Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zaczynam się bać

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-01-2016 23:37Ignorancja (4718 punktów)Zaczynam się bać
Ocena 11 na 11
Nie będę kłamać, że poniższe nie wyszło spod mego pióra. Taki tekst zamieściłam w komentarzach na GW. Cytuję:
"Obawiam się, że ten bezzębny człowiek prowadzi kraj do wojny domowej. Sondaże pis lecą na łeb, ich akcje dezawuują niemal wszyscy prawnicy (no pomijając doktora prawa Dudę, ale już i jego promotor się zdążył wypowiedzieć co mysli o protegowanym), ludzie wychodzą na ulicę, KE wdraża po raz pierwszy w swej historii procedurę, czy Polska kroczy drogą państwa prawa, czy też nie, a po Kaczyńskim spływa jak po przysłowiowej Kaczce... I tu się zastanawiam, pewno nie tylko ja, co jest przyczyną takiego lekceważenia faktów. Albo stracił poczucie rzeczywistości, albo... dąży do konfrontacji, do sprowokowania rozlewu krwi, do rozruchów. A wtedy Macierewicz i spółka wprowadzą stan wyjątkowy i na jego podstawie doprowadzą do zamrożenia działań społeczeństwa, analogicznie jak doprowadzili do zamrożenia TK, . Od dawna (śmiesznie brzmi, bo to tylko dwa miesiące z okładem) zastanawia mnie ten pęd Kaczyńskiego, wszak to on za sznurki pociąga do prowokacji. Czymże innym, jak nie prowokowaniem ludzi jest wysyłanie na pierwszy front i stawianie w świetle fleszy prokuratora stanu wojennego Piotrowicza. Czymże innym, jak nie prowokowaniem ludzi jest nominacja na szefa telewizji Jacka Kurskiego. Jeżeli się nie mylę, a obym się myliła, to mam pytanie do parlamentarzystów PiS-u. Chcą naprawdę umoczyć ręce w krwi Polaków?"

Cały tekst: wyborcza.p(*)cnika-i-nie.html#ixzz3x1yYG7Mp

P.S.
Jeśli piszę o zamrożeniu działań społeczeństwa to mam tez na myśli niedopuszczenie przez PiS do wyborów za 4 lata. Może takie mają plany, może stąd ta bezrefleksyjność i poczucie bezkarności.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#61
16-01-2016 09:06
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Ignorancja
>Zacznę może tak-czy ten atak i nazwanie mnie "babą" ma coś wspólnego z moim uprzednim postem, w którym odniosłam się do zarobków w firmach transportowych. Jakos nabrałeś wody w gębę.

Nie pierwszy raz woda w gębie ma być sposobem odpowiadania
www.racjonalista.pl/forum.php/s,690402#w690562

>Oj. Było zupełnie inaczej. Nie manipuluj. Ja się nie obrażałam, przeciwnie, tobie wytknęłam, że zresztą zgodnie z mymi przewidywaniami (co prawda tu wcześniej nie zamieszczonymi), po moim poście zachowałeś się jak obrażona primadonna.
Nie pierwszy raz
www.racjonalista.pl/forum.php/s,671164#w672205

>Prosiłam tylko o nazwę miasta.
I to wystarczy żeby przyłapać na kłamstwie

>Notabene. Drodzy użytkownicy wejdzcie w profil tego pana. Nie ma nic. A jak nacisnąć wiadomość prywatną to się wyświetla: "użytkownik zablokował czytanie twoich wypowiedzi i nie możesz się z nim skontaktować" (przynajmniej u mnie)
U mnie też, to bardzo prosty system rozmawiania zatkać uszy

Całę resztę Twojej wypowiedzi skomentuję:

napisałaś, to co ja myślę, tylko lżejszym piórem

Do moderacji:
Skoro wiem, kto ile + i - mi przydzielił, to może warto przemyśleć ujawnianie ignorowanemu, kto go ignoruje ?

#62
16-01-2016 14:30
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Mariusz B
.
>Ja właśnie taki ogląd staram się założyć i to nazywam dystansem.
Tak, rozumiem.

>Dystansuję się do ocen sytuacji niejednoznacznych.
Tak, rozumiem.

>Dla mnie to zbędny heroizm, bo skazańcowi nie pomogę, a może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła.
Tak, rozumiem.

>Nie mieszajmy heroizmu z odwagą. Mogę się narażać, ale muszę mieć pewność, że w słusznej sprawie.
Tak, rozumiem.

