 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-08-2013 14:40 | krokuska (-6 punktów) (zablokowany) | Prawda o ateistach
-9 na 11 | Uprzedzam że to nie jest jakaś prowokacja skrajnego katola, sama jestem niewierząca  Chcę się podzielić z wami swoimi dość pesymistycznymi przemyśleniami. Zauważyłam, ze większość ludzi zostaje ateistami gdy przechodzi kryzys wiary objawiający się najczęściej tym, że ktoś z rodziny zachorował, rozczarował się życiem itd (szczególnie często widzi się takie zachowanie u kobiet). Często też ludzie zostają ateistami na przekór rodzicom.Jako, że niewiele jest ludzi myślących i analizujących rzeczywistość mało kto zostaje ateistą poprzez gruntowną analizę, iż wiara w historyjki o Bogu to po prostu idiotyzm.Boją się pomyśleć, ze może to co od małego wpajano im do głowy to stek bzdur. Zazwyczaj człowiek zostaje ateistą pod wpływem emocji.Kolejną kwestią jest udowodniony naukowo fakt, że dzieci z dysfunkcyjnych domów lub o zaburzonej psychice częściej zostają skrajnymi prawicowcami bądź lewicowcami. Także ci wojujący lewicowcy sikający na krzyż na dobrą sprawę nie różnią się zbytnio od narodowców. To są tak samo zaślepieni i niezdolni do rzeczowej analizy ludzie. Często jest też tak, ze dzieci "katoli" skrajnych Pisowców zostają skrajnymi lewicowcami.Nie ma to racjonalnego uzasadnienia, to nie jest ich przemyślany wybór. Robią tak, by zdołować rodziców i zrobić im na złość.Do tego wciąż niestety ateiści to czasami ludzie o psychopatycznych skłonnościach którzy podzielają poglądy Hitlera. Pamiętam raz weszłam na czat z nudów. Aż się zdziwiłam, ze trafiłam na kogoś o podobnych do moich poglądach bo nie spodziewałam w ogóle kogoś takiego w tym miejscu. Do czasu iż dana 27 letnia osoba powiedziała że życzy raka rodzicom a głupich ludzi by humanitarnie eliminowała. Można nienawidzić owszem, jeśli rodzice byli potworami. Więc spytałam sie tej osoby dlaczego nienawidzi rodziców. Osoba powiedziała, że przez ich nastawienie do świata i ciągłe awantury. Spytałam czy jej coś zrobili potwornego.Odpowiedziała że nie. Dodałam, że też mam rodziców pisowców i również często się awanturują, ale w życiu nie życzyłabym im śmierci.Im częściej poznaje nowych ateistów tym bardziej się przekonuje, że zostają nimi poprzez ciężkie przeżycia czy wręcz nienawiść do świata i ludzi. Moja koleżanka podobnie, kiedyś wierząca przestała wierzyć tylko dlatego, że rozstała się z chłopakiem i wyrzucono ją z pracy. Gdyby nie to wciąż byłaby szczęśliwą katoliczką chodzącą co niedzielę do kościółka. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 | szarley (54913 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > >Można zostać ateistą w ciągu jednego dnia.> Chcesz mi przez to powiedzieć że pewnego pięknego dnia wstałeś, z łózka i zapragnąłeś być ateistą Jacku.Nie było, to obarczone żadnymi długo, falowymi przemyśleniami tak.?Patrzysz z punktu widzenia Polski, kraju w którym większość ateistów to ludzie ochrzczeni, którzy ateizm zawdzięczają własnym przemyśleniom |
#62 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | Odp: Prawda o ateistach |
> Wielu ludzi z religii po prostu wyrasta, tak jak z wiary w świętego Mikołaja. Nie ma jednej chwili objawienia, ani głębokich, filozoficznych przemyśleń. Któregoś dnia stwierdzają, że boga nie ma i nic wielkiego się nie dzieje.Czy tak właśnie było, w twoim przypadku Lucyno odcięłaś się, od pępowiny wiary jednym szybkim ruchem.? |
#63 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | . > Patrzysz z punktu widzenia Polski, kraju w którym większość ateistów to ludzie ochrzczeni, którzy ateizm zawdzięczają własnym przemyśleniom.A z jakiego punktu widzenia Pan patrzy? W tym wątku każdy patrzy ze swojego "punktu siedzenia" i niektóre z tych "siedzeń" jest wprost kompromitujące. Tak autora, jak i jego środowisko. (Na przykład jakiś tam "gimbusów", czy też "prawdziwych katoli".) Im mniejsza wiedza, tym większa pewność siebie oraz agresja przekazu. A może warto wziąć tu pod uwagę refleksje Andrzeja B. Izdebskiego? Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. (...)
Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania. (...)
Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
Wiara w niewiarę Czasem spotykamy się ze zdziwieniem, że ateista się nawrócił, a tak naprawdę on tylko zmienił wyznanie. Przed tym wierzył, że Boga nie ma, a teraz wierzy, że On jest. Jeszcze niedawno spotykaliśmy się z "osobistymi wrogami Pana Boga" walczącymi z wszelkimi przejawami religijności i gnębiącymi ludzi za udział obrządkach. Dzisiaj ci sami, z nie mniejszym zapałem, prześladują jednostki, indyferentne religijnie, pragnące w praktyce przestrzegać rozdziału kościołów od państwa.
Do wszelakiej działalności społeczno-politycznej oraz wszystkich idei podchodzę dosyć krytycznie, uważając, że w praktyce życia nie jest możliwe pełne osiągnięcie jakiegokolwiek ideału. Czy mając tak krytyczne podejście do rzeczywistości mogę nazwać się sceptykiem? Chyba nie, gdyż - na przykład - mocno wierzę (lub jestem głęboko przekonanym), że poprawa bytu ludzi społecznie dyskryminowanych jest możliwa. Zgodnie z tym poglądem znajomi "pragmatycy" nazywają mnie wierzącym idealistą. Znowu, z tym określeniem nie zgadzają się ci, którzy wierzą w Boga i nazywają mnie niewierzącym, I już wydawałoby się, że zostałem sklasyfikowany, ale po chwili otrzymuję od nich pytanie: - "Nie wierzysz w Boga? No to trudno, niektórzy już tak mają, ale powiedz - w co wierzysz? Bo wierzyć w "coś" koniecznie trzeba".
Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.Ateizm nie opierający się na wierze, tylko na refleksji racjonalnej wymaga osobistego wkładu i dlatego każdy przypadek różni się od siebie. Pozdrawiam. @@@ . |
#64 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Prawda o ateistach |
> >Patrzysz z punktu widzenia Polski, kraju w którym większość ateistów to ludzie ochrzczeni, którzy ateizm zawdzięczają własnym przemyśleniom.> A z jakiego punktu widzenia Pan patrzy?Wspominałem już, że nie wychowywałem się w Polsce, mam tu dom, ale większość czasu spędzam za granicą. > Ateizm nie opierający się na wierze, tylko na refleksji racjonalnej wymaga osobistego wkładu i dlatego każdy przypadek różni się od siebie.Nie tylko z moich obserwacji wynika, że większość polskich ateistów, to ludzie ochrzczeni, ludzie, dla których ateizm jest skutkiem świadomego wyboru. Nie wnikam w to, czy ten wybór był kwestią jednorazowego impulsu, czy też wieloletnich przemyśleń, bo nawet gdybym chciał takie badania prowadzić, to nie mam warsztatu. Niemniej z całą pewnością nie każdy ateista jest człowiekiem, który swoją drogę życiową starannie przemyślał. W Polsce jest takich więcej niż w np. Czeskiej Republice. Wśród Czechów większość ateistów, to ludzie którzy światopogląd dziedziczą po rodzicach, a ponieważ zdeklarowani ateiści stanowią w niektórych regionach ponad połowę populacji (do tego trzeba doliczyć ludzi bez wyznania - kategoria ze spisu powszechnego) ich ateizm nie jest skutkiem ani łatwej, jak też mozolnej drogi od wiary do niewiary. W dodatku w społeczeństwie silnie zlaicyzowanym przyznanie się do ateizmu jest o wiele łatwiejsze. Historia laicyzmu Czechów to temat na długą dyskusję. Podobnie zachowanie jednostki i otoczenia wobec jednostki w sytuacji kiedy Czech przyjmuje chrzest lub Polak odchodzi z kościoła to także ciekawy temat. Zasygalizuję jedynie że Czechowi jest łatwiej o akceptację otoczenia dla przyjętego chrztu (byle nie luterańskiego), niż Polakowi o akceptację apostazji Nie przypuszczam, abym na tym forum spotkał kogokolwiek (bez względu na wyznanie czy jego brak). kto wierzyłby np. w horoskopy czy wróżby. W Pradze jest wróżek od cholery > Pozdrawiam.Wzajemnie |
#65 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | . > >>>A z jakiego punktu widzenia Pan patrzy?> Wspominałem już, że nie wychowywałem się w Polsce, mam tu dom, ale większość czasu spędzam za granicą.Nie o tego dotyczyło moje pytanie. (Pamiętam, to co Pan o sobie napisał.)Przypominam:Pan Jacek Przypadek: Można zostać ateistą w ciągu jednego dnia.
