Racjonalista - Strona głównaDo treści
Refleksje o uboju, czyli jedzonko.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-03-2010 19:25devares aka. mentalrapist. (605 punktów)Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
Ocena 7 na 7
Wynalazłem dawny film zwący się 'Le Sang des betes' z roku 1949 w reżyserii Georges Franju, którym chciałbym się podzielić z - poniekąd - świadomą społecznością racjonalisty.pl, mając także nadzieję, że nie tylko ja interesuję się najróżniejszymi aspektami ludzkiej egzystencji.
W tym ubojem zwierząt. Bowiem, jako rzecze Biblia 'Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi':

www.youtube.com/watch?v=QFAUA8_mfXs

(OSTRZEŻENIE! Film zawiera sceny, których nieletni winni nie oglądać - choć pewnie czym prędzej w takim razie click'ną w ten link - jednakże ostrzegam, nie każdy to 'przełknie'. Nawet co wrażliwszy - co wcale nie jest wadą - dorosły.)

I tak zastanawiam się, już nawet pomijając ohydę tego, co robi nasz rodzaj, by żyć - czy to absolutnie jedyne wyjście - ażeby jeden gatunek musiał rozwijać się kosztem drugiego? Wegetarianizm to nie odpowiedź, ewolucyjnie przystosowanego żołądka do mięsiwa nie zmienisz 'od tak', a wszelkie smęcenie o tym 'jakie to straszne i smutne', a następnie robienie tego co zwykle, również nie ma sensu. Czyli, że jak - mus pogodzić się z przeznaczeniem drapieżcy?
I jakie to sarkastyczne - dywagować nad cierpieniem tych istot - które niewątpliwie cierpią - by jutro zjeść choćby hamburgera. Ale najwyraźniej świat jest cholernie cyniczny. A my tacy 'humanitarni', jak choćby George Bernard Shaw, który do naukowców zwrócił się z prośbą o stworzenie 'humanitarnego' narzędzia, które pozwoliłoby 'bezboleśnie' likwidować 'gorszych'. No i dostaliśmy Cyklon B (tj. gaz używany w obozach zagłady).
Czy naprawdę, choćby nie wiem jak mocne, przeświadczenie o 'wyższości' nad czymkolwiek co istnieje, daje nam prawo (a może tymczasowy przywilej?) do decydowaniu o życiu i śmierci - kogokolwiek?
Na to wychodzi. W takim razie zrozumiałe stają się mordy w imię wiary w jakąkolwiek wyświechtaną frazę. Albowiem skoro 'mój Bóg' jest po 'mojej stronie', to Tyś robaczek, a mym obowiązkiem Cię zdeptać na drodze do 'Królestwa Niebieskiego'..? A skoro to 'Bóg', tj. najwyższy, i na dodatek udzielający mi pozwolenia (gdzie, psiakrew, list uwierzytelniający do czegoś takiego..?!), to mogę sobie robić cokolwiek sobie.. Wytłumaczę..? Chyba o to chodzi - o wytłumaczenie zbrodni. Tak, by sumienie nie gryzło.
Sądzę, że to warte przemyślenia. I dlatego napisałem to, co powyżej.
Bo przecież warto dążyć do dobra. Prawda?
(Wiem, że nie rozpoczyna się zdania od 'bo' - ale ja lubię.)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spray (5875 punktów)
Już kiedyś cytowałam. Zacytuje jeszcze raz:
Dzienniki gwiazdowe, Podróż ósma, fragment:
"- Zgodnie z przyjętą systematyką, występujące w naszej Galaktyce formy anormalne obejmuje typ Aberrantia (Zboczeńce), dzielący się napodtypy Debilitales (Kretyńce) oraz Antisapientinales (Przeciwrozumce). Do tego ostatniego podtypu należą gromady Canaliacaea (Paskudtawce) i Necroludentia (Zwiokobawy). Wśród Zwtokobawów rozróżniamy z kolei rząd Patricidiaceae (Ojcogubce), Matriphagideae (Matko jody) i Lascmaceae (Obrzydlce, czyli Wszeteki). Obrzydlce, formy już skrajnie zwyrodniate, klasyfikujemy, dzieląc na Cretininae (Tępony, np. Cadaverium Mordans, Trupogryz Bęcwalec), i Horrorissimae (Potworyjce, z klasycznym przedstawicielem w postaci Mętniaka Bacznościowca, Idiontus Erectus Gzeemsi}. Niektóre z Potworyjców tworzą własne pseudokultury; należą tu gatunki takie, jak Anophilus Belligerens, Zadomitek Zbójny, który nazywa siebie Genius Pulcherrimus Mundanus, albo jak ów osobliwy, łysy na całym ciele egzemplarz, zaobserwowany przez Grammplussa w najciemniejszym zakątku naszej Galaktyki - Monstroteratum Furiosum (Ohydek Szalej), który zwie siebie Homo Sapiens.
W sali podniósł się szum. Przewodniczący uruchomił maszynę z młotkiem.
- Trzymaj się pan! - syknął mi Tarrakanin. Nie widziałem go, od blasku jupiterów, a może od potu, który zalewał mi oczy. Nikła nadzieja wstąpiła w moje serce, ponieważ ktoś zażądał głosu w kwestii formalnej; przedstawiwszy się zgromadzonym jako członek delegacji Wodnika, a zarazem astrozoolog, jął spierać się z Thubańczykiem - niestety, w tej mierze tylko, iż - jakozwolennik szkoły profesora Hagranapsa - uważał przedstawioną klasyfikację za niedokładną; rozróżniał bowiem, za swym mistrzem, osobny rząd Degeneratores, do którego należą Przećpaki, Niedoćpaki, Truposzczypki oraz Martwopieszcze; określenie "Monstroteratus" uznał, w zastosowaniu do człowieka, za fałszywe - albowiem należało posługiwać się raczej nomenklaturą szkoły wodnickiej, używającej konsekwentnie terminu Sztucznik - Potwomiaczek (Artefactum Abhorrens). Po krótkiej wymianie zdań Thubańczyk kontynuował swe przemówienie:
- Czcigodny przedstawiciel Tarrakanii, zalecając nam kandydaturę tak zwanego człowieka rozumnego albo - żeby być bardziej ścisłym - Szaleją Potwomiaczka, typowego reprezentanta Trupobawów, nie wymienił - w rekomendacjach - słowa "białko", uznając je za nieprzyzwoite. Zapewne budzi ono skojarzenia, nad którymi przystojność nie pozwala mi się rozwodzić. Co prawda, fakt posiadania NAWET takiego budulca cielesnego nie hańbi. (Okrzyki: "słuchajcie! słuchajcie!") Nie w białku rzecz! I nie w określeniu siebie, chociaż się jest Trupobawem Furiackim, mianem człowieka rozumnego. Jest to w końcu słabość dająca się zrozumieć, chociaż nie wybaczyć, podyktowana miłością własną. Nie w tym rzecz atoli. Wysoka Rado!
Uwaga moja rwała się jak świadomość malejącego - dochodziły mnie ledwo strzępy.
spray (5875 punktów)
cd
- Nawet mięsożerność nie jest niczyją winą, skoro wynikła z toku ewolucji naturalnej! Wszelako różnice, dzielące tak zwanego człowieka od jego krewnych zwierzęcych, są niemal żadne! Podobnie, jak osobnik WYŻSZY nie może uważać, aby to dawało mu prawo pożerania wzrostem NIŻSZYCH, tak i obdarzony WYŻSZYM nieco umysłem nie może mordować ani pożerać NIŻSZYCH umysłowo, a jeśli już musi to czynić (okrzyki: "Nie musi! Niech je szpinak!) - jeżeli, powiadam, MUSI, za sprawą tragicznego obciążenia dziedzicznego, winien pochłaniać okrwawione ofiary w trwodze, po kryjomu, w norach swych i najciemniejszych zakątkach pieczar, targany wyrzutami sumienia, rozpaczą i nadzieją, że kiedyś uda mu się wyzwolić od brzemienia mordów tak nieustannych. Niestety, nie tak postępuje Ohydek Szalej! Bezcześci szczątki śmiertelne, dusząc je i kulgając, bawi się nimi, a dopiero potem wchłania na publicznych żerowiskach, wśród podskoków obnażonych samic swego gatunku, bo mu to wzmaga apetyt na zmarłych, konieczność zaś odmiany tak do całej Galaktyki o pomstę wołającego stanu rzeczy nawet mu nie przychodzi do półpłynnej głowy! Przeciwnie, potworzył sobie wyższe usprawiedliwienia, które, osadzone pomiędzy jego żołądkiem, tą kryptą cmentarną niezliczonych ofiar, a nieskończonością, upoważniają go do mordowania z podniesionym czołem. Tyle tylko, by nie zajmować czasu Wysokiemu Zgromadzeniu, o zajęciach i obyczajach tak zwanego człowieka rozumnego. Wśród jego przodków jeden zdawał się rokować niejakie nadzieje. Był to gatunek homo neanderthalensis. Warto się nim zainteresować. Podobny do człowieka współczesnego, miał większą od niego pojemność czaszki, a zatem i większy mózg, czyli rozum. Zbieracz grzybów, skłonny do medytacji, rozmiłowany w sztukach, łagodny, flegmatyczny, zasługiwałby bez wątpienia na to, aby jego członkostwo w tej wysokiej Organizacji było dziś rozpatrywane. Niestety, nie ma go wśród żywych. Czy nie zechciałby nam powiedzieć delegat Ziemi, którego tu mamy zaszczyt gościć, co się stało z jakże kulturalnym i sympatycznym neandertalczykiem? Milczy, a więc ja powiem za niego: został wygubiony do szczętu, starty z powierzchni Ziemi przez tak zwanego homo sapiens. Nie dość atoli było ohydy bratobójstwa, wzięli się tedy uczeni ziemscy do oczerniania zgładzonej ofiary, sobie, a nie jej - wielkomózgiej - przypisując wyższy rozum. I oto mamy wśród nas, ma tej czcigodnej sali, w tych wzniosłych murach, reprezentanta zwłokojadów, zmyślnego w poszukiwaniu zabójczej uciechy, pomysłowego architekta środków zagłady, budzącego wyglądem swoim zarazem śmiech i zgrozę, nad którą ledwo potrafimy zapanować, oto widzimy tam, na niepokalanej dotąd, białej ławie istotę, która nie posiada nawet odwagi konsekwentnego zbrodniarza, albowiem swoją śladami mordów znaczoną karierę bezustannie opatruje pięknem fałszywych imion, których straszne, prawdziwe znaczenie rozszyfrować potrafi każdy obiektywny badacz gwiazdowych ras. Tak, Wysoka Rado...
W samej rzeczy dochodziły mnie z tego dwugodzinnego przemówienia tylko fragmenty, ale wystarczało ich w zupełności. Thubańczyk stwarzał obraz potworów, tarzających się we krwi, a dokonywał tego bez pośpiechu, systematycznie otwierając coraz to inne, przygotowane na pulpicie księgi uczone, annały, kroniki, a już spożytkowanymi strzelał w podłogę, jakby porwany nagłym do nich obrzydzeniem, jakby i karty same, co nas opisywały, zlepiała krew ofiar. Z kolei zabrał się do naszej historii cywilizowanej; opowiadał o masakrach, rzeziach, wojnach, krucjatach, masowych zabójstwach, przedstawiał na planszach i epidiaskopem wyświetlał technologie zbrodni i tortury starożytne i średniowieczne, gdy zaś wziął się do współczesności, szesnastu posługaczy podleczyło mu na uginających się wózkach sterty nowego materiału faktograficznego; inni posługacze, czy raczej sanitariusze OPZ, udzielali tymczasem z małych helikopterów pierwszej pomocy rzeszom słabnących słuchaczy tego referatu, omijając tylko mnie jednego, w prostodusznym przeświadczeniu, że potop krwawych informacji o kulturze ziemskiej ani trochę mi nie zaszkodzi. A jednak gdzieś w połowie owego przemówienia zacząłem, jak na granicy obłędu, lękać się samego siebie, jak gdybym w środowisku maszkarowatych, dziwacznych istot, co mnie otaczały, był jedynym potworem. Myślałem, że ta straszliwa mowa oskarży cielska nie skończy się nigdy, gdy padły słowa:
- A teraz zechce Wysokie Zgromadzenie przejść do głosowania nad wnioskiem delegacji tarrakańskiej!
Sala zastygła w śmiertelnej ciszy, aż coś poruszyło się tuż obok mnie. To mój Tarrakanin wstał, aby spróbować odparcia niektórych przynajmniej zarzutów; nieszczęsny. Wkopał mnie do reszty, usiłując zapewnić zgromadzenie, że ludzkość poważa neandertalczyków jako czcigodnych przodków swoich, którzy wyginęli całkiem sami z siebie; Thubańczyk przygwoździł jednak od razu mego obrońcę jednym celnym, postawionym mi wręcz, pytaniem: czy powiedzenie o kimś "neandertalczyk" uchodzi na Ziemi za pochwałę, czy też za epitet obraźliwy?
Myślałem, że wszystko już skończone, przegrane na zawsze, że zaraz powlokę się z powrotem na Ziemię, jak pies wygnany do budy, któremu wyszarpnięto z kłów zdławione ptaszę; lecz w słabym szmerze sali przewodniczący, pochyliwszy się do mikrofonu, rzekł:
spray (5875 punktów)
cd
- Udzielam głosu przedstawicielowi delegacji erydańskiej.
Erydanin był mały, siwosrebrzysty i pękaty jak kłąb mgły, oświetlonej skośnym zimowym słońcem.
- Chciałbym spytać - rzekł - kto będzie płacił wpisowe Ziemian? Czy oni sami? Jest wszak niemałe - bilion ton platyny to ciężar, któremu nie każdy płatnik podoła!
Amfiteatr wypełnił się gniewnym gwarem głosów.
- Pytanie to będzie właściwe dopiero po przegłosowaniu pozytywnym wniosku delegacji tarrakańskiej! - rzekł po chwili wahania przewodniczący.
- Za pozwoleniem Waszej Galaktyczności! - odparł Erydanin. - Ośmielam się być odmiennego zdania i dlatego pytanie, jakie zadałem, poprę szeregiem uwag, moim zdaniem wielce istotnych. Mam tu, najpierw, dzieło znakomitego planetografa doradzkiego, hyperdoktora Wragrasa, i cytuję z niego:... planety, na których życie spontanicznie narodzić się nie może, odznaczają się cechami następującymi:
A)katastroficznymi zmianami klimatu w rytmie szybkim naprzemiennym (tzw. cykl "zimawiosnalatojesień") oraz jeszcze bardziej zgubnymi, w okresach wielkich (epoki lodowcowej);
B) obecnością wielkich księżyców własnych; ich wpływy przypływowe też mają życiogubny charakter;
C) często występującą plamistością gwiazdy centralnej, czyli macierzystej, bo plamy są źródłem życiogubnego promieniowania;
D) przewagą powierzchni wód nad powierzchnią kontynentów; E) stałością zlodowacenia okołobiegunowego;
F) występowaniem opadów wody ciekłej lub zestalonej... Jak widać z tego...
- Proszę o głos w kwestii formalnej!! - zerwał się ożywiony jakby nową nadzieją mój Tarrakanin. - Zapytuję, czy delegacja Erydanu będzie głosowała za naszym wnioskiem, czy też przeciw niemu?
- Będziemy głosowali za wnioskiem, z poprawką, którą przedstawię Wysokiemu Zgromadzeniu - odparł Erydanin, po czym wrócił do swego:
- Czcigodna Rado! Na dziewięćset osiemnastej sesji Zgromadzenia Ogólnego rozważaliśmy tutaj kandydaturę członkowską rasy Wszeteków Zadogłowych, którzy przedstawili się nam jako "doskonalcy wiekuści", aczkolwiek tak są cieleśnie nietrwali, że podczas wspomnianej sesji Zgromadzenia skład delegacji wszeteckiej zmieniał się piętnaście razy, chociaż sesja nie trwała dłużej niż osiemset lat. Nieszczęśnicy ci, gdy przyszło do przedstawienia życiorysu rasy, wikłali się w sprzecznościach, zapewniając Wysokie Zgromadzenie w sposób tyleż gołosłowny, co solenny, że stworzył ich pewien Sprawca Doskonały na własne, wspaniałe podobieństwo, dzięki czemu są, między innymi, nieśmiertelni duchem. Ponieważ skądinąd wyjawiło się, że planeta ich odpowiada bionegatywnym warunkom hyperdoktora Wragrasa, Zgromadzenie Plenarne wyłoniło specjalną Podkomisję Śledczą, ta zaś stwierdziła, iż inkryminowana rasa przeciwrozumna powstała nie wskutek wybryku Natury, lecz godnego pożałowania incydentu, wywołanego przez osoby trzecie.
("Co on mówi?! Milczeć! Nieprawda! Proszę zabrać tę przylgę, ty wszeteku!" - coraz burzliwiej rozlegało się na sali.)
- Wyniki prac Podkomisji Śledczej - ciągnął Erydanin - doprowadziły do uchwalenia na kolejnej sesji OPZ poprawki do punktu drugiego Karty Planet Zjednoczonych, która to poprawka głosi, co następuje (tu rozwinął sążnisty pergamin i jął czytać): Niniejszym ustanawia się kategoryczny zakaz, podejmowania czynności życiosprawczych na wszystkich planetach typu A, B, C, D oraz E Wragrasa, a jednocześnie nakłada się na zwierzchnictwo wypraw badawczych i dowództwa statków, które lądują na takich globach, obowiązek surowe go przestrzegania powyższe go zakazu. Obejmuje on nie tylko rozmyślne praktyki życiotwórcze, w rodzaju rozsiewania glonów, bakterii i tym podobnych, ale także inicjowanie bioewolucji nieumyślne, wskutek niedbalstwa czy roztargnienia. Ta profilaktyka antykoncepcyjna podyktowana jest najlepszą wolą i wiedzą OPZ, świadomej następujących faktów. Po pierwsze - naturalna nieprzychylność środowiska, w którym osadza się przyniesione z zewnątrz pierwociny życia, powoduje, w toku jego dalszej ewolucji, powstanie takich zboczeń i kalectw, jakich się w obrębie naturalnej biogenezy nigdy nie spotyka. Po wtóre - w okolicznościach nazwanych powstają gatunki nie tylko ułomne cieleśnie, ale i obarczone najcięższymi formami duchowych zwyrodnień; jeśli zaś w podobnych warunkach wylęgną się istoty choć trochę rozumne, a to niekiedy się zdarza, los ich jest pełen umysłowych katuszy. Osiągnąwszy bowiem pierwszy stopień świadomości, zaczynają poszukiwać w otoczeniu przyczyny własne go powstania, a nie mogąc jej tam znaleźć, schodzą na manowce wierzeń, stwarzanych z zamętu i rozpaczy. W szczególności, jako iż jest im obcy normalny tok procesów ewolucyjnych w Kosmosie, zarówno swą cielesność, jakkolwiek byłaby pokraczna, jak też i swój sposób podmyślenia uznają za zjawiska typowe, normalne i w całym Wszechświecie tak właśnie się przejawiające. A przeto, w głębokiej trosce o dobro i godność życia w ogóle, istot zaś rozumnych w szczególności, postanawia Zgromadzenie Generalne OPZ, iż ten, kto naruszy ustanowiony niniejszym prawomocny artykuł antykoncepcyjny Karty PZ, podlegać będzie sankcjom i karom, zgodnie z brzmieniem odpowiednich paragrafów Kodeksu Prawa Międzyplanetarnego.
Erydanin, odłożywszy Kartę PZ, podniósł zwalisty tom Kodeksu, który włożyli mu w macki rączy pomocnicy, a otwarłszy olbrzymią ową księgę we właściwym miejscu, czytał dźwięcznie:
- Tom drugi Kodeksu Karnego Międzyplanetarnego, ustęp osiemdziesiąty, pod tytułem "O nierządzie planetarnym".
Paragraf 212: Kto zapładnia planetę naturalnie bezpłodną, podlega karze od stu do tysiąca pięciuset lat zagwieźdżenia, niezależnie od odpowiedzialności cywilnej za straty moralne i materialne poszkodowanych.
Paragraf 213: Kto działa w myśl paragrafu 212, wykazując znaczne nasilenie zlej woli, a to podejmując manipulacje o charakterze wszetecznym z premedytacją, których rezultatem ma być ewolucja form życia szczególnie zniekształconych, budzących odrazę powszechną lub powszechne przerażenie, podlega karze zagwieźdżenia do lat tysiąca pięciuset.
spray (5875 punktów)
Paragraf 214: Kto zapłodnią planetę bezpłodną wskutek niedbalstwa, roztargnienia lub też przez zaniechanie zastosowania właściwych środków antykoncepcyjnych, podlega karze zagwieźdżenia do lat czterystu; jeśli działa ze zmniejszonym rozeznaniem konsekwencji czynu, kara może ulec zmniejszeniu do lat stu.
- Nie wspominam - dodał Erydanin - o karach za wtrącanie się do procesów ewolucyjnych in statu nascendi, ponieważ nie należy to do naszego tematu. Podkreślę natomiast, iż Kodeks przewiduje odpowiedzialność materialną sprawców wobec ofiar nierządu planetarnego; ustępów właściwych Kodeksu Cywilnego nie będę odczytywał, aby nie znużyć członków Zgromadzenia. Dodam jedynie, iż w katalogu ciał, uznanych za definitywnie bezpłodne w rozumieniu zarówno hyperdoktora Wragrasa, jak Karty Planet Zjednoczonych oraz Kodeksu Karnego Międzyplanetarnego, figurują na stronicy dwa tysiące sześćset osiemnastej, wiersz ósmy od dołu, następujące ciała niebieskie: Zembelia, Zezmaja, Ziemia i Zyzma...
Szczęka mi opadła, listy uwierzytelniające wysunęły mi się z ręki, pociemniało mi w oczach. ("Uwaga! - wołano na sali - słuchajcie! Kogo on oskarża?! Precz! Niech żyje!") Co do mnie, o ile to było możliwe, usiłowałem wleźć pod pulpit.
- Wysoka Rado!! - zagrzmiał przedstawiciel Erydanu, strzelając w podłogę amfiteatru tomami Kodeksu Międzyplanetarnego (musiał to być ulubiony w OPZ chwyt oratorski). - Nigdy dość o sprawach, które są hańbą gwałcicieli Karty Planet Zjednoczonych! Nigdy dość piętnowania nieodpowiedzialnych elementów, poczynających życie w warunkach tego niegodnych!!
Oto przychodzą do nas istoty, które nie znają ani ohydy własnej egzystencji, ani też jej przyczyn! Oto pukają do czcigodnych drzwi tego szanownego Zgromadzenia, i cóż my możemy im odpowiedzieć wtedy, wszystkim owym wszetekom, potworniaczkom, ohydkom, matkojadom, trupolubom, tępalom, załamującym swe nibyręce i padającym z nibynóg, kiedy się dowiadują, że należą do pseudotypu "Artefacta", że doskonałym ich stwórcą był jakiś majtek, który wylał na skały planety martwej - sfermentowane pomyje z rakietowego wiadra, dla uciechy przydając owym żałosnym pierwocinom życia własności, które uczynią je potem urągowiskiem całej Galaktyki! Jakże potem obronią się nieszczęśni, kiedy jakiś Katon wytknie im ich haniebną lewoskrętność białeczną!! (Sala wrzała, darmo maszyna waliła bez przerwy młotkiem, w krąg huczało: "Hańba! Precz! Zasankcjonować! O kim on mówi? Patrzcie, Ziemianim rozpuszcza się już, Ohydek cieknie cały!!!")
spray (5875 punktów)
Istotnie, biły na mnie poty, Erydanin, przekrzykując swym stentorowym głosem ogólną wrzawę, wołał:
- Zadam obecnie kilka pytań końcowych czcigodnej delegacji tarrakańskiej! Czy nie jest prawdą, że w swoim czasie wylądował na martwej podówczas planecie Ziemi statek pod waszą flagą, któremu wskutek awarii lodówek popsuła się część zapasów? Czy nie jest prawdą, że na statku tym znajdowało się dwóch próżniarzy, skreślonych później ze wszystkich rejestrów za bezwstydne machinacje z rzęślami, i że ci dwaj łotrzy, te zawalidrogi mleczne, zwali się Bann i Pugg? Czy nie jest prawdą, że Bann i Pugg postanowili, po pijanemu, nie zadowolić się zwykłym zanieczyszczeniem bezbronnej, pustynnej planety, gdyż zachciało im się zaaranżować na niej, w sposób występny i karygodny, ewolucję biologiczną, jakiej świat dotąd nie widział? Czy nie jest prawdą, że obaj ci Tarrakanie rozmyślnie, z najwyższym napięciem złej woli obmyślili sposób stworzenia z Ziemi - wylęgami dziwolągów na skalę całej Galaktyki, cyrku kosmicznego, panopticum, gabinetu makabrycznych osobliwości, którego żywe eksponaty stałyby się, w swoim czasie, pośmiewiskiem najdalszych Mgławic?! Czy nie jest prawdą, że pozbawieni wszelkiego poczucia przystojności i hamulców etycznych, obaj ci bezecnicy wylali na skały martwej Ziemi sześć beczek zjełczałego kleju żelatynowego i dwie bańki nadpsutej pasty albuminowej, że dosypali do owej mazi - sfermentowanej rybozy, pentozy i lewulozy, a jakby mało było jeszcze tych paskudztw, polali je trzema dużymi konewkami roztworu zgliwiałych aminokwasów, po czym powstałą bryję bełtali łopatką od węgla, skrzywioną w lewo, oraz pogrzebaczem, także wykręconym w tę samą stronę, wskutek czego białka wszystkich przyszłych istot ziemskich stały się LEWO-skrętne?! Czy nie jest nareszcie prawdą, że Pugg, cierpiący podówczas na silny katar, a podżegany do tego przez słaniającego się od nadużycia trunków Banna, w sposób rozmyślny nakichał do plazmatycznej zarodzi, a zakażając ją przez to złośliwymi wirusami, rechotał, iż dzięki temu tchnął "sakramenckiego ducha" w nieszczęsny zaczyn ewolucyjny?! Czy nie jest prawdą, że lewoskrętność owa i owa złośliwość przeszły następnie w ciała ziemskich organizmów i przetrwały w nich po dzisiaj, od czego cierpią teraz bezwinni przedstawiciele rasy Artefactum Abhorrens, którzy nazwali siebie mianem homo sapiens jedynie z prostaczej naiwności? Czy nie jest przeto prawdą, że Tarrakanie winni nie tylko zapłacić za Ziemian wpisowe, w wysokości biliona ton kruszcu, ale także muszą wypłacić nieszczęśliwym ofiarom planetarnego nierządu - KOSMICZNE ALIMENTY?!"
koniec cytatu
24-03-2010 21:29 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
To mnie rozbroiło, rozbawiło i zdecydowanie zachwyciło - mimo, że jestem 'rasa przeciwrozumna' (genialne! ^^) Lem wielkim jest, wiem odkąd przeczytałem 'Sex Wars', a teraz powoli pochłaniam Solaris. 'Dzienniki Gwiazdowe' zakupię/wypożyczę, przeczytawszy ten cytat, czym prędzej.
Dzięki bardzo!
I jakie to wymowne!
24-03-2010 22:04 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>To mnie rozbroiło, rozbawiło i zdecydowanie zachwyciło
Taki miałam zamiar
P.S.
W takim razie polecam "Cyberiadę", z "Bajkami robotów" jako częścią najwcześniejszą, a często osobno wydawaną.
24-03-2010 22:37 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Dzięki, Seniorita. Jednakże 'first things first', czyli uprzednie skonsumowanie ośmiu zaległych książek, które niecierpliwie czekają na swoją kolej. A wtedy 'Cyberiada'. ^^
rudyment (3233 punktów)
>Sądzę, że to warte przemyślenia. I dlatego napisałem to, co powyżej.

No to do roboty.

>Bo przecież warto dążyć do dobra. Prawda?

A co to jest - to dobro i ta prawda?


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
24-03-2010 21:33 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Pewno, że do roboty. A zdanie te ("Bo przecież warto dążyć do dobra. Prawda?") miało być ironicznym wydźwiękiem końcówki mej wypowiedzi. Głównie dlatego, że dobro i zło, jak również prawda i fałsz, zależą poniekąd od punktu widzenia - a ten z kolei, od punktu siedzenia. Choć, jak śmiem sądzić, taki holocaust winien potępiony być jako najgorsze zło. Czyli nie zawsze potrzeba konkretnej definicji danego pojęcia, ażeby właściwie rozróżniać i odgraniczać je od siebie.
26-03-2010 10:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Choć, jak śmiem sądzić, taki holocaust winien potępiony być jako najgorsze zło.

Czy można by prosić o jakiekolwiek uzasadnienie dla nazywania holocaustu "najgorszym złem". Oraz z czego wynika ta oczywistość?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 10:47 
 Ocena-2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Za przeproszeniem, ocipiałeś?
Zastanawiam się nad udzieleniem odpowiedzi, skoro zadajesz tak makabrycznie głupie pytanie. Wynika to stąd, iż nie wiem, czy zmarnuję jeno czas.
No, ale:
www.ushmm.org/photos/66/66573.jpg
a tam leżysz Ty, Twoja rodzina i Twoja miłość. Tylko dlatego, że ktoś zdecydował, iż z powodu pochodzenia, jesteś gorszy.
Jeżeli to wciąż nie oczywiste dla Ciebie, cóż - nie mam zamiaru stracić ani chwili więcej.
27-03-2010 13:49 
 0 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>Za przeproszeniem, ocipiałeś?
>Zastanawiam się nad udzieleniem odpowiedzi, skoro zadajesz tak makabrycznie głupie pytanie. Wynika to stąd, iż nie wiem, czy zmarnuję jeno czas.
>No, ale:
>www.ushmm.org/photos/66/66573.jpg
>a tam leżysz Ty, Twoja rodzina i Twoja miłość. Tylko dlatego, że ktoś zdecydował, iż z powodu pochodzenia, jesteś gorszy.

Z całym szacunkiem, ale właśnie czymś takim jest jedzenie zwierząt, przerabianie ich na buty, torby i paski.

Odłóż na chwilę histeryczne emocje na bok i spróbuj mi odpowiedzieć: czemu mam uznać holocaust czy jakiekolwiek inne ludobójstwo za najgorsze zło, skoro większość ludzi nie uznaje znacznie większego holocaustu zwierząt za rzecz godną uwagi?

Prawdopodobnie jedyna odpowiedź to: bo zwierzęta to nie ludzie, ale nie różni się ona istotnie od odpowiedzi nie-aryjczycy to nie ludzie, lub, po prostu, holocaust nie był zły bo nie dotyczył Rasy Panów a tylko ona się liczy jako "oczywisty" zbiór podmiotów etycznych.

Skoro na przykład taki Adamiak stwierdza, że jedyny dozwolony rodzaj "zmieniania świata" to zmienianie siebie, a wszytko inne to zideologizowana hipokryzja, to to samo dotyczy sprzeciwu wobec holocaustu: jesteś uczciwy dopóki dopóty sam nie zabijasz i nie gazujesz inny, gdy zaczynasz moralizować o ludobójcach jesteś po prostu hipokrytą. To logika Adamiaka (i jak sądząc po reakcjach, odpowiedziach i plusach - wielu, jeśli nie większości innych na forum).


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 14:01 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Nawiasem mówiąc, Adamiak jak zwykle nie znosi ciężaru własnych nonsensów i minusuje kiedy mu je wypomnieć, ha ha.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 15:03 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nawiasem mówiąc, Adamiak jak zwykle nie znosi ciężaru własnych nonsensów i minusuje kiedy mu je wypomnieć, ha ha.
   Jakiś ty malutki kłamczuszek, "Sylwek".
   Nie potrafisz sobie inaczej radzić ze swoimi fobiami?
27-03-2010 15:01 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Skoro na przykład taki Adamiak stwierdza, że jedyny dozwolony rodzaj "zmieniania świata" to zmienianie siebie...
   Gdybyś był mądry, jak nie jesteś, "Sylwek", to przestałbyś kłamać.

>To logika Adamiaka...
   Co ty wiesz o mojej logice... kurczaczku.
27-03-2010 15:32 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>czemu mam uznać holocaust czy jakiekolwiek inne ludobójstwo

   Z tego co napisałeś wydawać by się mogło, że holokaust i ludobójstwo to nie są dla Ciebie synonimy. Tymczasem kontynuujesz tak:

>większość ludzi nie uznaje znacznie większego holocaustu zwierząt za rzecz godną uwagi?

   I w tym miejscu zaczynam wątpić. Maniera mnożenia holokaustów szerzy się w zastraszającym tempie. Dziś każda prawie nacja chciałaby mieć swój holokaust, choćby niewielki, taki tyci, malutki, ale swój. Okazuje się, że miłośnicy zwierząt też nie chcą być gorsi i dopisują do tej konkurencji swoich ulubieńców. Możesz się oczywiście ze mną nie zgodzić, ale ja odbieram to jako podejmowany podświadomie wysiłek oswojenia tej trudnej do pojęcia i unikalnej w dziejach tragedii, oswojenia które zwalniałoby od podejmowania prób jej zrozumienia.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)
Dobrze, pozwolę sobie potraktować twój wpis jako coś więcej niż czepianie się słówek.

Holocaust nie jest unikalny - nie jest to jedyny przypadek ludobójstwa. Masakra Ormian jest podobnym. W istocie starczy sięgnąć do Wikipedii by odnaleźć przykłady ludobójstwa starsze (dużo) od Shoah.

Rzeczywiście jest moją nieścisłością posługiwanie się pojęciem "holocaust" raz na określenie ludobójstwa Żydów innym razem jako synonimu dla ludobójstwa w ogóle.

Miałem napisać długą odpowiedź, ale koniec końców nie mam już dzisiaj czasu a ta odpowiedź dla Adamiaka dosyć dobrze wykłada moje stanowisko w poruszanej w tym wątku kwestii.
27-03-2010 16:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... ja odbieram to jako podejmowany podświadomie wysiłek oswojenia tej trudnej do pojęcia i unikalnej w dziejach tragedii, oswojenia które zwalniałoby od podejmowania prób jej zrozumienia.

   Mnie z kolei takie bzdety kojarzą się z okrucieństwem paskudnej natury, gdzie to podstępna, ludzka hiena wydziera biednej przyrodzie, itd..., czyli hipokryzją krystalicznej urody.

   Pozdrawiam.
27-03-2010 18:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Mnie z kolei takie bzdety kojarzą się z okrucieństwem paskudnej natury, gdzie to podstępna, ludzka hiena wydziera biednej przyrodzie, itd..., czyli hipokryzją krystalicznej urody.
>   Pozdrawiam.

Powiedz mi, "myślicielu", skoro natura jest doskonale obojętna, to gdzie mieszczą się emocje? W świecie nadnaturalnym?

Biedaku sam nie rozumiesz o czym próbujesz myśleć i jeszcze się swoim brakiem rozumienia chełpisz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 18:16 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Powiedz mi, "myślicielu", skoro natura jest doskonale obojętna, to gdzie mieszczą się emocje?

   W twojej skołatanej głowinie, "Sylwku".
   W mojej też, choć mniej grzechotliwie brzmią.
27-03-2010 18:20 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Biedny, więc ty po prostu nie rozumiesz, że "obojętna natura" to zaprzeczenie teizmu lub wolicjalno-intelektualnego panteizmu, ty myślisz, że to znaczy, iż gazela nie wyje z bólu gdy rozrywają ja pazury lwa, a tylko ot tak, obojętnie dźwięki wydaje z cielesnego, bezświadomego automatyzmu...

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 19:27 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Biedny, więc ty po prostu nie rozumiesz, że "obojętna natura" to zaprzeczenie teizmu lub wolicjalno-intelektualnego panteizmu, ty myślisz, że to znaczy, iż gazela nie wyje z bólu gdy rozrywają ja pazury lwa, a tylko ot tak, obojętnie dźwięki wydaje z cielesnego, bezświadomego automatyzmu...

   I po cholerę gadasz za mnie, do tego jeszcze Eskimoskim bełkotem łamy postponując?

   Zupełnie inaczej, po prostu ty nie rozumiesz, że pisząc o "obojętnej naturze" mam na myśli fakt, że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak "dobro" i "zło", przyroda, natura jest po prostu ciągłym procesem przemiany energii i głos gazeli wyjącej(?) z bólu nie ma żadnego wpływu na te procesy.

   Jeśli nie ten lew gazelę zje, to zje ją inna hiena lub człowiek, albo sama zdechnie ze starości, głodu czy innego powodu.

   Jeśli ja nie zjem świni czy kurczaka, to wpieprzy je wilk, albo też zdechną ze starości - to nie ma żadnego wpływu na naturę, tak, jak nie mają żadnego wpływu twoje czy moje emocje z tym jedzeniem związane. I to nie jest dobre ni złe - to jest fakt.

   Te emocje mają znaczenie jedynie lokalnego impulsu elektrycznego w moim mózgu, a moja reakcja na te impulsy, ich manifestacja, może mieć jakiś wpływ na mnie i osoby w moim otoczeniu - na naturę żadnego.

   Więc mieszanie moralności czy etyki do natury jest zupełnym pomieszaniem pojęć, bo natura jest taka, że lwy ewoluują zżerając piszczące gazele, a ludzie wyewoluowali dzięki (między innymi) jedzeniu mięsa i jedzą je nadal, choć może niekoniecznie muszą. I to nie jest dobre ni złe - po prostu jest.

   Wielu innych rzeczy też nie muszą robić, ale robią, bo lubią. Bo stać ich na to z racji bycia ostatnim ogniwkiem w łańcuchu pokarmowym i najsilniejszej pozycji w świecie zwierząt. I to nie jest dobre ni złe - po prostu jest.

   To ty bez przerwy robisz sobie ze łba Pewex i mieszasz tysiącletnie nawyki żywieniowe zwierząt, zwanych ludźmi, z moralnością, też tak zwaną.

   A cała twoja hipokryzja wyłazi w tym, że robisz to okropnie wybiórczo, bo już ci ze sto razy pisałem, że najpierw zrób spis wszystkich sztuczności w swoim domu (i głowie), a później zabieraj głos...

   Bakterii już nie bronisz, bo nie wyje z bólu w twoich flakach?- egzaltowany obrońco uciśnionej gazeli?
27-03-2010 19:44 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Wielu innych rzeczy też nie muszą robić, ale robią, bo lubią. Bo stać ich na to z racji bycia ostatnim ogniwkiem w łańcuchu pokarmowym i najsilniejszej pozycji w świecie zwierząt.

Eee, tam... ostatnim... - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka... ale nudy... .
27-03-2010 19:56 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>... - robak zjada człowieka - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka... ale nudy... .

   ... człowieka zjada nuda - ja zabijam nudę - nuda zżera mnie - bozia patrzy z góry i mówi:

... ale jaja.


27-03-2010 20:02 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   ... człowieka zjada nuda - ja zabijam nudę - nuda zżera mnie - bozia patrzy z góry i mówi:
>
... ale jaja.

Z jaja wykluwa się kura... kura zjada robaka... jedyne wyjście: robaka wcześniej zalać!
27-03-2010 20:30 
 Ocena 3 na 3
gama (1062 punktów)
>jedyne wyjście: robaka wcześniej zalać!

Nie jedyne. Robaka można też zatopić.
woow.sklep(*)mpaign=2010-03&utm_content=375
27-03-2010 21:02 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Kupić komuś w prezencie. Powiedzieć, że robak to tylko żelka, a całość ma śmiesznie wyglądać. Jak zje to podać mu linka, gdzie się to kupiło.
gama (1062 punktów)
>Kupić komuś w prezencie. Powiedzieć, że robak to tylko żelka, a całość ma śmiesznie wyglądać. Jak zje to podać mu linka, gdzie się to kupiło.

Trochę ten lizak za tani na prezent. Chyba, że mają king size w ofercie.
A poza tym... żeby tak trzymać robaka w buzi i szeroko uśmiechać się trzeba chyba bardzo cenić smak Tequilli? chyba, że ów uśmiech wyłącznie dla celów reklamowych; nie ma takiej kasy, która zmusiłaby mnie do takiego show, no chyba żeby sam płyn mi odsączyli)
27-03-2010 19:48 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
No patrz, a jednak czasami można cie skłonić do dorzecznej odpowiedzi, nawet jeśli przyprószonej większą niż zwykle dawką irytacji.

Będę na tyle życzliwy, iż pominę wszelkie ograniczenia i milczące założenia jakie kryją się za stwierdzeniem >>że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak "dobro" i "zło"<< i przejdę do meritum: w przyrodzie może nie, ale my możemy produkować moralność dokładnie w taki sposób jak na przykład sztukę czy naukę (wiedzę naukową). Jeśli jeszcze dodatkowo zadbamy o racjonalność i logikę w tej moralności to będziemy uprawiać nic innego jak etykę.

Ja staram się być racjonalny. Przekonuje mnie argumentacja, zgodnie z którą, granica ustanowienia zasięgu etyki (czy nawet moralności) tylko na ludziach jest przejawem niekonsekwencji w myśleniu.

Nie znaczy to, że jestem wegetarianinem - nie jestem. Od innych niewegetarian różnię się tym, iż przyznaję się do własnego szkaradzieństwa moralnego. Tylko tyle. Denerwuje mnie racjonalizowanie nieracjonalnego. Jak słusznie zauważyłeś - jemy zwierzęta bo lubimy. Nie dlatego, że jest to właściwe, albo jest to jakoś istotne mniej złe od jedzenia ludzi - po prostu nie mamy zwyczaju jeść ludzi.

Pytanie jest - czy da się konsekwentnie wyprodukować moralność (produkt krytycznej a nie opisowej czy naturalistycznej etyki), która by obejmowała wyłącznie ludzi a nie inne zwierzęta? Mim zdaniem nie. Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.

Ty widzisz u mnie hipokryzje etc... a ja widzę hipokryzję, a może raczej samooszukiwanie się w żałośliwych próbach sprowadzenia mięsożerności do działalności etycznie właściwej, przy jednoczesnej próbie argumentowania za negatywną etyczną oceną eksploatacji przedstawicieli własnego gatunku.

Czy to, że jem zwierzęta niweczy słuszność argumentacji na rzecz nie jedzenia zwierząt jaką prezentuję?

A czy fakt, że jestem zawistnym i zadziornym złośnikiem odbiera ważność moim wypowiedziom gdybym powiedział, iż warto być wspaniałomyślnym i przebaczającym?

Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?

Chciałbyś prowadzić dyskusję w ten sposób na tak postawiony temat? Czy dalej wolisz eskalować nasz konflikt i zasilac potok wyzwisk?
27-03-2010 20:54 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>... my możemy produkować moralność dokładnie w taki sposób jak na przykład sztukę czy naukę (wiedzę naukową). Jeśli jeszcze dodatkowo zadbamy o racjonalność i logikę w tej moralności to będziemy uprawiać nic innego jak etykę.
   Tylko, że akurat produkcja moralności czy etyki mnie zupełnie nie interesuje, bo się na tym nie znam - znam się na remontowaniu dachów.