>Do wymierzenia sprawiedliwości.
Tak, rozumiem. Sprawiedliwy, gdy przyjdzie czas to wymierzy sprawiedliwość, a teraz gdy się niesprawiedliwość dzieje, to on poczeka, gdyż "musi mieć pewność, że w słusznej sprawie", bo przecież "może się okazać, że to jakaś okropna kreatura i na swój los zasłużyła".

> Wzmianka o popiołach odbiega od wcześniej wspomnianego zamiłowania do precyzji
Moim zdaniem bardzo dobrze podkreślała postawę, która mi się zdecydowanie nie podoba.

> a raczej trąci złośliwością.
Złośliwość i ironia są narzędziami, których dosyć często używam. Staram się tylko, aby nie przekroczyć granicy chamstwa.

Trzeba pokazać, którą trzyma się stronę, ale do takiej postawy nikogo przymusić nie można.
>Nie trzeba. Można, ale nie trzeba.
To znowu Pańskie zdanie, które szanuję, ale z którym się zupełnie nie zgadzam.

>Nie zależy mi na tabliczce na bloku.
Sądzę, iż niewielu ludziom, a już szczególnie bohaterom, na tym zależy. Kim był samotny buntownik z placu Tiananmen i czy przeżył, nie wiadomo do dziś? Był tą "mrówką z kroplą wody". Bezimiennym bohaterem. Mnie już tak ukształtowano, iż nie patrząc na osobiste konsekwencje, zawsze powinienem postawić po stronie - moim zdaniem - słusznej sprawy. Trochę "guzów" nazbierałem, ale mogę patrzeć w lustro przy goleniu.

>Wolałbym za życia zobaczyć owoce swoich działań.
No cóż takie działania, aby władza ich nie widziała, też się liczą.

>Przedmiot uogólnienia był tu dość jasny, więc chyba nie musimy do tego mieszać nauk społecznych.
No tak, rozumiem, chodziło Panu o uogólnianie według swego "widzimisię", a takie rzeczywiście szkodzi. Tylko jakoś mi się wydaje, iż Pan tu też podejmuje taką próbę.
>Ma Pan rację: wydaje się Panu. Nie podejmowałem takiej próby.
A mnie dalej się wydaje, iż Pan podejmował ocenę według swego "widzimisię", a ja postuluję bardziej naukową obiektywizację, ale możliwe, iż to mi się tylko wydaje.

>Zgadzam się, że nie jest to proste, ale zazwyczaj da się sprowadzić dyskusję do cywilizowanego poziomu.
Zazwyczaj może się i da, choć ja jakoś mało takich "zazwyczaj" dostrzegam nawet w mediach i nawet wśród ludzi na poważnych stanowiskach, mocno utytułowanych.
>To nie znaczy, że mamy równać w dół.
I co z tego stwierdzenia ma wynikać, iż Pan ciągnie w górę, a ja w dół?

>Moim zdaniem kluczowe jest to, żeby osoby, które mają znaczący wpływ na kształt dyskusji np. na tym forum,
Tu się nad tym zastanawiałem: Dla kogo jesteśmy i jak rozmawiamy? Poziom i kultura forum.

> wykorzystywały swoją pozycję do obrony sztuki prowadzenia dialogu.
Ale nasze forum wcale nie jest poświęcone kulturze, czy sztuce dialogu, jego istotą jest konfrontacja poglądów i spór, a podczas ostrego sporu stanowiska często zbyt polaryzują się i rozmawiający przekraczają granice, których wcale nie chcieliby przekroczyć. Tu zdecydowanie liczą się merytoryczne i racjonalne argumenty, które wśród wierzących w jedynonosłuszność własnej racji wzbudzają nadmierne emocje i wtedy podejmują się ataków personalnych, starając się złośliwie dyskredytować przeciwnika, którego uważają za wroga. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 Osobiście uważam spór i niezgodę na poglądy i działania, które nam się nie podobają, za zdecydowanie bardziej wartościowy od oportunizmu, nawet takiego w imię kultury dialogu.

> Nawet na atak wzmiankowaną pałą, można zareagować różnie.
Tak, jak mówi ludowe powiedzenie. "Świnia, gdy na nią plują, to twierdzi, iż to tylko deszcz pada", ale lud mawia także, iż "co za dużo to i świnia nie chce". Można reagować różnie, dopóki można różnie reagować. Człowiek kulturalny też ma emocje.

