił; śmiałom więc się odważał na wiele złości, które wszystkie już mi bezkarnie ujdą, utraciwszy głowę za jedną.


Kracik Jan, Rożek Michał - Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie. O marginesie społecznym XVI-XVIII w.

31-08-2017 09:49 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>Jeśli więc chcemy odciąć się od zabójstwa, to nie możemy więźniów zabijać. To byłaby sprzeczność.
No właśnie, na ten argument czekałem, bo sam tak uważam. Zabijanie jest oczywiście złem, tylko wygląda na to, że złem koniecznym, bo w przeciwnym wypadku do tego "odcięcia się" nigdy nie dojdzie, a będziemy mieli do czynienia z rosnącą brutalizacją i rozwojem przestępczości w tych warunkach jakie są. Może to tak jest, że w kraju gdzie ucinano rękę za kradzież obecnie nikt nie kradnie (przynajmniej nikt z autochtonów) pomimo że o obcinaniu już nie pamiętają i dlatego KS należy wprowadzić jako zło konieczne. Obecnie widać, że wobec bezwładnego wymiaru sprawiedliwości, funkcjonariusze służb po prostu odstrzeliwują domniemanych morderców pod pozorem obrony własnej. Czy to jest OK?

>>>Dożywocie również nieźle działa.
>>To jest opcja do dyskusji, ale ma szereg wad.
>Mógłbyś parę wymienić?
Dożywocie może być torturą dla niektórych osobników gorszą niż chwila pożegnania tego ziemskiego padołu.
Wobec tego stwarzamy im możliwie komfortowe warunki, co jest zwykle społecznie nieakceptowalne.
Powstaje problem kosztów budżetowych i społecznych.
Dożywocie wprowadza jednak pewne ryzyko wyjścia na wolność i dalszych ofiar mordercy (ucieczka, rozruchy lokalne, amnestia, ułaskawienie).
Dożywocie zamiast egzekucji KS eliminuje efekt odstraszający związany z egzekucją.

>>Tu chodzi o wyeliminowanie w możliwie dużym stopniu ryzyka następnych ofiar i krzywdy ludzkiej. Wolisz zamienić ryzyko popełnienia dalszych morderstw za niewielkie ryzyko pomyłki sądowej?
>Jak wspomniałem, wsadzenie przestępcy do więzienia zasadniczo uniemożliwia mu dalsze morderstwa.
"Zasadniczo" tak praktycznie nie na co są liczne przykłady, które podają media. Wsadzenie mordercy do więzienia wcale nie uniemożliwia mu popełnienia następnego morderstwa ( na współwięźniu, na strażniku, na osobie na zewnątrz w przypadku chwilowego zwolnienia).

>>Nie bez znaczenia jest także oddziaływanie KS na potencjalnych morderców.
>Owszem, gdyby tak to działało. Tylko, że nie działa. Nic nie wskazuje na takie działanie. W USA w stanach, w których jest kara śmierci, przestępczość nie jest niższa niż w tych, gdzie jej nie ma. Ryzyko kary śmierci nikogo nie odstrasza, a co więcej, może być nawet motywacją dla recydywy:
Niestety, te poglądy można między liberalne bajki włożyć.
Prawie wszystkie nowe badania w USA (po roku 2000) wskazują na efekt odstraszania w przypadku KS w przypadku jej wykonywania. Jedna egzekucja zapobiega co najmniej kilku ofiarom średnio ok 10.
W tym świetle widać, że pytanie o moralność związaną z wykonywaniem KS traci na wartości.
Wartości nabiera inne pytanie, czy moralne jest nie wykonywanie w wyroków KS ?

Przegląd nowych badań w tym temacie dr Jacka Czabańskiego:
www.iusetlex.pl/zalaczniki/jacek_czabaski.pdf

Powstał nawet raport-świadectwo prof. Rubina złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006
henryk-dab(*)kara_śmierci_odstrasza?
31-08-2017 11:43 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>Jśli więc chcemy odciąć się od zabójstwa, to nie możemy więźniów zabijać. To byłaby sprzeczność.
>No właśnie, na ten argument czekałem, bo sam tak uważam. Zabijanie jest oczywiście złem, tylko wygląda na to, że złem koniecznym, bo w przeciwnym wypadku do tego "odcięcia się" nigdy nie dojdzie, a będziemy mieli do czynienia z rosnącą brutalizacją i rozwojem przestępczości w tych warunkach jakie są. Może to tak jest, że w kraju gdzie ucinano rękę za kradzież obecnie nikt nie kradnie (przynajmniej nikt z autochtonów) pomimo że o obcinaniu już nie pamiętają i dlatego KS należy wprowadzić jako zło konieczne.

Wypadałoby podać przykład takiego kraju. W Iranie, gdzie naprawdę ucina się ręce (za recydywę, nie od razu) poziom złodziejstwa jest porównywalny do państw europejskich.

>Dożywocie może być torturą dla niektórych osobników gorszą niż chwila pożegnania tego ziemskiego padołu.
Interesujący argument, z humanitarności egzekucji. Może wypadałoby pozostawić skazańcowi wybór - dożywocie albo czapa? Coś mam wrażenie, że bardzo niewielu wybraloby to drugie. Poza tym przecież popełnić samobójstwo wcale nie jest tak trudno. A jeśli jest, to ja jestem za ułatwieniem, bo to powinno być podstawowe prawo człowieka

>Wobec tego stwarzamy im możliwie komfortowe warunki, co jest zwykle społecznie nieakceptowalne.

Nie wiem doprawdy, czemu ludzie nie zgłaszają się masowo do więzienia, skoro zapewnia taki komfort. Życzę serdecznie każdemu, kto uważa więzienie za miejsce komfortowe, żeby się tam dostał. A teza o braku społecznej akceptacji jest po prostu fałszywa. Prawa o humanitarnym traktiwaniu więźniów są tworzone przez demokratycznie wybrane rządy i gdyby nie były akceptowane, to zwyczajnie by ich nie było.
A łaska ciemnego ludu na dziwnym koniu jeździ. Ten sam lud, który oburza się, że bandyta w ciupie ma ciepłą wodę w kranie, jest równie oburzony, że zamknęli ojca trojga ślicznych dzieci, które teraz płaczą. Jak prawo koże być tak okrutne? Tak jakby bandyci nigdy nie bywali ojcami. Ciemny lud pragnie straszliwych tortur dla przestępców, ale tylko dla jakichś ogólnych, abstrakcyjnych przestępców, a dla konkretnych ludzi będących przestępcami ciemny lud odczuwa już ludzką litość. To są właśnie pułapki dopuszczenia uczuć do prawa.

>Powstaje problem kosztów budżetowych i społecznych.
Ale to samo dotyczy złodziejaszków, oszustów i chuliganów, którzy stanowią większość więziennej populacji. To może by ich tak dla oszczędności zutylizować? Przeliczanie życia człowieka - jakiegokolwiek, nawet degenerata - naprawdę źle sie kojarzy.

>Dożywocie wprowadza jednak pewne ryzyko wyjścia na wolność i dalszych ofiar mordercy (ucieczka, rozruchy lokalne, amnestia, ułaskawienie).

Amnestia i ułaskawienie to działanie władzy, a nie przestępców. Powiesimy skazanca ze strachu przed... głupim działaniem demokratycznej władzy? To nie lepiej sobie takiej władzy nie wybierać?

>Dożywocie zamiast egzekucji KS eliminuje efekt odstraszający związany z egzekucją.

Efekt taki działa tylko przy założeniu, że przestępca bierze w ogóle pod uwagę, że go złapią - co w większości przypadków nie zachodzi, a w przypadku mniejszości przestępców "biznesmenów" - zawodowych gangsterów - jest to ich zwyczajne ryzyko zawodowe. O wiele mniejsze niż ryzyko zabicia przez konkurencyjny gang.

>"Zasadniczo" tak praktycznie nie na co są liczne przykłady, które podają media. Wsadzenie mordercy do więzienia wcale nie uniemożliwia mu popełnienia następnego morderstwa ( na współwięźniu, na strażniku, na osobie na zewnątrz w przypadku chwilowego zwolnienia).

Najsurowsze wyroki nie przewidują chwilowych zwolnień. Dla klawiszy jest to ryzyko zawodowe, ale ile takich sytuacji zaszło w Polsce i kiedy ostatnio? Jak oceniamy ryzyko, to na jakichś danych. A jeśli jeden skazany morderca zabije drugiego - to jaki tu jest problem dla zwolennika kary śmierci?

>Niestety, te poglądy można między liberalne bajki włożyć.
>Prawie wszystkie nowe badania w USA (po roku 2000) wskazują na efekt odstraszania w przypadku KS w przypadku jej wykonywania. Jedna egzekucja zapobiega co najmniej kilku ofiarom średnio ok 10.
>Przegląd nowych badań w tym temacie dr Jacka Czabańskiego:
>www.iusetlex.pl/zalaczniki/jacek_czabaski.pdf
>Powstał nawet raport-świadectwo prof. Rubina złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006
>henryk-dab(*)kara_śmierci_odstrasza?
>
Ależ to jakiś czysty kreacjonizm. Przeczytałem oba artykuły w nadziei na jakiś argument, z którym mógłbym polemizować. Tymczasem dr Czabanski przedstawia tylko kilkunastu naukowców, którzy według niego udowodnili, że kara śmierci odstrasza. Tych, co udowodnili coś przeciwnego, rzecz jasna, nie przedstawia. Nie streszcza nawet dowodów tych przedstawionych, tylko przedstawia wyniki, stwierdza, że udowodnili i pa. Tekst Dąbrowskiego to w ogóle tragedia, jeśli artykuł zaczyna się od trollowych pojękiwań o poprawności politycznej, która uniemożliwia ludowi poznanie Prawdy, to z góry wiadomo, że mamy do czynienia z propagandą, a nie nauką. I rzeczywiście, autor nie robi nawet tyle, co Czabański, tylko stwierdza, że hego tezy są udowodnione, koniec i bomba, kto się nie zgadza, ten trąba.
Oczywiście, mógłbym poświęcić trzy doby na wyszukiwanie wspomnianych przez Czabańskiego badań i tłumaczenie ich (mój angielski jest daleki od perfekcji) ale chyba nie będziemy dyskutować na zasadzie "to co mówię, jest naukowo udowodnione, a jak chcesz dowodu, to se poszukaj" (odkąd liznąłem nieco czeskiego, to brzmi jeszcze zabawniej).
31-08-2017 15:09 
 Ocena 2 na 2
John Doe (782 punktów)
>Interesujący argument, z humanitarności egzekucji. Może wypadałoby pozostawić skazańcowi wybór - dożywocie albo czapa?

Są kraje bez dożywocia (Norwegia np.). W określonych warunkach jestem za.

> A jeśli jest, to ja jestem za ułatwieniem, bo to powinno być podstawowe prawo człowieka

Przecież jest, kto zabroni?
Tak trochę ostrożnie z samobójstwami w więzieniach, nadużyć nie będzie?

>>Wobec tego stwarzamy im możliwie komfortowe warunki, co jest zwykle społecznie nieakceptowalne.
>Nie wiem doprawdy, czemu ludzie nie zgłaszają się masowo do więzienia, skoro zapewnia taki komfort. Życzę serdecznie każdemu, kto uważa więzienie za miejsce komfortowe, żeby się tam dostał.

PRL czy RP to jest katastrofa po całości to w pudle musi być piekło.

Inne kraje niekoniecznie. To trzeba znać całokształt i jak później masz szanse, co tracisz co zyskujesz. Jakaś Norwegia, wyspa na odludziu, biblioteka, komputer, jedno układowe procki, uczysz się czegoś porządnie (tylko jakoś paragrafu na siebie akceptowalnego nie widzę, polityczny tekst, obraza religijna, te klimaty) ? Doktorat z behawiorystyki psów tropiących ? Czytałem o takich miejscach (projekty z psami nawet u nas są podobno ale ja odpadam , osobiście nie znam ani relacji rzetelnej też, może to jakieś bajki, nie mam zdania dokładnie.

Jeden wyjątek z PRL był. 1981 i coś politycznego w stanie wojennym
Najlepiej nadajnik radiowy nielegalnie zbudować i ponadawać Poppera (nikogo nie wkopujesz, prezentacja wiedzy technicznej i dążenia do celu, żadnego durnego terroryzmu, porywania samolotów czy tego typu burd - akurat na mocne CV). I darmowa przepustka do startu w nowe życie. Tego to ja żałuję i do końca żałował będę że nie wiedziałem dokładnie co i jak. Pisałbym dzisiaj z buszu w Brazylii

>A łaska ciemnego ludu na dziwnym koniu jeździ. Ten sam lud, który oburza się, że bandyta w ciupie ma ciepłą wodę w kranie, jest równie oburzony, że zamknęli ojca trojga ślicznych dzieci, które teraz płaczą. Jak prawo koże być tak okrutne? Tak jakby bandyci nigdy nie bywali ojcami. Ciemny lud pragnie straszliwych tortur dla przestępców, ale tylko dla jakichś ogólnych, abstrakcyjnych przestępców, a dla konkretnych ludzi będących przestępcami ciemny lud odczuwa już ludzką litość. To są właśnie pułapki dopuszczenia uczuć do prawa.

Tortury czy eksperymenty z więźniami + KS to chyba specjalność Olsona na tym forum ?

Ja jestem bezwzględnie przeciwny KS oczywiście.

1. Pomyłki sądowe w tym mordy sądowe,
2. Naciski polityczne,
3. Obecność KS zwiększa inne kary i prowadzi do nadużyć,
4. Możliwość rozszerzenia się KS na inne czyny niż powszechnie nie akceptowane (posiadanie narkotyków choćby).

>Ależ to jakiś czysty kreacjonizm.

No niestety, coś trzeba w pracy jako socjolog (czy jakim on tam śmisznym naukowcem jest) pisać.
Ciekawe czy tam liczą słowa w publikacjach i jakiś limit jest do zaliczenia
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ludzkość odcięła się od niewolnictwa czy ludożerstwa w ten sposób, że owe zwyczaje są wszędzie nielegalne

Przecież właśnie kara dożywocia/więzienia to legalne (i często uzasadnione) niewolnictwo.

>Jeśli więc chcemy odciąć się od zabójstwa, to nie możemy więźniów zabijać. To byłaby sprzeczność.

Pokrętna argumentacja. To morderca decyduje się na zabójstwo i liczy się z tym, że sam może zostać zabity. Zabójca jest więc małpą pociągającą spust, który zabija także ją samą, albo spryciarzem, który tak czy siak unika kary i morduje dalej, niezależnie czy jest KŚ, czy dożywocie.

Kto jest podmiotem w zdaniu "nie możemy zabijać"? Bo ja tu nie widzę żadnego "my". Jeśli prawo jest zdefiniowane przed czynem, a morderca zdaje sobie z niego sprawę, to sam się zabija, dokonując czynu karanego morderstwem, o ile to faktycznie bardzo zły czyn i KŚ nie jest za np mycie zębów, tylko za morderstwa i gwałty.

>>Tu chodzi o wyeliminowanie w możliwie dużym stopniu ryzyka następnych ofiar i krzywdy ludzkiej. Wolisz zamienić ryzyko popełnienia dalszych morderstw za niewielkie ryzyko pomyłki sądowej?
>Jak wspomniałem, wsadzenie przestępcy do więzienia zasadniczo uniemożliwia mu dalsze morderstwa.

Mało to było przypadków zabijania współwięźniów? Jak ktoś ma dożywocie i kasę/znajomości to może być praktycznie bezkarny po otrzymaniu takiego wyroku i zabija dalej, albo wydaje polecenia zza krat.

>Owszem, gdyby tak to działało. Tylko, że nie działa. Nic nie wskazuje na takie działanie. W USA w stanach, w których jest kara śmierci, przestępczość nie jest niższa niż w tych, gdzie jej nie ma.

Może bez KŚ w tych stanach byłaby jeszcze wyższa?
30-08-2017 12:49 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Chodzi o to co zrobić z "człowiekiem", który popełnił czyn wskazujący, że jego człowieczeństwo można uważać za ustałe czy niebyłe. Chodzi o morderstwa z premedytacją lub ze szczególnym okrucieństwem. Pozbawić go życia czy trzymać go do końca życia w więzieniu, albo wypuścić po latach odsiadki z nadzieją, że w więzieniu się "uczłowieczył".
Człowiek zawsze człowiekiem pozostaje, nawet jeśli przyczepimy mu łatkę "zbydlęconego zwierzęcia" Zawsze też jest szansa, że kara dokona w nim zmiany. Nawet jeśli po tej zmianie miałby nie wyjść w świat wolnych ludzi. Stryczek takiej szansy nie daje nigdy

>>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia.
>Tak, to fakt, ale nie istnieje też sposób bezbłędnego orzekania o tym czy te przemyślenia zaskutkują poprawą czy recydywą. KS jest jedynym sposobem uchronienia się od pomyłki i uniknięcia następnych ofiar, co zdarza się nader często.
Ta pomyłka może zaskutkować dożywotnią izolacją, ale problem recydywy rzeczywiście istnieje i to nie tylko w przestępstwach karanych dożywociem

>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.
To ryzyko można wyeliminować w jeden tylko sposób. Likwidując szubienice. W każdym innym wypadku takie ryzyko występuje a wyrządzona szkoda jest nienaprawialna
Co więcej. W przypadku osadzonego nawet na dożywocie, istnieje motywacja do weryfikacji złego wyroku, jeśli winowajca zawisł, zapomina się o tym, bo naprawić i tak nie można, prawdziwy winowajca chodzi po Rynku

>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.
Zawsze może się okazać silna pokusa zmiany konstytucji, kiedy władca pod publiczkę zechce kazać kogoś powiesić za nielegalny handel mięsem

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-08-2017 17:05 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>Chodzi o to co zrobić z "człowiekiem", który popełnił czyn wskazujący, że jego człowieczeństwo można uważać za ustałe czy niebyłe. Chodzi o morderstwa z premedytacją lub ze szczególnym okrucieństwem. Pozbawić go życia czy trzymać go do końca życia w więzieniu, albo wypuścić po latach odsiadki z nadzieją, że w więzieniu się "uczłowieczył".
>Człowiek zawsze człowiekiem pozostaje, nawet jeśli przyczepimy mu łatkę "zbydlęconego zwierzęcia"
Biologicznie rzecz biorąc pozostaje człowiekiem jako gatunek, ale tu nie chodzi o biologię. Miałem na myśli człowieczeństwo jako zbiór cech umożliwiających współżycie w zbiorowiskach ludzkich.

>Zawsze też jest szansa, że kara dokona w nim zmiany.
Zmiana jest oczywiście możliwa, chociaż nie wiemy czy na gorsze czy na lepsze.

>Stryczek takiej szansy nie daje nigdy
Stryczek jednak wyklucza skutki zmiany na gorsze lub braku zmiany gdy degenerat z różnych powodów wychodzi jednak na wolność. Zabezpiecza niewinnych ludzi którzy mogliby paść jego ofiarą. W rozważaniach na ten temat przeciwnicy KS zdają się nie brać pod uwagę praw tych ludzi współczując tylko sprawcy nieszczęścia.
Czy to nie dziwne ?

>Nawet jeśli po tej zmianie miałby nie wyjść w świat wolnych ludzi.
W przypadkach dożywocia można się zastanawiać czy nie jest to zbyt wielka kara, a wtedy z kolei łatwo popełnić błąd komfortowego utrzymywania skazanego (Breivik). Chciałbyś tego?

>>Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.
>To ryzyko można wyeliminować w jeden tylko sposób. Likwidując szubienice. W każdym innym wypadku takie ryzyko występuje a wyrządzona szkoda jest nienaprawialna.
Jeżeli KS mogłaby być orzekana tylko w nie budzących wątpliwości przypadkach to ryzyko błędu sądowego byłoby minimalne. Błędy lekarskie także kryje ziemia nieodwracalnie.

>Co więcej. W przypadku osadzonego nawet na dożywocie, istnieje motywacja do weryfikacji złego wyroku, jeśli winowajca zawisł, zapomina się o tym, bo naprawić i tak nie można, prawdziwy winowajca chodzi po Rynku.
Jak wyżej.
Może fakt, że niewinny poniósł karę należną jemu skłoni go do dobrej zmiany ?

>>Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.
>Zawsze może się okazać silna pokusa zmiany konstytucji, kiedy władca pod publiczkę zechce kazać kogoś powiesić za nielegalny handel mięsem
Czasy PRL podobno należą do słusznie minionych i tego typu prawo nie przejdzie. To już inna epoka.
30-08-2017 19:51 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Zawsze też jest szansa, że kara dokona w nim zmiany.
>Zmiana jest oczywiście możliwa, chociaż nie wiemy czy na gorsze czy na lepsze.
Więc skoro nie wiemy czy może być zmiana na lepsze...

>>Stryczek takiej szansy nie daje nigdy
>Stryczek jednak wyklucza skutki zmiany na gorsze lub braku zmiany gdy degenerat z różnych powodów wychodzi jednak na wolność.
>Zabezpiecza niewinnych ludzi którzy mogliby paść jego ofiarą. W rozważaniach na ten temat przeciwnicy KS zdają się nie brać pod uwagę praw tych ludzi współczując tylko sprawcy nieszczęścia.
>Czy to nie dziwne ?
Degeneratem wcale nie musi być ktoś, kto zabija drugiego człowieka. Degeneratami bywają też ludzie skazani za pobicia, uwięzienia, porwania, podpalenia... Degenratem jest ktoś nienależycie opiekujący się starym rodzicem lub dziećmi. W takich przypadkach delikwent zazwyczaj wychodzi na wolność po jakimś czasie i społeczeństwo nie jest zabezpieczone. Degeneratem jest dla mnie np handlarz ludźmi - zbrodnia niekarana nawet dożywociem. Dla innego degeneratem jest człowiek, który uderzył dziecko czy zwierzę, a większość takich cieszy się stale wolnością

>>Nawet jeśli po tej zmianie miałby nie wyjść w świat wolnych ludzi.
>W przypadkach dożywocia można się zastanawiać czy nie jest to zbyt wielka kara, a wtedy z kolei łatwo popełnić błąd komfortowego utrzymywania skazanego (Breivik). Chciałbyś tego?
Nie wypowiadam się na temat warunków w jakich powinni być więzieni przestępcy, myślę, że to temat na osobną rozmowę. Między pojedynczą celą z wygodnym łóżkiem i dostępem do TV i internetu a przykuciem łańcuchem do ściany o chlebie i wodzie jest sporo możliwości.

>>>Oczywiście, ale orzecznictwo powinno przewidywać KS dla przypadków udowodnionych, a nie dla domniemanych czynów opartych na przesłankach i sprzecznych zeznaniach (sprawa Gorgonowej). Pewne minimalne ryzyko pozostaje. Czy warto je kupić ? To już tylko społeczeństwo mogłoby rozstrzygnąć.
>>To ryzyko można wyeliminować w jeden tylko sposób. Likwidując szubienice. W każdym innym wypadku takie ryzyko występuje a wyrządzona szkoda jest nienaprawialna.
>Jeżeli KS mogłaby być orzekana tylko w nie budzących wątpliwości przypadkach to ryzyko błędu sądowego byłoby minimalne.
Jeśli wina nie jest bezsprzecznie udowodniona, nie wolno skazać na żadną karę, nawet za zabójstwo.

>Błędy lekarskie także kryje ziemia nieodwracalnie.
Błędy. I dąży się do ich eliminowania. Leczenie bez błędów jest raczej niemożliwe, skazywanie bez błędów też, stąd należy w obu przypadkach ograniczać liczbę ofiar. Prawo obywa się bez kary śmierci.

>>>Ustanowić skuteczną barierę konstytucyjną.
>>Zawsze może się okazać silna pokusa zmiany konstytucji, kiedy władca pod publiczkę zechce kazać kogoś powiesić za nielegalny handel mięsem
>Czasy PRL podobno należą do słusznie minionych i tego typu prawo nie przejdzie. To już inna epoka.
Nawet dziś słyszy się głosy o przywróceniu kary śmierci za spowodowanie katastrofy w Smoleńsku.
>Mam nadzieję, że możemy abstrahować od kontekstu politycznego.
Jak widać nie możemy


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-08-2017 21:18 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Biologicznie rzecz biorąc pozostaje człowiekiem jako gatunek, ale tu nie chodzi o biologię. Miałem na myśli człowieczeństwo jako zbiór cech umożliwiających współżycie w zbiorowiskach ludzkich.

Wiele jest cech uniemożliwiających lub bardzo poważnie utrudniających współżycie w zbiorowiskach ludzkich. Na przykład ciężki autyzm. Czy ludzie z taką cechą to już nie są ludzie?

>>Nawet jeśli po tej zmianie miałby nie wyjść w świat wolnych ludzi.
>W przypadkach dożywocia można się zastanawiać czy nie jest to zbyt wielka kara, a wtedy z kolei łatwo popełnić błąd komfortowego utrzymywania skazanego (Breivik). Chciałbyś tego?

Komfortowego według jakich standardów? Norwegia jest jednym z najbogatszych krajów świata. Dla Norwega warunki w norweskim więzieniu wcale nie są komfortowe. Dla Polaka są, tak samo jak dla Sudańczyka komfortowe byłoby polskie więzienie. To czemu nie lecisz do więzienia, żeby się pławić w komforcie?

>>Zawsze może się okazać silna pokusa zmiany konstytucji, kiedy władca pod publiczkę zechce kazać kogoś powiesić za nielegalny handel mięsem
>Czasy PRL podobno należą do słusznie minionych i tego typu prawo nie przejdzie. To już inna epoka.

Na czym polega ta epokowa różnica? Dziś gawiedzi już nie podniecałaby efektowna zemsta na autentycznych złodziejach i aferzystach?
03-09-2017 13:28 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Chwasty i ludzie
>Człowiek zawsze człowiekiem pozostaje, nawet jeśli przyczepimy mu łatkę "zbydlęconego zwierzęcia"

Podejrzewam, że przesłanką tej tezy jest wiara w nieśmiertelną duszę o jakiej prawią religie, albo jakiś abstrakcyjny konstrukt, któremu wbrew empirii przypisujemy realne (fizyczne) istnienie.

Co to znaczy zawsze? Przed przyjściem na świat i po śmierci również? Dwa równa się zawsze dwa. I podobnie odnośnie innych abstrakcyjnych obiektów. Człowiek jako byt empiryczny nie podlega tej zasadzie: jest zmienny tak w wymiarze filogenetycznym (ewolucja), jak i w wymiarze jednostkowym. Kwestię rzekomej tożsamości rozstrzyga się ze względów praktycznych i politycznych: sposobów jest multum. W planach strategów wojennych człowieczeństwo jest pomijane tak, jak rozmiar punktu materialnego w klasycznej fizyce.

Powiedzmy, tytułem wyobrażonego eksperymentu, że zabijasz w obronie koniecznej. Dla przypomnienia: Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. (KK).
Walcząc na śmierć i życie czego bronisz - życia czy człowieczeństwa? Karate daje tu prostą receptę: całe życie w jednym - śmiertelnym - ciosie. Bronisz czegoś, co ktoś inny neguje. W każdym razie zabicie agresora w pewnych sytuacjach nie będzie przestępstwem. Masz zielone światło.

Czy konstrukt obrony koniecznej - przed tzw. zwyrodnialcami - można przenieść na społeczeństwo? Pewien mistrz zenu podczas prac w ogrodzie zwrócił uwagę uczniowi, że wśród chwastów także są ludzie(Księga błękitnej skały, 16).

Czy wśród ludzi nie ma chwastów?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
03-09-2017 13:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)Odp: Chwasty i ludzie
>>Człowiek zawsze człowiekiem pozostaje, nawet jeśli przyczepimy mu łatkę "zbydlęconego zwierzęcia"
>Podejrzewam, że przesłanką tej tezy jest wiara w nieśmiertelną duszę o jakiej prawią religie, albo jakiś abstrakcyjny konstrukt, któremu wbrew empirii przypisujemy realne (fizyczne) istnienie.

Dla jednych źródłem takiego twierdzenia może być wiara w nieśmiertelność duszy, dla innych ateistyczny humanizm.

>Co to znaczy zawsze? Przed przyjściem na świat i po śmierci również?
Nie wymagam, aby ktoś przyjmował mój światopogląd. Od narodzin , do śmierci, to czas, który jako życie człowieka zaakceptuje każdy jako część lub całe życie

>Walcząc na śmierć i życie czego bronisz - życia czy człowieczeństwa?
Życia. Zależy mi na nim.
Jednak wątek nie jest o obronie koniecznej, ale o karaniu stryczkiem

>Czy konstrukt obrony koniecznej - przed tzw. zwyrodnialcami - można przenieść na społeczeństwo?
Można, ale obroną konieczną jest także dożywotnia izolacja
Nie można jeśli należy w tym celu zrównać działanie przestępcy i prawa.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kara śmierci
>Powrócił ostatnio w publicznych dyskusjach (ale dość często także na forum) temat kary śmierci.
>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników
>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia
>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Ciekaw jestem kontrargumentów
O właśnie. Przy tak zróżnicowanym światopoglądzie kara śmierci może być tylko zemstą. Jestem przeciwnikiem kary śmierci zgodnej z ustawami/uchwałami polityków zmiennych co kilka lat i tak potrafiących pojechać' po prawie, że trudno je wyprostować następnym po nich.
Arminius (25555 punktów)kara śmierci - odmiana amerykańska
>nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia

W USA gdzie w wielu stanach wcale często orzeka sie karę śmierci - dochodzą sytuacje kwalifikowane, ze względu na tamtejsze procedury. Więc często skazany na karę śmieri czeka (death row) kilkanaście lat i więcej na jej wykonanie ( okres ów jest konsekwencją procedur odwoławczych) i w tym okresie "poprawia" swoje życie, zmienia się w sposób zasadniczy. I wtedy jak jest już innym człowiekiem - dochodzi do wykonania kary śmierci. Jest to wyjątkowo niehumanitarna sytuacja plus skazany doświadcza dwóch kar - kary śmierci na końcu i kary długoletniego więzienia.

Należy do pańskiego katalogu argumentów dodać, iż kara śmierci - wbrew popularnym poglądom - nie odstrasza przed popelnianiem przestępstw. Odstarsza skuteczna, szybka egzekucja prawa.
30-08-2017 19:59 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: kara śmierci - odmiana amerykańska
>W USA gdzie w wielu stanach wcale często orzeka sie karę śmierci
Rzeczywiście!?
Na 16500 zabójstw wydano 144 wyroki skazujące na KS. wg jednych z badań opublikowanych w 2005.
Liczba egzekucji była z pewnością znacznie mniejsza. Niektóre stany nie wykonują egzekucji w ogóle.

>Należy do pańskiego katalogu argumentów dodać, iż kara śmierci - wbrew popularnym poglądom - nie odstrasza przed popelnianiem przestępstw. Odstarsza skuteczna, szybka egzekucja prawa.
Może raczej nie należy, bowiem wyniki dużej większości badań w St.Zj. wskazują że właśnie tak jest. Każda egzekucja zapobiega 3 do 18 nowym morderstwom (świadectwo złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006).
Myślę, że nasz kolega szarley słyszał już o tych badaniach.
30-08-2017 20:11 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Może raczej nie należy, bowiem wyniki dużej większości badań w St.Zj. wskazują że właśnie tak jest. Każda egzekucja zapobiega 3 do 18 nowym morderstwom (świadectwo złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006).
>Myślę, że nasz kolega szarley słyszał już o tych badaniach.

Nie, nie słyszałem, ale w czasach kiedy w Londynie publicznie skazywano kieszonkowców na śmierć, w tłumie gawiedzi buszowali kieszonkowcy
Trzeba by wiedzieć ile zabójstw na tę samą ilość mieszkańców, przy podobnych parametrach społeczeństwa (zamożność, bezrobocie, poziom wykształcenia, liczność policji, wyznawana religia, dostępność broni, sprawność sądownictwa, stopień frustracji, ilość rozwodów, czy klimat nawet...) przypada w kraju w którym można winnego powiesić, w porównaniu z krajem w którym jest "tylko" dożywocie.

Paweł Moczydłowski pisze o niezależności ilości przestępstw od istnienia/nieistnienia kary śmierci.

Przestępca zawsze zakłada swoją bezkarność, choć niektórzy kalkulują ryzyko i np na skok na bank nie zabierają broni, żeby "w razie czego" dostać mniejszy wyrok. Jednak w przypadku morderstwa nie sądzę aby taka kalkulacja miała znaczenie

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2017 12:39 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Może raczej nie należy, bowiem wyniki dużej większości badań w St.Zj. wskazują że właśnie tak jest. Każda egzekucja zapobiega 3 do 18 nowym morderstwom (świadectwo złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006).
>>Myślę, że nasz kolega szarley słyszał już o tych badaniach.
>Nie, nie słyszałem, ale w czasach kiedy w Londynie publicznie skazywano kieszonkowców na śmierć, w tłumie gawiedzi buszowali kieszonkowcy
To było dawno i prawdopodobnie niewiele w tym prawdy .

Muszę kończyć. W tym wątku z dyskusji z Tobą i z Zakotem powiedziałem to co aktualnie myślę. Wyrażałem raczej wątpliwości co do tego w co wcześniej wierzyłem mianowicie w dobrodziejstwo zniesienia KS. Chętnie bym to poparł, ale nie widzę rozsądnych argumentów, a nowe badania po 2000 w USA podają wyniki, które dają do myślenia.
Również rozwój wypadków w Europie (islamski terroryzm) daje jakby nową perspektywę widzenia tego problemu.
Pozdrawiam
31-08-2017 14:04 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)zależności
>To było dawno i prawdopodobnie niewiele w tym prawdy .


Ale prawdą jest, że w krajach gdzie obowiązuje kara śmierci i jest szczodrze szafowana - poziom przestępczości bywa bardzo często znacznie wyższy, niż w krajach gdzie kary śmierci nie ma.
31-08-2017 15:48 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: zależności
>>To było dawno i prawdopodobnie niewiele w tym prawdy .
>Ale prawdą jest, że w krajach gdzie obowiązuje kara śmierci i jest szczodrze szafowana - poziom przestępczości bywa bardzo często znacznie wyższy, niż w krajach gdzie kary śmierci nie ma.
Każdy kraj ma swoją specyfikę i inne warunki przestępczości, nie ma prostych zależności.
Pozdrawiam
31-08-2017 20:40 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)humbug profesora

>Każdy kraj ma swoją specyfikę i inne warunki przestępczości, nie ma prostych zależności.

Otóż to. Nie ma prostej zależności między karą śmierci a poziomem przestępczości. Stąd opinia jak ta: "Każda egzekucja zapobiega 3 do 18 nowym morderstwom (świadectwo złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006)", w której z matematyczną prezycją wyliczono ową zależność - jest humbugiem.
02-09-2017 09:48 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: humbug profesora
>>Każdy kraj ma swoją specyfikę i inne warunki przestępczości, nie ma prostych zależności.
>Otóż to. Nie ma prostej zależności między karą śmierci a poziomem przestępczości. Stąd opinia jak ta: "Każda egzekucja zapobiega 3 do 18 nowym morderstwom (świadectwo złożone przed Senacką Komisją Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przez profesora Paula Rubina w dniu 1 lutego 2006)", w której z matematyczną prezycją wyliczono ową zależność - jest humbugiem.
Nazwanie ww świadectwa prof. Paula Rubina humbugiem uważam za nierozsądne, bo nie ma do tego podstaw. To nie jest opinia samego Rubina tylko konkluzja z wyników nowych badań nad tematem odstraszającego efektu KS wykonanych w XXIw.
Nie ma prostej zależności i Rubin tak nie twierdzi.
Samo stwierdzenie, że jedna egzekucja zapobiega od 3 do 18 nowym morderstwom świadczy o tym, że prostej zależności nie ma. Tam gdzie rzadko wykonuje się egzekucje efekt jest mniejszy, ale jest jeszcze wiele innych czynników wpływu.
Można się pocieszać humanistycznie brzmiącymi sloganami o dobroci rezygnacji z KS i odwracać oczy od istoty problemu, wydaje się jednak, że nie uciekniemy przed widmem nowych ofiar, które stają się rzeczywistością.
Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: kara śmierci - odmiana amerykańska
>W USA gdzie w wielu stanach wcale często orzeka sie karę śmierci - dochodzą sytuacje kwalifikowane, ze względu na tamtejsze procedury. Więc często skazany na karę śmieri czeka (death row) kilkanaście lat i więcej na jej wykonanie ( okres ów jest konsekwencją procedur odwoławczych) i w tym okresie "poprawia" swoje życie, zmienia się w sposób zasadniczy. I wtedy jak jest już innym człowiekiem - dochodzi do wykonania kary śmierci. Jest to wyjątkowo niehumanitarna sytuacja plus skazany doświadcza dwóch kar - kary śmierci na końcu i kary długoletniego więzienia.

Ale na tej zasadzie skazany na dożywocie też może przejść metamorfozę. A jeszcze częściej mogłoby się trafiać udawanie skruchy i przemiany, by wyjść i nadal mordować.

Fakt, death row to kiepski pomysł.
-jad- (18783 punktów)Odp: Kara śmierci
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa

Zemsta to też kara. Stawiam się w sytuacji kogoś, komu bestialsko zamordowano kogoś bliskiego- nie chcę żeby morderca się uczłowieczył, żałował za grzechy albo mnie przepraszał. Chcę żeby zdechł jak jego ofiara. Może to prymitywne i godne potępienia ale tak to czuję.
Resocjalizacja? Potem nowe życie? A co z życiem mojego bliskiego?

>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia

Jak wyżej. Co komu z tego, że przemyśli i poprawi? Nawet jeśli naprawdę, to nie jest to sprawiedliwe.

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

To poważny argument przeciwko stosowaniu tej kary. Ciekawe ile jest przypadków gdy rzeczywiście nie ma żadnych wątpliwości. Pewnie byłoby ich jeszcze mniej, bo kto by się przyznał wiedząc, że wtedy czapa..

>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Prawo zawsze może się zmienić. Nie ma siły ustanowić prawa z gwarancją niezmienności.


lp.2o@1daj
30-08-2017 19:54 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>Zemsta to też kara. Stawiam się w sytuacji kogoś, komu bestialsko zamordowano kogoś bliskiego- nie chcę żeby morderca się uczłowieczył, żałował za grzechy albo mnie przepraszał. Chcę żeby zdechł jak jego ofiara. Może to prymitywne i godne potępienia ale tak to czuję.
1 Dlatego nie sądzi się w imieniu ofiar lub ich rodzin, ale w imieniu Republiki
2 To za gwałt powinien być gwałt, a za uszkodzenie ciała, uszkodzenie ciała?

>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>To poważny argument przeciwko stosowaniu tej kary. Ciekawe ile jest przypadków gdy rzeczywiście nie ma żadnych wątpliwości. Pewnie byłoby ich jeszcze mniej, bo kto by się przyznał wiedząc, że wtedy czapa..
Nawet przyznanie się nie jest dowodem.

>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Prawo zawsze może się zmienić. Nie ma siły ustanowić prawa z gwarancją niezmienności.
I to jest jeden z argumentów przeciwko stawianiu szubienic


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-08-2017 20:32 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>1 Dlatego nie sądzi się w imieniu ofiar lub ich rodzin, ale w imieniu Republiki

Ale może to błąd. Kto to jest ta Republika?
Społeczeństwo to zbiór jednostek i praktycznie każda ma jakichś bliskich. To, że zabito dziecko jakiegoś Kowalskiego a nie twoje czy moje, to tylko przypadek. Dlaczego uczucia pokrzywdzonego spychamy na drugi plan, czemu społeczeństwu bardziej leży na sercu dobro mordercy niż życie jego dziecka?

>2 To za gwałt powinien być gwałt, a za uszkodzenie ciała, uszkodzenie ciała?

Wydaje mi się, że nie jest to głupie. Oczywiście nie jestem za tym by zabijać mordercy kogoś bliskiego zamiast jego samego ale w przypadkach jak wyżej zachowana by była tzw. współmierność kary do czynu.
Jeśli ktoś komuś wydłubie oko albo np. sparaliżuje, to idzie siedzieć na kilka lat a potem ma szansę na normalne życie podczas gdy jego ofiara do końca życia pozostanie inwalidą. Jednak zasadę "oko za oko" uznano za barbarzyńską więc widocznie po dzisiejszemu jest w porządku.

lp.2o@1daj
30-08-2017 21:26 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>1 Dlatego nie sądzi się w imieniu ofiar lub ich rodzin, ale w imieniu Republiki
>Ale może to błąd. Kto to jest ta Republika?
Przepraszam, powinienem był napisać "w imieniu Rzeczypospolitej polskiej"
To oznacza tyle co w imieniu całego społeczeństwa zorganizowanego w państwo w którym jest prawo

>Społeczeństwo to zbiór jednostek i praktycznie każda ma jakichś bliskich. To, że zabito dziecko jakiegoś Kowalskiego a nie twoje czy moje, to tylko przypadek. Dlaczego uczucia pokrzywdzonego spychamy na drugi plan, czemu społeczeństwu bardziej leży na sercu dobro mordercy niż życie jego dziecka?
Bo to nie uczucia powinny sądzić. Jeśli będą sądzić uczucia a nie prawo, to będzie jedynie vendetta

>>2 To za gwałt powinien być gwałt, a za uszkodzenie ciała, uszkodzenie ciała?
>Wydaje mi się, że nie jest to głupie. Oczywiście nie jestem za tym by zabijać mordercy kogoś bliskiego zamiast jego samego ale w przypadkach jak wyżej zachowana by była tzw. współmierność kary do czynu.

Jest głupie. Co zrobisz dwukrotnemu mordercy? Dwa razy zabijesz?
Ktoś trzem ludziom odrąbał dłonie a ma tylko dwie...

>Jeśli ktoś komuś wydłubie oko albo np. sparaliżuje, to idzie siedzieć na kilka lat a potem ma szansę na normalne życie podczas gdy jego ofiara do końca życia pozostanie inwalidą. Jednak zasadę "oko za oko" uznano za barbarzyńską więc widocznie po dzisiejszemu jest w porządku.

Ludzkość dojrzała do odstąpienia od "oko za oko"


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-08-2017 22:21 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>To oznacza tyle co w imieniu całego społeczeństwa zorganizowanego w państwo w którym jest prawo

Rozumiem. To było pytanie retoryczne.

>Bo to nie uczucia powinny sądzić. Jeśli będą sądzić uczucia a nie prawo, to będzie jedynie vendetta

A jeśli nie uczucia, to co będzie? Przecież prawo powinno społeczeństwu służyć. Niby po to się je ustanawia. Jestem ciekaw ilu z nas jest zadowolona z jego obecnego kształtu.

>Jest głupie. Co zrobisz dwukrotnemu mordercy? Dwa razy zabijesz?

Wystarczy raz. Albo po torturach, żeby mordercy, który pozostaje na wolności nie było już wszystko jedno.
W Stanach orzekają kilkukrotne dożywocie i nie czyni to kary dożywocia głupią.

>Ludzkość dojrzała do odstąpienia od "oko za oko"

Ludzkość póki nie wyginie, będzie błądziła.
Gdyby było jak mówisz, to ten wątek by się nie pojawił.

lp.2o@1daj
31-08-2017 07:34 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)

>>Bo to nie uczucia powinny sądzić. Jeślibędą sądzić uczucia a nie prawo, to będzie jedynie vendetta
>A jeśli nie uczucia, to co będzie? Przecież prawo powinno społeczeństwu służyć. Niby po to się je ustanawia. Jestem ciekaw ilu z nas jest zadowolona z jego obecnego kształtu.

To, że ludzie są z czegoś niezadowoleni, nie znaczy wcale, że będą zadowoleni gdy to zniknie. Większość ludzi w naszym klimacie nie lubi, jak deszcz pada, ale ciekawe, czy gdyby opadów nie było, to byliby szczęśliwi. Z praworządnością jest podobnie.

>>Jest głupie. Co zrobisz dwukrotnemu mordercy? Dwa razy zabijesz?
>Wystarczy raz. Albo po torturach, żeby mordercy, który pozostaje na wolności nie było już wszystko jedno.

Mam nadzieję, że to pisałeś po pijanemu.

>W Stanach orzekają kilkukrotne dożywocie i nie czyni to kary dożywocia głupią.

Ale taka treść wyroku jest nieco głupią. Bo niby co to w praktyce oznacza? Że zamykają go po reinkarnacji? Jeśli podwójne dożywocie nie różni się od pojedynczego, to nie warto wydawać takiego wyroku. Chyba, że chodzi o czystą symbolikę.
31-08-2017 09:29 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Mam nadzieję, że to pisałeś po pijanemu.

Po pijanemu staram się nie pisać. Celowo troszkę przesadzałem.

>>W Stanach orzekają kilkukrotne dożywocie i nie czyni to kary dożywocia głupią.
>Ale taka treść wyroku jest nieco głupią. Bo niby co to w praktyce oznacza? Że zamykają go po reinkarnacji? Jeśli podwójne dożywocie nie różni się od pojedynczego, to nie warto wydawać takiego wyroku. Chyba, że chodzi o czystą symbolikę.

Ma to też praktyczne zastosowanie. W Stanach istnieje też praktyka ułaskawiania. Kogoś kto ma np. potrójne dożywocie musieliby ułaskawić trzy razy żeby mógł wyjść na wolność.


lp.2o@1daj
salek (4701 punktów)
>1 Dlatego nie sądzi się w imieniu ofiar lub ich rodzin, ale w imieniu Republiki
Wykonanie wyroku zwykle było publiczne lub przynajmniej w obecności rodzin. Natomiast osąd musi być bezstronny, a nie byłby, gdyby był prowadzony w imieniu strony.

>2 To za gwałt powinien być gwałt, a za uszkodzenie ciała, uszkodzenie ciała?
No cóż, zdarzały się systemy prawne hołdujące zasadzie, że oko za oko. Nawet bardziej - koniokradów zazwyczaj czekała szubienica, a kieszonkowców - utrata ręki.
Arminius (25555 punktów)w formule starotestamentowej
>Zemsta to też kara. Stawiam się w sytuacji kogoś, komu bestialsko zamordowano kogoś bliskiego- nie chcę żeby >morderca się uczłowieczył, żałował za grzechy albo mnie przepraszał. Chcę żeby zdechł jak jego ofiara. Może to >prymitywne i godne potępienia ale tak to czuję.

Czuje Pan głęboko religijnie - w odmianie starotestamentowej.

Gdyby Pan odczuwał ( autentycznie) na podglebiu etyki chrześcijańskiej - nie występowałby u Pana taki kategoryczny imperatyw zemsty.
Gdyby Pan odczuwał na podglebiu etyki niezależno - ateistycznej - byłoby Panu wszystko jedno.
31-08-2017 15:04 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)Odp: w formule starotestamentowej

>Gdyby Pan odczuwał na podglebiu etyki niezależno - ateistycznej - byłoby Panu wszystko jedno.

Byłoby mi wszystko jedno gdybym był pozbawiony uczuć. Ateizm tego nie determinuje.

A podglebie staro czy nowotestamentowe też ma swoje przedreligijne źródło. Zdaje się, że nim wymyślono religię, każdy był ateistą.

lp.2o@1daj
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Kara śmierci
>Powrócił ostatnio w publicznych dyskusjach (ale dość często także na forum) temat kary śmierci.
>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników
>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia
>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Ciekaw jestem kontrargumentów

Kontr argumentu nie przedstawię, ale byłbym zachorował gdybym nie wypomniał, że Piłat stosując pozory demokracji/vox populi skazał mitycznego Jezusa faktycznie na śmierć przez ukrzyżowanie umywając symbolicznie ręce. Żadnego wtedy zrozumiałego przewodu procesowego nie było. Vox populi, vox Dei, było jedynym sądem nad Jezusem.
Skłaniam się do Twojej uwagi pozytywnie. Bo zapytaj starych górali, czy tak naprawdę widzieli zło potworne w działalności niejakiego Józefa Kurasia ps. "Ogień" na terenie Podhala. Oczywisty bandyta byłby gwoli "vox populi" nigdy nie ukarany, a nawet niedawno padła propozycja wystawienia jego popiersia na terenie Zakopanego.
Szarley:
Cytat:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa

W tej sytuacji należy domniemywać, że Jezus w rzeczywiści musiał stać się na tyle uciążliwym, niezrozumiałym natrętem dla społeczności by przyklepała jego śmierć na krzyżu, czyli dodatkowo w męczarniach. Podobnie, lecz już w rzeczywistości było ze św.(podobno) Wojciechem. Opój (podobno nikt nie mógł z nim "startować" jak z współczesnym Głodziem bo miał ponoć 3-litrowy żołądek, o czym Kościół głośno wstydzi się mówić jak zawsze o oczywistych prawdach, zanadto lubiącym zaglądać do tego co gotuje młoda i ładna gospodyni, zwłaszcza gdy mąż był nieobecny). Głoszenie ewangelii w narodzie uporządkowanym, nie żądnym żadnych nowych religii, na siłę i przez zwykłą natrętność, musiało wyzwolić naturalne reakcje obronne. Ja to rozumiem. Ktoś mi zarzuci, że szydzę? Nie. Podobnie zginął św. Wenacjusz w dzisiejszej Dalmacji, przez zrzucenie ze skały, dodatkowo ukamieniowany. Więc prośby o opuszczenie terenu, serwowane przez społeczność pruską nie przynosiły skutków, bo zarozumiały pasożyt zasłaniał się misją ewangelizacji tzw. "pogan". "Poganie" tego chamstwa nie rozumieli i w końcu zakończyli jego plugawy żywot by szybciej odesłać go do jego umiłowanego boga, którego tak ponoć publicznie miłował, w niebiesiech. I ja to też rozumiem. Bo ja natręta w moim mieszkaniu do którego się po prostu nieproszony wdarł, na drugim piętrze też bym w końcu wyrzucił przez okno gdyby nie rozumiał, że musi wyjść, bo "gra" na nerwach..
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Powrócił ostatnio w publicznych dyskusjach (ale dość często także na forum) temat kary śmierci.
>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników
>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:

Dla zabawy przyjmę, że jestem przeciwnikiem kary dożywocia i nie uważam, że powinno być orzekane ponieważ:

>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa

Kara polega na:
- odstraszaniu od niechcianego czynu (zapobieganie)
- nauce, czyli resocjalizacji, ale...

...pewnych zaburzeń nie jesteśmy w stanie resocjalizować, a prewencyjna funkcja kary śmierci jest mniej więcej podobna do funkcji kary dożywocia. Kara śmierci szanuje jednak tego kto popełnia dany czyn i nie zmusza go do odbywania kary z zemsty (dożywocia, bo mówimy o KŚ w przypadku najcięższych przestępstw i przypadkach pewności co do sprawcy), konsekwentnie dając przestępcy ponieść skutki swoich czynów. KŚ nie dotyczy zemsty, bo powoduje zniknięcie tego kto miałby być jej poddawany. Jest to eliminacja jednostek, które nie dają się zresocjalizować. Jeżeli kara śmierci jest jasno zdefiniowana, to przestępca sam się na nią decyduje i bierze ją pod uwagę przy planowaniu. Za dożywocie z kolei płacą obywatele, a najgorsi przestępcy mają zły wpływ na resztę resocjalizujących się więźniów.

>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia

Akurat tego argumentu bym nie powtórzył, ale pasuje jak ulał zarówno do kary śmierci, jak i do dożywocia.

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

Niekoniecznie. Jednak w przypadku dożywocia też istnieje takie ryzyko. Nie jest przecież powiedziane, że ewentualna pomyłka zostałaby naprawiona, a najważniejsza jest tu kwestia eliminacji takich pomyłek.

>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Po pierwsze mordy sądowe i orzekanie pod publiczkę może dotyczyć tak samo kary śmierci, jak i dożywocia. Po drugie (ważniejsze) takie mordy są dokonywane mimo braku KŚ. Samo opowiedzenie się po stronie KŚ czy dożywocia nie dotyczy tego "argumentu", dlatego jest nietrafiony. KŚ powinna być za konkretne i dobrze udowodnione przestępstwa.

>Ciekaw jestem kontrargumentów

Nie jesteś, bo już je dostawałeś i ignorowałeś, powtarzając to co już było obalone.

Kara śmierci to naturalne przedłużenie prawa do obrony. Napastnik atakuje i przegrywa - wtedy dochodzi do obrony. Jeśli jednak napastnik wygra, to prawo przestaje reprezentować ofiarę, więc nie jest ono po prostu sprawiedliwe. Jednak jeśli jest KŚ, prawo nadal reprezentuje ofiarę, tak jakby żyła i mogła się obronić, a konsekwencją tej obrony musi być śmierć napastnika.
-jad- (18783 punktów)
>Kara śmierci to naturalne przedłużenie prawa do obrony. Napastnik atakuje i przegrywa - wtedy dochodzi do obrony. Jeśli jednak napastnik wygra, to prawo przestaje reprezentować ofiarę, więc nie jest ono po prostu sprawiedliwe. Jednak jeśli jest KŚ, prawo nadal reprezentuje ofiarę, tak jakby żyła i mogła się obronić, a konsekwencją tej obrony musi być śmierć napastnika.

Pozostaje jeszcze pytanie, kto dał nam prawo sądzić i wydawać wyroki. Skąd pomysł, że prawo ma bronić słabych, pokrzywdzonych a nie silnych-agresorów. Jakim prawem jeden ma sądzić drugiego w ogóle.
Ano nikt nie dał nikomu takiego odgórnego przyzwolenia. Odbywa się to na zasadzie prawa a raczej możliwości silniejszego. Prawo stanowi silniejszy. Raz będzie to dyktator a czasem może większość społeczeństwa ale jako taki WŁAŚCIWY kształt prawa jest iluzją.

lp.2o@1daj
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, silniejszy ustala prawo, ale prawo może być moralne lub nie i teraz pytanie jaką moralność uznajemy za właściwą i dlaczego.
08-09-2017 07:23 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Ok, silniejszy ustala prawo, ale prawo może być moralne lub nie i teraz pytanie jaką moralność uznajemy za właściwą i dlaczego.

Tego nie wiem ale na pewno nie jest dla każdego jednakowa i trochę zmienia się z czasem.

lp.2o@1daj
08-09-2017 12:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To na pewno, ale chyba powinien być jakiś trzon moralności, na który zgadza się zdecydowana większość ludzi (i nie tylko dlatego, że im to wmówiono tak jak np demokrację, tylko faktycznie się zgadza, co wynika z empatii i logiki).
08-09-2017 18:20 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
Taki trzon istnieje tylko jest różny w różnych czasach i kulturach. Przeświadczenie, że nasza moralność jest najlepsza i ostateczna jest trochę naiwne.


lp.2o@1daj
09-09-2017 15:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ja uważam, że jest niedoskonała, dlatego właśnie staram się patrzeć na świat i siebie samego z takiego pkt widzenia, że skoro kiedyś ludzie myśleli prymitywnie i dziś o tym wiemy, to dziś pewnie myślimy prymitywnie i kiedyś będzie o tym wiadomo. Nie wiem czy taki trzon istnieje empirycznie, podczas gdy większość społeczeństwa posługuje się moralnością kopiuj-wklej opartą na wmówionych zasadach, że coś tam wolno, czegoś nie, a coś tam trzeba.
08-09-2017 08:33 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Skąd pomysł, że prawo ma bronić słabych
Stąd, że silny obroni się sam.

>Prawo stanowi silniejszy.
Fakt.

>WŁAŚCIWY kształt prawa jest iluzją
Właściwe prawo pomija siłę podmiotów.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
08-09-2017 06:54 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Po pierwsze mordy sądowe i orzekanie pod publiczkę może dotyczyć tak samo kary śmierci, jak i dożywocia. Po drugie (ważniejsze) takie mordy są dokonywane mimo braku KŚ.

"Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie do własnych faktów"
(astrotaurus)


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-09-2017 12:06Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Więc nie wymyślaj własnych faktów. A robisz tak, byle tylko "udowodnić" (samemu sobie), że Twoja teza jest prawdziwa. Działa to na tej zasadzie, że Twoje tezy to emocjonalne przekonania, wynikające z przyjęcia ich bez przemyślenia z jakiegoś źródła (brzmisz jak TVN) i emocjonalnej obrony za pomocą pseudoracjonalizacji popartej pseudoargumentami (własne fakty). Więc pomijasz fakty, że niewygodni ludzie są i tak eliminowani przez służby jak np Lepper i wymyślasz sobie, że kara śmierci byłaby wykorzystywana do mordów politycznych, choć to zupełnie oderwany od rzeczywistości dogmat, którego nic nie popiera, poza Twoimi urojeniami w głowie.
08-09-2017 12:47 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Założyłem ten wątek, żeby można było dyskutować w kulturalny sposób, wymieniając się argumentami. To...:
>Więc nie wymyślaj własnych faktów. A robisz tak, byle tylko "udowodnić" (samemu sobie), że Twoja teza jest prawdziwa. Działa to na tej zasadzie, że Twoje tezy to emocjonalne przekonania, wynikające z przyjęcia ich bez przemyślenia z jakiegoś źródła (brzmisz jak TVN) i emocjonalnej obrony za pomocą pseudoracjonalizacji popartej pseudoargumentami (własne fakty). Więc pomijasz fakty, że niewygodni ludzie są i tak eliminowani przez służby jak np Lepper i wymyślasz sobie, że kara śmierci byłaby wykorzystywana do mordów politycznych, choć to zupełnie oderwany od rzeczywistości dogmat, którego nic nie popiera, poza Twoimi urojeniami w głowie.

...nie są żadne argumenta i dlatego Twój wpis jest nie na temat

Napisałeś:
Cytat:
Po pierwsze mordy sądowe i orzekanie pod publiczkę może dotyczyć tak samo kary śmierci, jak i dożywocia. Po drugie (ważniejsze) takie mordy są dokonywane mimo braku KŚ.


Mord sądowy (def) : sytuacja, gdy kara śmierci orzeczona przez sąd zostaje w istocie użyta jako środek do popełnienia zabójstwa, bądź gdy jej orzeczenie jest niewspółmierne do czynu ściganego przepisami prawa.

Nie jest więc mordem sądowym orzeczenie kary dożywocia nawet jeśli jest orzeczona na polityczne zamówienie.
Nie może istnieć mord sądowy w przypadku nieistnienia w kodeksie kary śmierci
Lepper nie padł ofiarą mordu sądowego, bo kary śmierci sąd wobec niego nie orzekł. Jeśli został zamordowany, to było to morderstwo a nie mord sądowy.

Odnoszę się do tego co napisałeś. Stosuj jasne definicje w swoich wypowiedziach.

Kara śmierci była wielekroć używana do politycznej walki, więc wbrew Twoim słowom, ryzyko politycznego sądowego mordu istnieje

Napisałeś: Cytat:

KŚ powinna być za konkretne i dobrze udowodnione przestępstwa.

Cytat:
mówimy o KŚ w przypadku najcięższych przestępstw i przypadkach pewności co do sprawcy


Żadna kara nie może być orzeczona, jeśli przestępstwo nie jest udowodnione
Żadna kara nie może być orzeczona, jeśli nie ma pewności co do sprawcy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-09-2017 15:01 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Więc nie wymyślaj własnych faktów. A robisz tak, byle tylko "udowodnić" (samemu sobie), że Twoja teza jest prawdziwa. Działa to na tej zasadzie, że Twoje tezy to emocjonalne przekonania, wynikające z przyjęcia ich bez przemyślenia z jakiegoś źródła (brzmisz jak TVN) i emocjonalnej obrony za pomocą pseudoracjonalizacji popartej pseudoargumentami (własne fakty). Więc pomijasz fakty, że niewygodni ludzie są i tak eliminowani przez służby jak np Lepper i wymyślasz sobie, że kara śmierci byłaby wykorzystywana do mordów politycznych, choć to zupełnie oderwany od rzeczywistości dogmat, którego nic nie popiera, poza Twoimi urojeniami w głowie.
>...nie są żadne argumenta i dlatego Twój wpis jest nie na temat

Są argumenta, a właściwie jeden, jako odpowiedź na Twój paraargument o mordach sądowych. Twój argument jest już obalony i nie możesz do niego wrócić, ponieważ mordy tego typu nie potrzebują sądów ani kary śmierci i i tak są dokonywane, a niewygodni ludzie są eliminowani na różne sposoby. Reszta to już Twoje emocje i kobiece próby manipulacji słownych, bo nie umiesz pogodzić się z tym kontrargumentem. Na drugi raz po prostu więcej myśl zanim coś napiszesz.
08-09-2017 16:02 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>ponieważ mordy tego typu nie potrzebują sądów ani kary śmierci

>Po pierwsze mordy sądowe i orzekanie pod publiczkę może dotyczyć tak samo kary śmierci, jak i dożywocia. Po drugie (ważniejsze) takie mordy są dokonywane mimo braku KŚ.

Zapoznaj się z definicją mordu sądowego zanim zaczniesz się na ten temat wypowiadać

EOT

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-09-2017 16:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przeczytaj ze zrozumieniem moje 2 ostatnie posty zanim zaczniesz bredzić o definicjach.

Pisałem geniuszu, że mord sądowy i KŚ nie są potrzebne do nieuczciwego eliminowania przeciwników politycznych. Tym samym Twój paraargument o mordach sądowych zostaje oddalony i nie możesz go powtórzyć, bo już dostał kontrargumenty, których odeprzeć nie potrafisz, bo Twój paraargument był emocjonalną racjonalizacją Twojego wierzenia (emocjonalnego), że kara śmierci jest zła. Bo tak powiedzieli w TVN?
08-09-2017 17:10 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Pisałem geniuszu, że mord sądowy i KŚ nie są potrzebne do nieuczciwego eliminowania przeciwników politycznych. Tym samym Twój paraargument o mordach sądowych zostaje oddalony

Traktor nie jest niezbędny do orki, tysiące lat ludzie sobie bez niego radzili. Więc paraargument, że traktor może zostać wykorzystany do orania, zostaje oddalony.
09-09-2017 15:03 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ty już chyba zapomniałeś na co odpowiadasz. Nie twierdzę, że kary śmierci nie można wykorzystać do mordów sądowych, tylko że to nie argument przeciwko karze śmierci, bo mordowanie i eliminacja przeciwników politycznych nie wymaga kary śmierci. A skoro nie wymaga, to nie jest to argument przeciwko KŚ.

Analogicznym przykładem byłoby zakazanie posiadania broni X i dopuszczenie broni Y równoważnej w działaniu. Przeciwnicy delegalizacji tej broni twierdziliby, że broń X służy do zabijania, a ja podałbym wtedy argument, że broń Y też służy do zabijania i jest legalna, więc delegalizacja X nic nie da, bo ludzie sięgną po Y. Podobnie delegalizacja kary śmierci nie zlikwiduje tych mordów, o których pisze szarley, tylko inna będzie ich forma, wykonanie.

Czyli mój argument jest w mocy, a Ty nieudolnie próbowałeś na siłę zanegować tylko dlatego, że to pisałem ja, a nie kto inny. No i nie udało Ci się błysnąć, a wręcz przeciwnie
09-09-2017 15:19 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Ty już chyba zapomniałeś na co odpowiadasz. Nie twierdzę, że kary śmierci nie można wykorzystać do mordów sądowych, tylko że to nie argument przeciwko karze śmierci, bo mordowanie i eliminacja przeciwników politycznych nie wymaga kary śmierci.

A skąd Ci przyszło do głowy że mord sądowy dotyczy tylko przeciwników politycznych ?

Najpierw zapoznaj się z definicją, potem poczytaj cokolwiek o sądowych mordach np o skazaniu Wawrzeckiego czy Marchwickiego.

Najpierw poczytaj potem pisz

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
09-09-2017 15:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Znów ekstrapolujesz jakieś pojedyncze przypadki nie mające nic wspólnego z tematem na ogół i próbujesz robić z tego zasadę, abstrahując od tematu dyskusji i realnego świata.

Uważasz, że mordy sądowe są nie do zastąpienia? Cóż, Twoja ślepa wiara, ale inni nie muszą jej podzielać.
09-09-2017 15:55 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
Najpierw dowiedz się o czym piszesz. Potem pisz


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiem o czym piszę, a Ty już ewidentnie nie masz co odpowiedzieć, skoro wyprodukowałeś taki post.

Czyli mój argument nadal jest w mocy, Ty nie możesz już powtórzyć swojego, bo został obalony, więc nie wiesz co napisać, więc tworzysz projekcję, że to niby ja nie wiem
10-09-2017 07:30 
 0 na 2
szarley (54911 punktów)
>Wiem o czym piszę, a Ty już ewidentnie nie masz co odpowiedzieć, skoro wyprodukowałeś taki post.
>Czyli mój argument nadal jest w mocy, Ty nie możesz już powtórzyć swojego, bo został obalony, więc nie wiesz co napisać, więc tworzysz projekcję, że to niby ja nie wiem

Napisałeś:
Cytat:
Po pierwsze mordy sądowe i orzekanie pod publiczkę może dotyczyć tak samo kary śmierci, jak i dożywocia. Po drugie (ważniejsze) takie mordy są dokonywane mimo braku KŚ.


Zignorowałeś definicję mordu sądowego i pomyliłeś go ze politycznym skrytobójstwem a obrażając się na rzeczywistość, przykład nazywasz "pojedynczym"

Zgadzam się z Tobą, że władza nie potrzebuje kary śmierci w kodeksie, żeby kogoś skrytobójczo zabić, ale potrzebuje go w kodeksie, żeby dokonać mordu sądowego.

1 Mord sądowy z definicji nie może dotyczyć dożywocia
2 Mord sądowy z definicji nie może być wykonany bez wyroku sądu
3 Władza może mieć interes, żeby skrytobójczo zabić polityka lub dziennikarza, ale nie ma żadnego interesu, żeby skrytobójczo zamordować handlarza dolarami. Potrzebny jest jej głośny publiczny proces i kara śmierci
4 Mord sądowy nie był w historii, całkiem niedawnej pojedynczym przypadkiem wbrew temu co twierdzisz. Jeśli wiesz o czym piszesz, to powinieneś wiedzieć, że skazywano na śmierć
4.1 za słuchanie radia
4.2 za posiadanie obcej waluty
4.3 za niepłacenie podatków
4.4 za przyjęcie łapówki
4.5 za nielegalne przekroczenie granicy
4.6 za nielegalny obrót mięsem

a ostatnio nawet za zdarcie propagandowego plakatu

W żadnym z tych przypadków skrytobójcze morderstwo nie przynosiło władzy żadnej korzyści, W każdym z tych przypadków potrzebny był wyrok sądu a więc mord sądowy był skutkiem istnienia kary śmierci w kodeksie

Twoje argumenta nie są więc w mocy. Po prostu piszesz o czymś zupełnie innym niż mord sądowy,
(pewnie teraz zaczniesz się dopatrywać emocji lub niesprawnych płatów czołowych, ale uważam że należycie wyjaśniłem problem mordu sądowego)

Nie mam ochoty odpowiadać na Twoje wpisy nie dlatego, że nie mam argumentów, ale ze względu na Twoje przekonanie o własnej nieomylności. Jeśli rzeczywistość jest inna niż słowa Olsona, tym gorzej dla rzeczywistości

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zignorowałeś definicję mordu sądowego i pomyliłeś go ze politycznym skrytobójstwem

Tak, zignorowałem nieistotną definicję, potrzebną jedynie przefilozofowanym schizolom, którzy nie mają życia, ani znajomych i skupiłem się na tym co istotne w temacie, nie pozostawiając wątpliwości swoimi argumentami, do których nie potrafisz się odnieść.

Istotne jest to, że mord sądowy jest wymienny na inne metody, a kara śmierci nie jest przyczyną mordów sądowych, podobnie jak istnienie noża nie jest przyczyną zasztyletowania kogoś. Z tym argumentem nie umiesz się zmierzyć, więc brniesz w odwracanie kota ogonem, sztywność nieistotnych definicji itd.

>a obrażając się na rzeczywistość, przykład nazywasz "pojedynczym"

Czyli obrażasz się na rzeczywistość (nieumiejętność odparcia argumentu i fakt, że znów nie masz racji), więc projektujesz to na mnie, a przykład nazywasz niepojedynczym, bez podania argumentów.

>Zgadzam się z Tobą, że władza nie potrzebuje kary śmierci w kodeksie, żeby kogoś skrytobójczo zabić, ale potrzebuje go w kodeksie, żeby dokonać mordu sądowego.
>1 Mord sądowy z definicji nie może dotyczyć dożywocia
>2 Mord sądowy z definicji nie może być wykonany bez wyroku sądu
>3 Władza może mieć interes, żeby skrytobójczo zabić polityka lub dziennikarza, ale nie ma żadnego interesu, żeby skrytobójczo zamordować handlarza dolarami. Potrzebny jest jej głośny publiczny proces i kara śmierci

Tu widzimy eskapizm szarleya, dla którego liczy się nie rzeczywistość, a DEFINICJA i możliwość złapania kogoś za słówka. No cóż, taki histeryczny sposób dyskusji dyskwalifikuje Cię na starcie.

>4 Mord sądowy nie był w historii, całkiem niedawnej pojedynczym przypadkiem wbrew temu co twierdzisz. Jeśli wiesz o czym piszesz, to powinieneś wiedzieć, że skazywano na śmierć
>4.1 za słuchanie radia
>4.2 za posiadanie obcej waluty
>4.3 za niepłacenie podatków
>4.4 za przyjęcie łapówki
>4.5 za nielegalne przekroczenie granicy
>4.6 za nielegalny obrót mięsem
>a ostatnio nawet za zdarcie propagandowego plakatu

Piękny emocjonalny strawman - próba wmówienia zwolennikom KŚ, że są za zabijaniem z powodu słuchania radia. Ale poza emocjami szarleya i internetowymi paraargumentami istnieje jeszcze realny świat, realni ludzie i ich poglądy inne niż próbujesz im imputować i rzeczywistość głucha na Twoją wiarę w to, że KŚ jest przyczyną powyższych patologii (powinieneś być więc i za delegalizacją noży kuchennych, bo nimi dokonuje się dużej ilości morderstw, ale nie wiem czy zgodzimy się co do definicji noża )

I udawaj dalej, że John Doe to nie Ty, skoro popełniacie ten sam błąd z obu kont i jako jedna osoba dysponująca obydwoma nie dostrzegasz elementarnych błędów jakie popełniasz i jakie Cię demaskują.

Ludzie będący za KŚ są za stosowaniem jej w pewnych przypadkach, adekwatnych, za najcięższe przestępstwa. Dlatego właśnie kompromitujesz się tym przykładem, a potem ten garnek z emocjami (który gotuję pisząc takie wstawki jak np to, że się kompromitujesz) podgrzewa się do czerwoności, bo przez to, że tak piszę, nie umiesz potem przyznać się do błędu (tzn i tak byś nie potrafił, ale podgrzewam Twoje emocje, bo łatwo jest to robić).

>W żadnym z tych przypadków skrytobójcze morderstwo nie przynosiło władzy żadnej korzyści, W każdym z tych przypadków potrzebny był wyrok sądu a więc mord sądowy był skutkiem istnienia kary śmierci w kodeksie

A zasztyletowanie kibica Cracovii albo Wisły to skutek istnienia noży i maczet, oczywiście idąc Twoim pokrętnym tokiem (nie)rozumowania. Wg szarleya samochód jedzie bo koła się kręcą.

>Nie mam ochoty odpowiadać na Twoje wpisy nie dlatego, że nie mam argumentów, ale ze względu na Twoje przekonanie o własnej nieomylności.

Projekcja. Pseudofilozof szarley pisze brednie sprzed komputera, prawie żadne nie przechodzą dalej, bo olson nie lubi gdy ktoś się w ten sposób mądrzy, więc szarley pisze, że to olson jest przekonany o swojej nieomylności. Typowe.
11-09-2017 21:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Uciekłeś w rynsztok
Przetłumacz swój wpis na kulturalny, polski język a odpowiem.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Uciekłeś

Znów próbujesz mi przypisać to co sam robisz i to znów w tym momencie, w którym to robisz. Zamiast odpowiedzieć na argumenty z mojego poprzedniego posta, wolałeś mi napisać jak gimbus, że rzekomo uciekłem w rynsztok. Typowa bezsilność.

>w rynsztok

Nazywasz rynsztokiem logiczne argumenty, ponieważ nie umiesz się wybronić logicznymi argumentami ze swojej nielogicznej teoryjki. Tak właśnie działają emocje ludzi wierzących, a dojrzałość to zmiana sposobu przetwarzania informacji, czyli wychodzenie z wiary i mistyki na rzecz rozumu i uczuć wiążących się bezpośrednio z wartościami. Uczucia są dostępne gdy człowiek pozbywa się emocjonalnego rozszczepienia emocjonalnego związanego z wyuczonym (narzuconym) dobrem i złem, które niszczą ludzki rozum (element religii, bardziej szkodliwy niż dopalacze i narkotyki), mechanizmów obronnych ego związanych z dobrym obrazem "ja" u innych, które tworzą pozorną kompetencję przykrywającą deficyty emocjonalne.

>Przetłumacz swój wpis na kulturalny, polski język a odpowiem.

Po pierwsze nie stawiaj mi warunków, bo to nie jest żadna łaska, że Ty mi odpowiesz. Przedstawiłem argumenty, którymi obaliłem Twoje, więc to w Twoim interesie leży wytłumaczenie się z tego lub honorowe przyznanie się do tego, że nie miałeś racji. Po drugie mój wpis jest kulturalny i napisany poprawną polszczyzną, więc Twoja wymówka jest bardzo marną ucieczką.
12-09-2017 06:45 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
Kolejny wpis na temat rozmówcy zamiast na temat wątku

Widać jak bardzo musisz bać się argumentów, skoro nadal chowasz się w rynsztoku
Widać jak bardzo boisz się argumentów, skoro musisz używać języka zniechęcającego do rozmowy

Twoje wnioski są oparte na błędnych założeniach, ale nie sądzę, aby nieomylny Olson był ciekaw, gdzie popełnił błąd

Odpiszę na Twoje argumenta, jeśli Twoje wpisy będą w granicach kultury

Podejmujesz rękawicę?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Kolejny wpis na temat rozmówcy zamiast na temat wątku

Zamiast tematu wątku? Czy ty czytasz to co piszesz? Na temat wątku odpowiedziałem tutaj. Ten wpis jest w mocy. Następnie uciekłeś, nazywając moje argumenty rynsztokiem, bo jesteś bezsilny wobec moich argumentów oraz nie masz autorefleksji i honoru by przyznać się do błędu (to Twoja cecha przewodnia, że brniesz w zaparte i odwracasz kota ogonem jakbyś miała ciągle okres).

>Widać jak bardzo musisz bać się argumentów, skoro nadal chowasz się w rynsztoku
>Widać jak bardzo boisz się argumentów, skoro musisz używać języka zniechęcającego do rozmowy
>Twoje wnioski są oparte na błędnych założeniach, ale nie sądzę, aby nieomylny Olson był ciekaw, gdzie popełnił błąd

Popuściły ci emocjonalne zwieracze. Nie potrafisz odnieść się do moich argumentów, tworzysz projekcję, że to niby ja nie potrafię, ale to świadczy o czymś dokładnie odwrotnym. Bredzisz, że rzekomo mój język zniechęca do rozmowy, co jest wynikiem tego, że postrzegasz jako nieestetyczne te argumenty, wobec których jesteś bezsilny, a jak wspomniałem brak ci autorefleksji i honoru. Kłamiesz, że moje wnioski są oparte na błędnych założeniach - każdy bez argumentu może sobie tak napisać, ale jesteś bezsilny wobec moich argumentów, więc nie potrafisz tego wniosku uzasadnić, tylko wystawiasz się na śmieszność wykazując swoje niepohamowane dziecięce emocje. Piszesz "nieomylny olson" co jest wynikiem tego, że nie potrafisz przyznać się do błędu, więc projektujesz tę cechę na mnie, co wynika z Twojej bezsilności.

>Odpiszę na Twoje argumenta, jeśli Twoje wpisy będą w granicach kultury

Są, a mimo tego bez kultury obrażasz mnie (nieudolnie) i uciekasz.

>Podejmujesz rękawicę?

A to jest najzabawniejsze, bo to Ty rzuciłeś ręcznik tym postem. Wymyślasz teraz wymówki by nie odpowiedzieć i znów tworzysz projekcję, odwracając kota ogonem. Żałosne.

To nie jest żadna łaska, że Ty mi odpowiesz. Przedstawiłem argumenty, którymi obaliłem Twoje, więc to w Twoim interesie leży wytłumaczenie się z tego lub honorowe przyznanie się do tego, że nie miałeś racji.
szarley (54911 punktów)
Nie dyskutuję w rynsztoku


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Marna ucieczka. Nikt poza Tobą nie doszukuje się w tych postach rynsztoku. Widać, że po prostu uciekasz i w dodatku nie potrafisz się przyznać do błędu.
mlistk (51 punktów)
>Kara śmierci to naturalne przedłużenie prawa do obrony. Napastnik atakuje i przegrywa - wtedy dochodzi do obrony. Jeśli jednak napastnik wygra, to prawo przestaje reprezentować ofiarę, więc nie jest ono po prostu sprawiedliwe. Jednak jeśli jest KŚ, prawo nadal reprezentuje ofiarę, tak jakby żyła i mogła się obronić, a konsekwencją tej obrony musi być śmierć napastnika.

A czy nie jest tak, że KŚ najbardziej służy przestępcom, którzy dzięki temu nie muszą odsiadywać dożywocia? Jestem przeciwnikiem eliminowania najcięższych przestępców, bo to dla nich ułatwienie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Być może tak jest, ale nie chodzi o to by karać z zemsty, tylko:
- skutecznie odstraszać od przestępstw (tu akurat najwięcej daje nieuchronność kary i system postrzegany jako sprawiedliwy przez większość obywateli)
- nie karać zbytnio, np tortury wydają się w emocjach rozsądne za najgorsze przestępstwa, ale to niehumanitarne i niepotrzebne, skoro można spokojnie takiego osobnika zlikwidować, a gdy nastąpi pomyłka sądowa, to lepiej umrzeć niż odsiadywać nieswój wyrok i to jeszcze w dodatkowych torturach
- szanujemy ludzi i ich wybory, więc jeśli wcześniej ustalimy, że morderstwo jest karane morderstwem, to przestępca o tym wiedział i ponosi takie same konsekwencje jak zamordowana ofiara. Okrutnik, który torturuje ofiary nie musi przecież sam być torturowany - nam wystarczy, że znika ze świata
- jeśli istnieje prawdziwa szersza sprawiedliwość i życie po śmierci, to właśnie KŚ pozwoli zrozumieć duszy błąd jaki popełniła, a jeśli nie, to ateiści spokojnie mogą zignorować fakt, że morderca nie rozumie swojego błędu, bo w takiej sytuacji to zrozumienie nie jest nawet nikomu potrzebne
- ofiara, która umiera nie może oddać mordercy, więc sąd powinien móc zrobić to za nią
- po co utrzymywać patologię, która i tak z założenia nie może wyjść na wolność? Po co to karmić? Zakładając, że mówimy o najgorszych uczynkach, których nie da rady poddać resocjalizacji, po prostu nie ma sensu by oni żyli - ani dla nich samych, ani dla innych.
Irracja (4721 punktów)
>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia

... ma pan rację, nie jest ani jednym, ani drugim. Problemem w rozważaniach jest błędne powiązanie orzekania "kary śmierci" z osobą przestępcy, choć jego dotyczy. W orzeczeniu "kary śmierci" podmiotem nie jest karany przestępca, lecz społeczeństwo które chroni się przed następnymi czynami skazanego. Chodzi o jego pełne i skuteczne wykluczenie ze społeczeństwa. Kiedyś najczęściej czyny, karane dziś "karą śmierci", karano "banicją". Jednak dziś ta kara jest nierealna, bo niewykonalna...

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

... pozostaje tylko (dość kosztowna dla społeczeństwa) "kara dożywocia". Jednak, we współczesnym prawodawstwie, nie istnieje "kara dożywocia" równoważna w swym sensie z "karą śmierci". "Kara dożywocia" przewiduje choćby możliwość starania się o wcześniejsze zwolnienie po 25 latach. "Kara dożywocia" nie przynosi również skutków prawno-cywilnych. Nie powoduje zmian w sprawach własności, czy spadkowych, co niekiedy może być uciążliwe dla rodziny skazanego. Zwłaszcza w sytuacjach gdy ofiarą sprawcy jest jego rodzina. Jako zamiennik "kary śmierci" powinno się stosować "karę dożywocia z pozbawieniem wszystkich praw cywilnych". Oczywiście nie wolno mylić praw cywilnych z podstawowymi prawami humanitarnymi. Jedynie w tej sytuacji istnieje możliwość naprawy ewentualnych "pomyłek dowodowo-sądowych". To społeczeństwo, dysponując pełnym zakresem praw cywilnych mogłoby wnioskować o ponowne rozpatrzenie wyroku w przypadku ujawnienia nowych faktów, dowodów i poszlak. Skazany mógłby jedynie wskazać takie dowody, jeżeli wcześniej je ukryła przed wymiarem sprawiedliwości...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
09-09-2017 13:29 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Jako zamiennik "kary śmierci" powinno się stosować "karę dożywocia z pozbawieniem wszystkich praw cywilnych". Oczywiście nie wolno mylić praw cywilnych z podstawowymi prawami humanitarnymi.

Ciekawa koncepcja, sądzę, że prawnicy i prawodawcy powinni z dużą starannością ją rozważyć

(oczywiście widzę w tym pewien skrót myślowy, skazany powinien mieć prawo do ponownego procesu, gdyby okazały się fakty podające w wątpliwość jego winę)

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
mlistk (51 punktów)
Też jestem przeciwnikiem kary śmierci, wygląda na to, że Ty nie i próbujesz ośmieszyć tą opcję.

>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników

Mnie też nie. Funkcja prewencyjna jest podobna dla KŚ i dożywocia, ale w praktyce KŚ jest łagodniejsza. Zamiast karać złe uczynki, uwalnia od odpowiedzialności. W czasach wojny zazwyczaj lepiej było zginąć, niż zostać zniewolonym przez wroga i tak samo mordercy i pedofile powinni się bać pojmania, a nie śmierci.

>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa

Nie ma powodów, by nazywać zemstą KŚ, a nie dożywocie

>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia

Jeśli rozpatrujemy KŚ za najgorsze przestępstwa, to w tym przypadku zarówno dożywocie, jak i KŚ nie dają takiej możliwości.

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

Jeśli to ryzyko nie jest większe niż możliwość wystąpienia skutków ubocznych po paracetamolu, to nie ma o czym mówić. Dożywocie też może być niesłusznie orzeczone, a skutkiem tego może być zamordowanie przez współwięźniów. Jeśli rozpatrujemy KŚ za udowodnione przestępstwa, to ten argument nie działa.

>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Faktycznie powoduje, czy to sobie wymyśliłeś? Nie widzę przesłanek, by przyznać Ci rację.

Jak wspomniałem, jestem przeciwnikiem KŚ, ale nie chcę, by tak słabe argumenty były kojarzone z moim poglądem. Sądzę, że KŚ jest niepotrzebna i nie ma powodów, by ją wprowadzać. Niech zwolennicy wymyślą swoje argumenty, bo to oni postulują zmianę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
> Funkcja prewencyjna jest podobna dla KŚ i dożywocia, ale w praktyce KŚ jest łagodniejsza. Zamiast karać złe uczynki, uwalnia od odpowiedzialności. W czasach wojny zazwyczaj lepiej było zginąć, niż zostać zniewolonym przez wroga i tak samo mordercy i pedofile powinni się bać pojmania, a nie śmierci.

Czyli chodzi Ci o emocję zemsty i chcesz poczuć się lepiej, bo źli ludzie będą czuć się gorzej. Tylko, że taki punkt widzenia ma sens tylko jeśli wierzysz w tzw wolną wolę, która nie istnieje. Ja tych złych ludzi też traktuję jako ofiary zła, któremu zostały poddane gdy się źle urodziły i dostały złe wydarzenia, co spowodowało, że stali się tacy, a nie inni. Eliminacja ich ma w tym przypadku kilka znaczeń:
- prewencja, odstraszenie od danego czynu
- uwolnienie społeczeństwa od złego osobnika, który mu szkodzi
- uwolnienie tego osobnika od samego siebie, bo sobie i innym szkodzi
- brak utrzymywania życia więźnia i tortur w więzieniu, skoro i tak celem takiej osoby jest śmierć w niekomfortowych warunkach.

No chyba, że komuś jakimś cudem wychodzi, że życie w kiciu do końca jest warte przeżycia, więc ma dużą wartość dla tego złoczyńcy, ale to w takim przypadku nie ponosi on faktycznej kary.


>Jak wspomniałem, jestem przeciwnikiem KŚ, ale nie chcę, by tak słabe argumenty były kojarzone z moim poglądem. Sądzę, że KŚ jest niepotrzebna i nie ma powodów, by ją wprowadzać. Niech zwolennicy wymyślą swoje argumenty, bo to oni postulują zmianę.

Więc "wymyśliłem" i czekam na odpowiedź
mlistk (51 punktów)
>Czyli chodzi Ci o emocję zemsty i chcesz poczuć się lepiej, bo źli ludzie będą czuć się gorzej. Tylko, że taki punkt widzenia ma sens tylko jeśli wierzysz w tzw wolną wolę, która nie istnieje.

Nie poruszałem tematu wolnej woli. Zło jest złem niezależnie od tego czy sprawca jest świadomy.

>Ja tych złych ludzi też traktuję jako ofiary zła, któremu zostały poddane gdy się źle urodziły i dostały złe wydarzenia, co spowodowało, że stali się tacy, a nie inni.

Lewicowy permisywizm, albo moralność gangsterów.

>Eliminacja ich ma w tym przypadku kilka znaczeń:
>- prewencja, odstraszenie od danego czynu
>- uwolnienie społeczeństwa od złego osobnika, który mu szkodzi
>- uwolnienie tego osobnika od samego siebie, bo sobie i innym szkodzi
>- brak utrzymywania życia więźnia i tortur w więzieniu, skoro i tak celem takiej osoby jest śmierć w niekomfortowych warunkach.
>No chyba, że komuś jakimś cudem wychodzi, że życie w kiciu do końca jest warte przeżycia, więc ma dużą wartość dla tego złoczyńcy, ale to w takim przypadku nie ponosi on faktycznej kary.

Mi wychodzi, że swoją karę trzeba odsiedzieć. Problematyczna jest jedynie sprawa niesłusznych wyroków.
13-09-2017 23:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie poruszałem tematu wolnej woli. Zło jest złem niezależnie od tego czy sprawca jest świadomy.

I w tym momencie dochodzimy do kluczowego dla mnie problemu związanego właśnie z wartościami. Myślę, że to co piszesz to typowe prawicowe teoretyzowanie oderwane od ludzkiej wrażliwości. I dalej:

>>Ja tych złych ludzi też traktuję jako ofiary zła, któremu zostały poddane gdy się źle urodziły i dostały złe wydarzenia, co spowodowało, że stali się tacy, a nie inni.
>Lewicowy permisywizm, albo moralność gangsterów.

No nieprawda i to zdecydowanie. Zarzucając mi lewicowe myślenie stawiasz się w jednym rzędzie z lewakami zarzucającymi mi prawicowe myślenie

Moralność gangsterów też nie, bo dobro jest dla mnie istotne, a konkretnie to niebycie złym. Staram się to pogodzić z robieniem tego co lubię...

Chodzi o to, że kara nie ma na celu sprawienia by ktoś cierpiał. Chodzi o naukę. Czuję chęć ukarania kogoś gdy uważam, że należy mu się nauka, a nie da rady wytłumaczyć.

Prawicowe myślenie odwołuje się do idealnej moralności i wyobrażam sobie, że ktoś mógłby chcieć mi powiedzieć bym żył inaczej, ale wiem, że wtedy musiałbym zrezygnować z tego co chcę, a przecież bez sensu żyć pod dyktando innych ludzi lub idealnych wartości. Każdy powinien dążyć do łączenia wartości i zaspokajania potrzeb, w miarę możliwości i nie mnie to oceniać jak inni żyją, jeśli nie potrafią lepiej. Problem sprawiają ludzie, którym wydaje się, że robią dobrze i że wiedzą co jest dobre dla innych, a tak naprawdę nie wiedzą i nie rozumieją. Jeśli chcę kary dla bandyty, to albo ma zrozumieć, albo nie chcę kary, tylko nie chcę bandyty w społeczeństwie. Nie ma jednak sensu by zadawać mu cierpienia. Eliminacja bywa w wielu przypadkach bardziej empatyczna niż zadawanie tortur.

>Mi wychodzi, że swoją karę trzeba odsiedzieć. Problematyczna jest jedynie sprawa niesłusznych wyroków.

No ciężka sprawa, ale podobnie jest z wypadkami samochodowymi i też nie każdy umiera i niektórzy cierpią w szpitalach. Sprawia Ci satysfakcję, że ktoś będzie siedział? Mi zupełnie nie.
mlistk (51 punktów)
>>Nie poruszałem tematu wolnej woli. Zło jest złem niezależnie od tego czy sprawca jest świadomy.
>I w tym momencie dochodzimy do kluczowego dla mnie problemu związanego właśnie z wartościami. Myślę, że to co piszesz to typowe prawicowe teoretyzowanie oderwane od ludzkiej wrażliwości.

Wrażliwość wobec złych ludzi uważam za zło.

>Chodzi o to, że kara nie ma na celu sprawienia by ktoś cierpiał. Chodzi o naukę. Czuję chęć ukarania kogoś gdy uważam, że należy mu się nauka, a nie da rady wytłumaczyć.

W przypadku dożywocia i kary śmierci nie chodzi o naukę, bo powrót do społeczeństwa jest niemożliwy.

>Problem sprawiają ludzie, którym wydaje się, że robią dobrze i że wiedzą co jest dobre dla innych, a tak naprawdę nie wiedzą i nie rozumieją. Jeśli chcę kary dla bandyty, to albo ma zrozumieć, albo nie chcę kary, tylko nie chcę bandyty w społeczeństwie. Nie ma jednak sensu by zadawać mu cierpienia. Eliminacja bywa w wielu przypadkach bardziej empatyczna niż zadawanie tortur.

Nie chcę wiedzieć co myśli bandyta. Za złe uczynki powinna być kara, a śmierć nie jest karą, tylko ucieczką od niej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wrażliwość wobec złych ludzi uważam za zło.

Wrażliwość i współczucie nie oznaczają braku zapobiegania złu. Chodzi o to by metody były jak najmniej złe, a skazując kogoś na tortury raczej nikomu nie pomagamy. Sam wspominałeś, że kara śmierci i dożywocie tak samo odstraszają morderców, więc warto być za opcją, która jest mniejszym złem.

>>Chodzi o to, że kara nie ma na celu sprawienia by ktoś cierpiał. Chodzi o naukę. Czuję chęć ukarania kogoś gdy uważam, że należy mu się nauka, a nie da rady wytłumaczyć.
>W przypadku dożywocia i kary śmierci nie chodzi o naukę, bo powrót do społeczeństwa jest niemożliwy.

Więc chodzi o eliminację szkodliwej jednostki ze społeczeństwa i funkcję prewencyjną kary. Ta druga jest taka sama dla obu kar (choć ciekawe linki wkleił w wątku Jan Rylew. Ta pierwsza jest lepsza w przypadku KŚ bo uniemożliwia np ucieczkę, sterowanie grupą przestępczą zza krat, mordowanie współwięźniów i klawiszy. Jednak najistotniejsza jest wg mnie kwestia cierpienia - nie chodzi o to by je zadawać, chyba, że ma ono służyć nauce. Słusznie napisałeś, że obie kary nie uczą jeśli mowa o najcięższych przestępstwach, po których nie można wrócić do społeczeństwa. Skoro większym cierpieniem jest dożywocie (no bo znów playstation w więzieniu i dobre warunki to jakby nie do końca kara, a poza tym ktoś na to musi płacić), to lepiej karać śmiercią i pozostaje jedynie kwestia niesłusznych wyroków, ale ona jest obecna i w przypadku KŚ i dożywocia. Przy dożywociu jest niby odwracalna, ale w praktyce raczej ciężko to udowodnić (są to pojedyncze przypadki) i przy takich pomyłkach człowiek niewinnie jest torturowany, a przy KŚ można to potraktować jako wypadek, szczególnie, że na drogach ginie więcej niewinnych ludzi. Nie ma żadnego sensownego argumentu przeciw KŚ.

>>Problem sprawiają ludzie, którym wydaje się, że robią dobrze i że wiedzą co jest dobre dla innych, a tak naprawdę nie wiedzą i nie rozumieją. Jeśli chcę kary dla bandyty, to albo ma zrozumieć, albo nie chcę kary, tylko nie chcę bandyty w społeczeństwie. Nie ma jednak sensu by zadawać mu cierpienia. Eliminacja bywa w wielu przypadkach bardziej empatyczna niż zadawanie tortur.
>Nie chcę wiedzieć co myśli bandyta. Za złe uczynki powinna być kara, a śmierć nie jest karą, tylko ucieczką od niej.

Czyli jednak chodzi Ci o zemstę. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie z poprzedniego posta. Sprawia Ci satysfakcję, że ktoś będzie siedział?
15-09-2017 21:28 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>Wrażliwość wobec złych ludzi uważam za zło.
>Wrażliwość i współczucie nie oznaczają braku zapobiegania złu. Chodzi o to by metody były jak najmniej złe, a skazując kogoś na tortury raczej nikomu nie pomagamy. Sam wspominałeś, że kara śmierci i dożywocie tak samo odstraszają morderców, więc warto być za opcją, która jest mniejszym złem.

Zabójstwo nigdy nie jest mniejszym złem. Nie możemy być tacy sami jak morderca, którego chcemy karać.

>Nie ma żadnego sensownego argumentu przeciw KŚ.

Zabity przestępca nie ponosi faktycznej kary, a zabójstwo nigdy nie jest mniejszym złem.

>Czyli jednak chodzi Ci o zemstę. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie z poprzedniego posta. Sprawia Ci satysfakcję, że ktoś będzie siedział?

Nie, ale jeśli odwrócimy sytuację, to morderca i gwałciciel nieponoszący kary sprawiają mi nieprzyjemny dyskomfort psychiczny.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zabójstwo nigdy nie jest mniejszym złem.

Dogmat.

A zabójstwo kogoś kto planuje zabić np cały kraj? Zabijając jednego złego ratujesz kilka milionów (w tym kilka mln dobrych) i to nie jest mniejszym złem? Ok, zgodzę się jedynie wtedy, gdy uznamy, że to w ogóle nie jest złem.

>Nie możemy być tacy sami jak morderca, którego chcemy karać.

Morderca sam się wtedy zabija, czyż nie?

>>Nie ma żadnego sensownego argumentu przeciw KŚ.
>Zabity przestępca nie ponosi faktycznej kary

Ok, ten faktycznie mi trochę bruździ i nie myslałem o tym w ten sposób, ale wg mnie nie jest to argument przeważający szalę na korzyść braku kary śmierci, bo tak jak pisałem w karze chodzi o naukę, więc w przypadku gdy i tak nie będzie tej nauki, ten argument nie ma zastosowania, a na dożywocie nie idzie się po naukę, tylko chodzi o wyeliminowanie ze społeczeństwa szkodliwej jednostki i jednocześnie o to by ta jednostka nie musiała ponosić skutków swojego zła, którego nie może usunąć, ani naprawić (a tu czasem nawet jak może to ryzyko, że udaje resocjalizację jest zbyt duże).

>>Czyli jednak chodzi Ci o zemstę. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie z poprzedniego posta. Sprawia Ci satysfakcję, że ktoś będzie siedział?
>Nie, ale jeśli odwrócimy sytuację, to morderca i gwałciciel nieponoszący kary sprawiają mi nieprzyjemny dyskomfort psychiczny.

Czyli jednak chodzi o Twoje emocje i przekonanie, że za zło musi być kara, czyli jednak emocjonalna zemsta.
15-09-2017 20:08 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Chodzi o to, że kara nie ma na celu sprawienia by ktoś cierpiał. Chodzi o naukę. Czuję chęć ukarania kogoś gdy uważam, że należy mu się nauka, a nie da rady wytłumaczyć.
>W przypadku dożywocia i kary śmierci nie chodzi o naukę, bo powrót do społeczeństwa jest niemożliwy.

... wyrok kary śmierci zawsze, a dożywocia (kara dożywocia nie zawsze jest karą dożywotniego pozbawienia wolności) często nie jest wydawane tylko jako kara czy nauka. U podstaw tych wyroków leży również ochrona społeczeństwa przed skazanym. Interpretacja tych kar wyłącznie jako kara i/lub nauka dla skazanego jest błędna. Jest pozostałością po systemach totalitarnych i tyraniach nie zakładających, przy wydawaniu wyroków sądowych, ochrony i dobra społeczeństwa...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-09-2017 07:26 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Też jestem przeciwnikiem kary śmierci, wygląda na to, że Ty nie i próbujesz ośmieszyć tą opcję.
Błędne wrażenie

Jeśli się z kimś nie zgadzam, to (jeśli mam możliwość) polemizuję.

>>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników
>Mnie też nie. Funkcja prewencyjna jest podobna dla KŚ i dożywocia, ale w praktyce KŚ jest łagodniejsza.
To Twój pogląd.
"Każdy ma prawo do własnych poglądów....
>W czasach wojny zazwyczaj lepiej było zginąć, niż zostać zniewolonym przez wroga
... ale nie do własnych faktów"
(Astrotaurus)

Gdyby tak było, to każdy żołnierz walczyłby nawet gołymi pięściami przeciw bagnetom, aby tylko dać się zabić, tymczasem wielu z nich poddawało się i wybierało niewolę

>>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>>poprawy swojego życia
>Jeśli rozpatrujemy KŚ za najgorsze przestępstwa, to w tym przypadku zarówno dożywocie, jak i KŚ nie dają takiej możliwości.
Można zmienić swoje życie w więzieniu, można wyjść na wolność po wielu latach, stryczek nie daje żadnej możliwości zmiany

>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>Jeśli to ryzyko nie jest większe niż możliwość wystąpienia skutków ubocznych po paracetamolu, to nie ma o czym mówić.

Jest o czym mówić. Paracetamolu nie produkuje się w celu zabijania. Karę śmierci orzeka się po to, żeby zabić. Zginąć można na wiele sposobów, z większym prawdopodobieństwem można utonąć w basenie niż być omyłkowo powieszonym, ale basen nie służy do topienia, na kąpielisku dokłada się starań, żeby nikt nie utonął, karę śmierci wykonuje się w celu zabicia człowieka. Nie udaje się, pomimo starań wyeliminować wszystkich utonięć, wypadków drogowych, katastrof kolejowych, ale śmierć na szubienicy wyeliminować jest łatwo. Pomyłki sądowe zdarzają się nawet przy sprawach o drobne kradzieże, rzecz w tym że eliminując karę śmierci znacząco zmniejsza się ryzyko nienaprawialnej sądowej pomyłki

>Dożywocie też może być niesłusznie orzeczone, a skutkiem tego może być zamordowanie przez współwięźniów.
1 Zamordować w więzieniu można też drobnego złodziejaszka, albo niepłacącego alimenta
2 Obowiązkiem administracji jest zapewnienie bezpieczeństwa nawet w więzieniu

>Jeśli rozpatrujemy KŚ za udowodnione przestępstwa, to ten argument nie działa.
Bez udowodnionego przestępstwa nawet trzech dni aresztu orzec nie wolno

>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Faktycznie powoduje, czy to sobie wymyśliłeś? Nie widzę przesłanek, by przyznać Ci rację.
Faktycznie powoduje. Historia, także ta najnowsza zna wiele przypadków sądowych mordów
Wiki: Mord sądowy - sytuacja, gdy kara śmierci orzeczona przez sąd zostaje w istocie użyta jako środek do popełnienia zabójstwa, bądź gdy jej orzeczenie jest niewspółmierne do czynu ściganego przepisami prawa.
W Polsce tuż po wojnie było to zjawisko bardzo powszechne. Jedni doczekali rehabilitacji w więzieniu i wychodzili na wolność, inni niestety doczekiwali jej jedynie pośmiertnie. Mordem sądowym posługuje się władza zazwyczaj niedemokratyczna, bo tylko taka ma władzę nad sądownictwem, ale i demokratyczna może stworzyć narzędzia sądowego mordu. Mordem sądowym posługuje się władza w sytuacji, kiedy chce osiągnąć inny lub dodatkowy cel oprócz wyeliminowania przeciwnika. W Polsce, w sytuacji kiedy były kłopoty z zakupem mięsa, władza postanowiła pokazać jak bardzo chce walczyć z przyczynami w postaci kradzieży, że powieszono dyrektora sieci handlowej. W ZSSR skazywano na śmierć za posiadanie dolarów, w Niemczech orzekano karę śmierci za słuchanie radia Londyn. Do dziś w niektórych krajach skazuje się na śmierć za posiadanie odrobiny heroiny lub za cudzołóstwo. To są właśnie mordy sądowe, którymi władza realizuje inne cele niż pozbycie się politycznych przeciwników. Dlatego argument, który padł w tej dyskusji (nie przez Ciebie użyty), że mord sądowy jest tożsamy ze skrytobójstwem jest nieudowodniony, bo skrytobójstwem nie osiągnięto by tych samych celów. Nie zastosowano by skrytobójstwa do kogoś sprzedającego na lewo mięso. Ofiarą mordu sądowego padają zazwyczaj osoby, które nie byłyby ofiarami skrytobójstwa, bo władza nie miałaby żadnego interesu w pozorowanym drogowym wypadku. Czasem są to nawet przypadkowe ofiary, ot trzeba się wykazać, że złapało się groźnego mordercę i wiesza się umysłowo ograniczonego, żeby pokazać publiczce, że władza jest skuteczna w łapaniu seryjnego mordercy. Takie wątpliwości budzi do dziś w Polsce casus Marchwickiego. Owszem, można też pod publiczkę skazywać na surowe, a nawet łagodne kary więzienia, np skazywanie za handel dolarami, czy spekulacje alkoholem w PRLu, ale w takich sytuacjach można skazanego odszkodować. Po stryczku odszkodować nikogo już nie można.

>Sądzę, że KŚ jest niepotrzebna i nie ma powodów, by ją wprowadzać. Niech zwolennicy wymyślą swoje argumenty, bo to oni postulują zmianę.
i tu się z Tobą zgadzam


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli rozpatrujemy KŚ za najgorsze przestępstwa, to w tym przypadku zarówno dożywocie, jak i KŚ nie dają takiej możliwości.
>Można zmienić swoje życie w więzieniu, można wyjść na wolność po wielu latach, stryczek nie daje żadnej możliwości zmiany

Nie dość, że jesteś przeciw KŚ, to w dodatku chcesz wypuszczać z więzienia na wolność tych, którzy popełnili najcięższe przestępstwa i błędnie wierzysz w resocjalizację. Jesteś człowiekiem, który wypuściłby Trynkiewicza na wolność... Smutne, że ktoś taki jest na forum.

>>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>>Jeśli to ryzyko nie jest większe niż możliwość wystąpienia skutków ubocznych po paracetamolu, to nie ma o czym mówić.
>Jest o czym mówić. Paracetamolu nie produkuje się w celu zabijania. Karę śmierci orzeka się po to, żeby zabić.

Bzdura. Karę śmierci orzeka się głównie po to by mordercy nie zabijali (funkcja prewencyjna). No ale dla Ciebie samochód jedzie bo się kółka kręcą. Zwiałeś od odpowiedzi, a teraz powtarzasz obalone wypociny odpisując innemu użytkownikowi.

>Zginąć można na wiele sposobów, z większym prawdopodobieństwem można utonąć w basenie niż być omyłkowo powieszonym, ale basen nie służy do topienia

No i znów uciekasz od rzeczywistości, czyli głównego empirycznego argumentu, który sam podałeś, że większe jest prawdopodobieństwo utonięcia w basenie niż bycia powieszonym przez pomyłkę. Jako wymówkę wymyślasz pozaempiryczny paraargument, że basen nie służy do topienia, a kara śmierci służy do zabijania. To tak jakbyś napisał, że elektryczne krzesło jest dobre niebieskie, a czerwone jest złe. Bez sensu. Znów w emocjach nie potrafisz logicznie odpisać.

>na kąpielisku dokłada się starań, żeby nikt nie utonął

A sąd dokłada starań by nikt niesprawiedliwie nie zginął.

>karę śmierci wykonuje się w celu zabicia człowieka

Podczłowieka. Rzadko zginie przez to człowiek, ale sam przyznałeś, że łatwiej utopić się w basenie. No chyba, że Breivik to człowiek. Tacy jak Ty chronią Breivików i opowiadają się po ich stronie, podejrzewam, że zaraz będziesz bronił jego człowieczeństwa.

>>Dożywocie też może być niesłusznie orzeczone, a skutkiem tego może być zamordowanie przez współwięźniów.
>1 Zamordować w więzieniu można też drobnego złodziejaszka, albo niepłacącego alimenta

No widzisz, a to nie basen. Czyli też powinieneś być przeciw dożywociu, jak chcesz być wewnętrznie spójny, no ale Ty zwykle sobie przeczysz, więc raczej nie chcesz być spójny.

>2 Obowiązkiem administracji jest zapewnienie bezpieczeństwa nawet w więzieniu

Serio? Na tej samej zasadzie przecież obowiązkiem sądów jest zapewnienie uczciwego procesu, czyli błędnie orzeczonych kar śmierci może w praktyce nie być i może nie ma nawet takiego ryzyka. Tymczasem tu piszesz znów o czymś co w praktyce tak nie działa - w praktyce można zabić współwięźnia albo go torturować, szczególnie jak ktoś ma zarzut np pedofilii, bo żona się na nim mści, a to nie pedofil. No ale taki przypadek Ci nie pasuje do wierzeń, więc to ignorujesz, jak większość niewygodnych argumentów.


>>>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>>>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>>Faktycznie powoduje, czy to sobie wymyśliłeś? Nie widzę przesłanek, by przyznać Ci rację.
>Faktycznie powoduje. Historia, także ta najnowsza zna wiele przypadków sądowych mordów

Ty masz udowodnić, że to kara śmierci je powoduje. Jeśli koleś udostępnia hosting na torze i z niego ktoś wrzuca pedofilskie porno, to winny jest zawsze ten kto wrzuca, a nie ten kto udostępnia hosting! Czyli to nie kara śmierci jest przyczyną mordów sądowych i od tego argumentu uciekłeś.

Podajesz zamierzchłe przykłady, oderwane od dzisiejszych realiów. Wszystko to na siłę, by nie przyznać się do błędu. Oczywistego błędu, którego tylko Ty nie dostrzegasz, bo nawet koleś będący przeciw KŚ się z Tobą nie zgadza.

>>Sądzę, że KŚ jest niepotrzebna i nie ma powodów, by ją wprowadzać. Niech zwolennicy wymyślą swoje argumenty, bo to oni postulują zmianę.
>i tu się z Tobą zgadzam

A tu akurat takowe argumenty przedstawiłem i one są w mocy, a Ty od tego uciekasz bo panicznie boisz się przyznania się do błędu.
13-09-2017 15:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Jesteś człowiekiem, który wypuściłby Trynkiewicza na wolność...
>No ale dla Ciebie samochód jedzie bo się kółka kręcą.
> Zwiałeś od odpowiedzi, a teraz powtarzasz obalone wypociny odpisując innemu użytkownikowi.
>Znów w emocjach nie potrafisz logicznie odpisać.
>Podczłowieka. Rzadko zginie przez to człowiek,
>ale Ty zwykle sobie przeczysz, więc raczej nie chcesz być spójny.
>uciekasz bo panicznie boisz się przyznania się do błędu.

Nie dyskutuję na poziomie rynsztoka

>Podajesz zamierzchłe przykłady,
Deklarowałeś że wiesz o czym piszesz


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
13-09-2017 16:20Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ucieczka jak zwykle. Ciekawe czy jak wieczorem siedzisz i pijesz herbatę, to docierają do Ciebie przebłyski tego kim faktycznie jesteś, czy ciągle żyjesz w wyparciu i wydaje Ci się, że masz rację, jesteś mądry, a inni Cię nie szanują, bo to oni są głupi.
15-09-2017 14:44 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Ucieczka jak zwykle. Ciekawe czy jak wieczorem siedzisz i pijesz herbatę, to docierają do Ciebie przebłyski tego kim faktycznie jesteś, czy ciągle żyjesz w wyparciu i wydaje Ci się, że masz rację, jesteś mądry, a inni Cię nie szanują, bo to oni są głupi.

Jak patrzę co tutaj narobiłeś w tym wątku to przypomina mi się jeden cytat:

"Głupota jest prywatna, ale jej skutki - społeczne"


olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A czy masz coś do napisania, poza histerią wynikającą z tego, że poobalałem Twoje paraargumenty w innych wątkach?

Podlizuj się dalej szarleyowi, może pochwal się, że w swoim wątku w bazgrołach zaorałeś Poppera
13-09-2017 19:52 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
Widzę, że Twoim celem nie jest dyskusja, tylko przeświadczenie o własnej racji... Dziękuję za rozmowę.
14-09-2017 20:44 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Widzę, że Twoim celem nie jest dyskusja, tylko przeświadczenie o własnej racji...

Znów błędna ocena
Użyłem argumentów. Masz kontrargumenta, przedstaw je.

>Faktycznie powoduje, czy to sobie wymyśliłeś? Nie widzę przesłanek, by przyznać Ci rację.

Odpowiadając Ci napisałem dość sporo na ten temat. Zdefiniowałem precyzyjnie sądowy mord, stosując definicję z wiki, pokrywającą się z definicjami w innych językach. Podałem przykłady

Dodam kolejne:
HRW podaje, że można dostać sądowy wyrok śmierci za homoseksualizm, a najnowszy wyrok orzeczono... dzisiaj
***
www.dw.com(*)i-kara-śmierci/a-17214209 :

Cytat:
za stosunki homoseksualne.. w Iranie, Jemenie i Arabii Saudyjskiej grozi za nie kara śmierci,

Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
Deklarujesz się przeciwnikiem kary śmierci, więc tym bardziej oburza Cię taka kara za dobrowolny seks między dorosłymi ludźmi

***

wiadomosci(*)kotyki-jestes-zagrozeniem.html :

Cytat:
W Singapurze, jeśli mamy przy sobie narkotyki powyżej ustawowych limitów (np. 30 g kokainy czy 500 g marihuany), prawo zakłada, że nimi handlujemy. A za to grozi kara śmierci. Od 1991 r. wykonano ją 326 razy. W ostatnich latach Singapur zaprzestał wykonywania wyroków, ale kara pozostała w kodeksie. Z kolei w Wietnamie w 2011 r. w związku z narkotykami skazano na karę śmierci co najmniej 27 osób. W Malezji w 2011 r. za przemyt narkotyków aresztowano 3845 osób. Wykonano 83 wyroki śmierci, w tym 22 na obcokrajowcach.


Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?

Deklarujesz się przeciwnikiem kary śmierci, więc chyba uznasz taką karę za posiadanie narkotyków za nieuzasadnioną

***
amnesty.or(*)C4…-się-wyjątkiem/ :

Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.


Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?

Kara główna za przestępstwa gospodarcze??, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą?? bluźnierstwo??,

***

Moja polszczyzna nie jest perfekcyjna, ale Twoje językowe błędy bardzo kogoś na tym forum przypominają....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-09-2017 14:10 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>Widzę, że Twoim celem nie jest dyskusja, tylko przeświadczenie o własnej racji...
>Znów błędna ocena
>Użyłem argumentów.

Gdzie?

Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230


>Deklarujesz się przeciwnikiem kary śmierci, więc tym bardziej oburza Cię taka kara za dobrowolny seks między dorosłymi ludźmi

Nie będę odpowiadał na takie manipulacje. Nie znam żadnego zwolennika kary śmierci, który chce w ten sposób karać za dobrowolny seks.

Jako przeciwnik kary śmierci czuję się zażenowany Twoimi manipulacjami, bo przez takich ludzi jak Ty zwolennicy KŚ utwierdzają się w swoim błędnem przykonaniu. Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.

>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?

Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem.

Jeżeli kara śmierci jest kluczem do sądowego mordu, to należy zakazać posiadania noży kuchennych, bo one też są kluczem do wielu mordów. Czy ofiary sądu bardziej cierpią od ofiar nożowników?

> Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.

>Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?

Manipulujesz.
15-09-2017 18:48 
 Ocena 1 na 3
szarley (54911 punktów)
>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230

Jakbyś przyznawał, że uciekłem w rozmowie z Tobą czyli Olsonem?

Mam dyskutować z kimś,kto nazywa mnie schizolem, plebsem, śmieciem, emocjonalną marionetką, bydłem, szmatą, debilem, skurwielem, kretynem, ludzkim odpadem, ścierwem z mózgiem przeżartym śliwowicą, podczłowiekiem? Kto bezdowodnie , publicznie zarzuca mi łamanie regulaminu?
15-09-2017 19:08Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230
>Jakbyś przyznawał, że uciekłem w rozmowie z Tobą czyli Olsonem?

I znów prezentujesz poziom paranoika, który nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Po prostu nie chce mu się z Tobą dyskutować, bo widzi, że pod wpływem argumentów oponenta uciekasz z dyskusji zarzucając mu rynsztok, który w rzeczywistości sam prezentujesz. Nic dziwnego, że podejrzewa, że gdyby odpowiedział, to tak samo byś uciekł, szczególnie, że Twoja poprzednia odpowiedź do niego składa się z samej erystyki.

>Mam dyskutować z kimś,kto nazywa mnie schizolem, plebsem, śmieciem, emocjonalną marionetką, bydłem, szmatą, debilem, skurwielem, kretynem, ludzkim odpadem, ścierwem z mózgiem przeżartym śliwowicą, podczłowiekiem? Kto bezdowodnie , publicznie zarzuca mi łamanie regulaminu?

Masz odpowiadać na argumenty, a poza tym sam chyba zapominasz co pisałeś o mnie i kto zaczął. Wycinać z kontekstu potrafi każdy, a że skupiasz się akurat na tych fragmentach wypowiedzi, to nie dziwne - pokazujesz w ten sposób, że nie umiesz nie reagować emocjonalnie i odpowiadać na meritum. No i najzabawniejsze jest to, że teraz przypominasz sobie o tych określeniach, bo użyłem argumentów, wobec których byłeś bezsilny, a jakoś przed chwilą nie przeszkadzało Ci to odpisywać, choć używałem tych określeń dużo wcześniej i podostawałem za nie ostrzeżenia. Nagle teraz sobie to przypominasz i z histerią piszesz mi, że to co piszę to rynsztok, a moje argumenty jak były w mocy, tak nadal są i widzi to nawet koleś, który się ze mną nie zgadza co do głównej tezy.
mlistk (51 punktów)
>>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230
>Jakbyś przyznawał, że uciekłem w rozmowie z Tobą czyli Olsonem?

Uciekłeś w rozmowie z olsonem, gdy podał argumenty, na które nie umiałeś odpowiedzieć, więc z rozmowy ze mną też byś uciekł.

>Mam dyskutować z kimś,kto nazywa mnie schizolem, plebsem, śmieciem, emocjonalną marionetką, bydłem, szmatą, debilem, skurwielem, kretynem, ludzkim odpadem, ścierwem z mózgiem przeżartym śliwowicą, podczłowiekiem? Kto bezdowodnie , publicznie zarzuca mi łamanie regulaminu?

To dlaczego mu odpisywałeś i uciekłeś akurat w momencie podania przez niego mocnych argumentów, których nie umiałeś zripostować?
15-09-2017 21:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Chcesz rozmawiać na temat samej rozmowy?
szkoda czasu

Napisałeś:
Cytat:
Faktycznie powoduje, czy to sobie wymyśliłeś? Nie widzę przesłanek, by przyznać Ci rację.

Przedstawiłem argumenta, przedstawiłem linki do publikacji poważnych organizacji.
Uważam, że ryzyko o którym pisałem istnieje i uargumentowałem swoje zdanie.

Z Olsonem nie mam obowiązku dyskutować, ale skoro wpisał coś w wątku, który założyłem to odpowiedziałem. Przestałem dyskutować kiedy zaczął mnie znów obrażać.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-09-2017 21:38Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przestałem dyskutować kiedy zaczął mnie znów obrażać.

Kłamiesz. Przestałeś dyskutować, bo nie masz kontrargumentów. Nie obrażałem Cię w tym wątku.
15-09-2017 21:58 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
> Nie obrażałem Cię w tym wątku.

Cytat:
Tak, zignorowałem nieistotną definicję, potrzebną jedynie przefilozofowanym schizolom, którzy nie mają życia, ani znajomych



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i?

Napisałem, że definicja, którą zignorowałem jest potrzebna przefilozofowanym schizolom. Uważasz się za takowego? Nie masz życia i dlatego wymyślasz takie teorie, czy może wystarczyłoby się nie zgodzić z tym co napisałem?

Jak widać czytanie ze zrozumieniem szwankuje u Ciebie bardziej niż myślałem.
15-09-2017 22:01 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230
>Jakbyś przyznawał, że uciekłem w rozmowie z Tobą czyli Olsonem?
>Mam dyskutować z kimś,kto nazywa mnie schizolem, plebsem, śmieciem, emocjonalną marionetką, bydłem, szmatą, debilem, skurwielem, kretynem, ludzkim odpadem, ścierwem z mózgiem przeżartym śliwowicą, podczłowiekiem? Kto bezdowodnie , publicznie zarzuca mi łamanie regulaminu?

To są zwyczajne obelgi bezpodstawnie rzucane i tylko nadające się do wniesienia o ukaranie. Każdy sąd będzie po Twojej stronie. Rzeczywiście z takim wynaturzonym osobnikiem, nie szanującym żadnych zasad nie ma co dyskutować. Taki nie umie wymieniać uwag w sposób wyważony i spokojny. Tak się rodzą jednostki aspołeczne. Nie słucha żadnych argumentów bo autokratycznie ich nie uznaje, zachwycony własną erudycją i erystyką. Tacy jednak stają się jednak szybko efemerydą. Błąd takich polega na tym, że w swym narcystycznym samozachwycie zatracają poczucie rzeczywistości i nie zauważają do której strony dyskutanta mówią. W pocie czoła pracują by takich zwyczajnie lekceważyć. I tego też nie widzą.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
15-09-2017 22:08 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Mam dyskutować z kimś,kto nazywa mnie schizolem, plebsem, śmieciem, emocjonalną marionetką, bydłem, szmatą, debilem, skurwielem, kretynem, ludzkim odpadem, ścierwem z mózgiem przeżartym śliwowicą, podczłowiekiem? Kto bezdowodnie , publicznie zarzuca mi łamanie regulaminu?
>To są zwyczajne obelgi bezpodstawnie rzucane i tylko nadające się do wniesienia o ukaranie. Każdy sąd będzie po Twojej stronie.

Niestety nie mam możności pozwania do sądu netowego nicka
Admin po tej litanii wyzwisk dał mu bana.

>Błąd takich polega na tym, że w swym narcystycznym samozachwycie zatracają poczucie rzeczywistości i nie zauważają do której strony dyskutanta mówią. W pocie czoła pracują by takich zwyczajnie lekceważyć. I tego też nie widzą.

Ciiii... rozmawiasz o absolwencie prywatnej szkoły

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
O i lizanie po tyłkach się pojawiło, bo dwóch narcyzów jest bezsilnych wobec kontrargumentów. Twórzcie sobie dalej te projekcje, a mi pozostaje się tylko cieszyć, że najcięższy "zarzut" jaki szarley jest w stanie o mnie napisać to to, że w dzieciństwie chodziłem do lepszej szkoły niż większość.

15-09-2017 19:15Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio.

To jego stała "taktyka", a właściwie emocjonalny sposób ucieczki i przekonanie, że ma zawsze rację.

>Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.

To się nazywa strawman, stały element postów szarleya. Gdyby dyskutował z tezami jakie ludzie naprawdę przedstawiają, to nie miałby co napisać.

>>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
>Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem.

Standard

>Jeżeli kara śmierci jest kluczem do sądowego mordu, to należy zakazać posiadania noży kuchennych, bo one też są kluczem do wielu mordów. Czy ofiary sądu bardziej cierpią od ofiar nożowników?

Otóż to. I to fakt, że zły argument na rzecz bronionej tezy jeszcze bardziej przekonuje do tezy przeciwnej niż trafny argument na tamtą tezę.

>> Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.

>>Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?
>Manipulujesz.

To jego stała "taktyka". Wynajduje jakiś przykład i dla niego to dowód, że zawsze tak jest. Czyli faktycznie przykład zabicia kogoś nożem kuchennym wg paralogiki szarleya jest dowodem na to, że należy zakazać używania noży, gdyż legalność noży kuchennych prowadzi do morderstw za ich pomocą Po prostu parodia. I jeszcze to pytanie "uważasz, że to nie są sądowe mordy?" No są, ale co w związku z tym? Nic.

Znam osobiście takiego paranoika, który twierdzi, że wszystkie kobiety są psychopatkami, zdradzają, nie myślą itd. Jako "dowody" podaje przykłady psychopatek. Pyta wtedy "i co, to twoim zdaniem nie są psychopatki?" Ot, widocznie niektórzy tak mają i należy im współczuć. Patrzę na to jak na typowe mechanizmy botów, ale ciekawe jest to, że boty o takiej strukturze psychiki zazwyczaj są przekonani o własnej wyższości i wyjątkowości. Po prostu żyją w odcięciu od swoich emocji i ciągle się usprawiedliwiają, wypierają niewygodne rzeczy, a chwytają się jakichś mało istotnych i je wyolbrzymiają. Racjonalizacje, projekcje, rozbudowane paraargumenty - to ich charakteryzuje.
mlistk (51 punktów)
>To jego stała "taktyka". Wynajduje jakiś przykład i dla niego to dowód, że zawsze tak jest. Czyli faktycznie przykład zabicia kogoś nożem kuchennym wg paralogiki szarleya jest dowodem na to, że należy zakazać używania noży, gdyż legalność noży kuchennych prowadzi do morderstw za ich pomocą Po prostu parodia. I jeszcze to pytanie "uważasz, że to nie są sądowe mordy?" No są, ale co w związku z tym? Nic.
>Znam osobiście takiego paranoika, który twierdzi, że wszystkie kobiety są psychopatkami, zdradzają, nie myślą itd. Jako "dowody" podaje przykłady psychopatek. Pyta wtedy "i co, to twoim zdaniem nie są psychopatki?" Ot, widocznie niektórzy tak mają i należy im współczuć. Patrzę na to jak na typowe mechanizmy botów, ale ciekawe jest to, że boty o takiej strukturze psychiki zazwyczaj są przekonani o własnej wyższości i wyjątkowości. Po prostu żyją w odcięciu od swoich emocji i ciągle się usprawiedliwiają, wypierają niewygodne rzeczy, a chwytają się jakichś mało istotnych i je wyolbrzymiają. Racjonalizacje, projekcje, rozbudowane paraargumenty - to ich charakteryzuje.

Skoro to wiesz, to po co mu odpowiadasz? Ja dałem sobie spokój i Tobie też to radzę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odpowiadam bo lubię. No i irytują mnie ludzie przekonani o własnej racji, którzy wierzą we własne manipulacje.
szarley (54911 punktów)
>>>Widzę, że Twoim celem nie jest dyskusja, tylko przeświadczenie o własnej racji...
>>Znów błędna ocena
>>Użyłem argumentów.
>Gdzie?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749329

>Użyłem argumentów, a Ty zamiast odnieść się do nich, napisałeś to samo co poprzednio. Nie mam zamiaru odpowiadać, bo w odpowiedzi znowu będziesz kręcił, albo uciekniesz tak jak tutaj:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749358
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749281
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749230

Czy w rozmowie z Tobą uciekłem?

>>Deklarujesz się przeciwnikiem kary śmierci, więc tym bardziej oburza Cię taka kara za dobrowolny seks między dorosłymi ludźmi
>Nie będę odpowiadał na takie manipulacje. Nie znam żadnego zwolennika kary śmierci, który chce w ten sposób karać za dobrowolny seks.
Wierzę, że nie znasz, jednak skoro homoseksualizm bywa karany śmiercią, to jednak zwolennicy takiej kary są. Karanie śmiercią za homoseksualizm to rzeczywistość.

>Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.

Gdzie to wyczytałeś?
Stwierdziłem, że istnienie w kodeksie kary śmierci powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Dowodem na to jest orzekanie tej kary za homoseksualizm, cudzołóstwo czy posiadanie narkotyków, a w niedalekiej przeszłości także za słuchanie radia, kradzież mięsa i posiadanie dolarów. Tu chodzi o RYZYKO rozszerzenia katalogu przestępstw. Dziś zwolennicy tej kary są za karaniem nią za "najcięższe zbrodnie" , jeśli kara główna zostanie przywrócona pojawi się postulat karania za.... dopisz cokolwiek.

>>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
>Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem.
Uważasz wpisy Olsona kierowane do mnie za kulturalne?
Zacytowałem wyzwiska jakimi mnie poczęstował. Gdyby napisał normalnym językiem dostałby odpowiedź

>Jeżeli kara śmierci jest kluczem do sądowego mordu, to należy zakazać posiadania noży kuchennych, bo one też są kluczem do wielu mordów. Czy ofiary sądu bardziej cierpią od ofiar nożowników?
Korvin - Mikke?
Ty jesteś za czy przeciw bo powtarzasz argumenta raczej za karą śmierci.
Kara śmierci z definicji jest kluczem do sądowego mordu, bez kary śmierci w kodeksie nie ma możliwości popełnienia takiego mordu. Stąd możliwość takiego zdarzenia jest argumentem przeciwko istnieniu takiej kary w kodeksie. Nawet przy karze śmierci za wielokrotne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem istnieje możliwość sądowego mordu. Nie piszę o sądowej POMYŁCE ale o sądowym MORDZIE

>> Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.

>>Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?
>Manipulujesz.
Cytowanie Amnesty International jest manipulacją????


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Żałosne.
15-09-2017 21:21 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>>>Widzę, że Twoim celem nie jest dyskusja, tylko przeświadczenie o własnej racji...
>>>Znów błędna ocena
>>>Użyłem argumentów.
>>Gdzie?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749329

Wcześniej na nie odpowiedziałem:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749311
Powtórzyłeś poprzednie posty i zignorowałeś moje argumenty.

>Czy w rozmowie z Tobą uciekłem?

Uciekłeś w rozmowie z olsonem, gdy podał mocne argumenty.

>>Nie będę odpowiadał na takie manipulacje. Nie znam żadnego zwolennika kary śmierci, który chce w ten sposób karać za dobrowolny seks.
>Wierzę, że nie znasz, jednak skoro homoseksualizm bywa karany śmiercią, to jednak zwolennicy takiej kary są. Karanie śmiercią za homoseksualizm to rzeczywistość.

Manipulujesz i dlatego nie mam ochoty więcej z Tobą rozmawiać, choć usiłujesz wciągnąć mnie w dyskusję.

>>Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.
>Gdzie to wyczytałeś?

W Twoich postach w tym temacie.

>Stwierdziłem, że istnienie w kodeksie kary śmierci powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Udowodnij to ryzyko. Przypadki orzekania kary śmierci za homoseksualizm w dyktaturze nie są argumentem w dyskusji o KŚ w obecnych warunkach. Dzisiejsi polscy zwolennicy KŚ chcieliby ją wprowadzić za udowodnione okrutne morderstwa, gwałty i pedofilię.

>Dowodem na to jest orzekanie tej kary za homoseksualizm, cudzołóstwo czy posiadanie narkotyków, a w niedalekiej przeszłości także za słuchanie radia, kradzież mięsa i posiadanie dolarów. Tu chodzi o RYZYKO rozszerzenia katalogu przestępstw.

Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?

>Dziś zwolennicy tej kary są za karaniem nią za "najcięższe zbrodnie" , jeśli kara główna zostanie przywrócona pojawi się postulat karania za.... dopisz cokolwiek.

Homoseksualizm i słuchanie radia? Nie kupuję tego.

>>>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
>>Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem.
>Uważasz wpisy Olsona kierowane do mnie za kulturalne?

Przeczytałem tylko Wasze wpisy w tym wątku i nie dopatrzyłem się braku kultury.

>Zacytowałem wyzwiska jakimi mnie poczęstował. Gdyby napisał normalnym językiem dostałby odpowiedź

Nie widzę tych wyzwisk. Odpisał kulturalnie, po czym uciekłeś. Nagle przypomniałeś sobie te wyzwiska, akurat gdy podał niewygodne argumenty?

>>Jeżeli kara śmierci jest kluczem do sądowego mordu, to należy zakazać posiadania noży kuchennych, bo one też są kluczem do wielu mordów. Czy ofiary sądu bardziej cierpią od ofiar nożowników?
>Korvin - Mikke?
>Ty jesteś za czy przeciw bo powtarzasz argumenta raczej za karą śmierci.

Jestem przede wszytkim za uczciwą argumentacją, bo tylko w ten sposób można kogoś przekonać.

>Kara śmierci z definicji jest kluczem do sądowego mordu, bez kary śmierci w kodeksie nie ma możliwości popełnienia takiego mordu.

Jeśli odetniesz internet wszytkim ludziom na świecie, to nie będzie rozpowszechniania materiałów pedofilskich przez internet. Myślisz, że pedofilia wtedy zniknie? Uważasz, że internet jest zły, bo można przez niego udostępniać pedofilskie porno? Noże są złe, bo da się nimi zabijać? Takie rozumowanie prowadzi do uznania, że należy zakazać wszystkiego.

>>> Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.

>>>Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?
>>Manipulujesz.
>Cytowanie Amnesty International jest manipulacją????

Manipulacją jest przytaczanie przykładu egzekucji w niecywilizowanych krajach jako argumentu przeciwko karze śmierci.
szarley (54911 punktów)
>>>>Użyłem argumentów.
>>>Gdzie?
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749329
>Wcześniej na nie odpowiedziałem:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749311
>Powtórzyłeś poprzednie posty i zignorowałeś moje argumenty.
a Ty moje?

>>Czy w rozmowie z Tobą uciekłem?
>Uciekłeś w rozmowie z olsonem, gdy podał mocne argumenty.
Wyjaśniłem dlaczego

>>>Nie będę odpowiadał na takie manipulacje. Nie znam żadnego zwolennika kary śmierci, który chce w ten sposób karać za dobrowolny seks.
>>Wierzę, że nie znasz, jednak skoro homoseksualizm bywa karany śmiercią, to jednak zwolennicy takiej kary są. Karanie śmiercią za homoseksualizm to rzeczywistość.
>Manipulujesz i dlatego nie mam ochoty więcej z Tobą rozmawiać, choć usiłujesz wciągnąć mnie w dyskusję.
Wskaż manipulację. Kara śmierci za homoseksualizm ISTNIEJE.

>>>Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.
>>Gdzie to wyczytałeś?
>W Twoich postach w tym temacie.
Cytat proszę.
Zrozumiałeś to dokładnie jak Olson. Przeczytaj jeszcze raz.

>>Stwierdziłem, że istnienie w kodeksie kary śmierci powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Udowodnij to ryzyko.
Ile razy?
Przywołałem raporty AI i HRW
Pokazałem przykłady sądowego mordu pod publiczkę na Wawrzeckim i na Marchwickim
Pokazałem przykłady orzekania kary głównej za posiadanie narkotyków (Wietnam, Singapur) posiadanie dolarów (ZSSR) homoseksualizm (Iran)
Tam gdzie jest kara śmierci, tam występuje ryzyko sądowego mordu. Aby nie doszło do sądowego mordu, trzeba wycofać taką karę z kodeksu.

>Przypadki orzekania kary śmierci za homoseksualizm w dyktaturze nie są argumentem w dyskusji o KŚ w obecnych warunkach. Dzisiejsi polscy zwolennicy KŚ chcieliby ją wprowadzić za udowodnione okrutne morderstwa, gwałty i pedofilię.
I tu się różnimy
1 Ja piszę nie tylko o Polsce (nie mam nawet polskiego obywatelstwa)
2 Piszę o ryzyku (!) rozszerzenia tej kary. Najpierw za to co piszesz (dziwnie pokrywa się to z listą Olsona) potem za... handel narkotykami? potem za ich posiadanie? a potem? chodzi o RYZYKO powiększania tej listy
3 na tym forum znajdziesz zwolennika kary śmierci za rozpowszechnianie kłamstw na temat władzy

>>Dowodem na to jest orzekanie tej kary za homoseksualizm, cudzołóstwo czy posiadanie narkotyków, a w niedalekiej przeszłości także za słuchanie radia, kradzież mięsa i posiadanie dolarów. Tu chodzi o RYZYKO rozszerzenia katalogu przestępstw.
>Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?
Nie olsoń

>>Dziś zwolennicy tej kary są za karaniem nią za "najcięższe zbrodnie" , jeśli kara główna zostanie przywrócona pojawi się postulat karania za.... dopisz cokolwiek.
>Homoseksualizm i słuchanie radia? Nie kupuję tego.
Przykro mi, rzeczywistość jest inna niż myślisz. Za homoseksualizm skazuje się na śmierć. Dla skazanego nie ma znaczenia czy to kupujesz

>>>>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
>>>Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem Cytat:

zignorowałem nieistotną definicję, potrzebną jedynie przefilozofowanym schizolom, którzy nie mają życia, ani znajomych

To jest poziom "kultury", którego nie akceptuję

>>Uważasz wpisy Olsona kierowane do mnie za kulturalne?
>Przeczytałem tylko Wasze wpisy w tym wątku i nie dopatrzyłem się braku kultury.
Widocznie mamy inne pojęcie kultury. Dla mnie nazwanie kogoś schizolem za to tylko że stosuje powszechnie uznaną definicję....

>>Zacytowałem wyzwiska jakimi mnie poczęstował. Gdyby napisał normalnym językiem dostałby odpowiedź
>Nie widzę tych wyzwisk.
Cytowałem je.

>Odpisał kulturalnie, po czym uciekłeś.
Mamy różne pojęcie kultury

>>>Jeżeli kara śmierci jest kluczem do sądowego mordu, to należy zakazać posiadania noży kuchennych, bo one też są kluczem do wielu mordów. Czy ofiary sądu bardziej cierpią od ofiar nożowników?
>>Korvin - Mikke?
>>Ty jesteś za czy przeciw bo powtarzasz argumenta raczej za karą śmierci.
>Jestem przede wszytkim za uczciwą argumentacją, bo tylko w ten sposób można kogoś przekonać.
To podaj kontrargumenta

>>Kara śmierci z definicji jest kluczem do sądowego mordu, bez kary śmierci w kodeksie nie ma możliwości popełnienia takiego mordu.
>Jeśli odetniesz internet wszytkim ludziom na świecie, to nie będzie rozpowszechniania materiałów pedofilskich przez internet.
Żywcem z olsona argumentum
Tak, masz rację, ale internet jest potrzebny także w innym celu. Pokaż mi możliwość sądowego mordu bez KŚ w kodeksie

>Myślisz, że pedofilia wtedy zniknie? Uważasz, że internet jest zły, bo można przez niego udostępniać pedofilskie porno? Noże są złe, bo da się nimi zabijać? Takie rozumowanie prowadzi do uznania, że należy zakazać wszystkiego.
Żywcem z olsona argumentum
Ty jesteś za czy przeciw KS?

>>>> Cytat:
Choć liczba wykonywanych egzekucji maleje, nadal niektóre kraje orzekają karę śmierci za przestępstwa dotyczące narkotyków, przestępstwa gospodarcze, stosunki seksualne między dorosłymi za obopólną zgodą, czy bluźnierstwo, łamiąc międzynarodowe prawodawstwo, które zabrania stosowania kary śmierci z wyjątkiem najpoważniejszych przestępstw - mówi Salil Shetty.

>>>>Także uważasz, że nie są to sądowe mordy?
>>>Manipulujesz.
>>Cytowanie Amnesty International jest manipulacją????
>Manipulacją jest przytaczanie egzekucji w niecywilizowanych krajach jako argumentu przeciwko karze śmierci.
1 Cóż, widocznie patrzę szerzej niż Ty
2 Piszę o RYZYKU rozszerzenia katalogu przestępstw. Tego nie poradzisz obalić

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-09-2017 22:17Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tam gdzie jest kara śmierci, tam występuje ryzyko sądowego mordu.

Kłamstwo. Przykład z nożem je zaorał, a Ty nadal brniesz w zaparte.

>Aby nie doszło do sądowego mordu, trzeba wycofać taką karę z kodeksu.

Aby nie doszło do zabicia człowieka nożem, trzeba wycofać noże kuchenne ze sklepów, zabrać je ludziom z domów i karać za posiadanie noża.

>>>Dowodem na to jest orzekanie tej kary za homoseksualizm, cudzołóstwo czy posiadanie narkotyków, a w niedalekiej przeszłości także za słuchanie radia, kradzież mięsa i posiadanie dolarów. Tu chodzi o RYZYKO rozszerzenia katalogu przestępstw.
>>Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?
>Nie olsoń

Marna ucieczka. Ktoś Cię zaorał, to znaczy, że olsoni?

>>Homoseksualizm i słuchanie radia? Nie kupuję tego.
>Przykro mi, rzeczywistość jest inna niż myślisz. Za homoseksualizm skazuje się na śmierć. Dla skazanego nie ma znaczenia czy to kupujesz

I przyczyną jest KŚ w kodeksie czy źle ustalone prawo w danych krajach, które są patologią same w sobie, a nie dlatego, że jest tam KŚ?

Sharksi i Jude Gang mordują nożami. Czy to wina noży, tak jak twierdzisz, czy może Sharksów i Jude Gangu?

>>>Uważasz wpisy Olsona kierowane do mnie za kulturalne?
>>Przeczytałem tylko Wasze wpisy w tym wątku i nie dopatrzyłem się braku kultury.
>Widocznie mamy inne pojęcie kultury. Dla mnie nazwanie kogoś schizolem za to tylko że stosuje powszechnie uznaną definicję....
>>>Zacytowałem wyzwiska jakimi mnie poczęstował. Gdyby napisał normalnym językiem dostałby odpowiedź
>>Nie widzę tych wyzwisk.
>Cytowałem je.

Zacytowałeś wyzwiska jakimi uraczyłem Cię dawno temu, a zwiałeś teraz, już po tym jak mi odpowiadałeś, ale zobaczyłeś swoją bezsilność i nagle przypomniałeś sobie, że Cię kiedyś tak nazwałem, bo odpłacałem pięknym za nadobne i komentowałem na chłodno Twoje manipulacje.


>1 Cóż, widocznie patrzę szerzej niż Ty

Każdemu paranoikowi wydaje się, że myśli szerzej

>2 Piszę o RYZYKU rozszerzenia katalogu przestępstw.

To Twój wymysł, urojenie.
15-09-2017 22:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Każdemu paranoikowi wydaje się, że myśli szerzej
Nie dyskutuję w rynsztoku

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Uciekasz od argumentów po raz n-ty, a poza tym dyskutujesz w rynsztoku, np powyżej, bo te manipulacje i żałosne ucieczki to nic innego jak właśnie rynsztok lvl hard.
mlistk (51 punktów)
>>>>>Użyłem argumentów.
>>>>Gdzie?
>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749329
>>Wcześniej na nie odpowiedziałem:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w749311
>>Powtórzyłeś poprzednie posty i zignorowałeś moje argumenty.
>a Ty moje?

Które? Zamiast odpowiedzieć przepisałeś swój poprzedni post.

>>>Czy w rozmowie z Tobą uciekłem?
>>Uciekłeś w rozmowie z olsonem, gdy podał mocne argumenty.
>Wyjaśniłem dlaczego

Nie łykam tego.

>>>>Nie będę odpowiadał na takie manipulacje. Nie znam żadnego zwolennika kary śmierci, który chce w ten sposób karać za dobrowolny seks.
>>>Wierzę, że nie znasz, jednak skoro homoseksualizm bywa karany śmiercią, to jednak zwolennicy takiej kary są. Karanie śmiercią za homoseksualizm to rzeczywistość.
>>Manipulujesz i dlatego nie mam ochoty więcej z Tobą rozmawiać, choć usiłujesz wciągnąć mnie w dyskusję.
>Wskaż manipulację. Kara śmierci za homoseksualizm ISTNIEJE.

Nie o to pytałem. Nikt nie podważa istnienia takiej kary, tylko założenie, że KŚ za najcięższe przestępstwa, w państwie prawa = KŚ za homoseksualizm i słuchanie radia, w dyktaturze. Tego nie łykam.

>>>>Błędnie zdefiniowałeś to z czym próbujesz dyskutować. Według Ciebie zwolennicy KŚ chcą wieszać ludzi za homoseksualizm i słuchanie radia, ale ja nie znam nikogo kto tak myśli.
>>>Gdzie to wyczytałeś?
>>W Twoich postach w tym temacie.
>Cytat proszę.
>Zrozumiałeś to dokładnie jak Olson. Przeczytaj jeszcze raz.

To może źle napisałeś? Przeczytałem jeszcze raz i nie zmieniłem zdania. Może Ty przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś?

>>>Stwierdziłem, że istnienie w kodeksie kary śmierci powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>>Udowodnij to ryzyko.
>Ile razy?

Wystarczy jeden raz.

>Przywołałem raporty AI i HRW
>Pokazałem przykłady sądowego mordu pod publiczkę na Wawrzeckim i na Marchwickim
>Pokazałem przykłady orzekania kary głównej za posiadanie narkotyków (Wietnam, Singapur) posiadanie dolarów (ZSSR) homoseksualizm (Iran)
>Tam gdzie jest kara śmierci, tam występuje ryzyko sądowego mordu.
>Aby nie doszło do sądowego mordu, trzeba wycofać taką karę z kodeksu.

Nic dziwnego, skoro obecnie występuje w krajach o niskim rozwoju kultury i demokracji. Z Twoich przykładów nijak nie wynika, że istnienie KŚ prowadzi do mordów.

>>Przypadki orzekania kary śmierci za homoseksualizm w dyktaturze nie są argumentem w dyskusji o KŚ w obecnych warunkach. Dzisiejsi polscy zwolennicy KŚ chcieliby ją wprowadzić za udowodnione okrutne morderstwa, gwałty i pedofilię.
>I tu się różnimy
>1 Ja piszę nie tylko o Polsce (nie mam nawet polskiego obywatelstwa)

O Polsce i Europie. Czy ktoś na forum racjonalista.pl mógłby pomyśleć, że rozważamy KŚ w Tadżykistanie?

>2 Piszę o ryzyku (!) rozszerzenia tej kary. Najpierw za to co piszesz (dziwnie pokrywa się to z listą Olsona) potem za... handel narkotykami? potem za ich posiadanie? a potem? chodzi o RYZYKO powiększania tej listy

Kto ją rozszerzy? Olson i inni zwolennicy KŚ? Korwin? Kaczyński? Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza? Nie dziwisz się, że obecnie nie idzie się siedzieć za homoseksualizm, skoro uważasz, że po wprowadzeniu KŚ geje i lesbijki byliby masowo eksterminowani?

>3 na tym forum znajdziesz zwolennika kary śmierci za rozpowszechnianie kłamstw na temat władzy

I co z tego? Jedna osoba tak twierdzi i od razu istnieje realne ryzyko, że wprowadzi KŚ za kłamstwa na temat Kaczyńskiego?

>>Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?
>Nie olsoń

Uciekasz od odpowiedzi.

>>>>>Także uważasz, że nie jest to klucz do sądowego mordu?
>>>>Olson odpowiedział już na ten argument, więc zacząłeś go obrażać, a jego posty nazwałeś rynsztokiem Cytat:

>zignorowałem nieistotną definicję, potrzebną jedynie przefilozofowanym schizolom, którzy nie mają życia, ani znajomych

>To jest poziom "kultury", którego nie akceptuję

I dlatego uciekasz od odpowiedzi na niewygodny temat? Nie widzę tu braku kultury. Deprecjonowanie jakiejś definicji sprawia, że nie odpowiesz na argument podważający Twoją hipotezę o sądowych mordach?

>>>Uważasz wpisy Olsona kierowane do mnie za kulturalne?
>>Przeczytałem tylko Wasze wpisy w tym wątku i nie dopatrzyłem się braku kultury.
>Widocznie mamy inne pojęcie kultury. Dla mnie nazwanie kogoś schizolem za to tylko że stosuje powszechnie uznaną definicję....

Nie znam sprawy, ale w tym wątku Olson nie nazwał Cię schizolem.

>>>Zacytowałem wyzwiska jakimi mnie poczęstował. Gdyby napisał normalnym językiem dostałby odpowiedź
>>Nie widzę tych wyzwisk.
>Cytowałem je.

Napisałeś, że cytujesz. W tym wątku nie widzę niczego niestosownego.



>>>Kara śmierci z definicji jest kluczem do sądowego mordu, bez kary śmierci w kodeksie nie ma możliwości popełnienia takiego mordu.
>>Jeśli odetniesz internet wszytkim ludziom na świecie, to nie będzie rozpowszechniania materiałów pedofilskich przez internet.
>Żywcem z olsona argumentum

Znowu uciekasz.

>Tak, masz rację, ale internet jest potrzebny także w innym celu.

Nie omawiamy tutaj innych celów użycia internetu.

>Pokaż mi możliwość sądowego mordu bez KŚ w kodeksie

To Ty pokaż najpierw, że z KŚ w kodeksie w każdych warunkach wynikają mordy sądowe. Podajesz skrajne przykłady, które odrzuca się na samym początku.

>>Myślisz, że pedofilia wtedy zniknie? Uważasz, że internet jest zły, bo można przez niego udostępniać pedofilskie porno? Noże są złe, bo da się nimi zabijać? Takie rozumowanie prowadzi do uznania, że należy zakazać wszystkiego.
>Żywcem z olsona argumentum
>Ty jesteś za czy przeciw KS?

Znowu uciekasz od odpowiedzi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tak, masz rację, ale internet jest potrzebny także w innym celu.
>Nie omawiamy tutaj innych celów użycia internetu.

Wg logiki szarleya inne cele użycia internetu, uwaga,.... usprawiedliwiają rozpowszechnianie pedofilskiego porno (tak wynikałoby z jego ostatniego postu gdzie stawia na szali korzyści i wady internetu, zamiast uznać, że winny nie jest internet, tylko ludzie źle z niego korzystający, tak jak morderca z noża). Potrzeba przewiezienia swojego tyłka z miejsca X do miejsca Y usprawiedliwia wypadki czyli śmierć i kalectwo ludzi. W przypadku KŚ nie ma tego usprawiedliwienia, bo nie ma tych korzyści. Czyli mordować i rozpowszechniać pedofilię wg szarleya można, ale pod pewnymi warunkami, jeśli są z tego jakieś korzyści. Ot, taka jest logika tego osobnika.
I uprzedzam, bo pewnie teraz szarley w histerii oburzy się, bo ten niezdolny do abstrakcyjnego i logicznego myślenia umysł pomyśli, że na serio uważam, że świadomie usprawiedliwia rozpowszechnianie pedofilskiego porno. Nie, przecież wiadomo, że wprost tego nie napisał i pewnie na serio tak nie myśli, ale chodzi mi o to, że to wynika z logiki, którą się posługuje, ale robi to nieświadomie. Dlatego takie uwagi jak powyższa służą temu by pokazać do czego prowadzi przyjęcie takich założeń... ufff, wytłumaczyłem łopatologicznie, więc szarley się nie oburzy.

Ja stawiam kontrtezę, dużo dużo lepszą. Winny jest ten kto jest sprawcą danego czynu, czyli internet nie jest winny rozpowszechnianiu pedofilskiego porno, tylko ci, którzy to robią w internecie, a za wypadki nie jest winny ruch samochodowy, tylko błędy kierowców. Czyli za mord sądowy nie jest winna kara śmierci, tylko zły system kar lub zły dyktator, a za morderstwo nożem nie jest winny nóż, ani jego producent, tylko ten kto zabija.

I skutki uboczne KŚ nie są wcale gorsze niż przy dożywociu, choć można znaleźć przykłady systemów gdzie KŚ wykorzystuje się w zły sposób. Jestem za karą śmierci za najgorsze przestępstwa i tylko za nie, bez żadnego rozszerzania i wprowadzenie KŚ do kodeksu wcale nie spowodowałoby tego rozszerzania się kar, tak jak w USA go nie powoduje, a ryzyko błędnych wyroków jest także przy dożywociu i śladowa ilość takich osób wychodzi na wolność, a jeszcze bardziej śladowa jest szczęśliwa po tym wyjściu. I argument błędnego orzekania nie jest przeciw KŚ, tylko też przeciwko źle sformułowanym przepisom, bo chodzi o to by w ten sposób karać tych, którzy w 100% na to zasługują i jest to pewne (np Breivik, Hussein, Jozef Fritzl).
szarley (54911 punktów)
>>Wskaż manipulację. Kara śmierci za homoseksualizm ISTNIEJE.
>Nie o to pytałem. Nikt nie podważa istnienia takiej kary, tylko założenie, że KŚ za najcięższe przestępstwa, w państwie prawa = KŚ za homoseksualizm i słuchanie radia, w dyktaturze. Tego nie łykam.
Nie, nie jest równe. Nie pisałem, że jest równe. Pisałem o ryzyku rozszerzenia katalogu przestępstw zagrożonych stryczkiem, aż do mordu. Uzasadnieniem tego ryzyka jest to, że są zwolennicy karania śmiercią za posiadanie narkotyków, więc istnienie takiej kary może takie zakusy obudzić. W Polsce znajdziesz sporo zwolenników karania za homoseksualizm. Najpierw więzieniem a potem...

Drugą sprawą, jest mord sądowy, kiedy przed sądem staje np seryjny morderca i gwałciciel, a publika domaga się jego głowy. Nie ma znaczenia, że jest to człowiek np umysłowo chory, albo nawet niewinny. Prokurator wie, sąd wie, że jest niewinny, ale trzeba kogoś skazać, bo zabito kilkanaście kobiet. To też jest sądowy mord. A zwolennicy kary głównej chcą tak karać za wielokrotne morderstwo. Casus Marchwickiego do dziś budzi wątpliwości.

>>>>Gdzie to wyczytałeś?
>>>W Twoich postach w tym temacie.
>>Cytat proszę.
>>Zrozumiałeś to dokładnie jak Olson. Przeczytaj jeszcze raz.
>To może źle napisałeś? Przeczytałem jeszcze raz i nie zmieniłem zdania. Może Ty przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś?

Podałem przykłady sądowych mordów, nie ma tam sugestii, że ktoś dziś optowałby za karaniem na gardle za słuchanie radia. Niemniej bez trudu znajdziesz zwolenników karania śmiercią za gospodarcze afery czy korupcję

>>>Udowodnij to ryzyko.
>>Ile razy?
>Wystarczy jeden raz.
A udowodniłem już kilka razy. Kolejny dowód masz poniżej (żądanie KŚ za lot do Smoleńska)

>>Przywołałem raporty AI i HRW
>>Pokazałem przykłady sądowego mordu pod publiczkę na Wawrzeckim i na Marchwickim
>>Pokazałem przykłady orzekania kary głównej za posiadanie narkotyków (Wietnam, Singapur) posiadanie dolarów (ZSSR) homoseksualizm (Iran)
>>Tam gdzie jest kara śmierci, tam występuje ryzyko sądowego mordu.
>>Aby nie doszło do sądowego mordu, trzeba wycofać taką karę z kodeksu.
>Nic dziwnego, skoro obecnie występuje w krajach o niskim rozwoju kultury i demokracji.
Japonia, Indie, USA...
(Czy Twój kraj ma wysoki poziom rozwoju kultury i demokracji? Czy coraz wyższy?)

>Z Twoich przykładów nijak nie wynika, że istnienie KŚ prowadzi do mordów.
Bez kary śmierci sądowy mord jest niemożliwy

>>1 Ja piszę nie tylko o Polsce (nie mam nawet polskiego obywatelstwa)
>O Polsce i Europie. Czy ktoś na forum racjonalista.pl mógłby pomyśleć, że rozważamy KŚ w Tadżykistanie?
Dlaczego nie? Nieraz na tym forum dyskutowano o Singapurze, Chinach, Rosji, Chile...
Świat to globalna wioska. Kara śmierci jest orzekana tuż za polską granicą.

>>2 Piszę o ryzyku (!) rozszerzenia tej kary. Najpierw za to co piszesz (dziwnie pokrywa się to z listą Olsona) potem za... handel narkotykami? potem za ich posiadanie? a potem? chodzi o RYZYKO powiększania tej listy
>Kto ją rozszerzy? Olson i inni zwolennicy KŚ? Korwin? Kaczyński?
Dlaczego nie?
Już posłanka rządzącej partii postulowała przywrócenie kary śmierci za złe przygotowanie lotu do Smoleńska. To już nie jest anonimowy głos w necie.

>Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza?
Tak. Może tak być. I dotyczy to także innych przestępstw.

>>3 na tym forum znajdziesz zwolennika kary śmierci za rozpowszechnianie kłamstw na temat władzy
>I co z tego? Jedna osoba tak twierdzi i od razu istnieje realne ryzyko, że wprowadzi KŚ za kłamstwa na temat Kaczyńskiego?
To ryzyko nie istnieje dopóki nie ma w kodeksie kary głównej.

>>>Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?
Nóż nie służy do zabijania, choć można nim zabić.
Kara śmierci ma zawsze na celu zgładzenie człowieka.

Jeśli ktoś chce Cię zabić nożem, to jeśli zabierzesz mu nóż, zabije Cię siekierą, jak zabierzesz mu siekierę to Cię w nocniku utopi

Jeśli sąd chce skazać oskarżonego na śmierć i zabierzesz mu narzędzie czyli paragraf z karą śmierci, to sąd takiego wyroku nie wyda
Widzisz różnicę?

>>Pokaż mi możliwość sądowego mordu bez KŚ w kodeksie
>To Ty pokaż najpierw, że z KŚ w kodeksie w każdych warunkach wynikają mordy sądowe.

Nie pisałem, że w każdych warunkach! Pisałem o RYZYKU ich pojawienia się
To ryzyko należy wyeliminować

>Podajesz skrajne przykłady, które odrzuca się na samym początku.
Podaję rzeczywiste przykłady. Ich odrzucenie jest odrzuceniem rzeczywistości

>>Ty jesteś za czy przeciw KS?
>Znowu uciekasz od odpowiedzi.
Ta sama odpowiedź co z nożem.

Masz rację pisząc, że: "za mord sądowy nie jest winna kara śmierci", ale bez kary śmierci mord sądowy staje się niemożliwy. Twierdzę, że sądowy mord może mieć miejsce wtedy i tylko wtedy, kiedy sąd ma możliwość wydania wyroku śmierci. Jeśli w kodeksie nie ma kary śmierci, sąd nie ma żadnego narzędzia, żeby dokonać takiego mordu.
Jeśli ktoś twierdzi, że sąd takie narzędzie ma, czekam na dowód

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
mlistk (51 punktów)
>Pisałem o ryzyku rozszerzenia katalogu przestępstw zagrożonych stryczkiem, aż do mordu. Uzasadnieniem tego ryzyka jest to, że są zwolennicy karania śmiercią za posiadanie narkotyków, więc istnienie takiej kary może takie zakusy obudzić. W Polsce znajdziesz sporo zwolenników karania za homoseksualizm. Najpierw więzieniem a potem...

Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie jest wystarczającą przesłanką do wyciągania tak pochopnych wniosków.

>Drugą sprawą, jest mord sądowy, kiedy przed sądem staje np seryjny morderca i gwałciciel, a publika domaga się jego głowy. Nie ma znaczenia, że jest to człowiek np umysłowo chory, albo nawet niewinny. Prokurator wie, sąd wie, że jest niewinny, ale trzeba kogoś skazać, bo zabito kilkanaście kobiet. To też jest sądowy mord. A zwolennicy kary głównej chcą tak karać za wielokrotne morderstwo. Casus Marchwickiego do dziś budzi wątpliwości.

Dokładnie to samo można powiedzieć o dożywociu. To argument przeciwko nagłaśnianiu przestępstw przed wydaniem wyroku.

>Podałem przykłady sądowych mordów, nie ma tam sugestii, że ktoś dziś optowałby za karaniem na gardle za słuchanie radia. Niemniej bez trudu znajdziesz zwolenników karania śmiercią za gospodarcze afery czy korupcję

Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji. Wybuch Wezuwiusza nie jest dowodem na możliwość wybuchu wulkanu w Polsce.

>>>>Udowodnij to ryzyko.
>>>Ile razy?
>>Wystarczy jeden raz.
>A udowodniłem już kilka razy. Kolejny dowód masz poniżej (żądanie KŚ za lot do Smoleńska)

Wystarczyłby dowód w postaci dożywocia za lot do Smoleńska. Czy taki wyrok zapadł na wniosek postulatu, na który się powołujesz?

>>>Przywołałem raporty AI i HRW
>>>Pokazałem przykłady sądowego mordu pod publiczkę na Wawrzeckim i na Marchwickim
>>>Pokazałem przykłady orzekania kary głównej za posiadanie narkotyków (Wietnam, Singapur) posiadanie dolarów (ZSSR) homoseksualizm (Iran)
>>>Tam gdzie jest kara śmierci, tam występuje ryzyko sądowego mordu.
>>>Aby nie doszło do sądowego mordu, trzeba wycofać taką karę z kodeksu.
>>Nic dziwnego, skoro obecnie występuje w krajach o niskim rozwoju kultury i demokracji.
>Japonia, Indie, USA...

A czy Twoje przykłady mordów pochodzą z USA?

>(Czy Twój kraj ma wysoki poziom rozwoju kultury i demokracji? Czy coraz wyższy?)

Zdecydowanie tak.

>>Z Twoich przykładów nijak nie wynika, że istnienie KŚ prowadzi do mordów.
>Bez kary śmierci sądowy mord jest niemożliwy

Nie wykazałeś, że występuje związek przyczynowo-skutkowy między istnieniem kary śmierci, a dokonywaniem sądowych mordów. Kara śmierci jest warunkiem wystąpienia mordu sądowego, ale nie jest jego przyczyną.

>>>1 Ja piszę nie tylko o Polsce (nie mam nawet polskiego obywatelstwa)
>>O Polsce i Europie. Czy ktoś na forum racjonalista.pl mógłby pomyśleć, że rozważamy KŚ w Tadżykistanie?
>Dlaczego nie? Nieraz na tym forum dyskutowano o Singapurze, Chinach, Rosji, Chile...

I podejrzewam, że wtedy zaznaczono, że dyskusja jest o tych krajach.

>>Kto ją rozszerzy? Olson i inni zwolennicy KŚ? Korwin? Kaczyński?
>Dlaczego nie?
>Już posłanka rządzącej partii postulowała przywrócenie kary śmierci za złe przygotowanie lotu do Smoleńska. To już nie jest anonimowy głos w necie.

Jest demokracja, więc takie głosy nic nie znaczą i są jedynie pożywką dla mediów.

>>Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza?
>Tak. Może tak być. I dotyczy to także innych przestępstw.

Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?

>>>3 na tym forum znajdziesz zwolennika kary śmierci za rozpowszechnianie kłamstw na temat władzy
>>I co z tego? Jedna osoba tak twierdzi i od razu istnieje realne ryzyko, że wprowadzi KŚ za kłamstwa na temat Kaczyńskiego?
>To ryzyko nie istnieje dopóki nie ma w kodeksie kary głównej.

A ryzyko zasztyletowania nożem kuchennym nie istnieje jeśli noże są nielegalne.

>>>>Czy jesteś za delegalizacją noży kuchennych, bo ich posiadanie prowadzi do morderstw z ich użyciem?
>Nóż nie służy do zabijania, choć można nim zabić.
>Kara śmierci ma zawsze na celu zgładzenie człowieka.

Manipulujesz. Gdyby kara śmierci była zła, to miała by na celu (tu wpisać pozytywy KŚ, ja ich osoboście nie widzę). Nóż służy do krojenia. Jedno i drugie może być śmiertelne w skutkach, ale ich bezpośrednią przyczyną jest działanie człowieka.

Schemat Twojej manipulacji polega na przedstawieniu warunku istnienia czegoś, jako przyczynę. Idąc tym tokiem rozumowania doszedłbyś do wniosku, że zło wynika z istnienia powietrza, bo gdyby powietrze nie istniało, to źli ludzie nie mogli by oddychać. To paranoja!

>Jeśli ktoś chce Cię zabić nożem, to jeśli zabierzesz mu nóż, zabije Cię siekierą, jak zabierzesz mu siekierę to Cię w nocniku utopi
>Jeśli sąd chce skazać oskarżonego na śmierć i zabierzesz mu narzędzie czyli paragraf z karą śmierci, to sąd takiego wyroku nie wyda
>Widzisz różnicę?

Nie łykam Twojej wizji bestialskich sądów. Sąd jest niezawisły, dopóki ktoś go nie przekupi lub nie zastraszy, a skoro ktoś decyduje się na takie kroki, to po zabraniu mu KŚ zamorduje ofiarę innymi metodami.

Czy Ty jesteś za KŚ, czy przeciw? Ciągle odnoszę wrażenie jakbyś wymyślał te argumenty na siłę, żeby stworzyć wrażenie, że przeciwnicy KŚ nie mają nic do powiedzenia.

>>>Pokaż mi możliwość sądowego mordu bez KŚ w kodeksie
>>To Ty pokaż najpierw, że z KŚ w kodeksie w każdych warunkach wynikają mordy sądowe.
>Nie pisałem, że w każdych warunkach! Pisałem o RYZYKU ich pojawienia się
>To ryzyko należy wyeliminować

Nie udowodniłeś jeszcze, że takie ryzyko istnieje.

>>Podajesz skrajne przykłady, które odrzuca się na samym początku.
>Podaję rzeczywiste przykłady. Ich odrzucenie jest odrzuceniem rzeczywistości

Rzeczywistość nie składa się ze skrajności. W statystyce liczy się średnią i demokracja opiera się właśnie na tym cudownym mecha
mlistk (51 punktów)
W statystyce liczy się średnią i demokracja opiera się właśnie na tym cudownym mechanizmie, skutecznie odrzucając skrajności poza margines polityczny jak Korwina-Mikke.
szarley (54911 punktów)
>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie jest wystarczającą przesłanką do wyciągania tak pochopnych wniosków.
Dlatego piszę o ryzyku a nie o pewności

>>Drugą sprawą, jest mord sądowy, kiedy przed sądem staje np seryjny morderca i gwałciciel, a publika domaga się jego głowy. Nie ma znaczenia, że jest to człowiek np umysłowo chory, albo nawet niewinny. Prokurator wie, sąd wie, że jest niewinny, ale trzeba kogoś skazać, bo zabito kilkanaście kobiet. To też jest sądowy mord. A zwolennicy kary głównej chcą tak karać za wielokrotne morderstwo. Casus Marchwickiego do dziś budzi wątpliwości.
>Dokładnie to samo można powiedzieć o dożywociu. To argument przeciwko nagłaśnianiu przestępstw przed wydaniem wyroku.
I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.

>>Podałem przykłady sądowych mordów, nie ma tam sugestii, że ktoś dziś optowałby za karaniem na gardle za słuchanie radia. Niemniej bez trudu znajdziesz zwolenników karania śmiercią za gospodarcze afery czy korupcję
>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?

>>(Czy Twój kraj ma wysoki poziom rozwoju kultury i demokracji? Czy coraz wyższy?)
>Zdecydowanie tak.
Różnimy się w poglądach

>>>Z Twoich przykładów nijak nie wynika, że istnienie KŚ prowadzi do mordów.
>>Bez kary śmierci sądowy mord jest niemożliwy
>Nie wykazałeś, że występuje związek przyczynowo-skutkowy między istnieniem kary śmierci, a dokonywaniem sądowych mordów.
>Kara śmierci jest warunkiem wystąpienia mordu sądowego, ale nie jest jego przyczyną.
Jest warunkiem, ale warunkiem koniecznym. Wycofanie kary śmierci likwiduje ryzyko sądowego mordu

>>>Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza?
>>Tak. Może tak być. I dotyczy to także innych przestępstw.
>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
To pytanie do zwolenników KS

>>>>3 na tym forum znajdziesz zwolennika kary śmierci za rozpowszechnianie kłamstw na temat władzy
>>>I co z tego? Jedna osoba tak twierdzi i od razu istnieje realne ryzyko, że wprowadzi KŚ za kłamstwa na temat Kaczyńskiego?
>>To ryzyko nie istnieje dopóki nie ma w kodeksie kary głównej.
>A ryzyko zasztyletowania nożem kuchennym nie istnieje jeśli noże są nielegalne.
1 Nielegalne czy nieistniejące?
2 Jeśli nie istnieją noże nie można być zasztyletowanym, ale zabójca znajdzie inne narzędzie. Sąd innego narzędzia nie ma

>>Kara śmierci ma zawsze na celu zgładzenie człowieka.
>Manipulujesz.
A kogo zabija się w wyniku orzeczenia takiej kary?

>Schemat Twojej manipulacji polega na przedstawieniu warunku istnienia czegoś, jako przyczynę.
Nie zarzucaj manipulacji, skro możesz mieć do czynienia z nieporozumieniem
Napisałem na początku wątku:
Cytat:
- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę

Tu nie ma o KS jako o przyczynie, to jest właśnie ryzyko stworzenia warunków. Jeśli na tym polega różnica poglądów, to nie widzę tej różnicy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
19-09-2017 19:51 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie jest wystarczającą przesłanką do wyciągania tak pochopnych wniosków.
>Dlatego piszę o ryzyku a nie o pewności

Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie świadczy o takim ryzyku. Nie uargumentowałeś swojej teorii.

>>Dokładnie to samo można powiedzieć o dożywociu. To argument przeciwko nagłaśnianiu przestępstw przed wydaniem wyroku.
>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.

Nie łykam tego.

>>>Podałem przykłady sądowych mordów, nie ma tam sugestii, że ktoś dziś optowałby za karaniem na gardle za słuchanie radia. Niemniej bez trudu znajdziesz zwolenników karania śmiercią za gospodarcze afery czy korupcję
>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?

Wypadek Tupolewa nie jset argumentem przeciwko lataniu samolotem. Jeśli stawiasz tezę, że istnieje ryzyko mordów sądowych, musisz wykazać, że Twoje przykłady odnoszą się do demokratycznej rzeczywistości.

>>>(Czy Twój kraj ma wysoki poziom rozwoju kultury i demokracji? Czy coraz wyższy?)
>>Zdecydowanie tak.
>Różnimy się w poglądach

Tworzysz własne fakty i nie używasz argumentów.

>>>>Z Twoich przykładów nijak nie wynika, że istnienie KŚ prowadzi do mordów.
>>>Bez kary śmierci sądowy mord jest niemożliwy
>>Nie wykazałeś, że występuje związek przyczynowo-skutkowy między istnieniem kary śmierci, a dokonywaniem sądowych mordów.
>>Kara śmierci jest warunkiem wystąpienia mordu sądowego, ale nie jest jego przyczyną.
>Jest warunkiem, ale warunkiem koniecznym. Wycofanie kary śmierci likwiduje ryzyko sądowego mordu

Istnienie noży jest warunkiem koniecznym zasztyletowania. Delegalizacja i zniszczenie noży kuchennych likwiduje ryzyko zasztyletowania. Czuję, że kręcimy się w kółko. Ja podaję argumenty, a Ty unikasz odpowiedzi i powtarzasz swoje mantry.

>>>>Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza?
>>>Tak. Może tak być. I dotyczy to także innych przestępstw.
>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>To pytanie do zwolenników KS

Skoro stawiasz tezę, to musisz ją uzasadnić. Przenoszenie ciężaru dowodu na przeciwnika nie przynosi chluby, ani nie dodaje Ci wiarygodności.
19-09-2017 20:21 
 0 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Wypadek Tupolewa nie jest argumentem przeciwko lataniu samolotem.
Oczywiście, że jest. Są też argumenty za lataniem samolotem i należy sprawdzić, które przeważają, żeby zdecydować, czy należy latać samolotem.

>Istnienie noży jest warunkiem koniecznym zasztyletowania. Delegalizacja i zniszczenie noży kuchennych likwiduje ryzyko zasztyletowania.
Tak właśnie jest. Ale z istnienia noży wynika też wiele korzyści, które, moim zdaniem, przewyższają straty związane z niewielkim ryzykiem zasztyletowania. Tak samo samoloty dają bardzo wymierne korzyści, które znacznie przewyższają straty związane z tym, że czasem coś się rozbije. Tymczasem obliczalne korzyści z kary śmierci - w postaci likwidacji kosztów długoletniego utrzymywania więźnia - są doprawdy śmieszne w skali państwa, natomiast korzyści w postaci rzekomego zapobiegania poprzez odstraszanie są nieobliczalne.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak właśnie jest. Ale z istnienia noży wynika też wiele korzyści, które, moim zdaniem, przewyższają straty związane z niewielkim ryzykiem zasztyletowania.

Przepraszam, że znów się wtrącam, ale ryzyko zasztyletowania jest dużo większe niż mordu sądowego (obecnie to właściwie sądowego pojmania, bo taki jest odpowiednik przy dożywociu zamiast KŚ).

>Tak samo samoloty dają bardzo wymierne korzyści, które znacznie przewyższają straty związane z tym, że czasem coś się rozbije.

Obawiam się, że nie zrozumiałeś argumentu z samolotami. Sprawę Tupolewa charakteryzowało wiele uchybień, więc przyczyną katastrofy nie był lot samolotem, tylko te uchybienia. Podobnie kara śmierci nie jest przyczyną mordów sądowych, tylko odpowiednik uchybień za to odpowiada, nieprawdaż?

>Tymczasem obliczalne korzyści z kary śmierci - w postaci likwidacji kosztów długoletniego utrzymywania więźnia - są doprawdy śmieszne w skali państwa, natomiast korzyści w postaci rzekomego zapobiegania poprzez odstraszanie są nieobliczalne.

Masz powyżej moją odpowiedź na tego typu rozumowanie szarleya. To błąd logiczny, gdyż np w przypadku wypadków drogowych to nie ruch drogowy jest winny, tylko źle jeżdżący kierowcy. Podobnie nożownicy są winni morderstwom z użyciem noża. Nóż jest niewinny. I analogicznie jest z narkotykami - gdyby narkotyki były legalne, to zgony z nimi związane nie byłyby winą legalizacji, tylko tych, którzy źle korzystają z tych substancji i nie potrafią się opanować.

Jeśli ktoś nie postrzega sprawy tak jak ją przedstawiłem, to stawia na szali korzyści i negatywy i okazuje się, że usprawiedliwia rozpowszechnianie materiałów pedofilskich tym, że chce sobie słuchać muzyki na youtube, śmierć i kalectwo tym, że chce sobie pojechać samochodem z punktu A do punktu B i morderstwa z użyciem noża tym, że chce sobie pokroić chleb. Tymczasem nie ma takiego usprawiedliwienia i taki tok myślenia zdradza po prostu obrzydliwość mentalną i moralną tego kto tak twierdzi.
20-09-2017 07:34 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Masz powyżej moją odpowiedź na tego typu rozumowanie szarleya. To błąd logiczny, gdyż np w przypadku wypadków drogowych to nie ruch drogowy jest winny, tylko źle jeżdżący kierowcy. Podobnie nożownicy są winni morderstwom z użyciem noża. Nóż jest niewinny. I analogicznie jest z narkotykami - gdyby narkotyki były legalne, to zgony z nimi związane nie byłyby winą legalizacji, tylko tych, którzy źle korzystają z tych substancji i nie potrafią się opanować.

Tu nie chodzi o czyjąkolwiek WINĘ, więc jakiekolwiek błędy logiczne są tylko po twojej stronie. Chodzi tylko o RYZYKO. Jasne, że to narkoman jest winny narkomanii, ale faktem jest, że delegalizacja narkotyków zmniejsza liczbę narkomanów. Nie noże są winne morderstwom, tylko nożownicy, ale delegalizacja noży (zakładając, że coś takiego byłoby możliwe) zmniejszyłaby liczbę morderstw, tak samo jak zmniejsza ją delegalizacja broni palnej. Pytanie tylko, czy rzeczywiście zmniejszenie liczby morderstw jest NAJWAŻNIEJSZĄ rzeczą jakiej sobie życzymy i aby osiągnąć ten efekt, poświęcimy wszystko inne. Bo w zasadzie, gdyby tak wszystkich ludzi prewencyjnie wsadzić do więzienia (klawiszami mogłyby być roboty) to zmniejszyłaby się ona jeszcze bardziej.

>Jeśli ktoś nie postrzega sprawy tak jak ją przedstawiłem, to stawia na szali korzyści i negatywy i okazuje się, że usprawiedliwia rozpowszechnianie materiałów pedofilskich tym, że chce sobie słuchać muzyki na youtube, śmierć i kalectwo tym, że chce sobie pojechać samochodem z punktu A do punktu B i morderstwa z użyciem noża tym, że chce sobie pokroić chleb. Tymczasem nie ma takiego usprawiedliwienia i taki tok myślenia zdradza po prostu obrzydliwość mentalną i moralną tego kto tak twierdzi.

No to my, normalni ludzie, jesteśmy obrzydliwi mentalnie i moralnie, cóż poradzić. Jakiekolwiek byłyby twoje emocje związane z tym, faktem jest, że ludzie pewne ryzyko tolerują ze względu na korzyści dla siebie lub dla ogółu. Tylko że te korzyści muszą być, natomiast widoczne ryzyko bez widocznych korzyści - jak np. powszechna dostępność heroiny - zazwyczaj tolerowane nie jest. I podobnie jest w większości zachodnich społeczeństw z karą śmierci.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Masz powyżej moją odpowiedź na tego typu rozumowanie szarleya. To błąd logiczny, gdyż np w przypadku wypadków drogowych to nie ruch drogowy jest winny, tylko źle jeżdżący kierowcy. Podobnie nożownicy są winni morderstwom z użyciem noża. Nóż jest niewinny. I analogicznie jest z narkotykami - gdyby narkotyki były legalne, to zgony z nimi związane nie byłyby winą legalizacji, tylko tych, którzy źle korzystają z tych substancji i nie potrafią się opanować.
>Tu nie chodzi o czyjąkolwiek WINĘ, więc jakiekolwiek błędy logiczne są tylko po twojej stronie. Chodzi tylko o RYZYKO.

Chodzi o winę. Gdyby chodziło o ryzyko, to by nie popełnić błędu logicznego, musiałbyś być przeciwko istnieniu i używaniu noży i przeciwko ruchowi drogowemu, już nie mówiąc o posiadaniu gazu w domu, bo to ryzyko spowodowania wybuchu. To nie logika, tylko urojone próby forsowania na siłę swoich przekonań bez podawania argumentów.

Jeśli ruch drogowy jest winny wypadkom, to należy bezwzględnie go zdelegalizować. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo to nie ruch, ani nie nóż są winne, podobnie kara śmierci też nie jest winna.

Jeśli jednak chodzi o ryzyko, to tym lepiej, bo realne ryzyko pomyłki jest poza granicami błędu statystycznego, a ewentualne naprawienie pomyłki jest jeszcze mniej prawodpodobne, więc nie ma o czym gadać.

Od strony logicznej mamy tu sytuację taką, że:

1. Jeśli uznajesz, że ruch nie jest winny wypadkom (teza A), to musisz przyjąć analogiczne założenie, że kara śmierci nie jest winna mordom sądowym (teza a).

2. Jeśli uznajesz, że kara śmierci jest winna (teza B), to musisz przyjąć także, że ruch jest winny (teza b).

Błędem logicznym jest opowiadanie się jednocześnie za tezą A i B, bo b to konsekwencja B i przeciwieństwo A. Widać, że z logiki to Ty za dobry nie jesteś, tak jak i szarley.

>Jasne, że to narkoman jest winny narkomanii, ale faktem jest, że delegalizacja narkotyków zmniejsza liczbę narkomanów.

Narkoman jest winny narkomani ale w uproszczeniu - tzn chodzi o to, że nikt inny nie jest winny, tylko jak już ktoś to on, ale w rzeczywistości to winne są mechanizmy tworzące sytuację i umysł tego narkomana.

Ale jasne jest to, że delegalizacja nie zmniejsza liczby narkomanów, tylko wręcz przeciwnie. Depenalizacja narkotyków w Czechach od razu zmniejszyła liczbę zatruć substancjami psychoaktywnymi. Wpływa na to wiele czynników. Ty kierujesz się stereotypem, znów bez zadania sobie trudu sprawdzenia czy to co piszesz jest prawdą.

>Nie noże są winne morderstwom, tylko nożownicy, ale delegalizacja noży (zakładając, że coś takiego byłoby możliwe) zmniejszyłaby liczbę morderstw, tak samo jak zmniejsza ją delegalizacja broni palnej.

Nieprawda, zmieniłaby jedynie sposób zabójstw.


>>Jeśli ktoś nie postrzega sprawy tak jak ją przedstawiłem, to stawia na szali korzyści i negatywy i okazuje się, że usprawiedliwia rozpowszechnianie materiałów pedofilskich tym, że chce sobie słuchać muzyki na youtube, śmierć i kalectwo tym, że chce sobie pojechać samochodem z punktu A do punktu B i morderstwa z użyciem noża tym, że chce sobie pokroić chleb. Tymczasem nie ma takiego usprawiedliwienia i taki tok myślenia zdradza po prostu obrzydliwość mentalną i moralną tego kto tak twierdzi.
>No to my, normalni ludzie, jesteśmy obrzydliwi mentalnie i moralnie, cóż poradzić.

Nie jesteście normalni. W realu rzadko się spotyka takie anomalie, przykro mi.

>Jakiekolwiek byłyby twoje emocje związane z tym, faktem jest, że ludzie pewne ryzyko tolerują ze względu na korzyści dla siebie lub dla ogółu. Tylko że te korzyści muszą być, natomiast widoczne ryzyko bez widocznych korzyści - jak np. powszechna dostępność heroiny - zazwyczaj tolerowane nie jest. I podobnie jest w większości zachodnich społeczeństw z karą śmierci.

Powszechna dostępność heroiny nie jest tolerowana tylko dlatego, że ludzie często wierzą w głupoty bez zadania sobie trudu by sprawdzić jak jest naprawdę i kierują się stereotypami i właśnie dlatego demokracja jest kiepska. I podobnie jest z karą śmierci - kopiuj-wklej i bez przemyślenia ludzie emocjonalnie opowiadają się po niewłaściwej stronie, bo są nieświadomi, a argumenty logiczne do nich nie trafią, bo:
- stare przekonanie się broni i wiąże się z silnymi emocjami i ego (zmiana zdania jest przeze mnie postrzegana jako przejaw inteligencji, ale większość mało inteligentnych osobników traktuje zmianę zdania jako przyznanie się do głupoty i porażkę)
- ludzie nie słuchają argumentów bo są ignorantami
- nie są przygotowani logicznie do tego by zrozumieć te argumenty
20-09-2017 13:15 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>odzi o winę. Gdyby chodziło o ryzyko, to by nie popełnić błędu logicznego, musiałbyś być przeciwko istnieniu i używaniu noży i przeciwko ruchowi drogowemu, uż nie mówiąc o posiadaniu gazu w domu, bo to ryzyko spowodowania wybuchu. To nie logika, tylko urojone próby forsowania na siłę swoich przekonań bez podawania argumentów.
To wyjaśnij mi co jest NIELOGICZNEGO w następującym rozumowaniu: z istnienia noży wynika pewne ryzyko (ułatwienie roboty zabójcom) jak również pewne korzyści (przydatność w kuchni). Oceniam subiektywnie, że ryzyko jest małe, a korzyści są fajne, dlatego jestem za prawem do posiadania noży.
Gdzie tu jest BŁĄD LOGICZNY?
>Jeśli ruch drogowy jest winny wypadkom, to należy bezwzględnie go zdelegalizować. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo to nie ruch, ani nie nóż są winne, podobnie kara śmierci też nie jest winna.
"Winna" może być tylko istota świadoma, ale ok, zgadza się, ruch drogowy jest PRZYCZYNĄ wypadków, i to przyczyną konieczną, więc eliminując go, eliminujemy i wypadki. Ale znowu: z ruchu drogowego wynikają rozliczne korzyści dla mojego komfortu, które uznaję za bardzo fajne i akceptuję związane z nim ryzyko, że ktoś mnie zabije lub okaleczy swym autem. Taki jestem odważny. Gdzie tu błąd logiczny?

>Jeśli jednak chodzi o ryzyko, to tym lepiej, bo realne ryzyko pomyłki jest poza granicami błędu statystycznego, a ewentualne naprawienie pomyłki jest jeszcze mniej prawodpodobne, więc nie ma o czym gadać.
Jasne, że nie zdarza się to często, bo też w ogóle skazanych na dożywocie/KS jest niewielu. Ale raz na parę lat się zdarza:
wiadomosci(*)nak-niewinna-6037256536278145a
Czy lekarstwo zabijające co tysięcznego pacjenta uznajemy za bezpieczne? To zależy. Jeśli to lekarstwo na AIDS i bez niego umarloby więcej, to tak. Jeśli to ma być lekarstwo na katar, to absolutnie nie.

>Od strony logicznej mamy tu sytuację taką, że:
>1. Jeśli uznajesz, że ruch nie jest winny wypadkom (teza A), to musisz przyjąć analogiczne założenie, że kara śmierci nie jest winna mordom sądowym (teza a).
>2. Jeśli uznajesz, że kara śmierci jest winna (teza B), to musisz przyjąć także, że ruch jest winny (teza b).
>Błędem logicznym jest opowiadanie się jednocześnie za tezą A i B, bo b to konsekwencja B i przeciwieństwo A. Widać, że z logiki to Ty za dobry nie jesteś, tak jak i szarley.
No ale ja nie opowiadam się jednocześnie, tylko otwarcie stwierdzam że ruch drogowy jest konieczną przyczyną wypadków.
>>Jasne, że to narkoman jest winny narkomanii, ale faktem jest, że delegalizacja narkotyków zmniejsza liczbę narkomanów.
>Narkoman jest winny narkomani ale w uproszczeniu - tzn chodzi o to, że nikt inny nie jest winny, tylko jak już ktoś to on, ale w rzeczywistości to winne są mechanizmy tworzące sytuację i umysł tego narkomana.
>Ale jasne jest to, że delegalizacja nie zmniejsza liczby narkomanów, tylko wręcz przeciwnie. Depenalizacja narkotyków w Czechach od razu zmniejszyła liczbę zatruć substancjami psychoaktywnymi.
Zdepenalizowano marychę i słusznie, bo jest to narkotyk stosunkowo mało szkodliwy i jego zwalczanie - tak jak w przypadku alkoholu czy papierosów - przynosi więcej szkody, niż pożytku. Ale heroina raczej legalna w Czechach nie jedt.

>>Nie noże są winne morderstwom, tylko nożownicy, ale delegalizacja noży (zakładając, że coś takiego byłoby możliwe) zmniejszyłaby liczbę morderstw, tak samo jak zmniejsza ją delegalizacja broni palnej.
>Nieprawda, zmieniłaby jedynie sposób zabójstw.
W przypadku morderstw z premedytacją wpływu by nie było żadnego, ale większość zabójstw to zabójstwa w afekcie - akurat ktoś się wk..., to chwycił nóż i zabił żonę albo sąsiada, ojej, ale się porobiło. Te trudniej byłoby popełnić gdyby pod ręką nie było żadnego zabójczego narzędzia.

>>
>>No to my, normalni ludzie, jesteśmy obrzydliwi mentalnie i moralnie, cóż poradzić.
>Nie jesteście normalni. W realu rzadko się spotyka takie anomalie, przykro mi.
No to zapytaj ludzi, ilu byłoby za zmniejszeniem dozwolonej (albo nawet możliwej) prędkości na drogach do 20 km/h, co przecież gwarantowałoby drastyczne zmniejszenie ilości groźnych wypadków. Dla nas, normalnych ludzi, istnieje coś jak "akceptowalny poziom ryzyka".
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To wyjaśnij mi co jest NIELOGICZNEGO w następującym rozumowaniu: z istnienia noży wynika pewne ryzyko (ułatwienie tobpty mordercom) jak również pewne korzyści (przydatność w kuchni). Oceniam subiektywnie, że ryzyko jest małe, a korzyści są fajne, dlatego jestem za prawem do posiadania noży.
>Gdzie tu jest BŁĄD LOGICZNY?

Napisałem gdzie. Czytać umiesz? Ma to 2 aspekty:

1. Ryzyko, o którym piszesz nie wynika z istnienia noży. Wynika z istnienia ludzi, którzy chcą wykorzystać nóż do morderstwa. Brak noży sprawiłby jedynie, że ci ludzie znaleźliby inne narzędzie.

2. Błąd widać także przy analogii do ruchu drogowego, bowiem analogicznie oceniłbyś, że z istnienia ruchu drogowego wynika (i tu nie pewne ryzyko tylko konkretne liczby) mnóstwo wypadków kończących się śmiercią i kalectwem niewinnych ludzi. Oceniasz korzyści płynące z jazdy jako usprawiedliwienie morderstw i okaleczeń. Nie widzisz, że tok rozumowania taki jak Twój i szarleya do tego prowadzi?

>>Jeśli ruch drogowy jest winny wypadkom, to należy bezwzględnie go zdelegalizować. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo to nie ruch, ani nie nóż są winne, podobnie kara śmierci też nie jest winna.
>"Winna" może być tylko istota świadoma, ale ok, zgadza się, ruch drogowy jest PRZYCZYNĄ wypadków, i to przyczyną konieczną, więc eliminując go, eliminujemy i wypadki.

Nie jest przyczyną, tylko warunkiem zaistnienia, a to zdecydowanie różnica, a Ty manipulujesz teraz dokładnie tak jak szarley. Przyczyną nie jest możliwość, tylko poruszenie ciągu przyczynowo-skutkowego w obrębie tej możliwości. Przyczyną padania deszczu nie jest niebo, tylko mechanizmy tworzące opady.

>Ale znowu: z ruchu drogowego wynikają rozliczne korzyści dla mojego komfortu, które uznaję za bardzo fajne i akceptuję związane z nim ryzyko, że ktoś mnie zabije lub okaleczy swym autem. Taki jestem odważny. Gdzie tu błąd logiczny?

Tu jeszcze nie, ale skoro jesteś przeciwko KŚ to ten błąd tworzysz. Poza tym masz tu skrajny przykład psychopatii - usprawiedliwiasz zgony i kalectwa swoim komfortem, który uznajesz za bardzo fajny. Brawo

>>Jeśli jednak chodzi o ryzyko, to tym lepiej, bo realne ryzyko pomyłki jest poza granicami błędu statystycznego, a ewentualne naprawienie pomyłki jest jeszcze mniej prawodpodobne, więc nie ma o czym gadać.
>Jasne, że nie zdarza się to często, bo też w ogóle skazanych na dożywocie/KS jest niewielu. Ale raz na parę lat się zdarza:
>wiadomosci(*)nak-niewinna-6037256536278145a

I tu nadal nie wiadomo czy prawidłowy był wyrok skazujący, czy uniewinniający. Nie ma co gadać o takich przypadkach, bo to nie wnosi nic do tematu, tylko go rozmywa.

>Czy lekarstwo zabijające co tysięcznego pacjenta uznajemy za bezpieczne? To zależy. Jeśli to lekarstwo na AIDS i bez niego umarloby więcej, to tak. Jeśli to ma być lekarstwo na katar, to absolutnie nie.

Ale jak sam przyznałeś przy KŚ mówimy o niewielu przypadkach, czyli bardziej o lekarstwie na AIDS niż o leczeniu kataru.

>Zdepenalizowano marychę i słusznie, bo jest to narkotyk stosunkowo mało szkodliwy i jego zwalczanie - tak jak w przypadku alkoholu czy papierosów - przynosi więcej szkody, niż pożytku. Ale heroina raczej legalna w Czechach nie jedt.

Ale złagodzono ogólnie prawo narkotykowe. Kary się zmniejszyły i spadło automatycznie zatrucie substancjami, co ma 2 przyczyny: lepsza jakość i większa dostępność narko, zamiast ćpania klejów czy przerabiania leków z apteki - ćpun jest zdrowszy więc pochłania też mniej zasobów służby zdrowia, ale legalizacja jest i tak lepsza od depenalizacji bo odcina mafie od głównych zarobków. Można jeszcze dodać taki czynnik jak atrakcyjność zakazanego owocu.

>>Nieprawda, zmieniłaby jedynie sposób zabójstw.
>W przypadku morderstw z premedytacją wpływu by nie było żadnego, ale większość zabójstw to zabójstwa w afekcie - akurat ktoś się wk..., to chwycił nóż i zabił żonę albo sąsiada, ojej, ale się porobiło. Te trudniej byłoby popełnić gdyby pod ręką nie było żadnego zabójczego narzędzia.

Nie ma noża, to są inne narzędzia, a zabijać da się na rozmaite sposoby.

>>>No to my, normalni ludzie, jesteśmy obrzydliwi mentalnie i moralnie, cóż poradzić.
>>Nie jesteście normalni. W realu rzadko się spotyka takie anomalie, przykro mi.
>No to zapytaj ludzi, ilu byłoby za zmniejszeniem dozwolonej (albo nawet możliwej) prędkości na drogach do 20 km/h, co przecież gwarantowałoby drastyczne zmniejszenie ilości groźnych wypadków. Dla nas, normalnych ludzi, istnieje coś jak "akceptowalny poziom ryzyka".

Nie reprezentujesz normalnych ludzi. W realu rzadko się spotyka takie anomalie. Chodzi mi o emocjonalność powiązaną z przekonaniami, wyparcie i racjonalizacje - to nie jest normalne.
20-09-2017 13:52 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>1 Ryzyko, o którym piszesz nie wynika z istnienia noży. Wynika z istnienia ludzi, którzy chcą wykorzystać nóż do morderstwa. Braknoży sprawiłby jedynie, że ci ludzie znaleźliby inne narzędzie.
W takim razie jeśli damy każdemu prawie całkiem trzeźwemu Januszowi rewower to absolutnie żadnego skutku to nie przyniesie?

>2. Błąd widać także przy analogii do ruchu drogowego, bowiem analogicznie oceniłbyś, że z istnienia ruchu drogowego wynika (i tu nie pewne ryzyko tylko konkretne liczby) mnóstwo wypadków kończących się śmiercią i kalectwem niewinnych ludzi. Oceniasz korzyści płynące z jazdy jako usprawiedliwienie morderstw i okaleczeń.
Tak właśnie robię. Ani przez chwilę nie zaprzeczam.

> Nie widzisz, że tok rozumowania taki jak Twój i szarleya do tego prowadzi?
Jak najbardziej widzę. Co w tym nielogicznego?

>>>Jeśli ruch drogowy jest winny wypadkom, to należy bezwzględnie go zdelegalizować. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo to nie ruch, ani nie nóż są winne, podobnie kara śmierci też nie jest winna.
>>"Winna" może być tylko istota świadoma, ale ok, zgadza się, ruch drogowy jest PRZYCZYNĄ wypadków, i to przyczyną konieczną, więc eliminując go, eliminujemy i wypadki.
>Nie jest przyczyną, tylko warunkiem zaistnienia, a to zdecydowanie różnica
Warunek zaistnienia jest przyczyną, to słowo ma takie znaczenie. Przecież wina w dosłownym sensie to też nic innego, jak zespół warunków niezbędnych do zaistnienia jakiegoś zdarzenia. Chyba, że wierzysz w jakieś wolne wole.

> Przyczyną nie jest możliwość, tylko poruszenie ciągu przyczynowo-skutkowego w obrębie tej możliwości. Przyczyną padania deszczu nie jest niebo, tylko mechanizmy tworzące opady.
A przyczyną wypadków są mechanizmy powodujące wypadki. A masło jest maślane. Gdyby nie było chmur, nie byłoby deszczu, więc chmury są przyczyną deszczu. JEDNĄ z przyczyn, bo są jeszcze inne.

>>Ale znowu: z ruchu drogowego wynikają rozliczne korzyści dla mojego komfortu, które uznaję za bardzo fajne i akceptuję związane z nim ryzyko, że ktoś mnie zabije lub okaleczy swym autem. Taki jestem odważny. Gdzie tu błąd logiczny?
>Tu jeszcze nie, ale skoro jesteś przeciwko KŚ to ten błąd tworzysz. Poza tym masz tu skrajny przykład psychopatii - usprawiedliwiasz zgony i kalectwa swoim komfortem, który uznajesz za bardzo fajny. Brawo
Przykro mi ze jesteś otoczony skrajnymi psychopatami, ale ludzie tak właśnie myślą.

>>wiadomosci(*)nak-niewinna-6037256536278145a
>I tu nadal nie wiadomo czy prawidłowy był wyrok skazujący, czy uniewinniający. Nie ma co gadać o takich przypadkach, bo to nie wnosi nic do tematu, tylko go rozmywa.
Jasne, nie ma co gadać o przypadkach pomyłek sądowych gdy mówimy o ryzyku pomyłek sądowych.

>>Czy lekarstwo zabijające co tysięcznego pacjenta uznajemy za bezpieczne? To zależy. Jeśli to lekarstwo na AIDS i bez niego umarloby więcej, to tak. Jeśli to ma być lekarstwo na katar, to absolutnie nie.
>Ale jak sam przyznałeś przy KŚ mówimy o niewielu przypadkach, czyli bardziej o lekarstwie na AIDS niż o leczeniu kataru.
To proszę wykazać - a nie tylko wyrazić głębokie przekonanie czy tez stwierdzić, że to już wykazano - że przy niestosowaniu KS ginie więcej ludzi, niż przy stosowaniu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>1 Ryzyko, o którym piszesz nie wynika z istnienia noży. Wynika z istnienia ludzi, którzy chcą wykorzystać nóż do morderstwa. Braknoży sprawiłby jedynie, że ci ludzie znaleźliby inne narzędzie.
>W takim razie jeśli damy każdemu prawie całkiem trzeźwemu Januszowi rewower to absolutnie żadnego skutku to nie przyniesie?

Co to znaczy "jeśli damy" i "prawie całkiem trzeźwemu"? Wróć może do tematu zamiast uciekać w eskapizm.

>>2. Błąd widać także przy analogii do ruchu drogowego, bowiem analogicznie oceniłbyś, że z istnienia ruchu drogowego wynika (i tu nie pewne ryzyko tylko konkretne liczby) mnóstwo wypadków kończących się śmiercią i kalectwem niewinnych ludzi. Oceniasz korzyści płynące z jazdy jako usprawiedliwienie morderstw i okaleczeń.
>Tak właśnie robię. Ani przez chwilę nie zaprzeczam.

Czyli nie dość, że popełniasz błąd logiczny, to jeszcze na nim opierasz swój brak moralności i nie jest Ci z tym źle. To jest zezwierzęcenie w najczystszej postaci i przykro czytać takie posty

>> Nie widzisz, że tok rozumowania taki jak Twój i szarleya do tego prowadzi?
>Jak najbardziej widzę. Co w tym nielogicznego?

To, że jeśli usprawiedliwiasz morderstwa i kalectwo z powodu czegoś co jest dla Ciebie fajne, tracisz argument przeciwko KŚ. Tak trudno to pojąć? Jeśli chcesz zachować spójność logiczną, nie możesz używać takich argumentów przeciwko KŚ.

>>Nie jest przyczyną, tylko warunkiem zaistnienia, a to zdecydowanie różnica
>Warunek zaistnienia jest przyczyną, to słowo ma takie znaczenie.

Nie wymyślaj swoich własnych znaczeń. Warunek zaistnienia nie jest przyczyną - boisko nie jest przyczyną, że chodzę grać w piłkę. Przyczyną jest chęć gry w piłkę i wtedy potrzebuję boiska. Nie rozumiesz najprostszych rzeczy...

>Przecież wina w dosłownym sensie to też nic innego, jak zespół warunków niezbędnych do zaistnienia jakiegoś zdarzenia. Chyba, że wierzysz w jakieś wolne wole.

Nie. Wina to nie zespół warunków niezbędnych do zaistnienia jakiegoś zdarzenia. Wina to poruszenie tych konkretnych warunków, czyli bycie przyczyną dla konkretnych skutków. Sama możliwość to nie przyczyna.

>> Przyczyną nie jest możliwość, tylko poruszenie ciągu przyczynowo-skutkowego w obrębie tej możliwości. Przyczyną padania deszczu nie jest niebo, tylko mechanizmy tworzące opady.
>A przyczyną wypadków są mechanizmy powodujące wypadki. A masło jest maślane. Gdyby nie było chmur, nie byłoby deszczu, więc chmury są przyczyną deszczu. JEDNĄ z przyczyn, bo są jeszcze inne.

Gwałcisz logikę, wg Ciebie samochód jedzie bo kółka się kręcą. Przyczyną wypadków są mechanizmy powodujące wypadki, czyli nie ruch drogowy, tylko błędy Januszy i realne przyczyny ich wystąpienia. Murawa na boisku nie jest winna temu, że Ronaldo jest lepszy od Bereszyńskiego.

>>Tu jeszcze nie, ale skoro jesteś przeciwko KŚ to ten błąd tworzysz. Poza tym masz tu skrajny przykład psychopatii - usprawiedliwiasz zgony i kalectwa swoim komfortem, który uznajesz za bardzo fajny. Brawo
>Przykro mi ze jesteś otoczony skrajnymi psychopatami, ale ludzie tak właśnie myślą

Nie myślą tak. Usprawiedliwiasz w ten sposób swoją dysfunkcję, a normalni ludzie myślą inaczej i nie ma usprawiedliwienia dla mordowania tylu ludzi ile ginie w wypadkach drogowych. Tylko, że normalni ludzie nie uważają, że nóż jest przyczyną morderstwa. To chore i psychopatyczne postrzeganie sprawy.

>>>wiadomosci(*)nak-niewinna-6037256536278145a
>>I tu nadal nie wiadomo czy prawidłowy był wyrok skazujący, czy uniewinniający. Nie ma co gadać o takich przypadkach, bo to nie wnosi nic do tematu, tylko go rozmywa.
>Jasne, nie ma co gadać o przypadkach pomyłek sądowych gdy mówimy o ryzyku pomyłek sądowych.

Mówimy o karze śmierci, a nie o przypadkach pomyłek sądowych, o których właśnie nie ma co mówić, bo są zbyt marginalne i niejasne. I podałem przykład przechodzenia przez przejście dla pieszych o konkretnej godzinie (najlepszy argument jakiego użyłem w tej dyskusji, dlatego nikt się do niego nie odniósł) - jeśli chcesz jednak mimo wszystko gadać o przypadkach pomyłek sądowych, to najpierw odnieś się do tego argumentu i go obal, bo póki co on jest w mocy i blokuje Ci możliwość mówienia o tym. No chyba, że chcesz gadać byle gadać o czymś nielogicznym.

>>>Czy lekarstwo zabijające co tysięcznego pacjenta uznajemy za bezpieczne? To zależy. Jeśli to lekarstwo na AIDS i bez niego umarloby więcej, to tak. Jeśli to ma być lekarstwo na katar, to absolutnie nie.
>>Ale jak sam przyznałeś przy KŚ mówimy o niewielu przypadkach, czyli bardziej o lekarstwie na AIDS niż o leczeniu kataru.
>To proszę wykazać - a nie tylko wyrazić głębokie przekonanie czy tez stwierdzić, że to już wykazano - że przy niestosowaniu KS ginie więcej ludzi, niż przy stosowaniu.

Czytaj ze zrozumieniem. Odniosłem się wprost do Twojego przykładu z lekarstwem na AIDS i na katar, więc nie zmieniaj tematu i nie proś mnie o coś czego nie ma w tym elemencie dyskusji. A jak chcesz odpowiedzi to moje pierwsze posty w tym wątku na to odpowiadają dlaczego warto stosować KŚ.
21-09-2017 17:19 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

> co znaczy "jeśli damy" i "prawie całkiem trzeźwemu"?
Znaczenie którego z powyższych słów sprawiło ci szczególną trudność?

>Czyli nie dość, że popełniasz błąd logiczny,
Błąd logiczny wykazałbyś, gdybyś udowodił, że mój tok rozumowania prowadzi do sprzeczności. Nie udowodniłeś.

> to jeszcze na nim opierasz swój brak moralności i nie jest Ci z tym źle. To jest zezwierzęcenie w najczystszej postaci i przykro czytać takie posty
Nie jestem bez serca i nie powiem, że w ogóle mnie nie obchodzą twoje emocje, ale jednak nie są one dla mnue argumentem.

>>> Nie widzisz, że tok rozumowania taki jak Twój i szarleya do tego prowadzi?
>>Jak najbardziej widzę. Co w tym nielogicznego?
>To, że jeśli usprawiedliwiasz morderstwa i kalectwo z powodu czegoś co jest dla Ciebie fajne
Nie USPRAWIEDLIWIAM tylko AKCEPTUJĘ RYZYKO. To nie są wyrazenia synonimiczne.

> tracisz argument przeciwko KŚ. Tak trudno to pojąć?
Trudno, ale liczę na to, że pomożesz mi to pojąć.

> Jeśli chcesz zachować spójność logiczną, nie możesz używać takich argumentów przeciwko KŚ.
Bo gdzie jest niespójność?

>>>Nie jest przyczyną, tylko warunkiem zaistnienia, a to zdecydowanie różnica
>>Warunek zaistnienia jest przyczyną, to słowo ma takie znaczenie.
>Nie wymyślaj swoich własnych znaczeń. Warunek zaistnienia nie jest przyczyną - boisko nie jest przyczyną, że chodzę grać w piłkę. Przyczyną jest chęć gry w piłkę i wtedy potrzebuję boiska. Nie rozumiesz najprostszych rzeczy.
Najprostsze rozumiem. Na przykład to, że jedna rzecz ma wiele przyczyn. Rozumiem nawet - mam prawo rozumieć, bo to wciąż zalicza się do rzeczy nsjprostszych - różnice między przyczyną sprawczą (piłkarzami), przyczyną materialną (piłką i boiskiem) czy przyczyną celową (chęć zagrania w piłkę) które składają się na zespół przyczyn, których wynikiem jest mecz.

>>Przecież wina w dosłownym sensie to też nic innego, jak zespół warunków niezbędnych do zaistnienia jakiegoś zdarzenia. Chyba, że wierzysz w jakieś wolne wole.
>Nie. Wina to nie zespół warunków niezbędnych do zaistnienia jakiegoś zdarzenia. Wina to poruszenie tych konkretnych warunków, czyli bycie przyczyną dla konkretnych skutków. Sama możliwość to nie przyczyna.
Sama możliwość to jedna z przyczyn. Drugą jest wola wykonania jakiegoś czynu. Połączenie jednego z drugim tworzą winę - bo przecież sama szczera wola zamordowania kogoś, bez mozliwosci realizacji, też winy nie czyni.

>Gwałcisz logikę, wg Ciebie samochód jedzie bo kółka się kręcą.
W magicznym świecie olsona samochód jedzie także, gdy się nie kręcą.

>Przyczyną wypadków są mechanizmy powodujące wypadki, czyli nie ruch drogowy, tylko błędy Januszy i realne przyczyny ich wystąpienia.
To spróbuj wywołać wypadek bez ruchu drogowego. Pokryję szkody. Hint: ruch jednego pojazdu to już ruch drogowy.

>Murawa na boisku nie jest winna temu, że Ronaldo jest lepszy od Bereszyńskiego.
Owszem, bo pewnie bez murawy, na błocie czy na betonie, też by sobie lepiej radził. Ale gdyby było tak, że na betonie Bereszyński pokonywałby Ronalda, to znaczyłoby, że murawa jest przyczyną lepszości Ronalda.
21-09-2017 17:47 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> co znaczy "jeśli damy" i "prawie całkiem trzeźwemu"?
>Znaczenie którego z powyższych słów sprawiło ci szczególną trudność?

Nie znaczenie żadnego ze słów, tylko kontekst tych słów w wypowiedzi.

>>Czyli nie dość, że popełniasz błąd logiczny,
>Błąd logiczny wykazałbyś, gdybyś udowodił, że mój tok rozumowania prowadzi do sprzeczności. Nie udowodniłeś.

Udowodniłem, a że wolisz tego nie dostrzegać, to już Twoja sprawa. Udowodniłem, że skoro powiedziałeś A i wynika z tego wniosek B, to nie możesz jednocześnie twierdzić wniosku odwrotnego od B bo wtedy popadasz w sprzeczność.

>> to jeszcze na nim opierasz swój brak moralności i nie jest Ci z tym źle. To jest zezwierzęcenie w najczystszej postaci i przykro czytać takie posty
>Nie jestem bez serca i nie powiem, że w ogóle mnie nie obchodzą twoje emocje, ale jednak nie są one dla mnue argumentem.

Z argumentami moralnymi (tu nie chodzi o emocje, tylko o "gramatykę" moralności) jest podobnie jak z logicznymi. By rozmówca je zrozumiał, musi jeszcze potrafić zrozumieć, bo w przeciwnym razie dziad może sobie gadać do obrazu.

>>To, że jeśli usprawiedliwiasz morderstwa i kalectwo z powodu czegoś co jest dla Ciebie fajne
>Nie USPRAWIEDLIWIAM tylko AKCEPTUJĘ RYZYKO.

Usprawiedliwiasz. Akceptacja ryzyka to jazda drogą, a my teraz dyskutujemy o tym czy jesteś za tym by był ruch drogowy, czy przeciw i jeśli za i uważasz, że to ruch drogowy, a nie źli kierowcy, prowadzi do wypadków powodujących zgony i kalectwa, to usprawiedliwiasz te morderstwa.

>> Jeśli chcesz zachować spójność logiczną, nie możesz używać takich argumentów przeciwko KŚ.
>Bo gdzie jest niespójność?

Wykazałem to w poprzednim poście. Tym, do którego się odnosisz.

>>Nie wymyślaj swoich własnych znaczeń. Warunek zaistnienia nie jest przyczyną - boisko nie jest przyczyną, że chodzę grać w piłkę. Przyczyną jest chęć gry w piłkę i wtedy potrzebuję boiska. Nie rozumiesz najprostszych rzeczy.
>Najprostsze rozumiem. Na przykład to, że jedna rzecz ma wiele przyczyn.

Ale mylisz przyczyny z warunkami zaistnienia.

>Rozumiem nawet - mam prawo rozumieć, bo to wciąż zalicza się do rzeczy nsjprostszych - różnice między przyczyną sprawczą (piłkarzami), przyczyną materialną (piłką i boiskiem) czy przyczyną celową (chęć zagrania w piłkę) które składają się na zespół przyczyn, których wynikiem jest mecz.

Piłka i boisko to nie przyczyna materialna, tylko narzędzia do gry w piłkę. Mylisz podstawowe kategorie. Piłkarze i chęć zagrania w piłkę to to samo, chyba że sobie podzielisz piłkarza na chęć, impulsy wykonawcze i materialne narzędzia wykonujące

>Sama możliwość to jedna z przyczyn.

Nie. Mylisz podstawowe kategorie. Boisko, na którym można grać w piłkę, to nie przyczyna gry w piłkę. Możliwość zabójstwa to nie przyczyna zabójstwa, bo inni nie zabijają, czyli przyczyny należy szukać w różnicy między tymi zabijającymi i niezabijającymi. Różnią się choćby motywem, czy hamulcami, więc to mogą być przyczyny.

>Drugą jest wola wykonania jakiegoś czynu.

Tak, chęć wykonania czynu jest jedną z przyczyn, ale do niej jeszcze musi dojść podjęcie decyzji o dokonaniu tego czynu. Możliwość zjedzenia w Burger Kingu nie jest przyczyną, że ludzie tam jedzą, bo ja mam taką możliwość, a tam nie jem.

>Połączenie jednego z drugim tworzą winę - bo przecież sama szczera wola zamordowania kogoś, bez mozliwosci realizacji, też winy nie czyni.

Sama wola nie, ale działanie tak. Możliwość działania nie.

>>Gwałcisz logikę, wg Ciebie samochód jedzie bo kółka się kręcą.
>W magicznym świecie olsona samochód jedzie także, gdy się nie kręcą.

Bez sensu, w ogóle nie odniosłeś tego do realnego przykładu, tylko próbowałeś odwrócić kota ogonem.

Wg Ciebie samochód jedzie bo kółka się kręcą, a wg mnie dlatego, że mechanizmy samochodu działają, a jego konstruktorzy je zbudowali, a kierowca odpalił. Kręcenie się kół to jeden z mechanizmów niezbędnych do tego, ale nie przyczyna jazdy. O przyczynie mówimy gdy tworzy całość (czyli sama wola to nie przyczyna, ale wola+czyn tak).

>>Przyczyną wypadków są mechanizmy powodujące wypadki, czyli nie ruch drogowy, tylko błędy Januszy i realne przyczyny ich wystąpienia.
>To spróbuj wywołać wypadek bez ruchu drogowego. Pokryję szkody. Hint: ruch jednego pojazdu to już ruch drogowy.

Znów odwracasz kota ogonem. Nie wywołam wypadku bez ruchu, ale mówimy o czymś odwrotnym - o tym czy to ruch jest tu przyczyną i wychodzi jednoznacznie, że nie jest. Jest warunkiem.

>>Murawa na boisku nie jest winna temu, że Ronaldo jest lepszy od Bereszyńskiego.
>Owszem, bo pewnie bez murawy, na błocie czy na betonie, też by sobie lepiej radził.

No i popatrz do jakich schizolskich głupot dochodzisz. Wg Ciebie Ronaldo jest lepszy od Bereszyńskiego nie dzięki treningom, talentowi itd, tylko dlatego, że bez murawy też by sobie lepiej radził. Brawo logika

>Ale gdyby było tak, że na betonie Bereszyński pokonywałby Ronalda, to znaczyłoby, że murawa jest przyczyną lepszości Ronalda.

Ale tak nie jest, a jednak murawa jest niezbędna by wykazać, że Ronaldo jest lepszym piłkarzem, bo na betonie czy w błocie grałby na pół gwizdka, by się nie uszkodzić, a Bereszyński grałby na 100% by zagrać lepiej niż Ronaldo.
19-09-2017 20:44 
 Ocena-1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie jest wystarczającą przesłanką do wyciągania tak pochopnych wniosków.
>>Dlatego piszę o ryzyku a nie o pewności
>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie świadczy o takim ryzyku. Nie uargumentowałeś swojej teorii.

Co, jeśli zwolennicy skrajnej opcji osiągną większość, lub też demokracja zostanie na tyle osłabiona, że wystarczy jakiś autorytarny władca?

>>>Dokładnie to samo można powiedzieć o dożywociu. To argument przeciwko nagłaśnianiu przestępstw przed wydaniem wyroku.
>>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.
>Nie łykam tego.
Więc przedstaw kontrargumenta.
Jak odszkodujesz ofiarę stryczka?

>>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?
>Wypadek Tupolewa nie jset argumentem przeciwko lataniu samolotem.
Nie jest, ale nie widzę związku między komunikacyjnym wypadkiem, a celowym działaniem skazującym na śmierć.
Empiria jednak jest argumentem, jej lekceważenie jest obrażaniem się na rzeczywistość
Latanie samolotami jest obarczone ryzykiem, podobnie jak używanie noża, praca w kopalni, itd, w każdym z tych przypadków jednak dba się o ograniczenie śmiertelnej skuteczności i szacuje ryzyko do korzyści. Kara śmierci do śmierci prowadzi celowo, a korzyści nie ma. (podobno jesteś jej przeciwnikiem)

>Jeśli stawiasz tezę, że istnieje ryzyko mordów sądowych, musisz wykazać, że Twoje przykłady odnoszą się do demokratycznej rzeczywistości.
Demokracja to dość krucha roślinka, łatwo ją ograniczyć. Granica między demokracją a dyktaturą nie jest ostrą krawędzią.
Podałem przykład Marchwickiego, demokracja nie zabezpiecza przed takimi wyrokami. Współczesna europejska demokracja wymaga likwidacji kary śmierci, to jest najskuteczniejsze zabezpieczenie.

>>>>(Czy Twój kraj ma wysoki poziom rozwoju kultury i demokracji? Czy coraz wyższy?)
>>>Zdecydowanie tak.
>>Różnimy się w poglądach
>Tworzysz własne fakty i nie używasz argumentów.
Uważam, że polska demokracja jest bardzo słaba, ale to temat na osobną dyskusję.

>>>Kara śmierci jest warunkiem wystąpienia mordu sądowego, ale nie jest jego przyczyną.
>>Jest warunkiem, ale warunkiem koniecznym. Wycofanie kary śmierci likwiduje ryzyko sądowego mordu
>Istnienie noży jest warunkiem koniecznym zasztyletowania. Delegalizacja i zniszczenie noży kuchennych likwiduje ryzyko zasztyletowania. Czuję, że kręcimy się w kółko. Ja podaję argumenty, a Ty unikasz odpowiedzi i powtarzasz swoje mantry.

Wprost przeciwnie, to ja podaję argumenta, a od Ciebie czytam cytaty z Olsona
Odpisałem: Jeśli nie istnieją noże nie można być zasztyletowanym, ale zabójca znajdzie inne narzędzie. Sąd innego narzędzia nie ma
Nie odpowiedziałeś na ten argument
Jakiego narzędzia może użyć sąd do zabicia podsądnego, jeśli nie będzie w kodeksie KS?

>>>>>Może w takim razie dożywocie też się analogicznie rozszerza?
>>>>Tak. Może tak być. I dotyczy to także innych przestępstw.
>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
Może tak być. Po prostu. Tak jak istnieje ryzyko rozszerzania listy przestępstw za które grozi kara śmierci, tak samo istnieje ryzyko rozszerzania listy przestępstw za które grozo dożywocie. Tak samo istnieje ryzyko rozszerzania katalogu przestępstw za które grozi więzienie. 60 lat temu, bycie pod wpływem alkoholu było okolicznością łagodzącą (!) przy spowodowaniu drogowego wypadku, dziś samo prowadzenie pod wpływem jest przestępstwem.

>>Kara śmierci ma zawsze na celu zgładzenie człowieka.
>Manipulujesz.
A kogo zabija się w wyniku orzeczenia takiej kary?
Na to także nie odpowiedziałeś.

Większość Twoich argumentów, to argumenta za karą śmierci. Nie widzę (poza deklaracjami i lepszą kulturą) różnic w argumentach Twoich i Olsona - zdeklarowanego zwolennika KS nawet za polityczne przestępstwa.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728414


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie jest wystarczającą przesłanką do wyciągania tak pochopnych wniosków.
>>>Dlatego piszę o ryzyku a nie o pewności
>>Istnienie zwolenników skrajnej opcji nie świadczy o takim ryzyku. Nie uargumentowałeś swojej teorii.
>Co, jeśli zwolennicy skrajnej opcji osiągną większość, lub też demokracja zostanie na tyle osłabiona, że wystarczy jakiś autorytarny władca?

To wtedy szarley wyciągnie pokeballa i przyzwie Charizarda.

>>>>Dokładnie to samo można powiedzieć o dożywociu. To argument przeciwko nagłaśnianiu przestępstw przed wydaniem wyroku.
>>>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.
>>Nie łykam tego.
>Więc przedstaw kontrargumenta.

Kontrargumenta do nieistniejących argumentów. Zapewne istnieją

>Jak odszkodujesz ofiarę stryczka?

- nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować (no chyba, że wszystko przeliczasz na pieniądze)
- mowa o orzekaniu KŚ w pewnych przypadkach, więc pomyłki nie wchodzą w grę, a jeśli jest ich śladowa ilość, to tak można powiedzieć dosłownie o wszystkim, więc nie można przyjąć takiego argumentu, bo to blokowałoby każde możliwe działanie - np jeśli będę przechodził przez przejście dla pieszych o 10:30, to samochody na chwilę się zatrzymają i potem dojdzie do wypadku z winy kierowcy fiata, ale gdybym wtedy nie przechodził, to by do tego nie doszło, więc może powinienem przejść tamtędy o 10:40? Ale wtedy też nie wiem czy przez to nie dojdzie do wypadku, więc idąc tokiem rozumowania szarleya nie należy wychodzić z domu, ale w takim razie "przeze mnie" może być wypadek jak zamówię pizzę, albo zadzwonię do kogoś telefonem, a ten będzie akurat jechał samochodem i spowoduje wypadek. W końcu zawsze jest taka możliwość. Takie myślenie prowadzi do paradoksu, bo i brak działania jest działaniem, gdyż może w drugą stronę - jeśli przejdę przez to przejście o 11:34, to może dzięki temu nie będzie wypadku, który byłby gdybym wtedy nie przechodził.
- błędnie orzeczony wyrok ma małą szansę na skuteczne odwołanie, więc jeśli nawet przyjmiemy Twoje założenie, że dojdzie do pomyłek, w praktyce brak KŚ skazuje na dożywocie więcej osób niż jest tych, którzy po błędnym wyroku dowodzą swoich praw i wychodzą z więzienia, w którym byli niesłusznie


>Empiria jednak jest argumentem, jej lekceważenie jest obrażaniem się na rzeczywistość

rozumowanie szarleya:
- W Bydgoszczy kolesiowi spadła cegła na głowę i zmarł
- Ów człowiek wychodził wtedy z domu
- Wniosek jest z tego taki, że nie należy wychodzić z domu


>Podałem przykład Marchwickiego

Podstawowa erystyka - pojedyncza sytuacja nie świadczy o całości, a współwystępowanie nie oznacza przyczynowości.

>Wprost przeciwnie, to ja podaję argumenta, a od Ciebie czytam cytaty z Olsona

Ty tylko piszesz, że podajesz argumenta i co najgorsze chyba faktycznie w to wierzysz. W rzeczywistości się ośmieszasz, a konkretne logiczne rozumowanie nazywasz cytatami z olsona. Koleś jest przeciwnikiem KŚ, podał swoje argumenty (które zresztą obaliłem) i wyjaśnił dlaczego Twoje argumenty są złe, ale Ty nadal upierasz się przy swoim i nie poświęcisz chwili czasu na przeanalizowanie argumentów, tylko klepiesz swoje mantry.

>Odpisałem: Jeśli nie istnieją noże nie można być zasztyletowanym, ale zabójca znajdzie inne narzędzie. Sąd innego narzędzia nie ma
>Nie odpowiedziałeś na ten argument

Amnezja szarleya po raz n-ty. To sąd jest narzędziem, więc brak KŚ oznacza, że jeśli komuś zależy na czyjejś śmierci to wykorzysta inne narzędzie, a ryzyko pomyłek jest nawet mniejsze przy KŚ niż przy innych karach, bo do takich spraw sąd podchodzi mniej rutynowo.


>>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>Może tak być. Po prostu.

Po prostu. Genialne szarley orzeka i tak jest po prostu, a olson i inni muszą udowadniać po kilkaset razy oczywiste rzeczy, a szarley i tak udaje wtedy amnezję, ucieka od odpowiedzi, albo zmienia temat.

>Tak jak istnieje ryzyko rozszerzania listy przestępstw za które grozi kara śmierci, tak samo istnieje ryzyko rozszerzania listy przestępstw za które grozo dożywocie.

Pach, pach, pokeball i szarley wzywa Pikachu

>Tak samo istnieje ryzyko rozszerzania katalogu przestępstw za które grozi więzienie. 60 lat temu, bycie pod wpływem alkoholu było okolicznością łagodzącą (!) przy spowodowaniu drogowego wypadku, dziś samo prowadzenie pod wpływem jest przestępstwem.

Nie tak samo, tylko właśnie tu jest ryzyko, bo tymi mniejszymi przewinieniami łatwiej manipulować i jest ich więcej, więc obecne prawo czasem toleruje niemoralne zachowania, które z czasem mogą być słusznie klasyfikowane inaczej tak jak w Twoim przykładzie z jazdą po pijaku.

>Większość Twoich argumentów, to argumenta za karą śmierci. Nie widzę (poza deklaracjami i lepszą kulturą) różnic w argumentach Twoich i Olsona - zdeklarowanego zwolennika KS nawet za polityczne przestępstwa.

Po pierwsze znów manipulujesz co do olsona, bo tam rozmawialiśmy o przykładzie gdzie aksjomatem jest to, że dyktatura jest dobra i ludziom żyje się maksymalnie możliwie najlepiej. W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę, przed którą chroni dobry dyktator.

mlistk podał wiele typowych argumentów, które są oczywiste gdy ktoś bredzi tak jak Ty. Po prostu dba o uczciwość intelektualną, podobnie jak Andrzej.51, który prostuje często mity na temat chrześcijan korzystne dla ateizmu. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że uciekłeś od odpowiedzi na moje argumenty w momencie gdy odpowiedź była zbyt niewygodna i nie wiedziałeś co odpisać, dlatego nagle przypomniałeś sobie o zamierzchłych wyzwiskach. Jak widzisz Twojego myślotoku nie podzielają nawet ludzie o podobnych deklarowanych poglądach.
szarley (54911 punktów)
Odniosę się tylko do tej niewielkiej części wypowiedzi, która dotyczy tematu a nie rozmówcy. Niestety nie mam możliwości zaznaczyć na szaro większości wypowiedzi

>- nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować (no chyba, że wszystko przeliczasz na pieniądze)
Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

Co w takim razie zrobić z ofiarą sądowej pomyłki skazaną na trzy lata za pobicie lub kradzież? Za kradzież też na wszelki wypadek powiesić?

>- mowa o orzekaniu KŚ w pewnych przypadkach,
... a w niepewnych 20 lat więzienia?
W niepewnych przypadkach nie wolno skazać nawet na trzy dni aresztu. Cóż to za pomysł, żeby kogokolwiek skazywać bez pewności, że dokonał przestępstwa.

>więc pomyłki nie wchodzą w grę, a jeśli jest ich śladowa ilość, to tak można powiedzieć dosłownie o wszystkim, więc nie można przyjąć takiego argumentu,
Ten Twój argument dotyczy jedynie ryzyka pomyłki sądowej i żadnych innych argumentów przeciwko KS. A i tego nie obalasz.
Chodzi o akceptowalność ryzyka i o stosunek ryzyka do korzyści. W ruchu drogowym jest ryzyko, ale są korzyści. Idąc tropem Twojego myślenia, nie warto dbać o hamulce w samochodzie, bo może cegła spaść na głowę.

>mówimy o KŚ w przypadku najcięższych przestępstw
>rozmawialiśmy o przykładzie gdzie aksjomatem jest to, że dyktatura jest dobra... W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę,

Czyli przestępstwo polityczne chcesz karać śmiercią na równi z seryjnymi zabójstwami.
Właśnie udowodniłeś moją tezę, że istnieje ryzyko, że katalog "najcięższych" przestępstw karanych śmiercią może być rozszerzany do woli, aż do KS za głoszenie przekonań.
Q.E.D.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Odniosę się tylko do tej niewielkiej części wypowiedzi, która dotyczy tematu a nie rozmówcy.

A gdybyś panował nad emocjami to byś tak nie kłamał, bo każdy widzi, że rozmówcy dotyczy może maks 10% i to tylko wtedy gdy musi dotyczyć, bo swoją histerią i manipulacjami nie pozostawiasz wyboru i jeśli chcę odpowiedzieć, to muszę się odnieść do tego, że to Ty piszesz w histerii, a nie normalny człowiek w sposób racjonalny.

A priori wierzysz w swoje przekonanka i nie bacząc na argumenty i tak odpowiadasz tak, by konfabulować, manipulować i kłamać, byle tylko nie przyznać racji rozmówcy. To jest paskudny i żenujący sposób dyskusji i cieszę się, że nie tylko ja na to odpowiadam. Większość forum Cię lekceważy tak jak i mnie. Właściwie jestem w stanie zrozumieć tych, którzy wrzucają moje i Twoje zachowania do jednego wora z napisem "chamstwo".

>>- nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować (no chyba, że wszystko przeliczasz na pieniądze)
>Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

Twierdzę, że nie uzasadniłeś swojej hipotezy, a wymagasz od rozmówcy by wziął ją bez dowodu i argumentu za pewnik. Ja tu nie muszę niczego twierdzić, póki nie uzasadnisz swojej wypowiedzi.

>>- mowa o orzekaniu KŚ w pewnych przypadkach,
>... a w niepewnych 20 lat więzienia?
>W niepewnych przypadkach nie wolno skazać nawet na trzy dni aresztu. Cóż to za pomysł, żeby kogokolwiek skazywać bez pewności, że dokonał przestępstwa.

Dobrze. Rozumiem więc, że zauważyłeś absurdalność Twojego paraargumentu będącego powoływaniem się na skazywanie bez pewności - zgadzamy się co do tego, że skazuje się gdy jest taka pewność, więc nie będziemy tu dyskutować o pomyłkach sądowych, ani tym bardziej o ich prostowaniu, bo to są po prostu marginalne wątki, które nie dotyczą bezpośrednio tematu rozmowy.

>Chodzi o akceptowalność ryzyka i o stosunek ryzyka do korzyści. W ruchu drogowym jest ryzyko, ale są korzyści.

Powtarzasz się, a odpowiadałem na to ja i mlistk, ale oczywiście to niewygodna odpowiedź, więc powtarzasz obalony paraargument.

>Idąc tropem Twojego myślenia, nie warto dbać o hamulce w samochodzie, bo może cegła spaść na głowę.

Nie. Idąc tokiem mojego myślenia wypadki się zdarzają i to nie jest argument na nic. Zdecydowanie więcej jest ich w przypadku ruchu drogowego, ale to nie ruch jest temu winny, tylko źli kierowcy. Gdyby ruch był winny, to żadna chęć pojechania z miejsca A do miejsca B nie byłaby usprawiedliwieniem i byłbym zmuszony być przeciwko ruchowi drogowemu, używaniu noży, legalizacji narkotyków etc. A jestem za, bo to nie to jest winne, podobnie jak nie kara śmierci, tylko ci, którzy źle z tego korzystają, ale z tym zjawiskiem należy walczyć.

>>mówimy o KŚ w przypadku najcięższych przestępstw
>>rozmawialiśmy o przykładzie gdzie aksjomatem jest to, że dyktatura jest dobra... W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę,
>Czyli przestępstwo polityczne chcesz karać śmiercią na równi z seryjnymi zabójstwami.

Odpowiadałem na to. Nie przestępstwo polityczne, tylko szczególny jego rodzaj, w szczególnych okolicznościach, o których Johnie Doe wtedy rozmawialiśmy. Nie udawaj, że to nie Twoje alterkonto, bo każdy może zobaczyć, że popełniasz z niego te same błędy i te same manipulacje co z konta "szarley", a to charakterystyczne dla Twojej osoby i rzadko spotykane.

>Właśnie udowodniłeś moją tezę, że istnieje ryzyko, że katalog "najcięższych" przestępstw karanych śmiercią może być rozszerzany do woli, aż do KS za głoszenie przekonań.

Oho, urojeń ciąg dalszy.

Nie musnąłeś nawet żadnego z argumentów, więc moje argumenty nadal są w mocy, a Ty nadal próbujesz bezsilnie racjonalizować w żenujący sposób swoją wiarę, zamiast przeanalizować kontrargumenty. Nic dziwnego, że czytam to tylko ja, Ty, mlistk i ZaKotem, a reszta ignoruje.
20-09-2017 14:29 
 Ocena-1 na 1
szarley (54911 punktów)
Powtórzę pytanie, choć powinno być to zdanie oznajmujące
>>Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować.

Czekam na ten argument. Jak widać zamiast odpowiedzieć wolisz odwracać kota ogonem. Kolejna żenująca ucieczka przed argumentami.
szarley (54911 punktów)
Zadałem pytanie. Pytanie nie wymaga argumentów.
Odpowiedz, będę wiedział w jakim kierunku doprecyzować swoje argumenta


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Postawiłeś tezę. Poprosiłem o argumenta na nią, których nie podałeś. Czego nie rozumiesz? Nie odwracaj kota ogonem.
szarley (54911 punktów)
>Postawiłeś tezę.
Cytat:
Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

To jest pytanie.

Uważam, że niesłusznie orzeczony wyrok, skutek sądowej pomyłki lub celowego działania, należy w miarę możliwości naprawić. Dotyczy to tak samo niesłusznie skazanego za zabójstwo na dożywocie i wypuszczonego po pięciu latach jak i niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkową kradzież, który odsiedział cały wyrok, jak i skazanego na mandat 100 złotych

W każdym z tych przypadków jest tylko jeden sposób zadośćuczynienia: finansowa rekompensata

Jeśli twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie, to podobnie musisz potraktować nieuzasadnione i wg Ciebie nienaprawialne 10 lat z omyłkowego dożywocia jak i jednako nieuzasadnione i nienaprawialne omyłkowe 10 lat za rozbój.

Jedyne czego nigdy naprawić się nie da, to stryczek


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Postawiłeś tezę.
> Cytat:
Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

>To jest pytanie.

Ale ono powstało w odpowiedzi na tezę, której nie uzasadniłeś. To jest ostatni mój argument w tej kwestii i zamiast odpowiedzieć zadałeś to pytanie, w dodatku pisząc, że powinno być ono pytaniem twierdzącym :
Cytat:
nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować (no chyba, że wszystko przeliczasz na pieniądze)


>Uważam, że niesłusznie orzeczony wyrok, skutek sądowej pomyłki lub celowego działania, należy w miarę możliwości naprawić. Dotyczy to tak samo niesłusznie skazanego za zabójstwo na dożywocie i wypuszczonego po pięciu latach jak i niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkową kradzież, który odsiedział cały wyrok, jak i skazanego na mandat 100 złotych
>W każdym z tych przypadków jest tylko jeden sposób zadośćuczynienia: finansowa rekompensata

No więc pytam jeszcze raz: czy uważasz, że błędnie orzeczony wyrok dożywocia da się zrekompensować? Naprawdę przeliczasz to na pieniądze?

Otóż zakładamy, że tych pomyłek nie ma, bo temu służy sąd i powinien przestrzegać procedur gwarantujących brak orzekania winy bez dowodu. Zakładając jednak, że już orzeknie źle, raczej lepiej umrzeć humanitarnie (KŚ) niż odsiadywać tortury, które w zdecydowanej większości wyroków nie zostają cofnięte przez cofnięcie błędnego wyroku. Jednak jeśli nawet zostanie po wielu latach, to te pieniądze niekoniecznie zrekompensują wydanie wyroku i człowiek raczej ma już wtedy przegrane życie.

Ale o marginalnych przypadkach nie ma co dyskutować, gdy rozmawiamy o ogólnych regułach, bo wypadków samochodowych jest nieporównywalnie więcej, a jednak nie chcesz likwidować ruchu, bo zapewne zgodzisz się, że winny nie jest ruch drogowy, tylko ludzie, którzy źle jadą.
szarley (54911 punktów)
>>>Postawiłeś tezę.
>> Cytat:
Twierdzisz, że nie da się zrekompensować niewinnemu pobytu w więzieniu i lepiej go omyłkowo powiesić niż omyłkowo skazać na dożywocie?

>>To jest pytanie.
>Ale ono powstało w odpowiedzi na tezę, której nie uzasadniłeś.
Nadal to jest pytanie i nadal czekam na odpowiedź. Moje uzasadnienie dostałeś

>To jest ostatni mój argument w tej kwestii i zamiast odpowiedzieć zadałeś to pytanie, w dodatku pisząc, że powinno być ono pytaniem twierdzącym :
Tak, twierdzącym, bo takie JEST Twoje zdanie. Chcę jedynie żebyś je potwierdził

>>Uważam, że niesłusznie orzeczony wyrok, skutek sądowej pomyłki lub celowego działania, należy w miarę możliwości naprawić. Dotyczy to tak samo niesłusznie skazanego za zabójstwo na dożywocie i wypuszczonego po pięciu latach jak i niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkową kradzież, który odsiedział cały wyrok, jak i skazanego na mandat 100 złotych
>>W każdym z tych przypadków jest tylko jeden sposób zadośćuczynienia: finansowa rekompensata
>No więc pytam jeszcze raz: czy uważasz, że błędnie orzeczony wyrok dożywocia da się zrekompensować?
Jeśli podsądny wyjdzie na wolność, da się częściowo zrekompensować, stryczka nie odszkodujesz nigdy
Przywołałem kiedyś przykład człowieka który kilka lat przesiedział za polityczne "przestępstwo" wyszedł na wolność i jakoś wcale nie miał złamanego żywota. Wyśmiałeś ten przykład

>Naprawdę przeliczasz to na pieniądze?
Masz inny pomysł?

>Otóż zakładamy, że tych pomyłek nie ma,
Załóżmy też, że krowa może latać. Proponuję rozmawiać o REALIACH

>Zakładając jednak, że już orzeknie źle, raczej lepiej umrzeć humanitarnie (KŚ) niż odsiadywać tortury, które w zdecydowanej większości wyroków nie zostają cofnięte przez cofnięcie błędnego wyroku. Jednak jeśli nawet zostanie po wielu latach, to te pieniądze niekoniecznie zrekompensują wydanie wyroku i człowiek raczej ma już wtedy przegrane życie.
W takim razie co przypadkiem niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkowstwo?
Też lepiej go powiesić?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

>>Czyli przestępstwo polityczne chcesz karać śmiercią na równi z seryjnymi zabójstwami.

>Odpowiadałem na to. Nie przestępstwo polityczne, tylko szczególny jego rodzaj, w szczególnych okolicznościach, o których Johnie Doe wtedy rozmawialiśmy. Nie udawaj, że to nie Twoje alterkonto, bo każdy może zobaczyć, że popełniasz z niego te same błędy i te same manipulacje co z konta "szarley", a to charakterystyczne dla Twojej osoby i rzadko spotykane.

1 Szczególny rodzaj politycznego przestępstwa, nie jest politycznym przestępstwem? Doprawdy?
2 Nie mam dwóch kont. Twoje postępowanie jest kolejnym dowodem przeciwko karze śmierci, ponieważ uważasz że wolno oskarżać bez dowodu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nadal to jest pytanie i nadal czekam na odpowiedź.

To pytanie jest odwracaniem kota gonem. Nie umiałeś uzasadnić swojej teorii, więc odwróciłeś ją i zadałeś mi pytanie, na które nie muszę odpowiadać. To na Tobie spoczywa onus probandi dla stwierdzenia, że da się zrekompensować niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię. Kluczowy jednak jest fakt, że takie sytuacje są marginalne, więc nie rozpatrujemy ich z powodów, o których napisałem tu:

Cytat:
- nie przedstawiłeś argumentów na to, że te lata w więzieniu spędzone tam za nic w ogóle da się zrekompensować (no chyba, że wszystko przeliczasz na pieniądze)
- mowa o orzekaniu KŚ w pewnych przypadkach, więc pomyłki nie wchodzą w grę, a jeśli jest ich śladowa ilość, to tak można powiedzieć dosłownie o wszystkim, więc nie można przyjąć takiego argumentu, bo to blokowałoby każde możliwe działanie - np jeśli będę przechodził przez przejście dla pieszych o 10:30, to samochody na chwilę się zatrzymają i potem dojdzie do wypadku z winy kierowcy fiata, ale gdybym wtedy nie przechodził, to by do tego nie doszło, więc może powinienem przejść tamtędy o 10:40? Ale wtedy też nie wiem czy przez to nie dojdzie do wypadku, więc idąc tokiem rozumowania szarleya nie należy wychodzić z domu, ale w takim razie "przeze mnie" może być wypadek jak zamówię pizzę, albo zadzwonię do kogoś telefonem, a ten będzie akurat jechał samochodem i spowoduje wypadek. W końcu zawsze jest taka możliwość. Takie myślenie prowadzi do paradoksu, bo i brak działania jest działaniem, gdyż może w drugą stronę - jeśli przejdę przez to przejście o 11:34, to może dzięki temu nie będzie wypadku, który byłby gdybym wtedy nie przechodził.
- błędnie orzeczony wyrok ma małą szansę na skuteczne odwołanie, więc jeśli nawet przyjmiemy Twoje założenie, że dojdzie do pomyłek, w praktyce brak KŚ skazuje na dożywocie więcej osób niż jest tych, którzy po błędnym wyroku dowodzą swoich praw i wychodzą z więzienia, w którym byli niesłusznie


>Moje uzasadnienie dostałeś

Nie bardzo. Postawiłeś tam dwie bardzo wątpliwej jakości tezy. Jedną jest taka, że da się komuś zrekompensować lata spędzone niesłusznie w więzieniu, a drugą jest taka, że warto brać pod uwagę tak marginalne przypadki, skoro w ten sposób zwiększasz liczbę osób, które niesłusznie odsiedzą dożywocie. W najlepszym wypadku dla samych siebie popełnią samobójstwo co w praktyce jest tym samym co niesłusznie orzeczona kara śmierci. Gdzie tu logika i uzasadnienie?

>>To jest ostatni mój argument w tej kwestii i zamiast odpowiedzieć zadałeś to pytanie, w dodatku pisząc, że powinno być ono pytaniem twierdzącym :
>Tak, twierdzącym, bo takie JEST Twoje zdanie. Chcę jedynie żebyś je potwierdził

Takie nie jest moje zdanie. To jest odwrócenie Twojego zdania, którego nie uzasadniłeś i przypisanie go olsonowi w formie kolejnego strawmana.

>>No więc pytam jeszcze raz: czy uważasz, że błędnie orzeczony wyrok dożywocia da się zrekompensować?
>Jeśli podsądny wyjdzie na wolność, da się częściowo zrekompensować, stryczka nie odszkodujesz nigdy

Czyli wątpliwe dalsze życie w jakimś skrajnie marginalnym przypadku stawiasz ponad cierpieniem kogoś gdy odsiaduje nieswoje dożywocie, też w marginalnym (ale mniej) przypadku. Hmm...

>Przywołałem kiedyś przykład człowieka który kilka lat przesiedział za polityczne "przestępstwo" wyszedł na wolność i jakoś wcale nie miał złamanego żywota. Wyśmiałeś ten przykład

Bo to marginalny przykład i mój argument z przechodzeniem przez jezdnię o konkretnej godzinie to obala.

>>Naprawdę przeliczasz to na pieniądze?
>Masz inny pomysł?

Może po prostu nie da się uniknąć niektórych pomyłek? A próbując naprawiać los może właśnie nieświadomie zwiększasz pulę cierpienia? Kara dożywocia jest de facto karą śmierci odroczoną w skutkach, czyli więcej się cierpi niż przy KŚ, a skutki prewencyjne wg jednych badań są zbliżone, a wg tych podanych w tym wątku przez Jana Rylewa nawet KŚ jest minimalnie skuteczniejsza.

>>Otóż zakładamy, że tych pomyłek nie ma,
>Załóżmy też, że krowa może latać. Proponuję rozmawiać o REALIACH

O realiach, więc zakładamy, że tych pomyłek nie ma, gdyż:
- są zbyt marginalne
- w każdym innym przypadku też musielibyśmy tak rozdrabniać włos na czworo i wyszłoby, że cokolwiek nie zrobimy, to będzie źle i nie wiemy kiedy lepiej, a kiedy gorzej, bo nie znamy dokładnych realnych skutków swoich działań. Mówmy więc o skutkach zamierzonych, czyli o tym czy KŚ jest lepsza czy gorsza od dożywocia, a nie o tym czy jest doskonała.

>W takim razie co przypadkiem niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkowstwo?
>Też lepiej go powiesić?

Skąd taki wniosek? Wieszać kogoś za kieszonkowstwo bo może istnieć marginalne ryzyko pomyłki, że wyrok jest niesłuszny? Nie rób takich akrobacji, tylko przyznaj, że po prostu Twoje argumenty się w tym momencie nie obroniły.

>1 Szczególny rodzaj politycznego przestępstwa, nie jest politycznym przestępstwem? Doprawdy?

Nie manipuluj. Każdy kot jest zwierzęciem, ale nie każde zwierzę jest kotem.

>2 Nie mam dwóch kont. Twoje postępowanie jest kolejnym dowodem przeciwko karze śmierci, ponieważ uważasz że wolno oskarżać bez dowodu.

Nie oskarżam, ani nie robię tego bez dowodu. Poważnymi przesłankami są wpisy i dedukcja, a oskarżenie jest luźne, czyli ma na celu jedynie wytknięcie faktu, że akurat z tych dwóch powstają bardzo podobne błędy. Jeśli nie jesteście tą samą osobą, to jest to po prostu fakt tak niesamowity, że metaforycznie mogę powiedzieć, że jesteście tą samą osobą, tak jakbym powiedział metaforycznie, że ktoś z kim się zgadzam jest moją bratnią duszą, albo dziewczyna drugą połówką (bo w praktyce 0,7 to lepsza proporcja ).
szarley (54911 punktów)
>>Nadal to jest pytanie i nadal czekam na odpowiedź.
>To pytanie jest odwracaniem kota gonem. Nie umiałeś uzasadnić swojej teorii, więc odwróciłeś ją i zadałeś mi pytanie, na które nie muszę odpowiadać.
Nie musisz, wolno Ci ukrywać swoje poglądy
Ja swoje zdanie uzasadniłem.

>To na Tobie spoczywa onus probandi dla stwierdzenia, że da się zrekompensować niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię.
1 Udowodniłem, znacząco większą możliwość odszkodowania za niesłusznie odsiedziane 10 lat
2 Nie musi wracać na spaloną ziemię
3 Pisałem o znacząco większej możliwości wynadgrodzenia krzywdy, nie o tym, że zawsze się to udaje
4 Jak chcesz odszkodować za niesłuszne powieszenie?

>>Moje uzasadnienie dostałeś
>Nie bardzo. Postawiłeś tam dwie bardzo wątpliwej jakości tezy. Jedną jest taka, że da się komuś zrekompensować lata spędzone niesłusznie w więzieniu,
Chcesz empiryczne dowody?

>W najlepszym wypadku dla samych siebie popełnią samobójstwo co w praktyce jest tym samym co niesłusznie orzeczona kara śmierci.
Ilu skazanych na dożywocie popełnia samobójstwa? Gdyby to było 100% przyznałbym Ci rację, że sami skazani wybierają śmierć.

>>>To jest ostatni mój argument w tej kwestii i zamiast odpowiedzieć zadałeś to pytanie, w dodatku pisząc, że powinno być ono pytaniem twierdzącym :
>>Tak, twierdzącym, bo takie JEST Twoje zdanie. Chcę jedynie żebyś je potwierdził
>Takie nie jest moje zdanie.
Więc przedstaw swoje zdanie w sposób precyzyjny
Podobnie jak napisz wyraźnie
Olson jest zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa

>>>No więc pytam jeszcze raz: czy uważasz, że błędnie orzeczony wyrok dożywocia da się zrekompensować?
>>Jeśli podsądny wyjdzie na wolność, da się częściowo zrekompensować, stryczka nie odszkodujesz nigdy
>Czyli wątpliwe dalsze życie w jakimś skrajnie marginalnym przypadku stawiasz ponad cierpieniem kogoś gdy odsiaduje nieswoje dożywocie, też w marginalnym (ale mniej) przypadku. Hmm...
Chcesz empiryczne przykłady tych, którzy wyszli na wolność po niesłusznych wyrokach, a nawet z celi śmierci? Deklarowałeś, że wiesz o czym piszesz, więc przypomnij sobie co wiesz (!) o wyrokach z lat tuż powojennych. Większość z tych ludzi ułożyła sobie życie

>>Przywołałem kiedyś przykład człowieka który kilka lat przesiedział za polityczne "przestępstwo" wyszedł na wolność i jakoś wcale nie miał złamanego żywota. Wyśmiałeś ten przykład
>Bo to marginalny przykład
kilkanaście tysięcy ludzi, to margines?

>>>Naprawdę przeliczasz to na pieniądze?
>>Masz inny pomysł?
>Może po prostu nie da się uniknąć niektórych pomyłek?
Niektórych nie da się. Masz rację, ale niektóre można zadośćuczynić
Stryczka nie zadośćuczynisz NIGDY

>>>Otóż zakładamy, że tych pomyłek nie ma,
>>Załóżmy też, że krowa może latać. Proponuję rozmawiać o REALIACH
>O realiach, więc zakładamy, że tych pomyłek nie ma, gdyż:
>- są zbyt marginalne
Jakieś statystyki, czy znów jest to "margines" taki sam jak przykłady z Polski po 1956?

>>W takim razie co przypadkiem niesłusznie skazanego na dwa lata za kieszonkowstwo?
>>Też lepiej go powiesić?
>Skąd taki wniosek?
Stąd, że trauma po odsiadce za nieswoje winy wg Ciebie jest tak wielka, że uniemożliwia powrót do normalnego życia
Cytat:
niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię.


>>1 Szczególny rodzaj politycznego przestępstwa, nie jest politycznym przestępstwem? Doprawdy?
>Nie manipuluj. Każdy kot jest zwierzęciem, ale nie każde zwierzę jest kotem.
Piszesz o kotach (zbiór zawarty), więc piszesz o zwierzętach (zbiór zawierający)
Piszesz o szczególnych politycznych przestępstwach (zbiór zawarty), więc piszesz o politycznych przestępstwach (zbiór zawierający)

>>2 Nie mam dwóch kont. Twoje postępowanie jest kolejnym dowodem przeciwko karze śmierci, ponieważ uważasz że wolno oskarżać bez dowodu.
>Nie oskarżam, ani nie robię tego bez dowodu.

Więc pokaż ten dowód.

>Poważnymi przesłankami są wpisy i dedukcja, a oskarżenie jest luźne,
Niemniej jest zarzutem naruszenie regulaminu.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Nadal to jest pytanie i nadal czekam na odpowiedź.
>>To pytanie jest odwracaniem kota gonem. Nie umiałeś uzasadnić swojej teorii, więc odwróciłeś ją i zadałeś mi pytanie, na które nie muszę odpowiadać.
>Nie musisz, wolno Ci ukrywać swoje poglądy

Niczego nie ukrywam, tylko z zasady nie odpowiadam, gdy pytanie nie dotyczy bezpośrednio tematu i jest odwracaniem kota ogonem.

>Ja swoje zdanie uzasadniłem.

Poobalałem.

>>To na Tobie spoczywa onus probandi dla stwierdzenia, że da się zrekompensować niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię.
>1 Udowodniłem, znacząco większą możliwość odszkodowania za niesłusznie odsiedziane 10 lat
>2 Nie musi wracać na spaloną ziemię
>3 Pisałem o znacząco większej możliwości wynadgrodzenia krzywdy, nie o tym, że zawsze się to udaje
>4 Jak chcesz odszkodować za niesłuszne powieszenie?

Cokolwiek napiszę, i tak wymyślasz na siłę racjonalizacje tego typu. Przecież odpowiadałem - skoro nie ma tej rekompensaty, to traktujemy możliwość pomyłki tak samo jak w innych przypadkach, a skoro mowa o sądzie, to z zasady wyroki są wydane na podstawie pewności przestępstwa. Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia, a śmierć pozwala uniknąć zarówno słusznej, jak i niesłusznej kary, zachowując przy tym (a być może nawet zwiększając) funkcję prewencyjną karania za najgorsze przestępstwa.

>>>Moje uzasadnienie dostałeś
>>Nie bardzo. Postawiłeś tam dwie bardzo wątpliwej jakości tezy. Jedną jest taka, że da się komuś zrekompensować lata spędzone niesłusznie w więzieniu,
>Chcesz empiryczne dowody?

Chcę byś wrócił do tematu i przestał więcej rozmawiać na temat tak marginalnych przypadków, na które przekonujących dowodów i tak nie przedstawisz, a na szali stawiasz tortury niesłusznie skazanych, którzy przez Ciebie musieliby odsiadywać dożywocie za coś czego nie zrobili. Uważasz, że to ok?

>Ilu skazanych na dożywocie popełnia samobójstwa? Gdyby to było 100% przyznałbym Ci rację, że sami skazani wybierają śmierć.

Ludzie cierpią, a instynkt nie popycha ich do samobójstw. Cierpią wbrew sobie. Ale skoro dla Ciebie odpowiednim argumentem jest to, że i tak można popełnić samobójstwo, to raczej nie jest to mądre.

>Więc przedstaw swoje zdanie w sposób precyzyjny

Przedstawiłem i to kilka razy. 100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa. Zakładasz istnienie pomyłek, ok, ale skoro istnieje ryzyko pomyłek to odsyłam do przykładu z przejściem dla pieszych. I jest to argument bardziej za karą śmierci, bo skoro już dochodzi do pomyłki to tak jak gdy dochodzi do wypadku drogowego (czyli dużo bardziej prawdopodobnej opcji niż zostanie skazanym niesłusznie na KŚ) lepiej umrzeć na miejscu niż zostać kaleką i cierpieć w szpitalu bez szans do powrotu do normalnego życia. Podobnie jest z więzieniem przy wyroku dożywocia.

>Podobnie jak napisz wyraźnie
>Olson jest zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa

Znów uciekasz się do płytkich prób manipulacji. To jest właśnie rynsztok.

>>Czyli wątpliwe dalsze życie w jakimś skrajnie marginalnym przypadku stawiasz ponad cierpieniem kogoś gdy odsiaduje nieswoje dożywocie, też w marginalnym (ale mniej) przypadku. Hmm...
>Chcesz empiryczne przykłady tych, którzy wyszli na wolność po niesłusznych wyrokach, a nawet z celi śmierci? Deklarowałeś, że wiesz o czym piszesz, więc przypomnij sobie co wiesz (!) o wyrokach z lat tuż powojennych. Większość z tych ludzi ułożyła sobie życie

Dziś te przykłady nie są aktualne. W ogóle po pierwsze to nie wiesz jak ułożyli sobie życie i czy są szczęśliwi, ale oczywiście konfabulujesz na ten temat. Po drugie to marginalne przypadki, a istnienie takich w przeszłości nie oznacza, że dziś takie wyroki by zapadły. Mało tego - skoro są uniewinnienia, to można przypuszczać, że dziś sądy uznałyby tych ludzi za niewinnych. Nie ma poważnych przesłanek by przypuszczać, że takie pomyłki zdarzałyby się w dzisiejszych czasach. Poza tym manipulujesz podając egzotyczne przykłady. To są skrajności, a rzeczywistości nie rozpatruje się przez ich pryzmat.

>>Skąd taki wniosek?
>Stąd, że trauma po odsiadce za nieswoje winy wg Ciebie jest tak wielka, że uniemożliwia powrót do normalnego życia
> Cytat:
niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię.


Nie tylko o to chodzi. Człowiek ma mało czasu na szczęście, a więzienie i to z myślą, że jest się tam na dożywocie (więc umierają uczucia i nadzieje) to właściwie wyrok śmierci z przedłużoną świadomością kary. Potem okazuje się, że udaje się wyjść jednemu na iluś tam, którym się nie udało i orzekasz, że takie osoby są szczęśliwe, bo tak Ci pasuje.

>>>1 Szczególny rodzaj politycznego przestępstwa, nie jest politycznym przestępstwem? Doprawdy?
>>Nie manipuluj. Każdy kot jest zwierzęciem, ale nie każde zwierzę jest kotem.
>Piszesz o kotach (zbiór zawarty), więc piszesz o zwierzętach (zbiór zawierający)
>Piszesz o szczególnych politycznych przestępstwach (zbiór zawarty), więc piszesz o politycznych przestępstwach (zbiór zawierający)

Znów manipulujesz. Nie widzisz, że uogólnienie w tym przypadku stawia moją wypowiedź w negatywnym świetle, co wynika właśnie ze zignorowania szczegółów?

Idąc Twoim tokiem rozumowania to:
Ludzie (zbiór zawarty). Więc zwierzęta (zbiór zawierający).
To tak jakbyś napisał, że Józek sypia z żoną (zbiór zawarty), więc sypia ze zwierzętami (zbiór zawierający). Takie manipulacje to rynsztok.
21-09-2017 07:05 
 Ocena-1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia,
Jakiś dowód?
Jakie odszkodowanie zrekompensuje powieszenie?

>>Ja swoje zdanie uzasadniłem.
>Poobalałem.
Obalisz, jeśli wskażesz, że łatwiej odszkodować ofiarę kary śmierci niż więzienia
Obalisz, jeśli udowodnisz, że większość podsądnych mając wybór, wybrałaby karę śmierci zamiast dożywocia.
Obalisz, jeśli udowodnisz, że łatwiej anulować karę główną, niż więzienie
Obalisz, jeśli udowodnisz, że ludzie niesłusznie skazani na więzienie woleliby śmierć, niż wyjście na wolność

Takich argumentów brakuje, jest za to ignorowanie, wprost zaprzeczanie rzeczywistości.

>Przecież odpowiadałem - skoro nie ma tej rekompensaty,
Założenie niepoparte dowodem
>Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia,
Założenie niepoparte dowodem
>a śmierć pozwala uniknąć zarówno słusznej, jak i niesłusznej kary,
Rozumiesz własne słowa?

(Czyli domniemanego kieszonkowca lepiej niesłusznie powiesić niż niesłusznie osadzić na dwa lata?)

>>Chcesz empiryczne dowody?
>Chcę byś wrócił do tematu i przestał więcej rozmawiać na temat tak marginalnych przypadków,
Marginalnych?
Jakieś dowody?
Deklarowałeś, że wiesz o czym piszesz

>a na szali stawiasz tortury niesłusznie skazanych, którzy przez Ciebie musieliby odsiadywać dożywocie za coś czego nie zrobili. Uważasz, że to ok?
Nie, to nie jest OK! Nigdzie tak nie napisałem. Napisałem, że w przypadku dożywocia łatwiej człowieka odszkodować, że istnieje możliwość uchylenia niesłusznego wyroku. Po karze śmierci takiej możliwości nie ma i Ty takiej możliwości z oczywistych przyczyn nie poradzisz wskazać

>>Więc przedstaw swoje zdanie w sposób precyzyjny
>Przedstawiłem i to kilka razy. 100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.
Hic est mysterium fidei
Jakieś publikacje na ten temat?
Jaki wziąłeś czas do analizy?
Jaki obszar geograficzny?
Jeden przykład obala Twoje 100%

>>Chcesz empiryczne przykłady tych, którzy wyszli na wolność po niesłusznych wyrokach, a nawet z celi śmierci? Deklarowałeś, że wiesz o czym piszesz, więc przypomnij sobie co wiesz (!) o wyrokach z lat tuż powojennych. Większość z tych ludzi ułożyła sobie życie
>Dziś te przykłady nie są aktualne.
W Twoim mniemaniu żadna empiria nie jest argumentem
Jeśli twierdzenie Olsona przeczy faktom, tym gorzej dla faktów.

>W ogóle po pierwsze to nie wiesz jak ułożyli sobie życie i czy są szczęśliwi,
Deklarujesz, że wiesz o czym piszesz. Więc pewnie czytałeś jakieś ich wspomnienia, wiesz co robili po wyjściu na wolność..... gen Kuropieska siedział w celi śmierci 4 lata. W celi śmierci siedział Mieczysław Pszon, Władysław Bartoszewski, Jerzy Zuhr, Stanisław Skalski, W. Siła - Nowicki....
Nie wiem czy po wyjściu byli szczęśliwi, ale poradzili sobie i żyli dalej.

>>>Skąd taki wniosek?
>>Stąd, że trauma po odsiadce za nieswoje winy wg Ciebie jest tak wielka, że uniemożliwia powrót do normalnego życia
>> Cytat:
niewinnie skazanemu to, że siedział kilkanaście lat i wraca na spaloną ziemię.

>Nie tylko o to chodzi. Człowiek ma mało czasu na szczęście, a więzienie i to z myślą, że jest się tam na dożywocie (więc umierają uczucia i nadzieje) to właściwie wyrok śmierci z przedłużoną świadomością kary. Potem okazuje się, że udaje się wyjść jednemu na iluś tam, którym się nie udało i orzekasz, że takie osoby są szczęśliwe, bo tak Ci pasuje.
Nie nie orzekam, że są szczęśliwe. zacznij odnosić się do moich słów.
Twierdzę, że po omyłkowym lub niesłusznym skazaniu na więzienie istnieje możliwość uwolnienia i odszkodowania podsądnego. Pokaż mi taką możliwość po wykonaniu kary śmierci

>>>>1 Szczególny rodzaj politycznego przestępstwa, nie jest politycznym przestępstwem? Doprawdy?
>>>Nie manipuluj. Każdy kot jest zwierzęciem, ale nie każde zwierzę jest kotem.
>>Piszesz o kotach (zbiór zawarty), więc piszesz o zwierzętach (zbiór zawierający)
>>Piszesz o szczególnych politycznych przestępstwach (zbiór zawarty), więc piszesz o politycznych przestępstwach (zbiór zawierający)
>Znów manipulujesz. Nie widzisz, że uogólnienie w tym przypadku stawia moją wypowiedź w negatywnym świetle, co wynika właśnie ze zignorowania szczegółów?
>Idąc Twoim tokiem rozumowania to:
>Ludzie (zbiór zawarty). Więc zwierzęta (zbiór zawierający).
>To tak jakbyś napisał, że Józek sypia z żoną (zbiór zawarty), więc sypia ze zwierzętami (zbiór zawierający).
Tak, Józek to zwierzę, jego żona też. W trakcie i tak krzyczy "Ty zwierzaku!"

Napisałeś, że jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. Co prawda "szczególnego rodzaju" ale jednak polityczne przestępstwa
Nawet gdybyś zamienił zbiór zawierający z zawartym, co wymaga słownej ekwilibrystki, to i tak wyjdzie Ci, że jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
21-09-2017 13:11 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia,
>Jakiś dowód?

Jeśli Tobie by zrekompensowało, to podaj kwotę jaka Ci odpowiada w przeliczeniu na rok więzienia

>Jakie odszkodowanie zrekompensuje powieszenie?

A kto mówi o rekompensowaniu manipulatorze? Powieszenie zastępuje niesłuszne odsiadywanie wyroku w przypadku ewentualnej pomyłki, której i tak nie zakładamy by wystąpiła.

>>>Ja swoje zdanie uzasadniłem.
>>Poobalałem.
>Obalisz, jeśli wskażesz, że łatwiej odszkodować ofiarę kary śmierci niż więzienia

obaliłem bez tego, a to o czym piszesz jest manipulacją

>Obalisz, jeśli udowodnisz, że większość podsądnych mając wybór, wybrałaby karę śmierci zamiast dożywocia.

Wystarczy, że Ty nie udowodniłeś swojej tezy - ja nie muszę udowadniać przeciwieństw, skoro na Tobie jest onus probandi

>Obalisz, jeśli udowodnisz, że łatwiej anulować karę główną, niż więzienie

obaliłem bez tego, bo zakładamy, że nie będzie pomyłek, a gdyby już była, to nie będzie odwołań, bo to prawdopodobieństwo równe tylu zerom po przecinku, że uznaje się je za zerowe.

>Obalisz, jeśli udowodnisz, że ludzie niesłusznie skazani na więzienie woleliby śmierć, niż wyjście na wolność

Tak samo jak 2 cytaty temu.

>>a śmierć pozwala uniknąć zarówno słusznej, jak i niesłusznej kary,
>Rozumiesz własne słowa?
>(Czyli domniemanego kieszonkowca lepiej niesłusznie powiesić niż niesłusznie osadzić na dwa lata?)

Jakiego kieszonkowca? Umiesz czytać? Piszę o wymienności dożywocia i KŚ, a nie o 2 latach dla kieszonkowca.

>>a na szali stawiasz tortury niesłusznie skazanych, którzy przez Ciebie musieliby odsiadywać dożywocie za coś czego nie zrobili. Uważasz, że to ok?
>Nie, to nie jest OK! Nigdzie tak nie napisałem. Napisałem, że w przypadku dożywocia łatwiej człowieka odszkodować, że istnieje możliwość uchylenia niesłusznego wyroku.

Czyli właśnie wyceniłeś, że to odszkodowanie i wypuszczenie kogoś w marginalnym przypadku rekompensuje odsiadkę na dożywocie w przypadkach częstszych niż ten, czyli w praktyce kilka osób odsiaduje w Twoim przykładzie dożywocie za to, że jedna zostaje uwolniona po np 15 latach odsiadki.

>>Przedstawiłem i to kilka razy. 100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.Hic est mysterium fidei
>Jakieś publikacje na ten temat?

Albo się zgadzasz i wtedy ok, rozmawiamy dalej, albo się nie zgadzasz, co pociąga za sobą tezę, że zakładasz orzekanie kary gdy sąd może się pomylić. Jeśli jednak się myli to a priori orzekasz, że lepsze jest odsiadywanie dożywocia, bo jest cień szansy (marginalny), że jednak wyjdzie.

>Jaki wziąłeś czas do analizy?

To ja pytałem Ciebie jaki czas wziąłeś do analizy gdy podawałeś ekstremalne przypadki i ekstrapolowałeś je na obecne czasy. Piszemy o KŚ, czy teraz jesteśmy za czy przeciw. Wziąłem więc czas obecny - dziś nie ma ryzyka popełnienia błędów, które widzimy przy wyrokach, które podałeś jako przykłady.

>Jaki obszar geograficzny?

W Polsce/Europie nie ma ryzyka, że dyktator skaże kogoś na śmierć za słuchanie radia albo obustronnie dobrowolny seks. Czyli zgadzasz się, że Twoje wcześniejsze przykłady były błędnie użyte?

>Jeden przykład obala Twoje 100%

Przykłady z innego obszaru geograficznego i zamierzchłych czasów nie obalają.

>>Dziś te przykłady nie są aktualne.
>W Twoim mniemaniu żadna empiria nie jest argumentem

Kłamstwo i hiperbola, do których sięgasz z powodu obalenia przeze mnie Twoich przykładów i wykazania w sposób ściśle dedukcyjny (więc niepozostawiający wątpliwości), że to nie są argumenty dotyczące tez, o których dyskutujemy.

>Jeśli twierdzenie Olsona przeczy faktom, tym gorzej dla faktów.

ad personam bez merytorycznej treści

>>W ogóle po pierwsze to nie wiesz jak ułożyli sobie życie i czy są szczęśliwi,
>Deklarujesz, że wiesz o czym piszesz. Więc pewnie czytałeś jakieś ich wspomnienia, wiesz co robili po wyjściu na wolność.....

A jak napiszę, że jestem nosorożcem, to mi uwierzysz? Czyjeś publiczne wspomnienia to nie dowód. Większość przypadków depresji charakteryzuje się udawaniem na zewnątrz, że jest dobrze, dlatego ludzie często nawet nie wiedzą, że coś było nie tak.

>gen Kuropieska siedział w celi śmierci 4 lata. W celi śmierci siedział Mieczysław Pszon, Władysław Bartoszewski, Jerzy Zuhr, Stanisław Skalski, W. Siła - Nowicki....

Bartoszewski był spokojny, w końcu wyszedł sobie z Auschwitz. Nie widzisz, że znów manipulujesz. Podajesz przykłady, w których dziś nie doszłoby do wydania błędnych wyroków. Wyjmujesz ekstrema z jakichś przykładów wojennej niewoli, dyktatorów, komuny i wyciągasz z tego ogólne wnioski, a nawet nie masz szczegółowych danych i dowodów dotyczących tych przypadków. Przekaz jedynie medialny to nie jest wiarygodne źródło do rozstrzygania takich rzeczy.
21-09-2017 13:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie nie orzekam, że są szczęśliwe. zacznij odnosić się do moich słów.

Właśnie się odnoszę. Nie orzekasz, że są szczęśliwe? Ok, czyli jesteśmy w punkcie wyjścia proponowanym przeze mnie - skąd pomysł, że prędzej będą szczęśliwe niż nieszczęśliwe i jak to się ma do odsiadywania niesłusznych wyroków dożywocia, których uniknęlibyśmy w przypadku KŚ? Zakładamy, że sąd się nie myli, bo bez tego założenia nie możemy popierać żadnej kary, albo traktujemy ewentualne ofiary jak ofiary wypadków, cukru, alkoholu i fast foodów, ale wtedy wyłączamy ten argument z dyskusji, bo byłby obecny zarówno w przypadku KŚ i dożywocia, a nie dysponujemy rozstrzygnięciem na temat tego która kara ma korzystniejszy bilans. Ty posługujesz się tu sprzecznymi aksjomatami, którymi rotujesz w zależności od tego co powiem. Raz zakładasz, że sąd się nie myli ("nie można wydać wyroku bez dowodów), by potem pisać, że sąd jest omylny.

>Twierdzę, że po omyłkowym lub niesłusznym skazaniu na więzienie istnieje możliwość uwolnienia i odszkodowania podsądnego. Pokaż mi taką możliwość po wykonaniu kary śmierci

Twierdzę, że taka możliwość jest zbyt marginalna, by mówić o niej jako o korzyści z zastąpienia KŚ dożywociem.

>Tak, Józek to zwierzę, jego żona też. W trakcie i tak krzyczy "Ty zwierzaku!"
>Napisałeś, że jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. Co prawda "szczególnego rodzaju" ale jednak polityczne przestępstwa
>Nawet gdybyś zamienił zbiór zawierający z zawartym, co wymaga słownej ekwilibrystki, to i tak wyjdzie Ci, że jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa

Nie tłumacz się z manipulacji. Jeśli dla kogoś nie ma niedopowiedzenia w stwierdzeniu, że Józek dyma zwierzęta, gdy mowa jest o jego żonie, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.
21-09-2017 13:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia,
>>Jakiś dowód?
>Jeśli Tobie by zrekompensowało, to podaj kwotę jaka Ci odpowiada w przeliczeniu na rok więzienia
Powiedzmy 10-letnie zarobki za 1 rok. Byłbym wqzirytowany i rozżalony, ale za taką kwotę jakoś bym sobie powetował ten rok.

Nadal pytam o dowód Twojego twierdzenia.
Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


>>Jakie odszkodowanie zrekompensuje powieszenie?
>A kto mówi o rekompensowaniu manipulatorze?
Ja. Skoro porównuję możliwości odszkodowania w przypadku dwóch kar....

>>(Czyli domniemanego kieszonkowca lepiej niesłusznie powiesić niż niesłusznie osadzić na dwa lata?)
>Jakiego kieszonkowca? Umiesz czytać? Piszę o wymienności dożywocia i KŚ, a nie o 2 latach dla kieszonkowca.
Pytam o kieszonkowca, którego też mogłoby spotkać niesłuszne oskarżenie, omyłkowy wyrok i omyłkowa odsiadka, czy jego też lepiej powiesić, żeby nie miał traumy i nie wracał do spalonej ziemi? Jego też nie da się odszkodować??

Nie sądzę abyś odpowiedział

>>>Przedstawiłem i to kilka razy. 100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.
>>Jakieś publikacje na ten temat?
>Albo się zgadzasz i wtedy ok,
Nie zgadzam się. Przykład Huna, który powołałem. Został skazany karę śmierci i stracony za morderstwo, a jego ofiary okazały się żywe. Jeden przykład przeczy Twojej tezie że "100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa".

>rozmawiamy dalej, albo się nie zgadzasz, co pociąga za sobą tezę, że zakładasz orzekanie kary gdy sąd może się pomylić.
Niestety, pomyłki istniały. W UE zostały zlikwidowane tylko w zakresie KS, bo ... nie ma szubienic. W pozostałych sprawach nadal zdarzają się pomyłki. Ekstrapolując, zdarzałyby się gdyby przywrócono KS.

>Jeśli jednak się myli to a priori orzekasz, że lepsze jest odsiadywanie dożywocia, bo jest cień szansy (marginalny), że jednak wyjdzie.
Dlaczego a priori?
Tak. Tak twierdzę, dowodem jest brak masowych samobójstw wśród takich skazanych zajedno w więzieniu jak i po jego opuszczeniu.

>Piszemy o KŚ, czy teraz jesteśmy za czy przeciw. Wziąłem więc czas obecny - dziś nie ma ryzyka popełnienia błędów, które widzimy przy wyrokach, które podałeś jako przykłady.
Bo w założonej przez Ciebie przestrzeni i czasie nie ma kary śmierci.

>>Jaki obszar geograficzny?
>W Polsce/Europie nie ma ryzyka, że dyktator skaże kogoś na śmierć za słuchanie radia albo obustronnie dobrowolny seks.
Nie ma, bo nie ma KS.

>>Jeden przykład obala Twoje 100%
>Przykłady z innego obszaru geograficznego i zamierzchłych czasów nie obalają.
Ile to jest zamierzchła przeszłość?
Jak daleko to jest inny obszar?

>>>W ogóle po pierwsze to nie wiesz jak ułożyli sobie życie i czy są szczęśliwi,
>>Deklarujesz, że wiesz o czym piszesz. Więc pewnie czytałeś jakieś ich wspomnienia, wiesz co robili po wyjściu na wolność.....
>A jak napiszę, że jestem nosorożcem, to mi uwierzysz?
Nie.

>>gen Kuropieska siedział w celi śmierci 4 lata. W celi śmierci siedział Mieczysław Pszon, Władysław Bartoszewski, Jerzy Zuhr, Stanisław Skalski, W. Siła - Nowicki....
>Bartoszewski był spokojny, w końcu wyszedł sobie z Auschwitz. Nie widzisz, że znów manipulujesz.
Gdzie Ty tu widzisz manipulację? w podawaniu REALIÓW??

>>Nie nie orzekam, że są szczęśliwe. zacznij odnosić się do moich słów.
>Właśnie się odnoszę. Nie orzekasz, że są szczęśliwe? Ok, czyli jesteśmy w punkcie wyjścia proponowanym przeze mnie - skąd pomysł, że prędzej będą szczęśliwe niż nieszczęśliwe
1 Bo tylko żywy może być szczęśliwy.
2 Bo szczęście zależy nie tylko od tego co było w przeszłości
3 Bo jeden uporał się ze swoim więzieniem łatwiej , inny trudniej, a inny wcale

>Zakładamy, że sąd się nie myli,
Ty zakładasz. Ja dostrzegam rzeczywistość

>>Twierdzę, że po omyłkowym lub niesłusznym skazaniu na więzienie istnieje możliwość uwolnienia i odszkodowania podsądnego. Pokaż mi taką możliwość po wykonaniu kary śmierci
>Twierdzę, że taka możliwość jest zbyt marginalna,
1 Uzasadnij
2 W przypadku KS nie ma żadnej

>>Nawet gdybyś zamienił zbiór zawierający z zawartym, co wymaga słownej ekwilibrystki, to i tak wyjdzie Ci, że jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa
>Nie tłumacz się z manipulacji.

Jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. To nie jest manipulacja.
Próbujesz z tego wybrnąć słownymi zabawami,
Cytat:
W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę, przed którą chroni dobry dyktator.

i za to chcesz karać śmiercią (metodą testowania leków)


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
21-09-2017 14:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia,
>>>Jakiś dowód?
>>Jeśli Tobie by zrekompensowało, to podaj kwotę jaka Ci odpowiada w przeliczeniu na rok więzienia
>Powiedzmy 10-letnie zarobki za 1 rok. Byłbym wqzirytowany i rozżalony, ale za taką kwotę jakoś bym sobie powetował ten rok.

Zirytowany i rozżalony to odpowiednie słowa? Nie wiesz o czym piszesz i teraz konfabulujesz na temat tego jaki byś niby był. Dowodów i argumentów nadal nie podałeś.

>>>Jakie odszkodowanie zrekompensuje powieszenie?
>>A kto mówi o rekompensowaniu manipulatorze?
>Ja. Skoro porównuję możliwości odszkodowania w przypadku dwóch kar....

No to przestań i wróć tematu do dyskusji.

>Pytam o kieszonkowca, którego też mogłoby spotkać niesłuszne oskarżenie, omyłkowy wyrok i omyłkowa odsiadka

Dożywocie vs odsiadka kieszonkowca, grube porównanie Poza tym kieszonkowcy raczej nie idą siedzieć aż na 2 lata.

>Nie zgadzam się. Przykład Huna, który powołałem. Został skazany karę śmierci i stracony za morderstwo, a jego ofiary okazały się żywe. Jeden przykład przeczy Twojej tezie że "100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa".

No właśnie, podajesz przykład jakiegoś absurdalnego wyroku bez dowodów, czyli nie odnosisz się do meritum, tylko na podstawie ekstremum jakie na wstępie należy odrzucić tworzysz sobie wyimaginowane mechanizmy przyczynowo skutkowe.

>>Jeśli jednak się myli to a priori orzekasz, że lepsze jest odsiadywanie dożywocia, bo jest cień szansy (marginalny), że jednak wyjdzie.
>Dlaczego a priori?

Dlatego, że nie dysponujesz danymi na temat tego co jest lepsze. Twój mechanizm racjonalizowania wierzeń to raczej nie argument w dyskusji.

>Tak. Tak twierdzę, dowodem jest brak masowych samobójstw wśród takich skazanych zajedno w więzieniu jak i po jego opuszczeniu.

I znów powtarzasz obalone teorie. Odpowiadałem na to, więc jak chcesz to powtórzyć to najpierw odpowiedz na odpowiedź, która jest aktualnie w mocy. Ty udajesz amnezję i cokolwiek by ktoś nie napisał, i tak odpisujesz tworząc emocjonalne przeinaczenia i zapominając o założeniach dyskusji. Daj sobie już może spokój, co?

>>Piszemy o KŚ, czy teraz jesteśmy za czy przeciw. Wziąłem więc czas obecny - dziś nie ma ryzyka popełnienia błędów, które widzimy przy wyrokach, które podałeś jako przykłady.
>Bo w założonej przez Ciebie przestrzeni i czasie nie ma kary śmierci.

Nie. Znów logiczny błąd. Bo w założonej przeze mnie przestrzeni nie ma psychopatycznych dyktatorów, którzy samodzielnie ustalają KŚ za seks, albo słuchanie radia i bo nie ma (raczej) tak absurdalnego orzekania kar jak więzienie lub KŚ za zamordowanie osób, które żyją (choć w tamtym przypadku może spreparowano te osoby by uwolnić jakiegoś bandziora, też nie wiesz jak było naprawdę, a się mądrzysz i ze skrajnych przykładów wyciągasz ogólne wnioski). W tej przestrzeni zamień sobie dożywocie na KŚ i wychodzi to samo, z jedyną różnicą, że dożywocie to niepotrzebne tortury, niepotrzebne wydatki i elementarna niesprawiedliwość kasująca moralność państwa i robiąca z prawa coś co raczej lepiej obchodzić i wykorzystywać kruczki prawne. Prawo powinno pokrywać się ze sprawiedliwością i tu KŚ dodaje prawu spójności (przykład obrony koniecznej).

>Gdzie Ty tu widzisz manipulację? w podawaniu REALIÓW??

W podawaniu nieadekwatnych przykładów. Ekstrema się redukują i okazuje się, że nie masz żadnego argumentu, bo jedyne co masz do zaoferowania to wyciąganie pseudoogólnikowych wniosków z ekstremalnych przypadków i ignorowanie argumentów rozmówców, bo musisz się uprzeć przy swoim.

>>>Nie nie orzekam, że są szczęśliwe. zacznij odnosić się do moich słów.
>>Właśnie się odnoszę. Nie orzekasz, że są szczęśliwe? Ok, czyli jesteśmy w punkcie wyjścia proponowanym przeze mnie - skąd pomysł, że prędzej będą szczęśliwe niż nieszczęśliwe
>1 Bo tylko żywy może być szczęśliwy.

Ale może być też nieszczęśliwy i tu mamy do czynienia z takimi okolicznościami. Skąd wniosek, że prędzej będą szczęśliwe niż nieszczęśliwe?

>2 Bo szczęście zależy nie tylko od tego co było w przeszłości

Teraźniejszość wynika z przeszłości, a człowiek może przegrać życie nawet przez stratę 2-3 lat, gdzie np powinien się rozwijać, a tego nie zrobił i potem ma tyle do nadrobienia, że już przegrał tak czy siak. Tym bardziej wyrok dożywocia działa destrukcyjnie, podobnie jak przebywanie w takim środowisku, a depresja (klinicznie) im dłużej trwa, tym ciężej ją wyleczyć (to fizjologia a nie jakieś widzimisię z pamięcią przeszłości).

Więc skąd wniosek, że prędzej będą szczęśliwe niż nieszczęśliwe? I jak to się ma do odsiadki dożywocia przez więcej osób niż jest tych uwolnionych?

>3 Bo jeden uporał się ze swoim więzieniem łatwiej , inny trudniej, a inny wcale

I dlatego prędzej będą szczęśliwe? Patrz na co odpowiadasz.

>>Zakładamy, że sąd się nie myli,
>Ty zakładasz. Ja dostrzegam rzeczywistość

To po co mi pisałeś w odpowiedzi, że sąd nie może wydać wyroku bez dowodu? Teraz sam przeczysz swoim słowom. Wiem dlaczego tak jest - bo apodyktycznie próbujesz się ze mną nie zgadzać i przeczysz wszystkiemu na bieżąco, nie odwołując tego do logicznej całości.


>Jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. To nie jest manipulacja.

Uprawiałeś seks ze zwierzętami. To nie jest manipulacja.
21-09-2017 15:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Jeśli Tobie by zrekompensowało, to podaj kwotę jaka Ci odpowiada w przeliczeniu na rok więzienia
>>Powiedzmy 10-letnie zarobki za 1 rok. Byłbym wqzirytowany i rozżalony, ale za taką kwotę jakoś bym sobie powetował ten rok.
>Zirytowany i rozżalony to odpowiednie słowa? Nie wiesz o czym piszesz i teraz konfabulujesz na temat tego jaki byś niby był. Dowodów i argumentów nadal nie podałeś.

Żartujesz? Jak mam podać dowód? Idąc do więzienia i godząc się na takie odszkodowanie?
Oczywiście, że piszę hipotetycznie, Ty piszesz na podstawie własnych doświadczeń?

>>>>Jakie odszkodowanie zrekompensuje powieszenie?
>>>A kto mówi o rekompensowaniu manipulatorze?
>>Ja. Skoro porównuję możliwości odszkodowania w przypadku dwóch kar....
>No to przestań i wróć tematu do dyskusji.
To jest temat dyskusji.
Wpis inicjujący wątek:
Cytat:
powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


>>Pytam o kieszonkowca, którego też mogłoby spotkać niesłuszne oskarżenie, omyłkowy wyrok i omyłkowa odsiadka
>Dożywocie vs odsiadka kieszonkowca, grube porównanie Poza tym kieszonkowcy raczej nie idą siedzieć aż na 2 lata.
No to cztery za oszustwo co za różnica?
Jego też nie można odszkodować?
Wg Ciebie ktoś kto niesłusznie przesiedział dwa lata z dożywocia za niedokonane morderstwo, lepiej żeby wisiał, a ktoś kto odsiedział cztery lata z czterech za niedokonane oszustwo... Co z nim?

Nadal wątpię w to czy odpowiesz.

>>Nie zgadzam się. Przykład Huna, który powołałem. Został skazany karę śmierci i stracony za morderstwo, a jego ofiary okazały się żywe. Jeden przykład przeczy Twojej tezie że "100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa".
>No właśnie, podajesz przykład jakiegoś absurdalnego wyroku bez dowodów,

Olson:
Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa

Jeden przykład temu przeczy
Pokaż skazanego ostatnio w Europie na śmierć na podstawie 100% pewności...

>>>Jeśli jednak się myli to a priori orzekasz, że lepsze jest odsiadywanie dożywocia, bo jest cień szansy (marginalny), że jednak wyjdzie.
>>Dlaczego a priori?
>Dlatego, że nie dysponujesz danymi na temat tego co jest lepsze.
Owszem, przedstawiłem Ci je. Masz to znów poniżej

>>Tak. Tak twierdzę, dowodem jest brak masowych samobójstw wśród takich skazanych zajedno w więzieniu jak i po jego opuszczeniu.
>I znów powtarzasz obalone teorie.
Czym je obaliłeś? statystykami masowych samobójstw niesłusznie osadzonych?
Pokaż te statystyki, wtedy możesz pisać "obaliłem"

>Ale może być też nieszczęśliwy
Celowo nie piszę o szczęśliwości/nieszczęśliwości bo choć niesłuszna (jak i słuszna) kara ma z pewnością na to wpływ, to prawie nigdy nie jest jedynym życiowym doświadczeniem. Podałem nazwiska ludzi, którzy po wyjściu z celi śmierci dobrze sobie w życiu poradzili, co przeczy Twojej tezie, że po zamiast takiej traumy lepiej (dla nich) byłoby zawisnąć. DOŚWIADCZENIE przeczy Twojej tezie.

>>>Zakładamy, że sąd się nie myli,
>>Ty zakładasz. Ja dostrzegam rzeczywistość
>To po co mi pisałeś w odpowiedzi, że sąd nie może wydać wyroku bez dowodu?
Nie wolno mu. Ale pomyłki jednak się zdarzają. I to jest rzeczywistość
Zdarzają się też sądowe zbrodnie.

>>Jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. To nie jest manipulacja.
>Uprawiałeś seks ze zwierzętami. To nie jest manipulacja.
Tak, każdy człowiek jest zwierzęciem.
Nie zmienia to faktu, że jesteś zwolennikiem karania śmiercią za polityczne przestępstwo.

Cytat:
W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę, przed którą chroni dobry dyktator.


To nie jest polityczne przestępstwo? Więc jakie?
(Cóż, znów brak odpowiedzi)

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
21-09-2017 16:01 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Żartujesz? Jak mam podać dowód? Idąc do więzienia i godząc się na takie odszkodowanie?

Czyli przyznajesz się do tego, że nie wiesz o czym piszesz? Jesteś więc jak ksiądz wypowiadający się na temat gwałtów, albo aborcji.

>Oczywiście, że piszę hipotetycznie, Ty piszesz na podstawie własnych doświadczeń?

1. Wystarczy wykazać tezę słabszą - że nie wiesz o czym piszesz i to właśnie zrobiłem.
2. Znów odwracasz kota ogonem próbując przerzucić na mnie onus probandi.
3. Wystarczy wykluczenie z życia na jakiś czas z jakiegokolwiek powodu. Aby wypowiadać się hipotetycznie, musiałbyś czytać na ten temat, albo dobrze czytać ludzką psychikę i być dobrym obserwatorem. Depresja i jej długość, a zmiany organiczne - to jest zagadnienie z zakresu neurobiologii, psychologii i psychiatrii. Może tu być jeszcze wiele powikłań jak np zerwane więzi, których nie udaje się już odbudować, dziura w życiorysie tworząca kłopoty społeczne. Ty sobie po prostu dopasowujesz pseudoargumenty pod z góry przyjętą tezę, byle tylko nie zmienić zdania i nie przyznać komuś racji.

>To jest temat dyskusji.
>Wpis inicjujący wątek:
> Cytat:
powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej


To już było obalone i teraz tylko apodyktycznie upierasz się przy swoim. Odszedłeś od dyskusji, bo zamiast użyć argumentów na uzasadnienie swojego zdania, przerzuciłeś na mnie ciężar dowodu odwracając swoją tezę i pytając mnie o argumenty na przeciwieństwo.

>Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
> Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


www.poradn(*)kstremalnego-stresu_43511.html

>No to cztery za oszustwo co za różnica?
>Jego też nie można odszkodować?

No nic nie zrekompensuje tej pomyłki, ale zawsze to co innego gdy ktoś idzie omyłkowo na 4 lata więzienia niż gdy idzie na dożywocie i wychodzi powiedzmy po 4 latach. No i kasa się należy, ale przede wszystkim należy wyeliminować pomyłki, a sama możliwość zaistnienia takiej pomyłki (raczej niewielka) i tak nie świadczy o rezygnacji z wymierzania takich kar. Dlaczego w przypadku KŚ miałoby być inaczej i dlaczego stawiasz samo życie ponad jego jakością i wartością?

>Wg Ciebie ktoś kto niesłusznie przesiedział dwa lata z dożywocia za niedokonane morderstwo, lepiej żeby wisiał, a ktoś kto odsiedział cztery lata z czterech za niedokonane oszustwo... Co z nim?
>Nadal wątpię w to czy odpowiesz.

Odpowiedź masz powyżej, a tu dodatkowo znów tworzysz strawmana na mój temat.

>>No właśnie, podajesz przykład jakiegoś absurdalnego wyroku bez dowodów,
>Olson:
> Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa
>

>Jeden przykład temu przeczy

Nie przeczy, bo nie istnieje dowód na to, że skoro coś mało prawdopodobnego stało się raz w przeszłości, to w przyszłości też się powtórzy. Ekstrema się odrzuca. Twoje przykłady są osadzone w absurdalnych warunkach, które są do uniknięcia w teraźniejszości i nic nie wskazuje na to by miały się powtórzyć.

>Pokaż skazanego ostatnio w Europie na śmierć na podstawie 100% pewności...

Masz teraz zamiast tego dożywocie i nadal ten sam argument ma tu zastosowanie, więc takie czepianie się słówek nic Ci nie daje.

>>Dlatego, że nie dysponujesz danymi na temat tego co jest lepsze.
>Owszem, przedstawiłem Ci je. Masz to znów poniżej

Nie przedstawiłeś. Nie ma takich dowodów, więc konfabulujesz. Nie znasz faktycznych skutków kary śmierci. Przedstawię Ci to w postaci prostego schematu (i przypominam argument przejścia dla pieszych - do niego się nie odniosłeś i wątpię, że się odniesiesz):

1. Możliwość skutków kary śmierci:
a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
b) taka sama prewencja
c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły - z 2 strony najistotniejsza jest nieuchronność kary i w miarę sprawiedliwy system w świadomości obywateli i także przestępców)

2. Możliwość popełnienia pomyłki
a) jest taka sama przy dożywociu i KŚ
b) jest większa w przypadku dożywocia (np +4 osoby)
c) jest większa w przypadku KŚ (ale prędzej sędziowie będą skrupulatni przy KŚ niż przy rutynowym dożywociu, a im mniejsze przewinienie tym większa szansa niesłusznej kary)

3. Skutki popełnienia pomyłki:
a) są lepsze w przypadku dożywocia, bo ktoś zostaje wypuszczony po niesłusznym wyroku (powiedzmy 1 osoba z tych czterech w drugim punkcie)
b) są gorsze w przypadku dożywocia, bo ktoś odsiaduje niesłuszny wyrok (np te 3 osoby z przykładu 2)
c) są jednakowe dla KŚ i dożywocia
d) mają nieobliczalne value, bo nie umiemy mierzyć stanów psychicznych innych ludzi i wartościować ich, wymienić np wolność jednego na życie drugiego itd. Ja twierdzę, że value jest tu po stronie KŚ, bo skoro wypadki i tak się muszą zdarzyć przy każdej opcji, to bardziej tu minimalizujemy ryzyko niesłusznej odsiadki niż ratujemy komuś życie i przedstawiłem na to argumenty, a Ty nie przedstawiłeś żadnych na to by value miało być po stronie dożywocia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skoro nie da się przełożyć tych wartości, to nie przedstawiłeś żadnych dowodów, a co najwyżej argumenty, ale ja widzę tylko jeden, który dopuszczam w moim modelu i mimo tego oceniam, że 1 z tych 4 wychodzący na wolność i trzech na dożywociu, to mniej w puli szczęścia niż 4 martwych. Po prostu nie akceptuję zbyt ujemnego bilansu szczęścia i nie przyjmuję aksjomatu świętości życia, gdyż uważam, że jego jakość jest ważniejsza i są wartości, które zdecydowanie można postawić ponad życiem.

>>>Tak. Tak twierdzę, dowodem jest brak masowych samobójstw wśród takich skazanych zajedno w więzieniu jak i po jego opuszczeniu.
>>I znów powtarzasz obalone teorie.
>Czym je obaliłeś? statystykami masowych samobójstw niesłusznie osadzonych?
>Pokaż te statystyki, wtedy możesz pisać "obaliłem"

Znów kompromitujesz się amnezją. Pisałem (a nie odpowiedziałeś, więc to jest nadal w mocy), że ludzie nie zawsze wybierają na korzyść dla siebie i nie mają odwagi popełnić samobójstwa, ale realnie cierpią dogorywając w więzieniu na dożywociu.

>>Ale może być też nieszczęśliwy
>Celowo nie piszę o szczęśliwości/nieszczęśliwości bo choć niesłuszna (jak i słuszna) kara ma z pewnością na to wpływ, to prawie nigdy nie jest jedynym życiowym doświadczeniem.

A kto mówi, że ma być jedynym? Szczęśliwość (ogólna, nie jako chwilowe uniesienie) to jedyny sensowny cel w życiu każdego człowieka. Zazwyczaj dlatego godzimy się na cierpienie, które ma długofalowo się opłacić i przysłużyć szczęśliwości.

>Podałem nazwiska ludzi, którzy po wyjściu z celi śmierci dobrze sobie w życiu poradzili

Jeszcze raz powtarzam (znów pewnie nie odpowiesz), że nie wiesz jak sobie tak naprawdę radzili i to co mówią publicznie to nie dowód w dyskusji.

A i tak do takich wyroków dziś by nie doszło (a przynajmniej nie ma powodu by zakładać, że by doszło)

>>>>Zakładamy, że sąd się nie myli,
>>>Ty zakładasz. Ja dostrzegam rzeczywistość
>>To po co mi pisałeś w odpowiedzi, że sąd nie może wydać wyroku bez dowodu?
>Nie wolno mu. Ale pomyłki jednak się zdarzają. I to jest rzeczywistośćZdarzają się też sądowe zbrodnie.

I morderstwa nożem, zatrucia przedawkowaniem legalnych substancji itd. Nie może więc być to argumentem w dyskusji.

>>>Jesteś zwolennikiem kary śmierci za polityczne przestępstwa. To nie jest manipulacja.
>>Uprawiałeś seks ze zwierzętami. To nie jest manipulacja.
>Tak, każdy człowiek jest zwierzęciem.
>Nie zmienia to faktu, że jesteś zwolennikiem karania śmiercią za polityczne przestępstwo.

Nie żartuj. Gdy piszę, że uprawiałeś seks ze zwierzętami, to zdanie ma wydźwięk jakbym zarzucał Ci zoofilię. Pisanie komuś, że jest zwolennikiem karania śmiercią za polityczne przestępstwo, to tak jakby zarzucać mu, że jest za karaniem śmiercią np za ujawnienie afery, w której rząd faktycznie jest winien i jego odejście byłoby na korzyść obywatelom. Pół prawdy to całe kłamstwo, a to co zrobiłeś to niedopowiedzenie, wg mnie celowe, a teraz się kiepsko tłumaczysz.

> Cytat:
W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę, przed którą chroni dobry dyktator.

>To nie jest polityczne przestępstwo? Więc jakie?
>(Cóż, znów brak odpowiedzi)

A kto pisze, że nie jest? I jaki znów brak odpowiedzi, skoro odpowiadam zawsze na wszystko i to Ty uciekasz i wiele moich odpowiedzi pozostaje bez odpowiedzi, a potem sięgasz po dawno obalone rzeczy?
21-09-2017 18:54 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Żartujesz? Jak mam podać dowód? Idąc do więzienia i godząc się na takie odszkodowanie?
>Czyli przyznajesz się do tego, że nie wiesz o czym piszesz?
Przyznaję, że nigdy nie siedziałem w więzieniu. Tylko tyle. Jeśli Ty wiesz o czym piszesz, bo siedziałeś, to jesteś żywym dowodem, że wolisz żyć po wyroku niż nie żyć, bo żyjesz. Jeśli więzienne doświadczenie jest Ci obce, to nie możesz mi takowego braku zarzucać

Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


>>To jest temat dyskusji.
>>Wpis inicjujący wątek:
>> Cytat:
powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej

>To już było obalone
Olson locuta causa finita.

>>No to cztery za oszustwo co za różnica?
>>Jego też nie można odszkodować?
>No nic nie zrekompensuje tej pomyłki, ale zawsze to co innego gdy ktoś idzie omyłkowo na 4 lata więzienia niż gdy idzie na dożywocie i wychodzi powiedzmy po 4 latach.
Tak, stres przy dożywociu nieporównywalnie większy.
>No i kasa się należy,
Obydwum skazanym? Bo wg Ciebie jeden powinien wisieć.... Jak go odszkodujesz?

Tak. Należy się odszkodowanie. Tak samo skazanemu na 4 lata jak i na dożywocie.
Niestety(!) nie ma innej możliwości jak finansowe,

>ale przede wszystkim należy wyeliminować pomyłki,
OCZYWIŚCIE!!!!!!
Tylko, że to niemożliwe.

>i dlaczego stawiasz samo życie ponad jego jakością i wartością?
Każdy ma prawo sam zadecydować co stawiać w swoim życiu. Ty wybrałbyś śmierć? Wolno Ci. Każdy ma w innym miejscu granicę, w której może uznać, że jakość życia nie jest warta życia.

>>>No właśnie, podajesz przykład jakiegoś absurdalnego wyroku bez dowodów,
>>Olson:
>> Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa
>>

>>Jeden przykład temu przeczy
>Nie przeczy,
Wiesz co znaczy 100%? To znaczy wszystkie. Tylko nie podajesz ani zasięgu geograficznego, ani czasowego tego twierdzenia, nie przedstawiasz żadnego dowodu
Tymczasem jeden dowód Twoje twierdzenie obala

>Twoje przykłady są osadzone w absurdalnych warunkach, które są do uniknięcia w teraźniejszości i nic nie wskazuje na to by miały się powtórzyć.
Masz rację. Współczesna Europa zniosła karę główną, dlatego to się nie powtórzy.

>Nie przedstawiłeś. Nie ma takich dowodów, więc konfabulujesz. Nie znasz faktycznych skutków kary śmierci.
A Ty... znasz z doświadczenia?

>Przedstawię Ci to w postaci prostego schematu (i przypominam argument przejścia dla pieszych - do niego się nie odniosłeś i wątpię, że się odniesiesz):
Nie, nie odniosę się, bo jest słowną gierką w stylu Korvin-Mikkego, a nie żadnym argumentem. Ruch drogowy nie służy do zabijania. Kara śmierci nie jest wypadkiem. Jest celowym działaniem.

>1. Możliwość skutków kary śmierci:
>a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
>b) taka sama prewencja
>c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły
Nie ma badań, nie ma wniosków.

>2. Możliwość popełnienia pomyłki
Nie użyłem tego argumentu
Pisałem o ryzyku popełnienia nienaprawialnej pomyłki. To jest różnica
Wystarczająco uzasadniłem

>Po prostu nie akceptuję zbyt ujemnego bilansu szczęścia i nie przyjmuję aksjomatu świętości życia, gdyż uważam, że jego jakość jest ważniejsza i są wartości, które zdecydowanie można postawić ponad życiem.
Dlatego powinieneś mieć pełne prawo zrobić z Twoim życiem co zechcesz, ale Twoje podejście dotyczy tylko CIEBIE

>>>>Tak. Tak twierdzę, dowodem jest brak masowych samobójstw wśród takich skazanych zajedno w więzieniu jak i po jego opuszczeniu.
>>>I znów powtarzasz obalone teorie.
>>Czym je obaliłeś? statystykami masowych samobójstw niesłusznie osadzonych?
>>Pokaż te statystyki, wtedy możesz pisać "obaliłem"
>Znów kompromitujesz się amnezją.
Pokazałeś je już? Może zaiste mam amnezję, nie pamiętam
Pokaż, proszę, jeszcze raz

>>Podałem nazwiska ludzi, którzy po wyjściu z celi śmierci dobrze sobie w życiu poradzili
>Jeszcze raz powtarzam (znów pewnie nie odpowiesz), że nie wiesz jak sobie tak naprawdę radzili i to co mówią publicznie to nie dowód w dyskusji.
Nie przywołuję jedynie tego co mówili. Także to co robili, także to co osiągnęli. Wiem jak sobie radzili. Ty też możesz to wiedzieć, wystarczy poczytać.

>>>>>Zakładamy, że sąd się nie myli,
>>>>Ty zakładasz. Ja dostrzegam rzeczywistość
>>>To po co mi pisałeś w odpowiedzi, że sąd nie może wydać wyroku bez dowodu?
>>Nie wolno mu. Ale pomyłki jednak się zdarzają. I to jest rzeczywistośćZdarzają się też sądowe zbrodnie.
>I morderstwa nożem,
Tak. Cóż stąd? sprowadzasz rzecz do absurdu, skoro może istnieć zabójstwo nożem, to zlikwidujmy hamulce w samochodach. "Słoneczko świeci wszyscy umrzemy"
Znów korvinowska zabawa słówkami.

>>Nie zmienia to faktu, że jesteś zwolennikiem karania śmiercią za polityczne przestępstwo.
>Nie żartuj. Gdy piszę, że uprawiałeś seks ze zwierzętami, to zdanie ma wydźwięk jakbym zarzucał Ci zoofilię.
Owszem, ale jest prawdziwe.
Niemniej przestępstwo, za które postulujesz karę śmierci jest przestępstwem politycznym, więc postulujesz karę główną za polityczne przestępstwo

Cytat:
W takich warunkach bycie przeciwnikiem politycznym jest tożsame z byciem zdrajcą wobec większości społeczeństwa i oznacza zamach na władzę, przed którą chroni dobry dyktator.

>>To nie jest polityczne przestępstwo? Więc jakie?
>A kto pisze, że nie jest?
Więc odpowiedz prostymi słowy: jest czy nie jest
Jeśli jest, to nawołujesz do karania śmiercią za polityczne przestępstwo, jeśli nie jest, to czym jest?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Żartujesz? Jak mam podać dowód? Idąc do więzienia i godząc się na takie odszkodowanie?
>>Czyli przyznajesz się do tego, że nie wiesz o czym piszesz?
>Przyznaję, że nigdy nie siedziałem w więzieniu. Tylko tyle.

Nie tylko tyle. Przyznajesz, że nie wiesz o czym piszesz.

>Jeśli Ty wiesz o czym piszesz, bo siedziałeś

Wystarczyło przeleżeć trochę w szpitalu, bo to ma podobny ciężar gatunkowy. Wystarczy słuchać innych ludzi, liznąć nieco psychologii. Ty natomiast konfabulujesz, byle tylko odpisać i nie przyznać mi racji.

>to jesteś żywym dowodem, że wolisz żyć po wyroku niż nie żyć, bo żyjesz.

Gdyby tak było, to brak samobójstwa nie oznacza, że ktoś woli żyć. Znów powtarzasz obalone rzeczy bez odniesienia się do kontrargumentów.


>>Przedstawię Ci to w postaci prostego schematu (i przypominam argument przejścia dla pieszych - do niego się nie odniosłeś i wątpię, że się odniesiesz):
>Nie, nie odniosę się

Ucieczka.

>bo jest słowną gierką w stylu Korvin-Mikkego

usilna racjonalizacja ucieczki, bez argumentu.

Uciekasz od tego argumentu, bo on doskonale pokazuje pokrętność Twojego myślenia i robienie z igieł wideł. Udowodniłem, że:
- nie znasz dokładnych skutków KŚ, więc nie możesz uznać, że ewentualne osoby uratowane od niesprawiedliwego orzeczonego wyroku to więcej niż osoby uratowane przez prewencyjną funkcję KŚ
- nie wiesz ile osób przez brak KŚ będzie cierpieć niesłuszne dożywocie
- czyli w efekcie nie możesz podawać argumentu osób uratowanych przed KŚ jako dowodu. Możesz jedynie zaznaczyć, że to Twoje zdanie, bo wg Ciebie cierpiące dożywocie osoby są mniej ważne niż ta uratowana przed KŚ.

Twoje odpowiedzi to apodyktyczna racjonalizacja tego co wcześniej napisałeś.

Argument możliwości rozszerzania KŚ i mordów sądowych też obaliłem argumentami o odróżnieniu przyczynowości od możliwości. Nie pozostał Ci już żaden argument, nie ma praktycznie na co odpowiadać, a moje argumenty są w mocy. Zamiast odpowiedzieć, wolisz uciekać.

>>1. Możliwość skutków kary śmierci:
>>a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
>>b) taka sama prewencja
>>c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły
>Nie ma badań, nie ma wniosków.

Brawo, dobrze, że zorientowałeś się wreszcie, że nie możesz wyciągać wniosku, że KŚ jest gorsza od dożywocia.

>>2. Możliwość popełnienia pomyłki
>Nie użyłem tego argumentu
>Pisałem o ryzyku popełnienia nienaprawialnej pomyłki. To jest różnica
>Wystarczająco uzasadniłem

Zanim dojdzie do nienaprawialnej pomyłki, musi dojść do pomyłki w ogóle. Pkt 3 jest o tym czy pomyłka jest naprawialna czy nie. Przecież przy dożywociu też istnieje ryzyko nienaprawialnej pomyłki, więc Twój argument jest logicznie błędny. Nie jest nigdzie powiedziane, że źle orzeczony wyrok dożywocia zostanie cofnięty, więc pkt 2 jest identyczny dla opcji dożywocia i KŚ.

>>Po prostu nie akceptuję zbyt ujemnego bilansu szczęścia i nie przyjmuję aksjomatu świętości życia, gdyż uważam, że jego jakość jest ważniejsza i są wartości, które zdecydowanie można postawić ponad życiem.
>Dlatego powinieneś mieć pełne prawo zrobić z Twoim życiem co zechcesz, ale Twoje podejście dotyczy tylko CIEBIE

Dotyczy ochrony innych przed tym niesprawiedliwie zadanym cierpieniem. Ma to wg mnie większą wagę niż teoretyczna możliwość wypuszczenia kogoś z więzienia.

>>Znów kompromitujesz się amnezją.
>Pokazałeś je już? Może zaiste mam amnezję, nie pamiętam
>Pokaż, proszę, jeszcze raz

Kolejna gimnazjalna ucieczka i wycięcie z kontekstu. Argument jest taki:
Cytat:
Znów kompromitujesz się amnezją. Pisałem (a nie odpowiedziałeś, więc to jest nadal w mocy), że ludzie nie zawsze wybierają na korzyść dla siebie i nie mają odwagi popełnić samobójstwa, ale realnie cierpią dogorywając w więzieniu na dożywociu.


No i wycinasz ten argument i wracasz do swojej urojonej prośby o statystyki, które są kolejnym Twoim wymysłem.

I to jest problem, który zauważył też mlistk i inni, którzy z Tobą nie dyskutują, gdy widzą ten festiwal apodyktycznych racjonalizacji i ignorancji. Odpowiadaj na argumenty, a nie będzie tego problemu.

>Nie przywołuję jedynie tego co mówili. Także to co robili, także to co osiągnęli. Wiem jak sobie radzili. Ty też możesz to wiedzieć, wystarczy poczytać.

Czyli nic nie wiesz. Można sobie na zewnątrz "radzić" i być nieszczęśliwym. Tworzysz wymysły, albo wybiórczo ślepo wierzysz w przeczytane informacje, byle tylko nie przyznać się do błędu.

>>>Nie wolno mu. Ale pomyłki jednak się zdarzają. I to jest rzeczywistośćZdarzają się też sądowe zbrodnie.
>>I morderstwa nożem,
>Tak. Cóż stąd? sprowadzasz rzecz do absurdu, skoro może istnieć zabójstwo nożem, to zlikwidujmy hamulce w samochodach.

To Twój strawman. Ja tylko redukuje pomyłki powołując się na inne przykłady gdzie jest to redukowane. Przykład przejścia dla pieszych też jest o tym. Jesteś wobec tych argumentów bezsilny i dlatego od tego uciekasz. Nóż nie jest winny - dzięki tej analogii powinieneś się zorientować, że KŚ też nie jest winna.

>Znów korvinowska zabawa słówkami.

Właśnie to jest siłą Korwina - potrafi wykazać absurdy w myśleniu innych i w tym jest naprawdę dobry, przez co ludzie sami się orają przecząc sobie i ignorując argumenty i odpowiedzi, tak jak Ty robisz teraz. I taki Korwin często wygrywa dyskusje samemu nie mając racji, bo jego adwersarze nie mają jej jeszcze bardziej i nie są w stanie wytknąć JKM, że bredzi.

>>>To nie jest polityczne przestępstwo? Więc jakie?
>>A kto pisze, że nie jest?
>Więc odpowiedz prostymi słowy: jest czy nie jest

Tu nie ma kwestii zero-jedynkowej. By odpowiedzieć trzeba odwołać się do szczegółów sprawy.

>Jeśli jest, to nawołujesz do karania śmiercią za polityczne przestępstwo

Nawołuję, bo pisałem o teoretycznym przykładzie, którego nie ma obecnie w empirii?
szarley (54911 punktów)
>No i wycinasz ten argument i wracasz do swojej urojonej prośby o statystyki, które są kolejnym Twoim wymysłem.

Niestety. Na poziomie Twoich marzeń dyskusja jest niecelowa
>>>>Żartujesz? Jak mam podać dowód? Idąc do więzienia i godząc się na takie odszkodowanie?
>>>Czyli przyznajesz się do tego, że nie wiesz o czym piszesz?
>>Przyznaję, że nigdy nie siedziałem w więzieniu. Tylko tyle.
>Nie tylko tyle. Przyznajesz, że nie wiesz o czym piszesz.
>>Jeśli Ty wiesz o czym piszesz, bo siedziałeś
>Wystarczyło przeleżeć trochę w szpitalu, bo to ma podobny ciężar gatunkowy.

Nie pytałeś mnie czy leżałem w szpitalu. Moje kompetencje oceniasz na podstawie tego czy byłem w więzieniu, swoje na podstawie leczenia w szpitalu?

>Znów kompromitujesz się amnezją. Pisałem (a nie odpowiedziałeś, więc to jest nadal w mocy), że ludzie nie zawsze wybierają na korzyść dla siebie i nie mają odwagi popełnić samobójstwa, ale realnie cierpią dogorywając w więzieniu na dożywociu.

Proszę o te statystyki
Proszę o wyniki naukowych badań

Ze swoim życiem rób co chcesz, nic mi do tego

Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


Czekam na odniesienie się do przykładu niesłusznie skazanego na 4 lata więzienie oszusta

Czekam aż udowodnisz, że 100% nie równa się 100%

Czekam aż wskażesz sposób naprawienia niesłusznie orzeczonej kary śmierci

>>>>To nie jest polityczne przestępstwo? Więc jakie?
>>>A kto pisze, że nie jest?
>>Więc odpowiedz prostymi słowy: jest czy nie jest
>Tu nie ma kwestii zero-jedynkowej. By odpowiedzieć trzeba odwołać się do szczegółów sprawy.

Zadałem proste pytanie : czy przestępstwo jest politycznym czy nie?
czekam na prostą odpowiedź.

Nadal też czekam na dowód, że John Doe i ja to ta sama osoba
Zarzut wymaga dowodu, zwłaszcza kiedy rozmawiasz o prawie!!!
Brak dowodu podważa Twoją wiarogodność jako oskarżyciela


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No i wycinasz ten argument i wracasz do swojej urojonej prośby o statystyki, które są kolejnym Twoim wymysłem.
>Niestety. Na poziomie Twoich marzeń dyskusja jest niecelowa

Niezły tupet. Najpierw uciekasz od odpowiedzi, wymagasz statystyk nie na temat, by nie odpowiadać, po czym piszesz o jakichś moich marzeniach, co jest ostatecznym przyznaniem się do bezsilności.

>Nie pytałeś mnie czy leżałem w szpitalu. Moje kompetencje oceniasz na podstawie tego czy byłem w więzieniu, swoje na podstawie leczenia w szpitalu?

Zobaczyłem Twoją odpowiedź, gdzie realne ludzkie cierpienie (często nieodwracalne) potraktowałeś jako coś co by Cię wkurzyło i zirytowało, czy tam zasmuciło. Wykazałeś się ewidentną niewiedzą i brakiem empatii.

>>Znów kompromitujesz się amnezją. Pisałem (a nie odpowiedziałeś, więc to jest nadal w mocy), że ludzie nie zawsze wybierają na korzyść dla siebie i nie mają odwagi popełnić samobójstwa, ale realnie cierpią dogorywając w więzieniu na dożywociu.
>Proszę o te statystyki
>Proszę o wyniki naukowych badań

Statystyki i naukowe badania na co? Napisałem o oczywistym fakcie, który możesz zaobserwować empirycznie, gdy spotkasz kogoś kto ma depresję z objawami poczucia, że jego problemów nie da się rozwiązać. Jak widać większość takich ludzi nie popełnia samobójstwa, bynajmniej nie dlatego, że ocenia racjonalnie, że woli żyć. Ty stawiasz tezę, której nie umiesz uzasadnić, więc nie przerzucaj na mnie onus probandi po raz n-ty.

>Nadal też czekam na dowód, że John Doe i ja to ta sama osoba
>Zarzut wymaga dowodu, zwłaszcza kiedy rozmawiasz o prawie!!!

Odpowiadałem: nawet jeśli nie jesteś faktycznie tą samą osobą, to jest to niespotykane podobieństwo. Analogicznie na forum sportowym zdarza się, że ktoś broni piłkarza, który gra fatalnie, to inni użytkownicy piszą mu, że jest tym bronionym zawodnikiem. Metafory nie wymagają dowodów, ale Twoja reakcja zdradza, że coś jest na rzeczy
22-09-2017 07:27 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Piszesz o empatii i sugerujesz, że lepiej dla fałszywie oskarżonego jest zginąć niż siedzieć dożywocie. Nie pierwszy raz piszesz o tak pojmowanej empatii.
Za kogo się uważasz, że chciałbyś decydować za innych co jest dla nich lepsze? Uważasz, że jakość życia jest ważniejsza od samego życia, ale granicę poza którą tak się dzieje określa... Olson?

Masz rację! Każdy ma prawo wyznaczyć granicę poza którą jakość jego życia jest tak marna, że żyć dalej nie warto, ale każdy tę granicę powinien określić sam dla siebie. Nie są w stanie zrobić tylko osoby nieprzytomne, w śpiączce itp.
Twierdzisz, że człowiek sam sobie tej granicy wyznaczyć nie poradzi? Może masz rację, ale tym bardziej ani Ty, ani nikt inny nie znajdziesz tej granicy drugiemu człowiekowi; nie masz prawa powiedzieć: umrzyj, bo za bardzo cierpisz.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
22-09-2017 14:16Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Piszesz o empatii i sugerujesz, że lepiej dla fałszywie oskarżonego jest zginąć niż siedzieć dożywocie. Nie pierwszy raz piszesz o tak pojmowanej empatii.
>Za kogo się uważasz, że chciałbyś decydować za innych co jest dla nich lepsze?

Znów festiwal hipokryzji szarleya.

Ja piszę, że lepiej dla fałszywie oskarżonych jest zginąć niż siedzieć dożywocie. Tak jak lepiej zginąć w wypadku niż zostać kaleką do końca życia i musieć tego doświadczać.

szarley pisze, że lepiej jest odsiadywać niesłuszny wyrok. Ocenia także, że 1 osoba, która wychodzi z więzienia po wykazaniu, że siedziała niesłusznie, ma większą wartość niż kilka cierpiących osób odsiadujących dożywocie, które na nią przypadają.

Oczywiście szarleyowi wolno oceniać, ale olsonowi już nie, bo "kim jest olson żeby decydował za innych co jest dla nich lepsze"? Za to szarley to wyrocznia i wielki bonzo - jemu wolno decydować.

Przy okazji - olson nie kazałby nikomu niesłusznie cierpieć, a szarley tak.

Kluczowe jest jednak to, że olson tu w ogóle za nikogo nie decyduje, bo mowa jest o KŚ za najcięższe i udowodnione przestępstwa. Zakładamy, że niesłusznych kar nie będzie i dokładamy do tego wszelkich starań. Nic nie wskazuje na to, że przykłady błędnych wyroków z przeszłości miałyby się powtórzyć.

>Uważasz, że jakość życia jest ważniejsza od samego życia, ale granicę poza którą tak się dzieje określa... Olson?

Nie no, pewnie, że lepiej jakby szarley decydował Nic dziwnego, że szarleyowi nie podoba się by robił to olson, bo jakby tak mógł wtedy zlekceważyć zdanie wielce oświeconego szarleya
szarley (54911 punktów)
Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia


Napisałeś:
Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa

i dopowiedziałeś, że przykład przeciwny tego nie podważa.
Oczywiście nie udowodnisz tego absurdu, ale napisz jaki okres i jakie miejsce masz na myśli

Czekam aż wskażesz sposób naprawienia niesłusznie orzeczonej kary śmierci

Zadałem proste pytanie : czy przestępstwo krytyki władzy, za które postulujesz karę śmierci jest przestępstwem politycznym czy nie?
Czekam na prostą odpowiedź.
(I pytanie dodatkowe: dlaczego trzeba Cię pytać kilka razy o to na co jest prosta odpowiedź, brniesz w jakieś zoofilie, pseudologiki, zamiast prostej odpowiedzi TAK/NIE)

>>>No i wycinasz ten argument i wracasz do swojej urojonej prośby o statystyki, które są kolejnym Twoim wymysłem.
>>Niestety. Na poziomie Twoich marzeń dyskusja jest niecelowa
>Niezły tupet.
To Twoja opinia. Niemniej nadal czekam na jakieś dowody Twoich twierdzeń, zamiast jedynie poglądów.

>>Nie pytałeś mnie czy leżałem w szpitalu. Moje kompetencje oceniasz na podstawie tego czy byłem w więzieniu, swoje na podstawie leczenia w szpitalu?
>Zobaczyłem Twoją odpowiedź, gdzie realne ludzkie cierpienie (często nieodwracalne) potraktowałeś jako coś co by Cię wkurzyło i zirytowało, czy tam zasmuciło. Wykazałeś się ewidentną niewiedzą i brakiem empatii.
Empatii do samego siebie???
Napisałeś, że nie wiem o czym piszę, bo nie byłem w więzieniu, a Ty wiesz o czym piszesz, bo byłeś w szpitalu. Brak intelektualnej uczciwości w rozmowie

>>Nadal też czekam na dowód, że John Doe i ja to ta sama osoba
>>Zarzut wymaga dowodu, zwłaszcza kiedy rozmawiasz o prawie!!!
>Odpowiadałem: nawet jeśli nie jesteś faktycznie tą samą osobą, to jest to niespotykane podobieństwo. Metafory nie wymagają dowodów, ale Twoja reakcja zdradza, że coś jest na rzeczy

Napisałeś, że jesteśmy tą samą osobą, wprost to podtrzymujesz, więc czekam na dowód. Przypomnę, rozmawiamy o skazywaniu, udowadnianiu winy, więc twardy dowód byłby na miejscu.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czekam na dowód Twojego twierdzenia:
> Cytat:
Żadne odszkodowanie nie zrekompensuje więzienia
>


Napisałeś, że zrekompensuje. Nie masz na to argumentów, ani dowodów, więc na siłę czepiasz się odwrotności tego zdania. Tym samym udowadniasz, że jesteś całkowitym laikiem bez wiedzy w tej sprawie i nie rozumiesz co musi przeżywać taka osoba, dlatego żądasz jakichś wyimaginowanych argumentów.

Ale realia są takie, że:
1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
4. Ignorujesz, że dopuszczasz też możliwość cofnięcia słusznego wyroku
5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)

Wiesz, że jesteś wobec tych faktów bezsilny, a mimo tego próbujesz się mądrzyć i wydaje Ci się, że udowodniłeś, że brak KŚ jest lepszy od KŚ. Przedstawiłeś tylko swoje zdanie, wiele naciąganych argumentów na siłę (co zauważają nawet osoby zgadzające się z Tobą co do głównej tezy) i gdy ktoś przedstawia kontrargumenty, wpadasz w jakiś dziwny amok apodyktycznego racjonalizowania tego co napisałeś.

>Napisałeś:
> Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa

>i dopowiedziałeś, że przykład przeciwny tego nie podważa.

Nie ma przykładu przeciwnego. Nie ma bowiem żadnego reprezentatywnego przykładu. Znów powielasz swój błąd z dyskusji o dyktaturach - tam też podawałeś przykłady spoza zakresu teorii, o której była dyskusja i krzyczałeś w amoku, że rzekomo ignoruję empiryczne fakty, co jest Twoim stałym sposobem manipulacji (czyli podejrzewam, że sam tego nie dostrzegasz i robisz to podświadomie, bo świadome manipulacje są inteligentniejsze i sprytniejsze).

>Czekam aż wskażesz sposób naprawienia niesłusznie orzeczonej kary śmierci

Czekam aż wskażesz sposób naprawienia wypadku drogowego, w którym zginęła niewinna ofiara.

>Zadałem proste pytanie : czy przestępstwo krytyki władzy, za które postulujesz karę śmierci jest przestępstwem politycznym czy nie?

Nie postuluję kary śmierci za żadną krytykę władzy. Mowa była o preparowaniu fałszywych dowodów i próbie przejęcia władzy w dobrej dyktaturze, gdzie ludzie są zadowoleni z życia i system jest optymalny jaki może być.

>(I pytanie dodatkowe: dlaczego trzeba Cię pytać kilka razy o to na co jest prosta odpowiedź, brniesz w jakieś zoofilie, pseudologiki, zamiast prostej odpowiedzi TAK/NIE)

Emocjonalnie przeinaczasz to co zostało napisane, naciągasz swoje teorie i przeczysz sobie logicznie, prosząc o odpowiedź na źle zadane pytania. Gdy tłumacze i sięgam po argumenty, to uciekasz, albo to ignorujesz. Nie pytam dlaczego. Wiem, że robisz tak, bo jesteś bezsilny, a to wynika z tego, że nie dyskutujesz w celu poszerzenia wiedzy i bazy argumentów i tez, tylko po to by udowodnić sobie, że masz rację, poprzez to, że inni Ci ją przyznają. Gdy jej nie przyznają i mają logiczne kontrargumenty, to Twoje manipulacje osiągają apogeum.

Piszesz, że brnę w jakieś zoofilie i pseudologiki - przecież to jest wykazywanie Ci jak brzmi Twoja logika na alternatywnym przykładzie, by wykazać Ci konkretne błędy tam gdzie jesteś w stanie je dostrzec, bo nie jesteś emocjonalnie związany z teorią. Np Twoje wypaczenie słowne co do przestępstwa politycznego ośmieszyłem przykładem zoofilii jako seksu z żoną - wykazałem w tym momencie, że manipulujesz taki jakbyś to Ty pisał o tej zoofilii. No ale widocznie to już zbyt abstrakcyjne myślenie, którego nie rozumiesz.

>>Zobaczyłem Twoją odpowiedź, gdzie realne ludzkie cierpienie (często nieodwracalne) potraktowałeś jako coś co by Cię wkurzyło i zirytowało, czy tam zasmuciło. Wykazałeś się ewidentną niewiedzą i brakiem empatii.
>Empatii do samego siebie???

Jakiego samego siebie? Znów wystarczyło przeczytać wpis jeszcze raz, by uniknąć takiego strawmana. Mowa o ofiarach niesłusznego dożywocia - wykazałeś się kompletnym brakiem empatii i określenia, których użyłeś i Twój pogląd o tym świadczą.

>Napisałeś, że nie wiem o czym piszę, bo nie byłem w więzieniu, a Ty wiesz o czym piszesz, bo byłeś w szpitalu. Brak intelektualnej uczciwości w rozmowie

Zabawne, że najbardziej nieuczciwa intelektualnie osoba na tym forum zarzuca innym swój grzeszek i to w momencie gdy nie rozumie argumentu. Chodziło mi o wykluczenie ze społeczeństwa na dłuższy czas, a nie wiesz o czym piszesz, bo użyłeś takich określeń jak "byłbym zirytowany" w momencie gdy opisywałeś jak ktoś przegrywa życie. Nie, przegrywając życie nie byłbyś tylko zirytowany czy smutny. Użyłbyś wtedy innych słów.

>>>Nadal też czekam na dowód, że John Doe i ja to ta sama osoba
>>>Zarzut wymaga dowodu, zwłaszcza kiedy rozmawiasz o prawie!!!
>>Odpowiadałem: nawet jeśli nie jesteś faktycznie tą samą osobą, to jest to niespotykane podobieństwo. Metafory nie wymagają dowodów, ale Twoja reakcja zdradza, że coś jest na rzeczy
>Napisałeś, że jesteśmy tą samą osobą, wprost to podtrzymujesz, więc czekam na dowód. Przypomnę, rozmawiamy o skazywaniu, udowadnianiu winy, więc twardy dowód byłby na miejscu.

Odpowiadałem: nawet jeśli nie jesteś faktycznie tą samą osobą, to jest to niespotykane podobieństwo. Metafory nie wymagają dowodów, ale Twoja reakcja zdradza, że coś jest na rzeczy

Widzę, że czytać ze zrozumieniem nadal nie próbujesz. Powtarzasz coś, na co odpowiedź masz powyżej. No więc wklejam ją jeszcze raz, bo to jest odpowiedź na ten Twój fragment i masz na niego odpowiedzieć, a nie uciekać w powtarzanie tego samego.
szarley (54911 punktów)
>próbujesz się mądrzyć
>dziwny amok apodyktycznego racjonalizowania
>krzyczałeś w amoku,
>Emocjonalnie przeinaczasz
>jesteś bezsilny,
>wykazałeś się kompletnym brakiem empatii
>Zabawne, że najbardziej nieuczciwa intelektualnie osoba na tym forum
>Widzę, że czytać ze zrozumieniem nadal nie próbujesz.
>jesteś całkowitym laikiem bez wiedzy w tej sprawie
>żądasz jakichś wyimaginowanych argumentów.
>Wiesz, że jesteś wobec tych faktów bezsilny,
>Znów festiwal hipokryzji szarleya.

Znów z braku argumentów schowałeś się w rynsztok. Słuszna taktyka, tam nie będę dyskutował.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
23-09-2017 01:22Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Podałem konkretne argumenty. Oczywiście jak zwykle uciekasz, byle tylko nie odpowiedzieć i oczywiście z własnej ucieczki czynisz ad personam. Typowe.

Pominąłeś meritum i skupiłeś się na... fragmentach, w których wytykam Ci hipokryzję, brak argumentów, sprzeczności itd. I próbujesz zrobić zarzut z tego, że wykazałem ściśle dedukcyjnie, że przeczysz sobie i tworzysz racjonalizacje, byle tylko nie przyznać, że nie masz racji, przy czym manipulujesz i uciekasz od ważnych argumentów.

Piszesz, że to niby rynsztok i ad personam - to właśnie Twoje rozkrzyczane emocje. Tymczasem mamy tu:

>>próbujesz się mądrzyć

stwierdzenie opisujące to co robisz, poparte dowodami w postaci Twoich wpisów gdzie są pseudoargumenty. Wyjaśniłem to argumentami, ale oczywiście ich już nie zacytowałeś.

>>dziwny amok apodyktycznego racjonalizowania

Wolno mi wyrazić zdziwienie na temat tego amoku racjonalizowania. Wystarczyłoby dopuścić do siebie myśl, że możesz się mylić. Wtedy zatrzymałbyś się na chwilkę, zastanowił się nad swoimi argumentami, skonfrontował je z moimi. Okazałoby się, że nie masz racji, to po prostu zmieniłbyś zdanie na temat tego argumentu. Możliwe, że dzięki temu lepiej obroniłbyś tezę główną, którą jest kara śmierci. A gdybyś miał jednak rację, to wyjaśniłbyś to prostymi argumentami, bez manipulowania, bez ucieczki i usprawiedliwiania się argumentum ad rynsztokum.

>>krzyczałeś w amoku

tekst wyjęty z kontekstu

>>Emocjonalnie przeinaczasz

Argument dotyczący Twoich argumentów. Nie umiesz wymienić w punktach argumentów, ani odnieść się do moich wypunktowanych podsumowań dyskusji, ale jednak odpowiadasz i tworzysz strawmany. Jak mam odpowiedzieć bez odniesienia się do tego gdzie popełniasz błąd?

>>jesteś bezsilny

Tak, jesteś bezsilny by odpowiedzieć na moje argumenty, więc uciekasz w argumentum ad rynsztokum. No bo jaka mogłaby być inna przyczyna?

>>wykazałeś się kompletnym brakiem empatii

Tak i oczywiście na argumenty nie odpowiedziałeś, tylko chcesz bym z góry założył, że jesteś empatyczny, nawet jeśli to co piszesz temu przeczy. Nie zgadzać się z szarleyem i uargumentować swoje zdanie = wg szarleya uciekać w rynsztok

>>Zabawne, że najbardziej nieuczciwa intelektualnie osoba na tym forum

Ok, tu hiperbola, bo są tu jeszcze pod tym względem lepsi od Ciebie

>>Widzę, że czytać ze zrozumieniem nadal nie próbujesz.

I ten tekst jest poparty przykładem, ale go wyciąłeś.

>>jesteś całkowitym laikiem bez wiedzy w tej sprawie

Co wykazałeś wypowiadając się na temat psychiki poszczególnych pojedynczych osób na podstawie jakichś przeczytanych wyrywków. Ktoś we wspomnianej sytuacji nie czułby się zdenerwowany. To nie jest k...a impreza u sąsiadów o 3 w nocy by się czuć tak jak opisałeś sytuację niesłusznego skazania na dożywocie i wyjścia po kilku latach zrekompensowanego odszkodowaniem finansowym. Czyli KŚ jest zła, bo ktoś może wyjść z więzienia mimo niesłusznego wyroku, ale ignorujesz, że to oznacza, że z większym prawdopodobieństwem jednak nie wyjdzie i spędzi całe życie za kratami zamiast żyć. Będzie musiał pogodzić się z faktyczną śmiercią psychiczną (czy jak wolisz duchową), ale jego ciało będzie żyło, a świadomość odbierała bodźce.

>>żądasz jakichś wyimaginowanych argumentów.

Tak, wymyślasz sobie co by było argumentem, żądając jakichś wyimaginowanych statystyk, mimo tego, że argumenty już zostały podane i na nie nie odpowiedziałeś i w tamtym przypadku żadne statystyki nie były potrzebne.

>>Wiesz, że jesteś wobec tych faktów bezsilny

Bo gdyby było inaczej, to byś odpowiedział merytorycznie na argumenty z poprzedniego posta, zamiast uciekać w argumentum ad rynsztokum, czyli powoływanie się na swoje emocje w sprawie gdy argumenty dotyczą Twoich manipulacji w dyskusji.

>>Znów festiwal hipokryzji szarleya.

I oczywiście od argumentów na hipokryzję uciekłeś, tylko z góry zakładasz, że nie można Ci zarzucać hipokryzji, nawet jeśli wynika ona z Twoich postów. I czy to nie jest właśnie kolejna hipokryzja demokratyczny piewco wolności słowa?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Zdejmij to oznaczenie off topic. Nie ma tu żadnego odejścia od tematu. Podałem proste argumenty - możesz odpowiedzieć, albo się poddać.

Podejmujesz rękawice?
szarley (54911 punktów)
Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa


1 W jakim miejscu?
2 w jakim czasie?
3 Dlaczego czwarty raz muszę pytać o to samo?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
23-09-2017 14:24Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie musisz. Podałeś egzotyczne przykłady i z nieaktualnych czasów. Dlatego to Ty się tłumacz.
Argumenty masz 3 moje posty temu, ale od nich uciekłeś.
mlistk (51 punktów)
>Co, jeśli zwolennicy skrajnej opcji osiągną większość, lub też demokracja zostanie na tyle osłabiona, że wystarczy jakiś autorytarny władca?

Zwolennicy skrajnych opcji stanowią mniejszość. Autorytarny władca może wprowadzić karę śmierci za słuchanie radia bez względu na to co o tym sądzisz.

