 |
O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-05-2011 19:33 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym
13 na 15 | Najbardziej myli się ten kto twierdzi, że nigdy się nie myli i nie dostrzega żadnych popełnionych przez siebie błędów. Ktoś taki staje się fanatykiem. Prawdopodobnie najwięcej cierpienia przyniosły i nadal przynoszą ludzkości fanatyzmy religijne. Ja chciałem zastanowić się natomiast nad fanatyzmem ateistyczno-antyklerykalnym: Oczywiście nie zawsze zachodzi równoważność ateizm <=> antyklerykalizm ale jest to chyba najczęstsza, przynajmniej w Polsce, korelacja. Sam uważam siebie za zdecydowanego ateistę i umiarkowanego antyklerykała, który przeszedł etap mocnego, ale nie fanatycznego, antyklerykalizmu. Można uznawać ateizm za jedynie słuszny, naukowy światopogląd ale czy namolne propagowanie go, wyszydzanie inaczej myślących - choćby byli bezrefleksyjnie zindoktrynowani, wywyższanie się z tego powodu: do czego to prowadzi ? Pozwala sobie ulżyć ? Naprawia świat robiąc ze sztucznie 'nawróconych' lepszych ludzi ? Niewiara sama przychodzi albo i nie - ważniejsze jest chyba nie obrażać innych osób i nie posługiwać się agresją kiedy się o 'takich' sprawach rozmawia ? Można nienawidzić Kościoła za obłudę, hipokryzję, a nawet całą jego krwawą historię. Tylko czy uznawanie, że wszystko co dziś robią, zwłaszcza część inteligencji katolickiej lub organizacji pomocy społecznej, nie może być po prostu dobre i niosące pomoc, a wierzącym i z jakiegoś powodu wykluczonym - nadzieję ? Czy naprawdę zawsze brak obłudy jest lepszy niż nieszkodliwa 'bajka' ? Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie twierdzę, że brak działania na rzecz 'racjonalizacji' świata jest najlepszym wyborem - oczywiście jest jednym z najgorszych jeżeli dla kogoś ważne są wartości jak: wolność, sprawiedliwość, rozwój... Najgorszym jednak jest, moim zdaniem, 'nawracanie' na ateizm (wszak każdy z nas rodzi się ateistą) przy użyciu AGRESJI, WYSZYDZANIA I WYWYŻSZANIA SIĘ. To samo dotyczy fanatycznego antyklerykalizmu - często uogólniającego najgorsze patologie na całość wspólnoty - prowadzącego do uśmiechu na twarzy kiedy ktoś wziął butelki z benzyną, kamienie i poszedł niszczyć kościoły... Nadal będę się śmiał ze 'świętych zębów' ale w niektórych kwestiach warto zachować umiar aby nie nakręcać jakiejś chorej wojny światopoglądowej - choćby dlatego, że może to przynosić odwrotne od zamierzonych efekty. Polecam obejrzeć: www.ted.co(*)ryn_schulz_on_being_wrong.html(to ten materiał zainspirował mnie po trosze do napisania tego wątku) i zastanowić się czy sami nie ocieramy się w niektórych sprawach o fanatyczne postawy  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#16 1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Bezsilność ateistów często prowadzi do frustracji i napięcia, które można rozładować na różne sposoby.> Rozumiem to. Nie popieram tego.> Wobec głupoty jesteśmy bezsilni |
Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Także prawdopodobnie lansujesz tutaj propagandę Rydzyka, pod płaszczykiem walki z "fanatycznym antyklerykalizmem". Muszę przyznać, że z powodzeniem, wielu się już nabrało...Niestety, kolejne pudło... Przeczytaj odpowiedzi Kowalskiej i Mariana i daj im po plusie  Pozdrawiam
Ruch Poparcia / SLD / Głosuj na kobiety ! |
#18 4 na 4 | kadykianus (557 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | >Najbardziej myli się ten kto twierdzi, że nigdy się nie myli i nie dostrzega żadnych popełnionych >przez siebie błędów. >Ktoś taki staje się fanatykiem.
