Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie o ateizm.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-06-2009 00:30atreYOU (971 punktów) Pytanie o ateizm.
0 na 2


Odpowiedź na sugestię pavvel'a w dosyć absurdalnej dyskusji jaka się między nami nawiązała na wątku "Załóżmy, że Bóg istnieje" w tym samym dziale. Dyskusja zaczęła się tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,215484#w219174 Zagadnienie zostało poddane dyskusji jednak znacznie wcześniej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w206658 W tej wypowiedzi webmaster podważył wniosek iż ateizm wyklucza kategorycznie ideę aktu stwórczego twierdząc:

>Jest to adekwatny dowód na to iż ateiści sami siebie zobowiązują do tego, aby taki dowód przedstawić, który - tym samym - byłby adekwatnym dowodem na to iż twierdzenie, które odrzucają, jest fałszywe. (..)

(webmaster) Jeżeli ktoś stawia tezę o początkach wszechświata, to ciąży na nim taki obowiązek, ale to nie ma żadnego związku z ateistami bardziej niż z innymi. Co więcej, ateista może po prostu stwierdzić, że nie wie i zawiesza osąd do czasu pojawienia się nowych faktów.

[Hmm... Czy wierzący mogą wykluczać akt stwórczy, będąc nadal wierzącymi? Według webmastera "to nie ma żadnego związku z ateistami bardziej niż z innymi".]



Nieco dalej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w206911

(webmaster)Sygnalizujesz problem z wyobrażeniem sobie, że ktoś nie wierzy w bogów i nie zaprzecza, że świat mógł zostać stworzony (cokolwiek to znaczy; załóżmy roboczo, że wiadomo, co to znaczy). Nie ma tu żadnego związku, ponieważ:
-przyczyna świata nie musi być jakimś bogiem, nie musi być nawet osobą,
-istnienie tej przyczyny może być nie do ustalenia (więc i nie do zaprzeczenia),
-to, co stworzyło świat, może być tak odmienne od tego, co znamy, że nic sensownego nie sposób o tym powiedzieć (więc i zaprzeczyć).
Do tego, jest zasadnicza różnica między Twoim "wykluczenie aktu stwórczego" a "akt stwórczy nie był potrzebny" - mówimy o tym pierwszym.
Stąd ateista nie musi uważać, że świat nie został stworzony. Może np. zawiesić swój osąd w tej sprawie, może uważać, że tego typu rozważania są bez sensu, może uważać, że to, co stworzyło świat, nie jest bogiem, może to uważać za mało prawdopodobne itd.

[Rozumiem, że ktoś jest w stanie sobie wyobrazić kogoś kto "nie wierzy w bogów i nie zaprzecza, że świat mógł zostać stworzony". Jeśli tak to nie powinien mieć problemów z wpisaniem się na listę pod odpowiedzią negatywną]



Skonfundowany sugestiami webmastera zaproponowałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w206953

>nie znajdziesz jednego ateisty, który uznaje akt stwórczy, ideę stworzenia za słuszną.


Otrzymałem odpowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w207032

(webmaster) To akurat proste, bo choćby ja.


Jakiś czas po tym zgłosił się jeszcze ktoś: www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w207089

(vytautas) Oto jestem. Niczego nie muszę, nikt, ani nic nie zmusza mnie do tego, abym nie uważał, że świat nie został stworzony. Ja tylko nie rozumiem, co oznacza 'stworzyć'.

[vytautas wprawdzie stwierdza iż nie wie co to znaczy "stworzyć"... Jednakże niespełna dziesięć minut później www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609#w207092 dodaje:

(vytautas) Masz rację, nie ma takich ateistów, którzy wierzą w istnienie stwórcy. Toż gdyby uwierzyli, przestaliby być ateistami!

[Jeśli jednak jest ktoś, kto - tak jak "wczesny" vytautas, bądź webmaster (jego wypowiedzi na ten temat w końcu wokół tego oscylowały) nie rozumie z jakichś powodów tego pojęcia, to może to zaznaczyć również na tej liście.]



Jeśli więc ktoś zna odpowiedź na następujące pytanie, bądź ze względu na trzecią możliwość nie jest tego w stanie zrobić, to proszę o skopiowanie listy i po uzupełnieniu umieszczenie jej w odpowiedzi na mój post. Kolejna osoba powinna skopiować listę od ostatniej osoby, która umieściła na niej swój pseudonim i dla porządku umieścić ją w odpowiedzi również na mój post inicjujący wątek.




- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Pytanie brzmi:

Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?

Tak.

1.
2.
3.
...

Nie.

1.
2.
3.
...


Nie rozumiem pojęcia "stworzyć":

... (krótka notka dlaczego, czy też w czym problem)



Uzupełnienie:

a)Znajomość odpowiedzi na to pytanie nie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako ateisty.

1.
2.
3.
...

b)Znajomość odpowiedzi na to pytanie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako ateisty.

1.
2.
3.
...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -



dziękuję
atreYou
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Pytanie brzmi:
Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?
Tak.

1. Ateizm (nawet w najsłabszej wersji) wydaje się wykluczać możliwość istnienia istoty zdolnej do aktu stwórczego(creatio ex nihilo), a co za tym idzie wyklucza i akt stwórczy.
>2.
>3.
>...
>Nie.
>1.
>2.
>3.
>...
>Nie rozumiem pojęcia "stworzyć":
>... (krótka notka dlaczego, czy też w czym problem)
Cytat:
Uzupełnienie:
a)Znajomość odpowiedzi na to pytanie nie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako ateisty.

1. Zadeklarować się jako ateista może nawet ktoś kto kilka razy w tygodniu bywa w kościele i zawsze przed snem paciorek odmawia. Jednak ja takiej deklaracji uznać nie mogę.
>2.
>3.
>...
>b)Znajomość odpowiedzi na to pytanie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako
>ateisty.
>1.
>2.
>3.
>...

Obij paszczę Bardzozłemu
17-06-2009 02:14 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Ateizm (nawet w najsłabszej wersji) wydaje się wykluczać możliwość istnienia istoty zdolnej do aktu stwórczego(creatio ex nihilo), a co za tym idzie wyklucza i akt stwórczy.


PS. Swoją drogą lepiej tego ująć nie można by było. Dzięki za odpowiedź.

Cytat:
Zadeklarować się jako ateista może nawet ktoś kto kilka razy w tygodniu bywa w kościele i zawsze przed snem paciorek odmawia. Jednak ja takiej deklaracji uznać nie mogę.


Pytanie jest do wszystkich. Tu nie ma znaczenie czy ktoś deklaruje się jako ateista, czy nie.
Tomasz Stasiński (67 punktów)
>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?

Nie.
Pojęcie stwórcy nie jest równoznaczne z pojęciem boga
1. Ateizm oznacza niewiarę w bogów. Ateizm wykluczałby możliwość stworzenia świata (o ile rozumiem, chodzi o cały wszechświat), tylko przy założeniu, że jedynie bogowie mają taką możliwość. Choć obecny stan naszej wiedzy wyklucza możliwość istnienia innej osoby lub jednostki (n.p.: superkomputera itp.)zdolnej do takiego aktu, kto wie, co przyniesie przyszłość? Nie jest to chyba nie do wyobrażenia.
Jednak nawet osoba lub jednostka o możliwościach równych przypisywanych bogom nie byłaby równoznaczna z bogiem (na przykład Benjamin Franklin nie jest równy Zeusowi Gromowładnemu).
2. Ateista może na własny użytek wykluczyć możliwość aktu stwórczego, zwłaszcza jeśli uważa potencjalnego stwórcę wszechświata za jednoznacznego z bogiem. Racjonalista moim zdaniem nie powinien zupełnie wykluczać takiego prawdopodobieństwa, nawet jeśli jest ono mikroskopijne. Zarówno ateista i racjonalista mogą takie prawdopodobieństwo słusznie zignorować.
3. Ateizm i teoria powstania wszechświata to dwa, nie zupełnie pokrywające się zagadnienia. Zakładam, że istnieje szereg wierzeń, w których bogowie czy bóstwa były stworzone po powstaniu wszechświata. Tak samo, ateizm nie musi wykluczać istnienia stwórcy, który nie jest bogiem.
4. Ateizm powinien wykluczać kreacjonizm, czy to człowieka, czy wszechświata, w którym naturalne procesy fizyki i biologii byłyby przyporządkowane celowemu planowi.

>Uzupełnienie:
>a)Znajomość odpowiedzi na to pytanie nie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako ateisty.
1. Współcześnie, ateiści mają dostęp do rzetelnej, naukowej teorii powstania wszechświata, która wyklucza akt stworzenia. W przeszłości, mimo braku wiedzy o Big Bangu, wielu ludzi deklarowało się jako ateiści, co dowodzi brak takiej konieczności.
2. Wiara lub niewiara w bogów jest kwestią przekonań raczej, niż faktycznej wiedzy. To ateista, raczej niż osoba wierząca, powie - "nie wiem". Wierzący "wiedzą", że ich bóg czy bogowie istnieją. Nieznajomość odpowiedzi nie odbiera możliwości do mianowania się ateistą.
3. Są przypadki i przypadki. Jeśli ktoś nie wierzy w boga, ale wierzy, że kosmos został stworzony przez myszkę Miki, to termin 'ateista' może nie ma tu zastosowania.


there's no reason
17-06-2009 14:30 
 Ocena 2 na 2
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Pojęcie stwórcy nie jest równoznaczne z pojęciem boga1. Ateizm oznacza niewiarę w bogów. Ateizm wykluczałby możliwość stworzenia świata (o ile rozumiem, chodzi o cały wszechświat), tylko przy założeniu, że jedynie bogowie mają taką możliwość. Choć obecny stan naszej wiedzy wyklucza możliwość istnienia innej osoby lub jednostki (n.p.: superkomputera itp.)zdolnej do takiego aktu, kto wie, co przyniesie przyszłość? Nie jest to chyba nie do wyobrażenia.

Pojęcie stwórcy świata jest na sto procent równoznaczne z istotą pozaświatową(upierałbym się przy nazywaniu takiego bogiem) - jeżeli coś stworzyło świat, to musiało istnieć przed nim.
Cytat:
Jednak nawet osoba lub jednostka o możliwościach równych przypisywanych bogom nie byłaby równoznaczna z bogiem (na przykład Benjamin Franklin nie jest równy Zeusowi Gromowładnemu).

Jeżeli coś jest okrągłe i ma cztery dziurki dzięki którym można to przyszyć do portek, to wcale nie musi być guzik? Lepiej chyba przyjąć, że bóg to nie imię, tylko rola - jeżeli ktoś ma moc i zachowuje się jak bóg, to dlaczego nie nazywać go bogiem niezależnie od tego czy nazywają go Dzeusem, Beniaminem czy Ferdynandem?
Cytat:
3. Ateizm i teoria powstania wszechświata to dwa, nie zupełnie pokrywające się zagadnienia. Zakładam, że istnieje szereg wierzeń, w których bogowie czy bóstwa były stworzone po powstaniu wszechświata. Tak samo, ateizm nie musi wykluczać istnienia stwórcy, który nie jest bogiem.

Nie słyszałem o takich wierzeniach. We wszystkich znanych mi mitach jest bóg na początku - najmniej boski jest Grecki Chaos z którego wyłaniają się bogowie, a z ich ciał powstaje świat.
Cytat:
4. Ateizm powinien wykluczać kreacjonizm, czy to człowieka, czy wszechświata, w którym naturalne procesy fizyki i biologii byłyby przyporządkowane celowemu planowi.

Postulujesz istnienie nieboskiego stwórcy który stworzył świat zupełnie przypadkowo, bez celu i planu?
Cytat:
1. Współcześnie, ateiści mają dostęp do rzetelnej, naukowej teorii powstania wszechświata, która wyklucza akt stworzenia. W przeszłości, mimo braku wiedzy o Big Bangu, wielu ludzi deklarowało się jako ateiści, co dowodzi brak takiej konieczności.

Obawiam się, że to nie jest właściwa odpowiedź na pytanie - dawni ateiści bowiem mieli odpowiedź na pytanie czy świat został stworzony, tylko inaczej ją argumentowali.

Obij paszczę Bardzozłemu
17-06-2009 16:35 
 Ocena 2 na 2
Tomasz Stasiński (67 punktów)
Cytat:
>Pojęcie stwórcy świata jest na sto procent równoznaczne z istotą pozaświatową(upierałbym się przy nazywaniu takiego bogiem) - jeżeli coś stworzyło świat, to musiało istnieć przed nim.
Ja bym się nie upierał. Mam opory przed nazywaniem wszystkiego, czego nie wiem - bogiem. Ale szczerze mówiąc nie jestem w sobie wyobrazić aktu stworzenia wszechświata z niczego, więc może masz rację. Z drugiej strony nie jestem w stanie wyobrazić sobie bezwymiarowej osobliwości, więc może to nie ma wielkiego znaczenia, jeśli nie jestem w stanie sobie czegoś wyobrazić.

Cytat:
>Jeżeli coś jest okrągłe i ma cztery dziurki dzięki którym można to przyszyć do portek, to wcale nie musi być guzik? Lepiej chyba przyjąć, że bóg to nie imię, tylko rola - jeżeli ktoś ma moc i zachowuje się jak bóg, to dlaczego nie nazywać go bogiem niezależnie od tego czy nazywają go Dzeusem, Beniaminem czy Ferdynandem?
Ano, nie musi. Dwunoga istota o nagiej skórze nie musi być człowiekiem, jak dowiódł już Diogenes. Pytanie o naturę i definicję bytów (co czyni guzik guzikiem a boga bogiem) jest bardzo ciekawe, choć nie ma tu na nie miejsca. Nawet jeśli jednak uważasz, że Franklin był bogiem, bo potrafił miotać piorunami, obawiam się, że sam Benjamin by się z Tobą nie zgodził.

Cytat:
>Nie słyszałem o takich wierzeniach. We wszystkich znanych mi mitach jest bóg na początku - najmniej boski jest Grecki Chaos z którego wyłaniają się bogowie, a z ich ciał powstaje świat.
Przyznaję się, że tu strzelam w ciemno. Nie bardzo chce mi się poświęcić czas na szukanie takowej religii. Niemniej szereg bogów, włącznie z najważniejszymi jak Zeus czy Afrodyta, powstało po mitologicznym akcie stworzenia, nie przed.

Cytat:
>Postulujesz istnienie nieboskiego stwórcy który stworzył świat zupełnie przypadkowo, bez celu i planu?
Mam wrażenie, że celowo źle interpretujesz moje słowa. Postulowałem (jeśli w ogóle można tu użyć takiego terminu), by możliwość istnienia nieboskiego stwórcy nie stała się wypadową furtką dla kreacjonistów, tak jak to ma miejsce w przypadku teorii ewolucji, gdzie niektórzy dopatrują się celowego działania w ergonomicznym kształcie banana.

Cytat:
>Obawiam się, że to nie jest właściwa odpowiedź na pytanie - dawni ateiści bowiem mieli odpowiedź na pytanie czy świat został stworzony, tylko inaczej ją argumentowali.
Szczerze mówiąc pogubiłem się. Jaka to była odpowiedź, na które pytanie i jakich argumentów używali? Dla mnie w każdym razie różnica jest taka, że obecnie możemy powiedzieć, że znamy odpowiedź jak i czy został stworzony wszechświat, wcześniejsi ateiści mogli jedynie tego domniemywać.

there's no reason
pavvel (8272 punktów)

Dokładnie to przez cały wczorajszy wieczór tłumaczyłem temu     atreYOU.
Pięć, a może i więcej razy na różne sposoby, ale jemu i tak się to nie podobało.

Skrócony zapis mojej z nim "rozmowy"
www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,47#w220079
18-06-2009 16:35 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?
>Nie.
> Pojęcie stwórcy nie jest równoznaczne z pojęciem boga1.

   Nie rozumiem, dlaczego zabraniasz mi nazywania siebie ateistą!
   Jest taki tekst zwany Credo, który jest definicją chrześcijańskiego Boga. Mówi się tam wyraźnie: Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych....
   Wierzyć w stworzenie, to znaczy wierzyć w stworzyciela. Jeśli dyskutuję o początku istnienia, dyskutuję o początku świata, a nie o jego stworzeniu, bo stworzenie to nie początek istnienia, lecz zapoczątkowanie istnienia przez stwórcę (stworzyciela).
estieista (67 punktów)
>   Nie rozumiem, dlaczego zabraniasz mi nazywania siebie ateistą!
>   Jest taki tekst zwany Credo, który jest definicją chrześcijańskiego Boga. Mówi się tam wyraźnie: Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych....
>   Wierzyć w stworzenie, to znaczy wierzyć w stworzyciela. Jeśli dyskutuję o początku istnienia, dyskutuję o początku świata, a nie o jego stworzeniu, bo stworzenie to nie początek istnienia, lecz zapoczątkowanie istnienia przez stwórcę (stworzyciela).

No ja też nie rozumiem. Nie zabraniam Ci nazywania siebie ateistą! Istnieje cała rzesza nazw, których użycia Ci absolutnie nie zabraniam.
Reszty Twojej wypowiedzi w ogóle nie rozumiem. Ale Credo to bodajże wyznanie wiary, a nie definicja chrześcijańskiego boga.


ateista
19-06-2009 16:14 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Reszty Twojej wypowiedzi w ogóle nie rozumiem. Ale Credo to bodajże wyznanie wiary, a nie definicja chrześcijańskiego boga.
>
ateista

>
   Faktycznie, nieściśle się wyraziłem. Powinienem był napisać, że Credo to wyznanie wiary zawierające definicję Boga, czyli boga chrześcijan.
   Zadowolony?
estieista (67 punktów)
>   Faktycznie, nieściśle się wyraziłem. Powinienem był napisać, że Credo to wyznanie wiary zawierające definicję Boga, czyli boga chrześcijan.

Nie uważam, by Credo zawierało definicję boga przez duże B, w każdym razie nie pełną, ani nie jedyną (ktoś w innym wątku podał na przykład niby-definicję "jest, któren jest".) A może "alfa i omega", albo "ojciec, który jest w niebie"?

Gorzej, że przypuszczalnie nie da się podać pełnej definicji, bo zawierałaby sprzeczności jak "jedyny, ale w trzech osobach", "miłosierny, ale mściwy" "kochający, ale i tak pójdziesz do piekła", do znudzenia.

>   Zadowolony?

Ale tak zadowolony, miło się z Tobą rozmawia, mimo pierwszych nieporozumień. Wracając do różnicy między stworzeniem a początkiem istnienia, masz rację, ale w tym wątku padło pytanie o stworzenie i na to starałem się odpowiedzieć, więc Twoje zastrzeżenia były dla mnie nieuzasadnione (no i niejasne).


ateista
20-06-2009 10:18 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Nie uważam, by Credo zawierało definicję boga przez duże B,
   Credo to tekst, który został ustalony po długich i mozolnych dyskusjach na kilku soborach wtedy, gdy jeszcze nie odróżniano katolicyzmu od prawosławia. Podobno ustalano jednocześnie jego brzmienie greckie i łacińskie. Tu się jednak wdarł błąd: po łacinie było 'wierzę w Ducha Świętego, który od Ojca i Syna pochodzi '(Filioque), a po grecku '..., który od Ojca przez Syna pochodzi'. Pomijając tę rozbieżność, jest Credo zapisem, co chrześcijaninowi katolicki i prawosławny kościół do wierzenia podaje, a że każe mu wierzyć w Boga, będę się jednak upierał, że Credo jest definicją Boga.

>w każdym razie nie pełną, ani nie jedyną (ktoś w innym wątku podał na przykład niby-definicję "jest, któren jest".) A może "alfa i omega", albo "ojciec, który jest w niebie"?
   O ile wiem, teologom wolno było mówić o jakichś atrybutach Boga, czyli rozszerzać definicję Boga dopiero po udowodnieniu, że owe rozszerzenia nie są sprzeczne z Credo pod groźbą uznania za heretyka.
20-06-2009 15:14 
 Ocena 1 na 1
estieista (67 punktów)
To wszystko bardzo ciekawe, nie miałem o tym pojęcia, mam jednak nadzieję, że na forum nie musimy się stosować do ograniczeń stawianych teologom i popełniać herezję za herezją.


ateista
20-06-2009 21:39 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
"Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi...) Skoro to podważyłeś to o tym dyskutuj. Według ciebie ateista nie musi odrzucać tego iż Bóg stworzył świat, a więc aktu stwórczego. O tym jest dyskusja. O tym czy "Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna", czy "od Ojca przez Syna" nie ma tu akurat żadnego związku z kwestią aktu stwórczego, którego ty, jak stwierdziłeś odrzucać nie musiałbyś będąc ateistą. Natomiast co do kwestii, którą poruszyłeś w tej wypowiedzi to Jezus sam mówił o zesłaniu Ducha Świętego i modlił się o to do Ojca tuż przed pojmaniem. Gdzie indziej Jezus mówił iż "wszystko od Ojca pochodzi", albo jeszcze wyraźniej w innym miejscu: "wszystko co Ojciec mi przekazał, ja wam przekazuje". Tak iż jedna, jak i druga formuła, biorąc pod uwagę jeszcze wiele innych rzeczy, jest jak najbardziej poprawna.

A co do Credo do w żadnym wypadku nie jest ono jakąś definicją Boga. Co to za określenie: definicja Boga. Skąd ty takie określenia bierzesz? Credo jest wyznaniem wiary... ale nie może być wyznaniem wiary w byle co. Tak samo jak niewiara nie jest odrzuceniem byle czego, czy też nie wiadomo czego... a takich rzeczy zaczęliśmy się dowiadywać od ateistów na tym wątku stworzonym po to aby wreszcie określili jakieś swoje "credo", czyli odpowiedzieli sobie na pytanie: co odrzuca ateizm i dzięki temu jest ateizmem, a bez czego nie mógłby nim być. Motywacji do zostania ateistą jest wiele - ale nie o motywacje tu chodzi... a to zdaje się, jak już zauważyłem, zdaje się mylić co niektórym i również z tego powodu to całe nieporozumienie. Ateizm to nie jakieś widzimisię... a bo moja koleżanka była cool i mówiła o sobie, że jest ateistką... a zresztą czy ktoś kiedyś widział tego Boga? Co to jest Duch Święty? Tak w ogóle to wszystko bujda na resorach, nawet o tym wspominać nie ma co. Po miesiącu czytania racjonalisty.pl podciągnie się erystycznie i po wymianie dwóch dwóch, trzech postów z takim atre dochodzi do wniosku iż z atre nie ma co gadać bo z nim jak grochem o ścianę. I o czym ten atre w ogóle gada? Czy ktoś to w ogóle rozumie? Ja w Boga nie wierzę... a nie tam... Nikt mnie do niczego zmusić nie może! ...No cóż, nie dziwiłbym się bynajmniej takiemu nastolatkowi, ale gdy mam już do czynienia z człowiekiem, który już dawno "na własnym wichcie" itd., a na takie co najwyżej stać go podejście... to już naprawdę wszelka polemika z takim gościem traci powoli sens, a w ostateczności obraca się przeciwko tobie, jak już ten zacznie zjednywać sobie niewybrednymi żarcikami otoczenie.
19-06-2009 01:15 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jeśli świat istniał od zawsze, czyli nie miał swojego początku i aktu stworzenia, wszelkie dywagacje na ten temat są stratą czasu.

Zresztą stworzyciel nie istnieje, ponieważ stworzyciela ktoś musiałby też stworzyć i tak dalej. Jeśli zaś ktoś uznaje, że stworzyciel istniał od zawsze, więc zakłada istnienie stworów istniejących od zawsze, a zatem świat nie miał swojego początku i stworzyciela, bo istniał od zawsze.
20-06-2009 10:31 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Jeśli zaś ktoś uznaje, że stworzyciel istniał od zawsze, więc zakłada istnienie stworów istniejących od zawsze, a zatem świat nie miał swojego początku i stworzyciela, bo istniał od zawsze.

   Wspaniale!
   Przecież nawet zwolennik poglądu, że istniał i istnieje stwórca musi przyznać, że nawet przed stworzeniem istniał świat. Składał się wtedy co prawda tylko ze stwórcy, ale przecież istniał!
   Udowodniłeś, że pojęcie stworzenia jest wewnętrznie sprzeczne! Bravo, bravo, bravissimo!
20-06-2009 22:52 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Przecież nawet zwolennik poglądu, że istniał i istnieje stwórca musi przyznać, że nawet przed stworzeniem istniał świat. Składał się wtedy co prawda tylko ze stwórcy, ale przecież istniał!


Skoro świat nie potrzebował stwórcy - to postuluj, że go nie potrzebował. Ty jednak, zdaje się, nie wycofałeś się jeszcze z poglądu iż Bóg wcale nie musiał być stwórcą... ateista przecież nie wierzy w Boga itd. Jak trudno ateiście przyznać się do powiedzenia głupstwa.

I nie poprzestanę dopóki tego nie zrobi.

Jak widać gołym okiem:

Gdy ateista mówi o cudzych poglądach - wówczas odwołuje się do rozumu... Gdy jemu samemu przychodzi już jednak powiedzieć coś konkretnego o własnym poglądzie, wówczas - odwołuje się do wiary.

Po raz kolejny będzie ci "dowodził", że twoje rozumowanie jest pełne sprzeczności - w jego przypadku logika się już jednak nie stosuje... a tak w ogóle to bronisz poglądu, którego on wcale nie odrzuca (zaiste, nikt go do tego nie zmusi!). Tak, że wszystko tylko tobie się wydawało - z tym to problemem nie omieszka już jednak wysłać cię do psychologa. W końcu do tego właśnie zmierzał.

17-06-2009 07:44
 Ocena 15 na 15
Meretseger (61860 punktów)
Pojęcia "akt stwórczy" i "stworzenie (się)" nie są tożsame. Wyrażenie "akt stwórczy" zakłada działanie siły intencjonalnej, działanie jakiejś potężnej istoty (?), która coś postanowiła i wykonała. "Stworzenie (się)" lub inaczej "powstanie" intencjonalności nie zakłada. Dlatego słowa "Wszechświat został stworzony" można rozumieć jako "ktoś/coś go stworzyło celowo, w sposób zaplanowany" bądź "stworzył się sam, powstał (wskutek działania praw fizyki)". Ja to rozumiem na sposób drugi i dlatego bóg-stwórca jest mi niepotrzebny. Na tym polega mój ateizm - na braku konieczności występowania bogów.
W koncepcji boga stwarzającego świat (piszę "boga", a nie "Boga", ponieważ mam na myśli każde bóstwo, a nie Boga chrześcijańskiego) kreacja następuje z niczego. Dosłownie. Osoby rozumiejące, jak działa nasz Wszechświat nie mogą tego uznać. Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego. Świat nauki cały czas pracuje nad tym, co się działo ułamki sekund PRZED Wielkim Wybuchem. Mam nadzieję kiedyś się o tym dowiedzieć.
17-06-2009 10:38 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Pojęcia "akt stwórczy" i "stworzenie (się)" nie są tożsame. Wyrażenie "akt stwórczy" zakłada działanie siły intencjonalnej, działanie jakiejś potężnej istoty (?), która coś postanowiła i wykonała. "Stworzenie (się)" lub inaczej "powstanie" intencjonalności nie zakłada. Dlatego słowa "Wszechświat został stworzony" można rozumieć jako "ktoś/coś go stworzyło celowo, w sposób zaplanowany" bądź "stworzył się sam, powstał ( wskutek działania praw fizyki)".

Twoja i moja nauka oparta jest na założeniu, że nie ma skutku bez przyczyny. I jest to prawda w sferze nauki. Ciągnąc takie rozważanie, zawsze dochodzimy do niewiadomej. Dla ułatwienia dyskusji, filozofia nadała tej niewiadomej nazwę "bytu koniecznego". Znaczenie jakie byt konieczny ma dla teistów jest jasne. Jest to istota Boga. Na tym oparty jest dowód Akwinisty. Osobiście, oprócz zaskakującej mnie wypowiedzi webmastera, nie znam poglądów ateistycznych (od silnych do słabych), dopuszczających istnienie bytu koniecznego. Dotyczy to również buddyzmu.Jest on filozofią ateistyczną, jednak nie do końca. Aczkolwiek neguje istotę Boga, dopuszcza istnienie bytów nam niedostępnych, których poznanie jest możliwe w drodze głębokiej medytacji.
Ale do meritum.

To co wytłuściłem, implikuje pytanie, które postawiłem sobie jakieś ćwierć wieku temu.Skąd pochodzą prawa fizyki, skąd się wzięła taka, a nie inna organizacja Tego co znamy? Prawa rządzące przyrodą, są i były, nauka je stopniowo odkrywa. Co jakiś czas, w procesie poznawczym następuje przełom o charakterze rewolucyjnym. Takim była teoria kopernikańska, fizyka Newtona, czy teorie Einsteina. Nie wykluczam, że za jakiś czas, pojawi się następna rewolucja naukowa, która uczyni bezsensownymi dyskusje toczące się obecnie. Jednak do tej pory, mój teizm będzie miał się dobrze, nic mu nie zagraża.

P.S. Z tego co wiem, pytanie o pochodzenie praw fizyki zostało zadane Dawkinsowi przed publikacją "Boga urojonego", przez ks.prof. M.Hellera. Nie śledzę dalszej historii tego pytania. O ile się nie mylę, w książce nie ma na nie odpowiedzi. Dawkins nie udzielił odpowiedzi do dziś. Ale może się mylę?

Pozdrawiam
17-06-2009 11:12 
 Ocena 7 na 7
jkl; (5859 punktów)
>Skąd pochodzą prawa fizyki, skąd się wzięła taka, a nie inna organizacja Tego co znamy?

Najpierw trzeba by wykazać, że prawa fizyki muszą się skądś brać. Że przyczynowość jest uniwersalna, bez wyjątków nawet dla rzeczy tak wielkich jak Wszechświat. Czy ktoś ma taką absolutną pewność? Albo, że sam pomysł przyczynowości to nie tylko pewien sposób oswajania rzeczywistości przez ludzki umysł, wygodny, ale tę rzeczywistość naginający?
Dopiero po odpowiedzi na te pytania można pytać "skąd".

>Prawa rządzące przyrodą, są i były, nauka je stopniowo odkrywa. Nie wykluczam, że za jakiś czas, pojawi się następna rewolucja naukowa, która uczyni bezsensownymi dyskusje toczące się obecnie. Jednak do tej pory, mój teizm będzie miał się dobrze, nic mu nie zagraża.

I dopóki prawa rządzące przyrodą będzie się odkrywać, a nie stwarzać, mój ateizm będzie bezpieczny.
17-06-2009 12:11 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd pochodzą prawa fizyki, skąd się wzięła taka, a nie inna organizacja Tego co znamy?
>Najpierw trzeba by wykazać, że prawa fizyki muszą się skądś brać. Że przyczynowość jest uniwersalna, bez wyjątków nawet dla rzeczy tak wielkich jak Wszechświat.

Negujesz podstawę nauki. Jeżeli zaistnieje zjawisko, którego przyczyny nauka nie jest w stanie wyjaśnić, to jest jej koniec lub tymczasowe ograniczenie. Prawa fizyki są. Dlaczego coś jest?

>Dopiero po odpowiedzi na te pytania można pytać "skąd".

Tym się zajmuje nauka

>>Prawa rządzące przyrodą, są i były, nauka je stopniowo odkrywa. Nie wykluczam, że za jakiś czas, pojawi się następna rewolucja naukowa, która uczyni bezsensownymi dyskusje toczące się obecnie. Jednak do tej pory, mój teizm będzie miał się dobrze, nic mu nie zagraża.

