 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-01-2013 01:34 | Agata1998 (16 punktów) | Wątpliwości i pytania
4 na 4 | Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje. Wychowałam się w katolickiej rodzinie.Moi rodzice są wierzący. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze uważałam się za katoliczkę bo chodziłam co niedzielę do kościoła.Wprawdzie różnie było z praktykowaniem wiary,ale starałam się dostosowywać do nauki kościoła. Nigdy specjalnie nie myślałam nad ateizmem.Jakiś czas temu oglądałam w "pytaniu na śniadanie", jedną z moich ulubionych aktorek Renatę Dancewicz.Tematem był ateizm. Bardzo zaskoczyło mnie wyznanie Renaty.Od tego właśnie czasu ta kwestia nie daje mi spokoju. A jeśli Renata ma rację... Z jednej strony zakłopotało mnie to wyznanie a z drugiej wzbudziło ciekawość.Sięgałam po parę artykułów z tym związanych. Tu też jest mój problem.Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.Miałam poczucie winy.Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ? Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu ?
Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#16 7 na 7 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | > (..) Taką wspólnotą jest oczywiście rodzina. Należymy do wspólnoty więc> jesteśmy zobowiązani myśleć jak myśli wspólnota, jak każe guru, rodzice, ksiądz...> Samodzielne myślenie jest tępione.Myślę b. podobnie, jak Ty. Dodam, że chyba najwyższym wyrazem tępienia jest wykluczenie z dotychczasowej społeczności, ostracyzm. Trzeba się z tym liczyć wychodząc ze wspólnoty, nawet gdyby wstępnie niewiele nam na tym zależało. Gorzej z rodziną, bo z niej za bardzo wyjść nie da. Wydaje mi się, ze najlepsze osiągnięcie tutaj, to uzyskanie status quo, o które zazwyczaj trzeba długo i zażarcie walczyć - chyba że rodzina też jest "letnia". > Jeżeli wiara jest sprzeczna z nauką to starają się nie dopuścić do rozwoju nauki.To kiedyś. Dziś religia (zwłaszcza katolicka) stara się nie dopuścić nauki do umysłu swoich wiernych. Zakres wpływów się kurczy, nie mniej wpływy bronione są z nie mniejszą zapalczywością. > Kościół Katolicki walczył przeciwko noszeniu majtek przez kobiety,> przeciwko nie noszeniu gorsetów a noszeniu biustonoszy, walczył> przeciwko szczepionkom, przeszczepom teraz walczy z in vitro.A to ciekawe, nie słyszałem - rzecz jasna nie o in vitro, tylko majtkach i tym podobnych  > Można zyskać spokój. Pozbyć się strachu przed grzechem bo> grzechem jest wszystko co sprawia człowiekowi przyjemność.Trafisz w dziesiątkę  Nie wiem jak nasza inicjatorka wątku ma świadome poczucie grzechu. Jednak dla mnie był to właściwie główny zysk w zakwestionowaniu mechanizmu, jakim działa chrześcijaństwo. Olbrzymia ulga. Zyskuje się sporo energii życiowej i wolności do rzeczy, które wcześniej były w nas i w kościele penalizowane, sprawiały lęk. Tak to jest..  > Można pokochać ludzi takimi jakimi są. Nie oceniać ich, nie> potępiać jeżeli żyją inaczej niż my a nie szkodzą innym.Również po raz pierwszy w życiu bliźniego naprawdę zobaczyć. Nie jako potencjał do nawrócenia, polepszenia, nauczenia wiary, uratowania od ognia piekielnego względnie wieszaka popierającego własną wiarę. Można zaciekawić się bliźnim takim, jakim on naprawdę jest - nie takim, jakim kreuje go religia. Bo to dwie różne rzeczy są  łącząc pozdrowienia
--- |
#17 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy> takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę. Miałam poczucie winy.> Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ?Oczywiście  . Zgadzam się tu z panem A. Bogusławskim - w jakimś tam aspekcie zawiodłaś swoją rodzinę w przestrzeni światopoglądowej. Realne myślę jednak - i to jest dużo ważniejsze - że Twoi rodzice powinni być z czasem w głębi duszy szczęśliwi. Idziesz w swoją stronę, zaczynasz samodzielnie myśleć i działać. To jest b. ważny moment w życiu, myślę że nawet wart świętowania. To jest etap, do którego tak naprawdę na najgłębszym poziomie każdy rodzic dąży, chce doprowadzić swoje dziecko do samodzielności, chce aby stanęło na własnych nogach. To im się jak widzę udaje.. chyba nie ma co czuć się dalej winnym?  Miłego dnia!
