Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zaczynam się bać

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-01-2016 23:37Ignorancja (4718 punktów)Zaczynam się bać
Ocena 11 na 11
Nie będę kłamać, że poniższe nie wyszło spod mego pióra. Taki tekst zamieściłam w komentarzach na GW. Cytuję:
"Obawiam się, że ten bezzębny człowiek prowadzi kraj do wojny domowej. Sondaże pis lecą na łeb, ich akcje dezawuują niemal wszyscy prawnicy (no pomijając doktora prawa Dudę, ale już i jego promotor się zdążył wypowiedzieć co mysli o protegowanym), ludzie wychodzą na ulicę, KE wdraża po raz pierwszy w swej historii procedurę, czy Polska kroczy drogą państwa prawa, czy też nie, a po Kaczyńskim spływa jak po przysłowiowej Kaczce... I tu się zastanawiam, pewno nie tylko ja, co jest przyczyną takiego lekceważenia faktów. Albo stracił poczucie rzeczywistości, albo... dąży do konfrontacji, do sprowokowania rozlewu krwi, do rozruchów. A wtedy Macierewicz i spółka wprowadzą stan wyjątkowy i na jego podstawie doprowadzą do zamrożenia działań społeczeństwa, analogicznie jak doprowadzili do zamrożenia TK, . Od dawna (śmiesznie brzmi, bo to tylko dwa miesiące z okładem) zastanawia mnie ten pęd Kaczyńskiego, wszak to on za sznurki pociąga do prowokacji. Czymże innym, jak nie prowokowaniem ludzi jest wysyłanie na pierwszy front i stawianie w świetle fleszy prokuratora stanu wojennego Piotrowicza. Czymże innym, jak nie prowokowaniem ludzi jest nominacja na szefa telewizji Jacka Kurskiego. Jeżeli się nie mylę, a obym się myliła, to mam pytanie do parlamentarzystów PiS-u. Chcą naprawdę umoczyć ręce w krwi Polaków?"

Cały tekst: wyborcza.p(*)cnika-i-nie.html#ixzz3x1yYG7Mp

P.S.
Jeśli piszę o zamrożeniu działań społeczeństwa to mam tez na myśli niedopuszczenie przez PiS do wyborów za 4 lata. Może takie mają plany, może stąd ta bezrefleksyjność i poczucie bezkarności.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
Działania PiS-u pokazują, że Konstytucja jest dziurawa. A może inaczej, że nie przewiduje rządów, które ją ignorują, zatem jest wobec takich bezbronna.

Marionetka Duda nie przyjął ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez poprzedni sejm, bo Konstytucja stwierdza, że prezydent RP przyjmuje takie ślubowanie, a nie że musi je przyjąć. Od tego wszystko się zaczęło. Następnie PiS-owski sejm przegłosował wybór nowych sędziów TK, bo nigdzie nie ma zapisu, że sejmowi nowej kadencji nie wolno podważać wyboru sejmu poprzedniej kadencji. - kolejna dziura konstytucyjna.

Kto znał zamiary Jadosława Kłamczyńskiego (łącznie z pomysłem zmiany Konstytucji), ten na PiS nie głosował. Niestety większość wyborców tego nie wiedziała. Wygrali omamieni kłamstwem 500 zł na każde dziecko.

Nie sądzę, żeby póki co doszło do rozlewu krwi. Kłamczyński będzie kontynuował realizację swojej wizji, może nawet ze zmianą Konstytucji mimo braku odpowiedniej większości w sejmie, a kto mu zabroni?
Obawiam się, że czeka nas długoletnia stagnacja, jaka jest udziałem Węgier, gdzie idol Kłamczyńskiego, Orban, postępował dokładnie jak Jadosław.
GrzeTor (1279 punktów)
Największym zagrożeniem dla Konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny. Bo to jest w zasadzie jedyna instytucja, która może Konstytucję zanegować, np. fałszywie orzekać o zgodności/niezgodności z Konstytucją, a Konstytucja nie przewiduje żadnej drogi naprawy fałszywego orzeczenia TK.
14-01-2016 08:13 
 Ocena 10 na 10
piotr35 (1843 punktów)
>Największym zagrożeniem dla Konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny. Bo to jest w zasadzie jedyna instytucja, która może Konstytucję zanegować
To jest tak samo debilne, jak stwierdzenie, ze:
"Największym zagrożeniem naszego bezpieczeństwa są sędziowie. Bo oni są jedynymi przedstawicielami, którzy mogą zanegować Kodeks Karny i uniewinnić przestępców."
Zlikwidować sądy!
14-01-2016 17:00 
 Ocena 4 na 4
eveeoU (280 punktów)
Prawo samo w sobie jest zagrożeniem, bo można je łamać i nawet uniknąć za to kary. Do wygaszenia.
15-01-2016 23:18 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)
Zwykły sędzia nie może być największym zagrożeniem bo od jego decyzji można się odwołać. TK jest na instytucją ostateczną i od jego błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia nie można się odwołać, nawet jeżeli jest jawnie kłamliwe.
15-01-2016 23:26 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>Zwykły sędzia nie może być największym zagrożeniem bo od jego decyzji można się odwołać. TK jest na instytucją ostateczną i od jego błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia nie można się odwołać, nawet jeżeli jest jawnie kłamliwe.

A co z kłamliwymi ustawami PiS? Gdzie mozna się odwołać? Do Rydzyka?

Notabene. A możesz się odwołać od wyroków SN?
A jesli to gdzie?
I jesli TS orzeknie nie po twej mysli to znaczy, ze jego werdykt jest kłamliwy, bo ostateczny?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
16-01-2016 15:18 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Największym zagrożeniem dla Konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny. Bo to jest w zasadzie jedyna instytucja, która może Konstytucję zanegować
To jest tak samo debilne, jak stwierdzenie, ze:
"Największym zagrożeniem naszego bezpieczeństwa są sędziowie. Bo oni są jedynymi przedstawicielami, którzy mogą zanegować Kodeks Karny i uniewinnić przestępców."
Zlikwidować sądy!

>Zwykły sędzia
Kto to jest "zwykły sędzia"? W systemach prawnych cywilizowanych państw, w tym Polski, nie znane jest takie określenie.

>Zwykły sędzia nie może być największym zagrożeniem bo od jego decyzji można się odwołać.
Orzeczenia (wyroki) wydają sądy w imieniu państwa i choć założona jest w naszym prawie dwuinstancyjność, to odwołanie się od wyroku sądu drugiej instancji jest bardzo trudne, a praktycznie w większości przypadków wprost niemożliwe, choć oczywiście zdarza się. Nawet skuteczne - zmieniające wyrok - odwołanie.

> TK jest na instytucją ostateczną i od jego błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia nie można się odwołać, nawet jeżeli jest jawnie kłamliwe.
Gdyż w państwie prawa zupełnie inna jest rola Trybunału Konstytucyjnego od roli sądów powszechnych. Podstawowym aktem prawnym w państwie prawa jest konstytucja, od której wywodzi prawomocność całego systemu prawnego. Orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego, który bada zgodność uchwalanego prawa z konstytucją, nadaje ostateczność sama konstytucja i taka konstrukcja prawna - pomimo możliwości "błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia" - ma znacznie większą wartość dla każdego obywatela, od możliwości kwestionowania jego orzeczeń przez jakiegoś tam politycznego Wacka www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,689513#w690257 w imieniu ludu, czy też narodu.

Mnie i nie tylko mnie, bardzo wiele orzeczeń Trybunału się nie podobało. Na przykład uważam, iż były to orzeczenia zbyt prokościelne, czy nawet proPlaformowe. Nie podobał mi się także wybór 5 sędziów, gdy sejm miał prawo tylko do trzech. Ale to w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia prymitywnych ataków na tą instytucję, a tym bardziej na jej faktyczną likwidację co uczynił PiS. Bez wykonywanych orzeczeń Trybunału przestajemy być demokratycznym państwem prawa, a dla niektórych - np dla mnie - ma to duże znaczenie.

@@@
.
14-01-2016 13:37 
 Ocena 8 na 10
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Działania PiS-u pokazują, że Konstytucja jest dziurawa. A może inaczej, że nie przewiduje rządów, które ją ignorują, zatem jest wobec takich bezbronna.
A mnie powyższe przypomina argumentację: "On nie winien ona winna dać mu była nie powinna". Konstytucja to tylko najważniejszy dokument prawny w większości cywilizowanych państw. W konstytucjach nie ma zawartych żadnych policji ani wojsk. Po prostu cywilizowani ludzie konstytucje szanują, a ludzie PiS-u zupełnie nie rozumieją czym jest liberalna demokracja państwa prawa i ordynarnie konstytucję gwałcą. Obowiązek obrony konstytucji należy do nas wszystkich uważających się za obywateli tego państwa, niezależnie od przynależności, czy sympatii partyjnej. Dlatego mam szacunek dla działań KOD-u.

>Marionetka Duda nie przyjął ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez poprzedni sejm, bo Konstytucja stwierdza, że prezydent RP przyjmuje takie ślubowanie, a nie że musi je przyjąć.
Ciężko jest żyć w cywilizacji, w której zapisy konstytucyjne wobec najwyższych organów władz musiałyby brzmieć "musi". "Przyjmuje" to znaczy, iż decyzja o przyjęciu nie należy do niego. On tylko ma ją wykonać i może podjąć tylko decyzję czy zrobi, to w czwartek, czy w piątek. Niech Pan zajrzy do kodeksów nie tylko polskich i zobaczy jak w wyjątkowych wypadkach, poza nakazami dla skazanych, jest używana forma "musi".

>Od tego wszystko się zaczęło.
Zaczęło się od oczywistego złamania Konstytucji przez Prezydenta, który przysięgał jej nie tylko przestrzegać, ale wprost strzec. Gdy panu prezydentowi nie podobał się wybór pięciu sędziów, to miał prawo odesłać ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale nikt nigdzie nie daje mu prawa do odmowy przyjęcia przysięgi od wybranych przez sejm sędziów. Inaczej ma się z sytuacją, gdy ich ilość przekracza 15. Nie wolno mu było przyjąć przysięgi ponad tą liczbę i ponownie złamał konstytucję.

> Następnie PiS-owski sejm przegłosował wybór nowych sędziów TK, bo nigdzie nie ma zapisu, że sejmowi nowej kadencji nie wolno podważać wyboru sejmu poprzedniej kadencji. - kolejna dziura konstytucyjna.
Rzadko w której ubikacji jest napisane, aby nie robić na deskę. Jakoś tak dziwnie się przyjmuje, iż ludzie są kulturalni i podstawowe wymogi zachowania znają i przestrzegają. Trudno jest zapisać w konstytucji wszystko. Podstawowa logika pokazuje, iż nie można wybierać ludzi na stanowiska już obsadzone, gdy wybrani się nie podobają, to należy zgodnie z prawem taki wybór zakwestionować. Jedyną tu instytucją uprawnioną do podważenia decyzji ustawy sejmowej jest Trybunał Konstytucyjny, a nie uchwały sejmu następnej kadencji.

Nic nie broni gwałtów PiS-u na instytucjach państwa prawa liberalnej demokracji, nie daje im tego prawa nawet wyborcza wygrana, gdyż dalej reprezentują mniejszość, a nie większość obywateli i czystą żenadą jest odwoływanie się jakiegoś niedouczonego głupka wybranego na posła, iż on reprezentuje wolę narodu. (Słyszę np zadufanego młokosa, który twierdzi, iż zna wolę narodu, gdyż rozmawia z kolegami. Czysta żenada.) Żaden z posłów, a nawet żaden z klubów poselskich nie ma prawa do wypowiadania się w imieniu narodu, gdyż każdy reprezentuje tylko część wyborców. Często bardzo niewielką.

Pozdrawiam.

@@@
.
GrzeTor (1279 punktów)
Wg EU widocznie najważniejsze są stołki (koryto). W zasadzie PiS nie zrobił jeszcze nic poza przejęciem stanowisk (czasami pod pozorem restrukturyzacji jak w TVP, czasami stosując manewry prawne jak w TK), czyli jedynym co mogło zaniepokoić EU są właśnie te zmiany personalne na stanowiskach.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Zastanawiam się, czy do tej pory nie bała się Pani, bo nie było ku temu faktycznego powodu, czy też może po prostu nie miała Pani dotąd pełnej świadomości tego, na czym polega Unia Europejska, kto nią rządzi i czyje interesy realizuje?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
14-01-2016 21:07 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Zastanawiam się, czy do tej pory nie bała się Pani, bo nie było ku temu faktycznego powodu, czy też może po prostu nie miała Pani dotąd pełnej świadomości tego, na czym polega Unia Europejska, kto nią rządzi i czyje interesy realizuje?

To brzmi jak telefon do Radia Maryja. Czy poza "sugestiami" możemy poznać konkrety tj.:
1) kto rządzi UE
2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?
No i jakieś uzasadnienie dlaczego mamy się bać tych faktów?
15-01-2016 08:30 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>No i jakieś uzasadnienie dlaczego mamy się bać tych faktów?

Sądzę, że banie się faktów ma zapewne jakiś związek ze skłonnością do reagowania na fakty lękiem. Stąd logicznie wynika, że banie się faktów nie wymaga uzasadnienia, ponieważ nie wynika ono z faktów a z pewnych predyspozycji wewnętrznych, a mianowicie - nadmiernie lękowej postawy wobec rzeczywistości.
Faktów nie należy się nigdy bać. Z faktami trzeba sobie jakoś radzić. I to jest jedyna adekwatna reakcja na fakty.

>To brzmi jak telefon do Radia Maryja. Czy poza "sugestiami" możemy poznać konkrety tj.:
>1) kto rządzi UE
>2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?

Ja tam nie wiem:
pl.wikiped(*)99_i_niegospodarno.C5.9B.C4.87

W kontekście tzw. "Lux Leaks" interesowałoby mnie jednak na przykład, jakimi przesłankami kieruje się Komisja Europejska w dziedzinie opodatkowania korporacji.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-01-2016 20:12 
 Ocena 7 na 7
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>No i jakieś uzasadnienie dlaczego mamy się bać tych faktów?
>Sądzę, że banie się faktów ma zapewne jakiś związek ze skłonnością do reagowania na fakty lękiem. Stąd logicznie wynika, że banie się faktów nie wymaga uzasadnienia, ponieważ nie wynika ono z faktów a z pewnych predyspozycji wewnętrznych, a mianowicie - nadmiernie lękowej postawy wobec rzeczywistości.
>Faktów nie należy się nigdy bać. Z faktami trzeba sobie jakoś radzić. I to jest jedyna adekwatna reakcja na fakty.
>>To brzmi jak telefon do Radia Maryja. Czy poza "sugestiami" możemy poznać konkrety tj.:
>>1) kto rządzi UE
>>2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?
>Ja tam nie wiem:
>pl.wikiped(*)99_i_niegospodarno.C5.9B.C4.87

To jest Twój argument w temacie identyfikacji rządzącego UE i realizującego swoje interesy?
Przypadek, który podajesz to jest najgłośniejszy i najbardziej kompromitujący skandal w historii Komisji.
Jedyny raz w historii nie udało się rozliczyć budżetu. Co więcej ten skandal zmiótł całą komisję (widziałeś kiedyś w Polsce, żeby choć 1 minister ustąpił z powodu korupcji, nie mówiąc o całym rządzie?) i powołano osobny urząd (OLAF), który od tamtej pory wyszukuje takie problemy. Co wg mnie dowodzi, że nie ma przyzwolenia na korupcję.
Przyjmuję do wiadomości, że problem korupcji w Komisji występuje. Aby to stało się źródłem lęku przydałoby się jednak udowodnić, że takie zjawisko jest przynajmniej częste i aprobowane. 1 raz na blisko 60 lat nie zasługuje na przymiotnik "częste" w mojej ocenie.
Statystyka jest lepsza niż w Watykanie na przykład.

>W kontekście tzw. "Lux Leaks" interesowałoby mnie jednak na przykład, jakimi przesłankami kieruje się Komisja Europejska w dziedzinie opodatkowania korporacji.

Niczym się nie kieruje bo się tym nie zajmuje.
Podatki bezpośrednie są poza obszarem działania UE i Komisja nic nie może w tym kierunku zrobić bo nie ma mandatu przekazanego jej przez kraje członkowskie.
Wg Ciebie to wina Komisji?

>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

>

Podsumujmy więc, boisz się UE bo w latach 90tych komisja przeżyła skandal korupcyjny a do tego przez to, że UE została przez kraje członkowskie pozbawiona kompetencji dot. podatków bezpośrednich? I to pokazuje:
1) kto rządzi UE
2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?

Takie argumenty, choć być może Ciebie przekonują, mnie przeciwnie - skoro tylko tyle udało Ci się znaleźć i nie ma to związku z dyskutowanym tematem to tylko zwiększa szanse, że nie ma dobrych argumentów potwierdzających powody do obaw?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-01-2016 22:49 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>To jest Twój argument w temacie identyfikacji rządzącego UE i realizującego swoje interesy?

A dlaczego pytasz?

>Przypadek, który podajesz to jest najgłośniejszy i najbardziej kompromitujący skandal w historii Komisji.

Nie da się ukryć.

>Statystyka jest lepsza niż w Watykanie na przykład.

Ciekawe porównanie. Daje wiele do myślenia.

>Podatki bezpośrednie są poza obszarem działania UE i Komisja nic nie może w tym kierunku zrobić bo nie ma mandatu przekazanego jej przez kraje członkowskie.
>Wg Ciebie to wina Komisji?

Ciekawe, kto to tak urządził, że jednymi sprawami Komisja wręcz nie ma prawa się zajmować, a w innych sprawach może mieć wręcz biegunkę i każdemu jest to - pardon! - na rękę.

>Podsumujmy więc, boisz się UE bo w latach 90tych komisja przeżyła skandal korupcyjny a do tego przez to, że UE została przez kraje członkowskie pozbawiona kompetencji dot. podatków bezpośrednich? I to pokazuje:
>1) kto rządzi UE
>2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?

Co pokazuje albo nie, to ja nie wiem. Daje jednak pewne wyobrażenie o tle obyczajowym, na jakim rozgrywają się różne wypadki.

>Takie argumenty, choć być może Ciebie przekonują, mnie przeciwnie - skoro tylko tyle udało Ci się znaleźć i nie ma to związku z dyskutowanym tematem to tylko zwiększa szanse, że nie ma dobrych argumentów potwierdzających powody do obaw?

Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Fakty mówią same za siebie.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-01-2016 23:00 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)

>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Fakty mówią same za siebie.

Właśnie. Mówią. Tylko, czy ty je rozumiesz?
UE ukróca mechanizmy, które mogą byc wykorzystywane przez mających ster. PiS - przeciwnie.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Fakty mówią same za siebie.
>Właśnie. Mówią. Tylko, czy ty je rozumiesz?
>UE ukróca mechanizmy, które mogą być wykorzystywane przez mających ster. PiS - przeciwnie.

UE nie ukróca, tylko się po prostu zwija - gospodarczo, technologicznie, demograficznie, cywilizacyjnie.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
15-01-2016 23:23 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>To jest Twój argument w temacie identyfikacji rządzącego UE i realizującego swoje interesy?
>A dlaczego pytasz?
Dlatego, że o to pytałem a Ty podałeś linka jako odpowiedź.

>>Podatki bezpośrednie są poza obszarem działania UE i Komisja nic nie może w tym kierunku zrobić bo nie ma mandatu przekazanego jej przez kraje członkowskie.
>>Wg Ciebie to wina Komisji?
>Ciekawe, kto to tak urządził, że jednymi sprawami Komisja wręcz nie ma prawa się zajmować, a w innych sprawach może mieć wręcz biegunkę i każdemu jest to - pardon! - na rękę.

Czyli konkretnie kogo masz na myśli? Myślisz, że UE to twór, który pojawił się znikąd i narzucił swoje prawa krajom w tej części Europy? UE ma tylko takie kompetencje jakie kraje jej dały i to nie komisja o tym decyduje.

>>Podsumujmy więc, boisz się UE bo w latach 90tych komisja przeżyła skandal korupcyjny a do tego przez to, że UE została przez kraje członkowskie pozbawiona kompetencji dot. podatków bezpośrednich? I to pokazuje:
>>1) kto rządzi UE
>>2) "na czym UE polega" i czyje interesy realizuje?
>Co pokazuje albo nie, to ja nie wiem. Daje jednak pewne wyobrażenie o tle obyczajowym, na jakim rozgrywają się różne wypadki.
Możesz powiedzieć o co Ci chodzi? Cytat:
"nie wiesz co pokazuje i czy pokazuje"
ale warto się bać?

>>Takie argumenty, choć być może Ciebie przekonują, mnie przeciwnie - skoro tylko tyle udało Ci się znaleźć i nie ma to związku z dyskutowanym tematem to tylko zwiększa szanse, że nie ma dobrych argumentów potwierdzających powody do obaw?
>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Fakty mówią same za siebie.
Podałeś 2 fakty nie związane z tematem, o których sam twierdzisz, że Cytat:
"czy pokazują coś czy nie to nie wiesz"
i to uważasz Cytat:
"mówi samo za siebie"
.
Czyli co konkretnie mówi? Bo ja tylko zarejestrowałem 1 skandal korupcyjny w komisji na 60 lat i zarzut, że w UE jest za mało integracji i państwa nie chcą się zrzec decydowania o podatkach bezpośrednich, który nijak się ma do dyskusji.

Panie Olrzyk rozmawiajmy poważnie, ma Pan dobrą statystykę na tym forum nie zaniżaj Pan lotów - daj Pan jakieś argumenty a nie "czy to mówi czy nie mówi to ja nie wiem". Daj mi Pan jakiś wycisk intelektualny. Jak będę chciał posłuchać takich silnych argumentów, jakie Pan podajesz to sobie na zebranie partyjne pójdę albo na mszę gdzie się dowiem "prawd" objawionych.
Masz Pan jakieś konkrety, co jest z UE nie tak, że się Pan jej boisz? Czy będziemy się w Radio Maryja bawili? "Wiadomo jakie siły pociągają za sznurki"....

Pozdrawiam
Paolo Monstro
16-01-2016 07:31 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>>A dlaczego pytasz?
>Dlatego, że o to pytałem a Ty podałeś linka jako odpowiedź.

Nie rozumiem, dlaczego z takim uporem doszukujesz się w tym jakiegoś rozstrzygającego argumentu. To był po prostu przykład.
O, a tu inny przykład:
pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Strasser

>Czyli konkretnie kogo masz na myśli? Myślisz, że UE to twór, który pojawił się znikąd i narzucił swoje prawa krajom w tej części Europy? UE ma tylko takie kompetencje jakie kraje jej dały i to nie komisja o tym decyduje.

Czyli jednak Komisja nie jest zupełnie niezależna od rządów krajowych, a w takim razie - choć teoretycznie nie ma na pewne rzeczy wpływu - to jednak coś tam na nią wpływa? Zapewne wpływa na to, co może albo nie może, a może nawet na to, czym chce albo nie chce się zajmować. Fajnie.
To mi przypomniało jeszcze inny przykład:
pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Severin

>>Co pokazuje albo nie, to ja nie wiem. Daje jednak pewne wyobrażenie o tle obyczajowym, na jakim rozgrywają się różne wypadki.
>Możesz powiedzieć o co Ci chodzi? Cytat:
"nie wiesz co pokazuje i czy pokazuje"
ale warto się bać?


Jak już napisałem - bać się nie warto. Lepiej się przyglądać, zastanawiać, wyciągać wnioski, pilnować się, chodzić koło swojego interesu. Są na to przykłady:
pl.wikipedia.org/wiki/Zoran_Thaler

>>Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Fakty mówią same za siebie.
>Podałeś 2 fakty nie związane z tematem, o których sam twierdzisz, że Cytat:
"czy pokazują coś czy nie to nie wiesz"
i to uważasz Cytat:
"mówi samo za siebie"
.


No pewnie, że nie wiem. Bo ja to się nawet polityką nie interesuję.

>Czyli co konkretnie mówi? Bo ja tylko zarejestrowałem 1 skandal korupcyjny w komisji na 60 lat i zarzut, że w UE jest za mało integracji i państwa nie chcą się zrzec decydowania o podatkach bezpośrednich, który nijak się ma do dyskusji.

A czy ja mówię, że chcą?

>Panie Olrzyk rozmawiajmy poważnie, ma Pan dobrą statystykę na tym forum nie zaniżaj Pan lotów - daj Pan jakieś argumenty a nie "czy to mówi czy nie mówi to ja nie wiem".

Wysokie loty i inne statystyki pozostawmy Komisji. Akurat z tym to naprawdę świetnie sobie radzą. Podobnie jak tani propagandziści z maniakalnym parciem na jakieś wielkie i rozstrzygające (jakoby) "argumenty".
Tak jakby w europejskiej polityce liczyły się tylko jakieś mityczne wielkie "argumenty", a nie plotki, skandale i małe ludzkie interesiki...

>Masz Pan jakieś konkrety, co jest z UE nie tak, że się Pan jej boisz? Czy będziemy się w Radio Maryja bawili? "Wiadomo jakie siły pociągają za sznurki"....

A nie wiadomo?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-01-2016 13:11 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>A dlaczego pytasz?
>>Dlatego, że o to pytałem a Ty podałeś linka jako odpowiedź.
>Nie rozumiem, dlaczego z takim uporem doszukujesz się w tym jakiegoś rozstrzygającego argumentu. To był po prostu przykład.

Proponuję uporządkować dyskusję, bo mam wrażenie, że wątki się nam mylą:
Rozpoczęliśmy od:
Cytat:
Zastanawiam się, czy do tej pory nie bała się Pani, bo nie było ku temu faktycznego powodu, czy też może po prostu nie miała Pani dotąd pełnej świadomości tego, na czym polega Unia Europejska, kto nią rządzi i czyje interesy realizuje?

Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.

Po czym wysłałeś linka opisującego największy skandal - który miał być odpowiedzią na moje pytanie?
W świetle Twojej odpowiedzi pojawiają się 2 niejasności:
1) jaki ma to związek z pytaniem - czy to oznacza, że mamy się bać korupcji, czy, że mamy bać się działania komisji?
2) czego to wydarzenie jest przykładem (działania komisji, standardowej korupcji czy reakcji na korupcję?). Aby jakieś wydarzenie było czegoś przykładem powinno być typowe/charakterystyczne dla modelowanego obiektu. Największy i jedyny taki skandal w ciągu 60 lat ma być "przykładem działania komisji"? Wskazywanie ekstremów nie może być z definicji przykładem typowego działania.

Poza tym wrzucanie niezwiązanych z tematem wydarzeń nie wnosi nic do dyskusji.

>O, a tu inny przykład:
>pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Strasser

>Są na to przykłady:
>pl.wikipedia.org/wiki/Zoran_Thaler

>To mi przypomniało jeszcze inny przykład:
>pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Severin

To są 3 opisy tego samego skandalu, w który byli zaangażowani politycy wybrani przez obywatelu UE do parlamentu. Obywatele moga wybierać kogo chcą -np. Korwina i czego to jest dowód? Że obywatele chcą skorumpowanych polityków?

>Czyli jednak Komisja nie jest zupełnie niezależna od rządów krajowych, a w takim razie - choć teoretycznie nie ma na pewne rzeczy wpływu - to jednak coś tam na nią wpływa? Zapewne wpływa na to, co może albo nie może, a może nawet na to, czym chce albo nie chce się zajmować. Fajnie.

OK,
Możesz się określić o czym toczysz dyskusje gdy mówisz UE i czego się KONKRETNIE boisz :
1) Komisji - czyli niezależnego strażnika traktatów unijnych
2) Obywateli UE - czyli wskazane przez Ciebie przykłady ludzkich wyborów do Parlamentu Europejskiego. W podanych przez Ciebie przykładach ludzie wybrali skorumpowanych polityków ze swoich krajów
3) Krajów członkowskich UE?
4) Całej UE - czyli wszystkich 7 instutucji, krajów członkowskich, obywateli, koncepcji integracji i sposobu jej realizacji?

Komisja jest z założenia niezależna (w swoim obszarze działania), bezstronna i ma kierować się interesem UE w ramach unijnego prawa. Oczywiście została stworzona przez kraje członkowskie i ma tylko taki mandat jaki kraje jej dały. W niektórych tematach - np. podadki bezpośrednie mandatu nie ma i to jest wg Ciebie dowód czego: zależności, stronniczości? Możesz się określić co jest przedmiotem Twojej krytyki, niejasne stwierdzenia typu:
Cytat:
choć teoretycznie nie ma na pewne rzeczy wpływu - to jednak coś tam na nią wpływa? Zapewne wpływa na to, co może albo nie może, a może nawet na to, czym chce albo nie chce się zajmować. Fajnie.

Nie mają jasnego sensu - o co Ci chodzi?

>Jak już napisałem - bać się nie warto. Lepiej się przyglądać, zastanawiać, wyciągać wnioski, pilnować się, chodzić koło swojego interesu.

Nie sądzisz, że to frazes i wymianianie go w kontekscie tej dyskusji niewiele wnosi? Przyglądać się, zastanawiać, wyciągać wnioski, pilnować interesu warto w większości sytuacji życiowych?
Ilość informacji niesiona w wypowiedzi a wraz z nią wartość dodana wypowiedzi zależy od zmiany stanu wiedzy u odbiorcy, powiedzenie "gdy świeci słońce to jest jasno" w dyskusji na temat UE nie niesie praktycznie żadnej informacji.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
16-01-2016 14:51 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.

To wie ten, kto posiada na ten temat wiedzę.

>Po czym wysłałeś linka opisującego największy skandal - który miał być odpowiedzią na moje pytanie?

A dlaczego nie? Z mojej odpowiedzi wynikało, że w EU rozdają karty różne osoby, które dzięki EU realizują różne interesy - własne i innych osób lub grup osób.

>W świetle Twojej odpowiedzi pojawiają się 2 niejasności:
>1) jaki ma to związek z pytaniem - czy to oznacza, że mamy się bać korupcji, czy, że mamy bać się działania komisji?
>2) czego to wydarzenie jest przykładem (działania komisji, standardowej korupcji czy reakcji na korupcję?).

A dlaczego tylko dwie niejasności? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby ktoś tu widział mnóstwo niejasności, ale tylko dwie?

>Aby jakieś wydarzenie było czegoś przykładem powinno być typowe/charakterystyczne dla modelowanego obiektu. Największy i jedyny taki skandal w ciągu 60 lat ma być "przykładem działania komisji"? Wskazywanie ekstremów nie może być z definicji przykładem typowego działania.

Rzeczywiście, ta afera nie była typowa. Głównie dlatego, że niewygodne fakty ujrzały światło dzienne, zainteresowały media i zmobilizowały opinię publiczną. Można domniemywać, że nie za każdym razem dzieje się podobnie.

>Poza tym wrzucanie niezwiązanych z tematem wydarzeń nie wnosi nic do dyskusji.
>>O, a tu inny przykład:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Strasser
>>Są na to przykłady:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Zoran_Thaler
>>To mi przypomniało jeszcze inny przykład:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Severin
>To są 3 opisy tego samego skandalu, w który byli zaangażowani politycy wybrani przez obywatelu UE do parlamentu.

A jak myślisz, często to się zdarza w przyrodzie, że na jeden haczyk z przynętą łapią się od razu trzy rybki? Co to musi być za akwarium...

>Obywatele mogą wybierać kogo chcą - np. Korwina i czego to jest dowód? Że obywatele chcą skorumpowanych polityków?

Oj, mogą, mogą... Ale nie uprzedzajmy wypadków.

>Możesz się określić o czym toczysz dyskusje gdy mówisz UE i czego się KONKRETNIE boisz :
>1) Komisji - czyli niezależnego strażnika traktatów unijnych
>2) Obywateli UE - czyli wskazane przez Ciebie przykłady ludzkich wyborów do Parlamentu Europejskiego. W podanych przez Ciebie przykładach ludzie wybrali skorumpowanych polityków ze swoich krajów
>3) Krajów członkowskich UE?
>4) Całej UE - czyli wszystkich 7 instutucji, krajów członkowskich, obywateli, koncepcji integracji i sposobu jej realizacji?

No, jest trochę powodów do strachu, ale przypuszczam, że jeszcze parę by się znalazło.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-01-2016 15:51 
 Ocena 5 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.
>To wie ten, kto posiada na ten temat wiedzę.

Z wiedzą jest tak, że nigdy nie wiadomo, czy za rogiem nie czai się niespodzianka. Dlatego, choć posiadam ponadprzeciętną wiedzę na temat UE, jestem otwarty na informacje od Ciebie i nie wiem na pewno czy moja wiedza jest wystarczająca by mieć prawdziwą opinię o UE. Jednak oczekiwałbym argumentów a nie niepodpartych niczym poza "ogólnymi zasadami przetrwania" opinii.

Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE. Jest to "twór", który nie miał odpowiednika w historii, dlatego, być może, trudno zrozumieć koncepcje - jak Komisja Europejska i przez to trudno zrozumieć kto decyduje, jednak, wbrew pozorom, jest to bardzo transparentne.
Nie jest to miejsce na rozpisywanie się o tym więc w dużym skrócie: wpływ państw objawia się w instutucji o nazwie Rada UE, gdzie są jasno zdefiniowane zasady głosowania. Komisja jest bezstronna (względem państw), niezależna i kieruje się interesem UE (w ramach prawa UE). W przypadku konfliktów istnieje sąd unijny (kolejna instutucja) obsadzony sędziami o nieodnawialnej kadencji, którzy mają orzekać o zgodności z prawem UE. Wpływ obywateli jest realizowany poprzez Parlament Europejski, do którego w wyborach bezpośrednich obywatele wybierają parlamentarzystów. Większość aktów prawnych jest tworzonych przy pomocy tzw. standardowej procedury legislacyjnej, w której Komisja proponuje akt (regulację/dyrektywę/decyzje/opinię) a Parlament i Rada mogą dowolnie (w ramach prawa ale niekonieznie sensownie) zmianiać ten akt. Bez przegłosowania aktu w Radzie i Parlamencie nie będzie. Komisja jest obsadzona politykami z państw członkowskich (zatwierdzonych przez PE) ale nie mają oni prawa głosu w sprawach dot. państwa ich pochodzenia. To uproszczenie ale dostatecznie bliskie rzeczywistości na potrzeby tej dyskusji.

Jest pewnikiem, że ten cały system nie działa idealnie, bo nic nie działa idealnie i jeśli to chcesz udowodnić to szkoda czasu na dyskusję. Jest jednak wysoce prawdopobodobne, że system został skonstruowany tak by być możliwie blisko tego modelu, który opisałem i działa "dostatecznie blisko" ideału by można go było całościowo ocenić jako korzystny dla państw i uczciwy (tj nie jest powszechne łamanie zasad).

>No, jest trochę powodów do strachu, ale przypuszczam, że jeszcze parę by się znalazło.
Mógłbyś być bardziej konstruktywny i powiedzieć o co Ci konkretnie chodzi mówiąc o powodach do strachu?

Nie ma na tym świecie żadnej aktywności nieobarczonej ryzykiem. Nie podjęcie aktywności nie zostawia nas bez ryzyka również. Bycie członkiem UE nie jest tutaj wyjątkiem. W życiu nie mamy zwykle wyboru pomiędzy rozwiązaniem idealnym a złym tylko mamy wybór ze zbioru dostępnych alternatyw. Moim zdaniem z 2 alternatyw:
1) być w UE
2) być poza UE
Opcja 1 jest zdecydowanie korzystniejsza dla Polski i Polaków. I nie twierdze, że nie ma żadnych wad ani ryzyka. Jednak ryzyko w opcji 2 jest zdecydowanie wyższe podobnie jak liczba znanych wad. Jeśli chcesz coś konstruktywnie skrytykować to podaj konkretne wady lub zalety alternatywy?
Po co snuć frazesy typu "nic nie jest idealne" czy "trzeba obserwować i myśleć"? Jaki jest nietrywialny wniosek z tych stwierdzeń? Co z tą UE konkretnie jest nie tak? Co byś poprawił gdybyś miał możliwość?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
16-01-2016 16:37 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Co z tą UE konkretnie jest nie tak?

Ja tak trochę z inne beczki prawie że.

Prezydent, sejm są kadencyjni praktycznie wszędzie. Wejście do Unii odbyło się na podstawie referendum ludzie wybrali. Nie mniej cały czas przybywa ludzi którzy żyją wyborami tamtych ludzi nie mając teraz praktycznie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.

System nie jest rewidowany. Jak się okazało w tamtym roku "spontaniczny" wybór zrewidował trochę scenę polityczną/system. Gdyby go nie było pewnie można by użyć argumentu że jest on lepszy niż to co mamy teraz bo to bo tamto.

Nie chodzi mi o UNIA zła/dobra tylko o pokoleniowy wybór raczej.
16-01-2016 18:21 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Co z tą UE konkretnie jest nie tak?
>Ja tak trochę z inne beczki prawie że.
>Prezydent, sejm są kadencyjni praktycznie wszędzie. Wejście do Unii odbyło się na podstawie referendum ludzie wybrali. Nie mniej cały czas przybywa ludzi którzy żyją wyborami tamtych ludzi nie mając teraz praktycznie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.
>System nie jest rewidowany. Jak się okazało w tamtym roku "spontaniczny" wybór zrewidował trochę scenę polityczną/system. Gdyby go nie było pewnie można by użyć argumentu że jest on lepszy niż to co mamy teraz bo to bo tamto.
>Nie chodzi mi o UNIA zła/dobra tylko o pokoleniowy wybór raczej.
UE definiuje procedurę wyjścia z niej zarówno z inicjatywy kraju jak i z inicjatywy UE. To wszystko co można na poziomie UE uzgodnić. W jaki sposób dany naród podejmuje decyzję o wyjściu to jego sprawa. Czy to będzie w wyniku referendum organizowanego periodycznie czy w wyniku jakiegoś impulsu - np. inicjatywy obywateli to nie ma znaczenia.
Twoje pytanie powienieś więc zadać wszystkim Polakom lub wybranym przez nich przedstawicielom bo to nie jest kwestia UE.
Brytyjczycy np. przeprowadzają referendum.

P.S. Porównanie do prezydenta i sejmu jest nieadekwatne bo "władze UE" też są kadencyjne. Gdybyś chciał podać adekwatny przykład na poziomie danego kraju to pytanie mogłoby brzmieć - "dlaczego mieszkańcy Warszawy muszą żyć wyborem swoich przodków i być częścią Polski?"


farmer (22440 punktów)

>P.S. Porównanie do prezydenta i sejmu jest nieadekwatne bo "władze UE" też są kadencyjne.

Nie chodzi o "władzę UE" a decyzje bycia w czymś wybierania czegoś zmiany z tzw. urzędu. Ale skoro same władze są zmieniane znaczy że czemuś to służy. Muszą przejść zwykły test.


>Gdybyś chciał podać adekwatny przykład na poziomie danego kraju to pytanie mogłoby brzmieć - "dlaczego mieszkańcy Warszawy muszą żyć wyborem swoich przodków i być częścią Polski?"

W wypadku przystąpienia do UE ustanowiono referendum nie wiem jak było z Warszawą czy ktoś tam kogoś o coś pytał.
Wg mnie sytuacja nie jest rewidowana i tylko tyle.
17-01-2016 11:44 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Wg mnie sytuacja nie jest rewidowana i tylko tyle.
>
Jak wspomniałem jest to pytanie do wszystkich Polaków - dlaczego periodycznie nie robią referendum na temat bycia w UE.
UE definiuje sposób wyjścia oraz kryteria "wykopania" kraju z UE - tutaj nic więcej nie da się uzgodnić. Każdy kraj podejmuje decyzje tak jak mu wygodnie.

Jeśli chodzi o Polskę i inne kraje UE to nigdy nie zastanawiałem się dlaczego nie realizują referendum periodycznie.
Mógłbym jednak przeanalizować problem "ad absurd". Dlaczego realizować referendum? Nie znam żadnego związku o charakterze stałym (np. małżeństwo, przynależność do trwałych organizacji etc ), który przyjmuje zasadę cyklicznej weryfikacji decyzji? Wydaje mi się, że tańsze i efektywniejsze jest przyjęcie zasady weryfikacji decyzji w wyniku impulsu - jakiegoś zdarzenia, które podaje w wątpliwość słuszność decyzji z przeszłości.
Dla przykładu w informatyce ten model jest stosowany do interakcji z użytkownikiem. Masz 2 wyjścia:
1) stale sprawdzać (np. co 1 sekundę) czy użytkownik coś zrobił (kliknął myszka, wcisnął klawisz etc ...
2) skonstruować system, który generuje sygnał gdy uzytkownić coś zrobi i wtedy komputer ten sygnał "obsługuje". Np. uruchamia jakiś program w wyniku wciśnięcia klawisza.

Ten 2gi model jest zdecydowanie bardziej efektywny (w sensie wykorzystania zasobów, szybkości działaia etc). Komputer pracuje tylko gdy użytkownik coś zrobi i do tego robi to "natychmiast" - gdy pojawi się zdarzenie.
W 1szym modelu komputer pracuje cały czas, a do tego może reagować z opóźnieniem - np. 1 sekundę po reakcji użytkownika, co w niektórych przypadkach (np. gra) może być niewystarczające.

Może kryterium "efektywności" jakoś tłumaczy dlaczego kraje UE niezależnie od siebie podjęły podobną decyzję o nie organizowaniu periodycznego referendum?
farmer (22440 punktów)

>Może kryterium "efektywności" jakoś tłumaczy dlaczego kraje UE niezależnie od siebie podjęły podobną decyzję o nie organizowaniu periodycznego referendum?

Może. Ale jednak nikt nie ryzykuje 15-letnich rządów. Nie mniej moje pytanie odnosi się do wyborów pokoleniowych których nikt nie chce sprawdzać wobec czasów współczesnych.

Efektywność możesz tylko sprawdzić. Banki co jakiś czas mają "stres testy" na wypadek "w". Efektywność Unii jest taka jaka jest i nie wiadomo czy jest dobra czy zła.
Można to sprawdzić gdy jest konflikt albo tak jak teraz gdy robi się "dokwaterowanie" uchodźców. Mógłbym się posiłkować sojuszami z II wojny.
17-01-2016 13:20 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Może kryterium "efektywności" jakoś tłumaczy dlaczego kraje UE niezależnie od siebie podjęły podobną decyzję o nie organizowaniu periodycznego referendum?
>Może. Ale jednak nikt nie ryzykuje 15-letnich rządów.
Przecież rządzenie UE jest kadencyjne - więc Twoje wątpliwości nie mogą się aplikować do tego. I wydawało mi się, że już ustaliliśmy, że problem "rządzenia" nie jest przedmiotem dyskusji?

>Nie mniej moje pytanie odnosi się do wyborów pokoleniowych których nikt nie chce sprawdzać wobec czasów współczesnych.

To jest pytanie o przynależność do tej organizacji a nie o rządzenie tą organizacją i jak mówiłem, być może efektywniej jest robić referendum gdy coś się zmienia tak, że decyzja musi być ponownie podjęta.

>Efektywność możesz tylko sprawdzić. Banki co jakiś czas mają "stres testy" na wypadek "w". Efektywność Unii jest taka jaka jest i nie wiadomo czy jest dobra czy zła.
>Można to sprawdzić gdy jest konflikt albo tak jak teraz gdy robi się "dokwaterowanie" uchodźców. Mógłbym się posiłkować sojuszami z II wojny.
>
Nie mówiłem o efektywności UE tylko o efektywności decydowania o pozostaniu/wystąpieniu z UE. Jest po prostu taniej i szybciej weryfikować decyzję w wyniku impulsu aniżeli periodycznie - np. co 10-20 lat. Drastyczna zmiana może nastąpić tuż po weryfikacji i musiałbyś żyć ze zmianą do kolejnego referendum. Teraz możesz zorganizować referendum natychmiast w odpowiedzi na zmianę zarówno w UE jak i zmianę nastrojów społecznych w danym kraju.

Podobnie jak w związku małżeńskim - nie idziesz do sądu co roku sprawdzić czy zaistniały przesłanki do rozwodu, tylko idziesz gdy odkryjesz, że żona Cię zdradza....
farmer (22440 punktów)
>>>Może kryterium "efektywności" jakoś tłumaczy dlaczego kraje UE niezależnie od siebie podjęły podobną decyzję o nie organizowaniu periodycznego referendum?
>>Może. Ale jednak nikt nie ryzykuje 15-letnich rządów.
>Przecież rządzenie UE jest kadencyjne - więc Twoje wątpliwości nie mogą się aplikować do tego. I wydawało mi się, że już ustaliliśmy, że problem "rządzenia" nie jest przedmiotem dyskusji?

Nie mówię o rządzeni UNIĄ i jej kadencji a rządach jakichkolwiek czegolokiek które są kadencyjne. Tak jak nie rozmawiamy o małżeństwie a TY dajesz go za przykład.

>>Nie mniej moje pytanie odnosi się do wyborów pokoleniowych których nikt nie chce sprawdzać wobec czasów współczesnych.
>To jest pytanie o przynależność do tej organizacji a nie o rządzenie tą organizacją i jak mówiłem, być może efektywniej jest robić referendum gdy coś się zmienia tak, że decyzja musi być ponownie podjęta.

Może. Ale to tylko hipoteza niezweryfikowana.

>>Efektywność możesz tylko sprawdzić. Banki co jakiś czas mają "stres testy" na wypadek "w". Efektywność Unii jest taka jaka jest i nie wiadomo czy jest dobra czy zła.
>>Można to sprawdzić gdy jest konflikt albo tak jak teraz gdy robi się "dokwaterowanie" uchodźców. Mógłbym się posiłkować sojuszami z II wojny.
>>
>Nie mówiłem o efektywności UE tylko o efektywności decydowania o pozostaniu/wystąpieniu z UE. Jest po prostu taniej i szybciej weryfikować decyzję w wyniku impulsu aniżeli periodycznie - np. co 10-20 lat. Drastyczna zmiana może nastąpić tuż po weryfikacji i musiałbyś żyć ze zmianą do kolejnego referendum. Teraz możesz zorganizować referendum natychmiast w odpowiedzi na zmianę zarówno w UE jak i zmianę nastrojów społecznych w danym kraju.

Ja też. Ale tej efektywności nie sprawdzono. Albo mi przypomnij

>Podobnie jak w związku małżeńskim - nie idziesz do sądu co roku sprawdzić czy zaistniały przesłanki do rozwodu, tylko idziesz gdy odkryjesz, że żona Cię zdradza....

Lepiej nie zakrzaczać tej dyskusji

17-01-2016 14:32 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>>Może kryterium "efektywności" jakoś tłumaczy dlaczego kraje UE niezależnie od siebie podjęły podobną decyzję o nie organizowaniu periodycznego referendum?
>>>Może. Ale jednak nikt nie ryzykuje 15-letnich rządów.
>>Przecież rządzenie UE jest kadencyjne - więc Twoje wątpliwości nie mogą się aplikować do tego. I wydawało mi się, że już ustaliliśmy, że problem "rządzenia" nie jest przedmiotem dyskusji?
>Nie mówię o rządzeni UNIĄ i jej kadencji a rządach jakichkolwiek czegolokiek które są kadencyjne.
Hm, podsumujmy:
"nikt nie ryzykuje 15 letnich rządów" - to jest argumentem w dyskusji o weryfikowaniu decyzji o przystąpieniu? (przypominam, że rządzenie UE ma "kadencyjność/wybieralność").
Chyba przymujesz błędne założenie, że UE (w znaczeniu komisja eur.) rządzi państwami w UE?

>>To jest pytanie o przynależność do tej organizacji a nie o rządzenie tą organizacją i jak mówiłem, być może efektywniej jest robić referendum gdy coś się zmienia tak, że decyzja musi być ponownie podjęta.
>Może. Ale to tylko hipoteza niezweryfikowana.
Jest łatwo weryfikowalna:
Ile razy przeprowadzisz referendum gdy pojawi się powód do wyjścia z UE?:
1) w modelu periodycznym - minimum 1 raz i do tego w najlepszym przypadku tuż po zaistnieniu powodu (jak będziesz miał szczęście).
2) w modelu wyzwalanym problemem - dokładnie 1 raz i na pewno tuż po zaistnieniu powodu
Co oznacza, że model "periodyczny" tylko w najlepszym możliwym zbiegu okoliczności jest daje wynik równie efektywny jak wynik gwarantowany w model "wyzwalanym problemem". We wszystkich pozostałych przypadkach jest mniej efektywny.
Wniosek - model periodyczny da "najlepszy możliwy" wynik (taki jak jest gwarantowany przez model wyzwalany problemem) tylko gdy:
1) będziemy mieli szczęście ( i moment referendum wypadnie tuż po zmianie)
2) gdy wyjdziemy z UE już przy 1szym cyklu referendalnym -pytanie po co w ogóle wstępować do UE gdy zakładamy, ze zaraz z niej wyjdziemy?

>>>Efektywność możesz tylko sprawdzić. Banki co jakiś czas mają "stres testy" na wypadek "w". Efektywność Unii jest taka jaka jest i nie wiadomo czy jest dobra czy zła.
>>>Można to sprawdzić gdy jest konflikt albo tak jak teraz gdy robi się "dokwaterowanie" uchodźców. Mógłbym się posiłkować sojuszami z II wojny.
>>>
>>Nie mówiłem o efektywności UE tylko o efektywności decydowania o pozostaniu/wystąpieniu z UE.

>Ja też.
Cytat:
Efektywność Unii jest taka jaka jest i nie wiadomo czy jest dobra czy zła.

To się słabo rozumiemy.
>Ale tej efektywności nie sprawdzono. Albo mi przypomnij

Powyżej przedstawiłem sposób rozumowania doprowadzający do wniosku, że model "wyzwalany problemem" jest efektywniejszy - podważ go.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
farmer (22440 punktów)

>>Ale tej efektywności nie sprawdzono. Albo mi przypomnij
>Powyżej przedstawiłem sposób rozumowania doprowadzający do wniosku, że model "wyzwalany problemem" jest efektywniejszy - podważ go.
>Pozdrawiam
>Paolo Monstro
>

Dzięki. To przynajmniej dobry kierunek.

Ale dobra. Mamy teraz trochę "założeń papierowych" ale wciąż nic to nie mówi bo odchodzi od wyborów pokoleniowych nad którymi się zastanawiałem. A ich "mandat" określa przyszłe losy o "założenia papierowe" jak to pokazałeś. A nie o obecne decyzje.

>pytanie po co w ogóle wstępować do UE gdy zakładamy, ze zaraz z niej wyjdziemy?

Ale to jest kluczowe bo o wejściu do UNII zdecydował ktoś inny i taki był jego interes( inny w sensie inny ogół ludzi inne nastroje inna relacja). Obecnie żyje wiele ludzi którzy mogą mieć inny interes ale podjęcie decyzji nie leży już w ich gestii tak łatwo.

Więc po co jest kluczowe. I powinno być sprawdzane tak jak każdy wybór który choćby skreślił poprzedni rząd czy prezydenta.
20-01-2016 09:43 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>System nie jest rewidowany. Jak się okazało w tamtym roku "spontaniczny" wybór zrewidował trochę scenę polityczną/system.
>Nie chodzi mi o UNIA zła/dobra tylko o pokoleniowy wybór raczej.