>I dopóki prawa rządzące przyrodą będzie się odkrywać, a nie stwarzać, mój ateizm będzie bezpieczny.

No i dobrze, nie przeszkadzam w tym trwaniu.
17-06-2009 13:12 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>Negujesz podstawę nauki. Jeżeli zaistnieje zjawisko, którego przyczyny nauka nie jest w stanie wyjaśnić, to jest jej koniec lub tymczasowe ograniczenie. Prawa fizyki są.

No właśnie- jedyne co wiemy na pewno, to że prawa fizyki są.
Nie można stwierdzić, że zaistniały, w sensie że kiedyś ich nie było a potem się pojawiły.

Uważasz, że skoro każde zjawisko da się (teraz lub kiedyś) wyjaśnić jakimiś prawami, np fizyki, to związku z tym same prawa fizyki też da się wyjaśnić jakimś wyższym prawem?
Ale wtedy powstanie wyższego prawa też musi mieć swoją wyższą przyczynę i tak w nieskończoność.

Czym to się różni od wiecznego trwania?

>Dlaczego coś jest?
Dokładnie z tego samego powodu, że czegoś nie ma. A dokładniej braku powodu.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ale wtedy powstanie wyższego prawa też musi mieć swoją wyższą przyczynę i tak w nieskończoność.
>Czym to się różni od wiecznego trwania?

>>Dlaczego coś jest?
>Dokładnie z tego samego powodu, że czegoś nie ma. A dokładniej braku powodu.

W swej ogólności jest to wypowiedź typu: " jest bo jest"
Wolałbym "na obecnym etapie dyskusji nie zachodzi istotna potrzeba rozważania takiego problemu", ale to jedno i to samo

Można tez powiedzieć: "szkoda gadać"

Pozdrawiam
>
17-06-2009 14:11 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>W swej ogólności jest to wypowiedź typu: " jest bo jest"
Nie.
Jest bo był.

W sytuacji gdy nie ma pewności czy go kiedykolwiek nie było, rozważanie przyczyn powstania jest tylko fantazją i to problemami na podłożu logicznym.

>Można tez powiedzieć: "szkoda gadać"
O, co to to nie
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>W swej ogólności jest to wypowiedź typu: " jest bo jest"
>Nie.
> Jest bo był.

Z mojego punktu widzenia żadna różnica. Z Twojego jest. Bo Ty wierzysz...w wieczne trwanie

>W sytuacji gdy nie ma pewności czy go kiedykolwiek nie było, rozważanie przyczyn powstania jest tylko fantazją i to problemami na podłożu logicznym.

No przykro mi. To mają właśnie do siebie dyskusje wykraczające treścią po za doświadczenie.

>>Można tez powiedzieć: "szkoda gadać"
>O, co to to nie

To dajmy pogadać Meretseger. Klepnęła coś i poszła spać

A ja lete na obiadek
>
17-06-2009 15:22 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)

>> Jest bo był.Z mojego punktu widzenia żadna różnica. Z Twojego jest. Bo Ty wierzysz...w wieczne trwanie

A Ty albo wierzysz w niekończący się ciąg przyczyn albo nieskończoną przyczynę...

Można, patrząc na błękit za oknem, wierzyć, że to niebo, albo, że właśnie podjechała tam ciężarówka z niebieską plandeką.
Ja po prostu wybieram prostsze wyjaśnienie.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>> Jest bo był.Z mojego punktu widzenia żadna różnica. Z Twojego jest. Bo Ty wierzysz...w wieczne trwanie
>A Ty albo wierzysz w niekończący się ciąg przyczyn albo nieskończoną przyczynę...

Tu nie jest tematem, co ja, ale skąd pochodzi.

>Można, patrząc na błękit za oknem, wierzyć, że to niebo, albo, że właśnie podjechała tam ciężarówka z niebieską plandeką.
>Ja po prostu wybieram prostsze wyjaśnienie.

Najważniejsze, ze w coś wierzysz
17-06-2009 12:45 
 Ocena 6 na 6
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Skąd pochodzą prawa fizyki, skąd się wzięła taka, a nie inna organizacja Tego co znamy?
> Prawa rządzące przyrodą, są i były, nauka je stopniowo odkrywa. Co jakiś czas, w procesie poznawczym następuje przełom o charakterze rewolucyjnym. Takim była teoria kopernikańska, fizyka Newtona, czy teorie Einsteina. Nie wykluczam, że za jakiś czas, pojawi się następna rewolucja naukowa, która uczyni bezsensownymi dyskusje toczące się obecnie. Jednak do tej pory, mój teizm będzie miał się dobrze, nic mu nie zagraża.

Moim zdaniem teizmowi już teraz dużo zagraża. Dlaczego? Skutkiem rewolucji naukowych (kopernikańska, darwinowska) jest obraz świata fizycznego podlegającego zasadom fizyki - zależności ścisłych, matematycznych. Oznacza to tyle, że każdy obiekt (ciało, cząstka) podlega ścisłym zależnościom matematycznym i nie ma od tego wyjątku. Rzeczywistość w tym obrazie świata jest zatem rzeczywistością zależności matematycznych.

Teizm, o ile dobrze rozumiem, zakłada istnienie osobowego Boga, który jest twórcą Wszechświata i wciąż dokonującego interwencji. Teistyczny Bóg jest częścią rzeczywistości. Z punktu widzenia obecnej nauki Bóg taki musiałby również podlegać zależnościom matematycznym. Nie mógłby wobec tego stworzyć zasad rządzących przyrodą, ponieważ sam pod te zasady musiałby podlegać.

Można rozważyć również kwestię odrębności Boga od zasad fizyki. Czyli Bóg zostałby wyjęty spod zasad rządzących przyrodą. Wtedy Bóg mógłby być twórcą tych zasad. W kontekście teizmu pojawia się jednak inny problem. Przypuśćmy taki scenariusz: Bóg stwarza zasady fizyki, umożliwiając powstanie Wszechświata i dalsze jego losy, w którym każdy obiekt podlega zasadom fizyki, podlega zależnościom matematycznym. W ten sposób Bóg zdeterminowałby dalsze losy świata fizycznego, ale ograniczając jego rozwój do zasad fizyki, które owy Bóg ustalił. Problematyczne tutaj będą interwencje Boga w świecie obecnym - na jakiej zasadzie? Przecież Bóg stwarzając prawa fizyki już określił zasady zachowania obiektów fizycznych. Taki Bóg, będący twórcą zasad fizyki, jest jedynie Bogiem-inicjatorem, który nie interweniuje na bieżąco. Taki Bóg dokonał aktu stworzenia zasad i na tym poprzestał - to deizm, a nie teizm.
Tutaj wyjawia się również inny problem. Akt stworzenia przez Boga jest oparty na analogii do stwarzania przez człowieka, np. stwarzania krzesła. Jednakże człowiek tworząc krzesło robi to podlegając zasadom fizyki. Bóg również musiałby podlegać pod jakieś zasady. Idąc podanym przez Ciebie tokiem rozumowania o podanie przyczyny - kto stworzył zasady rządzące Bogiem? To również napędza kolejne i kolejne pytania o przyczyny kolejnych zasad. W takim kontekście umieszczenie Boga jako twórcę zasad fizyki nie wyjaśnia niczego, a wręcz komplikuje i zmusza do dokonywania kolejnych założeń.

Jeżeli przyjmujemy akt stworzenia jako akt twórczy - Bóg musiałby być inteligentny, poprzez analogię do inteligencji tworzącego człowieka. Wiemy jednak, że człowiek powstał w wyniku ewolucji z prostszych form życia. Czy Bóg powstał w wyniku ewolucji? Przyjmując, że Bóg jest twórcą wszystkiego - nie mógł być efektem ewolucji. Analogia jest więc moim zdaniem niewłaściwa. Cały problem polega na tym, że musimy założyć istnienie inteligencji jako przyczyny sprawczej Wszechświata i zasad fizyki, a nie mamy nic, co by nas skłaniało ku takiemu założeniu. Inteligencja jaką znamy powstała w wyniku stopniowych zmian - ewolucji.

>P.S. Z tego co wiem, pytanie o pochodzenie praw fizyki zostało zadane Dawkinsowi przed publikacją "Boga urojonego", przez ks.prof. M.Hellera. Nie śledzę dalszej historii tego pytania. O ile się nie mylę, w książce nie ma na nie odpowiedzi. Dawkins nie udzielił odpowiedzi do dziś. Ale może się mylę?

Z tego, co wiem Dawkins udzielił odpowiedzi takiej: Na razie nie znamy odpowiedzi, nie ma więc powodu by na to przedwcześnie odpowiadać. Heller natomiast w powstaniu praw fizyki widzi rolę Boga, jednak też nie podaje dlaczego. Dawkins w "Bogu urojonym" stwierdził, że nie ma powodu, aby upatrywać w tym roli Boga.

Człowiek zawsze był skłonny tłumaczyć niewiadome za pomocą Boga. Wygląda to jednak raczej na zapychanie dziur w wiedzy, niż rzeczywiste wnioskowanie o istnieniu Boga.

Wspominasz o pojęciu "bytu koniecznego". Czy musimy zakładać, że jest jeden byt na końcu ciągu przyczynowo-skutkowego? Nie musimy, a nawet takie postawienie sprawy wydaje się mi dziwne. W matematyce istnienie pojęcie "nieskończoność" i "minus nieskończoność". Całkiem możliwe, że przyczyn jest nieskończenie wiele.

Pozdrawiam
17-06-2009 13:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Człowiek zawsze był skłonny tłumaczyć niewiadome za pomocą Boga. Wygląda to jednak raczej na zapychanie dziur w wiedzy, niż rzeczywiste wnioskowanie o istnieniu Boga.
>Wspominasz o pojęciu "bytu koniecznego". Czy musimy zakładać, że jest jeden byt na końcu ciągu przyczynowo-skutkowego? Nie musimy, a nawet takie postawienie sprawy wydaje się mi dziwne. W matematyce istnienie pojęcie "nieskończoność" i "minus nieskończoność". Całkiem możliwe, że przyczyn jest nieskończenie wiele.
>Pozdrawiam

Wywód jest ciekawy, ale o tyle nieprawidłowy, że nie uwzględnia prawidłowego znaczenia "bytu koniecznego" Odsyłam więc: pl.wikipedia.org/wiki/Byt_konieczny
Istnienie nieskończoności może być przypisane bytowi koniecznemu i występuje w naszej rzeczywistości, tylko w matematyce. Ta sama w sobie nie jest nauką przyrodniczą, ale bardziej narzędziem tychże nauk. Pewnie z tego powodu matematycy, może słusznie, nazywają ją królową nauk.

Również pozdrawiam.
>
17-06-2009 13:41 
 Ocena 4 na 4
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Wywód jest ciekawy, ale o tyle nieprawidłowy, że nie uwzględnia prawidłowego znaczenia "bytu koniecznego"

Ależ uwzględnia, jednakże poddaje w wątpliwość słuszność używania pojęcia bytu koniecznego w kontekście świata fizycznego i zasad fizyki.
Niezrozumiałym dla mnie jest dlaczego nie można umieścić zasad fizyki w kategorii "bytu koniecznego", tylko musi być ich stwórca (czy też Stwórca). Stwórca, którego obecność w rzeczywistości ścisłych zależności fizycznych jest problematyczna.

>Istnienie nieskończoności może być przypisane bytowi koniecznemu i występuje w naszej rzeczywistości, tylko w matematyce. Ta sama w sobie nie jest nauką przyrodniczą, ale bardziej narzędziem tychże nauk.

Pojęcie "bytu koniecznego" jest obecne w filozofii, która też nie jest nauką przyrodniczą. Analogicznie do tego, co powiedziałeś, "byt konieczny" również nie występuje w rzeczywistości, lecz tylko w filozofii.

Matematyka rzeczywiście jest pewnego rodzaju narzędziem, ale nie tylko. Pozwala w sposób ścisły opisywać zależności w fizyce. O ile obecność form matematycznych w rzeczywistości jest problematyczne, o tyle zależności matematyczne świata fizycznego są jego nieodłącznym elementem.
Na tej zasadzie np. entropia dąży do nieskończoności. Czy nieskończoność nie istnieje w rzeczywistości? Hmm... Wartości entropii dążą jednak do nieskończoności.


simple a beginning
17-06-2009 14:17 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wywód jest ciekawy, ale o tyle nieprawidłowy, że nie uwzględnia prawidłowego znaczenia "bytu koniecznego"
>Ależ uwzględnia, jednakże poddaje w wątpliwość słuszność używania pojęcia bytu koniecznego w kontekście świata fizycznego i zasad fizyki.

Niezrozumienie. Byt konieczny pojawia się wtedy, gdy na pytanie "dlaczego jest" ani nauka, ani żaden inny byt, nie znajduje odpowiedzi.

>Niezrozumiałym dla mnie jest dlaczego nie można umieścić zasad fizyki w kategorii "bytu koniecznego", tylko musi być ich stwórca (czy też Stwórca). Stwórca, którego obecność w rzeczywistości ścisłych zależności fizycznych jest problematyczna.

Nie rozważamy Stwórcy. Prawa fizyki, inne zjawiska mają charakter bytów przygodnych. Z założenia byt konieczny jest tylko jeden i w odróżnieniu od przygodnych być musi. Musiałaby zaistnieć jedna zasada tłumacząca wszystko. Póki co, prawom fizyki nie da się nadać charakteru bytu konieczności, gdyż nie tłumaczą wszystkiego i jest ich wiele. Nie sięgają, a było to niedawno poruszane na forum, do mikroświata, poniżej wartości Plancka.

>>Istnienie nieskończoności może być przypisane bytowi koniecznemu i występuje w naszej rzeczywistości, tylko w matematyce. Ta sama w sobie nie jest nauką przyrodniczą, ale bardziej narzędziem tychże nauk.
>Pojęcie "bytu koniecznego" jest obecne w filozofii, która też nie jest nauką przyrodniczą. Analogicznie do tego, co powiedziałeś, "byt konieczny" również nie występuje w rzeczywistości, lecz tylko w filozofii.

Całkowicie się tu zgadzam. W naszej rzeczywistości występuje zasada przyczynowości, problem pojawia się wtedy, gdy nie odnajdujemy przyczyny zjawisk. Kończy się nauka, zaczyna spekulacja. Możemy ograniczyć swoją percepcję i zostaniemy scjentystami. Nie zawracajmy sobie więc głowy tym, czego nauka nie dowiodła. Tylko ja mam problem. Mnie to nie wystarcza.

>Matematyka rzeczywiście jest pewnego rodzaju narzędziem, ale nie tylko. Pozwala w sposób ścisły opisywać zależności w fizyce. O ile obecność form matematycznych w rzeczywistości jest problematyczne, o tyle zależności matematyczne świata fizycznego są jego nieodłącznym elementem.

Zgoda całkowita

>Na tej zasadzie np. entropia dąży do nieskończoności.

Udowodnisz? Pamiętaj, że zasób energii/materii w naszej rzeczywistości jest ograniczony. Zresztą kto to wie co to jest ta entropia? Pewnie tym, kto się za nią zabierze.

Pozdrawiam
17-06-2009 23:45 
 Ocena 3 na 3
Michał Kostaś (2046 punktów)
>W naszej rzeczywistości występuje zasada przyczynowości, problem pojawia się wtedy, gdy nie odnajdujemy przyczyny zjawisk. Kończy się nauka, zaczyna spekulacja. Możemy ograniczyć swoją percepcję i zostaniemy scjentystami. Nie zawracajmy sobie więc głowy tym, czego nauka nie dowiodła. Tylko ja mam problem. Mnie to nie wystarcza.

Uważam, że spekulować zawsze można.

>Niezrozumienie. Byt konieczny pojawia się wtedy, gdy na pytanie "dlaczego jest" ani nauka, ani żaden inny byt, nie znajduje odpowiedzi.
>Nie rozważamy Stwórcy. Prawa fizyki, inne zjawiska mają charakter bytów przygodnych. Z założenia byt konieczny jest tylko jeden i w odróżnieniu od przygodnych być musi. Musiałaby zaistnieć jedna zasada tłumacząca wszystko.

Moim zdaniem trudno jest zakwalifikować jakąś zasadę fizyki jako byt przygodny. Weźmy np. zależność siły grawitacyjnej od odległości f = G(m 1m 2)/r 2. Byt przygodny to taki, który może istnieć, ale nie musi. Powyższa zależność istnieje zawsze dla obiektów o obdarzonych masą. Nie ma wypadku, w którym zasada ta nie działa. Byt przygodny musi mieć swoją przyczynę. Powyższa zależność grawitacyjna - możemy zapytać, z czego ta zależność wynika. Być może wynika z innej zależności. Wtedy jednak moglibyśmy powiedzieć: ta zależność jest przejawem innej zależności, podczas gdy właściwszym opisem (bardziej ogólnym) jest inna zależność. Właściwie nie można powiedzieć, że zależność grawitacyjna ma jakaś przyczynę, lecz że nie jesteśmy w stanie opisać tej zależności w bardziej ogólnej postaci, która będzie obejmować też inne zależności. Nie możemy powiedzieć również, że zależności siły grawitacyjnej od odległości kiedyś nie było, a była inna zależność. Możemy powiedzieć raczej, że nie było obiektów, które pod tą zależność by podpadały. Dlatego też ciężko mówić o przyczynie zasad fizyki.

Problemem nauki obecnie jest unifikacja oddziaływań podstawowych (grawitacyjnych, elektromagnetycznych, słabych i silnych) czy też unifikacja grawitacji z kwantami. Chodzi jednak o unifikację, a nie o podanie jednej przyczyny poszczególnych zasad fizyki.

>>Na tej zasadzie np. entropia dąży do nieskończoności.
>Udowodnisz? Pamiętaj, że zasób energii/materii w naszej rzeczywistości jest ograniczony. Zresztą kto to wie co to jest ta entropia? Pewnie tym, kto się za nią zabierze.

Entropia jest zmienną w zależnościach termodynamicznych.

Specjalnie użyłem określenia dąży do nieskończoności. Dążenie nie implikuje tego, że entropia musi osiągnąć nieskończoność. Zresztą, charakter nieskończoności gwarantuje to, że nie można jej osiągnąć. Można natomiast do niej dążyć.

Posłużę sie przykładem. Wyobraźmy sobie, że dysponujemy dwoma zbiornikami: w jednej mamy powietrze, w drugiej jakiś określony gaz A. Połączmy zbiorniki - co się stanie? Gazy się ulegną zmieszaniu. Tym samym zwiększy się stopień nieuporządkowania układu (uprzednio gazy były uporządkowane, w osobnych zbiornikach) - zwiększy się wartość entropii. Od okresu przed połączeniem do całkowitego zmieszania (osiągnięcia stanu równowagi) entropia zwiększy się o skończoną wartość - tak możemy powiedzieć po fakcie. Jednakże w chwili połączenia obu zbiorników entropia zaczyna rosnąć w kierunku nieskończoności. Dopiero osiągnięcie ograniczenia objętościowego zatrzymuje wzrost entropii. Objętość połączonych zbiorników jest czynnikiem ograniczającym - bez ograniczenia entropia wzrastałaby dalej.
Możemy postąpić inaczej: po prostu otwórzmy zbiornik A - gaz A ujdzie do atmosfery. Entropia zacznie rosnąć dopóki cząsteczki gazu A rozprzestrzenią się w całej objętości atmosfery. Do chwili osiągnięcia ograniczenia entropia dąży do nieskończoności.

Zasób energii i materii Wszechświata może być skończony (i pewnie jest), ale mimo wszystko entropia Wszechświata będzie dążyć do nieskończoności. Wynika to z natury entropii - może przyjmować wartości od zera (maksymalne uporządkowanie) do nieskończoności (maksymalne nieuporządkowanie nie ma charakteru skończonego), a zgodnie z drugą zasadą termodynamiki entropia układu zamkniętego nigdy nie maleje, zatem dąży do nieskończoności. Jaką wartość przyjmie na końcu danego procesu, zależy od czynników które ten wzrost ograniczają.

Pozdrawiam



simple a beginning
17-06-2009 23:58 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
małe doprecyzowanie:
w przypadku mieszania gazów w pojemniku entropia nie dąży do nieskończoności.
Nie maleje oznacza, że rośnie lub jest stała.
W tym wypadku dąży do konkretnej wartości - do stanu wymieszania, a po jego osiągnięciu entropia jest stała.
Natomiast entropia wszechświata dąży do nieskończoności, bo i wszechświat jako "pojemnik" jest nieograniczony. Brak więc granic, które zapewniają stan równowagi, gdzie entropia może być stała.
Pozdrawiam
18-06-2009 00:11 
 Ocena 1 na 1
Michał Kostaś (2046 punktów)
>w przypadku mieszania gazów w pojemniku entropia nie dąży do nieskończoności.
>Nie maleje oznacza, że rośnie lub jest stała.
>W tym wypadku dąży do konkretnej wartości - do stanu wymieszania, a po jego osiągnięciu entropia jest stała.

Miałem na myśli stan początkowy (chwilę połączenia pojemników lub zaraz po) - gazy "nie wiedzą" wtedy o ograniczeniach objętości i entropia dąży do nieskończoności. Tak mi się przynajmniej wydaje. Może to kwestia opisu, a może też się mylę po prostu.
W każdym razie efekt przy braku ograniczeń jest taki jak piszesz:
>Natomiast entropia wszechświata dąży do nieskończoności, bo i wszechświat jako "pojemnik" jest nieograniczony. Brak więc granic, które zapewniają stan równowagi, gdzie entropia może być stała.

Dzięki za uwagę



simple a beginning
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>W naszej rzeczywistości występuje zasada przyczynowości, problem pojawia się wtedy, gdy nie odnajdujemy przyczyny zjawisk. Kończy się nauka, zaczyna spekulacja. Możemy ograniczyć swoją percepcję i zostaniemy scjentystami. Nie zawracajmy sobie więc głowy tym, czego nauka nie dowiodła. Tylko ja mam problem. Mnie to nie wystarcza.
>Uważam, że spekulować zawsze można.

Można. Więc idę w kierunku granicy ludzkiego poznania, i co dalej nie wiem. Nie wiem co stanowi najmniejszy elementy rzeczywistości, nie wiem, co się dzieje na obrzeżach wszechświata. Nie wiem jaka jest rzeczywistość, jaka natura zjawisk. Nie wiem jakie jest prawdopodobieństwo i wartość istniejących dowodów naukowych, bo mamy z rzeczywistością kontakt ułomny. Wiem, że nic nie wiem, ale mam nadzieję, że kiedyś się dowiem.

>>Niezrozumienie. Byt konieczny pojawia się wtedy, gdy na pytanie "dlaczego jest" ani nauka, ani żaden inny byt, nie znajduje odpowiedzi.
>>Nie rozważamy Stwórcy. Prawa fizyki, inne zjawiska mają charakter bytów przygodnych. Z założenia byt konieczny jest tylko jeden i w odróżnieniu od przygodnych być musi. Musiałaby zaistnieć jedna zasada tłumacząca wszystko.

>Moim zdaniem trudno jest zakwalifikować jakąś zasadę fizyki jako byt przygodny. Weźmy np. zależność siły grawitacyjnej od odległości f = G(m 1m 2)/r 2. Byt przygodny to taki, który może istnieć, ale nie musi. Powyższa zależność istnieje zawsze dla obiektów o obdarzonych masą. Nie ma wypadku, w którym zasada ta nie działa. Byt przygodny musi mieć swoją przyczynę. Powyższa zależność grawitacyjna - możemy zapytać, z czego ta zależność wynika.

Grawitacja, jako taka, jest ciekawym, przynajmniej dla mnie, zagadnieniem natury filozoficznej. Ciekawszym niż światło. Nie ulega bowiem wątpliwości, że nawet najdalej wysunięty obiekt w Kosmosie, oddziaływa na nas z taką sama siłą grawitacyjną, jaką my na niego. Jesteśmy elementem wszechświata, wszystkiego.
Nie ulega także wątpliwości, że grawitacja pojawia się wraz z zaistnieniem obiektów posiadających masę. Nie ma obiektów, nie ma grawitacji. Skąd więc te obiekty?
Zapytaj może Meretseger, ona napisała, że coś wie

>>>Na tej zasadzie np. entropia dąży do nieskończoności.
>>Udowodnisz? Pamiętaj, że zasób energii/materii w naszej rzeczywistości jest ograniczony. Zresztą kto to wie co to jest ta entropia? Pewnie tym, kto się za nią zabierze.

>Entropia jest zmienną w zależnościach termodynamicznych.
>Specjalnie użyłem określenia dąży do nieskończoności. Dążenie nie implikuje tego, że entropia musi osiągnąć nieskończoność. Zresztą, charakter nieskończoności gwarantuje to, że nie można jej osiągnąć. Można natomiast do niej dążyć.

Zgadzam się. Nie znamy natury wszechświata, możemy spekulować. W chwili obecnej fizykom, dla interpretacji zjawisk zachodzących w Kosmosie, ponoć brakuje materii i to sporo bo 95%. To ja spokojnie poczekam, aż znajdą.

Pozdrawiam
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Grawitacja, jako taka, jest ciekawym, przynajmniej dla mnie, zagadnieniem natury filozoficznej. Ciekawszym niż światło. Nie ulega bowiem wątpliwości, że nawet najdalej wysunięty obiekt w Kosmosie, oddziaływa na nas z taką sama siłą grawitacyjną, jaką my na niego.

Ależ nie. Siła grawitacyjna nie jest niezależna od odległości. Zgodnie ze wzorem, który wcześniej przedstawiałem:
>>f = G(m 1m 2)/r 2
Siła grawitacji maleje wraz z kwadratem odległości.

>Nie ulega także wątpliwości, że grawitacja pojawia się wraz z zaistnieniem obiektów posiadających masę. Nie ma obiektów, nie ma grawitacji. Skąd więc te obiekty?

Grawitacja określa pewne oddziaływania pomiędzy obiektami, nic wię dziwnego, że grawitacji nie ma pod nieobecność obiektów.

Skąd sie wzięły te obiekty? Prawdopodobne z osobliwości przed wielkim wybuchem.

Pozdrawiam


simple a beginning
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Nie ulega bowiem wątpliwości, że nawet najdalej wysunięty obiekt w Kosmosie, oddziaływa na nas z taką sama siłą grawitacyjną, jaką my na niego.

>Ależ nie.

Alez tak Zastanów się. Jesteś przyciągany z taką samą siła przez Alfa Centauri, z jaką ją przyciągasz.

>Skąd się wzięły te obiekty? Prawdopodobne z osobliwości przed wielkim wybuchem.

Co oznacza prawdopodobnie, jakie ono jest i osobliwość, skąd ją wziąłeś?
>Pozdrawiam

Również
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Alez tak Zastanów się. Jesteś przyciągany z taką samą siła przez Alfa Centauri, z jaką ją przyciągasz.

Oczywiście. Siła ta jest zależna od masy mojej i Alfa Centauri. Nie jest ona jednak cały czas taka sama, ponieważ odległość moja od tej gwiazdy zmienia się w czasie. O to mi właśnie chodziło.
To, że siła przyciągania między obiektami jest taka sama w danym czasie, nie jest niczym dziwnym, ponieważ ona występuje tylko pomiędzy jakimiś obiektami, a nie dla każdego obiektu osobno.

> Co oznacza prawdopodobnie, jakie ono jest i osobliwość, skąd ją wziąłeś?

Prawdopodobnie jest precyzyjnym określeniem.

Skąd wziąłem osobliwość? Z:
(1) rozszerzania się wszechświata,
(2) promieniowania tła,
(3) punktu 0 entropii.


simple a beginning
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Alez tak Zastanów się. Jesteś przyciągany z taką samą siła przez Alfa Centauri, z jaką ją przyciągasz.
>Oczywiście.

No i już

>> Co oznacza prawdopodobnie, jakie ono jest i osobliwość, skąd ją wziąłeś?
>Prawdopodobnie jest precyzyjnym określeniem.

Określ więc precyzyjnie jego wielkość.

>Skąd się wzięły te obiekty? Prawdopodobne z osobliwości przed wielkim wybuchem.
>Skąd wziąłem osobliwość? Z:
>(1) rozszerzania się wszechświata,
>(2) promieniowania tła,
>(3) punktu 0 entropii.

Udowodnij i masz Nobla

Pozdrawiam.
Michał Kostaś (2046 punktów)
>>Prawdopodobnie jest precyzyjnym określeniem.
>Określ więc precyzyjnie jego wielkość.

Mówię prawdopodobnie, bo nie powiem: na pewno (zachowam pewnien sceptycyzm).

>Udowodnij i masz Nobla

Za późno. Już udowodniono i dano Nagrodę Nobla

Pozdrawiam



simple a beginning
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Za późno. Już udowodniono i dano Nagrodę Nobla

Co? Gdzie? Kto? To na cholerę ja ciężko pracuje łącząc w spólna całość Zasadę Nieoznaczoności Heisenberga z teoriami Einsteina? Kto rozszyfrował zagadnienie ciemnej materii? Kto odkrył zasadę zaistnienia światów równoległych i to udowodnił? Kto co udowodnił?

Pokaż mi to, bo nie wierzę

Pozdrawiam
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Co? Gdzie? Kto? To na cholerę ja ciężko pracuje łącząc w spólna całość Zasadę Nieoznaczoności Heisenberga z teoriami Einsteina? Kto rozszyfrował zagadnienie ciemnej materii? Kto odkrył zasadę zaistnienia światów równoległych i to udowodnił? Kto co udowodnił?

Hola hola. O co było pytanie? Pisałem:

Cytat:
Skąd wziąłem osobliwość? Z:
(1) rozszerzania się wszechświata,
(2) promieniowania tła,
(3) punktu 0 entropii.


To kazałeś mi udowodnić. Rozszerzenie Wszechświata odkrył Hubble, a za promieniowanie tła był Nobel w 1978 roku.



simple a beginning
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>To kazałeś mi udowodnić. Rozszerzenie Wszechświata odkrył Hubble, a za promieniowanie tła był Nobel w 1978 roku.

Ee nie. Kto i kiedy to ja wiem. Kto stworzył na podstawie tego teorie BB tez wiem.
Nic Tobie nie kazałem, bo nie mogę takich rzeczy robić
Już się bałem, że mnie ktoś uprzedził. Tu nic niczego nie tłumaczy, a zwłaszcza pytania "dlaczego jest coś?". Pozdrawiam.
18-06-2009 17:05 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>>Pojęcia "akt stwórczy" i "stworzenie (się)" nie są tożsame. Wyrażenie "akt stwórczy" zakłada działanie siły intencjonalnej, działanie jakiejś potężnej istoty (?), która coś postanowiła i wykonała. "Stworzenie (się)" lub inaczej "powstanie" intencjonalności nie zakłada. Dlatego słowa "Wszechświat został stworzony" można rozumieć jako "ktoś/coś go stworzyło celowo, w sposób zaplanowany" bądź "stworzył się sam, powstał ( wskutek działania praw fizyki)".
>Twoja i moja nauka oparta jest na założeniu, że nie ma skutku bez przyczyny.
>I jest to prawda w sferze nauki.

   Znamy, znamy, a przyczyną ostateczną jest Bóg.
   Jeśli każda rzecz ma przyczynę, to jaka jest przyczyna Boga?

17-06-2009 17:24 
 Ocena-3 na 5
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Wyrażenie "akt stwórczy" zakłada działanie siły intencjonalnej, działanie jakiejś potężnej istoty (?), która coś postanowiła i wykonała.



