Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tolerancja - tak, homototalitaryzm - nie!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-06-2009 13:48Robert Zawecki (4718 punktów)Tolerancja - tak, homototalitaryzm - nie!
Ocena 10 na 18


   Jakiś czas temu karykaturzystów chcieli zwalniać z pracy islamiści. Teraz tym tropem podąża gejowska ekstrema. Mam pełną tolerancję dla różnych nawet najdziwniejszych zachowań ludzkich, póki dokonywane są w sferze prywatnej zainteresowanych uczestników. Natomiast każda próba założenia kagańca wolnej dyskusji budzi mój aktywny sprzeciw. Sprawę zgrabnie opisał... Paweł Lisicki, blog:
Jeden z wielu rysunków karykaturzysty wykpiwający postępy politycznej poprawności. Reakcja? Najpierw kilkadziesiąt jednobrzmiących listów aktywistów Kampanii przeciw Homofobii zarzucających Krauzemu przyrównywanie zoofilii do homoseksualizmu. Potem te same listy, już po angielsku, trafiają do brytyjskich gazet, m.in. do "Guardiana" i "Timesa". To z nimi od lat współpracuje jeden z najsłynniejszych polskich karykaturzystów.

W listach donosach sugestia, żeby go zwolnić z pracy. Oto pokazowa lekcja, czym jest dziś wolność słowa w wielu krajach Zachodu. Jak w okresie późnego komunizmu lat 80. Niby wszystko wolno, tylko jak ktoś chce tej wolności użyć w niewłaściwy sposób, to albo grozi mu utrata pracy, albo szykany, albo groźby sądowe. Wszystko wolno, byle tylko nie naruszyć, nie zadrasnąć wpływowych i radykalnych organizacji gejowskich. Dla takiego śmiałka wolności nie ma.

I tak rysunek z prostym przesłaniem - jeśli zrówna się związki homoseksualne z małżeństwami, to to, czym jest małżeństwo, stanie się całkiem arbitralne - okazuje się obrazą. Ale agresja, którą się posługują ideolodzy homoseksualni, jest też dowodem słabości ich argumentów. Po prostu nie potrafią dowieść, że kiedykolwiek i gdziekolwiek w dziejach istniała instytucja homoseksualnego małżeństwa.

Dlaczego? Bo tylko związek kobiety i mężczyzny przekazywał i przekazuje życie. Ta banalna prawda przez długi czas była uznawana za oczywistą także w państwach liberalnych. Nie interesuje mnie, kto z kim, gdzie i jak sypia. I nie sądzę, żeby powinno się tym zajmować państwo. Ale czymś zupełnie innym jest kwestia, komu przyznawać zastrzeżone dla małżeństw przywileje. Otóż wynikają one nie z faktu specjalnego uznania akurat dla miłości męsko-damskiej, ale z tego, że tylko jej owocem może być potomstwo. Państwo chroni dzieci i przekazywanie życia. Przyznaje przeto prawne przywileje tym związkom, z których one się rodzą i w których dorastają.

Autor tego wątku akceptuje lub odrzuca nowe wypowiedzi. Przy braku decyzji, wypowiedź pojawi się po 48 godzinach.

21-06-2009 14:53
 Ocena 17 na 17
finerbijk (17282 punktów)
Małżeństwo to jest sprawa arbitralna.
A co myślisz o małżeństwach poligamicznych w krajach arabskich?
Też dają życie. A nawet więcej "żyć".
To dlaczego się upierać, że musi być jedna kobieta i jeden mężczyzna?
Z punktu widzenia "życia" lepiej preferować tamten model.

Ale mówiąc poważnie ludzi jest tyle, że związki homo nie zagrażają przedłużeniu gatunku, argument o "dawaniu życia" uważam za bezzasadny, kiedy jednocześnie chodzą głosy o ograniczaniu przyrostu demograficznego.
Poza tym, nie chcę państwa, które by miało bardziej chronić rozpłodowych, a dyskryminować nierozpłodowych.
Państwo to nie jest jakaś ludzka ferma. Nie chcę państwa, które wtyka się do rodzin, obojętnie jakie by one nie były. Niech pilnuje porządku i traktuje wszystkich równo.

Jednocześnie myślę, że szykanowanie autora tego żartu rysunkowego to przejaw heterofobi i nie powinno mieć miejsca. Wolność słowa (i rysunku) nie może bać się poprawności politycznej.
>Natomiast każda próba założenia kagańca wolnej dyskusji budzi mój aktywny sprzeciw.
To skąd ten wymóg akceptacji odpowiedzi? Trochę mnie to zdziwiło.
21-06-2009 15:41 
 Ocena 2 na 10
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A co myślisz o małżeństwach poligamicznych w krajach arabskich?
   Biologicznie rzecz biorąc małżeństwa poligamiczne mają większą zdolność do rozrodczości niż małżeństwa monogamiczne - prosta matematyka. Jeżeli mężczyzna jest w stanie swoim żonom i dzieciom zapewnić godziwe warunki utrzymania, a kobietom ze względów kulturowych to odpowiada, to nie widzę przeszkód. W sumie jest to sformalizowanie układów typu żona+kochanka.
   U nas tendencyjnie zapomina się o tym, że mężczyznę musi być stać na posiadanie większej liczby żon, co w zakresie warunków materialnych daje kobietom większe możliwości wyborów. Wynika to z prostej matematyki - lepiej mieć 50% faceta z dochodem 10.000$ niż 100% faceta z dochodem 2.000$. Tak to wygląda patrząc na związki okiem ekonomisty. Kobiety godząc się na poligamię mają możliwość korzystania z większej puli dochodów mężczyzn niż w przypadku monogamii.
   Ekonomicznie rzecz biorąc, kobiety w Polsce też żyją w związkach poligamicznych - od byłego męża biorą alimenty, a od aktualnego część jego pensji. Czyż to nie poligamia ekonomiczna?

>Ale mówiąc poważnie ludzi jest tyle, że związki homo nie zagrażają przedłużeniu gatunku, argument o "dawaniu życia" uważam za bezzasadny, kiedy jednocześnie chodzą głosy o ograniczaniu przyrostu demograficznego.
   Większość krajów boryka się z problemem nadmiernego przyrostu ludności. Jednak są kraje, gdzie ten przyrost jest tak mały, że nie zapewnia nawet prostego odtworzenia populacji. Tak jest w Niemczech, uwzględniając emigrację tak jest również w Polsce.

>Państwo to nie jest jakaś ludzka ferma
   Trochę jednak tak. Dobrze, jeśli poprzestaje na hodowli a ogranicza indoktrynację, niestety to mało realne.

>Jednocześnie myślę, że szykanowanie autora tego żartu rysunkowego to przejaw heterofobi i nie powinno mieć miejsca. Wolność słowa (i rysunku) nie może bać się poprawności politycznej.
   I o to właśnie chodzi. Trzeba dyskredytować idiotyzmy zarówno homo jak i hetero.

>To skąd ten wymóg akceptacji odpowiedzi? Trochę mnie to zdziwiło.
   Chcę przetestować nowy mechanizm forum i nie dopuścić do trollowania dyskusji wątkami pobocznymi, które wielokrotnie przerosną główny temat. To eksperyment. Dowiemy się czy udany. Nie będę blokował postów trzymających się tematu, choćby były zdecydowanie przeciwne moim poglądom.
21-06-2009 15:58 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>   Chcę przetestować nowy mechanizm forum i nie dopuścić do trollowania dyskusji wątkami pobocznymi, które wielokrotnie przerosną główny temat. To eksperyment. Dowiemy się czy udany. Nie będę blokował postów trzymających się tematu, choćby były zdecydowanie przeciwne moim poglądom.

No dobrze, to ja już w głównym temacie się wypowiedziałem.
21-06-2009 17:17 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)

>   U nas tendencyjnie zapomina się o tym, że mężczyznę musi być stać na posiadanie większej liczby żon, co w zakresie warunków materialnych daje kobietom większe możliwości wyborów. Wynika to z prostej matematyki - lepiej mieć 50% faceta z dochodem 10.000$ niż 100% faceta z dochodem 2.000$. Tak to wygląda patrząc na związki okiem ekonomisty. Kobiety godząc się na poligamię mają możliwość korzystania z większej puli dochodów mężczyzn niż w przypadku monogamii.

A najlepiej, jest nie być uzależnioną ekonomicznie od kogoś ani w pięćdziesięciu, ani w 100%.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
21-06-2009 17:22 
 Ocena 5 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A najlepiej, jest nie być uzależnioną ekonomicznie od kogoś ani w pięćdziesięciu, ani w 100%.
   Z mojego punktu widzenia jest to postawa jak najbardziej warta popierania! Jednak w życiu inne postawy wydają się być bardziej popularne.
21-06-2009 17:36 
 Ocena 8 na 8
Autografka (10638 punktów)
>>A najlepiej, jest nie być uzależnioną ekonomicznie od kogoś ani w pięćdziesięciu, ani w 100%.
>   Z mojego punktu widzenia jest to postawa jak najbardziej warta popierania! Jednak w życiu inne postawy wydają się być bardziej popularne.

No nie wiem, ja nie zaobserwowałam szczególnie wiele takich sytuacji w swoim otoczeniu.
Ale na pewno, sprowadzanie związku dwojga ludzi tylko do kwestii ekonomicznych, budzi we mnie głęboki sprzeciw.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
21-06-2009 17:50 
 Ocena 4 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale na pewno, sprowadzanie związku dwojga ludzi tylko do kwestii ekonomicznych, budzi we mnie głęboki sprzeciw.
   Kiedy kończy się uczucie główną rolę zaczynają odgrywać interesy. W związkach, gdzie uczucia od początku nie było, liczą się tylko interesy. Taka szczerość ma swoją wymierną cenę.
Autografka (10638 punktów)

>   Kiedy kończy się uczucie główną rolę zaczynają odgrywać interesy. W związkach, gdzie uczucia od początku nie było, liczą się tylko interesy. Taka szczerość ma swoją wymierną cenę.

Uczucia mogą się skończyć, rozumiem, ale zwykła ludzka przyzwoitość? Jakieś poszanowanie dla osoby, z którą przeżyło się ileś tam lat, czy one też muszą się skończyć? Chyba nie powinny. Potem to już tylko interesy? To jakaś okropność.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
21-06-2009 18:00 
 Ocena 7 na 9
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Uczucia mogą się skończyć, rozumiem, ale zwykła ludzka przyzwoitość? Jakieś poszanowanie dla osoby, z którą przeżyło się ileś tam lat, czy one też muszą się skończyć? Chyba nie powinny. Potem to już tylko interesy? To jakaś okropność.
   Że okropność to fakt. Odnoszę nieraz wrażenie, że uczucia się nie kończą, a jedynie zmienia się ich zwrot. Drobiazg, ale bardzo istotny. Z jakiegoś powodu 2/3 kobiet utrudnia ojcom swoich dzieci spotkania z tymi dziećmi - masz rację, to okropność.
21-06-2009 18:12 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Z jakiegoś powodu 2/3 kobiet utrudnia ojcom swoich dzieci spotkania z tymi dziećmi - masz rację, to okropność.

Przyznam, że tego nie rozumiem. Oczywiście nie chodzi mi o przypadki skrajne, gdzie rzeczywiście oddzielenie dzieci od dysfunkcyjnego rodzinnie ojca jest dla nich korzystne. Taka chęć odwetu, realizowana za pomocą dzieci jest dla mnie niepojęta.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-06-2009 21:42 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przyznam, że tego nie rozumiem. [...] Taka chęć odwetu, realizowana za pomocą dzieci jest dla mnie niepojęta.
Nie wniosłaś swoim postem niczego wartościowego, ot, powydziwiałaś sobie retorycznie, a wynagrodzono Cię aż 5 punktami! Moje pytanie do punktodawców, czy to jakaś zorganizowana akcja wspierania ignorancji?

(Strzeż się kadzidła, Autografko. )
.
23-06-2009 00:49 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Moje pytanie do punktodawców, czy to jakaś zorganizowana akcja wspierania ignorancji?
   Wsparłem zdystansowanie się od praktyk utrudniania widzeń ojców z dziećmi.
23-06-2009 08:40 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Przyznam, że tego nie rozumiem. [...] Taka chęć odwetu, realizowana za pomocą dzieci jest dla mnie niepojęta.
>Nie wniosłaś swoim postem niczego wartościowego, ot, powydziwiałaś sobie retorycznie, a wynagrodzono Cię aż 5 punktami! Moje pytanie do punktodawców, czy to jakaś zorganizowana akcja wspierania ignorancji?
>(Strzeż się kadzidła, Autografko. )

A Ty, Osnowo, powydziwiałeś sobie nad moim wydziwianiem i ignorancją.

>(Strzeż się kadzidła, Autografko. )

Zgoda buduje...


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
23-06-2009 10:56 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>powydziwiałeś sobie
Też, acz nie tylko.

>Zgoda buduje...
Ale niezgoda zaprawę dobrze miesza.
.
22-06-2009 08:57 
 Ocena 4 na 4
Matix (5786 punktów)
Robercie zaskoczyłeś mnie. W swojej wypowiedzi potraktowałeś kobiety bardzo "rzeczowo", a faktyczną "wartość" mężczyzny oceniłeś z wagi portfela. Ja jestem zwolennikiem modelu 1M+1K nie widzę przeszkód żeby mężczyzna miał 5 kobiet, ale nie widzę też potrzeby robienia z tego prawomocnych związków (ślub). Po co coś zmieniać skoro jest ok? Po co na siłę wymyślać takie drobnostki jak legalizacja ślubów homo? Czy ludzie nie mogą po prostu być ze sobą bez aktów prawnych? Gdzie się podziała prawdziwa miłość? Taka do której uwiecznienia nie potrzeba prawa, podpisów, urzędów, ołtarzy, przedstawień, garniturów, księży, lecz dwóch kochających się osób?

PS jak kobiety odbierają taką postawę, kiedy ktoś jest zwolennikiem haremów? Hehe już to widzę, mąż wstaje rano: Kasiu zrób mi śniadanie, Aniu zrób mi loda, Madziu przygotuj mi ubranie, Asiu zajmij się dziećmi... a na końcu "w końcu za to wam płacę k...."

22-06-2009 11:14 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Nie jestem zwolennikiem haremów, bo to kosztowna przyjemność, ale nie widzę powodu, aby odmawiać tego osobom, które na to stać. Finansowo i mentalnie.

   Jest wielka grupa kochanych kobiet, kierujących się uczuciami wyższymi. Jednak powiedzmy zupełnie szczerze - jest też całkiem liczna grupa kobiet, która w swoich wyborach kieruje się kasą. Kasa, Misiu, kasa! Nawet czytałem jakieś opracowanie dowodzące, że kobiety żyjące z bogatszymi facetami częściej mają orgazmy.
22-06-2009 19:25 
 Ocena 6 na 6
Zulka (2198 punktów)
>   Biologicznie rzecz biorąc małżeństwa poligamiczne mają większą zdolność do rozrodczości niż małżeństwa monogamiczne - prosta matematyka. Jeżeli mężczyzna jest w stanie swoim żonom i dzieciom zapewnić godziwe warunki utrzymania, a kobietom ze względów kulturowych to odpowiada, to nie widzę przeszkód. W sumie jest to sformalizowanie układów typu żona+kochanka.

Witaj Robercie. Miło mi poznać tak otwartą na odmienne kultury osobę. Tym bardziej mnie dziwi Twój sprzeciw wobec legalizacji prawnej wyboru dwóch dorosłych osób te samej płci. Rozumiem jednak, że popierasz wyłącznie warianty pro-prokreacyjne
Może w takim razie wprowadzić szczegółowe rozwiązania, np.:
1. Prawo do zawarcia małżeństwa będą miały wyłącznie pary o zdiagnozowanej, przynajmniej przez dwóch niezależnych lekarzy, płodności.
2. Prawo do zawarcia małżeństwa płodnej kobiety z niepłodnym mężczyzną - tylko po podpisaniu oświadczenia, że zadba o zostanie matką w sposób "pozamałżeński".
3. Okresowe badania płodności. Pary, które płodność utraciły - przymusowy rozwód.

>   U nas tendencyjnie zapomina się o tym, że mężczyznę musi być stać na posiadanie większej liczby żon, co w zakresie warunków materialnych daje kobietom większe możliwości wyborów. Wynika to z prostej matematyki - lepiej mieć 50% faceta z dochodem 10.000$ niż 100% faceta z dochodem 2.000$. Tak to wygląda patrząc na związki okiem ekonomisty. Kobiety godząc się na poligamię mają możliwość korzystania z większej puli dochodów mężczyzn niż w przypadku monogamii.

Rzeczywiście. Kobiety uwielbiają się dzielić partnerem z innymi kobietami. Sama przyjemność. A podstawowym celem związku jest korzystanie z dochodów mężczyzn.
$$$
Właściwie to chyba Ci współczuję - czyżbyś powyższe zdanie czerpał z doświadczeń? Z kim Ty się zadawałeś?

>   Ekonomicznie rzecz biorąc, kobiety w Polsce też żyją w związkach poligamicznych - od byłego męża biorą alimenty, a od aktualnego część jego pensji. Czyż to nie poligamia ekonomiczna?

Opisana sytuacja to raczej poligynia, jeśli już. Zapominasz tylko, że alimenty najczęściej są przyznawane na dzieci. Chyba nie jesteś zdania, że po rozwodzie dzieci przestają być Twoje? A do alimentów na siebie od byłego współmałżonka prawo mają obie strony.

>>Jednocześnie myślę, że szykanowanie autora tego żartu rysunkowego to przejaw heterofobi i nie powinno mieć miejsca. Wolność słowa (i rysunku) nie może bać się poprawności politycznej.
>   I o to właśnie chodzi. Trzeba dyskredytować idiotyzmy zarówno homo jak i hetero.

Ten rysunek wsadza do jednego worka homoseksualistów z zoofilami. To manipulacja i uważam, że autor przesadził.



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
22-06-2009 23:50 
 Ocena 3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Witaj Robercie. Miło mi poznać tak otwartą na odmienne kultury osobę. Tym bardziej mnie dziwi Twój sprzeciw wobec legalizacji prawnej wyboru dwóch dorosłych osób te samej płci. Rozumiem jednak, że popierasz wyłącznie warianty pro-prokreacyjne
>Może w takim razie wprowadzić szczegółowe rozwiązania, np.:
>1. Prawo do zawarcia małżeństwa będą miały wyłącznie pary o zdiagnozowanej, przynajmniej przez dwóch niezależnych lekarzy, płodności.
>2. Prawo do zawarcia małżeństwa płodnej kobiety z niepłodnym mężczyzną - tylko po podpisaniu oświadczenia, że zadba o zostanie matką w sposób "pozamałżeński".
>3. Okresowe badania płodności. Pary, które płodność utraciły - przymusowy rozwód.
   Doprawdy, wspaniały wywód. Do złudzenia przypomina mi to sytuację, kiedy brygada antyterrorystyczna ma pojmać groźnego przestępcę. Otaczają teren, wywalają drzwi z futryną, rzucają gospodarza na podłogę, zakładają kajdanki, a w końcu pytają: czy to nr 12? Nie, 13! O qrwa, znowu pomyliliśmy chałupę.

   A tak nieco poważniej - gdzież to wyczytałaś, że jestem przeciwny legalizacji związków partnerskich, w tym homoseksualnych?

>Rzeczywiście. Kobiety uwielbiają się dzielić partnerem z innymi kobietami. Sama przyjemność. A podstawowym celem związku jest korzystanie z dochodów mężczyzn.
   Kobiety różne są.

>Właściwie to chyba Ci współczuję - czyżbyś powyższe zdanie czerpał z doświadczeń? Z kim Ty się zadawałeś?
   Trochę tego było, nie przeczę. Ale przynajmniej miałem ciekawe życie, jest co wspominać. No i jeszcze małe co nieco przede mną.

>Opisana sytuacja to raczej poligynia, jeśli już
   Jeśli już, to obstawiałbym multilateralizm.

>Zapominasz tylko, że alimenty najczęściej są przyznawane na dzieci
   Tak się składa, że polskie prawo nie przewiduje alimentów dla niepełnoletnich dzieci. Alimenty otrzymuje matka a nie dzieci, co mentalnie jest fundamentalną różnicą.

>Chyba nie jesteś zdania, że po rozwodzie dzieci przestają być Twoje?
   Ja nie, ale 2/3 matek niestety tak.

>Ten rysunek wsadza do jednego worka homoseksualistów z zoofilami. To manipulacja i uważam, że autor przesadził.
   A dlaczego chcesz dyskryminować zoofilów? Fuj, to takie niepostępowe!
23-06-2009 10:21 
 Ocena 6 na 6
Zulka (2198 punktów)
>   Doprawdy, wspaniały wywód.

Dziękuję

>Do złudzenia przypomina mi to sytuację, kiedy brygada antyterrorystyczna ma pojmać groźnego przestępcę. Otaczają teren, wywalają drzwi z futryną, rzucają gospodarza na podłogę, zakładają kajdanki, a w końcu pytają: czy to nr 12? Nie, 13! O qrwa, znowu pomyliliśmy chałupę.

Nie przesadzaj Robercie, to tylko szukanie rozwiązania prawnego... (no może trochę w stylu posła Gowina, ale cóż człowiek całe życie się uczy)...

>   A tak nieco poważniej - gdzież to wyczytałaś, że jestem przeciwny legalizacji związków partnerskich, w tym homoseksualnych?

Przepraszam, rzeczywiście to była nadinterpretacja.

>   Kobiety różne są.

Cieszę się, że to przyznajesz. Ja poszłabym jeszcze dalej - ludzie są różni. I przyznam, że nie lubię uogólnień.

>   Jeśli już, to obstawiałbym multilateralizm.

Zgadzam się.

>>Zapominasz tylko, że alimenty najczęściej są przyznawane na dzieci
>   Tak się składa, że polskie prawo nie przewiduje alimentów dla niepełnoletnich dzieci. Alimenty otrzymuje matka a nie dzieci, co mentalnie jest fundamentalną różnicą.

Napisałam "na dzieci", nie "dzieciom". Na ich potrzeby. Oczywiście nie wykluczam nadużyć podłej kobiety, która może ciężko zapracowane pieniądze mężczyzny wydawać na siebie , zaniedbując potrzeby małoletnich, jednak pomimo niedoskonałości, uznaję obecne rozwiązania prawne za lepsze od totalnego braku zobowiązań ojca.

>>Chyba nie jesteś zdania, że po rozwodzie dzieci przestają być Twoje?
>   Ja nie, ale 2/3 matek niestety tak.

Nie prowadziłam badań na ten temat, więc nie mogę stwierdzić, że jest ich 2/3, chociaż przyznaję, że często tak to wygląda. I zgadzam się, że "niestety". Co można zrobić, żeby tak nie było?

>   A dlaczego chcesz dyskryminować zoofilów? Fuj, to takie niepostępowe!

Nie interesuje mnie co "jest postępowe", ale to, co uważam za słuszne. A za słuszne uważam wszystko, na co mają ochotę istoty mogące przedstawić jasne i świadome oświadczenie woli Dlatego akceptuję wszystko, na co mają ochotę dorośli ludzie dowolnej płci, pod warunkiem zgody wszystkich zainteresowanych. Natomiast nie akceptuję pedofilii i zoofilii.

Na koniec prośba: bardzo mnie interesuje Twoje zdanie w kwestii związków partnerskich - jakie rozwiązanie prawne proponujesz?

pozdrawiam
Z.



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
23-06-2009 12:34 
 Ocena 3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Przepraszam, rzeczywiście to była nadinterpretacja.
   Jeden plus za magiczne słowo, a drugi za przyznanie się do błędu.

>Napisałam "na dzieci", nie "dzieciom". Na ich potrzeby. Oczywiście nie wykluczam nadużyć podłej kobiety, która może ciężko zapracowane pieniądze mężczyzny wydawać na siebie , zaniedbując potrzeby małoletnich, jednak pomimo niedoskonałości, uznaję obecne rozwiązania prawne za lepsze od totalnego braku zobowiązań ojca.
   Nikt rozsądny tego nie proponuje. Feministyczne aktywistki lamentują o niskiej ściągalności alimentów, a nie proponują prostych działań mogących wprowadzić jakościową zmianę.
1. Powinna obowiązywać znana z innych krajów zasada: nie ma widzeń - nie ma alimentów. Jak matka pokazuje swym działaniem: nie twoje dziecko; to wewnętrzny głos faceta podpowiada: nie moje dziecko, nie moje alimenty. Kiedy matka umożliwia i wspiera kontakty ojca z dzieckiem, to przecież normalny facet nie odmówi dziecku wsparcia i sytuacja alimentacyjna ulegnie radykalnej poprawie.

2. Dziecko od 13. roku życia może mieć samodzielne konto bankowe. Pod nadzorem matki, ale jednak samodzielne. Dlaczego nie umożliwić płacenia alimentów bezpośrednio dzieciom, począwszy od 13. roku życia? Dziecku płaci się dużo chętniej niż byłej żonie.

>Nie prowadziłam badań na ten temat, więc nie mogę stwierdzić, że jest ich 2/3, chociaż przyznaję, że często tak to wygląda. I zgadzam się, że "niestety". Co można zrobić, żeby tak nie było?
   Był mój spory wątek na ten temat, pod nazwą "niemodna dyskryminacja". Tamże znajdziesz dane statystyczne. www.racjonalista.pl/forum.php/s,209320

>Nie interesuje mnie co "jest postępowe", ale to, co uważam za słuszne. A za słuszne uważam wszystko, na co mają ochotę istoty mogące przedstawić jasne i świadome oświadczenie woli Dlatego akceptuję wszystko, na co mają ochotę dorośli ludzie dowolnej płci, pod warunkiem zgody wszystkich zainteresowanych. Natomiast nie akceptuję pedofilii i zoofilii.
   Kryteria są jasne. Od siebie dodam - niech czynią to w sferze prywatnej a nie publicznej. Mam wątpliwości co do zoofilii, która jako taka nie jest karana. Dlaczego odmawiać pasterzowi tej chwili przyjemności z owieczką, kiedy żony nie widzi parę tygodni?

>Na koniec prośba: bardzo mnie interesuje Twoje zdanie w kwestii związków partnerskich - jakie rozwiązanie prawne proponujesz?
   Podobają mi się rozwiązania we Francji. Nie mając zaufania do naszych legislatorów proponowałbym je po prostu przenieść i nie "ulepszać". Pozostaje tradycyjna instytucja małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny zawarty w domyśle w celu wspólnego posiadania potomstwa.

   Oprócz tego powstaje mechanizm rejestracji związków partnerskich. Rejestracja sprowadza się do wspólnego i zgodnego oświadczenia woli o byciu w związku od dnia X. Skutki w obszarze finansowym i "bytowym" są takie same jak w przypadku tradycyjnego małżeństwa. Osobiście wykluczyłbym homoadopcję. Najfajniejsze jest zakończenie takiego związku - wystarczy listem poleconym wysłać oświadczenie woli do merostwa i po dwóch tygodniach zakończenie związku ulega uprawomocnieniu. Brak zgody w sprawach majątkowych tradycyjnie skutkuje sprawą cywilną.
   Co ciekawe, instytucja "związku partnerskiego" została obmyślona na potrzeby homoseksualistów, jednak już w pierwszym czy drugim roku liczba związków partnerskich przekroczyła liczbę tradycyjnych małżeństw. Osobiście byłbym za legalizacją również związków mnogich. Na bazie wynajmu mieszkań widzę, że wśród młodych jest to dość popularne, zwłaszcza w układzie 1 facet + 2-3 dziewczyny. W tym miejscu pozostaje mi wyrazić żal, że wyrosłem już z wieku akademikowego.
24-06-2009 10:43 
 Ocena 4 na 4
Zulka (2198 punktów)
>1. Powinna obowiązywać znana z innych krajów zasada: nie ma widzeń - nie ma alimentów.

Hm, wydaje się rozsądne, chociaż wymaga doprecyzowania.

>2. Dziecko od 13. roku życia może mieć samodzielne konto bankowe. Pod nadzorem matki, ale jednak samodzielne. Dlaczego nie umożliwić płacenia alimentów bezpośrednio dzieciom, począwszy od 13. roku życia? Dziecku płaci się dużo chętniej niż byłej żonie.

Jestem przeciwna takiemu rozwiązaniu - jeśli masz dzieci - pewnie wiesz, że np. zamiast obiadu zdecydowanie chętniej wybiorą chipsy. To dorośli powinni decydować na co mają być przeznaczane pieniądze.

>   Kryteria są jasne. Od siebie dodam - niech czynią to w sferze prywatnej a nie publicznej.

Zgadzam się, podobnie jak heterycy. Tylko chyba inaczej rozumiemy "sferę prywatną". Dla mnie "czynienie tego" w sferze prywatnej nie wyklucza konieczności uregulowań prawnych, nie wyklucza też prawa do oficjalnego informowania innych o swoim stylu życia.

>Mam wątpliwości co do zoofilii, która jako taka nie jest karana. Dlaczego odmawiać pasterzowi tej chwili przyjemności z owieczką, kiedy żony nie widzi parę tygodni?

Dlatego, że oświadczenie woli "owieczki" jest obciążone wadą prawną

>mechanizm rejestracji związków partnerskich. Rejestracja sprowadza się do wspólnego i zgodnego oświadczenia woli o byciu w związku od dnia X. Skutki w obszarze finansowym i "bytowym" są takie same jak w przypadku tradycyjnego małżeństwa.

"Związki partnerskie" - jestem za Tylko ja nie jestem ustawodawcą, a biorąc pod uwagę obecny klimat, jestem pesymistką...

>Osobiście byłbym za legalizacją również związków mnogich.

Nie mam nic przeciwko, jeśli wszystkie osoby zainteresowane się zgadzają.


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
24-06-2009 20:21 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jestem przeciwna takiemu rozwiązaniu - jeśli masz dzieci - pewnie wiesz, że np. zamiast obiadu zdecydowanie chętniej wybiorą chipsy. To dorośli powinni decydować na co mają być przeznaczane pieniądze.
   Ale to są pieniądze dziecka, a nie matki. Matka ma (niestety) nadzór na kontem, ale konto jest dziecka i dziecko na to konto otrzymuje pieniądze od ojca. Ma wyciąg z konta i widzi ile dostało od ojca, i wie co z tym matka zrobiła. Wnioski będzie wyciągać samodzielnie. Dziecko w wieku 13-18 lat nie jest bezmózgowcem i nie traktujmy go tak. Tym bardziej, że w niektórych krajach UE może legalnie odbywać stosunki seksualne od wieku 12 lat! Bzykać się może na maksa a pieniędzy przyjąć od ojca nie może, paranoja jakaś.

>Dlatego, że oświadczenie woli "owieczki" jest obciążone wadą prawną
   A co powiesz o "znęcaniu się" czworonoga nad intymnymi miejscami kobiet? Nikt czworonoga nie zmusza, nawet się go nie dotyka, a on bardzo chce zrobić pańci dobrze - i gdzie tu znęcanie? Więcej, od 33min: bi.gazeta.pl/im/3/5684/m5684413.mp3
25-06-2009 16:10 
 Ocena 6 na 6
Zulka (2198 punktów)

>   Ale to są pieniądze dziecka, a nie matki. Matka ma (niestety) nadzór na kontem, ale konto jest dziecka i dziecko na to konto otrzymuje pieniądze od ojca. Ma wyciąg z konta i widzi ile dostało od ojca, i wie co z tym matka zrobiła. Wnioski będzie wyciągać samodzielnie. Dziecko w wieku 13-18 lat nie jest bezmózgowcem i nie traktujmy go tak.

W tej wypowiedzi widzę potrzebę dokopania "byłej". Może jestem bezmózgowcem, ale wierzę, że dorośli ludzie są w stanie rozstać się bez jatki. Ok. sytuacja jest trudna, ale warto oddzielić emocje między partnerami od spraw związanych z dzieckiem. Dla jego dobra. Czy naprawdę chcesz fundować swojemu dziecku bagaż pod tytułem "twoja matka jest nieodpowiedzialna i tylko czyha na twoje pieniądze"? Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby ułatwienie dostępu do mediatorów. Może obowiązkowe mediacje? Spojrzenie na sytuację z boku bywa bardzo pożyteczne, a osoby zainteresowane czasem mają z tym trudność. Nie zgadzam się na zagrywki typu - popatrz córeczko/synku - kto jest lepszy - tatuś czy mamusia. Czy ważniejsze jest pokazanie kto lepszy, czy wychowanie szczęśliwego człowieka?

>Tym bardziej, że w niektórych krajach UE może legalnie odbywać stosunki seksualne od wieku 12 lat!

Nie jesteśmy "w niektórych krajach UE". Osobiście preferuję rozwiązania polskie, chociaż waham się w przypadku kontaktów dwojga dzieci. To taka sfera, którą trudno włożyć w sztywne ramy. Niestety musimy się poruszać w obszarze "mniejszego zła". Mądrych ludzi potrzeba do rozpatrywania konkretnych przypadków i dbania o "nie wylewanie dziecka z kąpielą".

>   A co powiesz o "znęcaniu się" czworonoga nad intymnymi miejscami kobiet? Nikt czworonoga nie zmusza

Tak jak już pisałam, niezależnie od zwrotu "decyzji" czworonoga, jest ona obciążona wadą prawną. Według mnie nie jest to "decyzja" świadoma, raczej odruch.



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
25-06-2009 21:57 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W tej wypowiedzi widzę potrzebę dokopania "byłej"
   Daj spokój, moje dzieci są już pełnoletnie.

>Może jestem bezmózgowcem, ale wierzę, że dorośli ludzie są w stanie rozstać się bez jatki
   Niektórym to się udaje. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej wtedy, kiedy kobieta wchodzi od razu w nowy związek. Jeśli przechodzi na pozycję "wszyscy faceci to sukinsyny", to wtedy zaczynają się schody i jak mówią statystyki, dotyczy to 2/3 matek.

>Czy naprawdę chcesz fundować swojemu dziecku bagaż pod tytułem "twoja matka jest nieodpowiedzialna i tylko czyha na twoje pieniądze"?
   Teraz jest tak, że wszystko kupuje mamusia, mamusia daje pieniążki, a tatuś jest jedynie wielkim nieobecnym. A to nieprawda. Niech dziecko ma świadomość, że za część rzeczy płaci mama a za część tata - to chyba uczciwe?

>Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby ułatwienie dostępu do mediatorów
   A ja tak nie uważam. To kolejna obca osoba, która wchrzania buciory w rozsypujący się świat dziecka.

>Spojrzenie na sytuację z boku bywa bardzo pożyteczne, a osoby zainteresowane czasem mają z tym trudność
   I oczywiście znów to będą same kobitki, jak w tych pseudoośrodkach oceniających stopień więzi z matką i ojcem.

>Tak jak już pisałam, niezależnie od zwrotu "decyzji" czworonoga, jest ona obciążona wadą prawną. Według mnie nie jest to "decyzja" świadoma, raczej odruch.
   I za odruch zwierzęcia, który każe mu molestować seksualnie człowieka, ten człowiek ma być karany? Patrz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w223142
26-06-2009 22:00 
 Ocena 5 na 5
Zulka (2198 punktów)

>   Daj spokój, moje dzieci są już pełnoletnie.

Sprawy nierozwiązane pozostają nierozwiązane niezależnie od upływu czasu.

>   Niektórym to się udaje. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej wtedy, kiedy kobieta wchodzi od razu w nowy związek. Jeśli przechodzi na pozycję "wszyscy faceci to sukinsyny", to wtedy zaczynają się schody i jak mówią statystyki, dotyczy to 2/3 matek.

To wypowiedź pod tytułem "bo to zła kobieta była"... Świat nie jest czarno-biały. Odpowiedzialność należy do obu stron. A statystycznie - wychodząc na spacer z Szarikiem - mam trzy nogi

>   Teraz jest tak, że wszystko kupuje mamusia, mamusia daje pieniążki, a tatuś jest jedynie wielkim nieobecnym. A to nieprawda. Niech dziecko ma świadomość, że za część rzeczy płaci mama a za część tata - to chyba uczciwe?

Tak - to uczciwe. Tylko postaw się proszę w sytuacji Twojej Małej Córki/Twojego Małego Synka, która/który kocha oboje rodziców, a rodzice za najważniejsze uznają udowodnienie maluchowi, kto daje więcej pieniędzy. Dlatego ja mediatorem bym być nie mogła - nie uznaję przemocy, a w przypadku głupoty dorosłych mogłabym się nie opanować i zrobić coś nieodwracalnego. A Twoje dziecko gówno obchodzi ile dokładnie dajesz mu pieniędzy, ważne żebyś o nie dbał, żebyś się starał, żeby było dla Ciebie ważne.

>   A ja tak nie uważam. To kolejna obca osoba, która wchrzania buciory w rozsypujący się świat dziecka.

Jeśli rodzice się dogadają sami i osiągną konsensus - nie musi.

>   I oczywiście znów to będą same kobitki, jak w tych pseudoośrodkach oceniających stopień więzi z matką i ojcem.

Może będą, tego nie da się zmienić od ręki. Zmieniać można tylko świadomość społeczną (zmienia się, chociaż rzeczywiście powoli - rozumiem rozgoryczenie).

>   I za odruch zwierzęcia, który każe mu molestować seksualnie człowieka, ten człowiek ma być karany?

Tak, a człowiek ma wszelkie narzędzia aby zadbać o to, żeby takie sytuacje nie miały miejsca.


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Sprawy nierozwiązane pozostają nierozwiązane niezależnie od upływu czasu.
   Zgadza się i dlatego postuluję zmiany w tej dziedzinie, aby moje dzieci nie musiały już płacić alimentów moim wnukom na takich idiotycznych zasadach.

>A statystycznie...
   Wykręcasz kota ogonem.

>Tak - to uczciwe. Tylko postaw się proszę w sytuacji Twojej Małej Córki/Twojego Małego Synka, która/który kocha oboje rodziców, a rodzice za najważniejsze uznają udowodnienie maluchowi, kto daje więcej pieniędzy
   A co tu udowadniać? Wszystko jest czarno na białym na wyciągu i znając matematykę na poziomie I klasy można wszystko odczytać.

>A Twoje dziecko gówno obchodzi ile dokładnie dajesz mu pieniędzy, ważne żebyś o nie dbał, żebyś się starał, żeby było dla Ciebie ważne.
   Pytałaś je, że tak kategorycznie twierdzisz?

>Jeśli rodzice się dogadają sami i osiągną konsensus - nie musi.
   Temu założeniu brakuje logiki. Jakby rodzice dogadywali się, to pewnie dalej żyliby ze sobą.

>Tak, a człowiek ma wszelkie narzędzia aby zadbać o to, żeby takie sytuacje nie miały miejsca.
   Tak, mam zastrzelić psa za to, że instynktownie chce mnie polizać.
27-06-2009 15:51 
 Ocena 2 na 2
Zulka (2198 punktów)

>   Wykręcasz kota ogonem.
Nie sądzę.

>   A co tu udowadniać? Wszystko jest czarno na białym na wyciągu i znając matematykę na poziomie I klasy można wszystko odczytać.

I co w związku z wyciągiem? Jeśli Ty dajesz pieniądze, a druga strona opiekę, to kto jest "lepszym" rodzicem? Jeśli Twoja była żona daje dziecku miesięcznie 440 PLN, a Ty "tylko" 200 PLN?
Może cotygodniowa licytacja - kto da więcej?