Ale w podobny sposób możnaby np. teraz kwestionować zamianę PRLu na III RP, przeprowadzoną i zainicjowaną przez pokolenie obecnych emerytów, uchwalenie konstytucji, przykłady można mnożyć... Trudno by było realizować w praktyce na bieżąco wszystkie kwestie ustrojowe, przynależność do międzynarodowych organizacji czy nawet kształt granic, jak tego oczekiwałoby zmieniające się społeczeństwo. Wielka Brytania ma przed sobą referendum w sprawie członkostwa w UE, ale po wieloletniej w niej obecności i w sytuacji, gdy faktycznie istnieje przypuszczenie, że większość Brytyjczyków jest wyraźnie rozczarowana konsekwencjami obecności we wspólnocie. Ten pokoleniowy wybór też nie jest u nas bezdyskusyjny, bo wydaje mi się, że co 4 lata mamy możliwość głosowania na Korwina, który by nas z tej unii szybko wyprowadził.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jest pewnikiem, że ten cały system nie działa idealnie, bo nic nie działa idealnie i jeśli to chcesz udowodnić to szkoda czasu na dyskusję.

Aż nie wiadomo, czego się bardziej bać - idealnie działającego systemu czy konsekwencji jego błędów.

www.tvn24.(*)o-o-tyton-do-zucia,282988.html

>Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE.

Nie rządzą i nie głosują abstrakcyjne zasady, ale ludzie. To również od nich zależy, jak się do tych zasad ustosunkują i co z nimi zrobią. Proszę mi więc nie bajać o potędze takich czy innych traktatów, bo to ponad moje siły.
youtu.be/RP4abiHdQpc

A teraz na poważnie:
www.dw.com(*)t-solidarności/a-18671830
Co z tego, że Konwencje dublińska (Dublin II) tak świetnie działała na papierze...


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-01-2016 17:27 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)

>>Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE.
>Nie rządzą i nie głosują abstrakcyjne zasady, ale ludzie. To również od nich zależy, jak się do tych zasad ustosunkują i co z nimi zrobią. Proszę mi więc nie bajać o potędze takich czy innych traktatów, bo to ponad moje siły.

A kto powiedział, że zasady głosują czy rządzą? Powiedziałem, że zasady rządzenia i głosowania są jasne - nigdy nie twierdziłem, że "zasady głosują". Zasady głosowania mówią kto , kiedy głosuje i jak są liczone głosy. Zasady rządzenia mówią kto, kiedy i jak podejmuje decyzje w jakiej sprawie ...

Jeśli wg Ciebie na tym opiera się słabość moich argumentów to słabo się wysiliłeś.
I myśle, że przekonasz tylko "wierzących" w złą UE.

Wymieniam te zasady by podnieść poziom tej dyskusji i dać Ci szanse je skrytykować - co konkretnie Ci nie pasuje? Co chcesz poprawić?
"Proszę nie bajać o potędze takich czy innych traktatów" to jest odpowiedź na poziomie Radia Maryja. Nie mówiłem o potędze czegokolwiek.

>A teraz na poważnie:
>www.dw.com(*)t-solidarności/a-18671830
>Co z tego, że Konwencje dublińska (Dublin II) tak świetnie działała na papierze...
Wyartykułuj konkretny zarzut, czy propozycję naprawy?
Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?
Nie przerzucajmy się linkami do anomalii, błędów ludzkich i kryzysowych sytuacji. Pokaż mi linka, który mówi, że system jest błędny i co jest błędne, najlepiej z jakimś argumentem dającym nadzieję, że istnieje sposób na poprawę.
To nie w liczbie linków leży siła argumentu tylko w jakości.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?

Taka co zawsze - trzeba się pilnować i chodzić koło swojego interesu.
Zachęcam też do zajrzenia do "Znalezionych w sieci". Wrzuciłem tam link do ciekawego artykułu o problemach EU.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-01-2016 19:01 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?
>Taka co zawsze - trzeba się pilnować i chodzić koło swojego interesu.
>Zachęcam też do zajrzenia do "Znalezionych w sieci". Wrzuciłem tam link do ciekawego artykułu o problemach EU.
>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

>
Znam wiele problemów w UE. Po to UE powstała żeby wiele problemów rozwiązać.
Znam też wiele defektów w działaniu UE. Nie jest moim celem dowiedzenie, że UE działa idealnie. Nie natrafiłem jednak (do tej pory) na informację, która zmieniłaby moją opinię (pozytywną) nt przynależności Polski do UE.
Gdybym był miał moc zmiany UE to ograniczyłbym rolę polityków narodowych w podejmowaniu decyzji lub narzuciłbym im jakieś metody oceny ich decyzji by nie mieli dowolności. Politycy są często niekompetentni i w zbyt wielu wypadkach ignorują logikę a nawet prawa fizyki (patrz lot do Smoleńska czy Gruzji w wykonaniu Lecha Kaczyńskiego). Jest to niestety postulat nierealny bo oznaczałby wymuszenie racjonalności w decydowaniu czego większość ludzi nie chce. Ludzie chcą by czasem "marchewka była owocem" a "ślimak rybą" i tyle....
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Zachęcam do przeczytania:
www.dbc.wr(*)Unii_Europejskiej_w_10_lat.pdf

Cytat:
Narastającym problemem jest coraz większy wpływ grup interesów, świata biznesu na rządy oraz instytucje europejskie. Wielkie korporacje coraz częściej wykorzystują potencjał polityczny własnych rządów oraz ich możliwości wpływania na politykę europejską. Następuje proces zrastania się oligarchii finansowej z kołami rządzącymi. Powstaje kapitalizm państwowo-monopolistyczny, wykorzystujący ingerencję państwa w sprawy gospodarcze w interesie wielkich monopoli.


i dalej:

Cytat:
Nie bez znaczenia jest również fakt, że ustawowe wymogi co do kontroli jakości i wdrażania kosztownych metod produkcji są korzystne dla dużych korporacji. Drobni i początkujący przedsiębiorcy nie są w stanie im podołać. Regulacje te eliminują konkurencję dużym firmom i stwarzają silny mechanizm korupcyjny (...).



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-01-2016 22:45 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Zachęcam do przeczytania:
>www.dbc.wr(*)Unii_Europejskiej_w_10_lat.pdf
> Cytat:
Narastającym problemem jest coraz większy wpływ grup interesów, świata biznesu na rządy oraz instytucje europejskie. Wielkie korporacje coraz częściej wykorzystują potencjał polityczny własnych rządów oraz ich możliwości wpływania na politykę europejską. Następuje proces zrastania się oligarchii finansowej z kołami rządzącymi. Powstaje kapitalizm państwowo-monopolistyczny, wykorzystujący ingerencję państwa w sprawy gospodarcze w interesie wielkich monopoli.

>i dalej:
> Cytat:
Nie bez znaczenia jest również fakt, że ustawowe wymogi co do kontroli jakości i wdrażania kosztownych metod produkcji są korzystne dla dużych korporacji. Drobni i początkujący przedsiębiorcy nie są w stanie im podołać. Regulacje te eliminują konkurencję dużym firmom i stwarzają silny mechanizm korupcyjny (...).

>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

>
Problemy, o których ten Pan wspomina nie są wynikiem integracji. Załóżmy, że Polska występuje z UE, albo nawet UE znika, czy uważasz, że przez to priorytetem niemieckiego ministerstwa gospodarki i energii przestanie być wspieranie niemieckiego przemysłu? Czy produkty eksportowane z Polski do Niemiec nie będą musiały spełniać niemieckich norm? Integracja jest wg mnie rozwiązaniem tego problemu, bo teraz Przynajmniej Polska ma głos w sprawie norm i ochrony konkurencji. Jeśli Polska ze swojego głosu nie korzysta lub gdy korzysta w sposób sprzeczńy ze swoim interesem to nie jest winą UE. Tak jak nie jest winą ślusarza produkującego młotki, że jego klient uderza się młotkiem w głowę zamiast wbijać nim gwoździe.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Problemy, o których ten Pan wspomina nie są wynikiem integracji.

Pewne zjawiska w strukturach społecznych są powszechne. W takim molochu, jak UE, pleni się mnóstwo patologii, i nie ma to nic wspólnego z "integracją" czy innymi podobnymi onomatoidami.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
17-01-2016 11:06 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Problemy, o których ten Pan wspomina nie są wynikiem integracji.
>Pewne zjawiska w strukturach społecznych są powszechne. W takim molochu, jak UE, pleni się mnóstwo patologii, i nie ma to nic wspólnego z "integracją" czy innymi podobnymi onomatoidami.
>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski


Dlatego nie wiązałbym problemów "strachu" , "ochrony interesów" itd ..z UE. UE nie tworzy tych problemów, a wręcz przeciwnie, część z nich rozwiązuje i na krajach, które nie mają tradycji "myślenia racjonalnego" wymusza przynajmniej zainteresowanie się przyszłością, strategią, analizą sytacji, w której się znalazły i wypracowaniu rozwiązań.
Wg mnie, mimo wielu defektów, UE jest dla Polski wielkim, cywilizacyjnym skokiem do przodu. Defekty UE Polska może spróbować naprawić - ma takie możliwości tylko z nich nie korzysta, ale bycie w UE znacznie zwiększa gwarancje, że działalność sejmowej komisji ds walki z ateizacją nie skończy się dla wielu osób z tego forum wiezieniem.
Wielu Polaków, nawet katolików, choć słyszy na codzień propagandę "cywilizacji śmierci" , choć pokazuje się im zmyślone obrazki nt szariatu, który rządzi w wielu miejscach UE, choć słyszymy o ucieczkach starszych ludzi z Holandii i Belgii do Polski w obawie przed eutanazją, choć zakładamy kółka adoptowania dzieci nienarodzonych dzieki legalnej aborcji w krajach Europy Zachodniej, to nawet wielu z tych katolików, podświadomie czuje, że wyjście z UE będzie krokiem 100 lat do tyłu z wieloma konsekwencjami tych "niby idealnych" czasów: wyzysk, zacofanie, zabobon, prześładowania religijnie, niestabilność, bieda etc ...

Jestem otwarty na dyskuję o UE, również o wadach. Podałem skompresowany model działania tego tworu. Nie skrytykowałeś żadnego z tych elementów, nie zaproponowałeś naprawy, nie wskazałeś co konkretnie jest "złe". Dlatego wnioskuję, że prawdopodobnie nie znasz lepszej alternatywy podobnie jak wielu promotorów "szatańskiego" obrazu UE. Skoro nie znamy lepszej alternatywy to nie szafujmy niekonstruktywnych banałów o tym, że "UE jest złe", bo to jest strata czasu i energii, dyskusja typu "ludzie są często źli więc niewarto żyć".
Idźmy do przodu mimo niedoskonałości świata, próbujmy korygować niedoskonałości. Niekonstruktywny płacz nad rzeczywistością i konserwowanie dzisiejszego dnia to koniec naszej cywilizacji. To właśnie walka z "prawami naturalnymi" , postawa konstruktywna spowodowała, że poziom życia i szczęśliwości rodzaju ludzkiego zmienił się drastycznie nawet w ciągu ostatnich 200 lat.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
17-01-2016 13:05 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Jestem otwarty na dyskuję o UE, również o wadach. Podałem skompresowany model działania tego tworu. Nie skrytykowałeś żadnego z tych elementów, nie zaproponowałeś naprawy, nie wskazałeś co konkretnie jest "złe". Dlatego wnioskuję, że prawdopodobnie nie znasz lepszej alternatywy podobnie jak wielu promotorów "szatańskiego" obrazu UE. Skoro nie znamy lepszej alternatywy to nie szafujmy niekonstruktywnych banałów o tym, że "UE jest złe", bo to jest strata czasu i energii, dyskusja typu "ludzie są często źli więc niewarto żyć".

Witam Cię.
Z wielką uwagą przeczytałam Twoją dyskusję z Alderykiem Olrzykiem.
Odnoszę wrażenie, że gdyby Wasza dyskusja dotyczyła demokracji to podobni Alderykowi posiłkowaliby się słowami Winstona Churchilla:
"Demokracja to najgorszy system sprawowania władzy,".

Zapominając przy tym o dalszym ciągu wypowiedzi Brytyjczyka:

"ale nic lepszego nie wymyślono".

Pozdrawiam.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
17-01-2016 14:13 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Odnoszę wrażenie, że gdyby Wasza dyskusja dotyczyła demokracji to podobni Alderykowi posiłkowaliby się słowami Winstona Churchilla:
>"Demokracja to najgorszy system sprawowania władzy,".
>Zapominając przy tym o dalszym ciągu wypowiedzi Brytyjczyka:
>"ale nic lepszego nie wymyślono".
>Pozdrawiam.
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.


To jest coś znacznie głębszego i istotnego. To jest pytanie o strategię rodzaju ludzkiego. Czy tym co przynosi nam sukces jest "zmiana i reakcja na zmiany w celu poprawy czegoś" czy wręcz przeciwnie "zakonserwowaniu dnia dzisiejszego" w obawie przed ryzykiem?
Cywilizacje a nawet gatunki, które zaprzestały zmian, ulepszeń już nieistnieją, cywilizacje, które obserwują zmiany, próbują na nie wpływać i zmieniają się, adaptują - odnoszą sukces.
Podejście konserwatywne koncentruje się na ryzyku związanym ze zmianą, to ryzyko jest dla konserwatystów hamulcem, zapominają oni jednak o tym, że brak zmiany może nieść wielokrotnie większe ryzyko. Podejście "postępowe" zarządza ryzykiem - rozważa czy ryzyko zmiany jest mniejsze niż ryzyko braku zmiany i, gdy kalkulacja jest na korzyć - dokonuje zmian ( niwelując ryzkyko gdy to możliwe).

Jeśli chodzi o UE i sposób oceny, to nie znam poglądów Pana Olrzyka, więc nie chce się na jego temat wypowiadać. Jednak słucham Radia Maryja i głosu kościoła, i wiem co każdy katolik (tj. człowiek uznający rolę kościołą w tej religii) musi myśleć na temat UE. I przeraża mnie jak Ci ludzie "rozumują".
UE powstała głównie po to by zapobiec 3 wojnie światowej. Przez 70 lat nie było wojny i na razie nie zapowiada się by wybuchła wojna światowa na tym kontynencie. Poziom życia podniósł się dramatycznie. Tymczasem kościół grzmi, że mamy wrócić "do praw naturalnych" i, że idziemy "ku zagładzie". Zastanawiam się, czy katolicy nie widzą faktów? Kościół miał swoją szansę przez ponad 1000 lat. Do lat 80 XXw rządził w Hiszpanii, przed i podczas II wojny tworzył państwo Ustaszy w Chorwacji, w Portugali, w Hiszpanii i nawet w hitlerowskiej Słowacji. Wcześniej kościół rządził na tym kontynencie w większości państw. I co? To był okres wyzysku, częstej śmierci, nieustannych wojen, rzezi religijnych, konfliktów i przemocy, których kulminacją była II wojna światowa. Nawet w Polsce katolicy rzucili się niejednokrotnie na żydów - swoich współobywateli !!!!
Jakim prawem kościół, po ponad milenium porażek swojej strategii, po milionach ofiar ma czelność kazać nam do tego wszystkiego wracać? Jak ma czelność krytykować coś, co, choć w sprzeczności z ich ideologią, "dość dobrze działa"?

Słucham polskiego ministra rządu narodowo-katolickiego i słyszę, że "ekologia, jeżdżenie na rowerze i moda na zdrowe odżywianie nie należy do Polskiej tradycji" i UE nam to wszystko stara się narzucić!?
Drodzy rodacy - pisanie na komputerze, jeżdżenie samochodem, Internet, chodzenie do dentysty itd też nie należy do polskiej tradycji! Czy katolicy w tym kraju poszaleli? Katolicyzm nie leży w tradycji narodu słowiańskiego, który miał swoją religię i tradycje a chrześcijaństwo pojawiło się tutaj siłą z zupełnie innego miejsca na świecie. To myśłenie to samobójstwo tego narodu. Zmiana jest częścią wszechświata, czy nam się to podoba czy nie - i mamy tylko 2 możliwości:
1) wsiąść na konia, wpływać na zmiane i się do niej dostosować - odnieść sukces
2) okopać się w katolickim królestwie i wyginąć bo "normalni" stad uciekną a reszta wymrze lub zostanie wchłonięta przez cywiliację, która umie reagować na zmiany.

Wybór należy do nas - ja, niezależnie jaką decyzje podejmą Polacy, będę mieszkał w miejscu na świecie, które wybierze opcje 1.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Burnham (1149 punktów)
Jaki jest sens zakładania wątku w którym ktoś informuje, że się czegoś boi ? A może by tak książki autorka tematu i popierający tę histerię zaczęli czytać co by zrozumieć o co w UE tak właściwie chodzi ? Mniej uczestnictwa na manifestacjach KODu i lektury GW, a więcej lektury przykładowo Kissingera. Albo na przykład warto byłoby się zainteresować dlaczego Rosja anektuje kolejne tereny Gruzji, a mimo to UE robi z Rosją biznes, a właściwie dzięki temu (i jakoś nikt tam nawet w mediach nie robi z tego tematu). Czy przykładowo rozumie pani dlaczego akurat Wielka Brytania jest tym krajem, który z Rosją w układ energetyczny nigdy nie wejdzie (a z UE najprawdopodobniej w ogóle wyjdzie) choć tymi krajami są na przykład Niemcy oraz Francja ? Rozumie autorka co to znaczy, że nie ma wspólnego interesu energetycznego wewnątrz UE i czym to skutkuje ? Czy wie pani dlaczego przykładowo Kazachstan, potentat energetyczny, robi wiele by tranzyt energetyczny poprowadzić z pominięciem Rosji ? Kazachstan śpi na złożach ropy i gazu co czyni z tego kraju bardzo ważny punkt strategiczny, którym interesują się przykładowo Chiny, a i USA ma tam swój biznes.

Ale tak to się kończy, gdy ktoś czerpie informacje z GW, a nie z rzetelnych źródeł.
14-01-2016 19:14 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>Jaki jest sens zakładania wątku w którym ktoś informuje, że się czegoś boi ?

Zapoznałam się wyrywkowo z postami imś Burnham'a. Jak widzę ma siebie za alfę i omegę, a resztę za bandę półgłówków.
Ambicje nieomal, jak u posła Kaczyńskiego. Marzy mu się być i krytykiem i moderatorem tego forum. No i mentorem z nutka wyższości pouczającym motłoch:

>A może by tak książki autorka tematu i popierający tę histerię zaczęli czytać co by zrozumieć o co w UE tak właściwie chodzi ? Mniej uczestnictwa na manifestacjach KODu i lektury GW, a więcej lektury przykładowo Kissingera.

Szeregowy użytkowniku nic ci ani do moich lektur, ani do sposobu spędzania czasu.
Nie jesteś na wiecu PiS-u, więc daruj sobie besztania i rozkazujący ton.

Wydusiłeś z siebie kilka okrągłych zdanek w formie pytań, które w twojej ocenie mają cię ucharakteryzować na wybitnego intelektualistę, czytającego bardzo poważne lektury.
Szkoda, że zabrakło własnej oceny, gdzie jest w tym wszystkim miejsce Polski. Kissinger nie napisali? Jaki niefart dla szanownego pana.
Polski, która ani nie jest W. Brytanią, ani Francją, ani Niemcami. Nie ma nawet połowy potencjału tych krajów i jedyne, co ją ratuje to kooperacja z nimi. Wtedy w grupie będzie jako tako respektowany jej głos u wschodniego niedźwiedzia. Osamotniona szybko stanie się jeśli nie łupem imperialistycznej polityki Putina to kraikiem, który kolokwialnie ujmując: olewa się złocistym moczem.
I wtedy dopiero będziemy mieli Eldorado. A dzięki PiS-owi, jego jątrzeniu przeciwko wszystkim i jego wyrywaniu nas z UE jesteśmy na prostym kursie ku tej radosnej wizji.

>Czy wie pani dlaczego przykładowo Kazachstan, potentat energetyczny, robi wiele by tranzyt energetyczny poprowadzić z pominięciem Rosji ?

Ależ skąd. Aby takie rzeczy wiedzieć i rozumieć trzeba być co najmniej jednostka wybitną, mieć dysertację z ekonomii oraz wyostrzony zmysł geopolityczny. Ewentualnie rozczytywać się w Kissingerze.

Kurcze. Skąd się ten koleś urwał? Już dawno nikt mnie tak nie rozśmieszył.
Oto wielki myśliciel zszedł między prosty lud i dzieli się z nim genialnymi przemyśleniami. Czym sobie zasłużyliśmy na taki akt łaski?

>Ale tak to się kończy, gdy ktoś czerpie informacje z GW, a nie z rzetelnych źródeł.

Czemu mam wrażenie, że bufon jedynie pozuje na wytrawnego znawcę stosunków międzynarodowych? Czyżby ta poza wybitności miała onieśmielić maluczkich i pomóc w deprecjonowaniu niewygodnych periodyków, np. GW. Wszak genialny ekspert orzekł...
No kolejny wesołek, niczym Beata Kempa, która szczyci się przed kamerami swym znawstwem administracji oraz prawa, a nie potrafi pojąć prostej frazy, że jest od drukowania, jak dupa od s...nia.

Przy okazji. Całymi laty nie kupowałam GW, a teraz dzięki pisowskiej rozpierdusze nabyłam prenumeratę. I dobrze mi z tym.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
14-01-2016 20:14 
 Ocena 6 na 6
Recepcjonista (424 punktów)
(zablokowany)
>Kurcze. Skąd się ten koleś urwał?
Po wygranej PiS-u w wyborach parlamentarnych portale internetowe zostały zalane wPiSami trolli tej partii. Co ciekawe jest ich (wPiSów/trolli) zdecydowanie więcej niż podczas poprzednich rządów. Można zatem przypuszczać, że Jadosław Kłamczyński zdaje sobie doskonale sprawę, iż nie istnieje żadna "wola Narodu" legitymizująca poczynania PiS-u, dlatego postawił na wzmożenie propagandy.
Niestety, na tym portalu tę propagandę nie tylko się toleruje, ale i uprawia nie tylko osobami zwykłych użytkowników.
20-01-2016 10:28 
 Ocena 4 na 4
Dyshia (307 punktów)
>Można zatem przypuszczać, że Jadosław Kłamczyński zdaje sobie doskonale sprawę, iż nie istnieje żadna "wola Narodu" legitymizująca poczynania PiS-u, dlatego postawił na wzmożenie propagandy.
>Niestety, na tym portalu tę propagandę nie tylko się toleruje, ale i uprawia nie tylko osobami zwykłych użytkowników.

Propaganda w internecie w wykonaniu tzw. zwykłych użytkowników zaczęła się już dawno temu, zanim prezes np. przed ostatnimi wyborami zorientował się, że można ją skutecznie wykorzystać w celach kampanii wyborczej i manipulacji opinią publiczną. Odczułam to dotkliwie na własnej skórze, będąc entuzjastycznym bywalcą pewnego forum, zupełnie tematycznie od polityki i spraw społecznych oderwanego. Administrator we współpracy ze starannie dobranymi (światopoglądowo) moderatorami najpierw umożliwił dyskusje na dowolne tematy w rozrośniętej sekcji offtopic, a następnie wprowadzając zmiany w treści regulaminu i dyskredytując wypowiedzi osób o odmiennych poglądach (łącznie z agresywnym moderowaniem i banowaniem użytkowników) przemienił przyjemne forum w portal pisowsko-katolicki. Od trzech lat zaglądam tam już powstrzymując się od głosu i jest tylko gorzej. Takich miejsc w sieci jest prawdopodobnie całe mnóstwo. Dlatego wysoko sobie cenię np. to miejsce, gdzie poglądy nie są cenzurowane i jednocześnie razi mnie czasem sposób komentowania wypowiedzi tych forumowiczów, którzy odbiegają od "typowego" profilu "racjonalisty", bo łatwo w ten sposób zniechęcić ludzi do podejmowania dyskusji. Merytoryczne i kulturalne spieranie się prowokuje każdego do myślenia i weryfikowania własnej opinii na poruszany temat, a wzajemne poklepywanie się po plecach w jednolitym gronie produkuje odpornych na jakąkolwiek argumentację radykałów...
Reasumując: dyskusji tak, propagandzie nie.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
14-01-2016 20:21 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
Co prawda to prawda, wymachiwanie Kissingerem wobec odbiorcy, który oczekuje prostych odpowiedzi w tonie narracji kogo nienawidzić, a kogo lubić lub na kogo zagłosować, a kto "jest od drukowania, jak dupa od s...nia" zawsze okazuje się nieporozumieniem takim jak przenoszenie języka ze sztuki do obory tinyurl.com/hv6z5j5. Przyznaje i więcej tego błędu nie popełnię.
14-01-2016 20:26 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Co prawda to prawda, wymachiwanie Kissingerem wobec odbiorcy, który oczekuje prostych odpowiedzi w tonie narracji kogo nienawidzić, a kogo lubić

Może zamiast wymachiwać kimkolwiek odpowiesz na proste, sprowokowane przez Ciebie pytanie

Twietrdzisz:
Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.


