 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-11-2013 09:24 | Małyska (6054 punktów) | Bezprawne żądanie
25 na 25 | RPO otrzymuje coraz więcej skarg od rodziców na łamanie przepisów dotyczących organizacji religii w szkołach. Nie wiadomo skąd dyrektorzy szkół wymyślili konieczność składania przez rodziców corocznych oświadczeń o nieuczestniczeniu w katechezie. prawopl.pl(*)-organizacji-nauczania-religiiProf. Irena Lipowicz zabrała głos w tej sprawie. Zdaniem RPO szkoły bezprawnie domagają się takich oświadczeń. Cytat:Takie postępowanie jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami rozp. MEN z dn. 14.04.1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (Dz.U. Nr 36, poz. 155, ze zm.) - podkreśla rzecznik w wystąpieniu do MEN. Zgodnie z tymi regulacjami lekcje religii w szkołach organizuje się na życzenie rodziców uczniów lub na życzenie pełnoletnich uczniów. "Przepisy dotyczą jedynie oświadczeń dotyczących chęci uczestnictwa w zajęciach, nie przewidują sytuacji odwrotnej, czyli obowiązku składania oświadczeń o nieuczestniczeniu w lekcjach religii bądź etyki. Niezgodne z prawem jest też wpisywanie nieobecności uczniom, którzy z tych "zajęć" zrezygnowali. Cytat:Niedopuszczalne jest także wpisywanie nieobecności uczniom, których rodzice nie złożyli ponownych oświadczeń RPO uważa, że takie działania naruszają konstytucję i dyskryminują niewierzących. Cytat:Uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie. Domaganie się od rodziców, by składali oświadczenie, że ich dziecko nie będzie uczestniczyć w lekcjach religii, może być odebrane jako forma dyskryminacji ze względu na przekonania religijne bądź bezwyznaniowość. Może być także uznane za naruszenie Konstytucji, która w przepisie art. 53 ust. 7 stanowi, że nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawniania swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznaniowych Dobrze, że rzecznik zajęła się skandalicznymi praktykami dyrektorów szkół. Szkoda, że reakcja jest zbyt "miękka". Zamiast zdecydowanych kroków RPO jedynie poprosiła MEN o przekazanie zastrzeżeń kuratorom oświaty, którzy mają przekazać je dyrektorom szkół. To za mało. Jeśli łamana jest konstytucja i realizowane są działania prowadzące de facto do dyskryminacji niewierzących, spodziewałbym się kroków prawnych, a nie prośby. Jak u Barei - w Polsce narodziła się nowa (nie świecka) tradycja - domniemanie katolicyzmu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 7 | Yksiński (179 punktów) | >Dobrze, że rzecznik zajęła się skandalicznymi praktykami >dyrektorów szkół. Szkoda, że reakcja jest zbyt "miękka". Zamiast zdecydowanych kroków RPO jedynie >poprosiła MEN o przekazanie zastrzeżeń kuratorom oświaty, którzy mają przekazać je dyrektorom szkół. >To za mało. Jeśli łamana jest konstytucja i realizowane są działania prowadzące de facto do >dyskryminacji niewierzących, spodziewałbym się kroków prawnych, a nie prośby.
Tyle, że na gruncie obowiązującego prawa oświatowego nie ma za bardzo podstaw prawnych by RPO mógł zrobić cokolwiek więcej. Piłeczka leży raczej po stronie rodziców, których pociechy miały wątpliwą przyjemność odczucia tych działań na sobie. I tu RPO mógłby się przyłożyć wspomagając takich rodziców dochodzących skądinąd słusznie należnych im praw.
|
|
7 na 7 | Christos (2696 punktów) | "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe i przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach zajęć szkolnych i przedszkolnych." Art. 12 Konkordatu. Zainteresowane strony to najwidoczniej proboszcz i dyrekcja szkoły. Kto by tam z motłochem dyskutował.
|
|
 | 4 na 4 | Grzegorz (5685 punktów) | > Zainteresowane strony to najwidoczniej proboszcz i dyrekcja szkoły. Kto by tam z motłochem dyskutował.Oczywiście. Dyrektor szkoły jest najczęściej mianowany przez władze samorządowe, a proboszcz bardzo często przed wyborami "podpowiada" (zwłaszcza na wsi) kogo powinno się wybrać do tych właśnie władz. Nic dziwnego że potem ważne decyzje dyrektor woli skonsultować z proboszczem niż z kilkorgiem rodziców. A to że ustawa, konstytucja czy prawo coś tam mówi? Kogo to obchodzi, to abstrakty z których nikt nikogo nie rozlicza... co innego stołek i stanowisko, to są konkrety. Byt określa świadomość
|
|
|  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) |
> A to że ustawa, konstytucja czy prawo coś tam mówi? Kogo to obchodzi, to abstrakty z których nikt nikogo nie rozlicza... co innego stołek i stanowisko, to są konkrety. Byt określa świadomość  Nie "abstrakty", tylko albo służą umacnianiu polskiego katolicyzmu, albo są narzędziem szatana, wymagającym natychmiastowego zwalczenia.
|
|
11 na 11 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Cytat:>Domaganie się od >rodziców, by składali oświadczenie, że ich dziecko nie będzie uczestniczyć w lekcjach religii, może >być odebrane jako forma dyskryminacji ze względu na przekonania religijne bądź bezwyznaniowość. Może >być także uznane za naruszenie Konstytucji, która w przepisie art. 53 ust. 7 stanowi, że nikt nie >może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawniania swojego światopoglądu, przekonań >religijnych lub wyznaniowych Tak na marginesie - konieczność deklarowania chęci uczestnictwa w lekcjach religii jest moim zdaniem w takim samym, o ile nie w większym nawet stopniu dyskryminacją, jak wymuszanie oświadczenie o nieuczestniczeniu w tych lekcjach. I w jednym i w drugim przypadku jesteśmy zmuszeniu do ujawnienia swojego światopoglądu. Z tym, że w przypadku deklarowania uczestnictwa w lekcjach religii wyraźnienie wskazujemy, jaka to religia jest nam bliska. Sam fakt, że w szkole naucza się katechezy, powoduje konieczność ujawnienia, w większym lub mniejszym stopniu, swojego światopoglądu przed organem władzy publicznej, jakie by to oświadczenie nie było. ps. Tak z ciekawości - jaką formę (tekst) mają dokładnie te nielegalne oświadczenia o nieuczestniczeniu w lekcjach religii? Jest tam wskazanie na religię katolicką? Co do zasady szkoła ma obowiązek zorganizować lekcje każdej religii, więc dlaczego brak "wypisania" miałby skutkować automatycznym zapisem na katechezę katolicką? A tak się w przypadku chyba wszystkich skarżących dzieje. Ktoś narzekał, że go z automatu przypisali do prawosławnych albo reformowanych luteran?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 6 na 6 | Grzegorz (5685 punktów) | > ps. Tak z ciekawości - jaką formę (tekst) mają dokładnie te nielegalne oświadczenia o nieuczestniczeniu w lekcjach religii? Jest tam wskazanie na religię katolicką?A musi być  ? Przecież już na początku wątku ktoś zauważył zjawisko nazwane "domniemaniem katolicyzmu". W ilu szkołach uczą innej religii niż katolicka? 1% szkół?
|
|
 | 1 na 1 | Kasianna132 (617 punktów) | >> >ps. Tak z ciekawości - jaką formę (tekst) mają dokładnie te nielegalne oświadczenia o nieuczestniczeniu w lekcjach religii? Jest tam wskazanie na religię katolicką?
