 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-06-2010 22:37 | Piotrek_84 (631 punktów) | Relacje damsko-męskie
-2 na 2 | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | nomilk (1013 punktów) |
 Zamierzasz nakłaniać racjonalistki do bzykania się z tobą? Dowcipów ciąg dalszy?
three of a perfect pair
|
|
 | | Piotrek_84 (631 punktów) | >  > Zamierzasz nakłaniać racjonalistki do bzykania się z tobą? Dowcipów ciąg dalszy?Nic z tych rzeczy. Chciałem sprowokować do rozpoczęcia poważnej dyskusji na temat panującego w naszej kulturze roszczeniowego stosunku kobiet do mężczyzn. Protestuję przeciwko przeniesieniu tego wątku do Bazgrołów!
|
|
|  | 8 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >Chciałem sprowokować do rozpoczęcia poważnej dyskusji na temat panującego w naszej kulturze roszczeniowego stosunku kobiet do mężczyzn. To w takim razie nie wezmę w tej dyskusji udziału. Nie mam żadnych roszczeń w stosunku do mężczyzn i oczekuję wzajemności. >Protestuję przeciwko przeniesieniu tego wątku do Bazgrołów! A niesłusznie... Bo obrazek taki bazgrołowy bardziej, niż poważny. End of transmission.
|
|
|  | 6 na 8 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Chciałem sprowokować do rozpoczęcia poważnej dyskusji na temat panującego w naszej kulturze roszczeniowego stosunku kobiet do mężczyzn.
Słucham? Ty to tak na poważnie? To powiedz mi, synku, skąd ci przyszło do główki, że kobiety mają roszczeniowy stosunek do mężczyzn? A gdyby nawet udało ci się ten absurd uprawdopodobnić w jakiś sposób, to gdzie znalazłeś wzmiankę o tym, iż to tylko w naszej (w domyśle: zachodniej) kulturze? Nawet ci podpowiem: możesz próbować dowodzenia w oparciu o 10 000 odcinków (jeden lepszy od drugiego, a wszystkie to sama prawda o życiu!) amerykańskiego serialu "Moda na sukces". Pomocna też będzie "Dynastia", "Na wschód od Edenu" czy produkcje krajowe kręcone na bazie kupowanych (głównie w USA) tzw. "formatów". Powodzenia.
A jak już ci się uda coś sensownego zaobserwować, to możemy podyskutować.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| |  | 2 na 4 | Piotrek_84 (631 punktów) | >To powiedz mi, synku, skąd ci przyszło do główki, że kobiety mają roszczeniowy stosunek do mężczyzn?
To nie słyszałeś często powtarzanych przez wiele kobiet frazesów, takich jak:
1. "Mężczyzna musi być głową rodziny" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi być głową rodziny)
2. "Mężczyzna musi być oparciem dla kobiety" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi być oparciem dla mężczyzny)
3. "Mężczyzna musi zapewnić kobiecie bezpieczeństwo" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi mężczyźnie zapewnić bezpieczeństwo)
4. "Mężczyzna musi być twardy" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi być twarda)
5. "Mężczyzna musi być pewny siebie" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi być pewna siebie)
Jakie są efekty tych właśnie często powtarzanych frazesów? Odpowiedź: Wieczne ROSZCZENIA wobec mężczyzn i uprzywilejowanie kobiet. A jakie są tego dalsze efekty? Odpowiedź: Zwalanie wszystkiego na głowę mężczyzny, pozostawianie mężczyzny samego z jego problemami, czego ostateczną konsekwencją jest 5 razy wyższy wskaźnik samobójstw wśród mężczyzn niż wśród kobiet (w 2009 roku samobójstwo popełniło 3739 mężczyzn i tylko 645 kobiet).
>A gdyby nawet udało ci się ten absurd uprawdopodobnić w jakiś sposób, to gdzie znalazłeś wzmiankę o tym, iż to tylko w naszej (w domyśle: zachodniej) kulturze?
Nie mówię, że tylko, ale przede wszystkim. A odpowiedź jest prosta: Gdyż w pozostałych kulturach kobieta jest ubezwłasnowolniona i musi słuchać się swojego pana - mężczyzny. Ma tam o wiele mniejsze pole do działania, niż u nas. Nie ma tam możliwości zaszantażowania swojego męża mówiąc "weź ty wreszcie bądź mężczyzną i zrób coś z tym, albo odchodzę". We wschodnich kulturach generalnie jest tak, że mężczyzna takiej kobiecie powie "siedź cicho, bo jesteś moją żoną i masz mnie słuchać". Więc tam problem roszczeń kobiet wobec mężczyzn jest mniejszy. Kobieta nie może tam mężczyzny tak po prostu zostawić.
Ale wróćmy do tematu...
Wbrew panującym zwyczajom, to kobieta powinna się swoim mężczyzną opiekować i o niego dbać, ponieważ jest silniejsza psychicznie od niego, co potwierdziło już wielu badaczy (dla żądnych źródła tej informacji polecam Google).
Pewnie teraz rzuci się na mnie wielu facetów z tego forum i będą chcieli mnie zjeść za to, że powiedziałem, że facet to słaba płeć. Jest to zrozumiała reakcja, ponieważ ponieważ większość mężczyzn chce zgrywać maczo. Wynika to z tego, że podświadomym (albo nawet i świadomym) celem większości mężczyzn jest zgrywanie silnego. Mężczyźni absolutnie w większości przypadków nie mają zdolności do przyznawania się do swoich słabości, ponieważ uznają to automatycznie jako upokorzenie i hańbę. Ponadto poczucie wartości mężczyzny wzrasta szybko, gdy ma on możliwość deprecjacji wartości innego mężczyzny. Więc, gdy taki gość zobaczy, że jakiś inny facet mówi o swoich słabościach, to zaczyna po nim jechać, śmiać się głośno, wyśmiewać się z niego. Robi to po to, żeby ludzie wokół zobaczyli, jak się wyśmiewa z tego słabego, co ma być takim podświadomym przekazem dla nich, że skoro on się wyśmiewa ze słabego, to sam musi się uważać za bardzo silnego maczosamca. W ten sposób zdobywa wysoką dominującą pozycję wśród mężczyzn, którzy zaczynają czuć do niego respekt, a laski, które go widzą od razu chcą z nim iść do łóżka. To działa na podobnej zasadzie jak u goryli. Były filmy dokumentalne na ten temat. Goryle biją się pięściami po klatce piersiowej i biegają z penisem w stanie erekcji - w ten sposób pokazują swoją siłę i wyższość nad innymi samcami i dzięki temu wszystkie gorylice lecą tylko na nich.
Podobnie z kompleksami - większość mężczyzn ABSOLUTNIE nie ma odwagi przyznać się, że ma kompleksy. A kompleksy jakieś przecież praktycznie każdy ma. Jednak prawie każdy facet będzie dumnie twierdził, że on kompleksów nie posiada. Ja zaś się przyznaję, że mam i wcale się nie boję przyznać do tego. I co się w tym momencie dzieje? Faceci, którzy TEŻ mają swoje własne kompleksy, ale się do nich NIE przyznają,,,, traktują to moje przyznanie się do kompleksów jako okazję do zdeprecjonowania mojej osoby i w ten sposób do podbudowy ich osobistego poczucia wartości i ich męskiego ego.
Suma tych wszystkich czynników (roszczeniowego stosunku kobiet do mężczyzn i bijatyki mężczyzn o to, który te roszczenia najlepiej spełni) prowadzi do tego, że gdy kobieta mówi, że ma problem X, to ludzie myślą "ojejku jaka biedna".... a gdy to mężczyzna mówi, że ma identyczny problem X, to ludzie myślą "hahaha a to ciota, zaje*ać go".
Kobiety nie są przez to przyzwyczajone do tego, żeby facet się przyznawał, że jest słaby, a to powoduje jeszcze większe roszczenia z ich strony i jeszcze większą rywalizację mężczyzn między sobą o to, który lepiej te roszczenia zaspokoi,,,,, a więc błędne koło się nakręca.
Presja wywierana na mężczyzn wzrasta zarówno ze strony wysuwających roszczenia kobiet, jak i ze strony innych rywalizujących z tymi mężczyznami mężczyzn. Psychika nie wytrzymuje - facet idzie się powiesić. Efekt: 3739 samobójstw wśród mężczyzn w 2009 roku. A wśród kobiet tylko 645.
Pewnie jakiś dumny samiec się tu zaraz wypowie, że on jest "silny i nie ma problemów ani lęków, ani kompleksów" i że zawsze służy pomocą kobiecie, bo kobieta "jest najważniejsza i należy o nią dbać", a on "jako mężczyzna liczy się najmniej"... Pewnie tak napisze lub podobnie.
A kobieta wcale nie jest najważniejsza i wcale nie należy o nią dbać bardziej, niż ona sama dba o nas... Tyle.
Spójrzmy jakie kobiety są chciwe i egoistyczne,,,, gdy facet im mówi, że "kobieta nie jest ważniejsza",,, to się oburzają... Ale one same bardzo często mówią, że facet jest mniej ważny, i jakoś faceci najczęściej muszą to przełknąć i udać, że nic nie słyszeli. I to wcale nie jest tylko cecha jakichś gówniar w wieku 22, 23 lat... Tylko tych sporo starszych również.
|
|
| | |  | 5 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | |
|
| | | |  | -2 na 4 |
| | |  | 9 na 11 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Po tym minusie, którym zechciałeś mnie obdarować, właściwie nie powinienem z tobą rozmawiać. Ale wiem, że immanentną cechą młodości jest również głupota, brak życiowych doświadczeń itp.
>To nie słyszałeś często powtarzanych przez wiele kobiet frazesów, takich jak: >1. "Mężczyzna musi być głową rodziny" >2. "Mężczyzna musi być oparciem dla kobiety" >3. "Mężczyzna musi zapewnić kobiecie bezpieczeństwo" >4. "Mężczyzna musi być twardy" >5. "Mężczyzna musi być pewny siebie"
Po pierwsze: sprawdź w słowniku znaczenie słowa "frazes". Jak już to zrobisz, to zapytaj się sam siebie czy właściwie postawiłeś problem. A po drugie: wiesz dlaczego kobiety tak często mówią takie rzeczy? Z prostego powodu: nie ma takich mężczyzn, którzy spełnialiby te kryteria. Nie ma! To może i po trzecie: wiesz dlaczego nie słyszałeś takich postulatów w stosunku do kobiet? Bo one zwyczajnie takie są. Prawie wszystkie.
Ile ty masz lat? A przepraszam, już widzę. 26? A ile miałeś w życiu kobiet? Inaczej i lepiej: z iloma kobietami prowadziłeś wspólne życie?
>Jakie są efekty tych właśnie często powtarzanych frazesów? >Odpowiedź: Wieczne ROSZCZENIA wobec mężczyzn i uprzywilejowanie kobiet.
Brednia, kolego. Ona ma roszczenia, gdy cię opierdoli, że czeka 2 godziny z obiadem, a ty nie raczysz nawet zadzwonić, że się spóźnisz? Ona ma roszczenia, gdy od miesiąca prosi cię o wymianę uszczelek w cieknącym kranie, a ty nie masz czasu bo jest Mundial i leci mecz za meczem? Ona ma roszczenia, gdy raz na kilka lat poprosi cię o kupno czegoś do domu (np. nowej pralki czy firanek)? A już szczytem bezczelności z jej strony jest domaganie się kwiatów chociaż raz do roku (np. na imieniny), nowej kreacji (bo sam mówisz, że się wstydzisz pokazać z nią na mieście) czy... kolacji przy świecach, objęcia i pocałunku! To są dopiero roszczenia! Babom się we łbach poprzewracało! Ale, na szczęście rośnie nowe pokolenie, które pokaże kobietom gdzie jest ich miejsce.
>Gdyż w pozostałych kulturach kobieta jest ubezwłasnowolniona i musi słuchać się swojego pana - mężczyzny. [...] Kobieta nie może tam mężczyzny tak po prostu zostawić.
I tego tak zazdrościsz tamtejszym chłopom? To wyjedź - nic prostszego. Nasze panie zapewne się ucieszą, że o jednego *** mniej.
Z resztą twoich bredni nawet nie chce mi się polemizować, bo nie ma z kim i z czym. Jeszcze tylko dwie sprawy:
>Efekt: 3739 samobójstw wśród mężczyzn w 2009 roku. A wśród kobiet tylko 645.
Nie tylko, lecz aż 645! Aż tylu kobietom nie udało się pokonać życiowych trudności i... męskiego egoizmu. Szkoda tych dziewczyn. Jesteś jednym z tych, którzy mają je na sumieniu.
>A kobieta wcale nie jest najważniejsza i wcale nie należy o nią dbać bardziej, niż ona sama dba o nas... Tyle.
Jasne. Nie dbaj tyle. Zadbaj choćby w połowie tak, jak dbała (a może i dba nadal) o twoją dupę twoja Matka - też kobieta. Jeśli aż na tyle będzie cię stać, to - wierz mi - "twoje" kobiety będą bardzo szczęśliwe.
I mocno popracuj mózgownicą zanim znowu cokolwiek napiszesz.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Ale wiem, że immanentną cechą młodości jest również głupota, brak życiowych doświadczeń itp.Za takie gadanie tym bardziej minus ci się należał.  > Po pierwsze: sprawdź w słowniku znaczenie słowa "frazes". Jak już to zrobisz, to zapytaj się sam siebie czy właściwie postawiłeś problem.Moim zdaniem definicja tego słowa pasuje do kontekstu, w którym go użyłem. Ty możesz mieć inne zdanie. > A po drugie: wiesz dlaczego kobiety tak często mówią takie rzeczy? Z prostego powodu: nie ma takich mężczyzn, którzy spełnialiby te kryteria. Nie ma!A ile jest kobiet, które spełniają te kryteria?? JESZCZE MNIEJ!!! Czy jednak mężczyźni przez to ciągle opowiadają takie rzeczy o kobietach? Nie. > To może i po trzecie: wiesz dlaczego nie słyszałeś takich postulatów w stosunku do kobiet? Bo one zwyczajnie takie są. Prawie wszystkie.HA HA HA HA HA A to mnie ubawiłeś. Już ja widzę te wszystkie kobiety, które spieszą mi z pomocą w każdej chwili, gdy tylko mnie jakiś problem dopadnie,, oj już ja je widzę,,, oczyma duszy mej... xD Rzeczywistość jest jednak odwrotna. > Ile ty masz lat?Tyle ile można wywnioskować z nicku. > A ile miałeś w życiu kobiet?20 > Inaczej i lepiej: z iloma kobietami prowadziłeś wspólne życie?Na dłuższą metę z żadną, gdyż każda mi powiedziała, że jestem "mięczakiem, a nie mężczyzną" i poszła "w las". > Ona ma roszczenia, gdy cię opierdoli, że czeka 2 godziny z obiadem, a ty nie raczysz nawet zadzwonić, że się spóźnisz?HA HA HA Kolego, to ja czekałem dwie godziny z biletami na lotnisku,,, a ona nie przyjechała "bo się rozmyśliła" i jeszcze to ja byłem winny, bo miałem do niej o to pretensje. > Ona ma roszczenia, gdy od miesiąca prosi cię o wymianę uszczelek w cieknącym kranie, a ty nie masz czasu bo jest Mundial i leci mecz za meczem?1. Nie oglądam meczy. 2. Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem faceta? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniała moja matka. Lecz jeśli coś potrafię, to nigdy nie odmawiam. W przeciwieństwie do kobiet! Kobieta wielokrotnie jak coś może, to odmówi, specjalnie, na złość facetowi. > Ona ma roszczenia, gdy raz na kilka lat poprosi cię o kupno czegoś do domu (np. nowej pralki czy firanek)?A to sama nie może sobie kupić? Gdy ja coś chcę, to sam kupuję. Nie stawiaj już kobiety w pozycji takiej niedołęgi, że niby sama sobie pralki nie potrafi kupić.... Feministki powinny w tym miejscu od razu dać ci w dupę. > A już szczytem bezczelności z jej strony jest domaganie się kwiatów chociaż raz do roku (np. na imieniny)A czy mi ona dała kiedykolwiek kwiaty? Nie przypominam sobie. > nowej kreacjiA czy mi ona kupiła kiedyś jakieś ciuchy? Też nie przypominam sobie. > bo sam mówisz, że się wstydzisz pokazać z nią na mieścieNigdy tak nie mówiłem. Ale w moim kierunku takie słowa niejednokrotnie padały - "Zetnij te włosy, bo nie wyglądasz jak mężczyzna tylko jak ciota" itd. > czy... kolacji przy świecachA czy ona mi kiedykolwiek postawiła kolację przy świecach?? Nie przypominam sobie. > objęcia i pocałunku!A czy ona zawsze robi mi loda, gdy mam ochotę? Też nie przypominam sobie. > To są dopiero roszczenia! Babom się we łbach poprzewracało!Owszem, gdyż same dla mężczyzn tego NIGDY nie robią. > I tego tak zazdrościsz tamtejszym chłopom? To wyjedź - nic prostszego. Nasze panie zapewne się ucieszą, że o jednego *** mniej.> Z resztą twoich bredni nawet nie chce mi się polemizować, bo nie ma z kim i z czym.Jesteś wspaniałym przykładem tych facetów, o których wcześniej pisałem. Za nic w świecie nie przyznasz się, że jesteś słabą jednostką i będziesz udawał wielkiego rycerza "obrońcę niewinnych słabych kobiet". Wszystko po to, by się dowartościować i podwyższyć swój status społeczny. Ale wstyd żeby w tym wieku jeszcze się o swój status martwić... > >Efekt: 3739 samobójstw wśród mężczyzn w 2009 roku. A wśród kobiet tylko 645.> Nie tylko, lecz aż 645! Aż tylu kobietom nie udało się pokonać życiowych trudności i... męskiego egoizmu. Szkoda tych dziewczyn. Jesteś jednym z tych, którzy mają je na sumieniu.LOL! A to 3739 mężczyzn to co? Figa z makiem? Trzeba być ślepym, żeby się nie zaniepokoić tą ogromną różnicą. No ale cóż - ty jesteś super maczo samiec i męskich problemów nie chcesz dostrzegać. Tak przy okazji cytat z Leszka Balcerowicza: "Kobiety to ta silna płeć, której przysługują nieuzasadnione przywileje". Odpowiedź prezenterki telewizyjnej Popek na te słowa Balcerowicza: "Ech..." > >A kobieta wcale nie jest najważniejsza i wcale nie należy o nią dbać bardziej, niż ona sama dba o nas... Tyle.> Jasne. Nie dbaj tyle. Zadbaj choćby w połowie tak, jak dbała (a może i dba nadal) o twoją dupę twoja Matka - też kobieta.Ja tutaj nie piszę o relacjach syn-matka, tylko o relacjach partnerskich. Więc to nie ma zastosowania. Dbałość matki o swoje dziecko jest oczywista. Jednak ze strony partnerki NIGDY nie doświadczyłem nawet 5% tej dbałości, którą ja ją obdarzałem. > Jeśli aż na tyle będzie cię stać, to - wierz mi - "twoje" kobiety będą bardzo szczęśliwe.A co z moim szczęściem? > I mocno popracuj mózgownicą zanim znowu cokolwiek napiszesz.I się dziwisz że dostajesz minusy?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Jednak ze strony partnerki NIGDY nie doświadczyłem nawet 5% tej dbałości, którą ja ją obdarzałem.
Chyba pora zmienić babę.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Jednak ze strony partnerki NIGDY nie doświadczyłem nawet 5% tej dbałości, którą ja ją obdarzałem. >Chyba pora zmienić babę.
Ech... Żebym to raz zmieniał? A raczej to one mnie zmieniały. Bo ja nigdy od żadnej nie odszedłem. Zawsze się każdej kurczowo trzymałem. Jednak one odchodziły, szydząc przy tym przy okazji ze spraw, o których im w zaufaniu wcześniej opowiadałem, z moich kompleksów, z moich lęków, z moich wszystkich słabości. To był za każdym razem jeden wielki nóż w plecy.
*****
"Jesteś nikim! Nie jesteś mężczyzną ty cioto! Nigdy nie będziesz miał kobiety, bo zachowujesz się jak pedał! Ty powinieneś być twardy, a ty jesteś zwykły mięczak!"
"Jakim beznadziejnym jesteś kochankiem, tak samo beznadziejny jesteś w życiu!"
"Gardzę twoim jestestwem!"
*****
I zazwyczaj po takich i podobnych słowach więcej z taką panią kontaktu już nie miałem.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >"Jesteś nikim! Nie jesteś mężczyzną ty cioto! Nigdy nie będziesz miał kobiety, bo zachowujesz się jak pedał! Ty powinieneś być twardy, a ty jesteś zwykły mięczak!" >"Jakim beznadziejnym jesteś kochankiem, tak samo beznadziejny jesteś w życiu!" >"Gardzę twoim jestestwem!" >***** >I zazwyczaj po takich i podobnych słowach więcej z taką panią kontaktu już nie miałem.
Czytając twoje brednie jakoś się tym paniom nie dziwię, a nawet jestem skłonny przyznać im raję.
Tobie nie jest potrzebna kobieta. Tobie potrzebny jest psychiatra.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > [center]>"Jesteś nikim! Nie jesteś mężczyzną ty cioto! Nigdy nie będziesz miał kobiety, bo zachowujesz się jak pedał! Ty powinieneś być twardy, a ty jesteś zwykły mięczak!" >>"Jakim beznadziejnym jesteś kochankiem, tak samo beznadziejny jesteś w życiu!" >>"Gardzę twoim jestestwem!" >>***** >>I zazwyczaj po takich i podobnych słowach więcej z taką panią kontaktu już nie miałem.
>Czytając twoje brednie jakoś się tym paniom nie dziwię, a nawet jestem skłonny przyznać im raję. >Tobie nie jest potrzebna kobieta. Tobie potrzebny jest psychiatra.
Czekałem na tą odpowiedź! Idealnie potwierdza ona tylko moją tezę. Dlaczego? Ponieważ, gdyby to jakaś kobieta tutaj narzekała na niedobrych mężczyzn i powiedziała, że została przez nich porzucona z wulgarnymi szydzącymi odzywkami,,, to czy ktoś z forumowiczów powiedziałby jej wtedy, że wcale się tym facetom nie dziwi i że przyznaje im rację? Ano bardzo wątpię.... Raczej by się większość ludzi nad tą kobietą tutaj litowała, co za bidulka i jak strasznie ją źli mężczyźni potraktowali...
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>>Jednak ze strony partnerki NIGDY nie doświadczyłem nawet 5% tej dbałości, którą ja ją obdarzałem. >>Chyba pora zmienić babę. >Ech... Żebym to raz zmieniał? >A raczej to one mnie zmieniały. Bo ja nigdy od żadnej nie odszedłem. Zawsze się każdej kurczowo trzymałem. >Jednak one odchodziły, szydząc przy tym przy okazji ze spraw, o których im w zaufaniu wcześniej opowiadałem, z moich kompleksów, z moich lęków, z moich wszystkich słabości. To był za każdym razem jeden wielki nóż w plecy. >***** >"Jesteś nikim! Nie jesteś mężczyzną ty cioto! Nigdy nie będziesz miał kobiety, bo zachowujesz się jak pedał! Ty powinieneś być twardy, a ty jesteś zwykły mięczak!" >"Jakim beznadziejnym jesteś kochankiem, tak samo beznadziejny jesteś w życiu!" >"Gardzę twoim jestestwem!" >***** >I zazwyczaj po takich i podobnych słowach więcej z taką panią kontaktu już nie miałem.
Boże, jakie smutne! Bardzo Panu współczuję! Jako starzec mogę Panu powiedzieć, że mam całkiem odwrotne doświadczenia. Moje koleżanki, przyjaciółki, kochanki, były wspaniałe. Piękne, mądre i wspaniałomyślne. Dziękuję im za wszystko co mi dały, a dały ogromnie dużo. Czy były idealne? Może i byłyby, gdyby spotkały ideała, ale ja jestem zwyczajny. Trochę dobry a trochę zły, a te Panie też miały charaktery i charakterki, jak to w życiu bywa, ale ile mam cudownych wspomnień tego nikt mi nie odbierze.
Pozdrawiam i pierwszego sukcesu życzę.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Boże, jakie smutne! Bardzo Panu współczuję!
Mam nadzieję, że to było szczere, a nie sarkastyczne...
>Jako starzec mogę Panu powiedzieć, że mam całkiem odwrotne doświadczenia. Moje koleżanki, przyjaciółki, kochanki, były wspaniałe. Piękne, mądre i wspaniałomyślne. >Dziękuję im za wszystko co mi dały, a dały ogromnie dużo. Czy były idealne? Może i byłyby, gdyby spotkały ideała, ale ja jestem zwyczajny. Trochę dobry a trochę zły, a te Panie też miały charaktery i charakterki, jak to w życiu bywa, ale ile mam cudownych wspomnień tego nikt mi nie odbierze.
Panie starcze, a może zgrywał Pan jednak przed nimi silnego samca? Więc siłą rzeczy nie mógł Pan mieć takich doświadczeń, jak ja. ^^ Mógł Pan starzec zgrywać silnego samca, nawet będąc tego nieświadomym. Bo do tego nie trzeba nic planować, niektórzy mężczyźni już mają taki charakter, że na zewnątrz jawią się jako silne jednostki. Czasem ktoś jest wewnątrz słaby, ale na zewnątrz jawi się jako silny, więc otoczenie myśli, że jest silny. Ja jednak jestem słaby i wewnątrz i na zewnątrz.
>Pozdrawiam i pierwszego sukcesu życzę.
A dziękuję. Jednak pragnę zauważyć, że nawet jeśli taki sukces się w końcu zdarzy, to swojego zdania na temat (większości) kobiet nie zmienię, gdyż jeden sukces na 20 porażek nie zmienia reguły. ^^
Oczywiście też pragnę zaznaczyć, że ja nie mam pretensji wyłącznie do kobiet. Bo z większości mężczyzn też są niezłe chu**,,, szczególnie wobec innych mężczyzn.
Mężczyzna ujawniający na zewnątrz swoje słabości dostaje baty z obu stron - i od kobiet, i od innych mężczyzn. Zaś kobieta ujawniająca na zewnątrz swoje słabości z każdej strony otrzymuje wsparcie.
^^
Na koniec jeszcze zacytuję pożegnalne słowa mojej ostatniej, na którą zmarnowałem pół roku: "Ty nawet nie masz mieszkania ani samochodu. Ty jesteś nikim".
Tak mi powiedziała kobieta. Nietrudno sobie to wyobrazić. Czy jednak równie łatwo jest sobie wyobrazić identyczne słowa skierowane przez mężczyznę do kobiety?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Mam nadzieję, że to było szczere, a nie sarkastyczne... Szczere, choć i sarkastyczne.
>Panie starcze, a może zgrywał Pan jednak przed nimi silnego samca? Więc siłą rzeczy nie mógł Pan mieć takich doświadczeń, jak ja. ^^ Z koleżankami to prowadziłem gry intelektualne, a tych można coś tam zgrywać. Z kochankami trzeba zdjąć spodnie i wtedy większość chojraków się kompromituje. Lepiej więc nic nie zgrywać. Być po prostu sobą.
>Mógł Pan starzec zgrywać silnego samca, nawet będąc tego nieświadomym. Bo do tego nie trzeba nic planować, niektórzy mężczyźni już mają taki charakter, że na zewnątrz jawią się jako silne jednostki. Panie Piotrze, podaję swoje imię i nazwisko. Użycie ponownie "starcze" świadczy o Pańskim trudnym charakterze. Nie bardzo wiem, jako kto jawiłem się moim paniom. Coś musiało jednak we mnie być, skoro mnie wybierały.
>Czasem ktoś jest wewnątrz słaby, ale na zewnątrz jawi się jako silny, więc otoczenie myśli, że jest silny. >Ja jednak jestem słaby i wewnątrz i na zewnątrz. Jeżeli sam Pan rozczula się nad sobą, to innym nie daje Pan okazji do wzruszeń nad Panem i z Panem.
>Oczywiście też pragnę zaznaczyć, że ja nie mam pretensji wyłącznie do kobiet. Bo z większości też są niezłe chu**,,, szczególnie wobec innych mężczyzn. No i jak z Panem się przyjaźnić, jak Pan uważa, że jesteśmy chu**,,, . Mam przyjaciół, których sobie bardzo cenię, jak sądzę z wzajemnością. Sądzę, że parę osób, które mnie zna tylko z naszego forum chętnie kawę, czy piwo ze mną by wypiło, aby sobie pogadać. Ja kilkunastu takich mężczyzn tu poznałem. I kilka znakomitych pań tu też! Gdybym był tylko młodszym! A tak, to tylko pomarzyć sobie mogę!
Życie jest tylko jedno i należy brać z niego co najlepsze - starając się aby nie krzywdzić innych.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Lepiej więc nic nie zgrywać. Być po prostu sobą.Niestety nie każdy jest sobą w taki sposób, by mu to dawało korzyści i uznanie ze strony innych. Jeżeli ktoś jest silny, to jak najbardziej opłaca się być sobą. Jeśli jest słaby - no to już niekoniecznie. > Panie Piotrze, podaję swoje imię i nazwisko. Użycie ponownie "starcze" świadczy o Pańskim trudnym charakterze.Używałem tego słowa dla żartu, bo wcześniej sam się określiłeś jako starzec, co mnie dość rozśmieszyło... > Nie bardzo wiem, jako kto jawiłem się moim paniom. Coś musiało jednak we mnie być, skoro mnie wybierały.No i pewnie było - normalne funkcjonowanie, radzenie sobie samodzielnie z przeciwnościami losu. Głównie na to patrzą kobiety. Jeśli jednak widzą, że ktoś sobie sam nie radzi z normalnym funkcjonowaniem, tylko trzeba go w tym wspomagać,,, to zwiewają od takiego gdzie pieprz rośnie. Z drugiej strony, jeśli to kobieta ma takie problemy, nie odstrasza to w ogóle potencjalnych partnerów... Facet generalnie mało od kobiety wymaga. > Jeżeli sam Pan rozczula się nad sobą, to innym nie daje Pan okazji do wzruszeń nad Panem i z Panem.Ech... To dlaczego nad rozczulającą się nad sobą kobietą każdy facet się lituje? > No i jak z Panem się przyjaźnić, jak Pan uważa, że jesteśmy chu**,,,.Nie powiedziałem, że wszyscy. > Mam przyjaciół, których sobie bardzo cenię, jak sądzę z wzajemnością.Ja mam jedną przyjaciółkę. Niestety mężata i dzieciata. Ale zawsze mnie głaszcze po głowie, gdy mi się z kolejną nie uda. > Sądzę, że parę osób, które mnie zna tylko z naszego forum chętnie kawę, czy piwo ze mną by wypiło, aby sobie pogadać.Ja też takie znam  ( liliac buziole :* ) Ale alkoholu nie piję... > Życie jest tylko jedno i należy brać z niego co najlepsze - starając się aby nie krzywdzić innych.I aby inni nas nie krzywdzili ^^
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >No i pewnie było - normalne funkcjonowanie, radzenie sobie samodzielnie z przeciwnościami losu. Głównie na to patrzą kobiety. >Jeśli jednak widzą, że ktoś sobie sam nie radzi z normalnym funkcjonowaniem, tylko trzeba go w tym wspomagać,,, to zwiewają od takiego gdzie pieprz rośnie. I dobrze robią. Wiesz Ty co,jak u kobiety odzywa się instynkt macierzyński to rodzi sobie dziecko, którym będzie mogła się opiekować natomiast nie spotkałam żadnej która w tym celu szukałaby 26 letniego chłopczyka. Kobieta w życiu potrzebuje partnera a nie jeszcze jednego dzieciaka do opieki.
>Ja mam jedną przyjaciółkę. Niestety mężata i dzieciata. Ale zawsze mnie głaszcze po głowie, gdy mi się z kolejną nie uda. Z takim nastawieniem do zycia to mam nadzieję, że z żadną Ci się nie uda, bo tylko byś biedulę unieszczęśliwił. Zamiast zwalać swoje problemy na barki kobiety naucz się rozwiązywać je samodzielnie i zobaczysz , że wtedy znajdą się chętni do pomocy. Do pomocy! A nie do rozwiązywania za ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Kobieta w życiu potrzebuje partnera a nie jeszcze jednego dzieciaka do opieki.
Zapomniałaś dodać, że od partnera oczekuje, by był jej tatusiem i się nią opiekował jak swoją córką.
>Z takim nastawieniem do zycia to mam nadzieję, że z żadną Ci się nie uda, bo tylko byś biedulę unieszczęśliwił.
Oto jak kobieta życzy mężczyźnie...
>Zamiast zwalać swoje problemy na barki kobiety naucz się rozwiązywać je samodzielnie i zobaczysz , że wtedy znajdą się chętni do pomocy.
Po pierwsze: Skoro je rozwiążę samodzielnie, to po co mi wtedy pomoc?
A po drugie i najważniejsze: TO KOBIETY zwalają wszystkie swoje problemy na barki mężczyzn i chcą by za każdym razem mężczyzna ich problemy rozwiązał. Jednak gdy to mężczyzna potrzebuje wsparcia, to dostaje kopa w dupę.
Ale niestety SZCZEGÓLNIE w polskiej kulturze panuje przekonanie wśród kobiet, że są księżniczkami, a mężczyźni to rycerze, którzy mają obowiązek wszystko dla nich robić, samemu niczego nie oczekując w zamian. Takie jest też zdanie sporej ilości polskich mężczyzn na ten temat. W społeczeństwie na przykład amerykańskim, to już inaczej wygląda. Znajduje ta różnica odbicie nawet w głupich serialach komediowych: amerykański "Świat wg Bundych" vs. polski "Świat wg Kiepskich", gdzie w serialu amerykańskim, mężczyzna jest przedstawiony jako ofiara kobiety, a w polskim odwrotnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Zapomniałaś dodać, że od partnera oczekuje, by był jej tatusiem i się nią opiekował jak swoją córką. Coś ci się chyba pomyliło. Kobiety raczej odróżniają tatusia od partnera i nie mylą tych funkcji. >Po pierwsze: Skoro je rozwiążę samodzielnie, to po co mi wtedy pomoc? Dlatego, że wspólne pokonywanie trudnośći cementuje związek. >A po drugie i najważniejsze: TO KOBIETY zwalają wszystkie swoje problemy na barki mężczyzn i chcą by za każdym razem mężczyzna ich problemy rozwiązał. Jednak gdy to mężczyzna potrzebuje wsparcia, to dostaje kopa w dupę. Bycie z partnerką to wymiana usług i wspólne pokonywanie problemów. Widocznie to co ty oferujesz nie równoważy twoich wymagań. >Ale niestety SZCZEGÓLNIE w polskiej kulturze panuje przekonanie wśród kobiet, że są księżniczkami, a mężczyźni to rycerze, którzy mają obowiązek wszystko dla nich robić, samemu niczego nie oczekując w zamian. Takie jest też zdanie sporej ilości polskich mężczyzn na ten temat. Widoczne żyjemy w różnych Polskach. >W społeczeństwie na przykład amerykańskim, to już inaczej wygląda. >Znajduje ta różnica odbicie nawet w głupich serialach komediowych: amerykański "Świat wg Bundych" vs. polski "Świat wg Kiepskich", gdzie w serialu amerykańskim, mężczyzna jest przedstawiony jako ofiara kobiety, a w polskim odwrotnie. Wiesz, może jednak nie oglądaj głupich seriali.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Coś ci się chyba pomyliło. Kobiety raczej odróżniają tatusia od partnera i nie mylą tych funkcji.Tylko w teorii. W praktyce chcą mieć dwóch tatusiów - tatusia tatusia i tatusia partnera. Jedyna różnica między tymi dwoma tatusiami to z punktu widzenia kobiety to, że z jednym uprawiają seks, a z drugim już nie. > >Po pierwsze: Skoro je rozwiążę samodzielnie, to po co mi wtedy pomoc?> Dlatego, że wspólne pokonywanie trudnośći cementuje związek.Ale jakie wspólne? Skoro musiałem je rozwiązać SAMODZIELNIE,,, no to gdzie ty tu dostrzegasz wspólne pokonywanie czegokolwiek?  > Bycie z partnerką to wymiana usług i wspólne pokonywanie problemów. Widocznie to co ty oferujesz nie równoważy twoich wymagań.Oczywiście, ja się zgadzam - to POWINNA być wymiana usług i wspólne pokonywanie problemów. Jednak kobiety są ze mną dopóty, dopóki ja świadczę im usługi. Gdy nadchodzi pora, że to ja jestem petentem, wtedy znikają gdzie pieprz rośnie. > >Ale niestety SZCZEGÓLNIE w polskiej kulturze panuje przekonanie wśród kobiet, że są księżniczkami, a mężczyźni to rycerze(...)> Widoczne żyjemy w różnych Polskach.W różnych??? Już same zwyczaje otwierania kobietom drzwi, ustępowania im miejsca w tramwaju czy noszenia za nich lekkich bagaży o tym świadczą! > Wiesz, może jednak nie oglądaj głupich seriali.Głupie seriale często odzwierciedlają poglądy społeczeństwa, bo są produkowane tak, by się ludziom podobały. Na podstawie tego jakie seriale się jakim ludziom podobają, można się czegoś o tych ludziach dowiedzieć. P.S. A może byś tak wreszcie pokusiła się odpowiedzieć na moje pytanie dotyczące dysfunkcji seksualnych z tego posta: www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,1#w336412
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > A może byś tak wreszcie pokusiła się odpowiedzieć na moje pytanie dotyczące dysfunkcji seksualnych z tego posta:> www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,1#w336412Nigdy nie miałam problemów z kupnem pralki, zmywarki, samochodu samodzielnie ale zawsze prosiłam swojego partnera by mi przy zakupie towarzyszył. Choćby po to, by móc uwzględnić jego zdanie gdyby diametralnie się od mojego nie różniło lub było całkowicie zgodne z moim.  Wiesz olej ty na kilka lat wszystkie kobiety, to ci naprawdę dobrze zrobi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Nigdy nie miałam problemów z kupnem pralki, zmywarki, samochodu samodzielnie ale zawsze prosiłam swojego partnera by mi przy zakupie towarzyszył.
No ok, fajnie. Ale tutaj trochę odeszliśmy od tematu, gdyż zaczęło się od wypowiedzi tego,, nie pamiętam jego nicka,, ale sugerował on, że kobieta jest taka biedna, bo nie może sobie pralki kupić, gdyż facet nie zamierza się tym zająć i że z tego niby powodu ona jest bezradna i pralki nie ma. Ja się takiemu stawianiu sprawy właśnie sprzeciwiałem. Ty twierdzisz, że sama nie masz problemu z kupnem pralki - ok, a więc nie podzielasz zdania tego użytkownika.
>Wiesz olej ty na kilka lat wszystkie kobiety, to ci naprawdę dobrze zrobi.
Dzięki za poradę, ale za kilka lat to ja pewnie będę łysym impotentem... Więc wolę korzystać jak jeszcze mam z czego. Za kilka lat to będzie jeszcze gorzej.
P.S. Masz ode mnie plusa za tą wypowiedź. Wreszcie jakaś konkretna, wypowiedziana w dobrej wierze porada, a nie bluzgi jak od reszty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Wiesz olej ty na kilka lat wszystkie kobiety, to ci naprawdę dobrze zrobi.No tak, przy takim podejściu jedynym wyjściem pozostaje zmiana orientacji
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Co ty, k***a, wiesz o kobietach?
>I się dziwisz że dostajesz minusy?