--- |
#18 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | . > Oczywiście . Zgadzam się tu z panem A. Bogusławskim - w jakimś tam aspekcie zawiodłaś swoją rodzinę w przestrzeni światopoglądowej.> Realne myślę jednak - i to jest dużo ważniejsze - że Twoi rodzice powinni być z czasem w głębi duszy szczęśliwi.Powinni być!?Fajne! Polska to chrześcijański kraj (głównie katolicki), gdyby chrześcijanie przestrzegali dekalogu, co czynić powinni, to byłby tu prawie raj, a tak jest, jak jest tu opisane: [Załącznik]> Idziesz w swoją stronę, zaczynasz samodzielnie myśleć i działać. To jest b. ważny moment w życiu, myślę że nawet wart świętowania.Zdecydowanie tak, ale ta refleksja przyjdzie później. > To jest etap, do którego tak naprawdę na najgłębszym poziomie każdy rodzic dąży, chce doprowadzić swoje dziecko do samodzielności, chce aby stanęło na własnych nogach.Znowu Panie Jacku marzą się Panu stany optymalne, a rzeczywistość skrzeczy. Będą: prostowania, namawiania, głaskania, pohukiwania. Z wiarą nie ma dyskusji, a jak ktoś święcie wierzy, to nikt go nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Gdy ktoś jest fundamentalistą, to prędzej wyrzuci (wyklnie) nawet z rodziny niż zaakceptuje. Do tolerancji potrzebny jest racjonalizm, ale nie jako antykościelna (anteistyczna) religia, tylko jako sposób refleksji intelektualnej, a to już rzadka postawa. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#19 6 na 6 | Agata1998 (16 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | Bardzo dziękuje za dotychczasowe odpowiedzi. Bardzo cenię w świeckich wartościach idee równości, wolności i tolerancji.Te właśnie idee, nie są już dla mnie tak oczywiste w kościele.Wiele wartości które głosi kościół, wydaje mi się przestarzałymi.Popieram feminizm i równe prawa dla społeczności LGBT,dlatego niechęć kościoła do tych spraw budzi mój sprzeciw.Także potępianie antykoncepcji jest dla mnie niezrozumiałe.Jak więc widzicie, wartości są jednym z powodów, które przyciągają mnie do waszego środowiska a jednocześnie odpychają od kościoła. Trochę głupio mi tu mówić o bogu i religii, bo pewnie pisząc o takich rzeczach się ośmieszam, ale trudno mi się pozbyć tej wiary i od czasu tych poważniejszych wątpliwości, zdarzało mi się parę razy modlić.Nie wiem czy moja wiara jest zasadna.Użytkownik astrotaurus ma całkowitą rację, że w zasadzie bardzo mało tak naprawdę wiem o swojej religii i że kwestię w co wierzyć a w co nie, traktuje wybiórczo. Nie wiem do końca czy jestem złą osobą przez to że oddalam się od kościoła i religii, ale właśnie tak się czuje. Liczę na wasze mądre rady. Pozdrawiam |
#20 5 na 5 | maciejo (3492 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Bardzo dziękuje za dotychczasowe odpowiedzi.> Bardzo cenię w świeckich wartościach idee równości, wolności i tolerancji.Te> właśnie idee, nie są już dla mnie tak oczywiste w kościele.Wiele wartości> które głosi kościół, wydaje mi się przestarzałymi.Popieram feminizm i równe> prawa dla społeczności LGBT,dlatego niechęć kościoła do tych spraw budzi mój> sprzeciw.Także potępianie antykoncepcji jest dla mnie niezrozumiałe.Jak> więc widzicie, wartości są jednym z powodów, które przyciągają mnie do waszego> środowiska a jednocześnie odpychają od kościoła.Wszystkie uprzedzenia, brak tolerancji, humanizmu wynikają z wiary, idiotycznej kwestii narodu wybranego i stygmatyzacji ludzi przez kościół. Zauważ, że to osoby kierujące się w życiu religią "miłości bliźniego" są najbardziej agresywne i nastawione na konfrontacje. Idealny przykład - związki partnerskie - wyczyny (p)osłów i (p)osłanek PiS i SP. Tyle