 |
Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-12-2014 01:27 | wsx666 (1067 punktów) | Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | Ciekawostką jest dla mnie to, że naukowcy badający wiek i rozmiary wszechświata podają jego wiek na około 13,8 miliarda lat a rozmiary na około 13,8 miliardy lat świetlnych. Co takie tłumaczenie znaczyło by w praktyce ? Znaczyło by to nie mniej, nie więcej jak to, że skoro na podstawie odległości otaczającego nas horyzontu naukowcy twierdzą, iż wszystko kiedyś spotkało się w jednym miejscu 13,8 miliarda lat temu to my, obserwatorzy na planecie Ziemia musimy znajdować się w samym idealnym centrum wszechświata a jak wiemy tak nie jest, nie wiemy w jakim jego miejscu się znajdujemy, mało tego naukowcy postulują za tym, że wszechświat nie ma szczególnego miejsca jak środek czy skraj i w każdym kierunku jest identyczny co w zasadzie postulowało by za kształtem sferycznym i naszym położeniem na powierzchni sfery. Promieniowanie tła oraz szacowanie rozkładu i gęstości materii mówi nam jednak coś innego, mówi, że wszechświat jest płaski a nie ma kształtu sfery. Tu właśnie budzi się we mnie zastanowienie nad tym jak może wszechświat być płaski, skończony a zarazem można się znajdować w takim jego miejscu, że do krańców ma się zawsze 13,8 miliarda lat świetlnych. Nie pozostaje to w sprzeczności z logicznym myśleniem jedynie wtedy gdy przyjmiemy założenie, że wszechświat jest większy i starszy niż 13,8 miliarda lat. Ktoś, jakieś sugestie ? Prosił bym bez linków do wiki, raczej o swoje własne mniej lub bardziej poważne oraz luźne skojarzenia, spostrzeżenia i przemyślenia co do kształtu i rozmiarów wszechświata. Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..| masterg (79 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Jednak chyba się nie rozumiemy. Jak ja rozumuję starał się wyłożyć Ebvalaim poniżej. Przykład trochę niefortunny podałeś. Jeżeli z masą nierozerwalnie związana jest grawitacja, której obecność zauważa się w skłonności do przyciągania innych mas posiadających także swoją grawitację i w każdym wypadku siły pochodzące z wzajemnego przyciągania są skierowane wzajemnie przeciwnie, to wcale nie oznacza powstawania siły odpychającej. Twierdzisz że wtedy mamy do czynienia z antygrawitacją? Nie.Zgoda - twierdzę, że w takim modelu mielibyśmy do czynienia z iluzją antygrawitacji > Powstanie wypadkowa tych sił skierowana w kierunku większych skupisk materii. W tym przypadku ciało o większej masie odejmuje jak gdyby siłę grawitacji ciała o mniejszej masie ale powstaje wypadkowa siła przyciągająca ciało o mniejszej masie. Nie ma tu żadnego odpychania. W twoim przykładzie nie rozumiem jaką rolę ma pełnić sznurek. on tylko przenosi naprężenia z lewej i prawej ręki. Lewa ręka pociąga mocniej prawą i sznurek łączący obie ręce napręża się powodując wypadkową siłę pochodzącą od lewej i prawej ręki, który przenosi tą siłę wypadkową. Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, by to widzieć i zrozumieć. Przykład podany przez Ciebie nie przemawia mi do wyobraźni. Zaiste dalszych Twoich przemyśleń nie będę czytał.Przyjmijmy, że siła grawitacji przenoszona jest przez hipotetyczne grawitrony. Każda masa "wysyła" te hipotetyczne cząstki w każdym kierunku (co jest faktem). Jeden grawitron leci w jedną stroną a drugi w przeciwną. Według przedstawione przez Ciebie koncepcji oba grawitrony "trafią" kiedyś w jakiś inny obiekt co spowoduje przyciągnięcie tego obiektu. Tylko że jeden grawitron "będzie ciągnął" w jedną stronę a drugi w przeciwną. Innymi słowy ich siły będą się znosić. Im dalszy obiekt (a z drugiej strony bliższy) tym bardziej zauważalne byłoby "osłabienie" grawitacji. W sytuacji gdy oba grawitrony będą miały do pokonania taką samą drogę (w przeciwnych kierunkach) to siły grawitacji będą się nawzajem znosić. > > W przeciwnym wypadku szykuj się na Nobla z Fizyki - bo Kopernik byłby przy Tobie małym Pikusiem  > >> Dziękuję za uszczypliwe "uznanie". Jeśli to taki sobie żarcik sprzedający specyfikę Twojego poczucia humoru, to go nie rozumiem. Pierwszeństwo na pewno zostawiam Tobie. Jam nie godzien, jako że nikt dotąd, prócz Ciebie, nie odkrył w Kosmosie sił odpychających, czyli ANTYGRAWITACJI.Przepraszam. Bynajmniej nie chciałem aby ten żart był uszczypliwy. Po prostu tym żartem chciałem podkreślić jak wielki przełom oznaczałoby takie odkrycie. Pewne jest to, że ten kto jako pierwszy wytłumaczy czym jest Ciemna Energia ma Nobla jak w szwajcarskim banku. W każdym razie jeszcze raz SZCZERZE przepraszam za nietrafiony żart. Jeszcze raz podkreślam, że Twój pomysł z taką "zamkniętą" topologią Wszechświata bardzo mnie zaintrygował i dlatego pozwoliłem sobie spróbować wyciągnąć wynikające z niego konsekwencje, licząc że ktoś zwróci mi uwagę gdzie popełniam błąd -czuję, że musi tutaj być jakiś haczyk i że nie będzie można tak łatwo wytłumaczyć istoty Ciemnej Energi. |
