Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak to było naprawdę z tymi stosami?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
30-06-2011 19:50Hodża (11172 punktów)Jak to było naprawdę z tymi stosami?
Ocena 4 na 4
Zakładam ten wątek, chociaż na miły Bóg , nie jest to temat miły do rozpamiętywania.
A więc - kto zainteresowany, może przedstawić tu swoje opinie.

Problem, który chyba byłby najbardziej ciekawy do rozpatrzenia jest taki: skoro nie istnieją dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa? To przecież chyba niemożliwe, żeby np. na stosach palono kobiety. Również te wszystkie narzędzia tortur, pokazywane dziś w lochach różnych średniowiecznych obiektów turystycznych są tylko rekonstrukcjami. Może ktoś się za bardzo postarał?

Zaznaczam, że powyższe stwierdzenia są jedynie prowokacyjną zachętą do dyskusji i nie mają nic wspólnego z moimi osobistymi poglądami na ten temat.
Zapraszam i apeluję o trzymanie emocji na wodzy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

liliac (147340 punktów)
To może przekleję wypowiedź inicjującą?
29-06-2011 17:41 
 Ocena-2 na 4
Bezbarwny (198 punktów)Odp: Przytul się do Chrystusa zanim przytuli cię Mahomet
>> Garstka wysadzających się nie świadczy o milionach.
>Wręcz przeciwnie- świadczy (i nie jest to taka "garstka").
>Jeżeli w dzisiejszych czasach istniałaby święta inkwizycja, to świadczyłaby ona na niekorzyść wszystkich katolików wyznających ten obłęd i tkwiących we "wspólnocie kościoła", a nie tylko garstki torturującej heretyków i podpalającej stosy.
>
Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych. A po co te 5%? Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście. Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.
29-06-2011 18:39 
 Ocena 10 na 10
Menel de Lux (3111 punktów)

>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych. A po co te 5%? Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście. Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.

Coś takiego?


Te "info" to zapewne na zakrystii się wylęgło, albo z innej proboszczowej brudnej pałki wyssane...
29-06-2011 18:46 
 Ocena 3 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych. A po co te 5%? Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście. Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.
>Coś takiego?
>
>Te "info" to zapewne na zakrystii się wylęgło, albo z innej proboszczowej brudnej pałki wyssane...
A jakie mamy dowody na wiarygodność informacji podawanych przez protestanckich łowców czarownic i rewolucyjnych rzeźników Paryża? Już wolę opierać się na oficjalnych aktach sporządzanych przy każdej rozprawie...
30-06-2011 18:20 
 Ocena 3 na 3
Menel de Lux (3111 punktów)
> Już wolę opierać się na oficjalnych aktach sporządzanych przy każdej rozprawie...

Na oficjalnych aktach z rozpraw się opierasz, hmmm...
Ciekawe, wszystkie akta inkwizycji zostały spalone pod koniec XVIII wieku.
Kłamiesz, albo znowu powielasz kościelne bzdury.
30-06-2011 19:00 
 Ocena 3 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Ciekawe, wszystkie akta inkwizycji zostały spalone pod koniec XVIII wieku.
>Kłamiesz, albo znowu powielasz kościelne bzdury.
Jak już jesteśmy przy takich oskarżeniach: kto Ci to powiedział? Może to Ty powielasz rewolucyjne bzdury?
01-07-2011 18:45 
 Ocena 2 na 2
Menel de Lux (3111 punktów)

>Jak już jesteśmy przy takich oskarżeniach: kto Ci to powiedział?

Nie odwracaj kota ogonem, pokaż mi najpierw akta sądowe na których się "opierasz".
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie odwracaj kota ogonem, pokaż mi najpierw akta sądowe na których się "opierasz".
Jeśli książki to popularny tutaj argument, proszę bardzo: 'w obronie świętej inkwizycji' Romana Konika.
04-07-2011 13:59 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jeśli książki to popularny tutaj argument, proszę bardzo: 'w obronie świętej inkwizycji' Romana Konika.
Tak, każdy racjonalista powinien zobaczyć jak wielkie bzdury, bez żadnej odpowiedzialności za słowo można pisać.
Propaganda hitlerowska i stalinowska przy tej pozycji doktora Konika wysiada.

Polecam.

@@@
.
04-07-2011 18:47 
 Ocena 8 na 8
Menel de Lux (3111 punktów)

>Polecam.

Znam, znam.
Najciekawsze jest to iż prace owego "historyka", produkuje w śladowych ilościach mała katolicka oficyna wydawnicza.
Na forach mediewistycznych to "dzieło" jak i sam autor stanowią obiekt niewybrednych kpin.
Zajadłym "obrońcom wartości" jednak to nie przeszkadza.
No cóż, od malenkości są chowani w hipokryzji i obłudzie, więc nie ma im się co dziwić że łżą niczym te psy powielając kościelne kłamstwa.
05-07-2011 19:20 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Najciekawsze jest to iż prace owego "historyka", produkuje w śladowych ilościach mała katolicka oficyna wydawnicza.
Czyli prawdę mierzy się ilością wydań? Może poparciem 'większości'?
>Na forach mediewistycznych to "dzieło" jak i sam autor stanowią obiekt niewybrednych kpin.
Jak zabrakło argumentów... Wyrazy współczucia
>Zajadłym "obrońcom wartości" jednak to nie przeszkadza.
Mam przyznać rację komuś, kogo argumentem, są, jak piszesz, kpiny? Chyba żartujesz
>No cóż, od malenkości są chowani w hipokryzji i obłudzie, więc nie ma im się co dziwić że łżą niczym te psy powielając kościelne kłamstwa.
Kolejna część festiwalu 'wyzwijmy katolika od czego się da, bo mamy kiepski dzień'
Życzę miłego dnia i znalezienia sobie nowej ofiary.
05-07-2011 19:33 
 Ocena 4 na 4
Menel de Lux (3111 punktów)

>Czyli prawdę mierzy się ilością wydań? Może poparciem 'większości'?

Nie ośmieszaj się, ten cały Konik nawet nie jest prawdziwym historykiem.
Jest fanatykiem zakłamującym historię, wszystko w imię jego niczym nieuzasadnionej miłości do zbrodniczego, zakłamanego kościoła.

>>Na forach mediewistycznych to "dzieło" jak i sam autor stanowią obiekt niewybrednych kpin.
>Jak zabrakło argumentów... Wyrazy współczucia

Jakie ty masz argumenty prócz kłamstw Konika?

>Kolejna część festiwalu 'wyzwijmy katolika od czego się da, bo mamy kiepski dzień'
>Życzę miłego dnia i znalezienia sobie nowej ofiary.

Ja nikogo nie wyzywam tylko stwierdzam fakty.
Jako katolik jesteś od małego poddawany indoktrynacji opierającej się nie tyle na kłamstwach co piramidalnych bzdurach wyssanych z palca.
Hipokryzja to wasze środdowisko naturalne, dlatego tak pięknie potraficie łgać jak z nut.
05-07-2011 20:17 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Jest fanatykiem zakłamującym historię, wszystko w imię jego niczym nieuzasadnionej miłości do zbrodniczego, zakłamanego kościoła.
Wygadałeś się już? Dziękuję. A teraz przejdźmy do treści...
>Jakie ty masz argumenty prócz kłamstw Konika?
Wiki też kłamie?(statystyki dot. B. Gui na przykład już tu przytaczane ze dwa razy)
Już nie wspominając o tym, że jedyne, czego się dowiedziałem z Twej wypowiedzi,to to, że uznajesz p.Konika za kłamcę. Dziękuję za merytoryczność.
>>Kolejna część festiwalu 'wyzwijmy katolika od czego się da, bo mamy kiepski dzień'
>>Życzę miłego dnia i znalezienia sobie nowej ofiary.
>Ja nikogo nie wyzywam tylko stwierdzam fakty.
Odpowiedz mi teraz na proste pytanie: czy jeśli nazwę Cię durniem i powiem, że to fakt, przyznasz mi rację? Nie? Ja też nie lubię być obrażany.
>Jako katolik jesteś od małego poddawany indoktrynacji opierającej się nie tyle na kłamstwach co piramidalnych bzdurach wyssanych z palca.
I to uprawnia Cię, oświeconego boga, znaczy racjonalistę do odebrania mi człowieczeństwa, albo chociaż wolności światopoglądu.
>Hipokryzja to wasze środowisko naturalne, dlatego tak pięknie potraficie łgać jak z nut.
A Twoim co jest? Chamstwo, że tak pięknie potrafisz rzucać inwektywami?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
06-07-2011 11:05 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jako katolik jesteś od małego poddawany indoktrynacji opierającej się nie tyle na kłamstwach co piramidalnych bzdurach wyssanych z palca.
>I to uprawnia Cię, oświeconego boga, znaczy racjonalistę do odebrania mi człowieczeństwa, albo chociaż wolności światopoglądu.

A w którym to niby miejscu Menel de Lux kwestionuje Twoje człowieczeństwo lub chociaż wolność światopoglądu Ci odbiera?

>>Hipokryzja to wasze środowisko naturalne, dlatego tak pięknie potraficie łgać jak z nut.
>A Twoim co jest? Chamstwo, że tak pięknie potrafisz rzucać inwektywami?

Hipokryzja i łgarstwa katolików są świetnie udokumentowane, nie widzę racji, by w słowach Menela inwektyw się dopatrywać - on najzwyczajniej powszechnie znane fakty stwierdza.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
14-07-2011 17:36 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>A w którym to niby miejscu Menel de Lux kwestionuje Twoje człowieczeństwo lub chociaż wolność światopoglądu Ci odbiera?
Obrzucając mnie wyzwiskami wyłącznie za to, że wierzę w Boga.
>>A Twoim co jest? Chamstwo, że tak pięknie potrafisz rzucać inwektywami?
>Hipokryzja i łgarstwa katolików są świetnie udokumentowane
Wasza kultura osobista też, nawet o tu, u góry
>nie widzę racji, by w słowach Menela inwektyw się dopatrywać - on najzwyczajniej powszechnie znane fakty stwierdza.
Opinie, nie fakty - tak trudno zrozumieć różnicę?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
14-07-2011 19:28 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>A w którym to niby miejscu Menel de Lux kwestionuje Twoje człowieczeństwo lub chociaż wolność światopoglądu Ci odbiera?
>Obrzucając mnie wyzwiskami wyłącznie za to, że wierzę w Boga.

Po pierwsze: przejrzałem dyskusję między Tobą a Menelem de Lux w tym wątku - w żadnym miejscu nie obrzucił Cię wyzwiskami. Raz, owszem, nazwał Cię kłamcą - ale niniejszym właśnie udowadniasz, że posłużył się określeniem najzupełniej właściwym, którego za wyzwisko poczytać - w tym konkretnym wypadku - nie można.
Nieprawdą jest też, jakoby ostro z Tobą polemizujący Menel de Lux miał Ci za złe akurat Twą wiarę w Boga.
Po drugie: pytałem, czy Menel gdziekolwiek kwestionował Twoje człowieczeństwo lub odbierał Ci wolność światopoglądu - Twa odpowiedź jest więc ni przypiął, ni wypiął. Nawet gdyby Menel istotnie wyzwiskami Cię obrzucał - to od wyzwisk do kwestionowania człowieczeństwa i odbierania komuś wolności światopoglądu droga jeszcze daleka.

>>Hipokryzja i łgarstwa katolików są świetnie udokumentowane
>Wasza kultura osobista też, nawet o tu, u góry

I znów kompletnie od czapy.
O wartości merytorycznej Twej odpowiedzi zamilczę już litościwie, na dwa szczegóły tylko uwagę zwrócę:
1. Naprawdę należy unikać stosowania formy "wy" i zwracania się do Forumowiczów zbiorowo - każdy odpowiada za siebie i inaczej być nie może.
2. Przeleciałem wzrokiem wymiany zdań między Tobą a innymi użytkownikami - nie odniosłem wrażenia, byś traktowany był gorzej, niż sam traktujesz rozmówców.
Aha! - skoro już uznajesz a u was biją Murzynów za uprawniony argument, pozwól, że odeślę Cię do takiej np. Frondy, gdzie będziesz mógł poczynić ciekawe obserwacje nt. tamtejszego sposobu traktowania ideowych przeciwników.

>>nie widzę racji, by w słowach Menela inwektyw się dopatrywać - on najzwyczajniej powszechnie znane fakty stwierdza.
>Opinie, nie fakty - tak trudno zrozumieć różnicę?

Hipokryzja i kłamstwa Krk to właśnie fakty.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
22-07-2011 17:17 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Po pierwsze: przejrzałem dyskusję między Tobą a Menelem de Lux w tym wątku - w żadnym miejscu nie obrzucił Cię wyzwiskami. Raz, owszem, nazwał Cię kłamcą - ale niniejszym właśnie udowadniasz, że posłużył się określeniem najzupełniej właściwym, którego za wyzwisko poczytać - w tym konkretnym wypadku - nie można.
Gdzie skłamałem?
>Nieprawdą jest też, jakoby ostro z Tobą polemizujący Menel de Lux miał Ci za złe akurat Twą wiarę w Boga.
'Jako katolik jesteś od małego poddawany indoktrynacji opierającej się nie tyle na kłamstwach co piramidalnych bzdurach wyssanych z palca.
Hipokryzja to wasze środdowisko naturalne, dlatego tak pięknie potraficie łgać jak z nut.'
>Po drugie: pytałem, czy Menel gdziekolwiek kwestionował Twoje człowieczeństwo lub odbierał Ci wolność światopoglądu - Twa odpowiedź jest więc ni przypiął, ni wypiął. Nawet gdyby Menel istotnie wyzwiskami Cię obrzucał - to od wyzwisk do kwestionowania człowieczeństwa i odbierania komuś wolności światopoglądu droga jeszcze daleka.
Odebranie człowieczeństwa jeszcze nie nastąpiło, ale przyznasz, że celowe kumulowanie obraźliwych zarzutów(cytat wyżej choćby) ma na celu 'nakierowanie mnie' na jedyny słuszny światopogląd
>>>Hipokryzja i łgarstwa katolików są świetnie udokumentowane
>>Wasza kultura osobista też, nawet o tu, u góry
>I znów kompletnie od czapy.
Obie wypowiedzi powyżej pogrubionej są od czapy - o to mi chodziło.
>1. Naprawdę należy unikać stosowania formy "wy" i zwracania się do Forumowiczów zbiorowo - każdy odpowiada za siebie i inaczej być nie może.
Przepraszam, obiecuję poprawę...
>2. Przeleciałem wzrokiem wymiany zdań między Tobą a innymi użytkownikami - nie odniosłem wrażenia, byś traktowany był gorzej, niż sam traktujesz rozmówców.
(jeśli już na prawdę tak jest) Odpłacam się pięknym za nadobne...
>odeślę Cię do takiej np. Frondy, gdzie będziesz mógł poczynić ciekawe obserwacje nt. tamtejszego sposobu traktowania ideowych przeciwników.
Byłem tam, o to się nie martw. Po obu 'stronach' występują różne przypadki, i nie tylko ateistów nie można zbytnio uogólniać.
>Hipokryzja i kłamstwa Krk to właśnie fakty.
jak zwykle - może konkretne przykłady przy okazji? dopiero one zmieniają opinię w fakt, czyż nie?
19-08-2011 12:11 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Po pierwsze: przejrzałem dyskusję między Tobą a Menelem de Lux w tym wątku - w żadnym miejscu nie obrzucił Cię wyzwiskami. Raz, owszem, nazwał Cię kłamcą - ale niniejszym właśnie udowadniasz, że posłużył się określeniem najzupełniej właściwym, którego za wyzwisko poczytać - w tym konkretnym wypadku - nie można.
>Gdzie skłamałem?

No, właśnie pisząc, że obrzucał Cię wyzwiskami .

>>Nieprawdą jest też, jakoby ostro z Tobą polemizujący Menel de Lux miał Ci za złe akurat Twą wiarę w Boga.
>'Jako katolik jesteś od małego poddawany indoktrynacji opierającej się nie tyle na kłamstwach co piramidalnych bzdurach wyssanych z palca.

To jest tylko pewien opis wychowania katolickiego - opis, z którym się zgadzam.
Nie widzę niczego, co pozwalałoby go poczytać za dowód, że Menel de Lux ma Ci za złe Twą wiarę w Boga.

>Hipokryzja to wasze środdowisko naturalne, dlatego tak pięknie potraficie łgać jak z nut.'

Znów: to po prostu pewien opis przestrzeni mentalnych katolicyzmu i zachowań językowych katolików. Znowu w pełni trafny - mym zdaniem.
Myślę, że:
po pierwsze - dobrze zrobisz, jeśli przestaniesz odruchowo utożsamiać katolicyzm z wiarą w Boga;
po drugie - zrobisz jeszcze lepiej, jeśli przestaniesz czyjeś opinie na temat katolicyzmu z automatu brać do siebie osobiście.

>>Po drugie: pytałem, czy Menel gdziekolwiek kwestionował Twoje człowieczeństwo lub odbierał Ci wolność światopoglądu - Twa odpowiedź jest więc ni przypiął, ni wypiął. Nawet gdyby Menel istotnie wyzwiskami Cię obrzucał - to od wyzwisk do kwestionowania człowieczeństwa i odbierania komuś wolności światopoglądu droga jeszcze daleka.
>Odebranie człowieczeństwa jeszcze nie nastąpiło,

Więc nie pisz, że nastąpiło.

>ale przyznasz, że celowe kumulowanie obraźliwych zarzutów(cytat wyżej choćby) ma na celu 'nakierowanie mnie' na jedyny słuszny światopogląd

Zarzuty stawiane są katolicyzmowi, nie Tobie . Ty i katolicyzm jesteście zjawiskami zupełnie odrębnymi. I Ty potrafisz istnieć bez katolicyzmu i - tym bardziej - katolicyzm bez Ciebie.

>>2. Przeleciałem wzrokiem wymiany zdań między Tobą a innymi użytkownikami - nie odniosłem wrażenia, byś traktowany był gorzej niż sam traktujesz rozmówców.
>(jeśli już na prawdę tak jest) Odpłacam się pięknym za nadobne...

I dobrze - Twoje prawo (w granicach Regulaminu).

>>odeślę Cię do takiej np. Frondy, gdzie będziesz mógł poczynić ciekawe obserwacje nt. tamtejszego sposobu traktowania ideowych przeciwników.
>Byłem tam, o to się nie martw. Po obu 'stronach' występują różne przypadki, i nie tylko ateistów nie można zbytnio uogólniać.

Fronda a Racjonalista to jednak są zupełnie, ale to zupełnie, różne poziomy.

>>Hipokryzja i kłamstwa Krk to właśnie fakty.
>jak zwykle - może konkretne przykłady przy okazji? dopiero one zmieniają opinię w fakt, czyż nie?

Najlepszym przykładem jest po prostu Pismo Święte od Księgi Rodzaju po Apokalipsę - ale rozumiem, że czego innego się domagasz.
Ponieważ nie chce mi się przepisywać całej historii Kościoła, jako przykład kłamstw Krk przywołam tylko Przekręt Wszech Czasów tj. Donację Konstantyna, jako przykład hipokryzji zaś jedynie karierę Marciala Maciela Degollado - ale jeślić mało, mogę takie przykłady mnożyć lepiej niż Jezus chleby i ryby .


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
Menel de Lux (3111 punktów)

>Odpowiedz mi teraz na proste pytanie: czy jeśli nazwę Cię durniem i powiem, że to fakt, przyznasz mi rację? Nie? Ja też nie lubię być obrażany.

Udowodnij mi że jestem durniem.
Ty jesteś katolickim kłamcą (co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę jakość "nauk" i "moralnośc" waszego kościoła), a dowodem niech będą akta sądowe na których podobno się "opierasz", a które w rzeczywistości nie istnieją.
06-07-2011 19:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Odpowiedz mi teraz na proste pytanie: czy jeśli nazwę Cię durniem i powiem, że to fakt, przyznasz mi rację? Nie? Ja też nie lubię być obrażany.
>Udowodnij mi że jestem durniem.
Wiara nie potrzebuje dowodów. Niech Pan udowodni, że nie jest długonogą blondynką, gdy ktoś w to święcie wierzy.

>Ty jesteś katolickim kłamcą.
A na pewno? Jak ktoś święcie wierzy w to co mówi, to czy jest kłamcą?

Mąż przyłapuje żonę in flagranti.
- Boże! Co ja widzę! A ja cię tak kocham!
- Ty kłamco! Ty mówisz, że mnie kochasz i wierzysz swoim oczom, a nie mnie!

To my jesteśmy ślepi, że nie dostrzegamy takiej oczywistości jak Bóg i jesteśmy durniami, że nie potrafimy zrozumieć takiej mądrości, która zawarta jest w Biblii i magisterium Kościoła.

A jak Nasz Papież już coś powiedział, to przecież sama świętość i Jego słów wcale nie trzeba rozumieć, gdyż to prawie Słowo Boga, które na podobieństwo hostii w uwielbieniu należy przyjmować i nie dyskutować.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
14-07-2011 17:31 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Wiara nie potrzebuje dowodów.
Czy ja wierzę, że ktokolwiek tutaj jest durniem? Po prostu naśladuję niektórych piszących tutaj w szafowaniu obraźliwymi wypowiedziami...
>Niech Pan udowodni, że nie jest długonogą blondynką, gdy ktoś w to święcie wierzy.
Jak wyżej
>Mąż przyłapuje żonę in flagranti. - Boże! Co ja widzę! A ja cię tak kocham!
>- Ty kłamco! Ty mówisz, że mnie kochasz i wierzysz swoim oczom, a nie mnie!

> To my jesteśmy ślepi, że nie dostrzegamy takiej oczywistości jak Bóg i jesteśmy durniami, że nie potrafimy zrozumieć takiej mądrości, która zawarta jest w Biblii i magisterium Kościoła.
Jeszcze raz, moje wyzwisko nie miało podtekstów religijnych, pudło
>A jak Nasz Papież już coś powiedział, to przecież sama świętość i Jego słów wcale nie trzeba rozumieć, gdyż to prawie Słowo Boga, które na podobieństwo hostii w uwielbieniu należy przyjmować i nie dyskutować.
Nie wiedziałem, że jesteś bardziej religijny ode mnie, dobrze wiedzieć.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie wiedziałem, że jesteś bardziej religijny ode mnie, dobrze wiedzieć.
I bardziej chory od Szanownego Pana też!

@@@
.
22-07-2011 16:58 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>I bardziej chory od Szanownego Pana też!
Jeszcze bardziej Ci doskwiera alergia? Szczerze mówiąc, nie wiem, czy się da - biorę leki i nie pomagają...
14-07-2011 17:27 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Udowodnij mi że jestem durniem.
Według mnie byłbyś durniem. Tak samo, jak JP II wg Ciebie był pajacem. Ani ja nie uznaję Twojej argumentacji, ani Ty mojej.
>Ty jesteś katolickim kłamcą
Znowu wyzwiska? standard, nic ciekawego
>a dowodem niech będą akta sądowe na których podobno się "opierasz", a które w rzeczywistości nie istnieją.
Widzę mamy konkurencję dla Boga - Ty wiesz, co istnieje, a co nie - każdy, kto podaje to w wątpliwość jest kłamcą i potępieńcem(jak na przykład p. Konik).

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
Menel de Lux (3111 punktów)

>Znowu wyzwiska? standard, nic ciekawego
Żadne wyzwiska.
Ja tylko bez ogródek nazywam rzeczy po imieniu.
Proszę mi pokazać akta nieistniejące sądowe na które się powołujesz kłamco, doczekam się?
>Widzę mamy konkurencję dla Boga
Byty urojone nie mają żadnej konkurencji z prostej przyczyny:
nie można stawać w szranki w konkurach z nieistniejącymi wymysłami.
Menel de Lux (3111 punktów)
>>Znowu wyzwiska? standard, nic ciekawego
Żadne wyzwiska.
Ja tylko bez ogródek nazywam rzeczy po imieniu.
Proszę mi pokazać akta nieistniejące sądowe na które się powołujesz kłamco, doczekam się?
>>Widzę mamy konkurencję dla Boga
Byty urojone nie mają żadnej konkurencji z prostej przyczyny:
nie można stawać w szranki w konkurach (masa dewotek żeni się z Jezusem, więc konkury można podpiąć pod ten niefortunny "flirt") z nieistniejącymi wymysłami.
22-07-2011 17:33 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Proszę mi pokazać akta nieistniejące sądowe na które się powołujesz kłamco, doczekam się?
Źródła informacji na dole, w przypisach...(jeśli nawet wikipedia nie pasuje 'bo tak', to chyba będę musiał dać sobie z tym spokój)
>nie można stawać w szranki w konkurach z nieistniejącymi wymysłami.
Twoja wiedza na temat, co jest prawdą, a co nie - zdaje się wpasowywać w powyższą definicję...
06-07-2011 10:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Czyli prawdę mierzy się ilością wydań? Może poparciem 'większości'?
>Jak zabrakło argumentów... Wyrazy współczucia
Jak można merytorycznie dyskutować z kimś, kto pisze brednie? A "rewelacje" owego doktora filozofii są doprawdy pożałowania godne. Historycznie praca jest do kitu. Nic dziwnego, że historycy ją obśmiewają. Przecież tego nie sposób traktować poważnie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-07-2011 19:17 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Tak, każdy racjonalista powinien zobaczyć jak wielkie bzdury, bez żadnej odpowiedzialności za słowo można pisać.
A każdy racjonalista to wzór odpowiedzialności za słowo. Widać po licznych tutaj obelgach.
05-07-2011 20:56 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Tak, każdy racjonalista powinien zobaczyć jak wielkie bzdury, bez żadnej odpowiedzialności za słowo można pisać.
>A każdy racjonalista to wzór odpowiedzialności za słowo.
Nie nie każdy, ale zdecydowana większość.

>Widać po licznych tutaj obelgach.
Ale my nie jesteśmy od obłudnej mowy o nadstawianiu drugiego policzka. Wystarczy tych obelg, które otrzymujemy oficjalnie od strony hierarchii Kościelnej, aby "słodkości" każdego katolika przychodzącego tu nas ewangelizować traktować podejrzliwie, a jak jeszcze zacznie niestworzone rzeczy opowiadać to zdzierżyć trudno.
Dlatego przepraszam, ale wcale nie mam zamiaru poprawy.

Miłego dnia.

@@@
.
14-07-2011 15:04 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie nie każdy, ale zdecydowana większość.
Niezły kawał
>>Widać po licznych tutaj obelgach.
>Ale my nie jesteśmy od obłudnej mowy o nadstawianiu drugiego policzka.
Co usprawiedliwia obelgi?
>Wystarczy tych obelg, które otrzymujemy oficjalnie od strony hierarchii Kościelnej
nazwanie ateistą, czy niewierzącym jest obelgą?
>aby "słodkości" każdego katolika przychodzącego tu nas ewangelizować
Nawet na to nie liczę
>niestworzone rzeczy opowiadać to zdzierżyć trudno.
Jakie?
>Dlatego przepraszam, ale wcale nie mam zamiaru poprawy.
Nie musisz się poprawiać, wystarczy, że będziesz normalnie dyskutował na argumenty
>Miłego dnia.
Dzięki

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
14-07-2011 15:25 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie musisz się poprawiać, wystarczy, że będziesz normalnie dyskutował na argumenty.
Wielce Szanowny Panie, a może przedstawiłby Pan tu jakieś argumenty, bo o normalnej rozmowie, to już dawno widać, że zupełnie nie może być mowy. Agresja, arogancja i braki w podstawowej wiedzy, tylko tyle i aż tyle Pan mam tu zaprezentował i myślę, że na więcej to już Pana nie stać.

Miłego dnia.

@@@
.
22-07-2011 14:22 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Wielce Szanowny Panie
Nagle wielce szanowny pan...
>a może przedstawiłby Pan tu jakieś argumenty, bo o normalnej rozmowie, to już dawno widać, że zupełnie nie może być mowy.
Jeśli praktycznie wszystkie moje argumenty są zbywane przy pomocy oskarżeń o wedle potrzeby kłamstwo, hipokryzję, brak wiedzy lub cokolwiek innego.
>Agresja, arogancja
Gdzie?
>braki w podstawowej wiedzy
Wasze poglądy jeszcze nie są podstawą wszelkiej wiedzy. Gdyby wszyscy znali tą 'podstawową wiedzę' nie byłoby potrzeby dyskusji, bo wszyscy mieliby te same poglądy...
>tylko tyle i aż tyle Pan mam tu zaprezentował i myślę, że na więcej to już Pana nie stać.
Jak wyżej, moich interlokutorów chyba też nie


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
04-07-2011 14:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A jakie mamy dowody na wiarygodność informacji podawanych przez protestanckich łowców czarownic i rewolucyjnych rzeźników Paryża? Już wolę opierać się na oficjalnych aktach sporządzanych przy każdej rozprawie...
Z wiarą niema dyskusji, a i czasu szkoda.
Można znaleźć sporo wiarygodnych źródeł i to pomimo skrupulatnego niszczenia ich przez instytucje religijne z KK na czele.

@@@
.
Satyr (4285 punktów)

>Te "info" to zapewne na zakrystii się wylęgło, albo z innej proboszczowej brudnej pałki wyssane...

Nie słyszałem o owych "bandach rabunkowych", ale jeśli idzie o procent skazanych na śmierć, to było to nawet nie 5 ale 2%. Info jako ciekawostka podane od prowadzącego zajęcia z prawa wyznaniowego na UJ; dodatkowo takie dane podaje A. Prosperi, włoski historyk, więc to raczej jest bliskie prawdy.

Trudno w to uwierzyć, bo dużo kompletnych bredni krąży o tamtych działaniach. Już nie raz słyszałem o "setkach tysięcy" spalonych na stosach i tym podobnych bajek. Chyba żaden pan feudalny by sobie nie pozwolił, żeby mu tyle chłopstwa puszczono z dymem.

Pozdrawiam
01-07-2011 23:33 
 Ocena 2 na 2
Menel de Lux (3111 punktów)

>Trudno w to uwierzyć, bo dużo kompletnych bredni krąży o tamtych działaniach.

Inkwizycja wciąż tkwi nawet w podświadomości "owieczek".
Skoro tyle kontrowersji ona wzbudza po tylu latach, to jednak jest coś na rzeczy.
Moim zdaniem największą zbrodnią inkwizycji jest zasczepienie ludziom strachu przed "bogiem" i jego reprezantami.
Dlaczego ludzie nawet dziś bezmyślnie drepczą do kościoła?
To są pozostałości inkwizycji, która w tych strasznych czasach nie dawała Ci alternatywy.
Albo kościół albo śmierć.
02-07-2011 18:22 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Dlaczego ludzie nawet dziś bezmyślnie drepczą do kościoła?
A to, że dreptali w II stuleciu właśnie TYM ryzykując życie, to też wina inkwizycji? Zastanów się nad faktami, potem pisz...
Menel de Lux (3111 punktów)

>A to, że dreptali w II stuleciu właśnie TYM ryzykując życie, to też wina inkwizycji? Zastanów się nad faktami, potem pisz...

Bardzo nieudolnie rozmywasz temat.
Pokaż mi akta, potem porozmawiamy o "entuzjazmie" nawracanych siłą na katolicyzm całych narodów.
05-07-2011 18:58 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Bardzo nieudolnie rozmywasz temat.
To Ty nie odpowiadasz.(bo nie potrafisz logicznie obronić swej tezy?)
>Pokaż mi akta, potem porozmawiamy o "entuzjazmie" nawracanych siłą na katolicyzm całych narodów.
Myślisz, że każdy apostoł sporządzał akta??
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Już nie raz słyszałem o "setkach tysięcy" spalonych na stosach i tym podobnych bajek.
Mogę poprosić o źródło, gdyż ja - o ile pamiętam - czytałem najbardziej przesadzone (choć wcale nie nieprawdopobne) informacje, które podawały "setki tysiecy" do miliona, ale wszystkich ofiar inkwizycji i przez cały czas jej trwania. Z tego kilka procent zostało spalonych, ale najwyższy procent jaki spotkałem (też chyba mocno przesadzony sięgał 10).

Na przykład Wikipedia podaje:W ciągu przeszło 600 lat działalności sądy inkwizycyjne skazały na różne kary kilkaset tysięcy osób, z czego prawdopodobnie kilkanaście tysięcy zostało straconych.
Jak dla mnie w zupełności wystarczy.

@@@
.
Satyr (4285 punktów)
Informacje czerpałem choćby z Wikipedii: polskiej i angielskiej.

>W ciągu przeszło 600 lat działalności sądy inkwizycyjne skazały na różne kary >kilkaset tysięcy osób, z czego prawdopodobnie kilkanaście tysięcy zostało straconych.
Różne źródła podają ok. 10 tys. - 20 tys. skazanych na karę śmierci. Czyli - jak napisałem, około 2% skazanych poniosło śmierć.

>Jak dla mnie w zupełności wystarczy.
Mi również. Pisałem gwoli pewnej ścisłości.

Pozdrawiam
05-07-2011 15:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Po powrocie do domu przejrzałem poważne książki o inkwizycji i polowaniach na czarownice. Rozpiętości są ogromne, ale na ich podstawie przypuszczam, że Wikipedia znacznie zaniżyła liczbę ofiar. Zarówno dotyczącą prześladowanych, jak i skazanych na śmierć, ale teraz taka moda.

Pozdrawiam.

@@@
.
05-07-2011 20:20 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>ale teraz taka moda.
To się dopiero nazywa odwracanie kota ogonem!


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
05-07-2011 21:06 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>ale teraz taka moda.
>To się dopiero nazywa odwracanie kota ogonem!
To się dopiero nazywa odwracanie kota ogonem!
Proszę jednak przeczytać wypowiedzi w tym wątku p.p. Meretseger, Big_zyda i moich.
Myślę, że nawet w rozmowie mamy trochę większą odpowiedzialność za słowo, od "uczonych" i ich "naukowych" publikacji do których Pan się tu odwołuje.

@@@
.
29-06-2011 18:48 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych. A po co te 5%? Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście. Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.

Skoro tak już o procentach, cyferkach i realiach zgrabnie rozprawiasz, to z pewnością chętnie podzielisz się z nami obszerniejszymi, konkretnymi danymi na ten temat, prawda?
29-06-2011 19:15 
 Ocena 2 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
>>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych. A po co te 5%? Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście. Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.
>Skoro tak już o procentach, cyferkach i realiach zgrabnie rozprawiasz, to z pewnością chętnie podzielisz się z nami obszerniejszymi, konkretnymi danymi na ten temat, prawda?
Proszę bardzo: Niejaki Dolcino rozpoczął jako heretyk, a skończył jako spalony na stosie przywódca chłopskiej rebelii jak zwykle palącej co się dało i mordującej każdego, kto był choć trochę bogatszy niż wielce oświeceni powstańcy. Teraz już wiadomo, skąd Wielkie Socjalistyczne Ludobójstwo Październikowe brało swoje ideały...
A co do liczb... - nie wiem, czy mówi Ci coś nazwisko B. Gui(bohatera "imienia róży" U. Eco). Jeśli tak, to niech on będzie przykładem. przez 16 lat urzędowania nie był on krwawym katem - na 913 spraw 42(za wiki: 41) przekazał ramieniu świeckiemu(we wiadomym celu).
29-06-2011 19:22 
 Ocena 8 na 8
maruda (5550 punktów)
> Niejaki Dolcino [...] Teraz już wiadomo, skąd Wielkie Socjalistyczne Ludobójstwo Październikowe brało swoje ideały...

Związek przyczynowo skutkowy pomiędzy różnymi częściami Europy i Azji poprowadzony prostą linią przez kilka wieków nie został nigdzie wykazany. Naciągać to nie nas.
29-06-2011 19:25 
 Ocena 2 na 6
Bezbarwny (198 punktów)
>Związek przyczynowo skutkowy pomiędzy różnymi częściami Europy i Azji poprowadzony prostą linią przez kilka wieków nie został nigdzie wykazany. Naciągać to nie nas.
Widzę nie znasz się na żartach... Zwłaszcza ironicznych. Bądź co bądź pokrewieństwo ideowe i w sposobie realizacji celu jest.
30-06-2011 15:38 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
Raczej szło mi o rzeczywiste dane na temat tego ile to faktycznie osób spalono ze względu na np. rebelie chłopskie, a nie za czary, herezje i kontakty z siłami nieczystymi Dodam też, że ni cholery nie robi mi różnicy czy palono kogoś z powodu przesądów i urojeń katolickich, czy protestanckich. Jeden pies, że tak kolokwialnie podsumuję.
30-06-2011 16:25 
 Ocena 3 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>(...) ile to faktycznie osób spalono ze względu na np. rebelie chłopskie, a nie za czary, herezje i kontakty z siłami nieczystymi (...) czy palono kogoś z powodu przesądów i urojeń katolickich, czy protestanckich.
Co do 'przesądów' - protestantów podaję tylko jako przykład ludzi, którzy 'pisali' historię inkwizycji, a sami nie byli bez winy.
Co do rebelii - nie wiem, czy jesteś za poniższym, ale nawet jeśli heretyk nie był rebeliantem, to system działał mniej więcej jak obecnie kary za propagowanie nazizmu czy komunizmu. Państwo nie lubi obcych ustrojów(zagrażających jego władzy) i czasem to Kościół staje się narzędziem.
30-06-2011 16:43 
 Ocena 18 na 18
liliac (147340 punktów)
>Co do 'przesądów' - protestantów podaję tylko jako przykład ludzi, którzy 'pisali' historię inkwizycji, a sami nie byli bez winy.

Nie widzę powodu, by zasady typu "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień" miały zastosowanie w jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji. Jedni ścigali i palili, drudzy ścigali i palili. Konkretna natura przesądów do podpalania stosów prowadzących i ich miejsce w ówczesnej teologii nieszczególnie mnie interesuje. Nie imputuj nam jakiejś szczególnej protestantofilii.

>Co do rebelii - nie wiem, czy jesteś za poniższym, ale nawet jeśli heretyk nie był rebeliantem, to system działał mniej więcej jak obecnie kary za propagowanie nazizmu czy komunizmu.

OK. Pogadamy dalej, gdy mi przedstawisz paralelę pomiędzy nawoływaniem do ostatecznego rozwiązania kwestii niewygodnych współobywateli nieodpowiednich rasowo a produkcją maści na parchy przez lokalną znachorkę.

>Państwo nie lubi obcych ustrojów (zagrażających jego władzy) i czasem to Kościół staje się narzędziem.

Mówisz - biedny, niewinny Kościół narzędziem złego, opresyjnego Państwa? To niewątpliwie interesująca koncepcja. Dobrze zatem, że ten splamiony kolaboracją z opresyjnym Państwem Kościół nie przedstawia się już jako niezbywalny autorytet moralny. To by była paskudna hipokryzja, prawda?
30-06-2011 17:00 
 Ocena 3 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie widzę, powodu by zasady typu "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień" miały zastosowanie w jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji.
To nie jest mój główny argument - po prostu chcę pokazać, że KK nie jest źródłem wszelkiego zła na świecie, jak mogą myśleć niektórzy...
>OK. Pogadamy dalej, gdy mi przedstawisz paralelę pomiędzy nawoływaniem do ostatecznego rozwiązania kwestii niewygodnych współobywateli nieodpowiednich rasowo a produkcją maści na parchy przez lokalną znachorkę.
Podważanie prawa państwa i Kościoła do władzy wszelakiej. Przypominam, że w średniowieczu nie dało się po prostu wystąpić przeciw Kościołowi LUB państwu. Wszystko albo nic, i tak radykalne były też kary.
>Mówisz - biedny, niewinny Kościół narzędziem złego, opresyjnego Państwa? To niewątpliwie interesująca koncepcja. Dobrze zatem, że ten splamiony kolaboracją z opresyjnym Państwem Kościół nie przedstawia się już jako niezbywalny autorytet moralny. To by była paskudna hipokryzja, prawda?
Jak wyżej - w inkwizycji był de facto wspólny interes obu tych organizacji. Chciałem tylko zaakcentować, że państwu też zależało na karaniu tych, co nie wyznawali jedynie słusznej wiary(a w historii najnowszej również jej braku )
30-06-2011 17:06 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>>Nie widzę, powodu by zasady typu "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień" miały zastosowanie w jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji.
>To nie jest mój główny argument - po prostu chcę pokazać, że KK nie jest źródłem wszelkiego zła na świecie, jak mogą myśleć niektórzy...

Sądzę, że poważne dyskusje na tym Forum toczą się wokół religii jako takiej, zaś KK jest tylko jej egzemplifikacją. To jasne, że religie nie są źródłem wszelkiego zła na świecie. Ba, niewątpliwie były i są również źródłem dobra. Spór toczy się jedynie z tymi, którzy twierdzą, że z religii można wydestylować czysty pierwiastek boski i ludzki szlam zawierający cały brud przypisywany religiom. Znam tę linię obrony i gwarantuję, że niezależnie, jakich by operacji nie dokonywali alchemicy teologii, na końcu pozostanie tylko szlam, a ze Spiritus Sanctus tylko spirytus.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
03-07-2011 23:11 
 Ocena 1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> Znam tę linię obrony i gwarantuję, że niezależnie, jakich by operacji nie dokonywali alchemicy teologii, na końcu pozostanie tylko szlam, a ze Spiritus Sanctus tylko spirytus.
Byłby z ciebie dobry inkwizytor.
30-06-2011 17:12 
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)
>To nie jest mój główny argument - po prostu chcę pokazać, że KK nie jest źródłem wszelkiego zła na świecie, jak mogą myśleć niektórzy...

Nie żebym ci brak spostrzegawczości sugerowała, ale post inicjujący ten wątek sugeruje coś wręcz odwrotnego Oczywiście, że istnieją inne paskudne instytucje.

>>OK. Pogadamy dalej, gdy mi przedstawisz paralelę pomiędzy nawoływaniem do ostatecznego rozwiązania kwestii niewygodnych współobywateli nieodpowiednich rasowo a produkcją maści na parchy przez lokalną znachorkę.
>Podważanie prawa państwa i Kościoła do władzy wszelakiej.

Śmiem zauważyć, że nie do końca o to chodzi w penalizacji promowania nazizmu, zatem jest to paralela mocno wadliwa.

>Przypominam, że w średniowieczu nie dało się po prostu wystąpić przeciw Kościołowi LUB państwu.

Naprawdę nie musisz przypominać. Przypominam, że niektórzy nie lubią, gdy im się analfabetyzm i brak w wiedzy na poziomie podstawówki imputuje bezpodstawnie.

>Jak wyżej - w inkwizycji był de facto wspólny interes obu tych organizacji.

Tylko jakoś - cholera - żadne chyba cywilizowane państwo nie twierdzi obecnie, jakoby było autorytetem moralnym dysponujących jedyną słuszną wykładnią tego, co dobre, a co złe. Zapewne gdyby szef Watykanu i jego poplecznicy nie sugerowali takich absurdów, w znacznie mniejszym stopniu przypominano by im podobne zaszłości historyczne

>Chciałem tylko zaakcentować, że państwu też zależało na karaniu tych, co nie wyznawali jedynie słusznej wiary(a w historii najnowszej również jej braku )

Nikt ci dotąd nie powiedział, że "wyznawanie braku religii" to raczej marna konstrukcja - i językowo, i intelektualnie?
30-06-2011 19:16 
 Ocena 4 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
>Oczywiście, że istnieją inne paskudne instytucje.
Można się spodziewać, że dla wzorowego racjonalisty KK to paskudna instytucja - zero zaskoczenia
>Śmiem zauważyć, że nie do końca o to chodzi w penalizacji promowania nazizmu, zatem jest to paralela mocno wadliwa.
Dla mnie, jako radykalnego zwolennika wolności słowa(nawet dla wariatów), chodzi o to samo, ale Ty możesz mieć inny pogląd na sprawę... Bliższy przykład - nagonka na o. Rydzyka(z góry zapowiadam: nie jestem jego cholernym zwolennikiem!). Wystarczy coś powiedzieć na państwo, już jest się wrogiem ojczyzny. Cel uświęca środki!
>Przypominam, że niektórzy nie lubią, gdy im się analfabetyzm i brak w wiedzy na poziomie podstawówki imputuje bezpodstawnie.
Analfabetyzmu nie imputuję, bez przesady
>Tylko jakoś - cholera - żadne chyba cywilizowane państwo nie twierdzi obecnie, jakoby było autorytetem moralnym dysponujących jedyną słuszną wykładnią tego, co dobre, a co złe.
A prawo to niby co jest? Jeszcze za nieprzestrzeganie prawa się obrywa fizycznie już tu na Ziemi.
>Nikt ci dotąd nie powiedział, że "wyznawanie braku religii" to raczej marna konstrukcja - i językowo, i intelektualnie?
To była satyra na tworzenie się z ateizmu 'zwartej organizacji' - przynajmniej z 'wojującego'(szukanie symbolu na przykład - wiem, pomysł odrzucony) i aluzja do wydarzeń w Hiszpanii w latach trzydziestych i całokształtu twórczości tzw. czerwonych.
30-06-2011 19:35 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>Można się spodziewać, że dla wzorowego racjonalisty KK to paskudna instytucja - zero zaskoczenia

Nie wiem jak wygląda wzorzec racjonalisty (o ile mi wiadomo, racjonaliści żadnych wzorców idealnych ni ostatecznych nie posiadają), ale zasadniczo, z nielicznymi wyjątkami rzeczywiście dość paskudna IMHO. Agresywna, nachalna, roszczeniowa.

>Wystarczy coś powiedzieć na państwo, już jest się wrogiem ojczyzny.

I naprawdę twierdzisz, że "nagonka", jak to raczyłeś nazwać, na Rydzyka jest związana li i jedynie z jego ostatnim występem? Dziwny - zaiste - jest ten świat.

>Analfabetyzmu nie imputuję, bez przesady

Pozwolę sobie odnieść inne wrażenie.

>A prawo to niby co jest? Jeszcze za nieprzestrzeganie prawa się obrywa fizycznie już tu na Ziemi.

Ze względów porządkowych. Wyimaginowana wyższość moralna nijak nie musi mieć z prawem nic wspólnego.

>To była satyra na tworzenie się z ateizmu 'zwartej organizacji' - przynajmniej z 'wojującego'(szukanie symbolu na przykład

To symbole przyświecające akcjom krwiodawstwa z automatu sugerują przynależność danej akcji do zwartej organizacji? Ot, ciekawostka A kółeczko ze strzałką zapewne definiuje męską "zwartą organizację"
I co określasz mianem "wojującego ateizmu"?

>całokształtu twórczości tzw. czerwonych.

Imputowanie ateizmowi paralelności z działalnością komunistów (chyba że znów jakiś egzotyczny skrót myślowy to był) jest i głupie, i obraźliwe. Ale jakoś mnie nie dziwi w ustach osobnika samego określającego się mianem "katola".
01-07-2011 14:03 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie wiem jak wygląda wzorzec racjonalisty
Pozwoliłem sobie utożsamić użytkowników tego portalu z racjonalistami dość bliskimi ideału.
>I naprawdę twierdzisz, że "nagonka", jak to raczyłeś nazwać, na Rydzyka jest związana li i jedynie z jego ostatnim występem? Dziwny - zaiste - jest ten świat.
Mówię li i jedynie o zamieszaniu wokół jego ostatniego występu. Wiem, że ma na swoim koncie inne, nawet ciekawsze 'osiągnięcia', ale chodziło mi min. o słowa premiera(z tą ojczyzną), czy notę p. Sikorskiego.
>Ze względów porządkowych. Wyimaginowana wyższość moralna nijak nie musi mieć z prawem nic wspólnego.
Przykład zbaczający z tematu: dla mnie wyimaginowana wyższość to stawianie życia kobiety wyżej(a nie równo) niż jej płodu.
>To symbole przyświecające akcjom krwiodawstwa z automatu sugerują przynależność danej akcji do zwartej organizacji? Ot, ciekawostka A kółeczko ze strzałką zapewne definiuje męską "zwartą organizację"
Ani akcja krwiodawstwa ani grupa mężczyzn choćby nie obrzuca jednym głosem innych grup ludzi inwektywami(np.księży).
>Imputowanie ateizmowi paralelności z działalnością komunistów (chyba że znów jakiś egzotyczny skrót myślowy to był) jest i głupie, i obraźliwe.
To działa dokładnie jak imputowanie obecnemu KK winy za inkwizycję,krucjaty, czy co tam wolicie. Te same sztandary sprowadzają te same skojarzenia.
>Ale jakoś mnie nie dziwi w ustach osobnika samego określającego się mianem "katola".
Znowu satyra uprzedzająca możliwe oskarżenie mnie o bycie takowym. Na poważnie się do ludzi zwanych jako 'katole' z lekka nie przyznaję.
01-07-2011 22:58 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Pozwoliłem sobie utożsamić użytkowników tego portalu z racjonalistami dość bliskimi ideału.

Nie zaobserwowałam, by ktokolwiek tutaj uznawał się publicznie za czegokolwiek ideał, zatem pudło, kolego.

>Mówię li i jedynie o zamieszaniu wokół jego ostatniego występu. Wiem, że ma na swoim koncie inne, nawet ciekawsze 'osiągnięcia', ale chodziło mi min. o słowa premiera(z tą ojczyzną), czy notę p. Sikorskiego.

I mówisz, że ktoś z nas się pod tą notą podpisywał? Czy że racjonaliści jakoś szczególnie propagują pana Sikorskiego model patriotyzmu? Słuchaj, mam taką dobrą radę dla ciebie - naprawdę warto przejrzeć stare wątki forum zanim się zgłosi jakieś pretensje - tak zagadnienie wolności słowa, jak i patriotyzmu mają na tym portalu bogatą "historię dyskusji" Mnie się problem Rydzyka z problemem patriotyzmu na przykład nieszczególnie zazębia.

>Przykład zbaczający z tematu: dla mnie wyimaginowana wyższość to stawianie życia kobiety wyżej(a nie równo) niż jej płodu.

Powiedziałabym, że to jednak płód pasożytuje na ciężarnej, nie odwrotnie, ale znów- wpadasz tu, chłopie, sugerując jakąś jednomyślność, podczas gdy ateiści - w przeciwieństwie do katolików - nie mają jednej "zwartej organizacji" ani jednego ostatecznego guru i zestawu przykazań, toteż wcale jednomyślni nie są. Na temat aborcji pojawiają się tutaj różne opinie i różne, zazwyczaj gorące, dyskusje. Na poziomie państwa zaś ustalenia w kwestii aborcji są li i jedynie efektem umowy społecznej (stąd też niektórzy naszą, dość żałosną, ustawę antyaborcyjną próbują nazywać kompromisem - już choćby to powinno cię odwieść od prób nazywania jej oficjalną wykładnią czegokolwiek).

W kwestii aborcji proponuję najpierw rozejrzeć się po forum. Ostatnia okołoaborcyjna dyskusja zakończyła się bodajże przedwczoraj. Wparowując tu i sadząc argumentami dla lokalnych dyskutantów nieco już "przedpotopowymi", dawno przegryzionymi, przetrawionymi i przedyskutowanymi, narażasz się oskarżenie o wtórność i prymitywność. I na nieszczególnie poważne potraktowanie.

>Ani akcja krwiodawstwa ani grupa mężczyzn choćby nie obrzuca jednym głosem innych grup ludzi inwektywami(np.księży).

Nie chcę cię zniechęcać, ale nawet pobieżne przejrzenie tego forum (ojej, nawet tego wątku ) pokaże ci niejednolitość postaw ateistów względem wierzących - znów kulą w płot, kolego. Zapewniam cię, że ewentualne wspólne cele tutejszych forumowiczów nie wokół ciskanych przeciw komukolwiek inwektyw się zasadzają

>To działa dokładnie jak imputowanie obecnemu KK winy za inkwizycję,krucjaty, czy co tam wolicie. Te same sztandary sprowadzają te same skojarzenia.

Niestety nie. Ateiści nie mają jednej wspólnej wykładni, jednej wspólnej organizacji, jednego wspólnego guru i jednej wspólnej tradycji historycznej - w przeciwieństwie do takich na przykład katolików. Z wami (mam na myśli KK w tej chwili) jest łatwiej - w końcu to nadal ta sama organizacja, odwołująca się do jednego wspólnego dziedzictwa i łączności historycznej.

>Znowu satyra uprzedzająca możliwe oskarżenie mnie o bycie takowym. Na poważnie się do ludzi zwanych jako 'katole' z lekka nie przyznaję.

A skąd wiesz kogo się tutaj mianem "katoli" określa i czy aby na pewno jest to określenie o wspólnym dla użytkowników portalu znaczeniu? Zdaje się, że wpadłeś na ten portal z licznymi uprzedzeniami.

Edit:
Hodża założył ten wątek, by zająć się kwestią stosów, inkwizycji i pokrewnych, nie zaśmiecajmy mu go np. aborcją. Są inne wątki tego tematu dotyczące, masz też prawo założyć nowy wątek dotyczący jakichkolwiek twoich zastrzeżeń, jakkolwiek warto by najpierw sprawdzić czy problem nie stanowi wielokrotnie odgrzewanego kotleta.
02-07-2011 18:45 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie zaobserwowałam, by ktokolwiek tutaj uznawał się publicznie za czegokolwiek ideał, zatem pudło, kolego.
Pisałem, że użytkownicy tego portalu dość dobrze wpisują się w pojęcie 'racjonalisty', a nie, że sami siebie uznają za wzór takowego.
>I mówisz, że ktoś z nas się pod tą notą podpisywał?
Czy gdzieś to sugerowałem? Ten cały przykład docelowo nie miał mieć nic wspólnego z wiarą lub niewiarą.
>Mnie się problem Rydzyka z problemem patriotyzmu na przykład nieszczególnie zazębia.
W kontekście wypowiedzi urzędników III RP na temat jego ostatniej wypowiedzi w Brukseli owszem, zazębia się.
>Powiedziałabym, że to jednak płód pasożytuje na ciężarnej
A dziecko na rodzicu. Ten przykład pasożytnictwa też mamy karać śmiercią?
>wcale jednomyślni nie są.
Nie widziałem jak dotychczas na przykład ateisty-przeciwnika aborcji.(Może nie miałem szczęścia)
>ustalenia w kwestii aborcji są li i jedynie efektem umowy społecznej
Czyli za przeproszeniem większość decyduje o życiu lub śmierci... Dobry żart.
>Wparowując tu i sadząc argumentami dla lokalnych dyskutantów nieco już "przedpotopowymi"
Czy obalonymi? Nikt jeszcze nie udowodnił mi, że płód to martwe ziarnko i z niego wyrośnie tylko krzaczek
>I na nieszczególnie poważne potraktowanie.
Czyli zostanę obrzucony mięsem za to, że nie popieram aborcji i nie argumentuję tego w dziwaczny sposób?
>Nie chcę cię zniechęcać, ale nawet pobieżne przejrzenie tego forum (ojej, nawet tego wątku ) pokaże ci niejednolitość postaw ateistów względem wierzących
A katolików oskrażają niektórzy o inkwizycję - w Kościele też nie każdy ma to samo zdanie...
>A skąd wiesz kogo się tutaj mianem "katoli" określa i czy aby na pewno jest to określenie o wspólnym dla użytkowników portalu znaczeniu? Zdaje się, że wpadłeś na ten portal z licznymi uprzedzeniami.
Nie wiem, czy tutaj określenie 'katol' ma inne znaczenie niż w języku potocznym. Jeśli tak, oświeć mnie.
02-07-2011 19:43 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Czyli zostanę obrzucony mięsem za to, że nie popieram aborcji i nie argumentuję tego w dziwaczny sposób?
Raczej zignorowany, jeśli Twoi rozmówcy nadal będą odnosili wrażenie przysłowiowego walenia grochem o ścianę.

>>Nie chcę cię zniechęcać, ale nawet pobieżne przejrzenie tego forum (ojej, nawet tego wątku ) pokaże ci niejednolitość postaw ateistów względem wierzących
>A katolików oskrażają niektórzy o inkwizycję - w Kościele też nie każdy ma to samo zdanie...

Oskarżają, jeśli już, przede wszystkim kk - konkretną organizację, razem z jej sposobem działania i jej historią. Ci, którzy "wypominają" to katolikom, uznają po prostu, że ktoś należący do danej organizacji zgadza się z jej ideologią i popiera jej działania. Całkiem logiczne - jeśli nie jesteś faszystą, nie zapisujesz się przecież do organizacji faszystowskiej.
Ateiści nie mają - co Ci już wiele razy powtórzono - żadnej organizacji z określonym programem, w związku z czym nie istnieje żadna szufladka, do której mógłbyś ich wszystkich wrzucić.
Wiem, że to również do Ciebie nie dotrze, ale prościej już naprawdę nie mogę.
02-07-2011 20:11 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Raczej zignorowany, jeśli Twoi rozmówcy nadal będą odnosili wrażenie przysłowiowego walenia grochem o ścianę.
Coś jest nie tak w dyskusji, jeśli obie strony odnoszą takie wrażenie. Dla ogólnego spokoju chyba niedługo zmienię miejsce swojej aktywności...
>Oskarżają, jeśli już, przede wszystkim kk - konkretną organizację, razem z jej sposobem działania i jej historią.
Sposób działania, jak pisałem, się zmienił, więc niektóre oskarżenia są co najmniej chybione.
>Ci, którzy "wypominają" to katolikom, uznają po prostu, że ktoś należący do danej organizacji zgadza się z jej ideologią i popiera jej działania. Całkiem logiczne - jeśli nie jesteś faszystą, nie zapisujesz się przecież do organizacji faszystowskiej.
Takie wypominanie powoduje, że (ciągnąc porównanie polityczne) komuniści dzisiaj nie idą do PZPR tylko SLD (Kwaśniewski choćby). Ludzi nie przekona się, zarzucając im nieswoje winy.
02-07-2011 21:32 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>>Oskarżają, jeśli już, przede wszystkim kk - konkretną organizację, razem z jej sposobem działania i jej historią.
>Sposób działania, jak pisałem, się zmienił, więc niektóre oskarżenia są co najmniej chybione.
Zmiany zostały wymuszone, nie były inicjatywą kk, ale niech będzie, nie wkręcajmy się w ten temat.

>>Ci, którzy "wypominają" to katolikom, uznają po prostu, że ktoś należący do danej organizacji zgadza się z jej ideologią i popiera jej działania. Całkiem logiczne - jeśli nie jesteś faszystą, nie zapisujesz się przecież do organizacji faszystowskiej.
>Takie wypominanie powoduje, że (ciągnąc porównanie polityczne) komuniści dzisiaj nie idą do PZPR tylko SLD (Kwaśniewski choćby).
1.Co ma komunizm do ateistów?
2.SLD nie jest tą samą partią co PZPR ani oficjalnym "spadkobiercą". Lewica nie musi od razu oznaczać komunistów z czasów Stalina.

> Ludzi nie przekona się, zarzucając im nieswoje winy.
Co do inkwizycji, można się zgodzić. Ale afery z pedofilami w kościele to jak najbardziej współczesne czasy. Były, jak to się mówi, zamiatane pod dywan. Nie każdy ksiądz to pedofil i niewielu katolików o tym wiedziało, ale dziś wiedzą wszyscy. Należąc do kk i broniąc jego postępowania, tym samym bronisz organizacji, która osłania pedofilów.
Może to jeszcze nie współudział, ale bliziutko, bliziutko...
02-07-2011 22:45 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>>Ci, którzy "wypominają" to katolikom, uznają po prostu, że ktoś należący do danej organizacji zgadza się z jej ideologią i popiera jej działania. Całkiem logiczne - jeśli nie jesteś faszystą, nie zapisujesz się przecież do organizacji faszystowskiej.
>>Takie wypominanie powoduje, że (ciągnąc porównanie polityczne) komuniści dzisiaj nie idą do PZPR tylko SLD (Kwaśniewski choćby).
>1.Co ma komunizm do ateistów?
raczej do katolików - oszpecana organizacja, co odciąga od niej ludzi i tworzy na jej temat stereotypy
>2.SLD nie jest tą samą partią co PZPR ani oficjalnym "spadkobiercą". Lewica nie musi od razu oznaczać komunistów z czasów Stalina.
Taki żart z tego, że znaczna część naszych (starszych)lewicowców zaczynała właśnie w PZPR.
>Co do inkwizycji, można się zgodzić. Ale afery z pedofilami w kościele to jak najbardziej współczesne czasy.
I tak się tworzy stereotyp ksiądz=pedofil. Co z tego, że wśród nauczycieli choćby jest więcej pedofili? Jeszcze zahaczając o dyskusję o politycznym znaczeniu papieża, w zasadzie nie powinienem się dziwić - nauczyciele mają o wiele mniej wrogów czekających tylko na ich potknięcie.
>Były, jak to się mówi, zamiatane pod dywan.
A wśród innych grup zawodowych w ogóle nie nagłaśniane
>Nie każdy ksiądz to pedofil (...)ale dziś wiedzą wszyscy.
Dzięki za argument.
>Należąc do kk i broniąc jego postępowania, tym samym bronisz organizacji, która osłania pedofilów.
Ukrywania pedofilów nie bronię, ale to nie jest dla mnie wystarczający powód, by porzucić wiarę.
02-07-2011 23:08 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>Ukrywania pedofilów nie bronię, ale to nie jest dla mnie wystarczający powód, by porzucić wiarę.

Nie mówimy o wierze, wiara to Twoja prywatna sprawa i nikogo tutaj specjalnie nie obchodzi. Mówimy o organizacji o nazwie "kościół katolicki".
Przec cały czas, w całym tym wątku, bronisz kościoła - i tym samym wszystkiego, co sobą reprezentuje.
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie mówimy o wierze, wiara to Twoja prywatna sprawa i nikogo tutaj specjalnie nie obchodzi. Mówimy o organizacji o nazwie "kościół katolicki".
No to muszę się przygotowywać do zmiany wiary na jakiś odłam protestantyzmu(brak wspólnej interpretacji Biblii i okrojona administracja), jeśli urzędnik ma rozwiązać moją wiarę(satyra nt. postulatu likwidacji KK). Czyli na poważniej, czy idealnie świeckie państwo pozwoli mi czcić mojego Boga, jeśli już pozbędzie się organizacji groźniejszej niż mafia sycylijska, czyli KK?
>Przez cały czas, w całym tym wątku, bronisz kościoła
Jestem katolikiem, więc nic w tym dziwnego.
>i tym samym wszystkiego, co sobą reprezentuje.
Nie powiedziałem, że bezkrytycznie akceptuję wszystkie dewiacje. Po prostu strzelałbym sobie w stopę, gdybym np. dołączył się do tutejszego chóru krytyki i dał się ponieść postulatom tutaj proponowanym. Jeśli ktoś chce mnie przekonać, proszę bardzo - nie mówię, że to niemożliwe.
05-07-2011 17:05 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>No to muszę się przygotowywać do zmiany wiary na jakiś odłam protestantyzmu(brak wspólnej interpretacji Biblii i okrojona administracja), jeśli urzędnik ma rozwiązać moją wiarę(satyra nt. postulatu likwidacji KK).
Na początek sprawdź sobie znaczenie słowa "satyra". I paru innych, których używasz. Wielu.