Tekst jest mniej więcej taki (przynajmniej z takimi wielokrotnie się spotkałam) " Nie wyrażam zgodny na uczestnictwo mojego dziecka w lekcjach religii w roku szkolnym ...... Podpis. Koniec. > dlaczego brak "wypisania" miałby skutkować automatycznym zapisem na katechezę katolicką? A tak się w przypadku chyba wszystkich skarżących dzieje. > Zgadzam się, tak właśnie się dzieje. Znam też kilku dyrektorów, niespecjalnie chcą się w to zagłębiać...
|
|
|  | 3 na 3 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
>Tekst jest mniej więcej taki (przynajmniej z takimi wielokrotnie się spotkałam) " Nie wyrażam zgodny na uczestnictwo mojego dziecka w lekcjach religii w roku szkolnym ...... Podpis. Koniec.
U mojego syna było tak:
Deklaruję, że mój syn/córka ...... uczeń klasy.... będzie uczęszczać/nie będzie uczęszczać na lekcję religii w roku szkolnym .....
Podpis
O tyle lepiej, że wszyscy musieli to wypełniać, a nie tylko nieuczęszczający. Chociaż zgodnie z prawem opcji "nie będzie uczęszczać" nie powinno być w ogóle.
|
|
 | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Tak na marginesie - konieczność deklarowania chęci uczestnictwa w lekcjach religii jest moim zdaniem w takim samym, o ile nie w większym nawet stopniu dyskryminacją, jak wymuszanie oświadczenie o nieuczestniczeniu w tych lekcjach. >I w jednym i w drugim przypadku jesteśmy zmuszeniu do ujawnienia swojego światopoglądu. Z tym, że w przypadku deklarowania uczestnictwa w lekcjach religii wyraźnienie wskazujemy, jaka to religia jest nam bliska. >Sam fakt, że w szkole naucza się katechezy, powoduje konieczność ujawnienia, w większym lub mniejszym stopniu, swojego światopoglądu przed organem władzy publicznej, jakie by to oświadczenie nie było.
Nikt nie zmusza Cię do ujawnienia światopoglądu , kiedy chcesz dziecko na religię posłać, bo ujawnienie jest Twoim prawem z którego korzystasz ale nie przymusem. Nikt też z deklaracji niewysyłania dziecka na katechezę nie potrafi wyciągnąć więcej informacji, niż to, że nie jesteś katolikiem (a nawet to nie jest takie oczywiste).
Ja optuję na najprostszym rozwiązaniem: przeniesieniem katechezy do salek parafialnych. Dopóki tego nie ma, proponuję tworzenie szkół społecznych (w których katecheza nie jest obowiązkowa) bez katechezy.
|
|
|  | 8 na 8 | Frank Holman (5897 punktów) | I tu jest właśnie tzw. pies pogrzebany, jak katotalibska rzeczywistość łączenia KrK z władzą wszystko popsuła. Zamysł był bowiem taki, że zajęcia religii w szkołach miały być wyłącznie na wnioski rodziców, obecność na nich całkowicie dobrowolna, oraz bez żadnych ocen, i przede wszystkim bez wynagrodzenia państwowego dla księży i katechtów. Wniosek mógłby być zatem złożony nawet ustnie, a wystarczyłyby ich ledwo kilka wymaganych do "zorganizowania katechezy" - te kilka mogłoby składać te kilka osób niemających żadnego problemu z ujawnianiem swoich światopoglądów. Następnie na zajęcia - bezwzględnie organizowane wyłącznie przed lub po zajęciach szkolnych - chodzić miał kto chciał i kiedy chciał. NIE miało i nie powinnno być bowiem problemem państwowej szkoły, czy dziecko jest posłuszne rodzicom wobec zasad ich kościoła, czy związku wyznaniowego. Ale k... NIE !! Dlaczego ? Bo katotalibskie rodzice, jak takie np. moje, muszą zrobić wszystko, żeby tę wiarę i zapał religijny przemocą spier..... i... zmusić siła wszelką możliwą swoje dzieci, aby na te zajęcia łaziły, mimo że przeważająca większość z nich w ogóle tego w przeważających przypadkach nie chce (parę razy by poszło, ale nie 2x każdego tygodnia). Teraz aby te katotalibskie skandale uskuteczniać musiano stworzyć jakieś chore instytucje prawne, pt. "zajęcia dobrowolne, które stają się obowiązkowe", o całej reszcie, jak płacenie za to z publicznej kasy, stawianie ocen i.... domaganie się państwowych egzaminów, nawet nie pomne. A wszystko to w imię państwowego umacniania przemocy w rodzinach, polegającej na zmuszaniu psychicznym i fizycznym dzieci do spełniania obowiązków kościelnych; nawet rzygać się nie chce. Człowieka taki szlak trafia, że odpowiedzialnych za to znęcanie się nad dziećmi by także do sowieckich kolonii karnych zsyłał.
|
|
| |  | 2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) | >Ale k... NIE !! Dlaczego ? Bo katotalibskie rodzice, jak takie np. moje, muszą zrobić wszystko, żeby tę wiarę i zapał religijny przemocą spier..... i... zmusić siła wszelką możliwą swoje dzieci, aby na te zajęcia łaziły, mimo że przeważająca większość z nich w ogóle tego w przeważających przypadkach nie chce (parę razy by poszło, ale nie 2x każdego tygodnia).
Dlatego coraz więcej księży dostrzega absurd pozornie dobrowolnych katechez w szkolnej ławie, i jest za powrotem nauki religii do salek szkolnych.
Znacznie szybciej niż się spodziewamy,nastąpi powrót religii do sal parafialnych.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >Dlatego coraz więcej księży dostrzega absurd pozornie >dobrowolnych katechez w szkolnej ławie, i jest za powrotem >nauki religii do salek szkolnych. >Znacznie szybciej niż się spodziewamy,nastąpi powrót >religii do sal parafialnych.
Nie nastąpi ponieważ w KrK szeregowy ksiądz liczy się, a dokładnie nie liczy się (!!!), tak samo, jak szeregowy parafianin. Ma być tylko posłuszny kościelnej władzy. A dla kościelnej władzy obecna skandaliczna sytuacja daje coś wyjątkowego: ciągłe uczestnictwo w decydowaniu o najwyższej polityce państwowej; nawet jeśli polega tylko na ułudzie i tzw. złym o nich mówieniu, to jednak ciągle są w centrum polityki (od negatywnej strony, ale są) i trzeba z nimi te sprawy "dyskutować".
|
|
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Sam fakt, że w szkole naucza się katechezy, powoduje konieczność ujawnienia, w większym lub mniejszym stopniu, swojego światopoglądu przed organem władzy publicznej, jakie by to oświadczenie nie było. >Nikt nie zmusza Cię do ujawnienia światopoglądu , kiedy chcesz dziecko na religię posłać, bo ujawnienie jest Twoim prawem z którego korzystasz ale nie przymusem.
Jeżeli warunkiem skorzystania ze świadczeń finansowanych z budżetu państwa jest ujawnienie światopoglądu, to jest to przymus. Przymus nie oznacza przystawienia pistoletu do głowy. Katecheza katolicka jest dziś organizowana wyłącznie w szkołach, KK nie naucza religii pod swoimi dachami, katolicki rodzic nie ma wyboru - albo złoży deklarację przed organem administracji państwowej albo jego dziecko nie pójdzie do komunii ani bierzmowania. KK nie przewiduje katechezy domowej jako zamiennika katechezy zorganizowanej, a zorganizowana jest tylko w placówkach oświatowych, z których gros jest publiczna lub na prawach placówki publicznej. Tym samym Państwo ingeruje w sposób, w jaki obywatel może praktykować swoją religię - jeżeli chce ją praktykować, musi się ujawnić przed organem państwa. A własnie tego zabrania Konstytucja.
Jest smutno-śmiesznym paradoksem, że przymus ten w największym stopniu dotyka przedstawicieli religii dominującej, której hierarchia ma realny wpływ na tworzenie prawa. To akurat pięknie pokazuje, jaki KK ma stosunek do swoich wiernych.