nienawiści, nietolerancji, zwykłej głupoty, że aż trudno sobie wyobrazić. > Trochę głupio mi tu mówić o bogu i religii, bo pewnie pisząc o takich rzeczach> się ośmieszam, ale trudno mi się pozbyć tej wiary i od czasu tych> poważniejszych wątpliwości, zdarzało mi się parę razy modlić.Nie wiem czy> moja wiara jest zasadna.Twoje wątpliwości są całkowicie zrozumiałe. Trudno jest odrzucić coś w czym się dorastało i co było wpajane od dziecka. Jedyne co mogę polecić to czytać i jeszcze raz czytać. Uczyć się historii religii, kościoła, ewolucji. Polecam linki zawarte w zakładkach na stronie głównej Racjonalisty. Wspaniałe kompendium wiedzy, które pozwoli Ci bardziej krytycznie spojrzeć na wyznawane dotychczas wartości i zrozumieć różne niuanse. > Użytkownik astrotaurus ma całkowitą rację, że w> zasadzie bardzo mało tak naprawdę wiem o swojej religii i że kwestię w co> wierzyć a w co nie, traktuje wybiórczo.Spoko, znaczna większość katolików w Polsce nigdy nie przeczytała biblii, nie ma pojęcia o historii kościoła, a nawet o dogmatach własnej wiary. > Nie wiem do końca czy jestem złą osobą> przez to że oddalam się od kościoła i religii, ale właśnie tak się czuje.> Liczę na wasze mądre rady.Na tym to polega. Kościół szufladkuje ludzi, dzieli ich na zasadzie kto nie jest z nami jest przeciwko nam. Straszy piekłem i innymi bredniami po to by ludzie bali się posługiwać własnym rozumem. Człowiek nie staje się zły przez to że przestaje wierzyć. O tym jakim się jest decydują czyny, bez względu na wyznawany światopogląd. Zauważ też, że cała moralność narzucana przez religię oparta jest na przekupstwie - albo jesteś dobry i w nagrodę idziesz do raju albo zły i za karę smażysz się w piekle. Oczywiście pojęcia dobry i zły należy rozumieć jako słuchasz kapłanów, czy też nie. |
| grzmot (741 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Gdyby otoczenie było neutralne, to ateizm mógłby być stanem zerowym. Stań po kolana w wodzie w jeziorze i osiągniesz analogiczny stan bez większego wysiłku.> W przeważającym otoczeniu teistów niestety tak nie jest. Stanie nieruchomo w nurcie rwącej rzeki wymaga siły.Masz rację oczywiście. Dlatego zaraz niżej napisałem, że ateizm nie stanowi normy. Ale to nadal nie oznacza, że nie można go przyjmować jako stanu podstawowego. Też odpowiem porównaniem: większość ludzi żyje w temperaturach powyżej 0 stopni Celsiusza, ale to nie przeszkadza używać skali Kelvina jako podstawowej w wielu pomiarach. Nawet jednostki są w zasadzie takie same, tylko punkt odniesienia inny. |
#22 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Masz rację oczywiście. Dlatego zaraz niżej napisałem, że ateizm nie stanowi normy. Ale to nadal nie oznacza, że nie można go przyjmować jako stanu podstawowego. Też odpowiem porównaniem: większość ludzi żyje w temperaturach powyżej 0 stopni Celsiusza, ale to nie przeszkadza używać skali Kelvina jako podstawowej w wielu pomiarach. Nawet jednostki są w zasadzie takie same, tylko punkt odniesienia inny.Punktem odniesienia dla ateizmu nie jest jakiś wyimaginowany absolut, bo ten istnieje. Tak samo jak temperatury 0 K też OIDP nikt nie spotkał. Dlatego do oceny czy zachowanie danego stanu jest neutralne bierzemy pod uwagę układ odniesienia, wg którego to rozpatrujemy. W Polsce układem odniesienia jest państwo wyznaniowe i mentalność katolicka. Trwanie w ateizmie wymaga tutaj wysiłku. Trudno go nazwać stanem podstawowym, jeżeli do jego utrzymania jest wymagana "energia". |
#23 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | >Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś >zyskać dzięki niemu ?