>Czyli na poważniej, czy idealnie świeckie państwo pozwoli mi czcić mojego Boga, jeśli już pozbędzie się organizacji groźniejszej niż mafia sycylijska, czyli KK?
Oczywiście, że nie. Totalitarne państwo wszczepi Ci elektronicznego strażnika, który zamelduje władzy, kiedy tylko zbliżysz się do kościoła albo pomyślisz "O, boże!"

>Jeśli ktoś chce mnie przekonać, proszę bardzo - nie mówię, że to niemożliwe.
A to był Twój najlepszy dowcip jak do tej pory. A może satyra?
05-07-2011 18:10 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Na początek sprawdź sobie znaczenie słowa "satyra". I paru innych, których używasz. Wielu.
Żart. Dowcip. Kawał. Starczy? Zrozumiesz, jeśli napiszę, że nabijam się z postulatów bodaj pana Tabisza?
>Oczywiście, że nie. Totalitarne państwo wszczepi Ci elektronicznego strażnika, który zamelduje władzy, kiedy tylko zbliżysz się do kościoła albo pomyślisz "O, boże!"
A będą kościoły?
>A to był Twój najlepszy dowcip jak do tej pory.
To nie moja wina, że tylko w zasadzie dwa razy udało się komukolwiek z tego forum udowodnić, że nie mam racji.
05-07-2011 19:01 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Żart. Dowcip. Kawał. Starczy?
Powinieneś jeszcze dodać

>Zrozumiesz, jeśli napiszę, że nabijam się z postulatów bodaj pana Tabisza?
Ależ ja doskonale rozumiem, z czego usiłujesz się nabijać.

>A będą kościoły?
Przerobione na muzea zapewne. Można w nich też urządzać koncerty, często mają genialną akustykę.

>To nie moja wina, że tylko w zasadzie dwa razy udało się komukolwiek z tego forum udowodnić, że nie mam racji.
To w końcu przekonać czy udowodnić? Bo udowodnić to można fakty, nie przekonania.
05-07-2011 19:27 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Przerobione na muzea zapewne. Można w nich też urządzać koncerty, często mają genialną akustykę.
Czyli prostsze rozwiązanie - uniemożliwić wolność poglądów zamiast kontrolować. Przepraszam, ktoś tu sugerował KK totalitaryzm?
>>To nie moja wina, że tylko w zasadzie dwa razy udało się komukolwiek z tego forum udowodnić, że nie mam racji.
>To w końcu przekonać czy udowodnić? Bo udowodnić to można fakty, nie przekonania.
Przy pomocy udowadniania faktów przekonuje się ludzi. Przyczyna->skutek
05-07-2011 19:44 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>Czyli prostsze rozwiązanie - uniemożliwić wolność poglądów zamiast kontrolować. Przepraszam, ktoś tu sugerował KK totalitaryzm?
Chyba powinnam zacząć dodawać w nawiasie "sarkazm".

>>To w końcu przekonać czy udowodnić? Bo udowodnić to można fakty, nie przekonania.
>Przy pomocy udowadniania faktów przekonuje się ludzi. Przyczyna->skutek
Chyba, że przekonania nie opierają sie na faktach, tylko na odczuciach, wrażeniach, wierze w nieudowodnione mity...
A można by pomyśleć, że to oczywiste...
05-07-2011 20:09 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>>Czyli prostsze rozwiązanie - uniemożliwić wolność poglądów zamiast kontrolować. Przepraszam, ktoś tu sugerował KK totalitaryzm?
>Chyba powinnam zacząć dodawać w nawiasie "sarkazm".
Rozwiązanie aktywnie wprowadzane w życie na Zachodzie, więc i tak bym nie zrozumiał sarkazmu.
>>Przy pomocy udowadniania faktów przekonuje się ludzi. Przyczyna->skutek
>Chyba, że przekonania nie opierają sie na faktach, tylko na odczuciach, wrażeniach, wierze w nieudowodnione mity...
Ale wtedy to już nie jest dyskusja - na przykład ateiści mogą mnie przekonywać tylko merytorycznie(aż chce się dodać:albo próbować 'przekonać' wyzwiskami), bo wszystkie ich przekonania są oparte na faktach.
>A można by pomyśleć, że to oczywiste...
Jak wyżej, jest.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
05-07-2011 20:59 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Rozwiązanie aktywnie wprowadzane w życie na Zachodzie, więc i tak bym nie zrozumiał sarkazmu.
Wprowadzane, powiadasz? Aktywnie do tego? Może jeszcze siłą?
A nie jest przypadkiem tak, że wykorzystuje się kościoły, które i tak stoją puste, żeby przynajmniej się do czegoś przydały? Bo jakoś nie słyszałam, żeby ktoś z nich rozmodlonych wiernych groźbami wypędzał.

>>>Przy pomocy udowadniania faktów przekonuje się ludzi. Przyczyna->skutek
>>Chyba, że przekonania nie opierają sie na faktach, tylko na odczuciach, wrażeniach, wierze w nieudowodnione mity...
>Ale wtedy to już nie jest dyskusja
A to ciekawe. Mówienie o faktach jest dyskusją, ale o przekonaniach / opiniach już nie. Można zapytać, który słownik tak definiuje dyskusję?

>na przykład ateiści mogą mnie przekonywać tylko merytorycznie
Może trzeba było to od razu zaznaczyć? "Przyjmuję tylko argumenty merytoryczne" + definicja takowych według Ciebie. Nie zawracalibyśmy sobie głowy niepotrzebnie.
14-07-2011 15:22 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>A nie jest przypadkiem tak, że wykorzystuje się kościoły, które i tak stoją puste, żeby przynajmniej się do czegoś przydały? Bo jakoś nie słyszałam, żeby ktoś z nich rozmodlonych wiernych groźbami wypędzał.
Nikt nie musi grozić bezpośrednio - rzucanie tortami w księży wystarczy, by tzw. 'większość' zdemotywować do chodzenia do kościoła. Pominę już wpływ choćby państwa opiekuńczego na mentalność ludzi - to temat na osobny wątek, pewnie już tutaj istniejący.
>>>Chyba, że przekonania nie opierają sie na faktach, tylko na odczuciach, wrażeniach, wierze w nieudowodnione mity...
>>Ale wtedy to już nie jest dyskusja
>A to ciekawe. Mówienie o faktach jest dyskusją, ale o przekonaniach / opiniach już nie. Można zapytać, który słownik tak definiuje dyskusję?
Może źle użyłem słowa 'dyskusja', ale przyznasz, że jest różnica między przekonywaniem innych do swojego zdania, a wyjaśnianiem i udowadnianiem istnienia jakiegoś zjawiska.
>Może trzeba było to od razu zaznaczyć? "Przyjmuję tylko argumenty merytoryczne" + definicja takowych według Ciebie. Nie zawracalibyśmy sobie głowy niepotrzebnie.
Napisałem po prostu, że ateiści nie mogą technicznie rzecz biorąc mnie na nic nawracać - znowu źle?


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
14-07-2011 17:34 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>>A nie jest przypadkiem tak, że wykorzystuje się kościoły, które i tak stoją puste, żeby przynajmniej się do czegoś przydały? Bo jakoś nie słyszałam, żeby ktoś z nich rozmodlonych wiernych groźbami wypędzał.
>Nikt nie musi grozić bezpośrednio - rzucanie tortami w księży wystarczy, by tzw. 'większość' zdemotywować do chodzenia do kościoła.
Pierwsi chrześcijanie nawet tortur i lwów się nie bali, a na tych dzisiejszych tort wystarczy? Co za czasy...
22-07-2011 14:24 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Pierwsi chrześcijanie nawet tortur i lwów się nie bali, a na tych dzisiejszych tort wystarczy? Co za czasy...
też się dziwię, ale niezbyt mogę coś poradzić...


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
02-07-2011 23:40 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

>I tak się tworzy stereotyp ksiądz=pedofil. Co z tego, że wśród nauczycieli choćby jest więcej pedofili? Jeszcze zahaczając o dyskusję o politycznym znaczeniu papieża, w zasadzie nie powinienem się dziwić - nauczyciele mają o wiele mniej wrogów czekających tylko na ich potknięcie.
Byl na ten temat watek Big_Zyda. Nie umiem znaleźć, moze ktoś pomoże?
Jak dobrze pamiętam, na podstawie danych wykazal on, ze pedofilia wśród księży jest znacznie częstsza niż w reszcie populacji. Konkretnie, na podstawie doniesień ze Stanów. O ile się nie mylę, wyszło mu, ze 50 razy
02-07-2011 23:57 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Byl na ten temat watek Big_Zyda. Nie umiem znaleźć, moze ktoś pomoże?

A naści.
Bezbarwny (198 punktów)
>>Byl na ten temat watek Big_Zyda. Nie umiem znaleźć, moze ktoś pomoże?
>A naści.
Pomijając opieranie się na Wikipedii('nie byłbym taki pewien',jeśli chodzi o dokładność i obiektywność danych statystycznych), muszę przyznać, że spotkałem się z innymi wyliczeniami. Z tego też powodu wstrzymam się od głosu (zwłaszcza obrony) na czas nieokreślony - nie wiem, czy odnajdę(będę miał na to czas) jakieś inne dane. Póki co, proszę tylko o nieatakowanie bezpośrednio mej skromnej osoby za brak kontrargumentu.
03-07-2011 00:06 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)

>I tak się tworzy stereotyp ksiądz=pedofil. Co z tego, że wśród nauczycieli choćby jest więcej pedofili?

Zaklinaj sobie rzeczywistość - przeczytaj to, niezbyt trudne.

>nauczyciele mają o wiele mniej wrogów czekających tylko na ich potknięcie.

Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że nie należą do tych, co to z gębą pełną frazesów i belką w oku, wyklinają źdźbła trawy w oku bliźniego...
Bezbarwny (198 punktów)
>Zaklinaj sobie rzeczywistość - przeczytaj to, niezbyt trudne.
Aha, kto jeszcze pamięta sprawę T. Woodsa? Gdy okazało się, że ma kochankę, nagle znalazło się chyba 11 innych, łakomych na szum medialny i pewnie też zyski z potencjalnych wywiadów. Nie wierzę, że wszystkie(zwłaszcza nagłaśniane!!) sprawy księdza-pedofila mają oparcie w faktach.
>Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że nie należą do tych, co to z gębą pełną frazesów i belką w oku, wyklinają źdźbła trawy w oku bliźniego...
Zgodnie z tą logiką, jeśli przymknę oko na niemoralne/odrażające/dziwne/patologiczne zachowanie drugiego człowieka, to mogę być spokojnie pedofilem(tylko, żeby media się nie dowiedziały!!).
06-07-2011 11:19 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>Zgodnie z tą logiką
Albo jesteś wyjątkowo cyniczny, albo wyjątkowo bezmyślny. W obu przypadkach szkoda strzępić dalej język. EOT.
03-07-2011 12:29 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Taki żart z tego, że znaczna część naszych (starszych)lewicowców zaczynała właśnie w PZPR.
Rzeczywiście. Taki np. Wojciech Jasiński, Andrzej Kryże czy Ewa Sowińska. Znam więcej nazwisk, ale mi się nie chce pisać.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-07-2011 17:39 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>I mówisz, że ktoś z nas się pod tą notą podpisywał?
>Czy gdzieś to sugerowałem? Ten cały przykład docelowo nie miał mieć nic wspólnego z wiarą lub niewiarą.

To po cóż on?

>>Mnie się problem Rydzyka z problemem patriotyzmu na przykład nieszczególnie zazębia.
>W kontekście wypowiedzi urzędników III RP na temat jego ostatniej wypowiedzi w Brukseli owszem, zazębia się.

To może im się zazębia. Mnie nie.

>>Powiedziałabym, że to jednak płód pasożytuje na ciężarnej
>A dziecko na rodzicu. Ten przykład pasożytnictwa też mamy karać śmiercią?

Jeśli doń przyrośnie? I wyżre mu dziurę w jakimś narządzie? Oczywiście. Narusza jego autonomię fizyczną.

>Nie widziałem jak dotychczas na przykład ateisty-przeciwnika aborcji.(Może nie miałem szczęścia)

Twój brak spostrzegawczości i lenistwo, które nie pozwala zapoznać się z forum, na którym postanowiłeś się wypowiedzieć, nie są ani moim problemem, ani twoim usprawiedliwieniem.

>>ustalenia w kwestii aborcji są li i jedynie efektem umowy społecznej
>Czyli za przeproszeniem większość decyduje o życiu lub śmierci... Dobry żart.

A kto ma decydować? Zeus? Ozyrys? Jahwe? Bogini Matka?

>>Wparowując tu i sadząc argumentami dla lokalnych dyskutantów nieco już "przedpotopowymi"
>Czy obalonymi? Nikt jeszcze nie udowodnił mi, że płód to martwe ziarnko i z niego wyrośnie tylko krzaczek

Chłopcze. Rzucając takim tekstem właśnie publicznie robisz z siebie idiotę.

>>I na nieszczególnie poważne potraktowanie.
>Czyli zostanę obrzucony mięsem za to, że nie popieram aborcji i nie argumentuję tego w dziwaczny sposób?

Nie. Raczej zostaniesz potraktowany jak wioskowy głupek, czyli albo zignorowany, albo wyśmiany. Może ktoś pochyli się litością, ale nie gwarantuję.
Jeśli ktoś nie ma dla rozmówcy wystarczająco wiele szacunku, by zapoznać się głębiej z jego opinią i argumentami, na szacunek zwrotny raczej nie zasłużył i nie powinien go oczekiwać.

Szczególnego i wyjątkowej klasy durnia robi z siebie ktoś, kto - nie potrafiąc poważnie dyskutować z argumentami oponenta - kwituje je określeniem "dziwaczne".

>A katolików oskrażają niektórzy o inkwizycję - w Kościele też nie każdy ma to samo zdanie...

Katolików? Doprawdy? Frapujące. Podpowiem ci - nie katolików, a pewną odpowiedzialną za inkwizycję organizację.

>Nie wiem, czy tutaj określenie 'katol' ma inne znaczenie niż w języku potocznym. Jeśli tak, oświeć mnie.

Jeśli nie chce ci się zapoznać z forum, które postanowiłeś "uświetnić" swą obecnością, nie spodziewaj się, że ktoś cię będzie z czystej sympatii zasypywał streszczeniami.
30-06-2011 22:24 
 Ocena 6 na 6
Amai (3012 punktów)
>To była satyra na tworzenie się z ateizmu 'zwartej organizacji' - przynajmniej z 'wojującego'(szukanie symbolu na przykład - wiem, pomysł odrzucony)

Pomysł w zasadzie nie został tak do końca odrzucony - Dawkins, a potem Myers zaczęli promować na swoich stronach szkarłatne A. Ale z organizacją to ono ma mniej więcej tyle wspólnego, co naklejki nurków albo wielbicieli wspinaczki na zderzakach samochodów.
01-07-2011 14:15 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Pomysł w zasadzie nie został tak do końca odrzucony - Dawkins, a potem Myers zaczęli promować na swoich stronach szkarłatne A. Ale z organizacją to ono ma mniej więcej tyle wspólnego, co naklejki nurków albo wielbicieli wspinaczki na zderzakach samochodów.
I tu się pojawia różnica: nurkowie ani wielbiciele wspinaczki nie postulują umieszczanie ich znaczków 'gdzie się da'(wersja radykalna) ani też nie narzekają na to, że dajmy na to premier otworzył nowego orlika, a nie basen/szlak turystyczny. Wasze postulaty natomiast znacie lepiej ode mnie, więc nie będę ich przytaczał.
01-07-2011 14:58 
 Ocena 5 na 5
Amai (3012 punktów)
>I tu się pojawia różnica: nurkowie ani wielbiciele wspinaczki nie postulują umieszczanie ich znaczków 'gdzie się da'

No tak. Gdzie się nie ruszysz - w sejmie, w szkole, w urzędzie... Wszędzie te ateistyczne znaki.
Okropni jesteśmy, naprawdę.
01-07-2011 15:17 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>I tu się pojawia różnica: nurkowie ani wielbiciele wspinaczki nie postulują umieszczanie ich znaczków 'gdzie się da'
>No tak. Gdzie się nie ruszysz - w sejmie, w szkole, w urzędzie... Wszędzie te ateistyczne znaki.
>Okropni jesteśmy, naprawdę.
To była wariacja na temat zdejmowania krzyży ze ścian. Jeśli ateizm nie jest organizacją, to właściwie cała pusta przestrzeń wokół na tej ścianie jest 'Wasza', więc dla mnie gonienie się z krzyżami po Trybunałach jest co najmniej dziwne.
01-07-2011 15:30 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>To była wariacja na temat zdejmowania krzyży ze ścian. Jeśli ateizm nie jest organizacją, to właściwie cała pusta przestrzeń wokół na tej ścianie jest 'Wasza', więc dla mnie gonienie się z krzyżami po Trybunałach jest co najmniej dziwne.

W innym wątku była o tym mowa, całkiem niedawno. Bez urazy, ale nie chce mi się powtarzać argumentów.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,431008
Bezbarwny (198 punktów)
>W innym wątku była o tym mowa, całkiem niedawno. Bez urazy, ale nie chce mi się powtarzać argumentów.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,431008
Domyślałem się, że temat był już tu poruszany, swoją drogą dzięki za linka - w najbliższym czasie postaram się przeczytać tenże wątek.
01-07-2011 10:39 
 Ocena 5 na 5
Tibor (1012 punktów)
>Tylko jakoś - cholera - żadne chyba cywilizowane państwo nie twierdzi obecnie, jakoby było autorytetem moralnym dysponujących jedyną słuszną wykładnią tego, co dobre, a co złe.
>A prawo to niby co jest? Jeszcze za nieprzestrzeganie prawa się obrywa fizycznie już tu na Ziemi.

Prawo to jest konwencja - jeśli to zbyt trudne słowo to zamiennie można użyć zwrotu "umowa społeczna" i nikt, z wyjątkiem teofilnych oszołomów wszelkiej maści, nie sugeruje jakoby podwalin praw należałoby szukać w jakimś pozaziemskim autorytecie czy innych bajaniach najaranych rybaków.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
01-07-2011 14:12 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
> nikt, z wyjątkiem teofilnych oszołomów wszelkiej maści, nie sugeruje jakoby podwalin praw należałoby szukać w jakimś pozaziemskim autorytecie czy innych bajaniach najaranych rybaków.
Bo jeśli chodzi o prawo ziemskie, nie trzeba straszyć piekłem, Szatanem, czy czymkolwiek innym. Wystarczą pałki i bagnety. Innymi słowy - prawo(kto chce, niech weźmie ten wyraz w cudzysłów) głoszone przez Kościół najzwyczajniej w świecie nie może być egzekwowane tutaj(oczywiście pojawia się tu wyjątek - główny temat dyskusji, czyli inkwizycja), więc jego źródeł i skutków jego nieprzestrzegania szuka się(powiecie: na siłę) poza Ziemią i ludzkim poznaniem. Prawo państwowe opiera się na realnej sile i karach - prosty przykład: ludzie kradną obrazy i pliki z internetu niezależnie od tego, kto nadał 'podwaliny' prawa państwowego. Różnica polega na tym, że zakaz kradzieży obrazów jest egzekwowany! Złodziej obrazów więc zastanowi się 2 razy, czy chce ryzykować pójście do więzienia i może nawet zrezygnować z włamania. KK takich możliwości nie ma, więc, jak wyjaśniłem wyżej, szuka usprawiedliwienia swoich praw 'wyżej'.
01-07-2011 20:09 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)

>Bo jeśli chodzi o prawo ziemskie, nie trzeba straszyć piekłem, Szatanem, czy czymkolwiek innym. Wystarczą pałki i bagnety.
Przytaczam jeszcze raz słowo konwencja (umowa) - będąc członkiem jakiejś społeczności zobowiązujesz się do przestrzegania praw w tej społeczności obowiązujących. Większość normalnych (czyt. sprawnych intelektualnie)zdaje sobie sprawę z tego, że prawa jednej jednostki kończą się tam gdzie zaczynają się (równe) prawa innej jednostki. Natomiast pałki i bagnety sa dla tych, którzy w literaturze specjalistycznej noszą miana socjo- i psychopatów. Stawiania siebie w roli jedynego autorytetu moralnego, w kontekście dotychczasowych uchybień, vide stosy, pedofilia, matka Teresa itp. Stawia wielki znak zapytania przy tym autorytecie.

>Innymi słowy - prawo(kto chce, niech weźmie ten wyraz w cudzysłów) głoszone przez Kościół najzwyczajniej w świecie nie może być egzekwowane tutaj(oczywiście pojawia się tu wyjątek - główny temat dyskusji, czyli inkwizycja), więc jego źródeł i skutków jego nieprzestrzegania szuka się(powiecie: na siłę) poza Ziemią i ludzkim poznaniem.

Innymi słowy - żeby móc narzucać komuś zasady z pozycji autorytetu czy "boskiego nadania" trzeba być nieskalanej moralności.

>KK takich możliwości nie ma, więc, jak wyjaśniłem wyżej, szuka usprawiedliwienia swoich praw 'wyżej'.

Z NOMA rozprawiono się już wielokrotnie, również na tym forum. Kolejne więc próby wyjaśnienia dlaczego KK ma prawo do ustalania prawa jest zwykłym bredzeniem nie mających żadnych podstaw oprócz zwykłego chcenia.

Szuka wyżej - pyszne. Podczas inkwizycji tez szukał wyżej (efekty znamy)
Ojciec kościoła - św. Augustyn - wykoncypował coś co nazwał sprawiedliwym prześladowaniem na tej podstawie tłumaczono również inkwizycję i pomimo tego że pierniczył straszne bzdury (przynajmniej w tej kwestii) kościół nigdy nie potępił oficjalnie tego pomysłu (o ile wiem)

wspomnieć dodatkowo należy - o tym że etyka dekalogu jest przeżytkiem i miała rację bytu wśród prymitywnych społeczności łowiecko-zbierackich. W dzisiejszych czasach to anachronizm ciekawy jako zjawisko historyczne a nie jako kanwa do regulowania lub wręcz tworzenia zasad współżycia współczesnych społeczeństw.

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
01-07-2011 21:54 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Przytaczam jeszcze raz słowo konwencja (umowa) - będąc członkiem jakiejś społeczności zobowiązujesz się do przestrzegania praw w tej społeczności obowiązujących.
A co, jeśli zostałem doń wcielony wbrew mej woli? Na przykład dajmy na to wolałbym się urodzić na bezludnej wyspie, gdzie nie ma żadnych praw, niż w Polsce. Co wtedy?
>Większość normalnych (czyt. sprawnych intelektualnie)zdaje sobie sprawę z tego, że prawa jednej jednostki kończą się tam gdzie zaczynają się (równe) prawa innej jednostki.
Nie zmienię zdania, że płód jest jedną z takich jednostek - więc przysługują mu, jak napisałeś, równe prawa.
>vide stosy, pedofilia, matka Teresa itp. Stawia wielki znak zapytania przy tym autorytecie.
Matka Teresa też jest złem wcielonym? Pierwsze słyszę!
>Innymi słowy - żeby móc narzucać komuś zasady z pozycji autorytetu czy "boskiego nadania" trzeba być nieskalanej moralności.
Ktoś musi to zrobić - sugerujesz, że 'ktoś inny'(ateiści?) jest bardziej moralny? Czy chcesz prawa opartego na niczym?
>Z NOMA rozprawiono się już wielokrotnie, również na tym forum. Kolejne więc próby wyjaśnienia dlaczego KK ma prawo do ustalania prawa jest zwykłym bredzeniem nie mających żadnych podstaw oprócz zwykłego chcenia.
Jak wyżej - nie powiedziałem, że wyrocznie KK są jedynie słuszne. Zasady moralne jednak chyba powinny być podstawą prawa...
>wspomnieć dodatkowo należy - o tym że etyka dekalogu jest przeżytkiem i miała rację bytu wśród prymitywnych społeczności łowiecko-zbierackich. W dzisiejszych czasach to anachronizm ciekawy jako zjawisko historyczne a nie jako kanwa do regulowania lub wręcz tworzenia zasad współżycia współczesnych społeczeństw.
Jakaś alternatywa może?
01-07-2011 23:23 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)

>A co, jeśli zostałem doń wcielony wbrew mej woli? Na przykład dajmy na to wolałbym się urodzić na bezludnej wyspie, gdzie nie ma żadnych praw, niż w Polsce. Co wtedy?
Nikt nie trzyma Cię siłą - wyjedź na tę bezludną wyspę.

>Nie zmienię zdania, że płód jest jedną z takich jednostek - więc przysługują mu, jak napisałeś, równe prawa.

Tylko, że to jest Twoje prywatne zdanie, które ma się nijak do jakichkolwiek ustaleń nie bazujących na emocjonalnych małych człowieczkach rosnących pod serduszkiem mamusi. Ale o tym były juz inne watki.
>>vide stosy, pedofilia, matka Teresa itp. Stawia wielki znak zapytania przy tym autorytecie.
>Matka Teresa też jest złem wcielonym? Pierwsze słyszę!
Matka Teresa inaczej pojmowało dobro i pomoc, inaczej niż jakikolwiek słownik który miałem w ręku. A skoro pierwsze słyszysz tzn. że powinieneś porzucić autorytaryzm pobrzmiewający w Twoich wypowiedziach i sięgnąć do źródeł.

>Ktoś musi to zrobić - sugerujesz, że 'ktoś inny'(ateiści?) jest bardziej moralny? Czy chcesz prawa opartego na niczym?

Ktoś musi narzucać idiotyczne nakazy, czy porównywać około 50% populacji do rzeczy ?
vide - 9 i 10 przykazanie dekalogu.

>Jak wyżej - nie powiedziałem, że wyrocznie KK są jedynie słuszne. Zasady moralne jednak chyba powinny być podstawą prawa...

Oczywiście, że zasady moralne powinny być. Jednak nie takie wymyślone 2000 lat temu i nie ulegające żadnym zmianom. Wymyślone dodam na potrzeby zupełnie odmiennej rzeczywistości społecznej.

Czy twierdzisz, że ktoś kto nie kradnie bo boi się kary jest tak samo moralny jak ktoś kto tego nie robi by nie krzywdzić drugiego człowieka?

>>wspomnieć dodatkowo należy - o tym że etyka dekalogu jest przeżytkiem i miała rację bytu wśród prymitywnych społeczności łowiecko-zbierackich. W dzisiejszych czasach to anachronizm ciekawy jako zjawisko historyczne a nie jako kanwa do regulowania lub wręcz tworzenia zasad współżycia współczesnych społeczeństw.
>Jakaś alternatywa może?

Tak zerknij chociazby do Antychrysta Nietzschego (chyba, że sam tytuł daje wg Ciebie asumpt do wizyty w piekle, czy na karnym jeżyku) czy gdzie tam za kare chodzicie.

ponadto istnieje nauka zwana etyką - dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne(...) za wiki, pogrubienie moje.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
02-07-2011 20:19 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Nikt nie trzyma Cię siłą - wyjedź na tę bezludną wyspę.
Nie, żebym coś sugerował, ale zwolennikom aborcji poradziłbym to samo. Gdzieś trzeba postawić granicę między normalnością a wolą większości.
>Tylko, że to jest Twoje prywatne zdanie, które ma się nijak do jakichkolwiek ustaleń
Ktoś udowodnił, że płód jest od poczęcia martwy? Linka poproszę
>Matka Teresa inaczej pojmowało dobro i pomoc, inaczej niż jakikolwiek słownik który miałem w ręku. A skoro pierwsze słyszysz tzn. że powinieneś porzucić autorytaryzm pobrzmiewający w Twoich wypowiedziach i sięgnąć do źródeł.
Gdzież mogę znaleźć 'odkłamane' informacje na temat wspomnianej osoby? Jakoś internet nie pęka od 'całej prawdy o (nawet nie znam winy) z Kalkuty'
>Ktoś musi narzucać idiotyczne nakazy
I zakazy. Teraz to ja się powtarzam: a może idiotycznym jest zakaz kradzieży? Znieśmy go!
>czy porównywać około 50% populacji do rzeczy? vide - 9 i 10 przykazanie dekalogu.
Znaczy się, jakby dziewiąte było pierwsze, to wszystko było by cacy?
>Oczywiście, że zasady moralne powinny być. Jednak nie takie wymyślone 2000 lat temu i nie ulegające żadnym zmianom.
Moralność jak rozumiem ma być zmienna zależnie od interesów społeczeństwa? Życzę temu społeczeństwu miłego upadku.
>Czy twierdzisz, że ktoś kto nie kradnie bo boi się kary jest tak samo moralny jak ktoś kto tego nie robi by nie krzywdzić drugiego człowieka?
Ma powód, żeby nie popełnić tego przestępstwa. Nie powiedziałem, że prawo ma wpoić człowiekowi zasady moralne. Ma tylko wymusić ich przestrzeganie.
>>Jakaś alternatywa może?
>Tak zerknij chociazby do Antychrysta Nietzschego (chyba, że sam tytuł daje wg Ciebie asumpt do wizyty w piekle, czy na karnym jeżyku) czy gdzie tam za kare chodzicie.
Czego mam się spodziewać po tej książce? Absolutnie niepodważalnego zbioru wartości moralnych? Streść, jeśli łaska.
>ponadto istnieje nauka zwana etyką - dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne(...)
Kolejny raz przytaczam przykład: zrobię papiery na profesora etyki, co dawałoby mi wg tej logiki prawo do głoszenia moralności Azteków i doprowadzenia do zalegalizowania wyrywania żywym ludziom serc. Życzę miłego dnia, póki jeszcze można żyć.
02-07-2011 20:44 
 Ocena 3 na 3
Diomedes (85 punktów)
>Ktoś udowodnił, że płód jest od poczęcia martwy? Linka poproszę
Jest żywy. Problem polega na tym, że przed poczęciem również jest żywy, choć w dwóch kawałkach, stanowi jednak człowieka.

>Gdzież mogę znaleźć 'odkłamane' informacje na temat wspomnianej osoby? Jakoś internet nie pęka od 'całej prawdy o (nawet nie znam winy) z Kalkuty'
A choćby troszkę na Wikipedii: pl.wikiped(*)Matka_Teresa_z_Kalkuty#Krytyka

>Moralność jak rozumiem ma być zmienna zależnie od interesów społeczeństwa? Życzę temu społeczeństwu miłego upadku.
Morlność zmienia się właśnie w zależności od potrzeb, nawet nie społeczeństwa, ale jednostki. Dlatego nie korzystamy już wzmiankowanej moralności Azteków, czy moralności średniowiecznych mnichów(mnisi już raczej nie biczują się wieczorami, nie wyzyskują okolicznego chłopstwa i nie negocjują z bogaczami cen odpustów).
02-07-2011 21:53 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>Ktoś udowodnił, że płód jest od poczęcia martwy? Linka poproszę
>Jest żywy. Problem polega na tym, że przed poczęciem również jest żywy, choć w dwóch kawałkach, stanowi jednak człowieka.
Plemnik nawet po dekadzie pozostanie plemnikiem, natomiast płód po parudziesięciu latach może zostać np. Twoim sąsiadem - co najmniej, że mieszkasz obok banku spermy
>A choćby troszkę na Wikipedii: pl.wikiped(*)Matka_Teresa_z_Kalkuty#Krytyka
Szczerze przyznam, że nie interesowałem się tą sprawą, więc winny jestem podziękowania za powyższy odnośnik. A do tematu, po części brak higieny mnie nie dziwi, (Porównanie polityczne, sorry, jeśli ktoś nie załapie zależności)podobnie, jak nie dziwi mnie, że Czang Kaj-Szek w Chinach kontynentalnych budował system niemal socjalistyczny, a na Tajwanie już wolnorynkowy. Albo to, że armia rosyjska w obu wojnach światowych miała sprzęt delikatnie mówiąc kiepskiej jakości. Duża ilość ludzi zmusza do wyrzeczeń kosztem jednostki. Co do poglądów - dziwne, ale można przecież zauważyć, że gdyby zlikwidowano biedę, to wspomniana zakonnica nie miałaby co robić
>Moralność zmienia się właśnie w zależności od potrzeb, nawet nie społeczeństwa, ale jednostki. Dlatego nie korzystamy już wzmiankowanej moralności Azteków
Bo szanujemy ludzkie życie
>czy moralności średniowiecznych mnichów(mnisi już raczej nie biczują się wieczorami
Mnisi? Byli sobie wtedy biczownicy, ale oni nie byli związani jakoś bardziej z KK
>nie wyzyskują okolicznego chłopstwa i nie negocjują z bogaczami cen odpustów.
Tu właśnie mamy przykład odejścia od zasad moralnych, chciałbym zauważyć.
02-07-2011 22:08 
 Ocena 2 na 2
Diomedes (85 punktów)
>Plemnik nawet po dekadzie pozostanie plemnikiem, natomiast płód po parudziesięciu latach może zostać np. Twoim sąsiadem - co najmniej, że mieszkasz obok banku spermy
Śledząc cykl życia plemnika, to połączenie z komórką jajową jest tylko jednym z etapów. Nie gwarantuje mu zostania niczyim sąsiadem, zwłaszcza moim.
>Bo szanujemy ludzkie życie
Nie koniecznie, Aztekowie prowadzili na przykład wojny kwietne - w których unikano zabijania. Pomysł wydaje się bardziej etycznym podejściem do wojny, niż nasze.
>Tu właśnie mamy przykład odejścia od zasad moralnych, chciałbym zauważyć.
No nie do końca. Sami zainteresowani nie uznawali tego za niemoralne. Ani wyzyskujący, ani wyzyskiwani. Dopiero jednostki, jak Hus, czy Luter zauważyły, że to trochę mało chrześcijańskie.
05-07-2011 19:15 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>Plemnik nawet po dekadzie pozostanie plemnikiem, natomiast płód po parudziesięciu latach może zostać np. Twoim sąsiadem - co najmniej, że mieszkasz obok banku spermy
>Śledząc cykl życia plemnika, to połączenie z komórką jajową jest tylko jednym z etapów.
Kluczowym, zapomniałeś dodać. Jak zresztą to napisałem.
>Nie gwarantuje mu zostania niczyim sąsiadem, zwłaszcza moim.
Tak samo, jak jazda samochodem nie gwarantuje dotarcia do celu(można zawsze się rozbić), a jednak uznaje się, że jedzie się, aby gdzieś dojechać. Rozumiesz?
>Nie koniecznie, Aztekowie prowadzili na przykład wojny kwietne - w których unikano zabijania. Pomysł wydaje się bardziej etycznym podejściem do wojny, niż nasze.
LOL.
ROTFL.
Chciałbym zauważyć, że te wojny były prowadzone właśnie po to, by zdobytych jeńców zabić na ołtarzach azteckich, więc podałeś najgorszy argument z możliwych.
>No nie do końca. Sami zainteresowani nie uznawali tego za niemoralne.
Zawsze przestępcy dzielą się na 2 kategorie: tych, co się przyznają do winy, i tych, co się nie przyznają. Cóż, niektórzy się nie przyznają przed sobą samym.
>Ani wyzyskujący, ani wyzyskiwani.
To już sztuka perswazji(manipulacji, jak kto woli). Tu trza stwierdzić 'niecne' intencje feudalnego kleru.
05-07-2011 23:00 
 Ocena 3 na 3
Diomedes (85 punktów)
>Kluczowym, zapomniałeś dodać. Jak zresztą to napisałem.
Czy ja wiem... Ważniejsze jest chyba zagnieżdżenie się w ścianie macicy. Na testach ciążowych piszą, że 50% "ludzi" się to nie udaje. Z innego źródła słyszałem nawet o 80%. Jeśli już, to ten moment podałbym już jako kluczowy dla rozwoju płodu. Wiem też, że takich kluczowych momentów jest więcej, choć nie czuję się kompetentny by o nich dyskutować. W każdym razie polskie prawodawstwo, jak podejrzewam za opiniami jakichś biegłych, za początek życia człowieka uznaje początek życia poza organizmem matki, który, przyznasz chyba, jest również dość istotnym krokiem do bycia dorosłym człowiekiem.
>Rozumiesz?
Ani trochę...
>LOL.
Wreszcie kogoś rozbawiłem.
>ROTFL.
Popraw sobie dywan.
>wojny były prowadzone właśnie po to, by zdobytych jeńców zabić na ołtarzach azteckich.
Chodziło mi o sam sposób prowadzenia wojny, nie o los jeńców. Jeńców mordowano w dużo bardziej "cywilizowanych" krajach i czasach. Np. w trakcie angielsko-hiszpańskich kolonialnych wojen morskich załogę zdobycznego statku mordowano. Był to ogólnie przyjęty zwyczaj.
>Zawsze przestępcy dzielą się na 2 kategorie: tych, co się przyznają do winy, i tych, co się nie przyznają.
Kategorii, jak to zwykle bywa,jest więcej. Ja podam jedną: ci, którzy swojej winy nie widzą i nie rozumieją.
>To już sztuka perswazji(manipulacji, jak kto woli). Tu trza stwierdzić 'niecne' intencje feudalnego kleru.
A czemu zakładasz, że kler nie był zmanipulowany? Stosunki feudalne miały w średniowieczu dobudowaną całą ideologię wynikającą z hierarchicznej, tomistycznej wizji świata. Krótko: chłop wiedział, że nobil, tudzież duchowny ma prawo od Boga, aby go wykorzystywać. Nobil, tudzież duchowny wiedział, że dostał od Boga prawo do wykorzystywania stanu niższego. Nie musieli się zastanawiać, czy to moralne, bo dla danej cywilizacji moralne jest to, co jest powszechnie akceptowane.
14-07-2011 16:58 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Ani trochę...
Skrótowo: zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość tych kluczowych momentów - dlaczego to akurat poród ma być tą granicą, przed którą możemy zabić dzieciaka, a po której już nie?
>>ROTFL.
>Popraw sobie dywan.
Nie martw się, już to zrobiłem
>>wojny były prowadzone właśnie po to, by zdobytych jeńców zabić na ołtarzach azteckich.
>Chodziło mi o sam sposób prowadzenia wojny, nie o los jeńców.
Bierz pod uwagę cały proces, a nie tylko przebieg(myśląc na Twój sposób skoki z 10. piętra są w pełni bezpieczne, a tylko upadek dość często powoduje śmierć)
>Jeńców mordowano w dużo bardziej "cywilizowanych" krajach i czasach.
Nie wątpię, ale nie było to celem samym w sobie!
>Np. w trakcie angielsko-hiszpańskich kolonialnych wojen morskich załogę zdobycznego statku mordowano. Był to ogólnie przyjęty zwyczaj.
Ale atakowano, by zdobyć łupy, a nie by mordować(przypominam - stwierdziłeś, że wojny prowadzone wyłącznie dla zabijania są lepsze niż normalne)
>Kategorii, jak to zwykle bywa,jest więcej. Ja podam jedną: ci, którzy swojej winy nie widzą i nie rozumieją.
Z definicji łapią się do drugiej kategorii
>>To już sztuka perswazji(manipulacji, jak kto woli). Tu trza stwierdzić 'niecne' intencje feudalnego kleru.
>A czemu zakładasz, że kler nie był zmanipulowany?
Też możliwe, acz mniej prawdopodobne - kler potrafił w znacznej części czytać i mógł sam sobie przeczytać Pismo św.
> Stosunki feudalne miały w średniowieczu dobudowaną całą ideologię wynikającą z hierarchicznej, tomistycznej wizji świata.
Ja bym powiedział, że to ta część tomizmu została dorobiona na potrzeby feudalizmu(w rzymskich latyfundiach nie było tomizmu a wszystko działało)
>Krótko: chłop wiedział, że nobil, tudzież duchowny ma prawo od Boga, aby go wykorzystywać. Nobil, tudzież duchowny wiedział, że dostał od Boga prawo do wykorzystywania stanu niższego. Nie musieli się zastanawiać, czy to moralne
Powinni, powód wyżej
>dla danej cywilizacji moralne jest to, co jest powszechnie akceptowane.
Moralne jest to, co jest zgodne z zasadami moralnymi - masło maślane. Powtórzę po raz drugi, zgodność feudalizmu z nauką niejakiego Jezusa jest wg mnie naciągana.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
15-07-2011 11:32 
 Ocena 2 na 2
Diomedes (85 punktów)
>dlaczego to akurat poród ma być tą granicą, przed którą możemy zabić dzieciaka, a po której już nie?
Wg św. Mnie faktyczne życie człowieka zaczyna się w momencie uzyskania jako-takiej świadomości. Gdy faktycznie można go nazwać homo sapiens sapiens. Lekarze, a za nimi prawnicy przesunęli to nieco wcześniej, na opuszczenie organizmu matki chyba dlatego, że jest najbardziej spektakularny moment. Płód przestaje być elementem żywiciela. Łatwiej jest go potraktować jako samodzielny byt. Wcześniej był w posiadaniu matki tak samo jak jej ręka czy noga.
Poza tym jesteśmy państwem chrześcijańskim, a podział na płód i człowieka można wywieść wprost ze Słowa Bożego:
Wj 21, 22
" 22 Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. "
Widać zatem wyraźnie, że dawniej Bóg nie uważał zabicia płodu za morderstwo(kary za morderstwo są w innym miejscu).
>myśląc na Twój sposób skoki z 10. piętra są w pełni bezpieczne, a tylko upadek dość często powoduje śmierć)
"- Mam lęk gruntu - Chyba wysokości? - Wiem co mówię. To grunt zabija!."
Terry Pratchett
>Nie wątpię, ale nie było to celem samym w sobie!
Czyli cel uświęca środki? U Azteków chodziło o przebłaganie bogów i np. odwołanie suszy. U Europejczyków o pozbycie się konieczności ciągłego zawijania do portów w celu odstawienia jeńców. Kto miał wznioślejsze cele?
Przypominam, że właśnie ci krwiożerczy Aztekowie uważali chrześcijańskiego rycerza, Corteza, za okrutnika i barbarzyńcę. Oczywiście dopiero, gdy przestali go czcić.
>przypominam - stwierdziłeś, że wojny prowadzone wyłącznie dla zabijania są lepsze niż normalne
Oj, wcale nie... Stwierdziłem, że wojny prowadzone bezkrwawo są lepsze od tych, w których bombarduje się szpitale i gwałci wszystko, co nie ma przy sobie AK-47.
>Z definicji łapią się do drugiej kategorii
Razem z niereformowalnymi zbirami, którzy twierdzą, że swoimi zbrodniami robią światu dobrze? Chrześcijańskie poczucie sprawiedliwości...
>kler potrafił w znacznej części czytać i mógł sam sobie przeczytać Pismo św.
Ale monopol na interpretacje pozostawał w łapkach Stolca (tronu, stolicy dla wrażliwszych) Apostolskiego. Zupełnie jak dzisiaj.
>Ja bym powiedział, że to ta część tomizmu została dorobiona na potrzeby feudalizmu(...) Powtórzę po raz drugi, zgodność feudalizmu z nauką niejakiego Jezusa jest wg mnie naciągana.
Tu się zgadzam. Ale chyba nikt nie oczekuje po KK, że będzie działał zgodnie z rzekomą wolą wspomnianego?
>Moralne jest to, co jest zgodne z zasadami moralnymi - masło maślane.
Nie, moralne jest to, co akceptuje dane społeczeństwo. Nie musi to być koniecznie zgodne z np. Twoimi zasadami. Zmierzałem do tego, że chrześcijanie lubują się w moralności absolutnej, która po prostu nie istnieje. Podobnie jak wiele kultur usiłują narzucić swoją moralność innym. Wg mnie właśnie to jest niemoralne.
22-07-2011 15:37 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Wg św. Mnie faktyczne życie człowieka zaczyna się w momencie uzyskania jako-takiej świadomości.
Biorąc pod uwagę niektóre choroby genetyczne to ograniczające... Co w takim razie zrobisz z takimi ludźmi?
>Lekarze, a za nimi prawnicy przesunęli to nieco wcześniej, na opuszczenie organizmu matki chyba dlatego, że jest najbardziej spektakularny moment.
Wszyscy lubią spektakularne momenty, ale czy przecięcie pępowiny zmienia żyjące ciało w człowieka?
>Płód przestaje być elementem żywiciela.
Słyszałeś o przedwczesnych porodach? Przygotowywanie się do usamodzielnienia to proces, a nie dokładny moment.
>Łatwiej jest go potraktować jako samodzielny byt.
łatwiej, ale czy dopiero wtedy nim się staje?
>Wcześniej był w posiadaniu matki tak samo jak jej ręka czy noga.
Z tego co pamiętam matka nie jest w stanie kontrolować płodem jak swoją ręką - kiepski przykład(już nie wspominając o tym, że moja ręka nie ma serca)
>Wj 21, 22
>" 22 Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody(teologa chyba zatrudnię do tego stwierdzenia! - Bezbarwny), to winny zostanie ukarany grzywną, jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. "
>Widać zatem wyraźnie, że dawniej Bóg nie uważał zabicia płodu za morderstwo(kary za morderstwo są w innym miejscu).
Znowu robota dla teologa - co mnie różni od żyda jeśli chodzi o przestrzeganie Słowa Bożego.
>>myśląc na Twój sposób skoki z 10. piętra są w pełni bezpieczne, a tylko upadek dość często powoduje śmierć)
>"- Mam lęk gruntu - Chyba wysokości? - Wiem co mówię. To grunt zabija!."
>Terry Pratchett
Dokładnie
>>Nie wątpię, ale nie było to celem samym w sobie!
>Czyli cel uświęca środki?
Spytaj strony konfliktu - jak widać dla nich owszem
>U Azteków chodziło o przebłaganie bogów i np. odwołanie suszy.
Nie, żebym coś tu promował, ale Jezus przynajmniej siebie dał zabić, żeby cośtam przebłagać - mordowanie innych i tak do mnie nie przemawia
>U Europejczyków o pozbycie się konieczności ciągłego zawijania do portów w celu odstawienia jeńców. Kto miał wznioślejsze cele?
Zwłaszcza do ateisty nie powinno przemawiać zabijanie innych dla uciechy swojego boga, ale co tam. Dlaczego dla mnie jest to niezbyt wzniosłe - napisałem powyżej.
>Przypominam, że właśnie ci krwiożerczy Aztekowie uważali chrześcijańskiego rycerza, Corteza, za okrutnika i barbarzyńcę.
Bo zabijał bez otoczki religijnej, zniszczył im państwo i może przede wszystkim, bo sprzymierzył się z ich śmiertelnymi wrogami
>Oczywiście dopiero, gdy przestali go czcić.
Uwaga warta dodania
>>przypominam - stwierdziłeś, że wojny prowadzone wyłącznie dla zabijania są lepsze niż normalne
>Oj, wcale nie... Stwierdziłem, że wojny prowadzone bezkrwawo
Moim zdaniem egzekucja jeńców na ołtarzu to też część wojny
>są lepsze od tych, w których bombarduje się szpitale i gwałci wszystko, co nie ma przy sobie AK-47.
Zgwałcenie, zbombardowanie a wyrwanie serca żywcem - dla mnie nie ma różnicy.
>>Z definicji łapią się do drugiej kategorii
>Razem z niereformowalnymi zbirami, którzy twierdzą, że swoimi zbrodniami robią światu dobrze?
No przecież te zbiry też nie są świadome swojej winy - gdzie tu sprzecznośćChrześcijańskie poczucie sprawiedliwości...
Jak wyżej
>>kler potrafił w znacznej części czytać i mógł sam sobie przeczytać Pismo św.
>Ale monopol na interpretacje pozostawał w łapkach Stolca (tronu, stolicy dla wrażliwszych ,albo nie znających historii języka - poprawka Bezbarwnego, który się do powyższych nie zalicza) Apostolskiego. Zupełnie jak dzisiaj.
Manipulacja to i tak nie była, bo jeśli kler łamał nakazy papiestwa, to zazwyczaj robił to 'w innym kierunku' - łamanie celibatu, opuszczanie parafii etc.
>Tu się zgadzam. Ale chyba nikt nie oczekuje po KK, że będzie działał zgodnie z rzekomą wolą wspomnianego?
Nie utożsamiaj większości z wszystkimi - o mnie zapomniałeś(idealiści jeszcze żyją na tym świecie).
>Nie, moralne jest to, co akceptuje dane społeczeństwo. Nie musi to być koniecznie zgodne z np. Twoimi zasadami. Zmierzałem do tego, że chrześcijanie lubują się w moralności absolutnej, która po prostu nie istnieje. Podobnie jak wiele kultur usiłują narzucić swoją moralność innym. Wg mnie właśnie to jest niemoralne.
Taki mały przykład - trafiasz do społeczeństwa, w którym 'większość' uznała, że kradzież jest moralna. Co wtedy zrobisz? Dasz się okraść w imię moralności, czy spróbujesz 'niemoralnie' zmienić sytuację?
25-07-2011 10:29 
 Ocena 5 na 5
Diomedes (85 punktów)
>Co w takim razie zrobisz z takimi ludźmi?
A czemu miałbym z nimi coś robić? Kim ja dla nich jestem?
>czy przecięcie pępowiny zmienia żyjące ciało w człowieka?
Zmienia w oddzielny, z grubsza niezależny organizm. Chyba nie pokażesz mi płodu, który zdecydował się pozostać w macicy aż do pierwszej komunii?
>Słyszałeś o przedwczesnych porodach?
Słyszałem. Wtedy też mamy do czynienia z porodem, przecięciem pępowiny, zachłyśnięciem się powietrzem, itd.
>łatwiej, ale czy dopiero wtedy nim się staje?
A czy na pewno staje się nim przy zapłodnieniu, czy wcześniej? Wracamy do punktu wyjścia. Najłatwiej i najlogiczniej jest traktować poród, jako wydanie potomstwa na świat. Dlatego chyba nie ma państwa, które ewidencjonowałoby płody.
>Z tego co pamiętam matka nie jest w stanie kontrolować płodem jak swoją ręką - kiepski przykład(już nie wspominając o tym, że moja ręka nie ma serca)
Niechże więc będzie serce, albo inna wątroba. Czy to, że nie mogę ich kontrolować sprawia, że nie są moje? Czy nie mogę z nimi zrobić co mi się podoba?
>co mnie różni od żyda jeśli chodzi o przestrzeganie Słowa Bożego.
Czy jeżeli przyjmujemy, że te Słowa są Boże, to nie powinniśmy ich wszyscy traktować równie poważnie?
>Nie, żebym coś tu promował, ale Jezus przynajmniej siebie dał zabić, żeby cośtam przebłagać - mordowanie innych i tak do mnie nie przemawia
Może zatem powinien objawić się przodkom Azteków jakieś 1500 lat wcześniej(i najlepiej nie za pomocą hiszpańskiej stali), żeby dać im równe szanse?
>Zwłaszcza do ateisty nie powinno przemawiać zabijanie innych dla uciechy swojego boga, ale co tam.
Mordowanie istot rozumnych nigdy do mnie nie przemawia. Staram się tylko zrozumieć ludzi prymitywnych, którzy mordowali z zabobonnego lęku. Nie z chęci zysku tudzież dla wygody.
>Zgwałcenie, zbombardowanie a wyrwanie serca żywcem - dla mnie nie ma różnicy.
Co do gwałtu, mówi się o tym "los gorszy niż śmierć". Myślę, że nie bez powodu. Co do reszty, nadal myślę, że azteckie zabawy wojowników w podchody po lasach, nawet jeśli schwytanych mordowano, są lepsze od naszego pojęcia wojny, w której na największe ryzyko są narażeni nie żołnierze, a cywile.
>gdzie tu sprzeczność
Sprzeczność może nie, ale zbytnia generalizacja i owszem. Wrzucanie do jednego wora ludzi, którzy są dumni ze swoich zbrodni oraz tych, którzy swych przewin nie rozumieją jest upokarzające dla pierwszych i krzywdzące dla drugich.
>Nie utożsamiaj większości z wszystkimi - o mnie zapomniałeś(idealiści jeszcze żyją na tym świecie).
Ach ci idealiści! Lenin ponoć o nich mówił "pożyteczni idioci". Ludzie, którzy nadają ładną fasadę nawet najpaskudniejszym instytucjom. Jak np. patrioci w państwach totalitarnych - służą złej sprawie, ale w dobrej wierze.
>Taki mały przykład(...)
Najsampierw nie jest tak, że jestem przeciwnikiem jakichkolwiek oddziaływań międzykulturowych, czy zwolennikiem zachowania kulturowego status-quo. Uważam po prostu, że własną kulturę(w tym moralność) lepiej rozpowszechniać pokazując dobry wzorzec, niż siłą zmuszać kogoś do jej przyjęcia.
>(...)trafiasz do społeczeństwa, w którym 'większość' uznała, że kradzież jest moralna.
Jeśli wszedłeś między wrony... Byłby to pewnie niezły szok kulturowy, ale spróbuję sobie wyobrazić. Zatem większość uznała kradzież za moralną. Czyli w tym społeczeństwie istnieje grupa, zapewne zwarta, która nie widzi nic złego w kradzieży. Ofiara nie ma żadnych pretensji do złodzieja, a następnego dnia być może zamienią się rolami. Naprawdę myślisz, że warto byłoby takim ludziom narzucać nasze, jakże restrykcyjne pojęcie własności? A może zamiast cokolwiek narzucać, warto zaprezentować nasze pomysły z więzieniem dla każdego, kto połasi się na rzecz albo żonę albo osła bliźniego? Niech sobie wybiorą co im bardziej odpowiada.
24-08-2011 20:48 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>A czemu miałbym z nimi coś robić? Kim ja dla nich jestem?
Możesz popierać zezwolenie na ich zabijanie, bo to wg Twej definicji jeszcze nie ludzie
>Zmienia w oddzielny, z grubsza niezależny organizm. Chyba nie pokażesz mi płodu, który zdecydował się pozostać w macicy aż do pierwszej komunii?
Z grubsza niezależny? W temacie pępowiny" czy pokażesz mi noworodka, który sam bez pomocy swojej matki się wyżywi?
>>Słyszałeś o przedwczesnych porodach?
>Słyszałem. Wtedy też mamy do czynienia z porodem, przecięciem pępowiny, zachłyśnięciem się powietrzem, itd.
Nie zrozumieliśmy się - chciałem podkreślić, że zdolność do przetrwania po przecięciu pępowiny nie zmienia się z zera na jeden w dziewiątym miesiącu ciąży, tylko, że jest to proces - a poród to zaledwie jego zakończenie
>A czy na pewno staje się nim przy zapłodnieniu, czy wcześniej? Wracamy do punktu wyjścia. Najłatwiej i najlogiczniej jest traktować poród, jako wydanie potomstwa na świat.
Nadal sądzę, że nie bez przyczyny praktycznie każdy człowiek czuje odrazę/obrzydzenie na widok zwłok płodu wyrzucanych jako 'odpady medyczne'. Gdyby płód dopiero zmieniał się w człowieka w chwili porodu, dopiero od tego momentu ciało i umysł drugiego człowieka reagowałoby na niego jak na jednego z nich
>Dlatego chyba nie ma państwa, które ewidencjonowałoby płody.
Może nawet właśnie dlatego nie jest dobrym pomysłem zostawianie urzędnikom i politykom rozwiązywanie takich spraw
>>Z tego co pamiętam matka nie jest w stanie kontrolować płodem jak swoją ręką - kiepski przykład(już nie wspominając o tym, że moja ręka nie ma serca)
>Niechże więc będzie serce, albo inna wątroba. Czy to, że nie mogę ich kontrolować sprawia, że nie są moje? Czy nie mogę z nimi zrobić co mi się podoba?
Rodzic też może powiedzieć, że dzieci są 'jego', a jednak te dzieci zabite ani skrzywdzone być nie mogą. Wolność mojej pięści jest ograniczana wolnością Twojego nosa...
>Czy jeżeli przyjmujemy, że te Słowa są Boże, to nie powinniśmy ich wszyscy traktować równie poważnie?
Problem pojawia się, gdy każdy te Słowa rozumie inaczej - i dopasowuje resztę układanki do czego chce. Na polski: nie mogę przyjąć ze 100% pewnością, że to albo chrześcijanie mają rację, albo żydzi albo nie wiadomo kto jeszcze(np. świadkowie Jehowy). Stąd zostaje mi wierzć(tylko i aż) nomen omen na słowo, że jest jak mówi KK - co nie oznacza, że nie sprawdzam słuszności tych założeń choćby próbując całkiem desperacko ich tutaj bronić
>Może zatem powinien objawić się przodkom Azteków jakieś 1500 lat wcześniej(i najlepiej nie za pomocą hiszpańskiej stali), żeby dać im równe szanse?
Nie mogę teraz znaleźć fragmentu, ale pamiętam, że Sz. Hołownia w swojej książce 'Bóg. Życie i twórczość' coś wspomina o hipotezie, że w pewnym momencie prehistorii dość prawdopodobnie przytłaczająca większości ludzkości wyznawała jakąś formę monoteizmu - może tam zostały dane równe szanse?
>Mordowanie istot rozumnych nigdy do mnie nie przemawia. Staram się tylko zrozumieć ludzi prymitywnych, którzy mordowali z zabobonnego lęku. Nie z chęci zysku tudzież dla wygody.
Ja za to staram się zrozumieć nawet tych, którzy wyżej cenią własny zysk niż cudze dosłownie cokolwiek - życie, wolność...
I myślę, że dla ofiary kat zabijający z lęku pozbawia życia równie skutecznie, co żądny łupów żołdak. Z tej perspektywy przyczyna mordu nie gra żadnej roli.
>Co do gwałtu, mówi się o tym "los gorszy niż śmierć". Myślę, że nie bez powodu. Co do reszty, nadal myślę, że azteckie zabawy wojowników w podchody po lasach, nawet jeśli schwytanych mordowano
Podsumowując - Ty skupiasz się na przyczynach i metodach - ja na skutkach.
>naszego pojęcia wojny, w której na największe ryzyko są narażeni nie żołnierze, a cywile.
zależnie jakie jest wasze pojęcie wojny. Moim zdaniem presja opinii publicznej(albo trend w polityce - jak kto woli) choćby w stanach, aby walczyć bronią 1000 razy droższą ale o wiele celniejszą(aby zmniejszyć straty wśród ludności cywilnej właśnie) zdaje się temu przeczyć
>Sprzeczność może nie, ale zbytnia generalizacja i owszem. Wrzucanie do jednego wora ludzi, którzy są dumni ze swoich zbrodni oraz tych, którzy swych przewin nie rozumieją jest upokarzające dla pierwszych i krzywdzące dla drugich.
Ta generalizacja nie służy upokorzeniu czy skrzywdzeniu kogokolwiek, tylko stwierdzeniu, czy ktoś zdaje sobie sprawę ze swojej winy - niezależnie od przyczyn danego zachowania
>Ach ci idealiści! Lenin ponoć o nich mówił "pożyteczni idioci". Ludzie, którzy nadają ładną fasadę nawet najpaskudniejszym instytucjom. Jak np. patrioci w państwach totalitarnych - służą złej sprawie, ale w dobrej wierze.
Jeśli nie próbują zmieniać instytucji zamiast tylko fasady, to rzeczywiście idioci. Póki co sądzę, że nie jestem na tyle bezkrytyczny, aby się do powyższych zaliczyć - mimo, że 'nie daję tego po sobie poznać'
>>Taki mały przykład(...)
>Najsampierw nie jest tak, że jestem przeciwnikiem jakichkolwiek oddziaływań międzykulturowych, czy zwolennikiem zachowania kulturowego status-quo. Uważam po prostu, że własną kulturę(w tym moralność) lepiej rozpowszechniać pokazując dobry wzorzec, niż siłą zmuszać kogoś do jej przyjęcia.
Chrześcijanin teoretycznie powinien niemal wyłącznie dobrym przykładem rozpowszechniać swoją moralność(uważając ją za, jak ją określiłeś, absolutną). Znowu jednak teoria zaczyna mijać się z praktyką... Co nie oznacza, że teoria jest błędna!
>Jeśli wszedłeś między wrony... Byłby to pewnie niezły szok kulturowy, ale spróbuję sobie wyobrazić.
Skrajne przykłady działają najlepiej - właśnie dlatego!:D
>Zatem większość uznała kradzież za moralną. Czyli w tym społeczeństwie istnieje grupa, zapewne zwarta, która nie widzi nic złego w kradzieży.
Dokładniej - całe społeczeństwo jest tą grupą
>Ofiara nie ma żadnych pretensji do złodzieja, a następnego dnia być może zamienią się rolami. Naprawdę myślisz, że warto byłoby takim ludziom narzucać nasze, jakże restrykcyjne pojęcie własności?
Zapomniałem
24-08-2011 20:55 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Ofiara nie ma żadnych pretensji do złodzieja, a następnego dnia być może zamienią się rolami. Naprawdę myślisz, że warto byłoby takim ludziom narzucać nasze, jakże restrykcyjne pojęcie własności?
Zapomniałem dodać:zakładając, że nie odrzucili pojęcia własności. Do tematu: chyba lepiej (moim zdaniem) narzucić coś, czego słuszność jest się w stanie udowodnić, niż postępować wbrew sobie 'bo tak robi większość'
>A może zamiast cokolwiek narzucać, warto zaprezentować nasze pomysły z więzieniem dla każdego, kto połasi się na rzecz albo żonę albo osła bliźniego? Niech sobie wybiorą co im bardziej odpowiada.
Człowiek, który jest zajęty zabieraniem Ci majątku raczej nie będzie skory do dyskusji, czy powinien to robić - mu, zwłaszcza jako silniejszemu, się to opłaca i tyle...
02-07-2011 20:45 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>zwolennikom aborcji
Czytaj uważnie i zapamiętaj, bo drugi raz nie powtórzę. Nie istnieją "zwolennicy aborcji". Istnieją zwolennicy prawa do aborcji, zwolennicy przyznania zainteresowanym wolności wyboru w tej sprawie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-07-2011 22:00 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Czytaj uważnie i zapamiętaj, bo drugi raz nie powtórzę. Nie istnieją "zwolennicy aborcji". Istnieją zwolennicy prawa do aborcji, zwolennicy przyznania zainteresowanym wolności wyboru w tej sprawie.
Ci którzy przyzwalają na popełnienie zbrodni dzielą się na 2 grupy: tych, którzy mają w tym swój interes, i tych, których nie obchodzi śmierć drugiego człowieka. Pierwsi całkiem logicznie mogą być nazwani zwolennikami aborcji, a drugich ta nazwa może sprowokuje chociaż do przemyślenia sprawy.
04-07-2011 15:30 
 Ocena 7 na 7
Tibor (1012 punktów)
>>czy porównywać około 50% populacji do rzeczy? vide - 9 i 10 przykazanie dekalogu.
>Znaczy się, jakby dziewiąte było pierwsze, to wszystko było by cacy?

Nie wierzę, chyba nikt nie jest tak głupi żeby powyższego zdania nie zrozumieć.
UWAGA specjalnie dla Bezrozumnego (czy jakoś tak) - zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania Twojego dekalogu i racz w swej indolencji zauważyć, że kobieta jest w nich nazwana rzeczą oraz własnością mężczyzny.

>>Oczywiście, że zasady moralne powinny być. Jednak nie takie wymyślone 2000 lat temu i nie ulegające żadnym zmianom.
>Moralność jak rozumiem ma być zmienna zależnie od interesów społeczeństwa? Życzę temu społeczeństwu miłego upadku.

Nie powinna być zmienna, ale powinna ewoluować - wiem znów użyłem trudnego wyrazu. Chyba że będziemy zabijać niepokornych synów zgodnie z receptą z ksiąg kapłańskiej i księgi prawa powtórzonego.

>Streść, jeśli łaska.
rozumiem Twoje przyzwyczajenie. Ktoś za Ciebie myśli, ktoś za Ciebie czyta ... wygodne ale efekty jakie są, każdy widzi w Twoich postach.

>>ponadto istnieje nauka zwana etyką - dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne(...)
>Kolejny raz przytaczam przykład: zrobię papiery na profesora etyki, co dawałoby mi wg tej logiki prawo do głoszenia moralności Azteków i doprowadzenia do zalegalizowania wyrywania żywym ludziom serc. Życzę miłego dnia, póki jeszcze można żyć.

Po pierwsze nie używaj słów, których nie rozumiesz, np logika.
jeszcze raz
ponadto istnieje nauka zwana etyką - dział filozofii, zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne(...)

Nauka - pl.wikipedia.org/wiki/Nauka
dział - www.sjp.pl/co/dział
system - www.sjp.pl/system już przytaczałem wcześniej
można - www.sjp.pl/można

bez odbioru

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
05-07-2011 08:33 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania
Nie jest tak źle. Zabrania się tylko pożądać żony bliźniego. Pożądanie męża bliźniej nie jest zakazane, hura!

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-07-2011 08:56 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>>zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania
>Nie jest tak źle. Zabrania się tylko pożądać żony bliźniego. Pożądanie męża bliźniej nie jest zakazane, hura!

Nie ciesz się tak.
Przecież w imię kochającego i miłosiernego boga:

Kpł 20, 10

"Ktokolwiek cudzołoży z żoną bliźniego, będzie ukarany śmiercią i cudzołożnik, i cudzołożnica. "

Już wiem dlaczego BEZ...MNY nic nie rozumie. skoro wg chrześcijańskiego almanachu (czasem i gdzieniegdzie nazywanego księgą) miłosierdzie to - "będzie ukarany śmiercią", to nagle wszystko jasnym się staje.



"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
05-07-2011 19:08 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>UWAGA specjalnie dla Bezrozumnego
tradycyjna chyba tutaj kultura osobista - zaczynam się cieszyć, że ateizm to nie organizacja i że nie wszyscy tacy
>zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania Twojego dekalogu i racz w swej indolencji zauważyć, że kobieta jest w nich nazwana rzeczą oraz własnością mężczyzny.
'Kobiety(...) ANI rzeczy(...)'
Może Ty nie potrafisz czytać? Jeśli powiem, że ani Jasiu ani Małgosia nie była dzisiaj w szkole, to czy to coś sugeruje na temat płci tych dzieci?
>Nie powinna być zmienna, ale powinna ewoluować
zależnie od widzimisię 'większości'
>Chyba że będziemy zabijać niepokornych synów zgodnie z receptą z ksiąg kapłańskiej i księgi prawa powtórzonego.
Nie znalazłem tam zapisu 'zabij swojego syna', więc nie wiem, o czym mówisz.
>rozumiem Twoje przyzwyczajenie. Ktoś za Ciebie myśli, ktoś za Ciebie czyta ...
Nie przyzwyczaiłem się do 'merytorycznej' dyskusji polegającej niemal wyłącznie na wymianie tytułów książek.
>wygodne ale efekty jakie są, każdy widzi w Twoich postach.
Kto chce zobaczyć we mnie zło wcielone/idiotę temu nawet okulista nie pomoże. Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.
>Po pierwsze nie używaj słów, których nie rozumiesz, np logika.
Czy każdy ateista jest taki, czy przodujesz w obrażaniu dla przyjemności?
05-07-2011 19:33 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>'Kobiety(...) ANI rzeczy(...)'
Dokładnie brzmiało to tak: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest." (Księga Wyjścia 20,17). Wymieniony jest tu cały dobytek bliźniego, w Księdze Powtórzonego Prawa 5,21 dołożono jeszcze rolę. Żona jest ewidentnie elementem dobytku.
>Nie znalazłem tam zapisu 'zabij swojego syna', więc nie wiem, o czym mówisz.
Nie wiesz? A to ja Ci powiem, o czym mowa.
"Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu. Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze."
Księga Powtórzonego Prawa 21, 18-21.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-07-2011 20:24 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>>'Kobiety(...) ANI rzeczy(...)'
>Dokładnie brzmiało to tak: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest." (Księga Wyjścia 20,17). Wymieniony jest tu cały dobytek bliźniego, w Księdze Powtórzonego Prawa 5,21 dołożono jeszcze rolę. Żona jest ewidentnie elementem dobytku.
Na szczęście jestem katolikiem, a nie żydem i 'uznaję' nieco innej wersji.
>Nie wiesz? A to ja Ci powiem, o czym mowa.
>"Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu. Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze."
>Księga Powtórzonego Prawa 21, 18-21.
Przyznam się, nie znałem tego fragmentu... Bądź co bądź, mając na uwadze popularne obecnie 'bezstresowe wychowanie', to rozwiązanie staje się nieco bardziej zrozumiałe... Znowu, katolicy uznają przykazanie 'nie zabijaj' dosłownie zgodnie z nawet polskim znaczeniem, co wyklucza zastosowanie przytoczonej kary.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
05-07-2011 20:58 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>Na szczęście jestem katolikiem, a nie żydem i 'uznaję' nieco innej wersji.
Rzeczywiście szczęście, że można sobie powybierać wersje Boga.
A kobieta w katolicyzmie i tak jest gorszego gatunku stworem. Poza Maryją, oczywiście.

>Bądź co bądź, mając na uwadze popularne obecnie 'bezstresowe wychowanie', to rozwiązanie staje się nieco bardziej zrozumiałe... Znowu, katolicy uznają przykazanie 'nie zabijaj' dosłownie zgodnie z nawet polskim znaczeniem, co wyklucza zastosowanie przytoczonej kary.
Znowu katolicy powybierali sobie ze starych baśni co bądź, albo i nawet wymyślili coś nowego czego starodawni nie wymyślili. Bóg im każe karać dzieci kamienowaniem, albo przekłuwać niewolnikom uszy szydłem, a oni mają to w nosie i jeszcze są z siebie zadowoleni.
Brawo!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-07-2011 15:13 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Rzeczywiście szczęście, że można sobie powybierać wersje Boga.
Ja tam wierzę w dla mnie jedynego Boga i to, że Żydzi na przykład uznają 'inną wersję' jak to nazywasz mnie obchodzi mniej. Czy wybrałem sobie wersję? Na pewno nie ja, ale i tak się tego nie wstydzę.
>A kobieta w katolicyzmie i tak jest gorszego gatunku stworem.
Dziękuję za oskarżenie bez przykładu.
>Znowu katolicy powybierali sobie ze starych baśni co bądź, albo i nawet wymyślili coś nowego czego starodawni nie wymyślili. Bóg im każe karać dzieci kamienowaniem, albo przekłuwać niewolnikom uszy szydłem, a oni mają to w nosie i jeszcze są z siebie zadowoleni.
Pozwól, że nie będę tłumaczył całej teologii chrześcijańskiej - co najmniej, że bardzo chcesz. Polecam jednak inne źródła...


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
19-07-2011 09:48 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)

>>A kobieta w katolicyzmie i tak jest gorszego gatunku stworem.
>Dziękuję za oskarżenie bez przykładu.
Przykład miałeś podany wcześniej, gdy CI wspominałem o 9 i 10 przykazaniu.

>>Znowu katolicy powybierali sobie ze starych baśni co bądź, albo i nawet wymyślili coś nowego czego starodawni nie wymyślili. Bóg im każe karać dzieci kamienowaniem, albo przekłuwać niewolnikom uszy szydłem, a oni mają to w nosie i jeszcze są z siebie zadowoleni.
>Pozwól, że nie będę tłumaczył całej teologii chrześcijańskiej - (...)

kamienowanie dzieci, lub znakowanie niewolników to nie teologia.
Więc na pewno nie będziesz teologii tłumaczył skoro nawet nie wiesz co to słowo oznacza.

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
22-07-2011 15:46 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Przykład miałeś podany wcześniej, gdy CI wspominałem o 9 i 10 przykazaniu.
Te przykłady były z judaizmu...
>>Pozwól, że nie będę tłumaczył całej teologii chrześcijańskiej
>kamienowanie dzieci, lub znakowanie niewolników to nie teologia.
1. Powyższe nakazy w chrześcijaństwie nie obowiązują 2. Dowodzenie czy/kto/po co/kiedy/za co każe nam coś robić, biorąc pod uwagę, że to prawdopodobnie byt wszechmocny, zalicza się raczej do teologii właśnie.
25-07-2011 10:12 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>>Przykład miałeś podany wcześniej, gdy CI wspominałem o 9 i 10 przykazaniu.
>Te przykłady były z judaizmu...
COOO?
przykazanie 9 i 10 dekalogu w brzmieniu o jakim była mowa
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.
tak brzmi w katolickim katechetycznym wydaniu.
Ponadto "Dekalog (...) zbiór podstawowych nakazów moralnych obowiązujących pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przejęty przez chrześcijan(...)" za Wiki

>>>Pozwól, że nie będę tłumaczył całej teologii chrześcijańskiej
>>kamienowanie dzieci, lub znakowanie niewolników to nie teologia.
>1. Powyższe nakazy w chrześcijaństwie nie obowiązują 2. Dowodzenie czy/kto/po co/kiedy/za co każe nam coś robić, biorąc pod uwagę, że to prawdopodobnie byt wszechmocny, zalicza się raczej do teologii właśnie.
Sam sobie zaprzeczasz. Na zarzut o kamieniowaniu dzieci i kłuciu szydłem mówisz, że nie będziesz mi tłumaczył chrześcijańskiej teologii. Czyli powyższe właśnie do chrześcijańskiej teologii zostało przez Ciebie zaliczone. Następnie piszesz, że nie obowiązują w chrześcijaństwie a jednak wspominasz o teologii chrześcijańskiej. Skoro nakazy te znajdują się w świętej księdze chrześcijaństwa to obowiązują w chrześcijaństwie.
Ponadto jak już mówiłem to kłucie niewolników i zabijanie dzieci to prawodawstwo (w tym konkretnym przypadku) według Twojej świętej księgi. Według mnie - to zwykłe skur...ństwo jest.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
24-08-2011 19:33 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>przykazanie 9 i 10 dekalogu w brzmieniu o jakim była mowa
>9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
>10. Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.
>tak brzmi w katolickim katechetycznym wydaniu.
A jak miałby brzmieć, żebyś nie mógł się do niczego przyczepić? Dla równości dodać jeszcze męża??
>Ponadto "Dekalog (...) zbiór podstawowych nakazów moralnych obowiązujących pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przejęty przez chrześcijan(...)" za Wiki
Ale niekoniecznie w identycznej wersji - od różnic w tłumaczeniach zaczynając
>>>>Pozwól, że nie będę tłumaczył całej teologii chrześcijańskiej
>>>kamienowanie dzieci, lub znakowanie niewolników to nie teologia.
>>1. Powyższe nakazy w chrześcijaństwie nie obowiązują 2. Dowodzenie czy/kto/po co/kiedy/za co każe nam coś robić, biorąc pod uwagę, że to prawdopodobnie byt wszechmocny, zalicza się raczej do teologii właśnie.
>Sam sobie zaprzeczasz. Na zarzut o kamieniowaniu dzieci i kłuciu szydłem mówisz, że nie będziesz mi tłumaczył chrześcijańskiej teologii.
Czyli nie będę tłumaczył, jakim cudem KK nie wymaga już kamieniowania dzieci
>Następnie piszesz, że nie obowiązują w chrześcijaństwie a jednak wspominasz o teologii chrześcijańskiej.
Jak wyżej
>Skoro nakazy te znajdują się w świętej księdze chrześcijaństwa to obowiązują w chrześcijaństwie.
Temat dnia: co Jezus miał na myśli mówiąc, że 'przyszedł wypełnić Prawo' mimo, że praktycznie wprowadził nowe
>Ponadto jak już mówiłem to kłucie niewolników i zabijanie dzieci to prawodawstwo (w tym konkretnym przypadku) według Twojej świętej księgi. Według mnie - to zwykłe skur...ństwo jest.
Ty to nazwiesz skur****ństwem, a ja nazwę idiotyzmem 'bezstresowe wychowanie'. Ja mam swój sposób myślenia i światopogląd i Ty również - jak widać po powyższym prawie Żydzi też mieli swój i wcale łagodny to on nie był(co nie oznacza, że to wszystko wina Boga - nie tylko oni tak myśleli w tym czasie)
06-07-2011 08:45 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Na szczęście jestem katolikiem, a nie żydem i 'uznaję' nieco innej wersji.
Oczywiście. Katolicy mają w nosie swoje święte księgi. Rozumiem. Katolicyzm wszystko uprościł i stał się prostą religią dla prostych ludzi. Nie to, co męczący protestantyzm, który wręcz nakazuje wiernym czytać Biblię - całą, nie tylko Ewangelie.
>Znowu, katolicy uznają przykazanie 'nie zabijaj' dosłownie zgodnie z nawet polskim znaczeniem, co wyklucza zastosowanie przytoczonej kary.
Katolicy nie wzięli się z Księżyca. Tylko tak sobie powybierali to i owo, a resztę wyrzucili? A przecież Słowo Boże jest Słowem Bożym w całości, a nie w kawałkach. No i oczywiście kiedy im wygodnie, to traktują dosłownie, a kiedy nie, to nie. Bardzo sprytnie. Ale nie dość sprytnie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Katolicy nie wzięli się z Księżyca. Tylko tak sobie powybierali to i owo, a resztę wyrzucili? A przecież Słowo Boże jest Słowem Bożym w całości, a nie w kawałkach. No i oczywiście kiedy im wygodnie, to traktują dosłownie, a kiedy nie, to nie. Bardzo sprytnie. Ale nie dość sprytnie.
Tak kazał Jezus reformator, który przecie poddał w wątpliwość kamienowanko (tj. brutalne prawo mojżeszowe). Za to (m.in) go ukrzyżowali.
07-07-2011 08:23 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Tak kazał Jezus reformator, który przecie poddał w wątpliwość kamienowanko (tj. brutalne prawo mojżeszowe). Za to (m.in) go ukrzyżowali.
"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić" Mt 5, 17. O!


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
07-07-2011 09:05 
 Ocena 5 na 5
Tibor (1012 punktów)
>>Tak kazał Jezus reformator, który przecie poddał w wątpliwość kamienowanko (tj. brutalne prawo mojżeszowe). Za to (m.in) go ukrzyżowali.
>"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić" Mt 5, 17. O!

Co za świat - ateiści uczą katolików o chrześcijaństwie, biblii itd. Że też im (chrześcijanom) nie wstyd. ehh szkoda gadać


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Co za świat - ateiści uczą katolików o chrześcijaństwie, biblii itd. Że też im (chrześcijanom) nie wstyd. ehh szkoda gadać
A przepraszam... Kto tu jest katolikiem? kto tu jest chrześcijaninem? Poza kolegą Bezbarwnym nie widzę żadnego.
08-07-2011 10:04 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>Co za świat - ateiści uczą katolików o chrześcijaństwie, biblii itd. Że też im (chrześcijanom) nie wstyd. ehh szkoda gadać
>A przepraszam... Kto tu jest katolikiem? kto tu jest chrześcijaninem? Poza kolegą Bezbarwnym nie widzę żadnego.

Najmocniej przepraszam ebriusie, że nazwałem Cię tym wielce niegodnym i czasami uwłaczającym ludzkiej godności mianem. Przyznaję, że zrobiłem to trochę z rozpędu.
pozdrawiam


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Najmocniej przepraszam ebriusie, że nazwałem Cię tym wielce niegodnym i czasami uwłaczającym ludzkiej godności mianem. Przyznaję, że zrobiłem to trochę z rozpędu.
Mówisz poważnie?
Tibor (1012 punktów)
>>Najmocniej przepraszam ebriusie, że nazwałem Cię tym wielce niegodnym i czasami uwłaczającym ludzkiej godności mianem. Przyznaję, że zrobiłem to trochę z rozpędu.
>Mówisz poważnie?
odnośnie "najmocniej"
odnośnie "przepraszam"
Odnośnie "niegodnym"
odnośnie "czasami"
odnośnie "uwłaczającym ludzkiej godności"
czy też, że z rozpędu ?


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Tak kazał Jezus reformator, który przecie poddał w wątpliwość kamienowanko (tj. brutalne prawo mojżeszowe). Za to (m.in) go ukrzyżowali.
>"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić" Mt 5, 17. O!
A co dalej m owi Jezus w piątym rozdziale Ewangelii Mateusza?
Należało by w tym miejscu zapytać co oznacza słowo "wypełnić".
A w ogóle stosunek Jezusa do Prawa zasługuje na osobne potraktowanie. Fragment, który tu wkleiłaś nie jest bynajmniej rozstrzygający i w kontekście wszystkich Ewangelii (również apokryficznych). Ten stosunek nabiera bardzo różnych kolorów w zależności od analizowanych materiałów.
08-07-2011 14:46 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>A co dalej m owi Jezus w piątym rozdziale Ewangelii Mateusza?
Dalej mówi tak:
Cytat:
18 Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

>Należało by w tym miejscu zapytać co oznacza słowo "wypełnić".
Przestrzegać? Wcielać w życie? Potwierdzić, że ma być tak, jak napisano?
>A w ogóle stosunek Jezusa do Prawa zasługuje na osobne potraktowanie. Fragment, który tu wkleiłaś nie jest bynajmniej rozstrzygający i w kontekście wszystkich Ewangelii (również apokryficznych). Ten stosunek nabiera bardzo różnych kolorów w zależności od analizowanych materiałów.
Owszem, bo wszak każdy z ewangelistów i innych autorów "spisywał" słowa Jezusa w zależności od tego, co mu w duszy grało.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
11-07-2011 11:11 
 Ocena 1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jezus a Prawo

Cytat:
Szczególnie ważnym słowem w studiowaniu tego fragmentu jest wyraz "rozwiązać." Jest to tłumaczenie greckiego terminu kataluo, oznaczającego dosłownie "rozluźnić." Wyraz ten użyty jest w Nowym Testamencie aż siedemnaście razy. Użyty jest np. przy opisie zniszczenia świątyni żydowskiej przez Rzymian (Ew. Mateusza 26.61; 27.40; Dzieje Apostolskie 6.14), czy rozkładzie ciała ludzkiego podczas śmierci (2 Koryntian 5.1). Termin ten może rozciągnąć swoje znaczenie do "obalenia" np. "straty, pozbawienia sukcesu." W klasycznej Grece, wyraz ten był używany w połączeniu z instytucją, prawem, itp., by zatwierdzić "unieważnienie."

Tak mówią na ten temat sami chrześcijanie.

Ale nie potrzeba nam tu ich tłumaczeń ponieważ z samej lektury tekstu Ewangelii wynika, że Jezus sceptycznie odnosił się do faryzeuszy czyli największych miłośników Zakonu. W dalszej części Kazania na Górze wyraźnie widać iż Jezus prawo zmienia dostosowując go do ducha czasu i oczywiście swoich poglądów.
Powiedz mi, czy i w innych Ewangeliach są jakieś przesłanki co do tego, że Jezus nie był odstępcą od Prawa a które ja pominąłem lub nie dostrzegłem?
Biorąc pod rozwagę całokształt jego działalność uważam, że była to herezja.
05-07-2011 21:03 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Przytul się do Chrystusa zanim przytuli cię Mahomet
>Księga Powtórzonego Prawa 21, 18-21.

Mnie z tej księgi zawsze najbardziej podobało się:
Nie będziesz zabijał. - Pwt 5, 17.
I dwa rozdziały dalej:
Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi, do której idziesz, aby ją posiąść, usunie liczne narody przed tobą: Chetytów, Girgaszytów, Amorytów, Kananejczyków, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów: siedem narodów liczniejszych i potężniejszych od ciebie.
Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz, obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza i nie okażesz im litości.
- Pwt 7, 1-2.
Wytępisz wszystkie narody, które ci daje Pan, Bóg twój. Nie zlituje się twoje oko nad nimi, abyś nie służył ich bogom, gdyż stałoby się to sidłem dla ciebie. - Pwt 7, 16.
Królów ich wyda w twe ręce, abyś wygubił ich imię spod nieba. Nikt się z nich nie ostoi przed tobą, aż ich wytępisz. - Pwt 7, 24.



Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
05-07-2011 21:24 
 Ocena 5 na 5
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
ha! a jakby 'narody' wymienić na 'partie' to mamy program wyborczy Jarka... choć Jebusytów, to za sama nazwę powinien nie tolerować...


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
06-07-2011 10:07 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>UWAGA specjalnie dla Bezrozumnego
>tradycyjna chyba tutaj kultura osobista - zaczynam się cieszyć, że ateizm to nie organizacja i że nie wszyscy tacy

To był mój osobisty występ nie masz więc żadnego prawa generalizować i uogólniać i przyznawać zasług komuś innemu.

>>zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania Twojego dekalogu i racz w swej indolencji zauważyć, że kobieta jest w nich nazwana rzeczą oraz własnością mężczyzny.
>'Kobiety(...) ANI rzeczy(...)'
>Może Ty nie potrafisz czytać? Jeśli powiem, że ani Jasiu ani Małgosia nie była dzisiaj w szkole, to czy to coś sugeruje na temat płci tych dzieci?

"Ani" używa się w j. polskim do wyrażenia binegacji, znaczy to tyle, że zdanie o absencji jest prawdziwe w tym tylko przypadku, gdy oboje byli nieobecni.

A co ma płeć do rzeczy? brzmienie obu przykazań zrównuje pod względem statusu kobiety i przedmioty.

>>Nie powinna być zmienna, ale powinna ewoluować
>zależnie od widzimisię 'większości'
>>Chyba że będziemy zabijać niepokornych synów zgodnie z receptą z ksiąg kapłańskiej i księgi prawa powtórzonego.
>Nie znalazłem tam zapisu 'zabij swojego syna', więc nie wiem, o czym mówisz.

"18 4 Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, 19 ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, 20 i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze. Usuniesz zło spośród siebie, a cały Izrael, słysząc o tym, ulęknie się."

Jesteś katolikiem, człowiekiem księgi ale nie umiesz czytać, jak już coś Ci się uda przeliterować to nie rozumiesz to co z Ciebie za człowiek księgi skoro najważniejszego artefaktu w Twoim życiu nie czytałeś osobiście a bazujesz na jakichś reinterpretacjach? Nie wstyd Ci?

>>rozumiem Twoje przyzwyczajenie. Ktoś za Ciebie myśli, ktoś za Ciebie czyta ...
>Nie przyzwyczaiłem się do 'merytorycznej' dyskusji polegającej niemal wyłącznie na wymianie tytułów książek.
Może dlatego, że większość inteligentnych ludzi zanim się na jakiś temat zacznie wypowiadać ma podstawy w postaci m.in. literatury przedmiotu. To, że najczęściej przeprowadzasz dyskusje z podobnymi tobie wtórnymi i funkcjonalnymi analfabetami, nie znaczy wcale, że inny sposób prowadzenia dyskusji jest niedobry.

>>wygodne ale efekty jakie są, każdy widzi w Twoich postach.
>Kto chce zobaczyć we mnie zło wcielone/idiotę temu nawet okulista nie pomoże. Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.

Z tym, że wady wzroku można w większości przypadków niwelować przy pomocy np. okularów...

>>Po pierwsze nie używaj słów, których nie rozumiesz, np logika.
>Czy każdy ateista jest taki, czy przodujesz w obrażaniu dla przyjemności?
Czy każdy katolik ma paranoję i uważa się za obrażanego i prześladowanego w przypadku podkreślania przez interlokutora niezaprzeczalnych faktów?


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
14-07-2011 17:16 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>To był mój osobisty występ nie masz więc żadnego prawa generalizować i uogólniać i przyznawać zasług komuś innemu.
Jak napisałem - nie próbuję, zwłaszcza zasług Chociaż podobno sukces ma wielu ojców(chyba się załamię, jak ktoś ten żart potraktuje serio)
>>>zwróć uwagę na brzmienie 9 i 10 przykazania Twojego dekalogu i racz w swej indolencji zauważyć, że kobieta jest w nich nazwana rzeczą oraz własnością mężczyzny.
>>Jeśli powiem, że ani Jasiu ani Małgosia nie była dzisiaj w szkole, to czy to coś sugeruje na temat płci tych dzieci?
>"Ani" używa się w j. polskim do wyrażenia binegacji, znaczy to tyle, że zdanie o absencji jest prawdziwe w tym tylko przypadku, gdy oboje byli nieobecni.
Nieobecność i kobiety i rzeczy nie czyni ani z kobiety rzeczy, ani z rzeczy kobiety(nie rozważyłem drugiego przypadku - a może wg Pisma każda rzecz jest kobietą?)
>A co ma płeć do rzeczy? brzmienie obu przykazań zrównuje pod względem statusu kobiety i przedmioty.
Jak wyżej.
>(fragment - wycięty)
>Jesteś katolikiem, człowiekiem księgi ale nie umiesz czytać, jak już coś Ci się uda przeliterować to nie rozumiesz to co z Ciebie za człowiek księgi skoro najważniejszego artefaktu w Twoim życiu nie czytałeś osobiście a bazujesz na jakichś reinterpretacjach? Nie wstyd Ci?
Nie, mam nadzieję, że jeszcze mam przed sobą trochę lat życia na zrozumienie.
>Może dlatego, że większość inteligentnych ludzi zanim się na jakiś temat zacznie wypowiadać ma podstawy w postaci m.in. literatury przedmiotu.
Z tego co pamiętam 'literatura przedmiotu' nie oznacza wszystkich książek napisanych na dany temat.
>To, że najczęściej przeprowadzasz dyskusje z podobnymi tobie wtórnymi i funkcjonalnymi analfabetami
Z tego, co piszesz wynika, że aby się dogadać z racjonalistą najpierw muszę przeczytać racjonalistyczną literaturę(aby poznać jego punkt widzenia). Czytanie innej niż 'wasza' chyba jednak nie czyni mnie analfabetą...
>nie znaczy wcale, że inny sposób prowadzenia dyskusji jest niedobry.
Ale podawanie argumentów jest prostsze i szybsze - bez ujmowania wartości i treści wypowiedzi
>>>wygodne ale efekty jakie są, każdy widzi w Twoich postach.
>>Kto chce zobaczyć we mnie zło wcielone/idiotę temu nawet okulista nie pomoże. Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.
>Z tym, że wady wzroku można w większości przypadków niwelować przy pomocy np. okularów...
Wszystkie? Dość prawdopodobnie nie nosisz okularów...
>Czy każdy katolik ma paranoję i uważa się za obrażanego i prześladowanego
Wmawiasz mi, że nie wiem, czym jest logika - czego tu brakuje, by Twa wypowiedź stała się obraźliwa?
>w przypadku podkreślania przez interlokutora niezaprzeczalnych faktów?
Nieudowodnionych, a nie niezaprzeczalnych

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
19-07-2011 10:24 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>>Może dlatego, że większość inteligentnych ludzi zanim się na jakiś temat zacznie wypowiadać ma podstawy w postaci m.in. literatury przedmiotu.
>Z tego co pamiętam 'literatura przedmiotu' nie oznacza wszystkich książek napisanych na dany temat.

Dlatego właśnie w powyższym moim zdaniu jest skrót "m.in", co automatycznie poszerza wymaganą minimalną ilość źródeł, ale oczywiście albo nie dostrzegłeś albo nie zrozumiałeś.
>>To, że najczęściej przeprowadzasz dyskusje z podobnymi tobie wtórnymi i funkcjonalnymi analfabetami
>Z tego, co piszesz wynika, że aby się dogadać z racjonalistą najpierw muszę przeczytać racjonalistyczną literaturę(aby poznać jego punkt widzenia). Czytanie innej niż 'wasza' chyba jednak nie czyni mnie analfabetą...

Znów nie rozumiesz - analfabetyzm funkcjonalny polega na nieumiejętności syntetycznego wykorzystania posiadanej wiedzy. Zarzuty nie miały nic wspólnego z "naszą" (sic) literaturą.

>>nie znaczy wcale, że inny sposób prowadzenia dyskusji jest niedobry.
>Ale podawanie argumentów jest prostsze i szybsze - bez ujmowania wartości i treści wypowiedzi

Ależ oczywiście, że podawanie argumentów jest prostsze i szybsze - co z tego, że o tym wiesz skoro tak nie robisz.
>>Chyba że będziemy zabijać niepokornych synów zgodnie z receptą z ksiąg kapłańskiej i księgi prawa powtórzonego.
>Nie znalazłem tam zapisu 'zabij swojego syna', więc nie wiem, o czym mówisz.
W większości przypadków nie wiesz o czym jest mowa a jednak z maniackim uporem twierdzisz, że argumentujesz. Argumentowanie polega na przedstawianiu weryfikowalnych faktów. Argumentujesz bazując na "faktach" przedstawionych w księdze, ale księgi nie znasz więc Twoje argumentowanie jest zupełnie z dupy.

>>>>wygodne ale efekty jakie są, każdy widzi w Twoich postach.
>>>Kto chce zobaczyć we mnie zło wcielone/idiotę temu nawet okulista nie pomoże. Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.
>>Z tym, że wady wzroku można w większości przypadków niwelować przy pomocy np. okularów...
>Wszystkie? Dość prawdopodobnie nie nosisz okularów...

@moderator - uprzejmie proszę o udzielenie "dyspensy" na poniższą wypowiedź.
QRWA MAĆ !!!! - GDZIE JEST NAPISANE "WSZYSTKIE"


>>Czy każdy katolik ma paranoję i uważa się za obrażanego i prześladowanego
>Wmawiasz mi, że nie wiem, czym jest logika - czego tu brakuje, by Twa wypowiedź stała się obraźliwa?
>>w przypadku podkreślania przez interlokutora niezaprzeczalnych faktów?
>Nieudowodnionych, a nie niezaprzeczalnych

Ależ to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem jest faktem o tyle udowodnionym co i niezaprzeczalnym. Nie wmawiam Ci niezrozumienia słów - tylko je podkreślam. Chociażby w/w cytat dot wad wzroku. Dla Ciebie słowo większość = wszystkie. Na tej podstawie mam pełne prawo postawić hipotezę o tym, że nie rozumiesz znaczenia słów, którymi się posługujesz.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
22-07-2011 15:55 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Dlatego właśnie w powyższym moim zdaniu jest skrót "m.in", co automatycznie poszerza wymaganą minimalną ilość źródeł, ale oczywiście albo nie dostrzegłeś albo nie zrozumiałeś.
Chciałem tylko zauważyć, że literatura przeze mnie przeczytana niekoniecznie musi się pokrywać z literaturą mojego rozmówcy. A to był główny punkt oskarżenia - że nie przeczytałem danej książki.
>Znów nie rozumiesz - analfabetyzm funkcjonalny polega na nieumiejętności syntetycznego wykorzystania posiadanej wiedzy.
Co miałoby mnie zaliczać do tej grupy?
>Ależ oczywiście, że podawanie argumentów jest prostsze i szybsze - co z tego, że o tym wiesz skoro tak nie robisz.
Co miałbym zrobić, żebyś jakąkolwiek moją wypowiedź uznał za argument?
>QRWA MAĆ !!!! - GDZIE JEST NAPISANE "WSZYSTKIE"
argument już wcześniej był chybiony, a Ty tylko nie raczyłeś tego zauważyć
>Dla Ciebie słowo większość = wszystkie. Na tej podstawie mam pełne prawo postawić hipotezę o tym, że nie rozumiesz znaczenia słów, którymi się posługujesz.
To może cytat:
>>Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.
>Z tym, że wady wzroku można w większości przypadków niwelować przy pomocy np. okularów...
Sam dałeś mi powód do identycznych określeń. Nie rozumiesz, co napisałem! - jak chcesz leczyć nieuleczalne wady wzroku?(jeszcze okularami!)
25-07-2011 10:20 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)
>Chciałem tylko zauważyć, że literatura przeze mnie przeczytana niekoniecznie musi się pokrywać z literaturą mojego rozmówcy. A to był główny punkt oskarżenia - że nie przeczytałem danej książki.

Oczywiście, jeśli bazujesz na jednostronnym postrzeganiu tematu to ile byś książek nie przeczytał nadal będzie to apologetyka a nie polemika.

>>Znów nie rozumiesz - analfabetyzm funkcjonalny polega na nieumiejętności syntetycznego wykorzystania posiadanej wiedzy.
>Co miałoby mnie zaliczać do tej grupy?

Zerknij proszę do postów, w których zarzucam Ci powyższe.

>>QRWA MAĆ !!!! - GDZIE JEST NAPISANE "WSZYSTKIE"
>argument już wcześniej był chybiony, a Ty tylko nie raczyłeś tego zauważyć
>>Dla Ciebie słowo większość = wszystkie. Na tej podstawie mam pełne prawo postawić hipotezę o tym, że nie rozumiesz znaczenia słów, którymi się posługujesz.
>To może cytat:
>>>Niektóre wady wzroku są po prostu nieuleczalne.
>>Z tym, że wady wzroku można w większości przypadków niwelować przy pomocy np. okularów...
>Sam dałeś mi powód do identycznych określeń. Nie rozumiesz, co napisałem! - jak chcesz leczyć nieuleczalne wady wzroku?(jeszcze okularami!)

Sam użyłeś słowa "niektóre" czyli kilka, nieliczne.
ja z kolei napisałem w większości przypadków czyli, wiele, większość (nie wszystkie jednak), słowo to w tym kontekście stoi w oczywistej opozycji do "niektóre"
użyłem również słowa "niwelować" co nie jest tożsame z "leczyć"

To co robisz to nadinterpretacja i wciskanie mi słów, których nie użyłem. To nawet nie jest chwyt erystyczny, to właśnie nieumiejętność wykorzystania posiadanej wiedzy.

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
05-07-2011 19:24 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>UWAGA specjalnie dla Bezrozumnego (czy jakoś tak)

Nie drwijmy z nicków oponentów, OK? To bardzo szkodzi poziomowi dyskusji.
06-07-2011 10:10 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)
>>UWAGA specjalnie dla Bezrozumnego (czy jakoś tak)
> Nie drwijmy z nicków oponentów, OK? To bardzo szkodzi poziomowi dyskusji.

masz rację, poniosło mnie, przepraszam oponenta


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
04-07-2011 15:40 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>A co do liczb... - nie wiem, czy mówi Ci coś nazwisko B. Gui(bohatera "imienia róży" U. Eco). Jeśli tak, to niech on będzie przykładem. przez 16 lat urzędowania nie był on krwawym katem - na 913 spraw 42(za wiki: 41) przekazał ramieniu świeckiemu(we wiadomym celu).

My to tak raczej gamoniowaci jesteśmy, ale mamy Wikipedię i można przybliżyć wszystkim obraz tej świetlanej postaci.
Czy na pietnaście lat działalności, to taki słaby wynik?
Myślę, że Dobry Bóg poznał się na jego w poświęceniu i dziś na Święty Kościół Katolicki z raju spogląda z ukontetowaniem, że tak dobrze się jego dzieło rozwija i tyle osób duchowo mu bliskich jest kapłanami tego Kościoła.

Bernard Gui złożył śluby zakonne 16 września 1280 roku w klasztorze w Limoges. Kształcił się w dziedzinie teologii w znanym klasztorze w Montpellier oraz filozofii w Bordeaux. Działał w różnych klasztorach Francji, m.in. Carcassonne.

W sumie w czasie swojej działalności jako inkwizytora (w latach 1308-1323) wydał 930 wyroków, z czego od marca 1308 do kwietnia 1312 - 459. Z tej liczby ogółem wydał 41 wyroków śmierci (z czego 29 razy między marcem 1308 a wrześniem 1313). 31 wyroków śmierci dotyczyło recydywistów.

W tymże okresie (1308-1313) nakazał również dokonanie 49 (z ogólnej liczby 69) ekshumacji połączonych z paleniem zwłok zmarłych oskarżonych o kataryzm. Wydał również 22 nakazy spalenia domostw, w których podejmowano gościną katarów lub były miejscem odprawienia Consolamentum. Innymi karami stosowanymi przez niego były m.in. więzienie (zastosowane w stosunku do 308 osób), zaliczenie aresztu na poczet kary (139 osób), ekskomunika nałożona na zbiegłych (40 osób). Udział kobiet w ogólnej ilości przesłuchanych przez Bernarda Gui wynosił ok. 40%, a wśród osób, które skazał ok. 46%.

W swoim dziele zwraca on jednakże uwagę na fakt, że zeznania przesłuchiwanych były częściowo dopasowywane do założeń, jakie przyjmowali śledczy w toku dochodzenia. Z jednej strony chciał bowiem zlikwidować bonhommes, z drugiej natomiast zastraszyć sprzyjających im mieszkańców Langwedocji.


Fajny był, na ołtarze z nim.

@@@
.
Satyr (4285 punktów)

>Skoro tak już o procentach, cyferkach i realiach zgrabnie rozprawiasz

Ja z kolei słyszałem, że wyroki śmierci wydawano w przypadku 2% oskarżonych. Źródła nie potrafię podać, informację uzyskałem od prowadzącego zajęcia z prawa wyznaniowego na UJ w ramach "ciekawostki". O bandach rabunkowych za to nic nie słyszałem.

Te 2% potwierdza włoski historyk, badacz inkwizycji i ruchów heretyckich, A. Prosperi.

Pozdrawiam
02-07-2011 20:29 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>O bandach rabunkowych za to nic nie słyszałem.
Nie mówię, że każdy heretyk się tym trudził.
29-06-2011 19:03 
 Ocena 9 na 9
jasenka (1863 punktów)
>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych.

Statystyka tu akurat nie ma nic do rzeczy - liczy się pod jakim patronatem odbywa się zbrodnia. Przypuszczam, że w czasach rządów Inkwizycji, katolicy mogli się bronić określeniem: nie każdy katolik pali ludzi na stosie. Teraz się mówi, że nie każdy muzułmanin jest terrorystą. Ale każdy kwadrat jest prostokątem.
29-06-2011 19:17 
 Ocena-9 na 15
Bezbarwny (198 punktów)
> >Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych.
>Statystyka tu akurat nie ma nic do rzeczy - liczy się pod jakim patronatem odbywa się zbrodnia. Przypuszczam, że w czasach rządów Inkwizycji, katolicy mogli się bronić określeniem: nie każdy katolik pali ludzi na stosie. Teraz się mówi, że nie każdy muzułmanin jest terrorystą. Ale każdy kwadrat jest prostokątem.
Cóż, zbrodnie aborcji są dokonywane pod patronatem racjonalistów i ateistów... Taka dyskusja nie prowadzi chyba do nikąd.
30-06-2011 22:53 
 Ocena 5 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Cóż, zbrodnie aborcji są dokonywane pod patronatem racjonalistów i ateistów... Taka dyskusja nie prowadzi chyba do nikąd.

Ale nawet mniej niż 5% płodów jest usuwanych. I każdy ma sprawiedliwy proces!
01-07-2011 14:16 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>I każdy ma sprawiedliwy proces!
Sprawiedliwy? A jaka jest wina?
01-07-2011 20:03 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Sprawiedliwy? A jaka jest wina?

Bezprawne zamieszkanie macicy.
01-07-2011 21:43 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Bezprawne zamieszkanie macicy.
Jeśli już, to plemnik musiał się włamać. Wpuszczenie go jest nadaniem płodowi prawa do życia.
Kontynuując porównania prawnicze - zgodnie z tą logiką należałoby teraz zabić wszystkich, którzy jakimś cudem uniknęli przestępstwa - przecież nie mogą uniknąć odpowiedzialności za ten straszny czyn, który podałeś!
02-07-2011 00:08 
 Ocena 3 na 3
Diomedes (85 punktów)
>Jeśli już, to plemnik musiał się włamać.
Np. w trakcie gwałtu.
>Wpuszczenie go jest nadaniem płodowi prawa do życia.
Wpuszczenie plemnika gdziekolwiek indziej jest skazaniem go na śmierć w męczarniach Aha, zapomniałem, katolicy WIEDZĄ, że życie człowieka zaczyna się połączenia plemnika i jajeczka. Ja tego nie wiem, bo przecież przecież przed połączeniem też żyją i stanowią potencjalnego człowieka... To ciekawy temat do dyskusji z gatunku "Czy wszyscy jesteśmy mordercami?"
>zgodnie z tą logiką należałoby teraz zabić wszystkich, którzy jakimś cudem uniknęli przestępstwa - przecież nie mogą uniknąć odpowiedzialności za ten straszny czyn, który podałeś!
Skoro żyją, to znaczy, że znajdowali się wewnątrz narządów płciowych swoich matek() za ich wiedzą i przyzwoleniem. Nie dokonano eksmisji, ew. eksmitowano, np. za pomocą cesarki, w momencie, gdy mogli już sobie poradzić na zewnątrz. Możesz zatem spać spokojnie. Mama nie usunęła Cię, bo bardzo Cię kochała. Ew. ksiądz jej powiedział, że nie wolno
02-07-2011 20:41 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Np. w trakcie gwałtu.
Jak już to ciągniemy: a komórka jajowa to tak w ramach odpowiedzialności zbiorowej?
>Wpuszczenie plemnika gdziekolwiek indziej jest skazaniem go na śmierć w męczarniach
Różnica polega na tym, że plemnik gdziekolwiek indziej pozostanie plemnikiem, a zapłodniona komórka jajowa kiedyś będzie człowiekiem idealnie równym Tobie.
>Aha, zapomniałem, katolicy WIEDZĄ, że życie człowieka zaczyna się połączenia plemnika i jajeczka.
Podaj alternatywę...
>Ja tego nie wiem, bo przecież przecież przed połączeniem też żyją i stanowią potencjalnego człowieka...
Słyszałeś kiedyś o plemniku, który by sam z siebie wyrósł na człowieka? Nie? Ja też nie, i dlatego to zapłodnienie jest początkiem życia człeka.
>To ciekawy temat do dyskusji z gatunku "Czy wszyscy jesteśmy mordercami?"
Nie.
>Skoro żyją, to znaczy, że znajdowali się wewnątrz narządów płciowych swoich matek() za ich wiedzą i przyzwoleniem.
Czyli mordujemy tylko np. ludzi, których matki zostały zgwałcone przez krasnoarmiejców.
>Możesz zatem spać spokojnie. Mama nie usunęła Cię, bo bardzo Cię kochała.
Czyli jak nie kocha, to może usunąć??
>Ew. ksiądz jej powiedział, że nie wolno
Albo jej własny ojciec. Nie tylko ksiądz przestrzega chrześcijańskich zasad moralnych.
02-07-2011 21:03 
 Ocena 1 na 1
Diomedes (85 punktów)
Jak już to ciągniemy: a komórka jajowa to tak w ramach odpowiedzialności zbiorowej?
Komórka jajowa należy bezsprzecznie do kobiety. Czy ktoś Ci się wtrynia, co robisz ze swoimi komórkami?
>Różnica polega na tym, że plemnik gdziekolwiek indziej pozostanie plemnikiem, a zapłodniona komórka jajowa kiedyś będzie człowiekiem idealnie równym Tobie.
Czyli plemnik nr 90346346867567 w twoim nasieniowodzie i komórka jajowa z podpaski Pani Jadzi z warzywnika może być kiedyś człowiekiem idealnie równym Tobie. Lepiej zakręć się wokół Pani Jadzi.
>Podaj alternatywę...
Bardzo podoba mi się alternatywa życia jako procesu bez początku i końca, zaczynającego się od pierwszego samoreplikującego się ciągu atomów, a kończącego się... na razie nie wiadomo czym.
>Słyszałeś kiedyś o plemniku, który by sam z siebie wyrósł na człowieka? Nie? Ja też nie, i dlatego to zapłodnienie jest początkiem życia człeka.
Ale przecież zapłodnienie, jak i wyprodukowanie plemnka, niczego nie gwarantuje. Albo coś z niego będzie, albo utonie w klozecie. Tak, jak pemnik.
>Nie.
Właśnie, że tak!
>Czyli mordujemy tylko np. ludzi, których matki zostały zgwałcone przez krasnoarmiejców.
Jest to jakiś pomysł na ograniczenie wydatków na emerytury.
>Czyli jak nie kocha, to może usunąć??
Może kiedy chce. I wcale nie potrzebuje do tego lekarza. Kobiety od wieków potrafiły przerywać ciążę. Nie wiem, jak można zmusić kobietę do donoszenia. Teraz chodzi tylko o to, żeby im się nic nie stało w trakcie usuwania płodu.
02-07-2011 12:04 
 Ocena 5 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Jeśli już, to plemnik musiał się włamać. Wpuszczenie go jest nadaniem płodowi prawa do życia.

Bezprawne zamieszkanie może mieć przecież początek zgodny z prawem. Jednakże, jeśli właściciel mieszkania się rozmyśli, może lokatora wywalić. Zwłaszcza, jeśli żadnej umowy nie mają podpisanej.

Póki macica jest własnością kobiety, póty ma ona prawo do decydowania o zawartości owej macicy.

>Kontynuując porównania prawnicze - zgodnie z tą logiką należałoby teraz zabić wszystkich, którzy jakimś cudem uniknęli przestępstwa - przecież nie mogą uniknąć odpowiedzialności za ten straszny czyn, który podałeś!

Iście katolicki sposób rozumowania.
02-07-2011 20:49 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Bezprawne zamieszkanie może mieć przecież początek zgodny z prawem. Jednakże, jeśli właściciel mieszkania się rozmyśli, może lokatora wywalić.
Zgodnie z tą logiką płód nie jest lokatorem, a niewolnikiem, bo się go zabija, uniemożliwiając mu zarazem zamieszkanie w innym lokalu.
>Zwłaszcza, jeśli żadnej umowy nie mają podpisanej.Póki macica jest własnością kobiety, póty ma ona prawo do decydowania o zawartości owej macicy.
Jak wyżej - życie drugiego człowieka nie jest jej własnością - niewolnictwo zaś zgodnie z prawem RP jest zakazane.
>>Kontynuując porównania prawnicze - zgodnie z tą logiką należałoby teraz zabić wszystkich, którzy jakimś cudem uniknęli przestępstwa - przecież nie mogą uniknąć odpowiedzialności za ten straszny czyn, który podałeś!
>Iście katolicki sposób rozumowania.
Udowodnij mi, że nie mam racji. Tylko tego oczekuję.
02-07-2011 21:11 
 Ocena 3 na 3
Diomedes (85 punktów)
>Zgodnie z tą logiką płód nie jest lokatorem, a niewolnikiem, bo się go zabija, uniemożliwiając mu zarazem zamieszkanie w innym lokalu.
A tam zaraz zabija... Eksmituje, co najwyżej. A że nie potrafi dać se rady na zewnątrz, że domy dziecka nie przyjmują płodów... nie nasza wina. Swoją drogą, ciekaw jestem, czy dało by się dokonać transplantacji płodu? I czy znalazłyby się obrończynie życia poczętego, które by się na to zgodziły? Może jakieś zakonnice?
>Jak wyżej - życie drugiego człowieka nie jest jej własnością - niewolnictwo zaś zgodnie z prawem RP jest zakazane.
Ale czy ten "człowiek" jest podmiotem w sensie prawnym? Czy ma nazwisko, obywatelstwo, PESEL?
02-07-2011 21:55 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Ale czy ten "człowiek" jest podmiotem w sensie prawnym? Czy ma nazwisko, obywatelstwo, PESEL?

Ma coś więcej. Ma duszę...

Buhahaha!
03-07-2011 18:58 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>.. czy dało by się dokonać transplantacji płodu?
Zarodki już dziś się implantuje.
> I czy znalazłyby się obrończynie życia poczętego, które by się na to zgodziły? Może jakieś zakonnice?
Niezły pomysł. Jeśliby tylko obrończynie poczętych (a może i obrońcy) faktycznie pragnęły/li opiekować się nimi, to popyt przerósłby podaż i np. problem nadmiarowych zarodków w in vitro okazał się pozorny.
>Ale czy ten "człowiek" jest podmiotem w sensie prawnym?
Trafna uwaga. Dodatkowo wydaje się co najmniej dziwne, że katabasy nie chrzczą nienarodzonych. Tyle nowych dusz na posługi kapłańskie otwartych czeka, a oni zamiast przygarnąć je na łono kościoła, podnoszą rwetes w obronie nieochrzczonych.
>Czy ma nazwisko, obywatelstwo, PESEL?
Przecież dziś najważniejszy wpis w księdze parafialnej.
03-07-2011 19:16 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Zgodnie z tą logiką płód nie jest lokatorem, a niewolnikiem, bo się go zabija, uniemożliwiając mu zarazem zamieszkanie w innym lokalu.
>A tam zaraz zabija... Eksmituje, co najwyżej. A że nie potrafi dać se rady na zewnątrz, że domy dziecka nie przyjmują płodów... nie nasza wina.

Najzabawniejsze jest to, że "cywilizacja śmierci" nawet pracuje nad wytworzeniem "lokali zastępczych" dla zarodków i płodów, ale Watykan - w swej nieskończonej mądrości - kategorycznie się sprzeciwia:

Cytat:
Niemniej sytuację tę przewiduje instrukcja watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i godności jego przekazywania "Donum vitae". Ostrzega ona, że "techniki zapłodnienia w probówce mogą otworzyć możliwości innych form manipulacji biologicznej i genetycznej embrionów ludzkich, takich jak: usiłowania lub plany zapłodnienia między gametami ludzkimi i zwierzęcymi, ciąża embrionu ludzkiego w łonie zwierzęcym, hipoteza lub projekt zbudowania sztucznych macic dla embrionów ludzkich. Metody te są sprzeczne z godnością istoty ludzkiej właściwą embrionowi i równocześnie zagrażają prawu każdej osoby do poczęcia i urodzenia się w małżeństwie i przez małżonków".

03-07-2011 23:08 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
Tak mnie zaczęło zastanawiać - co ich to obchodzi? Naukowiec wymyśli hybrydę człowieka z kozłem, czy tam czarnym kotem - pójdzie do piekła, podobnie jak jego pomiot bękarci. I wszyscy, którzy temu przyklasną.

Chyba, że... chyba, że katabasy dostają prowizję od każdej duszyczki wprowadzonej do nieba.

Wchodzi do Nieba jakaś babcia, to Piotr pyta - a z której parafii, a od którego księdza, po czym dodaje na talbicy, przy stosownym nazwisku, słoneczko na magnesie. Za tysiąc słoneczek mikser wielofunkcyjny, za dziesięć tysięcy - telewizor plazmowy, za milion - limuzyna!
02-07-2011 21:54 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>Zgodnie z tą logiką płód nie jest lokatorem, a niewolnikiem, bo się go zabija, uniemożliwiając mu zarazem zamieszkanie w innym lokalu.

Tak, oczywiście. Niewolników zwykło się przecież utrzymywać, karmić, zapewniać im warunki do wzrostu. Przede wszystkim jednak - niewolnik wcale nie musiał pracować

Płód zagnieżdża się w łonie matki bez pytania o zgodę. Jeśli potraktujemy go jak człowieka, będziemy musieli uczynić go odpowiedzialnym, za swój los. Jeśli zginie - to jest naprawdę tylko i wyłącznie jego sprawa.

>Jak wyżej - życie drugiego człowieka nie jest jej własnością - niewolnictwo zaś zgodnie z prawem RP jest zakazane.

No dokładnie. Dlatego też płód nie ma prawa anektować sobie czyjejś macicy. Nie ma prawa, bez zgody żywiciela, pobierać substancji odżywczych z jego krwiobiegu, czy niszczyć jego zdrowia.

Kobieta nie jest własnością ani płodu, ani społeczeństwa. Dlatego też nie możesz jej rozkazać urodzić.

Wyobrażasz sobie taką sytuację, w której - dla przykładu - reanimujesz kogoś. Usta usta i te sprawy. Nagle dowiadujesz się, że ta osoba jest chora, w związku z czym chcesz zaprzestać reanimacj - w obawie o swoje zdrowie, bądź życie - a tu przychodzi jakiś facio i mówi: "Zacząłeś, to teraz skończysz. Musisz go reanimować, bo umrze". I grozi karami.

>Udowodnij mi, że nie mam racji. Tylko tego oczekuję.

Prócz oczywiście przyznania ci prawa do decydowania o cudzym życiu, oczywiście.

Usunięcie z lokalu nie równa się automatycznie śmierci. Nie chodzi tu o karę, a o przerwanie przestępczej działalności.
04-07-2011 14:22 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>Jak wyżej - życie drugiego człowieka nie jest jej własnością - niewolnictwo zaś zgodnie z prawem RP jest zakazane.

Tylko według rozemocjonowanych oszołomów, prenatalnie rozwija się mały człowieczek. Jeśli mówisz o zygota mów zygota, o płodzie płód a wszystko inne to dziecinada.
idąc Twoim tokiem myślenia za seks z ciężarną - wyrok za pedofilię bo przcież u mamusi w brzusiu mały człowieczek się rozwija i taki "motherfucker" trąca rzeczonego człowieczka penisem.
A jak zabije się kobieta z ciążą bliźniaczą to media będą informować "popełniała samobójstwo- trzy osoby nie żyją"


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
04-07-2011 14:55 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>Tylko według rozemocjonowanych oszołomów, prenatalnie rozwija się mały człowieczek. Jeśli mówisz o zygota mów zygota, o płodzie płód a wszystko inne to dziecinada.

Te oszołomy mają podwójne standardy, co widać dobitnie nawet dzisiaj. Jesteśmy w trakcie procesu beatyfikacji rodziny Ulmów. Ukrywali Żydów w trakcie wojny, niestety naziści odkryli to i rozstrzelali całą rodzinę, ojca, matkę i szóstkę małych dzieci. Kobieta była w ciąży i ten nienarodzony siódmy potomek psuje całą sielankę beatyfikacji. W oficjalnych kościelnych dokumentach jest ciągle mowa o szóstce dzieci, kolejna niekonsekwencja.

Ja niewierzącego traktuję delikatnie, bardziej delikatnie niż chorego umysłowo. - Znalezione
04-07-2011 15:16 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)
>Kobieta była w ciąży i ten nienarodzony siódmy potomek psuje całą sielankę beatyfikacji. W oficjalnych kościelnych dokumentach jest ciągle mowa o szóstce dzieci, kolejna niekonsekwencja.

Może za mało było dziecka w dziecku, bo jeśli to był płód płci żeńskiej i miał mniej niż 8 tygodni to nie miał duszy więc wszystko w porządku.

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
04-07-2011 17:11 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Może za mało było dziecka w dziecku...

Kobieta była blisko końca ciąży. Całą sytuację "próbują ratować" twierdząc że kobieta pod wpływem stresu i śmierci zaczęła rodzić, więc możemy mówić o kolejnym dziecku. Tylko wyskakuje tu kolejny diabełek z pudełka, bo taki nieochrzczony człowiek jest bezimienny. Nie jest całkiem człowiekiem, nie może być katolikiem, więc jak zrobić z niego świętego w całej chwale grzechu pierworodnego.

Ja niewierzącego traktuję delikatnie, bardziej delikatnie niż chorego umysłowo. - Znalezione
30-06-2011 20:26 
 Ocena 4 na 4
AdamGr (3037 punktów)

> Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście.

Tobie się przyjacielu pokićkało z rewolucją w Rosji, co potem była radziecka.
No chyba że to były praszczury praproleteariatu.
01-07-2011 14:18 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>> Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne(zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście.
>Tobie się przyjacielu pokićkało z rewolucją w Rosji, co potem była radziecka.
>No chyba że to były praszczury praproleteariatu.
Zgadłeś - tak można ich określić.
04-07-2011 14:47 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Gwoli informacji: te stosy były podpalane dla ok. 5% sądzonych.
Przeraża ta mentalność. Mamy XXI wiek!
To naprawdę jest trzeciorzędną informacją jaki był procent torturowanych i palonych. Najistotniejszą informacją jest że tych przerażająco okrutnych zbrodni dokonywano w imieniu Boga Miłości - Jezusa Chrystusa i to jest największym dowodem na jego nieistnienie. Bóg Miłości na takie zbrodnie popełniane w jego imieniu nie pozwolił.

>Nie należy zapominać, że część herezji przekształcała się w bandy rabujące okoliczne (zwłaszcza) dwory - z hasłami równości oczywiście.
Czy Pan nigdy Ewangelii nie czytał? To polecam - szczególnie "Kazanie na górze". To, że już opasłym mnichom równość się nie podobała, to ma być powód i usprawiedliwienie dla mordów.

>Ludzie, którzy palili i mordowali w imię utopijnego systemu zwłaszcza w średniowieczu zasługiwali na śmierć.
Każdy system, który przegrał jest utopijny, choć czasem utopijny system zupełnie zdegerować, dokładnie tak - jak było i jest z chrzecijaństwem. To była dopiero utopia, a zrobiono z niej doskonały biznes. Dokonując w jej imieniu zbrodni wszelakich.

Wiekszość racjonalistów trochę zna historię i potrafi zrozumieć procesy historyczne, dlatego trudno robić im wodę z mózgów.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Przeraża ta mentalność. Mamy XXI wiek!
>To naprawdę jest trzeciorzędną informacją jaki był procent torturowanych i palonych. Najistotniejszą informacją jest że tych przerażająco okrutnych zbrodni dokonywano w imieniu Boga Miłości - Jezusa Chrystusa i to jest największym dowodem na jego nieistnienie. Bóg Miłości na takie zbrodnie popełniane w jego imieniu nie pozwolił.
A mnie przeraża, że w XXI wieku ludzie wciąż zadowalają się tak prostymi, szablonowymi odpowiedziami jak pańska. Jeśli okrutnikiem i gwałtownikiem był członek SS to winny jest Hitler. Jak torturowano i zabijano w ZSRR to katem był Stalin. Za zamachy terrorystyczne odpowiedzialny jest Allach a za inkwizycje Bóg.
Mimo tytanicznego wysiłku wielu naukowców (socjologów, antropologów, psychologów, psychiatrów itp.) a także filozofów, pisarzy, teologów i samych ofiar, wciąż zadowalają nas tak proste odpowiedzi jak pańska, że przerażająco okrutnych zbrodni dokonywano w imieniu Boga Miłości - Jezusa Chrystusa.
Jeśli dokonam zbrodni z pańskim imieniem na ustach, to czy poczuje się pan do odpowiedzialności?
05-07-2011 14:46 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Przeraża ta mentalność. Mamy XXI wiek!
>>>>To naprawdę jest trzeciorzędną informacją jaki był procent torturowanych i palonych. Najistotniejszą informacją jest że tych przerażająco okrutnych zbrodni dokonywano w imieniu Boga Miłości - Jezusa Chrystusa i to jest największym dowodem na jego nieistnienie. Bóg Miłości na takie zbrodnie popełniane w jego imieniu nie pozwolił.
>A mnie przeraża, że w XXI wieku ludzie wciąż zadowalają się tak prostymi, szablonowymi odpowiedziami jak pańska.
I to chyba rzecz najbardziej naturalna. Pomiędzy nami są ogromne różnice i mentalne i światopoglądowe. Tak zdecydowanie nie znoszę religijnego języka, pełnego napuszonej ezoteryki i wyszukanych filozoficznych zwrotów i zupełnie pustego w treści. Taki kit to nie dla mnie. Z takiego języka nic nie wynika.
Po prostu proszę zajrzeć do źródeł, a znajdzie Pan tam przeogromną ilość odwołań się do Boga i stwierdzeń o wykonywaniu wszelakich okropności w jego imieniu.
Dalej! Ani Hitler, ani Stalin nie byli bogami wszechmocnymi - choć może czasami im się tak się wydawało i byli zachwyceni złymi czynami w ich imieniu i za mordy nagradzali swoich siepaczy. (I już zupełnie przy okazji, ja wypowiadałem się o inkwizycji, ale Pan musi przynajmniej spróbować zmanipulować. Stare dobre chwyty)

>Jeśli okrutnikiem i gwałtownikiem był członek SS to winny jest Hitler. Jak torturowano i zabijano w ZSRR to katem był Stalin.
Pan by ich uniewinnił! Nie chce mi się nawet tego komentować.
Oczywiście każdy człowiek sam odpowiada za siebie, ale każdy sąd weźmie pod uwagę okoliczności, w których się znalazł.

>Za zamachy terrorystyczne odpowiedzialny jest Allach a za inkwizycje Bóg.
I tu zasadnicza różnica. Ci wszyscy zbrodniarze, to ludzie ze swoimi ułomnościami, a to bogowie ze swoimi atrybutami: "Bez woli Boga nawet liść z drzewa nie spadnie".

>Mimo tytanicznego wysiłku wielu naukowców (socjologów, antropologów, psychologów, psychiatrów itp.) a także filozofów, pisarzy, teologów i samych ofiar, wciąż zadowalają nas tak proste odpowiedzi jak pańska, że przerażająco okrutnych zbrodni dokonywano w imieniu Boga Miłości - Jezusa Chrystusa.
Widziałem i przeglądałem całe masy książek teologicznych i dostrzegałem tam tytaniczny wysiłek w wykręcaniu kota ogonem. Po tentego (pogadać) to sobie na każdy temat można sobie długo i namiętnie. Ja mówię o faktach, tak nie znam bardziej zakłamanej instytucji jak Kościół Katolicki i przerażenie moje dotychczas budzi, gdy ci zbrodniarze w habitach powoływali się na wolę Boga.

>Jeśli dokonam zbrodni z pańskim imieniem na ustach, to czy poczuje się pan do odpowiedzialności?
Zrobił bym wszystko co tylko mógłbym aby takiej zbrodni zapobiec, ale do jasnej cholery ja jestem tylko zwyczajnym człowiekiem, a nie Wszechmocnym Bogiem.
Pan kpi, czy o drogę pyta.
Tak, Pański sposób myślenia jest dla mnie przerażającym.
Wydaje mi się, że jeszcze zbyt daleko od przerażających czasów dominacji kleru wraz z ich zamkniętą umysłowością nie odeszliśmy.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Pan by ich uniewinnił! Nie chce mi się nawet tego komentować.
Tośmy se Boguś pogadali...
06-07-2011 15:44 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tośmy se Boguś pogadali...
Na jaki temat i na jakim poziomie mielibyśmy rozmawiać?
Nawet już powyższa Pańska wypowiedź świadczy o tym, iż jest to zupełnie niemożliwe!

@@@
.
06-07-2011 16:03 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Tośmy se Boguś pogadali...

Jeśli próbowałeś w ten sposób "nawiązać" do nazwiska rozmówcy, uprzejmie informuję, że jest to tutaj bardzo źle widziane. Odradzam.
perun (8610 punktów)Odp: Jak to było naprawdę z tymi stosami?

>Problem, który chyba byłby najbardziej ciekawy do rozpatrzenia jest taki: skoro nie istnieją
>dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie
>czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez
Problem Hodża jest w tym , że nie mam w tej chwili przy sobie żródła info na temat stosów. Ale jeś;li sie postaram do niedzieli będę miał i to co napiszę , wtedy będe mógł poprzeć żrodłem . Więc krótko .. nie prawda , że nie ma dokumentów potwierdzających masowe przesladowania przez Kościół . Takie dokumenty są . Wypowiedzi inkwizytorów w listach do hehe ojca świetego ( jak , kto i kiedy , postaram sie do niedzieli ... ) Jeden z nich pisał , cytat z niczego .. w okolicy nie ma juz żadnej kobiety ( chodziło o Bawarie ) którą można by spalić . Teraz bierzemy sie za dzieci ( najmłodsze spalone na stosie mające potwierdzenie w sądowych współczesnych temu dokumentach miało 2 lata . Słownie dwa lata ) Są listy i prośby do inkwizytorów, zachowane w aktach sądowych , ludzi proszących o zaprzestanie prześladowań , bo nie ma juz w okolicy kobiet . Są dokumenty potwierdzające , że palono i torturowano ciężarne kobiety itd . Tylko ludzie pokroju Bezrozumnego, mogą wypisywać takie idiotyzmy, jak wkleiła liliac wyżej . Wystarczy zainteresować sie tematem . Dokumentów na masowość zbrodni kk nie brakuje .
30-06-2011 20:24 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Dokumentów na masowość zbrodni kk nie brakuje .
A może ty perun masz kwit na drewno użyte na stosy dla tych heretyckich niewiniątek, he? Każdy może pisać co tam gdzieś zasłyszał, czy przeczytał.
Były stosy, nie było stosów.. kogo to dzisiaj powinno rozjuszać? Co za różnica, czy spalono 500, 5 tys., czy 500 tys. czarownic albo heretyków? To, że palono, nikt rozsądny nie neguje. Były pale, stosy, koła do łamania, co zrobić, takie czasy....
Jak dla mnie sprawa wywołuje więcej emocji, niż jest tego warta.
30-06-2011 20:49 
 Ocena 9 na 9
perun (8610 punktów)

>Były stosy, nie było stosów.. kogo to dzisiaj powinno rozjuszać? Co za różnica, czy spalono 500, 5 tys., czy 500 tys. czarownic albo heretyków? To, że palono, nikt rozsądny nie neguje. Były pale, stosy, koła do łamania, co zrobić, takie czasy....
Fakt finebrijk , takie czasy . Za 300 lat muzułmanie to samo będa mówić ... takie czasy były , wojny , morderstwa , kradzieże i kamienowanie kobiet , okaleczenia ich , walenie samolotami w budynki i tańce na lodzie . Kogo to dziś interesuje , czy zginęło 1000 ludzi czy 100 000 . Jak dla mnie sprawa też wywołuje za dużo emocji. W końcu zbrodnicza organizacja może udawać , że nie jest zbrodnicza ... dzisiaj ..Bo kogo obchodzi to co robiła kiedyś . Choć pewnie mając możliwości takie jak kiedys, dziś pewnie nie miałaby oporu wrócić do ,, starych dobrych czasów ,,Co pokazuje choćby dzisiaj w Afryce
PS . Nie zasłyszał . Miałem na myśli dokumenty jakie zachowały się w aktach sądowych . Są takie .
01-07-2011 08:14 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
"Inkwizycja hiszpańska" Henry Kamen (bardzo łagodna, wg mnie zaniżył liczbę ofiar), lepiej wypada "Inkwizycja hiszpańska" Helen Rawlings (polecam! dużo na temat styku państwo-kościół i tłumieniu przez inkwizycję różnorodności, co było na rękę koronie), "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej" Brian P. Levack, "Polowania na czarownice" Robert Thurston, "Historia Inkwizycji" Franco Cardini i Marina Montesano,na razie więcej nie pamiętam. Aha. Rino Cammilleri popełnił "Prawdziwą historię Inkwizycji", problem w tym, że ona nie jest prawdziwa, tylko kościelna, więc nie polecam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 10:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tu jeszcze dodam, iż monarchowie hiszpańscy też stali się ofiarami inkwizycji i Kościoła. To nie prawda, że mogli czasem wykorzystywać KK i inkwizycję do swoich celów. Było odwrotnie, co jest w dużej mierze przyczyną upadku Imperium Hiszpańskiego. Jeśli ktoś (często bezkutecznie) próbował bronić kraju przed eskalacją zbrodni w majestacie CHrystusa, to był to często król.
30-06-2011 21:10 
 Ocena 8 na 8
Amai (3012 punktów)
>Były stosy, nie było stosów.. kogo to dzisiaj powinno rozjuszać? Co za różnica, czy spalono 500, 5 tys., czy 500 tys. czarownic albo heretyków? To, że palono, nikt rozsądny nie neguje. Były pale, stosy, koła do łamania, co zrobić, takie czasy....
>Jak dla mnie sprawa wywołuje więcej emocji, niż jest tego warta.

Fakt, że ktoś, kiedyś, kogoś spalił, może nie rozjuszać - może być po prostu faktem. I byłby, gdyby organizacja, która ma na sumieniu prześladowania i rzezie nie narzucała się całemu światu jako najwyższy autorytet moralny z boskiego mianowania.
Jakoś nikt rozsądny nie wini żyjących Niemców za działania Hitlera, mimo, że są jeszcze tacy, co je pamiętają.
01-07-2011 07:56 
 Ocena 6 na 6
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Co za apatyczne podejście...

Jeśli kiedyś to się mogło stać, to dlaczego teraz miałoby nie móc?

To nie jest tak przypadkiem, że to ludzie decydują jakie są czasy, a nie na odwrót - czasy decydują o tym jacy są ludzie?

I czemu powiesili w takim razie Rosenberga? Mógł facet powiedzieć - takie czasy były!

A czy sprawa wywołuje więcej emocji niż jest warta? Nie wydaje mi się. Wciąż są ludzie, którzy wierzą w tego samego Boga, którego kapłani wciąż błogosławią wojny, walczą z wolnością i do tego wyrzekają się swojej spuścizny tj. winy za śmierć i uciemiężenie milionów ludzi w przeszłości. Teraz chcą w Polsce przeforsować ustawę całkowicie zakazującą aborcji, do niedawna całkowicie byli na świecie bezkarni w sprawach o pedofilię.

Tu nie zmienił się system myślenia tylko nagle okazało się jaka to jest zbrodnicza organizacja. Rozumiem, że dla Ciebie kwestia czy był holocaust, czy nie jest równie mało istotna. Ale wydaje mi się, że jeśli odpowiednio wysilisz wyobraźnię to będziesz w stanie zrozumieć osoby, które gorączkują się to sprawą; którym zależy żeby ukrócić wszelkie konfabulacje, stawiające kościół w świetle, na które nie zasługuje.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
01-07-2011 10:35 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kościół po zbrodniach inkwizycji to jakby dalsze istnienie państwowego, rządowego nazizmu w Niemczech. Gdybyśmy byli rozsądnym gatunkiem stworzeń, katolicyzm i chrześcijaństwo byłyby zakazane jako zbrodnicze ideologie, istniałoby też "kłamstwo inkwizycyjne" polegające na karalnym negowaniu zbrodni popełnianych w imię Jezusa zgodnie z literą Ewangelii.
01-07-2011 14:44 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Kościół po zbrodniach inkwizycji to jakby dalsze istnienie państwowego, rządowego nazizmu w Niemczech.
A co miałby zrobić, żeby 'się oczyścić z winy' w Twoich oczach? Jeśli Twoje uprzedzenia są tak silne, że to uniemożliwiają, to ja się nie dziwię takim porównaniom.
>Gdybyśmy byli rozsądnym gatunkiem stworzeń, katolicyzm i chrześcijaństwo byłyby zakazane jako zbrodnicze ideologie, istniałoby też "kłamstwo inkwizycyjne" polegające na karalnym negowaniu zbrodni popełnianych w imię Jezusa zgodnie z literą Ewangelii.
Może jeszcze wprowadzimy restytucję mienia albigensów? Prawo można zaprzęgać jak widać do osiągania dosłownie KAŻDYCH celów.
01-07-2011 15:36 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Aby się oczyścić z winy, chrześcijanie powinni rozwiązać swoje organizacje i zrezygnować ze zbrodniczej ideologii zwanej "chrześcijaństwem". Pozostaliby szczęśliwszy niż wcześniej i wolni intelektualnie ludzie. Po prostu ludzie.
01-07-2011 15:44 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Aby się oczyścić z winy, chrześcijanie powinni rozwiązać swoje organizacje i zrezygnować ze zbrodniczej ideologii zwanej "chrześcijaństwem".
Kontynuując porównania 'państwowe'...:
Rozwiążmy III RP, bo jest takim samym państwem, jak III Rzesza! Co z tego, że nie morduje ludzi? Przecież to bez znaczenia!
>Pozostaliby szczęśliwszy niż wcześniej
A nie mówiłem? Czyżbyś wiedział lepiej, co jest potrzebne do mojego szczęścia?
>wolni intelektualnie ludzie.
Ateista z zasadami moralnymi też jest 'skrępowany' intelektualnie, a jakoś się tego nie wstydzi...
>Po prostu ludzie.
Sugerujesz podział na ludzi i chrześcijan, czy źle Cię zrozumiałem?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sugeruję podział na ludzi zarażonych szkodliwą ideologią, na przykład nazizmem i na ludzi w miarę niezależnych intelektualnie, lub tracących czas na niegroźne hobby, typu zbieranie znaczków. Oczywiście, w przeciwieństwie do paj. Jana Pawła II nie uważam, iż osoby wierzące w boga nie są ludźmi. JPII uważał, iż niewierzący nie są ludźmi.
01-07-2011 21:37 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Oczywiście, w przeciwieństwie do paj. Jana Pawła II nie uważam, iż osoby wierzące w boga nie są ludźmi. JPII uważał, iż niewierzący nie są ludźmi.
Pajacu Jacku!(jak tam mamy się do siebie zwracać, ok, nie ma sprawy) Daj mi dowód na potwierdzenie swojej tezy! Już nie wspominając o tym, że nie odpowiedziałeś na moje pytanie...
01-07-2011 22:33 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przeczytaj artykuł na stronie głównej Racjonalisty - www.racjonalista.pl/kk.php/s,1973 . Ja nie jestem pajacem, gdyż nie udaję wybrańca urojonego boga wobec setek milionów ludzi.

A i jeszcze jedna rzecz - ani razu nie nazwałem cię w sposób mogący spowodować twoje oburzenie. Nie jesteś JPII zatem nie masz prawa na zasadzie wzajemności nazywać mnie paj. bo ja go tak nazwałem. Ty jesteś fanem JPII, idealizujesz go, ja zaś go nie idealizuję. To wszystko. Nie nazwałem cię pajacem, bowiem nie stanowisz autorytetu dla milionów osób jako namiestnik urojonego boga i nie wczuwasz się w taką grę.
02-07-2011 21:13 
 Ocena 3 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Przeczytaj artykuł na stronie głównej Racjonalisty - www.racjonalista.pl/kk.php/s,1973 .
No to pobawimy się w adwokata diabła: co wyróżnia człowieka, który bzyka się jak królik albo zachowuje się jak świnia(nie, żebym coś sugerował, ale obrzucanie inwektywami też (przynajmniej ja) za to uznaję) od innych członków królestwa zwierząt?
>Ja nie jestem pajacem, gdyż nie udaję wybrańca urojonego boga wobec setek milionów ludzi.
Zgodnie z tą logiką mogę Cię nazwać pajacem, gdyż nie wierzysz w Boga. A tak na poważnie, czemu się dziwisz, gdy inni nazywają Cię pajacem z powodów dla Ciebie niezrozumiałych, jeśli Ty robisz to samo?
>A i jeszcze jedna rzecz - ani razu nie nazwałem cię w sposób mogący spowodować twoje oburzenie.
Czy ja wyglądam na takiego egoistę, żeby mnie ruszał tylko koniec własnego nosa? Po prostu oburza mnie wyzywanie innych(rodem z podstawówki), niezależnie, kto jest 'ofiarą'
Nie jesteś JPII zatem nie masz prawa na zasadzie wzajemności nazywać mnie paj. bo ja go tak nazwałem.
I właśnie dlatego rzymianie doszli do wniosku, że o zmarłych powinno się mówić albno dobrze albo wcale. Złamanie tej zasady pozwala osobom takim jak Ty na wyżycie się na tych, którzy odpowiedzieć na bezsensowne obelgi już nie mogą.
>Ty jesteś fanem JPII
fanem kultury osobistej
>idealizujesz go
Gdzie??
>nie stanowisz autorytetu dla milionów osób jako namiestnik urojonego boga i nie wczuwasz się w taką grę.
Czyli żeby być autorytetem trzeba być racjonalistą - może dla Ciebie, ale uszanuj proszę wolność słowa i światopoglądu.
05-07-2011 18:07 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No to pobawimy się w adwokata diabła: co wyróżnia człowieka, który bzyka się jak królik albo zachowuje się jak świnia(nie, żebym coś sugerował, ale obrzucanie inwektywami też (przynajmniej ja) za to uznaję) od innych członków królestwa zwierząt?
To, że Pan bzyka się jak królik i zachowuje jak świnia w żaden sposób nie upoważnia Pana do uogólnienia. Bardzo szanuję wymienione przez Pana zwierzęta, ale istnieją między nami drobne różnice w budowie mózgu, które spowodowały, iż ludzie posiadają kulturę, która jest Panu chyba obcą.

>Zgodnie z tą logiką mogę Cię nazwać pajacem, gdyż nie wierzysz w Boga.
Typowa chora logika głęboko wierzącego katolika, ale zgodnie z poziomem intelektualnym podwórka. Może Pan nazywać mnie jak Pan chce byleby nie czarna dupa!.

>I właśnie dlatego rzymianie doszli do wniosku, że o zmarłych powinno się mówić albno dobrze albo wcale. Złamanie tej zasady pozwala osobom takim jak Ty na wyżycie się na tych, którzy odpowiedzieć na bezsensowne obelgi już nie mogą.
Starożytni powiedzieli wiele mądrych rzeczy i wiele głupot Jacob Spreger i Henryk Kraemer bardzo dawno już umarli, a ja dalej z pełnym przekonanie mówię, że to dwóch szalonych skur..synów było.

Zacznij Pan dobrze mówić o Torquemadzie, Hitlerze, Stalinie i innych zmarłych, to sporo kultury ze mnie ujdzie.

Miłego dnia.

@@@
.
05-07-2011 18:49 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>istnieją między nami drobne różnice w budowie mózgu, które spowodowały, iż ludzie posiadają kulturę, która jest Panu chyba obcą.
Kulturę, która sugeruje uczynienie z seksu tematu w miarę tabu i kulturalnego odzywania się do rozmówców, czyż nie?
>Typowa chora logika głęboko wierzącego katolika, ale zgodnie z poziomem intelektualnym podwórka. Może Pan nazywać mnie jak Pan chce byleby nie czarna dupa!.
Mój przykład, to jak sama nazwa wskazuje, przykład. Po prostu odpłacanie pięknym za nadobne.
>Starożytni powiedzieli wiele mądrych rzeczy i wiele głupot Jacob Spreger i Henryk Kraemer bardzo dawno już umarli, a ja dalej z pełnym przekonanie mówię, że to dwóch szalonych skur..synów było.

>Zacznij Pan dobrze mówić o Torquemadzie, Hitlerze, Stalinie i innych zmarłych, to sporo kultury ze mnie ujdzie.
Porównania, jakby papież był szefem mafii sycylijskiej.
>Miłego dnia.
Dzięki.
05-07-2011 20:40 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>istnieją między nami drobne różnice w budowie mózgu, które spowodowały, iż ludzie posiadają kulturę, która jest Panu chyba obcą.
>Kulturę, która sugeruje uczynienie z seksu tematu w miarę tabu
Nie! Kulturę która z seksu potrafiła stworzyć sztukę miłości, a z mówienia o seksie poezję.

>i kulturalnego odzywania się do rozmówców, czyż nie?
I tak i nie.
Jestem za szacunkiem i kulturalnym odzywaniem się, ale jak Pan odwołał się do mądrości starożytnych, to prawda mi droższą nawet nad przyjaciół nie mówiąc już o wrogach.
(Oczywiście, że tu przesadzam, ale tylko trochę. Mogę zmilczeć i czasem tak robię, ale nikt mnie nie zmusi do zaprzeczania prawdzie i swoim poglądom).
Jestem też przewrażliwiony na głupotę, której w Polsce jest nadmiar i uważam, że jest obowiązek ją pokazywać i wyśmiewać. Gorzej gdy ktoś mi zarzuci, że przekroczyłem granice dobrego smaku. Tego się raczej pilnuję.
Chciałbym też by inni wykazywali - nawet w ostrej formie moje błędy.

>Porównania, jakby papież był szefem mafii sycylijskiej.
Każdemu według zasług.
Osobiście uważam, że rola jaką otrzymał od Boga Karol Wojtyła, znacznie przerosła jego talenty intelektualne. Tak często bywa.
Choć dziwnym jest też, że Jan XXIII - niby słabiej wykształcony - był człowiekiem większego formatu. Znowu też tak bywa, a dla dla mnie format człowieka akurat najbardziej się liczy.

Miłego dnia.

@@@
.
01-07-2011 23:38 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)
>Aby się oczyścić z winy, chrześcijanie powinni rozwiązać swoje organizacje i zrezygnować ze zbrodniczej ideologii zwanej "chrześcijaństwem".

Jacku, gdyby każda ideologia miała być likwidowana dlatego, że ktoś kiedyś na jej podstawie uzasadniał patologie, to obecnie nie mielibyśmy ani jednej ideologii. Ani monarchizm, ani socjalizm (ponad 100 mln ofiar), ani demokracja (vide ubój cywili w Iraku w imię niesienia demokracji, gdzie liczba ofiar już dawno jest wielokrotnością ofiar Inkwizycji) - nic by się nie ostało. Może tylko filatelistyka, choć kto wie

Popadasz w nonsens takimi stwierdzeniami.

Pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Systemy polityczne nie mówią - "nie ucz się, bo cała prawda jest w księdze boga", nie wszystkie też uważają, iż inny nie jest istotą ludzką. Że kogoś, kto nie wierzy w prezydenta czeka w piekle płacz i zgrzytanie zębami, a tylko wiara w prezydenta czyni istotą ludzką... Demokracja to bardziej narzędzie niż ideologia. Religia, lub inna ideologia, może sprawić, iż demokraci staną się morderczymi psychopatami.
02-07-2011 21:27 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Systemy polityczne nie mówią - "nie ucz się swojej własnej, wymyślonej moralności(poprawka moja), bo cała prawda jest w księdze boga", nie wszystkie też uważają, iż inny nie jest istotą ludzką. Że kogoś, kto nie wierzy w prezydenta czeka w piekle płacz i zgrzytanie zębami, a tylko wiara w prezydenta czyni istotą ludzką...
Ale za nieprzestrzeganie prawa przez niego ustanowionego się dostaje realne kary
>Demokracja to bardziej narzędzie(manipulacji ludźmi - poprawka moja) niż ideologia. >Religia, lub inna ideologia, może sprawić
Jak już walczymy na byle-argumenty: sam przyznałeś, że racjonalizm też jest potencjalnie zbrodniczy
>demokraci staną się morderczymi psychopatami.
Potwierdzenie poprawki u góry
02-07-2011 21:31 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)
Znów nonsens. Jesteś zupełnie bezkrytyczny wobec swoich poglądów.

>Systemy polityczne nie mówią - "nie ucz się, bo cała prawda jest w księdze boga",

Żadna religia - z tych dominujących - nie mówi "nie ucz się". Na marginesie: np. w ZSRR o wolności badań naukowych raczej nie było mowy. Często frazę "cała prawda jest w księdze boga" zastępowano frazą "w księdze partii/wodza" itp.

>nie wszystkie też uważają, iż inny nie jest istotą ludzką.
Religie też tak nie uważają ani nie uważały.

>Że kogoś, kto nie wierzy w prezydenta czeka w piekle płacz i zgrzytanie zębami,
Ale, że czeka go ustawiony proces, więzienie a być może kulka w łeb - jak najbardziej.

>Demokracja to bardziej narzędzie niż ideologia.
Wiąże się z nią dość mocna ideologia, np. silny egalitaryzm. Tak czy owak często wystarcza do usprawiedliwienia agresji. Zresztą, ona sama zrodziła się w pełni w Atenach, których obywatele byli rasistami (o nie-grekach mówiono: barbarzyńcy; Arystoteles w Polityce wyraźnie pisze, że nie są oni w pełni ludźmi) i posiadali niewolników, a jednocześnie byli demokratami. Wedle Twojej logiki, powinno się zakazać demokracji.

Usiłujesz jeden typ ideologii wypreparować z całej reszty, bo jest ona przez Ciebie szczególnie znienawidzona. Szukasz jakiejś cechy tego typu ideologii, która to cecha jest szczególnie wstrętna (wręcz samo zło) i upierasz się, że tylko ten typ ideologii (i żaden inny) ją posiada. To nonsens, rzeczywistość nie jest aż tak prosta.

Pozdrawiam
03-07-2011 23:30 
 Ocena 1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Demokracja to bardziej narzędzie niż ideologia.
>Wiąże się z nią dość mocna ideologia, np. silny egalitaryzm. Tak czy owak często wystarcza do usprawiedliwienia agresji. Zresztą, ona sama zrodziła się w pełni w Atenach, których obywatele byli rasistami (o nie-grekach mówiono: barbarzyńcy; Arystoteles w Polityce wyraźnie pisze, że nie są oni w pełni ludźmi) i posiadali niewolników, a jednocześnie byli demokratami. Wedle Twojej logiki, powinno się zakazać demokracji.

Ja tylko jeszcze dodam, że Sokratesa (przeciwnika demokracji) skazano demokratycznie na śmierć.
Amen.
03-07-2011 23:21 
 Ocena 2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Aby się oczyścić z winy, chrześcijanie powinni rozwiązać swoje organizacje i zrezygnować ze zbrodniczej ideologii zwanej "chrześcijaństwem". Pozostaliby szczęśliwszy niż wcześniej i wolni intelektualnie ludzie. Po prostu ludzie.
W Polsce nawet dekomunizacja się nie udała a ty marzysz o dechrystianizacji...
01-07-2011 23:39 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A co miałby zrobić, żeby 'się oczyścić z winy' w Twoich oczach? Jeśli Twoje uprzedzenia są tak silne, że to uniemożliwiają, to ja się nie dziwię takim porównaniom.

Edyp wykuł sobie oczy i poszedł na wygnanie.

Polecam więc hierarchom poszukać inspiracji do ekspiacji w kulturze antycznej. Skoro w średniowieczu za seks na pieska była miesięczna pokuta o chlebie i wodzie, to oni mogliby tak humanitarnie popodcinać sobie żyły. Jakkolwiek rozumiem, że to nie zgodzie z ich doktryną i papieskie przepraszam z ust Karola Wojtyły zapewni duszom potępionym harce w królestwie niebieskim.

>Może jeszcze wprowadzimy restytucję mienia albigensów? Prawo można zaprzęgać jak widać do osiągania dosłownie KAŻDYCH celów.

Polecam książkę "O tolerancji" Michaela Walzera. Zero filozofii, same suche fakty, historyczna erudycja. Niespodziewanie (?) okazuje się, że najbardziej tolerancyjne były systemy z zapędami imperialnymi, multikulturowe, gdzie prawo centralne dominowało nad prawem lokalnym.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
02-07-2011 21:34 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Edyp wykuł sobie oczy i poszedł na wygnanie.
Czy ja uprawiałem seks z własną matką?
>Skoro w średniowieczu za seks na pieska była miesięczna pokuta o chlebie i wodzie, to oni mogliby tak humanitarnie popodcinać sobie żyły.
Sadystyczne żądze wcale-nie-wojowniczego ateisty...
>Jakkolwiek rozumiem, że to nie zgodzie z ich doktryną i papieskie przepraszam z ust Karola Wojtyły zapewni duszom potępionym harce w królestwie niebieskim.
>Polecam książkę "O tolerancji" Michaela Walzera. Zero filozofii, same suche fakty, historyczna erudycja. Niespodziewanie (?) okazuje się, że najbardziej tolerancyjne były systemy z zapędami imperialnymi, multikulturowe, gdzie prawo centralne dominowało nad prawem lokalnym.
Co to ma do żartu na temat 'kłamstwa inkwizycyjnego'?
Do samej odpowiedzi, przykłady, i co chcesz przez nie osiągnąć... Polecanie książki to kiepski argument.
02-07-2011 23:33 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Czy ja uprawiałem seks z własną matką?

Rozumiem, że palenie niewinnych (nawet nie strzał w tył głowy), to coś co zasługuje na mniejszą karę, niż omyłkowy kazirodczy związek.

>Sadystyczne żądze wcale-nie-wojowniczego ateisty...

Ależ ja nie jestem wojowniczy. Wielu ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że omyłkowo pozbawili kogoś życia, właśnie tak ze sobą kończy. Jak ja bym kogoś spalił, a okazałoby się, że to była pomyłka i pozbawiłem w bestialski sposób życia nawet jedną pojedynczą osobę, to nie potrafiłbym dalej żyć z tą świadomością. Więc mierzę ich całkiem swoją miarą i nie oczekuję od nich niczego, czego sam bym od siebie nie oczekiwał.

>Co to ma do żartu na temat 'kłamstwa inkwizycyjnego'?
>Do samej odpowiedzi, przykłady, i co chcesz przez nie osiągnąć... Polecanie książki to kiepski argument.

Ależ to była odpowiedź na:

>Może jeszcze wprowadzimy restytucję mienia albigensów? Prawo można zaprzęgać jak widać do osiągania dosłownie KAŻDYCH celów.

Chciałem więc zwrócić uwagę na to jaki sposób ustawodawstwa sprawdzał się bardzo dobrze w kontekście filozofii sprawiedliwości. Polecam więc rewelacyjnie przyjętą w świecie książkę i bardzo poważaną. No, do Ciebie nie trafia ta refleksja historyczna, to trudno. Mam nadzieję, że najpierw przeczytałeś.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
05-07-2011 18:44 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Rozumiem, że palenie niewinnych
Chyba w tym wątku wypisywałem, co ciekawego robili dla przykładu katarzy z ludźmi.
>omyłkowy kazirodczy związek.
Jak miał wyrzuty, to poszedł - nikt nie mówi, że to ma być podstawa wszelkiego prawodawstwa.
>Ależ ja nie jestem wojowniczy. Wielu ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że omyłkowo pozbawili kogoś życia, właśnie tak ze sobą kończy. Jak ja bym kogoś spalił, a okazałoby się, że to była pomyłka i pozbawiłem w bestialski sposób życia nawet jedną pojedynczą osobę, to nie potrafiłbym dalej żyć z tą świadomością. Więc mierzę ich całkiem swoją miarą i nie oczekuję od nich niczego, czego sam bym od siebie nie oczekiwał.
Już nazwa inkwizycji(podpowiem:pochodząca od łacińskiego wyrazu znaczącego 'dochodzenie') sugeruje 'dość mało' przypadkowych wyroków. Poza tym, winę już też wyjaśniałem.
>Ależ to była odpowiedź na:
>>Może jeszcze wprowadzimy restytucję mienia albigensów? Prawo można zaprzęgać jak widać do osiągania dosłownie KAŻDYCH celów.
To druga część tego żartu(aluzja do restytucji mienia żydowskiego ostatnio tak u nas 'popularnej' oczywiście)
>Chciałem więc zwrócić uwagę na to jaki sposób ustawodawstwa sprawdzał się bardzo dobrze w kontekście filozofii sprawiedliwości.
Ile ta książka ma stron? Nie mógłbyś nawet zdaniem streścić?
>Polecam więc rewelacyjnie przyjętą w świecie książkę i bardzo poważaną.
Dzięki, niestety od razu jej nie przeczytam.
>No, do Ciebie nie trafia ta refleksja historyczna, to trudno.
Tytuł książki do mnie nie trafia, a na przeczytanie po ludzku nie mam czasu, sorry.
03-07-2011 23:35 
 Ocena 1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> Zero filozofii, same suche fakty, historyczna erudycja.
Jak dla mnie to minus.
>Niespodziewanie (?) okazuje się, że najbardziej tolerancyjne były systemy z zapędami imperialnymi, multikulturowe, gdzie prawo centralne dominowało nad prawem lokalnym.

Masz na myśli Cesarstwo Rzymskie, Imperium Inków, Cesarstwo Chińskie, Mongolskie, imperium Aleksandra, Rosję, USA, imperium Karola Wielkiego, Napoleona, Hitlera, Stalina itp.?
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Proponuję przeczytać książkę. Nie mam teraz pod ręką, żeby przytoczyć przykłady autora.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
01-07-2011 08:25 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Każdy może pisać co tam gdzieś zasłyszał, czy przeczytał.
Ale to prawda. Potwierdzam. Też czytałam i nawet wiem, gdzie. W innym poście podaję tytuły i autorów.
>Były stosy, nie było stosów.. kogo to dzisiaj powinno rozjuszać? Co za różnica, czy spalono 500, 5 tys., czy 500 tys. czarownic albo heretyków?
Fakt, różnica niewielka. Problem w tym, że czyniło to chrześcijaństwo, głoszące się "religią miłości" i wtedy, i dziś. Miłosierdzie, wybaczenie, Bóg Ojciec nieskończenie dobry i tym podobne bzdury. To, że kościoły chrześcijańskie zaprzestały tych odrażających praktyk nie powoduje, że automatycznie mamy o tym zapomnieć i uznać te instytucje (a już zwłaszcza usilnie o to zabiegający KK) za nieskalane autorytety moralne. Warto czasem tej firmie przypomnieć, że ma krew na rękach, więc niech nie pretenduje do świętości.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 10:40 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Po inkwizycji, polowaniach na czarownice, krucjatach, konkwiście etc. chrześcijanie nie mają żadnego prawa do przedstawiania się jako ruch etyczny, moralny i dobry. To tak naprawdę co najwyżej ezoteryczny klub egotyków, którzy kosztem zbrodniczych nieraz danin (na przykład z zakazu zdobywania wiedzy wobec swoich dzieci) chcą zyskać dla siebie życie wieczne. Gdyby nie był to narkotyk niemal dwóch miliardów ludzi, sprawa byłaby jasna. Zakazać, zaś szczególnie aktywnych propagatorów postawić przed sądem za sianie ideologii nienawiści i szkodzenie w rozwoju setek milionów dzieci (patrz "Jesus Camp", amisze, szkoły kreacjonistyczne etc.).
01-07-2011 14:52 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Po inkwizycji, polowaniach na czarownice, krucjatach, konkwiście etc. chrześcijanie nie mają żadnego prawa do przedstawiania się jako ruch etyczny, moralny i dobry.
Nawet bez nich w oczach niektórych religia to zło wcielone...
Jak rozumiem, aby być etycznym, moralnym i dobrym musiałbym zostać ateistą(byle tylko nie należeć to KK)?
>Gdyby nie był to narkotyk niemal dwóch miliardów ludzi, sprawa byłaby jasna.
Ostateczne rozwiązanie kwestii chrześcijaństwa się szykuje? Nie ma to jak wcale-nie-wojowniczy ateista...(patrz: www.racjonalista.pl/forum.php/s,426722#w431772)
01-07-2011 15:02 
 Ocena 7 na 7
jasenka (1863 punktów)
>Jak rozumiem, aby być etycznym, moralnym i dobrym musiałbym zostać ateistą(byle tylko nie należeć to KK)?

Żeby być etycznym i moralnym nie trzeba nikim "zostać". Ateizm sprzyja postawie moralnej, według mnie dlatego, że osoba, która musi radzić sobie sama z wyborami, musi być silna w tym, co robi. Staram się nie krzywdzić ludzi, bo mnie potem żaden konfesjonał nie przefiltruje, żadna bozia mi nie wybaczy, sama będę żyła ze świństwem, które komuś wyrządziłam. Podsumowując - religia rozleniwia moralnie.
01-07-2011 15:19 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
> >Jak rozumiem, aby być etycznym, moralnym i dobrym musiałbym zostać ateistą(byle tylko nie należeć to KK)?
>Żeby być etycznym i moralnym nie trzeba nikim "zostać". Ateizm sprzyja postawie moralnej, według mnie dlatego, że osoba, która musi radzić sobie sama z wyborami, musi być silna w tym, co robi. Staram się nie krzywdzić ludzi, bo mnie potem żaden konfesjonał nie przefiltruje, żadna bozia mi nie wybaczy, sama będę żyła ze świństwem, które komuś wyrządziłam. Podsumowując - religia rozleniwia moralnie.

Obiektywnie nie istnieje coś takiego jak "świństwa". Moim zdaniem moralność i etyka to takie same subiektywne wierzenia jak te religijne.
01-07-2011 15:21 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Obiektywnie nie istnieje coś takiego jak "świństwa". Moim zdaniem moralność i etyka to takie same subiektywne wierzenia jak te religijne.
Więc obiektywnie można zlikwidować każde prawo - ciekawy argument zwłaszcza w sporze o aborcję.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Obiektywnie nie istnieje coś takiego jak "świństwa". Moim zdaniem moralność i etyka to takie same subiektywne wierzenia jak te religijne.
>Więc obiektywnie można zlikwidować każde prawo - ciekawy argument zwłaszcza w sporze o aborcję.

A nie można?
01-07-2011 15:39 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>A nie można?
Co daje mi prawo ogłoszenia tu i teraz: możesz się zacząć bać, bo zamierzam Cię zamordować - powiedzmy, że dlatego, że jesteś ateistą. Nie powiem, ciekawa perspektywa...
01-07-2011 18:18 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Zanim znów coś ogłosisz - pomyśl.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 21:32 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
> Zanim znów coś ogłosisz - pomyśl.
Pytałeś się, czy nie można. Odpowiedź zakłada, co by się stało, gdyby można było. Zabójczo proste i logiczne.
02-07-2011 12:33 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Akurat to nie ja pytałam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-07-2011 13:14 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>Akurat to nie ja pytałam.

Kolega jest odporny na wiedzę, Meretseger. W każdej kwestii. Odkąd się tu pojawił, nie ty jedna zwracałaś mu uwagę, żeby sprawdzał, z kim rozmawia.
Rigoletto (3891 punktów)
>>A nie można?
>Co daje mi prawo ogłoszenia tu i teraz: możesz się zacząć bać, bo zamierzam Cię zamordować - powiedzmy, że dlatego, że jesteś ateistą. Nie powiem, ciekawa perspektywa...

Zdaję się, że są współcześnie kraje gdzie za ateizm można dostać "czapę" więc nie jesteś specjalnie oryginalny.
01-07-2011 15:23 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Po inkwizycji, polowaniach na czarownice, krucjatach, konkwiście etc. chrześcijanie nie mają żadnego prawa do przedstawiania się jako ruch etyczny, moralny i dobry. To tak naprawdę co najwyżej ezoteryczny klub egotyków, którzy kosztem zbrodniczych nieraz danin (na przykład z zakazu zdobywania wiedzy wobec swoich dzieci) chcą zyskać dla siebie życie wieczne. Gdyby nie był to narkotyk niemal dwóch miliardów ludzi, sprawa byłaby jasna. Zakazać, zaś szczególnie aktywnych propagatorów postawić przed sądem za sianie ideologii nienawiści i szkodzenie w rozwoju setek milionów dzieci (patrz "Jesus Camp", amisze, szkoły kreacjonistyczne etc.).

Jacku a Ty znowu to samo. Chciałbyś współcześnie karać kogoś za coś co działo się kilkaset lat temu? To może jeszcze wysadźmy Koloseum w Rzymie w proteście przeciwko nieludzkim walkom gladiatorów, albo zburzmy Akropol w Atenach aby napiętnować barbarzyńską i imperialistyczną politykę państwa ateńskiego...
01-07-2011 16:02 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie chodzi mi o budynki, lecz o ideologię, która dopuszczała się wielkich zbrodni i nadal jest reklamowana jako "dobro najwyższe", choć sama z siebie wcale się nie zmieniła.
Rigoletto (3891 punktów)
>Nie chodzi mi o budynki, lecz o ideologię, która dopuszczała się wielkich zbrodni i nadal jest reklamowana jako "dobro najwyższe", choć sama z siebie wcale się nie zmieniła.

Nie przesadzaj. Zdaję się, że Święte Oficjum dość mało spaliło ostatnio heretyków. Wypraw krzyżowych też jakoś się ostatnio nie organizuje...
03-07-2011 23:50 
 Ocena 2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Po inkwizycji, polowaniach na czarownice, krucjatach, konkwiście etc. chrześcijanie nie mają żadnego prawa do przedstawiania się jako ruch etyczny, moralny i dobry.
A Francuzi po tym co ponawyprawiali w koloniach nie mają prawa mówić o wolności, równości i braterstwie.
01-07-2011 13:10 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Piszę to również do wszystkich powyżej, aby nie powtarzać się niepotrzebnie.

Oczywiście, że nawet jeden stos to byłoby za dużo, ale patrzenie przez ich dym na dzisiejszych chrześcijan przypomina stosunek niektórych religiantów do ateizmu, jako ideologii, która doprowadziła do najbardziej zbrodniczych w całej historii tyranii, jak stalinizm i maoizm.
Często się zapomina, że mentalność ludzi tamtych czasów była inna, niż obecnie dominująca. Zapewne w większości przypadków według ich mniemania czynili oni dobro, bo oczyszczali społeczeństwo z zarazy zagrażającej zbawieniu, które było powszechnie uważane za najwyższy cel i sens ludzkiej egzystencji.

Należy też pamiętać, że zwykle wyroki Inkwizycji wykonywane były przez władze świeckie, więc uczciwość każe traktować je jako współwinne tym wszystkim okropieństwom, de facto nie ma nikogo bez winy, bo też nie ma doniesień o większych protestach gawiedzi zgromadzonej w celu podziwiania tych spektakularnych widowisk.
01-07-2011 13:29 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Na pewno masz rację w tym, że czasy były inne, prawo inne i wartość życia inna. Tylko ideologia ta sama. Nie zamierzam obwiniać księdza Kowalskiego z Wólki za to, co zrobił 500 lat temu jakiś psychopata twierdzący, że Bóg chce, by spalono jakąś Maciejową za zbieranie ziół na rozstajach. Nie rozumiem jednak pokrętnych wypowiedzi, wybielających owych psychopatów i przepraszających za "błędy".
Cytat:
Na początku roku Watykan przedstawił wynik badań, które wskazały, że liczba ofiar tortur i śmierci na stosie była znacznie mniejsza, aniżeli dotąd myślano.

www.ekumen(*)/article/20041111141135261.htm
Ciekawe, o ile mniejsza i co Watykan myśli, że myślano.
A gawiedź jak to gawiedź - najpierw ją fascynowały igrzyska, potem stosy, a teraz telewizja. Teraz przynajmniej krew się sztuczna leje...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 13:41 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Na pewno masz rację w tym, że czasy były inne, prawo inne i wartość życia inna. Tylko ideologia ta sama.
Idąc tym tokiem myślenia, wszyscy powinni zerwać wszelkie stosunki z Chinami, które bezczelnie trwają, zachowując ciągłość z czasami rządów największego masowego zbrodniarza w dziejach.
Jeśli masz w domu coś chińskiego, zastanów się, czy uczciwość nie wymaga, aby to wyrzuć, aby nie wspierać zbrodniczej organizacji.
Oszołomstwo ateistyczne jest równie śmieszne i żałosne jak to religianckie.
01-07-2011 13:55 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
No, ja tam się nie znam, ale wydaje mi się, że ideologia się nieco zmieniła...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
finerbijk (17282 punktów)
>No, ja tam się nie znam, ale wydaje mi się, że ideologia się nieco zmieniła...

Prędzej zmieniają się praktyki, zarówno w przypadku kościołów, jak i państw.
01-07-2011 14:13 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Prędzej zmieniają się praktyki, zarówno w przypadku kościołów, jak i państw.
No to się zmieniły.
Wiesz, o co mam pretensję do Kościoła? O to, że się broni przed zarzutami, wołając "ale tych zabitych było mniej, niż myślicie, wcale nie tak dużo!" No przepraszam, co to ma być? I jeszcze to zwalanie winy na ramię świeckie. Dobrze, to kat miejski kobietę powiesił czy tam spalił, wszystko jedno, ale co - z własnej inicjatywy? Naprawdę nie wiem, czy to tak trudno powiedzieć "przepraszamy za popełnione w przeszłości zbrodnie, to się nie powinno było zdarzyć, nie tego uczył Chrystus"?
"Bandę czworga" przynajmniej osądzono i skazano - zrobili to wyznawcy tej samej, a przynajmniej prawie takiej samej ideologii. A tu co - "to nie ja, to kolega" i "wcale nie stłukliśmy tej wielkiej szyby, tylko mniejszą"?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 14:27 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Naprawdę nie wiem, czy to tak trudno powiedzieć "przepraszamy za popełnione w przeszłości zbrodnie, to się nie powinno było zdarzyć, nie tego uczył Chrystus"?
Jan Paweł II z tego co pamiętam przeprosił za powyższe, ale przecież Wy tego cytując 'pajaca' nie słuchacie, żeby nic Wam się nie stało...
01-07-2011 14:41 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Przeprosił za "błędy", nie za zbrodnie.
Edit: A kim są Oni, do których mówisz "Wy"?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 14:56 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Edit: A kim są Oni, do których mówisz "Wy"?
Ludzie, którzy dla własnej satysfakcji obrzucają obelgami(wspomniany 'pajac') najczęściej kler katolicki i chcą wbijać innym własne zasady 'moralne'. Czy się do nich zaliczasz, zdecyduj sam.
01-07-2011 17:00 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Czy się do nich zaliczasz, zdecyduj sam.
Nie mogę...
Jeśli natomiast mogę coś poradzić, a Ty przyjmiesz radę od starej zrzędy - sprawdzaj płeć rozmówców... Niby nieistotne, ale robi dobre wrażenie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 17:19 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Jeśli natomiast mogę coś poradzić, a Ty przyjmiesz radę od starej zrzędy - sprawdzaj płeć rozmówców... Niby nieistotne, ale robi dobre wrażenie.

   Może i robi dobre wrażenie Mer. Ale co z takimi przypadkami jak niejaka profesorowa, co to w profilu płeć żeńską sobie zafundowała jednocześnie będąc właścicielem płci wręcz przeciwnej. Ha?

"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
01-07-2011 17:40 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

> Ale co z takimi przypadkami jak niejaka profesorowa
E, to margines...
Znaczy, forumowy margines, nie społeczny, żeby nie było, że obelgami obrzucam

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 20:55 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Jeśli natomiast mogę coś poradzić, a Ty przyjmiesz radę od starej zrzędy - sprawdzaj płeć rozmówców... Niby nieistotne, ale robi dobre wrażenie.
No to przepraszam bardzo i szczerze. Mea culpa i te sprawy. Nie sprawdziłem, co jednak nie zmienia treści merytorycznej wypowiedzi(na szczęście) )
01-07-2011 14:46 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Jan Paweł II z tego co pamiętam przeprosił za powyższe, ale przecież Wy tego cytując 'pajaca' nie słuchacie, żeby nic Wam się nie stało...

Chodzi o skalę. To przepraszanie, to jakby pobić człowieka do nieprzytomności, a potem powiedzieć "To nie byłem ja, to inni, ja ci tylko trochę pogniotłem ubranie. Przepraszam"
Poza tym kościół nie zmienił stosunku do ludzi i nie nauczył się szacunku ani dla człowieka, ani dla ludzkiej godności. Nie morduje rękami katów, ale na przykład wmawia ludziom w Afryce, że prezerwatywy to grzech i wcale nie chronią przed HIV. Kto ma na sumieniu tych, którzy się zarazili, bo posłuchali księdza? Albo głodujące dzieci, których rodzice wierzą, że powinni się mnożyć jak króliki na chwałę bożą, a potem to już "jakoś będzie, bóg pomoże"?
01-07-2011 15:02 
 Ocena-1 na 5
Bezbarwny (198 punktów)
>Poza tym kościół nie zmienił stosunku do ludzi i nie nauczył się szacunku ani dla człowieka, ani dla ludzkiej godności. Nie morduje rękami katów, ale na przykład wmawia ludziom w Afryce, że prezerwatywy to grzech i wcale nie chronią przed HIV. Kto ma na sumieniu tych, którzy się zarazili, bo posłuchali księdza?
Nauka Kościoła jest prosta: nie baw się w prezerwatywy - jak będziesz sypiał tylko ze swoją żoną, to masz lepszą gwarancję zdrowia.
>Albo głodujące dzieci, których rodzice wierzą, że powinni się mnożyć jak króliki na chwałę bożą, a potem to już "jakoś będzie, bóg pomoże"?
Kiedyś inaczej nie dało się przeżyć, ale to inna sprawa. Jeszcze inna, że gdyby zlikwidować ZUS na przykład też pewnie by się dało(może nie wszędzie). Ostatnia zaś - KK nie mówi: 'załatwimy twoje problemy, możesz rozmnażać się jak królik', tylko 'jeśli masz warunki, nie udawaj, że nie możesz mieć dzieci'(bo ich nie utrzymasz, bo ci się nie chce etc.)
01-07-2011 15:13 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Nauka Kościoła jest prosta: nie baw się w prezerwatywy - jak będziesz sypiał tylko ze swoją żoną, to masz lepszą gwarancję zdrowia.

Opowiadasz półprawdy. Pełne przesłanie brzmi tak: nie baw się w prezerwatywy, mnóż się jak królik, nawet czasami pozwalamy ci zgwałcić dowolną babę, tylko się później wyspowiadaj i dopilnuj by kobieta urodziła, a dostaniesz pełne rozgrzeszenie.

>>Albo głodujące dzieci, których rodzice wierzą, że powinni się mnożyć jak króliki na chwałę bożą, a potem to już "jakoś będzie, bóg pomoże"?
>Kiedyś inaczej nie dało się przeżyć, ale to inna sprawa. Jeszcze inna, że gdyby zlikwidować ZUS na przykład też pewnie by się dało(może nie wszędzie). Ostatnia zaś - KK nie mówi: 'załatwimy twoje problemy, możesz rozmnażać się jak królik', tylko 'jeśli masz warunki, nie udawaj, że nie możesz mieć dzieci'(bo ich nie utrzymasz, bo ci się nie chce etc.)

Przepraszam ale co robi nasz ZUS w Afryce, tego nie rozumiem, proszę o podpowiedź. Znowu kłamiesz z tymi warunkami, czytałem ostatnie wystąpienia w sejmie gdzie żaden z posłów nic o warunkach nie mówił, ma być pełen zakaz aborcji bo jak nie to oni już tupną nogą.
01-07-2011 15:26 
 0 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
>Opowiadasz półprawdy. Pełne przesłanie brzmi tak: nie baw się w prezerwatywy, mnóż się jak królik
Przykłady?
> nawet czasami pozwalamy ci zgwałcić dowolną babę, tylko się później wyspowiadaj i dopilnuj by kobieta urodziła, a dostaniesz pełne rozgrzeszenie.
Jeśli ludzie traktują spowiedź jako automat do rozgrzeszenia, to już inna sprawa. Ja się do nich nie zaliczam i, znów, nie zamierzam tłumaczyć ich postępowania.
>Przepraszam ale co robi nasz ZUS w Afryce, tego nie rozumiem, proszę o podpowiedź.
Ten czynnik działa akurat tylko w Polsce. Czy nazwałem go jedynym? Albo chociaż najważniejszym?
> Znowu kłamiesz z tymi warunkami, czytałem ostatnie wystąpienia w sejmie gdzie żaden z posłów nic o warunkach nie mówił, ma być pełen zakaz aborcji bo jak nie to oni już tupną nogą.
Mówiłem o warunkach finansowych na przykład. Nie masz kasy na ewentualne dzieci? To się nie rozmnażaj! Masz? To nie czekaj na emeryturę, bo nowy komputer musisz kupić...
01-07-2011 15:45 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>>Opowiadasz półprawdy. Pełne przesłanie brzmi tak: nie baw się w prezerwatywy, mnóż się jak królik nawet czasami pozwalamy ci zgwałcić dowolną babę, tylko się później wyspowiadaj i dopilnuj by kobieta urodziła, a dostaniesz pełne rozgrzeszenie.
>Jeśli ludzie traktują spowiedź jako automat do rozgrzeszenia, to już inna sprawa. Ja się do nich nie zaliczam i, znów, nie zamierzam tłumaczyć ich postępowania.
Nie tłumaczysz się, tylko bronisz tego postępowania.

>Przykłady?

Proszę przypomnij głośno kto dostał ekskomunikowany, a kto nie i za co dokładnie, w słynnej sprawie dziewięciolatki z Brazylii. To nie jest jakaś sprawa sprzed stu lat, tylko oficjalne dzisiejsze stanowisko instytucji mieniącej się wzorcem moralnym. By ułatwić szukanie ekskomunikował arcybiskup archidiecezji Olinda i Recife w stanie Pernambuco. Zamieszanymi w sprawę była dziewczynka jej matka i ojczym, który był ojcem tych "nienarodzonych dzieci" na których wykonano tą straszliwą zbrodnię. Ojczym który uprawiał seks z tą "potencjalną 9 letnią matką".

>> Znowu kłamiesz z tymi warunkami, czytałem ostatnie wystąpienia w sejmie gdzie żaden z posłów nic o warunkach nie mówił, ma być pełen zakaz aborcji bo jak nie to oni już tupną nogą.
>Mówiłem o warunkach finansowych na przykład. Nie masz kasy na ewentualne dzieci? To się nie rozmnażaj! Masz? To nie czekaj na emeryturę, bo nowy komputer musisz kupić...

To twoje osobiste stanowisko, wolno ci takie mieć. Stanowisko kościoła nie jest tak liberalne.
01-07-2011 21:00 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie tłumaczysz się, tylko bronisz tego postępowania.
Bronię? Jak? Nie biorąc odpowiedzialności za innych ludzi?
>Proszę przypomnij głośno kto dostał ekskomunikowany, a kto nie i za co dokładnie, w słynnej sprawie dziewięciolatki z Brazylii.
Byłbyś taki uprzejmy i dałbyś linka? Niestety nie znam sprawy, a odpowiadanie tutaj i tak pochłania cały mój czas, który mógłbym spędzić szukając tej historii.
>To twoje osobiste stanowisko, wolno ci takie mieć. Stanowisko kościoła nie jest tak liberalne.
Moment, to w końcu mówimy o Afryce, czy aborcji? Jeśli o Afryce - jeszcze raz: przykłady please.
01-07-2011 21:20 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>>Proszę przypomnij głośno kto dostał ekskomunikowany, a kto nie i za co dokładnie, w słynnej sprawie dziewięciolatki z Brazylii.
>Byłbyś taki uprzejmy i dałbyś linka? Niestety nie znam sprawy, a odpowiadanie tutaj i tak pochłania cały mój czas, który mógłbym spędzić szukając tej historii.

Tomasz Terlikowski - Jak abp Fisichella stracił okazję by milczeć, a nie przepraszam Terlikowski skasował własny wpis.

Wybierz któryś z linków poniżej: prawda2.info/viewtopic.php?t=6947
01-07-2011 15:42 
 Ocena 7 na 7
Amai (3012 punktów)
>Nauka Kościoła jest prosta: nie baw się w prezerwatywy - jak będziesz sypiał tylko ze swoją żoną, to masz lepszą gwarancję zdrowia.
A jak nie będziesz sypiał w ogóle z nikim, to tym bardziej. Może zacznijmy od tego, dlaczego coś, co nikomu nie szkodzi uważa się za złe czy niemoralne, dlaczego seks miałby być dopuszczalny tylko dla prokreacji, i dlaczego myślący człowiek miałby słuchać oszołomów, którzy tak twierdzą.
Dla jasności - argumenty w stylu "bo tak" tu nie działają.

>>Albo głodujące dzieci, których rodzice wierzą, że powinni się mnożyć jak króliki na chwałę bożą...
>Kiedyś inaczej nie dało się przeżyć, ale to inna sprawa.
Dokładnie: kiedyś. W średniowieczu i trochę po nim. Dzisiaj to już nie działa.

>Jeszcze inna, że gdyby zlikwidować ZUS na przykład też pewnie by się dało(może nie wszędzie).
A to akurat jedna sprawa, w której się mniej więcej zgadzamy.

>Ostatnia zaś - KK nie mówi: 'załatwimy twoje problemy, możesz rozmnażać się jak królik', tylko 'jeśli masz warunki, nie udawaj, że nie możesz mieć dzieci'(bo ich nie utrzymasz, bo ci się nie chce etc.)
Wiesz co, mam mniej więcej świezo w pamięci przemowę księdza na ślubie mojego brata, raptem sprzed roku. Brzmiało raczej jak "idźcie i rozmnażajcie się, bóg będzie was wspierał".
Kiedyś inny zapytał mnie, po co chcę iść na studia, skoro to do niczego kobiecie nie potrzebne i twierdził, że mam obowiązek wyjść za mąż i rodzić dzieci, bo inaczej łamię boskie prawa. Nawet mi się nie chce tego komentować.
01-07-2011 21:12 
 Ocena-2 na 6
Bezbarwny (198 punktów)
>A jak nie będziesz sypiał w ogóle z nikim, to tym bardziej. Może zacznijmy od tego, dlaczego coś, co nikomu nie szkodzi
Płodowi, który 'niechcący' możesz utworzyć
>uważa się za złe czy niemoralne
Dawanie d**y za przeproszeniem od niepamiętnych czasów z tego co wiem było niemoralne...
>dlaczego seks miałby być dopuszczalny tylko dla prokreacji
A dlaczego chleb piecze się dla chleba, a nie dla radości z pieczenia?
>Dokładnie: kiedyś. W średniowieczu i trochę po nim. Dzisiaj to już nie działa.
Jak wyżej - jeśli chodzi o Polskę - zlikwidować ZUS i nagle dzieci staną się opłacalne (bo niby po co były dzieci w średniowieczu??)
>Wiesz co, mam mniej więcej świeżo w pamięci przemowę księdza na ślubie mojego brata, raptem sprzed roku. Brzmiało raczej jak "idźcie i rozmnażajcie się, bóg będzie was wspierał".
Widać, że nie miał dzieci Tak na poważnie - jeden ksiądz nie jest wyrocznią dla całego KK. Jego zdanie może 'nieco' odbiegać od nauki KK, a może to moje... Nie jestem 100% pewien. Ktoś ma papiery o tym?
>Kiedyś inny zapytał mnie, po co chcę iść na studia, skoro to do niczego kobiecie nie potrzebne i twierdził, że mam obowiązek wyjść za mąż i rodzić dzieci, bo inaczej łamię boskie prawa. Nawet mi się nie chce tego komentować.
Mi też nie (facepalm). Oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko
02-07-2011 15:38 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Dawanie d**y za przeproszeniem od niepamiętnych czasów z tego co wiem było niemoralne...
Co Ty nie powiesz. A o hierodulach Ty słyszał, a? Nie słyszał...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-07-2011 18:54 
 Ocena-1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Co Ty nie powiesz. A o hierodulach Ty słyszał, a? Nie słyszał...
O czym?? O modliszkach?
liliac (147340 punktów)
Usunięte przez moderatora
02-07-2011 23:57 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>>Dawanie d**y za przeproszeniem od niepamiętnych czasów z tego co wiem było niemoralne...
>Co Ty nie powiesz. A o hierodulach Ty słyszał, a? Nie słyszał...

Jakbyś miała ochotę jeszcze trochę powalić głową o ścianę, zejdź do www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w432464
i przejmij kolegę. Ja się poddaję (tak naprawdę to sieć mi się buntuje i nie chce otwierać akurat tamtej odpowiedzi, ale i tak bym się poddała, więc może to łaska opatrzności).
Żeby nie było, że wmanewrowałam - rozsądniejsze byłoby zignorowanie.
03-07-2011 12:58 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Nie, dzięki, nie skorzystam. Dydaktyczne zapędy jakoś we mnie osłabły.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
01-07-2011 17:48 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. KK .. mówi: (..) 'jeśli masz warunki, nie udawaj, że nie możesz mieć dzieci' (bo ich nie utrzymasz, bo ci się nie chce etc.)
A jeśli ktoś faktycznie nie ma dzieci, bo mu się nie chce, to co? Grzeszy?
I jak to się ma do watykańskich pastuszków - nie chce im się czy warunków nie mają?
01-07-2011 21:03 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>A jeśli ktoś faktycznie nie ma dzieci, bo mu się nie chce, to co? Grzeszy?
'Nie sądzę'. Jak ktoś znajdzie watykański papier potępiający takich ludzi to... nie wiem co zrobię
>I jak to się ma do watykańskich pastuszków - nie chce im się czy warunków nie mają?
Dali słowo, że nie będą tego robić. Świecki, jak wyżej, też tak może (szumny przykład 'dziewic konsekrowanych' mogę rzucić).
01-07-2011 21:43 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Świecki, jak wyżej, też tak może (szumny przykład 'dziewic konsekrowanych' mogę rzucić).

Odpowiedź na to, na Twoje "Dawanie d**y za przeproszeniem od niepamiętnych czasów z tego co wiem było niemoralne...", i na całą resztę podobnych odkrywczych mądrości wyłożonych we wcześniejszych postach:

Może, tylko PO CO I DLACZEGO MIAŁBY TO ROBIĆ?
Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego katolikowi tak ciężko zrozumieć, że katolicka moralność nie jest jakimś uniwersalnym ideałem i nie obejmuje całego świata od momentu jego powstania.

PS. Zjawisko, które określiłeś jako "dawanie d*" było również traktowane jak normalna profesja albo wręcz dziedzina sztuki, zależy gdzie i kiedy.
01-07-2011 22:03 
 0 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
>Może, tylko PO CO I DLACZEGO MIAŁBY TO ROBIĆ?
Żeby przypadkowo nie zajść w ciążę? Bo nie samym seksem żyje człowiek?
Jakoś nie każdy podziela Twoje poglądy, bo nie widziałem tłoków w burdelach...(a powinny być, jeśli każdy chce tylko seksu i nie może się powstrzymać)
>Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego katolikowi tak ciężko zrozumieć, że katolicka moralność nie jest jakimś uniwersalnym ideałem i nie obejmuje całego świata od momentu jego powstania.
Bo się bardziej trzyma kupy niż 'racjonalistyczna'? Bo któraś musi być tą podstawową?
>PS. Zjawisko, które określiłeś jako "dawanie d*" było również traktowane jak normalna profesja albo wręcz dziedzina sztuki, zależy gdzie i kiedy.
Magia też, a tej już nie jesteś zwolennikiem, czyż nie? Jak wyżej - to, że coś jest profesją w burdelu, nie czyni tego 'zawodu' chwalebnym.
01-07-2011 23:36 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)

>Bo się bardziej trzyma kupy niż 'racjonalistyczna'? Bo któraś musi być tą podstawową?
bliżej jej jednak do kupy niż trzymania się.

>Magia też, a tej już nie jesteś zwolennikiem, czyż nie? Jak wyżej - to, że coś jest profesją w burdelu, nie czyni tego 'zawodu' chwalebnym.

Nie czyni go chwalebnym bo dekalog? (no i oczywiście jedyne prawo do za przeproszeniem "kobiecej dupy" ma jej przed bogiem poślubiony maż, samodzielne dawanie dupy psuje mu monopol)Czy nie dostrzegasz, że zasady dekalogowe, etyka negacji, obejmuje niemalże wszelkie działalności człowieka i ma na celu nic innego jak generowanie poczucia winy, bez którego świetnie opłacani odpuszczacze grzechów musieliby zacząć, jak to ładnie nazwałeś "dawać dupy" by wyżyć? To religie księgi zrobiły wszystko by zohydzić ludziom seks i parę innych przyjemności. Nie jedz zbyt dobrze bo grzech obżarstwa, niech ci nie będzie za wygodnie bo nazwą cię hedonistą. Bądź miernym ciołkiem słuchającym głosów z nieba. Bo jak wierzysz w człowieka i jego moc sprawczą jesteś winny grzechu pychy. Pośpij w niedzielę do południa bo lubisz - grzech lenistwa i dziesiątki innych równie absurdalnych pomysłów.

"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
02-07-2011 19:04 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>samodzielne dawanie dupy psuje mu monopol
Ktoś tu wspominał o normach nieprzystosowanych do uwarunkowań społecznych... Legalny powrót małżeństw poligamicznych się szykuje?
>Czy nie dostrzegasz, że zasady dekalogowe, etyka negacji, obejmuje niemalże wszelkie działalności człowieka i ma na celu nic innego jak generowanie poczucia winy
Jak rozumiem mamy się czem prędzej pozbyć tego balastu?
To religie księgi zrobiły wszystko by zohydzić ludziom seks
Cofnijmy się do jaskiń i (zwrot tak chętnie używany jako zarzut przeciw Kościołowi) rozmnażajmy się jak króliki. Tam przynajmniej nie było żadnych ksiąg
>i parę innych przyjemności.
Jakie?
>Nie jedz zbyt dobrze bo grzech obżarstwa
Jak rozumiem podziwiasz ludzi, którzy mają 200 kg i chcą jeszcze przytyć, żeby pobić rekord guinessa? Wg mnie patologię powinno się określać po imieniu.
>niech ci nie będzie za wygodnie bo nazwą cię hedonistą.
Jeśli wszystko zostawiasz dla siebie...
>Bądź miernym ciołkiem słuchającym głosów z nieba. Bo jak wierzysz w człowieka i jego moc sprawczą jesteś winny grzechu pychy.
Jak rozumiem nie uznajesz pojęcia pychy w ogóle, czy źle Cię zrozumiałem?
>Pośpij w niedzielę do południa bo lubisz - grzech lenistwa
W ramach świeckiego państwa proponuję przywrócenie dnia pracującego w niedzielę. Wtedy przynajmniej nie będziesz miał wyrzutów, czy zgrzeszyłeś lenistwem, czy nie...
04-07-2011 12:46 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>>samodzielne dawanie dupy psuje mu monopol
>Ktoś tu wspominał o normach nieprzystosowanych do uwarunkowań społecznych... Legalny powrót małżeństw poligamicznych się szykuje?

Przeczytałeś tylko połowę czy też tylko połowę zrozumiałeś?
Słyszałeś kiedyś takie trudno słowo mizoginia? Zdajesz sobie sprawę jak zjawisko opisywane przez to słowo wiąże się z instytucjonalnym KK?

>>Czy nie dostrzegasz, że zasady dekalogowe, etyka negacji, obejmuje niemalże wszelkie działalności człowieka i ma na celu nic innego jak generowanie poczucia winy
>Jak rozumiem mamy się czem prędzej pozbyć tego balastu?

Bezzasadnego poczucia winy bazującego na zabobonnych lękach przed zemstą nieistniejącego, sadystycznego mizogina?