>>A Twoje dziecko gówno obchodzi ile dokładnie dajesz mu pieniędzy, ważne żebyś o nie dbał, żebyś się starał, żeby było dla Ciebie ważne.
>   Pytałaś je, że tak kategorycznie twierdzisz?

Jeśli jest inaczej - to tylko Wasza zasługa.

>   Temu założeniu brakuje logiki. Jakby rodzice dogadywali się, to pewnie dalej żyliby ze sobą.

"Żyjesz" ze wszystkimi osobami z którymi "się dogadujesz"?
Czy może: nie dogadujesz się z nikim, oprócz osoby/osób z którą/którym/którymi "żyjesz"?

>>Tak, a człowiek ma wszelkie narzędzia aby zadbać o to, żeby takie sytuacje nie miały miejsca.
>   Tak, mam zastrzelić psa za to, że instynktownie chce mnie polizać.

Nie wiedziałam, że Twój pies natychmiast po polizaniu przechodzi do kopulacji.
Poza tym nie pisałam o odpowiedzialności psa, ale o Twojej. Jeśli masz tak pobudliwego czworonoga proponowałabym jakieś zabezpieczenia - np. osobny wybieg

pozdrawiam Robercie o interesujących poglądach



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Może cotygodniowa licytacja - kto da więcej?
   Nie o licytację chodzi, a o stwierdzenie stanu faktycznego. Dlaczego kobiety mają taką trudność w mówieniu swoim dzieciom prawdy na temat stanu relacji?

>"Żyjesz" ze wszystkimi osobami z którymi "się dogadujesz"?
   Nie mam tendencji gejowskich ani poligamicznych.

>Czy może: nie dogadujesz się z nikim, oprócz osoby/osób z którą/którym/którymi "żyjesz"?
   Raczej mam problem z nadmiarem kontaktów, a nie z ich brakiem.

>Poza tym nie pisałam o odpowiedzialności psa, ale o Twojej. Jeśli masz tak pobudliwego czworonoga proponowałabym jakieś zabezpieczenia - np. osobny wybieg
   A jeśli to piesek domowy, to mam go wygnać z domu?

>pozdrawiam Robercie o interesujących poglądach
   Pozdrawiam i dziękuję za miłą rozmowę.
Psyk (14071 punktów)
>w niektórych krajach UE może legalnie odbywać stosunki seksualne od wieku 12 lat!

Znaczy gdzie niby i jakiś dowód poproszę? Bez linka będzie to warte tyle co psudomedyczna paplanina Nelly o in vitro. Nawiasem mówiąc nie wiem jak ona to robi - za każdym razem mówi coś głupszego. Ja bym wcześniej czy później osiągnął infimum własnej głupoty a ona nigdy.
26-06-2009 09:11 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Znaczy gdzie niby i jakiś dowód poproszę? Bez linka będzie to warte tyle co psudomedyczna paplanina Nelly o in vitro
   Skoro nie dałeś rady znaleźć, to proszę: upload.wik(*)/4/41/Wiek_przyzwolenia_pl.PNG
26-06-2009 11:42 
 Ocena 3 na 3
Psyk (14071 punktów)
>>Znaczy gdzie niby i jakiś dowód poproszę? Bez linka będzie to warte tyle co psudomedyczna paplanina Nelly o in vitro
>   Skoro nie dałeś rady znaleźć, to proszę: upload.wik(*)/4/41/Wiek_przyzwolenia_pl.PNG
>
Nie o to chodzi czy znalazłem czy nie znalazłem tylko o to, że podając tak kontrowersyjną informację sam powinieneś podać linka. I okazuje się, że sam się pomyliłeś - nie 12 tylko 13 (pięć niebieskich kolorów to wyjątkowo zły pomysł!). I nie "w niektórych krajach UE" tylko w Hiszpanii. Z mapki wynika jeden bardzo ciekawy wniosek - najbardziej o wartości chrześcijańskie dbają ortodoksyjne dyktatury muzułmańskie.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie o to chodzi czy znalazłem czy nie znalazłem tylko o to, że podając tak kontrowersyjną informację sam powinieneś podać linka
   Link był już podawany w tym wątku, ale rozumiem, że nie musisz czytać całego wątku. Co do kolorów zgadzam się w pełni, więc na nich nie bazowałem. Wiki (pl.wikipedia.org/wiki/Wiek_przyzwolenia) podaje wiek dla Hiszpanii 12 lat.    Teraz zauważyłem, że jednocześnie podają też 13 lat. Pewnie były ostatnio jakieś zmiany - zgłosiłem im to jako błąd. 12 czy 13 lat jakościowej różnicy nie czyni, przynajmniej dla takiego starego faceta jak ja.
26-06-2009 15:31 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
>> Pewnie były ostatnio jakieś zmiany - zgłosiłem im to jako błąd. 12 czy 13 lat jakościowej różnicy nie czyni, przynajmniej dla takiego starego faceta jak ja.
>
Było 12 i podnieśli do 13 w 1999. Co i tak znaczy, że Hiszpania to raj - dla gejów i amatorów dziewczynek. "Lepiej" jest tylko w Arabii Saudyjskiej, ale tam niestety nie można być chrześcijaninem więc dla naszych duszpasterzy nici.
23-06-2009 01:30 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
>Rozumiem jednak, że popierasz wyłącznie warianty pro-prokreacyjne

Nonono... późne rokokoko... Chodź zwiedzimy sobie pięterko.

>3. Okresowe badania płodności. Pary, które płodność utraciły - przymusowy rozwód.

A po co rozwód? Na odkurzacz też kiedyś kończy się gwarancja, ale to nie znaczy, że trzeba go wyrzucać!

>Rzeczywiście. Kobiety uwielbiają się dzielić partnerem z innymi kobietami. Sama przyjemność.

Niestety nie wszystkie, ale na takie dictum nie mam innego wyjścia niż prosić Cię o rękę (resztę sam wezmę jak wrócę od koleżanki).

>Ten rysunek wsadza do jednego worka homoseksualistów z zoofilami. To manipulacja i uważam, że autor przesadził.

Zulciu, najwyraźniej nie słyszałaś o tym, że Koran tak dba o "zoofilowane" kozy, że nakazuje małżeństwo, aby koza nie czuła się porzucona gdy zoofil znajdzie sobie inną. Przydarzyło się pewnemu synowi Allaha w Sudanie.
news.bbc.co.uk/1/hi/world/africa/4748292.stm
Istnieje ryzyko, że w Europie pojawią się małżeństwa z kozami jeśli rozprzestrzenią się sądy szariackie - co w podejrzanym świetle stawia wszystkich z nimi walczących.
23-06-2009 10:44 
 Ocena 5 na 5
Zulka (2198 punktów)

>Niestety nie wszystkie, ale na takie dictum nie mam innego wyjścia niż prosić Cię o rękę (resztę sam wezmę jak wrócę od koleżanki).

To była zgryźliwa ironia. Biorąc jednak pod uwagę, że częściej tolerancję w tej sprawie spotykam wśród swoich znajomych płci męskiej (chociaż nie mogę wykluczyć, że dotyczy to postaw deklarowanych, niekoniecznie stosowanych, co często nie jest tożsame) - może zastanów się nad równoległyni związkami z osobami swojej płci?


>Zulciu,

Jak mi będziesz pisał "Zulciu" to Cię obedrę ze skóry, a zacznę od rejonów, gdzie boli najbardziej, wrrr.

>najwyraźniej nie słyszałaś o tym, że Koran tak dba o "zoofilowane" kozy, że nakazuje małżeństwo, aby koza nie czuła się porzucona gdy zoofil znajdzie sobie inną. Przydarzyło się pewnemu synowi Allaha w Sudanie.

Może między innymi dlatego nie czuję skłonności do zostania Muzułmanką...

>Istnieje ryzyko, że w Europie pojawią się małżeństwa z kozami jeśli rozprzestrzenią się sądy szariackie

a biorąc pod uwagę spolegliwość Państwa w zakresie relacji z Kościołami - rysunki zamieszczone przez Roberta mogą mieć odwrotną kolejność...



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
23-06-2009 13:41 
 Ocena 3 na 3
Psyk (14071 punktów)

>>Zulciu,
>Jak mi będziesz pisał "Zulciu" to Cię obedrę ze skóry, a zacznę od rejonów, gdzie boli najbardziej, wrrr.

Bacz, że wśród racjonalistów to może być obietnica... Zulciu, Zulciu, Zulciu!

>>najwyraźniej nie słyszałaś o tym, że Koran tak dba o "zoofilowane" kozy, że nakazuje małżeństwo, aby koza nie czuła się porzucona gdy zoofil znajdzie sobie inną. Przydarzyło się pewnemu synowi Allaha w Sudanie.
>Może między innymi dlatego nie czuję skłonności do zostania Muzułmanką...

No tak - z punktu widzenia szariatu kobieta czy koza to jeden pies. Wyskoczy taki obdartus z kałachem i powie "dura lex sed lex a Allah akbar". Ciekawi mnie tylko czy zamężna koza też ma nosić burkę, dla ochrony przed innymi zoofilami.
24-06-2009 11:01 
 Ocena 3 na 3
Zulka (2198 punktów)

>Bacz, że wśród racjonalistów to może być obietnica... Zulciu, Zulciu, Zulciu!

Masochista. Mój błąd - nie powinnam stosować gróźb, których nie zamierzam wprowadzić w życie (po pierwsze nie jestem zwolenniczką naruszania ciągłości tkanek kogokolwiek, po drugie - tym bardziej byłoby szkoda Twoich). Spróbujmy inaczej. "Psyczku, Psykusiu, Psyczusiu, Psyczełku" - proszę o informację, które zdrobnienie Twojego nicka uważasz za najbardziej okropne. Zacznę go z przyjemnością używać

>No tak - z punktu widzenia szariatu kobieta czy koza to jeden pies.

Nie uważam, żeby człowiek był czymś lepszym niż inne zwierzęta, dlatego to porównanie mi nie przeszkadza. Chociaż moje zdanie w tym względzie różni się od założeń Islamu, który tą równoważność zakłada tylko wobec kobiet

>Ciekawi mnie tylko czy zamężna koza też ma nosić burkę, dla ochrony przed innymi zoofilami.

hi hi



"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
26-06-2009 11:46 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>Masochista. Mój błąd - nie powinnam stosować gróźb, których nie zamierzam wprowadzić w życie (po pierwsze nie jestem zwolenniczką naruszania ciągłości tkanek kogokolwiek, po drugie - tym bardziej byłoby szkoda Twoich). Spróbujmy inaczej. "Psyczku, Psykusiu, Psyczusiu, Psyczełku" - proszę o informację, które zdrobnienie Twojego nicka uważasz za najbardziej okropne. Zacznę go z przyjemnością używać
>
Zul... eee... Katarzyno Te! I tak Cię kocham(y).
26-06-2009 17:25 
 Ocena 3 na 3
bockxer (1165 punktów)
>Zulciu, najwyraźniej nie słyszałaś o tym, że Koran tak dba o "zoofilowane" kozy, że nakazuje małżeństwo, aby koza nie czuła się porzucona gdy zoofil znajdzie sobie inną. Przydarzyło się pewnemu synowi Allaha w Sudanie.

Wetnę się, nieproszony, ale to chyba wyjątek. Wedle tego co poniżej można mieć seks ze zwierzęciem, ale po szczytowaniu należy zwierzaka zabić, a mięsa zeń nie wolno sprzedać we własnej wiosce, ale w sąsiedniej jak najbardziej.

"A man can have sex with animals such as sheep¹s, cows, camels and so on. However he should kill the animal after he has his orgasm. He should not sell the meat to the people in his own village, however selling the meat to the next door village should be fine.
From Khomeini's book"
Psyk (14071 punktów)

>"A man can have sex with animals such as sheep¹s, cows, camels and so on. However he should kill the animal after he has his orgasm. He should not sell the meat to the people in his own village, however selling the meat to the next door village should be fine.
>From Khomeini's book"

Urzekająca troska o moralność... Kozy-jednorazówki i podrzucanie innym wyruchanego ścierwa, bo swoi by się obrazili. Czyta się to jak Stary Testament. Ale jak wyjaśnić to, że ten koleś został zmuszony do "małżeństwa"? Chyba prosto - dało się z zoofila wyciągnąć "wżenne" za kozę więc nadał się starszyźnie przynajmniej do tego, że go oskubali.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>   Większość krajów boryka się z problemem nadmiernego przyrostu ludności. Jednak są kraje, gdzie ten przyrost jest tak mały, że nie zapewnia nawet prostego odtworzenia populacji. Tak jest w Niemczech, uwzględniając emigrację tak jest również w Polsce.
>>Państwo to nie jest jakaś ludzka ferma

A co myślisz o imporcie dzieci z Azji?


?/!
29-06-2009 18:32 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A co myślisz o imporcie dzieci z Azji?
   A co, napisałem coś takiego?
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>A co myślisz o imporcie dzieci z Azji?
>   A co, napisałem coś takiego?
>
Tak tylko pytam.

?/!
21-06-2009 16:26 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)
>Małżeństwo to jest sprawa arbitralna.

Nie do końca. Znaczeniem słowa "małżeństwo" w naszym kręgu kulturowym jest "związek kobiety i mężczyzny". W innych kręgach kulturowych to znaczenie jest nieco inne, ale "małżeństwo" zawsze oznacza związek różnych płci. Żądanie homoseksualistów do nazywania ich związku "małżeństwem" jest administracyjnym zmuszaniem ludzi do zmiany znaczenia ich słów. Temu się sprzeciwiam. Natomiast nie mam nic przeciwko zawieraniu przez nich związków, które w sensie formalnoprawnym mogłyby nawet być traktowane tak, jak małżeństwa, ale niech się nazywają inaczej.

Ewentualnie, skoro chcą nazwać swoje związki "małżeństwem" to niech nie działają przez wymuszanie tego za pomocą aparatu państwowego. Ewolucja języka oczywiście cały czas ma miejsce, ale dokonywanie zmian przy pomocy przymusu państwowego jest nie ewolucją, lecz rewolucją i narusza semantyczne przyzwyczajenia użytkowników języka.

Popisałem nieco nie na temat wątku. Co do meritum, czyli karykatury, to fakty są takie, że wszelkie karykatury, satyry itp. zawsze będą wywoływać czyjeś sprzeciwy - nie jest to jednak powód do stosowania cenzury i kneblowania ust. Przypuszczam, że owi aktywiści nie mieli nic przeciw karykaturom Mahometa, albo tekstowi Urbana o "papieskim sado-maso". Nie dajmy się zwariować - wolność czasem może ukłuć, lecz to też jest jeden z jej uroków.

Pozdrawiam
21-06-2009 17:39 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Nie do końca. Znaczeniem słowa "małżeństwo" w naszym kręgu kulturowym jest "związek kobiety i mężczyzny".
To znaczenie się rozszerzy i co za problem. Zresztą oficjalnie to się nazywa chyba "związek małżeński", o ile dobrze pamiętam.

> i narusza semantyczne przyzwyczajenia użytkowników języka.
Zdaje się, że to nie boli. W sumie to urzędowo zwał, jak zwał, a "naturalny" język i tak znajdzie swoje określenie.

>Popisałem nieco nie na temat wątku.
Miałem też już nie pisać nie na temat, ale chciałem odpowiedzieć

>Przypuszczam, że owi aktywiści nie mieli nic przeciw karykaturom Mahometa, albo tekstowi Urbana o "papieskim sado-maso".
Też tak przypuszczam

>Pozdrawiam
Też pozdrawiam
22-06-2009 21:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Znaczeniem słowa "małżeństwo" w naszym kręgu kulturowym jest "związek kobiety i mężczyzny".
>To znaczenie się rozszerzy i co za problem. Zresztą oficjalnie to się nazywa chyba "związek małżeński", o ile dobrze pamiętam.
W Art. 18 Konstytucji mamy "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny...".

Poszerzyć znaczenie oczywiście można, trzeba tylko ukuć nową definicję małżeństwa. Zaproponujesz jakąś?
.
23-06-2009 07:24 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
> Zaproponujesz jakąś?

Związek dwóch lub więcej [to tak na wyrost już] osobników gatunku homo sapiens sapiens?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Związek dwóch lub więcej [to tak na wyrost już] osobników
A jak duży ów "wyrost" ma być?
.
23-06-2009 13:01 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>A jak duży ów "wyrost" ma być?
Nie dawałbym ograniczeń.
Jak kogoś stać, jak powiedział Robert Zawecki, i ma takie potrzeby i konstrukcję psychiczną to dlaczego nie pozwolić mu mieć więcej kobiet niż jedną?
Teraz jest często tak, że co zamożniejsi faceci w średnim wieku zostawiają żony i szukają sobie młodszych partnerek. A te biedne kobiety zostają same. Gdyby było wielożeństwo, mógłby dokooptować jedną czy dwie młode laski i wszyscy by byli zadowoleni, bez potrzeby rozbijania rodziny.
Na przeszkodzie stoją dwie rzeczy:
1/ Ciasna, pełna hipokryzji moralność katolicka
2/ Irracjonalna zazdrość kobiet

Mnie to osobiście nie interesuje, bo wolę związki monogamiczne, ale wiem, że znaleźliby się tacy, którym by to odpowiadało i nie widzę w tym nic niemoralnego.
23-06-2009 13:31 
 Ocena 4 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Nie zapominaj o równouprawnieniu. Bogata kobieta mogłaby mieć męża, ojca swoich dzieci i dodatkowo jednego-dwóch młodych i jurnych chłopców do zabawy, względnie noszenia toreb. Nie widzę powodu do zabraniania takich związków. Tym bardziej, że w życiu mają miejsce.
23-06-2009 14:42 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>   Nie zapominaj o równouprawnieniu. Bogata kobieta mogłaby mieć męża, ojca swoich dzieci i dodatkowo jednego-dwóch młodych i jurnych chłopców do zabawy, względnie noszenia toreb.

Jasne, to by musiało działać w dwie strony. Dodatkowa zaleta, że byłoby mniej rozwodów z powodu trudności dogadania się przy rozstaniu z całą chmarą ludzi - wiadomo, jak teraz jest trudno czasem, aby dwoje się dogadało przy rozwodzie. A gdyby było z pięcioro?
To poważny atut na rzecz trwałości rodziny.
23-06-2009 18:05 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To poważny atut na rzecz trwałości rodziny.
   Dorzuciłbym: pozornej trwałości rodziny, przy wzroście agresji spowodowanej frustracją z powodu konieczności trwania w formalnym tylko, lecz niechcianym związku.

   Im więcej czynników proceduralnych ma "gwarantować" trwałość związku, tym bardziej jest on związkiem tylko z racji jakiejś, prawnej nazwy, co ma raczej negatywny wpływ na jego atmosferę, a więc rzeczywistą trwałość emocjonalną.
23-06-2009 18:55 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>   Dorzuciłbym: pozornej trwałości rodziny, przy wzroście agresji spowodowanej frustracją z powodu konieczności trwania w formalnym tylko, lecz niechcianym związku.
To samo dotyczy każdego rodzaju związków.
Proponuję sobie przypomnieć ten artykuł z Racjonalisty:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1428
25-06-2009 06:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Dorzuciłbym: pozornej trwałości rodziny, przy wzroście agresji spowodowanej frustracją z powodu konieczności trwania w formalnym tylko, lecz niechcianym związku.
>To samo dotyczy każdego rodzaju związków.
   Pozorna trwałość nie robi się trwalsza przez podparcie większością statystyczną.
23-06-2009 16:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Bogata kobieta mogłaby mieć męża, ojca swoich dzieci i dodatkowo jednego-dwóch młodych i jurnych chłopców do zabawy...
   Nie zabraniaj biednym, Robercie.

>... względnie noszenia toreb.
   Biednym mogą nosić puste torby.
23-06-2009 18:07 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Nie zabraniaj biednym, Robercie.
   Mogę nie zabraniać, ale sam powiedz, jak dyskryminowana w Polsce kobieta da radę utrzymać dwóch facetów? No jak?
23-06-2009 18:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie zabraniaj biednym, Robercie.
>   Mogę nie zabraniać, ale sam powiedz, jak dyskryminowana w Polsce kobieta da radę utrzymać dwóch facetów? No jak?
   Niezaradnyś, Robercie, jak dzieciak - przecież dyskryminowane kobiety mogą zakładać spółki.
   Np. dziesięć czy piętnaście kobiet utrzymuje trzech facetów...

P.S Spodziewam się dużego, plusowego poparcia od wszystkich Pań, bo ja zawsze wychodziłem dyskryminowanym kobietom naprzeciw, zawsze!
24-06-2009 08:20 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Niezaradnyś, Robercie, jak dzieciak - przecież dyskryminowane kobiety mogą zakładać spółki. Np. dziesięć czy piętnaście kobiet utrzymuje trzech facetów...
   Aha, to coś takiego jak przy wieczorach panieńskich. Już kumam, tylko współczuję gostkom noszenia toreb z zakupami piętnastu kobiet.
24-06-2009 08:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... przecież dyskryminowane kobiety mogą zakładać spółki. Np. dziesięć czy piętnaście kobiet utrzymuje trzech facetów...
>   Aha, to coś takiego jak przy wieczorach panieńskich. Już kumam, tylko współczuję gostkom noszenia toreb z zakupami piętnastu kobiet.

   Pewnie torbę tez wspólną se obstalują, ale nie moja torba nie mój... aha, to już gdzieś było.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>A jak duży ów "wyrost" ma być?
>Nie dawałbym ograniczeń.
A jak widzisz rozwód małżeństwa składającego się z 24 pań i 32 panów, oraz adopcyjne kompetencje takiego związku?
.
23-06-2009 17:22 
 Ocena 3 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A jak widzisz rozwód małżeństwa składającego się z 24 pań i 32 panów, oraz adopcyjne kompetencje takiego związku?
   Osobiście przyznaję kompetencje adopcyjne wyłącznie tradycyjnym małżeństwom heteroseksualnym. Musi być jakiś bonus za poświęcenie się życiu w takim związku.

   W zakresie rozwodowym sprawa jest prosta - związek ulega rozwiązaniu, podobnie jak spółka wieloosobowa. Majątek i tak jest dzielony wg udziałów. Nie ma większej różnicy operacyjnej, czy po sprzedaży domu kasę podzieli się na 2 czy na 32 osoby.
23-06-2009 18:53 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Osobiście przyznaję kompetencje adopcyjne wyłącznie tradycyjnym małżeństwom heteroseksualnym. Musi być jakiś bonus za poświęcenie się życiu w takim związku.
I tu jest pułapka. Bo jeśli ma się to nazywać małżeństwem, to musi być równoprawne z pozostałymi, także, a zapewne - zwłaszcza w kwestii adopcji, inaczej przegrywamy proces o dyskryminację niemonoheterozorientowanych.

>   W zakresie rozwodowym sprawa jest prosta - związek ulega rozwiązaniu, podobnie jak spółka wieloosobowa.
Prosta sprawa? A wina? A brak zgody na rozwód małżonka niewinnego... W ogóle - jaka teraz definicja rozwodu. No i dzieci - czyje są, niby męża, ale którego... Wszystko wywrócone do góry nogami.
.
24-06-2009 08:46 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>I tu jest pułapka. Bo jeśli ma się to nazywać małżeństwem, to musi być równoprawne z pozostałymi, także, a zapewne - zwłaszcza w kwestii adopcji, inaczej przegrywamy proces o dyskryminację niemonoheterozorientowanych.
   Małżeństwo jest jedno, związków może być kilka rodzajów. Fakt, że działacze PES podnosiliby wrzawę, ale zdaje się mamy możliwość wpisywania do europejskiego ustawodawstwa zdania odrębnego. Może jakiś prawnik to rozwinie.

>Prosta sprawa? A wina? A brak zgody na rozwód małżonka niewinnego... W ogóle - jaka teraz definicja rozwodu
   Rozwód dotyczy małżeństwa i faktycznie sprawy z nim związane są porąbane. Związek kończy deklaracja i po sprawie.

>No i dzieci - czyje są, niby męża, ale którego...
   Żaden problem - ojca identyfikuje DNA.
24-06-2009 21:48 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Małżeństwo jest jedno, związków może być kilka rodzajów.
No to nie ma rozmowy, bo ja cały czas mówię o małżeństwie. Spółki oczywiście mogą sobie do woli fikać, ale adoptować dzieci mogą tylko małżeństwa.
.
29-06-2009 15:45 
 Ocena 1 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Jak kogoś stać, jak powiedział Robert Zawecki, i ma takie potrzeby i konstrukcję psychiczną to dlaczego nie pozwolić mu mieć więcej kobiet niż jedną?

No właśnie- MIEĆ. Mam nadzieję, że przyjdą takie czasy w których nikt (mężczyźni)nie będzie traktował kobiety jako własne mienie.
A później możne przyjdzie i taki czas, w którym związki homoseksualne zostaną zaakceptowane.

?/!
29-06-2009 18:46 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>No właśnie- MIEĆ. Mam nadzieję, że przyjdą takie czasy w których nikt (mężczyźni)nie będzie traktował kobiety jako własne mienie.
   Może daj dobry przykład i zacznij od siebie? A jak już to zrobisz, to zapoznaj się z wieloma znaczeniami "mieć". Najwyraźniej Twoja edukacja zatrzymała się na pierwszym.
01-07-2009 15:03 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Chyba w naszym języku jest przyjęte określenie "mieć męża/żonę" i nie jest to rozumiane w sposób tożsamy z posiadaniem niewolnika.
A może coś się zmieniło ostatnio. Z tym językiem poprawności politycznej to już nic nie wiadomo.
01-07-2009 18:43 
 Ocena-1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Chyba w naszym języku jest przyjęte określenie "mieć męża/żonę" i nie jest to rozumiane w sposób tożsamy z posiadaniem niewolnika.
>A może coś się zmieniło ostatnio. Z tym językiem poprawności politycznej to już nic nie wiadomo.
>
Nie mam narzędzi by zbadać to zagadnienie. Nie jestem lingwistą. Ono mnie razi bo przypomina mi czasy w których kobieta faktyczne była własnością mężczyzny i społeczności w których kobiety nadal są traktowane jak własność.
I nie pomylę się chyba też zbytnio, jeśli powiem, że w umysłowości niektórych "cywilizowanych" mężczyzn zachowały się prymitywne ciągotki aby podporządkowywać sobie kobiety i czynić je sobie poddanymi.

?/!
01-07-2009 20:54 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
SJP: mieć
6. pozostawać z kimś, z czymś w określonej relacji


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>SJP: mieć
>6. pozostawać z kimś, z czymś w określonej relacji

Myślę, że taki, dajmy na to, prof. Jan Miodek czy prof. Bralczyk mieli by więcej do powiedzenia. Nie mniej jednak dziękuję za poszerzenie mej świadomości językowej.
A co słownik języka polskiego mówi na temat zagadnienia bycia?


?/!
21-06-2009 18:27 
 Ocena 6 na 6
Przemysław Biegański (845 punktów)
>>Co do meritum, czyli karykatury, to fakty są takie, że wszelkie karykatury, satyry itp. zawsze będą wywoływać czyjeś sprzeciwy - nie jest to jednak powód do stosowania cenzury i kneblowania ust. Przypuszczam, że owi aktywiści nie mieli nic przeciw karykaturom Mahometa, albo tekstowi Urbana o "papieskim sado-maso". Nie dajmy się zwariować - wolność czasem może ukłuć, lecz to też jest jeden z jej uroków.
>Pozdrawiam
>

I tu właśnie naszły mnie wątpliwości czy aby ci, czy też im podobni, czy też niektórzy z nich nie mieli nic przeciwko karykaturom Mahometa. Nie lubiłem i irytowałem się na epitet "lewak" jednak od pewnego czasu sam go zacząłem używać. I tu właśnie też użyję - lewaccy aktywiści, homo-lewaccy aktywiści zakneblowali by nie tylko takie satyryczne ujęcie sprawy potencjalnych małżeństw homoseksualnych jak na załączonej karykaturze ale także te które wedle nich godziłyby w poprawność polityczną, multikulti i wszystko co mogłoby obrazić ich potencjalnych wyborców, nawet jeśli ci ostatni najchętniej by tych aktywistów ukamienowali.
Nie mam nic przeciwko homoseksualnym związkom partnerskim jak też nie uważam się za homofoba - ani mnie ziębi ani parzy para homo- czy les-. O ile ktoś nie włazi z butami "na moje podwórko", próbując uszczęśliwiać lub uświadamiać mnie na siłę nic mi do niego ani do tego jak tenże żyje.
Z drugiej strony przyznaję rację przedmówcy - małżeństwo w naszym kręgu kulturowym (i nie chodzi mi tu o "chrześcijański" krąg kulturowy) jest uprawomocnionym związkiem kobiety i mężczyzny, służącym głównie wygodniejszemu i pewniejszemu wychowywaniu potomstwa. Związek mężczyzny i mężczyzny lub kobiety i kobiety nazwany małżeństwem służy ... właśnie - czemu służy? Doskonale rozumiem chęć prawnego umocowania takich związków dla lepszego samopoczucia takich partnerów, jednak nie muszą się one nazywać małżeństwem. W chwili obecnej sam żyję w związku nieformalnym z moją partnerką (jestem heteroseksualny ), nie odczuwamy jakiejś wyjątkowej presji aby ten związek sformalizować, niedogodności typu dziedziczenie, odwiedziny w szpitalu i inne tego typu sytuacje życiowe możemy rozwiązać korzystnie dla nas na dziesiątki sposobów, niekoniecznie rejestrując się w USC.
Nie sądzę też aby każdy homoseksualista lub każda lesbijka pragnęli możliwości zawarcia małżeństwa ze swym partnerem życiowym. Zwłaszcza że na przykładzie znanych mi prywatnie homoseksualistów ich związki rzadko bywają długotrwałe i ograniczone tylko do jednego partnera...
Podobnie rzecz ma się z pragnieniem wychowywania dziecka - skłonny byłbym zaryzykować stwierdzenie że 95% homoseksualistów nie ma najmniejszej ochoty posiadania/wychowywania dzieci. Mimo to bardzo głośne grupy najczęściej lewackich homo-aktywistów chcą całą społeczność homoseksualną "uszczęśliwić" na siłę możliwością czy to zawierania małżeństw z całym "heteryckim" sztafażem czy też możliwością adopcji dzieci. Czy robią to aby homoseksualistom/lesbijkom żyło się lepiej czy dlatego "bo TAK!" "Bo heterycy mogą to my też musimy móc, choć szczerze wcale nam na tym nie zależy."
Zamiast zwracać uwagę przede wszystkim na rzeczywiste fakty dyskryminacji, często nawet zbrodniczej agresji wobec homoseksualistów, choćby w wykonaniu "mniejszości" islamskich w krajach Zachodniej Europy, homo-aktywiści domagają się prawnych "świecidełek" i właśnie to wzbudza rozbawienie i zniecierpliwienie obrazowane karykaturą będąca tematem tego wątku.
22-06-2009 01:05 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
> nie odczuwamy jakiejś wyjątkowej presji aby ten związek sformalizować, niedogodności typu dziedziczenie, odwiedziny w szpitalu i inne tego typu sytuacje życiowe możemy rozwiązać korzystnie dla nas na dziesiątki sposobów, niekoniecznie rejestrując się w USC.

Mógłbyś wymienić jakieś z tych dziesiątek sposobów, bo osobiście mam z tym problem i właściwie głównie dlatego zamierzam wziąć ślub za dwa miesiące (czy tak jakoś )


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
22-06-2009 02:28 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Mógłbyś wymienić jakieś z tych dziesiątek sposobów, bo osobiście mam z tym problem i właściwie głównie dlatego zamierzam wziąć ślub za dwa miesiące (czy tak jakoś )
1. Wpisujesz partnera w testamencie i jako beneficjenta w polisach.
2. W szpitalu jest specjalna rubryka, w którą wpisujesz osobę do powiadamiania o stanie zdrowia i na wypadek śmierci.
I cała filozofia.
22-06-2009 09:22 
 Ocena 8 na 8
-jad- (18783 punktów)
>>Mógłbyś wymienić jakieś z tych dziesiątek sposobów, bo osobiście mam z tym problem i właściwie głównie dlatego zamierzam wziąć ślub za dwa miesiące (czy tak jakoś )
>1. Wpisujesz partnera w testamencie i jako beneficjenta w polisach.

Odnoszę wrażenie, że prawo spadkowe jest strasznie zagmatwane, możesz wpisać w testamencie, że przekazujesz komuś całą swoją krwawicę i nikt inny nie ma nic dostać. Wbrew Twojemu zapisowi, zależnie od różnych okoliczności, okazuje się, że do tego majątku prawo mają również inni, spokrewnieni z Tobą. Nawet jeśli ich nie lubisz to mogą zakwestionować testament, utrudniać postępowanie spadkowe i często uszczknąć coś dla siebie. Konkubina to w świetle prawa obca osoba i trudniej niż żonie będzie jej wyegzekwować to, co zgodnie z Twą wolą powinna otrzymać.

W moim przypadku chodzi dokładnie o to, że kupiłem mieszkanie na kredyt i w przypadku gdybym się przekręcił to moja konkubina zostanie z niego wykopana. Jak się dowiedziałem, nie ma takiej możliwości, żeby kredyt na nią przepisać czy rozwiązać ten problem w jakiś zgodny z prawem sposób. Za to moja żona może już być spokojna o swoją przyszłość. Kredyt przejmuje niejako automatycznie i jeśli będzie prawidłowo obsługiwany, to nikt nie będzie robił jej kłopotów. Takich informacji udzielono mi w banku, jeśli jest inaczej i ktoś wie lepiej, jak sprawa wygląda to proszę o info

>2. W szpitalu jest specjalna rubryka, w którą wpisujesz osobę do powiadamiania o stanie zdrowia i na wypadek śmierci.

W którym szpitalu? Mogę się np. dziś wybrać do któregoś ze szpitali w moim mieście i wypełnić taką deklarację? I w razie czego liczyć na to, że każdy szpital w kraju czy nawet w całej Unii będzie ją honorował? Bo rzecz w tym, że na razie czuję się nie najgorzej ale wypadki, niestety, się zdarzają i może być tak, że będę leżał na intensywnej terapii w jakimś przypadkowym szpitalu i nie będę w stanie nic podpisywać a moja partnerka życiowa zostanie potraktowana jak zupełnie obca osoba i niczego o stanie mojego zdrowia się nie dowie.

Przepraszam za ten off topic, który ponoć będzie tu tępiony

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
22-06-2009 12:01 
 Ocena 7 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Odnoszę wrażenie, że prawo spadkowe jest strasznie zagmatwane, możesz wpisać w testamencie, że przekazujesz komuś całą swoją krwawicę i nikt inny nie ma nic dostać. Wbrew Twojemu zapisowi, zależnie od różnych okoliczności, okazuje się, że do tego majątku prawo mają również inni, spokrewnieni z Tobą. Nawet jeśli ich nie lubisz to mogą zakwestionować testament, utrudniać postępowanie spadkowe i często uszczknąć coś dla siebie. Konkubina to w świetle prawa obca osoba i trudniej niż żonie będzie jej wyegzekwować to, co zgodnie z Twą wolą powinna otrzymać.
   Prawo, nie tylko nasze, jest dla laika zagmatwane. Żonie i dzieciom należy się zachowek: pl.wikipedia.org/wiki/Zachowek. Oczywiście możesz dokonać tzw. wydziedziczenia, ale w praktyce jest to trudne, bowiem musisz wykazać konkretne niegodne działania wydziedziczanych osób. Niestety, nie można też wskazać konkretnych rzeczy, które ktoś ma otrzymać. Sąd, w postępowaniu spadkowym, dokonuje wyceny majątku, a następnie dokonuje podziału wskazując części ułamkowe. Zawsze można utrudniać postępowanie spadkowe. Na to nic nie poradzisz.

   Ciekawą konstrukcją jest prosta notarialna umowa pożyczki, która leży sobie w sejfie. Spadkobiercy już wyciągają ręce po mieszkanie, a tu pech, zadłużenie przekracza wartość mieszkania. W efekcie "wierzyciel" zachowuje mieszkanie albo otrzymuje gratyfikację przewyższającą jego wartość.
   Związki partnerskie funkcjonują od dość dawna i zdążyły już wypracować pewną praktykę radzenia sobie z niedogodnościami. Bardziej szczegółowo pisz na priva.

>W moim przypadku chodzi dokładnie o to, że kupiłem mieszkanie na kredyt i w przypadku gdybym się przekręcił to moja konkubina zostanie z niego wykopana. Jak się dowiedziałem, nie ma takiej możliwości, żeby kredyt na nią przepisać czy rozwiązać ten problem w jakiś zgodny z prawem sposób
   To nieprawda, choć różne banki mają różne procedury (czasem zależy to wręcz od kompetencji pracownika). Druga osoba może przystąpić do kredytu, tylko musi wykazać się zdolnością. Nawet nie musi być właścicielem mieszkania, choć nie wszystkie banki na to idą.
   Śmierć bywa niespodziewana, ale często bywa też procesem. Niedawno miałem klienta, który żył w związku partnerskim. Jego partnerka dogorywała w szpitalu na raka. Na obopólne życzenie dokonaliśmy szybkiej sprzedaży mieszkania za gotówkę, a notariusz sprawę sfinalizował przy łóżku szpitalnym. Jeśli osoba umierająca nie jest już w stanie złożyć podpisu to wystarczy tylko odcisk kciuka.
   Dobrą praktyką w takich sytuacjach jest wcześniejsze przygotowanie projektu umowy, kiedy jeszcze osoba umierająca może swobodnie się komunikować. Następnie zostawia się notariusza w cztery oczy i tam ona deklaruje wolę sprzedaży, kiedy jej stan się pogorszy. Przy takiej procedurze, kiedy nadejdzie już właściwa chwila, sprawy załatwia się sprawnie, bez podejrzeń i wątpliwości. W naszej kulturze wciąż nie jest to powszechne, ale świadomość rośnie.

>>2. W szpitalu jest specjalna rubryka, w którą wpisujesz osobę do powiadamiania o stanie zdrowia i na wypadek śmierci.
>W którym szpitalu? Mogę się np. dziś wybrać do któregoś ze szpitali w moim mieście i wypełnić taką deklarację? I w razie czego liczyć na to, że każdy szpital w kraju czy nawet w całej Unii będzie ją honorował?
   Nie wiem jak jest w UE. W każdym szpitalu w woj.zachodniopomorskim taką deklarację zawiera standardowy druk. W Centrum w Gliwicach też tak jest. Prowadzi to do zabawnych sytuacji, kiedy mamie mojej partnerki odmówiono informacji, a mnie mówiono wszystko.

>Bo rzecz w tym, że na razie czuję się nie najgorzej ale wypadki, niestety, się zdarzają i może być tak, że będę leżał na intensywnej terapii w jakimś przypadkowym szpitalu i nie będę w stanie nic podpisywać a moja partnerka życiowa zostanie potraktowana jak zupełnie obca osoba i niczego o stanie mojego zdrowia się nie dowie.
   Sprawę powinno załatwić oświadczenie woli z podpisem potwierdzonym notarialnie (za grosze). Osobiście nie testowałem, ale chyba warto coś takiego mieć na "wszelki wypadek".