>Ja staram się być racjonalny. Przekonuje mnie argumentacja, zgodnie z którą, granica ustanowienia zasięgu etyki (czy nawet moralności) tylko na ludziach jest przejawem niekonsekwencji w myśleniu.
   Mnie nie przekonuje, bo ludzka moralność jest moralnością (jak sama nazwa wskazuje) wyłącznie ludzką i wszelkie próby rozciągnięcia jej na inne zwierzęta jest na wstępie obarczona wadą arbitralnego protekcjonalizmu(?).

   Konsekwencją tego jest (byłoby) selektywne przyznawanie praw zwierzętom (organizmom) pod kątem ich przydatności dla człowieka (czyli tak, jak do tej pory), więc hipokryzja tkwi u podstaw takiego projektu.

>Pytanie jest - czy da się konsekwentnie wyprodukować moralność (produkt krytycznej a nie opisowej czy naturalistycznej etyki), która by obejmowała wyłącznie ludzi a nie inne zwierzęta?
   Uważam, że błąd tkwi znowu w założeniu, iż da się stworzyć jakąś "obiektywną wersję", definicję moralności raz na zawsze.

   Moralność i etyka ewoluują wraz z człowiekiem i jego potrzebami, więc nigdy moralność nie była i nie będzie wolna od hipokryzji, bo przyroda działa na tej zasadzie, że jeden organizm przeżywa kosztem innego organizmu.

   Bo człowiek jest zwierzęciem z natury egoistycznym i żadną ustawą o "uniwersalnej moralności" tego faktu nie zmienisz.
   Żadną ustawą nie zmienisz też zasady działania przemiany energii.
   A człowiek uzyskuje energię do życia pożerając inne organizmy, bo jest organizmem cudzożywnym.

>Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.
   Nigdy nie włączymy wszystkich (a bakterie?), więc projekt do kosza.

>... ja widzę hipokryzję, a może raczej samooszukiwanie się w żałośliwych próbach sprowadzenia mięsożerności do działalności etycznie właściwej, przy jednoczesnej próbie argumentowania za negatywną etyczną oceną eksploatacji przedstawicieli własnego gatunku.
   Ja nie pamiętam, bym kiedykolwiek i gdziekolwiek powiedział (napisał), że mięsożerność, czy raczej wszystkożerność człowieka jest etyczna, lub nie - ona po prostu jest... Jest po prostu faktem, choć nie zawsze koniecznym.

   Bo ja nie traktuję spraw żywieniowych (oraz wielu innych) w kategoriach "dobre" lub "złe" - dzielę rzeczy na korzystne dla mnie, lub niekorzystne, przy jednoczesnym baczeniu, żeby moja korzyść nie odbywała się kosztem innych ludzi.
    Żyj i pozwól żyć, jak mówią Eskimosi.

   Inne zwierzęta mnie interesują o tyle, że nie mam zamiaru wyrządzać im zbędnej krzywdy.
   Krzywda zbędna to taka, która mnie nie przynosi żadnych korzyści, albo moje korzyści są osiągane kosztem cierpienia tych zwierząt, którego to cierpienia można uniknąć przy użyciu środków niezbędnych do zbilansowania tychże korzyści.

>Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?
   Mnie interesuje wyłącznie logika i naturalny, ludzki egoizm, którego to pomijanie w motywach ludzkiego działania, lub udawanie, że go nie ma, jest najczęstszą przyczyną różnicy zdań.

>Chciałbyś prowadzić dyskusję w ten sposób na tak postawiony temat? Czy dalej wolisz eskalować nasz konflikt i zasilac potok wyzwisk?
   Mnie jest ganz pomada - jestem elastyczny, co nie znaczy, że się łamię.
27-03-2010 21:18 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Mnie nie przekonuje, bo ludzka moralność jest moralnością (jak sama nazwa wskazuje) wyłącznie ludzką i wszelkie próby rozciągnięcia jej na inne zwierzęta jest na wstępie obarczona wadą arbitralnego protekcjonalizmu(?).

Niemniej to samo można powiedzieć o moralności uniwersalnej dla ludzi - iż próbuje przekraczać nieprzekraczalne granice między dajmy na to rasami czy religiami czy jakimkolwiek innym arbitralnie przyjętym rozróżnieniem.

>   Konsekwencją tego jest (byłoby) selektywne przyznawanie praw zwierzętom (organizmom) pod kątem ich przydatności dla człowieka (czyli tak, jak do tej pory), więc hipokryzja tkwi u podstaw takiego projektu.
Tylko, jeśli kryterium moralności będzie użyteczność dla ludzi - ale przy tym kryterium spójna etyka nie widziała by nic złego w zabijaniu jednych ludzi przez innych na zasadzie prawa silniejszego. Tak więc z mojego punktu widzenia wciąż mamy do czynienia z niespójnością.

Ale jeśli za kryterium weźmiemy na przykład cierpienie sytuacja się zmieni (tak, wiem, że to też arbitralne - ale jeśli w ogóle sobie po coś zawracać głowę etyką, to jedynym rozsądnym powodem jawi się polepszenie losu tych, którzy swój los są w stanie odczuwać jako lepszy czy gorszy).

>   Uważam, że błąd tkwi znowu w założeniu, iż da się stworzyć jakąś "obiektywną wersję", definicję moralności raz na zawsze.
>   Moralność i etyka ewoluują wraz z człowiekiem i jego potrzebami, więc nigdy moralność nie była i nie będzie wolna od hipokryzji, bo przyroda działa na tej zasadzie, że jeden organizm przeżywa kosztem innego organizmu.
Owszem, i w gruncie rzeczy się z tym zgadzam. Tylko, że dla mnie jest to tożsame z rezygnacja z etyki w ogóle, także miedzy ludźmi, a to coś z czym jeszcze się do końca nie pogodziłem (ale jestem młody i głupi).

>   Bo człowiek jest zwierzęciem z natury egoistycznym i żadną ustawą o "uniwersalnej moralności" tego faktu nie zmienisz.
Ale nie chodzi o ustawy. Niemniej nie jest całkowicie absurdalne wierzyć, że kiedyś przestaniemy jeść zwierzęta, tak jak (w cywilizowanych krajach) przestaliśmy niewolniczo eksploatować innych przedstawicieli naszego gatunku.

>>Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.
>   Nigdy nie włączymy wszystkich (a bakterie?), więc projekt do kosza.
Ponownie - zależy od przyjętego kryterium. Analogicznie - nigdy wszystkich nie nauczymy moralności wobec ludzi, ani też nie da się zaprowadzić powszechnej sprawiedliwości między ludźmi, ale czy to powód by całkowicie rezygnować z prób wprowadzania jakiegoś moralnego/etycznego ładu w obręb stosunków międzyludzkich?

>   Ja nie pamiętam, bym kiedykolwiek i gdziekolwiek powiedział (napisał), że mięsożerność, czy raczej wszystkożerność człowieka jest etyczna, lub nie - ona po prostu jest... Jest po prostu faktem, choć nie zawsze koniecznym.
Całkiem prawdopodobne. Zrzuciłbym ewentualną odpowiedzialność na twoją manierę wyzywania od hipokrytów co wprowadza niepotrzebne napięcia i utrudnia zrozumienie, ale taki zarzut z mojej strony byłby faktycznie monstrualna hipokryzją.

>   Bo ja nie traktuję spraw żywieniowych (oraz wielu innych) w kategoriach "dobre" lub "złe" - dzielę rzeczy na korzystne dla mnie, lub niekorzystne, przy jednoczesnym baczeniu, żeby moja korzyść nie odbywała się kosztem innych ludzi.

Wciąż o tym właśnie mówię, czemu baczysz na innych ludzi? Ja po prostu uważam, że konsekwencja miałaby postać instrumentalnego traktowania i ludzi i innych zwierząt. Albo zwracania uwagi na interesy i ludzi i innych zwierząt.

>   Inne zwierzęta mnie interesują o tyle, że nie mam zamiaru wyrządzać im zbędnej krzywdy.

Uważam właśnie, że istnieją rozsądne powody (wykładane najgłośniej przez Petera Singera) by uznać mięsożerstwo za zbędny powód cierpienia zwierząt.

>>Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?
>   Mnie interesuje wyłącznie logika i naturalny, ludzki egoizm, którego to pomijanie w motywach ludzkiego działania, lub udawanie, że go nie ma, jest najczęstszą przyczyną różnicy zdań.

Niezupełnie. Ale to jak mówiłem. Uważam, że tak jak obok nazwijmy to estetycznych odruchów mamy sztukę i normatywną krytykę sztuki, obok "zdrowego rozsądku" naukę i jej metodologię, możemy obok genowego i memowego egoizmu i ich pochodnych (egoizm osobniczy, altruizm krewniaczy i odwzajemniony) postawić moralność i (jej krytyczne ujęcie) etykę. Możemy znaczy tu "możemy spróbować" a nie "musimy" czy "na pewno się uda".


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 22:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Niemniej to samo można powiedzieć o moralności uniwersalnej dla ludzi - iż próbuje przekraczać nieprzekraczalne granice między dajmy na to rasami czy religiami ...
   Dlatego też jestem zwolennikiem społeczeństw regionalnych z dużą autonomią prawną, ale i gwarancją swobodnej migracji.

>Tylko, jeśli kryterium moralności będzie użyteczność dla ludzi - ale przy tym kryterium spójna etyka nie widziała by nic złego w zabijaniu jednych ludzi przez innych na zasadzie prawa silniejszego. Tak więc z mojego punktu widzenia wciąż mamy do czynienia z niespójnością.
   Bo błąd widzę w kurczowym trzymaniu się niezbędności etyki dla ludzi, poglądu, że etyka w cudowny sposób załatwi, spacyfikuje ludzkie instynkty, a moim zdaniem wystarczy w zupełności zdrowy i świadomy egoizm z jego altruistyczną odnogą - ludzie będą postępować rozsądnie jeśli będzie im się to po prostu opłacać, a nie dlatego, że to ładnie brzmi lub wygląda.

   Jedyne co do mnie jakoś przemawia, to obiektywizm bez rezygnacji z altruizmu, jako elementu egoizmu, ale nie znam się na filozofii.

>Tylko, że dla mnie jest to tożsame z rezygnacja z etyki w ogóle, także miedzy ludźmi...
   A coś ty się tak tej etyki uczepił? Mnie ona w ogóle do prawidłowego i korzystnego funkcjonowania nie jest potrzebna - mnie wystarczy prawo korzyści przy zastosowaniu altruizmu zwrotnego, czyli egoizm w czystej postaci.

>... a to coś z czym jeszcze się do końca nie pogodziłem (ale jestem młody i głupi).
   Nie pocieszę cię, bo i starość przed głupotą nie chroni.

>... kiedyś przestaniemy jeść zwierzęta...
   Możliwe, ale nie mam złudzeń - stanie się to dopiero wówczas, kiedy zacznie się opłacać.

>... nie da się zaprowadzić powszechnej sprawiedliwości między ludźmi, ale czy to powód by całkowicie rezygnować z prób wprowadzania jakiegoś moralnego/etycznego ładu w obręb stosunków międzyludzkich?
   Czy mi się zdaje, że gadamy o hipokryzji...?

>Wciąż o tym właśnie mówię, czemu baczysz na innych ludzi?
   Bo mi się to opłaca.

>Ja po prostu uważam, że konsekwencja miałaby postać instrumentalnego traktowania i ludzi i innych zwierząt.
   No to co? Że nazwa brzydka i do "twojej" etyki nie pasuje? Przecież celem jest korzyść bez krzywdzenia innych ludzi, lub obciążania zbędnymi kosztami zwierząt innego gatunku - patrz egoizm (altruizm).

   Ty się, Sylwek, zdecyduj: chodzi ci o ładne nazwy, czy realne korzyści?

>Albo zwracania uwagi na interesy i ludzi i innych zwierząt.
   Jw.

>Uważam, że tak jak obok nazwijmy to estetycznych odruchów mamy sztukę i normatywną krytykę sztuki, obok "zdrowego rozsądku" naukę i jej metodologię...
   No i se miejcie, jeśli komuś potrzebne.

>... możemy obok genowego i memowego egoizmu i ich pochodnych (egoizm osobniczy, altruizm krewniaczy i odwzajemniony)...
   I wystarczy - regulatory postępowania są, a resztę, czyli...

>... moralność i (jej krytyczne ujęcie) etykę.
   ... możesz zgolić. Tu masz przyrząd.
27-03-2010 22:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Powiedzmy, że rozumiem twoje racje. Nie mogę powiedzieć bym się z nimi zgadzał lub nie - w tej chwili nie mam ustalonego zdania.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 21:34 
 Ocena 1 na 1
Abdu (1208 punktów)
>[...] jemy zwierzęta bo lubimy. Nie dlatego, że jest to właściwe, albo jest to jakoś istotne mniej złe od jedzenia ludzi - po prostu nie mamy zwyczaju jeść ludzi.

No my, w Polsce, nie mamy, chociaż kto wie, co się działo w czasach przedpiśmiennych. Ale ludzie na świecie miewają, choć ich za to misjonarstwo i prawnicy tępią.

Czy ktoś tu postawił tezę, że jedzenie ludziny jest złe? Nie pytam o dowód na tezę, że zabijanie ludzi dla mięsa jest złe - tę łatwo potwierdzić dowodząc, że zabijanie człowieka bez bardzo ważnej i uzasadnionej przyczyny jest złe. Ale przecież ludzie umierają z innych powodów niż zabójstwa - czy np. mogliby zapisywać swoje ciała rzeźniom, tak jak dzisiaj zapisują instytutom badawczym? Sądzę, że popyt na to by się znalazł (bo znajdzie się na każde dziwactwo), a ceny byłyby wysokie, więc można by to traktować jako osobliwą formę ubezpieczenia rodziny.

Pytam o to, bo uważam, że teza w dyskusji jest krzywo postawiona. Skupianie się na nawykach pokarmowych donikąd nie prowadzi, skoro już po wzmiankach o odzieży widać, że chodzi o świadomie zabijanie zwierząt, nie o jedzenie ich.

Z całym szacunkiem dla około 40 bilionów bakterii w każdej chwili utrzymujących ok. 10 bilionów komórek mojego ciała przy życiu, nie uczestniczę świadomie w ich zabijaniu. Ot, żyjemy sobie w symbiozie, z której równie dobrze żadna ze stron mogłaby sobie nie zdawać sprawy, i tyle. Jak się położę i nic nie będę robił, to też będą ginąć.

Ale królika zabijam celowo, świadomie, w wyniku przeze mnie podjętej i realizowanej decyzji. Czy powinienem?

Ludzi wolno nam zabijać z ważnej i uzasadnionej przyczyny. Jeśli taką samą miarę przyłożyć do zwierząt, nie moglibyśmy np. truć karaluchów i szczurów, stawiać pułapek na komary... Czy w takim razie powinniśmy postawić granicę dalej i wykluczyć z praw zwierzęta nieodczuwające bólu? A może postawić warunek posiadania mózgu? Albo może jeszcze odważniej - warunek samoświadomości zwierzęcia? Hmm... Nadal nie rozwiązaliśmy problemu szczurów...

Etyka ewoluuje, na naszych oczach zresztą. Z naciskiem na EWO, w odróżnieniu od rewo. Zapewne nie doszliśmy jeszcze do "etyki ostatecznej", którą bez zgrzytów zastosujemy do każdej dziedziny naszego życia. Być może wyemancypujemy kiedyś szczury i karaluchy. Diabli wiedzą. Stanie się to pewnie stopniowo, przez wprowadzanie kolejnych ograniczeń w okrucieństwach, na dokonywanie których zezwala prawo.

Tu i teraz zadowala mnie jednak obecny stan etyki w odniesieniu do zwierząt. Nie uznajemy ich równości z człowiekiem, panujemy nad nimi i eksploatujemy je korzystając z tego, że możemy. Rośnie nasza - przynajmniej deklarowana - empatia, więc coraz częściej staramy się unikać zadawania niepotrzebnego cierpienia, a cierpienie zadawane minimalizować. Nadal zadajemy go niewyobrażalne ilości, ale z dobrą tendencją.

Jest wiele hipokryzji i przesądów w naszym stosunku do zwierząt. Siłą przekarmiamy kaczki i unieruchamiamy kury na całe ich życie, ale zakazujemy (w Polsce) jeść mięsa psów i kotów, a nawet oburzamy się, że w schroniskach się je "bez powodu" usypia. Wygładzi nam się to wcześniej czy później.
27-03-2010 16:53 
 Ocena 1 na 3
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
'Histeryczne' emocje na bok..? Najwyraźniej histeryczne są dla Ciebie wyłącznie z tego powodu, iż nie potrafisz ich sobie odpowiednio wyobrazić. I jakie to bezwzględnie godne śmiechu, że więcej empatii przejawiasz wobec zwierząt, które także Twoi przodkowie mordowali nieustannie, niż wobec własnego gatunku. Czyżby dlatego, że 'homo sapiens' mniej rozumie Cię niż - dajmy na to - Twój pies bądź kot? Wierz mi, gdy Ty sądzisz, że te rzekomo mądre ślepia wyrażają łagodną przyjaźń, tak naprawdę liczą na to, że w końcu dasz im coś do jedzenia.
Mniemam w takim razie, że kochasz swą Damę (o ile takową posiadasz) na równi ze świnią, którą zarzyna się w rzeźni. I gdyby ją wsadzono do komory gazowej, uroniłbyś tyle samo łez, ile za wyżej wymienioną szynką, która trafiała na talerz Twego np. pradziadka?
Bowiem jeśli tak, to mnie porażasz.
Wbrew zapowiedziom zmarnuję widocznie nieco czasu.
Wyrzeknij się więc swego gatunku, co Ty na to? Nie wciskaj też 'holocaustu' na wszelkie możliwe sposoby w cokolwiek, co nim nie jest. Holocaust ma oznaczać holocaust, ni mniej, ni więcej. Mamy o nim pamiętać, nie jako o próbie upersonifikowania zwierząt, a zezwierzęceniu człowieka.
I co, że 'taki Adamiak' stwierdza - zauważyłeś, iż skurczybyk ma 55 lat, a ja, jako osoba młoda, natychmiast zakładam, że ów człowiek prawdopodobnie przeżył więcej ode mnie, a skoro tak, to zadaję sobie pytanie - jakie wnioski z tego wyciągnął? I co, ewentualnie, sprawiło, że myśli tak, a nie inaczej? Bo widzisz, ja staram się posiąść jak najwięcej wiedzy, stawiać się w sytuacji różnych ludzi w wielu okolicznościach. Nie zawsze mi się to udaje, czego dowodem jest moja tutaj reakcja, ale obranie 'jedynej słusznej filozofii' sprawia, że nie dostrzegasz innych.
Umieściłem ten film w jednym celu - by (optymistycznie zakładając) dowiedzieć się, czy są możliwe inne, mniej bolesne sposoby pozyskiwania surowców niezbędnych do - MOJEGO - życia. Również miałem skromną nadzieję, iż ktoś przekaże linka ogółowi, o tym, jak obecnie przeprowadzane są te kwestie - wszakże film był to z 1949 r. - i możliwe stanie się porównanie, czy poszliśmy naprzód w tej kwestii.
Napisałeś, że 'bo zwierzęta to nie ludzie' i dlatego można je traktować tak, jak było czynione to przez wieki. Obejrzyj sobie tedy film 'Cannibal Holocaust', tam może znajdziesz odpowiedź na swój problem - wszakże rozwiązaniem zapewniającym życie ludziom i zwierzętom jest - ha! - kanibalizm. I problem z głowy, co? W obrębie jednego gatunku robimy sobie co chcemy. A inne żyją spokojnie.
(To cynizm, i to gorzki - na wszelki wypadek, jakbyś nie zrozumiał.)
Tyle, że to dopiero hipokryzja.
I stary, czy zdajesz sobie sprawę ile żyć odebrałeś choćby raz spacerując po łące..? Ile mrówek zadeptałeś? Ile żyjątek skazałeś na śmierć?
Nie?
Tak myślałem.

Wnioskuję też, że Twoja obecna wygoda (bo właśnie to robisz - jesteś wygodny) bierze się stąd, że masz widocznie nikłą wyobraźnię. Jak w mrozie, tysiąclecia temu, nie mając elektryczności, nie potrafiąc rozpalić ognia (bo hej, kto tego potrzebuje, eh..), gdy szasta Tobą lodowaty wiatr, a zęby dzwonią Ci niemiłosiernie, masz zamiar przetrwać? Okryć się nagimi gałęziami? Schować w krzakach? Zjeść korzonki, by rozgrzać ciało? Nie, wynaleźć zwierzę, choćby i padlinę, obedrzeć z niej skórę i zapewnić sobie ciepło - bo nie masz innego wyjścia.
I jeżeli powiesz mi, że nie zrobiłbyś tak, a zamarzł na śmierć, to ja oficjalnie ryczę ze śmiechu Ci w twarz.
Pozdrawiam.
27-03-2010 18:05 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Szanowny panie, wyjawię powody natury szczegółowej czemu odpisywanie panu jest stratą czasu, w odpowiedzi dla placownika wyjaśniam powody natury ogólnej dla których dyskusje na temat wegetarianizmu zawsze i bez wyjątku schodzą z właściwego tematu na tematu nieistotne lub pokazy protekcjonalnej wyższości i pobłażliwości nie-wegetarian.

Szanowny Pan raczy nie wnikać w moje życie wewnętrzne. Jeśli empatia szanownego Pana ogranicza się do ludzi (bo to własny gatunek) niechże chociaż mi szanowny Pan nie imputuje karykaturalnego odbicia swoich poglądów w postaci ich lustrzanego wykrzywienia - empatii wyłącznie dla innych zwierząt.

Pragnę jeszcze na marginesie zauważyć, że moi jak i szanownego Pana przodkowie z jednaką lubością mordowali przedstawicieli własnego gatunku jak i innych, a jedyne pohamowanie w mordowaniu współziomków wynikało, obawiam się, z możliwości odwetu, której świnie, krowy czy szympansy zwykle nie przejawiają. Wszelako, właśnie ludobójstwo takie jak Shoah pokazuje, że wyłącznie o możliwość odwetu idzie - gdy ofiara takowej nie ma, jest zarzynana jak świnia właśnie, niezależnie czy w istocie jest świnią czy człowiekiem. Być może, gdyby szanowny Pan zamiast dokonywać intelektualnej masturbacji przez dołączanie do tłumu nie zawracającego sobie głowy etycznym statusem masowego mordowania innych zwierząt zastanowił się nad tym głębiej zrozumiałby także, że ja w przeciwieństwie do szanownego Pana nie tylko "staram się posiąść jak najwięcej wiedzy, stawiać się w sytuacji różnych ludzi w wielu okolicznościach" ale próbuję na ile wyobraźni mi starcza stawiać się w skórze innych istot po prostu a nie tylko innych ludzi.

Wszelako uwaga o psie, który oczekuje od właściciela jedynie posiłku rzeczywiście pokazuje, że należy pan do tych autystycznych jednostek, których "empatia" i "humanitarność" ogranicza się do (płytkiej, upośledzonej i zwykle wziętej od innych) refleksji. Refleksji sprzecznej z faktami nawiasem mówiąc, bo przykład psów pozostających wiernymi wobec właścicieli-bydlaków, głodzących i bijących, pokazuje żałosność uwag szanownego Pana. Może, miast oglądać debilne filmy zacznie Pan faktycznie patrzeć od czasu do czasu ludziom i nie-ludziom w oczy?

>I stary, czy zdajesz sobie sprawę ile żyć odebrałeś choćby raz spacerując po łące..? Ile mrówek zadeptałeś? Ile żyjątek skazałeś na śmierć?

A zdajesz sobie sprawę, że każdy zasób jaki jest ci dostępny i nie podtrzymuje twojego życia a jedynie służy podniesieniu jego standardu mógłbyś przeznaczyć na ratowanie/wydłużanie życia tych, którzy nie posiadają zasobów wystarczających do przeżycia? Ergo - jesteś zabójcą ludzi w takim samym sensie jak ja zabójcą żyjątek, psudoetyczny łżeempatyczny hipokryto?

Tak więc jak chcesz to zapisuj się do klubu bezrefleksyjnych prostaków, któremu przewodzi twój idol, ale nie licz, że będziesz ze mną prowadził dyskusje.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 18:38 
 Ocena 1 na 3
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Jestem zadowolony, jako, że Twój niezmiernie burzliwy wywód dowodzi, iż trafiłem w sedno.
Z mojej intelektualnej masturbacji jednakże coś konkretnego wytryskuję, z kolei Ty posiadasz jeno argumentację bezpłodną, nie dającą niczego - i jak mniemam stąd ta jakże krwiożercza frustracja.
"Psudoetyczny łżeempatyczny hipokryto"?
Dostojnie, a więc wyżal się jeszcze.
Ponad 90% wszystkich gatunków, jakie KIEDYKOLWIEK żyły na tej planecie - zdechło. Definitywnie wymarło. Nie zabiliśmy ich wszystkich. Po prostu - znikły. Tak właśnie postępuje natura. Istoty, które nie potrafią sprostać przeciwnościom, które nie umieją przetrwać - wyginęły. Pewnie i kiedyś nas to czeka. A co z zanieczyszczaniem powietrza, z emisją dwutlenku węgla - to też niszczy środowiska dla Twych cennych zwierzątek. To także przyczynia się do ich likwidacji.
Ale czy w swojej pierwotnej głupocie, jeździłeś samochodem? Poruszałeś się po mieście autobusem? Zakupywałeś plastikowe opakowania, które rozkładają się jakoby setkami tysięcy lat?
Zrezygnowałbyś z dobrodziejstw nowoczesności, która przyczynia się do coraz szybszego odchodzenia nieprzystosowanych, starych gatunków? Nie będziesz nigdy latać samolotem, nigdy nie skorzystasz z autostrad zbudowanych na miejscu lasów?
Zamiast interesować się czymś, na co nie masz wpływu, i co w gruncie rzeczy ma Cię głęboko w swoim poważaniu, naucz się wpierw dbać o swój własny gatunek, o jego najbliższych Ci przedstawicieli, nim zaczniesz zbawiać świat.
Bo póki ci, to nie wychodzi Ci ani jedno, ani drugie.
A to, że ludzie się morduję nawzajem? Też mi nowość. To miało być oświecenie? I że jestem zabójcą? Wiesz na czym polega różnica? Ja jestem tego świadomy. A ty wypierasz się swojej własnej natury, jak esteta-paranoik, który po wielu latach podcierania do czysta dupy, nie może uwierzyć, że wychodzi z niej najzwyczajniejsze w świecie gówno.
Zresztą, żeby tylko z niej.

A tematy dla Ciebie nieistotne, są nad cholerę ważne dla innych.
Nie wskazałem też żadnego mego idola, Sylwek, jeno zwróciłem uwagę na to, że prócz świętego oburzenia, można też czasem zwrócić uwagę na to, z kim się dyskutuje.
Z kolei słowa takie jak 'zawsze i bez wyjątku' miały służyć czemu? Zwiększeniu ilości słów w Twojej wypowiedzi? Usprawiedliwieniu fiaska Twoich gdybań?
I to nie ja pobłażam Tobie, a to Ty starasz się nieudolnie zjechać mnie, zwracając się per 'Szanowny Pan', łudząc się widocznie, że mierny sarkazm sprawi, że.. Co? Ah, rozumiem. Bezsilny jeno jad sączący się z Twych ust.
Sylwek (15472 punktów)
Ha.

Gdybyś poświęcił czas na przeczytanie co w kwestii wegetarianizmu napisałem na tym forum, nie twierdziłbyś że wypieram nie tego czy owego zasłaniając się wegetarianizmem. To, że przyznaję rację argumentacji leżącej u podstaw "ideologicznego wegetarianizmu" nie znaczy, że sam jestem wegetarianinem, wręcz przeciwnie. Ale to modus dyskusji niedostępny ani dla ciebie, ani dla Adamiaka, ani tez dla większości innych.

W ogólności - postanowiłeś pleść co ślina na język przyniesie, posługiwać się wytartymi frazesami o "oczywistych tragediach" czy jak tam nazywasz Holocaust, ale racjonalna i oparta na spójnej argumentacji dyskusja to ostatnia rzecz o jaką ci chodzi/do jakiej jesteś zdolny.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 19:02 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Podobnie jak nie czytam bazgrołów w publicznych toaletach, tak nie czytam czegoś, co w mojej ocenie absolutnie się mi nie przyda.
Za bardzo śmierdzi.
A kropka w kropkę mogę powiedzieć to samo o Twojej poprzedniej wypowiedzi.

Mogę mylić się zarówno ja, jak i Ty. Na tym zamykam tą czczą dyskusję, jako, że żaden z nas nie ma zamiaru ustąpić. Wystrzegać się także będę zbliżonych dyskursów z choćby podobnymi Twojej ideologii osobami.
Nie pozdrawiam. Prosiłbym także o to byś w przyszłości nie okazywał swoich pierdnięć frustracji automatycznym minusowaniem tekstów niechlubnie obarczonych moją ksywką.
Sylwek (15472 punktów)
Minusuję bardzo konkretne wypowiedzi, które krytykują inne z celowym pominięciem ich treści. Bo założenie, że celowo pomijasz treść między innymi moich wypowiedzi to lepsza interpretacja. Gorsza to przyjęcie, iż nic nie rozumiesz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
(potakuje ochoczo swą nierozumiejącą wiele głową, aż wreszcie, sycząc pogardliwie i z pobłażaniem rzecze...)
Jassssne.
26-03-2010 10:30 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A co to jest - to dobro i ta prawda?

A co to jest "A", co to jest "co", co to jest "to" i co to jest "jest"? Czy nie powinniśmy sobie wyjaśnić znaczenia słów nim przystąpimy do dyskusji?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Matix (5786 punktów)
>A co to jest - to dobro i ta prawda?

To jest coś czego nie da się zdefiniować, ale jednocześnie można "przymiotnikować" co jest dobre a co złe na konkretnych przykładach. (co nie znaczy, że to jest zawsze proste) Starczy?

Przykład:

Idziesz sobie w parku, widzisz bawiące się dzieci, wyciągasz spluwę i wszystkie wybijasz => złe

Idziesz sobie w parku i widzisz ranne postrzelone dzieci, udzielasz im pierwszej pomocy i wzywasz karetkę itd. => dobre
rudyment (3233 punktów)
>>A co to jest - to dobro i ta prawda?
>To jest coś czego nie da się zdefiniować, ale jednocześnie można "przymiotnikować" co jest dobre a co złe na konkretnych przykładach. (co nie znaczy, że to jest zawsze proste) Starczy?
>Przykład:
>Idziesz sobie w parku, widzisz bawiące się dzieci, wyciągasz spluwę i wszystkie wybijasz => złe

Złe dla tych dzieci- ale dla mnie, skoro je zabijam, widocznie owo zabijanie jest dobre

>Idziesz sobie w parku i widzisz ranne postrzelone dzieci, udzielasz im pierwszej pomocy i wzywasz karetkę itd. => dobre

Dla tych dzieci, ale dla tego, kto je poranił, może wcale nie? Skoro je poranił, coś miało mu z tego przyjść.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Matix (5786 punktów)
No i oczywiście kompletnie, całkowicie mnie nie zrozumiałeś. W ten sposób równie dobrze możesz usprawiedliwić np. powstanie obozów koncentracyjnych podczas wojny i wszystko co się tam działo. Widocznie Żydzi, Polacy i inni musieli coś zrobić Niemcom, więc ich tam wsadzili i mordowali. Nie przypadkowo to napisałem w nawiasie: (co nie znaczy, że to jest zawsze proste). Ponieważ np. wywiad wysyła snajpera, żeby zabił jakiegoś mordercę, szefa mafii, snajper zabija, w pewnej części jest to zło, ale w dużo większej dobre. Ty natomiast nie zrozumiałeś w dwóch przykładach powyżej założeniem odgórnym było właśnie to, że te dzieci nic nie zrobiły temu kto je zastrzelił. Dlatego są to proste, wzorcowe przykłady. Czy jak przyjdę do Twojego domu zabiję Cię i okradnę to też powiesz, że najwyraźniej miałem powód? Nie sądzę i to nie dlatego, że będziesz już martwy, ale dlatego że to było złe.
28-03-2010 14:37 
 Ocena 1 na 1
rudyment (3233 punktów)
>No i oczywiście kompletnie, całkowicie mnie nie zrozumiałeś.

Przeciwnie, obawiam się, że to ty nie łapiesz.
> w pewnej części jest to zło, ale w dużo większej dobre.

Różnica w naszych poglądach tu się właśnie zawiera: że dla ciebie coś jest w jakiejś części złe, w innej zaś dobre. Ja twierdze, że nie w częściach, tylko dla jednego jest złe, zaś dobre dla innego. Gdyby wyrządzanie zła innymnie było dobre dla sprawcy, po cóż by to robił?

> Czy jak przyjdę do Twojego domu zabiję Cię i okradnę to też powiesz, że najwyraźniej miałem powód? Nie sądzę i to nie dlatego, że będziesz już martwy, ale dlatego że to było złe.

Nie powiem tylko dlatego, że już nie dam rady. Jeśli jednak twoją wizytę przeżyję, to stwierdzę, że dla mnie było to złe, ale dla ciebie z jakichś powodów korzystne - czyli dobre.

Wydaje mi się, że problem polega na tym, iż według ciebie istnieje jakieś nadrzędne, uniwersalne dobro i zło, a dla mnie zawsze wymaga określenia; czyje zło lub dobro.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Rudyment, nie trać czasu - nie pogadasz. Pamiętaj:
"Nigdy nie zapominajcie! Im wyżej wzlatujemy tym mniejsi wydajemy się tym co nie umieją latać."
Fryderyk Nietzsche

Pozdrawiam. (Ostudzam kolejną flame-war.)

Tyczy się to także Ciebie, Matix.
rudyment (3233 punktów)
>Rudyment, nie trać czasu - nie pogadasz. Pamiętaj:
>"Nigdy nie zapominajcie! Im wyżej wzlatujemy tym mniejsi wydajemy się tym co nie umieją latać."
>Fryderyk Nietzsche
>Pozdrawiam. (Ostudzam kolejną flame-war.)
>Tyczy się to także Ciebie, Matix.
>

Gada się nie tylko po po to, żeby udowodnić swoją wyższość nad rozmówca - mnie akurat bardziej interesują jego poglądy. Gdy je poznam, zakończę dyskurs bez wdawania się w pyskówkę.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Niby nie tylko, ale zazwyczaj się do tego sprowadza. Zwłaszcza, jeżeli dziwnym trafem poglądy są sprzeczne.
Trzymam więc za słowo.
Faith (3864 punktów)
: Wegetarianizm
>to nie odpowiedź, ewolucyjnie przystosowanego żołądka do mięsiwa nie zmienisz 'od tak',

Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne. Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka , kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo).Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi , nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania nie do zabijania.
pozdrawia wegetarianka


'Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi'

Biblia mówi także:Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. (29) I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.

Bo przecież warto dążyć do dobra.

Warto , i to czyni nas ludźmi
24-03-2010 21:49 
 Ocena 3 na 3
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Nawet jeśli 'nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania', to - z jakiegoś dziwnego powodu - równie dobrze wychodzi nam wytwarzanie narzędzi, takich jak nóż, który to sądzę, równie doskonale pasuje do naszych rąk. Podobnie ich zwinność przydaje się w oddzielaniu płatów tłuszczu zwierzęcia, jak i wynajdowaniu co smakowitszych 'kąsków'. Można tłumaczyć sobie wszystko, i to jak sądzę, zarówno wada jak i zaleta. Tyczy się to zarówno cytatu z rzekomej Księgi Genesis.
Niestety, Faith.
Niemniej, ciekaw jestem - jako 17'sto latka (jak wnioskuję po profilu) - od kiedy zainteresowałaś się wegetarianizmem..? ;>
24-03-2010 22:49 
 Ocena 10 na 10
Adamiak (36436 punktów)
Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.
   Szympansy są wszystkożerne, no i ja mam bliższych krewnych.

Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna...
   Prawdopodobnie od bardzo dawna.

>Bo przecież warto dążyć do dobra.
Warto...
   Nie warto.

... i to czyni nas ludźmi
   Jedzenie mięsa uczyniło ludzi z ludzi.
25-03-2010 01:06 
 Ocena 9 na 9
marek milczewski (2335 punktów)
>Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.
>   Szympansy są wszystkożerne, no i ja mam bliższych krewnych.
> Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna...
A ja lubię wegetarian.
Mają takie fajne, chude, kruche mięso.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-03-2010 08:19 
 Ocena 9 na 9
Adamiak (36436 punktów)
>A ja lubię wegetarian.
>Mają takie fajne, chude, kruche mięso.
   To fakt, ale są lekkostrawni z wyjątkiem móżdżków - te mają na ogół zlasowane i zalatujące ideologiczną bryndzą.

   No i strasznie wybredni - jeden chciał mi zwiać już z marynaty, bo wybrzydzał na mało ekologiczny piekarnik, delikutas jeden.
25-03-2010 12:47 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>A ja lubię wegetarian.
>>Mają takie fajne, chude, kruche mięso.
>   To fakt, ale są lekkostrawni z wyjątkiem móżdżków - te mają na ogół zlasowane i zalatujące ideologiczną bryndzą.
>   No i strasznie wybredni - jeden chciał mi zwiać już z marynaty, bo wybrzydzał na mało ekologiczny piekarnik, delikutas jeden.
>
Pochodzenie słowa wegetarianin wywodzi się z języka staro-indiańskiego i brzmi - "bojący się polować".
Ja w ogóle bardzo lubię naturę, a oni wyjadają jej żarcie.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-03-2010 13:21 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Pochodzenie słowa wegetarianin wywodzi się z języka staro-indiańskiego i brzmi - "bojący się polować".

   Ma głębsze korzenie niż przypuszczasz - niedawno polscy archeolodzy odkryli w jaskini saharyjskiej rysunki sprzed 200 tysięcy lat i między innymi portret takiego dupka z podpisem: Cytat:
ten frajer uciekał przed mamótkiem.
Rzyczliwy
.

   Ten napis uczeni z Uniwersytetu w Mławachusetts uznali (nie wiedzieć dlaczego?*) za pierwowzór korespondencji z Urzędem Skarbowym, ale najnowsze doniesienia (url=www. polityka.archeo.com[/url]) mówią o interpretacji w kierunku odchyleń vege.

* - może z powodu łupanej pisowni?
25-03-2010 13:33 
 Ocena 5 na 5
marek milczewski (2335 punktów)

>    niedawno polscy archeolodzy odkryli w jaskini saharyjskiej rysunki sprzed 200 tysięcy lat i między innymi portret takiego dupka z podpisem: Cytat:
ten frajer uciekał przed mamótkiem.
>Rzyczliwy
.


Ci sami uczeni odkryli obok tej jaskini, na głębokości 8.5 m szkielety kilku mamutów. Co dla wegowców jest dowodem, że mamuty żyły w norach i nieprawdą jest, iż polowano na nie powszechnie.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
25-03-2010 13:51 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ci sami uczeni odkryli obok tej jaskini, na głębokości 8.5 m szkielety kilku mamutów. Co dla wegowców jest dowodem, że mamuty żyły w norach i nieprawdą jest, iż polowano na nie powszechnie.

   Bo każde dziecko wie, że na mamutki polowano tylko w podziemiu.
   I wcale nie mam na myśli kreciej roboty neo(po)litycznych vegan.
25-03-2010 20:51 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> mamuty żyły w norach i nieprawdą jest, iż polowano na nie powszechnie.
>   Bo każde dziecko wie, że na mamutki polowano tylko w podziemiu.

Wy se tu jajca robicie i nawet nie wiecie, że w mitach ludów Syberii mamut faktycznie jest zwierzęciem podziemnym .
25-03-2010 22:35 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Wy se tu jajca robicie i nawet nie wiecie, że w mitach ludów Syberii mamut faktycznie jest zwierzęciem podziemnym .
   Po co szukać mitów i to aż na Syberii - mój dziadek był w carskiej kawalerii za Mikołaja II, w latach 1908-1913(?). Nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że było to między wojnami rosyjsko-japońską i I światową.

   Gdy był wraz z pułkiem na manewrach, prawie na plażach Morza Białego dalekiej północy, to kobity z pobliskiej wioski przychodziły popatrzeć na jedynego Polaka w najbliższej okolicy (czyli w promieniu tysiąca kilometrów), by sprawdzić, czy aby na pewno nie ma rogów, jak wszyscy gadają.

   Durne baby, przecież był w kawalerii...

PS Prawdopodobnie służył w Lejb-Gwardyjskim Atamańskim Pułku Jego Imperatorskiej Wysokości Naczelnika Cesarzewicza.

PS 2. W zimie kawalerzyści dostawali przydział (...?) gramów słoniny, 100 gramów spirytusu i cebulę.
   Chyba tylko po to, coby mnie autor wątku na zbitą twarz nie wyrzucił.
25-03-2010 23:21 
 Ocena 2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
>PS 2. W zimie kawalerzyści dostawali przydział (...?) gramów słoniny, 100 gramów spirytusu i cebulę.
>   Chyba tylko po to, coby mnie autor wątku na zbitą twarz nie wyrzucił.

[jęczy (?!) śmiechem] - za bardzo żem się ubawił czytając wspomnienia tak, za przeproszeniem, zajedwabistego dziadka. ^^ Sam takiej przyjemności nie miałem, więc daruję Ci życie, nawet bez arcy-ważnej CEBULI w tejże wypowiedzi. ^^
25-03-2010 23:52 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>   ... mój dziadek był w carskiej kawalerii za Mikołaja II, w latach 1908-1913(?). Nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że było to między wojnami rosyjsko-japońską i I światową.

   Sprostowanie: dziadzio był w carskiej armii w latach 1896-1904, czyli przed wojną rosyjsko-japońską - cała reszta, czyli car, plaża, rogi i cebula, oraz wyjątkowa barwność mojego dziadka zgadzają się co do jotki.

   Pomyłka wystąpiła ze względu na słabą pamięć dziadka.
   Znaczy moją po nim - nie mylić z "o nim".
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
I można ich nawet setnie uszczęśliwić, dodając do mięska nieco wytwornej sałatki. (Mniam)
25-03-2010 00:42 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)

> [color=blue]Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.