#32 1 na 1 | PhallusAngelus (331 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Chyba nie masz innego wyjścia jak się zgodzić, że 2+2=4 albo że prawdziwe są prawa De Morgana? Jak nazwałbyś inaczej zbiór wszystkich, takich zawsze prawdziwych a zarazem fundamentalnych praw?Skąd wiemy, że to prawa zawsze prawdziwe? A poza tym wcześniej mówiłeś o zjawiskach fizycznych, a jako przykład podajesz mi prawa matematyczne. Trochę mnie tu robisz w konia chyba...  > Abstrahuję od faktu, że ani ja ani Ty, ani ktokolwiek innych nie zna wszystkich tych praw. Co więcej, obciążeni całą masą naszych poglądów, nie umiemy a w najlepszym wypadku ciężko jest nam jednoznacznie stwierdzić, że dane prawo nie wymaga żadnych założeń wstępnych (np. zakładamy zawsze geometrię euklidesową, nie możemy pogodzić się z logiką kwantową, etc.).No właśnie, więc skąd: > Nie zmienia to jednak FAKTU, że istniejemy, co jednoznacznie dowodzi że istnieją takie bliżej nam nie znane prawa, które nie wymagały żadnego Stwórcy, nie wymagały żadnych założeń i nie mogło ich nie być (były konieczne same z siebie).Na pewno? Myślałem, że metoda naukowa jest empiryczno-dedukcyjna, a nie dedukcyjna, więc jakoś mnie nie przekonujesz do tego "jednoznacznie dowodzi". > Obecnie obserwujemy skutki/konsekwencje działania tych fundamentalnych praw - te fundamentalne prawa implikowały inne obserwowane przez nas prawa (np. prawa fizyki naszego Wszechświata, zbiór stałych wraz z określeniem ich wartości oraz to, że możemy stosować matematyką do jego badania).Jednak wcale nie przedstawiłeś (naukowych) dowodów na istnienie tych "fundamentalnych praw", ani nie wytłumaczyłeś na czym polegają, ani nie podałeś ich przykładów, a zamiast tego nazwałeś je "Bogiem". To nie jest "zapchajdziuryzm"? > Dla jasności prawo grawitacji nie jest takim fundamentalnym prawem, bo mogę stworzyć na komputerze własny wszechświat, w którym to prawo nie będzie obowiązywać. Trudno byłoby mi jednak stworzyć Wszechświat w którym 2+2=5 albo w którym nie obowiązują prawa De Morgana!!!Acha, czyli o "fundamentalności praw" decyduje, co ty możesz stworzyć na komputerze? Dobre  Okej...wiem, że mój wpis zalatuje ignorancją i trollingiem, i za to cie przepraszam, ale ja chcę tylko potwierdzić swoja tezę, że nazywanie przez ciebie fundamentalnych zjawisk, związanych z szeroko pojętym "istnieniem czegokolwiek", Bogiem, to w istocie nic ponad "zapchajdziuryzm". A twoje wyjasnienia tylko mnie w tej tym twierdzeniu umacniają. Byłeś złośliwy, próbowałeś się nabijac z ateistów, to i ja się uparłem  |
| masterg (79 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > >Chyba nie masz innego wyjścia jak się zgodzić, że 2+2=4 albo że prawdziwe są prawa De Morgana? Jak nazwałbyś inaczej zbiór wszystkich, takich zawsze prawdziwych a zarazem fundamentalnych praw?> Skąd wiemy, że to prawa zawsze prawdziwe?Niżej napisałem, że jest problem z udowodnieniem tego pisząc: > >Abstrahuję od faktu, że ani ja ani Ty, ani ktokolwiek innych nie zna wszystkich tych praw. Co więcej, obciążeni całą masą naszych poglądów, nie umiemy a w najlepszym wypadku ciężko jest nam jednoznacznie stwierdzić, że dane prawo nie wymaga żadnych założeń wstępnych (np. zakładamy zawsze geometrię euklidesową, nie możemy pogodzić się z logiką kwantową, etc.)Podałem te dwa przykłady bo WYDAJĄ się one być zawsze prawdziwe i uniwersalne, co jako racjonalista powinieneś akceptować - i uważaj żeby mi teraz nie dowodzić "że Komorowski nie jest obecnym prezydentem RP" (patrz post wyżej). > A poza tym wcześniej mówiłeś o zjawiskach fizycznych, a jako przykład podajesz mi prawa matematyczne. Trochę mnie tu robisz w konia chyba...  Nie, wyraźnie napisałem, że prawa fizyki nie mogą być prawami fundamentalnymi, bo w różnych Wszechświatach mogą być różne. Zdaje się, że ta różnorodność praw fizyki w różnych wszechświatach jest istotną częścią teorii Mulitiuniversum. > No właśnie, więc skąd:> >Nie zmienia to jednak FAKTU, że istniejemy, co jednoznacznie dowodzi że istnieją takie bliżej nam nie znane prawa, które nie wymagały żadnego Stwórcy, nie wymagały żadnych założeń i nie mogło ich nie być (były konieczne same z siebie).