Ateistą nie zostaje się dlatego że to się opłaca. Najpierw zaczynasz wątpić w skuteczność modlitwy, we wszystkie cuda których rzekomo dokonał Bóg i stajesz się powoli agnostykiem. Możesz szukać przesłanek przemawiających za istnieniem Boga i okazują się one wątpliwe. Możesz zapoznać się z historią powstania wierzeń, religii i powoli nabierasz wiedzy/przekonania że bogów wymyślili ludzie. Gdy to przekonanie staje się mocne jesteś ateistą, nie tyle z wyboru co z przekonania.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#24 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | . > Bardzo dziękuje za dotychczasowe odpowiedzi.Pani Agato, tu jest zwyczaj rozmowy bezpośredniej. Każdy z każdym prowadzi osobny dialog. Dlatego, gdy chce Pani ze mną rozmawiać, to proszę się zwracać bezpośrednio do mnie. > Trochę głupio mi tu mówić o bogu i religii, bo pewnie pisząc o takich rzeczach się ośmieszam, ale trudno mi się pozbyć tej wiary i od czasu tych poważniejszych wątpliwości, zdarzało mi się parę razy modlić.Nie temat, a nawet nie poziom rozmowy, prowadzi do śmieszności. Śmieszną jest zadufana głupota, to znaczy, gdy ma się wiarę w jedyno-słuszność własnych poglądów, gdy wierzy się, że ma się osobisty patent na rację. Pani podzieliła się z nami swoimi wątpliwościami. Tak, nasze forum jest dobrym do tego miejscem. Choć polecam zapoznanie się z dyskusjami już zapisanymi. Jest tam sporo ciekawych treści.> Nie wiem czy moja wiara jest zasadna. Użytkownik astrotaurus ma całkowitą rację, że w zasadzie bardzo mało tak naprawdę wiem o swojej religii i że kwestię w co wierzyć a w co nie, traktuje wybiórczo.Wszystkie badania socjologii religii pokazują, że czyni tak ponad 80% wierzących, dlatego w poprzednim poście załączyłem [Załącznik]> Nie wiem do końca czy jestem złą osobą przez to że oddalam się od kościoła i religii, ale właśnie tak się czuje.Nikt Pani na te pytania nie udzieli dobrej odpowiedzi. Musi Pani odpowiedzieć sobie sama. Proszę tylko wziąć po uwagę biografie Russella, Witwickiego, Kotarbińskiego i innych "niewierzących", czy uważa Pani, że to byli źli ludzie? Jakoś jestem dziwnie pewien, że gdy raj istnieje, to mają tam bardziej pewne miejsce od katolickich świętych i błogosławionych ostatniego stulecia. > Liczę na wasze mądre rady.O rady łatwo, ale znacznie trudniej dokonać mądrego wyboru, które są naprawdę wartościowe i z których warto budować własny światopogląd, im człowiek głupszy tym bardziej jest przekonany, że to on - i tylko on - ma racje, co mądrzejsi pozostają z wątpliwościami. Jedyną radę jaką mogę Pani udzielić to, jak najwięcej czytać ze zrozumieniem zastanawiając się nad tym co się przeczytało. Nie pozwolić nikomu narzucić Pani swojej koncepcji rozumienia świata. Oczywiście warto zgadzać się mądrymi ludźmi, ale tylko wtedy, gdy ich poglądy się samodzielnie przemyśli i się z nimi zgodzi. Pozdrawiam. @@@ . |