O ile wiem, szympans chętnie je mięso, jeżeli uda mu się je zdobyć.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
25-03-2010 07:41 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.
Ale mięsem nie gardzą też. Tylko rzadko je jadają, bo zbyt długo trwa spożywanie surowego mięsa, nie jest łatwo pogryźć. Dlatego najczęściej uzupełniają roślinną (głównie owocową) dietę zwierzęcym drobiazgiem, głównie owadami. Widziałaś kiedyś, jak szympans rozgrzebuje kopiec termitów i zjada wydobyte owady?
>Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka, kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo). Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi, nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania, nie do zabijania.
Nie wiem, skąd masz te informacje, ale one nie są zgodne z prawdą. Hominidy jedzą mięso od kilku milionów, nie od kilku tysięcy lat. Na początku była padlina, polować nauczyły się hominidy z czasem. Chwytne palce mają też goryle, szympansy i inni nasi krewni - naczelne. Wykształceniu się chwytnych kończyn sprzyjał nadrzewny tryb życia, a ich udoskonalaniu - użycie narzędzi.
>pozdrawia wegetarianka
I stąd to "dorabianie ideologii", wbrew ustaleniom nauki.
Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym, ewolucyjnie przystosowanym do spożywania każdego rodzaju pokarmu. Samego mięsa jeść nie może, ale same roślinki też nie są wskazane. W obecnych czasach można być wegetarianinem, to jest łatwe, bo mamy do dyspozycji preparaty farmakologiczne, uzupełniające braki witamin i minerałów, których człowiek potrzebuje, a których w roślinach nie znajdziesz. Jest też cała gama produktów pochodzenia zwierzęcego, które otrzymuje się nie czyniąc zwierzęciu krzywdy.
Zamiast wegetariańskich broszurek polecam "Walkę o ogień" Richarda Wranghama.
Wegetarianizm to piękna i szlachetna ideologia, tylko niech się nie podpiera fałszywymi twierdzeniami.
25-03-2010 08:45 
 Ocena 10 na 10
Adamiak (36436 punktów)
>Wegetarianizm to piękna i szlachetna ideologia...
   "Piękna i szlachetna ideologia"... Coś takiego w przyrodzie nie występuje.
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Zwłaszcza, że zazwyczaj z tymi 'ideologiami' idą w parze zbrodnia, nienawiść ('w nienawiści jest strach' przed koniecznością weryfikacji swoich poglądów) i hipokryzja, która karze wierzyć w coś 'jedynego i czystego'. Jedna partia, jeden naród, jedna rasa, jedna religia, jedna gospodarka, a od tego tylko krok do wyrżnięcia tych 'Plugawych Przeszkód na Drodze Ku Większemu Dobru'.
(wzdycha rzewnie)
Marks i Engels także chcieli 'dobrze', wszakże wg. ich, cytuję - 'Klasy i rasy, za słabe by opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć. Muszą zginąć w rewolucyjnym holocauście.'
I to właśnie przykład 'pięknej i szlachetnej ideologii'.
(spluwa)
25-03-2010 09:29 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Marks i Engels także chcieli 'dobrze', wszakże wg. ich, cytuję - 'Klasy i rasy, za słabe by opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć.

Przecie to zwykłe opisowe zdanie. Ogólnie biorąc (czyli pomijając niejasności związane z dziwacznie dziś brzmiącym pojęciem "rasy") - jak najbardziej zgodne z historyczną rzeczywistością.

>Muszą zginąć w rewolucyjnym holocauście.'

Marks i Engels o 'holokauście' pisali?
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Pewnie, że zgodne, ale nie znaczy to, że dobre. A Marks i Engels, tak, a owszem - przynajmniej ten pierwszy - swe informacje czerpię z filmu dokumentalnego 'The Soviet Story', w którym to właśnie takowy cytat znalazłem, a który teraz potwierdziłem (poniekąd) - nie leniąc się jak Ty - i sprawdzając to w miarę pewnych źródłach. A więc:

www.marxists.org/archive/marx/works/1853/03/04.htm

(drugi akapit od dołu, mniej więcej w połowie jego - wymagana znajomość angielskiego)

oraz

forum.axis(*)topic.php?f=6&t=154676&start=0

(dyskusja na temat słowa holocaust, użytego już nawet w 1190, jakoby)

No i jeszcze, jak takiś ciekaw - udemokrati(*)marx-interessante-sitater.html


25-03-2010 10:56 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pewnie, że zgodne, ale nie znaczy to, że dobre.

Nie wiem, co to jest "dobre" w historii. Dla kogo?

>A Marks i Engels, tak, a owszem - przynajmniej ten pierwszy - swe informacje czerpię z filmu dokumentalnego 'The Soviet Story', w którym to właśnie takowy cytat znalazłem,

Cytat sfałszowany.

>a który teraz potwierdziłem (poniekąd)



> nie leniąc się jak Ty



> i sprawdzając to w miarę pewnych źródłach. A więc:
>www.marxists.org/archive/marx/works/1853/03/04.htm
>(drugi akapit od dołu, mniej więcej w połowie jego - wymagana znajomość angielskiego)

Cytat:
The classes and the races, too weak to master the new conditions of life, must give way. But can there be anything more puerile, more short sighted, than the views of those Economists who...etc.


A o 'holokauście' ani dudu!

>oraz
>forum.axis(*)topic.php?f=6&t=154676&start=0
>(dyskusja na temat słowa holocaust, użytego już nawet w 1190, jakoby)

Poczytaj tamże wypowiedzi użytkownika Homer1, który kwestię podniósł, sprawdził (wypowiedź z 5 lipca 2009, 12:29) i orzekł (wymagana znajomość angielskiego ):
Cytat:
I checked it. Apparently Marx said nothing about Holocaust. (...)
According to the authors of the film, Karl Marx, the founder of Marxism, called for destruction of small nations.(...) Two references are given (...) All this seems solid and should convince the viewer of the film's authors' claims. However, striking facts show up if we check these sources.
To begin with, Marx's article (...) did not contain words about "classes and races", which should give way to somebody. As a matter of fact, the article is concerned with general economic problems (...)
Verification of the second quotation regarding the "revolutionary Holocaust"(...):
the author is Engels, not Marx, and the words about the "revolutionary Holocaust" cannot be found there also. Engels wrote about "revolutionary" and "counterrevolutionary" nations, the former viable by their nature, whereas the latter are not (...)


Krótko mówiąc: autorzy filmu dopuścili się ORDYNARNEGO FAŁSZERSTWA i tyle.

>No i jeszcze, jak takiś ciekaw - udemokrati(*)marx-interessante-sitater.html

Jak wyżej .

Nawiasem: słowo "Holocaust" (całopalenie) było oczywiście stosowane od dawna, ale w ściśle religijnym sensie - nie zaś na oznaczenie masowego masakrowania ludzi, jak zwykle używa się go dzisiaj; tego znaczenia nabrało dopiero po II Wojnie Światowej. Nie mógł go zatem w tym znaczeniu użyć Marx, choćby i chciał (a nie chciałby, bo w kontekście całej jego filozofii nie miałoby to sensu) mimo, że był z Narodu Wieloma Prorokami Słynącego... .
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
A cóż z drugą stroną tego topiku..?

forum.axis(*)ebc23dea725b53a7efbc2&start=15

oraz wypowiedziami 'michael mills'a..?

Nie wystarczy, że powiesz, iż 'cytat sfałszowany'. Mniemam, że oglądałeś owe dzieło ('The Soviet Story') i orientujesz się w temacie lepiej, aniżeli ja - a skoro tak - mógłbyś wskazać inne, o ile wystąpiły, w tym filmie przekłamania - by być może wyciągnąć mnie z mylnego mniemania na ten temat?

A nuż, był już tu wątek o tym filmie, do którego mógłbym się odnieść na racjonaliście, jako, że ciekaw jestem tego..? I czy jesteś w 100% pewny, że było właśnie tak, jak mówisz - a swą pewność czerpiesz choćby z książek, które przeczytałeś - jeśli tak, zechciałbyś podać tytuły, bym mógł zagłębić się w ich lekturę..?

Przy okazji, zgodzisz się jednak ze mną, że zarówno Marks jak i Engels popierali eksterminację pewnych grup społecznych, nieprawdaż..?
26-03-2010 21:10 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A cóż z drugą stroną tego topiku..?
>forum.axis(*)ebc23dea725b53a7efbc2&start=15
>oraz wypowiedziami 'michael mills'a..?

Jak sądzę, chodzi Ci o wypowiedź z 7 lipca, 06:23
Cytat:
It appears that Engels (...) wrote:
"All the other large and small nationalities and peoples are destined to perish before long in the revolutionary world storm. For that reason they are now counter-revolutionary...
The next world war will result in teh dissappearance from the face of the earth not only of reactionary classes and dynasties, but also of entire reactionary peoples. And that, too, is a step forward."


Ten fragment każe mi powątpiewać w kompetencje tego, kto tekst Engelsa tłumaczył na angielski. Jakim cudem mógł Engels użyć w roku 1849 jakiegoś sformułowania odpowiadającego angielskiemu "the next world war"? Tłumacz najwyraźniej wkładał w tekst własne asocjacje z całkiem innej epoki pochodzące. Tak też pewnie i z tym "holocaustem" było.

Cytat:
In relation to those statements by Engels, the source quoted by Homer1 made the following comment:
"Today Engels's viewpoint may seem outrageously politically incorrect, but in the middle of the XIX century the idea of 'historical' and 'nonhistorical' nations was common. It was first voiced by Hegel, who based his philosophy of history on the principle of the world progress to be accomplished by Germans and Anglo-Saxons. This, however, does not imply that Hegel called for destruction of any nations. Engels does not call for destruction of 'counterrevolutionary' nations either; he merely predicts that those peoples will be destroyed during a world war by those opressed 'progressive' nations."


Ten - całkiem trafny - komentarz, mym zdaniem, zamyka sprawę.

>Nie wystarczy, że powiesz, iż 'cytat sfałszowany'. Mniemam, że oglądałeś owe dzieło ('The Soviet Story') i orientujesz się w temacie lepiej, aniżeli ja - a skoro tak - mógłbyś wskazać inne, o ile wystąpiły, w tym filmie przekłamania - by być może wyciągnąć mnie z mylnego mniemania na ten temat?

Niestety, filmu nie widziałem, odnosiłem się jedynie do tego, co nim pisałeś.

>A nuż, był już tu wątek o tym filmie, do którego mógłbym się odnieść na racjonaliście, jako, że ciekaw jestem tego..?

Nie wiem, czy był, ale nie wydaje mi się.

>I czy jesteś w 100% pewny, że było właśnie tak, jak mówisz - a swą pewność czerpiesz choćby z książek, które przeczytałeś - jeśli tak, zechciałbyś podać tytuły, bym mógł zagłębić się w ich lekturę..?

Tak na bardzo szybko mogę polecić:
1. Michał Heller i Aleksander Niekricz "Utopia u władzy. Historia Związku Sowieckiego"; ja mam wydanie takie jeszcze pół-podziemne: Oficyna Wydawnicza "Universitas", Wrocław 1989; ale zdaje mi się, że wyszło to i później już oficjalnie.
2. Władimir Bukowski "I powraca wiatr...", Res Publica, Warszawa 1990 - najlepsza znana mi analiza systemu sowieckiego.

>Przy okazji, zgodzisz się jednak ze mną, że zarówno Marks jak i Engels popierali eksterminację pewnych grup społecznych, nieprawdaż..?

Nie zgodzę się - popieranie eksterminacji pewnych grup społecznych jako takiej na gruncie marksizmu sensu żadnego nie ma.
Inną sprawą jest, że Marks i Engels rozlew krwi przepowiadali, kierując się zdroworozsądkową obserwacją, że uprzywilejowani dobrowolnie z przywilejów rezygnują nieczęsto.
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Daje Ci rację (póki co^^) i przyznaję się do błędu, mylnie widocznie mniemając, że film ten (www.filmweb.pl/f479740/Soviet+Story,+The,2008), zresztą finansowany przez Unię na rzecz Europy Narodów, zawiera takie przekłamania - z drugiej strony, wypowiadają się w nim jakoby historycy/pisarze, w tym Wiktor Suworow, którego to cenię za m. in. 'Akwarium'.
Postaram się więc zagarnąć w niedalekiej przyszłości drugą pozycję, jaką poleciłeś ("Władimir Bukowski "I powraca wiatr...", Res Publica, Warszawa 1990 - najlepsza znana mi analiza systemu sowieckiego."), i dopiero wtedy, ewentualnie, wykształcę swoje stanowisko w tej sprawie.
Jednakże, skoro zgodnie z tym co rzekłeś o dziełach Marksa i Engelsa (czytałeś je?), wydaje się to być jeszcze gorsze i przesycone do cna tępotą. Fakt, że ludzie tacy jak Lenin i Hitler, po lekturze ich, wypaczyli je do tego stopnia, by stworzyć takie makabreski, jak chociażby nazizm.
Ach, no ale, cytując Sapkowskiego - 'A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.'

Sprawę w takim razie uznaję za tymczasowo zamkniętą. Dzięki za informacje, a na dodatek - trzecie dzieło do zgłębienia.

Pozdrawiam tedy, bez urazy.
25-03-2010 13:22 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>Zwłaszcza, że zazwyczaj z tymi 'ideologiami' idą w parze zbrodnia, nienawiść ('w nienawiści jest strach' przed koniecznością weryfikacji swoich poglądów) i hipokryzja, która karze wierzyć w coś 'jedynego i czystego'. Jedna partia, jeden naród, jedna rasa, jedna religia, jedna gospodarka, a od tego tylko krok do wyrżnięcia tych 'Plugawych Przeszkód na Drodze Ku Większemu Dobru'.

Idąc Twoim tropem, można napisać, parafrazując "Misia", Hitler był wegetarianinem (a wiemy co zrobił), więc wszyscy wegetarianie, to złodzieje i bandyci.
Można robić sobie "podśmiechujki", ale Ty zdaje się na poważnie

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Litości, nie miałem na myśli wegetarianizmu, a niezachwianą wiarę w słuszność swoich racji kogokolwiek, tj. to, czym kierowało się wielu zbrodniarzy - pewnością, że robią dobrze...
...
I z jakimi konsekwencjami wiąże się ubzduranie sobie, że jak np. 'jedyna religia jest słuszna' to trzeba zlikwidować wszystkie inne...
Ech, czy wyraziłem się wystarczająco jasno..? ^^
25-03-2010 14:26 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)
>Litości, nie miałem na myśli wegetarianizmu, a niezachwianą wiarę w słuszność swoich racji kogokolwiek, tj. to, czym kierowało się wielu zbrodniarzy - pewnością, że robią dobrze...
Meretseger napisała - "Wegetarianizm to piękna i szlachetna ideologia, tylko niech się nie podpiera fałszywymi twierdzeniami."
Ty - "Zwłaszcza, że zazwyczaj z tymi 'ideologiami' idą w parze zbrodnia, nienawiść ('w nienawiści jest strach' przed koniecznością weryfikacji swoich poglądów) i hipokryzja, która karze wierzyć w coś 'jedynego i czystego'. Jedna partia, jeden naród, jedna rasa, jedna religia, jedna gospodarka, a od tego tylko krok do wyrżnięcia tych 'Plugawych Przeszkód na Drodze Ku Większemu Dobru'."

Myślę, że jednak zasadne jest twierdzenie, iż od kapusty i świniny do Hitlera i Stalina.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
To nie myśl. Odnosiłem się do wypowiedzi Adamiaka, ""Piękna i szlachetna ideologia"... Coś takiego w przyrodzie nie występuje.", które znajdowało się pomiędzy dwoma przytoczonymi przez Ciebie.
Poza tym, powiedz, psiakrew, czy pisząc 'Jedna partia, jeden naród, jedna rasa, jedna religia, jedna gospodarka(...)' wymieniłem też 'jedne warzywo' albo choć 'jedna dieta'..? A skoro nie, to czego się czepiasz? Błędnej interpretacji tego, co napisałem? Nie do mnie pretensje. ^^
25-03-2010 16:21 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)

>Poza tym, powiedz, psiakrew, czy pisząc 'Jedna partia, jeden naród, jedna rasa, jedna religia, jedna gospodarka(...)' wymieniłem też 'jedne warzywo' albo choć 'jedna dieta'..? A skoro nie, to czego się czepiasz? Błędnej interpretacji tego, co napisałem? Nie do mnie pretensje. ^^
Napisałeś to w kontekście teorii wegetarianizmu, więc miałem prawo się czepić.
Ale dajmy spokój tej dyskusji.
Trochę się przekomarzam, więc nie denerwuj się.

pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Że tak powiem, jasna sprawa - 'peace'.
(pozdrawiam takoż)
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Wegetarianizm to piękna i szlachetna ideologia...
>   "Piękna i szlachetna ideologia"... Coś takiego w przyrodzie nie występuje.

hej,
Oczywiście , że występuje !
Ludzie w przyrodzie przecież występują , nie ?
A razem z ludźmi występują właśnie ich poglądy i przekonania , a nawet ... piękne i szlachetne ideologie ...
Wegetarianizm to wybór ... ludzie czasem mają możliwość dokonania wyboru .
Wegetarianie wybierają życie bez mordowania innych stworzeń .
Mięsożercy wybierają mordowanie innych stworzeń .
A człowiek jest wszystkożerny ! Ma więc wybór !
pozdrawiam wegetariańsko
makuś
27-03-2010 12:44 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>   "Piękna i szlachetna ideologia"... Coś takiego w przyrodzie nie występuje.
>hej,
   Cześć, makuś.

>Oczywiście , że występuje !
   Przyjrzyjmy się więc.

>Ludzie w przyrodzie przecież występują , nie ?
   Wprawdzie żyję na odludziu, ale od czego net?- więc owszem, występują.

>A razem z ludźmi występują właśnie ich poglądy i przekonania , a nawet ... piękne i szlachetne ideologie ...
   Ludzie są składnikiem przyrody, ale już ich myśli mało mi się z przyrodą kojarzą. Są, co najwyżej, znikomą częścią przemiany energii, tak znikomą, że do tej pory nie słyszałem, by ktoś myśli zważył czy zmierzył.

>Wegetarianizm to wybór ... ludzie czasem mają możliwość dokonania wyboru .
   Owszem.

>Wegetarianie wybierają życie bez mordowania innych stworzeń .
   Kłamiesz, makuś,, jedynie wolisz tak myśleć - bez żywych np. bakterii, których kosztem (z wzajemnością) żyjesz, nie przeżyłbyś ani sekundy.

>Mięsożercy wybierają mordowanie innych stworzeń .
   Możesz to sobie nawet HOLOKAUSTEM albo APOKALIPTYCZNĄ ZBRODNIĄ nazwać, a i tak nazwą zwykłego procesu przemiany materii, na jakim świat się opiera, będzie.

>A człowiek jest wszystkożerny ! Ma więc wybór !
   Ma - dlatego ja wybieram to, co lubię.

>pozdrawiam wegetariańsko
   Pozdrawiam zwyczajnie, jak to przed śniadaniem, na które wątróbka z padliny smażona będzie, mniammmm...

>makuś
   Juruś.
27-03-2010 13:30 
 Ocena 4 na 4
gama (1062 punktów)
>Pozdrawiam zwyczajnie, jak to przed śniadaniem,

Nie za późno na śniadanko?

>na które wątróbka z padliny smażona będzie,

Co padło? (byle nie komputer)

>makuś
>Juruś
>gamuś
27-03-2010 13:43 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Nie za późno na śniadanko?
   Na dobre, padlinkowe śniadanko nigdy nie jest za późno.

>Co padło? (byle nie komputer)
   Kilka kurczaczków* życie oddało, by mi uprzyjemnić sobotni dzionek.

>makuś
>>Juruś
>>gamuś
   ... czyli trzej mięsożercy w tym jeden fałszywy.

*- na masełku, bo to post pono.
27-03-2010 14:23 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Nie za późno na śniadanko?
>   Na dobre, padlinkowe śniadanko nigdy nie jest za późno.
>>Co padło? (byle nie komputer)   Kilka kurczaczków* życie oddało, by mi uprzyjemnić sobotni dzionek.
>>makuś
>>>Juruś
>>>gamuś
>   ... czyli trzej mięsożercy w tym jeden fałszywy.

hej,
Te kurczaki nie oddały życia aby tobie twoje życie uprzyjemnić ... te życie ty im swoją decyzją odebrałeś !
Nie bądź proszę hipokrytą !
Za ciebie życie oddał Jezus ... właśnie po to aby ci życie uprzyjemnić ... bo gdyby go za ciebie nie oddał to jego tatuś Jehowa ... bardzo by to twoje życie uprzykrzył ... może nawet by ci to życie odebrał , po to aby swoje życie uprzyjemnić ...
całuję
makuś
27-03-2010 14:36 
 Ocena 4 na 4
gama (1062 punktów)
>całuję
>makuś

Adamiak tego nie lubi, makusiu
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>całuję
>>makuś
>Adamiak tego nie lubi, makusiu

hej,
Ale ja lubię !!!
Czy to nie wystarcza ?
makuś
27-03-2010 15:21 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... czyli trzej mięsożercy w tym jeden fałszywy.
>hej,
>Te kurczaki nie oddały życia aby tobie twoje życie uprzyjemnić ... te życie ty im swoją decyzją odebrałeś !
>Nie bądź proszę hipokrytą !
   Nie krzycz na mnie - trochę w tonacji cynicznie-żartobliwej to napisałem.

>Za ciebie życie oddał Jezus ... właśnie po to aby ci życie uprzyjemnić ...
   Coś kręcisz - nie znam faceta.

>... bo gdyby go za ciebie nie oddał to jego tatuś Jehowa ... bardzo by to twoje życie uprzykrzył ... może nawet by ci to życie odebrał , po to aby swoje życie uprzyjemnić ...
   Coś majaczysz, makuś, alboś się jakich bajek naczytał.
   Może zjadłeś a mało, albo wypiłeś za dużo?

>całuję
>makuś
   Nie całuję się z facetami - obrzydliwy jestem, spytaj "Sylwka".

hej!!!
27-03-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>   ... czyli trzej mięsożercy w tym jeden fałszywy.
>>hej,
>>Te kurczaki nie oddały życia aby tobie twoje życie uprzyjemnić ... te życie ty im swoją decyzją odebrałeś !
>>Nie bądź proszę hipokrytą !
>   Nie krzycz na mnie - trochę w tonacji cynicznie-żartobliwej to napisałem.
>>Za ciebie życie oddał Jezus ... właśnie po to aby ci życie uprzyjemnić ...
>   Coś kręcisz - nie znam faceta.
>>... bo gdyby go za ciebie nie oddał to jego tatuś Jehowa ... bardzo by to twoje życie uprzykrzył ... może nawet by ci to życie odebrał , po to aby swoje życie uprzyjemnić ...
>   Coś majaczysz, makuś, alboś się jakich bajek naczytał.
>   Może zjadłeś a mało, albo wypiłeś za dużo?
>>całuję
>>makuś
>   Nie całuję się z facetami - obrzydliwy jestem, spytaj "Sylwka".
>
hej!!!


hej,
Dobra kochanieńki ...
Te kurczaki oddały ci swe życie czy ty im to życie odebrałeś ?
I proszę cię ... bez głupich żartów !
To , że o Jezusie nie słyszałeś ... wierzę ci na słowo !
Chociaż szkoda , bo facet mówił podobnie do ciebie ...
Mówił : Oddaje dla was swe życie ... to tak jakby taki kuczak mówił , nie ?
makuś
27-03-2010 17:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Dobra kochanieńki ...
   Daruj sobie, przecież się nie znamy.

>Te kurczaki oddały ci swe życie czy ty im to życie odebrałeś ?
   Kupiłem w sklepie handlującym drobiem.

>I proszę cię ... bez głupich żartów !
   Nie lubię rozmów w takim tonie, makuś.

>Mówił : Oddaje dla was swe życie ... to tak jakby taki kuczak mówił , nie ?
   Nie.
28-03-2010 14:23 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Dobra kochanieńki ...
>   Daruj sobie, przecież się nie znamy.
>>Te kurczaki oddały ci swe życie czy ty im to życie odebrałeś ?
>   Kupiłem w sklepie handlującym drobiem.
>>I proszę cię ... bez głupich żartów !
>   Nie lubię rozmów w takim tonie, makuś.
>>Mówił : Oddaje dla was swe życie ... to tak jakby taki kuczak mówił , nie ?
>   Nie.

hej,
Jak to się nie znamy ?
Jeżeli cię obraziłem to przepraszam ... ale przecież ty sam często wypowiadasz się w bardzo swobodnym stylu , myślałem , że ja też mogę .
Zadam ci jeszcze raz pytanie :
Czy znasz tego kurczaka który dobrowolnie oddał swe życie po to abyś ty mógł rozkoszować się smakiem jego mięsa ?
przepraszam , że się czepiam !
ale przecież ty też bardzo często łażiesz ludzi za słówka , nie ?
pozrawiam
makuś
28-03-2010 15:59 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jak to się nie znamy ?
   A niby jak się znamy? Znam tylko słowa pisane przez jakiegoś uczestnika/uczestniczkę o nicku "makuś".

>Jeżeli cię obraziłem to przepraszam ... ale przecież ty sam często wypowiadasz się w bardzo swobodnym stylu , myślałem , że ja też mogę .
   Nie obraziłeś. Owszem, wypowiadam się dość swobodnie, ale w trochę innej konwencji.

>Zadam ci jeszcze raz pytanie :
>Czy znasz tego kurczaka który dobrowolnie oddał swe życie po to abyś ty mógł rozkoszować się smakiem jego mięsa ?
   Już nie znam, ale znaliśmy się z 15 minut. I nie pisałem, że dobrowolnie, ale też sprzeciwu nie odnotowałem.

>ale przecież ty też bardzo często łażiesz ludzi za słówka , nie ?
   Nie mam pretensji o "łapanie za słówka" - próbuj.
30-03-2010 15:45 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Jak to się nie znamy ?
>   A niby jak się znamy? Znam tylko słowa pisane przez jakiegoś uczestnika/uczestniczkę o nicku "makuś".
>>Jeżeli cię obraziłem to przepraszam ... ale przecież ty sam często wypowiadasz się w bardzo swobodnym stylu , myślałem , że ja też mogę .
>   Nie obraziłeś. Owszem, wypowiadam się dość swobodnie, ale w trochę innej konwencji.
>>Zadam ci jeszcze raz pytanie :
>>Czy znasz tego kurczaka który dobrowolnie oddał swe życie po to abyś ty mógł rozkoszować się smakiem jego mięsa ?
>   Już nie znam, ale znaliśmy się z 15 minut. I nie pisałem, że dobrowolnie, ale też sprzeciwu nie odnotowałem.
>>ale przecież ty też bardzo często łażiesz ludzi za słówka , nie ?
>   Nie mam pretensji o "łapanie za słówka" - próbuj.

hej,
Staram się !
Sprzeciwu nie odnotowałeś ?
A próbowałeś złapać kurczaka i go zabić ?
I co ... on nie uciekał ?
Ja kiedyś ... jakieś 20 lat temu zabiłem królika ...
On był tak sparaliżowany strachem , że ... zamarł ... w ... bezruchu ...
Ale je nie sądzę aby ten królik ... nie wyrażał sprzeciwu ... wyrażał przecież ...
Tak to widzę ...
makuś
30-03-2010 17:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie mam pretensji o "łapanie za słówka" - próbuj.
>Staram się !
   

>Sprzeciwu nie odnotowałeś ?
   Nie.

>A próbowałeś złapać kurczaka i go zabić ?
   Po co miałem próbować?- robiłem to.

>I co ... on nie uciekał ?
   Uciekał, ale krótko, bo szybciej biegam.

>Ja kiedyś ... jakieś 20 lat temu zabiłem królika ...
   Smacznego.
   Sam zabiłem i zjadłem ze 40 szt. Lubię króliki.

>On był tak sparaliżowany strachem , że ... zamarł ... w ... bezruchu ...
   Bywa, zwierzęta różnie się zachowują.

>Ale je nie sądzę aby ten królik ... nie wyrażał sprzeciwu ... wyrażał przecież ...
   Możliwe.

>Tak to widzę ...
   A ja nie widzę - co ma z tego wynikać?
31-03-2010 14:45 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Sprzeciwu nie odnotowałeś ?
>   Nie.
>>A próbowałeś złapać kurczaka i go zabić ?
>   Po co miałem próbować?- robiłem to.
>>I co ... on nie uciekał ?
>   Uciekał, ale krótko, bo szybciej biegam.

>   A ja nie widzę - co ma z tego wynikać?

hej,
Dlaczego kurczak uciekał ?
Nie był to czasami sprzeciw wobec tego co chciałeś z nim zrobić ?

Co z tego ma wynikać ... ?
Dla mnie wynika , dla ciebie nie ...
To z tego wynika

makuś
31-03-2010 15:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Dlaczego kurczak uciekał ?
   To pytanie do kurczaka.

>Nie był to czasami sprzeciw wobec tego co chciałeś z nim zrobić ?
   Nie wiem, ale przypuszczam, że było to zachowanie instynktowne - ucieczka przed wrogiem.

>Co z tego ma wynikać ... ?
>Dla mnie wynika , dla ciebie nie ...
   Zapytałem " co z tego ma wynikać", a nie " dla kogo wynika" - abstrahując od faktu, że podobno wiesz, co wynika dla mnie.
31-03-2010 17:11 
 0 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego kurczak uciekał ?
>   To pytanie do kurczaka.
>>Nie był to czasami sprzeciw wobec tego co chciałeś z nim zrobić ?
>   Nie wiem, ale przypuszczam, że było to zachowanie instynktowne - ucieczka przed wrogiem.
>>Co z tego ma wynikać ... ?
>>Dla mnie wynika , dla ciebie nie ...
>   Zapytałem " co z tego ma wynikać", a nie " dla kogo wynika" - abstrahując od faktu, że podobno wiesz, co wynika dla mnie.

hej,
Pogadaj sobie z kurczakiem , staruszku !
serdeczności życzę ...
Wiesz stary ...
Troszkę szkoda , że tak arogancko podchodzisz do tematu ...
Ale ... możesz - więc robisz !
makuś
31-03-2010 17:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>Dlaczego kurczak uciekał ?
>>   To pytanie do kurczaka.
>Pogadaj sobie z kurczakiem , staruszku !
   Mnie taka rozmowa jest niepotrzebna - to Ty deklarowałeś chęć poznania motywów kurczakowej ucieczki.

>serdeczności życzę ...
   Dziękuję, nawzajem.

>Wiesz stary ...
   Jeszcze nie, bo nie mam zwyczaju konfabulować, ale pewnie zaraz się dowiem.

>Troszkę szkoda , że tak arogancko podchodzisz do tematu ...
   Teraz wiem - że mylisz rzeczowość z arogancją, bo rzeczowość nie pasuje do makusiowej ideologii, a moja "arogancja" jak ulał.
   No i teraz wiemy obaj.

>Ale ... możesz - więc robisz !
   Nie pisz za mnie, konfabulancie - robię, bo chcę.

   Minus za notoryczne zmyślanie, konfabulacje oraz pisanie za mnie, prócz przekręcania znaczenia moich wypowiedzi.

   Miłego dnia.
01-04-2010 15:09 
 0 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>   Nie pisz za mnie, konfabulancie - robię, bo chcę.   Minus za notoryczne zmyślanie, konfabulacje oraz pisanie za mnie, prócz przekręcania znaczenia moich wypowiedzi.
>   Miłego dnia.

hej,
Robisz bo możesz i chcesz ...
Gdyby kurczak był szybszy i silniejszy od ciebie to twoje chęci pozostałyby niespełnione a może nawet zostałbyś przez tego kurczaka zjedzony gdyby on chciał i mógł !
Rzeczowość piszesz ...
O jakiej rzeczowości rozprawiasz adamiaku ?
Przecież z tego co piszesz wynika , że działasz automatycznie , refleksyjnie ...
A ewolucja oznacza dla ciebie ( jak ja to rozumiem ) wszystko dla silniejszego , słabszy przegrywa ...
Ja tutaj się zatrzymuję i zaczynam myśleć ... i dochodzę do wniosku , że gdyby człowiek postępował wyłącznie automatycznie to pozostałby zwykłym zwierzęciem ... a tak jednak nie jest ... i to daje mi nadzieję na kolejny krok w rozwoju ludzkiej świadomości .
makuś
01-04-2010 15:19 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Gdyby kurczak był szybszy i silniejszy od ciebie to twoje chęci pozostałyby niespełnione a może nawet zostałbyś przez tego kurczaka zjedzony gdyby on chciał i mógł !

   Moderacjaaaaaaaaaaaaaa...!!! Makuś mnie kurczakiem straszy... ...

>... i to daje mi nadzieję na kolejny krok w rozwoju ludzkiej świadomości .

   Na twoim miejscu zacząłbym od ortografii.
01-04-2010 15:23 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)

>Dlaczego kurczak uciekał ?

Przepraszam, ale przypomina mi się inne pytanie:
Dlaczego kura przeszła przez ulicę?
02-04-2010 07:25 
 Ocena 1 na 1
Abdu (1208 punktów)
>Dlaczego kura przeszła przez ulicę?

"Aby umrzeć... w deszczu..."
pavvel (8272 punktów)
Między innymi.
02-04-2010 09:18 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)

>Przepraszam, ale przypomina mi się inne pytanie:
>Dlaczego kura przeszła przez ulicę?

Bo za było za daleko by ją obejść.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>   "Piękna i szlachetna ideologia"... Coś takiego w przyrodzie nie występuje.
>>hej,
>   Cześć, makuś.
>>A człowiek jest wszystkożerny ! Ma więc wybór !
>   Ma - dlatego ja wybieram to, co lubię.

hej,
No ... nie wiem ...
Można różnie wybierać ... czy rzeczywiście kryterium które podajesz może być uznane za akceptowalne ?
Wybierasz to co lubisz ... niby wszystko jest tutaj w porządku ...
Ale można różne rzeczy lubić ... na ten przykład można lubić mordować małe dziewczynki ... prawda ?
To co pisze nie jest demagogiczne , jest tylko uwypukleniem twojego stanowiska !
Lubię a więc nic nie stoi na przeszkodzie aby to realizować ...
Nic nie stoi na przeszkodzie ... ? Nic ... ?
Czy jednak coś może stoi ?
Wegetarianizm nie jest żadnym definitywnym rozwiązaniem wszystkich ludzkich problemów i dylematów i rozterek
Jest tylko czymś w rodzaju stwierdzenia : Pomimo tego , że w tej windzie nie ma zainstalowanych kamer nie będę ani pluł ani srał ani rzygał ... mogę przejechać się tą windą nie robiąc tego ...
pozdrawiam serdecznie
makuś
27-03-2010 14:57 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Cześć makuś.
A buty to wolisz skórzane, czy sztuczne?
Pasek do spodni, też zapewne parciany wolisz?

Pozdrawiam
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Cześć makuś.
>A buty to wolisz skórzane, czy sztuczne?
>Pasek do spodni, też zapewne parciany wolisz?
>Pozdrawiam

hej,
Nie wiem co oznacza sztuczne ?
Ale buty mam chyba mało skórzane ...
Pasek do spodni ... mam rzeczywiście taki ... parciany ...
makuś
27-03-2010 16:19 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>>A buty to wolisz skórzane, czy sztuczne?
>Nie wiem co oznacza sztuczne ?
Nienaturalne. Nieorganiczne.

>Ale buty mam chyba mało skórzane ...
To znaczy w ilu procentach?

Rozumiem też, że kurtki skórzanej byś nigdy nie ubrał, a na skórzanym fotelu lub sofie też nigdy byś nie usiadł?

O taki drobiazg jak rękawiczki nawet nie zapytam
27-03-2010 16:34 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>O taki drobiazg jak rękawiczki nawet nie zapytam

hej,
Nie musisz , ponieważ rękawiczek nie noszę ...
Wolę sztuczne tworzywa , rzeczywiście ...
Choć muszę przyznać , że posiadam buty skórzane ( 15 lat ) ... nie wyrzucam ich ... bo są jeszcze dobre ...
To sobie właśnie przypomniałem ... wiesz ... właśnie się po raz 11 w moim życiu przeprowadziłem ...
Tak jak się po moim mieszkaniu rozglądam ... to nie ma tu specjalnie wielu trupów ...
Ale powiedz mi kochany Pawle co chcesz udowodnić ?
To , że ja nie jestem w 1000% konsekwentny ???
Nie musisz się tak wysilać ...
Ja nie jestem w 1000% konsekwentny !
makuś
27-03-2010 17:07 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
Nie chcę nic udowadniać, ja tylko o tę konsekwencję pytam.
Tak z czystej ciekawości, bo widziałem kiedyś fotkę na której był transparent z hasłem: "Stop mordowaniu zwierząt", a trzymająca go osoba była w glanach.

Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym. Tak nas ewolucja ukształtowała. Ktoś, kto nie lubi mięsa, może go sobie nie jeść - jego sprawa. Ktoś inny lubi? Też jego sprawa. Nie widzę powodów, aby mu tego zabraniać.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Nie chcę nic udowadniać, ja tylko o tę konsekwencję pytam.
>Tak z czystej ciekawości, bo widziałem kiedyś fotkę na której był transparent z hasłem: "Stop mordowaniu zwierząt", a trzymająca go osoba była w glanach.
>Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym. Tak nas ewolucja ukształtowała. Ktoś, kto nie lubi mięsa, może go sobie nie jeść - jego sprawa. Ktoś inny lubi? Też jego sprawa. Nie widzę powodów, aby mu tego zabraniać.

hej,
Mnie chodzi o to , że w przypadku wegetarianizmu możemy mówić o rzeczywistym wyborze ...
Oczywiście , są różne kultury , religie , obyczaje ...
Ja odnoszę jednak moje wypowiedzi do sytuacji w której mogę ale nie muszę ...
Nie ma niczego co może mnie zmusić do jedzenia zwierząt i nie ma niczego co może mnie zmusić do ich nie jedzenia ...
Oprócz jakichś ekstremalnych okoliczności ...
I to właśnie można nazwać wolnym wyborem ... Wolny wybór to wybór nie podyktowany przymusem , determinizmem , koniecznością ...
Na boku pozostawiam fakt jakie skutki ma hodowla zwierząt na skalę przemysłową .
Poza tym obojętność na cierpienie i ból zwierząt jednak realnie przekłada się na stosunki ( lub może się przekładać ) międzyludzkie ...
makuś
28-03-2010 13:54 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> Wolny wybór to wybór nie podyktowany przymusem , determinizmem , koniecznością ...
Skoro wybór ma być wolny, to nieładnie jest mięsożerców próbować do wegetarianizmu przymuszać, a to niektórzy wegetarianie chcieliby robić.

>Na boku pozostawiam fakt jakie skutki ma hodowla zwierząt na skalę przemysłową .
Niepotrzebnie, bo to mógłby być dużo lepszy argument niż demagogiczne porównywanie mięsożerców do kanibali czy hitlerowców.

>Poza tym obojętność na cierpienie i ból zwierząt jednak realnie przekłada się na stosunki ( lub może się przekładać ) międzyludzkie ...
To są tylko hasła. Konkrety proszę.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Skoro wybór ma być wolny, to nieładnie jest mięsożerców próbować do wegetarianizmu przymuszać, a to niektórzy wegetarianie chcieliby robić.
>To są tylko hasła. Konkrety proszę.

hej,
Tam gdzie stosunek do zwierząt pozbawiony jest jakiejkolwiek empatii tam również stosunki międzyludzkie oparte są raczej na systemie autorytarnym , nie uwzględniającym partnerskiego dialogu , pluralizmu poglądów ...
Empatyczny stosunek do cierpienia pozwala na rezygnacje z gwałtu i przemocy wobec innych .
Brak tej empatii skutkuje swododnym korzystaniem z przewagi i akceptacji przywileju do zadawania gwałtu .

Na jeden kilogram wyprodukowanego "mięsa" przypada od 5 do 7 kilogramów pszenicy , kukurydzy czy soji .
Poza tym mięso konsumowane jest raczej w bogatych krajach .
Biedne regiony zmuszane są do produkowania pasz dla zwierząt które zjadane są przez bogate kraje .

makuś
28-03-2010 14:32 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)

>Poza tym mięso konsumowane jest raczej w bogatych krajach .
>Biedne regiony zmuszane są do produkowania pasz dla zwierząt które zjadane są przez bogate kraje .
>makuś

Makuś, spokojnie proszę. Mniej emocji więcej konkretów.

>Tam gdzie stosunek do zwierząt pozbawiony jest jakiejkolwiek empatii tam również stosunki międzyludzkie oparte są raczej na systemie autorytarnym.

A podobno Hitler mięsa nie jadł...

>Empatyczny stosunek do cierpienia pozwala na rezygnacje z gwałtu i przemocy wobec innych .
Słyszałem, że najwięksi zwyrodnialcy często bywali miłośnikami zwierząt.

>Brak tej empatii skutkuje swododnym korzystaniem z przewagi i akceptacji przywileju do zadawania gwałtu .

Makuś, prosiłem o konkrety a nie o demagogię.
Zresztą sam widzisz, że Twoją demagogię bardzo łatwo zwalczać inną demagogią i w ten sposób to niebawem zaczniemy udowadniać, że to wegetarianie winni są największym zbrodniom w dziejach ludzkości.

>Na jeden kilogram wyprodukowanego "mięsa" przypada od 5 do 7 kilogramów pszenicy , kukurydzy czy soji .
Nie ma sprawy: możesz sobie zjeść na obiad kilogram pszenicy. Ja wolę usmażyć sobie stek wołowy.

>Poza tym mięso konsumowane jest raczej w bogatych krajach .
Też jestem za większą dostępnością mięsa.

>Biedne regiony zmuszane są do produkowania pasz dla zwierząt które zjadane są przez bogate kraje .

Ja paszą dla zwierząt się nie żywię, ale jak ktoś lubi, to smacznego życzę.

P.S. Przed kropką spacji się nie stawia.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>A podobno Hitler mięsa nie jadł...

hej,
Fakt ...
Dlatego właśnie wszyscy dobrzy ludzie powinni jeść jak najwięcej zwierząt !
Bo zabijanie zwierząt dobrze wpływa na duchowy rozwój człowieka .
Nie ma to jak zabić świnię ... człowiek czuję się po tym taki ... taki ... taki ... fajny po prostu !
Przepraszam ale zapytam : Ty jesz psy lub koty ... podobno ich mięso jest bardzo delikatne ...
Najdelikatniejsze mięso jest od psa , którego przed zabiciem oćwiczy się pałką ...
Jadłeś ?
Polecam !
makuś
28-03-2010 14:59 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
No widzisz makuś, jak wegetarianie stosują demagogię, to jest wszystko OK.
Jak pokazałem, że to broń obosieczna, to już nie jest fajnie.

Tak więc proszę nie opowiadaj mi jaki pies najbardziej Ci smakował.
Gdybym był w kraju, w którym potrawy z psa są normalnie podawane może i bym spróbował z czystej ciekawości. U nas takiej tradycji nie ma i nie zamierzam na siłę jej wprowadzać. Wystarczy mi wieprzowina, wołowina, indyk, kurczak i czasem dla urozmaicenia kaczka lub baran.
27-03-2010 16:38 
 Ocena 4 na 4
Abdu (1208 punktów)
>>>A buty to wolisz skórzane, czy sztuczne?
>>Nie wiem co oznacza sztuczne ?
>Nienaturalne. Nieorganiczne.

Jak mniemam pytającemu chodziło o: wolisz buty skórzane, czy inne odzwierzęce (wełna, włosie, jedwab), roślinne lub chemiczne (syntetyczne, sztuczne)?

>Rozumiem też, że kurtki skórzanej byś nigdy nie ubrał,

A po co UBIERAĆ kurtkę? I w co ją UBIERAĆ? Jak mniemam chodziło o zakładanie kurtki, albo o ubieranie SIĘ w kurtkę.
27-03-2010 17:10 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Panie Czepialski, nie podają czasem obiadu?
27-03-2010 17:22 
 Ocena 2 na 2
Abdu (1208 punktów)
>Panie Czepialski, nie podają czasem obiadu?

No właśnie nie podają. I jak do tego jeszcze widzę 'ubierać kurtkę' to mi dodatkowo flaki skręca. Unilateralnie kończę offtop.
27-03-2010 15:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Można różnie wybierać ... czy rzeczywiście kryterium które podajesz może być uznane za akceptowalne ?
   Widocznie można, bo mnie się sprawdza.

>Wybierasz to co lubisz ... niby wszystko jest tutaj w porządku ...
   Nawet całkiem w porządku.