Nie, bo dostaje je tylko od ciebie - zajebistego znawcę tematu. To dla mnie zaszczyt. Zaś plusa od ciebie bym nie zniósł - świadczyłby o moim kompletnym skretynieniu.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Co ty, k***a, wiesz o kobietach?A co ty wiesz o kobietach? Skoro twoja baba została przez ciebie postawiona w roli kury domowej (bo tak wynikało z twojego opisu) i się boi sama sobie pralki kupić, tylko ciebie prosi,,, no to rzeczywiście podobnych do moich doświadczeń z kobietami mieć nigdy nie mogłeś, skoro wyszukałeś sobie jakąś posłuszną owieczkę, przed którą zawsze zgrywasz rycerza. > Zaś plusa od ciebie bym nie zniósł - świadczyłby o moim kompletnym skretynieniu.No to masz plusa  Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>20 W opowiadaniu kawałów naprawdę jesteś dobry. >Kobieta wielokrotnie jak coś może, to odmówi, specjalnie, na złość facetowi. Która kobieta? Nie musi być po nazwisku, możesz imię podać. >>Ona ma roszczenia, gdy raz na kilka lat poprosi cię o kupno czegoś do domu (np. nowej pralki czy firanek)? >A to sama nie może sobie kupić? Gdy ja coś chcę, to sam kupuję. >Nie stawiaj już kobiety w pozycji takiej niedołęgi, że niby sama sobie pralki nie potrafi kupić.... Feministki powinny w tym miejscu od razu dać ci w dupę. W d* należy się tu tobie. Kobieta nie kupuje SOBIE pralki, tylko WAM. Tak samo firanki. Kieckę to owszem, może kupić sama sobie. Ale nie sprzęty domowe typu pralka, do której potem wrzuci twoje brudne gacie. >Owszem, gdyż same dla mężczyzn tego NIGDY nie robią. Kłamiesz, chłopcze i życia nie znasz. Może kiedyś dorośniesz. Może. Na razie jesteś rozpieszczonym dzidziusiem. EOT.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Kobieta nie kupuje SOBIE pralki, tylko WAM. Tak samo firanki.No jasne. Ale dlaczego to akurat facet ma się tym zajmować? Niech kupi sobie (i znowu nie łap mnie za to słówko, bo gdy mówię "sobie" to wcale nie mam na myśli, że tylko dla niej samej) pralkę, która jej będzie odpowiadać. Czy musi koniecznie korzystać z pomocy arbitra - mężczyzny? > Ale nie sprzęty domowe typu pralka, do której potem wrzuci twoje brudne gacie.Ja swoje gacie sam wrzucam do pralki. Dlaczego stawiasz kobietę w roli kury domowej? I chętnie wrzucę swoje gacie do pralki, którą ona sama kupi. Mi naprawdę nie robi różnicy w jakiej pralce moje gacie się kołują. > Kłamiesz, chłopcze i życia nie znasz. Może kiedyś dorośniesz. Może. Na razie jesteś rozpieszczonym dzidziusiem.Tak. Matka też mi mówi, że nie wierzę w Boga, bo życia nie znam... i może kiedyś dorosnę... A teraz ciociu, wytłumacz mi jak to jest z chorobami narządów płciowych? Dlaczego choroby kobiet są traktowane jako tabu, zaś z chorób męskich wszędzie ludzie i ludziska robią sobie żarty? Powiedz mi jak to się dzieje i skąd to się bierze. A może też powiesz, że wcale tak nie jest? Ja jednak, gdy włączam telewizor i trafiam na jakiś głupi kabaret, to słyszę o "obciętych siusiakach",,, nigdy o "obciętych baloniakach". Cytat z wypowiedzi Andrzeja Bogusławskiego: "Z kochankami trzeba zdjąć spodnie i wtedy większość chojraków się kompromituje. Lepiej więc nic nie zgrywać. Być po prostu sobą." Źródło wypowiedzi: www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,1#w336396Czy to czasami nie jest robienie sobie żartów z poważnego męskiego schorzenia? Nikt tego z czytelników forum pewnie nie zauważył. Jednak gdyby ta wypowiedź dotyczyła jakiejś kobiecej niesprawności (na przykład pochwicy pl.wikipedia.org/wiki/Pochwica), wtedy pewnie połowa forum byłaby oburzona... ------------------- Na koniec przytoczę słowa mojej własnej matki: "Ja mam nadzieję, że z seksem to ty się co najmniej do 30. roku życia wstrzymasz, bo te dzisiejsze baby to niedobre są".
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | > No jasne. Ale dlaczego to akurat facet ma się tym zajmować?A dlaczego nie? Równie dobrze może się tym zajmować ona, jak i on. Nie ma zakazu. > Ja swoje gacie sam wrzucam do pralki.Bo to żadna sztuka. Niemniej znam mężczyzn, którzy nie potrafią pralki uruchomić. Zdarza się. Co nie znaczy, że zaraz będę pisać "bo wszyscy mężczyźni" itd, tak ty piszesz o kobietach. > Dlaczego stawiasz kobietę w roli kury domowej?Raczej fachowca... > I chętnie wrzucę swoje gacie do pralki, którą ona sama kupi. Mi naprawdę nie robi różnicy w jakiej pralce moje gacie się kołują.Jej też nie. > A teraz ciociu, wytłumacz mi jak to jest z chorobami narządów płciowych?> Dlaczego choroby kobiet są traktowane jako tabu, zaś z chorób męskich wszędzie ludzie i ludziska robią sobie żarty?W życiu nie słyszałam, by ktoś sobie żartował z męskich chorób. Choroba to choroba, czy to rak płuc, szyjki macicy czy prostaty jednakowo nie jest śmieszny. > Ja jednak, gdy włączam telewizor i trafiam na jakiś głupi kabaret, to słyszę o "obciętych siusiakach",,, nigdy o "obciętych baloniakach".Więc przyjmij radę od cioci - nie oglądaj telewizji, a już zwłaszcza głupich kabaretów. > Źródło wypowiedzi: www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,1#w336396> Czy to czasami nie jest robienie sobie żartów z poważnego męskiego schorzenia?Wątpię, by to było schorzenie. Myślę, że Andrzejowi raczej chodziło o rozbieżność pomiędzy tym, co facet mówi o sobie, a tym, co może zdziałać. Jeśli jest zupełnie przeciętny, a robi z siebie nie wiadomo jakiego Casanovę, to jest to śmieszne. Jeśli jest po prostu przeciętny lub nawet słaby, ale nie opowiada, co to nie on, problemu nie ma. Przynajmniej dla mnie. > Jednak gdyby ta wypowiedź dotyczyła jakiejś kobiecej niesprawności (na przykład pochwicy pl.wikipedia.org/wiki/Pochwica), wtedy pewnie połowa forum byłaby oburzona...Nie sądzę, by wypowiedź ta miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistym schorzeniem, zwanym impotencją. > -------------------> Na koniec przytoczę słowa mojej własnej matki: "Ja mam nadzieję, że z seksem to ty się co najmniej do 30. roku życia wstrzymasz, bo te dzisiejsze baby to niedobre są".I wreszcie wiem, skąd się bierze stereotyp teściowej, która trzyma synka pod kloszem, a na każdą potencjalną synową warczy. Ukłony dla szanownej mamusi. A teraz całkiem poważnie: dzięki temu, co napisałeś w ostatnim zdaniu, przestałam się dziwić Twojemu podejściu do kobiet i związków. Obawiam się (i naprawdę mówię to poważnie!), że potrzebna Ci pomoc. Psychologiczna, nie mylić z psychiatryczną. Tak Cię wychowano, że w życiu nie zbudujesz normalnej relacji z żadną kobietą... Przepraszam za minusy. Zeźliły mnie twoje wypowiedzi, ale teraz widzę, że to nie Twoja wina.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > A dlaczego nie? Równie dobrze może się tym zajmować ona, jak i on. Nie ma zakazu.No jak najbardziej. Ale facet, z którym starałem się polemizować, sugerował, że kupno pralki to obowiązek mężczyzny, a kobieta bezradna nie potrafi sobie sama poradzić. > >Ja swoje gacie sam wrzucam do pralki.> Bo to żadna sztuka.No żadna. Dodam, że w domu rodzinnym też to ja wrzucam do pralki brudne gacie całej rodziny, w tym mojej matki. Moja matka w domu nie zajmowała się nigdy praniem. Bardziej rzeczami takimi jak naprawianie kranów i tynkowanie ściany - bo na tym się znała. > Niemniej znam mężczyzn, którzy nie potrafią pralki uruchomić. Zdarza się.Moja matka też nie umie  > Co nie znaczy, że zaraz będę pisać "bo wszyscy mężczyźni" itd, tak ty piszesz o kobietach.Ja nigdy nie pisałem, że "wszystkie kobiety",, na pewno nie świadomie, bo przecież wszystkich nie znam. Ale pisałem o statystycznie istotnych regułach - czyli o większości. > >Dlaczego stawiasz kobietę w roli kury domowej?> Raczej fachowca...HAHA A to zabawne. Kobieta to fachowiec od wrzucania gaci do pralki???  > W życiu nie słyszałam, by ktoś sobie żartował z męskich chorób. Choroba to choroba, czy to rak płuc, szyjki macicy czy prostaty jednakowo nie jest śmieszny.:O Naprawdę nigdy? Włącz kiedyś TVP2 na kabaret, albo posłuchaj piosenek Smolenia. > Więc przyjmij radę od cioci - nie oglądaj telewizji, a już zwłaszcza głupich kabaretów.To że ja przestanę je oglądać, nie zmieni faktu, że inni ludzie całymi tłumami je oglądają i się z tych rzeczy śmieją. > Wątpię, by to było schorzenie.Jak to nie schorzenie? Zaburzenia erekcji na tle psychogennym są takim samym schorzeniem jak pochwica u kobiet. > Myślę, że Andrzejowi raczej chodziło o rozbieżność pomiędzy tym, co facet mówi o sobie, a tym, co może zdziałać.A co ma mówić? Przyznawać się do upokarzającej degradującej jego męskie poczucie wartości choroby? > Jeśli jest zupełnie przeciętny, a robi z siebie nie wiadomo jakiego Casanovę, to jest to śmieszne.A niezbyt ładne kobiety i niezbyt szczupłe, które ubierają i malują się jak modelki? Z nich też wypada się śmiać? > Jeśli jest po prostu przeciętny lub nawet słaby, ale nie opowiada, co to nie on, problemu nie ma. Przynajmniej dla mnie.A czy ty nigdy nie miałaś chęci zamaskować swoich kompleksów? Takim osobom trzeba współczuć, a nie się z nich nabijać. > >Jednak gdyby ta wypowiedź dotyczyła jakiejś kobiecej niesprawności (na przykład pochwicy pl.wikipedia.org/wiki/Pochwica), wtedy pewnie połowa forum byłaby oburzona...> Nie sądzę, by wypowiedź ta miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistym schorzeniem, zwanym impotencją.A ja sądzę. Tylko że pewnie nawet sam autor wypowiedzi tego nie dostrzegł. Ludzie po prostu nie są uświadomieni, jak poważnym schorzeniem są zaburzenia erekcji i jaki fatalny wpływ mają na psychikę mężczyzny i jak bardzo go niszczą. > Ukłony dla szanownej mamusi.A dzięki, przekażę jej  > Tak Cię wychowano, że w życiu nie zbudujesz normalnej relacji z żadną kobietą...Wychowano mnie na porządnego człowieka. A moja matka z tą wypowiedzią, którą mi kiedyś powiedziała, miała kompletną rację. Ja się kiedyś z tego śmiałem i myślałem, że po prostu matka nie chce synka oddać innej kobiecie itd..,, ale po przygodach z kobietami zrozumiałem, że jednak coś w tych jej słowach było prawdziwego. "Normalna relacja z kobietą" - zdaniem większości oznacza wyzysk mężczyzny przez kobietę. I to jest moje własne zdanie, nie mojej matki. Moje własne zdanie wynikające z obserwacji. P.S. W mojej rodzinie było samobójstwo. 42 letni mężczyzna popełnił samobójstwo z powodu problemów ze swoją żoną, która miała go za śmiecia i sprowadzała do domu kochanków i uprawiała z nimi seks w jednym pokoju w czasie, gdy mąż przebywał w pokoju obok. Wcale się z tym przed mężem nie kryła. I robiła to w domu, który jej mąż własnymi rękami sam zbudował dla niej i ich wspólnych dzieci. W końcu mąż nie wytrzymał i powiesił się w garażu. Widocznie to nazywasz "normalną relacją z kobietą"...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
>Ja swoje gacie sam wrzucam do pralki.
Którą wcześniej sam sobie kupisz?
>I chętnie wrzucę swoje gacie do pralki, którą ona sama kupi. Mi naprawdę nie robi różnicy w jakiej pralce moje gacie się kołują.
To kup sobie sam obojętnie jaką.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
Kiedy tak czytam to co napisałeś, to przychodzi mi do głowy myśl, że mógłbyś sporo rzeczy wyjaśnić Sylwkowi. Sylwek to płomienny zwolennik tzw. homoadopcji, który strasznie się oburza kiedy ktoś podda w wątpliwość korzystny wpływ wychowania w rodzinach homoseksualnych na przyszłe zachowania wychowanków. W szczególności Sylwek twierdzi, że wpływ rodziców na zdolność wychowanków do nawiązywania trwałych związków damsko-męskich jest tak mały, że praktycznie można go pominąć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >W szczególności Sylwek twierdzi, że wpływ rodziców na zdolność wychowanków do nawiązywania trwałych związków damsko-męskich jest tak mały, że praktycznie można go pominąć.
Oczywiście że wpływ istnieje. Jeżeli chłopak się wychował w rodzinie, w której był apodyktyczny ojciec i posłuszna ojcu matka, wtedy chłopak będzie żył w przeświadczeniu, że jego obowiązkiem jest dbać o kobietę i być jej "rycerzem". Wyrośnie z takiego chłopaka machoman.
Natomiast jeśli chłopak został wychowany przez samotną matkę, która w domu grała pierwsze skrzypce i zajmowała się rzeczami, które w innych rodzinach są wykonywane głównie przez mężczyzn, wtedy taki chłopak będzie miał w przyszłości zupełnie inne podejście do relacji damsko-męskich. Będzie od kobiet oczekiwał zachowań, które generalnie przypisuje się tylko mężczyznom. A więc będzie oczekiwał większej sprawiedliwości w relacjach damsko-męskich. Bez podziału na role płci, że ta płeć to, a tamta tamto.
W takiej rodzinie ja się wychowałem i uważam, że to mi na dobre wyszło. Bo po co dawać się wykorzystywać...
Mężczyzna z mojej rodziny, który popełnił samobójstwo (o czym pisałem wcześniej), wychowany był właśnie w takiej typowej rodzinie, w której facet był głową,,,, I jak mu to wyszło? A tak mu wyszło, że się związał z taką babą, że w końcu się przez nią powiesił. Jego dwie córki, które miał z tą kobietą, to już dorosłe kobiety, i zachowują się tak samo jak matka - takie same kur**.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > W takiej rodzinie ja się wychowałem i uważam, że to mi na dobre wyszło. A te narzekania, utyskiwania i jęki to wcale nie ty produkujesz, no bo niby z jakiego powodu...?
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>W takiej rodzinie ja się wychowałem i uważam, że to mi na dobre wyszło. >A te narzekania, utyskiwania i jęki to wcale nie ty produkujesz, no bo niby z jakiego powodu...?
Jęczę, że nie ma porządnych kobiet. Ale to i tak jest LEPSZE niż wiązanie się z tymi nieporządnymi, które są wszechobecne. A więc lepiej jęczeć, że się nie ma kobiety, niż mieć kobietę, a potem mieć z tego powodu jeszcze większy problem.
Mój wujek nie jęczał. Związał się z kobietą. Dbał o nią i ich wspólne dzieci. Zbudował im dom. A jak mu ona zapłaciła? Pisałem już wcześniej.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) |
>A jak mu ona zapłaciła?
Chłopaki nie płaczą - kobiety nie płacą.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>A jak mu ona zapłaciła? >Chłopaki nie płaczą - kobiety nie płacą.
No nie wiem jakbyś się czuł, gdybyś poświęcił wszystko dla swojej kobiety. Zupełnie zapomniał o sobie, a robił wszystko, by jej się podobało. Zbudował dla niej i dzieci dom własnymi rękami. A potem po latach małżeństwa widział, jak ona się w tym domu, bez żadnego zażenowania, na twoich oczach regularnie bzyka z kochankami.
Ja nie zamierzam skończyć jak mój wujek. Dlatego jestem z kobietami ostrożny i oczekuję od nich, by stanowiły DLA MNIE oparcie, i otwarcie im to mówię. Jeszcze żadna takim oparciem być nie chciała, więc nadal jestem sam. Ale to i tak lepsze niż zmarnowanie wielu lat z kobietą, której wcale na mnie nie zależy. Na pewno nie zamierzam skończyć przez kobietę na sznurze, jak mój wujek. On popełnił błąd - dbał o kobietę, zapomniał o sobie. I skończył jak skończył.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>>A jak mu ona zapłaciła? >>Chłopaki nie płaczą - kobiety nie płacą. >No nie wiem jakbyś się czuł, gdybyś poświęcił wszystko dla swojej kobiety. Połowicy (partnerce/partnerowi) poświęca się mniej niż połowę. Cała połowę tylko wtedy, gdy świata poza sobą nie widzą. Takoż i partnerka/partner co najwyżej połowy oczekuje.
> .. I skończył jak skończył. Zapewne jego życie nie poszło na marne. Może nawet dodało natchnienia poetom - "... nim skryła go noc tak powiedział: nie wierz nigdy ..."
P.S. Szkoda, że Twój wujek odszedł tragicznie. Współczuję. Byłbym jednak ostrożny w wyciąganiu wniosków ogólnych na podstawie pojedynczych choćby/zwłaszcza bolesnych doświadczeń.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Takoż i partnerka/partner co najwyżej połowy oczekuje.
Z mojego doświadczenia, partner daje 95%, a partnerka ledwo 5%.
>Zapewne jego życie nie poszło na marne. Może nawet dodało natchnienia poetom - >"... nim skryła go noc >tak powiedział: >nie wierz nigdy ..."
Czy ty się wyśmiewasz z tego?
>P.S. Szkoda, że Twój wujek odszedł tragicznie. Współczuję. Byłbym jednak ostrożny w wyciąganiu wniosków ogólnych na podstawie pojedynczych choćby/zwłaszcza bolesnych doświadczeń.
Nie z pojedynczych. Przecież na te wnioski sumują się też moje osobiste doświadczenia z kobietami. Oraz obserwacje związków innych ludzi.
No weźmy na przykład moją ciotkę. Ma męża, dzieci już dorosłe... Ale co ona o tym swoim mężu wygaduje gdy on nie słyszy,,, to jest dla mnie szokujące. Obym nigdy się z taką jak moja ciotka kobietą nie związał.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Z mojego doświadczenia, partner daje 95%, a partnerka ledwo 5%. To jednak osobiście miałeś lub masz udział w tak asymetrycznym związku?
> Czy ty się wyśmiewasz z tego? Nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >> Z mojego doświadczenia, partner daje 95%, a partnerka ledwo 5%. >To jednak osobiście miałeś lub masz udział w tak asymetrycznym związku?
No jasne że miałem. Cała moja tutaj gadanina opiera się na moich krótkich asymetrycznych związkach, w których to ja dawałem wszystko, a ona mi jajco.
Większości facetom dostawanie tylko "jajca" nie przeszkadza. Dla większości facetów najważniejsze jest, żeby kobieta ładnie wyglądała... No ale ja nie jestem większość.
*****
Ok. Ja idę spać. Jutro będę.
Tak tylko dodam na koniec, że powszechny sprzeciw na tym forum odnośnie mojego zdania na temat roszczeniowego stosunku kobiet do mężczyzn, stoi w sprzeczności nawet z wypowiedziami psychologów na ten temat. A nawet w sprzeczności z teorią ewolucji. Przecież to nie jest żadna nowość, że od mężczyzny się więcej oczekuje. Że wszystko jest na jego głowie. Że żyje pod zwiększoną presją i że przez to targa się o wiele częściej na swoje życie niż kobieta. To, że mężczyzna nie jest przez kobietę doceniany, to też nie jest żadna nowość. To są fakty. A jednak, ludzie z tego forum jakby starali się na przekór wszystkiemu wypowiadać, że to wszystko nieprawda. Nawet proporcję ilości samobójstw mężczyzn do kobiet wynoszącą 3739 do 645 w roku 2009, zdają się ignorować i w ogóle nie dopuszczać do siebie myśli na temat możliwych przyczyn tej wielkiej dysproporcji.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >No nie wiem jakbyś się czuł, gdybyś poświęcił wszystko dla swojej kobiety. Zupełnie zapomniał o sobie, a robił wszystko, by jej się podobało. Zbudował dla niej i dzieci dom własnymi rękami. A potem po latach małżeństwa widział, jak ona się w tym domu, bez żadnego zażenowania, na twoich oczach regularnie bzyka z kochankami. Kilkadziesiąt lat temu przez otwarte okno usłyszałem rozmowę dwu kolegów z dzieciństwa. Wychowali się na tym samym podwórku, ale jeden został wziętym adwokatem, a drugi został murarzem. Adwokat: wszystko poświęciłem dla swojej Elżbiety. Robiłem wszystko, aby jej się podobało. Zbudowałem dla niej dom, kupiłem jej samochód, a ona mnie zdradza. Twoją Marysię widziałem nawet raz z podbitym okiem, a gania za tobą, tak jakby jeszcze przed ślubem była. Murarz: No, bo widzisz - jak ja coś sp...lę, czy nawet przyp...lę, to przeproszę, ale jak ją p....lę, to zapominamy o całym świecie. Wiem, że nie ma nic ważniejszego od wspomnień. Wspólne dobre wspomnienia cementują związki. Budują naszą osobowość. W kontaktach z Paniami, zależało mi najbardziej na pięknie chwili, gdyż z chwil składa się nasze życie i właśnie chwile rozpamiętujemy przez lata i dlatego zależało mi na tym, aby Panie też mnie dobrze wspominały. Ateista, żyje dotąd, dopuki go wspominają.
>Jeszcze żadna takim oparciem być nie chciała, więc nadal jestem sam. Ale to i tak lepsze niż zmarnowanie wielu lat z kobietą, której wcale na mnie nie zależy. >Na pewno nie zamierzam skończyć przez kobietę na sznurze, jak mój wujek. On popełnił błąd - dbał o kobietę, zapomniał o sobie. I skończył jak skończył.
Wielce Szanowny Młodzianie, wszystkie kontakty ludzkie są ekwiwalentne. Czy Pan pomyślał, co Pan może zaoferować kobiecie, przy tak dużych wymaganiach. Po przeczytaniu pańskich postów /co jeszcze nie znaczy, że Pana poznałem/ uważam, że powinien Pan zrezygnować ze wspólnego życia z kobietą. To, że sobie zmarnuje Pan wiele lat, to pewne, ale co winna jest ta kobieta, której Pan zmarnuje życie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Wielce Szanowny Młodzianie, wszystkie kontakty ludzkie są ekwiwalentne.> Czy Pan pomyślał, co Pan może zaoferować kobiecie, przy tak dużych wymaganiach. Po przeczytaniu pańskich postów /co jeszcze nie znaczy, że Pana poznałem/ uważam, że powinien Pan zrezygnować ze wspólnego życia z kobietą. To, że sobie zmarnuje Pan wiele lat, to pewne, ale co winna jest ta kobieta, której Pan zmarnuje życie.Wielce Szanowny Starcze. A jakie są te moje wymagania? Ja wymagam bardzo niewiele - autentycznego uczucia. W zamian daję to samo. Czy to takie duże wymaganie? Może się Pan choć raz zastanowi, jakie wymagania odnośnie mężczyzny ma typowa kobieta! To są dopiero wymagania! Wręcz kosmiczne. Na przykład zabawnie obrazuje to akapit "She is a princess", z tego felietonu: wiadomosci(*)fe,wid,12283473,wiadomosc.htmlW naszej kulturze (i nie mówię tu o zachodniej, ale szczególnie o polskiej) już się tak przyjęło, że wygórowanych wymagań kobiet się nie zauważa, zaś wyolbrzymia się niewielkie wymagania mężczyzn. Mężczyzna w tej kulturze nigdy nie jest doceniany. A kobieta jest przeceniania. Jako ciekawostkę mogę podać, że podobny wątek do tego założyłem na forum zagranicznym, gdzie większość użytkowników to Amerykanie. Reakcja była zupełnie inna niż na tym forum. Tam mężczyźni, niezależnie od wieku, czy to 20, czy 50 lat, solidarnie zjednoczyli się i zaczęli opowiadać o swoich złych doświadczeniach z kobietami. O tym, że kobiety ich nie doceniają, o tym że mają wygórowane wymagania przy minimalnych wymaganiach ze strony mężczyzny. Ci mężczyźni opowiadali nawet o tym, jak to zdarzyło im się doświadczyć PRZEMOCY FIZYCZNEJ ze strony kobiety. A oczekiwanie takich wyznań od polskich mężczyzn jest raczej nierealistyczne... Z tego co kiedyś czytałem, w Finlandii ponad 50% przypadków przemocy domowej, to przypadki przemocy kobiet wobec mężczyzn. A jak to wygląda w Polsce? Tego nikt nie wie, bo przecież polski mężczyzna, nawet jeśli doświadczy przemocy, to się nigdy do tego nie przyzna. Ja mogę powiedzieć, że sam kiedyś doświadczyłem umiarkowanej regularnej przemocy fizycznej ze strony jednej ze swych partnerek - konkretnie było to bicie pięścią w plecy. Za którymś razem po takim uderzeniu odczuwałem ból pleców przez kilka dni. www.polity(*)fiarami-damskiej-przemocy.readCytat: "Kobieta szybciej się po nią (pomoc) zwraca, mężczyźni robią to ze wstydem i obawą, że zostaną wyśmiani. Bo krzywdzona kobieta budzi współczucie i chęć pomocy, a krzywdzony mężczyzna - politowanie albo drwinę. One znajdą zwykle zrozumienie u koleżanek, oni u kolegów niekoniecznie." Cytat: "Ale mężczyźnie łatwiej się przyznać, że doświadcza przemocy psychicznej, niż do tego, że jest bity. Jeśli wzywa policję, wie, że prawdopodobnie przyjadą faceci. I to raczej nie mięczaki. Więc jak się przyznać przed takimi, że żona bije." Cytat: "Na nogach pan B. miał rozległe obrzęki, a na szyi 10-centymetrowe zadrapania." Cytat: "Specjaliści są zgodni, że dręczonemu mężczyźnie trudniej przychodzi wyartykułować problem. I że kobiety stosują częściej przemoc psychiczną niż fizyczną. Przemoc psychiczna nie pozostawia siniaków. Krzywdzeni mężczyźni twierdzą, że również dlatego policja niezbyt ochoczo przyjmuje ich zgłoszenia. Aspirant Zbigniew Kowalczyk z sekcji prewencji Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przyznaje, że niełatwo jest zebrać dowody przemocy w tej formie. Wspomina historię sprzed kilku lat, gdy mocno wystraszony mężczyzna zgłosił, że żona obudziła go o trzeciej w nocy. Stała nad nim ze skalpelem w ręku i pytała: - Kroimy? Ta scena się powtarzała." Cytat: "Psychoterapeuta Mariusz Wilk przywołuje przykład pana dręczonego przez żonę, który pewnego dnia nie wytrzymał i zaatakował. Pani, korzystając z okazji, wezwała policję. Ale trafiło na świadomych stróżów prawa, którzy prawidłowo wyczuli, kto w tym układzie naprawdę jest ofiarą. Wysłali nie panią, lecz pana po pomoc do Centrum Interwencji Kryzysowej. Była w tym związku nierównowaga sił - kobieta miała osobowość dominującą, mężczyznę zdiagnozowano jako osobowość zależną. Wersja żony była podobna do tych, jakie zazwyczaj przedstawiają mężczyźni używający przemocy: 'on jest złym człowiekiem, nie potrafi zadbać o dom'. Kontrolowała wszystkie jego dochody. Postarała się, by wpływały na jej konto. Dwaj dorośli synowie nie garnęli się do pracy, ale tolerowała ich zachowanie, mężowi zaś wyliczyła, ile powinien zarobić na wszystkie opłaty i godne życie" Cytat: "Louis Alarcon, szef Stowarzyszenia na rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia, miał niedawno w grupie terapeutycznej dla sprawców przemocy kilka kobiet. Zgłosiły się, bo mężowie zagrozili rozwodem lub założyli sprawy o znęcanie się. W ostatnim półroczu zetknął się też z trzema przypadkami, gdy kobiety oskarżały mężów o przemoc i molestowanie dzieci. A w rzeczywistości chodziło im o korzystny podział majątku w trakcie rozwodu. Panowie byli tak zastraszeni, że ledwie potrafili się bronić." "Potrzebna jest kampania społeczna skierowana do mężczyzn, która uświadomiłaby, że nie powinni się wstydzić przemocy doznawanej od kobiet, że powinni o tym mówić" - uważa Sławomir Mielnik, szef Stowarzyszenia na rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa. "(Stowarzyszenie) Do wicepremiera Schetyny zwróciło się w związku z rządową kampanią 'Przełam przemoc', bo obok napisu: 'przemoc domowa to przestępstwo', pokazano mężczyznę z zaciśniętą pięścią i z pasem w drugiej ręce. - Takie podejście - ocenia Mielnik - w sposób jawny dyskryminuje mężczyzn."
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >Może się Pan choć raz zastanowi, jakie wymagania odnośnie mężczyzny ma typowa kobieta! To są dopiero wymagania! Wręcz kosmiczne.
To jakie w końcu są te wymagania kosmiczne? Możesz wypunktować?
PS Jojczenie i mazanie się irytuje mnie tak samo u kobiety, jak i u mężczyzny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >To jakie w końcu są te wymagania kosmiczne? Możesz wypunktować?
Żeby się nie rozpisywać, podsumuję to krótko sposobem myślenia tych kobiet:
"Ty dla mnie musisz, a ja dla ciebie nie muszę, bo ja jestem kobietą, a to kobiecy przywilej."
Nic nie trzeba dodawać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >>To jakie w końcu są te wymagania kosmiczne? Możesz wypunktować? >Żeby się nie rozpisywać, podsumuję to krótko sposobem myślenia tych kobiet: >"Ty dla mnie musisz, a ja dla ciebie nie muszę, bo ja jestem kobietą, a to kobiecy przywilej." >Nic nie trzeba dodawać. >
Nie wiem ileż to razy można ci pisać, że w tym wirtualnym konkretnym zakątku wielu takich obywatelek nie znajdziesz. Więcej powiem- takie to specyficzne towarzystwo, że ja na przykład z takimi samiczkami kontaktów praktycznie nie miewam, stąd wniosek, że środowiska bez kultu podejścia typu: zakuty łeb/"lokata" księżniczka istnieją, zatem lepszym niż jojczenie podejściem może być poszukiwanie sensowniejszych znajomych.
PS Podejście kobiety do świata można- jak się wydaje- wybadać podczas kontaktów wstępnych- po co się wiążesz z takimi, których mentalność ci nie odpowiada?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > że ja na przykład z takimi samiczkami kontaktów praktycznie nie miewamA ja miewam przede wszystkim. Może ty też miewasz, tylko nie jesteś tego świadoma, gdyż ty z tymi samiczkami żyć nie musisz. > stąd wniosek, że środowiska bez kultu podejścia typu: zakuty łeb/"lokata" księżniczka istnieją, zatem lepszym niż jojczenie podejściem może być poszukiwanie sensowniejszych znajomych.Niestety trudno takich znaleźć. Ogromny deficyt... > Podejście kobiety do świata można- jak się wydaje- wybadać podczas kontaktów wstępnych- po co się wiążesz z takimi, których mentalność ci nie odpowiada?Może mam za małą intuicję, a one na początku za dobrze udają. Albo może nawet jak widzę od razu, jaka ona jest, to jednak brnę z nią w związek tylko po to, żeby mieć co w łóżku przedziurkować...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >że ja na przykład z takimi samiczkami kontaktów praktycznie nie miewam> A ja miewam przede wszystkim.Czas zmienić towarzystwo. > Może ty też miewasz, tylko nie jesteś tego świadoma, gdyż ty z tymi samiczkami żyć nie musisz.Staram się utrzymywać kontakty raczej z inteligentnymi ludźmi. > >stąd wniosek, że środowiska bez kultu podejścia typu: zakuty łeb/"lokata" księżniczka istnieją, zatem lepszym niż jojczenie podejściem może być poszukiwanie sensowniejszych znajomych.> Niestety trudno takich znaleźć. Ogromny deficyt...Muszę zatem chyba w jakimś niezwykle płodnym w takie zjawiska przebywać, skoro jakieś tam jednak grono znajomych zdołałam uzbierać  Może jednak po prostu źle szukasz. > >Podejście kobiety do świata można- jak się wydaje- wybadać podczas kontaktów wstępnych- po co się wiążesz z takimi, których mentalność ci nie odpowiada?> Może mam za małą intuicję, a one na początku za dobrze udają.Tak istotne elementy światopoglądu można ukrywać chyba głównie w nader powierzchownych związkach. To chyba jednak rzeczywiście ta "intuicja". > Albo może nawet jak widzę od razu, jaka ona jest, to jednak brnę z nią w związek tylko po to, żeby mieć co w łóżku przedziurkować...  To się nie skarż- skoro zgadzasz się na wybrakowany towar, to go potem nie reklamuj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > To się nie skarż- skoro zgadzasz się na wybrakowany towar, to go potem nie reklamuj.Liliaczko, gdybym się nie zgadzał, to bym do dzisiaj był prawiczkiem. Pozdrawiam. P.S. Spójrz na naiwność tego pana, który tak się chwali swą dojrzałością: www.racjonalista.pl/forum.php/s,336059/z,0#w336330Cytat: " wiesz dlaczego kobiety tak często mówią takie rzeczy? Z prostego powodu: nie ma takich mężczyzn, którzy spełnialiby te kryteria. Nie ma!" Cytat: " wiesz dlaczego nie słyszałeś takich postulatów w stosunku do kobiet? Bo one zwyczajnie takie są." I to ma być ta jego dojrzałość? Gdy ja krytykuję kobiety, to wszyscy na mnie zwalają minusy i mówią mi, że jestem niedojrzały. Ale odwrotna sytuacja - już wzbudza same oklaski... Gdybym ja powiedział, to samo co on wyżej, tylko że bym odwrócił płci, to bym został zjechany przez większość... Ale on, że pochwalił kobiety, a mężczyzn skrytykował, jest uznawany za guru... Tak, to naprawdę "niezmiernie dojrzałe". P.S. To ty dałaś plusa Meretseger za tą wypowiedź: www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,5#w336775??? Jeden plus był ode mnie, a drugi może od ciebie? Bo bardzo wątpię, żeby był to plus od jakiegokolwiek z obecnych tutaj "dumnych dojrzałych rycerzy"...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >To się nie skarż- skoro zgadzasz się na wybrakowany towar, to go potem nie reklamuj.> Liliaczko, gdybym się nie zgadzał, to bym do dzisiaj był prawiczkiem.Skoro zaakceptowałeś zamianę jednego dyskomfortu psychicznego na drugi, to nie narzekaj post factum na warunki sprzedaży. Dobra rada a propos zawierania znajomości- jeśli ludzie sobie nie życzą zwracania się do nich w jakiś konkretny sposób, to weź pod uwagę, że naprawdę sobie tego nie życzą i możesz ich w ten sposób nieco zrazić. A ja cię już raz grzecznie prosiłam. > Gdy ja krytykuję kobiety, to wszyscy na mnie zwalają minusy i mówią mi, że jestem niedojrzały.Bo ty nie krytykujesz kobiet- ty jojczysz. Niestety. To mało konstruktywne. > Ale odwrotna sytuacja - już wzbudza same oklaski...Bo nie jest jojcząca, tylko nico ironiczna. I zniecierpliwiona. > To ty dałaś plusa Meretseger za tą wypowiedź:> www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,5#w336775> ???Tak, ja. Ale mały ruch w tej chwili na forum akurat. > Bo bardzo wątpię, żeby był to plus od jakiegokolwiek z obecnych tutaj "dumnych dojrzałych rycerzy"...> Niektórzy ślinienie grzbietu dłoni kobiety uważają za pewną normę kulturową. Pamiętam, że gdy Kazia Szczuka delikatnie wykazała absurdalność tej formy grzeczności, konserwatyści byli niezmiernie zdegustowani.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Bo ty nie krytykujesz kobiet- ty jojczysz.Gdy kobiety jojczą na facetów, to raczej każdy się nad nimi lituje i spieszy im z pomocą, zamiast im wypominać, że jojczą. Już samo to jest dowodem na poprawność mojej tezy. Moje, jak to nazwałaś, jojczenie, zawierało również uwagę, że jojczących na kobiety facetów wszyscy atakują, a jojczące na mężczyzn kobiety otrzymują od mężczyzn pocieszenie i otuchę... No i też dokładnie tak się tutaj dzieje. A więc moje jojczenie nie poszło na marne - udowodniło poprawność zawartych w sobie przemyśleń. > >To ty dałaś plusa Meretseger za tą wypowiedź:> >www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,5#w336775> >???> Tak, ja. Ale mały ruch w tej chwili na forum akurat.HAHA Wątpię, żeby tu chodziło o mały ruch. Bo niby skąd wiedziałem, że to był plus od Ciebie? Czarna Magia? > Niektórzy ślinienie grzbietu dłoni kobiety uważają za pewną normę kulturową. Pamiętam, że gdy Kazia Szczuka delikatnie wykazała absurdalność tej formy grzeczności, konserwatyści byli niezmiernie zdegustowani.Śmiem przypuszczać, że obecni tu panowie w średnim wieku, którzy się ze mną spierają w tym wątku, należą do tych właśnie konserwatystów. Ten wątek założyłem tutaj wcale nie po to (jakby się mogło wydawać), żeby skupiać się na atakowaniu niedobrych kobiet, lecz przede wszystkim po to, żeby zwrócić uwagę na to, jak polscy mężczyźni pozwalają tym kobietom niedobrymi być. To też Meretseger już sama zauważyła...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >Bo ty nie krytykujesz kobiet- ty jojczysz.> Gdy kobiety jojczą na facetów, to raczej każdy się nad nimi lituje i spieszy im z pomocą, zamiast im wypominać, że jojczą.> Już samo to jest dowodem na poprawność mojej tezy.Jasne, chyba na Pudelku albo forum Przyjaciółki. > Moje, jak to nazwałaś, jojczenie, zawierało również uwagę, że jojczących na kobiety facetów wszyscy atakują, a jojczące na mężczyzn kobiety otrzymują od mężczyzn pocieszenie i otuchę...Tylko jeśli jojczą merytorycznie. Konkrety, kolego. Konkrety. > No i też dokładnie tak się tutaj dzieje. A więc moje jojczenie nie poszło na marne - udowodniło poprawność zawartych w sobie przemyśleń.Chciałbyś  > >Tak, ja. Ale mały ruch w tej chwili na forum akurat.> HAHA Wątpię, żeby tu chodziło o mały ruch.> Bo niby skąd wiedziałem, że to był plus od Ciebie? Czarna Magia?Bo MAM ani Adamiak raczej jej go za to nie dali, a tak znowuż dużo wypowiadających się w tym temacie nie ma, drogi Watsonie. Jakby co- poprawcie mnie, panowie  > >Niektórzy ślinienie grzbietu dłoni kobiety uważają za pewną normę kulturową. Pamiętam, że gdy Kazia Szczuka delikatnie wykazała absurdalność tej formy grzeczności, konserwatyści byli niezmiernie zdegustowani.> Śmiem przypuszczać, że obecni tu panowie w średnim wieku, którzy się ze mną spierają w tym wątku, należą do tych właśnie konserwatystów.Pod względem podejścia do kobiet? Istotnie- wielu forumowych panów ma dość chłodny stosunek do konceptów feministek. A przecież tylko wstrętne feministki nie lubią być całowane po rączkach  > Ten wątek założyłem tutaj wcale nie po to (jakby się mogło wydawać), żeby skupiać się na atakowaniu niedobrych kobiet, lecz przede wszystkim po to, żeby zwrócić uwagę na to, jak polscy mężczyźni pozwalają tym kobietom niedobrymi być. To też Meretseger już sama zauważyła...Szkoda, że tak starannie maskujesz intencje jojczeniem. I nie teoretyzuj, jakby tu jakaś niunia jojcząca o samobójstwie cioci pisała po raz enty, też by w końcu po głowie dostała. Założę się zresztą, że również od Adamiaka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Szkoda, że tak starannie maskujesz intencje jojczeniem. I nie teoretyzuj, jakby tu jakaś niunia jojcząca o samobójstwie cioci pisała po raz enty, też by w końcu po głowie dostała. Założę się zresztą, że również od Adamiaka  Spójrz lepiej od czego ten wątek się zaczął - od zwykłego linka. I już za samo to dostałem po głowie. Jojczenie to się zaczęło potem. NORMALNI ludzie zareagowaliby na tego linka tak: "Hahaha, no fajny obrazek i jest w nim sporo prawdy." Tak też reagowano na ten obrazek na forum zagranicznym, głównie wypełnionym przez Amerykanów. A tu co się stało? A od razu trafił wątek do Bazgrołów i od razu posypały się prześmiewcze komentarze w moim kierunki. A przecież wystarczy sobie przypomnieć teorię ewolucji - i to już z niej wynika, że ten obrazek reprezentuje ogólny stan faktyczny. Na pewno wielu obecnych tu "racjonalistów" czytało osławiony "Samolubny Gen"... To, co tam było napisane o relacjach damsko-męskich, można właśnie podsumować takim obrazkiem. Sam Dawkins pewnie by mi przyznał rację...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >NORMALNI ludzie zareagowaliby na tego linka tak: "Hahaha, no fajny obrazek i jest w nim sporo prawdy." >Tak też reagowano na ten obrazek na forum zagranicznym, głównie wypełnionym przez Amerykanów.