To prawda. To cecha ludzi religijnych. Jeśli ktoś zastanawia się nad swoją wiarą i wątpi, to kiepski z niego wierzący. Właśnie tym jest wiara: niezachwiana w tym co mówi. Bez względu na wszystko. Nie opiera się niczemu i nikomu a na pewno nie rozumowi. To jest wiara. A co do tego ateizmu. Co to znaczy "nachalna propaganda"? To znaczy, że co, że nie mogę mówić tego co uważam? Mam to zachować dla siebie aby nie gorszyć prostaków? Jesteś jednym z tych, którzy na przykład o paradach gejowskich mówią, że to nachalna propaganda swojej seksualności. Tak? To jak Ty żyjesz? Na księżycu? Żyjesz wśród ludzi. Ludzie wychodzą na ulicę i wykrzykują swoje poglądy, to, co myślą. A Ty byś chciał tak, żeby niby popieram (ateistów, gejów, innych) ale niech oni tak się nie pokazują za bardzo??
To musisz wrócić na księżyc i tam, z dala od ludzi w samotni cieszyć się jednością poglądów i tym, że w najdalszej nawet okolicy nie ma nikogo, kto wypowie zdanie przeciwne.
A poza tym, to przecież ludzie religijni mają z czego się tłumaczyć, a nie ateiści. To nie ja robię z siebie wariata kiedy w XXI wieku gadam do obrazu.
Mówisz o nadziei? O wykluczonych? Kościoły, zorganizowane religie a katolicki na pierwszym miejscu są zaprzeczeniem idei wsparcia dla biedoty. Nie wiem czy wiesz, ale osoba na wózku inwalidzkim nie może zostać księdzem albo zakonnikiem. Kościół nie potrzebuje niepełnosprawnych w swych szeregach. Już samo to mówi o jego stosunku do ułomności ludzkich. I bardzo się dziwię temu co napisałeś, że jesteś zdeklarowanym ateistą ale raczej nie jesteś zdeklarowanym antyklerykałem. To znaczy, że co? Masz do nich jakąś słabość? U mnie to jest odwrotnie.
O ile człowiek może wątpić i się zastanawiać nad istnieniem boga, bo to koncepcja niesamowita, to nad głupotą księży chyba nie trzeba. 80% z nich to emocjonalne świry, ludzie skandalicznie niewykształceni, zakłamani i obrażeni na świat.
Ksiądz Jacek Prusak w Tygodniku Powszechnym (32/2004) cytował pracę Szwedów Conrada W. Barrisa i Anny A. Terruwe na temat księży amerykańskich. Autorzy wskazywali, że 20-25% księży miało poważne zaburzenia psychiczne, a 60-70% cierpi z powodu niedojrzałości emocjonalnej. Tylko 10-15% księży uznano za osoby dojrzałe psychicznie.
Inne badania zrobił włoski jezuita i psychiatra Luigii M. Rullia. Badając kandydatów do kapłaństwa w Europie Zachodniej i w USA pokazał, że 60-80% wstępujących do seminariów już w momencie wstąpienia wykazuje duży stopień "niespójności psychicznej" bez form patologii. 10-20% jest zdrowa a pozostałe 10-20% seminarzystów ma zaburzenia psychiczne natury patologicznej.
O ile księża na Zachodzie mają problemy, to polscy księża są dla tamtych zaściankiem. I tacy ciemni ludzie w sutannach są, niestety ciągle na polskiej prowincji, dla wielu prostaków jedynym źródłem wiedzy o świecie. Więc jak w tym kraju ma być dobrze, skoro ambona jest krynicą głupoty? Mamy, ateiści, głaskać ich po głowie?
Żeby było śmieszniej, wczoraj widziałem w TV TRWAM amerykański film kreacjonistyczny, w którym pan mówił o tym, że bez pomocy boga motyl nie mógł by latać, tylko pełzał by jak gąsienica, którą był przed chwilą. Kreacjonizm to pogląd wojujących kościołów chrześcijańskich w USA ale nie katolickiego! A u Rydzyka jak najbardziej. On dawno odszedł z Kościoła i założył własną sektę. Sekciarstwo wewnątrz Kościoła katolickiego to problem.
Ksiądz Stanisław Obirek twierdzi, że właśnie ateiści - paradoksalnie - są nadzieją na oczyszczenie Kościoła z głupoty. Ateista zmusi Cię do wyrzeczenia się absurdów, które narosły w Twojej wierze aż do momentu, w którym dalej się nie cofniesz - to będzie rdzeń wiary, czyli to, o co chodzi. Ateiści "opłukują pisma" - powiedział. Widzisz, ateistom wierzący do niczego są nie potrzebni, ale wierzącym ateiści - bardzo. Żeby ich wiara nie przeobraziła się w gusła.
|
#19 1 na 1 | asmodai (2845 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | Bycie katolikiem/ chrześcijaninem to też cholernie, trudna sprawa bo Pan Bóg nakazał przestrzegać, całego prawa zapisanego w Starym i Nowym Testamencie. A nie tylko wybranych fragmentów, czytanych na niedzielnych mszach. Należy egzekwować całe prawo, a więc wtedy gdy mówi nie zabijaj i gdy mówi o kamienowaniu nie posłusznych nastolatków. umiłowanie wyszydzania (często obrażania, wyzywania od durniów, głąbów różnych ludzi związanych z KK), "powtarzanie oczywistych nieprawd odnośnie KK, już chyba po prostu wierząc w nie (jest winien zagładzie Żydów, II wojnie, AIDS w Afryce, niewolnictwu, nierówności kobiet i mężczyzn, itd...)"I znowu to samo biedny wiecznie nie winny kościół, atakowany przez wstrętnych ateistów. Właściwie to jest jeden i ten sam pseudo argument powtarzany, przez wierzących a brzmi on: to nie prawda! I gęby zamknięte. Kiedy Racjonaliści powołują się na naukę, badania itp. Środowiska związane z kościołem, odwołują się do autorytetów. To jest bardzo, ale to bardzo wygodne w czasie dyskusji. "pomijanie wszelkich dobrych rzeczy które robi KK," Owszem kościół robi dużo dobrego, ale robił by więcej gdyby, zamknął buzie i nie wtrącał się w nie swoje sprawy. "{brak odpowiedzi w przypadku wykazania że ateizm nie musi być 100% pewny (1% Dawkinsa, teoria złożoności)", I to jest piękne że nie musi być 100% pewny |
#20 2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym |
> chciałem zastanowić się natomiast nad fanatyzmem ateistyczno-antyklerykalnym:> Oczywiście nie zawsze zachodzi równoważność ateizm <=> antyklerykalizm ale jest to chybaAntyklerykalizm to nie światopogląd, to postawa wobec naruszeń prawa i norm społecznych przez duchowieństwo. Można być wierzącym i jednocześnie antyklerykałem, nie ma tu żadnej sprzeczności. > Można nienawidzić Kościoła za obłudę, hipokryzję, a nawet całą jego krwawą historię. Tylko czy> uznawanie, że wszystko co dziś robią, zwłaszcza część inteligencji katolickiej lub organizacji> pomocy społecznej, nie może być po prostu dobre i niosące pomoc, a wierzącym i z jakiegoś powodu> wykluczonym - nadzieję ?No jest dobre, ale jekiez to odkrycie i jakaż zasługa i gloria skoro mają to wpsisane jako podsatwę swojej dziąłanosci ? To tak jakbyś chciał dziekowac lekarzowi że cie leczy. No taki ma zawód, taki cel. > (wszak każdy z nas rodzi się ateistą)Hola hola ! Wdrukowany światopogląd ?  Zdroooowo przesadziłeś. Fanatyzm niejedno ma imie, nie ma sensu go konkretnie z czymkolwiek łączyć. |
#21 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Bycie katolikiem/ chrześcijaninem to też cholernie, trudna sprawa...zgadzam się > umiłowanie wyszydzania (często obrażania, wyzywania od durniów, głąbów różnych ludzi związanych z KK),> "powtarzanie oczywistych nieprawd odnośnie KK, już chyba po prostu wierząc w nie (jest winien zagładzie Żydów, II wojnie, AIDS w Afryce, niewolnictwu, nierówności kobiet i mężczyzn, itd...)"> I znowu to samo biedny wiecznie nie winny kościół, atakowany przez wstrętnych ateistów.Nic takiego nie pisałem > Właściwie to jest jeden i ten sam pseudo argument powtarzany, przez wierzących a brzmi on: to nie prawda! I gęby zamknięte.