Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak grzejemy atmosferę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-10-2010 13:59keil (8 punktów)
(zablokowany)
Jak grzejemy atmosferę
Ocena 1 na 3
Globalne ocieplenie a emisja dwutlenku węgla

Ostatnio obserwowane anomalia pogodowe dają asumpt do nowych publikacji na temat globalnego ocieplenia. Oczywiście winą za globalne ocieplenie obarcza się ciągle emisję dwutlenku węgla, mimo że wyniki większości badań ściśle naukowych a nie symulacji opartych na domniemaniu, wskazują, że emisja. CO2 może jedynie minimalnie wpływać na średnią temperaturę ziemskiej atmosfery. Wiadomo powszechnie, że na temperaturę na ziemi, w tym również na średnią temperaturę atmosfery mają wpływ głównie potężne siły natury, w tym przede wszystkim aktywność słońca, wybuchy wulkanów i wyładowania atmosferyczne. Czy aktywna działalność człowieka może wpływać na stan, a zwłaszcza na temperaturę atmosfery ziemskiej? Oczywiście że może. Ma to jednak nie wiele wspólnego z emisją dwutlenku węgla.
Od zarania dziejów tj. od wynalezienia (lub jak kto woli kradzieży bogom) ognia, ludzkość systematycznie podgrzewa atmosferę ziemską. Oczywiście prymitywne ogniska, czy nawet opalane drewnem kuchnie, niewiele mogły się przyczynić do podgrzania ziemskiej atmosfery. Jednak mniej więcej od początku XX. wieku, konsumpcja energii wzrosło tak gwałtownie, że udział człowieka w podgrzewaniu atmosfery stał się już zauważalny. Ponieważ każdy rodzaj energii przekształca się ostatecznie w ciepło, więc bez większego ryzyka możemy całość wyprodukowanej energii potraktować jako wpompowane w atmosferę ciepło. Biorąc pod uwagę średnie roczne wydobycie, w latach 1995 - 2000. a więc i w przybliżenie takie same zużycie, węgla kamiennego, ropy naftowej i gazu ziemnego, nietrudno obliczyć, że ilość wyprodukowanego i wpompowanego w atmosferę ciepła wystarcza na podgrzanie atmosfery tylko w ciągu jednego roku 0,06 stopnia Celsjusza Proszę tę wielkość pomnożyć przez 10 lub np. przez 50 lat i odnieść do opinii klimatologów, którzy na ogół uważają, że wzrost średniej temperatury atmosfery o niewielki ułamek stopnia może spowodować poważne perturbacje pogodowe. Trzeba przy tym zwróci uwagę. że tak potraktowany bilans cieplny nie obejmuje energetyki jądrowej, pożarów lasów i innych pomniejszych czynników. Oczywiście całe to ciepło nie musi być wykorzystane do podgrzania atmosfery. Równie dobrze może zostać zużyte na ogrzanie wody w oceanach, na odparowanie wody lub stopienie lodu. Wpompowana w atmosferę ilość ciepła może spowodować odparowanie , bagatela co najmniej 140 miliardów ton (140 kilometrów sześciennych) wody lub stopienie jednego biliona ton ( tysiąc kilometrów sześciennych) lodu. Ciepło to może również zostać po prostu wypromieniowane w przestrzeń kosmiczną. Można się oczywiście zastanawiać, a nawet prowadzić badania dla wyjaśnienia co dzieje się z wyprodukowanym ciepłem ale faktu, że co najmniej opisaną wyżej ilość ciepła wnosimy rocznie do atmosfery, żaden autorytet nie jest w stanie zmienić.
Ponieważ fakty są takie a nie inne, to cała nagonka na dwutlenek węgla jako żywo przypomina polowanie na czarownice a handel emisjami CO2 średniowieczny handel odpustami. W tej sytuacji należały jak najszybciej zrezygnować z reglamentowania emisji CO2 i wprowadzić opodatkowanie nadmiernego zużywania energii. Uzyskane w ten sposób fundusze należy przeznaczyć na badania nad alternatywnymi, nie powodującymi ogrzewania atmosfery, metodami uzyskiwania energii oraz na pomoc rejonom dotkniętym klęskami żywiołowymi. Przy rozpatrywaniu alternatywnych metod pozyskiwania energii należy zachować daleko idącą ostrożność. Jako przykład nie adekwatnej oceny sytuacji może służyć enrgetyka jądrowa, która nie emituje dwutlenku węgla, ale ciepło do atmosfery pompuje.