Gdyby pojawił się od razu w Bazgrołach albo w Kawałach, tak właśnie by go być może oceniono- sam obrazek, bez odpowiedniego komentarza wszczynającego dyskusję bywa źle przyjmowany.
>A od razu trafił wątek do Bazgrołów i od razu posypały się prześmiewcze komentarze w moim kierunki.
Mógł jeszcze do Kawałów. Mówię- jest w tym trochę twojej winy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>A od razu trafił wątek do Bazgrołów i od razu posypały się prześmiewcze komentarze w moim kierunki. >Mógł jeszcze do Kawałów. Mówię- jest w tym trochę twojej winy.
Tak jak pisałem ci już wcześniej, ten obrazek przedstawiał dokładnie treść książki Dawkinsa "Samolubny Gen". Czy gdybym zamiast niego, wkleił tutaj fragment tekstu z książki, to też by zostało to uznane za kawał?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >>Mógł jeszcze do Kawałów. Mówię- jest w tym trochę twojej winy. >Tak jak pisałem ci już wcześniej, ten obrazek przedstawiał dokładnie treść książki Dawkinsa "Samolubny Gen". Czy gdybym zamiast niego, wkleił tutaj fragment tekstu z książki, to też by zostało to uznane za kawał?
Jeśli chcesz dyskutować o tekstach- warto również je pierwej skomentować, by zasygnalizować o czym właściwie chcesz w nich rozmawiać, w przypadku wrzucania obrazków- jest to jeszcze ważniejsze. Po prostu w przyszłości o tym pamiętaj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Jeśli chcesz dyskutować o tekstach- warto również je pierwej skomentować, by zasygnalizować o czym właściwie chcesz w nich rozmawiać, w przypadku wrzucania obrazków- jest to jeszcze ważniejsze. Po prostu w przyszłości o tym pamiętaj.
To jest zbędne, bo ten obrazek mówił sam za siebie. Jakoś na amerykańskim forum się spodobał,,, a tutaj już nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Jakoś na amerykańskim forum się spodobał,,, a tutaj już nie.
Ale bierzesz pod uwagę, że na różnych forach internetowych mogą panować inne zwyczaje? Także w kwestiach techniczno-organizacyjnych?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Jakoś na amerykańskim forum się spodobał,,, a tutaj już nie. >Ale bierzesz pod uwagę, że na różnych forach internetowych mogą panować inne zwyczaje? Także w kwestiach techniczno-organizacyjnych? >
To raczej nie kwestia zwyczajów forum, tylko po prostu różnic kulturowych między społecznościami. Tu społeczność polska, tam amerykańska. Obie społeczności mają zupełnie inny stosunek do krytyki zachowań kobiet. Z punktu widzenia przeciętnego mężczyzny, dla polskiego mężczyzny kobieta jest "damą", a dla amerykańskiego "wredną małpą".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > To raczej nie kwestia zwyczajów forum, tylko po prostu różnic kulturowych między społecznościami.> Tu społeczność polska, tam amerykańska.Podejścia do wrzucania obrazka zamiast zagajenia rozmowy nie nazwałabym kluczową różnicą między społeczeństwem amerykańskim a polskim- nie jesteś pierwszą osobą zruganą za "goły obrazek" bez komentarza. Jeśli chcesz rozpocząć kontrowersyjny temat, rób to poprawnie od strony technicznej, by nie dawać dodatkowego pretekstu oponentom. Nieco momentami "rozpaczliwy" ton też ci nie pomaga w obronie swoich pozycji. > Obie społeczności mają zupełnie inny stosunek do krytyki zachowań kobiet.> Z punktu widzenia przeciętnego mężczyzny, dla polskiego mężczyzny kobieta jest "damą", a dla amerykańskiego "wredną małpą".OK- baby to wredne małpy, a faceci to świnie. A teraz pobawimy się w zoo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Nieco momentami "rozpaczliwy" ton też ci nie pomaga w obronie swoich pozycji.Kobiecie zaś zawsze pomaga: -"Ratuuuunku! chłop mnie klepnął w ramię" -"Ludzie policje wzywajta! Kobietę bijąąą!!!!!" > OK- baby to wredne małpy, a faceci to świnie. A teraz pobawimy się w zoo 
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >>Nieco momentami "rozpaczliwy" ton też ci nie pomaga w obronie swoich pozycji. >Kobiecie zaś zawsze pomaga: >-"Ratuuuunku! chłop mnie klepnął w ramię" >-"Ludzie policje wzywajta! Kobietę bijąąą!!!!!"
Jak ciebie biją, to też możesz wezwać policję.
PS Na tym forum rozpaczliwy ton zazwyczaj nie pomaga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Jak ciebie biją, to też możesz wezwać policję.
Skończy się kompromitacją, wyśmianiem, drwinami,,,, niczym więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | nomilk (1013 punktów) | Jak ciebie biją, to też możesz wezwać policję.
Jesteś jedną z najcierpliwszych forumowiczek... Już zacząłem tłuc precjoza.
three of a perfect pair
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Z punktu widzenia przeciętnego mężczyzny, dla polskiego mężczyzny kobieta jest "damą",
Z tego wniosek, że jesteś nieprzeciętnie nieprzeciętny.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > A przecież tylko wstrętne feministki nie lubią być całowane po rączkach  Nie tylko, ja też nie lubię, ale trudno się opędzić od wielbicielek. No i mam miętkie serduszko.  > Założę się zresztą... Przyjmuję zakład... > ... również od Adamiaka  ... - wygrałaś.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Jaki stąd wniosek? Zmienić trzeba społeczeństwo polskie. A zmianę niech rozpoczną sami mężczyźni. Na początek proponuję definitywnie skończyć z tym idiotycznym całowaniem po rękach. Czasem aż mi głupio, jak muszę wyrywać rękę, bo facet się pcha do cmokania. A jak wyrwę i mówię, że nie uznaję takich gestów, to się dziwi. Albo obraża, że nie doceniam jego rycerskości. Jak w Polsce kobieta zacznie być postrzegana i traktowana jak człowiek, a nie jak ladacznica lub święta (lub obie te opcje równocześnie), to będzie normalnie. W przeciwnym razie chała i ta chała będzie się utrwalać. Z tą przemocą to masz rację (pan Mielnik też). Ujawnionych przypadków przemocy (fizycznej) kobiet wobec mężczyzn jest mniej 10% wszystkich. Stąd złudne wrażenie, że w Polsce niemal wyłącznie mężczyźni biją. Ale to też się bierze z tego dziwacznego postrzegania kobiety i mężczyzny. Ciekawa jestem, kiedy wreszcie zlezą z Polaków te rycersko-matkopolkowe naleciałości...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Z tą przemocą to masz rację (pan Mielnik też). Ujawnionych przypadków przemocy (fizycznej) kobiet wobec mężczyzn jest mniej 10% wszystkich. Stąd złudne wrażenie, że w Polsce niemal wyłącznie mężczyźni biją. Ale to też się bierze z tego dziwacznego postrzegania kobiety i mężczyzny. Ciekawa jestem, kiedy wreszcie zlezą z Polaków te rycersko-matkopolkowe naleciałości...No wreszcie chociaż raz się zgadzamy, aż ci plusa dałem
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Z tą przemocą to masz rację (pan Mielnik też). Ujawnionych przypadków przemocy (fizycznej) kobiet wobec mężczyzn jest mniej 10% wszystkich.Tak się zastanawiam, ilu mężczyzn z tego forum da ci za tą wypowiedź plusa.....  Raczej niewielu, biorąc pod uwagę ich rycerską mentalność. P.S. Pisałaś, że masz tylu chętnych na cmokanie Cię w rękę... Wśród młodych mężczyzn takie zachowania praktycznie nie istnieją. Obrazuje to więc ogromną różnicę w mentalności osób z pokolenia lat 50. i 60. oraz osób z pokolenia po 80. roku. Być może właśnie dlatego jestem tutaj na tym forum tak mocno atakowany głównie przez mężczyzn w średnim wieku. Jednak rycerskość mężczyzn, z pokolenia na pokolenie, zaczyna zanikać. Gdybym ten wątek umieścił tu za 30 lat, to pewnie zupełnie inaczej by się dyskusja potoczyła...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Tak się zastanawiam, ilu mężczyzn z tego forum da ci za tą wypowiedź plusa..... > Raczej niewielu, biorąc pod uwagę ich rycerską mentalność.Dziwię się, że tak Cię zaskoczyła moja wypowiedź. Pamiętam, że nieraz deklarowałam się jako zwolennik równouprawnienia. Jak wiadomo, równouprawnienie polega na... no właśnie, na równych prawach, a nie na większych jednej, a mniejszych drugiej strony bądź na jakichś nieuzasadnionych przywilejach. I jakoś mnie nie tępiono z tego powodu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Dziwię się, że tak Cię zaskoczyła moja wypowiedź. Pamiętam, że nieraz deklarowałam się jako zwolennik równouprawnienia. Jak wiadomo, równouprawnienie polega na... no właśnie, na równych prawach, a nie na większych jednej, a mniejszych drugiej strony bądź na jakichś nieuzasadnionych przywilejach. I jakoś mnie nie tępiono z tego powodu  Kochana, przecież to nic dziwnego, że Ciebie nie tępiono. Jak sobie wyobrażasz, żeby dojrzały dumny rycerski polski mężczyzna mógł za cokolwiek tępić kobietę?  Jeszcze odnośnie tej wypowiedzi, za którą dałem Ci plusa - gdybym to ja ją napisał, używając dokładnie tych samych słów, to zostałbym natychmiast przez wielu mężczyzn (głównie starszego pokolenia) z tego forum zminusowany i wyśmiany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Nie doceniasz mężczyzn z tego forum. Rozumni są przeważnie  Nie w tym wątku. Tutaj mamy tylko mężczyzn rycerskich, którzy za takie same słowa faceta zjadą i wyśmieją, a w przypadku niewiasty mówiącej to samo - zachowają milczenie, tak jak na dumnych polskich rycerzy przystało. Bo przecież to niewiasta mówi - to nie wypada z tego szydzić. ^^ Poczytaj posty mężczyzn wypowiadających się w tym wątku... Ot na przykład pana Bogusławskiego, który w innym wątku pisał już wielokrotnie, że "kobiecie należy się SZCZEGÓLNY szacunek".....<- kobiecie szczególny, a mężczyźnie tak samo szczególny już nie, co wyraźnie potem podkreślił. Czy można po takich mężczyznach oczekiwać, że przyznają mi choć odrobinę racji?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >Tak się zastanawiam, ilu mężczyzn z tego forum da ci za tą wypowiedź plusa..... > >Raczej niewielu, biorąc pod uwagę ich rycerską mentalność.> Dziwię się, że tak Cię zaskoczyła moja wypowiedź.To przeczytaj sobie odpowiedź pewnego PANA na tego samego posta: www.racjon(*).php/s,336059/z,0/d,13#w337154Cytat: " Ze śmiechu nad tymi ofiarami losu" Ciekawe czy tak samo by się śmiał, gdyby wklejony przeze mnie artykuł dotyczył przemocy mężczyzn wobec kobiet...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Panie Piotrze, gdyby Pana mamusia bardziej się przyłożyła do Pańskiego wychowania, to jednak w kolejnym już poście, myślę, że jednak Pan przez pan by się do mnie zwracał. Moje wnuki w Pańskim wieku są jednak lepiej wychowane. Może poza ich mamusią do wychowania także ich tatuś się bardziej przyłożył.
I do meritum. To wprost przerażające! Popłakałem się jak to czytałem. Ze śmiechu nad tymi ofiarami losu, a najczęściej nie tyle losu co swoich mamuś-potworów, które stworzyły tych psychopatów, zupełnie nie przystosowanych do życia w rodzinie. Często sadystka z masochistą długo się poszukują, ale jak już się trafią, to ho, ho. Jak Pan dobrze zauważył, to nie ten portal. Nas interesują bardziej racjonalne problemy. Naprawdę szczerze i serdecznie Panu współczuję, ale z takimi problemami należy zwrócić się do specjalisty. Wstępnie do psychologa, który pokieruje Panem dalej.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > To wprost przerażające! Popłakałem się jak to czytałem. Ze śmiechu nad tymi ofiarami losu> (...)> Często sadystka z masochistą długo się poszukują, ale jak już się trafią, to ho, ho.> Jak Pan dobrze zauważył, to nie ten portal. Nas interesują bardziej racjonalne problemy.Nie spodziewałem się po tobie innego komentarza. Ignorancją tak od tego zawaliło, że nawet przez łącze internetowe poczułem jej smród w swoim nosie.... P.S. Na forach internetowych zwyczajem jest zwracanie się do siebie nawzajem przez "ty". To jedna z podstawowych zasad netykiety, stworzona jeszcze w czasach, gdy żaden z Polaków o internecie nawet nie słyszał... A jeśli ty masz z tym problem, to ja tobie polecam specjalistę. Szczerze
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>To wprost przerażające! Popłakałem się jak to czytałem. Ze śmiechu nad tymi ofiarami losu >>(...) >>Często sadystka z masochistą długo się poszukują, ale jak już się trafią, to ho, ho. >>Jak Pan dobrze zauważył, to nie ten portal. Nas interesują bardziej racjonalne problemy. >Nie spodziewałem się po tobie innego komentarza. Ignorancją tak od tego zawaliło, że nawet przez łącze internetowe poczułem jej smród w swoim nosie....
Do moderatora, który dał mi za tą wypowiedź ostrzeżenie: Ostrzeżenie to daj PANU Bogusławskiemu, który wyraźnie wyśmiewa się z ofiar przemocy domowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Zostałeś z wszelkim szacunkiem wysłuchany, poradzono Ci byś rozwiązania swoich problemów szukał u specjalistów. Masz problemy i to duże ale możesz z tego się wyleczyć. Trzeba tylko chcieć. Wyczerpałeś już cierpliwość zarówno forumowiczów jak i moderatorów. Dalsze lamenty i użalania się nad sobą skończą się banem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Zostałeś z wszelkim szacunkiem wysłuchany, poradzono Ci byś rozwiązania swoich problemów szukał u specjalistów. Masz problemy i to duże ale możesz z tego się wyleczyć. Trzeba tylko chcieć. Wyczerpałeś już cierpliwość zarówno forumowiczów jak i moderatorów.> Dalsze lamenty i użalania się nad sobą skończą się banem.Tak??? A za tą wypowiedź to dlaczego nawet ostrzeżenia nie było: www.racjon(*)m.php/s,336059/z,0/d,6#w336789No proszę mi to wytłumaczyć. P.S. Podejrzewam, że tak jak PAN Bogusławski, także wyśmiewasz się z ofiar przemocy domowej - skoro nie dałaś mu ostrzeżenia... P.S. part II A może ty sama bijesz swojego męża?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Spadaj już malutki synku mamusi, bo ci przychodnię zamkną i wizyta przepadnie.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Wyczerpałeś już cierpliwość zarówno forumowiczów jak i moderatorów.
P.S.
Nikt ci nie każe do mnie pisać, skoro czujesz się tak bardzo mną wyczerpana...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Na forach internetowych zwyczajem jest zwracanie się do siebie nawzajem przez "ty". To jedna z podstawowych zasad netykiety, stworzona jeszcze w czasach, gdy żaden z Polaków o internecie nawet nie słyszał...> A jeśli ty masz z tym problem, to ja tobie polecam specjalistę. Szczerze  Tak, używam internetu na co dzień tylko od 16 lat. Natomiast kulturę wyniosłem z domu z polskimi tradycjami sięgającymi pocz. XV wieku i wtedy nawet o "Hameryce" nie słyszano. Nie jestem hurapatriotą, ale szanuję polską kulturę, polski język i polski szacunek należny białogłowom czy też płci pięknej i żadnej nieetykiety uczyć się nie mam zamiaru. Jestem w tu szczęśliwszej sytuacji, że nie muszę o Panu nic pisać - gdyż to co myślę, to się samo narzuca. Miłego dalszego roztkliwiania się nad swoją nieszczelnością i wrednością ludzi i świata życzę.@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Adamiak (36436 punktów) | > Jęczę, że nie ma porządnych kobiet.> Ale to i tak jest LEPSZE niż wiązanie się z tymi nieporządnymi, które są wszechobecne. Następny racjonalista z forum przyjaciółki.pl - infantylizm w egzaltowanej, pensjonarskiej wersji.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Jęczę, że nie ma porządnych kobiet. >>Ale to i tak jest LEPSZE niż wiązanie się z tymi nieporządnymi, które są wszechobecne. >Następny racjonalista z forum przyjaciółki.pl - infantylizm w egzaltowanej, pensjonarskiej wersji.
Idź na cmentarz i powiedz to mojemu wujkowi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Idź na cmentarz i powiedz to mojemu wujkowi. Się zdecyduj, nibyracjonalisto - pisałeś, że wujka już nie masz.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Idź na cmentarz i powiedz to mojemu wujkowi. > Się zdecyduj, nibyracjonalisto - pisałeś, że wujka już nie masz.
No właśnie. Dlatego też wysłałem Ciebie na cmentarz. Bo on tam od wielu lat mieszka. Wącha kwiatki od dołu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | >> Się zdecyduj, nibyracjonalisto - pisałeś, że wujka już nie masz. >No właśnie. Dlatego też wysłałem Ciebie na cmentarz. Bo on tam od wielu lat mieszka. Masz drugiego wujka, grabarza?
>Wącha kwiatki od dołu. Niektórzy wąchają klej - nie wiem co lepsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Niektórzy wąchają klej - nie wiem co lepsze.
To zależy, czy się klej wącha od góry, czy od dołu...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Nie wdawałem się nadmiernie w rozmowy na ten temat bo zbytnio mnie to nie trapi. Znam podejście geja (jednego) do sprawy rodzicielstwa z rozmów z moim gejowatym kolegą. Samą chęcią bycia rodzicem zupełnie się nie różniliśmy  Technicznie osiągnięcie celu dla niego jest dużo trudniejsze. Pomijając sam proces (homo)adopcji i przechodząc do wychowania dzieci i zapewnienia im rodziny to -nie sprzeciwiasz się wychowywaniu dzieci przez samotną matkę? -nie sprzeciwiasz się wychowywaniu dzieci przez samotnego ojca? Nietrudno domyśleć się kolejnego pytania jeżeli odpowiesz 'tak'. Ciekaw jestem myśli nagich i nieurodziwych 
www.racjolinki.tk
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Pomijając sam proces (homo)adopcji i przechodząc do wychowania dzieci i zapewnienia im rodziny to> -nie sprzeciwiasz się wychowywaniu dzieci przez samotną matkę?> -nie sprzeciwiasz się wychowywaniu dzieci przez samotnego ojca? Powszechnie wiadomo, że osobom samotnym bardzo rzadko udziela się zgody na adopcję. Moim zdaniem słusznie. Wychowanie przez samotnego rodzica również nie pozostaje bez wpływu na przyszłe zachowania w sferze stosunków damsko-męskich. Trudno, żeby było inaczej. > Ciekaw jestem myśli nagich i nieurodziwych  Staram się jak mogę. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Powszechnie wiadomo, że osobom samotnym bardzo rzadko udziela się zgody na adopcję. Moim zdaniem słusznie. Wychowanie przez samotnego rodzica również nie pozostaje bez wpływu na przyszłe zachowania w sferze stosunków damsko-męskich. Trudno, żeby było inaczej.
A mój wujek, wychowany w pełnej "normalnej" rodzinie skończył na sznurze w garażu z powodu swojej żony.... Tak, rzeczywiście to "poprawne" zachowanie w sferze stosunków damsko-męskich...
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Tak, rzeczywiście to "poprawne" zachowanie w sferze stosunków damsko-męskich...
Stara dobra rada dla dziewczyny/chłopaka, którzy chcieliby zawrzeć stały związek. Idźcie do rodziny swojej potencjalnej drugiej połowy i przyjrzyjcie się jak ona funkcjonuje. Jak mąż traktuje żonę, jak żona traktuje męża. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wy będziecie traktowani podobnie.
Dalej nie będę ciągnął...
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Idźcie do rodziny swojej potencjalnej drugiej połowy i przyjrzyjcie się jak ona funkcjonuje. Jak mąż traktuje żonę, jak żona traktuje męża. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wy będziecie traktowani podobnie.
Potwierdzam, to działa - przed swoim pierwszym związkiem też przyjrzałem się rodzinie mojej wybranki i okazało się, że jej mąż miał inną kobitę. Sprawdziło się.
> Dalej nie będę ciągnął...
Ja też.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >A mój wujek, wychowany w pełnej "normalnej" rodzinie skończył na sznurze w garażu z powodu swojej żony....
To stara prawda, że wspólne garaże szczęścia nie dają.
|
|
| | | | | | | |  | J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >> Pomijając sam proces (homo)adopcji
www.racjolinki.tk
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >> Pomijając sam proces (homo)adopcji
Pomijając, to nie widzę sensu w sprzeciwianiu się. Uważam jednak, że półtora miliona (chyba) samotnych (nie z własnego wyboru) matek, to nie jest sytuacja społecznie obojętna. Podobnie jak garstka samotnych ojców.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > 2. Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem faceta? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniała moja matka. Piotruś Pan - Lubomira Szawdyn Cytat:- Nadużycia są w obie strony. Ona ma kolejnego męża w synu. On ma pierwszą żonę w matce. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Trafiłeś w samo jądro (może nawet w oba). 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >2. Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem faceta? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniała moja matka.> Piotruś Pan - Lubomira Szawdyn> Cytat:- Nadużycia są w obie strony. Ona ma kolejnego męża w synu. On ma pierwszą żonę w matce. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny. > Z pamiętnika młodej dziewczyny: Cytat:Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem kobiety? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniał mój ojciec. Nadużycia są w obie strony. On ma kolejną żonę w córce. Ona ma pierwszego męża w ojcu. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny. ^^
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nadużycia są w obie strony.
Gdybyś nie był zindoktrynowanym przez matkę idiotą, to (może) bym ci to wytłumaczył, że rację masz tylko częściowo czyli wcale.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | |  | 4 na 4 | lotrek (14275 punktów) |
> Pewnie teraz rzuci się na mnie wielu facetów z tego forum i będą chcieli mnie zjeść za to, że powiedziałem, że facet to słaba płeć.Masz absolutną rację, to że mamy silniejsze muskuły prawdziwej siły nie dowodzi. Siła właśnie tkwi w psychice. > Jest to zrozumiała reakcja, ponieważ ponieważ większość mężczyzn chce zgrywać maczo. Wynika to z tego, że podświadomym (albo nawet i świadomym) celem większości mężczyzn jest zgrywanie silnego.Ma to sens w stosunku do innych mężczyzn. Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować...na taką "graną słabość" można poderwać niejedną atrakcyjną kobietę. Niestety do czasu...gdy ma się z taką kobietą dzieci, wtedy już koniec z naszymi "słabościami". Wtedy, jak słusznie zauważyłeś, zaczyna się okres roszczeniowy. Wtedy należy znaleźć sobie przyjaciółkę i znowu zastosować numer ze "słabością"...że żona cię nie rozumie, że już ze sobą nie sypiacie, że jesteś bardzo nieszczęsliwy. I w 90% przypadków powie ci...mój ty biedaku, jak ja ciebie doskonale rozumiem. A tymi 10% nie warto sobie głowy zawracać
"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować...Tylko matki i przyjaciółki. Partnerki i żony nigdy. > na taką "graną słabość" można poderwać niejedną atrakcyjną kobietę.Poderwać na pewno nie. Słabość u mężczyzny jest akceptowana przez kobietę co najwyżej w relacjach przyjacielskich. W relacjach partnerskich już absolutnie nie jest do przyjęcia. Jeżeli przyznasz się jakiejś kobiecie do poważnych słabości, szans na związek z nią nie masz. Ba! Nie tylko na związek! Nawet na pojedynczy numerek też nie masz szans. > Niestety do czasu...gdy ma się z taką kobietą dzieci, wtedy już koniec z naszymi "słabościami". Wtedy, jak słusznie zauważyłeś, zaczyna się okres roszczeniowy.> Wtedy należy znaleźć sobie przyjaciółkę i znowu zastosować numer ze "słabością"...że żona cię nie rozumie, że już ze sobą nie sypiacie, że jesteś bardzo nieszczęsliwy.No tak tak
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować... >Tylko matki i przyjaciółki. Partnerki i żony nigdy.
To nieprawda .
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>>Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować... >>Tylko matki i przyjaciółki. Partnerki i żony nigdy. >To nieprawda . >
No może przesadziłem z tym "nigdy". Miałem na myśli "w większości" ^^
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>>>Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować... >>>Tylko matki i przyjaciółki. Partnerki i żony nigdy. >>To nieprawda . >> >No może przesadziłem z tym "nigdy". >Miałem na myśli "w większości" ^^
To przesada. Jak każde uogólnienie.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>>>>Kobiety uwielbiają się nami się zajmować, opiekować... >>>>Tylko matki i przyjaciółki. Partnerki i żony nigdy. >>>To nieprawda . >>> >>No może przesadziłem z tym "nigdy". >>Miałem na myśli "w większości" ^^ >To przesada. Jak każde uogólnienie.
Co przesada? Że "nigdy" czy że "w większości"?
|
|
| | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Kobieta nie może tam mężczyzny tak po prostu zostawić. ...
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >Kobieta nie może tam mężczyzny tak po prostu zostawić.> ...  To jeszcze daj mi buzi
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | nomilk (1013 punktów) | To jeszcze daj mi buzi  Zrób listę osób, które chcesz bzyknąć, bo już się gubię.
three of a perfect pair
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > To jeszcze daj mi buzi  > Zrób listę osób, które chcesz bzyknąć, bo już się gubię.Daj spokój, już przy pierwszej wysiądzie. Reszta listy nie mam szans na numerek.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | > To jeszcze daj mi buzi  Starość nie zawsze jest synonimem bezguścia.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | nomilk (1013 punktów) | Starość nie zawsze jest synonimem bezguścia.Zacałuj go swoim doświadczeniem 
three of a perfect pair
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> A kobieta wcale nie jest najważniejsza i wcale nie należy o nią dbać bardziej, niż ona sama dba o nas... Tyle.Nic dodać, nic ująć. Równouprawnienie - to, czego domagają się feministki. Gdzież więc aplauz? Nie będzie, ponieważ poruszasz temat tabu o którym większość wie, ale do której to wiedzy nie wypada się publicznie przyznawać, szczególnie na tym forum, gdzie poprawność polityczna święci triumfy. Gratuluję odwagi.  Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  PS: Ale "rozpaliłeś" racjonalistki...  PS2: Dla mnie kobieta jest ważniejsza, nie zgadzam się z feministkami. PS3: Większość nie zawsze ma rację - przynajmniej nie na zawsze...
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >A kobieta wcale nie jest najważniejsza i wcale nie należy o nią dbać bardziej, niż ona sama dba o nas... Tyle.> Nic dodać, nic ująć. Równouprawnienie - to, czego domagają się feministki. Gdzież więc aplauz?> Nie będzie, ponieważ poruszasz temat tabu o którym większość wie, ale do której to wiedzy nie wypada się publicznie przyznawać, szczególnie na tym forum, gdzie poprawność polityczna święci triumfy.> Gratuluję odwagi.  > Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski  Hej. Nie wiem czy śledziłeś ten wątek od początku, ale zostałem nieźle zjechany przez wszystkich za wklejenie tego: asset.soup.io/asset/0846/7314_9f8b.jpeg^^ Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
Na początek wyjaśnienie dla czytających. Otóż umówiłem się Piotrkiem_84, że wkleimy naszą pozaforumową korespondencję, gdyż nawiązuje do tematu wątku. Oto moja odpowiedź na powyższego maila od Piotrka_84. Cytat:Cześć, widziałem, że udzielali Ci mnóstwa rad. Podobają mi się Twoje prowokujące posty, wkładanie kija w mrowisko. Trzeba poruszyć zgnuśniałe, pełne samozadowolenia i swojej nieomylności, towarzystwo. Okazuje się, że racjonaliści są tak samo poprawni politycznie w sferze seksualności jak pozostali, a może nawet bardziej. Tu w dobrym tonie jest popieranie feministycznych fanaberii. A przecież natura/ewolucja ukształtowała mężczyznę i kobietę tak, że są różni i należy przyjąć to do wiadomości. Zaprzeczanie temu faktowi poprzez przypisywanie kobiecie tych samych ról co mężczyźnie, zacieranie różnic, jest sprzeciwianiem się samej ewolucji - czymś robionym wbrew niej. Czy to racjonalne? Gratuluję i pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Na początek wyjaśnienie dla czytających. Otóż umówiłem się Piotrkiem_84, że wkleimy naszą pozaforumową korespondencję, gdyż nawiązuje do tematu wątku.> Oto moja odpowiedź na powyższego maila od Piotrka_84.> Cytat:Cześć, > widziałem, że udzielali Ci mnóstwa rad. Podobają mi się Twoje> prowokujące posty, wkładanie kija w mrowisko. Trzeba poruszyć> zgnuśniałe, pełne samozadowolenia i swojej nieomylności, towarzystwo.> Okazuje się, że racjonaliści są tak samo poprawni politycznie w sferze> seksualności jak pozostali, a może nawet bardziej. Tu w dobrym tonie> jest popieranie feministycznych fanaberii. A przecież natura/ewolucja> ukształtowała mężczyznę i kobietę tak, że są różni i należy przyjąć to> do wiadomości. Zaprzeczanie temu faktowi poprzez przypisywanie kobiecie> tych samych ról co mężczyźnie, zacieranie różnic, jest sprzeciwianiem> się samej ewolucji - czymś robionym wbrew niej.> Czy to racjonalne?> Gratuluję i pozdrawiam - Zbyszek  No cóż... Ewolucja ukształtowała kobietę tak, jak przedstawiał mój obrazek... Czyli pani ptaszkowa mówi do ptaszka: "Jak chcesz pociupciać, to najpierw zbuduj mi gniazdo" ^^ Pan ptaszek zaś zgadza się ciupciać bez żadnych warunków ^^ Co do feministek - to zależy jaki rodzaj feministek. Stawianie kobietom obowiązków mężczyzn pozwala tych mężczyzn odciążyć i zmniejszyć presję, pod jaką żyją.. A więc dla mężczyzn odpowiedni rodzaj feminizmu raczej jest korzystny. Niestety to forum jest przepełnione mężczyznami o poglądach "Kobiecie należy się SZCZEGÓLNY szacunek",,,, Takie poglądy męskiej części społeczeństwa raczej szkodzą, niż pomagają. Więc faceci, którzy je wyznają, kopią doły pod przedstawicielami własnej płci ^^... Ktoś mi napisał jeszcze tak: ***** Wynika z moich obserwacji, że kobiety chętnie "kupują" jako im należne społeczne pobłażanie, co skutkuje ostatecznie zaniżaniem wymagań wobec siebie, a w efekcie społecznym lekceważeniem, za to mężczyźni odwrotnie: z poczucia swojej męskiej godności wyprowadzają obowiązek stawiania sobie większych wymagań, co skutkuje jakże należnym szacunkiem. ***** No i koniec końców facet ma przesrane, jeżeli nie może sobie poradzić... A kobieta? Starczy, że podniesie spódnicę i już wszystko ma. ........Czyli ewolucja......... P.S. ...Ewolucja doprowadziła do układu bardzo korzystnego dla samic i bardzo niekorzystnego dla samców...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ...Ewolucja doprowadziła do układu bardzo korzystnego dla samic i bardzo> niekorzystnego dla samców... ... nieatrakcyjnych samców, zapomniałeś dodać. No i trochę pomieszałeś naturę z kulturą, ale nie jesteś w tym osamotniony.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >nieatrakcyjnych samców, zapomniałeś dodać.
Wszystkich samców. Gdyż "atrakcyjny samiec" to taki, który nieźle zapierdziela dla swojej samicy... A że niektórzy faceci lubią tak zapierdzielać, no to już inna sprawa...
>No i trochę pomieszałeś naturę z kulturą
Otóż mylisz się. Takie zachowania i wymagania ze strony samic mają jak najbardziej naturę biologiczną. Za przykład można chociaż podać ptaki, o czym pisał Dawkins (cytat na dole). Oczywiście kultura też ma znaczenie, ale nie należy zapominać, że kultura ludzi powstała na bazie biologii. Na przykład rytuał małżeństwa, wymiana obrączek, huczne wesela - to są elementy kultury, ale powstały one jako efekt zaszytych w naszych genach popędów, czyli jako efekt ewolucyjnego imperatywu mówiącego nam, żeby utrudnić dostęp innym osobnikom do naszego partnera/partnerki tak bardzo, jak to tylko jest możliwe. Załóżmy istnienie hipotetycznego gatunku ssaków drapieżnych, u którego istnieje genetycznie zakodowane zachowanie powodujące, że samiec oddaje mocz na ciało samicy. W ten sposób oznacza ją zapachowo, żeby zakomunikować innym samcom, że ta samica jest zajęta i że nie wolno im się do niej dobierać, pod groźbą dostania w czambo. Czy to czasami nie przypomina ludzkiego obyczaju zakładania obrączek podczas ślubu i robienia tego na dodatek publicznie, żeby jak najwięcej osobników o tym się dowiedziało? Oczywiście - w przypadku hipotetycznego gatunku takie zachowanie jest genetyczne, a w przypadku ludzi kulturowe. Jednak PRZYCZYNA obu tych zachowań jest ta sama i jest nią ewolucyjny imperatyw utrudniania innym osobnikom dostępu do swojej partnerki/partnera.
Niżej zapowiedziany cytat z Dawkinsa:
************************ Wdrożenie przez samicę tej strategii w praktyce dałoby się przeprowadzić na wiele sposobów. Jak już wskazywałem, samica może odmówić kopulacji z samcem, dopóki ten nie zbuduje dla niej gniazda lub przynajmniej jej w tym nie pomoże. Rzeczywiście, u wielu gatunków ptaków monogamicznych kopulacja nie następuje, dopóki nie jest ukończona budowa gniazda. W efekcie, gdy dochodzi do zapłodnienia, samiec zainwestował już w dziecko o wiele więcej niż tylko swoje marne plemniki. Wymaganie, by przyszły partner zbudował gniazdo, jest dla samicy jednym ze skutecznych sposobów na związanie go ze sobą. Można sobie wyobrazić, że tę samą funkcję mogłaby teoretycznie spełniać niemal każda czynność wymagająca od samca ponoszenia znaczących kosztów, nawet jeśli koszty te nie przekładałyby się wprost na korzyści dla nie narodzonych dzieci. Gdyby wszystkie samice w populacji zmuszały samców do wywiązania się z tak trudnego i kosztującego wiele wysiłku zadania, jak zabicie smoka czy wdrapanie się na wysoką górę, nim zgodzą się na przystąpienie z nim do kopulacji, teoretycznie mogłyby w ten sposób zredukować pokusę samców do ulotnienia się od razu potem. Każdy samiec, który zechciałby porzucić partnerkę i podjąć próbę rozprzestrzenienia większej liczby swoich genów z inną samicą, stanąłby przed perspektywą konieczności zabicia kolejnego smoka. W praktyce jest jednak mało prawdopodobne, by samice nakładały na starających się o nie tak niepraktyczne zadania, jak zabicie smoka czy odnalezienie świętego Graala. Albowiem konkurująca samica, która nakazała zadanie nie mniej trudne, za to bardziej dla niej samej i jej dzieci użyteczne, uzyskałaby przewagę nad samicami o romantycznych duszach, domagającymi się bezużytecznych dowodów miłości. Zbudowanie gniazda jest zapewne mniej romantyczne niż zabicie smoka lub przepłynięcie Hellespontu ale za to znacznie bardziej praktyczne. Równie użyteczne dla samicy jest praktykowane przez samca karmienie zalotne, o czym już wspominałem. U ptaków było to zwykle uważane za rodzaj zachodzącego u samicy regresu do zachowań pisklęcych. Domagając się od samca pożywienia, używa tych samych gestów co młody ptak. Przypuszczano, że gesty te stają się automatycznie atrakcyjne dla samca na tej samej zasadzie, zgodnie z którą dla mężczyzny atrakcyjne jest stosowanie przez kobiety zdrobnień czy ich nadąsana mina. Pamiętajmy jednak, że samica ptaka potrzebuje w tym czasie każdej ilości pokarmu, jaką tylko może zdobyć, ponieważ gromadzi rezerwy, by podołać wysiłkowi wyprodukowania olbrzymich jaj. Karmienie samicy przez samca w czasie zalotów jest przypuszczalnie z jego strony bezpośrednią inwestycją w jaja. Wyjściowa nierównowaga inwestycji obu partnerów w młode ulega tym samym zmniejszeniu. U niektórych owadów i pająków również obserwujemy zjawisko karmienia zalotnego. Tu alternatywna interpretacja bywała aż nadto oczywista. Skoro, jak w przypadku modliszki, samcowi grozi pożarcie przez większą od niego samicę, cokolwiek zrobi dla zmniejszenia jej apetytu, będzie dla niego korzystne. Na inwestycje nieszczęsnego samca modliszki w swoje dzieci można spojrzeć z innego, nieco makabrycznego punktu widzenia. A mianowicie, że staje się pokarmem, dzięki któremu wyprodukowane zostaną jaja, zapłodnione następnie pośmiertnie jego własnymi, przechowanymi przez samicę plemnikami. ************************
Koniec cytatu.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >>nieatrakcyjnych samców, zapomniałeś dodać. >Wszystkich samców. Gdyż "atrakcyjny samiec" to taki, który nieźle zapierdziela dla swojej samicy...
Współczuję ci.
>Koniec cytatu. I rozmowy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) |
> A że niektórzy faceci lubią tak zapierdzielać, no to już inna sprawa...Oho! Jednak mamusia wychowała. I dalej wychowuje  > >No i trochę pomieszałeś naturę z kulturąNo...
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | jkl; (5859 punktów) | >A kobieta? Starczy, że podniesie spódnicę i już wszystko ma.
Weź ty sobie znajdź jakiegoś bogatego geja. Będziesz miał wszystko.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) | >>A kobieta? Starczy, że podniesie spódnicę i już wszystko ma. >Weź ty sobie znajdź jakiegoś bogatego geja. Będziesz miał wszystko. >
Byle nie Szkota bo zdominuje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
Cytat: > Stawianie kobietom obowiązków mężczyzn pozwala tych mężczyzn odciążyć i zmniejszyć presję, pod jaką żyją.. A więc dla mężczyzn odpowiedni rodzaj feminizmu raczej jest korzystny. Ja nie patrzę w ten sposób. Dla mnie mężczyzna ma do zrobienia swoje a kobieta swoje, występuje podział ról ukształtowany ewolucyjnie.
> Niestety to forum jest przepełnione mężczyznami o poglądach "Kobiecie > należy się SZCZEGÓLNY szacunek". Nie zaprzeczę, że do nich nie należę.
[Edit: powinno być " nie zaprzeczam, że do nich należę"] Cytat:Ale inni? Dziwne, sądziłem, że są bardziej nowocześni - tym bardziej, że same kobiety feministki tego sobie nie życzą. Dziwne. > Takie poglądy męskiej części społeczeństwa raczej szkodzą, niż pomagają.Nie myślę kategoriami "zysk - strata". > A kobieta? Starczy, że podniesie spódnicę i już wszystko ma.Święte słowa, nie na darmo kobieta była uważana przez papieży za diabelski pomiot. Dała się skusić i nadal kusi swoją tajną bronią... > ........Czyli ewolucja.........Słusznie prawisz. Taka wola nieba i z nią zawsze zgadzać się trzeba. > ...Ewolucja doprowadziła do układu bardzo korzystnego dla samic i bardzo niekorzystnego dla samców...Złożysz reklamację?  Pozdrawiam - Zbyszek  PS: Sądzę, że warto wykorzystać naszą korespondencję w Twoim wątku. Możesz wkleić, jeśli chcesz. Kontynuujmy zatem na forum... No i kontynuujemy. 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
>> A kobieta? Starczy, że podniesie spódnicę i już wszystko ma. >Święte słowa, nie na darmo kobieta była uważana przez papieży za >diabelski pomiot. Dała się skusić i nadal kusi swoją tajną bronią...