>Przepraszam za ten off topic, który ponoć będzie tu tępiony
   Nie rób ze mnie Tyranozaura. Nie niepokojony jestem łagodniejszy od baranka.

PS: Mój Skarb podpowiada mi, że umowa depozytu może być jeszcze ciekawszym rozwiązaniem od umowy pożyczki.
22-06-2009 13:15 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)

>   To nieprawda, choć różne banki mają różne procedury (czasem zależy to wręcz od kompetencji pracownika). Druga osoba może przystąpić do kredytu, tylko musi wykazać się zdolnością. Nawet nie musi być właścicielem mieszkania, choć nie wszystkie banki na to idą.

Może właśnie tu jest pies pogrzebany, bo kto decyduje o tej zdolności. Czy nie bank przypadkiem? Jeśli z jakiegoś powodu się uprze to "druga osoba" nigdy nie będzie miała wystarczającej zdolności.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
22-06-2009 14:55 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Może właśnie tu jest pies pogrzebany, bo kto decyduje o tej zdolności. Czy nie bank przypadkiem? Jeśli z jakiegoś powodu się uprze to "druga osoba" nigdy nie będzie miała wystarczającej zdolności.
   Banki mają różne algorytmy oceny zdolności kredytowej. Wystarczy udać się do banku bardziej przyjaznego partnerom. Przez dłuższy czas takim bankiem był KB - dopisać mógł się każdy, nie robili wstrętów. Nawet mieli taką akcję reklamową. Niestety teraz są bez kapitałów i praktycznie nie dają już kredytów hipotecznych.
22-06-2009 16:26 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>>Może właśnie tu jest pies pogrzebany, bo kto decyduje o tej zdolności. Czy nie bank przypadkiem? Jeśli z jakiegoś powodu się uprze to "druga osoba" nigdy nie będzie miała wystarczającej zdolności.
>   Banki mają różne algorytmy oceny zdolności kredytowej. Wystarczy udać się do banku bardziej przyjaznego partnerom. Przez dłuższy czas takim bankiem był KB - dopisać mógł się każdy, nie robili wstrętów. Nawet mieli taką akcję reklamową. Niestety teraz są bez kapitałów i praktycznie nie dają już kredytów hipotecznych.

Rzecz w tym, że obecny bank wybrałem również nie przypadkowo tylko dlatego, że oferował najlepsze warunki. Nie w smak mi teraz przenosić kredyt gdzie indziej. A właśnie ten bank, jak widać, nie chce dopisywać innych osób do mojego kredytu. Niech będzie, że się żenię Ten kredyt to nie jedyny powód choć jeden z niewielu.
Pozdrawiam i jednocześnie kończę z tą sprawą, bo temat znacznie odbiegł od tematu

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
22-06-2009 11:16 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>2. W szpitalu jest specjalna rubryka, w którą wpisujesz osobę do powiadamiania o stanie zdrowia i na wypadek śmierci.
>I cała filozofia.

No tak w szczególności jeśli trafi się do szpitala jako nagły, nieprzytomny przypadek, to będzie się pamiętać o wpisywaniu partnera.
22-06-2009 17:31 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>1. Wpisujesz partnera w testamencie i jako beneficjenta w polisach.

I w przeciwieństwie do małżonka rzeczony partner jest przez państwo nasze kochane wzywany do zapłaty drakońskich podatków spadkowych.
22-06-2009 14:01 
 Ocena 4 na 4
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Małżeństwo to jest sprawa arbitralna.
>Nie do końca. Znaczeniem słowa "małżeństwo" w naszym kręgu kulturowym jest "związek kobiety i mężczyzny".
W naszym kręgu kulturowym to znaczenie słowu małżeństwo nadano mocą decyzji administracyjnej bez oglądania się na pogląd ludności. Z całym pakietem innych ustaw światopoglądowych. I wprowadzono drakońskie kary za ich łamanie.

>W innych kręgach kulturowych to znaczenie jest nieco inne, ale "małżeństwo" zawsze oznacza związek różnych płci.
Właśnie nasunęło mi się pytanie. Może ktoś z forumowiczów wie, ak wygląda sprawa kilku żon Araba po jego śmierci.
Co w polskim prawie dzieje się z małżeństwem, w którym jeden z małżonków zmienił płeć?

>Żądanie homoseksualistów do nazywania ich związku "małżeństwem" jest administracyjnym zmuszaniem ludzi do zmiany znaczenia ich słów. Temu się sprzeciwiam. Natomiast nie mam nic przeciwko zawieraniu przez nich związków, które w sensie formalnoprawnym mogłyby nawet być traktowane tak, jak małżeństwa, ale niech się nazywają inaczej.
Nigdzie oficjalnie nie mówi się o małżeństwach homoseksualnych (przynajmniej ja się z takim sformułowanie nie spotkałem), mówi się o "rejestracji związków partnerskich".
Oczywiście nie chodzi o nazwę tylko o prawa wynikające z pozostawania w trwałym związku i uporządkowanie spraw spadkowych, opieki w chorobie możliwości decydowania o swojej "drugiej połówce", obowiązek alimentacyjny etc. Nazwa "związek partnerski" jest chyba neutralna?
Jeżeli chodzi o sprzeciw kruchty, to oni byli swojego czasu przeciwni rejestracji urzędowej małżeństw. Skutki braku takiej rejestracji opisywał Żeleński. Wprowadzenie ślubów cywilnych ucywilizowało (nomen omen) małżeństwo jako instytucję.
22-06-2009 16:55 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>W naszym kręgu kulturowym to znaczenie słowu małżeństwo nadano mocą decyzji administracyjnej bez oglądania się na pogląd ludności.

Bzdura.

Cytat:
Wyraz małżeństwo nie należy do polskiego słownictwa rodzimego. Jedna z hipotez omawiających etymologię tego słowa, podkreślająca złożony charakter wyrazu, wskazuje, że ów leksem wywodzi się od słowa małżonka - a ściślej - od wcześniej już używanego wyrazu małżona o znaczeniu 'żona pojęta uroczyście na mal '. Człon mal- wywodzi się od starogermańskiego māl lub mahal oznaczającego 'umowę, kontrakt' (w omawianym przykładzie byłby to kontrakt ślubny). Związek māl 'umowy' z uroczystościami weselnymi potwierdzają następujące germańskie słowa: mahlschatz - 'posag', mahlring - 'pierścień ślubny'. Drugi człon złożenia - žona - ma już charakter słowiański. Zauważyć ponadto należy, iż polszczyzna przejęła wyraz małżonka najprawdopodobniej w drugiej połowie XIV wieku z języka staroczeskiego - malženka. Było to zdrobnienie od malžena - 'ślubna żona'. Pierwsza połowa XVI wieku przynosi teksty dokumentujące użycie słowa małżonek (sporadycznie: małżon) utworzonego od leksemu małżonka. Natomiast słowo małżeństwo pojawia się wcześniej, bo już w pierwszej połowie XV wieku, prawdopodobnie też na wzór staroczeskiego malženstvo. W XV wieku odnotowujemy również obecność wyrazu niemałżeństwo w znaczeniu 'związek z żoną niemałżeńską, konkubinat' (por. A. Brückner Słownik etymologiczny języka polskiego, A. Bańkowski Etymologiczny słownik języka polskiego). Z kolei druga hipoteza zakłada, iż podstawą etymologiczną omawianego słowa był staroniemiecki leksem ge-mahelo (obecnie gemahl) - 'małżonek', przejęty przez Słowian bez nagłosowego ge- (por. K. Długosz-Kurczabowa Nowy słownik etymologiczny języka polskiego). Warto również przypomnieć dziś już zapomniane staropolskie wyrazy: żeństwo - 'małżeństwo', bezżeństwo, rzadsze bezmałżeństwo czy wreszcie czasowniki małżonkować, małżonkować się w znaczeniu 'zawierać związek małżeński'.


Decyzja administracyjna tylko potwierdziła to, co już od dawna w języku istniało. Z powyższych wywodów wynika, że nijak związku dwóch facetów nie da się nazwać "małżeństwem".
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>W naszym kręgu kulturowym to znaczenie słowu małżeństwo nadano mocą decyzji administracyjnej bez oglądania się na pogląd ludności.
>Bzdura.
> Cytat:
Wyraz małżeństwo nie należy do polskiego słownictwa rodzimego. Jedna z hipotez omawiających etymologię tego słowa, podkreślająca złożony charakter wyrazu, wskazuje, że ów leksem wywodzi się od słowa małżonka - a ściślej - od wcześniej już używanego wyrazu małżona o znaczeniu 'żona pojęta uroczyście na mal '. Człon mal- wywodzi się od starogermańskiego māl lub mahal oznaczającego 'umowę, kontrakt' (w omawianym przykładzie byłby to kontrakt ślubny). Związek māl 'umowy' z uroczystościami weselnymi potwierdzają następujące germańskie słowa: mahlschatz - 'posag', mahlring - 'pierścień ślubny'. Drugi człon złożenia - žona - ma już charakter słowiański. Zauważyć ponadto należy, iż polszczyzna przejęła wyraz małżonka najprawdopodobniej w drugiej połowie XIV wieku z języka staroczeskiego - malženka. Było to zdrobnienie od malžena - 'ślubna żona'. Pierwsza połowa XVI wieku przynosi teksty dokumentujące użycie słowa małżonek (sporadycznie: małżon) utworzonego od leksemu małżonka. Natomiast słowo małżeństwo pojawia się wcześniej, bo już w pierwszej połowie XV wieku, prawdopodobnie też na wzór staroczeskiego malženstvo. W XV wieku odnotowujemy również obecność wyrazu niemałżeństwo w znaczeniu 'związek z żoną niemałżeńską, konkubinat' (por. A. Brückner Słownik etymologiczny języka polskiego, A. Bańkowski Etymologiczny słownik języka polskiego). Z kolei druga hipoteza zakłada, iż podstawą etymologiczną omawianego słowa był staroniemiecki leksem ge-mahelo (obecnie gemahl) - 'małżonek', przejęty przez Słowian bez nagłosowego ge- (por. K. Długosz-Kurczabowa Nowy słownik etymologiczny języka polskiego). Warto również przypomnieć dziś już zapomniane staropolskie wyrazy: żeństwo - 'małżeństwo', bezżeństwo, rzadsze bezmałżeństwo czy wreszcie czasowniki małżonkować, małżonkować się w znaczeniu 'zawierać związek małżeński'.

>Decyzja administracyjna tylko potwierdziła to, co już od dawna w języku istniało. Z powyższych wywodów wynika, że nijak związku dwóch facetów nie da się nazwać "małżeństwem".
>
Jezu, ty naprawdę nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi, czy tylko (daj Boże) rżniesz głupa?
22-06-2009 17:28 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
W Szwecji się mówi- nawet lokalny obrządek protestancki udziela błogosławieństw takim małżeństwom.
22-06-2009 19:13 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>W Szwecji się mówi- nawet lokalny obrządek protestancki udziela błogosławieństw takim małżeństwom.
>
Pisząc nigdzie, miałem na myśli "nigdzie w Polsce". Nie sprawdzałem jak określa się rejestrowane związki partnerskie w innych krajach. Przepraszam za nieścisłość.
P.S.
Choć z ciekawości sprawdziłem na Wikipedii. Szwedzka Wikipedia nazywa to: "Registrerat partnerskap" albo "registrerat parförhållande" więc chyba jednak w systemie prawnym funkcjonuje "zarejestrowany związek partnerski" a to że kościół państwowy im błogosławi cóż, fajny maja kościół.
22-06-2009 14:04 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Małżeństwo to jest sprawa arbitralna.
>A co myślisz o małżeństwach poligamicznych w krajach arabskich?
>Też dają życie. A nawet więcej "żyć".

Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Dają więcej żyć , gejusie choćby bardzo poligamiczni byli nie dają dalej żadnego życia.
22-06-2009 15:17 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Dają więcej żyć , gejusie choćby bardzo poligamiczni byli nie dają dalej żadnego życia.

No, to co właściwie? Bezpłodne małżeństwa rozpędzać też?
22-06-2009 16:15 
 Ocena-2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>No, to co właściwie? Bezpłodne małżeństwa rozpędzać też?
   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo? Chyba tylko po to by kupić białą kieckę i filmik sobie w kościele nakręcić, czyli dla imprezki.
22-06-2009 16:22 
 Ocena 1 na 3
liliac (147340 punktów)
>>No, to co właściwie? Bezpłodne małżeństwa rozpędzać też?
>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo? Chyba tylko po to by kupić białą kieckę i filmik sobie w kościele nakręcić, czyli dla imprezki.

Nie wiem... Może chodzi opodatkowanie, dziedziczenie i prezenty weselne
Aaaaa... Dochodzi jeszcze kwestia wysokości raty kredytu
22-06-2009 17:23 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie wiem... Może chodzi opodatkowanie, dziedziczenie i prezenty weselne
   Prezenty weselne to jest argument, ale tylko wtedy, kiedy ich wartość przekroczy koszty wesela, bo inaczej to manko w kasie.

>Aaaaa... Dochodzi jeszcze kwestia wysokości raty kredytu
   Też o tym myślałem, ale warunkiem dodatkowym jest pozbycie się wszystkich mieszkań, co jest nie do zrealizowania. Z drugiej strony, żyjąc w parze singli, można korzystać z podwójnej puli ulg podatkowych z tytułu sprzedaży nieruchomości. Dzięki temu mogę spokojnie migać się od kolejnego małżeństwa.
22-06-2009 19:18 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo?
>Nie wiem... Może chodzi opodatkowanie, dziedziczenie i prezenty weselne
>Aaaaa... Dochodzi jeszcze kwestia wysokości raty kredytu
A to się pani lekarka ubawiła. Minus.
.
23-06-2009 21:33 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo?
>>Nie wiem... Może chodzi opodatkowanie, dziedziczenie i prezenty weselne
>>Aaaaa... Dochodzi jeszcze kwestia wysokości raty kredytu
>A to się pani lekarka ubawiła. Minus.
>.

A dlaczego ubawiła? Poważnie piszę, rozpatrując rozmaite przyczyny zawierania związków małżeńskich generalnie. Gdzie tu widzisz jakiś związek z moim zawodem??
To ode mnie też minus- za brak uzasadnienia
24-06-2009 22:08 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>A to się pani lekarka ubawiła. Minus.
>A dlaczego ubawiła? Poważnie piszę, rozpatrując rozmaite przyczyny zawierania związków małżeńskich generalnie. Gdzie tu widzisz jakiś związek z moim zawodem??
Wymyślając (na wyścigi z Zaweckim) motywy zawierania małżeństw przez bezpłodnych drwisz z tej ich bezpłodności. Ale niesłusznie łączę to z zawodem lekarza, oczywiście, że lekarz ma takie samo prawo pośmiać się z choroby czy kalectwa jak każdy inny człowiek.
.
25-06-2009 15:32 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>A to się pani lekarka ubawiła. Minus.
>>A dlaczego ubawiła? Poważnie piszę, rozpatrując rozmaite przyczyny zawierania związków małżeńskich generalnie. Gdzie tu widzisz jakiś związek z moim zawodem??
>Wymyślając (na wyścigi z Zaweckim) motywy zawierania małżeństw przez bezpłodnych drwisz z tej ich bezpłodności. Ale niesłusznie łączę to z zawodem lekarza, oczywiście, że lekarz ma takie samo prawo pośmiać się z choroby czy kalectwa jak każdy inny człowiek.
>.

Hehe, szybka i jakże błyskotliwa interpretacja Osnowy A ja tymczasem podkpiwam sobie z wszelkich motywacji zawierania związków małżeńskich, niezależnie od ich płodności/bezpłodności, albowiem sens formalizacji tych związków jest dla mnie mniej więcej jednakowy

Dotychczas nie znałam dzielnego Osnowy, obrońcy uciśnionych, pokrzywdzonych i wydrwionych
26-06-2009 00:49 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>podkpiwam sobie z wszelkich motywacji zawierania związków małżeńskich, niezależnie od ich płodności/bezpłodności
Zależnie. A konkretnie podjęłaś szyderstwa Zaweckiego.
.
26-06-2009 14:13 
 Ocena 2 na 4
liliac (147340 punktów)
>>podkpiwam sobie z wszelkich motywacji zawierania związków małżeńskich, niezależnie od ich płodności/bezpłodności
>Zależnie. A konkretnie podjęłaś szyderstwa Zaweckiego.
>.

Niezależnie, kolego nagle wielce wrażliwy na szyderstwa. Płodni czy bezpłodni- główne logiczne motywy prowadzące do zawierania związków małżeńskich to motywy finansowe. Znakomitą większość innych zwyczajowo wiązanych z instytucją małżeństwa korzyści można osiągnąć bez wizyty w kościele/USC. Zatem niezależnie od możliwości rozrodczych- małżeństwo to wspólne posiadanie, wspólne podatki, wspólne kredyty, dziedziczenie po sobie, prezenty weselne, etc. Nie sądzę, by ilość związków małżeńskich zawartych głównie celem uczestniczenia w procedurach adopcyjnych była duża.
26-06-2009 17:56 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>podjęłaś szyderstwa Zaweckiego.
>Niezależnie
Bardzo zależnie, bo odpowiadasz na pytanie Zaweckiego, które zresztą tu sama cytujesz, a które brzmi "A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo? "

>kolego nagle wielce wrażliwy na szyderstwa.
Koleżanko na swe nietakty nagle oślepła, chociaż intencje, które podajesz są niewykluczone, jest aż nadto czytelne, że kierowałaś się innymi.
.
26-06-2009 20:37 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>kolego nagle wielce wrażliwy na szyderstwa.
>Koleżanko na swe nietakty nagle oślepła, chociaż intencje, które podajesz są niewykluczone, jest aż nadto czytelne, że kierowałaś się innymi.
>.

Jako że
primo- masz prawo interpretować cudze teksty, jak ci się żywnie podoba, niezależnie od wyjaśnień ich autorów, skoro tylko masz taką fantazję, a mnie w sumie twoje interpretacje naprawdę nie muszą interesować,
secundo- najwyraźniej nasze definicje nietaktu i wyczucie rozmaitych granic różnią się zasadniczo,
proponuję, dzielny Osnowo, mistrzu taktu i subtelności, byśmy tej ani nic nie wnoszącej do wątku, ani nie przyczyniającej się do osiągnięcia wzajemnego zrozumienia wymiany uwag zaniechali.

Minus za urocze przekonanie, że rozumiesz czyjeś intencje lepiej niż autor wypowiedzi.
22-06-2009 17:00 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo? Chyba tylko po to by kupić białą kieckę i filmik sobie w kościele nakręcić, czyli dla imprezki.
Masz przerąbane u gejów, feministek, cyklistów, a teraz jeszcze dołożyłeś sobie bezpłodnych...
22-06-2009 17:50 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Masz przerąbane u gejów, feministek, cyklistów, a teraz jeszcze dołożyłeś sobie bezpłodnych...
   Zapomniałeś jeszcze dodać lewaków, choć oni ostatnio dali mi trochę spokoju, pewnie liżą rany po porażce wyborczej.
   Pewnie lubię mieć przerąbane i dzięki temu dyskusja staje się bardziej emocjonująca.

   W sumie trafnie oceniłeś sytuację. Kiedyś było takie powiedzenie - jak pięknie jest się różnić. Teraz osoba mająca odmienny punkt widzenia ma przerąbane! Zubożała nam kultura dyskusji. A szkoda. Trudno znaleźć interlokutora, który mając odmienny pogląd zachowałby meritum i kulturę dyskusji. Zwykle daje się wyczuć agresję u oponenta, rodzi to reakcję i następuje eskalacja, która zabija meritum. Chyba muszę znów odpocząć od forum.
22-06-2009 18:16 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Ale dlaczego nie lubisz cyklistów?
22-06-2009 22:36 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale dlaczego nie lubisz cyklistów?
   Albowiem mają zwyczaj pedałowania! Wolę moto.
23-06-2009 20:02 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>   Zapomniałeś jeszcze dodać lewaków, choć oni ostatnio dali mi trochę spokoju, pewnie liżą rany po porażce wyborczej.
Zapomniałem jeszcze dodać, że u Czesławów.
22-06-2009 17:53 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo?
Adopcja.
.
22-06-2009 19:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   A po jaką cholerę bezpłodnym małżeństwo? Chyba tylko po to by kupić białą kieckę i filmik sobie w kościele nakręcić, czyli dla imprezki.
Ludzie przed ślubem nie wiedzą o swojej bezpłodności, ale nawet gdyby wiedzieli, to idąc tym tropem powinno się rozwiązywać małżeństwa w okresie po reprodukcyjnym. Bo po co im ślub, dla papierka?
.
22-06-2009 17:08 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Dają więcej żyć , gejusie choćby bardzo poligamiczni byli nie dają dalej żadnego życia.
>No, to co właściwie? Bezpłodne małżeństwa rozpędzać też?
>

Nie, nie rozpędzać, bo małżeństwo to z definicji związek faceta i kobiety, można zmienić definicję ale pytanie po co ? Jak każda definicja musi być precyzyjna, teraz jak ktoś Ci powie odwiedziło mnie małżeństwo to wiesz, że odwiedził go facet z kobietą, a tak to byś nie wiedział kto go odwiedził i w jakiej konfiguracji.

Można nazwać taki związek jakoś inaczej ale nie małżeństwo. Proponują odpowiednio:

- pedzialstwo - dla homusiów płci męskiej
- lesbiajstwo - dla homusiów płci żeńskiej
22-06-2009 19:00 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Można nazwać taki związek jakoś inaczej ale nie małżeństwo. Proponują odpowiednio:
>- pedzialstwo - dla homusiów płci męskiej
>- lesbiajstwo - dla homusiów płci żeńskiej
Myślę, że to obraźliwe dla braci i sióstr kochających inaczej.

Już lepiej:
- gejożeństwo,
- lesbiżeństwo.
stilgar (7322 punktów)
Jeśli geje protestują przeciwko takim obrazkom to jest to wielka oznaka hipokryzji. Sami walczą o prawo do zawierania związków a innym odmawiają?
22-06-2009 14:05 
 Ocena 1 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A ja cały czas powtarzam, że jak dla mnie jeśli ktoś chce to się żenić może nawet i z kozą, a homusie uważają mnie za homo i kozofoba.
trickster (903 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się co do opinii że organizacje homoseksulne przesadzają ze swoją agresywną kampnią, lecz niepokoi mnie inny fakt, mianowicie że rządy zachodnich państw Unii Europejskiej tak bardzo promują homoseksualny tryb życia, od samego przedszkola wprowadzają wychowanie seksualne i rozdają darmowe prezerwatywy. Dodatkowo z pieniędzy budżetu finansują organizacje gejowskie, rozsyłają propagandowe ulotki i broszury oraz podejmują inne tego typu przedsięwzięcia. Zapewne jest to zasługą silnego liberalno-gejowskiego lobby, ale na dłuższą metę, ze strony rządu jest to zachowanie samobójcze, prowadzące do rozwiązłośći seksualnej i wspomnianego tutaj wcześniej starzenia się społeczeństwa które ma być przecież hodowlą ludzi. Według mnie jest to trwonienie unijnych, czyli naszych funduszy.
21-06-2009 20:18 
 Ocena 8 na 8
Sylwek (15472 punktów)

Rzadko zdarza się czytać taki bełkot.
Prezerwatywy w przedszkolu?
Rozwiązły tryb życia?
Społeczeństwo jako hodowla ludzi?
Starzenie się społeczeństwa z powodu homoseksualizmu?
Promocja homoseksualnego trybu życia (tzn co? Akcja "Chłopaku znajdź sobie chłopaka!")?
21-06-2009 20:25 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Rzadko zdarza się czytać taki bełkot.
   Czyżbyś nie zaglądał na gejowskie portale?
21-06-2009 20:30 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Prawdopodobnie nie tak często jak ty.
21-06-2009 20:38 
 Ocena 2 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Prawdopodobnie nie tak często jak ty.
   No tak, przecież znasz to z autopsji i na bieżąco tym się zajmujesz. A w kwestii merytorycznej, czyli zwalniania z pracy za rysunki satyryczne, coś powiesz? Czy tylko trzymasz sztamę z kumplami?
21-06-2009 21:09 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Z kwestii merytorycznej - jeśliby państwo wtrącało się do prac redakcji to moglibyśmy mówić o cenzurze. A tak to jest taka cenzura gazety przez środowisko LGBT jak twoja chęć cenzurowania portali gejowskich i kontrolowania poczynań przedstawicieli tego środowiska.
Inaczej ujmując, dopóki to państwa nie zabierają się za kontrolę myśli mamy do czynienia z debatą publiczną. A jeśli chodzi o biednego autora rysunku - sam żart jest niesmaczny, ale czego się spodziewać po kryptobrukowcu jakim jest Rzepa. Mnie tam on jednak nie przeszkadza, a jeśli faktycznie zagraniczne gazetki zerwą współpracę z jego autorem to jego własna wina - mógł przestrzegać zasady poprawności politycznej, bo choć w katolandzie nie jest ona modna, to jednak jest to jakby nie patrzeć jedno z większych osiągnięć przemian społecznych ostatnich kilkudziesięciu lat.
Ciekaw jestem, czy gdyby narysował zamiast człowieka z kozą pana Jarosława z kotem i wsadził by w jego usta te same słowa, to czy ozwałyby się te same głosy obrońców wolności.
22-06-2009 14:15 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Z kwestii merytorycznej - jeśliby państwo wtrącało się do prac redakcji to moglibyśmy mówić o cenzurze. A tak to jest taka cenzura gazety przez środowisko LGBT jak twoja chęć cenzurowania portali gejowskich i kontrolowania poczynań przedstawicieli tego środowiska.
>Inaczej ujmując, dopóki to państwa nie zabierają się za kontrolę myśli mamy do czynienia z debatą publiczną. A jeśli chodzi o biednego autora rysunku - sam żart jest niesmaczny, ale czego się spodziewać po kryptobrukowcu jakim jest Rzepa.

U Ciebie to wszyscy kryptogeje, kryptobrukowce, kryptokrypto. A co niesmacznego jest w tym żarcie ? Właściwie masz racje dawanie aktu małżeństwa dwóm mężczyznom jest niesmaczne, a fuj.

Mnie tam on jednak nie przeszkadza, a jeśli faktycznie zagraniczne gazetki zerwą współpracę z jego autorem to jego własna wina - mógł przestrzegać zasady poprawności politycznej, bo choć w katolandzie nie jest ona modna, to jednak jest to jakby nie patrzeć jedno z większych osiągnięć przemian społecznych ostatnich kilkudziesięciu lat.

Faktycznie wielkie mi osiągnięcie, nabieranie wody w usta i udawanie, że coś jest innym niż jest. Poprawność polityczna największy wynalazek 20 wieku.

>Ciekaw jestem, czy gdyby narysował zamiast człowieka z kozą pana Jarosława z kotem i wsadził by w jego usta te same słowa, to czy ozwałyby się te same głosy obrońców wolności.

W przypadku Jarka byłby to kiepski żart, bo Jarek nie trawi małżeństw innych niż wypracowane przez tysiąclecia. Czyt. nie byłby to żart. Żart by był gdyby Jarek był za małżeństwami homo i zamiast kozy na rysunku był Alik czy jak tam się zwie jego zwierz wraz z Jarkiem.
Sylwek (15472 punktów)
> Poprawność polityczna największy wynalazek 20 wieku.
Trochę przesadzone ale bliskie prawdy.

>W przypadku Jarka byłby to kiepski żart, bo Jarek nie trawi małżeństw innych niż wypracowane przez tysiąclecia. Czyt. nie byłby to żart. Żart by był gdyby Jarek był za małżeństwami homo i zamiast kozy na rysunku był Alik czy jak tam się zwie jego zwierz wraz z Jarkiem.

Bla bla bla. najwyraźniej sam już nie wiesz co czytasz, co piszesz i co chcesz napisać.

Pozdrawiam nieszczerze
22-06-2009 17:17 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Bla bla bla. najwyraźniej sam już nie wiesz co czytasz, co piszesz i co chcesz napisać.

Bardzo trafnie zdiagnozowałeś swoją aktywność na tym forum.

>Pozdrawiam nieszczerze

Nie musiałeś, wszyscy już wiemy, że jesteś zawistnym, wrednym i fałszywym małym człowieczkiem, Twoje gejostwo to nic nieznacząca wada w porównaniu z cechami charakteru.
21-06-2009 21:59 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Rzadko zdarza się czytać taki bełkot.
>   Czyżbyś nie zaglądał na gejowskie portale?
>
Ja zaglądam raczej rzadko- czyżby rzeczywiście namawiano tam do rozdawania prezerwatyw w przedszkolach? To w rzeczy samej zakrawałoby na przesadę.
22-06-2009 00:46 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
Zajrzyj na Gaylife. Oferują duży wybór chłopców. Piszą:
- "nie zastraszamy i nie szantażujemy naszych klientów" - rewelka, strach nie być klientem!
- "JEDYNA NORMALNA AGENCJA TOWARZYSKA W WARSZAWIE!!
- "w Przypadku niezadowolenia zwracamy pieniądze". I jak tu nie skorzystać?

Fotografię wyciąłem. Placownik
22-06-2009 01:25 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Jesteś dosyć niesmaczny. No ale pomyłkowo wstawiłem ci plusa.
Może wejdę na jakiś portal dla heteryków i tez poszukam smacznych ogłoszeń z zakładów "masażu", wkleję równie fajna fotkę (nawiasem mówiąc mam nadzieję, że dostaniesz od moderacji ostrzeżenie) i pozostawię innym dociekanie jakie to właściwie ma związek z edukacja seksualną w szkołach?
22-06-2009 02:59 
 Ocena 3 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jesteś dosyć niesmaczny
   Całe szczęście, że dla geja jestem "niesmaczny". A zdjęcie akurat dla Ciebie powinno być smakowite.

>pomyłkowo wstawiłem ci plusa
   Nie żałuj sobie i skompensuj minusem.

>Może wejdę na jakiś portal dla heteryków i tez poszukam smacznych ogłoszeń z zakładów "masażu"
   Wejdź koniecznie. Nawet jak jest tylko 1% szans to, że Ci się odmieni, to warto próbować.

>mam nadzieję, że dostaniesz od moderacji ostrzeżenie
   Zdjęcie jest celowo rozmyte i pochodzi z powitalnej strony Gaylife.pl. A skoro mamy się oswajać z gejowskimi standardami, to nie powinno to oburzać. W ostateczności, w akcie rozpaczy, skoczę z wieżowca.

>pozostawię innym dociekanie jakie to właściwie ma związek z edukacja seksualną w szkołach?
   Wątek akurat jest o tolerancji i homototalitaryzmie.
22-06-2009 10:05 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Jesteś dosyć niesmaczny
>   Całe szczęście, że dla geja jestem "niesmaczny". A zdjęcie akurat dla Ciebie powinno być smakowite.
Jak cholera.


>   Zdjęcie jest celowo rozmyte i pochodzi z powitalnej strony Gaylife.pl. A skoro mamy się oswajać z gejowskimi standardami, to nie powinno to oburzać. W ostateczności, w akcie rozpaczy, skoczę z wieżowca.
Nie wiem, czemu sądzisz, że "takie" standardy pochwalam. Inna rzecz, że pomijam fakt przypadkowego wejścia na taki portal, czego innego jednak użytkownik oczekuje wchodząc na Racjonalistę.
No chyba, że ty oczekujesz takich rzeczy i spełnia to z kolei twoje standardy.

>>pozostawię innym dociekanie jakie to właściwie ma związek z edukacja seksualną w szkołach?
>   Wątek akurat jest o tolerancji i homototalitaryzmie.
Niezupełnie, zamieściłeś ten obrazeczek w odpowiedzi na pytanie czy na gaylife namawiają do rozdawania prezerwatyw w przedszkolu.
22-06-2009 12:13 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie wiem, czemu sądzisz, że "takie" standardy pochwalam
   Takie standardy stosuje Twoje środowisko i nie zauważyłem, abyś się od tego dystansował.

>Inna rzecz, że pomijam fakt przypadkowego wejścia na taki portal
   Wszedłem w konsekwencji wypowiedzi Pałuckiego zamieszczonej na Dziennik.pl. I nieco mnie zaskoczyły wyskakujące na pierwszej stronie penisy. Rozumiem Drag Queen Edyta Górniak, ale pewnie to kwestia indywidualnego poczucia estetyki.
22-06-2009 12:24 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>Nie wiem, czemu sądzisz, że "takie" standardy pochwalam
>   Takie standardy stosuje Twoje środowisko i nie zauważyłem, abyś się od tego dystansował.

Moje środowisko? "Moje środowisko" jest tak samo zintegrowane jak twoje - a więc tyle masz racji w przenoszeniu swoich pretensji do określonych zjawisk na mnie jak ja bym miał oskarżając cię o moherowośc tylko z racji, że większość wielbicieli rydzyka to hetero.

Owszem istnieje jeden ważny aspekt, który powinien (ale wcale tego nie robi) integrować wszystkich LGBT - bycie obiektem mniejszych lub większych prześladowań. Poza tym mam tyle wspólnego z przeciętnym gejem co ty z przeciętnym hetero - tj orientacje seksualną.
22-06-2009 06:48 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Zajrzyj na www.Gaylife.pl. Oferują duży wybór chłopców. Piszą:
>- "nie zastraszamy i nie szantażujemy naszych klientów" - rewelka, strach nie być klientem!
>- "JEDYNA NORMALNA AGENCJA TOWARZYSKA W WARSZAWIE!!
>- "w Przypadku niezadowolenia zwracamy pieniądze". I jak tu nie skorzystać?
I tu również usunąłem fotografię. Placownik

I to do przedszkola skierowana reklama jest??

A tak poważnie, to o co chodzi? To chyba normalne, że chłopaki reklamują na gejowskim portalu gejowskie agencje towarzyskie? A hasło o zastraszaniu sugeruje li i jedynie, że są na rynku agencje, po których dla odmiany można się tego spodziewać- w to akurat jestem skłonna uwierzyć. No i dla nich to jest normalna agencja.
22-06-2009 09:52 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>No i dla nich to jest normalna agencja.
   Dokładnie jak mówisz, dla nich jest to normalne. Statystycznie ich zachowania pozostają poza normą w populacji i żaden wrzask tego nie zmieni. Dopóty, dopóki promocja homoseksualizmu nie doprowadzi do wzrostu liczebności tej orientacji. I tak na prawdę o to w tym wszystkim chodzi.
22-06-2009 09:59 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Dopóty, dopóki promocja homoseksualizmu nie doprowadzi do wzrostu liczebności tej orientacji.

[rotfl]
Jeśli ty to napisałeś na poważnie, to wybacz, ale to świadczy o głębokim oderwaniu od rzeczywistości.
22-06-2009 10:05 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>No i dla nich to jest normalna agencja.
>   Dokładnie jak mówisz, dla nich jest to normalne. Statystycznie ich zachowania pozostają poza normą w populacji i żaden wrzask tego nie zmieni. Dopóty, dopóki promocja homoseksualizmu nie doprowadzi do wzrostu liczebności tej orientacji. I tak na prawdę o to w tym wszystkim chodzi.

A nawet jak doprowadzi, to co? Przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza... Jak ktoś sam wybierze, że chce być gejem ( zakładając, że jest to możliwe...) i będzie z tym szczęśliwy, co w tym złego?
22-06-2009 12:05 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>co w tym złego?
   Na przykład to, że będzie to prowadzić do obniżenia liczebności społeczeństwa, więc trudniej będzie utrzymać system zdrowotny i emerytalny.
22-06-2009 12:18 
 Ocena 6 na 6
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>co w tym złego?
>   Na przykład to, że będzie to prowadzić do obniżenia liczebności społeczeństwa, więc trudniej będzie utrzymać system zdrowotny i emerytalny.
>

Ludzie nie są maszynami ani trybami w maszynie służącymi do utrzymywania systemów zdrowotnych i społecznych.

Jeżeli tzw. promocja homoseksualizmu twoim zdaniem jest w stanie spowodować wzrost ilości homoseksualistów (moim zdaniem to niemożliwe) dlaczego wszechobecna promocja heteroseksualizmu nie spowodowała zupełnego zaniku homoseksualizmu?

Pozdrawiam
Adam


Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
22-06-2009 13:52 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ludzie nie są maszynami ani trybami w maszynie służącymi do utrzymywania systemów zdrowotnych i społecznych.
   Adamie, przecież nikt inny tylko właśnie ludzie utrzymują te systemy, bo przecież nie zwierzęta ani roboty.

>Jeżeli tzw. promocja homoseksualizmu twoim zdaniem jest w stanie spowodować wzrost ilości homoseksualistów (moim zdaniem to niemożliwe) dlaczego wszechobecna promocja heteroseksualizmu nie spowodowała zupełnego zaniku homoseksualizmu?
   Albowiem wiemy z ewolucji, że w każdej populacji występują choćby błędy replikacji.
22-06-2009 14:05 
 Ocena 1 na 1
lodowy (1486 punktów)

>>Jeżeli tzw. promocja homoseksualizmu twoim zdaniem jest w stanie spowodować wzrost ilości homoseksualistów (moim zdaniem to niemożliwe) dlaczego wszechobecna promocja heteroseksualizmu nie spowodowała zupełnego zaniku homoseksualizmu?
>   Albowiem wiemy z ewolucji, że w każdej populacji występują choćby błędy replikacji.
>
A fe, Ty niedobry Robercie, jak możesz gejów nazywać błędami replikacji.
22-06-2009 14:20 
 Ocena 4 na 4
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Ludzie nie są maszynami ani trybami w maszynie służącymi do utrzymywania systemów zdrowotnych i społecznych.
>   Adamie, przecież nikt inny tylko właśnie ludzie utrzymują te systemy, bo przecież nie zwierzęta ani roboty.

Utrzymują ale jest to kwestia umowy społecznej w której nie każdy może chcieć brać udział.
Wolność

>>Jeżeli tzw. promocja homoseksualizmu twoim zdaniem jest w stanie spowodować wzrost ilości homoseksualistów (moim zdaniem to niemożliwe) dlaczego wszechobecna promocja heteroseksualizmu nie spowodowała zupełnego zaniku homoseksualizmu?
>   Albowiem wiemy z ewolucji, że w każdej populacji występują choćby błędy replikacji.
>

Ale dlaczego twierdzisz że te błędy mogą się promować i w ten sposób powiększać swoją liczebność?
To jakiś absurd.
Jeżeli homo jest błędem natury to jego procent będzie w miarę stały i nie jest możliwa promocja homoseksualizmu a tym samym systemy opieki o które się boisz nie są zagrożone.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
22-06-2009 15:31 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Utrzymują ale jest to kwestia umowy społecznej w której nie każdy może chcieć brać udział.
   Też jestem za wolnością, ale istotą powodzenia tych systemów jest ich powszechność.

>Ale dlaczego twierdzisz że te błędy mogą się promować i w ten sposób powiększać swoją liczebność?
   Odpowiedź tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222020
22-06-2009 15:02 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>co w tym złego?
>   Na przykład to, że będzie to prowadzić do obniżenia liczebności społeczeństwa, więc trudniej będzie utrzymać system zdrowotny i emerytalny.