P.S.
Podstawy obliczeń iloćci ciepła wnoszonego rocznie do atmosfery.
Zgodnie z danymi opublikowanymi w "Biuletynie Górniczym" nr.93-94 i 129-130 śednioroczne wydobycie węgla kamiennego. ropy naftowej i gazu ziemnego w latach 1995 - 2000 wynosiło odpowiedno 3,72 miliardy ton, 3,36 miliardy ton oraz 2300 miliardów metrów sześciennych. Przyjmując wartość opałową węgla kamiennego w wysokości średnio 7500 cal/kg, ropy naftowej 9500 kcal/kg oraz 9000 kcal/metr sześcienny dla gazu otrzymujemy łączną wartość wprowadzonego do atmosfery ciepła w wysokości 8x10 do potęgi 16 kcal. Biorąc pod uwagę masę atmosfery ziemskiej 5,15x10 do potęgi 18 i ciepło właściwe powierza 0,24 kcal/kg otrzymamy roczny przyrost temperatury w wysokości ok. 0,06 stopnia Celsjusza. Odpowiasda to również odparowaniu 140 miliardów ton wody (ciepło parowania 580 kcal/kg) lub stopieniu jednego biliona ton lodu (ciepło topnienia 80 kcal/kg.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
#91
21-10-2010 23:16
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi szalbierz
>dzięki Grzegorzu za kolejnego minusa

Może nie popadajmy w paranoję.

> może jakoś odniesiesz się do powyższego artykułu

Mam taką radę: mniej publicystyki i propagandy, choćby i z "opiniotwórczej" prasy, więcej nauki. Tutaj: stratus.astr.ucl.ac.be/textbook/contents.html znajdziesz dobre wprowadzenie do tematu. Tutaj: www.skepticalscience.com/ wyjaśnienie większości argumentów "sceptyków" i artykuły komentujące bieżące wydarzenia, z odniesieniami do źródeł. Tutaj: scienceofdoom.com/ trochę wyjaśnień fizyka i odpowiedzi na wątpliwości. Tutaj: www.aip.org/history/climate/index.htm całą historię odkrywania globalnego ocieplenia od Fouriera, Tyndalla i Arheniusa do dzisiaj. Tutaj: doskonaleszare.blox.pl/
anomaliaklimatyczna.com/ gfspl.rootnode.net/BLOG/ takiklimat.blox.pl/html -- polskie blogi popularnonaukowe zawierające wszystkiego powyższego po trochu.

Jeśli pan Rabij rzeczywiście w dobrej woli podał tezy zawarte w artykule, to niestety padł ofiarą własnej niestaranności w sprawdzaniu źródeł, tak jak i ty polegając na plotkach, mitach i faktach medialnych:

a) Nie ma w nauce kontrowersji co do antropogenicznego globalnego ocieplenia (AGW). Nie ma żadnej "zażartej debaty" co do skali i tempa ocieplenia. Nie ma rosnących szeregów zwolenników naturalnych jego przyczyn. Tutaj: tigger.uic.edu/~pdoran/012009_Doran_final.pdf znajdziesz badanie wskazujące na bardzo wysoki poziom zgodności opinii wśród specjalistów. Tutaj: www.sciencemag.org/cgi/content/full/306/5702/1686# zbadane zostało prawie 900 recenzowanych prac klimatologicznych z dekady 1993-2003: ani jedna nie kwestionowała AGW. Jednocześnie podobna praca oceniająca artykuły w prasie "opiniotwórczej" odnotowała w ponad 50% przypadków prezentowanie teorii "sceptycznych" i doniesienia o znacznych rozbieżnościach naukowych opinii. To nie globalne ocieplenie jest faktem prasowym -- dokładnie odwrotnie, to naukowa kontrowersja jest mitem bezpodstawnie propagowanym przez media;

b) Nikt -- dosłownie nikt -- z uczonych badających klimat nie twierdzi, że sam wzrost temperatur jest podstawą do przypisania go działalności człowieka. Wymiana opinii "streszczana" przez pana Rabija nigdy nie miała miejsca i nie ma żadnego związku ze sporami rzeczywiście się w klimatologii pojawiającymi;

c) Nie istnieje żaden "raport mniejszości Senatu USA": dokument znany jako "lista Morano" został skompilowany przez jednego człowieka, Marka Morano, asystenta prasowego przedstawiciela antynaukowego betonu w Senacie, sen. Jima Inhofe'a -- tego samego, który "dowodził" braku ocieplenia przez cytowanie powycinanych z prasy przez tegoż Marka Morano notatek o chłodniejszej niż zwykle pogodzie w różnych miejscach. Jakość tej pracy można ocenić np. na podstawie tego komentarza (jeśli ktoś może pacnąć przez łeb autora kodu rozpoznającego URLe na forum, byłbym wdzięczny);

d) Pan Rabij już chyba jednak świadomie kłamie pisząc o tym, jak to sceptyczni geolodzy twierdzą, że "odwierty pokrywy lodowej Antarktyki pokazują, że w ciągu ostatnich 400 tys. lat zawartość CO2 czterokrotnie przekraczała notowany obecnie poziom". Ta wpadka dotyczy tylko komitetu nauk geologicznych PAN i jest jego grubą kompromitacją -- ktoś analizując badania rdzeni lodowych przegapił, że kończą się one na połowie XIX wieku i nie obejmują całości zwyżki w epoce przemysłowej. Nie ma szczególnych wątpliwości co do tego, że obecnych poziomów CO2 w atmosferze nie notowaliśmy od 800 tys. lat, a najpewniej od czasu liczonego w dziesiątkach milionów. Tempo zmian tego stężenia jest również bezprecedensowe;

e) Jest kompletną bzdurą zarzucanie klimatologom lekceważenia roli Słońca -- ponownie, nikt nie przeczy jego podstawowej roli w kształtowaniu klimatu. Niestety, fakty są bezlitosne -- wbrew przekonaniu pana Rabija, wszystkie dostępne pomiary, w tym satelitarne, od kilkudziesięciu lat pokazują spadek poziomu energii docierającej do nas ze Słońca (i innych czynników związanych z aktywnością Słońca): nie ma trendu w górę. A temperatury szybko rosną.

f) Rewelacje o faunie i florze emitującej CO2 zdradzają nieznajomość podstaw cyklu węglowego -- fauna i flora uczestniczy w naturalnym, zamkniętym obiegu węgla i nie emituje żadnego węgla który wcześniej z atmosfery do niej nie trafił. Przemysł używając paliw kopalnych wprowadza do atmosfery nadwyżkę węgla od min. dziesiątków milionów lat wyłączonego ze zrównoważonego obiegu.

g) Powoływanie się na "badania" prof. Plimera to poniekąd legitymacja oszołomstwa -- to jest człowiek, który na poważnie twierdzi, że głównym czynnikiem w emisji CO2 są wulkany. Natomiast "cytat" z prof. Simpson jest sfałszowany przez Marka Morano (patrz wyżej, link w punkcie c). Pan Rabij całkowicie bezkrytycznie przepisuje kłamstwa polityka.