> Chodzi mi o to, żeby nie schodzić do poziomu pały, ale raczej równać w górę.
Ja próbuję: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,693023#w693297 a Pan?
>Cały czas. I tu (od niedawna), i w pracy, i w domu. Idzie mi zupełnie dobrze i posiadłem już całkiem sporo doświadczenia w tej kwestii. Dla jasności: nie neguję Pana wysiłków na tej płaszczyźnie w społeczności forum. Wręcz przeciwnie, spodziewam się wciąż więcej! Na ile będę mógł - też się o to postaram.
Popatrzymy, na Pańskie osiągnięcia. Szczerze życzę sukcesów.

@@@
.

#63
16-01-2016 13:11
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Alderyk Olrzyk
>>>A dlaczego pytasz?
>>Dlatego, że o to pytałem a Ty podałeś linka jako odpowiedź.
>Nie rozumiem, dlaczego z takim uporem doszukujesz się w tym jakiegoś rozstrzygającego argumentu. To był po prostu przykład.

Proponuję uporządkować dyskusję, bo mam wrażenie, że wątki się nam mylą:
Rozpoczęliśmy od:
Cytat:
Zastanawiam się, czy do tej pory nie bała się Pani, bo nie było ku temu faktycznego powodu, czy też może po prostu nie miała Pani dotąd pełnej świadomości tego, na czym polega Unia Europejska, kto nią rządzi i czyje interesy realizuje?

Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.

Po czym wysłałeś linka opisującego największy skandal - który miał być odpowiedzią na moje pytanie?
W świetle Twojej odpowiedzi pojawiają się 2 niejasności:
1) jaki ma to związek z pytaniem - czy to oznacza, że mamy się bać korupcji, czy, że mamy bać się działania komisji?
2) czego to wydarzenie jest przykładem (działania komisji, standardowej korupcji czy reakcji na korupcję?). Aby jakieś wydarzenie było czegoś przykładem powinno być typowe/charakterystyczne dla modelowanego obiektu. Największy i jedyny taki skandal w ciągu 60 lat ma być "przykładem działania komisji"? Wskazywanie ekstremów nie może być z definicji przykładem typowego działania.

Poza tym wrzucanie niezwiązanych z tematem wydarzeń nie wnosi nic do dyskusji.

>O, a tu inny przykład:
>pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Strasser

>Są na to przykłady:
>pl.wikipedia.org/wiki/Zoran_Thaler

>To mi przypomniało jeszcze inny przykład:
>pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Severin

To są 3 opisy tego samego skandalu, w który byli zaangażowani politycy wybrani przez obywatelu UE do parlamentu. Obywatele moga wybierać kogo chcą -np. Korwina i czego to jest dowód? Że obywatele chcą skorumpowanych polityków?

>Czyli jednak Komisja nie jest zupełnie niezależna od rządów krajowych, a w takim razie - choć teoretycznie nie ma na pewne rzeczy wpływu - to jednak coś tam na nią wpływa? Zapewne wpływa na to, co może albo nie może, a może nawet na to, czym chce albo nie chce się zajmować. Fajnie.

OK,
Możesz się określić o czym toczysz dyskusje gdy mówisz UE i czego się KONKRETNIE boisz :
1) Komisji - czyli niezależnego strażnika traktatów unijnych
2) Obywateli UE - czyli wskazane przez Ciebie przykłady ludzkich wyborów do Parlamentu Europejskiego. W podanych przez Ciebie przykładach ludzie wybrali skorumpowanych polityków ze swoich krajów
3) Krajów członkowskich UE?
4) Całej UE - czyli wszystkich 7 instutucji, krajów członkowskich, obywateli, koncepcji integracji i sposobu jej realizacji?

Komisja jest z założenia niezależna (w swoim obszarze działania), bezstronna i ma kierować się interesem UE w ramach unijnego prawa. Oczywiście została stworzona przez kraje członkowskie i ma tylko taki mandat jaki kraje jej dały. W niektórych tematach - np. podadki bezpośrednie mandatu nie ma i to jest wg Ciebie dowód czego: zależności, stronniczości? Możesz się określić co jest przedmiotem Twojej krytyki, niejasne stwierdzenia typu:
Cytat:
choć teoretycznie nie ma na pewne rzeczy wpływu - to jednak coś tam na nią wpływa? Zapewne wpływa na to, co może albo nie może, a może nawet na to, czym chce albo nie chce się zajmować. Fajnie.

Nie mają jasnego sensu - o co Ci chodzi?

>Jak już napisałem - bać się nie warto. Lepiej się przyglądać, zastanawiać, wyciągać wnioski, pilnować się, chodzić koło swojego interesu.

