 |
Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2011 15:55 | Andrzej Bogusławski (52453 punktów) | Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków?
16 na 16 | Bogusław Śliwerski - profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie powiedział: Każdy kolejny rocznik studentów jest gorszy. Niewiele czytają, nie rozumieją tego co przeczytali, i fatalnie piszą. Najchętniej prace semestralne przysyłaliby SMS.
Rośnie nam poziom formalnego wykształcenia, ale jak ono ma się do poziomu? Rozmawiając na naszym forum dostrzegam, że cześć młodych uczestników nie potrafi ani wyartykułować tego co ma do przekazania, ani zrozumieć tekstów innych uczestników, a także jest dramatycznie nieoczytana. Nie wiem, jak procentowo dużej grupy to zjawisko dotyczy, ale choć może niesłusznie, to budzi to mój niepokój.
Czy z tym przesadzam? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 Dalej..#1 2 na 2 ebrius (225 punktów) (zablokowany) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > Bogusław Śliwerski - profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej oraz Akademii >Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie powiedział: Każdy kolejny >rocznik studentów jest gorszy. Niewiele czytają, nie rozumieją tego co przeczytali, i fatalnie >piszą. Najchętniej prace semestralne przysyłaliby SMS.
To nie jest pierwszy tego typu głos jaki ostatnio słyszałem. Nawet jeśli młodzież owa kończy dobre studia z dobrymi wynikami to i tak nie jest dobrze bo to w jaki sposób zostaną wykorzystane osiągnięcia naukowe zależy od serc i umysłów uczonych. A jeśli serca i umysły naszych młodych podnieca głównie mamona... to co? |
#2 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | >Każdy kolejny rocznik studentów jest gorszy.
Nie wierzę w ogłupienie wszystkich. Zmienia się powoli ale nieubłaganie algorytm władzy: nieliczni mądrzy (nie będą to absolwenci teologii) będą zarządzać ciemną i zadowoloną z siebie masą konsumentów. Tradycyjne ideologie będą w obiegu, ale będą pozbawione znaczenia praktycznego. Już w tej chwili strajk informatyków (czemu się jeszcze nie zrzeszyli?) wyłożyłby państwo w jeden dzień.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#3 14 na 14 | Ag-nes (2295 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > ...profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej...Bawią mnie takie tytuły  > Rośnie nam poziom formalnego wykształcenia, ale jak ono ma się do poziomu?Rośnie, nie ważne co i jak, ale rośnie. Trzeba się cieszyć.  > Rozmawiając na naszym forum dostrzegam, że cześć młodych uczestników nie potrafi ani wyartykułować tego co ma do przekazania, ani zrozumieć tekstów innych uczestników, a także jest dramatycznie nieoczytana.Młodzi nie potrafią? Czyżby pokolenie "moherowych beretów" było bardziej "kumate"? > Czy z tym przesadzam?Może i nie, ale czemu całą winą za niski poziom wiedzy, wykształcenia czy też czytelnictwa, obarcza się młodzież? Winę należy przypisać polityce, nieudolnemu systemowi edukacji, oraz warunkom społecznym, które nie dają pełni możliwości zdobywania wykształcenia. |
#4 12 na 12 | Koraszewski (82900 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Tak, to straszny dramat. Jakość studentów pogarsza się od zawsze, ale od 1945 roku dramatycznie. W efekcie z roku na rok pogarsza się jakość kadry nauczycieli akademickich, których kolejne roczniki są zdecydowanie gorsze od kolejnych roczników studentów. Narzekanie coraz gorszych nauczycieli akademickich na coraz gorszych studentów może być kiepskim wykrętem nauczycieli akademickich pobierających coraz wyższe wynagrodzenie za coraz gorszą pracę. |
#5 8 na 8 | Selanos (12869 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Witam
Myślę, że to nie do końca prawda. Rzeczywiści, poziom intelektualny studentów się obniża ale nie dlatego, że obniża się poziom całego narodu. Po prostu teraz na studia dostaje się każdy, niekoniecznie mający do tego predyspozycje. Z jakiegoś powodu, są miliony osób które nadal myślą, że jak mają ukończone studia i magiczne mgr przed nazwiskiem, to pracodawcy będą się o nich bić. Nie zastanawiają się na co idą i jakie będą mieli po ukończeniu nauki perspektywy. Zamiast myśleć, oblegają kierunki po których najtrudniej znaleźć pracę, takie jak pedagogika albo marketing i zarządzanie. Potem nie dość że sami nie mają pracy, to jeszcze robią konkurencje tym, którzy wybrali te kierunki ponieważ ich to pasjonuje, a nie dlatego, że chcieli mieć jakiekolwiek studia. Zamiast garstki zdolnych ludzi którym chce się uczyć, mamy tysiące jeśli nie miliony takich, którzy mają jakieś dziwne wyobrażenia co do studiów i rynku pracy.