Reszta to dużo ideolo i wyliczenia kosztów wyssane z palca przez "prawicowe" instytuty i think-tanki, takie co jeszcze dziesięć lat temu zwalczały herezje o szkodliwości palenia tak jak dzisiaj zwalczają zapobieganie zmianom klimatu, oraz lubiących błyszczeć a bardzo często się mylących laików w stylu Lomborga. I powtarzanie kolejnych bzdur, typu rola aktywności wulkanicznej, czy "zatykanie ust" dzielnemu bojownikowi Carlinowi (jak to z nim było można przeczytać tutaj).

Cały ten tekst to odgrzewane kotlety z półprawd, nieprawd i przeinaczeń. Naprawdę, gorąco polecam naukę w miejsce publicystyki i propagandy -- zwłaszcza w wykonaniu bardzo źle poinformowanych laików.

Ten list, kosztujący trochę czasu i punktów do RSI, potraktuj jako prezent. Jeśli w przyszłości nie będziesz odrabiał pracy domowej i sprawdzał faktów, dalszych prezentów nie będzie.

AdamGr (3037 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
Cytat z ostatniego linku : "...Badacze zgadzają się z grubsza tylko co do tego, że klimat w ostatnich kilku dekadach rzeczywiście się ocieplił. Co do skali i tempa tego procesu, a przede wszystkim jego przyczyn, wciąż trwa jednak zażarta debata,..."

I to by było w zasadzie na tyle w spornych kwestiach kto się myli a kto ma rację.
Niewątpliwie ograniczenie obszarów leśnych bez ich sukcesywnej reaktywacji w obliczu spalania paliw kopalnych wnosi spora porcję CO2 do atmosfery.
Pytanie : na ile jest to w ogóle znaczące dla globu?
Pytanie ważne w kontekście badań glacjologicznych wykazujących nie tylko wahania temperatury, ale i składu atmosfery w tym wyraźne wahania ilości C02 podążające za zmianami temperatury.
Całość prześledzono (pokazano wycinek) do 500 tys lat wstecz.

Z biologii : podwyższenie ilości CO2 z jednoczesnym podniesieniem temperatury skutkuje znaczącym wzrostem jego utylizacji do tlenu.
Na przykładzie eksperymentu Biosfera i rejestracji parametrów pokazano wręcz natychmiastową reakcje roślin na podwyższoną wartość CO2 w składzie atmosfery w tej zamkniętej przestrzeni.

Wniosek ostateczny w obliczu faktów : nic konkretnie NIE WIADOMO.
I mnie osobiście szalenie dziwi pewność różnych "zwolenników" w obliczu kompletnej niepewności naukowców.
A może to nie powinno dziwić ?

#93
21-10-2010 23:54
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
>Wniosek ostateczny w obliczu faktów : nic konkretnie NIE WIADOMO.

Poprawka -- powinno być: "Wniosek ostateczny: nie całkiem znam fakty, więc nic konkretnie nie wiem".

>I mnie osobiście szalenie dziwi pewność różnych "zwolenników" w obliczu kompletnej niepewności naukowców.

Nie ma żadnej "niepewności naukowców", a zwłaszcza "kompletnej". To co ci się wydaje sprzecznościami po prostu nimi nie jest: zmiany w uprawach i deforestacja są brane pod uwagę i uwzględniane w bilansie CO2; sprzężenie temperatura->stężenie CO2 jest dobrze znane klimatologom, ale nijak nie przeczy oczywistemu fizycznemu efektowi sprzężenia CO2->temperatura, do którego impulsem są nasze znane emisje (rejestrujemy je przecież); reakcja biomasy jest brana pod uwagę, ale tempo wprowadzania węgla do atmosfery przewyższy zdolność tego zbiornika do absorpcji CO2 mniej więcej za 40-50 lat -- dodatkowo, np. wycinanie lasów tropikalnych wcale nie pomaga.

