 |
Pewnie w Trybunie tak pisali!? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-07-2013 15:54 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Pewnie w Trybunie tak pisali!?
24 na 24 | . Pan Konowal napisał: Pewnie w Trybunie tak pisali! Pobiegłem więc i kupiłem Trybunę nr 36, a tam ogromny i ciekawy wywiad z prof. Stanisławem Obirkiem: Halina Retkowska: Filozof i sowietolog Innocenty Bocheński twierdził, że partia bolszewicka to imitacja struktury Kościoła katolickiego. W drugą stronę to też tak działa?Stanisław Obirek: Oczywiście, że tak. To tylko w pierwszym odczuciu wydaje się absurdalne. Ale gdy się przyjrzeć bliżej strukturze, sposobowi funkcjonowania, emocjom, do których się odwołują zarówno katolicyzm, jak i bolszewizm, okaże się, że takie porównanie nie jest żadnym nadużyciem semantycznym. To jest po prostu fakt społeczny. (...) analogie rytuału i praktyk komunizmu względem praktyk religijnych Kościoła katolickiego są niezwykle płodne intelektualnie. Z jednej strony zjazdy partii bolszewickiej - masy, tłum niesamowity, radość, euforia, egzaltacja. Z drugiej - zbiorowe nabożeństwa, pielgrzymki, w których uczestniczą setki tysięcy albo miliony Z jednej strony kult np. Stalina, narodowa żałoba po śmieci Bieruta, z drugiej - kult męczenników, błogosławionych i świętych Kościoła. Tu fetujemy taką superważną rocznicę, a tam - całkiem inną. Ale fetujemy dokładnie w taki sam sposób. Radość, euforia, egzaltacja.(...)Halina Retkowska: ...za przedstawiciela nurtu liberalnego może uchodzić kardynał Dziwisz, konserwatysta nad konserwatystami. Strasznie się to w Polsce poplątało, Panie Profesorze.Stanisław Obirek: Ależ to nie jest poplątanie. To rozjaśnienie! Mamy przecież tylko dwa kolory; biały i czarny. Kto jest z nami, jest po stronie światła, a kto ma zastrzeżenia do nas, ten jest po stronie ciemności. W tym sensie Dziwisz jako - mówiąc delikatnie - nieintelektualista, tylko raczej liturgista oddający się magicznym rytuałom i celebrujący je, doskonale nadaje się na ikonę tego nowego polskiego Kościoła. W tym Kościele nie ma miejsca dla myślicieli, dla intelektualistów Idee potrzebują przecież przestrzeni, W której mogłyby się rozwijać. A my tymczasem mamy przestrzeń wolności rozpiętą między kardynałem Dziwiszem a arcybiskupem Michalikiem. Dlatego jest jak jest. W takiej przestrzeni nie mogą się pojawić następcy Tischnera. Los tych, którzy mają odwagę wytykać błędy współbraciom albo mówić o niespójności nauki Kościoła, jest z góry przesądzony. Buntowników czeka wyłącznie anatema, uciszenie albo wykluczenie. Chyba że tak, jak Bartoś czy ja, sami z Kościoła odejdą.Polecam bardzo ciekawą całość. "Dziennik Trybuna" z 12 - 14 maja 2013 roku. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | romaro (25211 punktów) | Buta i arogancja hierarchów kościelnych i wielu szeregowych kapłanów jest dzisiaj przeogromna. Można ją porównać do tej jaką prezentowali aparatczycy w czasach PRLu.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Buta i arogancja hierarchów kościelnych i wielu szeregowych kapłanów jest dzisiaj przeogromna. Można ją porównać do tej jaką prezentowali aparatczycy w czasach PRLu. Którzy i kiedy? Lata 1952-1989, to dosyć długi okres, zmieniała się i sytuacja geopolityczna i gospodarcza i poziom intelektualny aparatu. Czy można zestawiać tow. Albina Siwaka z tow. Hieronimem Kubiakiem? Czy można zestawiać Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka z ks. Wojciechem Lemańskim. Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka, ale zdarza się ludziom wszelkich formacji. Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Czy można zestawiać Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka z ks. Wojciechem Lemańskim. Oczywiście, że są wśród przedstawicieli kościoła ludzie porządni, jednak tacy w zasadzie są w cieniu. Ks. Lemański mimo wszystko nie jest tu dla mnie najlepszym przykładem. Inteligentny człowiek, a za takiego uważam księdza jest u mnie zdyskredytowany. Pytanie o obrzezanie nie jest tym samym co molestowanie kleryków, a to właśnie sugerował ów ksiądz. Przynajmniej ja (chyba zresztą nie tylko) tak to zrozumiałem. Była to niefortunna wypowiedź, czy badanie gruntu ze strony Lemańskiego? Poza tym, równie dobrze się czuje przed ołtarzem jak i przed kamerami. Nie jest to zapewne wada, o ile bycie celebrytą wadą nie jest. >Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni. Tak ludzie są różni. Ludzie tworzą określone formacje. Jedną z takich jest KK, który tak jak niegdyś PZPR aspiruje dzisiaj do przewodniej siły narodu. Co do dziennikarzy - nie mogę nie przyznać Panu racji. Zdarza się często, że mają tak dużo do powiedzenia, że ich goście w telewizyjnych studiach są tłem. Pozdrawiam.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >>>>Czy można zestawiać Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka z ks. Wojciechem Lemańskim. >Oczywiście, że są wśród przedstawicieli kościoła ludzie porządni, jednak tacy w zasadzie są w cieniu. Ks. Lemański mimo wszystko nie jest tu dla mnie najlepszym przykładem. Inteligentny człowiek, a za takiego uważam księdza jest u mnie zdyskredytowany. Dla mnie inteligencja nie jest ściśle powiązana z zawodem, a nawet z poziomem wykształcenia, choć inteligencja ułatwia uczenie się. Ksiądz Lemański - jak mówi Obirek w wywiadzie - to ortodoksja bez zastrzeżeń. I dalej Obirek też ciekawie mówi: A wracając do wojny między księdzem proboszczem Lemańskim a jego biskupem, proszę zwrócić uwagę na jedno. W czasie, kiedy my się tak ekscytujemy tą sprawą i zastanawiamy, czy jeden molestował, a drugi był molestowany, szef obu dżentelmenów, czyli papież Franciszek jedzie na Lampedusę i stamtąd próbuje zwrócić uwagę świata na dramat, jaki rozgrywa się w Afryce, a dokładniej dotyka ludzi, którzy z Afryki próbują dostać się do Europy, którą postrzegają jako oazę i jedyną szansę przeżycia. Wielu z nich próbę dotarcia do Europy przypłaca życiem. To się dzieje dosłownie na naszych oczach i my tego nie chcemy widzieć. Papież chce rozszerzyć nasze spojrzenie, zwrócić uwagę na prawdziwe problemy.
Chce Pan powiedzieć, że sprawa Lemański kontra Hoser nie jest warta takiej uwagi, jaką jej poświęcamy?
