Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzieci też mają prawa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-07-2009 19:59Robert Zawecki (4718 punktów)Dzieci też mają prawa
Ocena 13 na 17
   Wiele osób werbalnie deklarujących poparcie dla praw człowieka zapomina o tym, że wolność i prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiego człowieka. Takim szczególnym przypadkiem są dzieci. Nie są one środkiem do zaspakajania potrzeb ambicjonalnych takich czy innych grup społecznych. Dzieci są podmiotem praw! Winniśmy im szczególną ochronę, gdyż same w sposób wolny, samodzielny i w pełni skuteczny, nie są w stanie sobie jej zapewnić. Pamiętajmy, że osierocone dzieci zawsze są osobami już skrzywdzonymi przez los lub dorosłych. W przypadku tych dzieci nader ważne jest przestrzeganie zasady - przede wszystkim nie szkodzić! Zdumiewające jest jak wiele osób nie chce o tym pamiętać.

   Próbowałem ustalić, ile dzieci w Polsce przebywa w domach dziecka. Niestety jest to praktycznie niemożliwe, gdyż system stał się maksymalnie rozmyty. Nie rozumiałem dlaczego, aż... napotkałem informację, że w jednej placówce (domu dziecka) od końca 2006r. nie może być więcej niż 30 wychowanków. Z różnych powodów nie było to do spełnienia, więc co uczyniono? Namnożono różnych rodzajów placówek i teraz w miejscu jednego domu dziecka są trzy różne placówki. Dlatego korzystając z różnych kryteriów ustaliłem liczbę dzieci od 25.986 do 151.373. Na bazie tego źródła (www.polska(*)d&article_id=44&category_id=17) można stwierdzić, że 25tys. dzieci przebywa w d.domach dziecka, 50tys. w rodzinach adopcyjnych, a pozostałe korzystają z innych form opieki, najczęściej z bezpłatnej opieki rodzinnej. Ciekawostki: rodzinyzas(*)a6dbb63335cff59096f457043a952f

   Aktualnie w systemie funkcjonuje kilka form opieki: duże placówki powstałe z przekształceń dawnych domów dziecka, rodzinne domy dziecka, rodziny zastępcze, rodziny adopcyjne. Należy sobie otwarcie powiedzieć, że SYSTEM nie jest zainteresowany adopcjami i rodzinami zastępczymi, woli mnożyć różne placówki, bo wtedy kilkadziesiąt osób więcej ma zatrudnienie. Jeśli ze strony społecznej, czyli od nas samych, nie przyjdzie wyraźny nacisk, to urzędasy z pomocą dzieciom kwapić się nie będą, bo jest to wbrew ich interesowi. Ze strony państwa i samorządów ekonomiczne jest utrzymywanie placówek obsługujących jednocześnie >100 dzieci. Jeśli odrzucimy fikcję sprowadzającą się do wieszania wielu czerwonych tablic na budynkach, to okaże się, że już wkrótce maksymalna liczebność domu dziecka będzie wynosić 14 (UE), a rodzinnego domu dziecka 8, zatem zniknie argument ekonomiczny za utrzymywaniem molochów.

   Co zrobić? Posłużę się przykładem Szczecina. W dwóch domach dziecka przebywało około 160 dzieci. Aktualnie jeden z nich przerabiany jest na "wielofunkcyjny". Dodatkowo jest 6 rodzinnych domów dziecka, które mogą zapewnić opiekę od 24 do 48 dzieciom. W celu przeniesienia tych 160 dzieci do rodzinnych domów dziecka, czyli de facto do rodzin wielodzietnych, potrzeba 20 dużych mieszkań i 20 chętnych par o predyspozycjach wychowawczych. Szczecin posiada 25 tys. mieszkań komunalnych, więc potrzeba mniej niż 0,1%! Na dodatek kilkadziesiąt z tych mieszkań przekazano nielegalnie różnym "ważnym", w tym prezydentowi miasta, ale teraz wracają do zasobów miasta. Pozostały do znalezienia pary do prowadzenia tych rodzin. Ze starych placówek zostanie zwolnionych (albo i niestety nie) kilkadziesiąt osób (chyba 60) i wśród nich pewnie znajdą się nieźli kandydaci. A jeśli nie to środki zaoszczędzone na pensjach 60 osób z pewnością wystarczą na godziwe opłacenie 20 osób prowadzących te rodzinki. I po problemie!

   Przy odrobinie dobrej woli problem biduli można rozwiązać w jeden rok. Tylko od nas samych zależy, czy będziemy tego chcieć. Powyżej przedstawiłem tylko jeden pomysł rozwiązania problemu. Propozycji może być więcej. I jeszcze najważniejsze - rodzinne domy dziecka są instytucjami sprawdzonymi z dobrym skutkiem na całym świecie. To bardzo ważne, bowiem różne wymyślane eksperymenty na ludziach, w tym dzieciach, mogą być dokonywane tylko za ich dobrowolną i świadomą zgodą. Takiej zgody dzieci udzielić nie mogą, więc może niektórzy przestaliby traktować je jak zabawki w swoich gierkach politycznych?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem problem jest nie do rozwiązania i będzie narastał, bo coraz popularniejsze, niestety są takie opinie i postawy:
Cytat:

Każdy człowiek jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie. Jeśli nie jest obłożnie chory czy szczególnie niepełnosprawny, to za swój głód i nędzę może winić wyłącznie samego siebie. Ludzie mają podmiotowość i nie można ich ubezwłasnowolnić tylko z powodu małej zaradności. Ludziom można i trzeba pomagać, ale nie da się rozwiązywać problemów za nich samych.

Rolę państwa widzi się tak:
Cytat:

Postrzegam w powyższej wizji nieco nadmierne uproszczenie. Jeżeli zupełnie odejdziemy od idei państwa socjalnego i pomyślimy o wizji państwa minimalnego, bliskiej libertarianom, a właściwie minarchistom, to wciąż pozostanie państwu sporo ról do odegrania:
- bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne;
- stanowienie prawa, jego przestrzeganie i wymiar sprawiedliwości;
- zarządzanie dobrami wspólnymi, w tym infrastrukturą i dobrami sztuki;
- regulacje dotyczące zasad funkcjonowania możliwie wolnego rynku, rozwój konkurencyjności, w tym prawo antymonopolowe ograniczające stopień koncentracji, np. do 20%.
Państwo wg doktryny minarchizmu będzie zupełnie wyzbyte elementów socjalnych, jednak będzie państwem, w którym obowiązuje cały pakiet zasad, a więc nie będzie w nim rządzić "prawo dżungli".


Żądanie od władz miejskich znalezienia 20 mieszkań to nagły rzut socjalizmu spowodowany głęboką homofobią.

Zresztą troska o dzieci wzruszyła mnie do łez. "Rodzinny" dom dziecka z 24 wychowankami jest przecież prawie jak "dom rodzinny" (tu niestety nasuwa mi się na myśl reklama piwa). Ale takie rozwiązanie jest dla autora dobre, bo tanie. A proszę przejrzeć wypowiedzi autora w wątkach ekonomicznych. Ma być tanio, bo państwo zabiera za wysokie podatki.
Rozłożenie dzieci 160 dzieci na 20 rodzin to założenie średnio 8 dzieci na parę. Optymalne warunki do rozwoju dziecka. Trzeba podkreślić, że 7 rodzeństwa to gwarancja troski o dobro dziecka. Nie śmiem pytać ile dzieci ma autor.
Nawet przy takim założeniu trzeba 20 chętnych par. I te autor znalazł. Jak się zwolni 60 osób to zmusi się część z nich do stworzenia rodzinnych domów dziecka.
Autor jak zwykle ma szerokie i przenikliwe spojrzenie na sprawę. Pracownicy domów dziecka to statystycznie osoby bezdzietne ale w sile wieku.
No i trzeba znaleźć 20 domów. Duże mieszkania! Dobre sobie. Może autor zainteresuje się jaki metraż powinno mieć M10? W Szczecinie jest 25 tys. mieszkań komunalnych. A ile z tego jest pustostanów, ile spełnia warunki. No i przede wszystkim w Szczecinie są jeszcze mieszkania komunalne bo "socjaliści" we władzach miejskich zaprzestali ich wyprzedaży. Minarchistyczna władza rzuciłaby te mieszkania na rynek. Przecież to byłoby takie nieliberalne! Utrzymywać mieszkania i jeszcze płacić lokatorom!
Odnoszę wrażenie, że według autora miasto powinno upchnąć te dzieci z bezrobotnymi pracownikami biduli w jakiejś norze, żeby było tanio i najlepiej w suterenie, żeby się w oczy nie rzucali.
Oczywiście cały czas oszukujemy się, że proponowany "rodzinny dom dziecka" to dom rodzinny.
To tylko część problemów. Autor jak zwykle odniósł się do tematu:
- powierzchownie
- abstrahując zupełnie od realiów (25 tys. mieszkań w dyspozycji magistratu, no chyba że będziemy eksmitować obecnych lokatorów, problem sierot rozwiążemy, problem bezdomnych rozwiąże zima?)
- przecząc swoim poglądom, które z takim zapałem nam prezentował wcześniej (nagle państwo nie musi być minarchistyczne, ma płacić za opiekę w "rodzinnych domach dziecka", tylko z czego?)

Oczywiście udajemy, że nie wiemy, że opiekę tę państwo dość sowicie opłaca. Kupna opieka lepsza od płynącej z potrzeby serca. W hierarchii wartości autora zapewne. Czy gwarantuje "dobro dziecka" lepiej niż zdesperowani bezdzietni stający na głowie żeby załapać się na adopcję? W mojej opinii nie.

No i pomijamy fakt, że nasze rodziny zastępcze są lesze iż na zepsutym zachodzie! Nie ulegają modom. Na przykład modzie na adopcje dzieci chorych i upośledzonych.

Oczywiście rodzinny dom dziecka jest lepszy od molocha. Ale rodzice adopcyjni mają stworzyć dziecku dom. Zapewnić mu opiekę nawet wtedy, gdy muszą na nie łożyć i nawet wtedy gdy jest dorosłe. Nieważne jak spędzają czas w sypialni.
Poza tym utrzymanie rodzinnych domów dziecka wymaga rozbudowy funkcji socjalnych państwa.
Czyżby homofobia leczyła z neoliberalizmu?

Pomijam zwykłą mantrę:
SYSTEM nie jest zainteresowany adopcjami!
Do adopcji dziecko musi mieć uporządkowaną sytuację prawną. Wiele dzieci w sierocińcach to "sieroty społeczne", których rodzice mają jedynie ograniczone prawa rodzicielskie. A rodziny zastępcze kosztują. A państwu nie wolno ściągać podatków, po Zaweccy walczą z socjalizmem.
03-07-2009 23:10 
 Ocena 2 na 12
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Moim zdaniem problem jest nie do rozwiązania i będzie narastał
   Jeśli chodzi o stan Twojego umysłu, to zgadzam się w zupełności. Napawasz mnie troską - może znalazłbyś sobie jakąś dziewczynę / geja / kozę, wedle upodobań?


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 13:17 
 Ocena 5 na 7
R. Grochala (970 punktów)
>>Moim zdaniem problem jest nie do rozwiązania i będzie narastał
>   Jeśli chodzi o stan Twojego umysłu, to zgadzam się w zupełności. Napawasz mnie troską - może znalazłbyś sobie jakąś dziewczynę / geja / kozę, wedle upodobań?

To jest chamstwo i dziecinada

"I ciebie nagabują o twe "tak" lub "nie". Biada, jeśli zechcesz między "za" i "przeciw" wcisnąć swój stołek." (F. Nietzsche)
05-07-2009 21:33 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Napawasz mnie troską

   A Ty mnie. Hamuj proszę.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
13-07-2009 11:02 
 Ocena 2 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Napawasz mnie troską...

Ty mnie obrzydzeniem, kurwo.

Aneta Dziwińska
13-07-2009 11:36 
 Ocena 4 na 4
Wojtek (3465 punktów)
>>Napawasz mnie troską...
>Ty mnie obrzydzeniem, kurwo.
>Aneta Dziwińska
>
Trzy dni bana. Za brak kultury. Zrozumieć wzburzenie mogę, chamstwa nie potrafię. Co tyczy się również Pana Zaweckiego. Państwa dyskusja osiągnęła poziom taki, że można się już tylko odbić w górę. Dno.

Pozdrawiam




ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
17-07-2009 22:55 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zrozumieć wzburzenie mogę, chamstwa nie potrafię.

A cóż to za prywatne wynurzenia?. Jakim to prawem zaśmieca się wątek nie merytorycznymi wtrętami?
Zawecki, dlaczego nie usuwasz trolli zaśmiecających twój wątek, leniu. Jak w takich warunkach możemy prowadzić merytoryczną dysputę? Piszesz sobie: "Moją sprawą jest, aby żadne osierocone dziecko do gejowskiej pary nie trafiło." I piszesz również: "Nie różnicuję dzieci na te z domów dziecka i pozostałe, jedne i drugie mają identyczne minimalne ubezpieczenie. Jeśli ono starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno." Ileż to pięknych słów mogłabym tu napisać o tobie, krótkich, ale wypełnionych treścią jak czarne dziury materią, niestety nic z tego, trolle nie pozwalają na to. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak pójść twoim śladem i pójść dalej. Dodam, że nie tylko naszą wspólną sprawą jest niedopuszczenie gejów do naszych dzieci, ale i żydów, toż oni z dzieci robią macę, jak tak można, jak można do tego dopuszczać. Toż to podłość przyglądać się temu spokojnie.

Aneta Dziwińska
05-07-2009 21:38 
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)

>Żądanie od władz miejskich znalezienia 20 mieszkań to nagły rzut socjalizmu spowodowany głęboką homofobią.

   Co do tego ma homofobia? Masz jakąś manię?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-07-2009 22:13 
 Ocena 4 na 6
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Żądanie od władz miejskich znalezienia 20 mieszkań to nagły rzut socjalizmu spowodowany głęboką homofobią.
>   Co do tego ma homofobia? Masz jakąś manię?

Nie, nie mam. Zdanie zostało wyjęte z kontekstu, który wyjaśnia jego treść.
Autor popisywał się swoim stosunkiem do homoseksualistów w wątkach im poświęconych. Jednocześnie wielokrotnie pisał jaki ma stosunek do państwa i władz publicznych. I jak wysokie i niesprawiedliwe są podatki.
I nagle zatwardziały kapitalista postuluje zwiększenie wydatków socjalnych władz publicznych (sam w zagajeniu pisze, że opłacalne są ośrodki, w których przebywa ponad 100 dzieci). Nazwanie tego atakiem socjalizmu (w tym sensie użyłem "słowa rzut") jest i tak łagodniejsze niż nazwanie tego po imieniu: hipokryzją.
Walka z daninami publicznymi, państwem socjalnym i głoszenie teorii, że każdy odpowiada za siebie powoduje brak pieniędzy na budownictwo komunalne (w tym rodzinne domy dziecka), pieniędzy na zapewnienie sierotom (i innym potrzebującym) odpowiedniej opieki i brak zainteresowania losem sierot (i innych znajdujących się w trudnej sytuacji).
Cały ten wątek powstał po to (oczywiście w mojej opinii, bo tylko moje opinie tu prezentuję, ale staram się je uzasadniać), żeby udowodnić, że całe to gadanie o adopcjach homoseksualnych jest bezzasadne. Autor przynajmniej nie stwierdził, że par adopcyjnych jest dość.

Poza tym najbardziej efektywna ekonomicznie dla państwa i samorządu jest adopcja. Autor tego nie wie?
placownik (17853 punktów)

>Nie, nie mam. Zdanie zostało wyjęte z kontekstu, który wyjaśnia jego treść.

   Wybacz, ale w tym momencie postępujesz jak badacz Pisma, dla którego jedynym możliwym do zaakceptowania kontekstem dowolnej perykopy jest całe Pismo. Miej litość dla czytelników Twoich wypowiedzi i nie wymagaj od nich znajomości całej twórczości Twego adwersarza.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-07-2009 23:12 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Wybacz, ale w tym momencie postępujesz jak badacz Pisma, dla którego jedynym możliwym do zaakceptowania kontekstem dowolnej perykopy jest całe Pismo. Miej litość dla czytelników Twoich wypowiedzi i nie wymagaj od nich znajomości całej twórczości Twego adwersarza.
Czy jednak lepszym wyjściem jest metoda niejakiego atreYOU który tworzy wątki mające charakter katalogów linków do innych wątków?
07-07-2009 12:39 
 0 na 2
Smith (10069 punktów)
>Czy jednak lepszym wyjściem jest metoda niejakiego atreYOU który tworzy wątki mające charakter katalogów linków do innych wątków?
Nie najlepszym "wyjściem jest metoda niejakiego" Sylwek, który odpowiada:
"Męczy mnie już ta dyskusja" albo "Ty chomofobie"
PS. ?
Czy może obszerny wstęp do nowego wątku ?
Bez emotikonów. Próbuję być trendy i mogę być z dyskryminowany przez ich brak.
13-07-2009 20:47 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Bez emotikonów. Próbuję być trendy i mogę być z dyskryminowany przez ich brak.
Pojawił się kolejny wymowny dyskutant spod znaku czyżby to solidarność orientacji
05-07-2009 23:24 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Nie, nie mam. Zdanie zostało wyjęte z kontekstu, który wyjaśnia jego treść.
>   Wybacz, ale w tym momencie postępujesz jak badacz Pisma, dla którego jedynym możliwym do zaakceptowania kontekstem dowolnej perykopy jest całe Pismo. Miej litość dla czytelników Twoich wypowiedzi i nie wymagaj od nich znajomości całej twórczości Twego adwersarza.
Nie wymagam i mam litość. Cytuję te fragmenty twórczości, do których się odnoszę. Według mnie są reprezentatywne a nawet w pewnym sensie "programowe" dla mojego adwersarza.
Wątek został zaanonsowany w wątku dotyczącym wspólnych adopcji przez pary homoseksualne więc nawiązywanie w nim do tamtego wątku wydaje mi się całkiem zasadne. Zresztą zakładam, że dyskutując z Tobą dyskutuję z tym samym placownikiem, z którym dyskutowałem w sprawie adopcji przez osoby samotne. Gdybyś tu przedstawiał poglądy sprzeczne z przedstawionymi tam, to albo byłbyś nieuczciwy albo traktowałbyś mnie, jako swojego rozmówcę niepoważnie.
Praktyka przeczenia sobie w kolejnych wątkach jest według mnie po prostu nieuczciwa (w sensie kultury dyskusji).