>>>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.
>>Nie łykam tego.
>Więc przedstaw kontrargumenta.

Nie łykam tego, bo nie przedstawiłeś argumentów. Nie mogę przedstawić kontrargumentów, bo nie mam się do czego odnieść.

>Jak odszkodujesz ofiarę stryczka?

Rozmawiamy o przypadkach niesłusznego karania śmiercią lub dożywociem. Czy naprawdę uważasz, że kwestia odszkodowania ma aż takie znaczenie?

>>>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>>>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?
>>Wypadek Tupolewa nie jset argumentem przeciwko lataniu samolotem.
>Nie jest, ale nie widzę związku między komunikacyjnym wypadkiem, a celowym działaniem skazującym na śmierć.

Rozmawiamy o omyłkowym skazaniu niewinnej osoby.

>Latanie samolotami jest obarczone ryzykiem, podobnie jak używanie noża, praca w kopalni, itd

Zawsze istnieje ryzyko, a w przypadku samolotów jest ono najmniejsze.

>Demokracja to dość krucha roślinka, łatwo ją ograniczyć. Granica między demokracją a dyktaturą nie jest ostrą krawędzią.

Jeśli demokracja zostanie ograniczona, nasze poglądy nie będą miały znaczenia.

>Podałem przykład Marchwickiego, demokracja nie zabezpiecza przed takimi wyrokami.

Sądzisz, że dziś istnieje realne ryzyko powtórzenia się takiej sytuacji?

>Współczesna europejska demokracja wymaga likwidacji kary śmierci, to jest najskuteczniejsze zabezpieczenie.

Nie słyszałem o referendum w tej sprawie, ale sondaże wskazują na to, że nieraz więcej osób popiera KŚ, ale są naciski z góry, by być przeciwko.

>Uważam, że polska demokracja jest bardzo słaba, ale to temat na osobną dyskusję.

Masz prawo do dowolnych przekonań, ale gdy obrażasz Polaków, powinieneś przedstawić solidne argumenty. Sam przyznałeś, że jesteś tutaj gościem.

>>Istnienie noży jest warunkiem koniecznym zasztyletowania. Delegalizacja i zniszczenie noży kuchennych likwiduje ryzyko zasztyletowania. Czuję, że kręcimy się w kółko. Ja podaję argumenty, a Ty unikasz odpowiedzi i powtarzasz swoje mantry.
>Wprost przeciwnie, to ja podaję argumenta, a od Ciebie czytam cytaty z Olsona
>Odpisałem: Jeśli nie istnieją noże nie można być zasztyletowanym, ale zabójca znajdzie inne narzędzie. Sąd innego narzędzia nie ma
>Nie odpowiedziałeś na ten argument
>Jakiego narzędzia może użyć sąd do zabicia podsądnego, jeśli nie będzie w kodeksie KS?

Olson udowodnił, że używasz błędnych argumentów, ale nie wykazał słuszności swojej teorii. Jego posty wydają się zmierzać do relatywizmu, a Ty nie tolerujesz krytyki i różnicy zdań.

Sąd zamiast kary śmierci może wymierzyć dożywocie, które jest gorszą karą niż śmierć. Jeśli ktoś korzysta z możliwości mordu sądowego, to w razie braku KŚ może użyć innej metody. Sądy nie mają interesu w mordowaniu niewinnych ludzi, a likwidacja narzędzia zbrodni tylko zmienia narzędzie. Istniejąca kara śmierci nie jest przyczyną sądowego mordu.

>>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>Może tak być. Po prostu.

Nie łykam tego. Twoje słowo nie jest wystarczającym dowodem.

>Większość Twoich argumentów, to argumenta za karą śmierci. Nie widzę (poza deklaracjami i lepszą kulturą) różnic w argumentach Twoich i Olsona - zdeklarowanego zwolennika KS nawet za polityczne przestępstwa.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728414

Większość moich argumentów, to negacja Twoich błędów. Do tego momentu zgadzam się z Olsonem i najprawdopodobniej większością ludzi. Nie zgadzam się z tezą, że KŚ jest lepsza od dożywocia, bo moim zdaniem przestępcy powinni ponieść karę, a zabijanie zawsze można zastąpić humanitarnymi metodami. Olson przedstawił bezsprzeczne argumenty za relatywnością KŚ i dożywocia, dlatego opowiedzenie się za którymś z poglądów jest jedynie przekonaniem wynikającym z przyjętej postawy wobec zła. Tobie wydaje się, że udowodniłeś niesłuszność KŚ, ale użyłeś błędnych argumentów, a tak naprawdę bronisz tylko własnego zdania.
23-09-2017 23:28Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Autorytarny władca może wprowadzić karę śmierci za słuchanie radia bez względu na to co o tym sądzisz.

szarley w bezsilności sięga po taki pseudoargument. Żenada.

szarley ignoruje rzeczywistość i wprowadza swoje emocjonalne wypociny, byle tylko cokolwiek odpisać i utrzymywać, że to on ma rację, bo wszyscy mają uznać a priori jego genialność. Wiadomo, że zły dyktator może robić co chce, więc w jego rękach kara śmierci i dożywocia są złe, a jeśli nie ma KŚ w kodeksie, to on ją sobie wprowadzi. Dyskutujemy o tym czy powinna być KŚ w obecnych warunkach i ogólnie przy niezawisłych sądach i jasnym kodeksie (za najgorsze przestępstwa). Zwolennicy KŚ mówią przecież o ściśle określonych warunkach tej kary. To tak jakbym powiedział, że skoro szarley czy Ty jesteście za dożywociem, to chcecie karać w ten sposób kieszonkowców, bo istnieje możliwość rozszerzenia się tej kary, a przykładem są jakieś egzotyczne kraje w specyficznych czasach

>>>>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.
>>>Nie łykam tego.
>>Więc przedstaw kontrargumenta.
>Nie łykam tego, bo nie przedstawiłeś argumentów. Nie mogę przedstawić kontrargumentów, bo nie mam się do czego odnieść.

Tradycyjnie szarley ucieka od argumentacji poprzez stwierdzenie "to przedstaw kontrargumenta" bez podania własnych argumentów.

>>Jak odszkodujesz ofiarę stryczka?
>Rozmawiamy o przypadkach niesłusznego karania śmiercią lub dożywociem. Czy naprawdę uważasz, że kwestia odszkodowania ma aż takie znaczenie?

On nie rozumie, że musimy to uznać za pomyłkę systemu, którą trzeba wkalkulować przy każdej z opcji, ale nie dysponujemy narzędziami faktycznej oceny co jest lepsze. Nie potrafi odnieść argumentów do całości, tylko celowo operuje na wycinkach, by łatwiej mu było uciekać. A tymczasem tu istotne jest czy czynnik potencjalnej możliwości wyjścia kogoś po niesłusznym wyroku na dożywocie to faktycznie czynnik przeważający nad możliwymi zaletami KŚ.

>>>>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>>>>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?
>>>Wypadek Tupolewa nie jset argumentem przeciwko lataniu samolotem.
>>Nie jest, ale nie widzę związku między komunikacyjnym wypadkiem, a celowym działaniem skazującym na śmierć.
>Rozmawiamy o omyłkowym skazaniu niewinnej osoby.

Ale szarley w tym wycinku sprawy zapomina jakiej całości ona dotyczyła.

>Olson udowodnił, że używasz błędnych argumentów, ale nie wykazał słuszności swojej teorii.

Wykazałem.

>Jego posty wydają się zmierzać do relatywizmu, a Ty nie tolerujesz krytyki i różnicy zdań.

Relatywizm w kwestii czystych dowodów tak, ale nie istnieje żaden rozsądny argument by znieść karę śmierci. Morderca przecież sam się zabija, a w razie pomyłki lepiej umrzeć niż odsiadywać dożywocie. A do tego dodatkowo:
- przed KŚ też czeka się na śmierć i wtedy też jest możliwość cofnięcia błędnego wyroku
- przy dożywociu jest możliwość większa, że się tego nie cofnie, czyli niesłusznej odsiadki czyli odroczonej KŚ z przymusem świadomości tej sytuacji (nieboszczyk przynajmniej nie cierpi)
- KŚ jest normalnie sprawiedliwa
- KŚ nie wymaga więzienia najgorszych przestępców i utrzymywania ich z pieniędzy obywateli

>Sądy nie mają interesu w mordowaniu niewinnych ludzi

W świecie szarleya sąd tylko czyha na to by wymierzyć mord sądowy. W takim razie dziś powinna być masa uprowadzeń sądowych czyli wyroków dożywocia, które są odpowiednikami mordu sądowego. I jakoś nie widać by ci ludzie wychodzili na wolność i zostawali masowo uniewinniani.

>>>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>>Może tak być. Po prostu.
>Nie łykam tego. Twoje słowo nie jest wystarczającym dowodem.



>zdeklarowanego zwolennika KS nawet za polityczne przestępstwa.
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,727403#w728414

Czyli nie za polityczne przestępstwa, tylko z niektóre z nich, więc warto sprecyzować "miłośniku seksu ze zwierzętami".
24-09-2017 09:28 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Co, jeśli zwolennicy skrajnej opcji osiągną większość, lub też demokracja zostanie na tyle osłabiona, że wystarczy jakiś autorytarny władca?
>Zwolennicy skrajnych opcji stanowią mniejszość.
Nie twierdzę, że nie, pytam co jeśli osiągną większość, a zrezygnujemy z mechanizmów bezpieczeństwa?

>Autorytarny władca może wprowadzić karę śmierci za słuchanie radia bez względu na to co o tym sądzisz.
Nie zawsze. różnica między fińską demokracją a chilijską dyktaturą jest wyraźna, ale granica między demokracją a dyktaturą już nie. W Polsce władzę wybiera się demokratycznie, ale rząd nie sprawuje jej demokratycznie, ponieważ nie może być postawiony przed sądem nawet za kryminalne przestępstwa. Demokracja to nie tylko sposób liczenia głosów.

>>>>I tu już jest poważna różnica. Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować.
>>>Nie łykam tego.
>>Więc przedstaw kontrargumenta.
>Nie łykam tego, bo nie przedstawiłeś argumentów. Nie mogę przedstawić
Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować. Tylko wobec żywego człowieka można to zrobić. Skoro tego "nie łykasz" to przedstaw kontrargumenta.

>>Jak odszkodujesz ofiarę stryczka?
>Rozmawiamy o przypadkach niesłusznego karania śmiercią lub dożywociem. Czy naprawdę uważasz, że kwestia odszkodowania ma aż takie znaczenie?
Owszem, a pisząc szerzej o niesłusznym skazaniu na każdą karę. Gdyby odszkodowanie nie miało znaczenia, nikt by się nie upominał o nie za niesłuszny wyrok. Nie wszystko da się odszkodować, nie wszystko da się naprawić, trauma pozostaje, poczucie zmarnowanego czasu również*, ale po powieszeniu, nie zostawiamy społeczeństwu żadnej możliwości nawet minimalnego naprawienia błędu.

* wielu ludzi mojego pokolenia służyło przymusowo w wojsku. Też stracili kawałek życia

>>>>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>>>>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?
>Rozmawiamy o omyłkowym skazaniu niewinnej osoby.
Nie. Rozmawiamy o sądowym mordzie. W takim przypadku nie ma mowy o pomyłce, jest celowe działanie sądu.

>>Demokracja to dość krucha roślinka, łatwo ją ograniczyć. Granica między demokracją a dyktaturą nie jest ostrą krawędzią.
>Jeśli demokracja zostanie ograniczona, nasze poglądy nie będą miały znaczenia.
Nieprawda. Nasze poglądy stracą na znaczeniu, kiedy zostanie zlikwidowana, a nawet wtedy dyktator zastanawia się co myślą poddani, bo obawia się oporu. Właśnie w dyktaturach dokonuje się sądowych mordów, czasem, jak w Polsce pod publiczkę

>>Podałem przykład Marchwickiego, demokracja nie zabezpiecza przed takimi wyrokami.
>Sądzisz, że dziś istnieje realne ryzyko powtórzenia się takiej sytuacji?
Nie, ponieważ nie ma kary śmierci. Tylko dlatego.

>>Współczesna europejska demokracja wymaga likwidacji kary śmierci, to jest najskuteczniejsze zabezpieczenie.
>Nie słyszałem o referendum w tej sprawie, ale sondaże wskazują na to, że nieraz więcej osób popiera KŚ, ale są naciski z góry, by być przeciwko.
Ale zapewne słyszałeś o tym, że warunkiem przynależności do niektórych europejskich instytucji jest likwidacja w kodeksie kary głównej.

>>Uważam, że polska demokracja jest bardzo słaba, ale to temat na osobną dyskusję.
>Masz prawo do dowolnych przekonań, ale gdy obrażasz Polaków, powinieneś przedstawić solidne argumenty. Sam przyznałeś, że jesteś tutaj gościem.
Jestem i dlatego patrząc z boku widzę więcej.
To temat na osobną dyskusję i jeśli taką zainicjujesz, to deklaruję udział.

>>Odpisałem: Jeśli nie istnieją noże nie można być zasztyletowanym, ale zabójca znajdzie inne narzędzie. Sąd innego narzędzia nie ma
>>Jakiego narzędzia może użyć sąd do zabicia podsądnego, jeśli nie będzie w kodeksie KS?
>Sąd zamiast kary śmierci może wymierzyć dożywocie, które jest gorszą karą niż śmierć.
To pogląd, a nie dowód

>Jeśli ktoś korzysta z możliwości mordu sądowego, to w razie braku KŚ może użyć innej metody.
Nie, co wynika z definicji sądowego mordu.
Poza tym:
1 skrytobójstwo jest o wiele trudniejsze. Wymaga zaangażowania przestępcy, narażając się na ryzyko jego późniejszych zachowań (sprawa Popiełuszki)
2 skrytobójstwem nie osiągnie dokładnie tych samych celów. Np nie udowodni się społeczeństwu, że się dba o zwykłych ludzi, okradanych przez mafię mięsną (sprawa Wawrzeckiego)
3 skrytobójstwem nie uspokoi się nastrojów społecznych (sprawa Marchwickiego)

Tylko, proszę, nie używaj argumentów, że to inne czasy. W dzisiejszych czasach i naszym prawno - politycznym kręgu przykładów nie ma, ponieważ nie orzeka się kary śmierci Nadal natomiast nie mam pewności, czy nie orzeka się kar więzienia na polityczne zamówienie lub też pod wołanie tłumu.

>Istniejąca kara śmierci nie jest przyczyną sądowego mordu.
Nie jest przyczyną, ale jest niezbędnym warunkiem

>>>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>>Może tak być. Po prostu.
>Nie łykam tego. Twoje słowo nie jest wystarczającym dowodem.
Podobnie jak Olson, przeczytałeś początek akapitu. Przeczytaj co było dalej.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-09-2017 16:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Co, jeśli zwolennicy skrajnej opcji osiągną większość, lub też demokracja zostanie na tyle osłabiona, że wystarczy jakiś autorytarny władca?
>>Zwolennicy skrajnych opcji stanowią mniejszość.
>Nie twierdzę, że nie, pytam co jeśli osiągną większość, a zrezygnujemy z mechanizmów bezpieczeństwa?

Typie, przecież masz to wyjaśnione i to już przez 2 osoby i uciekasz standardowo.

Jeśli osiągną większość, to i tak zniosą te mechanizmy bezpieczeństwa i będziesz miał typową złą dyktaturę i w tym przypadku demokracja nie pomoże, czyli (WOW) podałeś tu argument przeciwko demokracji. Zgadzasz się z tym, że demokracja nie zabezpiecza przed tym co ja nazwałem złą dyktaturą i wtedy w rolę dyktatora wciela się zła większość.

Tylko chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego kto steruje zdaniem większości w demokracji czyli obecnie. Robią to najbogatsi. Dziś rządzi kapitał, a demokracja to atrapa służąca do rządzenia. Zmieniają się małpy, a dyrektorzy zoo są ci sami.

Dyskusja jest o KŚ w obecnych warunkach. Twoje paraargumenty w większości dotyczą Twojej wyimaginowanej możliwości zmiany tych warunków, ale ignorujesz fakt, że taka zmiana pociąga za sobą także możliwość zmiany dożywocia w KŚ.

>Jeśli po kilku latach prawda wyjdzie na jaw, siedzącego w więzieniu można uwolnić, zrehabilitować i odszkodować. Tylko wobec żywego człowieka można to zrobić. Skoro tego "nie łykasz" to przedstaw kontrargumenta.

Znów zignorowałeś, że kontrargumenty już są. Twoje przeliczanie życia i więzienia na pieniądze to nie argument. Wymyśl lepszy.

Nie możesz powtarzać obalonych paraargumentów, dopóki nie odniosłeś się do tego obalenia:

Cytat:
1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
4. Ignorujesz, że dopuszczasz też możliwość cofnięcia słusznego wyroku
5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)


Cytat:
1. Możliwość skutków kary śmierci:
a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
b) taka sama prewencja
c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły - z 2 strony najistotniejsza jest nieuchronność kary i w miarę sprawiedliwy system w świadomości obywateli i także przestępców)

2. Możliwość popełnienia pomyłki
a) jest taka sama przy dożywociu i KŚ
b) jest większa w przypadku dożywocia (np +4 osoby)
c) jest większa w przypadku KŚ (ale prędzej sędziowie będą skrupulatni przy KŚ niż przy rutynowym dożywociu, a im mniejsze przewinienie tym większa szansa niesłusznej kary)

3. Skutki popełnienia pomyłki:
a) są lepsze w przypadku dożywocia, bo ktoś zostaje wypuszczony po niesłusznym wyroku (powiedzmy 1 osoba z tych czterech w drugim punkcie)
b) są gorsze w przypadku dożywocia, bo ktoś odsiaduje niesłuszny wyrok (np te 3 osoby z przykładu 2)
c) są jednakowe dla KŚ i dożywocia
d) mają nieobliczalne value, bo nie umiemy mierzyć stanów psychicznych innych ludzi i wartościować ich, wymienić np wolność jednego na życie drugiego itd. Ja twierdzę, że value jest tu po stronie KŚ, bo skoro wypadki i tak się muszą zdarzyć przy każdej opcji, to bardziej tu minimalizujemy ryzyko niesłusznej odsiadki niż ratujemy komuś życie i przedstawiłem na to argumenty, a Ty nie przedstawiłeś żadnych na to by value miało być po stronie dożywocia.


Te argumenty są w mocy, więc szachują Ci możliwość powtarzania paraargumentu o możliwości wyjścia.
24-09-2017 18:38 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Typie,

Tym argumentem mnie przekonałeś....
... że dalszego ciągu nie warto czytać

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-09-2017 11:25Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Oczywiście standardowo uciekasz, choć wymówki masz coraz słabsze. Teraz wystarczyło słowo "typie" nieobraźliwe i neutralne. A fakty są takie, że uciekasz od moich usystematyzowanych argumentów, które nie pozostawiają wątpliwości.

Zwiewasz dokładnie tak samo jak Bogusławski. Ten też uciekł przed przyznaniem się do błędu. Dlatego właśnie słowa i paraargumenty narcyzów nie są nic warte.
25-09-2017 23:35Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>Typie,
>Tym argumentem mnie przekonałeś....
>... że dalszego ciągu nie warto czytać

Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.

Dziękuję za rozmowę.
26-09-2017 06:26 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Typie,
>Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.

Jeśli lubisz, kiedy ktoś zaczyna mówić do Ciebie od "Typie..." to jest to Twoja sprawa, ja nie lubię.

Gdybyś użył argumentów, zapoznał się z argumentami i odpowiedział na pytania o doprecyzowanie Twoich tez, dostałbyś odpowiedź


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
26-09-2017 16:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli lubisz, kiedy ktoś zaczyna mówić do Ciebie od "Typie..." to jest to Twoja sprawa, ja nie lubię.

Nie musisz, ale na argumenty wypadałoby odpowiedzieć. Twoje emocje związane z reakcją na używane określenia nie są istotne. Ja nie lubię koloru różowego, ale gdybyś zapisał jakieś argumenty różową czcionką, to i tak bym na nie odpowiedział, bo to byłby mój interes by nie wyjść na kogoś kto ucieka przed argumentami i manipuluje w dyskusji.

>Gdybyś użył argumentów, zapoznał się z argumentami i odpowiedział na pytania o doprecyzowanie Twoich tez, dostałbyś odpowiedź

No pewnie, zacytowałbyś jedno słowo z wypowiedzi, nazwałbyś je autorytarnie rynsztokiem i być uciekł. Tu są argumenty, od których uciekasz:

Cytat:
1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
4. Ignorujesz, że dopuszczasz też możliwość cofnięcia słusznego wyroku
5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)


Cytat:
1. Możliwość skutków kary śmierci:
a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
b) taka sama prewencja
c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły - z 2 strony najistotniejsza jest nieuchronność kary i w miarę sprawiedliwy system w świadomości obywateli i także przestępców)

2. Możliwość popełnienia pomyłki
a) jest taka sama przy dożywociu i KŚ
b) jest większa w przypadku dożywocia (np +4 osoby)
c) jest większa w przypadku KŚ (ale prędzej sędziowie będą skrupulatni przy KŚ niż przy rutynowym dożywociu, a im mniejsze przewinienie tym większa szansa niesłusznej kary)

3. Skutki popełnienia pomyłki:
a) są lepsze w przypadku dożywocia, bo ktoś zostaje wypuszczony po niesłusznym wyroku (powiedzmy 1 osoba z tych czterech w drugim punkcie)
b) są gorsze w przypadku dożywocia, bo ktoś odsiaduje niesłuszny wyrok (np te 3 osoby z przykładu 2)
c) są jednakowe dla KŚ i dożywocia
d) mają nieobliczalne value, bo nie umiemy mierzyć stanów psychicznych innych ludzi i wartościować ich, wymienić np wolność jednego na życie drugiego itd. Ja twierdzę, że value jest tu po stronie KŚ, bo skoro wypadki i tak się muszą zdarzyć przy każdej opcji, to bardziej tu minimalizujemy ryzyko niesłusznej odsiadki niż ratujemy komuś życie i przedstawiłem na to argumenty, a Ty nie przedstawiłeś żadnych na to by value miało być po stronie dożywocia.


Oczywiście nie odpowiesz bo się nie da - musiałbyś się przyznać do błędów, a tego na pewno nie zrobisz.
26-09-2017 18:08 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Jeśli lubisz, kiedy ktoś zaczyna mówić do Ciebie od "Typie..." to jest to Twoja sprawa, ja nie lubię.
>Nie musisz, ale na argumenty wypadałoby odpowiedzieć.
Wypadałoby, ale wypadałoby też podać je w kulturalnej formie.

>Twoje emocje
Tematem dyskusji nie są moje emocje
>związane z reakcją na używane określenia nie są istotne.
Dla Ciebie nie są. Napisałem już, należymy do różnych pokoleń ,m wychowani w różnych warunkach, mamy różne wrażliwości.

>Ja nie lubię koloru różowego, ale gdybyś zapisał jakieś argumenty różową czcionką, to i tak bym na nie odpowiedział, bo to byłby mój interes by nie wyjść na kogoś kto ucieka przed argumentami i manipuluje w dyskusji.
Czym innym jest nie lubić różowego, czym innym nie lubić wyzwisk.

>Tu są argumenty, od których uciekasz:
>1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
Nie wiem, jak i Ty nie wiesz. Nie jestem prorokiem
>2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
Nie wiem ILU, ale dopuszczam możliwość, że tacy by byli, wynika to z ekstrapolacji przeszłości

>3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
Nie wiem ILU, ale wiem, że by byli,
3.1 Życie daje możliwość szczęścia
3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)

>4. Ignorujesz, że dopuszczasz też możliwość cofnięcia słusznego wyroku
Nie, nie ignoruję. Jest taka możliwość i byłaby to sądowa pomyłka.

>5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
Nie ma na to dowodów. Sam piszesz, że najważniejszą prewencją jest nieuchronność kary

>6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
To nie jest dowód, ale pogląd.

> Cytat:
1. Możliwość skutków kary śmierci:
>a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
>b) taka sama prewencja
>c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły - z 2 strony najistotniejsza jest nieuchronność kary i w miarę sprawiedliwy system w świadomości obywateli i także przestępców)
>2. Możliwość popełnienia pomyłki
>a) jest taka sama przy dożywociu i KŚ
>b) jest większa w przypadku dożywocia (np +4 osoby)
>c) jest większa w przypadku KŚ (ale prędzej sędziowie będą skrupulatni przy KŚ niż przy rutynowym dożywociu, a im mniejsze przewinienie tym większa szansa niesłusznej kary)
>3. Skutki popełnienia pomyłki:
>a) są lepsze w przypadku dożywocia, bo ktoś zostaje wypuszczony po niesłusznym wyroku (powiedzmy 1 osoba z tych czterech w drugim punkcie)
>b) są gorsze w przypadku dożywocia, bo ktoś odsiaduje niesłuszny wyrok (np te 3 osoby z przykładu 2)
>c) są jednakowe dla KŚ i dożywocia
>d) mają nieobliczalne value, bo nie umiemy mierzyć stanów psychicznych innych ludzi i wartościować ich, wymienić np wolność jednego na życie drugiego itd. Ja twierdzę, że value jest tu po stronie KŚ, bo skoro wypadki i tak się muszą zdarzyć przy każdej opcji, to bardziej tu minimalizujemy ryzyko niesłusznej odsiadki niż ratujemy komuś życie i przedstawiłem na to argumenty, a Ty nie przedstawiłeś żadnych na to by value miało być po stronie dożywocia.


To jakaś ankieta?? Doprecyzuj to jakoś, to odpowiem

>Oczywiście nie odpowiesz
Właśnie odpowiedziałem

Teraz ja powtórzę pytanie:
[cytat]100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.

Jaki wziąłeś czas do analizy?
Jaki obszar geograficzny?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
26-09-2017 18:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Jeśli lubisz, kiedy ktoś zaczyna mówić do Ciebie od "Typie..." to jest to Twoja sprawa, ja nie lubię.
>>Nie musisz, ale na argumenty wypadałoby odpowiedzieć.
>Wypadałoby, ale wypadałoby też podać je w kulturalnej formie.

I w takiej je podałem, a nawet jeśli tego czasem nie robię, to świadczy to jedynie o moim braku kultury, więc mogłoby Ci to być na rękę, gdybyś miał faktycznie argumenty, ale Ty wolisz uciekać.

>>Twoje emocje
>Tematem dyskusji nie są moje emocje

To je opanuj i wtedy odpisuj. Skoro wprowadzasz je do dyskusji, to stają się też tematem rozmowy. Pobocznym, ale jednak. Ciężko dyskutować z manipulatorem, bez możliwości wytknięcia mu manipulacji.

>>związane z reakcją na używane określenia nie są istotne.
>Dla Ciebie nie są. Napisałem już, należymy do różnych pokoleń ,m wychowani w różnych warunkach, mamy różne wrażliwości.

Starsi też mogliby się czegoś nauczyć od młodszych. Swoją drogą a propos starszych, to przypominasz mi w czymś Korwina. On też jest apodyktyczny i potrafi zabrnąć w absurdy i się wtedy emocjonuje, bo musi mieć rację. Tylko, że on akurat jest dobry w rozbijaniu cudzych argumentów, a tego Ty akurat nie masz

>>Ja nie lubię koloru różowego, ale gdybyś zapisał jakieś argumenty różową czcionką, to i tak bym na nie odpowiedział, bo to byłby mój interes by nie wyjść na kogoś kto ucieka przed argumentami i manipuluje w dyskusji.
>Czym innym jest nie lubić różowego, czym innym nie lubić wyzwisk.

"Typie" to nie wyzwisko. Raczej taki zwrot, jakbyśmy siedzieli w knajpie, ale ludzie z ze zdrową samooceną nie mają z tym problemu.

>>Tu są argumenty, od których uciekasz:
>>1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
>Nie wiem, jak i Ty nie wiesz. Nie jestem prorokiem

Czyli nie można użyć tego argumentu, więc i ja nie używam, bo nie jestem prorokiem. Ty jednak z siebie proroka robisz, skoro sięgasz po ten argument.

>>2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
>Nie wiem ILU, ale dopuszczam możliwość, że tacy by byli, wynika to z ekstrapolacji przeszłości

Tym bardziej gdyby już tacy byli, to ktoś niesłusznie siedziałby na dożywocie częściej niż byłby wypuszczany po odwołaniu wyroku i dostaniu odszkodowania.

>>3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
>Nie wiem ILU, ale wiem, że by byli

Nie wiesz, a się mądrzysz. Moje argumenty w ramkach z cytatami stanowią całość. Ty starasz się zagłębiać w te szczegóły robiąc z igły widły.

>3.1 Życie daje możliwość szczęścia

nie każdemu

>3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)

Ale o tym nie rozmawiamy. Jak już to jednak to bardziej mój argument niż Twój, bo skoro co innego może spowodować nieszczęście i nie da się temu zapobiec, to tak samo jest z niesłusznie orzeczonym wyrokiem - traktując go jako przypadek możliwy także w każdej innej konfiguracji, musimy go wykluczyć, skoro każda inna rzecz może mieć ten sam argument. Wtedy wszystkie one się redukują.

>>5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
>Nie ma na to dowodów. Sam piszesz, że najważniejszą prewencją jest nieuchronność kary

Najważniejszą, ale nie jedyną. Badania nie są jednoznaczne i Jan Rylew przytoczył takie, które wskazują na większą skuteczność KŚ. Nie przykładałbym do nich tak dużej wagi, ale istotne jest to, że zarówno ja, jak i Ty nie wiemy jak jest. Można więc mówić o swoim zdaniu, a Ty się mądrzysz jakbyś miał twarde dowody, a wymyślasz paraargumenty, że nawet koleś, który się z Tobą zgadza co do meritum, postanowił z tym dyskutować.

>>6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
>To nie jest dowód, ale pogląd.

Nie bardzo. To akurat dowód, dobrze sformułowałem ten punkt pod kątem językowym

>To jakaś ankieta?? Doprecyzuj to jakoś, to odpowiem

To stanowi całość i jest argumentem przeciwko komuś kto mówi, że udowodnił, że KŚ jest gorsza od dożywocia. mlistk nazwał to argumentami na relatywizm. Tak faktycznie jest. I z tego relatywnego punktu ja twierdzę, że KŚ jest lepsza od dożywocia. Ty możesz twierdzić, że gorsza i będzie ok. Gorzej, że nie widzisz tego relatywizmu i wydaje Ci się, że masz rację i co gorsza, że ją udowodniłeś. Nic z tego - te paraargumenty o mordach sądowych itd są obalone przez mój dowód na relatywizm w tej kwestii. I masz to w tych punktach jako przedstawienie potencjalnych opcji dotyczących miejsc gdzie są niewiadome. Ty manipulujesz tymi niewiadomymi, jakby były wiadome i ignorujesz jedne rzeczy, a wyolbrzymiasz inne, bo tak Ci wygodnie i to akurat jest manipulacja.

>>Oczywiście nie odpowiesz
>Właśnie odpowiedziałem

Wymijająco.

>Teraz ja powtórzę pytanie:
> [cytat]100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.
>Jaki wziąłeś czas do analizy?
>Jaki obszar geograficzny?

Obecny czas, bliski obszar (powiedzmy Polska, Europa).
26-09-2017 20:41 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Wypadałoby, ale wypadałoby też podać je w kulturalnej formie.
>I w takiej je podałem,
Cytat:
Typie

To nie jest kulturalna forma.

>a nawet jeśli tego czasem nie robię, to świadczy to jedynie o moim braku kultury, więc mogłoby Ci to być na rękę,
Nie jest mi na rękę. Wolę dyskutować poważnie, czasem można ostro a;e w odpowiednich proporcjach

>>>związane z reakcją na używane określenia nie są istotne.
>>Dla Ciebie nie są. Napisałem już, należymy do różnych pokoleń ,m wychowani w różnych warunkach, mamy różne wrażliwości.
>Starsi też mogliby się czegoś nauczyć od młodszych.
Tak. Niemniej nie widzę powodu, żeby uczyć się od Ciebie sposobu zwracania się do innych per "typie"

>>Czym innym jest nie lubić różowego, czym innym nie lubić wyzwisk.
>"Typie" to nie wyzwisko.
No i różnimy się znacząco.

>Raczej taki zwrot, jakbyśmy siedzieli w knajpie,
Nie siedzimy w knajpie. Tu też dostrzegam różnicę

>ale ludzie z ze zdrową samooceną nie mają z tym problemu.
ludzie ze zdrową samooceną radzą też sobie z kulturą

>>>Tu są argumenty, od których uciekasz:
>>>1. Nie wiesz ile osób byłoby niesłusznie skazanych
>>Nie wiem, jak i Ty nie wiesz. Nie jestem prorokiem
>Czyli nie można użyć tego argumentu, więc i ja nie używam, bo nie jestem prorokiem.
Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.

>>>2. Nie wiesz ile z nich by wyszło po odwołaniach (ale wiadomo, że mniej niż byłoby skazanych, o ile by tacy w ogóle byli, bo po wydarzeniu mającym marginalne prawdopodobieństwo musiałoby wystąpić kolejne, jeszcze mniej prawdopodobne wydarzenie)
>>Nie wiem ILU, ale dopuszczam możliwość, że tacy by byli, wynika to z ekstrapolacji przeszłości
>Tym bardziej gdyby już tacy byli, to ktoś niesłusznie siedziałby na dożywocie częściej niż byłby wypuszczany po odwołaniu wyroku i dostaniu odszkodowania.
Byli. I zapewne też byli (i są!!) tacy, którzy niesłusznie siedzą w więzieniu w tym także całe życie. Znów przeczytaj co piszę o ryzyku nienaprawialnej pomyłki

>>>3. Nie wiesz ile takich wypuszczonych osób byłoby szczęśliwych i czy w ogóle by byli
>>Nie wiem ILU, ale wiem, że by byli
>Nie wiesz, a się mądrzysz.
Nie wiem ILU, ale wiem, że byli.

>>3.1 Życie daje możliwość szczęścia
>nie każdemu
Ale TYLKO życie. Uważasz, że jeśli ktoś nie ma szans być szczęśliwy, to lepiej go zgładzić?

>>3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)
>Ale o tym nie rozmawiamy.
Więc nie wiesz co czyni człowieka nieszczęśliwym.
Jestem od Ciebie na tyle starszy, że znam wielu, o wiele więcej niż Ty ludzi, którzy niesłusznie siedzieli po więzieniach i obozach. Twojej młodości po prostu nie dożyli. Ułożyli sobie życie. Przykłady, które podałem można obalić tylko tym, że .. bolały ich zęby. Gen Kuropieska wrócił do wojska, odzyskał stopień, dostał odszkodowanie.. Gen Skalski również, ale na starość przestał być szczęśliwy bo zaangażował się politycznie. Gdyby go powieszono,nie zrobiłby tego. Wielu ludzi jest nieszczęśliwych z różnych powodów, to nie jest przyczyna aby ich wieszać.

>>>5. Ignorujesz, że KŚ może być skuteczniejszą prewencją niż dożywocie
>>Nie ma na to dowodów. Sam piszesz, że najważniejszą prewencją jest nieuchronność kary
>Najważniejszą, ale nie jedyną. Badania nie są jednoznaczne
Nie są, więc nie są dowodem

>Jan Rylew przytoczył takie, które wskazują na większą skuteczność KŚ.
A Moczydłowski podaje inne wyniki

>Nie przykładałbym do nich tak dużej wagi, ale istotne jest to, że zarówno ja, jak i Ty nie wiemy jak jest. Można więc mówić o swoim zdaniu, a Ty się mądrzysz jakbyś miał twarde dowody, a wymyślasz paraargumenty, że nawet koleś, który się z Tobą zgadza co do meritum, postanowił z tym dyskutować.
Pokaż mi cytat w którym twierdzę to, co mi imputujesz.

>>>6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
>>To nie jest dowód, ale pogląd.
>Nie bardzo. To akurat dowód, dobrze sformułowałem ten punkt pod kątem językowym
Językowym, owszem, nadal jednak twierdzenie, że śmierć jest dla skazanego lepsza niż dożywocie, jest tylko poglądem. Istnieje grupa skazanych dla których dożywocie jest o wiele bardziej dokuczliwą karą, ale z pewnością nie dotyczy to wszystkich. I nikt (!!!!) nie ma kompetencji, żeby za nich określać co jest dla nich lepsze. Podobnie, nie ma żadnych dowodów na to, że śmierć jest lepsza od życia w chorobie, nawet powodującej ciężkie cierpienie, choć taki pogląd jestem gotów szanować, pod warunkiem wszak, że konsekwentny, to znaczy, człowiek, który ro głosi, łyka cyjanek dowiedziawszy się że ma raka trzustki. Nie szanuję tego poglądu, kiedy ktoś kto go głosi, pisze o drugich ludziach.

>>To jakaś ankieta?? Doprecyzuj to jakoś, to odpowiem
>To stanowi całość i jest argumentem przeciwko komuś kto mówi, że udowodnił, że KŚ jest gorsza od dożywocia.
Przykro mi, ale jakoś nie rozumem pytań z trzema możliwymi odpowiedziami.

>>Teraz ja powtórzę pytanie:
>> [cytat]100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.
>>Jaki wziąłeś czas do analizy?
>>Jaki obszar geograficzny?
>Obecny czas, bliski obszar (powiedzmy Polska, Europa).

Czyli czas i miejsce w którym wyroków śmierci się nie orzeka ani nie wykonuje.
Twoje twierdzenie jest logicznie spójne, ale... nie dotyczy rzeczywistości.

Dalsza część mojego pytania zostaje aktualna, dlaczego trzeba było pytać o to pięć razy?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
26-09-2017 21:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To nie jest kulturalna forma.

Ani nie jest obraźliwa i niekulturalna. Jest to neutralna, zupełnie poboczna sprawa, której uczepiłeś się... no właśnie, po co? Jeśli zrezygnuję z wytłumaczenia, że uciekasz od argumentów, na które nie umiesz odpowiedzieć (tak jak robił Bogusławski), to nie przychodzi mi do głowy inne wyjaśnienie tego zachowania. Gdyby na serio brak kultury Cię raził, to dużo wcześniej i w wielu innych momentach byś nie odpowiadał i sam wcześniej nie dyskutowałbyś w rynsztokowy sposób wraz z Głodzikiem. Co, zapomniałeś już o tamtych postach?

>>a nawet jeśli tego czasem nie robię, to świadczy to jedynie o moim braku kultury, więc mogłoby Ci to być na rękę,
>Nie jest mi na rękę. Wolę dyskutować poważnie, czasem można ostro a;e w odpowiednich proporcjach

No to dyskutuj poważnie. Póki co widzę u Ciebie głównie manipulacje i erystykę, czyli brak kultury, więc często pozwalam sobie wobec Ciebie na brak kultury słownej, ale akurat ten post i zwrot "typie" były ok. Ogólnie w tym wątku jestem kulturalny, więc nie masz się czego przyczepić, dlatego robisz to na siłę.

>>>>związane z reakcją na używane określenia nie są istotne.
>>>Dla Ciebie nie są. Napisałem już, należymy do różnych pokoleń ,m wychowani w różnych warunkach, mamy różne wrażliwości.
>>Starsi też mogliby się czegoś nauczyć od młodszych.
>Tak. Niemniej nie widzę powodu, żeby uczyć się od Ciebie sposobu zwracania się do innych per "typie"

I nawet nie zauważyłeś, że nie o taką naukę mi chodziło, tylko o ignorowanie pseudoestetycznej otoczki dyskusji, zachowanie spokoju i odnoszenie się do meritum bez manipulacji. Zachowujesz się jak stara babcia w moherowym berecie, która myśli, że argumentuje za PiS, a tak naprawdę głosi autorytarnie swoje paraargumenty, ignoruje kontrargumenty i jest przeczulona na własnym punkcie i jakichś symbolach i zwrotach, zamiast skupić się na meritum.

>>>Czym innym jest nie lubić różowego, czym innym nie lubić wyzwisk.
>>"Typie" to nie wyzwisko.
>No i różnimy się znacząco.

Obiektywnie to nie wyzwisko. Jakbym napisał cokolwiek innego to też byś mógł sobie wymyślić, że to niekulturalne i tłumaczyć sobie nierozumienie pojęć jakimiś różnicami.

>>Raczej taki zwrot, jakbyśmy siedzieli w knajpie,
>Nie siedzimy w knajpie. Tu też dostrzegam różnicę

No i co z tego? To usprawiedliwia ucieczkę od argumentów?

>>ale ludzie z ze zdrową samooceną nie mają z tym problemu.
>ludzie ze zdrową samooceną radzą też sobie z kulturą

Niekoniecznie. Właściwie to bardzo często jest na odwrót, bo ludzie ze zdrową samooceną nie zwracają aż takiej uwagi na pierdoły typu, że ktoś się do nich zwrócił "typie", więc i sami nie mają oporów przed używaniem takich zwrotów i nie interesują ich konwenanse, które nie mają sensu, bo nie boją się, że ktoś nazwie ich niekulturalnymi z powodu swojego "widzimisię". Przesadna kultura to raczej przejaw braku dystansu do siebie.

>>Czyli nie można użyć tego argumentu, więc i ja nie używam, bo nie jestem prorokiem.
>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.

Aha, czyli po prostu ignorujesz wiedzę i fakty i czepiasz się nieistotnego szczegółu, którego faktyczności i tak nie jesteśmy w stanie ocenić. Nie wiadomo czy istnieje takie ryzyko, ale jeśli istnieje, to nie ma powodu by stwierdzić, że ryzyko nienaprawialnej pomyłki jest większe, bo przecież nie jest powiedziane, że pomyłkę się naprawi. I nie wiesz jak to się ma do ogólnego bilansu pozytywów i negatywów KŚ i ignorujesz, że nie wiesz jaka jest waga niesłusznego dożywocia jako cierpienia w porównaniu z niesłusznie orzeczoną KŚ.

>>>3.1 Życie daje możliwość szczęścia
>>nie każdemu
>Ale TYLKO życie. Uważasz, że jeśli ktoś nie ma szans być szczęśliwy, to lepiej go zgładzić?

Piszę jedynie (o fakcie, a nie opinii, więc tak nie uważam), że nie mamy możliwości ocenienia jaka jest faktyczna szansa, że taka osoba będzie szczęśliwa i jednocześnie wycenienia jej życia jako więcej wartego niż kilka osób na niesłusznym dożywociu (albo nawet 1 taką osobę). Ten argument jest strasznie naciągany, a skoro mówimy o tak małej wiedzy na ten temat i marginalnym ryzyku, to przy fakcie, że marginalne ryzyko jest obecne ZAWSZE, redukujemy je w naszym modelu i dodajemy jeszcze inne zmienne, o których niewiele wiemy i wychodzi na to, że ten argument to nie argument, tylko usilna próba przeforsowania tezy głównej za pomocą tego paraargumentu.
27-09-2017 07:30 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>To nie jest kulturalna forma.
>Ani nie jest obraźliwa i niekulturalna.
Pominę 3/4 Twojego wpisu, w którym piszesz tylko o tym, jak masz wg Ciebie prawo kogoś nazywać.

Cytat:
Marnujesz mój czas, czyli mnie obrażasz

wiesz kto to napisał?

>>>Czyli nie można użyć tego argumentu, więc i ja nie używam, bo nie jestem prorokiem.
>>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.
>Aha, czyli po prostu ignorujesz wiedzę i fakty i czepiasz się nieistotnego szczegółu,
>którego faktyczności i tak nie jesteśmy w stanie ocenić.
1 Dla Ciebie jest on nieistotny.
2 Nie jesteś w stanie ocenić? Pomyśl chwilę

>nie ma powodu by stwierdzić, że ryzyko nienaprawialnej pomyłki jest większe, bo przecież nie jest powiedziane, że pomyłkę się naprawi.
Znów nawet nie pomyślałeś nad tym co napisałem, a nawet podkreśliłem.

>>>>3.1 Życie daje możliwość szczęścia
>>>nie każdemu
>>Ale TYLKO życie. Uważasz, że jeśli ktoś nie ma szans być szczęśliwy, to lepiej go zgładzić?
>Piszę jedynie (o fakcie, a nie opinii, więc tak nie uważam), że nie mamy możliwości ocenienia jaka jest faktyczna szansa, że taka osoba będzie szczęśliwa
Więc Twój argument, że kara śmierci czyni mniej nieszczęśliwym jest chybiony

>>>>3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)
>>>Ale o tym nie rozmawiamy.
>>Więc nie wiesz co czyni człowieka nieszczęśliwym.
>Skąd wniosek, że nie wiem? Znów manipulujesz. Piszę, że nie o tym rozmawiamy. Są różne potencjalne przyczyny nieszczęśliwości,
Tak, są różne! Dlatego nie jesteś w stanie stwierdzić, że ktoś wypuszczony z więzienia jest nieszczęśliwy bo był w więzieniu. Choć z całą pewnością więzienie szczęśliwym człowieka nie czyni, to jednak po wyjściu z niesłusznym wyrokiem może być szczęśliwym.

A teraz skup się:
Gdyby to co piszę było nieprawdą, należałoby idąc Twoim tropem myślenia w trosce o pomyłkę przy skazaniu na dwa lata oszusta podatkowego, na wszelki wypadek go powiesić, skoro nie ma już szans bycia szczęśliwym po odsiedzeniu niesłusznego wyroku.

>- jest marginalna szansa, że ktoś zostanie niesłusznie skazany
prawdopodobieństwo niezerowe. Ty ryzyko akceptujesz, ja nie

>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
Nie udowodniłeś jej

>>>Najważniejszą, ale nie jedyną. Badania nie są jednoznaczne
>>Nie są, więc nie są dowodem
>Więc być może KŚ ma funkcję prewencyjną w połączeniu z kombinacją innych czynników i ta funkcja być może zdecydowanie przewyższa możliwość uwolnienia kogoś niesłusznie skazanego i jego szczęścia.
być może nie jest dowodem
Moczydłowski ma inne zdanie, w niepolskojęzycznej literaturze też można o tym poczytać

>>>Nie przykładałbym do nich tak dużej wagi, ale istotne jest to, że zarówno ja, jak i Ty nie wiemy jak jest. Można więc mówić o swoim zdaniu, a Ty się mądrzysz jakbyś miał twarde dowody, a wymyślasz paraargumenty, że nawet koleś, który się z Tobą zgadza co do meritum, postanowił z tym dyskutować.
>>Pokaż mi cytat w którym twierdzę to, co mi imputujesz.
>Całokształt Twoich wpisów w tym wątku jest wystarczającą odpowiedzią.
Cytat proszę

>>>>>6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
>>>>To nie jest dowód, ale pogląd.
>>>Nie bardzo. To akurat dowód, dobrze sformułowałem ten punkt pod kątem językowym
>>Językowym, owszem, nadal jednak twierdzenie, że śmierć jest dla skazanego lepsza niż dożywocie, jest tylko poglądem.
>Ale chodziło o dowód na to stwierdzenie:
>Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
>Pierwszy człon wypowiedzi, przed nawiasem, jest udowodniony.
Ty ignorujesz, że TY nie wiesz. Udowodniłem?

>To co w nawiasie to trywialne stwierdzenie, że gdy skaże się ludzi niesłusznie na dożywocie, to zwiększa się w ten sposób pulę cierpienia. Gdy jednak skaże się niesłusznie na KŚ, to nie ma tego kto cierpi, bo się go likwiduje.
Zaiste skuteczna metoda likwidacji cierpienia. Jaki następny krok? Eutanazja chorych na Parkinsona?

>>Istnieje grupa skazanych dla których dożywocie jest o wiele bardziej dokuczliwą karą, ale z pewnością nie dotyczy to wszystkich.
>No może Breivika i tego typu skazanych z komfortowymi celami (psychopatów) to nie dotyczy.
1 Breivik nie dostał dożywocia
2 Dożywocie jest o wiele sroższą karą dla islamskich terrorystów, którzy skazani na śmierć dostają ileś-tam dziewic, a po naturalnej śmierci w więzieniu niestety dostają je już trochę używane. Dlatego ci ludzie boją się dożywocia bardziej niż KS. W pozostałych przypadkach, powtórzę: wiem o ludziach, którzy uszli spod stryczka lub wyszli po niesłusznym wyroku i ułożyli sobie życie. Czy byli szczęśliwi, nie wiem. Jeśli nie byli to nie wiem czy z powodu przeszłości czy innym. Ty też tego nie wiesz Niemniej mam mocne powody przypuszczać, że ktoś kto wyszedł z więzienia, założył rodzinę, skończył studia, zrobił karierę, osiągnął wiek mocno dojrzały, jednak miał większe szanse na szczęście niż ten powieszony.

Czyli to:
Cytat:
100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.

jest pisaniem o niczym. Jest twierdzeniem niemającym żadnego odniesienia do rzeczywistości

>>Twoje twierdzenie jest logicznie spójne, ale... nie dotyczy rzeczywistości.
>Dotyczy, ponieważ istnieje wyrok dożywocia i jest on często orzekany. Dożywocie zamień na KŚ i tyle.
Cytat:
100% przypadków orzekania dożywocia za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.

Zamieniłem


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę woln
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Czyli nie można użyć tego argumentu, więc i ja nie używam, bo nie jestem prorokiem.
>>>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.
>>Aha, czyli po prostu ignorujesz wiedzę i fakty i czepiasz się nieistotnego szczegółu,
>>którego faktyczności i tak nie jesteśmy w stanie ocenić.
>1 Dla Ciebie jest on nieistotny.

Po prostu jest nieistotny. Dla Ciebie może być istotny, ale ogólnie nie jest.

W przypadku dożywocia skazany może cierpieć bardziej niż KŚ, więc piszesz, że może wtedy popełnić samobójstwo - sprowadza to jednak sytuację do KŚ, do morderstwa, którego chcemy uniknąć, a także użycie tego argumentu uniemożliwia uznanie, że to KŚ jest winna śmierci, a nie sąd wydający zły wyrok, bo przecież gdyby nie niesłuszne dożywocie, to nie byłoby samobójstwa, więc to dożywocie jest wtedy winne śmierci. Skoro tak, to wcale nie jest powiedziane, że przy KŚ jest większe ryzyko nienaprawialnej pomyłki.

>2 Nie jesteś w stanie ocenić? Pomyśl chwilę

Tak i Ty też nie. Pomyśl chwilę.

1. Dożywocie też może być nienaprawialną pomyłką
2. Nie wiemy czy więcej pomyłek jest przy dożywociu czy KŚ
3. Skazany na dożywocie może popełnić samobójstwo, by nie odsiadywać na darmo wyroku

Za dużo tu niewiadomych by ferować wyroki, tak jak Ty to próbujesz robić.

Czyli podajesz jako argument coś czego nie wiesz. Nie wiesz czy w ogóle takie ryzyko istnieje.

>>>>>3.1 Życie daje możliwość szczęścia
>>>>nie każdemu
>>>Ale TYLKO życie. Uważasz, że jeśli ktoś nie ma szans być szczęśliwy, to lepiej go zgładzić?
>>Piszę jedynie (o fakcie, a nie opinii, więc tak nie uważam), że nie mamy możliwości ocenienia jaka jest faktyczna szansa, że taka osoba będzie szczęśliwa
>Więc Twój argument, że kara śmierci czyni mniej nieszczęśliwym jest chybiony

Niekoniecznie jest z tego powodu chybiony (choć akurat faktycznie jest, przyznaję się do tego, o czym dalej), bo on jest pięterko ponad tym czy ta osoba może być szczęśliwa.

Najpierw są (o ile faktycznie są) błędne wyroki i na ileś z nich przypadnie jedno ocalenie (o ile faktycznie przypadnie). Ale na każde z nich przypadnie ileś szczęśliwych i ileś nieszczęśliwych z powodów spoza sprawy, a do tego sama sytuacja znacznie zwiększa ryzyko nieszczęśliwości. I teraz jeśli kilka osób siedzi, a jedna wyjdzie, to wcale nie jest powiedziane, że ogólna pula cierpienia jest mniejsza dla dożywocia. Wydaje mi się to oczywiste, że przy KŚ jest go mniej, ale i tak to tylko przy założeniu, że obie mają równą skuteczność co do prewencji. Załóżmy, że 5 osób niesłusznie skazano i jedna wychodzi. To 4 cierpią, a 1 nie wiadomo. A w przypadku KŚ żadna z tych 5 nie cierpi (od momentu wykonania wyroku, ale jednak dożywocie to dłuższy czas czyli więcej cierpienia).

Muszę uznać, że to cierpienie i szczęście są niepoliczalne. W dodatku nie wiadomo co z tymi skazanymi. Możliwe, że ten niesłusznie skazany, który wychodzi na wolność, potem wynajduje przełomowy wynalazek i wtedy wartość będzie jeszcze inna. Ale może też po wyjściu nieświadomie spowodować śmiertelny wypadek i wtedy to obniży mocno bilans.

Wyobraź sobie teraz jak to jest z perspektywy tego wychodzącego. Pomyśli on "wyszedłem, super, ale jestem tu dzięki braku KŚ, bo tak to bym wisiał". Naturalnie może pomyśleć potem "przez brak KŚ ktoś teraz siedzi w więzieniu na dożywocie, a przy KŚ by już nie cierpiał". Tylko, że to myślenie typu "gdyby nie było KŚ, to nie byłoby niesłusznych wyroków śmierci", tylko odwrócone. Dlatego mój argument faktycznie był błędny z tego samego powodu, z którego błędne jest to stwierdzenie. Winna nie jest tu KŚ jako taka, tylko konkretne zbiegi okoliczności.

>>>>>3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)
>>>>Ale o tym nie rozmawiamy.
>>>Więc nie wiesz co czyni człowieka nieszczęśliwym.
>>Skąd wniosek, że nie wiem? Znów manipulujesz. Piszę, że nie o tym rozmawiamy. Są różne potencjalne przyczyny nieszczęśliwości,
>Tak, są różne! Dlatego nie jesteś w stanie stwierdzić, że ktoś wypuszczony z więzienia jest nieszczęśliwy bo był w więzieniu.

To, że są różne powody nieszczęśliwości nie oznacza, że nie istnieją powody, które zawsze powodują nieszczęśliwość. To, że ludzie mogą cierpieć z powodu przegranej w kasynie nie oznacza tego, że bycie w więzieniu nie sprawia, że ktoś jest nieszczęśliwy. Co to w ogóle za argument?

>Choć z całą pewnością więzienie szczęśliwym człowieka nie czyni, to jednak po wyjściu z niesłusznym wyrokiem może być szczęśliwym.

Ciągle posługujesz się takimi stwierdzeniami jak "może", ale można to przecież odwrócić i uznać, że może też być nieszczęśliwy. I kluczowe jest to czy większe prawdopodobieństwo ma jedna czy druga opcja i jak duże są różnice.

>Gdyby to co piszę było nieprawdą, należałoby idąc Twoim tropem myślenia w trosce o pomyłkę przy skazaniu na dwa lata oszusta podatkowego, na wszelki wypadek go powiesić, skoro nie ma już szans bycia szczęśliwym po odsiedzeniu niesłusznego wyroku.

Ręce opadają. Mowa o dożywociu, a nie o 2 latach. To oczywiście czyjaś osobista tragedia, ale ktoś taki wie, że po 2 latach wyjdzie i może uda się ułożyć życie. Czymś zupełnie innym jest sytuacja skazania na dożywocie. Znów powtarzam ten argument i nie podoba mi się to, że dyskusje z Tobą polegają na przypominaniu Ci czym obaliłem Twoje stwierdzenie, a Ty i tak tego nie zauważasz. Załóżmy, że obaj w praktyce wyjdą po 2 latach. Ten skazany na 2 lata jeśli jest oszustem podatkowym, pewnie ma coś odłożone i być może jego rodzina za to dobrze żyje. Wie, że wyjdzie i siedzi, ale nie za darmo. Skazany niesłusznie na 2 lata ma gorzej, ale też przecież czeka na wyjście, planuje itd. Skazany niesłusznie na dożywocie przez te 2 lata myśli, że nie wyjdzie, czyli jakby umarł, a jednocześnie musi żyć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>Nie udowodniłeś jej

Nieważne. Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną, ani że są one takie same (badania wskazują najczęściej, że takie same, ale też poza KŚ i dożywociem na poszczególnych obszarach jest jeszcze więcej różnic, które mają wpływ. Więc te czynniki mogą być w rzeczywistości ważniejsze niż możliwość nienaprawialnej pomyłki przy wyroku. Może różnica jest np rzędu 100 osób przy samej prewencji, a niesłuszne skazanie dotyczy np 1 osoby?

> być może nie jest dowodem

Więc to, że być może istnieje możliwość wystąpienia pomyłkowego wyroku też nie jest dowodem. A poza tym "być może" sprawdza się jako kontrargument, w przypadku gdy podajesz niepewny argument. Dlatego ja go użyłem.

>Cytat proszę

\"szarley\":
Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia
- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę


Pierwsze zdanie, że uważasz, że nie powinna być orzekana KŚ. Ok. Ale po "ponieważ" masz festiwal dogmatów, które poobalałem, a mimo tego się przy nich upierasz. To jest mechanizm wiary.
szarley (54911 punktów)
>>>>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.
>>>Aha, czyli po prostu ignorujesz wiedzę i fakty i czepiasz się nieistotnego szczegółu,
>>1 Dla Ciebie jest on nieistotny.
>Po prostu jest nieistotny. Dla Ciebie może być istotny, ale ogólnie nie jest.
Żart? Olson locuta, causa finita?
Uważasz się za wyrocznię, a swoje poglądy, jednak jedynie poglądy, za coś ogólnie przyjętego? Dla Ciebie to nieistotne, zapewne nie jesteś w tym poglądzie osamotniony (korvinistów jest do zagryzienia) ale nie jest to jednak obiektywny fakt, a jedynie pogląd.

>W przypadku dożywocia skazany może cierpieć bardziej niż KŚ, więc piszesz, że może wtedy popełnić samobójstwo - sprowadza to jednak sytuację do KŚ, do morderstwa,
Samobójstwo nie jest morderstwem.

>1. Dożywocie też może być nienaprawialną pomyłką
Tak.
Różnica jest w istnieniu możliwości naprawienia pomyłki.
Nie twierdzę, że pomyłka jest zawsze naprawiana, bo nie jest
Twierdzę natomiast, że w przypadku omyłkowego powieszenia, pomyłka nie jest naprawiana nigdy.
Skazany omyłkowo na więzienie może w całości odsiedzieć nienależny wyrok (w tym dożywocie) - to oczywiste
Skazany omyłkowo na więzienie może odsiedzieć część dożywocia lub cały mniejszy wyrok i przeżyć taką traumę, że nie odnajdzie się na wolności - to też oczywiste
Ale jest też oczywistym, że mimo takich ciężkich przeżyć że może wyjść na wolność, żyć dalej i ułożyć sobie życie. Po powieszeniu takiej możliwości nie ma
Tego nie obaliłeś

>2. Nie wiemy czy więcej pomyłek jest przy dożywociu czy KŚ
Nie wiemy, ale można założyć to ta sama ilość, nie ma powodu przypuszczać, że sąd będzie mniej staranny.

>3. Skazany na dożywocie może popełnić samobójstwo, by nie odsiadywać na darmo wyroku
Może i to jest jego wybór, Wybiera mniejszą dla siebie karę. Nie jestem przekonany, czy należy mu to aż tak ułatwiać, ale nie ma to dla mnie znaczenia

>Załóżmy, że 5 osób niesłusznie skazano i jedna wychodzi. To 4 cierpią, a 1 nie wiadomo. A w przypadku KŚ żadna z tych 5 nie cierpi (od momentu wykonania wyroku, ale jednak dożywocie to dłuższy czas czyli więcej cierpienia).
Czyli eutanujmy cierpiących....?

Załóżmy inaczej 5 osób niesłusznie skazano i trzy wychodzą. 2 cierpią w więzieniu 1 na wolności 1 nie wiadomo a jedna żyje szczęśliwie
Takich założeń można setki przywołać i dyskutować miesiącami nad każdym z nich

>Muszę uznać, że to cierpienie i szczęście są niepoliczalne. W dodatku nie wiadomo co z tymi skazanymi. Możliwe, że ten niesłusznie skazany, który wychodzi na wolność, potem wynajduje przełomowy wynalazek i wtedy wartość będzie jeszcze inna. Ale może też po wyjściu nieświadomie spowodować śmiertelny wypadek i wtedy to obniży mocno bilans.
Poważnie????? Nie wypuszczać z więzienia bo może nieświadomie wypadek spowodować????

>Wyobraź sobie teraz jak to jest z perspektywy tego wychodzącego. Pomyśli on "wyszedłem, super, ale jestem tu dzięki braku KŚ, bo tak to bym wisiał".
Tak, tak pomyśli.

>Winna nie jest tu KŚ jako taka, tylko konkretne zbiegi okoliczności.
Czytałeś co napisałem?
Kara śmierci jest niezbędnym narzędziem, nie przyczyną. Podobnie jak trucizna jest narzędziem otrucia i bez trucizny nie da się nikogo otruć. Tylko, że brak trucizny morderca zastąpi siekierą, brak KŚ nie zawsze jest zastępowalny skrytobójstwem. Przykłady zignorowałeś. Nie jest argumentem, że są to przykłady historyczne, współczesnych, w Europie nie ma

>>Choć z całą pewnością więzienie szczęśliwym człowieka nie czyni, to jednak po wyjściu z niesłusznym wyrokiem może być szczęśliwym.
>Ciągle posługujesz się takimi stwierdzeniami jak "może",
Owszem , bo cały czas rzecz dotyczy prawdopodobieństw i wypadkowej wielu wektorów.

>ale można to przecież odwrócić i uznać, że może też być nieszczęśliwy.
Może. Cóż stąd?

>>Gdyby to co piszę było nieprawdą, należałoby idąc Twoim tropem myślenia w trosce o pomyłkę przy skazaniu na dwa lata oszusta podatkowego, na wszelki wypadek go powiesić, skoro nie ma już szans bycia szczęśliwym po odsiedzeniu niesłusznego wyroku.
>Ręce opadają. Mowa o dożywociu, a nie o 2 latach.
Mowa o wypuszczeniu kogoś z więzienia po orzeczeniu dożywocia, w przypadku kiedy okazuje się że wyrok był pomyłką.

>Załóżmy, że obaj w praktyce wyjdą po 2 latach. Skazany niesłusznie na 2 lata przecież czeka na wyjście, planuje itd. Skazany niesłusznie na dożywocie przez te 2 lata myśli, że nie wyjdzie, czyli jakby umarł, a jednocześnie musi żyć.
No i tego drugiego, wg Ciebie, lepiej zabić?

>>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>>Nie udowodniłeś jej
>Nieważne.
Rozkoszne.

>Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną,
Nie twierdzę tego, więc nie udowadniam


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.
>>>>Aha, czyli po prostu ignorujesz wiedzę i fakty i czepiasz się nieistotnego szczegółu,
>>>1 Dla Ciebie jest on nieistotny.
>>Po prostu jest nieistotny. Dla Ciebie może być istotny, ale ogólnie nie jest.
>Żart? Olson locuta, causa finita?

To żart, że dla Ciebie istotny jest czynnik, którego ogólnej wagi nie znamy? Szarley locuta, causa finita? A jak się nie zgadzam, bo nie podałeś argumentu, to Olson locuta, causa finita?

>Uważasz się za wyrocznię, a swoje poglądy, jednak jedynie poglądy, za coś ogólnie przyjętego?

Po prostu nie zgadzam się z tym, że Ty uważasz się za wyrocznię. Ja tak nie uważam, więc próbujesz odbijać piłeczkę w ten sposób.

Obiektywnym faktem jest to, że nie znamy wagi tych czynników, więc nie są to argumenty. Wyjaśniłem to najbardziej łopatologicznie jak się da.

>>W przypadku dożywocia skazany może cierpieć bardziej niż KŚ, więc piszesz, że może wtedy popełnić samobójstwo - sprowadza to jednak sytuację do KŚ, do morderstwa,
>Samobójstwo nie jest morderstwem.

Piszę o dożywociu, które doprowadza do samobójstwa, czyli w takiej sytuacji KŚ = dożywocie.

>>1. Dożywocie też może być nienaprawialną pomyłką
>Tak.
>Różnica jest w istnieniu możliwości naprawienia pomyłki.

Nie będziemy się tu zajmować istnieniem możliwości, tylko faktycznym ich naprawianiem. Zawodnik Podbeskidzia ma możliwość strzelenia bramki w meczu z Barceloną, ale z tego powodu nie kupi go żaden wielki klub. Zrobi to jeśli ten zawodnik będzie strzelał bramki i dobrze grał. W praktyce w przypadku KŚ i dożywocia istnieje ryzyko nienaprawionej pomyłki (jeśli ogóle istnieje).

>Nie twierdzę, że pomyłka jest zawsze naprawiana, bo nie jest

Czyli zauważasz, że na każdą naprawę przypadałoby więcej przypadków bez naprawy. Poza tym jednym z często używanych argumentów przeciwników KŚ jest przeciąganie się spraw i większy koszt procesów gdy jest możliwość egzekucji. Dzięki temu sąd dokładniej rozpatruje jednak sprawę. Sądy mogą też bać się orzekać takich wyroków. Dożywocie może być więc też alibi dla sądu. Oznacza to, że większe ryzyko (o ile jest) błędnego wyroku dotyczy dożywocia. Poza tym realne skutki są jakie są, a Ty je ignorujesz brnąc w filozoficzne racjonalizacje. Realnymi skutkami błędów jest cierpienie dożywocia, albo śmierć (jeśli ktoś popełni samobójstwo, to wychodzi na to samo co w przypadku KŚ). Ty uznajesz bez argumentów, że argumentem przeciwko KŚ jest możliwość istnienia nienaprawialnej pomyłki, a ja zwracam uwagę na to, że w takiej sytuacji realnym skutkiem jest cierpienie. Na jakiej podstawie uważasz, że to cierpienie jest mniejsze przy braku KŚ?

>Skazany omyłkowo na więzienie może w całości odsiedzieć nienależny wyrok (w tym dożywocie) - to oczywiste

I czy to nie jest gorsze od śmierci?

>Skazany omyłkowo na więzienie może odsiedzieć część dożywocia lub cały mniejszy wyrok i przeżyć taką traumę, że nie odnajdzie się na wolności - to też oczywiste
>Ale jest też oczywistym, że mimo takich ciężkich przeżyć że może wyjść na wolność, żyć dalej i ułożyć sobie życie. Po powieszeniu takiej możliwości nie ma
>Tego nie obaliłeś

Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo. Jeśli istnieje, to i tak nie jest to konkretny argument.

Wyobraź sobie, że masz ocenić ryzyko inwestycji i jesteś na posiedzeniu zarządu spółki. Padają argumenty z obu stron, ale nie ma realnych danych. Jak ocenić czy czynnik X postulowany przez Kowalskiego jako argument przeciw inwestycji ma większą wartość od czynnika Y postulowanego przez Malinowskiego? Czynnik X to odpowiednik możliwości zmiany wyroku, a czynnik Y to odpowiednik funkcji prewencyjnej KŚ. Twierdzę tylko, że skoro nie znamy realnych wartości tych argumentów (i nie tylko tych, bo cała ta sprawa jest piętrową rozkminą z wieloma niewiadomymi), to nie można ich użyć jako argumentów.

>>Załóżmy, że 5 osób niesłusznie skazano i jedna wychodzi. To 4 cierpią, a 1 nie wiadomo. A w przypadku KŚ żadna z tych 5 nie cierpi (od momentu wykonania wyroku, ale jednak dożywocie to dłuższy czas czyli więcej cierpienia).
>Czyli eutanujmy cierpiących....?

Nie. Mowa jest o minimalizacji cierpienia w przypadku błędnego wyroku. Proszę byś zwrócił uwagę na to, że gdy podajesz argument, a ja odpowiadam, to na tą odpowiedź odpowiadasz już bez związku z podstawowym argumentem. To tak jakbyś miał dwie sprzeczne zasady: T i P. Na mój argument J odpowiadasz odwołując się do T, a na inny argument Z odpowiadasz odwołując się do P. Wyrywasz argumenty z ich podstaw i odpowiadasz na wycinki, które wypaczasz. Mój sposób argumentacji polega na wykazaniu, że cudze teorie opierają się na argumentach, które nie są argumentami i sprzeczności między T i P rozmówcy.

>Załóżmy inaczej 5 osób niesłusznie skazano i trzy wychodzą. 2 cierpią w więzieniu 1 na wolności 1 nie wiadomo a jedna żyje szczęśliwie

Oj nie. Mowa o marginalnych przypadkach i teoretycznej możliwości pomyłki, która nie wiadomo czy istnieje realnie. Skoro 5 osób skazano niesłusznie, to prędzej wyjdzie 0 niż 3. Ze 100 może wyjdzie 1. Jak masz bardzo mało prawdopodobne zjawisko, to jego odgałęzienie jest jeszcze mniej prawdopodobne.

>Takich założeń można setki przywołać i dyskutować miesiącami nad każdym z nich

O to, to! Jakbyś nie zauważył, to dokładnie to jest w skrócie mój kontrargument wobec Twojego argumentu, że przy KŚ istnieje ryzyko nienaprawialnej pomyłki.
28-09-2017 19:12 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>>>Ja też nie. Nawet nie piszę o większym ryzyku pomyłki. Piszę w większym ryzyku nienaprawialnej pomyłki.
>To żart, że dla Ciebie istotny jest czynnik, którego ogólnej wagi nie znamy? Szarley locuta, causa finita? A jak się nie zgadzam, bo nie podałeś argumentu, to Olson locuta, causa finita?

Każdy ma prawo do własnych poglądów. Nie nazywaj swoich poglądów udowodnionymi faktami. To nadal poglądy.

>Obiektywnym faktem jest to, że nie znamy wagi tych czynników,
... ale wiemy że istnieją. Skoro istnieją to jakąś wagę mają. Nieznaną, ale niezerową

>>>1. Dożywocie też może być nienaprawialną pomyłką
>>Tak.
>>Różnica jest w istnieniu możliwości naprawienia pomyłki.
>Nie będziemy się tu zajmować istnieniem możliwości, tylko faktycznym ich naprawianiem.
To Ty się zajmij faktycznym ich naprawianiem, ja, od początku tego wątku piszę o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia i niemożliwości naprawienia KS
Możliwość nie oznacza, że zawsze uda się naprawić, niemożliwość, że nie uda się nigdy

>>Nie twierdzę, że pomyłka jest zawsze naprawiana, bo nie jest
>Czyli zauważasz, że na każdą naprawę przypadałoby więcej przypadków bez naprawy.
Nie. Napisałem, że nie każda jest naprawiana. Z tym się zapewne zgadzasz

>Poza tym jednym z często używanych argumentów przeciwników KŚ jest przeciąganie się spraw i większy koszt procesów gdy jest możliwość egzekucji. Dzięki temu sąd dokładniej rozpatruje jednak sprawę.
Nie ma na to dowodu.

>Ty uznajesz bez argumentów, że argumentem przeciwko KŚ jest możliwość istnienia nienaprawialnej pomyłki,
Bez argumentu?? Argumentem jest niemożność odszkodowania nieżywemu skazanemu

>a ja zwracam uwagę na to, że w takiej sytuacji realnym skutkiem jest cierpienie.
W pewnym stopniu i z pewnym prawdopodobieństwem odszkodowalne.
Nie wiemy w jakim stopniu, ale zapewne niezerowym

>Na jakiej podstawie uważasz, że to cierpienie jest mniejsze przy braku KŚ?
Większe! Martwi nie cierpią.
Ale wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.

>>Skazany omyłkowo na więzienie może w całości odsiedzieć nienależny wyrok (w tym dożywocie) - to oczywiste
>I czy to nie jest gorsze od śmierci?
Ja uważam, że nie jest gorsze, Nie zgadzasz się. Każdy ma prawo do własnych poglądów.
W takim razie rozstrzygać powinny inne argumenta

>>Skazany omyłkowo na więzienie może odsiedzieć część dożywocia lub cały mniejszy wyrok i przeżyć taką traumę, że nie odnajdzie się na wolności - to też oczywiste
>>Ale jest też oczywistym, że mimo takich ciężkich przeżyć że może wyjść na wolność, żyć dalej i ułożyć sobie życie. Po powieszeniu takiej możliwości nie ma
>>Tego nie obaliłeś
>Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo.
I tu akurat wiadomo. Podałem Ci przykłady niesłusznie skazanych, w latach 60-tych i 70-tych żyło jeszcze sporo ludzi, którzy wyszli z Dachau i innych miejsc też niesłusznie skazani, jak tam żyli poczytaj, jak żyli potem, sam widziałem

>>Takich założeń można setki przywołać i dyskutować miesiącami nad każdym z nich
>O to, to! Jakbyś nie zauważył, to dokładnie to jest w skrócie mój kontrargument wobec Twojego argumentu, że przy KŚ istnieje ryzyko nienaprawialnej pomyłki.
Jedynym Twoim argumentem byłoby wskazanie możliwości naprawienia omyłkowego powieszenia.

>>>Muszę uznać, że to cierpienie i szczęście są niepoliczalne. W dodatku nie wiadomo co z tymi skazanymi. Możliwe, że ten niesłusznie skazany, który wychodzi na wolność, potem wynajduje przełomowy wynalazek i wtedy wartość będzie jeszcze inna. Ale może też po wyjściu nieświadomie spowodować śmiertelny wypadek i wtedy to obniży mocno bilans.
>>Poważnie????? Nie wypuszczać z więzienia bo może nieświadomie wypadek spowodować????
>Skup się. Chodzi o bilans cierpienia i szczęścia.
Nie wliczaj do tego rzeczy nie mających z tym niczego wspólnego

>>Nie jest argumentem, że są to przykłady historyczne, współczesnych, w Europie nie ma
>No skoro nie ma, to właśnie jest to argumentem.
Skoro nie ma przykładów współczesnych to trzeba się oprzeć na doświadczeniu przeszłości. Nie tak dawnej zresztą, lub z innych stref czasowych

>>>Ciągle posługujesz się takimi stwierdzeniami jak "może",
>>Owszem , bo cały czas rzecz dotyczy prawdopodobieństw i wypadkowej wielu wektorów.
>Jak obliczyłeś to prawdopodobieństwo?
Nie obliczyłem. Z pewnością jest niezerowe

>>Załóżmy, że obaj w praktyce wyjdą po 2 latach. Skazany niesłusznie na 2 lata przecież czeka na wyjście, planuje itd. Skazany niesłusznie na dożywocie przez te 2 lata myśli, że nie wyjdzie, czyli jakby umarł, a jednocześnie musi żyć.
>>No i tego drugiego, wg Ciebie, lepiej zabić?
>A wg Ciebie lepiej żeby ktoś siedział dożywocie żeby ktoś miał szansę wyjść?
Tak. I to jest mój pogląd.

>Sprawa jest ciężka, bo ja tu widzę cierpienie tych, którzy siedzą niesłusznie, a Ty widzisz zabicie kogoś niesłusznie. Wychodzę z założenia, że śmierć jest mniejszym złem niż cierpienie tego typu
I to założenie jest poglądem.

>>>>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>>>>Nie udowodniłeś jej
>>>Nieważne.
>>Rozkoszne.
>Co rozkoszne?
Że uznajesz za nieważny brak dowodu

>>>Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną,
>>Nie twierdzę tego, więc nie udowadniam
>Skoro tego nie twierdzisz, to powinieneś się teraz ze mną zgodzić, że to najważniejszy czynnik.
Bardzo ważny.
W prewencji najważniejsza jest nieuchronność kary, z tym się zgadzasz, wysokość kary jest także ważna, ale nie ma możliwości wykazania że stryczek odstrasza bardziej.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Każdy ma prawo do własnych poglądów. Nie nazywaj swoich poglądów udowodnionymi faktami. To nadal poglądy.

Jeszcze raz:
Nie nazywam swoich poglądów udowodnionymi faktami.
Udowodnionymi faktami nazywam natomiast obalenie Twoich argumentów.

>>Obiektywnym faktem jest to, że nie znamy wagi tych czynników,
>... ale wiemy że istnieją. Skoro istnieją to jakąś wagę mają. Nieznaną, ale niezerową

Pomyśl jeszcze raz. Masz tu same niewiadome, więc jak chcesz obliczyć wynik?

>>>Różnica jest w istnieniu możliwości naprawienia pomyłki.
>>Nie będziemy się tu zajmować istnieniem możliwości, tylko faktycznym ich naprawianiem.
>To Ty się zajmij faktycznym ich naprawianiem, ja, od początku tego wątku piszę o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia i niemożliwości naprawienia KS

Czyli ja piszę o empirii, a Ty od niej uciekasz.

Przypomnę Ci co pisałeś w dyskusji o dobrej dyktaturze. Tam z powodu niezrozumienia mojego przykładu dedukcyjnego przyczepiłeś się możliwości istnienia dobrej dyktatury. Wyjaśniałem o co chodzi i nic. Teraz piszesz o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia. Mój przykład różni się od Twojego tym, że w przypadku niesłusznych wyroków nie ma podstaw by uznać, że taka możliwość faktycznie istnieje, a dobrą dyktaturę zdefiniowałem tak, by każdy optymalny rząd się do niej sprowadzał. To, że optymalny rząd jest optymalny, to tautologia. To, że każdy rząd sprowadza się do decyzji jednego podmiotu także. To, że jakiś rząd składający się z najlepszych możliwych rządzących byłby optymalny też. To, że ktoś byłby optymalnym dyktatorem (mając do dyspozycji rząd) także.

>Możliwość nie oznacza, że zawsze uda się naprawić, niemożliwość, że nie uda się nigdy

A kto pisze, że uda się zawsze, albo nigdy? Ja tylko stwierdziłem fakt, że sąd z zasady się nie myli, gdy prawo jest odpowiednio skonstruowane. Zakładamy, że nie będzie niesłusznych wyroków. To, że gdzieś się coś takiego wydarzyło to nie znaczy, że tu i teraz też by się tak mogło stać. To, że istnieją patologiczne rodziny nie oznacza, że każda może taka być i podobnie jest z błędnymi wyrokami śmierci.

>>>Nie twierdzę, że pomyłka jest zawsze naprawiana, bo nie jest
>>Czyli zauważasz, że na każdą naprawę przypadałoby więcej przypadków bez naprawy.
>Nie.

Czyli nadal nie rozumiesz

>Napisałem, że nie każda jest naprawiana. Z tym się zapewne zgadzasz

Jeszcze raz powtórzę, bo nie odpowiedziałeś: błędne wyroki KŚ nie muszą być możliwe, a gdyby nawet były, to nie muszą być cofnięte, ale nawet jeśli taki się trafi, to prawdopodobieństwo jest wykładniczo minimalizowane. Marginalne prawdopodobieństwo niesprawiedliwego wyroku, potem dużo bardziej marginalne prawdopodobieństwo, że wyrok będzie cofnięty. Wnioski są oczywiste.

>>Poza tym jednym z często używanych argumentów przeciwników KŚ jest przeciąganie się spraw i większy koszt procesów gdy jest możliwość egzekucji. Dzięki temu sąd dokładniej rozpatruje jednak sprawę.
>Nie ma na to dowodu.

Ale prędzej dokładniejszy wyrok pozwoli uniknąć pomyłki niż pomyłka zajdzie (bardzo mało prawdopodobne) i jeszcze zostanie naprawiona (bardzo, baaaaardzo, baaaaaaardzo małe prawdopodobieństwo, którego warunkiem jest inne bardzo małe prawdopodobieństwo). Jest ono dużo mniejsze niż wygrana w lotto 2 razy z rzędu. Kwestia funkcji prewencyjnej (której de facto nie znamy) na pewno dotyczy konkretniejszych liczb i jest bliższa zero-jedynkowości.

>>Ty uznajesz bez argumentów, że argumentem przeciwko KŚ jest możliwość istnienia nienaprawialnej pomyłki,
>Bez argumentu?? Argumentem jest niemożność odszkodowania nieżywemu skazanemu

Nie, pieniądze są tu marginalną kwestią. Chodzi o ludzkie cierpienie i ludzkie życie.

>>a ja zwracam uwagę na to, że w takiej sytuacji realnym skutkiem jest cierpienie.
>W pewnym stopniu i z pewnym prawdopodobieństwem odszkodowalne.

Udowodnij (no chyba, że "pewne" prawdopodobieństwo to zerowe).

>Nie wiemy w jakim stopniu, ale zapewne niezerowym

Zapewne?

>>Na jakiej podstawie uważasz, że to cierpienie jest mniejsze przy braku KŚ?
>Większe! Martwi nie cierpią.
>Ale

Wystarczy. W tym przypadku ucinam po Twojemu bo pasuje właśnie tak. I to "ale" wygląda tu paskudnie. Racjonalizacja wyboru większego cierpienia dla ludzi niż mniejszego.

>wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.

Wątpię. Wygląda na to, że nigdy naprawdę nie cierpiałeś, albo teraz jesteś nieszczery i podajesz na siłę argument, z którym się nie zgadzasz.

>>>Skazany omyłkowo na więzienie może w całości odsiedzieć nienależny wyrok (w tym dożywocie) - to oczywiste
>>I czy to nie jest gorsze od śmierci?
>Ja uważam, że nie jest gorsze, Nie zgadzasz się. Każdy ma prawo do własnych poglądów.
>W takim razie rozstrzygać powinny inne argumenta

Zgadzam się. W praktyce odpada odwoływanie się od argumentu prewencyjnego, możliwości pomyłki i wagi cierpienia vs śmierci. Więc co pozostało?

>>Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo.
>I tu akurat wiadomo. Podałem Ci przykłady niesłusznie skazanych, w latach 60-tych i 70-tych

Czyli nie wiadomo.
szarley (54911 punktów)
>>>Obiektywnym faktem jest to, że nie znamy wagi tych czynników,
>>... ale wiemy że istnieją. Skoro istnieją to jakąś wagę mają. Nieznaną, ale niezerową
>Pomyśl jeszcze raz. Masz tu same niewiadome, więc jak chcesz obliczyć wynik?
Powtórzę: nie jest policzalny, jest niezerowy. To wystarcza.

>>To Ty się zajmij faktycznym ich naprawianiem, ja, od początku tego wątku piszę o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia i niemożliwości naprawienia KS
>Czyli ja piszę o empirii, a Ty od niej uciekasz.
Odwrotnie

>piszesz o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia. Mój przykład różni się od Twojego tym, że w przypadku niesłusznych wyroków nie ma podstaw by uznać, że taka możliwość faktycznie istnieje,
Więc nie piszesz o empirii. Ta możliwość faktycznie istnieje. Dowodem jest staranie się niesłusznie skazanych o odszkodowania. Nie wszystkim i nie w całości wynagrodzą szkody, ale jednak możliwość częściowego odszkodowania istnieje

>>Możliwość nie oznacza, że zawsze uda się naprawić, niemożliwość, że nie uda się nigdy
>A kto pisze, że uda się zawsze, albo nigdy? Ja tylko stwierdziłem fakt, że sąd z zasady się nie myli, gdy prawo jest odpowiednio skonstruowane.
Bardzo karkołomna teza. Jaki przepis należałoby wprowadzić do kodeksu, żeby wyeliminować pomyłki?

>Zakładamy, że nie będzie niesłusznych wyroków. To, że gdzieś się coś takiego wydarzyło to nie znaczy, że tu i teraz też by się tak mogło stać.
Założenie nie wynika z ekstrapolacji doświadczeń, anie nie ma żadnych teoretycznych podstaw. To tylko pobożne życzenie

>>>>Nie twierdzę, że pomyłka jest zawsze naprawiana, bo nie jest
>>>Czyli zauważasz, że na każdą naprawę przypadałoby więcej przypadków bez naprawy.
>>Nie.
>Czyli nadal nie rozumiesz
Pomyłka jest nie zawsze naprawiana, z tego nie wynika że nienaprawianych jest więcej czy mniej niż naprawianych

>>Napisałem, że nie każda jest naprawiana. Z tym się zapewne zgadzasz
>Jeszcze raz powtórzę, bo nie odpowiedziałeś: błędne wyroki KŚ nie muszą być możliwe, a gdyby nawet były, to nie muszą być cofnięte, ale nawet jeśli taki się trafi, to prawdopodobieństwo jest wykładniczo minimalizowane. Marginalne prawdopodobieństwo niesprawiedliwego wyroku, potem dużo bardziej marginalne prawdopodobieństwo, że wyrok będzie cofnięty. Wnioski są oczywiste.
... i to jest Twój pogląd, różnica między poziomem akceptacji ryzyka.
Marginalne jest niezerowe

>>>Poza tym jednym z często używanych argumentów przeciwników KŚ jest przeciąganie się spraw i większy koszt procesów gdy jest możliwość egzekucji. Dzięki temu sąd dokładniej rozpatruje jednak sprawę.
>>Nie ma na to dowodu.
>Ale prędzej dokładniejszy wyrok pozwoli uniknąć pomyłki niż pomyłka zajdzie (bardzo mało prawdopodobne) i jeszcze zostanie naprawiona (bardzo, baaaaardzo, baaaaaaardzo małe prawdopodobieństwo, którego warunkiem jest inne bardzo małe prawdopodobieństwo). Jest ono dużo mniejsze niż wygrana w lotto 2 razy z rzędu.
Nadal nie ma dowodu, że sąd dokładniej analizuje sprawę, kiedy ma kazać kogoś powiesić, niż zamknąć na dożywocie.

>>>Ty uznajesz bez argumentów, że argumentem przeciwko KŚ jest możliwość istnienia nienaprawialnej pomyłki,
>>Bez argumentu?? Argumentem jest niemożność odszkodowania nieżywemu skazanemu
>Nie, pieniądze są tu marginalną kwestią.
Na pewno nie wynagrodzą szkody w całości, ale marginalną nie są.

>>>Na jakiej podstawie uważasz, że to cierpienie jest mniejsze przy braku KŚ?
>>Większe! Martwi nie cierpią.
>>Ale
>Wystarczy. W tym przypadku ucinam po Twojemu bo pasuje właśnie tak. I to "ale" wygląda tu paskudnie. Racjonalizacja wyboru większego cierpienia dla ludzi niż mniejszego.
Większe czy mniejsze zło wg Twojego poglądu. Nadal poglądu.

>>wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.
>Wątpię.
Twoje prawo, ale na przemyślenie takiej alternatywy miałem kilkakroć więcej czasu niż Ty, żyję sporo dłużej

>>>Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo.
>>I tu akurat wiadomo. Podałem Ci przykłady niesłusznie skazanych, w latach 60-tych i 70-tych
>Czyli nie wiadomo.
Sądzisz, że ludzka psyche aż tak się zmieniła od tego czasu?

>Chyba, że masz jakieś argumenty dotyczące tu i teraz, to można je rozważyć. Albo któryś z tych przypadków był taki, że może się powtórzyć i dziś, bo są jakieś analogie?
Tu i teraz nie orzeka się KS. Pomyłki zdarzają się przy innych wyrokach, więc analogie można wyprowadzić tylko dla innych wyroków.
Zbrodnie sądowe też są tu i teraz do wyobrażenia. Nie ma żadnej gwarancji, że podporządkowany prezesowi sąd orzecze karę więzienia dla "aferzysty", na którego trzeba zwalić spadek dochodów budżetu, lub bulwersującą prywatyzację rafinerii. Popatrz na sprawę prezydent Warszawy, popatrz na smoleńskie śledztwo... Jeśli w tych sprawach jest ryzyko sądowej zbrodni, to przy istnieniu KS też by było. Tylko wtedy nienaprawialnej

>>>>No i tego drugiego, wg Ciebie, lepiej zabić?
>>>A wg Ciebie lepiej żeby ktoś siedział dożywocie żeby ktoś miał szansę wyjść?
>>Tak. I to jest mój pogląd.
>Ok, tu się różnimy i tu nie ma dowodów. Są jednak argumenty z odwołania się do empatii (nie wiem czy masz). Wyobraź sobie cierpienie niesłusznie skazanego na dożywocie. Spróbuj pomyśleć o tym ze 3 minuty, skupić się na chwilę tylko na tym i wyobrazić sobie, że nim jesteś. Dla mnie to przerażające.
Dla mnie też. Perspektywa śmierci jeszcze bardziej

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
29-09-2017 19:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Obiektywnym faktem jest to, że nie znamy wagi tych czynników,
>>>... ale wiemy że istnieją. Skoro istnieją to jakąś wagę mają. Nieznaną, ale niezerową
>>Pomyśl jeszcze raz. Masz tu same niewiadome, więc jak chcesz obliczyć wynik?
>Powtórzę: nie jest policzalny, jest niezerowy. To wystarcza.

Jest niewiadomą. Oznacza to, że x=0 też jest jedną z możliwości, tak samo prawdopodobną z naszego pkt widzenia jak wszystkie inne.

Jestem w stanie zmienić zdanie na temat KŚ, ale nie zrobię tego pod wpływem dogmatu szarleya, bo nie przyjmę go na wiarę. I właśnie tym różni się racjonalista od fideisty. Mogę odpuścić każdy dowolny pogląd, ale nie racjonalizm.

>>>To Ty się zajmij faktycznym ich naprawianiem, ja, od początku tego wątku piszę o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia i niemożliwości naprawienia KS
>>Czyli ja piszę o empirii, a Ty od niej uciekasz.
>Odwrotnie

Ta? No to podsumujmy:

Piszesz o możliwości zapadnięcia niesłusznego wyroku i niemożliwości naprawienia KŚ. Czyli wprowadzasz dogmat, który najprawdopodobniej powtarzasz po kimś*.

Ja się z tym nie zgadzam, bo jestem empirystą. Nie przyjmuję a priori dogmatu, który wynika z odwołania do niewiedzy. Zakładasz, że skoro nie wiemy jaka jest prawda, to istnieje możliwość, że jest taka jak Twój argument. To nie jest empiria, tylko jej skrajna odwrotność. I oczywiście logiczna sprzeczność z pkt widzenia empirycznego racjonalisty, bo z niewiedzy na temat prawdy nie wynika, że prawda nie istnieje. Istnieje i jest taka sama niezależnie od tego czy ją poznamy.

*Intuicyjnie (emocjonalnie) jesteś a priori przeciw KŚ, a pierwotnym uzasadnieniem tego przekonania jest uzasadnienie "bo to śmierć/śmierć jest zła/najgorsza". Taki pogląd ma źródło w ewolucyjnej mutacji. Jako meta-przekonanie jest chroniony poprzez system wierzeń (racjonalizacji). Ciekawe, że religia może jednak temu przeczyć, wprowadzając zasady moralne oparte na miłości, szacunku i dyscyplinie. I często osoba podatna na wierzenia, czyli meta-przekonania niepoddane w wątpliwość też czuje, że to słuszne. Mówi wtedy, że życie tutaj jest tylko chwilką, więc ważniejsze są wartości moralne i oddanie życia jest dla niego szlachetne. Śmierć jest niczym, a w słusznej sprawie życie można oddać ot tak, lekką ręką. Jest to uważane za heroizm, prawie najwyższy przejaw honoru. Wyżej jest tylko męczennictwo - ofiara Chrystusa miała wg wierzących sens, bo cierpiał na krzyżu. Dlatego odrzuca mnie od Twojej moralności, bo wg niej niesłuszne skazanie na dożywocie można zignorować za samą możliwość (marginalną), że ktoś wyjdzie z więzienia. Dla mnie zdecydowanie są wyższe wartości od życia. Wymagają one życia jako podstawy, ale ta podstawa bez jakości jest ciężarem. Uważam za etyczne dążenie do tego by ulżyć innym w cierpieniu, nawet jeśli to wymaga "ofiar" skazanych przez to na szybsze nieistnienie, czyli skrócenie życia, które w tym przypadku jest już i tak końcem właściwego życia. Cierpienie ma sens tylko w momencie gdy prowadzi do szczęścia w dłuższej perspektywie, albo daje innym w efekcie uniknięcie cierpienia.

Jako racjonalista uważam, że końcem życia jest śmierć mentalno-uczuciowa. Człowiek umiera, gdy nie ma o co walczyć, ani nie ma szans na spełnianie swoich pragnień i celów i godzi się na całościową porażkę. Gdy ktoś traci sens życia wyższego szczebla (np szansę na miłość), to po opadnięciu traumy może spełniać cele niższego szczebla (np podróżowanie, pasja, edukacja innych, rozwijanie biznesu, przyjemności zmysłowe). Dożywocie, które jest praktycznie nieodwracalne, to faktyczna śmierć człowieka. Śmierć dużo gorsza niż chwila skazania na KŚ kończąca się podaniem kroplówki. To przedłużająca się agonia rozłożona na wiele lat. To świadomość własnego rozpadu i zezwierzęcenie. Jestem przekonany, że gdyby wsadzono kilku zdrowych i wrażliwych ludzi na dożywocie i przesiedziałby tam z 15 lat i , to przynajmniej część po wyjściu byłaby zdemoralizowana, część nieodwracalnie smutna i przybita, a tylko część odzyskałaby szczęście. Nie uważam by czyjeś chwile szczęścia były warte dużego cierpienia innych. Dlatego też nie wierzę w Boga, który stworzył świat oparty właśnie na takiej zasadzie.

>>piszesz o możliwości naprawienia niezasadnego wyroku więzienia. Mój przykład różni się od Twojego tym, że w przypadku niesłusznych wyroków nie ma podstaw by uznać, że taka możliwość faktycznie istnieje,
>Więc nie piszesz o empirii.

Piszę o empirii. Ty o Twojej teorii, wg której istnieje taka możliwość. I na czym ją opierasz? By ją zracjonalizować ignorujesz przykłady, które mogą przeważyć pulę cierpienia na inną stronę i sięgasz po przykłady nieadekwatne empirycznie.

>Ta możliwość faktycznie istnieje.

A na poparcie tej tezy "bo tak", czyli szarley locuta, causa finita.

>Dowodem jest staranie się niesłusznie skazanych o odszkodowania.

Dowód musiałby dotyczyć możliwości takiego wyroku w obecnych realiach. To, że ktoś się stara o odszkodowanie, nie oznacza, że ma rację. Jeśli ma, to nie oznacza to istnienia przesłanek do zaistnienia takiego wyroku w teraźniejszości i przyszłości.

>ale jednak możliwość częściowego odszkodowania istnieje

Ale to jest marginalna kwestia w kontekście całego problemu, czyli dożywocia i śmierci.
szarley (54911 punktów)
>>>Pomyśl jeszcze raz. Masz tu same niewiadome, więc jak chcesz obliczyć wynik?
>>Powtórzę: nie jest policzalny, jest niezerowy. To wystarcza.
>Jest niewiadomą. Oznacza to, że x=0 też jest jedną z możliwości
Nie oznacza. Istnieje prawdopodobieństwo niepoliczalne, ale niezerowe.

>Piszesz o możliwości zapadnięcia niesłusznego wyroku i niemożliwości naprawienia KŚ. Czyli wprowadzasz dogmat, który najprawdopodobniej powtarzasz po kimś
1 Możliwość zapadnięcia niesłusznego wyroku to nie dogmat ale doświadczenie. takie wyroki zapadają i gotów jestem się założyć, że także tu i teraz. Skoro zapadają niesłuszne wyroki 1, 2 5, 10 lat więzienia, to i na wyższe też można to ekstrapolować
2 W przypadku kary śmierci odszkodowanie ofierze jest niemożliwe, czy to wymaga dowodu?

>Dla mnie zdecydowanie są wyższe wartości od życia.
Każdy ma prawo do swojej hierarchii wartości. Ile jest warta, napisała Szymborska pisząc o Ludwice Wawrzyńskiej.

>Uważam za etyczne dążenie do tego by ulżyć innym w cierpieniu, nawet jeśli to wymaga "ofiar" skazanych przez to na szybsze nieistnienie, czyli skrócenie życia, które w tym przypadku jest już i tak końcem właściwego życia.
Stąd mały krok do przymusowej eutanazji nieuleczalnie chorych.. niebezpieczna ścieżka

>Jako racjonalista uważam, że końcem życia jest śmierć mentalno-uczuciowa.
To Twój pogląd
Racjonalista uważa, że śmierć, to ustanie pracy mózgu. Tako rzecze medycyna

>Gdy ktoś traci sens życia wyższego szczebla (np szansę na miłość), to po opadnięciu traumy może spełniać cele niższego szczebla (np podróżowanie, pasja, edukacja innych, rozwijanie biznesu, przyjemności zmysłowe).
To jedynie pogląd.

>Dożywocie, które jest praktycznie nieodwracalne, to faktyczna śmierć człowieka. Śmierć dużo gorsza niż chwila skazania na KŚ kończąca się podaniem kroplówki.
Znów jedynie pogląd

>Jestem przekonany, że gdyby wsadzono kilku zdrowych i wrażliwych ludzi na dożywocie i przesiedziałby tam z 15 lat i , to przynajmniej część po wyjściu byłaby zdemoralizowana, część nieodwracalnie smutna i przybita, a tylko część odzyskałaby szczęście.
Zapewne. Niemniej jak sam dostrzegasz część odzyskałaby szczęście. Warto ich zabijać żeby ktoś inny nie cierpiał? Czy oni są winni cierpieniu innych skazańców??

>>ale jednak możliwość częściowego odszkodowania istnieje
>Ale to jest marginalna kwestia w kontekście całego problemu, czyli dożywocia i śmierci.
Wg Ciebie marginalna.

***
>>>A kto pisze, że uda się zawsze, albo nigdy? Ja tylko stwierdziłem fakt, że sąd z zasady się nie myli, gdy prawo jest odpowiednio skonstruowane.
>>Bardzo karkołomna teza. Jaki przepis należałoby wprowadzić do kodeksu, żeby wyeliminować pomyłki?
>Szereg przepisów, które jasno definiują przewinienia i oczywiście istnienie pewnych dowodów. Jeśli podasz przykład skazania kogoś bez odpowiednich dowodów, ....
Bez udowodnienia winy nie wolno skazać nawet na trzy dni aresztu.
Jaki to miałby być wg Ciebie "dowód ostateczny i niepodważalny"?
Nawet przyznanie się nie jest dowodem

>>>Zakładamy, że nie będzie niesłusznych wyroków. To, że gdzieś się coś takiego wydarzyło to nie znaczy, że tu i teraz też by się tak mogło stać.
>>Założenie nie wynika z ekstrapolacji doświadczeń, anie nie ma żadnych teoretycznych podstaw. To tylko pobożne życzenie
>Gdybyśmy założyli, że będą niesłuszne wyroki, to już na poziomie ustalenia czy w ogóle można kogoś skazać, odpowiedź musiałaby być, że NIE.
Niestety musimy założyć istnienie niesłusznych wyroków! To rzeczywistość.

>Jeszcze raz:
>1. Nie ma przesłanek by zakładać możliwość pomyłki.
Jeszcze raz: Są. Empiria. Skoro można omyłkowo skazać na 10 lat, można też omyłkowo skazać na dożywocie lub powiesić
Cała reszta to dowód na rzadkość zjawiska, nie na jego niemożliwość

>>Nadal nie ma dowodu, że sąd dokładniej analizuje sprawę, kiedy ma kazać kogoś powiesić, niż zamknąć na dożywocie.
>Doczytaj o tym jak to funkcjonuje w USA.
... kraju w którym toczy się obecnie ok 300 postępowań wyjaśniających o niesłuszne skazanie na KS?

>>>>wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.
>>>Wątpię.
>I widać, że nie zaznałeś prawdziwego cierpienia.
A skąd Ty to możesz wiedzieć????

>>>>>Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo.
>>>>I tu akurat wiadomo. Podałem Ci przykłady niesłusznie skazanych, w latach 60-tych i 70-tych>Czyli nie wiadomo.
>>Sądzisz, że ludzka psyche aż tak się zmieniła od tego czasu?
>Sądzę, że nie wiadomo, skoro taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach, w które nie muszę wierzyć.

No to nie wierz, popatrz na rzeczywistość. Podałem przykład gen Skalskiego.

>A a propos ludzkiej psyche, bo to jeszcze inny temat, to nie wiemy jak się czuli naprawdę ci uwolnieni,
Więc na wszelki przypadek zabijmy ich?

>>>Chyba, że masz jakieś argumenty dotyczące tu i teraz, to można je rozważyć. Albo któryś z tych przypadków był taki, że może się powtórzyć i dziś, bo są jakieś analogie?
>>Tu i teraz nie orzeka się KS.
>Pisałeś, ale odpowiedziałem argumentem, który do teraz jest w mocy, bo nie odpowiedziałeś. Dziś takim argumentem byłoby niesłusznie orzeczone dożywocie i uniewinnienie w ostatnich latach.
I zapewne takie sytuacje się zdarzają. Jeśli ktoś zostaje w takiej sytuacji uwolniony i nie ma sił żyć dalej, może sam swój żywot zakończyć.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1 Możliwość zapadnięcia niesłusznego wyroku to nie dogmat ale doświadczenie. takie wyroki zapadają i gotów jestem się założyć, że także tu i teraz. Skoro zapadają niesłuszne wyroki 1, 2 5, 10 lat więzienia, to i na wyższe też można to ekstrapolować

Bo Ty tak powiedziałeś?
a) niższe wyroki są obarczone wyższym ryzykiem, co wynika z czynnika psychologicznego - już na poziomie łapania przez policję tak jest - oskarżony o drobną kradzież jest uważany za niemal pewnego złodzieja, ale co do mordercy jest już więcej wątpliwości
b) spraw niższej rangi jest więcej i są bardziej rutynowe
c) niesłuszne wyroki w mniejszych sprawach zapadają często przez złe prawo - wyrok może być zgodny z kodeksem i jednocześnie niesłuszny (np za narkotyki, gdzie przepis służy państwu do walki z konurencją, a policji do pokazówki i zawyżenia statystyki), albo zamyka się kogoś bo wystarczą czyjeś zeznania (a nie powinny).
d) przy jasno zdefiniowanych przepisach nie ma możliwości wystąpienia takich pomyłek
e) im niższa ważność przestępstwa, tym więcej sprzecznych przepisów może je obejmować

>2 W przypadku kary śmierci odszkodowanie ofierze jest niemożliwe, czy to wymaga dowodu?

Nie wymaga, ale to nie jest istotne w tej rozmowie. Żadne odszkodowanie nie jest faktyczną rekompensatą, a już na pewno nie można przeciwstawić tego punktu argumentowi o cierpieniu w przypadku niesłusznego dożywocia. Ponadto w przypadku KŚ jest możliwe odszkodowanie i wypuszczenie ofiary jeśli odwołanie zostanie uznane przed egzekucją, a w przypadku dożywocia sąd nie musi uznać odwołania i wtedy sytuacja jest taka samo nieodwracalna i też nie ma odszkodowania.

>>Dla mnie zdecydowanie są wyższe wartości od życia.
>Każdy ma prawo do swojej hierarchii wartości

Ty narzucasz swoją, tak jakby inni mieli ją przyjąć, a jest ona oparta o lekceważenie cierpienia, czyli zła. Śmierć jest obojętna moralnie, czyli ani zła, ani dobra. To tak jak życie, tylko ono nabiera dodatniej lub ujemnej wartości w zależności od tego jakie jest.

>>Uważam za etyczne dążenie do tego by ulżyć innym w cierpieniu, nawet jeśli to wymaga "ofiar" skazanych przez to na szybsze nieistnienie, czyli skrócenie życia, które w tym przypadku jest już i tak końcem właściwego życia.
>Stąd mały krok do przymusowej eutanazji nieuleczalnie chorych.. niebezpieczna ścieżka

To już Twoje wyobrażenie, a poza tym nieuleczalnie chorzy dzielą się na mocno i nieuleczalnie cierpiących (dla nich taka eutanazja jest dobra) i takich, którzy nie wyzdrowieją, ale mogą być zaleczeni na tyle, że da się funkcjonować i wtedy taka eutanazja jest zła.

>>Jako racjonalista uważam, że końcem życia jest śmierć mentalno-uczuciowa.
>To Twój pogląd
>Racjonalista uważa, że śmierć, to ustanie pracy mózgu.

Nieprawda. Rozmawiamy teraz o etyce (Ty masz taką kobiecą cechę mieszania wszystkiego ze wszystkim i chwytaniu się za słówka, które wtedy wycinasz z kontekstu rozmowy, przez co ciężko się z Tobą dyskutuje odwołując się do logiki), a pod tym względem racjonalista zauważa, że śmierć organizmu różni się od śmierci mentalno-uczuciowej jedynie tym, że człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej śmierci i doświadcza tego procesu w długim przedziale czasowym.

>>Gdy ktoś traci sens życia wyższego szczebla (np szansę na miłość), to po opadnięciu traumy może spełniać cele niższego szczebla (np podróżowanie, pasja, edukacja innych, rozwijanie biznesu, przyjemności zmysłowe).
>To jedynie pogląd.

To akurat fakt. Wczytaj się dobrze w to zdanie.

>>Dożywocie, które jest praktycznie nieodwracalne, to faktyczna śmierć człowieka. Śmierć dużo gorsza niż chwila skazania na KŚ kończąca się podaniem kroplówki.
>Znów jedynie pogląd

Znów fakt. Cierpienie to zło (do tego odnosi się stwierdzenie, że jest dużo gorsza), radość to dobro, a cierpienie np od 20 roku życia do 50 (w którym umiera) to śmierć w wieku 20 lat, z przedłużonym okresem "uwalniania" na 30 lat. Brak cierpienia musi być mniej zły niż cierpienie. Jedyną sytuacją, gdy tak nie jest, jest cierpienie faktycznie zrekompensowane, czyli np ktoś idzie na odwyk i na nim cierpi, ale dzięki temu potem jest szczęśliwy. Tu mowa o dożywociu, czyli gdy cierpienie się skończy, to człowiek nie istnieje, czyli skutek jest ten sam co w przypadku KŚ + cierpienie. Jeśli tego nie rozumiesz, to nie jesteś racjonalistą, a Twój pogląd tak czy siak jest odwrotnością empatii.

>>Jestem przekonany, że gdyby wsadzono kilku zdrowych i wrażliwych ludzi na dożywocie i przesiedziałby tam z 15 lat i , to przynajmniej część po wyjściu byłaby zdemoralizowana, część nieodwracalnie smutna i przybita, a tylko część odzyskałaby szczęście.
>Zapewne. Niemniej jak sam dostrzegasz część odzyskałaby szczęście. Warto ich zabijać żeby ktoś inny nie cierpiał?

A kto ich zabija? Przypadek. Więc jak możesz pytać czy warto ich zabijać, skoro nie ma w tym przypadku zabójcy? Morderca w praktyce sam się zabija, jeśli zostaje skazany, ale pomyłka sądowa jest pozbawiona zabójcy. To taki pech jak potknięcie się na prostej drodze i śmierć z tego powodu. Bycie skazanym niesłusznie na dożywocie, po czym uniewinnienie, to taki przypadek jak dostanie niesłusznej kary finansowej od rządu w postaci 100 mld euro, co oznacza karę śmierci jak się nie zapłaci, po czym wygranie w losie na loterii tych 100 mld.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czy oni są winni cierpieniu innych skazańców??

Ręce opadają. Oni nie są winni. Winna jest decyzja o KŚ zamiast dożywocia. Czyli Twój argument, że ktoś może niesłusznie i nieodwracalnie umrzeć ma swoją drugą stronę medalu - jeśli nie umrze, bo Ty tak zdecydujesz, to Twoja decyzja o braku KŚ powoduje cierpienie dożywocia. Nieodwracalne. I tych na dożywociu jest więcej niż tych, którzy unikają KŚ, albowiem potrzebne jest przecież jeszcze zapadnięcie wyroku uniewinniającego. Skoro nie udało się przekonać sądu za pierwszym razem, to wątpliwe jest, że uda się za następnym. W praktyce więc, jeśli dojdzie do niesłusznego skazania, to przy założeniu równej liczby pomyłek dla obydwu kar daje więcej niesłusznie skazanych niż słusznie uwolnionych. Czyli kilku cierpi by jeden mógł wyjść.

>>>ale jednak możliwość częściowego odszkodowania istnieje
>>Ale to jest marginalna kwestia w kontekście całego problemu, czyli dożywocia i śmierci.
>Wg Ciebie marginalna.

Marginalna w kontekście rozmowy. Dla skazanego, który wyszedł po niesłusznym wyroku jest to ważne i oczywiście w takiej sytuacji kasa się należy bezapelacyjnie. Problemem w tym, że rozmawiamy tu o śmierci i cierpieniu ludzi, a ta kwestia zupełnie nie dotyczy poruszanych tutaj argumentów.

>Bez udowodnienia winy nie wolno skazać nawet na trzy dni aresztu.

Więc skoro się z tym zgadzamy, to nie ma mowy w obrębie tego założenia o niesłuszności wyroku.

>Jaki to miałby być wg Ciebie "dowód ostateczny i niepodważalny"?
>Nawet przyznanie się nie jest dowodem

Przyznanie się nie jest, bo może być wymuszone. To oczywiste. Dowód ostateczny i niepodważalny to taki, który jest potrzebny do orzeczenia kto jest przestępcą i o czym wiemy na 100%, że zrobił. Bez tego nie można skazać nikogo nawet na zapłatę jednego grosza.

>Niestety musimy założyć istnienie niesłusznych wyroków! To rzeczywistość.