Pozdrawiam
|
#6 6 na 6 | Matix (5786 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Sytuacja się zmienia. Licealiści już się nasłuchali o tym jakie to zarządzanie, administracja czy jakaś tam ekonomia są niepotrzebne i kiszkowate i teraz chcą się rzucić na kierunki techniczne niestety. Niestety, dlatego że to grozi dużą liczbą nienadających się do swojej pracy inżynierów, ale tutaj i tak nie rozumieją, że studia powinny być trochę bardziej elitarne, tutaj cieszą się że byle łajza idzie na studia, bo to teoretycznie i potencjalnie oznacza mniejszą podatność na kościelne bzdury... niestety racjonaliści na forum chyba tego nie pojmą nigdy, że studia nie mają dzisiaj nic wspólnego z rozwijaniem światopoglądu, a szczególnie religijnego... |
#7 8 na 8 | Grzegorz (5685 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > Bogusław Śliwerski - profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie powiedział: Każdy kolejny rocznik studentów jest gorszy. Niewiele czytają, nie rozumieją tego co przeczytali, i fatalnie piszą. Najchętniej prace semestralne przysyłaliby SMS. Niestety ma rację. Parę niezbyt udanych reform (gimnazja, likwidacja szkół zawodowych) plus wysokie bezrobocie i finansowanie uczelni proporcjonalnie do ilości studentów wydają właśnie takie rezultaty. |
#8 12 na 12 | lilith6 (179 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Temat dla mnie aktualny. Właśnie dostałam się na wszystkie kierunki studiów jakie chciałam  Zdziwiło mnie to, bo aż tak świetnych wyników nie miałam. Licealiści mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logicznym myśleniem. Współczesna matura jest dużo prostsza od tzw. starej, ale i tak mnóstwo osób nie daje sobie z nią rady. Ale nie dziwmy się aż tak bardzo samym maturzystom. Ponad połowa polaków jest wtórnymi analfabetami przeglad-t(*)ykul/kraj-wtornych-analfabetowLudzie w Polsce nie czytają książek, a jak wiadomo literatura pozwala spojrzeć szerzej na wiele spraw. Przeglądając wypowiedzi na tym portalu widzę, że głównie za sprawą książek forumowicze stali się ateistami czy agnostykami. Jeśli ludzie nie czytają lub po prostu nie rozumieją tego co przeczytali np. teorii ewolucji to nie zaczną wątpić w Boga i nie będą dostrzegać zakłamania kościoła. Żyję w kraju wtórnych analfabetów, którzy nie rozumieją świata który ich otacza, niezdolnych do jakichkolwiek głębszych refleksji prócz takich jak: co zrobić na obiad czy jak poderwać jakąś laskę. |