Obroń Twoje twierdzenie i napisz jakie to miasto i jaka to branża.
Bo ja po prostu NIE WIERZĘ
14-01-2016 21:08 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
> Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.
>

>Obroń Twoje twierdzenie i napisz jakie to miasto i jaka to branża.
>Bo ja po prostu NIE WIERZĘ

A o transporcie to słyszałeś ? Wyciągnij sobie atlas geograficzny i zobacz jak jest położona Polska - to taki okrąąąągły kraj w środku Europy leżący między wschodem, a zachodem. Niesie to za sobą zły aspekt geopolityczny, ale również niezwykle korzystne aspekty ekonomiczne. Wiesz co to oznacza dla transportu ? Wiesz dlaczego budowany jest Nord Stream 2 (układ energetyczny Niemcy-Francja-Rosja) ? Wiesz jaki zysk z nas mają Niemcy, Francuzi, Holendrzy albo Belgowie ? Oczywiście ty tego nie wiesz, że ci na zachodzie mają tanie produkty w znacznej mierze dzięki nam i wprowadzając te ich śmieszne sankcje uderzyli by w samych siebie. Przez nas idą rurociągi i to przeważnie my najtaniej rozwozimy towary po Europie. To między innymi dlatego Chiny planują tutaj stworzyć główny hub transportowy na resztę Europy w ramach jedwabnego szlaku. Ja wiem, że to jest dla ciebie opowieść science-fiction, ale na to już nic nie poradzę.
14-01-2016 21:25 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)
>> Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.
>>

>>Obroń Twoje twierdzenie i napisz jakie to miasto i jaka to branża.
>>Bo ja po prostu NIE WIERZĘ
>A o transporcie to słyszałeś?

Chyba na chłodniach z lewymi kartami od szefa i pudełkiem zapałek pod powieki. 1300 na rękę reszta pod stołem.

Jak jeździłem 10 lat temu to 5k było rozsądne. Powyżej to już było ganianie na wariata.
10k gdzieś przewijało się w legendach parkingowych jak Yeti.

10000 mówisz? To może w Norwegii ale nie u nas na legalu...urban legends
15-01-2016 08:54 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
>>A o transporcie to słyszałeś?
>Jak jeździłem 10 lat temu to 5k było rozsądne.

Jakich chłodniach i lewych kartach ? Poznałeś transport od samego końca ogona. Kierowca by miał pracę to najpierw musi mu ktoś ją zorganizować - a tym zajmuje się spedycja. Spedytor musi budować bazę kontaktów i szukać jak najbliższego dojścia do bezpośredniego klienta. Im bliżej źródełka tym większy zysk. Jedne spedycje robią to lepiej, a inne gorzej, a jeszcze inne po prostu mają szczęście. Z jednego frachtu można opłacić kierowcę, szefa, spedytora i kilku pośredników po drodze. Im wyżej jesteś w łańcuchu pokarmowym to tym więcej ci zostaje. Kierowca jest na samym końcu i to on pracuje w stałych stawkach, a nie spedytor. Wypłata dla kierowcy zależy od dojścia jakie tworzy spedytor minus chciwość szefa. A jeżeli jeździłeś po Polsce to już w ogóle nie jesteś w temacie.

Ja wiem co piszę stwierdzając, że Europa zachodnia między innymi dzięki nam ma tanie produkty. Niemieckie czy francuskie spedycje robią na nas taki pieniądz, że związki zawodowe w ich krajach z tym walczą i wprowadzają między innymi takie ustawy jak Milog. Oni nie są w stanie z nami konkurować cenowo ze względu na różnice gospodarcze. Tam jest silne lobby, które chce z tym walczyć, ale niemieckie firmy transportowe też są silne tworząc swoje lobby.
15-01-2016 10:10 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)
>>>A o transporcie to słyszałeś?
>>Jak jeździłem 10 lat temu to 5k było rozsądne.
>Jakich chłodniach i lewych kartach ?

To nic nie wiesz?

> A jeżeli jeździłeś po Polsce to już w ogóle nie jesteś w temacie.

Zjeździłem praktycznie całą Europę znam firmy szefów spedytorów i robotę na tyle że mniej więcej wiem co w trawie piszczy choć już od lat nie robię w tym fachu.

Powiedz zatem kto zarabia 10000 zł i na jakich warunkach. Te teksy o organizacji sobie daruj.
Burnham (1149 punktów)
>>>>A o transporcie to słyszałeś?
>>>Jak jeździłem 10 lat temu to 5k było rozsądne.
>>Jakich chłodniach i lewych kartach ?
>To nic nie wiesz?

Nie, nie wiem bo szmaciarstwo to nie u nas. Nielegalnie, ryzykując towarem to możesz sobie kartofle wozić.

>Zjeździłem praktycznie całą Europę znam firmy szefów spedytorów i robotę na tyle że mniej więcej wiem co w trawie piszczy choć już od lat nie robię w tym fachu.
>Powiedz zatem kto zarabia 10000 zł i na jakich warunkach. Te teksy o organizacji sobie daruj.

Ojoj zjeździłeś całą Europę to zapewne pamiętasz ile wynosiła cena frachtu. No więc, po ile jeździłeś panie kierowco ? Jakie stawki za kilometr obowiązywały ?
15-01-2016 16:37 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
> to zapewne pamiętasz ile wynosiła cena frachtu. No więc, po ile jeździłeś panie kierowco ? Jakie stawki za kilometr obowiązywały ?
>
No wiec pierw powiedz coś o tych 10000.
Skoro na legalu tyle jest to powiedz jaka podstawa ile diety jaki system jazdy i gdzie.
Burnham (1149 punktów)
>No wiec pierw powiedz coś o tych 10000.
>Skoro na legalu tyle jest to powiedz jaka podstawa ile diety jaki system jazdy i gdzie.

Wiesz jak się liczy stawki za kilometr czy tego nie wiesz ? Masz przykładowo taki transport bezpośredni tinyurl.com/jb9n34w Ile kosztuje przewiezienie 8-10 palet busem, a ile transport 13,6ldm - jaką stawkę bierze spedytor w normalnym okresie, bez stałych tras w tej relacji przy neutralnym towarze ? Jedna relacja. Wiesz czy nie wiesz ? Mnie nie interesuje ile się płaci kierowcy, szefowi, spedytorowi czy pośrednikom - ja się pytam o konkretną wycenę tej konkretnej relacji i szacunek ile w normalnych stawkach taka relacja jest liczona w sytuacji. Ile ten transport kosztuje ?

To jest bardzo proste pytanie, panie kierowco - jakie były stawki za kilometr jakie otrzymywał spedytor pod którym pan jeździł ?
15-01-2016 17:23 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)
> Mnie nie interesuje ile się płaci kierowcy, szefowi, spedytorowi czy pośrednikom - ja się pytam o konkretną wycenę tej konkretnej relacji

Nie rozśmieszaj mnie bo mi sie źle na telefonie pisze.

Kolejność jest taka. Gdzie zarabiają 10000 z uśmiechem odchodząc. Kapewu?
Burnham (1149 punktów)
>Kolejność jest taka. Gdzie zarabiają 10000 z uśmiechem odchodząc. Kapewu?

Dobra, wracaj lepiej do swoich lewych kart i pieniędzy pod stołem.

nara
15-01-2016 19:19 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)
>>Kolejność jest taka. Gdzie zarabiają 10000 z uśmiechem odchodząc. Kapewu?
>Dobra, wracaj lepiej do swoich lewych kart i pieniędzy pod stołem.
>nara

Kolejny od "tabliczek sumeryjskich" albo "znający odpowiedzi na wszystkie pytania".
Tym razem tajemnicze 10000.
15-01-2016 21:09 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>>Kolejność jest taka. Gdzie zarabiają 10000 z uśmiechem odchodząc. Kapewu?
>>Dobra, wracaj lepiej do swoich lewych kart i pieniędzy pod stołem.
>>nara
>Kolejny od "tabliczek sumeryjskich" albo "znający odpowiedzi na wszystkie pytania".
>Tym razem tajemnicze 10000.
No i co? Nie dowiem się gdzie za lekką pracę dają 10 000? A już CV przygotowałam
15-01-2016 21:23 
 Ocena 6 na 6
farmer (22440 punktów)

>No i co? Nie dowiem się gdzie za lekką pracę dają 10 000? A już CV przygotowałam

A nie lepiej iść od razu do pracy gdzie "z uśmiechem" idą ci co zarabiali 10k?
No chyba że trzeba się przemęczyć za te 10k i dopiero potem. No nie wiem.
15-01-2016 21:31 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>No i co? Nie dowiem się gdzie za lekką pracę dają 10 000? A już CV przygotowałam
>A nie lepiej iść od razu do pracy gdzie "z uśmiechem" idą ci co zarabiali 10k?
>No chyba że trzeba się przemęczyć za te 10k i dopiero potem. No nie wiem.
Ja nie jestem chytra, swoje miejsce na drabinie kariery znam.
15-01-2016 09:35 
 Ocena 7 na 7
Mariusz B (92 punktów)
>> Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.
>>

>>Obroń Twoje twierdzenie i napisz jakie to miasto i jaka to branża.
>>Bo ja po prostu NIE WIERZĘ
>A o transporcie to słyszałeś ? Wyciągnij sobie atlas geograficzny i zobacz jak jest położona Polska - to taki okrąąąągły kraj w środku Europy leżący między wschodem, a zachodem. Niesie to za sobą zły aspekt geopolityczny, ale również niezwykle korzystne aspekty ekonomiczne. Wiesz co to oznacza dla transportu ? Wiesz dlaczego budowany jest Nord Stream 2 (układ energetyczny Niemcy-Francja-Rosja) ? Wiesz jaki zysk z nas mają Niemcy, Francuzi, Holendrzy albo Belgowie ? Oczywiście ty tego nie wiesz, że ci na zachodzie mają tanie produkty w znacznej mierze dzięki nam i wprowadzając te ich śmieszne sankcje uderzyli by w samych siebie. Przez nas idą rurociągi i to przeważnie my najtaniej rozwozimy towary po Europie. To między innymi dlatego Chiny planują tutaj stworzyć główny hub transportowy na resztę Europy w ramach jedwabnego szlaku. Ja wiem, że to jest dla ciebie opowieść science-fiction, ale na to już nic nie poradzę.

To jest naprawdę ciekawe zjawisko, które nie po raz pierwszy obserwuję. Widać, że człowiek ma wiele do powiedzenia, ale forma jest taka, żeby za wszelką cenę obrazić adwersarza. Jakie są tego przyczyny? Przecież sporo tego, co napisał p. Burnham, może być prawdą, ale sposób komunikacji jest taki, że oponentów w dyskusji od razu stawia w pozycji nic nie wiedzących idiotów, ergo - wywołuje agresję.
Panie Burnham, proszę nie zapominać, że zawsze znajdzie się ktoś, kto przeczytał więcej książek, a atlas potrafi odtworzyć z pamięci (nie, to nie ja) i nie ma sensu obrażanie dyskutantów, bo to do niczego nie doprowadzi. Zakładam, że pomimo przyjętej postawy, podobnie jak inni, chce się Pan tu czegoś dowiedzieć, więc skąd tyle złych emocji w Pańskich wypowiedziach?
15-01-2016 10:59 
 Ocena-1 na 1
Burnham (1149 punktów)
Temat został założony przez babę, która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków i ona się wobec tego boi bo przeczytała artykuł w wyborczej (ale zapewne nienawidzi Radia Maryja bowiem oni "sączą" tam nienawiść) - otrzymuje ona bardzo wiele zrozumienia wśród innych tutaj histeryków. Ale gdy ktoś tej histerii nie traktuje poważnie to ona się obraża i podnosi się rwetes. Ktoś inny mnie poinformował, że Kissinger to zbrodniarz wojenny i wobec tego on takiej wiedzy nie nabywa, a gdybym powiedział, że George Soros ma udziały w 35 koncesjach wydobywczych na gaz łupkowy w Polsce (co stanowi około 40-50% wszystkich koncesji w Polsce) to pewnie bym się dowiedział, że jest on diabłem wcielonym (proszę się zainteresować historią i zadumać nad faktem dlaczego kiedyś matki straszyły niepokorne dzieci, aby skorygowały swoje zachowanie bowiem Rockefeller do nich przyjdzie i je porwie - dlaczego akurat Rockefellerem te dzieci straszono). Na forum śledzą mnie polaczki dla których zarobek rzędu 7-10tys. na miesiąc to jest opowieść z gatunku science-fiction bo oni po prostu nie kapują, że ktoś może Polakowi płacić w EURO, a nie PLN, a EURO całkiem dobrze stoi i coś co dla Niemca jest mierną wypłatą dla Polaka już jest czterokrotnością tej wartości. Dla nich to jest niepojęte bo oni nie rozumieją najprostszych mechanizmów ekonomicznych i wobec tego ja mam powody by wątpić czy jeden z drugim potrafi zrozumieć atlas geograficzny. I dlatego rozumieją oni takiego T. Lisa, który pokrzykuje na ulicach i wzywa do buntu bo ktoś go z roboty chce wywalić - oni doskonale tę rzeczywistość rozumieją bo się z "dziennikarzem" utożsamiają.

Dlaczego o tym mówię ? Bo lewactwo to jest religia posiadająca o wiele więcej cech negatywnych aniżeli religia chrześcijańska. Lewak nie zna historii, nienawidzi tych którym się powodzi (złodzieje z Wall Street, itp.) i patrzy na świat z punktu widzenia emocji wszędzie szukając odpowiedzi kto zły, a kto dobry by zawsze w tym czarno-białym obrazie wypatrzeć tego świętego i tego, który krwią resztę chce bryzgać. To jest choroba, która żre świat Zachodu tak samo jak radykalizm islamski żre świat Bliskiego Wschodu.
15-01-2016 11:16 
 Ocena 9 na 9
szarley (54911 punktów)
>Na forum śledzą mnie polaczki
śledzą Cię, Straszne, opowiedz o tym coś więcej, Opowiedz temu panu w białym fartuchu

>dla których zarobek rzędu 7-10tys. na miesiąc to jest opowieść z gatunku science-fiction
Nie, to nie jest żadne science-fiction!!! Osobiście znam wieeeelu ludzi którzy zarabiają więcej i ja inie zawsze schyliłbym si po takie kwoty
Niemnie napisałeś, to nie rzucaj się jak kanarek na nici, jeśli, ktoś domaga się szczegółów bo nie wierzy na słowo.

A napisałeś:
Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.

Wierzę, że ktoś zarabia 10 tys złotych za nieskomplikowaną robotę i sam odchodzi z pracy z uśmiechem na ustach. Ale już w trzech takich w małym wielkopolskim miasteczku NIE WIERZĘ

>bo oni po prostu nie kapują, że ktoś może Polakowi płacić w EURO,
Pogrubiłem w Twoim cytacie

>Dla nich to jest niepojęte bo oni nie rozumieją najprostszych mechanizmów ekonomicznych
Widzisz, ja pewne rzeczy rozumiem. Gdyby w jednym wielkopolskim miasteczku była nieskomlikowana robota za 10 000 zł miesięcznie, to od tej roboty ustawiłaby się kolejka chętnych mieszkających w promieniu 100 km. Nie widzę tej kolejki na satelitarnych zdjęciach więc nadal powątpiewam
15-01-2016 13:25 
 Ocena 6 na 6
Mariusz B (92 punktów)
>Temat został założony przez babę,

No i dlaczego od razu tak agresywnie?

> która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków

Ona pyta. Użyła nawet zwrotu "mam pytanie".

> i ona się wobec tego boi bo przeczytała artykuł w wyborczej (ale zapewne nienawidzi Radia Maryja bowiem oni "sączą" tam nienawiść) - otrzymuje ona bardzo wiele zrozumienia wśród innych tutaj histeryków.

Nie wiem, czy histeria, to dobre określenie. Ludzie mają prawo do obaw i mogą o nich chcieć porozmawiać. Co w tym złego?

> (...) Ktoś inny mnie poinformował, że Kissinger to zbrodniarz wojenny i wobec tego on takiej wiedzy nie nabywa, a gdybym powiedział, że George Soros ma udziały w 35 koncesjach wydobywczych na gaz łupkowy w Polsce (co stanowi około 40-50% wszystkich koncesji w Polsce) to pewnie bym się dowiedział, że jest on diabłem wcielonym (proszę się zainteresować historią i zadumać nad faktem dlaczego kiedyś matki straszyły niepokorne dzieci, aby skorygowały swoje zachowanie bowiem Rockefeller do nich przyjdzie i je porwie - dlaczego akurat Rockefellerem te dzieci straszono).

Sam to pamiętam. Nieraz, jako dziecko, się zastanawiałem, kim jest ów Rockefeller.
A czytać, moim zdaniem, trzeba wszystko: i Gross'a i Łysiaka i Kissingera i innych. Wiedzy nigdy dość.

> Na forum śledzą mnie polaczki dla których zarobek rzędu 7-10tys. na miesiąc to jest opowieść z gatunku science-fiction

No, ale czy to, że nie osiągają takich dochodów sprawia, że są w jakiejś innej grupie intelektualnej? Czasem tak bywa, że się zarabia mniej, niż by się chciało. Uwarunkowania bywają bardzo różne.

> bo oni po prostu nie kapują, że ktoś może Polakowi płacić w EURO, a nie PLN, a EURO całkiem dobrze stoi i coś co dla Niemca jest mierną wypłatą dla Polaka już jest czterokrotnością tej wartości.

Ten fakt, to chyba jednak każdy rozumie?

> Dla nich to jest niepojęte bo oni nie rozumieją najprostszych mechanizmów ekonomicznych

No i teraz moje pytanie. Skąd wiesz, że coś jest dla kogoś niepojęte albo że nie kuma? Myślę, że tu chodzi tylko i wyłącznie o problemy komunikacyjne lub chęć/niechęć przeczytania ze zrozumieniem treści wypowiedzi adwersarza, bez szukania "dziur w całym" i chęci "dopieczenia".

> i wobec tego ja mam powody by wątpić czy jeden z drugim potrafi zrozumieć atlas geograficzny. I dlatego rozumieją oni takiego T. Lisa, który pokrzykuje na ulicach i wzywa do buntu bo ktoś go z roboty chce wywalić - oni doskonale tę rzeczywistość rozumieją bo się z "dziennikarzem" utożsamiają.

Sądzę, że to raczej jedna z ostatnich przyczyn krzyku na ulicach. W każdym razie nie wyobrażam sobie, żeby ktoś wyszedł na ulicę, bo jakiś dziennikarz stracił pracę.

>Dlaczego o tym mówię ? Bo lewactwo to jest religia posiadająca o wiele więcej cech negatywnych aniżeli religia chrześcijańska. Lewak nie zna historii, nienawidzi tych którym się powodzi (złodzieje z Wall Street, itp.) i patrzy na świat z punktu widzenia emocji wszędzie szukając odpowiedzi kto zły, a kto dobry by zawsze w tym czarno-białym obrazie wypatrzeć tego świętego i tego, który krwią resztę chce bryzgać. To jest choroba, która żre świat Zachodu tak samo jak radykalizm islamski żre świat Bliskiego Wschodu.

Ciekawe, że wiele osób mówi to samo o osobach o poglądach prawicowych: że to religia, że chamstwo, że mohery, pieniacze, itp.
Moje widzenie świata nie jest ukierunkowane w jedną lub drugą stronę. Widzę w obu kierunkach i w każdym z nich dostrzegam zarówno mocne strony, jak i słabości. Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans. Uogólnianie, zasadniczo, szkodzi. Proponuję spróbować jednak wczytać się w wypowiedzi osób ukierunkowanych inaczej i, nawet jeżeli coś drażni, skupić się na treści, bo to ona jest kluczowa. Emocje są tu bardzo wątpliwym doradcą.
Burnham (1149 punktów)
>> która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków
>Ona pyta. Użyła nawet zwrotu "mam pytanie".

Mnie autorka nie kojarzy się z człowiekiem, który szuka odpowiedzi - ona już odpowiedź zna i wie, że winny jest krwiożerczy PiS. Ona wcale nie stworzyła tego tematu by dyskutować i by ktoś wyprowadził ją z błędu.

>A czytać, moim zdaniem, trzeba wszystko: i Gross'a i Łysiaka i Kissingera i innych. Wiedzy nigdy dość.

No i bardzo słusznie - Ty uważasz, że Łysiak czy Gross mogą mieć coś równie ciekawego do powiedzenia co Kissinger, a ja się zasadniczo z tobą w ocenie wiedzy tych ludzi nie zgadzam.

Obecna sytuacja jest złożona i to bardzo złożona, a nie tak prostacka jak to wygodnie niektórzy przedstawiają. Ten sam problem ma każdy kto korzysta i chce korzystać z jednego źródła informacji. Dlatego wspomniałem o Kazachstanie i Gruzji. Jestem pewien, że siejący histerię nie potrafiliby wytłumaczyć dlaczego na Bliskim Wschodzie niewiele się mówi o tzw. ISIS. To nie są ludzie, którzy chcą się czegoś dowiedzieć i skonfrontować to co wiedzą o świecie. Ich to po prostu nie interesuje dlatego przychodzą tutaj wyrażać jakąś tam solidarność emocjonalną skupioną wokół określonych środowisk i oczekują, że znajdą tutaj głosy poparcia tak by grono wzajemnej adoracji się poszerzało co utwierdzi ich w obecnych przekonaniach.

Geopolityka jest tematem bardzo ciekawym i bardzo złożonym, nigdy do końca nie poznanym przez zwykłego obywatela (głównie dlatego Łysiak nigdy nie będzie tak ciekawy jak Kissinger). Natomiast tutaj istnieje silna tendencja do maksymalnego spłycania tematyki i upraszczania wszystkiego jak leci tak by podciągnąć problematykę pod narrację w której ktoś akurat jest obeznany (akurat tutaj jest popularna narracja antypisowska). Nikt tutaj nie zainteresował się tematem Nord Stream, gazociągami idącym przez Gruzję czy istotą układu, a raczej jego braku, jaki obecnie panuje w Unii Europejskiej w kontekście tej gadaniny o "upadającej polskiej demokracji". Wiesz dlaczego ? Bo to wymaga jednak dywersyfikacji źródeł i chęci poznania literatury tematu. Ci ludzie tak nie potrafią i siłą rzeczy będą rzeźbić wokół takich tematów jak zarobki w moim regionie, ocena kto kogo lubi i jak się do niego odnosi czy kto kogo jak nazwał 1 rok temu. To są tematy w których każdy może się mądrować.

Przykładowo, część artykułów jakich jest wiele i wcale nie trzeba Kissingera czytać - wystarczy dać sobie spokój z wyborczą i dokonać dywersyfikacji źródeł.

tinyurl.com/j8kwelj
tinyurl.com/hbkb46w
tinyurl.com/hwnhktr
tinyurl.com/za9qxcq
tinyurl.com/zws9y3a

Jednak tych ludzi takie głosy nie interesują. Ich na prawdę nie interesuje jakaś Bułgaria, Gruzja, jakiś śmieszny Kazachstan. Oni mają gęby pełne frazesów o wolności i demokracji, a gdy przychodzi do rzeczywistej konfrontacji świata pokoju ze światem wojny to nie mają do zakomunikowana nic poza tym, że nie lubią PiS i że w moim regionie nie da się tyle zarabiać. To wszystko co oni mają do powiedzenia.
15-01-2016 15:25 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

>Geopolityka jest tematem bardzo ciekawym i bardzo złożonym, nigdy do końca nie poznanym przez zwykłego obywatela

To może wiesz niezwykły obywatelu kiedy miedź odbije? A może Ty jesteś tak bystry że wiedziałeś że KGHM poleci i kupiłeś kontrakty na spadki?

A może jeszcze nie ma literatury na ten temat?

Wiesz już może gdzie płacą te 10 000 czy tylko o tym słyszałeś? Bo jak słyszałeś to nic nie wiesz.
15-01-2016 15:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Moje widzenie świata nie jest ukierunkowane w jedną lub drugą stronę.
Moje rozumienie rzeczywistości wykazało mi konieczność opowiedzenia za lewicowymi wizjami rozwiązań społecznych. Dokładnie uważam się za socjalliberała. Ale muszę tu dodać, iż gdybym nawet nie miał za swoją postawą innych argumentów, to argumentem dla mnie dostatecznym byłyby argumenty i język prawicy.

>Widzę w obu kierunkach i w każdym z nich dostrzegam zarówno mocne strony, jak i słabości.
Ze mną jest gorzej, gdyż oczy mam tylko z przodu. (Choć rozglądać się lubię). Ponadto mam jakieś dziwne wrażenie, iż ja zaznaczając swój subiektywizm oraz widzenie i rozumienie rzeczywistości z własnej perspektywy, w praktyce jestem bardziej obiektywnym od tych, którzy swój obiektywizm i bezstronność ocen podkreślają.

>Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans.
Dystans do czego? Do racjonalizmu? Do wrażliwości na człowieka? Do oceny społecznej rzeczywistości? Czy do gry w pomidora? wiadomosci(*)ra,wid,18103103,wiadomosc.html

Ja wcale nie chcę być zdystansowanym i uważam, iż czasem taka postawa jest mało moralna. Usłyszałem taką bajkę. Został przygotowany i podpalony ogromny stos z płomieniami sięgającymi nieba pod człowiekiem, który przeciwstawił się jakiejś tam władzy. Gdy to zobaczyła, to zaczęła biec mrówka z kroplą deszczu na grzbiecie, aby gasić. Na pytanie o sens tej czynności odpowiedziała: tak wiem, iż to bezsensowne, ale chcę dać świadectwo, iż byłam przeciw. Dla mnie takie świadectwo ma ogromne znaczenie. Moje wypowiedzi mogą być teraz tylko "wołaniem na puszczy", ale dałem świadectwo.

>Uogólnianie, zasadniczo, szkodzi.
To zależy i od przedmiotu uogólnienia, jak i jego podstaw. Wiele - o ile nie wszystkie - z nauk społecznych bez uogólnień nie może się obyć.

>Proponuję spróbować jednak wczytać się w wypowiedzi osób ukierunkowanych inaczej i, nawet jeżeli coś drażni, skupić się na treści, bo to ona jest kluczowa.
Łatwo się mówi, ale gdy brak argumentów merytorycznych, a bardzo się swoich oponentów nienawidzi, to jak skupić się na treści i nie próbować złośliwej dyskredytacji ludzi, których uważa się za osobistych wrogów. Przecież wystarczy poczytać nasze forum, nie mówiąc już o wypowiedziach politycznych gwiazd w mediach.