>To religie księgi zrobiły wszystko by zohydzić ludziom seks
>Cofnijmy się do jaskiń i (zwrot tak chętnie używany jako zarzut przeciw Kościołowi) rozmnażajmy się jak króliki. Tam przynajmniej nie było żadnych ksiąg

Właśnie o tym mówię - regulowanie współczesnego świata przestarzałą i nic nie wnoszącą etyka sprzed ponad 2 tysiącleci jest właśnie powrotem do jaskiń. Świetnie jeśli to komuś takiemu jak Ty wystarcza, ja chcę widzieć rozwijający się świat, nowe wynalazki, kobiety nie przymuszane do rodzenia dzieci wbrew ich woli itd. A nie całopalne ofiary z koźlich flaków na cześć boga któremu zioła śmierdzą.

>>i parę innych przyjemności.
>Jakie?
>>Nie jedz zbyt dobrze bo grzech obżarstwa
>Jak rozumiem podziwiasz ludzi, którzy mają 200 kg i chcą jeszcze przytyć, żeby pobić rekord guinessa? Wg mnie patologię powinno się określać po imieniu.

Nie, nie podziwiam ale to jego dupa będzie gruba i on odwali kitę w wieku lat 40 na zawał. Interesuje mnie to tylko o tyle, że nie chcę płacić za jego leczenie.
Ciągle powtarzasz "jak rozumiem" - i ciągle ten zwrot w Twoich postach powoduje, że czuję niesmak.

>>niech ci nie będzie za wygodnie bo nazwą cię hedonistą.
>Jeśli wszystko zostawiasz dla siebie...
Qrwa mać - FSM, Dyskordio widzicie i nie grzmicie. Z jakiej psia mać definicji wyszło Ci, że hedonista zostawia wszystko dla siebie?

do moderacji - może by wprowadzić do regulaminu obowiązkowe testy na inteligencję i nie wpuszczać tu ludzi o IQ niższym niż 50?

Bo to, że ktoś może nie znać jakiegoś słowa - rozumiem. Ale to, że go nie znając ma czelność o nim się wypowiadać i nie sprawdzić w słownikach jego znaczenia to ... brak mi słów.

>>Bądź miernym ciołkiem słuchającym głosów z nieba. Bo jak wierzysz w człowieka i jego moc sprawczą jesteś winny grzechu pychy.
>Jak rozumiem nie uznajesz pojęcia pychy w ogóle, czy źle Cię zrozumiałem?

Źle, źle Ty chyba nawet słowa "rozumiem" nie rozumiesz. Uznaję pojęcie pychy Tylko nie mogę uznać "błogosławieni cisi albowiem oni na własność posiądą ziemię"

>>Pośpij w niedzielę do południa bo lubisz - grzech lenistwa
>W ramach świeckiego państwa proponuję przywrócenie dnia pracującego w niedzielę. Wtedy przynajmniej nie będziesz miał wyrzutów, czy zgrzeszyłeś lenistwem, czy nie...
Masz jakąś dziwną psychiczną obstrukcję (w ujęciu medycznym). Weź się ...
nie możesz przywrócić dnia pracującego w niedzielę bo Ora od pn-sob et labora w niedzielę - przez takich i dla takich jak Ty.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
05-07-2011 19:54 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>>Ktoś tu wspominał o normach nieprzystosowanych do uwarunkowań społecznych... Legalny powrót małżeństw poligamicznych się szykuje?
>Przeczytałeś tylko połowę czy też tylko połowę zrozumiałeś?
No dziwisz się, że coś 'psuje mu monopol', jakbyś chciał ten monopol znieść. A zniesienie go to prosta droga do małżeństw poligamicznych.
>>>Czy nie dostrzegasz, że zasady dekalogowe, etyka negacji, obejmuje niemalże wszelkie działalności człowieka i ma na celu nic innego jak generowanie poczucia winy
>>Jak rozumiem mamy się czem prędzej pozbyć tego balastu?
>Bezzasadnego poczucia winy
A teraz niech jakiś wielce oświecony etyk wyznaczy, które poczucie winy jest zasadne. Szczerze boję się, co by z tego wynikło.
>>To religie księgi zrobiły wszystko by zohydzić ludziom seks
>>Cofnijmy się do jaskiń i (zwrot tak chętnie używany jako zarzut przeciw Kościołowi) rozmnażajmy się jak króliki. Tam przynajmniej nie było żadnych ksiąg
>Właśnie o tym mówię - regulowanie współczesnego świata przestarzałą i nic nie wnoszącą etyka sprzed ponad 2 tysiącleci jest właśnie powrotem do jaskiń. Świetnie jeśli to komuś takiemu jak Ty wystarcza, ja chcę widzieć rozwijający się świat, nowe wynalazki
Co ma seks do wynalazków? Które przykazanie zakazuje rozwoju??
>kobiety nie przymuszane do rodzenia dzieci wbrew ich woli
I znowu... Jako, że tylko po seksie rodzą się dzieci, jeśli kobieta zgadza się na seks, to niech potem cyrku nie robi i się nie dziwi, że w ciążę zaszła.
>Nie, nie podziwiam ale to jego dupa będzie gruba i on odwali kitę w wieku lat 40 na zawał.
I on też będzie zbawiony lub nie. To do niego mają przemówić te zasady.
>Ciągle powtarzasz "jak rozumiem" - i ciągle ten zwrot w Twoich postach powoduje, że czuję niesmak.
Wedle życzenia
>Qrwa mać - FSM, Dyskordio widzicie i nie grzmicie. Z jakiej psia mać definicji wyszło Ci, że hedonista zostawia wszystko dla siebie?
Zazwyczaj hedonizm łączy się z egoizmem, czasem również ze skąpstwem.
>do moderacji - może by wprowadzić do regulaminu obowiązkowe testy na inteligencję i nie wpuszczać tu ludzi o IQ niższym niż 50?
Nie rzucaj słów na wiatr, bo Cię jeszcze zbanują.
>Bo to, że ktoś może nie znać jakiegoś słowa - rozumiem. Ale to, że go nie znając ma czelność o nim się wypowiadać i nie sprawdzić w słownikach jego znaczenia to ... brak mi słów.
Jak wyżej - znajdź hedonistę, który nie łapie się pod żadne z pojęć wymienionych przeze mnie wyżej.
>Źle, źle Ty chyba nawet słowa "rozumiem" nie rozumiesz. Uznaję pojęcie pychy Tylko nie mogę uznać "błogosławieni cisi albowiem oni na własność posiądą ziemię".
Co to ma do 'człowieka i jego mocy sprawczej'? Z punktu widzenia katolika chodzi o to, że możesz wierzyć w powyższe, ale nie tylko w nie. Tudzież 'zły' jesteś, jak stawiasz te dwa czynniki przed Bogiem, niezależnie, jak mocno w nie wierzysz.
>>W ramach świeckiego państwa proponuję przywrócenie dnia pracującego w niedzielę. Wtedy przynajmniej nie będziesz miał wyrzutów, czy zgrzeszyłeś lenistwem, czy nie...
>Masz jakąś dziwną psychiczną obstrukcję (w ujęciu medycznym). Weź się ...
Jak nie potrzebujesz siódmego dnia na modlitwę, to nie dziw się, że brak pracy zwany jest lenistwem. Jak nadal nie wiesz, o co mi chodzi, to przytoczę skrajnie świeckiej rewolucji francuskiej - tam się nie cackali i znieśli tygodnie w ogóle(zostawili podział na dziesięciodniowe 'dekady')
>nie możesz przywrócić dnia pracującego w niedzielę bo Ora od pn-sob et labora w niedzielę
chyba odwrotnie
>przez takich i dla takich jak Ty.
Czyli jak utworzymy państwo 100% świeckie, to będzie można, bo już nic nie będzie 'dla takich, jak ja'
06-07-2011 10:41 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>>>Ktoś tu wspominał o normach nieprzystosowanych do uwarunkowań społecznych... Legalny powrót małżeństw poligamicznych się szykuje?
>>Przeczytałeś tylko połowę czy też tylko połowę zrozumiałeś?
>No dziwisz się, że coś 'psuje mu monopol', jakbyś chciał ten monopol znieść. A zniesienie go to prosta droga do małżeństw poligamicznych.

Ty nadal nie rozumiesz, kobieta ma prawo decydować co z sobą zrobić i nie potrzebuje męża lub współżon do podejmowania decyzji za sieie.

>>>>Czy nie dostrzegasz, że zasady dekalogowe, etyka negacji, obejmuje niemalże wszelkie działalności człowieka i ma na celu nic innego jak generowanie poczucia winy
>>>Jak rozumiem mamy się czem prędzej pozbyć tego balastu?
>>Bezzasadnego poczucia winy

seks z niemałżonkiem, zjedzenie 2 jabłek zamiast jednego, spanie w niedzielę do 13:37. Nie zauważasz bzdurności powyższych?

>Co ma seks do wynalazków? Które przykazanie zakazuje rozwoju??
Otóż wszystkie - widzisz rozwój społeczeństw to oprócz nowych wynalazków natury technicznej, chemicznej itp również wynalazki natury etycznej jak prawa człowieka, feminizm itp. Tym samym nieewoluująca etyka sprzed eonów ogranicza wynalazczość człowieka jako gatunku. Chciałbym Ci zwrócić uwagę, że człowiek obecnie rozwija się wbrew a nie dzięki religiom.

>>kobiety nie przymuszane do rodzenia dzieci wbrew ich woli
>I znowu... Jako, że tylko po seksie rodzą się dzieci, jeśli kobieta zgadza się na seks, to niech potem cyrku nie robi i się nie dziwi, że w ciążę zaszła.

Strasznie mi przykro, że tak zapatrujesz się na seks. Ja uprawiam go w większości przypadków dla przyjemności. Więc ja jako facet mogę a kobieta ma ponieść ewentualne konsekwencje. Czy słowo równość coś Ci mówi?

>>Qrwa mać - FSM, Dyskordio widzicie i nie grzmicie. Z jakiej psia mać definicji wyszło Ci, że hedonista zostawia wszystko dla siebie?
>Zazwyczaj hedonizm łączy się z egoizmem, czasem również ze skąpstwem.
Idiotyzm łączy się oz człowieczeństwem nie oznacza to jednakże, że każdy człowiek jet idiotą.

>>do moderacji - może by wprowadzić do regulaminu obowiązkowe testy na inteligencję i nie wpuszczać tu ludzi o IQ niższym niż 50?
>Nie rzucaj słów na wiatr, bo Cię jeszcze zbanują.

touché
>>Bo to, że ktoś może nie znać jakiegoś słowa - rozumiem. Ale to, że go nie znając ma czelność o nim się wypowiadać i nie sprawdzić w słownikach jego znaczenia to ... brak mi słów.
>Jak wyżej - znajdź hedonistę, który nie łapie się pod żadne z pojęć wymienionych przeze mnie wyżej.
Skupiłeś się niestety tylko na najstarszym (etymologicznym) znaczeniu tego słowa. We współczesnym rozumieniu tego słowa podobne znaczenie ma jedynie hedonizm materialistyczny.

>>Źle, źle Ty chyba nawet słowa "rozumiem" nie rozumiesz. Uznaję pojęcie pychy Tylko nie mogę uznać "błogosławieni cisi albowiem oni na własność posiądą ziemię".
>Co to ma do 'człowieka i jego mocy sprawczej'? Z punktu widzenia katolika chodzi o to, że możesz wierzyć w powyższe, ale nie tylko w nie. Tudzież 'zły' jesteś, jak stawiasz te dwa czynniki przed Bogiem, niezależnie, jak mocno w nie wierzysz.
W sytuacji jednak gdy twoja wiedza nie godzi się z Twoją wiarą musisz porzucić wiedzę na korzyść wiary - nie ma to wg Ciebie wpływu na moc sprawczą człowieka.

>>>W ramach świeckiego państwa proponuję przywrócenie dnia pracującego w niedzielę. Wtedy przynajmniej nie będziesz miał wyrzutów, czy zgrzeszyłeś lenistwem, czy nie...
>>Masz jakąś dziwną psychiczną obstrukcję (w ujęciu medycznym). Weź się ...
>Jak nie potrzebujesz siódmego dnia na modlitwę, to nie dziw się, że brak pracy zwany jest lenistwem.
Ewolucja społeczeństw i praw nimi rządzących. Już nie musisz pracować po 14h dziennie by wyżywić rodzinę, pana i kapłana. A odpoczynek po tygodniu pracy należy mi się jak psu micha. Nawet Twój bóg odpoczywał dnia siódmego (podobno wszechmocny) a ja nie mogę bo jeszcze na chwałę tego niebieskiego leniwca mam się modlić?

>>nie możesz przywrócić dnia pracującego w niedzielę bo Ora od pn-sob et labora w niedzielę
>chyba odwrotnie

odwrotnie dziękuję
>>przez takich i dla takich jak Ty.
>Czyli jak utworzymy państwo 100% świeckie, to będzie można, bo już nic nie będzie 'dla takich, jak ja'
Ależ będzie - tylko nie będę słyszał w telewizji (rzekomo publicznej) zaśpiewów szamana i błagań o deszcz w sejmie. Pogrzeb faceta w sukience nie zaanektuje czasu antenowego na dwóch programach publicznej telewizji przez kilka dni itp. Żaden fanatyk nie będzie wieszał billboardów z Hitlerem i odpadami pooperacyjnymi, żaden sprzedawca nie odmówi mi sprzedaży prezerwatyw bo nie chce żebym uprawiał seks, jakiś inny czarodziej nie będzie płakał nade mną gdy w piątek po ciężkiej pracy zjem schaboszczaka lub bzyknę się z żoną w niepłodny dzień dla dzikiej przyjemności uprawiania seksu.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
14-07-2011 18:14 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Ty nadal nie rozumiesz, kobieta ma prawo decydować co z sobą zrobić i nie potrzebuje męża lub współżon do podejmowania decyzji za siebie.
Czy ja coś pisałem, że nie może sobie np. mieszkania kupić będąc sama/odpowiedzialna sama za siebie?
>seks z niemałżonkiem
To już nie moja wina, że seks teraz się tylko z przyjemnością kojarzy - dopiero po zamienieniu celu z produktem ubocznym to może wydawać się dziwne
>zjedzenie 2 00 jabłek zamiast jednego(edit - bezbarwny)
2 jabłka jeszcze nikogo nie potępiły
>spanie w niedzielę do 13:37
Niedziela to dzień odpoczynku, więc nic w tym grzesznego - co najmniej, że specjalnie jeszcze zaśniesz o 17.59, żeby mieć usprawiedliwienie nieobecności w kościele
>Nie zauważasz bzdurności powyższych?
Co mi się stanie, jeśli tego nie zrobię?
>Otóż wszystkie - widzisz rozwój społeczeństw to oprócz nowych wynalazków natury technicznej, chemicznej itp również wynalazki natury etycznej jak prawa człowieka, feminizm
jeszcze parytety dopisz w ramach feminizmu, to podziękuję za takie wynalazki.
>Tym samym nieewoluująca etyka sprzed eonów ogranicza wynalazczość człowieka jako gatunku.
Który wynalazek wymusił zmienienie albo przedawnienie się np. przykazania 'nie zabijaj'?
>Chciałbym Ci zwrócić uwagę, że człowiek obecnie rozwija się wbrew a nie dzięki religiom.
Wbrew? Ciągle nie wiem jaki wpływ ma KK na naukę
>Strasznie mi przykro, że tak zapatrujesz się na seks. Ja uprawiam go w większości przypadków dla przyjemności. Więc ja jako facet mogę
Jeśli na prawdę masz w głębokim poważaniu ewentualną ciążę kobiety i Twoje ojcostwo... Nieodpowiedzialność chyba nie jest jak na razie karana za samą siebie
>a kobieta ma ponieść ewentualne konsekwencje.
Jak wyżej
>Idiotyzm łączy się z człowieczeństwem nie oznacza to jednakże, że każdy człowiek jet idiotą.
Ciągnąc dalej temat: zacznijmy od tego, że można być skąpcem nie będąc hedonistą, ale nie można być idiotą nie będąc człowiekiem.
Do meritum, znajdź hedonistę z definicji, który jednak nie jest egoistą.
>>>Bo to, że ktoś może nie znać jakiegoś słowa - rozumiem. Ale to, że go nie znając ma czelność o nim się wypowiadać i nie sprawdzić w słownikach jego znaczenia to ... brak mi słów.
>>Jak wyżej - znajdź hedonistę, który nie łapie się pod żadne z pojęć wymienionych przeze mnie wyżej.
>Skupiłeś się niestety tylko na najstarszym (etymologicznym) znaczeniu tego słowa. We współczesnym rozumieniu tego słowa podobne znaczenie ma jedynie hedonizm materialistyczny.
Bo mówimy o Prawie, które karze za ówczesną sobie definicję hedonizmu. Widzę dochodzi nam do dyskusji o przykazaniach czynnik zmiany znaczeń.
>W sytuacji jednak gdy twoja wiedza nie godzi się z Twoją wiarą musisz porzucić wiedzę na korzyść wiary - nie ma to wg Ciebie wpływu na moc sprawczą człowieka.
jedyne, co przychodzi mi na myśl, to 'czy ST jest dokładną historią stworzenia świata?' Innych przypadków nie kojarzę/nie znam, a co do tego pytania wyżej - znowu możecie na mnie donieść, żeby mnie ekskomunikowali, ale sądzę, że nie jest
>Ewolucja społeczeństw i praw nimi rządzących. Już nie musisz pracować po 14h dziennie by wyżywić rodzinę, pana i kapłana.
Ja bym to nazwał ewolucją systemów gospodarczych i samych narzędzi produkcji, ale mniejsza o to...
>A odpoczynek po tygodniu pracy należy mi się jak psu micha.
Ale uczepiłeś się, że dłuższe spanie w niedzielę jest lenistwem - u góry wyjaśnienie, że nie jest
>Nawet Twój bóg odpoczywał dnia siódmego (podobno wszechmocny) a ja nie mogę bo jeszcze na chwałę tego niebieskiego leniwca mam się modlić?
50 minut tygodniowo nieodwracalnie zniszczy Twój śwęty spokój i odpoczynek... Normalnie wyrazy współczucia
>>>przez takich i dla takich jak Ty.
>>Czyli jak utworzymy państwo 100% świeckie, to będzie można, bo już nic nie będzie 'dla takich, jak ja'
>Ależ będzie - tylko nie będę słyszał w telewizji (rzekomo publicznej)
Zlikwidować publiczną - prościej. Nie ma TV neutralnej światopoglądowo wypowiadającej się na takież tematy.
>zaśpiewów szamana i błagań o deszcz w sejmie.
A raczej o odrobinę inteligencji
>Pogrzeb faceta w sukience nie zaanektuje czasu antenowego na dwóch programach publicznej telewizji przez kilka dni itp.
Jak wyżej - w obecnej sytuacji TV pokazuje tylko to, co 'większość' chce zobaczyć(tak się rządzi rynek...)
>Żaden fanatyk nie będzie wieszał billboardów z Hitlerem i odpadami pooperacyjnymi
Co będzie zakazane? Podobizny Hitlera, czy krytyka aborcji? (no i trochę sarkazmu - czy ofiary egzekucji nie są przypadkiem odpadami po egzekucji?)
>żaden sprzedawca nie odmówi mi sprzedaży prezerwatyw bo nie chce żebym uprawiał seks
Jak nie sprzeda, to pójdziesz do innego sklepu - co najmniej, że chcesz powrotu gospodarki centralnie sterowanej
>jakiś inny czarodziej nie będzie płakał nade mną gdy w piątek po ciężkiej pracy zjem schaboszczaka
A to zakazane?
>bzyknę się z żoną w niepłodny dzień dla dzikiej przyjemności uprawiania seksu.
To też nie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
15-07-2011 01:29 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Który wynalazek wymusił zmienienie albo przedawnienie się np. przykazania 'nie zabijaj'?

1. Od kiedy przykazania obowiązują "niezrzeszonych"?
2. Przedawnienie nastąpiło w chwili gdy ktoś wykreślił "I nie będziesz robił obrazów na Moje podobieństwo", czy jak to tam szło.
3. Nie można zmieniać samemu reguł w trakcie gry i jeszcze bezczelnie żądać od wszystkich pozostałych by się do Twoich Reguł dostosowali, bo Twoje Reguły są lepsze dla ciebie.
4. Pokaż mi choć jeden przykład gdzie ktoś każe ci zabijać, co tam dzisiaj mamy na tapecie... przykład gdzie każą ci zabijać własne nienarodzone dziecko. W ramach nowej mody na obiektywizm podaj również kontrprzykłady gdzie ten moralny nieskalany kościół poleca zabijać innowierców, heretyków, zwyczajnych ludzi podczas wojny, lub popiera karę śmierci.

Ja niewierzącego traktuję delikatnie, bardziej delikatnie niż chorego umysłowo. - znalezione
15-07-2011 08:42 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Jeśli na prawdę masz w głębokim poważaniu ewentualną ciążę kobiety i Twoje ojcostwo... Nieodpowiedzialność chyba nie jest jak na razie karana za samą siebie
Słyszałeś kiedyś o takim wynalazku, jak antykoncepcja? A, prawda, kościółek tego zakazuje... "Kalendarzyk" zalecają, hi, hi


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-07-2011 18:40 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jakoś nie każdy podziela Twoje poglądy, bo nie widziałem tłoków w burdelach...

Widocznie odwiedzasz tylko te gorsze.
02-07-2011 19:20 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>Widocznie odwiedzasz tylko te gorsze.

Bardzo rozsądnie z jego strony. Z tym podejściem lepszych i tak by nie docenił, po co tracić czas i pieniądze.
A o co mi naprawdę chodziło, oczywiście nie zrozumiał.
02-07-2011 19:54 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>A o co mi naprawdę chodziło, oczywiście nie zrozumiał.
Bo nie miał jak. Nie jest dobrym mówcą ten, kto nie zadba, aby jego wypowiedź została zrozumiana.
02-07-2011 20:58 
 Ocena 2 na 2
Amai (3012 punktów)
>>A o co mi naprawdę chodziło, oczywiście nie zrozumiał.
>Bo nie miał jak.

Głównie o to, że w większości innych kultur seks w ogóle nie był rozpatrywany w kategoriach moralności. Był / jest po prostu naturalną sferą życia, ograniczaną ewentualnie tam, gdzie w grę wchodziły na przykład sprawy dziedziczenia. Oczywiście Ty uznasz to za niemoralne, ale obiektywnie patrząc, nie istnieje żaden powód, żeby traktować seks inaczej, a wszystkie ograniczenia nakładane na kobiety w kulturze judeochrześcijańskiej służą wyłącznie ich kontrolowaniu - podobnie jak cała moralna "otoczka". Fakt, że tacy, jak Ty (sory, ale to wynika z postów) traktują każdy seks poza "pobłogosławionym" małżeństwem jak przejaw ulegania prymitywnym popędom, to już tylko konsekwencja (zwykle połączona z pogardą dla kobiet, które nie chcą się ograniczeniom podporządkować - patrz Twoje "dawanie d").
Jeśli teraz nie było dość jasno, niech mnie ktoś inny wyręczy.
02-07-2011 22:38 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
Od tyłu:
>Jeśli teraz nie było dość jasno, niech mnie ktoś inny wyręczy.
Nie musi, teraz dopiero jest to zrozumiałe.
>Głównie o to, że w większości innych kultur seks w ogóle nie był rozpatrywany w kategoriach moralności.
a) o których mówisz?
b) może o tych uznających małżeństwa poligamiczne? Może tam rzekomo kobieta ma większe prawa? ROTFL
>Był / jest po prostu naturalną sferą życia, ograniczaną ewentualnie tam, gdzie w grę wchodziły na przykład sprawy dziedziczenia.
Jak wyżej
>Oczywiście Ty uznasz to za niemoralne, ale obiektywnie patrząc, nie istnieje żaden powód, żeby traktować seks inaczej
Tak wypadło, że to po seksie, a nie sprzątaniu domu rodzą się dzieci
>a wszystkie ograniczenia nakładane na kobiety w kulturze judeochrześcijańskiej służą wyłącznie ich kontrolowaniu
OMG, to się dopiero nazywa 'cudze chwalicie, swego nie znacie'
>traktują każdy seks poza "pobłogosławionym" małżeństwem jak przejaw ulegania prymitywnym popędom
Może nie prymitywnym, ale prawda. Potrzeby fizjologiczne także załatwiasz, gdy czujesz taką potrzebę, a chyba nigdy z nudów
>(zwykle połączona z pogardą dla kobiet, które nie chcą się ograniczeniom podporządkować - patrz Twoje "dawanie d")
Tu potwierdza się stara mądrość, że gdyby zabronić skakania z 6-tego piętra mielibyśmy tłumy samobójców. Mnie akurat łamanie zasad dla łamania zasad nie pociąga i gardzę ludźmi, którzy to robią.
02-07-2011 01:26 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>A jeśli ktoś faktycznie nie ma dzieci, bo mu się nie chce, to co? Grzeszy?
>I jak to się ma do watykańskich pastuszków - nie chce im się czy warunków nie mają?

Tak, Katechizm Kościoła Katolickiego:

2366 Płodność jest darem, celem małżeństwa, ponieważ miłość małżeńska ze swojej natury zmierza do tego, by być płodną.
2398 Płodność jest dobrem, darem i celem małżeństwa. Małżonkowie przekazując życie, uczestniczą w ojcostwie Boga.

2367 Małżonkowie, powołani do dawania życia, uczestniczą w stwórczej mocy i w ojcostwie Boga.
Wyjaśnienie: "W spełnianiu obowiązku, jakim jest przekazywanie życia i wychowywanie, obowiązku, który trzeba uważać za główną ich misję, są współpracownikami miłości Boga-Stwórcy i jakby jej wyrazicielami. Przeto mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności"

Czy to wystarczy za odpowiedź?
02-07-2011 19:07 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>2366 Płodność jest celem małżeństwa
Dzięki za podrzucenie odpowiedzi. Ja tam się pod tym podpisuję.(Wcześniej nie załapałem, że chodzi akurat o radośnie bzykające się 'małżeństwa', które rzekomo nie stać na dzieci)
02-07-2011 21:14 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>>2366 Płodność jest celem małżeństwaDzięki za podrzucenie odpowiedzi. Ja tam się pod tym podpisuję.(Wcześniej nie załapałem, że chodzi akurat o radośnie bzykające się 'małżeństwa', które rzekomo nie stać na dzieci)

Weź mi przypomnij kto to napisał bo nie pamiętam. "Mówiłem o warunkach finansowych na przykład. Nie masz kasy na ewentualne dzieci? To się nie rozmnażaj!" To jak to jest, rozmnażać się za wszelką cenę, czy nie?
02-07-2011 22:30 
 0 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
>>>2366 Płodność jest celem małżeństwaDzięki za podrzucenie odpowiedzi. Ja tam się pod tym podpisuję.(Wcześniej nie załapałem, że chodzi akurat o radośnie bzykające się 'małżeństwa', które rzekomo nie stać na dzieci)
>Weź mi przypomnij kto to napisał bo nie pamiętam. "Mówiłem o warunkach finansowych na przykład. Nie masz kasy na ewentualne dzieci? To się nie rozmnażaj!" To jak to jest, rozmnażać się za wszelką cenę, czy nie?
Ile jest osób, które na serio nie mają pieniędzy na dziecko? Może mało merytorycznie, ale gdy słyszę o rodzinach wielodzietnych mieszkających 'dość ubogo', zaczynam patrzeć z politowaniem na młode małżeństwa, które mówią, że się muszą 'ustabilizować, a potem będą myśleć o potomstwie'. Mam nadzieję, że to nieco uściśliło położenie tej granicy finansowej(przynajmniej jej położenie dla mnie)
01-07-2011 15:11 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Jan Paweł II z tego co pamiętam przeprosił za powyższe, ale przecież Wy tego cytując 'pajaca' nie słuchacie, żeby nic Wam się nie stało...

Jeśli hucpa z 12.03.2000 była przeprosinami, to ja jestem cesarzowa etiopska.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
01-07-2011 15:23 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Jeśli hucpa z 12.03.2000 była przeprosinami, to ja jestem cesarzowa etiopska.
Miał się ukorzyć do stóp? Uznać wyższość ateizmu?
01-07-2011 16:34 
 Ocena 13 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli hucpa z 12.03.2000 była przeprosinami, to ja jestem cesarzowa etiopska.
>Miał się ukorzyć do stóp?

Po pierwsze: przeprosił swojego Boga, nie pokrzywdzonych.

Po drugie: przeprosił za winy niektórych wierzących chrześcijan, nie zaś Świętego Bezgrzesznego Kościoła Rzymskiego Katolickiego.

>Uznać wyższość ateizmu?

Po trzecie, najlepsze: przeprosił też za istnienie ateizmu:

Tym bardziej też powinniśmy wyznać, że jako chrześcijanie ponosimy odpowiedzialność za zło występujące dzisiaj. W obliczu ateizmu, obojętności religijnej, laicyzacji, relatywizmu etycznego, łamania prawa do życia, niewrażliwości na ubóstwo wielu krajów musimy zadać sobie pytanie, w jakiej mierze i my ponosimy odpowiedzialność.

Za cząstkę winy, jaką każdy z nas przez swoje postępowanie ponosi za te przejawy zła, przyczyniając się do oszpecenia oblicza Kościoła, pokornie prosimy o przebaczenie.


Po czwarte: nie omieszkał zaznaczyć, że inni wcale nielepsi, a właściwie nawet gorsi, bo to my im po wielkopańsku wybaczamy...

Wyznając nasze winy, jednocześnie wybaczamy innym winy popełnione wobec nas. W ciagu wieków niezliczeni chrześcijanie znosili szykany, przemoc i prześladowania z powodu swej wiary. Podobnie jak przebaczyły ofiary tych niesprawiedliwości, (ciekawe, skąd czerpał wiedzę o tym, że np. chrześcijanie wyznania ariańskiego, monofizyckiego, luterańskiego czy prawosławnego znoszący szykany, przemoc i cierpienia ze strony katolików, przebaczyli swoim prześladowcom i kto upoważnił go do mówienia w ich imieniu?) tak i my przebaczamy. (Aha... jak..., tak przebaczamy... zatem skoro jacyś np. prawosławni nam śmieli nie przebaczyć, to i my im wała z makiem, z pasternakiem... )

Po piąte: ... a skoro tak, to niech się wszyscy na nasze nawrócą...

Jubileusz staje się zatem dla wszystkich (wytłuszczenie moje - big_zyd) sprzyjającą sposobnością do głębokiego nawrócenia się na ewangelię.

Po szóste: ...tym bardziej, że nie ulega przecież wątpliwości, że my już niniejszym przebaczone mamy jak ulał :

Z przyjęciem przebaczenia Bożego wiąże się powinność przebaczenia braciom i dążenia do wzajemnego pojednania. (...) Maryjo, Matko przebaczenia, pomóż nam przyjąć łaskę przebaczenia, którą Jubileusz obdarza nas tak obficie. (wytłuszczenia moje - big_zyd).

Po siódme:

Spraw, aby Wielki Post tego niezwykłego Roku Świętego był dla wszystkich wierzących i dla każdego człowieka, który szuka Boga, czasem pomyślnym, czasem pojednania, czasem zbawienia!

A na tych niewierzących i nieszukających spuść, Maryjo, Matko Przebaczenia, wszystkie Plagi Egipskie, ino się nie pomyl, i nas, Pawlaków, nie doświadczaj...

Źródło.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
01-07-2011 21:30 
 Ocena 1 na 3
Bezbarwny (198 punktów)
>Po pierwsze: przeprosił swojego Boga, nie pokrzywdzonych.
Nawet, gdybym był ateistą, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem. Pamiętajmy, że papież to władca absolutny, który po prostu nie może sobie pozwolić na taką wręcz zniewagę jak zniżanie się do poszczególnych ludzi - zwłaszcza tych, którzy sprzeciwiają się Kościołowi. Nawet, gdyby chciał - politycznie byłby na straconej pozycji.
>Po drugie: przeprosił za winy niektórych wierzących chrześcijan, nie zaś Świętego Bezgrzesznego Kościoła Rzymskiego Katolickiego.
To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.(sorry za powtarzający się przykład). Winni są ludzie i najwyżej im podległe instytucje, a nie organizacja, której prawdopodobnie nawet większość członków nie miała z danym czynem nic wspólnego.
>Po trzecie, najlepsze: przeprosił też za istnienie ateizmu:
Przeprosił, jak sam napisałeś, Boga, a nie ateistów. Przeprosił za dopuszczenie do istnienia tego ruchu/poglądu, uściślając.
>Po czwarte: nie omieszkał zaznaczyć, że inni wcale nielepsi, a właściwie nawet gorsi, bo to my im po wielkopańsku wybaczamy...
>'Wyznając nasze winy, jednocześnie wybaczamy innym winy popełnione wobec nas.'
Może to akurat się nie tyczy herezji, ale mam przypominać, co robił choćby Tamerlan z chrześcijanami w zdobytych miastach?
>Po piąte: ... a skoro tak, to niech się wszyscy na nasze nawrócą...
Lać wodę zabronisz?
>Po szóste: ...tym bardziej, że nie ulega przecież wątpliwości, że my już niniejszym przebaczone mamy jak ulał tu powinien być cytat, ale go wyciąłem - Bezbarwny)
To akurat... Nie, tego nie wytłumaczę...
>Po siódme:
>A na tych niewierzących i nieszukających spuść, Maryjo, Matko Przebaczenia, wszystkie Plagi Egipskie, ino się nie pomyl, i nas, Pawlaków, nie doświadczaj...
Znowu lanie wody. Bez tego kazanie papieża się nie odbędzie i musisz to przeboleć
02-07-2011 08:30 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)
>>Po pierwsze: przeprosił swojego Boga, nie pokrzywdzonych.
>Nawet, gdybym był ateistą, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem. Pamiętajmy, że papież to władca absolutny, który po prostu nie może sobie pozwolić na taką wręcz zniewagę jak zniżanie się do poszczególnych ludzi

Interesująca gradacja jest w tej organizacji - to miłosierny bóg zwraca się do każdej owieczki i wysłuchuje jej modlitw no ale papież się do tego nie zniża. Tak z ciekawości - to kto tam jest prezesem?

>- zwłaszcza tych, którzy sprzeciwiają się Kościołowi.

Już wtedy znane były liczne odejścia od linii partii jak frakcja czarownic czy tam księgarzy.

>Nawet, gdyby chciał - politycznie byłby na straconej pozycji.

No właśnie. Jeszcze by mu kadencje skrócili czy inne takie.

>To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.(sorry za powtarzający się przykład). Winni są ludzie i najwyżej im podległe instytucje, a nie organizacja, której prawdopodobnie nawet większość członków nie miała z danym czynem nic wspólnego.

Ma się rozumieć, że hitlerowskie Niemcy dalej funkcjonują i już, w formie biuletynu, rozgrzeszyły się podobnie?

Tak z Twojego podwórka - idąc argumentem konsekwencji - a ile to owieczek miało coś wspólnego z grzechem pierworodnym?

> Przeprosił za dopuszczenie do istnienia tego ruchu/poglądu, uściślając.

Uściślij - przeprosił, że nie wyrżnął wszystkich jak miał po temu możliwości czy też, za niedoskonałość indoktrynacji?

>Może to akurat się nie tyczy herezji, ale mam przypominać, co robił choćby Tamerlan z chrześcijanami w zdobytych miastach?

Dalej jesteśmy w konwencji przeprosin?

>>Po piąte: ... a skoro tak, to niech się wszyscy na nasze nawrócą...
>Lać wodę zabronisz?

Dobrze,że Bezbarwny wie, że to lanie wody. Wiadomo - głupim owieczko trzeba czasem polać.

>>Po szóste: ...tym bardziej, że nie ulega przecież wątpliwości, że my już niniejszym przebaczone mamy jak ulał tu powinien być cytat, ale go wyciąłem - Bezbarwny)
>To akurat... Nie, tego nie wytłumaczę...

Ale mi się udało. Patrz punkt pierwszy.

>Znowu lanie wody. Bez tego kazanie papieża się nie odbędzie i musisz to przeboleć

JW
02-07-2011 11:50 
 Ocena 5 na 5
Amai (3012 punktów)
>>Bez tego kazanie papieża się nie odbędzie i musisz to przeboleć
>JW

Ja bym jeszcze dodała: nic nie muszę.
Jak widać po innych postach, kolega Bezbarwny ma bardzo prostą wizję świata: katolicy vs. reszta. Tylko to masz do wyboru i jeśli stanąłeś po jedynie słusznej stronie - a jakżeby inaczej - całą resztę masz przyjąć do wiadomości.
Tak się zastanawiam, czy w ogóle wie, że na świecie istniały też jakieś inne cywilizacje oprócz tej chrześcijańskiej, które też stworzyły swoją etykę, swoje zasady moralne...
02-07-2011 19:16 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>>Bez tego kazanie papieża się nie odbędzie i musisz to przeboleć
>>JW
>Ja bym jeszcze dodała: nic nie muszę.
'Jeśli chcesz wyciągnąć merytoryczną treść z owego kazania' zapomniałem dodać.
>Tak się zastanawiam, czy w ogóle wie, że na świecie istniały też jakieś inne cywilizacje oprócz tej chrześcijańskiej, które też stworzyły swoją etykę, swoje zasady moralne...
Owszem, i znaczna część z nich została pokonana lub pozbawiona tożsamości przez 'naszą'(nie wiem, kto z czytających te słowa przyznaje się do owej cywilizacji) - pierwsze,lepsze z pamięci: Aztekowie,Inkowie, Indianie, Mongołowie(chociaż tutaj należy użyć słowa 'ludy' - mówię w szczególności np. o Tatarach), Chiny(XIX-wieczny podział na strefy wpływów na mnie akurat robi wrażenie)
A do meritum - czyli mamy uznać każde zasady moralne za równe sobie? Pozytywna odpowiedź daje mi prawo do utworzenia własnej, równorzędnej moralności i wymuszenia uwzględnienia jej w prawie państwowym choćby.
02-07-2011 20:27 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>>Tak się zastanawiam, czy w ogóle wie, że na świecie istniały też jakieś inne cywilizacje oprócz tej chrześcijańskiej, które też stworzyły swoją etykę, swoje zasady moralne...
>Owszem, i znaczna część z nich została pokonana lub pozbawiona tożsamości przez 'naszą'(nie wiem, kto z czytających te słowa przyznaje się do owej cywilizacji) - pierwsze,lepsze z pamięci: Aztekowie,Inkowie, Indianie, Mongołowie(chociaż tutaj należy użyć słowa 'ludy' - mówię w szczególności np. o Tatarach), Chiny(XIX-wieczny podział na strefy wpływów na mnie akurat robi wrażenie)
I o czym to niby ma świadczyć, że 'nasza' (twoje określenie, nie moje) jest bardziej moralna i w związku z tym uprawniona do ustalania zasad? Jasne, zwłaszcza jeśli wspomnieć Indian.

>A do meritum - czyli mamy uznać każde zasady moralne za równe sobie?
Przede wszystkim mamy je oceniać w kontekście czasów i tradycji danego społeczeństwa (mówiąc wprost - te z epoki brązu nijak się mają do dzisiejszej rzeczywistości).
I nie, nie wszystkie są równe. Więcej warte są te, które dają większe prawa i wolność (ograniczoną prawami innych) jednostce, a mniej te, które narzucają ludziom pozbawione racjonalnego uzasadnienia reguły, służące wyłącznie kontroli i zastraszaniu. Sam sobie odpowiedz, do których można zaliczyć te wyznawane przez Ciebie.

>Pozytywna odpowiedź daje mi prawo do utworzenia własnej, równorzędnej moralności i wymuszenia uwzględnienia jej w prawie państwowym choćby.
Nie, nie daje. Moralność to kwestia umowy społecznej opartej na szacunku dla człowieka, nie tyrania jednostki albo kasty kapłańskiej.
02-07-2011 22:14 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>I o czym to niby ma świadczyć, że 'nasza' (twoje określenie, nie moje) jest bardziej moralna i w związku z tym uprawniona do ustalania zasad?
Że nasza moralność była na tyle skuteczna, że wytworzyła społeczeństwo zdolne do takich osiągnięć. Chodzi mi jeszcze o czasy, gdy Amerykanin(biały) był synonimem wytrwałości i poświęcenia, a nie nadwagi i głupoty(patrz: geografia )
>(mówiąc wprost - te z epoki brązu nijak się mają do dzisiejszej rzeczywistości).
Czy wtedy ludzie zabijali się nawzajem bez powodu i bez wyrzutów? Wiadomo, że o tereny łowieckie występowały 'spory', ale dla pożywienia/zabawy zabijano raczej zwierzynę niż siebie nawzajem. Jednym zdaniem: podstawy są niezmienne - zmienia się tylko zakres zastosowania(i czasem stopień rygoru)
>Więcej warte są te, które dają większe prawa i wolność (ograniczoną prawami innych) jednostce, a mniej te, które narzucają ludziom pozbawione racjonalnego uzasadnienia reguły, służące wyłącznie kontroli(pogrubienie to tradycyjnie aluzja do aborcji - Bezbarwny)
Kto mnie kontroluje?
>zastraszaniu.
Mogę nie wierzyć w piekło - żaden problem. Gdzie tu zastraszanie?
>Sam sobie odpowiedz, do których można zaliczyć te wyznawane przez Ciebie.
Czuję się wolny, więc do tych pierwszych.
>Nie, nie daje. Moralność to kwestia umowy społecznej opartej na szacunku dla człowieka
To jest zarzut przeciw chrześcijaństwu??
, nie tyrania jednostki albo kasty kapłańskiej.
A co, jeśli społeczność jest z własnej woli chrześcijańska?
02-07-2011 22:58 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
A teraz prześledź sobie ten wątek i zastanów się, co wypisujesz:

>>>>Tak się zastanawiam, czy w ogóle wie, że na świecie istniały też jakieś inne cywilizacje oprócz tej chrześcijańskiej, które też stworzyły swoją etykę, swoje zasady moralne...
>>>Owszem, i znaczna część z nich została pokonana lub pozbawiona tożsamości przez 'naszą' [...] - pierwsze,lepsze z pamięci: Aztekowie,Inkowie, Indianie...
>>I o czym to niby ma świadczyć, że 'nasza' (twoje określenie, nie moje) jest bardziej moralna i w związku z tym uprawniona do ustalania zasad?
>Że nasza moralność była na tyle skuteczna, że wytworzyła społeczeństwo zdolne do takich osiągnięć.

Czyli 'nasza' moralność była na tyle skuteczna, że wytworzyła społeczeństwo zdolne do masowych mordów i niszczenia innych cywilizacji.
Taaa... to 'nas' stawia na pozycji absolutnego autorytetu w kwestiach moralności. Wszyscy tu zaraz padniemy na kolana i zaczniemy się nawracać na chrześcijaństwo.

>>(mówiąc wprost - te z epoki brązu nijak się mają do dzisiejszej rzeczywistości).
>Czy wtedy ludzie zabijali się nawzajem bez powodu i bez wyrzutów?
Zwykle z rozkazu swojego boga, na jego chwałę i z dziką satysfakcją - przykładów w ST na pęczki.

>>zastraszaniu.
>Mogę nie wierzyć w piekło - żaden problem. Gdzie tu zastraszanie?
Jeśli nie wierzysz w piekło (oficjalna nauka kk) - jesteś heretykiem. Ciesz się, że minął czas stosów.
05-07-2011 16:31 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Czyli 'nasza' moralność była na tyle skuteczna, że wytworzyła społeczeństwo zdolne do masowych mordów i niszczenia innych cywilizacji.
100% prawdy. Tylko, że jestem z tego dumny tak samo, jak np. Francuzi z bitwy nad Marną. Niby mordowali, a jednak czyn (przynajmniej dla nie-pacyfistów) chwalebny.
>Taaa... to 'nas' stawia na pozycji absolutnego autorytetu w kwestiach moralności. Wszyscy tu zaraz padniemy na kolana i zaczniemy się nawracać na chrześcijaństwo.
Nasza cywilizacja chciałbym zauważyć, że nie powstała z chwilą urodzin Jezusa. Już nie wspominając o tym, że nie wszyscy jej członkowie(również ci wybitni) byli wierzący. Bynajmniej jednak coś musiało doprowadzić do powstania tak wielkiego potencjału(jak wyżej - do mordowania i podbijania też). Moim skromnym zdaniem moralność(później też chrześcijańska - że też wszyscy się nawzajem nie pozabijali ani nie poabortowali tylko innych podbili!) i praworządność(zwłaszcza w złotym wieku Rzymu) miały w tym niemały udział.
>>Czy wtedy ludzie zabijali się nawzajem bez powodu i bez wyrzutów?
>Zwykle z rozkazu swojego boga, na jego chwałę i z dziką satysfakcją - przykładów w ST na pęczki.
Czyli ST jest z epoki brązu? Wow, dowiem się czegoś. Tak na poważnie, obronie w Wojnie Obronnej 1939 r. też zarzucisz, że zabijali Niemców? Innymi słowy - nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale czasem trzeba zabijać i ginąć w imię choćby swojego Boga(zwłaszcza, gdy wróg chce być szybszy w pozbawieniu nas życia).
>Jeśli nie wierzysz w piekło (oficjalna nauka kk) - jesteś heretykiem. Ciesz się, że minął czas stosów.
Owszem, wierzę, ale się tego nie boję - raczej tam nie trafię. Co do mojego przykładu, mamy XXI wiek - można spokojnie bluzgać na rząd bez mówienia słowa nt. KK, więc wszyscy możemy spać spokojnie, jeśli nie wierzymy w piekło.
05-07-2011 17:46 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>>Czyli 'nasza' moralność była na tyle skuteczna, że wytworzyła społeczeństwo zdolne do masowych mordów i niszczenia innych cywilizacji.
>100% prawdy. Tylko, że jestem z tego dumny

To się daje zauważyć.

>>Taaa... to 'nas' stawia na pozycji absolutnego autorytetu w kwestiach moralności. Wszyscy tu zaraz padniemy na kolana i zaczniemy się nawracać na chrześcijaństwo.
>Nasza cywilizacja chciałbym zauważyć, że nie powstała z chwilą urodzin Jezusa. Już nie wspominając o tym, że nie wszyscy jej członkowie(również ci wybitni) byli wierzący.

A w innym poście pisałeś, że odrzucenie chrześcijaństwa byłoby powrotem do jaskiń. Powalająca konsekwencja.

>Bynajmniej jednak coś musiało doprowadzić do powstania tak wielkiego potencjału(jak wyżej - do mordowania i podbijania też). Moim skromnym zdaniem moralność(później też chrześcijańska - że też wszyscy się nawzajem nie pozabijali ani nie poabortowali tylko innych podbili!) i praworządność(zwłaszcza w złotym wieku Rzymu) miały w tym niemały udział.

Kolejny plus dla 'naszej' moralności. Zaczynam dochodzić do wniosku, że tego pojęcia też nie rozumiesz.

> Tak na poważnie, obronie w Wojnie Obronnej 1939 r. też zarzucisz, że zabijali Niemców? Innymi słowy - nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale czasem trzeba zabijać i ginąć w imię choćby swojego Boga(zwłaszcza, gdy wróg chce być szybszy w pozbawieniu nas życia).

Ależ oczywiście, że się zgodzę. 'Nasi' popłynęli przecież do Ameryki z towarzyską wizytą, a dzicy Indianie zmusili ich do prowadzenia wojny obronnej. To takie proste.
05-07-2011 18:55 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>To się daje zauważyć.
To coś złego? Podałem już wyjaśnienie dlaczego jestem dumny, jakby co.
>A w innym poście pisałeś, że odrzucenie chrześcijaństwa byłoby powrotem do jaskiń. Powalająca konsekwencja.
Czy każdy ateista w całej historii łamał wszystkie zasady chrześcijańskiej etyki tylko dlatego, że był ateistą? Odrzucenie tych zasad prowadzi do jaskiń.
>Kolejny plus dla 'naszej' moralności. Zaczynam dochodzić do wniosku, że tego pojęcia też nie rozumiesz.
Si vis pacem, para bellum. Nawet moralność może służyć wygrywaniu wojen.
>Ależ oczywiście, że się zgodzę. 'Nasi' popłynęli przecież do Ameryki z towarzyską wizytą, a dzicy Indianie zmusili ich do prowadzenia wojny obronnej. To takie proste.
Nie mówię, że wszystkie podboje były chwalebne i słuszne, ale na pewno do dziś są godne podziwu(zwłaszcza z militarnego punktu widzenia). Założę się, że gdyby w miejsce kolonistów wsadzić dzisiejszych tv-holików, wyginęliby w pierwszym pokoleniu.
05-07-2011 19:26 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
>>To się daje zauważyć.
>To coś złego? Podałem już wyjaśnienie dlaczego jestem dumny, jakby co.
Z podziwu dla 'naszej' skuteczności.

>>A w innym poście pisałeś, że odrzucenie chrześcijaństwa byłoby powrotem do jaskiń. Powalająca konsekwencja.
>Czy każdy ateista w całej historii łamał wszystkie zasady chrześcijańskiej etyki tylko dlatego, że był ateistą? Odrzucenie tych zasad prowadzi do jaskiń.
Bo inne oczywiście nie istnieją, a chrześcijaństwo jest ich jedynym źródłem? Nie, nie odpowiadaj, to już wyjaśniłeś. Chrześcijańskie nie są jedyne, ale są tymi właściwymi.

> Nawet moralność może służyć wygrywaniu wojen.
Przypominam, że zaczęliśmy od twojego twierdzenia, że 'nasza' moralność jest lepsza. Jeśli mierzyć wartość skutecznością, najlepsza będzie moralność islamskiego terrorysty.

>Nie mówię, że wszystkie podboje były chwalebne i słuszne, ale na pewno do dziś są godne podziwu(zwłaszcza z militarnego punktu widzenia).
Przypominam po raz kolejny: mówiliśmy o moralności, nie o strategii. Z moralnego punktu widzenia tortury, rzezie i eksterminacja np. indańskich plemion (albo, skoro mowa o ST, mieszkańców "ziemi obiecanej"), nie są tym samym, co zabijanie w obronie kraju - które zupełnie bez sensu, zważywszy na kontekst, podałeś jako argument na rzecz dopuszczalności zabijania.

Mówiąc wprost - zastanów się, o czym tak naprawdę dyskutujesz, a potem się wypowiadaj. W temacie, a nie mieszając pojęcia i wrzucając wszystko do jednego worka.
05-07-2011 20:06 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>> Nawet moralność może służyć wygrywaniu wojen.
>Przypominam, że zaczęliśmy od twojego twierdzenia, że 'nasza' moralność jest lepsza. Jeśli mierzyć wartość skutecznością, najlepsza będzie moralność islamskiego terrorysty.
Islam bez ropy długo by nie pociągnął(a na pewno nawet by nie marzył o przegonieniu nas technologicznie), a 'my' po tych wygranych lub nie wojnach dalej istniejemy i się rozwijamy.
>>Nie mówię, że wszystkie podboje były chwalebne i słuszne, ale na pewno do dziś są godne podziwu(zwłaszcza z militarnego punktu widzenia).
>Przypominam po raz kolejny: mówiliśmy o moralności, nie o strategii. Z moralnego punktu widzenia tortury, rzezie i eksterminacja np. indańskich plemion
Nie wszystkie w imię Boga - dla kinomaniaków polecam film 'misja' - ciekawe, czy on też został 'odkłamany' przez racjonalistów
>zabijanie w obronie kraju - które zupełnie bez sensu, zważywszy na kontekst, podałeś jako argument na rzecz dopuszczalności zabijania.
Jeśli nasza moralność dopuszcza zabijanie w obronie wartości(Ojczyzna, Bóg, co tam kto woli), to czemu ma nam nakazywać czekanie z akcją zbrojną, aż wróg będzie gotowy, by zetrzeć nas w proch? Najlepszą obroną jest atak, a czy prowadzony dla pieniędzy, czy dla uprzedzenia wroga to inna sprawa. Jak pisałem podboje były umożliwione przez zasady, którymi podbijający się kierowali/mieli się kierować, a nie uzasadnione.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
05-07-2011 21:36 
 Ocena 4 na 4
Amai (3012 punktów)
>Islam bez ropy długo by nie pociągnął(a na pewno nawet by nie marzył o przegonieniu nas technologicznie), a 'my' po tych wygranych lub nie wojnach dalej istniejemy i się rozwijamy.
Co nie ma absolutnie nic wspólnego z tematem dotyczącym wartości i zasad moralnych.

>Jeśli nasza moralność dopuszcza zabijanie w obronie wartości(Ojczyzna, Bóg, co tam kto woli), to czemu ma nam nakazywać czekanie z akcją zbrojną, aż wróg będzie gotowy, by zetrzeć nas w proch?
Zdaje się, że mówiliśmy o mordowaniu Indian. Sugerujesz, że wybierali się do Europy, żeby zniszczyć 'naszą' cywilizację, a 'my' tylko ich uprzedziliśmy?

Za to w innym konteście to zdanie naprawdę mi się podoba.
Wypowiedź Bezbarwnego, zadeklarowanego obrońcy życia:
>Jeśli nasza moralność dopuszcza zabijanie w obronie wartości(Ojczyzna, Bóg, co tam kto woli), to czemu ma nam nakazywać czekanie z akcją zbrojną, aż wróg będzie gotowy, by zetrzeć nas w proch? Najlepszą obroną jest atak

A teraz proszę o odpowiedź.
Jeśli nasza moralność dopuszcza zabijanie w obronie wartości, naszego kraju albo naszego życia, to czemu ma nakazywać kobietom czekanie, aż płód poważnie zagrozi ich zdrowiu albo odbierze im życie?
14-07-2011 15:51 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Co nie ma absolutnie nic wspólnego z tematem dotyczącym wartości i zasad moralnych.
Próbuję pokazać, że moralność islamskiego terrorysty najzwyczajniej by zbankrutowała, nie będąc, wedle Twojej sugestii, najskuteczniejszą.
>Zdaje się, że mówiliśmy o mordowaniu Indian. Sugerujesz, że wybierali się do Europy, żeby zniszczyć 'naszą' cywilizację, a 'my' tylko ich uprzedziliśmy?
Jeszcze raz - Indian mordowano najczęściej dla pieniędzy, a twierdzę tylko, że pewne zasady zawarte w moralności technicznie to umożliwiły.
>Jeśli nasza moralność dopuszcza zabijanie w obronie wartości, naszego kraju albo naszego życia, to czemu ma nakazywać kobietom czekanie, aż płód poważnie zagrozi ich zdrowiu albo odbierze im życie?
Proszę bardzo. Hipotetycznie zezwalamy Śląskowi na niepodległość - chyba nie zaprzeczysz, że likwidowanie państwa Śląskiego po 4 tygodniach od powstania przy pomocy czołgów i tajnej policji byłoby idiotyczne i bezpodstawne. Tak samo zabijanie dziecka, któremu samemu się dało prawo do życia jest przynajmniej dla mnie, że tak powiem 'zdecydowanie trudniejsze do zaakceptowania'. Jeszcze wspomnę, o 'prawniczym' argumencie gdzieś tu poruszonym - jak udowodnisz dziecku winę? Wyczytasz z jego myśli żądzę krwi?


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
14-07-2011 17:56 
 Ocena 1 na 1
Amai (3012 punktów)
Albo nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co czytasz, albo uparcie zrozumieć nie chcesz. W obu przypadkach przeciąganie tej dyskusji nie ma sensu.
22-07-2011 14:36 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Albo nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co czytasz, albo uparcie zrozumieć nie chcesz. W obu przypadkach przeciąganie tej dyskusji nie ma sensu.
Ani mi nie udowodniłeś, że zabicie dziecka przed porodem jest bardziej moralne niż po, ani nie zaprzeczyłeś, że Wojny Kwietne były jeszcze bardziej niehumanitarne niż hiszpańsko-angielska wojna o dominację na morzu, więc nie wiem, o czym mówisz.
25-07-2011 11:40 
 Ocena 7 na 7
Amai (3012 punktów)
>Ani mi nie udowodniłeś, że zabicie dziecka przed porodem jest bardziej moralne niż po, ani nie zaprzeczyłeś, że Wojny Kwietne były jeszcze bardziej niehumanitarne niż hiszpańsko-angielska wojna o dominację na morzu,

Po pierwsze, powtórzone wcześniej przez kilka innych osób: sprawdzaj, komu i na co odpowiadasz. Ile razy trzeba o tym przypomnieć, żeby do Ciebie dotarło?
Po drugie: to nie ze mną rozmawiałeś o Wojnach Kwietnych czy wojnach na morzu.
Po trzecie: nie chce mi się znowu wracać do aborcji, ale... Twierdzisz, że życie płodu jest warte tyle samo, co życie dziecka albo dorosłego. Jednocześnie jesteś za całkowitym zakazem aborcji i dopuszczasz zabijanie nie tylko w obronie życia, ale nawet abstrakcyjnych wartości (przy okazji: czy wszechmogący bóg potrzebuje obrony?), a nawet atakowanie z wyprzedzeniem, zanim zrobi to wróg, co już obroną nie jest. Czyli - każde życie jest warte tyle samo, chyba, że MY zdecydujemy, że któreś jest warte mniej. Wykazujesz typową chrześcijańską hipokryzję i nawet tego nie dostrzegasz.

>więc nie wiem, o czym mówisz.
Po czwarte: to, że nie wiesz, o czym mówisz i o czym mówią inni, jest już oczywiste dla każdego, kto wdał się z Tobą w dyskusję.
02-07-2011 19:53 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Interesująca gradacja jest w tej organizacji - to miłosierny bóg zwraca się do każdej owieczki i wysłuchuje jej modlitw no ale papież się do tego nie zniża. Tak z ciekawości - to kto tam jest prezesem?
Czy tego ktokolwiek chce, czy nie, papież jest także politykiem. Gdyby papież się zniżył, popełniłby podobny błąd do przemawiania w Sejmie w stroju kąpielowym.
>Już wtedy znane były liczne odejścia od linii partii jak frakcja czarownic czy tam księgarzy.
Dziękuję za porównanie do partii komunistycznej - a może merytoryczny argument?
>No właśnie. Jeszcze by mu kadencje skrócili czy inne takie.
Jak wyżej - Papież to nie d***krata, żeby się bawił w słupki poparcia dla siebie swoją drogą. Chodzi o 'poparcie' dla całego KK.
>Ma się rozumieć, że hitlerowskie Niemcy dalej funkcjonują i już, w formie biuletynu, rozgrzeszyły się podobnie?
To państwo i to państwo. Innymi słowy: pomijając formę przeprosin, zdajesz się nie zauważać, że KK nie działa w identyczny sposób, co w średniowieczu. Owszem, Bóg, msze, procesje się nie zmieniły, ale to nie oznacza, że wszystko zostało, jak za apostołów.
>Tak z Twojego podwórka - idąc argumentem konsekwencji - a ile to owieczek miało coś wspólnego z grzechem pierworodnym?
A sądzisz, że Bóg miałby potępiać człeka, bo go zapomniano wodą oblać? Wiara to kwestia chęci i woli, a nie obrzędu. Czyli: wg mnie grzech pierworodny to bardziej 'zachęta' do chrztu niż realna wina.
>Uściślij - przeprosił, że nie wyrżnął wszystkich jak miał po temu możliwości czy też, za niedoskonałość indoktrynacji?
Jeśli szerzenie każdego poglądu oprócz jedynie słusznego racjonalizmu jest indoktrynacją, to gratuluję obiektywności.
>Dalej jesteśmy w konwencji przeprosin?
A ktoś za wspomniane zbrodnie przepraszał? Czasem można sobie pozwolić na przypomnienie, że KK jest największym prześladowcą i największą zmorą ludzkości
>Dobrze,że Bezbarwny wie, że to lanie wody. Wiadomo - głupim owieczko trzeba czasem polać.
Nie słyszałeś nigdy żadnego, choćby państwowego wystąpienia z okazji jakiejś uroczystości? Lanie wody o przyjaźni, współpracy i innych za przeproszeniem pierdołach... To jest standard niezależnie, czy KK miał z daną przemową coś do czynienia, czy nie.
>Ale mi się udało.
Gratuluję. Chyba sam podpytam 'wyżej postawionych', jak oni to wytłumaczą...
03-07-2011 08:35 
 Ocena 8 na 8
MarcinK (9189 punktów)

>Czy tego ktokolwiek chce, czy nie, papież jest także politykiem. Gdyby papież się zniżył, popełniłby podobny błąd do przemawiania w Sejmie w stroju kąpielowym.

Z Twoich wypowiedzi wynika, że jest tylko i wyłącznie politykiem.

>Dziękuję za porównanie do partii komunistycznej - a może merytoryczny argument?

Primo - jak słyszysz partia to od razu myślisz komunistyczna? To taki Kaczyński, Giertych czy Jurek to piewcy Międzynarodówki?

Secundo - widać aluzji nie złapałeś to pytanie zadam ponownie - wyjaśnij w jaki sposób czarownice przeciwstawiały się kościołowi?

>Jak wyżej - Papież to nie d***krata, żeby się bawił w słupki poparcia dla siebie swoją drogą. Chodzi o 'poparcie' dla całego KK.

Partia broni, Partia radzi, Partia nigdy cię nie zdradzi!

>To państwo i to państwo.

Teraz Kościół awansował do Państwa. Powiedz no mi wreszcie kto przepraszał - Kościół Katolicki czy Watykan?

>Innymi słowy: pomijając formę przeprosin, zdajesz się nie zauważać, że KK nie działa w identyczny sposób, co w średniowieczu. Owszem, Bóg, msze, procesje się nie zmieniły, ale to nie oznacza, że wszystko zostało, jak za apostołów.

Primo - co ma średniowiecze do apostołów?

Secundo - jak dla mnie działa dokładnie tak jak w średniowieczu jeno nieco zmienił środki działania. Nie z własnej woli zresztą.

>Czyli: wg mnie grzech pierworodny to bardziej 'zachęta' do chrztu niż realna wina.

Interesujące. Czyli grzech pierworodny to bzdura, a śmierć Jezusa na krzyżu to chwyt marketingowy żeby zebrać więcej owieczek. Tu się poniekąd zgadzamy tyle, że ja jestem ateistą, a Ty katolikiem.

>Jeśli szerzenie każdego poglądu oprócz jedynie słusznego racjonalizmu jest indoktrynacją, to gratuluję obiektywności.

Jeśli utożsamić racjonalizm ze zdrowym rozsądkiem to jego szerzyć nie trzeba - jako ludzie mamy naturalną skłonność do jego używania. Indoktrynować trzeba rozmaite kretynizmy w rodzaju religii bo bez tejże dawno by to szlag trafił.

>A ktoś za wspomniane zbrodnie przepraszał? Czasem można sobie pozwolić na przypomnienie, że KK jest największym prześladowcą i największą zmorą ludzkości

Odnośnie Tamerlana już Ci Big odpowiedział.

Co do meritum - dyskusja toczy się nad przeprosinami, które słusznie wyśmiał Big powyżej. Twoja obrona to oczywiście "a u was Murzynów biją".