A to właśnie badacze pisma postępują tak, jak i proponujesz. Wyciągają fragment z kontekstu, aby uzasadnić nim swoje nauki i wierzenia. Pismo traktowane jako całość jest jak poglądy głoszone na forum przez mojego adwersarza: niespójne, wewnętrznie sprzeczne i nieadekwatne do rzeczywistości.
"Mój adwersarz" ma przecież możliwości polemizowania ze mną. Forum, w moim przekonaniu, służy do dyskusji a nie do głoszenia swoich poglądów. To założenie sprowadziło moje relacje z "adwersarzem" do dzisiejszego stanu. Po prostu moje wypowiedzi, które z założenia miały służyć dyskusji przeszkadzały mu w głoszeniu jego poglądów.
07-07-2009 11:34 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Nie wymagam i mam litość. Cytuję te fragmenty twórczości, do których się odnoszę. Według mnie są reprezentatywne a nawet w pewnym sensie "programowe" dla mojego adwersarza.
To tylko dlatego nie odpowiadasz na moje posty?
Ja mam wobec Ciebie i dlatego piszę odpowiedzi na Twoje posty z nadzieją, że może w końcu przestaniesz się kompromitować. Ach ten mój głupi sentymentalizm
>Praktyka przeczenia sobie w kolejnych wątkach jest według mnie po prostu nieuczciwa (w sensie kultury dyskusji).
A w jednym wątku jest ok.?
>A to właśnie badacze pisma postępują tak, jak i proponujesz. Wyciągają fragment z kontekstu, aby uzasadnić nim swoje nauki i wierzenia. Pismo traktowane jako całość jest jak poglądy głoszone na forum przez mojego adwersarza: niespójne, wewnętrznie sprzeczne i nieadekwatne do rzeczywistości.
Ciekawa teoria, ale lepiej nie wprowadzaj mnie w szczegóły.
>"Mój adwersarz" ma przecież możliwości polemizowania ze mną.
Ty też masz "przecież możliwości polemizowania ze mną" dlaczego tego unikasz?
>Forum, w moim przekonaniu, służy do dyskusji a nie do głoszenia swoich poglądów.
A do pisania bzdur w celu uprzykrzenia życia "adwersarzowi"?
>To założenie sprowadziło moje relacje z "adwersarzem" do dzisiejszego stanu. Po prostu moje wypowiedzi, które z założenia miały służyć dyskusji przeszkadzały mu w głoszeniu jego poglądów.
Obawiam się, że moje z Tobą też. Jedyna różnica, że nie mogę się dopatrzeć logicznej argumentacji poglądów w Twoich wypowiedziach.
PS. ?
07-07-2009 11:53 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Nie, nie mam.
Wiesz stare chińskie przysłowie mówi: jeżeli trzy osoby powiedzą Ci, że jesteś pijany to znaczy, że lepiej położyć się spać.
>Zdanie zostało wyjęte z kontekstu, który wyjaśnia jego treść.
Ty masz przywilej do wyjmowania z kontekstu?
>Autor popisywał się swoim stosunkiem do homoseksualistów w wątkach im poświęconych. Jednocześnie wielokrotnie pisał jaki ma stosunek do państwa i władz publicznych. I jak wysokie i niesprawiedliwe są podatki.
Ty nadal popisujesz się swoim stosunkiem do Autora.
>I nagle zatwardziały kapitalista postuluje zwiększenie wydatków socjalnych władz publicznych (sam w zagajeniu pisze, że opłacalne są ośrodki, w których przebywa ponad 100 dzieci). Nazwanie tego atakiem socjalizmu (w tym sensie użyłem "słowa rzut") jest i tak łagodniejsze niż nazwanie tego po imieniu: hipokryzją.
Znowu ten kontekst?
>Walka z daninami publicznymi, państwem socjalnym i głoszenie teorii, że każdy odpowiada za siebie powoduje brak pieniędzy na budownictwo komunalne (w tym rodzinne domy dziecka), pieniędzy na zapewnienie sierotom (i innym potrzebującym) odpowiedniej opieki i brak zainteresowania losem sierot (i innych znajdujących się w trudnej sytuacji).
Jeszcze analfabetyzm wtórny, wzrost liczby zachorowań na Aids i dyskryminację
>Cały ten wątek powstał po to (oczywiście w mojej opinii, bo tylko moje opinie tu prezentuję, ale staram się je uzasadniać), żeby udowodnić, że całe to gadanie o adopcjach homoseksualnych jest bezzasadne.
A ja myślę, że Twoje "całe to gadanie o adopcjach homoseksualnych jest bezzasadne." "(oczywiście w mojej opinii, bo tylko moje opinie tu prezentuję, ale staram się je uzasadniać)", i to bicie piany o RDD też.
>Autor przynajmniej nie stwierdził, że par adopcyjnych jest dość.
"Autor przynajmniej nie stwierdził, że" udowodnił tylko napisał, że się stara.
Ile masz cierpliwości do kontynuowania tych bezowocnych starań?
>Poza tym najbardziej efektywna ekonomicznie dla państwa i samorządu jest adopcja. Autor tego nie wie?
Jakoś Ty sam chyba tego nie wiesz i koniec końców decydujesz, że RDD wcale nie są złe i DD w dotychczasowej formie też nie są najgorsze a nawet lepsze od tych poprzednich.
Człowieku O CO CI CHODZI ?
PS. ?
07-07-2009 11:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Moim zdaniem problem jest nie do rozwiązania i będzie narastał, bo coraz popularniejsze, niestety są takie opinie i postawy:
Bez komentarza. Brak mi słów.
To po co bijesz pianę skoro nie masz żadnego rozwiązania?
PS. ?
Autografka (10638 punktów)
>Należy sobie
>otwarcie powiedzieć, że SYSTEM nie jest zainteresowany adopcjami i rodzinami zastępczymi, woli
>mnożyć różne placówki, bo wtedy kilkadziesiąt osób więcej ma zatrudnienie. Jeśli ze strony
>społecznej, czyli od nas samych, nie przyjdzie wyraźny nacisk, to urzędasy z pomocą dzieciom kwapić
>się nie będą, bo jest to wbrew ich interesowi. Ze strony państwa i samorządów ekonomiczne jest
>utrzymywanie placówek obsługujących jednocześnie >100 dzieci. Jeśli odrzucimy fikcję sprowadzającą
>się do wieszania wielu czerwonych tablic na budynkach, to okaże się, że już wkrótce maksymalna
>liczebność domu dziecka będzie wynosić 14 (UE), a rodzinnego domu dziecka 8, zatem zniknie argument
>ekonomiczny za utrzymywaniem molochów.

Niestety, rzeczywiście wydaje się, że system, likwidacją domów dziecka nie jest zainteresowany. Nie tylko ze względu na chęć utrzymania stanu zatrudnienia, ale również dlatego, że jest to rozwiązanie łatwiejsze. Łatwiej utworzyć jedną dużą placówkę (nota bene samo słowo brzmi koszmarnie) niż podjąć wysiłek poszukiwania odpowiednich rodziców zastępczych dla poszczególnych dzieci, bądź zorganizować pomoc finansową (lub inną) dla ubogich rodzin - bo dzieci trafiają do domów dziecka, nie tylko z uwagi na patologię rodziny, ale też z powodu biedy.
To, że dzieci w takiej placówce nie otrzymują nawet namiastki rodziny chyba mało kogo obchodzi. Rodzinnej atmosfery nie stworzą wychowawcy, którzy po skończonej pracy wracają do swoich domów i dzieci. Niby wszyscy od dawna to wiedzą, ale jak dotąd, mało z tego wynika.
Również koszty utrzymania są wyższe w domach dziecka, niż w rodzinach zastępczych, nie mówiąc już kosztach jakie trzeba by ponieść, aby pomóc rodzinie w trudnej sytuacji.
Jakąś jaskółką wydaje się być ostatni rządowy program, zakładający likwidację dużych domów dziecka do 2020 roku.

Można o tym przeczytać tu

Co z tego wyniknie - zobaczymy.

Polecam również artykuł z Gazety Wyborczej (co prawda z zeszłego roku, ale przedstawione w nim problemy, nadal są aktualne)

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
03-07-2009 23:18 
 Ocena 1 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Co z tego wyniknie - zobaczymy.
   Już zobaczyliśmy - kryzys budżetowy w lipcowej nowelizacji odebrał większość tegorocznych środków przewidzianych na rozwój sieci rodzinnych domów dziecka. Trudno o to winić rząd, ale ze względu na kryzys sprawy odwleką się o kolejne 2 lata.

   Jak napisałem, przy dobrej woli samorządów, problem można rozwiązać bez środków centralnych. Trzeba tylko mieć wolę zmian. I trochę jaj, aby porozwalać stare układy.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 10:45 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Co z tego wyniknie - zobaczymy.
>   Już zobaczyliśmy - kryzys budżetowy w lipcowej nowelizacji odebrał większość tegorocznych środków przewidzianych na rozwój sieci rodzinnych domów dziecka. Trudno o to winić rząd, ale ze względu na kryzys sprawy odwleką się o kolejne 2 lata.
>   Jak napisałem, przy dobrej woli samorządów, problem można rozwiązać bez środków centralnych. Trzeba tylko mieć wolę zmian. I trochę jaj, aby porozwalać stare układy.

A skąd samorządy wezmą środki? Podatki lokalne wprowadzą? Zadłużą się? Zawecki robi tu za ekonomistę. Może wskaże źródło finansowania?

Odkasowałem. Poza zwracaniem się do autora wypowiedzi w trzeciej osobie, niczego niestosownego tu nie dostrzegam. Placownik
05-07-2009 21:55 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>>Co z tego wyniknie - zobaczymy.
>>   Już zobaczyliśmy - kryzys budżetowy w lipcowej nowelizacji odebrał większość tegorocznych środków przewidzianych na rozwój sieci rodzinnych domów dziecka. Trudno o to winić rząd, ale ze względu na kryzys sprawy odwleką się o kolejne 2 lata.
>>   Jak napisałem, przy dobrej woli samorządów, problem można rozwiązać bez środków centralnych. Trzeba tylko mieć wolę zmian. I trochę jaj, aby porozwalać stare układy.
>A skąd samorządy wezmą środki? Podatki lokalne wprowadzą? Zadłużą się? Zawecki robi tu za ekonomistę. Może wskaże źródło finansowania?
>Odkasowałem. Poza zwracaniem się do autora wypowiedzi w trzeciej osobie, niczego niestosownego tu nie dostrzegam. Placownik
>
Dziękuję.
Gwoli wyjaśnienia. Do autora zwracam się nie tyle w 3 osobie co bezosobowo. Autor był w stosunku do mnie niegrzeczny więc poprosiłem go (grzecznie i niegrzecznie) o "nietykanie" mnie. Ponieważ był głuchy na moje prośby stąd taka a nie inna forma. Nie chcę zwracać się do niego per "ty" a nie odpowiadał na zwracanie się per "pan". Zostało jeszcze per "wy", ale to byłoby niegrzeczne. Myślę więc, że nie uwłaczam zasadom savoir-vivre'u.
07-07-2009 11:20 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Odkasowałem. Poza zwracaniem się do autora wypowiedzi w trzeciej osobie, niczego niestosownego tu nie dostrzegam. Placownik
>>
>Dziękuję.
To po co "gwolisz" dalej?
>Gwoli wyjaśnienia. Do autora zwracam się nie tyle w 3 osobie co bezosobowo. Autor był w stosunku do mnie niegrzeczny więc poprosiłem go (grzecznie i niegrzecznie) o "nietykanie" mnie. Ponieważ był głuchy na moje prośby stąd taka a nie inna forma. Nie chcę zwracać się do niego per "ty" a nie odpowiadał na zwracanie się per "pan". Zostało jeszcze per "wy", ale to byłoby niegrzeczne. Myślę więc, że nie uwłaczam zasadom savoir-vivre'u.
PS. ?
07-07-2009 11:18 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A skąd samorządy wezmą środki? Podatki lokalne wprowadzą? Zadłużą się? Zawecki robi tu za ekonomistę. Może wskaże źródło finansowania?
Jak każdy wspomaga "co piątą zarobioną przeze mnie złotówką" to nie ma szans.
Ty mi powiedz skąd wziąć na Twoją ulubioną fundację od wszystkiego?
PS. ?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Próbowałem ustalić, ile dzieci w Polsce przebywa w domach dziecka. Niestety jest to praktycznie niemożliwe, gdyż system stał się maksymalnie rozmyty. [...] ustaliłem liczbę dzieci od 25.986 do 151.373...
W obronie sierot mogłaby wystąpić jakaś organizacja, np związana z portalem. Można wystąpić z propozycją, aby dla rozwijania świadomości społecznej w tej sprawie liczba sierot w kraju była podawana w codziennym komunikacie demograficznym.
.
04-07-2009 01:40 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>W obronie sierot mogłaby wystąpić jakaś organizacja, np związana z portalem. Można wystąpić z propozycją, aby dla rozwijania świadomości społecznej w tej sprawie liczba sierot w kraju była podawana w codziennym komunikacie demograficznym.

Jak tak można, Osnowo? Żeby sieroty traktować tak, jak notowania giełdowe?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
04-07-2009 01:46 
 Ocena 5 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Żeby sieroty traktować tak, jak notowania giełdowe?
Raczej jako wspólne dobro.
.
sukulent (2309 punktów)
OK.
Po dopracowaniu szczegółów (typu - ilość dzieci w jednej rodznie i wysokość dopłaty na dziecko wtych rodzinnych domach dziecka) - sprawa opanowana z korzyścią dla dzieci.
Teraz pora na pytanie w kontekście praw dzieci - jak widzisz kwestię ubezpieczenia tych dzieci (oczywiście wiem, że w obecnym systemie dzieci te podlegają poszechnemu ubezpieczeniu na koszt wszystkich płatników podatków i wiem także, że ten system Ci się nie podoba)? Mieszkania do sprzedaży w razie choroby nie mają...

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
04-07-2009 12:32 
 Ocena 3 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Po dopracowaniu szczegółów
   Ustawa precyzuje liczbę dzieci w rodzinnym domu dziecka na 4 do 8. Standardem są dwie osoby w pokoju, więc dla takiej rodzinki potrzebny jest domek lub mieszkanie dysponujące 3 - 5 pokojami. Mieszkania, które w Szczecinie nielegalnie przyznano "ważniakom", a teraz są zwracane, są dużymi mieszkaniami, np. 148m2. Pełna rodzinka w takim mieszkaniu uzyskałaby standard 14m2/ osobę (56m2 dla rodziny czteroosobowej). Wg mnie są to przyzwoite standardy.

>Teraz pora na pytanie w kontekście praw dzieci - jak widzisz kwestię ubezpieczenia tych dzieci (oczywiście wiem, że w obecnym systemie dzieci te podlegają poszechnemu ubezpieczeniu na koszt wszystkich płatników podatków
   Wszystkie dzieci podlegają powszechnemu ubezpieczeniu i tak powinno zostać. Moje zastrzeżenia dotyczą osób pełnoletnich i zdolnych do samodzielnego funkcjonowania, czyli pozbawionych cięższego inwalidztwa.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
04-07-2009 20:32 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>   Wszystkie dzieci podlegają powszechnemu ubezpieczeniu i tak powinno zostać. Moje zastrzeżenia dotyczą osób pełnoletnich i zdolnych do samodzielnego funkcjonowania, czyli pozbawionych cięższego inwalidztwa.

Bardzo się cieszę, że tak uważasz. W świetle powyższego nieoczekiwanej i dość lapidarnej konkluzji doczekała się nasza dyskusja z wątku o rzadkich chorobach .

Pozdrawiam (Mam nadzieję, ze odzyskałeś już napięcie. To w gniazdku. Elektrycznym.)

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
04-07-2009 22:18 
 Ocena 2 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W świetle powyższego nieoczekiwanej i dość lapidarnej konkluzji doczekała się nasza dyskusja z wątku o rzadkich chorobach
   Fakt objęcia powszechnym ubezpieczeniem, w domyśle minimalnym, nie oznacza zgody na darmową realizację wszystkich procedur medycznych.

>Mam nadzieję, ze odzyskałeś już napięcie. To w gniazdku. Elektrycznym
   Właśnie zajrzałem do wiadomości i zrozumiałem. Ponoć jakaś straszna burza była w Szczecinie i są utrudnienia w ruchu. W moim odbiorze było to deszcz trwający 10 minut, a po kwadransie chodniki były już suche. Ach te media.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 08:34 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
>   Fakt objęcia powszechnym ubezpieczeniem, w domyśle minimalnym, nie oznacza zgody na darmową realizację wszystkich procedur medycznych.

Rozumiem. Czy oznacza to, że zgadzasz się na to, aby dziecko z domu dziecka nie było leczone, jeżeli trafi mu się np. czrcinoma plexus chorioidei (w populacji dziecięcej w Polsce występuje z częstością 2/3 przypadku na rok), gdyż nie mają rodziców którzy "założyliby" dodatkową kwotę? Pomimo, że wyleczalność sięga już pewnie 75%?

>Ach te media.

Media twierdziły, że w Szczecinie z powodu jakiegoś problemu elektowni po burzy brak odpowiedniego napięcia w sieci.
P.S. Czemu usunąłeś post Poziomczyńskiego? Nie był napastliwy; chętnie bym z nim podyskutowała.

Pozdrawiam.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
05-07-2009 10:28 
 0 na 8
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Rozumiem. Czy oznacza to, że zgadzasz się na to, aby dziecko z domu dziecka nie było leczone
   Nie różnicuję dzieci na te z domów dziecka i pozostałe, jedne i drugie mają identyczne minimalne ubezpieczenie. Jeśli ono starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno.

>P.S. Czemu usunąłeś post Poziomczyńskiego? Nie był napastliwy; chętnie bym z nim podyskutowała.
   Poziomczyński swoimi wielokrotnymi kłamstwami wyczerpał limit mojej dobrej woli i jego posty z moich wątków będą usuwane. Ignorowanie jest mało skuteczne. Nie odbieram Ci prawa do dyskutowania z Poziomczyńskim - na forum dyskusja prowadzona jest równocześnie w wielu wątkach na temat homoadopcji. Przekonuje on w nich, że nic tak dobrze nie zrobi dziecku jak oddanie go parze gejów.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 12:16 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
>   Nie różnicuję dzieci na te z domów dziecka i pozostałe, jedne i drugie mają identyczne minimalne ubezpieczenie. Jeśli ono starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno.

Różnicujesz, gdyż dzieci z rodzin mają szansę na to, że na leczenie (poza minimalnym limitem) wyłożą ich rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie. Dzieci z domów dziecka nie mają zaplecza, są zdane jedynie na to ubezpieczenie - jeżeli nie pokryje leczenia - do piachu.

>   Poziomczyński swoimi wielokrotnymi kłamstwami wyczerpał limit mojej dobrej woli i jego posty z moich wątków będą usuwane. Ignorowanie jest mało skuteczne. Nie odbieram Ci prawa do dyskutowania z Poziomczyńskim - na forum dyskusja prowadzona jest równocześnie w wielu wątkach na temat homoadopcji. Przekonuje on w nich, że nic tak dobrze nie zrobi dziecku jak oddanie go parze gejów.

Problem w tym, że ja nie o homoadopcjach chcę rozmawiać i mam nadzieję, że poziomczyński także nie ogranicza swej pasji polemicznej do tego jednego tematu. W swoim poście podał kilka sensownych obiekcji odnośnie proponowanego przez Ciebie rozwiązania (nie wnikam w jego intencje - być może u podłoża jego wypowiedzi leży chęć dalszego udowadniania, że homoadopcje byłyby korzystne dla dzieci) i z tymi chciałam podyskutować.
Zresztą, jak widzisz, usiłuję odnosić się do tytułu, jaki nadałeś temu wątkowi - do praw dzieci.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
05-07-2009 13:11 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Różnicujesz, gdyż dzieci z rodzin mają szansę na to, że na leczenie (poza minimalnym limitem) wyłożą ich rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie
   Wybacz, ale czy to moja wina, że te dzieci zostały odrzucone przez swoje rodziny? Popatrz też na to od drugiej strony - dlaczego te dzieci mają mieć zapewnioną systemowo lepszą opiekę niż inne dzieci? Byłaby to pozytywna dyskryminacja, czyli dyskryminacja.

>Dzieci z domów dziecka nie mają zaplecza, są zdane jedynie na to ubezpieczenie - jeżeli nie pokryje leczenia - do piachu.
   Wiem, że to trudne i brutalne, ale dziennie w Afryce z głodu umiera 40K osób, większość to dzieci. Nie da się uratować każdego ludzkiego istnienia.
   A w zakresie dodatkowej pomocy dla osieroconych dzieci widzę wielkie pole do popisu dla różnych form pomocy charytatywnej, którą świadczą firmy w ramach PR i osoby fizyczne w ramach dobrej woli i ulg podatkowych.

>Problem w tym, że ja nie o homoadopcjach chcę rozmawiać
   No to nie z Poziomczyńskim.

>W swoim poście podał kilka sensownych obiekcji odnośnie proponowanego przez Ciebie rozwiązania
   Sensownych? Maksymalna liczebność RDD zwiększyła mu się z 8 na 24 osoby. Nie doczytał, że mieszkania wcześniej nielegalnie przyznane "ważniakom" po zwrocie są wolne i nie wymagają wykwaterowywania nikogo. I parę innych bzdur.
   Poziomczynski od dłuższego czasu głównie stara się krytykować każdą moją wypowiedź, więc miarka się przebrała i w moich wątkach nie życzę sobie jego wypowiedzi. Jak ktoś notorycznie opluwa drugą osobę, to niech się nie dziwi, że przestaje być zapraszany przez tę osobę.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 13:52 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>   Wybacz, ale czy to moja wina, że te dzieci zostały odrzucone przez swoje rodziny?