Nie sądzisz, że to frazes i wymianianie go w kontekscie tej dyskusji niewiele wnosi? Przyglądać się, zastanawiać, wyciągać wnioski, pilnować interesu warto w większości sytuacji życiowych?
Ilość informacji niesiona w wypowiedzi a wraz z nią wartość dodana wypowiedzi zależy od zmiany stanu wiedzy u odbiorcy, powiedzenie "gdy świeci słońce to jest jasno" w dyskusji na temat UE nie niesie praktycznie żadnej informacji.

Pozdrawiam
Paolo Monstro

#64
16-01-2016 14:51
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro

>Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.

To wie ten, kto posiada na ten temat wiedzę.

>Po czym wysłałeś linka opisującego największy skandal - który miał być odpowiedzią na moje pytanie?

A dlaczego nie? Z mojej odpowiedzi wynikało, że w EU rozdają karty różne osoby, które dzięki EU realizują różne interesy - własne i innych osób lub grup osób.

>W świetle Twojej odpowiedzi pojawiają się 2 niejasności:
>1) jaki ma to związek z pytaniem - czy to oznacza, że mamy się bać korupcji, czy, że mamy bać się działania komisji?
>2) czego to wydarzenie jest przykładem (działania komisji, standardowej korupcji czy reakcji na korupcję?).

A dlaczego tylko dwie niejasności? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby ktoś tu widział mnóstwo niejasności, ale tylko dwie?

>Aby jakieś wydarzenie było czegoś przykładem powinno być typowe/charakterystyczne dla modelowanego obiektu. Największy i jedyny taki skandal w ciągu 60 lat ma być "przykładem działania komisji"? Wskazywanie ekstremów nie może być z definicji przykładem typowego działania.

Rzeczywiście, ta afera nie była typowa. Głównie dlatego, że niewygodne fakty ujrzały światło dzienne, zainteresowały media i zmobilizowały opinię publiczną. Można domniemywać, że nie za każdym razem dzieje się podobnie.

>Poza tym wrzucanie niezwiązanych z tematem wydarzeń nie wnosi nic do dyskusji.
>>O, a tu inny przykład:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Ernst_Strasser
>>Są na to przykłady:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Zoran_Thaler
>>To mi przypomniało jeszcze inny przykład:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Severin
>To są 3 opisy tego samego skandalu, w który byli zaangażowani politycy wybrani przez obywatelu UE do parlamentu.

A jak myślisz, często to się zdarza w przyrodzie, że na jeden haczyk z przynętą łapią się od razu trzy rybki? Co to musi być za akwarium...

>Obywatele mogą wybierać kogo chcą - np. Korwina i czego to jest dowód? Że obywatele chcą skorumpowanych polityków?

Oj, mogą, mogą... Ale nie uprzedzajmy wypadków.

>Możesz się określić o czym toczysz dyskusje gdy mówisz UE i czego się KONKRETNIE boisz :
>1) Komisji - czyli niezależnego strażnika traktatów unijnych
>2) Obywateli UE - czyli wskazane przez Ciebie przykłady ludzkich wyborów do Parlamentu Europejskiego. W podanych przez Ciebie przykładach ludzie wybrali skorumpowanych polityków ze swoich krajów
>3) Krajów członkowskich UE?
>4) Całej UE - czyli wszystkich 7 instutucji, krajów członkowskich, obywateli, koncepcji integracji i sposobu jej realizacji?

No, jest trochę powodów do strachu, ale przypuszczam, że jeszcze parę by się znalazło.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

#65
16-01-2016 15:18
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi GrzeTor
.
>Największym zagrożeniem dla Konstytucji jest Trybunał Konstytucyjny. Bo to jest w zasadzie jedyna instytucja, która może Konstytucję zanegować
To jest tak samo debilne, jak stwierdzenie, ze:
"Największym zagrożeniem naszego bezpieczeństwa są sędziowie. Bo oni są jedynymi przedstawicielami, którzy mogą zanegować Kodeks Karny i uniewinnić przestępców."
Zlikwidować sądy!

>Zwykły sędzia
Kto to jest "zwykły sędzia"? W systemach prawnych cywilizowanych państw, w tym Polski, nie znane jest takie określenie.

>Zwykły sędzia nie może być największym zagrożeniem bo od jego decyzji można się odwołać.
Orzeczenia (wyroki) wydają sądy w imieniu państwa i choć założona jest w naszym prawie dwuinstancyjność, to odwołanie się od wyroku sądu drugiej instancji jest bardzo trudne, a praktycznie w większości przypadków wprost niemożliwe, choć oczywiście zdarza się. Nawet skuteczne - zmieniające wyrok - odwołanie.