>Nie słyszałeś nigdy żadnego, choćby państwowego wystąpienia z okazji jakiejś uroczystości? Lanie wody o przyjaźni, współpracy i innych za przeproszeniem pierdołach... To jest standard niezależnie, czy KK miał z daną przemową coś do czynienia, czy nie.

Jeśli nawet traktować kościół tylko i wyłącznie jako instytucję polityczną to lanie wody jest zarezerwowane na takie uroczystości jak otwarcie muzeum czy autostrady. Tymczasem podobno były to przeprosiny za tortury i morderstwa niewinnych ludzi.

Tutaj nasuwają się dwie możliwości:

1. Masz rację i papież wysmarował to tylko z powodów politycznych, a papier, na którym jest to napisane, ma wartość papieru toaletowego. Jedyne podsumowanie jakie mi przychodzi do głowy to cyniczne skurw...ństwo.

2. Jednak papież choć odrobinę poczuwał się za winy swej światłej organizacji. Wtedy na cynicznego skurw...yna wychodzi zdaje się ktoś inny.

Interesująca alternatywa.

>>Ale mi się udało.
>Gratuluję. Chyba sam podpytam 'wyżej postawionych', jak oni to wytłumaczą...

Sam to świetnie min w tym poście tłumaczysz.

Tak na zakończenie - Ty idź lepiej do seminarium bo drogę w hierarchii masz otwartą i świetlane perspektywy przed Tobą. Prezentujesz dokładnie wymagane natężenie cynizmu, hipokryzji oraz protekcjonalności względem głupich owieczek. Biskup zapewne to minimum co osiągniesz. Żyć nie umierać.
05-07-2011 18:35 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Z Twoich wypowiedzi wynika, że jest tylko i wyłącznie politykiem.
Gdzie? Omówiłem jego potencjalne 'ruchy' tylko z politycznego punktu widzenia, co nie oznacza, że jest wyłącznie politykiem.
>Primo - jak słyszysz partia to od razu myślisz komunistyczna?
Użycie tej samej nowomowy sugeruje tą właśnie partię.
>Secundo - widać aluzji nie złapałeś to pytanie zadam ponownie - wyjaśnij w jaki sposób czarownice przeciwstawiały się kościołowi?
Podważały prawo(kto lubi, ten wstawia cudzysłów) KK do jedynie słusznej nauki w jedynego Boga tym samym podważając prawo państwa do władzy świeckiej(muszę znowu wyjaśniać cały mechanizm?)
>Partia broni, Partia radzi, Partia nigdy cię nie zdradzi!
Teraz mi napisz, że ta partia to nie wiadomo o którą chodzi, a już na pewno nie PZPR(pisanie samego wyrazu 'Partia' z wielkiej litery już coś sugeruje)
>Teraz Kościół awansował do Państwa.
??
>Powiedz no mi wreszcie kto przepraszał - Kościół Katolicki czy Watykan?
KK
>>Innymi słowy: pomijając formę przeprosin, zdajesz się nie zauważać, że KK nie działa w identyczny sposób, co w średniowieczu. Owszem, Bóg, msze, procesje się nie zmieniły, ale to nie oznacza, że wszystko zostało, jak za apostołów.
>co ma średniowiecze do apostołów?
Okres wcześniejszy niż współczesność i jak najjaskrawszy przykład tej właśnie różnicy.
>>Czyli: wg mnie grzech pierworodny to bardziej 'zachęta' do chrztu niż realna wina.
>Interesujące. Czyli grzech pierworodny to bzdura
Tego nie powiedziałem
>a śmierć Jezusa na krzyżu to chwyt marketingowy żeby zebrać więcej owieczek.
Na pewno z Jego śmiercią wszyscy nagle nie zostali oczyszczeni z wszelkich win - chrzest ciągle istnieje jako 'obmycie z win'. Pozwól, że nie będę się tu rozpisywał nt. teologii katolickiej. Nie czas i miejsce na to.
>Jeśli utożsamić racjonalizm ze zdrowym rozsądkiem
A może KK utożsamić ze zdrowym rozsądkiem? Błędne koło.
>to jego szerzyć nie trzeba - jako ludzie mamy naturalną skłonność do jego używania.
W zasadzie do chodzenia do kościoła i wiary w(jak kto woli - wymyślania sobie) Boga też. Religia ma dłuuuugie tradycje - niemal tak długie, jak użycie zdrowego rozsądku.
>Indoktrynować trzeba rozmaite kretynizmy w rodzaju religii bo bez tejże dawno by to szlag trafił.
Jak rozumiem, będąc katolikiem, zostałem poddany bezlitosnej indoktrynacji, co czyni ze mnie (no właśnie, kogo?) ?
>Co do meritum - dyskusja toczy się nad przeprosinami, które słusznie wyśmiał Big powyżej. Twoja obrona to oczywiście "a u was Murzynów biją".
Moja obrona zwana też jest 'przyganiał kocioł garnkowi...' Nie lubię kawałów o Murzynach.
>Jeśli nawet traktować kościół tylko i wyłącznie jako instytucję polityczną to lanie wody jest zarezerwowane na takie uroczystości jak otwarcie muzeum czy autostrady.
Myślisz, że tylko wtedy politycy leją wodę?
>Tutaj nasuwają się dwie możliwości:
>1. Masz rację i papież wysmarował to tylko z powodów politycznych, a papier, na którym jest to napisane, ma wartość papieru toaletowego. Jedyne podsumowanie jakie mi przychodzi do głowy to cyniczne skurw...ństwo.
Utożsamiasz lanie wody z treścią(celem wypowiedzi) jak rozumiem?
>2. Jednak papież choć odrobinę poczuwał się za winy swej światłej organizacji. Wtedy na cynicznego skurw...yna wychodzi zdaje się ktoś inny.
Bóg wysyłał inkwizytorów za rączkę? Nie będę zanudzał teologią, dlaczego ich nie złapał za kark i nie powstrzymał.
>>>Ale mi się udało.
>>Gratuluję. Chyba sam podpytam 'wyżej postawionych', jak oni to wytłumaczą...
>Sam to świetnie min w tym poście tłumaczysz.
Sam mi tłumaczysz, co piszę?
>Tak na zakończenie (...) Prezentujesz dokładnie wymagane natężenie cynizmu, hipokryzji oraz protekcjonalności względem głupich owieczek.
Nie mogłeś sobie odpuścić obrzucenia mnie inwektywami na koniec, nie? Mogę tylko odpowiedzieć, że jesteś wystarczająco... nazwijmy to niekulturalny, aby być wojującym ateistą. Miłego dnia!
05-07-2011 22:39 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)
>Gdzie? Omówiłem jego potencjalne 'ruchy' tylko z politycznego punktu widzenia, co nie oznacza, że jest wyłącznie politykiem.

Wyjaśnij może, bo niedowidzę, gdzieś to tak akcentował ten pierwiastek duchowy tej organizacji?

>Użycie tej samej nowomowy sugeruje tą właśnie partię.

A niektórym to się wszystko z seksem kojarzy. Na Macierewicza nawet w jego szafie czyha WSI, a Rogalski ciągle we mgle i na helu.

>Podważały prawo(kto lubi, ten wstawia cudzysłów) KK do jedynie słusznej nauki w jedynego Boga tym samym podważając prawo państwa do władzy świeckiej(muszę znowu wyjaśniać cały mechanizm?)



Toś mnie teraz setnie rozbawił. Pytać Ciebie czy Ty się zastanawiasz co wypisujesz nie ma zdaje się sensu żadnego - już dwie osoby w tym wątku zadały to pytanie, a Ty dalej doskonale potwierdzasz jego retoryczność.

Czekam z niecierpliwością na wyjaśnienie tegoż mechanizmu - w szczególności:

1. Skuteczności wywoływania piorunów, gradobicia, suszy, pomoru bydła, epidemimii cholery etc przez te narzędzia szatana;
2. Masz z pewnością niezbite dowody na kobiece autorstwo "Młotu na czarownice". Czy Kopernik była kobietą?
3. Wyjaśnij nowe znaczenie słowa "mizoginizm" w świetle tolerancyjnej nauki tej światłej instytucji.

Jakbyś mógł jeszcze jakoś nawiązać jak się mają gusła czarownic do tych katolickich - w szczególności zamiana wafla w tkankę ludzką i kanibalizm.

Na koniec przetłumacz na polski jeszcze to: podważając prawo państwa do władzy świeckiej

>Teraz mi napisz, że ta partia to nie wiadomo o którą chodzi, a już na pewno nie PZPR(pisanie samego wyrazu 'Partia' z wielkiej litery już coś sugeruje)

Że byłem przewodniczącym kołchozu.

>>Powiedz no mi wreszcie kto przepraszał - Kościół Katolicki czy Watykan?
>KK

Czyli KK to państwo. Już nie zapytam co to Watykan - bo i po co.

>>>Czyli: wg mnie grzech pierworodny to bardziej 'zachęta' do chrztu niż realna wina.
>>Interesujące. Czyli grzech pierworodny to bzdura
>Tego nie powiedziałem

Za co w końcu ten Jezus na krzyżu umarł bo gubię się nieco?

>Na pewno z Jego śmiercią wszyscy nagle nie zostali oczyszczeni z wszelkich win - chrzest ciągle istnieje jako 'obmycie z win'. Pozwól, że nie będę się tu rozpisywał nt. teologii katolickiej. Nie czas i miejsce na to.

Ty się Bezbarwny nie przejmuj - Ciebie na pewno oczyścili. Twoja ortodoksja do jedynie słusznej nauki w jedynego Boga
poraża wszystkie zmysły.

>A może KK utożsamić ze zdrowym rozsądkiem? Błędne koło.

Słusznie Bezbarwny. Jako, że mój zdrowy rozsadek nieco zardzewiał to popróbujmy coś pierwsze z brzegu np. Żelazna logika Trójcy Świętej:

1. Czy Jezus jest swoim ojcem czy synem?
2. Czy Jezus przebłagał sam siebie na krzyżu?
3. Stary a Nowy testament - studium schizofrenii w świetle tożsamości autora oraz tożsamości momentu ich napisania.

>W zasadzie do chodzenia do kościoła i wiary w(jak kto woli - wymyślania sobie) Boga też. Religia ma dłuuuugie tradycje - niemal tak długie, jak użycie zdrowego rozsądku.

Ale dla pewności trzeba ją szerzyć od niemowlęcia. Nie zaszkodzi tez cośtam z budżetu uszczknąć - no ale to na zbożne cele jest.

>Jak rozumiem, będąc katolikiem, zostałem poddany bezlitosnej indoktrynacji, co czyni ze mnie (no właśnie, kogo?) ?

Sam sobie odpowiedz. Mogę tylko swoje odczucia przedstawić - zrobiono ze mnie idiotę. Na szczęście, tu znów autopsja, to uleczalne..

>Moja obrona zwana też jest 'przyganiał kocioł garnkowi...' Nie lubię kawałów o Murzynach.

Ciętej riposty Ci odmówić nie można.

>Myślisz, że tylko wtedy politycy leją wodę?

Weź no sobie słownik i dokładnie przestudiuj słowo "cynizm". Przyda Ci się.

>Utożsamiasz lanie wody z treścią(celem wypowiedzi) jak rozumiem?

Nie, kieruje się normami moralnymi cechującymi człowieka żyjącego w XXI wieku. Nic zapewne z tego nie zrozumiesz ale zupełnie mnie to nie dziwi.

>Bóg wysyłał inkwizytorów za rączkę? Nie będę zanudzał teologią, dlaczego ich nie złapał za kark i nie powstrzymał.

Ponownie - Ty rozumiesz co Ty wypisujesz? Tak można, zdaję się, do znudzenia.

>Sam mi tłumaczysz, co piszę?

Teraz skrócę nieco - jw.

>Nie mogłeś sobie odpuścić obrzucenia mnie inwektywami na koniec, nie? Mogę tylko odpowiedzieć, że jesteś wystarczająco... nazwijmy to niekulturalny, aby być wojującym ateistą. Miłego dnia!

Również miłego kolego. Sprawdź jednak co znaczy "cynizm" i "hipokryzja". Opcjonalnie idź do tego seminarium - tam już sprawdzać nie musisz.
14-07-2011 16:38 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Wyjaśnij może, bo niedowidzę, gdzieś to tak akcentował ten pierwiastek duchowy tej organizacji?
Czy w ogóle to zrobiłem? Niezbyt rozumiem, co chcesz uzyskać przez to pytanie.
>>Użycie tej samej nowomowy sugeruje tą właśnie partię.
>A niektórym to się wszystko z seksem kojarzy. Na Macierewicza nawet w jego szafie czyha WSI, a Rogalski ciągle we mgle i na helu.
No to o jaką partię chodziło? No, powiedz...
>1. Skuteczności wywoływania piorunów, gradobicia, suszy, pomoru bydła, epidemimii cholery etc przez te narzędzia szatana;
Czy ja powiedziałem, że to było jakkolwiek skuteczne?
>2. Masz z pewnością niezbite dowody na kobiece autorstwo "Młotu na czarownice".
Nie, po co byłby mi taki argument, nawet, gdyby istniał?
>Czy Kopernik była kobietą?
Też nie
>3. Wyjaśnij nowe znaczenie słowa "mizoginizm" w świetle tolerancyjnej nauki tej światłej instytucji.
pl.wikipedia.org/wiki/Mizoginia
>Jakbyś mógł jeszcze jakoś nawiązać jak się mają gusła czarownic do tych katolickich - w szczególności zamiana wafla w tkankę ludzką i kanibalizm.
?
>Na koniec przetłumacz na polski jeszcze to: podważając prawo państwa do władzy świeckiej
Boskie pochodzenie władzy w średniowieczu dodawało jej autorytetu. Innymi słowy, poszerzało jej możliwości działania bez podburzania chłopstwa na przykład.
>Teraz mi napisz(..)
>Że byłem przewodniczącym kołchozu.
Dobrze wiedzieć
>Czyli KK to państwo. Już nie zapytam co to Watykan - bo i po co.
Mam wspominać, że KK i Watykan mają tego samego przywódcę, czy już to wiesz?
>>Na pewno z Jego śmiercią wszyscy nagle nie zostali oczyszczeni z wszelkich win - chrzest ciągle istnieje jako 'obmycie z win'. Pozwól, że nie będę się tu rozpisywał nt. teologii katolickiej. Nie czas i miejsce na to.
>Ty się Bezbarwny nie przejmuj - Ciebie na pewno oczyścili. Twoja ortodoksja do jedynie słusznej nauki w jedynego Boga
>
poraża wszystkie zmysły.
Nie moja rzecz dokonywać nad samym sobą Sądu Ostatecznego.
>Słusznie Bezbarwny.
...
>1. Czy Jezus jest swoim ojcem czy synem?
Jezus z Nazaretu był człowiekiem urodzonym ok. 6 r. p.n.e. - jeśli chodzi o Osobę Boską - jak niżej, muszę akurat tu wyjaśniać?
>2. Czy Jezus przebłagał sam siebie na krzyżu?
Nie spytał się Ciebie o zdanie w Twoim imieniu jako człowiek przebłagał Boga za grzechy (tak, był równocześnie człowiekiem i Bogiem - weź ktoś załóż na to nowy wątek...)
>3. Stary a Nowy testament - studium schizofrenii w świetle tożsamości autora oraz tożsamości momentu ich napisania.
Łatwiej byłoby Ci ewentualnie uwierzyć, jeśli Bóg by się pojawił przy trzęsieniach ziemi i nagle by rzucił własno'ręcznie' napisaną książką w Ziemię?
>>W zasadzie do chodzenia do kościoła i wiary w(jak kto woli - wymyślania sobie) Boga też. Religia ma dłuuuugie tradycje - niemal tak długie, jak użycie zdrowego rozsądku.
>Ale dla pewności trzeba ją szerzyć od niemowlęcia.
No tak - wg (nomen-omen)większości ateistów wiara to ma być jak człek podrośnie, ale wychowanie seksualne to już od małego... Nie, żebym coś pisał, ale to się kupy nie trzyma.
>Nie zaszkodzi tez cośtam z budżetu uszczknąć - no ale to na zbożne cele jest.
Nie pisałem, że to popieram.
>Sam sobie odpowiedz.
Skorzystam z tej propozycji: nie zostałem.
>Mogę tylko swoje odczucia przedstawić - zrobiono ze mnie idiotę.
i1.kwejk.p(*)rego-urzeka-twoja-historia.jpg
>Na szczęście, tu znów autopsja, to uleczalne..
Jeszcze nie przymusowo
>Ciętej riposty Ci odmówić nie można.
Można, nie zabraniam - mamy wolność słowa
>Weź no sobie słownik i dokładnie przestudiuj słowo "cynizm". Przyda Ci się.
Całkiem nieźle definiuje to Twoje poglądy - znamienne, co teraz oznacza bycie cynicznym
>Nie, kieruje się normami moralnymi cechującymi człowieka żyjącego w XXI wieku.
Następny krok: nazwać mnie zapóźnionym/wstecznikiem/reakcjonistą
W XXI wieku szczególnie widać, że cel uświęca środki
>>Bóg wysyłał inkwizytorów za rączkę? Nie będę zanudzał teologią, dlaczego ich nie złapał za kark i nie powstrzymał.
>Ponownie - Ty rozumiesz co Ty wypisujesz?
Dziękuję za odpowiedź do tematu
>Tak można, zdaję się, do znudzenia.
Tak pisać, jak powyżej, owszem
>>Sam mi tłumaczysz, co piszę?
>Teraz skrócę nieco - jw.
Stwierdziłeś, że sam tłumaczę coś chcąc zapytać się o to gdzieś indziej. Czyli lepiej wiesz ode mnie, co chciałem napisać! Jeszcze nie rozumiesz?
>Również miłego kolego. Sprawdź jednak co znaczy "cynizm"
Cynizm - postawa etyczna, charakteryzująca się nieuznawaniem wartości i norm obowiązujących w danym środowisku. Według cyników nie istnieją (...) ideały (np. dobro powszechne, rodzina, Bóg).
Proszę bardzo.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
15-07-2011 00:49 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

Tak się zastanawiam Bezbrawny czy Ty rżniesz głupa czy naprawdę nie rozumiesz co się do Ciebie pisze? Ponieważ niespecjalnie mnie interesuje odpowiedź na to pytanie to zdaje się szczęśliwie dobrnęliśmy do końca naszej dyskusji.

Jeśli mogę coś zasugerować - proponuję zmianę stopki na:

jako człowiek przebłagał Boga za grzechy - tak, był równocześnie człowiekiem i Bogiem
03-07-2011 10:34 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Owszem, Bóg, msze, procesje się nie zmieniły, ale to nie oznacza, że wszystko zostało, jak za apostołów.

Wybitnie kiepski argument. Mało co się od czasów apostołów pozmieniało aż tak i aż tyle razy co Bóg, msze i procesje .

>A sądzisz, że Bóg miałby potępiać człeka, bo go zapomniano wodą oblać? Wiara to kwestia chęci i woli, a nie obrzędu. Czyli: wg mnie grzech pierworodny to bardziej 'zachęta' do chrztu niż realna wina.

Oj, bo Augustynem Świętym poszczuję...


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
05-07-2011 18:14 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Wybitnie kiepski argument. Mało co się od czasów apostołów pozmieniało aż tak i aż tyle razy co Bóg, msze i procesje .
Uściślając, sam fakt(założenie w przypadku Boga, jak wolicie) ich istnienia się nie zmienił. Za to wiele organów(żeby znowu nie lać wody, czym jest instytucja) zniknęło, wiele się też pojawiło.
>Oj, bo Augustynem Świętym poszczuję...
Trudno, najwyżej mnie ekskomunikują. Na poważnie, myślałem, że hipokryzję(poglądy bliskie teologii protestanckiej, nie katolickiej) mi zarzucisz, ale się myliłem. Jeśli jednak zechcesz teraz mi to zarzucić - chyba będzie trzeba na to założyć nowy wątek
06-07-2011 11:32 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Wybitnie kiepski argument. Mało co się od czasów apostołów pozmieniało aż tak i aż tyle razy co Bóg, msze i procesje .
>Uściślając, sam fakt(założenie w przypadku Boga, jak wolicie) ich istnienia się nie zmienił.

Bóg katolicki jest (już choćby z racji troistości swej, a i innych przymiotów) całkiem innym gatunkiem Boga, niż Bóg czasów apostolskich. Procesje też są późniejszym wynalazkiem. O mszach nawet nie wspominam.

>>Oj, bo Augustynem Świętym poszczuję...
>Trudno, najwyżej mnie ekskomunikują. Na poważnie, myślałem, że hipokryzję(poglądy bliskie teologii protestanckiej, nie katolickiej) mi zarzucisz, ale się myliłem. Jeśli jednak zechcesz teraz mi to zarzucić - chyba będzie trzeba na to założyć nowy wątek

Bo też i Augustyn z czasem okazał się prekursorem protestantyzmu, za co Słusznie (choć bez wymieniania z nazwiska) bullą Cum occasione przez Jego Świątobliwość Innocentego X potępiony został .


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
02-07-2011 21:32 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
MarcinK w zasadzie odpowiedział, parę słów tylko dorzucę.

>>Po pierwsze: przeprosił swojego Boga, nie pokrzywdzonych.
>Nawet, gdybym był ateistą, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem.

Dla ateisty nie jest to zaskoczeniem tym bardziej .

>Pamiętajmy, że papież to władca absolutny,

To się zapomnieć nie daje .

>który po prostu nie może sobie pozwolić na taką wręcz zniewagę jak zniżanie się do poszczególnych ludzi -

Żebym się nie Rozbeczał Najrzewniej z Litości nad Niemożnościami papieskimi...

>zwłaszcza tych, którzy sprzeciwiają się Kościołowi.

Zwłaszcza .

>Nawet, gdyby chciał - politycznie byłby na straconej pozycji.

Jakże się nie użalić???

>To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.

Zastanawiasz się niekiedy nad tym, co wypisujesz?

>Winni są ludzie i najwyżej im podległe instytucje, a nie organizacja, której prawdopodobnie nawet większość członków nie miała z danym czynem nic wspólnego.

Objaśnij mnie prostego - jakąż to Drogą Błyskotliwą doszedłeś do Brawurowego Mniemania, że organizacja nie jest instytucją?

>>Po trzecie, najlepsze: przeprosił też za istnienie ateizmu:
>Przeprosił, jak sam napisałeś, Boga, a nie ateistów. Przeprosił za dopuszczenie do istnienia tego ruchu/poglądu, uściślając.

I stąd poczułeś się w obowiązku pod adresem ateistów napisać, cytuję:
Jan Paweł II z tego co pamiętam przeprosił za powyższe, ale przecież Wy tego cytując 'pajaca' nie słuchacie, żeby nic Wam się nie stało...
ROTFL!!! BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!

>Może to akurat się nie tyczy herezji, ale mam przypominać, co robił choćby Tamerlan z chrześcijanami w zdobytych miastach?

Jaki ten Timur był, taki był, ale według politycznych nie wyznaniowych kryteriów mordował.

>>Po piąte: ... a skoro tak, to niech się wszyscy na nasze nawrócą...
>Lać wodę zabronisz?

Niech leje i nadmanganian potasu, ale gdy go za "łzy" podaje, tedy i ja z płynów ustrojowych skorzystać się krępował nie będę...

>>Po szóste: ...tym bardziej, że nie ulega przecież wątpliwości, że my już niniejszym przebaczone mamy jak ulał tu powinien być cytat, ale go wyciąłem - Bezbarwny)
>To akurat... Nie, tego nie wytłumaczę...

Nie oczekuję...

>>Po siódme:
>>A na tych niewierzących i nieszukających spuść, Maryjo, Matko Przebaczenia, wszystkie Plagi Egipskie, ino się nie pomyl, i nas, Pawlaków, nie doświadczaj...
>Znowu lanie wody. Bez tego kazanie papieża się nie odbędzie i musisz to przeboleć

Aha... muszę... trzeba tak było od razu...
02-07-2011 22:24 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Żebym się nie Rozbeczał Najrzewniej z Litości nad Niemożnościami papieskimi...
Widzę nie rozróżniasz władzy kościelnej od politycznej. Trudno.
>>Nawet, gdyby chciał - politycznie byłby na straconej pozycji.
>Jakże się nie użalić???
Jak wyżej
>>To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.
>Zastanawiasz się niekiedy nad tym, co wypisujesz?
Zawsze. Podaję podobny przykład odpowiedzialności zbiorowej.
>Objaśnij mnie prostego - jakąż to Drogą Błyskotliwą doszedłeś do Brawurowego Mniemania, że organizacja nie jest instytucją?
Chodzi mi o podział mniej więcej jak na III RP i Urząd Pracy. Widzisz różnicę?
>I stąd poczułeś się w obowiązku pod adresem ateistów napisać, cytuję:
Że tak to ujmę, błędne rozumowanie przyczynowo skutkowe
>ROTFL!!! BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!
Ok, fajnie się śmiejesz.
>>Może to akurat się nie tyczy herezji, ale mam przypominać, co robił choćby Tamerlan z chrześcijanami w zdobytych miastach?
>Jaki ten Timur był, taki był, ale według politycznych nie wyznaniowych kryteriów mordował.
Polityczne pod pozorem wyznaniowych, uściślając. Z gatunku: czysty mord religijny można podać zamachy terrorystyczne, jak kto lubi.
>Niech leje i nadmanganian potasu, ale gdy go za "łzy" podaje, tedy i ja z płynów ustrojowych skorzystać się krępował nie będę...
A na polski?
>Nie oczekuję...
To po co piszesz tutaj? Zaprzeczasz sam sobie.
>Aha... muszę... trzeba tak było od razu...
Jak wyżej - jeśli chcesz usłyszeć treść, musisz ją wydobyć spod morza wodolejstwa
02-07-2011 23:08 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Żebym się nie Rozbeczał Najrzewniej z Litości nad Niemożnościami papieskimi...
>Widzę nie rozróżniasz władzy kościelnej od politycznej. Trudno.

Nie jestem pierwszy, któremu już dawno się one w jedno zlały. I się nie wstydzę Dobrych Wzorców .

>>>To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.
>>Zastanawiasz się niekiedy nad tym, co wypisujesz?
>Zawsze. Podaję podobny przykład odpowiedzialności zbiorowej.

Se pożartować lubisz przy sobocie? - alternatywę tj. zgnicie mózgu na boku zostawiam (na razie).

>>Objaśnij mnie prostego - jakąż to Drogą Błyskotliwą doszedłeś do Brawurowego Mniemania, że organizacja nie jest instytucją?
>Chodzi mi o podział mniej więcej jak na III RP i Urząd Pracy. Widzisz różnicę?

Po prostu nie rozumiesz, że każda organizacja jest z konieczności instytucją, jak każdy wróbel z konieczności ptakiem?
Upośledzenie nie wybiera?

>>BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
>Ok, fajnie się śmiejesz.

Rankami zrywam się śliczny - liryczny i apetyczny...

>>>Może to akurat się nie tyczy herezji, ale mam przypominać, co robił choćby Tamerlan z chrześcijanami w zdobytych miastach?
>>Jaki ten Timur był, taki był, ale według politycznych nie wyznaniowych kryteriów mordował.
>Polityczne pod pozorem wyznaniowych, uściślając. Z gatunku: czysty mord religijny można podać zamachy terrorystyczne, jak kto lubi.

Na uczenie Cię historii w zakresie zupełnie podstawowym tracić czasu nie będę, bo mi się nie chce.

>>Niech leje i nadmanganian potasu, ale gdy go za "łzy" podaje, tedy i ja z płynów ustrojowych skorzystać się krępował nie będę...
>A na polski?

Że olewam.

>>Nie oczekuję...
>To po co piszesz tutaj?

Przeceniłem Cię. Bywa .

>Zaprzeczasz sam sobie.

Wskazać gdzie mianowicie, nie omieszkasz zapewne?

>Jak wyżej - jeśli chcesz usłyszeć treść, musisz ją wydobyć spod morza wodolejstwa

Wydobyć ją bezbłędnie bez muszeń żadnych, naprawdę trudne nie jest.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
05-07-2011 17:03 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Nie jestem pierwszy, któremu już dawno się one w jedno zlały.
Mi też, ale różnica w tym, że mi się chce oddzielać jedno od drugiego.
>I się nie wstydzę Dobrych Wzorców .
Jakby co, nie zrozumiałem żartu.
>Se pożartować lubisz przy sobocie? - alternatywę tj. zgnicie mózgu na boku zostawiam (na razie).
Ja przy sobocie nie obracam argumentów drugiej strony w żart bez powodu.
>Po prostu nie rozumiesz, że każda organizacja jest z konieczności instytucją, jak każdy wróbel z konieczności ptakiem?
Najwyraźniej nie zrozumiałeś różnicy, że dalej z tego żartujesz. Możesz, jak wolisz, wykreślić obie nazwy i spojrzeć tylko na 'praktyczne' porównanie, które zasugerowałem. Może to pomoże
>Rankami zrywam się śliczny - liryczny i apetyczny...
Dobrze wiedzieć.
>Na uczenie Cię historii w zakresie zupełnie podstawowym tracić czasu nie będę, bo mi się nie chce.
Argument dnia! 'bo mi się nie chce' Nie ma to jak rzeczowa dyskusja.
>>A na polski?
>Że olewam.
Można było tak od razu, a nie mi chemię jeszcze przypominasz
>Przeceniłem Cię. Bywa .
Bywa...
>Wskazać gdzie mianowicie, nie omieszkasz zapewne?
Z wielką przyjemnością: jeśli dyskutujesz ze mną(i, co naturalne, chcesz mnie przekonać do swoich racji) teoretycznie powinieneś jak najbardziej chcieć właśnie poznać moje zdanie na dany temat.
06-07-2011 14:02 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jestem pierwszy, któremu już dawno się one w jedno zlały.
>Mi też, ale różnica w tym, że mi się chce oddzielać jedno od drugiego.

My zatem, pośród tak wielkiej przewrotności tych fałszywych opinii, pomni, jak należy na Nasz urząd apostolski, jak najbardziej gorliwi o naszą najświętszą religię, o zdrową naukę i zbawienie dusz powierzone nam przez Boga, jak też o dobro samego społeczeństwa ludzkiego, uważaliśmy za obowiązek na nowo podnieść Nasz apostolski głos. Dlatego wszystkie i każde z osobna przewrotne zdanie i naukę, wymienione w tym liście, Naszą powagą apostolską odrzucamy i potępiamy, jak też żądamy i rozkazujemy, aby takie poglądy przez wszystkich synów Kościoła uważane były za odrzucone, napiętnowane i potępione.
- jak to obwieszczał bł. Pius IX w encyklice Quanta cura.
Jednym zdaniem udało Ci się popaść we właściwie wszystkie odrzucone, napiętnowane i potępione błędy, jakie załączony do ww. encykliki Syllabus errorum wymienia w punktach 19-80, w szczególności zaś błąd 55:
Kościół ma być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła.
Gratuluję .

>>I się nie wstydzę Dobrych Wzorców .
>Jakby co, nie zrozumiałem żartu.

Widzę .

>Ja przy sobocie nie obracam argumentów drugiej strony w żart bez powodu.
>>Po prostu nie rozumiesz, że każda organizacja jest z konieczności instytucją?
>Najwyraźniej nie zrozumiałeś różnicy, że dalej z tego żartujesz. Możesz, jak wolisz, wykreślić obie nazwy i spojrzeć tylko na 'praktyczne' porównanie, które zasugerowałem.

Wrócę do Twej wypowiedzi źródłowej:
To jest jak twierdzenie, że wszystkich Niemców trzeba wystrzelać za winy III Rzeszy.(sorry za powtarzający się przykład). Winni są ludzie i najwyżej im podległe instytucje, a nie organizacja, której prawdopodobnie nawet większość członków nie miała z danym czynem nic wspólnego.
Teraz pomalutku:
1. Nikt nie domaga się tu wystrzelania kogokolwiek - dyskusja dotyczy historycznych i teraźniejszych przewin Kościoła Katolickiego.
2. Przynależność konfesyjna z gruntu różni się od się przynależności etnicznej ta pierwsza ma bowiem charakter formalno-prawny.
3. Organizacja jest rodzajem instytucji.
4. Wszystkie zbrodnie popełnione przez członków Krk można nazwać zbrodniami katolickimi przynajmniej w "miękkim" sensie tj. o tyle, o ile np. zbrodniami nazistowskimi nazywamy nawet indywidualne i spontaniczne "wyczyny" poszczególnych esesmanów - ci też nie za każdym razem działali na oficjalny rozkaz Wodza i/lub Partii.
5. Organizacja pod nazwą Krk niezliczoną ilość razy oficjalnie i formalnie wydawała rozkazy zabijania, torturowania, więzienia, prześladowania, cenzurowania etc., etc. - i z tego właśnie, jako osobę prawną, można ją - w "twardym" sensie - rozliczać.

>>Na uczenie Cię historii w zakresie zupełnie podstawowym tracić czasu nie będę, bo mi się nie chce.
>Argument dnia! 'bo mi się nie chce' Nie ma to jak rzeczowa dyskusja.

Za udzielanie nauk zwykłem zapłatę pobierać. Niby czemu dla Ciebie wyjątek miałbym czynić?

>>Wskazać gdzie mianowicie, nie omieszkasz zapewne?
>Z wielką przyjemnością: jeśli dyskutujesz ze mną(i, co naturalne, chcesz mnie przekonać do swoich racji)

Cię przekonywać nie mam najmniejszego zamiaru. Idzie mi jedynie o "abstrakcyjne" niejako, dla czystej rozrywki własnej i - ewentualnie - Publiczności, wykazanie absurdalności Twoich wywodów; czy zdanie zmienisz, czy nie, jest mi obojętne.

>teoretycznie powinieneś jak najbardziej chcieć właśnie poznać moje zdanie na dany temat.

Dla jasności: pisząc Nie oczekuję odnosiłem się do Twej deklaracji, że nie wytłumaczysz papieża z jego deklaracji, że już - wraz z całym Kościołem - za "oczyszczonego" się uważa. Tego bezczelnego uroszczenia papieskiego istotnie wytłumaczyć się nie da - tedy nie oczekuję tłumaczenia ani od Ciebie ani od nikogo.
05-07-2011 00:13 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)

>>Po pierwsze: przeprosił swojego Boga, nie pokrzywdzonych. (Big Żyd 01.07.2011 godz. 16:34)
>Nawet, gdybym był ateistą, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem. Pamiętajmy, że papież to władca absolutny, który po prostu nie może sobie pozwolić na taką wręcz zniewagę jak zniżanie się do poszczególnych ludzi - zwłaszcza tych, którzy sprzeciwiają się Kościołowi. Nawet, gdyby chciał - politycznie byłby na straconej pozycji. (Bezbarwny 01.07.2011 godz. 21:30)

>Czy tego ktokolwiek chce, czy nie, papież jest także politykiem. Gdyby papież się zniżył, popełniłby podobny błąd do przemawiania w Sejmie w stroju kąpielowym. (bezbarwny 02.07 godz. 19:53)

>Widzę nie rozróżniasz władzy kościelnej od politycznej. Trudno. ( i znowu Bezbarwny 02.07.2011 godz. 22:24)

Cóż. Cytaty Bezbarwnego, choć tu inny nick, bardziej adekwatny mi się nasuwa, mówią same za siebie. Cudowny przykład zapędzenia samego siebie w kozi róg. Ale dziękuję serdecznie za unaocznienie, że władza kościelna to władza polityczna absolutna. Zgadzam się z takim postawieniem sprawy bezwzględnie.

Tylko czy aby niejednokrotnie nie miały miejsca na forum próby udowadniania racjonalistom przez innych katolików, że jest wręcz odwrotnie? Mianowicie, że papiestwo i instytucja kościoła katolickiego to absolutnie nie jest władza autorytarna. Czy aby niejednokrotnie nie oburzali się katolicy na opinie racjonalistów mówiące o kościele katolickim jako systemie wyczerpującym znamiona systemów totalitarnych?
Może uzgodnijcie sobie jakieś wspólne stanowisko, bo póki co to się bardzo gmatwacie.
Ale czegóż ja wymagam od katolików żarliwie broniących swego kościoła, który sam zakłamany do bólu produkuje siłą rzeczy jednostki na swoją modłę: hipokrytów.

A najbardziej ubawił mnie fragment (gdzieś powyżej), w którym pan Bezbarwny napisał o pustkach w burdelach. Skąd ta wiedza? I czy jeśli to dygresja z autopsji to przystaje do norm moralnych jakimi ma się kierować katolik? Ach czym się przejmować. Pójdzie do spowiedzi i będzie znowu czysto oszlifowany jak diamenty antwerpskie.

Po tym akcie mojej uprzejmej recenzji (acz bardzo wyrywkowej) twórczości oczadzonego manipulacjami jego kościoła katolika, coś odrobinę bardziej konstruktywnego:


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
05-07-2011 00:17 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
W kontekście tej w sumie bezładnej dyskusji, pełnej analogii w tym do nazizmu jakimi gładko sypie ów człowiek (Bezbarwny) i mi się nasunęło porównanie.
"Pochylam głowę przed bojownikami Powstania Warszawskiego jak też przed wszystkimi polskimi ofiarami wojny. Proszę o przebaczenie za to, co wyrządzili Niemcy" (Roman Herzog 01. sierpnia 1994 roku)
Krótko i na temat.

A teraz akt skruchy w wykonaniu zwierzchników kościoła katolickiego:
Przedstawiciel Kurii Rzymskiej:
(Kard. Joseph Ratzinger,
Prefekt Kongregacji Nauki Wiary)
Módlmy się, aby każdy z nas,
uznając, że także ludzie Kościoła
w imię wiary i moralności
posługiwali się czasem metodami nieewangelicznymi,
choć w słusznym dążeniu do obrony prawdy,
umiał naśladować Pana Jezusa,
który jest cichy i pokornego serca.


Po czym Jan Paweł II:
Panie, Boże wszystkich ludzi,
w niektórych epokach dziejów
chrześcijanie przyzwalali czasem na praktykę nietolerancji
i nie kierowali się największym przykazaniem miłości,
oszpecając przez to oblicze Kościoła, Twojej Oblubienicy.
Okaż miłosierdzie swoim grzesznym synom
i wejrzyj na nasze postanowienie,
aby szukać prawdy i krzewić ją łagodnie i z miłością,
w przekonaniu, że prawda
nie inaczej się narzuca, jak tylko mocą samej prawdy.
Przez Chrystusa Pana naszego.


www.opoka.(*)twy/wyznanie_win_12032000.html

Gdzie leży różnica? W opakowaniu.
"Słuszne dążenie do obrony prawdy". To tak jakby zwierzchnicy Niemiec mówili:
"Uznajemy, że nie było chlubną metodą używanie cyklonu B, choć robiliśmy to w słusznym dążeniu do obrony rasy panów".

Zresztą w trakcie liturgii z okazji Dnia Przebaczenia 12. Marca 2000 w Modlitwie Powszechnej padło wiele pięknych słów. Jak choćby te Kard. Rogera Etchegaray, a potem samego Wojtyły odnoszące się do rozłamu w chrześcijaństwie. I co z tych wzniosłych wersów o "darze skruszonych serc", gdy w dalszym ciągu Watykan ani na moment nie porzuca myśli o swym prymacie i słuszniejszej słuszności. Wystarczy porównać zachowanie JPII w trakcie jego odbytej dwa tyg. wczesniej (luty 2000) podróży apostolskiej do Egiptu i jedności w duchu encykliki "Ut unum sint" z 1995. Polecam zwłaszcza punkt 10 i ten fragment:
"Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu"

www.opoka.(*)el_ii/encykliki/ut_unum_1.html

I tak jak te przeprosiny, akty skruchy, ekumenizm, etc. wygląda sprawa z inkwizycją. Szumne Akta Międzynarodowego Sympozjum na temat Inkwizycji (pierwsza prezentacja 15 czerwca 2004 r.) mają taką samą wartość obiektywnych badań jak i inne komisje powoływane przez Watykan. Ot choćby swego czasu komisja niezależnych badaczy, pragnąca ustalić rzeczywiste relacje Piusa XII z III Rzeszą, którą również wykorzystywano do budowania wizerunku otwartości Watykanu, a której niezależni od państwa kościelnego członkowie w końcu mocno wkurzeni ograniczaniem im dostępu do archiwów podziękowali za współpracę.

Proponowałbym jeszcze zapoznać się z przemową Richarda von Weizsaekera wygłoszoną w Bundestagu 08. Maja 1885 roku. I przyglądnąć się jak powinno wyglądać rozprawienie się z tematem odpowiedzialności za zbrodnie. Tu jedynie drobniusi fragment:

Ale kto zamyka oczy na przeszłość, pozostanie ślepy na teraźniejszość. Kto nie chce sobie przypominać nieludzkość, ten stanie się znowu podatnym na nowe niebezpieczeństwo zarażenia.
(Zum 40. Jahrestag der Beendigung des Krieges in Europa und der nationalsozialistischen Gewaltherrschaft. Ansprache des Bundespräsidenten Richard von Weizsäcker am 8. Mai 1985 in der Gedenkstunde im Plenarsaal des Deutschen Bundestages)

Zanim zostanie wypowiedziana prośba o przebaczenie, trzeba zdobyć dokładną wiedzę o faktach i ustalić, gdzie rzeczywiście można mówić o nieprzestrzeganiu nakazów Ewangelii. Dlatego Komitet zwrócił się do historyków, których kompetencje naukowe są powszechnie uznawane. (Karol Wojtyła - papież Jan Paweł II w temacie rozprawienia się z problemem Inkwizycji)

Kto zamyka oczy na przeszłość, pozostaje ślepy na przyszłość:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,428048



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>(Kard. Joseph Ratzinger,
>Prefekt Kongregacji Nauki Wiary)
Krążą słuchy po mieście, że Kongregacja Doktryny Wiary jest nowym wcieleniem inkwizycji. No ale odłóżmy plotki na bok.

Chcemy się tu dowiedzieć jak to było naprawdę z tymi stosami.
Mit o św. Piotrze ojcu założycielu Stolicy Apostolskiej mówi m.in. o tym, jak ten dobył miecza w obronie Chrystusa... Ten właśnie miecz widnieje na proporcu inkwizycji hiszpańskiej. Nie daleko pada jabłko od jabłoni.
Mit założycielski Rzymu opowiada o tym jak brat zabił brata. Nie daleko pada jabłko od jabłoni. Władcy tego miasta (a później imperium z niego wyrosłym) wciąż się truli, dźgali, mordowali... No, ale nie o bajkach i mądrości ludowej chciałem napisać.

Krucjata przeciw Katarom to chyba nie pierwsze zorganizowane ludobójstwo w historii naszej cywilizacji. Wcześniej mordowano chrześcijan. Więcej grzechów ludzkości nie pamiętam (żarcik). Mówię o tej krucjacie gdyż to w niej swoje korzenie ma średniowieczna inkwizycja. Jeśli chcemy racjonalnie rozmawiać o stosach powinniśmy od tego zacząć. Potem możemy pogadać sobie o inkwizycji hiszpańskiej w osobnym wątku bo to przecież zjawisko nieco innej natury. Podobnie powinniśmy osobno zbadać temat polowań na czarownice, żeby nie wrzucać wszystkich oskarżeń do jednego kociołka bo wyjdzie nam niestrawny bigos. A po tym wszystkim możemy przejść do mitu założycielskiego cywilizacji nowoczesnej, czyli Rewolucji Francuskiej. Na końcu możemy pogadać o traumatycznych przeżyciach jakie zafundowali nam Hitler i Stalin.
Zanim oczywiście zaczniemy rozprawiać niech nas przeproszą ruskie. Niech Tusk przeprosi Kaczora za to i tamto a Żydzi niech przeproszą wszystkich Arabów za Palestynę. A potem wilk niech błaga o przebaczenie wszystkie ofiary swego apetytu.
Przekujmy miecze swe na lemiesze i siądźmy do okrągłego stołu.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
05-07-2011 17:22 
 0 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Cóż. Cytaty Bezbarwnego, choć tu inny nick, bardziej adekwatny mi się nasuwa
Odpuść sobie cytowania - nawet, jeśli mam inne poglądy...
>Ale dziękuję serdecznie za unaocznienie, że władza kościelna to władza polityczna
Mogłem to nazwać 'władza rządząca się podobnymi prawami do władzy politycznej' ale tak, jak pisałem wcześniej jest chyba prościej. Może Watykan to najmniejsze państwo świata(uznane), ale wpływ papieża jest porównywalny(w skali właśnie politycznej) do władcy imperium kolonialnego.
>absolutna.
W sensie kościelnym tak - papież jest teologicznie nieomylny. W znaczeniu politycznym - jak wyżej - władza absolutna na 4 hektarach to żadna władza.
>Tylko czy aby niejednokrotnie nie miały miejsca na forum próby udowadniania racjonalistom przez innych katolików, że jest wręcz odwrotnie? Mianowicie, że papiestwo i instytucja kościoła katolickiego to absolutnie nie jest władza autorytarna. Czy aby niejednokrotnie nie oburzali się katolicy na opinie racjonalistów mówiące o kościele katolickim jako systemie wyczerpującym znamiona systemów totalitarnych?
Nie rozróżniasz autorytaryzmu i totalitaryzmu?? Nie wiem, czy autorytaryzm też uważasz za synonim zła, ale ja nie, więc godzę się na takie określenie.
>Może uzgodnijcie sobie jakieś wspólne stanowisko, bo póki co to się bardzo gmatwacie.
Całkiem śmieszny argument na powyższą tezę - to w końcu jesteśmy totalitaryzmem, czy nie, jeśli nie myślimy tak samo?
>Ale czegóż ja wymagam od katolików żarliwie broniących swego kościoła, który sam zakłamany do bólu produkuje siłą rzeczy jednostki na swoją modłę: hipokrytów.
To chcesz poznać moje zdanie, czy znasz już odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania?
>A najbardziej ubawił mnie fragment (gdzieś powyżej), w którym pan Bezbarwny napisał o pustkach w burdelach. Skąd ta wiedza?
Specjalnie przesadziłem - ani tam nie bywam, ani nie ma tam zupełnych pustek. Ja w każdym razie nie znam NIKOGO, kto by z ich usług korzystał - może mój przedmówca raczy się przyznać, jeśli mnie oskarża o brak wiedzy w tym temacie
>I czy jeśli to dygresja z autopsji to przystaje do norm moralnych jakimi ma się kierować katolik?
Jak wyżej.
>Pójdzie do spowiedzi i będzie znowu czysto oszlifowany jak diamenty antwerpskie.
Już gdzieś pisałem, ale powtórzę - nie jestem księdzem i to nie moja wina, jeśli ktoś podchodzi do spowiedzi jak do automatu na rozgrzeszenie. Czy Bóg jest durniem, żeby mi wybaczał, wiedząc, że nieszczerze 'przepraszam'?
>Po tym akcie mojej uprzejmej twórczości oczadzonego manipulacjami
I kto tu jest hipokrytą...
> Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Opinia nawet-nie podane-kogo jest tym czymś konstruktywnym?
05-07-2011 21:01 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>W sensie kościelnym tak - papież jest teologicznie nieomylny. W znaczeniu politycznym - jak wyżej - władza absolutna na 4 hektarach to żadna władza.

Jeśli chcesz koniecznie władzę korelować z powierzchnią to dodaj do tych 4 ha powierzchnie jakie zajmują filie Watykanu: kościoły, zakony, plebanie. Możesz zliczyć jedynie areał pod obrysem murów.
Zresztą argument podany przez ciebie jest idiotyczny.

>Nie rozróżniasz autorytaryzmu i totalitaryzmu?? Nie wiem, czy autorytaryzm też uważasz za synonim zła, ale ja nie, więc godzę się na takie określenie.

Myślę, że ja rozróżniam. Władza autorytarna (w tym wypadku pan papież - a w parafiach pan proboszcz) jest elementem totalitaryzmu, bez tego żaden totalitaryzm nie funkcjonuje. Ponadto charakter kościoła katolickiego wyczerpuje znamiona totalitaryzmu, albowiem miesza się we wszelkie dziedziny życia ludzkiego i społecznego i pragnie je regulować. Nawet tym, którzy nie życzą sobie regulacji podług ideologii katolickiej. Od znanych totalitaryzmów różni się jedynie tym, że współcześnie nie ma za bardzo szans na prześladowanie i terror. Wcześniej, a rozmawiamy o tym właśnie w tym wątku (Inkwizycja), nie wahał się korzystać z tych metod. Dziś została mu jedynie marna resztka środków przymusu: terror psychiczny. I z tego narzędzia korzysta ochoczo. Tu już nawet nie chodzi o piekło. Obecnie zamieniono ognie piekielne na presję pt. "bóg ci nie wybaczy, bóg cię nie obdarzy miłością". Dla osoby wierzącej to sporo. A do tego rozbudowano do granic absurdu nakazy, zakazy, przykazy. Absurd polega na tym, że normalny człowiek nie jest w stanie sprostać tak wygórowanym wymaganiom. Ale przecież o to właśnie chodzi. By nikt nie mógł tej poprzeczki pokonać, by zawsze czuł się marnym prochem, któremu nieodzowna jest pomoc pasterzy trzód. Perfidia doprowadzona do perfekcji.
Moje gorące słowa uznania.

>To chcesz poznać moje zdanie, czy znasz już odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania?
Twoje zdanie juz miałam okazję poznać, a po zapoznaniu się z twoją poniższą odpowiedzią przestało mnie twa osoba jakoś szczególnie zajmować. Dlaczego? Patrz niżej.

>Specjalnie przesadziłem - ani tam nie bywam, ani nie ma tam zupełnych pustek. Ja w każdym razie nie znam NIKOGO, kto by z ich usług korzystał - może mój przedmówca raczy się przyznać, jeśli mnie oskarża o brak wiedzy w tym temacie

I na tym polega z toba problem. Jak chcesz sobie poprzesadzać to idź do ogródka.
Tu nie miejsce na to, ale ponieważ tak właśnie się zachowujesz to rozmowę z takimi jak ty uważam za bezcelową.
A do tego, co robi twój rozmówca nie wtrącaj się i nie żądaj wyjaśnień bo on w odróżnieniu od ciebie nie podlega nakazom, zakazom i przykazaniom twojej w mojej ocenie śmiesznej religii.

>Opinia nawet-nie podane-kogo jest tym czymś konstruktywnym?

Widocznie nie doczytałeś drugiej części mej wypowiedzi:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w432913


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-07-2011 15:42 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Jeśli chcesz koniecznie władzę korelować z powierzchnią to dodaj do tych 4 ha powierzchnie jakie zajmują filie Watykanu: kościoły, zakony, plebanie.
Powyższe i tak podlegają prawu państwowemu, a nie kościelnemu
>Zresztą argument podany przez ciebie jest idiotyczny.
Jak nie został zrozumiany, to nie dziwne, że wydaje się idiotyczny.
>Myślę, że ja rozróżniam. Władza autorytarna (w tym wypadku pan papież - a w parafiach pan proboszcz) jest elementem totalitaryzmu
A II RP była elementem czego? III Rzeszy czy ZSRR? Bo tylko takie totalitaryzmy z okolicy się nasuwają na myśl
>bez tego żaden totalitaryzm nie funkcjonuje.
Jak wyżej - jednak nie rozróżniasz.
>Ponadto charakter kościoła katolickiego wyczerpuje znamiona totalitaryzmu, albowiem miesza się we wszelkie dziedziny życia ludzkiego i społecznego i pragnie je regulować.
Które państwo na świecie wg tej definicji nie jest totalitarne?
> Nawet tym, którzy nie życzą sobie regulacji podług ideologii katolickiej.
Nty raz powtórzę, jak państwo karze za zabójstwo to jest ok, tylko dlaczego jak KK mówi 'nie zabijaj', to jest już totalitaryzm?
>Od znanych totalitaryzmów różni się jedynie tym, że współcześnie nie ma za bardzo szans na prześladowanie i terror.
Są, ale tylko tam, gdzie to KK i jego członkowie są prześladowani.
>Wcześniej, a rozmawiamy o tym właśnie w tym wątku (Inkwizycja), nie wahał się korzystać z tych metod.
Spójrz chociaż na link w mojej sygnaturze - po prostu wtedy nie mieli psychiatryków
>Dziś została mu jedynie marna resztka środków przymusu: terror psychiczny. I z tego narzędzia korzysta ochoczo.
Oh, biedny ateista, którego terroryzują księża w kościele, do którego nie chodzi. Czyli - przykłady?
>Tu już nawet nie chodzi o piekło. Obecnie zamieniono ognie piekielne na presję pt. "bóg ci nie wybaczy, bóg cię nie obdarzy miłością". Dla osoby wierzącej to sporo.
Jak wyżej - a dla ateisty?(i poza tym - dla wierzącego nie tylko na papierze oba wymienione przez Ciebie zwroty mają identyczne znaczenie, ale co tam)
>A do tego rozbudowano do granic absurdu nakazy, zakazy, przykazy.
Do absurdu dochodzimy nazywając wszystko, co nam się nie podoba absurdem właśnie.
>Absurd polega na tym, że normalny człowiek nie jest w stanie sprostać tak wygórowanym wymaganiom.
Jestem nienormalny? Wykaż, że już jestem potępiony...
>Ale przecież o to właśnie chodzi. By nikt nie mógł tej poprzeczki pokonać, by zawsze czuł się marnym prochem, któremu nieodzowna jest pomoc pasterzy trzód.
Albo, żeby po prostu miał świadomość, że nie jest ideałem.
>Perfidia doprowadzona do perfekcji.
no comment
>>To chcesz poznać moje zdanie, czy znasz już odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania?
>Twoje zdanie juz miałam okazję poznać, a po zapoznaniu się z twoją poniższą odpowiedzią przestało mnie twa osoba jakoś szczególnie zajmować. Dlaczego? Patrz niżej.
>A do tego, co robi twój rozmówca nie wtrącaj się i nie żądaj wyjaśnień bo on w odróżnieniu od ciebie nie podlega nakazom, zakazom i przykazaniom twojej w mojej ocenie śmiesznej religii.
Podobno tak wiele się mówi, że KK po inkwizycji nie ma prawa być wzorem moralności - a klienci burdelów już tak? Niezależnie, czy akurat mój rozmówca z nich korzysta...
>>Opinia nawet-nie podane-kogo jest tym czymś konstruktywnym?
>Widocznie nie doczytałeś drugiej części mej wypowiedzi
To komentarz do podpisu, a nie wypowiedzi... Nic w niej nie znalazłem wiążącego się z tymże podpisem.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
18-07-2011 15:20 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>>Jeśli chcesz koniecznie władzę korelować z powierzchnią to dodaj do tych 4 ha powierzchnie jakie zajmują filie Watykanu: kościoły, zakony, plebanie. (ja)
>Powyższe i tak podlegają prawu państwowemu, a nie kościelnemu (Bezbarwny)

Może w Polsce? Zapomniałeś taktycznie(?) o zapisach konkordatu, które nadały instytucji kościoła katolickiego szerokie uprawnienia, jednocześnie pozbawiając państwo polskie prawa do ingerencji w sprawy kościelne.

>>Zresztą argument podany przez ciebie jest idiotyczny. (ja)
>Jak nie został zrozumiany, to nie dziwne, że wydaje się idiotyczny. (B.)

Został zrozumiany. I oceniony jako niezgodny ze stanem faktycznym.
Specyfikę umocowań filii watykańskich w poszczególnych państwach można najadekwatniej porównać do statusu dwupaństwowca.
Tak więc jurysdykcję nad takim dwupaństwowcem rozciąga jak najbardziej również Watykan.
Jeśli dochodzą do tego uregulowania prawne sformułowane jak konkordat pomiędzy RP, a Stolica Apostolską to taki dwupaństwowiec cieszy się szczególnymi przywilejami.

Po co zaprzeczasz oczywistościom? Chcesz tym zaklinać rzeczywistość?

>>Myślę, że ja rozróżniam. Władza autorytarna (w tym wypadku pan papież - a w parafiach pan proboszcz) jest elementem totalitaryzmu
>A II RP była elementem czego? III Rzeszy czy ZSRR? Bo tylko takie totalitaryzmy z okolicy się nasuwają na myśl

Kwestia twoich chęci, co przyjąć za totalitaryzm nie jest tu dyskutowana.
Naturalnie nie wymagam, abyś przychylił się do mego zdania.
Wymiana naszych stanowisk nastąpiła. Nie widzę potrzeby powtarzania.

>> Nawet tym, którzy nie życzą sobie regulacji podług ideologii katolickiej.
>Nty raz powtórzę, jak państwo karze za zabójstwo to jest ok, tylko dlaczego jak KK mówi 'nie zabijaj', to jest już totalitaryzm?

Kk forsuje bardzo uproszczony i jednostronny nakaz nie zabijania, nie licząc się zupełnie z następstwami, które w praktyce doprowadzają do zabójstwa, tylko, ze tych, na których Kk mniej zależy. Tym samym dokonuje jak najbardziej arbitralnego wartościowania życia ludzkiego, podług zupełnie swobodnych kryteriów.

>>Od znanych totalitaryzmów różni się jedynie tym, że współcześnie nie ma za bardzo szans na prześladowanie i terror. (ja)
>Są, ale tylko tam, gdzie to KK i jego członkowie są prześladowani.(B.)

Nie kłam. A i ja się wycofuję z braku współcześnie szans KK na prześladowanie i terror. Pedofilia i przestępstwa seksualne oraz znęcanie się nad wychowankami w np. domach dziecka prowadzonych przez organizacje kościoła katolickiego, a co ważniejsze wieloletnie kamuflowanie takiego stanu rzeczy jest najlepszym przykładem.
Owa ochrona przestępców odbywała się co gorsza zgodnie z aktami prawnymi tworzonymi przez komórki (np. Kongregację Doktryny Wiary) państwa Watykan.

>>Wcześniej, a rozmawiamy o tym właśnie w tym wątku (Inkwizycja), nie wahał się korzystać z tych metod. (ja)
>Spójrz chociaż na link w mojej sygnaturze - po prostu wtedy nie mieli psychiatryków(B.)

I to ma być usprawiedliwienie? A czym usprawiedliwisz ludobójstwo w Nowym Świecie?
Brakiem rezerwatów, łagrów, czy poprawczaków?

>>Dziś została mu jedynie marna resztka środków przymusu: terror psychiczny. I z tego narzędzia korzysta ochoczo.(ja)
>Oh, biedny ateista, którego terroryzują księża w kościele, do którego nie chodzi. Czyli - przykłady?(B.)

Pro-life sterowane i inspirowane głównie przez hierarchię kościelną. Pomysły po wprowadzeniu będą przekładały się nie tylko na terror psychiczny, ale i fizyczny także tych, którzy nie podzielają norm moralnych lansowanych przez Kkat.

>Do absurdu dochodzimy nazywając wszystko, co nam się nie podoba absurdem właśnie.(B.)
>>Absurd polega na tym, że normalny człowiek nie jest w stanie sprostać tak wygórowanym wymaganiom.(ja)
>Jestem nienormalny? Wykaż, że już jestem potępiony...(B.)

Jaki ty jesteś mnie nie interesuje.
Normalny w rozumieniu przeciętny, któremu choćby pęknie kondom i dojdzie do niechcianego zapłodnienia. Co proponujesz, aby temu zapobiec? Wstrzemięźliwość seksualną?
To jest właśnie absurd, pojawiający się niejednokrotnie w głosach z Watykanu i episkopatów.
Taki sam jak potępianie masturbacji, przedślubnych stosunków seksualnych etc.
Naturalnie wszystko ubrane w obłudne deklaracje troskliwości o dobro owieczek, gdy w rzeczywistości jest zwyczajnym narzuceniem drastycznych norm stojących w rażącej sprzeczności z biologią człowieka.

>>Ale przecież o to właśnie chodzi. By nikt nie mógł tej poprzeczki pokonać, by zawsze czuł się marnym prochem, któremu nieodzowna jest pomoc pasterzy trzód.(ja)
>Albo, żeby po prostu miał świadomość, że nie jest ideałem.(B.)

Jeśli nie rozróżniasz uświadamiania od wzbudzania poczucia winy to już twój problem.
Dałeś się zindoktrynować, stąd nie dostrzegasz różnicy. Zdarza się.

>Podobno tak wiele się mówi, że KK po inkwizycji nie ma prawa być wzorem moralności - a klienci burdelów już tak? Niezależnie, czy akurat mój rozmówca z nich korzysta...
(B.)
Nie próbuj kolejnej manipulacji. Nie tego dotyczył problem. Problem powstał, gdy próbowałeś przedstawić się w roli eksperta od czegoś, co jak w końcu sam przyznałeś nie jest ci znane.
Ponadto jak już poruszyłeś ten aspekt to pragnę cię poinformować, iż choć się to tobie wydaje nie do pojęcia, prostytucja spełnia od zarania rolę wentyla bezpieczeństwa.
Takie podejście po raz kolejny udowadnia, że wzorem twego kościółka bardzo jestes skory do:
a) regulacji innym ich życia
b) sądzenia innych.