>Emocje są tu bardzo wątpliwym doradcą.
I dalej to samo! Emocje można wyciszyć tylko wtedy, gdy się posiada - nawet tylko we własnym przekonaniu - jakieś merytoryczne argumenty, gdy brak argumentów i kultury, to się szuka jakieś pały, którą można by przywalić. Tu pały zastosować nie można, ale można za to polecieć epitetami.

@@@
.
15-01-2016 16:54 
 Ocena 1 na 1
Mariusz B (92 punktów)
>>Moje widzenie świata nie jest ukierunkowane w jedną lub drugą stronę.
>Moje rozumienie rzeczywistości wykazało mi konieczność opowiedzenia za lewicowymi wizjami rozwiązań społecznych. Dokładnie uważam się za socjalliberała. Ale muszę tu dodać, iż gdybym nawet nie miał za swoją postawą innych argumentów, to argumentem dla mnie dostatecznym byłyby argumenty i język prawicy.

Fakt, język prawicy poraża. Próbuję, mimo wszystko, nie dać się zwieść nieudolnej mowie i staram się zrozumieć, o co rozmówcy chodzi.

>>Widzę w obu kierunkach i w każdym z nich dostrzegam zarówno mocne strony, jak i słabości.
>Ze mną jest gorzej, gdyż oczy mam tylko z przodu. (Choć rozglądać się lubię).

Co oznacza mniej więcej to samo, co ja napisałem.

> Ponadto mam jakieś dziwne wrażenie, iż ja zaznaczając swój subiektywizm oraz widzenie i rozumienie rzeczywistości z własnej perspektywy, w praktyce jestem bardziej obiektywnym od tych, którzy swój obiektywizm i bezstronność ocen podkreślają.

Nie do końca jestem pewien, czy to miał być przytyk do mnie? Jeżeli tak, to nie miałem na celu podkreślenia, tylko określenie.

>>Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans.
>Dystans do czego? Do racjonalizmu? Do wrażliwości na człowieka? Do oceny społecznej rzeczywistości? Czy do gry w pomidora? wiadomosci(*)ra,wid,18103103,wiadomosc.html

Głównie do oceny społecznej rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko, co przeczytam lub zobaczę jest właśnie takim, jakim mi się wydaje. Dopuszczam bez wahania, że wpadłem w danym temacie w pułapkę manipulacji i potrzebuję czasu i materiałów, żeby wiedzę zweryfikować. A, że z czasem u mnie krucho, to i trwa to, niekiedy, całkiem długo.

>Ja wcale nie chcę być zdystansowanym i uważam, iż czasem taka postawa jest mało moralna.

Ja chcę być zdystansowany i uważam, że taka postawa jest bardzo moralna.

> Usłyszałem taką bajkę. Został przygotowany i podpalony ogromny stos z płomieniami sięgającymi nieba pod człowiekiem, który przeciwstawił się jakiejś tam władzy. Gdy to zobaczyła, to zaczęła biec mrówka z kroplą deszczu na grzbiecie, aby gasić. Na pytanie o sens tej czynności odpowiedziała: tak wiem, iż to bezsensowne, ale chcę dać świadectwo, iż byłam przeciw. Dla mnie takie świadectwo ma ogromne znaczenie. Moje wypowiedzi mogą być teraz tylko "wołaniem na puszczy", ale dałem świadectwo.

Dla mnie to zbędny heroizm, bo skazańcowi nie pomogę, a może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła. Zatem: albo mogę pomóc i działam bez wahania albo zbieram informacje i szykuję się do skutecznej akcji, gdy będę gotów. Inne działania, to pokazówka. Mrówkę ktoś rozdepcze, zanim dojdzie do stosu.

>>Uogólnianie, zasadniczo, szkodzi.
>To zależy i od przedmiotu uogólnienia, jak i jego podstaw. Wiele - o ile nie wszystkie - z nauk społecznych bez uogólnień nie może się obyć.

Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.

>>Proponuję spróbować jednak wczytać się w wypowiedzi osób ukierunkowanych inaczej i, nawet jeżeli coś drażni, skupić się na treści, bo to ona jest kluczowa.
>Łatwo się mówi, ale gdy brak argumentów merytorycznych, a bardzo się swoich oponentów nienawidzi, to jak skupić się na treści i nie próbować złośliwej dyskredytacji ludzi, których uważa się za osobistych wrogów. Przecież wystarczy poczytać nasze forum, nie mówiąc już o wypowiedziach politycznych gwiazd w mediach.

Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu (błagam, nie żądajcie definicji).

>>Emocje są tu bardzo wątpliwym doradcą.
>I dalej to samo! Emocje można wyciszyć tylko wtedy, gdy się posiada - nawet tylko we własnym przekonaniu - jakieś merytoryczne argumenty, gdy brak argumentów i kultury, to się szuka jakieś pały, którą można by przywalić. Tu pały zastosować nie można, ale można za to polecieć epitetami.
>@@@
>.

Zgadza się, chociaż tę część wypowiedzi o wyciszeniu emocji muszę sobie dobrze przemyśleć. Wygląda mi to na ciekawe spostrzeżenie, ale jeszcze nie wszystkie jego warianty sobie "przetestowałem" w głowie.

Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum, wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu. Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie. Chodzi mi o to, żeby nie schodzić do poziomu pały, ale raczej równać w górę.

.
15-01-2016 18:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

Ze mną jest gorzej, gdyż oczy mam tylko z przodu. (Choć rozglądać się lubię).
>Co oznacza mniej więcej to samo, co ja napisałem.
Mniej więcej tak, ale lubię precyzję.

Ponadto mam jakieś dziwne wrażenie, iż ja zaznaczając swój subiektywizm oraz widzenie i rozumienie rzeczywistości z własnej perspektywy, w praktyce jestem bardziej obiektywnym od tych, którzy swój obiektywizm i bezstronność ocen podkreślają.
>Nie do końca jestem pewien, czy to miał być przytyk do mnie?
Nie, zdecydowanie nie, gdyż jak na razie nie mam do tego żadnych podstaw. Natomiast zauważam taką postawę dosyć szeroko stosowaną. Dotyczy to także wypowiedzi w tym wątku.

>Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans.
Dystans do czego? Do racjonalizmu? Do wrażliwości na człowieka? Do oceny społecznej rzeczywistości? Czy do gry w pomidora? wiadomosci(*)ra,wid,18103103,wiadomosc.html
>Głównie do oceny społecznej rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko, co przeczytam lub zobaczę jest właśnie takim, jakim mi się wydaje. Dopuszczam bez wahania, że wpadłem w danym temacie w pułapkę manipulacji i potrzebuję czasu i materiałów, żeby wiedzę zweryfikować. A, że z czasem u mnie krucho, to i trwa to, niekiedy, całkiem długo.
No właśnie, a nie warto tak a priori założyć ogląd rzeczywistości przez pryzmat racjonalnego sceptycyzmu.

Ja wcale nie chcę być zdystansowanym i uważam, iż czasem taka postawa jest mało moralna.
>Ja chcę być zdystansowany i uważam, że taka postawa jest bardzo moralna.
Ma Pan prawo, tak jak ja mam prawo do oceny dystansowania się od ocen nieprawości jako postawy niemoralnej. Nie można dystansować się od obserwowanych gwałtów.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,672499#w672755

Usłyszałem taką bajkę. Został przygotowany i podpalony ogromny stos z płomieniami sięgającymi nieba pod człowiekiem, który przeciwstawił się jakiejś tam władzy. Gdy to zobaczyła, to zaczęła biec mrówka z kroplą deszczu na grzbiecie, aby gasić. Na pytanie o sens tej czynności odpowiedziała: tak wiem, iż to bezsensowne, ale chcę dać świadectwo, iż byłam przeciw. Dla mnie takie świadectwo ma ogromne znaczenie. Moje wypowiedzi mogą być teraz tylko "wołaniem na puszczy", ale dałem świadectwo.
>Dla mnie to zbędny heroizm, bo skazańcowi nie pomogę, a może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła.
Znowu, nikt nikogo do heroizmu nie zmusi i gdy ktoś nie lubi się narażać to nawet wymagać go trudno: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693316

>Zatem: albo mogę pomóc i działam bez wahania albo zbieram informacje i szykuję się do skutecznej akcji, gdy będę gotów.
Do czego? Do pogrzebania w zimnych popiołach?

> Inne działania, to pokazówka.
Tak, bardzo często tak. Trzeba pokazać, którą trzyma się stronę, ale do takiej postawy nikogo przymusić nie można.

> Mrówkę ktoś rozdepcze, zanim dojdzie do stosu.
Może i tak, ale czasem takie "mrówki" pamiętamy: auschwitz.(*)mierci-mariana-batko,1077.html

>Moje widzenie świata nie jest ukierunkowane w jedną lub drugą stronę. Widzę w obu kierunkach i w każdym z nich dostrzegam zarówno mocne strony, jak i słabości. Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans. Uogólnianie, zasadniczo, szkodzi. Proponuję spróbować jednak wczytać się w wypowiedzi osób ukierunkowanych inaczej i, nawet jeżeli coś drażni, skupić się na treści, bo to ona jest kluczowa. Emocje są tu bardzo wątpliwym doradcą.
To zależy i od przedmiotu uogólnienia, jak i jego podstaw. Wiele - o ile nie wszystkie - z nauk społecznych bez uogólnień nie może się obyć.
>Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.
No tak, rozumiem, chodziło Panu o uogólnianie według swego "widzimisię", a takie rzeczywiście szkodzi. Tylko jakoś mi się wydaje, iż Pan tu też podejmuje taką próbę.

>Proponuję spróbować jednak wczytać się w wypowiedzi osób ukierunkowanych inaczej i, nawet jeżeli coś drażni, skupić się na treści, bo to ona jest kluczowa.
Łatwo się mówi, ale gdy brak argumentów merytorycznych, a bardzo się swoich oponentów nienawidzi, to jak skupić się na treści i nie próbować złośliwej dyskredytacji ludzi, których uważa się za osobistych wrogów. Przecież wystarczy poczytać nasze forum, nie mówiąc już o wypowiedziach politycznych gwiazd w mediach.
>Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu
Zazwyczaj może się i da, choć ja jakoś mało takich "zazwyczaj" dostrzegam nawet w mediach i nawet wśród ludzi na poważnych stanowiskach, mocno utytułowanych.

> (błagam, nie żądajcie definicji).
Tu raczej nie używamy formy "wy".

>Emocje są tu bardzo wątpliwym doradcą.
I dalej to samo! Emocje można wyciszyć tylko wtedy, gdy się posiada - nawet tylko we własnym przekonaniu - jakieś merytoryczne argumenty, gdy brak argumentów i kultury, to się szuka jakieś pały, którą można by przywalić. Tu pały zastosować nie można, ale można za to polecieć epitetami.
>Zgadza się, chociaż tę część wypowiedzi o wyciszeniu emocji muszę sobie dobrze przemyśleć. Wygląda mi to na ciekawe spostrzeżenie, ale jeszcze nie wszystkie jego warianty sobie "przetestowałem" w głowie.
OK

>Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum, wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu. Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie. Chodzi mi o to, żeby nie schodzić do poziomu pały, ale raczej równać w górę.

Ja próbuję: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693297 a Pan?

@@@
.
15-01-2016 22:40 
 Ocena 1 na 1
Mariusz B (92 punktów)
>>Nie chcę się zamknąć w jakiejś grupie, bo obawiam się, że stracę dystans.
> Dystans do czego? Do racjonalizmu? Do wrażliwości na człowieka? Do oceny społecznej rzeczywistości? Czy do gry w pomidora? wiadomosci(*)ra,wid,18103103,wiadomosc.html
>>Głównie do oceny społecznej rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko, co przeczytam lub zobaczę jest właśnie takim, jakim mi się wydaje. Dopuszczam bez wahania, że wpadłem w danym temacie w pułapkę manipulacji i potrzebuję czasu i materiałów, żeby wiedzę zweryfikować. A, że z czasem u mnie krucho, to i trwa to, niekiedy, całkiem długo.
>No właśnie, a nie warto tak a priori założyć ogląd rzeczywistości przez pryzmat racjonalnego sceptycyzmu.

Dlaczego nie warto? Czy tu miał być znak zapytania? Ja właśnie taki ogląd staram się założyć i to nazywam dystansem.

> Ja wcale nie chcę być zdystansowanym i uważam, iż czasem taka postawa jest mało moralna.
>>Ja chcę być zdystansowany i uważam, że taka postawa jest bardzo moralna.
>Ma Pan prawo, tak jak ja mam prawo do oceny dystansowania się od ocen nieprawości jako postawy niemoralnej. Nie można dystansować się od obserwowanych gwałtów.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,672499#w672755

Dystansuję się do ocen sytuacji niejednoznacznych.

> Usłyszałem taką bajkę. Został przygotowany i podpalony ogromny stos z płomieniami sięgającymi nieba pod człowiekiem, który przeciwstawił się jakiejś tam władzy. Gdy to zobaczyła, to zaczęła biec mrówka z kroplą deszczu na grzbiecie, aby gasić. Na pytanie o sens tej czynności odpowiedziała: tak wiem, iż to bezsensowne, ale chcę dać świadectwo, iż byłam przeciw. Dla mnie takie świadectwo ma ogromne znaczenie. Moje wypowiedzi mogą być teraz tylko "wołaniem na puszczy", ale dałem świadectwo.
>>Dla mnie to zbędny heroizm, bo skazańcowi nie pomogę, a może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła.
>Znowu, nikt nikogo do heroizmu nie zmusi i gdy ktoś nie lubi się narażać to nawet wymagać go trudno: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693316

Nie mieszajmy heroizmu z odwagą. Mogę się narażać, ale muszę mieć pewność, że w słusznej sprawie.

>>Zatem: albo mogę pomóc i działam bez wahania albo zbieram informacje i szykuję się do skutecznej akcji, gdy będę gotów.
>Do czego? Do pogrzebania w zimnych popiołach?

Do wymierzenia sprawiedliwości. Wzmianka o popiołach odbiega od wcześniej wspomnianego zamiłowania do precyzji a raczej trąci złośliwością.

>> Inne działania, to pokazówka.
>Tak, bardzo często tak. Trzeba pokazać, którą trzyma się stronę, ale do takiej postawy nikogo przymusić nie można.

Nie trzeba. Można, ale nie trzeba.

>> Mrówkę ktoś rozdepcze, zanim dojdzie do stosu.
>Może i tak, ale czasem takie "mrówki" pamiętamy: auschwitz.(*)mierci-mariana-batko,1077.html

Nie zależy mi na tabliczce na bloku. Wolałbym za życia zobaczyć owoce swoich działań.

>>Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.
>No tak, rozumiem, chodziło Panu o uogólnianie według swego "widzimisię", a takie rzeczywiście szkodzi. Tylko jakoś mi się wydaje, iż Pan tu też podejmuje taką próbę.

Ma Pan rację: wydaje się Panu. Nie podejmowałem takiej próby.

(...)
>>Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu
>Zazwyczaj może się i da, choć ja jakoś mało takich "zazwyczaj" dostrzegam nawet w mediach i nawet wśród ludzi na poważnych stanowiskach, mocno utytułowanych.

To nie znaczy, że mamy równać w dół.

>> (błagam, nie żądajcie definicji).
>Tu raczej nie używamy formy "wy".

Przepraszam. Nie było moją intencją kogokolwiek urazić.

(...)
>>Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum, wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu. Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie. Chodzi mi o to, żeby nie schodzić do poziomu pały, ale raczej równać w górę.
>Ja próbuję: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693297 a Pan?
>

Cały czas. I tu (od niedawna), i w pracy, i w domu. Idzie mi zupełnie dobrze i posiadłem już całkiem sporo doświadczenia w tej kwestii. Dla jasności: nie neguję Pana wysiłków na tej płaszczyźnie w społeczności forum. Wręcz przeciwnie, spodziewam się wciąż więcej! Na ile będę mógł - też się o to postaram.

.
16-01-2016 14:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ja właśnie taki ogląd staram się założyć i to nazywam dystansem.
Tak, rozumiem.

>Dystansuję się do ocen sytuacji niejednoznacznych.
Tak, rozumiem.

>Dla mnie to zbędny heroizm, bo skazańcowi nie pomogę, a może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła.
Tak, rozumiem.

>Nie mieszajmy heroizmu z odwagą. Mogę się narażać, ale muszę mieć pewność, że w słusznej sprawie.
Tak, rozumiem.

>Do wymierzenia sprawiedliwości.
Tak, rozumiem. Sprawiedliwy, gdy przyjdzie czas to wymierzy sprawiedliwość, a teraz gdy się niesprawiedliwość dzieje, to on poczeka, gdyż "musi mieć pewność, że w słusznej sprawie", bo przecież "może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła".

> Wzmianka o popiołach odbiega od wcześniej wspomnianego zamiłowania do precyzji
Moim zdaniem bardzo dobrze podkreślała postawę, która mi się zdecydowanie nie podoba.

> a raczej trąci złośliwością.
Złośliwość i ironia są narzędziami, których dosyć często używam. Staram się tylko, aby nie przekroczyć granicy chamstwa.

Trzeba pokazać, którą trzyma się stronę, ale do takiej postawy nikogo przymusić nie można.
>Nie trzeba. Można, ale nie trzeba.
To znowu Pańskie zdanie, które szanuję, ale z którym się zupełnie nie zgadzam.

>Nie zależy mi na tabliczce na bloku.
Sądzę, iż niewielu ludziom, a już szczególnie bohaterom, na tym zależy. Kim był samotny buntownik z placu Tiananmen i czy przeżył, nie wiadomo do dziś? Był tą "mrówką z kroplą wody". Bezimiennym bohaterem. Mnie już tak ukształtowano, iż nie patrząc na osobiste konsekwencje, zawsze powinienem postawić po stronie - moim zdaniem - słusznej sprawy. Trochę "guzów" nazbierałem, ale mogę patrzeć w lustro przy goleniu.

>Wolałbym za życia zobaczyć owoce swoich działań.
No cóż takie działania, aby władza ich nie widziała, też się liczą.

>Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.
No tak, rozumiem, chodziło Panu o uogólnianie według swego "widzimisię", a takie rzeczywiście szkodzi. Tylko jakoś mi się wydaje, iż Pan tu też podejmuje taką próbę.
>Ma Pan rację: wydaje się Panu. Nie podejmowałem takiej próby.
A mnie dalej się wydaje, iż Pan podejmował ocenę według swego "widzimisię", a ja postuluję bardziej naukową obiektywizację, ale możliwe, iż to mi się tylko wydaje.

>Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu.
Zazwyczaj może się i da, choć ja jakoś mało takich "zazwyczaj" dostrzegam nawet w mediach i nawet wśród ludzi na poważnych stanowiskach, mocno utytułowanych.
>To nie znaczy, że mamy równać w dół.
I co z tego stwierdzenia ma wynikać, iż Pan ciągnie w górę, a ja w dół?

>Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum,
Tu się nad tym zastanawiałem: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.

> wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu.
Ale nasze forum wcale nie jest poświęcone kulturze, czy sztuce dialogu, jego istotą jest konfrontacja poglądów i spór, a podczas ostrego sporu stanowiska często zbyt polaryzują się i rozmawiający przekraczają granice, których wcale nie chcieliby przekroczyć. Tu zdecydowanie liczą się merytoryczne i racjonalne argumenty, które wśród wierzących w jedynonosłuszność własnej racji wzbudzają nadmierne emocje i wtedy podejmują się ataków personalnych, starając się złośliwie dyskredytować przeciwnika, którego uważają za wroga. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 Osobiście uważam spór i niezgodę na poglądy i działania, które nam się nie podobają, za zdecydowanie bardziej wartościowy od oportunizmu, nawet takiego w imię kultury dialogu.

> Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie.
Tak, jak mówi ludowe powiedzenie. "Świnia, gdy na nią plują, to twierdzi, iż to tylko deszcz pada", ale lud mawia także, iż "co za dużo to i świnia nie chce". Można reagować różnie, dopóki można różnie reagować. Człowiek kulturalny też ma emocje.

> Chodzi mi o to, żeby nie schodzić do poziomu pały, ale raczej równać w górę.
Ja próbuję: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693297 a Pan?
>Cały czas. I tu (od niedawna), i w pracy, i w domu. Idzie mi zupełnie dobrze i posiadłem już całkiem sporo doświadczenia w tej kwestii. Dla jasności: nie neguję Pana wysiłków na tej płaszczyźnie w społeczności forum. Wręcz przeciwnie, spodziewam się wciąż więcej! Na ile będę mógł - też się o to postaram.
Popatrzymy, na Pańskie osiągnięcia. Szczerze życzę sukcesów.

@@@
.
Mariusz B (92 punktów)
>>Do wymierzenia sprawiedliwości.
>Tak, rozumiem. Sprawiedliwy, gdy przyjdzie czas to wymierzy sprawiedliwość, a teraz gdy się niesprawiedliwość dzieje, to on poczeka, gdyż "musi mieć pewność, że w słusznej sprawie", bo przecież "może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła".

Cóż, gdyby wszyscy rzucali się od razu do boju, bez rozpoznania, analizy frontów, przygotowania całego zaplecza, to ciężko by było o sukcesy w walce: czy to politycznej, czy jakiejkolwiek innej. Zorganizowane grupy (np. władza) bardzo szybko uporają się z takimi działaniami.

>Złośliwość i ironia są narzędziami, których dosyć często używam. Staram się tylko, aby nie przekroczyć granicy chamstwa.

Tu właśnie można by powiedzieć o własnym "widzimisię", bo ocena, gdzie przebiega ta granica zależy jednak od wrażliwości odbiorcy przekazu.

>>Nie zależy mi na tabliczce na bloku.
>Sądzę, iż niewielu ludziom, a już szczególnie bohaterom, na tym zależy. Kim był samotny buntownik z placu Tiananmen i czy przeżył, nie wiadomo do dziś? Był tą "mrówką z kroplą wody". Bezimiennym bohaterem. Mnie już tak ukształtowano, iż nie patrząc na osobiste konsekwencje, zawsze powinienem postawić po stronie - moim zdaniem - słusznej sprawy. Trochę "guzów" nazbierałem, ale mogę patrzeć w lustro przy goleniu.

Brawo! Nie odbieram nikomu prawa do takiej postawy, ale sam jej nie reprezentuję.

>>Wolałbym za życia zobaczyć owoce swoich działań.
>No cóż takie działania, aby władza ich nie widziała, też się liczą.

Tu się chyba nie rozumiemy. Ja mówię o działaniach długofalowych, a nie "wymachiwaniu szabelką". Przeciwnik na pewno je zobaczy, ale założenie jest takie, że ma to być jego ostatni widok.

>>Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.
> No tak, rozumiem, chodziło Panu o uogólnianie według swego "widzimisię", a takie rzeczywiście szkodzi. Tylko jakoś mi się wydaje, iż Pan tu też podejmuje taką próbę.
>>Ma Pan rację: wydaje się Panu. Nie podejmowałem takiej próby.
>A mnie dalej się wydaje, iż Pan podejmował ocenę według swego "widzimisię", a ja postuluję bardziej naukową obiektywizację, ale możliwe, iż to mi się tylko wydaje.

Cały czas mówiłem o uogólnianiu typu: lewicowiec, prawicowiec, stąd była moja metafora o patrzeniu w wielu kierunkach. Co tu jest uogólnianiem według "widzimisię", bo chyba się pogubiłem?

>>Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu.
> Zazwyczaj może się i da, choć ja jakoś mało takich "zazwyczaj" dostrzegam nawet w mediach i nawet wśród ludzi na poważnych stanowiskach, mocno utytułowanych.
>>To nie znaczy, że mamy równać w dół.
>I co z tego stwierdzenia ma wynikać, iż Pan ciągnie w górę, a ja w dół?

W żadnym razie! Nigdzie nie zamierzałem sugerować, że ciągnie Pan w dół! To była z mojej strony uwaga bardzo ogólna, dotycząca wszystkich, a nie uwaga do Pańskich wypowiedzi które, w mojej ocenie, stoją na bardzo wysokim poziomie.

>>Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum,
>Tu się nad tym zastanawiałem: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.

Dziękuję za link. Ciekawy i bardzo trafny tekst.

>> wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu.
>Ale nasze forum wcale nie jest poświęcone kulturze, czy sztuce dialogu (...)

Wiem, ale miejsce na kulturę wypowiedzi powinno znaleźć się wszędzie. I znowu: to nie jest żaden przytyk do Pańskich wypowiedzi.

>, jego istotą jest konfrontacja poglądów i spór, a podczas ostrego sporu stanowiska często zbyt polaryzują się i rozmawiający przekraczają granice, których wcale nie chcieliby przekroczyć. Tu zdecydowanie liczą się merytoryczne i racjonalne argumenty, które wśród wierzących w jedynonosłuszność własnej racji wzbudzają nadmierne emocje i wtedy podejmują się ataków personalnych, starając się złośliwie dyskredytować przeciwnika, którego uważają za wroga.

To jest coś, na co położyłbym szczególny nacisk: skupienie dyskusji na przedmiocie, a nie na podmiocie.

>www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 Osobiście uważam spór i niezgodę na poglądy i działania, które nam się nie podobają, za zdecydowanie bardziej wartościowy od oportunizmu, nawet takiego w imię kultury dialogu.

Ależ kultura dialogu nie oznacza oportunizmu!

>> Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie.
>Tak, jak mówi ludowe powiedzenie. "Świnia, gdy na nią plują, to twierdzi, iż to tylko deszcz pada", ale lud mawia także, iż "co za dużo to i świnia nie chce".

Można też wyjść z założenia, że nikt obcy, z kim nie wiążą mnie żadne relacje emocjonalne, nie jest w stanie mnie obrazić, ani sprawić przykrości swoją wypowiedzią. Niektórzy mówią też "być ponad to".