#25 5 na 5 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Nie wiem do końca czy jestem złą osobą> przez to że oddalam się od kościoła i religii, ale właśnie tak się czuje.Zła osoba to taka która krzywdzi innych. Brak wiary w skuteczność modlitwy i cuda to nie zło, to zdrowe spojrzenie na rzeczywistość.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#26 3 na 3 | Agata1998 (16 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | Dziękuje za wasze odpowiedzi. Bardzo się cieszę że napisałam tutaj, ponieważ dzięki wam uświadomiłam sobie parę ważnych spraw. Katolicyzm był dla mnie przeźroczysty a moją wiarę nadkruszył bezrefleksyjny rytualizm. Przykro mi to mówić, ale winni są też moi rodzice, którzy wielokrotnie ranili mnie i dochodziło do spięć między nami. Wywierali na mnie presje w wielu sprawach, dlatego zawsze mam tak, że jak nie postępuje według ich myśli to sama się oskarżam i doszukuje się winy na siłę w sobie. Jako osoba homoseksualna odczuwałam podświadomą niechęć do kościoła. Nie mogłam przyjąć całej jego nauki, bo choć nie jestem na tyle ograniczona by twierdzić że kościół to samo zło i nic więcej, to mam poczucie że wymaga ode mnie za wiele. To był kolejny powód odsunięcia się od kościoła. Moja przygoda z ateizmem trwa już kilka miesięcy. Przeczytałam do tej pory trzy książki związane z tym tematem. Pierwszą był "Niezbędnik ateisty" i wypożyczyłam ją z biblioteki jakiś czas po obejrzeniu tego porannego programu na tv2, gdzie wystąpiła wspomniana już pani Dancewicz (razem z Kazią Szczuką i Magdaleną Środą). Normalnie tematyka ateizmu była mi chyba obojętna, ale ze względu na wywiad udzielony przez wspomnianą już aktorkę (która nawiasem jest zbiorem wywiadów z różnymi ateistami) postanowiłam ją wypożyczyć. Książka była nawet całkiem całkiem. Znalazł się tam również ciekawy tekst pana Agnosiewicza. To dzięki tej książce odkryłam "racjonalistę.pl". Następna książka była jeszcze lepsza od poprzedniej a nosiła tytuł "Bóg urojony". Dawkins umie pisać w taki sposób, aby zainteresować czytelnika. Jedynym mankamentem tego dzieła jest zbytnia rozwlekłość (bez trudu zmieściłby się z argumentami w stu stronach), ale nie zmienia to faktu że książkę czytałam jednym tchem. Ostatnią przeczytaną pozycją jest książka Hitchensa Pt. "Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa." Co do tej pozycji mam bardzo mieszane uczucia, bo z jednej strony książka jest napisana w sposób absolutnie genialny i niezwykle dowcipny, ale z drugiej pod względem merytorycznym jest raczej słaba niż średnia  Autor prawie przez całą książkę jeśli nie opowiada o swoim życiu (o nauczycielce, o pogrzebie swojego ojca, o dwóch ślubach itd.) albo nie przytacza anegdot (np. o dyrektorze homoseksualiście) to niszczy swoją książkę