Z całym szacunkiem, proponuję zacząć od lektury, nie od wyciągania wniosków na podstawie oderwanych od siebie faktoidów.

#94
22-10-2010 00:11
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Grzegorz Staniak
>>Wniosek ostateczny w obliczu faktów : nic konkretnie NIE WIADOMO.
>Poprawka -- powinno być: "Wniosek ostateczny: nie całkiem znam fakty, więc nic konkretnie nie wiem".

Skoro naukowcy tych faktów nie znają (lub jak chcesz : nie całkiem) to skąd cała reszta ma je znać ?
A dowodem na to jest niezaprzeczalny fakt różnych opinii popieranych z obu stron przez naukowców.
I jak to niby wyjaśnisz? O jakiej lekturze myślisz która by wskazywała na coś jednoznacznie i była poparta przez zdecydowaną większość naukowców ?
NIE MA TAKIEJ.
Masz na myśli szacunki i prognozy ? To tylko szacunki i prognozy z wrodzonym poziomem błędu.
Jeśli brak pewności jest faktoidem to co jest faktem rzeczywistym ? Prognoza?
Odsyłasz mnie do literatury tak ? A któraż jest ta słuszna i prawdziwa, po której stronie ?
I to by było na tyle.

#95
22-10-2010 00:19
 Ocena 1 na 1
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
>>Poprawka -- powinno być: "Wniosek ostateczny: nie całkiem znam fakty, więc nic konkretnie nie wiem".
>Skoro naukowcy tych faktów nie znają

Bzzzt. Błędne założenie. Chyba wiesz ile warte są wyciągane z nich wnioski.

>A dowodem na to jest niezaprzeczalny fakt różnych opinii popieranych z obu stron przez naukowców.

Przytaczałem już wcześniej badania. Nauka to nie religia, wątpliwości i sceptycyzm są jednym z jej fundamentów, ale jeśli 95% specjalistów akceptuje teorię AGW to nie dzieje się tak bez przyczyny.

>I jak to niby wyjaśnisz? O jakiej lekturze myślisz która by wskazywała na coś jednoznacznie i była poparta przez zdecydowaną większość naukowców ?
>NIE MA TAKIEJ.

Raporty IPCC.

>Masz na myśli szacunki i prognozy ? To tylko szacunki i prognozy z wrodzonym poziomem błędu.

No i? Marzy ci się "pewność" jak w religii? Teoria jest spójna, na każdym etapie potwierdzona empirycznie i nie ma alternatywy. Czego jeszcze wymagasz od nauki? Żeby z niej zniknęły przedziały niepewności?

#96
22-10-2010 00:35
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Grzegorz Staniak
Dobra , naukowcy są zgodni co do ocieplenia klimatu.
I co dalej? NIC.
Tyle dokładnie wiadomo, co można potwierdzić badaniami...które nie są wcale tak jednoznaczne w obliczu faktów glacjologicznych.
Znaczy pewne kwestie pomijamy z racji braku wygody ?
Wspominasz o nauce, nauka kieruje się faktami na poparcie teorii.
W tym przypadku (omawianym) głównym składnikiem tej spójnej teorii są dwie przeciwstawne teorie, więc o jakiej spójności mówisz?
Jaj jej tu nie widzę.
Oczywiście ja, ja nie potrafię na podstawie sprzeczności zdań naukowców i niejednoznacznych faktów tak sobie dowolnie i lekko interpolować "coś tam".
Na dziś szansa na prawdziwość jakiejkolwiek teorii to jedynie skala procentowa i wszystkie (poważne) są równouprawnione.
Ja nie wyróżnię żadnej i za żadną nie jestem w stanie się opowiedzieć.

Czego oczekuje od nauki ? Potwierdzania teorii faktami.
Tylko tyle.
Zresztą to nic niezwykłego, tak działają naukowcy.
Tylko że naukowiec też człowiek i czasem popędzi w tym prognozowaniu.
Nie raz się mylili i nie raz jeszcze się pomylą.
Naukowcy nie są w stanie dobrze przewidzieć pogody w skali tygodnia, a co mówić o skali 50 lat....śmiechu warte.

#97
22-10-2010 00:57
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
>Dobra , naukowcy są zgodni co do ocieplenia klimatu.
>I co dalej? NIC.
>Tyle dokładnie wiadomo, co można potwierdzić badaniami...które nie są wcale tak jednoznaczne w obliczu faktów glacjologicznych.
>Znaczy pewne kwestie pomijamy z racji braku wygody ?

Jakie kwestie? Nadal mówisz o "CO2 lag"? Sprzężenie temperatura->CO2 to jest doskonale wszystkim znany fakt: interglacjał -- rośnie insolacja, oceany się grzeją, emitują CO2. Glacjał -- spada insolacja, oceany ochładzają się, pochłaniają CO2. Tyle, że to nijak nie zmienia faktu istnienia sprzężenia CO2->temperatura: do atmosfery trafia nadwyżka CO2 (wiemy jaka), efekt cieplarniany jest wzmacniany, do powierzchni Ziemi trafia więcej energii (wiemy ile), rosną temperatury. Żeby zaprzeczyć wzmacnianiu efektu cieplarnianego przez wyższe stężenie gazu cieplarnianego musiałbyś wymyślić jakąś alternatywną fizykę.

Nadal tropisz sprzeczność tam gdzie jej nie ma.

>Wspominasz o nauce, nauka kieruje się faktami na poparcie teorii.
>W tym przypadku (omawianym) głównym składnikiem tej spójnej teorii są dwie przeciwstawne teorie

Bzzzt. Błędne założenie, patrz wyżej. Nie ma żadnych przeciwstawnych teorii, są dwa dobrze poświadczone i nie przeczące sobie zjawiska fizyczne.

>Na dziś szansa na prawdziwość jakiejkolwiek teorii to jedynie skala procentowa i wszystkie (poważne) są równouprawnione.

Nonsens.

>Ja nie wyróżnię żadnej i za żadną nie jestem w stanie się opowiedzieć.
>Czego oczekuje od nauki ? Potwierdzania teorii faktami.
>Tylko tyle.

Teoria AGW w każdym aspekcie jest potwierdzona empirycznie. Nie jest jej winą, że ty jej nie znasz.

>Naukowcy nie są w stanie dobrze przewidzieć pogody w skali tygodnia, a co mówić o skali 50 lat....śmiechu warte.

Śmiechu warte jest mylenie pogody (zjawiska chaotycznego) z klimatem (długookresowym uśrednieniem pogody). To jest elementarz wiedzy o klimacie. Nie znasz podstaw, ale wygłaszasz bardzo radykalne opinie o całości dyscypliny nauki.

#98
22-10-2010 01:16
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Grzegorz Staniak
Obojętnie czy coś znam czy nie to nie robię tego co ty zrobiłeś już dwukrotnie: postawiłeś mi zarzut "nieznajomości" czytelniczej, braku podstaw.
No więc fajnie, wiesz lepiej i więcej, i niech ci tam będzie na zdrowie, szarpać się nie ma zamiaru bo nie ma o co tak naprawdę.
Jednego asa niczym nie przebijesz : to TEORIE, a ja o takie duperele szmat zrywać nie mam zamiaru.
A przykład z pogoda doskonale obrazuje ich sprawdzalność naukową.
Dla mnie takie fakty są istotne, kto inny może do woli selekcjonować sobie i dopasowywać, ja biorę wszystko pod uwagę hurtem i na wagę i na całości buduje osąd.
Chcesz mieć racje a ja jestem ignorantem ? Ależ proszę bardzo, masz racje i jeszcze ci frytki do tego dołożę Smacznego

#99
22-10-2010 01:36
 Ocena 2 na 2
Grzegorz Staniak (2145 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
>Obojętnie czy coś znam czy nie to nie robię tego co ty zrobiłeś już dwukrotnie: postawiłeś mi zarzut "nieznajomości" czytelniczej, braku podstaw.