To oznacza, że obecny system emerytalny i zdrowotny jest źle skonstruowany - opiera się na dużym przyroscie naturalnym, a przecież jasne jest, że w bliższej lub dalszej przyszłości musimy trafić na asymptotę, której przekroczyć się nie da ( planeta ma ograniczoną pojemność i zasoby )

Zresztą, identycznym problemem jako homoseksualiści są wszystkie bezdzietne osoby - a zwłaszcza duchowieństwo.

Zresztą, tak jak napisałem w innym poscie, nie liczy się liczba generowanego potomstwa tylko jego jakość - jeśli pijak będący całe życie na zasiłku napłodzi dwa tuziny potomstwa, które będzie w ten sam sposób obciążać owe systemy to już dla systemu chyba lepszy jest bezdzietny gej regularnie płacący podatki. ( Gej-pijak obciąża system jak pijak, ale nie generuje nowych obciążeń )

A jeśli postęp nauki doprowadzi do możliwości posiadania przez gejów/lesbijki własnego potomstwa ( sztuczne macice + inżynieria genetyczna ) to problem generowania potomstwa zostanie całkowicie oddzielony od orientacji seksualnej.
22-06-2009 15:50 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>To oznacza, że obecny system emerytalny i zdrowotny jest źle skonstruowany - opiera się na dużym przyroscie naturalnym, a przecież jasne jest, że w bliższej lub dalszej przyszłości musimy trafić na asymptotę, której przekroczyć się nie da ( planeta ma ograniczoną pojemność i zasoby )
   To oczywistość, ale za mojego życia zmiana nie nastąpi.

>Zresztą, identycznym problemem jako homoseksualiści są wszystkie bezdzietne osoby - a zwłaszcza duchowieństwo.
   Wśród hetero bezdzietność jest wyjątkiem, a wśród homo regułą. Akurat spora część duchowieństwa walnie i czynnie przyczynia się do wzrostu populacji.

>A jeśli postęp nauki doprowadzi do możliwości posiadania przez gejów/lesbijki własnego potomstwa ( sztuczne macice + inżynieria genetyczna ) to problem generowania potomstwa zostanie całkowicie oddzielony od orientacji seksualnej.
   I wtedy przedmiot sporu zniknie w sposób naturalny.
22-06-2009 12:43 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>   Statystycznie ich zachowania pozostają poza normą w populacji i żaden wrzask tego nie zmieni.
   I tak jest.

>Dopóty, dopóki promocja homoseksualizmu nie doprowadzi do wzrostu liczebności tej orientacji.
   Z tego co wiem, to homoseksualizm jest orientacją wrodzoną, więc wszelkie promocje mogą mieć jedynie wpływ na ujawnienie się osobników będących teraz "w podziemiu" - co nie będzie miało żadnego związku z ich liczebnością, a dla mnie w ogóle jest bez znaczenia.
   Jeśli już, to tylko doprecyzuje mój widok przekroju społecznego.
22-06-2009 14:49 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Z tego co wiem, to homoseksualizm jest orientacją wrodzoną
   Wg mojej wiedzy sprawa nie jest tak jednoznaczna. Wciąż nie znaleziono "złotego Graala" homoseksualistów, czyli genów, które jednoznacznie determinują orientację homoseksualną. Ale usilne prace wciąż trwają. Generalnie brana jest pod uwagę kompozycja trzech czynników.
1. Zestaw genów, które sprzyjają tej orientacji, choć jej nie determinują. Podobnie jak są geny sprzyjające cukrzycy, chorobom serca czy alkoholizmowi.

2. Czynniki hormonalne oddziałujące w okresie życia płodowego. Może się okazać, że konsumowanie określonych produktów żywnościowych sprzyja orientacji homo. Ponoć poprzez odpowiednią dietę można znacząco zwiększyć prawdopodobieństwo urodzenia dziewczynki lub chłopca - są na rynku książki na ten temat, ale sprawa jest nie do końca zbadana.

3. Fiksacja na określony typ zachowań seksualnych. I to wymaga rozwinięcia. Ocenia się, że w populacji jest 1% osób posiadających pełną, 100% orientację homo. I na nich nie ma siły. Oprócz nich występują też osoby zorientowane na homo w 99%, 98%..., 90%..., 60%, 50%, 40% itd. Dlatego ustalenie rzeczywistej liczebności homoseksualistów jest tak trudne.

   W odniesieniu do osób o orientacji mieszanej można stymulować rodzaj zachowań. Jedno z badań, które wcześniej już przytaczałem mówiło, że 1/3 takich osób zdołała zmienić orientację po przeprowadzeniu kuracji.

   Reasumując, promocja homoseksualizmu prowadzi do tego, że większa część z osób o predyspozycjach mieszanych zostanie homoseksualistami, niż w przypadku braku takiej promocji. Walka idzie o dusze osób o predyspozycjach mieszanych - albo zasilą szeregi homo, albo hetero. Często decyduje pierwszy kontakt seksualny. Dlatego jest taki spór o promocję w szkołach.
22-06-2009 15:25 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>   W odniesieniu do osób o orientacji mieszanej można stymulować rodzaj zachowań. Jedno z badań, które wcześniej już przytaczałem mówiło, że 1/3 takich osób zdołała zmienić orientację po przeprowadzeniu kuracji.

Ale to badanie wcale tego faktu nie udowadaniało, Robercie. Jego aspekty metodologiczne i obiektywizm badaczy pozostawiały wiele do życzenia.
22-06-2009 16:30 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ale to badanie wcale tego faktu nie udowadaniało, Robercie. Jego aspekty metodologiczne i obiektywizm badaczy pozostawiały wiele do życzenia.
   Jak zawsze przy tej tematyce. Jeszcze wiele lat badań będzie potrzeba, abyśmy uzyskali pewniejszą wiedzę. A póki jej nie ma to warto zachować ostrożność (nie szkodzić).

   Jeżeli osobnik jest uwarunkowany w 50% na hetero a w 50% na homo, to chyba nie będziesz mnie przekonywać, że wpływy otoczenia nie mają znaczenia na ostateczny wybór orientacji? Pierwszy kontakt, następuje fiksacja i późniejsza zmiana jest trudna. Tak przynajmniej opowiadał w Toku Depko.
22-06-2009 16:37 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>   Jeżeli osobnik jest uwarunkowany w 50% na hetero a w 50% na homo, to chyba nie będziesz mnie przekonywać, że wpływy otoczenia nie mają znaczenia na ostateczny wybór orientacji? Pierwszy kontakt, następuje fiksacja i późniejsza zmiana jest trudna. Tak przynajmniej opowiadał w Toku Depko.
>

Jeśli jest pół na pół- bądź po prostu bi- to zapewne rzeczywiście- albo pozostanie bi, albo się nieco w którymś kierunku spolaryzuje- ale cóż w tym złego właściwie? Grunt, żeby temu obywatelowi było ze sobą dobrze- zdawało mi się, że zwykłeś szanować wolność wyboru?
22-06-2009 17:30 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>zwykłeś szanować wolność wyboru?
   Jak najbardziej, póki jest to rzeczywiście wolny wybór. Natomiast agresywna promocja sprawia, że na nasze pole wyboru zawęża się, choć nie jesteśmy tego do końca świadomi. Techniki marketingowe są mi cośkolwiek znane.
   Przykładowo, jesteś bombardowana reklamami jakiegoś np. batonika. Ignorujesz je. Jednak przychodzi moment, kiedy nudzisz się w kolejce do kasy, spostrzegasz ten batonik i mówisz sobie: eh, spróbuję czy to faktycznie takie dobre. Od batoników określonej marki łatwiej się odzwyczaić niż od utrwalonych praktyk seksualnych.
   I dlatego nie mam nic przeciwko praktykom homo uprawianym w sferze prywatnej, natomiast jestem przeciwny promocji prowadzonej w przestrzeni publicznej, często w szkołach, pod płaszczykiem "informacji". I niech mi tu geje uszu na makaron nie nawijają, to jest zbyt grubymi nićmi szyte.
22-06-2009 17:39 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>   Przykładowo, jesteś bombardowana reklamami jakiegoś np. batonika. Ignorujesz je. Jednak przychodzi moment, kiedy nudzisz się w kolejce do kasy, spostrzegasz ten batonik i mówisz sobie: eh, spróbuję czy to faktycznie takie dobre. Od batoników określonej marki łatwiej się odzwyczaić niż od utrwalonych praktyk seksualnych.
>

Dalej nie rozumiem po co się lub kogoś odzwyczajać od praktyk seksualnych, póki nie czynią krzywdy innym osobom.

Ta "nachalna promocja" ma, zdaje się, służyć temu, by:
-primo- osoby o większej proporcji skłonności homoseksualnych nie miały sztucznego , wywołanego religią i (z religii głównie się wywodzącą) tradycją poczucia winy
-secundo- likwidować tradycyjne wciąż w naszym społeczeństwie przyzwolenie na rozmaite formy nękania gejów (czy naprawdę uważasz, że to zjawisko nie istnieje?).

Czy naprawdę uważasz te cele za takie skandaliczne?

A z tym przyzwoleniem na praktyki prywatne, ale sankcjonowaniem upubliczniania, to mam niejasne skojarzenia z wypowiedziami niektórych religiantów- niech ci ateiści sobie nie wierzą, byle robili to po cichu i nie razili naszego większościowego w tym kraju samopoczucia
22-06-2009 18:14 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Dalej nie rozumiem po co się lub kogoś odzwyczajać od praktyk seksualnych, póki nie czynią krzywdy innym osobom.
   Nic takiego nie proponuję. Jestem jedynie przeciwny zachęcaniu do takich praktyk.

>-secundo- likwidować tradycyjne wciąż w naszym społeczeństwie przyzwolenie na rozmaite formy nękania gejów (czy naprawdę uważasz, że to zjawisko nie istnieje?).
   Osobiście niczego takiego nie widziałem, ale wiem, że ludzie potrafią być okrutni.

>Czy naprawdę uważasz te cele za takie skandaliczne?
   Jest bardzo cienka granica między dążeniem do akceptacji a promocją postaw. W obu przypadkach mamy do czynienia z informacją. Chciałbym, aby kampanię informacyjną opracowali niezależni specjaliści i by zatwierdzona została np. przez MEN. Teraz odbywa się to w ten sposób, że organizacje gejowskie dostają granty i nawijają co im wygodnie. Nie mam zaufania do takiej praktyki, bowiem obserwuję zachowania gejowskiej ekstremy, z którymi się nie zgadzam.

>A z tym przyzwoleniem na praktyki prywatne, ale sankcjonowaniem upubliczniania, to mam niejasne skojarzenia z wypowiedziami niektórych religiantów
   Za skojarzenia nie odpowiadam. Pytaj hochsztaplera Freuda.
22-06-2009 18:32 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>A z tym przyzwoleniem na praktyki prywatne, ale sankcjonowaniem upubliczniania, to mam niejasne skojarzenia z wypowiedziami niektórych religiantów
>   Za skojarzenia nie odpowiadam. Pytaj hochsztaplera Freuda.
>
Moje skojarzenia są oparte na podobnej kontrukcji niektórych twoich wypowiedzi o gejach, dlatego poddałam je twej uwadze. Wydają mi się warte rozważenia.

A co do pedagogów ekspertów, za poprzedniego rządu awanturą skończyła się koncepcja podręcznika który jedną lekcję proponował poświęcić kwestii homoseksualistów w społeczeństwie. MEN nie podejmuje decyzji, które nie byłyby ściśle związane z zaleceniami w danej chwili urzędujących polityków.
22-06-2009 17:09 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>   Z tego co wiem, to homoseksualizm jest orientacją wrodzoną.

Z tego co wiem, przeprowadzano badania homoseksualnych mężczyzn, którzy mieli braci bliźniaków - pula genów jest identyczna. Okazało się, że około połowa z tych braci to też homoseksualiści. Wygląda więc na to, że wrodzone są predyspozycje (bo gdyby genetyka decydowała w 100%, to wszyscy bliźniacy byliby homoseksualistami z uwagi na identyczny materiał genetyczny). Nie wiadomo natomiast, jak łatwo te predyspozycje prowadzą do uformowania się orientacji seksualnej.

Wiki:
Cytat:
Badania bliźniąt wykazały, że u bliźniąt jednojajowych zgodność występowania tej samej orientacji homoseksualnej wynosiła 52%.


Badania w 1991 roku opublikowali Michael Bailey i Richard Pillard.
22-06-2009 15:21 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>No i dla nich to jest normalna agencja.
>   Dokładnie jak mówisz, dla nich jest to normalne. Statystycznie ich zachowania pozostają poza normą w populacji i żaden wrzask tego nie zmieni. Dopóty, dopóki promocja homoseksualizmu nie doprowadzi do wzrostu liczebności tej orientacji. I tak na prawdę o to w tym wszystkim chodzi.
>
Naprawdę wierzysz, że jakakolwiek "promocja" moze zwiększyć rzeczywisty odsetek gejów i lesbijek w populacji??
Czy też może chodzi ci o "oswojenie" rozmaitych kryptogejów i biseksualistów?

Bo ta pierwsza koncepcja nie jest w żaden sposób udowodniona naukowo.

A co do agencji towarzyskich- mnie osobiście nie przeszkadza fakt wyspecjalizowania się części z nich w zakresie pewnych węższych grup odbiorców. To taki zdrowy rynkowy mechanizm przecież
22-06-2009 16:24 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Jestem jak najbardziej za wypełnianiem wszelkich nisz rynkowych. Jednak śmieszy mnie nieco określenie "normalna" w odniesieniu do agencji zaspakajającej potrzeby osób, których zachowania nie mieszczą się w statystycznej normie.

   W sprawie promocji homo - patrz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222020
22-06-2009 16:41 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>   Jestem jak najbardziej za wypełnianiem wszelkich nisz rynkowych. Jednak śmieszy mnie nieco określenie "normalna" w odniesieniu do agencji zaspakajającej potrzeby osób, których zachowania nie mieszczą się w statystycznej normie.
>   W sprawie promocji homo - patrz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222020
>
Wiesz... Pojęcie "normalny" jest niezwykle subiektywne Dla mnie np. normalne jest czytanie min. kilku książek tygodniowo. Wiem, co prawda, że statystyki wskazują, iż mieszczę się w jakiejś potwornej mniejszości (pewnie mniejszej niż geje), ale i tak patrzę zawsze z lekkim zszokowaniem na osoby które mówią, że książek nie czytają. Dla mnie to nie jest normalne. Normalne jest, że dana grupa ma okazję rozwijać swoje "zainteresowania"- o ile mieszczą sie w granicach obowiązującego prawa.
21-06-2009 21:24 
 Ocena 3 na 5
Przemysław Biegański (845 punktów)
Cóż, nie ma co się rozpisywać, faktycznie koledze Tricksterowi chyba z pośpiechu lub nadmiaru myśli wyszedł straszny bełkot.

Ale mniejsza o to.
Sylwku, wybacz jeśli to będzie zbyt osobiste lub "popiszę" się niewiedzą o twoim życiu...
Czy chcesz wziąć ślub ze swoim partnerem (z kontekstu wnioskuję że jesteś homoseksualistą) dokładnie tak jak pary heteroseksualne, w Urzędzie Stanu Cywilnego (bo nie przypuszczam że w kościele), ze świadkami, odświętnie ubrani, wybacz ironię z bukiecikami kwiatów? Czy o to chodzi? Czy będziecie sobie wierni aż do śmierci? Czy założycie sobie obrączki?
Czy o to tylko chodzi?
Taka wizja wywołuje właśnie kpiny i szyderstwa. A jakoś właśnie tak w potocznym rozumieniu kojarzony jest termin "małżeństwo homoseksualne". Nie sądzę aby o to homoseksualistom chcącym prawnej legalizacji związków homoseksualnych chodziło.
Więc może zrezygnujcie z nazywania tego 'małżeństwem' czy 'związkiem małżeńskim'.
Myślę że o wiele łatwiejsze, akceptowalne dla heteroseksualnej większości byłoby konsekwentne nazywanie takich związków - związkami partnerskimi z rozszerzonym wachlarzem praw (chodzi mi tu o dziedziczenie/bycie spadkobiercą z automatu i inne tego typu prawno-finansowe kwestie).

Drugie osobiste pytanie -
Czy ty wraz ze swym partnerem chcielibyście wychowywać dziecko?

Wiele par heteroseksualnych nie dojrzało do tego by mieć dzieci (choć ma, niestety...), a czy pary homoseksualne są dojrzałe do tego?
Myślę że i owszem, znalazłyby się takie dojrzałe pary. Ale jeśli są to ludzie naprawdę dojrzali i inteligentni żadne prawne pozwolenia nie byłyby im potrzebne aby w ten czy inny sposób mieć dziecko, np. za pośrednictwem wynajętej matki, zapłodnionej nasieniem któregoś z partnerów poprzez in vitro. Oczywiście jeśli by taka para homoseksualna naprawdę była gotowa i naprawdę pragnęła wychowywać dziecko.
Jednak nie sądzę aby to było życiowym marzeniem wszystkich homoseksualistów. Dlatego uważam że głośne żądania, często oczywiście przeinaczane przez oponentów, żądania prawa do "małżeństwa" czy do adopcji/przysposobienia dzieci przez pary homoseksualne są pustym "chciejstwem". I takie żądania ośmieszają i odwracają uwagę od rzeczywistych problemów środowisk homoseksualnych.
22-06-2009 00:43 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Czy o to tylko chodzi?

Jeśli chodzi o małżeństwa to domaganie się praw do nich uważam za równie głupie jak odmawianie takowego przez heteryków. Krótko mówiąc mi to wisi, i w zasadzie nie rozumiem gejów którym na tym zależy, ale nie powiem też bym rozumiał heteryków którzy się temu sprzeciwiają.

>Taka wizja wywołuje właśnie kpiny i szyderstwa. A jakoś właśnie tak w potocznym rozumieniu kojarzony jest termin "małżeństwo homoseksualne". Nie sądzę aby o to homoseksualistom chcącym prawnej legalizacji związków homoseksualnych chodziło.
>Więc może zrezygnujcie z nazywania tego 'małżeństwem' czy 'związkiem małżeńskim'.
Nie my. Może ci co teraz się tego domagają zrezygnują. Ale może to heterycy zrezygnują z pretensji o nazywanie związków homo małżeństwami?

>Czy ty wraz ze swym partnerem chcielibyście wychowywać dziecko?
>Wiele par heteroseksualnych nie dojrzało do tego by mieć dzieci (choć ma, niestety...), a czy pary homoseksualne są dojrzałe do tego?

Nie, nie chcę. Przynajmniej teraz. Ale, jeśli o zasady chodzi, to od rozstrzygania czy dana para się nadaje czy nie powinien decydować sąd w odpowiednim procesie a nie ustawodawca kierujący się uprzedzeniem.
21-06-2009 20:22 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>od samego przedszkola wprowadzają wychowanie seksualne i rozdają darmowe prezerwatywy.
W przedszkolu?

> które ma być przecież hodowlą ludzi.
Według katolickich norm zgadza się.
21-06-2009 21:38 
 Ocena 3 na 3
n0e_ (215 punktów)
>W przedszkolu?

en.wikipedia.org/wiki/Sex_education

najlepsze rodzynki powklejam:

"The Netherlands

Professor Brett van den Andrews, a medical research scientist who graduated from ISHSS (International School for Humanities and Social Sciences),[19], has suggested that exposing children aged 4-7 to sex education will greatly reduce the risk of future pregnancies and health issues. Of course his theories have been the subject of much scrutiny under the NIGS (Netherlands Institute of Geooracular Sciences). Nonetheless, he is widely appreciated in the medical society and has been featured in many medical journals."

"Sweden

In Sweden, sex education has been a mandatory part of school education since 1956. The subject is usually started between ages 7 and 10, and continues up through the grades, incorporated into different subjects such as biology and history."

z punktu widzenia ideologów lewicowych edukacja seksualna przeprowadzana przez państwo ma konkretne znaczenie. można to zauważyć konkretnie w tym fragmencie:

"Another viewpoint on sex education, historically inspired by sexologists like Wilhelm Reich and psychologists like Sigmund Freud and James W. Prescott, holds that what is at stake in sex education is control over the body and liberation from social control. Proponents of this view tend to see the political question as whether society or the individual should teach sexual mores. Sexual education may thus be seen as providing individuals with the knowledge necessary to liberate themselves from socially organized sexual oppression and to make up their own minds. In addition, sexual oppression may be viewed as socially harmful."

krótko mówiąc - jest ona traktowana jako element inżynierii społecznej.
22-06-2009 00:35 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
Ale nigdzie tu nie ma, że w przedszkolu? i że rozdają prezerwatywy w przedszkolu?
Pomysły różni naukowcy mają różne, ale tu nic nie ma że je wprowadzono w życie.

A edukacja seksualna powinna być w szkole jak najbardziej. Najlepiej zamiast religii, byłoby więcej pożytku.
Jakiej znowu inżynierii społecznej?
22-06-2009 10:42 
 Ocena 4 na 4
n0e_ (215 punktów)
>Pomysły różni naukowcy mają różne, ale tu nic nie ma że je wprowadzono w życie.

jeszcze nie, bo oczywiscie obawiaja sie reakcji spoleczenstwa, nie mniej jednak polecam przeczytac fragment mowiacy o tym, ze ludzie rzucaja takie propozycje sa bardzo cenieni w srodowisku naukowym, to nie jest jakis margines.

>A edukacja seksualna powinna być w szkole jak najbardziej. Najlepiej zamiast religii, byłoby więcej pożytku.

ja uwazam, ze kazda szkola powinna sama decydowac o swoim programie, a ta wiedze powinni przekazywac rodzice, no chyba ze ktos chcialby zapisac dziecko do szkoly, w ktorej edukacja seksualna by byla, byleby to byl jego wybor a nie urzednika. o programie w szkolach decydowalby wiec rynek.
z religia to samo.

>Jakiej znowu inżynierii społecznej?

inzynieria spoleczna - wplywanie na jednostki poprzez edukacje i stanowione prawo, by uzyskac cele ideologiczne.

wilhelm reich, marksistowski psycholog, 70 lat temu wyprowadzil teze, ze rozbudzanie seksualnosci dziecka od wczesnych lat pomoze zerwac mu tradycyjna, patriarchalna strukture spoleczna oparta na rodzinie, dzieki czemu bedzie mozna dazyc do mitycznego egalitaryzmu. jego idee podchwycilo pokolenie '68, szczegolnie we francji i w niemczech.

polecam poczytac:
www.goethe(*)/dos/dos/wdp/ges/en3039747.htm
pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Reich

cele edukacji seksualnej w zamysle ideologow lewicowych (podkreslam ideologow, wiekszosc elektoratu lewicy nie ma pojecia o glebszej idei):
- zerwanie tradycyjnych struktur rodziny
- tworzenie w ich miejsce struktury nazwijmy to poziomej
- zastapienie roli rodziny poprzez role aparatu biurokratycznego, ktory w panstwie opiekunczym ma szeroka wladze nad rodzina (odbieranie czy przyznawanie dzieci, przymus edukacji panstwowej, itd)
22-06-2009 12:34 
 Ocena 1 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>A edukacja seksualna powinna być w szkole jak najbardziej. Najlepiej zamiast religii, byłoby więcej pożytku.
>ja uwazam, ze kazda szkola powinna sama decydowac o swoim programie, a ta wiedze powinni przekazywac rodzice, no chyba ze ktos chcialby zapisac dziecko do szkoly, w ktorej edukacja seksualna by byla, byleby to byl jego wybor a nie urzednika. o programie w szkolach decydowalby wiec rynek.
Powinien decydować zgadza się. Szkoła powinna decydować o programie, ale niestety jest jak jest. Nie sądzę jednak że pozostawienie przekazywania tej wiedzy rodzicom to dobry pomysł. Większość rodziców niechętnie rozmawia o seksie z dziećmi, a wiedza niektórych też pozostawia do życzenia.

>inzynieria spoleczna - wplywanie na jednostki poprzez edukacje i stanowione prawo, by uzyskac cele ideologiczne.
Czyli coś co stara się robić kościół od 2 tys. lat?

>wilhelm reich, marksistowski psycholog, 70 lat temu wyprowadzil teze, ze rozbudzanie seksualnosci dziecka od wczesnych lat pomoze zerwac mu tradycyjna, patriarchalna strukture spoleczna oparta na rodzinie,
Czy nauczanie seksuologii rozbudza seksualność? Patriarchalna struktura już dawno się sama rozpadła na rzecz bardziej partnerskiej. Poza tym, kto mówi, że od wczesnych lat? Byle wcześniej, niż młodzi sami się "uczą" tego od siebie nawzajem.

>cele edukacji seksualnej w zamysle ideologow lewicowych (podkreslam ideologow, wiekszosc elektoratu lewicy nie ma pojecia o glebszej idei):
>- zerwanie tradycyjnych struktur rodziny
>- tworzenie w ich miejsce struktury nazwijmy to poziomej
>- zastapienie roli rodziny poprzez role aparatu biurokratycznego, ktory w panstwie opiekunczym ma szeroka wladze nad rodzina (odbieranie czy przyznawanie dzieci, przymus edukacji panstwowej, itd)
Wygląda mi to na grubymi nićmi szytą propagandę kościelną. Jestem daleki od socjalizmu i państwa opiekuńczego i nie widzę tu żadnego związku. W tradycyjnej rodzinie nie ma seksu? Struktury poziomej? A rodzina to struktura pionowa?
To są jakieś wierutne bzdury.
Aparat biurokratyczny będzie zabierał dzieci rodzicom i rozdawał według potrzeb?
I to wszystko przez nauczanie o seksualizmie człowieka?
Wybacz, ale dla mnie to stek nonsensów. Naprawdę wierzysz w to co piszesz?
22-06-2009 14:50 
 Ocena 2 na 2
n0e_ (215 punktów)
>Powinien decydować zgadza się. Szkoła powinna decydować o programie, ale niestety jest jak jest. Nie sądzę jednak że pozostawienie przekazywania tej wiedzy rodzicom to dobry pomysł. Większość rodziców niechętnie rozmawia o seksie z dziećmi, a wiedza niektórych też pozostawia do życzenia.

...ty wiesz lepiej co będzie dla nich dobre, tak? przymusowo edukować, piękna polityka znana m.in. z państw totalitarnych.

>Czyli coś co stara się robić kościół od 2 tys. lat?

a co to ma do rzeczy? rozmawiamy o edukacji seksualnej i Szwecji.

>Czy nauczanie seksuologii rozbudza seksualność?

w ujęciach psychologów lewicowych - rozbudza. mógłbym jeszcze podać przyklad z przedszkoli prowadzonych w latach 70-tych przez ludzi z pokolenia '68, zwiazanych w niemczech przede wszystkim z pismem Konkret - sa materialy mowiace o tym, ze rozbudzano seksualnosc poprzez np naklanianie 5-latkow do masturbacji, czy wrecz pomaganie im w tym.

>Patriarchalna struktura już dawno się sama rozpadła na rzecz bardziej partnerskiej.

bzdura, rozpadla sie czesciowo jedynie w krajach ktore oslabily silnie rodzine, jak chociazby w Szwecji.

>Poza tym, kto mówi, że od wczesnych lat?

lewicowi ideologowie, polecam przeczytac linki ktore wyslalem.

oprocz tego:
www.permed(*)h-caj-do-zabawy-w-doktora.html (niestety mirror)
www.rp.pl/artykul/132246.html

>Wygląda mi to na grubymi nićmi szytą propagandę kościelną. Jestem daleki od socjalizmu i państwa opiekuńczego i nie widzę tu żadnego związku. W tradycyjnej rodzinie nie ma seksu? Struktury poziomej? A rodzina to struktura pionowa?

"W swojej pracy "Psychologia masowa faszyzmu" Reich pisał, że źródłem powstania faszyzmu jest tłumienie popędu seksualnego, za co odpowiedzialna jest represyjna kultura chrześcijańska ze swoją ideą monogamicznego małżeństwa. Po to więc, by nigdy więcej nie pojawił się faszyzm, należy zniszczyć tradycyjny model rodziny i zastąpić go "wolną miłością"."

nie dziwie sie ze nie widzisz zwiazku, wiekszosc nie widzi. nie masz zapewne takze pojecia co to Szkola frankfurcka, holubiona przez nowa lewice, tj pokolenie '68.
pl.wikipedia.org/wiki/Szkoła_frankfurcka

>To są jakieś wierutne bzdury.

polecam poszukac i poczytac. jezeli masz problem z tlumaczeniem z angielskiego to pomoge.

>Aparat biurokratyczny będzie zabierał dzieci rodzicom i rozdawał według potrzeb?
>I to wszystko przez nauczanie o seksualizmie człowieka?

nie.
chodzi o wychowywanie dzieci przez panstwo zgodnie z programem Nowej lewicy.
www.rp.pl/artykul/317843.html
zgodnie z ich ideologia oslabia w ten sposob sklonnosci do 'osobowosci autorytarnej'
pl.wikipedia.org/wiki/Prawicowy_autorytaryzm
pojecie wyprowadzone przez neomarksiste T. Adorno.

>Wybacz, ale dla mnie to stek nonsensów.

poczytaj, pomysl.
22-06-2009 16:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>...ty wiesz lepiej co będzie dla nich dobre, tak? przymusowo edukować, piękna polityka znana m.in. z państw totalitarnych.
Ty wiesz lepiej? A teraz się nie edukuje przymusowo? Ja jestem za zniesieniem obowiązku edukacji w ogóle.

> sa materialy mowiace o tym, ze rozbudzano seksualnosc poprzez np naklanianie 5-latkow do masturbacji, czy wrecz pomaganie im w tym.
To jest pedofilia i chyba to jest karalne.

>bzdura, rozpadla sie czesciowo jedynie w krajach ktore oslabily silnie rodzine, jak chociazby w Szwecji.
W Polsce jest to samo, przynajmniej w miastach.

>www.permed(*)h-caj-do-zabawy-w-doktora.html (niestety mirror)
>www.rp.pl/artykul/132246.html
Piosenki o waginie, to jakieś skrajne bzdury.

>"W swojej pracy "Psychologia masowa faszyzmu" Reich pisał, że źródłem powstania faszyzmu jest tłumienie popędu seksualnego, za co odpowiedzialna jest represyjna kultura chrześcijańska ze swoją ideą monogamicznego małżeństwa. Po to więc, by nigdy więcej nie pojawił się faszyzm, należy zniszczyć tradycyjny model rodziny i zastąpić go "wolną miłością"."
Reich już dawno nie żyje, więc dajmy spokój jemu i jego new ageowym teoriom.

>chodzi o wychowywanie dzieci przez panstwo zgodnie z programem Nowej lewicy.
>www.rp.pl/artykul/317843.html
Z tym projektem się też nie zgadzam, ale pomysł, że państwo odbierze w ten sposób rodzicom większość dzieci uważam za absurdalny.

Nikt mnie nie musi przekonywać, że socjalistyczna Unia to twór niezbyt atrakcyjny, ale nie można też popadać w przesadę, że wszystko co związane z seksem to zło i szatański spisek zniewolenia narodów. W latach 60-tych rozpasanie było większe nawet niż teraz i żaden naród specjalnie nie ucierpiał, a też podnoszono lamenty, że to koniec świata.
23-06-2009 20:03 
 Ocena 1 na 1
n0e_ (215 punktów)
(odpowiedziałem już przedmówcy na priva, ale dla zainteresowanych odpowiem i tutaj)

>Ty wiesz lepiej? A teraz się nie edukuje przymusowo? Ja jestem za zniesieniem obowiązku edukacji w ogóle.

nie wiem lepiej, uważam że najlepiej będą wiedzieć rodzice. także jestem za zniesieniem obowiązku szkolnego. i prywatyzacją szkolnictwa oraz zniesieniem państwowego programu nauczania.

>To jest pedofilia i chyba to jest karalne.

...mi to mówisz?

>W Polsce jest to samo, przynajmniej w miastach.

nawet w ułamku nie. z badania naukowego z roku '86:

tinyurl.com/npsrqp

Cytat:
As compared with the rest of the industrial world, the Swedish now have the lowest marriage rate, the highest non-marital cohabitation rate, and possibly the highest family dissolution rate. Contents of this article focus on the history of nuptuality in Sweden, the gradual replacement of marriage by non-marital cohabitation, and the high rate of divorce in Sweden. Particular attention is given to the sharp drop in the marriage rate that occurred in Sweden during the mid-1960s, the disinclination of Swedes to marry simply because a first or second child is expected or has been born, the Swedish "deinstitutionalization of marriage," the need for data on the break-up rate of consensual unions, and the high percentage of single parent families in Sweden.


>Piosenki o waginie, to jakieś skrajne bzdury.

bynajmniej.

>Reich już dawno nie żyje, więc dajmy spokój jemu i jego new ageowym teoriom.

www.bookforum.com/archive/sum_05/laqueur.html

Cytat:
Reich's central insightsâ€"that cruelty was the result of chronic sexual dissatisfaction and that "genitally satisfiable people" were prone to be nicer and kinderâ€"found expression in all sorts of reform movements, some silly, some long overdue. The '68 generation, for example, fought to create schools that valued the views of children and allowed the freer expression of child sexuality, the very existence of which an earlier generation had denied. If their parents had been taught to obey blindly, their own offspring would not be so burdened. (Well-publicized excessesâ€"allowing six-year-olds to paint the naked bodies of their peers, to play with their own genitals and those of their friends in public, and to fondle their teachersâ€"made the reformers vulnerable to false charges of pedophilia and worse.)


ja bym chętnie dał spokój reichowi, freudowi i bzdurom frankfurckiej szkoły - gdyby nie to, że ich pomysły są wprowadzane w życie.

>Z tym projektem się też nie zgadzam, ale pomysł, że państwo odbierze w ten sposób rodzicom większość dzieci uważam za absurdalny.

źle się wyraziłem wtrącając odbieranie dzieci. jeżeli państwo ma do dyspozycji władzę totalną nad rodziną - to może zmusić rodziców do posyłania dziecka do szkoły, w której będzie realizowany program zgodnie z linią ideologiczną kasty rządzącej. może też odbierać dzieci rodzicom, którzy będą próbowali im przekazywać własne treści, niezgodne z tymże programem - jest wiele tego typu przypadków w krajach europy zachodniej i północnej.

>Nikt mnie nie musi przekonywać, że socjalistyczna Unia to twór niezbyt atrakcyjny, ale nie można też popadać w przesadę, że wszystko co związane z seksem to zło i szatański spisek zniewolenia narodów.

nigdzie nie twierdziłem, że tak jest. po prostu ta wiedza powinna być stopniowo przekazywana przez rodziców, w taki sposób jaki uważają za zgodny ze swoimi przekonaniami.

>W latach 60-tych rozpasanie było większe nawet niż teraz i żaden naród specjalnie nie ucierpiał, a też podnoszono lamenty, że to koniec świata.

zależy jak na to patrzeć. koniec świata nie nastąpił, natomiast fundament rodziny i światopogląd konserwatywny zostały silnie osłabione. czyli to o co chodziło Nowej lewicy.

wiadomosci.onet.pl/1456290,1292,1,kioskart.html
23-06-2009 13:18 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>krótko mówiąc - jest ona traktowana jako element inżynierii społecznej.

   Tak rozumiesz zwrot: liberation from social control? Dziwne.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-06-2009 21:39 
 Ocena 1 na 1
trickster (903 punktów)
(zablokowany)

To że od przedszkola to była taka hiperbola , (ale kiedyś widziałem chyba niemiecką książeczkę "wychowawczą" dla dzieci z podstawówki o chłopcu który miał dwóch tatusiów:p), może za duzo upchałem w jednym zdaniu. Przezerwatywy i środki antykoncepcyjne są rozdawane przez szkolne pielęgniarki już dla 15, 16 latków np. w Anglii.

A celem państwa jest zapewnienie bezpiecznego rozwoju ludziom, czyli jest w pewnym sensie ich hodowlą tylko bardziej złożoną.

i pominięto sens mojej wypowiedzi, dlacego jest to finasowane z państwoych podatków?
22-06-2009 00:40 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>A celem państwa jest zapewnienie bezpiecznego rozwoju ludziom, czyli jest w pewnym sensie ich hodowlą tylko bardziej złożoną.
Państwo powinno być dla ludzi, a nie ludzie dla państwa. Folwark zwierzęcy już mieliśmy. Ludzie w państwie mogą być różni, również tacy, którzy nie chcą być częścią hodowli i każdy powinien cieszyć się tymi samymi prawami.

>i pominięto sens mojej wypowiedzi, dlacego jest to finasowane z państwoych podatków?
Wiele rzeczy jest niepotrzebnie finansowanych z podatków, najbardziej absurdalna jest religia w szkołach.
22-06-2009 00:45 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>To że od przedszkola to była taka hiperbola , (ale kiedyś widziałem chyba niemiecką książeczkę "wychowawczą" dla dzieci z podstawówki o chłopcu który miał dwóch tatusiów:p), może za duzo upchałem w jednym zdaniu. Przezerwatywy i środki antykoncepcyjne są rozdawane przez szkolne pielęgniarki już dla 15, 16 latków np. w Anglii.

Może dlatego że 15-16 latki uprawiają seks? I jak nie kondom to aborcja?
22-06-2009 01:16 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
> Przezerwatywy i środki antykoncepcyjne są rozdawane przez szkolne pielęgniarki już dla 15, 16 latków np. w Anglii.

O ile dobrze pamiętam, taki jest średni wiek inicjacji seksualnej wśród młodzieży w tym kraju. Fakt że prezerwatywy są rozdawane tym dzieciakom to odpowiedź na ich stosunkowo wczesną inicjację a nie odwrotnie.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
22-06-2009 14:06 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Przezerwatywy i środki antykoncepcyjne są rozdawane przez szkolne pielęgniarki już dla 15, 16 latków np. w Anglii.
To dobrze.
>A celem państwa jest zapewnienie bezpiecznego rozwoju ludziom, czyli jest w pewnym sensie ich hodowlą tylko bardziej złożoną.
Nie jest żadną hodowlą. Albo nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć, albo dobrze rozumiesz, ale Ci nie pasuje.
21-06-2009 21:57 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz rozdawanie prezerwatyw za powiązane z "promocją" homoseksualizmu?
22-06-2009 00:46 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz rozdawanie prezerwatyw za powiązane z "promocją" homoseksualizmu?
>
Jak to, nie wiesz? Propagują w ten sposób zdrowy homoseksualny styl życia, zmniejszają szanse zarażenia się hivem i pośrednio przyczyniają do wzrostu liczebności gejów.
Brrrr...
22-06-2009 11:32 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz rozdawanie prezerwatyw za powiązane z "promocją" homoseksualizmu?
Bo może tylko chłopcom rozdają, a dziewczynkom nie?
22-06-2009 15:14 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz rozdawanie prezerwatyw za powiązane z "promocją" homoseksualizmu?
>Bo może tylko chłopcom rozdają, a dziewczynkom nie?
>
To nie byłaby promocja homoseksualizmu, tylko wstrętna dyskryminacja
21-06-2009 22:16 
 Ocena 1 na 1
trickster (903 punktów)
(zablokowany)

To że od przedszkola to była taka hiperbola , (ale kiedyś widziałem chyba niemiecką książeczkę "wychowawczą" dla dzieci z podstawówki o chłopcu który miał dwóch tatusiów:p), może za duzo upchałem w jednym zdaniu. Przezerwatywy i środki antykoncepcyjne są rozdawane przez szkolne pielęgniarki już dla 15, 16 latków np. w Anglii.