> Kiedy Racjonaliści powołują się na naukę, badania itp. Środowiska związane z kościołem, odwołują się do autorytetów. To jest bardzo, ale to bardzo wygodne w czasie dyskusji.Nie jest to takie proste. RAcjonaliści odwołują się do rozumu, badań, autorytetów naukowych. Antyklerykały, głównie w dyskusji o KK niestety bardzo często już nie. Budują sobie teorie oparte na pseudoargumentach, plotakch lub przypuszczeniach, założeniach, od których do dowodu jest bardzo daleko. Weź chociażby np pogląd o tym, że KK jest winny AIDS w Afryce (wersja hard) lub jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce (wersja soft) bo nawołuje do neistosowania prezerwatyw. Każdy racjonalnie myślący człowiek, wie że to jest bzdura. A prawie wszyscy tzw "ideologiczni racjonaliści" powtarzają to w kółko, jako jedna z podstawowych win KK. Za nim nastawiacie minusów zastanówcie się nad tym: Ilu jest katolików w Afryce, a ilu mieszkańców innych religii? Do ilu z nich dociera tzw Słowo Boże? Ilu z nich słucha się tego, co mówi im ksiądz na misji? Ilu z nich usłucha aby nie cudzołożyć, a ilu usłucha aby nie używać prezerwatywy? JEśli się słuchają i są wierni - HIV się nie rozprzestrzenia (ewentualnie wyłącznie w rodzinie, co i tak jest wysoce prawdopodobne uwzględniając jakość życia), jeśli się nie słuchają to się rozprzestrzenia, ale wtedy to nie wina Kościoła, bo ten namawia do wierności! Tak czy nie? A co robią rządy tych krajów aby zapobiegać AIDS, co robi ONZ? Czy Kościół ma tam takie wpływy aby poprzez zakaz uzywania prezerwatyw wpływać istotnie na ilość zarażeń HIV? Wystarczyłoby aby gumki rozdawać za darmo w Afryce, nakłonić ludzi do stosowania i już! Problem zostanie znacznie ograniczony! Kościół temu przeszkadza? A ONZ, co? można wskazać sporo tego typu oskarżeń KK, które racjonalnie myśląc nie trzymają się kupy. Oczywiście KK ma wiele win, ale sporo jego grzechów opisywanych w sieci to naciągana antyklerykalna propaganda. > Owszem kościół robi dużo dobrego, ale robił by więcej gdyby, zamknął buzie i nie wtrącał się w nie swoje sprawy.> "{brak odpowiedzi w przypadku wykazania że ateizm nie musi być 100% pewny (1% Dawkinsa, teoria złożoności)",> I to jest piękne że nie musi być 100% pewnyZgadzam się. |
| AdamGr (3037 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Weź chociażby np pogląd o tym, że KK jest winny AIDS w Afryce (wersja hard) lub jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce (wersja soft) bo nawołuje do neistosowania prezerwatyw. Każdy racjonalnie myślący człowiek, wie że to jest bzdura.Do momentu w którym wierny słucha uwaznie i stosuje zalecenia Kościoła. Bo organ ten wie lepiej co wpływa bądź nie wpływa na rozprzestrzenianie się choroby. No więc nei stosuje i choruje, a jeśli choruje to widocznie Bóg tak chciał i to jest jego "krzyż" który winein nosić z pokorą itd ect. No i istnieją cuda, więc silną wiara i gorąca modlitwa można się wyleczyć. Błędne koło. |
#23 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | >Oczywiście nie zawsze zachodzi równoważność ateizm <=> antyklerykalizm ale jest to chyba >najczęstsza, przynajmniej w Polsce, korelacja. Najczęstsza, w mojej ocenie, korelacja to antyklerykalizm i wiara (lub co najmniej praktykowanie), co widać zwłaszcza na wsiach. Wśród ateistów największymi antyklerykałami są chyba raczej "neofici" (nie znam analogicznego określenia na "odwróconych") i, obawiam się, że częściej niechęć do duchowieństwa katolickiego, niż rozsądkowe podejście do dogmatów wiary, staje się przyczyną odejścia od kościoła. Ateiści "z wychowania" nie mają powodu być antyklerykalni, dopóki ta ideologia nie zaczyna decydować o ich życiu, co właśnie dzieje się w Polsce. Nie byłam antyklerykalna, ale klerykalizację życia publicznego oraz obciążanie mnie rosnącymi kosztami utrzymania kasty kapłańskiej tego kościoła uważam za skandal. >Można uznawać ateizm za jedynie słuszny, naukowy światopogląd A kto go uznaje za naukowy? To tylko i wyłącznie odrzucenie idei Boga bądź też nieświadomość istnienia takowej idei (o ile nie została już wdrukowana w procesie socjalizacji).