Stary, ja stwierdzam jasno widoczny fakt. Wypowiadasz bardzo radykalne opinie nie znając podstaw tematu. To żaden wielki wstyd, każdemu się nie raz zdarzyło, ale po prostu przyjmij to do wiadomości: temat nie jest nawet w ułamku tak kontrowersyjny jak się to przedstawia, ale jednak jest dość złożony i bez jakiejś tam wiedzy żaden zdrowy rozsądek i logika oparte na kilku wyrwanych z kontekstu faktach nie doprowadzą cię do sensownych wniosków. Chcesz wiedzieć więcej? Po prostu zadaj pytanie. Jeśli będę potrafił, opowiem i odeślę cię do źródeł. Jeśli nie będę potrafił, może pomogą ci, którzy wiedzą dużo więcej ode mnie -- są tu tacy.

>Jednego asa niczym nie przebijesz : to TEORIE, a ja o takie duperele szmat zrywać nie mam zamiaru.

Zauważyłeś, że mowa o nauce? Czego od niej oczekujesz, jeśli nie teorii? Objawień? Co jest w nauce poza teoriami?

>A przykład z pogoda doskonale obrazuje ich sprawdzalność naukową.

Nie, pogoda niczego nie ilustruje, o czym już wspominałem. Pogoda jest chaotyczna, długookresowe uśrednienia pogody już nie. Nikt nie powie jaka pogoda będzie za pół roku w Warszawie, ale można obliczyć ile więcej energii trafi do powierzchni Ziemi dzięki naszym emisjom CO2 i -- na razie z dość szerokim marginesem błędu -- o ile przez to wzrosną średnie globalne temperatury za 10 lat.

>Dla mnie takie fakty są istotne, kto inny może do woli selekcjonować sobie i dopasowywać, ja biorę wszystko pod uwagę hurtem i na wagę i na całości buduje osąd.

Nie znasz nawet podstaw tej całości, co jasno udowadniasz. Nie próbuj zaczynać od syntezy i wyciągania wniosków, bo tego nawet Chuck Norris nie potrafi. Odłóż to sobie do czasu, kiedy rzeczywiście będziesz miał jakąś orientację w temacie.

#100
22-10-2010 07:29
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
> I jak to niby wyjaśnisz? O jakiej lekturze myślisz która by wskazywała na coś jednoznacznie i była poparta przez zdecydowaną większość naukowców ?
> NIE MA TAKIEJ.

Jest nawet w tym wątku. Dwa z trzech podanych tam kroków możesz wykonać sam. Wyjaśnia to istotę problemu nieporównanie lepiej niż czytanie jakichkolwiek doniesień prasowych. Ponadto nie musisz polegać na żadnych autorytetach.

#101
22-10-2010 07:33
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi AdamGr
> Jednego asa niczym nie przebijesz : to TEORIE, a ja o takie duperele szmat zrywać nie mam zamiaru.

Wybacz, ale jakbym usłyszał kreacjonistę: "Teoria ewolucji to tylko TEORIA".

#102
22-10-2010 08:23
 Ocena 1 na 3
apud (4399 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Fizyk

>Krok 3,

A w kroku czwartym zaczniemy obliczać to co sie dzieje we wnętrzu ziemi.

Od czasu jak Rydzyk wykombinował se biznes z ogrzewaniem termicznym cos o lawie ucichło. Moze ze względu na dogrzewanie biznesu Rydzyka???


