Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wątpliwości i pytania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
31-01-2013 01:34Agata1998 (16 punktów)Wątpliwości i pytania
Ocena 4 na 4
Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje.
Wychowałam się w katolickiej rodzinie.Moi rodzice są wierzący. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze uważałam się za katoliczkę bo chodziłam co niedzielę do kościoła.Wprawdzie różnie było z praktykowaniem wiary,ale starałam się dostosowywać do nauki kościoła. Nigdy specjalnie nie myślałam nad ateizmem.Jakiś czas temu oglądałam w "pytaniu na śniadanie", jedną z moich ulubionych aktorek Renatę Dancewicz.Tematem był ateizm. Bardzo zaskoczyło mnie wyznanie Renaty.Od tego właśnie czasu ta kwestia nie daje mi spokoju. A jeśli Renata ma rację...
Z jednej strony zakłopotało mnie to wyznanie a z drugiej wzbudziło ciekawość.Sięgałam po parę artykułów z tym związanych. Tu też jest mój problem.Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.Miałam poczucie winy.Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ? Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu ?

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#1
31-01-2013 02:36
 Ocena 16 na 16
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś
>zyskać dzięki niemu ?

Odkąd się zadeklarowałem jako ateista to działa jako magnes na kobiety. Pchają się do łóżka nawet po dwie po trzy. Świetnie to też wygląda w CV. Pracodawcy szukają kogoś kto popracuje w niedzielę i w święta, a poza tym ateista to żaden problem z urlopami rodzicielskimi bo jak mu jakaś wpadnie to i tak aborcja i po sprawie, więc nie będzie się zwalniał z pracy, żeby się dzieciakami zajmować.

Poza tym w niedzielę można nie chodzić do kościoła tylko siedzieć w domu i palić marihuanę. Nie trzeba przyjmować kolędy, chodzić na chrzciny i wesela tylko można wtedy pójść na paradę równości.

Poza tym w wolnych chwilach siedzi się na r/atheism i wrzuca głupkowate memy nabijające się z wierzących albo cytaty Hitchensa albo Einsteina. Ogólnie ateizm to taki dekadentyzm w najlepszym możliwym wydaniu.

Ateista w zasadzie nie musi nic robić poza ciągłym utyskiwaniem na krzyże w przestrzeni publicznej. Poza tym z reguły zakładasz, że jesteś mądrzejsza od wszystkich wierzących osób i traktujesz je z góry z politowaniem. To znaczy że masz mniej przyjaciół, o których musisz pamiętać, żeby wysłać im życzenia na facebooku.

Również będąc ateistą ma się prawo do podkreślania jak bardzo jest się dyskryminowanym w przestrzeni publicznej i reagowania z obruszeniem na wszystkie przejawy religijności w życiu publicznym. To się poskarżysz do dziekana, że prowadzący życzył wesołych świąt bożego narodzenia, to policji że sąsiadka podczas orgazmu krzyczy "o boże".

Jednakowoż nikt za to nie oferuje wulkanu piwnego w niebie, dlatego proponowałbym się zainteresować pastafarianizmem, a nie jakimś tam ateizmem.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#2
31-01-2013 02:42
 Ocena 9 na 9
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wątpliwości i pytania
>Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje.

Wątpienie pierwszym krokiem do poznania prawdy.

>takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.Miałam poczucie winy.Czy można w ogóle sobie z tym

Poczucie winy jest wyłącznie rezultatem tego, że rodzina Cię indoktrynowała. To oni są winni. Ludzie w dzieciństwie molestowani intelektualnie mają takie samo poczucie winy jak molestowani seksualnie.

>poradzić ? Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś
>zyskać dzięki niemu ?