Ateizm odrzuca tę opcję i dlatego jest ateizmem. Bez tego nie ma ateizmu. Tak? No więc o co chodzi? Jest ten ateizm, czy go nie ma? Ty jednak dalej przewracasz jeszcze inne pojęcia do góry nogami, nie tylko ateizm, aby uciec od konieczności uzasadniania swoich poglądów - bo o to od początku tu właściwie chodzi (przeczytaj sobie jeszcze raz co piszę na tych wątkach do których odsyłam w pierwszej wypowiedzi) Popatrzmy więc o co tobie nadal chodzi:

Cytat:
"Stworzenie (się)" lub inaczej "powstanie" intencjonalności nie zakłada. Dlatego słowa "Wszechświat został stworzony" można rozumieć jako "ktoś/coś go stworzyło celowo, w sposób zaplanowany" bądź "stworzył się sam, powstał (wskutek działania praw fizyki)". Ja to rozumiem na sposób drugi i dlatego bóg-stwórca jest mi niepotrzebny. Na tym polega mój ateizm - na braku konieczności występowania bogów.



Co my tu mamy... Sugerujesz iż "stworzenie" to inaczej "powstawanie". Z tego co wiem we współczesnej nauce termin "powstawanie, powstaje" jest używany np. w stwierdzeniu: w reakcji spalania wodoru w tlenie powstaje woda. Już widzę tego chemika, który po przeprowadzeniu takiej reakcji wykrzykuje: Uaaał! Stworzyłem wodę! Już nawet widzę nawet jak robi ci się głupio sugerując mu iż do czegoś takiego właśnie doszło. Tutaj jednak możesz bez przemyślenia wypowiadać rozmaite rzeczy. Masz do tego prawo. Znamienna jest też (co chciałbym podkreślić ze szczególną mocą) ilość plusów za tę wypowiedź, jakie dostałeś. Szkoda tylko iż ci, którzy ci je dali, nie zdobyli się na tę cywilną odwagę aby tym samym wpisać się na powyższą listę pod opcją Nie.
Zanim więc zaczniesz wypowiadać podobne sugestie, zastanów się czy czasem sam nie mylisz pewnych pojęć ze sobą.

Cytat:
Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego


Skoncentrowana w punkcie energia już nie zastanawia?
17-06-2009 17:57 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Ateizm odrzuca tę opcję i dlatego jest ateizmem. Bez tego nie ma ateizmu. Tak? No więc o co chodzi?
Nie wiem, o co Tobie chodzi. Pytałeś, więc odpowiedziałam. Nie mam czasu latać po wszystkich wątkach, piszę odpowiedzi na konkretne wypowiedzi.
> Co my tu mamy... Sugerujesz iż "stworzenie" to inaczej "powstawanie".
>Już widzę tego chemika, który po przeprowadzeniu takiej reakcji wykrzykuje: Uaaał! Stworzyłem wodę!
A nie? Owszem, stworzył. Stworzył, czyli uczynił. Celowo i planowo.
>Już nawet widzę nawet jak robi ci się głupio sugerując mu iż do czegoś takiego właśnie doszło.
To źle widzisz. Może pora na okulary?
Tutaj jednak możesz bez przemyślenia wypowiadać rozmaite rzeczy. Masz do tego prawo.
Tak jak każdy. Ty również. Proszę uprzejmie, korzystaj.
>Znamienna jest też (co chciałbym podkreślić ze szczególną mocą) ilość plusów za tę wypowiedź, jakie dostałeś.
DostałAm. Warto czasem spojrzeć, z kim się rozmawia, by nie zostać posądzonym o lekceważenie interlokutora.
>Zanim więc zaczniesz wypowiadać podobne sugestie, zastanów się czy czasem sam nie mylisz pewnych pojęć ze sobą.
Mam Słownik Języka Polskiego i znam znaczenie wypowiadanych słów.
> Cytat:
Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego

>Skoncentrowana w punkcie energia już nie zastanawia?
Zastanawia. Zapomniało się dokończyć cytat? Czy to celowa manipulacja?
17-06-2009 19:19 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
>Ateizm odrzuca tę opcję i dlatego jest ateizmem. Bez tego nie ma ateizmu. Tak? No więc o co chodzi?

Nie wiem, o co Tobie chodzi. Pytałeś, więc odpowiedziałam.


Przecież wiesz, skoro odpowiadasz. Dla jasności, można byłoby się wpisać pod opcją Nie. Brakuje odwagi aby wprost opowiedzieć się za swoim poglądem? A więc na pytanie tam postawione odpowiadasz Nie, jak mam rozumieć.

Cytat:
>Już widzę tego chemika, który po przeprowadzeniu takiej reakcji wykrzykuje: Uaaał! Stworzyłem wodę!
A nie? Owszem, stworzył. Stworzył, czyli uczynił. Celowo i planowo.


Przemyśl jeszcze raz te pojęcia, w jakim kontekście mogą być tylko one używane, a nie inne. W takim przypadku już nic więcej nie mogę powiedzieć, bo za nikogo nie pomyślę.

Cytat:
DostałAm. Warto czasem spojrzeć, z kim się rozmawia, by nie zostać posądzonym o lekceważenie interlokutora.


Zgadzam się iż należałoby to zawsze w razie wątpliwości najpierw sprawdzać. Tym razem wydawało mi się iż już z tobą gdzieś dyskutowałem i że jest na odwrót. ...Według mnie jednak większym objawem lekceważenia dyskutanta byłoby 1.wmawianie mu iż wbrew jawnej oczywistości myli pojęcia, czy też 2.łączenie ze sobą znaczeń wręcz przeciwnych. To uniemożliwia porozumienie i wszelką dyskusję z przyczyn już wówczas nawet technicznych. W ludzkiej kulturze tylko jest jedno znaczenie pojęcia "stworzyć". Funkcjonuje ono jedynie w religii i może być przypisywane (w tym celu istnieje to pojęcie, w żadnym innym) Stwórcy, czyli Bogu (w starożytnych religiach politeistycznych bogowie nie stwarzają, ale organizują świat z chaosu, ale istniejących już rzeczy, materii, czy tam czegoś). Zauważono jednak już wtedy (między innymi Arystoteles) iż przy takim rozumieniu nadal pozostaje zagadnienie: skąd/jak wzięło się to, co przed takową organizacją, było niezorganizowane - ale było) Sprecyzowano więc po raz pierwszy w historii filozofii (nauki) tę kwestię. Co prawda Mojżesz ich uprzedził kilkanaście wieków wcześniej... hmm, sęk w tym iż on nie był filozofem, kimś kto wysnuwa wnioski po kolei, tworzy wiedzę możliwą do zweryfikowania za pomocą rozumowania powtórzonego, a więc do przekazania go innym, nie mówiąc już o tym aby dorównywał myślicielom starożytnym, miał ich wiedzę itd. Jakimś... cudem jednak uznał za słuszne to, do czego tamci dochodzili wspólnym wysiłkiem przez siedemset lat, do czasów Arystotelesa. Choć nawet ten nie wyprowadził ostatecznych wniosków ze swojego rozumowania, w istocie popełniając wciąż ten sam błąd.
Zanim więc zlekceważymy osiągnięcia myśli ludzkiej, jej postęp itd... należałoby przynajmniej zastanowić się nad używalnością pewnych pojęć, skoro z jakichś powodów ich znaczenie nam uciekło. Pojęcia "stworzyć" używać można tylko w jednym kontekście - odnośnie stwórcy. Tego jednak ateiści nie robią. Dlaczego? Bo nie uznają tej teorii. Nie uznają istnienia Stwórcy, a tym samym pojęcie "stworzyć" nie ma i nie będzie mieć dla nich żadnego kontekstu innego niż: my to odrzucamy. Tych, którzy to robią ludzkość dała językowy odpowiednik - ateista. Bez tego kontekstu - ateizm nie istnieje. Czego tu nie rozumieć? Z czym tu dyskutować? Jak inaczej odpowiedzieć na pytanie, które zadałem, niż Tak? No chyba, że ateiści wzięli się za zaprzeczanie istnienia - ale tym razem ateizmu. A może to ja miałem halucynacje słuchowe, kiedy po raz pierwszy usłyszałem to słowo? Może ci ateiści, z którymi dotychczas dyskutowałem - też nie istnieją i - proszę zauważyć - nie istnieli nigdy?
17-06-2009 20:02 
 Ocena 2 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>W ludzkiej kulturze tylko jest jedno znaczenie pojęcia "stworzyć". Funkcjonuje ono jedynie w religii i może być przypisywane (w tym celu istnieje to pojęcie, w żadnym innym) Stwórcy, czyli Bogu
A nieprawda.
"forma podstawowa:
stworzyć (BEHIdi) +1

powołać do życia, zrobić, zorganizować"
www.sjp.pl/stworzyć
Jak już tak się czepiasz, to w takim razie - w Twoim zawężonym rozumieniu - TAK, odrzucam akt stwórczy. I co, zadowolony?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Jak już tak się czepiasz, to w takim razie - w Twoim zawężonym rozumieniu - TAK, odrzucam akt stwórczy. I co, zadowolony?

Nie wiem jak atreYOU ale ja tak. Ten Twój ateizm przypomina mi silną wiarę. Wierzę, że nie wierzę. Jeżeli jest oparty o to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w219858 , to jest samowywrotny.

Pozdrawiam
18-06-2009 07:45 
 0 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>Jak już tak się czepiasz, to w takim razie - w Twoim zawężonym rozumieniu - TAK, odrzucam akt stwórczy. I co, zadowolony?
>Nie wiem jak atreYOU ale ja tak. Ten Twój ateizm przypomina mi silną wiarę. Wierzę, że nie wierzę. Jeżeli jest oparty o to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w219858 , to jest samowywrotny.
>Pozdrawiam
>
Dziękuję za troskę, ale ja się z nim (moim ateizmem) dobrze czuję. I nie próbuję do niego dorabiać na siłę ideologii. Po prostu nie wierzę.
Pozdrawiam
18-06-2009 09:32 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Jak już tak się czepiasz, to w takim razie - w Twoim zawężonym rozumieniu - TAK, odrzucam akt stwórczy. I co, zadowolony?
>>Nie wiem jak atreYOU ale ja tak. Ten Twój ateizm przypomina mi silną wiarę. Wierzę, że nie wierzę. Jeżeli jest oparty o to:, to jest samowywrotny.
>>Pozdrawiam
>>
>Dziękuję za troskę, ale ja się z nim (moim ateizmem) dobrze czuję. I nie próbuję do niego dorabiać na siłę ideologii. Po prostu nie wierzę.

O! To mi się podoba. Nie wierze i już. To nie przejaw troski. Niby czemu miałbym ją przejawiać?
Swoje niewierzenie uzasadniłaś tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w219858. Ja stwierdziłem, że to uzasadnienie "nie wstanie na własnych nogach", bo jest samowywrotne. Nie chcesz podejmować dyskusji to nie. Deprecjonujesz własne wypowiedzi. Nie ma to wielkiego znaczenia, bo przy okazji zarobiłaś i to nieźle. Mnie osobiście zadziwia ta ilość punktów, ale cóż. Wnioski wyciągam sam. Dawkins też zarobił i to nieźle. Żeby Ciebie nie zamęczać, a zwłaszcza, żebyś nie odniosła wrażenia, że mam zamiar kogoś do czegoś przekonywać, z mojej strony, w tym temacie EOT.
Może go odwieszę, jak zameldujesz, że odrobiłaś lekcje.

Pozdrawiam.
18-06-2009 11:53 
 0 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Swoje niewierzenie uzasadniłaś tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w219858. Ja stwierdziłem, że to uzasadnienie "nie wstanie na własnych nogach", bo jest samowywrotne. Nie chcesz podejmować dyskusji to nie.
Ale o czym? Naprawdę nie muszę ani uzasadniać swojej niewiary, ani się z niej tłumaczyć.
>Deprecjonujesz własne wypowiedzi.
Tak? A w jaki sposób?
>Nie ma to wielkiego znaczenia, bo przy okazji zarobiłaś i to nieźle. Mnie osobiście zadziwia ta ilość punktów, ale cóż.
Mnie też zadziwia. Sama ich sobie nie dałam, to pewne. Ale to miłe
>Może go odwieszę, jak zameldujesz, że odrobiłaś lekcje.
1. "Zameldować" to można w wojsku. Ja jestem cywilem.
2. Ostatni raz odrabiałam lekcje w 1975 roku. I niech tak zostanie.
>Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
PS. Nie wiem dlaczego, ale podany link odsyła mnie do pierwszej wypowiedzi atreYOU, inicjującej wątek.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>PS. Nie wiem dlaczego, ale podany link odsyła mnie do pierwszej wypowiedzi atreYOU, inicjującej wątek.

Przepraszam, coś mi się nie tak wkleiło.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w219858
19-06-2009 21:27 
 0 na 2
pavvel (8272 punktów)

>O! To mi się podoba. Nie wierze i już.

> Nie chcesz podejmować dyskusji to nie. Deprecjonujesz własne wypowiedzi.

> Mnie osobiście zadziwia ta ilość punktów, ale cóż.

>Może go odwieszę, jak zameldujesz, że odrobiłaś lekcje.

MINUS za brak szacunku dla rozmówcy.
17-06-2009 20:29 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>W koncepcji boga stwarzającego świat...kreacja następuje z niczego. Dosłownie.

Pewne fragmenty Biblii (np.Psalm 139,16: ...w księgi twoje wszystkie członki moje wpisane są, i dni, w których kształtowane były, gdy jeszcze żadnego z nich nie było.) wskazywać mogą, że bóg stwarzał świat, w tym nasze życie, według pewnych idei, wzorów, przed stworzeniem świata (kiedy nie było żadnego dnia). Mówienie więc o nicości jest nieporozumieniem. To po pierwsze.
Po drugie zaś od św. Augustyna znana jest koncepcja creatio continua, koncepcja ciągłego stwarzania, wedle której stworzenie nie było jednorazowym aktem w przeszłości, po którym świat na deistyczną modłę biegnie w ściśle deterministyczny sposób. Koncepcja creatio continua daje bogu możliwość ciągłej ingerencji w bieg zdarzeń (dając możliwość cudów).Determinista Leibniz odrzucił ją, ponieważ sugeruje ona, że stworzony przez boga świat nie byłby doskonały.

Itp., itd.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Itp., itd.

19-06-2009 16:54 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Po drugie zaś od św. Augustyna znana jest koncepcja creatio continua, koncepcja ciągłego stwarzania, wedle której stworzenie nie było jednorazowym aktem w przeszłości, po którym świat na deistyczną modłę biegnie w ściśle deterministyczny sposób. Koncepcja creatio continua daje bogu możliwość ciągłej ingerencji w bieg zdarzeń (dając możliwość cudów).
>
   A to zabawne! Po mojemu owa koncepcja creatio continua, gdy ją odnieść do świata żywego, daje się pogodzić z teorią ewolucji! Czyż nie?
19-06-2009 21:41 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>   A to zabawne! Po mojemu owa koncepcja creatio continua, gdy ją odnieść do świata żywego, daje się pogodzić z teorią ewolucji! Czyż nie?
>

No i dlatego (o ile się orientuję) kościół ewolucji nie odrzuca.
Podobnie jest z teorią Wielkiego Wybuchu.

Mówią, że Bóg zrobił Wielkie Bum, potem tak sterował, że powstała Ziemia, a wreszcie pomagał ewolucji stworzyć człowieka.

I póki nikt nie udowodni, że jest inaczej (a to nie będzie łatwe) katolicy będą sobie wierzyć i uważać, że nauka nie przeczy temu w co wierzą.

Ich prawo.
19-06-2009 16:41 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Pojęcia "akt stwórczy" i "stworzenie (się)" nie są tożsame. Wyrażenie "akt stwórczy" zakłada działanie siły intencjonalnej, działanie jakiejś potężnej istoty (?), która coś postanowiła i wykonała. "Stworzenie (się)" lub inaczej "powstanie" intencjonalności nie zakłada. Dlatego słowa "Wszechświat został stworzony" można rozumieć jako "ktoś/coś go stworzyło celowo, w sposób zaplanowany" bądź "stworzył się sam, powstał (wskutek działania praw fizyki)". Ja to rozumiem na sposób drugi i dlatego bóg-stwórca jest mi niepotrzebny. Na tym polega mój ateizm - na braku konieczności występowania bogów.
>W koncepcji boga stwarzającego świat (piszę "boga", a nie "Boga", ponieważ mam na myśli każde bóstwo, a nie Boga chrześcijańskiego) kreacja następuje z niczego. Dosłownie. Osoby rozumiejące, jak działa nasz Wszechświat nie mogą tego uznać. Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego. Świat nauki cały czas pracuje nad tym, co się działo ułamki sekund PRZED Wielkim Wybuchem. Mam nadzieję kiedyś się o tym dowiedzieć.
>
   Ożesz kruca bomba! To samo chciałem napisać, bo tak samo myślę. Przyznam się do czegoś brzydkiego, zazdroszczę Ci. Ty za tę wypowiedź dostałeś kilkanaście punktów, a ja raz -1, a raz 1. Chciałbym wiedzieć dlaczego? Czy dlatego, że mam opory przed nazywaniem początku stworzeniem?
   Są tacy fizycy, którzy sprawie 'co się działo przed Wielkim Wybuchem' chcą ukręcić łeb twierdząc, że Wielkiego Wybuchu nie było. Mnie się ta ich koncepcja bardzo podoba. Jeśli chcesz poznać ich rozumowanie, zajrzyj do "Świata Nauki", do numeru z listopada '08, artykułu Martina Bojowalda "Wielki Wybuch, czy Wielkie Odbicie?". Dla mnie -- bomba.
20-06-2009 10:41 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego. Świat nauki cały czas pracuje nad tym, co się działo ułamki sekund PRZED Wielkim Wybuchem. Mam nadzieję kiedyś się o tym dowiedzieć.
>
   Radzę przeczytać artykuł "Wielki Wybuch, czy Wielkie Odbicie" z listopadowego 2008 numeru "Świata Nauki". To rewolucja w poglądach na temat, o którym piszesz.
Meretseger (61860 punktów)
>>Przed powstaniem znanego nam universum musiało istnieć coś, z czego powstał. Może to była skoncentrowana w punkcie energia, pozostała po zapadniętym poprzednim wszechświecie, a może coś innego. Świat nauki cały czas pracuje nad tym, co się działo ułamki sekund PRZED Wielkim Wybuchem. Mam nadzieję kiedyś się o tym dowiedzieć.
>>
>   Radzę przeczytać artykuł "Wielki Wybuch, czy Wielkie Odbicie" z listopadowego 2008 numeru "Świata Nauki". To rewolucja w poglądach na temat, o którym piszesz.
>
Dzięki, postaram się znaleźć i przeczytać jak najszybciej
20-06-2009 16:14 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>>   Radzę przeczytać artykuł "Wielki Wybuch, czy Wielkie Odbicie" z listopadowego 2008 numeru "Świata Nauki". To rewolucja w poglądach na temat, o którym piszesz.
>>
>Dzięki, postaram się znaleźć i przeczytać jak najszybciej

Abyś nie musiała szukać długo:
rapidshare(*)2008_11-PDF-PTRG_UpByUlman.rar

Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)
>>>   Radzę przeczytać artykuł "Wielki Wybuch, czy Wielkie Odbicie" z listopadowego 2008 numeru "Świata Nauki". To rewolucja w poglądach na temat, o którym piszesz.
>>>
>>Dzięki, postaram się znaleźć i przeczytać jak najszybciej
>Abyś nie musiała szukać długo:
>rapidshare(*)2008_11-PDF-PTRG_UpByUlman.rar
>Pozdrawiam
Dziękuję
Guzik (2020 punktów)
atreYu...
Masz rację stawiając akurat teraz pytanie, czy ktoś będąc ateistą wyklucza akt stwórczy, a tym samym istnienie jakiejś siły nadprzyrodzonej. Ja także spotykam się z przypadkami, że osoby, o których długi czas myślałam jako o ateistach, takiego aktu nie wykluczały. Nie udowodniono jak powstał wszechświat - mówiły itp, itd. (a już jak powstał bóg, czy jakaś nadprzyrodzona siła, który ten świat stworzyły, tego już nie mówiły).
Dla mnie powyższe jest ważnym pytaniem. Powiedziałabym decedujacym. Osobiście wykluczam istnienie takiej nadprzyrodzonej siły. Wszystko we Wszechświecie dzieje się w sposób racjionalny, chociaż na pewnym etapie nauki wydaje nam się to niepojete.

Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?

Tak.

1.Guzik

17-06-2009 10:24 
 Ocena 1 na 3
finerbijk (17282 punktów)
> Nie udowodniono jak powstał wszechświat - mówiły itp, itd. (a już jak powstał bóg, czy jakaś nadprzyrodzona siła, który ten świat stworzyły, tego już nie mówiły).

Bo może myślały, że świat stworzył inny ateista, który lubi ateistów tylko Czy tylko bóg ma mieć monopol na tworzenie?
Dlaczego nikt nie dopuszcza, że świat stworzył przepotężny ateista. Który nie lubi być przedmiotem kultu.
17-06-2009 14:26 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Dlaczego nikt nie dopuszcza, że świat stworzył przepotężny ateista.

A dlaczego nikt nie dopuszcza, że doszło do intymnego zbliżenia dwóch Wszechświatów, (czego dowodem jest Wielki Wybuch) w wyniku czego narodził się nasz Wszechświat.

W tym wypadku byłoby dwóch równorzędnych Stworzycieli.
17-06-2009 14:36 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>W tym wypadku byłoby dwóch równorzędnych Stworzycieli.

To by nawet miało jakieś uzasadnienie w naturze. Wszechświat był dzidziusiem, a teraz rośnie, rozszerzając się, aby stać się dorosłym wszechświatem.

Ale jak już dojrzeje i spotka inny wszechświat i zacznie się ta wszechświatowa kopulacja to ja spadam.

P.S. Nawet ukułem termin na tę teorię - Universexologism
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>A dlaczego nikt nie dopuszcza, że doszło do intymnego zbliżenia dwóch Wszechświatów, (czego dowodem jest Wielki Wybuch) w wyniku czego narodził się nasz Wszechświat.
>W tym wypadku byłoby dwóch równorzędnych Stworzycieli.

A Ty znowu o seksie ?
17-06-2009 16:35 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)

Cytat:
Dlaczego nikt nie dopuszcza, że świat stworzył przepotężny ateista. Który nie lubi być przedmiotem kultu.



Zabawny jesteś. Jakże Bóg miałby odrzucać... swoje własne istnienie i przeczyć temu, co sam zrobił - czyli temu iż stworzył świat? Jeśli ateista temu nie zaprzecza... to znaczy, że ateizm to mit. Czy ktoś w ogóle słyszał o czymś takim?
17-06-2009 17:33 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Zabawny jesteś. Jakże Bóg miałby odrzucać... swoje własne istnienie i przeczyć temu, co sam zrobił - czyli temu iż stworzył świat?

A czy twórca świata musi obowiązkowo chcieć być zaraz bogiem?
Może to był skromny kreator, który nie potrzebuje rozgłosu i walenia pokłonów jak Jahwe? A inni się pod niego podszywali, że to niby oni. Stworzył i się spokojnie przygląda nic od człowieka nie chcąc.
Nie wiem w czym taka teoria z punktu widzenia logiki miałaby być gorsza od Chrześcijańskiej.
17-06-2009 20:48 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)

Cytat:
Stworzył i się spokojnie przygląda nic od człowieka nie chcąc.


Gdyby uważał za stosowne i zgodne z własnymi zasadami, czy też tym (ściślej mówiąc) czym On sam jest odbierać człowiekowi wolną wolę, a tym samym rozum, aby już wszelkie przykazania nie miały sensu i celowości - wówczas by tak zrobił. Wtedy można byłoby powiedzieć iż Bóg nic ode mnie nie chce. Obawiam się jednak iż wówczas, tak czy owak, sam bym tego chciał.
17-06-2009 21:35 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Obawiam się jednak iż wówczas, tak czy owak, sam bym tego chciał.

Jeśli bez Boga byś nie wiedział, co dobre, a co złe, albo jak żyć, to już niczyja wina.
17-06-2009 16:26 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
Dziękuję ci za uczciwą odpowiedź. Z ludźmi, którzy wiedzą o czym mówią, jakie jest źródło ich poglądów, czy też -izmu pod którym się podpisują, warto dyskutować. Taka dyskusja jest zawsze owocna dla obu stron. Nie wówczas jednak gdy jedna strona obstaje rzekomo za jakąś opcją (w tym przypadku ateizmem) i jednocześnie podważa jej podstawy, czy też po prostu ich nie rozumie, albo nie chce przyjąć do wiadomości. W takim przypadku dyskusja też może być prowadzona, ale wówczas moim celem - paradoksalnie - musi być dowodzenie sensowności istnienia ateizmu, skoro sam ateista tę sensowność podważa. Rozumiesz jednak iż jest to trochę dziwne, delikatnie mówiąc. Powstaje bowiem pytanie - co to jest ten ateizm. Czyżby to było imię własne, jak Kuba, albo Piotrek? A że nie jest, to znaczy iż można coś więcej o nim powiedzieć. I nie tyle że można, ale należy, aby to nie było tylko - puste słowo, któremu nie można przypisać żadnego znaczenia. A może "...faktem jednak nie jest?" Potwierdziłaś jednak, że jest. Nie spodziewałem się (małe kłamstwo ) iż wśród tylu rozumnych ludzi znajdzie się tylko póki co dwoje (plus Bardzozły) świadomych rozważanego poglądu, a jeśli sami opowiadają się po jakiejś stronie to wiedzą po jakiej właściwie stronie stoją, czego powinni więc bronić, aby móc po tej stronie nadal stać. Tylko to czyni polemikę sensowną i daje nadzieję na dojście do jakichś wyników.
18-06-2009 00:09 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
Cytat:
Nie spodziewałem się (małe kłamstwo ) iż wśród tylu rozumnych ludzi znajdzie się tylko póki co dwoje (plus Bardzozły) świadomych rozważanego poglądu


Mamy lekarza na tym forum?
Bo tu chyba dobry specjalista jest potrzebny.

EDIT
Może by pan witwos uzasadnił swojego minusa?
atreYOU twierdzi, że świadome tego o czym rozmawiamy, są tylko osoby które go poparły. Czyli pozostałe niby nie wiedzą o czym mówią? No i w dodatku twierdzi, że się spodziewał, że nikt nie będzie tego wiedział.

Moim zdaniem powinno się go zbadać, żeby określić przyczyny takiego stanu.
A teraz witwos, proszę o uzasadnienie minusa.
20-06-2009 01:57 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
... w dodatku jeszcze bezczelnie prosisz o uzasadnienie minusa po takich słowach. Ja naprawdę nie od parady mam ten napis Usuń w prawym dolnym rogu każdej wypowiedzi. Tylko dlatego tego nie zrobiłem żebyś potem nie psioczył, że atre usuwa twoje wielce ambitne wypowiedzi z tego wątku. Zostawiam więc je, aby już nie było wątpliwości, co do ich ambitnego charakteru. Oby tak dalej, panie pavvel.
20-06-2009 02:08 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>... w dodatku jeszcze bezczelnie prosisz o uzasadnienie minusa po takich słowach. Ja naprawdę nie od parady mam ten napis Usuń w prawym dolnym rogu każdej wypowiedzi. Tylko dlatego tego nie zrobiłem żebyś potem nie psioczył, że atre usuwa twoje wielce ambitne wypowiedzi z tego wątku. Zostawiam więc je, aby już nie było wątpliwości, co do ich ambitnego charakteru. Oby tak dalej, panie pavvel.
>
Ambitnych wypowiedzi ty nie rozumiesz.
To widać wyraźnie jeżeli się poczyta twoje posty

Ale usuwaj, usuwaj. Twój wątek, twoje prawo.

A moim prawem jest założyć własny wątek jeżeli uważasz że to konieczne.
Już kiedyś ktoś zakładał podobny.
Tylko ja będę bardziej bezpośredni.
20-06-2009 02:18 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Tym razem jednak już usunąłem twoją wypowiedź, która zaczynała się od słów: Chłopie, jak długo jeszcze będziesz zaśmiecał forum swoimi wątkami. Usunięta wypowiedź pojawiła się pod tą wypowiedzią:

www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,67#w220967

Powiem szczerze, że z kimś takim na tym forum się jeszcze nie spotkałem. Z całym szacunkiem, ale... naprawdę daj sobie już spokój, jak nie stać cię na nic więcej. Sam widzisz, że ludzie jednak potrafią dyskutować, nawet jak coś im się nie podoba, czy też nie mieści w głowie. Może właśnie dlatego jeszcze dyskutują na jakikolwiek temat... ale to ci nie przyszło do głowy. Żegnam.
20-06-2009 02:26 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> Sam widzisz, że ludzie jednak potrafią dyskutować, nawet jak coś im się nie podoba, czy też nie mieści w głowie.

Teraz to do ludzi się odwołujesz?
A cały czas kto po ludziach jeździł?

Ale masz rację: Ludzie potrafią rozmawiać.
To Ty nie potrafisz. Udowodniłeś to już wielokrotnie.
A ja to tylko wykazuję.

ten sam post zamieściłem ponownie.
Usuniesz? To Twoja jedyna obrona?

p.s.
Teraz rozumiem dlaczego tak często zakładasz wątki.
Nie podoba ci się coś, możesz usunąć.
Widzę, że czasem wykazujesz racjonalne podejście
20-06-2009 02:41 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Nie będziesz już dyskutował na mój temat na tym wątku. Załóż sobie wątek i tam się wyżywaj. Następną usunąłem, oczywiście. Miała dwa zdania. A już myślałem, że przynajmniej w tym negatywnym sensie na coś więcej cię stać. A w tym kierunku już nawet zacząłeś robić postępy. Ale dosyć już tego.
20-06-2009 02:55 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>Nie będziesz już dyskutował na mój temat na tym wątku. Ale dosyć już tego.
>

Nie wątpię, że masz dość.
I cieszę, się, że styl zaczynasz zmieniać.
Jak tak dalej pójdzie, szybko będę mógł zająć się czymś innym

P.S. wiesz, może rzeczywiście wykasuj ten długi post, a ja założę z niego wątek.

Tobie nie będzie zaśmiecał jakże konstruktywnej dyskusji, a ja będę mógł tylko linka wklejać jak potrzeba zajdzie.
Co ty na to?
21-06-2009 01:33 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)

Cytat:
Tobie nie będzie zaśmiecał jakże konstruktywnej dyskusji, a ja będę mógł tylko linka wklejać jak potrzeba zajdzie.
Co ty na to?


Choćbyś nie wiem co i kogo ze mnie usiłował zrobił nie zmienisz tego, czego dowiódł ten wątek i co dla każdego stało się oczywistością, A MIANOWICIE TEGO IŻ ATEISTA NIE WIERZY W BOGA... ALE NIE KONIECZNIE TEGO, KTÓRY STWORZYŁ ŚWIAT. A TAK W OGÓLE TO W REAKCJI SPALANIA WODORU W TLENIE DOCHODZI DO STWORZENIA WODY www.racjon(*)rum.php/s,219839/i,37#w220011.

Możesz zacząć wzywać lekarzy.
21-06-2009 02:37 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

> Choćbyś nie wiem co i kogo ze mnie usiłował zrobił nie zmienisz tego, czego dowiódł ten wątek

Nie muszę nic z ciebie robić. Sam sobie świetnie dajesz radę. Wystarczy cię zacytować. A najlepiej wklejać obrazki, żebyś się nie mógł wypierać.

> i co dla każdego stało się oczywistością, A MIANOWICIE TEGO IŻ ATEISTA NIE WIERZY W BOGA...
No popatrz, przecież cały czas ci mówiłem, że w żadnych bogów nie wierzy.