Pan Paul Figura: Chcesz mi przez to powiedzieć że pewnego pięknego dnia wstałeś, z łózka i zapragnąłeś być ateistą Jacku. Nie było, to obarczone żadnymi długo, falowymi przemyśleniami tak?
Pan Szarley: Patrzysz z punktu widzenia Polski, kraju w którym większość ateistów to ludzie ochrzczeni, którzy ateizm zawdzięczają własnym przemyśleniom. Interesowało mnie czy Pan pewnego dnia obudził się ateistą, czy też wyssał ateizm z "mlekiem matki", a może objawił się Panu agnostycyzm. Przecież niżej napisałem: > >>>Ateizm nie opierający się na wierze, tylko na refleksji racjonalnej wymaga osobistego wkładu i dlatego każdy przypadek różni się od siebie.Zresztą było to pytanie retoryczne, jak nimi są i powyższe. Czyli takie, na które odpowiedzi nie oczekuję. > Nie tylko z moich obserwacji wynika, że większość polskich ateistów, to ludzie ochrzczeni,Nie tylko z Pańskich. Są poważne badania socjologiczne, to potwierdzające. > ludzie, dla których ateizm jest skutkiem świadomego wyboru.A tu już mam wątpliwości? Prosiłbym najpierw o lekturę tego co sądzi na ten temat - chyba już doktor - Radosław Tyrała. [Załącznik] (trzeci referat) oraz przeczytanie tego posta: www.racjon(*)m.php/s,545016/z,0/d,1#w545238> Nie wnikam w to, czy ten wybór był kwestią jednorazowego impulsu, czy też wieloletnich przemyśleń, bo nawet gdybym chciał takie badania prowadzić, to nie mam warsztatu.Kiedy akurat właśnie to było przedmiotem rozmowy, w którą się włączyłem. > Niemniej z całą pewnością nie każdy ateista jest człowiekiem, który swoją drogę życiową starannie przemyślał.Zdecydowanie nie każdy. > W Polsce jest takich więcej niż w np. Czeskiej Republice."nie mam warsztatu".> Wśród Czechów większość ateistów, to ludzie którzy światopogląd dziedziczą po rodzicach, a ponieważ zdeklarowani ateiści stanowią w niektórych regionach ponad połowę populacji (do tego trzeba doliczyć ludzi bez wyznania - kategoria ze spisu powszechnego) ich ateizm nie jest skutkiem ani łatwej, jak też mozolnej drogi od wiary do niewiary. W dodatku w społeczeństwie silnie zlaicyzowanym przyznanie się do ateizmu jest o wiele łatwiejsze.Tak, trochę wiem o tym i jest to bardzo ciekawe. Czy mógłby Pan coś polecić na ten temat po polsku. > Historia laicyzmu Czechów to temat na długą dyskusję.Czy udałaby się dyskusja to wątpię, ale mógłby Pan coś na ten temat tu napisać. > Podobnie zachowanie jednostki i otoczenia wobec jednostki w sytuacji kiedy Czech przyjmuje chrzest lub Polak odchodzi z kościoła to także ciekawy temat. Zasygnalizuję jedynie że Czechowi jest łatwiej o akceptację otoczenia dla przyjętego chrztu (byle nie luterańskiego), niż Polakowi o akceptację apostazji.Znowu, uważam to za ciekawe. Niech Pan napisze i trochę opisze. (Mamy stronę główną Racjonalisty.pl)> Nie przypuszczam, abym na tym forum spotkał kogokolwiek (bez względu na wyznanie czy jego brak). kto wierzyłby np. w horoskopy czy wróżby. W Pradze jest wróżek od choleryNie znam badań dotyczących poglądów uczestników naszego forum, ale w Polsce, łącznie z Warszawą (i telewizyjnymi "misjami") jest wróżek do cholery i jeszcze ciut ciut. Pozdrawiam. @@@ . |