#9 3 na 3 | romanis (573 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > > Żyję w kraju wtórnych analfabetów, którzy nie rozumieją świata który ich otacza, niezdolnych do jakichkolwiek głębszych refleksji prócz takich jak: co zrobić na obiad czy jak poderwać jakąś laskę<<myślę, że taka wypowiedź to trochę jak kij w mrowisko!!! zgadzam się, że bardzo istotna część mieszkańców mojego kraju jest wtórnymi analfabetami - pomijam tu całe grupy typu -"mohery"w każdym wieku, "zagonione za kasą nowobogackie buraki" duże grupy bezrobotnych; słuszna uwaga na temat czytania - istnieje duża grupa patrzących jedynie na "obrazkowe ogłupiacze" ponieważ przeczytanie kolumny artykułu staje się pracą nie do przebrnięcia; I OCZYWIŚCIE ISTOTNY ELEMENT --- NISZCZENIE POLSKIEGO SZKOLNICTWA!!! czy ćwierć wieku temu możliwe było aby matury nie zdała 1/4 absolwentów??? (A TO BYŁO JEDYNIE 30% wymaganego materiału!!!) oczywiście lepiej dzieciakom wciskać ciemnotę "jakiegoś tam ducha od ucha do ucha!!" i to że jest ich trzech a jakoby jeden (faktycznie Doda miała racje- że gadało o tym jakieś gremium pasterskie naćpane ziołami!- bo sami byli analfabetami i nie pisali tego) a wniosek z tego prosty jak "oczywista-oczywistość" - ciemnotą zawsze łatwiej rządzić dając im jedynie michę i wyro; pozdrawiam myślących |
#10 4 na 4 | Głąbiński (3538 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > ... czemu całą winą za niski poziom wiedzy, wykształcenia czy też czytelnictwa, obarcza się młodzież?Mamy tu przykład omawianego w tym wątku niezrozumienia przeczytanego tekstu: przecież nie było w nim stwierdzenia winy, a jedynie opis faktu. Natomiast uwaga Ag-nes o identycznym problemie dotyczącym starszego pokolenia jest słuszna.
Stach M. G. |
#11 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Podstawowa przyczyna problemów, jak w wielu innych dziedzinach, to pieniądze. Nauczanie w kilkudziesięcioosobowych klasach, a potem grupach, jakie jest każdy wie. Poprawę może przynieść tylko koniec fikcji darmowej edukacji, przede wszystkim wyższej. Dawniej warunki były podobne, ale miejsc mniej, sito drobniejsze i siłą rzeczy dostawali się ci lepsi (pomijając pociotków wykładowców i pracowników uczelni), stąd dzisiaj wrażenie ogólnego obniżenia poziomu.
Jest wiele krajów, gdzie dobrze sprawdzają się kredyty studenckie, które absolwent spłaca po znalezieniu pracy i przekroczeniu określonego poziomu dochodów. Ale jak jest w Polsce wiadomo: gdy pada hasło, że może by tak płacić za szkołę, lament sięga niebios. Zdolnych młodych ludzie jest u nas mnóstwo, ale jak szkoła ma tyle kasy ile ma, to w niektórych dziedzinach mają marne pole do popisu.