> ALE NIE KONIECZNIE TEGO, KTÓRY STWORZYŁ ŚWIAT.
Nie wierzy, bo żaden bóg świata nie stwarzał. To powie ci każdy ateista. Większość przyzna jednak uczciwie, że udowodnić tego nie potrafi.

>A TAK W OGÓLE TO W REAKCJI SPALANIA WODORU W TLENIE DOCHODZI DO STWORZENIA WODY www.racjon(*)rum.php/s,219839/i,37#w220011.
Jaki to ma związek z ateizmem i dlaczego podajesz link do początku tego wątku jest dla mnie zagadką.

>Możesz zacząć wzywać lekarzy.
>
Żartujesz? Męcz się dalej

A teraz jeszcze raz w całości, bo wrażenie to sprawia niesamowite:

> Choćbyś nie wiem co i kogo ze mnie usiłował zrobił nie zmienisz tego, czego dowiódł ten wątek i co dla każdego stało się oczywistością, A MIANOWICIE TEGO IŻ ATEISTA NIE WIERZY W BOGA... ALE NIE KONIECZNIE TEGO, KTÓRY STWORZYŁ ŚWIAT. A TAK W OGÓLE TO W REAKCJI SPALANIA WODORU W TLENIE DOCHODZI DO STWORZENIA WODY www.racjon(*)rum.php/s,219839/i,37#w220011.
>Możesz zacząć wzywać lekarzy.
>
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
Nie spodziewałem się (małe kłamstwo ) iż wśród tylu rozumnych ludzi znajdzie się tylko póki co dwoje (plus Bardzozły) świadomych rozważanego poglądu


>Mamy lekarza na tym forum?
>Bo tu chyba dobry specjalista jest potrzebny.
>EDIT
>Może by pan witwos uzasadnił swojego minusa?

Proszę bardzo. Pytanie, które tu zadałeś w moim odczuciu jest klasyczną wypowiedzią ad personam. Nie musisz brać udziału w dyskusji, która merytorycznie Tobie nie odpowiada.
Zdziwienie moje budzi, brak reakcji moderatorów. Ja daję minusa, za wredną treść i żadną jakość, takich wypowiedzi. Nie wyobrażam sobie, abym coś takiego napisał, jako krytykę wypowiedzi któregoś z moderatorów, np. Małgorzaty. Szybkostrzelny Wojtek strzeliłby z bana bez dalszej dyskusji. Nie przeczę, że w emocji dyskusji i mnie zdarza się przekroczyć zasady erystyki. Komuś, nie pamiętam komu, zadałem pytanie: "czy jesteś tylko złośliwy, czy po prostu kretynem?"
20-06-2009 11:11 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Nie musisz brać udziału w dyskusji, która merytorycznie Tobie nie odpowiada.

Jeżeli zarzut braku świadomości u wypowiadających się w tym temacie uważasz za merytoryczną dyskusję, przyjmuję to do wiadomości.

>Zdziwienie moje budzi, brak reakcji moderatorów. Ja daję minusa, za wredną treść i żadną jakość, takich wypowiedzi. Nie wyobrażam sobie, abym coś takiego napisał, jako krytykę wypowiedzi któregoś z moderatorów,

Ja jeszcze perę dni temu, nie wyobrażałem sobie, że w ogóle będę coś takiego pisał, niezależnie czy o moderatorów chodzi czy o zwyczajnych użytkowników. Choć masz rację, powinienem trochę łagodniej piętnować postawę pana atreYOU.

>"czy jesteś tylko złośliwy, czy po prostu kretynem?"
No widzisz, a ja nie oceniałem, bo specjalistą nie jestem. Takiego tylko poszukiwałem

P.S. Polecam link gdzie pan atre mówi co o nas wszystkich myśli:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,184434#w185406
19-06-2009 14:02 
 Ocena 8 na 8
jkl; (5859 punktów)
Atre.
Są ludzie którzy- mając wiele ważnych powodów- wierzą w określonego Boga. To ludzie wierzący.
I są ludzie nie wierzący w Boga, bo nie mają żadnych powodów by wierzyć. I to są ateiści.

Ateizm nie jest zbiorem zasad i założeń, a Ty uparcie dążysz do ustalenia jakich. Przyjmij po prostu, że to jest światopogląd jaki otrzymujesz automatycznie po odrzuceniu światopoglądu opartego na wierze w Boga. A żeby odrzucić ten ostatni, wystarczy zobaczyć jego wady, braki i sprzeczności.

A jeśli chodzi o stworzenie wszechświata, to w moim odczuciu nie stoi to w sprzeczności z ateizmem tylko z rozsądkiem.

Dlaczego właściwie zakładasz, że za stworzeniem musi stać Bóg, a nie jakiś kosmita- niedoskonały, śmiertelny i materialny? Albo Potwór Spaghetti?
Trudno szacować prawdopodobieństwo przy całkowitej niewiedzy, więc po prostu przyjmiesz, że w zbyt widoczny sposób wiążą się z "czynnikiem ludzkim", że są "za bardzo fikcyjne", prawda?

Widzisz, dla mnie już samo "stworzyciel" na kilometr pachnie ludzką fantazją, chęcią, potrzebą i antropomorfizacją wszystkiego na około.
20-06-2009 00:34 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Ateizm nie jest zbiorem zasad i założeń, a Ty uparcie dążysz do ustalenia jakich. Przyjmij po prostu, że to jest światopogląd jaki otrzymujesz automatycznie po odrzuceniu światopoglądu opartego na wierze w Boga. A żeby odrzucić ten ostatni, wystarczy zobaczyć jego wady, braki i sprzeczności.


Szanuje każdego i jego wybór ze względu na to iż ma do tego prawo. Ateizm jednak jest zbiorem założeń... i ty sama to również potwierdzasz - chociażby w tej wypowiedzi. Przeczytaj sobie co napisałaś: "A żeby odrzucić ten ostatni, wystarczy zobaczyć jego wady, braki i sprzeczności." Oczywiście, nikt temu nie przeczy. Do takiego przekonania, tak jak i do każdego, jakoś się dochodzi. Umysł nam podpowiada to i owo, coś wydaje nam się właśnie pełne sprzeczności, owych braków, nieścisłości. To są powody dla których odrzucamy jakieś stwierdzenie, jakieś założenie, jak np. istnienie Boga. Owszem, ateizm jest takim światopoglądem polegającym na odrzuceniu światopoglądu opartego na wierze - ale właśnie polega on na odrzuceniu. Cóż jednak ulega wówczas odrzuceniu? Nic? I o to chodzi. Ustalenie tego co się odrzuca następuje w momencie kiedy się to odrzuca.

Jeśli nie - to cóż się odrzuca? Co to jest ten ateizm? Odrzucenie istnienia Boga. Nie któregoś boga - jak już pisałem na tym wątku w różnych wypowiedziach - ale Boga.

Bogowie przeszli do historii w momencie pojawienia się religii monoteistycznej. Bóg religii monoteistycznej to nie jeden z bogów, ale Bóg. Monoteizm odrzucił kategorycznie tamtych bogów co do jednego - ale nie po to aby dać miejsce nowemu, ale dlatego iż tamte wierzenie opierały się na niezrozumieniu istoty Boga, Stwórcy. Tamci bogowie nie byli stwórcami świata. Prześledź te mity, te wszystkie wierzenia. We wszystkich bogowie organizują już świat z czegoś, z chaosu itd. To nie są stwórcy, to organizatorzy. Mity greków: bogowie wyprowadzają świat z chaosu, organizują, a każdy ma konkretną funkcję: Zeus ciska piorunami, jest największy bo ludziom właśnie siła piorunów imponowała najbardziej. Mamy boga wojny Aresa, o ile dobrze pamiętam, Posejdona, boga morza itd.
To samo odnośnie starszych wierzeń, np. starożytnych Egipcjan: Re, bóg słońca. Słońce jest życiodajne, sprawia że coś rośnie itd. Jeszcze starsze wierzenia Azteków, Majów: bogowie płodności, urodzaju itd.
Żaden z tych bogów nie jest stwórcą świata, bo już ze świata i jego wyobrażeń pochodzi, jest z nimi utożsamiony i przez nie ograniczony. Jakże bóg Słońca, Re, miałby stworzyć Słońce? On nim jest. W tym sęk.
Bóg w religii monoteistycznej to Bóg Stwórca. Mieszanie Go z innymi, czy też porównywanie do innych jest zwyczajnym nieporozumieniem. Tamci bogowie organizowali świat, nie byli stwórcami. Rola organizatorów jaką spełniali wykluczała ich rzeczywistą boskość, bo ograniczała ich tylko do takich organizatorów. Bóg jest stwórcą, stoi przed powstaniem wszechświata. On stwarza świat: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. A ziemia była bezwładem i pustkowiem. I rzekł Bóg: niech się stanie światłość." Gdzie w tym miejscu był bóg Słońca, Re? Posejdon, bóg morza? Ares, bóg wojny? To były zapchajdziury dla luk w wiedzy. Bóg religii monoteistycznej nie jest już tą zapchajdziurą. Nauka wyjaśnia "z czego" coś powstało i "przez co". Jak ma odnieść to do powstania wszechświata? Ma zapytać "z czego"? "Przez co"? Przecież to dopiero ma powstać, zaistnieć. My nie zapychamy żadnej luki w wiedzy. Wyjaśnienie dostępne dla fizyka, dla chemika, dla biologa nigdy nie wykroczy poza te ramy: poza "z czego" i "przez co". Nawet tego nie stara się zrobić. Rozum ludzki jednak jest w stanie wykroczyć poza te ramy, ale też nie wiele dalej, a jedynie do założenia tego co właśnie wykracza poza te ramy - i to wznosi człowieka, ludzki umysł na najwyższy poziom.

Ateista odrzuca istnienie Boga. Istnienia bogów nie musi odrzucać, to zrobił już teizm. Ateista odrzuca więc istnienie Boga, Stwórcy. Nie odrzuca samego słowa "Bóg", ale jego znaczenie! To, że jest stwórcą świata - to, że świat został stworzony, ale już nie "przez co", bo to "coś" dopiero musiałoby być stworzone, a nie mogło być stworzone "przez nic", ani tym bardziej "przez coś", być samo dla siebie stwórcą. Dlatego też akt stworzenia musi być intencjonalny, bo już nie "przez co", nie "w wyniku" jakiejś reakcji. O to chodzi. O akt stwórczy, do którego nie mogło dojść "w wyniku" jakiejś reakcji, a tym samym wyjaśnienie "przez co" też jest absurdem itd.

Można gdybać na to iż ten akt stwórczy też się jakoś w rozumie pomieścić nie chce. Nie chce się pomieścić w rozumie gdyż wyjaśnienie "z czego", czy też "przez co" ogranicza samo siebie. Ludzki umysł jednak jest jeszcze w stanie pójść odrobinę dalej. Zeus ciskający piorunami był zapchajdziurą. Filozofowie greccy stali się ateistami z tego powodu. Każdy teista jest w stosunku do takich bogów i wierzeń ateistą. Nie jest już jednak ateistą gdy chodzi o Boga, Stwórcę tego świata. Ateizm, skoro ma odrzucać istnienie Boga, niech nie stosuje tego samego rozumowania i argumentowania co do odrzucenia istnienia bogów, gdyż to po prostu go ośmiesza: toż teizm też odrzucił istnienie bogów! Ateizm, który do tego się ogranicza i argumentuje: dlaczego ten bóg, a nie tamten - taki ateizm to nieporozumienie. Przejrzyj ten wątek, wypowiedzi co niektórych: jak ktoś mówi o Bogu, to taki ateista widzi tylko takie zapchajdziury w rodzaju Zeusa itd. Zaraz argumentuje: czemuż nie postulujesz jego istnienia? Chichy śmichy z tego jak to mleko kwaśnieje bo krasnoludki do niego sikają itd. Taki ateista poniża sam siebie, ujawnia swoją niewiedzę, zacofanie itd. Bóg to nie bogowie. Wytłumaczyłem już tę różnicę i inne tam, gdzie według co niektórych ateistów ich nie ma.

Są ludzie, którzy całe życie spędzą w niewiedzy i niezrozumieniu, które bynajmniej jest już dla nich dostępne. Polemika jak najbardziej. Za nikogo jednak się nie da pomyśleć. To wszystko.
20-06-2009 03:36 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
>Ateista odrzuca istnienie Boga. Istnienia bogów nie musi odrzucać, to zrobił już teizm.

Po pierwsze:
    Teizm odrzuca (a i to nie zawsze) innych bogów, akceptując własnych.
Katolicy odrzucają wszystkich bogów, oprócz Boga.
Muzułmanie odrzucają wszystkich oprócz Allaha.
Świadkowie odrzucają wszystkich poza Jehową.
A religie politeistyczne dopuszczają przecież większe ilości bogów.
A wszystko to zaliczamy do teizmu.

Tak więc stwierdzenie, że teizm odrzuca bogów upada.

Po drugie:

Ateistę nie obchodzi, co poszczególne teizmy głoszą, co przyjmują, a co odrzucają.
Ateiści nie wierzą w żadnych bogów i tyle.

>Bóg religii monoteistycznej nie jest już tą zapchajdziurą.

A czym jest? Różni się tylko umiejscowieniem dziury.
Dzeus musiał piorunami ciskać. Dzisiaj znamy już ten mechanizm.
Ponieważ nauka na temat powstania wszechświata jeszcze nie powiedziała nic pewnego, więc tam stwórcę mozna umieścić.

>Ateizm, który do tego się ogranicza i argumentuje: dlaczego ten bóg, a nie tamten - taki ateizm to nieporozumienie.

Ateizm ma wszystkich bogów w du... żym poważaniu. Argumentację "który bóg lepszy" wymuszają na nas teiści. Ateista chce im w ten sposób pokazać irracjonalność wiary w boga. Bo jeśli Twój bóg istnieje, to dlaczego nie inni w tym i LPS?

>Bóg to nie bogowie
Dla ciebie jako teisty może i nie. Bo trzeba wierzyć, żeby uważać "mój bóg jest lepszy"
Zaakceptuj może, że dla ateisty nie ma tu różnicy. Każdy bóg jest tak samo nierzeczywisty.

>Wytłumaczyłem już tę różnicę i inne tam, gdzie według co niektórych ateistów ich nie ma.

Widzisz, dla ciebie jest. Dla mnie i większości (jeśli nie wszystkich) ateistów takiej różnicy nie ma. Różnicę wykazujesz na gruncie teistycznym, który odrzucamy w całości. Spróbuj się z tym pogodzić.

21-06-2009 08:41 
 Ocena 9 na 9
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ateizm jednak jest zbiorem założeń... [...].

   A czym wobec tego jest teizm? Nie tym samym, przypadkiem?
   Jedyna różnica jest taka, że założenia ateizmu są o wiele bardziej prawdopodobne, zaś teizmu - łatwiejsze do przyswojenia i akceptacji. Te pierwsze pozbawiają złudzeń, drugie złudzeniami karmią - stąd tak wielka przewaga liczebna teistów nad ateistami; niewielu ma odwagę wyzbycia się miłych złudzeń.

fides ex necessitate esse non debet
22-06-2009 13:16 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Co to jest ten ateizm? Odrzucenie istnienia Boga.
Nie, to odrzucenie wiary w istnienie Boga.
Niby wychodzi na to samo, ale pamiętajmy, że mówimy o koncepcji a nie o fakcie.

>Bóg w religii monoteistycznej to Bóg Stwórca. Mieszanie Go z innymi, czy też porównywanie do innych jest zwyczajnym nieporozumieniem.

Jaka jest różnica między Gromowładnym Zeusem sączącym nektar na Olimpie, a Bogiem Stwórcą Świata, niewidzialnym i niepoznawalnym?
Taki Bóg jacy jego wyznawcy. Zawsze dostosowują go do swych oczekiwań i Ty nie jesteś tu wyjątkiem.
Ale zarówno "ciska pioruny" jak i "stwarza światy" to tylko cechy Bogu przypisane. Słowa. Nic ponad ludzki wymysł.

>[ateista] Nie odrzuca samego słowa "Bóg", ale jego znaczenie!
Bo Bóg nie jest niczym więcej niż znaczeniem temu słowu przypisanym przez wiernych.

>Dlatego też akt stworzenia musi być intencjonalny
Hm. Tak z ciekawości- skąd ta pewność? Wszak Bóg mógł stworzyć świat przypadkiem, niechcący a nawet wbrew własnej woli. Takie boskie kichnięcie.

I jeszcze taki kawałek z założeń kosmologicznych hinduizmu (Huston Smith "Religie świata"):

"Podstawowy obraz świata w hinduizmie wygląda mniej więcej tak: istnieją nie dające się zliczyć galaktyki podobne do naszej. Centrum każdej z nich jest ziemia [...]
Każdy z tych światów pochodzi od Boga, gdyż " tak jak pająk przędzie swą nić z samego siebie i sam ją potem wciąga, tak wszechświat rodzi się i rozrasta z Nieprzemijającego" ( Upaniszady) . Okresowo jego nić jest wciągana do środka; kosmos popada wtedy w Noc Brahmy, a wszystkie byty zjawiskowe powracają do stanu czystej potencjalności.
Weźmy inną metaforę: wydychany i wdychany świat jest oddechem Boga. Ta oscylacja jest wbudowana w porządek rzeczy. Wszechświat nie ma początku i nie będzie mieć końca. Skala czasowa wszystkich rzeczy przypomina kołowrót."

Jak widzisz nie trzeba być ateistą by odrzucać coś takiego jak "początek wszechświata".

23-06-2009 22:01 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
>Co to jest ten ateizm? Odrzucenie istnienia Boga.
Nie, to odrzucenie wiary w istnienie Boga.
Niby wychodzi na to samo, ale pamiętajmy, że mówimy o koncepcji a nie o fakcie.



Powtarzanie po Nowickim to nie wszystko. Takie tłumaczenie jest nonsensowne. Czy ten, który nie wierzy w Boga może nie odrzucać jego istnienia? Wybacz, ale to po prostu bzdura. To tak jakbyś się ze mną spierała iż nie posmarowałaś chleba masłem, ale masłem maślanym, bo są masła mniej maślane i bardziej maślane... czyli ty twierdzisz iż jako ateistka nie odrzucasz istnienia Boga, ale wiarę w istnienie Boga. Czyli jest jeszcze jakaś inna opcja? Na przykład: nie wierzę w Boga, ale nie odrzucam jego istnienia? Wybacz, ale... jak będę chciał pisać skecze kabaretowe to na pewno zatrudnię ateistów jako konsultantów. Nie, nie nabijam się. Po prostu to jest komiczne samo w sobie, no bo posłuchaj tej niby nowej definicji ateizmu: odrzucenie wiary w istnienie Boga... ale to nie to samo co odrzucenie istnienia Boga. ...Hmm, w pewnym sensie można by jeszcze to zinterpretować (już przy na prawdę dużej dawce dobrej woli) w ten sposób: ateizm to odrzucenie istnienia Boga ze względu na brak (według niego...ciekawe dlaczego) rozumowych i jakichkolwiek dowodów na Jego istnienie. Czyli po prostu ateizm odrzuca przyjęcie istnienia Boga poprzez założenie a priori, poprzez wiarę. No cóż, nawet jednak przy tej odrobinie dobrej woli tym bardziej nie ulega wątpliwości iż ateizm odrzuca istnienie Boga. Z czym tu się spierać? Ateista nie wierzy? Dobrze. W co nie wierzy? W Boga. Nie wierzy w Boga, bo co? Bo uważa, że Go nie ma. Z czym tu się spierać? ...Aha, jak rozumiem, chodzi tutaj po prostu o to aby za wszelką cenę sprawić wrażenie iż to ja, wierzący, pod jakimś względem się mylę. Punktem honoru stało się jak widzę nawet kosztem gadania nonsensów nie pozwolić na to, aby wierzący miał po prostu rację. A ma rację kiedy mówi iż ateizm odrzuca istnienie Boga, jak i ma rację iż skoro ateizm odrzuca istnienie Boga to tym samym odrzuca to iż świat został stworzony. Ludzie wierzący nie mówią iż świat powstał, ale został stworzony. Ludzie nie wierzący mogą mówić co najwyżej iż świat powstał i mieć nadzieję iż nauka tego dowiedzie, jak i to wyjaśni. Stworzenie to nie powstawanie, jak tu co niektórzy próbują dowodzić, chyba tylko po to, aby... o czym już zresztą mówiłem i to mnie najbardziej degustuje. Ale ateista wszystko zrobi i każdą głupotę jak widzę powie, żeby tylko uciec od myślenia nad tym i owym i zrzucić je na innych. Tak jednak jest i inaczej nie będzie jak mówię: ateizm odrzuca istnienie Boga, to że stworzył świat, a więc tym samym ideę aktu stwórczego. A skoro tego nie odrzuca to i nie odrzuca istnienia Boga. Bóg nie musiał stworzyć świata. Stworzył i ten istnieje. A my to stwierdzamy, że on istnieje dlatego, że On go stworzył. Istnieje bo został stworzony. I to odrzuca ateizm. Jeśli nie... wówczas już nie jest ateizmem.

Cytat:
>Bóg w religii monoteistycznej to Bóg Stwórca. Mieszanie Go z innymi, czy też porównywanie do innych jest zwyczajnym nieporozumieniem.

Jaka jest różnica między Gromowładnym Zeusem sączącym nektar na Olimpie, a Bogiem Stwórcą Świata, niewidzialnym i niepoznawalnym?


Na ten temat wielokrotnie już mówiłem na tym wątku i na poprzednim moim wątku. Ale za chwilę się odniosę do tego... ponownie.

>[ateista] Nie odrzuca samego słowa "Bóg", ale jego znaczenie!
Bo Bóg nie jest niczym więcej niż znaczeniem temu słowu przypisanym przez wiernych.

Słusznie! Tak właśnie jest. Czy ateista do czegoś innego się odnosi? Czemuś innemu zaprzecza?

Cytat:
>Dlatego też akt stworzenia musi być intencjonalny
Hm. Tak z ciekawości- skąd ta pewność? Wszak Bóg mógł stworzyć świat przypadkiem, niechcący a nawet wbrew własnej woli. Takie boskie kichnięcie.


To ma być inteligentna uwaga? Ale ja zastosuje się do wszystkiego. Niechcący, czy nie - stworzył. Chciał, czy nie chciał - stworzył. Co to zmienia?

Cytat:
"Podstawowy obraz świata w hinduizmie wygląda mniej więcej tak: istnieją nie dające się zliczyć galaktyki podobne do naszej. Centrum każdej z nich jest ziemia [...]
Każdy z tych światów pochodzi od Boga, gdyż " tak jak pająk przędzie swą nić z samego siebie i sam ją potem wciąga, tak wszechświat rodzi się i rozrasta z Nieprzemijającego" ( Upaniszady) . Okresowo jego nić jest wciągana do środka; kosmos popada wtedy w Noc Brahmy, a wszystkie byty zjawiskowe powracają do stanu czystej potencjalności.
Weźmy inną metaforę: wydychany i wdychany świat jest oddechem Boga. Ta oscylacja jest wbudowana w porządek rzeczy. Wszechświat nie ma początku i nie będzie mieć końca. Skala czasowa wszystkich rzeczy przypomina kołowrót."

Jak widzisz nie trzeba być ateistą by odrzucać coś takiego jak "początek wszechświata".



Oczywiście! O tym też mówiłem na tym wątku i poprzednim moim wątku. I gdybyś ty to tam mówiła, pewnie bym zapamiętał i się nie powtarzał. No ale, zawsze można powiedzieć, że się nie czytało. Tak więc powiem jeszcze raz. "bogowie" tworzyli świat z czegoś, z chaosu itd. Natomiast powiedzenie iż Bóg " tak jak pająk przędzie swą nić z samego siebie i sam ją potem wciąga, tak wszechświat rodzi się i rozrasta z Nieprzemijającego" ( Upaniszady) to też nic innego jak wykluczenie aktu stworzenia, a więc i początku, moja droga. Dlaczego? W tej interpretacji świat niejako wynika z Boga, dalej jest jego oddechem itd. A czym jest sam Bóg, za przeproszeniem? Gwiazdami, galaktykami? Skoro one są "jego oddechem" to znaczy że istniały odwiecznie, jak i On sam. Do żadnego stworzenia nie doszło. Albo to: "Okresowo jego nić jest wciągana do środka; kosmos popada wtedy w Noc Brahmy, a wszystkie byty zjawiskowe powracają do stanu czystej potencjalności." Wraca do stanu czystej potencjalności. Czeka tylko na "boga" który puści w ruch, uporządkuje to co już istnieje. Taki "bóg" nie stwarza niczego. Tak więc...
Tomasz Stasiński (67 punktów)
Wracając jeszcze do pytania:

>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?

Słaby ateizm wyklucza wiarę, że świat został stworzony, natomiast nie musi wykluczać takiej możliwości. Silny ateizm prawdopodobnie powinien wykluczać także taką możliwość (jeśli założyć że akt stworzenia jest ponadnaturalny)

O ile pamiętam, nawet Dawkins w "Bogu Urojonym" nie wyklucza istnienia bogów, choć przypisuje takiej możliwości prawdopodobieństwo tak nikłe, że nieznaczące.

there's no reason
Vytautas (4394 punktów)
>O ile pamiętam, nawet Dawkins w "Bogu Urojonym" nie wyklucza istnienia bogów, choć przypisuje takiej możliwości prawdopodobieństwo tak nikłe, że nieznaczące.
>
   Jak tak dalej pójdzie, zaczniesz twierdzić, że istnienie krasnoludków nie jest wykluczone, a tylko mało prawdopodobne.
   Mówienie o prawdopodobieństwie istnienia czegoś to nadużycie. Możemy powiedzieć, że np. w południowej części puszczy kongijskiej prawdopodobnie mieszkają Pigmeje, ale owo 'prawdopodobnie' odnosi się wtedy do prawdziwości doniesienia, a nie do istnienia Pigmejów.
19-06-2009 17:53 
 0 na 2
estieista (67 punktów)
>   Jak tak dalej pójdzie, zaczniesz twierdzić, że istnienie krasnoludków nie jest wykluczone, a tylko mało prawdopodobne.

Istnienie krasnoludków nie jest wykluczone, tylko baaardzo mało prawdopodobne.

>   Mówienie o prawdopodobieństwie istnienia czegoś to nadużycie. Możemy powiedzieć, że np. w południowej części puszczy kongijskiej prawdopodobnie mieszkają Pigmeje, ale owo 'prawdopodobnie' odnosi się wtedy do prawdziwości doniesienia, a nie do istnienia Pigmejów.

Nic na to nie poradzę, prawdopodobieństwo to na dobrą sprawę jedyny argument jaki mam, by być ateistą, a nie agnostykiem. Przy braku dowodów z dwóch możliwości - 1. bóg istnieje; 2. bóg nie istnieje; - wybrałem tę dużo bardziej prawdopodobną.

Jeśli masz takie zastrzeżenia, to jak Ci się podobają londyńskie autobusy z napisem "there's probably no god"?


ateista
20-06-2009 11:00 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Przy braku dowodów z dwóch możliwości - 1. bóg istnieje; 2. bóg nie istnieje; - wybrałem tę dużo bardziej prawdopodobną.
>Jeśli masz takie zastrzeżenia, to jak Ci się podobają londyńskie autobusy z napisem "there's probably no god"?
>
ateista

   Przy braku dowodów na istnienie jakiegoś bytu, postępuję zgodnie z brzytwą Ockhama -- nie mnożę bytów ponad konieczność. Mówienie o prawdopodobieństwie istnienia bogów, czy krasnoludków jest odrzuceniem zasady Ockhama. Londyńczycy musieli wypisywać takie głupoty, jak wypisywali, bo zapewne w Zjednoczonym Królestwie też działa jakiś paragraf podobny do naszego 196 KK.
20-06-2009 12:26 
 Ocena 1 na 1
estieista (67 punktów)
>   Przy braku dowodów na istnienie jakiegoś bytu, postępuję zgodnie z brzytwą Ockhama -- nie mnożę bytów ponad konieczność. Mówienie o prawdopodobieństwie istnienia bogów, czy krasnoludków jest odrzuceniem zasady Ockhama.
Nie mogę się z Tobą do końca zgodzić. Brzytwa Ockhama, absolutnie. Świetne narzędzie pragmatyczne, ale nie wyklucza istnienia niczego. Brzytwa Ockhama w tym przypadku mówi, że istnienie boga lub krasnoludków nie jest warunkiem koniecznym do wyjaśnienia czegokolwiek, czy to początku wszechświata, czy to kwaśnienia mleka. Innymi słowy, jest zbędne. Czy to dowodzi nieistnienia boga lub krasnoludków? Nie. Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że moje krzesło nie jest potrzebne do wyjaśnienia początku wszechświata. A moje krzesło, zapewniam Cię, istnieje.
Prawdopodobieństwo nie odrzuca brzytwy Ockhama, stanowi jej naturalne uzupełnienie.
Zachęcam do przeczytania "Boga urojonego" (jeśli jeszcze nie czytałeś). Tam jest więcej na temat prawdopodobieństwa.

>Londyńczycy musieli wypisywać takie głupoty, jak wypisywali, bo zapewne w Zjednoczonym Królestwie też działa jakiś paragraf podobny do naszego 196 KK.
Nie, jedyny prawo w angielskim prawie odnoszące się do religii to:

Cytat:
The Racial and Religious Hatred Act 2006 is an Act of the Parliament of the United Kingdom (citation 2006 c. 1) which creates an offence in England and Wales of inciting (or 'stirring up') hatred against a person on the grounds of their religion.
Section 29A
Meaning of "religious hatred"
In this Part "religious hatred" means hatred against a group of persons defined by reference to religious belief or lack of religious belief.


w skróconym tłumaczeniu "wzbudzanie lub nawoływanie do nienawiści do osoby na gruncie jej religii jest wykroczeniem. Nienawiść religijna oznacza nienawiść do grupy osób, definowaną przez odwoływanie się do wiary religijnej lub jej braku."

Moim zdaniem więc nie musieli, ale może masz rację, ostrożności nigdy nie za wiele.

ateista
19-06-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>   Jak tak dalej pójdzie, zaczniesz twierdzić, że istnienie krasnoludków nie jest wykluczone, a tylko mało prawdopodobne.

A nie słyszałeś teorii, że mleko kwaśnieje właśnie dlatego, że krasnoludki do niego sikają
Prawdopodobieństwo, że tak jest naprawdę, jest oczywiście bardzo małe, ale wolałbym jakby ktoś dowód podał

>   Mówienie o prawdopodobieństwie istnienia czegoś to nadużycie.
A mówienie o pewności w sytuacjach, gdy nawet prawdopodobieństwo jest znikomo małe?
jkl; (5859 punktów)
AtreYOU,
Możemy śmiało założyć - i nie widzę tu żadnej sprzeczności z byciem ateistą- że stworzył nas potężny kosmita z innego wymiaru, a cały Wszechświat jest jeno plombą w jego zębie.

W żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego wykluczyć. Ale jaki sens ma zakładanie czegoś takiego, nawet w najbardziej okrojonej wersji, czyli samo "stworzył"?
Do czego to potrzebne, skoro konieczności tej opcji wykazać nie można?

Nie podnoś fantazji do rangi teorii naukowej.
17-06-2009 15:38 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Pozwolę sobie na początek przytoczyć twoje słowa wypowiedziane na tym wątku:

Cytat:
I dopóki prawa rządzące przyrodą będzie się odkrywać, a nie stwarzać, mój ateizm będzie bezpieczny.