Zakładam że rozumiesz, iż osoba wyznania katolickiego ma dokładnie takie same prawa do wolności sumienia i wyznania, w tym zachowania wyznania w tajemnicy, jak wyznawca dowolnej innej religii lub ateista, i fakt, że KK ma w Polsce pozycję nieporównywalna z żadną inna instytucja religijną na te prawa w żadnym stopniu nie wpływa. Możesz sobie prywatnie zacierać ręce "haha, dobrze wam tak", też mam czasem takie Schadenfreude, ale Konstytucja pozostaje Konstytucją.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Może i masz rację, nadal uważam, że rozwiązaniem jest powrót katechezy do salek parafialnych
|
|
| | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Może i masz rację, nadal uważam, że rozwiązaniem jest powrót katechezy do salek parafialnych
A czy ja mówię, ze nie? Oczywiście, że to najlepsze rozwiązanie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 6 na 6 | pawel1618 (611 punktów) | Katecheza nie ma szans na powrót do salek, a jeżeli znajdzie się rząd, który bedzie próbował to zrobić, to hierarchia chyba popełni jakieś rytualne seppuku aby temu zapobiec. Po pierwsze dlatego, że ciężko byłoby uzasadnić opłacanie księży i katechetów prowadzących zajęcia w przykościelnych salkach z budżetu państwa. To tak jakby stworzyć urzędniczy etat "ksiądz" i płacić mu za odprawianie mszy i nabożeństw. I właściwie więcej już argumentów nie trzeba. Ale są jeszcze pomniejsze: salki katechetyczne zostały poprzerabiane / wydzierżawione, więc już ich de facto nie ma. Poza tym w istotę Kościoła wpisany jest prozelityzm: dotarcie do jak największej liczby osób, najlepiej w jak najmłodszym wieku wpisane jest w kościelne DNA. Moje zdanie jest jednak takie, że nasze to społeczeństwo zachowuje się infantylnie: nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie nieuczestniczący w praktykach religijnych (a tacy stanowią ok. 60% społeczeństwa) posyła swoje dzieci na religię? Gdyby ci ludzie jakoś dojrzeli, wydorośleli i przestali by się bać brania odpowiedzialności za swoje decyzje, to na katechezach zostałoby jakieś 40% uczniów. Zaczęło by się łączenie klas, redukcje etatów, przenoszenie katechez na ostatnią godzinę zajęć, żeby zapobiec hordom niezagospodarowanej dzieciarni biegającym po korytarzach itp...
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Katecheza nie ma szans na powrót do salek, a jeżeli znajdzie się rząd, który bedzie próbował to zrobić, to hierarchia chyba popełni jakieś rytualne seppuku aby temu zapobiec. Popełni i co dalej? Samobójstwa nie są w Polsce zabronione.
>Po pierwsze dlatego, że ciężko byłoby uzasadnić opłacanie księży i katechetów prowadzących zajęcia w przykościelnych salkach z budżetu państwa. To tak jakby stworzyć urzędniczy etat "ksiądz" i płacić mu za odprawianie mszy i nabożeństw. I właściwie więcej już argumentów nie trzeba. >Ale są jeszcze pomniejsze: salki katechetyczne zostały poprzerabiane / wydzierżawione, więc już ich de facto nie ma.
To są argumenta biskupów, podczas wyborów biskupi nie mają ukrytej kamery w kabinach do skreślania. Głosów też nie liczą. W wyborach do Sejmu episkopat ma ok. 100 głosów. Jeśli ma więsze wpływy to postaraj się też mieć zamiast płakać. Postuluję utworzenie społecznych szkół, na wzór tych tworzonych przez zakony i niewprowadzanie do tych szkół katechezy, ponieważ ten obowiązek mają tylko szkoły publiczne. Postuluję też proste wycofanie katechezy ze szkół publicznych co rozwiązałoby wiele problemów, zarówno państwa jak i kościoła. Nawet katecheta w szkole w której pracowałem, był zwolennikiem wycofania religii ze szkół!
|
|
| | |  | 2 na 2 | pawel1618 (611 punktów) | >To są argumenta biskupów, podczas wyborów biskupi nie mają ukrytej kamery w kabinach do skreślania. Głosów też nie liczą. W wyborach do Sejmu episkopat ma ok. 100 głosów. Jeśli ma więsze wpływy to postaraj się też mieć zamiast płakać.
Ależ ja nie płaczę. Moje dzieci nie chodzą na katechezę i jest git. Wskazuję tylko, że Kościół dobrowolnie nie wycofa religii ze szkół, bo:
a) finansowanie katechezy z budżetu państwa prawdopodobnie przepadłoby b) trzeba by zapewnić infrastrukturę (salki przykościelne) c) dostęp do szkół i przedszkoli to przywilej, który każda organizacja promująca i żyjąca z rozpowszechniania danej ideologii ceni najbardziej
Dodatkowo jeżeli w szkołach ponad 90% dzieci uczestniczy w katechizacji to znaczy że społeczeństwo tego chce. I tu pojawia się moje zdziwienie: ludzie praktycznie niewierzący, czyli tzw. wierzący - niepraktykujący masowo posyłają swoje dzieci na religię (dla przypomnienia: 30-40% społeczeństwa bierze udział w praktykach religijnych, >90% dzieci uczestniczy w katechizacji w szkole). To jest coś, czego nie rozumiem.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Frank Holman (5897 punktów) | >Dodatkowo jeżeli w szkołach ponad 90% dzieci uczestniczy w katechizacji to znaczy że społeczeństwo tego chce. I tu pojawia się moje zdziwienie: ludzie praktycznie niewierzący, czyli tzw. wierzący - niepraktykujący masowo posyłają swoje dzieci na religię (dla przypomnienia: 30-40% społeczeństwa bierze udział w praktykach religijnych, >90% dzieci uczestniczy w katechizacji w szkole). To jest coś, czego nie rozumiem. > Był już o tym wątek. Mamy po prostu kompletnie zacofane społeczeństwo, w którym nie ma czegoś takiego, jak prawa dzieci. Rodzice - pomijam zaangażowanych na prawdę religijnie, którzy na prawdę wierzą w konieczność "uczenia się religii" - też de facto za dzieci nie decydują, no chyba, że za decyzję uznać bezwolną zgodę na każde znęcanie się nad dziećmi poprzez zmuszanie je do uczestnictwa w szkole we wszystkim, co tylko tam jest, aby czasami nie zachować się inaczej niż reszta tępego stada "rodziców". Sami nie mają tych obowiązków, więc zachowują się typowo: nakładają je na innych nie chcąc niczego rozumieć. Na zasadzie, że żadna "wiedza" wysłuchana na jakiejkolwiek lekcji nie zaszkodzi. Pojęcie przeciążenia percepcyjnego czy konfliktu sprzecznych informacji, do nich nie dotrze, bo to wymagałoby myślenia. Spora część rodziców leczy w ten sposób własne kompleksy pozostałe po ich "porażkach" edukacyjnych. G... w życiu osiągnęli i ktoś im zrobił syf zamiast mózgu, że to kwestia zbyt małego poświęcenia w szkole. Nawet moja matka, zaawansowany katotalib, jako najpoważniejszy argument, który miałby mnie przekonać do zobowiązania swojego dziecka do zapisania go na religię, wyciągnęła tekst: jak możesz ryzykować, że twoje dziecko może mieć jakieś problemy, bo się będzie wyróżniać jako to niechodzące. Jest zatem spora grupa tych rodziców, którzy "nie chodzą do kościoła", bo wiedzą, że nic im nie grozi, ale nie chcą aby to powszechnie wyszło, de facto kryją się tylko we własnych domach. Ale nie posłanie dziecka na religię, to już jest deklaracja bezbożności. A to już w tym chorym kraju wywołuje strach, że za to już można w tym kraju ponieść konsekwencję. Więc zmuszają dzieci do pewnych rzeczy jak niewolników - żeby za nich odbębniały obowiązki, których sami nie realizują i zabezpieczały ich przed karą kościelną - możliwym ostracyzmem. Ukrywanie się za dziećmi to oczywiście z punktu widzenia etyki i moralności jedna z najbardziej obrzydliwych rzeczy, jaką można sobie tylko wyobrazić. I właśnie takim syfem moralnym jest w większości polskie społeczeństwo. Widać to najelpiej na tym, że całkiem spora grupa rodziców była i jest gotowa np. walczyć o opóźnienie reformy polegająćej na posłaniu do szkół młodszych niż dotąd dzieci.
