Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-09-2012 13:26Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
Ocena 29 na 33
.
Nie ma ustrojów doskonałych, ale należy do nich dążyć!
Ks. Stefan Kardynał Wyszyński.



Ten ustrój jest lepszym, w którym większej części obywateli żyje się lepiej.
prof. Tadeusz Kowalik.
------------------------------

"wPolityce.pl - UCZCIWY PUNKT WIDZENIA. Najsilniejszy portal po stronie prawdy."

Niemiecka komunistka robi wystawę na temat biedy w Polsce. Można wyobrazić sobie większą bezczelność?

[...] Mam nadzieję, że wszyscy polscy politycy, bez względu na opcję polityczną, potępią zmanipulowaną i szkodliwą wystawę. Warto byśmy brali przykład z USA i zawsze bronili wspólnie imienia naszego kraju za granicą. Nawet jeżeli trzeba zrezygnować z politycznych korzyści dla własnych partii.
wpolityce.(*)azic-sobie-wieksza-bezczelnosc
Cholera mam strasznie wypaczony charakter i odczuwam bardziej dyshonor z poniższego powodu:
www.pah.org.pl/o-pah/186/ubostwo_i_glod_w_polsce
Niż z tego, że pokazała go "niemiecka komunistka".

PS. Wiem, że zaraz zostanę przez liberałów "zjedzony", ale nie zawsze dla świętego spokoju można milczeć. Myślę, że, jednak racjonalizm bardziej jest powiązany z humanizmem i "liberalizmem" jako wolnością myśli i słowa niż "neoliberalizmem", jako wolnością do bezwzględnego wykorzystywania słabszych i pazernego bogacenia się ich kosztem.
Zapewne się mylę, ale ja tu - wierząc w człowieka - chcę się mylić.

Pozdrawiam.

Andrzej Bogusławski.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9
#121
02-10-2012 20:01
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>W pełni się z Panem zgadzam.
A ja nie do końca.

>Państwo to my.
Tak, ale zbyt łatwo poddajemy się propagandzie i przeróżnym manipulacjom. Poszukujemy zbawców narodu - na ziemi i w niebiesiach - którzy załatwią za nas, to co nas należy, jest poglądem dość powszechnym.
Katolicki naród, który cholernie mało szanuje bliźniego swego, nie mówiąc już o poszanowaniu inności. Wszyscy są winni naszych nieszczęść, a my jesteśmy naród wybrany i cóż z tego, że w większości b....

>Populizm na zasadzie "złe państwo - my wspaniali" jest chory.
Wszelkie populizmy są chore, ale najbardziej chorzy są ci, który dają nabierać się na ideologiczne kity. Czemu tak trudno samemu myśleć i samodzielnie, zgodnie z własnym interesem, dokonywać wyborów? Kogo reprezentują ludzie z pierwszych stron gazet, kogo reprezentują redaktorzy-celebryci prowadzący programy telewizyjne. Pana?
Do mnie im cholernie daleko, to ludzie z innej planety intelektualnej.

>Jeśli ktoś należy do partii "my wspaniali" niech startuje w wyborach.
To wszystkie partie i wszyscy politycy. Startują, wygrywają wybory i rządzą.

>Ale nie - tacy ludzie najczęściej nie głosują i są przekonani, że polityka to zawsze bagno. No i mamy bagno, dzięki "my - wspaniałym"...
Dobra, a na kogo Pan poleca głosować. Ja już od dawna nie znajduję ani takiej partii, ani takiego polityka i głosuję na mniejsze zło w obawie przed większym.

>Kto wybrał takiego na przykład Kaczyńskiego? Czy on zrobił zamach stanu? Nie, wyborcy go wybrali. Więc aby coś zmienić, to ich trzeba zmienić.
Staram się przekonywać, ale niech Pan poczyta nasze forum skierowane do racjonalistycznej inteligencji. Jeszcze na szczęście większość stanowią tu mądrzy samodzielnie myślący ludzie, ale część wypowiedzi jak się czyta, to nie tylko ręce opadają. Zero refleksji intelektualnej i wielkie pretensje do intelektualnej równości z każdym.

Pan nie wie, kto głosował na Kaczyńskiego? Prywatnie to nie wiemy, ale socjologicznie to proste, ćwierć i półinteligenci (choć czasem z profesorskimi tytułami, czy artystycznym dorobkiem) i ogromna grupa sfrustrowanych wykluczonych ludzi, którzy się "nie załapali" (ta grupa jest groźna i nie można jej lekceważyć).

Przypomnę tu artykuł-recenzję mojego przyjaciela tu z 2006 roku. Moim zdaniem, trochę profetyczny i nadal aktualny. Gdzie my jesteśmy Panie Jacku i z czego możemy być tak dumni, aby nie podejmować krytyki otaczającej nas rzeczywistości, tylko poszukiwać zła w minionym okresie. Uważam, że robi Pan dużo pożytecznych rzeczy i trzymam za Pana kciuki, ale ciągle nas mało.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

maceox (6766 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
>trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym.[...]
Z powyższym sformułowaniem mogę się zgodzić jedynie w odniesieniu do konkretnego przykładu, jaki podał Pan cytując:
>Felieton prof. Piotra Żuka,
który przeczytałem z dużym zainteresowaniem.
Gdyby nie ten konkretny przykład wskazany w owym felietonie, to nie wiem, czy byłbym w stanie zaakceptować owo Pańskie sformułowanie. Gdy o pewnych zależnościach mówi się zbyt ogólnie, to nabieram wątpliwości, co do trafności stwierdzeń. Czyli np.:
Którzy bogaci? A dlaczego w zasadzie nie mieliby być zainteresowani likwidacją biedy? Jak wysokie podatki płacą i czy stwarzają miejsca pracy? Czy gdyby posiadali i zarabiali mniej, to byłoby to dla państwa korzystne, czy niekorzystne? Czy to bogaci już wszystko kontrolują, czy może ma coś jeszcze do powiedzenia chociażby państwo?

>Według piewców nowej ideologii, to na naszym forum też możemy sobie o wszystkim pogadać, ale "pazerność", "chciwość", "wyzysk", to tylko komusze epitety na ciężko pracujących kapitalistów, o od "ich pieniędzy to wara".
Być może jest to kwestia zmiany mentalności, czego pośrednio dotyczył również mój poprzedni wpis. Gdy ktoś urzeczywistnia się w swej pasji, wówczas jego ambicje dotyczą zupełnie czego innego, niż pieniędzy. Czy jednak ludzi stać na taką zmianę mentalności i czy w historii zdarzało się to więcej, niż wyjątkowym jednostkom?

Natomiast problem dotyczy często (przebrania) pewnej miary - istnieją przedsiębiorstwa, które raczej dbają o swych pracowników, istnieją i takie, których ich prawie wyłącznie wykorzystują. Oczywiście dla pracowników jest to różnica ogromna, a z wyzyskiem należy walczyć. Jednak wydaje mi się, że już sam kodkes pracy zawiera tu pewne istotne gwarancje, które dość zasadniczo ograniczają możliwości wyzysku. Obawiam się, że w Europie większym problemem od wyzysku w pracy jest brak pracy. A miejsca pracy tworzą przedsiębiorstwa. I to dopiero one i ich pracownicy mogą w ogóle płacić podatki.
Sądzę, że to są oczywistości, ale właśnie z tego względu należy moim zdaniem wskazać, jak konkretnie działają te zależności, które prowadzą do biedy.

>Profesor zauważa także to o czym tu wielokrotnie pisałem:
>System, który miał być wieczny i stanowić niezawodne rozwiązanie w Polsce po 1989 r., dostaje konwulsji. Nierówności społeczne są tak wielkie, że polski ,"realny kapitalizm" coraz bardziej się zacina [...].
Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście konwulsje. Jeśli coś się zacina, to pytanie, dlaczego tak się dzieje. Czy źródłem problemu są tu bogaci?
Nawet obecne, poważne kryzysy ekonomiczne w Europie i na świecie mają moim zdaniem swe dość proste wytłumaczenia (choć ich skutki i sposoby naprawy są trudne do przewidzenia). Tymi przyczynami są:
- życie ponad stan (na kredyt)
- przyzwolenie na udzielanie owego kredytu pomimo braku wystarczających gwarancji
- brak jasnych reguł (w tym: bałagan i brak konsekwencji na kolejnych szczeblach decyzyjnych)
Moim zdaniem przyczyn zarówno minionego kryzysu finansowego w USA, jak i obecnego kryzysu zadłużenia (zwłaszcza Grecji) należy poszukiwać pośród tych trzech przyczyn.
Gdy spojrzeć dokładniej, to rzeczywiście dwie pierwsze z tych przyczyn, to w zasadzie właśnie chciwość. Ta trzecia przyczyna jest związana z nałożeniem się owej chciwości na pewien idealizm polityczny, w ramach którego zakreślone cele są tak bardzo pożądane, że zapomina się o sposobach ich realizacji i właściwych gwarancjach.
Czy to jednak oznacza, że "system" jest zły, czy może wystarczyłoby, żeby ludzie byli bardziej odpowiedzialni?

>Dlatego uważam, że obowiązkiem ludzi inteligentnych jest refleksja nad światem. Zastanawianie się na koncepcjami, które przegrały lub nie sprawdziły się do końca i nad nowymi wizjami społecznej organizacji poszczególnych państw i świata.
Zgadzam się. Zastanawiam się jednak, czy obecny "system" na pewno już przegrał. Co jest w nim przegrane, a co wygrane?
Jeśli chodzi o demokrację, to sądzę, że lepszego systemu nie wymyślono i mam wrażenie, że przy danej ludzkiej mentalności w ogóle nie da się lepszego systemu wymyślić. Można ewentualnie dopracowywać szczegóły.
Jeśli chodzi o kwestię stosunku sfery prywatnej do społecznej - a w ekonomicznym wymiarze będzie to stosunek własności prywatnej do skarbu państwa - tu również widzę tylko możliwość jedynie poprawek aktualnego systemu. Ostatecznie chodzi o wysokość podatków i zakres interwencjonizmu państwowego, ale to jest jedynie kwestia wskazania miary w skali, a nie jakiegoś całkowicie nowego systemu.
Nie jestem neoliberałem. Uważam także, że chciwość nie jest dobra. Jednak już ambicja i przedsiębiorczość są moim zdaniem postawami jak najbardziej pozytywnymi społecznie. Oczywiście powtaje kwestia wyważenia pomiędzy dbaniem o swój interes a altruizmem. Niestety w warunkach wolnej konkurencji te proporcje zostają zbyt często zachwiane. Jednak przyczyną jest moim zdaniem mentalność jednostek, a nie jakaś wrodzona wada "systemu".
Jednak w nowoczesnych demokracjach równoważy się ową dziką konkurencję poprzez różnego rodzaju gwarancje, jak na przykład w prawie pracy (i w ogóle poprzez sferę państwową i socjalną). Pracownicy korzystają zasadniczo z dość wysokiego poziomu ochrony, choć zdarzają się nadużycia, a wówczas istnieją właściwe organy, by owe nadużycia ścigać.

>Nie, zupełnie nie wiem jakie byłoby optymalne rozwiązanie, ale namawiam do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania. To forum dla myślących.
Sądzę, że jeśli jest jakakolwiek szansa poprawy kondyncji ogółu jednostek tworzących społeczeństwo, to musi się ona odbywać indywidualnie - poprzez osobiste podejście do życia, np. poprzez odpowiednią (samo)edukację. Oczywiście w przypadku wykluczonych konieczna jest skierowana w ich stronę pomocna dłoń.
Pozdrawiam serdecznie.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
Prawda jest taka, że trzeba zachęcać sensownych ludzi, aby zajęli się polityką. Albo też samemu próbować, jeśli ktoś ma siłę. Trochę niezręcznie mi o tym pisać, bo PSR jest apartyjne - jako organizacja pozarządowa nie wchodzimy w politykę sejmową. Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny. Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma. Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej.

Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań.

#124
03-10-2012 11:04
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>Prawda jest taka, że trzeba zachęcać sensownych ludzi, aby zajęli się polityką.
Zdecydowanie tak, ale polityki trzeba uczyć się praktycznie i najpierw wykazać się w gminie, powiecie, województwie i dopiero później w kraju.

>Albo też samemu próbować, jeśli ktoś ma siłę.
Przyglądałem się z bliska w kilku partiach. Łokcie, układy, spółdzielnie wyborcze, oportunizm. Tak trzeba mieć charakter. Młodzi wcale nie lepsi od tych ukształtowanych w PRL-u.

>Trochę niezręcznie mi o tym pisać, bo PSR jest apartyjne - jako organizacja pozarządowa nie wchodzimy w politykę sejmową.
Ale Pan nie i inni członkowie też nie.

>Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny.
Moim zdaniem, zły pomysł. PSR winno podnosić poziom rozumności, a jakość polityki przez to sama wzrośnie.

>Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma.
Nie polityków. Ludzi i ich sensownych działań. Nie ważne z jakiej partii, on coś sensownego - zgodnego z ideałami PSR - robi.

>Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej.
Zawsze warto, ale o ilu bezsensownych upominają się niektórzy uczestnicy naszego forum. Czasem widać, że przy poszukiwaniu poparcia "dla swojego", to swój rozum już stracili.

>Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań.
Tak, wydaje się, że są i raczej są na pewno, ale mnie trudno znaleźć, kogoś sensownego z pierwszych stron gazet, choć dostrzegam bardziej sensownych ludzi nawet w PiS-ie, czy "Solidarnej Polsce", partiach najdalszych mi intelektualnie i ideowo, ale ci ludzie poddają się partyjnej masie i w niej szybko toną.
Zdecydowanie nie zachęcam do "broni rozumu" złożenia, lecz odwrotnie zachęcam do myślenia. Do dokonywania samodzielnych wyborów, tych ludzi i tych partii, które są nam najbliższe i najbardziej będą pilnowały naszych interesów.

Obaj i jeszcze sporo grupa forumowiczy nawołuje do myślenia, a ludzie myślący racjonalnie to właśnie nasza partia, tak jak prospołeczny humanizm jest naszą ideologią. Mogę i tu się mylić, ale takie mam złudzenie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#125
03-10-2012 11:30
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
Cytat:
Zdecydowanie tak, ale polityki trzeba uczyć się praktycznie i najpierw wykazać się w gminie, powiecie, województwie i dopiero później w kraju.


Zgadzam się, aczkolwiek może się pojawić zjawisko traktowania polityki lokalnej jedynie jako odskoczni do struktur centralnych. To jest chyba zmora Warszawy. Jednocześnie poczynania wrocławskich polityków miejskich, którzy na tle władz innych miast polski nie są źli, raczej wręcz przeciwnie, pokazują, że talent do zarządzania gminą, miastem, nie zawsze jest kompatybilny z talentem do rządzenia krajem. Czasem mam wrażenie, że są to zupełnie różne wyzwania.

Cytat:
Przyglądałem się z bliska w kilku partiach. Łokcie, układy, spółdzielnie wyborcze, oportunizm. Tak trzeba mieć charakter. Młodzi wcale nie lepsi od tych ukształtowanych w PRL-u.