#66 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Interesowało mnie czy Pan pewnego dnia obudził się ateistą, czy też wyssał ateizm z "mlekiem matki", a może objawił się Panu agnostycyzm.Ależ ja nigdy nie twierdziłem, że jestem ateistą!  Fakt , że z wieloma poglądami głoszonymi przez racjonalistów jest mi po drodze. Uważam, że kościoły powinny być finansowane wyłącznie przez wiernych, miejsce katechezy jest w salkach parafialnych, a homoseksualiści powinni mieć prawo do zawierania małżeństw, a na in vitro... po prostu się nie znam, fakt, że jestem w ostrym konflikcie z proboszczem, a nie po drodze mi z większością biskupów, ale są też wśród proboszczów i biskupów ludzie, których szanuję, fakt , że (jak już napisałem na tym forum) moja wiara jest pełna wątpliwości, skłonności do herezji, konfliktowa, buntownicza, sceptyczna wobec dogmatów, wymaga ciągłego szukania nowych ścieżek i nie mam pewności dokąd te ścieżki mnie zaprowadzą, fakt, że nikogo nie nawracam i nie przekonuję, nie czynią ze mnie ateisty ! (fakt , że uważam, że jest prawem pracownika prawo do wolnej niedzieli, wynika raczej z wrażliwości na łamanie praw pracowniczych niż z pobudek religijnych, sam w niedziele częstokroć pracuję) Moje bytowanie na tym forum bierze się z ciekawości świata i ciekawości opinii innych ludzi na wiele tematów i proszę mi wierzyć, wiele się jeszcze spodziewam nauczyć. > >Wśród Czechów większość ateistów, to ludzie którzy światopogląd dziedziczą po rodzicach, a ponieważ zdeklarowani ateiści stanowią w niektórych regionach ponad połowę populacji (do tego trzeba doliczyć ludzi bez wyznania - kategoria ze spisu powszechnego) ich ateizm nie jest skutkiem ani łatwej, jak też mozolnej drogi od wiary do niewiary. W dodatku w społeczeństwie silnie zlaicyzowanym przyznanie się do ateizmu jest o wiele łatwiejsze.> Tak, trochę wiem o tym i jest to bardzo ciekawe. Czy mógłby Pan coś polecić na ten temat po polsku.Niestety nie, jest to wynik moich obserwacji, na tyle jednak starannych , że nie boję się tego zdania napisać. > >Historia laicyzmu Czechów to temat na długą dyskusję.> Czy udałaby się dyskusja to wątpię, ale mógłby Pan coś na ten temat tu napisać.Przyznaję, że zachęta z Pańskiej strony jest motywacją, ale przygotowanie takiego wątku/artykułu przez szacunek dla czytelników wymaga przygotowania. Jeśli napiszę, nie omieszkam zaprosić Pana do dyskusji (Spodziewa się Pan że ode mnie też można się czegoś nauczyć?) > >Podobnie zachowanie jednostki i otoczenia wobec jednostki w sytuacji kiedy Czech przyjmuje chrzest lub Polak odchodzi z kościoła to także ciekawy temat. Zasygnalizuję jedynie że Czechowi jest łatwiej o akceptację otoczenia dla przyjętego chrztu (byle nie luterańskiego), niż Polakowi o akceptację apostazji.> Znowu, uważam to za ciekawe. Niech Pan napisze i trochę opisze. (Mamy stronę główną Racjonalisty.pl)jw, choć myślę, że pierwsza część mojej wypowiedzi raczej wątpliwości nie budzi. (teraz mi się nabiera minusów  ) > Pozdrawiam.Pozdrawiam |