Kobieta to istota poślednia, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga" (św. Augustyn, 354-430r Kobieta to "błąd natury, rodzaj kalekiego, chybionego, upośledzonego mężczyzny" (św. Tomasz, 1225-1274)

#103
22-10-2010 08:49
 0 na 2
apud (4399 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Fizyk
>> Jak można się w tych SPRZECZNYCH relacjach połapać ???
>Szczerze Ci współczuję.
>

Ach Fizyku, jak możesz...sam zacznij płacić rachunki za gaz i elektryczność, i wszystko co podrożeje po drodze w związku z WALKA

Zobaczysz konkrety.

Reszta to teorie, uzasadniające ETS czyli jak sie to u nas nazywa
emission trading sheme...

Zabawne, ze coraz więcej ludzi robi na tym ciężka forsę, a kminy jak dymiły tak dymią, a krowy jak przerabiały trawę na cieplarniane gazy tak przetwarzają.

A kombinują te eksperty, a udowadniają raz to raz owo i jak do tej pory wyszło im ze podobno ludzie (z krowami, kopalniami, samochodami i fabrykami) az 2,5 % gazu cieplarnianego dołożyli. Reszta to z wulkanów, pożarów lasu itd.

Na zasadzie "coś w tym jest" można i Putina oskarżyć ze osobiście Bombę podłożył do tupolewa albo Tuska (niepotrzebne skreślić).

Jak na razie dla mnie osobiście, to te dyskusje sa mgliste i wręcz nieuchwytne.

Za to pytanie ile to ma kosztować zbywa sie odpowiedzią a ile by kosztowało gdyby nic nie robić.

Ciekawe co sie z ta dziura ozonowa stało, bo jakoś nie słychać?


Kobieta to istota poślednia, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga" (św. Augustyn, 354-430r Kobieta to "błąd natury, rodzaj kalekiego, chybionego, upośledzonego mężczyzny" (św. Tomasz, 1225-1274)

#104
22-10-2010 08:54
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Fizyk
> .. jakbym usłyszał kreacjonistę: "Teoria ewolucji to tylko TEORIA".
[Ciekawe czy są kreacjoniści, dla których teoria kreacji, to tylko teoria..]
W przedmiotowym wątku warto może, prócz dyskusji nad rozmiarem ludzkiego wpływu na klimat, zająć się też pytaniem; "czy potrafimy regulować własne emisje".
Zdaje się, że wiele dyskusji nie znajduje wspólnych wniosków, bo jedni mówią o stanie klimatu, o zaszłościach, a inni o tym, co (i czy) można zrobić z gospodarowaniem energią (potwierdzając spostrzeżenie Hume'a o rozłączności poznania od dążenia).

Pozdrawiam

#105
22-10-2010 09:19
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)Odp: Jak grzejemy atmosferę
W odpowiedzi Fizyk
1. Zmiany naturalne zawsze występowały !

Znasz na pewno wykresy zmienności temperatury na Ziemi przez ostatnie tysiące lat (załóżmy setki tysięcy). Wyraźnie tam widać duże zmiany temperatury wynikające z przyczyn naturalnych. Widać też kilka nieregularnych cykli o różnych długościach.
Dlaczego uważasz, ze NAGLE to wszystkie jest bez znaczenia i to człowiek zaczął decydować o klimacie ?

Przecież tamte mechanizmy NADAL działają !

Czy uważasz, że człowiek swoim działaniem potrafiłby zrównoważyć siły, które prowadzą do epoki lodowcowej ? (bo wiadomo, że żyjemy w interglacjale)

2. Dlaczego GO jest "złe" ?

załóżmy, że antropogenia GO jest faktem. Dlaczego zakładasz, że jest to coś "złego ?
Jest dziwne, że tak naturalnie przyjęto, że efekty zmian muszą być ZŁE.

A jeżeli efekty są POZYTYWNE ? Jeżeli korzyści wyniosą TYSIĄC razy więcej, niż koszty ?

p.s. twoje przykłady kalkulacyjne wyliczę przez weekend i podam ci MOJĄ opinię, która oczywiście będzie WIĄŻĄCA ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365