Można zyskać bardzo wiele, ale czasem też jakieś drobiazgi stracić. Proponuję połączyć ateizm z racjonalizmem, bo sam ateizm to nic szczególnego.
Zyskasz:
1. Spójność swojego światopoglądu z wiedzą naukową i rzeczywistością.
2. Odzyskasz część życia, która do tej pory była tracona na obrzędy i gusła. Wolne weekendy.
3. Zaoszczędzisz pieniądze nie kupując usług religijnych.
4. Przestaniesz się bać śmierci.
5. Przestaniesz się bać wiecznego potępienia w piekle.
6. Będziesz miała czyste sumienie nie podążając za czymś fałszywym.
7. Prawdziwą wolność.
8. Będziesz żyła pełnią życia wiedząc, że po śmierci nic nie ma.
9. Zupełnie inaczej będziesz zdobywać wiedzę naukową wiedząc gdzie czai się fałsz i jak go znaleźć.
10. Nie będziesz molestować intelektualnie swoich dzieci indoktrynacją.
11. W chorobie zamiast tracić czas na modlitwę od razu pójdziesz do lekarza.

Może stracisz, a może nie:
1. Rodzina może się od Ciebie odwrócić, ale mogą też to zaakceptować.
2. Część znajomych może Cię ignorować lub unikać.
3. Będziesz krytykowana i ośmieszana - pomocny w obronie będzie ten serwis.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
>Jednakowoż nikt za to nie oferuje wulkanu piwnego w niebie, dlatego proponowałbym się zainteresować pastafarianizmem, a nie jakimś tam ateizmem.

Dudeizm jest znacznie lepszy od pastafarianizmu.

#4
31-01-2013 02:54
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi Jan Werbiński
>Dudeizm jest znacznie lepszy od pastafarianizmu.

Bez wątpienia autorka wątku będzie musiała to rozważyć.

Ja osobiście wolę wulkan piwny przez wieczność, niż lenistwo za życia!

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#5
31-01-2013 08:14
 Ocena 5 na 5
grzmot (741 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>Nigdy specjalnie nie myślałam nad ateizmem. [...] Bardzo zaskoczyło mnie wyznanie Renaty.Od tego właśnie czasu ta kwestia nie daje mi spokoju. A jeśli Renata ma rację... [...] Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu. Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu?
Mam wrażenie, że traktujesz ateizm jak inny rodzaj wiary, a może nawet jakieś zajęcie, które powinno czymś skutkować. Uważam, że to niewłaściwe spojrzenie. Ateizm to raczej stan podstawowy, zerowy - światopogląd NIE ZAWIERAJĄCY dodatkowych przekonań i nie dający dodatkowych korzyści. Stąd też i zastanawianie się nad ateizmem nie jest w moim odczuciu zbyt produktywnym zajęciem (chyba, że w sensie socjologicznym). Ateizm jest zauważalny tylko dlatego, że nie stanowi normy. Gdyby ateistów było więcej, prawdopodobnie nie byłoby nawet takiego słowa.

Więc zastanawiać powinnaś się raczej nad swoją aktualną wiarą - czy ma sens, czy jest spójna i zgodna z rzeczywistością. Jakie wynikają z niej korzyści, a jakie generuje koszty? Ocena tych spraw nie będzie prosta, ponieważ będziesz potrzebować innego niż dotychczasowy punktu odniesienia. Prawdopodobnie jesteś nauczona interpretować wiele zdarzeń za pomocą pojęć związanych z wiarą: grzech, sumienie, moralność, dusza, prawda, sens istnienia itd. Czasem trzeba sporo czasu, żeby nauczyć się myśleć inaczej, bez polegania na tych koncepcjach.

#6
31-01-2013 09:14
 Ocena 3 na 3
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wątpliwości i pytania
>Tu też jest mój problem.Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.Miałam poczucie winy.Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ?
"Miałaś poczucie winy", a nie po prostu obecnie "masz poczucie winy"? Czyżby było już po problemie.

Ale zakładając, że jesteś osobą nadal oczekującą wsparcia, odpowiem że wiara jako stan umysłu nie zależy od woli. Bo gdyby Twoja rodzina dała się przekonać jakiemuś kaznodziei i nagle zaczęła wyznawanie np. islamu, to czy zdołałabyś swój światopogląd dostosować, by podążyć za ich nowym wskazaniem?