A, to zależy. Jeżeli jesteś facetem, który prowadził jeepa, który na przejściu dla pieszych potrącił ze skutkiem śmiertelnym rodziców danego dziecka - to i owszem.

>Popatrz też na to od drugiej strony - dlaczego te dzieci mają mieć zapewnioną systemowo lepszą opiekę niż inne dzieci? Byłaby to pozytywna dyskryminacja, czyli dyskryminacja.

Nie muszę patrzeć na to, na szczęście, z drugiej strony, gdyż w chwili obecnej wszystkie dzieci mają ubezpieczenie, pozwalające leczyć takie carcinoma plexus chorioidei bez przeszkód. Dopiero w systemie, który Ty proponujesz, będzie pole do dyskryminacji w jedną, lub w drugą stronę.

>   Wiem, że to trudne i brutalne, ale dziennie w Afryce z głodu umiera 40K osób, większość to dzieci. Nie da się uratować każdego ludzkiego istnienia.

Tak. Nie żyję w Afryce, tylko tutaj. Wobec tego próbuję uratować każde ludzkie istnienie, które znajduje się w zasięgu moich działań. Nie widzę dobrego powodu, dla jakiego chcesz Afrykę przenieść tutaj.

>   A w zakresie dodatkowej pomocy dla osieroconych dzieci widzę wielkie pole do popisu dla różnych form pomocy charytatywnej, którą świadczą firmy w ramach PR i osoby fizyczne w ramach dobrej woli i ulg podatkowych.

Już lecą.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
05-07-2009 14:57 
 0 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>A, to zależy. Jeżeli jesteś facetem, który prowadził jeepa, który na przejściu dla pieszych potrącił ze skutkiem śmiertelnym rodziców danego dziecka - to i owszem.
   Po pierwsze, nie jestem facetem, który kogoś zabił lub okaleczył. Po drugie, w takich przypadkach sąd ochoczo przyznaje rentę na koszt sprawcy. Wyjątkiem jest przypadek, kiedy sprawcą jest Policja, bowiem oni "równiejsi" są...

>Nie muszę patrzeć na to, na szczęście, z drugiej strony, gdyż w chwili obecnej wszystkie dzieci mają ubezpieczenie, pozwalające leczyć takie carcinoma plexus chorioidei bez przeszkód
   Zatem nie wprowadzaj nastroju defetyzmu.

>Dopiero w systemie, który Ty proponujesz, będzie pole do dyskryminacji w jedną, lub w drugą stronę
   Zapewniam Cię, że jeśli wyleczalność wynosi 75%, a osoba leczona ma przed sobą jakieś 40 lat składkowych, to ekonomia jak najbardziej wskazuje na zasadność takiego leczenia.

>Tak. Nie żyję w Afryce, tylko tutaj
   Uroczy relatywizm, ale nie rozwijajmy tego.

>Już lecą.
   A lecą, lecą. Jeden mój znajomy regularnie dostarcza przetwory mięsne, z krótszym terminem. Inny podobnie postępuje w przypadku napojów. Sam czasem coś podrzucę. Zdecydowana większość tym się nie chwali z obawy, że jakiś debilny urzędas każe z tego tytułu odprowadzić vat albo coś.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 16:37 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>Po pierwsze, nie jestem facetem, który kogoś zabił lub okaleczył. Po drugie, w takich przypadkach sąd ochoczo przyznaje rentę na koszt sprawcy. Wyjątkiem jest przypadek, kiedy sprawcą jest Policja, bowiem oni "równiejsi" są...

Z tego wynika, że jeżeli masz wrednych starych, którzy oddają Cię do bidula, a w ubezpieczeniach panują reguły Zaweckiego - wpychaj ich pod jeepa, byle nie policyjnego. Wtedy masz szansę w walce z białaczką...

>>Dopiero w systemie, który Ty proponujesz, będzie pole do dyskryminacji w jedną, lub w drugą stronę

>   Zapewniam Cię, że jeśli wyleczalność wynosi 75%, a osoba leczona ma przed sobą jakieś 40 lat składkowych, to ekonomia jak najbardziej wskazuje na zasadność takiego leczenia.

I kto ma o tym każdorazowo decydować?

>   Uroczy relatywizm, ale nie rozwijajmy tego.

To nie uroczy relatywizm, tylko prosta praktyka. Ja jestem jedna i dysponuję określoną ilością czasu. Afryka jest w Afryce, a Polska jest tu. Mam czas i siły na "tu".

>   A lecą, lecą. Jeden mój znajomy regularnie dostarcza przetwory mięsne, z krótszym terminem. Inny podobnie postępuje w przypadku napojów. Sam czasem coś podrzucę. Zdecydowana większość tym się nie chwali z obawy, że jakiś debilny urzędas każe z tego tytułu odprowadzić vat albo coś.

Mowa o kasie na leczenie, a nie o prawie przeterminowanym przetworze mięsnym.

Pozdrawiam
>
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.



"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
05-07-2009 16:51 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Z tego wynika, że jeżeli masz wrednych starych, którzy oddają Cię do bidula, a w ubezpieczeniach panują reguły Zaweckiego - wpychaj ich pod jeepa, byle nie policyjnego. Wtedy masz szansę w walce z białaczką...
   Znowu zderzenie Twojego idealizmu z twardymi regułami ekonomii.

>I kto ma o tym każdorazowo decydować?
   A po co każdorazowo? Istnieją procedury medyczne i jeśli objęte są ubezpieczeniem, to nie są płatne.

>Mowa o kasie na leczenie, a nie o prawie przeterminowanym przetworze mięsnym.
   Istnieją różne fundacje na różne cele. Wszystkim nie da się pomóc. Nie każdy może mieć domek z basenem i mercedesa. W komunie miało być równo, a było gówno, czyli sieć służby zdrowia MON i MSW dla tych "równiejszych".


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 20:05 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>   Znowu zderzenie Twojego idealizmu z twardymi regułami ekonomii.

Znaczy - wpychać pod jeepa?

>   A po co każdorazowo? Istnieją procedury medyczne i jeśli objęte są ubezpieczeniem, to nie są płatne.

Jak myślisz - skąd wiadomo, że wyleczalność CPT to 75%? Gdyż ci pacjenci są leczeni. Co więcej - ta wyleczlność w latach 90-tych wynosiła jakieś 15-25%. Gdyby Twoje reguły wprowadzono w latach 90-tych, z punktu widzenia ekonomicznego, ta jednostka chorobowa nie znalazłaby się w sferze refundacji. Jakby się nie znalazła, to pacjenci leczeni by nie byli. No, niechby że 50% (optymistycznie) wyściubiłoby te pieniądze. Grupę pozwalającą wysnuć jakieś konkluzje zbierałoby się dwa razy dłużej. Do dzisiaj jeszcze nie mielibyśmy efektywnej metody. To samo dotyczy wszystkich innych ciężkich i potencjalnie śmiertelnych chorób.

>   Istnieją różne fundacje na różne cele. Wszystkim nie da się pomóc. Nie każdy może mieć domek z basenem i mercedesa.

Bla, bla, bla jak mawiali bitelsi.

>W komunie miało być równo, a było gówno, czyli sieć służby zdrowia MON i MSW dla tych "równiejszych".

Ale zrobiono też bardzo wiele dobrego.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
05-07-2009 20:31 
 Ocena 2 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Znaczy - wpychać pod jeepa?
   Na swój rachunek rób co tylko chcesz.

>Jak myślisz - skąd wiadomo, że wyleczalność CPT to 75%?
   Nowatorskie i eksperymentatorskie metody leczenia nigdzie nie są bezpłatne. Muszą za nie zapłacić pacjenci albo muszą zainwestować koncerny albo rząd musi przyznać grant badawczy.

>Ale zrobiono też bardzo wiele dobrego.
   I jeszcze więcej złego.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 21:45 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)

>   Nowatorskie i eksperymentatorskie metody leczenia nigdzie nie są bezpłatne. Muszą za nie zapłacić pacjenci albo muszą zainwestować koncerny albo rząd musi przyznać grant badawczy.

To nie takie proste. Jeżeli w grę wchodzi nowy lek - w badania kliniczne inwestują koncerny. W przypadku dzieci badań takich jest niewiele, gdyż spodziewany rynek zbytu jest żaden. Jeżeli metoda jest , jak piszesz, naowatorska, lub eksperymentalna zwykle też ma jakiegoś sponsora. Gros postępu dokonuje się jednak w ramach "starych" leków, konwencjonalnej radioterapii - zmianom podlega moment zastosowania poszczególnych procedur, dawkowanie leków, pole napromieniania, jego dawka. Do takich zmian w leczeniu, aż do osiągnięcia optimum nie ma sponsorów.

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
06-07-2009 10:47 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)

>>Mowa o kasie na leczenie, a nie o prawie przeterminowanym przetworze mięsnym.
>   Istnieją różne fundacje na różne cele. Wszystkim nie da się pomóc. Nie każdy może mieć domek z basenem i mercedesa. W komunie miało być równo, a było gówno, czyli sieć służby zdrowia MON i MSW dla tych "równiejszych".

Ja znam fundację od wszystkiego, którą wspieram co piątą zarobioną przeze mnie złotówką. Różnie się za mojego życia nazywała, ale robi co może na skalę o jakiej inne fundacje mogą tylko marzyć.
Powolne likwidowanie tejże fundacji powoduje właśnie narastanie problemów społecznych, których prywatne fundacje, przy całym szacunku dla zaangażowanych w nie osób, nie były, nie są i nie będą rozwiązać.
07-07-2009 11:13 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ja znam fundację od wszystkiego, którą wspieram co piątą zarobioną przeze mnie złotówką. Różnie się za mojego życia nazywała, ale robi co może na skalę o jakiej inne fundacje mogą tylko marzyć.
>Powolne likwidowanie tejże fundacji powoduje właśnie narastanie problemów społecznych, których prywatne fundacje, przy całym szacunku dla zaangażowanych w nie osób, nie były, nie są i nie będą rozwiązać.
Masz na myśli nasze państwo?
Jeżeli tak to powiedz mi skąd masz takie ulgi, że "co piątą zarobioną przeze mnie złotówką"?
Ja też tak chcę.
PS. ?
05-07-2009 12:36 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Rozumiem. Czy oznacza to, że zgadzasz się na to, aby dziecko z domu dziecka nie było leczone
>   Nie różnicuję dzieci na te z domów dziecka i pozostałe, jedne i drugie mają identyczne minimalne ubezpieczenie. Jeśli ono starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno.

Plus za część wypowiedzi dotyczącą ubezpieczeń.
05-07-2009 21:44 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>   Poziomczyński swoimi wielokrotnymi kłamstwami wyczerpał limit mojej dobrej woli i jego posty z moich wątków będą usuwane.

   Przyjęcie takiej zasady postępowania jest nie do przyjęcia. Osobiste animozje proszę wyrażać drogą prywatnej korepondencji.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-07-2009 22:01 
 Ocena-4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>   [color=red]Przyjęcie takiej zasady postępowania jest nie do przyjęcia
   Pewnie, zasadą do przyjęcia jest: wspieraj komuchów, sekuj każdego o innych poglądach. Tyle w tym racjonalizmu, co demokracji w demokracji socjalistycznej.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 23:12 
 Ocena 8 na 8
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Pewnie, zasadą do przyjęcia jest: wspieraj komuchów, sekuj każdego o innych poglądach. Tyle w tym racjonalizmu, co demokracji w demokracji socjalistycznej.

>>   Poziomczyński swoimi wielokrotnymi kłamstwami wyczerpał limit mojej dobrej woli i jego posty z moich wątków będą usuwane.
Przypomnę Ci tylko, że
Cytat:
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
(wytłuszczenie moje)
W związku z tym, Twoja wypowiedź o kasowaniu wypowiedzi poziomczyńskiego wyłącznie za autorstwo jest właśnie zwykłym sekowaniem człowieka o innych poglądach.
Czy na tym polega współczesny liberalizm?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Dopuścisz głos krytyczny? Ciekaw jestem...

Prawda jest jedna.
05-07-2009 23:28 
 0 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Zbyszku, wiem, że czytasz praktycznie wszystko, więc wiesz co wyprawiał i wyprawia poziomczyński. Komuszy zez moderacji powoduje, że jego wielokrotne łamanie Regulaminu pozostawało i pozostaje bez żadnego odzewu, mimo moich zgłoszeń. Natomiast w drugą stronę jest święte oburzenie, ostrzeżenia i nie wiadomo jeszcze co. Rozumiem takie działania na forum KPP, ale to forum mieni się racjonalistycznym. Niestety w praktyce jest to tylko fałszywa maska typowego lewactwa. Powiedz mi, dlaczego przedsięwzięcia wykonywane przez lewicę nie mogą opierać się na uczciwych zasadach?

>P.S: Dopuścisz głos krytyczny? Ciekaw jestem...
   Jesteśmy obaj już długo na tym forum, więc wiesz, że chętnie dyskutuję z osobami o odmiennych poglądach, byleby była to merytoryczna rozmowa. Nie widzę możliwości rozmowy z trollem. Niestety to forum nie tylko nie daje ochrony przed trollami, ale wręcz im sprzyja.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 10:52 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>   Zbyszku, wiem, że czytasz praktycznie wszystko, więc wiesz co wyprawiał i wyprawia poziomczyński. Komuszy zez moderacji powoduje, że jego wielokrotne łamanie Regulaminu pozostawało i pozostaje bez żadnego odzewu, mimo moich zgłoszeń. Natomiast w drugą stronę jest święte oburzenie, ostrzeżenia i nie wiadomo jeszcze co. Rozumiem takie działania na forum KPP, ale to forum mieni się racjonalistycznym. Niestety w praktyce jest to tylko fałszywa maska typowego lewactwa. Powiedz mi, dlaczego przedsięwzięcia wykonywane przez lewicę nie mogą opierać się na uczciwych zasadach?

Zawecki bezpodstawnie zarzuca mi wielokrotne łamanie regulaminu. Proszę o konkretne zarzuty, albo skieruję tę wypowiedź do moderatorów. (Zarzuty wobec moderatorów same z siebie są łamaniem regulaminu.)
06-07-2009 21:14 
 Ocena 4 na 4
sztejkat (4743 punktów)
Chłopaki, dajcie sobie siana, dobrze?

Bo to się zmienia w "psze pani, a bo to on zaczął".

Psujecie to forum i tyle.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
dydymus (431 punktów)
Witam wszystkich i dla rozluźnienia atmosfery proponuję:

www.youtube.com/watch?v=eQ8Tia5_sQo&feature=fvhl

Pozdrawiam

Nie w tym miejscu się wpisałem jednak chciałem tylko przypomnieć o kim tu panowie rozmawiają.
06-07-2009 21:45 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Komuszy zez moderacji powoduje, że jego wielokrotne łamanie Regulaminu pozostawało i pozostaje bez żadnego odzewu, mimo moich zgłoszeń. Natomiast w drugą stronę jest święte oburzenie, ostrzeżenia i nie wiadomo jeszcze co.

Nie wiem, czy trochę nie przesadzasz z tym zezem. W końcu musisz przyznać, że jednak "dałeś trochę czadu" w swoich wątkach. i teraz rozbuchane emocje po obu stronach trudno uciszyć. Nie zmienia to jednak faktu, że "zabawa" w seryjne minusy wstawiane przez grupę, kojarzy mi się wyłącznie z poziomem piaskownicy.
Co do zgłoszeń o nadużycie, może byłoby dobrze, gdyby informacja o wysłaniu takich zgłoszeń do konkretnej wypowiedzi, była widoczna dla użytkowników.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
06-07-2009 22:25 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie wiem, czy trochę nie przesadzasz z tym zezem. W końcu musisz przyznać, że jednak "dałeś trochę czadu" w swoich wątkach. i teraz rozbuchane emocje po obu stronach trudno uciszyć
   Trudno się nie wkurzyć, kiedy ktoś pisze coś takiego (www.racjonalista.pl/forum.php/s,220273#w222412), pozostaje to bez jakiejkolwiek reakcji moderatorów, a na dodatek wzbudza entuzjastyczny aplauz gawiedzi (+13/-0).
   Potem pojawia się coś takiego (www.racjonalista.pl/forum.php/s,224739) i mimo moich wielokrotnych zgłoszeń znów pozostaje to bez jakiekolwiek reakcji moderatorów. W takiej sytuacji określenie zez to czysty eufemizm.

>Nie zmienia to jednak faktu, że "zabawa" w seryjne minusy wstawiane przez grupę, kojarzy mi się wyłącznie z poziomem piaskownicy.
   To taki obecny tu zwyczaj mający na celu całkowitą eliminację osób o innych poglądach, jako żywo zaczerpnięty ze zwyczajów systemów totalitarnych, które przodowały w eliminacji przeciwników politycznych. Pod zwodniczym szyldem racjonalizmu kultywowane jest tu lewackie getto.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 22:40 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

Rzeczywiście wygląda na to, że "instytucja ostrzeżenia" powinna być częściej stosowana. Rozumiem Twoje zdenerwowanie, ale Twoi adwersarze pewnie też swoje powody do zdenerwowania mieli. No i czesa chyba nie nazwiesz lewakiem? Niestety, wygląda na to, że nikt nie ma ochoty tej awantury zakończyć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>Nie zmienia to jednak faktu, że "zabawa" w seryjne minusy wstawiane przez grupę, kojarzy mi się wyłącznie z poziomem piaskownicy.
>   To taki obecny tu zwyczaj mający na celu całkowitą eliminację osób o innych poglądach, jako żywo zaczerpnięty ze zwyczajów systemów totalitarnych, które przodowały w eliminacji przeciwników politycznych. Pod zwodniczym szyldem racjonalizmu kultywowane jest tu lewackie getto.

Czujesz się prześladowany (zwłaszcza przez gejowskie lobby)? Jeśli tak, złoże do moderatorów wniosek o przyznanie ci statusu stonki ziemniaczanej (leptinotarsa decemlineata).


?/!
07-07-2009 01:01 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Chyba raczej Leptinotarsa decemlineata.

Pozdrawiam.
05-07-2009 23:55 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
>>   [color=red]Przyjęcie takiej zasady postępowania jest nie do przyjęcia
>   Pewnie, zasadą do przyjęcia jest: wspieraj komuchów, sekuj każdego o innych poglądach. Tyle w tym racjonalizmu, co demokracji w demokracji socjalistycznej.

Nie możesz zabronić sie komuś wypowiadać na forum (chociażby w jednym wątku) tylko dlatego, że uważasz, że wygaduje bzdury. Tak długo jak ktoś nie łamie regulaminu, wolność wypowiedzi powinna być zagwarantowana.
06-07-2009 00:17 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie możesz zabronić sie komuś wypowiadać na forum (chociażby w jednym wątku) tylko dlatego, że uważasz, że wygaduje bzdury. Tak długo jak ktoś nie łamie regulaminu, wolność wypowiedzi powinna być zagwarantowana.
   Rzecz w tym, że Regulamin na tym forum obowiązuje tylko niektórych. Osoby o skrajnie lewicowych poglądach mogą tu pisać wszystko i do woli obrażać osoby o odmiennych poglądach. Co mam zrobić skoro moderacja jest celowo ślepa na kilkadziesiąt postów poziomczyńskiego, których głównym celem, a czasem jedynym, jest osobiste nękanie innego użytkownika?


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
stilgar (7322 punktów)
>>Nie możesz zabronić sie komuś wypowiadać na forum (chociażby w jednym wątku) tylko dlatego, że uważasz, że wygaduje bzdury. Tak długo jak ktoś nie łamie regulaminu, wolność wypowiedzi powinna być zagwarantowana.
>   Rzecz w tym, że Regulamin na tym forum obowiązuje tylko niektórych. Osoby o skrajnie lewicowych poglądach mogą tu pisać wszystko i do woli obrażać osoby o odmiennych poglądach. Co mam zrobić skoro moderacja jest celowo ślepa na kilkadziesiąt postów poziomczyńskiego, których głównym celem, a czasem jedynym, jest osobiste nękanie innego użytkownika?