>Ale można różne rzeczy lubić ... na ten przykład można lubić mordować małe dziewczynki ... prawda ?
   Jasne, że tak.

>To co pisze nie jest demagogiczne , jest tylko uwypukleniem twojego stanowiska !
   Spox, tak to rozumiem.

>Lubię a więc nic nie stoi na przeszkodzie aby to realizować ...
   Pomijając kwestie techniczne - nic.

>Nic nie stoi na przeszkodzie ... ? Nic ... ?
   No nic.

>Czy jednak coś może stoi ?
   Zdecyduj się: lubisz mordować małe dziewczynki, więc je mordujesz, albo nie lubisz i nie mordujesz...?

>Wegetarianizm nie jest żadnym definitywnym rozwiązaniem wszystkich ludzkich problemów i dylematów i rozterek
   Nie znam w ogóle takiego rozwiązania.

>Jest tylko czymś w rodzaju stwierdzenia : Pomimo tego , że w tej windzie nie ma zainstalowanych kamer nie będę ani pluł ani srał ani rzygał ... mogę przejechać się tą windą nie robiąc tego ...
   Oczywiście, możesz też nie mordować małych dziewczynek, pomimo tego, że lubisz.

>pozdrawiam serdecznie
>makuś
   Pozdrawiam, Juruś.

PS A możesz napisać: o co Ci chodziło w tym poście?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>PS A możesz napisać: o co Ci chodziło w tym poście?

hej,
Stary ... nie rozśmieszaj mnie !
Ty - taki cwany i zajefajny chłopak nie załapał o co mnie biegało ?
Chyba nie chcesz mi robić z mózgu marmolady ?
Dokładnie wiesz o co mo chodziło !
Zresztą twoje odpowiedzi dobitnie świadczą o tym , że idealnie zrozumiałeś ...
Tylko nie wiem czemu starasz się pozostać konsekwentnym wobec swych wypowiedzi ... przecież zdajesz sobie sprawę z tego , że to co proponujesz musi skutkować OSTATECZNYM kataklizmem !
makuś
27-03-2010 16:23 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Makuś, ja też przestaję Cię rozumieć.
W jaki sposób jedzenie wątróbki przez Adamiaka miałoby kataklizmem skutkować?
27-03-2010 16:54 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Makuś, ja też przestaję Cię rozumieć.
>W jaki sposób jedzenie wątróbki przez Adamiaka miałoby kataklizmem skutkować?

hej,
Niezaprzeczalnym faktem jest to ... że Adamiak nie je wątróbki ... lecz zamordowane zwierzę , jego część ...
Ta hipokryzja jest charakterystyczna ... dla wszelkich czynności człowieka o kórych on wie , że są kontrowersyjne ... więc woli je nazywać tak , aby nikt się nie domyślił o co chodzi !
Być może nie ma bezpośredniego związku między jedzeniem zwierząt a kataklizmem ...
Ale wyobraźmy sobie przez chwilę sytuację w której zabijanie jako takie ... uważane byłoby za czyn prymitywny i brutalny ...
Myślę , że efektem tego , że podniebienia wielu ludzi żądają zadośćuczynienia w postaci soczystego mięsa zabijanych zwierząt ... zabijanie jako takie ... jest w jakiś sposób tolerowane , a nawet uzasadniane ...
makuś
27-03-2010 17:18 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
Makuś, wątróbka to wątróbka i chyba każdy ma świadomość skąd pochodzi.

Hipokryzją dla mnie natomiast jest, gdy ktoś krzyczy o mordowaniu biednych krówek czy świnek, a sam zabija gryzące go komary, tępi karaluchy, a w piwnicy wykłada trutkę na szczury.
Dlaczego obrońcy praw zwierząt nie protestują pod zakładami produkującymi środki chemiczne służące likwidacji myszy, szczurów i wszelkiego rodzaju robactwa?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Makuś, wątróbka to wątróbka i chyba każdy ma świadomość skąd pochodzi.
>Hipokryzją dla mnie natomiast jest, gdy ktoś krzyczy o mordowaniu biednych krówek czy świnek, a sam zabija gryzące go komary, tępi karaluchy, a w piwnicy wykłada trutkę na szczury.
>Dlaczego obrońcy praw zwierząt nie protestują pod zakładami produkującymi środki chemiczne służące likwidacji myszy, szczurów i wszelkiego rodzaju robactwa?

hej,
Ale wegetrianizm nie jest jakąś radykalną , totalitarystyczną utopią ...
To jest raczej wizja ogranicznia cierpienia ...
Jeżeli nie muszę to nie zabijam .
Jeżli miałbym taki dylemat ... zabić zająca lub umrzeć śmiercią głodową ... to pewnie bym tego zająca zabił ...
Ale ja go nie muszę zabijać ... więc po co to robić ?
Dla smaku ?
Tak ... to jest chyba kwestia smaku ...
makuś
28-03-2010 14:11 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie o tępieniu komarów, szczurów i robactwa wszelakiego. A może są zwierzęta, których zabijanie jest moralne i takie, których zabijać nie można?
Jeżeli tak, to wskaż mi granicę, bo ja jej nie dostrzegam.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie o tępieniu komarów, szczurów i robactwa wszelakiego. A może są zwierzęta, których zabijanie jest moralne i takie, których zabijać nie można?
>Jeżeli tak, to wskaż mi granicę, bo ja jej nie dostrzegam.

hej,
Odpowiem tak :
Jedną rzeczą jest zabicie komara który cię gryzie a inną hodowanie zwierząt po to aby je zabić i zjeść .
Cały czas staram się tobie wytłumaczyć , że nie chodzi tutaj o jakąś radykalną ideologie lecz o ograniczanie cierpienia .
makuś
28-03-2010 14:48 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Cały czas staram się tobie wytłumaczyć , że nie chodzi tutaj o jakąś radykalną ideologie lecz o ograniczanie cierpienia .
>makuś
>

No więc niech każdy ma wolną wolę i ogranicza to cierpienie we własnym zakresie i według własnego uznania.
I zakażmy produkcji trutek na szczury. One też cierpią.
28-03-2010 16:25 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jedną rzeczą jest zabicie komara który cię gryzie a inną hodowanie zwierząt po to aby je zabić i zjeść .
   Te działania mają jeden, wspólny motyw: obie rzeczy robisz po to, by sobie zrobić dobrze.

>Cały czas staram się tobie wytłumaczyć , że nie chodzi tutaj o jakąś radykalną ideologie lecz o ograniczanie cierpienia .
   Cały czas chodzi o to, że Ty nie rozumiesz, albo zrozumieć nie chcesz, że motywem działania wszystkiego co robisz, jest robienie tylko dla siebie - dla kogoś innego (komara, świni, biedronki...etc.) może (nie musi) to być robione wyłącznie przy okazji.

   Czyli w skrócie: cały wegetarianizm jest ideologicznym mydleniem oczu, że to dla czyjegoś dobra.


Edycja.
   Oczywiście każdy ma prawo taką ideologię lub hobby mieć i głośno sobie o nich rozprawiać, ale niech się liczy z konsekwencjami, czyli krytyką swojej hipokryzji...

   I cały rejwach wobec wegetarianizmu powstaje wtedy, gdy któraś ze stron zaczyna wartościować te, różne poglądy na życie - a one są po prostu inne.

   Bo wegetarianie poprawiają sobie humorki hipokryzją, a wszystkożercy jej eliminacją.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Jedną rzeczą jest zabicie komara który cię gryzie a inną hodowanie zwierząt po to aby je zabić i zjeść .
>   Te działania mają jeden, wspólny motyw: obie rzeczy robisz po to, by sobie zrobić dobrze.
>>Cały czas staram się tobie wytłumaczyć , że nie chodzi tutaj o jakąś radykalną ideologie lecz o ograniczanie cierpienia .
>   Cały czas chodzi o to, że Ty nie rozumiesz, albo zrozumieć nie chcesz, że motywem działania wszystkiego co robisz, jest robienie tylko dla siebie - dla kogoś innego (komara, świni, biedronki...etc.) może (nie musi) to być robione wyłącznie przy okazji.   Czyli w skrócie: cały wegetarianizm jest ideologicznym mydleniem oczu, że to dla czyjegoś dobra.
>
Edycja.
>   Oczywiście każdy ma prawo taką ideologię lub hobby mieć i głośno sobie o nich rozprawiać, ale niech się liczy z konsekwencjami, czyli krytyką swojej hipokryzji...
>   I cały rejwach wobec wegetarianizmu powstaje wtedy, gdy któraś ze stron zaczyna wartościować te, różne poglądy na życie - a one są po prostu inne.   Bo wegetarianie poprawiają sobie humorki hipokryzją, a wszystkożercy jej eliminacją.

hej,
Masz rację !
Wszystko co robię robię dla swojego dobra !
Ale to co robię może być różne bardzo !
Mogę mianowicie dla swojego dobra innych gwałcić i mordować a mogę też dla swojego dobra przynajmniej powstrzymywać się przed czynieniem takich rzeczy !!!·

To jest właśnie ograniczaniem cierpienia !
makuś
30-03-2010 18:05 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Wszystko co robię robię dla swojego dobra !
   To żadne odkrycie.

>Ale to co robię może być różne bardzo !
   Może.

>Mogę mianowicie dla swojego dobra innych gwałcić i mordować a mogę też dla swojego dobra przynajmniej powstrzymywać się przed czynieniem takich rzeczy !!!
   No, możesz.

>To jest właśnie ograniczaniem cierpienia !
   Gówno prawda, to jest Twój zysk, bo jedynie ujemny bilans między korzyścią a stratami z gwałcenia i mordowania skłania Cię do rezygnacji z gwałcenia i mordowania, ale ładniej i szlachetniej Ci brzmi nazwać to ograniczaniem cudzego cierpienia.

   To, co napisałeś jest krystalicznie czystym przykładem hipokryzji - dla Ciebie to jest wybór własnych dóbr (przez ograniczenie przyjemności), a nie ograniczenie cudzych cierpień.

   Inaczej: ograniczenie cudzych cierpień jest jedynie produktem ubocznym Twojej decyzji o rezygnacji z części swoich przyjemności dla swojego dobra ogólnego, a nie głównym motywem Twojego działania, jak Ty to chciałbyś widzieć - teraz jaśniej?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>   Gówno prawda, to jest Twój zysk,

hej,
Jasne ... to jest mój zysk !
Ale ... są różne zyski !
Ten zysk o którym tu sobie rozmawiamy zakłada również korzyść drugiej osoby czy bardziej ogólnie ... korzyść nie przypisaną jedynie jakiemuś konkretnemu indywiduum .
A więc jest to zysk który rozkłada się również na innych ...
Podczas gdy ty cały czas mówisz tylko i wyłącznie o sobie samym .
makuś
31-03-2010 16:32 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Gówno prawda, to jest Twój zysk,
>hej,
>Jasne ... to jest mój zysk !
> Ale ... są różne zyski !
   Bo każdy ma swoje odczucie zysku, vide dość krańcowy przykład sado-maso.

>Ten zysk o którym tu sobie rozmawiamy zakłada również korzyść drugiej osoby czy bardziej ogólnie ... korzyść nie przypisaną jedynie jakiemuś konkretnemu indywiduum .
   Takie w przyrodzie są jedynie produktem ubocznym mojego zysku - jeśli tego nie rozumiesz, bo bardzo chcesz żeby było inaczej, to wypisz się z Natury.

   Bo o zysku z bezwzględnie jednoczesną korzyścią dla innych , to sobie pleciesz sam - ja Ci tłumaczę, że taki w przyrodzie nie występuje.

>A więc jest to zysk który rozkłada się również na innych ...
>Podczas gdy ty cały czas mówisz tylko i wyłącznie o sobie samym .
   Bo nie mam upoważnień do gadania w czyimś imieniu - i nie chcę mieć.

   Na początku tego postu napisałeś, co ja pozwoliłem sobie wytłuścić, a teraz Ci jeszcze powiększę:

Ale ... są różne zyski ! -

   - i spytam: skąd znasz cudze potrzeby, że nie wspomnę jakim prawem je formułujesz?

   Bo ja jestem egoistą, makuś, i nie mam potrzeby udawać, jak TY, że jest inaczej.


Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty.
George Bernard Shaw
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>   - i spytam: skąd znasz cudze potrzeby, że nie wspomnę jakim prawem je formułujesz?

hej,
A jakim prawem ty ignorujesz cudze potrzeby i wprowadzasz wyłącznie swoje własne kryteria ?
Jakim prawem stawiasz swoje własne , osobiste potrzeby jako jedyne kryterium decyzyjne ???
Ten twój fanatyzm jest według mnie nie do przyjęcia ... ponieważ redukuje on człowieka do automatu , maszyny !!!
A przecież człowiek ma możliwość ... wyboru ...
Ograniczoną ... a nawet bardzo ograniczoną ... ale jednak wyboru ...
Ty z tego wyboru rezygnujesz ... wybierając bezrefleksyjny i bezmyślny automatyzm ...
I nie jest to moja interpretacja lecz twoje słowa !
makuś
31-03-2010 18:06 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   - i spytam: skąd znasz cudze potrzeby, że nie wspomnę jakim prawem je formułujesz?
>A jakim prawem ty ignorujesz cudze potrzeby i wprowadzasz wyłącznie swoje własne kryteria ?
   Czekam na odpowiedź na moje pytane.

>Ty z tego wyboru rezygnujesz ... wybierając bezrefleksyjny i bezmyślny automatyzm ...
>I nie jest to moja interpretacja lecz twoje słowa !

   I taka wersja niedopuszczania do mózgu mojej argumentacji (faktów) jest najbardziej korzystna dla makusiowej ideologii?

   Możesz przyjąć do wiadomości, że w Naturze nie istnieją ideologie, dobro, zło, piękno, brzydota, moralność, etyka ani żadne inne pierdoły, które gatunek zwierzęcia zwany "homo sapiens sapiens" sobie wymyślił, zresztą też z chęci zysku - ale nie musisz.

   Jeśli w jednej chwili spowodujesz zniknięcie ludzi z planety Ziemia, to Natura zostanie nadal i nawet się za tobą nie stęskni, makusiu - bo po prostu Natura ma w dupie mnie, ciebie i twoje ideologie wraz z cierpiętniczymi moralnościami - przyroda będzie sobie ewoluowała nadal.

   Ale też możesz się na Naturę obrazić, jak to zrobiłeś, i do wiadomości tego nie przyjmować.
   Ciekawe, czy się Ewolucja przez to opamięta...


01-04-2010 15:27 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>   Możesz przyjąć do wiadomości, że w Naturze nie istnieją ideologie, dobro, zło, piękno, brzydota, moralność, etyka ani żadne inne pierdoły, które gatunek zwierzęcia zwany "homo sapiens sapiens" sobie wymyślił, zresztą też z chęci zysku - ale nie musisz.

hej,
Niestety takie jednostki jak ja też są obecne w naturze ... i są naturą , są jej częścią - podobnie jak ty adamiaku !
Poza tym natura ( o której ty piszesz ) nie może mieć niczego w dupie ponieważ nie posiada czegoś takiego jak dupa !
Nie posiada woli , intencji , refleksji i namysłu , nie posiada osobowości ...
Ona działa , funkcjonuje ...
Takie jednostki jak ja też oczywiście działają i funkcjonują ale oprócz tego również zastanawiają się nad własną naturą i starają się wpływać na jej rozwój ... to znaczy , że mają jakieś wyobrażenia , wartości , starają się je zrozumieć , zinterpretować , konstruować ...
Takie konstruowanie nie jest żadną konfabulacją lecz jest wpisane w istotę człowieczeństwa ... człowieczeństwa , które potrafiło wydobyć się i stanąć przynajmniej troszeczkę ponad automatyzmem ...
makuś
01-04-2010 16:14 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... podobnie jak ty adamiaku !
   Mój nick pisze się dużą literą.

>Takie jednostki jak ja (...) działają i funkcjonują (...) zastanawiają się (...) starają się wpływać na jej rozwój ... (...) starają się je zrozumieć , zinterpretować , konstruować ...

   I biadolić nad podłością złej natury pozwalającej bezkarnie podstępnemu Adamiakowi mordować z premedytacją bogu ducha winne kurczaczki...
                              
02-04-2010 12:47 
 Ocena-1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>... podobnie jak ty adamiaku !
>   Mój nick pisze się dużą literą.
>>Takie jednostki jak ja (...) działają i funkcjonują (...) zastanawiają się (...) starają się wpływać na jej rozwój ... (...) starają się je zrozumieć , zinterpretować , konstruować ...
>   I biadolić nad podłością złej natury pozwalającej bezkarnie podstępnemu Adamiakowi mordować z premedytacją bogu ducha winne kurczaczki...

hej,
Ha ...
Odpowiem teraz po twojemu :
To jak ty chcesz swój nick pisać jest twoją sprawą , co mnie to obchodzi ?
Natura jest jaka jest ... i mimo twych potrzeb i pragnień ma możliwość pisania twego nicku z małej litery , bo natura ma to w "d" ... czego ty chcesz ...

Jeszcze raz powtórzę : Natura niczego nie chce ... ona funkcjonuje , działa ... reagując bezintencjonalnie .
Natura nie posiada świadomości , nie posiada potrzeb , pragnień , wyobrażeń , wizji , wartości ...
Te natomiast posiada człowiek , a przynajmniej może je posiadać .
A więc postaraj się zrozumieć co ja piszę ...
Natura ani nie jest szlachetna ani nie jest podła ... w przeciwieństwie do człowieka ... który może być szlachetny i może być podły ... a nawet może chcieć być szlachetny a w skrajnych przypadkach może chcieć być podły .
Zrozumiałeś ?

I jeszcze jedno ... Nie zarzucam ci podstępności ! O nie !
Ty mówisz szczerze i otwarcie o tym , że wystarcza ci automatyzm i oczywistość twojej przewagi nad tym czy innym aby tę przewagę wykorzystywać . Jesteś do bólu szczery ... i za to cię szanuję i uznaję !!!

Ale ja - makuś inaczej myślę ...
pozdrawiam
makuś
28-03-2010 16:15 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ale wegetrianizm nie jest jakąś radykalną , totalitarystyczną utopią ...
   Jasne, bo jest po prostu zwykłą hipokryzją.

>To jest raczej wizja ogranicznia cierpienia ...
   Zupełnie inaczej - wegetarianizm jest sposobem na egoistyczną poprawę samopoczucia wegetarianina, przy pomocy udawania (również przed sobą), że dba się o brak cierpień u starannie wybranej grupy zwierząt.
   Staranne wybieranie ma być alibi przy zarzucie hipokryzji.

>Tak ... to jest chyba kwestia smaku ...
   To jest kwestia znajomości motywów i uczciwości wobec siebie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Ale wegetrianizm nie jest jakąś radykalną , totalitarystyczną utopią ...
>   Jasne, bo jest po prostu zwykłą hipokryzją.

hej,
Powiedz mi gdzie jest ta hipokryzja !
Ja nie zjadam zwierząt ... ponieważ nie muszę !
Mogę przeżyć bez tego ... i żyję ...
makuś
30-03-2010 17:35 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Powiedz mi gdzie jest ta hipokryzja !
   Prawie w każdym z wypisywanych przez Ciebie zdań na "tematy mięsne".

>Ja nie zjadam zwierząt ... ponieważ nie muszę !
   Człowiek zjada inne zwierzęta, ponieważ chce się najeść, by przeżyć kosztem ich życia, a nie dlatego, że się do tego zmusza, lub nie.

>Mogę przeżyć bez tego ... i żyję ...
   No i co z tego?
   Można żyć w ogóle bez jedzenia, tylko krótko i mało wygodnie.

   Jeśli ktoś robi coś uzasadniając to cudzym dobrem - to ja go nazywam hipokrytą, bo nie-hipokryta żyje dla siebie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Powiedz mi gdzie jest ta hipokryzja !
>   Prawie w każdym z wypisywanych przez Ciebie zdań na "tematy mięsne".
>>Ja nie zjadam zwierząt ... ponieważ nie muszę !
>   Człowiek zjada inne zwierzęta, ponieważ chce się najeść, by przeżyć kosztem ich życia, a nie dlatego, że się do tego zmusza, lub nie.
>>Mogę przeżyć bez tego ... i żyję ...
>   No i co z tego?
>   Można żyć w ogóle bez jedzenia, tylko krótko i mało wygodnie.
>   Jeśli ktoś robi coś uzasadniając to cudzym dobrem - to ja go nazywam hipokrytą, bo nie-hipokryta żyje dla siebie.

hej,
Ja uważam przemoc i gwałt za zachowania złe , szkodliwe , destrukcyjne .
Jedną z możliwości jakie posiadam w zakresie ograniczania przemocy i gwałtu jest wegetarianizm .
Nie muszę zadawać gwałtu aby przeżyć - więc staram się go nie zadawać .

Natomiast to co piszesz , że można w ogóle nic nie jeść ... jest w odniesieniu do naszej wymiany zdań ... raczej śmieszne !

Jeszcze raz powtarzam , że nie chodzi tutaj o jakiś totalitarny , definitywny i ostateczny - wręcz eschatologiczny wymiar lecz o proste ograniczanie swych destrukcyjnych emocji ...
Ja to tak postrzegam , w tym kontekście to umieszczam ...
makuś
31-03-2010 16:08 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ja uważam przemoc i gwałt za zachowania złe , szkodliwe , destrukcyjne .
   Czyli uważasz naturę oraz jej ewolucyjny charakter za niesłuszne?

>Jedną z możliwości jakie posiadam w zakresie ograniczania przemocy i gwałtu jest wegetarianizm .
   To sposób na poprawę Twojego komfortu - ograniczenie gwałtu jest produktem ubocznym Twojej motywacji.

>Natomiast to co piszesz , że można w ogóle nic nie jeść ... jest w odniesieniu do naszej wymiany zdań ... raczej śmieszne !
   Sprowadzenie do absurdu często sprowadza na ziemię, tym razem mnie się nie udało, bo mam do czynienia z wierzącym - tak sobie nazwę Twoją śmiesznie betonową hipokryzję.

>Jeszcze raz powtarzam , że nie chodzi tutaj o jakiś totalitarny , definitywny i ostateczny - wręcz eschatologiczny wymiar lecz o proste ograniczanie swych destrukcyjnych emocji ...
>Ja to tak postrzegam , w tym kontekście to umieszczam ...

   Taaa... Makuś uważa naturę za niesłuszną więc od dziś ją ignoruje - już jesteś Jednoosobową Armią Zbawienia Natury, czy dopiero chcesz być?
31-03-2010 17:14 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
..
>   Taaa... Makuś uważa naturę za niesłuszną więc od dziś ją ignoruje - już jesteś Jednoosobową Armią Zbawienia Natury, czy dopiero chcesz być?

hej,
Rzeczywiście ... bezmyślny , bezrefleksyjny darwinizm uważam za coś z gruntu nie etycznego !
Wypowiedzi w rodzaju : Jestem silniejsze więc mogę ci nasrać w twarz ... uważam za wypowiedzi przerażające .
Jestem człowiekiem ... a to pozwala mi na refleksję i namysł !
Nie jestem bezwarunkowym automatem !
Jeżeli ty chcesz takim być ... twój wybór !
makuś
31-03-2010 17:37 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Rzeczywiście ... bezmyślny , bezrefleksyjny darwinizm uważam za coś z gruntu nie etycznego !

   Bo w ogóle nie rozumiesz czym jest ewolucja...

>Wypowiedzi w rodzaju : Jestem silniejsze więc mogę ci nasrać w twarz ... uważam za wypowiedzi przerażające .

   ... czego dowodem nie tylko ten tekst, ale i wszystkie na ten temat przez Ciebie spłodzone.

>Jestem człowiekiem ... a to pozwala mi na refleksję i namysł !
   Więc możesz zacząć z tego korzystać - na razie nic nie wskazuje na tę okoliczność.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Rzeczywiście ... bezmyślny , bezrefleksyjny darwinizm uważam za coś z gruntu nie etycznego !
>   Bo w ogóle nie rozumiesz czym jest ewolucja...
>>Wypowiedzi w rodzaju : Jestem silniejsze więc mogę ci nasrać w twarz ... uważam za wypowiedzi przerażające .
>   ... czego dowodem nie tylko ten tekst, ale i wszystkie na ten temat przez Ciebie spłodzone.
>>Jestem człowiekiem ... a to pozwala mi na refleksję i namysł !
>   Więc możesz zacząć z tego korzystać - na razie nic nie wskazuje na tę okoliczność.

hej,
Denerwuje cię fakt , że inaczej niż ty interpretuję i rozumuję ?
Twój automatyzm w rozumowaniu mnie w żadnym wypadku nie przekonuje ! A nawet ... mnie przeraża ...
Nie doczytałem się w twoich wypowiadziach żadnej refleksji , żadnego namysłu , żadnej zadumy ... to co piszesz sprowadza się wyłącznie do instyktownego powielania nawyków .
pozdrawiam
makuś
01-04-2010 15:41 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Denerwuje cię fakt , że inaczej niż ty interpretuję i rozumuję ?
   Twoja pensjonarska egzaltacja nie jest w stanie mnie zdenerwować, makuś.

>Twój automatyzm w rozumowaniu mnie w żadnym wypadku nie przekonuje ! A nawet ... mnie przeraża ...
   To twój problem.

>Nie doczytałem się w twoich wypowiadziach żadnej refleksji , żadnego namysłu , żadnej zadumy ...
   Przypomnij sobie do czego się uczepiłeś i odpowiedź masz na tacy - od zadumek w tej rozmowie jest makuś.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Denerwuje cię fakt , że inaczej niż ty interpretuję i rozumuję ?
>   Twoja pensjonarska egzaltacja nie jest w stanie mnie zdenerwować, makuś.
>>Twój automatyzm w rozumowaniu mnie w żadnym wypadku nie przekonuje ! A nawet ... mnie przeraża ...
>   To twój problem.
>>Nie doczytałem się w twoich wypowiadziach żadnej refleksji , żadnego namysłu , żadnej zadumy ...
>   Przypomnij sobie do czego się uczepiłeś i odpowiedź masz na tacy - od zadumek w tej rozmowie jest makuś.

hej,
To dobrze ... cieszę się , że nie jesteś zdenerwowany .
Dziękuje również za komplement . Rzeczywiście jest tak , że od zadumy jest makuś , w tym temacie .
Przynajmniej twoje wypowiedzi o tym dobitnie świadczą .
Nazywanie hipokryzją próbę wczucia się czy próbę zrozumienia sytuacji innej istoty nie pozostawia wiele miejsca na zadumę właśnie ...
pozdrawiam
makuś
02-04-2010 18:01 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nazywanie hipokryzją próbę wczucia się czy próbę zrozumienia sytuacji innej istoty nie pozostawia wiele miejsca na zadumę właśnie ...

   Nadal nie rozumiesz, lub zrozumieć nie chcesz, że nie empatię nazywam hipokryzją, lecz dorabianie do niej ideologii, jakoby była spowodowana wyłącznym dbaniem o dobra innych.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Nazywanie hipokryzją próbę wczucia się czy próbę zrozumienia sytuacji innej istoty nie pozostawia wiele miejsca na zadumę właśnie ...
>   Nadal nie rozumiesz, lub zrozumieć nie chcesz, że nie empatię nazywam hipokryzją, lecz dorabianie do niej ideologii, jakoby była spowodowana wyłącznym dbaniem o dobra innych.

hej,
A ja wielokrotnie już pisałem , że wegetarianizm nie jest żadną totalitarną ani ideologią ani utopią lecz próbą właśnie realizowania empatii . Jest ograniczaniem czegoś co można nazwać oczywistą oczywistością egoizmu .
Pisałem o tym , że empatia , współczucie , życzliwość jest tym czymś co pozwala na ograniczenie gwałtu i przemocy a dzięki temu pozwala również na ograniczanie agresji i destrukcji .
Wyłączne dbanie o dobro innych to są utopijne , religijne postulaty - nie do spełnienia a przez to zmuszające człowieka do permanentnych wyrzutów sumienia i uznawania siebie za niegodnego grzesznika .
pozdrawiam
makuś
03-04-2010 12:30 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>A ja wielokrotnie już pisałem , że wegetarianizm nie jest żadną totalitarną ani ideologią ani utopią lecz próbą właśnie realizowania empatii .

I póki próbujesz sobie robić to we własnym zakresie wszystko jest OK.
Ale gdy wszystkich chcesz zmusić do wegetarianizmu, to jest już totalitaryzm.

> Jest ograniczaniem czegoś co można nazwać oczywistą oczywistością egoizmu .
Twój egoizm nie różni się wiele od mojego. Nasze egoizmy są szczęśliwe, gdy dostają to co chcą. Mój chce kotleta, Twój woli kalafiora.
Do tego miejsce wszystko OK.
Tylko dlaczego Twój egoizm chce narzucać coś mojemu egoizmowi?
Tego nie rozumiem i na to zgodzić się nie mogę.

>Pisałem o tym , że empatia , współczucie , życzliwość jest tym czymś co pozwala na ograniczenie gwałtu i przemocy a dzięki temu pozwala również na ograniczanie agresji i destrukcji .

Myliłeś się. Po co o tym przypominasz?

>Wyłączne dbanie o dobro innych to są utopijne , religijne postulaty - nie do spełnienia a przez to zmuszające człowieka do permanentnych wyrzutów sumienia i uznawania siebie za niegodnego grzesznika .

No więc dlaczego Cię to tak pociąga?
03-04-2010 13:13 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Tylko dlaczego Twój egoizm chce narzucać coś mojemu egoizmowi?
>Tego nie rozumiem i na to zgodzić się nie mogę.

   Próżny trud - już te zależności tłumaczę makusiowi od pół roku - on nie rozumie co to jest "egoizm" "natura", że o "ewolucji" nie wspomnę.

   Bo makusia egoizm jest najlepszy i przyniesie szczęście ogólne...
Sylwek (15472 punktów)

>   Jeśli ktoś robi coś uzasadniając to cudzym dobrem - to ja go nazywam hipokrytą, bo nie-hipokryta żyje dla siebie.

Żeś zapomniał chyba o empatii - jednym z podstawowych mechanizmów egoizmu genowego, stworzonym przez ewolucję "bez wiedzy" o interakcjach w jakie wchodzą teraz ludzie między sobą oraz ze zwierzętami.

Cóż, ale przecież tworzenie myślowych zamków na lodzie jest łatwe. Używanie zaklęć takich jak "hipokryzja" jeszcze prostsze.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-04-2010 18:13 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Żeś zapomniał chyba o empatii...

   www.racjonalista.pl/forum.php/s,312541#w315604

>Używanie zaklęć takich jak "hipokryzja" jeszcze prostsze.
   A najprostsze jest czytanie bez zrozumienia.
27-03-2010 17:22 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Niezaprzeczalnym faktem jest to ... że Adamiak nie je wątróbki ... lecz zamordowane zwierzę , jego część ...

   Napisz od razu, że upasłem się na krzywdzie bezbronnej przyrody, haniebnie MALTRETOWANEJ przez osobniki nieodżywiające się korzonkami i hubą, a co Ci szkodzi...


27-03-2010 17:13 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ty - taki cwany i zajefajny chłopak nie załapał o co mnie biegało ?
   Może załapałem, a może nie chce mi się konfabulować?
   Odpowiedziałem na wszystkie pytania? Więc o co chodzi?

>Dokładnie wiesz o co mo chodziło !
>Tylko nie wiem czemu starasz się pozostać konsekwentnym wobec swych wypowiedzi ... przecież zdajesz sobie sprawę z tego , że to co proponujesz musi skutkować OSTATECZNYM kataklizmem !

   Po pierwsze, makuś, to ja niczego nie zaproponowałem, a po drugie, to napisz wyraźnie: o co Ci chodzi, bo nie mam zamiaru konfabulować na temat swoich domysłów, wysnutych na kanwie Twojego tekstu, ok?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Ty - taki cwany i zajefajny chłopak nie załapał o co mnie biegało ?
>   Może załapałem, a może nie chce mi się konfabulować?
>   Odpowiedziałem na wszystkie pytania? Więc o co chodzi?
>>Dokładnie wiesz o co mo chodziło !
>>Tylko nie wiem czemu starasz się pozostać konsekwentnym wobec swych wypowiedzi ... przecież zdajesz sobie sprawę z tego , że to co proponujesz musi skutkować OSTATECZNYM kataklizmem !
>   Po pierwsze, makuś, to ja niczego nie zaproponowałem, a po drugie, to napisz wyraźnie: o co Ci chodzi, bo nie mam zamiaru konfabulować na temat swoich domysłów, wysnutych na kanwie Twojego tekstu, ok?

hej,
Dobra ...
A więc ty twierdzisz , że robisz to co lubisz i że to ci wystarcza , że to jest jedynym kryterium twojego postępowania ...
Nie ma niczego co mogłoby ograniczyć twoją chęć realizowania tego co lubisz ...
Dobrze cię zrozumiałem ?
makuś
28-03-2010 15:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>A więc ty twierdzisz , że robisz to co lubisz...
   Owszem, tak.

>... i że to ci wystarcza...
   Tego nie napisałem.

>... że to jest jedynym kryterium twojego postępowania ...
   Tego też nie napisałem - zamierzasz pisać za mnie, czy wysilasz się na zgadywanie moich myśli?

>Nie ma niczego co mogłoby ograniczyć twoją chęć realizowania tego co lubisz ...
>Dobrze cię zrozumiałem ?
   Źle, bo odpowiedziałeś sobie na swoje domysły w temacie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>A więc ty twierdzisz , że robisz to co lubisz...
>   Owszem, tak.
>>... i że to ci wystarcza...
>   Tego nie napisałem.
>>... że to jest jedynym kryterium twojego postępowania ...
>   Tego też nie napisałem - zamierzasz pisać za mnie, czy wysilasz się na zgadywanie moich myśli?
>>Nie ma niczego co mogłoby ograniczyć twoją chęć realizowania tego co lubisz ...
>>Dobrze cię zrozumiałem ?
>   Źle, bo odpowiedziałeś sobie na swoje domysły w temacie.

hej,
Dobrze !
A więc ... co cię ogranicza ?
W jaki sposób intepretujesz to co lubisz jako akceptowalne i nie akceptowalne ?
makuś
30-03-2010 16:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A więc ... co cię ogranicza ?
   Chęci.

>W jaki sposób intepretujesz to co lubisz jako akceptowalne i nie akceptowalne ?
   Bilansem zysków i strat z tytułu realizacji zachcianki.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>A więc ... co cię ogranicza ?
>   Chęci.
>>W jaki sposób intepretujesz to co lubisz jako akceptowalne i nie akceptowalne ?
>   Bilansem zysków i strat z tytułu realizacji zachcianki.

hej,
Ten bilans zysków i strat dotyczy tylko i wyłącznie twojej osoby czy też może czegoś lub kogoś innego ?
makuś
31-03-2010 15:22 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ten bilans zysków i strat dotyczy tylko i wyłącznie twojej osoby czy też może czegoś lub kogoś innego ?

   Odpowiem tak: uważam za niemożliwe sporządzenie bilansu zysków i strat, natury głównie emocjonalnej, za kogoś.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Ten bilans zysków i strat dotyczy tylko i wyłącznie twojej osoby czy też może czegoś lub kogoś innego ?
>   Odpowiem tak: uważam za niemożliwe sporządzenie bilansu zysków i strat, natury głównie emocjonalnej, za kogoś.

hej,
Jednak można próbować wczuwać się w sytuację drugiego człowieka ...
Bez tych prób pozostaniemy przecież kompletnie wyobcowani ... i ... asocjalni !
makuś
31-03-2010 16:51 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Odpowiem tak: uważam za niemożliwe sporządzenie bilansu zysków i strat, natury głównie emocjonalnej, za kogoś.
>Jednak można próbować wczuwać się w sytuację drugiego człowieka ...
   Ja gadam o bilansie, a Ty o swoich konfabulacjach na jego temat.

>Bez tych prób pozostaniemy przecież kompletnie wyobcowani ... i ... asocjalni !
   Pisz za siebie - już od dawna uważam się za racjonalnie egoistycznego socjopatę* i jest to dla mnie usytuowanie korzystne.

*- nie chodzi mi o stricte słownikowe znaczenie tego słowa.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>   Odpowiem tak: uważam za niemożliwe sporządzenie bilansu zysków i strat, natury głównie emocjonalnej, za kogoś.
>>Jednak można próbować wczuwać się w sytuację drugiego człowieka ...
>   Ja gadam o bilansie, a Ty o swoich konfabulacjach na jego temat.
>>Bez tych prób pozostaniemy przecież kompletnie wyobcowani ... i ... asocjalni !
>   Pisz za siebie - już od dawna uważam się za racjonalnie egoistycznego socjopatę* i jest to dla mnie usytuowanie korzystne.
>*- nie chodzi mi o stricte słownikowe znaczenie tego słowa.

hej,
życzę ci abyś na swojej drodze spotykał wyłącznie ludzi o twoich poglądach !
Wtedy będziesz miał permanentną walkę i wojnę !
Smacznego !
makuś
31-03-2010 18:09 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>życzę ci abyś na swojej drodze spotykał wyłącznie ludzi o twoich poglądach !
   Mnie nie są potrzebne żadne życzenia.

>Wtedy będziesz miał permanentną walkę i wojnę !
   Mam przesłanki do przypuszczeń, że wręcz odwrotnie.
26-03-2010 12:43 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
> W obecnych czasach można być wegetarianinem, to jest łatwe, bo mamy do dyspozycji preparaty farmakologiczne, uzupełniające braki witamin i minerałów, których człowiek potrzebuje, a których w roślinach nie znajdziesz.

To są nieaktualne informacje, ale nie wiedzieć czemu w Polsce wciąż pokutują od lat.

www.vege.c(*)biako-a-odywianie-rolinne.html

> Jest też cała gama produktów pochodzenia zwierzęcego, które otrzymuje się nie czyniąc zwierzęciu krzywdy.

Prawda. Ale weganie np nie jedzą nic odzwierzęcego i nic im się nie dzieje.

>Wegetarianizm to piękna i szlachetna ideologia, tylko niech się nie podpiera fałszywymi twierdzeniami.

Zgadzam się.

Adam
27-03-2010 15:49 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)

>www.vege.c(*)biako-a-odywianie-rolinne.html

Przepraszam, ale jakość tego artykułu jest bardzo wątpliwa.
Autor albo nie wie co pisze, albo celowo robi ludziom wodę z mózgu.

Cytat:
Badania pokazują, że dzieci rozwijają się prawidłowo, a dorośli zachowują zdrowie i siły, stosując dietę opartą na jednym lub kilku produktach roślinnych, np. tylko na ziemniakach


Jakie badania? Przez kogo przeprowadzone? Bo z tego co do tej pory wiem żadna monotematyczna dieta nie zaspokaja w pełni potrzeb człowieka i po dłuższym czasie stosowania ujawnią się jej braki.

Cytat:
W rzeczywistości, rośliny zawierają aminokwasy egzogenne w prawidłowych dla człowieka proporcjach, bez konieczności specjalnego łączenia ich z produktami pochodzenia zwierzęcego. Ziarna zbóż, fasola, zielone jarzyny są znakomitym źródłem białka i mogą zaspokoić w całości zapotrzebowanie organizmu.


Jest to półprawda, a kontekst w jakim jej użyto pozwala powiedzieć, że gówno prawda.
Rośliny zawierają niezbędne aminokwasy, ale różne rośliny zawierają różne aminokwasy i dieta (jeżeli ma być zdrowa) powinna być urozmaicona. Nie można opierać się na przykład tylko na roślinach strączkowych.

Cytat:
Jeżeli twoje pożywienie dostarcza ci kalorii w odpowiedniej ilości, to na pewno zawiera również wystarczającą ilość białka oraz niezbędnych aminokwasów egzogennych.

Po prostu bzdura.

To tyle, jeżeli chodzi o białko.

Komponując dietę należy uwzględnić również, że mięso zawiera witaminy i mikroelementy, niełatwe do uzupełnienia dietą czysto roślinną.

Podsumowując:
Jest możliwe ułożenie diety roślinnej zawierającej wszystkie niezbędne składniki odżywcze, ale nie jest to tak łatwe jak sugeruje to autor podlinkowanego artykułu.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)

>Podsumowując:
>Jest możliwe ułożenie diety roślinnej zawierającej wszystkie niezbędne składniki odżywcze, ale nie jest to tak łatwe jak sugeruje to autor podlinkowanego artykułu.

Zgadzam się z Tobą, artykuł jest nadmiernie entuzjastyczny, chodziło mi o główne przesłanie, że rośliny zawierają wszystkie składniki odżywcze, nie jest łatwe skomponowanie takiej diety roślinnej dla osób przyzwyczajonych do mięsa, natomiast w niektórych kulturach i środowiskach taka dieta układa się w sposób naturalny.

Pozdrawiam
Adam
27-03-2010 23:23 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)

>Cytat:
Badania pokazują, że dzieci rozwijają się prawidłowo, a dorośli zachowują zdrowie i siły, stosując dietę opartą na jednym lub kilku produktach roślinnych, np. tylko na ziemniakach


> Cytat:
Jeżeli twoje pożywienie dostarcza ci kalorii w odpowiedniej ilości, to na pewno zawiera również wystarczającą ilość białka oraz niezbędnych aminokwasów egzogennych.


Nie jestem dietetykiem, ale pamiętam teksty ( bodajże Karlen o tym pisał) o pogorszeniu się zdrowia społeczności ludzkich, gdy przechodziły one z łowiectwa na rolnictwo. Pisze on, że badania zaświadczają o izotopowych śladach pozostawionych w ludzkich kościach przez spożywane rośliny i białka pochodzenia zwierzęcego. Badania te dowodzą, że na początku człowiek był wszystkożerny i białko zwierzęce stanowiło 1/4 pokarmu, następnie procent ten zwiększył się aż do 50% w wyniku doskonalenia technik łowieckich. Opisuje też jak ten fakt wpłynął na rozwój społeczności.

Opisuje Palomanów zamieszkujących peruwiańskie wybrzeże. Ich kości wykazują, że 7000 lat temu odżywiali się skorupiakami i innymi morskimi zwierzętami. Ogólnie żyli dość długo i cieszyli się dobrym zdrowiem. Natomiast około 5000 lat temu, gdy zajęli się uprawą roli, przechodząc na dietę węglowodanową, stali się drobniejsi, częściej zapadali na choroby i długość ich życia drastycznie się skróciła.
Było to głównie następstwem monotematycznej roślinnej diety.

Pisze też o innych społecznościach, które opierały swą dietę o roślinne wysokokaloryczne węglowodany i o kłopotach z tym związanymi, między innymi o tym że pomimo wystarczającej ilości kalorii brakowało w tej diecie min. aminokwasów egzogennych.

Ale, by nie było za ślicznie i pięknie promięsnie wiele pisze też o zoonozach

"Colorless green ideas sleep furiously"
27-03-2010 23:39 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
Też nie jestem dietetykiem, ale o tym że skrajności nie są dobre nie powinno się chyba nikogo przekonywać. Szkodliwa może być dieta wegańska, ale dieta Eskimosów też do najzdrowszych nie należy.
Brat jest kucharzem i czytywałem jego podręczniki.
Stąd wiem, że można ułożyć dobrze zbilansowaną dietę roślinną, ale nie jest to proste, a i nie każdemu taka dieta będzie się podobać.
28-03-2010 00:37 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pisze też o innych społecznościach, które opierały swą dietę o roślinne wysokokaloryczne węglowodany i o kłopotach z tym związanymi, między innymi o tym że pomimo wystarczającej ilości kalorii brakowało w tej diecie min. aminokwasów egzogennych.

A tacy Indianie Yanomamoe z pogranicza Brazylii i Wenezueli, co to w literaturze antropologicznej za dyżurny przykład ludzi agresywnych i brutalnych robią, to, wg pewnych interpretacji, tak mają, bo za dużo bananów jedzą!
Właśnie tak .
(Trochę se jaja robię - ale poniekąd na to wychodzi . Wywód to uzasadniający jest dość skomplikowany, więc bez wyraźnego wywołania do tablicy, ni cholery nie zachce mi się go przedstawiać .)
28-03-2010 00:41 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Jakby Ci dostęp do mięsa zablokowali i próbowali tylko bananami karmić, to też byś się agresywny zrobił.
28-03-2010 08:24 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Jakby Ci dostęp do mięsa zablokowali i próbowali tylko bananami karmić, to też byś się agresywny zrobił.


28-03-2010 00:42 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>(Trochę se jaja robię - ale poniekąd na to wychodzi . Wywód to uzasadniający jest dość skomplikowany, więc bez wyraźnego wywołania do tablicy, ni cholery nie zachce mi się go przedstawiać .)

Cholera a ja przez Kowalską mam sadystyczne ciągotki i aż mnie korci by Cię do tej tablicy wywołać hihi.

PS. przez ten wątek naszła mnie ochota na kebab mici...


"Colorless green ideas sleep furiously"
28-03-2010 00:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>A tacy Indianie Yanomamoe z pogranicza Brazylii i Wenezueli, co to w literaturze antropologicznej za dyżurny przykład ludzi agresywnych i brutalnych robią, to, wg pewnych interpretacji, tak mają, bo za dużo bananów jedzą!
>Właśnie tak .

   Kręcisz, jak...big_zyd, przecie nawet po Twoim tekście widać, że to pogranicze ma na nich taki wpływ i literatura antropologiczna, a nie jakieś bany.
   Czy banany, że się powtórzę.
25-03-2010 09:07 
 Ocena 6 na 6
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.
Przepraszam bardzo, to dlaczego widziałam na jakimś kanale przyrodniczym materiał o tym jak kilka samców goniło po drzewach marmozetę (czy co to tam było, jakaś taka mała małpeczka z ogonkiem), by potem rozrywając ją na strzępy podzielić się "zwłokami" z samicami?

To, że przez większość czasu jedzą roślinki nie znaczy, że nie polują. A róbią to tak samo jak człowiek...

Źródła ci nie podam bo nie pamiętam gdzie to leciało
25-03-2010 11:29 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Przepraszam bardzo, to dlaczego widziałam na jakimś kanale przyrodniczym materiał o tym jak kilka samców goniło po drzewach marmozetę (czy co to tam było, jakaś taka mała małpeczka z ogonkiem), by potem rozrywając ją na strzępy podzielić się "zwłokami" z samicami?
>To, że przez większość czasu jedzą roślinki nie znaczy, że nie polują. A róbią to tak samo jak człowiek...
>Źródła ci nie podam bo nie pamiętam gdzie to leciało

David Attenborough - serial z 1984 - "Żyjąca planeta. Portret Ziemi"

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
25-03-2010 12:30 
 Ocena 2 na 2
plodzien (7378 punktów)
>> Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne. >
> Przepraszam bardzo, to dlaczego widziałam na jakimś kanale przyrodniczym materiał o tym jak kilka samców goniło po drzewach marmozetę (czy co to tam było, jakaś taka mała małpeczka z ogonkiem), by potem rozrywając ją na strzępy podzielić się "zwłokami" z samicami? >
Po to, żeby móc powiedzieć samicom: A co mi tu będzie liście i owoce jeść!!!
25-03-2010 18:28 
 Ocena 5 na 5
Kurczewski (2471 punktów)
> [color=blue]Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne. Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka , kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo).Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi , nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania nie do zabijania.

Bzdura. Szympansy nie są roślinożerne. Są wszystkożerne, dokładnie tak jak ludzie. Sposób w jaki grupy szympansów (bo polują w wyspecjalizowanych grupach łowieckich) potrafią zabijać żeby zdobyć mięso bije na głowę to co robią drapieżniki. Płacą mięsem za seks, używają go jako "karty przetargowej" w walkach o władzę. Warto zajrzeć do choćby badań Nishidy z 91. Co warto wspomnieć- spośród wielkich małp tylko szympansy i ludzie jedzą mięso regularnie. Nie robią tego goryle, orangutany czy bonobo.

erka.ovh.org/
26-03-2010 10:35 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
No tak, w ogólności to racja, podobnie jak i to, że szympansy są też mordercami współziomków.

Mam nadzieję, ze świadomość tego faktu przekona wszystkich do pozbycia się przesądu jakoby w mordowaniu bliźnich było coś nie tak.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-03-2010 10:40 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Mam nadzieję, ze świadomość tego faktu przekona wszystkich do pozbycia się przesądu jakoby w mordowaniu bliźnich było coś nie tak.
   A jest coś nie tak?
26-03-2010 10:43 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Mnie i kilku innym się nie podoba.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-03-2010 10:47 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Mnie i kilku innym się nie podoba.

   Swoją bandą mnie straszysz...?

   Aaaa... kilku, no to za mało Was, maluchy.

   I minusami mnie nie straszcie, "Sylwkowa" bando, bo wasze minusy to ja nosem wciągam, razem z wami, maluchy.
26-03-2010 11:07 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Mnie i kilku innym się nie podoba.
>   Swoją bandą mnie straszysz...?
O czym ty w ogóle piszesz? No i pogoda jest zbyt ładna bym miał ochotę tracić na twoje nonsensy choćby chwilę.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-03-2010 11:13 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>Mnie i kilku innym się nie podoba.
>>   Swoją bandą mnie straszysz...?
>O czym ty w ogóle piszesz?
   O pogodzie, ładnej.

>No i pogoda jest zbyt ładna bym miał ochotę tracić na twoje nonsensy choćby chwilę.
   No widzisz?- i ty skorzystasz z mojej ładnej pogody.
26-03-2010 15:01 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
>Mam nadzieję, ze świadomość tego faktu przekona wszystkich do pozbycia się przesądu jakoby w mordowaniu bliźnich było coś nie tak.

Ad absurdum ? Kompletnie bezsensowne powiązanie. Argument o rzekomym wegetarianizmie szympansów i o "dziedziczeniu" owego wegetarianizmu przez homo sapiens jest fałszywy. Dowiedzione ? Dowiedzione. No to kropka. Jest to zwykła smolona bujda i nijak się to ma do tego czy jedzenie mięsa jest dobre, złe czy obojętne.

erka.ovh.org/
Sylwek (15472 punktów)
> nijak się to ma do tego czy jedzenie mięsa jest dobre, złe czy obojętne.

Och, gdybyż tylko to prawda wreszcie do wszystkich dotarła i przestał się pojawiać nietrafny argument w etycznej ocenie wegetarianizmu jakim jest biologiczna predyspozycja do tego czy tamtego.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
26-03-2010 11:33 
 Ocena 2 na 4
Godlewski (249 punktów)
Faith nie marnuj sił, to już tak jest, że choć jak człowiek chce nie ma żadnych problemów w żywieniu bezmięsnym(jest zdrowy i ma smaczne żarcie), ale jeśli nie chce to wymyśla kretyńskie powody i argumentacje spod znaku: "Dlaczego ludzie muszą jeść mięso i co się stanie jak nie będą?"
26-03-2010 11:41 
 Ocena 3 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>... wymyśla kretyńskie powody i argumentacje spod znaku: "Dlaczego ludzie muszą jeść mięso i co się stanie jak nie będą?"

   A jaki kretynizm wymyślisz na moje: ja chcę jeść mięso, bo lubię?

   Bo już swoim kuzynem szympansem Faith mnie na kolana rzuciła, ze śmiechu.
26-03-2010 12:16 
 Ocena 4 na 4
Godlewski (249 punktów)

>   A jaki kretynizm wymyślisz na moje: ja chcę jeść mięso, bo lubię?

Przynajmniej szczera odpowiedz, ale sorry podobno jesteśmy na stronie racjonalisty.

Nie zamierzam dalej o tym dyskutować, jak bardzo lubię i szanuję to forum za jego otwartość, rzetelność i wolnomyślicielstwo, o tyle kiedy pojawia się wątek wegetarianizmu, pojawia się światopoglądowy fanatyzm. Nagle racjonaliści mają w dupie badania przeprowadzane na ten temat, nagle pojawia się quasi-religijny sposób myślenia: "lubię to, więc musi to być prawda, musi to być dobre".

Nie chodzi o to, żeby kogoś nawracać na dietę bezmięsną, ale czy naprawdę głowa pęknie jak przez chwilę dopuścisz do umysłu inne spojrzenie na świat?
26-03-2010 12:35 
 Ocena 4 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Przynajmniej szczera odpowiedz, ale sorry podobno jesteśmy na stronie racjonalisty.
   No i co z tego? Racjonalista nie lubi jedzenia?

>... kiedy pojawia się wątek wegetarianizmu, pojawia się światopoglądowy fanatyzm.
   Pewnie nawet wiesz z której strony on się pojawia? Bo ja wiem.

>Nagle racjonaliści mają w dupie badania przeprowadzane na ten temat, nagle pojawia się quasi-religijny sposób myślenia: "lubię to, więc musi to być prawda, musi to być dobre".
   Twój fundamentalizm objawił się (dzisiaj już drugi raz) w tendencyjnie-manipulacyjnej przeróbce "chcę" na "muszę".

>Nie chodzi o to, żeby kogoś nawracać na dietę bezmięsną, ale czy naprawdę głowa pęknie jak przez chwilę dopuścisz do umysłu inne spojrzenie na świat?
   Nie pęka mi też głowa od tego, że na pierwszy rzut oczka odróżniam tych wegetarian, co jedzą zieleninę, bo ją lubią, od tych co lubią dlatego, że tak jest ekologiczniej - ci są zakichanymi hipokrytami, jak wszyscy ideowcy.
29-03-2010 09:31 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
> ...że choć jak człowiek chce nie ma żadnych problemów w żywieniu bezmięsnym(jest zdrowy i ma smaczne żarcie), ale jeśli nie chce to wymyśla kretyńskie powody i argumentacje spod znaku: "Dlaczego ludzie muszą jeść mięso i co się stanie jak nie będą?"

A nie przyszło Ci do głowy że mięso i jego przetwory można lubić?
Jeszcze jedno. Nie używam, jak i znaczna większość, pasów, butów, cięciw, klejów, innych niż odzwierzęce. To co? Mamy zabić zwierzątko, oskórować, wypatroszyć, zabrać ścięgna, kości, a mięso zakopać?
27-03-2010 21:03 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
> [color=blue]Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne. Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka , kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo).Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi , nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania nie do zabijania.

Szympans wcale nie jest roślinożerny... Szympansy z wielką ochotą zajadają mięso, a nawet organizują polowania z nagonką na mniejsze małpy i inne zwierzęta. Wśród naczelnych w pełni roślinożerne są jedynie goryle górskie. Nawet orangutanom zdarza się "wrzucić na ruszt" ptaszka czy żabę.
29-03-2010 08:58 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)

>Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne.

Mylisz się. Szympansy nie tylko pożywiają się owadami, ale także za pomocą własnoręcznie wykonanych "włóczni" polują na małe ssaki. Odsyłam do nowinek naukowych, kiedyś taką zgłaszałem.

>Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka , kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo).

Tak. Na pewno. A zwierzęce kości ze śladami czyszczenia znajdowane na stanowiskach sprzed 100-200tys. lat i młodsze naskalne przedstawienia polowań to nasi przodkowie pozostawiali dla zmylenia dzisiejszych paleoantropologów.

>Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi , nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania nie do zabijania.

Nasze chwytne palce są najdoskonalszym przystosowaniem do zabijania. Nawet delikatne dziewczęce paluszki. Polecam wybrać się na najbliższy turniej rycerski.

>pozdrawia wegetarianka.

Pozdrawia wszystkożerca.
setarkos (10757 punktów)
> .. czy to absolutnie jedyne wyjście - ażeby jeden gatunek musiał rozwijać się kosztem drugiego?
Jasne, że nie. Rośliny zielone 'żywią' się CO2, H2O, minerałami i światłem.

> .. niewątpliwie cierpią
To wątpliwe.

> .. najwyraźniej świat jest cholernie cyniczny.
Raczej dwulicowy - chełpi się trawieniem bakterii jogurtowych i zabijaniem drożdży dla wina, a wzdraga przed sznycelkiem z kota.

>Czy naprawdę, choćby nie wiem jak mocne, przeświadczenie o 'wyższości' nad czymkolwiek co istnieje, daje nam prawo (a może tymczasowy przywilej?) do decydowaniu o życiu i śmierci - kogokolwiek?
Jasne, że nie. 'Wyższość' nad czymś nie wyklucza 'równości' z kimś.

>Bo przecież warto dążyć do dobra. Prawda?
>(Wiem, że nie rozpoczyna się zdania od 'bo' - ale ja lubię.)

Prawda. Wystarczy za dobro uznać upodobania własne.
24-03-2010 22:08 
 Ocena 2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
1. Miałem na myśli nasz - homo sapiens - gatunek. Moja nieścisłość.
2. Wątpliwe, że cierpią, jednak i wątpliwe, że wątpliwe. Nie tak? Miałeś kiedy zwierzaka pod swą opieką? ^^
3. Cyniczność nie wyklucza dwulicowości - raczej jej sprzyja i vice versa.
4. Niech będzie.
5. Czyżby me pytanie było naiwne?
24-03-2010 23:12 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
1. Przypuszczam, że stać "nas" będzie na produkcję żywności z 'nieżywiny'.
2. Tak. Darujmy sobie jednak czaterskie granie na uczuciach.
3. OK. Celowe wydaje się przekroczenie obu dla 'chłodu myśli'.
5. Ja nie wiem (co prawda nie zaczyna się zdania od 'ja', ale .. cóż - wpływ 'kultury' anglosaskiej?)
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
1,2,3,5. Niech będzie.
25-03-2010 19:08 
 Ocena 2 na 2
lipschitz (1674 punktów)
>> .. najwyraźniej świat jest cholernie cyniczny.
>Raczej dwulicowy - chełpi się trawieniem bakterii jogurtowych i zabijaniem drożdży dla wina, a wzdraga przed sznycelkiem z kota.

I to jak dwulicowy, z jednej strony dokonuje rozróżnienia na płód, który nie jest jeszcze człowiekiem i który można usunąć, a z drugiej strony nie dokonuje tego rozróżnienia w przypadku spożywanej żywności - jeśli jadam bakterie i korzonki, zabijam je, to niczym się to nie różni od pożywiania się świnią, psem lub kotem.

Więc jak to jest? W jednym miejscu racjonalnie jest przeciągnąć granicę w innym nieracjonalnie? Żywy organizm posiadający układ nerwowy, zdolność wyrażania cierpienia w sposób nie budzący wątpliwości, że cierpi w niczym się nie różni od nieposiadającego? Płód dziecka nie różni się od pięciolatka? Więc skąd w tym miejscu pomysł dopuszczania aborcji?

Logika, której podłożem jest wygoda ma raczej niewiele wspólnego z racjonalnością, więcej z religią niż z nauką.

Powodem dla którego człowiek przestaje jeść stworzenia odczuwające cierpienie bywa nie tylko idea czy dbałość o zdrowie, lecz także wrażliwość. Dlaczego film pokazujący pracę rzeźni bywa dla niektórych szokujący, bo ktoś jest wyznawcą wegetarianizmu? Nie, ponieważ jest istotą wrażliwą a tą wrażliwość można w prosty sposób wykazać na urządzeniach monitorujących pracę ciała, przyśpieszeniem rytmu serca, skokami ciśnienia, zwiększonym wydzielaniem się niektórych substancji chemicznych.
Wrażliwość jest warunkowana biologicznie, efekt wzmożonej pracy ciała i uczucie dyskomfortu występuje na widok zabijanej krowy czy konia, ale nie występuje na widok ścinanej trawy czy zabijanej bakterii. Dzięki wrażliwości na otoczenie wiemy czego unikać a czego nie, nie ma w tym nic niezwykłego.
Możliwe jest także stępienie tej wrażliwości, doprowadzenia do sytuacji, w której ciało nie będzie już reagować w jakiś wyraźny sposób, który miałby wywołać uczuciu dyskomfortu, można stępić wrażliwość na wdychanie dymu tytoniowego, mocnego alkoholu, ale także pomimo przeżywanego szoku wcześniej, w końcu rutynowo wykonywać pracę rzeźnika. Służba wojskowa to głównie działania skierowane na zwalczenie wrażliwości, która uniemożliwiłaby zabicie innego człowieka - świadome działania.

Nie ulega wątpliwości, że niektórzy spośród nas nie są wrażliwi, jeśli ktoś przygląda się zabijanemu zwierzęciu i nie reaguje, to wegetarianizm jest w stanie rozumieć wyłącznie jako czystą ideologię. Ludzie zazwyczaj jednak przeżywają szok kiedy po raz pierwszy muszą zabić stworzenie, o którym wiedzą, że czuje. Co prawda dla wielu jest to forma dojrzałości, konieczny do zaliczenia etap w życiu, wręcz bohaterski wyczyn, gdyż uczynili coś przed czym całe ciało się wzdrygało, ale inni mogą pomyśleć, że może to uczuciowe zubożenie nie jest czymś korzystnym, może jednak lepiej dla nas ludzi, abyśmy pielęgnowali naszą wrażliwość zamiast ją niszczyć.
Besaleelem (160 punktów)
Eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie:
Zostaje odkryta przeraźliwa tajemnica, która wstrząsa ludzkością.
Okazuje się, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Nawiązujemy bliski kontakt z pozaziemską inteligencją. Okazuje się, że obca cywilizacja, od dłuższego czasu nas obserwuje, również jak my nie jest jaroszami.
Prowadzi własne fermy, i ubojnie od dłuższego czasu, odwiedza nas po nieliczne jednostki, używając ich następnie do rozpłodu... gdyż odżywia się ludzkim mięsem.
25-03-2010 07:47 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Eksperyment myślowy.
Musimy sobie jeszcze wyobrazić, że owi Obcy mają identyczny jak my metabolizm. A to już byłby cud.
Besaleelem (160 punktów)
>>Eksperyment myślowy.
>Musimy sobie jeszcze wyobrazić, że owi Obcy mają identyczny jak my metabolizm. A to już byłby cud.

To cudem jest życie na Ziemi?
25-03-2010 10:50 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>To cudem jest życie na Ziemi?
Nie, drugie identyczne życie byłoby cudem.
Albo serialem "Star Trek".
Besaleelem (160 punktów)
>>To cudem jest życie na Ziemi?
>Nie, drugie identyczne życie byłoby cudem.
>Albo serialem "Star Trek".
>
Dobrze, że nie twierdzisz że serial Start Trek jest cudem, a powstanie życia nie jest.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> drugie identyczne życie byłoby cudem.
Bliźniacy się zdarzają.
.
26-03-2010 10:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Meretseger daruj, ale to poniżej twojego poziomu. Zwracasz uwagę na aspekt, który ma akurat najmniejsze znaczenie w kontekście celu zaproponowanego eksperymentu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 17:49 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Meretseger daruj, ale to poniżej twojego poziomu. Zwracasz uwagę na aspekt, który ma akurat najmniejsze znaczenie w kontekście celu zaproponowanego eksperymentu.
Wybacz, ale mam inne zdanie na ten temat. Ten aspekt ma znaczenie kluczowe. Bez przyjęcia takiego założenia cały eksperyment traci sens, jako pozbawiony logiki.
27-03-2010 17:57 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Wybacz, ale mam inne zdanie na ten temat. Ten aspekt ma znaczenie kluczowe. Bez przyjęcia takiego założenia cały eksperyment traci sens, jako pozbawiony logiki.

To eksperyment myślowy.

Prawdopodobieństwo wyewoluowania biosfery o takiej samej biochemii jest praktycznie zerowe ale faktycznie niezerowe.

Prawdopodobieństwo wyewoluowania jakiejkolwiek biosfery z inteligencją i kontaktu tej inteligencji z nami jest pod każdym względem bardziej prawdopodobne, ale w kategoriach praktycznych też bliskie zeru.

Nie zmienia to faktu, iż jakkolwiek opisana w eksperymencie sytuacja jest bardzo mało prawdopodobna, sytuacja z obcą cywilizacją zdolną spożywać ludzkie ciała jest tylko bardzo mało prawdopodobna. Na pewno nie jest tak by było logicznie niemożliwe to co zaprezentowano w eksperymencie.

Za to zwraca on uwagę na istotny fakt - wygodnie ulega nam się intuicji o fundamentalnie różnym statusie ludzi i reszty zwierząt ponieważ pod każdym względem mamy przewagę i możliwość kontroli sytuacji. Dlatego masowe mordowanie zwierząt mało nas rusza, ale już masowe mordowanie ludzi okazuje się być horrorem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 17:57 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Zastrzeżenie Meret było jak najbardziej słuszne.
Załóżmy jednak przez moment, że sytuacja opisana przez Besaleelema może się wydarzyć.

Wyjaśnij mi proszę, dlaczego obca cywilizacja miałaby się jakimiś argumentami ziemskich wegetarian przejmować?
27-03-2010 18:03 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Wyjaśnij mi proszę, dlaczego obca cywilizacja miałaby się jakimiś argumentami ziemskich wegetarian przejmować?

Myślę, że jeśliby w obrębie tej cywilizacji pojawili się "obrońcy ludzi" to ich argumentacja miała by taki sam status jak argumentacja wegetarian.

Jeśli uważasz argumentację przeciwników wegetarian za słuszną, musisz przyznać, że w sytuacji opisywanej przez eksperyment nie mógłbyś wskazać niczego niewłaściwego w postępowaniu człowiekożernych kosmitów.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 18:11 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Nawet i bez odnoszenia się do naszych wegetarian nie widzę powodów by jakiś kosmita miał się przejmować tym, że jego jedzenie nie chce być zjedzone.
Co w tym niewłaściwego widzisz?

I jeszcze pytanie: co zrobić z mięsożernymi zwierzętami w ogrodach zoologicznych?
27-03-2010 18:15 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
żeby nie było wątpliwości, jeśli zgadzasz się, że nie ma nic niewłaściwego w zabijaniu jednych istot przez inne (nieuzasadnionym) to spoko - ktoś taki ma pełne prawo wyśmiewać wegetarian.

Chyba, że z jakiegoś powodu stawiasz magiczną granicę i kosmici ludzi mogą zabijać (nie ma w tym nic niewłaściwego) ale już ludzie ludzi nie (jest to niewłaściwe).

A lew naprawdę musi jeść mięso, jest też pozbawiony zdolności do refleksji i ogólnie usprawiedliwiać się zachowaniem lwa może równi dobrze nie-wegetarianin jak i oprawca z Auschwitz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 18:34 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>żeby nie było wątpliwości

Żeby nie było wątpliwości: nie wyśmiewam wegetarian.
Jeżeli już to pokazuję czasem jak łatwo sprowadzić do absurdu ich argumenty.

Żeby nie było wątpliwości: zabijanie zwierząt jest uzasadnione ewolucją.

Żeby nie było wątpliwości: przykład dotyczył kosmitów żywiących się ludźmi. Kosmici zabijający kosmitów, albo ludzie zabijający ludzi w granicach tego przykładu się nie mieszczą.

Żeby nie było wątpliwości: Lew nie musi być trzymany w Zoo. Nie człowiek ma za niego polować.

Żeby nie było wątpliwości: Jeżeli Twoja demagogia jeszcze raz zjedzie do poziomu Oświęcimia, to dalszą dyskusję uznam za bezcelową i jedyną moją aktywnością w tym wątku stanie się wyrażanie poparcia bądź dezaprobaty dla innych piszących.
27-03-2010 18:48 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Żeby nie było wątpliwości: przykład dotyczył kosmitów żywiących się ludźmi. Kosmici zabijający kosmitów, albo ludzie zabijający ludzi w granicach tego przykładu się nie mieszczą.

Osobliwe. Co jest tak magicznego w przynależności do jednego gatunku? Przynależność do jednej rasy nie jest wystarczającą granicą (jakoś usprawiedliwiało by to hitlerowców - tak celowo sięgam ponownie do Oświęcimia, bo już widzę, że dłużej sobie nie pogadamy - sam używam argumentów równie poważnych jak moi adwersarze po prostu)? Albo do jednego królestwa?

A serio, ewolucja biologiczna uzasadnia eksploatowanie (z zabijaniem i gwałceniem włącznie) przedstawicieli własnego gatunku, kulturowa uzasadnia kanibalizm, wiec jak to jest, czemu reguły gry miały by być inne w obrębie własnego gatunku?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
28-03-2010 12:49 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Co jest tak magicznego w przynależności do jednego gatunku?
Moim zdaniem chodzi tu o przynależność do istot świadomych.

Na tej zasadzie co niektórzy czułostkowi mięsożercy wykluczają psy z jadłospisu. Czasem też niektóre świnie - te, którym nadano imię.
.
28-03-2010 13:00 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Lubicie obaj demagogiczne gierki?

Przecież w przykładzie, o którym mowa jest sytuacja jasno określona. Obcy jedzą ludzi tak jak ludzie jedzą inne mięso.
Jak się ustala jakieś ramy dyskusji, to należy się ich trzymać.
Polecam myśleć co się pisze, a nie tylko pisać co się myśli.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>jest sytuacja jasno określona. Obcy jedzą ludzi tak jak ludzie jedzą inne mięso.
Tyle było merytorycznie, jeszcze wskaż co się tu z moją wypowiedzią nie zgadza.
.
28-03-2010 13:27 
 Ocena 2 na 4
pavvel (8272 punktów)
>>jest sytuacja jasno określona. Obcy jedzą ludzi tak jak ludzie jedzą inne mięso.
>jeszcze wskaż co się tu z moją wypowiedzią nie zgadza.
Nijak do tego mają się wasze rozważania
Cytat:
>Co jest tak magicznego w przynależności do jednego gatunku?
Moim zdaniem chodzi tu o przynależność do istot świadomych.


A o tym to powinniście sobie w innym kawałku tego wątku porozmawiać, albo jasno podkreślić, że nie interesuje już was analizowanie przykładu przez Besaleelema podanego.

A do póki tego nie zrobicie, czuję się w obowiązku powtórzyć:
Jak się ustala jakieś ramy dyskusji, to należy się ich trzymać.
Polecam myśleć co się pisze, a nie tylko pisać co się myśli.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>wasze rozważania... powinniście sobie... interesuje już was... tego nie zrobicie...
Jacy "WY"?
.
28-03-2010 14:51 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>wasze rozważania... powinniście sobie... interesuje już was... tego nie zrobicie...
>Jacy "WY"?
>.
>

Osnowa, odpocznij może.
Jak już nie wiesz jacy wy występujecie w tym cytacie:
> Cytat:
>Co jest tak magicznego w przynależności do jednego gatunku?
>Moim zdaniem chodzi tu o przynależność do istot świadomych.

to znaczy, że jesteś w nienajlepszej formie.
28-03-2010 15:32 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Osnowa, odpocznij może.
Zatem wiesz, żeś męczliwy.

>Jak już nie wiesz jacy wy występujecie w tym cytacie...
Pisząc do mnie, zwracaj się do mnie, tyle.
.
28-03-2010 17:13 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>Osnowa, odpocznij może.
>Zatem wiesz, żeś męczliwy.

Niech będzie, żem ja jest winny twojemu przemęczeniu. Nie ma sprawy, ale i tak odpocznij sobie.

>>Jak już nie wiesz jacy wy występujecie w tym cytacie...
>Pisząc do mnie, zwracaj się do mnie, tyle.
>.
Zwracałem się do ciebie. Liczba mnoga była niezbędna, bo mówiłem o was obu.
Masz coś przeciwko temu, że zauważam wasze wspólne odejście od tematu?
28-03-2010 23:08 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>>Osnowa, odpocznij może.
>Zatem wiesz, żeś męczliwy.
Wymęczyłeś znowu frachę zwięźle męczącą,
polotem rzuconego w dal imadła powalającą,
ścisłą w temacie jak delta w czas powodzi.
Piszę do Ciebie i zmęczenie nie przychodzi.
>>Jak już nie wiesz jacy wy występujecie w tym cytacie...
>Pisząc do mnie, zwracaj się do mnie, tyle.
Tak jest, nie omieszkam z wyraźnym przypomnieniem,
że każdy Twój bezsens tożsamy jest z zaproszeniem

28-03-2010 17:33 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Jak się ustala jakieś ramy dyskusji, to należy się ich trzymać.

Być może nie zauważyłeś, ale "ramą" określasz sedno.

>"Polecam myśleć co się pisze, a nie tylko pisać co się myśli."

Zastosuj się do własnej rady.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
28-03-2010 17:47 
 Ocena-1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>>Jak się ustala jakieś ramy dyskusji, to należy się ich trzymać.
>Być może nie zauważyłeś, ale "ramą" określasz sedno.
Ramy są tutaj
Jeżeli dla Ciebie jest to sedno, to niech Ci będzie.

>>"Polecam myśleć co się pisze, a nie tylko pisać co się myśli."
>Zastosuj się do własnej rady.

Zawsze.

Pozdrawiam
28-03-2010 17:54 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
W takim razie spróbujmy jak krowie na miedzy:

Ludzie są w tym eksperymencie jak bydło.

Jak mniemam ma to uaktywnić antropocentryczną intuicję prowadzącą do konstatacji, że tak nie może być.

Być może u kogoś z dostateczną wyobraźnią uświadomi to nędzę antropocentrycznej intuicji.

U kogoś bez wyobraźni doprowadzi to do wniosku, że przynależność do różnych gatunków usprawiedliwia wszytko.

Zwrócenie uwagi, iż przynależność gatunkowa ma akurat takie samo znaczenie jak rasowa jest zbywane jako argument ad hitlerum.

To tyle, jeśli chodzi o twoje ogarnianie.

A takiś szybki był wypominać braki w tym względzie Osnowie, że ho, ho...
28-03-2010 18:12 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
>W takim razie spróbujmy jak krowie na miedzy:
>Ludzie są w tym eksperymencie jak bydło.

No i co w związku z tym?

>Jak mniemam ma to uaktywnić antropocentryczną intuicję prowadzącą do konstatacji, że tak nie może być.

To źle mniemasz. Staram się nie ograniczać antropocentrycznym podejściem.

>Być może u kogoś z dostateczną wyobraźnią uświadomi to nędzę antropocentrycznej intuicji.
Być może ktoś ma za małą wyobraźnię, żeby sobie wyobrazić, że z punktu widzenia kosmitów wszystko jest w porządku.

>U kogoś bez wyobraźni doprowadzi to do wniosku, że przynależność do różnych gatunków usprawiedliwia wszytko.

I tu się mylisz. Ktoś bez wyobraźni będzie twierdził, że kosmici powinni zrezygnować ze swojej diety, tylko dlatego, że nam się ona nie podoba.

>Zwrócenie uwagi, iż przynależność gatunkowa ma akurat takie samo znaczenie jak rasowa jest zbywane jako argument ad hitlerum.

No bo w takim kontekście zostało użyte. A z tego co mi wiadomo to Hitler ani żydów, ani cyganów, ani homoseksualistów nie jadł. Do tego czytałem gdzieś, że mięsa nie jadł w ogóle.

>To tyle, jeśli chodzi o twoje ogarnianie.
Widzę, że ktoś mojego ogarnięcia ogarnąć nie może.

>A takiś szybki był wypominać braki w tym względzie Osnowie, że ho, ho...
Przepraszam, że Ciebie pominąłem.

EDIT:
Widzę, że nerwy ci puściły...
Może jakieś kropelki pomogą?
28-03-2010 18:20 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Być może ktoś ma za małą wyobraźnię, żeby sobie wyobrazić, że z punktu widzenia kosmitów wszystko jest w porządku.

Przyszło ci do głowy, że istnieje punkt widzenia racjonalnej, rozumującej istoty?

>No bo w takim kontekście zostało użyte. A z tego co mi wiadomo to Hitler ani żydów, ani cyganów, ani homoseksualistów nie jadł.

Nie jest istotne, ale przerabiał na mydło.

Zresztą, nie uważał ich za ludzi, a jakby nie było uznawanie kogoś za człowieka jest zawsze arbitralne, tak więc idiotyczny pogląd uzasadniający zapatrywanie na sprawę od strony przynależności gatunkowej sprowadza wszytko do nazywania rzeczy. Trochę to dziecinne - wierzyć, ze sytuacja się zmienia w zależności od tego jak sobie nazwiemy to czy tamto.

A co do reszty, nie wiesz nawet co sam piszesz - wszak używałeś liczby mnogiej wobec Osnowy, nie śmiałbym ci imputować, że mnie pomijasz.

Edit: Idę na spacer, dzięki za kropelki.
28-03-2010 18:36 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>Być może ktoś ma za małą wyobraźnię, żeby sobie wyobrazić, że z punktu widzenia kosmitów wszystko jest w porządku.
>Przyszło ci do głowy, że istnieje punkt widzenia racjonalnej, rozumującej istoty?

Przyszło ci do głowy, że nie istnieje coś takiego jak jeden punkt widzenia racjonalnej rozumującej istoty? Że każda racjonalna istota może mieć swój punkt widzenia?

>>No bo w takim kontekście zostało użyte. A z tego co mi wiadomo to Hitler ani żydów, ani cyganów, ani homoseksualistów nie jadł.
>Nie jest istotne, ale przerabiał na mydło.

Jak będziemy rozmawiać o mydłach, to wspomnisz jakie jeszcze są metody ich otrzymywania. Na razie rozmawiamy o nawykach żywieniowych.

> Trochę to dziecinne - wierzyć, ze sytuacja się zmienia w zależności od tego jak sobie nazwiemy to czy tamto.

Dziecinne jest włączanie tego do dyskusji o nawykach żywieniowych, skoro to nie ma z kotletem na moim talerzu nic wspólnego

>A co do reszty, nie wiesz nawet co sam piszesz - wszak używałeś liczby mnogiej wobec Osnowy, nie śmiałbym ci imputować, że mnie pomijasz.
Niestety nieuważnie czytasz. Liczba mnoga dotyczyła wykraczania poza ramy dyskusji.
Co do twierdzeń Osnowy o nieogarnianiu tematu, to prosiłem go cały czas aby ograniczył je tylko do siebie , a nie rozciągał ich na wszystkich.

>Edit: Idę na spacer, dzięki za kropelki.
Polecam się na przyszłość.
28-03-2010 19:05 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Przyszło ci do głowy, że nie istnieje coś takiego jak jeden punkt widzenia racjonalnej rozumującej istoty? Że każda racjonalna istota może mieć swój punkt widzenia?

Także własną logikę i język z wzajem nieprzekładalnym słownictwem? I jakieś dziwaczne ograniczenie, które nie pozwala jej rozważać ogólnych i proponowanych reguł gry?

>Jak będziemy rozmawiać o mydłach, to wspomnisz jakie jeszcze są metody ich otrzymywania. Na razie rozmawiamy o nawykach żywieniowych.

Nie rozmawiamy o nawykach żywieniowych, tak jak przywoływanie Holocaustu nie służy wprowadzaniu zagadnień przyborów higienicznych nazistów lub źródeł kruszcu dla ich biżuterii.

>Dziecinne jest włączanie tego do dyskusji o nawykach żywieniowych, skoro to nie ma z kotletem na moim talerzu nic wspólnego

Jak wyżej - jeśli mówisz o nawykach żywieniowych to idź na forum dietetyczne, z którym najwyraźniej pomyliłeś niniejsze.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
pavvel (8272 punktów)
>>Przyszło ci do głowy, że nie istnieje coś takiego jak jeden punkt widzenia racjonalnej rozumującej istoty? Że każda racjonalna istota może mieć swój punkt widzenia?
>Także własną logikę i język z wzajem nieprzekładalnym słownictwem? I jakieś dziwaczne ograniczenie, które nie pozwala jej rozważać ogólnych i proponowanych reguł gry?

Czym są te twoje ogólne zasady gry? Kto je ustalać ma? Kogo mają dotyczyć?

Pytam, bo jak ja staram się patrzeć jak najbardziej szeroko i ogólnie, to ty mi antropocentryzm proponujesz.

>Nie rozmawiamy o nawykach żywieniowych, tak jak przywoływanie Holocaustu nie służy wprowadzaniu zagadnień przyborów higienicznych nazistów lub źródeł kruszcu dla ich biżuterii.

Czyli dlaczego sięgasz po Hitlera? Chyba nie chcesz sugerować, że wszyscy wegetarianie są podobni?

>Jak wyżej - jeśli mówisz o nawykach żywieniowych to idź na forum dietetyczne, z którym najwyraźniej pomyliłeś niniejsze.
Nie wmawiaj mi proszę, że to jest forum o Hitlerze i innych wegetarianach.

Jeżeli nie obchodzi cię czy jem surówkę czy kotleta, to po co cały ten szum?

P.S. Jak się spacer udał?
28-03-2010 19:28 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Czym są te twoje ogólne zasady gry? Kto je ustalać ma? Kogo mają dotyczyć?

Pewnie w drodze tak zwanej dyskusji wszyscy chętni. Ale gdy ktoś wyskakuje ze stwierdzeniem "każdy ma swój punkt widzenia i basta" (w domyśle najwyraźniej niepodatny na argumentację) to strzela sobie w stopę, albo bredzi, to jest nie wie o czym, po co i dlaczego mówi.

Niektórym zabijanie ludzi sprawia przyjemność. Czy dyskusje na temat etycznej strony morderstwa, a może tylko społecznych reguł i obostrzeń jakimi ewentualnie powinno być objęte morderstwo uznałbyś za rozważanie zagadnień "rozrywek"?

Gdy piszesz w kontekście wegetarianizmu dyskutowanego od strony etycznej o "nawykach żywieniowych" to nie tyle wykraczasz poza ramy problemu, co w ogóle o niego nie zahaczasz.

Ach i jeszcze jedno:

poruszanie zagadnienia Holocaustu ma sens bo istnieje wyraźna paralela między ludobójstwem które miało miejsce w jego ramach a rozważaniami o etyce przedmiotowego traktowania zwierząt. Wtedy arbitralnie uznano przynależność rasową za kryterium etycznej ważności, przy przedmiotowym traktowaniu zwierząt uznaje się kryterium gatunkowe. Istnieje tu dokładna odpowiedniość, bo oba kryteria są etycznie nierelewantne.

Jeśli tego nie rozumiesz, ba jeśli nie masz nawet dość szacunku dla osób wypowiadających się na tym forum by choćby na wiki sprawdzić co właściwie napisano i powiedziano na ten temat, to daruj protekcjonalną pozę sprowadzania tego do zawartości twojego talerza.

Chełpić się ignorancją jest nawet bardziej w złym tonie niż dawać upust złości jak ja to robię.
28-03-2010 19:58 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> gdy ktoś wyskakuje ze stwierdzeniem "każdy ma swój punkt widzenia i basta" (w domyśle najwyraźniej niepodatny na argumentację) to strzela sobie w stopę,

Ktoś kto wyskakuje z twierdzeniem, że jest jakiś jeden szczególnie uprawniony punkt widzenia zdaje się być nie w stopę postrzelonym.

>Niektórym zabijanie ludzi sprawia przyjemność.

Załóż o tym wątek. Ten jest o zabijaniu zwierząt celem pozyskania mięsa.

>Gdy piszesz w kontekście wegetarianizmu dyskutowanego od strony etycznej o "nawykach żywieniowych" to nie tyle wykraczasz poza ramy problemu, co w ogóle o niego nie zahaczasz.
Gdy próbując zmusić ludzi do przyjęcia swojego punktu widzenia sięgasz po Oświęcim, to nie dość, że do problemu się nie zbliżasz, to jeszcze demaskujesz się jako demagog.

>Ach i jeszcze jedno:

Aleś ty uparty. A przecież Hitler mięsa nie jadł. Mamy szukać związanych z tym analogii i paraleli?
> Istnieje tu dokładna odpowiedniość, bo oba kryteria są etycznie nierelewantne.
Znaczy się kto nie je mięsa, jest nazistą?

>ba jeśli nie masz nawet dość szacunku dla osób wypowiadających się na tym forum by choćby na wiki sprawdzić co właściwie napisano i powiedziano na ten temat, to daruj protekcjonalną pozę sprowadzania tego do zawartości twojego talerza.

Ten brak mięsa rzeczywiście źle na ludzi wpływa. Sami nie jedzą i innym chcą zabronić. Pewnie ustrój totalitarny w tym celu niedługo zechcą wprowadzić.

>Chełpić się ignorancją jest nawet bardziej w złym tonie niż dawać upust złości jak ja to robię.
Nie wiem, która z tych dwóch rzeczy w twoim wykonaniu jest gorsza. Wiem tylko, że porównaniami do nazistów nie zepsujesz mi apetytu.
A skoro tak, możemy śmiało powiedzieć, że twoje gadanie jest nieracjonalne.
28-03-2010 20:04 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
O co ci chodzi z tym psuciem apetytu? Ja oczekuję od ciebie myślenia a nie jedzenia mięsa.

Żadne decyzje nie wynikają z faktów (decyzje w ogóle nie wynikają, one po prostu są podejmowane).

Już nawet tak oczywistych rzeczy nie rozumiesz?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
28-03-2010 20:11 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>Ja oczekuję od ciebie myślenia a nie jedzenia mięsa.

Jedzenie mięsa sprzyja myśleniu

>Żadne decyzje nie wynikają z faktów (decyzje w ogóle nie wynikają, one po prostu są podejmowane).
Nie wiem o jakich decyzjach piszesz, ale podejmując jakiekolwiek decyzje warto uwzględniać stan faktyczny.

Bo inaczej możesz podjąć decyzję o podróży na Marsa i być zdziwionym, ze masz problemy z jej realizacją.
>Już nawet tak oczywistych rzeczy nie rozumiesz?

No właśnie Sylwku. Nawet tak proste rzeczy bywają dla ciebie problemem.
28-03-2010 20:13 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Taaa... a świstak siedział i zawijał je w te sreberka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
29-03-2010 00:44 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Taaa... a świstak siedział i zawijał je w te sreberka.
Właśnie!
Przodkowie świstaka też siedzieli i zawijali.
A przodkowie nasi nie byli tak wybredni i nawet padliną nie pogardzili... że nie wspomnę o współbratymcach... niekoniecznie martwych w chwili obrania na składnik menu!
Z tego wszystkiego centralny układ nerwowy mógł tworzyć części zapasowe na wypadek przegrzania w upalnym słońcu Afryki, aż ilość przeszła w jakość, gdy upał przestał doskwierać tak bezlitośnie , a trzeba było POMYŚLEĆ o wałówce na jutro.
I stąd się wziął nawet ten rasistowski dowcip o sreberkach
P.S.
Nieustająco polecam "Dzienniki gwiazdowe".
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jeżeli Twoja demagogia jeszcze raz zjedzie do poziomu Oświęcimia
Oświęcim to jakieś tabu?
.
25-03-2010 09:15 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Besaleelem, przeczytaj fragment "Dzienników Gwiazdowych", zacytowanych (jako pierwsza odpowiedź na mój wątek) dzięki uprzejmości Spray. To dopiero nie tyle co przeraźliwa tajemnica, a rubaszna groteska, na domiar złego - mistrzowsko popełniona.
25-03-2010 16:15 
 Ocena 1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>Besaleelem, przeczytaj fragment "Dzienników Gwiazdowych", zacytowanych (jako pierwsza odpowiedź na mój wątek) dzięki uprzejmości Spray. To dopiero nie tyle co przeraźliwa tajemnica, a rubaszna groteska, na domiar złego - mistrzowsko popełniona.