> Można reagować różnie, dopóki można różnie reagować. Człowiek kulturalny też ma emocje.

Ale panuje nad nimi. To, ponoć, jedna z cech człowieka kulturalnego. Im więcej wiedzy i umiejętności u danej jednostki, tym ta samokontrola powinna być silniejsza. Przykładem mogą być np. mediatorzy, menedżerowie (mam na myśli prawdziwych menedżerów), ale również adepci sztuk lub sportów walk. Aby poprawnie realizować swoje cele, muszą zachować tzw. zimną krew, bo inaczej niczego nie osiągną. Na dłuższą metę taka postawa rozciąga się również na działania z poza ich specjalizacji.

>Popatrzymy, na Pańskie osiągnięcia. Szczerze życzę sukcesów.

Bardzo dziękuję! Konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.

.
19-01-2016 15:19 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Cóż, gdyby wszyscy rzucali się od razu do boju,
Poza wojskiem (a i tu różnie bywało) nigdy wszyscy razem ani takich samych poglądów, ani takich samych mentalności nie mieli. Ponadto ja przez całe życie byłem człowiekiem "osobnym". Samodzielnie, na własną odpowiedzialność myślącym i samodzielnie dokonującym ocen.

Złośliwość i ironia są narzędziami, których dosyć często używam. Staram się tylko, aby nie przekroczyć granicy chamstwa.
>Tu właśnie można by powiedzieć o własnym "widzimisię", bo ocena, gdzie przebiega ta granica zależy jednak od wrażliwości odbiorcy przekazu.
Zdecydowanie tak! Zresztą jest to teraz doskonale widoczne w mediach, gdy grupa polityków wszystkie swoje nieprawości zarzuca przeciwnikom. Uważając przy tym, iż "cały świat" ich "dobrej zmianie" opartej tylko na dobrych intencjach się przeciwstawia.

>Brawo! Nie odbieram nikomu prawa do takiej postawy, ale sam jej nie reprezentuję.
Po co podkreślać to co jest ewidentnie widoczne?

>Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie.
Tak, jak mówi ludowe powiedzenie. "Świnia, gdy na nią plują, to twierdzi, iż to tylko deszcz pada", ale lud mawia także, iż "co za dużo to i świnia nie chce".
>Można też wyjść z założenia, że nikt obcy, z kim nie wiążą mnie żadne relacje emocjonalne, nie jest w stanie mnie obrazić, ani sprawić przykrości swoją wypowiedzią.
Można! Postawy ludzkie są przeróżne i wchodzimy w przeróżne relacje. Ale dla niektórych poczucie godności też ma znaczenie, a "wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono".

>Niektórzy mówią też "być ponad to".
Inni mówią o wchodzeniu ze strachu pod łóżko. Ludzie przeróżne rzeczy mówią, a każdy wybiera to co jemu pasuje.

>Można reagować różnie, dopóki można różnie reagować. Człowiek kulturalny też ma emocje.
>Ale panuje nad nimi.
Jak? Tak jak świnia, która twierdzi, iż deszcz pada? Czy do pewnego stopnia.

>To, ponoć, jedna z cech człowieka kulturalnego.
Czyli według Pana człowiek kulturalny powinien być niezbyt inteligentnym, gdyż inteligencja to łatwość uczenia się i dostosowania do środowiska, w którym się przebywa. Sam jakąś trochę inną kulturę reprezentuję na uczelni, inną "na piwie", a jeszcze inną na naszym forum, choć ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem. Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach i dla mnie ludzie kulturalni i w słowach i w czynach powinni przeciwstawiać się prymitywizmowi intelektualnemu, a to wymaga czasem ostrych i niezbyt parlamentarnych reakcji.

> Im więcej wiedzy i umiejętności u danej jednostki, tym ta samokontrola powinna być silniejsza.
Tak, szczególnie wtedy gdy jest bezsilnym i na potwarze nic uczynić nie może. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,640997#w643346

Tu mogłem albo na spokojnie oddać sprawę do sądu albo wyładować się na przedmiotach martwych. Dla mnie ciekawą informacją na temat ludzkich postaw był tu brak reakcji moderacji oraz reakcje forumowiczów, choć życie już dobrze mnie nauczyło na co i gdzie można liczyć.

>Przykładem mogą być np. mediatorzy, menedżerowie (mam na myśli prawdziwych menedżerów),
Widocznie ja należałem do tych nieprawdziwych menedżerów.

> ale również adepci sztuk lub sportów walk.
Widocznie zapasy w stylu klasycznym do sportów walk nie należą.

> Aby poprawnie realizować swoje cele, muszą zachować tzw. zimną krew, bo inaczej niczego nie osiągną.
Cholera, a ja w jednym i w drugim osiągnąłem jakie takie sukcesy, czyli udawało mi się sprawnie realizować założone cele. Szanowny Panie, moim zdaniem, dla osiągnięcia sukcesów w społeczeństwie (a do społeczeństwa to nawet najbliższa rodzina należy) konieczną jest dobra mieszanina "zimnej i gorącej krwi".

>Na dłuższą metę taka postawa rozciąga się również na działania z poza ich specjalizacji.
Nie, wypowiadam się o mediatorach. Nigdy nie chciałem nim być, choć wielokrotnie (tak wymusiło życie) doprowadzałem przeróżne nawet mocno zwaśnione strony do zgody. Od spraw rodzinnych po sprawy pomiędzy pracodawcami a pracobiorcami.

Każdy z nas żyje w swoim środowisku, został jakoś tam ukształtowany oraz posiada swój zakres wiedzy i doświadczeń i choć ani nie chcę, ani nie mogę zaprzeczyć Pańskim, to moje pokazują mi inne rozumienie społecznej rzeczywistości i mojego w niej udziału.

Pozdrawiam.

@@@
.
19-01-2016 22:52 
 Ocena 1 na 1
Mariusz B (92 punktów)
>>Brawo! Nie odbieram nikomu prawa do takiej postawy, ale sam jej nie reprezentuję.
>Po co podkreślać to co jest ewidentnie widoczne?

Bo, moim zdaniem, to warte podkreślenia.

>>Można też wyjść z założenia, że nikt obcy, z kim nie wiążą mnie żadne relacje emocjonalne, nie jest w stanie mnie obrazić, ani sprawić przykrości swoją wypowiedzią.
>Można! Postawy ludzkie są przeróżne i wchodzimy w przeróżne relacje. Ale dla niektórych poczucie godności też ma znaczenie, a "wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono".

Godność to podstawa, ale nikt obcy nie jest w stanie naruszyć mojej, bo najzwyczajniej jego opinia, gdy jest w potocznym znaczeniu rozumieniu obraźliwa, nic dla mnie nie znaczy.

>>Można reagować różnie, dopóki można różnie reagować. Człowiek kulturalny też ma emocje.
>>Ale panuje nad nimi.
>Jak? Tak jak świnia, która twierdzi, iż deszcz pada? Czy do pewnego stopnia.

Pan wybaczy, ale może dość już tych nawiązań do świń? Jestem przekonany, że nawet usiłując obrazić adwersarza, może Pan sięgnąć po ciekawsze porównania.

>>To, ponoć, jedna z cech człowieka kulturalnego.
>Czyli według Pana człowiek kulturalny powinien być niezbyt inteligentnym

Proszę nie sugerować, że takie coś jest "według mnie". Nie mogę zreprodukować toku myślenia, który doprowadził Pana do takiego wniosku.

>, gdyż inteligencja to łatwość uczenia się i dostosowania do środowiska, w którym się przebywa.

A jaki to ma związek z panowaniem nad emocjami?

> Sam jakąś trochę inną kulturę reprezentuję na uczelni, inną "na piwie", a jeszcze inną na naszym forum,

Ma Pan prawo. Pańscy znajomi nie są zdezorientowani tymi metamorfozami?

> choć ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem.

Wie Pan, to chyba nie my sami określamy siebie mianem kulturalnych lub inteligentnych, tylko osoby, z których zdaniem się liczymy. W zakładach psychiatrycznych jest pełno osób, które określają siebie mianem geniuszy.

> Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach i dla mnie ludzie kulturalni i w słowach i w czynach powinni przeciwstawiać się prymitywizmowi intelektualnemu, a to wymaga czasem ostrych i niezbyt parlamentarnych reakcji.

"Niezbyt parlamentarne reakcje", to ma być eufemizm dla reakcji chamskich? Jeżeli tak, to wyklucza kulturę.

>> Im więcej wiedzy i umiejętności u danej jednostki, tym ta samokontrola powinna być silniejsza.
>Tak, szczególnie wtedy gdy jest bezsilnym i na potwarze nic uczynić nie może. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,640997#w643346

To może warto zastanowić się, skąd ta bezsilność? Może jednak z nadmiaru emocji?

>>Przykładem mogą być np. mediatorzy, menedżerowie (mam na myśli prawdziwych menedżerów),
>Widocznie ja należałem do tych nieprawdziwych menedżerów.

Pan to powiedział. Nie mi to oceniać.

>> Aby poprawnie realizować swoje cele, muszą zachować tzw. zimną krew, bo inaczej niczego nie osiągną.
>Cholera, a ja w jednym i w drugim osiągnąłem jakie takie sukcesy, czyli udawało mi się sprawnie realizować założone cele.

No właśnie: "jakie takie". Jeżeli to Pana zadowoliło, to w porządku. Ja natomiast zostałem ukształtowany tak, że we wszystkim co robię, staram się być w czołówce. Może dlatego nie działam pochopnie, tylko po uprzednim przygotowaniu.

> Szanowny Panie, moim zdaniem, dla osiągnięcia sukcesów w społeczeństwie (a do społeczeństwa to nawet najbliższa rodzina należy) konieczną jest dobra mieszanina "zimnej i gorącej krwi".

I zapewne w Pańskim przypadku taka właśnie mieszanina sprawdziła się najlepiej aby mógł się Pan poczuć człowiekiem zrealizowanym. Dla każdego proporcje tej mikstury są inne: ja w sytuacji idealnej wybrałbym czystą "zimną". W rzeczywistości nie zawsze tak się udaje, ale mam do czego dążyć.

Pozdrawiam.

.
20-01-2016 00:13 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>To, ponoć, jedna z cech człowieka kulturalnego.
Inteligencja to łatwość uczenia się i dostosowania do środowiska, w którym się przebywa. Sam jakąś trochę inną kulturę reprezentuję na uczelni, inną "na piwie", a jeszcze inną na naszym forum, choć ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem. Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach
>Ma Pan prawo. Pańscy znajomi nie są zdezorientowani tymi metamorfozami?
Nie wiem ile Pan ma lat i czy ma Pan żonę oraz córkę, ale jakoś dziwnie jestem przekonanym, iż obie byłyby co najmniej zdziwione, gdyby taktował je Pan tak samo.

>>>> choć ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem.
>Wie Pan, to chyba nie my sami określamy siebie mianem kulturalnych lub inteligentnych, tylko osoby, z których zdaniem się liczymy. W zakładach psychiatrycznych jest pełno osób, które określają siebie mianem geniuszy.
Może i kwalifikuję się do psychiatryka - jak Pan to tu grzecznie zasugerował, ale zawsze uważałem się za inteligentnego i kulturalnego człowieka. Zapewne to wpływ środowiska z którego się wywodzę, a później kariery zawodowej. Inaczej wprost nie wypadało.

Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach i dla mnie ludzie kulturalni i w słowach i w czynach powinni przeciwstawiać się prymitywizmowi intelektualnemu, a to wymaga czasem ostrych i niezbyt parlamentarnych reakcji.
>"Niezbyt parlamentarne reakcje", to ma być eufemizm dla reakcji chamskich? Jeżeli tak, to wyklucza kulturę.
Nie, to żaden eufemizm. Czy subtelne zasugerowanie oponentowi choroby psychicznej, jak Pan to wyżej uczynił, od razu nazwał by Pan chamstwem? Spokojnie, to tylko puściły Panu trochę emocje i poczuł Pan prawo do pouczania.

>No właśnie: "jakie takie". Jeżeli to Pana zadowoliło, to w porządku. Ja natomiast zostałem ukształtowany tak, że we wszystkim co robię, staram się być w czołówce. Może dlatego nie działam pochopnie, tylko po uprzednim przygotowaniu.
Na pewno tak i ma to się nijak do Pańskiego stwierdzenia: "W zakładach psychiatrycznych jest pełno osób, które określają siebie mianem geniuszy".

Szanowny Panie, moim zdaniem, dla osiągnięcia sukcesów w społeczeństwie (a do społeczeństwa to nawet najbliższa rodzina należy) konieczną jest dobra mieszanina "zimnej i gorącej krwi".
>I zapewne w Pańskim przypadku taka właśnie mieszanina sprawdziła się najlepiej aby mógł się Pan poczuć człowiekiem zrealizowanym.
Przynajmniej takie mam wrażenie, a dla mnie moje wrażenie jest najistotniejszym.

> Dla każdego proporcje tej mikstury są inne: ja w sytuacji idealnej wybrałbym czystą "zimną".
Dla Pana Pańskie dążenia i wrażenia są najistotniejsze i nie jest moim dążeniem, nawet w najmniejszym stopniu ich zmieniać - nawet wtedy gdybym mógł, tak jak nie mogę.

>W rzeczywistości nie zawsze tak się udaje, ale mam do czego dążyć.
Życzę więc sukcesów, aby na zasłużonej emeryturze poczuł się Pan człowiekiem spełnionym.

Pozdrawiam.

@@@
.
20-01-2016 08:24 
 Ocena 1 na 1
Mariusz B (92 punktów)
>Nie wiem ile Pan ma lat i czy ma Pan żonę oraz córkę, ale jakoś dziwnie jestem przekonanym, iż obie byłyby co najmniej zdziwione, gdyby taktował je Pan tak samo.

Na pewno mówimy tutaj o KULTURZE? Moje dzieci nie są zdziwione, że traktuję je tak samo kulturalnie, jak żonę.

>>Wie Pan, to chyba nie my sami określamy siebie mianem kulturalnych lub inteligentnych, tylko osoby, z których zdaniem się liczymy. W zakładach psychiatrycznych jest pełno osób, które określają siebie mianem geniuszy.
>Może i kwalifikuję się do psychiatryka - jak Pan to tu grzecznie zasugerował,

Taka sugestia nie była moim zamiarem. To był tylko przykład na poparcie tezy, że nie my sami określamy się jako kulturalnych. Przepraszam za dwuznaczność w mojej wypowiedzi.

> ale zawsze uważałem się za inteligentnego i kulturalnego człowieka. Zapewne to wpływ środowiska z którego się wywodzę, a później kariery zawodowej. Inaczej wprost nie wypadało.

Czy uważał się Pan również za pięknego, sławnego, bogatego i lubianego? Podtrzymuję moje stanowisko, że to nie my, ale środowisko wydaje takie opinie.

>Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach i dla mnie ludzie kulturalni i w słowach i w czynach powinni przeciwstawiać się prymitywizmowi intelektualnemu, a to wymaga czasem ostrych i niezbyt parlamentarnych reakcji.
>>"Niezbyt parlamentarne reakcje", to ma być eufemizm dla reakcji chamskich? Jeżeli tak, to wyklucza kulturę.
>Nie, to żaden eufemizm. Czy subtelne zasugerowanie oponentowi choroby psychicznej, jak Pan to wyżej uczynił, od razu nazwał by Pan chamstwem? Spokojnie, to tylko puściły Panu trochę emocje i poczuł Pan prawo do pouczania.

Absolutnie nic mi nie puściło. Sugestia, o której Pan pisze, to zwykłe nieporozumienie. Powtórzę: nie było moim zamiarem sugerowanie Panu jakichś problemów psychicznych.

Skoro jednak zachowanie "nieparlamentarne" uważa Pan za kulturalne, to nasze pojęcie kultury różni się diametralnie.

> Szanowny Panie, moim zdaniem, dla osiągnięcia sukcesów w społeczeństwie (a do społeczeństwa to nawet najbliższa rodzina należy) konieczną jest dobra mieszanina "zimnej i gorącej krwi".
>>I zapewne w Pańskim przypadku taka właśnie mieszanina sprawdziła się najlepiej aby mógł się Pan poczuć człowiekiem zrealizowanym.
>Przynajmniej takie mam wrażenie, a dla mnie moje wrażenie jest najistotniejszym.

Dokładnie to miałem na myśli.

>> Dla każdego proporcje tej mikstury są inne: ja w sytuacji idealnej wybrałbym czystą "zimną".
>Dla Pana Pańskie dążenia i wrażenia są najistotniejsze i nie jest moim dążeniem, nawet w najmniejszym stopniu ich zmieniać - nawet wtedy gdybym mógł, tak jak nie mogę.
>>W rzeczywistości nie zawsze tak się udaje, ale mam do czego dążyć.
>Życzę więc sukcesów, aby na zasłużonej emeryturze poczuł się Pan człowiekiem spełnionym.

Dziękuję!

.
20-01-2016 09:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Na pewno mówimy tutaj o KULTURZE? Moje dzieci nie są zdziwione, że traktuję je tak samo kulturalnie, jak żonę.
Nie, tu najpierw mówimy o umiejętności czytania tekstów ze zrozumieniem: Inteligencja to łatwość uczenia się i dostosowania do środowiska, w którym się przebywa. Sam jakąś trochę inną kulturę reprezentuję na uczelni, inną "na piwie", a jeszcze inną na naszym forum, choć ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem. Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach . Później Pan o metamorfozach Pańscy znajomi nie są zdezorientowani tymi metamorfozami? a dopiero później ja o stosownych (w ramach kultury) zachowaniach się wobec ludzi bliższych i dalszych: Nie wiem ile Pan ma lat i czy ma Pan żonę oraz córkę, ale jakoś dziwnie jestem przekonanym, iż obie byłyby co najmniej zdziwione, gdyby taktował je Pan tak samo.

>Na pewno mówimy tutaj o KULTURZE?
Przynajmniej ja mówię o kulturze.

>Moje dzieci nie są zdziwione, że traktuję je tak samo kulturalnie, jak żonę.
To wybitne i niepowtarzalne osiągnięcie - takie same zachowania się w roli ojca i współmałżonka, gdyż każdy sądzi według siebie, a ja i na piwie i na uczelni zachowuję się kulturalnie (choć nie tak samo, w każdej roli) i nie rozumiem dlaczego miałbym uważać, iż brak Panu kultury? Co najwyżej trochę wiedzy o zachowaniach społecznych w zależności od sytuacyjnego kontekstu.

>Wie Pan, to chyba nie my sami określamy siebie mianem kulturalnych lub inteligentnych, tylko osoby, z których zdaniem się liczymy. W zakładach psychiatrycznych jest pełno osób, które określają siebie mianem geniuszy.
Może i kwalifikuję się do psychiatryka - jak Pan to tu grzecznie zasugerował, ale zawsze uważałem się za inteligentnego i kulturalnego człowieka. Zapewne to wpływ środowiska z którego się wywodzę, a później kariery zawodowej. Inaczej wprost nie wypadało.
>Taka sugestia nie była moim zamiarem.
Naprawdę nie? Przecież Pan wszystko na zimno kalkuluje i zastanawia się nad konsekwencjami.

> To był tylko przykład na poparcie tezy, że nie my sami określamy się jako kulturalnych.
Nie określamy? A to nie jest samozaliczenie się do ludzi kulturalnych? Moje dzieci nie są zdziwione, że traktuję je tak samo kulturalnie, jak żonę. Pańskie określenie się jest aż mniej uprawnione od mojego: ciągle jestem tym samym - uważającym się za kulturalnego - człowiekiem, iż poczuł się Pan uprawnionym do zestawienia mojej samooceny do projekcji ludzi chorych.

> Przepraszam za dwuznaczność w mojej wypowiedzi.
Nie gniewam się, gdyż jak to Pan napisał: Godność to podstawa, ale nikt obcy nie jest w stanie naruszyć mojej, bo najzwyczajniej jego opinia, gdy jest w potocznym znaczeniu rozumieniu obraźliwa, nic dla mnie nie znaczy.
Można też wyjść z założenia, że nikt obcy, z kim nie wiążą mnie żadne relacje emocjonalne, nie jest w stanie mnie obrazić, ani sprawić przykrości swoją wypowiedzią. Niektórzy mówią też "być ponad to".


ale zawsze uważałem się za inteligentnego i kulturalnego człowieka. Zapewne to wpływ środowiska z którego się wywodzę, a później kariery zawodowej. Inaczej wprost nie wypadało.
>Czy uważał się Pan również za pięknego, sławnego, bogatego i lubianego? Podtrzymuję moje stanowisko, że to nie my, ale środowisko wydaje takie opinie.
Różnie wygląda z naszymi samoocenami i podstawach do ich dokonywania. Pan o sobie pisze: Ja natomiast zostałem ukształtowany tak, że we wszystkim co robię, staram się być w czołówce. Może dlatego nie działam pochopnie, tylko po uprzednim przygotowaniu. (...) ja w sytuacji idealnej wybrałbym czystą "zimną". W rzeczywistości nie zawsze tak się udaje, ale mam do czego dążyć. Jakoś nie wydaje mi się w mojej kulturze abym był uprawnionym do zapytania, a za kogo jeszcze się Pan uważa? Tak, opinie o sobie mam na podstawie informacji z mojego środowiska.

Zostajemy w naszym życiu stawianymi w różnych rolach i dla mnie ludzie kulturalni i w słowach i w czynach powinni przeciwstawiać się prymitywizmowi intelektualnemu, a to wymaga czasem ostrych i niezbyt parlamentarnych reakcji.
>"Niezbyt parlamentarne reakcje", to ma być eufemizm dla reakcji chamskich? Jeżeli tak, to wyklucza kulturę.
Nie, to żaden eufemizm. Czy subtelne zasugerowanie oponentowi choroby psychicznej, jak Pan to wyżej uczynił, od razu nazwał by Pan chamstwem? Spokojnie, to tylko puściły Panu trochę emocje i poczuł Pan prawo do pouczania.
>Absolutnie nic mi nie puściło.
Tak, przecież cały czas Pan podkreśla, iż Pan wszystko na zimno. Z zastanowieniem się nad konsekwencjami.

>Sugestia, o której Pan pisze, to zwykłe nieporozumienie.
Oczywiście przemyślane na zimno nieporozumienie.

> Powtórzę: nie było moim zamiarem sugerowanie Panu jakichś problemów psychicznych.
Widocznie jestem mocno na tym punkcie przewrażliwiony. Szanowny Panie, niewiele mnie Pański zamiar interesuje. Wykazałem to tylko jako konsekwencję Pańskich wywodów. Chciałem spuścić ździebko powietrza z Pańskiego balonika, ale wątpię, iż mi się udało, gdyż wcale mniejszego zacietrzewia niż u innych "gorących" polemistów u Pana nie dostrzegam.

>Skoro jednak zachowanie "nieparlamentarne" uważa Pan za kulturalne, to nasze pojęcie kultury różni się diametralnie.
Tak, różnimy się bardzo, gdyż ja nie potrafiący zachować zimnej krwi, odwrotnie zarzucający sobie zbytnią emocjonalność, zastanawiam się nad tym co piszę i jak to może być odebrane. Zaś co do zachowań parlamentarnych to już od dawna dostrzegam u wielu posłów spore braki w kulturze, a to co się teraz dzieje w polskim sejmie, to już zupełnie trudno uznać za zachowania kulturalne. dtp-24.pl/nieparlamentarne-zachowanie,66649

@@@
.
20-01-2016 12:22 
 Ocena 2 na 2
Mariusz B (92 punktów)
>(...) tu najpierw mówimy o umiejętności czytania tekstów ze zrozumieniem:
O tym jeszcze nie mówiliśmy, ale proszę bardzo: zwrócę uwagę na Pańskie czytanie ze zrozumieniem w poniższych akapitach.

> Inteligencja to łatwość uczenia się i (...)
Zupełnie bez związku zaczął Pan z tą inteligencją, nie nawiązując do niczego, o czym wcześniej dyskutowaliśmy. To jest czytanie ze zrozumieniem?

> Sam jakąś trochę inną kulturę reprezentuję na uczelni, inną "na piwie" (...)
Co w tym dziwnego, że chciałem się dowiedzieć, jak Pańscy znajomi reagują na Pańskie zróżnicowane zachowania, w zależności od środowiska?

Proszę zwrócić uwagę, że nigdzie nie pytałem Pana o Pański poziom kultury, jaki Pan reprezentuje. To Pan poczuł potrzebę podzielenia się tym na publicznym forum.

>(...)jestem przekonanym, iż obie byłyby co najmniej zdziwione, gdyby taktował je Pan tak samo.
>>Na pewno mówimy tutaj o KULTURZE?
>Przynajmniej ja mówię
Proszę o przykład kultury zachowania względem żony, która nie mieści się w pojęciu kultury zachowania względem córki.

W kontekście naszej dyskusji, proponowałbym przeanalizować:
Moralność
Obyczaj
Norma społeczna

>>Moje dzieci nie są zdziwione, że traktuję je tak samo kulturalnie, jak żonę.
>To wybitne i niepowtarzalne osiągnięcie
A to bardzo kulturalna riposta. Nadzwyczajnie wprost.

> - takie same zachowania się w roli ojca
Nie, proszę Pana, nie takie same ZACHOWANIA, tylko taki sam POZIOM KULTURY. Proszę nie fałszować moich wypowiedzi i czytać ze zrozumieniem.

> i współmałżonka, gdyż każdy sądzi według siebie, (...) nie rozumiem dlaczego miałbym uważać, iż brak Panu kultury?
A gdzieś zasugerowałem, że Pan tak uważa?

> Co najwyżej trochę wiedzy o zachowaniach społecznych (...)
Spostrzeżenie obustronne.

