Ja także odniosę się do NLP, bo miałem z tym ustrojstwem styczność. Był to dość nieciekawy okres w moim życiu, kiedy znalazłem się na rozdrożu i - jak to zazwyczaj bywa w takiej sytuacji - szukałem właściwej drogi. NLP wydało mi się czymś (wtedy) jak najbardziej racjonalnym. Czymś co pomoże mi stać się takim, jakim chcę być. Zatem czytałem wiele na ten temat, "uczyłem się" i w pewnym momencie byłem nawet przekonany, że to działa, że poprawiają się moje relacje z otoczeniem, że jestem bardziej otwarty, że osiągam swoje zamierzenia. Na całe szczęście przyszedł i taki czas, kiedy potrafiłem spojrzeć na całą tę sprawę krytycznie. Zacząłem sam sobie zadawać pytania: co to właściwie jest? Czy rzeczywiście widzę jakieś efekty, czy może moi znajomi po prostu mnie lubią? Albo czy aby przypadkiem nie jestem zwyczajnie kulturalnym człowiekiem, który umie rozmawiać z innymi. Z czasem zauważałem coraz więcej luk, coraz więcej cudów, o których już wiedziałem, że oczywiście ich nie ma. Kamieniem milowym było przypadkowe spotkanie z trenerem NLP na obozie na Mazurach. Posłuchałem jak ten człowiek rozmawia z ludźmi i pomyślałem: Kurczę, przecież ten facet jest jak idealnie zaprogramowany automat! Wszystko co mówi, to z góry wyuczone tzw. patterny! Nic od siebie! Pomyślałem ponadto, że jest to zwyczajne uzależnienie, które i mnie pewnie uczyniłoby takim robotem, czymś nienaturalnym, kim przecież nie chciałem się stać. Teraz doskonale wiem, że NLP nie ma żadnych naukowych podstaw, że nie jest to absolutnie żadna naukowa metoda.
|