> Na pewno? Myślałem, że metoda naukowa jest empiryczno-dedukcyjna, a nie dedukcyjna, więc jakoś mnie nie przekonujesz do tego "jednoznacznie dowodzi".> >Obecnie obserwujemy skutki/konsekwencje działania tych fundamentalnych praw - te fundamentalne prawa implikowały inne obserwowane przez nas prawa (np. prawa fizyki naszego Wszechświata, zbiór stałych wraz z określeniem ich wartości oraz to, że możemy stosować matematyką do jego badania).> Jednak wcale nie przedstawiłeś (naukowych) dowodów na istnienie tych "fundamentalnych praw", ani nie wytłumaczyłeś na czym polegają, ani nie podałeś ich przykładów, a zamiast tego nazwałeś je "Bogiem". To nie jest "zapchajdziuryzm"?W takim razie dowód "nie wprost": Brak praw fundamentalnych (zawsze prawdziwych) skutkowałby brakiem istnienia czegokolwiek [DEDUKCJA]. Ponieważ my istniejemy [FAKT EMPIRYCZNY] oznacza to że istnieją takie prawa [WNIOSEK]Powyżej masz klasyczny wzorzec dedukcyjno-empiryczny - taki jaki chciałeś. Czy nie czujesz że powoli wpadasz w scenariusz który opisałem pisząc o Komorowskim wyżej? > >Dla jasności prawo grawitacji nie jest takim fundamentalnym prawem, bo mogę stworzyć na komputerze własny wszechświat, w którym to prawo nie będzie obowiązywać. Trudno byłoby mi jednak stworzyć Wszechświat w którym 2+2=5 albo w którym nie obowiązują prawa De Morgana!!!> Acha, czyli o "fundamentalności praw" decyduje, co ty możesz stworzyć na komputerze? Dobre  Czy słyszałeś że aby obalić jakąś tezę wystarczy podać choć jeden przypadek przeczący tej tezie?!? Tezą w tym wypadku jest: "Prawo grawitacji jest fundamentalnym i koniecznym prawem każdego Wszechświata" - ja podałem Ci prosty do wyobrażenia przykład przeczący tej tezie. > Okej...wiem, że mój wpis zalatuje ignorancją i trollingiem, i za to cie przepraszam, ale ja chcę tylko potwierdzić swoja tezę, że nazywanie przez ciebie fundamentalnych zjawisk, związanych z szeroko pojętym "istnieniem czegokolwiek", Bogiem, to w istocie nic ponad "zapchajdziuryzm". A twoje wyjasnienia tylko mnie w tej tym twierdzeniu umacniają. Byłeś złośliwy, próbowałeś się nabijac z ateistów, to i ja się uparłem Oj tam oj tam - moja złośliwość polegała jedynie na zmuszeniu do myślenia. Tak naprawdę wielu ateistów słysząc słowo Bóg jeży się i ma tendencję do wyłączania myślenia i konsekwentnego zaprzeczaniu wszystkiemu co pada w kontekście tego wyrazu (patrz post wyżej o Komorowskim). Ty to zrobiłeś podważając że 2+2=4 oraz sugerując że prawa DeMorgana nie zawsze są prawdziwe - oczywiście zrobiłeś to z gracją, pytając jedynie "Skąd wiemy, że te prawa zawsze są prawdziwe" Mimo to nie sądzę abyś mnie prosił abym Ci dowodził, że 2+2=4 oraz to czy prawa DeMorgana są zawsze prawdziwe - chciałeś zasiać ziarno niepewności. Tylko po co? Co byś pomyślał o człowieku, który przy okazji rozmowy zupełniej nie związanej z Bogiem zapytał się Ciebie czy "Zawsze jest prawdą że 2+2=4"?. W dodatku pod wpływem (jak zgaduję) wzburzenia przeoczyłeś to, że akapit niżej napisałem jak dużym problemem jest stwierdzenie czy jakieś prawo jest fundamentalne (tzn. zawsze prawdziwe) czy nie - podałem nawet przykłady w których tzw. "zdrowy rozsądek" prowadzi nas na manowce. Przykład "2+2=4" służył jedynie lepszemu zrozumieniu klasy tych "fundamentalnych praw" i nie był próba zdefiniowania zbioru praw tej klasy. Co więcej można dokonywać operacji logicznych na tym zbiorze "fundamentalnych praw" nie znając choćby jednego przykładu takiego "fundamentalnego prawa" - stanowi to kwintesencję matematyki/logiki, którą jak mniemam posługujesz się (Np. czy dowodząc wspomniane prawa DeMorgana musisz wiedzieć jakie konkretnie zdana logiczne ukryte są pod poszczególnymi literkami?!?) Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię w żaden sposób - to tylko dyskusja z której każdy z nas wychodzi trochę mądrzejszy. |
| Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | Jak szczerze to szczerze. Zostałem ubawiony Twoim przykładem. Wiesz dlaczego? Bo pasował jak kwiatek do kożucha. W analogii dam ci podobny do Twojego przykład. Mamy blok z kółkami na linę. Przez kółko przerzucamy linę tak, że oba końce liny zwisają swobodnie. Łapiemy jeden koniec lewą a drugi prawą ręką. Trzymając swobodnie prawy koniec pociągamy lewą ręką i prawa ręka się unosi. Czy to zrobiła siła odpychająca prawą rękę? Nie. To zrobiła siła przyciągająca prawą rękę tyle, że działała odwrotnie kosztem zwiększonej siły lewej ręki, dzięki kółku w zbloczu. Zdejmij linę z bloku i załóż bezpośrednio sobie linę na ręce i jest to samo! To nie oznacza anty siły popychającej a raczej ciągnącej. Rozumowanie Twoje zawierało sofizmat z pozoru tylko logiczny bo nie uwzględniłeś, że działasz w tym samym układzie odniesienia. To taki sam przykład jaki Ty dałeś. Widzisz to? Zagadnienie dotyczy składania, a konkretnie sumowania sił (odejmowanie też jest sumą wg definicji sumy, która brzmi w algebrze, że sumowanie to dopisywanie kolejnych wyrazów wraz z ich znakami). Tyle, ze w przestrzeni musimy uwzględnić wszystkie siły (na razie mówimy o dwóch ciałach) oddziałujących na siebie z każdego kierunku swojej powierzchni. Żeby nie komplikować sobie życia, przypisuje się masie punkt, który bywa przeważnie środkiem masy, i temu punktowi przypisuje się wartość siły przyciągania wynikającej z grawitacji. Dokładnie opisałeś, że siła grawitacji działa we wszystkich kierunkach ciała materialnego. Grawitacja drugiego ciała tak samo. Czyli z jednego i drugiego ciała umownie można wyprowadzić w każdym kierunku (cały czas mówimy o punktach, którym przypisaliśmy pewną masę), wektory obrazujące siłę grawitacji w rzucie na prostą łączącą środki mas tych ciał. Odległości tu nie grają roli, bo wraz z odległością siła grawitacji maleje, ale istota zagadnienia jest taka sama, tylko zmieniają się proporcje w wartościach. Wobec tego należy również uwzględnić oddziaływanie na się wzajemne wszystkich wektorów. Końce tych wektorów odpowiednich w stosunku do siebie rysują sferę, gdzie największym wektorem jest ten, który jest prostopadły do powierzchni obu mas lub kąty między wektorami wynoszą 0 st. Siła przyciągania ciała (punktu) w jakimś kierunku jest więc sumą wszystkich możliwych wektorów opisujących swymi końcami sferę powodującą siłę przyciągania. Tu żeby to obliczyć należy użyć całki potrójnej (liczonej po trzech zmiennych w rozszerzonym do przestrzeni układzie prostokątnych) i znać funkcję opisującą sferę wykreśloną przez końce wektorów w stosunku do odpowiedniego kierunku. Tyle teorii. W praktyce stosuje się metody prostsze, które nie wprowadzają zbyt dużych odchyłek mających wpływ na wartości wyników. Każde ciało materialne w przestrzeni posiada siłę grawitacji pozwalającą na utrzymanie swojej zawartej materii w całości. Mało tego, swoje istnienie potwierdza grawitacją na zewnątrz, co pozwala na wychwytywanie materii o mniejszej masie i przez to powiększanie swojej masy a tym samym powiększania siły grawitacji do momentu kiedy samo nie zostanie wchłonięte przez ciało o większej masie lub stanie się nową gwiazdą. Żeby tak nie było musi posiadać odpowiednią prędkość względem innego ciała, by nie dać się złapać jako "żywiciel". Skoro tyle śmiecia różnego się szwenda po Kosmosie, oznaczać tylko może, że nie wszystkie materialne ciała się dały złapać, a więc jest to tylko wnioskiem, że ruch jest cechą Wszechświata. Ruch a więc ciągłe zmiany i obrona przed wchłonięciem. A jaki ruch ma pierwsze prawo istnienia? Ruch obrotowy. Obrót masy wokół jakiegoś centrum wytwarza dla określonej masy siłę odśrodkową równoważącą przyciąganie grawitacyjne. Tak jest, czemu nie zaprzeczysz, w układzie ciał Ziemia-Księżyc, Ziemia-Słońce, Słońce-reszta planet, Słońce-Galaktyka, Galaktyka-Gromada galaktyk, galaktyki-centrum-Wszechświata, a Wszechświat? W swej ogromnej masie materii musi się obracać by się po prostu nie zapaść spowrotem, skoro istnieje. Czy możemy to sprawdzić? Nie, bo nie mamy punktu odniesienia. Wnioskujemy tylko pośrednio. Nie ma sił odpychający samych w sobie, tylko istniejące z powodu ruchu obrotowego, który jest dziś na tyle silny by Wszechświat się rozszerzał. Tylko ruch obrotowy to taki zabawkowy "bączek" wyjaśnia jak wygląda, nie jest wyjaśnieniem do końca. A co się dzieje w miejscach osi obrotu? Gdzie ta oś obrotu jest? Co za wpływ ma ciemna materia, której ilość szacuje się na ponad 80% materii Wszechświata? A może obrót odbywa się na zupełnie innych zasadach? Ale jakich? To jest zagadnienie z którym para się obecna kosmologia. Ale pierw musimy poznać istotę ciemnej materii (A nie energii. Energia ciemna co to jest? Jaka jest jasna? A jaka szara?). Nie popisuję się i nie wygłupiam. Na egzaminie wstępnym na studia z fizyki dostałem zadanie. Z nieskończoności na Ziemię spada kropla wody (opór powietrza pomijamy). Kropla uderza w Ziemię. Ile ciepła się wtedy wytworzy? Koniec treści zadania. Jakbyś wybrnął z tematu? Wątpię czy nasz forumowy szalony fizyk atto by to rozwiązał. Ja wybrnąłem, ale byłem tak spocony jak po trzecim stosunku.