Ja w takich wypadkach korzystam z funkcji "Ignoruj posty tego użytkownika". Polecam, od razu człowiekowi lżej jak nie musi czytać wypocin coniektórych...
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ja w takich wypadkach korzystam z funkcji "Ignoruj posty tego użytkownika". Polecam, od razu człowiekowi lżej jak nie musi czytać wypocin coniektórych...
   To jest nieskuteczne - patrz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,227759


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
stilgar (7322 punktów)
>>Ja w takich wypadkach korzystam z funkcji "Ignoruj posty tego użytkownika". Polecam, od razu człowiekowi lżej jak nie musi czytać wypocin coniektórych...
>   To jest nieskuteczne - patrz tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,227759

No, nie jest to najlepiej dopracowane, ale zawsze lepiej takie ignorowanie jak żadne.
06-07-2009 08:08 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Nie na temat, ale sam autor wątku ciągnie tę dygresję.
A może nie działa z tego powodu:



To oczywiście jest lista moich czytelników.
Pozdrawiam
06-07-2009 08:17 
 Ocena 5 na 5
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Ja nie nękam użytkownika. Tylko jego poglądy. To się nazywa dyskusja.
Poza tym nie przypominam sobie, żebym kogoś na forum obraził (jeżeli tak to serdecznie przepraszam, musiałem zrobić to niechcący). Za to sam zostałem obrażony wielokrotnie. Na przykład w tym wątku po raz kolejny zarzucono mi bezzasadnie kłamstwo.
W dziale "Sprawy Forum" są wątki poświęcone forum, użytkownikom itd.
Proponuję założyć tam wątek dotyczący tego, że niektórym użytkownikom wolno więcej.
Ups. Tam jest już taki wątek (zresztą nie jeden).
07-07-2009 11:09 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ja nie nękam użytkownika. Tylko jego poglądy. To się nazywa dyskusja.
Ja też Cię nie nękam. Tylko formę w jakiej próbujesz przedstawić swoje poglądy.
Ale ni jak nie wychodzi z tego dyskusja. Czuję się dyskryminowany.
PS. ?
06-07-2009 10:42 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Rozumiem. Czy oznacza to, że zgadzasz się na to, aby dziecko z domu dziecka nie było leczone
>   Nie różnicuję dzieci na te z domów dziecka i pozostałe, jedne i drugie mają identyczne minimalne ubezpieczenie. Jeśli ono starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno.
Porażająca troska o dobro dziecka.
Ale skoro dziecko jest pod opieką państwa dysponującego sprzętem i możliwościami, to czy obowiązkiem państwa nie jest leczenie go?
07-07-2009 11:06 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Porażająca troska o dobro dziecka.
>Ale skoro dziecko jest pod opieką państwa dysponującego sprzętem i możliwościami, to czy obowiązkiem państwa nie jest leczenie go?
Uważam, że jak najbardziej tylko dlaczego tak słabo się z niego wywiązuje, proszę Cię uświadom mnie.
PS. ?
04-07-2009 21:38 
 Ocena 5 na 9
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>OK.
>Po dopracowaniu szczegółów (typu - ilość dzieci w jednej rodznie i wysokość dopłaty na dziecko wtych rodzinnych domach dziecka) - sprawa opanowana z korzyścią dla dzieci.
>Teraz pora na pytanie w kontekście praw dzieci - jak widzisz kwestię ubezpieczenia tych dzieci (oczywiście wiem, że w obecnym systemie dzieci te podlegają powszechnemu ubezpieczeniu na koszt wszystkich płatników podatków i wiem także, że ten system Ci się nie podoba)? Mieszkania do sprzedaży w razie choroby nie mają...
Bardzo łatwo jest rozwiązać problem jeżeli zapomni się o otoczeniu, w którym się funkcjonuje.
Prezentowane rozwiązanie ma być antidotum na ewentualną adopcję przez pary jednopłciowe. A sposób realizacji (zapewnienie mieszkań i utrzymania prze samorząd) jest sprzeczny z tym co proponujący rozwiązanie pisał na tym forum. Rozpisywał się regularnie jak to państwo podatkami okrada go z jego pieniędzy, a on lepiej od państwa wie na co je przeznaczyć. Teraz nagle stał się socjalistą (na złość gejom).
To każe podejrzliwie patrzeć na jego intencje i proponowane rozwiązanie.
Zwróć uwagę, że autor przede wszystkim zakłada złą wolę urzędników, którzy blokują powstawianie rodzinnych domów dziecka.
Oczywiście lepszy rodzinny dom dziecka niż duży dom dziecka, ale:
- trzeba znaleźć odpowiednie lokum (autor podał ogólną liczbę mieszkań będących w gestii samorządu, a nie mieszkań spełniających warunki i nie zasiedlonych)
- trzeba znaleźć środki, utrzymanie dziecka w rodzinnym domu dziecka kosztuje drożej niż w dużym domu dziecka;
- trzeba znaleźć chętnych do prowadzeni takiego domu; prowadzenie takiego domu to nie w kij dmuchał (www.maluch(*)ny_zastepcze/index.php3?show=9); autor proponuje zwolnienie odpowiedniej liczby osób przez samorząd i zmuszenie ich przymusem ekonomicznym do prowadzenia takiej placówki. Wśród wymienionych przez Zaweckiego 60 osób nie wszyscy są wychowawcami. Zawecki z właściwą sobie sztuką naciąga statystyki pod swoje tezy. W dużym domu dziecka kwalifikowany wychowawca ma pod opieką więcej niż 8 dzieci. Reszta to przypadkowi de facto pracownicy (kucharki, woźne, konserwatorzy etc.)

Przeczytaj artykuł na maluchach.pl. Rodzinny dom dziecka to dalej dom dziecka prowadzony przez samorząd.
Czy taki dom dziecka rozwiązuje problem? Pewnie lepiej niż duża placówka, ale gorzej niż rodzina zastępcza nie mówiąc już o adopcyjnej. Takie rozwiązanie to tylko półśrodek. Interes dziecka nie jest zabezpieczony. No chyba że ktoś myśli, że dziecko po osiągnięciu pełnoletności powinno być zostawione samo sobie, jest w końcu zdrowe i Zawekci nie będzie go utrzymywał (patrz pierwszy mój post w tym wątku). Rodzice adopcyjni mają obowiązki wobec dziecka i wobec ewentualnych wnuków.
Poza tym postawa Zaweckiego (każdy sobie rzepką skrobie, państwo ręce precz od moich pieniędzy, urzędnicy to darmozjady itd.) jest na tyle powszechna, że rodzinne domy dziecka (podobnie jak rodziny zastępcze) często spotykają się z zarzutem, że ich celem jest tylko zarabianie pieniędzy na wychowywaniu dziecka.
No i samorząd powinien takie domy prowadzić. Byle nie za pieniądze Zaweckiego.

Odkasowałem po skasowaniu przez autora wątku. Placownik.
05-07-2009 22:15 
 Ocena 1 na 5
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Dziękuję. Miło wiedzieć, że Kolegium Moderatorów działa.
Pozdrawiam
P.S. Czyżby punktacja tej wypowiedzi sugerowała, że nie wszyscy cieszą się z działania Kolegium?
Smith (10069 punktów)
>Dziękuję. Miło wiedzieć, że Kolegium Moderatorów działa.
Dołączam się do podziękowań
>Pozdrawiam
Też się dołączam
>P.S. Czyżby punktacja tej wypowiedzi sugerowała, że nie wszyscy cieszą się z działania Kolegium?
Cóż widocznie jestem wyjątkiem
?
06-07-2009 10:52 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)

>Prezentowane rozwiązanie ma być antidotum na ewentualną adopcję przez pary jednopłciowe. A sposób realizacji (zapewnienie mieszkań i utrzymania prze samorząd) jest sprzeczny z tym co proponujący rozwiązanie pisał na tym forum. Rozpisywał się regularnie jak to państwo podatkami okrada go z jego pieniędzy, a on lepiej od państwa wie na co je przeznaczyć. Teraz nagle stał się socjalistą (na złość gejom).

Do tego trudno mi się odnieść, gdyż o intencjach Roberta nie mam pojęcia. Zakładam, że jego intencją jest zaproponowanie rozwiązania korzystnego dla osieroconych dzieci. Zakładam, że takie też intencje przyświecają Tobie.

>Zwróć uwagę, że autor przede wszystkim zakłada złą wolę urzędników, którzy blokują powstawianie rodzinnych domów dziecka.

Może mieć rację. Aby stworzyć rodzinny dom dziecka trzeba ruszyć się z krzesła i załatwić całą masę rzeczy. Dużo łatwiej z tego krzesła nie wstawać, zwłaszcza, że nikt ich nie rozlicza z tego, czego nie stworzyli. Za to rozliczy ze wszystkich trudności powstałych przy powstawaniu.

>Oczywiście lepszy rodzinny dom dziecka niż duży dom dziecka, (...)

I to jest podstawa.

>ale:
>- trzeba znaleźć odpowiednie lokum (autor podał ogólną liczbę mieszkań będących w gestii samorządu, a nie mieszkań spełniających warunki i nie zasiedlonych)
>- trzeba znaleźć środki, utrzymanie dziecka w rodzinnym domu dziecka kosztuje drożej niż w dużym domu dziecka;
>- trzeba znaleźć chętnych do prowadzeni takiego domu; prowadzenie takiego domu to nie w kij dmuchał (www.maluch(*)ny_zastepcze/index.php3?show=9);

Wszystko to prawda, ale do przebrnięcia.

>autor proponuje zwolnienie odpowiedniej liczby osób przez samorząd i zmuszenie ich przymusem ekonomicznym do prowadzenia takiej placówki.

To akurat nie jest najlepszy pomysł. Przymus raczej nie jest dobrym motorem do powstania pozytywnych więzi emocjonalnych, jakie są podstawowym atutem takiego rodzinnego domu dziecka.

>Czy taki dom dziecka rozwiązuje problem? Pewnie lepiej niż duża placówka, ale gorzej niż rodzina zastępcza nie mówiąc już o adopcyjnej. Takie rozwiązanie to tylko półśrodek.

Oczywiście, ale całkiem przyzwoity.

>Interes dziecka nie jest zabezpieczony.

W udanym rodzinnym domu dziecka jest.

>No chyba że ktoś myśli, że dziecko po osiągnięciu pełnoletności powinno być zostawione samo sobie, jest w końcu zdrowe i Zawekci nie będzie go utrzymywał (patrz pierwszy mój post w tym wątku). Rodzice adopcyjni mają obowiązki wobec dziecka i wobec ewentualnych wnuków.

Nie do końca. To się zawsze odbywa na zasadzie dobrowolności. Nie ma formalnych obowiązków rodziców wobec dorosłych dzieci i ich dzieci.

>rodzinne domy dziecka (podobnie jak rodziny zastępcze) często spotykają się z zarzutem, że ich celem jest tylko zarabianie pieniędzy na wychowywaniu dziecka.

Masz rację. Z takim samym zarzutem (że to dla pieniędzy) spotykają się ludzie działający charytatywnie, strażacy i inni. I mam nadzieję że się nie przejmują, albo przejmują nie za bardzo.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
06-07-2009 21:54 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Jedna uwaga na początek. Nie jestem przeciwny Rodzinnym Domom Dziecka. Najprawdopodobniej są lepszym rozwiązaniem niż duże placówki wychowawcze (a propos "placówka" to RDD jest również "placówką" podległą samorządowi). Mam co prawda wątpliwości dotyczące funkcjonowania RDD. Moje wątpliwości pogłębił program "Warto Rozmawiać", w którym wystąpiły osoby prowadzące tego typu placówki. Jednak wątpliwości te nie dotyczyły samej zasadności zakładania RDD a jedynie kwalifikacji osób je prowadzących.
W tym wątku zakładam, że RDD są prowadzone przez właściwe osoby, które wiedzą co prowadzą. I myślę, że wszyscy zgadzamy się, że RDD jest lepszy niż Państwowy Dom Dziecka.
Moja krytyka dotyczy zasadniczo 2 rzeczy:
- instrumentalnego wykorzystania RDD jako argumentu w dyskusji o adopcjach przez związki partnerskie
- uproszczenia problemów związanych z zakładaniem i funkcjonowaniem RDD i zrzucenie na samorząd odpowiedzialności za utrzymywanie PDD.
I. Instrumentalność
Wątek został zaanonsowany tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225452. Autor wyraźnie pisze, że pokaże, iż państwo ma możliwość "rozwiązania problemów archaicznych domów dziecka" bez uciekania się do "eksperymentów". I przez pryzmat tego anonsu oceniam wypowiedź autora. (Przez pryzmat jego wypowiedzi na temat roli państwa oceniam jego intencje, ale tego wątku nie będę kontynuował.)
Samo potraktowanie RDD jako rozwiązania problemu anachronicznych domów dziecka jest, moim zdaniem, nieporozumieniem. Celem opieki społecznej jest zapewnienie optymalnych warunków dziecku a nie likwidowanie dla zasady PDD. Celem podstawowym powinno być uporządkowanie sytuacji prawnej dziecka i znalezienie mu rodziny adopcyjnej (nie wiem, czy jeszcze praktykuje się rodziny zastępcze). Nawet całkowita likwidacja PDD i umieszczenie wychowanków w RDD nie zdejmie z opieki społecznej obowiązku uregulowania sytuacji dziecka. Założenie, że celem jest wychowanie dziecka w domu dziecka, tyle że mniejszym, nie kieruje się dobrem dziecka.
RDD ma jedną, podstawową zaletę: można umieścić w nim dziecko o nie uporządkowanej sytuacji prawnej (nie kwalifikujące się do adopcji).
II. Uproszczenia
Część uproszczeń wynika (moim oczywiście zdaniem) z chęci udowodnienia za wszelką cenę, że rozwiązanie problemu jest w zasięgu ręki. Wystarczy wskazać winnego (SYSTEM) i pokazać jak łatwo można osiągnąć założony stan. Niechęć systemu ilustruje ten link www.gdansk.pl/nasze-miasto,97,5623.html
Uproszczenia są 2 rodzajów:
1. Żonglerka liczbami. Zacznę od liczb, choć wcale nie są głównym uproszczeniem. Liczba 25 tys. mieszkań będących w gestii samorządów nic nie mówi. Przede wszystkim należy ograniczyć się do mieszkań o odpowiednim metrażu i warunkach. Większość tych mieszkań jest zasiedlona. Autor nie podał jak długa jest kolejka oczekujących na mieszkanie komunalne. Pula mieszkań komunalnych służy do zaspokajania wielu potrzeb ludności nie tylko do tworzenia RDD. Podanie kompletnej informacji o sytuacji mieszkalnictwa komunalnego w Szczecinie pozwoliłoby nam ocenić, czy rozwiązanie rzeczywiście jest tak łatwo osiągalne.
Druga liczba to szacunek pracowników PDD, którzy stracą pracę po likwidacji placówek (60) i łatwe założenie, że w tej liczbę znajdzie się odpowiednia liczba do prowadzenia RDD. Pisałem już o tym, że domy dziecka nie zatrudniają wyłącznie wychowawców, podałem link do strony zajmującej się problematyką i opisującej jakim wyzwaniem jest prowadzenie RDD.
2. Pomijanie trudności obiektywnych i zrzucanie sytuacji na urzędników.
- wydaje mi się, że podstawową trudnością zarówno przy organizacji RDD jak i adopcjach jest brak chętnych. Mieszkanie (a lepiej dom) można zorganizować. Zresztą obowiązkiem gminy jest zapewnienie mieszkań komunalnych dla potrzebujących
- i tu dochodzimy do głównego problemu samorządów: braku środków. Samorządy borykają się z nadmiarem zadań i niedoborem środków. I to jest główny powód, dla którego nawet jak znajdą się chętni to jest problem z zapewnieniem lokum dla RDD (najlepiej jak sami dysponują odpowiednim metrażem i standardem). Z adopcją jest o tyle łatwiej, że starający się mają obowiązek zapewnić właściwe warunki dziecko, w tym warunki mieszkaniowe. Ale problem polega na tym, że w ogóle próbowano zlikwidować obowiązki socjalne państwa i samorządów.
- jeżeli już mówimy jak ważne jest dobro dziecka, to część dzieci może nie kwalifikować się do RDD. Część dzieci przebywa w domach dziecka czasowo, z powodu różnych zdarzeń losowych powodujących, że rodzice nie mogą się nimi zajmować. Jednak po pewnym czasie mogą do swoich rodziców wrócić. Nie wiem czy zbudowanie więzi pararodzicielskich z opiekunami z RDD nie zachwieje psychiką dziecka w momencie, kiedy będzie mogło wrócić do rodziców (z wielu powodów).
- co zrobi samorząd, mając mało środków i 4 RDD w których wychowuje się po 3 wychowanków, bo reszta osiągnęła pełnoletność? RDD to placówka pozostająca w gestii samorządu.
Podsumowując uważam, że
- dzieciom kwalifikującym się do adopcji pomoc społeczna powinna szukać i możliwie jak najszybciej zapewnić adopcję
- dzieciom niekwalifikującym się do adopcji należy zapewnić pobyt w RDD, jeżeli się do RDD kwalifikują. Jeżeli są chętni do prowadzenia RDD, należy zapewnić im lokum i wszelką pomoc.
- dzieciom, które muszą pozostać w PDD należy w tych placówkach zapewnić możliwie najlepsze warunki
Naprawdę najważniejsze jest dobro dziecka i należy zapewnić mu możliwie najlepsze warunki biorąc pod uwagę jego sytuację i warunki w jakich funkcjonuje opieka społeczna.

I ostatnia uwaga. Rodzice adopcyjni mają obowiązki wobec dzieci i ich dzieci jak w naturalnej rodzinie. Jest i obowiązek alimentacyjny i dziedziczenie ustawowe. Gdyby sprawy poszły źle. Poza tym rodzice adopcyjni wychowają 2-3 dzieci, opiekunowie RDD kilka grup po 4-8 dzieci. Nawet przy dobrych chęciach, możliwości pomocy są proporcjonalnie mniejsze.
06-07-2009 22:11 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
Nie ulega wątpliwości, że rodzina (zastępcza, a najlepiej adopcyjna) jest najlepszym rozwiązaniem dla dzieci, które nie mają możliwości dorastać w rodzinie biologicznej. Problem jest natury prawnej. Wystarczy, że rodzice raz na rok "przypomną sobie" o potomku, żeby mogli zachować prawa rodzicielskie - z adopcji nici. I te przepisy powinny ulec zmianie. Zbyt mało odpowiedzialności wymaga się dziś od takich rodziców. Niestety i o tym mówi się już od dawna, ale nic z tego nie wynika. Czyli jednak system też należy tu do winnych.

P.S.
Temat jest ważny i wart dyskusji. Po co zatem wtrącać do tego wątku uwagi o takiej czy innej intencji jego autora. Temperatury sporu to raczej nie obniży.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
06-07-2009 22:41 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>Nie ulega wątpliwości, że rodzina (zastępcza, a najlepiej adopcyjna) jest najlepszym rozwiązaniem dla dzieci, które nie mają możliwości dorastać w rodzinie biologicznej. Problem jest natury prawnej. Wystarczy, że rodzice raz na rok "przypomną sobie" o potomku, żeby mogli zachować prawa rodzicielskie - z adopcji nici. I te przepisy powinny ulec zmianie. Zbyt mało odpowiedzialności wymaga się dziś od takich rodziców. Niestety i o tym mówi się już od dawna, ale nic z tego nie wynika. Czyli jednak system też należy tu do winnych.
Popieram w całej rozciągłości. U nas pokutuje wiara w "świętość rodziny" na czym cierpi dziecko. Inne podejście jest na zgniłym zachodzie. I zwróć uwagę, że nasze media ichnie rozwiązania, skutkujące szybkim pozbawieniem wyrodnych rodziców praw rodzicielskich i zapewnieniem mu nowej rodziny są pokazywane w mass mediach jako zwyrodnienia "cywilizacji śmierci".
A już kuriozum są problemy z uregulowaniem sytuacji dziecka porzuconego. Nasz system koncentruje się na ustaleniu wyrodnych rodziców ukaraniu ich za porzucenie (i pewnie wciśnięciu im dziecka "bo rodzina jest święta").
Prawo, a raczej jego stosowanie jest chore. Prawo przewiduje odpowiednie rozwiązania, tylko nikt ich nie stosuje. Tu jest tragedia. Co z tego, że uchwali się sensowne prawo skoro sądy rodzinne kierują się przekonaniami sędziów (sędzin).