I zapewne dlatego Zbyszku, są takie miejsca, gdzie kobiety zakrywa się burkami. Słuszne to i zbawienne.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> I zapewne dlatego Zbyszku, są takie miejsca, gdzie kobiety zakrywa się burkami. Słuszne to i zbawienne.Bo ja wiem? Z jednej strony to co zakryte bardziej kusi, z drugiej nie wtrącam się w zwyczaje ludzi innych kultur, nie ewangelizuję, nie nawracam - tak jak nie życzę sobie, by ktoś zaglądał mi do przysłowiowego łóżka. Krk także chce by wszyscy stosowali się do nakazów biblijnych, usiłując narzucić swój punkt widzenia nawet osobom niewierzącym. Nie zgadzam się z tym. Jeśli ktoś jest katolikiem niech nie stosuje metody in vitro dla przykładu, ale niech nie prezentuje swojego punktu widzenia jako obowiązującego wszystkich. Co do mężczyzn, to nie odkryję chyba Ameryki twierdząc, że chętnie "skonsumowaliby" każdą kobietę, która wpadnie im w oko. Tak już jest(ewolucja?) i nic na to nie poradzimy. Kobiety także o tym wiedzą, jak sądzę...  Dla przykładu w RPA wciąganie w bramy i gwałcenie kobiet wracających z zakupów jest na porządku dziennym(stąd tak duża ilość zarażeń wirusem HIV). One nawet się temu nie dziwią, uważając to za nieodłączny element środowiska w którym żyją. W Europie, bardziej cywilizowanej, odbywa się to poprzez rytualne zachowania, swoistą "grę wstępną" będącą w istocie grą pozorów. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Autografka (10638 punktów) |
> Z jednej strony to co zakryte bardziej kusi,I dlatego Playboy pełen jest zdjęć kobiet w burkach?  > Co do mężczyzn, to nie odkryję chyba Ameryki twierdząc, że chętnie "skonsumowaliby" każdą kobietę, która wpadnie im w oko. Tak już jest(ewolucja?) i nic na to nie poradzimy. Kobiety także o tym wiedzą, jak sądzę...  To, że chętnie by skonsumowali, to jedna rzecz. Zupełnie inną jest kreowanie się na bezwolną ofiarę kobiecych wdzięków, która to biedna, sama siebie nie potrafi kontrolować na tyle, żeby czegokolwiek odmówić kobiecie podnoszącej spódnicę. Właśnie dlatego przywołałam przykład burek, że konieczność ich noszenia uzasadniana jest między innymi prymitywnym "argumentem" o rzekomej męskiej niemożności zapanowania nad swoim chciejstwem. Dziwi mnie, że niektórzy samym sobie potrafią wystawić taką cenzurkę.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Piotrek_84 (631 punktów) | >To, że chętnie by skonsumowali, to jedna rzecz. Zupełnie inną jest kreowanie się na bezwolną ofiarę kobiecych wdzięków, która to biedna, sama siebie nie potrafi kontrolować na tyle, żeby czegokolwiek odmówić kobiecie podnoszącej spódnicę. Właśnie dlatego przywołałam przykład burek, że konieczność ich noszenia uzasadniana jest między innymi prymitywnym "argumentem" o rzekomej męskiej niemożności zapanowania nad swoim chciejstwem. Dziwi mnie, że niektórzy samym sobie potrafią wystawić taką cenzurkę.
Tak? A kobiety to potrafią kontrolować swój popęd wypompowywania płodów z macicy? Jeszcze takiej nie spotkałem... Kobieta często skreśla faceta tylko dlatego, że ten nie chce mieć dzieci. A kobieta ile razy rodzi dziecko w życiu? Raz, dwa razy... I mimo tego, że potrzebuje tego tylko raz lub dwa razy,,, to nie potrafi nad tym zapanować do tego stopnia, że skreśla z automatu faceta, który nie chce jej tego dać.
Natomiast facet seksu potrzebuje średnio 20 tysięcy razy w ciągu życia. I kobiety oczekują, że ma te potrzeby w sobie tłumić?
Męską potrzebę seksu można porównać z potrzebą oddychania. A kobiecą potrzebę posiadania dziecka można porównać z potrzebą robienia kupy.
Nad którą z tych dwóch potrzeb trudniej zapanować? Nad potrzebą oddychania, czy nad potrzebą robienia kupy? W jakiej sytuacji dłużej wytrzymasz? Bez tlenu czy bez wychodka?
^^
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Autografka (10638 punktów) |
> Tak? A kobiety to potrafią kontrolować swój popęd wypompowywania płodów z macicy? Jeszcze takiej nie spotkałem...Naprawdę sądzisz, że kobiety uprawiają seks po to, aby mieć dzieci?  Pomijam już fakt wątpliwej przyjemności, jakiej się zażywa w trakcie owego wypompowywania. > Kobieta często skreśla faceta tylko dlatego, że ten nie chce mieć dzieci. A kobieta ile razy rodzi dziecko w życiu? Raz, dwa razy... I mimo tego, że potrzebuje tego tylko raz lub dwa razy,,, to nie potrafi nad tym zapanować do tego stopnia, że skreśla z automatu faceta, który nie chce jej tego dać.> Natomiast facet seksu potrzebuje średnio 20 tysięcy razy w ciągu życia.Mężczyźni również skreślają kobiety z tego powodu. Poza tym, nie nazwałabym tego rodzaju chcenia popędem, a już na pewno nie porównywałabym go z popędem seksualnym. > I kobiety oczekują, że ma te potrzeby w sobie tłumić?A kto Ci każe tłumić?  > Męską potrzebę seksu można porównać z potrzebą oddychania. A kobiecą potrzebę posiadania dziecka można porównać z potrzebą robienia kupy.> Nad którą z tych dwóch potrzeb trudniej zapanować? Nad potrzebą oddychania, czy nad potrzebą robienia kupy?> W jakiej sytuacji dłużej wytrzymasz? Bez tlenu czy bez wychodka?Wybacz, ale żadnej z wymienionych, nie można ze sobą porównać. Chociażby z tej prostej przyczyny, że bez tlenu szybko się udusisz, a bez wychodka, mówiąc kolokwialnie, prędzej czy później Cię rozerwie. Skutek ten sam. Z braku seksu czy dzieci, raczej się nie umiera. 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Naprawdę sądzisz, że kobiety uprawiają seks po to, aby mieć dzieci? Pomijam już fakt wątpliwej przyjemności, jakiej się zażywa w trakcie owego wypompowywania.Przecież ja wcale nie pisałem o seksie, tylko o posiadaniu dzieci jako takim... Co ma piernik do wiatraka? > Mężczyźni również skreślają kobiety z tego powodu.Zdecydowanie rzadziej się to zdarza niż w przypadku kobiet. Ja na przykład bym nigdy nie skreślił z takiego powodu kobiety - wręcz przeciwnie, dla mnie by to była zaleta. > Poza tym, nie nazwałabym tego rodzaju chcenia popędem, a już na pewno nie porównywałabym go z popędem seksualnym.Oj mylisz się bardzo. Chęć posiadania dziecka przez kobietę, jest dokładnie tym samym, co chęć uprawiania seksu przez mężczyznę. Obie te potrzeby powstały z tego samego powodu - aby osobnik w jak najsprawniejszy sposób rozprzestrzeniał swoje geny. Samica czyni to przez odchowanie potomka, a samiec robi to przez kopulację z jak największą liczbą samic. Tak jak pisał Dawkins, podświadomy cel zarówno samca jak i samicy jest ten sam (rozprzestrzenianie genów), jedynie sposób realizacji inny - w przypadku samca jest to walka o jak największą ilość kopulacji, a w przypadku samicy jest to urodzenie potomka i otoczenie go jak najlepszą opieką. Samica nie jest tak rozrzutna seksualnie jak samiec z prostej przyczyny - po prostu nic na tym nie skorzysta, gdyż i tak ma fizycznie ograniczoną maksymalną ilość potomstwa, jaką może odchować. Więc zamiast dawać na lewo i na prawo, to zrobi sobie dwoje dzieci,,, a potem będzie całe wysiłki przeznaczać w opiekę nad nimi, zamiast w robienie nowych. Natomiast samiec teoretycznie może mieć nieograniczoną ilość potomstwa, a więc mu rozwiązłość seksualna jak najbardziej się "opłaca". Cytat z Dawkinsa: Cytat:Parker i inni opisali sposób, w jaki mogła wyewoluować ta asymetria, wychodząc od stanu pierwotnej izogamii. W czasach, gdy każda z komórek płciowych miała takie same właściwości i z grubsza takie same rozmiary, mogły się wśród nich zdarzać takie, które przypadkiem były nieco większe niż inne. Pod pewnymi względami większa izogameta miałaby przewagę nad izogametą przeciętnych rozmiarów, gdyż zapewniałaby "swojemu" zarodkowi dobry start, dostarczając mu wyjściowo dużych zapasów pożywienia. Mogła się więc zaznaczyć tendencja ewolucyjna w kierunku coraz większych gamet. W tendencji tej kryło się jednak pewne niebezpieczeństwo. Ewolucja izogamet nieco większych od niezbędnego minimum stwarzałaby warunki do egoistycznego wyzysku ze strony osobników, które produkowały gamety nieco mniejsze od przeciętnych. Wystarczyłoby, żeby ich małe gamety mogły na pewno połączyć się z tymi największymi. To zaś można by osiągnąć poprzez uczynienie małych gamet bardziej ruchliwymi i zdolnymi do aktywnego wyszukiwania tych dużych. Dla osobnika produkującego małe, szybko poruszające się gamety korzyścią byłaby możność produkowania większej liczby gamet, a tym samym posiadania potencjalnie większej liczby dzieci. Dobór naturalny faworyzował produkcję małych komórek płciowych, zdolnych do aktywnego wyszukiwania dużych, w celu połączenia się z nimi. Jest więc do pomyślenia ewolucja dwóch rozbieżnych "strategii" seksualnych, z których jako pierwsza kształtowała się strategia o dużym wkładzie, czyli "uczciwa", a jej pojawienie się automatycznie torowało drogę dla strategii wyzysku o małym wkładzie własnym. Od momentu zainicjowania dywergencji tych dwóch strategii, proces ten zaczął postępować w tempie lawinowym. Osobniki produkujące gamety o pośrednich rozmiarach podlegały eliminacji, ponieważ nie doznawały korzyści, jakie zapewnia każda z dwóch bardziej skrajnych strategii. Wyzyskiwacze ewoluowali w kierunku coraz to mniejszych rozmiarów gamet i większej ich ruchliwości. Uczciwi zaś, by zrekompensować coraz mniejszy wkład wnoszony przez wyzyskiwaczy, powiększali swe rozmiary i stawali się nieruchliwi, bo i tak przecież zostaliby przez nich odnalezieni. Każdy z uczciwych "wolałby" z pewnością połączyć się z innym uczciwym. Ale presja selekcyjna, by wykluczyć z gry wyzyskiwaczy, mogła być słabsza od presji selekcyjnej wywieranej na tych ostatnich, by nie zostali wypchnięci poza boisko: mieli oni więcej do stracenia, toteż wygrali ewolucyjną batalię. W ten sposób uczciwi stali się jajami, a wyzyskiwacze - plemnikami. > A kto Ci każe tłumić? Przecież sama o tym pisałaś w swoim wcześniejszym poście. Skleroza? > Wybacz, ale żadnej z wymienionych, nie można ze sobą porównać. Chociażby z tej prostej przyczyny, że bez tlenu szybko się udusisz, a bez wychodka, mówiąc kolokwialnie, prędzej czy później Cię rozerwie. Skutek ten sam. Z braku seksu czy dzieci, raczej się nie umiera.  Zapewniam cię, że z braku seksu można się udusić - psychicznie. Przypadki mężczyzn wpadających w depresję z powodu żony, która im na złość nie chce dawać seksu, są znane psychologom... Znane są też przypadki samobójstw mężczyzn, którzy kończą swoje życie z braku właśnie seksu. Psychologowie często nawołują do kobiet, by nie odmawiały swoim partnerom seksu, gdyż wywołuje to u mężczyzn nerwicę, zestresowanie, depresję, zaburzenia koncentracji, zmniejszenie wydajności w pracy, zwiększoną wypadkowość podczas prowadzenia pojazdów, itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Oj mylisz się bardzo.> Chęć posiadania dziecka przez kobietę, jest dokładnie tym samym, co chęć uprawiania seksu przez mężczyznę.> Obie te potrzeby powstały z tego samego powodu - aby osobnik w jak najsprawniejszy sposób rozprzestrzeniał swoje geny.> Samica czyni to przez odchowanie potomka, a samiec robi to przez kopulację z jak największą liczbą samic.Wiesz, że to nie tak? Prawda, że wiesz? Jeżeli już o dążeniu do przedłużenia gatunku mowa, to dlaczego uparcie porównujesz dwa różne chcenia? Przecież równie dobrze można by o mężczyźnie powiedzieć, że rozsiewa swoje plemniki, bo tak bardzo chce mieć dzieci. Różnice, o których piszesz dotyczą strategii seksualnych a nie chęci posiadania potomstwa. > Tak jak pisał Dawkins, podświadomy cel zarówno samca jak i samicy jest ten sam (rozprzestrzenianie genów), jedynie sposób realizacji inny - w przypadku samca jest to walka o jak największą ilość kopulacji, a w przypadku samicy jest to urodzenie potomka i otoczenie go jak najlepszą opieką.No widzisz. Tu już piszesz sensownie. Tylko powiedz mi, jeżeli już tak weszliśmy w biologiczne tematy, czy tejże samicy nie powinno zależeć na zatrzymaniu przy sobie samca, aby ten pomagał jej w wychowaniu potomstwa? I jak ona to ma zrobić, wiedząc czego potrzebuje samiec? Taki model występuje u ludzi. I możesz mi wierzyć, że nie każde zbliżenie kończy się zapłodnieniem. > Samica nie jest tak rozrzutna seksualnie jak samiec z prostej przyczyny - po prostu nic na tym nie skorzysta, gdyż i tak ma fizycznie ograniczoną maksymalną ilość potomstwa, jaką może odchować. Więc zamiast dawać na lewo i na prawo, to zrobi sobie dwoje dzieci,,, a potem będzie całe wysiłki przeznaczać w opiekę nad nimi, zamiast w robienie nowych.> Natomiast samiec teoretycznie może mieć nieograniczoną ilość potomstwa, a więc mu rozwiązłość seksualna jak najbardziej się "opłaca".To prawda, ale dotyczy czegoś trochę innego. Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów. Samiec, który się w to angażuje, chce mieć pewność, że to jego potomstwo. Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa. I na tym polega ta jej mniejsza rozrzutność, a nie na ograniczaniu seksu z własnym partnerem. > >A kto Ci każe tłumić? > Przecież sama o tym pisałaś w swoim wcześniejszym poście. Skleroza?Urojenia? To, że nie zrozumiałeś o czym pisałam (zresztą nie do Ciebie), nie oznacza jeszcze, że musisz odnosić się do mnie w taki obcesowy sposób. > Zapewniam cię, że z braku seksu można się udusić - psychicznie.> Przypadki mężczyzn wpadających w depresję z powodu żony, która im na złość nie chce dawać seksu, są znane psychologom... Znane są też przypadki samobójstw mężczyzn, którzy kończą swoje życie z braku właśnie seksu.> Psychologowie często nawołują do kobiet, by nie odmawiały swoim partnerom seksu, gdyż wywołuje to u mężczyzn nerwicę, zestresowanie, depresję, zaburzenia koncentracji, zmniejszenie wydajności w pracy, zwiększoną wypadkowość podczas prowadzenia pojazdów, itp.Pewnie można by też wymienić przypadki kobiet, które popełniły samobójstwo z powodu tego, że zdradził je mężczyzna. Nie powiem jednak, że skoro tak, to wszyscy mężczyźni to dranie, bo przesadne stosowanie stereotypu świadczy o prostactwie myślenia. Czytając Twoje posty zauważyłam, że wyłączną winą za swoje nieudane związki obarczasz kobiety. Wiesz, że rzadko bywa tak, że winna jest jedna strona? Czy Ty kiedykolwiek zastanowiłeś się nad sobą? Nie nad swoimi wadami, brakami, słabością itd., ale nad tym kim jesteś i czego tak naprawdę w głębi swojego jestestwa chcesz? I czy to na pewno jest związek z kobietą? Z kobietą, którą gardzisz i której nienawidzisz? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Czasem warto być po prostu sobą, niezależnie od tego czego oczekują od nas bliscy, czy społeczeństwo. Ale, żeby nim być, trzeba najpierw chcieć się dowiedzieć kim się jest.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Wiesz, że to nie tak? Prawda, że wiesz? >Jeżeli już o dążeniu do przedłużenia gatunku mowa, to dlaczego uparcie porównujesz dwa różne chcenia? Przecież równie dobrze można by o mężczyźnie powiedzieć, że rozsiewa swoje plemniki, bo tak bardzo chce mieć dzieci. Różnice, o których piszesz dotyczą strategii seksualnych a nie chęci posiadania potomstwa.
Po pierwsze - NIE MA czegoś takiego jak "dążenie do przedłużenia gatunku". O tym też Dawkins pisał i w zasadzie wszystkie jego publikacje na temat ewolucji opierają się na stwierdzeniu, że NIE MA czegoś takiego jak "dążenie do przedłużenia gatunku". Gdyby takie coś istniało, to całą jego teorię na temat ewolucji można by było spuścić w kiblu... Jednak Dawkins w swoich publikacjach wielokrotnie wykazał, że istnienie ewolucyjnego imperatywu "przedłużania gatunku" jest po prostu niemożliwe, gdyż ewolucja takiego rodzaju nie miałaby możliwości istnieć.
Ale wracając do tematu: To są dwa różne "świadome chcenia", no ale SENS tych "chceń" jest taki sam. Mężczyzna rozsiewa swoje plemniki właśnie PO TO by mieć dzieci, jednak jego świadomości nie zostaje przekazana taka informacja. On ma tylko świadomą potrzebę kopulowania. O niczym innym nie musi wiedzieć. Nie musi świadomie chcieć mieć dzieci - wręcz przeciwnie. Może nawet dzieci świadomie NIE chcieć mieć. Jednak instynkt robi swoje i będzie go dalej nakłaniał do kopulowania, właśnie po to, by on miał dzieci. Świadoma chęć posiadania dziecka nie jest samcowi potrzebna, gdyż większość opieki nad dzieckiem i tak sprawuje samica. A więc świadoma ochota posiadania dziecka NIE pomogłaby samcowi w lepszym rozprzestrzenianiu jego genów, toteż zazwyczaj samce takiej świadomej ochoty nie posiadają. U kobiet wygląda to zupełnie inaczej - tutaj świadoma chęć posiadania dziecka jest bardzo istotna, gdyż sama kopulacja NIE jest wystarczająca do tego, by samica sprawnie przekazywała swoje geny dalej, gdyż w przypadku kobiety powodzenie jej potomstwa w bardzo dużym stopniu zależy od tego, ile opieki w to potomstwo kobieta zainwestuje. Gdyby kobiety nie posiadały świadomej chęci posiadania dziecka, wtedy pozbywałyby się dziecka na krótko po porodzie.
Spróbuję wyjaśnić to jeszcze inaczej: Instynkt "nakłania" kobietę do posiadania potomstwa przez wywoływanie u niej świadomego chcenia posiadania dzieci. Natomiast mężczyznę "nakłania" do posiadania potomstwa w zupełnie inny sposób - przez wywoływanie u niego świadomego chcenia odbycia stosunku. A więc w istocie oba te "chcenia" - czyli męskie chcenie seksu oraz kobiece chcenie posiadania potomka, są dokładnie tymi samym "chceniami" - czyli służącymi do tego samego celu. Tylko że nasza ludzka świadomość sobie z tego nie zdaje sprawy.
Czyli jak pisał Dawkins: "samica inwestuje w opiekę, a samiec inwestuje w walkę".
>No widzisz. Tu już piszesz sensownie. Tylko powiedz mi, jeżeli już tak weszliśmy w biologiczne tematy, czy tejże samicy nie powinno zależeć na zatrzymaniu przy sobie samca, aby ten pomagał jej w wychowaniu potomstwa?
No jasne, że powinno. I cały czas o tym w tym wątku piszę. Samica, żeby zatrzymać przy sobie samca, wymaga od niego ponoszenia wielkich kosztów, zanim się zgodzi z nim kopulować. Robi to po to, by się zabezpieczyć. Bo jeśli samiec poniesie duże koszty dla samicy, to już mu się nie będzie opłacało jej zostawić na lodzie. Spójrz zresztą na obrazek, który wkleiłem na samym początku wątku - czy nie dostrzegasz w nim, że to jest właśnie to? Czyli usiłowania samicy do zapewnienia sobie na 100%, że samiec nie zwieje po paru numerkach... Na przykład, jeśli kobiety będą wymagać kupienia im samochodu od każdego mężczyzny, który będzie chciał z nimi kopulować, to czy mężczyźni wtedy będą je zostawiać? Ano nie będą, gdyż będą się bali utraty tak ogromnego wkładu, jaki wnieśli. Ponieważ w przypadku porzucenia samicy, musieliby kupować drugi samochód następnej...
>I możesz mi wierzyć, że nie każde zbliżenie kończy się zapłodnieniem.
To akurat nie ma żadnego znaczenia. Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę już za pierwszym razem jest bardzo wysokie. Na tyle wysokie, że naprawdę można się martwić...
>Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów.
Ze strony samicy.
>Samiec, który się w to angażuje, chce mieć pewność, że to jego potomstwo.
Dlatego zamiast się angażować, woli bzyknąć 100 innych. Taka taktyka jest o wiele bardziej opłacalna z punktu widzenia rozprzestrzeniania genów samca.
>Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa.
Tak też można to tłumaczyć, jednak moim zdaniem jest to mało znacząca przyczyna. Pytanie brzmi PO CO samica miałaby z kimkolwiek kopulować, skoro już ma tyle dzieci, że więcej nie jest w stanie odchować? Niemożność odchowania większej ilości dzieci jest moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną mniejszej rozrzutności seksualnej u samic, niż to, o czym napisałaś.
>I na tym polega ta jej mniejsza rozrzutność, a nie na ograniczaniu seksu z własnym partnerem.
Były badania statystyczne odnośnie częstości stosunków wśród osób znajdujących się w stałych związkach; linka nie podam, bo nie pamiętam, ale można poszukać w Google:
- pary gejowskie: 14 razy w tygodniu - pary heteroseksualne: 3 razy w tygodniu - pary lesbijskie: 1 raz na dwa tygodnie
A więc jak widać, kobieta stara się ograniczać seks nawet z własnym partnerem. Bo po co jej więcej?
>Pewnie można by też wymienić przypadki kobiet, które popełniły samobójstwo z powodu tego, że zdradził je mężczyzna. Nie powiem jednak, że skoro tak, to wszyscy mężczyźni to dranie, bo przesadne stosowanie stereotypu świadczy o prostactwie myślenia.
Ilu jest niewiernych mężczyzn w porównaniu z nie dającymi seksu na złość mężowi kobietami?... Pewnie jak 1 do 100...
>I czy to na pewno jest związek z kobietą? Z kobietą, którą gardzisz i której nienawidzisz?
Gdyby to miał być związek, to na pewno nie z taką, jakie tutaj w tym wątku krytykuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | Jednak instynkt robi swoje i będzie go dalej nakłaniał do kopulowania, właśnie po to, by on miał dzieci. Świadoma chęć posiadania dziecka nie jest samcowi potrzebna, gdyż większość opieki nad dzieckiem i tak sprawuje samica. A więc świadoma ochota posiadania dziecka NIE pomogłaby samcowi w lepszym rozprzestrzenianiu jego genów, toteż zazwyczaj samce takiej świadomej ochoty nie posiadają.
>U kobiet wygląda to zupełnie inaczej - tutaj świadoma chęć posiadania dziecka jest bardzo istotna, Skoro sam piszesz, że samica inwestuje w potomstwo o wiele więcej niż samiec, to logika wskazuje, że to ONA jest mniej zainteresowana zapłodnieniem, a fakt, że do niego czasem dochodzi jest skutkiem niepohamowania instynktu, prawda?
>Gdyby kobiety nie posiadały świadomej chęci posiadania dziecka, wtedy pozbywałyby się dziecka na krótko po porodzie. Nie, wystarczy inwestycja w postaci ciąży. Ta "świadoma chęć" ma więc uzasadnienie po porodzie, ale nie przed zapłodnieniem, gdy jeszcze żadne koszty nie są poniesione.
>Instynkt "nakłania" kobietę do posiadania potomstwa przez wywoływanie u niej świadomego chcenia posiadania dzieci. Po porodzie. Przed ciążą "chcenie" jest dokładnie takie samo jak u mężczyzn.
>Natomiast mężczyznę "nakłania" do posiadania potomstwa w zupełnie inny sposób - przez wywoływanie u niego świadomego chcenia odbycia stosunku. Kobiety też świadomie chcą stosunku, zapewniam cię. Nie myl, do licha ciężkiego, strategii rozrodczych z popędem płciowym, bo to kompletnie dwie różne rzeczy.
>A więc w istocie oba te "chcenia" - czyli męskie chcenie seksu oraz kobiece chcenie posiadania potomka, są dokładnie tymi samym "chceniami" - czyli służącymi do tego samego celu. Tylko że nasza ludzka świadomość sobie z tego nie zdaje sprawy. Twoja świadomość nie zdaje sobie sprawy jakie bzdury pisze.
>Czyli jak pisał Dawkins: "samica inwestuje w opiekę, a samiec inwestuje w walkę". A celem inwestycji jest potomek, dla obojga.
>Na przykład, jeśli kobiety będą wymagać kupienia im samochodu od każdego mężczyzny, który będzie chciał z nimi kopulować, to czy mężczyźni wtedy będą je zostawiać? Ano nie będą, gdyż będą się bali utraty tak ogromnego wkładu, jaki wnieśli. Ponieważ w przypadku porzucenia samicy, musieliby kupować drugi samochód następnej... Tak, w sporym uproszczeniu. Tylko pamiętaj, że kobiecie nie chodzi o dobro materialne w postaci samochodu, tylko o gotowość mężczyzny do poświęceń. A tę można sprawdzać na wiele sposobów i metody finansowe niekoniecznie muszą być cenione najwyżej.
>Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę już za pierwszym razem jest bardzo wysokie. Na tyle wysokie, że naprawdę można się martwić... W przypadku królicy. Ale ona się nie martwi.
>>Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów. >Ze strony samicy. Tyż kwestia gatunku... U ludzi wspólnych, jeśli "samica" wybrała mądrze.
>Dlatego zamiast się angażować, woli bzyknąć 100 innych. Taka taktyka jest o wiele bardziej opłacalna z punktu widzenia rozprzestrzeniania genów samca. Gdyby tak było, to byłaby to jedyna strategia rozrodcza. Ale jej wadą jest mniejsza przeżywalność potomstwa którym opiekuje się tylko jeden rodzic, w porównaniu z opieką obojga. Dlatego bardziej lub mniej ścisła monogamia też jest dla samca korzystna, o ile dopilnuje, by wychowywać swoje potomstwo.
>>Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa. >Tak też można to tłumaczyć, jednak moim zdaniem jest to mało znacząca przyczyna. >Pytanie brzmi PO CO samica miałaby z kimkolwiek kopulować, skoro już ma tyle dzieci, że więcej nie jest w stanie odchować? Ponieważ popęd seksualny nie interesuje się czy może odchować czy nie. (Nie znasz przypadku wielodzietnych rodzin bez środków do życia?) Instynkt zawsze mówi jedno: "rób dzieci". To rozum musi go powstrzymywać. Odkąd człowiek wynalazł antykoncepcję niekoniecznie musi to oznaczać powstrzymanie kopulacji.
>Niemożność odchowania większej ilości dzieci jest moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną mniejszej rozrzutności seksualnej u samic Poniekąd tak, ale na gruncie społecznym oznacza to większe przywiązanie do partnera, co raczej powinno Cię cieszyć.
>Były badania statystyczne odnośnie częstości stosunków wśród osób znajdujących się w stałych związkach; linka nie podam, bo nie pamiętam, ale można poszukać w Google: >- pary gejowskie: 14 razy w tygodniu >- pary heteroseksualne: 3 razy w tygodniu >- pary lesbijskie: 1 raz na dwa tygodnie A staż tych związków podano?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Skoro sam piszesz, że samica inwestuje w potomstwo o wiele więcej niż samiec, to logika wskazuje, że to ONA jest mniej zainteresowana zapłodnieniem, a fakt, że do niego czasem dochodzi jest skutkiem niepohamowania instynktu, prawda?
Ona jest bardzo zainteresowana zapłodnieniem, ale tylko w ograniczonej formie. Czyli co najwyżej kilkoma zapłodnieniami. Jest zainteresowana OPTYMALNĄ ilością zapłodnień - taką, która pozwoli jej jak najbardziej efektywnie przekazać swoje geny.
Natomiast samiec jest zainteresowany tysiącami "zapłodnień", czyli kopulacji. Bo kobieta myśli bezpośrednio o dziecku (czyli o zapłodnieniu), a samiec pośrednio - przez myślenie o kopulacji.
>Nie, wystarczy inwestycja w postaci ciąży. Ta "świadoma chęć" ma więc uzasadnienie po porodzie, ale nie przed zapłodnieniem, gdy jeszcze żadne koszty nie są poniesione. >Przed ciążą "chcenie" jest dokładnie takie samo jak u mężczyzn.
Mylisz się. Dla samicy kosztem jest już sam fakt zapłodnienia - gdyż powoduje to (w przypadku ludzi) 9 miesięczną ciążę, która przecież jest bardzo kosztowna dla organizmu kobiety. W tym czasie samica nie dość, że musi bardziej dbać o siebie i ma ograniczone możliwości fizyczne, to jeszcze na dodatek ma na 9 miesięcy WYŁĄCZONĄ możliwość zapłodnienia przez innego samca. A więc jeszcze przed faktem zapłodnienia, samica musi wyliczyć sobie, czy koszt, który w związku z nim poniesie (czyli cały okres ciąży) zwróci jej się po zakończeniu tej ciąży w postaci odchowanego potomka. A więc dla samicy wysokie koszty zaczynają się już w chwili zapłodnienia. Samiec nie ma takich zmartwień, bo jego koszty ciąży nie dotyczą...
Pamiętaj, że samica PRZED zapłodnieniem musi oszacować sobie, czy jej partner seksualny się nadaje na ojca - czyli czy będzie na pewno jej pomagał w opiekowaniu się dzieckiem i jej nie porzuci. A przecież takie kalkulacje wymagają założenia, że urodzi się dziecko, o które będzie trzeba dbać.
>Kobiety też świadomie chcą stosunku, zapewniam cię.
Nigdy temu nie przeczyłem lol. Muszą chcieć, bo bez tego nie zajdą w ciążę.
Ale mężczyzna NIE musi chcieć mieć dziecka, żeby je miał. Mężczyźnie wystarczy chęć stosunku.
Kobiecie zaś NIE wystarczy sama chęć stosunku, z powodu kosztów, o których wyżej pisałem.
>Nie myl, do licha ciężkiego, strategii rozrodczych z popędem płciowym, bo to kompletnie dwie różne rzeczy.
Mylisz się. Gdyż popęd płciowy jest ELEMENTEM strategii rozrodczej.
>>Czyli jak pisał Dawkins: "samica inwestuje w opiekę, a samiec inwestuje w walkę". >A celem inwestycji jest potomek, dla obojga.
Ale samiec NIE musi sobie z tego świadomie zdawać sprawy, bo to NIE na niego padają koszty związane z ciążą i opieką. Rozumiesz?
>Tak, w sporym uproszczeniu. Tylko pamiętaj, że kobiecie nie chodzi o dobro materialne w postaci samochodu, tylko o gotowość mężczyzny do poświęceń. A tę można sprawdzać na wiele sposobów i metody finansowe niekoniecznie muszą być cenione najwyżej.
Oczywiście że NIE TYLKO o dobro materialne. Mówiłem też przecież o zakoszeniu sąsiadowi kwiatka z ogródka,,, jako o wyrazie "poświęcenia"...
Ale tak jak pisał Dawkins - wymaganie dóbr materialnych, jest dla samicy bardziej korzystne, ponieważ takie dobro może zostać przełożone w bezpośrednią inwestycję dla jej potomstwa. Kobiecie bardziej się opłaca od mężczyzny zażądać samochodu, który potem będzie mogła użyć do przemieszczania siebie i swojego dziecka,,, niż zażądać od niego by się wdrapał na wysoką górę w ramach "poświęcenia".
>W przypadku królicy. Ale ona się nie martwi.
Przeciętnej zdrowej ludzkiej parze zajście w ciążę zajmuje niecałe trzy miesiące. Jest to wystarczająco duże ryzyko zapłodnienia.
Jeśli chodzi o króliki - w przypadku królików, o ile mi wiadomo, samiec NIE pomaga w żaden sposób w wychowaniu potomka. Stąd i zmartwienie samicy automatycznie jest mniejsze. Bo bez względu na to, jaki samiec będzie miał charakter, i tak jej nie pomoże w żaden sposób. Ale oczywiście nie bez znaczenia jest zmartwienie samicy o to, by tylko NAJSILNIEJSZY samiec został dopuszczony do kopulacji. To już ze względu na geny samca, a nie na jego "charakter"...
Najlepszy przykład, to kury - kura BARDZO się martwi o to, by jej jaja nie zostały zapłodnione przez nieodpowiedniego koguta. W tym celu ucieka przed każdym kogutem ile ma sił w nogach. Dzięki temu do kopulacji dopuszczony jest tylko kogut najzdrowszy.
>Tyż kwestia gatunku... U ludzi wspólnych, jeśli "samica" wybrała mądrze.
A i no właśnie z tego powodu jest taka ostrożna - bo nie chce głupio wybrać. I dlaczego ująłeś słowo "samica" w cudzysłów?
>Gdyby tak było, to byłaby to jedyna strategia rozrodcza.
Nie jest jedyna, bo nie każdy samiec jest takim kasanową, żeby aż tyle lasek "wypinglować"...
>Ale jej wadą jest mniejsza przeżywalność potomstwa którym opiekuje się tylko jeden rodzic, w porównaniu z opieką obojga. Dlatego bardziej lub mniej ścisła monogamia też jest dla samca korzystna, o ile dopilnuje, by wychowywać swoje potomstwo.
Jeżeli samiec zapłodni setki samic i się ulotni, to możesz być pewny, że będzie to o wiele bardziej korzystne dla jego genów, niż wierne trwanie przy opiece nad jednym czy kilkoma bachorami.
>Ponieważ popęd seksualny nie interesuje się czy może odchować czy nie.
Ależ interesuje.
>Nie znasz przypadku wielodzietnych rodzin bez środków do życia?
Bo wiedzą, że i tak opieka społeczna im pomoże, no to hulajdusza...
>Poniekąd tak, ale na gruncie społecznym oznacza to większe przywiązanie do partnera, co raczej powinno Cię cieszyć.
Nie samo przywiązanie się liczy, ale jego przyczyna ^^ Blachara też jest przywiązana do swojego bogatego męża ^^
>A staż tych związków podano?
Nie pamiętam za bardzo i nie chcę podać fałszywej informacji, ale jeżeli moja pamięć się nie myli, to było to 5 lat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > Po pierwsze - NIE MA czegoś takiego jak "dążenie do przedłużenia gatunku".Dobrze - nasze geny "chcą" przetrwać. > To są dwa różne "świadome chcenia", no ale SENS tych "chceń" jest taki sam. Mężczyzna rozsiewa swoje plemniki właśnie PO TO by mieć dzieci, jednak jego świadomości nie zostaje przekazana taka informacja. On ma tylko świadomą potrzebę kopulowania. O niczym innym nie musi wiedzieć. Nie musi świadomie chcieć mieć dzieci - wręcz przeciwnie. Może nawet dzieci świadomie NIE chcieć mieć. Jednak instynkt robi swoje i będzie go dalej nakłaniał do kopulowania, właśnie po to, by on miał dzieci. Świadoma chęć posiadania dziecka nie jest samcowi potrzebna, gdyż większość opieki nad dzieckiem i tak sprawuje samica. A więc świadoma ochota posiadania dziecka NIE pomogłaby samcowi w lepszym rozprzestrzenianiu jego genów, toteż zazwyczaj samce takiej świadomej ochoty nie posiadają.> U kobiet wygląda to zupełnie inaczej - tutaj świadoma chęć posiadania dziecka jest bardzo istotna, gdyż sama kopulacja NIE jest wystarczająca do tego, by samica sprawnie przekazywała swoje geny dalej, gdyż w przypadku kobiety powodzenie jej potomstwa w bardzo dużym stopniu zależy od tego, ile opieki w to potomstwo kobieta zainwestuje. Gdyby kobiety nie posiadały świadomej chęci posiadania dziecka, wtedy pozbywałyby się dziecka na krótko po porodzie.Nie masz racji. Co jest motorem zawiązywania się relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną? U mężczyzn, jak sam napisałeś, chęć kontaktu seksualnego. Skoro tak twierdzisz (nie Ty jeden zresztą) nie będę z tym polemizować. Ale co do kobiet się mylisz. Impulsem nie tu jest świadoma chęć posiadania dziecka. Ta potrzeba, choć zapewne w tym momencie działa, na pewno nie jest uświadomiona. Pierwszą świadomą potrzebą jest chęć nawiązania emocjonalnej więzi z mężczyzną. Również potrzeba seksualna, ale w mniejszym stopniu. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że te dwie potrzeby są świadome i obecne przy nawiązywaniu relacji u obu płci, tyle że występują w różnych proporcjach. Ale Ty twierdzisz, że u mężczyzn jest inaczej. Zapewne więc właśnie tak jest. Oczywiście realizacja tych potrzeb prowadzi (lub nie) do pojawienia się potomstwa, ale same te potrzeby funkcjonują w pewnym sensie autonomicznie w stosunku do potrzeby (podświadomej) posiadania dzieci. Po pojawieniu się dzieci te potrzeby przecież nie zanikają. A dlaczego nie pozbywają się dziecka? Myślę, że tu działają już inne mechanizmy ze społecznymi włącznie. W świecie zwierząt (a również i ludzi) zdarzają się przecież przypadki pozbywania się potomstwa przez matki. I naprawdę mi się nie wydaje, żeby u zwierząt pobudką do nawiązania seksualnej relacji była świadoma potrzeba posiadania dziecka - u ludzi nie może być inaczej. > Spróbuję wyjaśnić to jeszcze inaczej:> Instynkt "nakłania" kobietę do posiadania potomstwa przez wywoływanie u niej świadomego chcenia posiadania dzieci.Jeszcze raz powtórzę, że kobieta nie wiąże się z mężczyzną, bo świadomie chce mieć z nim dzieci. > No jasne, że powinno. I cały czas o tym w tym wątku piszę. Samica, żeby zatrzymać przy sobie samca, wymaga od niego ponoszenia wielkich kosztów, zanim się zgodzi z nim kopulować. Robi to po to, by się zabezpieczyć. Bo jeśli samiec poniesie duże koszty dla samicy, to już mu się nie będzie opłacało jej zostawić na lodzie.> Spójrz zresztą na obrazek, który wkleiłem na samym początku wątku - czy nie dostrzegasz w nim, że to jest właśnie to? Czyli usiłowania samicy do zapewnienia sobie na 100%, że samiec nie zwieje po paru numerkach...Może, ale nie zgadzam się z Twoją diagnozą mówiącą, że samiec musi zainwestować więcej. Patrzysz na problem bardzo punktowo. Samica o wiele więcej ryzykuje. Ciężarna nie może tak szybko uciekać i jest mniej sprawna w zdobywaniu pożywienia. A to jest spore ryzyko. Ryzyko samca dotyczące uczestniczenia w seksualnym akcie jest w porównaniu z tym żadne. I jeśli to ryzyko wliczysz do sumy nakładów, to okaże się, że nakłady samicy wcale nie są takie małe. > Na przykład, jeśli kobiety będą wymagać kupienia im samochodu od każdego mężczyzny, który będzie chciał z nimi kopulować, to czy mężczyźni wtedy będą je zostawiać? Ano nie będą, gdyż będą się bali utraty tak ogromnego wkładu, jaki wnieśli. Ponieważ w przypadku porzucenia samicy, musieliby kupować drugi samochód następnej...Ale na szczęście tego nie wymagają, prawda?  Wiem, że są kobiety, które rzeczywiście w taki prosty sposób przekładają rzeczy materialne na decyzję o wejściu w związek z mężczyzną, choć prawdę mówiąc, takich kobiet znam bardzo niewiele. Ale są, jeżeli wyłącznie na takie trafiałeś, to może trzeba szukać inaczej. Kobieta oczekuje od mężczyzny, z którym jest związana poczucia bezpieczeństwa, to prawda. A to poczucie będzie miała, kiedy się przekona, że jest dla niego ważna. Kiedy on inwestuje w nią swój czas i inne starania, wtedy kobieta może podejrzewać, że jest ważna, ważniejsza od innych i że on darzy ją uczuciem. A kobieta też musi się starać dla swojego partnera, jeśli chce go przy sobie zatrzymać. Zresztą to, że kobiety najczęściej nie od razu decydują się na seksualny związek, wynika też w pewnym stopniu z męskiego zapotrzebowania na taki rodzaj zachowań. Komunikat mówiący: "Nie tak łatwo mnie zdobyć" informuje o tym, że mężczyzna z mniejszym prawdopodobieństwem będzie wychowywał cudze dzieci, jeżeli zaangażuje się w związek z taką kobietą.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Nie masz racji. Co jest motorem zawiązywania się relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną? U mężczyzn, jak sam napisałeś, chęć kontaktu seksualnego. >Ale co do kobiet się mylisz. Impulsem nie tu jest świadoma chęć posiadania dziecka. Ta potrzeba, choć zapewne w tym momencie działa, na pewno nie jest uświadomiona. Pierwszą świadomą potrzebą jest chęć nawiązania emocjonalnej więzi z mężczyzną.