> TK jest na instytucją ostateczną i od jego błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia nie można się odwołać, nawet jeżeli jest jawnie kłamliwe.
Gdyż w państwie prawa zupełnie inna jest rola Trybunału Konstytucyjnego od roli sądów powszechnych. Podstawowym aktem prawnym w państwie prawa jest konstytucja, od której wywodzi prawomocność całego systemu prawnego. Orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego, który bada zgodność uchwalanego prawa z konstytucją, nadaje ostateczność sama konstytucja i taka konstrukcja prawna - pomimo możliwości "błednego, wadliwego, fałaszywego orzeczenia" - ma znacznie większą wartość dla każdego obywatela, od możliwości kwestionowania jego orzeczeń przez jakiegoś tam politycznego Wacka www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,689513#w690257 w imieniu ludu, czy też narodu.

Mnie i nie tylko mnie, bardzo wiele orzeczeń Trybunału się nie podobało. Na przykład uważam, iż były to orzeczenia zbyt prokościelne, czy nawet proPlaformowe. Nie podobał mi się także wybór 5 sędziów, gdy sejm miał prawo tylko do trzech. Ale to w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia prymitywnych ataków na tą instytucję, a tym bardziej na jej faktyczną likwidację co uczynił PiS. Bez wykonywanych orzeczeń Trybunału przestajemy być demokratycznym państwem prawa, a dla niektórych - np dla mnie - ma to duże znaczenie.

@@@
.

#66
16-01-2016 15:51
 Ocena 5 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Alderyk Olrzyk
>>Pytałem o wyjaśnienie, "kto rządzi i czyje interesy są realizowane w UE", oraz o wyjaśnienie czego można się w tym bać.
>To wie ten, kto posiada na ten temat wiedzę.

Z wiedzą jest tak, że nigdy nie wiadomo, czy za rogiem nie czai się niespodzianka. Dlatego, choć posiadam ponadprzeciętną wiedzę na temat UE, jestem otwarty na informacje od Ciebie i nie wiem na pewno czy moja wiedza jest wystarczająca by mieć prawdziwą opinię o UE. Jednak oczekiwałbym argumentów a nie niepodpartych niczym poza "ogólnymi zasadami przetrwania" opinii.

Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE. Jest to "twór", który nie miał odpowiednika w historii, dlatego, być może, trudno zrozumieć koncepcje - jak Komisja Europejska i przez to trudno zrozumieć kto decyduje, jednak, wbrew pozorom, jest to bardzo transparentne.
Nie jest to miejsce na rozpisywanie się o tym więc w dużym skrócie: wpływ państw objawia się w instutucji o nazwie Rada UE, gdzie są jasno zdefiniowane zasady głosowania. Komisja jest bezstronna (względem państw), niezależna i kieruje się interesem UE (w ramach prawa UE). W przypadku konfliktów istnieje sąd unijny (kolejna instutucja) obsadzony sędziami o nieodnawialnej kadencji, którzy mają orzekać o zgodności z prawem UE. Wpływ obywateli jest realizowany poprzez Parlament Europejski, do którego w wyborach bezpośrednich obywatele wybierają parlamentarzystów. Większość aktów prawnych jest tworzonych przy pomocy tzw. standardowej procedury legislacyjnej, w której Komisja proponuje akt (regulację/dyrektywę/decyzje/opinię) a Parlament i Rada mogą dowolnie (w ramach prawa ale niekonieznie sensownie) zmianiać ten akt. Bez przegłosowania aktu w Radzie i Parlamencie nie będzie. Komisja jest obsadzona politykami z państw członkowskich (zatwierdzonych przez PE) ale nie mają oni prawa głosu w sprawach dot. państwa ich pochodzenia. To uproszczenie ale dostatecznie bliskie rzeczywistości na potrzeby tej dyskusji.

Jest pewnikiem, że ten cały system nie działa idealnie, bo nic nie działa idealnie i jeśli to chcesz udowodnić to szkoda czasu na dyskusję. Jest jednak wysoce prawdopobodobne, że system został skonstruowany tak by być możliwie blisko tego modelu, który opisałem i działa "dostatecznie blisko" ideału by można go było całościowo ocenić jako korzystny dla państw i uczciwy (tj nie jest powszechne łamanie zasad).

>No, jest trochę powodów do strachu, ale przypuszczam, że jeszcze parę by się znalazło.
Mógłbyś być bardziej konstruktywny i powiedzieć o co Ci konkretnie chodzi mówiąc o powodach do strachu?