Nie musimy, ale Ty wierzysz, że musimy. Jednak jeśli zakładasz taką możliwość, to nie podawaj jako argumentu tego, że ktoś zostaje niesłusznie skazany. To jest wg Ciebie wkalkulowane ryzyko. Pozostaje więc przejść do porównania cierpienia w obu sytuacjach dla przypadków KŚ i dożywocia. I Ty twierdzisz, że lepiej by kilku cierpiało za jednego, który wychodzi niż by żaden z nich nie cierpiał.

>Jeszcze raz:
>1. Nie ma przesłanek by zakładać możliwość pomyłki.
Jeszcze raz: Są. Empiria. Skoro można omyłkowo skazać na 10 lat, można też omyłkowo skazać na dożywocie lub powiesić

Taki wniosek jest nieuprawniony. Poza tym wolałbym rozmawiać o konkretnych przykładach, bo chyba nie wystarczy powiedzieć, że takie przypadki są.

>>Nadal nie ma dowodu, że sąd dokładniej analizuje sprawę, kiedy ma kazać kogoś powiesić, niż zamknąć na dożywocie.
>Doczytaj o tym jak to funkcjonuje w USA.
... kraju w którym toczy się obecnie ok 300 postępowań wyjaśniających o niesłuszne skazanie na KS?

Tak, a to, że toczą się takie postępowania nie ma nic do rzeczy. Skazani mają prawo się odwoływać, papugi szukają luk w dowodach, więc procedury są takie, a nie inne.

>>>>wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.
>>>Wątpię.
>I widać, że nie zaznałeś prawdziwego cierpienia.
A skąd Ty to możesz wiedzieć????

Gdybyś zaznał, to nie pisałbyś tego co powyżej. Tylko nie pisz o cierpieniu, które wyszło Ci na dobre, bo nie o takim tu teraz piszemy.

>No to nie wierz, popatrz na rzeczywistość. Podałem przykład gen Skalskiego.

Jak on się odnosi do tego o czym rozmawiamy?

>>A a propos ludzkiej psyche, bo to jeszcze inny temat, to nie wiemy jak się czuli naprawdę ci uwolnieni,
>Więc na wszelki przypadek zabijmy ich?

Kto mówi o zabijaniu na wszelki wypadek? Znów tworzysz strawmana i plujesz emocjonalnym jadem, a potem jeszcze próbujesz się bronić, że to niby ja obrażam.

>I zapewne takie sytuacje się zdarzają.

Bo Ty tak twierdzisz. Zapewne

>Jeśli ktoś zostaje w takiej sytuacji uwolniony i nie ma sił żyć dalej, może sam swój żywot zakończyć.

Wtedy sprowadza się to do KŚ z przedłużonym okresem cierpienia przed wyrokiem.
30-09-2017 17:33 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
I tak oto spisaliśmy protokół rozbieżności.
Cieszę się że w normalnej atmosferze

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-10-2017 18:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli jak ostatecznie brzmi Twoje zdanie o KŚ? Moje zdanie za KŚ poparte jest takimi oto argumentami:

1. Nie wiadomo która kara daje w efekcie mniej niesprawiedliwych zgonów (śmierć faktycznego najgorszego bandziora traktuję jako sprawiedliwy zgon). Nie ma więc argumentów przeciw KŚ z tego zakresu, bo się redukują do niewiadomych.

2. KŚ jest zabezpieczeniem w razie niesłusznych wyroków - ktoś umiera zamiast cierpieć dożywocie, więc dotkliwość pomyłki jest mniejsza.

3. Intencją KŚ i dożywocia nie powinna być zemsta - komuś może nie pasować, że przy KŚ kara się redukuje i nie ma faktycznego cierpienia faktycznych bandytów. Kara jako zemsta ma polegać na odsiadce i nieustannej świadomości bandyty, że zrobił źle. Jednak gdyby chodziło o dotkliwość kary, byłbym za badaniem leków na najgorszych przestępcach, zamiast na niewinnych zwierzętach. Uważam mimo wszystko, że jednak wymierzanie cierpienia jako kary, w przypadku odsiadki dożywocia, to coś złego, bo kara powinna pełnić funkcję resocjalizacyjną. Przy dożywociu nie ma jednak mowy o resocjalizacji, bo więzień ma umrzeć w więzieniu. Wymierzanie mu cierpienia jest więc torturą z zemsty. Czyny tej osoby wynikały z jego natury, a nikt nie jest winny swojej naturze. Jeśli więc czyjaś natura powoduje skrajnie złe skutki, to lepsza jest jej eliminacja niż karanie. To po prostu bardziej humanitarne i empatyczne.

4. Sprawiedliwość KŚ - ofiara ma prawo do obrony i zabójstwa oprawcy w obronie własnej. Gdy morderca wygrywa, nie grozi mu już śmierć, ale jeśli jest możliwość KŚ, to ofiara "nadal żyje i może oddać i zabić". Gdy ofiara się broni, to w puli możliwości jest śmierć, więc oprawca też powinien mieć ją w puli możliwości, bo to zwyczajnie sprawiedliwe.

5. Szacunek do ludzkich decyzji - mordercy też powinni doświadczać konsekwencji swoich decyzji, wśród których jest także śmierć, do której prowadzi brak rozsądku (tu niezależnie od tego czy uznamy zabijanie za niemoralne, KŚ odwołuje się także do racjonalności planowanych decyzji, wraz z zabezpieczeniem się przed byciem złapanym, więc jeśli takiego mordercę złapano, to dlatego, że działał nierozsądnie - musi mieć możliwość poniesienia takich konsekwencji jak śmierć - kara dożywocia jest brakiem szacunku wobec jego wyborów).

6. Brak argumentów na zniesienie KŚ.
01-10-2017 19:00 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Czyli jak ostatecznie brzmi Twoje zdanie o KŚ?

Generalnie nie zmieniłem zdania. Uważam, że Twoja opinia jest oparta o założenia jakimi są Twoje poglądy.

Jedno jest w nich w pełni zasadne, czego nie brałem pod uwagę wcześniej
Masz rację: sąd staranniej sprawdza im cięższą karę ma orzec

Co do reszty, argumenta przeczytają inni, przemyślą... nie ma sensu pisać ich wiele razy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-10-2017 19:16 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli jak ostatecznie brzmi Twoje zdanie o KŚ?
>Generalnie nie zmieniłem zdania. Uważam, że Twoja opinia jest oparta o założenia jakimi są Twoje poglądy.

Moja opinia może i tak, ale Twoje argumenty zostały obalone przeze mnie w sposób ściśle dedukcyjny. Wykazałem, że próbowałeś argumentować odwołując się do niewiadomych, ignorując pozostałe.
29-09-2017 19:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A kto pisze, że uda się zawsze, albo nigdy? Ja tylko stwierdziłem fakt, że sąd z zasady się nie myli, gdy prawo jest odpowiednio skonstruowane.
>Bardzo karkołomna teza. Jaki przepis należałoby wprowadzić do kodeksu, żeby wyeliminować pomyłki?

Szereg przepisów, które jasno definiują przewinienia i oczywiście istnienie pewnych dowodów. Jeśli podasz przykład skazania kogoś bez odpowiednich dowodów, to wystarczy go obalić poprzez odwołanie się do wyroku uniewinniającego, który jednocześnie jest listą udowodnionych zarzutów wobec sądu. Jeśli podasz przykład niestosownej klasyfikacji czynu i skazuje się na śmierć kogoś kto powinien siedzieć 15 lat, to winny jest sąd, albo niespójne i niejasne przepisy. Służą one bogatym i prawnikom i celowo takie są. Co za problem przeformułować całe prawo tak by było profesjonalne?

W ogóle przy dzisiejszym prawie w Polsce byłbym przeciwko KŚ, ale skoro jestem za, to jestem za zmianą tego prawa, więc jestem też za zmianą innych przepisów.

>>Zakładamy, że nie będzie niesłusznych wyroków. To, że gdzieś się coś takiego wydarzyło to nie znaczy, że tu i teraz też by się tak mogło stać.
>Założenie nie wynika z ekstrapolacji doświadczeń, anie nie ma żadnych teoretycznych podstaw. To tylko pobożne życzenie

Gdybyśmy założyli, że będą niesłuszne wyroki, to już na poziomie ustalenia czy w ogóle można kogoś skazać, odpowiedź musiałaby być, że NIE. Odpowiedź pozytywną możemy postawić dopiero, gdy zgadzamy się, że wyroki będą oparte o pewne dowody. To, że gdzieś się tak wydarzyło, oznacza jedynie, że wydarzyło się w tamtych warunkach. Tamtych warunków nie ma tu, więc nie istnieją racjonalne przesłanki by twierdzić, że u nas też jest taka możliwość. Nie ma podstaw by zakładać, że istnieje możliwość pomyłki. Taką podstawą byłyby dowody wyjaśnionych pomyłek z ostatnich lat.

>Pomyłka jest nie zawsze naprawiana, z tego nie wynika że nienaprawianych jest więcej czy mniej niż naprawianych

To co teraz napisałeś jest dowodem na to, że nie przeczytałeś moich postów w tym temacie. Znów zamiast odnieść się do argumentu, który jest w mocy, powtarzasz coś co ten istniejący i ignorowany przez Ciebie argument obala.

Jeszcze raz:
1. Nie ma przesłanek by zakładać możliwość pomyłki.
2. Jeśli założymy możliwość pomyłki (1 próg nieprawdopodobieństwa - a), to jest ona marginalna (więc zostanie skazanym to 2 próg nieprawdopodobieństwa - b)
3. Jeśli założymy, że ktoś został niesłusznie skazany, to może zostać uniewinniony, ale to ma marginalną szansę (3 próg prawdopodobieństwa - c)
4. Jeśli założymy, że zostanie uniewinniony, to istnieje prawdopodobieństwo, że będzie szczęśliwy, albo nie (4 próg prawdopodobieństwa - d))
5. Jeśli założymy, że będzie szczęśliwy, to jeszcze jest 5 próg (e), już nie prawdopodobieństwa, tylko argumentu, czyli czy jego wyjście na wolność i chwile szczęścia przeważają szalę, na której jest czyjeś niesłuszne odsiadywane dożywocie. No i jeszcze istotne jest prawdopodobieństwo czy ten uniewinniony faktycznie jest niewinny i czy nie popełnia innych czynów zmniejszających pulę cierpienia - normalnie bym to zignorował, ale nie używasz tu odpowiedniej redukcji i uważasz, że gdyby nie KŚ w kodeksie, to nie byłoby niesłusznych wyroków. W takim razie jeśli ktoś taki wyjdzie z więzienia i kogoś potrąci, to wtedy gdyby nie uniewinnienie to by nie zabił tej osoby. Logiczny szach i mat.

a) jest mało prawdopodobne, a b) jest możliwe tylko jeśli wystąpi a) i też bardzo mało prawdopodobne, a c) jest możliwe tylko jeśli wystąpi b) i też jest mało prawdopodobne, a d) może zaistnieć tylko gdy zaistnieje c) itd.

>Marginalne jest niezerowe

Nie łap za słówka. Przecież piszę o tym marginalnym tylko w kontekście rozwinięcia co by było gdybym przyjął założenie, że jest taka marginalna możliwość. Głównym argumentem jest jednak to, że nie ma powodu by zakładać istnienie takiej możliwości.

>Nadal nie ma dowodu, że sąd dokładniej analizuje sprawę, kiedy ma kazać kogoś powiesić, niż zamknąć na dożywocie.

Doczytaj o tym jak to funkcjonuje w USA.
29-09-2017 19:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>wolę cierpieć na żywo niż w dole gnić.
>>Wątpię.
>Twoje prawo, ale na przemyślenie takiej alternatywy miałem kilkakroć więcej czasu niż Ty, żyję sporo dłużej

I widać, że nie zaznałeś prawdziwego cierpienia. Gdybyś zaznał, to byś się nauczył empatii i miałbyś empiryczną mocną pewność, że prawdziwe cierpienie jest gorsze od śmierci. Czyli ja żyję krócej, a efektywniej poznawczo.

>>>>Nie obaliłem, bo i to nie było moim zamiarem. Taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach. Czy istnieje realnie? Nie wiadomo.
>>>I tu akurat wiadomo. Podałem Ci przykłady niesłusznie skazanych, w latach 60-tych i 70-tych>Czyli nie wiadomo.
>Sądzisz, że ludzka psyche aż tak się zmieniła od tego czasu?

Sądzę, że nie wiadomo, skoro taka możliwość istnieje tylko w dywagacjach, w które nie muszę wierzyć. A a propos ludzkiej psyche, bo to jeszcze inny temat, to nie wiemy jak się czuli naprawdę ci uwolnieni, ale przede wszystkim istotne są warunki, bo w jednych warunkach idzie się na dożywocie z przeświadczeniem, że będzie skrócone i może się udać wyjść, a inni idą na pewne dożywocie, czyli faktyczną śmierć rozłożoną na czas kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.

>>Chyba, że masz jakieś argumenty dotyczące tu i teraz, to można je rozważyć. Albo któryś z tych przypadków był taki, że może się powtórzyć i dziś, bo są jakieś analogie?
>Tu i teraz nie orzeka się KS.

Pisałeś, ale odpowiedziałem argumentem, który do teraz jest w mocy, bo nie odpowiedziałeś. Dziś takim argumentem byłoby niesłusznie orzeczone dożywocie i uniewinnienie w ostatnich latach. Póki o takowego nie przedstawiłeś, więc głosisz pustosłowie. A i tak nie wiem czy taka przesłanka byłaby wystarczająca, bo im niższy wyrok, tym mniej sąd jest skrupulatny i ma mniejsze opory przed wydawaniem takich wyroków.

>Zbrodnie sądowe też są tu i teraz do wyobrażenia.

Smoki też.

>Nie ma żadnej gwarancji, że podporządkowany prezesowi sąd orzecze karę więzienia dla "aferzysty", na którego trzeba zwalić spadek dochodów budżetu, lub bulwersującą prywatyzację rafinerii.

Łatwiej zamówić na czyjś adres dragi, albo podrzucić mu na kompa pedofilskie porno i zgłosić. Przestań wymyślać paraargumenty na siłę.

>Popatrz na sprawę prezydent Warszawy, popatrz na smoleńskie śledztwo... Jeśli w tych sprawach jest ryzyko sądowej zbrodni, to przy istnieniu KS też by było. Tylko wtedy nienaprawialnej

To w takim razie i tak jest, bo zabranie metody KŚ sprawia, że używa się innych, poza tym te inne i tak dziś są lepsze, więc rządy nie potrzebują KŚ, bo wolą załatwiać takie sprawy za kulisami, a ludziom rzuca się pożywkę, by przykryć ważniejsze kwestie, albo kara się nieposłusznych polityków, którzy kręcą lody na własną rękę, bez porozumienia z przełożonymi.

>>Ok, tu się różnimy i tu nie ma dowodów. Są jednak argumenty z odwołania się do empatii (nie wiem czy masz). Wyobraź sobie cierpienie niesłusznie skazanego na dożywocie. Spróbuj pomyśleć o tym ze 3 minuty, skupić się na chwilę tylko na tym i wyobrazić sobie, że nim jesteś. Dla mnie to przerażające.
>Dla mnie też. Perspektywa śmierci jeszcze bardziej

Po śmierci nie ma bólu, ani czucia. Bronisz tu tak naprawdę swojego prymitywnego ewolucyjnego instynktu samozachowawczego, który przesłania Ci rozum i empatię. Życie samo w sobie nie ma wartości. Może być jej nośnikiem, albo wręcz przeciwnie - może nieść cierpienie i antywartości.
szarley (54911 punktów)
>>Zbrodnie sądowe też są tu i teraz do wyobrażenia.
>Smoki też.
A to już Twoja wyobraźnia

>>Nie ma żadnej gwarancji, że podporządkowany prezesowi sąd orzecze karę więzienia dla "aferzysty", na którego trzeba zwalić spadek dochodów budżetu, lub bulwersującą prywatyzację rafinerii.
>Łatwiej zamówić na czyjś adres dragi, albo podrzucić mu na kompa pedofilskie porno i zgłosić. Przestań wymyślać paraargumenty na siłę.
Łatwiej, ale wtedy władza nie osiąga założonego celu. Przywołałem dwa głośne polskie przypadki Wawrzeckiego i Marchwickiego. W obu przypadkach skrytobójstwo czy nawet podrzucenie dragów nie dawałoby władzy żadnej korzyści. korzyść dawał JEDYNIE wyrok sądu za to za co je dostali. Gdyby Bagsik, zginął w "wypadku" lub siedział za dragi, nie byłoby to taką samą korzyścią dla władzy jak wyrok za Art.B.
Władza w Polsce chciałaby wsadzić prezydent Warszawy, ale nie na pedofilię, ale za zwrot kamienic. Skoro władza ma interes w takich wyrokach (nazywają się one sądowymi zbrodniami) to nie należy dawać władzy do ręki kary śmierci

Nie poradzisz tego argumentu obalić

>>>Ok, tu się różnimy i tu nie ma dowodów. Są jednak argumenty z odwołania się do empatii (nie wiem czy masz). Wyobraź sobie cierpienie niesłusznie skazanego na dożywocie. Spróbuj pomyśleć o tym ze 3 minuty, skupić się na chwilę tylko na tym i wyobrazić sobie, że nim jesteś. Dla mnie to przerażające.
>>Dla mnie też. Perspektywa śmierci jeszcze bardziej
>Po śmierci nie ma bólu, ani czucia.
Zabijmy wszystkich , nie będzie cierpienia!
Wolę jak boli. W moim wieku rzadko nie boli

>Bronisz tu tak naprawdę swojego prymitywnego ewolucyjnego instynktu samozachowawczego, który przesłania Ci rozum i empatię.
Straszne. Jeszcze sobie nie strzeliłem w skroń!

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Zbrodnie sądowe też są tu i teraz do wyobrażenia.
>>Smoki też.
>A to już Twoja wyobraźnia

Tak jak zbrodnie sądowe tu i teraz to Twoja wyobraźnia lub sytuacje, które tak czy siak byłyby zbrodniami, tylko użyto by innego narzędzia niż sądy.

>>Łatwiej zamówić na czyjś adres dragi, albo podrzucić mu na kompa pedofilskie porno i zgłosić. Przestań wymyślać paraargumenty na siłę.
>Łatwiej, ale wtedy władza nie osiąga założonego celu. Przywołałem dwa głośne polskie przypadki Wawrzeckiego i Marchwickiego. W obu przypadkach skrytobójstwo czy nawet podrzucenie dragów nie dawałoby władzy żadnej korzyści.

To są przypadki kuriozalne, nie do powtórzenia na dziś.

>Władza w Polsce chciałaby wsadzić prezydent Warszawy, ale nie na pedofilię, ale za zwrot kamienic. Skoro władza ma interes w takich wyrokach (nazywają się one sądowymi zbrodniami) to nie należy dawać władzy do ręki kary śmierci
>Nie poradzisz tego argumentu obalić

To prezydent Warszawy została niesłusznie skazana?

>>>Dla mnie też. Perspektywa śmierci jeszcze bardziej
>>Po śmierci nie ma bólu, ani czucia.
>Zabijmy wszystkich , nie będzie cierpienia!

Marna erystyczna ucieczka

>Wolę jak boli. W moim wieku rzadko nie boli

Czyli Cię pobolewa, skoro tak wolisz

>>Bronisz tu tak naprawdę swojego prymitywnego ewolucyjnego instynktu samozachowawczego, który przesłania Ci rozum i empatię.
>Straszne. Jeszcze sobie nie strzeliłem w skroń!

Żenada.
30-09-2017 17:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>Zbrodnie sądowe też są tu i teraz do wyobrażenia.
>>>Smoki też.
>>A to już Twoja wyobraźnia
>Tak jak zbrodnie sądowe tu i teraz to Twoja wyobraźnia lub sytuacje, które tak czy siak byłyby zbrodniami, tylko użyto by innego narzędzia niż sądy.

Nie. Nikomu nie zależy na "wypadku" Tuska, czy Gronkiewicz - Waltz. Nikomu nie zależy na wyroku za narkotyki. Jedyne co daje rządowi korzyść to skazanie za Smoleńsk lub kamienice.
A więc "tu i teraz" i nie ma innych narzędzi

>To są przypadki kuriozalne, nie do powtórzenia na dziś.
Przypadek Marchwickiego nie jest aż tak kuriozalny. Jeśli policji nie uda się złapać seryjnego mordercy, to lepiej spreparować dowody i jednak pokazać sprawność policji na jakimś złodziejaszku.

>>Władza w Polsce chciałaby wsadzić prezydent Warszawy, ale nie na pedofilię, ale za zwrot kamienic. Skoro władza ma interes w takich wyrokach (nazywają się one sądowymi zbrodniami) to nie należy dawać władzy do ręki kary śmierci
>>Nie poradzisz tego argumentu obalić
>To prezydent Warszawy została niesłusznie skazana?
Już samo śledztwo jest polityczną korzyścią rządu. Na wyrok mają na szczęście jeszcze niewielki wpływ, ale poczekaj....

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-10-2017 19:11 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tak jak zbrodnie sądowe tu i teraz to Twoja wyobraźnia lub sytuacje, które tak czy siak byłyby zbrodniami, tylko użyto by innego narzędzia niż sądy.
>Nie. Nikomu nie zależy na "wypadku" Tuska, czy Gronkiewicz - Waltz.

Jesteś pewien? Tusk i Gronkiewicz - Waltz to członkowie organizacji przestępczej (PO), więc to normalne, że przeciwne grupy chcą ich ukarać. Są różne metody.

>Nikomu nie zależy na wyroku za narkotyki. Jedyne co daje rządowi korzyść to skazanie za Smoleńsk lub kamienice.

Skąd wiesz, że nie zależy? A jeśli chodzi o skazanie za Smoleńsk, to do tego raczej nie dojdzie, jeśli nie było faktycznego przestępstwa, bo łatwiej wrobić kogoś w coś czemu nie jest winny jak np narkotyki, niż udowodnić komuś winę, której nie ma w przypadku Smoleńska, bo zbyt łatwo podważyć takie decyzje. A za kamienice słusznie dobrano się do Waltz i podejrzewam, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

>A więc "tu i teraz" i nie ma innych narzędzi

Oczywiście, że są. Poza tym skoro nikomu nie zależałoby na śmierci tych ludzi, to i na KŚ także - mogą zostać skazani na inne kary za pomocą manipulacji sądami, więc nie może to być argument przeciw KŚ.

>>To są przypadki kuriozalne, nie do powtórzenia na dziś.
>Przypadek Marchwickiego nie jest aż tak kuriozalny. Jeśli policji nie uda się złapać seryjnego mordercy, to lepiej spreparować dowody i jednak pokazać sprawność policji na jakimś złodziejaszku.

Nie bardzo, to tylko Twoje naciąganie argumentów.

To było naciąganie dowodów, któremu zapobiec mogłyby jasne przepisy. Można więc uznać, że była to patologia tamtych czasów i dziś by do tego nie mogło dojść. Przynajmniej nie wtedy gdy przepisy byłyby dobrze sformułowane. Jeśli nie ma 100% pewności, to lepiej nie wymierzyć kary. Dziś Marchwicki byłby pozostawiony na wolności i obserwowany po kryjomu, by złapać go na gorącym uczynku. Być może nawet powstałaby prowokacja w postaci podstawionej kobiety, która w rzeczywistości jest policjantką.

>>To prezydent Warszawy została niesłusznie skazana?
>Już samo śledztwo jest polityczną korzyścią rządu. Na wyrok mają na szczęście jeszcze niewielki wpływ, ale poczekaj....

Wroga partia zazwyczaj ponosi korzyści z udowodnienia przestępstwa kogoś z przeciwników. Czy to świadczy o tym, że Waltz została wrobiona? Wszystko wskazuje na to, że jest faktycznie winna i w dodatku bezczelna.
01-10-2017 19:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Tak jak zbrodnie sądowe tu i teraz to Twoja wyobraźnia lub sytuacje, które tak czy siak byłyby zbrodniami, tylko użyto by innego narzędzia niż sądy.
>>Nie. Nikomu nie zależy na "wypadku" Tuska, czy Gronkiewicz - Waltz.
>Jesteś pewien? Tusk i Gronkiewicz - Waltz to członkowie organizacji przestępczej (PO), więc to normalne, że przeciwne grupy chcą ich ukarać. Są różne metody.
Chcą mieć polityczną korzyść.

>>Nikomu nie zależy na wyroku za narkotyki. Jedyne co daje rządowi korzyść to skazanie za Smoleńsk lub kamienice.
>Skąd wiesz, że nie zależy?
Bo nie ma zysku

>>A więc "tu i teraz" i nie ma innych narzędzi
>Oczywiście, że są.
Nie ma innych narzędzi dających ten sam efekt

>>>To są przypadki kuriozalne, nie do powtórzenia na dziś.
>>Przypadek Marchwickiego nie jest aż tak kuriozalny. Jeśli policji nie uda się złapać seryjnego mordercy, to lepiej spreparować dowody i jednak pokazać sprawność policji na jakimś złodziejaszku.
>Nie bardzo, to tylko Twoje naciąganie argumentów.
Niestety, wymuszanie zeznań, preparowanie dowodów to nie tylko przeszłość

>To było naciąganie dowodów, któremu zapobiec mogłyby jasne przepisy.
Wskaż te przepisy.

>Jeśli nie ma 100% pewności, to lepiej nie wymierzyć kary.
Ta zasada obowiązywała też w czasie kiedy skazywano Marchwickiego
(Ja nie twierdzę, że był niewinny!)
Obowiązywała też w czasie kiedy skazywano Huna

>>>To prezydent Warszawy została niesłusznie skazana?
>>Już samo śledztwo jest polityczną korzyścią rządu. Na wyrok mają na szczęście jeszcze niewielki wpływ, ale poczekaj....
>Wroga partia zazwyczaj ponosi korzyści z udowodnienia przestępstwa kogoś z przeciwników.
Konkretnego przestępstwa i tylko przestępstwa, drogowy "wypadek" korzyści nie czyni

>Czy to świadczy o tym, że Waltz została wrobiona? Wszystko wskazuje na to, że jest faktycznie winna i w dodatku bezczelna.
Może i jest, niemniej nic nie da rządzącej partii ani skrytobójstwo, ani wyrok za pedofilię. Jedynie wyrok sądu za prywatyzację kamienic daje PiSowi korzyść. To udowadniam



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Tak jak zbrodnie sądowe tu i teraz to Twoja wyobraźnia lub sytuacje, które tak czy siak byłyby zbrodniami, tylko użyto by innego narzędzia niż sądy.
>>>Nie. Nikomu nie zależy na "wypadku" Tuska, czy Gronkiewicz - Waltz.
>>Jesteś pewien? Tusk i Gronkiewicz - Waltz to członkowie organizacji przestępczej (PO), więc to normalne, że przeciwne grupy chcą ich ukarać. Są różne metody.
>Chcą mieć polityczną korzyść.

KŚ jej nie daje. Prędzej niski wyrok. Niesłusznie orzeczona KŚ odbije się na tym politycznym ugrupowaniu o wiele gorzej niż 3 lata w zawieszeniu, skoro chodzi tylko o wskazanie, że ktoś jest winny.

>>>Nikomu nie zależy na wyroku za narkotyki. Jedyne co daje rządowi korzyść to skazanie za Smoleńsk lub kamienice.
>>Skąd wiesz, że nie zależy?
>Bo nie ma zysku

Skąd wiesz, że nie ma? Właśnie jest, chęć wskazania, że przeciwnicy danej partii są przestępcami. To z KŚ nie ma wtedy zysku. Jeśli ktoś chce już koniecznie kogoś uśmiercić, bo jest ten zysk, to wtedy lepsze jest wszystko pozostałe niż KŚ, czy dożywocie, bo wątpliwości co do słuszności takiego wyroku są negatywne dla tej drugiej partii. Załóżmy, że ktoś z PO byłby mega bandziorem. Sąd go łapie, ale łamie jakieś procedury. Kto na tym obrywa rykoszetem? PiS. Procedury mogły być złamane przez przypadek lub z powodu nieudolności rządu, ale i tak większość obwini o to wrogie ugrupowanie.

>>>A więc "tu i teraz" i nie ma innych narzędzi
>>Oczywiście, że są.
>Nie ma innych narzędzi dających ten sam efekt

Ten sam może nie, ale są takie, które dają lepszy efekt, więc nie ma sensu sięgać po gorszą metodę.

>>>>To są przypadki kuriozalne, nie do powtórzenia na dziś.
>>>Przypadek Marchwickiego nie jest aż tak kuriozalny. Jeśli policji nie uda się złapać seryjnego mordercy, to lepiej spreparować dowody i jednak pokazać sprawność policji na jakimś złodziejaszku.
>>Nie bardzo, to tylko Twoje naciąganie argumentów.
>Niestety, wymuszanie zeznań, preparowanie dowodów to nie tylko przeszłość

Zależy jaki ktoś ma w tym interes. Jeśli go ma, to ten argument się redukuje, a jeśli nie, to nie dochodzi do takich sytuacji.

>>To było naciąganie dowodów, któremu zapobiec mogłyby jasne przepisy.
>Wskaż te przepisy.

Już na to odpowiadałem. Jasne przepisy bez możliwości jakichś widełek i dopasowań. To akurat bułka z masłem. Jedynym powodem, dla którego nie ma takich przepisów, jest korzyść pewnych ludzi i ugrupowań z tego, że są zagmatwane i niejednoznaczne. Dzięki temu bogaci śpią bezpiecznie, a niewinnych ludzi można wmanipulować w coś czego nie zrobili.

>>Jeśli nie ma 100% pewności, to lepiej nie wymierzyć kary.
>Ta zasada obowiązywała też w czasie kiedy skazywano Marchwickiego

Nie obowiązywała.

>>Wroga partia zazwyczaj ponosi korzyści z udowodnienia przestępstwa kogoś z przeciwników.
>Konkretnego przestępstwa i tylko przestępstwa, drogowy "wypadek" korzyści nie czyni

Chodzi o to, że wroga partia ponosi taką korzyść, także gdy to przestępstwo jest faktem. Ich interes nie oznacza, że wyrok był zmanipulowany.

>>Czy to świadczy o tym, że Waltz została wrobiona? Wszystko wskazuje na to, że jest faktycznie winna i w dodatku bezczelna.
>Może i jest, niemniej nic nie da rządzącej partii ani skrytobójstwo, ani wyrok za pedofilię. Jedynie wyrok sądu za prywatyzację kamienic daje PiSowi korzyść. To udowadniam

Tego nie trzeba udowadniać, bo to dla każdego oczywiste. Ale co w związku z tym?
28-09-2017 21:10 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Takich założeń można setki przywołać i dyskutować miesiącami nad każdym z nich
>>O to, to! Jakbyś nie zauważył, to dokładnie to jest w skrócie mój kontrargument wobec Twojego argumentu, że przy KŚ istnieje ryzyko nienaprawialnej pomyłki.
>Jedynym Twoim argumentem byłoby wskazanie możliwości naprawienia omyłkowego powieszenia.

Nie. Wystarczy, że Ty nie masz argumentu na istnienie możliwości zapadnięcia takiego wyroku i ja już nie muszę rozmawiać o żadnym cofaniu go, ani tym bardziej o szczęściu po takim wyjściu (gdyby założyć prawdziwość poprzednich założeń w dzisiejszych czasach, to akurat co do ostatniego przyznałbym Ci rację - po wyjściu ktoś może być szczęśliwy, ale też nie musi - prawdopodobieństwo całokształtu jest praktycznie zerowe. Chyba, że masz jakieś argumenty dotyczące tu i teraz, to można je rozważyć. Albo któryś z tych przypadków był taki, że może się powtórzyć i dziś, bo są jakieś analogie?

>>>Poważnie????? Nie wypuszczać z więzienia bo może nieświadomie wypadek spowodować????
>>Skup się. Chodzi o bilans cierpienia i szczęścia.
>Nie wliczaj do tego rzeczy nie mających z tym niczego wspólnego

Wg mnie właśnie mających wiele wspólnego... z Twoim argumentem o możliwości pomyłki i możliwości wyjścia. No i po tym wyjściu koleś mógłby spowodować wypadek. Idźmy dalej - jest możliwość, że na niesłuszne dożywocie zostanie skazany wybitny artysta-filozof, świetny retor, który porwie tłumy i przez to skazanie jego twórczość będzie odbijać się negatywnie na umysłach młodych ludzi, którzy ruszą do walki z systemem i będą atakować w całym kraju policjantów miotaczami ognia ^^

>>>Nie jest argumentem, że są to przykłady historyczne, współczesnych, w Europie nie ma>No skoro nie ma, to właśnie jest to argumentem.
>Skoro nie ma przykładów współczesnych to trzeba się oprzeć na doświadczeniu przeszłości.

Skoro nie ma współczesnych, to nie ma i tyle. Nie trzeba, ani nie powinno się wracać do przeszłych błędnych wyroków, bo mamy inne czasy. Nie ma nawet czego porównywać. Przykłady z patologicznych krajów też się nie liczą.

Jeśli chcesz uczynić z tego argument, to podaj przykład z przeszłości, który dziś mógłby się powtórzyć!

>>>>Ciągle posługujesz się takimi stwierdzeniami jak "może",
>>>Owszem , bo cały czas rzecz dotyczy prawdopodobieństw i wypadkowej wielu wektorów.
>>Jak obliczyłeś to prawdopodobieństwo?
>Nie obliczyłem.

Genialne

>Z pewnością jest niezerowe

Szarley locuta, causa finita?

>>>No i tego drugiego, wg Ciebie, lepiej zabić?
>>A wg Ciebie lepiej żeby ktoś siedział dożywocie żeby ktoś miał szansę wyjść?
>Tak. I to jest mój pogląd.

Ok, tu się różnimy i tu nie ma dowodów. Są jednak argumenty z odwołania się do empatii (nie wiem czy masz). Wyobraź sobie cierpienie niesłusznie skazanego na dożywocie. Spróbuj pomyśleć o tym ze 3 minuty, skupić się na chwilę tylko na tym i wyobrazić sobie, że nim jesteś. Dla mnie to przerażające. Jeszcze gorsze jest leżenie z bólem 10/10, chęć śmierci i bycie sparaliżowanym i to razem jako jedno combo. Wrrr, coś okropnego, psychopatycznego i kojarzącego mi się z Jahwe. I jeszcze to, że ten koleś cierpi za kogoś. Kogoś potencjalnego. I że takich cierpiących może być więcej. I że ten koleś, który wyjdzie, jak już się trafi i tak nie musi być szczęśliwy, dobry, ani wartościowy. No, ale może być Janko Muzykantem

>>>>>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>>>>>Nie udowodniłeś jej
>>>> Nieważne.
>>>Rozkoszne.
>>Co rozkoszne?
>Że uznajesz za nieważny brak dowodu

Jakoś dziwnie się u Ciebie skurczył ten cytat

>>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>>Nie udowodniłeś jej
> Nieważne. Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną, ani że są one takie same (badania wskazują najczęściej, że takie same, ale też poza KŚ i dożywociem na poszczególnych obszarach jest jeszcze więcej różnic, które mają wpływ. Więc te czynniki mogą być w rzeczywistości ważniejsze niż możliwość nienaprawialnej pomyłki przy wyroku. Może różnica jest np rzędu 100 osób przy samej prewencji, a niesłuszne skazanie dotyczy np 1 osoby?

Także zamiast bawić się w chętnie_racjonalistkę, mógłbyś pomyśleć nad merytoryczną odpowiedzią i nie zarzucać mi znów strawmana.

>>>>Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną,
>>>Nie twierdzę tego, więc nie udowadniam
>>Skoro tego nie twierdzisz, to powinieneś się teraz ze mną zgodzić, że to najważniejszy czynnik.
>Bardzo ważny.
>W prewencji najważniejsza jest nieuchronność kary, z tym się zgadzasz, wysokość kary jest także ważna, ale nie ma możliwości wykazania że stryczek odstrasza bardziej.

Badania są niejednoznaczne i wskazują na delikatną funkcję prewencyjną KŚ, lub brak różnic. Tylko te badania o braku różnic zostały skrytykowane, bo wnioski z niektórych danych były błędnie wyciągnięte. Brak dowodów, bo ciężko to faktycznie porównać, a i czynnik nieuchronności kary jest ciężki do zmierzenia statystycznie, bo de facto chodzi w nim o to jak ludzie postrzegają wymiar sprawiedliwości, a niekoniecznie jaki on jest faktycznie.

W rzeczywistości KŚ może odstraszać bardziej. Nie wiadomo. Jednak skoro nie wiadomo jaka jest wartość ważniejszego czynnika, to tym bardziej nie podasz wartości dla pozostałych argumentów.
28-09-2017 15:24 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Muszę uznać, że to cierpienie i szczęście są niepoliczalne. W dodatku nie wiadomo co z tymi skazanymi. Możliwe, że ten niesłusznie skazany, który wychodzi na wolność, potem wynajduje przełomowy wynalazek i wtedy wartość będzie jeszcze inna. Ale może też po wyjściu nieświadomie spowodować śmiertelny wypadek i wtedy to obniży mocno bilans.
>Poważnie????? Nie wypuszczać z więzienia bo może nieświadomie wypadek spowodować????

Skup się. Chodzi o bilans cierpienia i szczęścia. Możliwość nienaprawialnej pomyłki to taki argument jak to, że ktoś po wyjściu może spowodować niesłusznie śmiertelny wypadek. I wg Twojego (!) toku rozumowania gdyby nie wyszedł, to by go nie spowodował.

>>Winna nie jest tu KŚ jako taka, tylko konkretne zbiegi okoliczności.
>Czytałeś co napisałem?
>Kara śmierci jest niezbędnym narzędziem, nie przyczyną.

No właśnie i to jest Twoje P. A Twoim T, które temu przeczy jest stwierdzenie, że jak ktoś popełni samobójstwo z powodu niesłusznej kary dożywocia, to kara nie jest temu winna, tylko ofiara podjęła taką decyzję. W takim razie do tego samobójstwa niezbędnym narzędziem jest niesłuszny wyrok dożywocia...

>Nie jest argumentem, że są to przykłady historyczne, współczesnych, w Europie nie ma>

No skoro nie ma, to właśnie jest to argumentem.

>>Ciągle posługujesz się takimi stwierdzeniami jak "może",
>Owszem , bo cały czas rzecz dotyczy prawdopodobieństw i wypadkowej wielu wektorów.

Jak obliczyłeś to prawdopodobieństwo?

>>ale można to przecież odwrócić i uznać, że może też być nieszczęśliwy.
>Może. Cóż stąd?

To, że możliwość, że będzie szczęśliwy nie jest argumentem, skoro może też być nieszczęśliwy.

>>Ręce opadają. Mowa o dożywociu, a nie o 2 latach.
> Mowa o wypuszczeniu kogoś z więzienia po orzeczeniu dożywocia, w przypadku kiedy okazuje się że wyrok był pomyłką.

Właśnie. Więc nie ma tu analogii do kogoś kto jest skazany na 2 lata i po tych 2 latach wychodzi.

>Załóżmy, że obaj w praktyce wyjdą po 2 latach. Skazany niesłusznie na 2 lata przecież czeka na wyjście, planuje itd. Skazany niesłusznie na dożywocie przez te 2 lata myśli, że nie wyjdzie, czyli jakby umarł, a jednocześnie musi żyć.
>No i tego drugiego, wg Ciebie, lepiej zabić?

A wg Ciebie lepiej żeby ktoś siedział dożywocie żeby ktoś miał szansę wyjść?
Sprawa jest ciężka, bo ja tu widzę cierpienie tych, którzy siedzą niesłusznie, a Ty widzisz zabicie kogoś niesłusznie. Wychodzę z założenia, że śmierć jest mniejszym złem niż cierpienie tego typu i mam na myśli nie tego potencjalnie uwolnionego, tylko tych zamkniętych. Ty to całkowicie ignorujesz, bo nie pasuje Ci to pod tezę.

>>>>A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans,
>>>Nie udowodniłeś jej
>>Nieważne.
>Rozkoszne.

Co rozkoszne? Że ignorujesz jeden potencjalny czynnik, by forsować inny potencjalny czynnik? To tak nie działa. Jeżeli funkcja prewencyjna jest faktem (badania są niejednoznaczne), to z automatu argument o potencjalnym nienaprawialnym błędzie (który zresztą dotyczy też dożywocia w przypadkach nieodwołania kary) staje się marginalny. Jeśli funkcja prewencyjna przeważa przy którejś z kar, to jest to główny argument za lub przeciw. Tylko, że to niewiadoma.

>>Nie udowodniłeś też, że dożywocie ma większą funkcję prewencyjną,
>Nie twierdzę tego, więc nie udowadniam

Skoro tego nie twierdzisz, to powinieneś się teraz ze mną zgodzić, że to najważniejszy czynnik. Od jego faktycznego rozwiązania zależy czy rację mają przeciwnicy czy zwolennicy KŚ.
26-09-2017 21:26 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>3.2 Przyczyną nieszczęśliwości może być cokolwiek innego (ból zęba)
>>Ale o tym nie rozmawiamy.
>Więc nie wiesz co czyni człowieka nieszczęśliwym.

Skąd wniosek, że nie wiem? Znów manipulujesz. Piszę, że nie o tym rozmawiamy. Są różne potencjalne przyczyny nieszczęśliwości, ale to nie argument za zadawaniem innym cierpienia lub lekceważeniem tego cierpienia.

Sam sobie przeczysz, bo skoro ból zęba może spowodować, że ktoś jest nieszczęśliwy, to życie tego uratowanego niesłusznie skazanego więźnia może być nieszczęśliwe z dowolnego powodu, a wtedy wypuszczając go wcale nie zmniejszamy puli cierpienia. Może być też szczęśliwy, ale już sama sytuacja bycia niesłusznie skazanym na dożywocie mocno redukuje taką możliwość. Czyli mowa o czymś marginalnym, bo:
- jest marginalna szansa, że ktoś zostanie niesłusznie skazany
- jak już zostanie, to jest jeszcze bardziej marginalna szansa, że wyjdzie
- jak już wyjdzie, to jest jeszcze bardziej marginalna szansa, że będzie szczęśliwy
- szansa zwiększenia puli szczęścia w tym przypadku jest baaaaaardzo marginalna i prawdopodobieństwo maleje wykładniczo przy każdej z tych możliwości

Natomiast szansa cierpienia niewinnych osób przy dożywociu jest po prostu marginalna, z prawdopodobieństwem jak przy tej pierwszej pauzie, ale nieporównywalnie większa niż doprowadzenie do uwolnienia kogoś by był szczęśliwy. A do tego jeszcze inne czynniki np funkcja prewencyjna KŚ mogą przeważyć ogólny bilans, którego nie znasz, więc nie możesz podawać takich argumentów. To akurat ściśle udowodniłem - te argumenty są błędne.

>>Najważniejszą, ale nie jedyną. Badania nie są jednoznaczne
>Nie są, więc nie są dowodem

Więc być może KŚ ma funkcję prewencyjną w połączeniu z kombinacją innych czynników i ta funkcja być może zdecydowanie przewyższa możliwość uwolnienia kogoś niesłusznie skazanego i jego szczęścia.

>>Nie przykładałbym do nich tak dużej wagi, ale istotne jest to, że zarówno ja, jak i Ty nie wiemy jak jest. Można więc mówić o swoim zdaniu, a Ty się mądrzysz jakbyś miał twarde dowody, a wymyślasz paraargumenty, że nawet koleś, który się z Tobą zgadza co do meritum, postanowił z tym dyskutować.
>Pokaż mi cytat w którym twierdzę to, co mi imputujesz.

Całokształt Twoich wpisów w tym wątku jest wystarczającą odpowiedzią.

>>>>6. Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)
>>>To nie jest dowód, ale pogląd.
>>Nie bardzo. To akurat dowód, dobrze sformułowałem ten punkt pod kątem językowym
>Językowym, owszem, nadal jednak twierdzenie, że śmierć jest dla skazanego lepsza niż dożywocie, jest tylko poglądem.

Ale chodziło o dowód na to stwierdzenie:
Ignorujesz, że nie wiesz czy KŚ zwiększa czy zmniejsza pulę cierpienia (przy niesłusznych wyrokach dożywocie ją zwiększa, a KŚ zmniejsza)

Pierwszy człon wypowiedzi, przed nawiasem, jest udowodniony. To co w nawiasie to trywialne stwierdzenie, że gdy skaże się ludzi niesłusznie na dożywocie, to zwiększa się w ten sposób pulę cierpienia. Gdy jednak skaże się niesłusznie na KŚ, to nie ma tego kto cierpi, bo się go likwiduje.

>Istnieje grupa skazanych dla których dożywocie jest o wiele bardziej dokuczliwą karą, ale z pewnością nie dotyczy to wszystkich.

No może Breivika i tego typu skazanych z komfortowymi celami (psychopatów) to nie dotyczy. Tylko, że taki koleś tym bardziej powinien wisieć i nie ma wątpliwości co do tego, że jest sprawcą. I o takich przypadkach piszę. Natomiast śmierć nie jest dokuczliwą karą - nie słyszałem o istnieniu kogoś kto narzekałby na dyskomfort po śmierci

>>>To jakaś ankieta?? Doprecyzuj to jakoś, to odpowiem
>>To stanowi całość i jest argumentem przeciwko komuś kto mówi, że udowodnił, że KŚ jest gorsza od dożywocia.
>Przykro mi, ale jakoś nie rozumem pytań z trzema możliwymi odpowiedziami.

Ale tam nie ma pytań. Tam masz drzewko możliwości, które jest dowodem na to, że Twoje argumenty nie są argumentami przeciwko KŚ. Tylko tyle.

>>>Teraz ja powtórzę pytanie:
>>> [cytat]100% przypadków orzekania kary śmierci za najcięższe przewinienia to sytuacje, w których istnieje absolutna pewność do do przestępstwa.
>>>Jaki wziąłeś czas do analizy?
>>>Jaki obszar geograficzny?
>>Obecny czas, bliski obszar (powiedzmy Polska, Europa).
>Czyli czas i miejsce w którym wyroków śmierci się nie orzeka ani nie wykonuje.

Eureka! I właśnie o tym rozmawiamy czy się powinno, czy nie...

>Twoje twierdzenie jest logicznie spójne, ale... nie dotyczy rzeczywistości.

Dotyczy, ponieważ istnieje wyrok dożywocia i jest on często orzekany. Dożywocie zamień na KŚ i tyle. Czego tu nie rozumiesz?
mlistk (51 punktów)
>>>>Typie,
>>Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.
>Jeśli lubisz, kiedy ktoś zaczyna mówić do Ciebie od "Typie..." to jest to Twoja sprawa, ja nie lubię.

Gdy ktoś mnie obraża, to tym bardziej czuję się zobowiązany do odpowiedzi, ale zwrot "typie" nie jest obraźliwy.

>Gdybyś użył argumentów, zapoznał się z argumentami i odpowiedział na pytania o doprecyzowanie Twoich tez, dostałbyś odpowiedź

Ja już odpowiedziałem i to Ty uciekłeś, a wcześniej obrażałeś Olsona zamiast odpowiedzieć na jego argumenty.
26-09-2017 20:27 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Gdy ktoś mnie obraża, to tym bardziej czuję się zobowiązany do odpowiedzi,
Ty, ja nie.

>ale zwrot "typie" nie jest obraźliwy.
Wg Ciebie.

>Ja już odpowiedziałem i to Ty uciekłeś, a wcześniej obrażałeś Olsona zamiast odpowiedzieć na jego argumenty.
Trudno mi Was rozróżnić, ale na Twój wpis odpowiedziałem.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
mlistk (51 punktów)
>>Gdy ktoś mnie obraża, to tym bardziej czuję się zobowiązany do odpowiedzi,
>Ty, ja nie.

Więc wolałeś uciec i zaprzepaścić wszystkie swoje wpisy w wątku?

>>ale zwrot "typie" nie jest obraźliwy.
>Wg Ciebie.

Obiektywnie.

>>Ja już odpowiedziałem i to Ty uciekłeś, a wcześniej obrażałeś Olsona zamiast odpowiedzieć na jego argumenty.
>Trudno mi Was rozróżnić, ale na Twój wpis odpowiedziałem.

Zgodziłem się z argumentami Olsona i nie nazwałem Cię typem, więc wystarczyło odpowiedzieć Olsonowi.
szarley (54911 punktów)
>>>Gdy ktoś mnie obraża, to tym bardziej czuję się zobowiązany do odpowiedzi,
>>Ty, ja nie.
>Więc wolałeś uciec i zaprzepaścić wszystkie swoje wpisy w wątku?
1 Nie uciekłem, odpowiedziałem na Twój wpis
2 Niczego nie zaprzepaściłem, wszystko jest zachowane

>>>ale zwrot "typie" nie jest obraźliwy.
>>Wg Ciebie.
>Obiektywnie.
Jakiś dowód? SJP? Doroszewski? Bralczyk? Miodek?

>>>Ja już odpowiedziałem i to Ty uciekłeś, a wcześniej obrażałeś Olsona zamiast odpowiedzieć na jego argumenty.
>>Trudno mi Was rozróżnić, ale na Twój wpis odpowiedziałem.
>Zgodziłem się z argumentami Olsona i nie nazwałem Cię typem, więc wystarczyło odpowiedzieć Olsonowi.
Jakich to obraźliwych słów użyłem?
Naprawdę trudno mi Was odróżnić, ten sam styl, te same argumenta, nawet te same językowe błędy...


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Gdy ktoś mnie obraża, to tym bardziej czuję się zobowiązany do odpowiedzi,
>>>Ty, ja nie.
>>Więc wolałeś uciec i zaprzepaścić wszystkie swoje wpisy w wątku?
>1 Nie uciekłem, odpowiedziałem na Twój wpis

Ale nie na argumenty, czyli uciekłeś.

>2 Niczego nie zaprzepaściłem, wszystko jest zachowane

Ale na to wszystko są odpowiedzi, które są w mocy, więc skoro nie odpowiadasz na argumenty i przed nimi uciekasz z powodu użycia potocznego zwrotu, który Ci się nie podoba, to tym samym zaprzepaszczasz z tego powodu swoje wpisy.

>>>>ale zwrot "typie" nie jest obraźliwy.
>>>Wg Ciebie.
>>Obiektywnie.
>Jakiś dowód? SJP? Doroszewski? Bralczyk? Miodek?

Słownik ortograficzny: rejestr wyrazów występujących w języku polskim - Muza SA 2001, 2005, 2006 - T. Karpowicz

sjp.pl/typ

>>>>Ja już odpowiedziałem i to Ty uciekłeś, a wcześniej obrażałeś Olsona zamiast odpowiedzieć na jego argumenty.
>>>Trudno mi Was rozróżnić, ale na Twój wpis odpowiedziałem.
>>Zgodziłem się z argumentami Olsona i nie nazwałem Cię typem, więc wystarczyło odpowiedzieć Olsonowi.
>Jakich to obraźliwych słów użyłem?

Nie udawaj. Obraziłeś mnie nazywając moje ostatnie posty rynsztokiem.
27-09-2017 08:33 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>zwrot "typie" nie jest obraźliwy
Jest, wg PWN "typ" to m.in. «osobnik, indywiduum», a "indywiduum" to m.in. «osoba bliżej nieznana, zwykle podejrzana lub niepewna».

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie jest obraźliwy:

sjp.pl/typ

typ - potocznie o mężczyźnie

To jasne, że użyłem tego znaczenia. Jest ono popularnym określeniem w społeczeństwie. Mówi się do kogoś "chłopie", zamiennie z "typie". Mówi się np "widzisz tego typa w zielonej kurtce? To idź do tej klatki, przy której stoi". Albo oglądamy mecz i zawodnik zmarnował setkę, a koleś w pubie mówi "typie, ja bym to strzelił nawet na kacu.

Takie głupkowate powiedzonka nie są standardowym wskazaniem do ucieczki od odpowiedzi.
28-09-2017 09:07 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie jest obraźliwy:
>sjp.pl/typ
> typ - potocznie o mężczyźnie
Czyli o kimś, a nie do kogoś.

>Albo oglądamy mecz i zawodnik zmarnował setkę, a koleś w pubie mówi "typie, ja bym to strzelił nawet na kacu.
Do zawodnika z ekranu się tutaj zwraca, a nie do realnej, słyszącej jego słowa osoby.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jest obraźliwy:
>>sjp.pl/typ
>> typ - potocznie o mężczyźnie
>Czyli o kimś, a nie do kogoś.

Nie ma tu takiego rozróżnienia. Prędzej "typ" jako "osobnik" jest o kimś, a nie do kogoś.

>>Albo oglądamy mecz i zawodnik zmarnował setkę, a koleś w pubie mówi "typie, ja bym to strzelił nawet na kacu.
>Do zawodnika z ekranu się tutaj zwraca, a nie do realnej, słyszącej jego słowa osoby.

Zwraca się do kogoś z kim ogląda mecz. To jeszcze inny przykład. Dzieje się coś niecodziennego i jeden kumpel dzwoni do drugiego i mówi "typie, prezydent przyjechał, całe miasto jest zakorkowane i zamknięto ulice wokół rynku, więc jest zmiana planów. Idziemy na inną imprezę".
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Nie jest obraźliwy:
>>>sjp.pl/typ
>>> typ - potocznie o mężczyźnie
>>Czyli o kimś, a nie do kogoś.
>Nie ma tu takiego rozróżnienia.
Jest doprecyzowanie, nie napisano "typ - potocznie mężczyzna", lecz "typ - potocznie o mężczyźnie". A w zacniejszym słowniku PWN w zn.3 można doczytać dlaczego (o czym już pisałam).

>jeden kumpel dzwoni do drugiego i mówi "typie, prezydent przyjechał, całe miasto jest zakorkowane i zamknięto ulice wokół rynku, więc jest zmiana planów. Idziemy na inną imprezę".
O, to idź na całość, przecież ów kumpel równie dobrze mógłby powiedzieć "debilu, prezydent przyjechał..." - Niby czemu nie?

Na forum zwracamy się do nieznajomych, których uznaliśmy za wartych wymiany opinii; w realu odpowiednikiem tego jest raczej raut, na którym jest sporo nieznajomych, niż pub pełen naszych kumpli, kumpli tych kumpli, lub/i nieznanych, często podejrzanych typów.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jest doprecyzowanie, nie napisano "typ - potocznie mężczyzna", lecz "typ - potocznie o mężczyźnie".

To bez znaczenia. Praktyczne potoczne użycie tego słowa jest zamienne na słowa: koleś, gość, chłop, ziomek itd W bezpośrednim zwrocie może to być np człowiek ("człowieku, całe miasto zakorkowane, 2 godziny do domu jechałem"), albo stary ("stary, wpadaj na gołdę, żona wyjechała do spa, więc pogramy w szachy").

>>jeden kumpel dzwoni do drugiego i mówi "typie, prezydent przyjechał, całe miasto jest zakorkowane i zamknięto ulice wokół rynku, więc jest zmiana planów. Idziemy na inną imprezę".
>O, to idź na całość, przecież ów kumpel równie dobrze mógłby powiedzieć "debilu, prezydent przyjechał..." - Niby czemu nie?

Temu nie, że wtedy by go obraził, a tu nie ma takiej intencji.

>Na forum zwracamy się do nieznajomych, których uznaliśmy za wartych wymiany opinii;

No i jakbym się do niego zwrócił "chłopie", to też bym go obraził?

Jedni piszą do każdego per pan, a inni dyskutują "udowadniając" swoje wierzenia w sposób knajpiany lub polityczny, czyli knajpiany ale pseudokulturalny. Szarley dyskutuje na ten drugi sposób, a ja preferuję styl rozmowy ala Sokrates.
28-09-2017 12:46 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Jest doprecyzowanie, nie napisano "typ - potocznie mężczyzna", lecz "typ - potocznie o mężczyźnie".
>To bez znaczenia.
Rozumiem, że tylko gdy Ty powołujesz się na słownik, to jego zapisy mają znaczenie?

> Praktyczne potoczne użycie tego słowa jest zamienne na słowa: koleś, gość, chłop, ziomek itd W bezpośrednim zwrocie może to być np człowiek ("człowieku, całe miasto zakorkowane, 2 godziny do domu jechałem"), albo stary ("stary, wpadaj na gołdę, żona wyjechała do spa, więc pogramy w szachy").
Polemizujesz ze stanowiskiem autorów słownika PWN, ale rozumiem, że w celu wykazania, iż nie miałeś zamiaru szarleya obrazić.

>>O, to idź na całość, przecież ów kumpel równie dobrze mógłby powiedzieć "debilu, prezydent przyjechał..." - Niby czemu nie?
>Temu nie, że wtedy by go obraził, a tu nie ma takiej intencji.
Jakże się cieszę, że rozumiesz, iż zwracanie się do rozmówcy "debilu" jest obraźliwe... Więc to samo należy uznać wobec określenia "typie".

>>Na forum zwracamy się do nieznajomych, których uznaliśmy za wartych wymiany opinii;
>No i jakbym się do niego zwrócił "chłopie", to też bym go obraził?
Jakby się nazwany "chłopem" obraził, oznaczałoby, że on tak uznał. Wtedy, chcąc dowieść, że nie miałeś złych intencji skazany byłbyś na tłumaczenia lub/i przepraszanie.

>Jedni piszą do każdego per pan, a inni
Jeśli jest to przyjęte, a na forach często bywa, można być ze wszystkimi na "ty". Choć oczywiście bez uszczerbku można rozmówcom panować/paniować, jeśli ktoś lubi, bo to nikomu nie ujmuje. Ale już "tytułowanie niższe" stosuje się na własne ryzyko.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Jest doprecyzowanie, nie napisano "typ - potocznie mężczyzna", lecz "typ - potocznie o mężczyźnie".
>>To bez znaczenia.
>Rozumiem, że tylko gdy Ty powołujesz się na słownik, to jego zapisy mają znaczenie?

Bez znaczenia jest forma wpisu, że " o mężczyźnie". To to samo. "Chłop" też powiemy o mężczyźnie. Chłopie lub typie to zwrócenie się w ten sposób do kogoś w 2 osobie.

>> Praktyczne potoczne użycie tego słowa jest zamienne na słowa: koleś, gość, chłop, ziomek itd W bezpośrednim zwrocie może to być np człowiek ("człowieku, całe miasto zakorkowane, 2 godziny do domu jechałem"), albo stary ("stary, wpadaj na gołdę, żona wyjechała do spa, więc pogramy w szachy").
>Polemizujesz ze stanowiskiem autorów słownika PWN, ale rozumiem, że w celu wykazania, iż nie miałeś zamiaru szarleya obrazić.

Z niczym nie polemizuję, bo słownik to nie kwestia logiki, tylko użycia słów. "Typ" wymienia się na "mężczyznę". Pejoratywnego znaczenia nabiera dopiero w sytuacji gdy użyje się przymiotnika, np "obmierzły typ". W dodatku zwrot "typie" jest po prostu popularnym powiedzonkiem. Sam fakt, że ktoś czepia się takiego zwrotu i przez to rezygnuje z odpowiedzi, daje do myślenia, prawda?

>Jakże się cieszę, że rozumiesz, iż zwracanie się do rozmówcy "debilu" jest obraźliwe... Więc to samo należy uznać wobec określenia "typie".

I "chłopie" też?

>Jakby się nazwany "chłopem" obraził, oznaczałoby, że on tak uznał. Wtedy, chcąc dowieść, że nie miałeś złych intencji skazany byłbyś na tłumaczenia lub/i przepraszanie.

No uznał sobie, ale osobną kwestią jest to czy miał rację, bo ja też mogę sobie uznać, że obraźliwe jest np słowo "siema", bo inni mają mi mówić "dzień dobry".
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>Jest doprecyzowanie, nie napisano "typ - potocznie mężczyzna", lecz "typ - potocznie o mężczyźnie".
>>>To bez znaczenia.
>>Rozumiem, że tylko gdy Ty powołujesz się na słownik, to jego zapisy mają znaczenie?
>Bez znaczenia jest forma wpisu, że " o mężczyźnie". To to samo. "Chłop" też powiemy o mężczyźnie.
"Chłopa" ten Twój słownik potraktował bez "o", z czego wniosek, że "chłop" to jednak inny typ.

>"Typ" wymienia się na "mężczyznę" Pejoratywnego znaczenia nabiera dopiero w sytuacji gdy użyje się przymiotnika
Sam w sobie "typ" też jest pejoratywny, pisałam już dlaczego.

>>Jakże się cieszę, że rozumiesz, iż zwracanie się do rozmówcy "debilu" jest obraźliwe... Więc to samo należy uznać wobec określenia "typie".
>I "chłopie" też?
Nie. Ale czy zwróciłbyś się per "chłopie" do - np. - szefa firmy ubiegając się w niej o pracę? Niby obrazy nie ma, ale tylko debil się zdziwi, jeśli ów szef uzna taką odzywkę za nieuprawnioną poufałość.

>>Jakby się nazwany "chłopem" obraził, oznaczałoby, że on tak uznał. Wtedy, chcąc dowieść, że nie miałeś złych intencji skazany byłbyś na tłumaczenia lub/i przepraszanie.
>No uznał sobie, ale osobną kwestią jest to czy miał rację
Miał, każdemu wolno uznać, że określenie nie będące jego imieniem, nickiem czy tytułem go obraża.

>ja też mogę sobie uznać, że obraźliwe jest np słowo "siema", bo inni mają mi mówić "dzień dobry".
Słowo "siema" nie odnosi się do osoby, ale powitanie, które Ci nie odpowiada oczywiście zawsze możesz zignorować. A "dzień dobry" to "mają mówić" przedszkolaki, więźniowie i mundurowi - oczywiście o ile tak stanowią ich regulaminy.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Bez znaczenia jest forma wpisu, że " o mężczyźnie". To to samo. "Chłop" też powiemy o mężczyźnie.
> "Chłopa" ten Twój słownik potraktował bez "o", z czego wniosek, że "chłop" to jednak inny typ.

Nie ma wcale takiego wniosku. Inna jest jedynie forma zapisu, ale to bez znaczenia.

>>"Typ" wymienia się na "mężczyznę" Pejoratywnego znaczenia nabiera dopiero w sytuacji gdy użyje się przymiotnika
>Sam w sobie "typ" też jest pejoratywny, pisałam już dlaczego.

Fakt, może być jeszcze pejoratywny, gdy mówi się "co za typ" Sam w sobie typ nie jest pejoratywny. Zresztą o czym my tu piszemy. Kwestia wyjątkowo poboczna i aż głupio zajmować się czymś takim.

>>>Jakże się cieszę, że rozumiesz, iż zwracanie się do rozmówcy "debilu" jest obraźliwe... Więc to samo należy uznać wobec określenia "typie".
>>I "chłopie" też?
>Nie. Ale czy zwróciłbyś się per "chłopie" do - np. - szefa firmy ubiegając się w niej o pracę?

szarley mnie nie zatrudnia, tylko manipuluje na forum

>>>Jakby się nazwany "chłopem" obraził, oznaczałoby, że on tak uznał. Wtedy, chcąc dowieść, że nie miałeś złych intencji skazany byłbyś na tłumaczenia lub/i przepraszanie.
>>No uznał sobie, ale osobną kwestią jest to czy miał rację
>Miał, każdemu wolno uznać, że określenie nie będące jego imieniem, nickiem czy tytułem go obraża.

a dlaczego tak sądzisz?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Bez znaczenia jest forma wpisu, że " o mężczyźnie". To to samo. "Chłop" też powiemy o mężczyźnie.
>> "Chłopa" ten Twój słownik potraktował bez "o", z czego wniosek, że "chłop" to jednak inny typ.
>Nie ma wcale takiego wniosku.
Odkąd go wyciągnęłam - jest.

>>Sam w sobie "typ" też jest pejoratywny, pisałam już dlaczego.
>Fakt
Wiem.

>może być jeszcze pejoratywny, gdy mówi się "co za typ"
Ale nie musi, bo można klasyfikować z - np. - uznaniem.

>Sam w sobie typ nie jest pejoratywny.
W zn.3 wskazanym w słowniku PWN typ jest pejoratywny.

>>>>Jakże się cieszę, że rozumiesz, iż zwracanie się do rozmówcy "debilu" jest obraźliwe... Więc to samo należy uznać wobec określenia "typie".
>>>I "chłopie" też?
>>Nie. Ale czy zwróciłbyś się per "chłopie" do - np. - szefa firmy ubiegając się w niej o pracę?
>szarley mnie nie zatrudnia
Nie o to pytałam.

>>każdemu wolno uznać, że określenie nie będące jego imieniem, nickiem czy tytułem go obraża.
>a dlaczego tak sądzisz?
Bo tak jest.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
26-09-2017 09:41 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Typie,
>>Tym argumentem mnie przekonałeś....
>>... że dalszego ciągu nie warto czytać
>Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.
Jak to nie, przecież szarley odniósł się bezpośrednio do argumentu rozmówcy!

(No chyba, że owo "typie" to wg Ciebie nie był argument, ale w takim razie to nie szarleyowi, a owemu rozmówcy chodzi o coś innego niż argumenty.)


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
26-09-2017 16:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli jeśli użyłem przecinka, a ten nie jest argumentem, to szarley może zacytować przecinek i napisać, że to nie argument, więc on nie odpowie? A co z argumentami, które oznaczylem jako cytat, a od których szarley ucieka już po raz n-ty podając marną wymówkę?

"Typie" to nie jest obraźliwe określenie.
26-09-2017 17:59 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>"Typie" to nie jest obraźliwe określenie.

Rozumiem, że tak zwracałeś się do nauczycieli w prywatnej szkole....

Na podwórku wśród gimnazjalistów różne słówka chodzą, wśród ludzi mojego pokolenia, stosowanie tych samych słów jest impertynencją.
Gdybyś tę impertynencję pominął, przeczytałbym dalszy ciąg Twojego wpisu i zapewne odpowiedziałbym na niego.
Używasz takich słów wtedy, kiedy nie chcesz, żebym odpowiedział, bo np boisz się pytań.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
26-09-2017 18:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>"Typie" to nie jest obraźliwe określenie.
>Rozumiem, że tak zwracałeś się do nauczycieli w prywatnej szkole....

Czyli znów nie rozumiesz. Do nauczycieli mówi się per pan/pani. "Przyjacielu" też się do nich nie zwracałem.

>Na podwórku wśród gimnazjalistów różne słówka chodzą, wśród ludzi mojego pokolenia, stosowanie tych samych słów jest impertynencją.

To nie jest żadne gimnazjalne słówko. Nie każdy musi być sztywniakiem na starość.

>Gdybyś tę impertynencję pominął, przeczytałbym dalszy ciąg Twojego wpisu i zapewne odpowiedziałbym na niego.

marnie się tłumaczysz, a wystarczyłoby odpowiedzieć i tyle

>Używasz takich słów wtedy, kiedy nie chcesz, żebym odpowiedział, bo np boisz się pytań.

Serio myślisz, że ktoś uwierzy w takie tłumaczenie? Jakoś odpowiadałeś na wiele gorszych rzeczy, najczęściej gdy nie podawałem argumentów, a gdy je podaję to od razu wycinasz sobie jakieś fragmenty by się w ten sposób tłumaczyć, ale dla postronnego czytelnika robi mi to przewagę, bo wtedy każdy widzi, że uciekasz i że wycinasz poboczne fragmenty postów, a argumenty omijasz jak Bogusławski. Poza tym to Twój problem by się wytłumaczyć, bo to moje kontrargumenty są w mocy, niezależnie od tego jakich słów użyłem by je wyrazić.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czyli jeśli użyłem przecinka, a ten nie jest argumentem, to szarley może zacytować przecinek i napisać, że to nie argument...
Przecież szarley napisał, że coś tam argumentem było, a nie, że nie było.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
26-09-2017 18:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i co z tego? Równie dobrze mógłby nazwać kropkę moim argumentem i nie odpowiedzieć, jednocześnie ignorując faktyczne argumenty.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No i co z tego?
To, co tutaj twierdziłam.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Aha, czyli o nic znaczącego.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> nic znaczącego.
Dość, abyś odpowiedział.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
27-09-2017 00:32 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie zamierzam z Tobą dyskutować.
A tam przecież odpowiedziałem.
27-09-2017 08:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie zamierzam z Tobą dyskutować.
Sprawiłam, że masz z tym problem?

>A tam przecież odpowiedziałem.
Czyli tam było to dość znaczące.

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
26-09-2017 19:46 
 Ocena 1 na 1
mlistk (51 punktów)
>>>>Typie,
>>>Tym argumentem mnie przekonałeś....
>>>... że dalszego ciągu nie warto czytać
>>Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.
>Jak to nie, przecież szarley odniósł się bezpośrednio do argumentu rozmówcy!

Zacytował wołacz i wyciął argumenty z wypowiedzi.

>(No chyba, że owo "typie" to wg Ciebie nie był argument, ale w takim razie to nie szarleyowi, a owemu rozmówcy chodzi o coś innego niż argumenty.)

Gdyby chodziło mu o co innego, w całym poście musiałoby nie być argumentów. Szarley nie zacytował całości, bo nie chodzi mu o argumenty.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>>Typie,
>>>>Tym argumentem mnie przekonałeś....
>>>>... że dalszego ciągu nie warto czytać
>>>Miałem rację, że nie chodzi Ci o argumenty.
>>Jak to nie, przecież szarley odniósł się bezpośrednio do argumentu rozmówcy!
>Zacytował wołacz...
Czyli olson tam nie zaargumentował, a zawołał.

>Gdyby chodziło mu o co innego, w całym poście musiałoby nie być argumentów.
Gdyby o co innego chodziło olsonowi, w całym postcie nie byłoby śladu "typa".

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
mlistk (51 punktów)
>>Zacytował wołacz...
>Czyli olson tam nie zaargumentował, a zawołał.

Przedstaw dowody, że zawołanie na początku wypowiedzi wyklucza argumentację w dalszej części.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Zacytował wołacz...
>>Czyli olson tam nie zaargumentował, a zawołał.
>Przedstaw dowody, że zawołanie na początku wypowiedzi wyklucza argumentację w dalszej części.
Że niby twierdziłam coś takiego?

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
24-09-2017 17:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>* wielu ludzi mojego pokolenia służyło przymusowo w wojsku. Też stracili kawałek życia

O k.. mocno. Porównanie niesłusznego skazania na dożywocie do służenia w wojsku. Lol tysiąc

Oczywiście zignorowałeś argument, który jest w mocy, więc przypominam:

Cytat:
To nie jest k...a impreza u sąsiadów o 3 w nocy by się czuć tak jak opisałeś sytuację niesłusznego skazania na dożywocie i wyjścia po kilku latach zrekompensowanego odszkodowaniem finansowym. Czyli KŚ jest zła, bo ktoś może wyjść z więzienia mimo niesłusznego wyroku, ale ignorujesz, że to oznacza, że z większym prawdopodobieństwem jednak nie wyjdzie i spędzi całe życie za kratami zamiast żyć. Będzie musiał pogodzić się z faktyczną śmiercią psychiczną (czy jak wolisz duchową), ale jego ciało będzie żyło, a świadomość odbierała bodźce.


>>>>>>Przykłady mordów nie mogą być argumentem w dyskusji.
>>>>>Żartujesz? Empiria nie jest argumentem? To co jest?
>>Rozmawiamy o omyłkowym skazaniu niewinnej osoby.
>Nie. Rozmawiamy o sądowym mordzie. W takim przypadku nie ma mowy o pomyłce, jest celowe działanie sądu.

To jednak sąd jest winien, a nie kara śmierci, czy mowa o przypadku gdzie winna ma być kara śmierci, a nie przypadek?

Podaj przyczyny tego potencjalnego sądowego mordu. Dlaczego uważasz, że to możliwe i jaki interes miałby mieć niby sąd, by mordować. Jedyny to ten, w którym ktoś opłaca sąd, ale w takim razie przy braku KŚ mógłby opłacić dożywocie, albo płatnych morderców zamiast sądu (nawet tak jest łatwiej).

>>Jeśli demokracja zostanie ograniczona, nasze poglądy nie będą miały znaczenia.
>Nieprawda

Jeśli nieprawda, to i ryzyka nadużyć też nie ma, a jeśli prawda i są to bez znaczenia czy KŚ jest czy nie.

>>Sądzisz, że dziś istnieje realne ryzyko powtórzenia się takiej sytuacji?
>Nie, ponieważ nie ma kary śmierci. Tylko dlatego.

Czyli sądzisz, że jest gdyby była kara śmierci, czyli stawiasz tezę, że ludzie idą na niesłuszne dożywocie czyli uprowadzenie sądowe de facto będące odroczoną karą śmierci z przymusem odczuwania jej do końca życia.

>Ale zapewne słyszałeś o tym, że warunkiem przynależności do niektórych europejskich instytucji jest likwidacja w kodeksie kary głównej.

To polityczne manipulacje, a nie argument.

>>>Uważam, że polska demokracja jest bardzo słaba, ale to temat na osobną dyskusję.
>>Masz prawo do dowolnych przekonań, ale gdy obrażasz Polaków, powinieneś przedstawić solidne argumenty. Sam przyznałeś, że jesteś tutaj gościem.
>Jestem i dlatego patrząc z boku widzę więcej.
>To temat na osobną dyskusję i jeśli taką zainicjujesz, to deklaruję udział.

Odpowiedz teraz zamiast uciekać.

>>Sąd zamiast kary śmierci może wymierzyć dożywocie, które jest gorszą karą niż śmierć.
>To pogląd, a nie dowód

Co pogląd, a nie dowód? Nie ma dowodu że może wymierzyć KŚ niesłusznie, więc i tak samo jest z dożywociem, a że jest gorsze od śmierci to akurat oczywiste, więc nie ma co argumentować.

>>Jeśli ktoś korzysta z możliwości mordu sądowego, to w razie braku KŚ może użyć innej metody.
>Nie, co wynika z definicji sądowego mordu.

Żadna realność nie wynika z definicji. Naginasz dyskusję pod jakieś definicje, a fakty są takie, że zamiast sądowych mordów można użyć innych narzędzi.

>1 skrytobójstwo jest o wiele trudniejsze.

jest łatwiejsze i to o wiele, dlatego to powszechniejsza metoda

>2 skrytobójstwem nie osiągnie dokładnie tych samych celów. Np nie udowodni się społeczeństwu, że się dba o zwykłych ludzi, okradanych przez mafię mięsną (sprawa Wawrzeckiego)

ta sprawa nie ma przełożenia na dziś

>3 skrytobójstwem nie uspokoi się nastrojów społecznych (sprawa Marchwickiego)

znów do dziś się to nie odnosi, a poza tym takie sprawy lepiej załatwiać po cichu, bez angażowania społeczeństwa

>Nadal natomiast nie mam pewności, czy nie orzeka się kar więzienia na polityczne zamówienie lub też pod wołanie tłumu.

Nie ma pewności czyli to wg Ciebie dowód na to, że tak jest? I a priori uznajesz, że lepsze te dożywocia niż KŚ?

>>Istniejąca kara śmierci nie jest przyczyną sądowego mordu.
>Nie jest przyczyną, ale jest niezbędnym warunkiem

I co z tego? Ale nie jest przyczyną, więc nie pisz o tym.

>>>>>>Jaki jest związek między Twoim "może tak być", a rzeczywistością?
>>>Może tak być. Po prostu.
>>Nie łykam tego. Twoje słowo nie jest wystarczającym dowodem.
>Podobnie jak Olson, przeczytałeś początek akapitu.

Nie, Ty tak zwykle robisz, a w dalszej części nie ma u Ciebie wyjaśnień.

>Przeczytaj co było dalej.

Ja tam przeczytałem i nie było tam argumentów. Twierdzisz, że może tak być. Po prostu.
dajmonion (3663 punktów)
Zabijanie morderców to ograniczanie świata nauki pod kątem badań prowadzonych nad tym zjawiskiem.
Mój znajomy pisał pracę magisterską o tak zwanych active shooter. Wiedza o nich jest nadal dosyć skąpa. No chyba taka wiedza byłaby lepszym zabezpieczeniem niż zabarykadowywanie się w ostatniej chwili w panice w pokoju nauczycielskim?
Jeśli potraktować morderców jako po prostu szczególnie niebezpieczną grupę osób chorych psychicznie, to ich zabijanie raczej hamuje rozwój psychiatrii, podobnie jak to by było w przypadku zabijania anorektyków czy alkoholików.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
25-09-2017 11:27 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tu pojawia się wątpliwość natury moralnej. Czy warto bawić się w dr Mengele dla rozwoju nauki? Inni mają przez to cierpieć?

A już najskuteczniejszym sposobem badań i obserwacji takich osób jest niełapanie ich do więzienia, tylko zainstalowanie po kryjomu chipów itd i obserwacja jak działa w akcji i czyni szkody ludziom. Poza tym akurat wiedza o takich osobnikach jest dosyć spora.
dajmonion (3663 punktów)
>Tu pojawia się wątpliwość natury moralnej. Czy warto bawić się w dr Mengele dla rozwoju nauki? >Inni mają przez to cierpieć?
Kto i w jaki sposób?


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
25-09-2017 12:20 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No osoby chore skazane na dożywocie zamiast KŚ. Czy czyjaś choroba i to, że przez nią wyrządzili krzywdy innym daje nam moralne przyzwolenie na więzienie tej osoby wbrew jej woli na dożywocie? Czy zabójstwo nie jest wtedy naszym moralnym obowiązkiem zwalniającym tę osobę z cierpienia i chorej woli i ratującym potencjalne ofiary? Stawiasz rozwój badań ponad to tak jak dr Mengele?
25-09-2017 12:51 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>A już najskuteczniejszym sposobem badań i obserwacji takich osób jest niełapanie ich do >więzienia, tylko zainstalowanie po kryjomu chipów itd i obserwacja jak działa w akcji i czyni >szkody ludziom.
Każde rozwiązanie zastosowane w sposób skrajny jest śmieszne i głupie.
>Czy czyjaś choroba i to, że przez nią wyrządzili krzywdy innym daje nam moralne przyzwolenie na >więzienie tej osoby wbrew jej woli na dożywocie?
Działanie wbrew woli tej osoby tak czy inaczej będzie miało miejsce, bo przy takim stopniu nieprzewidywalności odseparowanie od społeczeństwa jest konieczne. Do kontynuowania życia i tak nikogo się nie zmusi, bo jak ktoś będzie chciał je zakończyć, to znajdzie sposób.
>Czy zabójstwo nie jest wtedy naszym moralnym obowiązkiem zwalniającym tę osobę z cierpienia i >chorej woli i ratującym potencjalne ofiary?
Czy zabicie mordercy likwiduje potencjalne ofiary? To zależy czy źródło problemu zniknęło. Jak jednak je poznać, gdy się zabija chorych? Każde rozwiązanie w tym przypadku jest obarczone pewnym ryzykiem i chyba lepiej podjąć to ryzyko, z którego może coś pozytywnego wyniknąć? Zabijanie morderców to jedynie leczenie ( o ile w ogóle tak można to nazwać) objawów i sądzenie, że się w ten sposób chroni potencjalne ofiary jest złudzeniem. Bo za chwilę pojawi się kolejny nożownik. Ja stawiam na szukanie przyczyn. Tylko w ten sposób można zyskać kontrolę.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
25-09-2017 13:09 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A już najskuteczniejszym sposobem badań i obserwacji takich osób jest niełapanie ich do >więzienia, tylko zainstalowanie po kryjomu chipów itd i obserwacja jak działa w akcji i czyni >szkody ludziom.
>Każde rozwiązanie zastosowane w sposób skrajny jest śmieszne i głupie.

Mówimy chyba o czymś co jest skrajne z definicji. Dożywocie jako kara za czyny takie jest.

>>Czy czyjaś choroba i to, że przez nią wyrządzili krzywdy innym daje nam moralne przyzwolenie na >więzienie tej osoby wbrew jej woli na dożywocie?
>Działanie wbrew woli tej osoby tak czy inaczej będzie miało miejsce, bo przy takim stopniu nieprzewidywalności odseparowanie od społeczeństwa jest konieczne. Do kontynuowania życia i tak nikogo się nie zmusi, bo jak ktoś będzie chciał je zakończyć, to znajdzie sposób.

Skoro będzie miało miejsce, to i tak najmniej będzie go w przypadku KŚ. Chodzi o odseparowanie od społeczeństwa, ale takie by nie zadawać cierpienia.

>Czy zabicie mordercy likwiduje potencjalne ofiary? To zależy czy źródło problemu zniknęło. Jak jednak je poznać, gdy się zabija chorych?

Likwiduje, bo źródłem tego problemu jest ten morderca. Chcesz zostawić chorych tylko po to by poznać ofiary i mechanizmy kata, zamiast po prostu likwidować katów, o których i tak wiemy dosyć dużo?

>Każde rozwiązanie w tym przypadku jest obarczone pewnym ryzykiem i chyba lepiej podjąć to ryzyko, z którego może coś pozytywnego wyniknąć?

Niby co? Z dożywocia nie ma żadnych pozytywów, których by nie było przy KŚ.

Piszesz o szukaniu przyczyn, ale czy na pewno wybierasz dobrą metodę?
25-09-2017 14:18 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Likwiduje, bo źródłem tego problemu jest ten morderca.
>Chcesz zostawić chorych tylko po to by >poznać ofiary i mechanizmy kata, zamiast po prostu >likwidować katów, o których i tak wiemy dosyć >dużo?
Zjawiska są ze sobą powiązane i raczej mało prawdopodobne, że wszystkie przyczyny niczym początki wszystkich łańcuchów tkwią w danym indywiduum. Mechanizmy kata poznaje się właśnie po to, aby nie musieć poznawać ofiar. Twoje podejście przypomina chęć pozbycia się much poprzez kupowanie kolejnych pacek. Tymczasem to co trzeba zrobić, to dowiedzieć się gdzie leży kupa.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
26-09-2017 04:44 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zjawiska są ze sobą powiązane i raczej mało prawdopodobne, że wszystkie przyczyny niczym początki wszystkich łańcuchów tkwią w danym indywiduum.

To tym bardziej trzymanie takiej osoby przy życiu by cierpiała to nie jest dobry pomysł - lepiej poszukać tych zjawisk poza tym indywiduum, prawda?

>Mechanizmy kata poznaje się właśnie po to, aby nie musieć poznawać ofiar.

I już wiele jest dobrze poznanych, a osadzeni już więźniowie nie są aż tak interesującym materiałem poznawczym w kwestii, o której rozmawiamy. By to miało sens, trzeba by przebadać morderców, którzy są aktywni, wrócić się do ich dzieciństwa itd - nierealne.

>Twoje podejście przypomina chęć pozbycia się much poprzez kupowanie kolejnych pacek.

Nie. Moje podejście zakłada, że i tak zawsze będą najgorsi przestępcy. Przy karach jest ich mniej, więc kary służą prewencji (KŚ lub dożywocie). A dalsze postępowanie to już efekt efektów tych kar i ich bezpośredniego porównania oraz kwestia sprawiedliwości prawa.

>Tymczasem to co trzeba zrobić, to dowiedzieć się gdzie leży kupa.

Tu porównanie wyszło niefortunne, bo jeśli mordercy to muchy, a ja chcę ich likwidować, to wychodzi na to, że kupą są ich ofiary. No tak, likwidując ofiary zlikwidujesz też morderców, a potencjalną ofiarą może być każdy, więc... eureka! Skoro likwidacja KŚ likwiduje możliwość niesłusznego skazania na śmierć, to likwidacja świata zlikwidowałaby problem morderstw.

Ale tak na serio to o co Ci chodzi?
27-09-2017 22:51 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Moje podejście zakłada, że i tak zawsze będą najgorsi przestępcy.
I zdaje się, że tu właśnie leży pies pogrzebany, bo skoro sobie tak założyłeś, to to założenie przekreśla sens prowadzenia badań naukowych nad mordercami, którzy wszak i tak zawsze będą.
Ja takich założeń nie rozumiem, tak jak nie rozumiem założeń typu, że rak i tak zawsze będzie zabijał, bo być może przyjdzie dzień, kiedy dzięki nauce już nie będzie.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Moje podejście zakłada, że i tak zawsze będą najgorsi przestępcy.
>I zdaje się, że tu właśnie leży pies pogrzebany, bo skoro sobie tak założyłeś, to to założenie przekreśla sens prowadzenia badań naukowych nad mordercami, którzy wszak i tak zawsze będą.

Nie przekreśla sensu. Badamy także skamieliny po dinozaurach, choć te nam przecież nie zagrażają.

Sens badań jest wieloraki:
- poszerzanie wiedzy ogólnej może skutkować wymyśleniem ważnej teorii lub zauważeniem korelacji przez przypadek
- może udać się zmniejszyć przestępczość, ale do tego nie jest potrzebna kara dożywocia zamiast KŚ, bo nic nie stoi na przeszkodzie, by badać przed śmiercią
- do zmniejszenia przestępczości dochodzi się różnymi metodami i bardziej skuteczna poznawczo jest rotacja strategiami i rozłożenie ich na różne zbliżone regiony niż obserwowanie bandytów - podobnie obserwowanie chorego narządu nie zawsze daje odpowiedź na przyczynę choroby, bo narząd może być skutkiem i podobnie z mordercami - wg mnie są skutkiem, a przyczyny są złożone

>Ja takich założeń nie rozumiem, tak jak nie rozumiem założeń typu, że rak i tak zawsze będzie zabijał, bo być może przyjdzie dzień, kiedy dzięki nauce już nie będzie.

Rak to inna sprawa. Już są leki na niektóre rodzaje nowotworów, więc pewnie kiedyś będą ostateczne leki na raka, albo nauczymy się mu zapobiegać.

Ja jednak nie rozumiem założeń, że wszystko rzekomo da się wiedzieć, a każdy problem rozwiązać. Takie założenie rozbija się o praktykę.

1. Da się dotrzeć do przyczyn morderstw lub nie.
2. Jeśli się da, to da się je wyeliminować, albo nie
3. Jeśli się je wyeliminuje to pojawią się nowe przyczyny, które zastąpią stare, albo nie
4. Być może da się wyeliminować morderstwa innymi metodami niż obserwacja morderców
5. Być może da się wyeliminować morderstwa, ale nie da się tego zrobić za pomocą znajomości przyczyn, tylko innym przypadkowym ruchem, albo zmianą polityki w jakimś aspekcie

Ale tak ogólnie to naprawdę wierzysz w możliwość wyeliminowania morderców? Bo wg mnie to nawet możliwe, ale kojarzy mi się z takimi metodami jak:
a) 100% inwigilacja uniemożliwiająca wykonanie planu przestępstwa
b) wykrywanie ze 100% pewnością osób, które są potencjalnymi mordercami, ale jak? Załóżmy, że mordercy różnią się od innych jakimś czynnikiem. Oprócz morderców taki czynnik może być obecny także u niemorderców. Poza tym trzeba jakoś zbadać wszystkich pod tym kątem i musiałoby się nie dać manipulować wynikami.
c) zmiana ludzkiego mózgu na działający lepiej i poprawniej, której byłby poddawany każdy człowiek
d) eliminacja korzyści z morderstwa, o ile jest to możliwe

W przypadku raka jest inaczej, bo wystarczy znaleźć lek metodą prób i błędów (hehe w wersji ubogiej), albo znaleźć mechanizm (ale być może pozna się go przypadkiem dzięki odkryciu metodą prób i błędów substancji leczniczej) i przyjdzie pacjent do lekarza, dostanie leki i wyzdrowieje. W przypadku morderstw jest inaczej, a do tego dochodzi być może większe zróżnicowanie mechanizmów (morderca mordercy nierówny, może i rak rakowi też, ale mechanizmy są bardziej zbliżone, a w przypadku morderstwa mamy ten sam skutek, a przyczyn może być więcej, osobnych dla poszczególnych przypadków.

A ja podejrzewam, że mamy tu sytuację tego typu, że jak się "pobawimy" sterowaniem czynnikami sprzyjającymi morderstwom, to np eliminując jeden typ morderstw możemy niechcący spowodować, że wzrośnie inny typ. Po prostu obawiam się, że nie ma skutecznego przeciwdziałania, a potencjalne opcje istnieją tylko dla sytuacji mega niekomfortowych dla warunków życia lub fantasy.
28-09-2017 10:25 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Ja jednak nie rozumiem założeń, że wszystko rzekomo da się wiedzieć, a każdy problem rozwiązać.
Przypisywanie mi tego założenia jest błędem logicznym. Ja jedynie napisałem, że nie rozumiem Twojego założenia i podałem dlaczego. Wyjaśnię to inaczej.
Można zajmować pozycję ani ani. Innymi słowy. Nie twierdzę ani tego, że jakiś stan rzeczy zawsze będzie trwał (mordercy i tak zawsze będą) ani tego, że wszystko poznamy (każdy problem da się rozwiązać). Jeszcze inaczej: Zajmując pozycję C piszę, że nie rozumiem pozycji A, a Ty na tej podstawie wnioskujesz, że moją pozycją jest B. I w tym tkwi błąd. Zarówno zdanie A jak i jego zaprzeczenie B (przyjmijmy na chwilę, że jedno jest zaprzeczeniem drugiego, choć sprzeczność dotyczy tylko kwestii morderców) są zdaniami oznajmującymi, a ja pod żadnym się nie podpisuję.
Skąd mam wiedzieć, czy każdy problem da się rozwiązać? Skąd mam wiedzieć, czy mordercy zawsze będą?
Podpisuję się natomiast pod tymi zasadami metodologicznymi, które są płodne poznawczo i staram się demaskować te założenia, które: po pierwsze są bezpodstawne, po drugie mogą wręcz hamować rozwój wiedzy. I takim założeniem jest według mnie pogląd, że mordercy i tak zawsze będą, bo po pierwsze nie wiadomo skąd to 'zawsze', po drugie żywy morderca jest jednak lepszy do badań niż martwy. Martwego można badać już tylko od strony fizyko-chemicznej. Żywego pod wieloma innymi względami. Po trzecie wreszcie takie założenia skłaniają do sięgania po szybkie, łatwe i tylko pozornie skuteczne rozwiązania.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No to skąd pomysł, że badania na mordercach wymagają braku KŚ i że mogą pomóc wyeliminować morderstwa?

>I takim założeniem jest według mnie pogląd, że mordercy i tak zawsze będą, bo po pierwsze nie wiadomo skąd to 'zawsze',

No to podałem przykłady co by się musiało stać, by nie było morderców. Może nie zawsze, ale nie ma przesłanek by twierdzić, że trzeba ich badać do końca żywota i że to może pomóc w eliminacji morderstw.

>Po trzecie wreszcie takie założenia skłaniają do sięgania po szybkie, łatwe i tylko pozornie skuteczne rozwiązania.

Dlaczego tak uważasz? Może właśnie dożywocie jest takim rozwiązaniem?
28-09-2017 13:36 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Może nie zawsze, ale nie ma przesłanek by twierdzić, że trzeba ich badać do końca żywota i że to >może pomóc w eliminacji morderstw.
Istnieje przynajmniej jedna przesłanka, według której jak się bada, to może coś z tego wyniknąć.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale skąd pomysł, żeby badać akurat przez całe życie w więzieniach? Podaj jakiś przykład informacji, które wg Ciebie mogłyby tu pomóc. Poza tym badanie przestępcy to patrzenie pod mikroskopem na chory narząd, podczas gdy choruje np układ immunologiczny.
dajmonion (3663 punktów)
>Poza tym badanie przestępcy to patrzenie pod mikroskopem na chory narząd, podczas gdy choruje np >układ immunologiczny.
To kwestia zakresu badań, Ty tymczasem podważasz sam sens badań.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Podważam nie sens badań, tylko:
- sens dożywocia w kontekście badań
- sens tej części badań, w zakres której wchodzi odsiadywanie wyroku dożywocia
- możliwość zlikwidowania morderstw, zwłaszcza na podstawie badań nad więźniami (wymieniłem jakie potencjalne możliwości przychodzą mi do głowy, może masz lepsze?)
29-09-2017 08:44 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Podważam nie sens badań, tylko:
>- sens dożywocia w kontekście badań
>- sens tej części badań, w zakres której wchodzi odsiadywanie wyroku dożywocia
>- możliwość zlikwidowania morderstw, zwłaszcza na podstawie badań nad więźniami (wymieniłem jakie potencjalne możliwości przychodzą mi do głowy, może masz lepsze?)
I właśnie to trzecie jest podważaniem sensu badań. Co do dożywocia, to cóż tu więcej napisać ponad to, co już napisano. Ktoś taki jak Breivik nie może chodzić po supermarketach. Zatem siedzi. I teraz albo przysłuży się nauce, albo się powiesi jak będzie chciał. Ty poprzez karę śmierci jednak ograniczasz możliwości badań, bo zwłoki a żywy człowiek to jednak spora różnica.
Zresztą Olson. Warunki odsiadki to przecież zupełnie osobny temat. Można dać Berivikowi np. dostęp do Internetu. Będzie sobie tu dyskutował ile dusza zapragnie. No chyba nie powinien się nudzić. Te jego dyskusje też mogłyby się przysłużyć nauce na zasadzie obserwacji jak działa jego umysł. Sam wiesz doskonale, że nawet laicy na naszym forum stawiają sobie nawzajem diagnozy


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>- możliwość zlikwidowania morderstw, zwłaszcza na podstawie badań nad więźniami (wymieniłem jakie potencjalne możliwości przychodzą mi do głowy, może masz lepsze?)
>I właśnie to [...] jest podważaniem sensu badań.

Nieprawda. Sens badań jest - ogólny, poznawczy. Szczególnie istotne są mózgi skazanych i ich odpowiedzi na pewne pytania (choć tu mogą manipulować, to wtedy istotne jest rozpoznawanie manipulacji). Tu jest poważny problem, podobny jaki mają psychoterapeuci z pacjentami z borderline (nie mogą prowadzić równolegle więcej terapii z takimi pacjentami niż bodajże 3, bo sami wtedy mają problemy psychiczne). Wynika to z tego, że badacz/terapeuta nie wie co jest faktycznie prawidłowe i kto ma rację, co jest manipulacją, a co prawdą.

Podważenie możliwości zlikwidowania morderstw nie jest podważanie sensu badań. Jest jedynie negacją źle zdefiniowanego celu badań. Wymieniłem możliwości jakie mi przychodzą do głowy - masz lepsze pomysły? Może jakieś praktyczne?

>Co do dożywocia, to cóż tu więcej napisać ponad to, co już napisano. Ktoś taki jak Breivik nie może chodzić po supermarketach. Zatem siedzi.

Nie dostał nawet dożywocia, ma komfortowe jak na więzienie warunki (a nie zdziwiłbym się jakby tam miał jeszcze koks i seks z klawiszkami) i jeszcze miał czelność narzekać na warunki. On sobie kpi z pseudowymiaru pseudosprawiedliwości i robi to mega dobrze. Jest psychopatą, ale jego wartość jako trolla jest wysoka - strollował pseudosystem pokazując jego durnotę.

>I teraz albo przysłuży się nauce, albo się powiesi jak będzie chciał. Ty poprzez karę śmierci jednak ograniczasz możliwości badań, bo zwłoki a żywy człowiek to jednak spora różnica.

W jaki sposób przysłuży się nauce? Jeśli przez jego czyn w jego kraju wróci dożywocie i spartańskie warunki dla takich jak on, to fakt, przysłuży się, ale nie potrzeba aż takich zbrodni i wystarczyłby lepszy system sprawiedliwości, albo możliwość posiadania broni dla każdego, bo wtedy zabiłby ze 2 osoby i zostałby zdjęty bez większych problemów.

>Zresztą Olson. Warunki odsiadki to przecież zupełnie osobny temat. Można dać Berivikowi np. dostęp do Internetu. Będzie sobie tu dyskutował ile dusza zapragnie. No chyba nie powinien się nudzić. Te jego dyskusje też mogłyby się przysłużyć nauce na zasadzie obserwacji jak działa jego umysł. Sam wiesz doskonale, że nawet laicy na naszym forum stawiają sobie nawzajem diagnozy

Ale co mielibyśmy w ten sposób osiągnąć i czego byśmy się mieli dowiedzieć? Gdyby dostał neta to jeszcze zleciłby za jego pomocą zabójstwo, albo zamachy. A dobre warunki w kiciu sprawiają, że czasem warto iść na kilka lat, ukryć dobrze pieniądze z przekrętu i potem wyjść. Niektórym opłacałoby się iść na dożywocie, ale swoim skokiem zapewnić byt rodzinie na kilka pokoleń wprzód Warunki mają być złe, bo mają odstraszać i służyć jako kara.
dajmonion (3663 punktów)
>Podważenie możliwości zlikwidowania morderstw nie jest podważanie sensu badań. Jest jedynie >negacją źle zdefiniowanego celu badań.
I to właśnie jest kontrowersyjne w Twoim podejściu. Bo na jakiej podstawie mielibyśmy negować jakikolwiek cel badań? Bo nam się wydaje na bazie naszej obecnej wiedzy, że coś jest niemożliwe?
>W jaki sposób przysłuży się nauce?
To pytanie do tych, co się tym zawodowo zajmują. Oni mogą opowiedzieć, co chcieliby ewentualnie sprawdzić. A czy coś z tego faktycznie wyniknie, nie wiadomo. Jak zresztą w przypadku każdego przedsięwzięcia naukowego.
>Gdyby dostał neta to jeszcze zleciłby za jego pomocą zabójstwo, albo zamachy.
Trafna uwaga Ja jedynie w nieco żartobliwy sposób zwróciłem uwagę na to, że warunki dożywocia to zupełnie inny temat.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Podważenie możliwości zlikwidowania morderstw nie jest podważanie sensu badań. Jest jedynie >negacją źle zdefiniowanego celu badań.
>I to właśnie jest kontrowersyjne w Twoim podejściu. Bo na jakiej podstawie mielibyśmy negować jakikolwiek cel badań? Bo nam się wydaje na bazie naszej obecnej wiedzy, że coś jest niemożliwe?

Skoro uważasz, że to kontrowersyjne, to myślałem, że podasz chociaż przykład jakiejś innej wersji.

Dlaczego miałbym zakładać, że to możliwe? Podałem możliwości jakie jestem w stanie sobie wyobrazić. Masz jakieś alternatywne?

>>W jaki sposób przysłuży się nauce?
>To pytanie do tych, co się tym zawodowo zajmują. Oni mogą opowiedzieć, co chcieliby ewentualnie sprawdzić.

To w takim razie na jakiej podstawie wcielasz się w ich rolę i sugerujesz, że jest co sprawdzać i że do tego trzeba trzymać skazanego na dożywocie?

>A czy coś z tego faktycznie wyniknie, nie wiadomo.

Czyli nie wiesz, a sugerujesz, że wiadomo i że miałoby to być argumentem przeciwko karze śmierci.

>Jak zresztą w przypadku każdego przedsięwzięcia naukowego.

I każdego niedokonanego przedsięwzięcia naukowego możliwego teoretycznie do wykonania
dajmonion (3663 punktów)
>Skoro uważasz, że to kontrowersyjne, to myślałem, że podasz chociaż przykład jakiejś innej >wersji.
Inną wersją jest moje stanowisko, o którym cały czas tu piszę.
>Dlaczego miałbym zakładać, że to możliwe?
Bo to co niesprzeczne jest możliwe. Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie. Zresztą nawet gdyby nie udało się osiągnąć takiego stanu rzeczy, to badania nad mordercami kryją w sobie potencjał ciągłej poprawy sytuacji.
>To w takim razie na jakiej podstawie wcielasz się w ich rolę i sugerujesz, że jest co sprawdzać >i że do tego trzeba trzymać skazanego na dożywocie?
Na podstawie braku przesłanek, które by dowodziły niezbicie, że już nie ma co sprawdzać.
>>A czy coś z tego faktycznie wyniknie, nie wiadomo.
>Czyli nie wiesz, a sugerujesz, że wiadomo i że miałoby to być argumentem przeciwko karze >śmierci.
Znowu logika się kłania. Wiadomo, że nie ma powodów, by zamykać temat. Nie wiadomo co i czy w w ogóle coś wyniknie z badań. To 'nie wiadomo' nie jest jednak powodem by ich nie podejmować. Gdyby ich nie podejmowano z tego powodu, to takie podejście sparaliżowałoby naukę, bo nigdy nie wiadomo co i czy czy cokolwiek wyniknie z danego badania.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skoro uważasz, że to kontrowersyjne, to myślałem, że podasz chociaż przykład jakiejś innej >wersji.
>Inną wersją jest moje stanowisko, o którym cały czas tu piszę.

Nie napisałeś o żadnej wersji jak niby badania przestępców i odsiadywanie przez nich dożywocia miałoby zlikwidować morderstwa. Podejrzewam więc, że nie wiesz o czym mówisz i też wykazałem Ci, że sam się do tego pośrednio przyznałeś.

>>Dlaczego miałbym zakładać, że to możliwe?
>Bo to co niesprzeczne jest możliwe.

Czyli to, że Bóg stworzył świat, a gdy umrzesz trafisz do aniołów jest możliwe? To, że smoki zmaterializują się pod Pałacem Kultury też?

>Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie.

Nie jest poparta logicznie, a być może jest sprzeczna. Wymieniłem możliwości jakie sobie wyobrażam - przynajmniej wiem o czym mówię, a Ty nawet nie potrafisz podać przykładu, więc nie wiadomo czy to niesprzeczne.

>Zresztą nawet gdyby nie udało się osiągnąć takiego stanu rzeczy, to badania nad mordercami kryją w sobie potencjał ciągłej poprawy sytuacji.

W jaki sposób miałoby tu pomóc przetrzymywanie ich na dożywocie? Jak by to miało pomóc - wszyscy byliby potem poddawani takim badaniom i inwigilowani, by na podstawie samych cech zamykać osobę, bo w przyszłości jest 90% szansy, że dokona przestępstwa?

>>To w takim razie na jakiej podstawie wcielasz się w ich rolę i sugerujesz, że jest co sprawdzać >i że do tego trzeba trzymać skazanego na dożywocie?
>Na podstawie braku przesłanek, które by dowodziły niezbicie, że już nie ma co sprawdzać.

Brak przesłanek istnieje co do potrzeby odsiadki. To co można zbadać to mózg, ale można to zrobić w ciągu kilku dni. Nie ma potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to przedstaw jakiś przykład.

>>>A czy coś z tego faktycznie wyniknie, nie wiadomo.
>>Czyli nie wiesz, a sugerujesz, że wiadomo i że miałoby to być argumentem przeciwko karze >śmierci.
>Znowu logika się kłania. Wiadomo, że nie ma powodów, by zamykać temat. Nie wiadomo co i czy w w ogóle coś wyniknie z badań. To 'nie wiadomo' nie jest jednak powodem by ich nie podejmować.

No właśnie, logika się kłania. Masz tu dokładną analogię do wiary w Boga. Wierzysz, bo nie wiadomo czy nie istnieje, mimo że nawet nie wiesz w co wierzysz? Przedstaw jakiś konkretny przykład, to pogadamy.

Twoja argumentacja jest kuriozalna i zaczęła przypominać argumentację szarleya. Wyobraź sobie, że sąd orzeka wyrok i w uzasadnieniu podaje, że nie wiadomo, bo możliwość jego winy nie jest logicznie sprzeczna On odpowiada "jak mogłem być jednocześnie zarejestrowany kamerką ze stacji, że kradnę piwo 0 10:30 i własnoręcznie zamordować faceta na drugim końcu wielkiego miasta o godzinie 10:35?". Sąd odpowie, że nie wiadomo, ale to nie znaczy, że tak nie było?

>Gdyby ich nie podejmowano z tego powodu, to takie podejście sparaliżowałoby naukę, bo nigdy nie wiadomo co i czy czy cokolwiek wyniknie z danego badania.

Na odwrót - gdyby sama nieuzasadniona możliwość była brana pod uwagę w każdej sytuacji, to nie dałoby się podjąć żadnej decyzji, bo nie wiadomo co by było przy podjęciu przeciwnej. Ty chcesz by ktoś odsiadywał dożywocie tylko dlatego, że nie wiadomo czy możliwość przeprowadzenia badań nad przestępcami przysłuży się nauce, czy nie. Jak dla mnie kuriozum.
dajmonion (3663 punktów)
>Nie napisałeś o żadnej wersji jak niby badania przestępców i odsiadywanie przez nich dożywocia >miałoby zlikwidować morderstwa.
Zgadza się, bo w tej kwestii odesłałem do ekspertów. Do nich należy wyjaśnienie co chcieliby ewentualnie sprawdzić w celu eliminacji morderstw.
>Czyli to, że Bóg stworzył świat, a gdy umrzesz trafisz do aniołów jest możliwe? To, że smoki >zmaterializują się pod Pałacem Kultury też?
Możesz sobie łatwo na te pytania sam odpowiedzieć korzystając z logiki. Zdania sprzeczne to np: p i nieprawda, że p. Bardziej złożone przypadki to na przykład prawa de Morgana czyli zaprzeczenie koniunkcji i alternatywy i wiele, wiele innych. Jeśli zdania lub pojęcia, które podajesz podpadają pod którąś sprzeczność logiczną, to są sprzeczne logicznie. Jeśli jednak nie są, to związki między nimi można badać eksperymentalnie o ile jest taka wola i pieniądze na to.
>>Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie.
>Nie jest poparta logicznie, a być może jest sprzeczna.
Co to znaczy 'być może'? Albo istnieje schemat logiczny, który dowodzi sprzeczności, albo go nie ma.
>Wymieniłem możliwości jakie sobie wyobrażam - przynajmniej wiem o czym mówię, a Ty nawet nie >potrafisz podać przykładu, więc nie wiadomo czy to niesprzeczne.
To już rozumiem o co Ci chodzi z tą sprzecznością. Tylko Olson, to, że sobie czegoś nie wyobrażasz lub sądzisz, że jest mało prawdopodobne to jeszcze nie znaczy, że coś jest sprzeczne logicznie. Ty sobie bierzesz jedno wyobrażenie i drugie i stwierdzasz: O! nie pasują. Tymczasem fakt, że dwa wyobrażenia są niezgodne nie oznacza jeszcze, że są sprzeczne logicznie. Tak więc w kwestii tego czy wiesz o czym mówisz można by orzec: i tak i nie.
>wszyscy byliby potem poddawani takim badaniom i inwigilowani, by na podstawie samych cech >zamykać osobę, bo w przyszłości jest 90% szansy, że dokona przestępstwa?
To zależy co by nauka odkryła w ich przypadku. Od tego by zależały dalsze decyzje.
>Nie ma potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to przedstaw jakiś >przykład.
Jak mam to zrobić, skoro mowa o potencjalności? To co potencjalne jest niekoniecznie zrealizowane. Żartuję oczywiście Wiedza jest potencjalną korzyścią. Czyli te ukryte racje, dla których mordercy robią to co robią. A problem można i warto badać tak długo, aż się go rozwiąże. A bardzo sobie utrudnimy sprawę, gdy zlikwidujemy obiekt badania.
>Wierzysz, bo nie wiadomo czy nie istnieje, mimo że nawet nie wiesz w co wierzysz?
To nie kwestia wiary. Podałem wyżej na jakiej przesłance się opieram. Żywi są lepsi dla nauki niż martwi.
>gdyby sama nieuzasadniona możliwość była brana pod uwagę w każdej sytuacji, to nie dałoby się >podjąć żadnej decyzji, bo nie wiadomo co by było przy podjęciu przeciwnej.
Zgadza się, dlatego uzasadnienie jest podane nieco wyżej.
>Ty chcesz by ktoś odsiadywał dożywocie tylko dlatego, że nie wiadomo czy możliwość >przeprowadzenia badań nad przestępcami przysłuży się nauce, czy nie.
Ja chcę, by ktoś odsiadywał dożywocie, choć nie wiadomo, czy z tego coś wyniknie dla nauki. Zgadza się.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
01-10-2017 19:47 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie napisałeś o żadnej wersji jak niby badania przestępców i odsiadywanie przez nich dożywocia >miałoby zlikwidować morderstwa.
>Zgadza się, bo w tej kwestii odesłałem do ekspertów. Do nich należy wyjaśnienie co chcieliby ewentualnie sprawdzić w celu eliminacji morderstw.

Więc proszę o podanie przykładów eksperckich. Bez nich nie możesz twierdzić tego co twierdzisz. Albo musiałbyś być ekspertem, albo musiałbyś znać eksperckie argumenty i na nich opierałbyś swoje zdanie. Ty opierasz je... no właśnie, na czym, skoro nie na zdaniu ekspertów, ani nie na własnych przemyśleniach?

>>Czyli to, że Bóg stworzył świat, a gdy umrzesz trafisz do aniołów jest możliwe? To, że smoki >zmaterializują się pod Pałacem Kultury też?
>Możesz sobie łatwo na te pytania sam odpowiedzieć korzystając z logiki. Zdania sprzeczne to np: p i nieprawda, że p.

Nie o to chodzi. Materializacja smoków czy trafienie do aniołów po śmierci nie są sprzeczne. Odrzucamy je z innego powodu - brak argumentów i przesłanek na to, że miałoby tak być. Z tego samego powodu odrzucam Twoją tezę.