Oczywiście, że nie jest tego warta. Ale cóż? Jaki Kościół, jacy hierarchowie, jacy księża, takie i problemy. Dla mnie ta sprawa jest dowodem dekadencji Kościoła katolickiego, jego skrajnego upadku. Jeszcze raz się okazuje, że nie jest to instytucja, która zajmuje się wspomaganiem ludzi w trudnej sytuacji, która walczy o prawa człowieka, otwiera się na prawdziwe problemy, diagnozuje świat, w którym żyjemy. Kościół stał się siedliskiem pieniactwa. Nie jest już niczym więcej. A przecież tak nie musi być. Wystarczy przeczytać podstawowe teksty teologów wyzwolenia z Ameryki Łacińskiej, skąd wywodzi się papież Franciszek. Oni naprawdę zmienili tamtejszy Kościół i to mimo tego, że zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI zrobili wszystko, by tę teologię spacyfikować. Nie udało się. Stał się cud - ich następcą jest syn tamtej ziemi. To ciekawy paradoks. Powinien dać nam do myślenia.
Ludzie są różni.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 2 na 4 | Scorp (5381 punktów) | . >Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka...
Nie jest tak. Wielcy władcy różnego sortu: przywódcy, dyktatorzy, wodzowie bywali jak najbardziej butni i aroganccy. Chyba wszyscy bez wyjątku. Można by powiedzieć, że byli to jednak ludzie mali, ale kto wtedy zasługiwałby na miano wielkiego? Taki co się wszystkim kłania?
Buta i arogancja danego człowieka zależy chyba (oprócz kindersztuby) od proporcji jego rzeczywistego znaczenia w stosunku do ludzi, którzy mu służą lub współpracują. Jeżeli ktoś bardzo zależy od innych, to nie może sobie pozwolić ani na butę ani na arogancję, bo ci, od których zależy, szybko przywołają go do porządku.
> a dziennikarzy to już szczególnie.
U dziennikarzy to raczej pragmatyka zawodowa. Wymaganie panowania nad sytuacją. -
|
|
| |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka... >Nie jest tak. Od dawna zauważyłem, że mamy inne rozumienie rzeczywistości i inny jej osąd.
>Wielcy władcy różnego sortu: przywódcy, dyktatorzy, wodzowie bywali jak najbardziej butni i aroganccy. Bywali nader często, lecz jednak nie zawsze.
>Chyba wszyscy bez wyjątku. Prawdopodobnie inne książki historyczne przeczytaliśmy. Ja tam trochę tych wyjątków dostrzegłem.
>Można by powiedzieć, że byli to jednak ludzie mali, ale kto wtedy zasługiwałby na miano wielkiego? Tak, buta i arogancja jest dowodem "małości". Kto zaś zasługiwałby na miano wielkiego? Najczęściej, ci którzy na to sobie swoim życiem zasłużyli i dodano im ten przydomek w wiele lat po śmierci.
>Taki co się wszystkim kłania? Według mnie kłanianie się wszystkim, to cecha małości, a nie słyszał Pan nic o szlachetności, czy wprost rycerskości?
>Buta i arogancja danego człowieka zależy chyba (oprócz kindersztuby) od proporcji jego rzeczywistego znaczenia w stosunku do ludzi, którzy mu służą lub współpracują. Według mnie kindersztuba ma tu ogromne znaczenie i coś jest z prawdy w powiedzeniu: Nie ma większego tyrana, niż gdy z chama zrobisz pana. Przecież większość nowobogackich, to hołota, a ich dzieci to super-hołota. Butni i aroganccy pogardzający wszystkimi, którzy są niżej.
>Jeżeli ktoś bardzo zależy od innych, to nie może sobie pozwolić ani na butę ani na arogancję, bo ci, od których zależy, szybko przywołają go do porządku. Małość to też proszę Pana, płaszczenie się przed silniejszymi, włażenie szefom bez mydła, donoszenie itd., Ale gdy taki płaszczak trafia na słabszego, to sobie dopiero odbija. Najwięksi sadyści wyłaniają się z największych tchórzy.
>>>> a dziennikarzy to już szczególnie. >U dziennikarzy to raczej pragmatyka zawodowa. Wymaganie panowania nad sytuacją. Tak, Pan sądzi? Mnie w PRL-u innej etyki zawodu dziennikarza uczono i większość dziennikarzy tamtych czasów uprawiała rzetelnie swój ciężki zawód. Oczywiście jak w każdym zawodzie trafiali się tacy, którzy karierę przekładali nad etykę i prostytuowali się, ale tych trochę mnie było.
Dzisiaj też ogromna grupa dziennikarzy, to wyrobnicy pióra, ciężko pracujący za marne pieniądze. Piszą bez szemrania, to co szef poleci i nie o nich myślałem. Trudno o arogancję, gdy zarabia się np. 3 tys. mając 20 letni staż i rodzinę na karku.
Bardzo źle oceniam sporą grupę wśród tych dziennikarzy, którzy zarabiają krocie i których nazwiska znamy wszyscy, choć oczywiście żadnych nazwisk tu nie wymienię.
Ale to właśnie oni - butni i aroganccy - najczęściej są mocniej w poglądach upartyjnieni niż politycy i uważają się bardziej niż politycy za reprezentantów narodu.
Myślę, że inteligentny czytelnik może zrozumieć o czym piszę, ale może się mylę i teraz są inne szkoły myślenia.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
Bardzo niewiele twierdzeń ogólnych (tzn. zawierających kwantyfikator 'zawsze', 'wszyscy' itd.) dotyczących człowieka to twierdzenia prawdziwe. Pana twierdzenie o małości też nie jest, o czym sam Pan pisze poniżej, opisując zapracowanych dziennikarzy, zaprzeczając przy tym własnej wypowiedzi i pośrednio potwierdzając moją. Tak więc jednak
>>Nie jest tak.
>Od dawna zauważyłem, że mamy inne rozumienie rzeczywistości i inny jej osąd.
Może to się bierze ze stosowania logiki?
>... teraz są inne szkoły myślenia.