|
#12 6 na 6 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | Czy żyjemy w świecie w którym, że się tak brzydko wyrażę, można drogo sprzedać ideę - czy idea jest nadal atrakcyjnym towarem na rynku ? Pytanie takie jest dość przewrotne, ale jak sądzę ma ono rację bytu. Oczywiście idea już nie jest tak atrakcyjna jak dawniej bowiem dzisiaj poczucie spełnienia coraz częściej osiągamy poprzez konsumpcję (bardzo precyzyjnie te zjawisko przedstawiała tzw. szkoła frankfurcka choć inna rzecz, że już zdecydowanie mniej pisali o alternatywach). Masowe nagromadzenie towarów oraz usług przyniosło nam niespotykane nigdy dotąd korzyści, ale i stało się to przyczyną nowych zagrożeń oraz pokus. W wielkim skrócie można powiedzieć, że kiedyś na rynku obok siebie wystawiono na sprzedaż ideę oraz MTV - ludzie zachodu wybrali to drugie. Podobnie jest ze współczesną szkołą, która coraz częściej chce czerpać korzyści z tego rynku dając w zamian coraz mniej. Oczywiście szkolnictwo zachodnie wygląda tutaj mimo wszystko lepiej od polskiego. Mnie zatem w ogóle nie dziwi, że na takich kierunkach jak historia, filologia, pedagogika, sztuka, politologia, pedagogika, filozofia coraz więcej można spotkać zupełnie przypadkowych ludzi, którym ktoś powiedział, że dyplom magistra jest drogą ku lepszej przyszłości. Nieważne kto co umie i czy w ogóle jest to cokolwiek warte bowiem ważny jest prestiż samego tytułu. Nietzsche pisał, że "Bóg umarł" - moim zdaniem się pomylił. Zawsze prawdziwe wydawały mi się słowa Konfucjusza, że do rządzenia narodem potrzebne są trzy rzeczy: żywność, broń oraz zaufanie ludu; w ewentualnych przypadkach można się obyć bez dwóch pierwszych, ale nigdy bez trzeciej. Pytanie właściwe zatem brzmi jak dzisiaj można zdobyć zaufanie ludu ? I coś mi intuicja podpowiada, że najszybciej to co przyciąga lud znajdziemy na rynku. Jak na rynku radzi sobie polska szkoła ? Polska szkoła cały czas operuje na mechanizmie żywcem wzięty z muzealnej wystawy. Świat gospodarki rynkowej jak i rzeczywistość, która przyszła po drugiej połowie XX wieku oczekuje od sektora edukacji już innego działania, ale polska kadra nauczycielska bardzo nie lubi czegoś zmieniać w swoich wieloletnich nawykach. Ten kto twierdzi, że w Polsce zaszła zmiana ustrojowa nie może mówić tego samego o publicznym sektorze edukacji - tutaj nie zmienia się absolutnie nic. Nie będę pisać o tym, że nauczyciele nie chcą uczyć się nowej metodyki czy inaczej patrzeć na instytucję szkoły państwowej i bronią się jak tylko mogą przed zmianami jakie zaszły w polskiej gospodarce na początku lat 90-ątych bo to rzecz oczywista. Młodzi ludzie trafiający w wir tego polskiego skansenu najczęściej robią to na zasadzie paktu z diabłem - ty młodzieniaszku przyjmiesz nasz schemat myślenia (ergo tylko wówczas zyskasz status "doświadczonego" nauczyciela), a my cię przyjmiemy do naszego grona. Szkoła dzisiaj musi być bardziej pragmatyczna aniżeli kiedykolwiek przedtem. Rynek usług jest bardzo szeroki i cierpi na brak odpowiednio wykwalifikowanych kadr. Odnoszę wrażenie, że coś poszło do przodu, ale jakaś część naszej polskiej rzeczywistości za tym postępem nie nadąża. Nic dziwnego zatem, że coraz częściej słychać o kiepskich wynikach matur mimo zaniżonych wymogów nauczania czy masowym bezrobociu absolwentów wyższych szkół państwowych, którzy po pięciu latach studiów zaczynają zdawać sobie sprawę, że przez te pięć lat nie zrobili nic, aby mieć większe szanse w gospodarce rynkowej. To jest zjawisko jakie się w Polsce nasila już od jakiegoś czasu. Jakieś sześć lat temu artykuł napisał o tym Marek Oramus. Artykuł jak się okazuje jest cały czas aktualny i nadal niedokończony, niestety, bowiem co jakiś czas można by dopisać jeszcze kilka nowych symptomów masowej głupawki. lists.ceti.pl/pipermail/wiec/20050329/002486.html |