ale czy namolne propagowanie go, >wyszydzanie inaczej myślących - choćby byli bezrefleksyjnie zindoktrynowani, wywyższanie się z tego >powodu: do czego to prowadzi ? Do tego samego, co działanie w drugą stronę
>To samo dotyczy fanatycznego antyklerykalizmu - często uogólniającego najgorsze patologie na całość >wspólnoty - To, że agresja rodzi agresję nie jest niczym nowym. Radykalizacja postaw po jednej stronie z reguły powoduje radykalizację kontrpoglądów. Jednak oglądając własne podwórko, stwierdzam, że to ja i moje poglądy zostały zaatakowane (a i tak z butelką benzyny się nigdzie nie wybiorę - zwłaszcza, że ten kościół został wybudowany i/lub jest utrzymywany z moich podatków)
|
#24 8 na 8 | zachaj (5239 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Niestety, kolejne pudło... Przeczytaj odpowiedzi Kowalskiej i Mariana i daj im po plusie PozdrawiamJuż dawno dałem. Nie zmienia to faktu - ateistyczny fanatyzm to rzadkość. Ludzie którzy zachowują się agresywnie, robią to nie z powodu głębokich światopoglądowych przemyśleń ale raczej dlatego, że są ogólnie agresywni i prymitywni. Co innego wierzący, których właśnie głęboka i ślepa wiara w dogmaty prowadzi do nieprawidłowych zachowań. Ateiści - racjonaliści nie maja żadnej świętej księgi w którą mogliby bezgranicznie wierzyć. Dlatego każde słowo można podważyć i wszystko podlega dyskusji. To jest taki wentyl bezpieczeństwa, który uniemożliwia pojawienie się fanatyzmu. Tak naprawdę gdy racjonaliście przedstawimy wystarczającą ilość rzetelnych dowodów, jesteśmy w stanie zmienić jego poglądy. Dokładnie odwrotnie jest z fanatykami. Kiedyś jeden z kreacjonistów powiedział: "...nawet gdy wszystkie dowody we wszechświecie będą świadczyły o tym, że Bóg nie istnieje, to i tak będę w Niego wierzył, bo tak napisane jest w mojej Świętej Księdze" Uwierz mi, ateistyczny, antyklerykalny fanatyzm to problem bardziej niż marginalny, wynikający raczej z ogólnego chamstwa ludzi i braku poszanowania czegokolwiek, niż jakiś "złych nurtów" w środowisku niewierzących. |
#25 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Weź chociażby np pogląd o tym, że KK jest winny AIDS w Afryce (wersja hard) lub jest winny rozprzestrzenianiu się AIDS w Afryce (wersja soft) bo nawołuje do neistosowania prezerwatyw. Każdy racjonalnie myślący człowiek, wie że to jest bzdura. A prawie wszyscy tzw "ideologiczni racjonaliści" powtarzają to w kółko, jako jedna z podstawowych win KK.Jestem jak najdalsza twierdzenia, że KK jest winny epidemii AIDS w Afryce, tudzież koncepcji jakoby był główną przyczyną jej rozpowszechniania się. Bardzo to karkołomne tezy. Jednocześnie sytuację, w której duża, międzynarodowa instytucja o dość znacznych (jednak) wpływach (co więcej - instytucja uzurpująca sobie prawo do bycia pewnym autorytetem) kategorycznie odradza jedyny poza abstynencją seksualną skuteczny środek zapobiegawczy, uważam za wysoce szkodliwą. Takie sformułowanie cię satysfakcjonuje? > A ONZ, co?A co ma pożyteczność czy efektywność ONZ (lub ich brak) do pożyteczności bądź szkodliwości KK? To są odrębne byty i nie widzę powodu, by rozpatrywać je w połączeniu. |
#26 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > A do tego:> stałe podkreślanie win Kościoła,..to jest potrzebne, bo jaką inną krytykę może usłyszeć ta instytucja? Wiemy dobrze, co było, kiedy nie można było mówić o winach Kościoła. > powtarzanie oczywistych nieprawd odnośnie KK, już chyba po prostu wierząc w nie (jest winien zagładzie Żydów, II wojnie, AIDS w Afryce, niewolnictwu, nierówności kobiet i mężczyzn, itd...)Oczywiście, że Kościół nie ponosi całej odpowiedzialności za zagładę Żydów. Ale jest współodpowiedzialny, to nie ulega żadnej wątpliwości a i szmuglowanie przez Watykan zbrodniarzy do Ameryki Łacińskiej stanowi "świadectwo moralności" Kościoła i tego, jaki był faktyczny jego stosunek do zagłady. Kościół natomiast ponosi pełną, powtarzam, pełną odpowiedzialność moralną za niewolnictwo w koloniach krajów katolickich, był bowiem instytucją, mającą teoretycznie na celu bronić najwyższych wartości, a on sankcjonował niewolnictwo jako wynikające z "praw naturalnych", które jednych ludzi postawiły ponad innymi. To samo tyczy się kościołów protestanckich. |
#27 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | >Można uznawać ateizm za jedynie słuszny, naukowy światopogląd ale czy namolne propagowanie go,...