Twoi opiekunowie najpewniej także, jak znakomita większość katolików (i nie tylko katolików), tak naprawdę w tego swojego boga nie wierzą. Łatwo się o tym przekonać, wykonując na żywym organizmie rodziny następujący eksperyment poznawczy. Mianowicie najpierw zadeklarować, że się utraciło wiarę, ale z uwagi na nich nadal zamierza się dopełniać praktyk religijnych i bez wracania do tematu tak postępować przez np. pół roku, a po tym czasie oświadczyć, że nie widzi się w dalszym praktykowaniu pustej obrzędowości sensu i odtąd zarzuca się praktykowanie religijności.

Obstawiam, że rodzina zatroszczy się o Twoją pomyślność wiekuistą nie w odpowiedzi na zadeklarowaną utratę wiary, lecz z powodu porzucenia praktyki. Stanie się tak dlatego, że i dla nich słowa "a kto we mnie wierzy, żyć będzie wiecznie" mają wartość formułki, nie prawdy.

Dodam, że uczynienie im zarzutu z ich postępowania wywoła obronę, która bazować będzie na twierdzeniu, że nie dowierzali Twoim deklaracjom i mieli nadzieję na nawrócenie poprzez praktyki/modlitwę. Więc nie warto stawiać ich wobec konieczności składania tych kłamliwych deklaracji, lepiej niech milczą, przynajmniej dewocja w nich choć trochę struchleje. Bo religijność to bardziej zachowanie społeczne niż wypracowany światopogląd.

Można dołożyć trzeci etap, mianowicie nawrócenie się na łono kościoła bez deklarowania czegokolwiek, ot, tak. Otóż twierdzę, że rodzina tak dalece będzie usatysfakcjonowana tym obrotem rzeczy, że słowem nie zahaczy o mentalną podstawę powrotu do praktykowania. Bowiem Twoja wiara guzik ich obchodzi.

>Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu ?
Ateizm jest na wagę prawdy, a za prawdę nikt nikomu nie da złamanego grosza. Czasem można doczekać się mniejszych lub większych prześladowań: dawniej za ujawnienie ateizmu, dziś za zwalczanie kościoła. Więc jeśli kalkulujesz korzyści, lepiej już zostań sobie tą "praktykującą katoliczką" cokolwiek to znaczy.

#7
31-01-2013 09:28
 Ocena 16 na 16
Alicja Duda (25557 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>Z jednej strony zakłopotało mnie to wyznanie a z drugiej wzbudziło ciekawość.Sięgałam po parę
>artykułów z tym związanych. Tu też jest mój problem.Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy
>takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.Miałam poczucie winy.Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ?
Bo tak to właśnie działa. Religia wykorzystuje naturalną potrzebę należenia do wspólnoty. Taką wspólnotą jest oczywiście rodzina. Należymy do wspólnoty więc jesteśmy zobowiązani myśleć jak myśli wspólnota, jak każe guru, rodzice, ksiądz...
Samodzielne myślenie jest tępione.
Jako katoliczka masz obowiązek wierzyć bezkrytycznie w to co mówią urzędnicy Kościoła Katolickiego i nie możesz podważać ich słów. I nie ważne czy mówią, że posikana hostia zamieniła się w Sokółce w serce Jezusa, wkładają ją do monstrancji, każą się wiernym do niej modlić czy też każą wierzyć , że Maria była dziewicą zarówno przed jak i po porodzie.
Świat jest tłumaczony poprzez wierzenia na temat świata jakie mieli ludzie 2000 lat temu a nie przez naukę.
Jeżeli wiara jest sprzeczna z nauką to starają się nie dopuścić do rozwoju nauki.
Kościół usiłuje decydować o wszystkich aspektach życia nawet wtedy gdy się ośmiesza.
Kościół Katolicki walczył przeciwko noszeniu majtek przez kobiety, przeciwko nie noszeniu gorsetów a noszeniu biustonoszy, walczył przeciwko szczepionkom, przeszczepom teraz walczy z in vitro.
Lista idiotyzmów religii jest długa jak cię to zainteresuje to znajdziesz wiele na stronach Racjonalisty.pl

>Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu ?
Można zyskać spokój. Pozbyć się strachu przed grzechem bo grzechem jest wszystko co sprawia człowiekowi przyjemność.
Pozbyć się strachu przed śmiercią bo po niej nie ma nic.
Można pokochać ludzi takimi jakimi są. Nie oceniać ich, nie potępiać jeżeli żyją inaczej niż my a nie szkodzą innym.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.

#8
31-01-2013 09:30
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje.
Możliwe... jeśli wybiórczo wątpisz nie w wszystkie katolickie bajędy. Generalnie wątpliwości wiarę wykluczają: nie można twierdzić jednocześnie "Bóg jest" i "nie wiadomo czy jest". A najpewniej po prostu bardzo niewiele wiesz o swojej religijności i o to w tym chodzi - od maleńka człowieka otumanić tak, żeby nigdy się nad sobą nie zastanawiał.

>Od tego właśnie czasu ta kwestia nie daje mi spokoju. A jeśli Renata ma rację...
Ciepło, ciepło.... Na pewno dobrze trafiłaś przychodząc tutaj!

>Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę. Miałam poczucie winy.
I o to właśnie twórcom i zarządcom religijnego systemu władzy chodzi. Masz mieć od urodzenia poczucie winy choćby wobec jakiegoś wydumanego dziwoląga co spieprzył własnoręcznie stworzenie, zwalił winę na Ciebie, a potem zrobił jałowy cyrk na krzyżu Twoje poczucie winy pogłębiając. Masz mieć poczucie winy wobec otumanionych księży i rodziców, którzy Ci robią wodę z mózgu tając przed Tobą (i sobą) informacje o bogactwie poglądów religijnych i niereligijnych świata. Wszak nie tylko Renata Dancewicz jest wolna od wiary katolickiej. Miliardy ludzi są od niej wolne, choć nie są wolne od wiary w inne bajki religijne. I są liczne miliony (praktycznie całe państwa nawet!) wolne od wiary religijnej w ogóle.
A czołówka intelektualna świata? Kto tam wierzy w czarowanie wafelków i wszędobylską Mamusię pierdołowatego Boga co bez magicznych jej portretów nie umie zarządzać Działem Boskich Interwencji?

>Czy można w ogóle sobie z tym poradzić ?
Luzik! Naprawdę dobrze trafiłaś!

>Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu ?
Głowę wolną od ciemnoty, zabobonów; czas wolny od jałowych obrzędów i pogaduszek z wymyślonym tworem oraz jego obłąkanymi "przedstawicielami i reprezentantami" - to z grubsza tyle.
Ateizm to wszak tylko a-teizm czyli brak teizmu.
Czy i czym wypełnisz miejsce po teizmie w swoim umyśle, w swoim życiu to już inna sprawa. Na początek po prostu usuń zrakowaciałą narośl wiary ze swego umysłu, ja trzymam kciuki!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#9
31-01-2013 09:54
 Ocena 9 na 9
setarkos (10757 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>.. korzyści płynące z ateizmu.
Nie ma takich. Samo pominięcie bóstw nie skutkuje gotowym dobrem - to raczej droga przez ciernie, a często bez widoku polany - nawet powiedzenie per aspera ad astra zda się niekiedy zbyt optymistyczne.
Nie będzie łatwych 'wyjaśnień' trudnych zjawisk "wolą boską" ani gotowych wzorców etyki.
Przyjdzie się potykać o pytania bez odpowiedzi i nauczyć się odpowiadać na nie "nie wiem".
Zniknie poczucie przebywania pod czyjąś opieką lub udziału w "na pewno sensownym" świecie w objęciach matki-natury.
Także relacje z bliskimi (ale pozostającymi w wierze) nie staną się łatwiejsze, jeśli ich poczucie winy każe im modlić się za ateistę nawet bez jego zgody.
...