#13 7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > Czy z tym przesadzam?Nie mnie oceniać. Z drugiej strony mogę sobie pozwolić na wypowiedź odrobinę konfesyjną. Przechodziłem przez wszystkie etapy edukacji zreformowanej. Miałem 6 klas podstawówki i pisałem nową maturę. System edukacji zadziwiał mnie na każdym kroku. Nie potrafiłem zrozumieć czemu w jednym gimnazjum nauczyciele mogą dawać celujące, a w drugim nie, co wpływało na wyniki rekrutacji do liceów. Do dziś nie potrafię zrozumieć czemu są licea lepsze i gorsze. Nie łapię czemu maturę z fizyki i matematyki zda każdy, kto potrafi odróżnić arkusz maturalny od dołączonej karty wzorów. Jednakże wydaje mi się że zasadniczym problemem tego wszystkiego jest podejście uczących i uczonych. Liczy się osiąganie celów, a nie sposób ich osiągania. Nauczyciele sami chwalili się jak ściągali w szkołach średnich i wyższych. Nawet na wyższej uczelni nie wyciągają za ściąganie konsekwencji. Kwintesencją tego wszystkiego jest kompletna zmiana priorytetów. Gimnazjum uczy do testu gimnazjalnego, żeby się dostać do liceum, które z kolei przygotowuje do zdania matury, żeby się dostać na studia itd. Żaden nauczyciel nie ma innego obowiązku niż przygotowanie do matury, to znaczy że wszystkie przedmioty, które w liceum nie są kierunkowe są całkowicie marginalizowane. Poza tym poziom kreatywności jest przerażający. Maturę może zdać każdy kto odróżnia kwadrat od koła i umie zamówić hamburgera po angielsku. Tylko czyja to wina? Tych którzy zdają, czy tych którzy pozwalają im zdać? Studiując teraz na wyższej uczelni często spotykam osoby, które wściekłe rozkładają ręce, że jedni są z lepszych liceów. I po części im się nie dziwię. Nagle okazuje się, że nikt od nich nie wymagał pochodnych itd., bo to nie jest potrzebne na maturę i w praktyce nie zostali tak dobrze przygotowani do studiów jak ci z renomowanych, czołowych liceów, gdzie kadra troszczy się o dobre przygotowanie również do studiowania! A nie tylko zdania matury... Z drugiej strony ktoś się bulwersuje, że matura była w tym roku trudna. Z tym że nie było na niej nic poza tym, co było w wymaganiach. Jak ja sobie wymyśliłem że będę zdawał filozofię na maturze to zrozumiałem, że jak sam się czegoś nie nauczę, to nikt mnie tego nie nauczy. Inna sprawa że w województwie nie miałem żadnego liceum, w którym byłby nauczyciel filozofii i musiałem sam ściągać materiały ze strony CKE i biegać po przeróżnych bibliotekach, żeby znaleźć co oni tam sobie wymyślili. Inna sprawa że gdyby każdy musiał zdać maturę z filozofii to zapewne więcej by społeczeństwo dzięki temu, niż obowiązkowej matematyce. Bo np. mój światopogląd zmienił się dzięki temu diametralnie. Wracając do meritum wydaje mi się, a chyba nawet jestem o tym przekonany, że problem leży w wymaganiach! Od nikogo nie wymaga się umiejętności artykułowania, dyskutowania, retoryki, blabla... a zamiast tego tłucze się im do głowy, że mają prawo do własnego zdania. Uczy się nas wszystkich najpierw prawa do posiadania własnego zdania, a dopiero później myślenia. Powinno być odwrotnie. W każdym razie dziwię się dziwiącym się, że ludzie mniej umieją, skoro mogą mniej umieć, żeby dostać się na uczelnie. To logiczne że jak obniża się wymagania to nikt nie będzie się starał na wyrost. Swoją drogą właśnie mam życiowej wagi dylemat bo nie wiem jaki brać drugi kierunek. Dostałem się na filozofię na uwr oraz automatykę i robotyką na pwr, więc może ktoś z forum przy okazji tematu o edukacji dorzuci kilka swoich przemyśleń. Mimo że chyba jestem zdecydowany 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje" |