>Może i kwalifikuję się do psychiatryka(...)
>>Taka sugestia nie była moim zamiarem.
>Naprawdę nie? Przecież Pan wszystko na zimno kalkuluje(...)
Ale popełniam błędy, jak wszyscy, i nie mam problemu z tym, żeby się do nich przyznać. Tak trudno to sobie Panu wyobrazić? Skąd to niedowierzanie?

>> To był tylko przykład na poparcie tezy, że nie my sami określamy się jako kulturalnych.
>Nie określamy? A to nie jest samozaliczenie się do ludzi kulturalnych?
Nie. "My" w znaczeniu "ludzie". Gdybym napisał "my ludzie kulturalni", Pańska wyżej wyrażona wątpliwość miałaby sens. W przeciwnym razie jest to tylko Pańska nadinterpretacja i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.

>> Przepraszam za dwuznaczność w mojej wypowiedzi.
>Nie gniewam się, gdyż jak to Pan napisał: Godność to podstawa, ale nikt obcy nie jest w stanie naruszyć mojej(...)
Cieszę się, że cytuje Pan moje wypowiedzi!

>(...) Jakoś nie wydaje mi się w mojej kulturze abym był uprawnionym do zapytania, a za kogo jeszcze się Pan uważa? (...)
Pragnę zwrócić Pańską uwagę, że nigdzie nie napisałem, że "uważam się za...", zatem pytanie "za kogo jeszcze" nie miałoby żadnego logicznego sensu. Napisałem, jak byłem wychowywany, jak ukształtowany, a to różnica, bo nawiązuje do szeregu norm i zasad, które były mi wpajane: czy to w domu, czy w środowiskach, w których się obracałem. Było to również nawiązanie do Pańskiej własnej oceny swoich przeszłych działań na poziomie "jako tako". Ten fragment postanowił Pan jednak wyciąć z cytatu i zmienić kontekst wypowiedzi, żeby odwrócić uwagę od tego ewidentnego lapsusu.

>>Absolutnie nic mi nie puściło.
>Tak, przecież cały czas Pan podkreśla, iż Pan wszystko na zimno. Z zastanowieniem się nad konsekwencjami.
Tak i z omylnością i z umiejętnością dostrzegania własnych pomyłek. Analiza nie wyklucza pomyłek.

>>(...)to zwykłe nieporozumienie.
>Oczywiście przemyślane na zimno nieporozumienie.
Bierze Pan pod uwagę niedoskonałość środka komunikacji, z jakiego korzystamy? Czasem trudno jest przewidzieć reakcję rozmówcy zwłaszcza, gdy nie wykazuje on dobrej woli. Kwiaty i bilecik z przeprosinami trzeba Panu przesłać, żeby zaakceptował Pan wyjaśnienie?

>> Powtórzę: nie było moim zamiarem sugerowanie Panu jakichś problemów psychicznych.
>Widocznie jestem mocno na tym punkcie przewrażliwiony.
Przychylam się do tej opinii. Prawie każdy jest przewrażliwiony na jakimś punkcie. Grunt, żeby tych punktów było jak najmniej.

> (...)Chciałem spuścić ździebko powietrza z Pańskiego balonika, ale wątpię, iż mi się udało, gdyż wcale mniejszego zacietrzewia niż u innych "gorących" polemistów u Pana nie dostrzegam.
A co z Pańskim balonem? Dostrzega Pan jak on jest wielki? Proszę wrócić do początku naszej polemiki i przeanalizować ją pod tym kątem.

> Zaś co do zachowań parlamentarnych (...)

W świetle przytoczonych przez Pana faktów (mam na myśli powyższy link) i wielu innych, które możemy na co dzień obserwować, określenie że zachowanie jest parlamentarne zmienia biegunowo swoje znaczenie względem pierwotnego. Wierzę jednak, że nie to miał Pan wcześniej na myśli, a raczej potoczne znaczenie tego związku frazeologicznego.

Szczerze mówiąc, nie rozumiem Pańskiego zacietrzewienia względem mojej osoby, zwłaszcza biorąc pod uwagę, na kanwie jakiej mojej wypowiedzi cała ta dyskusja wyrosła.

Myślę, że dalsze prowadzenie polemiki w tym wątku i w takim tonie, do niczego konstruktywnego nie doprowadzi. Proszę nie sądzić, że nie chcę przeczytać Pańskiej kolejnej odpowiedzi, mam tylko na myśli tory, na jakie zaczyna to wszystko schodzić, które z pierwotnym wątkiem nie mają już nic wspólnego. Jesteśmy aktualnie na etapie łapania się za słówka i wzajemnego wytykania potknięć, np. logicznych. W dalszym etapie możemy przejść do sprawdzania gramatyki, interpunkcji i składni, ale chyba wiele nowego do naszych światopoglądów nie wniesiemy.

.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>"Niezbyt parlamentarne reakcje", to ma być eufemizm dla reakcji chamskich? Jeżeli tak, to wyklucza kulturę.
Nie, to żaden eufemizm. Czy subtelne zasugerowanie oponentowi choroby psychicznej, jak Pan to wyżej uczynił, od razu nazwał by Pan chamstwem? Spokojnie, to tylko puściły Panu trochę emocje i poczuł Pan prawo do pouczania.
>Absolutnie nic mi nie puściło.
Tak, przecież cały czas Pan podkreśla, iż Pan wszystko na zimno. Z zastanowieniem się nad konsekwencjami.
>Sugestia, o której Pan pisze, to zwykłe nieporozumienie.
Oczywiście przemyślane na zimno nieporozumienie.
> Powtórzę: nie było moim zamiarem sugerowanie Panu jakichś problemów psychicznych.
Widocznie jestem mocno na tym punkcie przewrażliwiony. Szanowny Panie, niewiele mnie Pański zamiar interesuje. Wykazałem to tylko jako konsekwencję Pańskich wywodów. Chciałem spuścić ździebko powietrza z Pańskiego balonika, ale wątpię, iż mi się udało, gdyż wcale mniejszego zacietrzewia niż u innych "gorących" polemistów u Pana nie dostrzegam.
>Skoro jednak zachowanie "nieparlamentarne" uważa Pan za kulturalne, to nasze pojęcie kultury różni się diametralnie.
Tak, różnimy się bardzo, gdyż ja nie potrafiący zachować zimnej krwi, odwrotnie zarzucający sobie zbytnią emocjonalność, zastanawiam się nad tym co piszę i jak to może być odebrane. Zaś co do zachowań parlamentarnych to już od dawna dostrzegam u wielu posłów spore braki w kulturze, a to co się teraz dzieje w polskim sejmie, to już zupełnie trudno uznać za zachowania kulturalne.


_____________

>Szczerze mówiąc, nie rozumiem Pańskiego zacietrzewienia względem mojej osoby, zwłaszcza biorąc pod uwagę, na kanwie jakiej mojej wypowiedzi cała ta dyskusja wyrosła.
Dobra! Przyjmuję, iż nie rozumie Pan mojego emocjonalnego zacietrzewienia (liczę, iż inni jakoś tam zrozumieją),
ale tu rodzi się pytanie: czy swoje przemyślane na zimno zacietrzewienie, to Pan już rozumie?

>Myślę, że dalsze prowadzenie polemiki w tym wątku i w takim tonie, do niczego konstruktywnego nie doprowadzi. Proszę nie sądzić, że nie chcę przeczytać Pańskiej kolejnej odpowiedzi, mam tylko na myśli tory, na jakie zaczyna to wszystko schodzić, które z pierwotnym wątkiem nie mają już nic wspólnego. Jesteśmy aktualnie na etapie łapania się za słówka i wzajemnego wytykania potknięć, np. logicznych. W dalszym etapie możemy przejść do sprawdzania gramatyki, interpunkcji i składni, ale chyba wiele nowego do naszych światopoglądów nie wniesiemy.
Całkowicie się z Panem zgadzam. Młócenie dokładnie przemłóconej słomy jest działaniem bezsensownym. Ci którzy mieli coś z naszej rozmowy zrozumieć, to już zrozumieli, a ci którzy zrozumieć nie chcą, to i tak nie zrozumieją.

Miłego dnia.

@@@
.
15-01-2016 22:49 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
>Temat został założony przez babę, która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków i ona się wobec tego boi bo przeczytała artykuł w wyborczej (ale zapewne nienawidzi Radia Maryja bowiem oni "sączą" tam nienawiść) - otrzymuje ona bardzo wiele zrozumienia wśród innych tutaj histeryków.

Zacznę może tak-czy ten atak i nazwanie mnie "babą" ma coś wspólnego z moim uprzednim postem, w którym odniosłam się do zarobków w firmach transportowych. Jakos nabrałeś wody w gębę.
Czyżbys sie połapał, że nie masz do czynienia z teoretykiem tworzącym posty na podstawie wyrywkowej lektury Kissingera?

>Ale gdy ktoś tej histerii nie traktuje poważnie to ona się obraża i podnosi się rwetes.

Oj. Było zupełnie inaczej. Nie manipuluj. Ja się nie obrażałam, przeciwnie, tobie wytknęłam, że zresztą zgodnie z mymi przewidywaniami (co prawda tu wcześniej nie zamieszczonymi), po moim poście zachowałeś się jak obrażona primadonna. Wszystko można na tym watku zobaczyć. Histerią ty się wykazujesz, gdy na moje pytanie o nazwę miasta odpowiadasz roztrzęsiony: "mam ci podać numer konta i adres zameldowania?".

Prosiłam tylko o nazwę miasta.
Notabene. Drodzy użytkownicy wejdzcie w profil tego pana. Nie ma nic. A jak nacisnąć wiadomość prywatną to się wyświetla: "użytkownik zablokował czytanie twoich wypowiedzi i nie możesz się z nim skontaktować" (przynajmniej u mnie)

Co ciekawe, nie usiłowałam się z nim wcześniej kontaktować. Zaglądnęłam w jego profil po 1. jego odezwaniu się do mnie. Długo mnie tu nie było i chciałam się zorientować kto zacz.

>Na forum śledzą mnie polaczki dla których zarobek rzędu 7-10tys. na miesiąc to jest opowieść z gatunku science-fiction bo oni po prostu nie kapują, że ktoś może Polakowi płacić w EURO, a nie PLN, a EURO całkiem dobrze stoi i coś co dla Niemca jest mierną wypłatą dla Polaka już jest czterokrotnością tej wartości.

Posłuchaj miernoto od lat zarabiam w Euro. Więc mnie akurat nie powalisz.
Chodzi o to, ze przesadziłeś pisząc o zarobkach w transporcie w wlkp.
Teraz słowotokiem (i inwektywą per babo), gdy juz najwyraźniej zorientowałeś się, że mam pojęcie (podałam ci nawet stawki w odniesieniu do trybu pracy) próbujesz pokryć usuwanie się gruntu spod nóżyn.

>Dla nich to jest niepojęte bo oni nie rozumieją najprostszych mechanizmów ekonomicznych i wobec tego ja mam powody by wątpić czy jeden z drugim potrafi zrozumieć atlas geograficzny.

Z najprostszych mechanizmów ekonomicznych.
Zapewne jako znawca rynku przewozów wiesz, jak wygląda corocznie rozdział przewozów do Federacji Rosyjskiej. Wiesz?
A teraz sobie wyobraź, że Unia Europejska (naturalnie za jakiś czas nie od razu i jeszcze sporo musi się wydarzyć) wkurwiona posunięciami PiS-u postanowi postąpić z nami, jak z gangreną. Dla ratowania organizmu dokona amputacji ręki, która ja kąsa. Ne będzie o wielki idioto (to w podzięce za "babę") nawet patrzeć na powiązania tkankowe (a te nie przebiegają li tylko na linii transport). Co gorsza dla cię, transportowca, ów transport, co dziś w istocie przeżywa rozkwit, spotka wprowadzenie po amputacji limitów.
Naprawdę tobie się wydaje, że dziś polski boom transportowy wynikł z niczego? Wynikł ze wspólnotowych ustaleń o wolnym przepływie towarów i usług. Ale do tych konfiturek ostrzą sobie zęby np. niemieckie firmy transportowe. I jedynie są w tyle ze względu na wyższe koszty. Ale jak unia pozbędzie sie Polaczków z rynku jako taniej konkurencji, a ktoś musi wozić... to miejsce polskich tanich firm zajmą np. Niemcy. I o ile w ogóle polska strona się utrzyma to nie jak dziś, że praktycznie nieskrępowanie może prowadzić przewóz na terenie całej Europy tylko będzie miała wzajemny limit. Fifty - fifty.
Kierowca może miec na to wy...ne. Polski właściciel już nie.
PiS wbrew temu, co usiłuje wmawiać (unia ma poważniejsze problemy i Polskę zostawi na końcu w spokoju), a ty za pisem bezrefleksyjnie powtarzasz, jebnął sie szpetnie. Właśnie dlatego, że stare kraje unijne dotyka tak wiele kryzysów będa szybko skłonne uszczuplić UE do krajów, które ja tworzyły od podstaw i pozostawić tylko tych nowych członków, którzy nie sprawiają zbytnich kłopotów.

Znasz jakiś obcy język byś mógł swobodnie czytać artykuły prasy obcojęzycznej choc w jednym innym od jez. polskiego języku?
Ja tak.
Mało tego, ostatnio większośc czasu spędzam poza granicami naszego kraju, nawet teraz, gdy to piszę.

Widzisz matołku (to znowu podziękowanie za babę) mnie od razu uderzyła twa buta, za którą nic nie idzie. Sama forma pierwszego postu, jaki do mnie skierowałeś (pozbawiony własnych przemyśleń) wskazuje, że niewiele masz do powiedzenia. Coś może przeczytałeś, ale nie łapiesz nic poza tym. Zachłysnąłeś się Kissingerem. O ile w ogóle przeczytałeś całą tę książkę. Być może tylko artykuł o tej pozycji literackiej, wiem, że był swego czasu publikowany.

Jeszcze jedno. Jeśli działasz w transporcie to podejrzewam jesteś zwykłym kierowcą (na parkingu czytujesz, by się dowartościować Kissingera?), ewentualnie pierdzisz w stołek za marną pensyjkę na etacie administracyjnym.
Skąd to wiem? Nikt kto jest szefem firmy nie napisałby, że pracownicy odchodzą z uśmiechem na ustach, bo gdzie indziej zarobią o wiele więcej.

Już kojarzysz różnicę między nami?
Oj nie, aby nikt sobie czegoś nie konfabulował, nie jestem szefem wielkiej firmy, nawet średniej. Ale od lat robię na własny rachunek, więc potrafię odróżnić znawcę rynku od pozującego na takowego.

Ty pozujesz.

Słowo "geopolityczne" pojawiło się w twych wypowiedziach po tym, jak ja go użyłam.

>To jest choroba, która żre świat Zachodu tak samo jak radykalizm islamski żre świat Bliskiego Wschodu.

Ile myślałeś nad tą maksymą? A może skądś przepisałeś?

Byś się nie głowił nadto powiem ci jak się zorientowałam, że niewiele rozumiesz z Kissingera, tylko się nim podpierasz.
Twój post ujałeś w formie pytań. A co najgorsza, jedno z twoich pytań (sformułowane jak wieszcz do parobka) było tak trywialne, że tylko prostak potrafiłby cos podobnego przedstawiać jako wybitną intelektualną kwestię.
16-01-2016 09:06 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Zacznę może tak-czy ten atak i nazwanie mnie "babą" ma coś wspólnego z moim uprzednim postem, w którym odniosłam się do zarobków w firmach transportowych. Jakos nabrałeś wody w gębę.

Nie pierwszy raz woda w gębie ma być sposobem odpowiadania
www.racjonalista.pl/forum.php/s,690402#w690562

>Oj. Było zupełnie inaczej. Nie manipuluj. Ja się nie obrażałam, przeciwnie, tobie wytknęłam, że zresztą zgodnie z mymi przewidywaniami (co prawda tu wcześniej nie zamieszczonymi), po moim poście zachowałeś się jak obrażona primadonna.
Nie pierwszy raz
www.racjonalista.pl/forum.php/s,671164#w672205

>Prosiłam tylko o nazwę miasta.
I to wystarczy żeby przyłapać na kłamstwie

>Notabene. Drodzy użytkownicy wejdzcie w profil tego pana. Nie ma nic. A jak nacisnąć wiadomość prywatną to się wyświetla: "użytkownik zablokował czytanie twoich wypowiedzi i nie możesz się z nim skontaktować" (przynajmniej u mnie)
U mnie też, to bardzo prosty system rozmawiania zatkać uszy

Całę resztę Twojej wypowiedzi skomentuję:

napisałaś, to co ja myślę, tylko lżejszym piórem

Do moderacji:
Skoro wiem, kto ile + i - mi przydzielił, to może warto przemyśleć ujawnianie ignorowanemu, kto go ignoruje ?
16-01-2016 21:02 
 Ocena-1 na 1
Burnham (1149 punktów)
>>Zacznę może tak-czy ten atak i nazwanie mnie "babą" ma coś wspólnego z moim uprzednim postem, w którym odniosłam się do zarobków w firmach transportowych. Jakos nabrałeś wody w gębę.
>Nie pierwszy raz woda w gębie ma być sposobem odpowiadania
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,690402#w690562

A niby o czym z takim kimś jak ty można rozmawiać ? Facet, któremu inteligencji nie wystarczy by rozróżnić między dwoma pojęciami Ojcowie Założyciele vs. Ojcowie Pielgrzymi, ale jednocześnie chce się mundrować w temacie historii USA. Tak napisałeś w odpowiedzi na moją uwagę tłumaczącą w skrócie jak to OJCOWIE ZAŁOŻYCIELE tworzyli demokracje w USA:

Grupa potomków agresorów, uważająca się za lepszych od tubylców stworzyła rzekomo demokratyczną republikę z rzekomo demokratyczną konstytucją i rzekomo demokratycznymi prawami. Mieli do tej ziemi takie sama prawa jak Rosjanie do Kalisza i Niemcy do Ciechanowa.

Tak tworzono państwo pod nazwą USA.
Módl się dalej do św OJCÓW ZAŁOŻYCIELI


Wiesz na czym polegają twoje deficyty mózgowe ? Na tym, że to nie Ojcowie Założyciele zasiedlali USA, a Ojcowie Pielgrzymi, ale dla ciebie to wszystko jedno. Jesteś po prostu jednym z wielu tutaj typowych ćwierćinteligentów, którzy się wybili na obrzygiwaniu Kościoła i się połączyli w kliki z innymi "inteligentami" mającymi świra na punkcie antyklerykalizmu, ale jak przychodzi co do czego to brakuje ci zwykłej podręcznikowej wiedzy historycznej. I ty chcesz żeby traktować cię poważnie i na równi ? Śmiech na sali.
17-01-2016 12:40 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>A niby o czym z takim kimś jak ty można rozmawiać ? Facet, któremu inteligencji nie wystarczy by rozróżnić między dwoma pojęciami Ojcowie Założyciele vs. Ojcowie Pielgrzymi, ale jednocześnie chce się mundrować w temacie historii USA. Tak napisałeś w odpowiedzi na moją uwagę tłumaczącą w skrócie jak to OJCOWIE ZAŁOŻYCIELE tworzyli demokracje w USA:
>Grupa potomków agresorów, uważająca się za lepszych od tubylców stworzyła rzekomo demokratyczną republikę z rzekomo demokratyczną konstytucją i rzekomo demokratycznymi prawami. Mieli do tej ziemi takie sama prawa jak Rosjanie do Kalisza i Niemcy do Ciechanowa.
>Tak tworzono państwo pod nazwą USA.

A było inaczej?
Jakie prawa mieli autochtoni od początku istnienia tej "demokracji" ?
Jeśli mieli pecha i mieszkali na terenie roponośny, lub dogodnym do budowy kolei, po prostu zabierano im ziemię przepędzając od rezerwatu do rezerwatu jak bydło.
"Demokracja" nie szanowała ani prawa do życia, ani prawa do własności, ani zasady równości obywateli w tym prawa do równego głosu
Jakie prawa mieli kupowani i sprzedawani Murzyni?
Wybierali w zachwalanych przez Ciebie jednomandatowych wyborczych okręgach deputowanych czy senatorów?

>Wiesz na czym polegają twoje deficyty mózgowe ? Na tym, że to nie Ojcowie Założyciele zasiedlali USA, a Ojcowie Pielgrzymi, ale dla ciebie to wszystko jedno.

Ojcowie założyciele dali prawa Indianom i Murzynom?
Które? Prawo do wolności? Własności? równości? życia?
PODSTAWOWE PRAWA DEMOKRACJI
Domyślam się, że nie do końca rozumiesz to słowo na "D"

>Jesteś po prostu jednym z wielu tutaj typowych ćwierćinteligentów, którzy się wybili na obrzygiwaniu Kościoła
Gratuluję zmysłu obserwacji

>ale jak przychodzi co do czego to brakuje ci zwykłej podręcznikowej wiedzy historycznej.
Wybacz, ale od Ciebie jakoś jej nie zamiaruję nabywać.
Wolę podręczniki PODPISANE, niż wiedzę od człowieka, który nawet w tajemnicy utrzymuje miasto w którym mieszka.

(moje nazwisko na forum jest ujawnione)
16-01-2016 20:50 
 Ocena-2 na 2
Burnham (1149 punktów)
>Jakos nabrałeś wody w gębę. Czyżbys sie połapał, że nie masz do czynienia z teoretykiem tworzącym posty na podstawie wyrywkowej lektury Kissingera? Widzisz matołku mnie od razu uderzyła twa buta, za którą nic nie idzie. Coś może przeczytałeś, ale nie łapiesz nic poza tym. Zachłysnąłeś się Kissingerem. O ile w ogóle przeczytałeś całą tę książkę.

Połapałem się od razu, że mam do czynienia z bardzo typowym przykładem zaawansowanej wiekiem ofiary propagandy lewackiej, a takie przypadki są nie do odratowania i się je tylko ignoruje. Niby o czym mam z tobą rozmawiać - o twoich fobiach ? A co ja dziecko z tobą mam, że musiałbym twoje lęki uspokajać ? Ja masz problemy z emocjami czytając GW to zmień lektury.

> Histerią ty się wykazujesz, gdy na moje pytanie o nazwę miasta odpowiadasz roztrzęsiony: "mam ci podać numer konta i adres zameldowania?".

Czy ty masz równo pod sufitem ? Myślisz, że jakiejś przybłędzie podam wskazówkę do nazwy firmy w której robię ? Na prawdę tak myślisz ? Ja mam to w dupie co tobie się zdaje i innym kartoflarzom z tego forum ile na spedycji można zarobić mając dobre kontakty. Akurat to jest niezależne od miasta.

>Posłuchaj miernoto od lat zarabiam w Euro. Więc mnie akurat nie powalisz. Chodzi o to, ze przesadziłeś pisząc o zarobkach w transporcie w wlkp.

Chodzi o to, że na informację o tym, że można zarobić 600 euro na czysto na frachcie ty się kopytami zakryjesz. A jeżeli bym podał, że rekord jaki padł wyniósł 2100euro czystego zysku na jednym tylko transporcie to zaraz kartoflarze by się zlecieli (i ten bidny kierowca co to na lewych kartach musiał jeździć za 0,25PLN za kilometr).

>Teraz słowotokiem, gdy juz najwyraźniej zorientowałeś się, że mam pojęcie (podałam ci nawet stawki w odniesieniu do trybu pracy) próbujesz pokryć usuwanie się gruntu spod nóżyn.

O jakich ty stawkach odnośnie trybu pracy bełkoczesz skoro ja piszę o spedycji ? Wylicz mi stawkę za transport z Innsbrucka do Barcelony na 13,6 ldm czy na 4,0 ldm busa, transport neutralny, dedykowany. Jesteś w stanie to zrobić czy nie ? Pan kierowca nie był w stanie odpowiedzieć i się zakrył kopytami. Wiesz jak się w spedycji oblicza koszt transportu czy nie ?

>Znasz jakiś obcy język byś mógł swobodnie czytać artykuły prasy obcojęzycznej choc w jednym innym od jez. polskiego języku?
>Ja tak.

Ty się lepiej najpierw naucz czytać po polsku, a dopiero później za obce języki się bierz, dobrze ci radze.

>Już kojarzysz różnicę między nami?

Różnica w wieku i tym, że po menopauzie jesteś ?
17-01-2016 12:35 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>Połapałem się od razu, że mam do czynienia z bardzo typowym przykładem zaawansowanej wiekiem ofiary propagandy lewackiej, a takie przypadki są nie do odratowania i się je tylko ignoruje. Niby o czym mam z tobą rozmawiać - o twoich fobiach ? A co ja dziecko z tobą mam, że musiałbym twoje lęki uspokajać ? Ja masz problemy z emocjami czytając GW to zmień lektury.

Podałam ci konkretny przykład, co się stanie z twoja świetlaną wizją nieskrępowanego transportu polskiego na terenie UE, gdy Polska z owej UE się wykatapultuje. To nie fobia, tylko jak najbardziej realny scenariusz. Ale w tym punkcie nawet się nie zająknąłeś.
Przerosło twój ogląd geopolityczny i mechanizmów rynkowych?

A propos lęków. W GW, ale nie tylko tam, opublikowano list otwarty Maleńczuka. Pokrywa się sporo z tym, co zawarłam w poście inicjującym wątek.
Te fobie, jak je zwiesz, są konsekwencją wniosków wyciągniętych z żelazną logiką na podstawie sytuacji politycznej i zachowań polityków pis.
Jak widzisz, nie jestem odosobniona w prognozowaniu. Nie jest to niczym dziwnym, gdyż umiejętnością wyciągania logicznych wniosków nie tylko ja dysponuję.
Ale zdarzają się i osobniki tej cechy pozbawione, a do których obserwując twoje wpisy muszę zaliczyć i ciebie.
Przykład:

>> Histerią ty się wykazujesz, gdy na moje pytanie o nazwę miasta odpowiadasz roztrzęsiony: "mam ci podać numer konta i adres zameldowania?". (ja)

I ty w odpowiedzi:
>Czy ty masz równo pod sufitem ? Myślisz, że jakiejś przybłędzie podam wskazówkę do nazwy firmy w której robię ?