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Dodatkowo jeżeli w szkołach ponad 90% dzieci uczestniczy w katechizacji to znaczy że społeczeństwo tego chce. I tu pojawia się moje zdziwienie: ludzie praktycznie niewierzący, czyli tzw. wierzący - niepraktykujący masowo posyłają swoje dzieci na religię (dla przypomnienia: 30-40% społeczeństwa bierze udział w praktykach religijnych, >90% dzieci uczestniczy w katechizacji w szkole). To jest coś, czego nie rozumiem. >> >Był już o tym wątek. Mamy po prostu kompletnie zacofane społeczeństwo, w którym nie ma czegoś takiego, jak prawa dzieci. Bzdury - dzieci mają swoje prawa. >Rodzice - (...) To w końcu czyja wina? rodziców czy państwa , że narzuca jakieś rozwiązania i wymaga żeby je w szkołach wprowadzano? >Nawet moja matka, zaawansowany katotalib, jako najpoważniejszy argument, który miałby mnie przekonać do zobowiązania swojego dziecka do zapisania go na religię, wyciągnęła tekst: jak możesz ryzykować, że twoje dziecko może mieć jakieś problemy, bo się będzie wyróżniać jako to niechodzące. A ty oczywiście jako ideowiec wolisz żeby Twoje dziecko pokazywali palcami niż żebyś Ty miał złamać swoje zasady, bo przecież nie dziecka. > I właśnie takim syfem moralnym jest w większości polskie społeczeństwo. I oczywiście winny jest za to KK a nie 45 lat PRL-u z jego ateizacją i walką z chrześcijaństwem. Śmieszne. >Widać to najelpiej na tym, że całkiem spora grupa rodziców była i jest gotowa np. walczyć o opóźnienie reformy polegająćej na posłaniu do szkół młodszych niż dotąd dzieci. Ale niby co widać? Że rodzice chcą wychowywać swoje dzieci tak jak chcą ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Bzdury - dzieci mają swoje prawa. W tym kraju tylko w teorii.
>A ty oczywiście jako ideowiec wolisz żeby Twoje dziecko pokazywali palcami niż żebyś Ty miał złamać swoje zasady, bo przecież nie dziecka. Jak będzie problem, to będę go rozwiązywał. Na razie nie przekonasz mnie, że należy ulegać strachom na lachom.
>I oczywiście winny jest za to KK a nie 45 lat PRL-u z jego ateizacją i walką z chrześcijaństwem. Śmieszne. Ludzie co przeżyli w dorosłym życiu 45 lat PRLu dawno nie są rodzicami małych dzieci, a w zasadzie już o niczym nie decydują. Pokolenie o jakim dywagujemy nie ma z PRLem prawie NIC wspólnego, za to w "kościelnej udawanej demokracji" przeżyli całe swe wejście w dorosłość i w niej obecnie usiłują odnaleźć przyszłość swoich dzieci i wnuków.
>Ale niby co widać? Że rodzice chcą wychowywać swoje dzieci tak jak chcą ? Nie, widać, że rodzice traktują dzieci przedmiotowo. Nie myślą o ich dobru w przyszłości. Tylko np. o dobru Kościoła.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Ignorancja (4718 punktów) | >A ty oczywiście jako ideowiec wolisz żeby Twoje dziecko pokazywali palcami niż żebyś Ty miał złamać swoje zasady, bo przecież nie dziecka.
Wolę, by nikt nie pokazywał na moje dziecko, albo jakiekolwiek inne palcami z tego powodu, że jest inne, bo jego rodzice, którym Konstytucja RP gwarantuje prawo do wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnym światopoglądem życzą sobie nie posyłać dziecka na lekcje z katolickiej indoktrynacji i lekcje, których treść stoi w jaskrawej opozycji do ustaleń naukowych, a czasami na lekcje, gdzie prowadzący szczuje wychowanków na mniejszości od seksualnych po światopoglądowe.
I wolę, by takie zachowania jak wytykanie palcami za nieuczestniczenie w zajęciach jednej, ale nie jedynej opcji światopoglądowej w tym kraju wreszcie zaczęły być nie tylko piętnowane, ale i ścigane, także sądownie. Tym bardziej że w polskim prawie istnieje wyraźny zakaz dyskryminacji z powodów, o których traktuje ten wątek. Podstawy prawne zatem są, brak tylko ich egzekwowania.
>> I właśnie takim syfem moralnym jest w większości polskie społeczeństwo. >I oczywiście winny jest za to KK a nie 45 lat PRL-u z jego ateizacją i walką z chrześcijaństwem. Śmieszne.
Zastanawiam się czym różni się dzisiejsze wytykanie palcami dzieci nieuczestniczących w katechezie od szczęśliwie minionego wytykania palcami dzieci tzw. "wrogów ludu".
Co konował? Ty taki zaperzony, gdy chodzi o komunizm nie dostrzegasz analogii w szerzeniu jedynie słusznej prawdy i jedynie słusznych postaw wczoraj i dziś?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | Konowal (6291 punktów) |
>Co konował? Ty taki zaperzony, gdy chodzi o komunizm nie dostrzegasz analogii w szerzeniu jedynie słusznej prawdy i jedynie słusznych postaw wczoraj i dziś? A Ty dostrzegasz? Zamykają za to w więzieniu? Zabijają? Ścieżki zdrowia robią ? Łamią kariery ? Wyrzucają z kraju z zakazem powrotu? Zamiast słuchać propagandowych lwackich agitek , lepiej byś poczytał historię Polski, a szczególnie czasy PRL-u, gdzie niby tak cudownie bezkrwawo oddawano władzę przy okrągłym stole a mordowani byli księża.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>>Co konował? Ty taki zaperzony, gdy chodzi o komunizm nie dostrzegasz analogii w szerzeniu jedynie słusznej prawdy i jedynie słusznych postaw wczoraj i dziś?> A Ty dostrzegasz? Zamykają za to w więzieniu? Zabijają? Ścieżki zdrowia robią ? Łamią kariery ? Wyrzucają z kraju z zakazem powrotu? Zamiast słuchać propagandowych lwackich agitek , lepiej byś poczytał historię Polski, a szczególnie czasy PRL-u, gdzie niby tak cudownie bezkrwawo oddawano władzę przy okrągłym stole a mordowani byli księża.Zawsze jest słyszy się w zależności od miejsca, gdzie się ucho przystawi. Czytać też można wybiórczo, a później ewangelizować. Przestań Pan pieprzyć głupoty. Wiele osób na naszym forum zna dobrze historię i powszechną i historię Polski. Znamy historię i II RP i wojny i czasów stalinowskich i PRL-u. Potrafimy te czasy zestawiać ze sobą i wyciągać z tego krytyczne sensowne wnioski. A Pan tylko propagandowe bzdury, kłamstwa i głupoty tu wypisuje. Wnosi Pan na nasze forum poziom katolicko-prawicowych piśmideł z ich propagandą dla ubogich duchem. Odbij się Pan od dna, poczytaj Pan trochę, pomyśl Pan samodzielnie, to może uda się Panu jakąś interesującą - na poziomie naszego forum - myśl wykrzesać, wtedy chętnie poczytamy. Może te wątki Pana zainspirują: www.racjonalista.pl/forum.php/s,474361/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,434949/z,0@@@
Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie .
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | pawel_wr (4297 punktów) |
>A Ty dostrzegasz? Zamykają za to w więzieniu? Zabijają? Ścieżki zdrowia robią ? Łamią kariery
Przeciwko komendantowi policji z Radomia wszczęto postępowanie prokuratorskie,ponieważ ZAKAZAŁ policjantom chodzenia na pielgrzymki w czasie pracy, i NAKAZAŁ brać w tym celu urlop wypoczynkowy.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | Wszczęto postępowanie. O wynikach nic nie wiadomo, a nie tak jak za PRL, że tera dopiero szuka się szczątków bohaterów - ot sprawiedliwość.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) | Jak mawiał tow Stalin: Rozstrzelać! Pomnik zawsze będzie można mu postawić.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | >Wszczęto postępowanie. O wynikach nic nie wiadomo, a nie tak jak za PRL, że tera dopiero szuka się szczątków bohaterów - ot sprawiedliwość.
Sam fakt wszczęcia postępowania jest jednoznaczny,niezależnie jak bardzo chciałbyś odwracać kota ogonem.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | Taka jest właśnie różnica w pojmowaniu prawa przeze mnie a przez Ciebie. Dla mnie prawo jest prawem bez negatywnych konotacji, zaś Ty widzę jak za PRL-u - "obrzućmy kogoś błotem to się na pewno coś do niego przylepi"
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | pawel_wr (4297 punktów) | >Taka jest właśnie różnica w pojmowaniu prawa przeze mnie a przez Ciebie. Dla mnie >prawo jest prawem bez negatywnych konotacji, zaś Ty widzę jak za PRL-u - "obrzućmy >kogoś błotem to się na pewno coś do niego przylepi"
Zrozumiałeś moja wypowiedź ? Chyba nie...
Gubisz się w swych wywodach,czyniąc absurdalne aluzje do PRLu. Nie wracaj do PRLu,bo to bezsens.Oceń obecną sytuację w Polsce.
Czy uważasz wszczęcie postępowania prokuratorskiego wobec komendanta policji,który zabronił podległym mu funkcjonariuszom policji chodzenie na pielgrzymki w czasie pracy,nakazując im,by robili to w ramach urlopu wypoczynkowego, za właściwe ?
Dla mnie jest to szykanowanie i dowód na państwo wyznaniowe.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) |
>Zrozumiałeś moja wypowiedź ? >Chyba nie... Zrozumiałem
>Dla mnie jest to szykanowanie i dowód na państwo wyznaniowe. No właśnie o tym pisałem. Dla prawicy w państwie prawa - prawo funkcjonuje jako prawo, a nie jak za PRL czy w tm przykładzie ze sposób unurzania kogoś w błocku.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Popełni i co dalej? Samobójstwa nie są w Polsce zabronione.Dalej będzie skandal  Biskup pochowany w niepoświęconej ziemi, masz pojęcie?
|
|
| |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > ... nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie nieuczestniczący w praktykach religijnych (a tacy stanowią ok. 60% społeczeństwa) posyła swoje dzieci na religię? Gdyby ci ludzie jakoś dojrzeli, wydorośleli i przestali by się bać brania odpowiedzialności za swoje decyzje, to na katechezach zostałoby jakieś 40% uczniów. Zaczęło by się łączenie klas, redukcje etatów, przenoszenie katechez na ostatnią godzinę zajęć, żeby zapobiec hordom niezagospodarowanej dzieciarni biegającym po korytarzach itp...> Cytat: Presja społeczna do zapisywania dzieci na religie jest ogromna - zauważa jedna z mam, Joanna, która zetknęła się z tym zjawiskiem we własnym przedszkolu. Wielu rodziców, którzy z początku wyraźnie sugerowali, aby kwestie religijne zostawiać w domu, ostatecznie zapisało swoje dzieci na religię. Tym sposobem zostało tylko jedno dziecko - autorki listu. Po rozmowach z przedszkolankami, przekonującymi zatroskana mamę, że nic złego się nie wydarzy, że katechetka jest otwarta, mama podjęła decyzję. Decyzja była tym trudniejsza, że dziecko bardzo chciało chodzić na religię. Bało się oddzielenia od swojej grupy. Nie mam nic przeciwko śpiewaniu kolęd - pisze Joasia- (...) traktuję je jako religijny, piękny element kultury ludowej, ale z wizją stworzenia świata już jest konfrontacja - moja wizja naukowa contra wersja katechety. Okazało się, że córka błyskawicznie to przyjmuje, chłonie, a to wszystko jest dla niej bardzo atrakcyjne. Z lubością wypowiada formułkę "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" (żegnając się przy tym jak do "w imię Ojca i Syna i Ducha..."  . Dziś zapytała mnie czy może się w nocy pomodlić. Po prostu gąbka. W sumie czego się spodziewałam? Czy wykazałam się naiwnością, czy za wszelką cenę powinnam się przeciwstawić i zabronić jej tych lekcji, czy może dramatyzuję zapominając o wrodzonej ciekawości dzieci i nie doceniając swojego wpływu i mądrości mojego dziecka? Boję się, że wsiąknie w to przez samą chęć przynależności do grupy, choć ta z największą siłą pojawi się dopiero za jakiś czas. Jak postąpilibyście na miejscu Joanny? Jak oceniacie pozostałych rodziców, którzy mocni w słowach nie mają odwagi postępować zgodnie ze swoim sumieniem? stop-dyskr(*)com/2013/12/pozorny-wybor.html
|
|
3 na 3 | pawel_wr (4297 punktów) |
> poprosiła MEN o przekazanie zastrzeżeń kuratorom oświaty, którzy mają przekazać je dyrektorom szkół.> To za mało. Jeśli łamana jest konstytucja i realizowane są działania prowadzące de facto do> dyskryminacji niewierzących, spodziewałbym się kroków prawnych, a nie prośby.> Jak u Barei - w Polsce narodziła się nowa (nie świecka) tradycja - domniemanie katolicyzmu.> Ja postawię odwrotne, i jednocześnie przewrotne pytanie : Jak jest ze swobodą wyznawania religii przez dzieci uczestniczące w katechezie ? Przecież narzucony harmonogram zajęć "wymusza" 2 razy w tygodniu uczestniczenie w praktykach religijnych w miejscu i czasie, gdzie nie każdy wierzący ma na to ochotę,przez co jest przymuszony do wykonywania praktyk religijnych i uzewnętrzniania swej wiary. Można być głęboko wierzącym i jednocześnie nie mieć ochoty modlić się w szkolnej klasie 
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
 | | Frank Holman (5897 punktów) | > Ja postawię odwrotne, i jednocześnie przewrotne pytanie :> Jak jest ze swobodą wyznawania religii przez dzieci uczestniczące w katechezie ?> Przecież narzucony harmonogram zajęć "wymusza" 2 razy w tygodniu> uczestniczenie w praktykach religijnych w miejscu i czasie,> gdzie nie każdy wierzący ma na to ochotę,przez co jest przymuszony> do wykonywania praktyk religijnych i uzewnętrzniania swej wiary.> Można być głęboko wierzącym i jednocześnie nie mieć ochoty> modlić się w szkolnej klasie  Ja nie uczestniczyłem w szkolnych religiach za młodu mniej więcej z takiego powodu i wówczas (opisałem te początki "powrotu religii do szkół", na prawdziwie dobrowolnych zasadach, w poście powyżej) nikogo to nie dziwiło, nawet ludzi głęboko religijnych, jak np. moi rodzice. Obecna sytuacja, jak już napisałem, nie może ulegać żadnych wątpliwości, iż stanowi całkowicie niekonstytucyjny współudział państwa w religijnej przemocy psychicznej i fizycznej, która się w tym kraju odrodziła, jak w każdym, gdzie KrK dostaje się do władzy publicznej i się z nią łączy. Z tego zdamy sobie sprawę za parę może więcej lat, dokładnie na tej samej zasadzie, jak było w wykorzystywaniem dzieci w różnych ośrodkach rządowo-kościelnych w Irlandii, i skandal będzie przeogromny i wszyscy będą się na wzajem przerzucać odpowiedzialnością. Ale na to trzeba poczekać i wiele dzieci musi wiele wycierpieć. Wiele musi być ofiar, żeby przelała się tzw. czara goryczy. Taka jest kolej rzeczy. Ważne abyśmy my jak najgłośniej o tej przemocy religijnej mówili. Bo jest jej coraz więcej dokoła, nie coraz mniej. Już teraz zaczynają się pierwsze symptomy, jak np. pozywanie parafii o odszkodowanie za chrzest. To są dopiero eksperymenty prawne i oczywiście, że z początku będą bezsensowne. Ale to, że niektórzy ludzie będą pozywać swoich niektórych wyrodnych rodziców za stosowaną przemoc fizyczną i psychiczną motywowaną religijnie, jest oczywiste. I KrK i także Państwo Polskie będzie współpozywanym w wielu takich sprawach, jeśli nadal będzie umacniało związki z KrK zamiast umacniać rozdział kościoła od państwa. Np. dziś już prawie wszyscy zapomnieli o skandalu zlizywania śmietany z kolan księdza, został on sprawnie wyciszony. tymczasem prawda jest taka, że nawet w obecnym stanie prawnym, każde z tych dzieci, jeszcze kilka lat od osiągnięcia pełnoletności będzie miało możliwość pozwania oprawców za szkody, jakie im wyrządzili. Czyli teoretycznie sprawa może powrócić nawet w latach 20. XXI wieku. A ten okres przedawnienia krzywd wyrządzonych w dzieciństwie prawie na pewno zostanie znacznie za jakiś czas wydłużony. Może nie zlikwidowany całkowicie, ale na pewno przesunięty, nie na kilka lat od pełnoletności, ale co najmniej na kilka lat od ujawnienia się i medycznego rozpoznania skutków, co może nastąpić w każdej chwili w dalszym dorosłym życiu.