Oczywiście! Jest też niepokojący autorytaryzm - niźsi rangą członkowie partii starają się być najczęściej wiernopoddańczymi fanami tych wyższych rangą, a już zwłaszcza liderów. Dyspozycyjność i 100% lojalność są cenione wyżej niż kompetencje i samodzielne myślenie.

Cytat:
Ale Pan nie i inni członkowie też nie.


Członek PSR może być zaangażowany w politykę i mamy taki członków. Oczywiście osoby z zarządu stowarzyszenia, takie jak ja, nie powinny być partyjne. I nie są.

Cytat:
Pojawił się wprawdzie pomysł, aby stworzyć listę europosłów, bazującą na wybitnych osobach z którymi współpracujemy, jednak dla ogółu PSR wydał się zbyt rządowo - polityczny.
Moim zdaniem, zły pomysł. PSR winno podnosić poziom rozumności, a jakość polityki przez to sama wzrośnie.


Oczywiście, że PSR powinno podnosić poziom rozumności i na ile możemy, staramy się!

Cytat:
Z pewnością stanie na twardym gruncie organizacji pozarządowej i co najwyżej wspieranie polityków jedynie w konkretnych, pojedyńczych projektach, daje możliwości manewru, oraz współpracy z wieloma.
Nie polityków. Ludzi i ich sensownych działań. Nie ważne z jakiej partii, on coś sensownego - zgodnego z ideałami PSR - robi.


Zgadzam się. Myślimy o ludziach, którzy realizują bliskie naszym cele. Ale Ci ludzie bywają też politykami. Człowiek może być dziennikarzem, protestującym rodzicem, albo uczniem, działaczem innej organizacji, albo politykiem.

Cytat:
Z drugiej jednak strony warto upominać się o sensownych ludzi na naszej scenie politycznej.
Zawsze warto, ale o ilu bezsensownych upominają się niektórzy uczestnicy naszego forum. Czasem widać, że przy poszukiwaniu poparcia "dla swojego", to swój rozum już stracili.


W pełni się zgadzam. Pokazuje to, że wyształcenie społeczeństwa jest głównym źródłem braku większej ilości sensownych polityków na scenie politycznej.

Cytat:
Oczywiście można wymienić i dziś trochę polityków, którzy są sensowni, lecz toną oni w większościach swoich partii, które związują im ręce co do podejmowania istotnych z racjonalnego punktu widzenia działań. Tak, wydaje się, że są i raczej są na pewno, ale mnie trudno znaleźć, kogoś sensownego z pierwszych stron gazet, choć dostrzegam bardziej sensownych ludzi nawet w PiS-ie, czy "Solidarnej Polsce", partiach najdalszych mi intelektualnie i ideowo, ale ci ludzie poddają się partyjnej masie i w niej szybko toną.


Całkowicie się z Panem zgadzam.

Cytat:
Obaj i jeszcze sporo grupa forumowiczy nawołuje do myślenia, a ludzie myślący racjonalnie to właśnie nasza partia, tak jak prospołeczny humanizm jest naszą ideologią. Mogę i tu się mylić, ale takie mam złudzenie.


Jak pokazują poglądy niektórych osób na forum, z tym humanizmem bywa różnie. Dlatego staram się promować Racjonalizm+, Ateizm+, czyli nie prostą negację, ale zdjęcie klapek z oczu ze wskazaniem wspaniałych dróg rozwoju, jakie daje szacunek do rzeczywistości, również tej społecznej. Oczywiście, niektórzy "mędrcy" tu obecni nie pojmują, że prospołeczny humanizm może być lewicowo - socjalistyczny, ale może też mieć podstawy w rozsądnie ujętym kapitalizmie. Rozsądnie ujęty kapitalizm został na naszym forum częściowo zeżarty przez korwinowców i anarchokapitalistów...

#126
03-10-2012 12:42
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>Oczywiście, niektórzy "mędrcy" tu obecni nie pojmują, że prospołeczny humanizm może być lewicowo - socjalistyczny, ale może też mieć podstawy w rozsądnie ujętym kapitalizmie.
Prospołeczny humanizm był praktykowany już przez moich prapradziadków - jeszcze prawie w feudalizmie. Uważali oni, że noblesse oblige, ale polscy nuworysze nawet mieszczańskiej moralności nie uznają. Nachapać się wszelkimi metodami, za wszelką cenę i później wrzeszczeć, "to moje pieniądze i od nich wara", a dowodem ich racji ma być jedynie słuszna i naukowa doktryna neoliberalizmu. Czyli doktryna wysuwająca na czoło najniższy ludzki instynkt chciwość - to ja już wolę głupotę doktryny temu instynktowi - w imię ogólnospołecznego dobra - przeczącą.

Nie opowiadam się za żadnym z byłych i obecnych ustrojów, czekam na nowy i chciałbym jeszcze przed śmiercią poznać choćby tylko jego wizje. Mnie interesuje co będzie za sto lat, bardziej od tego co już było.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#127
03-10-2012 13:43
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
Z nowymi systemami politycznymi mam mieszane uczucia. Większość projektów, które znam, to albo neoliberalizm, albo anarchoekosojcalizm. Od tych projektów zdecydowanie wolałbym systemy polityczne istniejące w Unii Europejskiej, tylko funkcjonujące lepiej dzięki większej aktywności i odpowiedzialności rządzących się w ten sposób społeczeństw.