>P.S.
>Temat jest ważny i wart dyskusji. Po co zatem wtrącać do tego wątku uwagi o takiej czy innej intencji jego autora. Temperatury sporu to raczej nie obniży.
Bo lubię mieć pełny ogląd sytuacji.
Analogia będzie taka sobie, ale lepsza nie przychodzi mi do głowy.
Gdyby ksiądz brał udział w dyskusji o środkach antykoncepcyjnych i oczywiście słał na nie anatemy, a następnie podałby w kolejnej dyskusji jedynie słuszne rozwiązanie pod postacią kalendarzyka, to też bym mu wypomniał przy okazji tłumaczenia, że metoda jest fajna, ale nie zawsze skuteczna, że zachwala ją jako najskuteczniejszą i jedynie słuszną, żeby prawić wrażenie, że te całe środki antykoncepcyjne to są nikomu nie potrzebne. A są.
Tłumaczyłem się już z mojego stylu placownikowi w tym wątku.
06-07-2009 23:12 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Inne podejście jest na zgniłym zachodzie. I zwróć uwagę, że nasze media ichnie rozwiązania, skutkujące szybkim pozbawieniem wyrodnych rodziców praw rodzicielskich i zapewnieniem mu nowej rodziny są pokazywane w mass mediach jako zwyrodnienia "cywilizacji śmierci".
>A już kuriozum są problemy z uregulowaniem sytuacji dziecka porzuconego. Nasz system koncentruje się na ustaleniu wyrodnych rodziców ukaraniu ich za porzucenie (i pewnie wciśnięciu im dziecka "bo rodzina jest święta").

I jakoś system (czy też ludzie systemu) nie widzą niczego nagannego w dawaniu tym wyrodnym rodzicom, "drugiej szansy", kosztem dziecka. Niestety promuje się w ten sposób postawy nieodpowiedzialne.

>>P.S.
>Analogia będzie taka sobie, ale lepsza nie przychodzi mi do głowy.
>Gdyby ksiądz brał udział w dyskusji o środkach antykoncepcyjnych i oczywiście słał na nie anatemy, a następnie podałby w kolejnej dyskusji jedynie słuszne rozwiązanie pod postacią kalendarzyka, to też bym mu wypomniał przy okazji tłumaczenia, że metoda jest fajna, ale nie zawsze skuteczna, że zachwala ją jako najskuteczniejszą i jedynie słuszną, żeby prawić wrażenie, że te całe środki antykoncepcyjne to są nikomu nie potrzebne. A są.
>Tłumaczyłem się już z mojego stylu placownikowi w tym wątku.

Nie chodziło mi o wskazywanie niekonsekwencji w opiniach (skądinąd, dlaczego wymagasz od kogoś "zabetonowania" światopoglądu), ale o wypominaniu intencji założenia wątku. Myśl, co chcesz, ale to rodzi tylko niepotrzebne negatywne emocje. Nie możecie zawrzeć porozumienia "ponad podziałami" ?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
06-07-2009 23:50 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Inne podejście jest na zgniłym zachodzie. I zwróć uwagę, że nasze media ichnie rozwiązania, skutkujące szybkim pozbawieniem wyrodnych rodziców praw rodzicielskich i zapewnieniem mu nowej rodziny są pokazywane w mass mediach jako zwyrodnienia "cywilizacji śmierci".
>>A już kuriozum są problemy z uregulowaniem sytuacji dziecka porzuconego. Nasz system koncentruje się na ustaleniu wyrodnych rodziców ukaraniu ich za porzucenie (i pewnie wciśnięciu im dziecka "bo rodzina jest święta").
>I jakoś system (czy też ludzie systemu) nie widzą niczego nagannego w dawaniu tym wyrodnym rodzicom, "drugiej szansy", kosztem dziecka. Niestety promuje się w ten sposób postawy nieodpowiedzialne.
To jest temat na osobny wątek. Nasze społeczeństwo opiera się na systemie "drugiej szansy". Nie tylko w tym przypadku. Można zrobić wątek o "kmicicizmie".

P.S. Wątek "Ignorowanie trolla" to o mnie. To tak a propos porozumienia ponad podziałami.
07-07-2009 12:19 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>To jest temat na osobny wątek. Nasze społeczeństwo opiera się na systemie "drugiej szansy". Nie tylko w tym przypadku. Można zrobić wątek o "kmicicizmie".
A czy "można" by tak chociaż raz coś "na pewno" zamiast lania wody zabarwionej tak elitarnym poczuciem humoru, że nie dostrzeganym przez nikogo z użytkowników naszego forum.
>P.S. Wątek "Ignorowanie trolla" to o mnie.
Winszuję spostrzegawczości.
>To tak a propos porozumienia ponad podziałami.
Czyli znowu jawna dyskryminacja czy jak?
A propos będziesz się nad tym rozwodził w tym wątku czy założysz nowy?
PS. ?
07-07-2009 11:01 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Bo lubię mieć pełny ogląd sytuacji.
To spróbuj *go, sobie w pierwszej kolejności, nie ograniczać klapkami uprzedzenia personalnego.
*poglądu
PS.
Tłumaczyłem się już z mojego stylu forumowiczom/kom w innym wątku.
?
07-07-2009 10:37 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Jedna uwaga na początek. Nie jestem przeciwny Rodzinnym Domom Dziecka. Najprawdopodobniej są lepszym rozwiązaniem niż duże placówki wychowawcze (a propos "placówka" to RDD jest również "placówką" podległą samorządowi). Mam co prawda wątpliwości dotyczące funkcjonowania RDD. Moje wątpliwości pogłębił program "Warto Rozmawiać", w którym wystąpiły osoby prowadzące tego typu placówki. Jednak wątpliwości te nie dotyczyły samej zasadności zakładania RDD a jedynie kwalifikacji osób je prowadzących.
Mój drogi chyba każdy potrafiący czytać wie, że: " jesteś za a nawet przeciw". Wyjątkiem są wypowiedzi Mr. Roberta.
>W tym wątku zakładam, że RDD są prowadzone przez właściwe osoby, które wiedzą co prowadzą. I myślę, że wszyscy zgadzamy się, że RDD jest lepszy niż Państwowy Dom Dziecka.
>Moja krytyka dotyczy zasadniczo 2 rzeczy:
Mi się wydaje, że tradycyjnie jednej ale cóż błądzić jest rzeczą ludzką.
>- instrumentalnego wykorzystania RDD jako argumentu w dyskusji o adopcjach przez związki partnerskie
Chyba jednak miałem rację.
>- uproszczenia problemów związanych z zakładaniem i funkcjonowaniem RDD i zrzucenie na samorząd odpowiedzialności za utrzymywanie PDD.
>I. Instrumentalność
>Wątek został zaanonsowany tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225452. Autor wyraźnie pisze, że pokaże, iż państwo ma możliwość "rozwiązania problemów archaicznych domów dziecka" bez uciekania się do "eksperymentów". I przez pryzmat tego anonsu oceniam wypowiedź autora. (Przez pryzmat jego wypowiedzi na temat roli państwa oceniam jego intencje, ale tego wątku nie będę kontynuował.)
Chyba raczej jednak na pewno.
>Samo potraktowanie RDD jako rozwiązania problemu anachronicznych domów dziecka jest, moim zdaniem, nieporozumieniem. Celem opieki społecznej jest zapewnienie optymalnych warunków dziecku a nie likwidowanie dla zasady PDD. Celem podstawowym powinno być uporządkowanie sytuacji prawnej dziecka i znalezienie mu rodziny adopcyjnej (nie wiem, czy jeszcze praktykuje się rodziny zastępcze).
> Nawet całkowita likwidacja PDD i umieszczenie wychowanków w RDD nie zdejmie z opieki społecznej obowiązku uregulowania sytuacji dziecka. Założenie, że celem jest wychowanie dziecka w domu dziecka, tyle że mniejszym, nie kieruje się dobrem dziecka.
Mniejszym dobrem ze względu na mniejszy dom?
>RDD ma jedną, podstawową zaletę: można umieścić w nim dziecko o nie uporządkowanej sytuacji prawnej (nie kwalifikujące się do adopcji).
Zaletę? Pomimo dyskryminującego braku przywileju adopcyjnego, zaskakujesz mnie coraz bardziej.
>II. Uproszczenia
>Część uproszczeń wynika (moim oczywiście zdaniem) z chęci udowodnienia za wszelką cenę, że rozwiązanie problemu jest w zasięgu ręki. Wystarczy wskazać winnego (SYSTEM) i pokazać jak łatwo można osiągnąć założony stan. Niechęć systemu ilustruje ten link www.gdansk.pl/nasze-miasto,97,5623.html
Twoje zdanie tzn. patrząc przez Twój pryzmat - "z chęci udowodnienia za wszelką cenę"?
>Uproszczenia są 2 rodzajów:
>1. Żonglerka liczbami. Zacznę od liczb, choć wcale nie są głównym uproszczeniem. Liczba 25 tys. mieszkań będących w gestii samorządów nic nie mówi. Przede wszystkim należy ograniczyć się do mieszkań o odpowiednim metrażu i warunkach. Większość tych mieszkań jest zasiedlona. Autor nie podał jak długa jest kolejka oczekujących na mieszkanie komunalne. Pula mieszkań komunalnych służy do zaspokajania wielu potrzeb ludności nie tylko do tworzenia RDD. Podanie kompletnej informacji o sytuacji mieszkalnictwa komunalnego w Szczecinie pozwoliłoby nam ocenić, czy rozwiązanie rzeczywiście jest tak łatwo osiągalne.
Próbowałeś kiedyś poszukać dziury w sieci rybackiej?
>Druga liczba to szacunek pracowników PDD, którzy stracą pracę po likwidacji placówek (60) i łatwe założenie, że w tej liczbę znajdzie się odpowiednia liczba do prowadzenia RDD. Pisałem już o tym, że domy dziecka nie zatrudniają wyłącznie wychowawców, podałem link do strony zajmującej się problematyką i opisującej jakim wyzwaniem jest prowadzenie RDD.
Bezrobocie to naprawdę najważniejszy powód utrzymywania administracji państwowej. Moim zdaniem koronny o ile nie jedyny, ze względu na skuteczność jej działań.
>2. Pomijanie trudności obiektywnych i zrzucanie sytuacji na urzędników.
Przecież nie można zrzucać na nich winy bo są ograniczeni przez władzę ustawodawczą, którą reprezentują.
>- wydaje mi się, że podstawową trudnością zarówno przy organizacji RDD jak i adopcjach jest brak chętnych. Mieszkanie (a lepiej dom) można zorganizować. Zresztą obowiązkiem gminy jest zapewnienie mieszkań komunalnych dla potrzebujących
Przecież tłumy gejów chcą opiekować się dziećmi i skoro "obowiązkiem gminy jest zapewnienie mieszkań komunalnych dla potrzebujących" to w czym znowu problem?
>- i tu dochodzimy do głównego problemu samorządów: braku środków. Samorządy borykają się z nadmiarem zadań i niedoborem środków. I to jest główny powód, dla którego nawet jak znajdą się chętni to jest problem z zapewnieniem lokum dla RDD (najlepiej jak sami dysponują odpowiednim metrażem i standardem). Z adopcją jest o tyle łatwiej, że starający się mają obowiązek zapewnić właściwe warunki dziecko, w tym warunki mieszkaniowe. Ale problem polega na tym, że w ogóle próbowano zlikwidować obowiązki socjalne państwa i samorządów.
Pisałem Ci w poprzednim poście podatki od emisji dwutlenku węgla i absorpcji energii słonecznej.
>- jeżeli już mówimy jak ważne jest dobro dziecka, to część dzieci może nie kwalifikować się do RDD. Część dzieci przebywa w domach dziecka czasowo, z powodu różnych zdarzeń losowych powodujących, że rodzice nie mogą się nimi zajmować. Jednak po pewnym czasie mogą do swoich rodziców wrócić. Nie wiem czy zbudowanie więzi pararodzicielskich z opiekunami z RDD nie zachwieje psychiką dziecka w momencie, kiedy będzie mogło wrócić do rodziców (z wielu powodów).
Na pewno nie jeżeli będą homoseksualistami.
cdn.
07-07-2009 10:38 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>- co zrobi samorząd, mając mało środków i 4 RDD w których wychowuje się po 3 wychowanków, bo reszta osiągnęła pełnoletność? RDD to placówka pozostająca w gestii samorządu.
To może podaj w końcu jakieś rozwiązanie
>Podsumowując uważam, że
>- dzieciom kwalifikującym się do adopcji pomoc społeczna powinna szukać i możliwie jak najszybciej zapewnić adopcję
Najlepiej wśród par o odmiennej orientacji seksualnej?
>- dzieciom niekwalifikującym się do adopcji należy zapewnić pobyt w RDD, jeżeli się do RDD kwalifikują. Jeżeli są chętni do prowadzenia RDD, należy zapewnić im lokum i wszelką pomoc.
Co Ty nie powiesz ale skąd wziąć na to środki?
>- dzieciom, które muszą pozostać w PDD należy w tych placówkach zapewnić możliwie najlepsze warunki
Powtórzę pytanie za *co?
* pieniądze.
>Naprawdę najważniejsze jest dobro dziecka i należy zapewnić mu możliwie najlepsze warunki biorąc pod uwagę jego sytuację i warunki w jakich funkcjonuje opieka społeczna.
Masz jakieś prostsze równania do rozwiązania bo cały czas widzę niewiadomą x.
X- skąd wziąć fundusze na polepszenie warunków funkcjonowania opieki społecznej.
>I ostatnia uwaga. Rodzice adopcyjni mają obowiązki wobec dzieci i ich dzieci jak w naturalnej rodzinie. Jest i obowiązek alimentacyjny i dziedziczenie ustawowe. Gdyby sprawy poszły źle. Poza tym rodzice adopcyjni wychowają 2-3 dzieci, opiekunowie RDD kilka grup po 4-8 dzieci. Nawet przy dobrych chęciach, możliwości pomocy są proporcjonalnie mniejsze.
Względem emerytur tych pierwszych?
No tak i nie będzie w.w. środków na poprawę warunków funkcjonowania opieki społecznej bo zabraknie podatku spadkowego.
PS. Że też Cię SLD nie wypatrzyło bo PSL to da się wyjaśnić ze względu na "zdrowy" chłopski rozum, który ni jak objąć tego nie jest w stanie.
?
07-07-2009 12:45 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
>Mam co prawda wątpliwości dotyczące funkcjonowania RDD. Moje wątpliwości pogłębił program "Warto Rozmawiać", w którym wystąpiły osoby prowadzące tego typu placówki. Jednak wątpliwości te nie dotyczyły samej zasadności zakładania RDD a jedynie kwalifikacji osób je prowadzących.

Nie ma sytuacji i ludzi idealnych. Miewam bardzo często wątpliwości dotyczące "kwalifikacji" rodziców biologicznych, z którymi się stykam, co nie powoduje zmiany mojego przekonania, że najlepszym miejscem dla dziecka jest rodzina. Ba, w końcu miewamy wątpliwości co do kwalifikacji lekarzy, inżynierów, nauczycieli - nihil novi. Jedyną metodą jest weryfikacja tych kwalifikacji.

>I. Instrumentalność

Trudno mi oceniać czyjeś intencje. W dyskusji o adopcjach przez pary homoseksualne nie brałam udziału (i brać nie zamierzam). A temat RDD jako taki jest wart poruszenia.

>Samo potraktowanie RDD jako rozwiązania problemu anachronicznych domów dziecka jest, moim zdaniem, nieporozumieniem. Celem opieki społecznej jest zapewnienie optymalnych warunków dziecku a nie likwidowanie dla zasady PDD. Celem podstawowym powinno być uporządkowanie sytuacji prawnej dziecka i znalezienie mu rodziny adopcyjnej (nie wiem, czy jeszcze praktykuje się rodziny zastępcze). Nawet całkowita likwidacja PDD i umieszczenie wychowanków w RDD nie zdejmie z opieki społecznej obowiązku uregulowania sytuacji dziecka. Założenie, że celem jest wychowanie dziecka w domu dziecka, tyle że mniejszym, nie kieruje się dobrem dziecka.

RDD nie jest przez nikogo traktowane jako rozwiązanie optymalne. Te dzieci, których sytuacja prawna na to pozwala są kierowane do adopcji, lub rodzin zastępczych (owszem, taka forma nadal funkcjonuje); jak sam napisałeś, RDD jest dużo lepszym rozwiązaniem niż PDD dla tych dzieci, które adoptowane być nie mogą. Niemniej, jeżeli masz za przeproszeniem goły tyłek, to zakładasz na niego byle portki, a nie czekasz na dżinsy od Prady. A byle portki nie wykluczają doczekania na te dżinsy.

>II. Uproszczenia
>Część uproszczeń wynika (moim oczywiście zdaniem) z chęci udowodnienia za wszelką cenę....

Mam wrażenie, jakbym dyskutowała z psychoanalitykiem Zaweckiego. Wynika z tego, wynika z tamtego...
Odpuść - sobie i jemu.

>Uproszczenia są 2 rodzajów:
>1. Żonglerka liczbami (...)

Co do zasiedlenia mieszkań komunalnych, to nie wiem, jak w Szczecinie, ale w Warszawie zajmują je niejednokrotnie (a nawet wielokrotnie) ludzie, których stać na włąsne "M". Nie są weryfikowani. No to może ich zweryfikować i zobaczyć, czym na prawdę dysponujemy. Swoją drogą - czyje lokale zajmują PDD?
Co do kolejki i potrzeb ludności - zgoda, ale stworzenie RDD także jest taką potrzebą. Może nie w postulowane 2 lata, ale niechby nawet w 10 lat ten projekt dałoby się przeprowadzić.
Co do pracowników PDD i pozyskiwania ich do prowadzenia RDD - mam poważne wątpliwości. Jak już pisałam decyzji o poprowadzeniu RDD nie powinno się podejmować pod przymusem, a poza tym ludzie z PDD mają swoje przyzwyczajenia, nie koniecznie dobre i przydatne w RDD. Co do ludzi pracujących w kuchni, sprzątających, ogrzewających, konserwatorów itd - mają dość szeroki rynek pracy do dyspozycji, właśnie z uwagi na brak "wyspecjalizowania".

>2. Pomijanie trudności obiektywnych i zrzucanie sytuacji na urzędników.
>- wydaje mi się, że podstawową trudnością zarówno przy organizacji RDD jak i adopcjach jest brak chętnych.

Msz słuszność - wydaje Ci się. Chętni do prowadzenia RDD są. Chęci te są teoretyczne, bo nie ma takich placówek, brak naboru. Chętnych do adopcji jest dużo.

>- i tu dochodzimy do głównego problemu samorządów: braku środków.

Samorządy są różne. Jedne środków nie mają, drugie mają dużo. Z tego też powodu zapewne są takie, które mogłyby RDD zorganizować łatwo (te potrzebują jedynie impulsu ze strony wyborców) i takie, które RDD zorganizują na świętej Tygdy.
Adopcja ma oczywiście swój pozytywny finansowo aspekt (z punktu widzenia społeczności), pod warunkiem jednakże, że będzie udana. Adopcje nieudane kończą się ponownym umieszczeniem dziecka w DD.

>- jeżeli już mówimy jak ważne jest dobro dziecka, to część dzieci może nie kwalifikować się do RDD. Część dzieci przebywa w domach dziecka czasowo, z powodu różnych zdarzeń losowych powodujących, że rodzice nie mogą się nimi zajmować. Jednak po pewnym czasie mogą do swoich rodziców wrócić. Nie wiem czy zbudowanie więzi pararodzicielskich z opiekunami z RDD nie zachwieje psychiką dziecka w momencie, kiedy będzie mogło wrócić do rodziców (z wielu powodów).

No co Ty; dzieci, które mają silne więzi z rodzicami mogą tworzyć kolejne związki uczuciowe, takie, jakie tworzy się z ciociami, wujkami, ulubionym nauczycielem. Nie zaburzają one relacji z rodzicami.