|
|
2 na 2 | Christos (2696 punktów) | Cytat:• Lekcje religii i etyki należą do grupy przedmiotów fakultatywnych. Nauczanie tych przedmiotów staje się jednak obowiązkowe, jeśli taką wolę wyrażą rodzice ucznia lub sam uczeń, o ile jest pełnoletni. • Obowiązek organizacji lekcji religii spoczywa na dyrekcji szkoły. Jeśli zgłosi się przynajmniej 7 chętnych, lekcje odbywają się w klasach lub grupach międzyklasowych, natomiast grupy międzyszkolne organizowane są dla 3 chętnych. Analogiczne przepisy dotyczą organizowania lekcji religii innych wyznań. Iwona Świerżewska Idziemy nr 51 (380), 16 grudnia 2012 r.Dyrekcja szkoły na zasadzie dobrowolności mogłaby poprosić rodziców o wypełnienie oświadczeń jako formy wyrażenia woli zorganizowania lekcji religii. Sytuacja, w której szkoła organizuje takowe i wymaga od rodziców nieposyłających na nie dzieci specjalnych oświadczeń jest ewidentnym naruszeniem prawa. Cóż tu więcej można dodać? Strona kościelna doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego statusu w systemie oświatowym, co potwierdza źródło cytatu. Papierki, których szkoły żądają od rodziców przy okazji organizowania lekcji religii świadczą albo o wazeliniarstwie dyrekcji wobec lokalnego proboszcza albo dodawaniu powagi dyrektorskiemu stołkowi jeszcze jednym świstkiem.
|
|
 | | Frank Holman (5897 punktów) | Zaiste naiwni są ludzie, którym się wydaje, że dyrektor szkoły w tym kraju to jakiś taki lokalny Mark Zuckemberg, który cośkolwiek może. W Polsce nauczyciel szkoły publicznej jest jednym z najmniej poważanych zawodów i jednym z najgorzej opłacanych. Posada Dyrektora gminnej szkoły jest natomiast jednym z ciekawszych samorządowych tzw. stołków, na który cały czas ktoś inny czyha. Podstawą zachowania stołka jest absolutna cisza i brak jakichkolwiek negatywnych sygnałów. W szczególności absolutnym szaleństwem byłoby ryzykowanie wypowiedzeniem z ambony słów o utrudnianiu dostępu religii do szkoły. Przypadek Komendanta Policji Schwalbe pokazuje jednoznacnzie, jak szybko wpada się w korytarz prowadzący do drzwi wylotowych z miejsca pracy, w zupełnie wydawałoby się pod tym kontem nieryzykownych miejsc jak Policja, a co dopiero Szkoła Gminna. Tu podejrzewam, że na ten korytarz mogłoby zaprowadzić Dyrektora samo pomyślenie tylko o teoretycznie szkole bez religii, gdyby nie było chętnych (mogę założyć, się, iz tu możemy mieć/będziemy mieli do czynienia z sytuacją dokładnie taką, jak z tzw. kościołami garnizonowymi - etat księdza katechety byłby/będzie niejednokrotnie czynny, a pensja płacona na długo po tym, jakby ostatnie dziecko na lekcje religii poszło). Poza tym naiwnością jest sądzić, iż regulacje o organizacji religii w szkołach istnieją w celu ich przestrzegania. Absolutnie nie. Sprawy te Rząd negocjował i negocjuje z Episkopatem. KrK mówi czego chce, a Rząd składa propozycje, jak to załatwić. Tu działa to na zasadzie: wiecie Wielebni, musimy to napisać w ten a ten sposób, bo takie są wymogi przepisów w demokracji, musi być równość, wolność i takie tam, ale bez obaw: religia w szkole (tj. etaty księży i katechetów) jest Wam gwarantowana i nikt nigdzie nie zlikwiduje tego finansowania (ani nawet co roku każdego września nie będzie nikogo straszył, że etatu może nie być) tylko dlatego, że na początku roku ktoś zapomniałby zebrać jakiś świstków z wnioskami. Już pisałem, że ten system jest chory i jego choroba nie polega na takich a innych regulacjach, ani ich przestrzeganiu. Jego choroba zaczęłą się i polega na płaceniu księżom i katechetom etatów z publicznych pieniędzy. Jeśli doszło do tego wejścia w system finansowy publiczny, to system ten wymaga pewnej organizacji oraz jednoznaczneych gwarancji finansowych, bo takie są zasady wydawania pieniędzy publicznych. Nie można każdego września robić tu syfu w finansach i czekąć na wnioski, dywagować czy mogą być ustne (kto sobie wyboraża wydawanie pieniędzy publicznych bez dokumentacji ?? wariat). Tylko odcięcie finansowania publicznego może ten system uzdrowić. Dopiero wyłacznie wówczas przestrzeganie tych póki co iluzorycznych z natury finansów publicznych zasad organizacji lekcji religii będzie możliwe. Co najbardziej kuriozalne. Jeśli założyć, iż wyprowadzenie religii ze szkół, jak i zaprzestanie jej publicnzego finansowania jest nierealne, to "ateistom" najbardziej powinno zależeć na jak największym "ułatwieniu organizacji" obu tych spraw, bo tak będzie najtaniej.....
|
|
|  | | szarley (54913 punktów) | >W Polsce nauczyciel szkoły publicznej jest jednym z najmniej poważanych zawodów
Skąd wytrzasnąłeś taki pogląd? Kiedy w mojej wsi sąsiedzi dowiedzieli się, że zacząłem uczyć w szkole w mieście, to nawet w sklepie zaczęto mnie tutułować "Panie Rechtór" i sprzedawczynie stały się jeszcze milsze.