>To komentarz do podpisu, a nie wypowiedzi... Nic w niej nie znalazłem wiążącego się z tymże podpisem. (Bezbarwny)

Niezbyt ładnie świadczy o tobie gapiostwo. Ten podpis w stopce jest na stałe wpisany do mego profilu (stanowiąc swoistą deklarację ideową - fakt, nie po twojej linii), o czym mogłeś się łatwo przekonać.
Rozwiewając przy okazji twe wątpliwości, jakie podniosłeś w uprzednim wpisie informuję, że pochodzi z mojego tekstu, więc mam do niego pełnię praw autorskich i mogę nim swobodnie dysponować
22-07-2011 16:41 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Może w Polsce? Zapomniałeś taktycznie(?) o zapisach konkordatu, które nadały instytucji kościoła katolickiego szerokie uprawnienia
Jedyne, co znalazłem to artykuł 4., który nadaje instytucjom kościelnym osobowość prawną - jest tam coś jeszcze aż tak bulwersującego?
>jednocześnie pozbawiając państwo polskie prawa do ingerencji w sprawy kościelne.
Państwo ma decydować o liturgii czy co?
>Specyfikę umocowań filii watykańskich w poszczególnych państwach można najadekwatniej porównać do statusu dwupaństwowca.
>Tak więc jurysdykcję nad takim dwupaństwowcem rozciąga jak najbardziej również Watykan.
Jak wyżej
>Jeśli dochodzą do tego uregulowania prawne sformułowane jak konkordat pomiędzy RP, a Stolica Apostolską to taki dwupaństwowiec cieszy się szczególnymi przywilejami.
Jednak dopiero mają dochodzić? To o czym jeszcze mówimy?
>Po co zaprzeczasz oczywistościom?
Oczywista oczywistość...
>Kwestia twoich chęci, co przyjąć za totalitaryzm nie jest tu dyskutowana.
>Naturalnie nie wymagam, abyś przychylił się do mego zdania.
Odpowiedz tylko, czy uważasz II RP za totalitaryzm... Bez tego nie wiem, w której kwestii Twe oskarżenia są bezpodstawne.
>Kk forsuje bardzo uproszczony i jednostronny nakaz nie zabijania, nie licząc się zupełnie z następstwami, które w praktyce doprowadzają do zabójstwa
Jak rozumiem o aborcji - tak czy siak nie powiesz, że 100% aborcji jest dokonywanych w stanie zagrożenia życia matki...
>tylko, ze tych, na których Kk mniej zależy.
(???)
>Tym samym dokonuje jak najbardziej arbitralnego wartościowania życia ludzkiego, podług zupełnie swobodnych kryteriów.
Jak zwykle... Czyż nie bardziej arbitralne jest nadanie płodowi prawa do życia dopiero z chwilą narodzin?(czyli koło 9 miesiąca życia)
>Nie kłam.
Chyba najlepszy argument jaki tu widziałem.
>Owa ochrona przestępców odbywała się co gorsza zgodnie z aktami prawnymi tworzonymi przez komórki (np. Kongregację Doktryny Wiary) państwa Watykan.
Kontynuując poziom dyskusji: nie kłam.
>I to ma być usprawiedliwienie?
Przyczynę powstania, usprawiedliwienie, czy co kto woli już podawałem - żaden król nie lubił, gdy się podważało jego prawa do tronu.
>A czym usprawiedliwisz ludobójstwo w Nowym Świecie?
Żądzą złota niekoniecznie wzorowo katolickich Hiszpanów
>Brakiem rezerwatów, łagrów, czy poprawczaków?
W temacie rezerwatów - żeby nie było, że cały KK to ludobójcy - link
>Pro-life sterowane i inspirowane głównie przez hierarchię kościelną.
Widzę mamy członka tego ruchu, który już wie, że cały ten ruch jest zdalnie sterowany. Nie, to po prostu niemożliwe przestrzegać przykazań i nie być agentem KK.
>Pomysły po wprowadzeniu będą przekładały się nie tylko na terror psychiczny, ale i fizyczny także tych, którzy nie podzielają norm moralnych lansowanych przez Kkat.
Poczułem się sterroryzowany przez przykazanie 'nie kradnij' na przykład. Przecież kradzież jest tak przyjemna! Do tego 'nie zabijaj'! Normalnie tylko terroryści mogą zabraniać zabijania!
>Normalny w rozumieniu przeciętny, któremu choćby pęknie kondom i dojdzie do niechcianego zapłodnienia. Co proponujesz, aby temu zapobiec? Wstrzemięźliwość seksualną?
Wolisz zabijanie gnidy, póki się nie urodzi? Nie mówiłem, że wyrzeczenia są (dla wszystkich) przyjemne.
>Taki sam jak potępianie masturbacji, przedślubnych stosunków seksualnych etc.
(...) narzuceniem drastycznych norm stojących w rażącej sprzeczności z biologią człowieka.
Co wyznacza biologia człowieka? Pęd do akurat masturbacji? Depresję, jeśli delikwent nie poczeka ze stosunkiem do ślubu? Na prawdę, nie wiem, co ma biologia do tego.
>Jeśli nie rozróżniasz uświadamiania od wzbudzania poczucia winy to już twój problem.
Jeśli nie widzisz różnicy między jednym a drugim, to mój problem to nie jest na pewno.
>Dałeś się zindoktrynować, stąd nie dostrzegasz różnicy. Zdarza się.
Jak wyżej - skutkiem indoktrynacji jest raczej właśnie nazywanie wszystkiego, co mówi KK jako 'wzbudzanie poczucia (bezzasadnej) winy' a naturalnie niczego jako stwierdzanie faktu
>Problem powstał, gdy próbowałeś przedstawić się w roli eksperta od czegoś, co jak w końcu sam przyznałeś nie jest ci znane.
To co ma być wzorem moralności, jeśli nikt jej nie zna?
>prostytucja spełnia od zarania rolę wentyla bezpieczeństwa.
wentyl bezpieczeństwa? Nie chcę sugerować potencjalnych znaczeń - uraczysz mnie wyjaśnieniem?
>bardzo jesteś skory do:
>a) regulacji innym ich życia
nie chcę być okradzionym, więc popieram przykazanie 'nie kradnij', jak widzę miałem szczęście, że nie zostałem zabity tylko za to, że znalazłem się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie, więc popieram zakaz aborcji itd. itp.
>b) sądzenia innych
Przypomnij, gdzie, proszę uprzejmie
>Niezbyt ładnie świadczy o tobie gapiostwo. Ten podpis w stopce jest na stałe wpisany do mego profilu (stanowiąc swoistą deklarację ideową - fakt, nie po twojej linii), o czym mogłeś się łatwo przekonać.
Ale akurat wtedy pięknie wpasował się w zarzucanie mi, że wypowiadam się niekonstruktywnie
>mam do niego pełnię praw autorskich i mogę nim swobodnie dysponować
Nie wątpię
22-07-2011 21:25 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
Masz problem ze zrozumieniem prostego tekstu, czy manipulujesz z premedytacją?
>>Jeśli dochodzą do tego uregulowania prawne sformułowane jak konkordat pomiędzy RP, a Stolica Apostolską to taki dwupaństwowiec cieszy się szczególnymi przywilejami.(Ja)
>Jednak dopiero mają dochodzić? To o czym jeszcze mówimy? (Bezbarwny)

Może przestań dzielić frazy i postaraj się je czytać nierozłącznie. To wyrywanie z kontekstu i może być uznane za manipulację.
Mowa w tym momencie była o statusie dwupaństwowca ogólnie, w różnych krajach, a jeśli jest on(status) wspomożony dodatkowo aktem spisanym i ratyfikowanym (zresztą z naruszeniem ustalonych norm) w kształcie jak konkordat pomiędzy RP, a Watykanem to taki podmiot(Krk) cieszy się szczególnymi przywilejami.
Skoro nie potrafisz zrozumieć tak nieskomplikowanego ciągu słów to chyba pora abyś poważnie przemyślał, czy forum dyskusyjne jest dla ciebie odpowiednim miejscem.

Co do konkordatu. Widziałeś jakąś dwustronną umowę międzynarodową,której zapisy są ciągiem nadań tylko jednej stronie? Nazwiesz ją równorzędną?
A może jest równorzędną umowa międzynarodowa, która posiada w swej preambule taki cudny ciąg jednostronnego lizania dupy?

Rozumiem, że ciebie to nie bulwersuje. Czemu by miało? W końcu to peany na cześć twej ulubionej instytucji.
Ta czołobitność otwiera drogę do legitymizacji,by kościół katolicki był przewodnim głosem światopoglądowym. Widzisz na zasadzie wzajemności choćby jeden zapis, w którym zobowiązuje się tenże kościół do uszanowania zasady świeckości państwa, uhonorowania państwa polskiego, jako gwaranta stojącego na straży wolności każdego obywatela polskiego, w tym innowierców, ateistów, bezwyznaniowców?
Coś mi umknęło, czy takiego zapisu brak?

Natomiast jeżeli wspomniałeś art. 4 to powiąż go koniecznie z art. 3.:

Rzeczpospolita Polska zapewnia Kościołowi katolickiemu oraz jego osobom prawnym i fizycznym swobodę utrzymywania stosunków i komunikowania się ze Stolicą Apostolską, z Konferencjami Episkopatów, z Kościołami partykularnymi, a także między sobą i z innymi wspólnotami, instytucjami, organizacjami i osobami w kraju i za granicą.

To powinno może nie tobie, ale innym czytającym uświadomić, że gaworzysz jak osesek.

Masz jeszcze coś do powiedzenia, jakoby Watykan nie rozciągał jurysdykcji na terytorium polskim nad swoją osobą prawną (cwanym dwupaństwowcem)? Czy ja niedomagam, czy jednak dobrze widzę, że to prawo kanoniczne ustala, kto taką osobowość prawna ma?
A co jeszcze mówi prawo kanoniczne?
Ciekawe jest ono zaiste. Ot choćby Kan.331, Kan. 134 par.1, Kan.135 par. 2.
Coś gaworzyłeś o liturgii?

Co do reszty tej żenującej wypowiedzi, której autor m.in. wydala z siebie jakieś, sama nie wiem... fantazje. O proszę:

>Jak zwykle... Czyż nie bardziej arbitralne jest nadanie płodowi prawa do życia dopiero z chwilą narodzin?(czyli koło 9 miesiąca życia)

Kto nadaje prawo w takim kształcie? Sprecyzuj, bo mogę uznać to za pomówienie.

Pisząc o uproszczonym i jednostronnym nakazie niezabijania, nie mam tylko na myśli zagrożenia życia matki. Znacznie gorsza jest powolna śmierć, zwana wegetacją. A jakoś zwierzchnicy kościoła katolickiego niezbyt przejmują się dolą porodzonych w nadmiarze w syfie, głodzie, chłodzie i smrodzie, albo porodzonych, by umrzeć w męczarniach. Przy okazji sierocińce, jak i reszta placówek prowadzonych przez Krk jest dotowana z budżetu państwa, czyli z naszych podatków, ale dzieci o ile nie są (mam nadzieję) wykorzystywane seksualnie to są wykorzystywane do wkładania im "jedynie słusznego" stanowiska tej ośmiornicy. Czyli za nasze publiczne pieniądze wychowuje się rzeszę sobie wiernych.

>>Nie kłam.
>Chyba najlepszy argument jaki tu widziałem.

Owszem. Albo kłamiesz, albo, co mi się nie wydaje zbyt prawdopodobnym, jesteś niedoinformowany. Zapoznaj się choćby z tym, co działo się w Rwandzie.

>>Owa ochrona przestępców odbywała się co gorsza zgodnie z aktami prawnymi tworzonymi przez komórki (np. Kongregację Doktryny Wiary) państwa Watykan.
>Kontynuując poziom dyskusji: nie kłam.

Nie muszę. Znowu niedoinformowanie? Nie znasz aktów prawnych własnej instytucji?
Masz tu tekst dla poszerzenia horyzontów. Odnajdziesz w nim cytaty i tłumaczenie dokumentów opracowanych przez KDW:

www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,315095#w324865

Reszty sieczki nie chce mi się komentować skoro autor sam twierdzi, że nie twierdzi, iż dla wszystkich nakazy jego kościółka są wygodne, jednym tchem zaprzeczając, jakoby ten kościółek nie przejawiał aspiracji do regulowania życia choćby ateistom (tu może wartało by jeszcze wspomnieć o kłodach przy apoztazji), a przy tym stosuje głupkowate skręty w bok, jak tu:

Ja o pomyśle całkowitego zakazu aborcji:
-Pomysły po wprowadzeniu będą przekładały się nie tylko na terror psychiczny, ale i fizyczny także tych, którzy nie podzielają norm moralnych lansowanych przez Kkat.

Rozmówca zorientowany dokładnie w kontekście odpowiada:

-Poczułem się sterroryzowany przez przykazanie 'nie kradnij' na przykład. Przecież kradzież jest tak przyjemna! Do tego 'nie zabijaj'! Normalnie tylko terroryści mogą zabraniać zabijania!

O specyfice niezabijania podług Krk już było, więc się nie będę powtarzać.
Urządzaj piaskownicę dalej. Podesłać ci łopatkę i wiaderko?
Do wiaderka zbierz śmieci, typu:

>Przypomnij, gdzie, proszę uprzejmie:

Mam mu przypomnieć, gdzie jest skory do sądzenia innych. Służę:

>Podobno tak wiele się mówi, że KK po inkwizycji nie ma prawa być wzorem moralności - a klienci burdelów już tak? Niezależnie, czy akurat mój rozmówca z nich korzysta...

Źle widzę, czy właśnie tym pytaniem ze wskazaniem dokonuje sądu i to niepochlebnego? Swoją drogą to urocze zrównywać dupcyngiera (który za wyświadczenie usługi zapłacił, czym zadośćuczynił oczekiwaniom zleceniobiorcy) z mordercami w habitach i ich mocodawcami.

Co do mocodawców i ideologów pro-life. To ci sami ideolodzy, co kiedyś w Rwandzie ideologizowali z ambon o dwu rasach: Hutu-panów i tych innych ...
18-07-2011 16:25 
 Ocena 5 na 5
i.czaplicka (5782 punktów)

>Oh, biedny ateista, którego terroryzują księża w kościele, do którego nie chodzi. Czyli - przykłady?
Wiele razy o tym pisałam. możesz poszukać we wcześniejszych wypowiedziach. Teraz tylko ostatnie przykłady.
Po raz pierwszy od kilku lat byłam w kraju w okresie tzw. kolędy. Dla mojej schorowanej matki był to ogromny stres. Ksiądz w towarzystwie dwóch "dzieciątek" hałasowali, wyli, dobijali się do drzwi. Kazdy z nich przynajmniej o głowę wyższy od mojej Mamy. Co Ona musiała przeżywać, kiedy mnie w domu nie było?
Tydzień temu przyjechałam w sobotę wieczorem, po przejechaniu przeszło 1200 km. Ale w kościele obok mojego domu (dla wyjaśnienia- dom zbudowany ze 20 lat wcześniej niż kościół) zainstalowano dzwony. Przymusowa pobudka o godz, szóstej. W normalnym kraju wystarczył by telefon na policje.
Szwagier idzie do szpitala- a tam kapelani maja nieskrepowany dostęp do komputerów, czyli do danych osobowych i dokumentacji medycznej.
O mnie zbierane są informacje- mimo, ze kilka lat temu złożyłam podanie o apostazje. Na podanie zero odpowiedzi. Ale wiedza np, ze pracuje w Danii. Kto ich do tego upoważnił?
Z ministrantami już miałam na pieńku- kiedyś próbowali nie wpuścić mnie do lokalu wyborczego. Wcześnie rano. Musiałam przyjść później, jak było dużo ludzi, i nie śmieli mi drogi zagradzać. Ale jeden z nich groził śmiercią moich psów.
22-07-2011 16:54 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Po raz pierwszy od kilku lat byłam w kraju w okresie tzw. kolędy. Dla mojej schorowanej matki był to ogromny stres. Ksiądz w towarzystwie dwóch "dzieciątek" hałasowali, wyli, dobijali się do drzwi.
:O
Na poważniej - jak wyją, zawsze można zadzwonić na policję. Fakt faktem się z czymś takim nie spotkałem, a dość długo miałem przyjemność bycia 'dzieciątkiem' jak to nazywasz.
>Kazdy z nich przynajmniej o głowę wyższy od mojej Mamy. Co Ona musiała przeżywać, kiedy mnie w domu nie było?
Jak wyżej - z doświadczenia wiem, że prawie zawsze stwierdzenie, że się kolędy nie przyjmuje wystarcza.
>Tydzień temu przyjechałam w sobotę wieczorem, po przejechaniu przeszło 1200 km. Ale w kościele obok mojego domu (dla wyjaśnienia- dom zbudowany ze 20 lat wcześniej niż kościół) zainstalowano dzwony. Przymusowa pobudka o godz, szóstej. W normalnym kraju wystarczył by telefon na policje.
To jeszcze zabronimy sztucznych ogni, meczów na stadionach, koncertów etc. Głośne? Na policję!
>Szwagier idzie do szpitala- a tam kapelani maja nieskrepowany dostęp do komputerów, czyli do danych osobowych i dokumentacji medycznej.
Niezależnie od statusu państwa powinno to być zakazane - swoją drogą już teraz nie reguluje tego ustawa?
>O mnie zbierane są informacje- mimo, ze kilka lat temu złożyłam podanie o apostazje. Na podanie zero odpowiedzi. Ale wiedza np, ze pracuje w Danii. Kto ich do tego upoważnił?
1. mogę tylko zapytać skąd się dowiedzieli? 2. KK lubi statystykę i sobie w ten sposób liczbę członków podnosi :/ Znowu, obie sprawy(wychodzenie z KK i przepływ informacji) powinny być zmienione - to drugie w interesie państwa(!!)
>Z ministrantami już miałam na pieńku- kiedyś próbowali nie wpuścić mnie do lokalu wyborczego. Wcześnie rano. Musiałam przyjść później, jak było dużo ludzi, i nie śmieli mi drogi zagradzać. Ale jeden z nich groził śmiercią moich psów.
jednym słowem: samowolka - znowuż do zlikwidowania tym razem w interesie KK
Cóż, prawo jest (w znacznej części?) ok - jeśli państwo nie reaguje, to zeświecczenie nic tu nie da.
05-07-2011 23:14 
 Ocena 3 na 3
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>W sensie kościelnym tak - papież jest teologicznie nieomylny. W znaczeniu politycznym - jak wyżej - władza absolutna na 4 hektarach to żadna władza.

hm, śmiałe ale czy przemyślane?
Proponowałbym przeliczyć to raczej nie na "hektary" ale "dusze". Lub: "uwięzione umysły". Nawet tu ich kilka można dostrzec.


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
14-07-2011 15:53 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Proponowałbym przeliczyć to raczej nie na "hektary" ale "dusze". Lub: "uwięzione umysły". Nawet tu ich kilka można dostrzec.
Władza nad duszą to już nie jest władza polityczna, stąd takie 'śmiałe' stwierdzenie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
01-07-2011 14:32 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>I jeszcze to zwalanie winy na ramię świeckie.

Władza "świecka" legitymację czerpała z religijnego namaszczenia - więc co tu w ogóle rozróżniać?

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
01-07-2011 14:58 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Kwestia ilości to sprawa historyków, może było mniej, a może nie. Pewnie będzie to trudno ustalić, skoro mamy spory o zdarzenia z dużo świeższej przeszłości - jak liczba ofiar holokaustu.
Jak już wspomniał Bezbarwny kościół przeprosił. A co charakterystyczne nie tylko kościół przepraszał, zrobił to też między innymi prezydent Balearów Antich, więc jednak "ramię świeckie", nawet dziś poczuwa się (i słusznie) w pewnym stopniu do współwiny.

Inkwizycja by nie mogła działać bez poparcia władzy i czegoś, co dzisiaj nazywamy "przyzwoleniem społecznym", a jak wiadomo polowania na czarownice nie były wyłączną domeną KK.
Nie chodzi o próbę wybielania, ale chłodną ocenę i bezsens pretensji do współczesnych o zbrodnie współwyznawców sprzed setek lat.

>"Bandę czworga" przynajmniej osądzono i skazano
Mao również dzisiaj nie jest uznawany w Chinach za zbrodniarza, ale wielkiego wodza. Chociaż liczba jego ofiar przekracza zapewne o parę rzędów wielkości liczbę ofiar inkwizycji.
01-07-2011 16:08 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W Hiszpanii inkwizycja terroryzowała władze świeckie. Kościół był ważniejszy od monarchów. A jak wiemy, tam inkwizycja miała największe osiągnięcia. Takie organizacje, jak Opus Dei można uznać za żywy dowód na brak przeprosin.
01-07-2011 16:31 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>W Hiszpanii inkwizycja terroryzowała władze świeckie. Kościół był ważniejszy od monarchów.

Władcy hiszpańscy sami nominowali wielkich inkwizytorów, na co mieli zezwolenie papieskie. Kiedy Sykstus IV potępił nadużycia inkwizycji w jej obronie stanęli Ferdynand i Izabela. Z czasem inkwizycja zyskała wpływy polityczne i stała się instytucją państwową, ale "terroryzowanie" władz świeckich to gruba przesada.
01-07-2011 17:35 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Ferdynandowi i Izabeli potrzebne były pieniądze na rekonkwistę. I od tego się zaczęło. Jedną z dotkliwszych sankcji, jakie spotykały "heretyków", moriscos i marranos były konfiskaty. Jak się Inkwizycja któregoś czepiła, to było wiadomo, że być może przeżyje, ale więzienie, sambenito i konfiskatę ma jak w banku. Zyski dzielono między Supremę a Koronę.
PS. Plotka głosi, że Tomas de Torquemada sam był z pochodzenia Żydem, ale nie sprawdziłam tego, więc nie powtarzaj

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
finerbijk (17282 punktów)
>Ferdynandowi i Izabeli potrzebne były pieniądze na rekonkwistę.
Pieniądze się zawsze przydają, ale kiedy utworzono inkwizycję hiszpańską około (nie chce mi się szukać dokładnej daty) 1480, to chyba już na półwyspie została tylko garstka muzułmanów w Grenadzie i okolicach.

> Plotka głosi, że Tomas de Torquemada sam był z pochodzenia Żydem
Ach, wszędzie ci Żydzi. Hitler miał żydowskich przodków, Jezus był pół-Żydem, bądź tu potem prosemitą
02-07-2011 12:38 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Pieniądze się zawsze przydają, ale kiedy utworzono inkwizycję hiszpańską około (nie chce mi się szukać dokładnej daty) 1480, to chyba już na półwyspie została tylko garstka muzułmanów w Grenadzie i okolicach.
To wcale nie była taka garstka. Poza tym z której strony nie zaglądać, skarb świecił pustkami, a Korona była zadłużona, właśnie przez rekonkwistę. I mało, że nie było za co jej dokończyć, to wierzyciele się upominali...
>Jezus był pół-Żydem
Żadne "pół", był całym Żydem. I matkę miał Żydówkę, nie ma żadnych wątpliwości, a matka najważniejsza.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
finerbijk (17282 punktów)
>a matka najważniejsza.

Może dla Żydów i pewnego radia z Torunia, ale oficjalnie uznaje się jego półboskie pochodzenie w ziemskim wcieleniu (a nieoficjalnie nic więcej niż to, że był "pół" nie możemy stwierdzić na pewno).
lukaszewicz (5674 punktów)
> ale oficjalnie uznaje się jego półboskie pochodzenie

Oficjalnie?
finerbijk (17282 punktów)
>Oficjalnie?
Oficjalnie w kościele. Innych danych brak.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jezus był pół-Żydem,
A dlaczego pół?
Z matki żydówki nie może być połowa, nawet gdy tata nie wiadomo jaki.

Pozdrawiam.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Z matki żydówki nie może być połowa, nawet gdy tata nie wiadomo jaki.

Zależy kogo spytać; dla Żydów owszem, dla innych po ojcu ważniejsze, a dla większości po połowie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Z matki żydówki nie może być połowa, nawet gdy tata nie wiadomo jaki.
>Zależy kogo spytać; dla Żydów owszem, dla innych po ojcu ważniejsze, a dla większości po połowie.
Dla Żydów, to może mieć, takie same znaczenie jak dla Pana, ale dla obrzezanego żyda jakim był Jezus, to miało ważne znaczenie. Ludzi należy widzieć i oceniać zgodnie z kulturą i czasami, w których żyli.

Pozdrawiam.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Dla Żydów, to może mieć, takie same znaczenie jak dla Pana, ale dla obrzezanego żyda jakim był Jezus, to miało ważne znaczenie.
Wszystko zależy, jakie kryteria bierzemy pod uwagę. Oczywiście, wyrósł w tej kulturze, narodowość (urzędowo) miał żydowską, a biologicznie wiemy na pewno tylko tyle, że był pół-Żydem. Jednak w momencie śmierci z pewnością nie był już żydem kulturowym w rozumieniu większości pobratymców.
Dzisiaj, Jezus nie dostałby nawet obywatelstwa Izraela.

>Ludzi należy widzieć i oceniać zgodnie z kulturą i czasami, w których żyli.
To nie jest kwestia oceny. Rozmawiamy o bohaterze jednej z historii biblijnych, a w niej jest on opisany tak, jak przedstawiłem powyżej.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Dla Żydów, to może mieć, takie same znaczenie jak dla Pana, ale dla obrzezanego żyda jakim był Jezus, to miało ważne znaczenie.
>Wszystko zależy, jakie kryteria bierzemy pod uwagę.
Tak.

>Oczywiście, wyrósł w tej kulturze, narodowość (urzędowo) miał żydowską,
Wątpię czy można mówić w tamtych plemiennych czasach o narodowościach?
Więc o ile na pewno był całkowicie żydem to bardzo wątpię czy mógłbym powiedzieć, że był Żydem - już raczej Judejczykiem, Izraelitą.

>a biologicznie wiemy na pewno tylko tyle, że był pół-Żydem.
Nic nie czytałem aby odkryto jego szczątki i przebadano DNA.
Kulturowo to jednak był pełnym żydem - po pierwsze tak sam uważał i tak uważali jego najbliżsi, choćby dokonując obrzezania.
Po drugie: mamusia żydówka i tatuś Jahwe, to Bóg plemienny - czyli też jakby żyd. Józef też żyd. Rodzice jego co roku chodzili do Jerozolimy na Święto Paschy, więc byli pewni swego żydostwa.

>Jednak w momencie śmierci z pewnością nie był już żydem kulturowym w rozumieniu większości pobratymców.
Tu, w tej chwili nie będę się sprzeczał. Musiałbym trochę posprawdzać.

>Dzisiaj, Jezus nie dostałby nawet obywatelstwa Izraela.
Moim zdaniem, każdy syn żydówki ma ułatwione zadanie, ale ponieważ się nie starałem, to nie wiem.
Zresztą w kontekście Jezusa zmitologizowanego człowieka jest to zupełnie mało ważnym.

>>>>Ludzi należy widzieć i oceniać zgodnie z kulturą i czasami, w których żyli.
>To nie jest kwestia oceny. Rozmawiamy o bohaterze jednej z historii biblijnych, a w niej jest on opisany tak, jak przedstawiłem powyżej.
Raczy Pan żartować.
Naprawdę Pan wierzy, że tylko Pan Ewangelie czytał?
Coś się Panu bardzo wydaje.

Pozdrawiam.

@@@
finerbijk (17282 punktów)
>Wątpię czy można mówić w tamtych plemiennych czasach o narodowościach?
Może nie w sensie ściśle tożsamym z obecnym, ale jak pamiętamy rzymianie rozróżniali swoich obywateli od innych mieszkańców imperium, czyli dla rzymian Jezus był urzędowo Żydem, czyli mieszkańcem prowincji, którego obowiązywały prawa i obowiązki dlań określone.

>Nic nie czytałem aby odkryto jego szczątki i przebadano DNA.
Ja też nie. Opieram się na przekazach biblijnych i w tym kontekście bronię swojego twierdzenia.

>Po drugie: mamusia żydówka i tatuś Jahwe, to Bóg plemienny - czyli też jakby żyd.
Tutaj mamy problem. Bo z jednej strony Jezus uważał się za syna Jahwe (czyli dopełnienie istoty judaizmu), a z drugiej jego aspiracje nie spotkały się z powszechnym uznaniem. Uznając go za pełnoprawnego żyda jesteśmy skazani na odrzucenie współczesnego judaizmu.

>Moim zdaniem, każdy syn żydówki ma ułatwione zadanie, ale ponieważ się nie starałem, to nie wiem.
Obecnie, obywatelstwo Izraela może dostać tylko dziecko żydówki, będące judaistą lub ateistą. Jezus nie podpada pod żadną z tych kategorii.
08-07-2011 09:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Wątpię czy można mówić w tamtych plemiennych czasach o narodowościach?
>Może nie w sensie ściśle tożsamym z obecnym, ale jak pamiętamy rzymianie rozróżniali swoich obywateli od innych mieszkańców imperium, czyli dla rzymian Jezus był urzędowo Żydem, czyli mieszkańcem prowincji, którego obowiązywały prawa i obowiązki dlań określone.
No więc już mamy Jezusa "urzędowego" Żyda.

>>>>Nic nie czytałem aby odkryto jego szczątki i przebadano DNA.
>Ja też nie. Opieram się na przekazach biblijnych i w tym kontekście bronię swojego twierdzenia.
Opierająć się na Ewangeliach dla nikogo, kto je czytał nie ulega wątpliwości, że Maria matka Jezusa była żydówką od wielu pokoleń. Jezus jako syn żydówki został w 8 dniu obrzezany i stał się żydem. Nie przypominam sobie informacji o akcie apostazji, a nawet chrzest przez Jana trudno uważać za konwersję, skoro Jezus dalej za żyda się uważał.

>>>>Po drugie: mamusia żydówka i tatuś Jahwe, to Bóg plemienny - czyli też jakby żyd.
>Tutaj mamy problem. Bo z jednej strony Jezus uważał się za syna Jahwe (czyli dopełnienie istoty judaizmu), a z drugiej jego aspiracje nie spotkały się z powszechnym uznaniem. Uznając go za pełnoprawnego żyda jesteśmy skazani na odrzucenie współczesnego judaizmu.
Jestem religioznawcą i wszystkie religie (wraz z mitologią i obrzadkami) cieszą się moim zainteresowaniem, ale przy przekonaniach ateistycznych wszystkie ich mity w równym stopniu odrzucam. Opieram się tu tylko i wyłącznie na naukowej ocenie przekazów kulturowych i historycznych i w tej ocenie nie może być najmniejszej wątpliwości, co do żydowskości Jezusa. Nie widzę też najmniejszych przesłanek aby jedna religia musiała coś odrzucić ze względu na wierzenia drugiej.

>>>>Moim zdaniem, każdy syn żydówki ma ułatwione zadanie, ale ponieważ się nie starałem, to nie wiem.
>Obecnie, obywatelstwo Izraela może dostać tylko dziecko żydówki, będące judaistą lub ateistą. Jezus nie podpada pod żadną z tych kategorii.
Ewageliczny Jezus był w 100% dzieckiem żydówki, uważał się za żydowskiego myśliciela (reformatora) religijnego.
Co z nim by poczęli współcześni urzędnicy izraelscy, to już zupełnie nie mój problem. Na miejscu Jezusa śmiało bym o takie obywatelstwo wystąpił. Po warunkiem, że byłoby mi to do czegokolwiek potrzebne.

PS. Warto tu zwrócić uwagę, że żyd pisany z małej litery to wyznanie, tak jak chrześcijanin. Żyd pisany z dużej litery to narodowość tak jak Polak.
_______________________

W Wikipedii znajduje się poniższy zapis:
Żydzi, (dosł. 'chwalcy /Jahwe/' lub 'czciciele /Jahwe/' z hebr. Jehudim, יהודים, jid. Jidn, ייִדן, ladino ג׳ודיוס Djudios) - naród semicki zamieszkujący w starożytności Palestynę (określany wtedy jako Hebrajczycy albo Izraelici), posługujący się wtedy językiem hebrajskim, a w średniowieczu i czasach nowożytnych mieszkający w diasporze na całym świecie i posługujący się wieloma różnymi językami. Żydzi nie stanowią jednolitej grupy religijnej i etnicznej. Dla żydów ortodoksyjnych Żydem jest tylko osoba, która ma ortodoksyjną matkę lub przeszła konwersję na judaizm. Za Żydów uważa się jednak wiele osób, które nie są żydami ortodoksyjnymi. Kto jest Żydem (hebr. ? מיהו יהודי) jest pytaniem, na które nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, gdyż może to być identyfikacja kulturowa, etniczna lub religijna. Wiele osób, które uważają się z jakichś powodów za Żydów, nie są uznawane przez inne grupy lub instytucje. Dotyczy to na przykład żydów reformowanych, którzy nawet pomimo etnicznego pochodzenia żydowskiego czasem nie są uznawani przez żydów ortodoksyjnych. Według prawa izraelskiego Żydem jest osoba, która ma ortodoksyjną żydowską matkę, chociaż prawo do obywatelstwa bez oficjalnego uznania takiej osoby za Żyda ma każda osoba, która ma przynajmniej jednego dziadka, który był ortodoksyjnym Żydem. Stąd wielu Żydów mieszkających w Izraelu czy USA nie ma według prawa tego kraju oficjalnego statusu Żyda.

Hebrajczycy wchodzili prawdopodobnie w skład grupy Habiru, którą w II tysiącleciu p.n.e. tworzyły ludy przybyłe do Syropalestyny z obszarów Mezopotamii. Uważa się, iż termin Hebrajczycy pochodzi właśnie od nazwy Habiru. Podstawą tożsamości narodu żydowskiego była religia narodowa - judaizm - oraz kultura żydowska.

Żydzi zamieszkujący Izrael są nazywani Izraelczykami; określenie to jednak oznacza także wszystkich obywateli tego kraju (łącznie z Arabami), a czasem także wszystkich mieszkańców Izraela.

Zgodnie z zasadami języka polskiego, w którym nazwy narodowości zapisywane są dużą literą, a nazwy wyznawców poszczególnych religii - małą, członków narodu żydowskiego, niezależnie od ich wyznania, nazywa się Żydami, natomiast wyznawców judaizmu - żydami.
Istnieją zatem Żydzi niebędący żydami ze względów religijnych. Sytuacja odwrotna nie zachodzi nigdy, gdyż przyjęcie i praktykowanie judaizmu czyni każdego pełnoprawnym członkiem społeczności żydowskiej, zatem każdy żyd jest z definicji Żydem.


Osobiście wcale by mi nie przeszkadzało, gdyby Jezus był Arabem.

Pozdrawiam.

@@@
.
08-07-2011 10:29 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Nie przypominam sobie informacji o akcie apostazji, a nawet chrzest przez Jana trudno uważać za konwersję, skoro Jezus dalej za żyda się uważał.
Według niego samego nie przestał być żydem, ale stawiając się w roli mesjasza dokonał rozłamu skutkującego jego odrzuceniem i wykluczeniem ze społeczności żydowskiej.

>przy przekonaniach ateistycznych wszystkie ich mity w równym stopniu odrzucam. Opieram się tu tylko i wyłącznie na naukowej ocenie przekazów kulturowych i historycznych i w tej ocenie nie może być najmniejszej wątpliwości, co do żydowskości Jezusa.
Może Pan nie mieć, ale dla żydów i dla ortodoksyjnych Żydów Jezus stał się poprzez swoje nauki elementem obcym. Podejście naukowe z braku dostępnych materiałów nie daje naukowych odpowiedzi, co do tożsamości bohaterów Nowego Testamentu.

>Nie widzę też najmniejszych przesłanek aby jedna religia musiała coś odrzucić ze względu na wierzenia drugiej.
Ja też nie, ale tak się stało. Judaizm odrzuca rolę przypisywaną Jezusowi ze względu na wierzenia na bazie których powstało chrześcijaństwo. Podobnie jak siedem wieków później uczynił islam, który jednak przyznał mu status pomniejszego proroka.

>PS. Warto tu zwrócić uwagę, że żyd pisany z małej litery to wyznanie, tak jak chrześcijanin. Żyd pisany z dużej litery to narodowość tak jak Polak.
Oczywiście, że to rozróżniam. Jak widzimy z wklejonego tekstu w definicji Żyda mieszają się sprawy etniczne, religijne i polityczne. Skoro sami zainteresowani mają niekiedy problem z określeniem tożsamości niektórych spośród nich, to sprawa uznania czyjejś żydowskości pozostaje subiektywna.
Konkludując, dla jednych Jezus może być:
- w pełni Ż/żydem (dla tych, którzy nie zagłębiają się w niuanse religijne i podejrzewają żydowskiego ojca)
- pół-Żydem (dla tych, którzy dopuszczają obce ojcostwo (np. rzymski legionista/istota nie z tego świata)
- pół-żydem (ściślej ex-żydem - dla tych, którzy twierdzą, że z chwilą rozpoczęcia nauczania Jezus przestał być judaistą (z własnej woli bądź poprzez odrzucenie)
- nie jest w ogóle Ż/żydem (dla ortodoksyjnych żydów).

>Osobiście wcale by mi nie przeszkadzało, gdyby Jezus był Arabem.
Mnie również, dla mnie może być nawet kosmitą.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Według niego samego nie przestał być żydem, ale stawiając się w roli mesjasza dokonał rozłamu skutkującego jego odrzuceniem i wykluczeniem ze społeczności żydowskiej.
Dla mnie jest i zawsze była najważniejszą osobista deklaracja i co do narodowości i co do wyznawanej religii.
Oceny rasistowskie, czy religijne przyjmuję ze względów poznawczych do wiadomości, ale moralnie je odrzucam.

>>>>przy przekonaniach ateistycznych wszystkie ich mity w równym stopniu odrzucam. Opieram się tu tylko i wyłącznie na naukowej ocenie przekazów kulturowych i historycznych i w tej ocenie nie może być najmniejszej wątpliwości, co do żydowskości Jezusa.
>Może Pan nie mieć, ale dla żydów i dla ortodoksyjnych Żydów Jezus stał się poprzez swoje nauki elementem obcym.
Nie jestem ortodoksyjnym żydem i nie nam z tym żadnego problemu. Jezus uważał się za żyda (podobnie uważało jego otoczenie) i wydaje mi się, że on wiedział najlepiej kim był, a że chciał religię zreformować, jak wielu innych żydów jemu współczesnych - to dobrze o nim świadczy.

>Podejście naukowe z braku dostępnych materiałów nie daje naukowych odpowiedzi, co do tożsamości bohaterów Nowego Testamentu.
Pan wybaczy, ale jak dla mnie, naukowe podejście jest o niebo ważniejsze od Pańskich spekulacji.
Mamy sporo uprządkowanej wiedzy o tamtych czasach, mamy też zapisy ewangeliczne i apokryficzne. Z nich jednoznacznie wynika, że Jezus był w 100% żydem, a także w 100% Żydem. To moje oparte na nauce przekonanie mogłoby tylko zostać zniweczone tylko przez badanie DNA niewątpliwych szczątków Jezusa.

>>>>Nie widzę też najmniejszych przesłanek aby jedna religia musiała coś odrzucić ze względu na wierzenia drugiej.
>Ja też nie, ale tak się stało. Judaizm odrzuca rolę przypisywaną Jezusowi ze względu na wierzenia na bazie których powstało chrześcijaństwo. Podobnie jak siedem wieków później uczynił islam, który jednak przyznał mu status pomniejszego proroka.
Co się stało - jakaś religia zmieniła swoje wierzenia ze względu na wierzenia innej religii?
I co z tego wynika - poza oczywistością, że na świecie mamy ogromną liczbę religii, które różnią się doktrynami.

>Skoro sami zainteresowani mają niekiedy problem z określeniem tożsamości niektórych spośród nich, to sprawa uznania czyjejś żydowskości pozostaje subiektywna.
Może. Różni rasiści to tożsamość innych ludzi według własnych spekulacji wyznaczali. A dla głupich polskich katolickich antysemitów - nazwanie Jezusa żydem, czy Matki Boskiej żydówką jest szczytem obrazy ich religijnych uczuć.
Chrześcijaństwo jest żydowską herezją, którą Paweł zuniwersalizował - czy to się komuś podoba, czy nie.

>Konkludując, dla jednych Jezus może być:
>- w pełni Ż/żydem (dla tych, którzy nie zagłębiają się w niuanse religijne i podejrzewają żydowskiego ojca)
>- pół-Żydem (dla tych, którzy dopuszczają obce ojcostwo (np. rzymski legionista/istota nie z tego świata)
>- pół-żydem (ściślej ex-żydem - dla tych, którzy twierdzą, że z chwilą rozpoczęcia nauczania Jezus przestał być judaistą (z własnej woli bądź poprzez odrzucenie)
>- nie jest w ogóle Ż/żydem (dla ortodoksyjnych żydów).
Poproszę o oficjalne oświadczenia z pięczątkami!
Pan sobie kpi - oczywiście wyobraźnia i głupota ludzka są nieograniczone i można sobie różne spekulacje wymyślać długo i namiętnie. Tylko z tego, dla naukowego poznania, nic nie wynika.

>>>>Osobiście wcale by mi nie przeszkadzało, gdyby Jezus był Arabem.
>Mnie również, dla mnie może być nawet kosmitą.
Według mojej oceny wszystkie Pańskie wypowiedzi temu ostatniemu zdaniu przeczą, ale przyjmijmy, że to ja się mylę. Myślę, iż inni też nasze wypowiedzi czytają.

Pozdrawiam.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Dla mnie jest i zawsze była najważniejszą osobista deklaracja i co do narodowości i co do wyznawanej religii.
Nie jest oczywiście bez znaczenia, ale w przypadku osób, które o to wprost spytać nie możemy lub kiedy inni tym deklaracjom zaprzeczają, decydują fakty i rzeczowe ustalenia.

>a że chciał religię zreformować, jak wielu innych żydów jemu współczesnych - to dobrze o nim świadczy.
Jako niezainteresowany nie podejmuję się oceny, czy to było dobrze, czy źle.

>To moje oparte na nauce przekonanie mogłoby tylko zostać zniweczone tylko przez badanie DNA niewątpliwych szczątków Jezusa.
Jeżeli za naukowe Pan uważa przekazy ewangeliczne, to niestety tutaj się różnimy. Ja, z braku lepszych przesłanek, rozpatruję Jezusa jako postać literacką (gdzie jego ojcem jest sam Bóg). Jeśli przyjmiemy, że ów Bóg był Żydem (rzecz jasna w znaczeniu religijnym), to oczywiście ma Pan niewątpliwie rację. Jednak dla mnie jest to stwierdzenie cokolwiek śmieszne - chyba, że zgodzimy się, iż Zeus był Grekiem, a Izyda Egipcjanką.

>I co z tego wynika - poza oczywistością, że na świecie mamy ogromną liczbę religii, które różnią się doktrynami.
Również nienawiść na tle religijnym.

>A dla głupich polskich katolickich antysemitów - nazwanie Jezusa żydem, czy Matki Boskiej żydówką jest szczytem obrazy ich religijnych uczuć.
Nie obchodzi mnie to. Dla mnie Żyd jest określeniem neutralnym.

>Chrześcijaństwo jest żydowską herezją, którą Paweł zuniwersalizował - czy to się komuś podoba, czy nie.>
Pełna zgoda

>Pan sobie kpi - oczywiście wyobraźnia i głupota ludzka są nieograniczone i można sobie różne spekulacje wymyślać długo i namiętnie.
Niestety ma Pan rację, ale nie ja to wymyśliłem. Można się obrażać na fakty, ale pozostaną one faktami. To nie ja wykoncypowałem, że chrześcijanie uznają ojca Jezusa (w ziemskim wcieleniu) za Boga, a ortodoksi nie uważają za Żyda nikogo, kto nie jest wyznawcą judaizmu. Ale tak ci ludzie myślą, czy nam się to podoba, czy nie.

>Według mojej oceny wszystkie Pańskie wypowiedzi temu ostatniemu zdaniu przeczą, ale przyjmijmy, że to ja się mylę. Myślę, iż inni też nasze wypowiedzi czytają.
Dysputa nad żydowskością Jezusa jest dla mnie tym samym, co spór czy Quetzalcoatl był Majem, czy Aztekiem. Proszę tego nie poczytać za obrazę, ale raczej u Pana zauważam pewne ideologiczne zacietrzewienie, zapewne związane z niechęcią do katolickiego stosunku wobec pochodzenia Jezusa.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie jest oczywiście bez znaczenia, ale w przypadku osób, które o to wprost spytać nie możemy lub kiedy inni tym deklaracjom zaprzeczają, decydują fakty i rzeczowe ustalenia.
Jezus ciągle jest zdecydowanie bardziej postacią z zapisów Ewangelii i apokryfów niż artefaktów nie będących zapisami.
We wszystkich tych zapisach, począwszy od tu najważniejszych ewangelicznych - Jezus i jemu najbliżsi jednoznacznie deklarują swoje żydostwo.

>>>>To moje oparte na nauce przekonanie mogłoby tylko zostać zniweczone tylko przez badanie DNA niewątpliwych szczątków Jezusa.
>Jeżeli za naukowe Pan uważa przekazy ewangeliczne, to niestety tutaj się różnimy. Ja, z braku lepszych przesłanek, rozpatruję Jezusa jako postać literacką (gdzie jego ojcem jest sam Bóg). Jeśli przyjmiemy, że ów Bóg był Żydem (rzecz jasna w znaczeniu religijnym), to oczywiście ma Pan niewątpliwie rację. Jednak dla mnie jest to stwierdzenie cokolwiek śmieszne - chyba, że zgodzimy się, iż Zeus był Grekiem, a Izyda Egipcjanką.
Imputowanie komuś słów i treści, których nigdzie nie wypowiedział, jest raczej przejawem niskiej kultury dyskusji niż erystycznych umiejętności. Czy jest Pan pewien, że ta wycieczka pod moim adresem rzeczywiście mnie pognębia w oczach naszych czytelników.
Tak, Szanowny Panie jeżeli rozmawiamy o Jezusie, to zapisy ewangeliczne są naukowymi źródłami i Ewangelie poddaje się naukowym analizom.
Oczywiście, że żartobliwie podałem Jahwe jako ojca Jezusa, ale nie ulega wątpliwości, że kulturowo, jako Bóg plemienny - niezależnie od zapożyczeń, które na tą postać się złożyły - Jahwe był żydem.

>Niestety ma Pan rację, ale nie ja to wymyśliłem. Można się obrażać na fakty, ale pozostaną one faktami. To nie ja wykoncypowałem, że chrześcijanie uznają ojca Jezusa (w ziemskim wcieleniu) za Boga, a ortodoksi nie uważają za Żyda nikogo, kto nie jest wyznawcą judaizmu. Ale tak ci ludzie myślą, czy nam się to podoba, czy nie.
Nie z jedną głupotą, czy małością się w życiu spotkałem, ale staram się bzdur nie powtarzać a podłości nie upowszechniać.

>Proszę tego nie poczytać za obrazę, ale raczej u Pana zauważam pewne ideologiczne zacietrzewienie,
Nie uważam, że trafnie Pan to zauważył.
Jestem ideologicznie zacietrzewiony na głupoty, małość i podłość tak ogólnie, w każdym przypadku, a już szczególne jestem ideologicznie zacietrzewiony na głupoty, małość i podłość wynikające z ideologicznego zacietrzewienia. (Religie to także doktryny ideologiczne).

A co do zacietrzewienia, to może warto tu wspomnieć biblijne powiedzenie o słomce w oku bliźniego.

Pozdrawiam.

@@@
.
09-07-2011 17:37 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Daruję sobie komentowanie uszczypliwości, bo w tym jestem kiepski. Odniosę się tylko do jednego zdania:
>nie ulega wątpliwości, że kulturowo, jako Bóg plemienny - niezależnie od zapożyczeń, które na tą postać się złożyły - Jahwe był żydem.

Zajrzałem do słownika, aby odszukać znaczenie słowa "żyd" i spośród kilku znalazłem nas interesujące:
"żyd - wyznawca judaizmu".
Idąc tokiem pańskiego rozumowania bóg jest wyznawcą samego siebie, i w ten sposób doszliśmy do absurdu. Dlatego, pozwoli Pan, że w kwestii pełnej żydowskości Jezusa pozostanę agnostykiem.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Daruję sobie komentowanie uszczypliwości, bo w tym jestem kiepski.
Dziwna w tym przypadku niska samoocena.

>Zajrzałem do słownika, aby odszukać znaczenie słowa "żyd" i spośród kilku znalazłem nas interesujące:
>"żyd - wyznawca judaizmu".
A wystarczyło przeczytać trochę wyższy mój post do Pana skierowany, tam takie wyjaśnienie się znajduje. (Z wyższych moich wypowiedzi w tym wątku też to jednoznacznie wynika).

>Idąc tokiem pańskiego rozumowania bóg jest wyznawcą samego siebie, i w ten sposób doszliśmy do absurdu.
Tak, doprowadził Pan to absurdu, ale czy ja się do niego przyczyniłem?
(Choć suweren nie będąc swoim poddanym nie przestaje być członkiem swego narodu).

>Dlatego, pozwoli Pan, że w kwestii pełnej żydowskości Jezusa pozostanę agnostykiem.
Jeżeli o mnie chodzi, to ma Pan pełne przyzwolenie. Nie z takimi poglądami już się spotykałem.
A co do całego Pańskiego ostatniego postu, to przypomnę moje zakończenie poprzedniego: A co do zacietrzewienia, to może warto tu wspomnieć biblijne powiedzenie o słomce w oku bliźniego.

Miłego wieczoru Panu życzę.

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Jeżeli o mnie chodzi, to ma Pan pełne przyzwolenie.
A dziękuję.
Przypomnę jeszcze tylko o jednej sprawie pobocznej, która bywa często źródłem nieporozumień. Katolicka niechęć do Żydów nie powstała na tle rasowym, ale wychodzi z fanatyzmu religijnego. Inaczej mówiąc, dla ultra-katolików nie jest problemem stwierdzenie, że Jezus, Maryja, czy apostołowie to Żydzi. Oni czują awersję tylko do tych Żydów (oraz ich potomnych), którzy za Jezusem nie poszli. W ich mniemaniu nie skorzystali z szansy, będąc w centrum wydarzeń.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Przypomnę jeszcze tylko o jednej sprawie pobocznej, która bywa często źródłem nieporozumień. Katolicka niechęć do Żydów nie powstała na tle rasowym, ale wychodzi z fanatyzmu religijnego. Inaczej mówiąc, dla ultra-katolików nie jest problemem stwierdzenie, że Jezus, Maryja, czy apostołowie to Żydzi. Oni czują awersję tylko do tych Żydów (oraz ich potomnych), którzy za Jezusem nie poszli. W ich mniemaniu nie skorzystali z szansy, będąc w centrum wydarzeń.
Tak jak i mądrość - głupota ludzka ma przeróżne źródła. Ma też takie opisane tu przez Pana. Choć osobiście nie spotkałem się z katolikiem, który by podkreślał "tylko", ale reszta się zgadza.

Pozdrawiam.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Tutaj mamy problem. Bo z jednej strony Jezus uważał się za syna Jahwe
Jezus uważał się za "Syna Bożego". Czy to to samo co "syn Jehowy"?
finerbijk (17282 punktów)
>Jezus uważał się za "Syna Bożego". Czy to to samo co "syn Jehowy"?
Jeżeli nie uważał się za syna Boga opisanego w Starym Testamencie, to nie wiem którego innego.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Jezus uważał się za "Syna Bożego". Czy to to samo co "syn Jehowy"?
>Jeżeli nie uważał się za syna Boga opisanego w Starym Testamencie, to nie wiem którego innego.
Czyli według ciebie "Syn Boży" oznacza to samo co "Syn Jahwe"?
finerbijk (17282 punktów)
>Czyli według ciebie "Syn Boży" oznacza to samo co "Syn Jahwe"?
Wiki mówi: JHWH, IHWH (hebr. יהוה) - imię własne Boga w Biblii, w języku polskim zapisywane zwykle jako Jahwe bądź Jehowa.
A według ciebie, którego innego boga Jezus miał na myśli?
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli według ciebie "Syn Boży" oznacza to samo co "Syn Jahwe"?
>Wiki mówi: JHWH, IHWH (hebr. יהוה) - imię własne Boga w Biblii, w języku polskim zapisywane zwykle jako Jahwe bądź Jehowa.
>A według ciebie, którego innego boga Jezus miał na myśli?
Powiedz mi lepiej co miał na myśli mówiąc: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi".
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Więc o ile na pewno był całkowicie żydem to bardzo wątpię czy mógłbym powiedzieć, że był Żydem - już raczej Judejczykiem, Izraelitą.
Był Galilejczykiem, podwładnym Heroda Antypasa. Galilea to część dawnego Królestwa Izraela (państwa północnego) a więc tego, w którym powstała opozycja do zwolenników ortodoksyjnego jahwizmu z Jerozolimy (dawnego królestwa południowego).
Jednak można też mówić, że był Syryjczykiem i Judejczykiem ponieważ zamieszkiwał rzymską prowincję Syrię na mapie oznaczoną nazwą 'Judea'. Judea w owych czasach obejmowała także Samarię. Trochę to skomplikowane, prawda?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Trochę to skomplikowane, prawda?
Wiedza najczęściej jest skomplikowana, to religia udziela prostych odpowiedzi.
Dziekuję za przypomnienie, ale dla sporej części forumowiczy opisane przez Pana fakty są znane.

Pozdrawiam.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Dziekuję za przypomnienie, ale dla sporej części forumowiczy opisane przez Pana fakty są znane.
Znane czy nie- wnioski bywają różne. Dla mnie osobiście fakt, że był Galilejczykiem ma kolosalne znaczenie dla rozumienia całej jego filozofii (jeśli tak można powiedzieć o jego nauce), czy też herezji. I wcale nie mam tu na myśli przypisywanemu mu w Ewangelii pochodzenia z Betlejem co jest źródłem pewnej kontrowersji i argumentem dla sceptyków.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Dziękuje za przypomnienie, ale dla sporej części forumowiczy opisane przez Pana fakty są znane.
>Znane czy nie- wnioski bywają różne. Dla mnie osobiście fakt, że był Galilejczykiem ma kolosalne znaczenie dla rozumienia całej jego filozofii (jeśli tak można powiedzieć o jego nauce), czy też herezji. I wcale nie mam tu na myśli przypisywanemu mu w Ewangelii pochodzenia z Betlejem co jest źródłem pewnej kontrowersji i argumentem dla sceptyków.
Jeżeli poprzednia wypowiedź zawierała dla mnie rzeczy znane, to powyższa jest niezrozumiała. Nie jestem biblistą - wypowiadałem się tu tylko na temat żydowskości Jezusa - a tu wchodzi Pan w spekulacje filozoficzne. Wcale ich zresztą nie wyjaśniając. Może Pan Andrzej51 coś z tego zrozumie. Ja pasuję.

Tak naprawdę to bardzo mało wiemy o pierwszych latach życia Jezusa (nazywanych przecież "życiem ukrytym"). Mógł się urodzić w Betlejem i przenieść do Nazaret, co jakby według mnie zgodne jest z Ewangelią. Więc raczej w Galilei dojrzewała jego myśl.

Z kolei św. Łukasz wspomina o okresie życia ukrytego w Nazarecie, gdy Jezus "rósł i nabierał mocy, napełniając się mądrością", pod okiem Maryi i Józefa. /.../ A ponieważ wychowanie jest wspólnym dziełem matki i ojca, Józef został w nie włączony i wraz z Maryją musiał realizować je w ubóstwie.

Pierwsze lata w Nazarecie, kiedy Dzieciątko Jezus przebywało tak blisko Matki, a Józef pracował na utrzymanie Maryi i Jezusa, musiały być czasem radości, pokoju, kontemplacji. Józef, pracując jako rzemieślnik, trwał w wielkiej bliskości z Jezusem i Maryją i żył tylko dla Nich dwojga, z ogromnym pragnieniem, by kochać Ich coraz bardziej, poznawać Ich coraz głębiej. Wieczorami Maryja z pewnością opowiadała Józefowi wszystko, co przeżyła z Jezusem, i kim Jezus dla Niej jest...

Prostota życia w Nazarecie dorównywała jedynie mocy i głębi osobistych więzi, łączących tych Troje. Była to prawdziwa szkoła świętości i miłości. Jezus swoim milczeniem i przykładem przyciągał do siebie coraz mocniej serce Maryi i serce Józefa. Tę wspólnotę naprawdę "ożywiały jeden duch i jedno serce" (Dz 4, 32). Każdego roku Józef i Maryja chodzili do Jerozolimy na Święto Paschy (zob. Łk 2, 41). W najtajniejszej głębi swych serc prowadzili oni życie chrześcijańskie, ale pozostawali zarazem aktywnymi członkami ludu Izraela, ściśle przestrzegającymi nakazów Prawa, a także z wielkim upodobaniem pielgrzymującymi do Jerozolimy na Święto Paschy./.../

Jezus ma dwanaście lat. Pierwszy etap Jego wychowania, przy matce, dobiegł końca. Po raz pierwszy udaje się z rodzicami do Jerozolimy, żeby obchodzić z nimi Święto Paschy. /.../A oto Jezus, nic nie mówiąc, zostaje w Jerozolimie, aby dać pierwociny swojej nauki uczonym w Prawie. Wypytuje ich jak inteligentne dziecko - to najbardziej miłosierny sposób nauczania. Jezus wie, że w ten sposób, zdobędzie posłuch; później zaś, gdy mając trzydzieści lat, będzie nauczał na mocy autorytetu, już nie będą Go słuchali - z wyjątkiem Nikodema. Św. Łukasz podkreśla: "Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami". Dwunastoletni Jezus chce pomóc uczonym w Prawie lepiej zrozumieć Pisma, bardziej otworzyć się na nadprzyrodzoną wiarę; posługując się Słowem Bożym, zmusza ich do pójścia dalej w poszukiwaniu tajemnicy, w poszukiwaniu prawdy.


Tak, wierzę, iż dla Pana to, że Jezus był Galilejczykiem ma kolosalne znaczenie:
Dla mnie osobiście fakt, że był Galilejczykiem ma kolosalne znaczenie dla rozumienia całej jego filozofii /.../ I wcale nie mam tu na myśli przypisywanemu mu w Ewangelii pochodzenia z Betlejem co jest źródłem pewnej kontrowersji i argumentem dla sceptyków.
Tylko może warto tym kolosalnym znaczeniem podzielić się z innymi? Jakiej kontrowersji? Jakich sceptyków?
Ja nie chwytam.

Pozdrowienia.

@@@
.
15-07-2011 12:55 
 Ocena-2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> Może Pan Andrzej51 coś z tego zrozumie. Ja pasuję.
No to wołaj go pan tu. Chętnie z zamienię z nim kilka zdań. Gdzież on ten Andrzej51?
15-07-2011 13:40 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>No to wołaj go pan tu. Chętnie z zamienię z nim kilka zdań. Gdzież on ten Andrzej51?
Z tym największy jest ambaras,
Żeby dwoje chciało naraz.

Myślę, że gdyby uznał, iż ma Pan coś ciekawego do przekazania, to by się odezwał, a może jest na urlopie.
Choć ja gdybym taką uprzejmość przeczytał: No to wołaj go pan tu. To jednak bym zrezygnował.

Miłego dnia.

@@@
.
01-07-2011 21:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To nie jest gruba przesada. Poczytaj historię Hiszpanii, najlepiej kilku autorów.
07-07-2011 14:02 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

> Cytat:
Na początku roku Watykan przedstawił wynik badań, które wskazały, że liczba ofiar tortur i śmierci na stosie była znacznie mniejsza, aniżeli dotąd myślano.

Czyli nic nowego . Takie same teksty Watykan wali w sprawie pedofili .
04-07-2011 20:09 
 Ocena 2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Dokumentów na masowość zbrodni kk nie brakuje .
>A może ty perun masz kwit na drewno użyte na stosy dla tych heretyckich niewiniątek, he?
Kwity są.
Cytat:
Za duże kłody drewniane: 55 solidów, 6 denarów.
Za pędy winorośli: 21 solidów, 3 denary.
Za słomę: 2 solidy, 6 denarów.
Za cztery stosy: 10 solidów, 9 denarów
Za sznury na pęta skazańców: 4 solidy, 7 denarów.
Każdemu z katów po 20 solidów, razem 80 solidów.

Skrupulatna buchalteria niektórych inkwizytorów przypominała tę, którą prowadzili komendanci obozów zagłady.
Jaki z tego wniosek?
finerbijk (17282 punktów)
>Jaki z tego wniosek?

Chciałbym wiedzieć, że lubili porządek w papierach? Ty mi powiedz.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> Ty mi powiedz.
Zapytaj Kafki Franza.
07-07-2011 14:06 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Skrupulatna buchalteria niektórych inkwizytorów przypominała tę, którą prowadzili komendanci obozów zagłady.
>Jaki z tego wniosek?
Że Hitler , jak sam często mówił i pisał do papieża , jako katolik nie robi niczego , czego nie robiłby KK przez ostatnie 1500 l. Uczył się od Watyakanu ..znakowania żydów , zamykania ich w gettach . okradania , i mordowania
Anna Salman (16360 punktów)
>skoro nie istnieją dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie
>czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez
>Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa?
Dokumenty istnieją - czytałam kiedyś nawet książkę, w której były cytowane orzeczenia sądowe, opisy zalecanych tortur itd. Te drugie to typowy przykład skrajnych perwersji seksualnych.
Gwoli ścisłości - krk rzadko zajmował się czarownicami, być może z uwagi na niski poziom "ewangelizacji" swoich poddanych - większość tkwiła w pogaństwie, wiele osób parało się czarami. Likwidacją czarownic (zielarek i akuszerek) zajęto się, gdy wyodrębniła się kasta lekarzy (lobby) i zobaczyli w nich konkurencję.
Natomiast protestanci z ogromną radością zaczęli wypełniać postanowienia ST "Nie pozwolisz żyć czarownicy" (Ks. Wyjścia 22:17, Rozdział Prawo moralne) i położyli duże zasługi na tym polu.
>To przecież chyba niemożliwe, żeby np. na stosach palono kobiety.
W zasadzie stosy były dla heretyków. Czarownice w zdecydowanej większości wieszano (najpodlejsza kara śmierci), oczywiście te, które przeżyły tortury i / lub tzw. próbę wody.

>Również te wszystkie narzędzia torturpokazywane dziś w lochach różnych średniowiecznych obiektów turystycznych są tylko rekonstrukcjami.
Bo oryginały się zużyły
01-07-2011 15:30 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>skoro nie istnieją dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie
>>czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez
>>Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa?
>Dokumenty istnieją - czytałam kiedyś nawet książkę, w której były cytowane orzeczenia sądowe, opisy zalecanych tortur itd. Te drugie to typowy przykład skrajnych perwersji seksualnych.

Polecam "Poradnik Inkwizytora" autorstwa bł. Bernarda Gui (to ten zły inkwizytor z "Imienia Róży"). Dużo praktycznych porad w jaki sposób w czasie przesłuchania, zdemaskować członków poszczególnych sekt heretyckich.
Od razu widać, że Bernard znał się na rzeczy. Współcześnie napewno zrobiłby karierę w służbach specjalnych...
01-07-2011 16:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem, czy tam przyjmują psychopatów...
02-07-2011 20:22 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Nie wiem, czy tam przyjmują psychopatów...

Wyłącznie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale nie aż takich...
01-07-2011 21:15 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Polecam "Poradnik Inkwizytora" autorstwa bł. Bernarda Gui (to ten zły inkwizytor z "Imienia Róży").
Statystyki na temat wspomnianego inkwizytora już przytaczałem. Nie ma to jak 'obiektywny' obraz w książce nienaukowej....
02-07-2011 20:47 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>Polecam "Poradnik Inkwizytora" autorstwa bł. Bernarda Gui (to ten zły inkwizytor z "Imienia Róży").
>Statystyki na temat wspomnianego inkwizytora już przytaczałem. Nie ma to jak 'obiektywny' obraz w książce nienaukowej....

Jak to nieobiektywny? Przecież sam czcigodny Bernard napisał ten poradnik, więc o co chodzi? Zresztą ja wcale go tak w czambuł nie potępiam. Fachową robotę trzeba doceniać bez względu na rodzaj fachu...
02-07-2011 22:25 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>>>Polecam "Poradnik Inkwizytora" autorstwa bł. Bernarda Gui (to ten zły inkwizytor z "Imienia Róży").
>>Statystyki na temat wspomnianego inkwizytora już przytaczałem. Nie ma to jak 'obiektywny' obraz w książce nienaukowej....
>Jak to nieobiektywny? Przecież sam czcigodny Bernard napisał ten poradnik, więc o co chodzi? Zresztą ja wcale go tak w czambuł nie potępiam. Fachową robotę trzeba doceniać bez względu na rodzaj fachu...
Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?
03-07-2011 15:43 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?
Żałosna próba wykręcenia kota ogonem. Naprawdę nie powinieneś pisać takich kompromitujących rzeczy. Czy masz coś do powiedzenia na temat "Poradnika inkwizytora" autorstwa wymienionego ojca Bernarda?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-07-2011 16:51 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?
>Żałosna próba wykręcenia kota ogonem. Naprawdę nie powinieneś pisać takich kompromitujących rzeczy. Czy masz coś do powiedzenia na temat "Poradnika inkwizytora" autorstwa wymienionego ojca Bernarda?