Przeczytałem. Gorsze niż obrady sejmu. Ja bym dał wszystkim kiełbasy w ryj.

Ten fragment "Dzienników Gwiazdowych", mi to pachnie wstrętem do ciała, ogólniej życia. Taki odchył filistrów zaprzestających rozmnażania się, ślęczenia w starych golfach nad książkami.

Mogą mięsa nawet nie jeść, a krowa i tak stanie się turem.

ps. sam mięsa nie jem, bo jest drogie , to drugie (bo jest drogie) to oczywiście żart.
25-03-2010 19:54 
 Ocena 5 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>ps. sam mięsa nie jem...

   Mnie do jedzenia mięsa towarzystwo nie jest potrzebne.
26-03-2010 08:54 
 Ocena 1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>ps. sam mięsa nie jem...
>   Mnie do jedzenia mięsa towarzystwo nie jest potrzebne.
>
I tak zawsze jest was dwóch, tylko, że jeden już nie dycha.
26-03-2010 09:06 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> I tak zawsze jest was dwóch, tylko, że jeden już nie dycha.
   Nie zawsze - częściej dwoje, bo preferuję świnki.
   Z baranami zadaję się tylko w weekendy.
26-03-2010 12:08 
 Ocena 6 na 6
jkl; (5859 punktów)
>Prowadzi własne fermy, i ubojnie od dłuższego czasu, odwiedza nas po nieliczne jednostki, używając ich następnie do rozpłodu... gdyż odżywia się ludzkim mięsem.

Jeśli wiemy, że nowo poznani kosmici zżerają nas jak leci, to bronimy się jak możemy, czyli wysyłamy Bruca Willisa z bombą atomową by wysadził statek-matkę.

Gorzej, jeśli zżerają nas nie przypadkowo, ale mają smak na określone grupy społeczne, rasy, zawody, wygląd czy inne upodobania. O, wtedy to mógłby być duży problem, bo "niejadalni" mieli by inny punkt widzenia i priorytety niż "jadalni". W zależności od tego, gdzie przebiegałby podział, mielibyśmy ogólnoświatową wojnę, lub cichutkie " No dobra, zeżryjcie tych eskimosów w zamian za bezpieczeństwo dla reszty"
Szczególnie interesująco wyglądałaby sytuacja, gdy obcy jadają tylko jedną z płci...

Ale jeśli chcesz naprawdę przenieść człowiecze mięsożerstwo na relację kosmita-człowiek, to trzeba uwzględnić najważniejsze- nieświadomość zjadanego zwierzęcia, że jest zjadane.

Można prosto: kosmici dbają o nas, dostarczają technologii i pilnują przyrostu naturalnego, a od czasu do czasu zabierają trochę ludzi z Ziemi pod dowolnym, niesprawdzalnym pretekstem. Kolonizacja innych planet na przykład.

Ale można i subtelniej: promieniowaniem zakrzywiającym przeznaczenie wywołują wypadki samochodowe, ofiary teleportują do swoich zamrażarek, a w miejsce ofiar podkładają symulator oszukujący nasze prymitywne zmysły, że ciało nadal istnieje.
I na kolację zimne nóżki z homo sapiens, bez stresu dla tego całkiem sympatycznego gatunku...
27-03-2010 18:19 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Może groby rozkopują i taką już skruszałą padlinę konsumują?

A w ogóle, to jakie znaczenie miałby mieć z punktu widzenia kosmity nasza świadomość i nasz stres, albo jego brak?
28-03-2010 10:06 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>jakie znaczenie miałby mieć z punktu widzenia kosmity nasza świadomość i nasz stres, albo jego brak?
Nieświadomość zjadanych upraszcza zjadającym eksploatację zasobów. Zjadanie świadomych tego ludzi byłoby nawet nie polowaniem, a wojną.
.
28-03-2010 10:39 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
Wojną byłoby po warunkiem podobnego stopnia rozwoju.
Jeżeli cywilizacja kosmitów byłaby dużo wyżej rozwinięta nie byłoby mowy o żadnej wojnie. Co najwyżej o polowaniu.
28-03-2010 11:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jeżeli cywilizacja kosmitów byłaby dużo wyżej rozwinięta nie byłoby mowy o żadnej wojnie. Co najwyżej o polowaniu.
Ze świadomymi istotami dojdzie do wojny, kosmici ludojady musieliby się liczyć z nie tylko z oporem i unikami, ale też z kontratakiem.
.
28-03-2010 11:44 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Zakładasz cały czas, że poziom cywilizacyjny byłby porównywalny. Dlaczego?

Ja próbuję Ci uzmysłowić, że to co Ty nazywasz wojną przypominać mogłoby polowanie z nagonką. Nic Twoja świadomość bycia ofiarą tu nie zmienia.
28-03-2010 12:35 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zakładasz cały czas, że poziom cywilizacyjny byłby porównywalny. Dlaczego?
Nieporównywalny poziom jest poza naszą percepcją, o takim pisze jkl; w ostatnim akapicie, i takiego, niewykluczone, właśnie padamy ofiarą, ale to czysta imaginacja, bo przecież nie istnieją "nieświadomi poszkodowani".

> Ja próbuję Ci uzmysłowić, że...
A ja tobie, że...


>...to co Ty nazywasz wojną przypominać mogłoby polowanie z nagonką. Nic Twoja świadomość bycia ofiarą tu nie zmienia.
...właśnie istnienie świadomości walczących przesądza o tym, że prowadzą wojnę. Bo świadomość - przynajmniej moja - pozwala planować.
.
28-03-2010 12:40 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>Zakładasz cały czas, że poziom cywilizacyjny byłby porównywalny. Dlaczego?
>Nieporównywalny poziom jest poza naszą percepcją,

Skoro jest to poza Twoją percepcją, to nie mamy już o czym rozmawiać.
28-03-2010 12:55 
 Ocena-1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Minus, piszę, że poza naszą, nie moją. A jeśli ty ogarniasz jakąś nieporównywalną cywilizację, to może opowiedz o niej.
.
28-03-2010 13:04 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>Minus, piszę, że poza naszą, nie moją.

Widzę co piszesz i świadomie poprawiam, bo nie dałem Ci żadnych praw do wypowiadania się w moim imieniu.
Tak więc jeżeli masz chęć pisać o swoich ograniczeniach, to rób to używając liczby pojedynczej.

P.S. Na kilka minusów już u mnie zapracowałeś w tym wątku, ale musisz poczekać bo limit 10 przestaje mi ostatnio wystarczać.

EDIT:
> A jeśli ty ogarniasz jakąś nieporównywalną cywilizację, to może opowiedz o niej.

Widzę, że nawet tematu tego wątku nie ogarniasz.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Minus, piszę, że poza naszą, nie moją.
>Widzę co piszesz i świadomie poprawiam, bo nie dałem Ci żadnych praw do wypowiadania się w moim imieniu.
Wypowiadam się w imieniu ogółu, że nie ogarniamy nieporównywalnej cywilizacji, kto twierdzisz, że taką percepcję posiada, niech to wykaże.

>> A jeśli ty ogarniasz jakąś nieporównywalną cywilizację, to może opowiedz o niej.
>Widzę, że nawet tematu tego wątku nie ogarniasz.
Ty nie ogarniasz własnych deklaracji i od nich uciekasz w personalne przytyki.

Ponawiam pytanie: jaka jest ta cywilizacja z naszą nieporównywalna, ale możliwa do pojęcia?
.
28-03-2010 13:48 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>>>Minus, piszę, że poza naszą, nie moją.
>>Widzę co piszesz i świadomie poprawiam, bo nie dałem Ci żadnych praw do wypowiadania się w moim imieniu.
>Wypowiadam się w imieniu ogółu, że nie ogarniamy nieporównywalnej cywilizacji, kto twierdzisz, że taką percepcję posiada, niech to wykaże.

Tym gorzej o tobie świadczy, gdy własne ograniczenia nie tylko mi ale całemu ogółowi przypisujesz.

>Ponawiam pytanie: jaka jest ta cywilizacja z naszą nieporównywalna, ale możliwa do pojęcia?

Uzupełniam odpowiedź: spróbuj ogarnąć temat i nie trollować.
28-03-2010 14:55 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>własne ograniczenia nie tylko mi ale całemu ogółowi przypisujesz.
Podpowiem, że to jak z bogiem: jego istnienie winien wykazać ten, kto twierdzi, że bóg jest.

>>Ponawiam pytanie: jaka jest ta cywilizacja z naszą nieporównywalna, ale możliwa do pojęcia?
>Uzupełniam odpowiedź: spróbuj ogarnąć temat i nie trollować.
Nie ma co odpowiedzi uzupełniać, póki się jej nie udzieliło.
.
28-03-2010 15:01 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
>>własne ograniczenia nie tylko mi ale całemu ogółowi przypisujesz.
>Podpowiem, że to jak z bogiem: jego istnienie winien wykazać ten, kto twierdzi, że bóg jest.

No więc zacznij wykazywać, że inni twoje ograniczenia posiadają.

>Nie ma co odpowiedzi uzupełniać, póki się jej nie udzieliło.

Raczej: nie ma co odpowiadać komuś, kto odpowiedzi nie rozumie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No więc zacznij wykazywać, że inni twoje ograniczenia posiadają.
Słusznie, można i tak, proszę: nikt nie wykazał by nieporównywalną cywilizację ogarniał, zatem ograniczenie polegające na nieoganianiu dotyczy ogółu.

Zmienię zdanie, gdy taką nieporównywalną cywilizację przedstawisz.

>nie ma co odpowiadać komuś, kto odpowiedzi nie rozumie.
O, i to jest kwintesencja rozumnej odpowiedzi.
.
28-03-2010 17:01 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>>No więc zacznij wykazywać, że inni twoje ograniczenia posiadają.
>Słusznie, można i tak, proszę: nikt nie wykazał by nieporównywalną cywilizację ogarniał, zatem ograniczenie polegające na nieoganianiu dotyczy ogółu.

Osnowa, jeżeli ty zaczynasz twierdzić, że ogół jest ograniczony, to ja zaczynam się o Ciebie martwić.

>Zmienię zdanie, gdy taką nieporównywalną cywilizację przedstawisz.
Po pierwsze, to twoje zdanie w kwestii czyichś ograniczeń średnio mnie interesuję.
Po drugie, to jeżeli brak ci wyobraźni to polecam czytać , czytać i jeszcze raz czytać. Cywilizacji różnorakich wymyślono już trochę. Może którąś z nich ogarniesz.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ale można i subtelniej: promieniowaniem zakrzywiającym przeznaczenie wywołują wypadki samochodowe, ofiary teleportują do swoich zamrażarek, a w miejsce ofiar podkładają symulator oszukujący nasze prymitywne zmysły, że ciało nadal istnieje.
Kiedy sobie wyobrażę, że się tak naprawdę dzieje (zresztą skąd pewność, że nie), to nabieram fatalistycznego przekonania, że zapobieganie wypadkom drogowym nie ma właściwie sensu.
.
03-04-2010 01:03 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> (..) kosmici dbają o nas, dostarczają technologii i pilnują przyrostu naturalnego, a od czasu do czasu zabierają trochę ludzi z Ziemi pod dowolnym, niesprawdzalnym pretekstem. Kolonizacja innych planet na przykład.
>Ale można i subtelniej:

Kosmici są bliżej niż się wydaje - w mikrokosmosie. W sposób nieświadomy, oparty na bezwolnym mechanizmie, pilnują przyrostu naturalnego pod niewidzialnym pretekstem przyjemności związanej z rozrodem, wywołanej przez drobnoustroje zagnieżdżone w zwojach nerwowych.
W efekcie Owady mają zawsze pełną stołówkę, 'sterując' bakteriami i wirusami dla jednego celu - maksymalizacji ilości mięsa.
Kurczewski (2471 punktów)
>Czy naprawdę, choćby nie wiem jak mocne, przeświadczenie o 'wyższości' nad czymkolwiek co istnieje, daje nam prawo (a może tymczasowy przywilej?) do decydowaniu o życiu i śmierci - kogokolwiek?

Przeświadczenie o wyższości ? Chyba nadmierna ideologizacja. Po prostu samo istnienie możliwości względnie łatwego zdobycia wysokoenergetycznego posiłku sprawia że po ową możliwość sięgamy. Zabijanie dla zdobycia pożywienia ma genezę o wiele starszą niż wszystkie religie. Pojawianie się jakichkolwiek uzasadnień czy ideologii to w najlepszym razie mocno wtórna próba sankcjonowania czy - jak w przypadku wegetarianizmu bądź weganizmu- zmiany już istniejących norm.

erka.ovh.org/
Gołębiewski (850 punktów)
>I tak zastanawiam się, już nawet pomijając ohydę tego, co robi nasz rodzaj, by żyć - czy to
>absolutnie jedyne wyjście - ażeby jeden gatunek musiał rozwijać się kosztem drugiego?

Nie ma nic ohydnego w zabijaniu krówek, świnek, ryb, owiec, psów etc. w celu zaspokojenia potrzeb żywnościowych. Tak samo nie ma nic złego w kupowaniu tanich chińskich towarów, gdy Chińczycy pracują za grosze. Tak samo nie ma co płakać, że ludzie umierają, chorują etc.

To się nazywa RZECZYWISTOŚĆ i ona jest taka, a nie inna.
26-03-2010 08:46 
 0 na 2
Besaleelem (160 punktów)
>Nie ma nic ohydnego w zabijaniu krówek, świnek, ryb, owiec, psów etc. w celu zaspokojenia potrzeb żywnościowych.

Można się pobrudzić, i trzeba będzie iść kupić nowy dresik od Chińczyków.
26-03-2010 11:11 
 Ocena-1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie ma nic ohydnego w zabijaniu krówek, świnek, ryb, owiec, psów etc. w celu zaspokojenia potrzeb żywnościowych.
>Można się pobrudzić, i trzeba będzie iść kupić nowy dresik od Chińczyków.

   No i później wystrugać nową klawiaturkę z drewna lipowego, coby oprotestować te wydarzenia w necie na pedały, przy oliwnej lampce, racjonalisto konsystorski.
   Hipokryto parafiański.
26-03-2010 11:03 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
To doprawdy wspaniałe, że nie będziesz rzewnie płakać gdy umrze Twoja córka, syn, rodzice, żona, mąż (a któż to wie?).
A rzeczywistość, choć jest taka, a nie inna i posiada zbiór niezmiennych (w porównaniu z długością naszego życia) praw nie oznacza, że musimy godzić się z realiami, które zastaliśmy. Jak inaczej mielibyśmy 'iść naprzód', skoro coraz więcej osób mówi trwożnie 'taki świat, co ja zrobię'. To jak sąsiedzi, którzy zawsze są gotowi zwrócić nam uwagę, że za głośno puszczamy muzykę, ale niemal nigdy, gdy dzieje się coś naprawdę ważkiego, nie zareagują - w sposób właściwy - bo to 'nie moja sprawa, ktoś tam cierpi, ja też cierpię, wszyscy cierpią, więc mam to w dupie'.
Choć, właściwie - co mnie to, no nie? - 'I don't give a fu*k', to modne.
Pozdrawiam.
Besaleelem (160 punktów)
Ludzie jedzący mięso mają duże serce, ale chyba w większości lubią tematykę zbrodni, okrucieństwo, chyba również tortury, oglądać filmy tego pełne i czytać gazety typu detektyw.
Niestety są również bardziej wierzący.
26-03-2010 08:44 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
No toś mnie podsumował...
26-03-2010 09:00 
 Ocena 4 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Ludzie jedzący mięso mają duże serce, ale chyba w większości lubią tematykę zbrodni, okrucieństwo, chyba również tortury...
   Jasne, mamy też taką maleńką, parafialną salkę tortur dla vegan - zaczynamy od molestowania kiełbasą a kończymy Tatarem.
   Mam jednego znajomego.

>Niestety są również bardziej wierzący.
   Tak, wierzę, że veganie są niższą rasą, bo są najbliższą rodziną szympansów i mają czarne podniebienia, jak polarne tchórzofretki.
   I marchewkożercy przed trzydziestką.
26-03-2010 10:52 
 Ocena 3 na 5
Gosia (9452 punktów)
>Ludzie jedzący mięso mają duże serce, ale chyba w większości lubią tematykę zbrodni, okrucieństwo, chyba również tortury, oglądać filmy tego pełne i czytać gazety typu detektyw.
Człowiekiem nie jedzącym mięsa ( jak to oświeciła mnie znajoma wegetarianka - nie był wegetarianinem, on tylko nie jadł mięsa ) był niejaki Hitler, Adolf Hitler. Nie znałam człowieka, ale jako wielbiciel marchewek i nabiału, zapewne był wcieleniem łagodności...


Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
26-03-2010 12:45 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Ludzie jedzący mięso mają duże serce, ale chyba w większości lubią tematykę zbrodni, okrucieństwo, chyba również tortury, oglądać filmy tego pełne i czytać gazety typu detektyw.
>Człowiekiem nie jedzącym mięsa ( jak to oświeciła mnie znajoma wegetarianka - nie był wegetarianinem, on tylko nie jadł mięsa ) był niejaki Hitler, Adolf Hitler. Nie znałam człowieka, ale jako wielbiciel marchewek i nabiału, zapewne był wcieleniem łagodności...

Tak i dlatego wszyscy wegetarianie są jak Hilter, tak?
26-03-2010 13:00 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Człowiekiem nie jedzącym mięsa ( jak to oświeciła mnie znajoma wegetarianka - nie był wegetarianinem, on tylko nie jadł mięsa ) był niejaki Hitler, Adolf Hitler. Nie znałam człowieka, ale jako wielbiciel marchewek i nabiału, zapewne był wcieleniem łagodności...

taaaa, a Stalin był ateistą, dlatego ateiści to mordercza dzicz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Besaleelem (160 punktów)
>Człowiekiem nie jedzącym mięsa ( jak to oświeciła mnie znajoma wegetarianka - nie był wegetarianinem, on tylko nie jadł mięsa ) był niejaki Hitler, Adolf Hitler. Nie znałam człowieka, ale jako wielbiciel marchewek i nabiału, zapewne był wcieleniem łagodności...
>
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

> Św. Tomasz z Akwinu

Mnie nie interesuje czy ludzie jedzący mięso są dobrzy czy nie, ale to jak wpływa to na ich inteligencję.
Spożycie mięsa chyba rosło u końców silnej industrializacji. Co do Niemiec, jeszcze niedawno przeciętny Bawarczyk stojący wyżej cywilizacyjnie spożywał więcej mięsa niż przeciętny mieszkaniec Afryki. Jednakże, wpisując na youtube: dr motte - You Cant Stop Us. Oglądam I widzę dużo ludzi którzy właściwie nie spożywają mięsa.
kręcą się wenyle!!!
Tu już nawet św. Tomasz nie poradzi
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Wegetarianizm
>to nie odpowiedź, ewolucyjnie przystosowanego żołądka do mięsiwa nie zmienisz 'od tak',

A skąd to wiesz? Bardzo łatwo jest nie jeść mięsa, wielu ludzi nie je mięsa.
Spróbuj.

www.euroveg.eu/lang/pl/info/howmany.php

Adam
26-03-2010 13:18 
 Ocena 1 na 1
Remy (2 punktów)
Zastanawianie się nad tym czy jeść mięso czy nie jest wg mnie błędem, błędem polegającym na tym, że zawężamy problem. Świat w którym żyjemy jest tak skonstruowany, że aby żyć jedne istoty muszą zabijać drugie, żeby przeżyć. Jedne zwierzęta żyją dzięki zjadaniu innych, istoty na ziemi żyją dzięki zjadaniu nie tylko siebie nawzajem ale też na koszt królestwa roślin.Istoty żywe niszczą też rośliny aby je spożyć, wegetarianin nie ma oporów przed wyrwaniem z ziemi żywej cebuli, pokrojeniu jej na kawałki i zjedzeniu, ma jednak wewnętrzny opór przed ścięciem 100 letniego dębu, czy gdybyśmy żywili się drewnem czułby ten sam opór ? Przeciwnicy jedzenia mięsa wysuwają argumenty o cierpieniu zwierząt. Dla mnie straszny nie jest sam akt zabicia zwierzęcia, w szerszej perspektywie może ten akt być czymś szlachetnym, akt polowania, myśliwy + ofiara, wszystko w ramach scenariusza podarowanego przez naturę, spod której władania jeszcze się nie wydostaliśmy. Przerażający jest natomiast fakt hodowli totalnej, zwierze traktowane jako rzecz, w połączeniu z kapitalistycznym przymusem zysku daje straszną wizję świata w którym jesteśmy aktorami mimo woli.
26-03-2010 15:42 
 Ocena 1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>Zastanawianie się nad tym czy jeść mięso czy nie jest wg mnie błędem, błędem polegającym na tym, że zawężamy problem. Świat w którym żyjemy jest tak skonstruowany, że aby żyć jedne istoty muszą zabijać drugie, żeby przeżyć. Jedne zwierzęta żyją dzięki zjadaniu innych, istoty na ziemi żyją dzięki zjadaniu nie tylko siebie nawzajem ale też na koszt królestwa roślin.

Podejmujesz stary problem. Według mnie nie ma przyrodniczej konieczności, aby musieliśmy jeść mięso, tym tego nie usprawiedliwisz.
Cechą naszą jest, że jako istoty rozumne, sami powinniśmy decydować, kiedy mamy się poddać takiej konieczności a kiedy nie. "Mięso jest mi niezbędne", sam sposób takiego myślenia przemawia na rzecz nie jedzenia mięsa.
28-03-2010 01:15 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Cechą naszą jest, że jako istoty rozumne, sami powinniśmy decydować, kiedy mamy się poddać takiej konieczności a kiedy nie. "Mięso jest mi niezbędne", sam sposób takiego myślenia przemawia na rzecz nie jedzenia mięsa.

Mięso jest mi niezbędne, tako rzecze mój dietetyk, który wyciągał mnie z ciężkiej anemii po próbie wegetarianizmu pod kontrolą żywieniową i podpieranego suplementami. Mój organizm wymaga spożycia mięsa - w małych, regularnych ilościach. Może jestem wyjątkiem - ale coś mi się nie wydaje..
Ten homo sapiens jest wszystkożerny. Jak większość gatunku.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Besaleelem (160 punktów)
>Mięso jest mi niezbędne, tako rzecze mój dietetyk,

Ten dietetyk nie ma racji. Pewnie ma duże oczy, sapie i się wciąż poci.

>Mój organizm wymaga spożycia mięsa - w małych, regularnych ilościach.

Twój organizm wymaga spożycia mięsa w ilości nieco większej niż go zawsze spożywasz.
29-03-2010 13:43 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Mięso jest mi niezbędne, tako rzecze mój dietetyk,
>Ten dietetyk nie ma racji. Pewnie ma duże oczy, sapie i się wciąż poci.

Pani dietetyk ma tytuł profesorski, międzynarodowe kontakty i szkolenia na koncie, współpracuje z kliniką endokrynologii, jest bombą energii i ma taką figurę i cerę, że jej zazdroszczę. Chociaż jest 20 lat starsza. Ja nie daję wiary, że wegetarianom wiecznie śmierdzi z ust, Ty nie dawaj się podobnym wymysłom na temat wszystkożerców.

>>Mój organizm wymaga spożycia mięsa - w małych, regularnych ilościach.
>Twój organizm wymaga spożycia mięsa w ilości nieco większej niż go zawsze spożywasz.

Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak. Oprócz tego żyję na twarogach, kefirach i morduję nienarodzone kurczęta. A to wszystko obkładam sporym wyborem warzyw, bo też nie wszystkie wolno mi jeść.
Sorry, ale fakty mówią za siebie - na diecie z mięsem nie mam zaników mięśni, nie mam anemii, nie mdleję, nie mam różnych dziwnych zaburzeń. Taki jestem popsuty model.
Żadna ilość ideologii nie jest w stanie mnie przekonać, że mam wrócić do tego wszystkiego. To jedzenie współdziała z moim leczeniem. Czuję się lepiej. Mogę normalnie żyć. No, w miarę, powiedzmy. Moje choroby nie ograniczają się do problemów z dietą
Albo ja, albo krowa. Nie mów mi, że mam wybrać krowę.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Besaleelem (160 punktów)
>>>Mięso jest mi niezbędne, tako rzecze mój dietetyk,
>>Ten dietetyk nie ma racji. Pewnie ma duże oczy, sapie i się wciąż poci.
>Pani dietetyk ma tytuł profesorski, międzynarodowe kontakty i szkolenia na koncie, współpracuje z kliniką endokrynologii, jest bombą energii i ma taką figurę i cerę, że jej zazdroszczę. Chociaż jest 20 lat starsza. Ja nie daję wiary, że wegetarianom wiecznie śmierdzi z ust, Ty nie dawaj się podobnym wymysłom na temat wszystkożerców.

ale nie wiemy co je

>Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak.

lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.

pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie

>Sorry, ale fakty mówią za siebie - na diecie z mięsem nie mam zaników mięśni,

bo białko wykazuje działanie anaboliczne,

> nie mam anemii, nie mdleję, nie mam różnych dziwnych zaburzeń. Taki jestem popsuty model.

mdleć można z powodu niskiego ciśnienia, ja wolę mieć niższe niż żeby miała mi pęknąć żyłka w mózgu.

Nie wiem czy jesz węglowodany.

>Żadna ilość ideologii nie jest w stanie mnie przekonać, że mam wrócić do tego wszystkiego. To jedzenie współdziała z moim leczeniem. Czuję się lepiej. Mogę normalnie żyć. No, w miarę, powiedzmy. Moje choroby nie ograniczają się do problemów z dietą

przekonania na temat stanu własnego zdrowia, nie są najlepszy wskaźnikiem stanu zdrowia

>Albo ja, albo krowa. Nie mów mi, że mam wybrać krowę.

Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.
29-03-2010 18:58 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Albo ja, albo krowa. Nie mów mi, że mam wybrać krowę.
>Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.

   I co z tego miałoby wynikać?
31-03-2010 08:59 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>>Albo ja, albo krowa. Nie mów mi, że mam wybrać krowę.
>>Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.
>   I co z tego miałoby wynikać?
>
Pewnie nieźle muczy, zanim jeb.nie się ją prądem.
31-03-2010 16:46 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak.
>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.

Możesz sprecyzować, co masz na myśli?

>pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie

Zależy jaka śmierć. Niektóre jej formy- i owszem. Jakkolwiek nie mam pojęcia do czego dążysz tą konstatacją.

>Nie wiem czy jesz węglowodany.

Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.

>>Żadna ilość ideologii nie jest w stanie mnie przekonać, że mam wrócić do tego wszystkiego. To jedzenie współdziała z moim leczeniem. Czuję się lepiej. Mogę normalnie żyć. No, w miarę, powiedzmy. Moje choroby nie ograniczają się do problemów z dietą
>przekonania na temat stanu własnego zdrowia, nie są najlepszy wskaźnikiem stanu zdrowia

Odnoszę wrażenie, że akurat Elka w kwestii zdrowia kieruje sie nie tylko własnymi przekonaniami, ale także nader częstymi badaniami laboratoryjnymi i obrazowymi.

>>Albo ja, albo krowa. Nie mów mi, że mam wybrać krowę.
>Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.

Pies podobno nawet gdzieś na poziomie dwulatka. Ale nie sprawdzałam w żadnych materiałach źródłowych. Tyle, że akurat fakt odczuwania bólu nie ma wiele wspólnego ze świadomością. Chomik też wierzgał z bólu, gdy mu próbowałam złamaną łapę nastawić, ale nie posądzam go o wybitny rozwój intelektualny.
31-03-2010 20:06 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.
>Możesz sprecyzować, co masz na myśli?
Żywiąc się białkiem trzeba chyba uprawiać kulturystykę, bo typowe odżywianie zdecydowanie przekracza zapotrzebowanie na białko. Mnie zastanawia co się dzieje z tą nadmiarową ilością aminokwasów?

>>pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie
>Zależy jaka śmierć. Niektóre jej formy- i owszem. Jakkolwiek nie mam pojęcia do czego dążysz tą konstatacją.
do przyczyny zmarszczek i zniszczonych włosów

>>Nie wiem czy jesz węglowodany.
>Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.
łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.
31-03-2010 20:27 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.
>>Możesz sprecyzować, co masz na myśli?
>Żywiąc się białkiem trzeba chyba uprawiać kulturystykę, bo typowe odżywianie zdecydowanie przekracza zapotrzebowanie na białko. Mnie zastanawia co się dzieje z tą nadmiarową ilością aminokwasów?

Nie wiem, co rozumiesz jako typową dietę i skąd czerpiesz dane o zapotrzebowaniu na białko, ale poza zużyciem aminokwasów potrzebnych organizmowi w tej właśnie a nie innej formie (zwłaszcza amniokwasy egzogenne!), można je włączać do procesów wytwarzania energii- zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio- przez cykl Krebsa, można je przekształcać w inne (np. aktualnie bardziej potrzebne) aminokwasy lub rozmaite inne związki chemiczne (synteza melatoniny, serotoniny, glutationu, histaminy chociażby), można je też po prostu rozkładać.

>>>pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie
>>Zależy jaka śmierć. Niektóre jej formy- i owszem. Jakkolwiek nie mam pojęcia do czego dążysz tą konstatacją.
>do przyczyny zmarszczek i zniszczonych włosów

Do zmarszczek to raczej nadmierne opalanie się prowadzi niz dieta wysokobiałkowa

>>>Nie wiem czy jesz węglowodany.
>>Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.
>łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.

To to już koniecznie rozwiń, bo nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
01-04-2010 12:58 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>Żywiąc się białkiem trzeba chyba uprawiać kulturystykę, bo typowe odżywianie zdecydowanie przekracza zapotrzebowanie na białko. Mnie zastanawia co się dzieje z tą nadmiarową ilością aminokwasów?
>Nie wiem, co rozumiesz jako typową dietę i skąd czerpiesz dane o zapotrzebowaniu na białko, ale poza zużyciem aminokwasów potrzebnych organizmowi w tej właśnie a nie innej formie (zwłaszcza amniokwasy egzogenne!), można je włączać do procesów wytwarzania energii- zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio- przez cykl Krebsa,

myślę, że to nie jest funkcja białka; ale w zdrowym organizmie wytwarzanie energii realizowane jest przez cukrowce albo tłuszcz, albo ATP.
Chociaż mięsa nie jem ATP według mnie jest najlepszym źródłem energii, bo najbardziej wydajnym np. przy ciężkiej pracy fizycznej.(stąd lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk)

Z drugiej strony nie wiem czy takie odżywianie nie przyśpiesza metabolizmu komórek i zatem ich śmierci - większe zużycie organizmu, wolne rodniki itd.

> można je przekształcać w inne (np. aktualnie bardziej potrzebne) aminokwasy lub rozmaite inne związki chemiczne (synteza melatoniny, serotoniny, glutationu, histaminy chociażby), można je też po prostu rozkładać.

pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie

>>>Zależy jaka śmierć. Niektóre jej formy- i owszem. Jakkolwiek nie mam pojęcia do czego dążysz tą konstatacją.
>>do przyczyny zmarszczek i zniszczonych włosów
>Do zmarszczek to raczej nadmierne opalanie się prowadzi niz dieta wysokobiałkowa
tzn. z tego, że się opalasz mięso nie może być przyczyną tych zmarszczek?

>>>>Nie wiem czy jesz węglowodany.
>>>Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.
>>łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.
>To to już koniecznie rozwiń, bo nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.

Glikacja białek - proces nieenzymatycznego przyłączania się heksoz, głównie glukozy, do wolnych grup aminowych białek. Jest fizjologicznym procesem determinującym ich starzenie. Nasila się w stanach hiperglikemii (m.in. w cukrzycy), przyspieszając wystąpienie powikłań, w postaci mikroangiopatii, makroangiopatii, retinopatii, nefropatii, itp.

wpisać do wyszukiwarki: glikacja białek
01-04-2010 14:09 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>>>>Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.
>>>łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.
>>To to już koniecznie rozwiń, bo nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
>Glikacja białek

Besaleelem, łączenie cukrów z białkami w żywności, np w postaci lodów śmietankowych, nie ma żadnego przełożenia na komórkowe łączenie się aminokwasów z glukozą, co zresztą jak sam piszesz jest procesem fizjologicznym, a jedynie jego nasilenie w przebiegu cukrzycy prowadzi do powikłań.
01-04-2010 17:17 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>>>łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.
>>>To to już koniecznie rozwiń, bo nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
>>Glikacja białek
>Besaleelem, łączenie cukrów z białkami w żywności, np w postaci lodów śmietankowych, nie ma żadnego przełożenia

To od teraz będziesz musiał jeść same lody.
Poza tym śmietana jest niezdrowa z innych powodów

>Besaleelem, łączenie cukrów z białkami w żywności, np w postaci lodów śmietankowych, nie ma żadnego przełożenia

prawie masz rację, samo białko wystarczy podgrzać na patelni, żeby zbrązowiało
chociaż z fruktozą jest wyjątkowo reaktywne,a z glukozą też smaczne i chrupiące .

> nie ma żadnego przełożenia na komórkowe łączenie się aminokwasów z glukozą, co zresztą jak sam piszesz jest procesem fizjologicznym, a jedynie jego nasilenie w przebiegu cukrzycy prowadzi do powikłań.

to skąd takie związki jak fructo-lysine , te związki są obecne w czekoladzie, miodzie

I myślę, że jak kto dokładniej poczyta to dojdzie do odmiennego wniosku niż Ty, to się dzieje nie tylko w cukrzycy, choć cukrzyca jest skrajnie patogennym tego przejawem.

Wiem jedno ludzie nie tylko są starzy, ale wyglądają na starych (z reguły) i to z jakiegoś powodu.
01-04-2010 16:31 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Żywiąc się białkiem trzeba chyba uprawiać kulturystykę, bo typowe odżywianie zdecydowanie przekracza zapotrzebowanie na białko. Mnie zastanawia co się dzieje z tą nadmiarową ilością aminokwasów?
>>Nie wiem, co rozumiesz jako typową dietę i skąd czerpiesz dane o zapotrzebowaniu na białko, ale poza zużyciem aminokwasów potrzebnych organizmowi w tej właśnie a nie innej formie (zwłaszcza amniokwasy egzogenne!), można je włączać do procesów wytwarzania energii- zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio- przez cykl Krebsa,
>myślę, że to nie jest funkcja białka; ale w zdrowym organizmie wytwarzanie energii realizowane jest przez cukrowce albo tłuszcz, albo ATP.
>Chociaż mięsa nie jem ATP według mnie jest najlepszym źródłem energii, bo najbardziej wydajnym np. przy ciężkiej pracy fizycznej.(stąd lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk)

To źle myślisz
Ręce załamać można. Skąd ty, człowiecze nieszczęsny, czerpiesz swoją wiedzę na temat biochemii i dietetyki??
Może nie chciałeś tego napisać tak, jak zabrzmiało, ale brzmisz, kolego, jakbyś mógł sobie na śniadanie zamiast płatków zbożowych nasypać do miski ATP Skąd, uważasz, to ATP się bierze? W mięsnym na kilogramy sprzedają? Zdrowy organizm produkuje sobie ATP właśnie w procesach przetwarzania związków chemicznych- do takiego przetwarzania nadają się węglowodany, tłuszcze, ale i białka- gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białka jako składniki budulcowe. Łańcuchy węglowe "nadmiarowych" aminokwasów mogą włączać się do przemian katabolicznych w celu produkcji energii (twoje ATP).
lub służyć jako substraty do syntezy glukozy lub kwasów tłuszczowych, ich reszty azotowe w wyniku przemian w wątrobie, poprzez cykl mocznikowy, przerabiane na mocznik i usuwane przez nerki (jeśli nerki są poważnie uszkodzone, nie dają sobie z tym rady- jak w przypadku wspomnianym przez Elkę, trzeba wtedy przejść na dietę niskobiałkową, ale zdrowy organizm tego nie potrzebuje; o ilości białka w diecie w takich sytuacjach decyduje stężenie mocznika i kreatyniny w osoczu krwi oraz klirens kreatyniny [przesączanie kłębuszkowe]).

>Z drugiej strony nie wiem czy takie odżywianie nie przyśpiesza metabolizmu komórek i zatem ich śmierci - większe zużycie organizmu, wolne rodniki itd.

W ekstremalnych przypadkach, kiedy znakomita większość energii pozyskiwanej przez organizm pochodzi z białka i tłuszczy- i owszem, są doniesienia, że podstawowy metabolizm nieco wzrasta. Jak to wpływa zdrowie? Jak wszystkie ekstrema dietetyczne, zapewne, ale nadal zależnie od populacji i długotrwałych przystosowań dietetycznych- vide Eskimosi.

>> można je przekształcać w inne (np. aktualnie bardziej potrzebne) aminokwasy lub rozmaite inne związki chemiczne (synteza melatoniny, serotoniny, glutationu, histaminy chociażby), można je też po prostu rozkładać.pozostaje nam wierzyć, że śmierć komórek zdeterminowana jest genetycznie

A co ty tą śmiercią komórek znowuż właściwie chcesz osiągnąć? Już ci pisałam- jest kilka rodzajów śmierci komórek- niektóre formy i mechanizmy są bardzo ściśle kontrolowane genetycznie, inne nie. To tylko takie luźne refleksje czy masz jakieś głębsze przemyślenia o apoptozie, nekrozie, mechanizmach autofagii, etc i ich uzależnieniu od diety zawierającej białko zwierzęce?

>>>>Zależy jaka śmierć. Niektóre jej formy- i owszem. Jakkolwiek nie mam pojęcia do czego dążysz tą konstatacją.
>>>do przyczyny zmarszczek i zniszczonych włosów
>>Do zmarszczek to raczej nadmierne opalanie się prowadzi niz dieta wysokobiałkowa
>tzn. z tego, że się opalasz mięso nie może być przyczyną tych zmarszczek?

Możesz mi przedstawić jakieś wyniki badań wiążących powstawanie zmarszczek z ilością białka w diecie? Wiesz chociażby co to są zmarszczki (na poziomie tkankowym)?

>>>>>Nie wiem czy jesz węglowodany.
>>>>Większość normalnych ludzi pozbawionych nietypowych ideologii żywieniowych je węglowodany. Eskimosi ewentualnie stosunkowo rzadko.
>>>łączysz cukrowce z białkiem a to prowadzi do zmiany natury aminokwasów.
>>To to już koniecznie rozwiń, bo nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
>Glikacja białek - proces nieenzymatycznego przyłączania się heksoz, głównie glukozy, do wolnych grup aminowych białek. Jest fizjologicznym procesem determinującym ich starzenie.
>wpisać do wyszukiwarki: glikacja białek
>

Wyobraź sobie, że o glikacji białek słyszałam. Ostatni raz, kiedy dwa miesiące temu prowadziłam ze studentami zajęcia na ten temat

>Nasila się w stanach hiperglikemii (m.in. w cukrzycy), przyspieszając wystąpienie powikłań, w postaci mikroangiopatii, makroangiopatii, retinopatii, nefropatii, itp.

I uważasz, że spożywanie białek z węglowodanami sprzyja wystarczającej hiperglikemii, by przyczyniać się do zwiększenia stopnia glikacji białek organizmu i wywołania długofalowych powikłań?
Skoro już cytujesz Wikipedię, powinieneś był zauważyć, że jako sytuację znacząco takim zmianom sprzyjającej, wikinotka wymienia zasadniczo cukrzycę- i to źle kontrolowaną. By glikacja białek osiągnęła tak znaczący pozom i spowodowała wspomniane przez ciebie "patie", musi występować przewlekła hiperglikemia. U zdrowego organizmu takowej nie obserwuje się.
Poza tym zdrowy organizm zachowuje równowagę produkcji i utylizacji produktów glikacji. Zresztą, jeśli chcesz tej nieszczęsnej glikacji "unikać", lepsze efekty uzyskasz unikając nadmiernego stężenia cukrów we krwi- bo białka z zewnątrz ni cholery ci tu różnicy nie zrobią- przecież temu procesowi generalnie podlegają białka "własne" organizmu- w erytrocytach, błonach podstawnych, soczewce, osoczu, etc
01-04-2010 18:17 
 Ocena-2 na 2
Besaleelem (160 punktów)
>To źle myślisz
>Ręce załamać można.

Źle myślę, że trzeba uprawiać kulturystykę?

> Skąd ty, człowiecze nieszczęsny, czerpiesz swoją wiedzę na temat biochemii i dietetyki??

Z kuchni polskiej PWN Wydanie drugie.

>Może nie chciałeś tego napisać tak, jak zabrzmiało, ale brzmisz, kolego, jakbyś mógł sobie na śniadanie zamiast płatków zbożowych nasypać do miski ATP

Lunchmeat jest zdrowszy.

>Skąd, uważasz, to ATP się bierze? W mięsnym na kilogramy sprzedają?

Potrzebny jest fosfor, tego skąd się bierze tego jeszcze nie wiem, ale pewnie powiesz.

>Zdrowy organizm produkuje sobie ATP właśnie w procesach przetwarzania związków chemicznych- do takiego przetwarzania nadają się węglowodany, tłuszcze, ale i białka- gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białka jako składniki budulcowe.

Gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białko jako składniki budulcowe, to wchodzimy w stan patogenny.

>Możesz mi przedstawić jakieś wyniki badań wiążących powstawanie zmarszczek z ilością białka w diecie? Wiesz chociażby co to są zmarszczki (na poziomie tkankowym)?

mi wystarczy obejrzeć ekspedientki na stoisku mięsnym, może to mały trick, ale dlaczego te kobiety mają często przebarwione włosy, jeśli ktoś nie wierzy niech samemu się przyjrzy, na kasach podobnie - bo dostają one to, co zostanie.

> Skoro już cytujesz Wikipedię, powinieneś był zauważyć, że jako sytuację znacząco takim zmianom sprzyjającej, wikinotka wymienia zasadniczo cukrzycę- i to źle kontrolowaną. By glikacja białek osiągnęła tak znaczący pozom i spowodowała wspomniane przez ciebie "patie", musi występować przewlekła hiperglikemia. U zdrowego organizmu takowej nie obserwuje się.
>Poza tym zdrowy organizm zachowuje równowagę produkcji i utylizacji produktów glikacji. Zresztą, jeśli chcesz tej nieszczęsnej glikacji "unikać", lepsze efekty uzyskasz unikając nadmiernego stężenia cukrów we krwi- bo białka z zewnątrz ni cholery ci tu różnicy nie zrobią- przecież temu procesowi generalnie podlegają białka "własne" organizmu- w erytrocytach, błonach podstawnych, soczewce, osoczu, etc

Generalnie. To jak w końcu, podgrzewane na patelni mięsko, które robi się rumiane, czy nie prowadzi to do zmiany w budowie aminokwasów (już na samej patelni), które następnie są używane przez organizm?