A celem państwa jest zapewnienie bezpiecznego rozwoju ludziom, czyli jest w pewnym sensie ich hodowlą tylko bardziej złożoną.

i pominięto sens mojej wypowiedzi, dlacego jest to finasowane z państwoych podatków?
22-06-2009 01:30 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)

>A celem państwa jest zapewnienie bezpiecznego rozwoju ludziom, czyli jest w pewnym sensie ich hodowlą tylko bardziej złożoną.

Więcej ludzi nie oznacza, że będzie im lepiej - jakoś przeludnione obszary nie należą do najbogatszych... (patrz: milony głodujące w Afryce). W dodatku, liczba zasobów kraju jest mniej więcej stała, im więcej ludzi, tym mniej przypada na każdego...

Liczy się jakość, a nie ilość.

>i pominięto sens mojej wypowiedzi, dlacego jest to finasowane z państwoych podatków?
Homoseksualiści też płacą podatki. Może to ich pieniądze na to idą?
22-06-2009 11:02 
 Ocena 1 na 1
trickster (903 punktów)
(zablokowany)

>Więcej ludzi nie oznacza, że będzie im lepiej - jakoś przeludnione obszary nie należą do najbogatszych... (patrz: milony głodujące w Afryce). W dodatku, liczba zasobów kraju jest mniej więcej stała, im więcej ludzi, tym mniej przypada na każdego...
>Liczy się jakość, a nie ilość.
Ciężko porównywać tutaj kraje Europy zachodzniej z afryką, ale pragnę zauważyć w afryce przeciętna rodzina ma 10 dzieci z czego połowa umiera w wieku dziecięcym, a Europa posiada ujemny przyrost naturalny, (wiele rodzin w ogóle nie ma dzieci), który trzeba uzupełniać imigrantami. Wieć jakiś drastyczny przyrost populacji nam nie grozi. Pojawia sie natomiast problem dużej liczby emerytów, kto bezie na nich pracowłą jak nie ich własen dzieci?

>Homoseksualiści też płacą podatki. Może to ich pieniądze na to idą?
Zapewn tak, ale o homoseksualistach mówi się jakby byli wszędzie, a stanowią pewnei mniej niż 1% populacji, a redszta ma sie dostosować.

Pr\zypomina mi sie jesze sytacja odnosnie wątku, że niedawno w ?|Niemczech pewien męzczynza powiedział swojemu synkowi żę homoseksualizm jest zły, on pobił kolege w szkole, i zabarno mu dziecko. A dodma że nie była to rodzina patologiczna, po prostu nie odpowiadłą oficjalnej doktrynie państwa.
22-06-2009 14:10 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Pr\zypomina mi sie jesze sytacja odnosnie wątku, że niedawno w ?|Niemczech pewien męzczynza powiedział swojemu synkowi żę homoseksualizm jest zły, on pobił kolege w szkole, i zabarno mu dziecko. A dodma że nie była to rodzina patologiczna, po prostu nie odpowiadłą oficjalnej doktrynie państwa.
Mam propozycję, mam nadzieję, że Robert się zgodzi - napisz to jeszcze raz, ale tym razem po polsku.
22-06-2009 15:13 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Więcej ludzi nie oznacza, że będzie im lepiej - jakoś przeludnione obszary nie należą do najbogatszych... (patrz: milony głodujące w Afryce). W dodatku, liczba zasobów kraju jest mniej więcej stała, im więcej ludzi, tym mniej przypada na każdego...
>>Liczy się jakość, a nie ilość.
>Ciężko porównywać tutaj kraje Europy zachodzniej z afryką, ale pragnę zauważyć w afryce przeciętna rodzina ma 10 dzieci z czego połowa umiera w wieku dziecięcym, a Europa posiada ujemny przyrost naturalny, (wiele rodzin w ogóle nie ma dzieci), który trzeba uzupełniać imigrantami. Wieć jakiś drastyczny przyrost populacji nam nie grozi. Pojawia sie natomiast problem dużej liczby emerytów, kto bezie na nich pracowłą jak nie ich własen dzieci?

Armia robotów. W przyszłości, kiedy taniej będzie do jakiegoś zadania zbudować robota niż szkolić człowieka, trzeba będzie przebudować cały ten system... A przyrostu wcale nie trzeba imigrantami uzupełniać, to jest tylko łatanie dziur w obecnym systemie przez ludzi, którym nie chce się go zreformować...

>>Homoseksualiści też płacą podatki. Może to ich pieniądze na to idą?
>Zapewn tak, ale o homoseksualistach mówi się jakby byli wszędzie, a stanowią pewnei mniej niż 1% populacji, a redszta ma sie dostosować.

Statystyki są różne, ale większość mówi o ok. 5 % populacji. W dodatku, jako, że nie są obciążani i ograniczani przez posiadanie potomstwa ( to dotyczy także singli i bezdzietne pary hetero ) statystycznie zarabiają więcej, ergo płacąc większe podatki. Wiesz, że 80% budżetu państwa jest pokrywanych przez 20% najbogatszych? Zresztą, nie widzę jakiejś nahalnej propagandy homo na każdym kroku, pewnie jesteś przewrażliwiony na tym punkcie i zwracasz na to za dużą uwagę.

>Pr\zypomina mi sie jesze sytacja odnosnie wątku, że niedawno w ?|Niemczech pewien męzczynza powiedział swojemu synkowi żę homoseksualizm jest zły, on pobił kolege w szkole, i zabarno mu dziecko. A dodma że nie była to rodzina patologiczna, po prostu nie odpowiadłą oficjalnej doktrynie państwa.

Myślę, że ta sytuacja została przerysowana... Ja jestem zwolennikiem równych praw dla wszystkich, bez względu na wszystko, jednak jeśli w imię walki z "dyskryminacją" jakaś grupa zostaje wyróżniona specjalnymi przywilejami, aby zrekompensować jej doznawane krzywdy, to temu jestem przeciwny.
22-06-2009 16:06 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>łatanie dziur w obecnym systemie przez ludzi, którym nie chce się go zreformować...
   To nie do końca tak i było już o tym. Przejście z systemu solidarnościowego na system kapitałowy wymaga kumulacji tego kapitału. Rzecz w tym, że kapitał aktualnych emerytów został przegwizdany przez komunistów. Natomiast następne rządy nie były łaskawe przeznaczyć środków z prywatyzacji na odtworzenie kapitału emerytalnego, więc kapitał został powtórnie przegwizdany.

>statystycznie zarabiają więcej, ergo płacąc większe podatki
   Niby tak, ale podatek PIT od dochodów, to małe piwo w budżecie. Decydujące znaczenie mają podatki konsumenckie, a tych najwięcej płacą... kredytobiorcy.

>Wiesz, że 80% budżetu państwa jest pokrywanych przez 20% najbogatszych?
   Może gdzieś tak jest, ale niewątpliwie nie u nas. Może gdzieś u socjalistów.

>Myślę, że ta sytuacja została przerysowana... Ja jestem zwolennikiem równych praw dla wszystkich, bez względu na wszystko, jednak jeśli w imię walki z "dyskryminacją" jakaś grupa zostaje wyróżniona specjalnymi przywilejami, aby zrekompensować jej doznawane krzywdy, to temu jestem przeciwny.
   W pełni się zgadzam.
NieIstniejesz (1137 punktów)
Chciałbym odnieść się nie tyle do wolności słowa czy reakcji środowiska homoseksualistów, ile ustalić, czy faktycznie mogli poczuć się urażeni.

Stosunki homoseksualne następują między dwojgiem w pełni świadomych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i jest to ich wola.

Stosunki zoofilskie następują między świadomym człowiekiem i "nieświadomym" zwierzęciem - nieświadomym w tym sensie, że wątpliwe jest, by zwierzę miało ochotę na stosunek seksualny z człowiekiem - jest to więc łamanie woli zwierzęcia, więcej, być może jest to gwałt psychiczny - ingerencja w psychikę zwierzęcia. Jest to więc krzywda wyrządzona zwierzęciu (z ery kartezjańskich "maszyn ożywionych" mam nadzieję już wyszliśmy?). Ludzie zazwyczaj bardzo lubią udawać, że zwierzę nie myśli, nie czuje i w ogóle jest naszą zabawką (Genesis się kłania). Teoria ewolucji ewidentnie zadaje kłam takiemu myśleniu, jednak do nas to wciąż nie dociera. Tak wiec zoofilia jest wyrządzeniem krzywdy zwierzęciu.

W takim przypadku homoseksualiści faktycznie mogli poczuć się urażeni. Reakcja niektórych z nich, tzn. żądania zwolnienia karykaturzysty, jest jednak przesadna. Trzeba jednak pamiętać, że fanatycy są w każdym środowisku. Fanatyków trzeba oczywiście zwalczać, nie ma nic gorszego, jednak wydaje mi się, że znowu wyolbrzymia pan temat, próbując go rozciągać na wszystkich homoseksualistów. Nie wierzę w to, żeby oni wszyscy byli fanatykami, po prostu maniacy zawsze są najgłośniejsi.

Celem tego postu było:
1 - Ustalenie diametralnych różnic między homoseksualizmem i zoofilią.
2 - Wytknięcie panu, panie Zawecki (ZNÓW) przesadnej reakcji (tak w ogóle coś się pan tak czepił tych gejów i lesbijek? ).

Zgadzam się, fanatyków wszelkiej maści trzeba zwalczać. Jednak rozciąganie odpowiedzialności na całe środowisko, które próbują reprezentować, jest zwyczajnie błędne. Z pana postu natomiast można wyczytać jakby oskarżenie wobec wszystkich homoseksualistów. Nie wiem, czy taki był pana cel - mówię jak jest.

Natomiast jeśli chodzi o eliminację ekstremistów - jestem jak najbardziej za.

"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
22-06-2009 01:58 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Plusa tradycyjnie przyznałem za aktywność w moim wątku, ale z wypowiedzią nie zgadzam się o czym poniżej.

>Chciałbym odnieść się nie tyle do wolności słowa czy reakcji środowiska homoseksualistów
   Czyli pomijasz meritum wątku.

>Stosunki zoofilskie...
   I tu sprawa nie jest tak prosta i oczywista jak to raczyłeś przedstawić. Swego czasu słuchałem nocnych audycji TOK FM z seksuologiem (chyba Depko). Jedna czy dwie były właśnie o seksie ze zwierzętami i powiem tylko, że sprawa jest dalece niejednoznaczna. W efekcie zoofilia jako taka karana nie jest. Ze swoich obserwacji dodam, że spora część psów bez przymuszania przejawia chęć do praktyk seksualnych z człowiekiem. To tak w skrócie, aby nadmiernie nie demoralizować młodzieży.

>Reakcja niektórych z nich, tzn. żądania zwolnienia karykaturzysty, jest jednak przesadna
   Dzięki Ci choć za to.

>wydaje mi się, że znowu wyolbrzymia pan temat, próbując go rozciągać na wszystkich homoseksualistów
   A gdzie konkretnie dostrzegasz owo "wyolbrzymianie"? Przedstawiłem zagadnienie jedynie z krótkim komentarzem. Nic nie rozciągam. Autorem działań nie jest pojedynczy gej. Była to większa akcja KPH, czyli bodajże największego reprezentanta środowiska gejowskiego.

>Celem tego postu było:
>1 - Ustalenie diametralnych różnic między homoseksualizmem i zoofilią.
   Różnice oczywiście są, ale nie diametralne.

>2 - Wytknięcie panu, panie Zawecki (ZNÓW) przesadnej reakcji
   Wytknąć zawsze można, ale przesadę doprawdy trudno dostrzec.

>tak w ogóle coś się pan tak czepił tych gejów i lesbijek?
   A czy ja coś złego napisałem o lesbijkach? Gdzie?! A gejów "czepiłem" się z inspiracji użytkownika ironin. Za każde jego 10 minusów muszę założyć 2 wątki na temat gejów. Taki przelicznik obowiązuje i nic na to nie poradzę. Chłopak ciężko pracuje stawiając mi 10 minusów w parę minut, więc nie mogę sprawić mu zawodu.

>Zgadzam się, fanatyków wszelkiej maści trzeba zwalczać
   I to właśnie staram się czynić.

>Jednak rozciąganie odpowiedzialności
   Jakie rozciąganie, skoro wyraźnie jest napisane, że sprawa dotyczy aktywistów KPH Biedronia.

>Natomiast jeśli chodzi o eliminację ekstremistów - jestem jak najbardziej za.
   Ale pokojowymi metodami, bo jeszcze ktoś pomyśli nie wiadomo co.
22-06-2009 02:41 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Chciałbym odnieść się nie tyle do wolności słowa czy reakcji środowiska homoseksualistów, ile ustalić, czy faktycznie mogli poczuć się urażeni.
>Stosunki homoseksualne następują między dwojgiem w pełni świadomych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i jest to ich wola.
>Stosunki zoofilskie następują między świadomym człowiekiem i "nieświadomym" zwierzęciem - nieświadomym w tym sensie, że wątpliwe jest, by zwierzę miało ochotę na stosunek seksualny z człowiekiem - jest to więc łamanie woli zwierzęcia, więcej, być może jest to gwałt psychiczny - ingerencja w psychikę zwierzęcia.

Czy ja wiem ? Skoro są ludzie, którzy mają ochotę na seks ze zwierzęciem, może są i zwierzęta mające ochote na seks z ludźmi

W dodatku, jeśli coś się zwierzętom nie podoba, to zwykle nie owijają w bawełnę, tylko odpowiednio to okazują swoim zachowaniem.

Ergo, można sprawdzić, czy zwierzę czuje się szczęśliwe w "związku" czy też może jest mu z tym źle.

Zresztą, tak samo jest w przypadku bardziej prozaicznych interakcji ludzi ze zwierzętami - czy koń odczuwa krzywdę z tego powodu, że nosi ludzi na grzbiecie, czy też traktuje to jako fajną zabawę? Czy dla psa policyjnego wyszukiwanie przemycanych narkotyków to ciężka praca czy przyjemna rozrywka?

(przy okazji: czemu nad postami w tym wątku pojawia się napis "oczekuje na akceptację"? czyżby były moderowane? jak tak to czemu? )
22-06-2009 06:57 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>(przy okazji: czemu nad postami w tym wątku pojawia się napis "oczekuje na akceptację"? czyżby były moderowane? jak tak to czemu? )

Temu:
>Autor tego wątku akceptuje lub odrzuca nowe wypowiedzi. Przy braku decyzji, wypowiedź pojawi się po 48 godzinach.

Mnie też taka koncepcja się nie podoba. Potraktowałam to jako wątek eksperymentatorski- może w odpowiedzi na ostatnie wybryki estieisty, jakkolwiek, jeśli taka moda wejdzie na forum na szerszą skalę, to chyba sobie urządzę od niego wakacje.
22-06-2009 09:55 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Potraktowałam to jako wątek eksperymentatorski- może w odpowiedzi na ostatnie wybryki estieisty, jakkolwiek, jeśli taka moda wejdzie na forum na szerszą skalę, to chyba sobie urządzę od niego wakacje.
   Moje wstępne wrażenia nie są zbyt pozytywne. Taka forma jest dość męcząca dla autora wątku - stale przychodzą e-maile, stale trzeba akceptować. Poza tym nie widzę większej różnicy. A wakacje zawsze warto zrobić.
stilgar (7322 punktów)
>>Potraktowałam to jako wątek eksperymentatorski- może w odpowiedzi na ostatnie wybryki estieisty, jakkolwiek, jeśli taka moda wejdzie na forum na szerszą skalę, to chyba sobie urządzę od niego wakacje.
>   Moje wstępne wrażenia nie są zbyt pozytywne. Taka forma jest dość męcząca dla autora wątku - stale przychodzą e-maile, stale trzeba akceptować. Poza tym nie widzę większej różnicy. A wakacje zawsze warto zrobić.

Ta forma jest też męcząca dla tych, co czytają stronę z czytników RSS - nowy wpis sie pojawia w czytniku, ale nie można go przeczytać. W ten sposób RSS traci rację bytu - i tak musze wchodzic i samemu sprawdzac, jakie nowe posty sie pojawiły...
Adamiak (36436 punktów)
>W ten sposób RSS traci rację bytu - i tak musze wchodzic i samemu sprawdzac, jakie nowe posty sie pojawiły...
   Powiadomienie o tym poście otrzymałem o 12:21, czyli po 2 godzinach.
stilgar (7322 punktów)
>>W ten sposób RSS traci rację bytu - i tak musze wchodzic i samemu sprawdzac, jakie nowe posty sie pojawiły...
>   Powiadomienie o tym poście otrzymałem o 12:21, czyli po 2 godzinach.

Mówisz o RSS czy powiadomieniach na pocztę? U mnie w RSS pojawiają się wpisy nieprzejrzane, tylko jak próbuję na nie wejść, to sie okazuje, że jednak nie ma takich postów na forum, pojawiają sie dopiero potem.
22-06-2009 16:10 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Mówisz o RSS czy powiadomieniach na pocztę? U mnie w RSS pojawiają się wpisy nieprzejrzane, tylko jak próbuję na nie wejść, to sie okazuje, że jednak nie ma takich postów na forum, pojawiają sie dopiero potem.
   To e-mail jest nieco lepszy. Najpierw dostaję e-mail z informacją, że jest post do potwierdzenia. A po potwierdzeniu przychodzi kolejny, z informacją o opublikowaniu wypowiedzi. Chociaż te drugie nie wszystkie przychodzą. Nie kumam tego.
   Generalnie system jest użyteczny do tematów statycznych. Natomiast w przypadku dynamicznych wątków, jak ten, jest to zbyt upierdliwe - nie nadążam z obsługą, choć - wierzcie mi - staram się!
29-06-2009 16:43 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>>>Natomiast każda próba założenia kagańca wolnej dyskusji budzi mój aktywny sprzeciw.
>>>To skąd ten wymóg akceptacji odpowiedzi? Trochę mnie to zdziwiło.

>>Chcę przetestować nowy mechanizm forum i nie dopuścić do trollowania dyskusji wątkami pobocznymi, które wielokrotnie przerosną główny temat. To eksperyment. Dowiemy się czy udany. Nie będę blokował postów trzymających się tematu, choćby były zdecydowanie przeciwne moim poglądom.

>   Generalnie system jest użyteczny do tematów statycznych. Natomiast w przypadku dynamicznych wątków, jak ten, jest to zbyt upierdliwe - nie nadążam z obsługą, choć - wierzcie mi - staram się!

No i coś ci nie wychodzi. Podlicz sobie wszystkie wątki poboczne (w tym również i ten o o akceptacji wypowiedzi [sic!]). Ta dyskusja mimo twojego nadzoru niewiele rożni się od innych, nienadzorowanych.


?/!
29-06-2009 18:57 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>No i coś ci nie wychodzi
   To porównaj z faszystowskim wątkiem Twojej ulubienicy. Jak nie dostrzeżesz różnicy, to udaj się wprost do okulisty.

   Oczywiście bardzo możliwe, że pod nickiem Cabbage, znów kryje się Dziwińska vel Belvedere vel vel... Jakoś nigdy nie pisałeś w moich wątkach. A jak tylko belvedere ogłosiła swój wyjazd, to od razu 10 minusów na poprawę klimatu rozmowy i wiele wypowiedzi. Zdumiewająca zbieżność...
29-06-2009 19:26 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>No i coś ci nie wychodzi
>   To porównaj z faszystowskim wątkiem Twojej ulubienicy. Jak nie dostrzeżesz różnicy, to udaj się wprost do okulisty.
>   Oczywiście bardzo możliwe, że pod nickiem Cabbage, znów kryje się Dziwińska vel Belvedere vel vel... Jakoś nigdy nie pisałeś w moich wątkach. A jak tylko belvedere ogłosiła swój wyjazd, to od razu 10 minusów na poprawę klimatu rozmowy i wiele wypowiedzi. Zdumiewająca zbieżność...

Niech pan nie przesadza panie Robercie, bo ludzie pomyślą, że masz pan paranoje i urojenia.

?/!
29-06-2009 19:49 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Niech pan nie przesadza panie Robercie, bo ludzie pomyślą, że masz pan paranoje i urojenia.
   Jakbym przejmował się ludzkimi opiniami, to już dawno zostałbym tu zaszczuty. Każdy dziesięciopak minusów jest powodem do satysfakcji, gdyż osoba go przyznająca dowodzi swojej bezsilności w merytorycznej dyskusji. A ktoś, kto w ogóle nie podejmuje dyskusji, a jedynie minusuje, dowodzi jedynie swojej ułomności intelektualnej.
29-06-2009 20:32 
 Ocena 4 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Niech pan nie przesadza panie Robercie, bo ludzie pomyślą, że masz pan paranoje i urojenia.
>   Jakbym przejmował się ludzkimi opiniami, to już dawno zostałbym tu zaszczuty. Każdy dziesięciopak minusów jest powodem do satysfakcji, gdyż osoba go przyznająca dowodzi swojej bezsilności w merytorycznej dyskusji. A ktoś, kto w ogóle nie podejmuje dyskusji, a jedynie minusuje, dowodzi jedynie swojej ułomności intelektualnej.

To straszne. Te minusy, no wiesz...
Chodzi mi o to, że jak ludzie dojdą do wniosku iż jest pan niestabilny emocjonalnie, a do tego paranoikiem z mania prześladowczą a do tego jeszcze cierpiącym na ostrą homofobie, to nikt komu bliżej do normalności z panem dyskutować nie będzie chciał.

?/!
29-06-2009 20:46 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>nikt komu bliżej do normalności z panem dyskutować nie będzie chciał
   Rozbrajająca troska. Wzruszyłem się prawie do łez. Jak już nikt nie będzie chciał ze mną dyskutować, to przynajmniej będę mieć więcej czasu na inne swoje przyjemności. Każde rozwiązanie jest dobre.
Adamiak (36436 punktów)
>U mnie w RSS pojawiają się wpisy nieprzejrzane, tylko jak próbuję na nie wejść, to sie okazuje, że jednak nie ma takich postów na forum, pojawiają sie dopiero potem.
   Objawy mam podobne. Bywają też posty puste, bez tekstu/zawartości, która pojawia się po powtórnym wejściu na ten adres za jakiś czas.
22-06-2009 14:27 
 Ocena 2 na 4
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Chciałbym odnieść się nie tyle do wolności słowa czy reakcji środowiska homoseksualistów, ile ustalić, czy faktycznie mogli poczuć się urażeni.

A kogo to obchodzi czy poczuli się urażeni. To ich problem .
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Mam kilka pytań:
- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
- jeżeli motywacja specjalnego traktowania małżeństw jet prawdziwa (proszę wskazać, które prawo reguluje to we wskazany przez autora sposób), to dlaczego przywileje małżeństw rozciąga się na pary bezpłodne, albo niezainteresowane posiadaniem potomstwa? Nigdzie prawa ani obowiązki małżonków względem siebie i względem państwa nie są warunkowane posiadaniem potomstwa.
- czy porównanie małżeństwa któregoś z forumowiczów zachwyconych tym rysunkiem do małżeństwa z krową nie spowodowałoby czasami waszego oburzenia?

P.S. Życzę Zaweckiemu sukcesów w uprawianiu cenzury.
22-06-2009 15:18 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>- czy porównanie małżeństwa któregoś z forumowiczów zachwyconych tym rysunkiem do małżeństwa z krową nie spowodowałoby czasami waszego oburzenia?

Ja nie mam nic przeciwko, żeby człowiek mógł się ożenić z krową czy z lalką(zwłaszcza biorąc pod uwagę postęp robotyki i sztucznej inteligencji). Nie mam też nic przeciwko stopniom związków ( unarne, binarne, ternarne... ) - aczkolwiek w przypadku związków unarnych nie rozumiem za bardzo idei małżeństwa z samym sobą, ale jak ktoś bardzo chce...
22-06-2009 18:23 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>- czy porównanie małżeństwa któregoś z forumowiczów zachwyconych tym rysunkiem do małżeństwa z krową nie spowodowałoby czasami waszego oburzenia?
>Ja nie mam nic przeciwko, żeby człowiek mógł się ożenić z krową czy z lalką(zwłaszcza biorąc pod uwagę postęp robotyki i sztucznej inteligencji). Nie mam też nic przeciwko stopniom związków ( unarne, binarne, ternarne... ) - aczkolwiek w przypadku związków unarnych nie rozumiem za bardzo idei małżeństwa z samym sobą, ale jak ktoś bardzo chce...
Nie chodzi mi o stosunek do zoofilii, tylko o porównanie małżeństwa z człowiekiem do małżeństwa z rogacizną. Moim zdanie jest to obraźliwe.
24-06-2009 19:37 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Nie chodzi mi o stosunek do zoofilii, tylko o porównanie małżeństwa z człowiekiem do małżeństwa z rogacizną. Moim zdanie jest to obraźliwe.

Nie ma rzeczy uniwersalnie obraźliwych, ciebie może i to obraża, ja mam to gdzieś
22-06-2009 15:25 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
   Pewnie w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego...

>- jeżeli motywacja specjalnego traktowania małżeństw jet prawdziwa (proszę wskazać, które prawo reguluje to we wskazany przez autora sposób), to dlaczego przywileje małżeństw rozciąga się na pary bezpłodne, albo niezainteresowane posiadaniem potomstwa? Nigdzie prawa ani obowiązki małżonków względem siebie i względem państwa nie są warunkowane posiadaniem potomstwa.
   A co, becikowe wypłacają parom bezdzietnym?

>- czy porównanie małżeństwa któregoś z forumowiczów zachwyconych tym rysunkiem do małżeństwa z krową nie spowodowałoby czasami waszego oburzenia?
   Nie, bowiem nie planuję zawierania małżeństwa z krową.

>P.S. Życzę Zaweckiemu sukcesów w uprawianiu cenzury.
   A co? Usunąłem Ci jakiś post? Ocenzurowałem jakąś wypowiedź? Pewnie znów prawda i twoje wypowiedzi, to dwie strony medalu.
22-06-2009 18:04 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
>   Pewnie w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego...
Być może. Proszę wskazać odpowiedni artykuł wzmiankowanej ustawy.

>>- jeżeli motywacja specjalnego traktowania małżeństw jet prawdziwa (proszę wskazać, które prawo reguluje to we wskazany przez autora sposób), to dlaczego przywileje małżeństw rozciąga się na pary bezpłodne, albo niezainteresowane posiadaniem potomstwa? Nigdzie prawa ani obowiązki małżonków względem siebie i względem państwa nie są warunkowane posiadaniem potomstwa.
>   A co, becikowe wypłacają parom bezdzietnym?
Tekst odpowiedniej ustawy jest tutaj: www.infor.(*)-swiadczeniach-rodzinnych.html
Szukamy słowa "małżeństwo"
>>- czy porównanie małżeństwa któregoś z forumowiczów zachwyconych tym rysunkiem do małżeństwa z krową nie spowodowałoby czasami waszego oburzenia?
>   Nie, bowiem nie planuję zawierania małżeństwa z krową.
>>P.S. Życzę Zaweckiemu sukcesów w uprawianiu cenzury.
>   A co? Usunąłem Ci jakiś post? Ocenzurowałem jakąś wypowiedź? Pewnie znów prawda i twoje wypowiedzi, to dwie strony medalu.
Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
22-06-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
   ŻADEN post nie został przeze mnie usunięty w tym wątku! Przed chwilą otrzymałem potwierdzenie tego faktu od Administratora forum. Oczekuję od poziomczyńskiego odpowiedzi na pytanie, dlaczego KŁAMIE i szkaluje mnie w tak nędzny sposób?
23-06-2009 08:07 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
>   ŻADEN post nie został przeze mnie usunięty w tym wątku! Przed chwilą otrzymałem potwierdzenie tego faktu od Administratora forum. Oczekuję od poziomczyńskiego odpowiedzi na pytanie, dlaczego KŁAMIE i szkaluje mnie w tak nędzny sposób?
>
A ja napisałem, że w tym wątku? A czy Zawecki pytał "czy usunąłem ci jakiś post w tym wątku"? Zawecki usuwał posty po publikacji, dopiero teraz ma okazję usuwac je przed. Nie wiem czy będzie je usuwał, nie jestem wróżką, ale życzę mu powodzenia.
P.S. Czy kolor i wytłuszczenie to próba zakrzyczenia oponenta?
23-06-2009 10:08 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A ja napisałem, że w tym wątku? A czy Zawecki pytał "czy usunąłem ci jakiś post w tym wątku"? Zawecki usuwał posty po publikacji, dopiero teraz ma okazję usuwac je przed
   Brniesz w swoje KŁAMSTWA. Jeśli nie zależy Ci na dyskusji o meritum, a wolisz ograniczyć się do rozgrywek osobistych na bazie kłamstw, to mam na to jedną odpowiedź - dodanie do ignorowanych. Żegnam.
23-06-2009 10:40 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>A ja napisałem, że w tym wątku? A czy Zawecki pytał "czy usunąłem ci jakiś post w tym wątku"? Zawecki usuwał posty po publikacji, dopiero teraz ma okazję usuwac je przed
>   Brniesz w swoje KŁAMSTWA. Jeśli nie zależy Ci na dyskusji o meritum, a wolisz ograniczyć się do rozgrywek osobistych na bazie kłamstw, to mam na to jedną odpowiedź - dodanie do ignorowanych. Żegnam.

Kłamstwo - «twierdzenie niezgodne z rzeczywistością, mające wprowadzić kogoś w błąd».
sjp.pwn.pl/lista.php?co=kłamstwo
Twierdzenie, że Zawecki usuwał moje posty w swoich wątkach jest zgodne z rzeczywistością. I nie wprowadza nikogo w błąd.
Jakoś Zawecki nie zaprzeczył, prawda?

P.S. Z tonu wypowiedzi wnioskuję, że w ustawie o świadczeniach rodzinnych nie pada słowo małżeństwo.
23-06-2009 13:28 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A ja napisałem, że w tym wątku?

   Nie napisałeś. Ale teraz masz okazję napisać. Pytam. Czy Zawecki usunął Ci jakąś wypowiedź w tym wątku?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-06-2009 14:46 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>A ja napisałem, że w tym wątku?
>   Nie napisałeś. Ale teraz masz okazję napisać. Pytam. Czy Zawecki usunął Ci jakąś wypowiedź w tym wątku?
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Ale nie zapiszę, bo bym skłamał. Zawecki nie usunął mi żadnej wypowiedzi w tym wątku. Nigdzie tego nie napisałem i nie sugerowałem.
Ale pozwól, że ja zapytam. Czy Zawecki usunął jakieś moje wypowiedzi z innych wątków, które założył?
Pozdrawiam
P.S. Zanim zaczniemy gonić w piętkę, chciałbym zwrócić uwagę, że nie sugerowałem Zaweckiemu usuwania jakichkolwiek wpisów. Nie byłem pierwszą osobą, której nie podobał się tryb moderowania wątku pozwalający na cenzurę prewencyjną. I wyłącznie tego dotyczył dopisek "Życzę Zaweckiemu sukcesów w uprawianiu cenzury". Od moderowania forum są administratorzy. Jest też specjalne miejsce na forum gdzie można prowadzić dyskusje w zamkniętym gronie.

To Zawecki pierwszy zasugerował, że on nigdy takich ciągot nie miał.
Tak zrozumiałem to pytanie:
A co? Usunąłem Ci jakiś post? Ocenzurowałem jakąś wypowiedź? Pewnie znów prawda i twoje wypowiedzi, to dwie strony medalu.
Jak zresztą sam zrozumiałbyś takie pytanie, wiedząc, że usuwał i że najprawdopodobniej o tym, że usuwał wie tylko on i ty? I być może administrator forum?
Skoro pisząc, że usunął, pytałem administratorów jak można udowodnić usuwanie wpisów to najwyraźniej miałem na myśli jakieś wpisy, które usunął. Skoro nie usuwał żadnych tu, to chyba oczywiste, że chodziło mi o inne wątki.

Zresztą musiał wiedzieć, że nie chodzi mi o usuwanie wypowiedzi w tym wątku, bo w tym wątku miał prawo niepuszczania wypowiedzi, skoro pisał o usuwaniu to sam rozszerzył pytanie na całość swojej aktywności na forum.

P.S. Nie zdiagnozowano u mnie Alzheimera.
placownik (17853 punktów)

>P.S. Zanim zaczniemy gonić w piętkę,

   Co byś powiedział na to, żebyśmy nie zaczynali?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>P.S. Zanim zaczniemy gonić w piętkę,
>   Co byś powiedział na to, żebyśmy nie zaczynali?
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Hm. Chyba z mojej wypowiedzi wynika, że nie chcę "gonić w piętkę", dlatego przestawiłem moje stanowisko tak szczegółowo, jak to możliwe.
Dalej jednak jestem nazywany kłamcą i oszczercą. I jakoś nie widzę mojego postu w którym wnioskuję, żeby albo dać ostrzeżenie mnie za kłamstwa albo Zaweckiemu za oszczerstwa. Myślałem, ze po 2 dniach doczekam się od moderatora forum rozstrzygnięcia.
placownik (17853 punktów)

>I jakoś nie widzę mojego postu w którym wnioskuję, żeby albo dać ostrzeżenie mnie za kłamstwa

   Czy chodzi Ci o ten post: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221612#w222529

   Przeszukałem wszystkie Twoje wypowiedzi począwszy od 7 stycznia 2009. Żadna z nich nie jest oznaczona jako skasowana. Czy jesteś pewien, że się nie mylisz? Jeśli tak, spróbuj podać jakieś bliższe namiary np. tytuł wątku, datę czy fragment tekstu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
28-06-2009 11:13 
 Ocena-1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>I jakoś nie widzę mojego postu w którym wnioskuję, żeby albo dać ostrzeżenie mnie za kłamstwa
>   Czy chodzi Ci o ten post: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221612#w222529
>   Przeszukałem wszystkie Twoje wypowiedzi począwszy od 7 stycznia 2009. Żadna z nich nie jest oznaczona jako skasowana. Czy jesteś pewien, że się nie mylisz? Jeśli tak, spróbuj podać jakieś bliższe namiary np. tytuł wątku, datę czy fragment tekstu.
>   Pozdrawiam

Nawiązanie do usuniętych wpisów jest tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,204584#w205275
Treść odpowiedzi Zaweckiego potwierdza usuniecie wpisów.
Usunięte wpisy były mniej więcej z tego czasu. Dotyczyły dopytania Zaweckiego o sprzeczności jego idei rynku jednocześnie wolnego i regulowanego.
Niestety nie mam już powiadomień e-mailem o usuniętych wpisach, stąd moje pytanie, czy administratorzy są w stanie to potwierdzić.
Pozdrawiam

P.S. Oczywiście chodziło mi o wskazany wpis. Byłem pewny, że cała dyskusja o moich rzekomych kłamstwach odbywa się w jednym wątku. I tylko w tym wątku szukałem. Umknęło mojej uwadze, że Zawecki przeniósł szkalowanie mnie do innych wątków. Wpisu szukałem, bo zacząłem zastanawiać się, dlaczego administrator nie odpowiada na moją prośbę. A to tylko młyny sprawiedliwości na racjonaliście mielą wolno...
27-06-2009 22:55 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>I jakoś nie widzę mojego postu
Może trzeba kliknąć w Pokaż wszystkie na końcu wątku.
22-06-2009 18:12 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
Mniej więcej o tym jest Art.18 Konstytucji RP: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
.
23-06-2009 08:09 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
>Mniej więcej o tym jest Art.18 Konstytucji RP: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej..
>
Dziękuję. Niby czytałem konstytucję a nie utrwaliło mi się.
Meretseger (61860 punktów)
>>- gdzie jest napisane (w prawie państwowym), że państwo chroni przekazywanie życia?
>Mniej więcej o tym jest Art.18 Konstytucji RP: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej..
>
W związku z tym artykułem zawsze mnie zastanawiało, czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
23-06-2009 11:29 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W związku z tym artykułem zawsze mnie zastanawiało, czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
   Matka jest jedna, a rodziców jest dwoje. Dawniej rodzicem nazywany był tylko ojciec.
23-06-2009 12:19 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>W związku z tym artykułem zawsze mnie zastanawiało, czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
>   Matka jest jedna, a rodziców jest dwoje. Dawniej rodzicem nazywany był tylko ojciec.
>
Ale to dawniej, Konstytucję uchwalano niedawno, nie powinno być takiego kiksu.
Może chodziło im osobno o dwoje rodziców, osobno o samotne matki
23-06-2009 12:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
Zapewne macierzyństwo dotyczy matki, a rodzicielstwo - obojga. Ojcostwa nie wyodrębniono.
.
23-06-2009 13:10 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>> czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
>Zapewne macierzyństwo dotyczy matki, a rodzicielstwo - obojga. Ojcostwa nie wyodrębniono.
>.
Tak właśnie sobie pomyślałam.
Szkoda. Znów dyskryminacja mężczyzn.
23-06-2009 17:17 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>> czym różni się macierzyństwo od rodzicielstwa...
>>Zapewne macierzyństwo dotyczy matki, a rodzicielstwo - obojga. Ojcostwa nie wyodrębniono.
>>.
>Tak właśnie sobie pomyślałam.
>Szkoda. Znów dyskryminacja mężczyzn.

Jesteśmy wiecznie dyskryminowani. Coś z tym trzeba zrobić. Jakąś partię założyć, stanąć na jej czele? Jaką tu nazwę by jej nadać? Wygrać następne wybory? Objąć rządy w kraju? Kobietom zostawić nierząd?
23-06-2009 18:20 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>Ojcostwa nie wyodrębniono.
[...]
>Coś z tym trzeba zrobić. Jakąś partię założyć, stanąć na jej czele?
Coś już jest.

>Jaką tu nazwę by jej nadać?
Trochę już było.
.
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Ze względu na zaistniałe problemy techniczne akceptacja została zawieszona do odwołania.
22-06-2009 18:43 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>   Ze względu na zaistniałe problemy techniczne akceptacja została zawieszona do odwołania.
>
A nie możesz po prostu zrezygnować z konieczności akceptacji?
22-06-2009 22:46 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A nie możesz po prostu zrezygnować z konieczności akceptacji?
   Złożę podanie w przedmiotowej sprawie.
placownik (17853 punktów)

    Guardian to nie Rzepa, toteż na maile odpowiada. Poniżej jedna z pierwszych odpowiedzi:

Cytat:
I was aware of this cartoon. Andrzej Krauze has worked for the Guardian for nearly two decades and is work for the paper is loved and appreciated by staff and readers alike. Obviously he works for, and his work is used by, a number of publications and we have absolutely not control over work he does beyond the Guardian. I do find the cartoon perplexing and can completely understand your interruption of it as homophobic. However because it did not appear in the Guardian it is a difficult one for me to pursue. If you are suggesting that we should no longer use Andrzej's work because of this cartoon I would have to point to the many years of brilliant work that he has done for us. I will speak to him about it because I would like to hear what he has to say about the cartoon and the circumstances in which it was produced but really that it all I can do.