Proponuję nie iść taką drogą - to zbyt trudne.

Pozdrawiam

#10
31-01-2013 14:10
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
.
>Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje.
Dla mnie sceptycyzm jest bardziej dowodem inteligencji niż światopogląd, który może być różnym.
Każda wiara - niezależnie od przedmiotu/podmiotu wiary - ogranicza nas intelektualnie i moralnie. Im jest głębsza - bardziej fundamentalistyczna - tym bardziej. Linia naszego forum jest racjonalistyczna i promujemy tu racjonalizm światopoglądowy, który ateizmem nie jest, ale przez sceptycyzm do ateizmu prowadzi.

>Bardzo zaskoczyło mnie wyznanie Renaty.Od tego właśnie czasu ta kwestia nie daje mi spokoju. A jeśli Renata ma rację...
>Z jednej strony zakłopotało mnie to wyznanie a z drugiej wzbudziło ciekawość.
>Sięgnęłam po parę artykułów z tym związanych.
I już zaczyna być Pani z nami. Racjonaliści starają się jak najwięcej czytać ze zrozumieniem i samodzielnie myśleć. Odrzucają wszelakie autorytety, wynikające z samego ich autorytetu, a więc wszelakie religie/ideologie wraz z wszelakimi teologami/ideologami. Wszystko jedno, czy jest to chrześcijaństwo, islam, komunizm, nazizm, czy obecnie modny neoliberalizm.

>Tu też jest mój problem.Może się wam to wydać dziwne, ale miałam wtedy takie poczucie, jakbym zawiodła swoją rodzinę.
No, bo i Pani zawiodła. Oni dają Pani światopogląd, w który święcie wierzą, a Pani to odrzuca i ośmiela się myśleć samodzielnie.

>Miałam poczucie winy.
Nonkonformizm kosztuje. Trzymanie się stada przynosi spore korzyści. Powinna się Pani tylko zastanowić się, czy większą wartość ma dla Pani własny rozum, czy potakiwanie. Wybór należy do Pani.

>Czy można w ogóle sobie z tym poradzić? Mam jeszcze pytanie o korzyści płynące z ateizmu.
Ateizm, to odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw. Czyli można wierzyć, że Bogowie istnieją, a można wierzyć, że nie istnieją, oba poglądy są intelektualnie równoważne. Zupełnie czymś innym jest ateizm, do którego dochodzi się własną drogą intelektualną. Na przykład przez racjonalizm.

>Chciałabym wiedzieć czy można coś zyskać dzięki niemu?
Najwięcej to stracić, zaczyna Pani samodzielnie myśleć i oceniać, a to powoduje, że płynie Pani pod prąd tłumu, a w tym najbliższych. Gdyby Pani odważyła się jednak spróbować, to polecam od lektury Marka Twaina:
Chcąc poznać istotę chrześcijaństwa należy sięgnąć po Biblię. By lepiej zrozumieć kwestie ludzkiej natury w kontekście wiary, warto przeczytać "Listy z Ziemi" autorstwa Marka Twaina. Aleksandra Augustyniak określa książkę mianem szokującej, a wiec zawierającej treści nieprzewidywalne. Dzięki elementowi zaskoczenia uśpiona ludzka czujność wyostrza się, by móc zdefiniować własne stanowisko wobec przedstawionych tez. Pisarza ratuje dystans, włożenie gorzkich słów prawdy w czyjeś usta, które będą mówiły jego głosem. Kto zatem przyjmuje tu rolę przedstawiciela? Sam Szatan.
www.weryfi(*)3ae6281d772819c78131225a740be6

Później warto poznać jaką przebyli drogę - podobną do tej, która stoi przed Panią - sławni intelektualiści.
strebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdf

A tu proponuję zacząć lekturę od strony 52. Refleksji filozofa - Leszka Kołakowskiego - nad opowieścią biblijną, którą zatytułował: "Abraham czyli Smutek wyższych racji"
pl.static.(*)5e70bd1b7185b6ee76d0ad4c32.pdf

Myślę, że sama się Pani przekona, czy warto i czy racjonalizm nam coś daje, czy to tylko zmiana wyznania. (Jak czasem też się zdarza.)