Nie patrz na to w ujęciu "absolutnym", tylko w ujęciu bardziej statystycznym. W końcu kobieta ZAWSZE myśli o dziecku i rozważa czy facet, którego sobie namierzyła, będzie dla jej dzieci odpowiednim ojcem. Ty nigdy nie miałaś takich myśli? Jakoś nie wierzę. We wczesnym etapie może i chodzi kobiecie świadomie tylko o nawiązanie emocjonalnej więzi, ale prędzej czy później (bardziej prędzej niż później) kobieta zaczyna świadomie rozmyślać na temat ewentualnego potomstwa z tym mężczyzną. Gdy dojdzie do wniosku, że ten mężczyzna na ojca się nie nadaje, to daje dyla i facet już sobie nie pociupcia.
>A dlaczego nie pozbywają się dziecka? Myślę, że tu działają już inne mechanizmy ze społecznymi włącznie.
Społeczne mechanizmy też mają jakieś znaczenie, ale w porównaniu z biologicznymi jest to znaczenie niewielkie.
>W świecie zwierząt (a również i ludzi) zdarzają się przecież przypadki pozbywania się potomstwa przez matki.
Jeżeli samica jest w stanie odchować potomstwo, to strasznie rzadko się takie przypadki zdarzają; tak rzadko, że można je pominąć w rozmowie na ten temat, ponieważ nie mają one ewolucyjnego znaczenia z powodu swojej rzadkości.
A jeśli samica nie jest w stanie odchować sprawnie całości potomstwa - wtedy pozbycie się jednego czy kilku z potomków jest jak najbardziej ewolucyjnie uzasadnione. Na przykład bocianica wyrzuca najsłabszego bocianka z gniazda, żeby nie odżerał silniejszych braci. W sumie bardziej się genom samicy "opłaca", gdy tego słabego bocianka wyrzuci.
Innym korzystnym ewolucyjnie zachowaniem może być też wyrzucanie WSZYSTKICH potomków jakie samica aktualnie posiada, jeżeli nastały "ciężkie czasy" i nie może żadnego z nich wykarmić. Genom takiej samicy wtedy bardziej się "opłaca" gdy samica zabije całe swoje potomstwo i przeznaczy siły na zdobywanie pożywienia dla samej siebie,,, a w przyszłości, gdy nastaną lepsze czasy, odchowa kolejne potomstwo.
>I naprawdę mi się nie wydaje, żeby u zwierząt pobudką do nawiązania seksualnej relacji była świadoma potrzeba posiadania dziecka - u ludzi nie może być inaczej.
Ja wcale nie pisałem, że ta świadoma potrzeba posiadania dziecka jest samicy konieczna. Pisałem, że jest przydatna. A więc możemy się spodziewać, że wśród wysoko rozwiniętych gatunków taka potrzeba u samicy będzie istniała. Zaś u samców już niekoniecznie - gdyż samcom przydatna nie jest. Wcale też ta świadoma potrzeba posiadania dziecka nie musi być pobudką do nawiązywania kontaktu seksualnego. Wręcz odwrotnie! Świadoma potrzeba posiadania dziecka u samicy służy bardziej jako sposób na UNIKANIE seksu z nieodpowiednim samcem, a nie na jego uprawianie z odpowiednim.
>Jeszcze raz powtórzę, że kobieta nie wiąże się z mężczyzną, bo świadomie chce mieć z nim dzieci.
A gdybym powiedział kobiecie na wstępie, że nie chcę mieć nigdy dzieci, to jakie miałbym u niej szanse? Zerowe. Nawet by się ze mną na głupią kawę nie chciała umówić... No bo po co? Przecież i tak z góry bym był u niej skreślony.
>Może, ale nie zgadzam się z Twoją diagnozą mówiącą, że samiec musi zainwestować więcej. Patrzysz na problem bardzo punktowo. Samica o wiele więcej ryzykuje. Ciężarna nie może tak szybko uciekać i jest mniej sprawna w zdobywaniu pożywienia. A to jest spore ryzyko. Ryzyko samca dotyczące uczestniczenia w seksualnym akcie jest w porównaniu z tym żadne. I jeśli to ryzyko wliczysz do sumy nakładów, to okaże się, że nakłady samicy wcale nie są takie małe.
Hehehe... No tak tak, ja się z tobą zgadzam. Ale ty tutaj pomyliłaś dwa różne konteksty.
Pierwszy kontekst: Ewolucyjny - Inwestycja w ewentualne potomstwo. Korzyść jest w tym kontekście definiowana jako sukces w rozprzestrzenianiu genów.
Drugi kontekst: Czysto psychologiczny - Inwestycja w dobre samopoczucie drugiej jednostki, bez wikłania w to potomstwa. Korzyść jest w tym kontekście definiowana jako dobre samopoczucie osobnika.
Pod względem przyszłego potomstwa, rzeczywiście, to samica inwestuje bardzo dużo swoim ciałem i czasem poświęconym na opiekowanie się potomstwem. Więc gdyby samiec miał ten wkład zrównoważyć i ze swojej strony dać tyle samo, to powinien chociaż babie samochód kupić... No ok.
Ale gdy ja pisałem o roszczeniowym stosunku kobiet do mężczyzn to absolutnie nie pisałem w tym kontekście. Pisałem w kontekście relacji między dwojgiem ludzi - bez zakładania, że każdy z nich dąży do posiadania potomstwa. Bo na przykład, jeżeli facet nie chce mieć potomstwa, no to PO CO mu inwestować w nie? Taka inwestycja wtedy wyjdzie na dobre tylko kobiecie (mówię tu o "dobrze" pod względem psychologicznym, a nie ewolucyjnym). A więc pod względem samopoczucia jednostki (czyli w drugim kontekście, o którym pisałem wyżej) kobieta mężczyznę wykorzystuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | ...ciąg dalszy...> Ale na szczęście tego nie wymagają, prawda?  Niektóre wymagają. - "Masz auto?" - "A dlaczego pytasz?" - "Bo to ważne." - "Ale dlaczego ważne?" - "Bo bez auta się nie zadaję" ^^ > Wiem, że są kobiety, które rzeczywiście w taki prosty sposób przekładają rzeczy materialne na decyzję o wejściu w związek z mężczyzną, choć prawdę mówiąc, takich kobiet znam bardzo niewiele.Jeszcze kilkaset lat temu wniesienie ogromnego posagu było warunkiem wyjścia młodej panny za mąż za mężczyznę. > Kobieta oczekuje od mężczyzny, z którym jest związana poczucia bezpieczeństwa, to prawda. A to poczucie będzie miała, kiedy się przekona, że jest dla niego ważna.Oj nie nie... To, czy jest dla niego ważna, nie ma dla niej żadnego znaczenia, jeżeli ten facet to "ciapa i mięczak". > Kiedy on inwestuje w nią swój czas i inne starania, wtedy kobieta może podejrzewać, że jest ważna, ważniejsza od innych i że on darzy ją uczuciem.A jak kobieta mężczyźnie pokazuje, że jest dla niej ważny i że darzy go uczuciem??? Widzisz, większość moich związków się rozpadała szybko, ponieważ ja NIE WIDZIAŁEM, żeby kobieta mi pokazywała, że jestem dla niej ważny. Mówiłem jej otwarcie o tym. Wtedy ona do mnie: "jak ci się nie podoba, to znajdź sobie inną"... I poszła hej... > A kobieta też musi się starać dla swojego partnera, jeśli chce go przy sobie zatrzymać.Ale się nie stara.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Niektóre wymagają.> - "Masz auto?"> - "A dlaczego pytasz?"> - "Bo to ważne."> - "Ale dlaczego ważne?"> - "Bo bez auta się nie zadaję"To była rozmowa pod dyskoteką, a kobieta miała na sobie białe kozaczki? > Jeszcze kilkaset lat temu wniesienie ogromnego posagu było warunkiem wyjścia młodej panny za mąż za mężczyznę.To kobieta wnosiła posag. I to wcale nie było kilkaset lat temu. Ale są miejsca, gdzie to mężczyzna musi zapłacić za żonę ileś tam kóz, czy owiec. To jest w ogóle bardzo ciekawy temat - od czego zależy to, kto płaci. > Oj nie nie... To, czy jest dla niego ważna, nie ma dla niej żadnego znaczenia, jeżeli ten facet to "ciapa i mięczak".Brzydka kobieta też raczej nie wygra z ładną. Niesprawiedliwe? Owszem. > >Kiedy on inwestuje w nią swój czas i inne starania, wtedy kobieta może podejrzewać, że jest ważna, ważniejsza od innych i że on darzy ją uczuciem.> A jak kobieta mężczyźnie pokazuje, że jest dla niej ważny i że darzy go uczuciem???Do tej pory sądziłam, że w różny sposób, ale teraz wiem, że wystarczy mu seks.  > Widzisz, większość moich związków się rozpadała szybko, ponieważ ja NIE WIDZIAŁEM, żeby kobieta mi pokazywała, że jestem dla niej ważny. Mówiłem jej otwarcie o tym. Wtedy ona do mnie: "jak ci się nie podoba, to znajdź sobie inną"... I poszła hej...A ona była dla Ciebie ważna? To znaczy, czy umiałeś umiejętnie udawać, że jest? > >A kobieta też musi się starać dla swojego partnera, jeśli chce go przy sobie zatrzymać.> Ale się nie stara.Kobieta jako taka, czy też jakaś konkretna?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > To kobieta wnosiła posag.Jeśli była brzydka, to pewnie tak  > Brzydka kobieta też raczej nie wygra z ładną. Niesprawiedliwe? Owszem.Ale zawsze jakiegoś tam sobie znajdzie... > Do tej pory sądziłam, że w różny sposób, ale teraz wiem, że wystarczy mu seks.  Seks jest najważniejszy. Ale oprócz seksu są też inne ważne sprawy - chociażby pogłaskanie po główce... ^^ (Teraz też pewnie podpadłem facetom z tego forum - no bo to przecież WBREW GODNOŚCI mężczyzny, żeby chłopa baba po głowie głaskała,,, ojejku xD) > A ona była dla Ciebie ważna? To znaczy, czy umiałeś umiejętnie udawać, że jest?Umiejętnie udawałem że jest.^^ A udawanie przeistoczyłoby się automatycznie w szczerość, gdybym się upewnił, że jej na mnie będzie zależeć choć troszeczkę... > Kobieta jako taka, czy też jakaś konkretna?Kobieta typowa ^^ P.S. Widzę tutaj w otoczeniu, z jakimi kobietami się żenią faceci w moim wieku. Są to... aż szkoda gadać.... Wygląda w ogóle na to, jakby ci faceci łapali najłatwiejszą rybę i szybko przywiązywali ją na łańcuchu, żeby tylko nie uciekła. Żal mi tych facetów. Bo po prostu są z tą kobietą, tylko po to, żeby po prostu z jakąś tam być, bez znaczenia z jaką...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >To kobieta wnosiła posag.> Jeśli była brzydka, to pewnie tak  Nie, to nie jest takie proste. W Indiach kobieta musi wnieść posag, a w krajach arabskich mężczyzna płaci za żonę. Uroda nie jest istotna. > >Brzydka kobieta też raczej nie wygra z ładną. Niesprawiedliwe? Owszem.> Ale zawsze jakiegoś tam sobie znajdzie...Podobnie jak ciamajda.  > >Do tej pory sądziłam, że w różny sposób, ale teraz wiem, że wystarczy mu seks.  > Seks jest najważniejszy.> Ale oprócz seksu są też inne ważne sprawy - chociażby pogłaskanie po główce... ^^> (Teraz też pewnie podpadłem facetom z tego forum - no bo to przecież WBREW GODNOŚCI mężczyzny, żeby chłopa baba po głowie głaskała,,, ojejku xD)> >A ona była dla Ciebie ważna? To znaczy, czy umiałeś umiejętnie udawać, że jest?> Umiejętnie udawałem że jest.^^Jakoś śmiem w to wątpić. > A udawanie przeistoczyłoby się automatycznie w szczerość, gdybym się upewnił, że jej na mnie będzie zależeć choć troszeczkę...W to też śmiem, zważywszy na Twoje poprzednie wypowiedzi. > >Kobieta jako taka, czy też jakaś konkretna?> Kobieta typowa ^^Podaj proszę, link do statystyk na ten temat. > Żal mi tych facetów. Bo po prostu są z tą kobietą, tylko po to, żeby po prostu z jakąś tam być, bez znaczenia z jaką...Dla Ciebie też przecież nie ma to znaczenia. Nie chce Ci się nawet udawać, że ma.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Nie, to nie jest takie proste. W Indiach kobieta musi wnieść posag, a w krajach arabskich mężczyzna płaci za żonę. Uroda nie jest istotna.Było niedawno w mediach internetowych głośno na temat Araba, który złożył wniosek o unieważnienie małżeństwa i jakieś tam odszkodowanie, gdyż kobieta, którą poślubił, okazała się być bardzo brzydka,,, a przed ślubem jej rodzina pokazywała mu jakieś zdjęcia zupełnie innej seksownej kobiety. Ten mężczyzna rozmawiał często ze swoją przyszłą żoną, zanim ją poślubił, jednak zawsze była ona przykryta burką, więc nie miał możliwości sprawdzić, jak wygląda naprawdę. Dopiero w czasie nocy poślubnej, gdy kobieta po raz pierwszy stanęła przed nim bez burki,,, ukazało się mu jej prawdziwe oblicze  > Podobnie jak ciamajda.  To kiedy się spotykamy?  > >Umiejętnie udawałem że jest.^^> Jakoś śmiem w to wątpić.To nie wątp. Tyle ile ja się nad nimi nalatałem,,, to żaden kogut się nad żadną kurą nie nalatał... ^^ Kogut by już dawno sobie odpuścił... > W to też śmiem, zważywszy na Twoje poprzednie wypowiedzi.To nie śmiej  > Podaj proszę, link do statystyk na ten temat.Nie mam  > >Żal mi tych facetów. Bo po prostu są z tą kobietą, tylko po to, żeby po prostu z jakąś tam być, bez znaczenia z jaką...> Dla Ciebie też przecież nie ma to znaczenia. Nie chce Ci się nawet udawać, że ma.Jeśli do seksu - to bez znaczenia. Jeśli do wspólnego mieszkania - to znaczenie ma ogromne. Ja mogę z wredną jędzą iść do łóżka, ale na pewno nie będę z taką mieszkał ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Było niedawno w mediach internetowych głośno na temat Araba, który złożył wniosek o unieważnienie małżeństwa i jakieś tam odszkodowanie, gdyż kobieta, którą poślubił, okazała się być bardzo brzydka,,, a przed ślubem jej rodzina pokazywała mu jakieś zdjęcia zupełnie innej seksownej kobiety.> Ten mężczyzna rozmawiał często ze swoją przyszłą żoną, zanim ją poślubił, jednak zawsze była ona przykryta burką, więc nie miał możliwości sprawdzić, jak wygląda naprawdę. Dopiero w czasie nocy poślubnej, gdy kobieta po raz pierwszy stanęła przed nim bez burki,,, ukazało się mu jej prawdziwe oblicze  Cóż, prymitywny patriachat tym razem uderzył w mężczyznę. > To kiedy się spotykamy?  A potem zażądasz odszkodowania?  Zbyt sędziwa jestem dla Ciebie, wierz mi. > To nie wątp.> Tyle ile ja się nad nimi nalatałem,,, to żaden kogut się nad żadną kurą nie nalatał... ^^> Kogut by już dawno sobie odpuścił...Hmm... > >>Żal mi tych facetów. Bo po prostu są z tą kobietą, tylko po to, żeby po prostu z jakąś tam być, bez znaczenia z jaką...> >Dla Ciebie też przecież nie ma to znaczenia. Nie chce Ci się nawet udawać, że ma.> Jeśli do seksu - to bez znaczenia. Jeśli do wspólnego mieszkania - to znaczenie ma ogromne.> Ja mogę z wredną jędzą iść do łóżka, ale na pewno nie będę z taką mieszkał ^^Ciekawe za co można dostać przydomek wrednej jędzy?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Nie patrz na to w ujęciu "absolutnym", tylko w ujęciu bardziej statystycznym.> W końcu kobieta ZAWSZE myśli o dziecku i rozważa czy facet, którego sobie namierzyła, będzie dla jej dzieci odpowiednim ojcem.> Ty nigdy nie miałaś takich myśli? Jakoś nie wierzę.Jakich myśli? Że chcę mieć dziecko? Nie miałam. Ale dzieci mam.  > We wczesnym etapie może i chodzi kobiecie świadomie tylko o nawiązanie emocjonalnej więzi, ale prędzej czy później (bardziej prędzej niż później) kobieta zaczyna świadomie rozmyślać na temat ewentualnego potomstwa z tym mężczyzną. Gdy dojdzie do wniosku, że ten mężczyzna na ojca się nie nadaje, to daje dyla i facet już sobie nie pociupcia.Chcesz powiedzieć, że mężczyźni nigdy się uczuciowo nie angażują? Cóż, przykre to, ale lepiej wiedzieć. Uważaj jednak, bo panowie jeszcze bardziej Cię znielubią. Niefrasobliwie zdradzasz ich tajemnice. > Ja wcale nie pisałem, że ta świadoma potrzeba posiadania dziecka jest samicy konieczna. Pisałem, że jest przydatna. A więc możemy się spodziewać, że wśród wysoko rozwiniętych gatunków taka potrzeba u samicy będzie istniała. Zaś u samców już niekoniecznie - gdyż samcom przydatna nie jest.Pisałeś, że mężczyzną powoduje popęd seksualny, a kobietą świadoma chęć posiadania dziecka. I tu się trochę nie zrozumieliśmy, bo błędnie założyłam, że w późniejszych fazach związku mężczyzna kieruje się jeszcze jakimiś innymi potrzebami niż seks i dlatego sądziłam, że mowa jest o początkach zawiązywania relacji. > Wcale też ta świadoma potrzeba posiadania dziecka nie musi być pobudką do nawiązywania kontaktu seksualnego. Wręcz odwrotnie! Świadoma potrzeba posiadania dziecka u samicy służy bardziej jako sposób na UNIKANIE seksu z nieodpowiednim samcem, a nie na jego uprawianie z odpowiednim.Szpagat. I to zrobiony z wysiłkiem. > A gdybym powiedział kobiecie na wstępie, że nie chcę mieć nigdy dzieci, to jakie miałbym u niej szanse? Zerowe.> Nawet by się ze mną na głupią kawę nie chciała umówić... No bo po co? Przecież i tak z góry bym był u niej skreślony.Nieprawda. Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci lub jest im to z grubsza obojętne. > Hehehe...> No tak tak, ja się z tobą zgadzam. Ale ty tutaj pomyliłaś dwa różne konteksty.> Pierwszy kontekst: Ewolucyjny - Inwestycja w ewentualne potomstwo. Korzyść jest w tym kontekście definiowana jako sukces w rozprzestrzenianiu genów.> Drugi kontekst: Czysto psychologiczny - Inwestycja w dobre samopoczucie drugiej jednostki, bez wikłania w to potomstwa. Korzyść jest w tym kontekście definiowana jako dobre samopoczucie osobnika.No wiesz... martwy osobnik nijak nie rozprzestrzeni swoich genów. > Pod względem przyszłego potomstwa, rzeczywiście, to samica inwestuje bardzo dużo swoim ciałem i czasem poświęconym na opiekowanie się potomstwem. Więc gdyby samiec miał ten wkład zrównoważyć i ze swojej strony dać tyle samo, to powinien chociaż babie samochód kupić... No ok.Generalnie tak, choć trochę trywializujesz. Jedna będzie chciała samochód, inna polny kwiatek i zakochane spojrzenie (skądinąd wiemy już, że to spojrzenie nigdy nie jest szczere), które ma być gwarancją, że mężczyzna będzie dla kobiety wsparciem. > Ale gdy ja pisałem o roszczeniowym stosunku kobiet do mężczyzn to absolutnie nie pisałem w tym kontekście.> Pisałem w kontekście relacji między dwojgiem ludzi - bez zakładania, że każdy z nich dąży do posiadania potomstwa.> Bo na przykład, jeżeli facet nie chce mieć potomstwa, no to PO CO mu inwestować w nie? Taka inwestycja wtedy wyjdzie na dobre tylko kobiecie (mówię tu o "dobrze" pod względem psychologicznym, a nie ewolucyjnym).Ale nie funkcjonujemy w oderwaniu od ewolucyjnych, biologicznych uwarunkowań. Dlatego też bagatelizowanie ich skutkuje porażkami w relacjach damsko-męskich.  Widocznie Twoja potrzeba kontaktów z kobietami nie jest szczególnie silna, bo gdyby była, to dostrzegłbyś w nich korzyść dla siebie. Chociażby seksualną. > A więc pod względem samopoczucia jednostki (czyli w drugim kontekście, o którym pisałem wyżej) kobieta mężczyznę wykorzystuje.W ten sposób ja też mogę powiedzieć, że mężczyźni wykorzystują kobiety oferując im iluzję uczucia po to, aby skłonić je do seksu. Które wykorzystywanie jest bardziej dolegliwe? Zawsze to, które dotyka nas samych.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Jakich myśli? Że chcę mieć dziecko? Nie miałam. Ale dzieci mam.  Jakoś ci nie wierzę... > Chcesz powiedzieć, że mężczyźni nigdy się uczuciowo nie angażują? Cóż, przykre to, ale lepiej wiedzieć.Nic takiego nie chciałem powiedzieć. Angażują się, ale najczęściej chcą po prostu seksu, ponieważ jest to potrzeba pierwszorzędna i ważniejsza od miłostek. Ze strony faceta najpierw jest seks, dopiero potem ewentualne uczucie. Facet raczej nie będzie czekał nie wiadomo ile miesięcy aż kobieta zgodzi się z nim iść do łóżka, z prostego powodu: Po co ma ryzykować, że ona go po wielu miesiącach porzuci i w efekcie wiele miesięcy głodowania seksualnego pójdą na marne? Nie dość, że taki facet głodował miesiącami, żeby tylko kobieta zgodziła się wreszcie na seks z nim,,,, to jeszcze ona go zrobiła w trąbę i po wielu miesiącach zamiast wreszcie mu dać poruchać, to go zostawiła. Dlatego też facetowi zazwyczaj zależy na tym, żeby jak najszybciej laskę zaliczyć, żeby po prostu być ubezpieczonym, że nie zmarnował na nią czasu. > Uważaj jednak, bo panowie jeszcze bardziej Cię znielubią. Niefrasobliwie zdradzasz ich tajemnice.Nie lubią mnie, bo pokazuję, że mężczyzna jest słaby.... A mało który mężczyzna się do tego potrafi przyznać, tak jak mało która kobieta się przyzna publicznie, że myśli o seksie z nie-mężem. > błędnie założyłam, że w późniejszych fazach związku mężczyzna kieruje się jeszcze jakimiś innymi potrzebami niż seks i dlatego sądziłam, że mowa jest o początkach zawiązywania relacji.Mężczyzna kieruje się innymi potrzebami niż seks już od samego początku, jednak pozostają one "w sferze marzeń". Sobie taki facet marzy "jakby to było fajnie się z nią związać na stałe".... ale i tak jest realistą i wie, co z bab za ziółka,,, więc sobie myśli "nie ma co się łudzić; przynajmniej sobie porucham - bo przecież to najważniejsze". > Nieprawda. Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci lub jest im to z grubsza obojętne.Jakoś jeszcze nigdy takiej nie poznałem. Więc jest ich tak mało, że aż nie ma to znaczenia. > Jedna będzie chciała samochód, inna polny kwiatek i zakochane spojrzenie (skądinąd wiemy już, że to spojrzenie nigdy nie jest szczere), które ma być gwarancją, że mężczyzna będzie dla kobiety wsparciem.Mogę cię zapewnić, że za każdym razem, gdy mężczyzna daje atrakcyjnej kobiecie kwiatek, to myśli wtedy "no kiedy ona wreszcie mi da poruchać..." > Ale nie funkcjonujemy w oderwaniu od ewolucyjnych, biologicznych uwarunkowań.Bardziej to mężczyźni funkcjonują w oderwaniu od tych uwarunkowań, kobiety mniej. Na przykład mężczyzna musi powściągać swą naturalną biologiczną chętkę napaści na samicę w parku i wypinglowania jej ^^ > Widocznie Twoja potrzeba kontaktów z kobietami nie jest szczególnie silna, bo gdyby była, to dostrzegłbyś w nich korzyść dla siebie. Chociażby seksualną.Nie będę sobie wypruwał flaków z dupy, żeby dostać jakąś marną luźną jaskinię i to jeszcze z wielką pretensją, jakby to była nie wiem jaka wielka atrakcja ^^ Czasem kobiety przeceniają swoją seksualność... > W ten sposób ja też mogę powiedzieć, że mężczyźni wykorzystują kobiety oferując im iluzję uczucia po to, aby skłonić je do seksu. Które wykorzystywanie jest bardziej dolegliwe? Zawsze to, które dotyka nas samych.Nie to, które dotyka nas samych, tylko to, które jest bardziej długotrwałe w skutkach. Kobieta ma w zamiarze wykorzystywać mężczyznę przez całe życie. A mężczyzna ma w zamiarze uprawiać bezuczuciowy seks z kobietą tylko do czasu, aż się w niej szczerze nie zakocha. Potem będzie ją bzykał i kochał jednocześnie. Tylko że między kobietą a mężczyzną występuje taka rozbieżność, że facet chce najpierw seksu, a uczucie zostawia na później. A kobieta żąda czegoś nierealnego - najpierw chce miłości, a dopiero potem seksu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >Jakich myśli? Że chcę mieć dziecko? Nie miałam. Ale dzieci mam.  > Jakoś ci nie wierzę...To już Twój problem. Pytałeś, więc odpowiedziałam. > Nic takiego nie chciałem powiedzieć. Angażują się, ale najczęściej chcą po prostu seksu, ponieważ jest to potrzeba pierwszorzędna i ważniejsza od miłostek.> Ze strony faceta najpierw jest seks, dopiero potem ewentualne uczucie.Jakoś Ci nie wierzę. > Facet raczej nie będzie czekał nie wiadomo ile miesięcy aż kobieta zgodzi się z nim iść do łóżka, z prostego powodu: Po co ma ryzykować, że ona go po wielu miesiącach porzuci i w efekcie wiele miesięcy głodowania seksualnego pójdą na marne? Nie dość, że taki facet głodował miesiącami, żeby tylko kobieta zgodziła się wreszcie na seks z nim,,,, to jeszcze ona go zrobiła w trąbę i po wielu miesiącach zamiast wreszcie mu dać poruchać, to go zostawiła.> Dlatego też facetowi zazwyczaj zależy na tym, żeby jak najszybciej laskę zaliczyć, żeby po prostu być ubezpieczonym, że nie zmarnował na nią czasu.To jest dla mnie jasne. > >błędnie założyłam, że w późniejszych fazach związku mężczyzna kieruje się jeszcze jakimiś innymi potrzebami niż seks i dlatego sądziłam, że mowa jest o początkach zawiązywania relacji.> Mężczyzna kieruje się innymi potrzebami niż seks już od samego początku,Znowu sobie przeczysz. > Sobie taki facet marzy "jakby to było fajnie się z nią związać na stałe"....Po to by...? > >Nieprawda. Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci lub jest im to z grubsza obojętne.> Jakoś jeszcze nigdy takiej nie poznałem.A ja znam takich dość dużo. > Mogę cię zapewnić, że za każdym razem, gdy mężczyzna daje atrakcyjnej kobiecie kwiatek, to myśli wtedy "no kiedy ona wreszcie mi da poruchać..."To już ustaliliśmy jakiś czas temu. > >Ale nie funkcjonujemy w oderwaniu od ewolucyjnych, biologicznych uwarunkowań.> Bardziej to mężczyźni funkcjonują w oderwaniu od tych uwarunkowań, kobiety mniej.Udowodnij to. > Na przykład mężczyzna musi powściągać swą naturalną biologiczną chętkę napaści na samicę w parku i wypinglowania jej ^^Udowodnij, że to nie jest uwarunkowane biologicznie. > >Widocznie Twoja potrzeba kontaktów z kobietami nie jest szczególnie silna, bo gdyby była, to dostrzegłbyś w nich korzyść dla siebie. Chociażby seksualną.> Nie będę sobie wypruwał flaków z dupy, żeby dostać jakąś marną luźną jaskinię i to jeszcze z wielką pretensją, jakby to była nie wiem jaka wielka atrakcja ^^> Czasem kobiety przeceniają swoją seksualność...> Kobieta ma w zamiarze wykorzystywać mężczyznę przez całe życie.Na pewno chcesz związku z kobietą z powodów innych, niż satysfakcjonujący Cię status społeczny? > A mężczyzna ma w zamiarze uprawiać bezuczuciowy seks z kobietą tylko do czasu, aż się w niej szczerze nie zakocha. Potem będzie ją bzykał i kochał jednocześnie.I znowu sobie przeczysz. > Tylko że między kobietą a mężczyzną występuje taka rozbieżność, że facet chce najpierw seksu, a uczucie zostawia na później.> A kobieta żąda czegoś nierealnego - najpierw chce miłości, a dopiero potem seksu...> Równie dobrze, mogłabym Ci odpowiedzieć tak samo.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Jakoś Ci nie wierzę.To sobie nie wierz  P.S. To kiedy ta randka?  > To jest dla mnie jasne.Niezmiernie mnie to cieszy ^^ > >Mężczyzna kieruje się innymi potrzebami niż seks już od samego początku,> Znowu sobie przeczysz.A ty znowu nie rozumiesz. Tu nie chodzi o miłość od początku, tylko o marzenie jej zaistnienia później. Facet nie kocha na początku, ale sobie myśli "chciałbym się w niej zakochać". > >Sobie taki facet marzy "jakby to było fajnie się z nią związać na stałe"....> Po to by...?by mieć kogoś, komu na nim zależy i kto o niego dba i kto się z nim bzyka. Taki trójpak. > >>Nieprawda. Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci lub jest im to z grubsza obojętne.> >Jakoś jeszcze nigdy takiej nie poznałem.> A ja znam takich dość dużo.To daj mi na nie namiary. > >Mogę cię zapewnić, że za każdym razem, gdy mężczyzna daje atrakcyjnej kobiecie kwiatek, to myśli wtedy "no kiedy ona wreszcie mi da poruchać..."> To już ustaliliśmy jakiś czas temu.Dziwne, że sama tego nie wiedziałaś wcześniej ^^ > Udowodnij to.> >Na przykład mężczyzna musi powściągać swą naturalną biologiczną chętkę napaści na samicę w parku i wypinglowania jej ^^> Udowodnij, że to nie jest uwarunkowane biologicznie.Że powściąganie chętki na gwałt NIE jest uwarunkowane biologicznie??? A przepraszam, jaki gatunek zwierząt, oprócz ludzi, znasz, który się przed takimi aktami powściąga? Poza tym, jeszcze niedawno także i wśród ludzi takiego powściągania nie było. Gwałty były powszechne - bo nikt za nie nie karał. > Na pewno chcesz związku z kobietą z powodów innych, niż satysfakcjonujący Cię status społeczny?Także i z innych. Dlatego też z byle jaką nie mam zamiaru się wiązać ^^ > >A mężczyzna ma w zamiarze uprawiać bezuczuciowy seks z kobietą tylko do czasu, aż się w niej szczerze nie zakocha. Potem będzie ją bzykał i kochał jednocześnie.> I znowu sobie przeczysz.Znowu nie rozumiesz...... To kiedy randka?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Tu nie chodzi o miłość od początku, tylko o marzenie jej zaistnienia później.> Facet nie kocha na początku, ale sobie myśli "chciałbym się w niej zakochać".> >>Sobie taki facet marzy "jakby to było fajnie się z nią związać na stałe"....> by mieć kogoś, komu na nim zależy i kto o niego dba i kto się z nim bzyka. Taki trójpak.No dobrze. Przyjmuję do wiadomości, choć nie do końca rozumiem. > Dziwne, że sama tego nie wiedziałaś wcześniej ^^No jakoś nie.  > >Udowodnij to.> >>Na przykład mężczyzna musi powściągać swą naturalną biologiczną chętkę napaści na samicę w parku i wypinglowania jej ^^> >Udowodnij, że to nie jest uwarunkowane biologicznie.> Że powściąganie chętki na gwałt NIE jest uwarunkowane biologicznie???> A przepraszam, jaki gatunek zwierząt, oprócz ludzi, znasz, który się przed takimi aktami powściąga?> Poza tym, jeszcze niedawno także i wśród ludzi takiego powściągania nie było. Gwałty były powszechne - bo nikt za nie nie karał.Jak niedawno?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >Dziwne, że sama tego nie wiedziałaś wcześniej ^^> No jakoś nie.  Umów się ze mną, to ja już ci pokażę, po co się daje kwiatki  > >Poza tym, jeszcze niedawno także i wśród ludzi takiego powściągania nie było. Gwałty były powszechne - bo nikt za nie nie karał.> Jak niedawno?Parę wieków temu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >No dobrze. Przyjmuję do wiadomości, choć nie do końca rozumiem.
Że też nie szkoda Ci nocy na "rozmowę" z czymś tak prymitywnym i wulgarnym?
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >No dobrze. Przyjmuję do wiadomości, choć nie do końca rozumiem.> Że też nie szkoda Ci nocy na "rozmowę" z czymś tak prymitywnym i wulgarnym?Cóż, nigdy jeszcze nie miałam okazji rozmawiać z osobą, która otwarcie przyznaje się do takiego podejścia do życia (tak się jakoś uchowałam). Chciałam zrozumieć. 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Chciałam zrozumieć.  I co, udało się? 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >Chciałam zrozumieć.  > I co, udało się?>  Spojrzeć w duszę kogoś, kto definiuje świat całkowicie odmiennie niż ja i znani mi ludzie, jest w pewnym sensie fascynujące. W takim, jak obejrzenie psychologicznego thrillera. Czy chodzi tu po prostu o infantylizm? Jakoś wątpię. Niestety. Edit: Zastanawiam się też, czy to niszowa produkcja. I wcale nie jestem pewna, że tak. 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Spojrzeć w duszę kogoś, kto definiuje świat całkowicie odmiennie niż ja i znani mi ludzie, jest w pewnym sensie fascynujące. W takim, jak obejrzenie psychologicznego thrillera. Czy chodzi tu po prostu o infantylizm? Jakoś wątpię. Niestety.> Edit: Zastanawiam się też, czy to niszowa produkcja. I wcale nie jestem pewna, że tak.  Swoją drogą zastanawia mnie ile skoków w bok zaliczył już sam Michaś,,, Ależ nigdy się przecież nie przyzna, oj nie. ^^ P.S. Przecież gdyby się przyznał, to by stracił opinię dojrzałego poważnego pana... A taka kompromitacja to dla niego zbyt duża cena nawet na tym forum ^^ No i co jeszcze bardziej ciekawe - ciekawe ile lasek sam zaciągnął do łóżka metodą "na kwiatka", gdy miał lat dwadzieścia i kilka... Zaciąganie do łóżka metodą na kwiatka to niedojrzałość? Pewnie tak. Pytanie tylko CZYJA niedojrzałość. Mężczyzny, który tej metody używa, czy kobiety, która się na tą metodę nabiera ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Swoją drogą zastanawia mnie ile skoków w bok zaliczył już sam Michaś,,, Ależ nigdy się przecież nie przyzna, oj nie. ^^> P.S.> Przecież gdyby się przyznał, to by stracił opinię dojrzałego poważnego pana... A taka kompromitacja to dla niego zbyt duża cena nawet na tym forum ^^ Widzisz, tylko że nie chodzi o ilość skoków.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Widzisz, tylko że nie chodzi o ilość skoków.Ups, chyba znowu zrobiłem edit, gdy odpisywałaś na posta...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Ups, chyba znowu zrobiłem edit, gdy odpisywałaś na posta...
Nie da się ukryć.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Nie da się ukryć.
Ale wiesz co mnie jeszcze bardziej bawi niż młode kobiety nabierające się na metodę "na kwiatka"?
Te trochę starsze kobiety, 35-45 lat, które idą z młodzikiem do łóżka na metodę "pseudo-usprawiedliwień"..
Taka sobie 40 letnia kobieta, znudzona swoim mężem, który już ma swoje lata i nie wygląda zbyt apetycznie,,, marzy sobie po cichutku o skoku w bok z młodzikiem. No ale broni się przed tymi myślami i sama siebie o nie obwinia. Powstrzymuje się przed takim czynem, gdyż uważa to za niegodne. Czasem jednak, chętka jest tak silna, że kobieta taka poszukuje sobie usprawiedliwienia dla swojego czynu, takiego usprawiedliwienia, żeby wyeliminować poczucie winy. Na przykład usprawiedliwienie, że "nie robi niczego złego, ponieważ pomaga potrzebującemu"... No i tutaj już pole do popisu mają młodziki używający metody "na litość", czyli na przykład "mam zaburzenia seksualne"... Wtedy taka 40 latka jest zachwycona, ponieważ pod pozorem udzielenia młodzikowi "pomocy" jako "doświadczona kobieta", może zaspokoić swoją chętkę i jednocześnie pozbyć się poczucia winy. Bo już przecież nie będzie sobie zarzucać, że postąpiła niemoralnie i niegodnie,,, no bo przecież ona "udzieliła wsparcia potrzebującemu i wykonała dobry uczynek"...
^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | Masz fantazję, muszę przyznać.  Niektórzy na takich książkach sporo zarabiają. Może spróbuj. Oczywiście musiałbyś rzecz rozwinąć i dopracować szczegóły. A tak z innej beczki. Śmieszą Cię też ludzie, którzy na przykład opłacili rachunki u pośrednika finansowego, a on potem zniknął z pieniędzmi? Albo ludzie, którym pracodawca nie chce zapłacić za pracę?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Masz fantazję, muszę przyznać.  To nie fantazja, tylko rzeczywistość. Gdybym się nie spotkał z takimi przypadkami, to bym o tym nie pisał ^^ > A tak z innej beczki. Śmieszą Cię też ludzie, którzy na przykład opłacili rachunki u pośrednika finansowego, a on potem zniknął z pieniędzmi? Albo ludzie, którym pracodawca nie chce zapłacić za pracę?To zupełnie co innego. Gdyż tutaj nie ma udawania czegoś przed samym sobą. W tym przypadku, który opisałem, śmieszne jest to poszukiwanie usprawiedliwienia. To nie było tak, że ona została po prostu oszukana. Nie. Ona chciała to zrobić jeszcze ZANIM się dowiedziała o tej "przypadłości". Jednak odpychała te myśli od siebie, z powodu wyrzutów sumienia. A on, rzucając ściemę, otworzył jej tylko furtkę - pozwolił jej spełnić swoją potrzebę bez odczuwania zbędnych wyrzutów. I każdy był zadowolony. ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> To nie fantazja, tylko rzeczywistość. Gdybym się nie spotkał z takimi przypadkami, to bym o tym nie pisał ^^Doprawdy? Owszem, są kobiety, które gustują w młodszych mężczyznach, ale co do trafności oceny, kto kogo w takiej relacji wykorzystuje, nie byłabym taka pewna. > >A tak z innej beczki. Śmieszą Cię też ludzie, którzy na przykład opłacili rachunki u pośrednika finansowego, a on potem zniknął z pieniędzmi? Albo ludzie, którym pracodawca nie chce zapłacić za pracę?> To zupełnie co innego. Gdyż tutaj nie ma udawania czegoś przed samym sobą.> W tym przypadku, który opisałem, śmieszne jest to poszukiwanie usprawiedliwienia.> To nie było tak, że ona została po prostu oszukana. Nie.> Ona chciała to zrobić jeszcze ZANIM się dowiedziała o tej "przypadłości". Jednak odpychała te myśli od siebie, z powodu wyrzutów sumienia. A on, rzucając ściemę, otworzył jej tylko furtkę - pozwolił jej spełnić swoją potrzebę bez odczuwania zbędnych wyrzutów.> I każdy był zadowolony.A ty uwierzyłeś w tę bajeczkę o dobrym uczynku? 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > A ty uwierzyłeś w tę bajeczkę o dobrym uczynku?  Ja nie musiałem w nią wierzyć, tylko ona ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
>Ja nie musiałem w nią wierzyć, tylko ona ^^
Naiwny jesteś, jak nie przymierzając, dziewczyna od kwiatka.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Naiwny jesteś, jak nie przymierzając, dziewczyna od kwiatka.Taki naiwny, a skorzystał ^^ P.S. Mam nieodparte wrażenie, że ten wątek się wyczerpuje. Trzeba będzie wymyślić chyba jakiś nowy chwytliwy temat...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >marzy sobie po cichutku o skoku w bok z młodzikiem. Robi to, bo świadomie chce mieć z nim dziecko, nie pamiętasz?