#14 4 na 4 | Głąbiński (3538 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | >... na naszym forum ... cześć młodych uczestników nie potrafi ani wyartykułować tego co ma do przekazania, ani zrozumieć tekstów innych uczestników, a także jest dramatycznie nieoczytana. Czy z tym przesadzam? Przesada, być może, dotyczy wiązania zjawiska z młodym wiekiem, jako że nie ma na tym forum obowiązku wyjawiania ilości przeżytych lat. Przesadne jest chyba również dające się odczuć (takie odniosłem wrażenie) twoje przekonanie o tym, że wspomniany profesor ma rację, że nastąpiło pod omawianym względem pogorszenie stanu. Mój krytycyzm jest podbudowany faktem, że narzekanie na młodzież towarzyszy ludzkości niezmiennie przez całe dzieje. Podobno taki sens ma już jeden z najstarszych tekstów hieroglificznych, a w literaturze stwierdzenie Maćka z Bogdańca, że "dawniej poniektóry też był głupi" stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Faktem jest również, że mimo tego biadolenia, cywilizacyjnemu postępowi zaprzeczyć nie sposób, a to bez wzrostu możliwości intelektualnych nie byłoby możliwe.
Stach M. G. |
#15 8 na 8 | Amai (3012 punktów) | Odp: Poziom wykształcenia a poziom intelektualny Polaków? | > W efekcie z roku na rok pogarsza się jakość kadry nauczycieli akademickich, których kolejne roczniki są zdecydowanie gorsze od kolejnych roczników studentów. Narzekanie coraz gorszych nauczycieli akademickich na coraz gorszych studentów może być kiepskim wykrętem nauczycieli akademickich pobierających coraz wyższe wynagrodzenie za coraz gorszą pracę.Taka mała scenka rodzajowa: Techniczna uczelnia, egzamin. Wykładowca wchodzi do sali, dyktuje pytania, po czym rozkłada gazetę przed sobą odgradzając się od studentów. Studenci, wiedząc, czego się spodziewać, wyciągają ściągi - grube pliki kartek, ksero ze skryptów, zmniejszone tak, żeby się dało i rozpoznać litery, i w razie potrzeby szybko schować. Wszyscy, z wyjątkiem mnie i jednego kolegi piszą dokładnie to samo, co do przecinka. Oceny zostają wywieszone po jakiś trzech godzinach (prawie 90 osób i każda zapisała ze cztery strony A4, więc może pan doktor miał sztab krasnoludków do pomocy). Oceny... wszystkie możliwe, a im wyższe, tym ich mniej. Jedyna piątka "przypadkiem" wystawiona koledze, którego ojciec jest kierownikiem innej katedry, jedyne 4,5 dla jego narzeczonej. To chyba mniej więcej pokazuje realia polskiej uczelni. A nie była to prywatna szkoła czegoś-tam. Wiadomo, nie każdy wykładowca jest taki, ale tych pasjonatów, uczących i wymagających, można z przysłowiową świecą szukać. I trudno im się dziwić, skoro nikt tego nie docenia. Jeśli dodać do tego fakt, że szkoła promuje bezmyślne wkuwanie, że większość egzaminów na studiach również da się zaliczyć w ten sposób albo ściągając (co na zachodzie uznaje się za oszustwo, za które student z miejsca wyleciałby z uczelni, a u nas jest najzupełniej normalne), że zaliczenie dostaje się zależnie od "widzimisię" (miałam ćwiczenia z babką, która ciemnowłosym dziewczynom stawiała najwyżej 3,5... bo tak), że prędzej czy później dostanie je każdy bałwan, jeśli tylko wystarczająco zmęczy egzaminatora... A najgorsze, że poza nielicznymi wyjątkami wszyscy są zadowoleni. |
1 2 3 4 5 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|