Wydaje mi się, że ważnym krokiem w stronę lepszej demokracji byłoby włączenie internetu w tryby głosowania i informowania o działaniach rządowych. Nie jestem jednakże zwolennikiem demokracji w 100% bezpośredniej. Uważam, iż wybranie na jakiś okres czasu rządu i członków parlamentu to dobry pomysł, bo głosowania mas nie koniecznie byłyby racjonalne i z pewnością byłyby ogromne problemy z tworzeniem jakichś strategii, działań wieloetapowych, krok po kroku.

Z pewnością obok pieniądza powinny istnieć inne, równie ważne punkty odniesienia.

1. Rozwój kraju
2. Wspieranie nauki
3. Wspieranie edukacji
4. Wspieranie integracji europejskiej
5. Walka o wolność słowa
6. Chronienie społeczeństwa przed narkotykami mentalnymi, takimi jak indoktrynacja religijna w dzieciństwie
7. Wspieranie potencjału ludzkiego - równość społeczna, jak najmniejsza ilość wykluczonych
8. Równouprawnienie kobiet i mężczyzn
9. Budowanie nowych form pracy, na przykład rozwój pracy na odległość, za pomocą internetu
10. Polityka dotycząca przyrostu naturalnego, kwestia emerytur, demografia. Tak aby starzy ludzie mieli godne emerytury, a młodzi nie byli zgięci do kolan przez nadmierne podatki, jednocześnie, żeby jedynym wyjściem nie był przyrost naturalny ponad miarę (chyba, że połączy się go z terraformingiem innej planety).

#128
03-10-2012 14:26
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>Z nowymi systemami politycznymi mam mieszane uczucia. Większość projektów, które znam, to albo neoliberalizm, albo anarchoekosojcalizm. Od tych projektów zdecydowanie wolałbym systemy polityczne istniejące w Unii Europejskiej, tylko funkcjonujące lepiej dzięki większej aktywności i odpowiedzialności rządzących się w ten sposób społeczeństw.
Nie bardzo śledzę nowe projekty ekonomiczno-polityczne i dlatego nie zabieram w tych sprawach zbyt często głosu. Robię to tylko, gdy prymitywizm proponowanych rozwiązań przekracza granice powszechnej w naszym kraju głupoty. Gdy tylko jedna wizja zaślepionych chciwców zaczyna dominować nad dyskursem społecznym na naszym forum.

Na przykład z dużą przyjemnością czytam merytoryczne wypowiedzi pana Szuro, choć nic nie mogę powiedzieć o jego poglądach politycznych. On coś wie o ekonomii i mówi to co wie, a nie wie to co mówi. Wielu z "ekonomistów" naszego forum, przedstawiających tu swoją jedynie słuszną wiarę, ma na temat ekonomii bardzo szczątkową wiedzę, albo nie ma jej wcale.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#129
03-10-2012 20:33
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Celecrin
>>Upłynęło już 17 lat od tego czasu i przewidywania autora o koniecznym upadku państwa dobrobytu wskutek nadmiernej opiekuńczości nie sprawdzają się.
>Autor nie przewidywał w swojej pracy upadku państwa opiekuńczego w Szwecji. Tyle w temacie.
Tyle, a nawet więcej .
Cały tekst napisany jest pod tezę, że opiekuńcze państwo dobrobytu nie ma racji bytu w dzisiejszych warunkach. Świadczy o tym zwłaszcza rozdział 4. "Kryzys państwa dobrobytu" w którym autor chyba nie bezmyślnie kojarzy min. :

"W państwie dobrobytu upatruje się źródeł kosztownego i nieefektywnego biurokratyzmu życia ekonomicznego ograniczającego wolność przedsiębiorstw i jednostki, jak również obniżającego konkurencyjność międzynarodową"

z danymi o pogarszaniu się sytuacji gospodarczej państwa:

"Lata dziewięćdziesiąte przyniosły w Szwecji głęboką recesję gospodarczą, kryzys finansów publicznych i olbrzymi deficyt budżetowy. Jest to największa recesja jaka występowała w tym okresie w krajach OECD. W ciągu trzech lat 1991-1993 produkt krajowy brutto obniżył się łącznie o 6%. Do tego należy dodać wysokie bezrobocie sięgające w 1993 roku 8% siły roboczej."