>No i tutaj już pole do popisu mają młodziki używający metody "na litość", czyli na przykład "mam zaburzenia seksualne"... Masz duże szanse, korzystaj.
>Bo już przecież nie będzie sobie zarzucać, że postąpiła niemoralnie i niegodnie,,, no bo przecież ona "udzieliła wsparcia potrzebującemu i wykonała dobry uczynek"... A nie? Przecież bez seksu to facet głupieje i w niedzielny wieczór siedzi przed kompem, lecząc kompleksy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Robi to, bo świadomie chce mieć z nim dziecko, nie pamiętasz?Tutaj działają już mechanizmy czysto kulturowe, a nie biologiczne. > A nie? Przecież bez seksu to facet głupieje i w niedzielny wieczór siedzi przed kompem, lecząc kompleksy...A co ty leczysz siedząc w tym samym czasie przed kompem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > >Robi to, bo świadomie chce mieć z nim dziecko, nie pamiętasz?> Tutaj działają już mechanizmy czysto kulturowe, a nie biologiczne.A gdzie nie działają mechanizmy kulturowe? > >A nie? Przecież bez seksu to facet głupieje i w niedzielny wieczór siedzi przed kompem, lecząc kompleksy...> A co ty leczysz siedząc w tym samym czasie przed kompem?  Ja jestem wieloletnią mężatką. I pracuję. No, pracowałam... Cześć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > >A co ty leczysz siedząc w tym samym czasie przed kompem?  > Ja jestem wieloletnią mężatką.> I pracuję.> No, pracowałam... Cześć.Leczysz się z małżeństwa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | Oczywiście takie pierwotne biologiczne uwarunkowania, nie determinują w stu procentach naszych zachowań, a raczej pozostawiają miejsce dla ich dużej różnorodności, prowadzącej do tego samego celu. Na bazie tych uwarunkowań wytworzyły się zasady społeczne, które w dużym stopniu na nas oddziałują. Wspomniałeś w którymś ze swoich postów statusie społecznym, związanym z byciem żonatym mężczyzną. Uważasz, że małżeństwo świadczy o wyższym statusie. Nie wiem czy rzeczywiście tak jest w przypadku mężczyzn, ale wiem, że w przypadku kobiet, te które utrzymują seksualne relacje z wieloma mężczyznami, są postrzegane jako osoby o niższym statusie społecznym, niż te które stawiają warunki wstępne. Twoje oczekiwanie, że ktoś będzie działał na swoją niekorzyść jest co najmniej dziwaczne. Reasumując, mężczyźni kierują się chęcią seksualnego spełnienia a kobiety oczekują uczuć (bo w ich przekonaniu to gwarantuje, że partner nie wymieni ich na lepszy model). Oni udają uczucia, a one starają się w to wierzyć (i najczęściej wierzą). Mogłabym teraz zacząć złorzeczyć na wszystkich mężczyzn świata. Ale po co? Mam się obrażać na matkę naturę, bo rzeczywistość okazała się przygnębiająca? > Dlatego zamiast się angażować, woli bzyknąć 100 innych. Taka taktyka jest o wiele bardziej opłacalna z punktu widzenia rozprzestrzeniania genów samca.Ale z punktu widzenia samicy nie jest. I dlatego potrzebny jest kompromis. Choć muszę przyznać, że u ludzi, w dzisiejszym społeczeństwie, częstokroć kobieta może sobie pozwolić na wychowanie dzieci bez pomocy mężczyzny. Ryzyko jest więc mniejsze, jednak ocena tego ryzyka jest indywidualną sprawą każdej kobiety. Niektórzy boją się ryzyka bardziej niż inni. > Tak też można to tłumaczyć, jednak moim zdaniem jest to mało znacząca przyczyna.> Pytanie brzmi PO CO samica miałaby z kimkolwiek kopulować, skoro już ma tyle dzieci, że więcej nie jest w stanie odchować?> Niemożność odchowania większej ilości dzieci jest moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną mniejszej rozrzutności seksualnej u samic, niż to, o czym napisałaś.> >I na tym polega ta jej mniejsza rozrzutność, a nie na ograniczaniu seksu z własnym partnerem.To pytanie jest błędnie sformułowane. Nie powinno brzmieć: "po co miałaby", ale "dlaczego to robi". Bo nie jest tak, że fakt posiadania potomstwa powoduje, że samica traci zainteresowanie samcem. Przecież ludzie również w wieku poreprodukcyjnym, wchodzą w związki seksualne. I jest to fakt, nawet jeżeli nie pasuje do Twojej teorii. > Były badania statystyczne odnośnie częstości stosunków wśród osób znajdujących się w stałych związkach; linka nie podam, bo nie pamiętam, ale można poszukać w Google:> - pary gejowskie: 14 razy w tygodniu> - pary heteroseksualne: 3 razy w tygodniu> - pary lesbijskie: 1 raz na dwa tygodnie> A więc jak widać, kobieta stara się ograniczać seks nawet z własnym partnerem. Bo po co jej więcej?To bardzo ciekawe zestawienie. Nie widzę tu jednak dowodu na ograniczanie się, a raczej na inne natężenie zapotrzebowania na seks. > >Pewnie można by też wymienić przypadki kobiet, które popełniły samobójstwo z powodu tego, że zdradził je mężczyzna. Nie powiem jednak, że skoro tak, to wszyscy mężczyźni to dranie, bo przesadne stosowanie stereotypu świadczy o prostactwie myślenia.> Ilu jest niewiernych mężczyzn w porównaniu z nie dającymi seksu na złość mężowi kobietami?... Pewnie jak 1 do 100...Jeśli 28% mężczyzn zdradza swoje partnerki, to mnożąc to razy 100, ile by to było? > >I czy to na pewno jest związek z kobietą? Z kobietą, którą gardzisz i której nienawidzisz?> Gdyby to miał być związek, to na pewno nie z taką, jakie tutaj w tym wątku krytykuję.A to istnieją takie, których nie krytykujesz? Ja jakoś wcześniej widziałam Twoje ogólne sądy typu: "Nie ma porządnych kobiet". Nie ma, znaczy: jest takich zero. Po co więc szukasz kobiety, skoro żadna Ci nie odpowiada.?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Oczywiście takie pierwotne biologiczne uwarunkowania, nie determinują w stu procentach naszych zachowań, a raczej pozostawiają miejsce dla ich dużej różnorodnościyhy > Wspomniałeś w którymś ze swoich postów statusie społecznym, związanym z byciem żonatym mężczyzną. Uważasz, że małżeństwo świadczy o wyższym statusie.Nie żonatym, tylko posiadającym seksowną laskę... ^^ Wcale nie musi być to żona. Ja nawet jestem przeciwnikiem małżeństwa. Moim zdaniem są to głupoty tej samej kategorii co uroczystości religijne... A to, czy to jest ślub cywilny, czy kościelny, to akurat nie ma żadnego znaczenia. I to wygłup i to wygłup. > Nie wiem czy rzeczywiście tak jest w przypadku mężczyzn, ale wiem, że w przypadku kobiet, te które utrzymują seksualne relacje z wieloma mężczyznami, są postrzegane jako osoby o niższym statusie społecznym, niż te które stawiają warunki wstępne.Status społeczny ma znaczenie tylko wtedy, gdy my sami mu przypisujemy znaczenie. Kobieta, która się puszcza, i przez to "cieszy" się wśród ludzi pogardą, wcale nie musi się tym przejmować. A więc i tak może się cieszyć "wysokim statusem". Gdyż status to głównie to, co my sami o sobie myślimy. Inni przez wyrażanie swojej opinii na nasz temat mogą, ale wcale nie muszą wpływać na to, co my sami o sobie myślimy. Jako przykład niby niskiego statusu społecznego, który w istocie daje jednostce "cieszącej" się tym niskim statusem wysokie poczucie wartości, można podać choćby ateizm. Wśród osób głęboko wierzących, szczególnie ze środowiska wiejskiego, ateista "cieszy" się pogardą. Jednak on sam ma to w dupie, ponieważ i tak się czuje lepszy od nich ^^ > Twoje oczekiwanie, że ktoś będzie działał na swoją niekorzyść jest co najmniej dziwaczne.Wcale tego nie oczekuję. Niby gdzie czegoś takiego oczekiwałem?  Z drugiej strony to właśnie kobiety oczekują, że mężczyzna będzie działał na swoją niekorzyść - czyli że będzie robił wszystko, by zaspokoić potrzeby kobiety, zapominając o własnych. > Reasumując, mężczyźni kierują się chęcią seksualnego spełnienia a kobiety oczekują uczuć (bo w ich przekonaniu to gwarantuje, że partner nie wymieni ich na lepszy model).Nieeee. Mężczyźni chcą seksualnego spełnienia ORAZ uczucia. Seksualne spełnienie oczywiście jest najważniejsze, ale uczucie niewiele mniej ważne. Kobieta zaś nie oczekuje uczucia - kobieta oczekuje BEZWZGLĘDNEGO poświęcenia i traktowania jej jak boga, któremu niewolniczy lud składa ofiary. Kobieta chce wszystko zagarnąć dla siebie. Stosuje w tym celu nawet szantaż połączony z torturami, np.: "Jeśli mnie kochasz, to przestaniesz się masturbować"... Moja znajoma opowiadała mi niedawno, że jej koleżanka złożyła pozew o rozwód, bo...... bo nie podobało jej się, że jej mąż się masturbuje!!! Nazwała to "zdradą" i powiedziała, że to "godzi w jej godność". Wracając do uczucia - nawet gdyby mężczyzna darzył kobietę PRZEOGROMNYM UCZUCIEM, to i tak, gdy ona zauważy u niego jakieś słabości, to mu wbije nóż w plecy i będzie się potem szyderczo śmiała... Bo jej na uczuciu takiego "mięczaka i ciamajdy" naprawdę nie zależy. Kobiecie nie zależy na uczuciu mężczyzny. Kobiecie zależy na uczuciu DANEGO mężczyzny - takiego, którego uczucie ma dla niej znaczenie. > Oni udają uczucia, a one starają się w to wierzyć (i najczęściej wierzą).Najczęściej wierzą w uczucie ze strony największego bydlaka, ponieważ taki jest najbardziej męski w ich oczach... Podobnie jak facet ze strony najseksowniejszej laski... Facet się brzydką nie zainteresuje, ale przynajmniej nie będzie jej krzywdził, tylko delikatnie jej zaloty odrzuci. Natomiast kobieta chcąca odrzucić zaloty "mięczaka i ciamajdy" nie wykazuje przy tym ani odrobiny delikatności. Często wręcz odwrotnie - najpierw udaje, że jej zależy,,, żeby po kilku miesiącach z szyderczym uśmiechem na twarzy wbić mu nóż w plecy i pokazać, gdzie jego miejsce i jakim jest gównem w jej oczach, i że przez cały ten czas tylko się nim bawiła... > Mam się obrażać na matkę naturę, bo rzeczywistość okazała się przygnębiająca?Czemu nie... > To pytanie jest błędnie sformułowane. Nie powinno brzmieć: "po co miałaby", ale "dlaczego to robi".> I jest to fakt, nawet jeżeli nie pasuje do Twojej teorii.Tak jak już pisałem wcześniej, to wszystko nie ma charakteru absolutnego, tylko statystyczny. > To bardzo ciekawe zestawienie. Nie widzę tu jednak dowodu na ograniczanie się, a raczej na inne natężenie zapotrzebowania na seks.Przecież tutaj ograniczanie się jest właśnie mniejszym natężeniem zapotrzebowania. To jest w tym przypadku to samo. Czyli innymi słowy: "ograniczanie się" przejawia się w mniejszym natężeniu zapotrzebowania. > >Ilu jest niewiernych mężczyzn w porównaniu z nie dającymi seksu na złość mężowi kobietami?... Pewnie jak 1 do 100...> Jeśli 28% mężczyzn zdradza swoje partnerki, to mnożąc to razy 100, ile by to było?Chodziło mi o mężów niewiernych "bez powodu". Większość niewiernych mężów zdradza swoje żony, ponieważ te ODMAWIAJĄ mu seksu. A więc ten rodzaj "niewierności" jest usprawiedliwiony, ponieważ mężczyźni robią to w desperacji - żeby zaspokoić swoją podstawową potrzebę. A kobieta czemu odmawia mężowi seksu? Po prostu na złość - bo na przykład nie chciał czegoś zrobić dokładnie tak, jak ona sobie zażyczyła (na przykład bo wyniósł śmieci o piątej, a miał o czwartej). > A to istnieją takie, których nie krytykujesz?Mam nadzieję, że tak. > Ja jakoś wcześniej widziałam Twoje ogólne sądy typu: "Nie ma porządnych kobiet".Skrót myślowy. "Nie ma porządnych", a więc "Większość jest nieporządna, a z porządną nigdy się jeszcze nie związałem, bo nie znalazłem". > Nie ma, znaczy: jest takich zero.Naucz się odczytywać skróty myślowe... Czepiasz się tak, jakbym ja się czepiał, że ktoś powiedział "nic nie zrobiłem" i bym mu mówił, że to zdanie z logicznego punktu widzenia oznacza, że on jednak coś zrobił, ponieważ ma tam dwie negacje, które razem tworzą potwierdzenie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Status społeczny ma znaczenie tylko wtedy, gdy my sami mu przypisujemy znaczenie.> Kobieta, która się puszcza, i przez to "cieszy" się wśród ludzi pogardą, wcale nie musi się tym przejmować. A więc i tak może się cieszyć "wysokim statusem".> Gdyż status to głównie to, co my sami o sobie myślimy. Inni przez wyrażanie swojej opinii na nasz temat mogą, ale wcale nie muszą wpływać na to, co my sami o sobie myślimy.> Jako przykład niby niskiego statusu społecznego, który w istocie daje jednostce "cieszącej" się tym niskim statusem wysokie poczucie wartości, można podać choćby ateizm. Wśród osób głęboko wierzących, szczególnie ze środowiska wiejskiego, ateista "cieszy" się pogardą. Jednak on sam ma to w dupie, ponieważ i tak się czuje lepszy od nich ^^Zgadzam się. Ale większość ludzi zwraca uwagę na to, jak jest odbierana przez innych. To, że są wyjątki nie przesądza o tym, że zasada nie działa. To chyba jasne? > >Twoje oczekiwanie, że ktoś będzie działał na swoją niekorzyść jest co najmniej dziwaczne.> Wcale tego nie oczekuję. Niby gdzie czegoś takiego oczekiwałem?  Chociażby wyrażając pretensje w stosunku do kobiet, które to nie chcą z każdym i od razu. > Z drugiej strony to właśnie kobiety oczekują, że mężczyzna będzie działał na swoją niekorzyść - czyli że będzie robił wszystko, by zaspokoić potrzeby kobiety, zapominając o własnych.I vice versa. > Nieeee. Mężczyźni chcą seksualnego spełnienia ORAZ uczucia. Seksualne spełnienie oczywiście jest najważniejsze, ale uczucie niewiele mniej ważne.Przeczysz sam sobie. Raz, czy dwa napisałeś prawdę, ale teraz pojąłeś, że to stawia Cię w złym świetle i zaczynasz kręcić. Kto pisał o tym, że trzeba poudawać, żeby skłonić kobietę do seksu, albo że obojętnie jaka, byleby miała, jak to poetycko ująłeś - otwór? Jeśli takimi dyplomatycznymi wywodami raczyłeś swoje kobiety, to nie dziw się, że nie chciały mieć z Tobą nic wspólnego. Bo biologicznie są zaprogramowane na słuchanie męskich kłamstw o uczuciach. > Kobieta zaś nie oczekuje uczucia - kobieta oczekuje BEZWZGLĘDNEGO poświęcenia i traktowania jej jak boga, któremu niewolniczy lud składa ofiary. Kobieta chce wszystko zagarnąć dla siebie.A miałam nadzieję na ciekawą dyskusję. Ale nadzieja matką głupich jest.  > Stosuje w tym celu nawet szantaż połączony z torturami, np.: "Jeśli mnie kochasz, to przestaniesz się masturbować"...> Moja znajoma opowiadała mi niedawno, że jej koleżanka złożyła pozew o rozwód, bo...... bo nie podobało jej się, że jej mąż się masturbuje!!!> Nazwała to "zdradą" i powiedziała, że to "godzi w jej godność".A pewien mąż wniósł sprawę o rozwód, bo żona nie chciała chodzić bez biustonosza. Tiaa, dla świata ma to niebagatelne znaczenie. > Wracając do uczucia - nawet gdyby mężczyzna darzył kobietę PRZEOGROMNYM UCZUCIEM,Co jest niemożliwe, bo przecież tylko udaje. > to i tak, gdy ona zauważy u niego jakieś słabości, to mu wbije nóż w plecy i będzie się potem szyderczo śmiała... Bo jej na uczuciu takiego "mięczaka i ciamajdy" naprawdę nie zależy.Bo to zła kobieta była. > Kobiecie nie zależy na uczuciu mężczyzny. Kobiecie zależy na uczuciu DANEGO mężczyzny - takiego, którego uczucie ma dla niej znaczenie.To oczywiście źle, bo mężczyźnie zależy na seksie z obojętnie kim. > Najczęściej wierzą w uczucie ze strony największego bydlaka, ponieważ taki jest najbardziej męski w ich oczach...Tak. Coś w tym jest. > Facet się brzydką nie zainteresuje, ale przynajmniej nie będzie jej krzywdził, tylko delikatnie jej zaloty odrzuci.No ale, czy brzydkie nie powinny teraz na forum pomstować, na wrednych facetów? > Natomiast kobieta chcąca odrzucić zaloty "mięczaka i ciamajdy" nie wykazuje przy tym ani odrobiny delikatności. Często wręcz odwrotnie - najpierw udaje, że jej zależy,,, żeby po kilku miesiącach z szyderczym uśmiechem na twarzy wbić mu nóż w plecy i pokazać, gdzie jego miejsce i jakim jest gównem w jej oczach, i że przez cały ten czas tylko się nim bawiła...Trudno mi się do tego odnieść, jednak uważam, że znowu generalizujesz. > >Mam się obrażać na matkę naturę, bo rzeczywistość okazała się przygnębiająca?> Czemu nie...Bo to bezcelowe. > >To pytanie jest błędnie sformułowane. Nie powinno brzmieć: "po co miałaby", ale "dlaczego to robi".> >I jest to fakt, nawet jeżeli nie pasuje do Twojej teorii.> Tak jak już pisałem wcześniej, to wszystko nie ma charakteru absolutnego, tylko statystyczny.No właśnie o statystycznym pisałam. Zgadzamy się chyba, że to, o czym tu piszemy, nie dotyczy kazdego człowieka na tej planecie, ale statystycznej większości. > >>Ilu jest niewiernych mężczyzn w porównaniu z nie dającymi seksu na złość mężowi kobietami?... Pewnie jak 1 do 100...> >Jeśli 28% mężczyzn zdradza swoje partnerki, to mnożąc to razy 100, ile by to było?> Chodziło mi o mężów niewiernych "bez powodu".Nic nie jest bez powodu. > Większość niewiernych mężów zdradza swoje żony, ponieważ te ODMAWIAJĄ mu seksu. A więc ten rodzaj "niewierności" jest usprawiedliwiony, ponieważ mężczyźni robią to w desperacji - żeby zaspokoić swoją podstawową potrzebę.Taki powód też może być. Ale nie rozumiem, dlaczego go wyróżniasz. Myślisz, że taka zdrada mniej boli? > A kobieta czemu odmawia mężowi seksu? Po prostu na złość - bo na przykład nie chciał czegoś zrobić dokładnie tak, jak ona sobie zażyczyła (na przykład bo wyniósł śmieci o piątej, a miał o czwartej).To jest tak głupie, że nie wiem, jak mogłabym to skomentować. > Naucz się odczytywać skróty myślowe...Naucz się precyzyjnie opisywać swoje myśli. Nie licz na to, że ktoś będzie w nich czytał.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Zgadzam się. Ale większość ludzi zwraca uwagę na to, jak jest odbierana przez innych. To, że są wyjątki nie przesądza o tym, że zasada nie działa. To chyba jasne?No oczywiście dzióbku ^^ > Chociażby wyrażając pretensje w stosunku do kobiet, które to nie chcą z każdym i od razu.Ależ ja wcale nie mam o to do nich pretensji. Ja też nie z każdą chcę, ani nie od razu. Ale ja jestem na tyle wspaniałym mężczyzną (o tak tak), że każda powinna zacząć za mną szaleć już po kilku tygodniach znajomości  Ja mam pretensje do kobiet o to, że zamiast mnie, wybierają łobuzów, którzy prędzej czy później je porządnie skrzywdzą. > I vice versa.Nie nie. Facet dużo od kobiety nie oczekuje. Facet chce tylko seksu i uczucia. A kobieta chce przede wszystkim darmowego robotnika. > Przeczysz sam sobie. Raz, czy dwa napisałeś prawdę, ale teraz pojąłeś, że to stawia Cię w złym świetle i zaczynasz kręcić.Nic nie kręcę,, to ty nie rozumiesz o co mi chodzi. > Kto pisał o tym, że trzeba poudawać, żeby skłonić kobietę do seksu, albo że obojętnie jaka, byleby miała, jak to poetycko ująłeś - otwór?No tak. Dokładnie tak. A to wcale nie przeczy temu, co napisałem o uczuciu. Oczywiście pomijając te "potwory otworniaste"... Pomijając te "doraźne" kobiety, facet zawsze ma jakiś tam promyczek nadziei na to, że coś z tego będzie więcej niż tylko bzykanko. Jednak oczywiście na początku zawsze musi poudawać,, bo przecież nie zakocha się w kobiecie tak od razu  > Jeśli takimi dyplomatycznymi wywodami raczyłeś swoje kobiety, to nie dziw się, że nie chciały mieć z Tobą nic wspólnego. Bo biologicznie są zaprogramowane na słuchanie męskich kłamstw o uczuciach.Tak, każda oczekiwała, żebym już po miesiącu mówił, że ją kocham....  > A miałam nadzieję na ciekawą dyskusję. Ale nadzieja matką głupich jest.  A ja mam nadzieję na randkę. Pisz na priwa, to się umówimy  > Co jest niemożliwe, bo przecież tylko udaje.Na początku udaje, bo inaczej się nie da. Ale nawet gdy udaje, to ma nadzieję, że kiedyś nie będzie musiał. > Bo to zła kobieta była.Bo większość jest zła. > To oczywiście źle, bo mężczyźnie zależy na seksie z obojętnie kim.Seks jest na raz. Uczucie na dłużej. Seksić można się więc z byle kim. > No ale, czy brzydkie nie powinny teraz na forum pomstować, na wrednych facetów?Wcale bym im nie miał tego za złe. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Współczuję osamotnionym brzydulom tak samo jak sobie samemu ^^ > Trudno mi się do tego odnieść, jednak uważam, że znowu generalizujesz.Wyjątek nie zmienia reguły. > >>Mam się obrażać na matkę naturę, bo rzeczywistość okazała się przygnębiająca?> >Czemu nie...> Bo to bezcelowe.Ludzie się obrazili na matkę naturę i wymyślili prawo zakazujące gwałtów ^^ Ludzie się obrazili na matkę naturę i wymyślili prawo nakazujące utrzymywać przy życiu inwalidów ^^ .......... > No właśnie o statystycznym pisałam. Zgadzamy się chyba, że to, o czym tu piszemy, nie dotyczy kazdego człowieka na tej planecie, ale statystycznej większości.yhy > Taki powód też może być. Ale nie rozumiem, dlaczego go wyróżniasz. Myślisz, że taka zdrada mniej boli?Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała. > >A kobieta czemu odmawia mężowi seksu? Po prostu na złość - bo na przykład nie chciał czegoś zrobić dokładnie tak, jak ona sobie zażyczyła (na przykład bo wyniósł śmieci o piątej, a miał o czwartej).> To jest tak głupie, że nie wiem, jak mogłabym to skomentować.Głupie, ale nader często się zdarza. > Naucz się precyzyjnie opisywać swoje myśli. Nie licz na to, że ktoś będzie w nich czytał.Wielokrotnie w tym wątku wyjaśniałem, że mówię w kategoriach statystycznych. Gdybyś poczytała, to byś wiedziała.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Cytat z Dawkinsa:> Cytat:Parker i inni opisali sposób, w jaki mogła wyewoluować ta asymetria, wychodząc od stanu pierwotnej izogamii. W czasach, gdy każda z komórek płciowych miała takie same właściwości i z grubsza takie same rozmiary, mogły się wśród nich zdarzać takie, które przypadkiem były nieco większe niż inne. Pod pewnymi względami większa izogameta miałaby przewagę nad izogametą przeciętnych rozmiarów, gdyż zapewniałaby "swojemu" zarodkowi dobry start, dostarczając mu wyjściowo dużych zapasów pożywienia. Mogła się więc zaznaczyć tendencja ewolucyjna w kierunku coraz większych gamet. W tendencji tej kryło się jednak pewne niebezpieczeństwo. Ewolucja izogamet nieco większych od niezbędnego minimum stwarzałaby warunki do egoistycznego wyzysku ze strony osobników, które produkowały gamety nieco mniejsze od przeciętnych. Wystarczyłoby, żeby ich małe gamety mogły na pewno połączyć się z tymi największymi. To zaś można by osiągnąć poprzez uczynienie małych gamet bardziej ruchliwymi i zdolnymi do aktywnego wyszukiwania tych dużych. Dla osobnika produkującego małe, szybko poruszające się gamety korzyścią byłaby możność produkowania większej liczby gamet, a tym samym posiadania potencjalnie większej liczby dzieci. Dobór naturalny faworyzował produkcję małych komórek płciowych, zdolnych do aktywnego wyszukiwania dużych, w celu połączenia się z nimi. Jest więc do pomyślenia ewolucja dwóch rozbieżnych "strategii" seksualnych, z których jako pierwsza kształtowała się strategia o dużym wkładzie, czyli "uczciwa", a jej pojawienie się automatycznie torowało drogę dla strategii wyzysku o małym wkładzie własnym. Od momentu zainicjowania dywergencji tych dwóch strategii, proces ten zaczął postępować w tempie lawinowym. Osobniki produkujące gamety o pośrednich rozmiarach podlegały eliminacji, ponieważ nie doznawały korzyści, jakie zapewnia każda z dwóch bardziej skrajnych strategii. Wyzyskiwacze ewoluowali w kierunku coraz to mniejszych rozmiarów gamet i większej ich ruchliwości. Uczciwi zaś, by zrekompensować coraz mniejszy wkład wnoszony przez wyzyskiwaczy, powiększali swe rozmiary i stawali się nieruchliwi, bo i tak przecież zostaliby przez nich odnalezieni. Każdy z uczciwych "wolałby" z pewnością połączyć się z innym uczciwym. Ale presja selekcyjna, by wykluczyć z gry wyzyskiwaczy, mogła być słabsza od presji selekcyjnej wywieranej na tych ostatnich, by nie zostali wypchnięci poza boisko: mieli oni więcej do stracenia, toteż wygrali ewolucyjną batalię. W ten sposób uczciwi stali się jajami, a wyzyskiwacze - plemnikami. Ciekawe, jak Ci się udało zapisać poprawkę, w czasie, w którym ja odpowiadałam na Twój post?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Ciekawe, jak Ci się udało zapisać poprawkę, w czasie, w którym ja odpowiadałam na Twój post?
Widocznie system nie blokuje możliwości edytowania postów w momencie, gdy ktoś na niego odpowiada, lecz dopiero gdy osoba odpowiadająca na niego tę odpowiedź zapisze. No i stąd tak wyszło. Przydałaby się funkcja, która by sprawdzała datę i czas aktualizacji posta, na który odpowiadasz, w momencie, gdy zaczynasz edytować odpowiedź,,, oraz drugi raz w momencie, gdy zapisujesz odpowiedź. Wtedy można by było porównać oba czasy. Jeżeli by się różniły, wtedy byłabyś informowana o tym, że post, na który chcesz odpowiedzieć, został w międzyczasie zaktualizowany.
Podobne rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze na przykład na Wikipedii przy edycji artykułu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Dla przykładu w RPA wciąganie w bramy i gwałcenie kobiet wracających z zakupów jest na porządku dziennym(stąd tak duża ilość zarażeń wirusem HIV). One nawet się temu nie dziwią, uważając to za nieodłączny element środowiska w którym żyją. W Europie, bardziej cywilizowanej, odbywa się to poprzez rytualne zachowania, swoistą "grę wstępną" będącą w istocie grą pozorów.
To jest istotna kwestia, gdyż pokazuje, jak bardzo mężczyźni w naszej kulturze się poświęcają dla usatysfakcjonowania kobiet, mimo że kobiety się już tym samym nie odwzajemniają.
Należy zauważyć, że chęć zgwałcenia przypadkowo spotkanej kobiety, jest wrodzoną, naturalną, genetycznie zaprogramowaną potrzebą prawie każdego samca. A więc mężczyźni w naszym społeczeństwie POŚWIĘCAJĄ dla dobra ogółu zaspokojenie tej swojej jakże ważnej potrzeby. A więc cierpią po to, by kobietom było miło. By kobiet nie stresować, mężczyźni z naszej kultury wyrzekli się zaspokojenia swojej podstawowej instynktownej potrzeby jaką jest gwałcenie wszystkiego co się rusza.
A z jakiej podstawowej instynktownej potrzeby kobiety zrezygnowały dla mężczyzn? Z żadnej.
Mężczyźni się dla kobiet wielu rzeczy wyrzekli. A kobiety dla mężczyzn czego się wyrzekają?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > > ........Czyli ewolucja.........> > ...Ewolucja doprowadziła do układu bardzo korzystnego dla samic i bardzo> > niekorzystnego dla samców...> Złożysz reklamację?  > Taka wola nieba i z nią zawsze zgadzać się trzeba.Tak właśnie robię - składam reklamację. Od tego w końcu mamy kulturę - że dzięki niej możemy złożyć reklamację, z mniejszym lub większym powodzeniem. Na przykład kolejnym produktem ewolucji, a więc jak napisałeś "wolą nieba", jest to, że samiec zdobywa sobie kobietę siłą, gdy ma tylko taką fizyczną możliwość. Tendencja do gwałtów to skutek ewolucji - "wola nieba". Ale czy z tym trzeba się zgadzać? Podobnie morderstwa, kradzieże, oszustwa i wyzyski - to też efekt ewolucji, a więc "wola nieba". Czy jednak należy się z tym zgadzać? Podobnie z osobnikami niepełnosprawnymi - "wolą nieba" jest, żeby taki osobnik zdechł z głodu pozostawiony samemu sobie. Dobór naturalny, a więc "wola nieba", opiera się na trzech podstawowych naturalnych prawach - gwałcie, morderstwie i wyzyskiwaniu słabszych. Jednak ta "wola nieba" nie jest ani dobra, ani sprawiedliwa. I my mając do dyspozycji kulturę, powinniśmy się starać z tą niesprawiedliwością walczyć. > > Stawianie kobietom> > obowiązków mężczyzn pozwala tych mężczyzn odciążyć i zmniejszyć presję,> > pod jaką żyją.. A więc dla mężczyzn odpowiedni rodzaj feminizmu raczej> > jest korzystny.> Ja nie patrzę w ten sposób. Dla mnie mężczyzna ma do zrobienia swoje a> kobieta swoje, występuje podział ról ukształtowany ewolucyjnie.Podział, który jak pisałem wyżej, wcale nie jest sprawiedliwy. Podobnie jak sprawiedliwe nie są wszelkie inne wytwory ewolucji - morderstwa, gwałty, wyzyskiwanie słabszych, oszustwa i zostawianie chorych, żeby zdechli z głodu. Zauważ, że skoro mówisz o ewolucyjnym podziale ról na męskie i żeńskie, to jedną z takich ról męskich jest gwałcenie każdej samicy, która nie jest w fizycznym stanie stawić oporu. A więc do dzieła!  Ja się wychowałem na wsi. Wielokrotnie widziałem, jak kogut gonił kurę. Kura zawsze kogutowi ucieka, w ten sposób na kopulację szansę ma tylko kogut najsilniejszy  Ewolucja jest korzystna dla przetrwania pojedynczych genów. Dla szczęścia pojedynczych osobników już niekoniecznie  > > Niestety to forum jest przepełnione mężczyznami o poglądach "Kobiecie> > należy się SZCZEGÓLNY szacunek".> Nie zaprzeczę, że do nich nie należę. Ale inni? Dziwne, sądziłem, że są> bardziej nowocześni - tym bardziej, że same kobiety feministki tego> sobie nie życzą.> Dziwne.No dziwne  Niektóre feministki nie wiedzą czego chcą - z jednej strony chcą równouprawnienia, ale z drugiej strony nie znoszą krytyki pod adresem kobiet. No ale przecież czymże jest równouprawnienie kobiet, jeśli nie również poddaniem kobiet tak samo ostrej krytyce, jakiej poddaje się mężczyzn?  Ale nie wszystkie feministki są takie wewnętrznie sprzeczne. Dlatego też zawsze mówię o różnych rodzajach feminizmu. > > Takie poglądy męskiej części społeczeństwa raczej szkodzą, niż pomagają.> Nie mylę kategoriami "zysk - strata".A ja tak  Nie żyję po to, żeby ciągle tylko tracić... Jeśli mam żyć, to już z zyskiem
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | A więc wciąż mówisz tak, jakby na świecie był jeden mężczyzna i jedna kobieta.
Dlatego miast mówić o feministycznych fanaberiach powinieneś o swoim niezrozumieniu feminizmu.
Na marginesie dodam - statystyczne, biologiczne różnice między subpopulacją kobiecą i męską nie usprawiedliwiają ani nie uprawomocniają większości kulturowo narzucanych ról i oczekiwań.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Na marginesie dodam - statystyczne, biologiczne różnice między subpopulacją kobiecą i męską nie usprawiedliwiają ani nie uprawomocniają większości kulturowo narzucanych ról i oczekiwań.Tu masz moje pełne poparcie  A więc mężczyźni - jeśli macie dość jaj, żeby walczyć o swoje prawa w skrajnie niekorzystnej dla mężczyzn kulturze, to zacznijcie na temat kobiet mówić to samo, co cały czas do tej pory wszyscy mówili o was!!! A więc powtarzajcie za mną: 1. Kobieta musi być głową rodziny! 2. Kobieta musi być oparciem dla mężczyzny! 3. Kobieta musi zapewnić mężczyźnie bezpieczeństwo! 4. Kobieta musi być twarda! 5. Kobieta musi być pewna siebie! Oto moje postulaty  Koniec z babskimi przywilejami!!! Mężczyźni wszystkich krajów - łączcie się!!!  Weźcie kije i pogońcie te baby!!! Viva la revolucion!!!
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | >1. Kobieta musi być głową rodziny! >2. Kobieta musi być oparciem dla mężczyzny! >3. Kobieta musi zapewnić mężczyźnie bezpieczeństwo! >4. Kobieta musi być twarda! >5. Kobieta musi być pewna siebie!
>Weźcie kije i pogońcie te baby!!!
Jak ci ta twarda, dominująca i pewna siebie kobieta wyrwie kij z ręki i złamie na twojej d... to będziesz w końcu szczęśliwy?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | >Jak ci ta twarda, dominująca i pewna siebie kobieta wyrwie kij z ręki i złamie na twojej d... to będziesz w końcu szczęśliwy?
Ależ nie nie mój drogi. Gdyż kobieta bijąca mężczyznę to potworka i degeneratka! Natychmiast by musiała utracić wszelkie poważanie wśród kobiet i musiałaby zostać napiętnowana jako męska bokserka!!!
Oczywiście nie wspomnę już o policji i więzieniu...
Kobieta powinna być twarda i zapewnić swojemu mężczyźnie bezpieczeństwo i spełnienie wszystkich jego potrzeb!
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Gdyż kobieta bijąca mężczyznę to potworka i degeneratka! Jeśli idziesz na nią z kijem to obrona własna.
>Natychmiast by musiała utracić wszelkie poważanie wśród kobiet i musiałaby zostać napiętnowana jako męska bokserka!!! Nikt nie chwali kobiet bijących mężów. Ale to margines przemocy domowej.
>Kobieta powinna być twarda i zapewnić swojemu mężczyźnie bezpieczeństwo i spełnienie wszystkich jego potrzeb! No, to jest dopiero roszczeniowość w pełnej okazałości. Życzę Ci szybkiego zrozumienia różnicy między "domagać się czegoś" a "zabiegać o coś".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Nikt nie chwali kobiet bijących mężów. Ale to margines przemocy domowej.To jest częstsze niż przemoc mężczyzn wobec kobiet. Jednak niestety poszkodowani mężczyźni się tego wstydzą i to ukrywają. Pisałem już o tym kiedyś, więc nie będę się rozpisywał dalej... > Życzę Ci szybkiego zrozumienia różnicy między "domagać się czegoś" a "zabiegać o coś".Kobieta rzadko kiedy o coś u mężczyzny zabiega. Najczęściej tylko się domaga. Tak jak napisał Dawkins: Cytat:Wymaganie, by przyszły partner zbudował gniazdo, jest dla samicy jednym ze skutecznych sposobów na związanie go ze sobą. Można sobie wyobrazić, że tę samą funkcję mogłaby teoretycznie spełniać niemal każda czynność wymagająca od samca ponoszenia znaczących kosztów, nawet jeśli koszty te nie przekładałyby się wprost na korzyści dla nie narodzonych dzieci.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Gdyż kobieta bijąca mężczyznę to potworka i degeneratka!> Natychmiast by musiała utracić wszelkie poważanie wśród kobiet i musiałaby zostać napiętnowana jako męska bokserka!!!> Oczywiście nie wspomnę już o policji i więzieniu...> Kobieta powinna być twarda i zapewnić swojemu mężczyźnie bezpieczeństwo i spełnienie wszystkich jego potrzeb!Jasne, w pełni się z Tobą zgadzam. Jak równouprawnienie to równouprawnienie a nie wybiórcze równouprawnienie. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > >Kobieta powinna być twarda i zapewnić swojemu mężczyźnie bezpieczeństwo i spełnienie wszystkich jego potrzeb!> Jasne, w pełni się z Tobą zgadzam. Jak równouprawnienie to równouprawnienie a nie wybiórcze równouprawnienie.O tak, Zbyszku- należy od innych wymagać ni mniej, ni więcej niż od siebie. Tylko obawiam się, że wtedy takie "jęczydła", jak autor wątku dla mnie zupełnie wypadają z gry. Jeśli mnie stać na więcej, to mężczyznę przecież również
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > O tak, Zbyszku- należy od innych wymagać ni mniej, ni więcej niż od siebie. Tylko obawiam się, że wtedy takie "jęczydła", jak autor wątku dla mnie zupełnie wypadają z gry. Jeśli mnie stać na więcej, to mężczyznę przecież również  Mnie stać na wszystko to, na co ciebie nigdy nie będzie ^^ Jęczenie jest spowodowane nie tym, że mnie na coś nie stać, tylko tym, że kobiet nie stać na tyle, na ile mnie stać. A więc jeśli ciebie kiedykolwiek będzie stać na więcej niż teraz, to i tak będzie to zaledwie ułamek tego, na ile mnie stać. A więc dalej będę jęczał. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) |
>kobiet nie stać na tyle, na ile mnie stać. Twardziel.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) |
>Mnie stać na wszystko to, na co ciebie nigdy nie będzie ^^ >Jęczenie jest spowodowane nie tym, że mnie na coś nie stać, tylko tym, że kobiet nie stać na tyle, na ile mnie stać. >A więc jeśli ciebie kiedykolwiek będzie stać na więcej niż teraz, to i tak będzie to zaledwie ułamek tego, na ile mnie stać. A więc dalej będę jęczał. >Pozdrawiam.
To jakieś wyznanie gwiazdy porno?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | > A więc dalej będę jęczał.> >Pozdrawiam.> To jakieś wyznanie gwiazdy porno?> No, niech mnie... Takie samo miałam skojarzenie!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Tylko obawiam się, że wtedy takie "jęczydła", jak autor wątku dla mnie zupełnie wypadają z gry. Jeśli mnie stać na więcej, to mężczyznę przecież również  Zgadzam się z Tobą, moim zdaniem świetnie ujął to AdamiakKażdy kogut ma taką kurę na jaką go stać(bywa, że dosłownie)/ na którą zasłużył. Słyszałem(nie mam doświadczenia w tych sprawach), że to kobieta wybiera partnera a zdobywanie kobiet przez mężczyzn to tylko pozory. Z drugiej strony wątek jest fascynujący moim zdaniem a spojrzenie Piotrka_84 świeże i wnoszące sporo zamętu w ustabilizowane poglądy(coraz bardziej kręcimy się w kółko na forum). To dobrze, dogmatyczne trzymanie się "jedynych prawd" niczemu nie służy oprócz skostnienia umysłu. Fajnie jest spojrzeć na temat z innego punktu widzenia i zastanowić się nad swoim. I tak bywają sfrustrowani mężczyźni(ci, którzy nie sprostali wymaganiom partnerek) i sfrustrowane kobiety, którym "nie wyszło" z mężczyznami(oceniam, że znacząca część feministek do takowych należy). Bez urazy, ale odnoszę wrażenie, że niektóre feministki mają w sobie więcej z mężczyzny niż z kobiety(wizualnie i psychicznie). Te nazywam "babochłopami".  Nazwisk nie wymienię, choć mógłbym. Wystarczy spojrzeć i posłuchać. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Każdy kogut ma taką kurę na jaką go stać(bywa, że dosłownie)/ na którą zasłużył.