Konsekwencja i logika obowiązują jak zawsze, tylko są może częściej ignorowane... -
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Bardzo niewiele twierdzeń ogólnych (tzn. zawierających kwantyfikator 'zawsze', 'wszyscy' itd.) dotyczących człowieka to twierdzenia prawdziwe.Jak dla mnie, to wprost banał. > Pana twierdzenie o małości też nie jest, o czym sam Pan pisze poniżej, opisując zapracowanych dziennikarzy, zaprzeczając przy tym własnej wypowiedzi i pośrednio potwierdzając moją.Staram się pisać jak najprościej i być komunikatywnym, ale co mogę zrobić, że pomimo tego nie wszyscy mogą mnie zrozumieć? Współczuć? Aż tak miłosierny dla ludzi, to ja nie jestem. Nawet banalnie proste stwierdzenie - "ludzie są głupi - jest tylko pewnym mniej lub bardziej sprawiedliwym uogólnieniem i nie dotyczącym (nawet z zamyśle) wszystkich ludzi. > Tak więc jednak> >>Nie jest tak.Ping-pong! > >>>Od dawna zauważyłem, że mamy inne rozumienie rzeczywistości i inny jej osąd.> Może to się bierze ze stosowania logiki?W domyśle, że Pan ją stosuje, a ja nie potrafię? Taka jest Pańska wiara? No cóż - gratuluję? > >>>... teraz są inne szkoły myślenia.> Konsekwencja i logika obowiązują jak zawsze, tylko są może częściej ignorowane...Chyba tak. Tylko zgodnie z logiką i sensem tej rozmowy to powyższe zdanie do czego się odnosi? Do tego, że Pan logikę ignoruje? To szkoda - przydaje się! Przypominam, że napisałem: Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka, ale zdarza się ludziom wszelkich formacji. Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni. A co Szanowny Pan z tego odczytał i co zrozumiał? Mnie wydaje się, że tu żadna wielka logika nie jest konieczną, ale prosta umiejętność czytania ze zrozumieniem, to by się przydała. Tak widać do różnych szkół chodziliśmy i takie są tego efekty. I znowu to wcale nie znaczy, że wszyscy ludzie, wszystkie szkoły, gdziekolwiek, w jakimkolwiek czasie, to tylko pewne uogólnienie. Człowiek jest istotą rozumną, co wcale nie znaczy, że wszyscy ludzie są mądrzy jednako. PS. Tak - buta i arogancja zawsze świadczą o małości człowieka. Ludzie dawno to zauważyli łącząc wielkość z wielkodusznością, a małość z małostkowością. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | > Przypominam, że napisałem: Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka, ale zdarza się ludziom wszelkich formacji. Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni. > A co Szanowny Pan z tego odczytał i co zrozumiał?No dobrze, skoro Pan sobie życzy... - W pierwszym zdaniu "zawsze" powoduje błąd nadmiernego uogólnienia - wyraz "ale" - jest tu nie na miejscu (źle użyty), mógłby Pan dać 'i', albo w ogóle tylko przecinek - "Dostrzegam" - z twierdzenia ogólnego przechodzimy do tego, co Pan dostrzega. Słowa "różnych" i "szczególnie" nie dotyczą już stwierdzenia ogólnego, ale tego, co Pan dostrzegł, nie usprawiedliwiają więc nieprawdziwości tamtego stwierdzenia. - Zdanie od "Oczywiście" - jak wyżej - Zdanie "Ludzie są różni" - banał do kwadratu. Trudno o większy > Mnie wydaje się, że tu żadna wielka logika nie jest konieczną,Tu ma Pan rację, nawet nie jest Panu potrzebna... Niemniej - jeżeli już Pan coś pisze, to dobrze byłoby, gdyby zwracał Pan uwagę na to, że pisanie to nie gadanie. Jakiś polonista mógłby to Panu wyjaśnić... -
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Przypominam, że napisałem: Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka, ale zdarza się ludziom wszelkich formacji. Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni. A co Szanowny Pan z tego odczytał i co zrozumiał?> No dobrze, skoro Pan sobie życzy...> - W pierwszym zdaniu "zawsze" powoduje błąd nadmiernego uogólnieniaPo prostu bzdury Pan pisze, gdyż ja napisałem dokładnie to co chciałem wyrazić. Dokładnie tak uważam, że buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka. > - wyraz "ale" - jest tu nie na miejscu (źle użyty), mógłby Pan dać 'i', albo w ogóle tylko przecinekGdyby Pan pisał, to mógłby Pan wypisywać, to co się tylko Panu życzy. Pańskiej poprawności językowej, komunikatywności, logiki i sensu przekazu, nie chcę oceniać. Niech zrobią to inni. > - "Dostrzegam" - z twierdzenia ogólnego przechodzimy do tego, co Pan dostrzega.A to według Szanownego Pana Scorpa zabronione. Tyle tylko, że ja jego nakazy i zakazy mam w głębokim poważaniu. > Słowa "różnych" i "szczególnie" nie dotyczą już stwierdzenia ogólnego, ale tego, co Pan dostrzegł, nie usprawiedliwiają więc nieprawdziwości tamtego stwierdzenia."Ja cię kręcę w obie ręce"!
Co Pan mi wytyka, gdzie tu sens, logika i znajomość języka? > - Zdanie "Ludzie są różni" - banał do kwadratu. Trudno o większyTak rzekł sagan do garnka: Z wyższego postu: Pan Scorp: Bardzo niewiele twierdzeń ogólnych (tzn. zawierających kwantyfikator 'zawsze', 'wszyscy' itd.) dotyczących człowieka to twierdzenia prawdziwe. Bogusławski: Jak dla mnie, to wprost banał. Tak, moje stwierdzenie, że ludzie są różni, jest banalne, ale użycie banału w określonym kontekście jest przyjętym zwrotem retorycznym. > >>>Mnie wydaje się, że tu żadna wielka logika nie jest konieczną,> Tu ma Pan rację, nawet nie jest Panu potrzebna...Mnie jest potrzebną i jej używam. Manipulacji szytych grubymi nićmi też nie czynię:Bogusławski: A co Szanowny Pan z tego odczytał i co zrozumiał? Mnie wydaje się, że tu żadna wielka logika nie jest konieczną, ale prosta umiejętność czytania ze zrozumieniem, to by się przydała. Tak widać do różnych szkół chodziliśmy i takie są tego efekty. I znowu to wcale nie znaczy, że wszyscy ludzie, wszystkie szkoły, gdziekolwiek, w jakimkolwiek czasie, to tylko pewne uogólnienie. Człowiek jest istotą rozumną, co wcale nie znaczy, że wszyscy ludzie są mądrzy jednako. > Niemniej - jeżeli już Pan coś pisze, to dobrze byłoby, gdyby zwracał Pan uwagę na to, że pisanie to nie gadanie.Dokładnie z Panem się zgadzam, że pisanie to nie gadanie, a nawet w gadaniu powinien być sens i logika, a więc o czym Pan sobie w tym wątku chciał po.... :Bogusławski: Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka, ale zdarza się ludziom wszelkich formacji.
Pan Scorp: Nie jest tak. Wielcy władcy różnego sortu: przywódcy, dyktatorzy, wodzowie bywali jak najbardziej butni i aroganccy. Chyba wszyscy bez wyjątku. Można by powiedzieć, że byli to jednak ludzie mali, ale kto wtedy zasługiwałby na miano wielkiego? Taki co się wszystkim kłania?