Statystykę wyroków wydanych przez Bernarda Gui znaleźć można np. tutaj, zaś jego Poradnik (Księga Inkwizycji. Podręcznik napisany przez Bernarda Gui Wydawnictwo WAM, Kraków 2002) właśnie trzymam w ręce. Ze wstępu do tego ciekawego tekstu można dowiedzieć się m. in. że:
W noc jego [Bernarda Gui] śmierci przeor klasztoru dominikanów w Limoges miał widzenie. Będąc zatopionym w modlitwie, ujrzał niezwykłe jasne światło, które wychodziło z miejsca przeora, przecinało stalle i wznosiło się ku głównemu ołtarzowi, aby nagle zniknąć. Uznano potem, że światło to było odchodzącą do Boga duszą Bernarda Gui, zasłużonego współbrata i przełożonego klasztoru w Limoges. (s. 13)


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
03-07-2011 22:07 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?
>>Żałosna próba wykręcenia kota ogonem. Naprawdę nie powinieneś pisać takich kompromitujących rzeczy. Czy masz coś do powiedzenia na temat "Poradnika inkwizytora" autorstwa wymienionego ojca Bernarda?
>Statystykę wyroków wydanych przez Bernarda Gui znaleźć można np.

Nawet pobieżna analiza tej statystyki, a w szczególności szeroki wachlarz rodzajów kar stosowanych przez bł. Bernarda Gui, wskazuje na jego niebywałą dbałość o rzetelność przeprowadzanych procesów. Gdyby żył dzisiaj, na pewno byłby jedną z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie europejskiego sądownictwa. Natomiast mam dziwne wrażenie, że gdyby np. pewnego byłego polskiego ministra sprawiedliwości cofnąć w tamte czasy, to statystyki byłyby zdecydowanie mniej korzystne dla heretyków ( "Przez tego Pana nikomu już consolamentum udzielone nie będzie".)
05-07-2011 17:24 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Statystykę wyroków wydanych przez Bernarda Gui znaleźć można np. tutaj
Ją też wcześniej przytaczałem, bravissimo.
06-07-2011 11:37 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ją też wcześniej przytaczałem, bravissimo.

Daruj, ale nie śledzę systematycznie Twoich wypowiedzi.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
05-07-2011 17:31 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Żałosna próba wykręcenia kota ogonem. Naprawdę nie powinieneś pisać takich kompromitujących rzeczy.
Czyli mam nie prostować błędnych interpretacji MOICH wypowiedzi? Co następne na liście? Zakaz wypowiadania się w ogóle, bo to też kompromitacja?
>Czy masz coś do powiedzenia na temat "Poradnika inkwizytora" autorstwa wymienionego ojca Bernarda?
Na pewno mogę powiedzieć, że to nie jest encyklopedia 'jak zabijać, żeby bolało?'. Co najmniej, że ktoś aż tak nie znosi teologii i pominął wspomniane fragmenty i skupił się na wyrywkach o karze śmierci.
Rigoletto (3891 punktów)
>>>>Polecam "Poradnik Inkwizytora" autorstwa bł. Bernarda Gui (to ten zły inkwizytor z "Imienia Róży").
>>>Statystyki na temat wspomnianego inkwizytora już przytaczałem. Nie ma to jak 'obiektywny' obraz w książce nienaukowej....
>>Jak to nieobiektywny? Przecież sam czcigodny Bernard napisał ten poradnik, więc o co chodzi? Zresztą ja wcale go tak w czambuł nie potępiam. Fachową robotę trzeba doceniać bez względu na rodzaj fachu...
>Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?

"Imię Róży" to nie dokument tylko film fabularny. Trudno aby był obiektywny. Tak na marginesie zabawne jest, że w filmie zacny dominikanin ginie, można by rzec - w wypadku przy pracy. Ale cóż - wymogi Hollywood...
03-07-2011 22:49 
 Ocena 2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jak to było naprawdę z tymi stosami? I dlaczego były?
>>Chodzi mi o 'Imię Róży'... Nie domyśliłeś się?
>"Imię Róży" to nie dokument tylko film fabularny. Trudno aby był obiektywny. Tak na marginesie zabawne jest, że w filmie zacny dominikanin ginie, można by rzec - w wypadku przy pracy. Ale cóż - wymogi Hollywood...
"Imię róży" to przede wszystkim książka napisana przez jednego z najznamienitszych znawców średniowiecza, któremu daleko do fikcji w stylu Dana Browna. W książce Bernardo nie ginie. Jeśli Eco coś w powieści napisał na temat historii to gwarantuję, że nie wyssał tego z palca. A o herezji pisze bardzo ciekawie. Polecam zwłaszcza ten fragment:

Cytat:
- Trzoda jest niby pewna liczba koncentrycznych kręgów, od najdalszych trzody aż po jej bezpośrednią bliskość. Trędowaci są znakiem odsunięcia w ogóle. Święty Franciszek pojął to. Chciał nie tylko pomóc trędowatym, gdyż w takim razie jego czyn sprowadziłby się do biednego i bezsilnego aktu miłosierdzia. Chciał zaznaczyć coś innego. Czy mówiono ci o kazaniu do ptaszków?
- Och tak, słyszałem tę przepiękną historię i podziwiałem świętego, który radował się towarzystwem tkliwych stworzeń Bożych - oznajmiłem z wielkim żarem.
- No więc opowiedziano ci historię sfałszowaną lub też historię, którą nasz zakon tworzy dzisiaj na nowo. Kiedy Franciszek mówił do ludu miasta i jego władców i zobaczył, że ci go nie pojmują, poszedł w stronę cmentarza i zaczął głosić kazanie krukom i srokom, krogulcom, tym drapieżnym ptakom, które żywią się trupami.
- Co za okropność - rzekłem - nie były to więc dobre ptaszki!
- Były to ptaki drapieżne, ptaki odtrącone jak trędowaci. Franciszek myślał z pewnością o tym wersecie z Apokalipsy, który mówi: "I widziałem jednego anioła stojącego w słońcu; i zawołał głosem donośnym, mówiąc do wszystkich ptaków, co latały wpośród nieba: Chodźcie i zgromadźcie się na wielką wieczerzę Bożą, abyście jadły ciała królów, i ciała wodzów, i ciała mocarzy, i ciała koni, i siedzących na nich, i ciała wszystkich wolnych, i niewolników, i małych, i wielkich."
- Więc Franciszek pragnął zachęcić odtrąconych do buntu?
- Nie, to uczynił raczej Dulcyn i jego ludzie. Franciszek chciał wezwać odtrąconych, gotowych do buntu, by stali się cząstką ludu Bożego. Chcąc przywrócić porządek w trzodzie, trzeba było odzyskać odsuniętych. Franciszkowi nie powiodło się, i mówię ci to z wielką goryczą. Chcąc odzyskać tych, którzy zostali odsunięci, musiał działać wewnątrz Kościoła, chcąc działać w obrębie Kościoła, musiał doprowadzić do zatwierdzenia swojej reguły, bo z niej miał powstać zakon, a zakon, kiedy już powstał, odtworzył obraz kręgu oraz tych, którzy pozostają poza kręgiem. Pojmujesz zatem, skąd wzięły się bandy braciaszków i joachimitów, do których raz jeszcze ciągną odtrąceni.
- Lecz nie mówimy wszak o Franciszku, jeno o tym, w jaki sposób herezja jest wytworem prostaczków i odtrąconych.
- Rzeczywiście. Mówiliśmy o tych, którzy zostali odsunięci od trzody owieczek. W ciągu wieków papież i cesarz obrzucali się nawzajem błotem i wydzierali sobie władzę, a w tym czasie odsunięci żyli dalej poza obrębem, oni, prawdziwi trędowaci, wobec których trędowaci są tylko figurą daną przez Boga, byśmy zrozumieli te cudowną symbolikę i mówiąc "trędowaci", myśleli "odtrąceni, biedni, prostaczkowie, wydziedziczeni, oderwani od swoich pól, upokorzeni w miastach". Nie zrozumieliśmy, tajemnica trądu dalej nas nęka, bo nie rozpoznaliśmy natury znaku. Odtrąceni skłonni są słuchać wszelkiego kazania, głosić wszelkie kazanie, które odwołując się do słów Chrystusa, w rzeczywistości jest oskarżeniem postępowania psów i pasterzy oraz obietnicą, że nadejdzie dla nich dzień kary. Możni zawsze dobrze to pojmowali. Powtórne przyjęcie odtrąconych zakładało zmniejszenie przywilejów możnych i dlatego ci z odtrąconych, którzy zyskiwali świadomość swojego odsunięcia, byli piętnowani znakiem heretyków niezależnie od wyznawanej doktryny. Ich zaś, zaślepionych tym, że byli odtrąconymi, nie obchodziła w rzeczywistości żadna z doktryn. Oto złudzenie herezji. Każdy jest heretykiem, każdy jest prawowierny, liczy się nie wiara, jaką ruch ofiaruje, lecz nadzieja, jaką podsuwa. Wszystkie herezje są znakami owej rzeczywistości odtrącenia. Poskrob herezję, znajdziesz trędowatego. Wszelkie batalie wydane herezji mają tylko jeden cel: by trędowaty pozostał trędowatym. Cóż zaś przyciąga trędowatych? Cóż postrzegają z dogmatu o Trójcy lub z definicji Eucharystii - w jakiej mierze jest słuszna, a w jakiej błędna? Tak, Adso, są to igraszki stosowne dla nas, ludzi doktryny. Prostaczkowie mają inne kłopoty. I zważ, uwalniają się od nich zawsze w sposób błędny. Dlatego też stają się heretykami.
- Lecz tamci, czemu ich wspierają?
- Ponieważ są przydatni w ich grze, w której rzadko chodzi o wiarę, a częściej o zdobycie władzy.
- I dlatego Kościół rzymski oskarża o herezję wszystkich swoich przeciwników?
- Dlatego, i dlatego również uznaje za prawowierną tę herezję, którą może poddać swojej kontroli lub którą musi zaakceptować, bo stała się zbyt silna i nie byłoby rzeczą dobrą mieć ją przeciwko sobie. Lecz nie ma ścisłej reguły, wszystko zależy od ludzi, od okoliczności i odnosi się to także do panów świeckich. Pięćdziesiąt lat temu gmina padewska wydała przepis, według którego, kto zabije osobę duchowną, będzie skazany na grzywnę w wysokości jednego denara...


Podkreślenia pochodzą ode mnie.

Co zaś tyczy się Hollywood... to poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Nie bez powodu bowiem film odchodzi w scenie śmierci inkwizytora tak daleko od książkowego pierwowzoru.
Rigoletto (3891 punktów)
>>"Imię Róży" to nie dokument tylko film fabularny. Trudno aby był obiektywny. Tak na marginesie zabawne jest, że w filmie zacny dominikanin ginie, można by rzec - w wypadku przy pracy. Ale cóż - wymogi Hollywood...
>"Imię róży" to przede wszystkim książka napisana przez jednego z najznamienitszych znawców średniowiecza, któremu daleko do fikcji w stylu Dana Browna.

Oczywiście przejęzyczyłem się z tym filmem, istotniejsza jest rzecz jasna książka. Niemniej jednak jest to fikcja, oparta rzecz jasna na pewnych faktach historycznych.

>Co zaś tyczy się Hollywood... to poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Nie bez powodu bowiem film odchodzi w scenie śmierci inkwizytora tak daleko od książkowego pierwowzoru.

Jak to interpretujesz? Nie wystarczy wyjaśnienie, że zakończenie z książki jest mało "hollywoodzkie" i trzeba go było podrasować?
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Co zaś tyczy się Hollywood... to poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Nie bez powodu bowiem film odchodzi w scenie śmierci inkwizytora tak daleko od książkowego pierwowzoru.
>Jak to interpretujesz? Nie wystarczy wyjaśnienie, że zakończenie z książki jest mało "hollywoodzkie" i trzeba go było podrasować?
>
Jest wiele do powiedzenia w tym temacie. Jedną z przyczyn może być to, że zgadza się to poniekąd z prawdą historyczną. Bernardo nie zginą co prawda w ten sposób ale zdarzały się akcje odwetowe pospólstwa w wyniku których zginęło wielu inkwizytorów.
05-07-2011 17:35 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Jest wiele do powiedzenia w tym temacie. Jedną z przyczyn może być to, że zgadza się to poniekąd z prawdą historyczną. Bernardo nie zginą co prawda w ten sposób ale zdarzały się akcje odwetowe pospólstwa w wyniku których zginęło wielu inkwizytorów.
A ktoś tu ostatnio mówił, że heretycy to były ofiary straszliwych represji, które same były bez winy. Otóż zabijano się nawzajem, tylko heretycy nie mieli do tego administracji - tylko broń.
06-07-2011 10:37 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Otóż zabijano się nawzajem, tylko heretycy nie mieli do tego administracji - tylko broń.
A to łobuzy te heretyki - ortodoksi przez oczyszczenie ogniem - chcieli im zbawienie zapewnić, a oni się bronili i nawet paru braciszków na biało ubranych (tylko buciki czerwone - chyba od krwi mieli) utłukli, a to szubrawce przebrzydłe.

Szanowny Panie, nam tu obojętne kto w jakich bożków wierzył czy też wierzy, natomiast wiemy, że wiara prowadzi do czynów okrutnych, a im głębsza tym łatwiej zło wyrządzone w imieniu swego bożka usprawiedliwia.
Zupełnie drugorzędnym jest tu, czy tym bożkiem był Jezus czy Józef, lub Adolf.

@@@
.
06-07-2011 15:33 
 Ocena 1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>A ktoś tu ostatnio mówił, że heretycy to były ofiary straszliwych represji, które same były bez winy. Otóż zabijano się nawzajem, tylko heretycy nie mieli do tego administracji - tylko broń.
Bo heretycy byli ofiarami i temu zaprzeczyć się nie da. Ile w tym było ich winy? Cóż, albigensi bynajmniej potulnymi barankami nie byli, ale kara jaka ich za to spotkała była, mówiąc eufemistycznie, niewspółmierna. Średniowieczna i hiszpańska Inkwizycja na ogół nie cieszyła się popularnością wśród ludu tak, jak nie cieszył się popularnością hitlerowski okupant.
A wyczyny brata Dulcyna zasługują na odrębne potraktowanie gdyż wg. mnie padł on ofiarą pewnej choroby...
14-07-2011 17:19 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Średniowieczna i hiszpańska Inkwizycja na ogół nie cieszyła się popularnością wśród ludu
Dyskutowałbym... Nie żyłem w tamtych czasach, ale podobno ludzie nawet na egzekucje schodzili się jak na... jedyne porównanie, które się nasuwa na myśl, to gilotyna podczas Rewolucji Francuskiej.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
15-07-2011 12:39 
 Ocena 2 na 2
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Średniowieczna i hiszpańska Inkwizycja na ogół nie cieszyła się popularnością wśród ludu
>Dyskutowałbym... Nie żyłem w tamtych czasach, ale podobno ludzie nawet na egzekucje schodzili się jak na... jedyne porównanie, które się nasuwa na myśl, to gilotyna podczas Rewolucji Francuskiej.
Bo nie było jeszcze MTV.
15-07-2011 13:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>ludzie nawet na egzekucje schodzili się jak na...
Widowisko. Igrzyska. Rozrywka. Taka była funkcja walk gladiatorów i egzekucji. Gawiedź lubiła, lubi i będzie lubić krwawe widowiska. To jedna sprawa, a druga - to cicha satysfakcja w stylu "Aha! Jestem lepszy, bo to nie mnie palą na stosie/ścinają/zakuwają w dyby. Dowartościuję się, rzucając w skazańca zgniłym pomidorem". Bardzo ludzkie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-07-2011 14:00 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>ludzie nawet na egzekucje schodzili się jak na...
>Widowisko. Igrzyska. Rozrywka. Taka była funkcja walk gladiatorów i egzekucji. Gawiedź lubiła, lubi i będzie lubić krwawe widowiska. To jedna sprawa, a druga - to cicha satysfakcja w stylu "Aha! Jestem lepszy, bo to nie mnie palą na stosie/ścinają/zakuwają w dyby. Dowartościuję się, rzucając w skazańca zgniłym pomidorem". Bardzo ludzkie.

Że tak wtrącę się od czapy:
śniło mi się kiedyś, że do średniowiecznej Europy przybywa Papuas-ludożerca i obserwując publiczne darcie pasów ze skazańca dziwuje się miejscowym:
Cóż oni wyprawiają? Nie wiedzą, że najwięcej witamin jest właśnie pod skórką?

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
15-07-2011 14:28 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Średniowieczna i hiszpańska Inkwizycja na ogół nie cieszyła się popularnością wśród ludu
>Dyskutowałbym... Nie żyłem w tamtych czasach, ale podobno ludzie nawet na egzekucje schodzili się jak na... jedyne porównanie, które się nasuwa na myśl, to gilotyna podczas Rewolucji Francuskiej.

Porównanie całkowicie chybione: gilotyna była świadectwem humanitaryzmu Rewolucji, od początku bowiem pomyślana była jako narzędzie zadawania śmierci szybkiej i (chyba? ) bezbolesnej.
Publiczne egzekucje w dobrej, Wielce Chrześcijańskiej monarchii francuskiej całkiem inaczej wyglądały, że przywołam słynny (choć prawda, że wyjątkowo drastyczny) przypadek stracenia Roberta-Francois Damiensa zaledwie trzy dekady przed Rewolucją.
Na gilotynowanie schodzono się nie tyle dla obserwacji kaźni (tego elementu bowiem zostało już w widowisku niewiele - skądinąd ku nieutulonemu żalowi starych koneserów egzekucyjnych spektakli), a raczej z ciekawości, jak zachowa się skazaniec - zaś Ostatnie Słowa wygłaszane z szafotu z czasem stały się wręcz osobną gałęzią literatury francuskiej .


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
22-07-2011 15:02 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Porównanie całkowicie chybione: gilotyna była świadectwem humanitaryzmu Rewolucji
:O
>od początku bowiem pomyślana była jako narzędzie zadawania śmierci szybkiej i (chyba? ) bezbolesnej.
Może bezbolesna, ale w jakich ilościach!
>Publiczne egzekucje w dobrej, Wielce Chrześcijańskiej monarchii francuskiej
Tu bym dyskutował - zwłaszcza jeśli chodzi o katolicyzm
>całkiem inaczej wyglądały, że przywołam słynny (choć prawda, że wyjątkowo drastyczny)
Że w monarchii absolutnej tak się obchodzono z niedoszłym królobójcą mnie nie dziwi - czy ktokolwiek się spodziewał czegoś innego?
>przypadek stracenia Roberta-Francois Damiensa zaledwie trzy dekady przed Rewolucją.
Wyrok śmierci wyrokiem zostanie i jego 'humanitarny sposób' wykonania nic nie zmienia.
>Na gilotynowanie schodzono się nie tyle dla obserwacji kaźni (tego elementu bowiem zostało już w widowisku niewiele - skądinąd ku nieutulonemu żalowi starych koneserów egzekucyjnych spektakli), a raczej z ciekawości, jak zachowa się skazaniec - zaś Ostatnie Słowa wygłaszane z szafotu z czasem stały się wręcz osobną gałęzią literatury francuskiej .
Tu akurat się zgodzę z innym użytkownikiem tego forum: link
19-08-2011 11:24 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Porównanie całkowicie chybione: gilotyna była świadectwem humanitaryzmu Rewolucji
>:O

Tak właśnie: humanitaryzmu.

>>od początku bowiem pomyślana była jako narzędzie zadawania śmierci szybkiej i (chyba? ) bezbolesnej.
>Może bezbolesna, ale w jakich ilościach!

Nieprzesadnych. Ocenia się, że w całych dziejach I Republiki na gilotynie stracono od 16 do 40 tys. osób - tymczasem sama wojna w Wandei, gdzie mordowano nieporównanie okrutniej, pochłonęła ofiar jakieś pięć razy więcej. Symbolem Terroru stała się akurat gilotyna, bo ginęli na niej przeważnie arystokraci i burżuje - w Wandei rżnięto zaś głównie przaśne chłopstwo, które odwiecznie na Symbol kiepsko się nadaje.

>>Publiczne egzekucje w dobrej, Wielce Chrześcijańskiej monarchii francuskiej
>Tu bym dyskutował - zwłaszcza jeśli chodzi o katolicyzm

Dla jaj królowie Francji z Bożej Łaski panowali, że o ze skrofułów uzdrawianiu nie wspomnę?

>>całkiem inaczej wyglądały, że przywołam słynny (choć prawda, że wyjątkowo drastyczny)
>Że w monarchii absolutnej tak się obchodzono z niedoszłym królobójcą mnie nie dziwi - czy ktokolwiek się spodziewał czegoś innego?

A i owszem - np. nawet doszły, ale Słuszny, prokatolicki, królobójca Jacques Clement uznany został za męczennika, a jego czyn wychwalany był przez papieża Sykstusa V, rozważano nawet jego kanonizację .

>Wyrok śmierci wyrokiem zostanie i jego 'humanitarny sposób' wykonania nic nie zmienia.

Pozwolę sobie być odmiennego zdania.

>>Na gilotynowanie schodzono się nie tyle dla obserwacji kaźni (tego elementu bowiem zostało już w widowisku niewiele - skądinąd ku nieutulonemu żalowi starych koneserów egzekucyjnych spektakli), a raczej z ciekawości, jak zachowa się skazaniec - zaś Ostatnie Słowa wygłaszane z szafotu z czasem stały się wręcz osobną gałęzią literatury francuskiej .
>Tu akurat się zgodzę z innym użytkownikiem tego forum: link

Bez sensu - przecie właśnie tłumaczę, że akurat przy gilotynowaniu już o co innego chodziło.


Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)
libertyn (3006 punktów)Odp: Jak to było naprawdę z tymi stosami?

Założę się, że na stosach najwięcej spłonęło chrześcijan a spalili ich ateiści


Racjonaliści śmieją się w Sejmie
Nie klękamy przed bakterią
01-07-2011 15:35 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Założę się, że na stosach najwięcej spłonęło chrześcijan a spalili ich ateiści

Biorąc pod uwagę, że heretycy byli zwykle ludźmi, którzy "przejmowali się" religią bardziej niż otoczenie, może to być prawdą
01-07-2011 17:11 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Założę się, że na stosach najwięcej spłonęło chrześcijan a spalili ich ateiści
Istotnie stosy były głównie dla heretyków - zwolenników poglądów religijnych uznanych za błędne przez kościół panujący, ale zajmowali się nimi ich "bracia w wierze", mający poglądy religijne uznawane za właściwe przez tenże kościół.
Taka wewnętrzna konkurencja, kto jest bardziej miłosierny
02-07-2011 20:21 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Założę się, że na stosach najwięcej spłonęło chrześcijan a spalili ich ateiści
>Istotnie stosy były głównie dla heretyków - zwolenników poglądów religijnych uznanych za błędne przez kościół panujący, ale zajmowali się nimi ich "bracia w wierze", mający poglądy religijne uznawane za właściwe przez tenże kościół.
>Taka wewnętrzna konkurencja, kto jest bardziej miłosierny

Tylko, że ci ścigający heretyków mieli z tego konkretne korzyści, a heretycy nie bardzo. Wnoszę więc, że przynajmniej ci drudzy byli autentycznie wierzący.
02-07-2011 22:26 
 Ocena 2 na 2
Bezbarwny (198 punktów)
>Tylko, że ci ścigający heretyków mieli z tego konkretne korzyści, a heretycy nie bardzo. Wnoszę więc, że przynajmniej ci drudzy byli autentycznie wierzący.
Myślisz, że heretycy nie zabijali katolików? Od razu mówię, jesteś w błędzie.
03-07-2011 17:21 
 Ocena 3 na 3
maciejo (3492 punktów)
>>Tylko, że ci ścigający heretyków mieli z tego konkretne korzyści, a heretycy nie bardzo. Wnoszę więc, że przynajmniej ci drudzy byli autentycznie wierzący.
>Myślisz, że heretycy nie zabijali katolików? Od razu mówię, jesteś w błędzie.

Tylko, że to w żaden sposób nie wybiela działań kościoła. Nawet jeśli eliminację takich agresywnych grup uznać próbę za samoobrony to mamy tu do czynienia z odpowiedzią bardzo asymetryczną. Coś jak działanie hitlerowców, którzy za jednego zabitego przez partyzantów żołnierza rozstrzeliwali co najmniej kilku cywili.
Po drugie wiele osób (w sumie to prawie wszyscy) zamordowanych przez kościół było bardzo zacnymi obywatelami, którym przez myśl nie przeszło kogokolwiek zabić, a jedyną winą jaką popełnili było myślenie. Gdyby nie ci odważni ludzie narażający życie dla poznania świata do dziś tkwilibyśmy w mrokach średniowiecza tłamszeni przez kościół.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Po drugie wiele osób (w sumie to prawie wszyscy) zamordowanych przez kościół było bardzo zacnymi obywatelami, którym przez myśl nie przeszło kogokolwiek zabić, a jedyną winą jaką popełnili było myślenie.
Tak. Savonarola był zacnym myślicielem. Ponoć Botticelli i Michał Anioł pozostawali przez czas jakiś pod wpływem jego myśli w stylu iście heraklitejskim. Jednak zły papież posłał go na stos.
05-07-2011 17:45 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Tylko, że to w żaden sposób nie wybiela działań kościoła. Nawet jeśli eliminację takich agresywnych grup uznać próbę za samoobrony to mamy tu do czynienia z odpowiedzią bardzo asymetryczną.
Po prostu nie będę nty raz pisał o interesie państwa w inkwizycji, o mnogości takich grup etc. Oczywiście na życzenie mogę to powtórzyć...
>Po drugie wiele osób (w sumie to prawie wszyscy) zamordowanych przez kościół było bardzo zacnymi obywatelami
Znowu... Chciałbym zauważyć, że samo sprzeciwienie się(w jakimkolwiek aspekcie)KK nie czyni człowieka zacnym. Co najmniej, że Ty sądzisz inaczej...
>którym przez myśl nie przeszło kogokolwiek zabić
Że co? Kolejny argument, który już zdążyłem obalić ze dwa razy(potwierdzenie zabójstw na inkwizytorach i tworzenie przez herezje band rabunkowych)
>a jedyną winą jaką popełnili było myślenie.
a raczej inna interpretacja wiary - czasem właśnie ta wymagająca mniej myślenia
>Gdyby nie ci odważni ludzie narażający życie dla poznania świata
albo poznania takiego Boga, jakiego chcieli zobaczyć
>do dziś tkwilibyśmy w mrokach średniowiecza tłamszeni przez kościół.
KK jest winne upadku Rzymu? Może działalności Hunów? Nie sądzę. Natomiast jeśli chodzi o 'mroki' późnego średniowiecza - wolę to, niż kochanki renesansowych papieży. Swoją drogą każdy człowiek owego mrocznego średniowiecza zapewne by Ci powiedział, że sama technologia szczęścia nie daje(tudzież, że nie ma komórki, a jest mniej lub bardziej szczęśliwy).
07-07-2011 15:57 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Po prostu nie będę nty raz pisał o interesie państwa w inkwizycji, o mnogości takich grup etc. Oczywiście na życzenie mogę to powtórzyć...
Nie trzeba, tu większość dobrze zna historię, a i życie. "Rączka rączkę myje". Wszak po Konstantynie był ścisły sojusz tronu i ołtarza. Z tym, że kler grał wszędzie w tym sojuszu pierwsze skrzypce. Tak, były wówczas ogromne masy ludzi oburzone pazernością Kościoła i miały na tą pazerność różną odpowiedź. Szkoda, że tak mało skuteczną.

>Że co? Kolejny argument, który już zdążyłem obalić ze dwa razy (potwierdzenie zabójstw na inkwizytorach i tworzenie przez herezje band rabunkowych)
Jestem niesłychanie łagodnym człowiekiem. Przeciwnik kary śmierci, który nigdy żadnego zwierzęcia nie zabił (choć przyznaję się do obłudnego jedzenia ich mięsa), ale chyba, gdybym mógł załatwić jakiegoś inkwizytora, to bym go załatwił.

>>a jedyną winą jaką popełnili było myślenie.
>a raczej inna interpretacja wiary - czasem właśnie ta wymagająca mniej myślenia.
Odrzucenie każdej wiary wymaga więcej myślenia i dlatego racjonalizm już z założenia jest bliższy wszystkim heretykom jak ortodoksom. Ja wszystkimi potakiewiczami intelektualnie pogardzam - nawet jeżeli bezmyślnie potakują moim poglądom. Mam szacunek do wszystkich rewizjonistów - nawet, gdy się mylą.

>albo poznania takiego Boga, jakiego chcieli zobaczyć
Do zobaczenia Boga, to kiedyś potrzebne były zioła, grzybki albo ekstremalna asceza, dzisiaj są specjalne hełmy lub trochę chemii wystarczy.
Boga wyspekulowanego, to albo pokornie się przejmuje, albo trzeba umieć samemu go wyspekulować, czyli zostać heretykiem, a do tego trzeba coś więcej od pokory.

>KK jest winne upadku Rzymu? Może działalności Hunów?
Kościół ma tyle własnych zbrodni na sumieniu, że cudzych już mu przypisywać nie trzeba.

>Nie sądzę. Natomiast jeśli chodzi o 'mroki' późnego średniowiecza - wolę to, niż kochanki renesansowych papieży.
Jeden lubi ogórki drugi ogrodnika córki. O gustach trudno dyskutować. Będąc racjonalistą zawsze będę preferował tak trudną do wyjaśnienia "wielkość" człowieka, oraz jego ludzkość. Czyli łatwiej wybaczam 100 kochanek, a nawet kochanków, jak jeden mord, nawet ten popełniony z najszczytniejszych przesłanek.
W imieniu i na chwałę Boga!

Dlatego Szanowny Panie, my się nie różnimy - tu jest znacznie gorzej - całe nasze nasze umysłowości są alternatywne.
Albo - albo!

>Swoją drogą każdy człowiek owego mrocznego średniowiecza zapewne by Ci powiedział, że sama technologia szczęścia nie daje.
Każdy ma zupełnie inne wyobrażenie szczęścia i jestem pewien, że gdybym dostał Pańskie marzenia byłbym bardzo nieszczęśliwym. Do tego wiem, że szczęśliwym się nie jest. Szczęśliwym się tylko bywa i takich chwil dostałem od życia dużo.
Tego też Państwu życzę!

@@@
.
03-07-2011 17:46 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Myślisz, że heretycy nie zabijali katolików?
O tak. A u was to Murzynów biją...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-07-2011 21:50 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>Tylko, że ci ścigający heretyków mieli z tego konkretne korzyści, a heretycy nie bardzo. Wnoszę więc, że przynajmniej ci drudzy byli autentycznie wierzący.
>Myślisz, że heretycy nie zabijali katolików? Od razu mówię, jesteś w błędzie.

To oczywiste, że zabijali. Lecz chodzi o coś innego. W tamtych czasach Kościół był instytucją bardzo potężną, stanowił oś ówczesnego społeczeństwa. O wiele łatwiej więc było służyć Kościołowi, niż się mu sprzeciwiać. Można to porównać do sytuacji w PRL-u, kiedy ludzie chcący robić karierę wstępowali do partii niezależnie od tego czy wierzyli w komunizm czy nie. Natomiast ktoś kto angażował się w opozycję, raczej musiał mieć jakieś pobudki ideowe, bo nie mógł oczekiwać jakichś oczywistych, materialnych korzyści z takiej działalności. Podobnie było z średniowiecznymi heretykami, którzy zazwyczaj szukali czegoś lepszego niż proponował Kościół, który jak zapewne wiesz, podobnie jak obecnie, nie był instytucją doskonałą. Jednak szukając czegoś lepszego (jak wiadomo - "lepsze jest wrogiem dobrego") narażali się na starcie z potężną machiną, która takich innowacji nie chciała tolerować. To właśnie pozwala mi stwierdzić, że heretycy (na podobieństwo pierwszych chrześcijan - którzy można powiedzieć też byli heretykami w stosunku do "antycznego" status quo) byli bardziej wierzący od tych, którzy ich zwalczali (co nie wyklucza, że wśród zwalczających heretyków, były osoby, które czyniły to z pobudek czysto religijnych).
05-07-2011 18:06 
 Ocena-2 na 4
Bezbarwny (198 punktów)
Skrótowo o 'oświeceniu' heretyków:
Nie wiem, czy ludzie promujący wśród członków swojej grupy religijnej(i chcący wymusić to na wszystkich innych - i kto tu zarzuca heretykom wolność myśli) absolutny zakaz... seksu! Ktoś chce się dołączyć do tych rzekomo oświeconych geniuszy epoki?
To właśnie katarzy - ofiary pierwszej krucjaty antyheretyckiej.
Co więcej, owi katarzy:
a)zakazywali członkom (nawet dzieciom!) jedzenia mięsa i picia mleka
b) zabraniali jedzenia czegokolwiek, przed uprzednim odmówieniem pater noster]
c) zakazywali składania jakichkolwiek przysięg - ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy państwo powinno tolerować ich istnienie?
d)sprzeciwiali się jakiejkolwiek medycynie(jako odciągającej duszę 'uciekającą do nieba' od Boga - ktoś jeszcze myśli, że to byli wielcy myśliciele?)
e) wg katarów kobiety mogą wejść do Nieba tylko w ciele mężczyzny - a ktoś tu mówił, że KK powinien się uczyć od innych religii ws traktowania kobiet...
Życzę więc miłego dnia ewentualnym zwolennikom herezji jako ruchów opierających się zacofanemu KK.
05-07-2011 23:45 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Skrótowo o 'oświeceniu' heretyków:

Przecież ja właśnie piszę, że heretycy byli bardziej wierzący (inaczej mówiąc byli większymi fanatykami religijnymi) niż wyznawcy oficjalnej religii, bo ci ostatni w przeważającej większości praktykowali swoje obyczaje religijne z powodu konformizmu czy z przywiązania do tradycji. Nie inaczej jest obecnie, bo ile procent współczesnych polskich katolików jest zainteresowanych katolickimi dogmatami i prawdami wiary? Oni w "coś tam wierzą" i to im wystarcza, a to czy w czasie Komunii Św. dochodzi do transsubstancjacji albo czy używanie prezerwatyw jest grzechem, mało ich interesuje.
14-07-2011 17:03 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Przecież ja właśnie piszę, że heretycy byli bardziej wierzący (inaczej mówiąc byli większymi fanatykami religijnymi)
<facepalm>
>niż wyznawcy oficjalnej religii, bo ci ostatni w przeważającej większości praktykowali swoje obyczaje religijne z powodu(...)
Już ktoś na tym forum mi sugerował, co jest lepsze dla mojego szczęścia - widzę kolejny przykład wszechwiedzącego racjonalisty....
>Oni w "coś tam wierzą" i to im wystarcza, a to czy w czasie Komunii Św. dochodzi do transsubstancjacji albo czy używanie prezerwatyw jest grzechem, mało ich interesuje.
To z kolei jest przegięcie w drugą stronę - nikt nie mówi, że wiarę mierzy się wyznaczanymi sobie samemu zasadami(jeśli chodzi o herezje, chodzi mi o takie zasady, które są niezgodne z nauką KK, o Piśmie św. nie wspominając)

www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
Rigoletto (3891 punktów)
>>Przecież ja właśnie piszę, że heretycy byli bardziej wierzący (inaczej mówiąc byli większymi fanatykami religijnymi)
><facepalm>

Skoro byli gotowi na śmierć z powodu swojej wiary, to znaczy, że byli bardziej wierzący od tych, którzy praktykowali oficjalną religię z powodu konformizmu.

>>niż wyznawcy oficjalnej religii, bo ci ostatni w przeważającej większości praktykowali swoje obyczaje religijne z powodu(...)
>Już ktoś na tym forum mi sugerował, co jest lepsze dla mojego szczęścia - widzę kolejny przykład wszechwiedzącego racjonalisty....

Ale przecież nie twierdzę, że Ty praktykujesz z powodu oportunizmu tylko, że większość ludzi tak robi.

>>Oni w "coś tam wierzą" i to im wystarcza, a to czy w czasie Komunii Św. dochodzi do transsubstancjacji albo czy używanie prezerwatyw jest grzechem, mało ich interesuje.
>To z kolei jest przegięcie w drugą stronę - nikt nie mówi, że wiarę mierzy się wyznaczanymi sobie samemu zasadami(jeśli chodzi o herezje, chodzi mi o takie zasady, które są niezgodne z nauką KK, o Piśmie św. nie wspominając)

Ja piszę o statystyce, z której wynika, że polscy katolicy podchodzą do nauki KK bardzo wybiórczo, choć nominalnie są katolikami. Po prostu realizują w ten sposób potrzebę wiary religijnej, ale jeśli zasady narzucane przez KK kolidują z ich własnymi poglądami, po prostu je ignorują.
jasenka (1863 punktów)
> Oni w "coś tam wierzą" i to im wystarcza, a to czy w czasie Komunii Św. dochodzi do transsubstancjacji albo czy używanie prezerwatyw jest grzechem, mało ich interesuje.

Dokładnie. I to jest właśnie najbardziej w tym żałosne. A jeszcze większe politowanie wzbudza we mnie coraz częstsze stwierdzenie: "jestem wierzący ale niepraktykujący". Jakaś masakryczna chimera lenistwa i konformizmu. Bo na wszelki wypadek, jakby co, to oni wierzą, żeby bozia była miła, ale nawet nie chce im się ruszyć do kościoła. Naprawdę (choć wyznawanie religii uważam za przejaw braku wiedzy i odwagi) jestem w stanie docenić i szanować wiarę niektórych ludzi i ich w tym konsekwencję, ale ci niepraktykujący mnie osłabiają. Nawet jest przecież powiedziane, że "Bóg wypluwa letnich". Ostatnio musi mieć więc ślinotok.
06-07-2011 11:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Skrótowo o 'oświeceniu' heretyków:
Szkoda aż tak skrótowo pisać o oświecaniu przez Rzymskich heretyków, tu red. Izdebski trochę ten skrótowy opis rozszerza: www.racjon(*)ymskie.oczyszczenie.z.czystych

Jeżeli Pan będzie koniecznie chciał przepiszę Panu z książek katolickich autorów zestaw wcale nie mniejszych religijnych bzdur, w wiarę których Kościół Katolicki zmuszał kilkaset lat później.
Nie należy oceniać Katarów z dzisiejszej perspektywy, a zestawiając poziom intelektualny ówczesnych katarów z chrześcijanami, to ich poziom wcale nie był w niczym niższy od rzymskich. Nawet byłbym skłony uznać, że przy zdecydowanie wyższym poziomie moralnym - intelektualnie też wyżej stali katarzy.

********************************
Z tym poziomem intelektualnym, do którego Pan się odwołuje, to może warto przypomnieć jeszcze jedną religię stworzoną przez Maniego, a jak napisał prof. Tadeusz Margul: "Mani był w dziejach świata unikalnym - metodycznym, świadomym celu i syntetyzującym zastane tradycje - założycielem nowej wiary przeznaczonej dla Wschodu i Zachodu, dla całego ówcześnie znanego świata. (...) Mani i tylko Mani łączył w sobie w harmonijnej unii personalnej funkcje założyciela organizacji kultowej, autora pism kanonicznych i wielkiego propagatora własnej doktryny. (...) doktrynie określonej do ostatniego szczegółu, podanej do wierzenia i zobowiązującej do życia zgodnie z zasadami, wyłożonymi w kanonie ksiąg (...)".www.racjon(*)iniona.katolickosc.manicheizmu
Też piękna bajka, w niczym nie gorsza od chrześcijańskiej.

Ale największe zagrożenie dla chrześcijaństwa nastąpiło jeszcze wcześniej i dlatego zalinkowane tu artykuły warto czytać w odwrotnej kolejności. Ostatni jako pierwszy.
www.racjon(*)q,Gnoza..chrzescijanstwa.groza

Miłej lektury życzę.

@@@
.
06-07-2011 13:31 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>ludzie promujący wśród członków swojej grupy religijnej(i chcący wymusić to na wszystkich innych - i kto tu zarzuca heretykom wolność myśli) absolutny zakaz... seksu!
No już nie opowiadaj - z przeproszeniem - głupot. Zakazem seksu objęci byli tylko "doskonali", zresztą sami na siebie brali takie zobowiązanie, reszta mogła normalnie współżyć w małżeństwie, mieć dzieci.
>)zakazywali członkom (nawet dzieciom!) jedzenia mięsa i picia mleka
I znów nieprawda. Tylko "doskonali" przyjmowali na siebie zobowiązanie, że nie będą jeść niczego prócz roślin przygotowanych na oleju.
>wg katarów kobiety mogą wejść do Nieba tylko w ciele mężczyzny
Byzydyura to jest. Ciało było dla nich w ogóle mało istotne. A "doskonałymi" mogły być także kobiety, bez różnicy, bowiem tak samo posiadały duszę, a w niej nieśmiertelnego ducha, będącego cząstką Boga. Nie stosowali zabiegów medycznych właśnie z tego powodu, że nie przywiązywali wagi do ciała. To był ruch religijny, nie racjonalistyczny.
A że zakazywali składania przysiąg... A znasz Kazanie na Górze? "A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie (...) Niech mowa wasza będzie: tak, tak, nie, nie, a co nadto jest, od Złego pochodzi". Proszę, Mt 5, 34-37.
Biblię znać trzeba; Katechizm Kościoła Katolickiego to trochę mało, by się wdawać w dysputy.
Ponadto katarzy odrzucali sakramenty (mieli własny obrzęd - consolamentum), hierarchię kościelną, bogactwa materialne Kościoła.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
06-07-2011 14:10 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>No już nie opowiadaj - z przeproszeniem - głupot. Zakazem seksu objęci byli tylko "doskonali", zresztą sami na siebie brali takie zobowiązanie, reszta mogła normalnie współżyć w małżeństwie, mieć dzieci.
Jak można nie opowiadać głupot, gdy cała wiedza pochodzi od "intelektualistów" katolickich typu doktor Konik. Czy sądzi Pani, że oni są w stanie zrozumieć cały ten zbrodniczy absurd tamtych wydarzeń?
Kataryzm - religia, niezależnie od inspiracji, całkowicie wpisująca się w średniowieczną kulturę Europy, był pacyfistyczną odmianą chrześcijaństwa głoszącą tolerancję i ubóstwo, którą należy zaliczyć do jednej z wielkich religii kształtujących ludzką świadomość. Ale również był jedną z wielu kultur bezwzględnie zniszczonych przez rzymskie chrześcijaństwo. Obie strony uznawały Chrystusa za Pana, choć, dla jednej z nich, jego pobyt na ziemi miał charakter bardziej duchowy (świetlisty), a dla drugiej, bardziej materialny (człowieczy). Wyznawcy Boga Światła nie chcieli podporządkować się Rzymowi, a tym bardziej jego lokalnym, zepsutym moralnie oraz pazernym na dobra tego świata, funkcjonariuszom. Dlatego też ci, dla których Syn Boży był bardziej człowieczy, w jego imieniu, sprawili kaźń tym, dla których był bardziej duchem. Jedni, z jego imieniem na ustach mordowali, a drudzy, wzywając jego imię dopóty jeszcze mogli, umierali.
A ON siedział po prawicy Ojca Swego i obserwował sobie całe to zamieszanie.
Godzenie się dobrego Boga na istnienie zła to jedna z najbardziej niezrozumiałych "tajemnic" chrześcijaństwa.


Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
14-07-2011 18:31 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>No już nie opowiadaj - z przeproszeniem - głupot. Zakazem seksu objęci byli tylko "doskonali", zresztą sami na siebie brali takie zobowiązanie, reszta mogła normalnie współżyć w małżeństwie, mieć dzieci.
Za wiki:'Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej'
Czyli mogli mieć dzieci, tylko żeby, jak to mówicie, potem tylko od razu polecieli do spowiedzi
>I znów nieprawda. Tylko "doskonali" przyjmowali na siebie zobowiązanie, że nie będą jeść niczego prócz roślin przygotowanych na oleju.
Jak wyżej
>A że zakazywali składania przysiąg... A znasz Kazanie na Górze? "A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie (...) Niech mowa wasza będzie: tak, tak, nie, nie, a co nadto jest, od Złego pochodzi". Proszę, Mt 5, 34-37.
Na razie pomijając znaczenie teologiczne(zmęczenie dopada) przypomnę tylko, że przyjęcie ich zasad rozwaliłoby średniowieczny system społeczny. Pewnie stąd opór KK i państwa(jako instytucji)


www.racjonalista.pl/forum.php/s,431665#w433054
Jakby kto pytał, co tam słychać u heretyków
15-07-2011 07:27 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Za wiki:'Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej'
Jako się wyżej rzekło, dotyczyło wyłącznie parfaits.
>Czyli mogli mieć dzieci, tylko żeby, jak to mówicie, potem tylko od razu polecieli do spowiedzi
Oni nie uznawali spowiedzi.
>przyjęcie ich zasad rozwaliłoby średniowieczny system społeczny.
Pewnie tak... A na pewno pozbawiłoby Kościół władzy i majątku. A tron ołtarzem stał.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-07-2011 14:50 
 Ocena 1 na 1
Bezbarwny (198 punktów)
>Jako się wyżej rzekło, dotyczyło wyłącznie parfaits.
Ciekawy podział na równych i równiejszych...('szeregowi' przecież też mogli być zbawieni)
>>Czyli mogli mieć dzieci, tylko żeby, jak to mówicie, potem tylko od razu polecieli do spowiedzi
>Oni nie uznawali spowiedzi.
No tak, parafrazowałem tylko zwrot już tutaj użyty. Właściwie, to u nich spowiedź nie była potrzebna, bo człek miał być zbawiony przez ascezę, a nie to, co robił
>na pewno pozbawiłoby Kościół władzy
Czy z tym wiązała się jakaś szczególna władza? nie sądzę.
>A tron ołtarzem stał.
A ołtarz tronem
06-07-2011 10:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Myślisz, że heretycy nie zabijali katolików? Od razu mówię, jesteś w błędzie.
Przecież "rzymscy" to heretycy, którzy odstąpili od ewagelicznego nauczania i dlaczego nie palić heretyka?

Każdy ortodoks ma umysł zamknięty. On w swoją prawdę głęboko wierzy. Widzi i rozumie świat, tylko z własnego punktu widzenia i wszycy widzący inaczej są w błędzie. Jeżeli jakakolwiek prawda jest inna, to tylko źle dla prawdy.

@@@
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>skoro nie istnieją
>dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa? To przecież chyba niemożliwe.

Istnieją.
Na podstawie tych, które się zachowały historycy sprzyjający KK szacują liczbę ofiar inkwizycji straconych w wyniku procesu bądź spalonych na stosie na kilkanaście tysięcy, pozostali na kilkadziesiąt.

Pamiętajmy że nie chodziło głównie o czarownice, ale przede wszystkim o heretyków i Żydów, to ci stanowili główny odsetek ofiar.

Pamiętajmy też, że charakter tego typu egzekucji siłą rzeczy nie był masowy. Trzeba było czasu na dochodzenie, ludzi, narzędzi, pomieszczeń, opału, procedur biurokratycznych - to wszystko trwa i angażuje zasoby.
Znacznie łatwiej było organizować krucjaty duże i małe - można było palić, kłuć i siec bez zbędnych pytań i zawracania głowy papierzyskami ani pytaniami kto jest kim, wszak bóg i tak odróżni swoich.
Tu liczby ofiar dochodziły do kilkudziesięciu tysięcy w trakcie jednej "imprezy".
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa? To przecież
>chyba niemożliwe, żeby np. na stosach palono kobiety. Również te wszystkie narzędzia tortur,
>pokazywane dziś w lochach różnych średniowiecznych obiektów turystycznych są tylko rekonstrukcjami.
>Może ktoś się za bardzo postarał?
Na portalu racjonalisty red. Izdebski opisuje początki inkwizycji. Polecam, a tu przekleiłem przypis z jego artykułu:
Nie czas i nie miejsce aby rozpisywać się o Inkwizycji, ale ponieważ jej powstanie jest powiązane z kataryzmem, należy tu odnotować, że instytucja ta - choć wszakże niezbyt zgodna chrześcijańskim posłaniem, to mocno ugruntowana w myśli Kościoła (np. por. wypowiedzi o heretykach św. Augustyna) -zaczęła kształtować się po dekrecie Ad abolendam, wydanym w 1184 roku przez papieża Lucjusza III. Dekret ten nakazywał biskupom dwukrotnie w ciągu roku wizytowanie podległych sobie parafii, co do których istniało podejrzenie, że przebywają w nich heretycy, i przeprowadzenie tzw. inquisitio, czyli tajnego, prowadzonego z urzędu śledztwa opartego na zeznaniach zaprzysiężonych świadków. Dekret Ad abolendam pod groźbą ekskomuniki żądał on od władz państwowych udzielania wszelkiej potrzebnej pomocy sądom biskupim oraz uznania herezji za przestępstwo publiczne i jego ścigania karnego, choć rodzaj kar pozostawiono do uznania państwa, a prawo świeckie (podporządkowane kościelnemu) przewidywało tu karę śmierci. Ścisłe współdziałanie władz kościelnych ze świeckimi stało się kardynalną zasadą działania sądów Inkwizycji.
Kolejni papieże Inkwizycję udoskonalali. Innocenty III w 1204 zaostrza kary dla heretyków, uznając herezję za zbrodnie przeciw majestatowi dodaje do ekskomuniki karę śmierci. Papież Grzegorz IX, ustanawiając w różnych częściach Europy trybunały inkwizycyjne oraz mianując już teraz papieskich inkwizytorów, centralizuje tą Świętą Instytucję. Inkwizytorzy są najczęściej mianowani z grona powołanych w tym celu dominikanów oraz franciszkanów. Innocenty IV wprowadza do procedury inkwizycyjnej torturę z zastrzeżeniem, jakby dla żartu, ażeby unikano przy tym uszkodzenia ciała.
W czasach nowożytnych działalność tej przerażającej instytucji została przez wielu pisarzy i publicystów potępiona i nic w tym dziwnego skoro kapłani religii Boga Miłości - działający w myśl zasad, które zgodnie z moralnością ich epoki uchodziły za najszczytniejsze - w imię walki z herezją popełnili wiele najokrutniejszych zbrodni. Ale nie można też zapomnieć, że jeszcze na początku XX wieku papież Leon XIII mówi: Kara śmierci jest niezbędnym i skutecznym środkiem dla osiągnięcia celu Kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność duchową.
Radio Watykan w 2004 r.: Ojciec święty podkreśla, iż Kościół coraz lepiej pojmuje, jak powinna się wyrażać jego wierność Chrystusowi. Okazywane przezeń w niektórych stuleciach przyzwolenie na stosowanie w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją a nawet przemocą sprawia, że trzeba się nad tym zjawiskiem pochylić ze skruchą. Papież nawiązał do obchodzonego 12 marca 2000 roku Dnia Przebaczenia. Prosił wówczas Boga o wybaczenie win, jakich dopuścili się synowie Kościoła, posługując się w imię wiary i moralności metodami nieewangelicznymi. Wypowiedziane wówczas słowa modlitwy dotyczą także dramatów związanych z inkwizycją i stanowiących ich następstwo zranień ludzkiej pamięci. Kościół wyraził wówczas postanowienie poszukiwania i krzewienia prawdy łagodnie i z miłością, w przekonaniu, że prawda nie inaczej się narzuca jak tylko mocą samej prawdy - stwierdził Jan Paweł II.
Można by ze zrozumieniem przyjąć papieskie słowa dotyczące zamierzchłej przeszłości, wydarzeń z czasów bezwzględnych, gdyby nie książki ukazujące się w dzisiejszej Polsce. Na przykład Roman Konik - dr filozofii ze świeckiego Uniwersytetu Wrocławskiego w 2004 roku wydaje książkę "W obronie Świętej Inkwizycji". To już nie próba przedmiotowego podważenia dokumentami wielkości zbrodni oprawców "czarnej legendy Inkwizycji" napisanej przez ofiary i ich obrońców, której dokonuje np. Adam Marek Bryszewski, czy też żarliwej obrony tej zasłużonej dla Kościoła instytucji wraz wątpliwościami dotyczącymi ilości ofiar księdza Grzegorza Rysia. To intelektualny powrót do czasów mrocznych. Autorytetem dla autora jest książka z 1929 roku hrabiego Józefa Tyszkiewicza, a wzorem (by nie ograniczać się tylko do kościelnej apologetyki dla mas) mogą być "poradniki dla aktywistów" okresu stalinowskiego.
Czytając to "naukowe" dzieło zaczynam się bać.

www.racjon(*)ymskie.oczyszczenie.z.czystych

Myślę, że warto tak na szybko ten jego głos w dyskusji poznać. Oczyszczanie zaczeło się od "czystych".
Wiele wieków mineło, ale mentalność wielu ludzi pozostała ta sama.

Pozdrawiam.

@@@
.
aljen (377 punktów)
>To przecież
>chyba niemożliwe, żeby np. na stosach palono kobiety.

"Niemożliwe" to nie jest - co najwyżej nieprawdopodobne. O ile wiem, całopalenie Jeanne d'Arc jest udokumentowanym faktem.

> Również te wszystkie narzędzia tortur,
>pokazywane dziś w lochach różnych średniowiecznych obiektów turystycznych są tylko rekonstrukcjami.

To poczytaj, proszę, relacje świadków czasu - choćby "Opis obyczajów..." Jędrzeja Kitowicza.

Nie chcę tutaj przywoływać Prawa Godwina, ale nazistowskie komory gazowe też są rekonstrukcjami, i nie ma dokumentów konferencji w Wannsee - mimo to zbrodnie hitleryzmu są faktem.


"I tolerate this century but I don_t enjoy it"
[Doctor Who]
05-07-2011 16:21
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Procesy o czary i egzekucje - wg. Brian P. Levack "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej", Wrocław 2009, s. 37 (wybór):
Genewa, lata 1537-1662 - 318 procesów o maleficium, 68 straconych (21%);
Neuchatel, 1568-1677, procesów 341, straconych 214 (63%);
Pays de Vaud, 1537-1630, procesów 102, straconych 90 (90% - ostro poszli...);
Luksemburg, 1509-1687, procesów 547, straconych 358 (69%);
Hrabstwo Namur, 1509-1646, procesów 270, straconych 144 (54%);
Norwegia, 1551-1760, procesów 730, straconych 280 (38%);
Hrabstwo Essex, Anglia, 1560-1672, procesów 219, straconych 74 (24%);
Węgry, 1520-1777, procesów 932, straconych 449 (48%).
Levack przebadał dostępne dokumenty z XVI, XVII i XVIII wieku dla całej Europy. Policzył i wyszło mu ok. 90 000 procesów i 45 000 egzekucji (op. cit., s. 38). Ostatnie procesy odbyły się w Portugalii (1802 r.), Wirtembergii (1805 r.) i Hiszpanii (1820 r.), zaś ostatnie egzekucje w Hiszpanii (1781 r.), Szwajcarii (1783 r.) i Wirtembergii (1794 r.) (op. cit., s. 359).
Książka jest opracowaniem naukowym, każdy rozdział opatrzony jest obszerną literaturą i wykazem źródeł. Jest to II polskie wydanie, poprawione i uzupełnione na podstawie III wydania angielskiego.
Autor jest amerykańskim historykiem, profesorem na University of Texas w Austin. Ma w dorobku liczne publikacje książkowe i artykuły na temat czarostwa i polowania na czarownice.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-07-2011 17:38 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Procesy o czary i egzekucje - wg. Brian P. Levack "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej", Wrocław 2009, s. 37 (wybór):
Mam w domu wcześniejsze wydanie z 1991 roku i w nim - po zacytowanej przez Panią tabeli - na 33 stronie jest napisane:
Te bardzo przybliżone obliczenia składają się na ogólną liczbę poniżej 110 000 procesów. statystyczne zestawienie przedstawione w tabeli 1, pozwala na przyjęcie wskaźnika 48% procesów zakończonych karą śmierci. Należy jednak pamiętać, że tabela ta nie zawiera danych z Niemiec i Polski, które zaliczają się do krajów o najwyższej liczbie procesów w Europie i - jak się wydaje - najwyższym wskaźniku egzekucji./.../

Jak się wydaje, nie byłoby pozbawione podstaw twierdzenie, iż w Europie stracono 60 tysięcy czarownic we wczesnonowożytnym okresie.


Czy w Pani wydaniu autor wycofuje się z tych stwierdzeń, czy je potwierdza?

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
05-07-2011 18:50 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Czy w Pani wydaniu autor wycofuje się z tych stwierdzeń, czy je potwierdza?
Obniżył liczbę procesów i egzekucji do 90 i 45 tysięcy. Powołuje się przy tym na pracę Richarda Goldena "Satan in Europe: The geography of the witch hunts", w: Changing Identities in Early Modern France, Durham 1997, s. 216-247. Golden szacuje liczbę osób straconych za czary w okresie omawianych 300 lat na 40 638 do 52 738.
Proszę zwrócić uwagę, że to wciąż są dane szacunkowe, liczby te wyliczono na podstawie dostępnych źródeł. Jak się mają do rzeczywistej liczby ofiar, tak do końca nie wiadomo, bo nie wszystkie źródła się zachowały. Możliwe, że było ich więcej.
W ciągu tylko jednego dnia w 1589 roku na ziemiach klasztoru w Kwedlinburgu stracono 133 czarownice. Nawet jeśli przez następne 20 lat nikogo nie zabito, to i tak padł swego rodzaju ohydny rekord.
Serdecznie pozdrawiam


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-07-2011 20:48 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jak się mają do rzeczywistej liczby ofiar, tak do końca nie wiadomo, bo nie wszystkie źródła się zachowały. Możliwe, że było ich więcej.
Bardzo dziękuję!
Musimy przy tym pamiętać, że przytoczone liczby dotyczą tylko "czarownic" i tylko pewnego okresu działania inkwizycji, a nawet w tym okresie należałoby dodać procesy "nielegalne".

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
05-07-2011 17:40 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Procesy o czary i egzekucje - wg. Brian P. Levack "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej", Wrocław 2009, s. 37 (wybór):
>Genewa, lata 1537-1662 - 318 procesów o maleficium, 68 straconych (21%);
>Neuchatel, 1568-1677, procesów 341, straconych 214 (63%);
>Pays de Vaud, 1537-1630, procesów 102, straconych 90 (90% - ostro poszli...);

Uściślić należy, że pod słowem procesy rozumie Levack liczbę sądzonych osób.

>Levack przebadał dostępne dokumenty z XVI, XVII i XVIII wieku dla całej Europy. Policzył i wyszło mu ok. 90 000 procesów i 45 000 egzekucji (op. cit., s. 38). Ostatnie procesy odbyły się w Portugalii (1802 r.), Wirtembergii (1805 r.) i Hiszpanii (1820 r.), zaś ostatnie egzekucje w Hiszpanii (1781 r.), Szwajcarii (1783 r.) i Wirtembergii (1794 r.) (op. cit., s. 359).

Dorzucę taką ciekawostkę swojską i drugą historię, w którą na pierwszy rzut oka aż trudno uwierzyć, znam ją jednak z bardzo wiarygodnego źródła tj. z ust Antoniego Kroha, wybitnego etnografa i znawcy regionu tatrzańskiego z przyległościami, który osobiście badał dokumenty sprawie poświęcone.
Oto ostatni przypadek spalenia (pośmiertnego co prawda) czarownika na stosie na ziemiach polskich (a ówcześnie węgierskich) miał miejsce w miejscowości Łapsze (nie zapamiętałem niestety czy o Łapsze Wyżne czy Niżne chodziło) na Spiszu, bezpośrednio przed wybuchem I wojny światowej.
Tam baca Pitoniak był. I jakiś taki dziwny był to baca. To i ludność szeptała, że baca czarował pewnikiem. No, ale, jak to ludzie - poszepczą, poszepczą, niewiele z tego wynikało.
Razu pewnego zmarło się bacy Pitoniakowi. To go i pochowali, pacierz zmówili i się rozeszli do swoich zajęć.
A gdy się rozchodzili, to deszcz zaczął padać...
Powie kto - deszcz jak deszcz.
Ale padał tak cały dzionek, nockę, drugi dzionek...
Tydzień...
Włościanie się zastanawiać jęli, że coś tu nie tak, kurde...
Drugi tydzień minął.
A deszcz padał i padał...
Trzeci tydzień...
Wreszcie wpadł ktoś na oczywisty koncept o Karze Boskiej, że czarownika w poświęconej ziemi pochowali.
Nieco niepewnie i z ociąganiem (bo to już nawet na Spiszu czasy były jakby trochę nie te) ale po nocy wywlekli zwłoki bacy Pitoniaka z grobu i gdzieś na uboczu komisyjnie na stosie spalili jak Pan Bóg przykazał.
I co?
I rano piękne słoneczko zaświeciło!
Niestety, ów dobitny dowód Słuszności ludowej wizji świata nie wszystkim do przekonania trafił i gdy wieść się o sprawie rozniosła, zaraz się CK urzędniki zjechały, a dalejże węszyć, czepiać się, przesłuchiwać, trybunałami straszyć...
Do procesu ostatecznie nie doszło, bo wojna wybuchła i większe zmartwienia się pojawiły, ale akta sprawy wciąż ponoć obejrzeć można w archiwach sądowych w Lewoczy (obecnie Słowacja).
Hmmm... nawet sto lat jeszcze odtąd nie minęło...


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
05-07-2011 19:08 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Uściślić należy, że pod słowem procesy rozumie Levack liczbę sądzonych osób.
Tak, oczywiście.
>Hmmm... nawet sto lat jeszcze odtąd nie minęło...
Ufff...
Dawno do książeczki Józefa Putka nie zaglądałam, tam też są cudności opisane.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
jutta3 (-27 punktów)
(zablokowany)
>Zakładam ten wątek, chociaż na miły Bóg , nie jest to temat miły do rozpamiętywania.
>A więc - kto zainteresowany, może przedstawić tu swoje opinie.
>Problem, który chyba byłby najbardziej ciekawy do rozpatrzenia jest taki: skoro nie istnieją
>dokumenty potwierdzające jakieś masowe prześladowania przez Kościół i kościoły protestanckie
>czarownic to może jesteśmy świadkami jakiejś horrendalnej intrygi, knutej przez
>Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać mającej na celu szkalowanie chrześcijaństwa? To przecież
>chyba niemożliwe, żeby np. na stosach palono kobiety. Również te wszystkie narzędzia tortur,
>pokazywane dziś w lochach różnych średniowiecznych obiektów turystycznych są tylko rekonstrukcjami.
>Może ktoś się za bardzo postarał?
>Zaznaczam, że powyższe stwierdzenia są jedynie prowokacyjną zachętą do dyskusji i nie mają nic
>wspólnego z moimi osobistymi poglądami na ten temat.
>Zapraszam i apeluję o trzymanie emocji na wodzy.
ktoz odganie co w dzisiejszym swiecie jest fikcja a co prawda...?

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365