Dodam iż od razu przykuły one moją uwagę. Mogłabyś bowiem zauważyć iż wszelkie dyskusje toczone choćby teraz na tym wątku potwierdzają (w tym cytowane poniżej twoje słowa) fakt iż ateizm jest nie do wyobrażenia bez wykluczenia aktu stwórczego - bez względu na to czy tego stwórcę będziemy nazywać Bogiem, czy latającym potworem spaghetti. Aktu stwórczego pod żadnym pozorem jednak nie może dokonać coś do czego stworzenia ma dopiero dojść.

A więc aktu stwórczego nie można rozumieć jako samoistnego stworzenia się wszechświata (bo o to tutaj chodzi co nie którym, warto więc to sprecyzować) Akt stwórczy jest aktem czysto intencjonalnym. Przed aktem stwórczym (zakładając iż nawet można byłoby go rozumieć jako działanie nieintencjonalne) nie było wszechświata. Co więc dokonało aktu stwórczego? Coś, czego jeszcze nie było?

Ludzie wierzący natomiast, wszystkie religie, przyjmują iż w takim razie, skoro wszechświat zaistniał, a nie mógł - zanim zaistniał - sam doprowadzić do swego powstania (powołać do istnienia sam siebie), to znakiem tego musiało dojść do czegoś co być może nawet na tym etapie (wówczas) jest to nie do pojęcia i tak samo nonsensowne - innej opcji, bardziej sensownej, ani nawet bezsensownej - jednak nie ma. W tym rzecz.

Jak widzisz z samej dyskusji wynika iż ateizm byłby nie do pomyślenia przy założeniu czegoś takiego jak akt stwórczy. Prześledź wypowiedzi na tym wątku. Przeczytaj je, a przekonasz się iż dla każdego ateisty końcem jego ateizmu byłoby uznanie aktu stwórczego, stwierdzenia iż świat został stworzony.

Rewelacje jakie tutaj od niektórych słyszymy mówiące o tym iż aktu stwórczego, czy też stworzenia, nie musiałby dokonać Bóg, ale niejako nieistniejący jeszcze wszechświat sam siebie miałby powołać ni z tego ni z owego do istnienia i to mielibyśmy nazywać aktem stwórczym - to jakieś nieporozumienie. Zauważ iż właśnie dlatego iż ateizm jest nie do pomyślenia przy założeniu aktu stwórczego - podważana jest w ogóle idea początku wszechświata. (Myślę iż sama bez problemu znajdziesz liczne wypowiedzi na ten temat na tym forum, ba, jak dobrze pamiętam nawet sama o tym mówiłaś.) Skoro wszechświat nie miał początku, to znaczy iż bezcelowe jest w ogóle założenie aktu stwórczego. Taka polemika jest jak najbardziej metodologicznie poprawna i warto z nią dyskutować choćby dlatego iż starożytni grecy przed Arystotelesem właśnie pojmowali świat jako odwieczny. Dopiero Arystoteles za pomocą wnioskowania, dowodzenia, czy też po prostu rozumowania, podważył to mniemanie. Na ten temat warto dyskutować - ale nie wówczas gdy twierdzi się iż nawet zakładając początek wszechświata możemy dyskutować to jak doszło do jego zaistnienia dopuszczając do myśli akt stwórczy, a nie dopuszczając do myśli iż wówczas musimy założyć jako konieczne do dokonania tego aktu, istnienie Stwórcy. Tych rzeczy nie da się oddzielić. Aktu stwórczego od Stwórcy. Skoro twierdzimy iż był on odwieczny i początku, a tym samym stwórcy, a tym samym aktu stwórczego nie potrzebował - to z tym można polemizować. I na tym polega polemika w tym temacie, którą prowadzą ateiści. Na tym wątku również. Przeczytaj sobie. Ty sama to potwierdziłaś w tej dyskusji w cytowanej wypowiedzi iż twój ateizm będzie bezpieczny dopóki nikt nie udowodnił iż coś musiało pierw te prawa powołać do istnienia, a więc nie udowodni ci słuszności, czy też konieczności założenia aktu stwórczego. A prawa wszechświata to po prostu on sam.

Dla niektóych nieporozumieniem jest zakładanie iż cokolwiek mogłoby być przed powstanie wszechświata. Widząc jednak iż tak czy owak nie ma innej sensownej (wyklucza on jednak najpierw od górnie sensowność założenia aktu stwórczego)odpowiedzi, zaczyna podważać samą ideę początku wszechświata, a więc przywołuje po prostu do życia mniemanie starożytnych greków. Robiąc to podejmuje już jednak polemikę z całą po filozofią po nich... a do tego trzeba już czegoś więcej niż dobrych chęci. Na taką dyskusję się jak najbardziej piszę.
17-06-2009 16:31 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
sam.[/color]
>Dla niektóych nieporozumieniem jest zakładanie iż cokolwiek mogłoby być przed powstanie wszechświata. Widząc jednak iż tak czy owak nie ma innej sensownej (wyklucza on jednak najpierw od górnie sensowność założenia aktu stwórczego)odpowiedzi, zaczyna podważać samą ideę początku wszechświata, a więc przywołuje po prostu do życia mniemanie starożytnych greków. Robiąc to podejmuje już jednak polemikę z całą po filozofią po nich... a do tego trzeba już czegoś więcej niż dobrych chęci. Na taką dyskusję się jak najbardziej piszę.

A pisz się, obyś miał z kim. Dobry ateista jest wyznawca Wielkiego Bum i Dawkinsa. Twierdzenia typu "było zawsze", też są dobre, ale w rozmowie ateisty z buddystą. Może jkl jest buddystką?
17-06-2009 23:32 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Stasiński (67 punktów)
>Dobry ateista jest wyznawca Wielkiego Bum i Dawkinsa. Twierdzenia typu "było zawsze", też są dobre, ale w rozmowie ateisty z buddystą.

To zawsze postęp w porównaniu do stwierdzenia 'dobry ateista to martwy ateista' , ale nie sądzę, by podzielanie poglądów Dawkinsa, czy uznawanie teorii Wielkiego Wybuchu było warunkiem koniecznym bycia dobrym ateistą. Jedynym warunkiem bycia ateistą, jaki znam, jest niewiara w istnienie bogów. Wątpię, by istniały jakieś obiektywne warunki bycia 'dobrym' ateistą, choć osobiście myślę, że dobry ateista nie wierzy także w krasnoludki. , e tego, kieruje się racjonalizmem, sceptycyzmem, humanizmem i filozofią naukową (patrz www.racjonalista.pl/kk.php/d,3/q,Swiatopoglad)


there's no reason
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dobry ateista jest wyznawca Wielkiego Bum i Dawkinsa. Twierdzenia typu "było zawsze", też są dobre, ale w rozmowie ateisty z buddystą.

>To zawsze postęp w porównaniu do stwierdzenia 'dobry ateista to martwy ateista'

A kto tak twierdził? Do piachu go.

> ale nie sądzę, by podzielanie poglądów Dawkinsa, czy uznawanie teorii Wielkiego Wybuchu było warunkiem koniecznym bycia dobrym ateistą.

Pewnie nie, ale zapomniałem o Darwinie.

Jedynym warunkiem bycia ateistą, jaki znam, jest niewiara w istnienie bogów.

No mówię przecież.

Wątpię, by istniały jakieś obiektywne warunki bycia 'dobrym' ateistą, choć osobiście myślę, że dobry ateista nie wierzy także w krasnoludki.

Tutaj kilku wierzy w UFO. Nie ważne w co się wierzy, ale że się wierzy.

> e tego, kieruje się racjonalizmem, sceptycyzmem, humanizmem i filozofią naukową (patrz ...

e tam

Pozdrawiam.
17-06-2009 23:39 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
A pisz się, obyś miał z kim. Dobry ateista jest wyznawca Wielkiego Bum i Dawkinsa. Twierdzenia typu "było zawsze", też są dobre, ale w rozmowie ateisty z buddystą. Może jkl jest buddystką?


Sęk w tym iż to, że jest z kim (choćby z tymi, którzy już zabrali głos na tym wątku) nie ulega dla mnie wątpliwości. Od początku nie ulegało, w przeciwnym razie nie wchodziłbym w dyskusję. Ty też, jak sądzę. Problem jest jednak natury metodologicznej: po co dyskutować? W jakim celu? Normalną rzeczą jest - wydawałoby się - to, iż ateista polemizujący z kimś o przeciwnych poglądach na tematy decydujące o istnieniu czegoś takiego jak ateizm powinien wysuwać odpowiednie argumenty za swoim poglądem, tak jak i jego interlokutor za swoim. Bynajmniej, jak sądzę, leży to w interesie obydwu, pozwala im precyzować swoje własne poglądy, jak i rozumienie świata, poszerza ich wiedzę itd. Co się jednak okazuje... Okazuje się (co prawda mnie to nie zdziwiło, bo nie urodziłem się wczoraj) iż ateista co prawda wyklucza to i owo i dzięki temu może powiedzieć o sobie iż jest ateistą - on sam ostatecznie jednak nie uważa za sensowne, ani konieczne, uzasadnianie swojego sprzeciwu wobec tego i owego. Tak iż ostatecznie wychodzi na to iż nie musi on mieć racji - aby ją mieć. Czy z kimś takim można w ogóle dyskutować? Ma to jakiś sens? Czy o kimś, kto ujawnia taką tendencję, można powiedzieć iż rozumie swoje własne poglądy na ten temat? Iż rozumie co to jest ateizm?

Odeślę cię teraz na chwilę do takiego tekstu: www.racjon(*)hp/s,5717/q,Ateizm.semiotyczny Czytamy tam: "Granice mego języka są granicami mego świata" mawiał Wittgenstein. Zgodnie z tą myślą, nie muszę szukać przedmiotu teistycznego kultu - wystarczy, że wykażę, iż sami wierzący nie wiedzą, o co im tak naprawdę chodzi.

Czy ludzie wierzący też mają przyjąć taką metodę? Dlaczegóż by nie, skoro niewierzący chcą w ten sposób rozstrzygać na korzyść swojego poglądu? No właśnie... na korzyść swojego poglądu. Co to za pogląd? Jak widać gołym okiem ateiści (przeważająca liczba) wykluczają nie tylko pewne poglądy wierzących decydujące o tym iż są wierzącymi (w co wierzą) - ale swoje własne poglądy na ten temat nie uważają za decydujące o tym iż mogą mówić o sobie jako o ateistach.

Czy po zapoznaniu się chociażby z tym wątkiem ktokolwiek jest w stanie powiedzieć: co to jest ateizm? Znalazły się na nim osoby, które doskonale wiedzą co to jest ten ateizm. Były to jednak nieliczne wyjątki. Reszta była przeciwnego zdania. Kto mówi prawdę? Jak to osądzić? Odpowiedź również znajdziemy w cytowanym już tekście racjonalisty.pl:

"Cóż, racjonalność logiczna pewnych przekonań nie jest jedynym kryterium skłaniającym nas do ich podzielania. Często towarzyszą nam motywacje pragmatyczne, jeśli uznajemy, że wierzymy, bo daje nam to radość i nadzieję. I takie rozumienie zjawiska religijności jest jak najbardziej w porządku - dlaczego jednak wierzący oburzają się, gdy mówimy, iż wiara jest irracjonalna?"

Dlaczego ateiści mieliby oburzać się gdy mówimy iż ich niewiara jest irracjonalna?

No cóż, na pewno nie jest irracjonalna. Nic, co podpada pod rozstrzygnięcie rozumu, bynajmniej nie jest irracjonalne - dla rozumu. Innego kryterium nie ma. Jeśli więc zostanie, czy też zostało, dowiedzione iż założenie aktu stwórczego jest słuszne - to czemu jeszcze będzie sprzeciwiał się ateizm? 1.Istnieniu Boga, który nic nie stworzył? No chyba tylko sensowności religii, co przy takim założeniu... byłoby jak najbardziej usprawiedliwione. 2.Istnieniu Boga, którego nikt nie widział? ...A kto niby miałby dokonać aktu stwórczego? ...Dlatego też w razie takiej ewentualności lepiej aby ateiści uzbroili się w lepsze argumenty niż tylko: ten bóg, czy tamten, ta religia, czy tamta, nie widziałem, więc nie ma itd.

Cytat:
Może jkl jest buddystką?


A jakie to ma znaczenie?
18-06-2009 05:56 
 Ocena 1 na 1
estieista (67 punktów)
>Okazuje się (...) iż ateista co prawda wyklucza to i owo i dzięki temu może powiedzieć o sobie iż jest ateistą - on sam ostatecznie jednak nie uważa za sensowne, ani konieczne, uzasadnianie swojego sprzeciwu wobec tego i owego. Tak iż ostatecznie wychodzi na to iż nie musi on mieć racji - aby ją mieć. Czy z kimś takim można w ogóle dyskutować? Ma to jakiś sens? Czy o kimś, kto ujawnia taką tendencję, można powiedzieć iż rozumie swoje własne poglądy na ten temat? Iż rozumie co to jest ateizm?

Po pierwsze, moim zdaniem, absolutnie nikt Cię nie zmusza tutaj do dyskusji, zwłaszcza, że dla obu stron jest ona prawdopodobnie jałowa.
Po drugie, ateizm jest pojęciem dość względnym, zawierającym w sobie spektrum przekonań od ateizmu słabego (negatywnego), sprowadzającego się do niewiary w istnienie bogów, ale bez wykluczenia takiej możliwości, do ateizmu silnego (pozytywnego) - przekonania, że istnienie bogów jest niemożliwe. Możliwy jest też inny podział na ateizm deklarowany (explicit), lub domniemany (implicit). W najprostszej postaci ateizm nie wymaga, by osoba niewierząca musiała w jakikolwiek uzasadniać swoją niewiarę. Jeśli na przykład ktoś nigdy nie słyszał o Abassi czy Xolotlu, nie mówiąc o wykształceniu jakiejkolwiek o nich opinii, to nie musi udowadniać, dlaczego w nich nie wierzy.
Prawdopododobnie, ateiści tutaj doszli do swych poglądów na drodze zaakceptowania cudzych wniosków i/lub własnych przemyśleń. Jestem przekonany, że każdy może podać Ci uzasadnienie własnych poglądów, choć zapewne nie każdemu się chce. Jedni nigdy nie odczuwają potrzeby wiary, innym brakuje dowodów na istnienie boga, jeszcze inni widzą że istnieją sprzeczności pomiędzy różnymi ideami boga i pomiędzy obserwowalnym światem. Ja osobiście nie wierzę, gdyż uważam ideę istnienia boga za absurdalną i nieprawdopodobną.
Nie zamierzam sprawdzać, ale nie wiem czy kiedykolwiek zapytałeś tu na forum, dlaczego ktoś nie wierzy. Pytanie o akt stwórczy nie da Ci takiej odpowiedzi.

>Odeślę cię teraz na chwilę do takiego tekstu: www.racjon(*)hp/s,5717/q,Ateizm.semiotyczny Czytamy tam: "Granice mego języka są granicami mego świata" mawiał Wittgenstein. Zgodnie z tą myślą, nie muszę szukać przedmiotu teistycznego kultu - wystarczy, że wykażę, iż sami wierzący nie wiedzą, o co im tak naprawdę chodzi.

Zapomniałeś zacytować następny paragraf:
Cytat:
Nie należy absolutnie traktować tej refleksji jako "całościowej wykładni" poglądów ateusza semiotycznego. Zadanie, jakie przed sobą postawiłem, ma tylko zarysować główne założenia tego nurtu i prostą ich obronę. Na ten temat napisano już wiele grubych tomów, a dyskurs wciąż trwa.


>Czy po zapoznaniu się chociażby z tym wątkiem ktokolwiek jest w stanie powiedzieć: co to jest ateizm? Znalazły się na nim osoby, które doskonale wiedzą co to jest ten ateizm. Były to jednak nieliczne wyjątki. Reszta była przeciwnego zdania. Kto mówi prawdę? Jak to osądzić?

Mam wrażenie, że może to Ty nie wiesz, czym jest ateizm, bo definicja ateizmu była tu przytaczana raz po raz.
Słownik Języka Polskiego definiuje ateizm tak: «pogląd zaprzeczający istnieniu Boga»
Wikipedia tak: pogląd odrzucający wiarę w istnienie wszelkich bogów

Wytłumacz nam, czym jest ateizm według Ciebie i dlaczego, może po prostu różnimy się definicją.

>Dlaczego ateiści mieliby oburzać się gdy mówimy iż ich niewiara jest irracjonalna? No cóż, na pewno nie jest irracjonalna. Nic, co podpada pod rozstrzygnięcie rozumu, bynajmniej nie jest irracjonalne - dla rozumu. Innego kryterium nie ma.

Znowu, chyba różnimy się definicją racjonalizmu. Ty odwołujesz się do racjonalizmu filozoficznego, zakładającego że rozum wystarczy do poznania prawdy. Racjonalista.pl odwołuje się do racjonalizmu światopoglądowego, kierującego się zdrowym rozsądkiem, a więc rozumem i doświadczeniem "bez odwoływania się do czynników irracjonalnych, takich jak wiara religijna czy emocje"
wikipedia.
My stosujemy więc dodatkowe kryterium - doświadczenia. Na przykład z doświadczenia wiem, że aspiryna działa, a zdrowaśka nie.

>Jeśli więc zostanie, czy też zostało, dowiedzione iż założenie aktu stwórczego jest słuszne - to czemu jeszcze będzie sprzeciwiał się ateizm?...

Zostało dowiedzione? Kiedy? Nic o tym nie wiedziałem! I kto okazał się stwórcą? Który bóg? Mój faworyt Unkulunkulu?


ateista
20-06-2009 01:32 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Ja wchodzę na wątek i czytam różne wypowiedzi. Złośliwością byłoby po prostu np. prowokowanie takimi słowami jak ty: "I kto okazał się stwórcą? Który bóg? Mój faworyt Unkulunkulu?" ustosunkowania się do czegoś do czego dana osoba przynajmniej już parokrotnie na tym wątku się ustosunkowywała i właściwie należałoby się już do tego odnieść zamiast powtarzać bezmyślnie różne sugestie. Ja o tym ostatnio tutaj: www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,49#w220967 Jeszcze wcześniej tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w220034

Cytat:
Zostało dowiedzione? Kiedy? Nic o tym nie wiedziałem!



Nie - nic o tym nie wiedziałem, ale - nic z tego nie zrozumiałem... co najwyżej. O tym też już pisałem bardziej szczegółowo... też nie wiedziałeś? No cóż, to jeszcze nie grzech.
20-06-2009 02:14 
 Ocena 1 na 1
estieista (67 punktów)
O przepraszam, ale znowu piszemy o czymś innym.
Stwierdziłeś, że "zostanie, czy też zostało, dowiedzione iż założenie aktu stwórczego jest słuszne". Dla mnie to oznacza "dowiedzione przez naukę", dla ciebie, że tak jest napisane w biblii.

Wypowiedzi, do których podajesz linki, nie zawierają nic poza jakimiś mitologiami na temat boga i błędnymi informacjami. Jest mnóstwo bogów - stworzycieli, choćby Unkulunkulu.


ateista
18-06-2009 11:39 
 0 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

> Sęk w tym iż to, że jest z kim

Pewnie by się kilku użytkowników znalazło, ale lepsza rozmowa w parku przy piwie niż tu. Przejrzyj ten wątek i zobacz jak są wynagradzane wypowiedzi i jakiej są jakości. Na coś trzeba się zdecydować. Czy temat traktujemy poważnie, czy sobie robimy jaja.
Wypowiedzi typu "jest bo jest", plomba w zębie kosmity, UFO-ludki i tym podobne wskazują na kabaret.
Zapytałeś mnie, czuję się zobowiązany odpowiedzieć, acz czynię to niechętnie.

Nie masz chyba tu zamiaru niczego ateistom udowadniać, ani ich nawracać. Bo ja najmniejszego. Przejrzyj forum. Znajdziesz tu postawy światopoglądowe od tych nienawistnych opartych na skrajnym scjentyzmie, do ortodoksyjnego, fanatycznego teizmu. Możesz to sobie wyrysować jako odcinek, powiedzmy od -10 do 10 i każdy niech się gdzieś tam umiejscowi. W punkcie 0 umieść tych co nie potwierdzają, ani zaprzeczają, mówią "nie wiem". Mnie osobiście nie interesuje, czy ktoś wierzy, czy nie. Szanuję każdy światopogląd, jeżeli nie narusza mojej wewnętrznej konstrukcji mentalnej. Odrzucam wszelkie postawy skrajne i nienawistne. Mówiąc wprost, gardzę nimi.
A teraz cytacik, kogoś kto się tu pałęta, a ja uważam go za agnostyka z punktu 0.

Podsumowując - nie martwcie się ateiści - Niebo czeka na Was!
Martwić to się mogą Ci, którzy "modlą się pod figurą a mają diabła za skórą".
Tym nie zazdroszczę...
Tych przestrzegam.

Pozdrawiam - Zbyszek


Ja bym tu dodał ludzi złych.
Nie interesują mnie cudze światopoglądy, bo mam inne kryteria oceny. Nie oznacza to, że unikam rozmowy na tematy wiry, ale pod warunkiem, że będzie merytoryczna. Niestety, o taka trudno. Szybciej zostaniesz opluty i wysłany do psychiatry, niż doczekasz się argumentów i to przy aplauzie publiczności.

Pozdrawiam.
19-06-2009 21:34 
 Ocena-1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>A teraz cytacik, kogoś kto się tu pałęta,

MINUS za brak szacunku.
Może nie wszyscy zasługują na szacunek, ale o ile zdążyłem się zorientować osoba, której twój tekst dotyczy nie dała ci pretekstu do takiego traktowania.
19-06-2009 22:01 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A teraz cytacik, kogoś kto się tu pałęta,
>MINUS za brak szacunku.
>Może nie wszyscy zasługują na szacunek, ale o ile zdążyłem się zorientować osoba, której twój tekst dotyczy nie dała ci pretekstu do takiego traktowania.

Jeżeli cytuję wypowiedź kogoś, opieram się na tej wypowiedzi, to znaczy, że się z nią całkowicie zgadzam. Mało tego, traktuję jak swoją. Jest całkowicie zgodna z moimi poglądami. Gdzie tu widzisz brak szacunku? Właśnie to jest wyrazem szacunku.
19-06-2009 22:12 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

> Gdzie tu widzisz brak szacunku? Właśnie to jest wyrazem szacunku.

Słowo PAŁĘTA jakoś mi się nie spodobało. Ale OK, przyznaję, że mogłem się pomylić. Dla równowagi PLUS.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Gdzie tu widzisz brak szacunku? Właśnie to jest wyrazem szacunku.
>Słowo PAŁĘTA jakoś mi się nie spodobało. Ale OK, przyznaję, że mogłem się pomylić.

Nie ważny jest plus, czy minus. Napisałem to do Zbyszka, którego chętnie czytam i szanuję jego spolegliwą postawę, umiar i rozwagę.

Pozdrawiam...Zbyszka.

>
20-06-2009 11:00 
 Ocena-1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>> Gdzie tu widzisz brak szacunku? Właśnie to jest wyrazem szacunku.
>>Słowo PAŁĘTA jakoś mi się nie spodobało. Ale OK, przyznaję, że mogłem się pomylić.
>Nie ważny jest plus, czy minus. Napisałem to do Zbyszka, którego chętnie czytam i szanuję jego spolegliwą postawę, umiar i rozwagę.
>Pozdrawiam...Zbyszka.
>>
>
A zatem to była prywatna wiadomość dla Zbyszka, który nawet się chyba nie wypowiadał w tym wątku.
Merytoryczne wyjaśnienie przyjmuję do wiadomości.
Jeszcze raz przepraszam, że się wtrąciłem.
24-06-2009 03:40 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Szybciej zostaniesz opluty i wysłany do psychiatry, niż doczekasz się argumentów i to przy aplauzie publiczności.



Mógłbym powiedzieć: prorocze słowa... gdyby nie fakt, że jakiś wyjątek zawsze się musi trafić. Na szczęście wyjątek. Ogólnie to czasem można inteligentnie pogadać. Zadziwiły mnie wypowiedzi Bardzozłego na tym wątku. Zauważ że to jedyny przypadek na tym wątku kogoś dla kogo nie ulegało wątpliwości iż ateizm z konieczności odrzuca akt stwórczy, skoro odrzuca istnienie Boga. Użył dobrego porównania aby to uzmysłowić. Chodziło tam o guzik i rolę jaką spełnia, to wszystko odnośnie Boga i aktu stwórczego. Bóg oczywiście nie musiał stworzyć świata, ani tez Boga nikt nie wymyślił, tak jak wymyślił guzik, po to by spełniał taką, a nie inną rolę. Ale porównanie było dobre.
17-06-2009 17:59 
 Ocena 3 na 3
Tomasz Stasiński (67 punktów)
Moją obecność w tym wątku zacząłem w przekonaniu, że Twoje pytanie wynika z faktycznej chęci poznania odpowiedzi. Wygląda jednak na to, że było raczej pułapką (co nie znaczy udaną) zastawioną na ateistów. Jedyną właściwą odpowiedzią jest najwidoczniej "tak" a wszystkie odpowiedzi na "nie" są ignorowane.
Niestety, wbrew Twoim chęciom, jakakolwiek odpowiedź nie dowiedzie ani istnienia boga, ani tym bardziej bezsensu ateizmu.

there's no reason
24-06-2009 23:59 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Moją obecność w tym wątku zacząłem w przekonaniu, że Twoje pytanie wynika z faktycznej chęci poznania odpowiedzi. Wygląda jednak na to, że było raczej pułapką


W żadnym razie! Wystarczy iż sięgniesz do tych linków pod którymi jest moja dyskusja z webmasterem i vytautasem, tam gdzie wszystko się zaczęło. To oni jako pierwsi poddali to w wątpliwość. To jeszcze nie grzech. Wręcz przeciwnie, najczęściej od poddawania w wątpliwość różnych teorii ludzie dochodzą do ich zrozumienia, bądź obalenia i zastąpienia ich innymi. ...Pułapka? Weź przestań. Nie uważasz jednak, że to iż ateiści są w stanie odpowiedzieć Nie na to pytanie, już samo w sobie o czymś świadczy? Dlatego właśnie wielu ateistów nie rozumie na czym polega religia monoteistyczna. Dopiero w religii monoteistycznej mamy do czynienia z Bogiem, jako stwórcą świata. Tamci "bogowie" to były właśnie tylko takie "zapchajdziury" odnośnie naukowego rozumienia świata. I co do tego ateiści jak najbardziej mają rację. Sęk w tym iż teizm też to odrzuca. Odrzucił to ponad trzy tysiące lat temu! Czemu więc ateiści mieszają Boga z tymi "bogami"? Bo do większości nadal nie dociera ta różnica pomiędzy religią monoteistyczną, a religiami politeistycznymi, czy panteizmem. Gdyby łaskawie ateiści to zauważyli - doszło by do prawdziwej rewolucji w ich rozumieniu religii. Skończyłyby się idiotyczne porównania Boga do "bogów", potworów spaghetti i tym podobnych bzdur. Niestety, większość nie potrafi dostrzec tej różnicy. Do tego właśnie wstępem jest ten wątek. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie skończy raz na zawsze dylematy w rodzaju: ten "bóg" czy tamten. Nawet większość wierzących religii monoteistycznej nie potrafi wyjaśnić tej różnicy pomiędzy Bogiem, a "bogami", pomiędzy własną religią , a religiami politeistycznymi, czy panteistycznymi. Nie uważasz, że to jest warte świeczki? Ja się poświęcę, dam się dalej opluwać i znieważać - nie zamierzam jednak przestać o tym mówić. To zbyt ważne. To nieporozumienie nie może się dłużej ciągnąć. To zbyt istotne. Dlatego możesz mi wierzyć - niczego bardziej nie pragnąłem jak odpowiedzi na to pytanie i refleksję nad nim w razie problemów interpretacyjnych i wszelkich innych wątpliwości. No cóż, znaleźli się tacy którzy postanowili usunąć mnie z tego forum, a teraz wlepiają mi hurtowo po dziesięć minusów dziennie (cały swój limit minusów poświęcają dla mnie - dwaj panowie: pan pavvel i pan J.S... pan J.S zaczął mi wręczać minusy po tym jak usunąłem jego wypowiedź która miała jedno zdanie: Chłopie, jak długo jeszcze zamierzasz zaśmiecać forum swoimi wypowiedziami?... Za to się teraz mści. Na co ci to wygląda? Przez ostatnie półtora miesiąca tyle minusów nie dostałem co wczoraj od tych dwóch panów, za co minusami się im dzisiaj odwdzięczyłem. Rozumiesz, że przy tej metodzie jaką obrali ci panowie zostało mi jeszcze piętnaście dni na tym forum. Ale mam na to sposób. Zajrzyj do działu Bazgroły.)

PS. wytłuściłem tę wypowiedź gdyż jest bardzo istotna i jest zapowiedzią kierunku moich dalszych refleksji na tym forum. Nie pozwolę się tym bardziej uciszyć tym panom, o których już wspomniałem. Pan pavvel wprost prosi mnie o odejście z forum, a pan J.S nawet wcześniej zapowiedział swoje hurtowe wręczanie mi minusów, za to iż ten jego chamski post usunąłem. No cóż...
25-06-2009 07:59 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Pan pavvel wprost prosi mnie o odejście z forum, a pan J.S nawet wcześniej zapowiedział swoje hurtowe wręczanie mi minusów, za to iż ten jego chamski post usunąłem. No cóż...

mógłbyś podać cytat i linka gdzie cię proszę?

Bo na razie to znowu dupę obrabiasz. To takie w Twoim stylu.
A z minusami w twojej karierze różnie bywało. Wystarczy popatrzeć:


i policzyć:
677 punktów za wypowiedzi.
około 50 za wątki, bo założyłeś ich około 10
razem to jest 727 punktów
skoro masz w tej chwili (gdy piszę) punktów 665
oznacza to że Tój bilans odpowiedzi wynosi:
665-727= -62

przy 374 ocenach daje to rezultat 156 plusów
i uwaga 218 minusów

Możesz przekonywać, że nie słuszne były, ale nie wciskaj kitu, że ich nie miałeś.
Bądź choć raz uczciwy.

P.S. na prośbę o uczciwość atre zareagował usunięciem tego postu.
No to zamieszczam go raz jeszcze, może tym razem merytorycznie się odniesie
Marian (5438 punktów)

>- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
>Pytanie brzmi:
>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?

Nie.

1. Ateizm nie jest religią ani systemem filozoficznym.
2. Ateizm nie ma dogmatów, czy prawd wiary, w które każdy ateista powinien wierzyć.
3. Akt stworzenia nie ma nic wspólnego z pytaniem o bogów.

   Rozwijając, ateizm to pozycja objawiająca się brakiem wiary w bogów. Wyłącznie. Nie trudno sobie wyobrazić kogoś, kto nie wierzy w bogów, ale sądzi, mimo to, że Wszechświat został stworzony. Nie potrzeba wszechmocy, żeby stworzyć Wszechświat, więc nie potrzeba do tego bogów. Można sobie wyobrazić, że Wszechświat został stworzony przez jakąś zaawansowaną cywilizację pozaziemską o ograniczonych możliwościach i zupełnie nie-boskich atrybutach. Opowiadanie „The last question” Asimova również prezentuje ciekawy scenariusz, który ktoś mógłby uznać za prawdopodobny.
   To czy faktycznie istnieje ktoś taki, kto nie wierzy w bogów, ale wierzy w akt stworzenia jest kompletnie nie istotne. Sama istota ateizmu czegoś takiego nie wyklucza. Muszę się stanowczo nie zgodzić ze stwierdzeniem, że każdy stwórca Wszechświata byłby koniecznie bogiem. Rozumowanie powyżej.
   Ultymatywnie, być może to kwestia definicji boga, ale czy można zakwalifikować jako teistę kogoś, kto twierdzi, że Wszechświat został stworzony, ale definitywnie nie przez boga? Nie sądzę.