Nie ma na tym świecie żadnej aktywności nieobarczonej ryzykiem. Nie podjęcie aktywności nie zostawia nas bez ryzyka również. Bycie członkiem UE nie jest tutaj wyjątkiem. W życiu nie mamy zwykle wyboru pomiędzy rozwiązaniem idealnym a złym tylko mamy wybór ze zbioru dostępnych alternatyw. Moim zdaniem z 2 alternatyw:
1) być w UE
2) być poza UE
Opcja 1 jest zdecydowanie korzystniejsza dla Polski i Polaków. I nie twierdze, że nie ma żadnych wad ani ryzyka. Jednak ryzyko w opcji 2 jest zdecydowanie wyższe podobnie jak liczba znanych wad. Jeśli chcesz coś konstruktywnie skrytykować to podaj konkretne wady lub zalety alternatywy?
Po co snuć frazesy typu "nic nie jest idealne" czy "trzeba obserwować i myśleć"? Jaki jest nietrywialny wniosek z tych stwierdzeń? Co z tą UE konkretnie jest nie tak? Co byś poprawił gdybyś miał możliwość?

Pozdrawiam
Paolo Monstro

#67
16-01-2016 16:37
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro
>Co z tą UE konkretnie jest nie tak?

Ja tak trochę z inne beczki prawie że.

Prezydent, sejm są kadencyjni praktycznie wszędzie. Wejście do Unii odbyło się na podstawie referendum ludzie wybrali. Nie mniej cały czas przybywa ludzi którzy żyją wyborami tamtych ludzi nie mając teraz praktycznie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.

System nie jest rewidowany. Jak się okazało w tamtym roku "spontaniczny" wybór zrewidował trochę scenę polityczną/system. Gdyby go nie było pewnie można by użyć argumentu że jest on lepszy niż to co mamy teraz bo to bo tamto.

Nie chodzi mi o UNIA zła/dobra tylko o pokoleniowy wybór raczej.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro

>Jest pewnikiem, że ten cały system nie działa idealnie, bo nic nie działa idealnie i jeśli to chcesz udowodnić to szkoda czasu na dyskusję.

Aż nie wiadomo, czego się bardziej bać - idealnie działającego systemu czy konsekwencji jego błędów.

www.tvn24.(*)o-o-tyton-do-zucia,282988.html

>Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE.

Nie rządzą i nie głosują abstrakcyjne zasady, ale ludzie. To również od nich zależy, jak się do tych zasad ustosunkują i co z nimi zrobią. Proszę mi więc nie bajać o potędze takich czy innych traktatów, bo to ponad moje siły.
youtu.be/RP4abiHdQpc

A teraz na poważnie:
www.dw.com(*)t-solidarności/a-18671830
Co z tego, że Konwencje dublińska (Dublin II) tak świetnie działała na papierze...


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

#69
16-01-2016 17:27
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Alderyk Olrzyk

>>Z wiedzy, którą posiadam wynika, że zasady działania UE są dość jasne - są spisane w skonsolidowanym traktacie UE.
>Nie rządzą i nie głosują abstrakcyjne zasady, ale ludzie. To również od nich zależy, jak się do tych zasad ustosunkują i co z nimi zrobią. Proszę mi więc nie bajać o potędze takich czy innych traktatów, bo to ponad moje siły.

A kto powiedział, że zasady głosują czy rządzą? Powiedziałem, że zasady rządzenia i głosowania są jasne - nigdy nie twierdziłem, że "zasady głosują". Zasady głosowania mówią kto , kiedy głosuje i jak są liczone głosy. Zasady rządzenia mówią kto, kiedy i jak podejmuje decyzje w jakiej sprawie ...

Jeśli wg Ciebie na tym opiera się słabość moich argumentów to słabo się wysiliłeś.
I myśle, że przekonasz tylko "wierzących" w złą UE.

Wymieniam te zasady by podnieść poziom tej dyskusji i dać Ci szanse je skrytykować - co konkretnie Ci nie pasuje? Co chcesz poprawić?
"Proszę nie bajać o potędze takich czy innych traktatów" to jest odpowiedź na poziomie Radia Maryja. Nie mówiłem o potędze czegokolwiek.

>A teraz na poważnie:
>www.dw.com(*)t-solidarności/a-18671830
>Co z tego, że Konwencje dublińska (Dublin II) tak świetnie działała na papierze...
Wyartykułuj konkretny zarzut, czy propozycję naprawy?
Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?
Nie przerzucajmy się linkami do anomalii, błędów ludzkich i kryzysowych sytuacji. Pokaż mi linka, który mówi, że system jest błędny i co jest błędne, najlepiej z jakimś argumentem dającym nadzieję, że istnieje sposób na poprawę.
To nie w liczbie linków leży siła argumentu tylko w jakości.