Buta i arogancja danego człowieka zależy chyba (oprócz kindersztuby) od proporcji jego rzeczywistego znaczenia w stosunku do ludzi, którzy mu służą lub współpracują. Jeżeli ktoś bardzo zależy od innych, to nie może sobie pozwolić ani na butę ani na arogancję, bo ci, od których zależy, szybko przywołają go do porządku.Bogusławski: Dostrzegam ją u różnych "telewizyjnych bohaterów" ze wszystkich partii, a dziennikarzy to już szczególnie. Oczywiście niektórych - nie wszystkich. Ludzie są różni.Pan Scorp: U dziennikarzy to raczej pragmatyka zawodowa. Wymaganie panowania nad sytuacją. www.racjonalista.pl/forum.php/s,576497#w576561 I dalej w koło "gadka szmatka" i "pieprzenie o Szopenie". > Jakiś polonista mógłby to Panu wyjaśnić...Nigdy dość wyjaśnień specjalistów, tylko z jakiego porad dobrze aby Pan skorzystał? Polonista, to trochę za mało. Ja zupełnie - poza tym, że Pan mnie nie lubi i nie zgadza się a priori z moimi poglądami - nie rozumiem o co Panu chodzi? Ale, gdy inni Pana rozumieją, to już wystarczy. PS. Tak - buta i arogancja zawsze świadczą o małości człowieka. Ludzie dawno to zauważyli łącząc wielkość z wielkodusznością, a małość z małostkowością. Żaden człowiek nie jest całkowicie mentalnie spójny i każdemu zdarza się zachowywać różnie. Czasem jakiś sadystyczny tyran ma lepszy dzień i okaże wielkoduszność, a czasem i wielki człowiek coś głupiego powie lub uczyni, ale zawsze buta i arogancja będzie świadczyła o małości, tyle że nie musi i tu nie będzie dominantą jego charakteru. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Pan Andrzej: Cytat:Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka... > Nie jest tak. Wielcy władcy różnego sortu: przywódcy, dyktatorzy, wodzowie bywali jak najbardziej butni i aroganccy.W dalszym toku dyskusji odwołujesz się do logiki i polonistyki, a czy naprawdę sądzisz, że wielkość, o której Ty piszesz jest dokładnym przeciwieństwem małości, o której pisał Pan Andrzej? Czy tu na pewno chodzi o tą samą kategorię - że tak żargonem sportowym polecę - wagową? Czy nie uważasz, że ludzie WIELCY - o których Ty piszesz - przywódcy, dyktatorzy, wodzowie, którzy bywali jak najbardziej butni i aroganccy byli przez tą swoją butę i arogancję MALI, choć jednocześnie mogło im dopomóc w osiągnięciu przez nich tej wielkości, o której Ty piszesz? Czy też logika zakazuje Ci używać tych samych słów dla opisania różnych (wręcz całkowicie odmiennych) cech? Raz mamy wielkość jako osiągnięcie szczytu w danej dziedzinie (i to - powiedzmy - taki dyktator np. to już szczyt etycznie wysoko wątpliwy), a z drugiej strony mamy małość jako pospolite sku...syństwo. I co? Dyktator nie może być sku....synem? Gdyż dla mnie to jakby wręcz właśnie nim jest z definicji! A może tu Panowie cały czas o wzroście rozmawiacie? > Można by powiedzieć, że byli to jednak ludzie mali, ale kto wtedy zasługiwałby na miano wielkiego? Taki co się wszystkim kłania?Czyli według Ciebie ktoś, kto ma wszystkich w dupie zasługuje w większym stopniu na miano wielkiego, od tego, który na przykład cieszy się powszechnym szacunkiem ludzi? > Buta i arogancja danego człowieka zależy chyba (oprócz kindersztuby) od proporcji jego rzeczywistego znaczenia w stosunku do ludzi, którzy mu służą lub współpracują. Jeżeli ktoś bardzo zależy od innych, to nie może sobie pozwolić ani na butę ani na arogancję, bo ci, od których zależy, szybko przywołają go do porządku.Pokuszę się o taką złotą myśl - o, będę trochę butny i arogancki - uwaga maceox wygłosi swoją złotą myśl: Do osiągania wielkości ludziom wielkim wystarczy mądrość, ludziom średnim charyzma, a ludziom małym buta i arogancja.> U dziennikarzy to raczej pragmatyka zawodowa. Wymaganie panowania nad sytuacją.Pomieszanie z poplątaniem. Panowanie nad sytuacją wymaga wyłącznie pewności siebie, która nigdy nie jest negatywna, chyba że np. z braku kindersztuby jest się przy tym jednocześnie butnym i aroganckim.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Czy nie uważasz, że ludzie WIELCY - o których Ty piszesz - przywódcy, dyktatorzy, wodzowie, którzy bywali jak najbardziej butni i aroganccy byli przez tą swoją butę i arogancję MALI
Weźmy butę. Najbardziej powszechne było użycie tego słowa w znanej pieśni: "Legiony to ... żołnierska buta".
Dowódcą tych żołnierzy był Józef Piłsudski, który niewątpliwie mięczakiem nie był. Przeciwnie, jego oponenci nie raz posądzali go o arogancję i butę właśnie. Zresztą jego liczne działania wskazują na to, że rzeczywiście był człowiekiem butnym. "Kury wam szczać prowadzać, panowie, a nie politykę robić" (cytuję z pamięci) - tak podsumował polityków z rządu Ignacego Daszyńskiego. Arogancja to stuprocentowa.
Według Twojej definicji Piłsudski był człowiekiem MAŁYM. Ja tak nie uważam. -
|
|
| | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >>Czy nie uważasz, że ludzie WIELCY - o których Ty piszesz - przywódcy, dyktatorzy, wodzowie, którzy bywali jak najbardziej butni i aroganccy byli przez tą swoją butę i arogancję MALI >Weźmy butę. Najbardziej powszechne było użycie tego słowa w znanej pieśni: "Legiony to ... żołnierska buta". >Dowódcą tych żołnierzy był Józef Piłsudski, który niewątpliwie mięczakiem nie był. Przeciwnie, jego oponenci nie raz posądzali go o arogancję i butę właśnie. Zresztą jego liczne działania wskazują na to, że rzeczywiście był człowiekiem butnym. "Kury wam szczać prowadzać, panowie, a nie politykę robić" (cytuję z pamięci) - tak podsumował polityków z rządu Ignacego Daszyńskiego. Arogancja to stuprocentowa. >Według Twojej definicji Piłsudski był człowiekiem MAŁYM. Ja tak nie uważam. Przepraszam, ale obawiam się, że gdzieś nam się tu caly czas wdziera błąd polonistyczno-logiczny.
Nie chcę wchodzić w spory polityczne (a postać Piłsudksiego się do tego idealnie nadaje), sądzę tylko, że małość - podobnie jak wielkość - może być różnie definiowana i ten sam człowiek może być pod pewnymi względami wielki, a nawet wręcz suma sumarum jako wielki zapamiętany przez historię, a jednocześnie mieć pewne cechy małości, o czym świadczyć może np. - w niektórych przypadkach - jego buta i arogancja.
Buta i arogancja to po prostu cechy negatywne - czyli cechy małości, i to nawet wówczas, gdy występują u ludzi wielkich.