#67 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | . > >>>Interesowało mnie czy Pan pewnego dnia obudził się ateistą, czy też wyssał ateizm z "mlekiem matki", a może objawił się Panu agnostycyzm.> Ależ ja nigdy nie twierdziłem, że jestem ateistą!  Ależ ja przecież napisałem, że to były pytania retoryczne. Nie znam Pańskiego światopoglądu i dopóki Pan sam go nie zaprezentuje, to niewiele mnie on interesuje. > fakt , że (jak już napisałem na tym forum) moja wiara jest pełna wątpliwości, skłonności do herezji, konfliktowa, buntownicza, sceptyczna wobec dogmatów, wymaga ciągłego szukania nowych ścieżek i nie mam pewności dokąd te ścieżki mnie zaprowadzą,Bardzo sobie taką postawę cenię i to często tu podkreślam. > Moje bytowanie na tym forum bierze się z ciekawości świata i ciekawości opinii innych ludzi na wiele tematów i proszę mi wierzyć, wiele się jeszcze spodziewam nauczyć.Jesteśmy tu bardzo podobni. > Historia laicyzmu Czechów to temat na długą dyskusję.> >>>Czy udałaby się dyskusja to wątpię, ale mógłby Pan coś na ten temat tu napisać.> Przyznaję, że zachęta z Pańskiej strony jest motywacją, ale przygotowanie takiego wątku/artykułu przez szacunek dla czytelników wymaga przygotowania. Jeśli napiszę, nie omieszkam zaprosić Pana do dyskusji.Oczywiście, że napisanie artykułu wymaga pracy, a z zaproszenia zapewne skorzystam. > (Spodziewa się Pan że ode mnie też można się czegoś nauczyć?)Akurat to już wiem. Już dawno zauważyłem, iż myśli Pan samodzielnie. > Podobnie zachowanie jednostki i otoczenia wobec jednostki w sytuacji kiedy Czech przyjmuje chrzest lub Polak odchodzi z kościoła to także ciekawy temat. Zasygnalizuję jedynie że Czechowi jest łatwiej o akceptację otoczenia dla przyjętego chrztu (byle nie luterańskiego), niż Polakowi o akceptację apostazji.> >>>Znowu, uważam to za ciekawe. Niech Pan napisze i trochę opisze. (Mamy stronę główną Racjonalisty.pl)> jw, choć myślę, że pierwsza część mojej wypowiedzi raczej wątpliwości nie budzi.> (teraz mi się nabiera minusów )Minusów?A od kogo? Muszę przyznać, iż minusy od niektórych forumowiczów, to mnie wprost cieszą, gdyż wtedy wiem, iż trafiłem w rzeczy sedno. Zaś od tych, z którymi się liczę i zdanie których szanuję, jakoś minusów nie otrzymuję. Po prostu piszą, że coś im się nie podoba lub z czym się nie zgadzają. Ode mnie żadnych minusów Pan nie otrzymał, i prawie na pewno, Pan nie otrzyma. Pozdrawiam. @@@ . |
#68 2 na 2 | Paul Figura (1368 punktów) | Odp: Prawda o ateistach |
> Ależ ja nigdy nie twierdziłem, że jestem ateistą!  > (teraz mi się nabiera minusów )Chyba *nazbiera* te chochliki/diabełki drukarskie ostatnio często grasują na forum, a tak na poważnie to możesz liczyć, na rozgrzeszenie ponieważ przyznałeś się do winy.  |
#69 3 na 3 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Na pewno nie ma tyle ateistek co ateistów, skopiowałam listę ateistów i agnostyków do excela lista.racjonalista.pl/> Po trzech stronach mam 134 ateistów i 34 ateistki, więc różnica spora.No i...? Dowodzi to jedynie tego, że na trzech stronach listy wpisało się więcej mężczyzn niż kobiet. Tylko tyle. > Jak zrobić całą listę będzie widać wyraźną dysproporcję między kobietami a mężczyznami.I znowu- no i...? Zrób całą listę a może dowiedziesz jedynie tego, że wpisało się na nią więcej mężczyzn. Nijak będzie się to miało do ogółu ponad 7 miliardów (ba! nawet do 36 milionów mieszkających w Polsce).