>- co zrobi samorząd, mając mało środków i 4 RDD w których wychowuje się po 3 wychowanków, bo reszta osiągnęła pełnoletność? RDD to placówka pozostająca w gestii samorządu.

Na razie nie ma problemów z niedoborem sierot w tym kraju.

>- dzieciom kwalifikującym się do adopcji pomoc społeczna powinna szukać i możliwie jak najszybciej zapewnić adopcję

Oczywiście.

>- dzieciom niekwalifikującym się do adopcji należy zapewnić pobyt w RDD, jeżeli się do RDD kwalifikują. Jeżeli są chętni do prowadzenia RDD, należy zapewnić im lokum i wszelką pomoc.

Oczywiście.

>- dzieciom, które muszą pozostać w PDD należy w tych placówkach zapewnić możliwie najlepsze warunki

A które to dzieci?

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
07-07-2009 14:58 
 Ocena 2 na 4
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Nie będę szatkował twojej wypowiedzi. Odpowiem hurtem.
Nie wszyscy są idealni. Jak rozumiem oboje w tej dyskusji zakładamy, że nadzór odpowiednich władz działa prawidłowo i osoby prowadzące RDD są właściwie kwalifikowane. Zgadzamy się, ze kwalifikacje trzeba weryfikować.

Nie jestem psychoanalitykiem. Odpuszczam sobie.

Nie jest moim celem przekonywać Cię do intencji autora wątku ani zmuszanie do przebrnięcia przez wątek o adopcjach. Ja jego intencje odczytałem jak odczytałem (starałem się to jak mogłem umotywować). Nawet po zapoznaniu się z całym wątkiem możesz mieć zupełnie inne odczucia i nie widzę powodu, by na siłę przekonywać Cię do mojej opinii. (Moglibyśmy sobie założyć w tym celu wątek i dzielić włos na czworo do skończenia świata.) Zgadzam się, że temat RDD jest ciekaw sam w sobie.
Twoja analogia z portkami bardzo mi się zresztą podoba.

Skoro zgadzamy się, że RDD są lepsze niż PDD, to nie ma sensu kontynuować tego podwątku.

Problem polityki mieszkaniowej państwa jest tematem na osobny wątek. Długi wątek.
Zasadniczo opinia, że kogoś stać na mieszkanie a zajmuje mieszkanie komunalne może okazać się powierzchowna i krzywdząca.
Jednak pomysł tworzenia RDD kosztem eksmitowania mieszkańców lokali komunalnych, czy choćby zmuszania ich do kupowania przewartościowanych mieszkań na wolnym rynku nie podoba mi się. Jest to rozwiązywanie jednego problemu poprzez stworzenie innego.
Poza tym, lokal dla RDD (najlepiej domek) powinien mieć odpowiedni metraż. Są miasta, gdzie duże lokale są dzielona na kilka mieszkań.
Zresztą pisze w mojej wypowiedzi, że samorząd powinien być zobowiązany do zapewnienia lokum RDD, jeżeli są kwalifikowani chętni. Problem mieszkania jest do rozwiązania. Myślę, że potrafiłbym też wskazać źródła finansowania.
Ile mieszkań komunalnych buduje się w Warszawie. Ile mieszkań komunalnych buduje się w Polsce?
PDD zajmują zwykle budynki internatopodobne. Można by je zaadaptować na kilka RDD ale pomieści się w nim (budynku) wtedy mniej dzieci. Takie zresztą jest założenie. Stworzenie lepszych warunków nie jest możliwe za darmo.
Zgadzamy się jak widzę, co do tego, że kadra PDD nie przekształci się automatycznie w odpowiednio liczebną kadrę powstałych na jego miejsce PDD. Nawet gdyby PDD zlikwidować. Oczywiście nie zakładam z góry, że kucharka czy konserwator byliby gorszym materiałem do prowadzenia RDD.

Jeżeli chodzi o chętnych, to zamieszczony link do strony urzędu miejskiego Gdańska wskazuje jednak, że są miejsca gdzie chętnych do prowadzenia RDD się poszukuje. Ja rozumiem to tak, że w Gdańsku mają lokale a brakuje chętnych. Podobnie oceniam działalność fundacji szukających chętnych do prowadzenia RDD.

Sprawa z adopcjami jest bardziej złożona. Zakłada się, że adopcja musi być trwała. Dlatego są większe wymagania. Niektórzy chętni traktują dom dziecka jak sklep. Pewnie jest wystarczająco dużo chętnych do adopcji niemowląt. Im dziecko starsze tym trudniej znaleźć mu rodzinę adopcyjną. Są jeszcze dzieci kalekie i kolorowe. Oczywiście, gdybyśmy chcieli przedyskutować ten aspekt adopcji, należałoby najpierw dotrzeć do odpowiednich statystyk.
RDD pozostaje domem dziecka. Rodzina adopcyjna w założeniu ma funkcjonować jak rodzina naturalna. Umieszczenie dziecka z powrotem w DD wymaga takiej samej procedury jak odebranie go naturalnym rodzicom. Sprawy nie są głośnie medialnie, bo w percepcji społecznej zabranie dziecka z rodziny patologicznej ale naturalnej jest zamachem władz na "świętość rodziny". Zabranie dziecka rodzicom adopcyjnym jest traktowane jako działanie prawidłowe (nie sprawdzili się, to lepiej dziecku będzie w DD).

Samorządy są różne. Czasami odnosi się wrażenie, że te biedniejsze lepiej sobie radzą z opieką społeczną niż te bogate. Ale impuls społeczny mógłby być niestety w wielu wypadkach negatywny. (Pochodzę z małej miejscowości. W gminie funkcjonuje RDD i czasami jak się słyszy opinie o nim to nóż się w kieszeni otwiera.)

Wspomniałem o tym, że mogą zdarzyć się przypadki dzieci, dla których lepiej będzie jeśli zostaną w PDD właśnie pod wpływem audycji Pospieszalskiego. Cześć osób prowadzących RDD zdawała się nie rozumieć, że prowadzą Dom Dziecka i nie są rodzicami powierzonych im dzieci. Niektórym zależało, żeby dzieci mówiły na nie mamo i tato, niektórzy nie rozumieli dlaczego samorząd wtrąca im się do ich rodziny.
Dlatego pisząc o dzieciach tymczasowo przebywających w domu dziecka doszedłem do wniosku, że trafienie do takiego RDD mogłoby zaszkodzić ich relacjom z rodzicami. (W grę mogą też wchodzić kwestie związane z poziomem materialnym domu rodzinnego i RDD, ale myślę, że ta kwestia jest mniej groźna niż zachwianie relacji z rodzicami.)
Ale skoro zaczynając tę wypowiedź sam założyłem, że nadzór działa prawidłowo, to problem nie powinien wystąpić.

Na marginesie:
Pospieszalski swój program wcześniej miał na TVPuls. Jak na TVPlus był to wzorcowy program publicystyczny. Jak na standard telewizji publicznej - jest to program tendencyjny.
09-07-2009 12:10 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>Jak rozumiem oboje w tej dyskusji zakładamy, że nadzór odpowiednich władz działa prawidłowo (...)

Pewnie, że tak zakładamy. Wszelkie nieprawidłowości tego nadzoru powinny być eliminowane.

>Odpuszczam sobie.

Duży plus

>Problem polityki mieszkaniowej państwa jest tematem na osobny wątek. Długi wątek.

Tak

>Zasadniczo opinia, że kogoś stać na mieszkanie a zajmuje mieszkanie komunalne może okazać się powierzchowna i krzywdząca.

A pewno może. Rzecz w tym, że moja opinia ma solidne podstawy. Mechanizm jest prosty - w latach 50-tych, kiedy odbudowywano Warszawę, przyznawano mieszkania komunalne. Minęły lata, ówcześni młodzi ludzie zostali dziadkami. Wnuk takich dziadków zyskiwał prawo do zamieszkania w takim lokalu, jeżeli został w nim przez dziadków zameldowany, a przydział przechodził na niego, jeżeli, zanim dziadkowie zmarli, był w nim zameldowany conajmniej 5 lat. Obecnie liczni wnukowie zamieszkują śródmieście. Wnukowie ci dość często zdobyli wykształcenie, pracują i są sytuowani, śmiało można powiedzieć, dobrze.

>Jednak pomysł tworzenia RDD kosztem eksmitowania mieszkańców lokali komunalnych, czy choćby zmuszania ich do kupowania przewartościowanych mieszkań na wolnym rynku nie podoba mi się. Jest to rozwiązywanie jednego problemu poprzez stworzenie innego.

Których mieszkańców - tych wnuków, o których pisałam?

>Jeżeli chodzi o chętnych, to zamieszczony link do strony urzędu miejskiego Gdańska wskazuje jednak, że są miejsca gdzie chętnych do prowadzenia RDD się poszukuje. Ja rozumiem to tak, że w Gdańsku mają lokale a brakuje chętnych. Podobnie oceniam działalność fundacji szukających chętnych do prowadzenia RDD.

Co do Gdańska pewnie masz rację. W Warszawie moi znajomi mieli prolem odwrotny. Raczej do Gdańska nie pojadą.

>Zakłada się, że adopcja musi być trwała. Dlatego są większe wymagania. Niektórzy chętni traktują dom dziecka jak sklep. Pewnie jest wystarczająco dużo chętnych do adopcji niemowląt. Im dziecko starsze tym trudniej znaleźć mu rodzinę adopcyjną. Są jeszcze dzieci kalekie i kolorowe. Oczywiście, gdybyśmy chcieli przedyskutować ten aspekt adopcji, należałoby najpierw dotrzeć do odpowiednich statystyk.

Z tymi trwałymi adopcjami różnie bywa. Szczególnie w stosunku do starszych dzieci. I nawet najlepsze chęci nic tu nie mogą zmienić. Rodzice adopcyjni są wybierani także pod względem wieku. Im są starsi, tym starsze dziecko mogą zaadoptować, a wtedy znaczenia nabierają już osobiste preferencje, zarówno ze straony rodziców, jak i dziecka, o których trudno mówić w przypadku niemowląt (rzadko jakieś niemowlę "się nie podoba"; do tego rodzice adopcyjni nie są przez nie oceniani), sprawa jest więc trudniejsza w sposób naturalny. Dzieci chore oddawane są najchętniej lekarzom, pielęgniarkom, słowem osobom którym najłatwiej się nimi zaopiekować.

>Wspomniałem o tym, że mogą zdarzyć się przypadki dzieci, dla których lepiej będzie jeśli zostaną w PDD właśnie pod wpływem audycji Pospieszalskiego. Cześć osób prowadzących RDD zdawała się nie rozumieć, że prowadzą Dom Dziecka i nie są rodzicami powierzonych im dzieci. Niektórym zależało, żeby dzieci mówiły na nie mamo i tato, niektórzy nie rozumieli dlaczego samorząd wtrąca im się do ich rodziny.

Wychowanie dzieci w ogóle nie jest łatwe. W RDD jest jeszcze trudniejsze. Nie dziwią mnie kłopoty ludzi je prowadzących, ani nie dziwi ich chęć "adoptowania" podopiecznych. Za to PDD jest jednym z najstraszniejszych miejsc naszej rzeczywistości (na studiach miałam tam zajęcia i do dziś śni mi się po nocach). Nie ma dzieci , które "lepiej, żeby zostały w PDD". Pospieszalski ... cóż, to osobny temat. Nie oglądam jego programu, bo nie jest to tytułowa rozmowa, lecz monolog.

Pozdrawiam
Przepraszam, że tyle czasu zajęła mi odpowiedź, ale wyprawiałam dzieci na wakacje (jeszcze mi się w głowie kręci).

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
09-07-2009 12:26 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Zasadniczo opinia, że kogoś stać na mieszkanie a zajmuje mieszkanie komunalne może okazać się powierzchowna i krzywdząca.
>A pewno może. Rzecz w tym, że moja opinia ma solidne podstawy. Mechanizm jest prosty - w latach 50-tych, kiedy odbudowywano Warszawę, przyznawano mieszkania komunalne. Minęły lata, ówcześni młodzi ludzie zostali dziadkami. Wnuk takich dziadków zyskiwał prawo do zamieszkania w takim lokalu, jeżeli został w nim przez dziadków zameldowany, a przydział przechodził na niego, jeżeli, zanim dziadkowie zmarli, był w nim zameldowany conajmniej 5 lat. Obecnie liczni wnukowie zamieszkują śródmieście. Wnukowie ci dość często zdobyli wykształcenie, pracują i są sytuowani, śmiało można powiedzieć, dobrze.
I jeszcze liczą na tani wykup. Polityka mieszkaniowa, jak sam się zgodziłeś to osobny wątek.
Zasygnalizuję tylko, że takie osoby powinny płacić czynsz pokrywający koszty utrzymania bieżącego i remontów lokali oraz zapewniający gminie godziwy zysk. Z zysku gmina powinna rozwijać budownictwo komunalne, w tym zapewnić lokale dla RDD.

>Co do Gdańska pewnie masz rację. W Warszawie moi znajomi mieli prolem odwrotny. Raczej do Gdańska nie pojadą.
Chodziło mi tylko o to, żeby nie generalizować. Wychodząc z założenia, że SYSTEM jest zły. Warszawa to w ogóle jakieś takie...

>Z tymi trwałymi adopcjami różnie bywa. Szczególnie w stosunku do starszych dzieci. I nawet najlepsze chęci nic tu nie mogą zmienić. Rodzice adopcyjni są wybierani także pod względem wieku. Im są starsi, tym starsze dziecko mogą zaadoptować, a wtedy znaczenia nabierają już osobiste preferencje, zarówno ze straony rodziców, jak i dziecka, o których trudno mówić w przypadku niemowląt (rzadko jakieś niemowlę "się nie podoba"; do tego rodzice adopcyjni nie są przez nie oceniani), sprawa jest więc trudniejsza w sposób naturalny. Dzieci chore oddawane są najchętniej lekarzom, pielęgniarkom, słowem osobom którym najłatwiej się nimi zaopiekować.
Ale to wynika z założenia, że nadzór działa poprawnie i wie, co robi.
Każdy z Twoich przykładów wydaje się mieć sensowne wytłumaczenie.

>Za to PDD jest jednym z najstraszniejszych miejsc naszej rzeczywistości (na studiach miałam tam zajęcia i do dziś śni mi się po nocach). Nie ma dzieci , które "lepiej, żeby zostały w PDD".
Ufam na słowo. Oglądanie Pospieszalskiego wyraźnie nastraja mnie pesymistycznie.
Sam pesymizm pogłębia to, że na Pulsie to był fajny program.

>Pozdrawiam
>Przepraszam, że tyle czasu zajęła mi odpowiedź, ale wyprawiałam dzieci na wakacje (jeszcze mi się w głowie kręci).
Zazdroszczę i pozdrawiam.
09-07-2009 14:00 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>I jeszcze liczą na tani wykup.

I to nie bezpodstawnie.

>Zasygnalizuję tylko, że takie osoby powinny płacić czynsz pokrywający koszty utrzymania bieżącego i remontów lokali oraz zapewniający gminie godziwy zysk. Z zysku gmina powinna rozwijać budownictwo komunalne, w tym zapewnić lokale dla RDD.

A pewnie. Konieczna jest więc weryfikacja zarobków takich komunalnych "wnuków".

>Chodziło mi tylko o to, żeby nie generalizować. Wychodząc z założenia, że SYSTEM jest zły. Warszawa to w ogóle jakieś takie...

Racja. Ale Warszawy się nie czepiaj. Kocham to miasto

Pozdrawiam i dziękuję.


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
07-07-2009 09:28 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Bardzo łatwo jest rozwiązać problem jeżeli zapomni się o otoczeniu, w którym się funkcjonuje.
No tak nie da się pamiętając o legionach pierdzistołków do wykarmienia z pieniędzy, które zgodnie z propagandą są przeznaczone na szczytny cel i docierają do niego uszczuplone co najmniej w połowie o koszty jego obsługi przez w.w..
Chyba, że Ty masz jakiś pomysł?
>Prezentowane rozwiązanie ma być antidotum na ewentualną adopcję przez pary jednopłciowe. A sposób realizacji (zapewnienie mieszkań i utrzymania prze samorząd) jest sprzeczny z tym co proponujący rozwiązanie pisał na tym forum. Rozpisywał się regularnie jak to państwo podatkami okrada go z jego pieniędzy, a on lepiej od państwa wie na co je przeznaczyć. Teraz nagle stał się socjalistą (na złość gejom).
I onanistom nie zapominaj o nich To może być odebrane jako sianie dyskryminacji.
>To każe podejrzliwie patrzeć na jego intencje i proponowane rozwiązanie.
Ile punktów ma już Twoja lista podejrzeń, czy przypadkiem nie dokładnie tyle ile wypowiedzi Mr. Roberta?
>Zwróć uwagę, że autor przede wszystkim zakłada złą wolę urzędników, którzy blokują powstawianie rodzinnych domów dziecka.
Wypraszam sobie monopol autora na takie założenia. Ja nie muszę zakładać wystarczą mi osobiste doświadczenia. Dobrą wolą tak jak i chęciami to podobno piekło jest wybrukowane.
Urzędnik może i bardzo by chciał ale jest ograniczony dodatkowo interpretacją szczegółowych przepisów zawartych w ustawie.
>Oczywiście lepszy rodzinny dom dziecka niż duży dom dziecka, ale:
>- trzeba znaleźć odpowiednie lokum (autor podał ogólną liczbę mieszkań będących w gestii samorządu, a nie mieszkań spełniających warunki i nie zasiedlonych)
I do tego najlepsze są instytucje państwowe jak np. Zakład Ubezwłasnowolnienia Społecznego:
46,94 zł - Fundusz Pracy - podatek ubezpieczeniowy, który pracodawcy płacą na rzecz bezrobotnych.
Z czego po potrąceniu kosztów obsługi przez ZUS i przelaniu pieniędzy przez kilka kont bankowych, Urząd Pracy czwartą część wydaje na swoje utrzymanie.
224,24 zł - NFZ - to na nasze zdrowie, więc trafia do 16 oddziałów wojewódzkich i oczywiście na "aktywa trwałe", które pomimo stałości ciągle rosną np. 25 348 879.65 PLN w okresie 4 lat. www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=3&dzialnr=9
Swoją drogą ciekawe czy mają też "pasywa zmienne"?
Znowu ani śladu wiadomości na temat liczby etatów ale jest na temat rekrutacji www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=3&dzialnr=13 niezbędnej do tego żeby środki sprawniej trafiały do potrzebujących. Usprawnienie będzie polegać na tym, że będzie *ich trochę mniej.
Zapomniałem * środków
520,90 zł - ubezpieczenie społeczne, z tego "aż" ok.40% trafia na indywidualne konto emerytalne, a resztą gospodaruje ZUS, wypłacając emerytury współczesnym emerytom. (to na opiekę nad wnukami)
>- trzeba znaleźć środki, utrzymanie dziecka w rodzinnym domu dziecka kosztuje drożej niż w dużym domu dziecka;
Pisałem już podatek od emisji CO2 jest nam niezbędny, ze względu na jego powszechność i brak możliwości ulgi. Można jeszcze dodać za korzystanie z energii słonecznej i ustawowo zakazać noszenia białych ubrań, żeby nie było że nie absorbują.
>- trzeba znaleźć chętnych do prowadzeni takiego domu; prowadzenie takiego domu to nie w kij dmuchał (www.maluch(*)ny_zastepcze/index.php3?show=9); autor proponuje zwolnienie odpowiedniej liczby osób przez samorząd i zmuszenie ich przymusem ekonomicznym do prowadzenia takiej placówki.
Zmuszenie wymuszonym przymusem zaproponuję.
No i środki też jakoś trzeba zdobyć bo firmy ochroniarskie i sprzątające + administratorzy nieruchomości i kierowcy kosztują a samorząd ni jak się bez nich nie obejdzie podobnie jak PKP gdzie Ci pierwsi zajęli miejsce SOK bo ten będzie policją ale PKP stać na to bo dostali dotacje z budżetu państwa i samorządów, więc po raz pierwszy od prawie 20 lat wyszli na na zero a nawet minimalny +.
> Wśród wymienionych przez Zaweckiego 60 osób nie wszyscy są wychowawcami. Zawecki z właściwą sobie sztuką naciąga statystyki pod swoje tezy. W dużym domu dziecka kwalifikowany wychowawca ma pod opieką więcej niż 8 dzieci. Reszta to przypadkowi de facto pracownicy (kucharki, woźne, konserwatorzy etc.)
Statystyk nie da się naciągnąć, można za to manipulować np. grupą reprezentacyjną w celu ich stworzenia.
>Przeczytaj artykuł na maluchach.pl. Rodzinny dom dziecka to dalej dom dziecka prowadzony przez samorząd.
Czy z faktu prowadzenia go przez samorząd wynika Twoje następne pytanie?
>Czy taki dom dziecka rozwiązuje problem? Pewnie lepiej niż duża placówka, ale gorzej niż rodzina zastępcza nie mówiąc już o adopcyjnej. Takie rozwiązanie to tylko półśrodek. Interes dziecka nie jest zabezpieczony. No chyba że ktoś myśli, że dziecko po osiągnięciu pełnoletności powinno być zostawione samo sobie, jest w końcu zdrowe i Zawekci nie będzie go utrzymywał (patrz pierwszy mój post w tym wątku). Rodzice adopcyjni mają obowiązki wobec dziecka i wobec ewentualnych wnuków.
Tak będą łożyć jeszcze na prawnuki z oszałamiającej emerytury. Pod warunkiem, że sami z niej przeżyją.
>Poza tym postawa Zaweckiego (każdy sobie rzepką skrobie, państwo ręce precz od moich pieniędzy, urzędnicy to darmozjady itd.) jest na tyle powszechna, że rodzinne domy dziecka (podobnie jak rodziny zastępcze) często spotykają się z zarzutem, że ich celem jest tylko zarabianie pieniędzy na wychowywaniu dziecka.
Organizacje Państwowe jak ZUS i NFZ daje najlepszy przykład jak powinno się gospodarować publicznymi pieniędzmi.
>No i samorząd powinien takie domy prowadzić. Byle nie za pieniądze Zaweckiego.
Robert Zawecki nie jest jedynym sponsorem samorządów.
>Odkasowałem po skasowaniu przez autora wątku. Placownik.
Dziękuję moderatorowi.
PS. Tylko 4 razy "Zawecki" na 23 razy "dziec/ko/ka/ci". Rozczarowałeś mnie. Wcześniej szło Ci dużo lepiej.
?
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Widać na tym forum w każdym wątku musi być odciśnięte gejowskie piętno. Nie można w spokoju porozmawiać na temat osieroconych dzieci, bo wszędzie geje i ich poplecznicy muszą narobić smrodu. Nie jest ważny interes dzieci, ważne jest żeby geje mogli sobie zrobić dobrze przy pomocy osieroconych dzieci. Zwykła obrzydliwość.