>...
>Nie rozumiem pojęcia "stworzyć":
   N/A.

>Uzupełnienie:
>a)Znajomość odpowiedzi na to pytanie nie uważam za konieczną dla zdeklarowania się kogokolwiek jako ateisty.
   Jakiekolwiek to pytanie by nie było, ateistą jest ktoś, kto na pytanie, czy wierzy w bogów lub boga odpowiada przecząco. Każde inne pytanie jest nieistotne.
>- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
>dziękuję
   Proszę bardzo

   Pozdrawiam.
17-06-2009 15:57 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Nie potrzeba wszechmocy, żeby stworzyć Wszechświat, więc nie potrzeba do tego bogów. Można sobie wyobrazić, że Wszechświat został stworzony przez jakąś zaawansowaną cywilizację pozaziemską o ograniczonych możliwościach i zupełnie nie-boskich atrybutach.


Akt stwórczy odnosi się do powstania wszechświata, a więc wszystkiego, a nie tylko rodzaju ludzkiego, czy też naszej galaktyki.

Cytat:
Sama istota ateizmu czegoś takiego nie wyklucza. Muszę się stanowczo nie zgodzić ze stwierdzeniem, że każdy stwórca Wszechświata byłby koniecznie bogiem. Rozumowanie powyżej.
Ultymatywnie, być może to kwestia definicji boga, ale czy można zakwalifikować jako teistę kogoś, kto twierdzi, że Wszechświat został stworzony, ale definitywnie nie przez boga? Nie sądzę.


Rozumiesz i nie rozumiesz. Skoro wszechświat nie miałby być stworzony przez Boga - to przez kogo? Wszechświata nie było. Nie ma twoich ufoludków itd. Nagle - bum!
17-06-2009 17:28 
 Ocena 4 na 4
Marian (5438 punktów)

   Możemy się pobawić w science-fiction. Co na przykład z zaawansowaną cywilizacją z „poprzedniego” wszechświata, albo równoległego, która przez miliardy lat ewolucji „wyrosła” poza potrzebę fizycznej egzystencji przenosząc się w „nadprzestrzeń” i, być może z nudów, stwarzająca nasz Wszechświat? To nie nowy pomysł; mam na myśli cywilizację w stylu Q Continuum ze Star Treka, albo coś tego typu. W ”The last question” to był samodoskonalący się komputer stworzony przez cywilizację z „poprzedniego” wszechświata.
   Czemu nie? Można te pomysły wyśmiać, jasne, ale to nie zmieni faktu, że to jest alternatywa. Kto wie? Wśród ateistów, też może być paru wariatów. To nie jest takie znowu bardziej absurdalne od scjentologii, czy innych religii. Myślisz, że Tom Cruise by w to nie uwierzył?

   Pozdrawiam.
finerbijk (17282 punktów)
> i, być może z nudów, stwarzająca nasz Wszechświat? To nie nowy pomysł; mam na myśli cywilizację w stylu Q Continuum ze Star Treka, albo coś tego typu. W ”The last question” to był samodoskonalący się komputer stworzony przez cywilizację z „poprzedniego” wszechświata.

Podobałby mi się pomysł, że teraz my jesteśmy tą cywilizacją i musimy znowu wyewoulować w tę nadprzestrzeń. Ale przeszkadza nam inna podobna cywilizacja, która się wyróżnia długimi do ziemi okryciami i w charakterystycznym geście wyciągnięta przed siebie dłonią obróconą spodnią częścią do góry.
18-06-2009 00:42 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)

Cytat:
Co na przykład z zaawansowaną cywilizacją z "poprzedniego" wszechświata, albo równoległego,


Albo wszystko - albo nic. Przed stworzeniem nie ma ufoludków, innych cywilizacji, innych wszechświatów równoległych czy nie, nad przestrzeni itd.

Tak że to nie są tylko śmieszne teorie - ale nonsensowne i dlatego je odrzucam - nie dlatego, że są śmieszne.
18-06-2009 13:51 
 Ocena 4 na 4
Marian (5438 punktów)
> Cytat:
Co na przykład z zaawansowaną cywilizacją z "poprzedniego" wszechświata, albo równoległego,

> Albo wszystko - albo nic. Przed stworzeniem nie ma ufoludków, innych cywilizacji, innych wszechświatów równoległych czy nie, nad przestrzeni itd.
> Tak że to nie są tylko śmieszne teorie - ale nonsensowne i dlatego je odrzucam - nie dlatego, że są śmieszne.
   Myślisz, że wszystkie religie są sensowne? To nie ma nic do rzeczy. Pytanie było ”czy ateizm odrzuca akt stwórczy”; odpowiedziałem wymyślając ateistyczną religię, w której istnieje akt stwórczy, by pokazać, że nie są to idee niekompatybilne.
   Mi też się może wydawać, że religia opowiadająca o kosmicznym zombie, który był swoim własnym ojcem i złożył w ofierze siebie samego sobie, żeby przebaczyć ludziom zbrodnie popełnioną przez ich rzekomych przodków, którzy zjedli jabłko od gadającego węża, jest nonsensowna. Zdziwiłbyś się jednak, jak wielu ludzi w to wierzy i nawet potrafi o tym mówić poważnie bez grymasów na twarzy.
   To na prawdę nie jest takie skomplikowane. Człowiek jest ateistą, jeśli nie wierzy w żadnych bogów. To jest na prawdę jedyne kryterium; poza tym może wierzyć nawet w największe nonsensy i to go nie dyskwalifikuje jako ateisty, bo to nie ma nic do rzeczy.
   „Ateista” czy „ateizm” to na prawdę tylko etykietka przylepiana na ludzi, którzy nie posiadają wiary w boga i jako taka wcale nie obliguje do „sensownego” myślenia. Ani, oczywiście, do odrzucenia aktu stwórczego.

   Pozdrawiam.
24-06-2009 04:10 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Pytanie było "czy ateizm odrzuca akt stwórczy"; odpowiedziałem wymyślając ateistyczną religię, w której istnieje akt stwórczy, by pokazać, że nie są to idee niekompatybilne.



Wróćmy jeszcze raz do tego:

"Możemy się pobawić w science-fiction. Co na przykład z zaawansowaną cywilizacją z "poprzedniego" wszechświata, albo równoległego, która przez miliardy lat ewolucji "wyrosła" poza potrzebę fizycznej egzystencji przenosząc się w "nadprzestrzeń" i, być może z nudów, stwarzająca nasz Wszechświat? To nie nowy pomysł; mam na myśli cywilizację w stylu Q Continuum ze Star Treka, albo coś tego typu. W "The last question" to był samodoskonalący się komputer stworzony przez cywilizację z "poprzedniego" wszechświata.
Czemu nie? Można te pomysły wyśmiać, jasne, ale to nie zmieni faktu, że to jest alternatywa. Kto wie? Wśród ateistów, też może być paru wariatów. To nie jest takie znowu bardziej absurdalne od scjentologii, czy innych religii. Myślisz, że Tom Cruise by w to nie uwierzył?"

W tej historii rzeczywiście nie ma mowy o akcie stwórczym. Ta cywilizacja już jest. Ten superkomputer też już jest. Nikt ich nie stworzył. Wymyśliłeś mit jakich wiele i na takiej logice opierały się religie politeistyczne, tacy byli ci "bogowie".

Cytat:
"Ateista" czy "ateizm" to na prawdę tylko etykietka przylepiana na ludzi, którzy nie posiadają wiary w boga i jako taka wcale nie obliguje do "sensownego" myślenia. Ani, oczywiście, do odrzucenia aktu stwórczego.

Pozdrawiam.


Oczywiście. Wystarczy jednak że zapytasz takiego ateistę co to jest ten ateizm i już musi ci odpowiedzieć. Jeśli powie: nie wiem, albo - wszystko mi jedno co to ten ateizm... to jak go potraktujesz? ...W ogóle o czym my tu gadamy? Zaprzeczanie temu to czysty nonsens. Taki nonsens jest jednak ciekawy z metodologicznych względów. Innych korzyści z tego nie da się wyciągnąć. No bo co my tu mamy? Ateizm, który nie odrzuca idei aktu stwórczego? Ateizm jako nie wiarę w Boga, ale nie koniecznie tego który stworzył świat? W reakcji spalania wodoru w tlenie dochodzi do stworzenia wody? (spójrz na liczbę plusów) ...Spójrz na to, a zobaczysz jakie tak naprawdę ma znaczenie ten wątek.
25-06-2009 08:28 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>W reakcji spalania wodoru w tlenie dochodzi do stworzenia wody?
Złap się wreszcie raz za ten słownik języka polskiego.
>(spójrz na liczbę plusów)
No tak, tu Cię boli...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
>>Pytanie brzmi:
>>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?
>Nie.

O!!!

>1. Ateizm nie jest religią ani systemem filozoficznym.

1. Teizm nie jest religią ani systemem filozoficznym

>2. Ateizm nie ma dogmatów, czy prawd wiary, w które każdy ateista powinien wierzyć.

2. Teizm nie ma dogmatów, czy prawd wiary, w który każdy teista powinien wierzyć.

>3. Akt stworzenia nie ma nic wspólnego z pytaniem o bogów.

3.Akt stworzenia jest fundamentalnym pytaniem o istotę Boga.

>Rozwijając, ateizm to pozycja objawiająca się brakiem wiary w bogów. Wyłącznie. Nie trudno sobie wyobrazić kogoś, kto nie wierzy w bogów, ale sądzi, mimo to, że Wszechświat został stworzony. Nie potrzeba wszechmocy, żeby stworzyć Wszechświat, więc nie potrzeba do tego bogów. Można sobie wyobrazić, że Wszechświat został stworzony przez jakąś zaawansowaną cywilizację pozaziemską o ograniczonych możliwościach i zupełnie nie-boskich atrybutach.

Buu..ha ha ha.
Marian (5438 punktów)

   Cóż mogę rzec, z prawie wszystkim się zgadzam, prócz:
>>3. Akt stworzenia nie ma nic wspólnego z pytaniem o bogów.
>3.Akt stworzenia jest fundamentalnym pytaniem o istotę Boga.
   Ja myślałem, że fundamentalnym pytaniem o istotę boga jest raczej „czy istnieje?” I to jest jedyne pytanie w kwestii teizm/ateizm, które ma znaczenie.

   Pozdrawiam.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   Ja myślałem, że fundamentalnym pytaniem o istotę boga jest raczej "czy istnieje?" I to jest jedyne pytanie w kwestii teizm/ateizm, które ma znaczenie.

No właśnie. Ale tu nie ma wątpliwości. Dla teisty tak, ateisty nie. I po co o tych UFO-ludkach?

>   Pozdrawiam.
Również
>
17-06-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>   Ja myślałem, że fundamentalnym pytaniem o istotę boga jest raczej "czy istnieje?" I to jest jedyne pytanie w kwestii teizm/ateizm, które ma znaczenie.
>No właśnie. Ale tu nie ma wątpliwości. Dla teisty tak, ateisty nie.

W zasadzie masz rację, ale nie do końca.
Rację masz, że ateista nie wierzy w istnienie bogów.
Co jednak nie oznacza, że musi wierzyć w dogmat ich nieistnienia.
Taki na przykład Miłujący prawdę wierzy każde słowo biblijne.
Wszystko co się z nią nie zgadza, jest błędne.

Ateista, a szczególnie racjonalny ateista nie ma takiego podejścia.
Nie odrzuci dowodów tylko dlatego, że są niezgodne z jego światopoglądem.
Nie wierzy w bogów, bo nie potrzebuje ich aby wyjaśniać nimi świat.

Przyznaje najczęściej, że nie ma dowodu na nieistnienie bogów, co wcale nie oznacza, że w nich wierzy.
I tej to różnicy nie mógł wczoraj atreYOU zrozumieć.
Pozdrawiam
24-06-2009 04:25 
 Ocena-1 na 3
atreYOU (971 punktów)
A co pana witwosa interesuje co pan atreYOU rozumie, a czego nie?

Cytat:
Rację masz, że ateista nie wierzy w istnienie bogów.
Co jednak nie oznacza, że musi wierzyć w dogmat ich nieistnienia.


Ja mam taką teorię: pan witwos nie odpowiedział ci na tę wypowiedź, bo się boi że jak ci powie że to powyższe to np. bzdura, to ty zaraz rozpoczniesz swoją krucjatę na niego. Ale ja nie jest pan witwos i powiem ci wprost, prosto w oczy: pierdzielisz od rzeczy. Jak to "ateista nie wierzy w istnienie bogów" ale to wcale nie oznacza, że nie wierzy "w dogmat ich nieistnienia"? Co ty pierdzielisz, człowieku?

24-06-2009 08:47 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>A co pana witwosa interesuje co pan atreYOU rozumie, a czego nie?
> Cytat:
Rację masz, że ateista nie wierzy w istnienie bogów.
>Co jednak nie oznacza, że musi wierzyć w dogmat ich nieistnienia.

>Ja mam taką teorię: pan witwos nie odpowiedział ci na tę wypowiedź, bo się boi że jak ci powie że to powyższe to np. bzdura, to ty zaraz rozpoczniesz swoją krucjatę na niego. Ale ja nie jest pan witwos i powiem ci wprost, prosto w oczy: pierdzielisz od rzeczy. Jak to "ateista nie wierzy w istnienie bogów" ale to wcale nie oznacza, że nie wierzy "w dogmat ich nieistnienia"? Co ty pierdzielisz, człowieku?
>


To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
24-06-2009 10:19 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.
W blasku światłości prawdy jedynej i najprawdziwszej blednie wszystko.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

W tym wypadku najwyraźniej utrata jasności spojrzenia pozbawia jasności osądu.
24-06-2009 11:52 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>>To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.
>W blasku światłości prawdy jedynej i najprawdziwszej blednie wszystko.
>>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

>W tym wypadku najwyraźniej utrata jasności spojrzenia pozbawia jasności osądu.

Uważaj, bo Osnowa może Ci zaraz zarzucić upodobanie do zapachu kadzidła.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Smith (10069 punktów)
>Uważaj, bo Osnowa może Ci zaraz zarzucić upodobanie do zapachu kadzidła.
Zarzuty na szczęście trzeba jeszcze udowodnić.
Chociaż można zamknąć w areszcie na ich podstawie do czasu udowodnienia w imię domniemania niewinności.
Czy jest jakiś areszt śledczy na tym portalu?
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

Autografka (10638 punktów)
>>Uważaj, bo Osnowa może Ci zaraz zarzucić upodobanie do zapachu kadzidła.
>Zarzuty na szczęście trzeba jeszcze udowodnić.
>Chociaż można zamknąć w areszcie na ich podstawie do czasu udowodnienia w imię domniemania niewinności.
>Czy jest jakiś areszt śledczy na tym portalu?

Ktoś wczoraj proponował, żeby na coś takiego zamienić Oazę.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Smith (10069 punktów)
>Ktoś wczoraj proponował, żeby na coś takiego zamienić Oazę.
To będę uważał dzięki.
Prawo nie działa wstecz podobno ale ja to już wierzę tylko w jeże a najbardziej szczerze to w ostrość ich kolców.
A kiedy będzie głosowanie nad wyborem metody głosowania, która zdecyduje o losach propozycji?
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

24-06-2009 14:32 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Ktoś wczoraj proponował, żeby na coś takiego zamienić Oazę.
>To będę uważał dzięki.
>Prawo nie działa wstecz podobno ale ja to już wierzę tylko w jeże a najbardziej szczerze to w ostrość ich kolców.
>A kiedy będzie głosowanie nad wyborem metody głosowania, która zdecyduje o losach propozycji?
>>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

>

A kto powiedział, że zostanie zachowana jakaś demokratyczna procedura?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
24-06-2009 15:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)

>A kto powiedział, że zostanie zachowana jakaś demokratyczna procedura?
To, że ktoś nie powiedział, że będzie, nie jest poglądem tożsamym z tym, że ktoś powiedział, że nie będzie.
To chyba jasne? Czy nie?

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
24-06-2009 16:05 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>A kto powiedział, że zostanie zachowana jakaś demokratyczna procedura?
>To, że ktoś nie powiedział, że będzie, nie jest poglądem tożsamym z tym, że ktoś powiedział, że nie będzie.
>To chyba jasne? Czy nie?
>>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe


Jasne jak słońce, jakże by inaczej.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Smith (10069 punktów)
>Jasne jak słońce, jakże by inaczej.
I wieczne jak nadzieja przy życiu strachem przed osieroceniem utrzymywana.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe

witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.

Czy możesz to wyjaśnić, przybliżyć? Najlepiej na przykładzie zdania. Np. "Bóg istnieje."
Smith (10069 punktów)
>Czy możesz to wyjaśnić, przybliżyć? Najlepiej na przykładzie zdania. Np. "Bóg istnieje."
Nie wierzę, że "Bóg istnieje" ponieważ wierzę, że istnieje wiele bóstw.
Może być w jednym zdaniu?
24-06-2009 11:11 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)
>>>To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.
>Czy możesz to wyjaśnić, przybliżyć? Najlepiej na przykładzie zdania. Np. "Bóg istnieje."

Wierzę, że Bóg istnieje. Zaprzeczeniem będzie zdanie: " Nie wierzę, że Bóg istnieje", a nie zdanie: " Wierzę, że Bóg nie istnieje".

Inne zdania. Mam pieniądze na samochód. Nie mam pieniędzy na samochód. Mam pieniądze na niesamochód.

Czy to, że nie mam pieniędzy na samochód, jest tożsame z tym, że mam je na coś innego? Może tak być, ale niekoniecznie.

Tak to rozumiem, ale mogę się mylić.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
24-06-2009 23:22 
 Ocena 2 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.



Nie będę wnikał w tajemnicę takiej logiki. Pozwolę sobie zauważyć tylko tyle: tak czy owak, chodzi o to, że nie istnieje. Ateista nie wierzy w to, że Bóg istnieje, albo jeszcze inaczej, skoro już tak lubisz smarować wszystko masłem maślanym: ateista wyklucza to iż Bóg istnieje i że świat został stworzony. Nic innego nie jest tematem tego wątku. Pytanie tam zadane jest jasne. Poznam twoją odpowiedź?
24-06-2009 23:32 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> Cytat:
To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.
>

> Nie będę wnikał w tajemnicę takiej logiki.

Wszyscy rozumieją, a dla ciebie to tajemnica?

To wiele wyjaśnia
24-06-2009 23:48 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
> Cytat:
To chyba jasne. To, że nie wierzy się, że coś istnieje, nie jest poglądem tożsamym z tym, że wierzy się, że coś nie istnieje.
>

> Nie będę wnikał w tajemnicę takiej logiki. Pozwolę sobie zauważyć tylko tyle: tak czy owak, chodzi o to, że nie istnieje. Ateista nie wierzy w to, że Bóg istnieje, albo jeszcze inaczej, skoro już tak lubisz smarować wszystko masłem maślanym: ateista wyklucza to iż Bóg istnieje i że świat został stworzony. Nic innego nie jest tematem tego wątku. Pytanie tam zadane jest jasne. Poznam twoją odpowiedź?

Coś mi się dzisiaj punkty "klikają" tam, gdzie nie chcę.

Ale do rzeczy. To, że Ty tej subtelnej różnicy nie dostrzegasz, to mnie nie dziwi. W końcu masz prawo nie rozumieć, być może całe swoje życie wierzysz w nadprzyrodzone istoty i stąd ta niemożność.

Spróbujmy inaczej. Podstawmy w miejsce słowa "wierzę", słowo "twierdzę".

Twierdzę, że jest Bóg. Nie twierdzę, że jest Bóg. Twierdzę, że Boga nie ma.
Odpowiednio: teizm, ateizm, anty-teizm (któremu zresztą nie wiedzieć czemu odmawiasz prawa do istnienia).

Spokojnie poczytaj, pomyśl. Może tym razem sie uda.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 01:01 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Ujawnisz swoje zrozumienie odnośnie poruszanego zagadnienia? Czekam na odpowiedź na pytanie: Czy ateizm wyklucza akt stwórczy, czy też stwierdzenie iż świat został stworzony?
25-06-2009 08:57 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Ujawnisz swoje zrozumienie odnośnie poruszanego zagadnienia? Czekam na odpowiedź na pytanie: Czy ateizm wyklucza akt stwórczy, czy też stwierdzenie iż świat został stworzony?

Ponieważ ujawniłeś swoje niezrozumienie pewnego znaczeniowego niuansu, postanowiłam wyjaśnić Ci jak ateiści to widzą. W żaden sposób się do tego nie odniosłeś. Po co dyskutujesz na tym forum, skoro nie wykazujesz, jak widzę, najmniejszej nawet woli zrozumienia swoich rozmówców. Nie chodzi o to, że nie potrafisz (każdy czegoś nie potrafi), ale, że nawet nie chcesz spróbować.

Na Twoje pytanie odpowiem tak: Nie wierzę, że świat został stworzony. Nie wierzę, że istnieje Bóg.
Jeśli liczyłeś na odpowiedź "tak" lub "nie", to muszę Cię rozczarować. Dla Twojej przyjemności nie będę modyfikować swoich poglądów.

A teraz wróćmy do poprzednich postów. Zrozumiałeś wreszcie różnicę pomiędzy "nie wierzę, że jest" a "wierzę, że nie ma". Czy nie uznałeś za stosowne pochylenie się nad tematem?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
24-06-2009 11:16 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>A co pana witwosa interesuje ?

Pan witwos oświadcza, że od momentu, kiedy Diogenes zamknął się w miejskim szalecie i ma egzystencjalne problemy z oddawaniem moczu, witwosa mało co już interesuje. Nie doczeka się pewnie następnego "Traktatu o zanikaniu"
Wie natomiast, że w pewnym wieku, pojawiają się problemy z oddawaniem i trzymaniem moczu, przerostem gruczołu krokowego, ale tak to już jest. Poleca poddanie się badaniom perrektum. Sugeruje tez Diogenesowi powrót do beczki i napicie się wina, oraz dietę. Zapobiec to możne przedwczesnej demencji starczej.
Pomimo tego, że jest miłośnikiem przyrody, rozmowy o niezaprzeczalnych walorach posiadania kotów, psów i gołębi go nużą, tak jak nieustanne "wałkowanie" Biblii, napieprzanie teistów, oraz rozmowy o homoseksualizmie.
Chęłby zapoznałby się z poglądami ateistów, ale w kakofonii dźwięków, nie możne odnaleźć jakiejkolwiek harmonii. Potwierdza natomiast wielkie zainteresowanie poglądami ateistek, jako, że te są zdecydowanie bliższe jego preferencjom.
Tak, panie tego...O czym to zapomniał? A właśnie. Rzecz niezmiernej wagi. Został jeszcze temat seryjnego wlepiania minusów. Więc do dzieła.
webmaster (moderator)
Już myślałem, że rozumiesz o co chodzi, ale widocznie muszę jeszcze bardziej węzłowato to wyrazić

>[Hmm... Czy wierzący mogą wykluczać akt stwórczy, będąc nadal wierzącymi? Według webmastera "to nie
>ma żadnego związku z ateistami bardziej niż z innymi".]
Nie wiem co mogą wierzący, ale akt stwórczy nie jest problemem ateistów w tym kontekście. Oni po prostu w takie coś nie wierzą.

> (vytautas) Masz rację, nie ma takich ateistów, którzy wierzą w istnienie stwórcy. Toż gdyby
>uwierzyli, przestaliby być ateistami!
>[Jeśli jednak jest ktoś, kto - tak jak "wczesny" vytautas, bądź webmaster (jego wypowiedzi na ten
>temat w końcu wokół tego oscylowały) nie rozumie z jakichś powodów tego pojęcia, to może to
>zaznaczyć również na tej liście.]
Nie mieszaj różnych tez. Ja tylko mówię, że ateista nie musi wykluczać aktu stwórczego, to zupełnie co innego niż piszą inni. Tak samo nie wykluczam, że będę żył 120 lat - ale też w to nie wierzę.

>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?
Tak samo można spytać: czy ateizm wyklucza istnienie innych światów? Czy wyklucza istnienie 'niewidzialnego różowego jednorożca'? Nie, nie wyklucza, bo nic tego kategorycznie wykluczyć nie może. Jeżeli natomiast przez wykluczyć rozumiesz twierdzenie, że coś ma się inaczej wedle naszej wiedzy, np. wykluczam, że pójdę jutro do kina; wykluczam, że Pitagoras był Hiszpanem, to oczywiście tak. Przypuszczam, że te wszystkie pytania sprowadzają się do nieporozumień w definicjach słów.
17-06-2009 16:03 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Nie wiem co mogą wierzący, ale akt stwórczy nie jest problemem ateistów w tym kontekście. Oni po prostu w takie coś nie wierzą.


Słusznie, gdyż dopóki tego nie dopuszczają - są ateistami. Jak to dopuszczą do myśli - już nimi nie będą. W tym rzecz. Możesz nie wykluczać iż będziesz żył 120 lat, ale nie to iż nigdy nie umrzesz.
webmaster (moderator)
> Słusznie, gdyż dopóki tego nie dopuszczają - są ateistami. Jak to dopuszczą do myśli - już nimi nie będą.
A to niby czemu? Jak dopuszczam do myśli, że może istnieje 'niewidzialny różowy jednorożec' to już oznacza że w to wierze? Że tak uważam? Mogę to sobie dopuszczać do myśli i rozważać, bo nie ma dowodu, że nie istnieje. Jednak nie ma też powodu, aby tak uważać lub w to wierzyć. Podobnie ze stwórcą. Tak samo nie można wykluczyć, że Bóg też ma swojego stwórcę.
17-06-2009 22:38 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
>Już myślałem, że rozumiesz o co chodzi, ale widocznie muszę jeszcze bardziej węzłowato to wyrazić

Z rozumieniem u atreYOU duże problemy są. Nie wiem czy nie potrafi, czy nie chce zrozumieć.
Wczoraj tłumaczyłem długo powtarzając wszystko wielokrotnie, a i tak założył wątek.
Zastanawiam się, czy jest w ogóle sens z tym panem dyskutować.
Przecież on robi to samo co Kosmalski lub Miłujący Prawdę, tylko że on robi to na niższym poziomie.

> Przypuszczam, że te wszystkie pytania sprowadzają się do nieporozumień w definicjach słów.

Tylko, że ja mu wręcz łopatologicznie słowa definiowałem i wykazywałem różnice w znaczeniu. Nie pomogło. Niestety.
pavvel (8272 punktów)
    Skoro atreYOU zaczyna swój wątek posługując się moim nickiem, czuję się zobligowany do odpowiedzi.
Niestety, znowu widzę, że pan atreYOU jak zwykle przekręca wszystko.
Nie zrozumiał moich wypowiedzi mimo, że kilkakrotnie tłumaczyłem o co mi chodzi.
Skoro dyskusja kwitnie to może dobrze byłoby gdybyśmy odnieśli się do tego co rzeczywiście powiedziałem, a nie do tego co atreYOU zrozumiał, bo zrozumiał chyba niewiele.

   Pozwolę sobie na kilka wklejek z tamtej rozmowy.

Cytat:
> arte: Przyda mi się do rozmowy z ateistami, którzy (...) twierdzą iż nie da się logicznie wykazać, czy też udowodnić iż Bóg nie istnieje.

ja: Wiesz jaka jest zasadnicza różnica? Ateista jest wystarczająco uczciwy aby przyznać, że nie potrafi udowodnić nieistnienia czegoś tak dziwnego jak bóg. Analogicznie nie potrafi udowodnić nieistnienia Latającego Potwora Spagetti. ( A może Ty potrafisz?)

> arte: Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?

ja: Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami. Akt stwórczy opisany w Biblii wyklucza nauka. Ponieważ nasza wiedza nie sięga poza Wielkie Bum, nie potrafimy wykluczyć jakiejś siły sprawczej bogiem zwanej na tym etapie. Ja nie potrafię udowodnić, że jej nie ma. Ty nie potrafisz udowodnić, że jest. Ja się potrafię do tego przyznać. A Ty?


Powyższe słowa tak podziałały na pana atreYOU, że przez cały wieczór wczorajszy maltretował je na wszystkie sposoby mówiąc mi, ze nie mam prawa tak myśleć .

Cytat:
>ja: Ja nie potrafię udowodnić, że jej nie ma. Ty nie potrafisz udowodnić, że jest. Ja się potrafię do tego przyznać. A Ty?

arte: No właśnie nie potrafisz się do tego przyznać - i nikt tego od ciebie nie wymaga, abyś przyznawał się, że nie potrafisz. Ty masz potrafić, albo przynajmniej próbować!


Ciąg dalszy był podobny:
Cytat:

> arte: ateizm wyklucza istnienie Boga, a tym samym akt stwórczy

ja: Ateizm wyklucza wiarę w boga. Wiem, że niektórym ciężko dostrzec i zrozumieć różnicę. Na szczęście większość ludzi, tę różnicę widzi. I to niezależnie od światopoglądu. Znam masę teistów (również na tym forum), z którymi można sensownie rozmawiać


Myślałem, że to wyjaśnienie pana atreYOU zadowoli, ale gdzie tam.

Cytat:
> atre: Na szczęście dla ciebie takie rewelacje przechodzą bez echa gdy są publikowane na jakimś forum w internecie. Chciałbym jednak to zobaczyć w ogólnokrajowej prasie. Ciekawe czy wtedy byś się pod tym taką lekką ręką podpisał.

ja: Nie widziałbym najmniejszego problemu. Badaniem początków wszechświata zajmuje się fizyka i ewentualnie filozofia. A jeżeli komuś jego wiara nie pozwala na to popatrzeć racjonalnie to mogę mu współczuć, niezależnie czy jest ateistą czy teistą.


Udzielałem kiedyś korepetycji, więc mam sporo cierpliwości dla wolniej myślących. Mimo, że pan atreYOU nie mógł mnie zrozumieć swoje tłumaczenia powtarzałem wielokrotnie starając się, żeby w końcu to do niego dotarło:

Cytat:
ja: staram się moje prywatne przekonanie ( żadnego boga nie ma) oddzielić od racjonalnej nauki ( nie wiemy jak doszło do Wielkiego Bum).


Dużo dłużej to wszystko trwało, ale z grubsza to samo cały czas mówiłem tylko starałem się coraz łatwiejszych słów używać.
Tak wyglądał mój ostatni post:

Cytat:
> atre: Pytam się jakich poglądów jest wyrazem ateizm,
ja: Toż tłumaczę cały czas.
Ateizm jest to odrzucenie wiary w istnienie boga

> atre: czy też inaczej mówiąc: czemu się sprzeciwia, ( jakim poglądom się przeciwstawia i dzięki temu istnieje)

ja: Nie musi się sprzeciwiać niczemu.

>atre: a co za tym idzie: czym się zajmuje... stosując się do twojego słownictwa.
ja: Tłumaczę, ateizm się nie zajmuje. Ateizm to światopogląd. Jest to słowo określające przekonania ludzi.
Przekonania się nie zajmują. Przekonania się ma i tyle!