Ich bin besser als mein Ruf |
#35 1 na 1 atto (627 punktów) (zablokowany) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > EDIT: A, jeszcze może powiem, co to za skróty przy poszczególnych zbiorach danych:> CMB - Cosmic Microwave Background, czyli mikrofalowe promieniowanie tła,> BAO - Baryonic Acoustic Oscillations - szczerze powiedziawszy, do końca nie wiem co to, ma to związek z badaniem wielkoskalowego rozkładu materii we Wszechświecie,> SNe - Supernovae, czyli wyniki obserwacji supernowych.Skoro nawet nie wiesz co te wykresy prezentują, no to nie masz prawa, podstaw żeby je tu przytaczać, czy i lub się na nie powoływać. No, po prostu przestań żerować na cudzych banialukach, bo każdy, nawet amator, może powiedzieć że to bzdury, pierdoły... no i co wtedy poczniesz biedaczyno? Najlepiej mów wprost tak jak ten wasz śmieszny pozer Fizyk: ktoś, gdzieś chyba coś wie, no ale nie ja... ja tu tylko sprzedaję czytanki dla dzieci, hehe! |
| masterg (79 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Jak szczerze to szczerze. Zostałem ubawiony Twoim przykładem. Wiesz dlaczego? Bo pasował jak kwiatek do kożucha. W analogii dam ci podobny do Twojego przykład. Mamy blok z kółkami na linę. Przez kółko przerzucamy linę tak, że oba końce liny zwisają swobodnie. Łapiemy jeden koniec lewą a drugi prawą ręką. Trzymając swobodnie prawy koniec pociągamy lewą ręką i prawa ręka się unosi. Czy to zrobiła siła odpychająca prawą rękę? Nie. To zrobiła siła przyciągająca prawą rękę tyle, że działała odwrotnie kosztem zwiększonej siły lewej ręki, dzięki kółku w zbloczu. Zdejmij linę z bloku i załóż bezpośrednio sobie linę na ręce i jest to samo! To nie oznacza anty siły popychającej a raczej ciągnącej.Wiesz chciałem użyć tego przykładu.... Jeszcze raz potwierdzam i z tego co rozumiem zgadzamy się, że nie pojawi się żadna siła odpychająca. Twierdzę zaś że będziemy mieć jedynie do czynienia z pewną iluzją/złudzeniem, którego nie mielibyśmy gdybyśmy mogli przyjrzeć się na spokojnie całemu układowi. W przypadku Wszechświata jest z tym problem i tak naprawdę widzimy tylko ręce (nie widzimy bloczka, który czyni ten "cud") > Rozumowanie Twoje zawierało sofizmat z pozoru tylko logiczny bo nie uwzględniłeś, że działasz w tym samym układzie odniesienia. To taki sam przykład jaki Ty dałeś. Widzisz to?Szczerze powiedziawszy z tą kulą i sznurkiem to była jedynie analogia, które niczego nie miała dowodzić a jedynie służyć lepszemu zrozumieniu zjawiska. Pisząc coś staram się być zrozumiały i przepraszam jeśli to obraziło Twój intelekt. > Zagadnienie dotyczy składania, a konkretnie sumowania sił (odejmowanie też jest sumą wg definicji sumy, która brzmi w algebrze, że sumowanie to dopisywanie kolejnych wyrazów wraz z ich znakami).TAAAK!!! O to chodzi! > Dokładnie opisałeś, że siła grawitacji działa we wszystkich kierunkach ciała materialnego. Grawitacja drugiego ciała tak samo. Czyli z jednego i drugiego ciała umownie można wyprowadzić w każdym kierunku (cały czas mówimy o punktach, którym przypisaliśmy pewną masę), wektory obrazujące siłę grawitacji w rzucie na prostą łączącą środki mas tych ciał. Odległości tu nie grają roli, bo wraz z odległością siła grawitacji maleje, ale istota zagadnienia jest taka sama, tylko zmieniają się proporcje w wartościach. Wobec tego należy również uwzględnić oddziaływanie na się wzajemne wszystkich wektorów. Końce tych wektorów odpowiednich w stosunku do siebie rysują sferę, gdzie największym wektorem jest ten, który jest prostopadły do powierzchni obu mas lub kąty między wektorami wynoszą 0 st. Siła przyciągania ciała (punktu) w jakimś kierunku jest więc sumą wszystkich możliwych wektorów opisujących swymi końcami sferę powodującą siłę przyciągania.Ok, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale sumując wektory z różnych kierunków przyjmujesz założenie, że grawitron lecący z punktu A w różnych kierunkach (abstrahuję od zwrotu wektora) ma szansę dotarcia do punktu przyciąganego punktu B. Nie przyjąłem takiego założenia - wyróżniłem tylko jeden kierunek a więc DWA wektory na tym kierunku (przeciwnie skierowane do siebie). To diametralnie uprościło i pozwoliło mi szybko dostosować Newtonowski wzór na obliczenie siły, gdzie pojawił się człon redukujący sumaryczną wartość tej siły (w szczególnym przypadku zerującym jej wartość). > A jaki ruch ma pierwsze prawo istnienia? Ruch obrotowy. Obrót masy wokół