Pozdrawiam
Paolo Monstro

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro

>Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?

Taka co zawsze - trzeba się pilnować i chodzić koło swojego interesu.
Zachęcam też do zajrzenia do "Znalezionych w sieci". Wrzuciłem tam link do ciekawego artykułu o problemach EU.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

#71
16-01-2016 18:21
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi farmer
>>Co z tą UE konkretnie jest nie tak?
>Ja tak trochę z inne beczki prawie że.
>Prezydent, sejm są kadencyjni praktycznie wszędzie. Wejście do Unii odbyło się na podstawie referendum ludzie wybrali. Nie mniej cały czas przybywa ludzi którzy żyją wyborami tamtych ludzi nie mając teraz praktycznie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.
>System nie jest rewidowany. Jak się okazało w tamtym roku "spontaniczny" wybór zrewidował trochę scenę polityczną/system. Gdyby go nie było pewnie można by użyć argumentu że jest on lepszy niż to co mamy teraz bo to bo tamto.
>Nie chodzi mi o UNIA zła/dobra tylko o pokoleniowy wybór raczej.
UE definiuje procedurę wyjścia z niej zarówno z inicjatywy kraju jak i z inicjatywy UE. To wszystko co można na poziomie UE uzgodnić. W jaki sposób dany naród podejmuje decyzję o wyjściu to jego sprawa. Czy to będzie w wyniku referendum organizowanego periodycznie czy w wyniku jakiegoś impulsu - np. inicjatywy obywateli to nie ma znaczenia.
Twoje pytanie powienieś więc zadać wszystkim Polakom lub wybranym przez nich przedstawicielom bo to nie jest kwestia UE.
Brytyjczycy np. przeprowadzają referendum.

P.S. Porównanie do prezydenta i sejmu jest nieadekwatne bo "władze UE" też są kadencyjne. Gdybyś chciał podać adekwatny przykład na poziomie danego kraju to pytanie mogłoby brzmieć - "dlaczego mieszkańcy Warszawy muszą żyć wyborem swoich przodków i być częścią Polski?"



farmer (22440 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro

>P.S. Porównanie do prezydenta i sejmu jest nieadekwatne bo "władze UE" też są kadencyjne.

Nie chodzi o "władzę UE" a decyzje bycia w czymś wybierania czegoś zmiany z tzw. urzędu. Ale skoro same władze są zmieniane znaczy że czemuś to służy. Muszą przejść zwykły test.


>Gdybyś chciał podać adekwatny przykład na poziomie danego kraju to pytanie mogłoby brzmieć - "dlaczego mieszkańcy Warszawy muszą żyć wyborem swoich przodków i być częścią Polski?"

W wypadku przystąpienia do UE ustanowiono referendum nie wiem jak było z Warszawą czy ktoś tam kogoś o coś pytał.
Wg mnie sytuacja nie jest rewidowana i tylko tyle.

#73
16-01-2016 19:01
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Alderyk Olrzyk
>>Jestem przekonany, że możesz przestawić miliony linków do przypadków nie przestrzegania umów i prawa - ale jaka jest Twoja konkstrutywna konkluzja? "Prawa i umowy są bez sensu"?
>Taka co zawsze - trzeba się pilnować i chodzić koło swojego interesu.
>Zachęcam też do zajrzenia do "Znalezionych w sieci". Wrzuciłem tam link do ciekawego artykułu o problemach EU.
>
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

>
Znam wiele problemów w UE. Po to UE powstała żeby wiele problemów rozwiązać.
Znam też wiele defektów w działaniu UE. Nie jest moim celem dowiedzenie, że UE działa idealnie. Nie natrafiłem jednak (do tej pory) na informację, która zmieniłaby moją opinię (pozytywną) nt przynależności Polski do UE.
Gdybym był miał moc zmiany UE to ograniczyłbym rolę polityków narodowych w podejmowaniu decyzji lub narzuciłbym im jakieś metody oceny ich decyzji by nie mieli dowolności. Politycy są często niekompetentni i w zbyt wielu wypadkach ignorują logikę a nawet prawa fizyki (patrz lot do Smoleńska czy Gruzji w wykonaniu Lecha Kaczyńskiego). Jest to niestety postulat nierealny bo oznaczałby wymuszenie racjonalności w decydowaniu czego większość ludzi nie chce. Ludzie chcą by czasem "marchewka była owocem" a "ślimak rybą" i tyle....