Roger Browning
Head of Design
Guardian Newspaper


   Nieco na okrągło. Jedyne co Pan Roger Browning może zrobić, to z Panem Krauze porozmawiać. I porozmawiał! Świadczy o tym kolejna wersja odpowiedzi:

Cytat:
The Readers' Editor has passed on your letter to me. I was aware of this cartoon. Andrzej Krauze has worked for the Guardian for nearly two decades and his work for the paper is loved and appreciated by staff and readers alike. Obviously he works for, and his work is used by, a number of publications and we have absolutely not control over the work he does beyond the Guardian. I do find the cartoon perplexing and can completely understand your interruption of it as homophobic. However because it did not appear in the Guardian it is a difficult one for me to pursue. If you are suggesting that we should no longer use Andrzej's work because of this cartoon I would have to point to the many years of brilliant work that he has done for us, long before he began working for "Rzeczpospolita" which very few of our readers would see. I have communicated with Andrzej about the illustration and he assures me that his intention was the satirize the conservative elements in Poland who are opposing law reform. Having known and worked with Andrzej for a long time I do not believe that his intention was to be homophobic (I myself am gay) though obviously a lot of people have interrupted it that way.

Best wishes

Roger Browning
Head of Design
Guardian Newspaper


   Z tej odpowiedzi dowiadujemy się, że Pan Andrzej zapewnił swego angielskiego funtodawcę, że jego intencją przy tworzeniu dyskutowanego rysunku była satyra na konserwatywne środowiska w Polsce, które protestują przeciwko zmianom prawa. Tym razem więc, zwykle niezawodne poczucie humoru zawiodło Pana Andrzeja. Zabrakło mu również charakteru, odwagi i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. Wszystko to razem sprawiło, że tę bitwę z nienawistną mu polityczną poprawnością - przegrał.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-06-2009 00:36 
 Ocena 5 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Wszystko to razem sprawiło, że tę bitwę z nienawistną mu polityczną poprawnością - przegrał.
   Czasem trzeba przegrać bitwę, aby wygrać wojnę.

A w kwestii formalnej:
1. Proszę o zmianę statusu tego wątku, aby akceptacje nie były już wymagane. Eksperyment był ogólnie obiecujący, ale operator niemal wyzionął ducha. Ponad 130 akceptowanych postów w jednym dniu, w jednym wątku, to nieco ponad moje siły. Swoją drogą, to tematyka gejowska wciąż pozostaje interesująca dla dyskutantów.

2. Zgłaszam wniosek o przyznanie ostrzeżenia poziomczyńskiemu za wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222130 W szczególności za twierdzenia: Cytat:
Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
   Brak usuwania postów potwierdził Administrator. A ta wypowiedź, celowo i świadomie kłamliwa, ma na celu wyłącznie dyskredytowanie oponenta, co uchodzi w TV i kampanii wyborczej, ale jest poniżej standardów merytorycznej dyskusji.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>2. Zgłaszam wniosek o przyznanie ostrzeżenia poziomczyńskiemu za wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222130 W szczególności za twierdzenia: Cytat:
Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
   Brak usuwania postów potwierdził Administrator. A ta wypowiedź, celowo i świadomie kłamliwa, ma na celu wyłącznie dyskredytowanie oponenta, co uchodzi w TV i kampanii wyborczej, ale jest poniżej standardów merytorycznej dyskusji.

Zdaje się, że nie przewidziano regulaminowych kar za mijanie się z prawdą, a celowość takiego działania rzadko da się wykazać, przecież każdy może się mylić.
.
23-06-2009 11:21 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Zdaje się, że nie przewidziano regulaminowych kar za mijanie się z prawdą, a celowość takiego działania rzadko da się wykazać, przecież każdy może się mylić.
   Oczywiście, przecież nie czepiam się każdego przypadku. Tutaj cała sprawa dotyczy jednego dnia i intencje oponenta są nader widoczne. Alzheimer byłby wytłumaczeniem, dlatego zadałem pytanie. W odpowiedzi nie padło "sorry", więc krzyżyk na drogę.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>2. Zgłaszam wniosek o przyznanie ostrzeżenia poziomczyńskiemu za wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w222130 W szczególności za twierdzenia: Cytat:
Zawecki usunął mi kilka postów. Teraz pewnie się wyprze. Czy jest jakaś możliwość dotarcia do postów usuniętych przez zakładającego wątek?
   Brak usuwania postów potwierdził Administrator. A ta wypowiedź, celowo i świadomie kłamliwa, ma na celu wyłącznie dyskredytowanie oponenta, co uchodzi w TV i kampanii wyborczej, ale jest poniżej standardów merytorycznej dyskusji.

Zawecki ma dużą wprawę w wyciąganiu wypowiedzi z kontekstu. Proszę przed wyrobieniem sobie opinii przejrzeć całą dyskusję o usuwaniu wpisów. Moim zdaniem dopiero po mojej odpowiedzi na swoje nerwowe pytanie o usuwanie wpisów Zawecki zaczął zawężać zakres pytania.
Zarzut celowego i świadomego kłamstwa jest dość poważny.
placownik (17853 punktów)

Cytat:
Na zarzut, że porównuje homoseksualizm do zoofilii, wybuchnął śmiechem. - To tylko pokazuje, że rysunek jest słuszny i że udało mi się pokazać cały absurd tzw. związków partnerskich - powiedział portalowi Fronda.pl.
Rysownik przypomniał, że w niektórych krajach już dziś otwarcie działają stowarzyszenia zoofilów i pedofilów, którzy domagają się legalizacji swoich zboczeń. - Jestem przekonany, że za kilkadziesiąt lat część z nich, zwłaszcza "miłośnicy zwierząt" osiągną swój cel - powiedział.


   Wybitny rysownik okazał się małym człowiekiem. Bywa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-06-2009 18:04 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Faktem jest, że granica wieku zezwalająca na praktyki seksualne, a zatem ograniczająca ochronę "pedofilską", jest bardzo różna w różnych krajach świata - od 9 do 21 lat. Nawet w ramach UE są w tym zakresie duże różnice. Jeśli mnie wzrok nie myli to od 12 do 18 lat. Granica ta zmieniała się też w ujęciu historycznym.
upload.wik(*)/4/41/Wiek_przyzwolenia_pl.PNG

   Zoofilia, jako taka, nie jest w Polsce karalna. Różne opinie na ten temat przedstawiają też seksuolodzy.

   Legalizacja związków partnerskich jest sprawą przesądzoną, nawet u nas. Ale czy mamy pewność, że następni w kolejce do legalizacji nie staną pedofile i zoofile? Już teraz w krajach Beneluxu słychać takie głosy.

   Karykatura jest znakomita, bowiem doskonale spełnia stawiane wymagania - syntetycznie zwraca uwagę na problem. Może się nie podobać homoseksualistom, ale taka jest uroda karykatury. Islamistom też nie podobały się karykatury. Miałem nadzieję, że geje będą ponad takie sprawy, ale nie potrafią. Może czas by się tego nauczyli.
23-06-2009 18:17 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

   Naprawdę nie zauważasz różnicy pomiędzy tłumaczeniem się Krauzego na użytek krajowy i tego na użytek zagraniczny, czy też jest Ci ona obojętna?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-06-2009 22:33 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Naprawdę nie zauważasz różnicy pomiędzy tłumaczeniem się Krauzego na użytek krajowy i tego na użytek zagraniczny, czy też jest Ci ona obojętna?
   Krauze nie jest mi ani sojusznikiem, ani przeciwnikiem. Bronię jego prawa do wypowiedzi, nawet kontrowersyjnej, niejako bezosobowo. Nie ma dla mnie znaczenia, którego to satyryka akurat trafiło, więc przyjmijmy, że jego wypowiedzi nie mają dla mnie większego znaczenia.

   Satyryk dokonał udanej prowokacji sygnalizując dokąd może nas zaprowadzić dalsza "liberalizacja" społeczna. Znając praktykę pracy redakcyjnej, nie zdziwiłbym się, gdyby obie "wypowiedzi" pochodziły z samych redakcji - każdy dostał to, co chciał dostać, i prawicowa Rzepa, i lewicowy Guardian. Tym samym powstrzymuję się od oceny tych wypowiedzi, bo podejrzewam dużą teatralność zachowań. Zupełnie podobnie jak przy nowelizacji ustawy medialnej - czysty teatr, jak wrestling.

   Niezmiennie zdumiewa mnie jednak asymetryczność reakcji obrońców wolności wypowiedzi i różnych mniejszości. Jak szykanuje się Nieznalską, to podnosi się wielkie larum. Jak tarmoszą przeciwnika RM, to podnosi się wielkie larum. A jak próbuje się szykanować kogoś, kto nie jest entuzjastą homomałżeństw. To co? To nagle jakaś epidemia ślepoty dotyka tych obrońców wolności. Nie widzą, nie słyszą. To tak ku rozwadze, choć bez większej nadziei.
23-06-2009 23:56 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>A jak próbuje się szykanować kogoś, kto nie jest entuzjastą homomałżeństw. To co?

   Szykanować? A na czym, niby, miałaby polegać ta szykana? Polegasz na redaktorze Lisickim? Wierzysz, że w listach donosach do brytyjskich gazet, których (listów, nie gazet) nie widział na oczy, zawarta była sugestia zwolnienia z pracy nieszczęśnika Krauzego? Kogo uważa on za durniów - czytelników swego bloga, czy autorów listów do brytyjskich redakcji? Krauze na etacie? Kto w to ma uwierzyć.

   Ja tu próbuję obudzić w Tobie lwa. Zarzucam Krauzemu brak poczucia humoru (satyrykowi!). Oskarżam go o tchórzostwo i brak charakteru, a Ty zdajesz sę udawać, że to deszcz pada? Liczyłem na więcej.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-06-2009 19:38 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Szykanować? A na czym, niby, miałaby polegać ta szykana?
   Placowniku, nie bądź anachroniczny jak ZUS! Pracodawcą jest każdy, kto daje pracę. Ledwie szczegółem technicznym jest to, czy ta praca jest świadczona w formie umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej (np. zlecenia), kontraktu menedżerskiego, czy też umowy z osobą prowadzącą działalność gospodarczą na swoje nazwisko.

   Szykana w postaci odebrania pracy za poglądy jest dotkliwą szykaną przywodzącą na myśl najgorsze lata komuny. Ze zdumieniem patrzę na aktywistów gejowskich, którzy z wyjątkową częstotliwością sami sobie robią krzywdę - katastrofalny PR.

>Polegasz na redaktorze Lisickim?
   Na własnej żonie nie można polegać, a Ty pytasz czy polegam na pismaku? Wolne żarty!

>Wierzysz, że w listach donosach
   Z wiarą u mnie tradycyjnie kiepsko. Jeśli byłby tylko jeden taki list to i tak byłoby warto to napiętnować, aby nikt takich pomysłów nigdy więcej nie wcielał w życie.

>   Ja tu próbuję obudzić w Tobie lwa
   Lepiej nie próbuj, bo i bez obudzenia mój ryk wywołał tu u jednego spektakularnie emocjonalny coming out.

>Zarzucam Krauzemu brak poczucia humoru (satyrykowi!)
   Twoje święte prawo! Osobiście Krauzego niezbyt kojarzę. Ale prawa będziemy przyznawać tylko dobrym satyrykom, a tym trochę gorszym już nie?

>Oskarżam go o tchórzostwo i brak charakteru, a Ty zdajesz sę udawać, że to deszcz pada? Liczyłem na więcej.
   Nie doczekasz się z mojej strony obrony Krauzego, bowiem nie jestem jego orędownikiem. Bronię pewnych zasad, bronię prawa do wolności wypowiedzi, bronię prawa do posiadania własnych poglądów, nawet kontrowersyjnych. Ten rysunek satyryczny jest jedynie przyczynkiem do tego.

   Przemycasz tu wizję romantycznej walki za idee. Zginąć a nie ustąpić. No Pasaran! Jednak stary mistrz Sun Wu zalecał: kiedy wróg ma przewagę, należy się wycofać.
placownik (17853 punktów)

>Bronię pewnych zasad, bronię prawa do wolności wypowiedzi, bronię prawa do posiadania własnych poglądów, nawet kontrowersyjnych. Ten rysunek satyryczny jest jedynie przyczynkiem do tego.

   Kiepskim przyczynkiem. Korzystając z niego bronisz nie tyle prawa do wolności wypowiedzi, ile prawa do zarabiania pieniędzy.

>   Przemycasz tu wizję romantycznej walki za idee. Zginąć a nie ustąpić.

   Zginąć? Raczej nie zarobić. Heroizm dzisiejszych czasów. Nie każdego stać nawet na taki. Casus Krauzego jest tego smutnym dowodem. Więc nie próbuj mnie nabierać na obronę prawa do wolności wypowiedzi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-06-2009 22:34 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Kiepskim przyczynkiem. Korzystając z niego bronisz nie tyle prawa do wolności wypowiedzi, ile prawa do zarabiania pieniędzy.
   Prawa do zarabiania pieniędzy bronię zawsze, bowiem bez nich dzieci głodują i nie mogą zdobywać wykształcenia.

>Więc nie próbuj mnie nabierać na obronę prawa do wolności wypowiedzi.
   Nie nabieram. Wybiórczą wolność już przerabialiśmy.
23-06-2009 18:41 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Legalizacja związków partnerskich jest sprawą przesądzoną, nawet u nas. Ale czy mamy pewność, że następni w kolejce do legalizacji nie staną pedofile i zoofile? Już teraz w krajach Beneluxu słychać takie głosy.
Naprawdę wierzysz, że kozy i małe dzieci zaczną wychodzić na ulice w ramach walki o prawa do swoich "związków"? Bo nieustanne, obecne w tle zrównywanie zoofilii i pedofilii, żeby było elementarnie uczciwe, musi zakładać świadomy, przemyślany udział obojga partnerów w danym związku.
Ale nie o to przecież idzie, by być uczciwym tylko by za pomocą obrzydliwego porównania dokonać erystycznego "dowodu" własnej tezy.

>   Karykatura jest znakomita, bowiem doskonale spełnia stawiane wymagania - syntetycznie zwraca uwagę na problem.
Jaki problem? Tyle deklaracji z twojej strony jak to nie masz nic przeciwko związkom homoseksualnym i wciąż widzisz problem?
>Może się nie podobać homoseksualistom, ale taka jest uroda karykatury. Islamistom też nie podobały się karykatury. Miałem nadzieję, że geje będą ponad takie sprawy, ale nie potrafią. Może czas by się tego nauczyli.
Kolejne, wstrętne, mające na celu manipulacje porównanie. Czy ktoś zarzucił rysownikowi oponę na szyje by ja potem podpalić? Czy wściekłe gejowskie bojówki ruszyły na ulice miast i wsi by chwytać kogo popadnie a kto para się karykaturą i kamienować na miejscu?
Akcyjka panów z gaylif,e czy jak tam się nazywa ten portal, może być od biedy uznana za przejaw małości, permanentne deprecjonowanie i zohydzanie homoseksualizmu jako takiego jest świadectwem moralnej degrengolady, w której jak się okazuje już nie tylko jeden kanik bierze czynny udział.
24-06-2009 08:40 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Naprawdę wierzysz, że kozy i małe dzieci zaczną wychodzić na ulice w ramach walki o prawa do swoich "związków"?
   Oczywiście, razem ze swoimi partnerami. Słyszałem nawet, że już coś takiego miało miejsce w jednym z krajów Beneluxu.

>Bo nieustanne, obecne w tle zrównywanie zoofilii i pedofilii, żeby było elementarnie uczciwe, musi zakładać świadomy, przemyślany udział obojga partnerów w danym związku
   Uczciwości do tego nie pakuj. Praktyki seksualne zoo i homo mają pewne podobieństwa, ale mają też różnice. Podobnie jak praktyki homo i hetero.

>Jaki problem? Tyle deklaracji z twojej strony jak to nie masz nic przeciwko związkom homoseksualnym i wciąż widzisz problem?
   Związkom tak, małżeństwom nie, bo właśnie o małżeństwa spór tu idzie.

>Kolejne, wstrętne, mające na celu manipulacje porównanie. Czy ktoś zarzucił rysownikowi oponę na szyje by ja potem podpalić? Czy wściekłe gejowskie bojówki ruszyły na ulice miast i wsi by chwytać kogo popadnie a kto para się karykaturą i kamienować na miejscu?
   A czy autora duńskich rysunków ukamienowano?

>Akcyjka panów z gaylif,e czy jak tam się nazywa ten portal, może być od biedy uznana za przejaw małości, permanentne deprecjonowanie i zohydzanie homoseksualizmu jako takiego jest świadectwem moralnej degrengolady, w której jak się okazuje już nie tylko jeden kanik bierze czynny udział.
   Nie bulwersuj się tak, bo uniemożliwi to nam racjonalną argumentację. A przede wszystkim trzymajmy się faktów - akurat ta akcja nie była autorstwa Gaylife tylko KPH Biedronia. Degrengoladą jest uważanie każdego przeciwnika homoadopcji za homofoba.
24-06-2009 18:53 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Oczywiście, razem ze swoimi partnerami. Słyszałem nawet, że już coś takiego miało miejsce w jednym z krajów Beneluxu.
Hmm, przyznam się, że nie słyszałem. Jakiś link do informacji na ten temat? Bo trudno mi uwierzyć, że kilkuletnie dzieci chodziły po ulicach z dorosłymi ludźmi jawnie przedstawiając się jako pary utrzymujące kontakty seksualne i nie interweniowała policja (nawet w krajach Beneluxu).

>>Bo nieustanne, obecne w tle zrównywanie zoofilii i pedofilii, żeby było elementarnie uczciwe, musi zakładać świadomy, przemyślany udział obojga partnerów w danym związku
>   Uczciwości do tego nie pakuj. Praktyki seksualne zoo i homo mają pewne podobieństwa, ale mają też różnice. Podobnie jak praktyki homo i hetero. No praktyki hetero i zoo też. W takim razie nie trzeba nam ślubów homo by mieć przesłankę do ślubów zoo - starczy ze podobne do związków zoofilskich związki heteroseksualne maja prawo do małżeństw.

>>Kolejne, wstrętne, mające na celu manipulacje porównanie. Czy ktoś zarzucił rysownikowi oponę na szyje by ja potem podpalić? Czy wściekłe gejowskie bojówki ruszyły na ulice miast i wsi by chwytać kogo popadnie a kto para się karykaturą i kamienować na miejscu?
>   A czy autora duńskich rysunków ukamienowano?
No miał szczęście że żył w tak zwanym państwie prawa. Większe szczęście niż Theo van Gogh. Ale inni w innych krajach o większym odsetku, których w jakiś sposób obwiniono o karykatury (na przykład wykazano, że byli innowiercami) tu i ówdzie palono na ulicach lub mordowano innymi sposobami w obronie honoru islamu.
Ale jeśli chcesz to brnij dalej w takie niedowarzone porównania.

>>Akcyjka panów z gaylif,e czy jak tam się nazywa ten portal, może być od biedy uznana za przejaw małości, permanentne deprecjonowanie i zohydzanie homoseksualizmu jako takiego jest świadectwem moralnej degrengolady, w której jak się okazuje już nie tylko jeden kanik bierze czynny udział.
>   Nie bulwersuj się tak, bo uniemożliwi to nam racjonalną argumentację. A przede wszystkim trzymajmy się faktów - akurat ta akcja nie była autorstwa Gaylife tylko KPH Biedronia. Degrengoladą jest uważanie każdego przeciwnika homoadopcji za homofoba.
Może trudno ci w to uwierzyć, ale mnie aż tak te sprawy nie interesują bym wiedział kto jaka petycje gdzie wysyła.
Inna kwestia przestaje mnie bawić - ja o porównywaniu do zoofilii i pedofilii a ty ni z gruszki ni z pietruszki o homoadopcji i homofobii. Klasyczny już niemalże unik - wcześniej próbował go stosować trochę Adamiak w dyskusji ze mną. On także usilnie próbował ze mnie wydusić zeznanie, jakobym uważał go za homofoba tylko dlatego, że jemu nie podoba się pomysł homoadopcji. No ale on przynajmniej jakoś nawiązywał do tematu rozmowy. A ty zupełnie bez związku wpadasz z tą homoadopcją i homofobią, licząc pewnie ze cię nazwę homofobem a ty otrąbisz sukces wyśmiewając kolejnego geja z obsesja prześladowań.
Jeśli już bym cię miał nazwać homofobem to nie z powodu homoadopcji i twojego sprzeciwu wobec niej ile raczej obsesyjnego wyszukiwania objawów homoterroru w kraju w którym 99% homoseksualistów boi się ujawnić swoją orientację.
Bo taka jest rzeczywista twarz polskiej "agresywnej promocji homoseksualizmu".
24-06-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jakiś link do informacji na ten temat?
   Google Ci wyłączyli? Ale co tam.
Cytat:
NVD chce uczynić legalizację pedofilii tylko jednym z elementów dużego programu politycznego, by zdobyć poparcie wielu grup, którym doskwierają różne normy społeczne.

I tak sodomitom proponuje legalizację współżycia ze zwierzętami, a ekshibicjonistom prawo chodzenia publicznie nago. Niektórym pewnie spodoba się postulat pokazywania filmów pornograficznych w telewizji w ciągu dnia.
wyborcza.pl/1,86698,3406509.html

www.rp.pl/artykul/153083.html
Więcej: pl.wikiped(*)na_rzecz_legalizacji_pedofilii
24-06-2009 22:34 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Ja się pytam o małe dzieci domagające się legalizacji pedofilii a ty mi wyskakujesz z jakimiś informacjami o chorych ludziach próbujących legalizować swoja chęć gwałcenia dzieci.
Więc, pytam się, gdzie tu są te 4-10 letnie szkraby, które wychodzą na ulice by walczyć o prawa swoich związków? Bo wiesz, w związku gejowski obie strony są w niego aktywnie świadomie i chętnie zaangażowane.
Widzisz, właśnie dlatego uważam za łajdackie czynienie porównań miedzy pedofilią a homoseksualizmem - mówisz o tym jakby było jakieś rzeczywiste podobieństwo, a tymczasem porównujesz dobrowolny i dający radość i spełnienie związek dwojga ludzi do niechybnie krzywdzącej relacji w której jedna strona jest udręczona ofiarą.
Bardzo to uwiarygadnia twoje rzekome intencje szukania objawów homoterroru i heroicznej walki o wolność słowa zagrożonej przez gejowskie bojówki, oraz twoje deklaracje o braku uprzedzeń.
24-06-2009 23:03 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ja się pytam o małe dzieci domagające się legalizacji pedofilii a ty mi wyskakujesz z jakimiś informacjami o chorych ludziach próbujących legalizować swoja chęć gwałcenia dzieci.
   Jakiś czas temu homoseksualiści byli uważani za chorych. Teraz chorymi nazywasz pedofilów. A co będzie za kolejne 20 lat rewolucji społecznej? Ponoć jest kilka badań naukowych wskazujących na pozytywną reakcję 25-33% mężczyzn na bodźce pedofilskie. To chyba znacznie więcej niż na bodźce homoseksualne?

>Bo wiesz, w związku gejowski obie strony są w niego aktywnie świadomie i chętnie zaangażowane.
   Dostrzegam to i dlatego w pełni Cię popieram w zakresie rejestracji Waszych związków z pełnymi konsekwencjami, z wyjątkiem homoadopcji.

>Widzisz, właśnie dlatego uważam za łajdackie czynienie porównań miedzy pedofilią a homoseksualizmem - mówisz o tym jakby było jakieś rzeczywiste podobieństwo, a tymczasem porównujesz dobrowolny i dający radość i spełnienie związek dwojga ludzi do niechybnie krzywdzącej relacji w której jedna strona jest udręczona ofiarą.
   Widzisz, to wszystko wcale nie jest takie proste. W związku homo i pedo występują dwie jednostki ludzkie. Zakłada się, że młoda osoba nie ma jeszcze świadomości. Ten argument jest mocno spekulatywny, bowiem na świecie prawo dopuszcza praktyki seksualne w różnym wieku - od 9 do 21 lat. W jednym kraju mając 12 lat można używać do woli, a w sąsiednim kraju partner nastolatka zostaje za to samo pedofilem. Widać, że jest to kwestia umowy społecznej. A umowy można zmieniać i właśnie geje to czynią.
24-06-2009 23:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Widzisz, to wszystko wcale nie jest takie proste. W związku homo i pedo występują dwie jednostki ludzkie. Zakłada się, że młoda osoba nie ma jeszcze świadomości. Ten argument jest mocno spekulatywny, bowiem na świecie prawo dopuszcza praktyki seksualne w różnym wieku - od 9 do 21 lat. W jednym kraju mając 12 lat można używać do woli, a w sąsiednim kraju partner nastolatka zostaje za to samo pedofilem. Widać, że jest to kwestia umowy społecznej. A umowy można zmieniać i właśnie geje to czynią.

No a w niektórych krajach wiadomo, że by kobieta dobrze się prowadziła trzeba jej wyciąć łechtaczkę.

Wszystko jest kwestią umowy.

Oczywiście za wyjątkiem małżeństwa - to z boskiego nakazu jest związkiem kobiety i mężczyzny i umowom społecznym czy innym nie podlega.
25-06-2009 08:25 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Oczywiście za wyjątkiem małżeństwa - to z boskiego nakazu jest związkiem kobiety i mężczyzny i umowom społecznym czy innym nie podlega.
   Daruj sobie bajdurzenie o sprawach boskich. Sprawa małżeństwa jak najbardziej jest sprawą umowy społecznej. Jednak do zawarcia lub zmiany umowy potrzebna jest zgoda obu stron. A Ty starasz się nie dostrzec faktu, że jedna ze stron takiej zgody nie wyraża.
24-06-2009 22:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Klasyczny już niemalże unik - wcześniej próbował go stosować trochę Adamiak w dyskusji ze mną.
   Minus za konfabulację połączoną z projekcją.

>On także usilnie próbował ze mnie wydusić zeznanie, jakobym uważał go za homofoba tylko dlatego, że jemu nie podoba się pomysł homoadopcji.
   Minus z powodu jw.

>No ale on przynajmniej jakoś nawiązywał do tematu rozmowy.
   Plus za "wspaniałomyślność".

   Reszta dla ciebie.
Sylwek (15472 punktów)
>>Klasyczny już niemalże unik - wcześniej próbował go stosować trochę Adamiak w dyskusji ze mną.
>   Minus za konfabulację połączoną z projekcją.
>>On także usilnie próbował ze mnie wydusić zeznanie, jakobym uważał go za homofoba tylko dlatego, że jemu nie podoba się pomysł homoadopcji.
>   Minus z powodu jw.

Oto co pisałeś:

"Ogólny klimat twoich postów wskazuje na dość... nieprzyjazną wobec mnie postawę, choć nie mam kompletnie nic przeciw gejom. Klimat ten wynika z twojego (waszego?) nastawienia z powodów jw.
Masz kłopoty z postrzeganiem ludzi w kategoriach transparentnych, twoje poczucie zagrożenia nakazuje ci klasyfikować każdego jako wroga lub przyjaciela, form pośrednich twój mózg nie toleruje, by nie osłabić "czujności"."

ponadto na moje:
"Dziwi mnie tylko, czemu usilnie chcesz mi wmówić oskarżanie cię o homofobię."

odpisałeś:

"Nie usilnie, ale takie objawy dostrzegam, więc tak piszę. To nie moja wina, że postrzegasz mnie standardowo."

Czyli jak zwykle po prostu lepiej wiesz o czym myślę.

Nie odpisuj, po oskarżeniach o konfabulacje i projekcje straciłem ochotę na jakiekolwiek dyskusje, do tego niepotrzebna mi jest homofobia rozmówcy, wystarcza mniejsze grzeszki; możesz oczywiście postawić minusa za moje uparte trwanie w błędzie.
23-06-2009 18:55 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>   Zoofilia, jako taka, nie jest w Polsce karalna. Różne opinie na ten temat przedstawiają też seksuolodzy.

   Depki do tego lepiej nie mieszaj.
Cytat:
Jeśli ktoś namawia drugą osobę do kontaktów intymnych ze zwierzęciem, to znaczy, że ma poważne zaburzenia w psychice, które wymagają terapii. Zoofil jest uzależniony od tak nietypowego bodźca seksualnego, że nie będzie w stanie stworzyć udanego, satysfakcjonującego związku z kobietą - dodaje seksuolog Andrzej Depko


   Jeśli znasz jakieś inne "różne" opinie, to chętnie się z nimi zapoznam.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-06-2009 20:47 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Depki do tego lepiej nie mieszaj.
   A będę, bo sam się wychyla. Trochę czasu to zajęło, ale znalazłem zapis tej audycji: bi.gazeta.pl/im/3/5684/m5684413.mp3 Ciekawsze rzeczy począwszy od 33 minuty:
- o niekaralności zoofilii;
- o tym, że nie każde obcowanie ze zwierzęciem jest znęcaniem;
- o wyjątkowo skutecznym odruchu ssania cielaka;
- o czworonogach zaspakajających swoich właścicieli;
- o seksie z kurczakiem, kaczką, klaczą i krową;
- o kazirodztwie;
- o seksie z drzewami liściastymi;
- o dogu, który doprowadzał panią do wycia, a żaden facet nie był tak dobry;
- o micie Minotaura;
- o psach samych proponujących seks, a nawet bojowo konkurujących o właścicielkę w trakcie aktu seksualnego;
- o seksie z koniem;
- o tym jak parobek zaspakajał krowę, bo inaczej tak wyła, że nikt spać nie mógł.

Więcej audycji: www.tok.fm/TOKFM/0,89508.html?str=2

A poniżej dowody na to, że zoofilia towarzyszy ludziom od wieków, podobnie jak homoseksualizm. Ilustracje pochodzą z Wiki, więc mam nadzieję, że nie podchodzi to pod rozpowszechnianie porno:
pl.wikiped(*)g&filetimestamp=20060722155901
upload.wik(*)hmana_Temple_erotic_detal3.JPG
upload.wik(*)px-Judensau_from_Frankfurt.jpg
upload.wik(*)ouard-Henri_Avril_(28).jpg
24-06-2009 22:37 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
23-06-2009 23:03 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Wybitny rysownik okazał się małym człowiekiem. Bywa.
Rysownik swoją satyrą wystąpił w obronie istniejącego prawa, bo jak dotąd, małżeństwo jest związkiem kobiety z mężczyzną. I tak się składa, że prawo obowiązuje, a ta jakaś etyka, na którą się powołujesz nie może stać ponad prawem. Więc jak to jest, że wyśmianie łamania prawa miałoby być nieetyczne?
.
Sylwek (15472 punktów)

>Więc jak to jest, że wyśmianie łamania prawa miałoby być nieetyczne?
Wyśmiewanie Białej Róży byłoby nieetyczne. Mimo, że działali wbrew prawu. Polacy pomagający Żydom też działali wbrew prawu.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Więc jak to jest, że wyśmianie łamania prawa miałoby być nieetyczne?
>Polacy pomagający Żydom też działali wbrew prawu.
W skrócie zakładam, że mówimy o polskim prawie.
.
24-06-2009 19:17 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

   Jeśli już mówić o łamaniu prawa, to jest nią mowa nienawiści, w tym wypadku porównanie homoseksualizmu do zoofilii.

>a ta jakaś etyka, na którą się powołujesz nie może stać ponad prawem.

   Prawo nie może być nieetyczne i dlatego prędzej czy później będzie sankcjonowało związki partnerskie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-06-2009 22:25 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Jeśli już mówić o łamaniu prawa, to jest nią mowa nienawiści, w tym wypadku porównanie homoseksualizmu do zoofilii.
   To lekuchne nadużycie i sama Wiki podaje, że nie ma w Polsce takiego prawa w stosunku orientacji psychoseksualnej.

   Wolność dla jednych a represje dla innych. W tym kontekście widzę demonstrację babć przed kinem, w którym wyświetlają film ukazujący księdza kochającego parafiankę, i oczywiście ten film obraża uczucia religijne. Tak samo ten rysunek satyryczny obraża uczucia gejów. Jedno i drugie jest bzdurą.

   Jeśli mamy przyznać prawa zwolennikom miłości nietypowej, to przyznajmy je im wszystkim, bo znów ktoś będzie się czuł dyskryminowany i będzie robił parady lub słał petycje.
Sylwek (15472 punktów)

>   Wolność dla jednych a represje dla innych. W tym kontekście widzę demonstrację babć przed kinem, w którym wyświetlają film ukazujący księdza kochającego parafiankę, i oczywiście ten film obraża uczucia religijne. Tak samo ten rysunek satyryczny obraża uczucia gejów. Jedno i drugie jest bzdurą.
>   Jeśli mamy przyznać prawa zwolennikom miłości nietypowej, to przyznajmy je im wszystkim, bo znów ktoś będzie się czuł dyskryminowany i będzie robił parady lub słał petycje.

No, na przykład zalegalizujmy zdrowy, heteroseksualny gwałt. Ostatecznie przypomina on pedofilię znacznie bardziej niż cokolwiek co potrafią wymyślić geje.
24-06-2009 23:46 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>   Jeśli już mówić o łamaniu prawa, to jest nią mowa nienawiści, w tym wypadku porównanie homoseksualizmu do zoofilii.
>   To lekuchne nadużycie i sama Wiki podaje, że nie ma w Polsce takiego prawa w stosunku orientacji psychoseksualnej.

   Twoją opinię w tym względzie podziela Rzecznik Praw Obywatelskich. Tylko wyciąga z tego wnioski krańcowo rózne od Twoich.

>   Jeśli mamy przyznać prawa zwolennikom miłości nietypowej, to przyznajmy je im wszystkim, bo znów ktoś będzie się czuł dyskryminowany i będzie robił parady lub słał petycje.

   Upór z jakim nie rozróżniasz dewiacji seksualnej i orientacji psychoseksualnej jest tyleż godny podziwu, co niezrozumiały.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-06-2009 07:34 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Twoją opinię w tym względzie podziela Rzecznik Praw Obywatelskich. Tylko wyciąga z tego wnioski krańcowo rózne od Twoich.

   Mnie te wnioski Rzecznika pachną trochę koniunkturalizmem:
Cytat:
Memorandum do polskiego rządu z dnia 20 czerwca 2007 r., dotyczące oceny postępu
implementacji zaleceń Komisarza Praw Człowieka Rady Europy, w którym zwraca się
uwagę polskich władz na konieczność podwyższenia standardów ochrony prawnej osób
dyskryminowanych ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową


   Mam też ogólne wrażenie mocno przesadzonych reakcji oraz postulatów lobby homoseksualnego, powodujących, przynajmniej u mnie, zupełnie odwrotny od zamierzonego skutek.
   Chyba, że celem homoseksualistów jest wywołanie w moich poglądach polaryzacji dotychczasowego, transparentnego (indyferentnego) do nich stosunku.
placownik (17853 punktów)

>   Mnie te wnioski Rzecznika pachną trochę koniunkturalizmem:

   Mnie chodzi po głowie coś innego. Być może RPO wpadł na pomysł, aby wykorzystać lobby homoseksualne, głośne i medialnie wpływowe, do wykazania, że platformerski rząd totalnie go olewa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-06-2009 20:29 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Mnie te wnioski Rzecznika pachną trochę koniunkturalizmem:
>   Mnie chodzi po głowie coś innego. Być może RPO wpadł na pomysł, aby wykorzystać lobby homoseksualne, głośne i medialnie wpływowe, do wykazania, że platformerski rząd totalnie go olewa.
   Mnie to na jedno wychodzi.
   Śmieszne bardzo jest i tak, ha.

   Pozdrawiam.
25-06-2009 22:21 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Być może RPO wpadł na pomysł
   Dla mnie ta osoba to duży zawód i jeden z dwóch najsłabszych RPO. Kiedy jeszcze szefował tej fundacji, to jego wypowiedzi były całkiem interesujące i wnikliwe. Ale odkąd objął stanowisko, to jakby zupełnie inna osoba z niego wyszła. Eh, kolejny przykład na to, że władza - nawet iluzoryczna - szybko psuje.
25-06-2009 08:45 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Twoją opinię w tym względzie podziela Rzecznik Praw Obywatelskich
   Dałbym mu plusa za rzetelną ocenę stanu prawnego, ale nie mam jak.

>Tylko wyciąga z tego wnioski krańcowo rózne od Twoich.
   Mój światopogląd dopuszcza istnienie wniosków krańcowo różnych od moich. Zabawne jest to, że lewica jechała po tym RPO jak po zdechłej kobyle. I wystarczyło, że poparł gejów i już jest super!

>   Upór z jakim nie rozróżniasz dewiacji seksualnej i orientacji psychoseksualnej jest tyleż godny podziwu, co niezrozumiały.
   Rozróżniam obecny stan prawny. Równocześnie jednak dostrzegam umowność tej konwencji, a przede wszystkim jej zmienność w czasie. Homoseksualizm był uważany za dewiację, ale gejowskie lobby doprowadziło do zmiany tego stanu, argumentując m.in. tym, że ta przypadłość była obecna w naszej populacji od pradawnych czasów. A czyż zoofilia nie była? Była, jest obecna nawet w starożytnych mitach. Zatem kwestia zoofilii zależy realnie rzecz biorąc od istnienia odpowiednio silnego lobby. Całkiem możliwe, że jest to tylko kwestią czasu.

   Aby uniknąć zarzutów o bycie zoofobem już teraz popieram ideę rejestracji partnerskich związków zoofilskich, co znacznie poprawiłoby sprawy dziedziczenia. Wprawdzie w USA już teraz zwierzęta mogą dziedziczyć, zwłaszcza psy i koty. Jednak zwierzęta w pozostałych krajach wciąż są dyskryminowane.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Sam widzisz, że to wszystko nie jest hipotetycznie abstrakcyjne. Rewolucja społeczna zatacza coraz szersze kręgi.
25-06-2009 13:03 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>Zabawne jest to, że lewica jechała po tym RPO jak po zdechłej kobyle. I wystarczyło, że poparł gejów i już jest super!

   I już przestaje podobać się prawicy, co wcale mniej zabawne nie jest.

>>   Upór z jakim nie rozróżniasz dewiacji seksualnej i orientacji psychoseksualnej jest tyleż godny podziwu, co niezrozumiały.
>   Rozróżniam obecny stan prawny.

   To prawo wypowiada się na temat tego co jest, a co nie jest dewiacją seksualną? To dla mnie nowość.

>Homoseksualizm był uważany za dewiację,

   A puszczanie krwi, za uniwersalną metodę leczniczą.

>ale gejowskie lobby doprowadziło do zmiany tego stanu,

   Nie wiem, jakie ciemne siły odpowiedzialne są za to, że żaden medyk krwi Ci już nie puści.

>argumentując m.in.

   O, właśnie. M.in. A gdzież te inne? Cóż sprawia, że waszemu lobby tak przypadł do gustu ten właśnie argument, że innych dostrzegać nie chcecie? A czym wadzi Wam możliwość wspólnego rozliczania się z podatków, uproszczone procedury spadkowe, czy prawo do alimentacji? Dlaczego potrzebę bliskości, bycia razem sprowadzoną do współpracy penisa z pochwą uznajecie za godną poparcia, a odbyt (męski odbyt, bo kobiecy jakby mniej) już Was brzydzi. Uważasz to za racjonalne?

>   Aby uniknąć zarzutów o bycie zoofobem już teraz popieram ideę rejestracji partnerskich związków zoofilskich, co znacznie poprawiłoby sprawy dziedziczenia. Wprawdzie w USA już teraz zwierzęta mogą dziedziczyć, zwłaszcza psy i koty. Jednak zwierzęta w pozostałych krajach wciąż są dyskryminowane.