Pozdrawiam
Człowiek nieszczęsny
01-04-2010 18:53 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... wystarczy obejrzeć ekspedientki na stoisku mięsnym, może to mały trick, ale dlaczego te kobiety mają często przebarwione włosy...

   Faktycznie - moja znajoma już po dwóch dniach pracy na kasie w mięsnym, z blondynki zrobiła się krwistą brunetką...
01-04-2010 18:54 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>>To źle myślisz
>>Ręce załamać można.
>Źle myślę, że trzeba uprawiać kulturystykę?

Próbujesz być dowcipny?

>> Skąd ty, człowiecze nieszczęsny, czerpiesz swoją wiedzę na temat biochemii i dietetyki??
>Z kuchni polskiej PWN Wydanie drugie.

To widać.

>>Może nie chciałeś tego napisać tak, jak zabrzmiało, ale brzmisz, kolego, jakbyś mógł sobie na śniadanie zamiast płatków zbożowych nasypać do miski ATP
>Lunchmeat jest zdrowszy.

I znów próbujesz...

>>Skąd, uważasz, to ATP się bierze? W mięsnym na kilogramy sprzedają?
>Potrzebny jest fosfor, tego skąd się bierze tego jeszcze nie wiem, ale pewnie powiesz.

Chodzi ci o źródła spożywcze? Czy zapominasz o "recyklingu" biochemicznym (zużywasz ATP podczas procesów wymagających energii, powstaje ADP, które następnie "doenergetyzowujesz", podłączając fosor przy procesach "produkcji" energii- np. podczas cyklu Krebsa lub glikolizy- źródłem energii jest de facto rozpad wiązania między poszczególnymi grupami fosforowymi, nie sam fosfor)?

>>Zdrowy organizm produkuje sobie ATP właśnie w procesach przetwarzania związków chemicznych- do takiego przetwarzania nadają się węglowodany, tłuszcze, ale i białka- gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białka jako składniki budulcowe.
>Gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białko jako składniki budulcowe, to wchodzimy w stan patogenny.

Bo ty tak mówisz? Na czym opierasz swoje twierdzenia?
Nie, nie wchodzimy w stan patogenny

>>Możesz mi przedstawić jakieś wyniki badań wiążących powstawanie zmarszczek z ilością białka w diecie? Wiesz chociażby co to są zmarszczki (na poziomie tkankowym)?
>mi wystarczy obejrzeć ekspedientki na stoisku mięsnym, może to mały trick, ale dlaczego te kobiety mają często przebarwione włosy, jeśli ktoś nie wierzy niech samemu się przyjrzy, na kasach podobnie - bo dostają one to, co zostanie.

To bylo naprawdę żałosne, kolego. Nie jesteś zdolny do argumentów merytorycznych, jak rozumiem. Ale warto przy braku argumentów nie wszczynać dyskusji.

>> Skoro już cytujesz Wikipedię, powinieneś był zauważyć, że jako sytuację znacząco takim zmianom sprzyjającej, wikinotka wymienia zasadniczo cukrzycę- i to źle kontrolowaną. By glikacja białek osiągnęła tak znaczący pozom i spowodowała wspomniane przez ciebie "patie", musi występować przewlekła hiperglikemia. U zdrowego organizmu takowej nie obserwuje się.
>>Poza tym zdrowy organizm zachowuje równowagę produkcji i utylizacji produktów glikacji. Zresztą, jeśli chcesz tej nieszczęsnej glikacji "unikać", lepsze efekty uzyskasz unikając nadmiernego stężenia cukrów we krwi- bo białka z zewnątrz ni cholery ci tu różnicy nie zrobią- przecież temu procesowi generalnie podlegają białka "własne" organizmu- w erytrocytach, błonach podstawnych, soczewce, osoczu, etc
>Generalnie. To jak w końcu, podgrzewane na patelni mięsko, które robi się rumiane, czy nie prowadzi to do zmiany w budowie aminokwasów (już na samej patelni), które następnie są używane przez organizm?

Wnioskuję, że ni cholery nie rozumiesz tego, co cytowałeś z Wiki, ani tym bardziej tego, co napisałam.
Co twój patelniany wywód miałby mieć wspólnego z procesami glikacji, na które się powołujesz?

Drobna propozycja na przyszłość- nie zabieraj głosu na tematy, na których się nie znasz, albo przyznaj się do swojego braku kompetencji, zamiast rzucać głupimi dowcipami, kiedy już ktoś ci trochę wiedzy na te tematy dostarczy.
02-04-2010 18:35 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>Gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białko jako składniki budulcowe, to wchodzimy w stan patogenny.
>Bo ty tak mówisz? Na czym opierasz swoje twierdzenia?
>Nie, nie wchodzimy w stan patogenny

sprzyja glukogenezie.

>>Generalnie. To jak w końcu, podgrzewane na patelni mięsko, które robi się rumiane, czy nie prowadzi to do zmiany w budowie aminokwasów (już na samej patelni), które następnie są używane przez organizm?
>Wnioskuję, że ni cholery nie rozumiesz tego, co cytowałeś z Wiki, ani tym bardziej tego, co napisałam.
>Co twój patelniany wywód miałby mieć wspólnego z procesami glikacji, na które się powołujesz?

rzeczywiście muszę więcej poczytać. coś ma wspólnego: (niejaka)Reakcja Maillarda jest przykładem zjawiska występującego zarówno in vitro jak i w organizmach żywych.

cyt.:
Mniam mniam
Kto z nas- poza wegetarianami, rzecz jasna- nie lubi tego nęcącego zapachu wydostającego się z kuchni w trakcie smażenia kotletów, steków czy to innego mięsa, albo tej rozkosznej, smakowitej skórki tworzącej się na pieczonym kurczaku? Jednak w grę wchodzą nie tylko mięsne produkty, ale także palona kawa, kakao, różnego rodzaju zboża i warzywa- słowem praktycznie wszystko. Nie trudno stwierdzić, że na samo wspomnienie tych pyszności ślinka cieknie. Jednak chyba nikt się nie spodziewał, że za banalnym wrzuceniem kotleta na patelnię, czy pieczeniem się ciasteczek., rumienieniem się cebuli itp. kryje się skomplikowany, wieloetapowy proces biochemiczny, dzięki któremu możemy się cieszyć tymi wszystkimi dobrodziejstwami- intensywnym smakiem i aromatem przyrządzanego jedzenia.
Pierwszym badaczem, który opisał to zjawisko, czyli nieenzymatyczne brązowienie, był Louis-Camille Maillard; od jego nazwiska właśnie pochodzi nazwa procesu, czyli reakcja Maillarda. W 1912 roku zaobserwował on, że w trakcie delikatnego ogrzewania roztworu cukrów i aminokwasów, po pewnym czasie uwidacznia się żółto-brązowa barwa.
więcej...

O tyle dobrze że zachodzi (...)zniszczenie bądź inaktywacja aminokwasów, przede wszystkim egzogennych jak lizyna czy tryptofan,(...)
Oraz(...)Zmniejszenie strawności białek(...)

>Drobna propozycja na przyszłość- (...), albo przyznaj się do swojego braku kompetencji, (...), kiedy już ktoś ci trochę wiedzy na te tematy dostarczy.
>
dziękuję

ps.I tak twierdzę, że mają większe serce.
A co tam... żeby się uspokoić zabieram się za placki.
03-04-2010 11:21 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białko jako składniki budulcowe, to wchodzimy w stan patogenny.
>>Bo ty tak mówisz? Na czym opierasz swoje twierdzenia?
>>Nie, nie wchodzimy w stan patogenny
>sprzyja glukogenezie.

Brawo Znasz trudne słowo. Zapewne tak się nim przejąłeś, że nie zauważyłeś, że o rzeczonym procesie już ci pisałam A co widzisz tak potwornego w powstawaniu glukozy? I w jaki sposób rzeczone wydaje ci się szkodliwe? Nie wiem czy zauważyłeś, ale glukoza jest czymś takim, czego organizm potrzebuje. Jeśli przeszkadza ci nadmiar glukozy, mów: jedzcie mniej, a nie: nie jedzcie aminokwasów.

>>>Generalnie. To jak w końcu, podgrzewane na patelni mięsko, które robi się rumiane, czy nie prowadzi to do zmiany w budowie aminokwasów (już na samej patelni), które następnie są używane przez organizm?
>>Wnioskuję, że ni cholery nie rozumiesz tego, co cytowałeś z Wiki, ani tym bardziej tego, co napisałam.
>>Co twój patelniany wywód miałby mieć wspólnego z procesami glikacji, na które się powołujesz?
>rzeczywiście muszę więcej poczytać. coś ma wspólnego: (niejaka)Reakcja Maillarda jest przykładem zjawiska występującego zarówno in vitro jak i w organizmach żywych.
>cyt.:
>Mniam mniam
>Kto z nas- poza wegetarianami, rzecz jasna- nie lubi tego nęcącego zapachu wydostającego się z kuchni w trakcie smażenia kotletów, steków czy to innego mięsa, albo tej rozkosznej, smakowitej skórki tworzącej się na pieczonym kurczaku? Jednak w grę wchodzą nie tylko mięsne produkty, ale także palona kawa, kakao, różnego rodzaju zboża i warzywa- słowem praktycznie wszystko. Nie trudno stwierdzić, że na samo wspomnienie tych pyszności ślinka cieknie. Jednak chyba nikt się nie spodziewał, że za banalnym wrzuceniem kotleta na patelnię, czy pieczeniem się ciasteczek., rumienieniem się cebuli itp. kryje się skomplikowany, wieloetapowy proces biochemiczny, dzięki któremu możemy się cieszyć tymi wszystkimi dobrodziejstwami- intensywnym smakiem i aromatem przyrządzanego jedzenia.
>Pierwszym badaczem, który opisał to zjawisko, czyli nieenzymatyczne brązowienie, był Louis-Camille Maillard; od jego nazwiska właśnie pochodzi nazwa procesu, czyli reakcja Maillarda. W 1912 roku zaobserwował on, że w trakcie delikatnego ogrzewania roztworu cukrów i aminokwasów, po pewnym czasie uwidacznia się żółto-brązowa barwa.
>więcej...
>O tyle dobrze że zachodzi (...)zniszczenie bądź inaktywacja aminokwasów, przede wszystkim egzogennych jak lizyna czy tryptofan,(...)Oraz(...)Zmniejszenie strawności białek(...)

Super. Widzę, że Wikipedię czytujesz pasjami. Żeby tak jeszcze ze zrozumieniem...
Czy rozumiesz różnicę między modyfikacją białek w kotlecie, a modyfikacją białek w błonach podstawnych twoich tętniczek? Albo krystalin w twojej soczewce? Naprawdę uszkodzenie tętniczek bądź zaćma kotlecika biednego mnie nie wzrusza jakoś szczególnie.

>Drobna propozycja na przyszłość- (...), albo przyznaj się do swojego braku kompetencji, (...), kiedy już ktoś ci trochę wiedzy na te tematy dostarczy.
>>
>dziękuję

Ależ proszę bardzo. Moja sugestia nadal, niestety, pozostaje aktualna.

>A co tam... żeby się uspokoić zabieram się za placki.
>

I nie boisz się glikacji?
03-04-2010 23:16 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>>>Gdy podaż przekroczy zapotrzebowanie na białko jako składniki budulcowe, to wchodzimy w stan patogenny.
>>>Bo ty tak mówisz? Na czym opierasz swoje twierdzenia?
>>>Nie, nie wchodzimy w stan patogenny
>>sprzyja glukogenezie.
>Brawo Znasz trudne słowo. Zapewne tak się nim przejąłeś, że nie zauważyłeś, że o rzeczonym procesie już ci pisałam A co widzisz tak potwornego w powstawaniu glukozy? I w jaki sposób rzeczone wydaje ci się szkodliwe?

w powstawaniu glukozy nie widzę nic zdrożnego, w powstawaniu glukozy z białka tak. Organizm się przyzwyczaja, zaczyna wykazywać zapotrzebowanie na białko. więcej jesz i jesz... glukogeneza się nasila, bo co robić z nadmiarową ilością białka? Jak to zatrzymać? Nie każdy może. Bo co sie dzieje kiedy zaprzestaniemy jeść białko. Może doprowadzimy się do głodu.
A wtedy, wtedy zostaje nasilone wykorzystanie białek z rezerw organizmu - czytaj np. mięśni - co powoduje zwiększony katabolizm, ich rozpad.
Rozwój glukogenezy zatem ocenić należy negatywnie.
Inna sprawa, czy rzeczywiście zwiększona podaż białka, nasila glukogenezę.

>Nie wiem czy zauważyłeś, ale glukoza jest czymś takim, czego organizm potrzebuje. Jeśli przeszkadza ci nadmiar >glukozy, mów: jedzcie mniej, a nie: nie jedzcie aminokwasów.

Potrzebuje. Niekoniecznie - są komórki które - ponoć - bez glukozy nie mogą się obyć np. erytrocyty, ale komórki mózgowe które - zdawało by się - są bezwzględnie zależne od glukozy, mogą zamiast glukozą odżywiać się kilkoma aminokwasami (których nazw nie pamiętam)
Zastrzegam, że nie mam pewności, czy te aminokwasy są bezpośrednio używane przez mózg w roli paliwa ( na to bym bardziej stawiał), czy aby stać się paliwem dla mózgu są ZAWSZE wpierw przetwarzane w wątrobie do produkcji glukozy. Wątpliwości moje pogłębia jeszcze to, że kwas glutaminowy - w roli paliwa dla mózgu - może stanowić alternatywę dla glukozy.

>>>Co twój patelniany wywód miałby mieć wspólnego z procesami glikacji, na które się powołujesz?
>>rzeczywiście muszę więcej poczytać. coś ma wspólnego: (niejaka)Reakcja Maillarda jest przykładem zjawiska występującego zarówno in vitro jak i w organizmach żywych.
>>cyt.:
>>Mniam mniam
>>Kto z nas- poza wegetarianami, rzecz jasna- nie lubi tego nęcącego zapachu wydostającego się z kuchni w trakcie smażenia kotletów, steków czy to innego mięsa, albo tej rozkosznej, smakowitej skórki tworzącej się na pieczonym kurczaku? Jednak w grę wchodzą nie tylko mięsne produkty, ale także palona kawa, kakao, różnego rodzaju zboża i warzywa- słowem praktycznie wszystko. Nie trudno stwierdzić, że na samo wspomnienie tych pyszności ślinka cieknie. Jednak chyba nikt się nie spodziewał, że za banalnym wrzuceniem kotleta na patelnię, czy pieczeniem się ciasteczek., rumienieniem się cebuli itp. kryje się skomplikowany, wieloetapowy proces biochemiczny, dzięki któremu możemy się cieszyć tymi wszystkimi dobrodziejstwami- intensywnym smakiem i aromatem przyrządzanego jedzenia.
>>Pierwszym badaczem, który opisał to zjawisko, czyli nieenzymatyczne brązowienie, był Louis-Camille Maillard; od jego nazwiska właśnie pochodzi nazwa procesu, czyli reakcja Maillarda. W 1912 roku zaobserwował on, że w trakcie delikatnego ogrzewania roztworu cukrów i aminokwasów, po pewnym czasie uwidacznia się żółto-brązowa barwa.
>>więcej...
>>O tyle dobrze że zachodzi (...)zniszczenie bądź inaktywacja aminokwasów, przede wszystkim egzogennych jak lizyna czy tryptofan,(...)Oraz(...)Zmniejszenie strawności białek(...)

>Super. Widzę, że Wikipedię czytujesz pasjami. Żeby tak jeszcze ze zrozumieniem...
> Czy rozumiesz różnicę między modyfikacją białek w kotlecie, a modyfikacją białek w błonach podstawnych twoich tętniczek? Albo krystalin w twojej soczewce? Naprawdę uszkodzenie tętniczek bądź zaćma kotlecika biednego mnie nie wzrusza jakoś szczególnie.

Chyba podsumowałaś, (wrażenie dwóch tematów) to:. jak zresztą sama zauważyłaś poruszyłem (posłużyłem się ) temat(em) kompleksów białkowo-cukrowych (tzw.AGE) aby oponować przeciw objadaniu się "dobrym" białkiem. i jak sama zauważyłaś, lepiej zalecać - aby osłonić się przed glikacją - unikanie hiperglikemii niż białka.
Jednakże nawiązanie do "wątku kompleksów białkowo-cukrowych" nie jest bez podstawne.
Z tego co wyczytałem, tabliczka czekolady po zjedzeniu stanowi źródło zainfekowanego białka. Godziny, dni, tygodnie rekcja przebiegająca w żołądku jest KATALIZOWANA przez kolejne posiłki "dobrego" białka, które w swym składzie nie muszą nawet zawierać już glukozy, fruktozy. Po kolejnych posiłkach złożonych z "dobrego" białka proces tworzenia się wadliwych kompleksów białkowo-cukrowych ulega przyśpieszeniu. A weźmy pod uwagę, że to tylko jeden z powodów, dlaczego należy uważać na "dobre" białka.
(przez "dobre" białko rozumiem takie do których nie podłączyły się cukrowce)
Aby nie być jednostronnym, pewne aminokwasy i hormony z białka chronią organizm i poprawiają wygląd.

>>A co tam... żeby się uspokoić zabieram się za placki.
>>
>I nie boisz się glikacji?

w moim indywidualnym przypadku korzyść jest pewna, zaś strata niewielka
setarkos (10757 punktów)
Jeśli wolno wtrącić..
Skoro już zeszliście Państwo z obszaru etyki na dietetyczną ścieżkę zdrowia:

> .. zostaje nasilone wykorzystanie białek z rezerw organizmu
>>> .. jedzcie mniej, a nie: nie jedzcie aminokwasów.
> .. komórki mózgowe .. mogą zamiast glukozą odżywiać się kilkoma aminokwasami
>.. kwas glutaminowy - w roli paliwa dla mózgu - może stanowić alternatywę dla glukozy.

to może zechcecie też ocenić czy głodówka białkowo-tłuszczowa zmusi do wykorzystania rezerw cholesterolowych, lub jak dieta bezbiałkowa wpływa (organicznie) na działanie mózgu dorosłego człowieka.

Pozdrowienia
[Zdrowych Świąt
Besaleelem (160 punktów)
>Jeśli wolno wtrącić..
>Skoro już zeszliście Państwo z obszaru etyki na dietetyczną ścieżkę zdrowia:
>> .. zostaje nasilone wykorzystanie białek z rezerw organizmu
>>>> .. jedzcie mniej, a nie: nie jedzcie aminokwasów.
>> .. komórki mózgowe .. mogą zamiast glukozą odżywiać się kilkoma aminokwasami
>>.. kwas glutaminowy - w roli paliwa dla mózgu - może stanowić alternatywę dla glukozy.
>to może zechcecie też ocenić czy głodówka białkowo-tłuszczowa zmusi do wykorzystania rezerw cholesterolowych, lub jak dieta bezbiałkowa wpływa (organicznie) na działanie mózgu dorosłego człowieka.
>Pozdrowienia
>[Zdrowych Świąt
>
Tak bardziej od strony praktycznej, doświadczenia
#1.Przy diecie białkowo-tłuszczowej z reguły cholesterol wzrasta, gdyż obawiam się, że u większości osób odżywiających się w ten sposób jest wyższy.
Trzeba zważyć na korzyści i straty. Ta głodówka będzie oznaczała się wyjątkowym brakiem chęci do działania, uczuciem ciężkości. Jeżeli chodzi o dietę tłuszczową.
Czy warto?
W przypadku białka w ogóle do głodówki nie dojdzie.
Do zmniejszenia cholesterolu, bardziej polecił był godzinkę na rowerze.

#2.Dieta bezbiałkowa zdecydowanie wpływa (organicznie) na działanie mózgu dorosłego człowieka.
Ale nie chcę wchodząc w techniczne zawiłości, w których mogę się mylić.
Bo te informacje są cenne.

Pozdrawiam
04-04-2010 18:14 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>#1.Przy diecie białkowo-tłuszczowej z reguły cholesterol wzrasta, gdyż obawiam się, że u większości osób odżywiających się w ten sposób jest wyższy.
>Do zmniejszenia cholesterolu, bardziej polecił był godzinkę na rowerze.

   Masz na myśli ten zły cholesterol, czy ten dobry?

   Czy może ten, co to jego poziom u ludzi zupełnie sam się reguluje bo nadmiar zostaje wydalony?
Besaleelem (160 punktów)
>>#1.Przy diecie białkowo-tłuszczowej z reguły cholesterol wzrasta, gdyż obawiam się, że u większości osób odżywiających się w ten sposób jest wyższy.
>>Do zmniejszenia cholesterolu, bardziej polecił był godzinkę na rowerze.
>   Masz na myśli ten zły cholesterol, czy ten dobry?
>   Czy może ten, co to jego poziom u ludzi zupełnie sam się reguluje bo nadmiar zostaje wydalony?
>
Mam na myśli cyfry widniejącej na karcie biochemicznego badania krwi.
Cyfry obok Cholesterol LDL
Cyfry obok Cholesterol HDL
(Trzeba zaznaczyć przy badaniu aby zmierzono poziom LDL i HDL, bo np. na ostatniej karcie tego nie mam)
Produkty pochodzenia zwierzęcego zawierają dużo LDL.
(Zerknąłem pod adres) Pewnie cholesterol w nadmiarze jest wydalany.

>>(...)Przy diecie białkowo-tłuszczowej z reguły cholesterol wzrasta(...)
kiedyś sam tak jadłem, LDL miałem w normie, ale jadłem głównie proteiny(np. tuńczyk w konserwie).
Czego nie polecam.
05-04-2010 16:25 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>(Zerknąłem pod adres) Pewnie cholesterol w nadmiarze jest wydalany.
   Możesz sprzedać rower i kupić za to 100 pysznych golonek wieprzowych.

>Czego nie polecam.
   Może być 300 kg świńskiego podgardla.
Besaleelem (160 punktów)
>>(Zerknąłem pod adres) Pewnie cholesterol w nadmiarze jest wydalany.
>   Możesz sprzedać rower i kupić za to 100 pysznych golonek wieprzowych.
>>Czego nie polecam.
>   Może być 300 kg świńskiego podgardla.
>
Haha. Może być
jeśli proporcje są dobre tłuszczu do białka to przynajmniej układ nerwowy się wolniej męczy, tj. dłużej można robić, pisać, myśleć itd.

z drugiej strony wegetarianizm ma również walory, których nie sposób mu odmówić; lepiej rozluźnione mięśnie (np. miękkie nadgarstki), chociaż bardziej to związane z pH diety niż z białkiem.

>>Czego nie polecam.- Sprostowanie:
to jest nie z medycznego punktu widzenia, sam tuńczyk ogólnie rzecz biorąc jest "zdrowy", ale wątpliwe aby służył zdrowiu, powiedzmy możemy odżywiać się lepiej, nie jedząc wyłącznie zdrowej żywności.
06-04-2010 11:56 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>z drugiej strony wegetarianizm ma również walory, których nie sposób mu odmówić;

   Dla mnie walory ma wszystko co jem ze smakiem.
Besaleelem (160 punktów)
>>z drugiej strony wegetarianizm ma również walory, których nie sposób mu odmówić;
>   Dla mnie walory ma wszystko co jem ze smakiem.
>
Walory. Kiełbasa nabita szkłem też jest smaczna, a o skutkach nie wspomnę.
06-04-2010 16:37 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>to jest nie z medycznego punktu widzenia,

I to jest właśnie zdanie najlepiej podsumowuje twoje wypowiedzi na tematy dietetyczne. Koniec. Kropka.
Besaleelem (160 punktów)
>>>Czego nie polecam.- Sprostowanie:
>>to jest nie z medycznego punktu widzenia,
>I to jest właśnie zdanie najlepiej podsumowuje twoje wypowiedzi na tematy dietetyczne. Koniec. Kropka.
>
to dobrze chyba, że zalecenie te nie są formowane z medycznego punktu widzenia,
gorzej* jak formułujemy z medycznego punktu widzenia zalecenia

*)możemy się mylić, a nie powinniśmy
07-04-2010 17:46 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>>Czego nie polecam.- Sprostowanie:
>>>to jest nie z medycznego punktu widzenia,
>>I to jest właśnie zdanie najlepiej podsumowuje twoje wypowiedzi na tematy dietetyczne. Koniec. Kropka.
>>
>to dobrze chyba, że zalecenie te nie są formowane z medycznego punktu widzenia,
>gorzej* jak formułujemy z medycznego punktu widzenia zalecenia
>*)możemy się mylić, a nie powinniśmy
>

Ja nie do końca o tym. Problem w tym, że piszesz calą masę rzeczy, które z wiedzą medyczną niestety dość mocno się rozmijają, ale sformułowane są w sposób zbliżony do "prawdy objawionej".
07-04-2010 18:27 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)

>z drugiej strony wegetarianizm ma również walory, których nie sposób mu odmówić; lepiej rozluźnione mięśnie (np. miękkie nadgarstki)

Rozluźnione wszystko...
07-04-2010 18:52 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>z drugiej strony wegetarianizm ma również walory, których nie sposób mu odmówić; lepiej rozluźnione mięśnie (np. miękkie nadgarstki)
>Rozluźnione wszystko...

   Luźne skojarzenia, luźny stolec.
07-04-2010 23:53 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>>> .. z drugiej strony wegetarianizm ma również walory
...
> .. luźny stolec.

Czop pełny byłby tu półśrodkiem, dołożenie jętek czy kleszczy niewiele daje - trzeba żelaza, by podciąć płatwie i wstawić miecze.
08-04-2010 05:18 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>> .. z drugiej strony wegetarianizm ma również walory
>...
>> .. luźny stolec.
>... dołożenie jętek czy kleszczy niewiele daje - trzeba żelaza...

   ... a najlepiej przyswajane jest żelazo z czerwonego mięsa.. Ekhm.
08-04-2010 10:02 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> .. najlepiej przyswajane jest żelazo z czerwonego mięsa.. Ekhm.

Z wyłączeniem .. chmm .. najbliższych krewnych.
08-04-2010 10:18 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>> .. najlepiej przyswajane jest żelazo z czerwonego mięsa.. Ekhm.
>Z wyłączeniem .. chmm .. najbliższych krewnych.

   Też nie lubię się dzielić obiadkiem.
06-04-2010 17:51 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>w powstawaniu glukozy nie widzę nic zdrożnego, w powstawaniu glukozy z białka tak. Organizm się przyzwyczaja, zaczyna wykazywać zapotrzebowanie na białko. więcej jesz i jesz...

Te twoje teorie... Możesz coś więcej o tym "przyzwyczajaniu" się do białka powiedzieć? Ścieżki biochemiczne? Mechanizmy? Materiały doświadczalne?

>glukogeneza się nasila, bo co robić z nadmiarową ilością białka? Jak to zatrzymać? Nie każdy może.

Nie wiem do czego ty dążysz. Czego nie każdy potrafi? Nie ma czegoś takiego, jak uzależnienie od białka, a ty w tym, co piszesz wyżej, brzmisz, jakbyś o morfinie pisał.

>Bo co sie dzieje kiedy zaprzestaniemy jeść białko.

Krzywda się dzieje. Po wcale nie tak długim czasie. Nie wszystkie aminokwasy potrafisz sam zsyntetyzować.

>Może doprowadzimy się do głodu.

Prędzej do niedoborów białka. Ale OK- można to i tak nazwać w szerszym sensie.

>A wtedy, wtedy zostaje nasilone wykorzystanie białek z rezerw organizmu - czytaj np. mięśni - co powoduje zwiększony katabolizm, ich rozpad.
>Rozwój glukogenezy zatem ocenić należy negatywnie.

Nie widzę związku między twoją oceną glukogenezy a teorią o doprowadzaniu się do niedoborów białkowych. Biochemia to nie filozofia. Nie wystarczy, że komuś się coś wydaje, by zaraz miało to jakiś sens.

Ale ponowię pytanie- jakimi źródłami poza "Kuchnią polską" i Wikipedią się posługujesz? Nie chodzi o złośliwość, ale o kwestię zdobycia podstaw biochemii, fizjologii, biologii komórki...

>Inna sprawa, czy rzeczywiście zwiększona podaż białka, nasila glukogenezę.

To zależy od aktualnego zapotrzebowania organizmu na białko i na energię. Przede wszystkim nadmiar białka jest i tak głównie degradowany. Do glukoneogenezy może być użytkowany po prostu w razie potrzeby. Generalnie aminokwasów się nie magazynuje.

>Potrzebuje. Niekoniecznie - są komórki które - ponoć - bez glukozy nie mogą się obyć np. erytrocyty, ale komórki mózgowe które - zdawało by się - są bezwzględnie zależne od glukozy, mogą zamiast glukozą odżywiać się kilkoma aminokwasami (których nazw nie pamiętam)

Koniecznie, koniecznie. Bez erytrocytów daleko nie zajedziesz. A one po prostu nie mają odpowiednich organelli, by przerabiać na energię coś, co nie jest glukozą. Energetycznie bezpośrednio opierają się na glikolizie. A o komórkach mózgowych... Toż studenci od dawna już nie są uczeni, jakoby mózg był bezwzględnie zależny energetycznie od glukozy- w czasie głodu chociażby całkiem nieźle funkcjonuje na metabolizowaniu ketonów- choć zdolność ta jest zależna od pewnych czynników- np. wieku. Baaa- uważa się, że ketony mogą wykazywać bardzo pozytywne efekty w pewnych schorzeniach układu nerwowego. Różne prace na ten temat są dostępne, ot chociażby- pierwsze "wypluwane" przez PubMed:
www.nature(*)rnal/v28/n1/full/9600543a.html

>Chyba podsumowałaś, (wrażenie dwóch tematów) to:. jak zresztą sama zauważyłaś poruszyłem (posłużyłem się ) temat(em) kompleksów białkowo-cukrowych (tzw.AGE) aby oponować przeciw objadaniu się "dobrym" białkiem. i jak sama zauważyłaś, lepiej zalecać - aby osłonić się przed glikacją - unikanie hiperglikemii niż białka.

AGEs = Advanced Glycation Products. Stanowią dla organizmu problem, jeśli powstają w nim w nadmiarze. AGEs powstające poza organizmem problemu dlań nie stanowią.
A zdrowy organizm z regulacją glikemii sobie radzi doskonale. Nie radzi sobie na przykład organizm cukrzyka.

>Jednakże nawiązanie do "wątku kompleksów białkowo-cukrowych" nie jest bez podstawne.
>Z tego co wyczytałem, tabliczka czekolady po zjedzeniu stanowi źródło zainfekowanego białka.

Co to jest zainfekowane białko?? Możesz jakoś bardziej rzeczowo pisać?

>Godziny, dni, tygodnie rekcja przebiegająca w żołądku jest KATALIZOWANA przez kolejne posiłki "dobrego" białka, które w swym składzie nie muszą nawet zawierać już glukozy, fruktozy. Po kolejnych posiłkach złożonych z "dobrego" białka proces tworzenia się wadliwych kompleksów białkowo-cukrowych ulega przyśpieszeniu. A weźmy pod uwagę, że to tylko jeden z powodów, dlaczego należy uważać na "dobre" białka.
>(przez "dobre" białko rozumiem takie do których nie podłączyły się cukrowce)

Twierdziłeś, że rozumiesz. Może chwilowo zapomniałeś. Organizmowi szkodzi fakt, że białka, które budują błony podstawne- na miejscu, w tej właśnie błonie podstawnej- ulegają modyfikacji biochemicznej. I na miejscu zmieniają wskutek tego właściwości tej błony podstawnej- przykładowo przez powstawanie wiązań krzyżowych między zmodyfikowanymi łańcuchami. W takiej kolejności. To nie działa w taki sposób, że obywatel zjada kawałek kolagenu ze zmodyfikowanymi łańcuchami białkowymi w kawałku- powiedzmy- karkówki, a następnie ten zmodyfikowany łańcuch jest wklejany w jego tętniczkę.

Aaaaa- jeden drobiazg- białka naprawdę nie zalegają w żołądku tygodniami.

>Aby nie być jednostronnym, pewne aminokwasy i hormony z białka chronią organizm i poprawiają wygląd.

Pewne aminokwasy są po prostu niezbędne i tyle. To nie jest kwestia stronniczości czy bezstronności. To są podstawy biochemii i fizjologii człowieka.
07-04-2010 20:58 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>Te twoje teorie... Możesz coś więcej o tym "przyzwyczajaniu" się do białka powiedzieć? Ścieżki biochemiczne? Mechanizmy? Materiały doświadczalne?

przyzwyczajenie do białka jest takie, że ludzie uzależnieni od ciągłego jego spożycia nie umieją się już bez niego obyć

>>glukogeneza się nasila, bo co robić z nadmiarową ilością białka? Jak to zatrzymać? Nie każdy może.
>Nie wiem do czego ty dążysz. Czego nie każdy potrafi? Nie ma czegoś takiego, jak uzależnienie od białka, a ty w tym, co piszesz wyżej, brzmisz, jakbyś o morfinie pisał.

jest uzależnienie od białka

>Nie wszystkie aminokwasy potrafisz sam zsyntetyzować.

a obrót wtórny aminokwasów,

>Ale ponowię pytanie- jakimi źródłami poza "Kuchnią polską" i Wikipedią się posługujesz? Nie chodzi o złośliwość, ale o kwestię zdobycia podstaw biochemii, fizjologii, biologii komórki...

nic nie poradzę na to że masz więcej wiedzy

>>Jednakże nawiązanie do "wątku kompleksów białkowo-cukrowych" nie jest bez podstawne.
>>Z tego co wyczytałem, tabliczka czekolady po zjedzeniu stanowi źródło zainfekowanego białka.
>Co to jest zainfekowane białko?? Możesz jakoś bardziej rzeczowo pisać?

z tego co czytam to te w którym są już produkty reakcji Amadoriego

>Twierdziłeś, że rozumiesz. Może chwilowo zapomniałeś. Organizmowi szkodzi fakt, że białka, które budują błony podstawne- na miejscu, w tej właśnie błonie podstawnej- ulegają modyfikacji biochemicznej. I na miejscu zmieniają wskutek tego właściwości tej błony podstawnej- przykładowo przez powstawanie wiązań krzyżowych między zmodyfikowanymi łańcuchami. W takiej kolejności. To nie działa w taki sposób, że obywatel zjada kawałek kolagenu ze zmodyfikowanymi łańcuchami białkowymi w kawałku- powiedzmy- karkówki, a następnie ten zmodyfikowany łańcuch jest wklejany w jego tętniczkę.

Oczywiście szkodliwość tego procesu widoczna jest dopiero na tym etapie, ale
reakcja ta zachodzi znacznie wcześniej w żołądku i nie w Żołądku, wszędzie tam gdzie mogą się mieszać aminokwasy z glukozą.

Ok. Załóżmy że takie wadliwe aminokwasy jak połączenie fruktozy i lizyny (fructo-lysine), nie mogą być wbudowane.
Ok. pomyślałbym wtedy, że białko w miodzie czy czekoladzie jest chociaż niezdrowe, to nieszkodliwe, bo jest inaktywne lub zdegradowane więc nie może być użyte, przynajmniej w takim stopniu jak te z karkówki.
Chyba, że te wadliwe białko znajdujące się w miodzie i czekoladzie, mogą być wbudowane, ale ty twierdzisz, że nie?

cytuję:
Glukoza nie jest potrzebna ani do przekształcenia zasad Schiffa w produkty reakcji Amadoriego, ani też dla przekształcenia tych produktów w kompleksy AGE. Najprostszym dowodem na to jest dodanie białek do probówki zawierającej roztwór glukozy. Jeżeli po pewnym czasie inkubacji usunie się z probówki glukozę, produkty reakcji Amadoriego wytwarzają nadal wiązania krzyżowe. Co więcej, proces ten ulega przyśpieszeniu. Wstępne badania dowodzą, że podobnie dzieje się w organizmie człowieka. Krótkie narażenie organizmu na nagły wzrost stężenia glukozy we krwi, np. po spożyciu na pusty żołądek połowy tabliczki czekolady, powoduje powstanie wystarczającej ilości zasad Schiffa, by przez następne kilka dni powstawały z nich produkty reakcji Amadoriego. Jeżeli sprawa dotyczyć będzie długo żyjących białek, powstaną kompleksy AGE. Tak więc, przenosząc wyniki badań laboratoryjnych do praktyki, należy odradzać jedzenie słodyczy. źródło

(koniec cytatu)

ha po prostu sięgam wcześniej do "zasad Schiffa", czy produktów reakcji Amadoriego. a nie tylko do końcowego efektu w postaci modyfikacji biochemicznej na etapie tkanek.

obawiam się, że obywatel który zjada kawałek sera z miodem, tworzy związki które następnie są przyczyną np. gorszej przewodności włókien nerwowywch*, choć poziom glukozy jest tutaj relatywnie mały.

niepotrzebna jest tu duża ilość glukozy

*)wiem, to silna teza, aby to udowodnić potrzebne by były wieloletnie badania na osobach które odżywiają się w zupełnie odmienny sposób

>Aaaaa- jeden drobiazg- białka naprawdę nie zalegają w żołądku tygodniami.

kierowałem się fragmentem przytoczonym wyżej (cytat) mówiąc o zaleganiu w żołądku

>Pewne aminokwasy są po prostu niezbędne i tyle. To nie jest kwestia stronniczości czy bezstronności. To są podstawy biochemii i fizjologii człowieka.

Jak niezbędne hahaha... ja bez białka żyłem parę miesięcy.

krótko moje tezy:
1.niepotrzebna jest duża ilośc glukozy (do omawianych efekty np. starość)
2.wadliwe aminokwasy moga być bezpośrednio wbudowane (i tu się mogłem mylić)
3.czyste białko staje się często katalizatorem przyśpieszającym niszczenie (omawiane efekty np. starość)

.
08-04-2010 00:11 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>przyzwyczajenie do białka jest takie, że ludzie uzależnieni od ciągłego jego spożycia nie umieją się już bez niego obyć

Jasne. Witaj świecie wypełnionym białkowymi ćpunami Obudź się, kolego. Białka są potrzebne i nie można bez nich żyć- nie dlatego, że biedni ludzie się uzależniają, tylko dlatego właśnie, że są potrzebne.

>>Nie ma czegoś takiego, jak uzależnienie od białka,
>jest uzależnienie od białka

Tak, jasne. Fizjologiczne i biochemiczne. Czy ty może po prostu zapominasz o takim drobiazgu, że białka są zawarte nie tylko w zwierzątkach?

>>Nie wszystkie aminokwasy potrafisz sam zsyntetyzować.
>a obrót wtórny aminokwasów,

Nie wystarczy. One są także zużywane, nie tylko używane. Poza tym organizm traci białka nie tylko zużywając je. Część to takie "straty uboczne". Są liczne badania oceniające zakres rzeczywistej ilości białek wchłanianych i traconych- chociażby przez układ pokarmowy:

Pierwsze wypluwane przez PubMed
Cytat:
Because the digestion of many dietary proteins is incomplete, and because there is a continuous (but variable) entry into the intestinal lumen of endogenous protein and amino acid nitrogen that is also subject to digestion, the fluxes of nitrogen, amino acids, and protein in the gut exhibit a rather complicated pattern.


Pan Harper pisze w swojej Biochemii o odzysku białek:
Cytat:
Wymiana 1-2% całkowitego białka ciała dziennie u zdrowego człowieka wynika głównie z degradacji białka mięśni. 75-80% uwolnio­nych aminokwasów jest wówczas ponownie wykorzystywanych do syntezy białka.


Istnieją konkretne normy dietetyczne zapotrzebowania na poszczególne aminokwasy.

>>kwestię zdobycia podstaw biochemii, fizjologii, biologii komórki...
>nic nie poradzę na to że masz więcej wiedzy

Ale czemu upierasz się przy swoich teoriach wynikających z braku wiedzy? Doczytaj, doucz się. Chcesz? Podeślę na priva podręczniki do biochemii, fizjologii, dietetyki, jeśli chcesz poszerzyć wiedzę, a nie rozwijać teorie tyleż kosmiczne, co merytorycznie wybrakowane. Mam na kompie Biochemię Harpera i Fizjologię Traczyka po polsku i dużo więcej po angielsku. Są bazy artykułów naukowych pisanych przez specjalistów z branży.

>>Co to jest zainfekowane białko??
>z tego co czytam to te w którym są już produkty reakcji Amadoriego

Wytykam słowo "zainfekowane".

>To nie działa w taki sposób, że obywatel zjada kawałek kolagenu ze zmodyfikowanymi łańcuchami białkowymi w kawałku- powiedzmy- karkówki, a następnie ten zmodyfikowany łańcuch jest wklejany w jego tętniczkę.
>Oczywiście szkodliwość tego procesu widoczna jest dopiero na tym etapie, ale
>reakcja ta zachodzi znacznie wcześniej w żołądku i nie w Żołądku, wszędzie tam gdzie mogą się mieszać aminokwasy z glukozą.

Nawet w probówce może w odpowiednich warunkach zachodzić- nikt temu nie przeczy.

>Chyba, że wadliwe białko znajdujące się w miodzie i czekoladzie, mogą być wbudowane, ale ty twierdzisz, że nie?

Nic na to nie wskazuje. Przecież białka są najpierw przez organizm rozkładane, metabolizowane, częściowo degradowane i przekształcane w inne aminokwasy. Zazwyczaj zanim dany konkretny aminokwas zostanie gdzieś wbudowany, dawno nie jest już nawet tym samym aminokwasem, co ten wchłonięty.

>cytuję:
>Glukoza nie jest potrzebna ani do przekształcenia zasad Schiffa w produkty reakcji Amadoriego, ani też dla przekształcenia tych produktów w kompleksy AGE. Najprostszym dowodem na to jest dodanie białek do probówki zawierającej roztwór glukozy. Jeżeli po pewnym czasie inkubacji usunie się z probówki glukozę, produkty reakcji Amadoriego wytwarzają nadal wiązania krzyżowe.

Wiązania krzyżowe powstają między już zmodyfikowanymi białkami po prostu, gdy już wstępna modyfikacja zaszła dzięki glukozie.


>sięgam wcześniej do "zasad Schiffa", czy produktów reakcji Amadoriego. a nie tylko do końcowego efektu w postaci modyfikacji biochemicznej na etapie tkanek.
>obawiam się, że obywatel który zjada kawałek sera z miodem, tworzy związki które następnie są przyczyną np. gorszej przewodności włókien nerwowywch*, choć poziom glukozy jest tutaj relatywnie mały.
>

W cukrzycy po prostu tworzenie tych dalszych metabolicznych produktów glikacji jest dodatkowo warunkowane zachodzącymi w tkankach mechanizmami dodatkowymi zaburzeniami komórkowego metabolizmu- hiperaktywacją szlaku poliolowego, zaburzeniami równowagi NADP/NADPH, mioinozytolu, sorbitolu, kinazy C. Sama reakcja Amadoriego czy formowanie zasady Schiffa jest odwracalne, ale kombinacja długotrwałej glikemii daje nie tylko glikację. Sama glikacja jeszcze niekoniecznie prowadzi do produkcji AGEs i np. neuropatii. Chcesz artykuł o neuropatii cukrzycowej?