jakiegoś centrum wytwarza dla określonej masy siłę odśrodkową równoważącą przyciąganie grawitacyjne. Tak jest, czemu nie zaprzeczysz, w układzie ciał Ziemia-Księżyc, Ziemia-Słońce, Słońce-reszta planet, Słońce-Galaktyka, Galaktyka-Gromada galaktyk, galaktyki-centrum-Wszechświata, a Wszechświat?Ależ gdzież bym śmiał - przypomniała mi się teoria wymyślona przez jakiegoś Polaka, który sugerował, że cały nasz Wszechświat znajduje się wewnątrz czarnej dziury, która rotuje - w ten sposób chciał wytłumaczyć Ciemną Energię. > Ale pierw musimy poznać istotę ciemnej materii (A nie energii. Energia ciemna co to jest? Jaka jest jasna? A jaka szara?).Ciemna materia też nie jest ciemna a raczej przeźroczysta  Nie ma też powodu dla którego należało by wpierw wytłumaczyć czym jest Ciemna Materia a potem Ciemna Energia! Obie mają bardzo duże znaczenie jednak, przy oddziaływaniach na ekstremalnie duże skale wpływ Ciemnej Energii jest nieporównywalnie większy. Świadomie abstrahowałem od Ciemnej Materii, bo nie widzę związku z zaprezentowanym przez Ciebie modelem. Widzę natomiast związek z Ciemną Energią, która generuje siłę odpychającą (która byłaby w tym przypadku tylko iluzją za którą stoi siła przyciągania w przeciwną stronę) > Nie popisuję się i nie wygłupiam. Na egzaminie wstępnym na studia z fizyki dostałem zadanie. Z nieskończoności na Ziemię spada kropla wody (opór powietrza pomijamy). Kropla uderza w Ziemię. Ile ciepła się wtedy wytworzy? Koniec treści zadania. Jakbyś wybrnął z tematu? Wątpię czy nasz forumowy szalony fizyk atto by to rozwiązał.Szczerze powiedziawszy wymiękłem. Rozumiem że gwoździem (do trumny) było obliczenie: limesa dla (G x Masa Ziemi x Masa kropli / r), gdzie r dąży do nieskończoności. Tak patrząc na to wychodzi mi zero... Tak więc SZACUN!!! > Ja wybrnąłem, ale byłem tak spocony jak po trzecim stosunku.:D |
#37 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Skoro nawet nie wiesz co te wykresy prezentują, no to nie masz prawa,> podstaw żeby je tu przytaczać, czy i lub się na nie powoływać.> No, po prostu przestań żerować na cudzych banialukach, bo każdy,> nawet amator, może powiedzieć że to bzdury, pierdoły... no i co wtedy poczniesz biedaczyno?> Najlepiej mów wprost tak jak ten wasz śmieszny pozer Fizyk:> ktoś, gdzieś chyba coś wie, no ale nie ja... ja tu tylko sprzedaję czytanki dla dzieci, hehe!Przynajmniej wiem, czego nie wiem i potrafię się do tego przyznać, w przeciwieństwie do pewnej osoby udzielającej się w tym temacie, której wydaje się, że pozjadała wszystkie rozumy  |
| Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. |
> > Rozumowanie Twoje zawierało sofizmat z pozoru tylko logiczny bo nie uwzględniłeś, ż> > Zagadnienie dotyczy składania, a konkretnie sumowania sił (odejmowanie też jest sumą wg definicji sumy, która brzmi w algebrze, że sumowanie to dopisywanie kolejnych wyrazów wraz z ich znakami). Proste jest to jeśli siły działające na siebie leżą na jednej prostej lub są równoległe. Jeśli jedna z sił działa pod jakimś kątem no to wtedy musimy odwoływać się w analizie reakcji do rachunku trygonometrycznego.> TAAAK!!! O to chodzi!Jeśli długość wektora przypisana jest jakiejś wielkości (może być w określonej proporcji), w tym przypadku oprócz wielkości siły, jest także zwrot wektora określający znak siły w odniesieniu do kierunku przyjętego jako dodatni. > Ok, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale sumując wektory z różnych kierunków przyjmujesz założenie, że grawitron lecący z punktu A w różnych kierunkach (abstrahuję od zwrotu wektora) ma szansę dotarcia do punktu przyciąganego punktu B.> Nie przyjąłem takiego założenia - wyróżniłem tylko jeden kierunek a więc DWA wektory na tym kierunku (przeciwnie skierowane do siebie). To diametralnie uprościło i pozwoliło mi szybko dostosować Newtonowski wzór na obliczenie siły, gdzie pojawił się człon redukujący sumaryczną wartość tej siły (w szczególnym przypadku zerującym jej wartość).Wracamy do sprawy sił grawitacji. Zgodni jesteśmy, że siły grawitacji wywołane przez ciało materialne rozchodzą się w różnych dowolnych kierunkach (dla uproszczenia zakładamy, że są równe w każdym kierunku). Czyli idąc dalej siły leżą ce po przeciwnej stronie punktu materialnego leżące na tej samej prostej znoszą się, więc nie są powodem rozerwania ciała, bo nie mogą jako że sama materia jest autorem tych sił. Nie wpadajmy w pułapkę budowania