>Jeśli zdania lub pojęcia, które podajesz podpadają pod którąś sprzeczność logiczną, to są sprzeczne logicznie. Jeśli jednak nie są, to związki między nimi można badać eksperymentalnie o ile jest taka wola i pieniądze na to.

Czyli chcesz badać istnienie smoków, bo nie jest sprzeczne logicznie? Uważasz, że rząd powinien przeznaczyć dużo pieniędzy na szukanie smoków? Co jeśli te smoki potrafią leczyć ludzi? W ten sposób pozbyto by się wszystkich chorób. Czy jest to argumentem przeciwko np budowie autostrad, bo te pieniądze można przeznaczyć na szukanie leczniczych smoków? Póki nie podałeś przykładu, Twoja teza jest tak samo kuriozalna jak ta ze smokami.

>>>Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie.
>>Nie jest poparta logicznie, a być może jest sprzeczna.
>Co to znaczy 'być może'? Albo istnieje schemat logiczny, który dowodzi sprzeczności, albo go nie ma.

To oznacza, że nie wiemy jak jest. Może więc być sprzeczna, a już na pewno nie jest poparta logicznie.

Ja podejrzewam, że jest prawie sprzeczna, tzn są możliwości by w przyszłości wyeliminować morderstwa, ale opierałyby się jedynie na skrajnej inwigilacji, albo ingerencji w mózgi wszystkich ludzi.

Badania powinny być uzasadnione. Obserwując kwiatki u mnie w pokoju nie mam logicznych podstaw by wyciągnąć z tego wnioski na temat polityki zagranicznej państwa. Skoro sugerujesz, że takie badania mogłyby być zasadne, to powinieneś napisać dlaczego i wskazać związek między pokojowymi kwiatkami, a polityką zagraniczną.

>>Wymieniłem możliwości jakie sobie wyobrażam - przynajmniej wiem o czym mówię, a Ty nawet nie >potrafisz podać przykładu, więc nie wiadomo czy to niesprzeczne.
>To już rozumiem o co Ci chodzi z tą sprzecznością. Tylko Olson, to, że sobie czegoś nie wyobrażasz lub sądzisz, że jest mało prawdopodobne to jeszcze nie znaczy, że coś jest sprzeczne logicznie.

No nie znaczy, ale jeśli Ty też nie potrafisz tego wskazać, to ja mam pewność, że Ty nie wiesz, a jednak tak twierdzisz, co odbiera Ci ten argument. By móc go użyć, musiałbyś podać taki analogiczny przykład, bo to oznaczałoby, że na podstawie wyobrażenia tej możliwości tak twierdzisz.

>>wszyscy byliby potem poddawani takim badaniom i inwigilowani, by na podstawie samych cech >zamykać osobę, bo w przyszłości jest 90% szansy, że dokona przestępstwa?
>To zależy co by nauka odkryła w ich przypadku. Od tego by zależały dalsze decyzje.

Jedyne co nauka może odkryć w ich przypadku (i to głęboko teoretycznie) to związek między ich cechami, a możliwością popełnienia przestępstwa. Gdyby więc miało się to przyczynić do eliminacji morderstw, to wymaga to skrajnej inwigilacji i prześwietlania każdego pod kątem tych cech.

>>Nie ma potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to przedstaw jakiś >przykład.
>Jak mam to zrobić, skoro mowa o potencjalności?

Jeśli nie masz jak, to znaczy, że i nie ma tego argumentu. Robiąc jakieś badania człowiek spodziewa się jakichś potencjalnych efektów, a Ty sugerujesz te badania, miałyby one usprawiedliwiać skazywanie ludzi na dożywocie i ich cierpienie, a nie masz nic co popiera taką wersję. Nawet potencjalnych korzyści.

Póki nie ma przesłanek na takie korzyści, Twój argument nie istnieje.

>>Wierzysz, bo nie wiadomo czy nie istnieje, mimo że nawet nie wiesz w co wierzysz?
>To nie kwestia wiary. Podałem wyżej na jakiej przesłance się opieram. Żywi są lepsi dla nauki niż martwi.

Nie ma przesłanek, że badania muszą trwać do końca życia. Wręcz przeciwnie - wszystko co możemy zbadać zawiera się w jakichś procedurach o skończonej ilości czasu, więc nawet dokładnie ich prześwietlając, wystarczy ok roku odsiadki i to jest maksimum.

>Wiedza jest potencjalną korzyścią. Czyli te ukryte racje, dla których mordercy robią to co robią.

Czy one są tak ukryte? W wielu przypadkach wiemy o tym i nie trzeba więcej badać. To czego nie wiemy zawiera się w badaniu np kształtu mózgu itd, ale to nie wymaga dożywocia, ani w ogóle zbyt długiego okresu czasowego. No i pod tym względem sporo już wiemy, ale nie da się wyeliminować takich czynników jak bieda, złe dzieciństwo, złe geny itd.

>>gdyby sama nieuzasadniona możliwość była brana pod uwagę w każdej sytuacji, to nie dałoby się >podjąć żadnej decyzji, bo nie wiadomo co by było przy podjęciu przeciwnej.
>Zgadza się, dlatego uzasadnienie jest podane nieco wyżej.

Dlatego właśnie ono nie istnieje.

>>Ty chcesz by ktoś odsiadywał dożywocie tylko dlatego, że nie wiadomo czy możliwość >przeprowadzenia badań nad przestępcami przysłuży się nauce, czy nie.
>Ja chcę, by ktoś odsiadywał dożywocie, choć nie wiadomo, czy z tego coś wyniknie dla nauki. Zgadza się.

Czyli usprawiedliwiasz zadawanie innym cierpienia tym, że nie wiesz czy coś z tego wyniknie. Kiepsko...
03-10-2017 13:04 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Więc proszę o podanie przykładów eksperckich.
Jak chcesz oszacować szansę powodzenia takich projektów i na podstawie takiego oszacowania wywnioskować, że bardziej opłaca się KŚ, skoro nie jesteś ekspertem?
>Nie o to chodzi. Materializacja smoków czy trafienie do aniołów po śmierci nie są sprzeczne.
Właśnie o to chodzi, bo Twój przykład ze smokami i Pałacem był reakcją na to:
Dlaczego miałbym zakładać, że to możliwe?
Bo to co niesprzeczne jest możliwe.

>Czyli chcesz badać istnienie smoków, bo nie jest sprzeczne logicznie? Uważasz, że rząd powinien >przeznaczyć dużo pieniędzy na szukanie smoków?
O matko i córko! Niczego takiego nie twierdzę. Zaledwie tyle, że jeżeli coś nie jest sprzeczne logicznie to można ustalać związki pomiędzy zmiennymi przy pomocy eksperymentu. To czego tego związki dotyczą to jest już inna sprawa. Jak ktoś chce coś badań i ma na to kasę to ja nie będę tego zabraniał (podobno prowadzono badania nad skutecznością modlitw), choć osobiście nie przeznaczyłbym pieniędzy na takie cele.
>>>>Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie.
>>>Nie jest poparta logicznie, a być może jest sprzeczna.
>>Co to znaczy 'być może'? Albo istnieje schemat logiczny, który dowodzi sprzeczności, albo go >>nie ma.
>To oznacza, że nie wiemy jak jest.
Nadal się nie rozumiemy w kwestii logiki. Sprzeczność logiczna dotyczy logiki. Czyli bierzesz książkę do logiki, tam są prawa logiczne, tłumaczysz dane dwa zdania na symbole i patrzysz, czy zachodzi sprzeczność. Dlatego napisałem, że albo mamy schemat logiczny dowodzący sprzeczności, albo go nie ma. I to chyba tyle w kwestii sprzeczności logicznej.
>Skoro sugerujesz, że takie badania mogłyby być zasadne, to powinieneś napisać dlaczego i >wskazać związek między pokojowymi kwiatkami, a polityką zagraniczną.
Masz rację Olson, to jest słaby punkt mojego stanowiska. Tobie chodzi o to, że skoro mamy wydać kasę na utrzymywanie więźniów, być może dożywotniego, to ludzie chcą mieć świadomość, że ta kasa da efekty w sensownym czasie. Czyli, że postawa naukowców jest typu: my tu mamy milion sensownych hipotez, które tylko czekają na sprawdzenie i które zdają się zapowiadać przełom, a nie: popatrzymy, zobaczymy i może coś z tego wyjdzie, a może nie. Czyli mówiąc krótko: Utrzymamy tych gagatków przy życiu pod warunkiem, że czas dojrzał i wszelkie hipotezy sugerują, że stoimy przed wielkim przełomem w tej kwestii. Bo skoro mamy sobie jedynie obserwować i nic nie zapowiada przełomu (jedynie istnieje taka teoretyczna możliwość), to lepiej ich posłać od razu na krzesło elektryczne. Zgadza się? Dobrze streściłem Twoje stanowisko? Przyznaję, że to jest poważny argument. Tylko co on tak naprawdę oznacza? Że zabijamy z braku kasy. A co jeśli właśnie taka postawa hamuje ten wymarzony przełom? Ponadto historia nauki wskazuje, że czasami nawet przypadek zainicjował coś nowatorskiego.
>Jedyne co nauka może odkryć w ich przypadku (i to głęboko teoretycznie) to związek między ich >cechami, a możliwością popełnienia przestępstwa. Gdyby więc miało się to przyczynić do >eliminacji morderstw, to wymaga to skrajnej inwigilacji i prześwietlania każdego pod kątem tych >cech.
To jest zabawa swoimi wyobrażeniami. Nauka może odkryć zupełnie wymogi.
>więc nawet dokładnie ich prześwietlając, wystarczy ok roku odsiadki i to jest maksimum.
Istnieją badania długookresowe.
>>Ja chcę, by ktoś odsiadywał dożywocie, choć nie wiadomo, czy z tego coś wyniknie dla nauki. >>Zgadza się.
>Czyli usprawiedliwiasz zadawanie innym cierpienia tym, że nie wiesz czy coś z tego wyniknie. >Kiepsko...
Przyznałem, ze jest to słaby punkt. Nie jestem natomiast przekonany, czy jest on na tyle słaby, aby podejście całkowicie zarzucić. Tym bardziej gdy alternatywą jest jedynie Twoja wyobraźnia jak w kwestii tych wymogów.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Więc proszę o podanie przykładów eksperckich.
>Jak chcesz oszacować szansę powodzenia takich projektów i na podstawie takiego oszacowania wywnioskować, że bardziej opłaca się KŚ, skoro nie jesteś ekspertem?

Ja nie chcę szacować szansy powodzenia takich projektów. Wykazałem po prostu, że Twoje zdanie jest nieuzasadnione - nie możesz twierdzić, że takie badania mogą się przydać i że warto z tego powodu być przeciw KŚ i trzymać więźniów na dożywocie, więc skoro tak, to nie ma tego argumentu, czyli moje pozostałe argumenty są w mocy. Gdybyś chciał faktycznie użyć takiego argumentu, musiałbyś podać jakiś przykład, powołać się na zdanie ekspertów. Ty wprowadzasz jednak postulat a priori i nawet nie jesteś w stanie podać teoretycznego przykładu współgrającego z takim postulatem.

>>Nie o to chodzi. Materializacja smoków czy trafienie do aniołów po śmierci nie są sprzeczne.
>Właśnie o to chodzi, bo Twój przykład ze smokami i Pałacem był reakcją na to:
>Dlaczego miałbym zakładać, że to możliwe?
>Bo to co niesprzeczne jest możliwe.


Więc Twój argument jest póki co równy argumentowi o smokach, tylko dlatego, że to co niesprzeczne jest możliwe. W takim razie niesprzeczne i możliwe jest przeciwieństwo Twojej "teorii", więc się ona redukuje i nie jest to argument przeciw KŚ.

>Czyli chcesz badać istnienie smoków, bo nie jest sprzeczne logicznie? Uważasz, że rząd powinien >przeznaczyć dużo pieniędzy na szukanie smoków?
>O matko i córko! Niczego takiego nie twierdzę.

Twierdzisz coś analogicznego.

>Zaledwie tyle, że jeżeli coś nie jest sprzeczne logicznie to można ustalać związki pomiędzy zmiennymi przy pomocy eksperymentu. To czego tego związki dotyczą to jest już inna sprawa. Jak ktoś chce coś badań i ma na to kasę to ja nie będę tego zabraniał (podobno prowadzono badania nad skutecznością modlitw), choć osobiście nie przeznaczyłbym pieniędzy na takie cele.

Nie wiesz czy nie jest sprzeczne logicznie. Twierdzisz, że nie jest, bo nie masz jasnych dowodów, że jest. Są tylko 99% przesłanki, ale masz ten 1% niepewności i tylko dlatego chcesz torturować ludzi dożywociem.

>>>>>Sytuacja, gdy nauka eliminuję morderstwa nie jest sprzeczna logicznie.
>>>>Nie jest poparta logicznie, a być może jest sprzeczna.
>>>Co to znaczy 'być może'? Albo istnieje schemat logiczny, który dowodzi sprzeczności, albo go >>nie ma.
>>To oznacza, że nie wiemy jak jest.
>Nadal się nie rozumiemy w kwestii logiki. Sprzeczność logiczna dotyczy logiki. Czyli bierzesz książkę do logiki, tam są prawa logiczne, tłumaczysz dane dwa zdania na symbole i patrzysz, czy zachodzi sprzeczność. Dlatego napisałem, że albo mamy schemat logiczny dowodzący sprzeczności, albo go nie ma. I to chyba tyle w kwestii sprzeczności logicznej.

Jeśli nie wiesz co oznacza zapis 2+2=5 to nie wykażesz logicznie, że jest sprzeczny. Pomyślisz wtedy, że równie dobrze może być sprzeczny, jak i niesprzeczny. Tylko, że Twoje stwierdzenie opiera się wtedy na niewiedzy, podobnie jak teraz z powodu niewiedzy twierdzisz, że eliminacja morderstw jest niesprzeczna. Ja twierdzę, że owszem, teoretycznie jest taka możliwość, ale wymagałaby którejś z tych opcji:
a) ingerencji w ludzki mózg (wobec wszystkich)
b) pełnej inwigilacji
c) wyeliminowania sytuacji spornych, czyli zapewnienia wszystkim dobrobytu, który zaspokoi każdego na tyle by nikt nie miał potrzeby mordować (ale to wg mnie sprowadza się i tak do a) bo na ludzką naturę nie da rady nałożyć żadnego systemu, który pasowałby każdemu, więc trzeba by wtedy zmienić ludzi by pasowali do systemu

Do żadnej z tych możliwości nie jest potrzebne przetrzymywanie na dożywocie.
06-10-2017 13:58 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
1. Rozumiem. Ty tylko chciałeś wiedzieć czy projekty są. No więc jeśli nie ma, to błąd. A jeśli są to są. Na marginesie dodam, że pomysłów przeważnie jest więcej niż kasy na ich realizację, ale to w zasadzie nie ma znaczenia dla naszej dyskusji. W obu przypadkach można sensownie powiedzieć, że badanie może się przydać. Nawet gdyby coś nigdy nie było badane, to też można powiedzieć, że badanie może się przydać.
>Więc Twój argument jest póki co równy argumentowi o smokach, tylko dlatego, że to co >niesprzeczne jest możliwe.
To, że dyskusja weszła akurat na aspekt sprzeczności logicznej nie upoważnia Cię do wniosku, że pod każdym innym względem mamy tu równoważność.
>Nie wiesz czy nie jest sprzeczne logicznie.
Wiem Olson. Wiem, że nie jest sprzeczne logicznie. Ja widzę, że Ty naprawdę nie rozumiesz tej kwestii. Sprzeczność logiczna jest sprzecznością formalną. p i q jest sprzeczne ze zdaniem nie-p lub nie-q. Bez względu na to, jaka treść się kryje pod p i q. Gdy weźmie się pod uwagę treść, to jest to niezgodność co najwyżej, ale nie koniecznie sprzeczność. W przeciwnym wypadku musielibyśmy uznać, że dualizm korpuskularno-falowy jest sprzeczny. A to jedynie niezgodność naszych wyobrażeń.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1. Rozumiem. Ty tylko chciałeś wiedzieć czy projekty są. No więc jeśli nie ma, to błąd. A jeśli są to są.

To Ty postulujesz, że to mogłoby mieć sens i w dodatku, że byłby to argument przeważający na korzyść dożywocia. Jako argument podajesz brak argumentów.

>Nawet gdyby coś nigdy nie było badane, to też można powiedzieć, że badanie może się przydać.

I mogłoby się nie przydać. Zawsze jak masz na zdjęciu coś co wygląda jak woda, to może to jest woda, a może to nie woda. Rozumiesz już o co mi chodzi?

>>Więc Twój argument jest póki co równy argumentowi o smokach, tylko dlatego, że to co >niesprzeczne jest możliwe.
>To, że dyskusja weszła akurat na aspekt sprzeczności logicznej nie upoważnia Cię do wniosku, że pod każdym innym względem mamy tu równoważność.

Ale tym bardziej nie upoważnia Cię do wniosku, że jest inaczej.

>>Nie wiesz czy nie jest sprzeczne logicznie.
>Wiem Olson. Wiem, że nie jest sprzeczne logicznie

Nie wiesz, bo nawet nie jesteś w stanie podać takiej dowolnej opcji. Co tu w takim razie mówić o faktycznej, gdzie takiej dowolności już nie ma.

Wierzysz wg mnie w coś co jest jak smoki - brzmi jak baśń i ignoruje rzeczywistość taką jaka jest.

>Sprzeczność logiczna jest sprzecznością formalną. p i q jest sprzeczne ze zdaniem nie-p lub nie-q. Bez względu na to, jaka treść się kryje pod p i q. Gdy weźmie się pod uwagę treść, to jest to niezgodność co najwyżej, ale nie koniecznie sprzeczność.

W ten sposób można mówić o wszystkim i niczym, więc skoro sięgasz po ten argument, świadczy na korzyść moich argumentów w tej dyskusji.

Tylko, że gdy mamy jakieś niewiadome to zawsze tak można powiedzieć, ale Twoim zadaniem jest sklecenie argumentu dotyczącego tego co wiadome, a tego nie zrobiłeś i nawet nie potrafisz podać takiego przykładu.

>W przeciwnym wypadku musielibyśmy uznać, że dualizm korpuskularno-falowy jest sprzeczny. A to jedynie niezgodność naszych wyobrażeń.

To nietrafny przykład, bo dotyczy czegoś zupełnie innego. Czym innym jest opis czegoś z różnych perspektyw, a czym innym istnienie możliwości lub nie (ta druga kwestia jest bardziej zero-jedynkowa, a ta pierwsza jest kwestią perspektywy i opisu).
07-10-2017 20:24 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Zawsze jak masz na zdjęciu coś co wygląda jak woda, to może to jest >woda, a może to nie woda. >Rozumiesz już o co mi chodzi?
Rozumiem o co Ci chodzi. Jednak te dwie opcje (moja i Twoja) nie są równoważne jeśli chodzi o wspieranie rozwoju wiedzy. Ja chcę dostarczać nauce materiału, Ty chcesz go likwidować. Nie można udowodnić, że dostarczanie nauce materiału w ostatecznym rozrachunku zlikwiduje zjawisko przestępczości. Błędem byłoby jednak pogarszanie na tej podstawie warunków badań poprzez likwidowanie przedmiotu tych badań.
Nauka od dawna zajmuje się przestępcami i ma wyniki. Wpisz w Google: "Zdolność do identyfikacji emocji na podstawie ekspresji mimicznych - doniesienie z badań przestępców". Gdyby nawet był zastój w badaniach i widzielibyśmy, że od długiego czasu nie pojawiło się w danej dziedzinie nic odkrywczego, to nadal nie byłby to powód do ich zarzucenia, bo taka mrówcza praca nierzadko przygotowuje grunt pod przyszły przełom. A by móc pracować wydajnie lepiej mieć więcej danych niż mniej. Bronię zatem pewnej metodologii, a metodologia domaga się swoich praw i nigdy niczego nie obiecuje. I to jest właśnie ten mój argument, który Ty nazywasz brakiem argumentów.
Bez względu na to, co nam przyniesie nauka powinno się optymalizować warunki jej uprawiania, a metodologia zawsze preferuje sytuację, gdy ma więcej danych niż mniej. Tym bardziej gdy są to istotne dane w postaci zwyrodnialców.
>>>Więc Twój argument jest póki co równy argumentowi o smokach, tylko dlatego, że to co >>niesprzeczne jest możliwe.
>>To, że dyskusja weszła akurat na aspekt sprzeczności logicznej nie upoważnia Cię do wniosku, >>że pod każdym innym względem mamy tu równoważność.
>Ale tym bardziej nie upoważnia Cię do wniosku, że jest inaczej.
Zatem co? Obowiązuje Twoje smokowe porównanie dopóki nie zostanie obalone?


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Zawsze jak masz na zdjęciu coś co wygląda jak woda, to może to jest >woda, a może to nie woda. >Rozumiesz już o co mi chodzi?
>Rozumiem o co Ci chodzi. Jednak te dwie opcje (moja i Twoja) nie są równoważne jeśli chodzi o wspieranie rozwoju wiedzy.

Nie są równoważne jeśli chodzi o argumenty przeciw lub za KŚ. By twierdzić, że takie badania są argumentem przeciw KŚ, musiałbyś mieć przesłanki, że tak może być, ale realne, a nie takie, że "a bo nie ma dowodu, że nie może".

>Ja chcę dostarczać nauce materiału, Ty chcesz go likwidować.

Nieprawda. Ja chcę zlikwidować już przebadany materiał. To tak z pkt widzenia nauki, bo jednak głównym argumentem jest ten z empatii.

>Nie można udowodnić, że dostarczanie nauce materiału w ostatecznym rozrachunku zlikwiduje zjawisko przestępczości. Błędem byłoby jednak pogarszanie na tej podstawie warunków badań poprzez likwidowanie przedmiotu tych badań.

Ja nie jestem tak jak Ty doktorem Mengele i dla mnie są ważniejsze wartości niż tylko naukowe badania. Badania mają służyć ludziom, a nie usprawiedliwiać zadawanie cierpienia.

>Nauka od dawna zajmuje się przestępcami i ma wyniki. Wpisz w Google: "Zdolność do identyfikacji emocji na podstawie ekspresji mimicznych - doniesienie z badań przestępców".

I za takie wypociny ktoś bierze kasę podszywając się pod płaszczyk nauki...

I tak żadna metodologia nie wymaga dożywocia. Myślisz, że badania, o których piszesz wynikają z obserwacji 24h/7dni w tygodniu do końca życia?

>Bez względu na to, co nam przyniesie nauka powinno się optymalizować warunki jej uprawiania, a metodologia zawsze preferuje sytuację, gdy ma więcej danych niż mniej.

Na tej zasadzie to można pakować ludzi do klatek i sprawdzić reakcję.

>Tym bardziej gdy są to istotne dane w postaci zwyrodnialców.

I dlatego chcesz się na nich mścić, co racjonalizujesz sobie nauką.

>>>>Więc Twój argument jest póki co równy argumentowi o smokach, tylko dlatego, że to co >>niesprzeczne jest możliwe.
>>>To, że dyskusja weszła akurat na aspekt sprzeczności logicznej nie upoważnia Cię do wniosku, >>że pod każdym innym względem mamy tu równoważność.
>>Ale tym bardziej nie upoważnia Cię do wniosku, że jest inaczej.
>Zatem co? Obowiązuje Twoje smokowe porównanie dopóki nie zostanie obalone?

Jeśli przyjmiemy takie kryteria jak Ty to tak. Wtedy można powiedzieć wszystko o wszystkim, albo nic o niczym, bo i tak zawsze coś może być niezbadane.
12-10-2017 11:42 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Zatem co? Obowiązuje Twoje smokowe porównanie dopóki nie zostanie obalone?
>Jeśli przyjmiemy takie kryteria jak Ty to tak.
I w tym momencie pokazujesz, że można długo dyskutować na forum racjonalisty i niewiele się nauczyć. Z tego, że co niesprzeczne jest możliwe nie wynika, że można sobie przyjąć a priori cokolwiek niesprzecznego i oczekiwać od adwersarza że to obali. Cała ta dyskusja o smoku zaczęła się od mojego stwierdzenia, że co niesprzeczne jest możliwe i to jest prawda (sensie logicznym), która czyni temat otwarty. A postawa otwartości nie oznacza w żaden sposób, że wolno sobie zapostulować cokolwiek niesprzecznego i szelmowsko uśmiechając się do kogoś powiedzieć: to teraz to obal. Masz poważne problemy z myśleniem i pewnie też kompleksy na tym punkcie, które każą Ci zaorywać innych (twoje ulubione określenie).


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
12-10-2017 14:55Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>I w tym momencie pokazujesz, że można długo dyskutować na forum racjonalisty i niewiele się nauczyć.

Można się niczego nie nauczyć. Pokazałem to wielokrotnie tłumacząc ludziom podstawy i w zamian dostając rynsztokowe ad personam ze strawmanami i projekcjami, bo większość broniąc swoich poglądów czuje, że broni samego siebie, tak jakbym obalając wypociny zadawał im ciosy, a tak naprawdę sami projektują na mnie swój dysonans poznawczy.

>Z tego, że co niesprzeczne jest możliwe nie wynika, że można sobie przyjąć a priori cokolwiek niesprzecznego i oczekiwać od adwersarza że to obali.

Dokładnie, właśnie o tym piszę. Dlatego to nie argument, że możliwość korzyści z tych badań uważasz za niesprzeczną. Gdybyś chciał użyć tego argumentu, to obala go ten ze smokami - widać od kopa jego absurdalność, a jest ścisłą, dokładną analogią 1:1 dla Twojego twierdzenia. Dlaczego mimo, że rozumiesz, że nie można sobie przyjąć a priori czegoś niesprzecznego* i oczekiwać od adwersarza, że to obali lub przyjmie bez powodu, stosujesz taką erystyczną pseudosztuczkę?

*tzn potencjalnie niesprzecznego, bo wykazałem, że nie jest tak jak piszesz i większa szansa, że jest to sprzeczne, bo bez inwigilacji lub zmiany ludzkiej woli za pomocą ingerencji w mózg się nie obejdzie

>Cała ta dyskusja o smoku zaczęła się od mojego stwierdzenia, że co niesprzeczne jest możliwe i to jest prawda (sensie logicznym), która czyni temat otwarty.

I w sensie logicznym temat smoków jest otwarty, póki nie masz dowodu, że to sprzeczne. Czego więc nie rozumiesz? Wychodzi na to, że próbując podważyć mój przykład ze smokami, atakujesz też swój argument i o to mi właśnie chodziło.

>A postawa otwartości nie oznacza w żaden sposób, że wolno sobie zapostulować cokolwiek niesprzecznego i szelmowsko uśmiechając się do kogoś powiedzieć: to teraz to obal.

Więc czemu tak robisz?

>Masz poważne problemy z myśleniem i pewnie też kompleksy na tym punkcie, które każą Ci zaorywać innych (twoje ulubione określenie).

Pudło + częściowo projekcja, bo skoro tak piszesz, to masz poważne problemy z myśleniem i pewnie kompleksy na tym punkcie. Ja mam akurat odwrotny problem - zbyt logiczne myślenie, bardzo ścisłe, z nastawieniem na wyłapywanie sprzeczności w czyichś twierdzeniach. Zresztą są to cechy potrzebne dobremu programiście, ale w życiu jest z tym ciężko, bo większość nie rozumie prostych rzeczy i albo trzeba milczeć, albo ich besztać, co odbija się na relacjach i samopoczuciu.

No ale jak nauczyciel od matematyki orze uczniów i wkurza się, że są tępi, to pewnie wg Ciebie świadczy to o kompleksach tego nauczyciela i poważnych problemach z myśleniem

Weź już nie szarleyuj, bo jakoś to do Ciebie nie pasuje. Po prostu przyznaj się, że popełniłeś babola. Każdemu może się zdarzyć, tylko to brnięcie w zaparte jest najgorsze.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skoro sugerujesz, że takie badania mogłyby być zasadne, to powinieneś napisać dlaczego i >wskazać związek między pokojowymi kwiatkami, a polityką zagraniczną.
>Masz rację Olson, to jest słaby punkt mojego stanowiska. Tobie chodzi o to, że skoro mamy wydać kasę na utrzymywanie więźniów, być może dożywotniego, to ludzie chcą mieć świadomość, że ta kasa da efekty w sensownym czasie. Czyli, że postawa naukowców jest typu: my tu mamy milion sensownych hipotez, które tylko czekają na sprawdzenie i które zdają się zapowiadać przełom, a nie: popatrzymy, zobaczymy i może coś z tego wyjdzie, a może nie. Czyli mówiąc krótko: Utrzymamy tych gagatków przy życiu pod warunkiem, że czas dojrzał i wszelkie hipotezy sugerują, że stoimy przed wielkim przełomem w tej kwestii. Bo skoro mamy sobie jedynie obserwować i nic nie zapowiada przełomu (jedynie istnieje taka teoretyczna możliwość), to lepiej ich posłać od razu na krzesło elektryczne. Zgadza się? Dobrze streściłem Twoje stanowisko?

Nie do końca, ale prawie. Kasa to kwestia na 2 albo 3 miejscu. Ważniejsze jest przymusowe przetrzymywanie więźnia na dożywocie jako zadawanie mu cierpienia (w dodatku z zemsty, by cierpiał). Odwołuję się głównie do empatii. Nie wyobrażam sobie skazać kogoś na wieczne więzienie, bo wtedy ktoś przeze mnie realnie by cierpiał, a dodatkowo ktoś skazany w ten sposób może bezkarnie zabijać np współwięźniów, klawiszy, opiekę medyczną (KŚ nie daje takiej bezkarności). Nie wyobrażam sobie także izolować mordercy od społeczeństwa, ale przetrzymując go w dobrych warunkach, bo to nie godzi się z poczuciem sprawiedliwości i prewencją (taki Breivik pokazał właśnie jak ułomne są kary tego typu, a w dodatku jego patologiczny kraj nie ma nawet kary dożywocia).

Uważam, że tylko wyjątkowo mocny argument mógłby przechylić szalę na niekorzyść KŚ. Byłaby nim np większa funkcja prewencyjna dożywocia niż KŚ (ale nic na to nie wskazuje, bo badania są mniej więcej na równi lub na lekką przewagę KŚ). Ty natomiast wysnuwasz tu argument, że być może jakieś badania coś by pomogły, ale nawet nie wiesz jak, bo z tych milionów hipotez nie masz żadnej. Analogia do Twojego przykładu to pacjent, który choruje na raka i lekarze zastanawiają się co mu podać, a Ty jako jeden z lekarzy mówisz "a może spróbujmy leczyć go lewatywą z soku z pomidorów? W końcu możliwość, że pomoże jest niesprzeczna".

>>Jedyne co nauka może odkryć w ich przypadku (i to głęboko teoretycznie) to związek między ich >cechami, a możliwością popełnienia przestępstwa. Gdyby więc miało się to przyczynić do >eliminacji morderstw, to wymaga to skrajnej inwigilacji i prześwietlania każdego pod kątem tych >cech.
>To jest zabawa swoimi wyobrażeniami. Nauka może odkryć zupełnie wymogi.

Nie może. Jeśli uważasz, że może to podaj przykład. Zbierzmy fakty:
1. Mordercami zostają ludzie o pewnych cechach, co może przekładać się na kształt mózgu, aktywność poszczególnych neuroprzekaźników itd - są takie badania i wyodrębniono cechy psychopatów skorelowane z kształtem mózgu i cechami psychologicznymi.
2. Ktoś kto nie jest mordercą może mieć obrazowo podobny mózg i cechy.
3. Mordercą zostają ludzie postawieni w sytuacjach, gdzie jest z tego korzyść i jest to jedną z rozważanych opcji, np ktoś z takimi cechami jest bogaty z domu, żyje w dobrym związku itd, zabiłby gdyby musiał, ale nie ma takiej potrzeby, więc nie zabija.
4. Postawy ofiar i system prawny i gospodarczy też są czynnikami, które warto wziąć pod uwagę.

Jak chcesz na podstawie badań tego typu rozwiązać problem morderstw bez inwigilacji i przymusu? Wg mnie po prostu nie da się i na tym etapie jest logiczna sprzeczność. Czyli dodatkowo uzasadniając swoją tezę, powinieneś uzasadnić wprowadzanie inwigilacji - być może lepszy jest świat z morderstwami niż z inwigilacją wszystkich?.

>>więc nawet dokładnie ich prześwietlając, wystarczy ok roku odsiadki i to jest maksimum.
>Istnieją badania długookresowe.

I co z tego, że istnieją, skoro akurat do tego nie są potrzebne, bo wystarczą krótkookresowe? Po 10 latach od odsiadki badany nie jest już tym mordercą, który miał wtedy tamte motywy i tamte cechy, więc badanie go nie jest już użyteczne.
06-10-2017 14:22 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Ważniejsze jest przymusowe przetrzymywanie więźnia na dożywocie jako zadawanie mu cierpienia (w >dodatku z zemsty, by cierpiał).
Na jakiej podstawie wnioskujesz, że powoduje mną zemsta?
>Nie wyobrażam sobie skazać kogoś na wieczne więzienie, bo wtedy ktoś przeze mnie realnie by >cierpiał
Wiec może niech ma wybór. Już wcześniej napisałem, że ja bym nikomu nie zabraniał, gdy chciał się powiesić.
>bezkarnie zabijać np współwięźniów, klawiszy, opiekę medyczną (KŚ nie daje takiej bezkarności).
Nie daje takiej bezkarności, ale niekoniecznie podwyższa poziom bezpieczeństwa. Ty wolisz utrudniać badania i tym samym narażać już nie tylko klawiszy więziennych, ale zwykłych obywateli.
>przetrzymując go w dobrych warunkach, bo to nie godzi się z poczuciem sprawiedliwości
Komu chcesz ją wymierzać? Być może najsłabszemu ogniwu.
>>To jest zabawa swoimi wyobrażeniami. Nauka może odkryć zupełnie wymogi.
>Nie może.
Aprioryzm
>Jeśli uważasz, że może to podaj przykład.
Cały czas nie rozumiesz, ze przykład to treść. A niezgodne treści to niekoniecznie sprzeczność logiczna.
>>Istnieją badania długookresowe.
>I co z tego, że istnieją, skoro akurat do tego nie są potrzebne
Opinia laika.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ważniejsze jest przymusowe przetrzymywanie więźnia na dożywocie jako zadawanie mu cierpienia (w >dodatku z zemsty, by cierpiał).
>Na jakiej podstawie wnioskujesz, że powoduje mną zemsta?

Nie wnioskuję tak, ale to jest skutek tego co postulujesz. Gdybyś był politykiem i to Twoja decyzja by przeważyła, to w praktyce miałaby takie skutki. Ktoś wtedy patrzy na prawo, które ustaliłeś i stwierdza to co ja powyżej, bo de facto dożywocie jest zadawaniem cierpienia. Jeśli nie służy ono resocjalizacji (w końcu mowa o dożywociu), prewencji (bo KŚ spełnia taką samą rolę), to czemu? Zemście.

>>Nie wyobrażam sobie skazać kogoś na wieczne więzienie, bo wtedy ktoś przeze mnie realnie by >cierpiał
>Wiec może niech ma wybór. Już wcześniej napisałem, że ja bym nikomu nie zabraniał, gdy chciał się powiesić.

I niby co da ten wybór?

>>bezkarnie zabijać np współwięźniów, klawiszy, opiekę medyczną (KŚ nie daje takiej bezkarności).
>Nie daje takiej bezkarności, ale niekoniecznie podwyższa poziom bezpieczeństwa.

Jak to niekoniecznie? W kontekście możliwości, o których pisałem przecież podwyższa.

>Ty wolisz utrudniać badania i tym samym narażać już nie tylko klawiszy więziennych, ale zwykłych obywateli.

Na co realnego niby chcę ich narażać? Co za brednie, skoro nie jesteś w stanie udowodnić, że takie badania są aż tak potrzebne, że ich brak jest narażaniem kogokolwiek na cokolwiek. Poza tym takie badania JUŻ SĄ i nie trzeba do tego dożywocia. Zaczynasz szarleyować

>>przetrzymując go w dobrych warunkach, bo to nie godzi się z poczuciem sprawiedliwości
>Komu chcesz ją wymierzać? Być może najsłabszemu ogniwu.

Że co?

>>>To jest zabawa swoimi wyobrażeniami. Nauka może odkryć zupełnie wymogi.
>>Nie może.
>Aprioryzm

Aprioryzm to Twoje założenie. To co możesz stwierdzić bez powodu, ja mogę odrzucić bez dowodu. A nauka nie może odkryć innych wymogów, bo podałem wszystkie w ogólnikowy sposób. Nie udało Ci się nawet wymyślić dowolnej alternatywy, a forsujesz w ten sposób swoją teorię jakby to było oczywiste.

>>Jeśli uważasz, że może to podaj przykład.
>Cały czas nie rozumiesz, ze przykład to treść. A niezgodne treści to niekoniecznie sprzeczność logiczna.

Nie podałeś przykładu. Tak myślałem, że tego nie zrobisz, bo wyczerpałem możliwość takich rozwiązań tego skrajnego celu. Skoro przyczyny morderstw są tam gdzie są, to ich likwidacja musi równać się z któryś ze środków do celu podanych przeze mnie, czyli nie da się tego zrobić bez ingerencji w ludzkie umysły (co wymaga pełnej inwigilacji i braku wolności).

>>>Istnieją badania długookresowe.
>>I co z tego, że istnieją, skoro akurat do tego nie są potrzebne
>Opinia laika.

A Twoja jest ekspercka?

Moja jest opinią opartą na logice. Nie ma żadnych potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to je wymień.
07-10-2017 08:25 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Na jakiej podstawie wnioskujesz, że powoduje mną zemsta?
>Nie wnioskuję tak, ale to jest skutek tego co postulujesz. Gdybyś był politykiem i to Twoja decyzja by przeważyła, to w praktyce miałaby takie skutki. Ktoś wtedy patrzy na prawo, które ustaliłeś i stwierdza to co ja powyżej, bo de facto dożywocie jest zadawaniem cierpienia. Jeśli nie służy ono resocjalizacji (w końcu mowa o dożywociu), prewencji (bo KŚ spełnia taką samą rolę), to czemu? Zemście.

Cała Twoja konstrukcja myślowa opiera się na założeniu,że dożywocie jest cięższą karą niż kara śmierci. To Twój pogląd. Na to nie ma dowodu.

Twierdzisz, że jakość życia ma większą wartość niż samo życie, masz rację, ale nie istnieją obiektywne metody oceny, dotyczące każdego człowieka, w którym punkcie ten spadek jakości życia przecina oś życia jako wartości.

Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cała Twoja konstrukcja myślowa opiera się na założeniu,że dożywocie jest cięższą karą niż kara śmierci. To Twój pogląd. Na to nie ma dowodu.

Czytaj ze zrozumieniem. W powyższej dyskusji z Dajmonionem ta teza nie jest mi potrzebna.

>Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka

Czyli uważasz, że nikt nie jest upoważniony do zamknięcia kogoś do więzienia, czy może znów sobie przeczysz?
07-10-2017 13:54 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Cała Twoja konstrukcja myślowa opiera się na założeniu,że dożywocie jest cięższą karą niż kara śmierci. To Twój pogląd. Na to nie ma dowodu.
>Czytaj ze zrozumieniem. W powyższej dyskusji z Dajmonionem ta teza nie jest mi potrzebna.
Czytaj ze zrozumieniem. "Cała Twoja konstrukcja myślowa..."

>>Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka
>Czyli uważasz, że nikt nie jest upoważniony do zamknięcia kogoś do więzienia, czy może znów sobie przeczysz?
Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka, co jest dla niego dobre co złe, co jest mniejszym a co większym złem. Jeśli społeczeństwo decyduje, że ktoś winien siedzieć w więzieniu (zapłacić grzywnę, odpracować) to jest to kara za przewinę.
Kara nie polega na smarowaniu dupy marzipanem. Kara ma być uciążliwością, więc dawanie wyboru czy chcesz pojechać na wakacje na Haiti czy na Hawaje nie jest karą.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-10-2017 14:07 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Cała Twoja konstrukcja myślowa opiera się na założeniu,że dożywocie jest cięższą karą niż kara śmierci. To Twój pogląd. Na to nie ma dowodu.
>>Czytaj ze zrozumieniem. W powyższej dyskusji z Dajmonionem ta teza nie jest mi potrzebna.
>Czytaj ze zrozumieniem. "Cała Twoja konstrukcja myślowa..."

To Ty czytaj ze zrozumieniem. Zacytowałeś konkretne słowa i wypowiedziałeś się pod konkretnym postem. O pozostałych rzeczach dyskutowaliśmy już w tym samym wątku, więc o co Ci chodzi?

>>>Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka
>>Czyli uważasz, że nikt nie jest upoważniony do zamknięcia kogoś do więzienia, czy może znów sobie przeczysz?
>Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka, co jest dla niego dobre co złe, co jest mniejszym a co większym złem.

Problem w tym, że mówimy o najgorszych przestępcach. Oni nie powinni decydować. Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.

>Jeśli społeczeństwo decyduje, że ktoś winien siedzieć w więzieniu (zapłacić grzywnę, odpracować) to jest to kara za przewinę.
>Kara nie polega na smarowaniu dupy marzipanem. Kara ma być uciążliwością, więc dawanie wyboru czy chcesz pojechać na wakacje na Haiti czy na Hawaje nie jest karą.

Kara nie ma być uciążliwością, tylko ma pełnić rolę prewencyjną i resocjalizacyjną. W przypadku dożywocia i KŚ resocjalizacja nie wchodzi w grę, a prewencyjna funkcja jest o dziwo dobra dla KŚ, choć nie wymaga dodatkowego cierpienia.
07-10-2017 15:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Problem w tym, że mówimy o najgorszych przestępcach. Oni nie powinni decydować.
Nie powinni

>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
To Twój pogląd. I problem polega na tym, że Ty ten pogląd uznajesz jako niemal naukowo dowiedziony fakt.

>>Kara nie polega na smarowaniu dupy marzipanem. Kara ma być uciążliwością, więc dawanie wyboru czy chcesz pojechać na wakacje na Haiti czy na Hawaje nie jest karą.
>Kara nie ma być uciążliwością, tylko ma pełnić rolę prewencyjną i resocjalizacyjną.
CO ma pełnić tę prewencyjną i resocjalizacyjną rolę? Właśnie uciążliwość kary. Pozbawienie wolności, prawa do wyjazdów na wakacje, pójścia na piwo itd, nocnego pisania na kompie.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-10-2017 15:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Problem w tym, że mówimy o najgorszych przestępcach. Oni nie powinni decydować.
>Nie powinni

No właśnie.

>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>To Twój pogląd. I problem polega na tym, że Ty ten pogląd uznajesz jako niemal naukowo dowiedziony fakt.

Faktem jest to, że dożywocie to cierpienie, a KŚ to brak cierpienia, bo i brak życia. Skazując na dożywocie odbiera się człowiekowi pozytywy życia i skazuje się na cierpienie. KŚ odbiera pozytywy życia, ale nie skazuje na cierpienie. To są fakty i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.

>>>Kara nie polega na smarowaniu dupy marzipanem. Kara ma być uciążliwością, więc dawanie wyboru czy chcesz pojechać na wakacje na Haiti czy na Hawaje nie jest karą.
>>Kara nie ma być uciążliwością, tylko ma pełnić rolę prewencyjną i resocjalizacyjną.
>CO ma pełnić tę prewencyjną i resocjalizacyjną rolę? Właśnie uciążliwość kary. Pozbawienie wolności, prawa do wyjazdów na wakacje, pójścia na piwo itd, nocnego pisania na kompie.

KŚ pełni podobną lub nawet większą rolę prewencyjną. Resocjalizacyjna nie dotyczy zagadnienia dożywocia i KŚ.
07-10-2017 15:39 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Faktem jest to, że dożywocie to cierpienie, a KŚ to brak cierpienia, bo i brak życia. Skazując na dożywocie odbiera się człowiekowi pozytywy życia i skazuje się na cierpienie. KŚ odbiera pozytywy życia, ale nie skazuje na cierpienie. To są fakty

To są fakty, reszta to Twój pogląd.
Każdy człowiek kiedyś cierpi.

>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
Twoja "empatia" także wynika tylko z Twoich poglądów, nie z faktów

>KŚ pełni podobną lub nawet większą rolę prewencyjną.
Pogląd. Dowodów brak

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-10-2017 16:04 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Faktem jest to, że dożywocie to cierpienie, a KŚ to brak cierpienia, bo i brak życia. Skazując na dożywocie odbiera się człowiekowi pozytywy życia i skazuje się na cierpienie. KŚ odbiera pozytywy życia, ale nie skazuje na cierpienie. To są fakty
>To są fakty, reszta to Twój pogląd.
>Każdy człowiek kiedyś cierpi.

Jesteś psychopatą.

Owszem, to mój pogląd, że wybieram dla innych brak cierpienia niż cierpienie. To podobny pogląd jak ten, że gwałt jest jednym z najgorszych czynów. A dla Ciebie to nic takiego, bo każdy kiedyś cierpi...

W dodatku piszemy o cierpieniu na dożywocie, a nie o jakimś krótkim okresie, o którym powiesz, że jest "kiedyś". Mowa o niepotrzebnym cierpieniu, które kończy się śmiercią. Jest to więc wyrok śmierci, ale odsunięty w czasie, czyli KŚ ze szczególnym okrucieństwem. Ale to mój pogląd, bo ktoś może mieć inny i rozrywanie ciała mogą wg niego być tylko jakimś tam cierpieniem, bo w końcu każdy kiedyś cierpi.

>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
>Twoja "empatia" także wynika tylko z Twoich poglądów, nie z faktów

To już nieprawda. Empatia jest badana naukowo i to nie jest tylko pogląd, tylko cecha mózgów ludzi, którzy nie są psychopatami.

>>KŚ pełni podobną lub nawet większą rolę prewencyjną.
>Pogląd. Dowodów brak

Podobną lub nawet większą - dowodów jest masa, a brak na inną możliwość. Badania wskazują na delikatną przewagę KŚ, ale można podważyć metodologię. Wtedy i tak wychodzi na to, że nie wiemy, więc należy roboczo uznać, że pełnią taką samą rolę, przy omawianiu innych czynników.
07-10-2017 16:36 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Faktem jest to, że dożywocie to cierpienie, a KŚ to brak cierpienia, bo i brak życia. Skazując na dożywocie odbiera się człowiekowi pozytywy życia i skazuje się na cierpienie. KŚ odbiera pozytywy życia, ale nie skazuje na cierpienie. To są fakty
>>To są fakty, reszta to Twój pogląd.
>>Każdy człowiek kiedyś cierpi.
>Jesteś psychopatą.
Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji. Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.

>Owszem, to mój pogląd, że wybieram dla innych brak cierpienia niż cierpienie.
1 Nie wybierasz. Na szczęście. Nie masz prawa do decydowania za innych. Uffff
2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
(a mnie nazywasz psychopatą )

>W dodatku piszemy o cierpieniu na dożywocie, a nie o jakimś krótkim okresie, o którym powiesz, że jest "kiedyś".
Konanie na ciężką, nieuleczalną chorobę też jest cierpieniem na dożywocie
Nie Ty (na szczęście !!!!) jesteś kompetentny do określania kiedy człowiek cierpi za bardzo.

>>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
To twój pogląd.

>>Twoja "empatia" także wynika tylko z Twoich poglądów, nie z faktów
>To już nieprawda. Empatia jest badana naukowo i to nie jest tylko pogląd, tylko cecha mózgów ludzi, którzy nie są psychopatami.
Empatia jest być może badana naukowo, ale Twoja empatia to tylko wynik Twoich poglądów. Skoro Ty wolałbyś niesłusznie orzeczony stryczek niż niesłusznie orzeczone dożywocie to wynikujesz z tego, że tak jest lepiej dla innych.
Nie. Tak może być lepiej dla Ciebie

>>>KŚ pełni podobną lub nawet większą rolę prewencyjną.
>>Pogląd. Dowodów brak
>Podobną lub nawet większą - dowodów jest masa,
Moczydłowski jest innego zdania.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-10-2017 17:31 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji.

Nie chodzi o cierpienie kiedyś, czyli czasem. Mowa o dożywotnim przymusie cierpienia jako jednej opcji i śmierci jako jedynej alternatywie. Co Ty w ogóle porównujesz? Cierpienie w życiu człowieka może mieć swoją rolę i wtedy służy braku cierpienia w dłuższej perspektywie, ale piszemy o dożywociu i KŚ. Istnieje też przelotne cierpienie, które niczemu nie służy, ale nie ma ono parametru stałości, która w przypadku dożywocia czy nieuleczalnej choroby trwa aż do śmierci.

Dlaczego nie usprawiedliwia to eutanazji? Wolisz żeby te osoby cierpiały?

>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.

Aha, czyli Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć?

>>Owszem, to mój pogląd, że wybieram dla innych brak cierpienia niż cierpienie.
>1 Nie wybierasz. Na szczęście. Nie masz prawa do decydowania za innych. Uffff

Mowa o teoretycznej sytuacji, którą jest opowiedzenie się za lub przeciw KŚ i eutanazji.

>2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
>(a mnie nazywasz psychopatą )

Zamiast cierpienia, a nie życia, psychopato.

>>>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
>To twój pogląd.

To fakty. Może doczytaj sobie czym jest empatia...

>Moczydłowski jest innego zdania.

Pisałem o badaniach. Co mnie obchodzi Moczydłowski?
07-10-2017 17:50 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji.
>Nie chodzi o cierpienie kiedyś, czyli czasem.
Każdy kiedyś cierpi. To fakt i to napisałem, z tego wyciągnąłeś wniosek że jestem psychopatą.
To, o co Tobie chodzi, to inny gwint.

>Dlaczego nie usprawiedliwia to eutanazji? Wolisz żeby te osoby cierpiały?
Nie wolę! Dośpiewałeś sobie mój pogląd. Nie podejmuję się za kogoś decydować. Nie jestem tak odważny(ani tak smarkaty), żeby łatwo podejmować nieodwracalne decyzje. Tylko tyle i aż tyle.
Ty uważasz, że należy zabić człowieka, żeby nie cierpiał. Ja taki odważny nie jestem, może dlatego, że żyję kilkakroć dłużej niż Ty i trochę w życiu jednak widziałem i przeżyłem. I nauczyło mnie to, że prosty jest tylko umysł prostaka.

>>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.
>Aha, czyli Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć?
Gdzie to napisałem?
Tak Cię uczyli czytać w prywatnej szkole?

>>>Owszem, to mój pogląd, że wybieram dla innych brak cierpienia niż cierpienie.
>>1 Nie wybierasz. Na szczęście. Nie masz prawa do decydowania za innych. Uffff
>Mowa o teoretycznej sytuacji, którą jest opowiedzenie się za lub przeciw KŚ i eutanazji.
Na szczęście nie Ty wybierasz.

>>2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
>>(a mnie nazywasz psychopatą )
>Zamiast cierpienia, a nie życia, psychopato.
To Twój pogląd. Tylko pogląd nic więcej
Widziałeś kiedyś hospicjum dla umierających na raka? Chory ma przed sobą tydzień cierpień. Daj mu lek albo cyjankalium. Wybierze sam. Ty chcesz za niego decydować, że powinien umrzeć.

>>>>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
>>To twój pogląd.
>To fakty. Może doczytaj sobie czym jest empatia...
Wiem czym jest empatia. To co pogrubiłem to nadal Twój pogląd
Żadna naukowa publikacja go nie potwierdza

>>Moczydłowski jest innego zdania.
>Pisałem o badaniach. Co mnie obchodzi Moczydłowski?
Pisałeś o badaniach. Co Cię obchodzą badania?



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
07-10-2017 17:58 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji.
>>Nie chodzi o cierpienie kiedyś, czyli czasem.
>Każdy kiedyś cierpi. To fakt i to napisałem, z tego wyciągnąłeś wniosek że jestem psychopatą.

Nie z tego. Chodzi o kontekst w jakim to napisałeś, a mowa była o dożywotnim cierpieniu o bardzo dużym nasileniu.

>>Dlaczego nie usprawiedliwia to eutanazji? Wolisz żeby te osoby cierpiały?
>Nie wolę!

Więc dopuszczasz eutanazję. Jeśli nie, to wolisz.


>>>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.
>>Aha, czyli Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć?
>Gdzie to napisałem?
>Tak Cię uczyli czytać w prywatnej szkole?

Piszemy o pewnym zagadnieniu. Dyskusja polega na przedstawieniu swojego zdania na ten temat. Tylko, że jak przedstawiam to zdanie, to zamiast odnieść się do niego bezpośrednio, używając argumentów, Ty piszesz, że nie jestem upoważniony do decydowania. Czyli albo Ty jesteś, albo nikt nie jest i wracamy do punktu wyjścia, czyli meritum, od którego uciekasz.

>>>2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
>>>(a mnie nazywasz psychopatą )
>>Zamiast cierpienia, a nie życia, psychopato.
>To Twój pogląd. Tylko pogląd nic więcej

Tak można powiedzieć o wszystkim. Ty w ten sposób uciekasz od meritum. Jeśli ktoś ma pogląd, że cierpienie jest lepsze, to aż szkoda słów.

>>>>>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
>
>>To twój pogląd.
>>To fakty. Może doczytaj sobie czym jest empatia...
>Wiem czym jest empatia. To co pogrubiłem to nadal Twój pogląd
>Żadna naukowa publikacja go nie potwierdza

Jak to nie? To czym niby jest empatia polegająca na twierdzeniu, że bezsensowne i dożywotnie cierpienie ludzi jest lepsze od śmierci?

>>>Moczydłowski jest innego zdania.
>>Pisałem o badaniach. Co mnie obchodzi Moczydłowski?
>Pisałeś o badaniach. Co Cię obchodzą badania?

Pisałem o badaniach, a jakaś prywatna opinia jakiegoś kolesia mnie nie interesuje, póki jej nimi nie poprze.
07-10-2017 18:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>>Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji.
>>>Nie chodzi o cierpienie kiedyś, czyli czasem.
>>Każdy kiedyś cierpi. To fakt i to napisałem, z tego wyciągnąłeś wniosek że jestem psychopatą.
>Nie z tego. Chodzi o kontekst w jakim to napisałeś,
Czytaj, nie dośpiewuj kontekstu

>>>Dlaczego nie usprawiedliwia to eutanazji? Wolisz żeby te osoby cierpiały?
>>Nie wolę!
>Więc dopuszczasz eutanazję. Jeśli nie, to wolisz.
Tak, dopuszczam. Na życzenie cierpiącego i po zastosowaniu wszystkich humanitarnych metod odwiedzenia go od zamysłu eutanazji. Jestem zwolennikiem ratowania 16-letniego samobójcy, który cierpi bo Pavlina Pořízková nie odpowiedziała na jego miłosny list. Jestem zwolennikiem przekonywania chorego, do życia. Jeśli żyć nie chce, a medycyna daje mu tylko przedłużenie cierpienia, powinien mieć prawo do godnej łatwej śmierci. Prawo !!!! Nie wynik decyzji Olsona.

Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.


>>>>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.
>>>Aha, czyli Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć?
>>Gdzie to napisałem?
>>Tak Cię uczyli czytać w prywatnej szkole?
>Piszemy o pewnym zagadnieniu. Dyskusja polega na przedstawieniu swojego zdania na ten temat.
swojego.
Ty przedstawiasz moje zdanie, które sobie wymyśliłeś

>>>>2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
>>>>(a mnie nazywasz psychopatą )
>>>Zamiast cierpienia, a nie życia, psychopato.
>>To Twój pogląd. Tylko pogląd nic więcej
>Tak można powiedzieć o wszystkim. Ty w ten sposób uciekasz od meritum. Jeśli ktoś ma pogląd, że cierpienie jest lepsze, to aż szkoda słów.
Jeśli ktoś ma pogląd to jest to pogląd. Twój pogląd jest też tylko poglądem. Niczym więcej

>>>>>>>i od tego czy ktoś ma empatię zależy pogląd na sprawę. Ci bez empatii lekceważą cierpienie, a ci z empatią lekceważą śmierć, ale nie cierpienie.
>>
>>To twój pogląd.
>>>To fakty. Może doczytaj sobie czym jest empatia...
>>Wiem czym jest empatia. To co pogrubiłem to nadal Twój pogląd
>>Żadna naukowa publikacja go nie potwierdza
>Jak to nie? To czym niby jest empatia polegająca na twierdzeniu, że bezsensowne i dożywotnie cierpienie ludzi jest lepsze od śmierci?
Żadna naukowa publikacja tego nie potwierdza. Jeśli potwierdza, to ją podaj

>>>>Moczydłowski jest innego zdania.
>>>Pisałem o badaniach. Co mnie obchodzi Moczydłowski?
>>Pisałeś o badaniach. Co Cię obchodzą badania?
>Pisałem o badaniach, a jakaś prywatna opinia jakiegoś kolesia mnie nie interesuje, póki jej nimi nie poprze.
Ten "koleś" ma doktorat w temacie, Ty, masz prywatną podstawówkę. Komu mam wierzyć?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Każdy kiedyś cierpi, to nie usprawiedliwia eutanazji.
>>>>Nie chodzi o cierpienie kiedyś, czyli czasem.
>>>Każdy kiedyś cierpi. To fakt i to napisałem, z tego wyciągnąłeś wniosek że jestem psychopatą.
>>Nie z tego. Chodzi o kontekst w jakim to napisałeś,
>Czytaj, nie dośpiewuj kontekstu

Nie dośpiewuję, a Ty go nie ignoruj i czytaj ze zrozumieniem. Pisałem, że jesteś psychopatą, bo piszesz "każdy kiedyś cierpi" w momencie gdy rozmawiamy o niesłusznym skazaniu na dożywocie - dożywotnim cierpieniu.

>>>>Dlaczego nie usprawiedliwia to eutanazji? Wolisz żeby te osoby cierpiały?
>>>Nie wolę!
>>Więc dopuszczasz eutanazję. Jeśli nie, to wolisz.
>Tak, dopuszczam. Na życzenie cierpiącego

Czyli jeśli ktoś nie może mówić, jest sparaliżowany i cierpi jako warzywo, to wolisz żeby cierpiał. Popełniasz błąd logiczny i etyczny. Stawiasz życie ponad jego wartością oraz decyzję ponad jej wartością. To czysty irracjonalny fideizm, ale przez takich fideistów ludzie cierpią realnie i lekarz nie może odłączyć aparatury, tylko utrzymuje przy życiu cierpiące warzywa, bo jacyś ludzie wierzą, że tak jest lepiej niż jakby takie osoby umierały.

>po zastosowaniu wszystkich humanitarnych metod odwiedzenia go od zamysłu eutanazji

Po co kogoś odwodzić od tej decyzji, skoro uważasz, że jest ona ważniejsza od tego czy jej skutki są dobre czy złe?

>Jestem zwolennikiem ratowania 16-letniego samobójcy, który cierpi bo Pavlina Pořízková nie odpowiedziała na jego miłosny list.

Co Ty w ogóle porównujesz...

>Jestem zwolennikiem przekonywania chorego, do życia.

Po to by cierpiał na własne życzenie?

>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.

Nie jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć.

>>>>Nie Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie obniża wartość życia na tyle, że warto przestać żyć.
>>>>Aha, czyli Ty jesteś upoważniony do decydowania kiedy cierpienie nie obniża wartości życia na tyle, że warto przestać żyć?
>>>Gdzie to napisałem?
>>>Tak Cię uczyli czytać w prywatnej szkole?
>>Piszemy o pewnym zagadnieniu. Dyskusja polega na przedstawieniu swojego zdania na ten temat.
>swojego.
>Ty przedstawiasz moje zdanie, które sobie wymyśliłeś

Nie wymyśliłem, tylko sam to piszesz, a potem się wypierasz.

>>>>>2 Chcesz wybrać dla innych śmierć zamiast życia
>>>>>(a mnie nazywasz psychopatą )
>>>>Zamiast cierpienia, a nie życia, psychopato.
>>>To Twój pogląd. Tylko pogląd nic więcej
>>Tak można powiedzieć o wszystkim. Ty w ten sposób uciekasz od meritum. Jeśli ktoś ma pogląd, że cierpienie jest lepsze, to aż szkoda słów.
>Jeśli ktoś ma pogląd to jest to pogląd. Twój pogląd jest też tylko poglądem. Niczym więcej

Typowe psychopatyczne relatywizowanie cierpienia. A to, że to mój pogląd to tylko Twój pogląd i nic więcej.

>>>>To fakty. Może doczytaj sobie czym jest empatia...
>>>Wiem czym jest empatia. To co pogrubiłem to nadal Twój pogląd
>>>Żadna naukowa publikacja go nie potwierdza
>>Jak to nie? To czym niby jest empatia polegająca na twierdzeniu, że bezsensowne i dożywotnie cierpienie ludzi jest lepsze od śmierci?
>Żadna naukowa publikacja tego nie potwierdza. Jeśli potwierdza, to ją podaj

To czym niby jest empatia polegająca na twierdzeniu, że bezsensowne i dożywotnie cierpienie ludzi jest lepsze od śmierci?

>>>>>Moczydłowski jest innego zdania.
>>>>Pisałem o badaniach. Co mnie obchodzi Moczydłowski?
>>>Pisałeś o badaniach. Co Cię obchodzą badania?
>>Pisałem o badaniach, a jakaś prywatna opinia jakiegoś kolesia mnie nie interesuje, póki jej nimi nie poprze.
>Ten "koleś" ma doktorat w temacie, Ty, masz prywatną podstawówkę. Komu mam wierzyć?

Na pewno nie temu kto pisze w ten sposób. Nie interesuje mnie czy ma doktorat, samochód i kota, tylko interesują mnie BADANIA. Prywatna podstawówka jako argument? Ale na co? Że miałem w dzieciństwie lepszą edukację niż Ty?
08-10-2017 12:15 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego zainteresowanego. Czyli empatia nielicząca się z czyimiś uczuciami. Czyli taka empatia ojca tyrana, któremu ta empatia każe sprawić porządne manto dzieciakom. I w tym momencie pojawiają się Twoje słowa kluczowe: dyktatura, uczucia, KŚ. Narcyzm również, bo prawdopodobnie w odniesieniu do siebie nie wyobrażasz sobie dożywocia i wolałbyś umrzeć ni siedzieć do końca życia. I stad odrzucanie argumentu, że może jednak ktoś wybrałby dożywocie, że może warto pozostawić temu komuś decyzję. Przynajmniej tym niesłusznie skazanym.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego zainteresowanego.

Ciekaw jestem co byś zrobił, jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal zadawał cierpienie.

Czy jest w ogóle choćby cień wątpliwości w tej kwestii?

Poza tym mówimy o dożywociu i KŚ czyli najcięższych przestępcach, a ci nie mogą mieć takiego wyboru.

>Czyli empatia nielicząca się z czyimiś uczuciami. Czyli taka empatia ojca tyrana, któremu ta empatia każe sprawić porządne manto dzieciakom.

Tym jest trzymanie kogoś na dożywocie by nie zabić. Ojciec tyran myśli, że cierpienie jest lepsze od śmierci i że to, że dziecko żyje jest dla jego dobra. Nie liczy się jednak z jego uczuciami, czyli tym, że cierpi. Dziwne natomiast, że doszukujesz się tego w moim stanowisku, które zakłada brak tego cierpienia, na które decyduje się ojciec tyran zadający dożywotnie cierpienie.

>I w tym momencie pojawiają się Twoje słowa kluczowe: dyktatura, uczucia, KŚ.

I co z nimi?

Dyktatura - jakaś musi być, bo anarchia jest niemożliwa, ponieważ wykształciłaby kogoś kto by ją zdominował i zaczął rządzić, a demokracja to też dyktatura, co już wyjaśniałem. Niektórym słówko może się kojarzyć, ale czyjś brak zdolności czytania ze zrozumieniem to nie moja wina.

Uczucia - to jest właśnie kluczowe, ale większość zastępuje uczucia wiarą w wolną wolę.

KŚ - lepszy jest brak cierpienia i śmierć niż cierpienie i brak śmierci

>Narcyzm również, bo prawdopodobnie w odniesieniu do siebie nie wyobrażasz sobie dożywocia i wolałbyś umrzeć ni siedzieć do końca życia.

No i co ma to niby wspólnego z narcyzmem?

>I stad odrzucanie argumentu, że może jednak ktoś wybrałby dożywocie, że może warto pozostawić temu komuś decyzję. Przynajmniej tym niesłusznie skazanym.

Tutaj logicznie się poskładałeś i zaorałeś. Przecież jeśli ktoś jest niesłusznie skazany, to nie wiadomo, że niesłusznie. Poza tym posiadanie wyboru nie jest najmniejszą wartością samą w sobie. Gdybyśmy wiedzieli co jest dobre i co trzeba robić by było dobrze, to wybór nie byłby potrzebny. Jeśli ktoś w konsekwencji własnego wyboru cierpi na dożywocie to nadal jest to zło i cierpienie. Jeśli uważasz, że nie, to w ogóle nie możesz uznać, że cokolwiek jest dobre lub złe - wybór jako wartość przeczyłby tym kategoriom.
08-10-2017 16:57 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego zainteresowanego.
>Ciekaw jestem co byś zrobił...
I tu jest pies pogrzebany. Ty uzurpujesz sobie prawo do wiedzenia lepiej, co jest lepsze dla tego torturowanego/niesłusznie osadzonego/nieuleczalnie chorego

>jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal zadawał cierpienie.
>Czy jest w ogóle choćby cień wątpliwości w tej kwestii?
Jak dla mnie jest OCEAN wątpliwości.

>>Czyli empatia nielicząca się z czyimiś uczuciami. Czyli taka empatia ojca tyrana, któremu ta empatia każe sprawić porządne manto dzieciakom.
>Tym jest trzymanie kogoś na dożywocie by nie zabić.
Twój pogląd, nic więcej

>KŚ - lepszy jest brak cierpienia i śmierć niż cierpienie i brak śmierci
Twój pogląd, nic więcej

kpt Raginis uznał śmierć za lepsze rozwiązanie niż kapitulację
Co robili następcy Werthera, chyba czytałeś.
Nelson Mandela przesiedział 27 lat

Nie masz żadnych upoważnień, żadnych naukowych uzasadnień, żeby określać komu i kiedy żywot skrócić.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>>>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego zainteresowanego.
>>Ciekaw jestem co byś zrobił...
>I tu jest pies pogrzebany. Ty uzurpujesz sobie prawo do wiedzenia lepiej, co jest lepsze dla tego torturowanego/niesłusznie osadzonego/nieuleczalnie chorego

Robisz to samo, tylko w dodatku jesteś hipokrytą, bo kłamiesz, że tak nie robisz i ignorujesz fakt, że takie cierpienie ZAWSZE dla KAŻDEGO jest złe/gorsze. Skoro tego nie rozumiesz, to nigdy nie cierpiałeś i nie masz empatii. Mowa tu o sytuacjach skrajnych, bo wiadomo, że nikt nie wybierze tortur dla siebie, a poza tym rozmawiamy o dożywociu i KŚ i sam przyznałeś, że bandyta nie może sobie wybierać kary. SAM TO PISAŁEŚ.

>>jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal zadawał cierpienie.
>>Czy jest w ogóle choćby cień wątpliwości w tej kwestii?
>Jak dla mnie jest OCEAN wątpliwości.

To przejaw psychopatii. Relatywizujesz cierpienie innych.

>>>Czyli empatia nielicząca się z czyimiś uczuciami. Czyli taka empatia ojca tyrana, któremu ta empatia każe sprawić porządne manto dzieciakom.
>>Tym jest trzymanie kogoś na dożywocie by nie zabić.
>Twój pogląd, nic więcej

Twój pogląd, że mój pogląd. Nic więcej.

>>KŚ - lepszy jest brak cierpienia i śmierć niż cierpienie i brak śmierci
>Twój pogląd, nic więcej

Twój pogląd, że mój pogląd. Nic więcej. To Twój pogląd, że nie jesteś psychopatą. Tylko pogląd, nic więcej. Stosuj dalej retorykę gimbusa

>Nie masz żadnych upoważnień, żadnych naukowych uzasadnień, żeby określać komu i kiedy żywot skrócić.

Dożywotnie cierpienie to wg Ciebie żadne uzasadnienie - przejaw psychopatii.

Poza tym nie masz żadnych upoważnień, żadnych naukowych uzasadnień, żeby określać komu i kiedy można nie skracać żywota, zadając mu tym samym cierpienie.
08-10-2017 17:29 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>ignorujesz fakt, że takie cierpienie ZAWSZE dla KAŻDEGO jest złe/gorsze.

To Twój pogląd. Tylko pogląd
Nie poradzisz tego w żaden sposób udowodnić, ale na tym poglądzie budujesz całą swoją myślową konstrukcję, pozbawioną jakichkolwiek wątpliwości.

Dobrze, że nie pracujesz w hospicjum, bo pewnie dobijałbyś chorych


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>ignorujesz fakt, że takie cierpienie ZAWSZE dla KAŻDEGO jest złe/gorsze.
>To Twój pogląd. Tylko pogląd

Kłamiesz i nie jesteś w stanie udowodnić, że to tylko pogląd. Cierpienie zawsze jest gorsze - to tautologia. Negując ją pozbywasz się wartościowania, a wtedy nic nie jest lepsze ani gorsze, więc i brak wyboru nie może być gorszy.

Pojęcie zła wynika z uczucia cierpienia. Pojęcie dobra wynika z uczucia szczęścia i radości. Nie można powiedzieć, że absolutne zło czyli cierpienie może być dla niego dobre, w sytuacji gdy oznacza cierpienie do końca życia, czyli niezrekompensowane i nieprzemijające.

>Dobrze, że nie pracujesz w hospicjum, bo pewnie dobijałbyś chorych

Emocjonalna sraczka szarleya. Standard. Pewnie, lepiej niech ci chorzy cierpią. Może zabroń jeszcze podawania im morfiny.
08-10-2017 17:40 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Emocjonalna sraczka szarleya.

Dobra droga ucieczki przed argumentami, wiesz że na rynsztokowym poziomie dyskutował nie będę

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-10-2017 18:13Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
\"szarley\":
Dobrze, że nie pracujesz w hospicjum, bo pewnie dobijałbyś chorych


\"szarley\":
wiesz że na rynsztokowym poziomie dyskutował nie będę


Już miałem wytknąć sprzeczność, bo najpierw rzucasz rynsztokiem (nazwałem go sraczką, ale na jedno wychodzi), ale faktycznie nie będziesz dyskutował. Na żadnym poziomie. Ty po prostu nie dyskutujesz, tylko próbujesz zakrzyczeć rozmówcę swoją histerią i erystycznymi ucieczkami zdradzającymi słabą konstrukcję psychiczną.

Argumenty są niewygodne, więc kluczysz jak odpowiedzieć by od nich uciec, bredzisz w rynsztokowy sposób, a na końcu zarzucasz rozmówcy, że niby robi to co Ty, by usprawiedliwić ucieczkę o meritum.
09-10-2017 12:58 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Watek bardzo się rozrósł i będę musiał jeszcze raz wszystko przeanalizować. Póki co warto sobie wyjaśnić jedną rzecz. Twoje domaganie się "przykładu" stało się już stałym motywem. Co chwilę to powtarzasz. W ramach podsumowania: ma to być przykład na co?


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ma być to przykład dotyczący Twojej hipotezy, że da się rozwiązać problem morderstw.

Ja twierdzę, że to wymaga inwigilacji lub zmiany ludzkiej woli. To pierwsze uważam za złe, a drugie akurat za być może dobre, ale niekoniecznie potrzebne są tu badania morderców, a już na pewno nie dożywotnie.

Napisałem Ci jak to widzę. Przyczyny morderstw dotyczą takich czynników jak genetyka, środowisko, korzyści, potrzeba zemsty, gospodarka itd. Pomijam czynniki polityczne, bo zakładam, że dyskutujemy tu o tym jak powinno być, a nie tylko o tym jak musi być, bo tak ustali władza wg swoich potrzeb.

Eliminacja tych czynników jest niemożliwa bez ingerencji w wolę człowieka, np w postaci sztucznej inteligencji i modułów zmieniających mózg, lub supernarkotyku optymalizującego neuroprzekaźnictwo. Tutaj jednak jest poważne zastrzeżenie - trzeba wtedy zmienić złą wolę wszystkich, czyli każdy przymusowo musiałby podpiąć się do modułu AI lub zażyć supernarkotyku. Wszyscy ludzie są "skażeni" złą wolą, tylko w różnym stopniu i na odmienne sposoby. Najgorsi przestępcy są "skażeni" najbardziej. Wtedy jednak wszyscy ludzie staną się równi, więc wymaga to także przejęcia przez AI wszystkich dziedzin gospodarki. Ludzie nie mieliby wtedy żadnego problemu, a ich jedynym zadaniem byłoby bycie szczęśliwym.

Do tego jednak nie doprowadzi dożywotnia obserwacja więźniów. Potrzebny jest rozwój na wielu płaszczyznach i bez tego czynnika się obejdzie, bo jeśli istnieje rozwiązanie to prowadzą do niego różne drogi.

Właściwie to klasyczny szach - mat. Nie masz argumentu, więc odwołujesz się do teoretycznej możliwości badań, ale bez podania konkretnego toku rozumowania. Mam wtedy automatycznie 2 możliwości dania Ci mata:
- powiedzieć, że tak można ze wszystkim, więc można wtedy powiedzieć o wszystkim i zarazem o niczym nie można nic powiedzieć, bo nie wiadomo co by było gdyby było inaczej niż będzie
- powiedzieć, że skoro istnieje możliwość tego rozwiązania, to istnieją też inne możliwości i ta droga nie jest potrzebna, więc nie jest argumentem
10-10-2017 13:53 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego >>zainteresowanego.
>Ciekaw jestem co byś zrobił, jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy >wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal >zadawał cierpienie.
Wyobrażenia Olson. Porównanie dożywocia do ciężkich tortur to Twoje wyobrażenie. Skoro nie przewidujesz opcji pytania o zdanie samego zainteresowanego, to znaczy, że dopuszczasz opcję, że ktoś Cię będzie błagał o życie, a Ty mu powiesz: Przykro mi bracie, ale to dla Ciebie będzie lepsze.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>>>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego >>zainteresowanego.
>>Ciekaw jestem co byś zrobił, jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy >wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal >zadawał cierpienie.
>Wyobrażenia Olson. Porównanie dożywocia do ciężkich tortur to Twoje wyobrażenie.

Nieprawda. Dożywocie to ciężkie tortury, nie fizyczne, ale psychiczne. Jeśli ktoś ma empatię to to rozumie, a jeśli nie to je lekceważy i na siłę szuka usprawiedliwień dla swoich wierzeń.

>Skoro nie przewidujesz opcji pytania o zdanie samego zainteresowanego, to znaczy, że dopuszczasz opcję, że ktoś Cię będzie błagał o życie, a Ty mu powiesz: Przykro mi bracie, ale to dla Ciebie będzie lepsze.

Ciekawe czy błagałbyś o życie, gdyby Ci rozrywano ciało na średniowiecznym kole.
10-10-2017 14:19 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
>>>>>Dla tych niesłusznie skazanych lepsza jest KŚ niż odsiadywanie do śmierci nieswojego wyroku.
>>>>Lepsza według Twojego kryterium empatii, która nie przewiduje zapytania o zdanie samego >>zainteresowanego.
>>>Ciekaw jestem co byś zrobił, jakby ktoś Cię ciężko torturował fizycznie i zadał pytanie czy >wolisz żeby Cię dobił byś przestał cierpieć, czy chcesz żeby Cię utrzymywał przy życiu i nadal >zadawał cierpienie.
>>Wyobrażenia Olson. Porównanie dożywocia do ciężkich tortur to Twoje wyobrażenie.
>Nieprawda. Dożywocie to ciężkie tortury, nie fizyczne, ale psychiczne.
Kolejne wyobrażenie, które zawsze należy zrewidować zapytaniem samego zainteresowanego. Przyjmuj do wiadomości, że jesteś istotą omylną.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W tym wypadku to nie kwestia rozumu, tylko empatii. Tłumaczyłem to, ale jesteś na to ślepy i głuchy - cierpienie nie ma sensu jeśli jest dożywotnie, bo wtedy to KŚ z przedłużonym okresem umierania.
10-10-2017 14:57 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
W tym przypadku to kwestia zarówno rozumu jak i empatii. Empatia domaga się uruchomienia rozumu. Jak się kocha koty, to się używa rozumu, by im krzywdy nie zrobić i w tym przypadku jest podobnie.
A jeśli chodzi o porównywanie mnie do doktora Mengele, to jest ono zwyczajnie głupie. Jak wiadomo ów zbrodniarz wojenny zaszczepiał choroby niewinnym ludziom. Tymczasem ja bym nawet największym zbrodniarzom tego nie robił. Nie wykluczam nawet wcześniejszego zwolnienia w przypadku, gdyby było to mocno uzasadnione. O czym zresztą już wyżej pisałem. Nie ma zatem powodu, by nie wykorzystać czasu odsiadki dla dobra nauki.
Lepiej się pilnuj Olson, bo za takie porównania można nawet wytoczyć proces za zniesławienie. Jesteś już dużym chłopcem i trzeba się chwilę zastanowić zanim się coś napisze.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W tym przypadku to kwestia zarówno rozumu jak i empatii. Empatia domaga się uruchomienia rozumu. Jak się kocha koty, to się używa rozumu, by im krzywdy nie zrobić i w tym przypadku jest podobnie.

Ale przecież nie pyta się kota o zdanie - zwierzęta się usypia, gdy nie da się ich uratować, a zbyt cierpią.

>A jeśli chodzi o porównywanie mnie do doktora Mengele, to jest ono zwyczajnie głupie. Jak wiadomo ów zbrodniarz wojenny zaszczepiał choroby niewinnym ludziom. Tymczasem ja bym nawet największym zbrodniarzom tego nie robił.

Ja wiem, Dajmonion, chyba nie od wczoraj znasz moją retorykę. Domyślam się, że nie jesteś zły i nie masz takich ciągot jak Mengele, tylko podchodzę dosłownie do Twojego argumentu dotyczącego badań. Skoro badania są nadrzędne, to i Mengele tak twierdził, prawda?

>Nie wykluczam nawet wcześniejszego zwolnienia w przypadku, gdyby było to mocno uzasadnione. O czym zresztą już wyżej pisałem.

To byłoby możliwe tylko gdyby dało się na 100% ocenić, że ten człowiek faktycznie zmienił się na dobre. Póki co nie ma takiej opcji. Gdyby była, to nie byłbym za KŚ właśnie z tego powodu, ale na dziś to niemożliwe.

>Nie ma zatem powodu, by nie wykorzystać czasu odsiadki dla dobra nauki.

No ok, ale robisz z tego taki imperatyw jakby te badania musiały faktycznie pomóc i zmniejszyć problem morderstw (bo z tą eliminacją wg mnie poszedłeś za daleko, bo wymagałoby to tego co pisałem).

>Lepiej się pilnuj Olson, bo za takie porównania można nawet wytoczyć proces za zniesławienie. Jesteś już dużym chłopcem i trzeba się chwilę zastanowić zanim się coś napisze.

To porównanie było dokładne wobec stwierdzenia, że badania są nadrzędne. Miałem zamiar pokazać Ci, że Twoje zdanie prowadzi faktycznie do zdania, którego nie popierasz. A skoro są ważniejsze rzeczy niż tylko możliwość powiększenia wiedzy naukowej (bo przecież nie mówimy o pewności, że tak będzie, a w dodatku nigdzie nie jest powiedziane, że te badania mają trwać do końca życia tych osób), to może one jednak przeważają?

Czy faktycznie uważasz, że możliwość wyboru by cierpieć jest istotna? Myślisz, że pies wolałby cierpieć niż umrzeć? I czy warto dawać taki wybór skazanym za najgorsze przestępstwa?
11-10-2017 15:56 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>Czy faktycznie uważasz, że możliwość wyboru by cierpieć jest istotna? Myślisz, że pies wolałby cierpieć niż umrzeć? I czy warto dawać taki wybór skazanym za najgorsze przestępstwa?

... a dlaczego nie warto (nie powinno się) dawać skazanym prawa wyboru?...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
11-10-2017 15:59Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Może jeszcze do kina ich zabrać i kupić popcorn?
12-10-2017 14:53 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>... a dlaczego nie warto (nie powinno się) dawać skazanym prawa wyboru?...
>Może jeszcze do kina ich zabrać i kupić popcorn?

... nie pytałem co mogę, lecz o ich prawo wyboru...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A czy ja gdzieś pisałem, że pytałeś co możesz? Masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Weź lepiej się wytłumacz z kompromitujących Cię wypocin o wolnej woli. Póki tego nie zrobisz, nie ma sensu zaczynać z Tobą kolejnej rozmowy, z której i tak zwiejesz z powodu braku argumentów i zaatakujesz ad personam.

A jeśli chodzi o prawo wyboru to odpowiedź z kinem i popcornem jest aktualna. Skoro dawać najgorszym przestępcom prawo wyboru, to może jeszcze playstation do celi i zabierać ich do kina, kupować popcorn i stawiać dziwki i dragi?
13-10-2017 02:29 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
... hmmm, masz duża umiejętność unikania odpowiedzi tam gdzie Ci to nie wygodne...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
13-10-2017 03:10 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>... hmmm, masz duża umiejętność unikania odpowiedzi tam gdzie Ci to nie wygodne...

Dziwne, że się dziwisz, On po prostu nie ma argumentów sensownych.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skoro argumenty są, a piszesz, że ich nie ma, to kłamiesz próbując mnie oczerniać, a w dodatku wykazujesz się wyjątkowym pustosłowiem i hipokryzją, bo sam nie podajesz żadnych argumentów na temat ani jednej z dyskusji, pod którymi piszesz o mnie negatywne rzeczy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Znów typowa psychotyczna projekcja. Gdzie niby unikam wypowiedzi? Ty natomiast naobrażałeś i zwiałeś z tłumaczenia się z wiary w wolną wolę.
15-10-2017 10:54 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>... a dlaczego nie warto (nie powinno się) dawać skazanym prawa wyboru?...

... zadałem proste pytanie. W odpowiedzi uzyskałem kpiny, oskarżenia o psychotyczne projekcje, nawiązanie do innych wątków, etc. Tylko odpowiedzi na pytanie brak. Podobno dlatego, że nie zgadzamy się co do pojęcia "wolnej woli". Nie warto z panem dyskutować o czymkolwiek, skoro uzależnia pan dyskusje od niepopierania/popierania pana zdania w innych wątkach...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Znów marna próba manipulacji.

Tutaj uciekłeś i próbowałeś manipulować ( link do mojej ostatniej wypowiedzi, od której uciekłeś)

Teraz próbujesz projektować na mnie swoje cechy, co jest bardzo typowym mechanizmem.

Zadanie przez Ciebie głupiego pytania skwitowałem ironią. Powinna ona wystarczyć, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że uciekasz od argumentów, więc nie muszę Ci tłumaczyć łopatologicznie.

Jeśli nadal nie rozumiesz to mogę rozwinąć swoją wypowiedź, ale najpierw odpowiedz mi w temacie wolnej woli, zamiast uciekać i przechodzić do prymitywnego ad personam. Wtedy zastanowię się czy jest sens tłumaczyć coś tak oczywistego jak to, że najgorsi przestępcy nie powinni wybierać sobie kary. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nie ma żadnej wolnej woli, a wybory są uwarunkowane różnymi czynnikami, często działając na niekorzyść podmiotu. W przypadku niesłusznie skazanych może się okazać, że instynkt przeważy i da w efekcie niewybranie śmierci, co będzie skutkowało dożywotnim cierpieniem aż do śmierci.
12-10-2017 11:21 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>W tym przypadku to kwestia zarówno rozumu jak i empatii. Empatia domaga się uruchomienia >>rozumu. Jak się kocha koty, to się używa rozumu, by im krzywdy nie zrobić i w tym przypadku >>jest podobnie.
>Ale przecież nie pyta się kota o zdanie - zwierzęta się usypia, gdy nie da się ich uratować, a >zbyt cierpią.
Przykład z kotami miał na celu pokazanie związku pomiędzy rozumem i empatią. Ktoś, kto zrozumiał ten przykład jest w stanie podać kolejne, a także zrozumieć, że podobny związek zachodzi w omawianym przypadku. Zatem głupotą jest coś takiego co wyżej napisałeś: nie rozum tylko empatia.
Po co pisać takie bzdury o pytanie kotów o zdanie? Przykład został użyty w konkretnym celu.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>W tym przypadku to kwestia zarówno rozumu jak i empatii. Empatia domaga się uruchomienia >>rozumu. Jak się kocha koty, to się używa rozumu, by im krzywdy nie zrobić i w tym przypadku >>jest podobnie.
>>Ale przecież nie pyta się kota o zdanie - zwierzęta się usypia, gdy nie da się ich uratować, a >zbyt cierpią.
>Przykład z kotami miał na celu pokazanie związku pomiędzy rozumem i empatią. Ktoś, kto zrozumiał ten przykład jest w stanie podać kolejne, a także zrozumieć, że podobny związek zachodzi w omawianym przypadku. Zatem głupotą jest coś takiego co wyżej napisałeś: nie rozum tylko empatia.

Napisałem o rozumie z empatią. Właśnie dlatego kota czy psa się usypia gdy cierpi i nie da się mu inaczej pomóc. Jak się kocha koty, to używa się rozumu, by im nie robić krzywdy, a jak się szanuje ludzi, ma się rozum i empatię, to używa się ich by nie robić im krzywdy.

>Po co pisać takie bzdury o pytanie kotów o zdanie? Przykład został użyty w konkretnym celu.

No bo dla dobra kotów nie pytasz ich o zdanie i podobnie jest w tym przypadku z ludźmi. Czego jeszcze nie rozumiesz? Przecież ten przykład jest argumentem na moją tezę, a kontrargumentem na Twoją własną.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>W tym przypadku to kwestia zarówno rozumu jak i empatii. Empatia domaga się uruchomienia >>rozumu. Jak się kocha koty, to się używa rozumu, by im krzywdy nie zrobić i w tym przypadku >>jest podobnie.
>>>Ale przecież nie pyta się kota o zdanie - zwierzęta się usypia, gdy nie da się ich uratować, a >zbyt cierpią.
>>Przykład z kotami miał na celu pokazanie związku pomiędzy rozumem i empatią. Ktoś, kto zrozumiał ten przykład jest w stanie podać kolejne, a także zrozumieć, że podobny związek zachodzi w omawianym przypadku. Zatem głupotą jest coś takiego co wyżej napisałeś: nie rozum tylko empatia.
>Napisałem o rozumie z empatią.
Nie. Napisałeś:"W tym wypadku to nie kwestia rozumu, tylko empatii." Stąd przykład z kotami.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
12-10-2017 17:19 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
Cudowny wniosek. Kotów się nie pyta o zdanie, więc ludzi też nie trzeba. A empatia jest nieomylna.
A jakie wnioski odnośnie traktowania ludzi wynikają gdy wziąć pod uwagę chrabąszcze? Skoro zgodziłeś się, że empatia i rozum są powiązane, to w odniesieniu do kotów empatia każde uruchomić rozum, który podpowiada, że z kotem nie da się nawiązać kontaktu słownego i by ograniczyć jego cierpienie usypia się go. I to tylko w takich przypadkach gdy w sposób obiektywny da się stwierdzić duże cierpienie plus brak narzędzi do poprawy sytuacji. W odniesieniu do ludzi empatia też każe uruchomić rozum, który podpowiada, że z drugim człowiekiem jest porozumienie, a także ów rozum podpowiada, że jesteśmy omylni i wobec tego trzeba zapytać co ów człowiek woli. Niepytanie o zdanie to właśnie taka "empatia" bez rozumu. Gdy Jan Paweł II był już bardzo chory to Urban mówił o nim 'obwoźne sado-maso'. Ale to była jego decyzja i nikt nie ma prawa mu jej odbierać, żadna nieomylna empatia Olsona.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cudowny wniosek. Kotów się nie pyta o zdanie, więc ludzi też nie trzeba

To jakbyś zapytał kogoś sparaliżowanego, bez możliwości komunikowania się, ale cierpiącego na maksa? Kot ma mieć lepiej? A dlaczego? Bo ten człowiek schodzi do poziomu poniżej kota, skoro jest tak chory? A w przypadku morderców to chyba jasne dlaczego się ich nie należy pytać - bo wybieraliby mniej dotkliwą dla siebie karę i wtedy zapewne spadłaby jej prewencyjna funkcja. A niesłusznie skazani (jeśli tacy są) są traktowani jak słusznie skazani, bo nie wiadomo którzy są którymi.

>A empatia jest nieomylna.

W pewnych przypadkach jest. Chodzi o takie gdzie cierpienie nie służy przyszłej przyjemności i jest nie do uniknięcia.

Teraz to już szarleyujesz na maksa, jakbyś tez miał sklerozę tak jak on. Zapomniałeś już o jakich przypadkach piszemy? Twój post w ogóle nie odnosi się do tej dyskusji, tylko traktuje wycinkowo kwestię cierpienia innych i uśmiercania - wiadomo, że w pozostałych sytuacjach pyta się o zdanie. Z drugiej strony to moralnie wątpliwe, bo gdy ktoś wybiera cierpienie, znaczy, że jest chory i działa nieświadomie na swoją niekorzyść. Czy mamy patrzeć na to jak ta osoba cierpi i się pogrąża, bo tak wybrała?
12-10-2017 22:05 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>To jakbyś zapytał kogoś sparaliżowanego, bez możliwości komunikowania się, ale cierpiącego na >maksa?
A co to ma do rzeczy? Empatia uruchamia rozum, a ten w każdym przypadku ocenia możliwości manewru. I inną decyzję podejmuje gdy widzi kota, a inną, gdy widzi człowieka. A także inną gdy ma do czynienia z kimś obłożnie chorym niemogącym się porozumieć. Proste.
>A w przypadku morderców to chyba jasne dlaczego się ich nie należy pytać - bo wybieraliby mniej >dotkliwą dla siebie karę i wtedy zapewne spadłaby jej prewencyjna funkcja.
Ale za to przysłużyli by się nauce. A nauce przysłużyliby się po to, aby było mniej cierpienia. Cel zatem jest na wskroś humanistyczny, co tym samym przekreśla analogię do Mengele. By ubiec Twój kontrargument: Nawet jeśli Mengele robił to dla kogoś, to jednak jednych traktował jedynie jako środek. Moja opcja nie przewiduje czegoś takiego. Moja opcja chce jedynie wykorzystać czas odsiadki dożywotniej lub o określonym czasie, jeśli są ku temu powody. Ta cała prewencja to ukryta zemsta, którą zaprojektowałeś na mnie.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
12-10-2017 12:24 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>chyba nie od wczoraj znasz moją retorykę. Domyślam się, że nie jesteś zły i nie masz takich >ciągot jak Mengele, tylko podchodzę dosłownie do Twojego argumentu dotyczącego badań. Skoro >badania są nadrzędne, to i Mengele tak twierdził, prawda?
Tak, nie od wczoraj znam Twoją retorykę. Używasz określenia "Typie" po czym dowodzisz, że to określenie neutralne. Zupełnie jakbyś nie funkcjonował w pewnym kręgu kulturowym i nie potrafił zorientować się jakie konotacje wiążą się z pewnymi określeniami. Widać wyraźnie, że idziesz w zaparte. Wielką dyskusję robisz nawet w takich tematach. Co to w ogóle za usprawiedliwienie, że widzisz podobieństwa? Podobieństwa przeważnie jakieś są. Ale większość nie jest dostateczna. I dlatego czasami trzeba się ugryźć w język zamiast potem przepraszać albo wracać z limem do domu.
Zauważ ponadto, że porównania do dr Mengele użyłeś na samym początku dyskusji ze mną. Czyli zanim rozwinąłem swoją argumentację. Czyli jesteś osobą, która już na początku jest gotowa cisnąć w kogoś gównem. Bo ma się skojarzenia, bo widzi się jakieś podobieństwa.
Tak z ciekawości zapytam. Ile Ty masz lat Olson?

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak, nie od wczoraj znam Twoją retorykę.

No to czemu nadal nie rozumiesz?

>Używasz określenia "Typie" po czym dowodzisz, że to określenie neutralne. Zupełnie jakbyś nie funkcjonował w pewnym kręgu kulturowym i nie potrafił zorientować się jakie konotacje wiążą się z pewnymi określeniami.

Bo to jest neutralne określenie, często potocznie używane.
www.miejski.pl/slowo-Typ_+Typiara

Ale jak ktoś ma masę kompleksów to wszędzie doszuka się ataku i idzie w zaparte.

sjp.pl/typ
typ - potocznie o mężczyźnie

Przykład użycia:
www.youtube.com/watch?v=HA7XeqkEQ5U
teksty.org(*)estem-tym-typem,tekst-piosenki

>Co to w ogóle za usprawiedliwienie, że widzisz podobieństwa? Podobieństwa przeważnie jakieś są. Ale większość nie jest dostateczna. I dlatego czasami trzeba się ugryźć w język zamiast potem przepraszać albo wracać z limem do domu.

Ale kto się usprawiedliwia? Jakie podobieństwa? Tekst z dr Mengele to 100% analogii. 1:1. Powinno Cię to zmusić do przeformułowania argumentu, bo skoro jedynym argumentem są badania i nic nie stoi nad nimi w hierarchii (np empatia) to tak właśnie jest. Więc jak? Nie mam w otoczeniu frajerów, którzy obrażają się o dużo gorsze porównania. Wręcz właśnie ludziom to nieraz odpowiada, bo muszą pomyśleć nad odpowiedzią, a przy niektórych tekstach jest sporo śmiechu. No ale do tego trzeba mieć dystans do siebie, bo jak taki tekst natrafia na zakompleksioną osobę przeczuloną na punkcie ego, to nie ma co liczyć na merytoryczne odpowiedzi.

>Zauważ ponadto, że porównania do dr Mengele użyłeś na samym początku dyskusji ze mną. Czyli zanim rozwinąłem swoją argumentację. Czyli jesteś osobą, która już na początku jest gotowa cisnąć w kogoś gównem. Bo ma się skojarzenia, bo widzi się jakieś podobieństwa.

Co niby rozwinąłeś?

>Tak z ciekawości zapytam. Ile Ty masz lat Olson?

94,5
12-10-2017 16:43 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Tekst z dr Mengele to 100% analogii. 1:1.
Nie zamierzam się pastwić. Mam nadzieję, że moderator zareaguje. To jednak nie może być tak, że ktoś zestawia mnie ze zbrodniarzami wojennymi i jeszcze pisze, że analogia jest stuprocentowa.
Bogusławski miał rację i inni też. Współczuję i życzę dużo zdrowia.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tekst z dr Mengele to 100% analogii. 1:1.
>Nie zamierzam się pastwić. Mam nadzieję, że moderator zareaguje. To jednak nie może być tak, że ktoś zestawia mnie ze zbrodniarzami wojennymi i jeszcze pisze, że analogia jest stuprocentowa.

To Ty użyłeś tej analogii. Moderator nie zareaguje, bo szarley czy Wenancjusz mogą mnie bezkarnie obrażać i kłamać na mój temat, więc tym bardziej użycie uzasadnionej analogii jest dopuszczalne. szarley nazywał mnie Somozą, wymyślał różne inne denne ad personam tego typu choć nie było żadnej analogii. Ty sam użyłeś argumentum ad mengelum pisząc, że badania są nadrzędnym argumentem, ale potem się z tego wycofałeś. Czyli tym samym wycofałeś się ze swojej tezy o badaniach i korzyści z nich, więc moje porównanie traci przez to na mocy, ale co do Twojego pierwotnego argumentu jest dokładne 1:1.

>Bogusławski miał rację i inni też. Współczuję i życzę dużo zdrowia.

Żałosne. A w czym niby ten Bogusławski miał rację? W tym, że zamiast odpowiadać argumentami pisał, że zwraca się do ludzi inteligentnych? Tym, że gdy się kompromitował i uciekał, to pisał, że nikt nas nie skompromituje bardziej niż my sami? Czy może tym, że pisał o szkodliwym dla zdrowia i niemoralnym fetyszu, że to może być źródło czerpania przyjemności z życia?

Opanuj emocje, bo coraz bardziej się pogrążasz i równasz w dół - do szarleyów, Bednarskich, Brzostowskich i Bogusławskich.
12-10-2017 20:38 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>>>Tekst z dr Mengele to 100% analogii. 1:1.
>>>Nie zamierzam się pastwić. Mam nadzieję, że moderator zareaguje. To jednak nie może być tak,
>>że ktoś zestawia mnie ze zbrodniarzami wojennymi i jeszcze pisze, że analogia jest >>stuprocentowa.
>To Ty użyłeś tej analogii.
Ja siebie przyrównałem do doktora Mengele? Niesamowite. No nic. Chyba już wszystko jasne.
Jeszcze tylko zacytuję Olsona:"Domyślam się, że nie jesteś zły i nie masz takich ciągot jak Mengele". Zatem istnieje aspekt, pod którym się według Olsona różnię od tej kanalii, tym niemniej analogia jest 100%. Ty produkujesz Olson tych postów tak dużo, bo masz chaos w głowie i prawdopodobnie próbujesz sobie w ten sposób z nim poradzić.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dajmonion, masz chaos w głowie i próbujesz to projektować na mnie, a w ogóle nie czytasz ze zrozumieniem, choć wyrażam się jasno.

>Ja siebie przyrównałem do doktora Mengele? Niesamowite.

Napisałeś, że argumentem jest wg Ciebie nauka. Czyli 1:1 jak dr Mengele - dla niego też liczyła się nauka, ale nie cierpienie innych i etyka.

>Jeszcze tylko zacytuję Olsona:"Domyślam się, że nie jesteś zły i nie masz takich ciągot jak Mengele". Zatem istnieje aspekt, pod którym się według Olsona różnię od tej kanalii, tym niemniej analogia jest 100%.

Twój argument jest jak żywcem wyjęty z Mengele. 1:1. Domyślam się jednak, że wcale tak nie myślisz, tylko w emocjach bredzisz i nie zauważasz jakie to ma konsekwencje, stąd mocne porównanie do Mengele byś się odmulił, ale zamiast tego nadal brniesz w swój mentalny chaos i nie rozumiesz tego co do Ciebie piszę. Tak właśnie działa wyparcie + projekcja. I jakież to jest typowe...

>Ty produkujesz Olson tych postów tak dużo, bo masz chaos w głowie i prawdopodobnie próbujesz sobie w ten sposób z nim poradzić.

Marna projekcja. Znów typowe. W emocjach wydaje Ci się, że to zastąpi argumenty, potem czytasz moje merytoryczne odpowiedzi i zamiast się pogodzić z tym, że nie miałeś racji, brniesz w zaparte i próbujesz mnie obrażać.

Nie rozumiem tylko kogo w ten sposób chcesz przekonać. Zaimponujesz najwyżej szarleyowi, bo zaczynasz się zachowywać tak jak on. Tak właśnie zachowuje się człowiek w silnych emocjach, którym towarzyszy wyparcie i projekcja. Marne to.
12-10-2017 21:47 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Napisałeś, że argumentem jest wg Ciebie nauka. Czyli 1:1 jak dr Mengele - dla niego też liczyła >się nauka, ale nie cierpienie innych i etyka.
Co nie oznacza, że użyłem tej analogii. Mogę co najwyżej nieświadomie podpadać pod taką analogię w czyimś chorym umyśle. To Ty jej użyłeś pisząc o niej.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Napisałeś, że argumentem jest wg Ciebie nauka. Czyli 1:1 jak dr Mengele - dla niego też liczyła >się nauka, ale nie cierpienie innych i etyka.
>Co nie oznacza, że użyłem tej analogii. Mogę co najwyżej nieświadomie podpadać pod taką analogię w czyimś chorym umyśle. To Ty jej użyłeś pisząc o niej.

Ta? No to zagadka. Kto jest autorem tych słów?:

\"olson\":
nie masz racji i nie wiadomo czy takie badania nie zaszkodzą.


Cytat:
To bez znaczenia dla optymalizacji badań, czyli dla metodologii. Rozwój fizyki w pewnym sensie zaszkodził, bo mamy bombę atomową, ale na tej podstawie nikt nie będzie utrudniał badań. Cały czas nie chwytasz sedna.


Bo wynika z nich jednoznacznie - nieważne czy badania będą dobre czy złe - najważniejsze są badania same w sobie.

A to?:

Cytat:
Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku zwraca uwagę, że mordercy są potrzebni do badań, ma zatem charakter ściśle metodologiczny.


Mordercy są potrzebni. No tak, ważniejsze są badania niż to żeby mordercy byli niepotrzebni. A co jeśli badania doprowadziłyby jak piszesz do eliminacji morderców (nie ma takiej opcji bez inwigilacji lub ingerencji w wolę wszystkich ludzi, ale na moment to zignorujmy i roboczo uznajmy, że masz rację i może tak być)? Wtedy byłyby złe, bo mordercy są przecież potrzebni do badań?

Cytat:
Rzecz jednak w tym, że teoretyczny charakter wyników badań ma się nijak do tego postulatu metodologicznego, o którym piszę. A to on jest moim głównym przesłaniem.


Czyli postulat metodologiczne jest najważniejszy, a nie faktyczne korzyści z badań.

A głównym Twoim argumentem przeciw KŚ są te badania. Czyli skoro brak KŚ to cierpienie na dożywociu, po to by były badania, to tak jak dr Mengele jesteś za tym by ludzie cierpieli dla badań i nieważne czy te badania wyjdą na dobre.

Tylko, że sądzę, że tak wcale nie uważasz, tylko pleciesz bzdury w emocjach i dlatego Ci tak wychodzi. Cóż, jednak te wpisy są 1:1 analogią do Mengele i jedyną różnicą jest to, że Ty tak naprawdę nie uważasz i w pewnych momentach się krygujesz i stwierdzasz, że jednak cierpienie Cię rusza i zapobieganie mu jest ważniejsze niż jakieś jednostkowe badania, które nie wiadomo czy w ogóle na coś by się zdały. Tylko, że wtedy przeczysz swojemu zdaniu, dlatego tak emocjonalnie go bronisz, a wychodzi Ci jak wypociny schizofrenika, bo sobie przeczysz. Opanuj się, a zrozumiesz o co mi chodzi.
12-10-2017 22:28 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Bo wynika z nich jednoznacznie - nieważne czy badania będą dobre czy złe - najważniejsze są >badania same w sobie.
Znowu pudło. Badania nie są ani dobre ani złe. Wszystko zależy od tego, co z nimi robi człowiek.
Zatem opowiadanie się za optymalizacją badań nie czyni mnie ani potworem ani aniołem. Sens moralny uzyskują wyniki badań w zależności od tego, czemu mają służyć, a mnie już palce bolą od ciągłego pisania, że to ma być cel humanistyczny.
A co do prewencji, to skoro z Twojego punktu widzenia dożywocie jest czymś gorszym od KŚ (słynna Olsonowska empatia), to powinieneś opowiadać właśnie za nim, a nie za KŚ. Zgodnie z zasadą, że to co gorsze lepiej odstrasza.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Bo wynika z nich jednoznacznie - nieważne czy badania będą dobre czy złe - najważniejsze są >badania same w sobie.
>Znowu pudło. Badania nie są ani dobre ani złe. Wszystko zależy od tego, co z nimi robi człowiek.

Badania są złe w momencie gdy wymagają czyjegoś cierpienia z powodu potrzeby metodologicznej. A co z tym zrobi człowiek? No to już pisałem, że założenie, że takie badania coś wykażą, to nie jest to równoważne z rozwiązaniem problemu. Z badań, które nauka posiada obecnie wynika, że przyczyny patologii są bardzo różne. Można powiązać ryzyko pewnych zachowań z pewnymi cechami. Co będzie z tego wynikało? Ano to, że by wykorzystać tę wiedzę są potrzebne działania - totalna inwigilacja lub ingerencja w wolę wszystkich ludzi i przymusowa naprawa niepożądanych cech. To drugie wiązałoby się jednak z taką technologią, która nie potrzebuje dożywotnich badań nad więźniami.

>Zatem opowiadanie się za optymalizacją badań nie czyni mnie ani potworem ani aniołem. Sens moralny uzyskują wyniki badań w zależności od tego, czemu mają służyć, a mnie już palce bolą od ciągłego pisania, że to ma być cel humanistyczny.

Badania Mengele też służyły rozwojowi nauki. Chodzi też o to co stawia się na szali.

>A co do prewencji, to skoro z Twojego punktu widzenia dożywocie jest czymś gorszym od KŚ (słynna Olsonowska empatia), to powinieneś opowiadać właśnie za nim, a nie za KŚ. Zgodnie z zasadą, że to co gorsze lepiej odstrasza.

Nie słynna olsonowska empatia, tylko po prostu empatia. A tutaj znów piszesz nielogicznie. Otóż odstrasza to co odstrasza, a nie to co jest czymś gorszym. Z badań wynika, że efekt prewencyjny KŚ i dożywocia jest zbliżony, czasem z lekką przewagą statystyczną KŚ, ale są to różnice na granicy błędu statystycznego biorąc pod uwagę niedoskonałość metodologii. Być może ludzi lepiej odstrasza bardziej łagodna kara. Instynkt obrony życia jest bardzo silny i choć realne dożywotnie cierpienie jest gorsze od śmierci nie musi się to przekładać na skuteczność prewencji.
18-10-2017 13:24 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
Nie powołuj się na naukę, bo gdy Ci podsunąłem artykuł, to skwitowałeś to krótkim: wypociny. To świadczy o tym, że dla Ciebie pierwszeństwo mają Twoje wyobrażenia i akceptujesz naukę, o ile do ich pasuje.
>Badania są złe w momencie gdy wymagają czyjegoś cierpienia z powodu potrzeby metodologicznej.
Nie wtedy, gdy ktoś ma wybór. Wtedy badania jedynie wykorzystują zaistniałą sytuacje.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
18-10-2017 13:47Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie powołuj się na naukę, bo gdy Ci podsunąłem artykuł, to skwitowałeś to krótkim: wypociny.

Nie powołałeś się na naukę, tylko na wypociny. Nie odniosłeś się do moich naukowych argumentów. Przestań się pogrążać.

>To świadczy o tym, że dla Ciebie pierwszeństwo mają Twoje wyobrażenia i akceptujesz naukę, o ile do ich pasuje.

projekcja bowiem to Ty stawiasz swoje wyobrażenia ponad nauką i ponad etyką. Bo możliwość jest niesprzeczna - sam tak napisałeś. Tylko, że każda możliwość na której temat czegoś nie wiemy może być przez nas postrzegana jako niesprzeczna. Ty dodatkowo zignorowałeś sprzeczność, którą wytknąłem (o inwigilacji)
13-10-2017 11:18 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>To Ty użyłeś tej analogii.
Jeszcze jeden bubel logiczny tu widzę. Gdy używasz czasowników dokonanych, to znaczy, że zaszło zdarzenie w określonym czasie i przestrzeni. Np: spadła, pojechał. Zatem niewątpliwie to Ty użyłeś tej analogii w określonym miejscu (forum) i czasie (patrz data posta).
A co do neutralności słowa Typ, to wystarczy zajrzeć do słownika synonimów:
typ (podejrzany)
-indywiduum
-typ spod ciemnej gwiazdy
-osobnik
-typek
-lewus
-figura
sjp.pwn.pl/szukaj/typ.html
Żadne słowo tak naprawdę nie jest neutralne, bo zakłada określony stosunek do osoby, do której kierujemy określenie i zawsze jest to stosunek od lub do. Bezstosunkowość wynika ze złudzenia bycia poza kontekstem.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>To Ty użyłeś tej analogii.
>Jeszcze jeden bubel logiczny tu widzę. Gdy używasz czasowników dokonanych, to znaczy, że zaszło zdarzenie w określonym czasie i przestrzeni. Np: spadła, pojechał. Zatem niewątpliwie to Ty użyłeś tej analogii w określonym miejscu (forum) i czasie (patrz data posta).

Ja tylko tę analogię zauważyłem, ale dotyczy ona Twojego postu, w którym argumentujesz 1:1 jak Mengele. Uważam jednak, że sam się z tym argumentem nie zgadzasz, o czym świadczy reszta Twoich wypowiedzi. Po prostu na siłę uparłeś się, że w tym wypadku akurat użyjesz paraargumentu-wytrycha w postaci domniemanej przewyższającej nad KŚ korzyści z takich badań, a jest to jedynie Twój dogmat. Można tak napisać w każdym podobnym przypadku gdy nie ma się już argumentów. Forsujesz jedną stronę medalu, ignorując drugą i tylko na to chciałem Ci zwrócić uwagę, a Ty doszukujesz się tu jakiejś obrazy. Na argument z badaniami istnieje automatyczny kontrargument z etyką tych badań. Skupiając się na samym argumencie metodologicznym (jak sam go nazwałeś) albo ignorujesz kwestię etyczną i wtedy on wystarczy, ale jest 1:1 analogią do Mengele, albo jednak stwierdzisz (jak podejrzewam), że czynnik etyczny jest przeważający i wtedy automatycznie nie możesz użyć argumentu metodologicznego bez odwołania się do kwestii etycznej. Ta z kolei prowadzi do dylematu: cierpienie skazanych vs ich życie. Etyka czyli wartości. Czy życie jest wartością samą w sobie? By odpowiedzieć na to pytanie powołuję się na skrajne przykłady, bo w ich wypadku wiemy, że nie ma. Wartość wywodzi się od przyjemności, natomiast antywartość od nieprzyjemności. W wielu sytuacjach ocena wartości jest subiektywna i relatywna, ale bezsensowne cierpienie zawsze ma wartość negatywną, prawda?