   Placowniku, na tym forum możesz robić za Boga i wysługiwać się w najlepsze komuchom i gejom, a jednocześnie zamykać oczy na wszystko inne. Ale spójrz w lustro i pomyśl jakby to było, gdyby ktoś w realnym życiu wobec Ciebie stosował takie spaczone kryteria? Nie jestem mściwy, więc nie życzę Ci tego. Przez dłuższy czas miałem o Tobie dobre zdanie. Niestety okazałeś się małym człowiekiem. Ot, kolejne przykre doświadczenie.

PS: Wątek został opanowany przez trolle, więc wszystkich zainteresowanych merytoryczną rozmową na temat praw dzieci osieroconych zapraszam do dyskusji na priva. Tutaj przestało to być możliwe.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 23:44 
 Ocena 5 na 7
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Proponuję by przyznać Zaweckiemu status trolla. Moim zdaniem spełnia niektóre wymagania.
Oceńcie sami- pl.wikiped(*)achowania_internetowego_trolla


?/!
06-07-2009 00:11 
 Ocena 3 na 7
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Proponuję by przyznać Zaweckiemu status trolla
   A jaki sobie byś przyznał status? Nie prowadziliśmy żadnych rozmów, ale na "dzień dobry" postanowiłeś w kilka minut wrzucić mi 8-10 minusów i dopiero po tym zacząłeś odpowiadać na moje posty. Takie postępowanie świadczy o Twojej chęci do merytorycznej dyskusji, czy raczej wskazuje na postawę trolla w Twoim wykonaniu - jak myślisz?


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 00:32 
 Ocena 4 na 6
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Proponuję by przyznać Zaweckiemu status trolla
>   A jaki sobie byś przyznał status? Nie prowadziliśmy żadnych rozmów, ale na "dzień dobry" postanowiłeś w kilka minut wrzucić mi 8-10 minusów i dopiero po tym zacząłeś odpowiadać na moje posty. Takie postępowanie świadczy o Twojej chęci do merytorycznej dyskusji, czy raczej wskazuje na postawę trolla w Twoim wykonaniu - jak myślisz?
>
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.


Myślę, że to taki mały ostracyzm panie Zawecki. Jeśli codziennie przyznam panu 10 minusów (czyli tyle ile jest możliwe ze względu na limit [swoja droga ciekawe dlaczego nie ma limitów na plusy]a za moim przykładem podażą inni, to niedługo nie będzie miał pan możliwości usuwani niczyich wypowiedzi.
Jeśli chodzi moją postawę... nazywaj ja jak chcesz. Mnie to plamy na honorze ani rysy na życiorysie nie uczyni. Możesz nazwać mnie trollem.

- Jestem daleki od demonizowania trollingu, gdyż niektóre z jego odmian mogą spełniać pożyteczną funkcję. Do takich sytuacji należy celowe publikowanie przez trolla postów, w których prezentuje on inny, specjalnie prowokacyjny punkt widzenia na dyskutowany temat. Możliwe, że takie zachowania pobudzą adresata do krytycznego myślenia i przeanalizowania racji stojących za uznawanym przez niego poglądem - mówi Adrian Kuźniar.

Dzięki dyskusją wywołanym przez pana pozytywnie ustosunkowałem się do zagadnienia adopcji dzieci przez pary homoseksualne więc w pewnym sensie jestem wdzięczny.

?/!
06-07-2009 00:56 
 Ocena-1 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jeśli codziennie przyznam panu 10 minusów (czyli tyle ile jest możliwe ze względu na limit [swoja droga ciekawe dlaczego nie ma limitów na plusy]a za moim przykładem podażą inni
   Tak, czynisz to na hasło i wspólnie z belvedere. To typowe dla tego forum działanie osób zwących się racjonalistami. Przy mojej liczbie punktów to dużo mniej skuteczne niż wobec innych. Musicie wejść w sztamę z moderatorami i zbanować mnie - wtedy punkty przestaną mi przybywać i Wasz wysiłek przestanie być syzyfowy. Powodzenia w racjonalistycznym wysiłku!

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 01:03 
 Ocena 3 na 5
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli codziennie przyznam panu 10 minusów (czyli tyle ile jest możliwe ze względu na limit [swoja droga ciekawe dlaczego nie ma limitów na plusy]a za moim przykładem podażą inni
>   Tak, czynisz to na hasło i wspólnie z belvedere. To typowe dla tego forum działanie osób zwących się racjonalistami.

Ależ panie Zawecki, jam jest irracjonalista pełną gębą! I gwarantuje panu, jeśli kogoś zbanują, to prędzej będę to ja. A moja miłość do belvedere nie ma z tym nic wspólnego.

?/!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Tak, czynisz to na hasło i wspólnie z belvedere. To typowe dla tego forum działanie osób zwących się racjonalistami. (wytłuszczenie moje)
Niesprawiedliwe uogólnienie.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
06-07-2009 15:24 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Niesprawiedliwe uogólnienie.
   Przepraszam wszystkich nie dających się porwać głównemu nurtowi.

   Zbyszku, metoda hurtowego dawania minusów w celu wyeliminowania interlokutora z forum przywodzi mi na myśl najgorsze praktyki komunizmu i nazizmu. Jeden jedynie słuszny pogląd, a kto ma czelność mieć inne zdanie, to do piachu z nim! To lata świetlne od myśli patrona tego forum, Woltera.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 16:13 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Właśnie zastosowałeś reductio ad hitlerum, jak dobrze pamiętam swego czasu wyśmiane przez jednego z twoich forumowych popleczników.

Nawiasem mówiąc jeśli ty postawienie minusa porównujesz do palenia dzieci i dorosłych w piecach krematoryjnych, to mam nadzieję, że wszyscy rozsądni czytelnicy zaczną od dziś ignorować twoje złote myśli.
06-07-2009 17:34 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Dziękuję, że nawet nie udajesz, że masz coś do powiedzenia w sprawie praw dzieci.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 22:28 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Ja dzieci, w przeciwieństwie do ciebie, traktuje jak ludzi a nie jak argumenty w dowodzeniu swoich (wątpliwych, ale to drugorzędne) tez.
06-07-2009 22:51 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ja dzieci, w przeciwieństwie do ciebie, traktuje jak ludzi a nie jak argumenty w dowodzeniu swoich (wątpliwych, ale to drugorzędne) tez.
   Nie traktuj rozmówców jak idiotów, bo nie zawsze nimi są.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
09-07-2009 14:19 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>   Dziękuję, że nawet nie udajesz, że masz coś do powiedzenia w sprawie praw dzieci.

Lepiej nie mówić nic, niż powiedzieć tak:
Jeśli minimalne ubezpieczenie starcza na to leczenie to fajnie, a jeśli nie to trudno.

Proszę
07-07-2009 00:37 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>na "dzień dobry" postanowiłeś w kilka minut wrzucić mi 8-10 minusów i dopiero po tym zacząłeś odpowiadać na moje posty. Takie postępowanie świadczy o Twojej chęci do merytorycznej dyskusji, czy raczej wskazuje na postawę trolla w Twoim wykonaniu - jak myślisz?

Po głębszym zastanowieniu myślę, że należny ci się pewne wyjaśnienie. Gdybym dysponował nieograniczona ilością minusów dostawał byś je ode mnie systematycznie, za każdym razem gdy uznam to za stosowne. A tak, czytam twoje posty i niejednokrotnie muszę odczekać 24h zanim przyznam im ocenę. Stąd twoje wrażenie, że przydzielam je hurtowo a ja tylko nadrabiam zaległości.
Czy dość jasno?
A teraz ty wytłumacz, dlaczego stosujesz zasadę "oko za oko, minus za minus", na co kilka osób zwróciło już uwagę?
Wygląda mi to na hipokryzję.

?/!
07-07-2009 01:09 
 Ocena-2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Po głębszym zastanowieniu myślę, że należny ci się pewne wyjaśnienie
   Daj spokój i nie kręć, wszystko jest jasne, jak to w głębszym. Zastanów się, czy dostałeś kiedyś ode mnie minusa zanim postanowiłeś się tak oryginalnie przywitać.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
07-07-2009 01:17 
 Ocena 1 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Po głębszym zastanowieniu myślę, że należny ci się pewne wyjaśnienie
>   Daj spokój i nie kręć, wszystko jest jasne, jak to w głębszym. Zastanów się, czy dostałeś kiedyś ode mnie minusa zanim postanowiłeś się tak oryginalnie przywitać.

Po twojej odpowiedzi wnoszę, że nie wyraziłem się dość jasno.
Jeśli inni także nie zrozumieli postaram o więcej jeszcze jasności.


?/!
07-07-2009 10:25 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Po twojej odpowiedzi wnoszę, że nie wyraziłem się dość jasno.
>Jeśli inni także nie zrozumieli postaram o więcej jeszcze jasności.

Minus od pana witwosa świadczy chyba o tym, ze także nie zrozumiał. Czy ktoś jeszcze?


?/!
06-07-2009 08:03 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Wypowiedź nie ma nic wspólnego z tematem wątku. Dziwne, że autor jej nie usunął...
06-07-2009 10:47 
 Ocena 5 na 5
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Placowniku, na tym forum możesz robić za Boga i wysługiwać się w najlepsze komuchom i gejom, a jednocześnie zamykać oczy na wszystko inne. Ale spójrz w lustro i pomyśl jakby to było, gdyby ktoś w realnym życiu wobec Ciebie stosował takie spaczone kryteria? Nie jestem mściwy, więc nie życzę Ci tego. Przez dłuższy czas miałem o Tobie dobre zdanie. Niestety okazałeś się małym człowiekiem. Ot, kolejne przykre doświadczenie.
Według mnie nie masz racji/krzywdzisz placownika.

Walisz na oślep, nie patrząc kto wróg, kto przyjaciel(syndrom "osaczonego psa"). To nierozsądne postępowanie.
Sylwkowi również radziłem, by nie obrażał tych, których nie sposób nazwać homofobami.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
06-07-2009 11:51 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Walisz na oślep, nie patrząc kto wróg, kto przyjaciel(syndrom "osaczonego psa"). To nierozsądne postępowanie.
>Sylwkowi również radziłem, by nie obrażał tych, których nie sposób nazwać homofobami.

Niedługo będziesz na forum jak ta Matka Teresa.

Pozdrawiam
06-07-2009 15:32 
 Ocena-1 na 5
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Według mnie nie masz racji/krzywdzisz placownika.
   Sprawę stronniczej moderacji zgłosiłem wraz z przykładami do oceny Kolegium. Jeśli są jakieś zasady, to powinny dotyczyć wszystkich w równym stopniu. Dlaczego na tym forum lewakom wolno wszystko?

>Walisz na oślep, nie patrząc kto wróg, kto przyjaciel(syndrom "osaczonego psa")
   Od moderatora nie tyle oczekuję przyjaźni co uczciwego, możliwie obiektywnego spojrzenia.

PS: Znalazłem jeszcze perełkę, pokazującą jaką to drogę przeszedł Placownik przez miniony rok. www.racjonalista.pl/forum.php/s,140259#w141529
Placownik:
Proponuję kontynuację w nowym wątku. Proszę w nim od początku ciąć bez litości wszelkich dowcipnisiów i osoby pragnące dać upust swoim osobistym animozjom. Obiecuję, że będę w tym Panu sekundował blokując wypowiedzi, których nie może Pan skasować.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Wątek został opanowany przez trolle

Zgadzam się całkowicie, tutaj absolutnie wykluczonym jest merytoryczna ocena twojej postawy, jakieś trolle zabraniają mi cię wyklinać i wypisują sobie trollowskie komentarze moich ocen ciebie. Toż to podłość wtręcać się tak nie na temat wątku i przerywać nam merytoryczną dyskusję.
Aneta Dziwińska
Zella (1321 punktów)
>Dzieci są podmiotem praw!<

Witaj!

Wszystko co napisałeś, to właściwe podejście do problematyki!
Ale nie podoba mi się takie określenie:'"Dzieci też mają prawa" .
Właściwe jest to,do którego się odwołuję, a Ty je pogrubiłeś czcionką!

DZIECI SĄ PODMIOTEM PRAWA

Proszę, trzymajmy się takiego określenia!
Zelle
06-07-2009 15:46 
 0 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
> DZIECI SĄ PODMIOTEM PRAWA
> Proszę, trzymajmy się takiego określenia!
   Jak jeszcze zdołasz do tego przekonać Sylwka i jemu podobnych, to obiecuję publicznie, że podeślę Ci bukiet kwiatów.

   PS: Dziękuję za słowa wsparcia.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
Sylwek (15472 punktów)

>   Jak jeszcze zdołasz do tego przekonać Sylwka i jemu podobnych, to obiecuję publicznie, że podeślę Ci bukiet kwiatów.

W takim razie wysyłaj już teraz bo nigdy nie zaprzeczałem truizmom.
06-07-2009 17:31 
 Ocena-2 na 6
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W takim razie wysyłaj już teraz bo nigdy nie zaprzeczałem truizmom.
   Jeślibyś szanował prawa dzieci, to nie postulowałbyś gejowskich eksperymentów na tych dzieciach. I znowu nie będzie o dzieciach, tylko o gejach.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
06-07-2009 22:39 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Ty nieustannie wspominasz o gejach, ty widzisz eksperymenty gejowskie, w ogólności ty masz z tym problem, ja się z pewnymi rzeczami pogodziłem już dosyć dawno.
Sam ciągle wracasz do tego tematu.
Coś ty se myślał pisząc coś takiego:
>Jeślibyś szanował prawa dzieci, to nie postulowałbyś gejowskich eksperymentów na tych dzieciach. I znowu nie będzie o dzieciach, tylko o gejach.
Pierwsze zdanie to głupota. Że tak jest, to wyszło w innym wątku więc nie czuję potrzeby zaśmiecania twojego mówieniem o tym ponownie.
Pisząc coś takiego, dodajesz drugie zdanie, które de facto ma mnie powstrzymać od odpowiedzi. I powstrzyma. Jeśli nie widzisz, ze faktycznie ostatnio wykazujesz objawy trolla bardziej niż jakikolwiek tradycyjny odtwórca tej roli na forum, to twój problem, ja z tobą dyskutować nie będę.
Ale za każdy taki kłamliwy wpis nagrodzę ciebie minusem dołączając się do komuszego kolesiostwa zajętego prześladowaniem cię.
06-07-2009 23:10 
 Ocena-4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ty nieustannie wspominasz o gejach
   Nie dostrzegam we wprowadzeniu do tematu ani jednego słowa typu gej czy homo. Megalomania przez Ciebie przemawia, bo myślisz, że jesteście ważni. Poza gettami nie istniejecie i póki pewnych spraw nie zrozumiecie, to niech tak zostanie.

>ty widzisz eksperymenty gejowskie, w ogólności ty masz z tym problem
   Nie, to dzieci mają problem z Waszymi zakusami.

>ja się z pewnymi rzeczami pogodziłem już dosyć dawno
   To dlaczego ciągle trujesz o tych gejowskich problemach?
.
>Sam ciągle wracasz do tego tematu
   A czyż to nie Ty założyłeś ostatni wątek o gejach?

>Pierwsze zdanie to głupota. Że tak jest, to wyszło w innym wątku więc nie czuję potrzeby zaśmiecania twojego mówieniem o tym ponownie.
   Geju, nie wnikam w to, co Ci tam wyszło. Moją sprawą jest, aby żadne osierocone dziecko do gejowskiej pary nie trafiło. Nie jest to szczególnie trudne zadanie, bowiem wykazujecie wyjątkową zdolność do zrażania do siebie ludzi.

>ja z tobą dyskutować nie będę.
   Zatem pojąć nie mogę dlaczego jednak to czynisz!

>Ale za każdy taki kłamliwy wpis nagrodzę ciebie minusem dołączając się do komuszego kolesiostwa zajętego prześladowaniem cię.
   Sojusz gejów z lewakami zobowiązuje. Dzieci nie dostaniesz, to chociaż sobie pominusuj.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
07-07-2009 01:14 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Sojusz gejów z lewakami zobowiązuje. Dzieci nie dostaniesz, to chociaż sobie pominusuj.
Jeśli zechce i spełnię warunki to dostanę, bo obecna ustawa nie pozwala mi adoptować z partnerem jako osoba samotna jednak nie jestem wykluczony.
To tyle jeśli chodzi o eksperymentowanie za pomocą dzieci i gejów, to tyle też, jeśli chodzi o twoja metaforyczność i znajomość ustaw - na co wielokrotnie zwracał uwagę poziomczyński i co jak mniemam jest przyczyna twojej wściekłości wobec niego.
07-07-2009 01:37 
 Ocena-3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Jeśli zechce i spełnię warunki to dostanę, bo obecna ustawa nie pozwala mi adoptować z partnerem jako osoba samotna jednak nie jestem wykluczony
   I to jest ewidentny błąd, bo samotny gej przysposabiający do życia młodego chłopca, który jest od niego zależny, jest najgorszym z możliwych rozwiązań. Znów zapomniałeś choćby się zająknąć na temat praw dzieci.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
07-07-2009 02:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   I to jest ewidentny błąd, bo samotny gej przysposabiający do życia młodego chłopca, który jest od niego zależny, jest najgorszym z możliwych rozwiązań. Znów zapomniałeś choćby się zająknąć na temat praw dzieci.