Dla ludzi pewnych siebie, ale szanujących innych buta i arogancja nie jest do niczego potrzebna. Mógłbym podać przykłady wielu polityków - mężów stanu - którzy nie byli ani butni, ani aroganccy, jednak nie będę rzucał tu nazwiskami, gdyż zupełnie nie chodzi tu o spory polityczne.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Buta i arogancja to po prostu cechy negatywne - czyli cechy małości, i to nawet wówczas, gdy występują u ludzi wielkich.
Jeżeli po naszej rozmowie, po tych przykładach i wyjaśnieniach, twierdzenie Andrzeja Bogusławskiego " Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka...", od którego zaczęliśmy, nadal uważasz za słuszne - ... a zresztą, tak czy inaczej, należy już zakończyć tę dyskusję. -
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Pan Andrzej:> Cytat:Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka... > >>>Nie jest tak. Wielcy władcy różnego sortu: przywódcy, dyktatorzy, wodzowie bywali jak najbardziej butni i aroganccy.> >>>Weźmy butę. Najbardziej powszechne było użycie tego słowa w znanej pieśni: "Legiony to ... żołnierska buta".> W dalszym toku dyskusji odwołujesz się do logiki i polonistyki,Nie jestem polonistą, a logikę to miałem tylko jako przedmiot na innych kierunkach, ale prosty żołnierski wiersz (tu pieśń) to jeszcze zrozumieć potrafię. Legiony to żołnierska nuta, Legiony to ofiarny stos, Legiony to żołnierska buta, Legiony to straceńców los.
My, Pierwsza Brygada, Strzelecka gromada, Na stos rzuciliśmy swój życia los, Na stos, na stos.
O ileż męk, ileż cierpienia, O ileż krwi, wylanych łez. Pomimo to - nie ma zwątpienia, Dodawał sił - wędrówki kres.
My, Pierwsza Brygada...
Mówili żeśmy stumanieni, Nie wierząc nam, że chcieć to móc. Leliśmy krew osamotnieni, A z nami był nasz drogi wódz!
My, Pierwsza Brygada...
Inaczej się dziś zapatrują I trafić chcą do naszych dusz, I mówią, że nas już szanują, Lecz właśnie czas odwetu już!
My, Pierwsza Brygada...
Nie chcemy dziś od was uznania, Ni waszych mów, ni waszych łez. Skończyły się dni kołatania Do waszych dusz, do waszych serc.
My, Pierwsza Brygada...
Dziś nadszedł czas pokwitowania Za mękę serc i katusz dni. Nie chciejcie więc politowania, Zasadą jest: za krew chciej krwi.
My, Pierwsza Brygada...
Umieliśmy w ogień zapału Młodzieńczych wiar rozniecić skry, Nieść życie swe dla ideału I swoją krew i marzeń sny.
My, Pierwsza Brygada...
Potrafim dziś dla potomności Ostatki swych poświęcić dni, Wśród fałszów siać siew szlachetności Miazgą swych ciał, żarem swej krwi.
My, Pierwsza Brygada... Kpiną ze słów pieśni i żołnierskiego losu jest zrozumienie, że legioniści byli "butni" w kontekście mojego zdania.Chyba nie potrzeba być aż polonistą aby wiedzieć, że choć podstawową "definicją hasła buta jest: pewność siebie, czy też pycha, to buta to także duma".---------------------------------- > >>>Według Twojej definicji Piłsudski był człowiekiem MAŁYM. Ja tak nie uważam.Czy człowiek, który nie jest małym musi zaraz być wielkim, czy to alternatywa? Ważnym jest czego jest w nas więcej, a jeszcze ważniejsze są czyny niż słowa. Piłsudski był na pewno bardzo ważną postacią w historii Polski, ale w ocenie człowieka trzeba widzieć całość. Tu warto dostrzec proces przekształcania się pierwotnie socjalisty-awanturnika, cynicznego polityka w autorytarnego dyktatora. Piłsudski teraz znajduje w narodowym dziedzictwie poczesne miejsce i tworzony jest mit tej postaci, ale racjonaliści nie powinni zapominać, że Piłsudski był jednak dyktatorem, który dokonał krwawego zbrojnego puczu, wielokrotnie kazał strzelać do demonstrujących robotników, a przeciwników politycznych zwykł skazywać na wieloletnie wyroki więzienia (procesy brzeskie) a nawet osadzać, jak szanujący się dyktator, w obozach koncentracyjnych (Bereza Kartuska). Czy można mu przydać przydomek "wielki" bardzo w to wątpię, choć "małym" też bym go nie nazwał, gdyż na to nie zasłużył. To dosyć poplątana i ciekawa postać. pl.wikipedia.org/wiki/Przewrót_majowypl.wikiped(*)sobnienia_w_Berezie_Kartuskiejwww.polity(*)241991,1,romansy-i-awansy.read Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka...Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Czy oznaką mojej arogancji, czy jednak pewnego zastanowienia nad Pańskim tekstem będzie wyjęcie z pieśni Legionów dwóch linijek: >Nie chciejcie więc politowania, >Zasadą jest: za krew chciej krwi. ?
>Kpiną ze słów pieśni i żołnierskiego losu jest zrozumienie, że legioniści byli "butni" w kontekście mojego zdania. Chyba nie potrzeba być aż polonistą aby wiedzieć, że choć podstawową "definicją hasła buta jest: pewność siebie, czy też pycha, to buta to także duma". Nie chciałbym być w skórze żołnierza na wojnie, ale sądzę, że to bardzo trudne i NIESTETY potrzebne zajęcie. Sądzę, że zadania żołnierzy bywają prawie że całkowicie sprzeczne z wynikającymi z etyki humanistycznej powinnościami w społeczeństwie i nawet świadomość działania w szerokopojętej obronie koniecznej niewiele tu zmienia, gdy trzeba zabijać i to w sposób planowany, w ramach obranej strategii.
Na wojnie cała moralność odwraca się do góry nogami i skoro zabijanie jest obowiązkiem, to czy problemem jest tu buta? Buta (i arogancja wobec człowieczeństwa wroga) jest wówczas wręcz niezbędną cechą żołnierza i to w najbardziej pejoratywnym znaczeniu z możliwych.
>Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka... Dokładnie się tu z Panem zgadzam, a nic tak nie świadczy o małości człowieka, jak wojna.
---------------------------------- >>>>>Według Twojej definicji Piłsudski był człowiekiem MAŁYM. Ja tak nie uważam. >Czy człowiek, który nie jest małym musi zaraz być wielkim, czy to alternatywa? Ważnym jest czego jest w nas więcej, a jeszcze ważniejsze są czyny niż słowa. W pełni się tu również z Panem zgadzam, a na wpis kolegi Scorpa, który wyciągnął tu Piłsudskiego nie odpowiedziałem wówczas tylko dlatego, że nie miałem wtedy czasu.
Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Czy oznaką mojej arogancji, czy jednak pewnego zastanowienia nad Pańskim tekstem będzie wyjęcie z pieśni Legionów dwóch linijek: >>Nie chciejcie więc politowania, >>Zasadą jest: za krew chciej krwi. >? Nie mój tekst i to nie ja się do niego odwoływałem, a więc wycinaj Pan sobie z niego do woli.
>Kpiną ze słów pieśni i żołnierskiego losu jest zrozumienie, że legioniści byli "butni" w kontekście mojego zdania. Chyba nie potrzeba być aż polonistą aby wiedzieć, że choć podstawową "definicją hasła buta jest: pewność siebie, czy też pycha, to buta to także duma". >Nie chciałbym być w skórze żołnierza na wojnie, ale sądzę, że to bardzo trudne i NIESTETY potrzebne zajęcie. Sądzę, że zadania żołnierzy bywają prawie że całkowicie sprzeczne z wynikającymi z etyki humanistycznej powinnościami w społeczeństwie i nawet świadomość działania w szerokopojętej obronie koniecznej niewiele tu zmienia, gdy trzeba zabijać i to w sposób planowany, w ramach obranej strategii. Jestem pacyfistą, ale także realistą. Zdecydowanie lepiej oceniam moralnie żołnierzy niż polityków.
>Na wojnie cała moralność odwraca się do góry nogami i skoro zabijanie jest obowiązkiem, to czy problemem jest tu buta? Buta (i arogancja wobec człowieczeństwa wroga) jest wówczas wręcz niezbędną cechą żołnierza i to w najbardziej pejoratywnym znaczeniu z możliwych. Tak jednym z celów ukształtowania "morale żołnierza" jest odczłowieczanie wroga.
Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka... >Dokładnie się tu z Panem zgadzam, a nic tak nie świadczy o małości człowieka, jak wojna. Ale ja się tu z Panem nie zgadzam. Wojna jest też chwilą próby, a "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono", jak napisała Wisława Szymborska. Warto też tu przypomnieć Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła Natomiast Trzęsą się portki pętakom Pan zastanowi się ilu pętaków chowających się po kątach, czy wprost włażących komunie w tyłki w czasach PRL-u, dziś bohatersko rozlicza tamte czasy i tamtych ludzi, a to objaw nie tylko małości, to wprost przyziemność małych pętaków. Na moim robotniczym podwórku chłopaki tłukli się okrutnie, ale gdyby któryś kopnął leżącego byłby skończonym. Taka to była robotnicza buta, aby nie traktować leżącego z buta. Odwrotnie leżącemu rękę się podawało. Więc wielkoduszności uczono mnie nie tylko w domu - na warszawskim podwórku także.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > Jestem pacyfistą, ale także realistą. Zdecydowanie lepiej oceniam moralnie żołnierzy niż polityków.Ja chyba wolę okradającego mnie i państwo skorumpowanego polityka od czystego serca szczerego snajpera, który celuje do mnie z karabinu. > Buta i arogancja świadczy zawsze o małości człowieka...> >Dokładnie się tu z Panem zgadzam, a nic tak nie świadczy o małości człowieka, jak wojna.> Ale ja się tu z Panem nie zgadzam.Kiedyś uczyłem się angielskiego i zapamiętałem takie powiedzenie: we agree to disagree. > Wojna jest też chwilą próby, a "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono", jak napisała Wisława Szymborska.> Warto też tu przypomnieć Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:> Gdy wieje wiatr historii, > Ludziom jak pięknym ptakom > Rosną skrzydła > Natomiast > Trzęsą się portki pętakomJa proponuję Tuwima: Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy "do ludności", "do żołnierzy" Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem I judzić "historyczną racją", O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę - bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab - kwiatami Obrzucać zacznie "żołnierzyków". - - O, przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z pannami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: "Broń na ramię!", Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta! I od stolicy do stolicy Zawołaj broniąc swej krwawicy: "Bujać - to my, panowie szlachta!"Choć warto znać tło: Opublikowany 7 października 1929 w "Robotniku" wywołał gromy. Prawicowa krytyka miała doskonały pretekst: Żyd Tuwim namawia do niszczenia polskiej broni i zachęca do dezercji zamiast do obrony państwa polskiego. Dzisiaj, kiedy dzieci kwiaty i punki skutecznie utwierdzaja nas w przekonaniu, że wojna jest rzeczą złą, wiersz jest chyba właściwiej rozumiany. Ale wtedy... Oto typowy głos krytyki:
...Nie pierwszy to już raz rozsiewa p. Tuwim wśród Polaków perły swojego pacyfistycznego natchnienia. Pamiętamy dobrze wiersz o jenerałach ("Do generałów"), który bardzo umiejętnie i przekonywująco zohydzał wojsko polskie i mundur oficera polskiego. Otóż, należy to jeszcze raz wyraźnie powiedzieć - p. Tuwim w Polsce kariery poetyckiej na dystans przyszłości nie zrobi....
Sam poeta wydawał się zaskoczony odbiorem swego dzieła. W kilka dni po publikacji tłumaczył się (też w "Robotniku"):
W związku z całkowicie dla mnie nieoczekiwanymi komentarzami jakie wywołał mój wiersz "Do prostego człowieka", oświadczam:
1. W wierszu moim zwracałem się wyraźnie do wszystkich narodów, aby w chwili decydującej przeciwstawiły się wojnie zaborczej, którą - jako człowiek uczciwy i rozsądny - uważam za zbrodnię. Absurdem jest przypuszczać, że nie odczuwam czci dla bohaterstwa w obronie niepodległości kraju.
2. Tendencja moją była walka z podszczuwaczami, dla których wojna jest interesem, walka z wojną zaczepną, w pozory haseł patriotycznych ubraną.
3. Wiersz mój wychodząc z założeń humanitarnych i pacyfistycznych, w każdym swoim zwrocie apeluje do powszechności ludzkiej, przypisywanie mu tendencji rozbrojenia Polski, gdy wszyscy naokoło fabrykują bomby i armaty, uważam za niedorzeczność.
4. Wśród potępiających mnie głosów z prawdziwym żalem usłyszałem kilka takich, o których szczerości i szlachetności ani chwilę wątpić nie mogę. Muszę tedy winę niezrozumienia przez nich istotnych tendencji mego wiersza przypisać sobie, nieudolności własnego pióra, które sprawiło, że inaczej myślałem, a inaczej wyszło. I tylko dla tych przyjaciół ogłaszam powyższy komentarz.
Wiersz poruszył również przyjaciół Juliana Tuwima. Najmądrzej chyba (i najbardziej dowcipnie) zareagował Staff kiedy go pytano (ze wspomnień Marii Morstin):
- No, co tam Julek? Co mówi? Dlaczego napisał o tym karabinie?
- No cóż napisał. - odpowiedział Staff, jakoś bezradnie rozkładając ręce - Bardzo się zdziwił, gdy zacząłem mu tłumaczyć, jak to wszystko wygląda. Nie rozumiał, mówił "Jak to? Przecież takie dobre asonanse".