Problem ten bez jasnej koncepcji ontogenezy pozostanie tylko poletkiem dla intelektualnych i niewiążących harców tak ze strony ateistów jak i religijnie zindoktrynowanych ludzi. O tym, że wcześniejsze stadia rozwoju człowieka mają wpływ na jego późniejsze zachowanie wiemy od dawna. Nie daleko pada jabłko od jabłoni, Czym skorupka za młodu przesiąka..., Czego się Jaś nie nauczył,...itp. Potwierdzają to również obserwacje biologów: jeśli po urodzeniu zabrać jagnię matce tylko na kilka godzin, nigdy nie rozwinie ono w sobie normalnych interakcji z innymi osobnikami. Nie będzie się z nimi bawił, będzie do końca samotne i odłączone od stada. Jego układ nerwowy pozbawiony został w odpowiednim momencie odpowiednich bodźców (dotykowych, chemicznych, optycznych) i jako taki raz na zawsze określać będzie jego dalsze funkcjonowanie. Inne zwierzęta (człowiek również) reaguje na tego typu deprywacje. Taka jest po prostu determinacja w ramach systemu nerwowego. Pewne bodźce lub ich brak we wcześniejszych jego fazach rozwoju determinują jego późniejsze stany. Jeśli wspomniana skorupka przesiąknie za młodu pewnymi treściami (np. religijnymi), nic dziwnego, że stanowią one stały element reakcji na wszystkie pozostałe bodźce. Pedagogiczno-społecznym wariantem porzekadła o skorupce jest powiedzenie Modrzewskiego , że Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Jeśli ów chów jest religijny, to nie dziwmy się, że wiek dojrzały i starość (a ta zwłaszcza) są religijne. Zdawał sobie z tego sprawę Jezus, kładąc nacisk na ewangelizację dzieci. W tym duchu działa kościół katolicki i trzeba przyznać, że to niezwykle skuteczna metoda produkowania wiernych, metoda mająca swe oparcie w naukowych badaniach nad ontogenezą (socjalizacją) człowieka. Trzeba zdawać sobie sprawę, że wychowanie jest procesem sięgającym w głąb układu nerwowego, przesądzającym o jego dalszym funkcjonowaniu. Kościół nie walczy o dusze: kościół walczy o mózgi. Poglądy nie są tylko sprawą pojęć i logiki, ale struktury układu nerwowego. Nie ma sensu ludziom zabierać religię dzieciństwa. Jeśli coś można zrobić, to chronić dzieci przed indoktrynacją. A to jest zadaniem oświaty.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
| Kasza (396 punktów) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | |
#29 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > Nikt przy zdrowym osądzie nie będzie mówił, że wszyscy księża gwałcą dzieci lub, że wszyscy niewierzący jedzą macę z ludzka krwiąCzyżby moje nauki nie poszły w las i przyniosły owoce?
Wszystko ma swój początek i koniec. |
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: O byciu w błędzie i fanatyzmie ateo-antyklerykalnym | > >Bo na siłę to można słoik odkręcać.> Ale nie trzeba Znam pewien sposób dzięki, któremu każdy słoik otwieram bez użycia wielkiej siły. To go zdradź. Może pod gorącą wodę go dać? Albo, ktoś mi mówił, że o parapet jakoś otwierać. Wieczko nożem podważyć? Co robić?
Wszystko ma swój początek i koniec. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|