Krótko mówiąc:
Twierdziłem, że badaniem początków wszechświata zajmuje się nie ateizm, a nauka.
Że ateizm na nauce się opiera, ale sam nie zajmuje się badaniem niczego.
Powiedziałem też uczciwie, że mimo iż nie wierzę w żadnego boga, to nie potrafię udowodnić, że mylą się Ci, którzy mówią że przyczyną Wielkiego Wybuchu był jakiś bóg.

A teraz proszę wszystkich, którzy uważają, że nie mam racji o minusa
18-06-2009 00:28 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
arte: ateizm wyklucza istnienie Boga, a tym samym akt stwórczy

ja: Ateizm wyklucza wiarę w boga. Wiem, że niektórym ciężko dostrzec i zrozumieć różnicę.


Skoro nadal widzisz tę różnicę, to ją widź. Zadałem pytanie, na które odpowiedziałeś: nie - przecież tę różnicę dostrzegasz. Tak trudno zrozumieć co się samemu pisze? O co ci więc jeszcze chodzi? Dla ciebie ateizm wyklucza wiarę w Boga, ale już nie koniecznie ideę aktu stwórczego koniecznego do tego, aby świat zaistniał. No cóż, znaleźli się jednak wierzący (ateiści też) na tym wątku którzy byli przeciwnego zdania. Co do naszej poprzedniej dyskusji to w pierwszym zdaniu, które padło na tym wątku podałem link do niej i każdy może sam sobie przeczytać co mówiłeś.

Jak długo jeszcze będziesz bezczelnie sugerował, że to ja nie zrozumiałem twoich wypowiedzi? To się już robi powoli upierdliwie. Zrozum najpierw swoje. Poza tym dlaczego ominąłeś to z tej dyskusji: www.racjonalista.pl/forum.php/s,215484#w219774

>I że ty, racjonalista, czy Bóg wie co, masz inne pojęcie ateizmu niż te, które wszystkim kojarzy się jako pogląd wykluczający "istnienie Boga, a tym samym akt stwórczy"?

(pavvel) Mówiłem - zrób ankietę.

To też przekręciłem, jak widzę.

Albo to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,215484#w219781 Na te twoje ciągłe "ateizm się tym nie zajmuje" odpowiedziałem: "Pytam się jakich poglądów jest wyrazem ateizm, czy też inaczej mówiąc: czemu się sprzeciwia, ( jakim poglądom się przeciwstawia i dzięki temu istnieje) a co za tym idzie: czym się zajmuje... stosując się do twojego słownictwa. Czekam na odpowiedź - inną niż moja, z którą ty dyskutujesz imputując mi nierozumienie tego czym jest ateizm."

Twoja odpowiedź:

Ja ci nie muszę nic imputować. Zresztą, nie da się. Wbiłeś sobie jakąś wizję do głowy i wierzysz w nią tak jak w swojego boga.
Podawałem ci dwa razy linka, oczywiście nie zajrzałeś. Tym razem wkleję kawałek:

(tutaj zacytowałeś tekst z racjonalisty.pl) Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w istnienie wszelkich bogów. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.

Na to ja:

Przypominam Cytat:
Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.


Użyłem tego samego cytatu, abyś - skoro tak gramatycznie do tego podchodzisz - jeszcze raz: "Ateizm tłumaczy..."

A więc jednak zajmuje się.

za ciągłe imputowanie mi niezrozumienia i nic więcej, próby odwrócenia "kota ogonem", wybiórczą pamięć tego, co się samemu napisało, widzenie różnicy pomiędzy "ateizm tłumaczy" a "ateizm zajmuje się", co było jak widzę celowym przedrzeźnianiem poprzez sugerowanie nieistniejącej różnicy ... należy ci się porządny minus. Tylko za to iż się z kimś nie zgadzam nie daję minusów, daję nawet plusy jak widzę iż mam do czynienia z próbą rozumowego podejścia do zagadnienia, nawet jeżeli nie zgadzam się z wynikiem.

a minusa dostaniesz, ale nie za to, za co chcesz
18-06-2009 00:39 
 0 na 2
pavvel (8272 punktów)

>a minusa dostaniesz, ale nie za to, za co chcesz
>

Minusy od ludzi twojego pokroju sprawiają mi przyjemność.
Mozesz sobie nie żałować.
18-06-2009 00:46 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Cytat:
Mozesz sobie nie żałować.


Polak potrafi.
pavvel (8272 punktów)
> Cytat:
Mozesz sobie nie żałować.

> Polak potrafi.

18-06-2009 00:53 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)



- - -
18-06-2009 00:57 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Na to ja:
>Przypominam Cytat:
Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.

>Użyłem tego samego cytatu, abyś - skoro tak gramatycznie do tego podchodzisz - jeszcze raz: "Ateizm tłumaczy..."
>A więc jednak zajmuje się.

Czytasz czasem co wklejasz? Tu jest ta różnica:
bez ODWOŁYWANIA SIĘ do przyczyn nadnaturalnych

Nie odwołuje się do przyczyn nadnaturalnych. Nie potrzebuje ich.
Nic tu o żadnym kategorycznym wykluczaniu nie ma.
Obawiam się, że nigdy tego nie zrozumiesz.
18-06-2009 01:11 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Nie tylko ja nie widzę różnicy. Widzenie jej, tak jak jest u ciebie i u co niektórych, o których wspominałem, przyprawia o zawrót głowy, takim jest nonsensem. Jeśli lubisz liczby to od jutra możesz zacząć liczyć tych, którzy tej różnicy nie widzą. Na świecie jest około sześciu miliardów ludzi, w tym zdecydowana większość nie widzi tej różnicy, którą ty i paru innych widzi odnośnie aktu stwórczego i Boga. Nad "zajmuje się" czy "tłumaczy" deliberuj sobie dalej sam. Ja palpitacji mózgu nie mam zamiaru dostać.
18-06-2009 07:53 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
A to przykład "uczciwości" pana zwącego się atreYOU:

Tak wyglądała moja odpowiedź na jego jak katarynka powtarzane pytania o ateizm:



A tyle z tej rozmowy zapamiętał:

Cytat:
>To też przekręciłem, jak widzę.
>Albo to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,215484#w219781 Na te twoje ciągłe "ateizm się tym nie zajmuje" odpowiedziałem: "Pytam się jakich poglądów jest wyrazem ateizm, czy też inaczej mówiąc: czemu się sprzeciwia, ( jakim poglądom się przeciwstawia i dzięki temu istnieje) a co za tym idzie: czym się zajmuje... stosując się do twojego słownictwa. Czekam na odpowiedź - inną niż moja, z którą ty dyskutujesz imputując mi nierozumienie tego czym jest ateizm."
>Twoja odpowiedź:
>Ja ci nie muszę nic imputować. Zresztą, nie da się. Wbiłeś sobie jakąś wizję do głowy i wierzysz w nią tak jak w swojego boga.
>Podawałem ci dwa razy linka, oczywiście nie zajrzałeś. Tym razem wkleję kawałek:
>(tutaj zacytowałeś tekst z racjonalisty.pl) Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w istnienie wszelkich bogów. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.


Napisałem temu panu, że szanuję ludzi tak długo, jak długo nie udowodnią mi, że na szacunek nie zasługują. On już udowodnił. Nie dość, że nie chce lub potrafi zrozumieć niczego co wykracza poza jego wąski horyzont, to jeszcze posługuje się kłamstwem i wybiórczym wycinaniem, a nawet przekręcaniem wypowiedzi tylko po to, żeby nie przyznać komuś racji.
Nie będę się temu biernie przyglądał. Pan atre może stawiać mi nawet po 10 minusów dziennie, ale może być pewien, że przez czas jakiś będę komentował wszelkie bzdury i nieuczciwe zagrania jego autorstwa.
18-06-2009 13:37 
 Ocena 2 na 2
estieista (67 punktów)
przepraszam, że tak łopatologicznie, ale może inaczej się nie da

Atreyou przede wszystkim miesza definicję ateizmu z wnioskami, jakie można z niej wysnuć.
Ateizm według najszerszej definicji oznacza "odrzucenie wiary w istnienie boga". Co za tym idzie, ateizm niczego nie tłumaczy boską ingerencją. Ba, ateizm w ogóle niczego nie musi tłumaczyć, może zadowolić się twierdzeniem, że istnieje racjonalne, choćby nieznane, wyjaśnienie, "bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych".
W tym sensie sam ateizm nie musi zajmować się wyjaśnieniem owej pustki po bogu, szukaniem odpowiedzi na każde zadane pytanie: "jeśli nie bóg, to co?". Ateizm jest światopoglądem, myślową ramą pozwalającą na zaakceptowanie i zastosowanie innych narzędzi (jak nauka) do poszukiwania takich odpowiedzi.

Według Atreyou'a akt stworzenia może być wyłącznie dziełem boga. Tak pojęty akt stworzenia wymaga więc istnienia boga. Ponieważ szeroko pojęty ateizm odrzuca wiarę w istnienie boga, można wyciągnąć logiczny wniosek, że ateizm odrzuca wiarę w boski akt stworzenia. Pogrubione słowa pokazują różnicę między oryginalnym, choć nieprecyzyjnym pytaniem Atreyou'a, a pytaniem, które powinno było być zadane.

Wężej pojęty, tak zwany ateizm silny, idzie jeszcze dalej i odrzuca nie tylko wiarę, ale też możliwość istnienia boga. Logiczny wniosek, jaki można wydedukować na podstawie takiej definicji jest taki, że silny ateizm odrzuca możliwość boskiego aktu stworzenia. Po sprecyzowaniu, że chodzi o boski akt stworzenia (akt stworzenia dokonany przez boga), można uznać, że jest to odpowiedź na pytanie zadane przez Atreyou.

Nie jestem z zawodu filozofem, więc mogę się mylić i wytknięte mi błędy postaram się poprawić.


ateista
18-06-2009 18:47 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>Atreyou przede wszystkim miesza definicję ateizmu z wnioskami, jakie można z niej wysnuć.

To najłagodniejsze określenie i prawdziwe tylko przy założeniu, że wie co mówi.

>Ateizm według najszerszej definicji oznacza "odrzucenie wiary w istnienie boga". Co za tym idzie, ateizm niczego nie tłumaczy boską ingerencją. Ba, ateizm w ogóle niczego nie musi tłumaczyć, może zadowolić się twierdzeniem, że istnieje racjonalne, choćby nieznane, wyjaśnienie, "bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych".

To właśnie mu mówiłem.

>W tym sensie sam ateizm nie musi zajmować się wyjaśnieniem owej pustki po bogu, szukaniem odpowiedzi na każde zadane pytanie: "jeśli nie bóg, to co?". Ateizm jest światopoglądem, myślową ramą pozwalającą na zaakceptowanie i zastosowanie innych narzędzi (jak nauka) do poszukiwania takich odpowiedzi.

Dokładnie!

>Według Atreyou'a akt stworzenia może być wyłącznie dziełem boga. Tak pojęty akt stworzenia wymaga więc istnienia boga. Ponieważ szeroko pojęty ateizm odrzuca wiarę w istnienie boga, można wyciągnąć logiczny wniosek, że ateizm odrzuca wiarę w boski akt stworzenia. Pogrubione słowa pokazują różnicę między oryginalnym, choć nieprecyzyjnym pytaniem Atreyou'a, a pytaniem, które powinno było być zadane.

   Tylko, że on nie pytał, żeby się czegoś dowiedzieć, żeby coś zrozumieć.
On chciał sobie pokrzyczeć.

Na moje słowa: Nie potrafię udowodnić, że świata nie stworzyła jakaś siła bogiem zwana
Odpowiedział: Ty masz potrafić, albo przynajmniej próbować!

Pewnie, że wolałbym, żeby były dowody na nieistnienie boga.
Ale jak dotąd mamy tylko mocne argumenty.
Uważam, że uczciwy człowiek powinien się przyznać, że czegoś nie potrafi udowodnić.
Niektórzy uważają że trzeba kłamać i iść w zaparte. I z tą postawą postanowiłem się zmierzyć.

>Wężej pojęty, tak zwany ateizm silny, idzie jeszcze dalej i odrzuca nie tylko wiarę, ale też możliwość istnienia boga. Logiczny wniosek, jaki można wydedukować na podstawie takiej definicji jest taki, że silny ateizm odrzuca możliwość boskiego aktu stworzenia. Po sprecyzowaniu, że chodzi o boski akt stworzenia (akt stworzenia dokonany przez boga), można uznać, że jest to odpowiedź na pytanie zadane przez Atreyou.

Znam tę definicję. Podałem mu nawet linka do Wikipedii, gdzie mógł między innymi to przeczytać.
Tylko, ze on tego nie zrozumiał. Wkleił mi kawałek o ateizmie semiotycznym, czyli chyba najmniej ofensywnej jego formie, która(cytuję)

z miejsca usuwa bezpłodne polemiki z wierzącymi, którzy z uporem maniaka potrafią imputować ateuszowi, iż ten "wierzy w nieistnienie boga"


Po tym samobóju uznałem, że nie dość, że nieuczciwy i bezczelny, to jeszcze wyjątkowo mało lotny jest pan atreYOU.

>Nie jestem z zawodu filozofem, więc mogę się mylić i wytknięte mi błędy postaram się poprawić.

Nie dostrzegam tu żadnych błędów. Gdyby pan atreYOU próbował się choć zbliżyć do takiego poziomu nasza rozmowa przebiegałaby zupełnie inaczej.

Dzięki za wypowiedź
20-06-2009 01:41 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Nic nie robisz tylko sugerujesz wiecznie iż ja czegoś nie rozumiem, iż mnie się coś poplątało itd. A teraz w dodatku jak stara przekupka na targu psioczysz na mnie w rozmowie z kimś innym. Naprawdę nie stać cię na nic więcej? Nie będę usuwał... ale przyznam się iż tym razem już niewiele brakowało. Nie po to mam w opcjach jako inicjator wątku Usuń po prawej stronie u dołu każdej wypowiedzi, aby na tolerowanie czegoś takiego sobie pozwalać. Nie nadużywaj więc ludzkiej cierpliwości:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,219839#w220141

Nic nie robisz tylko cytujesz starając się skleić ze swoich poprzednich wypowiedzi coś więcej niż w nich jest: www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,23#w220200

Ja dałem na początku wątku linka do całej naszej rozmowy. Każdy umie czytać sam. A co do minusów to chyba tak wiele ode mnie nie dostałeś. Wiele twoich wypowiedzi w ogóle bez oceny pozostało, w tym te w których tylko psioczysz na to jak ja cię zrozumieć nie mogę i jak to gadam od rzeczy. A to już mnie zaczęło wkurzać. Skoro tylko tak potrafisz się udzielać to sobie daj spokój.
20-06-2009 17:50 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> A co do minusów to chyba tak wiele ode mnie nie dostałeś. Wiele twoich wypowiedzi w ogóle bez oceny pozostało, w tym te w których tylko psioczysz na to jak ja cię zrozumieć nie mogę i jak to gadam od rzeczy.

    Tobie się naprawdę wydaje, że tu o minusy chodzi?
Tu chodzi o całą Twoją postawę. O to, że nie potrafisz nikogo uszanować.
O to, że nie zgadzających się z tobą rozmówców zarówno indywidualnie jak i zbiorowo traktujesz jak bandę idiotów.
O takie twoje posty:


Zmień swoje podejście i nie będę miał powodów "psioczyć"
setarkos (10757 punktów)
Czy można, pozostając na gruncie racjonalno-sceptycznym, być jednocześnie anty-teistą i anty-ateistą?
estieista (67 punktów)
>Czy można, pozostając na gruncie racjonalno-sceptycznym, być jednocześnie anty-teistą i anty-ateistą?

Obawiam się, że musisz to pytanie nieco rozwinąć.
Anty-teizm to pogląd, który odrzuca wiarę w bogów i uważa ją za szkodliwą. Taki anty-ateizm siłą rzeczy zawiera w sobie ateizm. W bardzo ograniczonym zakresie może oznaczać pogląd, że bogowie są być może prawdziwi, ale wiara w nich (religia) jest szkodliwa. Taki pogląd może być prezentowany przez na przykład agnostyków.

Anty-ateizm trudno sprowadzić do jednego mianownika. Może to oznaczać pogląd, że ateizm jest mylny (bogowie istnieją), albo że jest szkodliwy (bogowie nie istnieją, ale wiara jest niezbędna).

Jeśli wyłączyć jeden składnik mylności, to można pogodzić anty-teizm z anty-ateizmem. Wierzący powie, że wiara/religia szkodzą, ale ateiści się mylą, bo bóg istnieje.
Niewierzący uzna, że bogów nie ma, ale wiara jest niezbędna.

Nie można natomiast jednocześnie uważać, że wiara w boga jest nie tylko niesłuszna (mylna), ale też szkodliwa, ale z drugiej strony odrzucenie wiary w boga jest również niesłuszne (mylne) i złe. Wydaje mi się, że to się wzajemnie wyklucza.

Można natomiast, czy to będąc teistą, czy ateistą, widzieć plusy i minusy takich poglądów. Można wierzyć w boga, lecz uważać, że czasami wiara jest szkodliwa, a czasem pożyteczna. Można nie wierzyć i uważać dokładnie to samo.

ateista
setarkos (10757 punktów)
>>Czy można, pozostając na gruncie racjonalno-sceptycznym, być jednocześnie anty-teistą i anty-ateistą?
>Obawiam się, że musisz to pytanie nieco rozwinąć.

.
Chodziło mi raczej o stronę poznawczą niż emocjonalno-użytkową
.
Dopuszczam tu myśl, że dylemat może być pozorny, podobnie jak z nierozstrzygalnymi twierdzeniami w matematyce (niezupełność) albo w fizyce (fala czy korpuskuła), itp.
.
Stąd racjonalne wydaje się zawieszenie sądu w niektórych, zdawałoby się zasadniczych kwestiach, zawierających element przesądu. Wydaje się konieczne dopuszczenie niezerowej wątpliwości

.
19-06-2009 15:08 
 Ocena 1 na 1
estieista (67 punktów)
>Chodziło mi raczej o stronę poznawczą niż emocjonalno-użytkową

Ale co masz na myśli mówiąc o anty-teizmie i anty-ateizmie? Zdefiniuj swoją pozycję.
W szczególności, czy według Ciebie anty-teizm odrzuca wiarę w bogów? Czy według Ciebie anty-ateizm opiera się na wierze w bogów?

Rozważmy wszystkie opcje

1. Osoba wierząca (teista)
Nie można pozostawać na gruncie racjonalno-sceptycznym wierząc w nieracjonalne.

2. Agnostyk wierzący (agnostyk teista)
Nie można pozostawać na gruncie racjonalno-sceptycznym wierząc w nieracjonalne.

3. Agnostyk (pragmatyczny, silny, słaby)
Pozostaje na gruncie racjonalno-sceptycznym zakładając, że to czy bogowie istnieją, czy nie, jest niepoznawalne.
a. może odrzucić teizm, na przykład uważając wiarę za nieuzasadnioną a/lub religię za z gruntu fałszywą i/lub szkodliwą.
b. może odrzucić ateizm, na przykład uważając, że z braku dowodów na istnienie bogów, nie można odrzucić takiej możliwości

4. Agnostyk niewierzący (agnostyk ateista)
Pozostaje na gruncie racjonalno-sceptycznym, ale będąc ateistą nie może odrzucić ateizmu, choć może odrzucać niektóre formy ateizmu.

5. Ateista (silny, słaby)
Pozostaje na gruncie racjonalno-sceptycznym, ale będąc ateistą nie może odrzucić ateizmu, choć może odrzucać niektóre formy ateizmu.

Z tego co widać powyżej, choć lista nie wyczerpuje wszystkich możliwości, jedynie agnostycyzm może być jednocześnie anty-teistyczny i anty-ateistyczny, choć oczywiście nie musi.


ateista
pavvel (8272 punktów)pytanie: kim jest atre
Chłopie, czy ty naprawdę nie masz nic innego do roboty jak zaśmiecać forum swoimi bzdurami?

Żeby nie być gołosłownym parę linków oraz cytatów z twórczości pana atreYOU, niegdyś tylko atre (bez YOU):

(podaję tylko wątki, które atre założył, bo szkoda czasu żeby wszystkie bzdety czytać)

www.racjonalista.pl/forum.php/s,169978
i "perełka" z tego adresu:
Cytat:
ateista NIE MA PRAWA ani zakładać iż lepszy świat jest w ogóle możliwy, ani nawet zarzucać temu światu jakichkolwiek niedociągłości


www.racjonalista.pl/forum.php/s,170747
podsumowanie przydługiego i bezsensownego wywodu:
Cytat:
Dlatego też teizm stoi po stronie rozumu. A ateizm coraz bardziej się od niego odwraca.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,175717
a tu zaczyna się wypowiadać na temat nauki:
Cytat:
jest nadinterpretacją stwierdzenie iż elektron przeszedł jednocześnie przez "dwie dziury". To po prostu bzdura.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,176295
tutaj zakłada niby wątek do dyskusji, ale już na starcie zna wynik:
Cytat:
Cała ta dyskusja od początku wydaje mi się bezapelacyjnie rozstrzygnięta na rzecz stwierdzenia :
pojedynczy elektron (czy foton) przechodzi zawsze przez jedną szczelinę, nigdy przez dwie."


www.racjonalista.pl/forum.php/s,176504
A tu brakło panu atre odwagi, aby powiedzieć co myśli o swoich rozmówcach:
Cytat:
Każdy ma prawo, a nawet obowiązek mieć jakieś poglądy na dany temat i wyrażać je, dyskutować, rozwijać i uściślać. Ale jeśli jakieś poglądy nie trzymają się, że tak powiem, ani kupy, ani dupy... to proszę mi wybaczyć, ale...

a w ogóle, to czy obowiązkowe jest posiadanie poglądów i wygłaszanie bzdur w tematach o których się pojęcia nie ma?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,189484
jednak potrafi być "wyrozumiały" dla swoich rozmówców
Cytat:
Nie będę usuwał z tego wątku "dziwnych" wypowiedzi nie na temat, więc odnowiłem wątek licząc na rozsądne wypowiedzi.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,204890
tu pan atre przedstawia się jako autorytet:
Cytat:
ja i miliony innych (w skali światowej) ludzi, zajmujących się nauką w sposób ścisły


www.racjonalista.pl/forum.php/s,205687
Tu atre bawi się w recenzenta czyjejś pracy naukowej:
Cytat:
Ani też, tym bardziej, abyś sugerując się takimi idiotycznymi uwagami podnosił w niej problem, którego nie potrafisz nawet dobrze sformułować.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,206138
tu ulubiony temat atre - ateizm i ateiści
Cytat:
Któż by jednak skłonił ateistę do myślenia... skoro nawet ateista nie.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,206609
kolejny wątek z ateizmem w roli głównej:
Cytat:
Jakim więc cudem co chwilę słyszę od tych samych ateistów na tym forum iż ateista niczego dowodzić nie musi, albo że ciężar ten spoczywa jedynie na teistach, czy też ludziach wierzących? Jak to więc jest? Kto tu jest bardziej świadomy swojego poglądu? Bo już na pewno nie ateista, który tak twierdzi.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,207245
Nie ma to jak dobry tytuł wątku (Oto jestem!) i właściwy komentarz do czyichś słów:
Cytat:
(to chyba najlepszy koncept, drogi Vytautasie, jaki w życiu usłyszałem od ateisty) No istny kabaret.


To co podałem, to tylko fragmenty z otwarć wątków. Pan atre pisał je, zanim ktoś zdążył się odezwać. Tylko dlatego jest tak łagodnie. Jak ktoś napisał coś co mu się nie podoba, było ostrzej.

I taki ktoś zakładał nawet wątek o poziomie dyskusji na tym forum.
Co za hipokryzja.
20-06-2009 02:46 
 Ocena-1 na 3
atreYOU (971 punktów)Odp: pytanie: kim jest atre
Tę wypowiedź już raz usunąłem. Chyba zrozumiałe dlaczego? Jej autor umieścił ją ponownie. Tym razem nie usunę.
25-06-2009 10:50 
 Ocena-1 na 5
atreYOU (971 punktów)Deus ex machina.
I

www.racjon(*)rum.php/s,221862/i,100#w222282

www.racjonalista.pl/forum.php/s,221455#w222815

Od tych panów wczoraj dostałem po dziesięć minusów. Jak widać obaj panowie postanowili (jeden z nich nawet wprost to zadeklarował) poświęcać tylko dla mnie swój dzienny limit na minusy. Jak policzyłem po piętnastu z kawałkiem dniach zostanę usunięty z tego forum gdyż wejdę w ten sposób na debet. No cóż...

Pan pavvel wmawia wszystkim dookoła różne rzeczy, o których konkretnie na tych wątkach: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221455#w223208
www.racjon(*)rum.php/s,221862/i,100#w223217

Pan pavvel cały czas sugeruje iż to ja go obrażałem, przekręcałem jego wypowiedzi, szatkowałem itd. Sęk w tym iż na wątku Pytanie o ateizm www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w223242 na którym zaczął wmawiać mnie i różnym osobom takie właśnie rzeczy można sobie sprawdzić kto kogo obrażał, kto czyje wypowiedzi szatkował, przekręcał, czy też w ogóle tłumaczył itd. Ja wypowiedzi pana pavvela, czy pan pavvel moje wypowiedzi.

Pan pavvel umieszczał na wątku Pytanie o ateizm swoje wypowiedzi w których wprost mnie obrażał. Można sprawdzić która wypowiedź kiedy się pojawiła. Nic trudnego. Jak postanowiłem zareagować - pan pavvel usunięty przeze mnie post w którym wzywał o to abym nie zaśmiecał już więcej forum swoimi wypowiedziami... wkleił z powrotem. Już go nie usunąłem.

No cóż, pan pavvel dopiero wówczas nabrał animuszu i zaczął oskarżać mnie właśnie o usuwanie niewygodnych postów, zadeklarował się iż zainicjuje wątek specjalnie na mój temat itd. (usunięcie przeze mnie jego wypowiedzi w której wzywał mnie o nie zaśmiecanie forum i wkleił parę cytatów z moich starych wypowiedzi itd - było, o ile pamiętam, trzecią wypowiedzią którą kiedykolwiek usunąłem na tym forum ze swojego wątku)

Zagadnienie jakie poruszyłem na wątku Pytanie o ateizm jakoś nie mieściło się w głowie pana pavvela i postanowił mnie uciszyć i że właśnie o to mu chodzi, potwierdzają pierwsze linki, które tu podałem. On sam z jakichś powodów stwierdził iż na wątku Pytanie o ateizm jako pierwszy go ośmieszyłem, obrabiałem mu tyłek (jego ulubione powiedzenie), przekręcałem jego wypowiedzi, szatkowałem itd. Z tego względu prosiłbym teraz o wejście na ten wątek www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w223242 i sprawdzenie kto kogo obrażał, kto czyje wypowiedzi przekręcał itd. Ja wypowiedzi pana pavvela, czy na odwrót.

Pozwolę sobie posegregować swoje i pavvela wypowiedzi na tym wątku w porządku chronologicznym(według czasu ich pojawiania się). cdn
25-06-2009 10:51 
 Ocena-1 na 5
atreYOU (971 punktów)Odp: Deus ex machina.
II
Pierwsza wypowiedź pana pavvela na wątku Pytanie o ateizm:
pavvel (17.06.2009 21.21) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220079
Zaczyna się tak:

"Skoro atreYOU zaczyna swój wątek posługując się moim nickiem, czuję się zobligowany do odpowiedzi.
Niestety, znowu widzę, że pan atreYOU jak zwykle przekręca wszystko.
Nie zrozumiał moich wypowiedzi mimo, że kilkakrotnie tłumaczyłem o co mi chodzi.
Skoro dyskusja kwitnie to może dobrze byłoby gdybyśmy odnieśli się do tego co rzeczywiście powiedziałem, a nie do tego co atreYOU zrozumiał, bo zrozumiał chyba niewiele."

Pan pavvel sugeruje iż... tematem wątku nie jest to, co nim jest. Stwierdza wręcz iż skoro "dyskusja kwitnie to może dobrze byłoby gdybyśmy odnieśli się do tego co rzeczywiście powiedziałem, a nie do tego co atreYOU zrozumiał". Hmm... Dyskusja oczywiście kwitła i nikt nie miał problemów ze zrozumieniem pytania zadanego przeze mnie. Rzecz w tym iż pan pavvel w poprzedniej dyskusji ze mną do której odesłałem na początku wątku, też nie miał wówczas żadnych problemów z jego zrozumieniem. Proszę zobaczyć iż sam wówczas wszedł w dyskusję ze mną - odnosząc się właśnie do tego pytania, które już tam, w rozmowie z kimś innym, zadałem. Proszę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,215484#w219388
Cytat:
>Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?

Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami. Akt stwórczy opisany w Biblii wyklucza nauka.

No cóż... Czy ktoś zmuszał pana pavvela do odpowiedzi na mój post? Pan pavvel stwierdził iż "Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami."

W dalszej dyskusji pan pavvel sugeruje odnośnie tego pytania: "Nie widziałbym najmniejszego problemu. Badaniem początków wszechświata zajmuje się fizyka i ewentualnie filozofia." Pan pavvel jak widać już teraz w ogóle nie zrozumiał zadanego przeze mnie pytania do którego sam się odniósł zaczynając w ten sposób dyskusję ze mną: "Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?" Cały czas bowiem odpowiada iż tym się zajmuje... nauka. A więc "Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami."! Czy teraz widać na jaki tor, według pana pavvela, powinna przejść dyskusja na wątku Pytanie o ateizm? On po prostu nie zrozumiał pytania (tym razem, skoro tak bardzo się tego domagał, ja jestem zmuszony mu to zarzucić). Gdyby zrozumiał nie odpowiedziałby że "Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami." Moja pytanie brzmiało: "Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?" Pan pavvel widocznie zrozumiał iż ja w tym pytaniu potraktowałem ateizm jak jakąś dziedzinę naukową, jak fizyka, czy chemia. I według niego to pytanie implikuje taki sens. No cóż... jak pan pavvel jednak stwierdził, "dyskusja kwitła" i można tam zobaczyć iż jakoś nikomu podobne insynuacje nie przyszły do głowy odnośnie zadanego tam przeze mnie pytania. Odpowiedzi były różne: podważano akt stwórczy, próbowano go utożsamić z "powstawaniem" itd. Nie podobało się to panu pavvelowi jednak iż "dyskusja kwitła" i że nikt jakoś nie rozumiał tego pytania tak jak on go zrozumiał i stąd jego frustracja! i wołanie aby tak właśnie je pojęto. Zanim pan pavvel napisał tego pierwszego posta ja dyskutowałem z innymi:
atre (17.06.2009 02.14) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w219850
atre (17.06.2009 15.38) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w219966
atre (17.06.2009 15.57) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w219973
atre (17.06.2009 16.03) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w219976
atre (17.06.2009 16.26) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w219982
atre (17.06.2009 16.35) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w219987
atre (17.06.2009 17.24) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w219999
atre (17.06.2009 19.19) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220034
atre (17.06.2009 20.48) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220067
atre (17.06.2009 23.39) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220136
Można rzucić okiem na te posty i zobaczyć czy ja coś np. o panu pavvel'u mówiłem, czy jakoś interpretowałem jego wypowiedzi z poprzedniej naszej dyskusji, szatkowałem jego wypowiedzi, czy też którąś z nich cytowałem i udowadniałem mu, że czegoś nie rozumie, czy coś tam przekręca, ośmieszałem go itd. To samo dotyczy mojej wypowiedzi inicjującej wątek. cdn
25-06-2009 10:54 
 Ocena-2 na 6
atreYOU (971 punktów)
III
Popatrzmy teraz co robi pan pavvel. Pierwszą jego wypowiedź już znamy, teraz kolejne:
pavvel (17.06.2009 21.51) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220093
"Dokładnie to przez cały wczorajszy wieczór tłumaczyłem temu atreYOU.
Pięć, a może i więcej razy na różne sposoby, ale jemu i tak się to nie podobało."
Dalej:
pavvel (17.06.2009 22.26) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220111
W rozmowie z kimś innym nie omieszkał wtrącić: "I tej to różnicy nie mógł wczoraj atreYOU zrozumieć."
To już było drugi raz. Atre milczy. Dalej:
pavvel (17.06.2009 22.38) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220114
W trzeciej swojej wypowiedzi na tym wątku po raz kolejny mówi tylko i wyłącznie o jednym: "Z rozumieniem u atreYOU duże problemy są. Nie wiem czy nie potrafi, czy nie chce zrozumieć." ...Atre milczy. Dalej:
pavvel (17.06.2009 23.58) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220140
To pierwsza (czwarta w ogóle) wypowiedź pana pavvela, w której atre nie występuje. Dalej moja odpowiedź na pierwszy post pana pavvela:
atre (18.06.2009 00.28) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w220151
Tutaj wyraźnie odniosłem się po raz kolejny do jego cytatu definicji ateizmu z racjonalisty.pl:
Cytat:
(tutaj zacytowałeś tekst z racjonalisty.pl) Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w istnienie wszelkich bogów. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.

Pan pavvel stwierdził iż jemu chodziło o to iż "ateizm się tym nie zajmuje"... ale nauka. I podał na potwierdzenie powyższy cytat: " Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną." (podkreślenie moje) Całe to zamieszanie wynika więc z tego iż pan pavvel nie zrozumiał mojego pytania, do którego sam się odniósł zaczynając w ogóle ze mną dyskusję. Ateizm to nie fizyka, ani chemia. Jak więc można było tak zrozumieć pytanie zadane przeze mnie: "Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza akt stwórczy?" I upierać się w związku z tym iż "Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami?" I domagać się jeszcze na wątku Pytanie o ateizm aby dyskusja tam kwitnąca (co widać obraziło pana pavvela) powinna zejść na takie rozumienie tego pytania? To już pozostanie tajemnicą pana pavvela. cdn
25-06-2009 10:57 
 Ocena-2 na 6
atreYOU (971 punktów)
IV
Paradoks polega jednak na tym iż pan pavvel w końcu ujawnił iż jednak rozumie to pytanie:
pavvel (18.06.2009 00.57) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220167
Maltretując cały czas cytowaną przez siebie regułkę, powiada: Cytat:
"Nie odwołuje się do przyczyn nadnaturalnych. Nie potrzebuje ich.
Nic tu o żadnym kategorycznym wykluczaniu nie ma."

Odnosi się więc do tego iż "wyklucza", bądź nie i stwierdza iż "Nic tu o żadnym kategorycznym wykluczaniu nie ma." A więc na postawione pytanie na tym wątku odpowiada Nie. Czego więc ja według niego nadal z jego wypowiedzi nie rozumiem? W mojej pierwszej odpowiedzi na jego pierwszy post przecież wyraźnie mówię to samo w pierwszych słowach: "Zadałem pytanie, na które odpowiedziałeś: nie - przecież tę różnicę dostrzegasz. Tak trudno zrozumieć co się samemu pisze?" ...To też już pozostanie tajemnicą pana pavvela.

Na drugi dzień, od samego rana, pan pavvel jednak zaczyna od nowa:
pavvel (18.06.2009 07.53) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220200
Cytat:
A to przykład "uczciwości" pana zwącego się atreYOU:

Itd. Pan pavvel, jak już zaczęło do mnie docierać powoli, rozpoczął prywatną krucjatę. Moja następna wypowiedź na tym wątku pojawiła się jednak dopiero 20.06.2009 00.34. Popatrzmy co do tej pory nawyprawiał pan pavvel (oczywiście oprócz tej wypowiedzi godz.07.53):
pavvel (18.06.2009 00.09) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220141
Cytat:
"Mamy lekarza na tym forum?
Bo tu chyba dobry specjalista jest potrzebny."

Dalej:
pavvel (18.06.2009 18.47) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220380
Tutaj nawiązał dyskusję z forumowiczem estiestą... oczywiście na temat atre, obaj nie pozostawiają na nim w następnych postach suchej nitki. Taka mała próbka: "Po tym samobóju uznałem, że nie dość, że nieuczciwy i bezczelny, to jeszcze wyjątkowo mało lotny jest pan atreYOU." Hmm... Ale pan pavvel upiera się iż to pan atre go obrażał itd.
Następne wypowiedzi pana pavvela przed moim powrotem do dyskusji:
pavvel (19.06.2009 19.22) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220821
"A nie słyszałeś teorii, że mleko kwaśnieje właśnie dlatego, że krasnoludki do niego sikają
Prawdopodobieństwo, że tak jest naprawdę, jest oczywiście bardzo małe, ale wolałbym jakby ktoś dowód podał"
Dalej:
pavvel (19.06.2009 21.27) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220872
Pan pavvel po tym jak zaświecił przykładem poczuł się do roli moderatora na tym wątku.
pavvel (19.06.2009 21.34) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220875
No cóż... za pierwszym razem nie wyszło, więc spróbował ponownie. Sęk w tym iż też mu za bardzo nie wyszło. ...Ale to pan pavvel nie omieszkał oskarżyć atre... o hipokryzję.
pavvel (19.06.2009 21.41) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220878
To była chwila przerwy na "lotną" dyskusję. cdn
25-06-2009 10:58 
 Ocena-3 na 7
atreYOU (971 punktów)
V
Tymczasem wracam na forum... i co widzę? Tego już nie muszę tłumaczyć. Moja pierwsza wypowiedź była dla jkl:
atre (20.06.2009 00.34) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220967
Druga dla estiesty, (znając oczywiście już jego rozmowę z pavvel'em):
atre (20.06.2009 01.32) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220978
Trzecia dla pavvel'a:
atre (20.06.2009 01.41) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w220981
Cytat:
"Nic nie robisz tylko sugerujesz wiecznie iż ja czegoś nie rozumiem, iż mnie się coś poplątało itd. A teraz w dodatku jak stara przekupka na targu psioczysz na mnie w rozmowie z kimś innym. Naprawdę nie stać cię na nic więcej? Nie będę usuwał... ale przyznam się iż tym razem już niewiele brakowało."

Czy powiedziałem nie prawdę? Nie tak było? Po kolejności wypowiedzi dopiero widać kto komu "obrabiał tyłek". Pan pavvel mógł mydlić oczy wszystkim dokoła, bo komu by się tam chciało sprawdzać jak było naprawdę? ...Co było dalej, to już można sobie poczytać samemu:

pavvel (20.06.2009 02.08) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220986
pavvel (20.06.2009 02.18) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220989
pavvel (20.06.2009 02.26) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220992
pavvel (20.06.2009 02.55) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220997
pavvel (20.06.2009 03.36) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w220998
pavvel (20.06.2009 11.00) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w221086
pavvel (20.06.2009 11.11) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w221090
pavvel (20.06.2009 16.14) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w221203
pavvel (20.06.2009 17.50) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w221243

pavvel (21.06.2009 02.37) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w221451

pavvel (24.06.2009 23.32) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,66#w223231

atre (20.06.2009 00.34) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220967
atre (20.06.2009 01.32) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220978
atre (20.06.2009 01.41) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w220981
atre (20.06.2009 01.57) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220983
atre (20.06.2009 02.18) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220988
atre (20.06.2009 02.41) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w220994
atre (20.06.2009 02.46) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w220996
atre (20.06.2009 21.39) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w221317
atre (20.06.2009 22.52) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w221357

atre (21.06.2009 01.33) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w221439

atre (23.06.2009 22.01) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w222781

atre (24.06.2009 03.40) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w222872
atre (24.06.2009 04.10) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w222873
atre (24.06.2009 04.25) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w222874
atre (24.06.2009 23.22) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,20#w223226
atre (24.06.2009 23.59) www.racjon(*)orum.php/s,219839/i,96#w223242

cdn
25-06-2009 10:59 
 Ocena-1 na 5
atreYOU (971 punktów)
Zakończenie

1. Podsumowując moją pierwszą dyskusję z panem pavvelem (tę do której odsyłam na wątku Pytanie o ateizm) muszę przyznać iż pan pavvel najpierw właśnie opacznie zrozumiał zadane tam przeze mnie pytanie: "Czy ateizm wyklucza twierdzenie iż świat został stworzony, albo - inaczej mówiąc - wyklucza aktu stwórczy?" tak jakbym to właśnie ja w tym pytaniu potraktował ateizm jako właśnie jakąś dziedzinę naukową, np. fizykę, czy chemię, stąd jego odpowiedź: "Ateizm nie zajmuje się takimi sprawami." Pan pavvel w odpowiedzi odsyła mnie do definicji ateizmu z racjonalisty.pl. Trochę mnie to rozbawiło wówczas bo właśnie w tej definicji wyraźnie niejako pisze iż " Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i materialistyczną." No cóż... Pan pavvel jednak wciąż upierał się iż nawet w tym pokręconym sensie właśnie "ateizm się takimi sprawami nie zajmuje"... na potwierdzenie czego odsyła mnie do stwierdzenia iż Ateizm tłumaczy zjawiska świata itd. To już było komiczne.

Co dzieje się dalej... Na moje słowa: "ateizm wyklucza istnienie Boga, a tym samym akt stwórczy" pan pavvel odpowiada: "Ateizm wyklucza wiarę w boga. Wiem, że niektórym ciężko dostrzec i zrozumieć różnicę." Czyli miałem rozumieć, że nie jest tak jak powiedziałem? Ateizm nie wyklucza "istnienia Boga, a tym samym akt stwórczy"...ale jedynie "wyklucza wiarę w Boga"?
Wybaczcie więc iż nie miałem zamiaru na następnym wątku wnikać w szczegóły tej dyskusji, a jedynie odniosłem się do sugestii zainicjowania wątku na którym zadam to właśnie pytanie, które dyskutowaliśmy z panem pavvelem.

2. Dlaczego to pytanie uważam za takie istotne? Mówię o tym tutaj (również na wątku Pytanie o ateizm).

"Dopiero w religii monoteistycznej mamy do czynienia z Bogiem, jako stwórcą świata. Tamci "bogowie" to były właśnie tylko takie "zapchajdziury" odnośnie naukowego rozumienia świata. I co do tego ateiści jak najbardziej mają rację. Sęk w tym iż teizm też to odrzuca. Odrzucił to ponad trzy tysiące lat temu! Czemu więc ateiści mieszają Boga z tymi "bogami"? Bo do większości nadal nie dociera ta różnica pomiędzy religią monoteistyczną, a religiami politeistycznymi, czy panteizmem. Gdyby łaskawie ateiści to zauważyli - doszło by do prawdziwej rewolucji w ich rozumieniu religii. Skończyłyby się idiotyczne porównania Boga do "bogów", potworów spaghetti i tym podobnych bzdur. Niestety, większość nie potrafi dostrzec tej różnicy. Do tego właśnie wstępem jest ten wątek. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie skończy raz na zawsze dylematy w rodzaju: ten "bóg" czy tamten. Nawet większość wierzących religii monoteistycznej nie potrafi wyjaśnić tej różnicy pomiędzy Bogiem, a "bogami", pomiędzy własną religią , a religiami politeistycznymi, czy panteistycznymi."

Nie ma się więc co obrażać kiedy teista mówi iż czegoś tam większość ateistów nie rozumie, czy też coś tam do nich nie dociera, bo to jest dla mnie niestety faktem. Gdyby nim nie był, nikt nie mieszałby Boga z "bogami" itd. Tej różnicy nie potrafi, jak już powiedziałem, wyjaśnić również większość wierzących. No takie mamy współczesne szkolnictwo. Wyjaśnienie tej sprawy jest jednak istotne tak dla wierzących w momencie kiedy spotykają się z takimi argumentami ateistów jak "dlaczego ten Bóg, a nie tamten", jak i dla ateistów, czyli ich rozumienia istoty religii monoteistycznej, którą odrzucają, ale niestety bez zrozumienia.
Po drugie w dyskusjach prowadzonych przez samych ateistów nagminne jest stwierdzanie jakiejś ślepoty na argumenty u wierzących, nielotności ich umysłów itd. A to tylko najdelikatniejsze wśród tych wszystkich określenia. Specjalne więc atakowanie nie-ateisty dlatego iż powie coś ogólnie o ateistach, trąci z lekka hipokryzją.

Na kolejnym etapie dyskusji nad zagadnieniem można by podjąć się analizy poszczególnych wierzeń, począwszy od wierzeń religii politeistycznych, które sprowadzają się jak jedna do tych samych założeń, następnie analizy założeń wierzeń opartych na panteizmie, czyli wierzeń z kręgu hinduizmu, buddyzmu, które też jak jedna wyprowadzone są z tych samych założeń. Dopiero wówczas można zobaczyć różnicę pomiędzy Bogiem, a "bogami", pomiędzy Bogiem, Stwórcą tego świata, a "bogami" organizującymi ten świat, czy też wyprowadzającymi go z siebie, gdzie wszechświat jest tak samo odwieczny jak On sam - więc nie mógłby być jego stwórcą (panteizm)

Jeśli chodzi o to całe zajście z panem pavvelem to dla mnie oczywistym jest iż deus ex machina w tym wszystkim było 1.niezrozumienie mojego pytania przez pana pavvela, jak i też w równym stopniu 2.to iż do mnie początkowo nie dotarło (a więc tak samo chodzi o niezrozumienie) tego iż on sam wychodził od właśnie takiego opacznego rozumienia zadanego przeze mnie pytania.

Tego jednak iż pan pavvel próbował ostatecznie usunąć mnie z tego forum pod rękę z panem J.S. chcąc zepchnąć mnie w ten sposób do debetu w punktacji... tego iż próbował swoje chamstwo uzasadniać stylistyką moich poprzednich wypowiedzi, która wcale nie była gorsza od ogólnie prezentowanej stylistyki przez samych ateistów i innych na tym forum, szczególnie gdy dyskutują właśnie z wierzącymi, a już na pewno nie była na tym poziomie jaki na moim wątku zaprezentował pan pavvel... tego... już więcej komentować nie zamierzam.
25-06-2009 11:05 
 Ocena-2 na 4
atreYOU (971 punktów)
Ten mój tekst został z bazgrołów przeniesiony do oślej ławki. Dlatego postanowiłem teraz umieścić go jako odpowiedź do obrażających mnie tekstów pana pavvela. Jeżeli i stąd zostanie usunięty, to mam nadzieję iż razem z obrażającymi mnie tekstami pana pavvela. Dziękuję.

25-06-2009 11:05 
 Ocena 7 na 9
Autografka (10638 punktów)
W ilu jeszcze wątkach masz zamiar powielać te same posty? Zostały przeniesione do oślej ławki i słusznie, bo dotyczą osobistych animozji. Przykro mi, ale za te przeklejone posty masz u mnie minus. Ileż można?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 11:16 
 Ocena-3 na 5
atreYOU (971 punktów)
Tak samo do diabła jak teksty pana pavvela na tym wątku obrażające mnie na wszelkie sposoby, a na które moderatorzy nie reagują. Za minus masz ode mnie minus.
25-06-2009 11:49 
 Ocena 7 na 7
Madman (7811 punktów)
>Za minus masz ode mnie minus.
A Ty masz minusy za wszystkie posty, które zaczynają się od "Pan Pavvel to, Pan Pavvel tamto". Ile można?! Człowieku, daj już spokój. Zaloguj się na forum żal.pl. Zarzucę cytatem dla zachęty:
"Żalowe sytuacje
Wszedłeś w kupę, rzuciła Cię dziewczyna, mama Cie nie kocha ? Tu jest Twój żal."
25-06-2009 13:28 
 Ocena-3 na 5
atreYOU (971 punktów)
Aż do znudzenia. Aż się znudzi co niektórym obrażanie ludzi inteligentnych a pochwalanie głupoty. To się jednak nigdy nie znudzi co niektórym. Sami moderatorzy zadbają o monopol na głupotę. Ani się nie obrażam, ani nic takiego. To tylko forum. Ateiści też by sobie wreszcie wzięli o głowy iż wśród nich też zdarzają się półgłówki. Tak to ludzka rzecz, a tak nie chce dotrzeć do niektórych kręgów. Staną murem za każdym idiotą na tym forum i każdą głupotą, którą powie - byleby pluł w odpowiednią stronę. Jeśli okazują wspaniałomyślność - to tylko dopóki czują swoją wydumaną wyższość nad biednym, ociemniałym katolikiem, świadkiem itd. ...Ja już nic więcej na tym forum nie mam do powiedzenia. Z niektórymi może jeszcze kiedyś podyskutuję - ale nie na tym forum. Już nie. Podziękujcie moderatorom-prześladowcom, którzy na to pozwolili. Webmaster
25-06-2009 12:06 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)
>Tak samo do diabła jak teksty pana pavvela na tym wątku obrażające mnie na wszelkie sposoby, a na które moderatorzy nie reagują. Za minus masz ode mnie minus.

Ale po co z uporem maniaka to zamieszczasz? Myślisz, że to ktoś dokładnie przeczyta? Że będzie klikał na te wszystkie linki, żeby się przekonać, kto ma rację? To jest dziecinada, nie widzisz tego?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 12:37 
 Ocena-2 na 4
atreYOU (971 punktów)
Oczywiście, że to widzę. Ty też mogłabyś jednak otworzyć oczy i zobaczyć jak sugestywnie, gdy chcą, w imię swoich prywatnych żalów, działają tutaj moderatorzy. Ty też mogłabyś zobaczyć iż wszelkie prawdziwie intelektualne podejście do religii, ateizmu, wiary, Boga jest natychmiast ośmieszane i banowane. Ty też mogłabyś zauważyć jak i za co banuje się mnie teraz. Ty też mogłabyś zauważyć że to forum to takie dyletanckie podwórko na którym w istocie rządzą i usuwają w odpowiednim momencie kogo chcą i za co chcą sami moderatorzy. W tekście Deus ex machina widać wyraźnie kto kogo obrażał i za co tylko pochwały od moderatorów (poprzez przemilczanie tego chamstwa) dostawał cały czas. Oni są jak dzieci na osiedlowym podwórku. Ich trzepak, ich drabinki. Nauka, racjonalizm i to wszystkim czym się metkuje ten portal - to jeden wielki mit w którym uświadamiają się sami w ten sposób, jak to właśnie widać na tym wątku. Ja nikogo nie zmuszałem do gadania bzdur. Teraz co niektórzy się tego tak wstydzą iż boją się do tego przyznać: webmaster, vytautas(nawet nie wie, a grałem z nim nie raz w szachy na Kurniku), meretseger(odsyła mnie do słownika, żeby mi udowodnić, że w reakcji spalania wodoru w tlenie dochodzi do stworzenia wody!...to ta nauka, którą tu się metkują co niektórzy i jeszcze idą w zaparte), pavvel(pochrzaniło mu się coś na początku - a w Deus ex machina na to dowód (jest w oślej ławce i póki co na tym wątku) - ale nie potrafi się nawet do tego przyznać, więc usiłuje poprzekręcać wszystko licząc na to iż nikt nie sprawdzi jak było naprawdę - Deus ex machina to wyjaśnia, linki w kolejności chronologicznej mówią same za siebie! - J.S. którego obrażliwy post usunąłem jakimś cudem wręczył mi już przez ostatnią dobę prawie dwadzieścia minusów! Pavvel tak samo. Do nich dołączyła meretseger, madman i paru innych. nic dodać, nic ująć.
....................................................................
25-06-2009 12:53 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Do nich dołączyła meretseger
Meretseger, jeśli łaska.
Tak, dołączyłam. Zwykle minusów nie stawiam (a przynajmniej bardzo rzadko, przed Twoimi obecnymi akcjami nie wykorzystałam nawet jednego dziennego przydziału), ale tym razem przeszedłeś sam siebie i nie zostawię tego odłogiem. Postawiłam Ci mniej więcej tyle minusów, ile Ty - mnie. Nie strzelam dziesiątkami i nie szukam starych postów, żeby się wyżywać. A jak trzeba będzie, postawię tych minusów jeszcze więcej - za ośli upór w niezrozumieniu słów w języku polskim oraz "wycieranie sobie mną buzi" - bo prosiłam, żeby tego nie robić. Nie rozumiesz, co się do Ciebie mówi? O ile pamiętam, do tej pory nie obdarzałam Cię nigdy łaską minusów, wolałabym doprawdy, żeby tak zostało, ale (trochę irracjonalnie) czuję się wyprowadzona z równowagi.
Przyjmij radę - nie ciągnij tej zabawy dalej i nie odgrywaj tu męczennika za wiarę.
25-06-2009 13:53 
 Ocena-2 na 4
atreYOU (971 punktów)
No cóż... w ostateczności z takim zarzutem też się trzeba liczyć. Życzę powodzenia.
25-06-2009 13:04 
 Ocena 8 na 8
Autografka (10638 punktów)

Tyle żalu tu wylałeś, że mam wątpliwości, czy tak naprawdę wiesz jeszcze o co Ci dokładnie chodzi.
O dyletanctwo forum, forumowiczów, złych moderatorów, pavvela, który Cię obraża (i vice versa), minusy, które dostałeś (ja też dołączyłam, nie ukrywam), czy jeszcze coś innego.
Piszą na tym forum ludzie o różnych poglądach (i to jest ciekawe). Można by się dowiedzieć, jak widzi świat taka osoba o odmiennych poglądach. Tylko do tego potrzeba minimum dobrej woli, spróbowania przyjęcia określonych założeń na potrzeby dyskusji, umiejscowienie się "obok" swoich poglądów. A Ty co robisz? Zakładasz kolejne wątki o niczym (Ty, nie pavvel), a potem się dziwisz, że wywołuje to dezaprobatę forumowiczów.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 13:08 
 Ocena 5 na 5
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
AtreYOU, to straciło wszelki sens. Nie będę roztrząsał żadnych racji, bo jest już tych wypowiedzi na forum tyle, że nikt ich czytać nie będzie. Tego, co w tej chwili robisz, nie rozumiem, to jest beznadziejne. Twojego interlokutora również nie czytam, szkoda mi czasu.
Nie stawiam ani Tobie, ani Twemu rozmówcy plusów i minusów, bo już dawno przestałem tę dyskusję śledzić. Nie śledzę i nie wchodzę w dyskusje do niczego prowadzące. Posłuchaj dobrej rady i zamknij ten wątek.

Pozdrawiam.
25-06-2009 13:42 
 Ocena-1 na 3
atreYOU (971 punktów)
Nie będę uczestniczył już w rozmowach na tym forum. To nie ma sensu. Forma i założenia tego portalu uniemożliwiają sensowne dyskusje. Sam po sobie widzisz jak musisz się uchylać, aby się nie narazić. Obserwowałem wypowiedzi wielu uczestników, w tym twoje. To naprawdę widać. ...A żeby gadać o d... maryni to ja nie muszę jak cymbał walić po klawiaturze po nocach, żeby jakiś nawiedzony opluł mnie za to iż sam czegoś nie zrozumiał... bo to jego podwórko i w razie czego moderator tylko poklepie go po ramieniu. Pozdrawiam cię i na tym forum już żegnam.
25-06-2009 14:00 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Nie będę uczestniczył już w rozmowach na tym forum. To nie ma sensu. Forma i założenia tego portalu uniemożliwiają sensowne dyskusje. Sam po sobie widzisz jak musisz się uchylać, aby się nie narazić. Obserwowałem wypowiedzi wielu uczestników, w tym twoje. To naprawdę widać. ...A żeby gadać o d... maryni to ja nie muszę jak cymbał walić po klawiaturze po nocach, żeby jakiś nawiedzony opluł mnie za to iż sam czegoś nie zrozumiał... bo to jego podwórko i w razie czego moderator tylko poklepie go po ramieniu. Pozdrawiam cię i na tym forum już żegnam.

Raczej na forum sensownej dyskusji nie przeprowadzisz. Zaginie w kakofonii dźwięków i śmiechu gawiedzi. Kiedyś próbowałem w kilku tematach, byli uczestnicy kompetentni i nic z tego. Nie ja jeden próbowałem. Rożnica jest taka, że ja to już wiem, a Ty się dopiero dowiedziałeś.

Pozdrawiam.
26-06-2009 11:18 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Nie będę uczestniczył już w rozmowach na tym forum ... już żegnam.
>
arte! Nie będziesz tęsknił? Nawet tak bardzo, bardzo malutko?
No przyznaj, że troszkę to będziesz!


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
25-06-2009 13:39 
 Ocena 3 na 3
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>J.S. którego obrażliwy post usunąłem
Równie dobrze możesz napisać, że usunąłeś obraźliwy post kogokolwiek.
>jakimś cudem wręczył mi już przez ostatnią dobę prawie dwadzieścia minusów!
Niestety mogę tylko 10
Sam prowokujesz produkując dziwne wątki.

Z pewnością wiesz, że nigdy wcześniej nie stawiałem Ci minusów.
25-06-2009 13:51 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
Przykro mi że do takiej sytuacji doszło. Ja to traktuje jak nieporozumienie. Może jeszcze kiedyś da się to naprawić... ale już nie na tym forum. Pozdrawiam.
25-06-2009 13:52 
 Ocena 3 na 5
Madman (7811 punktów)
> Oczywiście, że to widzę. Ty też mogłabyś jednak otworzyć oczy i zobaczyć jak sugestywnie, gdy chcą, w imię swoich prywatnych żalów, działają tutaj moderatorzy. Ty też mogłabyś zobaczyć iż wszelkie prawdziwie intelektualne podejście do religii, ateizmu, wiary, Boga jest natychmiast ośmieszane i banowane. Ty też mogłabyś zauważyć jak i za co banuje się mnie teraz. Ty też mogłabyś zauważyć że to forum to takie dyletanckie podwórko na którym w istocie rządzą i usuwają w odpowiednim momencie kogo chcą i za co chcą sami moderatorzy.
Gdybyś widział cokolwiek poza czubkiem własnego nosa, zauważyłbyś, że Miłującego i Kosmalskiego jakoś nikt nie usuwa. Kosmalski bodajże miał raz przerwę trzydniową, ale potem jakoś umiał wyluzować. Ty najwidoczniej nie potrafisz. Bierzesz swoje zabawki i zmieniasz piaskownicę? Okej, tęsknić nie będziemy.
25-06-2009 14:36 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
"Wyznaję, że ludziom wierzącym niechętnie odpowiadam na pytania o argumenty na rzecz ateizmu. Nie dlatego, bym bała się urazić ich "uczucia religijne": nie podzielam przekonania o potrzebie ochrony uczuć tego rodzaju. Stan psychiczny osoby, która twierdzi, że cierpi, ilekroć ktoś okazuje brak uwielbienia dla czegoś, co ona wielbi, zasługuje zapewne na terapię, ale nie na sankcjonowanie go przez zakazywanie ludziom zachowań, które mogą wywołać u kogoś takie cierpienie (na ogół zresztą nieodróżnialne zewnętrznie od postawy nietolerancji). Podzielam natomiast przekonanie psychologów, iż należy chronić pewne inne ludzkie uczucie, mianowicie uczucie samoakceptacji. Tymczasem mam nieodparte wrażenie, że argumentując na rzecz ateizmu wobec teisty narażam go na utratę wiary we własną sprawność i uczciwość intelektualną: sugeruję - mimo że dokładam starań, by tego nie czynić - że myśli on w sposób niesamodzielny i niedość krytyczny, że jest podatny na indoktrynację, skłonny do myślenia życzeniowego, a co najmniej niedouczony lub niekonsekwentny. Sugestie tego rodzaju zdają się być naturalnym produktem ubocznym samej logiki sporu ateisty z teistą. Unikam więc takich rozmów."
25-06-2009 15:31 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
Muszę przyznać, że jestem lekko zawiedziony. Myślałem, że jak lekko Cię sprowokuję, to poświęcisz ze trzy wątki mojej skromnej osobie albo przynajmniej zaczniesz wklejać cytaty z moich starszych postów. A tu nic, nawet minusa mi nie dałeś. Dlaczego więc innym też nie możesz odpuścić i po prostu pisać normalnie, tak jak do mnie?
25-06-2009 15:31 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>Ty też mogłabyś zobaczyć iż wszelkie prawdziwie intelektualne podejście do religii, ateizmu, wiary, Boga jest natychmiast ośmieszane i banowane.

   Parę przykładów proszę.

>Ty też mogłabyś zauważyć jak i za co banuje się mnie teraz.

   Jak i za co?

>Ty też mogłabyś zauważyć że to forum to takie dyletanckie podwórko na którym w istocie rządzą i usuwają w odpowiednim momencie kogo chcą i za co chcą sami moderatorzy.

   Dyletanckie? Zapewne. Specjalistów od tematyki, która Cię fascynuje tutaj chyba nie znajdziesz. Co do usuwania w odpowiednim momencie itd. też proszę o przykłady. Włożyłeś tyle trudu w ustalanie kto, kiedy i za co uraczył Cię minusem, że podanie takich przykładów (usuwania w odpowiednim momencie itd.) nie powinno stanowić dla Ciebie zbyt wielkiego, dodatkowego obciążenia.

   Póki co, mój przykład Twojego sposobu dyskusji:
Cytat:
W ludzkiej kulturze tylko jest jedno znaczenie pojęcia "stworzyć". Funkcjonuje ono jedynie w religii i może być przypisywane (w tym celu istnieje to pojęcie, w żadnym innym) Stwórcy, czyli Bogu (w starożytnych religiach politeistycznych bogowie nie stwarzają, ale organizują świat z chaosu, ale istniejących już rzeczy, materii, czy tam czegoś)


   Stwierdzasz autorytatywnie, że jest tak, a tak. Nie podajesz żadnych poważnych argumentów. Z zapałem wdajesz się za to w semantyczne rozważania różnic zakresów znaczeniowych pojęć powstanie, tworzenie, stworzenie itp. Nie twierdzę, że nie jest to istotne. Dziwię się tylko, po co to robisz, skoro orzekłeś już, tak jak na wstępie.

   Ponadto, nie obraź się, ale Twoje rozważania są najzwyklej w świecie nudne. Myślę o formie, nie o treści. Nudne, jak nudny może być wykład o rozmaitościach różniczkowych, prowadzony przez najwyższej klasy fachowca, który jednak nie ma zielonego pojęcia o dydaktyce. Naprawdę nie wystarczy wiedzieć. Trzeba jeszcze umieć tę wiedzę przekazać konkretnemu odbiorcy. Nawet gawiedzi, skoro uznało się za stosowne przed nią wystąpić. Umieć i chcieć, bo nawet chęci zbytniej, poza chęcią wykazania gawiedzi, że jest gawiedzią, u Ciebie nie dostrzegam.

   Ale może źle widzę...

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-06-2009 16:38 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>   Ponadto, nie obraź się, ale Twoje rozważania są najzwyklej w świecie nudne. >Myślę o formie, nie o treści.

Zgadzam się. Dodam, że Ciężko liczyć u arteYOU na minimum dobrej woli w zrozumieniu adwersarza, to zniechęca do dyskusji. Bo po co pisać skoro do odbiorcy przekaz i tak nie trafi?

Pozdrawiam


"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Kowalska (14008 punktów)Odp: Pytanie o ateizm.
Dobrze widzę, że z "Oślej ławki" zawijanie w sreberka Kolega atreYOU w ten wątek wkleił?

Pavvel, Ty weź coś zrób. Nie wiem. Przeproś pana, czy coś.... Bo się całkiem wścieknie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365