następnego sofizmatu. Siły grawitacji ujawniają się na zewnątrz ciała materialnego. Teraz sprowokujemy sytuację, że zbliżamy z zewnątrz inne ciało materialne wytwarzające swoją grawitację. Wektory przyciągania obu ciał się odejmą i powstanie siła wypadkowa o zwrocie wektora w kierunku "silniejszego" ciała. Nie można wtedy rozpatrywać wektora przeciwległego (po stronie przeciwnej silniejszego ciała), bo granicą rozważań jest środek masy ciała silniejszego. Używam tu określenia silniejszego albowiem siłę przyciągania określa masa, co już przerabialiśmy, a masa niekoniecznie musi być związana z wymiarami ciała a gęstością (np. popatrz na to jak powstaje czarna dziura, lub jakie wymiary mają białe karły a jaką siłę przyciągania wytwarzają). Gdyby się bawić dalej, to dam ci taki przykład. Każdy człowiek ma jakąś masę, więc wywarza wokół siebie pole grawitacyjne. Jak zaprzeczysz, to się nie znamy. Nie rozpadamy się mimo iż wysyłamy na zewnątrz siły przyciągające, które wewnątrz winny się znosić. Jeżeli oboje się spotkamy na ulicy, to przyciągamy się? Tak. Czy dom w którym mieszkasz przyciąga Ciebie, a ma o wiele większą masę przyciąga? Czujesz to? Nie. Dlaczego? Bo mówimy o innych rzędach wielkości. Dla nas bezpiecznych. Zapytaj kogokolwiek czy zdaje sobie sprawę, że jest źródłem grawitacji, to popuka się w głowę. A w Kosmosie? Bywa, że ciała "blisko" siebie różnej gęstości i różnych mas, nie wytrzymują "presji" grawitacji spotkanego i przekraczając pewną granicę są rozerwane przez ciało silniejsze. Dlaczego? Bo siły grawitacji są tak duże, że sama średnica rozrywanego ciała jest dla tych sił znacząca. Po prostu część bliższa silniejszemu ciału jest przyciągana mocniej a dalsza (druga strona co wynika ze średnicy)słabiej. Różnica tych sił, przy tym jeszcze rotacji własnej rozrywanego, "rozmiękcza" gęstość rozrywanego. Co masz wokół Saturna, a skąd pochodzi pas planetoid i innego śmiecia między Marsem a Jowiszem? Strefa która jest niebezpieczna dla rozrywanego zwana jest strefą Roche'a, od nazwiska tego co to wytłumaczył. Więc teoretycznie człowiek, który wpadł do czarnej dziury nigdy do jej powierzchni (o ile taką posiada jako nie wiemy co to jest stan osobliwy materii) nie doleci w całości, będzie rozerwany w strzępy. Strefa jest wyliczalna i sprawdzalna i dla różnych średnic i gęstości ciał rozrywanych jest inna. Więc każde ciało materialne ma "swoją" strefę Roche'a. Gdyby co to będę dalej kontynuował, ale w tej chwili mam do dyspozycji zbyt mało literek, Po prostu wyczerpałem limit. Nie wiem czy moderator nie wciągnie mnie przez moje gadulstwo na czarną listę. Chyba że...dyskusję przeniesiemy na kontakt mailowy. Mój adres lp.2o@neweis.
Ich bin besser als mein Ruf |
atto (627 punktów) (zablokowany) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Przynajmniej wiem, czego nie wiem i potrafię się do tego przyznać, w przeciwieństwie do pewnej osoby udzielającej się w tym temacie, której wydaje się, że pozjadała wszystkie rozumy  To jest samosprzeczne twierdzenie, czyli oczywisty fałsz. Nie można wiedzieć wszystkiego tego, czego się nie wie, bo to jest przecież równoważne z wiedzą o wszystkim, tyle że w formie negacji: skoro znamy pełny, kompletny zbór fałszywych twierdzeń, niemożliwości, itd., no to, samo to oznacza już że wiemy wszystko, bo nie ma dla nas rzeczy nierozstrzygalnych, którymi właśnie zajmuje się nauka, bo ona ma na celu właśnie rozstrzygać co jest prawdą a co nie. Twierdzenie typu: 'wiem że nic nie wiem' też jest fałszem, i chyba nawet takim skrajnym przypadkiem twierdzenia typu: wiem to czego nie wiem. |
| Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > >Przynajmniej wiem, czego nie wiem i potrafię się do tego przyznać, w przeciwieństwie do pewnej osoby udzielającej się w tym temacie, której wydaje się, że pozjadała wszystkie rozumy  > To jest samosprzeczne twierdzenie, czyli oczywisty fałsz.> Nie można wiedzieć wszystkiego tego, czego się nie wie,A gdzie powiedziałem, że moja wiedza na temat mojej niewiedzy jest pełna?  |
#41 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Ciemna Energia i powiązana z nią stała kosmologiczna to nic innego jak "bóg zapchajdziura" w wydaniu astrofizyków.Bez przesady. Pojęcie ciemnej energii jest precyzyjne: - Po pierwsze, ciemna energia ma tylko jedną, ściśle określoną cechę: jest to energia pustej przestrzeni równoważna gęstości masy 6.91 × 10-27 kg/m3.