przez popadanie w przesadę i groteskę z której ciężko wyciągnąć jakiś sensowny argument. Nie mniej jest to książka warta polecenia, i sama kupiłam egzemplarz na allegro po wypożyczeniu jej z biblioteki. Cóż mogę powiedzieć o tych trzech książkach na podsumowanie ? Na pewno to, że są bardzo ciekawe i pozwalają na spojrzenie, na pewne sprawy zupełnie inaczej. Mankamentem jest zaś to, że nie udzielają decydującej i ostatecznej odpowiedzi. Czytam artykuły z "racjonalisty" od około dwóch miesięcy. Wprawdzie artykuły na temat religii nie grzeszą obiektywizmem i tendencyjnością, lecz nie mogę im odmówić pewnych wartości. Nie zrozumcie mnie proszę źle ! Po prostu chce być obiektywna i wiem że zarówno strona ateistów ukazuje religię w najbardziej niekorzystnym dla niej świetle jak i w drugą stronę, gdzie ateizm jest demonizowany. Od dziś będę wolnomyślicielką. Nie chcę dawać się prowadzić za rączkę kościołowi ani też ateistom. Nie chcę ślepo się słuchać tego co powie mi kościół albo wierzyć we wszystko co wyczytam na "racjonaliście." Jeśli zostanę ateistką, to nie taką która wpycha wszystkim na siłę swoje idee. Na pewno nie będę obrażać ludzi wierzących by się w ten sposób dowartościowywać. To dobre dla ludzi niedojrzałych i głupich. Jeśli zostanę chrześcijanką, to nie taką która wierzy bo tak ją nauczono, ale taką która opiera wiarę na wszelkich argumentach. Teraz myślę że jednak jestem agnostyczką. Dla uczciwości będę więcej czytać na temat podstawy teizmu i ateizmu z obu stron. Żadna ze stron nie ma monopolu na prawdę absolutną. Przyjmuje do wiadomości, że zarówno założenia Ateizmu mogą się okazać fałszywe jak i teizmu. Dzisiaj też odkryłam kilka stron Polskich i zagranicznych które polemizują z ateizmem, dlatego będę miała jakieś porównanie i głowę otwartą. Znalazłam dziś też na allegro i amazon całkiem dużo książek polemizujących z książkami Dawkinsa i w ogóle z ateizmem. Planuje też zakup książki "koniec wiary" którą tutaj na stronie zachwalacie. Po prostu będę dużo czytać i wyciągać samodzielnie wnioski. Pozdrawiam |
| Tarlop (218 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | Zapewne bardzo wiele zależy od Twojego charakteru itp. Zakładam, że mówimy o ateizmie w połączeniu z racjonalizmem.
Dla mnie ateizm okazał się największym koszmarem, zupełnie bym się tego kiedyś nie spodziewał. Problemem jest to, że czasem, rzadko, bo rzadko, dotyka mnie przejmujące uczucie bezcelowości, jałowości mojej egzystencji. Mhm, jest to niemal fizyczny ból. Ciekawe też jest, że o ile lata temu, gdy "było mi źle" pomyślenie o Bogu dawało jakiegoś rodzaju ukojenie, dzisiaj podobny efekt daje, oczywiście nie mogę zapomnieć o solidnej dawce dziegciu, uświadomienie sobie bezsensu i braku znaczenia własnych działań, świadomość nieistnienia wolności, bycia "obserwatorem własnego życia".