Jest to wyjątkowo perfidna manipulacja, gdyż autor (chyba nie bezmyślnie) nie podaje przyczyn kryzysu lat 90. Pisze natomiast o nich Szwedka Anna Delik w 2005 (wkleję kilka cytatów, bo ta strona chyba już nie działa):

"To prawda, że w początku lat 90. Szwecja przeżyła poważny kryzys. Nie był on jednak - jak się w Polsce twierdzi - spowodowany "rozwydrzeniem socjalnym"

i dalej:

"Szwedzki kryzys zaczął się dokładnie 25 września 1990, gdy mało znana nawet w Szwecji firma finansowa Nyckeln przyznała się do strat kredytowych rzędu 250 milionów SEK i ogłosiła niewypłacalność. I tak ruszyła lawina - zdarzało się, że bankrutowały 2-3 firmy finansowe jednego dnia, łącznie przestało istnieć 2/3 firm tego typu (a więc ponad 200). Z jednym wyjątkiem (Handelsbanken) zostały zachwiane wszystkie szwedzkie banki i rząd musiał powołać specjalne "bankowe pogotowie ratunkowe" (Bankakuten). Straty kredytowe osiągnęły sumę 200 miliardów SEK. Do tego dołączył się atak rynków walutowych na sztywny kurs korony."

I dalej także interesująco:

"Szwedzki kryzys opracowany był przez wielu ekonomistów (najdokładniejszą chyba analizę wykonał profesor Åbo Akademi, Ari Kokko). Wszyscy oni są zgodni, że przyczyną kryzysu była zbyt pośpiesznie przeprowadzona deregulacja rynku finansowego i to w okresie wyjątkowego "przegrzania" szwedzkiej gospodarki: pełne zatrudnienie (bezrobocie wahało się w granicach 1-1,5 proc.!), wysoka konsumpcja i wyjątkowo duże zyski wielkich szwedzkich koncernów z eksportu połączyły się z nadmiarem spekulacyjnego pieniądza, który szukał ujścia.
Kryzys szwedzki był więc przede wszystkim kryzysem sektora prywatnego (to jego zadłużenie wzrosło o 50 proc. szwedzkiego PKB), miał charakter finansowy, a zapłacili za niego wszyscy podatnicy."


>"Wiele wskazuje na to, że Szwecja pozostanie nadal państwem opiekuńczym, chociaż zakres tej opieki będzie skromniejszy niż obecnie."
To dziwnie ambiwalentne stwierdzenie wobec ukrytej w tekście konkluzji o konieczności demontażu "państwa opiekuńczego". Owszem, autor jakby obiektywnie opisuje rzeczywistość, jednak wspomniane cechy tego tekstu pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z indoktrynacją nowej generacji. Niby podaje się fakty lecz sposób ich zestawienia i niedomówienia podsuwa czytelnikowi określoną tezę.


#130
03-10-2012 20:48
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
Tak, to jest ciekawe - krok na drodze do nowoczesnego korporacjonizmu. Gdyby korporacje przejęły rolę państw, wtedy światłe spojrzenie na wszystkie warstwy im podlegające byłoby czymś nader istotnym. Ja jednakże wolałbym, aby korporacje były tylko jednym z elementów społecznej układanki i były pod ostateczną kontrolą rządów. Jednoczenie się państw w Unii Europejskiej, a może i w Panameryce, a może i w Azji, sprawia, że międzynarodowość korporacji nie koniecznie jest ich drogą do niezależności od państw. O ile sama jedna Polska niewiele ma do powiedzenia wobec wewnętrznej polityki Sony, czy Samsunga, o tyle Unia Europejska może (przynajmniej na swoim obszarze) te koncerny traktować nadal jako podlegającego ich regulacjom petenta i chyba tak powinno być, niezależnie od tego, na ile światłe są wewnętrzne mechanizmy w obrębie korporacji Sony, czy Samsunga.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Jacek Tabisz

>Tak, to jest ciekawe - krok na drodze do nowoczesnego korporacjonizmu.
Możliwe, ale to nie do mnie. Zainteresowałem Pańską wypowiedzą pana Szuro.
www.racjon(*)/z,0/d,1/s,521902/i,10#w522877

Pozdrawiam.

@@@
.

#132
04-10-2012 09:42
 Ocena 1 na 1
Sobiepan (87 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
>.
>Bardzo dziękuję za ciekawą wypowiedź, ale trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym. Bogaci wcale nie są zainteresowani likwidacją biedy, a co najwyżej - najrozsądniejsi z nich - chcą zaspokoić potrzeby biedniejszych, w takim stopniu, aby nie wybuchły nie kontrolowane przez nich przesilenia.

Bardzo wiele można zrobić, lecz według mnie istnieje ścisły sojusz liberałów i lewicy.
To SLD wygrało wybory z partią emerytów i rencistów, których narobił Wojciech Jaruzelski i potem Jacek Kuroń. Ten drugi zaś wysłał absolwentów na zasilek (!!!).
Doszło do tego, że każde dziecko chciało być rencistą, zamiast strażakiem lub policjantem.
To Leszek Miler wysłał rodziców do urzędów skarbowych po zaświadczenia i to on zlikwidował fundusz alimentacyjny i powiedział o rodzinach wielodzietnych, że są wylęgarnią patologii.
Można bardzo wiele zrobić.
Można zlikwidować ulgi i dotacje dla bogatych, których i tak nie chcą.
Można zrobić jedną stawkę VAT na wszystko i te pieniądze przekierowąć do rodzin.
Kawa z mlekiem nie musi mieć obniżonej stawki.
Można zlikwidować 250% maksymalny limit na zus, którego budżetówka nie ominie.
Nie rozumiem dlaczego lewica tego nie skasowała.
Można bardzo wiele pomajstrować.
Ale o tym gadają neoliberałowie.
A każdy wie, że najłatwiej zebrać podatki od biednych.
Bogaci płacą podatki, takie jakie chcą zapłacić.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi Sobiepan

>Bardzo wiele można zrobić,
Niech Pan startuje do polityki. Przemyślenia ma Pan interesujące. Może ministrem finansów Pan zostanie, a później premierem i nareszcie będziemy mieli w Polsce dobrze.