Ciekawe czemu zakładasz, że chciałbym przysposobić chłopca. Choć domyślam się jakie masz intencje, a ściślej co chcesz insynuować. Cóż, być może gdy nazwałem Adamiaka homofobem dałem się ponieść emocjom. W twoim wypadku żadnych wątpliwości mieć nie można.
Co do praw dzieci, to ty nigdy nie byłeś zdolny zająknąć się co mają prawa dzieci i kwestia ich ewentualnego łamania do orientacji rodzica. Ale o tym pisałem w innym wątku, że używasz tego jak wytrychu, nie raczyłeś odpowiedzieć tam, byłoby nie na miejscu gdybyś odpowiadał tu, w wątku o innej tematyce. Choć jest to twoją standardową strategią pisać zaczepne posty pełne insynuacji lub niepopartych niczym tez, a potem podnosić wrzask jak to ci wszyscy wpychają tematykę gejowska i/lub lewacką.
07-07-2009 02:43 
 Ocena-2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ciekawe czemu zakładasz, że chciałbym przysposobić chłopca
   Do tej pory odżegnywałeś się od miłości do płci przeciwnej.

>Choć domyślam się jakie masz intencje, a ściślej co chcesz insynuować
   Nic nie insynuuję. Otwarcie twierdzę, że gejom dzieci heteroseksualnych rodziców dawać do adopcji nie można.

>W twoim wypadku żadnych wątpliwości mieć nie można
   Oczywiście, byłem, jestem i będę przeciw gejowskiej adopcji.

>Co do praw dzieci, to ty nigdy nie byłeś zdolny zająknąć się co mają prawa dzieci i kwestia ich ewentualnego łamania do orientacji rodzica
   Ano zwyczajnie, dzieci heteroseksualnych rodziców mogą sobie nie życzyć wychowywania ich w duchu miłości nietypowej. Niestety, odmowy tej nie mogą wyrazić w sposób prawnie skuteczny.

>Choć jest to twoją standardową strategią pisać zaczepne posty pełne insynuacji lub niepopartych niczym tez, a potem podnosić wrzask jak to ci wszyscy wpychają tematykę gejowska i/lub lewacką.
   Sam wpychasz do tego wątku tematykę gejowską, choć obiecywałeś koniec.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
07-07-2009 02:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Do tej pory odżegnywałeś się od miłości do płci przeciwnej.

O, więc może przestaniesz mnie nazywać gejem, tylko wprost nazwiesz pedofilem. To taka typowa metoda homofobów typu Giertycha czy innego Orzechowskiego - pokazać geja jako zboczeńca co ślini się na widok małych chłopców.
Najbardziej jest mi przykro, że część osób dla których miałem trochę nazbyt surowe słowa ma pełne prawo poczuć się skrzywdzona tymi moimi wypowiedziami, które mogłyby sugerować jakieś podobieństwo między nimi a panem. W tym miejscu przepraszam te osoby.
Wtedy przynajmniej każdy, kto minimalnie utrzymuje kontakt z rzeczywistością uświadomi sobie jak czyste miałeś intencje i jaki był faktycznie stosunek nienawiść do homoseksualistów/troska o dobro dzieci w twoich motywacjach całej tej zbędnej i oszczerczej pisaniny.
Się pan nie martwi, się panu wpychać do wątków nie będę, prawdę mówiąc zapomnę od dziś że pan w ogóle istnieje.
07-07-2009 03:12 
 Ocena-1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>O, więc może przestaniesz mnie nazywać gejem
   A dopiero co robiłeś rwetes, żeby używać określenia gej, bo to takie fajne.

>tylko wprost nazwiesz pedofilem
   A są ku temu powody?

>To taka typowa metoda homofobów typu Giertycha czy innego Orzechowskiego - pokazać geja jako zboczeńca co ślini się na widok małych chłopców
   Przyjmij w końcu do wiadomości, że przeciwników gejowskiej adopcji jest w Polsce 80-93%, a zwolenników LPR ledwie 3%, więc to porównanie jest wyjątkowo dużym nadużyciem.

>Najbardziej jest mi przykro, że część osób dla których miałem trochę nazbyt surowe słowa ma pełne prawo poczuć się skrzywdzona tymi moimi wypowiedziami, które mogłyby sugerować jakieś podobieństwo między nimi a panem. W tym miejscu przepraszam te osoby.
   W wielu innych sprawach też przyjdzie Ci przetrzeć oczy ze zdumienia. A wystarczyło nie wchrzaniać się w sprawy osieroconych dzieci...

>Wtedy przynajmniej każdy, kto minimalnie utrzymuje kontakt z rzeczywistością uświadomi sobie jak czyste miałeś intencje i jaki był faktycznie stosunek nienawiść do homoseksualistów/troska o dobro dzieci w twoich motywacjach całej tej zbędnej i oszczerczej pisaniny.
   Każdy, kto minimalnie utrzymuje kontakt z rzeczywistością jest świadom tego, że wg Eurobarometru 93% Polaków nie popiera homoadopcji. Nazywanie ich faszystami, hołotą, homofobami nie skłoni ich do zmiany zdania.

>Się pan nie martwi, się panu wpychać do wątków nie będę, prawdę mówiąc zapomnę od dziś że pan w ogóle istnieje.
   Już parę razy to obiecywałeś, ale wciąż te osierocone dzieci nie dają Ci spokoju.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
07-07-2009 10:30 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>   Każdy, kto minimalnie utrzymuje kontakt z rzeczywistością jest świadom tego, że wg Eurobarometru 93% Polaków nie popiera homoadopcji. Nazywanie ich faszystami, hołotą, homofobami nie skłoni ich do zmiany zdania.

Spora część racjonalistów, antyklerykałów związanych z Faktami i Mitami te 93% większość nazywa porostu katolami.

?/!
08-07-2009 08:58 
 Ocena 2 na 4
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Ty nieustannie wspominasz o gejach
>   Nie dostrzegam we wprowadzeniu do tematu ani jednego słowa typu gej czy homo. Megalomania przez Ciebie przemawia, bo myślisz, że jesteście ważni. Poza gettami nie istniejecie i póki pewnych spraw nie zrozumiecie, to niech tak zostanie.
We wprowadzeniu nie, ale w końcu wyszło szydło z worka:

>   Geju, nie wnikam w to, co Ci tam wyszło. Moją sprawą jest, aby żadne osierocone dziecko do gejowskiej pary nie trafiło. Nie jest to szczególnie trudne zadanie, bowiem wykazujecie wyjątkową zdolność do zrażania do siebie ludzi.

Czyli wróciliśmy do tego co było w anonsie.

>>Ale za każdy taki kłamliwy wpis nagrodzę ciebie minusem dołączając się do komuszego kolesiostwa zajętego prześladowaniem cię.
>   Sojusz gejów z lewakami zobowiązuje. Dzieci nie dostaniesz, to chociaż sobie pominusuj.

Skoro sojusz obowiązuje (nie wiedziałem, że istnieje, widocznie autor ma dostęp do tajnego lewacko-gejowskiego biuletynu, którego nie dostaję), to jako zdemaskowany troll-lewak zwracam uwagę moderatorom, że w tym wątku, konkretnie w tej wypowiedzi:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,226802#w228147, a jeszcze konkretniej w tym miejscu:
Cytat:

>Ciekawe czemu zakładasz, że chciałbym przysposobić chłopca
Do tej pory odżegnywałeś się od miłości do płci przeciwnej.

autor wypowiedzi w sposób niedwuznaczny sugeruje użytkownikowi Sylwkowi pedofilię.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>   Próbowałem ustalić, ile dzieci w Polsce przebywa w domach dziecka. Niestety jest to praktycznie
>niemożliwe, gdyż system stał się maksymalnie rozmyty. Nie rozumiałem dlaczego, aż... napotkałem
>informację, że w jednej placówce (domu dziecka) od końca 2006r. nie może być więcej niż 30
>wychowanków. Z różnych powodów nie było to do spełnienia, więc co uczyniono? Namnożono różnych
>rodzajów placówek i teraz w miejscu jednego domu dziecka są trzy różne placówki. Dlatego korzystając
>z różnych kryteriów ustaliłem liczbę dzieci od 25.986 do 151.373. Na bazie tego źródła
>(www.polska(*)d&article_id=44&category_id=17) można
>stwierdzić, że 25tys. dzieci przebywa w d.domach dziecka, 50tys. w rodzinach adopcyjnych, a
>pozostałe korzystają z innych form opieki, najczęściej z bezpłatnej opieki rodzinnej.
Ja wiem, czy trudno? Ja zacząłbym od Mały rocznik statystyczny. Strona 262.
W Bibliotekach Publicznych powinien być dostępny Rocznik Statystyczny.
Skoro łożę na utrzymanie bibliotek i GUSu to korzystam. Póki ich "liberałowie" nie polikwidują.
Na bazie opracowania GUS niczego nie trzeba zakładać.
Pod tabelką jest podana liczba rodzin zastępczych i wychowanków tych rodzin.
08-07-2009 13:22 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Ja wiem, czy trudno? Ja zacząłbym od Mały rocznik statystyczny. Strona 262.
   Po wielu dniach udało Ci się w końcu zrobić coś pożytecznego. Zamieszczony opis potwierdza moje słowa.
Cytat:
a W latach 2006 i 2007 spadek liczby placówek, wychowanków i wolontariuszy wynika z przekształcania się tych placówek w placówki wielofunkcyjne spełniające również funkcje interwencyjne i socjalizacyjne.
b Ponadto spośród całodobowych placówek wielofunkcyjnych (ujętych w części A) w 2007 r. 52 placówki pełniły również funkcję wsparcia dziennego; w ciągu roku przebywało w nich 2,7 tys. wychowanków.
   W efekcie dalej nie wiemy ile tych dzieci jest - 7 / 10 / 19 tys.?

>W Bibliotekach Publicznych powinien być dostępny Rocznik Statystyczny.
>Skoro łożę na utrzymanie bibliotek i GUSu to korzystam. Póki ich "liberałowie" nie polikwidują.
   W dobie powszechnego dostępu do Internetu jestem za cyfryzacją zasobów i dostępem multimedialnym. Istnieją również rozwiązania elektroniczne imitujące tradycyjne książki - można je czytać w łóżku a nawet w wannie. Utrzymywanie tradycyjnych bibliotek jest zbyt drogie, to anachronizm.

>Na bazie opracowania GUS niczego nie trzeba zakładać.
>Pod tabelką jest podana liczba rodzin zastępczych i wychowanków tych rodzin.
   Mój starczy wzrok nie dostrzega takiej informacji na stronie 262.

Minuśnicy: -143 ironin, -69 poziomczyński, -36 cabbage, -34 belvedere, -21 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-08]
08-07-2009 17:32 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Ja wiem, czy trudno? Ja zacząłbym od Mały rocznik statystyczny. Strona 262.
>   Po wielu dniach udało Ci się w końcu zrobić coś pożytecznego. Zamieszczony opis potwierdza moje słowa.
Dowodzi, że autor wątku zabiera głos w sprawach, o których ma blade pojęcie i nie czuje potrzeby uzupełnienia braków. Ale wie wszystko najlepiej.
Przygotowanie wątku (od anonsu do opublikowania) zajęło Zaweckiemu kilka dni. Znalezienie Rocznika na stronach GUS mnie zajęło 10 min.
Za to autorowi wątku nie chciało zajrzeć się do źródeł.

>Cytat:
a W latach 2006 i 2007 spadek liczby placówek, wychowanków i wolontariuszy wynika z przekształcania się tych placówek w placówki wielofunkcyjne spełniające również funkcje interwencyjne i socjalizacyjne.
>b Ponadto spośród całodobowych placówek wielofunkcyjnych (ujętych w części A) w 2007 r. 52 placówki pełniły również funkcję wsparcia dziennego; w ciągu roku przebywało w nich 2,7 tys. wychowanków.
   W efekcie dalej nie wiemy ile tych dzieci jest - 7 / 10 / 19 tys.?

Kto to jest my?
Stan na 31.XII.2007 według tabeli z podanej strony:
RDD: 1892
PDD: 7011

>>W Bibliotekach Publicznych powinien być dostępny Rocznik Statystyczny.
>>Skoro łożę na utrzymanie bibliotek i GUSu to korzystam. Póki ich "liberałowie" nie polikwidują.
>   W dobie powszechnego dostępu do Internetu jestem za cyfryzacją zasobów i dostępem multimedialnym.
Jest dostępny w internecie Mały Rocznik Statystyczny 2008. Ale trudno go znaleźć. Jest dostępny Kodeks Opiekuńczy i Rodzinny i wiele innych aktów prawnych. Niestety nie ma dobrej woli, żeby do nich zajrzeć. Ale wypowiedzieć się można na każdy temat. Na przykład trudności w dostępie do danych

>Utrzymywanie tradycyjnych bibliotek jest zbyt drogie, to anachronizm.
Nie wszyscy myślą, że zjedli wszystkie rozumy. Ludzie, którzy szukają informacji ciągle do nich zaglądają.

>>Na bazie opracowania GUS niczego nie trzeba zakładać.
>>Pod tabelką jest podana liczba rodzin zastępczych i wychowanków tych rodzin.
>   Mój starczy wzrok nie dostrzega takiej informacji na stronie 262.
No cóż. Tak kończy się każda dyskusja z Zaweckim.
Mam napisać, że nie pisałem, że na stronie 262, tylko pod tabelą dotyczy przeglądania dokumentu na komputerze (nie wiem jak u państwa, ale u mnie w Readerze strona 263 jest wyświetlana pod stroną 262. Miłośnik "cyfryzacji" pewnie wydrukował stronę 262 i szuka...
08-07-2009 18:23 
 Ocena-1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Poziomczyński znów odleciał w sferę urojeń. Widać inaczej nie umie. W mojej wersji Rocznika Statystycznego jest tylko jedna strona 262 - a u Was?

Patrzę na tę stronę 262 i:
- nie widzę żadnej informacji o domach dziecka;
- nie widzę żadnej informacji o RDD czy PDD;
- 1892 odnosi się do kategorii rodzinnych placówek opiekuńczo-wychowawczych (czy to to samo co Rodzinne Domy Dziecka? Źródło tego nie precyzuje);
- 7011 odnosi się do wielofunkcyjnych placówek opiekuńczo-wychowawczych, które jak sama nazwa mówi pełnią wiele funkcji, co potwierdza stopka: "ponadto spośród całodobowych placówek wielofunkcyjnych (ujętych w części A) w 2007 r. 52 placówki pełniły również funkcję wsparcia dziennego; w ciągu roku przebywało w nich 2,7 tys. wychowanków." - konia z rzędem temu, kto wie ile w końcu tych dzieci było;
- cóż to takiego ten PDD?

   To źródło (www.polska(*)d&article_id=44&category_id=17) wskazuje, że dawne domy dziecka teraz nazywane są nie wielofunkcyjnymi, ale socjalizacyjnymi, o których poziomczyński nawet nie wspomniał. Dane w obu źródłach są mocno rozbieżne.

   Z dużej chmury mały deszcz, bo wciąż brak jasnej i precyzyjnej informacji na temat faktycznej liczby dzieci w domach dziecka. I gadaj tu z trollem...

Minuśnicy: -143 ironin, -79 poziomczyński, -38 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-08]
08-07-2009 19:03 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>   Poziomczyński znów odleciał w sferę urojeń. Widać inaczej nie umie. W mojej wersji Rocznika Statystycznego jest tylko jedna strona 262 - a u Was?
Ilekroć założę, że Zawecki będzie wstanie wspiąć się na jaki taki poziom dyskusji, kończy się to jak zwykle.
Cytat:

Cytat ze mnie:
Pod tabelką jest podana liczba rodzin zastępczych i wychowanków tych rodzin.

Przeglądam w Readerze. Pod tabelką jest strona 263.

>Patrzę na tę stronę 262 i:
>- nie widzę żadnej informacji o domach dziecka;
>- nie widzę żadnej informacji o RDD czy PDD;
>- 1892 odnosi się do kategorii rodzinnych placówek opiekuńczo-wychowawczych (czy to to samo co Rodzinne Domy Dziecka? Źródło tego nie precyzuje);
>- 7011 odnosi się do wielofunkcyjnych placówek opiekuńczo-wychowawczych, które jak sama nazwa mówi pełnią wiele funkcji, co potwierdza stopka: "ponadto spośród całodobowych placówek wielofunkcyjnych (ujętych w części A) w 2007 r. 52 placówki pełniły również funkcję wsparcia dziennego; w ciągu roku przebywało w nich 2,7 tys. wychowanków." - konia z rzędem temu, kto wie ile w końcu tych dzieci było;
>- cóż to takiego ten PDD?

No tak.
Czym mogą być "Rodzinne całodobowe placówki opiekuńczo wychowawcze dla dzieci i młodzieży" (3 wiersz tablicy 10(159) str. 262?
Czym są "Wielofunkcyjne całodobowe placówki opiekuńczo wychowawcze dla dzieci i młodzieży" (2. wiersz tej samej tablicy)?
Cytat z prowadzenia
Cytat:

W dwóch domach dziecka przebywało około 160 dzieci. Aktualnie jeden z nich przerabiany jest na "wielofunkcyjny".

Wtedy wiedział...

Interpretacja uwagi b do tabeli jest modelowa dla Zaweckiego. Mówi przecież ona tylko, że część wspólna liczby placówek z części A. tabeli i B. wynosi 52. Wychowankowie "całodobowi" i "wspierani dziennie" liczeni są osobno.
A co to jest PDD? Zawecki chciał być moderatorem tego wątku. Czym są PDD (Państwowe Domy Dziecka) było wytłumaczone we wpisie, który usunął (a który przywrócił placownik). Widać usunął bez czytania, albo "fotograficzne czytanie" jest przereklamowane.

>   To źródło (www.polska(*)d&article_id=44&category_id=17) wskazuje, że dawne domy dziecka teraz nazywane są nie wielofunkcyjnymi, ale socjalizacyjnymi, o których poziomczyński nawet nie wspomniał. Dane w obu źródłach są mocno rozbieżne.
A w tabeli nie ma "socjalizacyjnych"?
Tabela podaje liczbę wychowanków placówek całodobowych w rozbiciu na 4 kategorie, sumujące się do liczby ogółem.
Zawecki sam pisze jak w tej tabli nazywają się "dawne domy dziecka".
Więc czemu służył jego wpis?
08-07-2009 21:08 
 Ocena-2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Więc czemu służył jego wpis?
   Pokazaniu, że bredzisz, np. o mitycznych "Państwowych Domach Dziecka". Podajesz dane o RDD/PDD, a nic nie wspominasz o placówkach socjalizacyjnych. A przykładowo Dom Dziecka Nr 1 w Szczecinie jest właśnie placówką socjalizacyjną - poczytaj sobie tu: mopr.szcze(*)cyjne_pomocy/dom_dziecka_nr_1/

Cytat:
Grupa usamodzielnienia powstała w październiku 2003, była to pierwsza taka forma sprawowania opieki w naszym mieście. Grupa usamodzielnienia (12 osób) zajmuje lokal o powierzchni 180 m ² przy ulicy Papieża Jana Pawła II 43/7, składający się z 4 pokoi sypialnych oraz salonu, dwóch łazienek, kuchni. W grupie tej wychowankowie nabywają umiejętności potrzebnych w samodzielnym życiu: nauka racjonalnego gospodarowania środkami finansowymi, nauka samodzielnego robienia zakupów i przygotowywania posiłków. Grupę prowadzi pięciu wychowawców, którzy sprawują całodobową opiekę nad wychowankami.

Kolejnym etapem przygotowującym młodzież do samodzielnego życia jest możliwość przejścia do mieszkania chronionego. Mieszkanie przeznaczone jest dla sześciu osób, warunkiem otrzymania skierowania jest kontynuacja nauki szkolnej. Jest to miejsce w którym młodzież uczy się aktywnego i odpowiedzialnego stosunku do własnego życia.
   Mityczne bidule i sierocińce przechodzą do mrocznej historii, a rzeczywiste warunki jakie mają osierocone dzieci zależą głównie od dobrej woli samorządów.


Minuśnicy: -143 ironin, -79 poziomczyński, -38 cabbage, -34 belvedere, -23 (Alicja)Duda, -13 waldeck77 [2009-07-08]
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
EOT
_______________________________

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365