A każda kura ma takiego koguta, na jakiego nigdy nie zasłużyła.
>Słyszałem(nie mam doświadczenia w tych sprawach), że to kobieta wybiera partnera a zdobywanie kobiet przez mężczyzn to tylko pozory.
Heh. Ależ to są równoważne sobie stwierdzenia. Kobieta wybiera partnera, a więc mężczyzna zdobywa kobietę. To są pojęcia sobie równoważne.
Mężczyzna prezentuje swoje walory, obdarowuje kobietę prezentami, przekupuje ją, poświęca się dla niej w różnorodny sposób,,,, i w ten sposób ZDOBYWA u niej punkty. A ona potem go WYBIERA, ponieważ to on u niej tych punktów najwięcej ZDOBYŁ.
Bo czym jest zdobycie kobiety? Zdobycie kobiety przez mężczyznę jest sprawieniem, by kobieta go właśnie wybrała.
^^
Mężczyzna może sobie wybrać tylko jedno - obiekt, o który będzie chciał się starać. Ale to, czy ten obiekt go wybierze, zamiast innego zalotnika, to już zależy tylko od tego, jak dużo punktów mężczyzna u tego obiektu (czyli kobiety) zdobędzie.
Kobieta zaś, podejmując jakiś wybór, ma już od razu obiekt, który sobie wybrała - czyli tego mężczyznę. Gdyż kobieta nie musi u mężczyzny zbierać żadnych punktów. Mężczyzna każdą weźmie. Nieważne czy potwór, byle miała otwór ^^
Należy pamiętać, że to mężczyźni płacą kobietom za seks, a nie odwrotnie ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Należy pamiętać, że to mężczyźni płacą kobietom za seks, a nie odwrotnie ^^ Zdziwłbyś się, gdybyś cokolwiek wiedział o życiu. (Płacisz mamusi?) > Mężczyzna każdą weźmie. Nieważne czy potwór, byle miała otwór. To tylko ty. Weź deskę z dziurą po sęku. (Mamusia też ma.) > A ona potem go WYBIERA, ponieważ to on u niej tych punktów najwięcej ZDOBYŁ. I co w tym złego lub nienormalnego? (Że to nie jest mamusia?) > A każda kura ma takiego koguta, na jakiego nigdy nie zasłużyła. Ma syna-idiotę!!! 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Fajnie jest spojrzeć na temat z innego punktu widzenia i zastanowić się nad swoim.Może i treść potencjalnie interesująca, ale forma i sposób podania nieznośne. Czy nie można dyskutować bez jęczenia, użalania się nad sobą i wujkami-samobójcami? > I tak bywają sfrustrowani mężczyźni(ci, którzy nie sprostali wymaganiom partnerek) i sfrustrowane kobiety, którym "nie wyszło" z mężczyznami( oceniam, że znacząca część feministek do takowych należy).Chyba powinieneś zdefiniować feministkę. Póki co- nie widzę powiązania pomiędzy twierdzeniami, że kobiety winny mieć takie same możliwości i uprawnienia, jak mężczyźni oraz dostrzeganiem, że nader często takowych nie mają, a schematem myślowym- "ona taka jest, bo jej z chłopem nie wyszło". Możesz doprecyzować? I przy okazji- pani Środzie "z chłopem nie wyszło" i jest sfrustrowana? Pani Dunin "z chłopem nie wyszło" i jest sfrustrowana? Pani Graff "z chłopem nie wyszło"i jest sfrustrowana? Wymieniam, bo postrzegane są jako "czołowe polskie feministki". Pytam, bo ciekawi mnie skąd się wzięła twoja koncepcja sfrustrowanych feministek, którym "nie wyszło z mężczyznami". > Bez urazy, ale odnoszę wrażenie, że niektóre feministki mają w sobie więcej z mężczyzny niż z kobiety(wizualnie i psychicznie). Te nazywam "babochłopami". Nazwisk nie wymienię, choć mógłbym. Wystarczy spojrzeć i posłuchać.Wymień, proszę, bo patrzę i nie widzę, słucham i nie słyszę. Zwłaszcza przy braku powszechnej wspólnej definicji wymaganego do tej oceny zestawu cech męskich i damskich. Gry wyglądem nie będę chyba intensywniej komentować, bo jest nieco poniżej pasa i nieco poniżej pewnego poziomu. Mogłabym sarkastycznie stwierdzić, że "na szczęście" bronię się przynajmniej przed twoją wizja "babochłopstwa wizualnego" cyckami, kiecką i dekoltem, ale... Ale nie wiem czy chcę się wpisywać w nurt dowcipów o kaszalotach, w którym błysnął ostatnio jeden z naszych czołowych polityków (piiiiiiiiii cisza wyborcza!). Co do cech psychicznych- brak mi aparatu do oceny, jak napisałam wyżej. Naprawdę nie wiem, które to te męskie cechy psychiczne zamieniające kobietę w "babochłopa".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Gry wyglądem nie będę chyba intensywniej komentować, bo jest nieco poniżej pasa i nieco poniżej pewnego poziomu. Mogłabym sarkastycznie stwierdzić, że "na szczęście" bronię się przynajmniej przed twoją wizja "babochłopstwa wizualnego" cyckami, kiecką i dekoltem, ale...
Mąż pyta się swojej żony feministki:
"Kochanie, czy wszystkie kobiety mają piersi?"
Żona odpowiada: "Tak, oczywiście"
Mąż na to: "To dlaczego ich nie nosisz?"
^^
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | jkl; (5859 punktów) | >I tak bywają sfrustrowani mężczyźni(ci, którzy nie sprostali wymaganiom partnerek) i sfrustrowane kobiety, którym "nie wyszło" z mężczyznami(oceniam, że znacząca część feministek do takowych należy).
Czyli Twoim zdaniem (bo zdaniem Piotrka na pewno) jeśli facetom nie wychodzi z kobietami, to wina kobiet, bo za dużo chcą, a jeśli kobietom nie wychodzi z facetami to też wina kobiet, bo są np. babochłopami. Albo za dużo chcą...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Czyli Twoim zdaniem (bo zdaniem Piotrka na pewno) jeśli facetom nie wychodzi z kobietami, to wina kobiet, bo za dużo chcą, a jeśli kobietom nie wychodzi z facetami to też wina kobiet, bo (...) za dużo chcą...> Dokładnie tak jak napisałeś  Przypominam, że najczęściej o rozwód zaczyna się ubiegać żona, a nie mąż...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Przypominam, że najczęściej o rozwód zaczyna się ubiegać żona, a nie mąż... Bo zołzy są tak rozpuszczone, że nie chcą być bite i/lub zdradzane. Poczytaj statystyki, choć prawdopodobnie w miarę obiektywna ich ocena może przerosnąć możliwości kogoś tak bardzo uprzedzonego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Przypominam, że najczęściej o rozwód zaczyna się ubiegać żona, a nie mąż... >Bo zołzy są tak rozpuszczone, że nie chcą być bite i/lub zdradzane. >Poczytaj statystyki, choć prawdopodobnie w miarę obiektywna ich ocena może przerosnąć możliwości kogoś tak bardzo uprzedzonego.
Mylisz się kochana. Te bite to właśnie najczęściej przy mężach zostają ^^ Te zdradzane również.
Paradoksalnie, od mężów najpierwsze uciekają te, których mężowie są wręcz święci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Mylisz się kochana. Te bite to właśnie najczęściej przy mężach zostają ^^ >Te zdradzane również. >Paradoksalnie, od mężów najpierwsze uciekają te, których mężowie są wręcz święci.
Udowodnij. Zaprezentuj wiedzę, a nie swoje życzeniowe postrzeganie rzeczywistości dopasowane do uprzedzeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Paradoksalnie, od mężów najpierwsze uciekają te, których mężowie są wręcz święci. >Udowodnij.
Rozejrzyj się dookoła, to zobaczysz żywy dowód.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Czyli Twoim zdaniem (bo zdaniem Piotrka na pewno) jeśli facetom nie wychodzi z kobietami, to wina kobiet, bo za dużo chcą, a jeśli kobietom nie wychodzi z facetami to też wina kobiet, bo są np. babochłopami. Albo za dużo chcą...> Nie dbając o forumową poprawność, powiem - boskie! 
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Wybacz, Zbyszku, ale odbieram Twoją wypowiedź jako fascynująco bezsensowną. >Z drugiej strony wątek jest fascynujący moim zdaniem a spojrzenie Piotrka_84 świeże i wnoszące sporo zamętu w ustabilizowane poglądy(coraz bardziej kręcimy się w kółko na forum). Pewnie... Wszak te polityczno-religijno-naukowe dysputy takie nudne przecież są, a tu voila - powiew świeżości... >Bez urazy, ale odnoszę wrażenie, że niektóre feministki mają w sobie więcej z mężczyzny niż z kobiety(wizualnie i psychicznie). Te nazywam "babochłopami". Aha. A jak definiujesz to "więcej z mężczyzny niż z kobiety"? Wizualnie to rozumiem, że spodnie na tyłku, a psychicznie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] voila [...]... Myślisz, że zrozumiał? 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >>... zacznijcie na temat kobiet mówić...>  Bardzo trafny obrazek. Ku*wa to właśnie ta, która robi na złość facetowi. Kobieta, która od ku*wy wyzywa prostytutkę, sama najczęściej jest największą ku*wą. Prostytutka przynajmniej nikomu nie robi na złość swoją działalnością. Składa ofertę, uczciwie wywiązuje się z umowy i pobiera za to uczciwą opłatę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > Ku*wa to właśnie ta, która robi na złość facetowi.  Wiesz co, nie mam do Ciebie siły. Może niech Ci kto inny poda definicję ku*wy...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >Ku*wa to właśnie ta, która robi na złość facetowi.>  > Wiesz co, nie mam do Ciebie siły.> Może niech Ci kto inny poda definicję ku*wy...Wredne złośliwe kobiety definiują sobie ku*wę tak, jak im jest wygodnie... Hitler też sobie definiował człowieka, tak jak mu było wygodnie, czyli Żydów wykluczył  To prostytutki, wbrew opinii wrednych złośliwych bab, zasługują na większy szacunek niż one. Prostytutka spełnia bardzo ważną funkcję społeczną. Daje za niewielką opłatą mężczyźnie to, czego nie chciała mu dać za darmo jego wredna złośliwa żona. ^^
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>4. "Mężczyzna musi być twardy" (zaś nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powtarzał, że to kobieta musi być twarda).
Odniosę się tylko do tego, choć można by tak skwitować większość:
takie hasło (o twardości kobiet) słyszałem:
-w serialu dla dzieci (ściślej, dla dziewczynek, to anime na podstawie tzw. shojo-manga; choć z doświadczenia wiem, że jest też kultowy dla gejów w pewnym wieku) - Sailor Moon
-w filmach Camerona, gdzie często bohaterkami są "twarde kobiety"
-w cyklu o "Obcym"
- Madonna Ciccone to chodząca egzemplifikacja władczej, samodzielnej i twardej kobiety
-słynna Hypatia, która ostatnio nawet gościła w kinach całkiem nieźle pasuje, do tego była twarda i nieustępliwa w bronieniu swej intelektualnej niezależności
-ba, szczególnie interesującym przykładem (bo osadzonym w dziele człowieka skrajnie konserwatywnego) jest postać Eowyn z "Władcy Pierścieni".
etc..
Każdy widzi w kulturze i cywilizacji co chce.
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Odniosę się tylko do tego, choć można by tak skwitować większość:> takie hasło (o twardości kobiet) słyszałem:Hej hej, ale w którym z tych ... epizodów ... była mowa o twardej kobiecie broniącej wytrwale swego mężczyzny i zapewniającej mu dobrobyt? Chyba w żadnym... Ellen Ripley była twarda, ale sama dla siebie. Żadnemu facetowi swoją twardością bezpieczeństwa nie zapewniła... A Uma Thurman w "Kill Bill"? Jakiego to mężczyznę wyratowała rycersko z opresji? Odpowiedź: Żadnego. Wszystkich zabiła. A więc te przykłady, które podałeś, są całkowicie nietrafione  Bo mężczyzna jest twardy dla kobiety i to kobieta korzysta z jego twardości... A kobieta jest twarda sama dla siebie
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Hej hej, ale w którym z tych ... epizodów ... była mowa o twardej kobiecie broniącej wytrwale swego mężczyzny i zapewniającej mu dobrobyt?
Czarodziejka z Księżyca.
Na koniec jako NeoQueen Serenity funduje mu nawet chatę w postaci Kryształowego Pałacu w Kryształowym Toki.
No co to jest, jak nie dobrobyt.
A i daje mu nieśmiertelność.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Czarodziejka z Księżyca.No już ja widzę pełno tych czarodziejek w moim mieście... Każda chce mi zapewnić dobrobyt i uratować mnie od smoka  Nie sugeruj się japońskimi kreskówkami. Rzeczywistość jest inna. Ale co ty możesz wiedzieć o stosunkach z kobietami...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie sugeruj się japońskimi kreskówkami. Rzeczywistość jest inna. Ale co ty możesz wiedzieć o stosunkach z kobietami...  Więcej niż ty, jak widać.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Więcej niż ty, jak widać.Oj błądzisz mój drogi, błądzisz ^^ Kobieta ma to w genach, żeby z faceta wysysać ile tylko można. Toż to nawet święty guru ateistów Dawkins o tym pisał ^^ Powtórzę po raz trzeci cytat: Cytat:Wymaganie, by przyszły partner zbudował gniazdo, jest dla samicy jednym ze skutecznych sposobów na związanie go ze sobą. Można sobie wyobrazić, że tę samą funkcję mogłaby teoretycznie spełniać niemal każda czynność wymagająca od samca ponoszenia znaczących kosztów, nawet jeśli koszty te nie przekładałyby się wprost na korzyści dla nie narodzonych dzieci. ^^ Proszę teraz ten cytat porównać z obrazkiem, który zamieściłem na samym początku wątku: asset.soup.io/asset/0846/7314_9f8b.jpegObrazek ten mógłby zostać wspaniale użyty jako grafika ilustrująca zawartość dziewiątego rozdziału książki "Samolubny gen" Dawkinsa. ^^ W razie potrzeby, możesz przeczytać pełniejszą wypowiedź Dawkinsa na ten temat, o tutaj: www.racjon(*).php/s,336059/z,0/d,14#w338794
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Musisz się w końcu zdecydować - to kultura, czy biologia wymaga?
Kultura powiela i degraduje różne biologiczne instynkty i tendencje w zupełnie dowolny sposób.
No ale dobrze, doszedłeś do niezwykle dla siebie głębokiej konstatacji, że strategie rozrodcze kobiet statystycznie rzecz biorąc różnią się od męskich.
I co z tego?
Myślisz, że każda, czy nawet większość, kobiet wykazuje takie zachowania jak opisane?
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | >Musisz się w końcu zdecydować - to kultura, czy biologia wymaga?
Mój drogi - obie te rzeczy. Na pierwszym miejscu biologia, a potem bazująca na biologii i na bazie biologii powstała kultura.
>Kultura powiela i degraduje różne biologiczne instynkty i tendencje w zupełnie dowolny sposób.
Zdecydowanie nie jest to robione w dowolny sposób. Najczęściej kultura powiela instynkty, czyli innymi słowy tworzy narzędzia do spełniania biologicznych instynktownych popędów. Pisałem już kiedyś o hipotetycznym gatunku ssaków drapieżnych, u których występuje genetycznie zakodowana tendencja do oddawania moczu na ciało samicy, żeby ją oznaczyć i odstraszyć w ten sposób innych samców od niej. To jest przykład genetycznie zakodowanego narzędzia służącego do wypełnienia innego genetycznego imperatywu - czyli utrudniania innym osobnikom dostępu do partnerki. Jednak takie narzędzie wcale nie musi być zakodowane genetycznie - może ono być równie dobrze wytworzone kulturowo. No i tutaj od razu można zwrócić uwagę na przykład na obyczaj zakładania obrączek podczas ślubu. Jest to zwyczaj kulturowy, który jednak powstał tylko jako narzędzie do zaspokojenia potrzeby instynktownej, zapisanej w genach. W innych kulturach zamiast zakładania obrączek na palce, może istnieć inny zwyczaj kulturowy, na przykład zakładanie kolczyków na wargi sromowe kobiety. Jednak celem wszystkich tych zwyczajów jest to samo - zaspokojenie biologicznego genetycznie zakodowanego popędu odstraszania innych osobników od samicy.
>Myślisz, że każda, czy nawet większość, kobiet wykazuje takie zachowania jak opisane?
Dokładnie tak uważam. Na pewno większość. A ile znasz kobiet, które oddają się facetowi na zawołanie, bez żadnych kosztów z jego strony? Takich kobiet prawie nie ma. Żeby pociupciać, trzeba najpierw kobietę przekupić. Zaprosić ją na kawę, do kina, postawić jej pizzę, zagrać rycerza otwierając jej drzwi, kupić ewentualnie kwiatka (a najlepiej go jakoś zdobyć, np. ukraść z czyjegoś ogródka, wtedy kobieta będzie tym bardziej zachwycona), itd. Czyli dokładnie tak jak pisał Dawkins o "zabiciu smoka i przepłynięciu Hellespontu"... I dopiero po kilku takich "randkach" i poniesionych przez samca kosztach finansowych, czasowych oraz nerwowych (bo takie zabieganie o kobietę to też działa na nerwy), samica zgadza się w końcu z mężczyzną na kopulację. Oczywiście dodatkowo przez cały ten czas samiec musi udawać, że mu niby "nie zależy na seksie", bo jeżeli się zdradzi na samym początku, to może zapomnieć o seksie... A więc tutaj samica oczekuje od samca poniesienia dalszych kosztów - musi on tłumić w sobie swoją chuć, a więc się psychicznie torturować. I to też jest właśnie jednym z kosztów ponoszonych przez niego, których oczekuje samica.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>A ile znasz kobiet, które oddają się facetowi na zawołanie, bez żadnych kosztów z jego strony? Takich kobiet prawie nie ma. Jeżeli sądzisz, że bycie kobietą i kontakty pomiędzy kobietami i mężczyznami sprowadzają się do "oddawania się facetowi na zawołanie", toś biedny. A dlaczegoś biedny?... No właśnie. Minus za jednostronne postrzeganie tych kontaktów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>A ile znasz kobiet, które oddają się facetowi na zawołanie, bez żadnych kosztów z jego strony? Takich kobiet prawie nie ma. >Jeżeli sądzisz, że bycie kobietą i kontakty pomiędzy kobietami i mężczyznami sprowadzają się do "oddawania się facetowi na zawołanie", toś biedny. A dlaczegoś biedny?... No właśnie. >Minus za jednostronne postrzeganie tych kontaktów.
Czy ty czytasz co ja piszę? Przecież ja właśnie napisałem, że kobieta nigdy nie daje facetowi na zawołanie, tylko zawsze żąda przedpłaty. A facet daje kobiecie na zawołanie.
P.S. Kontakty między kobietami a mężczyznami są w zasadzie takie same, jak kontakty między samicami a samcami u wszystkich innych gatunków zwierząt monogamicznych.
Ale państwo "racjonaliści", którzy z jednej strony Dawkinsa okrzyknęli mianem wręcz mentora, z drugiej strony wykazują tok myślenia całkowicie sprzeczny z jego odkryciami... Ponadto nie znają podstawowych jego publikacji - wielokrotnie to zauważyłem rozmawiając z ludźmi w tym wątku.
|
|
|  | 1 na 1 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Protestuję przeciwko przeniesieniu tego wątku do Bazgrołów!Nie protestuj, powinieneś być dumny, to nobilitacja!  Jesteś nowy, więc możesz tego nie wiedzieć, że najciekawsze wątki są zawsze w Bazgrołach(prominentni użytkownicy mogą to potwierdzić), pozostałe działy to zwykła "ściema" i nudy powtarzane dziesiątki razy. Tak więc moderator widząc, że szykuje się interesująca dyskusja od razu przenosi wątek do Bazgrołów. Moje gratulacje!  Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Jesteś nowy, więc możesz tego nie wiedzieć, że..
Teoretycznie, to ja tu jestem od dwóch lat, tylko że miałem dłuższą przerwę w wypowiadaniu się ^^
|
|
| Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Wiesz co, Piotrek ? Chciałabym poznać Twoich rodziców. Zwłaszcza mamę. Serio.
|
|
 | | Piotrek_84 (631 punktów) | >> Wiesz co, Piotrek ? >Chciałabym poznać Twoich rodziców. Zwłaszcza mamę. Serio.
A proszę bardzo. Poznasz kobietę, której brat w wieku lat 42 powiesił się z powodu swojej żony, i która nie chce, by podobny los spotkał jej syna. W końcu co tu się jej dziwić?...
|
|
|  | 6 na 6 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Chciałabym poznać Twoich rodziców. Zwłaszcza mamę. Serio.> A proszę bardzo. Poznasz kobietę, której brat w wieku lat 42 powiesił się z powodu swojej żony, i która nie chce, by podobny los spotkał jej syna.> W końcu co tu się jej dziwić?...No to już wszystko jasne. Naprawdę potrzebujesz psychologa. Bez złośliwości, serio. Twoja mama nie może narzucać Ci swojego sposobu postrzegania świata, niezależnie od intencji. Bo po prostu Cię krzywdzi. Masz 26 lat, nie jesteś już dzieckiem, czy chcesz, czy nie. Doświadczenia mamy, jej traumy i wynikające stąd uprzedzenia są tylko i wyłącznie jej brzemieniem, to ona musi sobie sama z nimi poradzić, a nie wciągać w to Ciebie i obarczać Cię swoimi zranieniami z przeszłości. Moja szczera, przyjacielska rada dla Ciebie : zacznij żyć własnym życiem, myśl własnym mózgiem, patrz własnymi oczami. Zakochaj się najlepiej.
|
|
| |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > No to już wszystko jasne. Naprawdę potrzebujesz psychologa. Bez złośliwości, serio. Twoja mama nie może narzucać Ci swojego sposobu postrzegania świata, niezależnie od intencji. Bo po prostu Cię krzywdzi.Ależ ona mi niczego nie narzuca. Akurat ma w tym przypadku zbieżne zdanie. Ona ma swoje doświadczenia, ja swoje. Tylko wnioski podobne. Poza tym jest w zasadzie mi we wszystkim podporządkowana - jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało. Więc nie ma mowy o narzucaniu mi jakiegoś stylu życia. > Masz 26 lat, nie jesteś już dzieckiem, czy chcesz, czy nie. Doświadczenia mamy, jej traumy i wynikające stąd uprzedzenia są tylko i wyłącznie jej brzemieniem, to ona musi sobie sama z nimi poradzić, a nie wciągać w to Ciebie i obarczać Cię swoimi zranieniami z przeszłości.Ja mam swoje własne traumy. W czasach, gdy jeszcze ich nie doświadczyłem, nie zwracałem na to, co moja matka mówi, w ogóle uwagi. Ale po swoich własnych przejściach zrozumiałem, że ona miała po prostu rację. > Moja szczera, przyjacielska rada dla Ciebie : zacznij żyć własnym życiem, myśl własnym mózgiem, patrz własnymi oczami.Nigdy nie robię inaczej. > Zakochaj się najlepiej.  O miłości można mówić, jak się spędzi ze sobą wiele lat w szczęściu i wzajemnym wspieraniu siebie. Jeśli ktoś się wiąże z jakąś osobą i już po roku czy dwóch latach związku mówi, że to miłość, to jest naiwny i głupi jak główka kapusty.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Jeśli ktoś się wiąże z jakąś osobą i już po roku czy dwóch latach związku mówi, że to miłość, to jest naiwny i głupi jak główka kapusty.
Idź do zakonu (męskiego), środku od kapusty. Tam będziesz szczęśliwy.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Idź do zakonu (męskiego), środku od kapusty. Tam będziesz szczęśliwy. > Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Proponuję zakon rycerski. Znam osobiście wysokiego rangą polskiego templariusza, z tego autentycznego, mającego ciągłość od XIV w., zakonu rycerzy świątyni. Służę kontaktem do niego . Tam Ci może poukładają w głowie. I nauczą trochę hartu ducha.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | apud (4399 punktów) | > Jest pewien szkopuł - Piotrek się przyznał, że nie wierzy w Boga. Ale może templariuszom to nie zrobi aż takiej różnicy?  Eeeee, jak będzie miał na wpisowe to i do Krzyżaków go przyjmą.
|
|
| | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Jest pewien szkopuł - Piotrek się przyznał, że nie wierzy w Boga. Ale może templariuszom to nie zrobi aż takiej różnicy?  Nie zrobi. Może wierzyć w co chce, byle nie wahał się walczyć w obronie słabszych i pokrzywdzonych. I byle był prawdomówny, odważny, sprawiedliwy ,życzliwy, szlachetny. Jest tylko jeden problem - seks z kolegą odpada. Za takie podejrzenia ( między innymi, bo to była skomlikowana intryga ) skasowano zakon w XIV w. Ale na mocy dokumentu zwanego Kartą Larmeniusza przetrwał do dziś.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | apud (4399 punktów) |
>Proponuję zakon rycerski. Znam osobiście wysokiego rangą polskiego templariusza, z tego autentycznego, mającego ciągłość od XIV w., zakonu rycerzy świątyni. Służę kontaktem do niego . Tam Ci może poukładają w głowie. I nauczą trochę hartu ducha. > a łby tez maja tam rycerskie i zakute, to będziesz pasował!
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Gosia (9452 punktów) |
> Idź do zakonu (męskiego), środku od kapusty. Tam będziesz szczęśliwy.
Nic z tego nie będzie, tam raczej nie przyjmą go z mamusią...
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Jeśli ktoś się wiąże z jakąś osobą i już po roku czy dwóch latach związku mówi, że to miłość, to jest naiwny i głupi jak główka kapusty. > Idź do zakonu (męskiego), środku od kapusty. Tam będziesz szczęśliwy.
To sobie poczytaj statystyki na temat rozwodów i średniej długości trwania małżeństwa w Polsce.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To sobie poczytaj statystyki na temat rozwodów i średniej długości trwania małżeństwa w Polsce.
Posłuchaj mądrych ludzi, a dobrze na tym wyjdziesz.
Po pierwsze: odizoluj od siebie swoją mamusię! Wyrządziła ci już dość krzywdy robiąc cię tym kim jesteś. Po drugie: udaj się do specjalisty (psycholog, psychiatra), który wyciągnie cię ze zgliszczy, które w twojej psychice zrobiła twoja mamunia. Po trzecie: jak już będziesz "normalny" poznaj kogoś i postaraj się zakochać. Po czwarte: jak się już zakochasz, to rób wszystko odwrotnie niż chciała tego dla ciebie twoja mamusia. Po piąte: Bądź uległy i wymagający (ale tylko w tej kolejności). Po szóste: jeśli ci się nie uda z pierwszą poznaną, to próbuj z kolejnymi wg tego samego schematu. Nie zniechęcaj się; w końcu trafisz na właściwą. Po siódme: nie ucz ojca dzieci robić!
A tak już zupełnie prywatnie: nie czytaj statystyk, bo ich czytać zwyczajnie nie umiesz. Będąc socjologiem wiem coś na ten temat.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >A tak już zupełnie prywatnie: nie czytaj statystyk, bo ich czytać zwyczajnie nie umiesz. Będąc socjologiem wiem coś na ten temat.
A ty odczep się od mojej mamusi, bo nie masz żadnych argumentów, więc uczepiłeś się jej jak rzep psiego ogona. Podobnie jak kilku innych forumowiczów.
Panie ekspercie od statystyk - przeczytaj sobie pan mojego posta na temat przemocy fizycznej ze strony kobiet wobec mężczyzn.
A to że jesteś socjologiem? Odpowiem na to tak: A profesor Maciej Giertych jest profesorem biologii. Pewnie taki z ciebie socjolog, jak z niego biolog.
|
|
| | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | W tej sytuacji uprawiaj nadal samogwałt. Tylko nie zawracaj ludziom dupy swoimi problemami!
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >W tej sytuacji uprawiaj nadal samogwałt. Tylko nie zawracaj ludziom dupy swoimi problemami!
Ciekawe czy jakiejś kobiecie też byś tak powiedział... Pewnie nie, no bo przecież "kobiecie tak mówić nie wypada"...
Dalej potwierdza się więc wszystko, o czym pisałem już od początku w tym wątku.
|
|
| | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Dalej potwierdza się więc wszystko, o czym pisałem już od początku w tym wątku.
Dalej potwierdza się jedynie to, że jesteś (dzięki mamusi!) idiotą odpornym na wszelką argumentację. I jak ta krowa, zdania nie zmienisz. Bóg z tobą (i mamusia).
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Michale - ten tekst nie jest godny racjonalisty, a nim jesteś przede wszystkim, prawda? Przykro czyta się "dokarmianie"....
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Michale - ten tekst nie jest godny racjonalisty, a nim jesteś przede wszystkim, prawda? Nie. Nie przede wszystkim. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
> Nie. Nie przede wszystkim. Dobrze... ale jesteś człowiekiem doświadczonym, który kiedyś był młody  Daruj sobie wojowniczy charakter a jestem pewna, że tylko zyskasz. - wiem, że to nie moja "bajka", jakby co  Ja tylko tak, z racji "powołania"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] kiedyś był młody
??? A moja stopka nic Ci nie mówi? Szkoda...
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | > > [...] kiedyś był młody> ??? A moja stopka nic Ci nie mówi? Szkoda...> Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.- Twoja "stopka", swego czasu, powiedziała mi za wiele...
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Podsumowując - ostrzeżenie.
Pozdrawiam
PS I cóż z tego, że masz rację. Młody człowiek skoncentrował się na formie, treść puszczając mimo uszu, bo tak było mu wygodnie. Czy choć przez chwilę sądziłeś, że będzie inaczej?
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czy choć przez chwilę sądziłeś, że będzie inaczej?
Przez chwilę. O, ja naiwny!
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
Żałośnie wygląda walka z kimś, kto dobrze zna realia i w każdej chwili potrafi udowodnić Ci, jak małe doświadczenie posiadasz. Czy nie lepiej "spuścić z tonu" i choć odrobinę pomyśleć? Masz przed sobą całe życie na zbieranie doświadczeń... i wierz mi, że nie będą to zawsze artystyczne bukiety. Dostaniesz od życia "po nosie" nie jeden raz. Młodość ma to do siebie, że kieruje się zacietrzewieniem i "wszystkowiedzą", jednak życie koryguje to szybciej, niż Ci się wydaje. Nie twórz osądów, nie "stygmatyzuj".... Zwyczajnie smakuj życie i nim się ciesz... Nie sądź, może uda Ci się nie być sądzonym
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Nie sądź, może uda Ci się nie być sądzonym Może nie zauważyłeś, ale to właśnie wszyscy forumowicze cały czas mnie tutaj osądzają, włącznie z tobą. ^^
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
ZauważyŁAM, że wlazłeś w bagno, które sam sobie wykopałeś!
Poza tym, z grzeczności choćby, "Ty" zaczyna się WIELKĄ LITERĄ, tak jak ja to zrobiłam, pisząc do Ciebie, młody człowieku.... bez doświadczenia.
I to byłoby jednak wszystko, co miałam Tobie do powiedzenia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >I to byłoby jednak wszystko, co miałam Tobie do powiedzenia.
A dzięki. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Może nie zauważyłeś, ale to właśnie wszyscy forumowicze cały czas mnie tutaj osądzają, włącznie z tobą. ^^
Zrozum, człowieku!!! Założyłweś wątek, masz problem, ludzie chcą ci pomóc, doradzają, podpowiadają rozwiązania; są do ciebie nastawieni przyjacielsko. Ale ty masz we łbie jedynie nauki swojej mamusi, która sobie wymyśliła, że jej synej może mieć tylko taką kobietę, która będzie: sprzątać, prać, gotować, wynosić śmiecie, dawać dupy kiedy tylko synek zechce (bo nawet nie poprosi), wyprzedzać zachcianki synusia czytając w jego myślach, wspierać go fizycznie i moralnie w każdej sytuacji, nadstawiać za niego własną dupę do skopania, gdy zajdzie taka potrzeba, i najważniejsze: we wszystkim słuchać teściowej (czyli mamusi). To ideał żony dla ciebie. Twoim już nawet nie nieszczęściem ale wręcz dramatem jest to, że w to wierzysz; wierzysz własnej mamusi.
Trudno o większego idiotę!!!
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | |  | 9 na 9 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Ależ ona mi niczego nie narzuca.Tak Ci się wydaje. Mówisz jak dobrze zindoktrynowany wychowanek. > Akurat ma w tym przypadku zbieżne zdanie.Akurat  > Ona ma swoje doświadczenia, ja swoje.Ty jeszcze nie masz własnych doświadczeń. > Tylko wnioski podobne.  > Poza tym jest w zasadzie mi we wszystkim podporządkowana - jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało. Więc nie ma mowy o narzucaniu mi jakiegoś stylu życia.   > Ja mam swoje własne traumy.W to wierzę. > W czasach, gdy jeszcze ich nie doświadczyłem, nie zwracałem na to, co moja matka mówi, w ogóle uwagi.Wychowanie nie polega tylko na mówieniu, więc to że nie zwracałeś uwagi na to, co mówi, nie ma aż takiego znaczenia. > Ale po swoich własnych przejściach zrozumiałem, że ona miała po prostu rację.  > >Moja szczera, przyjacielska rada dla Ciebie : zacznij żyć własnym życiem, myśl własnym mózgiem, patrz własnymi oczami.> Nigdy nie robię inaczej.Cały czas robisz inaczej > O miłości można mówić, jak się spędzi ze sobą wiele lat w szczęściu i wzajemnym wspieraniu siebie.> Jeśli ktoś się wiąże z jakąś osobą i już po roku czy dwóch latach związku mówi, że to miłość, to jest naiwny i głupi jak główka kapusty.Nic na to nie odpowiem. Po prostu bardzo mi Ciebie żal, biedne dziecko. Życzę Ci ,żeby znalazł kiedyś kogoś, kto wyciągnie Cię z tej matni.
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>O miłości można mówić, jak się spędzi ze sobą wiele lat w szczęściu i wzajemnym wspieraniu siebie. >>Jeśli ktoś się wiąże z jakąś osobą i już po roku czy dwóch latach związku mówi, że to miłość, to jest naiwny i głupi jak główka kapusty. >Nic na to nie odpowiem. Po prostu bardzo mi Ciebie żal, biedne dziecko. Życzę Ci ,żeby znalazł kiedyś kogoś, kto wyciągnie Cię z tej matni.
Tobie też radzę poczytać o statystykach dotyczących rozwodów oraz średniej długości trwania małżeństwa w Polsce.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Tobie też radzę poczytać o statystykach dotyczących rozwodów oraz średniej długości trwania małżeństwa w Polsce. Bzdury opowiadasz, bo nie masz bladego pojęcia jak takie statystyki czytać i interpretować. A średnią długość to ty sobie wyliczaj na podstawie codziennych pomiarów rano i wieczorem. Jeśli w wymiarze np. półrocza średnia będzie rosła, to się ciesz i korzystaj z uroków życia. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Bzdury opowiadasz, bo nie masz bladego pojęcia jak takie statystyki czytać i interpretować.
Więc proszę mi zinterpretować tę falę rozwodów. Czym jest ona spowodowana? Wielką wzajemną miłością małżonków?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Więc proszę mi zinterpretować tę falę rozwodów.
Mamusia już ci wszystko wytłumaczyła, dziecko. Trzymaj się rąbka mamusinej spódnicy, a będziesz szczęśliwy. Onanizując się też myśl o mamusi.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >>Więc proszę mi zinterpretować tę falę rozwodów. > Mamusia już ci wszystko wytłumaczyła, dziecko. Trzymaj się rąbka mamusinej spódnicy, a będziesz szczęśliwy. > Onanizując się też myśl o mamusi.
Czy ty potrafisz wypowiadać się na inny temat niż na temat mojej mamusi? Poza tym ta wypowiedź nadaje się do moderacji.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Poza tym ta wypowiedź nadaje się do moderacji.
To ją tam zgłoś, dziecinko.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >Tobie też radzę poczytać o statystykach dotyczących rozwodów oraz średniej długości trwania małżeństwa w Polsce.
Maleństwo, naprawdę są ciekawsze książki niż statystyki. Poczytaj sobie coś konstruktywnego. Jak chcesz to mogę Ci podpowiedzieć listę lektur, które rozjaśniają myśli i podnoszą nastrój.
|
|
4 na 4 | achura (304 punktów) | Wiesz Piotrek? czytając Twoje wypowiedzi i zawarte w nich wnioski na temat relacji damsko-męskich - powiem tylko, że wierzyć mi się nie chce, aby 26-letni mężczyzna miał takie podejście do kobiet i do życia. To aż jest nienormalne. Co Ty w tak młodym wieku możesz wiedzieć o prawdziwych relacjach w związkach? Ty dopiero wkraczasz w etap, w którym możesz poznawać życie. Przestań brać przykłady z negatywnych związków w Twojej rodzinie a zacznij dostrzegać te funkcjonujące normalnie i oparte na miłości, partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu. Pisałeś, że masz przyjaciółkę - mężatkę. Może od niej powinieneś wiele się nauczyć. Oczywiście zakładam, że jej związek jest udany. Jeżeli jest inaczej, to poszukaj sobie innych wzorów do naśladowania, bo obracanie się tylko w związkach nieudanych, nienormalnych, do niczego dobrego nie prowadzi, co widać na Twoim przykładzie.
|
|
 | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Co Ty w tak młodym wieku możesz wiedzieć o prawdziwych relacjach w związkach?
Widocznie więcej niż ty. Ile ty miałaś w życiu związków? Jeśli związałaś się na długo już z jednym z pierwszych partnerów, to raczej doświadczeń nie masz zbyt dużych. Długi związek z tylko jedną osobą nie daje ogólnego obrazu o tym, jak wygląda statystyczny DZISIEJSZY związek.
A ile ty masz lat? Bo związki z lat 60. czy 70. XX wieku, to nie jest to samo, co związki z lat 2000. Kobiety już teraz nie są takie, jak 50 lat temu.
>Przestań brać przykłady z negatywnych związków w Twojej rodzinie a zacznij dostrzegać te funkcjonujące normalnie i oparte na miłości, partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu.
Nie znam ani jednego takiego, oprócz związków ludzi po 50-tce.
>Pisałeś, że masz przyjaciółkę - mężatkę. Może od niej powinieneś wiele się nauczyć.
Ta przyjaciółka zgodnie ze mną uważa, że większość kobiet to wredne małpy.
>Oczywiście zakładam, że jej związek jest udany.