>A co do neutralności słowa Typ, to wystarczy zajrzeć do słownika synonimów:
>typ (podejrzany)

Nie wystarczy, bo nie pisałem o znaczeniu typ(podejrzany).

>Żadne słowo tak naprawdę nie jest neutralne, bo zakłada określony stosunek do osoby, do której kierujemy określenie i zawsze jest to stosunek od lub do. Bezstosunkowość wynika ze złudzenia bycia poza kontekstem.

Nieprawda, jest wiele neutralnych słów. Jaki sens ma Twoje stwierdzenie, skoro wyjaśniłem kontekst, w którym go użyłem?
18-10-2017 13:00 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Ja tylko tę analogię zauważyłem

Zatem masz problemy z językiem polskim, a konkretnie ze sformułowaniem 'użyć analogii'.

>Po prostu na siłę uparłeś się, że w tym wypadku akurat użyjesz paraargumentu-wytrycha w postaci >domniemanej przewyższającej nad KŚ korzyści z takich badań, a jest to jedynie Twój dogmat.

Metodologia to nie dogmat. Teraz z kolei masz problem ze słowem dogmat.

>Skupiając się na samym argumencie metodologicznym

Żadne 'samym'. Z całego mojego wywodu wynika, że celem nauki jest zmniejszenie liczby morderstw, jest to zatem cel etyczny. Ty się jak wiadomo przyczepiłeś, że jest to cel jedynie teoretyczny. Bo według Twoich wyobrażeń konieczna jest do tego totalna inwigilacja.
W moim pierwszym poście napisałem tylko o metodologii (nie wspominałem wtedy o etyce, bo dla mnie to jest oczywiste), co wywołało u Ciebie skojarzenia z Mengele. Dlatego nie czepiałem się wtedy tego porównania. Skoro jednak w późniejszych postach sprawę wyjaśniłem i powiązałem z celami etycznymi, to obstawanie przy tym porównaniu jest po prostu głupie.
Z kolei Ty ze swojej strony powinieneś był się wstrzymać z tym porównaniem i dopytać. Stosowanie takich porównań na samym początku świadczy o niskiej inteligencji, abstarhując już od kwestii elementarnej kultury. To tak jakbyś wszedł na jakieś zebranie, usłyszał pierwsze zdanie, po czym powiedział: A Pani, to brzmi jak Hitler. Ludzi, którzy się tak zachowują od razu się wywala za drzwi. Skoro powiązałem metodologię z etyką, to znaczy, że nie absolutyzuję tej pierwszej. Cały czas piszę o pewnej metodologii w kontekście korzyści jakie z niej mogą wyniknąć dla wszystkich.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
18-10-2017 13:43Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ja tylko tę analogię zauważyłem
>Zatem masz problemy z językiem polskim, a konkretnie ze sformułowaniem 'użyć analogii'.

Znów próbujesz projektować na mnie swoją cechę. Po co to żałosne zachowanie, skoro wiesz, że bezlitośnie takowe demaskuję u różnych użytkowników? To znak, że sobie po prostu tego nie uświadamiasz...

Cytat:

Ty użyłeś podobnego sformułowania jak Mengele. Ja tylko Ci to wytknąłem. Teraz dodatkowo wykazujesz się nieznajomością słownika i próbujesz zarzucić to olsonowi, który użył tego słowa prawidłowo.

>>Po prostu na siłę uparłeś się, że w tym wypadku akurat użyjesz paraargumentu-wytrycha w postaci >domniemanej przewyższającej nad KŚ korzyści z takich badań, a jest to jedynie Twój dogmat.
>Metodologia to nie dogmat. Teraz z kolei masz problem ze słowem dogmat.

Nie pisałem, że metodologia to dogmat. Pisałem o tym, że użyłeś dogmatu jakoby ta metodologia była ważniejsza od moralności (bo najważniejsza), ale potem sam wycofałeś się z tego stwierdzenia wykazując oburzenie porównaniem do Mengele, czyli jednak się z nim nie zgadzasz, czyli nie używasz argumentu metodologii ponad moralnością. Czyli nie możesz użyć tego Mengelowego argumentu o metodologii i tym samym jednak się ze mną zgadzasz, że to nie argument przeciwko KŚ. Ale właściwie to sam się poplątałeś i już nie wiem co uważasz, bo raz piszesz, tak, innym razem sobie przeczysz, źle używasz słów i jeszcze zarzucasz to olsonowi w formie projekcji.

>>Skupiając się na samym argumencie metodologicznym
>Żadne 'samym'. Z całego mojego wywodu wynika, że celem nauki jest zmniejszenie liczby morderstw, jest to zatem cel etyczny. Ty się jak wiadomo przyczepiłeś, że jest to cel jedynie teoretyczny. Bo według Twoich wyobrażeń konieczna jest do tego totalna inwigilacja.

To już było obalone, a bez inwigilacji by się nie obeszło, co udowodniłem, więc przestań powtrzać te dogmaty i odnieś się w końcu do meritum.

Próbujesz mnie obrażać bo z powodu niskiej inteligencji (a szczególnie tej emocjonalnej) wypierasz fakt, że nie masz racji i że sobie przeczysz. Pytam więc jeszcze raz: ważniejsza jest etyka czy metodologia? Jeśli metodologia to twierdzisz to samo co Mengele. Dokładnie to samo, 1:1. Jeśli etyka to nie używasz tego argumentu, bo nie możesz. Wtedy ludzie cierpią przez Ciebie dożywocie bo muszą być królikami doświadczalnymi, a realne korzyści z takich badań nie wymagają dożywocia, ani nie wyeliminują morderstw, co już uargumentowałem, więc tamte argumenty są w mocy. Odpowiesz czy znów stchórzysz i będziesz próbował nieudolnie mnie obrazić?
20-10-2017 11:19 
 0 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Pytam więc jeszcze raz: ważniejsza jest etyka czy metodologia?
Odpowiedź na to pytanie została wielokrotnie udzielona. Skoro metodologia jedynie wykorzystuje zaistniałą sytuację, to znaczy, że nie wchodzi w konflikt z etyką. Skoro dodatkowo jest prezentowana jako sposób na rozwiązanie kwestii etycznych, to tym bardziej. Nie ma zatem sytuacji albo-albo. Tak jak nie było jej, gdy dyskutowaliśmy o empatii i rozumie. Ten podział albo-albo istnieje jedynie w Twoim mózgu. Niech Ci go ktoś wreszcie zszyje.
>>>Ja tylko tę analogię zauważyłem
>>Zatem masz problemy z językiem polskim, a konkretnie ze sformułowaniem 'użyć analogii'.
>Znów próbujesz projektować na mnie swoją cechę. Po co to żałosne zachowanie, skoro wiesz, że >bezlitośnie takowe demaskuję u różnych użytkowników? To znak, że sobie po prostu tego nie >uświadamiasz...
>Cytat:
>analogia - znaczne podobieństwo dwóch rzeczy, ich właściwości, cech itp.; także: sytuacja, >zjawisko, rzecz zbieżne z czymś lub bardzo do czegoś podobne
Bingo! Szarley, mam nadzieję, że przeczytasz ten jego post. W nim jest zawarta kwintesencja olsonizmu. Jak może pamiętasz Olson napisał, że to ja użyłem analogii do doktora Mengele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w751720. Wyjaśniłem mu wobec tego, że czasowniki dokonane wskazują, że coś zaszło w konkretnym czasie i miejscu. Bzdurą jest zatem pisanie, że ja użyłem analogii do Mengele. Zatem gdy piszę o problemach ze sformułowaniem 'użyć analogii' to chodzi właśnie o ten czasownik, a nie o drugie słowo. Olson tymczasem podaje definicję słowa analogia (sic!). No niesamowite!
To normalnie scena-symbol. I idealne posumowanie naszej dyskusji. To dlatego dyskusje z Olsonem się tak ciągną. On po prostu ciągle czepia się rzeczy nieistotnych. Tak jak z tą 'analogią'.
Gdzieś wyżej wyraziłem nadzieję, że moderator zareaguje na te jego porównania. Ale teraz sobie myślę, że z Olsonem nie trzeba właściwie nic robić. Jak znowu napisze coś chamskiego to najwyżej da się mu bana na kilka dni, co jest po prostu takim wirtualnym klapsem. Trwałego bana nie przewiduję, bo jak ZaKotem mądrze napisał on nie pasuje do towarzystwa zablokowanych.
To też pokazuje, że dyskusje z Olsonem mają sens, ale tylko do pewnego momentu. Olson bowiem zawsze będzie szedł w zaparte (i poczytywał to sobie jako przejaw swojej inteligencji) i bronił nawet tak piramidalnych bzdur jak tak, że to ja w stosunku do samego siebie użyłem analogii z Mengele.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Pytam więc jeszcze raz: ważniejsza jest etyka czy metodologia?
>Odpowiedź na to pytanie została wielokrotnie udzielona.

I za różnymi razami była ona inna. Raz piszesz tak jak Mengele, że metodologia i przyznajesz wtedy, że to Twój jedyny argument (użyłeś sformułowania, że to Twoje główne przesłanie).

Rzecz jednak w tym, że teoretyczny charakter wyników badań ma się nijak do tego postulatu metodologicznego, o którym piszę. A to on jest moim głównym przesłaniem.

Ten cytat świadczy o tym, że, liczy się dla Ciebie głównie metodologia niezależnie od kosztów bieżących (w które wlicza się cierpienie więźniów) i wyników - to jest właśnie argument Mengele i ta analogia, o której wspominałem.

Ale potem temu przeczysz i piszesz, że etyka też jest ważna i obrażasz się o nazwanie Twojej analogii po imieniu.

>Skoro metodologia jedynie wykorzystuje zaistniałą sytuację, to znaczy, że nie wchodzi w konflikt z etyką

Ale nie wykorzystuje zaistniałem sytuacji, bo przecież użyłeś tego jako argumentu przeciw KŚ! Ogarnij się.

>Skoro dodatkowo jest prezentowana jako sposób na rozwiązanie kwestii etycznych, to tym bardziej.

Ale nie jest i na to odpowiada mój argument o teoretyczności tych korzyści, co jest Twoim apriorycznym założeniem i dodatkowo podałem więcej kontrargumentów, a Ty je ignorujesz szarleyując. To żałosne.

>Nie ma zatem sytuacji albo-albo

Jest. Albo KŚ, albo dożywocie. szarleyujesz.

Twój argument, z którym dyskutuję brzmi tak:
Dajmonion jest przeciwny KŚ czyli jest za dożywociem i akceptuje wszystkie tego konsekwencje ponieważ wydaje mu się, że dożywotnie badania nad więźniami mogą wyeliminować problem morderstw.

Teraz będziesz przeczył swoim słowom? Zapominasz dyskutując o bieżących szczegółach o tym co było główną tezą? szarleyujesz.

>Tak jak nie było jej, gdy dyskutowaliśmy o empatii i rozumie. Ten podział albo-albo istnieje jedynie w Twoim mózgu. Niech Ci go ktoś wreszcie zszyje.

W przypadku empatii i rozumu wykazałeś się jedynie niezrozumieniem kontekstu słów. Można nie być empatycznym i posługiwać się samym rozumem, stąd tamten podział. Mieszasz wątki, czyli... znów szarleyujesz. Ech te emocje, które zaślepiają Ci trzeźwy osąd...

>>analogia - znaczne podobieństwo dwóch rzeczy, ich właściwości, cech itp.; także: sytuacja, >zjawisko, rzecz zbieżne z czymś lub bardzo do czegoś podobne
>Bingo! Szarley, mam nadzieję, że przeczytasz ten jego post. W nim jest zawarta kwintesencja olsonizmu. Jak może pamiętasz Olson napisał, że to ja użyłem analogii do doktora Mengele: www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w751720. Wyjaśniłem mu wobec tego, że czasowniki dokonane wskazują, że coś zaszło w konkretnym czasie i miejscu. Bzdurą jest zatem pisanie, że ja użyłem analogii do Mengele. Zatem gdy piszę o problemach ze sformułowaniem 'użyć analogii' to chodzi właśnie o ten czasownik, a nie o drugie słowo. Olson tymczasem podaje definicję słowa analogia (sic!). No niesamowite!

Opanuj emocje i skup się:

Analogia to podobieństwo tych rzeczy, sama zbieżność. Czyli samo to, że użyłeś takiego argumentu jak Mengele jest już analogią. Ja tylko to wytknąłem. I teraz mimo wyjaśnienia Ci tego i wklejenia definicji brniesz w jakieś swoje absurdy i emocjonalny bełkot. Szarleyujesz.

Analogia to podobieństwo tez Twojej i Mengele. Samo to podobieństwo, a nie nazwanie go, zauważenie, wspomnienie o nim itd. Rozumiesz już po co wkleiłem definicję?

>To normalnie scena-symbol. I idealne posumowanie naszej dyskusji. To dlatego dyskusje z Olsonem się tak ciągną.

Dlatego, że moi rozmówcy w emocjach nie mogą się pogodzić z tym, że nie mają racji i nie rozumieją definicji, tak jak np Wenancjusz nie zrozumiał słowa "nadinterpretacja" a post z tym zarzutem, że posłużyłem się tym słowem zebrał plusy od desperatów, którzy kliknęli mu plusa tylko za to, że jego post był pluciem na olsona.

>On po prostu ciągle czepia się rzeczy nieistotnych. Tak jak z tą 'analogią'.

Przecież to Ty się tego przyczepiłeś i zrobiłeś to błędnie!

\"dajmonion\":
Zatem masz problemy z językiem polskim, a konkretnie ze sformułowaniem 'użyć analogii'.


Teraz rżniesz głupa pisząc, że to ja się tego czepiam? Zaskakujące jak emocje potrafią sterować z pozoru rozsądnymi ludźmi.
dajmonion (3663 punktów)
Cytujesz mnie gdzie jest mowa o głównym przesłaniu. Główne to główne, a nie jedyne. Po co manipulujesz moimi wypowiedziami? Pytanie: Czy jesteś aż tak złośliwy, czy aż tak głupi? Przesłanie jest główne, ponieważ jest ono według mnie optymalne w walce z przestępczością.
Moim głównym przesłaniem jest metodologia w kontekście dyskusji o karze śmierci. I dlatego równie dobrze mógłbym napisać, że moim głównym przesłaniem jest walka z przestępczością, a metodologia czepie swoją priorytetowość z tej etycznej priorytetowości. Tylko, że ta priorytetowość etyczna jest oczywista i nie pisze się jej za każdym razem. To dlatego w pierwszym poście napisałem tylko o metodologii. W momencie jednak gdy rzuciłeś we mnie obelgą postanowiłem rozwinąć temat. Nie ma zatem mowy o jakimkolwiek wycofywaniu się jak mi tu imputujesz, tylko o uzupełnieniu. Niniejszym Twój chwyt polegający na tym, że wyrywasz słówko (w tym przypadku słowo 'główny') z kontekstu i próbujesz je absolutyzować został zdemaskowany. O wielu oczywistościach się nie pisze. Bo uwzględnienie w swoim stanowisku dosłownie wszystkich aspektów jest fizycznie niewykonalne. Najczęściej nie jest po prost potrzebne. No chyba, że znajdzie się taki Olson, któremu trzeba wszystko powoli i od podstaw tłumaczyć. Szarley dał mi plusa za tą moją pierwszą wypowiedź, bo on w przeciwieństwie do Ciebie rozumie, że fakt, iż nie wspomniałem w tym poście o etyce, wcale nie oznacza, że się do kwestii etycznych dystansuję.
>>Skoro metodologia jedynie wykorzystuje zaistniałą sytuację, to znaczy, że nie wchodzi w >>konflikt z etyką
>Ale nie wykorzystuje zaistniałem sytuacji, bo przecież użyłeś tego jako argumentu przeciw KŚ! >Ogarnij się.
Moje rozwiązanie nie dodaje cierpienia. Skazany ma wybór. Albo się powiesi albo zostaje na dożywocie. Pewnie wybierze tą opcję, która wiążę się dla niego z mniejszym cierpieniem. Jeśli wybierze dożywocie, nauka skorzysta. Być może nawet wcześniej wyjdzie, ale pewnie wielu nie wyjdzie. Poza tym dożywocie nie zmniejsza istotnie funkcji odstraszającej, co sam przyznałeś. Nie ma tu zatem konfliktu z etyką.
>>Nie ma zatem sytuacji albo-albo
>Jest. Albo KŚ, albo dożywocie. szarleyujesz.
Znowu przekręcasz sens. Zajrzyj sobie wyżej i zobacz w związku z czym napisałem Ci, że nie ma sytuacji albo-albo. Zadałeś mianowicie pytanie: Pytam więc jeszcze raz: ważniejsza jest etyka czy metodologia? I właśnie odnośnie do tego napisałem, że nie ma sytuacji albo-albo. Ja naprawdę nie jestem idiotą i rozumiem, że kara śmierci i dożywocie to jest sytuacja albo-albo. Bo albo się kogoś zabije albo zostawi przy życiu. Ja sobie zachowam te fragmenty dyskusji na wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości co do stanu Twojej psychiki.
>Można nie być empatycznym i posługiwać się samym rozumem, stąd tamten podział.
Takie wyznania powinieneś prezentować w gabinecie. Ja nie jestem kompetentny by zajmować się takimi przypadłościami.
>Opanuj emocje i skup się:
>Analogia to podobieństwo tych rzeczy, sama zbieżność.
Pisanie o analogii to zmiana tematu. Napisałem wyraźnie, że chodzi o czasownik 'użyć' w zdaniu: To Ty użyłeś tej analogii. I wciąż nie odciąłeś się od tej głupoty.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cytujesz mnie gdzie jest mowa o głównym przesłaniu. Główne to główne, a nie jedyne.

Główne czyli w tym wypadku jedyne, bo jeśli weźmiemy pod uwagę etykę, to te wypociny o metodologii nie są żadnym przesłaniem.

>Po co manipulujesz moimi wypowiedziami? Pytanie: Czy jesteś aż tak złośliwy, czy aż tak głupi?

Nie manipuluję. Gdzie niby? Nie jestem szarleyem.

>Przesłanie jest główne, ponieważ jest ono według mnie optymalne w walce z przestępczością.

Coraz bardziej pogrążasz swoją apodyktyczną paraargumentację.

>Szarley dał mi plusa za tą moją pierwszą wypowiedź, bo on w przeciwieństwie do Ciebie rozumie, że fakt, iż nie wspomniałem w tym poście o etyce, wcale nie oznacza, że się do kwestii etycznych dystansuję.

szarley dał plusa bo:
- jesteś przeciw KŚ tak jak on
- dyskutujesz z olsonem
- jego etyka nie obchodzi
- szarley nie rozumie


>>Analogia to podobieństwo tych rzeczy, sama zbieżność.
>Pisanie o analogii to zmiana tematu. Napisałem wyraźnie, że chodzi o czasownik 'użyć' w zdaniu: To Ty użyłeś tej analogii. I wciąż nie odciąłeś się od tej głupoty.

Ty jej użyłeś. Ja opisałem ten fakt. Użyłeś ją twierdząc coś podobnego do twierdzenia Mengele. Tym samym powstałą tu analogia, którą zauważyłem. Próbujesz mnie obrażać i projektować na mnie swoje zaburzenia psychiczne, a uciekłeś znów od odpowiedzi.

Sprawa jest jasna:

Twierdzisz, że warto być za dożywociem, a przeciw KŚ ze względu na wyimaginowaną wg Ciebie możliwość likwidacji w ten sposób przestępstw. Wykazałem Ci, że posługujesz się nieudowodnionymi dogmatami:
1. że faktycznie można w ten sposób zlikwidować przestępstwa (udowodniłem, że potrzebna do tego byłaby inwigilacja wszystkich lub zmiana woli wszystkich).
2. że potrzebna jest dożywotnia obserwacja
3. że nie ma innych, lepszych metod
4. że teoretyczna korzyść z badań jest ważniejsza niż praktyczne etyczne konsekwencje

Jeśli jednak uznajesz, że etyka jest ważniejsza (tu jest albo-albo i nie uciekaj od tego), to argument metodologiczny jest obalony przez argument etyczny i nie możesz go użyć, a już na pewno nie wykazuje on tego, że dożywocie jest lepsze od KŚ. Zignorowałeś zbyt wiele czynników.

Tutaj to wyjaśniałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w750576

Dlatego skupienie się na pseudoczynniku bez znajomości pozostałych jest manipulacją i hipokryzją. Ty w dodatku jako argumentu używasz teoretycznie potencjalnej możliwości, która realnie jest niemożliwością bez inwigilacji lub zmiany woli wszystkich ludzi np za pomocą ingerencji w mózg. Lekceważysz cierpienie ludzi skazanych na dożywocie. Żałosne.
12-10-2017 14:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Ale przecież nie pyta się kota o zdanie - zwierzęta się usypia, gdy nie da się ich uratować, a zbyt cierpią.

Jaki z tego wniosek dla ludzi?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Taki, że nie może być tak, że psy i koty są traktowane bardziej humanitarnie niż ludzie. Wiemy, że chodzi nie o czyjeś zdanie, tylko o realne cierpienie, więc procedury u ludzi i zwierząt powinny być w tym przypadku takie same, a nadrzędnym celem jest sprawienie by jak najmniej ludzi cierpiało w nieodwracalny i bezsensowny sposób.
12-10-2017 15:27 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Taki, że nie może być tak, że psy i koty są traktowane bardziej humanitarnie niż ludzie. Wiemy, że chodzi nie o czyjeś zdanie, tylko o realne cierpienie, więc procedury u ludzi i zwierząt powinny być w tym przypadku takie same, a nadrzędnym celem jest sprawienie by jak najmniej ludzi cierpiało w nieodwracalny i bezsensowny sposób.

Doprecyzujmy, bo znów zamiast odpowiedzi jednym prostym zdaniem, jest wylipka

Czy uważasz, że skoro usypia się cierpiące koty, nie pytając ich (co oczywiste) o zdanie, czy należy też usypiać cierpiących ludzi, także nie pytając ich o zdanie?

To proste pytanie.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Doprecyzujmy, bo znów zamiast odpowiedzi jednym prostym zdaniem, jest wylipka

Nie moja wina, że nie potrafisz zarejestrować prostego argumentu i znów tworzysz projekcję czyli swoje braki odpowiedzi i wymigiwanie się próbujesz mi przypisać po tym jak nie załapałeś oczywistości. Ech...

>Czy uważasz, że skoro usypia się cierpiące koty, nie pytając ich (co oczywiste) o zdanie, czy należy też usypiać cierpiących ludzi, także nie pytając ich o zdanie?
>To proste pytanie.

Przeczytaj to co napisałem wcześniej, zamiast rżnąć głupa...

Może masz jakieś argumenty? Wątpię, ale lepiej by było abyś się na nich skupił, tylko najpierw opanuj emocje.
12-10-2017 15:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Powtórzę pytanie:
Czy uważasz, że skoro usypia się cierpiące koty, nie pytając ich (co oczywiste) o zdanie, czy należy też usypiać cierpiących ludzi, także nie pytając ich o zdanie?


>Może masz jakieś argumenty?
Przeciwko brakowi odpowiedzi?

Boisz się odpowiedzieć, boisz się bronić swoich poglądów?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brakowi odpowiedzi? To ile razy trzeba podtrollowi pisać żeby zrozumiał? 10? Masz już odpowiedź na to pytanie, więc nie kompromituj się.
szarley (54911 punktów)
>Brakowi odpowiedzi? To ile razy trzeba podtrollowi pisać żeby zrozumiał? 10? Masz już odpowiedź na to pytanie, więc nie kompromituj się.

Dlaczego BOISZ się swoją odpowiedź jasno i jednoznacznie napisać?

Rozumiem Cię tak:
"Ja, Olson jestem zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi, bez pytania ich o zdanie. (podobnie jak z cierpiącymi kotami)"

Teraz pewnie odpiszesz, że przekręcam Twoje słowa lub manipuluję, więc jeśli źle Cię zrozumiałem, ponawiam pytanie:

Czy uważasz, że skoro usypia się cierpiące koty, nie pytając ich (co oczywiste) o zdanie, czy należy też usypiać cierpiących ludzi, także nie pytając ich o zdanie?


Pisz jasno i precyzyjnie, nie pozwalając na interpretację, błędy w zrozumieniu lub manipulację.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Brakowi odpowiedzi? To ile razy trzeba podtrollowi pisać żeby zrozumiał? 10? Masz już odpowiedź na to pytanie, więc nie kompromituj się.
>Dlaczego BOISZ się swoją odpowiedź jasno i jednoznacznie napisać?

Wskaż gdzie napisałem niejasno i niejednoznacznie. Jak Ty chcesz dyskutować o czymkolwiek, skoro masz taką sklerozę i nie umiesz czytać? Kompromitujesz się, a ja nie omieszkałem Ci tego wytknąć. Serio uważasz, że przyczyną jest strach przed napisaniem po raz n-ty tego samego?

>Pisz jasno i precyzyjnie, nie pozwalając na interpretację, błędy w zrozumieniu lub manipulację.

Tak właśnie piszę. To, że nie rozumiesz, jest kolejną przesłanką na to, że nie zasługujesz by pisać na forum o racjonalizmie. Chyba, że jako przykład skrajnego irracjonalisty i dystalentu do dyskusji.

Przypomnę więc o czym była rozmowa i jakie jest moje stanowisko. Skoro psy i koty są usypiane bez pytania o zdanie, bo nie da się ich o nie zapytać, to w analogicznej sytuacji podobne prawo powinni mieć ludzie. Ty natomiast chciałbyś ich traktować gorzej niż zwierzęta, bez empatii, bo skoro nie wybrali opcji oczywistej dla każdego, to niech sobie cierpią. Zamiast uciekać w jakieś durne udawanie nieumiejętności czytania, skup się lepiej nad odpowiedzią, bo raczej nie masz już możliwości by wybronić swojej absurdalnej psychopatycznej teoryjki.
szarley (54911 punktów)
>>Dlaczego BOISZ się swoją odpowiedź jasno i jednoznacznie napisać?
>Wskaż gdzie napisałem niejasno i niejednoznacznie.
Wcale na moje pytanie nie odpowiedziałeś. Tchórz obleciał

>Przypomnę więc o czym była rozmowa i jakie jest moje stanowisko. Skoro psy i koty są usypiane bez pytania o zdanie, bo nie da się ich o nie zapytać, to w analogicznej sytuacji podobne prawo powinni mieć ludzie.

Czyli: Olson jest zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zgodę.

(A Dajmoniona nazwałeś drem Mengele.....)


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Dlaczego BOISZ się swoją odpowiedź jasno i jednoznacznie napisać?
>>Wskaż gdzie napisałem niejasno i niejednoznacznie.
>Wcale na moje pytanie nie odpowiedziałeś. Tchórz obleciał

Znów sięgasz po kłamstwo z powodu bezsilności.

>>Przypomnę więc o czym była rozmowa i jakie jest moje stanowisko. Skoro psy i koty są usypiane bez pytania o zdanie, bo nie da się ich o nie zapytać, to w analogicznej sytuacji podobne prawo powinni mieć ludzie.Czyli: Olson jest zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zgodę.

jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić

oczywiście sięgasz po słowne przeformułowania w sposób emocjonalny, bo jesteś bezsilny w argumentacji

>(A Dajmoniona nazwałeś drem Mengele.....)

Bo użył argumentu pasującego do Mengele, że cierpienie ludzi to tam nic, bo badania ważniejsze, ale potem sobie przeczy, bo pisze, że badania jednak nie są nadrzędnym celem.

No i znów rzygasz na klawiaturę zamiast kulturalnie dyskutować, a potem czepisz się byle czego i napiszesz, że rzekomo nie dyskutujesz w rynsztoku. Cesarzyku hipokryzji
szarley (54911 punktów)
Czyli: Olson jest zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zgodę.
>jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić

Kłamiesz
1 Jesteś zwolennikiem "oszczędzania cierpienia" omyłkowo skazanym na dożywocie, metodą skazywania ich na śmierć
2 Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli: Olson jest zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zgodę.
>>jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić
>Kłamiesz

To ty kłamiesz i to nie po raz pierwszy

>1 Jesteś zwolennikiem "oszczędzania cierpienia" omyłkowo skazanym na dożywocie, metodą skazywania ich na śmierć

Czyli: jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić

Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.

>2 Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)

A jak pytać o zdanie w przypadkach gdzie nie da się ich o to pytać?

Pogrążasz się coraz bardziej, a wystarczyłoby opanować emocje i normalnie pisać.
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)

>Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.
Nie znasz moich poglądów, znasz tylko poglądy chochoła, którego sobie wymyśliłeś

>>1 Jesteś zwolennikiem "oszczędzania cierpienia" omyłkowo skazanym na dożywocie, metodą skazywania ich na śmierć
>Czyli: jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić
Czyli Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi. To tylko innymi słowy napisane to samo. Trup jest tak samo zimny.

>>2 Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
>A jak pytać o zdanie w przypadkach gdzie nie da się ich o to pytać?
Skazanego nie można zapytać? Dlaczego? Co w tym przeszkadza?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.
>Nie znasz moich poglądów, znasz tylko poglądy chochoła, którego sobie wymyśliłeś

Skup się. Masz 2 możliwości, zero-jedynkową kwestię. Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią. Co wybierasz? Ja wybieram ulżenie w cierpieniu. Niestety w tym przypadku wiąże się to ze śmiercią. Kota i psa się usypia ze względu na empatię do nich. Wiemy, że cierpienie jest dla nich złe i lepiej żeby nie cierpiały. W przypadku człowieka ma być inaczej? Jeśli tak to dlaczego?

Jeśli nie jesteś za ulżeniem im w cierpieniu za pomocą śmierci, to z automatu jesteś za tą drugą opcją czyli tym żeby cierpieli po to by nie umierali. Mną kieruje empatia, a Tobą? Empatia nie, bo ich cierpienie Cię nie interesuje. Nie chcesz żeby umarli, czyli zakładasz dogmat, że życie jest ważniejsze od jego jakości i komfortu, tak jakby miało wartość nadrzędną i samą w sobie. To Twój dogmat, przez który skazujesz te osoby na cierpienie.

>>>1 Jesteś zwolennikiem "oszczędzania cierpienia" omyłkowo skazanym na dożywocie, metodą skazywania ich na śmierć
>>Czyli: jestem zwolennikiem ulżenia w cierpieniu gdy nie da się już nic zrobić
>Czyli Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi. To tylko innymi słowy napisane to samo. Trup jest tak samo zimny.

Innymi słowy uprawiając seks z żoną uprawiasz seks ze zwierzętami. Dobrze wiesz jaki jest wydźwięk jednego i drugiego sformułowania i chwytasz się tej manipulacji, bo nic innego Ci już nie pozostało na obronę swoich wypocin.

>>>2 Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
>>A jak pytać o zdanie w przypadkach gdzie nie da się ich o to pytać?
>Skazanego nie można zapytać? Dlaczego? Co w tym przeszkadza?

A Tobie?
\"szarley\":
Jeśli społeczeństwo decyduje, że ktoś winien siedzieć w więzieniu (zapłacić grzywnę, odpracować) to jest to kara za przewinę.
Kara nie polega na smarowaniu dupy marzipanem. Kara ma być uciążliwością, więc dawanie wyboru czy chcesz pojechać na wakacje na Haiti czy na Hawaje nie jest karą.


\"olson\":
Problem w tym, że mówimy o najgorszych przestępcach. Oni nie powinni decydować.

\"szarley\":
Nie powinni


I co cesarzyku hipokryzji? Raz piszesz tak, a potem inaczej? Śmiech na sali, kolejny raz zostałeś zagoniony w kozi róg i przyłapany na przeczeniu sobie.
szarley (54911 punktów)
>>>Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.
>>Nie znasz moich poglądów, znasz tylko poglądy chochoła, którego sobie wymyśliłeś
>Skup się. Masz 2 możliwości, zero-jedynkową kwestię. Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią.

Świat jest prosty jedynie w oczach prostaków

>Co wybierasz?
Nie wiesz.
Ty wybierasz dobijanie ludzi cierpiących, tak jak dobija się cierpiące koty, bez pytania ich samych.

Możesz sobie to ubrać w pięknosłowie. Mnie na nie nie nabrałeś

Co ja sądzę, nadal nie wiesz, wiesz tylko co sądzi chochoł którego sobie wymyśliłeś

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.
>>>Nie znasz moich poglądów, znasz tylko poglądy chochoła, którego sobie wymyśliłeś
>>Skup się. Masz 2 możliwości, zero-jedynkową kwestię. Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią.
>Świat jest prosty jedynie w oczach prostaków

Wróć może do tematu, bo nie rozmawiam z Tobą o prostocie świata, tylko o konkretnym wybranym zagadnieniu, które jest zero-jedynkowe. Nie znaczy, że proste, tylko że są 2 opcje wyboru. Znów uciekasz.

Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią. No chyba, że stwierdzasz "nie wiem", ale to by Ci nie pasowało w kontekście KŚ, bo uznałbyś wtedy, że być może mam rację, a Ty się bronisz z całych sił, byle tylko nie przyznać się do błędu.

>>Co wybierasz?
>Nie wiesz.

Dlatego pytam. Poza tym już zdążyłeś co nieco na ten temat napisać.

>Ty wybierasz dobijanie ludzi cierpiących, tak jak dobija się cierpiące koty, bez pytania ich samych.

"Dobijanie" nie jest tu trafnie użytym słowem. Mowa o ulżeniu w cierpieniu i to jest w tym przypadku wartością nadrzędną.

>Możesz sobie to ubrać w pięknosłowie. Mnie na nie nie nabrałeś

Nie ubieram niczego w żadne pięknosłowie, ani nikogo nie próbuję na nic nabrać. To Ty na siłę próbujesz przeinaczać sformułowania by brzmiały źle i świadczy to o Twojej bezsilności wobec argumentów i kłamliwej manipulacyjnej naturze. A należy tak formułować zdania by niczego nie pominąć. Stwierdzenie, że uprawiasz seks ze zwierzętami jest pominięciem faktu, że chodzi o ludzi. Stwierdzenie, że jestem za tym by w warunkach dobrej dyktatury karać śmiercią osobników próbujących robić zamach stanu i rozpowszechniają kłamliwą propagandę przeciw dobru ogółu, jest wyczerpujące, natomiast stwierdzenie, że jestem za karaniem śmiercią przeciwników politycznych to nadużycie. Podobnie tutaj należy podkreślić, że chodzi o ulżenie w cierpieniu, a Twoje sformułowanie jest po prostu ucieczką od argumentów i pomijaniem tego co jest dla Ciebie niewygodne.

>Co ja sądzę, nadal nie wiesz, wiesz tylko co sądzi chochoł którego sobie wymyśliłeś

Wiem, że się ze mną w tej kwestii nie zgadzasz i że jesteś za tym by najcięższych przestępców nie pytać o zdanie. Czyli sam się podpisałeś pod stwierdzeniem, że wolisz by ci ludzie cierpieli. Jeśli nie wolisz, to nie jesteś przeciwnikiem KŚ, jeśli zakładasz możliwość niesłusznych wyroków.
12-10-2017 20:50 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

>>>Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią. No chyba, że stwierdzasz "nie wiem", ale to by Ci nie pasowało w kontekście KŚ, bo uznałbyś wtedy, że być może mam rację, a Ty się bronisz z całych sił, byle tylko nie przyznać się do błędu.
>>>Co wybierasz?
>>Nie wiesz.
>Dlatego pytam. Poza tym już zdążyłeś co nieco na ten temat napisać.

Na pewno jestem przeciwnikiem podawania trucizny śmiertelnie choremu, cierpiącemu człowiekowi, który chce nadal żyć, nawet jeśli ma przed sobą tydzień cierpienia. Na pewno jestem zwolennikiem prawa do godnej śmierci, dla nieuleczalnie chorego cierpiącego człowieka, kiedy tej śmierci chce. Jeśli ja nie wytrzymałbym jego cierpienia, to znaczy, że ja bym nie wytrzymał, nie mam prawa za niego decydować o śmierci. Jeśli ja jego cierpienie wytrzymałbym, nie znaczy że on wytrzyma. Nie mam prawa zmuszać go do życia. To ten człowiek chce lub nie chce żyć, o jego żywot i śmierć chodzi. Nie będę za niego umierał, nie będę za niego cierpiał, nie mam prawa za niego decydować.

Za kogo Ty się uważasz, że chcesz decydować za drugiego człowieka?

Nie jesteś Bogiem Olsonie, choć zbliżasz się już do autodeizacji

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Na pewno jestem przeciwnikiem podawania trucizny śmiertelnie choremu, cierpiącemu człowiekowi, który chce nadal żyć, nawet jeśli ma przed sobą tydzień cierpienia.

Co to znaczy "chce nadal żyć"?

Czyli urojenia stawiasz ponad aspektem cierpienia i szczęścia? Czy w ogóle jest coś ważniejszego od szczęścia i gorszego od cierpienia?

>Na pewno jestem zwolennikiem prawa do godnej śmierci, dla nieuleczalnie chorego cierpiącego człowieka, kiedy tej śmierci chce. Jeśli ja nie wytrzymałbym jego cierpienia, to znaczy, że ja bym nie wytrzymał, nie mam prawa za niego decydować o śmierci. Jeśli ja jego cierpienie wytrzymałbym, nie znaczy że on wytrzyma. Nie mam prawa zmuszać go do życia. To ten człowiek chce lub nie chce żyć, o jego żywot i śmierć chodzi. Nie będę za niego umierał, nie będę za niego cierpiał, nie mam prawa za niego decydować.

Ale rozmawiamy tu o sytuacji, w której nie ma decyzji - najgorsi przestępcy i ludzie z ewentualnej pomyłki sądowej skazani na dożywocie lub śmierć i sparaliżowane cierpiące osoby nie są objęte wyborem, więc masz się opowiedzieć między opcjami:
- KŚ i śmierć niesłusznie skazanych
- dożywocie i cierpienie niesłusznie skazanych
- nie wiem

Tylko opcja dożywocia jest przeciwko KŚ, więc to za nią się opowiadasz, decydując za tych ludzi. Po co to na mnie projektujesz, skoro dyskutujemy o kwestii, w której właśnie mamy się opowiedzieć za jednym lub za drugim lub uznać "nie wiem czy lepsza jest KŚ czy dożywocie"?

>Za kogo Ty się uważasz, że chcesz decydować za drugiego człowieka?Nie jesteś Bogiem Olsonie, choć zbliżasz się już do autodeizacji

Raz, że marne ad personam, a dwa, że marna projekcja narcyzku.
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

>>Na pewno jestem przeciwnikiem podawania trucizny śmiertelnie choremu, cierpiącemu człowiekowi, który chce nadal żyć, nawet jeśli ma przed sobą tydzień cierpienia.
>Co to znaczy "chce nadal żyć"?
To znaczy chce nadal żyć. Nic mniej nic więcej. To proste zdanie.

>Czyli urojenia stawiasz ponad aspektem cierpienia i szczęścia?
Czyli wybór człowieka stawiam na pierwszym miejscu
Nie ja za niego umrę, nie za niego będę cierpiał, nie ja za niego powinienem decydować.

>Czy w ogóle jest coś ważniejszego od szczęścia i gorszego od cierpienia?
A to zależy dla kogo. Nie jesteś Bogiem, żeby określać co dla drugiego człowieka jest ważniejsze, choć Twój narcyzm i bufonada zbliżają Cię do autodeizacji.

>>jesteś O Wielka Empatio zwolennikiem wykonania kary metodą testowania leków
>Testowania? Znów w emocjach konfabulujesz.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,722406#w725013:
Cytat:
Kiedyś byłem za karą śmierci, ale potem zmieniłem zdanie, że lepsze jest testowanie leków i kosmetyków na najgorszych więźniach

www.racjonalista.pl/forum.php/s,728621#w729066
Cytat:
Nieuczciwi oponenci zasługują na karę, choć właściwie od kś są lepsze kary, np testowanie leków.

Cytat:
Testowanie leków zamiast kary śmierci, żeby nie cierpiały niewinne zwierzęta, tylko najgorsi zbrodniarze zagrażający społeczeństwu.


To CYTAT z Twojej wypowiedzi. Zarzucasz konfabulację? O Wielka Empatio.
Uważasz dożywocie za najcięższą karę a proponujesz dożywocie z niszczeniem zdrowia?
To nie moja konfabulacja tylko Twoja kompromitacja

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Co to znaczy "chce nadal żyć"?
>To znaczy chce nadal żyć. Nic mniej nic więcej. To proste zdanie.

Odpowiedź rodem z przedszkola. Pytam Cię o rozwinięcie, ponieważ to jest tu kluczowe. Wprowadzasz dogmat, a ja chcę wiedzieć czemu stawiasz czyjś wybór nad cierpieniem i ulżeniem w cierpieniu. Już pominę na chwilę fakt, że piszemy o tym w kontekście karania więźniów i jako przykład pomocniczy służy też bardzo cierpiący człowiek, któremu nie da się ulżyć i nie ma dla niego ratunku, ale nie może on zgłosić swojej woli np z powodu paraliżu lub innych czynników jak np brak możliwości komunikacji.

Pytam co to znaczy "chce nadal żyć", bo mamy tu dylemat moralny. Wiemy, że ludzka wola może działać błędnie, czego przykładami są choćby narkomani. Abstrahuję na chwilę od przykładu morderców, bo akurat wiemy skąd się bierze narkomania i w niektórych przypadkach można to leczyć. Mamy np grupę narkomanów chorującą na depresję o podłożu biologicznym. Ćpają, bo czują się szczęśliwi tylko gdy mózg pracuje na znacznie podwyższonych obrotach albo jest uśpiona i wynika to ze źle działających receptorów lub nieprawidłowego przewodnictwa neuronów. Jeśli terapia lekami się powiedzie (nie zawsze tak jest) znika wola ćpania. Podobnie można regulować np głód. W przypadku pacjentów z tendencją do obwiniania się i niskiej samooceny może istnieć potrzeba zmiany przekonań i przewartościowania moralności, by wyjść z podświadomej roli ofiary. Gdy to się udaje, to ta wola się zmienia. W przypadku morderców jest podobnie. Jeśli mordercą jest np schizofrenik, to po terapii lekami może przestać chcieć mordować. Jeśli mordercą jest psychopata, to wynika to z wad jego mózgu i złego wychowania. Wybór niekoniecznie jest wartością nadrzędną - na pewno nie sam w sobie. Wybór to jeden ze środków do celu jakimi są szczęście, przyjemność, działanie w zgodzie z wartościami. I albo działa on prawidłowo, albo nie. Jeśli ktoś jest masochistą i wybiera cierpienie, bo jakieś zaburzenie uszkodziło mu ośrodki "woli" w mózgu, to wolisz dać mu cierpieć, bo tak wybrał? Cały czas próbuję Ci to wytłumaczyć, a Ty wracasz do mantry, że wybór jest najważniejszy. Chodzi Ci raczej tak naprawdę o to, że brak wyboru bywa fatalny, ale nie zawsze jest. To dlatego gdy kot jest chory dostaje tabletkę sproszkowaną z jedzeniem, bo normalnie wybiera żeby jej nie jeść, ale wiemy, że to dla niego zły wybór. Podobnie jest z dziećmi i niektórymi nakazami i zakazami rodzicielskimi. Najprościej chyba przedstawić ten argument w postaci retorycznego pytania: czy ważniejszy jest sam wybór czy dobry wybór?

>>Czyli urojenia stawiasz ponad aspektem cierpienia i szczęścia?
>Czyli wybór człowieka stawiam na pierwszym miejscu

W przypadku cierpiących osób, które nie mogą wyrazić swojej woli też? A w przypadku najgorszych przestępców i niesłusznie skazanych ofiar?

>Nie ja za niego umrę, nie za niego będę cierpiał, nie ja za niego powinienem decydować.

No tak, nie Ty będziesz cierpiał, więc "empatycznie" umywasz rączki i niech sobie cierpi, bo bo Ci tam? Tylko dlatego, że zafiksowałeś się na wyborze, a nie na jego realnych skutkach?

>>Czy w ogóle jest coś ważniejszego od szczęścia i gorszego od cierpienia?
>A to zależy dla kogo. Nie jesteś Bogiem, żeby określać co dla drugiego człowieka jest ważniejsze, choć Twój narcyzm i bufonada zbliżają Cię do autodeizacji.

Przestań już wypisywać te projekcje, bo to już od dawna jest nudne. Nie umiesz pogodzić się z tym, że zostaje Ci wykazywane, że nie masz racji i z tego powodu próbujesz projektować na innych swój narcyzm. Próbujesz zrelatywizować cierpienie pisząc "a to zależy dla kogo", ale w ogóle nie bierzesz pod uwagę faktu, że dobro to przyjemność i szczęście, a zło to cierpienie. Bez cierpienia nie istniałoby pojęcie zła, więc wpadasz w błędne koło próbując argumentować w ten sposób. Jeśli ktoś mówi, że coś jest ważniejsze od szczęścia (nie mówię o egocenrycznym szczęściu okupionym cierpieniem innych, bo jednak wtedy byłaby mowa o cierpieniu), albo że wybór bezsensownego, niepotrzebnego cierpienia może być dla kogoś dobry, to w ogóle podważa sens wartościowania i tym samym etyki i moralności. Na czym opierasz wtedy wartości? Wybór jest bardzo ważną wartością tylko dlatego, że często prowadzi do szczęścia lub braku cierpienia. Wybieranie jest więc naszą naturalną potrzebą jak np jedzenie i picie, ale jest ono podrzędne wobec ważniejszych wartości - szczęścia i ulżeniu niepotrzebnego cierpienia (niektóre rodzaje cierpienia są potrzebne bo tego wymaga nauka na błędach lub poświęcanie czegoś kosztem jakiegoś zysku).

>To CYTAT z Twojej wypowiedzi. Zarzucasz konfabulację? O Wielka Empatio.
>Uważasz dożywocie za najcięższą karę a proponujesz dożywocie z niszczeniem zdrowia?
>To nie moja konfabulacja tylko Twoja kompromitacja

Kolejny raz próbujesz się nieudolnie wybielić, a to właśnie Twoja kompromitacja. Pamiętasz jakiś prowokacyjny wycinek ze starych postów, a zapominasz argumenty, które są w postach, na które bezpośrednio odpowiadasz. Świetnie pokazuje to Twoją stronniczość. Przy okazji tu masz pewien punkt, bo pierwszy raz przyłapałeś mnie na manipulacji i właściwie wiele razy miałeś okazję to zrobić, a uderzałeś kulą w płot. Jednak odwraca się to i tak przeciwko Tobie, bo ja Ci wytykałem manipulacje wiele razy, więc teraz możesz sobie tryumfalnie przywoływać ten cytat, bo to jedyny na jakim mnie przyłapałeś Przykład z testowaniem leków był prowokacją (hehe, sam już zapomniałem o tym wytrychu) - opiera się on na odwołaniu do wolnej woli w Twoim przypadku, a w przypadku tego drugiego rozmówcy odwołuje się do sytuacji zwierząt
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem zabijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zdanie (tak jak koty) Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

Cytat:
Zdecydowana większość się ze mną zgadza

Wierz sobie w co chcesz. ja nie spotkałem drugiej kanalii, która popierałaby mordowanie chorych ludzi (a dajmoniona nazwałeś Mengele!!!!!!)

>> Nie ja za niego umrę, nie za niego będę cierpiał, nie ja za niego powinienem decydować.
>No tak, nie Ty będziesz cierpiał, więc "empatycznie" umywasz rączki i niech sobie cierpi, bo bo Ci tam? Tylko dlatego, że zafiksowałeś się na wyborze, a nie na jego realnych skutkach?
Niech sam decyduje. Za kogo się uważasz, że chcesz decydować za innych, czy powinni żyć! Sam siebie Bogiem głosisz? To już nie jest bufonada. Na to już w polskim języku nazwy nie znam. Autodeizacja to mój neologism.
(Znów przeczytałeś połowę zdania bo na przeczytanie całego prywatna edukacja nie wystarcza.)

Twoja "empatia" jest empatią zwyrodnialca. Gotów jesteś dobić człowieka, który chce żyć, żeby "uwolnić go" od czegoś co W TWOIM PRZEKONANIU jest nieprzeżywalnym cierpieniem.

Twoja "empatia" wyszła przy pomyśle testowania leków na skazańcach.
Zarzuciłeś mi konfabulację, ale niestety cytaty, cytaty...
To co zacytowałem naprawdę napisałeś.
Jesteś zwyrodnialcem, który postuluje testowanie leków na skazańcach (a Dajmoniona nazwałeś Mengele...)

Jesteś w stanie "wygrać" każdą dyskusję tylko dlatego że masz więcej czasu na pisanie mnóstwa rozwadniających sens dyskusji słów.
Tymczasem sens Twoich wypowiedzi jest taki, że cierpiący człowiek nie powinien mieć prawa do samodzielnej oceny czy JEGO cierpienie czyni JEGO życie pozbawionym wartości czy nie

Dobrze, że nie pracujesz w hospicjum....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś zwolennikiem zabijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zdanie (tak jak koty) Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

Zignorowanie istotnej informacji to wypaczenie. Tak właśnie tworzysz strawmany.

> Cytat:
Zdecydowana większość się ze mną zgadza

>Wierz sobie w co chcesz. ja nie spotkałem drugiej kanalii, która popierałaby mordowanie chorych ludzi (a dajmoniona nazwałeś Mengele!!!!!!)

Znów emocjonalna reakcja, przez którą piszesz nieprzemyślane głupoty. Nazywasz mordowaniem chorych ludzi to co w przypadku chorych zwierząt nazywa się uśpieniem, które robi się po to by nie zmuszać czującej istoty do niepotrzebnego cierpienia.

Argument Dajmoniona był dokładnie 1:1 jak u Mengele. To kwestia priorytetów, a on użył argumentu, że najważniejsza jest nauka i badania i zignorował fakt cierpienia odsiadujących dożywocie. Jedynym argumentem na nieprzerywanie tego cierpienia mogłaby być większa skuteczność prewencyjna takich kar, ale żadne badania zupełnie na to nie wskazują. Dajmonion sam jednak potem wyparł się swojego argumentu i zaczął sobie przeczyć próbując go bronić. Ta sprzeczność wynika właśnie z tego, że on nie jest jak Mengele, tylko użył takiego niefortunnego argumentu.

>>> Nie ja za niego umrę, nie za niego będę cierpiał, nie ja za niego powinienem decydować.>No tak, nie Ty będziesz cierpiał, więc "empatycznie" umywasz rączki i niech sobie cierpi, bo bo Ci tam? Tylko dlatego, że zafiksowałeś się na wyborze, a nie na jego realnych skutkach?
>Niech sam decyduje.

Znów zapominasz o czym jest dyskusja - o sytuacjach, w których nie może decydować. Dyskutujesz z moim zdaniem czy ze strawmanami, które tworzy Twoja podświadomość? Bo jeśli ze mną, to odpowiadasz na argument o ludziach, którzy nie mogą decydować z przyczyn fundamentalnych (brak możliwości decydowania, przy odczuwaniu bólu i cierpienia, brak możliwości wyrażenia swojej woli z powodu stanu zdrowia). W przypadku skazanych sam pisałeś, że nie powinni decydować. Cytowałem to niedawno, ale oczywiście uciekłeś od odpowiedzi i odpowiadasz teraz na strawmana. Znów działasz podobnie jak w przypadku dobrej dyktatury. Na argument o ludziach, którzy nie mogą decydować odpowiadasz "niech sam zadecyduje". Potem wydaje Ci się, że masz rację, a ja jestem przekonanym o swojej racji bufonem. To właśnie projekcja - wypierasz fakt, że jesteś silnie przekonany o swojej racji tak, że próbujesz wcielać się w Boga i decydować, że lepiej cierpieć bez sensu niż ulżyć w cierpieniu istoty, której już nie da się uratować i która nie jest w stanie wyrazić swojej woli. Tłumaczysz sobie to tym, że sama tak wybrała. Widać tu znaczne podobieństwo do wiary katolików, że wieczne piekło jest sprawiedliwą karą i przecież ci ludzie, którzy tam idą sami sobie to wybrali (niebezpieczny i głupi dogmat wolnej woli). To typowy dla wierzących fideistów mechanizm zrzucania winy na innych.

>Za kogo się uważasz, że chcesz decydować za innych, czy powinni żyć! Sam siebie Bogiem głosisz? To już nie jest bufonada. Na to już w polskim języku nazwy nie znam. Autodeizacja to mój neologism.

I tak właśnie przejawia się ta projekcja w praktyce. I przy okazji jest to marne ad personam zamiast argumentu, by potem to mi zarzucać rynsztokowy styl dyskutowania.

>(Znów przeczytałeś połowę zdania bo na przeczytanie całego prywatna edukacja nie wystarcza.)

Marne ad personam bez żadnego argumentu i wyjaśnienia. I znów żenujący tekst o prywatnej edukacji.

>Twoja "empatia" jest empatią zwyrodnialca.

Ad personam i projekcja, której towarzyszą silne emocje i wyparcie.

>Gotów jesteś dobić człowieka, który chce żyć, żeby "uwolnić go" od czegoś co W TWOIM PRZEKONANIU jest nieprzeżywalnym cierpieniem.

W czyim przekonaniu nie jest? Tu znów wychodzi Twoja hipokryzja. Sam zajmujesz przeciwne stanowisko w tej dyskusji, a obydwa charakteryzują się decydowaniem za kogoś - czy KŚ czy dożywocie. Chyba, że jednak zmieniasz zdanie i jesteś za tym by najgorsi przestępcy wybierali sobie rodzaj kary.

>Twoja "empatia" wyszła przy pomyśle testowania leków na skazańcach.
>Zarzuciłeś mi konfabulację, ale niestety cytaty, cytaty...
>To co zacytowałem naprawdę napisałeś.

I znów powtarzanie czegoś co było już wyjaśnione. I zgadza się to co przewidywałem, że będziesz się teraz próbował tego chwytać jako ostatniej deski ratunku w tej dyskusji.

Odpowiedź na te wypociny już była i pozostała bez kontry, czyli jest w mocy. Dlaczego więc znów wracasz do poprzedniego etapu i powtarzasz coś co już nie ma sensu?

Cytat:
Pamiętasz jakiś prowokacyjny wycinek ze starych postów, a zapominasz argumenty, które są w postach, na które bezpośrednio odpowiadasz. Świetnie pokazuje to Twoją stronniczość. Przy okazji tu masz pewien punkt, bo pierwszy raz przyłapałeś mnie na manipulacji i właściwie wiele razy miałeś okazję to zrobić, a uderzałeś kulą w płot. Jednak odwraca się to i tak przeciwko Tobie, bo ja Ci wytykałem manipulacje wiele razy, więc teraz możesz sobie tryumfalnie przywoływać ten cytat, bo to jedyny na jakim mnie przyłapałeś Przykład z testowaniem leków był prowokacją (hehe, sam już zapomniałem o tym wytrychu) - opiera się on na odwołaniu do wolnej woli w Twoim przypadku, a w przypadku tego drugiego rozmówcy odwołuje się do sytuacji zwierząt
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem zabijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zdanie (tak jak koty) Nazywanie tego "usypianiem" świadczy tylko o moralnym dnie

Jesteś zwolennikiem wykonywania wyroków śmierci na politycznych przeciwnikach metodą testowania leków (a dajmoniona nazwałeś Mengele)

W imię "empatii" wolisz karać śmiercią metodą testowania leków niż skazywać na dożywocie

Cała Twoja wypowiedź to nieudolna próba racjonalizacji Twojego zwyrodnialstwa
Ubranie tego w pięknosłowie nie czyni Cię Człowiekiem


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-10-2017 21:22Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś zwolennikiem zabijania cierpiących ludzi bez pytania ich o zdanie (tak jak koty) Nazywanie tego "usypianiem" świadczy tylko o moralnym dnie

Emocjonalne wyznanie wiary. Jesteś psychopatą, bo masz za nic cierpienie innych.

>Jesteś zwolennikiem wykonywania wyroków śmierci na politycznych przeciwnikach metodą testowania leków (a dajmoniona nazwałeś Mengele)

Powtarzasz kłamstwa. W poprzednim poście na to odpowiedziałem. O Dajmonionie też. Mój ostatni post jest w mocy, a w tym nie napisałeś nic nowego na co by on nie odpowiadał. Powielasz tylko emocjonalny festiwal powtarzania wyznań wiary i prezentujesz poziom typowego religianta, który wierzy, że każdy kto nie podziela jego chorych psychotycznych wizji to moralne dno. Tak właśnie myślą narcystyczni psychopaci.
16-10-2017 21:02Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś w stanie "wygrać" każdą dyskusję tylko dlatego że masz więcej czasu na pisanie mnóstwa rozwadniających sens dyskusji słów.

Znów opisałeś swoje zachowanie i dlatego masz przeświadczenie, że "wygrywasz" każdą dyskusję, choć w rzeczywistości jest inaczej. Podaję jasne argumenty, od których uciekasz brnąć w wypaczanie moich wypowiedzi, pomijanie kluczowych argumentów, projekcje i powtarzanie tego co już było obalone.

>Tymczasem sens Twoich wypowiedzi jest taki, że cierpiący człowiek nie powinien mieć prawa do samodzielnej oceny czy JEGO cierpienie czyni JEGO życie pozbawionym wartości czy nie

Znów strawman i emocjonalne ad personam zamiast argumentów.

>Dobrze, że nie pracujesz w hospicjum....

Znów emocje. Opanuj się.
12-10-2017 20:51 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

>>>>>Ty oczywiście jesteś zwolennikiem żeby te osoby cierpiały.
>>>>Nie znasz moich poglądów, znasz tylko poglądy chochoła, którego sobie wymyśliłeś
>>>Skup się. Masz 2 możliwości, zero-jedynkową kwestię. Albo opowiadasz się za cierpieniem tych osób, albo za śmiercią.
>>Świat jest prosty jedynie w oczach prostaków
>Wróć może do tematu, bo nie rozmawiam z Tobą o prostocie świata, tylko o konkretnym wybranym zagadnieniu, które jest zero-jedynkowe. Nie znaczy, że proste, tylko że są 2 opcje wyboru.
Nie jest zero-jedynkowe. To Twoja wiara, podobnie jak wiara w to, że nie można orzec omyłkowo kary śmierci, że skończyłeś lepszą szkołę, że "koleś" Moczydłowski nie zna wyników badań, że więzienie jest dla winnego czy niewinnego gorsze niż śmierć, że nie nie ma sposobu odszkodowania więzienia, że do wykonania kary śmierci nie potrzeba kata, że KS lepiej odstrasza i moc innych Twoich dogmatów, których w żaden sposób nie obroniłeś. Tak jak Twoje pseudomedyczne pseudodiagnozy pseudolekarza.

Przekonany o własnej nieomylności, uciekałeś od odpowiedzi na pytania i od pytań o dowody.

>>Ty wybierasz dobijanie ludzi cierpiących, tak jak dobija się cierpiące koty, bez pytania ich samych.
>"Dobijanie" nie jest tu trafnie użytym słowem. Mowa o ulżeniu w cierpieniu i to jest w tym przypadku wartością nadrzędną.
Różnica w słowach. Merytorycznie żadnej. Jesteś zwolennikiem dobijania ludzi jak kotów, bez pytania ich o zdanie

>>Możesz sobie to ubrać w pięknosłowie. Mnie na nie nie nabrałeś
>Nie ubieram niczego w żadne pięknosłowie, ani nikogo nie próbuję na nic nabrać. To Ty na siłę próbujesz przeinaczać sformułowania by brzmiały źle i świadczy to o Twojej bezsilności wobec argumentów
To kolejny Twój dogmat - wiara, że argumenta rozmówcy są zawsze bezsilne.

>i kłamliwej manipulacyjnej naturze. A należy tak formułować zdania by niczego nie pominąć.
Nie pomijam. Jesteś zwolennikiem dobijania ludzi jak kotów, bez pytania ich o zdanie. Możesz to napisać innymi słowy, nie zmienisz ani sensu zdania ani nie podważysz jego prawdziwości. Odwołasz się jedynie do... emocji
Co do mojej natury... kolejny dogmat.

>Stwierdzenie, że uprawiasz seks ze zwierzętami jest pominięciem faktu, że chodzi o ludzi.
Stwierdzenie, że jesteś zwolennikiem karania śmiercią za niektóre polityczne przestępstwa jest stwierdzeniem faktu. Jesteś zwolennikiem takiej kary. Co więcej jesteś O Wielka Empatio zwolennikiem wykonania kary metodą testowania leków, (A dajmoniona nazwałeś Mengele)
Przekonywanie ludzi, do tego, że powinni mieć wpływ na wybór władzy jest "przestępstwem" politycznym i za to chcesz karać śmiercią empatycznie testując leki
W dyskusji o dyktaturze poległeś na najprostszych pytaniach (podobnie jak w wielu innych dyskusjach) i jedyne na co było Cię stać to "udowodnij, że nie może istnieć..." Ty nie udowodniłeś niczego, oprócz swojej wiary w byt nadprzyrodzony, a Twoje słownictwo dotyczące demokracji, świadczy tylko o rozemocjonowaniu.

>>Co ja sądzę, nadal nie wiesz, wiesz tylko co sądzi chochoł którego sobie wymyśliłeś
>Wiem, że się ze mną w tej kwestii nie zgadzasz i że jesteś za tym by najcięższych przestępców nie pytać o zdanie.
Czyli nie znasz moich poglądów. Nie dziwi mnie to. Uważasz się za tak żywą doskonałość, że jakiekolwiek argumenta innych są pomijalne, Jesteś we własnym przekonaniu Wielką Nieomylnością, zdolną co najwyżej do "pomyłeczek". Tymczasem właśnie te "pomyłeczki" były skutkiem Twojego DOGMATYZMU, z którego wynika uproszczona do prostactwa wizja świata.

Olson locuta, causa finita. Nie wolno przemyśleć swojego błędu

Kiedy napisałem Ci, że opierasz się na błędnym założeniu, odpowiedziałeś "Kłamstwo.." Każdy myślący człowiek zapytałby o ten błąd, potem się spierał, ale nie Jego Nieomylność. Ty założyłeś, że błędu nie popełniasz

Wypominam Ci prywatną szkółkę nie dlatego, że kończyłem jakąś słabą. Nie masz pojęcia, którą szkołę kończyłem, więc nie wiesz, tylko wierzysz, że kończyłeś lepszą, wypominam Ci tę "dobrą" szkołę, żeby spuścić trochę powietrza z balonu Twojej pychy przechodzącej w bufonadę. Jakie szkoły kończyłem, na tym forum kiedyś napisałem. Nie widzę sensu przypominania, bo znam z góry Twój komentarz:
"nie obchodzi mnie gdzie koleś studiował"
Tak jak kiedyś zlekceważyłeś fakt, że pracowałem przy wielkich przemysłowych projektach. Ty po prostu w bufonadzie swojej uważasz tylko Olsona za guru w każdej dziedzinie. Jakiś Korczak, jakieś "książeczki"...

Pod cytatem z Poppera pytałeś o cytat z Poppera, to było najzabawniejsze

Mam prośbę. Nie odpisuj. Szkoda mi czasu (nie mam go tyle co Ty) i jestem zmęczony rozmową z gimnazjalistą, który uważa że każde jego słowo jest udowodnioną, objawioną prawdą i próbuje patrzeć z góry na innych tylko dlatego, że... No właśnie, dokonałeś Ty czegoś w życiu? Przeczytałeś coś? Widziałeś? Zbudowałeś? Poradzisz jedynie emocjonalnie nabluzgać

PS Określenie "obornik" jest tak samo neutralne jak "typ"

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś zwolennikiem dobijania cierpiących bez pytania ich o zdanie (tak jak koty)
>Ubranie tego w pięknosłowie nie zmienia prawdziwości tego zdania

"Dobijanie" nie jest tu trafnie użytym słowem. Mowa o ulżeniu w cierpieniu i to jest w tym przypadku wartością nadrzędną.

Nie ubieram niczego w żadne pięknosłowie, ani nikogo nie próbuję na nic nabrać. To Ty na siłę próbujesz przeinaczać sformułowania by brzmiały źle i świadczy to o Twojej bezsilności wobec argumentów i kłamliwej manipulacyjnej naturze. A należy tak formułować zdania by niczego nie pominąć. Stwierdzenie, że uprawiasz seks ze zwierzętami jest pominięciem faktu, że chodzi o ludzi. Stwierdzenie, że jestem za tym by w warunkach dobrej dyktatury karać śmiercią osobników próbujących robić zamach stanu i rozpowszechniają kłamliwą propagandę przeciw dobru ogółu, jest wyczerpujące, natomiast stwierdzenie, że jestem za karaniem śmiercią przeciwników politycznych to nadużycie. Podobnie tutaj należy podkreślić, że chodzi o ulżenie w cierpieniu, a Twoje sformułowanie jest po prostu ucieczką od argumentów i pomijaniem tego co jest dla Ciebie niewygodne.

Przekleiłem fragment poprzedniego posta, bo znów cytujesz to co było obalone, więc cytuję odpowiedź, która jest w mocy.

>>Wróć może do tematu, bo nie rozmawiam z Tobą o prostocie świata, tylko o konkretnym wybranym zagadnieniu, które jest zero-jedynkowe. Nie znaczy, że proste, tylko że są 2 opcje wyboru.
>Nie jest zero-jedynkowe.

1 opcja - KŚ - w przypadku niesłusznie skazanych pula cierpienia jest zmniejszona bo nikt nie cierpi na dożywociu
2 opcja - dożywocie - w przypadku niesłusznego skazania ofiara cierpi

Już ustaliliśmy w przypadku kota i psa, że cierpienie lub jego brak to ważniejsza kwestia niż wybór lub jego brak. Mylą Ci się priorytety, jak typowemu niedojrzałemu emocjonalnemu dzieciakowi.

Wybór jest między tymi dwoma opcjami, więc w tym kontekście jest zero-jedynkowy. Albo jesteś za tym, albo za tamtym. Chyba, że nie wybierasz żadnej z tych opcji, bo wybór nie jest zero-jedynkowy, ale w takim razie nie jesteś przeciwnikiem KŚ i nie możesz użyć tych paraargumentów, których próbujesz.

>To Twoja wiara, podobnie jak wiara w to, że nie można orzec omyłkowo kary śmierci

Ja po prostu nie podzielam Twojej wiary, że można orzec w naszych warunkach omyłkowo KŚ.

>że skończyłeś lepszą szkołę

Jedną z najlepszych wtedy pod kątem poziomu nauczania, więc nie sądzę byś skończył lepszą, szczególnie jeśli to był państwowy typowy moloch. Poza tym zabawne jest to, że o tym co chwilę piszesz, jakbyś miał kompleks podstawówki. Żenada.

>że "koleś" Moczydłowski nie zna wyników badań

Nie wiem czy zna. Ja się powołałem na badania, a Ty na propagandowe zdanie jakiegoś kolesia, który jest nikim (w sensie, że nie jest żadnym autorytetem). To wymowne, że nie powołałeś się na żadne BADANIA.

>że więzienie jest dla winnego czy niewinnego gorsze niż śmierć

Dożywocie, a nie więzienie.

>że nie nie ma sposobu odszkodowania więzienia

Odszkodowanie można zapłacić, ale to nie rekompensuje tego co się stało

>że do wykonania kary śmierci nie potrzeba kata

bo nie potrzeba i to tłumaczyłem, ale jak zwykle nie zrozumiałeś, bo apodyktycznie się emocjonowałeś.

>że KS lepiej odstrasza

Pisałem, że wg badań jej moc jest taka sama lub większa niż w przypadku dożywocia, ale nie ma jednoznacznej metodologii badań, która by to wykazała, bo zbyt wiele czynników może mieć wpływ.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>i moc innych Twoich dogmatów, których w żaden sposób nie obroniłeś

lol, kisnę

Jakich innych, skoro ani żadnego mi nie wykazałeś? Jedyne co się w tym przypadku zgadza to moc. Moje argumenty nadal są w mocy, a Ty nie byłeś w stanie musnąć ani jednego, a te Twoje na siłę wymyślane wypociny, strawmany i chamskie niemerytoryczne próby obrażania mnie świadczą jedynie o Twojej bezsilności.

>Tak jak Twoje pseudomedyczne pseudodiagnozy pseudolekarza.

Wskaż takową, albo odszczekaj.

>Przekonany o własnej nieomylności, uciekałeś od odpowiedzi na pytania i od pytań o dowody.

O, piękna projekcja. Stale uciekasz, a nie jesteś w stanie mi wskazać ani jednej ucieczki. To co Cię najbardziej kompromituje to przekonanie o własnej nieomylności i te żałosne projekcje. Poziom niższy niż gimbaza i zero meritum.

>To kolejny Twój dogmat - wiara, że argumenta rozmówcy są zawsze bezsilne.

Kłamiesz. Typową bezsilną reakcją jest to co np teraz robisz i wytykam to wielu, bo to typowy mechanizm emocjonalny, który steruje ludźmi. Oczywiście nie jesteś w stanie wskazać mi tego dogmatu i że gdzieś użyłem tego argumentu, a rozmówca nie był w tym momencie bezsilny.

>jesteś O Wielka Empatio zwolennikiem wykonania kary metodą testowania leków

Testowania? Znów w emocjach konfabulujesz.

>Przekonywanie ludzi, do tego, że powinni mieć wpływ na wybór władzy jest "przestępstwem" politycznym i za to chcesz karać śmiercią empatycznie testując leki

Kłamstwo o testowaniu plus nazywasz przekonywaniem ludzi zbrodnię polityczną. Podałem tam konkretny przykład, a nie żadne przekonywanie. A dogmat, że ludzie powinni mieć wpływ na wybór władzy to już Twoja wiara, więc postaw sobie ołtarzyk Tuska albo Marka Borowskiego i się do niego módl, ale daj już spokój z tymi strawmanami.

>W dyskusji o dyktaturze poległeś na najprostszych pytaniach (podobnie jak w wielu innych dyskusjach) i jedyne na co było Cię stać to "udowodnij, że nie może istnieć..." Ty nie udowodniłeś niczego, oprócz swojej wiary w byt nadprzyrodzony, a Twoje słownictwo dotyczące demokracji, świadczy tylko o rozemocjonowaniu.

Projekcja dokładna. Skompromitowałeś się niezrozumieniem prostego przykładu i zrozumiałych argumentów, a teraz jeszcze do tego wracasz. To tak jakby piłkarze słabej drużyny skompromitowali się przegrywając 8:0 i cieszyli się z wygranej, bo wyparli fakt porażki

>>Wiem, że się ze mną w tej kwestii nie zgadzasz i że jesteś za tym by najcięższych przestępców nie pytać o zdanie.
>Czyli nie znasz moich poglądów. Nie dziwi mnie to.

Zacytowałem je.

>Uważasz się za tak żywą doskonałość, że jakiekolwiek argumenta innych są pomijalne, Jesteś we własnym przekonaniu Wielką Nieomylnością, zdolną co najwyżej do "pomyłeczek". Tymczasem właśnie te "pomyłeczki" były skutkiem Twojego DOGMATYZMU, z którego wynika uproszczona do prostactwa wizja świata

Projekcja - właśnie to, że tak robisz udowadniam Ci już od dawna.

>Pod cytatem z Poppera pytałeś o cytat z Poppera, to było najzabawniejsze

Tak, bo pytałem o cytat będący argumentem w danej rozmowie, a Ty wkleiłeś cytat Poppera w ogóle odklejony od tematu.

>PS Określenie "obornik" jest tak samo neutralne jak "typ"

Haha nieźle brniesz w zaparte. Typowa gimbusiarska zagrywka i typowy festiwal projekcji emocjonalnego bufona przekonanego o swojej racji. Tak przekonanego, że aż musisz na siłę sobie udowadniać, że masz rację, bo podświadomie czujesz, że jej nie masz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
\"szarley\":
Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka, co jest dla niego dobre co złe, co jest mniejszym a co większym złem


Czyli nikt nie jest upoważniony do ustalenia kary dożywocia, ani KŚ. Czyli kto ma to ustalać, skoro nikt nie jest upoważniony?

Oczywiście szarley. I ma być dożywocie, a niesłusznie skazani muszą cierpieć do końca życia, bo:

\"szarley\":
Każdy człowiek kiedyś cierpi.


07-10-2017 21:29 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Słabo Cię nauczyli czytać w tej prywatnej szkole


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
08-10-2017 15:46Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A jakieś argumenta?

To tak jakby zawodnik Niecieczy powiedział do Messiego "słabo cię nauczyli grać w tej Barcelonie" gdy ten założył mu siatę
12-10-2017 15:11Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I oczywiście moją odpowiedź w emocjach zaznaczyłeś jako off topic, ale Twoja o prywatnej szkole jest na temat

Cesarzu hipokryzji.
A mi nieudolnie próbowałeś zarzucić hipokryzję, tam gdzie jej nie ma
13-10-2017 01:17 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Słabo Cię nauczyli czytać w tej prywatnej szkole

Zastanawiające jest to, że mimo tylu uwag krytycznych, bynajmniej karcących, osobnik ten ani na chwilę się nie reflektuje. Jego "twórczość" i sposób jej przekazywania zaczyna być już ubierana w pewną formę egzotyczną, której ze względu na trudności językowe u owego indywiduum, jest niezrozumiała. Dlaczego tylko na palcach jednej ręki, można zauważyć ilość forumowiczów zgadzających się z jego wypowiedziami, a reszta ma tylko pretensje? No bo jest osobnikiem wielce skrzywionym, zarozumiałym, pustym (co idzie w parze pod rękę z zarozumiałością) i szukającym poklasku zawiedzionego. Nieszczęsny i żałosny. Tak bywa z tymi co kończą prywatne szkoły na szczeblu podstawowym, za cenę zaszlachtowania co najmniej pół chlewni, czy obory.
Pozdrowienia.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
szarley (54911 punktów)
>>Słabo Cię nauczyli czytać w tej prywatnej szkole
>Zastanawiające jest to, że mimo tylu uwag krytycznych, bynajmniej karcących, osobnik ten ani na chwilę się nie reflektuje.

To się nazywa narcyzm (samozachwyt prowadzący do samogwałtu)
W Polsce słyszałem takie powiedzenie : jeśli trzech mówi ci, że jesteś pijany, to idź już spać.
Tu niestety mamy do czynienia z gorliwym w swej wierze misjonarzem - nawracaczem. Nieważne, że nikt się z nim nie zgadza, nieważne ilu mówi mu, że się myli on i tak ma rację!

Pozdrawiam


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-10-2017 16:07Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ile razy Wenancjusz musi mnie niemerytorycznie obrazić ad personam zanim dostanie bana? Ostatnio większość jego postów jest o mnie, ale żaden nie zawiera ani pół argumentu, a jedynie stek bzdur wynikający z kompleksów rozmówców, którzy nie potrafią się pogodzić z tym, że nie mają w czymś racji.

Zdecydowana większość się ze mną zgadza, ale to krzykacze głównie komentują, a i ci, którzy się ze mną zgadzają są zniesmaczeni tym, że w ogóle dyskutuję z krzykaczami, bo sami wolą to ignorować. Takie Wenancjusze i szarleye i ich reakcje świadczą wo tym, że trafiam w sedno i ich mechanizmy obronne psychiki zostały naruszone, bo poobalałem ich dogmatyczne racjonalizacje, które tworzą ich świat.

To, że kilka osób nie rozumie prostych argumentów to dowód na to, że wiele osób po prostu niewiele rozumie i czynią z tego zarzut temu kto rozumie i cierpliwie tłumaczy.
14-10-2017 16:11Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Słabo Cię nauczyli czytać w tej prywatnej szkole
>>Zastanawiające jest to, że mimo tylu uwag krytycznych, bynajmniej karcących, osobnik ten ani na chwilę się nie reflektuje.
>To się nazywa narcyzm (samozachwyt prowadzący do samogwałtu)

xD

skisłem

>W Polsce słyszałem takie powiedzenie : jeśli trzech mówi ci, że jesteś pijany, to idź już spać.

A ja słyszałem takie "jedzmy gówno, bo miliony much nie mogą się mylić". Projekcja to powszechny mechanizm. Jeśli kilku krzykaczy zagłusza racjonalne i rozsądne głosy, nie odbiera to wcale niczego racjonalizmowi. Wręcz przeciwnie - pokazuje to, że nie każdy może być racjonalistą i większość musi krzykliwie racjonalizować swoje narcystyczne fideistyczne dogmaty i na siłę próbuje przekonać tym innych. Ja z kolei jedynie to obalam i wykazuję sprzeczności, dogmaty i nadinterpretacje w ich teoryjkach.

>Tu niestety mamy do czynienia z gorliwym w swej wierze misjonarzem - nawracaczem. Nieważne, że nikt się z nim nie zgadza, nieważne ilu mówi mu, że się myli on i tak ma rację!

Pięknie opisałeś siebie samego. I nieważne, że nie masz argumentów, musisz sięgać po płytkie manipulacje itd - ten kto się z Tobą nie zgadza, ten musi mieć Twoje cechy zachowania A ostatecznie szarley i tak myśli, że on się nie myli i musi mieć rację.
09-10-2017 13:38 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
> \"szarley\":
Nikt nie jest upoważniony do decydowania za drugiego człowieka, co jest dla niego dobre co złe, co jest mniejszym a co większym złem
>

>Czyli nikt nie jest upoważniony do ustalenia kary dożywocia, ani KŚ. Czyli kto ma to ustalać, skoro nikt nie jest upoważniony?
>Oczywiście szarley. I ma być dożywocie, a niesłusznie skazani muszą cierpieć do końca życia, bo:
> \"szarley\":
Każdy człowiek kiedyś cierpi.

>
W przypadku morderstwa cierpi rodzina aż do śmierci. A dlaczego ma nie cierpieć morderca?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W przypadku dożywocia cierpi tak samo. Nie aż do śmierci, tylko okres żałoby.

Pytasz dlaczego morderca ma dodatkowo nie cierpieć? A dlaczego miałby cierpieć? Ano dlatego, żeby inni się bali mordować, ale KŚ wg badań spełnia taką samą albo większą rolę prewencyjną niż dożywocie. Uważam, że nie mamy moralnego prawa zadawać innym takiego cierpienia jak dożywocie i pod tym względem nawet morderca zasługuje na szacunek jako istota żywa (z tego samego powodu jestem za tym by zabijać bezboleśnie zwierzęta hodowlane i hodować je w dobrych warunkach).

Morderca jako nosiciel zbyt patologicznych i zagrażających pozostałym cech nie może żyć w społeczeństwie, ale to nie znaczy, że ma dożywotnio cierpieć. Jego cierpienie miałoby sens gdyby służyło resocjalizacji, ale tak nie jest i nigdy nie można uwierzyć takiej osobie i ryzykować, że po wypuszczeniu będzie robić dalej to samo. Niech odebranie życia skutkuje odebraniem życia mordercy, a nie zadawaniem mu dożywotnich tortur. A w przypadku omyłkowo wydanych wyroków (oczywiście gdyby takie w ogóle były, bo nie powinny i nic na to nie wskazuje) gorsze byłoby cierpienie niesłusznie dożywotnio skazanych niż ich śmierć.
09-10-2017 19:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>W przypadku dożywocia cierpi tak samo. Nie aż do śmierci, tylko okres żałoby.

Ustawowy?
Znów jakiś pogląd przedstawiony jako dowód?
Skąd wiesz ile czasu człowiek cierpi po stracie kogoś bliskiego?

>A w przypadku omyłkowo wydanych wyroków (oczywiście gdyby takie w ogóle były, bo nie powinny i nic na to nie wskazuje)
Wskazuje na to doświadczenie ludzkości. Dotychczas wydane błędne wyroki.

>gorsze byłoby cierpienie niesłusznie dożywotnio skazanych niż ich śmierć.
Pogląd bez dowodu, powtarzany jako mantra.

>>>Pisałem o badaniach, a jakaś prywatna opinia jakiegoś kolesia mnie nie interesuje, póki jej nimi nie poprze.
>>Ten "koleś" ma doktorat w temacie, Ty, masz prywatną podstawówkę. Komu mam wierzyć?
>Na pewno nie temu kto pisze w ten sposób. Nie interesuje mnie czy ma doktorat, samochód i kota, tylko interesują mnie BADANIA.
A pewnie, po co interesować się takimi berbetlami jak nauka. Jeszcze jakąś literaturę czytał... "Książeczki" pewnie. Poglądy Olsona muszą wystarczyć zamiast badań, dowodów, doktoratów... Co tam Uniwersytet Warszawski!

>Prywatna podstawówka jako argument? Ale na co? Że miałem w dzieciństwie lepszą edukację niż Ty?
Nie udowodniłeś że miałeś lepszą edukację, to tylko Twoja wiara, skoro nawet nie wiesz którą szkołę kończyłem. Wiesz tylko w którym kraju, o ile znów nie pomylisz krajów


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>W przypadku dożywocia cierpi tak samo. Nie aż do śmierci, tylko okres żałoby.
>Ustawowy?

A gdzieś jest napisane, że ustawowy?

Masz problemy z prostym czytaniem. Zachowujesz się skrajnie po chamsku i nie zważasz na treść dyskusji, a potem masz pretensje, że ktoś użyje słowa, które Ci się emocjonalnie źle kojarzy.

>Znów jakiś pogląd przedstawiony jako dowód?

Znów strawman szarleya.

Co Ty ćpiesz?

Rodzina nie cierpi aż do śmierci. Okres żałoby po śmierci bliskich to naturalny stan dla homo sapiens, ale trwa on jakiś okres i tylko w patologicznych przypadkach trwa czasem nawet całe życie, ale wtedy jest to chorobą.

>Skąd wiesz ile czasu człowiek cierpi po stracie kogoś bliskiego?

Ręce opadają. Czy to jakaś tajna wiedza, różniąca się od np wiedzy dotyczącej rozpłodu u lwów?

>>A w przypadku omyłkowo wydanych wyroków (oczywiście gdyby takie w ogóle były, bo nie powinny i nic na to nie wskazuje)
>Wskazuje na to doświadczenie ludzkości. Dotychczas wydane błędne wyroki.

Pogląd bez dowodu, powtarzany jako mantra.

Ty naprawdę piszesz jak jakiś ćpun i to nie "jakiś", tylko długoletni, który przejadł już tak wiele różnych substancji, że pamięć zupełnie nie działa, a umysł nie łączy przesłanek w całość i myśli tylko skrajnie wyrywkowo, tak by dopasować te wyrywki pod urojone hipotezy, które głosisz jako pewniki. Zapomniałeś o argumentach jakie padły do tej pory. Znów powtarzasz to co było obalane i nie rozumiesz nawet, że w praktyce obrażasz i jesteś nie do zniesienia jako rozmówca, a wytykanie Ci tego projektujesz jako obrażanie Cię.

Nie zapadały takie wyroki w warunkach takich jak dziś, więc nie są to żadne przesłanki. Wręcz przeciwnie - widzimy na ich podstawie, że takich błędów dziś przecież nie można by popełnić i zastanawiamy się jak czasy się zmieniły.

>>gorsze byłoby cierpienie niesłusznie dożywotnio skazanych niż ich śmierć.
>Pogląd bez dowodu, powtarzany jako mantra.

Pogląd typowy dla ludzi mających empatię. Ci bez empatii ignorują cierpienie - nie potrafią postawić się w czyjejś sytuacji i "rozumieją" sytuację jedynie przez pryzmat ego, czyli wyboru.

>>>>Pisałem o badaniach, a jakaś prywatna opinia jakiegoś kolesia mnie nie interesuje, póki jej nimi nie poprze.
>>>Ten "koleś" ma doktorat w temacie, Ty, masz prywatną podstawówkę. Komu mam wierzyć?
>>Na pewno nie temu kto pisze w ten sposób. Nie interesuje mnie czy ma doktorat, samochód i kota, tylko interesują mnie BADANIA.
>A pewnie, po co interesować się takimi berbetlami jak nauka.

Żenujący przykład nierozumienia tego czym jest nauka. To forum dla racjonalistów, a nie dla małpek ulegających sile autorytetu. To, że jakiś typek ma tytuł naukowy jakoś mi nie imponuje. Wśród ludzi z tytułami jest cała masa idiotów i bardzo dużo inteligentnych i wartościowych ludzi. Liczą się badania, czyli nauka. Dla Ciebie nie liczy się nauka, tylko tytuł tego kolesia służy jako racjonalizacja poglądów zbliżonych do Twoich emocjonalnych urojeń.

>Jeszcze jakąś literaturę czytał... "Książeczki" pewnie. Poglądy Olsona muszą wystarczyć zamiast badań, dowodów, doktoratów... Co tam Uniwersytet Warszawski!

Takie urojenia jakbyś miał mefedronowy głód.

Liczą się badania. Lubię piłkę nożną i irytuje mnie jak ktoś kaleczy i nie ma techniki. Jestem racjonalistą i mam obowiązki racjonalisty, a należy do nich piętnowanie takiego anty-rozumowania. Mnie nie interesuje co czytał jakiś koleś. Uciekasz w to od meritum jak katolik powołujący się na słowa postaci z Biblii.

>>Prywatna podstawówka jako argument? Ale na co? Że miałem w dzieciństwie lepszą edukację niż Ty?
>Nie udowodniłeś że miałeś lepszą edukację, to tylko Twoja wiara, skoro nawet nie wiesz którą szkołę kończyłem. Wiesz tylko w którym kraju, o ile znów nie pomylisz krajów

Nie interesuje mnie Twoje prywatne życie. Na pewno kończyłeś słabą szkołę, skoro masz kompleks tego, że ja uczyłem się w jednej z najlepszych w swoim rodzaju jeśli chodzi o nauczanie.

Wróć lepiej do tematu, którym jest KŚ, bo póki co żaden z Twoich paraargumentów się nie obronił, a Twoi giermkowie się wycofują i zaczynają widzieć, że nie mają racji
10-10-2017 06:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Co Ty ćpiesz?
>Ty naprawdę piszesz jak jakiś ćpun
>jakiś typek
>Takie urojenia jakbyś miał mefedronowy głód.

Masz rację, w rynsztoku nie będę dyskutował, znów udowodniłeś, że z braku argumentów musisz uciekać w szambo.

>Mnie nie interesuje co czytał jakiś koleś.
>To, że jakiś typek ma tytuł naukowy jakoś mi nie imponuje


>że ja uczyłem się w jednej z najlepszych w swoim rodzaju jeśli chodzi o nauczanie.
WOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

>Na pewno kończyłeś słabą szkołę
Hic est mysterium superbiae

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
10-10-2017 13:58Nie na temat 
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Masz rację, w rynsztoku nie będę dyskutował, znów udowodniłeś, że z braku argumentów musisz uciekać w szambo.



\"olson\":
W przypadku dożywocia cierpi tak samo. Nie aż do śmierci, tylko okres żałoby.


\"rynsztok_szarleya\":
Ustawowy?
Znów jakiś pogląd przedstawiony jako dowód?


Czyli najpierw uciekasz w rynsztok, a potem uciekasz od mojej odpowiedzi nazywając ją rynsztokiem. Nikt tego nie łyka, ale żyj w swoim świecie.

>>Mnie nie interesuje co czytał jakiś koleś.
>>To, że jakiś typek ma tytuł naukowy jakoś mi nie imponuje
>
>>że ja uczyłem się w jednej z najlepszych w swoim rodzaju jeśli chodzi o nauczanie.
>WOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Och, jak merytorycznie

>>Na pewno kończyłeś słabą szkołę
>Hic est mysterium superbiae



Bezsilność zalewa Ci łeb kortyzolem. Żałosne.
07-10-2017 21:03 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>dożywocie jest zadawaniem cierpienia.
Nikt nie zadaje tu cierpienia. Cierpienie jest w tym przypadku skutkiem tego, co ktoś zrobił.
Ja nie wykluczam opcji, że ktoś wcześniej wychodzi, ale to musi być mocno uzasadnione.
>Jeśli nie służy ono resocjalizacji (w końcu mowa o >dożywociu), prewencji (bo KŚ spełnia taką >samą rolę), to czemu? Zemście.
wiedzy
>>Wiec może niech ma wybór. Już wcześniej napisałem, że ja bym nikomu nie zabraniał, gdy chciał >>się powiesić.
>I niby co da ten wybór?
Urzeczywistnienie autentycznej empatii, która nakazuje pozwolenie skazanemu pokierowania swoim i tak już ograniczonym losem według własnego widzimisię z pominięciem fałszywej empatii Olsona, która nakazuje zlikwidowanie tej opcji.
>>Nie daje takiej bezkarności, ale niekoniecznie podwyższa poziom bezpieczeństwa.
>Jak to niekoniecznie? W kontekście możliwości, o których pisałem przecież podwyższa.
Niekoniecznie, bo poziom bezpieczeństwa rośnie, gdy usuwa się przyczynę problemu a nie skutek.
A najlepiej usunąć przyczynę, gdy się ją pozna. Usuwanie skutków to właśnie KŚ. To takie deptanie karaluchów bez chęci wzięcia ich pod lupę, bo rzekomo już sporo wiadomo.
>Co za brednie, skoro nie jesteś w stanie udowodnić, że takie badania są aż tak potrzebne, że >ich brak jest narażaniem kogokolwiek na cokolwiek.
Jestem w stanie. To proste. Racją potrzebności badań jest istniejący problem. Brak inwestycji w rozwiązanie problemu to ignorowanie go czyli poniekąd narażanie.
>Poza tym takie badania JUŻ SĄ i nie trzeba do tego dożywocia.
Ale trzeba braku KŚ. Jak prowadzić badania nad kaczkami gdy się je zarżnie?


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>dożywocie jest zadawaniem cierpienia.
>Nikt nie zadaje tu cierpienia. Cierpienie jest w tym przypadku skutkiem tego, co ktoś zrobił.

Nieprawda i to z kilku powodów:
1. cierpienie jest w tym przypadku arbitralnie wymierzoną przez kogoś karą, która nie jest bezpośrednio związana z czynem
2. mówimy przecież o niesłusznie skazanych - oni cierpią niesłusznie
3. skutkiem czyjegoś czynu (jako kara) nie ma być cierpienie, tylko prewencja, sprawiedliwość i resocjalizacja - ma to służyć eliminacji cierpienia, a nie zwiększaniu go.
4. w przypadku KŚ to śmierć jest skutkiem tego co ktoś zrobił - tak można odwrócić ten argument, i to bez wątpliwości, które pojawiają się w przypadku dożywocia czyli pkt 1-3

My mamy ustalić czy jesteśmy za KŚ czy za dożywociem. Skutkiem wprowadzenia przez nas dożywocia jest cierpienie ludzi. Skutkiem KŚ jest brak tego cierpienia. Jeśli do tego modelu dodamy założenie (nie musimy, bo nie ma na to przesłanek), że można iść niesłusznie na KŚ lub dożywocie, to wzmacnia to dodatkowo argumenty za KŚ, bo realne cierpienie niesłusznie skazanych przewyższa potencjalną możliwość, że jeden na kilka miliardów mógłby zostać zwolniony z niesłusznego wyroku.

>Ja nie wykluczam opcji, że ktoś wcześniej wychodzi, ale to musi być mocno uzasadnione.

Nie ma takich uzasadnień. Zbyt łatwo można by wtedy manipulować by wyjść i dalej mordować.

>>Jeśli nie służy ono resocjalizacji (w końcu mowa o >dożywociu), prewencji (bo KŚ spełnia taką >samą rolę), to czemu? Zemście.
>wiedzy

Aha, czyli utożsamiasz się z dr Mengele? Tylko, że w Twoim przypadku potencjalna korzyść z tej wiedzy jest w dodatku dużo mniejsza.

>>>Wiec może niech ma wybór. Już wcześniej napisałem, że ja bym nikomu nie zabraniał, gdy chciał >>się powiesić.
>>I niby co da ten wybór?
>Urzeczywistnienie autentycznej empatii, która nakazuje pozwolenie skazanemu pokierowania swoim i tak już ograniczonym losem według własnego widzimisię z pominięciem fałszywej empatii Olsona, która nakazuje zlikwidowanie tej opcji.

Fałszywa empatia olsona - ulżyć w cierpieniu
Prawdziwa empatia Dajmoniona - niech cierpią bo to służy wiedzy i niech wybierają, bo mogą wybrać sobie cierpienie (pomijam już fakt, że wyborami sterują różne czynniki, często przez to ludzie wybierają źle dla siebie, a wybór dla siebie stałego cierpienia do końca życia nie wynikałby z wolności, tylko mechanizmów zwracających się przeciwko tej jednostce).

>>>Nie daje takiej bezkarności, ale niekoniecznie podwyższa poziom bezpieczeństwa.
>>Jak to niekoniecznie? W kontekście możliwości, o których pisałem przecież podwyższa.
>Niekoniecznie, bo poziom bezpieczeństwa rośnie, gdy usuwa się przyczynę problemu a nie skutek.

Ale dożywocie nie usuwa przyczyny problemu. Tylko inwigilacja by to zrobiła. No i odebranie ludziom wyboru czyli sterowanie ich wyborami, by nie dało się wybrać morderstwa. Sam sobie przeczysz.

Czyli KŚ podnosi bezpieczeństwo w tym zakresie, że ktoś skazany na dożywocie jest bezkarny w więzieniu - KŚ to likwiduje.

>A najlepiej usunąć przyczynę, gdy się ją pozna. Usuwanie skutków to właśnie KŚ. To takie deptanie karaluchów bez chęci wzięcia ich pod lupę, bo rzekomo już sporo wiadomo.

Ile razy mam powtarzać, że nie potrzeba do tego dożywocia? I ile razy mam powtarzać, że obserwacja więźnia nie prowadzi do poznania przyczyn morderstwa? I ile razy mam powtarzać, że poznanie przyczyny w tym przypadku nie wyeliminuje problemu? I ile razy mam powtarzać, że nie można próbować obalać żadnego argumentu w ten sposób, że "być może badania by pomogły", bo można tak powiedzieć dosłownie o wszystkim?

>>Co za brednie, skoro nie jesteś w stanie udowodnić, że takie badania są aż tak potrzebne, że >ich brak jest narażaniem kogokolwiek na cokolwiek.
>Jestem w stanie. To proste. Racją potrzebności badań jest istniejący problem. Brak inwestycji w rozwiązanie problemu to ignorowanie go czyli poniekąd narażanie.

Czyli skoro istnieje problem globalnego ocieplenia, to trzeba obserwować zielone krzesła i poddać je badaniom naukowym, bo być może doprowadzi to do rozwiązania problemu, bo wpływ zielonych krzeseł na globalne ocieplenie nie jest sprzeczny?

>>Poza tym takie badania JUŻ SĄ i nie trzeba do tego dożywocia.
>Ale trzeba braku KŚ. Jak prowadzić badania nad kaczkami gdy się je zarżnie?

Nie trzeba. Prześwietlamy delikwenta w maksimum tydzień, pobieramy próbki moczu, robimy roentgena i jak już mamy komplet tego co może być przebadane, to wykonuje się wyrok. Przecież i tak nie zabija się od razu po wyroku, bo jeszcze można się odwoływać itd, więc czasu na badania jest wtedy aż nadto.
10-10-2017 12:57 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>I ile razy mam powtarzać, że obserwacja więźnia nie prowadzi do poznania przyczyn morderstwa? I ile razy mam powtarzać, że poznanie przyczyny w tym przypadku nie wyeliminuje problemu?
Myślę, że powinieneś to robić tak długo, aż sobie uświadomisz różnicę pomiędzy logiką, a tymi treściami, które masz w głowie i które sobie w tej głowie porównujesz.
Moim stanowiskiem jest optymalizowanie badań naukowych (lepsi do badań żywi niż martwi) i jeśli w naszej dyskusji pojawiły się rozważania logiczne, to tylko po to, aby Ci uświadomić, że nieuzasadnione jest stawianie nauce poznawczych granic wyrażające się w stwierdzeniach typu: "obserwacja więźnia nie prowadzi do poznania przyczyn morderstwa" albo "poznanie przyczyny w tym przypadku nie wyeliminuje problemu". Bo to są granice wyznaczane przez Twoje wyobrażenia. A niezgodność wyobrażeń może być jedynie niezgodnością wyobrażeń i niczym więcej jak w przypadku dualizmu korpuskularno-falowego. Piszesz, że to są różne perspektywy, ale to nie zmienia faktu, że one są niezgodne. I dlatego Schrodinger kłócił się na ten temat zażarcie z Heisenbergiem. Fakt, że trzeba uznać obie perspektywy nie wynika z tego, że wyobrażenia się uzgodniły, tylko dlatego, że rozwój mechaniki kwantowej zmusił nas do takiego uznania. Nie zrozumiałeś i ja już na to nic nie poradzę. Jak Szarley ma ochotę, to niech Ci to tłumaczy. Zatem logika w moich rozważaniach pełniła po prostu rolę sprzątaczki. Czyli pokazania subiektywności stwierdzeń jak wyżej, a także:
- "Osadzeni już więźniowie nie są aż tak interesującym materiałem poznawczym w kwestii, o której rozmawiamy". Nie są interesujące po prostu dla Olsona.
- "I tak zawsze będą najgorsi przestępcy". Olson według swoich wyobrażeń sądzi, że coś już zawsze będzie.
- "Nawet dokładnie ich prześwietlając wystarczy ok. rok odsiadki". Bo tak sobie wyobraża Olson. Przy czym nie wspiera się żadnymi doniesieniami ze świata nauki. Gdy ja ze swojej strony takowe podałem, to zostały skwitowane komentarzem: "I za takie wypociny ktoś bierze kasę podszywając się pod płaszczyk nauki...".
To nie jest zatem tak, że ja forsuję swoje stanowisko jedynie na bazie tego, że coś jest jedynie teoretycznie możliwe. Bo wtedy każdy może zapytać: a to czemu nie opcja przeciwna? Rozważania logiczne zaczęły się z chwilą, gdy napisałeś, że Twoim zdaniem i tak zawsze będą najgorsi przestępcy. I rozważania logiczne miały po prostu pokazać, że takie zdanie jest krótko mówiąc z dupy wzięte. Podobnie jak wszystkie powyższe cytaty. Ja bronię pewnej metodologii, która domaga się zachowania morderców do celów badawczych. Bo nauka powinna mieć optymalne warunki rozwoju bez względu na to, czy z badań coś wyniknie czy nie. Można się zastanawiać, na ile może być zastosowane w praktyce takie podejście, gdy środki finansowe są ograniczone, ale to już jest inny aspekt, który bynajmniej nie przekreśla sensowności tego pierwszego. Może nas zwyczajnie na coś nie stać, tak jak nie stać nas na dobry samochód.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, to ja się posłużę Twoją logiką i masz kontrargument w tym samym stylu: nie masz racji i nie wiadomo czy takie badania nie zaszkodzą. Nie podam przykładu na to jak miałyby zaszkodzić, ale jest taka możliwość. I teraz Twój argument jest skasowany na mocy Twojej własnej "logiki" i teraz musisz pokombinować inaczej.


>To nie jest zatem tak, że ja forsuję swoje stanowisko jedynie na bazie tego, że coś jest jedynie teoretycznie możliwe.

No właśnie, bo teoretycznie to nie jest możliwe bez inwigilacji ani zmiany woli wszystkich ludzi. Nie wiesz nawet ile trwają poszczególne badania, skoro wydaje Ci się, że w ciągu pół roku nie da się zrobić kompletu badań.

No ale dr "dajmonion" Mengele szuka sobie usprawiedliwień dla tortur. Żałosne.
10-10-2017 14:28 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>nie masz racji i nie wiadomo czy takie badania nie zaszkodzą.
To bez znaczenia dla optymalizacji badań, czyli dla metodologii. Rozwój fizyki w pewnym sensie zaszkodził, bo mamy bombę atomową, ale na tej podstawie nikt nie będzie utrudniał badań. Cały czas nie chwytasz sedna.
>teoretycznie to nie jest możliwe bez inwigilacji ani zmiany woli wszystkich ludzi.
Olson żyjący w XIX wieku twierdziłby, że teoretycznie nie jest możliwe, aby coś było jednocześnie cząstką i falą. Naprawdę nie odróżniasz sprzeczności logicznej od niezgodności treści?

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>nie masz racji i nie wiadomo czy takie badania nie zaszkodzą.
>To bez znaczenia dla optymalizacji badań, czyli dla metodologii.

Drze Mengele, my nie rozmawiamy o tym, tylko o tym czy te badania są potrzebne w kontekście pozytywnym. Nie masz jak wybronić tego poglądu.

>>teoretycznie to nie jest możliwe bez inwigilacji ani zmiany woli wszystkich ludzi.
>Olson żyjący w XIX wieku twierdziłby, że teoretycznie nie jest możliwe, aby coś było jednocześnie cząstką i falą.

Nie twierdziłbym tak. I nie ma tu w ogóle analogii.

>Naprawdę nie odróżniasz sprzeczności logicznej od niezgodności treści?

Naprawdę nie rozumiesz, że tak każdy wierzący może racjonalizować dowolną treść wiary? To absurd i nie ma sensu w ogóle o niczym dyskutować, jeśli się wyjeżdża z czymś takim.
10-10-2017 15:01 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>>nie masz racji i nie wiadomo czy takie badania nie zaszkodzą.
>>To bez znaczenia dla optymalizacji badań, czyli dla metodologii.
>Drze Mengele, my nie rozmawiamy o tym
Właśnie o tym. Olson. Właśnie o tym.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. Rozmawiamy o KŚ, a Ty użyłeś nieuzasadnionego argumentu, który można odwrócić tak samo jak go użyć.

P.S.
szarley oznacza moje merytoryczne post jako off topic - jeszcze raz i zgłaszam do administracji nadużywanie uprawnień, bo zaczyna działać podobnie jak Bednarski.
12-10-2017 11:54 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Nie. Rozmawiamy o KŚ, a Ty użyłeś nieuzasadnionego argumentu, który można odwrócić tak samo jak >go użyć.
Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku zwraca uwagę, że mordercy są potrzebni do badań, ma zatem charakter ściśle metodologiczny. Ty tymczasem chwyciłeś się tego, że efekty badań naukowych mają jedynie charakter potencjalny (może być tak lub siak). Oczywiście chwyciłeś się dlatego, bo wiesz lub przeczuwasz, że tylko tu możesz coś ugrać. Rzecz jednak w tym, że teoretyczny charakter wyników badań ma się nijak do tego postulatu metodologicznego, o którym piszę. A to on jest moim głównym przesłaniem.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku zwraca uwagę, że mordercy są potrzebni do badań, ma zatem charakter ściśle metodologiczny.

No to obaliłem to 4 sposobami:
1. Porównanie do dr Mengele - dokładna analogia - też chodzi w niej o przesłankę przyjętą jako dogmat, a która brzmi "badania są celem, środki do celu są dowolne".
2. Napisanie, że to nie żaden argument, bo w dowolnej sytuacji można użyć takiego wytrycha, np ktoś chce wyciąć raka, a Ty nagle stwierdzisz, że raka nie powinno się wycinać, bo jest potrzebny do badań nad rakiem.
3. Napisanie, że zmniejszenie liczby morderstw (eliminacja jest raczej niemożliwa) jest możliwe do osiągnięcia wieloma sposobami, więc niekoniecznie takie badania są do tego potrzebne.
4. A jak już to nie ma potrzeby badań dożywotnich i nie ma takich badań, które wymagałyby aż takiego czasu - zrobienie kompletu badań nie powinno zająć dłużej niż miesiąc.

>Ty tymczasem chwyciłeś się tego, że efekty badań naukowych mają jedynie charakter potencjalny (może być tak lub siak). Oczywiście chwyciłeś się dlatego, bo wiesz lub przeczuwasz, że tylko tu możesz coś ugrać.

No i dlaczego znów ignorujesz moje argumenty i tworzysz strawmana z próbą obrażenia mnie ad personam? Chwytasz się na siłę takiej możliwości, którą sam wymyśliłeś i nie wiesz czy taka jest. W dodatku nie potrafisz podać przykładu jak wyeliminować morderstwa, a ja podałem te potencjalne rozwiązania i wymagają one inwigilacji i ingerencji w cudzą wolę u wszystkich ludzi.
12-10-2017 16:23 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku zwraca uwagę, że mordercy są potrzebni do badań, ma zatem charakter ściśle metodologiczny.
>No to obaliłem to 4 sposobami:
>1. Porównanie do dr Mengele - dokładna analogia - też chodzi w niej o przesłankę przyjętą jako dogmat, a która brzmi "badania są celem, środki do celu są dowolne".
Bzdura. Nigdzie nie napisałem, że należy to robić za wszelką cenę.
>2. Napisanie, że to nie żaden argument, bo w dowolnej sytuacji można użyć takiego wytrycha, np ktoś chce wyciąć raka, a Ty nagle stwierdzisz, że raka nie powinno się wycinać, bo jest potrzebny do badań nad rakiem.
Kolejna bzdura. Nigdzie nie napisałem, że cel uświęca środki.
>3. Napisanie, że zmniejszenie liczby morderstw (eliminacja jest raczej niemożliwa) jest możliwe do osiągnięcia wieloma sposobami, więc niekoniecznie takie badania są do tego potrzebne.
Bubel logiczny. To zdanie tylko udaje wynikanie. Sama wielość opcji nie jest dostatecznym argumentem do ich ograniczenia.
>4. A jak już to nie ma potrzeby badań dożywotnich i nie ma takich badań, które wymagałyby aż takiego czasu - zrobienie kompletu badań nie powinno zająć dłużej niż miesiąc.
Olson w roli eksperta - obalone.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Pierwsza moja wypowiedź w tym wątku zwraca uwagę, że mordercy są potrzebni do badań, ma zatem charakter ściśle metodologiczny.
>>No to obaliłem to 4 sposobami:
>>1. Porównanie do dr Mengele - dokładna analogia - też chodzi w niej o przesłankę przyjętą jako dogmat, a która brzmi "badania są celem, środki do celu są dowolne".
>Bzdura. Nigdzie nie napisałem, że należy to robić za wszelką cenę.

Czyli za jaką cenę nie należy tego robić? Może cierpienia? W takim razie nie jesteś za tymi badaniami, tylko zgadzasz się ze mną, że nie są one argumentem ze względu na niepotrzebne zadawanie cierpienia badanym. Jeśli nie zgadzasz się z argumentem cierpienia, to wracamy do zdania o Mengele.

>>2. Napisanie, że to nie żaden argument, bo w dowolnej sytuacji można użyć takiego wytrycha, np ktoś chce wyciąć raka, a Ty nagle stwierdzisz, że raka nie powinno się wycinać, bo jest potrzebny do badań nad rakiem.
>Kolejna bzdura. Nigdzie nie napisałem, że cel uświęca środki.

W argumencie 1 raczej chodzi o to, że cel nie uświęca w tym przypadku środków. W argumencie 2 chodzi o to, że w dowolnej sytuacji można użyć takiego wytrycha w dokładnie ten sam sposób. Czyli nadal nieobalone i argument 2 jest w mocy.

>>3. Napisanie, że zmniejszenie liczby morderstw (eliminacja jest raczej niemożliwa) jest możliwe do osiągnięcia wieloma sposobami, więc niekoniecznie takie badania są do tego potrzebne.
>Bubel logiczny. To zdanie tylko udaje wynikanie. Sama wielość opcji nie jest dostatecznym argumentem do ich ograniczenia.

Bubel logiczny to Twoje stwierdzenie, że zmniejszenie liczby morderstw może z tego wyniknąć. Sama wielość opcji jest kontrargumentem wobec zadawania tortur ludziom tylko po to by służyło to badaniom. Skoro można osiągnąć ten cel innymi środkami, to lepiej ich użyć bez zadawania niepotrzebnego cierpienia.

Skoro są różne możliwości, to nie masz powodu by forsować akurat tą.

>>4. A jak już to nie ma potrzeby badań dożywotnich i nie ma takich badań, które wymagałyby aż takiego czasu - zrobienie kompletu badań nie powinno zająć dłużej niż miesiąc.
>Olson w roli eksperta - obalone.