Kolejna rzeczą jest relatywizm moralny. Jeśli chcesz być konsekwentnie ateistyczna, to od relatywizmu moralnego nie uciekniesz. W tej sytuacji bezcelowe jest globalne definiowanie sprawiedliwości. U mnie po latach doprowadziło to do tego, że strasznie łatwo wzbudza się we mnie głęboka niechęć do konkretnych ludzi, czego konsekwencją jest emocjonalne pragnienie, aby oni cierpieli. Nieproporcjonalność cierpienia do win nie ma znaczenia, bo niby jaka jest ta proporcja? Innymi słowy nazwałbym się człowiekiem chorym z nienawiści. |
#28 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Odp: Wątpliwości i pytania | > >Nie wiem do końca czy jestem złą osobą> >przez to że oddalam się od kościoła i religii, ale właśnie tak się czuje.> Zła osoba to taka która krzywdzi innych.Dodałbym słowo; "świadomie". |
#29 5 na 5 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Odp: Wątpliwości i pytania | > Zapewne bardzo wiele zależy od Twojego charakteru itp. Zakładam, że mówimy o ateizmie w połączeniu z racjonalizmem.> Dla mnie ateizm okazał się największym koszmarem, zupełnie bym się tego kiedyś nie spodziewał. Problemem jest to, że czasem, rzadko, bo rzadko, dotyka mnie przejmujące uczucie bezcelowości, jałowości mojej egzystencji. Mhm, jest to niemal fizyczny ból. Ciekawe też jest, że o ile lata temu, gdy "było mi źle" pomyślenie o Bogu dawało jakiegoś rodzaju ukojenie, dzisiaj podobny efekt daje, oczywiście nie mogę zapomnieć o solidnej dawce dziegciu, uświadomienie sobie bezsensu i braku znaczenia własnych działań, świadomość nieistnienia wolności, bycia "obserwatorem własnego życia".> Kolejna rzeczą jest relatywizm moralny. Jeśli chcesz być konsekwentnie ateistyczna, to od relatywizmu moralnego nie uciekniesz. W tej sytuacji bezcelowe jest globalne definiowanie sprawiedliwości. U mnie po latach doprowadziło to do tego, że strasznie łatwo wzbudza się we mnie głęboka niechęć do konkretnych ludzi, czego konsekwencją jest emocjonalne pragnienie, aby oni cierpieli. Nieproporcjonalność cierpienia do win nie ma znaczenia, bo niby jaka jest ta proporcja? Innymi słowy nazwałbym się człowiekiem chorym z nienawiści.Leczyć to trzeba. Wizyta u psychiatry mogłaby pomóc, nie piszę tego ze złośliwości jedynie z troski o drugiego człowieka. Pozdrawiam |
#30 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Wątpliwości i pytania | . Bardzo ciekawe, choć moim zdaniem, raczej mało typowe refleksje.> Zapewne bardzo wiele zależy od Twojego charakteru itp.Tak, postawa religijna w ogromnym stopniu jest zależna od osobowości, a ta kształtowana jest w we wczesnym dzieciństwie. Trochę o tym pisałem: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,478028#w486897www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,482370#w482571> Zakładam, że mówimy o ateizmie w połączeniu z racjonalizmem.A to już późniejsza, gdyż intelektualna, droga budowania własnego światopoglądu. > Dla mnie ateizm okazał się największym koszmarem, zupełnie bym się tego kiedyś nie spodziewał.Proszę poczytać ciekawe wypowiedzi pani Anny Salman na temat jej ateizmu. U mnie ateizm stał się stanem naturalnym wraz z pogłębianiem naukowej wiedzy. Myślę, że każdy do swojego "racjonalnego ateizmu" dochodził różnymi drogami i ta droga przynosiła rozmaite skutki ostateczne. Krótko! Ateizm choć pod wspólnym imieniem występuje, to u różnych osób co innego znaczy. > Problemem jest to, że czasem, rzadko, bo rzadko, dotyka mnie przejmujące uczucie bezcelowości, jałowości mojej egzystencji. Mhm, jest to niemal fizyczny ból.Ciekawe, ale bardzo swoiste doświadczenie. Mając