- No i cóż? Wytłumaczyłeś mu?
- Co miałem tłumaczyć? Miał rację. Ja mu tylko powiedziałem, co zawsze wam mówię: zawsze ostrzegałem i ostrzegam przed asonansami. Mówiłem, że z tego będą kłopoty. Tak, rymy sa o wiele pewniejsze.> Pan zastanowi się ilu pętaków chowających się po kątach, czy wprost włażących komunie w tyłki w czasach PRL-u, dziś bohatersko rozlicza tamte czasy i tamtych ludzi, a to objaw nie tylko małości, to wprost przyziemność małych pętaków.Znów się zgadzam, ale czy Pan jest pewien, do jakiego stopnia ryzykowałby Pan życiem w ekstremalnej sytuacji? www.racjonalista.pl/forum.php/s,571706#w577350Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Zgadzam się zgodzić z Panem, że w większości poglądów bliżej jest nam niż dalej.> >Jestem pacyfistą, ale także realistą. Zdecydowanie lepiej oceniam moralnie żołnierzy niż polityków.> Ja chyba wolę okradającego mnie i państwo skorumpowanego polityka od czystego serca szczerego snajpera, który celuje do mnie z karabinu.U mnie to jednak zależy od dalszych konsekwencji. Poczucie godności ma u mnie swoją wartość i ta wartość czasem wartość życia przekracza. > Ja proponuję Tuwima:Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy "do ludności", "do żołnierzy" Na alarm czarny druk uderzy (...) "Bujać - to my, panowie szlachta!"> Choć warto znać tło:> Opublikowany 7 października 1929 w "Robotniku" wywołał gromy. Prawicowa krytyka miała doskonały pretekst: Żyd Tuwim namawia do niszczenia polskiej broni i zachęca do dezercji zamiast do obrony państwa polskiego. (...) Wysoko cenię sobie poezję Tuwima i uważam, że patriotyzm tego polskiego poety jest najwyższej próby, której żadna nacjonalistyczno-prawicowa propaganda mu nie odbierze, ale w wielu przypadkach wolę jednak przekaz ideowy Broniewskiego. Bagnet na broń
Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą - ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi!
Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni. Cóż, że nieraz smakował gorzko na tej ziemi więzienny chleb? Za tę dłoń podniesioną nad Polską - kula w łeb!
Ogniomistrzu i serc, i słów, poeto, nie w pieśni troska. Dzisiaj wiersz - to strzelecki rów, okrzyk i rozkaz: Bagnet na broń! Bagnet na broń! A gdyby umierać przyszło, przypomnimy, co rzekł Cambronne, i powiemy to samo nad Wisłą.> Dzisiaj, kiedy dzieci kwiaty i punki skutecznie utwierdzają nas w przekonaniu, że wojna jest rzeczą złą, wiersz jest chyba właściwiej rozumiany.Tak, dzisiaj jest inaczej, ale zawsze kontekst czasów jest ważnym. > >>>Pan zastanowi się ilu pętaków chowających się po kątach, czy wprost włażących komunie w tyłki w czasach PRL-u, dziś bohatersko rozlicza tamte czasy i tamtych ludzi, a to objaw nie tylko małości, to wprost przyziemność małych pętaków.> Znów się zgadzam, ale czy Pan jest pewien, do jakiego stopnia ryzykowałby Pan życiem w ekstremalnej sytuacji?Nie, nie wiem i dlatego odwołałem się do słów poetki: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono". Wiem, że zawsze miałem własne poglądy i postępowałem zgodnie z tymi poglądami nie chowając się za plecami innych. Spotykały mnie z tego powodu różne przykrości, ale to tylko przykrości były. Nie wiem jak bym się zachował w warunkach ekstremalnych, gdyby było zagrożenie mojego życia i jeszcze bardziej życia moich bliskich. Nie uważam się za żadnego "rycerza bez skazy" i dlatego nie nadaję się na żadnego sędziego. Natomiast pogardzam wszelką małością i wcale nie wzrost mi tu chodzi, gdyż małość może występować nawet u ludzi największych i znowu nie wzrost mi tu chodzi. Czytając wypowiedzi chrześcijańskich (głównie katolickich) uczestników naszych dyskusji zastanawiam się nad ogromnymi pokładami ich zapiekłej nienawiści do wszystkich i wszystkiego co nie jest im podporządkowane i stąd mój wątek. Co nasi wielcy obrońcy chrześcijaństwa i Kościoła mają wspólnego z wartościami jakimi kierował się Jezus Chrystus. W "Kazaniu na Górze", te wartości są określone wyraźnie: • miłość, gotowość poświęcenia się dla innych ludzi,
• równość i sprawiedliwość, chęć pomocy zwłaszcza biednym i poniżonym,
• pokora, szacunek dla innych,
• potępienie bogaczy, gromadzenia dóbr materialnych jako celu życiowego,
• poszanowanie prawdy i prawdomówności,
• umiejętność wybaczania, nawet wrogom,
• odrzucenie przemocy, pacyfizm.Mamy tu więc kilka - istotnych także politycznie - drogowskazów aksjologicznych wynikających z Ewangelii i nic więcej nie jest już potrzebnym tylko na nałożenie tego na wypowiedzi naszych obrońców chrześcijaństwa oraz praktykę wszystkich struktur Kościelnych w całej historii chrześcijaństwa. www.racjonalista.pl/forum.php/s,556927#w557306Myślę, że warto tu przypomnieć, iż w chrześcijaństwie teoretycznie nauczanie moralne winno być nauczane przez zachowywanie takich postaw etycznych, które dla innych powinny być wzorem. Tego dotyczy temat tego wątku: Stanisław Obirek: Oczywiście, że tak. To tylko w pierwszym odczuciu wydaje się absurdalne. Ale gdy się przyjrzeć bliżej strukturze, sposobowi funkcjonowania, emocjom, do których się odwołują zarówno katolicyzm, jak i bolszewizm, okaże się, że takie porównanie nie jest żadnym nadużyciem semantycznym. To jest po prostu fakt społeczny... Stanisław Obirek: ... Mamy przecież tylko dwa kolory; biały i czarny. Kto jest z nami, jest po stronie światła, a kto ma zastrzeżenia do nas, ten jest po stronie ciemności. Który próbował zwekslować na inny tor pan Scorp ze swoim sposobem myślenia i który zupełnie zlekceważyli nasi tutejsi spece od nauczania swojej "moralności" i swojej "prawdy historycznej" innych. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Cytat:Pan Konowal napisał: Pewnie w Trybunie tak pisali!Pobiegłem więc i kupiłem Trybunę nr 36, a tam ogromny i ciekawy wywiad z prof. Stanisławem Obirkiem: W sobotę 13 lipca kupiłem "Wyborczą" a tam wywiad z Obirkiem Doroty Wodeckiej i też ciekawe konstatacje profesora wiążące się ze zajmowanymi stanowiskami panów Konowala i Worka kości w ostatnich rozmowach na forum: Dorota Wodecka: W książce "O Bogu i człowieku. Rozmowy", która jest zapisem wymiany myśli między panem a Zygmuntem Baumanem, dostrzega pan w polskim Kościele pewną prawidłowość. To, co konserwatywne, uznawane jest za dobre, a to, co lewicowe, za złe. Kościół potrzebuje "lewaka"?Stanisław Obirek: - Lewicowa teologia wyzwolenia uświadamiała, że krzywda nie odnosi się tylko do relacji między ludźmi, ale ma też charakter strukturalny. Lewak to był sojusznik, który pozwalał Kościołowi rozumieć źródła grzechu i zła. Jednak za sprawą Jana Pawła II polski Kościół utożsamił lewaka i marksizm z realnym komunizmem i do tej pory jest uwięziony w tej dychotomii, że lewica to zło, a katolik już przez sam fakt bycia katolikiem to dobro.