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Paolo Monstro

Zachęcam do przeczytania:
www.dbc.wr(*)Unii_Europejskiej_w_10_lat.pdf

Cytat:
Narastającym problemem jest coraz większy wpływ grup interesów, świata biznesu na rządy oraz instytucje europejskie. Wielkie korporacje coraz częściej wykorzystują potencjał polityczny własnych rządów oraz ich możliwości wpływania na politykę europejską. Następuje proces zrastania się oligarchii finansowej z kołami rządzącymi. Powstaje kapitalizm państwowo-monopolistyczny, wykorzystujący ingerencję państwa w sprawy gospodarcze w interesie wielkich monopoli.


i dalej:

Cytat:
Nie bez znaczenia jest również fakt, że ustawowe wymogi co do kontroli jakości i wdrażania kosztownych metod produkcji są korzystne dla dużych korporacji. Drobni i początkujący przedsiębiorcy nie są w stanie im podołać. Regulacje te eliminują konkurencję dużym firmom i stwarzają silny mechanizm korupcyjny (...).



"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

#75
16-01-2016 20:50
 Ocena-2 na 2
Burnham (1149 punktów)Odp: Zaczynam się bać
W odpowiedzi Ignorancja
>Jakos nabrałeś wody w gębę. Czyżbys sie połapał, że nie masz do czynienia z teoretykiem tworzącym posty na podstawie wyrywkowej lektury Kissingera? Widzisz matołku mnie od razu uderzyła twa buta, za którą nic nie idzie. Coś może przeczytałeś, ale nie łapiesz nic poza tym. Zachłysnąłeś się Kissingerem. O ile w ogóle przeczytałeś całą tę książkę.

Połapałem się od razu, że mam do czynienia z bardzo typowym przykładem zaawansowanej wiekiem ofiary propagandy lewackiej, a takie przypadki są nie do odratowania i się je tylko ignoruje. Niby o czym mam z tobą rozmawiać - o twoich fobiach ? A co ja dziecko z tobą mam, że musiałbym twoje lęki uspokajać ? Ja masz problemy z emocjami czytając GW to zmień lektury.

> Histerią ty się wykazujesz, gdy na moje pytanie o nazwę miasta odpowiadasz roztrzęsiony: "mam ci podać numer konta i adres zameldowania?".

Czy ty masz równo pod sufitem ? Myślisz, że jakiejś przybłędzie podam wskazówkę do nazwy firmy w której robię ? Na prawdę tak myślisz ? Ja mam to w dupie co tobie się zdaje i innym kartoflarzom z tego forum ile na spedycji można zarobić mając dobre kontakty. Akurat to jest niezależne od miasta.

>Posłuchaj miernoto od lat zarabiam w Euro. Więc mnie akurat nie powalisz. Chodzi o to, ze przesadziłeś pisząc o zarobkach w transporcie w wlkp.

Chodzi o to, że na informację o tym, że można zarobić 600 euro na czysto na frachcie ty się kopytami zakryjesz. A jeżeli bym podał, że rekord jaki padł wyniósł 2100euro czystego zysku na jednym tylko transporcie to zaraz kartoflarze by się zlecieli (i ten bidny kierowca co to na lewych kartach musiał jeździć za 0,25PLN za kilometr).

>Teraz słowotokiem, gdy juz najwyraźniej zorientowałeś się, że mam pojęcie (podałam ci nawet stawki w odniesieniu do trybu pracy) próbujesz pokryć usuwanie się gruntu spod nóżyn.

O jakich ty stawkach odnośnie trybu pracy bełkoczesz skoro ja piszę o spedycji ? Wylicz mi stawkę za transport z Innsbrucka do Barcelony na 13,6 ldm czy na 4,0 ldm busa, transport neutralny, dedykowany. Jesteś w stanie to zrobić czy nie ? Pan kierowca nie był w stanie odpowiedzieć i się zakrył kopytami. Wiesz jak się w spedycji oblicza koszt transportu czy nie ?

>Znasz jakiś obcy język byś mógł swobodnie czytać artykuły prasy obcojęzycznej choc w jednym innym od jez. polskiego języku?
>Ja tak.

Ty się lepiej najpierw naucz czytać po polsku, a dopiero później za obce języki się bierz, dobrze ci radze.

>Już kojarzysz różnicę między nami?

Różnica w wieku i tym, że po menopauzie jesteś ?

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365