świadomość - z mojego punktu widzenia - bezsensu śmierci nigdy nie miałem wrażenia bezcelowości i jałowości mojego życia, a nauka (tu ewolucjonizm) tłumaczy mi sensowność śmierci jednostki. > Ciekawe też jest, że o ile lata temu, gdy "było mi źle" pomyślenie o Bogu dawało jakiegoś rodzaju ukojenie, dzisiaj podobny efekt daje, oczywiście nie mogę zapomnieć o solidnej dawce dziegciu, uświadomienie sobie bezsensu i braku znaczenia własnych działań, świadomość nieistnienia wolności, bycia "obserwatorem własnego życia".Tak, każde oszukiwanie się i tworzenie ułudy ułatwia rozumienie i odnalezienie się w tej zafałszowanej rzeczywistości. > Kolejna rzeczą jest relatywizm moralny. Jeśli chcesz być konsekwentnie ateistyczna, to od relatywizmu moralnego nie uciekniesz.Tak, jestem "relatywistą moralnym", ale co to według Pana oznacza? > W tej sytuacji bezcelowe jest globalne definiowanie sprawiedliwości.Co to w ogóle znaczy globalne definiowanie sprawiedliwości? Jako zwierzęta jesteśmy zaopatrzeni w neurony lustrzane i zostajemy ukształtowani w określonych kulturach. Czy nie potrafi Pan emocjonalnie zrozumieć książki, czy filmu z innej kultury? Ja jakoś nie mam z tym problemu, a więc chyba jakieś uniwersalne nakazy moralne w nas istnieją? Relatywizm moralny dla mnie jest różną oceną zachowań w zależności od kontekstu. Na przykład inaczej oceniam zabicie niewinnego człowieka, a inaczej zabójcy, aby powstrzymać go przed zbrodnią. > U mnie po latach doprowadziło to do tego, że strasznie łatwo wzbudza się we mnie głęboka niechęć do konkretnych ludzi, czego konsekwencją jest emocjonalne pragnienie, aby oni cierpieli.Dziwna przypadłość, czy aby na pewno z ateizmem związana? Tak, miewam głęboką niechęć do konkretnych ludzi, ale bardzo rzadko i bardzo krótkotrwale budzi to pragnienie ich cierpienia. > Nieproporcjonalność cierpienia do win nie ma znaczenia, bo niby jaka jest ta proporcja?Fredro mawiał: "Znaj proporcje Mocium Panie!" Dla Pana proporcje mogą nie mieć znaczenia, ale dalece nie jest to wynikiem ateizmu, a już szczególnie ateizmu racjonalistycznego. Zresztą mam - prawdopodobnie fałszywe - wrażenie, że nader dziwnym jest ten Pański ateizm. Jakiś taki bardziej fideistyczny niż racjonalistyczny. > Innymi słowy nazwałbym się człowiekiem chorym z nienawiści.Doświadczam - jak znakomita większość ludzi - wszystkich uczuć, ale nienawiść jest wśród nich najrzadszą - znacznie częściej przeżywałem uczucia miłości i zafascynowania, a także kierowałem się życzliwością oraz potrzebą czynienia dobra. Jakoś udawało mi się unikać poddawania się tzw. niskim pobudkom, wolałem dla własnej satysfakcji być wielkodusznym. Ateistą jestem od wczesnej młodości, a dziś jestem emerytem i jakoś tam się to mi wychodziło, choć czasem rzeczywiście trudno było. Tak, staję się nawet i bezradnym, gdy spotykam się z prymitywnymi uczuciami połączonymi z chamstwem i głupotą. Trudno to zdzierżyć, ale warto się powstrzymać. Mając właśnie zaufanie do ludzkiej mądrości i sprawiedliwej oceny. Pamiętając przy tym, że poruszone g.... jeszcze bardziej śmierdzi, a przyzwoitość daje w sumie większe zadowolenie. Myślę, że warto zachować ostrożność we wszystkich generalizacjach, ale badania socjologiczne pokazują, że racjonalistyczni ateiści statystycznie, są odrobinę bardziej moralni o wyznawców wszystkich wyznań i mają większa potrzebę czynienia dobra. Życzę Panu pozbycia się jak największej części z tej "choroby nienawiści", gdyż takie uczucie najbardziej niszczy tego, który je przejawia. Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|