>>białka naprawdę nie zalegają w żołądku tygodniami.
>kierowałem się fragmentem przytoczonym wyżej (cytat) mówiąc o zaleganiu w żołądku
Tu jest to bardziej zgodnie z prawdą opisane. Zastrzegam- reszty witryny nie sprawdzałam- po prostu podstawy fizjologii trawienia w tej notatce mają sens, a akurat żadnego podręcznika on-line nie mam.

>>Pewne aminokwasy są po prostu niezbędne i tyle.
>Jak niezbędne hahaha... ja bez białka żyłem parę miesięcy.

Tzn? Co jadłeś? Jak utrzymywałeś bilans azotowy?
Poza tym dowody anegdotyczne to głównie za anegdotę właśnie mogą służyć.

>1.niepotrzebna jest duża ilośc glukozy
Potrzebna jest odpowiednia ilość glukozy.

>2.wadliwe aminokwasy moga być bezpośrednio wbudowane
Brak przesłanek.

>3.czyste białko staje się często katalizatorem przyśpieszającym niszczenie
Co to jest czyste białko? Co to (twoim zdaniem) jest katalizator? Co planujesz spożywać, skoro białek i cukrów nie pochwalasz?
Najlepiej przejść na fotosyntezę

Czy ty na pewno nie jesteś trollem?
09-04-2010 15:17 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>>przyzwyczajenie do białka jest takie, że ludzie uzależnieni od ciągłego jego spożycia nie umieją się już bez niego obyć
>Jasne. Witaj świecie wypełnionym białkowymi ćpunami Obudź się, kolego. Białka są potrzebne i nie można bez nich żyć- nie dlatego, że biedni ludzie się uzależniają, tylko dlatego właśnie, że są potrzebne.

Nie są potrzebne tylko przypadki ludzi którzy nie jedzą w ogóle białka są nieliczne.

>>>Nie ma czegoś takiego, jak uzależnienie od białka,
>>jest uzależnienie od białka
>Tak, jasne. Fizjologiczne i biochemiczne. Czy ty może po prostu zapominasz o takim drobiazgu, że białka są zawarte nie tylko w zwierzątkach?

W bliskim kręgu znanych osób (najlepiej zróżnicowanych wiekiem i statutem materialnym) można znaleźć ludzi który utrzymują się na glukozie mimo, że jedzą białko, przeważnie mają wewnętrzne standardy, silniejsze ego, przejawiają opór psychiczny.

Niestety inne osoby jedzące te same białko, zajmują się dłubaniem w nosie, wierzgają nogami i słuchają łatwej muzyki.

dla mnie sposób życia konkretnej osoby, to żywy przykład biochemii

>Istnieją konkretne normy dietetyczne zapotrzebowania na poszczególne aminokwasy.
dla ludzi starszych są znaaaacznie przekroczone.

>Ale czemu upierasz się przy swoich teoriach wynikających z braku wiedzy?

sugerowany brak wiedzy kompensuję doświadczeniem które mam znacznie większe niż ty.

>Doczytaj, doucz się. Chcesz? Podeślę na priva podręczniki do biochemii, fizjologii, dietetyki, jeśli chcesz poszerzyć wiedzę, a nie rozwijać teorie tyleż kosmiczne, co merytorycznie wybrakowane. Mam na kompie Biochemię Harpera i Fizjologię Traczyka po polsku i dużo więcej po angielsku. Są bazy artykułów naukowych pisanych przez specjalistów z branży.
za ewentualnie przesłane książki będę wdzięczny, niestety angielski znam za słabo, więc teksy po angielsku odpadają

Chciałbym przestrzec, kryje się tu pewne niebezpieczeństwo, takie książki mogą sprowadzić na złą drogę i wtedy stajemy się polem eksperymentów medycznych przeprowadzanych na samym sobie (przykład własny)

> Sama reakcja Amadoriego czy formowanie zasady Schiffa jest odwracalne, ale kombinacja długotrwałej glikemii daje nie tylko glikację. Sama glikacja jeszcze niekoniecznie prowadzi do produkcji AGEs i np. neuropatii. Chcesz artykuł o neuropatii cukrzycowej?
podobny kiedyś czytałem, ja bardziej tak wiedzę mierzę wedle własnych potrzeb a z artu poświęconego neuropatii mogę mieć niewielki pożytek

>Tu jest to bardziej zgodnie z prawdą opisane. Zastrzegam- reszty witryny nie sprawdzałam- po prostu podstawy fizjologii trawienia w tej notatce mają sens, a akurat żadnego podręcznika on-line nie mam.

Podany na stronie to chyba przewidywany czas. Przyspieszyć (skrócić czas w żołądku) można gdy przestawi się organizm do bardzo częstego jedzenia i przyśpieszy metabolizm. Można także zwolnić (wydłużyć czas w żołądku) gdy przestawi się organizm do bardzo rzadkiego jedzenia.

>>>Pewne aminokwasy są po prostu niezbędne i tyle.
>>Jak niezbędne hahaha... ja bez białka żyłem parę miesięcy.
>Tzn? Co jadłeś? Jak utrzymywałeś bilans azotowy?
>Poza tym dowody anegdotyczne to głównie za anegdotę właśnie mogą służyć.

>Jak utrzymywałeś bilans azotowy?
Tak, aby utrzymać niską ilość azotu w organizmie. Po dwóch dniach głodu jest ujemny, Białka w ogóle nie jadłem, żadnej soi, mleka.

>Co jadłeś?
węglowodany proste, nie cukier, ale tanie z niższych półek, więc dieta bardzo ekonomiczna.

>>1.niepotrzebna jest duża ilośc glukozy
>Potrzebna jest odpowiednia ilość glukozy.

Pół tabliczki czekolady, trochę miodu. Teraz będziemy wszyscy optymalni

>>2.wadliwe aminokwasy moga być bezpośrednio wbudowane
>Brak przesłanek.

No tak, ale przy aminokwasach pojawia się więcej insuliny, związków takich które pozwalają np. przeniknąć barierę krew-mózg. To już doprawdy wybuchowa mieszanka - łączenie glukozy, fuktozy z białkiem: dżemy, miody, czekoladki. Później takie coś kleiste idzie w wątrobę. Fu.
Lepiej pasztet. hahaha

>>3.czyste białko staje się często katalizatorem przyśpieszającym niszczenie

>Co to jest czyste białko?
Wspomniana przez ciebie karkówka.(na dodatki chemiczne E - nie zwracać uwagi, gdyż nie mają znaczenia)

>Co to (twoim zdaniem) jest katalizator?
Dodanie katalizatora przyśpiesza szybkość reakcji.
Dodanie białka przyśpiesza szybkość reakcji.

> Co planujesz spożywać, skoro białek i cukrów nie pochwalasz?
>Najlepiej przejść na fotosyntezę

Białek nie bo zmieniają strukturę ciała.
A do cukrów, jeżeli mogą być tak utylizowane jako energia (jak tłuszcze) to są w porzo.

Poza tym białka i cukry są odpowiedzialne za dynamikę życia.
Lepsze samochody, więcej kasy.
Wybór do każdego należy.

>
09-04-2010 23:39 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Troll zatem. Minusy za trollizm i sianie szkodliwej propagandy. Tfu, tfu, tfu. Nas tu przecież młodzież ucząca się czyta niekiedy. A kysz.
10-04-2010 05:17 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
Wisz, żeby sprzeczać się z fachowcem, nie mając wiedzy trzeba być idiotą.
01-04-2010 00:42 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>>Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak.
>>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.
>Możesz sprecyzować, co masz na myśli?

Jemu chyba chodzi o to, że spożycie mięsa obciąża nerki. Jestem skłonna to uznać - kiedy byłam po awarii nerek, miałam wyłączone mięso przez 3 tygodnie, a teraz jem tyle, żeby nie cierpieć i tyle, żeby się nie męczyć. W moim przypadku "balanced diet" nabiera nowego wymiaru..

>>przekonania na temat stanu własnego zdrowia, nie są najlepszy wskaźnikiem stanu zdrowia
>Odnoszę wrażenie, że akurat Elka w kwestii zdrowia kieruje sie nie tylko własnymi przekonaniami, ale także nader częstymi badaniami laboratoryjnymi i obrazowymi.

Ta jest! Co miesiąc siedzę i mnie wypompowują. Od tego roku - co kwartał, jeśli nadal będę się tak ładnie chować.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
01-04-2010 16:32 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>>>Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak.
>>>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.
>>Możesz sprecyzować, co masz na myśli?
>Jemu chyba chodzi o to, że spożycie mięsa obciąża nerki. Jestem skłonna to uznać - kiedy byłam po awarii nerek, miałam wyłączone mięso przez 3 tygodnie, a teraz jem tyle, żeby nie cierpieć i tyle, żeby się nie męczyć. W moim przypadku "balanced diet" nabiera nowego wymiaru..

Bo twoje nerki były chore Nerki służą m.in. właśnie do pozbywania się produktów przemian białkowych przecież.
01-04-2010 23:25 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Bo twoje nerki były chore Nerki służą m.in. właśnie do pozbywania się produktów przemian białkowych przecież.

Dokładnie. Dlatego właśnie, zakładając, że mówimy o osobie z uszkodzonymi nerkami zjadającej horrendalne ilości mięsa, mogę uznać odpowiedź, że mięso może czasem szkodzić...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
01-04-2010 00:56 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>ale nie wiemy co je

Je nabiał, ryby i mięso. W takich proporcjach, w jakich wymaga tego jej organizm.

>>Mój organizm wymaga ryb i czerwonego mięsa. Ryb częściej, prawda, ale jednak.
>lunchmeat jest lepszy niż tuńczyk w konserwie, bo zawiera więcej energii. Białko przy przetwarzaniu na energię, pozostawia dużo syfu.

Tam, niżej, w poście do Liliac piszę nt.

>mdleć można z powodu niskiego ciśnienia, ja wolę mieć niższe niż żeby miała mi pęknąć żyłka w mózgu.

Mam jedno i drugie, ale po wprowadzeniu odpowiedniej diety - nie tak często, jak kiedyś. Teraz mdleję, jak się nie dopompuję płynami. Kiedyś mdlałam, bo organizm twierdził, że jest niedożywiony. Mimo nadwagi. Proste? Proste.

>Nie wiem czy jesz węglowodany.

Czasami. Makaron orkiszowy, chleb żytni, fasolę, czasem ryż, częściej kaszę gryczaną - tego typu rzeczy, ale mało. Ale nie za często, bo się po większej ilości źle czuję. Insulinooporność też utrudnia sprawę. Muszę się pilnować. Głównie warzywka w postaci surowej lub parowanej i dodatki.

>przekonania na temat stanu własnego zdrowia, nie są najlepszy wskaźnikiem stanu zdrowia

To nie są przekonania. To jest suma wyników badań, obserwacji lekarzy, objawów, diagnoz. Ja sobie sama diety od dawna nie wymyślam.

>Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.

Wiem. Dlatego mięso głównie jem od pana, który sam hoduje zwierzątka i zabija je szybko, bez zbytniego okrucieństwa. Staram się unikać mięsa z masowej hodowli, bo bywa naszpikowane hormonami, a ja i tak mam swoje już porąbane, cudzych mi nie trzeba


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Besaleelem (160 punktów)
>>ale nie wiemy co je
>Je nabiał, ryby i mięso. W takich proporcjach, w jakich wymaga tego jej organizm.
po cho.lerę jej to

>>mdleć można z powodu niskiego ciśnienia, ja wolę mieć niższe niż żeby miała mi pęknąć żyłka w mózgu.
>Mam jedno i drugie, ale po wprowadzeniu odpowiedniej diety - nie tak często, jak kiedyś. Teraz mdleję, jak się nie dopompuję płynami. Kiedyś mdlałam, bo organizm twierdził, że jest niedożywiony. Mimo nadwagi. Proste? Proste.

ja kiedyś nie miałem zawrotów głowy, ale z reguły jadłem same proteiny

>>Tzn. widziałem jak krowa w ubojni wyje, w oczach pojawiają się łzy, zanim powali się ją na ziemię, i nawet wtedy wierzga nogami, myślę, że ona jest świadoma, podobnie jak świnia i pies.
>Wiem. Dlatego mięso głównie jem od pana, który sam hoduje zwierzątka i zabija je szybko, bez zbytniego okrucieństwa. Staram się unikać mięsa z masowej hodowli, bo bywa naszpikowane hormonami, a ja i tak mam swoje już porąbane, cudzych mi nie trzeba

to szlachetne
01-04-2010 23:32 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
Przepraszam, ręce mi opadły. Nie mam siły.

Jadłam, jem i będę jadła mięso, bo bez mięsa źle się czuję. Jadła, je i będzie jadała mięso moja dietetyczka, bo się z tym jedzeniem dobrze czuje. To tak trudno pojąć?

Jeżeli Tobie jest dobrze na soi, soczewicy, przetworach mleka itp to proszę Cię bardzo, cieszę się, kontynuujcie towarzyszu. Na zdrowie. Smacznego Ale mnie proszę nie liczyć.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)

>A skąd to wiesz? Bardzo łatwo jest nie jeść mięsa, wielu ludzi nie je mięsa.
>Spróbuj.

A skąd to wiesz? Bardzo łatwo jest nie być złym, wielu ludzi zachowuje się dobrze, nie kłamie, nie pije, nie zabija. No i?
I tu nie chodzi o fakt, że łatwo jest lub nie jest jeść mięsa - a oto w jakich warunkach ono powstaje. Sądzę, że na gatunku takim jak my, ciąży swego rodzaju odpowiedzialność za świat, którym coraz lepiej zarządzamy. No, ale mogę się przecież mylić.
Podobnie jak Ty. Wątpliwości, ha, uber alles.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>A skąd to wiesz? Bardzo łatwo jest nie jeść mięsa, wielu ludzi nie je mięsa.
>>Spróbuj.
>A skąd to wiesz? Bardzo łatwo jest nie być złym, wielu ludzi zachowuje się dobrze, nie kłamie, nie pije, nie zabija. No i?
>I tu nie chodzi o fakt, że łatwo jest lub nie jest jeść mięsa - a oto w jakich warunkach ono powstaje. Sądzę, że na gatunku takim jak my, ciąży swego rodzaju odpowiedzialność za świat, którym coraz lepiej zarządzamy. No, ale mogę się przecież mylić.
>Podobnie jak Ty. Wątpliwości, ha, uber alles.
>

Zacznij zmieniać świat od siebie, i nie jedz mięsa.
Ja tak zrobiłem.

Powodzenia,
Adam
26-03-2010 18:44 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zacznij zmieniać świat od siebie, i nie jedz mięsa.
>Ja tak zrobiłem.

   Ale chyba Ci umknęło, że zmienić świat można zaczynając od siebie i na sobie kończąc, bo cóż możesz zmienić na świecie? Możesz zmienić jedynie swoją jego percepcję.
   Chyba, że co innego rozumiemy pod słowem "świat".

    Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być, ale nie są też inne, jak ktoś tu ma ładnie w stopce napisane.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Zacznij zmieniać świat od siebie, i nie jedz mięsa.
>>Ja tak zrobiłem.
>   Ale chyba Ci umknęło, że zmienić świat można zaczynając od siebie i na sobie kończąc, bo cóż możesz zmienić na świecie? Możesz zmienić jedynie swoją jego percepcję.

Być może tak naprawdę to jest to samo.

>   Chyba, że co innego rozumiemy pod słowem "świat".
>    Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być, ale nie są też inne, jak ktoś tu ma ładnie w stopce napisane.

No właśnie, j.w.

Adam
26-03-2010 21:02 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>Zacznij zmieniać świat od siebie, i nie jedz mięsa.
>Być może tak naprawdę to jest to samo.
   Więc po co dajesz komuś rady, które może tylko Twój świat zmieniają?
   A prawie na pewno czyjś świat zmienią inaczej.

   Jedyna myśl, jaka mi się nasuwa, to taka, że samo radzenie komuś coś Ci zmienia, załatwia.

>No właśnie, j.w.
   Na pewno?
26-03-2010 21:29 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>>>Zacznij zmieniać świat od siebie, i nie jedz mięsa.>Być może tak naprawdę to jest to samo.
>   Więc po co dajesz komuś rady, które może tylko Twój świat zmieniają?
>   A prawie na pewno czyjś świat zmienią inaczej.
>   Jedyna myśl, jaka mi się nasuwa, to taka, że samo radzenie komuś coś Ci zmienia, załatwia.
>>No właśnie, j.w.
>   Na pewno?

okej, zrozumiałem, dzięki.
27-03-2010 14:26 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Ale chyba Ci umknęło, że zmienić świat można zaczynając od siebie i na sobie kończąc, bo cóż możesz zmienić na świecie? Możesz zmienić jedynie swoją jego percepcję.
>   Chyba, że co innego rozumiemy pod słowem "świat".

Kłamczuszek i hipokryta, nie ładnie

Dodatkowo sam w innych wątkach opisuje siebie jako pragnącego zmieniać i kształtować świat przez wpływanie (wtrącanie się, wpierdalanie się z buciorami w cudze życie?).


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 15:52 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... zmienić świat można zaczynając od siebie i na sobie kończąc, bo cóż możesz zmienić na świecie?

>Kłamczuszek i hipokryta, nie ładnie

   Zacytuję coś tam napisał, zakłamany kurczaczku: Adamiak stwierdza, że jedyny dozwolony rodzaj "zmieniania świata" to zmienianie siebie, a wszytko inne to zideologizowana hipokryzja...

   Jeśli nie odróżniasz znaczenia słowa "można" od "jedynego dozwolonego sposobu", to boże miej w opiece wszystkich, którzy mają z tobą do czynienia, tani faryzeuszku.
   No i gdzieś ty co o hipokryzji wyczytał, zmyślaczu?

>Dodatkowo sam w innych wątkach opisuje siebie jako pragnącego zmieniać i kształtować świat przez wpływanie (wtrącanie się, wpierdalanie się z buciorami w cudze życie?).
   Taki duży chłopiec a nie potrafi trzymać swoich fobii na wodzy - nie przeklinaj, "Sylwek" -wiem, to trudne, ale choć postaraj się w tę świętą sobotę.

PS Z Adamem Wojtkiewiczem zrozumieliśmy się doskonale, tylko ty, "Sylwuś", masz trudności, jak zwykle, eh!
Sylwek (15472 punktów)
Ta.

A lekcje wicia się niczym piskorz podejmujesz u Ratziego?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
27-03-2010 16:38 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ta.
>A lekcje wicia się niczym piskorz podejmujesz u Ratziego?

   Malutki, skurczaczek...      ...   

   Nawet minusa mi na ciebie szkoda.
31-03-2010 10:27 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> .. Sądzę, że na gatunku takim jak my, ciąży swego rodzaju odpowiedzialność za świat, którym coraz lepiej zarządzamy.

Przypuszczalnie wiele osób (do których i siebie zaliczam) podziela poczucie "swego rodzaju odpowiedzialności". Sądzę, że to poczucie przekłada się na realną odpowiedzialność, gdy nie "ciąży", lecz jest konstruktywnym (cokolwiek to znaczy) wyborem.
Swój stosunek do zwierząt widzę w dwu zasadach:
- traktować je nie gorzej niż niż traktuje je przyroda,
- traktować je nie lepiej niż ludzi.

Wynika stąd prawo do skracania życia zwierząt (jako i przyroda je skraca) i do hodowli na ubój (w warunkach nie gorszych niż naturalne). To, co zrobię z mięsem ze zwierzęcia zabitego przez drobnoustroje lub innego drapieżcę (lub przeze mnie), jest już rzeczą gustu. W moim subiektywnym odczuciu, jako że mniej lubię np. muchy niż ludzi, nie należy zabraniać korzystania z ciał zwierząt.

> No, ale mogę się przecież mylić.

P.S. Dodatkowym ograniczeniem, jakie postawiłbym w kwestii uboju, jest niezabijanie organizmów 'posiadających' imiona własne. Dlatego nie należy, jak mniemam, nadawać imion istotom potencjalnie rzeźnym.
31-03-2010 12:53 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)

>P.S. Dodatkowym ograniczeniem, jakie postawiłbym w kwestii uboju, jest niezabijanie organizmów 'posiadających' imiona własne. Dlatego nie należy, jak mniemam, nadawać imion istotom potencjalnie rzeźnym.
maja numery(można uznać za imię) i dokumenty
31-03-2010 13:55 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>maja numery(można uznać za imię) i dokumenty
No to się Godwin' owy krzyk o obozach zacznie.
marek milczewski (2335 punktów)
napisałem kilka postów i nie wchodzą!!!!
Czy niektórym z Was też?


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
26-03-2010 15:10 
 Ocena 2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Jak nie wchodzi, to zwilż nieco.
A tak poważnie, nie mam pojęcia i pytanie - skoro inne nie dały rady, dlaczego akurat ten spenetrował mój wątek? Widocznie wina leży po Twojej stronie - jak dodałem swój post, a pisałem go zbyt długo, zostałem automatycznie wylogowany i mimo, iż clicknąłem co trzeba, nie miało to efektu - dlatego najlepiej czasem kopiować swój tekst, zwłaszcza jak to wypowiedź dłuższa.
Pozdrawiam.
Besaleelem (160 punktów)
>To się nazywa RZECZYWISTOŚĆ i ona jest taka, a nie inna.

dokładnie, ludzie spożywający duże ilości mięsa trudniej myślą przykładami kontr..faktycznymi.
Tą zależność łatwo sprawdzić nawet w bliskiej rodzinie, u osób które odżywiają sie dużą ilością mięsa.
zolv (1640 punktów)
>I tak zastanawiam się, już nawet pomijając ohydę tego, co robi nasz rodzaj, by żyć - czy to
>absolutnie jedyne wyjście - ażeby jeden gatunek musiał rozwijać się kosztem drugiego? Wegetarianizm
>to nie odpowiedź, ewolucyjnie przystosowanego żołądka do mięsiwa nie zmienisz 'od tak', a wszelkie
>smęcenie o tym 'jakie to straszne i smutne', a następnie robienie tego co zwykle, również nie ma
>sensu. Czyli, że jak - mus pogodzić się z przeznaczeniem drapieżcy?

Według mnie jest rozwiązanie.
Zgodzić się trzeba, że idea cierpienia siedzi w mózgach (lub odpowiednich jednostek centralnych) wszelakich istot. Dlatego właśnie cierpi człowiek, krowa, pies, mysz, kurczak, ... ale już nie drzewo, burak czy soja. Dlatego też należy genetycznie lub przez sterowany dobór naturalny wyhodować np.: kurczaka bez głowy (czytaj: bez mózgu (czytaj: bez miejsca gdzie odbierałby cierpienie)). Oczywistym jest, że taki kurczak nie byłby w stanie sam funkcjonować a mianowicie znaleźć sobie pokarmu czy już o rozmnażaniu nie mówię. Byłby to taki sztucznie wytworzony przez człowieka twór właśnie dla celów gastronomicznych. Byłaby to w zasadzie taka żywa tkanka aniżeli zwierzę. Ale tyle wystarczy.

Kurczak nie cierpi a my możemy sobie zrobić gotowaną pierś z tegoż kurczaka I wszyscy zadowoleni.

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Poniekąd ciekawy pomysł, ale niespecjalnie - np. ja - wiem, czy uda się rozwój jakiegokolwiek organizmu zwierzęcego (w tym człowieka) bez mózgu - wszakże to on odpowiedzialny jest niemal za wszystko, podobnie jak i rozwój; kontrolowanie metabolizmu, zachowanie ciepłoty ciała i wszelkie inne funkcje niezbędne do funkcjonowania. A nuż, jakiś suplement? Ale tak skomplikowany i złożony? (Nawet kurczaka.)
Sądzę, że to temat na osobny, równie szeroki wątek.
Pozdrawiam.
26-03-2010 22:42 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Można hodować same włókna mięśniowe, podobno niezłe w smaku, tylko na razie ok, 10 razy droższe niż tradycyjne mięso.Ale to się szybko zmieni.
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Jakiś link, który potwierdzi rzetelność tej informacji..?
29-03-2010 09:48 
 Ocena 6 na 6
Chlodwig (10939 punktów)
>Można hodować same włókna mięśniowe

Ja poproszę jeszcze o hodowlę, jelit, żołądków, nerek, skóry, słoniny, boczku(jeżeli to możliwe), ścięgien, kości, rogów, ee... w ogóle wszystkiego. I to o właściwościach (nie tylko smakowych) najróżniejszych gatunków. Wszystko to jest mi potrzebne.
29-03-2010 12:30 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ja poproszę jeszcze o hodowlę (...) rogów
Ale to chyba nie do jedzenia?
Ostrożnie z tymi rogami...
29-03-2010 15:48 
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)
>>Ja poproszę jeszcze o hodowlę (...) rogówAle to chyba nie do jedzenia?
>Ostrożnie z tymi rogami...

Łyżki, grzebienie, ale przede wszystkim łuki. Refleks bez rogu to raczej nie bałdzo, a i do prostego się przyda.
30-03-2010 07:18 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Łyżki, grzebienie, ale przede wszystkim łuki. Refleks bez rogu to raczej nie bałdzo, a i do prostego się przyda.
Na grzebienie najlepszy jest szylkret. To ja jeszcze postuluję hodowlę żółwiowych karapaksów.
30-03-2010 08:34 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)

>Na grzebienie najlepszy jest szylkret. To ja jeszcze postuluję hodowlę żółwiowych karapaksów.

Prawda lepszy, ale ja jestem prosty zbrojny, na trzech łanach(nawet nie frankońskich a chełmińskich) w zamian za stawiennictwo w pancerzu i z mieczem osadzon. Nawet na serwiensa nie bałdzo mnie stać.
30-03-2010 09:10 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Prawda lepszy, ale ja jestem prosty zbrojny, na trzech łanach(nawet nie frankońskich a chełmińskich) w zamian za stawiennictwo w pancerzu i z mieczem osadzon. Nawet na serwiensa nie bałdzo mnie stać.

Się nic nie przejmuj .
Taki np. Rycerz Eustachy Dreptak był tak krańcowo ubogi,
że ni miał nawet zbroi, by w niej uderzyć na wrogi...
.
30-03-2010 16:10 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Prawda lepszy, ale ja jestem prosty zbrojny, na trzech łanach(nawet nie frankońskich a chełmińskich) w zamian za stawiennictwo w pancerzu i z mieczem osadzon. Nawet na serwiensa nie bałdzo mnie stać.

Hem, hem, a na czyich łanach? Czy łuk jest wyższy niż klasyczna 20/22?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Chlodwig (10939 punktów)

>Hem, hem, a na czyich łanach? Czy łuk jest wyższy niż klasyczna 20/22?

Eee... a co to "klasyczna 20/22'?
31-03-2010 01:19 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Hem, hem, a na czyich łanach? Czy łuk jest wyższy niż klasyczna 20/22?
>Eee... a co to "klasyczna 20/22'?

Łuk zazwyczaj ma naciąg. Naciąg w tutejszym klimacie zazwyczaj określa się w kilogramach. Najpopularniejsze łuki osób już strzelających rekreacyjnie jakiś czas to właśnie te o naciągu 20 lub 22 kg, ale widziałam ludzi strzelających i z 18. Historyczni strzelający głównie z łuków czysto drewnianych wyjścia za bardzo nie mają, jako iż drewniane występują przeważnie powyżej 25.

Czyżby Draby?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
31-03-2010 07:35 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)

>Łuk zazwyczaj ma naciąg. Naciąg w tutejszym klimacie zazwyczaj określa się w kilogramach. Najpopularniejsze łuki osób już strzelających rekreacyjnie jakiś czas to właśnie te o naciągu 20 lub 22 kg, ale widziałam ludzi strzelających i z 18. Historyczni strzelający głównie z łuków czysto drewnianych wyjścia za bardzo nie mają, jako iż drewniane występują przeważnie powyżej 25.
>Czyżby Draby?

Aaa... łuk ma być dla liliac, choć pewno też będę strzelać. Polecam jej grozerowy refleks 25kg. Chciałem 30 ale po namyśle doszedłem do wniosku, że na turniejowe dystanse będzie za ciężki. Liliac jest w Wolnej Kompanii Piechoty Lekkiej a ja od kilkunastu(dwudziestu?) lat nigdzie. Zaczynałem w Zakonie Trzech Mieczy, potem szlajałem się samopas po Gniewie, następnie w Zgromadzeniu Rycerzy Gdańskich i Kręgu Rycerzy Gdańskich.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Aaa... łuk ma być dla liliac, choć pewno też będę strzelać. Polecam jej grozerowy refleks 25kg.

Lilac to ma rękę...

> Chciałem 30 ale po namyśle doszedłem do wniosku, że na turniejowe dystanse będzie za ciężki. Liliac jest w Wolnej Kompanii Piechoty Lekkiej a ja od kilkunastu(dwudziestu?) lat nigdzie. Zaczynałem w Zakonie Trzech Mieczy, potem szlajałem się samopas po Gniewie, następnie w Zgromadzeniu Rycerzy Gdańskich i Kręgu Rycerzy Gdańskich.

A ja, dawno temu, kiedy świat był młody, a słońce było jaśniejsze, albo to ja lepiej widziałam... eee.. no, w każdym razie jakiś czas temu, służyłam pod III Regimentem. Z doskoku, oczywiście, bo nie jestem z Gdańska. W każdym razie, chodziłam właśnie z ich glejtem, im rozrabiałam w obozach Potem chwilę przyjaźniłam się z Trzynastką, ale już nie tak aktywnie, z bardzo prostych powodów - powoli zaczynałam nie mieć czasu na nic. Wolnej Kompanii nie kojarzę. Ja z łuczników znałam Fiannę, oni się w tym specjalizowali.
Ach, stare piękne czasy. Gdzieś mam zdjęcia, jak to Jagiełło z konia spadł
Ciekawe, czy ktoś jeszcze w ogóle działa z tamtych znajomych. W Trzynastce, jak ostatnio się przypadkiem dowiedziałam, praktycznie same młode, nowe.
Czasami czuję się bardzo staro..


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
31-03-2010 16:39 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Aaa... łuk ma być dla liliac, choć pewno też będę strzelać. Polecam jej grozerowy refleks 25kg.
>Lilac to ma rękę...

Ale na pewno nie taką, by naciągnąć tę wymyśloną przezeń trzydziestkę
31-03-2010 16:55 
 Ocena 1 na 1
Adam Gliniany (398 punktów)
>>>Aaa... łuk ma być dla liliac, choć pewno też będę strzelać. Polecam jej grozerowy refleks 25kg.
>>Lilac to ma rękę...
>Ale na pewno nie taką, by naciągnąć tę wymyśloną przezeń trzydziestkę
Chęci chęciami ale na większości turniejów wystarczy 21kg. Ja osobiście używam 27kg i często jest to zbyt dużo.
31-03-2010 17:12 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>>Aaa... łuk ma być dla liliac, choć pewno też będę strzelać. Polecam jej grozerowy refleks 25kg.
>>>Lilac to ma rękę...
>>Ale na pewno nie taką, by naciągnąć tę wymyśloną przezeń trzydziestkę
>Chęci chęciami ale na większości turniejów wystarczy 21kg. Ja osobiście używam 27kg i często jest to zbyt dużo.

Takoż mi się wydawało.
29-03-2010 15:10 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>Można hodować same włókna mięśniowe
>Ja poproszę jeszcze o hodowlę, jelit, żołądków, nerek, skóry, słoniny, boczku(jeżeli to możliwe), ścięgien, kości, rogów, ee... w ogóle wszystkiego.

No właśnie- wszystkiego, bo o wątróbce np. zapomniałeś, o grasicy, o mózgu
jkl; (5859 punktów)
>Poniekąd ciekawy pomysł, ale niespecjalnie - np. ja - wiem, czy uda się rozwój jakiegokolwiek organizmu zwierzęcego (w tym człowieka) bez mózgu

Czy to znaczy, że można by hodować ludzi bez mózgu na przekąskę?
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
W 'Cannibal Holocaust' przyszłości z pewnością byłaby taka możliwość rozważona.
Sylwek (15472 punktów)
>Czy to znaczy, że można by hodować ludzi bez mózgu na przekąskę?

No a czy człowiek bez mózgu może mieć jakieś prawa?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
31-03-2010 09:09 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>>Czy to znaczy, że można by hodować ludzi bez mózgu na przekąskę?
>No a czy człowiek bez mózgu może mieć jakieś prawa?

Skoro zwierzęce mięso nie podłączone do mózgu, to nie zwierzę,
to człowiek (wyhodowany) bez mózgu, to nie człowiek.
Czy więc dotyczy go bezczeszczenie zwłok i czy w ogóle zjedzenie go można nazwać kanibalizmem?
Besaleelem (160 punktów)
>>Poniekąd ciekawy pomysł, ale niespecjalnie - np. ja - wiem, czy uda się rozwój jakiegokolwiek organizmu zwierzęcego (w tym człowieka) bez mózgu
>Czy to znaczy, że można by hodować ludzi bez mózgu na przekąskę?

Jeśli rozrzucisz na polu mięso zdechłego kruka, inne kruki będą omijać je z daleka.
Reakcja u ludzi na zwłoki ludzkie będzie podobna.
29-03-2010 16:52 
 Ocena 6 na 6
Chlodwig (10939 punktów)

>Jeśli rozrzucisz na polu mięso zdechłego kruka, inne kruki będą omijać je z daleka.

A kto ci takich głupot naopowiadał. Kruk zyżre każdą zoczoną padlinę, bratnią też. Zresztą nie tylko kruk, pozostając przy ptaszkach, widziałeś kiedyś jak kury częstują się padłą koleżanką, lub gołębie żywcem zżerają towarzysza? Bo ja tak.

>Reakcja u ludzi na zwłoki ludzkie będzie podobna.

A o kanibalizmie spożywczym słyszałeś?
Besaleelem (160 punktów)
>>Jeśli rozrzucisz na polu mięso zdechłego kruka, inne kruki będą omijać je z daleka.
>A kto ci takich głupot naopowiadał. Kruk zyżre każdą zoczoną padlinę, bratnią też. Zresztą nie tylko kruk, pozostając przy ptaszkach, widziałeś kiedyś jak kury częstują się padłą koleżanką, lub gołębie żywcem zżerają towarzysza? Bo ja tak.

tą metodę stosują/stosowali raczej rolnicy aby odstraszyć inne ptaki (z tego gatunku)
odstrasza nie obecność mięsa, ale co bardziej prawdopodobne zakodowany mechanizm unikania terenu gdzie nastąpiła śmierć krewniaka. to zasłyszane więc mogę się mylić.

przykład z gołębiami jest o tyle ciekawy, że nie słyszałem, żeby gołębie jadły mięso.

>>Reakcja u ludzi na zwłoki ludzkie będzie podobna.

Racja, w prosektorium można jeść kanapkę, z czasem.
Zresztą, ponoć niesmaczne.

>A o kanibalizmie spożywczym słyszałeś?
>
chętnie usłyszę
31-03-2010 13:07 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Jeśli rozrzucisz na polu mięso zdechłego kruka, inne kruki będą omijać je z daleka.
>>A kto ci takich głupot naopowiadał. Kruk zyżre każdą zoczoną padlinę, bratnią też. Zresztą nie tylko kruk, pozostając przy ptaszkach, widziałeś kiedyś jak kury częstują się padłą koleżanką, lub gołębie żywcem zżerają towarzysza? Bo ja tak.
>tą metodę stosują/stosowali raczej rolnicy aby odstraszyć inne ptaki (z tego gatunku)
>odstrasza nie obecność mięsa, ale co bardziej prawdopodobne zakodowany mechanizm unikania terenu gdzie nastąpiła śmierć krewniaka. to zasłyszane więc mogę się mylić.

Jeden martwy ptak nie odstrasza, śmierć w naturze następuje z tysięcy powodów. Rolnicy niegdyś rzeczywiście wykładali zabite krukowate{na inne ptaki to nie działa - za głupie), ale chodziło o kilka/kilkanaście trucheł.

>przykład z gołębiami jest o tyle ciekawy, że nie słyszałem, żeby gołębie jadły mięso.

Ojciec hodował gołębie więc masz informację z pierwszej ręki.

>Racja, w prosektorium można jeść kanapkę, z czasem.
>Zresztą, ponoć niesmaczne.

Ale co niesmaczne, kanapka czy mięsko prosektoryjne?

>>A o kanibalizmie spożywczym słyszałeś?
>chętnie usłyszę

Istniały, istnieją?, plemiona polujące na ludzi w celach spożywczych, nie chodziło o kanibalizm rytualny, w stylu spożyję część zmarłego aby uzyskać jego przymioty, ale o zdobycie kilkudziesięciu kg mięsa. Plemiona takie powszechnie zwalczano metodą wybicia do nogi. Robili to tubylcy jak i biali koloniści. Ja czytałem o takich społecznościach w Arfyce
i w Indochinach. Ponieważ nikt tych plemion nie badał, wzmianki o nich są raczej rzadkie.
31-03-2010 15:02 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>Racja, w prosektorium można jeść kanapkę, z czasem.
>>Zresztą, ponoć niesmaczne.
>Ale co niesmaczne, kanapka czy mięsko prosektoryjne?
<>Się czepiasz Besaleelema - na pewno chodzi o kanapkę z czasem, tylko się przecinek wklikł był.
   A "niesmaczne ponoć", znaczy jak za często z czasem, wówczas przegryzamy z mordelą i wszystko wraca do normy, z czasem.

>Istniały, istnieją?, plemiona polujące na ludzi w celach spożywczych, nie chodziło o kanibalizm rytualny...
   Do najbardziej znanych przypadków kanibalizmu doszło ok. 1820 r. w Basutolandzie(obecnie Lesotho).
   ...w Europie na masową skalę w latach 1932-1933 w ZSRR, podczas wielkiego głodu na Ukrainie.
Besaleelem (160 punktów)
>>przykład z gołębiami jest o tyle ciekawy, że nie słyszałem, żeby gołębie jadły mięso.
>Ojciec hodował gołębie więc masz informację z pierwszej ręki.
ciekawe

>>Racja, w prosektorium można jeść kanapkę, z czasem.
>>Zresztą, ponoć niesmaczne.
>Ale co niesmaczne, kanapka czy mięsko prosektoryjne?
kanapka smaczna, mowa o mięsie

Ponoć znaczna część drapieżników nie przepada za ludzkim mięsem.
31-03-2010 20:34 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Ponoć znaczna część drapieżników nie przepada za ludzkim mięsem.

   Bo drapieżniki, jak sama nazwa wskazuje, służą do drapania, a nie do przepadania.

   Do przepadania służą przepadnie.
   I przepaście.
31-03-2010 16:37 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Reakcja u ludzi na zwłoki ludzkie będzie podobna.
>Racja, w prosektorium można jeść kanapkę, z czasem.

Z jakim czasem? Już na pierwszych zajęciach prosektoryjnych (zajęcia z anatomii na pierwszym roku medycyny) znajdziesz sporą populację studentów, którzy chętnie wykorzystają chwilową nieobecność asystenta, by spożyć zaległą (np. niedojedzoną w czasie przerwy) kanapkę Niektórzy też bardzo chętnie spożyją śniadanie choćby po to, by podenerwować co wrażliwsze koleżanki
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
W rzeźni jak to w rzeźni
Czas wątpliwości szybko mija
Nie ma miejsca na myślenie
Bo tu się nie myśli, tylko zabija


   Z chińskich mądrości: Człowiek oczywiście powinien jeść mięso. W takiej ilości w jakiej jest w stanie sam upolować.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
27-03-2010 21:38 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>   Z chińskich mądrości: Człowiek oczywiście powinien jeść mięso. W takiej ilości w jakiej jest w stanie sam upolować.
No to wszyscy łapiemy za włócznie i do lasu na polowanie... Zobaczymy, czy będzie bardziej humanitarnie i na jak długo starczy zwierząt. Postulat szlachetny, ale na pewno nie przy 6 miliardach "gąb".
27-03-2010 22:07 
 Ocena 2 na 2
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>No to wszyscy łapiemy za włócznie i do lasu na polowanie...
   Widzę, że masz trudności z rozumieniem abstrakcji, więc wytłumaczę:
   Nie bądź idiotą,
   bo nie jest istotą
   sposób zdobycia,
   a ilość spożycia.


Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
27-03-2010 22:56 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>No to wszyscy łapiemy za włócznie i do lasu na polowanie...
>   Widzę, że masz trudności z rozumieniem abstrakcji, więc wytłumaczę:
>   Nie bądź idiotą,
>   bo nie jest istotą
>   sposób zdobycia,
>   a ilość spożycia.

Doskonale rozumiem, ale nadal niczego to nie zmienia. Średnie roczne spożycie mięsa na świecie to ok. 80kg (czyli jedno prosię) na osobę. Nawet, gdyby ograniczyć to o połowę, to i tak co roku życie poświęcałoby 3 miliardy prosiąt. Trzy miliardy czy sześć miliardów... Przy takich ilościach to bez różnicy. Tak możemy sobie abstrakcyjnie podyskutować i co? Nic...
28-03-2010 00:21 
 Ocena-3 na 3
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>>   Nie bądź idiotą,
>>   a ilość spożycia.
>Doskonale rozumiem, ale nadal niczego to nie zmienia[...]Przy takich ilościach to bez różnicy.
   No, k***a, nie rozumiesz, Spożycie należy zmniejszyć o 99%. Jedynie dzieci potrzebują nieco większej ilości zwerzęcego białka, niż wynosi norma zapotrzebowania w zakresie całej populacji. tymczasem ammy kretyńskie akcje typu "pij mleko, będziesz wielki," które prowadzą do skurwysyńskich tortur bydła. k***a, ja p*****lę. Weź się, k***a, zastanów.

-- Winston Churchill
Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
28-03-2010 00:41 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>... tymczasem ammy kretyńskie akcje typu "pij mleko, będziesz wielki,"...

   Widać, że nie tylko po mleku wielkość osobliwie się jawi.

>... prowadzą do skurwysyńskich tortur bydła. k***a, ja p*****lę. Weź się, k***a, zastanów.
>
-- Winston Churchill
Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.

   ... bo jak nie, to ku*wa Ziółkowski wam pokaże!
28-03-2010 16:33 
 Ocena 10 na 10
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>>   Nie bądź idiotą,
>>>   a ilość spożycia.
>>Doskonale rozumiem, ale nadal niczego to nie zmienia[...]Przy takich ilościach to bez różnicy.
>   No, k***a, nie rozumiesz, Spożycie należy zmniejszyć o 99%. Jedynie dzieci potrzebują nieco większej ilości zwerzęcego białka, niż wynosi norma zapotrzebowania w zakresie całej populacji. tymczasem ammy kretyńskie akcje typu "pij mleko, będziesz wielki," które prowadzą do skurwysyńskich tortur bydła. k***a, ja p*****lę. Weź się, k***a, zastanów.

No to błysnąłeś inteligencją... Gdzie tam mi, maluczkiej do twojego poziomu filozoficzno-moralno-intelektualnego. Już wiem dlaczego tak bydła bronisz...
28-03-2010 17:04 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>   k***a, skurwysyńskich, k***a, ja p*****lę. Weź się, k***a...

>No to błysnąłeś inteligencją... Gdzie tam mi, maluczkiej do twojego poziomu filozoficzno-moralno-intelektualnego. Już wiem dlaczego tak bydła bronisz...

   Nadzwyczaj wykwintnie gwiazdki wychodzą "Ziółkowskiemu", pewnie bardzo wryło mu się w pamięć Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.

   Z akcentem na "prawo" i "wryło".

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365