Życzę sukcesów.

@@@
.

#134
07-10-2012 13:20
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi maceox
.
>>>>trzeba mieć świadomość, że biedni są znacznie bardziej potrzebni bogatym niż bogaci biednym.[...]
>Którzy bogaci?
Oczywiście jest to uogólnienie, ale wszystkim bogatym potrzebni są biedni i to z powodów, które trudno byłoby wymienić w jednym poście. Proszę tylko pomyśleć.

>A dlaczego w zasadzie nie mieliby być zainteresowani likwidacją biedy?
Gdyż likwidacja biedy jest likwidacją samych siebie. Natomiast zmniejszanie poziomu biedy musi mieć konkretne przyczyny, a zmniejszanie rozpiętości to już musi być wymuszane.

>Jak wysokie podatki płacą
W Polsce za niskie.

> i czy stwarzają miejsca pracy?
Tak, ale to sprawa wtórna. Są częścią określonej społeczności i muszą pokrywać w niej swój udział. Bogaci przejmują największą część udziału we wtórnej dystrybucji, czyli najbardziej z podatków korzystają.

>Czy gdyby posiadali i zarabiali mniej, to byłoby to dla państwa korzystne, czy niekorzystne?
Wszystkie doświadczenia wskazują, że zbyt duża rozpiętość dochodowa jest społecznie niekorzystną, tak jak zbyt duże zrównanie jest antymotywacyjne.

>Czy to bogaci już wszystko kontrolują,
Nikt - poza Bogiem - wszystkiego nie kontroluje, ale władza jest trochę rozłożona tak jak bogactwo. Powiedzmy 80 % bogactwa jest u 20% społeczeństwa, to 20% (w uproszczeniu) ma 80% wpływu na decyzję.

>czy może ma coś jeszcze do powiedzenia chociażby państwo?
Czym jest państwo już w tym wątku pisałem.

Panie Macieju, Pańskie pytania wymagają sporej wiedzy z zakresu ekonomii politycznej, w tym systemów fiskalnych. Nie mam ani takiej wiedzy, ani takich możliwości (ograniczona wielkość tekstu) aby przeprowadzić tu z tego zakresu wykłady.
Mimo niechęci, już kilkakrotnie na te tematy na naszym forum się wypowiadałem, podając namiary ekonomistów cieszących się moim szacunkiem oraz linki do ciekawych publikacji. Nie, nie chce mi się tego ponownie szukać.

PS.
Proponowałbym wzięcie pod swoją uwagę załączonych tu tekstów z "Przeglądu" z 14 października 2012 roku: [Załącznik] i tak ogólnie polecam ten tygodnik dla wymagającej inteligencji.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#135
07-10-2012 13:20
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bieda w Polsce? Najwieksza bezczelność?
W odpowiedzi maceox
.
>Być może jest to kwestia zmiany mentalności,
Tak, jest to kwestia mentalności.

>Gdy ktoś urzeczywistnia się w swej pasji, wówczas jego ambicje dotyczą zupełnie czego innego, niż pieniędzy.
Dokładnie tak, choć na wszystko potrzebne są środki.

>Czy jednak ludzi stać na taką zmianę mentalności i czy w historii zdarzało się to więcej, niż wyjątkowym jednostkom?
Nie stać i musi ona być wymuszana, ale tylko głupcy doprowadzają do krwawych wymuszeń.

>Natomiast problem dotyczy często (przebrania) pewnej miary
Właśnie o tym piszę.

>Jednak wydaje mi się, że już sam kodeks pracy zawiera tu pewne istotne gwarancje,
Pan kpi, czy o drogę pyta? Historia i analiza kodeksowych zmian, od chwili zwycięstwa w Polsce "Solidarności" nadaje się na doktorat, ale chyba promotor się nie znajdzie. Tak, jak poważna uczelnia ekonomiczna nie chciała zgodzić się na doktorat poświęcony analizą publikacji prasowych w kontekście interesów dużych firm.

>Obawiam się, że w Europie większym problemem od wyzysku w pracy jest brak pracy.
Tak, najpoważniejszym problemem jest myć ręce, czy nogi. Wyzysk proszę Szanownego Pana ma zdecydowany wpływ na ilość zatrudnianych pracowników. Tak, jak koszty pracowników, zwiększają cenę produktu, ale jednocześnie wzmacniają popyt.

>A miejsca pracy tworzą przedsiębiorstwa. I to dopiero one i ich pracownicy mogą w ogóle płacić podatki.
Po pierwsze, musi pojawić się popyt, gdy jest popyt zawsze pojawia się podaż, a jak to już kwestia organizacji. Nie przedsiębiorstwa tworzą miejsca pracy, tylko konieczność pracy (przetwarzania) tworzy przedsiębiorstwa.