Może to wyjątkowa wieś, ale i tak proszę, abyś swój pogląd uzasadnił cytując jakieś wyniki badań.
|
|
| |  | 2 na 2 Jakub Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Szczególnie, że opinie na temat prestiżu zawodów, jak piszę Henryk Domański w książce "Sprawiedliwe nierówności zarobków w odczuciu społecznym", są stabilne i niewiele zmieniły się od lat 80'tych. Nauczyciele zasługują na duży szacunek zdaniem 70% badanych. Całkiem niezły wynik.
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | | szarley (54913 punktów) | >Szczególnie, że opinie na temat prestiżu zawodów, jak piszę Henryk Domański w książce "Sprawiedliwe nierówności zarobków w odczuciu społecznym", są stabilne i niewiele zmieniły się od lat 80'tych. Nauczyciele zasługują na duży szacunek zdaniem 70% badanych. Całkiem niezły wynik.
Ciekaw jestem jak to wygląda w poszczególnych środowiskach, np czy są znaczące różnice między postrzeganiem nauczycieli w miastach i na wsiach, między regionami ... Niestety musiałbym mieć wnioski podane prosto na stół, bo nie mam żadnego warsztatu do prowadzenia badań w tej materii.
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > .> >Niestety musiałbym mieć wnioski podane prosto na stół, bo nie mam żadnego warsztatu do prowadzenia badań w tej materii.> A ciekawość świata i umiejętność samodzielnego poszukiwania odpowiedzi - samokształcenia?Wiem, wiem, beszt mi się należy, ale temat zainteresował już, a czas na poszukiwanie odpowiedzi w dużym deficycie  Na szczęście nieczęsto mi się aż taki natłok zajęć przytrafia
|
|
| | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >Szczególnie, że opinie na temat prestiżu zawodów, jak piszę Henryk Domański w książce "Sprawiedliwe nierówności zarobków w odczuciu społecznym", są stabilne i niewiele zmieniły się od lat 80'tych. Nauczyciele zasługują na duży szacunek zdaniem 70% badanych. Całkiem niezły wynik. Szkoda, że to tylko oficjalna gra na pokaz. Co z tego, że w każdej ankiecie oficjalnie dorośli udają, że szanują nauczycieli, jeśli w zaciszu własnego domu gdy są rodzicami, to głównym ich komentarzem jest "co ta durna baba znów wymyśliła?!, czepia się mojego dziecka", a gdy nie są rodzicami - "babska nieroby chciałyby brać nie wiadomo jaką kasę za 20 godzin nawet nie pracy, a stania i gadania w tygodniu i max 10 miesięcy w roku". Mam też nauczycielki w rodzinie i dobrze wiem jakie jest do nich realne nastawienie sporej części reszty "dorosłych"; obiektywnie oceniając głównie z powodu, iż ich tzw. ego sporo wykracza ponad tzw. inteligencję emocjonalną i społeczną. Jako prawnik miałem też sporo zawodowo do czynienia z nauczycielkami i gdyby nie tajemnica zawodowa dużo mógłbym pisać, ale raczej niewiele pozytywów. Zresztą roszczeniowość oraz wzajemne żarcie się ze sobą członków tej grupy zawodowej jest wręcz legendarna.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | To że zasługują nie znaczy że im się go okazuje.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>W Polsce nauczyciel szkoły publicznej jest jednym z najmniej poważanych zawodów >Skąd wytrzasnąłeś taki pogląd? >Kiedy w mojej wsi sąsiedzi dowiedzieli się, że zacząłem uczyć w szkole w mieście, to nawet w sklepie zaczęto mnie tutułować "Panie Rechtór" i sprzedawczynie stały się jeszcze milsze. >Może to wyjątkowa wieś, ale i tak proszę, abyś swój pogląd uzasadnił cytując jakieś wyniki badań. Przede wszystkim miałem na myśli "poważanie" przez państwo, które wyraża się skłonnością do wysokiego wynagradzania za pracę.
|
|
|  | | Christos (2696 punktów) | >Zaiste naiwni są ludzie, którym się wydaje, że dyrektor szkoły w tym kraju to jakiś taki lokalny Mark Zuckemberg, który cośkolwiek może. >W Polsce nauczyciel szkoły publicznej jest jednym z najmniej poważanych zawodów i jednym z najgorzej opłacanych<< Mówisz chyba o mniemaniu samych nauczycieli na temat prestiżu własnego zawodu. >Posada Dyrektora gminnej szkoły jest natomiast jednym z ciekawszych samorządowych tzw. stołków, na który cały czas ktoś inny czyha. Podstawą zachowania stołka jest absolutna cisza i brak jakichkolwiek negatywnych sygnałów< Gdyby było tak jak piszesz, dyrektorowanie byłoby domeną pozbawionych ambicji wazeliniarzy. >Poza tym naiwnością jest sądzić, iż regulacje o organizacji religii w szkołach istnieją w celu ich przestrzegania. Absolutnie nie.< Więc po cholerę RPO zabiera głos i podejmuje działania w sprawie praktyki, która nie zachowuje nawet pozorów funkcjonowania w oparciu prawo? Także dla zachowania pozorów? Rozumując w ten sposób należałoby zlikwidować działy religijno-społeczne Forum, ponieważ wnioski z lektury nie przekładają się, z braku szans powodzenia na konkretne działania, za to poranne czytanie przyprawia o "szampański nastrój" na resztę dnia. >Tylko odcięcie finansowania publicznego może ten system uzdrowić.< Nie zgadzam się. Polskie rozwiązania prawne w sprawie nauki religii nie odbiegają od europejskich standardów. Model francuski z zakazem nauki religii w szkołach byłby nie do zaakceptowania w większości krajów Europy. W naszych realiach i w obecnym czasie stawiałbym na przestrzeganie tego prawa, które obowiązuje. Odcięcie finansowania publicznego byłoby krokiem zbyt radykalnym przy obecnym rozkładzie sił pro- i -antyklerykalnych.