   Czytelników Rzepy ubawiłbyś do łez. Spróbuj podesłać panu Redaktorowi Lisickiemu jakiś tekst to może i Tobie uda się zarobić parę groszy?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-06-2009 21:29 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   To prawo wypowiada się na temat tego co jest, a co nie jest dewiacją seksualną? To dla mnie nowość.
   Bezpośrednio nie, ale penalizacja kontaktów homoseksualnych dotyczy 40% państw na świecie.

>   O, właśnie. M.in. A gdzież te inne? Cóż sprawia, że waszemu lobby tak przypadł do gustu ten właśnie argument, że innych dostrzegać nie chcecie? A czym wadzi Wam możliwość wspólnego rozliczania się z podatków, uproszczone procedury spadkowe, czy prawo do alimentacji? Dlaczego potrzebę bliskości, bycia razem sprowadzoną do współpracy penisa z pochwą uznajecie za godną poparcia, a odbyt (męski odbyt, bo kobiecy jakby mniej) już Was brzydzi. Uważasz to za racjonalne?
1. Bardzo alergicznie reaguję na zwracanie się do mnie per Wy, więc bądź łaskaw zaniechać tej maniery, gdyż jestem samodzielną jednostką.

2. Rozumiem, że wobec konieczności czytania setek postów mylą Ci się osoby i poglądy, ale jakbyś czytał moje wypowiedzi choćby w tym wątku, to znalazłbyś parę postów, w których deklaruję zdecydowane poparcie dla rejestracji związków partnerskich istot kochających na wszelkie możliwe sposoby, aby załatwić w ten sposób wszystkie ich problemy majątkowe i bytowe, z wyjątkiem adopcji.

   Z powodu braku mojej zgody na homoadopcję jestem uważany za homofoba, ale buja mnie to. Swojego zdania nie zmienię, nawet jeśli gejowski aktywista, ironin, przyzna mi kolejne 70 minusów, w paczkach po 10. Umysły takich ludzi nie są w stanie pojąć, że takie działania przynoszą dokładnie odwrotny skutek. Dziś dostałem kolejny pakiet 10 minusów, jutro - zgodnie z deklaracją - założę kolejny wątek o gejach. Tematów jest pod dostatkiem. Aż ironin się opamięta albo wszyscy na słowo gej będą reagować obrzydzeniem.
25-06-2009 22:35 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>   Z powodu braku mojej zgody na homoadopcję jestem uważany za homofoba, ale buja mnie to. Swojego zdania nie zmienię, nawet jeśli gejowski aktywista, ironin, przyzna mi kolejne 70 minusów, w paczkach po 10.

Robercie- może ja mam jakieś nietypowe podejście do sprawy, ale IMHO nie jesteś uważany za homofoba ze względu na swój brak poparcia dla homoadopcji, ale ze względu na... hmmm... dyplomatycznie powiedzmy- nieco agresywny styl wypowiedzi prezentowany w wypowiedziach na temat homoseksualistów, epatowanie odbytami (też nie rozumiem, dlaczego tylko męskie cię zniesmaczają), etc.

Ironin jest gejowskim aktywistą czy też po prostu cię nie lubi?
Robert Zawecki (4718 punktów)
>IMHO nie jesteś uważany za homofoba ze względu na swój brak poparcia dla homoadopcji, ale ze względu na... hmmm... dyplomatycznie powiedzmy- nieco agresywny styl wypowiedzi prezentowany w wypowiedziach na temat homoseksualistów, epatowanie odbytami (też nie rozumiem, dlaczego tylko męskie cię zniesmaczają), etc.
   W tym wątku, choć jest wyjątkowo obszerny, ani razu nie padły kwestie odbytowe. Z drugiej strony, jeśli geje z miejsca o mało higienicznych konotacjach uczynili obiekt fetyszu, to dlaczego ma to być temat tabu? Przecież mamy "total coming out".

>Ironin jest gejowskim aktywistą czy też po prostu cię nie lubi?
   Pierwszą dyszkę przesłał mi, kiedy wystąpiłem w obronie Miss a przeciw aktywistom gejowskim. Następne dyszki mają silną korelację z tematyką gejowską. Na dziś saldo: -80.
26-06-2009 11:34 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>1. Bardzo alergicznie reaguję na zwracanie się do mnie per Wy, więc bądź łaskaw zaniechać tej maniery, gdyż jestem samodzielną jednostką.

   Pisząc wy, miałem na myśli Ciebie i Krauzego, ale faktycznie wyszło niezręcznie. Przepraszam.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
jkl; (5859 punktów)
>Homoseksualizm był uważany za dewiację, ale gejowskie lobby doprowadziło do zmiany tego stanu, argumentując m.in. tym, że ta przypadłość była obecna w naszej populacji od pradawnych czasów. A czyż zoofilia nie była?

M.in., takie zaburzenie jak zoofilia zawsze wiąże się z traumatycznymi przeżyciami, chorobą psychiczną, upośledzeniem.

Czego o homoseksualizmie powiedzieć nie można.
25-06-2009 21:34 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>M.in., takie zaburzenie jak zoofilia zawsze wiąże się z traumatycznymi przeżyciami, chorobą psychiczną, upośledzeniem.
   Wybacz, ale totalnie się z Tobą nie zgodzę, choćby z tego powodu, że istnieje coś takiego jak zoofilia preferencyjna i zastępcza. Więcej w audycji Depki na temat zoofilii - link jest tu gdzieś obok.
jkl; (5859 punktów)
>Wybacz, ale totalnie się z Tobą nie zgodzę, choćby z tego powodu, że istnieje coś takiego jak zoofilia preferencyjna i zastępcza.

Wybacz mi również, nie masz racji.
O zoofilii można mówić tylko wtedy, gdy satysfakcję osiąga się tylko i wyłącznie ze zwierzęciem. I jak Ci już pisałam dzieje się to na zdecydowanie patologicznym podłożu.

Natomiast zoofilem nie jest ktoś, kto skorzysta z kozy, bo nie ma w okolicy nic atrakcyjniejszego, lub ma taką jednorazową fantazję, ale generalnie woli ludzkiego partnera.

Sformułowanie "zoofilia zastępcza" jest błędne.
26-06-2009 15:36 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Sformułowanie "zoofilia zastępcza" jest błędne.
   Zatem napisz do Andrzeja Depko, specjalisty seksuologa, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, członka Światowego Towarzystwa Medycyny Seksualnej oraz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Europejskiego, że błądzi. Nie jestem dość kompetentny, aby rozstrzygnąć ten spór.
jkl; (5859 punktów)

>   Zatem napisz do Andrzeja Depko, specjalisty seksuologa, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, członka Światowego Towarzystwa Medycyny Seksualnej oraz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Europejskiego, że błądzi. Nie jestem dość kompetentny, aby rozstrzygnąć ten spór.

Podejrzewam, że specjalista Depko, jeśli użył takiego sformułowania, to jako skrót myślowy. Albo ktoś go źle zrozumiał.

Zoofilia to w zasadzie choroba, zaburzenie. Ma przyczyny.
Nie można się pochorować "zastępczo".
To tak jakby rozpoznać grypę u kogoś kto nie ma wirusa grypy, a jedynie podobne objawy.
27-06-2009 11:19 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Podejrzewam
   Nie podejrzewaj, "uzgodnijcie" stanowisko. Linka do audycji znajdziesz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w223142
Sylwek (15472 punktów)

>   Aby uniknąć zarzutów o bycie zoofobem już teraz popieram ideę rejestracji partnerskich związków zoofilskich, co znacznie poprawiłoby sprawy dziedziczenia. Wprawdzie w USA już teraz zwierzęta mogą dziedziczyć, zwłaszcza psy i koty. Jednak zwierzęta w pozostałych krajach wciąż są dyskryminowane.

Nie rozumiesz słowa partnerstwo skoro uznajesz za coś takiego "związek" zoofilski lub (jak wcześniej sugerowałeś) pedofilski.
Ocenę takiego zamazywania różnic już wcześniej dałem więc nie będę się powtarzał, tu dodam tylko, że trudno uznać cię za poważnego partnera do rozmowy jeśli sądzisz ze małe dziecko albo koza może wejść w związek partnerski z dorosłym człowiekiem.
No ale to bardzo wygodne uznać homoseksualizm za wyłącznie relację seksualną, i umieścić go pośród innych "odchyleń'.
25-06-2009 23:16 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie rozumiesz słowa partnerstwo skoro uznajesz za coś takiego "związek" zoofilski lub (jak wcześniej sugerowałeś) pedofilski.
Wiki:
partner seksualny - druga strona aktu seksualnego człowieka bądź wszelkich zwierząt
   Jak widzisz, zwierzę może być partnerem, co było dość oczywiste.

>Ocenę takiego zamazywania różnic już wcześniej dałem więc nie będę się powtarzał, tu dodam tylko, że trudno uznać cię za poważnego partnera do rozmowy jeśli sądzisz ze małe dziecko albo koza może wejść w związek partnerski z dorosłym człowiekiem.
   Jak wyżej.

>No ale to bardzo wygodne uznać homoseksualizm za wyłącznie relację seksualną, i umieścić go pośród innych "odchyleń'.
   Bardzo wyraźnie dostrzegam fakt, że homoseksualizm jest również silnym ruchem politycznym. Natomiast prawo do rejestracji związków przyznaję wszystkim kochającym typowo i nietypowo.
Sylwek (15472 punktów)
>>Nie rozumiesz słowa partnerstwo skoro uznajesz za coś takiego "związek" zoofilski lub (jak wcześniej sugerowałeś) pedofilski.
>Wiki:
partner seksualny - druga strona aktu seksualnego człowieka bądź wszelkich zwierząt
   Jak widzisz, zwierzę może być partnerem, co było dość oczywiste.


To się zdecyduj, partnerem seksualnym czy partnerem po prostu? Bo to jednak inne znaczenia za sobą niesie. Ale skoro uważasz, że twoja partnerka nie rożni się pod względem statusu i relacji do ciebie od dziecka gwałconego przez pedofila to twój, a może nawet bardziej jej problem.
Ja osobiście widziałbym różnicę, nawet jeśli i w obu przypadkach mówimy o partnerach seksualnych.

Ale jak chcesz.

> Bardzo wyraźnie dostrzegam fakt, że homoseksualizm jest również silnym ruchem politycznym.

Intrygujące, ja zawsze myślałem, ze to orientacja seksualna. I nazywanie go silnym ruchem politycznym to przesada. W Polsce. Ale nawet gdyby - to co w tym złego. Homoadopcje są be, możliwość manifestowania swojego istnienie na płaszczyźnie politycznej to kolejny luksus, które zdrowe heteryckie społeczeństwo raczy odebrać (już dosłownie) lesbijkom i gejom? Kto następny? Ateiści, żydzi czy może jehowici?
Robert Zawecki (4718 punktów)
>skoro uważasz, że twoja partnerka nie rożni się pod względem statusu i relacji do ciebie od dziecka gwałconego przez pedofila to twój, a może nawet bardziej jej problem.
   W przeciwieństwie do Ciebie jestem zwolennikiem seksu typowego, więc zwyczajnie odczep się od mojej partnerki. Partnerzy na szeroką skalę występują w biznesie, a nie wszyscy z tego powodu spółkują ze sobą.

>Intrygujące
   Zrobiłeś gustownego "bączka"
Sylwek:
to bardzo wygodne uznać homoseksualizm za wyłącznie relację seksualną
Robert:
dostrzegam fakt, że homoseksualizm jest również silnym ruchem politycznym
Sylwek:
ja zawsze myślałem, ze to orientacja seksualna

>możliwość manifestowania swojego istnienie na płaszczyźnie politycznej to kolejny luksus, które zdrowe heteryckie społeczeństwo raczy odebrać (już dosłownie) lesbijkom i gejom? Kto następny? Ateiści, żydzi czy może jehowici?
   Nie napędzaj się. Za społeczeństwo nie odpowiadam, ale osobiście nie widzę powodu do odbierania Wam praw politycznych.
Sylwek (15472 punktów)
>>skoro uważasz, że twoja partnerka nie rożni się pod względem statusu i relacji do ciebie od dziecka gwałconego przez pedofila to twój, a może nawet bardziej jej problem.
>   W przeciwieństwie do Ciebie jestem zwolennikiem seksu typowego, więc zwyczajnie odczep się od mojej partnerki. Partnerzy na szeroką skalę występują w biznesie, a nie wszyscy z tego powodu spółkują ze sobą.
Jeśli w dyskusji o legalizacji związków partnerskich partnerstwo rozumiesz jako partnerstwo seksualne to po prostu popełniasz błąd ekwiwokacji. A co do seksu typowego, to są tu zdania podzielone - dla niektórych typowy i normalny seks to wyłącznie seks w pozycji misjonarskiej z żoną.

>>Intrygujące
>   Zrobiłeś gustownego "bączka"
Cóż dla mnie orientacja seksualna≠relacja seksualna≠ruch polityczny
No ale skoro wg ciebie wykonałem "bączka" to najwyraźniej ty gdzieś stawiasz znaki równości.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jeśli w dyskusji o legalizacji związków partnerskich partnerstwo rozumiesz jako partnerstwo seksualne to po prostu popełniasz błąd ekwiwokacji
   Nie używaj takich trudnych słów, bo zaczynam kwikać i język mi się plącze. A mówiąc nieco poważniej - jeśli w tych związkach partnerskich nie ma być partnerstwa seksualnego, to nie należy ludziom gitary zawracać, tylko założyć spółkę. Jedna z nich nawet wprost nazywana jest partnerską, chociaż polecałbym raczej tę z ograniczoną odpowiedzialnością - bardziej pasuje. I kto tu kwika?

>A co do seksu typowego, to są tu zdania podzielone - dla niektórych typowy i normalny seks to wyłącznie seks w pozycji misjonarskiej z żoną
   Bardzo możliwe, że taki wynik pokazałaby statystyka. A ze mnie ani żonkoś, ani misjonarz.
24-06-2009 22:26 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Jeśli już mówić o łamaniu prawa, to jest nią mowa nienawiści, w tym wypadku porównanie homoseksualizmu do zoofilii.
Zatem Konstytucja RP posługuje się tą mową nienawiści, bo właśnie Konstytucja gejom i zoofilom na równi nie daje prawa do małżeństwa. Mielibyśmy więc sprzeczny z prawem najważniejszy akt prawny?

>   Prawo nie może być nieetyczne i dlatego prędzej czy później będzie sankcjonowało związki partnerskie.
Związki partnerskie są do przyjęcia, jeśli jest takie zapotrzebowanie. Warto jednak zauważyć, że satyra Krauzego dotyczy nie gejowskich związków partnerskich, lecz gejowskich małżeństw, czego się środowiska homoseksualne domagają.

Zaś co do etycznej strony prawa, to nie jestem pewien czy działające w interesie ogółu państwo powinno chronić związki z definicji niereprodukcyjne.
.
24-06-2009 23:25 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Zaś co do etycznej strony prawa, to nie jestem pewien czy działające w interesie ogółu państwo powinno chronić związki z definicji niereprodukcyjne.
>.
>
A dlaczego po prostu nie zrobić referendum - przecież Naród jest suwerenem, niech się wypowie. Prosta sprawa - w Kalifornii obywatele wypowiedzieli się przeciwko małżeństwom homoseksualnym i problem z głowy.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> A dlaczego po prostu nie zrobić referendum
Chyba dla ogółu to nie jest doniosła sprawa.
.
25-06-2009 12:30 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Prosta sprawa - w Kaliforni obywatele wypowiedzieli się przeciwko małżeństwom homoseksualnym i problem z głowy.

   W wyniku kalifornijskiego referendum zlikwidowana została możliwość zawierania związku małżeńskiego przez pary tej samej płci. Dotychczas zawarte przez takie pary małżeństwa (18 tysięcy) zachowują swoją moc prawną. Stanowy Sąd Najwyższy stwierdził jednocześnie, że to ograniczenie w niczym nie narusza podstawowego prawa osób homoseksualnych do zawierania oficjalnie uznawanych i chronionych związków rodzinnych (domestic partnership) i do wychowywania dzieci w ramach takich związków.

   Z Rzepy, tej trybuny wolnego słowa (i rysunku), raczej się tego nie dowiesz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-06-2009 18:19 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Z Rzepy, tej trybuny wolnego słowa (i rysunku), raczej się tego nie dowiesz.
   Normalnie nie wierzę własnym oczom, jakbym Alicję czytał. Patrz tu: www.rp.pl/(*)_malzenstwa_homoseksualne.html
placownik (17853 punktów)
>>   Z Rzepy, tej trybuny wolnego słowa (i rysunku), raczej się tego nie dowiesz.
>   Normalnie nie wierzę własnym oczom, jakbym Alicję czytał. Patrz tu: www.rp.pl/(*)_malzenstwa_homoseksualne.html

   Patrzę, patrzę i nijak dopatrzeć się nie mogę tego fragmentu depeszy AP:

The court said that while the ban denies gay couples use of the term "marriage," it does not fundamentally disturb their basic right to "establish an officially recognized and protected family relationship with the person of one's choice and to raise children within the family." California still allows gay couples to form domestic partnerships.

   Co bardziej krewcy zakrzyknęliby być może CENZURA! Ale ja nie jestem krewki. Boże uchowaj!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Patrzę, patrzę i nijak dopatrzeć się nie mogę tego fragmentu depeszy AP
Placownik:
W wyniku kalifornijskiego referendum zlikwidowana została możliwość zawierania związku małżeńskiego przez pary tej samej płci
Rzepa:
w listopadzie wyborcy uchwalili w plebiscycie tzw. Propozycję nr 8, która wprowadziła do konstytucji stanowej poprawkę mówiącą, że małżeństwo może być zawarte "tylko między mężczyzną i kobietą"


Placownik:
Dotychczas zawarte przez takie pary małżeństwa (18 tysięcy) zachowują swoją moc prawną
Rzepa:
Jednocześnie sąd uznał za legalne zawarte dotychczas w Kalifornii małżeństwa homoseksualne. Zostały one zawarte od maja 2008 roku, kiedy ten sam Sąd Najwyższy orzekł, że konstytucja stanowa chroni "prawo do małżeństwa" rozciągające się także na pary tej samej płci. Około 18 000 par gejów i lesbijek zdążyło wtedy zdobyć licencje małżeńskie


Placownik:
Stanowy Sąd Najwyższy stwierdził jednocześnie, że to ograniczenie w niczym nie narusza podstawowego prawa osób homoseksualnych do zawierania oficjalnie uznawanych i chronionych związków rodzinnych (domestic partnership) i do wychowywania dzieci w ramach takich związków.
Rzepa:
...przyznają stałym parom homoseksualnym - tzw. związkom partnerskim - praktycznie niemal takie same prawa, jakie mają normalne, heteroseksualne małżeństwa, jak prawo dziedziczenia do zmarłym partnerze, przywileje podatkowe itp.


   Trzy zdania. Wynik oceniłbym na 2.5 do 0.5 na rzecz Rzepy. Nie ma zwyczaju kompletnego przedrukowywania depesz agencyjnych, zwłaszcza zagranicznych. W przeciwnym wypadku gazety straciłyby ostatnich czytelników. To tyle, jeśli już muszę robić za adwokata Rzepy.
placownik (17853 punktów)

Rzepa:
...przyznają stałym parom homoseksualnym - tzw. związkom partnerskim - praktycznie niemal takie same prawa, jakie mają normalne, heteroseksualne małżeństwa, jak prawo dziedziczenia do zmarłym partnerze, przywileje podatkowe itp.

   Zamiast trzech kropeczek wstaw na początku Niektóre inne stany, tak jak to jest w rzepowym oryginale. A potem wytłumacz czytelnikom tej zacnej gazety, że te inne, to także stan Kalifornia, którego dotyczy cała notatka. Może to zrozumieją.

>To tyle, jeśli już muszę robić za adwokata Rzepy.

   A ja myślałem, że robisz to na ochotnika.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Robert Zawecki (4718 punktów)
>wytłumacz czytelnikom tej zacnej gazety, że te inne, to także stan Kalifornia, którego dotyczy cała notatka. Może to zrozumieją
   Za czytelników nie odpowiadam, ale znając stan rzeczy potrafię go wyczytać, choć konkretnie o Kalifornii nie jest powiedziane. Kompromisowo proponuję 2:1 dla Rzepy.
RP:
Obecnie pięć stanów - Massachusetts, Connecticut, Iowa, Vermont i Maine - zezwala na zawieranie małżeństw homoseksualnych. Rząd federalny nie uznaje ich jednak i pozwala innym stanom nie uznawać ich legalności.

Niektóre inne stany przyznają stałym parom homoseksualnym - tzw. związkom partnerskim - praktycznie niemal takie same prawa, jakie mają normalne, heteroseksualne małżeństwa, jak prawo dziedziczenia do zmarłym partnerze, przywileje podatkowe itp.
26-06-2009 12:13 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>ale znając stan rzeczy potrafię go wyczytać

   Znając stan rzeczy, o ile w ogóle można go znać, nieodmiennie wpadam w zdumienie, kiedy widzę, co potrafią z nim zrobić nasi pismacy. Dlatego też, kiedy słyszę ( w ich wykonaniu!) nawoływania o wolności wypowiedzi, nóż otwiera mi się w kieszeni.*

   Kolejny kwiatuszek z rzepowej łączki, tym razem wyhodowany przez zasłużonego bojownika o prawdę, Tomasza P. Terlikowskiego.

Terlikowski:
A czasem nawet wymuszają administracyjne zakazy głoszenia Ewangelii. Jak potrafią być skuteczni, przekonał się szwedzki pastor Ake Green, zielonoświątkowiec, którego skazano (wyrok ostatecznie uchylił Sąd Najwyższy) za przypominanie, co o aktach seksualnych między mężczyznami mówi Stary Testament.

   Cytowane za Rzepą

stan rzeczy:
20 lipca 2003 Åke Green wygłosił publicznie w mieście Borgholm na Olandii kazanie, w którym przedstawił interpretację tekstu z Biblii dotyczącą homoseksualizmu. Opatrzył ją komentarzem, w którym stwierdził, że akceptacja homoseksualizmu otwiera drogę do dewiacji takich jak pedofilia i zoofilia. Jego zdaniem "Biblia jednoznacznie opisuje wszelkie zboczenia seksualne. Jest to rak na ciele społeczeństwa." Pastor ostrzegł, że uznanie perwersji za normę może zesłać na Szwecję gniew Boga i klęski żywiołowe na podobieństwo biblijnej Sodomy. Osoby o orientacji homoseksualnej nazwał "zboczeńcami" twierdząc, że nie mogą być jednocześnie chrześcijanami. Stwierdził też, że homoseksualność jest kwestią wolnego wyboru człowieka i nie jest uwarunkowana genetycznie. Zadeklarował także, że "każdy może być wyswobodzony i uwolniony"

   Cytowane za Blog de Bart

*Przypomina mi się wtedy Gubernator Hans Frank i od razu, zapłoniony ze wstydu, zamykam go.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-06-2009 12:55 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Znając stan rzeczy, o ile w ogóle można go znać, nieodmiennie wpadam w zdumienie, kiedy widzę, co potrafią z nim zrobić nasi pismacy
   W tym zakresie w pełni się z Tobą zgadzam i masz moje całkowite poparcie dla swojego oburzenia. Poziom warsztatu osób piszących obniżył się do poziomu zastraszającego. Czytając na bieżąco informacje z serwisów dostrzegam błędy dowodzące braku jakiejkolwiek korekty, nawet na poziomie Worda czy przeglądarki. Ba, niektórzy nie zadają sobie nawet trudu przeczytania własnego tekstu! Dlatego celowo piszę pismaki, gdyż o prawdziwego dziennikarza dziś jest wyjątkowo trudno.

   Jednak przez "wolność wypowiedzi" rozumiane jest przecież zgoła coś innego. Jeśli nawet przyjmiemy, że zdecydowana większość wypowiedzi ma cechy kompletnego badziewia, to i tak warto zachować wolność dla tego wartościowego marginesu. No i nie do przecenienia jest funkcja kontrolna mediów. Ileż to spraw zostałoby przekręconych i zamiecionych, gdyby nie możliwość nagłośnienia sprawy przez media.

>   Kolejny kwiatuszek z rzepowej łączki
   Czytam i lewicową Gazetę, i prawicową Rzepę. Każdy manipuluje na swój sposób. Znając oba punkty widzenia mam pełniejszy obraz i dopiero na nim opieram swoje stanowisko. Nie mam żadnego autora, któremu ufałbym zupełnie - każdy ma lepsze i gorsze teksty, każdy musi czasem coś napisać "na zamówienie". Trudno obrażać się na rzeczywistość, trzeba ją znać i kompensować jej niedogodności.
26-06-2009 14:22 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

   Pełna zgoda! W świetle tego co napisałeś dziwi mnie jednak, dlaczego tak niesprawiedliwe punktujesz (2:1 na korzyść Rzepy). Informacja była bałamutna, sugerowała bowiem, że oto Kalifornia dała odpór oficjalnemu uznawaniu związków homoseksualnych. Podczas gdy tak naprawdę skorygowała jedynie ewidentne przegięcie, jakim bez wątpienia było uznawanie za pełnoprawne małżeństwa związków osób tej samej płci.

   Swoją drogą ciekaw byłbym opinii Sylwka lub dajmoniona na ten temat. Na jaką cholerę potrzebne to było kalifornijskim lesbijkom i gejom?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-06-2009 15:26 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   Pełna zgoda!
   Super!

   Uważam, że w świetle realnych standardów naszych mediów, informacja Rzepy na temat kalifornijskich małżeństw, nie zasługiwała na tak krytyczną ocenę, którą kończyłeś słowami "raczej się tego nie dowiesz. Zgadzam się, że informacja nie była pełna w 100%, ale czytelnik dowiadywał się z niej o najważniejszych okolicznościach. Osobiście nawet nie podejrzewałem ich o tak pełny przekaz.

>   Swoją drogą ciekaw byłbym opinii Sylwka lub dajmoniona na ten temat. Na jaką cholerę potrzebne to było kalifornijskim lesbijkom i gejom?
   Pewnie zgodnie z powiedzeniem - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ale niech sami zabiorą głos.
Sylwek (15472 punktów)

>   Pewnie zgodnie z powiedzeniem - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ale niech sami zabiorą głos.

No, szczególnie widać to po innej mniejszości w USA - mało, że jeżdżą autobusami z białymi, że ich dzieci brudzą w białych szkołach, to jeszcze chamy, zgodnie z zasada "apetyt rośnie w miarę jedzenia" dorwały się w końcu prezydentury. Sodoma i Gomora po prostu.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>No, szczególnie widać to po innej mniejszości w USA - mało, że jeżdżą autobusami z białymi, że ich dzieci brudzą w białych szkołach, to jeszcze chamy, zgodnie z zasada "apetyt rośnie w miarę jedzenia" dorwały się w końcu prezydentury. Sodoma i Gomora po prostu.
   Czasem chociaż udajesz, że masz do powiedzenia coś merytorycznego. Tym razem nawet tego zabrakło.
Sylwek (15472 punktów)
>   Pełna zgoda! W świetle tego co napisałeś dziwi mnie jednak, dlaczego tak niesprawiedliwe punktujesz (2:1 na korzyść Rzepy). Informacja była bałamutna, sugerowała bowiem, że oto Kalifornia dała odpór oficjalnemu uznawaniu związków homoseksualnych. Podczas gdy tak naprawdę skorygowała jedynie ewidentne przegięcie, jakim bez wątpienia było uznawanie za pełnoprawne małżeństwa związków osób tej samej płci.
>   Swoją drogą ciekaw byłbym opinii Sylwka lub dajmoniona na ten temat. Na jaką cholerę potrzebne to było kalifornijskim lesbijkom i gejom?

Nie jestem kalifornijskim gejem, a już na pewno nie kalifornijską lesbijką i nie jestem bardziej kompetentny do udzielania odpowiedzi od pana Zdzisia spod sklepu.
27-06-2009 12:11 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Nie jestem kalifornijskim gejem, a już na pewno nie kalifornijską lesbijką

   Jak bym słyszał szefa prezydenckiej kancelarii proszonego o opinię na temat jakiejś wypowiedzi Miłościwie Nam Panującego - "o to proszę pytać Pana Prezydenta". Zaraźliwe to niczym świńska grypa.

>i nie jestem bardziej kompetentny do udzielania odpowiedzi od pana Zdzisia spod sklepu.

   Jesteś zbyt skromny.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
>>Nie jestem kalifornijskim gejem, a już na pewno nie kalifornijską lesbijką
>   Jak bym słyszał szefa prezydenckiej kancelarii proszonego o opinię na temat jakiejś wypowiedzi Miłościwie Nam Panującego - "o to proszę pytać Pana Prezydenta". Zaraźliwe to niczym świńska grypa.

Jak napisałem w innym wątku dla mnie w zasadzie równie głupie jest domaganie się przez niektórych gejów prawa do nazywania związków partnerskich małżeństwami jak opór niektórych heteryków przed pozwoleniem na to. Geje w zasadzie nic nie zyskują (niemniej troszkę zyskują - zniesienie sztucznej, narzuconej na zasadzie widzimisię bariery i różnicy) a heterycy praktycznie nic nie tracą (zmiana tradycyjnego sensu jakiegoś słowa nie jest czymś co powinno za bardzo zajmować serca i umysły ludzi).
Sylwek (15472 punktów)

> A dlaczego po prostu nie zrobić referendum - przecież Naród jest suwerenem, niech się wypowie. Prosta sprawa - w Kalifornii obywatele wypowiedzieli się przeciwko małżeństwom homoseksualnym i problem z głowy.

Jaki problem z głowy? Jakby w Polsce większość orzekła, ze ateistom nie przysługuje prawo do małżeństwa albo adopcji dzieci tez byś nie widział problemu? A przynajmniej jeśli o adopcje idzie, myślę, że wynik referendum byłby zbliżony do wyniku analogicznego referendum w sprawie adopcji przez homoseksualistów.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jaki problem z głowy? Jakby w Polsce większość orzekła, ze ateistom nie przysługuje prawo do małżeństwa albo adopcji dzieci tez byś nie widział problemu? A przynajmniej jeśli o adopcje idzie, myślę, że wynik referendum byłby zbliżony do wyniku analogicznego referendum w sprawie adopcji przez homoseksualistów.
   Czystej wody manipulacja wyborcza. Ateiści w Polsce od kilkudziesięciu lat zawierają małżeństwa i na masową skalę płodzą swoje dzieci, stają się też rodzinami zastępczymi. Żadnej z tych rzeczy nie można powiedzieć o gejach.
24-06-2009 23:51 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>>   Prawo nie może być nieetyczne i dlatego prędzej czy później będzie sankcjonowało związki partnerskie.
>Związki partnerskie są do przyjęcia, jeśli jest takie zapotrzebowanie.

   Cieszę się, że związki partnerskie nie budzą Twego sprzeciwu.

>Zaś co do etycznej strony prawa, to nie jestem pewien czy działające w interesie ogółu państwo powinno chronić związki z definicji niereprodukcyjne.

   Martwię się, że traktujesz państwo jak fermę rozpłodową, choć podzielam zatroskanie spadającym na łeb na szyję przyrostem naturalnym.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-06-2009 14:49 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>   Martwię się, że traktujesz państwo jak fermę rozpłodową, choć podzielam zatroskanie spadającym na łeb na szyję przyrostem naturalnym.

Spieszę donieść, że porodówka zatkana, położnicy zagonieni, nawet po PESEL była mała, zgrabna kolejeczka . Przyrost na oko ciągle ma się lepiej niż się miał w późnych latach 90-tych.
To tak poza tematem.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-06-2009 15:32 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Spieszę donieść
   Czyżbyś w podtekście chciała donieść o właśnie dokonanym swoim własnym przyczynku do zwiększenia populacji Polski?
26-06-2009 15:38 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
W podtekście? Robercie! To było całkowicie otwartym tekstem

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-06-2009 16:24 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Serdeczne gratulacje!

   Zdążyłem już zatęsknić do zaciekłych dyskusji z Tobą.
26-06-2009 17:02 
 Ocena 4 na 4
sukulent (2309 punktów)
Dziękuję.
Też zatęskniłam za ludźmi. Poza dzieckiem mam jeszcze pilną pracę naukową przekraczającą wymiarem Pireneje i właśnie poczułam, że należy mi się trochę Racjonalisty w ramach higieny psychicznej. Chętnie zajadle podyskutuję.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-06-2009 17:12 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>To było całkowicie otwartym tekstem

   A to ode mnie.



   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-06-2009 19:47 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
Dziękuję bardzo . To miłe.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
28-06-2009 11:29 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
> W podtekście? Robercie! To było całkowicie otwartym tekstem
>Pozdrawiam
Serdeczne gratulacje


28-06-2009 14:42 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
Dziękuję bardzo

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
lotrek (14275 punktów)
Paweł Lisicki....czy to ten sam co pisuję w katolickiej Frondzie i Znaku?
pl.wikipedia.org/wiki/Paweł_Lisicki
Cytat:
Paweł Lisicki (ur. 1966) polski dziennikarz, publicysta, od 13 września 2006 redaktor naczelny dziennika "Rzeczpospolita"

Ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim.

Od 1993 do 2005 pracował w dzienniku "Rzeczpospolita", gdzie kierował działem "Opinie" i był zastępca redaktora naczelnego.

W styczniu 2005 roku był przeciwny zwolnieniu z pracy Bronisława Wildsteina przez ówczesnego redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Grzegorza Gaudena, za ujawnienie tzw. listy Wildsteina. Kilka miesięcy później odszedł z redakcji, by kierować zespołem przygotowującym projekt nowego dziennika, który planował stworzyć właściciel "Życia Warszawy", Michał Sołowow. Autor esejów filozoficznych, publicysta "Frondy" i "ZNAK-u".

To wszystko wyjaśnia....

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-06-2009 18:05 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>To wszystko wyjaśnia....
   Podobnie jak okupacyjna gwiazda Dawida na ramieniu.
26-06-2009 05:33 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>>To wszystko wyjaśnia....
>   Podobnie jak okupacyjna gwiazda Dawida na ramieniu.
Szukasz tematu na nowy wątek.......? To, że autora blogu (Paweł Lisicki) cechuje nietolerancja w stosunku do gejów, wcale się nie dziwie....w końcu za swoje publikacje we Frondzie i Znaku bierze pieniądze. Za inne poglądy i publikacje dostałby zamiast kasy "kujawiaczka".
Jednak Ty Robercie propagujesz na tym portalu jakieś swoje fobie, swoją skrajną nietolerancję w stosunku do ludzi o innej orientacji seksualnej...niż katolicki kościół sobie życzy. Nie wiem, czy ze strony kościoła, zwanego katolickim z tego tytułu masz jakieś profity, ale Mariusz Agnosiewicz na pewno Ci nie płaci. Na pewno też, spotkałbyś się z zrozumieniem i akceptacją... swoich obskuranckich poglądów na takich portalach jak fronda.pl, czy też katolik.pl a przynajmniej nie nałapałbyś tylu minusów i jeszcze ktoś może miałby ochotę w Twoim towarzystwie wypić jakąś wódkę, czy piwo. Ja na pewno nie.....


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-06-2009 10:33 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Szukasz tematu na nowy wątek.......?
   Tematów jest dostatek, tylko czasu na odpowiedzi brakuje.

>Jednak Ty Robercie propagujesz na tym portalu jakieś swoje fobie, swoją skrajną nietolerancję w stosunku do ludzi o innej orientacji seksualnej
   To może napisz na czym niby polega ta moja skrajna nietolerancja. Ale napisz uczciwie, zgodnie ze stanem rzeczywistym, a nie swoimi imaginacjami. Wtedy będę mógł się do tego odnieść merytorycznie, bo chwilo to piszesz jak aktywista gejowski - każdy kto nie popiera homoadopcji jest homofobem.

>Nie wiem, czy ze strony kościoła, zwanego katolickim z tego tytułu masz jakieś profity, ale Mariusz Agnosiewicz na pewno Ci nie płaci
   Czyżby Tobie MA płacił?

>Na pewno też, spotkałbyś się z zrozumieniem i akceptacją... swoich obskuranckich poglądów na takich portalach jak fronda.pl, czy też katolik.pl
   Zarzucanie obskurantyzmu agnostykowi i zadeklarowanemu antyklerykałowi jest przezabawne. A wysyłanie na katolik.pl wręcz śmieszne.

>nie nałapałbyś tylu minusów
   Jestem dumny z każdego minusa jaki dostałem na tym portalu za poglądy.

>ktoś może miałby ochotę w Twoim towarzystwie wypić jakąś wódkę, czy piwo. Ja na pewno nie.....
   I całe szczęście, bowiem okazji i osób do wypicia mam znacznie powyżej moich możliwości zdrowotnych.
26-06-2009 11:00 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>   To może napisz na czym niby polega ta moja skrajna nietolerancja. Ale napisz >uczciwie, zgodnie ze stanem rzeczywistym, a nie swoimi imaginacjami.
Może wystarczy Twoje hasło z Twojego wątku:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,220063#w220232
Bądźmy przeciw antypolskim gejom!
Gdzie wszystkich polskich gejów wrzuciłeś do jednego worka.
Cytat:
Jak widać powyżej, środowiska gejowskie jawnie występują przeciw Polsce i polskim kandydatom. Takie działanie ociera się o zdradę. Zdrajców z zasady nie lubię, obojętnie jaką opcję reprezentują.
Apeluję do wszystkich homofobów, czyli osób nie popierających adopcji dzieci przez gejów, w tym do Małgorzaty, abyśmy zjednoczyli się przeciw antypolskiemu homoterroryzmowi gejowskiemu. Skoro oni występują przeciw nam, to my wystąpmy przeciwko nim. Jest nas więcej, więc nie dajmy sobą pomiatać. Bądźmy przeciw przekazywaniu jakichkolwiek pieniędzy publicznych organizacjom i instytucjom gejowskim. Nie przyznawajmy im żadnych grantów. Nie głosujmy na nich w żadnych wyborach. A przede wszystkim nie kupujmy produktów i usług firm, które wspierają ruchy gejowskie!