Jej zdaniem jest, ale ja nie chciałbym być w takim związku. Nie będę się rozpisywał dlaczego, bo to nie jest akurat tematem tego wątku. Ogólnie tylko powiem, że ona twierdzi, że męża kocha i że będzie z nim na zawsze i chce mieć z nim kolejne dzieci (już ma dwoje), jednak jednocześnie uważa, że jej mąż nie musi o niej wielu rzeczy wiedzieć. Ona rozdziela przyjaźń od partnerstwa i w efekcie ja wiem o niej więcej niż jej własny mąż. Ja takiego związku dla siebie bym nie chciał.
|
|
|  | 4 na 4 | achura (304 punktów) | > >Co Ty w tak młodym wieku możesz wiedzieć o prawdziwych relacjach w związkach?> Widocznie więcej niż ty.Teraz to mnie po prostu rozśmieszyłeś > Ile ty miałaś w życiu związków? Jeśli związałaś się na długo już z jednym z pierwszych partnerów, to raczej doświadczeń nie masz zbyt dużych.O tak... Ty wiesz lepiej ode mnie. A może popytaj moich dzieci. 25 - o letniego syna, żonatego i od dwóch tygodni szczęśliwego tatusia albo mojej 29 - letniej córki - szczęśliwej mężatki - także mamusi 2,5 latka. To ja wychowałam moje dzieci - wiesz? i takich problemów jak Ty masz, one nigdy nie miały. I ojca jako dzieci straciły bo zmarł... > A ile ty masz lat?Możesz zobaczyć w profilu > Bo związki z lat 60. czy 70. XX wieku, to nie jest to samo, co związki z lat 2000. Kobiety już teraz nie są takie, jak 50 lat temu.No popatrz, to moja córka i synowa są chyba nienormalne skoro są inne od przedstawianych przez Ciebie > >Przestań brać przykłady z negatywnych związków w Twojej rodzinie a zacznij dostrzegać te funkcjonujące normalnie i oparte na miłości, partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu.> Nie znam ani jednego takiego, oprócz związków ludzi po 50-tce.szukaj a znajdziesz... drugi związek zawierałam po trzydziestce i też z miłości  > Jej zdaniem jest... jednak jednocześnie uważa, że jej mąż nie musi o niej wielu rzeczy wiedzieć. Ona rozdziela przyjaźń od partnerstwa... Ja takiego związku dla siebie bym nie chciał.Istotne jest czego nie musi wiedzieć.
|
|
| |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > O tak... Ty wiesz lepiej ode mnie. A może popytaj moich dzieci. 25 - o letniego syna, żonatego i od dwóch tygodni szczęśliwego tatusiaByć może twój syn ma charakter silnego rycerza, spełniającego wszelkie zachcianki swojej żony przy jednoczesnych minimalnych wymaganiach,,, no to też mu się szybko udało jakąś "przygruchać". Życzę ci, żeby małżeństwo twojego syna przetrwało,,, no ale czas pokaże jak to jest. A jeżeli się za trzy lata rozwiodą, to co wtedy powiesz? PS: A ty może popytaj mojego 31 letniego kolegę, z którym od czasu do czasu uprawiam seks, dlaczego wszystkie jego związki skończyły się klapą, aż postanowił szukać wsparcia u faceta. Swoją drogą, świetnie mi się z nim rozmawia i spędza wspólnie czas. To mój pierwszy facet, z jakim kiedykolwiek się tak blisko związałem,,, i wiesz co? ŻADNA z tych kobiet, które miałem, mu nie dorasta do pięt. Jednak niestety, nie zwiążę się z nim na stałe, gdyż zarówno ja, jak i on, potrzebujemy kobiety - choćby po to, żeby podnieść swój status społeczny. Będąc w związku jednopłciowym byśmy mieli status zerowy, a tego żaden z nas nie chce. > albo mojej 29 - letniej córki - szczęśliwej mężatki - także mamusi 2,5 latka.Być może też związała się z jakimś "rycerzem"... Rycerzy w tym kraju całe mnóstwo. Wystarczy poczytać posty wypowiadających się tu facetów. Ale zobaczymy jak długo ten facet z nią wytrzyma... Choć jeżeli kiedyś się będą rozwodzić, to moim zdaniem prędzej ona złoży papiery o rozwód, a jej mąż nie będzie wiedział co się stało i dlaczego. > To ja wychowałam moje dzieci - wiesz? i takich problemów jak Ty masz, one nigdy nie miały.Skoro twój syn to "rycerz", to dlaczego miałby mieć? A córka, jak to kobieta, jakiegoś rycerza zawsze sobie znajdzie. ^^ > I ojca jako dzieci straciły bo zmarł...Ja też się wychowałem bez ojca. > No popatrz, to moja córka i synowa są chyba nienormalne skoro są inne od przedstawianych przez CiebieA skąd wiesz, że są inne? Jeśli ich partnerzy spełniają wszystkie ich zachcianki przy minimalnych wymaganiach ze swojej strony, to ich inność się nie ujawni... Poczekaj parę lat. Ale u córki, nawet gdyby była taka, jak piszę, nigdy tego nie zauważysz. Bo matka we własnym dziecku wady rzadko dostrzega. > >Nie znam ani jednego takiego, oprócz związków ludzi po 50-tce.> szukaj a znajdziesz... drugi związek zawierałam po trzydziestce i też z miłości  A jednak pierwszy się nie udał... I czy twierdzisz, że to była miłość? Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma. > Istotne jest czego nie musi wiedzieć.Na przykład, że ja istnieję.
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.>  I z czego się śmiejesz? Przecież dokładnie tak jest. Na przykład miłość matki do dziecka - to jest miłość, ponieważ jest na zawsze. Matka kocha swoje dziecko aż do śmierci. Podobnie miłość człowieka do swojego psa - to też jest miłość na zawsze. A te tzw. "miłości", które zaczynają się wielkim weselem, a kończą jeszcze większym rozwodem, to nie jest miłość, tylko co najwyżej,,,, ślepe zauroczenie.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.> A te tzw. "miłości", które zaczynają się wielkim weselem, a kończą jeszcze większym rozwodem, to nie jest miłość, tylko co najwyżej,,,, ślepe zauroczenie. Tutaj chyba bardziej docenią twoje egzaltowane wynurzenia.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >>>Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.> >A te tzw. "miłości", które zaczynają się wielkim weselem, a kończą jeszcze większym rozwodem, to nie jest miłość, tylko co najwyżej,,,, ślepe zauroczenie.> Tutaj chyba bardziej docenią twoje egzaltowane wynurzenia.  > Bawią mnie komentarze ludzi na temat 17 latek, które myślą, że się zakochały, i szaleją za jakimś chłopakiem. Wtedy dorośli jej mówią, że to nie miłość, że jej się wydaje, że jest niedojrzała i jeszcze nie wie co to znaczy "kochać"... A co robią sami dorośli?? 30 letnie kobiety wychodzą za mąż, wyprawiają huczne drogie wesele,,, a po 4 latach wydają kilka razy tyle na rozwód. I co? To już była ta dojrzała miłość? Efekt taki sam. Ja nie widzę żadnej różnicy. A nawet w przypadku tej 30 letniej kobiety strata była większa, a więc kto był bardziej niedojrzały? Heh
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > 30 letnie kobiety wychodzą za mąż, wyprawiają huczne drogie wesele,,, a po 4 latach wydają kilka razy tyle na rozwód. I co? To już była ta dojrzała miłość? Wiesz co?- podałem ci zły adres z tą przyjaciółką.pl - spróbuj tutaj.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >30 letnie kobiety wychodzą za mąż, wyprawiają huczne drogie wesele,,, a po 4 latach wydają kilka razy tyle na rozwód. I co? To już była ta dojrzała miłość?> Wiesz co?- podałem ci zły adres z tą przyjaciółką.pl - spróbuj tutaj.> Może jak cie kolejna baba zdradzi, to przestaniesz robić sobie żarty
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Na przykład miłość matki do dziecka - to jest miłość, ponieważ jest na zawsze. Matka kocha swoje dziecko aż do śmierci.Albo nie kocha. A czasem to nawet nie lubi. Dlaczego myślisz takimi niesamowitymi kliszami? > A te tzw. "miłości", które zaczynają się wielkim weselem, a kończą jeszcze większym rozwodem, to nie jest miłość, tylko co najwyżej,,,, ślepe zauroczenie.Albo obustronna sympatia podparta pewnymi względami praktycznymi- np. koncepcją wspólnego opodatkowania. PS W obliczu faktu, że achura wyraźnie pisze, że jej mąż zmarł, stwierdzanie, że skoro jej związek się skończył, to musiał być nieudany, jest troszeczkę... niech no jakiś eufemizm wymyślę... no... tego... niefortunne
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | > Albo nie kocha. A czasem to nawet nie lubi. Dlaczego myślisz takimi niesamowitymi kliszami?Jeśli kocha, to na zawsze. Jeśli nie kocha, to nigdy nie kochała. > W obliczu faktu, że achura wyraźnie pisze, że jej mąż zmarł, stwierdzanie, że skoro jej związek się skończył, to musiał być nieudany, jest troszeczkę... niech no jakiś eufemizm wymyślę... no... tego... niefortunne  Już jej wytłumaczyłem, skąd się wziął ten błąd.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >Albo nie kocha. A czasem to nawet nie lubi. Dlaczego myślisz takimi niesamowitymi kliszami?> Jeśli kocha, to na zawsze. Jeśli nie kocha, to nigdy nie kochała.Straszny z ciebie idealista. A teraz założymy podniosły/wzruszający wątek pod tytułem "Czym jest miłość"
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Podobnie miłość człowieka do swojego psa - to też jest miłość na zawsze.
Dużo miałeś psów z swoim życiu?
Rodzi się dziecko. Okazuje się, że jest uczulone na psią sierść. Kochane psisko ląduje u znajomych. W najlepszym wypadku.
Tak więc psów się nie czepiaj. Wystarczy, że masz problemy z ludźmi.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Dużo miałeś psów z swoim życiu?
Licząc od urodzenia? Osiem.
Do dzisiaj żyje tylko jeden.
P.S.
Do tego było łącznie 14 kotów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >Dużo miałeś psów z swoim życiu?> Licząc od urodzenia? Osiem.> Do dzisiaj żyje tylko jeden.No to związki ze zwierzętami też Ci nie bardzo wychodzą ...
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >>Dużo miałeś psów z swoim życiu?> >Licząc od urodzenia? Osiem.> >Do dzisiaj żyje tylko jeden.> No to związki ze zwierzętami też Ci nie bardzo wychodzą ... > Przecież nie jeden po drugim osiem,,, tylko zazwyczaj było jednocześnie po kilka naraz. W szczytowych latach miałem jednocześnie 3 psy i 5 kotów.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
Pociągnę jeszcze chwilę tę chałupniczą psychoanalizę.
Lubisz być kochany. Bezwarunkową miłością. Właśnie taką psią. Sam zaś masz z miłością kłopoty. Bo widzisz, ja, po każdym psie, musiałem mieć parę lat przerwy... I za każdym razem mówiłem sobie, że nigdy więcej, że ten, to był już ten ostatni...
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Bo widzisz, ja, po każdym psie, musiałem mieć parę lat przerwy... I za każdym razem mówiłem sobie, że nigdy więcej, że ten, to był już ten ostatni...
Ja też tak mówiłem, i co z tego? Ale żal mi było nie przyjmować tych, które mi bliższa lub dalsza rodzinka chciała oddać pod opiekę... Musiałem brać, bo myślałem - co będzie jeśli nie wezmę? A może trafi do jakiegoś sadysty?
To i brałem.
A ty wykazujesz się teraz hipokryzją, bo wcześniej sugerowałeś, że gdyby twoje dziecko miało uczulenie na sierść, to byś swojego psa nawet do schroniska oddał... Więc teraz nie udawaj takiego miłośnika zwierząt.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > A ty wykazujesz się teraz hipokryzją, bo wcześniej sugerowałeś, że gdyby twoje dziecko miało uczulenie na sierść, to byś swojego psa nawet do schroniska oddał...> Więc teraz nie udawaj takiego miłośnika zwierząt.Rozumiem, że sugerujesz, że lepiej, żeby się dzieciak udusił? Nie czuj się urażony, ja też nie przepadam za dziećmi, chociaż nie wiem czy do aż takiego stopnia  Niby dla dzieci też są specjalne schroniska, ale...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > >A ty wykazujesz się teraz hipokryzją, bo wcześniej sugerowałeś, że gdyby twoje dziecko miało uczulenie na sierść, to byś swojego psa nawet do schroniska oddał...> >Więc teraz nie udawaj takiego miłośnika zwierząt.> Rozumiem, że sugerujesz, że lepiej, żeby się dzieciak udusił? Nie czuj się urażony, ja też nie przepadam za dziećmi, chociaż nie wiem czy do aż takiego stopnia Niby dla dzieci też są specjalne schroniska, ale...  Jak się chce, to się dla psa znajdzie porządnego opiekuna. Do schroniska psa oddają tylko.... aż szkoda gadać.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >Przecież nie jeden po drugim osiem,,, tylko zazwyczaj było jednocześnie po kilka naraz. >W szczytowych latach miałem jednocześnie 3 psy i 5 kotów.
Sądząc po Twoich wypowiedziach, mogły nie być z Tobą zbyt szczęśliwe. Potrafisz się bawić ? Wygłupiać ? Turlać ze śmiechu ? Nie sam , tylko w towarzystwie przyjaciół ? Masz przyjaciół ? Nie mówię o tych ,którzy uprawiają z Tobą seks, tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Masz przyjaciół ? Nie mówię o tych ,którzy uprawiają z Tobą seks, tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami. >
Ja akurat jakość przyjaciół, jeśli miałoby mnie całkiem sparaliżować, oceniałabym raczej po tym, który będzie miał dość jaj, by powyciągać wtyczki, Madame, więc tego argumentu bym jednak nie przywoływała.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>Masz przyjaciół ? Nie mówię o tych ,którzy uprawiają z Tobą seks, tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami. >> >Ja akurat jakość przyjaciół, jeśli miałoby mnie całkiem sparaliżować, oceniałabym raczej po tym, który będzie miał dość jaj, by powyciągać wtyczki, Madame, więc tego argumentu bym jednak nie przywoływała.
Przykro mi, liliac, ale tu akurat nie mogę się z Tobą zgodzić. Aczkolwiek wierzę w szczerość Twojej wypowiedzi. Cóż, różnie można do tego podchodzić. W mojej najbliższej rodzinie sporo było ciężkich chorób zakończonych zgonem. Nikt nie prosił o eutanazję. Wszyscy prosili o cud. Chcieli żyć. Nawet z plegią i pampersem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Przykro mi, liliac, ale tu akurat nie mogę się z Tobą zgodzić. Aczkolwiek wierzę w szczerość Twojej wypowiedzi.
Myślę, że jest to kwestia nie tyle zgody bądź niezgody, ile osobniczego podejścia- każdy ma nieco inne priorytety. Życie niekoniecznie musi być dla każdego "najwyższą wartością".
>W mojej najbliższej rodzinie sporo było ciężkich chorób zakończonych zgonem. Nikt nie prosił o eutanazję. Wszyscy prosili o cud. Chcieli żyć. Nawet z plegią i pampersem.
Ale niektórzy nie wierzą w cuda. I trzeba im dać prawo do dokonywania wyborów opartych na na ich priorytetach- w końcu taka decyzja dotyczy ich własnego ciała i życia. Nawet, jeśli się z tymi priorytetami nie zgadza.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | >tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami.
Wtedy to mi się przyda ktoś, kto zechce mi poderżnąć gardło na moje życzenie, a nie ktoś, kto będzie zmieniał pampersy..
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >>tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami. >Wtedy to mi się przyda ktoś, kto zechce mi poderżnąć gardło na moje życzenie, a nie ktoś, kto będzie zmieniał pampersy..
Niehigieniczne i bałaganiarskie to z gardłem. Naprawdę można to załatwić porządniej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>tylko o tych , którzy mogliby Ci np. zmieniać pampersa albo podać szklankę wody jak ulegniesz wypadkowi i będziesz leżeć z porażonymi kończynami. >Wtedy to mi się przyda ktoś, kto zechce mi poderżnąć gardło na moje życzenie, a nie ktoś, kto będzie zmieniał pampersy..
Pogadamy jak Ci się coś takiego przydarzy. Chciałabym wtedy zobaczyć Twoją minę i posłuchać, jak cienko śpiewasz.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Na przykład miłość matki do dziecka... >Podobnie miłość człowieka do swojego psa...
Odpowiem ci tak poważnie, jak tylko potrafię i tak prawdziwie, jak myślę: - od dziesięciolatka różnisz się tylko tym, że znasz dziesięć razy więcej frazesów.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>Na przykład miłość matki do dziecka... >>Podobnie miłość człowieka do swojego psa... > Odpowiem ci tak poważnie, jak tylko potrafię i tak prawdziwie, jak myślę: >- od dziesięciolatka różnisz się tylko tym, że znasz dziesięć razy więcej frazesów.
Zgadzam się .Mój 14 - letni syn jest co najmniej o jedno pokolenie dojrzalszy.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | sukulent (2309 punktów) | Z przykrością konstatuję, że obraziłeś dziesięciolatków. Pod każdym względem. Mój osobisty dziesięciolatek, zagadnięty podstępnie, a dydaktycznie znienacka (chyba tak się pisze ten "nienacek"?) "Czy uważasz, że słusznie postąpiłeś?" odparł z prostotą "Poniekąd". Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Z przykrością konstatuję, że obraziłeś dziesięciolatków. Pod każdym względem.  > Mój osobisty dziesięciolatek, zagadnięty podstępnie, a dydaktycznie znienacka (chyba tak się pisze ten "nienacek"?) "Czy uważasz, że słusznie postąpiłeś?" odparł z prostotą "Poniekąd". Ok, rehabilituję się przed zgrają dziesięciolatków dopisaniem Piotrkowi_84 nieznajomości "Poniekądów".  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 3 na 3 | achura (304 punktów) | >A jednak pierwszy się nie udał... I czy twierdzisz, że to była miłość? >Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.
Szkoda czasu na dyskusję z Tobą... Poza tym czytaj uważnie co Ci ja napisałam i inni piszą. Napisałam wyraźnie, że ojciec moich dzieci czyli mój mąż zmarł...to chyba co innego niż nieudany związek nieprawdaż?
|
|
| | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Napisałam wyraźnie, że ojciec moich dzieci czyli mój mąż zmarł...to chyba co innego niż nieudany związek nieprawdaż?
Myślałem, że mówiłaś o swoim drugim mężu i że to on był ich ojcem. Ale teraz jak spojrzałem na Twój wiek i porównałem z wiekiem twoich dzieci, oraz tym, że drugiego faceta miałaś po 30 tce, no to rzeczywiście mój błąd. Przeoczenie. Sorki.
P.S.
Ciekawe co byś mówiła, gdyby to twój syn miał takie problemy z kobietami, jak ja.
Ale nie odpowiedziałaś,, co powiesz mojemu 31 letniemu koledze,,, A prosiłem cię o to.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Ale nie odpowiedziałaś,, co powiesz mojemu 31 letniemu koledze,,, A prosiłem cię o to.Temu? Cytat:>>PS: A ty może popytaj mojego 31 letniego kolegę, z którym od czasu do czasu uprawiam seks, dlaczego wszystkie jego związki skończyły się klapą, aż postanowił szukać wsparcia u faceta. Swoją drogą, świetnie mi się z nim rozmawia i spędza wspólnie czas. To mój pierwszy facet, z jakim kiedykolwiek się tak blisko związałem,,, i wiesz co? ŻADNA z tych kobiet, które miałem, mu nie dorasta do pięt. Jednak niestety, nie zwiążę się z nim na stałe, gdyż zarówno ja, jak i on, potrzebujemy kobiety - choćby po to, żeby podnieść swój status społeczny. Będąc w związku jednopłciowym byśmy mieli status zerowy, a tego żaden z nas nie chce.
Skoro jest wam razem dobrze, to przestańcie szukać lasek i zamieszkajcie razem. Jeśli zależy wam bardziej na wyimaginowanym statusie społecznym, to przestańcie jęczeć i zajmijcie się córkami sołtysa (jeśli to wieś) albo "najfajniejszą laską na dzielnicy". To trochę kompromitujące jest- te twoje rozważania o miłości i statusie społecznym. Nie pasuje do wizerunku szlachetnego idealisty gryzionego przez niesprawiedliwy świat.
|
|
| | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Skoro jest wam razem dobrze, to przestańcie szukać lasek i zamieszkajcie razem. Jeśli zależy wam bardziej na wyimaginowanym statusie społecznym, to przestańcie jęczeć i zajmijcie się córkami sołtysa (jeśli to wieś) albo "najfajniejszą laską na dzielnicy".Takie wredne małpy, to nawet na nas nie zwrócą uwagi. Tego typu kobiety gustują w skinach i dresiarzach  Poza tym, oprócz statusu, potrzebna też jest nam miłość ze strony partnerki. Sam status nie wystarczy. Nie samym statusem człowiek żyje  Niemniej jednak, jest on bardzo ważny. > To trochę kompromitujące jest- te twoje rozważania o miłości i statusie społecznym. Nie pasuje do wizerunku szlachetnego idealisty gryzionego przez niesprawiedliwy świat.Mylisz się. Chęć statusu i miłości wcale się ze sobą nie gryzą. Najczęściej człowiek chce i jednego i drugiego.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Takie wredne małpy, to nawet na nas nie zwrócą uwagi. Tego typu kobiety gustują w skinach i dresiarzach  Ja tam nie wiem- w mojej grupie towarzyskiej i społecznej związek jednopłciowy nie niszczy statusu społecznego, więc nie nadaje się na doradcę- może jednak popracuj nad córką sołtysa, skoro u was status szacuje się inaczej. > Poza tym, oprócz statusu, potrzebna też jest nam miłość ze strony partnerki. Sam status nie wystarczy. Nie samym statusem człowiek żyje Niemniej jednak, jest on bardzo ważny.To co? Zrozumienie i dobre stosunki z partnerem nie wystarczą? Musi zaraz baba być? Skoro kobiety irytują was obu, może jednak lepiej wam będzie razem. Jeśli dusi was lokalne pojęcie statusu społecznego, wyprowadźcie się do większego miasta. > >To trochę kompromitujące jest- te twoje rozważania o miłości i statusie społecznym. Nie pasuje do wizerunku szlachetnego idealisty gryzionego przez niesprawiedliwy świat.> Mylisz się. Chęć statusu i miłości wcale się ze sobą nie gryzą. Najczęściej człowiek chce i jednego i drugiego.Nieco się gryzą, jeśli są przedstawiane w taki specyficzny sposób i jednocześnie zestawiane z łzawymi opowieściami o miłości po grób. Zwłaszcza, jeśli po takich wcześniejszych deklaracjach piszesz, że chętnie byś się z kimś związał, ale popsuje ci to status społeczny.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Ja tam nie wiem- w mojej grupie towarzyskiej i społecznej związek jednopłciowy nie niszczy statusu społecznego, więc nie nadaje się na doradcę
W bardzo niszowej przebywasz grupie...
>To co? Zrozumienie i dobre stosunki z partnerem nie wystarczą? Musi zaraz baba być? Skoro kobiety irytują was obu, może jednak lepiej wam będzie razem. Jeśli dusi was lokalne pojęcie statusu społecznego, wyprowadźcie się do większego miasta.
To jest duże miasto. A ty nic nie rozumiesz. To nie jest tylko kwestia statusu wśród obcych ludzi. Ale to też kwestia spraw rodzinnych. Dla nas obu związek z mężczyzną skończyłby się na konieczności całkowitego zerwania wszelkich więzów rodzinnych.
>Zwłaszcza, jeśli po takich wcześniejszych deklaracjach piszesz, że chętnie byś się z kimś związał, ale popsuje ci to status społeczny.
Znowu nie rozumiesz. Tu nie chodzi tylko o to, co inni myślą. Ale także o to, co my sami o sobie myślimy... Ale nie będę już tego tutaj dalej tłumaczył,, zmęczyłem się.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>Ja tam nie wiem- w mojej grupie towarzyskiej i społecznej związek jednopłciowy nie niszczy statusu społecznego, więc nie nadaje się na doradcę >W bardzo niszowej przebywasz grupie...
Jakby ci to... Może ty jesteś bardzo zamknięty?
>>To co? Zrozumienie i dobre stosunki z partnerem nie wystarczą? Musi zaraz baba być? Skoro kobiety irytują was obu, może jednak lepiej wam będzie razem. Jeśli dusi was lokalne pojęcie statusu społecznego, wyprowadźcie się do większego miasta. >To jest duże miasto. >A ty nic nie rozumiesz.
Mętnie tłumaczysz, to i nikt cię nie rozumie.
>To nie jest tylko kwestia statusu wśród obcych ludzi. Ale to też kwestia spraw rodzinnych. Dla nas obu związek z mężczyzną skończyłby się na konieczności całkowitego zerwania wszelkich więzów rodzinnych.
A po cholerę komu taka rodzina?
>>Zwłaszcza, jeśli po takich wcześniejszych deklaracjach piszesz, że chętnie byś się z kimś związał, ale popsuje ci to status społeczny. >Znowu nie rozumiesz. Tu nie chodzi tylko o to, co inni myślą. Ale także o to, co my sami o sobie myślimy...
Jeśli skłonności biseksualne bądź homoseksualne są dla ciebie punktem wyjścia do obniżonej samooceny, to pozostaje tylko zaproponować psychologa.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >A po cholerę komu taka rodzina?
Naprawdę nic nie rozumiesz.
>Jeśli skłonności biseksualne bądź homoseksualne są dla ciebie punktem wyjścia do obniżonej samooceny, to pozostaje tylko zaproponować psychologa.
Nie skłonności, tylko brak związku z kobietą.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >>A po cholerę komu taka rodzina? >Naprawdę nic nie rozumiesz.
W istocie. Naprawdę nic nie rozumiem. Stosunki z rodziną nie są dla mnie nieistotne, ale nie są też najwyższą wartością- w nich też obowiązuje zasada wzajemności. No i mętnie tłumaczysz.
>>Jeśli skłonności biseksualne bądź homoseksualne są dla ciebie punktem wyjścia do obniżonej samooceny, to pozostaje tylko zaproponować psychologa. >Nie skłonności, tylko brak związku z kobietą.
Znów mętnie tłumaczysz- napisałeś, że było ci dobrze w związku seksualnym z kolegą. Super. Ale że wolałbyś kobietę, bo związek jednopłciowy popsułby ci status społeczny. Nie super. I że problemem jest dla ciebie brak związku z kobietą. Mętne. W rzeczy samej- nie rozumiem. Po cholerę ci te kobiety skoro było ci dobrze w związku z kolegą?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Po cholerę ci te kobiety skoro było ci dobrze w związku z kolegą?
A po cholerę ci facet, skoro na przykład lepiej się rozumiesz z kobietą? Odp.: Bo jesteś orientacji heteroseksualnej.
Jest też coś takiego, jak orientacja "uczuciowa", czyli mimo, że się dobrze ktoś dogaduje z osobą tej samej płci i dobry ma z nią seks, to jednak pragnie osoby płci odmiennej, ponieważ pragnie uczucia z osobą płci odmiennej. Bo taką ma "uczuciową" orientację.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >Po cholerę ci te kobiety skoro było ci dobrze w związku z kolegą?> A po cholerę ci facet, skoro na przykład lepiej się rozumiesz z kobietą?> Odp.: Bo jesteś orientacji heteroseksualne> Jest też coś takiego, jak orientacja "uczuciowa", czyli mimo, że się dobrze ktoś dogaduje z osobą tej samej płci i dobry ma z nią seks, to jednak pragnie osoby płci odmiennej, ponieważ pragnie uczucia z osobą płci odmiennej. Bo taką ma "uczuciową" orientację.To brzmi jak skomplikowana teoria tłumacząca rozterki kogoś de facto biseksualnego. Ale w sumie nie moja broszka. Poza tym wysuwasz błędne założenia, ja się zazwyczaj wcale nie dogaduję lepiej z kobietami
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Poza tym wysuwasz błędne założenia, ja się zazwyczaj wcale nie dogaduję lepiej z kobietami  Dobrze wiesz, że to był tylko przykład,,, to po co się znowu czepiasz,, ech. Ja już jestem zmęczony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Dobrze wiesz, że to był tylko przykład,,, to po co się znowu czepiasz,, ech.Taka natura  > Ja już jestem zmęczony.To spać czas. Dobrej nocy.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | achura (304 punktów) |
> Ciekawe co byś mówiła, gdyby to twój syn miał takie problemy z kobietami, jak ja.Byłabym zaniepokojona. Starałabym się we wspólnych rozmowach znaleźć przyczyny. > Ale nie odpowiedziałaś,, co powiesz mojemu 31 letniemu koledze,,, A prosiłem cię o to.Po pierwsze nie mam możliwości, aby mu cokolwiek powiedzieć, a po drugie, to z tego co napisałeś o waszych relacjach, to ani Ty, ani on nie nadajecie się do budowania związku z kobietą. Wg mnie jesteście homoseksualistami. Sam napisałeś : Cytat:zarówno ja, jak i on, potrzebujemy kobiety - choćby po to, żeby podnieść swój status społeczny. Będąc w związku jednopłciowym byśmy mieli status zerowy, a tego żaden z nas nie chce Na takim fundamencie budować związku nie można. Związek musi opierać się na miłości. Związek z kobietą, tylko ze względu na status społeczny jest zawsze skazany na porażkę. PS Zwróć uwagę : pomimo, że jesteś w wieku moich dzieci piszę do Ciebie "Ty" z dużej litery.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Piotrek_84 (631 punktów) | >Na takim fundamencie budować związku nie można. Związek musi opierać się na miłości. >Związek z kobietą, tylko ze względu na status społeczny jest zawsze skazany na porażkę.
Ech.. Przecież ja już powtarzałem wiele razy, że nie chodzi mi o związek tylko ze względu na status. Chodzi o miłość i o status przy okazji.
To tak samo jak z seksem - ludzie się łączą w pary, ale z myślą, że będą z partnerem uprawiać seks. Jednak mimo tego, że ten seks uważają za konieczny, to wcale nie jest to jedyny element związku, jakiego oczekują.
Tak samo jak seks, mimo że konieczny, nie jest jedynym powodem wchodzenia w związek, tak samo i w moim przypadku potrzeba statusu, mimo że konieczna, nie jest jedyna.
P.S.
W ogóle nie rozumiem, dlaczego wszyscy tutaj mnie atakują i sugerują, jakby wszystko było takie piękne i różowe, i ludzie wspaniali i związki łatwe i piękne,,, i normalnie cała Polska przepełniona związkami przepełnionymi miłością... No tak wynika z tego, co wy tu wszyscy gadacie. Normalnie utopia. A gdy ktoś, taki jak ja, wejdzie i powie, że jest trudno,,, no to jest jechany z każdej strony...
Ale fakty są takie, że (mając na uwadze mój obrazek, od którego zacząłem wątek) istnieje wiele kobiet, którym zależy tylko na wykorzystaniu mężczyzny. Na majątku, na korzyści, na samochodzie, na robotniku fizycznym. Takie kobiety są. Takich kobiet jest wiele. Więc dlaczego się spieracie, że to nieprawda?
To tak jakbym wkleił obrazek faceta z piwem w łapie oglądającego mecz na kanapie i mówiącego do żony, żeby zeszła mu z oczu, bo mu ekran zasłania..... I co? Też wtedy by się cała masa rzuciła, mówiąc mi, że głupoty wypisuję i że to wcale nieprawda, bo takich mężczyzn wcale nie jest wielu? A przecież prawda jest inna - takich mężczyzn jest ogromnie dużo.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Więc dlaczego się spieracie, że to nieprawda? Nikt nie mówi, że to nieprawda. Takie kobiety są. Takich kobiet jest wiele, ok, cokolwiek to znaczy. Ale na pewno nie wszystkie i nawet nie większość. A teraz się poważnie zastanów, dlaczego z kobietami Ci nie wychodzi. Może one po prostu nie tolerują biseksualizmu?
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >Nikt nie mówi, że to nieprawda. Takie kobiety są. Takich kobiet jest wiele, ok, cokolwiek to znaczy. Ale na pewno nie wszystkie i nawet nie większość.
A skąd wiesz, że nie większość? Czy facetów oglądających mecze z piwem i mówiących "kobieto zejdź mi z ekranu i lepiej obiad zrób" też nie jest większość? Ja uważam, że większość.
>A teraz się poważnie zastanów, dlaczego z kobietami Ci nie wychodzi. Może one po prostu nie tolerują biseksualizmu?
Mało której się do tego przyznawałem.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | achura (304 punktów) | >Ale fakty są takie, że (mając na uwadze mój obrazek, od którego zacząłem wątek) istnieje wiele kobiet, którym zależy tylko na wykorzystaniu mężczyzny. Na majątku, na korzyści, na samochodzie, na robotniku fizycznym. >Takie kobiety są. Takich kobiet jest wiele.
To już brzmi inaczej. Wiele nie oznacza wszystkie. Nikt Ci tutaj nie powiedział , że takich kobiet nie ma w ogóle. Ja też twierdzę, że takie są, ale z tego powodu nie wolno uogólniać jak Ty to robisz, a potem jesteś zdziwiony, że Cię wszyscy atakują.
|
|
| | | | | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >To już brzmi inaczej. Wiele nie oznacza wszystkie. >Nikt Ci tutaj nie powiedział , że takich kobiet nie ma w ogóle. >Ja też twierdzę, że takie są, ale z tego powodu nie wolno uogólniać jak Ty to robisz, a potem jesteś zdziwiony, że Cię wszyscy atakują.
A gdzie i kiedy ja powiedziałem, że wszystkie???? Przecież sam nawet wspominałem, że mam jedną przyjaciółkę...
Dorzucacie sobie do moich wypowiedzi treści, które wcale nie istnieją, pewnie tylko po to, żeby mieć powód, by mnie krytykować...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Na takim fundamencie budować związku nie można.(...)>A przecież prawda jest inna - takich mężczyzn jest ogromnie dużo.Wiesz kolego, co jest Twoim problemem ? Logorrhea
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >>A jednak pierwszy się nie udał... I czy twierdzisz, że to była miłość? >>Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma. >Szkoda czasu na dyskusję z Tobą...
Czy jest na sali psychiatra ?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >>A jednak pierwszy się nie udał... I czy twierdzisz, że to była miłość?> >>Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.> >Szkoda czasu na dyskusję z Tobą...> Czy jest na sali psychiatra ?Jest patolog. Ale jakiś wewnętrzny głos mi podpowiada, że autor wątku akurat takiej pomocy jeszcze nie chce
|
|
| | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >>>A jednak pierwszy się nie udał... I czy twierdzisz, że to była miłość?> >>>Miłość jest albo na zawsze, albo wcale jej nie ma.> >>Szkoda czasu na dyskusję z Tobą...> > Czy jest na sali psychiatra ?Jest patolog. Ale jakiś wewnętrzny głos mi podpowiada, że autor wątku akurat takiej pomocy jeszcze nie chce  Ale potrzebuje. Tylko jeszcze nie doszedł do etapu przyznania się, że jest chory.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >> Czy jest na sali psychiatra ?Jest patolog. Ale jakiś wewnętrzny głos mi podpowiada, że autor wątku akurat takiej pomocy jeszcze nie chce  > Ale potrzebuje. Tylko jeszcze nie doszedł do etapu przyznania się, że jest chory.Na Teutatesa, Madame, zdajesz się sugerować, że jest z nim dużo gorzej niż się wydawało  Co miałby u niego badać patolog?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Na Teutatesa, Madame, zdajesz się sugerować, że jest z nim dużo gorzej niż się wydawało > Co miałby u niego badać patolog?Pewnie to, co zostanie z kolegi Piotrka jak przeholuje w swoich seksualnych ekscesach
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>PS: A ty może popytaj mojego 31 letniego kolegę, z którym od czasu do czasu uprawiam seks, dlaczego wszystkie jego związki skończyły się klapą, aż postanowił szukać wsparcia u faceta. Swoją drogą, świetnie mi się z nim rozmawia i spędza wspólnie czas. To mój pierwszy facet, z jakim kiedykolwiek się tak blisko związałem,,, i wiesz co? ŻADNA z tych kobiet, które miałem, mu nie dorasta do pięt. Jednak niestety, nie zwiążę się z nim na stałe, gdyż zarówno ja, jak i on, potrzebujemy kobiety - choćby po to, żeby podnieść swój status społeczny. Będąc w związku jednopłciowym byśmy mieli status zerowy, a tego żaden z nas nie chce. Aaaa, to już teraz rozumiem. OK, dalej w dyskusję się nie wdaję. Powodzenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | >PS: A ty może popytaj mojego 31 letniego kolegę, z którym od czasu do czasu uprawiam seks, dlaczego wszystkie jego związki skończyły się klapą, aż postanowił szukać wsparcia u faceta.
W takim razie źle trafiłeś. Potrzebujesz innego forum. Szkoda mi Ciebie jeszcze bardziej, bo prawdopodobnie to efekt toksycznego wychowania. Adoptowałabym Cię, ale chyba jesteś za stary. Kilka lat temu może jeszcze udałoby mi się wychować Cię na człowieka, który lubi siebie i innych.
|
|
| | | | |  | | Piotrek_84 (631 punktów) | >W takim razie źle trafiłeś. Potrzebujesz innego forum. Szkoda mi Ciebie jeszcze bardziej, bo prawdopodobnie to efekt toksycznego wychowania. Adoptowałabym Cię, ale chyba jesteś za stary. Kilka lat temu może jeszcze udałoby mi się wychować Cię na człowieka, który lubi siebie i innych.
Ja tobie i wielu innym obecnym tutaj osobom też polecam inne forum - mohery.pl
|
|
| | | | | |  | | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > >W takim razie źle trafiłeś. Potrzebujesz innego forum. Szkoda mi Ciebie jeszcze bardziej, bo prawdopodobnie to efekt toksycznego wychowania. Adoptowałabym Cię, ale chyba jesteś za stary. Kilka lat temu może jeszcze udałoby mi się wychować Cię na człowieka, który lubi siebie i innych.> Ja tobie i wielu innym obecnym tutaj osobom też polecam inne forum - mohery.plCzemu nie? Gustowny berecik nie jest zły. Przyda się na jesień.  I nie obrażaj się, Maleństwo. Nikt tu nie jest Twoim wrogiem. Przeciwnie. Próbujemy Ci pomóc.
|
|
3 na 3 | AlicjaM (4 punktów) | Zaczytałam się w tym interesującym wątku i zdecydowałam, że muszę się wypowiedzieć, gdyż Piotrek jest tutaj całkiem osamotniony.
Piotrek ma całkowitą rację mówiąc o roszczeniowym stosunku kobiet do mężczyzn. Wszystkie moje znajome (mam ich sporo) są wobec swoich partnerów i mężów właśnie takie, jak Piotrek opisał. Staram się im tłumaczyć, iż mężczyzna nie jest z kamienia i też ma swoje słabości, do których ma takie samo prawo, jak kobieta. Niestety zamiast starać się zrozumieć, reagują wybuchowo. Niektóre wtedy nawet posuwają się do zarzucania mi, że chcę im "wykraść" męża. A są to już, wydawałoby się, dojrzałe kobiety.
Panowie zarzucający Piotrkowi niedojrzałość i sugerujący mu udanie się po pomoc do psychologa, moim zdaniem sami wymagają pomocy, gdyż są ślepi na rzeczywistość.
Życzę Piotrkowi znalezienia tej wyjątkowej jedynej, a pozostałym panom oraz paniom otwarcia oczu.
Alicja
|
|
 | 3 na 3 | nomilk (1013 punktów) | Piotrek jest tutaj całkiem osamotniony.
Nie całkiem! Możliwe, że jest też Paweł_85 lub Scepticus_665.
Piotrek ma całkowitą rację mówiąc o roszczeniowym stosunku kobiet do mężczyzn. Wszystkie moje znajome (mam ich sporo) są wobec swoich partnerów i mężów właśnie takie, jak Piotrek opisał.
Jesteście z tego samego miasta?
Staram się im tłumaczyć, iż mężczyzna nie jest z kamienia i też ma swoje słabości, do których ma takie samo prawo, jak kobieta.
Jak kamień w zapalniczce lub VW Diesel ostatniej zimy.
Niestety zamiast starać się zrozumieć, reagują wybuchowo. Niektóre wtedy nawet posuwają się do zarzucania mi, że chcę im "wykraść" męża. A są to już, wydawałoby się, dojrzałe kobiety.
Prawdziwą dojrzałość osiąga się tylko na tym forum!
Panowie zarzucający Piotrkowi niedojrzałość i sugerujący mu udanie się po pomoc do psychologa, moim zdaniem sami wymagają pomocy, gdyż są ślepi na rzeczywistość
Tym gorzej dla rzeczywistości.
Życzę Piotrkowi znalezienia tej wyjątkowej jedynej, a pozostałym panom oraz paniom otwarcia oczu.
No to ja życzę sobie zrzutki na rozpoczęcie poszukiwań!
three of a perfect pair
|
|
 | | Piotrek_84 (631 punktów) | > Życzę Piotrkowi znalezienia tej wyjątkowej jedynej, a pozostałym panom oraz paniom otwarcia oczu.> AlicjaAlicja iś libe diś! Meri mi!!!
|
|
| Piotrek_84 (631 punktów) | Wyrzeczenie się zaspokajania instynktownej potrzeby gwałcenia kobiet, jest ze strony mężczyzn DAROWIZNĄ złożoną na rzecz kobiet. A czego kobiety wyrzekły się dla mężczyzn?
|
|
 | 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) | > Wyrzeczenie się zaspokajania instynktownej potrzeby gwałcenia kobiet, jest ze strony mężczyzn DAROWIZNĄ złożoną na rzecz kobiet.> A czego kobiety wyrzekły się dla mężczyzn?  Zmieniłyśmy środki stymulujące żyzność gleby. Przestałyśmy wzorem pradawnych przodkiń rozszarpywać samców na strzępy i ich szczątkami użyźniać pola. To nasza (kobiet) DAROWIZNA złożona na rzecz mężczyzn...
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
|  | | Piotrek_84 (631 punktów) | > To nasza (kobiet) DAROWIZNA złożona na rzecz mężczyzn...Ok,, to ja chyba zostanę gejem
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|