Takie myślenie jest obrazą dla intelektu. Myślenie krytyczne zastąpiliśmy etykietami. Kościół katolicki jest bezmyślny i uczy bezmyślności, dlatego teologia wyzwolenia nigdy nie stanie się w Polsce częścią doktryny kościelnej. Mam nadzieję, że Franciszek wzbogaci naukę Kościoła o pozytywny nurt lewackości. Pokaże, że dzięki analizie marksistowskiej, połączonej z Ewangelią, Księgą Wejścia, całą Biblią hebrajską, można znaleźć klucz do zrozumienia źródeł zła.
I że jest to znacznie ważniejsze niż noszenie baldachimu na procesjach Bożego Ciała.
Dorota Wodecka: Kościół polski potrzebuje wroga. To też pańska diagnoza. Stanisław Obirek: - Wróg, którym jest każdy inaczej myślący, pomaga mu umocnić swoje pozycje. Przywódcy polskiego Kościoła nie są w stanie zaakceptować pluralizmu.Wiem, że dla katolików Obirek teraz to tylko plecie głupoty, ale ja uważam, że jego refleksje godne są zastanowienia. Zna Kościół i teologię i wie co mówi. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Panowie Konowal i Worek kości oraz ich ideowi przyjaciele wstydzą się za PRL, brzydzą socjalizmu i wszelkiej lewicowości. Oni nigdy nie darują: Mówiąc ciągle te słowa: "... i odpuść nam winy, Jako my odpuszczamy" - nienawidzą bez litości. Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności.Oni są w Kościele, dopiero. gdy nabiorą dystansu i rozumu odchodzą, gdyż wtedy już muszą. Tak zrobili Węcławski, Bartoś, Obirek. "Wyborcza": Stanisław Obirek: Unikam konfliktów nie dlatego, że się ich boję, tylko dlatego, że bardzo świadomie dostrzegam, że ci; których wyborów jestem ciekaw, dają z siebie w dialogu więcej niż ci, których odtrącam. Bo odtrącenie i kryte rodzą frustrację. Z mojego rozumienia świata, w którym żyjemy, czyli polityki i Kościoła, akademii i rodzin, wynika, że tak naprawdę ludzie chcą ze sobą rozmawiać. I rozmawiają, tylko ich dialog nie jest obecny w mediach, w przestrzeni publicznej. Mam wrażenie, że takie tąpnięcie nastąpiło w 2006r., kiedy PiS doszedł do władzy i zrobił skok na podstawowe media, jak telewizja, radio i "Rzeczpospolita". Dorota Wodecka: SLD też miało media.Stanisław Obirek: - Ale SLD nie miało ambicji bycia sumieniem narodu. W porównaniu z Wildsteinem Kwiatkowski to łagodny baranek. Nie mówię o tym dlatego, że jest mi po drodze z SLD, bo polityka jest sferą, która mnie mało interesuje. Ale byłem wtedy świeżo i przyglądałem się temu połączeniu autorytaryzmu kościelnego i politycznego. To w 2006 roku doszło do polaryzacji poglądów i do wprowadzenia chamów do rządu. Myślę o Samoobronie i o nacjonalistach LPR.
Wtedy właśnie się okazało, że wygrywa ten, kto głośno krzyczy. Wtedy fundamentalizm religijny uprawomocnił się, a "Nasz Dziennik" i inne przybudówki Radia Maryja nagle zaczęły być traktowane jako medium równorzędne z innymi.
Dorota Wodecka: A dlaczego nie mogą być tak traktowane?Stanisław Obirek: - Bo wprowadziły język nienawiści. Kościół był zachwycony, że wreszcie moralność staje się przedmiotem debaty, że wreszcie zgniły kompromis Okrągłego Stołu jest napiętnowany i kontestowany. Zaczął się taniec podejrzliwości.
Mamy możliwość albo przyczyniać się do pogłębiania podziałów i powiększania różnic, albo do ich niwelowania. Konieczny jest dialog, który nie jest okopywaniem się we własnych poglądach, ale gotowością do zmiany. Ta gotowość jest wpisana w każdą rozmowę. Porażki, że znów zacytuję Baumana, nie dowodzą, że czas zaprzestać rozmów. Porażki mogą służyć jedynie za wymówkę do zaprzestania kolejnych prób.Dorota Wodecka: A co panu dały spotkania z inaczej myślącymi? Na przykład z niewierzącymi.Stanisław Obirek: - Głębsze doświadczenia duchowe miałem w dialogu z niewierzącymi niż z wierzącymi. Ze Stanisławem Lemem, z Michałem Głowińskim czy z Janem Woleńskim. Oni pokazali mi, że ich niewiara jest połączona z ogromnym, głębokim człowieczeństwem. Jedynym człowiekiem, który otworzył mi swój dom po odejściu od jezuitów, był Stanisław Lem. Żadnemu księdzu nie przyszło do głowy, żeby mi powiedzieć: słuchaj, Staszku, jak nie będziesz miał gdzie mieszkać, to przyjdź do mnie, plebania jest duża. Ateusz był jedynym, który okazał mi takie spontaniczne człowieczeństwo. Kościelna moralność jest od pouczania innych, ale nie od postępowania zgodnie z głoszonymi wzorcami: Mt 7,1-5 1 Nie osądzajcie, a nie będziecie osądzeni; 2 bo jakim osądem sądzicie, takim zostaniecie osądzeni, i jaką miarą mierzycie, taką i wam zostanie wymierzone. 3 Dlaczego patrzysz na słomkę w oku twojego brata, a w swoim oku drąga nie zauważasz? 4 Lub jak możesz swojemu bratu mówić: "Pozwól, niech usunę tę słomkę z twojego oka", a oto w twoim oku drąg!? 5 Obłudniku, najpierw wyrzuć drąg ze swojego oka i wtedy w pełni przejrzysz do tego, by usunąć słomkę z oka twojego brata. No i usuwają ..... Księdza Lemańskiego@@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|