Pisałeś o niewielkim mieście w Wlkp. Gdyby twoje krzyki i panikę wziąć za uzasadnione to oznaczałoby tylko jedno. W tym niewielkim mieście działa w omawianej branży tylko jedna firma.
Stąd podanie nazwy miasta tak cię zatrwożyło.
Uważam to za mało prawdopodobne. Ale nawet, jeśli jest takie niewielkie miasto na terenie wielkopolski to będzie dosyć osamotnione na administracyjnej mapie Wlkp. i ewidencji przedsiębiorstw. I nie będzie trudno je wyłowić.
Zatem o wielki logiku już się kopsnąłeś.

Jeśli kogoś przestała interesować wymiana postów, bo trudno nazwać to dyskusją, to mnie. Dlaczego?
Nic nie wynika z rozmowy, gdy interlokutor chwyta się marnych chwytów rodem z Erystyki Schopenhauera.

>>Teraz słowotokiem, gdy juz najwyraźniej zorientowałeś się, że mam pojęcie (podałam ci nawet stawki w odniesieniu do trybu pracy) próbujesz pokryć usuwanie się gruntu spod nóżyn. (moja wypowiedź)

I twoja manipulacja:

>O jakich ty stawkach odnośnie trybu pracy bełkoczesz skoro ja piszę o spedycji ? Wylicz mi stawkę za transport z Innsbrucka do Barcelony na 13,6 ldm czy na 4,0 ldm busa, transport neutralny, dedykowany. Jesteś w stanie to zrobić czy nie ? Pan kierowca nie był w stanie odpowiedzieć i się zakrył kopytami. Wiesz jak się w spedycji oblicza koszt transportu czy nie ?

Przypomnę od czego wywiązała się dyskusja. Od przytoczenia przez Szarleya tych twoich słów:

"Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana."

Jak widać nie pisałeś o stawkach za transport, ani o spedycji, tylko o wypłatach pracowników. Zatem tą swoją odzywką, cyt.:

>Ty się lepiej najpierw naucz czytać po polsku, a dopiero później za obce języki się bierz, dobrze ci radze.

najbardziej sobie ubliżyłeś. Własnoręcznie napisanych słów nie rozumiesz.


>>Już kojarzysz różnicę między nami?
>Różnica w wieku i tym, że po menopauzie jesteś ?

Piękna inwektywa...
A co wnosi do dyskusji?
Niech zgadnę. W świetle powyższych przykładów po menopauzie poprawia się znacząco logiczne myślenie. A jak tam z andropauzą? Też się poprawi logika? To może poczekaj na ten rozwój i dopiero wtedy wróć na forum.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
20-01-2016 11:03 
 Ocena 5 na 5
Dyshia (307 punktów)
>Temat został założony przez babę, która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków i ona się wobec tego boi bo przeczytała artykuł w wyborczej (ale zapewne nienawidzi Radia Maryja bowiem oni "sączą" tam nienawiść)

Domyślam się, że forma językowa wynika po części z irytacji, ale tak stawiając sprawę nie liczysz chyba na to, że ci "histerycy" dostrzegą chociaż cień racji gdzieś może zawarty w Twoich wypowiedziach... Po takim wstępie każdy, kto podziela mniej lub bardziej obawy autorki tematu tylko utwierdza się w przekonaniu, że rozmowa z Tobą w tym temacie (bo nie wiem, jaki poziom prezentujesz w innych wątkach) do nikąd nie zmierza.

>Lewak nie zna historii, nienawidzi tych którym się powodzi (złodzieje z Wall Street, itp.) i patrzy na świat z punktu widzenia emocji wszędzie szukając odpowiedzi kto zły, a kto dobry by zawsze w tym czarno-białym obrazie wypatrzeć tego świętego i tego, który krwią resztę chce bryzgać. To jest choroba, która żre świat Zachodu tak samo jak radykalizm islamski żre świat Bliskiego Wschodu.

Gdyby dokonać korekty kilku wyrażeń:
- lewak na "pisowczyk"
- złodzieje z Wall Street na "łże-elity i członkowie układu"
- świat Zachodu na "Polskę"
to mamy dokładne odzwierciedlenie retoryki drugiej strony sporu ideologicznego... Generalizowanie, które niczego do dyskusji nie wnosi, a jedynie pogłębia stopień polaryzacji jednych w stosunku do drugich.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
15-01-2016 10:29 
 Ocena 7 na 7
szarley (54911 punktów)
> Oczywiście ty tego nie wiesz, że ci na zachodzie mają tanie produkty w znacznej mierze dzięki nam i wprowadzając te ich śmieszne sankcje uderzyli by w samych siebie.

Noooo, gdybyś mi o Guru nie powiedział to bym pewnie nie wiedział
Dzięki, że uświadomiłeś mnie też z geografii

O Wybitny
O Nieomylny
O Doskonałe wiedzy i mądrości źródło

>Ja wiem, że to jest dla ciebie opowieść science-fiction, ale na to już nic nie poradzę.

O wielki nadęty bufonie

Pytałem w jakim mieście w Wielkopolsce pracownik mający 10 000 na ręką zwalnia się ze śmiechem z nietrudnej pracy.
Gdyby tak było jak piszesz, kilkadziesiąt tysięcy ludzi już by tam nawet z wielkich miast i wszystkich wsi dojeżdżało do tej prostej pracy
15-01-2016 16:21 
 Ocena 3 na 3
eveeoU (280 punktów)
>Pytałem w jakim mieście w Wielkopolsce pracownik mający 10 000 na ręką zwalnia się ze śmiechem z nietrudnej pracy.

ja poznałem takiego Pana co podobno na nocnym rozlewaniu soczków w firmie tyle brał i to 10 lat temu. Może nawet za jedną nockę. To był dopiero pracownik. No i interesuje mnie kto za nietrudna pracą płaci 10000zł. Jeżeli to nietrudna praca to można znaleźć pracownika za 3000zł i zmniejszyć koszty działalności.
15-01-2016 12:04 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>napisz jakie to miasto i jaka to branża
A co ma jednostkowy przypadek, prawdziwy lub wymyślony, do oceny polskiej rzeczywistości: "ludzie wychodzą na ulicę, KE wdraża po raz pierwszy w swej historii procedurę, czy Polska kroczy drogą państwa prawa, czy też nie, a po Kaczyńskim spływa jak po przysłowiowej Kaczce... I tu się zastanawiam, pewno nie tylko ja, co jest przyczyną takiego lekceważenia faktów. Albo stracił poczucie rzeczywistości, albo... dąży do konfrontacji, do sprowokowania rozlewu krwi, do rozruchów" - znowu nie ważne czy prawdziwej, czy wymyślonej? (Choć moim zdaniem dalece prawdziwej.)

>Obroń Twoje twierdzenie
Które? To? "Co prawda to prawda, wymachiwanie Kissingerem wobec odbiorcy, który oczekuje prostych odpowiedzi w tonie narracji kogo nienawidzić, a kogo lubić lub na kogo zagłosować, a kto "jest od drukowania, jak dupa od s...nia" zawsze okazuje się nieporozumieniem takim jak przenoszenie języka ze sztuki do obory"

Czy to? Temat został założony przez babę, która pisze coś o tym, że PiS chce krwi Polaków i ona się wobec tego boi bo przeczytała artykuł w wyborczej (ale zapewne nienawidzi Radia Maryja bowiem oni "sączą" tam nienawiść) - otrzymuje ona bardzo wiele zrozumienia wśród innych tutaj histeryków. Ale gdy ktoś tej histerii nie traktuje poważnie to ona się obraża i podnosi się rwetes.

>Bo ja po prostu NIE WIERZĘ
A w co Pan tu nie wierzy?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,689513#w689723
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,692231#w692448
Szanowny Pan Burnham odkąd tu jest prawie nigdy nie potrafi sformułować merytorycznych argumentów i dlatego prawie zawsze atakuje osobiście swoich oponentów. Ot po prostu niektórzy ludzie już tak mają.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,685689#w685861

Pozdrawiam.

@@@
.
15-01-2016 12:19 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>.
>>napisz jakie to miasto i jaka to branża
>A co ma jednostkowy przypadek, prawdziwy lub wymyślony, do oceny polskiej rzeczywistości: [

Gdybyż on choć ten jeden przypadek był!!!!
Tu niestety bufoniastemu ultraliberałowi słoma z butów aż tak wylazła, że pod pachami łaskocze

Skoro kilku osobom udało się na ciężarówki załapać i zdrowie i rodzinę poświęcić, to znaczy przecie, że ten, kto tak nie robi i za głupie grosze żyje, sam sobie winien!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,671164#w672205

>Pozdrawiam.
Wzajemnie.

Poza tematem. Polecam ostatni (3/3471) numer Tygodnika powszechnego, (niestety podatek na wolną prasę wzrósł do 7,90) Ciekawy wywiad z Adrianem Zandbergiem
14-01-2016 21:18 
 Ocena 9 na 9
Ignorancja (4718 punktów)
>Co prawda to prawda, wymachiwanie Kissingerem wobec odbiorcy, który oczekuje prostych odpowiedzi w tonie narracji kogo nienawidzić, a kogo lubić lub na kogo zagłosować, a kto "jest od drukowania, jak dupa od s...nia" zawsze okazuje się nieporozumieniem takim jak przenoszenie języka ze sztuki do obory tinyurl.com/hv6z5j5. Przyznaje i więcej tego błędu nie popełnię.

Nie ściemniaj. Ty wymachujesz Kissingerem, by się na jego nazwisku windować.Widziałam na rożnych forach takich, jak ty wielu.

Język obory? Nikt nam bardziej nie pokazuje owego, jak wybrańcy ułamka narodu.Pan Kurski, czy posłanka Pawłowicz.
Daleko mi do tych, których z takim zaangażowaniem bronisz.
A propos. Rację ma Recepcjonista, gdy pisze o nalocie pisowskich trolli na portale. Utrzymując się w frazeologii partyjki wodzowskiej wypada spytać, czy to zaangażowanie to kwik pchających się do koryta?

Czekam z wypiekami byś odpowiedział Szarleyowi, o jakie to miasto wielkopolskie chodzi, gdzie się tyle zarabia. Tak się składa, że to mój adres stałego zameldowania, a w różnych rejonach mam sporo kontaktów, więc myślę, iż dam radę zweryfikować.
Doświadczenie podpowiada mi, że nie podając konkretów jest dokładnie tak, jak podejrzewa Szarley. Częstujesz odbiorców bajeczkami, niczym Ziobro latający do TV z grafikami prac Sądu w Karlsruhe oraz naszego TK, z których miało wynikać lenistwo naszych sędziów. Potem się okazało, iż pan Zbyszek się szpetnie pomylił w słupkach. Wprawdzie do SF (Sąd Federalny) trafiło prawie 6500 spraw (wynika to ze specyfiki prawa niemieckiego), ale rozpatrzono tylko ok. 400. Ponad 6 tys. od razu odrzucono. Nasz zajął się 500. Nasz wydał ponad 60 merytorycznych orzeczeń, niemiecki niecałe 40. U nas jest 15 sędziów (a raczej było, nim pis przystąpił do "dobrej" zmiany), tam 16. W dodatku każdy z nich ma po 4 pomocników, a prezes SF 5.
Zatem pan Zbyszek, albo wiedział doskonale o wszystkim i łgał widzom bez cienia zażenowania, albo nie wiedział, co oznacza, że jest dyletantem w kwestiach prawa.
Obie możliwości szalenie interesujące przez pryzmat zajmowanego przez Ziobrę stanowiska.

A jak jest z tobą? Też łapki swędzą, by uprawiać radosną fantastykę?

Notabene. Byłam pewna, że zareagujesz na moją wypowiedź dokładnie tak, jak to zrobiłeś. Zagrasz obrażoną primadonnę. Tez takie zagrania widywałam nieraz.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Burnham (1149 punktów)
>Czekam z wypiekami byś odpowiedział Szarleyowi, o jakie to miasto wielkopolskie chodzi, gdzie się tyle zarabia.

Numer mojego konta bankowego też ci podać i adres zamieszkania ?
14-01-2016 23:05 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>>Czekam z wypiekami byś odpowiedział Szarleyowi, o jakie to miasto wielkopolskie chodzi, gdzie się tyle zarabia.
>Numer mojego konta bankowego też ci podać i adres zamieszkania ?

Poco ta histeria? Miasto chyba nie składa się z jednego mieszkańca, mianowicie ciebie.

A co do transportu i zarobków w firmach transportowych w Wielkopolsce. Przesadziłeś i wiesz o tym doskonale.
W transporcie przy pracy w trybie tzw. 4 na 2 (4 tyg. w trasie, dwa w domu) zarobki to 6 -7 tys. zł. Przy pracy "weekendy w domu" to 4 tys. Skąd wziąłeś widełki 5-10 tys?


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-01-2016 10:32 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Czekam z wypiekami byś odpowiedział Szarleyowi, o jakie to miasto wielkopolskie chodzi, gdzie się tyle zarabia.
>Numer mojego konta bankowego też ci podać i adres zamieszkania ?

Wystarczy nazwa miasta
15-01-2016 12:58 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No kolejny wesołek, niczym Beata Kempa, która szczyci się przed kamerami swym znawstwem administracji oraz prawa, a nie potrafi pojąć prostej frazy, że jest od drukowania, jak dupa od s...nia.
W 1990 ukończyła studia dzienne z zakresu administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego.
Jak z tego widać ma pełne prawo do pouczania profesorów powszechnie uznanych za autorytety. Jest stała zasada, iż ktoś mniej wie tym bardziej jest pewnym siebie.

@@@
.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Rozumiem bać się orła, albo jastrzębia, ale kaczki... Mnie denerwują pomysły obozu Kaczora. Podwyżka akcyzy na alkohol to najnowszy genialny pomysł socjotechników pisowskich.
Matix (5786 punktów)
Co do mediów publicznych. Będą to media rządowe i każdy to będzie wiedział. Ale ja się zastanawiam co właściwie z tego? Będzie kanał rządowy, będą kanały prywatne, w tym samym pakiecie obok siebie. Przynajmniej wiadomo będzie, że TVP jest stronnicza, niemal oficjalnie. Dla równowagi będą nadal kanały prywatne. Sam kiedyś proponowałem, aby rząd miał jeden swój kanał (niezależnie od rządu), po to abym mógł sobie sam przełączać, porównywać opinie i dzięki temu mieć spojrzenie na obie strony i samemu oceniać kto ma więcej % racji. TV Trwam nie da się oglądać z uwagi na ciągłe modły więc nie uznaję tego za przystępny kanał rządowy.

"Głupi jak Niemiec"
eipi (774 punktów)
Oczywiście, każdy ma prawo się bać, czego tylko chce. Jedni boją się pająków, inni zębatych stworzeń, niektórzy, jak widać, bezzębnych. Jedni w tym celu chodzą do kina na thrillery, inni czytają GW. Tylko co takie wynurzenia mają wspólnego z tym portalem? Może lepiej było pozostawić je w pierwotnym miejscu?

"RACJONALISTA.pl jest serwisem (...) który poza tym tropi (...) uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę".

PS. Dla jasności: nie jestem "kaczystą", nie moja bajka. Jednak jeszcze bardziej nie odpowiadają mi wrzucane tu, co i rusz, prymitywne agitki: religijne, anty-religijne, a ostatnio coraz częściej - polityczne.
15-01-2016 13:21 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>"RACJONALISTA.pl jest serwisem (...) który poza tym tropi (...) uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę".
>PS. Dla jasności: nie jestem "kaczystą", nie moja bajka. Jednak jeszcze bardziej nie odpowiadają mi wrzucane tu, co i rusz, prymitywne agitki: religijne, anty-religijne, a ostatnio coraz częściej - polityczne.
A może na wolnomyślicielskim forum każdy ma prawo do przedstawiania własnych poglądów? Nawet takich, które się nam nie podobają lub które my, wysublimowanym językiem zdystansowanego intelektualisty, nazywamy "prymitywnymi agitkami".
www.kigalc(*)rsze/otrzesportkach.html?p=_wi
wiadomosci(*)gom-zdjecie-z-tiananmen/pmwmjh

@@@
.
dajmonion (3663 punktów)
>Chcą naprawdę umoczyć ręce w krwi Polaków?

Nie szkoda mi tej krwi w najmniejszym stopniu. Po żadnej stronie. Ci, którzy teraz zrobiliby sobie wojenkę z powodu tego co się dzieje to ci, którzy chcą się bawić w wojenkę. To trzeba im na to pozwolić a samemu spakować walizeczkę.

dajmonion
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
17-01-2016 16:36 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>>Jeśli piszę o zamrożeniu działań społeczeństwa to mam tez na myśli niedopuszczenie przez PiS do wyborów za 4 lata. Może takie mają plany, może stąd ta bezrefleksyjność i poczucie bezkarności.
> Wygląda na to, że wbrew temu, co nam obiecywano, nie będziemy mieli życia mlekiem i miodem usłanego. Cóż bowiem w zamian za socjalne obietnice otrzymaliśmy? Demolkę Trybunału Konstytucyjnego, służby specjalne pozbawione praktycznie kontroli parlamentu, ustawę pozwalającą na inwigilację nas przez internet, blitzkrieg na media. I nocne maratony parlamentarne, w których nie ma dyskusji i ekspertyz - pisze Wiesław Dębski dla Wirtualnej Polski.

A ja Panie Andrzeju polecam jeszcze to:

studioopin(*)e-juz-naprawde-zamachem-stanu/


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
17-01-2016 19:38 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A ja Panie Andrzeju polecam jeszcze to:
>studioopin(*)e-juz-naprawde-zamachem-stanu/
Dziękuję, dodam tu jeszcze, iż geopolityki uczono mnie w końcówce lat 60 ubiegłego wieku na UW. Sam poczytałem sporo na temat wojny wywiadów i ich faktycznych wpływów na polityków i politykę, ale ponieważ jest to wątek o Polsce, to może zamiast książki Kissingerawarto odwołać się do książki Petera Schweizera: VICTORY CZYLI ZWYCIĘSTWO Tajna historia świata lat osiemdziesiątych. CIA i "Solidarność" www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,684192#w684589

Zresztą, jak Pani wie doskonale, w książkach jest mądrość, ale trudno byłoby wybrać te jedynie mądre i dlatego trzeba czytać wiele, pisanych przez różnych autorów z różnych pozycji politycznych i światopoglądowych, a ci którzy tu próbują złośliwej (czasem wprost chamskiej) dyskredytacji swoich oponentów, najczęściej sami nie posiadają ani merytorycznej wiedzy, ani racjonalnych argumentów.

Pozdrawiam.

@@@

.
Brzostowski (7067 punktów)
>Obawiam się, że ten bezzębny człowiek prowadzi kraj do wojny domowej...

Przez chwilę, także miałem czarne myśli, że może dojść do takiej właśnie sytuacji, choć z winy opozycji, która mówi wprost o wyprowadzeniu miliona ludzi na ulice. JEśli zatem ktoś byłby temu winny to raczej PO, Nowoczersna i lewica.

Na szczęście ochłonąłem z emocji. Zdałem sobie sprawę, że liczba lemingów w kraju jest ograniczona, że PiS poprawi komunikację, media publiczne będą bardziej obiektywne lub nawet sprofilowane pro PiS a i Polacy, nie są aż tak wyrywni, aby sami biegać po ulicach.

Niestety liczba lemingów nie jest aż tak duża, ale ciągle ich sporo. Prowadzą oni dyskusję powierzchowną, bo tak są "moderowani" przez media głównego nurtu, a i też sami mają często poglądy liberalno-lewicowe, więc i moderować nie ma co, czasem tylko podgrzać.

Dyskusja powierzchowna polega na straszeniu Polaków: o polskim Putinie, zamachu stanu, wyrzuceniu z UE, konflikcie z Rosją, itd...

Tymczasem real jest zupełnie gdzie indziej. Otóż w Polsce doszło do przełomu świadomościowego, dziś już większość ludzi nawet Ci co głosowali na PO, wiedzą, że były to słabe rządy, które zadłużyły dramatycznie kraj, które ugruntowały kombinacje kapitalu zagranicznego i polskiego na VACie, które faktycznie nie zrobiły NIC strategicznego dla rozwoju Polski, a problemów co niemiara. Jak żenujące to było, pokazał na koniec Prezydent Komorowski, ogłaszając referendum.

Lewica cały swój potencjał skierowała na gender, kolorowe tęcze, in vitro itp., niektóre ważne, ale jednak dla szerokiego grona ludzi mareginalne sprawy. Dziś widać wyraźnie, że w Europie jest kryzys liberalno-lewicowego światopoglądu. Zatem realnie lewicowe sprawy przajął PiS, może jesszcze PArtia RAzem, ale narazie są marginesem politycznym.

Po ok. 25 latach "nowej" Polski, coraz większa grupa Polaków uświadomiła sobie, że jesteśmy krajem unijnym "gorszego sortu", że kapitał zagrancizny, ssie nas, jak może, a nasi partnerzy niemieccy dbają głównie o swój interes, a nie interes UE jako całości, a my stajemy się coraz bardziej dostawcą pracowników i rynkiem zbytu.

Najnowsze sondaże CBOS dają obozowi prawicowo-narodowemu (PiS + Kukiz) ok. 50% poparcia. To się nie zmieni, bo ludzie coraz więcej myślą.

Gdy ktoś pisze, ze się boi, albo chce wyjeżdzać z kraju, to śmiać mi się chce. Ludzie myślcie do cholery!

Ja rozumiem antyklerykałów, ateistów, zaceitrzewionych antyPiSowców, ale zrozumcie, że rządzenie krajem to nei tylko prawa dla homo, świeckość państwa, czy in vitro. To tylko drobny element życia kraju i społeczeństwa.



Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
20-01-2016 12:23 
 Ocena 4 na 4
Dyshia (307 punktów)
>Przez chwilę, także miałem czarne myśli, że może dojść do takiej właśnie sytuacji, choć z winy opozycji, która mówi wprost o wyprowadzeniu miliona ludzi na ulice.
>Dyskusja powierzchowna polega na straszeniu Polaków: o polskim Putinie, zamachu stanu, wyrzuceniu z UE, konflikcie z Rosją, itd...

Nie tak dawno temu dokładnie to samo robiła poprzednia opozycja. Pis też mówił, że Polacy wyjdą/powinni wyjść na ulice, np. podczas publikowania niezapomnianych rewelacji na temat trotylu i innych treści dotyczących katastrofy smoleńskiej. Straszono Polaków, że w rządzie zasiadają zdrajcy, agenci rosyjscy i generalnie przestępcy. Podsycanie atmosfery strachu obrzydliwie wykorzystywano za pośrednictwem naciąganych faktów czy wręcz świadomie przekłamanych "ekspertyz" sporządzonych tylko w celach politycznych, gdy merytorycznie do prac rządu nie można się było przyczepić, a już na pewno nie w tak huczny sposób. Dopiero starannie pozbierane nagrania "afery taśmowej", publikowane w stosownym czasie zaowocowały odsunięciem na bok chybionej wielokrotnie teorii zamachu, bo w końcu opozycja mogła się odnieść do istniejących dowodów na to, że rząd jest "niegodny, skompromitowany" itp. Temat smoleński i rozliczanie winnych pewnie jeszcze powróci, np. 10 kwietnia, a przynajmniej bardzo się zdziwię, jeśli prezes jakiejś atomówki na tę okazję nie szykuje... Na marginesie współczucie budzi myśl o tych, którzy oburzając się na treść nagranych w "Sowie" rozmów jednocześnie naiwnie myślą, że prywatnie Kaczyńskie, Ziobry, Macierewicze i inne Kempy o swoich wyborcach mówią per "suweren" i ze wstydem, że są niegodni, rozmawiają o wydawaniu publicznych pieniędzy...

>Jak żenujące to było, pokazał na koniec Prezydent Komorowski, ogłaszając referendum.
>Lewica cały swój potencjał skierowała na gender, kolorowe tęcze, in vitro itp., niektóre ważne, ale jednak dla szerokiego grona ludzi mareginalne sprawy.

I to raczej w żenującej postawie prezydenta Komorowskiego i braku merytorycznego programu na lewicy (mówienie o konkretach tylko podczas kampanii wyborczej jak widać wiarygodnością nie zaowocowało i trudno się dziwić) dopatrywałabym się składowej sukcesu pisu, niż w tym, że:

>coraz większa grupa Polaków uświadomiła sobie, że jesteśmy krajem unijnym "gorszego sortu", że kapitał zagrancizny, ssie nas, jak może, a nasi partnerzy niemieccy dbają głównie o swój interes, a nie interes UE jako całości, a my stajemy się coraz bardziej dostawcą pracowników i rynkiem zbytu.

>Ja rozumiem antyklerykałów, ateistów, zaceitrzewionych antyPiSowców, ale zrozumcie, że rządzenie krajem to nei tylko prawa dla homo, świeckość państwa, czy in vitro. To tylko drobny element życia kraju i społeczeństwa.

To chyba zrozumiałe... Przynajmniej mam taką nadzieję, że ktoś stawiając krzyżyk na karcie wyborczej traktuje te aspekty jako ewentualnie dodatkowy atut kandydata, a nie podstawowy powód, dla którego tak a nie inaczej głosuje... Ale w realu pewnie wygląda to tak, że po wyjściu z lokalu wyborczego przeciętny Kowalski nawet nie pamięta nazwiska, które poparł, a jedynie partię, do której ten ktoś należy.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365