- Po drugie, hipotezę ciemnej energii postawiono na wiele lat zanim skutki jej działania zaobserwowano.
- A po trzecie, jej obecność została potwierdzona obserwacjami pięciu różnych efektów.
en.wikipedia.org/wiki/Dark_energyNatomiast z bogiem zapchajdziurą jest zupełnie inaczej: - Po pierwsze, ma on wiele różnych atrybutów nawzajem sobie przeczących.
- Po drugie, teiści najpierw szukają dziur w wiedzy, a dopiero potem zapychają je bogiem, starannie wybierając tylke te z jego atrybutów, które do danej dziury akurat pasują.
- A po trzecie, istnienie żadnego z tych zapchajdziur nie zostało potwierdzone - wręcz na odwrót - wypełnienie dziury wiedzą jest dla boga śmiertelne.
|
#42 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > > obserwacje supernowych w odległych galaktykach wykazały, że ekspansja Wszechświata jest coraz szybsza> Czy przypadkiem nie ma w tym stwierdzeniu "czeskiego błędu", i powinno być raczej:> obserwacje supernowych w odległych [także w czasie] galaktykach wykazują, że ekspansja Wszechświata była [wtedy] szybsza?Nie. Obserwacje te mówią o stanie obecnym. > > i będzie on rozszerzać się w nieskończoność.> Czy to nie nazbyt pochopny wniosek, wynikły (być może) z pomieszania dzisiejszego pomiaru z przeszłym stanem zjawiska?Też nie. Tak elementarny błąd by nie przeszedł. |
#43 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Ludzkość poza tym może być świadkiem wybuchu gwiazdy w Orionie nazwanej Betelgezą, czerwonego olbrzyma, odległą "tylko" 460 tys. lat świetlnych.Nie tysięcy, Betelgeza jest około 500 lat świetlnych od nas. > Efekty wybuchu (promieniowanie, energetyczne cząstki) mogą niestety przedtem zmieść wszelakie życie na Ziemi.To są fantazje brukowców. Gdy Betelgeza obróci się w supernową, to przez parę miesięcy będzie nam świecić jak księżyc w pełni. I to by było na tyle wszędzie na powierzchni Ziemi. Tyko w kosmosie trzeba będzie uważać na zwiększone promieniowanie. > A że Betelgeza jest już na skraju, naukowcy to zauważyli właśnie dzięki super narzędziom obserwacyjnym.Skraj jak skraj, jest on astronomiczny: prognoza jest na supernową w ciągu najbliższych... 100 tysięcy lat. |
atto (627 punktów) (zablokowany) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > A gdzie powiedziałem, że moja wiedza na temat mojej niewiedzy jest pełna?  Ogólnikowe stwierdzenia są z natury ogólne, znaczy tam stoi ten kwantyfikator ogólny, który pomijamy ponieważ jest on oczywisty. przykładowo: wiem [wszystko] to czego nie wiem, nie lubię [wszystkich] jabłek, nie piję [wszystkich alkoholi], albo 'jakiegokolwiek', przez negację kwantyfikatora. Zadanie typu: 'wiem coś czego nie wiem', brzmi tak jakoś idiotycznie, bo to jest oczywistość, czyli to nic nie znaczy - zero informacji. |
#45 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Promieniowanie tła, wiek, kształt i rozmiar Wszechświata. | > Obserwacje te mówią o stanie obecnym.Można się spotkać z twierdzeniem, że np. jakaś supernowa odległa o miliony lat świetlnych oddala się, podczas gdy ona już pewnie dawno zgasła - który stan uznaje się za obecny? Czy o obiektach odległych o więcej niż 5 mld. lat świetlnych wolno twierdzić, że Słońce jest dla nich absolutnie niewidzialne, jako że wówczas nie było jeszcze Słońca? > Tak elementarny błąd by nie przeszedł.Można prosić o przykłady rozumowań o dynamice wszechświata, w których wyraźnie bierze się pod uwagę opóźnienie informacji związanej z odległymi obiektami? [Jako nie-fizyk znam tylko trochę wersje popularyzowane, a w nich nie spotykam dość jasnego odróżnienia stanu bieżącego pomiaru sygnału od aktualnego stanu źródeł sygnału. Uzgodnienie punktów widzenia różnych części świata (jak dla mnie) jest trudne - w jaki sposób mówić o wszechświecie, by to samo mógł powiedzieć odległy (także w czasie) kosmita.] |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|