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-06-2009 11:38 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Może wystarczy Twoje hasło z Twojego wątku:
> Bądźmy przeciw antypolskim gejom!Gdzie wszystkich polskich gejów wrzuciłeś do jednego worka.
   Wiele w odpowiedzi nie urodziłeś. Odpowiem cytatem: "Zły to ptak co własne gniazdo kala, zły to ptak co mówić o tym nie pozwala".
26-06-2009 14:00 
 Ocena 1 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Odpowiem cytatem: "Zły to ptak co własne gniazdo kala, zły to ptak co mówić o tym >nie pozwala".
Rozumiem...patriota z Ciebie, tylko w takim pisowsko-endeckim wydaniu. Można i tak



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-06-2009 15:07 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Rozumiem...patriota z Ciebie, tylko w takim pisowsko-endeckim wydaniu. Można i tak
   Właśnie dostałeś ode mnie minusa za idiotyczne przyrównanie do PiS. A szkoda, bo od tak doświadczonego użytkownika oczekiwałem znacząco bardziej merytorycznej dyskusji, a tu tylko puste stereotypy. Wyobraź sobie, że Polska jest dobrem nie tylko dla wyznawców PiS. Jeśli dla Ciebie to tylko puste słowo, to Twój problem.
26-06-2009 17:17 
 Ocena 3 na 5
lotrek (14275 punktów)

>   Właśnie dostałeś ode mnie minusa za idiotyczne przyrównanie do PiS. A szkoda, bo od tak doświadczonego użytkownika oczekiwałem znacząco bardziej merytorycznej dyskusji, a tu tylko puste stereotypy.
Hi, hi...odreagowałeś? Biedny Zawecki....odżegnujesz się od PiS a poglądy na homoseksualizm masz takie same jak prezes i ska. Zarzucasz mi brak merytorycznych argumentów a przecież Twoje własne posty świadczą o Twoim stosunku do gejów i ich problemów.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-06-2009 17:48 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>odżegnujesz się od PiS a poglądy na homoseksualizm masz takie same jak prezes i ska
   Dostałeś właśnie drugiego minusa. Za powyższe kłamliwe stwierdzenie. Lichy z Ciebie Racjonalista skoro nie potrafisz dostrzec różnicy między moimi poglądami a poglądami PiS, czy wręcz Kaczyńskiego.
26-06-2009 21:09 
 Ocena 1 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Za powyższe kłamliwe stwierdzenie. Lichy z Ciebie Racjonalista skoro nie potrafisz dostrzec różnicy między moimi poglądami a poglądami PiS, czy wręcz Kaczyńskiego.
łotrek napisał prawdę.
Cytat:
a poglądy na homoseksualizm masz takie same jak prezes i ska
(wytłuszczenie moje)
Oczywiście w innych kwestiach, takich jak ustrój gospodarczy czy stosunek do Krk różnicie się diametralnie(z J. Kaczyńskim i s-ką).

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>łotrek napisał prawdę.
   Nie napisał prawdy. I Ty również nie piszesz prawdy, skoro jest tylko jedna. Szczęśliwie dla Ciebie minusy mam już wykorzystane.
27-06-2009 19:25 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Nie napisał prawdy. I Ty również nie piszesz prawdy, skoro jest tylko jedna.
O.K. - wycofuję to, co napisałem.
Wyobraź sobie, że myślałem o tym dzisiaj(zanim jeszcze siadłem przy komputerze). Zajrzałem więc do wątku "Policzmy się". Faktycznie
Cytat:
4. Rejestracja zw. homo** TAK, ale
, byłeś za rejestracją.
Mógłbyś rozszerzyć to "ale"?

>Szczęśliwie dla Ciebie minusy mam już wykorzystane.
Co się odwlecze, to nie uciecze...
A pojęcia szczęścia jako sprzyjającego zbiegu okoliczności i pecha" jako odwrotności tegoż nie uznaję/nie ma w moim słowniku - to dla przesądnych i zabobonnych. Typowe dla ludzi wierzących w ingerencję jakichś sił nadprzyrodzonych(do wyboru Bóg lub Szatan).

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>O.K. - wycofuję to, co napisałem.
   Cieszę się, że należysz Zbyszku do niezbyt licznego grona osób potrafiących samodzielnie wyciągać wnioski.

>Mógłbyś rozszerzyć to "ale"?
   Najkrócej mówiąc - wszystko poza adopcją, czyli również poza nazywaniem rejestrowanego związku małżeństwem. Zatem wg eurobarometru należę do 93% polskiego społeczeństwa i dlatego przez gejów i ich popleczników nazywany jestem homofobem. Sądzę, że to z ich strony dość efektywna metoda na wzrost wrogich nastrojów.

>A pojęcia szczęścia jako sprzyjającego zbiegu okoliczności i pecha" jako odwrotności tegoż nie uznaję/nie ma w moim słowniku - to dla przesądnych i zabobonnych. Typowe dla ludzi wierzących w ingerencję jakichś sił nadprzyrodzonych(do wyboru Bóg lub Szatan).
   Jak tam sobie chcesz - na dziś masz plusa.
27-06-2009 12:37 
 Ocena 3 na 3
Liss (2003 punktów)
>>Odpowiem cytatem: "Zły to ptak co własne gniazdo kala, zły to ptak co mówić o tym >nie pozwala".
>Rozumiem...patriota z Ciebie, tylko w takim pisowsko-endeckim wydaniu. Można i tak
>
Łączyć endecje z pisem ? Oni do siebie zupełnie nie podobni ,mogliby się za to obrazić .
Pozdrawiam .
27-06-2009 19:48 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Łączyć endecje z pisem ? Oni do siebie zupełnie nie podobni ,mogliby się za to obrazić .
Faktycznie. PiS to raczej piłsudczykowskie PPS, a do endecji odwoływała się partia Giertycha.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
27-06-2009 19:59 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Odpowiem cytatem: "Zły to ptak co własne gniazdo kala, zły to ptak co mówić o tym nie pozwala".
Jeżeli chodzi o mnie, to moim gniazdem jest planeta Ziemia. To, że urodziłem się i mieszkam w Polsce nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Liczy się człowiek a nie jego narodowość. Kiedy wchodzę między wrony, wcale nie kraczę tak jak one.
Jestem sobą a nie konformistą=patriotą=nacjonalistą.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jestem sobą a nie konformistą=patriotą=nacjonalistą.
   To nie jest takie proste równanie. Zbiory tych postaw mają różne wielkości.
Liss (2003 punktów)
>>Odpowiem cytatem: "Zły to ptak co własne gniazdo kala, zły to ptak co mówić o tym nie pozwala".
>Jeżeli chodzi o mnie, to moim gniazdem jest planeta Ziemia. To, że urodziłem się i mieszkam w Polsce nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia.
Racja, racja..,...,
>Jestem sobą a nie konformistą=patriotą=nacjonalistą.
co do patriotyzmu i szowinizmu ,można to widziec tak, meżczyzna kocha kobiete ,która jest jego żoną a patriota kocha ojcowizne ,co przecież wcale nie oznacza ze będą inne kobiety i nie swe żony powiedzmy bić i przezywać ,tak jak patriota nie musi zaraz wojować z innymi narodami posiadającymi ojczyzny.
29-06-2009 18:52 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>...tak jak patriota nie musi zaraz wojować z innymi narodami posiadającymi ojczyzny.
Zgadza się - "nie musi", a jednak dziwnym zbiegiem okoliczności do tego właśnie często prowadzi owo "umiłowanie Ojczyzny".
Zaczyna się niewinnie, szlachetnie - wartości, wiara, tradycja, ziemia ojców, walka o Ojczyznę, przelana krew, Piastowie.
Później następuje podział na "my" i "oni", ci inni(gorsi), zawiść, zazdrość, nienawiść, ksenofobia, nacjonalizm, faszyzm, wojna, śmierć.

Dlatego do znudzenia będę powtarzał, że dla mnie największym złem są religie i patriotyzm. Patriotyzm jest jednak ostatnim ogniwem w łańcuchu państwo - naród - patriotyzm. W zasadzie więc należałoby obwinić winą państwo, jako praprzyczynę. Wniosek prosty. Państwa powinny zniknąć. I pewnie w naturalny sposób zniknęłyby, ale istnieją takie grupy jak politycy czy lobby wojskowe, którym jest to bardzo nie na rękę. Ze nie wspomnę o podziałach religijnych...
Kiedy znikną - ludzie staną się braćmi w rozumie.
Ludzi dzielę na dobrych i złych, a ich czyny mówią za nich.

Mam do Ciebie pytanie. Czy w innych językach funkcjonuje w ogóle takie pojęcie jak patriotyzm, czy też jest to nasz polski wynalazek?

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Liss (2003 punktów)
>>...tak jak patriota nie musi zaraz wojować z innymi narodami posiadającymi ojczyzny.
>Zgadza się - "nie musi", a jednak dziwnym zbiegiem okoliczności do tego właśnie często prowadzi owo "umiłowanie Ojczyzny".
>Zaczyna się niewinnie, szlachetnie - wartości, wiara, tradycja, ziemia ojców, walka o Ojczyznę, przelana krew, Piastowie.
Tak ,to patriotyzm...........
>Później następuje podział na "my" i "oni", ci inni(gorsi), zawiść, zazdrość, nienawiść, ksenofobia, nacjonalizm, faszyzm, wojna, śmierć.
A to nacjonalizm .
>Dlatego do znudzenia będę powtarzał, że dla mnie największym złem są religie i patriotyzm. Patriotyzm jest jednak ostatnim ogniwem w łańcuchu państwo - naród - patriotyzm. W zasadzie więc należałoby obwinić winą państwo, jako praprzyczynę. Wniosek prosty. Państwa powinny zniknąć. I pewnie w naturalny sposób zniknęłyby, ale istnieją takie grupy jak politycy czy lobby wojskowe, którym jest to bardzo nie na rękę. Ze nie wspomnę o podziałach religijnych...
>Kiedy znikną - ludzie staną się braćmi w rozumie.
>Ludzi dzielę na dobrych i złych, a ich czyny mówią za nich.
I tu nawiązanie do głównego wątku ,dla mnie też nie ma różnicy czy ktoś jest homoseksualistą, polakiem,Czechem czy hydraulikiem -bo niby w jaki sposób mnie to dotyka ?
Jeśli geje i lesbijki mnie nie biją itp ,to wszystko w porządku ,problem polega na tym że istnieją ludzie którzy twierdzą że wiedzą wszystko lepiej ,a zwłaszcza to jak maja życ inni ludzie i zarówno pewni aktywiści z lewej lub prawej strony
nawzajem oskarżają drugą stronę o stosowanie hipokryzji etc, nie dostrzegając że sami tak postępują -ba przecież oni wiedzą lepiej !
Dlaczego słuchacze RM (tak mi sie wydaje) nigdy nie zaakceptują że ktoś może być bi,les czy kimkolwiek co nie odpowiada ich wyobrażenia o Polsce ,proste to nie odpowiada ich wizji co dobre dla Polski ,a jako nacjonaliści roszczą sobie prawo do decydowania o innych Polakach ,z drugiej strony niektórzy aktywiści lewicowi czy gejowscy na swą modłe chcieliby przerobić świat i np. w UK zamykane (lub inna forma dyskryminacji) są sierocińce chrześcijańskie ,które nie zgadzają sie na adopcje swych podopiecznych przez homoseksualistów ,abstrachuje czy robią dobrze czy żle ,ale robią w każdym razie to co uważają za słuszne i coś mi podpowiada że lepiej byc w takim ośrodku jak na ulicy ,a przez aktywistów lewicowych -którzy wiedzą lepiej ...........
>Mam do Ciebie pytanie. Czy w innych językach funkcjonuje w ogóle takie pojęcie jak patriotyzm, czy też jest to nasz polski wynalazek?
Nie wiem ale pewnie tak i nie jest to polski wynalazek - jak mi sie wydaje .
Sylwek (15472 punktów)

>   Podobnie jak okupacyjna gwiazda Dawida na ramieniu.

Niesmaczne.
jkl; (5859 punktów)

"Małżeństwo to związek dwóch lub więcej osób dowolnej płci, które ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość"

Co przeszkadzałoby Ci w takiej definicji, poza bliżej nieokreślonym odczuciu zhańbienia powagi instytucji?
25-06-2009 18:24 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Co przeszkadzałoby Ci w takiej definicji, poza bliżej nieokreślonym odczuciu zhańbienia powagi instytucji?
   Czniać małżeństwa. Mam już jedno za sobą i w tym życiu mi starczy.

   Taka definicja umożliwiałaby adopcję wszystkim zwolennikom miłości nietypowej. Dlatego jestem za pozostawieniem instytucji tradycyjnego małżeństwa i wprowadzeniem dodatkowo rejestracji związków partnerskich, choćby i człowieka oraz drzewa liściastego, a co tam. Taki związek dawałby pełnię praw majątkowych i bytowych, ale nie dawałby dostępu do adopcji dzieci.
26-06-2009 15:15 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Taka definicja umożliwiałaby adopcję wszystkim zwolennikom miłości nietypowej.
Ano nie wszystkim, bo fragment "świadomy praw i obowiązków" wyklucza faunę i florę.

>Dlatego jestem za pozostawieniem instytucji tradycyjnego małżeństwa i wprowadzeniem dodatkowo rejestracji związków partnerskich
Mówiłam już o tym: małżeństwo lub związek partnerski dla hetero, a tylko związek partnerski dla innych, i tak oznacza dyskryminację.
Albo małżeństwa dla wszystkich, albo związki partnerskie dla wszystkich (na równych prawach).

>Taki związek dawałby pełnię praw majątkowych i bytowych, ale nie dawałby dostępu do adopcji dzieci.
No i w tym problem.
Uważam, że adoptować dzieci mogą i pary tej samej płci, i pan z trzema paniami, i osoby samotne. (Przecież to tylko kwestia stylu życia, nie zdrowia psychicznego) Każda opcja daje szansę na miłość, której dziecko nie znajdzie w państwowych koszarach.
Dobrze wiesz, że nie jesteś w stanie wykazać szkodliwości wychowywania się w rodzinach innych niż tradycyjne. A sam pomysł, że są szkodliwe, narodził się na gruncie uprzedzeń.
26-06-2009 16:17 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
Deklaracja
1. Uważam, że najlepszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest rodzina złożona z biologicznych rodziców, matki i ojca. Całkowicie wystarczającym dla mnie dowodem na tę okoliczność jest fakt, że właśnie taki model ewolucja ukształtowała w okresie wielu tysięcy lat różnych i nieustannych eksperymentów.

2. W związku z powyższym instytucja tradycyjnego małżeństwa zastrzeżona jest wyłącznie dla par heteroseksualnych, które mają również możliwość adopcji dzieci.

3. W celu usprawnienia funkcjonowania różnych związków z udziałem ludzi jestem za rejestracją tych związków, która ma załatwiać wszystkie sprawy majątkowe i bytowe (poza adopcją). Związki takie byłyby dostępne dla wszystkich, w tym dla par hetero i przykład Francji pokazuje, że będzie ich większość. W tym zakresie nie ma żadnych ograniczeń i żadnej dyskryminacji, nawet dla osób pragnących kopulować z kaktusem i obdarować go całym swym majątkiem.

   W powyższych trzech punktach wyraziłem swój światopogląd w tej dziedzinie. Szanuję inne światopoglądy i nie namawiam do ich zmiany. Oczekuję również uszanowania mojego światopoglądu.
26-06-2009 18:19 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>W tym zakresie nie ma żadnych ograniczeń i żadnej dyskryminacji, nawet dla osób pragnących kopulować z kaktusem...

   Dostrzegłem tu karygodną i niedopuszczalnie homoterrorystyczną dyskryminację kaktusic, ale zupełnie odruchowo (ukłony od Freuda, czy Sylwka?) depłem w plusa, więc niech tam...
26-06-2009 21:11 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>1. Uważam, że najlepszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest rodzina złożona z biologicznych rodziców, matki i ojca. Całkowicie wystarczającym dla mnie dowodem na tę okoliczność jest fakt, że właśnie taki model ewolucja ukształtowała w okresie wielu tysięcy lat różnych i nieustannych eksperymentów.
Ewolucja różne rzeczy wzięła pod uwagę.
Mamy to: pl.wikiped(*)bojnactwo#Obojnactwo_prawdziwe
Mamy mamy zjadające tatusiów i wychowujące samotnie pl.wikipedia.org/wiki/Modliszki
Mamy kukułki: pl.wikipedia.org/wiki/Kukułkowate

Wredna ta ewolucja
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Wredna ta ewolucja
   A który z modeli jest dominujący w populacji?
26-06-2009 23:23 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>Wredna ta ewolucja
>   A który z modeli jest dominujący w populacji?
Z wymienionych? Wśród ludzi chyba na pierwszym miejscu wersja "kukułka" (dziadkowie itp), na drugim wersja "modliszka" w wersji ludzkiej (zjadanie straciło na popularności

Za kilka dni będę miał gotową (racjolinkową) wersję książki wspominającej o powstaniu płci i o tym dlaczego są dwie a nie osiem. Dam znak
To będzie znak Ziobrro
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Za kilka dni będę miał gotową (racjolinkową) wersję książki wspominającej o powstaniu płci i o tym dlaczego są dwie a nie osiem. Dam znak
   Z tego co pamiętam z Dawkinsa, to chyba to 2 to jest optimum między różnicowaniem a dostępnością partnerów, ale zawsze warto przeczytać coś ciekawszego niż pomysły niektórych aktywistów gejowskich typu Pałucki czy Biedroń.
27-06-2009 09:51 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>1.Uważam, że najlepszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest rodzina złożona z biologicznych rodziców, matki i ojca.
Tylko na podstawie biologii? Odróżniajmy zdolność do płodzenia od zdolności do wychowania.

>Całkowicie wystarczającym dla mnie dowodem na tę okoliczność jest fakt, że właśnie taki model ewolucja ukształtowała w okresie wielu tysięcy lat różnych i nieustannych eksperymentów.
Już Ci tu parę linków podesłali, ale od siebie dodam, że takie np mrówcze dzieci wychowują same panie-robotnice. Istnieje też opcja "robić dużo dzieci i je olać".
Jest ona w przyrodzie tak popularna, że aż dziw, że u ludzi nazywa się to patologią. Toż to sama, ewolucyjnie ukształtowana natura.

>2. W związku z powyższym instytucja tradycyjnego małżeństwa zastrzeżona jest wyłącznie dla par heteroseksualnych, które mają również możliwość adopcji dzieci.
W związku z powyższym, uważam argument "bo tak chce przyroda" za nieistotny.
W ogóle zakładanie, że jak coś jest zgodne z naturą to automatycznie dobre, jest błędem. Natura nigdy nie przejmuje się dobrem jednostki, my powinniśmy.

>3. W celu usprawnienia funkcjonowania różnych związków z udziałem ludzi jestem za rejestracją tych związków, która ma załatwiać wszystkie sprawy majątkowe i bytowe (poza adopcją).
No cóż, jak na osobę niechętną gejom, przynajmniej tym stowarzyszonym, i tak jesteś dość postępowy.
Ale twój opór przeciw równym prawom (więc i adopcji) jest irracjonalny.

>Szanuję inne światopoglądy i nie namawiam do ich zmiany. Oczekuję również uszanowania mojego światopoglądu.
Ależ szanuję Twój światopogląd. Ale weź pod uwagę, że jeśli się mylisz, to za Twoją pomyłkę płacisz nie Ty, tylko inni ludzie, których życiem manipulujesz.
27-06-2009 11:12 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Tylko na podstawie biologii?
   Nie, na podstawie ewolucji.

>Odróżniajmy zdolność do płodzenia od zdolności do wychowania
   To drugie jest trudniejszą sztuką, więc ktoś, kto odżegnuje się od pierwszego jest mało wiarygodny w drugim.

>Już Ci tu parę linków podesłali, ale od siebie dodam, że takie np mrówcze dzieci wychowują same panie-robotnice
   Czy mrówki należą do gatunku ludzkiego? Nie. Swoją drogą robią panie to robią, a nie mrówcze geje.

>Istnieje też opcja "robić dużo dzieci i je olać" Jest ona w przyrodzie tak popularna, że aż dziw, że u ludzi nazywa się to patologią. Toż to sama, ewolucyjnie ukształtowana natura
   To żadna patologia, to podstawowy model prokreacyjny występujący na świecie, nawet w USA. Tylko część krajów europejskich idzie inną drogą i ich rola maleje.

>W związku z powyższym, uważam argument "bo tak chce przyroda" za nieistotny.
   Twoje zdanie, masz do niego prawo.

>W ogóle zakładanie, że jak coś jest zgodne z naturą to automatycznie dobre, jest błędem. Natura nigdy nie przejmuje się dobrem jednostki, my powinniśmy.
   Zawsze podziwiam megalomanię osób "wiedzących lepiej" jak powinny przebiegać procesy w przyrodzie. Jednym z bardziej znanych był Stalin, który odwracał bieg rzek, bo wiedział lepiej jak mają płynąć.

>No cóż, jak na osobę niechętną gejom, przynajmniej tym stowarzyszonym, i tak jesteś dość postępowy.
   Niechętny jedynie pomysłom aktywistów gejowskich pokroju Biedronia czy Pałuckiego.

>Ale twój opór przeciw równym prawom (więc i adopcji) jest irracjonalny.
   Jeśli ktoś staje się homoseksualistą, to z definicji pozbawia się możliwości posiadania własnych dzieci. Swoich to nie, ale czyimiś to by się chętnie zajął? Trudy ciąży czy porodu mu nie grożą, więc nie jest to wiarygodna postawa.

>weź pod uwagę, że jeśli się mylisz, to za Twoją pomyłkę płacisz nie Ty, tylko inni ludzie, których życiem manipulujesz.
   Całkowicie wywróciłaś sprawę. To geje odżegnują się od posiadania własnych dzieci, ale ochoczo "pobawiliby" się czyimiś dziećmi. Nie życzę sobie, aby moje dzieci czy wnuki, kiedyś w przyszłości mogły trafić do gejowskiej pary.

PS: Cieszę się, że są jeszcze na tym forum osoby, z którymi można porozmawiać, mimo posiadania innego zdania. Spora część, mieniąc się racjonalistami, nie potrafi wyjść poza czarno-białe etykietki.
27-06-2009 13:11 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)
To moze zróbmy tak ,małzeństwa i inne związki międzyludzkie typu "wierność ,miłość itp",będą sprawą tylko prywatną i żadne instytucje państwowe się do tego nie mieszają ,bo w gruncie to komu robie na złość żeniąc sie z trzema paniami lub zawierają związek partnerski ? - To tylko sprawa moja i zainteresowanych ,a więc proponuje kompletne odpaństwowienie .

>   Zawsze podziwiam megalomanię osób "wiedzących lepiej" jak powinny przebiegać procesy w przyrodzie. Jednym z bardziej znanych był Stalin, który odwracał bieg rzek, bo wiedział lepiej jak mają płynąć.
Nie wiem czy osobiście Stalin ,ale sowieci chcieli żeby Kazachstan był potęgą w produkcji bawełny ,no i został i jest do dziś.

>   Jeśli ktoś staje się homoseksualistą, to z definicji pozbawia się możliwości posiadania własnych dzieci. Swoich to nie, ale czyimiś to by się chętnie zajął? Trudy ciąży czy porodu mu nie grożą, więc nie jest to wiarygodna postawa.
>>weź pod uwagę, że jeśli się mylisz, to za Twoją pomyłkę płacisz nie Ty, tylko inni ludzie, których życiem manipulujesz.
No skoro tak ,to znów proponuje wycofac działalność państwa z pola pt. "wychowywanie dzieci w sierocińcach itp"
Trudno o losie swych dzieci beda decydowali rodzice ,jak chcą sprzedac parze takiej lub innej to sprzedadzą lub tylko oddzadzą ,cóz niech oni decydują co dobre .Jak dzieci będą na ulicy ,i nie pójda do przyklasztornego sierocinca ,to mogą wybrać ,życie na ulicy czy z parą i inna wielokrotnością homoseksualistów,muzułmanów ,heteroseksualistów,nazistów ,katolików itp.
Niech każdy wybiera ,a ten co nie może ,może liczyć na przypadek ,a nuż mu się spodoba ?
27-06-2009 15:00 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>>Tylko na podstawie biologii?
>   Nie, na podstawie ewolucji.
Na jedno wychodzi.

>>Odróżniajmy zdolność do płodzenia od zdolności do wychowania
>   To drugie jest trudniejszą sztuką, więc ktoś, kto odżegnuje się od pierwszego jest mało wiarygodny w drugim.
A jeśli ktoś "nie odżegnuje się" od płodzenia to jest wiarygodny w wychowaniu?
Oczywiście, że wychowanie jest trudniejsze, ale zwykła biologiczna zdolność do rozrodu nie czyni kompetentnym. A jej brak nie oznacza, że nie można być dobrym opiekunem.

>   Czy mrówki należą do gatunku ludzkiego?
Odwołałeś się do ewolucji jako takiej...

>>Istnieje też opcja "robić dużo dzieci i je olać" Jest ona w przyrodzie tak popularna, że aż dziw, że u ludzi nazywa się to patologią.
>   To żadna patologia, to podstawowy model prokreacyjny występujący na świecie, nawet w USA. Tylko część krajów europejskich idzie inną drogą i ich rola maleje.
Może przeczytaj co napisałam jeszcze raz, z naciskiem na "olać".

>Zawsze podziwiam megalomanię osób "wiedzących lepiej" jak powinny przebiegać procesy w przyrodzie. Jednym z bardziej znanych był Stalin, który odwracał bieg rzek, bo wiedział lepiej jak mają płynąć.
Stalin, niech mu ziemia ciężką będzie, był szalony.
A kanały nawadniające (lub odwadniające) bywają bardzo pożyteczne.

Mnie zawsze dziwiło takie beztroskie (a czasem wręcz bezmyślne) nawoływanie do poddawania się prawom natury. Cała nasza cywilizacja, od ubrań i butów po loty kosmiczne, to jedno wielkie "wbrew naturze".
Gdyby pozwolić rządzić ewolucji, to dzieci którymi rodzice nie chcą lub nie mogą się zajmować powinny umrzeć z głodu. Dokładnie tego chce dobór naturalny.
Skoro udało się nam tak "wynaturzyć" by stworzyć opiekę społeczną, to homoadopcja to przy tym pryszcz.

>Niechętny jedynie pomysłom aktywistów gejowskich pokroju Biedronia czy Pałuckiego.
Ja uważam, że małżeństwa i adopcje homoseksualne mają sens, i nie ma znaczenia kto ten pomysł zgłasza.

>>Ale twój opór przeciw równym prawom (więc i adopcji) jest irracjonalny.
>Jeśli ktoś staje się homoseksualistą, to z definicji pozbawia się możliwości posiadania własnych dzieci.
To by była prawda, gdyby ten ktoś miał wybór. Pisałam Ci już kiedyś, że czynnik wrodzony jest dominujący i to jest dowiedzione naukowo, chociaż w tej dyskusji to i tak bez znaczenia.
Spróbuj myśleć o gejach jako o psychologicznie bezpłodnych.

>Trudy ciąży czy porodu mu nie grożą, więc nie jest to wiarygodna postawa.
Jak każdemu mężczyźnie...

>To geje odżegnują się od posiadania własnych dzieci, ale ochoczo "pobawiliby" się czyimiś dziećmi.
Ton tej wypowiedzi, jest obraźliwy i krzywdzący, nie widzisz tego?
Zamiast "odżegnują" wstaw "nie mogą", zamiast "pobawili"- "otoczyli opieką".

>Nie życzę sobie, aby moje dzieci czy wnuki, kiedyś w przyszłości mogły trafić do gejowskiej pary.
Zapisz to w testamencie Ale nie byłabym pewna ich wdzięczności.

>PS: Cieszę się, że są jeszcze na tym forum osoby, z którymi można porozmawiać, mimo posiadania innego zdania. Spora część, mieniąc się racjonalistami, nie potrafi wyjść poza czarno-białe etykietki.

Ale weź po uwagę, że dziesiąty wątek w duchu walki z "homototalitaryzmem" buduje Ci okresloną reputację...
27-06-2009 15:49 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A jeśli ktoś "nie odżegnuje się" od płodzenia to jest wiarygodny w wychowaniu?
   Jak się nie odżegnuje, to ma własne dzieci i nie musi posiłkować się adopcją.

>Oczywiście, że wychowanie jest trudniejsze, ale zwykła biologiczna zdolność do rozrodu nie czyni kompetentnym. A jej brak nie oznacza, że nie można być dobrym opiekunem.
   I to jest powód, aby eksperymentować na żywych dzieciach?

>Odwołałeś się do ewolucji jako takiej...
   Ale dostrzegasz fakt, że mrówki i ludzie znajdują się na nieco innych szczeblach ewolucji?

>Może przeczytaj co napisałam jeszcze raz, z naciskiem na "olać".
   Nadmiarowe rodzenie dzieci jest normą w ludzkiej populacji.

>Gdyby pozwolić rządzić ewolucji, to dzieci którymi rodzice nie chcą lub nie mogą się zajmować powinny umrzeć z głodu. Dokładnie tego chce dobór naturalny.
   Film Slumdog pokazuje, że dzieci potrafią zadbać o siebie całkiem dobrze.

>Skoro udało się nam tak "wynaturzyć" by stworzyć opiekę społeczną, to homoadopcja to przy tym pryszcz.
   Skoro musimy mieć jeden pryszcz na tyłku, to po co hodować sobie drugi?

>Ja uważam, że małżeństwa i adopcje homoseksualne mają sens
   Jestem odmiennego zdania.

>czynnik wrodzony jest dominujący i to jest dowiedzione naukowo, chociaż w tej dyskusji to i tak bez znaczenia.
   Informacje podawane np. przez Wiki (pl.wikiped(*)cowania_orientacji_seksualnych) mówią coś innego. APA, mimo zastraszania, wycofuje się ze swoich ekstrawagancji.
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne:
Nie ma zgody między naukowcami co do dokładnych przyczyn tego, że u danej osoby rozwija się orientacja heteroseksualna, biseksualna czy homoseksualna. Pomimo znacznej ilości badań na temat ewentualnego wpływu na orientację seksualną czynników genetycznych, hormonalnych, rozwojowych, społecznych czy kulturowych, to jednak nie ma wyników, które zezwalałyby naukowcom stwierdzić, iż orientacja seksualna determinowana jest przez jakiś szczególny czynnik lub czynniki.
APA:
There is no consensus among scientists about the exact reasons that an individual develops a heterosexual, bisexual, gay, or lesbian orientation. Although much research has examined the possible genetic, hormonal, developmental, social, and cultural influences on sexual orientation, no findings have emerged that permit scientists to conclude that sexual orientation is determined by any particular factor or factors.

>Spróbuj myśleć o gejach jako o psychologicznie bezpłodnych.
   Jeśli są psychologicznie ułomni, to tym bardziej nie powinni zadawać się z dziećmi.

>Zamiast "odżegnują" wstaw "nie mogą", zamiast "pobawili"- "otoczyli opieką".
   Rzecz w tym, że oni biologicznie jak najbardziej mogą. Jedynie się od tego odżegnują. W tym kontekście bardzo niejasna jest dla mnie motywacja tego "otaczania opieką".

>Zapisz to w testamencie
   Będzie nieskuteczne. Dużo pewniejszą metodą jest zablokowanie adopcji dla gejów.

>Ale weź po uwagę, że dziesiąty wątek w duchu walki z "homototalitaryzmem" buduje Ci okresloną reputację...
   Zła reputacja na lewicowo-gejowskim forum jest tylko powodem do dumy.
26-06-2009 21:32 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mówiłam już o tym: małżeństwo lub związek partnerski dla hetero, a tylko związek partnerski dla innych, i tak oznacza dyskryminację.
A na czym niby ta dyskryminacja miałaby polegać?

>Uważam, że adoptować dzieci mogą i pary tej samej płci, i pan z trzema paniami, i osoby samotne.
I 20 panów z 20 paniami też? Zauważ, że czterdzieści pensji to w adopcyjnych targach poważny argument socjalny.
.
jkl; (5859 punktów)
>>Mówiłam już o tym: małżeństwo lub związek partnerski dla hetero, a tylko związek partnerski dla innych, i tak oznacza dyskryminację.
>A na czym niby ta dyskryminacja miałaby polegać?
Sam sobie odpowiedziałeś. Ale skoro nie widzisz tu dyskryminacji, to niech będzie odwrotnie- małżeństwa i zw. part. dla homo, tylko zw. part. dla hetero. Zadowolony?

>>Uważam, że adoptować dzieci mogą i pary tej samej płci, i pan z trzema paniami, i osoby samotne.
>I 20 panów z 20 paniami też?
Wycofam wszystko co powiedziałam i zatańczę na stole, jak mi znajdziesz choć jeden taki zespół adopcyjny.
A nie przeraża Cię, że obecne prawo pozwala adoptować dziecko parze, gdzie ona chodzi tylko na rękach a on ma dwie głowy?

Argumentacja przez skrajności to oznaka desperacji i braku innych argumentów.
29-06-2009 01:25 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie widzisz tu dyskryminacji
Ano nie, bo przecież jej nie ma.

>niech będzie odwrotnie- małżeństwa i zw. part. dla homo tylko zw. part. dla hetero. Zadowolony?
O ile podtrzymujesz podaną tutaj swoją definicję małżeństwa, a za "związek partnerski" uważasz "związek kobiety i mężczyzny" - to tak.

>>I 20 panów z 20 paniami też?
>Wycofam wszystko co powiedziałam i zatańczę na stole, jak mi znajdziesz choć jeden taki zespół adopcyjny.
Żeby się taki zespół pojawił, trzeba by najpierw pozwolić na takie małżeństwa.

>A nie przeraża Cię, że obecne prawo pozwala adoptować dziecko parze, gdzie ona chodzi tylko na rękach a on ma dwie głowy?
Dlaczego miałoby mnie to przerażać, przecież tacy ludzie zawsze mogli dziecko adoptować, jak również mogli spłodzić całą gromadkę własnych.

>Argumentacja przez skrajności to oznaka desperacji i braku innych argumentów.
Tym się nie martw, Twoja desperacja zupełnie mi nie przeszkadza, a niedostatek argumentów na Twoje tezy uważam za stan oczywisty.
.
jkl; (5859 punktów)

>>niech będzie odwrotnie- małżeństwa i zw. part. dla homo tylko zw. part. dla hetero. Zadowolony?
>O ile podtrzymujesz podaną tutaj swoją definicję małżeństwa, a za "związek partnerski" uważasz "związek kobiety i mężczyzny" - to tak.
Gdybym to chciała powiedzieć to bym powiedziała, nie wykręcaj się. Powyższe moje pytanie dotyczy definicji oficjalnej, w takim kontekście się do niego odnieś.

>>>I 20 panów z 20 paniami też?
>>Wycofam wszystko co powiedziałam i zatańczę na stole, jak mi znajdziesz choć jeden taki zespół adopcyjny.
>Żeby się taki zespół pojawił, trzeba by najpierw pozwolić na takie małżeństwa.
Na małżeństwa i adopcje homo pozwolenia nie ma- chętni są.

>>A nie przeraża Cię, że obecne prawo pozwala adoptować dziecko parze, gdzie ona chodzi tylko na rękach a on ma dwie głowy?
>Dlaczego miałoby mnie to przerażać, przecież tacy ludzie zawsze mogli dziecko adoptować, jak również mogli spłodzić całą gromadkę własnych.
Ponieważ w znanej historii ludzkości ne było przypadku by taka para wychowywała dzieci, więc zezwolenie na adopcję byłoby eksperymentowaniem na dziecku. Dlatego.

>>Argumentacja przez skrajności to oznaka desperacji i braku innych argumentów.
>Tym się nie martw, Twoja desperacja zupełnie mi nie przeszkadza, a niedostatek argumentów na Twoje tezy uważam za stan oczywisty.
Moja desperacja? Zmiany prędzej czy później nadejdą, to Ciebie przerażają, nie mnie.
29-06-2009 10:55 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>zezwolenie na adopcję byłoby eksperymentowaniem na dziecku
   W sprawie eksperymentów. Kiedyś robiłem jakieś usługi dla inwalidów i spotkałem kobietę mającą zanik kończyn górnych (najprościej mówiąc). Byłem zdumiony faktem, że kobieta ta zupełnie samodzielnie wychowywała dwójkę dzieci. Posiadała niesamowite umiejętności - potrafiła za pomocą palców u nóg np. zawiązać dziecku sznurowadła i pozapinać guziki. Czułem się jak w cyrku. Jednak zaprzeczyła, aby było w tym coś wyjątkowego. Ponoć w Polsce jest kilkaset osób mających takie schorzenia i posiadających takie zdolności. Osoby te żyją, pracują, wychowują dzieci od bardzo wielu lat. W takich przypadkach nie można mówić o żadnym eksperymencie.

   A kiedy to w historii geje mieli prawną możliwość adopcji?
jkl; (5859 punktów)
>>zezwolenie na adopcję byłoby eksperymentowaniem na dziecku   W sprawie eksperymentów. Kiedyś robiłem jakieś usługi dla inwalidów i spotkałem kobietę mającą zanik kończyn górnych (...) Osoby te żyją, pracują, wychowują dzieci od bardzo wielu lat. W takich przypadkach nie można mówić o żadnym eksperymencie.

Istnieje na świecie wiele par homoseksualnych, które wychowują dzieci. Mniejsza jakimi pokrętnymi drogami- z braku możliwości adopcji- to się im udało. Radzą sobie nie gorzej od innych.
Tak więc i w tym wypadku nie można mówić o eksperymencie.

>   A kiedy to w historii geje mieli prawną możliwość adopcji?
Historia zna wiele niesprawiedliwych i zniesionych praw.
30-06-2009 14:49 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Istnieje na świecie wiele par homoseksualnych, które wychowują dzieci. Mniejsza jakimi pokrętnymi drogami- z braku możliwości adopcji - to się im udało. Radzą sobie nie gorzej od innych.
   Zatem nie są to dzieci z adopcji. Nawet jeśli jest grupka takich dzieci, to zjawiska społeczne możemy oceniać dopiero po upływie pokolenia albo dwóch. Nie widzę żadnej potrzeby eksperymentowania na wcześniej skrzywdzonych dzieciach. Dostępne są wyraźnie lepsze rozwiązania.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Gdybym to chciała powiedzieć to bym powiedziała
Więc widać chciałaś, bo przecież powiedziałaś.

>moje pytanie dotyczy definicji oficjalnej, w takim kontekście się do niego odnieś.
Oficjalna definicja wyklucza Twój wariant, bo oficjalnie to małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.

>Na małżeństwa i adopcje homo pozwolenia nie ma- chętni są.
To wieloosobowe związki chcące adopcji też są, tyle, że jeszcze mniej liczebne niż homoseksualne.

>w znanej historii ludzkości ne było przypadku by taka para wychowywała dzieci, więc zezwolenie na adopcję byłoby eksperymentowaniem na dziecku.
W znanej historii ludzkości w ogóle nie było przypadku dwojga identycznych rodziców. Ale i tak wiadomo która cecha rodziców jest stała.

>Zmiany prędzej czy później nadejdą
A po nich kolejne.
.
27-06-2009 12:44 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)
>"Małżeństwo to związek dwóch lub więcej osób dowolnej płci, które ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość"
>Co przeszkadza Ci w takiej definicji, poza bliżej nieokreślonym odczuciu zhańbienia powagi instytucji?
Słowo Małzeństwo ,które wskazuje na czynnik męski i żeński .Związek partnerski ,czy jakikolwiek inny mnie nie przeszkadza i mnie nie interesuje ,bo to jest prywatna sprawa ,która w żaden sposób nie dotyczy innych ludzia ,jak tylko zainteresowanych .
27-06-2009 14:04 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Słowo Małzeństwo ,które wskazuje na czynnik męski i żeński .

W mojej definicji, zauważ, czynnik ten nie występuje, więc można się bez niego obejść.
Liss (2003 punktów)
>>Słowo Małzeństwo ,które wskazuje na czynnik męski i żeński .
>W mojej definicji, zauważ, czynnik ten nie występuje, więc można się bez niego obejść.
"Małżeństwo to związek dwóch lub więcej osób dowolnej płci, które ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość"
To powyżej ,to Twoja definicja,więc jak nie występuje ,wystepuje słowo małżeństwo ,a to w moim odczuciu nie najlepsza nazwa ,na taki związek i tyle ale oczywiście bądż wola zainteresowanych ,lecz bez ,prosze państwowych
instrukcji co jest czym w tym przypadku .

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365