Ad personam Dajmoniona - obalone, że obalone. Nie uważam się za eksperta, tylko podałem argument. Nie umiesz go obalić więc sięgasz po najprymitywniejszą podtrollską formę ad personam. Żałosne szarleyowanie.
07-10-2017 21:44 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>A nauka nie może odkryć innych wymogów, bo podałem wszystkie w ogólnikowy sposób.
Od kiedy to ogólnikowość stanowi barierę dla nauki? Oj, Olson. Gdyby to była prawda żadna zmiana paradygmatu nie byłaby możliwa, bo paradygmaty są z natury ogólnikowe.
>>>Jeśli uważasz, że może to podaj przykład.
>>Cały czas nie rozumiesz, ze przykład to treść. A niezgodne treści to niekoniecznie sprzeczność >>logiczna.
>Nie podałeś przykładu. Tak myślałem, że tego nie zrobisz, bo wyczerpałem możliwość takich >rozwiązań tego skrajnego celu.
Wyczerpałeś swoje wyobrażenia. Ale to żaden kontrargument, bo to są cały czas wyobrażenia.
Piszesz "jeżeli uważasz, że może to podaj przykład". Tymczasem moje 'może' jest w sensie logicznym, zgodnie z którym opcja zachodzi wtedy, gdy nie zachodzi sprzeczność logiczna. Zatem chodzi o brak prawa logicznego, które by to wykluczało. Jeżeli każesz mi w tym momencie podać przykład, to znaczy, że nie rozumiesz o co chodzi.
>>>>Istnieją badania długookresowe.
>>>I co z tego, że istnieją, skoro akurat do tego nie są potrzebne
>>Opinia laika.
>A Twoja jest ekspercka?
Ja się nie wypowiadam na temat tego, które badania są potrzebne, a które nie są.
>Nie ma żadnych potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to je wymień.
Kurcze, już była o tym mowa. Obecność lub nieobecność realizacji jakiejś potencjalności nie jest argumentem przeciwko niej. To co potencjalne może dopiero się zrealizować. Jakie są potencjalne korzyści z zapłodnionej komórki jajowej? Olbrzymie, choć ich jeszcze nie widać.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A nauka nie może odkryć innych wymogów, bo podałem wszystkie w ogólnikowy sposób.
>Od kiedy to ogólnikowość stanowi barierę dla nauki?

A kto pisał, że ogólnikowość stanowi barierę dla nauki? Może zacznij czytać ze zrozumieniem zamiast szarleyować.

Pisałem, że podałem je i treść problemu wyklucza inne możliwości. Do tego wystarczy ścisła dedukcja. Rozłóż problem na czynniki pierwsze i się zastanów. Przecież już to wyjaśniłem.

>>>>Jeśli uważasz, że może to podaj przykład.
>>>Cały czas nie rozumiesz, ze przykład to treść. A niezgodne treści to niekoniecznie sprzeczność >>logiczna.
>>Nie podałeś przykładu. Tak myślałem, że tego nie zrobisz, bo wyczerpałem możliwość takich >rozwiązań tego skrajnego celu.
>Wyczerpałeś swoje wyobrażenia. Ale to żaden kontrargument, bo to są cały czas wyobrażenia.
>Piszesz "jeżeli uważasz, że może to podaj przykład". Tymczasem moje 'może' jest w sensie logicznym, zgodnie z którym opcja zachodzi wtedy, gdy nie zachodzi sprzeczność logiczna.

Czyli nie umiesz podać przykładu. Poza tym może jesteś pedofilem i mordercą, najgłupszym człowiekiem na świecie, który je swój kał na śniadanie. Nie twierdzę, że tak jest i nie chcę Cię obrażać, ale to nie jest logicznie sprzeczne, więc wg Twojego kryterium może tak jest.

>Zatem chodzi o brak prawa logicznego, które by to wykluczało. Jeżeli każesz mi w tym momencie podać przykład, to znaczy, że nie rozumiesz o co chodzi.

Marny wykręt. Twój argument nie może przeważyć szali, skoro nawet nie umiesz podać przykładu. To tak jakbyśmy byli chirurgami i operujemy pacjenta i ja mówię, że trzeba wyciąć raka i kawałek żołądka, a Ty na to "ej, ale może tego raka nie trzeba wycinać, tylko badajmy go na okres dopóki pacjent nie umrze, bo jak wytniesz to eliminujesz objaw, a nie przyczynę, a może takie badania wyeliminują raka, bo to nie jest logicznie sprzeczne". Ja wtedy podaję argumenty w jaki sposób można szukać sposobu eliminacji raka, oczywiście w postaci ogólników i powiem, że wiadomo, że nie zrobi się tego poprzez oglądanie telewizji. Ale Ty mówisz "ale czemu nie? Nie oglądając telewizji eliminujesz wiedzę płynącą z obserwacji tego czy ma to wpływ na wyleczenie raka". No absurd do kwadratu.

>>>>>Istnieją badania długookresowe.
>>>>I co z tego, że istnieją, skoro akurat do tego nie są potrzebne
>>>Opinia laika.
>>A Twoja jest ekspercka?
>Ja się nie wypowiadam na temat tego, które badania są potrzebne, a które nie są.

Czyli nie twierdzisz, że dożywotnie badania na skazanych są potrzebne? Ok, czyli wycofujesz się z tej tezy, bo widzisz, że jest głupia. To co, przyznajesz mi w tej kwestii rację, czy jak?

>>Nie ma żadnych potencjalnych korzyści z takich badań. Jeśli uważasz, że są, to je wymień.
>Kurcze, już była o tym mowa. Obecność lub nieobecność realizacji jakiejś potencjalności nie jest argumentem przeciwko niej.

Tym bardziej nie może być argumentem za, czyli wycofujesz się z niego. Ok, wybaczam, każdemu się zdarza błądzić

>Jakie są potencjalne korzyści z zapłodnionej komórki jajowej? Olbrzymie, choć ich jeszcze nie widać.

Myślę, że żadne. A efekty? Te akurat znamy, choć ich nie widać. Nie oznacza to, że w dowolnej sytuacji można coś twierdzić bez argumentu, twierdząc, że może te argumenty są i to że ich nie znasz i nie umiesz podać to nie znaczy, że ich nie ma.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zabijanie morderców to ograniczanie świata nauki pod kątem badań prowadzonych nad tym zjawiskiem.
Ale z drugiej strony zaniechanie kary śmierci ograniczy świat nauki pod kątem badań prowadzonych nad zjawiskiem tej właśnie kary...

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
26-09-2017 13:01 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Zabijanie morderców to ograniczanie świata nauki pod kątem badań prowadzonych nad tym >>zjawiskiem.
>Ale z drugiej strony zaniechanie kary śmierci ograniczy świat nauki pod kątem badań prowadzonych >nad zjawiskiem tej właśnie kary...
Wiedza o mordercy czyni zbędną wiedzę o karze. Wiedza o karze utrudnia zdobycie wiedzy o mordercy.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> Zabijanie morderców to ograniczanie świata nauki pod kątem badań prowadzonych nad tym >>zjawiskiem.
>>Ale z drugiej strony zaniechanie kary śmierci ograniczy świat nauki pod kątem badań prowadzonych nad zjawiskiem tej właśnie kary...
>Wiedza o mordercy czyni zbędną wiedzę o karze. Wiedza o karze utrudnia zdobycie wiedzy o mordercy.
Czyli aby nie ograniczać świata nauki należy zadbać, by wiedza stała się zbędna, a jej zdobywanie utrudnione?

To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
dajmonion (3663 punktów)
>>>> Zabijanie morderców to ograniczanie świata nauki pod kątem badań prowadzonych nad tym >>zjawiskiem.
>>>Ale z drugiej strony zaniechanie kary śmierci ograniczy świat nauki pod kątem badań prowadzonych nad zjawiskiem tej właśnie kary...
>>Wiedza o mordercy czyni zbędną wiedzę o karze. Wiedza o karze utrudnia zdobycie wiedzy o mordercy.
>Czyli aby nie ograniczać świata nauki należy zadbać, by wiedza stała się zbędna, a jej zdobywanie utrudnione?
Myślę, że powinnaś poważnie zastanowić się nad udzielaniem korepetycji z logiki
>
To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wiedza o mordercy czyni zbędną wiedzę o karze.

Czyli jeśli będziemy wiedzieć wszystko o mordercy, to jego czyn przestanie być zły i nadawać się do karania?

Przecież tak nie jest. Wiedza o mordercy odpowie nam na pytanie o przyczyny zbrodni. Nie jest powiedziane, że ta wiedza będzie zapobiegać kolejnym zbrodniom (póki co wszystko wskazuje na to, że nie będzie, a konkretnej wiedzy trochę mamy).

>Wiedza o karze utrudnia zdobycie wiedzy o mordercy.

Nie utrudnia, bo morderca jest mordercą gdy zabija, a w więzieniu odizolowany od potencjalnych ofiar obiekt nie nadaje się do badania. To podobnie jak z uśpionymi pałeczkami jakiejś bakterii - wyobraź sobie, że naukowcy je odkrywają, badają pod mikroskopem i nic. Dopiero podając bakterie np szczurowi, dowiedzą się jak działa ta bakteria, czyli zdobędą o niej wiedzę. To jednak powoduje cierpienie szczura, a po to chcemy badać te bakterie by to cierpienie wykluczyć, więc tworzy się błędne koło (chyba, że tego szczura trzeba poświęcić by inne organizmy nie cierpiały). Poza tym nadal nie przybliży nas to do wiedzy o tym skąd te bakterie się biorą, jak ewoluowały itd.
26-09-2017 22:50 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Nie jest powiedziane, że ta wiedza będzie zapobiegać kolejnym zbrodniom
Dlaczego nie jest. Im więcej o czymś wiemy, tym lepiej potrafimy to kontrolować. I przewidywać.
>morderca jest mordercą gdy zabija
Prezentujesz myślenie zero-jedynkowe według którego morderca niemordujący nie da nam żadne wartościowej wiedzy. To nieprawda. Z rozmów, obserwacji, historii życia można się wiele dowiedzieć. Nie wspominając już o takich zdobyczach techniki jak rezonans magnetyczny mózgu itp.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jest powiedziane, że ta wiedza będzie zapobiegać kolejnym zbrodniom
>Dlaczego nie jest. Im więcej o czymś wiemy, tym lepiej potrafimy to kontrolować. I przewidywać.

Niekoniecznie. Wiedza o przestępcach daje nam jedynie świadomość, że nie da rady tego kontrolować. Można zmniejszyć przestępczość, ale do tego potrzebna jest eliminacja czynników, które ją tworzą, a które akurat znamy. Nie wiemy jednak jak np wyeliminować np biedę, czy czynnik patologicznych rodziców.

>>morderca jest mordercą gdy zabija
>Prezentujesz myślenie zero-jedynkowe według którego morderca niemordujący nie da nam żadne wartościowej wiedzy. To nieprawda. Z rozmów, obserwacji, historii życia można się wiele dowiedzieć.

Trzeba to obserwować na bieżąco, a bez tego to akurat mamy wiedzę, której obserwacja więźniów już znacząco nie rozszerzy.

>Nie wspominając już o takich zdobyczach techniki jak rezonans magnetyczny mózgu itp.

Do tego nie trzeba trzymać kogoś na siłę przy życiu.

Wg mnie Twój argument też jest użyty na siłę.
26-09-2017 23:15 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Do tego nie trzeba trzymać kogoś na siłę przy życiu.
Rozczarowujesz mnie Olson, już myślałem, że napiszesz, że trzeba skanować te mózgi w trakcie dokonywania morderstwa.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No tak by było najlepiej, ale nie mam pomysłu jak to zrobić, bo gdybym dysponował sposobem na wykrycie morderców zanim stali się mordercami, to powinienem zapobiec morderstwu, a nie po kryjomu monitorować mózg sprawcy.

A mózg mordercy można też z ciekawości prześwietlić, a najlepiej mieć trwały monitoring aktywności mózgu każdego przestępcy, który znajduje się na przesłuchaniach i w areszcie. Może wtedy znalazłby się sposób na wykrywanie morderców po ich cechach, jeszcze przed dokonaniem przestępstwa, ale wyobraź sobie jaka inwigilacja byłaby potrzebna i jakie kuriozalne zapadałyby wyroki na podstawie przestępstw, których nie było. I wtedy też byłoby pytanie czy warto w ogóle rodzić się po to by iść do więzienia na dożywocie, czy może KŚ stałaby się powszechnym narzędziem do zapobiegania morderstwom.
dajmonion (3663 punktów)
>Nie utrudnia, bo morderca jest mordercą gdy zabija, a w więzieniu odizolowany od potencjalnych >ofiar obiekt nie nadaje się do badania.
W nauce wielu rzeczy nie wolno. Np. eksperymentów na dzieciach itp. Nauka sobie jednak radzi i idzie do przodu. Nikt nie będzie badał mordercy w trakcie zabijania, ale na różne inne sposoby można gromadzić informacje. Tak się jednak nie stanie, jeśli się przedmiot badania po prostu zlikwiduje.
Powtarzasz, że sporo już wiemy o mordercach. Sporo według jakiej miary? Bo jeśli wziąć pod uwagę stopnień opanowania zjawiska, to ja bym powiedział, że niewiele.

www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W nauce wielu rzeczy nie wolno. Np. eksperymentów na dzieciach itp. Nauka sobie jednak radzi i idzie do przodu. Nikt nie będzie badał mordercy w trakcie zabijania, ale na różne inne sposoby można gromadzić informacje. Tak się jednak nie stanie, jeśli się przedmiot badania po prostu zlikwiduje.

Wg mnie tym argumentem sam sobie przeczysz, bo skoro można gromadzić informacje w inny sposób i nauka i tak sobie radzi, to po co trzymać mordercę? I jak chcesz go badać? Nie wystarczy tego zrobić przed śmiercią?

>Powtarzasz, że sporo już wiemy o mordercach. Sporo według jakiej miary? Bo jeśli wziąć pod uwagę stopnień opanowania zjawiska, to ja bym powiedział, że niewiele.

Między wiedzą na temat zjawiska, a jego opanowaniem nie ma implikacji. Owszem, w wielu sytuacjach wiedza pozwala opanować pewne zjawiska, ale w innych jest w stanie tylko je opisać. Mamy wiedzę o globalnym ociepleniu, a nie wiemy jak z nią walczyć (a politycy robią na tym ładne wały, btw ciekawe czemu Korwin próbuje udowadniać, że nie ma globalnego ocieplenia, zamiast sięgnąć po argumenty, że pieniądze wydawane na walkę z nim są tracone, niezależnie od tego czy zjawisko istnieje, a można nawet zganić tych polityków za 2 rzeczy: marnowanie tych pieniędzy i nieskuteczną walkę ze zjawiskiem).

Poza tym istnieją zjawiska nie do opanowania. Dlaczego uważasz, że nasza wiedza na ten temat jest mała, skoro może być duża, a mimo tego nie wiemy co dalej zrobić by było dobrze?
28-09-2017 13:31 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Wg mnie tym argumentem sam sobie przeczysz, bo skoro można gromadzić informacje w inny sposób i >nauka i tak sobie radzi, to po co trzymać mordercę?
Po to, aby zoptymalizować proces zbierania informacji bez popadania w skrajności. Jedną skrajnością jest badanie mordercy w trakcie zabójstwa. Inną - likwidowanie obiektów badania.
>Między wiedzą na temat zjawiska, a jego opanowaniem nie ma implikacji.
Jak to zatem możliwe, że istnieją politechniki, które zajmują się właśnie opanowywaniem zjawisk z wykorzystaniem wiedzy.
>Poza tym istnieją zjawiska nie do opanowania.
Jakie?


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Po to, aby zoptymalizować proces zbierania informacji bez popadania w skrajności. Jedną skrajnością jest badanie mordercy w trakcie zabójstwa. Inną - likwidowanie obiektów badania.

Nie przekonuje mnie to, bo nigdzie nie jest powiedziane, że trzymanie mordercy przy życiu da nam odpowiedź na cokolwiek. Pytam więc co chciałbyś badać w tym okresie. Jedna skrajność to badanie w trakcie zabójstwa, ale podałem to tylko jako przykład badań, które mogłyby nam coś powiedzieć. Inną istotną kwestią jest przeszłość, która go ukształtowała i same motywy sprawy.

>>Między wiedzą na temat zjawiska, a jego opanowaniem nie ma implikacji.
>Jak to zatem możliwe, że istnieją politechniki, które zajmują się właśnie opanowywaniem zjawisk z wykorzystaniem wiedzy.

Normalnie. W jednych sprawach wykorzystuje się wiedzę do opanowania zjawisk, a w innych nie.

>>Poza tym istnieją zjawiska nie do opanowania.
>Jakie?

Nie do opanowania na teraz: np globalne ocieplenie
Nie do opanowania w ogóle: np stworzenie i wprowadzenie w praktyce modelu gospodarczego, który rozwiąże problem nierówności i biedy. Wynika to z tego, że wartość pieniądza jest umowna. Gdyby każdy miał tyle samo, to wszyscy nie mieliby nic. Umowa opiera się na różnicy między tymi, których praca jest rynkowo wysoko płatna, a tymi, których praca ma małą wartość na rynku. Już przy handlu wymiennym istniał wirtualny pieniądz, bo ludzie jakoś dochodzili do tego, że jedna krowa jest więcej warta niż 50 jajek. Bogaci bogacą się dzięki biednym. Równość, jak i nierówności mają swoje negatywne i pozytywne strony - nie da się wyeliminować tych negatywnych, bo są ułożone na krzyż.
dajmonion (3663 punktów)
>Nie przekonuje mnie to, bo nigdzie nie jest powiedziane, że trzymanie mordercy przy życiu da nam >odpowiedź na cokolwiek. Pytam więc co chciałbyś badać w tym okresie.
Spytaj tych, co się tym zajmują zawodowo. Na pewno nie brakuje im hipotez do sprawdzenia. Przy okazji dowiesz się, że żadne przedsięwzięcie naukowe nie daje nam gwarancji otrzymania odpowiedzi na cokolwiek.


www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Obawiam się, że nie dostrzegasz jednego z elementów nieuchronnych
przy wykonywaniu wyroków śmierci - robienie dokładnie tego, za co
(m.in.) się karze. A owo robienie zawsze ma za sobą człowieka, który
się degeneruje, jeśli nie jest już degeneratem. Nie wiem, czy istnieje
BHP pracy kata. I czy istnieją predyspozycje do tej pracy. Jeśli tak,
to tacy ludzie są chyba niebezpiecznie blisko ew. morderców...

Mój pomysł kompromisu polega na dożywociu, ale z przysłowiowym
cyjankiem pod ręką, tj. jakimkolwiek środkiem gwarantującym możliwość
zadania sobie szybkiej śmierci (rozjeżdżanie walcem czy czołgiem ma
tę wadę, że cierpią później osoby odskrobujące delikwenta od podłogi).
Jeśli skazany sam dojdzie do wniosku, że dość, zabija się sam. Zero
zemsty, zero działań pod publiczkę, sytuacja czysta jak łza. I brak
etatu kata.

PS Przez długie lata byłem zwolennikiem "kary" śmierci, tj. wydawania
i wykonywania wyroku, który z karą jako taką chyba nie ma nic wspólnego.
Nad problemem kata jako koniecznego-legalnego mordercy myślałem od
czasu do czasu od roku z kawałkiem, natomiast pomysł samo-kata
dotarł do mnie niedawno, po lekturze wyjątkowo "podpubliczkowego"
artykułu red. Ł. Warzechy w periodyku opiniotwórczym "DoRzeczy"
(drugi i chyba ostatni egzemplarz, jaki
zakupiłem po lekturze wiadomego działu w "NIE". Ba, w 1994
zainspirowany tymże działem, który wtedy miał inną nazwę, po
raz pierwszy usłyszałem radyjo turyńskie!)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Obawiam się, że nie dostrzegasz jednego z elementów nieuchronnych
>przy wykonywaniu wyroków śmierci - robienie dokładnie tego, za co
>(m.in.) się karze.

Nie ma takiego problemu.

Robienie tego za co się karze? No taką sytuację masz gdy zamyka się do więzienia porywacza. Robi się mu to samo - zamyka się go za kratkami.

Ten kontrargument jest wystarczający, ale jest jeszcze drugi, być może nawet silniejszy. Mianowicie chodzi o to, że morderca sam wymierza sobie karę. Nikt go nie zabija, tak jak drzewo nie zabija pijanego kierowcy, który wjeżdża w nie z prędkością 250 km/h. To ten kierowca się zabił, prawda? Tak samo jest z karaniem mordercy śmiercią. Jeśli KŚ jest w kodeksie, to morderca sam się zabija, zabijając kogoś.

>A owo robienie zawsze ma za sobą człowieka, który
>się degeneruje, jeśli nie jest już degeneratem. Nie wiem, czy istnieje
>BHP pracy kata. I czy istnieją predyspozycje do tej pracy. Jeśli tak,
>to tacy ludzie są chyba niebezpiecznie blisko ew. morderców...

A jakieś argumenty poza Twoimi wyobrażeniami i złudzeniami? Wystarczy pielęgniarka podająca kroplówkę. Kat ścinający łeb, albo wieszający przestępcę na linie to archaiczne metody.

Poza tym czy klawisze się wg Ciebie degenerują pilnując więźniów?

Toż to prędzej niezabity morderca, pedofil, gwałciciel itd stwarza ryzyko demoralizacji innych osób w celi, którzy siedzą tam za jakieś głupoty, np za narkotyki, czyli de facto nie robią nic złego, ale podpadli prawu. I takie złe prawo pewnie generuje wiele przestępstw.

>Mój pomysł kompromisu polega na dożywociu, ale z przysłowiowym
>cyjankiem pod ręką, tj. jakimkolwiek środkiem gwarantującym możliwość
>zadania sobie szybkiej śmierci (rozjeżdżanie walcem czy czołgiem ma
>tę wadę, że cierpią później osoby odskrobujące delikwenta od podłogi).

Ta i potem byłyby "przypadkowe" morderstwa współwięźniów, a sprawie byłby ukręcany łeb, bo ludzie musieliby się sami zabijać, czyli prawo nadal byłoby złe.
26-09-2017 20:08 
 Ocena 1 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Obawiam się, że nie dostrzegasz jednego z elementów nieuchronnych
>>przy wykonywaniu wyroków śmierci - robienie dokładnie tego, za co
>>(m.in.) się karze.
>Nie ma takiego problemu.

Jest. Brzmi on "zabicie za zabicie" - czego jeszcze muszę użyć,
oprócz słów? Albo je rozumiesz, albo nie. Jeśli nie, to napnij
zwoje i dostąp zrozumienia, zaprawdę powiadam. Jeśli rozumiesz,
to, upraszam, nie udawaj durnia, albo udawaj bardziej profesjonalnie.

>Robienie tego za co się karze? No taką sytuację masz gdy zamyka się do więzienia porywacza. Robi się mu to samo - zamyka się go za kratkami.

Niby prawda. Ale zauważ, że bardzo podatna na oddalenie, w znanym
duchu "ja tylko wykonywałem rozkazy". Kratę/drzwi można zawsze otworzyć,
życia zwrócić raczej się nie da. W każdym razie nie człowiekowi na
obecnym etapie rozwoju biologii/medycyny. Więc strażnik mówi "ja tylko
zamknąłem drzwi", a kat "ja tylko odciąłem mu głowę" (niechby i na
rozkaz przełożonych i w majestacie prawa - uważam, że w sytuacji kata
luka logiczna w prawie jest znacznie poważniejsza). Tylko tyle i aż tyle.

>Ten kontrargument jest wystarczający, ale jest jeszcze drugi, być może nawet silniejszy. Mianowicie chodzi o to, że morderca sam wymierza sobie karę. Nikt go nie zabija, tak jak drzewo nie zabija pijanego kierowcy, który wjeżdża w nie z prędkością 250 km/h. To ten kierowca się zabił, prawda?

Ćwiczenie: co ma wspólnego przypadek/wypadek z intencjonalnym zadaniem
komuś śmierci? Ano, intencja. Jeśli zacząłeś myśleć, kontynuuj. Jeśli nie,
zacznij. Bo porównanie z drzewem jest wzięte z ...., a .... we Władywostoku,
jak to ładnie ujęto w filmie.

> Tak samo jest z karaniem mordercy śmiercią. Jeśli KŚ jest w kodeksie, to morderca sam się zabija, zabijając kogoś.

Paradne. Aż defiladowe! Bo pomija tych, którzy się wymiarowi sprawiedliwości
wywiną. Nie wierzę, że można było o tym nie pomyśleć, ale może dostąpię
łaski wiary.

>>BHP pracy kata. I czy istnieją predyspozycje do tej pracy. Jeśli tak,
>>to tacy ludzie są chyba niebezpiecznie blisko ew. morderców...
>A jakieś argumenty poza Twoimi wyobrażeniami i złudzeniami?

(Tani chwyt, ale ostrzegam po raz pierwszy i ostatni - takie numery
przerabiaj sobie w wątkach zaznaczonych już na ciemnoszaro...)

Pochylę się jednak: Warzecha w swojej pisaninie powołał się na "Dekalog, V". Przypatrz się dokładnie napinającemu linę, co nb. Warzecha zręcznie albo
nieświadomie pominął.

> Wystarczy pielęgniarka podająca kroplówkę. Kat ścinający łeb, albo wieszający przestępcę na linie to archaiczne metody.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale czy uznajesz wobec powyższego, że
owa pielęgniarka (dalipan, nie widzę powodu, żeby ktoś pełniący tę
funkcję (tj. wstrzykiwacza np. strychniny czy KCN) musiał jeszcze
pobierać przedtem jakieś nauki) miała z tym wszystkim mniejszy problem,
niż "kat tradycyjny"?

Oświecę: tu wcale nie chodzi o metodologię pozbawiania życia. Tylko
o fakt. (I "aż", jeśli ktoś mieni się afirmatorem życia ludzkiego.)

>Poza tym czy klawisze się wg Ciebie degenerują pilnując więźniów?

Zapewne - ale nie zwiedzałem ZK, w tej kwestii wszystko przede mną,
ale korzystać nie zamierzam.

Wierzę jednak, że odebranie życia człowiekowi jest w całym wachlarzu
degenerujących doświadczeń jedyne w swoim rodzaju. Wierzę, bo nigdy
nie zabiłem człowieka, ani z mordercą człowieka nie rozmawiałem.

>Toż to prędzej niezabity morderca, pedofil, gwałciciel itd stwarza ryzyko demoralizacji innych osób w celi, którzy siedzą tam za jakieś głupoty, np za narkotyki, czyli de facto nie robią nic złego, ale podpadli prawu.

Możesz wyłuszczyć, o co idzie z tymi narkotykami? Chodzi o handel/produkcję?

> I takie złe prawo pewnie generuje wiele przestępstw.

Wg mojego projektu oczywiście siedzieliby oddzielnie. I nie wiem, czy
nie oszczędzałbym także psychologów itp. speców od "resocjalizacji"
- pewnie pracowaliby z innymi, nie z dożywotnimi "osadzonymi Schroedingera".

>>Mój pomysł kompromisu polega na dożywociu, ale z przysłowiowym
>>cyjankiem pod ręką, tj. jakimkolwiek środkiem gwarantującym możliwość
>>zadania sobie szybkiej śmierci (rozjeżdżanie walcem czy czołgiem ma
>>tę wadę, że cierpią później osoby odskrobujące delikwenta od podłogi).
>Ta i potem byłyby "przypadkowe" morderstwa współwięźniów, a sprawie byłby ukręcany łeb, bo ludzie musieliby się sami zabijać, czyli prawo nadal byłoby złe.

J.W., żadnego zbiorowego przesiadywania. Dalsze kontrargumenty?

Poza tym bardzo chętnie przeczytam zwięzły wywód nt. dobrego prawa.
Co to jest? Jak działa? Co daje obywatelom, co odbiera, jakie państwo
za tym stoi?

PS
Przyznaję, że w "wyobrażeniach i złudzeniach" nie jestem w stanie ocenić,
która z kar: dożywocie, czy dożywocie z możliwością własnoręcznego skrócenia
wyroku, jest okrutniejsza. Chyba samo dożywocie, i kto wie, czy nie należałoby
go po prostu odwiesić. Fajnie jest mieć wybór i nie odbierałbym go skazanym.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Obawiam się, że nie dostrzegasz jednego z elementów nieuchronnych
>>>przy wykonywaniu wyroków śmierci - robienie dokładnie tego, za co
>>>(m.in.) się karze.
>>Nie ma takiego problemu.
>Jest. Brzmi on "zabicie za zabicie" - czego jeszcze muszę użyć,
>oprócz słów? Albo je rozumiesz, albo nie. Jeśli nie, to napnij
>zwoje i dostąp zrozumienia, zaprawdę powiadam. Jeśli rozumiesz,
>to, upraszam, nie udawaj durnia, albo udawaj bardziej profesjonalnie.

Przecież post wcześniej obaliłem Twój argument, więc to Tobie by wypadało użyć zwojów, o ile je posiadasz.

>>Robienie tego za co się karze? No taką sytuację masz gdy zamyka się do więzienia porywacza. Robi się mu to samo - zamyka się go za kratkami.
>Niby prawda.

Nie niby, tylko prawda. Tamten argument jest z tego powodu błędny.

>Kratę/drzwi można zawsze otworzyć,
>życia zwrócić raczej się nie da.

Ten argument obaliłem w postach wyżej, więc sobie je poczytaj, bo powielasz błąd szarleya.

>a kat "ja tylko odciąłem mu głowę"

W poprzednim poście jest to obalone - pielęgniarka poda standardowo zastrzyk. Nawet nie musi wiedzieć co w nim jest i kim jest koleś, któremu go podaje, jeśli już na siłę chciałbyś zrobić z niej kata.

>Ćwiczenie: co ma wspólnego przypadek/wypadek z intencjonalnym zadaniem
>komuś śmierci? Ano, intencja.

Jaka intencja? Morderca sam zadaje sobie śmierć, a o wypadku jest mowa gdy do błędnego wyroku dochodzi przez pomyłkę. Powtarzasz błąd szarleya, ciekawe To nie jest powszechna argumentacja w tego typu przypadkach.

>> Tak samo jest z karaniem mordercy śmiercią. Jeśli KŚ jest w kodeksie, to morderca sam się zabija, zabijając kogoś.
>Paradne. Aż defiladowe! Bo pomija tych, którzy się wymiarowi sprawiedliwości
>wywiną. Nie wierzę, że można było o tym nie pomyśleć, ale może dostąpię
>łaski wiary.

Piszemy o KŚ czyli o przypadkach gdy się nie wywiną - myśl trochę... Morderca musi zakładać, że się nie wywinie, czyli właściwie można to porównać do srogiego ćpania, albo właśnie wypadku po pijaku jadąc 250 km/h.

>>>BHP pracy kata. I czy istnieją predyspozycje do tej pracy. Jeśli tak,
>>>to tacy ludzie są chyba niebezpiecznie blisko ew. morderców...
>>A jakieś argumenty poza Twoimi wyobrażeniami i złudzeniami?
>(Tani chwyt, ale ostrzegam po raz pierwszy i ostatni - takie numery
>przerabiaj sobie w wątkach zaznaczonych już na ciemnoszaro...)

No to zamiast przyznawać się do tanich chwytów może użyjesz jakichś argumentów, poza swoimi złudzeniami i wyobrażeniami?

>Oświecę: tu wcale nie chodzi o metodologię pozbawiania życia. Tylko
>o fakt.

No i fakt jest taki, że morderca sam się zabija tak jak pijany kierowca wjeżdżający w drzewo i to nie drzewo jest tu mordercą tylko narzędziem, tak jak kat.


>>Toż to prędzej niezabity morderca, pedofil, gwałciciel itd stwarza ryzyko demoralizacji innych osób w celi, którzy siedzą tam za jakieś głupoty, np za narkotyki, czyli de facto nie robią nic złego, ale podpadli prawu.
>Możesz wyłuszczyć, o co idzie z tymi narkotykami? Chodzi o handel/produkcję?

Chodzi o dowolny przykład gdy ktoś idzie siedzieć za coś co jest wg prawa przestępstwem, ale moralnie nie jest niczym złym.

>J.W., żadnego zbiorowego przesiadywania.

Ciekawe skąd weźmiesz kasę na osobne cele. I może playstation im dasz i baseny wybudujesz?
szarley (54911 punktów)
>>a kat "ja tylko odciąłem mu głowę"
>W poprzednim poście jest to obalone - pielęgniarka poda standardowo zastrzyk. Nawet nie musi wiedzieć co w nim jest i kim jest koleś, któremu go podaje, jeśli już na siłę chciałbyś zrobić z niej kata.

1 Ktoś wie. Ktoś zamiast witaminy podłożył zastrzyk z trucizną, ktoś jednak był katem
2 Nie chciałbym być w skórze pielęgniarki wykorzystanej jako ślepe narzędzie zabicia człowieka, coś Ci w tej materii miszczu empatii nie wyszło.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1 Ktoś wie. Ktoś zamiast witaminy podłożył zastrzyk z trucizną, ktoś jednak był katem

Nikt nie był katem, tylko ludzie wykonują swoje rutynowe obowiązki. Katem jest ten kto bezpośrednio kogoś zabija, lub jest przyczyną czyjejś śmierci, a tu mamy sytuację gdzie ktoś sam się zabija poprzez dokonanie czynu karanego śmiercią.

>2 Nie chciałbym być w skórze pielęgniarki wykorzystanej jako ślepe narzędzie zabicia człowieka, coś Ci w tej materii miszczu empatii nie wyszło.

Wykorzystanej jako ślepe narzędzie? Czyli takiej, która nie wie, że podała truciznę. Czyli czującej się dobrze, tak samo jak pielęgniarka, która nie podała trucizny, tylko lekarstwo. Czyli miszczu empatii nie ma czego współczuć takiej pielęgniarce i znów bredzisz.

A może nie chciałbyś być w skórze pielęgniarki, której kazano podać lek komuś takiemu jak Breivik? Może ona wolałaby aby zdechł?
27-09-2017 09:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>1 Ktoś wie. Ktoś zamiast witaminy podłożył zastrzyk z trucizną, ktoś jednak był katem
>Nikt nie był katem, tylko ludzie wykonują swoje rutynowe obowiązki.
Rutynowym obowiązkiem jest podłożenie pielęgniarce zastrzyku z trucizną zamiast leku?
Ktoś to jednak musi świadomie zrobić. Ten jest katem.

>Katem jest ten kto bezpośrednio kogoś zabija, lub jest przyczyną czyjejś śmierci, a tu mamy sytuację gdzie ktoś sam się zabija poprzez dokonanie czynu karanego śmiercią.
Podasz źródło tej definicji? Powtarzasz po raz kolejny, że przestępca sam się karze. Owszem przestępstwo jest przyczyną kary, ale wykonuje ją ktoś inny. W przypadku kary śmierci, karę wykonuje kat.

>>2 Nie chciałbym być w skórze pielęgniarki wykorzystanej jako ślepe narzędzie zabicia człowieka, coś Ci w tej materii miszczu empatii nie wyszło.
>Wykorzystanej jako ślepe narzędzie? Czyli takiej, która nie wie, że podała truciznę. Czyli czującej się dobrze, tak samo jak pielęgniarka, która nie podała trucizny, tylko lekarstwo.
... po którym pacjent skazany na śmierć umiera. Współczuję jej

>A może nie chciałbyś być w skórze pielęgniarki, której kazano podać lek komuś takiemu jak Breivik? Może ona wolałaby aby zdechł?
Gdybym był lekarzem, leczyłbym Breivika, gdybym był adwokatem broniłbym go w sądzie.
Ty zrobiłbyś inaczej?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>1 Ktoś wie. Ktoś zamiast witaminy podłożył zastrzyk z trucizną, ktoś jednak był katem
>>Nikt nie był katem, tylko ludzie wykonują swoje rutynowe obowiązki.
>Rutynowym obowiązkiem jest podłożenie pielęgniarce zastrzyku z trucizną zamiast leku?
>Ktoś to jednak musi świadomie zrobić. Ten jest katem.

Stawiasz tezę, że ktoś musi to zrobić świadomie. Nie zgadzam się z nią.
1. Czynnik prawodawstwa - pierwszy etap to wprowadzenie KŚ
2. Czynnik sądownictwa - sąd wydaje wyrok
3. Czynnik przygotowania trucizny
4. Czynnik podania trucizny

Te czynniki przejmują jako całokształt rolę kata. Nie ma bezpośredniego zabicia skazanego takiego jak przy ścinaniu głowy, czy wieszaniu.

Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca. Nie ma co prawda intencji by się zabić, ale odbierając komuś życie zgadza się na to, że na tej samej zasadzie może utracić swoje własne. Praktyczna moralność kogoś takiego dopuszcza taki czyn. Czyż nie oznacza to, że godzi się na to samo?

Uszkodzenie ciała innej osobie to czyn niemoralny i karalny. Czy jednak jest on niemoralny w sytuacji gdy kibole biją się w lesie? Dobrowolnie godzą się na to, że mogą być uszkodzeni i uszkadzają innych.

Zabicie mordercy nie jest więc gatunkowo tym samym czynem, którego dopuścił się skazany.

Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna? No to jeszcze inny przykład: wojna, dowódca każe strzelać. Okazuje się, że giną cywile. Czy strzelający żołnierz jest winny?

>>Katem jest ten kto bezpośrednio kogoś zabija, lub jest przyczyną czyjejś śmierci, a tu mamy sytuację gdzie ktoś sam się zabija poprzez dokonanie czynu karanego śmiercią.
>Podasz źródło tej definicji? Powtarzasz po raz kolejny, że przestępca sam się karze. Owszem przestępstwo jest przyczyną kary, ale wykonuje ją ktoś inny. W przypadku kary śmierci, karę wykonuje kat.

Wykonywał w dawnych czasach. Poza tym drzewo też wg Ciebie wykonuje wyrok śmierci na pijanym piracie drogowym, czy może producent wódki jest winny?

>>>2 Nie chciałbym być w skórze pielęgniarki wykorzystanej jako ślepe narzędzie zabicia człowieka, coś Ci w tej materii miszczu empatii nie wyszło.
>>Wykorzystanej jako ślepe narzędzie? Czyli takiej, która nie wie, że podała truciznę. Czyli czującej się dobrze, tak samo jak pielęgniarka, która nie podała trucizny, tylko lekarstwo.
>... po którym pacjent skazany na śmierć umiera. Współczuję jej

Ok, tu masz jednak rację. Pielęgniarka powinna wiedzieć na co się pisze.

>>A może nie chciałbyś być w skórze pielęgniarki, której kazano podać lek komuś takiemu jak Breivik? Może ona wolałaby aby zdechł?
>Gdybym był lekarzem, leczyłbym Breivika, gdybym był adwokatem broniłbym go w sądzie.
>Ty zrobiłbyś inaczej?

Adwokatem... to wg mnie często bywa gorsze od roli kata. Kat tylko robi to co mu kazano i nie cofnie wyroku, jeśli nie zgodzi się na wykonanie go. On nie będzie chciał, to zrobi to ktoś inny. Jeśli chodzi o adwokatów, to część z nich broni osoby faktycznie winne, podstępne, zagrażające społeczeństwu. Nie mówię tu o wszystkich adwokatach, ale przecież tak jest. Porównaj teraz pielęgniarkę podającą kroplówkę śmierci do adwokata, którego świadome, podstępne i inteligentne działanie prowadzi do wypuszczania na wolność morderców. Z lekarzem jest jeszcze inaczej, bo wyleczenie mordercy może sprawić, że ten będzie czynił zło, ale lekarz ma obowiązek go leczyć, a jego rolą nie jest zapobieganie temu złu. Gdybym był adwokatem to nie wziąłbym sprawy Breivika. Gdybym był lekarzem, to bym go leczył, dbałbym o profesjonalizm, ale miałbym wewnętrzne opory i dyskomfort.
szarley (54911 punktów)
>>>>1 Ktoś wie. Ktoś zamiast witaminy podłożył zastrzyk z trucizną, ktoś jednak był katem
>>>Nikt nie był katem, tylko ludzie wykonują swoje rutynowe obowiązki.
>>Rutynowym obowiązkiem jest podłożenie pielęgniarce zastrzyku z trucizną zamiast leku?
>>Ktoś to jednak musi świadomie zrobić. Ten jest katem.
>Stawiasz tezę, że ktoś musi to zrobić świadomie. Nie zgadzam się z nią.
>1. Czynnik prawodawstwa - pierwszy etap to wprowadzenie KŚ
>2. Czynnik sądownictwa - sąd wydaje wyrok
>3. Czynnik przygotowania trucizny
>4. Czynnik podania trucizny
>Te czynniki przejmują jako całokształt rolę kata.
Mocno naciągane. Wynika z tego, że nigdy nie było kata, bo zawsze wykonanie kary wymagało kilku czynników.

>Nie ma bezpośredniego zabicia skazanego takiego jak przy ścinaniu głowy, czy wieszaniu.
Jest. Ten, kto kładzie pielęgniarce strzykawkę z trucizną, lub pielęgniarka, jeśli wie co podaje (Pierwsze dwa punkty są identyczne i tak samo rozmywają odpowiedzialność)

>Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca.
To jedynie Twój pogląd.
1 Morderca zakłada, że ujdzie kary
2 Postulujesz KŚ nie tylko za morderstwa

>Zabicie mordercy nie jest więc gatunkowo tym samym czynem, którego dopuścił się skazany.
To Twoja ocena. Moja jest częściowo odmienna. Nie jest tym samym, ale różnica nie jest na tyle poważna, żeby usprawiedliwiać zabicie człowieka.

>Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna?
1 Nie, ale jeśli nie wiedziała co podaje, nie chciałbym być w jej skórze.
2 Lekarz ma decydować o eutanazji?????

Przestępstwo jest przyczyną kary, ale zabójstwo nie jest samobójstwem

>>>>2 Nie chciałbym być w skórze pielęgniarki wykorzystanej jako ślepe narzędzie zabicia człowieka, coś Ci w tej materii miszczu empatii nie wyszło.
>>>Wykorzystanej jako ślepe narzędzie? Czyli takiej, która nie wie, że podała truciznę. >Czyli czującej się dobrze, tak samo jak pielęgniarka, która nie podała trucizny, tylko lekarstwo.
>>... po którym pacjent skazany na śmierć umiera. Współczuję jej
>Ok, tu masz jednak rację. Pielęgniarka powinna wiedzieć na co się pisze.
Cieszę się, że się zgadzamy

>>>A może nie chciałbyś być w skórze pielęgniarki, której kazano podać lek komuś takiemu jak Breivik? Może ona wolałaby aby zdechł?
>>Gdybym był lekarzem, leczyłbym Breivika, gdybym był adwokatem broniłbym go w sądzie.
>>Ty zrobiłbyś inaczej?
>Adwokatem... to wg mnie często bywa gorsze od roli kata.
Chciałbyś skazywania bez prawa do obrońcy? Ja nie

>Z lekarzem jest jeszcze inaczej, bo wyleczenie mordercy może sprawić, że ten będzie czynił zło, ale lekarz ma obowiązek go leczyć,
Jest obowiązkiem leczyć skazanych nawet za zabójstwo

>Gdybym był adwokatem to nie wziąłbym sprawy Breivika.
1 W moim kraju nie mógłbyś odmówić, straciłbyś prawo wykonywania zawodu
2 Każdy ma prawo do obrońcy.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mocno naciągane. Wynika z tego, że nigdy nie było kata, bo zawsze wykonanie kary wymagało kilku czynników.

Czyli zarzut, że musi istnieć kat staje się zbędny. Na tej samej zasadzie przecież funkcjonuje kara dożywocia, tylko zamiast kata możesz sobie podstawić inne słowo.

Jednak kat bezpośrednio po prostu robił brudną robotę, czyli zabijał. Podobnie jak rzeźnik. W tym sensie faktycznie istnienie katów byłoby czymś złym. Tu jednak jest cały proces wydawania i wykonywania wyroku. Z pkt widzenia pielęgniarki jest to tylko zrobienie zastrzyku.

>>Nie ma bezpośredniego zabicia skazanego takiego jak przy ścinaniu głowy, czy wieszaniu.
>Jest. Ten, kto kładzie pielęgniarce strzykawkę z trucizną, lub pielęgniarka, jeśli wie co podaje (Pierwsze dwa punkty są identyczne i tak samo rozmywają odpowiedzialność)

No to rozpatrzmy to z ich pktów widzenia. Firma farmaceutyczna robi truciznę - miks leków w śmiertelnych dawkach. Substancje i tak są produkowane w innych celach. Pakuje się także te na zlecenie instytucji rządowych i normalnie się je sprzedaje. Z ich pkt widzenia nie robią nic złego, tylko sprzedają produkt, na który jest zapotrzebowanie.

Wykonanie wyroku odbywa się np w placówkach przy więzieniach. Pracują tam normalni ludzie, którzy wiedzą, że przyjeżdżają do nich mordercy. Wyrok już zapadł, więc oni muszą tylko wykonać standardową pracę, dbając o wszelkie procedury. Pielęgniarka bierze butelkę z półki i podłącza ją skazanemu. Właściwie nie musi to być pielęgniarka - wystarczy przeszkolić niektórych policjantów jak zakładać wenflon, albo pielęgniarka zakłada wenflon, a resztę robi ktoś inny.

Największa odpowiedzialność spada więc na czynnik prawodawczy, bo od precyzyjnie i jasno sformułowanych zapisów zależą potem wyroki. W drugiej kolejności jest sąd, bo to on ustala, które przepisy pasują do sytuacji. Tylko, że ten sam argument nadal jest przy dożywociu, a więc mógłbyś pisać, że to uprowadzenie i przetrzymywanie w niehumanitarnych warunkach wbrew czyjejś woli. Istnieje czynnik, przez który dożywocia nie nazywa się w ten sposób i ten sam czynnik obejmuje KŚ. Otóż pracownicy służby więziennej nie są porywaczami, tylko pilnują przestępców. Przestępca ma inny status niż pozostali ludzie. Z założenia państwo chroni obywateli i KŚ jest tego elementem. Wg mnie wiele przepisów i wyroków jest niesłusznych, ale KŚ byłaby za najcięższe przestępstwa. Sąd może nieodwracalnie skazać na dożywocie. Czy nieodwracalne skazanie na śmierć jest gorsze? To już kwestia poglądów. Dla jednych gorsza jest śmierć, a dla innych dożywocie. Z obydwu tych grup są kolejne odgałęzienia i jedni z tego powodu opowiedzą się za jedną karą, a inni za drugą. A jeszcze istotniejszym czynnikiem dla ogólnego bilansu może być lepsza funkcja prewencyjna którejś z kar.

>>Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca.
>To jedynie Twój pogląd.

Nieprawda.

>1 Morderca zakłada, że ujdzie kary

To nie ma znaczenia w przypadku złapanych. Jest za to fakt, że morderca wiedział co mu się stanie jeśli go złapią. Jeśli w kodeksie jest KŚ, to nie może się wytłumaczyć tym, że zakładał, że uniknie kary. Ofiara też mogła zakładać, że uniknie śmierci, ale nie uniknęła. I co, morderca na swoją obronę powie sądowi, że co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie? Powie, że tą ofiarę to można było zabić, ale jego nie i państwo ma go chronić?

Poza tym idąc Twoim tokiem myślenia to skoro kara śmierci jest przyczyną np mordów sądowych, to morderca jest przyczyną swojej kary śmierci. Logika jest nieubłagana, a Ty sam nie zgadzasz się z własną z innych przykładów.

>2 Postulujesz KŚ nie tylko za morderstwa

Tak, także za najgorsze przestępstwa, do których zaliczają się morderstwa.

>>Zabicie mordercy nie jest więc gatunkowo tym samym czynem, którego dopuścił się skazany.
>To Twoja ocena.

To logika.

>Moja jest częściowo odmienna. Nie jest tym samym, ale różnica nie jest na tyle poważna, żeby usprawiedliwiać zabicie człowieka.

Nie jest na tyle poważna, bo...? Argumentów brak. Czyli twierdzisz, że morderca może więcej?

>>Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna?
>1 Nie

No właśnie.

>2 Lekarz ma decydować o eutanazji?????

Powiedzmy, że chodziło o sytuację sparaliżowanego, który odczuwa ciągle duży ból i lekarz (dobra, nie jeden lekarz, tylko sztab) ocenia czy jest szansa na wyleczenie. Celem jest likwidacja bólu, a pacjent nie może wyrazić własnej woli.

>Przestępstwo jest przyczyną kary, ale zabójstwo nie jest samobójstwem

W przypadku KŚ praktycznie jest.

>>>>A może nie chciałbyś być w skórze pielęgniarki, której kazano podać lek komuś takiemu jak Breivik? Może ona wolałaby aby zdechł?
>>>Gdybym był lekarzem, leczyłbym Breivika, gdybym był adwokatem broniłbym go w sądzie.
>>>Ty zrobiłbyś inaczej?
>>Adwokatem... to wg mnie często bywa gorsze od roli kata.
>Chciałbyś skazywania bez prawa do obrońcy? Ja nie

A gdzie niby pisałem, że bym chciał? Gdybym był adwokatem, to nie brałbym takich przypadków jak Breivik. W USA adwokaci mogą dążyć do wykazania, że dowody zbrodni zostały zgromadzone nielegalnie i jeśli im się uda, to nawet jeśli te dowody są dobre, to nie można ich wykorzystać do orzekania wyroku. To niesprawiedliwy system, że dobry adwokat decyduje o łagodniejszym wyroku, albo uniknięciu odsiadki, podczas gdy kto inny dostaje ciamajdę z urzędu.
szarley (54911 punktów)
>>Mocno naciągane. Wynika z tego, że nigdy nie było kata, bo zawsze wykonanie kary wymagało kilku czynników.
>Czyli zarzut, że musi istnieć kat staje się zbędny.
Warto ustalić fakt. Do wykonania kary śmierci (oprócz innych wymienionych przez Ciebie składowych), musi istnieć kat. Ktoś kto ten wyrok wykona.

>Jednak kat bezpośrednio po prostu robił brudną robotę, czyli zabijał. Podobnie jak rzeźnik. W tym sensie faktycznie istnienie katów byłoby czymś złym. Tu jednak jest cały proces wydawania i wykonywania wyroku. Z pkt widzenia pielęgniarki jest to tylko zrobienie zastrzyku.
... i to ona jest katem. (jeśli jest świadoma co jest w zastrzyku, ale tu jesteśmy zgodni że powinna)

>No to rozpatrzmy to z ich pktów widzenia. .... właściwie nie musi to być pielęgniarka - wystarczy przeszkolić niektórych policjantów jak zakładać wenflon, albo pielęgniarka zakłada wenflon, a resztę robi ktoś inny.
To się niczym nie różni do powieszenia

>Największa odpowiedzialność spada więc na czynnik prawodawczy,
Tak jak przy ścięciu głowy

>Tylko, że ten sam argument nadal jest przy dożywociu,
Nie podnosiłem takiej różnicy, pisałem o innych różnicach między więzieniem i stryczkiem

>Sąd może nieodwracalnie skazać na dożywocie. Czy nieodwracalne skazanie na śmierć jest gorsze? To już kwestia poglądów. Dla jednych gorsza jest śmierć, a dla innych dożywocie.
Tak

>>>Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca.
>>To jedynie Twój pogląd.
>Nieprawda.
Nieprawdą że jedynie pogląd, czy że jedynie Twój?

>>1 Morderca zakłada, że ujdzie kary
>To nie ma znaczenia w przypadku złapanych.
ale ma znaczenie w chwili popełniania przestępstwa

>Jest za to fakt, że morderca wiedział co mu się stanie jeśli go złapią. Jeśli w kodeksie jest KŚ, to nie może się wytłumaczyć tym, że zakładał, że uniknie kary.

Wiesz... czasem zdarza mi się przekraczać prędkość w nadziei, że nie zapłacę.
Gdybym wiedział że zapłacę, zdjąłbym nogę z gazu

>Poza tym idąc Twoim tokiem myślenia to skoro kara śmierci jest przyczyną np mordów sądowych,
Nigdy tego nie pisałem. Jest narzędziem, ale niemożliwym do zastąpienia w wielu przypadkach.

>>2 Postulujesz KŚ nie tylko za morderstwa
>Tak, także za najgorsze przestępstwa, do których zaliczają się morderstwa.
Niemniej nie tylko za morderstwa. I tu już sam jesteś dowodem, ryzyka rozszerzenia listy przestępstw za które jest KŚ

>>>Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna?
>>1 Nie
>No właśnie.
Nie, ale nie zazdroszczę jej. Nie sądzę, aby nie został w niej osad

>>2 Lekarz ma decydować o eutanazji?????
>Powiedzmy, że chodziło o sytuację sparaliżowanego, który odczuwa ciągle duży ból i lekarz (dobra, nie jeden lekarz, tylko sztab) ocenia czy jest szansa na wyleczenie. Celem jest likwidacja bólu, a pacjent nie może wyrazić własnej woli.
Nie jest to temat dyskusji, ale dla mnie jest to decydowanie za kogoś.

>>Przestępstwo jest przyczyną kary, ale zabójstwo nie jest samobójstwem
>W przypadku KŚ praktycznie jest.
Dość swobodnie traktujesz definicje.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Warto ustalić fakt. Do wykonania kary śmierci (oprócz innych wymienionych przez Ciebie składowych), musi istnieć kat. Ktoś kto ten wyrok wykona.

Kilka osób po części go wykona. I co w związku z tym?

>>Jednak kat bezpośrednio po prostu robił brudną robotę, czyli zabijał. Podobnie jak rzeźnik. W tym sensie faktycznie istnienie katów byłoby czymś złym. Tu jednak jest cały proces wydawania i wykonywania wyroku. Z pkt widzenia pielęgniarki jest to tylko zrobienie zastrzyku.
>... i to ona jest katem. (jeśli jest świadoma co jest w zastrzyku, ale tu jesteśmy zgodni że powinna)

Na tej samej zasadzie diler narkotyków jest "winny" śmierci kogoś kto przedawkował towar kupiony od niego. Ale w takim razie temu, że żul zapił się na śmierć jest winny sprzedawca w supermarkecie.

Więc co z tego?

>>No to rozpatrzmy to z ich pktów widzenia. .... właściwie nie musi to być pielęgniarka - wystarczy przeszkolić niektórych policjantów jak zakładać wenflon, albo pielęgniarka zakłada wenflon, a resztę robi ktoś inny.
>To się niczym nie różni do powieszenia

Znacznie się różni.

>>Tylko, że ten sam argument nadal jest przy dożywociu,
>Nie podnosiłem takiej różnicy, pisałem o innych różnicach między więzieniem i stryczkiem

A ja o jeszcze innych.

>>>>Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca.
>>>To jedynie Twój pogląd.
>>Nieprawda.
>Nieprawdą że jedynie pogląd, czy że jedynie Twój?

Że jedynie mój i że jedynie pogląd.

>>>1 Morderca zakłada, że ujdzie kary
>>To nie ma znaczenia w przypadku złapanych.
>ale ma znaczenie w chwili popełniania przestępstwa

Gra w rosyjską ruletkę jest grą samobójczą, choć przecież pistolet nie musi wystrzelić, a gracz wierzy, że uniknie śmierci.

>>Jest za to fakt, że morderca wiedział co mu się stanie jeśli go złapią. Jeśli w kodeksie jest KŚ, to nie może się wytłumaczyć tym, że zakładał, że uniknie kary.
>Wiesz... czasem zdarza mi się przekraczać prędkość w nadziei, że nie zapłacę.
>Gdybym wiedział że zapłacę, zdjąłbym nogę z gazu

No i jak Cię złapią, to się w ten sposób nie wytłumaczysz.

>>Poza tym idąc Twoim tokiem myślenia to skoro kara śmierci jest przyczyną np mordów sądowych,
>Nigdy tego nie pisałem. Jest narzędziem, ale niemożliwym do zastąpienia w wielu przypadkach.

Możliwe zastępstwa:
- dożywocie
- likwidacja bez sądu, np za pomocą cyngla
- ścisłe prawo uniemożliwiające sądom swobodne interpretacje i naciąganie dowodów.

>>>2 Postulujesz KŚ nie tylko za morderstwa
>>Tak, także za najgorsze przestępstwa, do których zaliczają się morderstwa.
>Niemniej nie tylko za morderstwa. I tu już sam jesteś dowodem, ryzyka rozszerzenia listy przestępstw za które jest KŚ

Nie mam zamiaru niczego rozszerzać, bo od początku jestem za KŚ za najcięższe przestępstwa. No i co z tego, że nie tylko za morderstwa? Uważasz, że nie ma gorszych zbrodni?

>>>>Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna?
>>>1 Nie
>>No właśnie.
>Nie, ale nie zazdroszczę jej.

Ale też nie ma powodu by jej współczuć z powodu pracy. Chyba, że tego nie lubi, ale to dotyczy różnych zawodów.

>Nie sądzę, aby nie został w niej osad

Jaki osad? To nie czajnik.

>>>2 Lekarz ma decydować o eutanazji?????
>>Powiedzmy, że chodziło o sytuację sparaliżowanego, który odczuwa ciągle duży ból i lekarz (dobra, nie jeden lekarz, tylko sztab) ocenia czy jest szansa na wyleczenie. Celem jest likwidacja bólu, a pacjent nie może wyrazić własnej woli.
>Nie jest to temat dyskusji, ale dla mnie jest to decydowanie za kogoś.

Czyli cierpienie jest lepsze, bo wierzysz w dogmat kluczowości "decydowania" w każdej sprawie.
28-09-2017 20:05 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Warto ustalić fakt. Do wykonania kary śmierci (oprócz innych wymienionych przez Ciebie składowych), musi istnieć kat. Ktoś kto ten wyrok wykona.
>Kilka osób po części go wykona. I co w związku z tym?
Zawsze znajdzie się ta jedna osoba, nawet w egzekucyjnym plutonie jest dowódca. Ta jedna osoba jest katem. Tym samym, który kiedyś ucinał głowę.
To nie ma znaczenia.

>>... i to ona jest katem. (jeśli jest świadoma co jest w zastrzyku, ale tu jesteśmy zgodni że powinna)
>Na tej samej zasadzie diler narkotyków jest "winny" śmierci kogoś kto przedawkował towar kupiony od niego.
Nie. diler chce zarobić, nie zabić, zarabia tylko na żywych klientach, kat chce zarobić zabijając (nawet zgodnie z prawem)

>>>No to rozpatrzmy to z ich pktów widzenia. .... właściwie nie musi to być pielęgniarka - wystarczy przeszkolić niektórych policjantów jak zakładać wenflon, albo pielęgniarka zakłada wenflon, a resztę robi ktoś inny.
>>To się niczym nie różni do powieszenia
>Znacznie się różni.
Czym?
Technicznymi szczegółami? Tu wenflon, tam zapadnia?

>>>>>Ale kluczowe jest to, że jeśli w kodeksie jest KŚ za morderstwo, to morderca liczy się praktycznie jako samobójca.
>>>>To jedynie Twój pogląd.
>>>Nieprawda.
>>Nieprawdą że jedynie pogląd, czy że jedynie Twój?
>Że jedynie mój i że jedynie pogląd.
Nadal jedynie pogląd. Nie słyszałem o samobójstwie dokonanym metodą zabicia kogoś i oddania się w ręce policji, choć widziałem skazanego w Indonezji terrorystę jak cieszył się z wyroku śmierci i obiecanych dziewic. Miał pecha.. Ułaskawiono go zostawiając na dożywocie. W dodatku część służby w więzieniu to były kobiety. Raj ch. strzelił.

>>>>1 Morderca zakłada, że ujdzie kary
>>>To nie ma znaczenia w przypadku złapanych.
>>ale ma znaczenie w chwili popełniania przestępstwa
>Gra w rosyjską ruletkę jest grą samobójczą, choć przecież pistolet nie musi wystrzelić, a gracz wierzy, że uniknie śmierci.
Założenie prawdopodobieństwa jest różne i w przypadku przestępstwa niepoliczalne
(nie stosuje się pistoletu do rosyjskiej ruletki, pistolet zawsze strzeli kulą)

>>>Jest za to fakt, że morderca wiedział co mu się stanie jeśli go złapią. Jeśli w kodeksie jest KŚ, to nie może się wytłumaczyć tym, że zakładał, że uniknie kary.
>>Wiesz... czasem zdarza mi się przekraczać prędkość w nadziei, że nie zapłacę.
>>Gdybym wiedział że zapłacę, zdjąłbym nogę z gazu
>No i jak Cię złapią, to się w ten sposób nie wytłumaczysz.
Wtedy płacę

>>>Poza tym idąc Twoim tokiem myślenia to skoro kara śmierci jest przyczyną np mordów sądowych,
>>Nigdy tego nie pisałem. Jest narzędziem, ale niemożliwym do zastąpienia w wielu przypadkach.
>Możliwe zastępstwa:
>- dożywocie
Więc nie śmierć

>- likwidacja bez sądu, np za pomocą cyngla
Nie zawsze odnosi pożądany skutek.

>- ścisłe prawo uniemożliwiające sądom swobodne interpretacje i naciąganie dowodów.
Nie wiem co masz na myśli

>>>>2 Postulujesz KŚ nie tylko za morderstwa
>>>Tak, także za najgorsze przestępstwa, do których zaliczają się morderstwa.
>>Niemniej nie tylko za morderstwa. I tu już sam jesteś dowodem, ryzyka rozszerzenia listy przestępstw za które jest KŚ
>Nie mam zamiaru niczego rozszerzać, bo od początku jestem za KŚ za najcięższe przestępstwa.

... ale nie tylko za zabójstwa, także za niektóre polityczne przestępstwa

>No i co z tego, że nie tylko za morderstwa? Uważasz, że nie ma gorszych zbrodni?
Nie wiem. Na pewno nie jest w moim przekonaniu zbrodnią polityczne przestępstwo

>>>>>Kolejny przykład to eutanazja. Lekarz podejmuje decyzję, pielęgniarka podaje śmiercionośną kroplówkę. Okazuje się, że lekarz popełnił błąd. Czy pielęgniarka jest winna?
>>>>1 Nie
>>>No właśnie.
>>Nie, ale nie zazdroszczę jej.
>Ale też nie ma powodu by jej współczuć z powodu pracy.
Jej praca nie polega na zabijaniu, tym bardziej wskutek pomyłki.

>>Nie sądzę, aby nie został w niej osad
>Jaki osad? To nie czajnik.
moralny

>>>>2 Lekarz ma decydować o eutanazji?????
>>>Powiedzmy, że chodziło o sytuację sparaliżowanego, który odczuwa ciągle duży ból i lekarz (dobra, nie jeden lekarz, tylko sztab) ocenia czy jest szansa na wyleczenie. Celem jest likwidacja bólu, a pacjent nie może wyrazić własnej woli.
>>Nie jest to temat dyskusji, ale dla mnie jest to decydowanie za kogoś.
>Czyli cierpienie jest lepsze, bo wierzysz w dogmat kluczowości "decydowania" w każdej sprawie.
Nie, nie jestem tak odważny, żeby powiedzieć o kimkolwiek, że powinien umrzeć, bo nie chciałbym, żeby ktoś miał prawo decydować tak za mnie.
"Kogo nie mogę obdarować życiem, nie powinienem obdarowywać śmiercią"


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
26-09-2017 23:54 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>zwoje i dostąp zrozumienia, zaprawdę powiadam. Jeśli rozumiesz,
>>to, upraszam, nie udawaj durnia, albo udawaj bardziej profesjonalnie.
>Przecież post wcześniej obaliłem Twój argument, więc to Tobie by wypadało użyć zwojów, o ile je posiadasz.

Nie zauważyłem obalenia - waść wskaż, albo odszczekaj. Ja natomiast
wskazałem to, czegoś nie pojął i do niepojęcia nie raczyłeś się
odnieść, więc uwaga o zwojach jest moim zdaniem nieco nie na miejscu.

Póki co elementarnym i trudno (przynajmniej w rozmowie ze mną, ale próbuj) zaczarowywalnym i zainterpretowywalnym FAKTEM jest, że "KŚ" to zabójstwo
za zabójstwo (albo za coś drobniejszego* - do osobnej dyskusji).

To jak, polemizujesz, manipulujesz, czy akceptujesz? I racz nie pisać
do mnie wielkimi literami.

>>> porywacza. Robi się mu to samo - zamyka się go za kratkami.
>>Niby prawda.
>Nie niby, tylko prawda. Tamten argument jest z tego powodu błędny.
>>Kratę/drzwi można zawsze otworzyć,
>>życia zwrócić raczej się nie da.
>Ten argument obaliłem w postach wyżej, więc sobie je poczytaj, bo powielasz błąd szarleya.

Samocytowanie? Skromnie. Mam co czytać, spokojnie.

>W poprzednim poście jest to obalone - pielęgniarka poda standardowo zastrzyk. Nawet nie musi wiedzieć co w nim jest i kim jest koleś, któremu go podaje, jeśli już na siłę chciałbyś zrobić z niej kata.

Pielęgniarze już raz w historii byli wrabiani w brudne
sprawy, i na niewątpliwych zasługach gen. Kiszczaka na tym
polu poprzestańmy.

- tym żartem odpowiadam na twój, bo nie wierzę, że piszesz poważnie (:

>>Ćwiczenie: co ma wspólnego przypadek/wypadek z intencjonalnym zadaniem
>>komuś śmierci? Ano, intencja.
>Jaka intencja? Morderca sam zadaje sobie śmierć, a o wypadku jest mowa gdy do błędnego wyroku dochodzi przez pomyłkę. Powtarzasz błąd szarleya, ciekawe To nie jest powszechna argumentacja w tego typu przypadkach.

Odsuń szarleya... Nie wiem, po co to całe wyonaczanie.

Jeśli A intencjonalnie zabija B i A \neq B, to z tego nie wynika,
że A zabija A, jeśli go nie złapią, nie udowodnią mu winy, nie skażą
i wyroku śmierci nie wykonają. Elementarz, ale naści przykład:
zamordowano Jaroszewiczów, do tej pory morderca nie został
schwytany (ani nawet wskazany) i prawdopodobnie żyje. Proste?
Mnie się wydaje, że tak, ale ja po szkole jestem. Osiem klas,
z trudem, przez plastykę i muzykę.

>>Paradne. Aż defiladowe! Bo pomija tych, którzy się wymiarowi sprawiedliwości
>>wywiną. Nie wierzę, że można było o tym nie pomyśleć, ale może dostąpię
>>łaski wiary.
>Piszemy o KŚ czyli o przypadkach gdy się nie wywiną - myśl trochę...

Tania manipulacja, boś nic nie napisał o niewywinięciu się.

Myślę, że masz zwyczaj bełkotliwego ujmowania swoich myśli, bądź ich braku,
w piśmie. Napisałeś wyraźnie, że zabijając kogoś zabijamy siebie, NICZEGO
o ŻADNYM wyroku nie pisząc. Słowo jest słowo.

Chyba, że preferujesz klimaty typu "Lenin - w domyśle partia" i vv.

A więc popraw się albo nastaw na to, że będziesz zbierać baty. Choć
nie wiem, czy ode mnie - wydajesz się być nużącym typem rozmówcy,
ilustrowanego z pomocą gołębia i szachownicy.

> Morderca musi zakładać, że się nie wywinie, czyli właściwie można to porównać do srogiego ćpania, albo właśnie wypadku po pijaku jadąc 250 km/h.

Eeee, a los? Jest takie powiedzonko, że głupi ma szczęście. A ściślej:
nie ma gwarancji, że "srogie ćpanie" czy "wypadek po pijaku jadąc..."
spowoduje śmierć.

Choć przyznasz, że scena eliminacji ćpuna-szantażysty w "Trójkącie
bermudzkim" jest w czymś piękna?... A jak nie oglądałeś, to obejrzyj.
I "Prywatne śledztwo" też!

>>Oświecę: tu wcale nie chodzi o metodologię pozbawiania życia. Tylko
>>o fakt.
>No i fakt jest taki, że morderca sam się zabija tak jak pijany kierowca wjeżdżający w drzewo i to nie drzewo jest tu mordercą tylko narzędziem, tak jak kat.

W kwestii różnicy między drzewem a katem - patrz 2 posty wyżej. Nie odniosłeś
się, bo albo nie rozumiesz, albo liczysz na to, że zapominam, co napisałem.

>>>Toż to prędzej niezabity morderca, pedofil, gwałciciel itd stwarza ryzyko demoralizacji innych osób w celi, którzy siedzą tam za jakieś głupoty, np za narkotyki, czyli de facto nie robią nic złego, ale podpadli prawu.
>>Możesz wyłuszczyć, o co idzie z tymi narkotykami? Chodzi o handel/produkcję?
>Chodzi o dowolny przykład gdy ktoś idzie siedzieć za coś co jest wg prawa przestępstwem, ale moralnie nie jest niczym złym

Np. podszycie się pod twoją wersję "pielęgniarki", hehe...

Nie wiem, czy np. osławiony par. 196 oferuje jako wyrok jakąkolwiek
odsiadkę. A że z kodeksu jestem noga, to poproszę o bardzo konkretny
przykład - bo coś tam bąknąłeś waść o narkotykach, więc może za ciosem...?

>>J.W., żadnego zbiorowego przesiadywania.
>Ciekawe skąd weźmiesz kasę na osobne cele.

Pytanie zasadne, ale to problem czysto techniczny, absolutnie
nie rzutujący na sensowność pomysłu, a o tym miałem nadzieję (póki
co płonną) porozmawiać. Zmniejszę 2x liczbę posłów, odspawam KK od budżetu,
pierwsze 2 pomysły z brzegu... (Choć być może za próbę onego odspawania
wybiorę się na spacer po dnie Wisły w betonowych bucikach.)

> I może playstation im dasz i baseny wybudujesz?

Odpowiedź przecząca, ale doceniam kierunek "myślenia". Niestety, absolutnie
nie tędy droga i nie te numery ze mną, Brunner. Wbrew pozorom (?) jestem
prawie mściwym człowiekiem, a w przemyśleniach nieraz okrutnym. Stać mnie
również na wisielczy humor, wobec czego odwinę się, że do basenu (bez wody)
stosowałbym ten sam argument, co z walcem i czołgiem - zbyt drastyczne
okoliczności usuwania rozplaskaconych resztek tych, co przez okno ZK wykonali
lot ku wolności od nieznośnego chyba dożywocia...

Cieszy mnie brak odniesienia do pytania o dobre prawo - tj. nie tyle
brak, ile fakt, że ów brak przewidziałem.

Słowo oceny: jesteście wg mnie, olson, wąscy w uszach i mocni w gębie,
ale się wyrobicie i sami z siebie się zaśmiejecie. Dodam, że
idąc w
27-09-2017 00:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie zauważyłem obalenia - waść wskaż, albo odszczekaj.

Cytat:
Robienie tego za co się karze? No taką sytuację masz gdy zamyka się do więzienia porywacza. Robi się mu to samo - zamyka się go za kratkami.

Ten kontrargument jest wystarczający, ale jest jeszcze drugi, być może nawet silniejszy. Mianowicie chodzi o to, że morderca sam wymierza sobie karę. Nikt go nie zabija, tak jak drzewo nie zabija pijanego kierowcy, który wjeżdża w nie z prędkością 250 km/h. To ten kierowca się zabił, prawda? Tak samo jest z karaniem mordercy śmiercią. Jeśli KŚ jest w kodeksie, to morderca sam się zabija, zabijając kogoś.


Naucz się czytać i na drugi raz nie pytaj mnie o takie rzeczy. I nie tym tonem do mnie, małolat.

W odpowiedzi nie przedstawiłeś żadnego kontrargumentu.

>>Ten argument obaliłem w postach wyżej, więc sobie je poczytaj, bo powielasz błąd szarleya.
>Samocytowanie? Skromnie. Mam co czytać, spokojnie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,748285#w750444

Cytat:
1. Możliwość skutków kary śmierci:
a) większa funkcja prewencyjna (np +50 niewinnych osób oszczędzonych względem dożywocia)
b) taka sama prewencja
c) mniejsza prewencja (ale nie ma badań, które by o tym świadczyły - z 2 strony najistotniejsza jest nieuchronność kary i w miarę sprawiedliwy system w świadomości obywateli i także przestępców)

2. Możliwość popełnienia pomyłki
a) jest taka sama przy dożywociu i KŚ
b) jest większa w przypadku dożywocia (np +4 osoby)
c) jest większa w przypadku KŚ (ale prędzej sędziowie będą skrupulatni przy KŚ niż przy rutynowym dożywociu, a im mniejsze przewinienie tym większa szansa niesłusznej kary)

3. Skutki popełnienia pomyłki:
a) są lepsze w przypadku dożywocia, bo ktoś zostaje wypuszczony po niesłusznym wyroku (powiedzmy 1 osoba z tych czterech w drugim punkcie)
b) są gorsze w przypadku dożywocia, bo ktoś odsiaduje niesłuszny wyrok (np te 3 osoby z przykładu 2)
c) są jednakowe dla KŚ i dożywocia
d) mają nieobliczalne value, bo nie umiemy mierzyć stanów psychicznych innych ludzi i wartościować ich, wymienić np wolność jednego na życie drugiego itd. Ja twierdzę, że value jest tu po stronie KŚ, bo skoro wypadki i tak się muszą zdarzyć przy każdej opcji, to bardziej tu minimalizujemy ryzyko niesłusznej odsiadki niż ratujemy komuś życie i przedstawiłem na to argumenty, a Ty nie przedstawiłeś żadnych na to by value miało być po stronie dożywocia.


>Jeśli A intencjonalnie zabija B i A \neq B, to z tego nie wynika,
>że A zabija A, jeśli go nie złapią, nie udowodnią mu winy, nie skażą
>i wyroku śmierci nie wykonają. Elementarz, ale naści przykład:
> zamordowano Jaroszewiczów, do tej pory morderca nie został
>schwytany (ani nawet wskazany) i prawdopodobnie żyje. Proste?
>Mnie się wydaje, że tak, ale ja po szkole jestem. Osiem klas,
>z trudem, przez plastykę i muzykę.

Marnujesz mój czas, czyli mnie obrażasz jak szarley. Powtarzasz to na co odpowiadałem w poprzednim poście:

Cytat:
Piszemy o KŚ czyli o przypadkach gdy się nie wywiną - myśl trochę... Morderca musi zakładać, że się nie wywinie, czyli właściwie można to porównać do srogiego ćpania, albo właśnie wypadku po pijaku jadąc 250 km/h.


>Napisałeś wyraźnie, że zabijając kogoś zabijamy siebie, NICZEGO
>o ŻADNYM wyroku nie pisząc.

W przypadku KŚ nie można mówić, że to państwo czy kat zabija mordercę. To on sam się zabija w momencie podjęcia decyzji o zamordowaniu. Jest oczywiście możliwość, że nie wpadnie, ale gdy piszemy o wyroku nie bierzemy pod uwagę takich sytuacji. Ile razy mam pisać żeby dotarło? Na drugi raz nie pisz na kacu. Ciężko wygrzebać jakieś argumenty z tego kiepskiego ad personam w stylu Johna Doe.

>Eeee, a los? Jest takie powiedzonko, że głupi ma szczęście. A ściślej:
>nie ma gwarancji, że "srogie ćpanie" czy "wypadek po pijaku jadąc..."
>spowoduje śmierć.

A kto pisze, że jest gwarancja? Ćpając srodze godzisz się na to, że umrzesz, albo coś Ci się stanie.

>Choć przyznasz, że scena eliminacji ćpuna-szantażysty w "Trójkącie
>bermudzkim" jest w czymś piękna?... A jak nie oglądałeś, to obejrzyj.
>I "Prywatne śledztwo" też!

Off topic na filmy jak John Doe i ciekawe, że poglądy macie zbieżne i popełniacie te same błędy, które są niespotykane w normalnej populacji
27-09-2017 17:53 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
"To ciekawe, co pan mówi... A co mówią lekarze?"

Wybacz, nie wierzę, że jesteś aż tak głupi, więc z pozycji
wiary (niknącej) w człowieka wydajesz mi się trolem niezręcznie
i niegrzecznie udającym durnia. Idź waść do podstawówki
i liceum, słówek się naum i wtedy rozmawiaj z ludźmi.

Ciekaw jestem wieku i wykształcenia waćpana. Sorbona jakowaś
pewnikiem i elytarność się na łeb rzuciła?

PS W sumie twórczość radosna pana olsona sprawia, że nazwa
portalu jakoś źle mi z tym rezonuje. Racjonalista, my foot..
28-09-2017 05:11 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
W odpowiedzi nie przedstawiłeś żadnego kontrargumentu.


To zdanie jest nadal aktualne. Podałem argumenty, którymi obaliłem Twoje. W takiej sytuacji nie sięga się po te obalone argumenty i nie udaje się, że nie było odpowiedzi, tylko albo podaje się inne (obalenie argumentu nie obala całej tezy), albo odpowiada się na tą odpowiedź.

Wytłumaczę Ci to logicznie i na spokojnie. Mój argument opiera się na ścisłej dedukcji i jest jedynie dowodem na to, że Wasz argument nie jest w mocy. Nie obalam tym tezy dotyczącej KŚ, ani nie udowadniam nim swojego zdania.

Argument I: Kara śmierci jest zła, bo ktoś niesłusznie skazany może zginąć i nie da się już tego cofnąć.

Składniki tego argumentu:
1. Ktoś może zostać niesłusznie skazany - założenie a priori, które nie jest udowodnione.

Rozbiór tego założenia: Opiera się ono na przykładach ludzi niesłusznie skazanych do tej pory. Jednak analiza każdego z tych przykładów wskazuje na uchybienia, których można uniknąć za pomocą konkretnych środków. Innymi słowy ten argument wymaga kolejnego argumentu na to, że takie sytuacje są powtarzalne(2). Jeśli rozmówca jest za KŚ za np najcięższe morderstwa, a w przykładzie ktoś dostał KŚ za słuchanie radia, to nie jest to kontrprzykład do tezy zwolennika KŚ. Jeśli było to w warunkach np okupacji, to skoro dziś nie ma okupacji, to ryzyko z tamtego przykładu dziś nie istnieje. By wykazać słuszność argumentu trzeba więc wprowadzić do dyskusji warunek, który brzmi: "ryzyko istnieje, bo może dojść do okupacji, a okupant może niesłusznie skazać na KŚ"(3). Tylko, że warunek ze zdania (3) pociąga za sobą także możliwość wprowadzenia KŚ, gdy pierwotnie jej nie było. Czyli to czy jest KŚ, czy nie, niczego nie zmieni. Oznacza to, że KŚ jest zła w konkretnych warunkach, które są złe także bez pierwotnej KŚ. Można więc uznać jedynie, że nie wiemy czy ktoś niesłusznie zginie, czy nie. Powiesz, że tak? Nie masz argumentów. Powiem, że nie? Nie mam argumentów i nie ma do czego się odnieść, by to orzec, więc kwestię należy pominąć.

Jeśli to nas nie przekonuje, bo nie ustaliliśmy niczego, to pozostaje robocze przyjęcie założenia, że jednak są te pomyłki. Nie oznacza to, że faktycznie są, ale sprawdźmy logiczne implikacje przyjęcia tej tezy.

Jeśli już godzimy się na przyjęcie założenia, nie wiedząc czy mogą być omyłkowe wyroki KŚ, to musimy porównać tę możliwość do alternatyw KŚ.

Niesłuszna KŚ to cierpienie i niesprawiedliwość. Wartość negatywna takiego zdarzenia to X, bo nie nam to oceniać (bo niby jak?). Jednak skoro są możliwe pomyłki, bo tak założyliśmy, to w przypadku braku KŚ pomyłki nadal będą, tylko nie wiemy czy częściej, czy rzadziej (kolejna niewiadoma potrzebna do oceny). I nie wiemy przede wszystkim jaka jest wartość negatywna dla alternatyw KŚ, czyli niesłusznej kary dożywocia (Y). Potrzeba więc tezy (4), że KŚ generuje więcej cierpienia niż alternatywy. Nie ma jednak dowodów za, ani przeciw.

Mamy takie fakty jak:
a) jeśli dochodzi do pomyłki, to pula cierpienia i tak się zwiększa w obu sytuacjach, a nie wiemy czy któraś z kar nie zmniejsza lub nie zwiększa np błędnych wyroków, bo może np kara śmierci sprawia, że sąd podświadomie jest bardziej skrupulatny, bo takie kary orzeka się rzadziej i nie ma odwrotu od decyzji)
b) nie wiemy co faktycznie generuje więcej cierpienia nawet przy założeniu, że błędnych wyroków byłoby tyle samo
c) KŚ sprawia, że w puli cierpienia nie istnieje długotrwale cierpienie niesłusznie skazanego (sam wyrok i okres przed wykonaniem wyroku to cierpienie, ale tu mamy element wspólny dla obu kar i dożywocie ciągnie się dłużej, czyli z definicji zwiększa pulę cierpienia)
d) punkt c można próbować obalić tym, że skazany może popełnić samobójstwo - sprowadza to jednak sytuację do KŚ, do morderstwa, którego chcemy uniknąć, a także użycie tego argumentu uniemożliwia uznanie, że to KŚ jest winna śmierci, a nie sąd wydający zły wyrok, bo przecież gdyby nie niesłuszne dożywocie, to nie byłoby samobójstwa, więc to dożywocie jest wtedy winne śmierci
e) przechodzi więc jedynie argument, że skazany może sobie wybrać czy woli umrzeć, czy żyć, ale on też jest słaby, bo nie ma tu możliwości dobrego wyboru
f) skoro przypadek niesłusznego skazania jest niewiadomą, więc rozmawiamy o marginalnych ilościowo przypadkach, to cofnięcie takiego wyroku musi być jeszcze rzadsze (czyli więcej osób pójdzie niesłusznie siedzieć na dożywocie niż zostanie uratowanych przed śmiercią)
g) a skoro tak to istnieje też możliwość cofnięcia kary, która była słuszna, za pomocą manipulacji dowodami, przekupstwa, ucieczki z więzienia groźnego bandyty itd, a to w konsekwencji może prowadzić do morderstw

Do obalenia pozostaje próba ratowania sytuacji poprzez manipulację argumentującego przeciw KŚ. Polega ona na zignorowaniu kontrargumentów (np poprzez nazwanie ich rynsztokiem, albo czepieniu się jakiegoś słówka w wypowiedzi i nazwaniu go obraźliwym, choć takie nie jest) i podaniu jako argumentu zdania (1): "KŚ może prowadzić do niesłusznych wyroków śmierci". Wtedy spośród odpowiedzi manipulator wybiera zdanie, że nóż prowadzi do morderstw (co jest przecież dobrym porównaniem) i odpowiada, że KŚ służy do mordowania i nie służy do niczego dobrego (argument II).

Tylko, że wykazany został relatywizm i niewiedza na temat tego co jest lepsze, więc nie można stwierdzić, że KŚ nie służy do niczego dobrego (II.1), bo nie ma na to dowodów. A że służy do mordowania(II.2)? Służy do zabijania najgorszych przestępców, którzy sami godzą się na możliwość kary, albo zakładają, że jej unikną. Ten argument (II.2) nie może zostać użyty w sytuacji gdy argumentujesz w sprawie błędnych wyroków. Dlatego analogia do wypadków czy morderstw za pomocą legalnych i pożytecznych narzędzi jest dobra i redukuje ten argument.

KŚ służy do zapobiegania morderstwom, tak jak dożywocie, więc nie można powiedzieć, że nie ma z tego pozytywów.
28-09-2017 14:39 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Dziękuję za kulturalną i w niewielkiej części rzeczową wypowiedź.
Popracujemy nad tym. Co do obalania, mam nadzieję, że J-23 smakowało,
a dłoń odbijająca nie boli.

Ale do rzeczy. Najpierw uwaga dot. niewłaściwego "wycelowania"...
Nie jestem spółdzielnią, nie przedstawiam żadnego "naszego" argumentu,
moje przemyślenia mogą być zbieżne z czyimiś, ale nie czytam
wszystkich przez brak czasu, pracę i nadmiar lektury innej -
papierowej. Nie mam zdrowia do powtarzania się - przeczytaj mój
pierwszy post, a zrozumiesz, że przeciwnikiem KS zostałem niejako z
żalem. I zrozum go, to nie jest trudne.

Reszta, czyli punkty. Trochę rozbijamy się o język, zresztą
prawnicy też, ale oni się nie przejmują. Więc przejmujmy się my,
a przynajmniej ja, skoro prawnikiem nie jestem.

Pomyłki sądowe istnieją i bronię debaty przed konstrukcjami
pt. "założenie, które nie jest udowodnione". Nie zakładam, że sąd się
pomylił; wiem, że może się pomylić. I oczywiste jest (tj. moim zdaniem
być powinno), że "pomyłkowo wykonana KS" to inny ciężar gatunkowy
od "pomyłkowego skazania na tydzień zamiatania ulicy" czy nawet na
dwa lata odsiadki.

Wywód dalszy uważam za nieco dziurawy:

(a) i (b) Jeśli komuś niesłusznie zasądzono dożywocie i odsiedzi 10
lat, MOŻE otrzymać rekompensatę. Ba, napisać książkę, brylować na
pudelku, wystąpić u Powiatowego, etc. Jeśli dostanie czapę, przed
wykonaniem wyroku nacierpi się tydzień i rekompensata idzie w
diabły. To jest fakt. A to, co kto woli, to sprawa osobista.

Choć może specjaliści od pielęgniarek - oficjalnie z pktu widzenia
sądu, a bezwiednie ze swojego wykonujących wyroki - stwierdzą, że
rodzinie niesłusznie zabitego należy się 50 000 zł, "bardzo proszę tu
podpisać, do widzenia"*. A ze strony chłodnej logiki - czy błędny
wyrok śmierci nie powinien być klasyfikowany jako morderstwo?

Więc polemizowałbym z "nie wiemy". Wiemy, tj. ja przypuszczam, że
wiem. Więcej: mam nadzieję, że tak wie/czuje/uważa większość tych, z
którymi chętnie będę żyć w społeczeństwie. Człowiek to nie robot.

(c) Nie chciałbym być wrakiem człowieka na górze kasy, którą dostałbym
jako odszkodowanie za niesłusznie odsiedziana 10tkę. Ale nie można a
priori decydować hurtem. Nie kupuję wersji, że lepiej zabić
niesłusznie niż więzić niesłusznie. Marnie ją sprzedajesz, albo popraw
technikę, albo przemyśl sprawę od nowa.

(d) Niedorzeczność w obaleniu niedorzecznego obalenia. Samobójstwo to
nie morderstwo, a jego umożliwienie tym bardziej. Uważam np. palaczy
za samobójców na raty, ale czy producentów i przetwórców tytoniu mam
uważać za morderców na raty? Nie wiem. To handlarze towarem, którego
użycie daje takie a nie inne efekty, długofalowe i - co ważne - siłą
tradycji jakoś uznane za legalne. Mówiłeś coś o psuciu w ZK osób,
które trafiły tam "za narkotyki", później wyślizgiwałeś się gadką o
łamaniu prawa, ale nieczynieniu niczego moralnie nagannego. I nie
rozwinąłeś, pomimo dwukrotnej prośby o rozwinięcie.

Czyżby kozi róg?

(e) Ma wybór. Żyje albo łyka cyjanek. Ew. słabość to jego wewnętrzny
problem; nad "dusznymi** rozterkami" mordercy w takiej sytuacji bym
się nie pochylał - uznałbym, że ma to, na co zasłużył i eliminacja ze
społeczeństwa polega także na braku uwagi. Nie mówiąc już o zbawiennym
wpływie braku pożywki dla drobnomieszczańskiego dreszczyku niezdrowej
sensacji.

(f) Marginalność nie oznacza nieistotności.

(g) Grząski obszar. Na tej zasadzie można usiłować podważać czy
promować wszystko - łącznie z lądowaniem obcych i przetrzymywaniem ich
potajemnie w Roswell albo zamachnięciem się cara Włodka na Brezenta
Tysiąclecia i jego aeroplan.

Jeszcze dwa cytaty:

"KŚ służy do zapobiegania morderstwom, tak jak dożywocie, więc nie
można powiedzieć, że nie ma z tego pozytywów" - nie znam wyników
badań, więc nie wiem, że "nie można". Być może zapobiega, być może
nie. Ale mniejsza - ważniejsze jest to, że można wskazać negatywy i
jeśli przeważą, to twoja sprawa się zachwieje i kto wie, czy nie
padnie. Jesteś na to przygotowany? Umiesz wątpić? ("Chodzi o to,
żeby plusy nie przesłoniły wam minusów").

"A że [KS] służy do mordowania(II.2)? Służy do zabijania najgorszych
przestępców, którzy sami godzą się na możliwość kary, albo zakładają,
że jej unikną. " -

- A jednak zakładają! Widzę swój twórczy wkład! I ja tej
eliminacji się nie sprzeciwiam, ja ją popieram; sprzeciwiam
się środkom i proponuję nowe. I popraw mnie, jeśli się mylę,
czy nie jest jednak w tym przypadku, że to cel jest ważny,
a dla dbałości choćby i o pozory, warto doszlifować środki?

"Ten argument (II.2) nie może zostać użyty w sytuacji gdy
argumentujesz w sprawie błędnych wyroków. Dlatego analogia do wypadków
czy morderstw za pomocą legalnych i pożytecznych narzędzi jest dobra i
redukuje ten argument."

- Jak najbardziej może. Idąc tropem wzajemnego doskonalenia się
organów ścigania i przestępców, ci ostatni mogą zacząć lepiej się
do morderstw przygotowywać, wynajmować lepszych mataczących, etc.

A analogia jest marna. Humanitarnie powtórzę: drzewo i samochód w
wypadku nie badają żadnej sprawy, niczego nie dowodzą, ani nie
orzekają, zaś odszkodowanie z ubezpieczenia za to, że ktoś się rozbił
to co innego niż rehabilitacja po błędzie sądowym!

Po raz ostatni czekam na racjonalne kontrargumenty dla auto-egzekucji,
bez dendrologii i komunikacji dalekobieżnej. Czy i ew. co jest złego w
wyroku dożywocia np. za udowodnione morderstwo i podsunięcie fiolki z
cyjankiem i ze słowami "jak będziesz miał dość, zażyj". Przy czym
optuję za absolutnym odpublicznieniem spraw/losu skazanego...

A co do płaczów nt. rynsztoka itp. spraw - mogę zaoferować jedynie
chusteczkę; nie poczuwam się. Wytknąłem jedynie chamski styl, zresztą
natychmiast zaszła widoczna poprawa, za co podziękowałem i wyrażam
nadzieję na podtrzymanie i postępy.

* Brudne dzieci Sida, "Benia"
** koleżanka Wildsztajna tak mówiła w kontekście L. Maleszki
29-09-2017 06:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pominę błazenadę i odpowiem tylko na same argumenty:

>Pomyłki sądowe istnieją i bronię debaty przed konstrukcjami
>pt. "założenie, które nie jest udowodnione".

Nie piszemy o pomyłkach sądowych, tylko o ich konkretnych odmianach, a mianowicie pomyłkach w przypadku KŚ i dożywocia.

Nie ma powodów by przypuszczać, że takie pomyłki mogłyby mieć miejsce.

>Nie zakładam, że sąd się pomylił; wiem, że może się pomylić.

Nie wiesz, tylko tak zakładasz bez argumentu, ani dowodu.

>(a) i (b) Jeśli komuś niesłusznie zasądzono dożywocie i odsiedzi 10
>lat, MOŻE otrzymać rekompensatę. Ba, napisać książkę, brylować na
>pudelku, wystąpić u Powiatowego, etc. Jeśli dostanie czapę, przed
>wykonaniem wyroku nacierpi się tydzień i rekompensata idzie w
>diabły. To jest fakt.

Przeczytaj te punkty ze zrozumieniem, rozłożę Ci to na czynniki pierwsze:

W (a) mamy fakt, że nie wiemy czy rodzaj kary wpływa na ryzyko pomyłki, czy nie (pomijam w tym momencie, że nie uzasadniłeś istnienia takiego ryzyka żadnym argumentem, ale roboczo przyjmijmy to nieuzasadnione założenie, by obalić jego konsekwencje). Jeśli tak, to być może przy KŚ takie ryzyko jest mniejsze, a to niweluje argument, że ktoś może wyjść z więzienia i otrzymać pseudorekompensatę. Poza tym doedukuj się z podstawowych zagadnień, o których dyskutujesz. Czapy nie dostaje się po tygodniu, tylko się na nią czeka. W tym czasie (choć zarówno w przypadku dożywocia, jak i KŚ to już nieistotne społecznie) morderca może przejść wewnętrzną zmianę. Zawsze to lepiej niż gnić w więzieniu na dożywocie i nadal bezkarnie mordować, bo skoro dożywocie zostało orzeczone, to skazany morderca już nie może dostać kary. Gangster zza krat może wydawać wyroki itd. Tych czynników jest dużo i przeważnie mamy niewiadome. Skoro tak, to na jakiej podstawie twierdzisz, że akurat niewiadoma z paraargumentu o możliwości cofnięcia błędnego wyroku jest ważniejsza od funkcji prewencyjnej, zmniejszania puli cierpienia itd?

W (b) mamy fakt, że nie wiemy czy kara śmierci jest gatunkowo gorsza od dożywocia z pkt widzenia puli cierpienia. Ten argument pięknie obala zarówno Twoje nieuprawnione stwierdzenie o możliwości pomyłkowych wyroków, jak i to, że niesłusznie skazany mógłby wyjść. Jedna niewiadoma ma być argumentem drugiej?

>A ze strony chłodnej logiki - czy błędny
>wyrok śmierci nie powinien być klasyfikowany jako morderstwo?

Morderstwo to umyślne i celowe spowodowanie czyjejś śmierci, więc sam sobie odpowiedz (mogłeś sprawdzić w słowniku, ale widocznie to Cię przerosło).

>Więc polemizowałbym z "nie wiemy". Wiemy, tj. ja przypuszczam, że
>wiem.

Taka wiara jest typowa dla niewiedzy. Tobie się tylko wydaje i na podstawie tego emocjonalnego złudzenia starasz się racjonalizować swoje paraargumenty.

>Więcej: mam nadzieję, że tak wie/czuje/uważa większość tych, z
>którymi chętnie będę żyć w społeczeństwie. Człowiek to nie robot.

No właśnie, człowiek to nie robot, więc cierpienie jest wg normalnych ludzi intuicyjnie gorsze od śmierci, czyli zakładając, że ignorujemy na chwilkę skuteczność prewencji, skoro nie znamy jej wartości, to gdyby argument puli cierpienia miał decydować, byłby on wg nich na korzyść KŚ.

Sytuacja cierpienia 1 vs 1 - jeden koleś żyje i dostaje jeszcze od państwa kasę, a drugi za niego cierpi niesłuszny wyrok dożywocia

Sytuacja oczywista. 2 osoby zmuszonej do wyboru strategii i nie wiedzące na którą opcję trafią, muszą się dogadać - albo dogadują się, że obaj wybierają śmierć, by nie ryzykować dożywotniego cierpienia jednego z nich, albo jeden z nich stawia veto i następuje losowanie. Jeden mówi: "nie będę ryzykował cierpienia byś ty był na wolności, więc wolę śmierć". Mam nadzieję, że większość na jego miejscu by tak zrobiła. Drugi mówi "wal się, będzie losowanko" i wygrywa, więc tamten za niego cierpi wbrew własnej woli.

A tu jeszcze na dodatek po wyjściu gość jest nadal złodziejem, tak jak przed błędnym wyrokiem i w dodatku potrąca na przejściu dla pieszych matkę z dzieckiem w wózku, bo wyprzedzał na pasach. Co gorsza - jest nieszczęśliwy. A tamten drugi za niego nadal cierpi. Ale mało tego! Na niesłusznie iluś skazanych tylko jeden by wyszedł, czyli cierpi za niego więcej niż jedna osoba na dożywociu. Nie wiadomo jaka to liczba, ale prawdopodobieństwo zdarzeń, przy których argument odwracalności wyroku byłby w mocy redukuje się do zera. Najpierw coś nieporównywalnie mniej prawdopodobnego niż wygrana w lotto - niesłuszny wyrok. Potem pod rząd występuje jeszcze mniej prawdopodobne zjawisko - uniewinnienie go (słusznie lub NIE, a jeśli słusznie to może potem dokonać przestępstw, albo wypadków). I jeszcze do tego kolejne odgałęzienie - by zmniejszyć choć trochę pulę cierpienia to ten wypuszczony musi być szczęśliwy. Normalni ludzie często są nieszczęśliwi, a ten musiałby być szczęśliwy po odsiedzeniu niesłusznego wyroku, który był dożywociem.

>nie można a priori decydować hurtem. Nie kupuję wersji, że lepiej zabić
>niesłusznie niż więzić niesłusznie.

Są różne intuicje moralne. Tobie nie przeszkadza czyjeś niesprawiedliwe i dożywotnie cierpienie, a mi jego brak. Taka tam "drobna" różnica...

Poza tym jakim hurtem? Nie wiem na co konkretnie odpowiada to zdanie. Argument (c) nie jest argumentem za KŚ, bo i tak nie ma powodu by zakładać w tej sytuacji pomyłkowe wyroki (tendencja i tak byłaby odwrotna i niektóre wyroki zasługujące na śmierć skończyłyby się dożywociem). (c) jest jedynie do obalenia Twojego paraargumentu, że niesłuszne dożywocie może być w głębokiej teorii odwracalne. No i słusznie skazany przy dożywociu może się jeszcze wybronić i wyjść na wolność, a przy KŚ nie. Ten paraargument jest obalany z każdej możliwej strony.
29-09-2017 06:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>(d) Samobójstwo to nie morderstwo, a jego umożliwienie tym bardziej.

Mowa jest o sytuacji niesłusznego wyroku dożywocia. Jest on gorszy od niesłusznej KŚ. Jedyną możliwą odpowiedzią na ten argument jest to co napisał szarley, że skazany może popełnić samobójstwo. W tej sytuacji sprowadza się ono jednak do KŚ, w dodatku niewymierzonej w humanitarny sposób.

>Uważam np. palaczy za samobójców na raty, ale czy producentów i przetwórców tytoniu >mam uważać za morderców na raty? Nie wiem.

Wg mnie nietrafnie uważasz palaczy za samobójców. Nie ma żadnego "na raty". Skrócenie życia to nie samobójstwo. To wybór krótszego, ale wg siebie lepszego życia (wg mnie kiepy mają słaby bilans, ale co kto lubi). A producenci i sprzedawcy prowadzą normalne biznesy i szkoda, że tak nie jest z innymi substancjami.

> Mówiłeś coś o psuciu w ZK osób,
>które trafiły tam "za narkotyki", później wyślizgiwałeś się gadką o
>łamaniu prawa, ale nieczynieniu niczego moralnie nagannego. I nie
>rozwinąłeś, pomimo dwukrotnej prośby o rozwinięcie.
>Czyżby kozi róg?

Przecież odpowiedziałem na ten poboczny wątek, mimo że nie ma sensu rozpisywać się o tak oczywistych rzeczach. Nie zrozumiałeś jednego oczywistego przykładu, to skoro był poboczny, zamiast go tłumaczyć podałem Ci zasadę tego przykładu, czyli wytłumaczyłem łopatologicznie. Czego tutaj nie rozumiesz?

>(e) Ma wybór

Cytat:
e) przechodzi więc jedynie argument, że skazany może sobie wybrać czy woli umrzeć, czy żyć, ale on też jest słaby, bo nie ma tu możliwości dobrego wyboru


Na drugi raz uważniej czytaj na co odpowiadasz.

>Żyje albo łyka cyjanek

Cierpienie na dożywocie albo cyjanek czyli jednak KŚ, przed którą tak się wzbraniasz, jakbyś miał coś na sumieniu. Bo, że wolałbyś żyć, byle egzystować, to już napisałeś.

>Ew. słabość to jego wewnętrzny
>problem

No tak, niesłuszne skazanie na dożywocie to tylko wewnętrzny problem tej osoby, ale niesłuszne skazanie na śmierć jest wg Ciebie gorsze. Bo co? Bo nie odczuwa, a powinien cierpieć, czy jak?

Poza tym cyjanek w celi? Zwariowałeś do reszty?

>nad "dusznymi** rozterkami" mordercy w takiej sytuacji bym
>się nie pochylał - uznałbym, że ma to, na co zasłużył i eliminacja ze
>społeczeństwa polega także na braku uwagi.

A na co Ty odpowiadasz? Pogubiłeś się już do reszty.

>(f) Marginalność nie oznacza nieistotności.

synonim.net/synonim/nieistotny

Synonimy słowa nieistotny: marginalny

No ale w Twoim świecie może nie oznacza.

Ale argumentu oczywiście nie zrozumiałeś:

Cytat:
f) skoro przypadek niesłusznego skazania jest niewiadomą, więc rozmawiamy o marginalnych ilościowo przypadkach, to cofnięcie takiego wyroku musi być jeszcze rzadsze ( czyli więcej osób pójdzie niesłusznie siedzieć na dożywocie niż zostanie uratowanych przed śmiercią)


I ten argument jest w mocy.

>(g) Grząski obszar. Na tej zasadzie można usiłować podważać czy
>promować wszystko - łącznie z lądowaniem obcych i przetrzymywaniem ich
>potajemnie w Roswell albo zamachnięciem się cara Włodka na Brezenta
>Tysiąclecia i jego aeroplan.

Toteż do tego zmierzam i dlatego użyłem idealnie analogicznego marginalnego argumentu jak te Twoje, z których nic już nie zostało.

>Jeszcze dwa cytaty:
>"KŚ służy do zapobiegania morderstwom, tak jak dożywocie, więc nie
>można powiedzieć, że nie ma z tego pozytywów" - nie znam wyników
>badań, więc nie wiem, że "nie można". Być może zapobiega, być może
>nie.

Zapobiega i to oczywisty fakt. Niewiadomą jest jedynie to czy robi to lepiej, gorzej, czy tak samo jak dożywocie. Znów nie rozumiesz na co odpowiadasz.

>Ale mniejsza - ważniejsze jest to, że można wskazać negatywy i
>jeśli przeważą

Piszemy właśnie o tym, że nie wiemy czy przeważą, a Ty podajesz jako argumenty marginalne czynniki, które nie są argumentami.

>to twoja sprawa się zachwieje i kto wie, czy nie
>padnie.

Tak samo jest dla obu przeciwnych poglądów.

>"A że [KS] służy do mordowania(II.2)? Służy do zabijania najgorszych
>przestępców, którzy sami godzą się na możliwość kary, albo zakładają,
>że jej unikną. " -
>- A jednak zakładają! Widzę swój twórczy wkład!

Jaki wkład? Chyba do znicza na trumnie z Twoimi paraargumentami

To co zakłada sobie przestępca nie ma znaczenia. Ważne na co się świadomie decyduje. Godzą się na możliwość kary? Trzeba uszanować ich decyzje i pozwolić im ponieść konsekwencje. Co, żal Ci ich?

>"Ten argument (II.2) nie może zostać użyty w sytuacji gdy
>argumentujesz w sprawie błędnych wyroków. Dlatego analogia do wypadków
>czy morderstw za pomocą legalnych i pożytecznych narzędzi jest dobra i
>redukuje ten argument."
>- Jak najbardziej może.

Nie może. Sąd nie ma zamiaru wydać błędnego wyroku. Działa w interesie społeczeństwa, chroniąc je przed bandytami najgorszego stopnia. Gdyby więc zapadł taki wyrok, byłby on wypadkiem. Czyli nie mówimy o zamiarach, bo to błąd logiczny. Między zamiarem, a konsekwencją wypadku nie ma w tej sytuacji związku. Konsekwencja wynika z błędu, tak jak w przypadku wypadków samochodowych, a nie ruchu drogowego. KŚ nie ma na celu zabijania niewinnych osób. Nie ma też przesłanek na istnienie takiego ryzyka (dlatego zamiast użyć argumentu, odpowiadasz, że tak jest, bo Ty tak twierdzisz).

>Czy i ew. co jest złego w
>wyroku dożywocia np. za udowodnione morderstwo i podsunięcie fiolki z
>cyjankiem i ze słowami "jak będziesz miał dość, zażyj".

Użyj mózgownicy. Albo najlepiej jakby miał taką fiolkę, a Ty byłbyś jego jedynym współwięźniem, bo byś potem głupot na forum nie pisał Nie no, żart

>Przy czym
>optuję za absolutnym odpublicznieniem spraw/losu skazanego...

I tu się z Tobą zgadzam, więc tym zakończymy rozmowę.
29-09-2017 09:55 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Tak, zakończymy. Nic nie rozumiesz i ja nic nie rozumiem, więc nie ma
sensu.

Ale ciekaw jeszcze jestem owej Sorbony waćpanem kańczanej - tj. z kim
tak sromotnie przegrałem?

> >Nie zakładam, że sąd się pomylił; wiem, że może się pomylić.

> Nie wiesz, tylko tak zakładasz bez argumentu, ani dowodu.

nie wiesz, że czy wiem, tylko zakładasz, że nie wiem, bez argumentu ani dowodu.
29-09-2017 20:08Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie zakładam, że sąd się pomylił; wiem, że może się pomylić.
>>Nie wiesz, tylko tak zakładasz bez argumentu, ani dowodu.
>nie wiesz, że czy wiem, tylko zakładasz, że nie wiem, bez argumentu ani dowodu.

Piszesz, że wiesz. Nie masz na to argumentów, ani dowodów, tylko wprowadzasz dogmat, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu, a próbując go na mnie przerzucić i odwracać w ten sposób kota ogonem tylko się pogrążasz, dodając mojemu ostatniemu postowi wartości bardziej masakrującej
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

A, napiszę w końcu w tym wątku także coś merytorycznego...

>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
Tylko co jest złego w zemście; umierającej ofierze mordu raczej nie będzie ciążyła myśl, że może zostać pomszczona przez wymiar sprawiedliwości.

>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia
Ale istnienie kary śmierci może zwiększyć szansę na dokonanie przemyśleń przed czynem...

>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
Nienaprawialność w przypadku kary śmierci jest nawet pewna; ryzyko dotyczy więc samej pomyłki.

>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
A nieistnienie kary śmierci w kodeksie grozi jej wprowadzeniem do niego - ryzyko pogorszenia istnieje zawsze.

>Ciekaw jestem kontrargumentów
Chcąc chronić życie należy sprawdzić kiedy więcej ich umiera: czy jeśli się zabójców skazuje na śmierć, czy jeśli się skazywania zakaże.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
szarley (54911 punktów)
>A, napiszę w końcu w tym wątku także coś merytorycznego...
>>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>Tylko co jest złego w zemście; umierającej ofierze mordu raczej nie będzie ciążyła myśl, że może zostać pomszczona przez wymiar sprawiedliwości.
Nie będzie, jednak czym innym jest kara czym innym zemsta i inne są cele karania a inne zemsty. Współczesna cywilizacja daleko odeszła od "oko za oko"

>>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości poprawy swojego życia
>Ale istnienie kary śmierci może zwiększyć szansę na dokonanie przemyśleń przed czynem...
Nie sądzę i nie ma na to dowodów.

>>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>Nienaprawialność w przypadku kary śmierci jest nawet pewna; ryzyko dotyczy więc samej pomyłki.
Pomyłki zawsze będą. Człowiek nie jest nieomylny.

>>Ciekaw jestem kontrargumentów
>Chcąc chronić życie należy sprawdzić kiedy więcej ich umiera: czy jeśli się zabójców skazuje na śmierć, czy jeśli się skazywania zakaże.
1 Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że więcej morderstw popełnia się kiedy nie ma szubienicy. Jeśli przyjąć, że nie ma to wpływu, to w przypadku istnienia kary głównej, umiera więcej ludzi, o tylu ilu jest skazanych na tę karę
2 Tylko morderców skazuje się na tę karę?


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że więcej morderstw popełnia się kiedy nie ma szubienicy. Jeśli przyjąć, że nie ma to wpływu, to w przypadku istnienia kary głównej, umiera więcej ludzi, o tylu ilu jest skazanych na tę karę
Jeśli to prawda, to jest to argument w obliczu którego wszystkie pozostałe upadają, w tym ten o wykluczaniu zemsty, bo kto nie obawia się śmierci - a wychodzi na to, że większość, tego zabiciem się nie pognębi.

Czyli za zabicie lepsza jest kara niższa, a kontynuując tę zniżkową tendencję dochodzimy do... Uniewinniania sprawców!

Popełniłam gdzieś błąd?


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Powrócił ostatnio w publicznych dyskusjach (ale dość często także na forum) temat kary śmierci.
>Przyznaję, nie przekonują mnie argumenta jej zwolenników
>Uważam, że nie powinna być orzekana kara śmierci ponieważ:
>- nie jest karą a jedynie zemstą społeczeństwa
>- nie daje winowajcy żadnej możliwości przemyślenia swojego postępowania, nie daje możliwości
>poprawy swojego życia
>- powoduje poważne ryzyko nienaprawialnej pomyłki sądowej
>- powoduje ryzyko rozszerzania katalogu zagrożonych taką karą przestępstw, co w konsekwencji może
>prowadzić do mordów sądowych lub orzekania pod publiczkę
>Ciekaw jestem kontrargumentów
Nie można dać prawicy prawa w postaci kary śmierci. Zaczną ścigać za herezję jak to już dawniej bywało. Też dziwi mnie król, który oddawał władzę krk.
Na przykładzie Giordano Bruno widać, że oskarżony o herezję podróżował po Europie od 1576r i jakoś Europa wypada na tym świetle całkiem dobrze jakby w d. miała jakieś oskarżenia krk. No i gdyby nie podstęp to by sobie jeździł i nauczał nadal.
Ale ważne jest to, że kiedyś Europa nie była aż tak uległa jak obecnie.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365