|
|
| |  | | Frank Holman (5897 punktów) | >>Zaiste naiwni są ludzie, którym się wydaje, że dyrektor szkoły w tym kraju to jakiś taki lokalny Mark Zuckemberg, który cośkolwiek może. >>W Polsce nauczyciel szkoły publicznej jest jednym z najmniej poważanych zawodów i jednym z najgorzej opłacanych<< >Mówisz chyba o mniemaniu samych nauczycieli na temat prestiżu własnego zawodu. Nie zamierzam się wycofywać ze swojego stwierdzenia. Dyskusja o tak rozumianym "prestiżu", który na nic realnego się się nie przekłada, mnie śmieszy. Co z tego, że w jakieś ankiecie oficjalnie rodzice udają, że szanują nauczycieli, jeśli w zaciszu własnego domu głównym ich komentarzem jest "co ta durna baba znów wymyśliła?!, czepia się mojego dziecka", a wśród osób decydujących o wysokości wynagrodzeń nauczycieli absolutny brak skłonności do ich wynagradzania znacznie powyżej tzw. przeciętnej krajowej. >>Posada Dyrektora gminnej szkoły jest natomiast jednym z ciekawszych samorządowych tzw. stołków, na który cały czas ktoś inny czyha. Podstawą zachowania stołka jest absolutna cisza i brak jakichkolwiek negatywnych sygnałów< >Gdyby było tak jak piszesz, dyrektorowanie byłoby domeną pozbawionych ambicji wazeliniarzy. Nie wazeliniarzy. Bo szkolnictwo publiczne jest zdominowane przez kobiety. Stołki te zajmują wyrachowane lokalne "polityczki", które wiedzą jak się nie podkładać. >>Poza tym naiwnością jest sądzić, iż regulacje o organizacji religii w szkołach istnieją w celu ich przestrzegania. Absolutnie nie.< >Więc po cholerę RPO zabiera głos i podejmuje działania w sprawie praktyki, która nie zachowuje nawet pozorów funkcjonowania w oparciu prawo? Nie interesuje mnie co wygaduje RPO. Fakty mówią same za siebie jednoznacznie, iż faktycznie ta polityka jest głównie krzykiem bez sensu i na nic się nie zdaje, żadnych realnych efektów: NIC. Wręcz umacnia i radykalizuje siły obrony KrK. >Także dla zachowania pozorów? Dokładnie.! Jak każda polityka w tym kraju. Żeby zyskać władzę a potem ją utrzymać. >Rozumując w ten sposób należałoby zlikwidować działy religijno-społeczne Forum, ponieważ wnioski z lektury nie przekładają się, z braku szans powodzenia na konkretne działania, za to poranne czytanie przyprawia o "szampański nastrój" na resztę dnia. To wniosek do administracji. Ja potwierdzam, iż jest to czytanie dla samego czytania. Co najmniej póki prawdziwych zadeklarowanych ateistów jest w tym kraju ledwo kilka procent. >>Tylko odcięcie finansowania publicznego może ten system uzdrowić.< >Nie zgadzam się. Polskie rozwiązania prawne w sprawie nauki religii nie odbiegają od europejskich standardów. Model francuski z zakazem nauki religii w szkołach byłby nie do zaakceptowania w większości krajów Europy. W naszych realiach i w obecnym czasie stawiałbym na przestrzeganie tego prawa, które obowiązuje. Odcięcie finansowania publicznego byłoby krokiem zbyt radykalnym przy obecnym rozkładzie sił pro- i -antyklerykalnych. Heheh. Widzę, że jako apologeta RPO właśnie ukazałeś prawdziwą naturę tego niby-działania. Jeśli bowiem nie chodzi o pieniądze to o co? O niuans czy będzie wniosek (o religię) czy lista chętnych/niechętnych (uczestnictwa)? Jeśli o takie niuanse ma chodzić, to jak dla mnie strata czasu na politykowanie. Nowi dorwą się tylko do żłoba, będą "walczyć" o rodzaj papierka do podpisu, a przy okazji się po prostu nażrą dokładnie jak inni dotąd. Powodzenia.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Christos (2696 punktów) | > Co z tego, że w jakieś ankiecie oficjalnie rodzice udają, że szanują nauczycieli, jeśli w zaciszu własnego domu głównym ich komentarzem jest "co ta durna baba znów wymyśliła?!, czepia się mojego dziecka"< Raczej jest to oznaka personalnego braku szacunku i chamskiej formy indywidualizmu, a nie pogardy dla konkretnej grupy zawodowej. Nie będę wczuwał się w tego typu postawy, inaczej zostałem wychowany. >wśród osób decydujących o wysokości wynagrodzeń nauczycieli absolutny brak skłonności do ich wynagradzania znacznie powyżej tzw. przeciętnej krajowej.< Nie jest to tylko problem nauczycieli ale większości chyba grup zawodowych w Polsce. Pracuję w polskim oddziale dużego międzynarodowego koncernu. Od czasu, kiedy firmą kierują Polacy, a nie zagraniczni rezydenci centrali, zarobki praktycznie stoją w miejscu. Kwestia chyba arogancji ludzi, którzy upajają się władzą i delikatnie mówiąc indywidualizmu podwładnych. >Nie wazeliniarzy. Bo szkolnictwo publiczne jest zdominowane przez kobiety. Stołki te zajmują wyrachowane lokalne "polityczki", które wiedzą jak się nie podkładać< Masz rację. Skoro relacje szkoła-samorząd sprowadzają się do żebrania o etaty i pieniądze, "lokalne polityczki" mają swój czas. Daleki byłbym jednak od uogólniania, są wyjątki od reguły. >Wręcz umacnia i radykalizuje siły obrony KrK.< W jedności siła. >Co najmniej póki prawdziwych zadeklarowanych ateistów jest w tym kraju ledwo kilka procent.< Maks. 10 proc. według różnych szacunków. Polityczna reprezentacja antyklerykałów jest zbyt radykalna w formie przekazu i wizerunku aby pozyskać głosy ludzi wierzących, którzy jednak niekoniecznie kochają kler. >Heheh. Widzę, że jako apologeta RPO właśnie ukazałeś prawdziwą naturę tego niby-działania. Jeśli bowiem nie chodzi o pieniądze to o co? O niuans czy będzie wniosek (o religię) czy lista chętnych/niechętnych (uczestnictwa)? Jeśli o takie niuanse ma chodzić, to jak dla mnie strata czasu na politykowanie. Nowi dorwą się tylko do żłoba, będą "walczyć" o rodzaj papierka do podpisu, a przy okazji się po prostu nażrą dokładnie jak inni dotąd. Powodzenia< Lepiej podjąć działanie ze znikomymi szansami powodzenia, niż nie robić nic. Tumiwisizm konstytucyjnych organów powołanych do interwencji w sprawach obywatelskich tym konkretnym przypadku utwierdzi jeszcze bardziej krk w swobodzie poczynań. Prawo jest po to aby go przestrzegać nawet jeśli chodzi o niuans. Albo III RP będzie płacić obywatelom odszkodowania zasądzane w międzynarodowym arbitrażu. Chyba, że głębokość koryt sprawia, że te przysłaniają wieprzom widok na świat.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > Lepiej podjąć działanie ze znikomymi szansami powodzenia, niż nie robić nic. Tumiwisizm konstytucyjnych organów powołanych do interwencji w sprawach obywatelskich tym konkretnym przypadku utwierdzi jeszcze bardziej krk w swobodzie poczynań. Prawo jest po to aby go przestrzegać nawet jeśli chodzi o niuans. Albo III RP będzie płacić obywatelom odszkodowania zasądzane w międzynarodowym arbitrażu. Chyba, że głębokość koryt sprawia, że te przysłaniają wiepszom widok na świat.> Oczywiście racja. Dlatego ja do niedawna naiwnie myślałem, że jak jest kryzys i bida, to rząd zacznie wreszcie wielką akcję ukrócenia marnotrawstwa pieniędzy publicznych, a koszty wtłaczania religii w szkołach są ogromne i dałoby się przy odpowiedniej akcji medialnej (np. pieniądze na doposażanie szkół dla sześciolatków zamiast na wypłaty dla katechetów) przekonać wręcz bezwzględną większość społeczeństwa nawet na wschodzie Kraju. Zamiast krzyku o kryzysie, potrzebie oszczędności i montowania nawet na tę okoliczność ekipy do zmiany Konsytytucji - bo przecież, jak dla mnie nie ulegało i nadal nie ulega wątpliwości: argument z kasy działa nawet na wielu najbardziej zagorzałych katofanatyków - skończyło się po prostu na propagandzie, szokujących mnie "negocjacjach" o kwocie "rekompensaty" za Fundusz Kościelny i.... (jak się dziś okazuje) kreatywnej księgowości Rostowskiego. Cytat:Jaki jest z przedstawionej analizy morał? Jesteśmy zieloną wyspą dzięki operacjom statystycznym ministra Rostowskiego. Wzrost PKB był możliwy tylko dzięki osłabieniu dolara. Uwzględniając 20% inflację, wzrost gospodarki liczony w dolarach jest ujemny w przeciągu ponad 5 lat. blogi.news(*)j-pensji-po-pis-sld-i-psl.htmlZupełnie najgorsze scenariusze się spełniają. Wszystko było po prostu aby nakraść na przetargach. I afery dopiero zaczną wychodzić jedna po drugiej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) | Czytając artykuły takie jak w Twoim linku można dojść do wniosku, że sztacheta w rękach związkowca pod Kancelarią Premiera jest sensownym argumentem. Jak powiedział Jerzy Urban, Rząd sam się wyżywi.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|