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ |
#70 5 na 5 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Mnie osobiście rażą tzw. gimbusy, które na złość rodzicom zostają ateistami, bez głębszych refleksji.To ja! To ja! W tym roku minęło dwadzieścia lat, gdy jako niespełna czternastolatek zostałem przyłapany przez rodziców na nieuczęszczaniu na rekolekcje. Na pytanie "dlaczego?", odpowiedziałem- bo boga nie ma i nie ma sensu w tym chodzeniu do kościoła (trochę na złość, a trochę coś mi nie grało w tej całej zabawie w "wiarę"). > Niedojrzałe jeszcze dzieciaki, które chwalą się swoim ateizmem i nie szanują katolików uważając ich za głupich.I dalej uważam za głupich w tych dziedzinach zajętych przez wiarę. > Ośmieszają one prawdziwych ateistów,A kto to taki potworek, ten "prawdziwy ateista"? > bo znają tylko jeden argument typu czajniczek Russella i powtarzają to w kółko.Bo to bardzo dobry argument, wyczerpujący wiarę w bóstwa. > Drugie zachowanie to konformizm. Fajnie jest być ateistą w liceum, ale potem już są takie sprawy jak ślub, chrzest, większość ateistów bierze udział w tych ceremoniach.Już p. Bogusławski zwrócił na to uwagę- konformista- ateista w kraju religijnym? > To postawa hipokryty.No to jestem hipokrytą, bo chcę brać udział w życiu rodzinnym, gdzie wszyscy są katolikami. > Takie osoby nie mają prawa narzekać na np. zbyt wpływową pozycję kościoła, bo same do niego uczęszczają.A dlaczego nie? Jak im się nie pdoba to niech narzekają.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ |
#71 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Chcę się podzielić z wami swoimi dość pesymistycznymi przemyśleniami.Nie da się zmienić światopoglądu poprzez emocje. Bzdura. Ci których mówisz, po prostu krzyczą "do dobrego boga" czemu jest taki a nie inny. 
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami. |
#72 3 na 3 | Paul Figura (1368 punktów) | Odp: Prawda o ateistach |
> Ci których mówisz, po prostu krzyczą "do dobrego boga" czemu jest taki a nie inny.  Niech mi tutaj ktoś, z katolików na forum napisze ponieważ, nie potrafię zrozumieć jednej kwestii, mianowicie dlaczego ten wasz taki "dobry bóg".Dopuścił do czegoś takiego jak obozy śmierci typu Auschwitz.Tak bardzo pragnął zabrać do siebie, niczemu winne dzieci które szły do komór gazowych lub krematorium.?   |
#73 2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Niech mi tutaj ktoś, z katolików na forum napisze ponieważ, nie potrafię zrozumieć jednej kwestii, mianowicie dlaczego ten wasz taki "dobry bóg".Dopuścił do czegoś takiego jak obozy śmierci typu Auschwitz.Tak bardzo pragnął zabrać do siebie, niczemu winne dzieci które szły do komór gazowych lub krematorium.?Na to pytanie winieneś odpowiedzieć sobie sam. W każdej kulturze istnieją mity. W chrześcijańskiej też. Gorzej, że mity są obowiązującą ideolo. 
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami. |
#74 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Prawda o ateistach | > Niech mi tutaj ktoś, z katolików na forum napisze ponieważ, nie potrafię zrozumieć jednej kwestii, mianowicie dlaczego ten wasz taki "dobry bóg".Dopuścił do czegoś takiego jak obozy śmierci typu Auschwitz.Oj, bieda z Tobą.... Katolik po prostu wie jak jest - dobry Bóg nie chciał żebyśmy byli tylko kukiełkami czyniącymi wyłącznie dobro (co durniowi szkodziło?, a poza tym Anioły co nie zostały Diabłami muszą być jakieś pieprznięte że czynią owo dobro wyłącznie mianowicie; a co sam Bóg - toż to kukła nad kukłami!), ale katolik też tego za diabła nie rozumie. Tyle że katolik wierzy w to, że zrozumie po śmierci, a ja jestem skazany na pukanie się w czoło. A poza tym Bóg był z tymi co umierali w komorach. Z nimi cierpiał i umierał po milionkroć i mu nie obrzydło! Dasz wiarę?! W Rwandzie pewnie też umierał. I co z tego że ciągle żyje i ma się dobrze?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
1 2 3 4 5 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|