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#11
31-01-2013 11:46
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
>Nie wiem jak mam się określić, ale wątpiąca katoliczka chyba dobrze do mnie pasuje.

Ważny jest kierunek owego wątpienia.
Można bowiem wątpić "do" (mam coraz mniej wątpliwości i wiarę zamieniam w pewność), ale można też wątpić "od" (mam coraz więcej wątpliwości co do wiary, i byc może wkrótce utracę i wiarę, i wątpliwości z nią związane).
Jest jeszcze trzecie, dość typowe stanowisko, w którym wałęsamy się między pierwszym, a drugim; jego wyrazem jest np. powiedzonko: jak trwoga, to do boga.

Jakie wątpienie masz na myśli?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#12
31-01-2013 12:14
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi setarkos
>.. korzyści płynące z ateizmu.
>Nie ma takich.

Byłbym ostrożniejszy w opinii.
Być może ci, którzy utracili wiarę, a więc niewierzący ateiści (to tylko pozorny oksymoron), mają tego rodzaju dylematy wynikające z miłych wspomnień dzieciństwa.

Co innego ci, którzy nigdy nie mieli problemu ani boga, ani wiary w niego. Owszem, nie sposób nie zetknąć się z zabytakmi religii czy różnego rodzaju dywagacjami na tematy religijne lub religijnymi praktykami. Nawet można się włączyć (na zasadzie retoryczno-logicznegbo ćwiczenia) w dyskusje na temat religii, ale z takiej perspektywy traktuje się to zjawisko jak wiele innych zjawisk i tylko zjawisk, bez całej domniemanej nuomenalnej czy sakralnej sfery. W takiej perspektywie pojawić się może tylko jeden problem: jakie poniósłbym straty wierząc w boga lub wikłając się w jakąś zorganizowaną formę religii. Myśląc o stratach, mam na myśli straty poznawcze, emocjonalne, no i finansowe: kapłani bogów łakną mamony. Wiara z mojego punktu widzenia jest czymś niemoralnym. Nie wchodzi w grę z racji sumienia, czy też, mówiąc językiem Sokratesa, daimoniona.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#13
31-01-2013 12:51
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi grzmot
>Mam wrażenie, że traktujesz ateizm jak inny rodzaj wiary, a może nawet jakieś zajęcie, które powinno czymś skutkować. Uważam, że to niewłaściwe spojrzenie. Ateizm to raczej stan podstawowy, zerowy - światopogląd NIE ZAWIERAJĄCY dodatkowych przekonań i nie dający dodatkowych korzyści. Stąd też i zastanawianie się nad ateizmem nie

Gdyby otoczenie było neutralne, to ateizm mógłby być stanem zerowym. Stań po kolana w wodzie w jeziorze i osiągniesz analogiczny stan bez większego wysiłku.

W przeważającym otoczeniu teistów niestety tak nie jest. Stanie nieruchomo w nurcie rwącej rzeki wymaga siły.

setarkos (10757 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi diogenes
>Byłbym ostrożniejszy w opinii.
Zaliczmy ją zatem do opinii mniej ostrożnych.

>Wiara z mojego punktu widzenia jest czymś niemoralnym. Nie wchodzi w grę z racji sumienia,
Sumienia świeckiego?

> daimoniona.
Co nie zwykł prowadzić, a tylko ganić lub alarmować.

#15
31-01-2013 13:50
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Wątpliwości i pytania
W odpowiedzi setarkos
>Sumienia świeckiego?

Mniejsza o świeckość czy konfesyjność sumienia: powiedzmy jako instancji świadomości porównującej nasze czyny z normami, jakiekolwiek nie byłoby ich źródło. Takie skrzyżowanie ideału i rzeczywistości.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365