>Sądzę, że to są oczywistości, ale właśnie z tego względu należy moim zdaniem wskazać, jak konkretnie działają te zależności, które prowadzą do biedy.
Znowu wymaga Pan całych wykładów i to począwszy od elementarza i od pradziejów.

>Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście konwulsje.
Ja też nie, ale trochę większym zaufaniem obdarzam uczonych zajmujących się tą problematyką niż Pana.

>Jeśli coś się zacina, to pytanie, dlaczego tak się dzieje.
Bardzo ważne pytanie i różni ludzie udzielają na nie różnych odpowiedzi.
Warto poczytać i to przemyśleć.

>Czy źródłem problemu są tu bogaci?
Nie, znacznie większym źródłem problemu jest system polityczno-ekonomiczny i sposób zarządzania krajem.

>Nawet obecne, poważne kryzysy ekonomiczne w Europie i na świecie mają moim zdaniem swe dość proste wytłumaczenia (choć ich skutki i sposoby naprawy są trudne do przewidzenia). Tymi przyczynami są: (...)
To Pańskie zdanie. Zresztą zgodne z głównym nurtem propagandy. Moim zdaniem, w różnych krajach są różne przyczyny obecnego stanu rzeczy i różne kraje sobie różnie sobie z tym stanem radzą. Analiza i porównywanie tych przyczyn warte jest poważnej refleksji, a nie propagandowych uproszczeń.

>Zastanawiam się jednak, czy obecny "system" na pewno już przegrał. Co jest w nim przegrane, a co wygrane?
Jest Pan gotowy do takiej analizy, to bardzo proszę zainicjować nowy wątek.
To naprawdę bardzo ciekawe zagadnienia.

>Jeśli chodzi o kwestię stosunku sfery prywatnej do społecznej - a w ekonomicznym wymiarze będzie to stosunek własności prywatnej do skarbu państwa - tu również widzę tylko możliwość jedynie poprawek aktualnego systemu. Ostatecznie chodzi o wysokość podatków i zakres interwencjonizmu państwowego, ale to jest jedynie kwestia wskazania miary w skali, a nie jakiegoś całkowicie nowego systemu.
Mam podobne zdanie, ale wcale nie jestem pewien, czy jest to optymalne i dlatego jestem zainteresowany nowymi koncepcjami. Mnie interesuje bardziej przyszłość jak przeszłość.

>Jednak już ambicja i przedsiębiorczość są moim zdaniem postawami jak najbardziej pozytywnymi społecznie.
Moim też.

>Oczywiście powstaje kwestia wyważenia pomiędzy dbaniem o swój interes a altruizmem.
Wszyscy powinni dbać o swój interes i walczyć o niego demokratycznymi metodami, ale do tego potrzebny jest rozum i mnie walka o powszechność rozumu interesuje najbardziej.

>Niestety w warunkach wolnej konkurencji te proporcje zostają zbyt często zachwiane.
Deklaruje Pan, że nie jest neoliberałem, a wypisuje Pan neoliberalne dyrdymały. "Wolny rynek", "wolna konkurencja", to hasełka bez praktycznego pokrycia, tak samo prawdziwe jak i "komunizm". Nie, nie jestem przeciwnikiem żadnego z nich, tyle że nigdy nic takiego nie istniało i nie zaistnieje. To tylko propaganda.

>Jednak przyczyną jest moim zdaniem mentalność jednostek, a nie jakaś wrodzona wada "systemu".
Tak pisano za realnego socjalizmu i myślę, że w propagandzie to się sprawdza. Nie, Szanowny Panie, to głowa rządzi ciałem, a ustrój organizuje i wymusza określone postępowania.

>>>>Nie, zupełnie nie wiem jakie byłoby optymalne rozwiązanie, ale namawiam do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania.
>Sądzę, że jeśli jest jakakolwiek szansa poprawy kondycji ogółu jednostek tworzących społeczeństwo, to musi się ona odbywać indywidualnie - poprzez osobiste podejście do życia, np. poprzez odpowiednią (samo)edukację.
I w związku z tym jest Pan przeciwnikiem mojego namawiania do samodzielnego myślenia i nie poddawanie się żadnej propagandzie, a szczególnie tej nachalnej - przedstawiającej jedynie słuszne rozwiązania?

Sądzę, że społeczeństwo, gdy zmądrzeje i będzie potrafiło - lepiej lub gorzej - rozpoznać własne interesy to wymusi zmiany. Boję się zmian typu zmiany z PO na PiS, ale ci wrzeszczący "to moje" zrozumieć tego nie umieją.
Populizm jest bardzo groźnym.
Oczywiście ja jestem ich wrogiem największym, gdyż namawiam wszystkich do samodzielnego myślenia i dbania o własne interesy. Gówno mnie interesują interesy bogatych - oni zawsze sobie dadzą radę. Biednym współczuję, ale najbardziej interesuje mnie środek, do którego sam należę, a najpoważniejszym zagrożeniem dla tego środka jest rosnąca grupa wykluczonych.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365