> Z tym że czasami te logiczne konsekwencje mówią nam o przeszłości (jak np. w pytaniu Brzostowskiego o istnienie elektronów przed 1000 lat), albo np. o tym, co znajduje się poza naszym stożkiem światła - i nie bardzo da się tu robić (charakterystyczne dla metody naukowej) eksperymenty. Dlatego napisałem, że po wykonaniu pracy dowodowej dalsze wnioskowania można już prowadzić siedząc wygodnie w fotelu.Twoja wypowiedź zawiera ciągle to przeciw czemu protestowałem poprzednio, a co jest nader chętnie podchwytywane przez wierzących odsyłających naukę do mierzenia i ważenia a sobie przyznających moc umysłowego rozstrzygania o sprawach najostateczniejszych: nacisk na eksperyment. Ja podkreślam tylko, że jakakolwiek praca umysłowa nad dowolnymi danymi zbieranymi skądkolwiek w dowolny sposób jest przecież integralną i bardzo ważną częścią metody naukowej. Z metody naukowej nie wymykają się także najdziksze nawet spekulacje byle było jasne co spekulacja (i po co) a co nie. > A to nie ja, tylko Alfred Habdank Skarbek Korzybski  No popatrz, a ja w podpisie autora wypowiedzi widzę ciągle : Ojciec Ateusz... Ale niech Ci będzie: nie powiadasz tylko powtarzasz.  Ja po prostu wolę posługiwać się pojęciem modelu, niż mapy - jest moim zdaniem bardziej plastyczne, zwłaszcza bardziej przydatne gdy się tłumaczy elementarz.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |