Atrybuty niedorzeczności:
a) sprzeczności z rozsądkiem - Nasze intuicje wyewoluowały w ten sposób abyśmy radzili sobie w określonych warunkach (w pewnym miejscu, w pewnej skali). Nie potrzebujemy przeczucia jak ciała zachowują się w próżni, bo żyjemy w świecie gdzie nieustannie działają siły tarcia. Nie potrzebujemy wyobrażać sobie atomu, bo żyjemy w świecie makroskopowym. Efekty relatywistyczne nie muszą nam jawić się jako oczywiste, bo zawsze poruszamy się z niskimi prędkościami. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem trawa jest zielona a niebo jest niebieskie. Jednak fizyka mówi, że to drganie pola elektromagnetycznego na styku z siatkówka. Nawet jeśli początkowe nastawienie naukowców jest zdroworozsądkowe (Arystoteles) to wyniki do których teraz doszli już takie nie są, a nawet są wewnętrznie sprzeczne. Jeśli dualizm korpuskularno-falowy lub zasadę nieoznaczoności nie uznaje się za sprzeczność to chyba tylko dlatego, że nauka nie jest na tyle dyscypliną ścisłą co matematyka.
b) nielogiczność - zasada indukcji nie pozwala na dotarcie do logicznej konkluzji - podałem na to argumenty wypunktowane we wcześniejszym poście. Zasada, że latarnia zawsze gaśnie gdy koło niej przechodzę ma wiarygodność 0% , nawet jeśli została indukcyjnie wysnuta na podstawie 1000 obserwacji. Jest to pewna korelacja, ale zupełnie przypadkowa i wynika np. z tego że zawsze przychodziłem do pracy na tę samą godzinę. Przekonanie, że istnieje ogólna kauzalna zależność pomiędzy A i B na postawie skończonej ilość obserwacji współistnienia A i B nie ma uzasadnienia. Tworząc teorie pozostawiamy lukę logiczną. Przez to i całość rozumowania będzie nielogiczna.
>
Jak Pan rozumie nauki przyrodnicze?Zdefiniowałem naukę jako dział filozofii w którym proces filozofowania osiągnął wystarczająco wysoki poziom ścisłości (stosowanie matematyki, eksperymentów). Za taką klasyfikacją przemawia też geneza. Nauka wywodzi się z filozofii przyrody a fizyk to "natural philosopher".
Wygląda mi to tak:
nauka przyrodnicza = nauka = fizykaSocjologia, psychologia, matematyka, teologia itp naukami nie są. Niektóre działy chemii i biologii zaliczam do nauki pod warunkiem, że dają się zredukować do bytów wymyślonych przez fizyków. Z tego właśnie powodu prawie cała chemia i biologia molekularna jest nauką, ale botanika i ewolucjonizm już nie. Ta ostatnia to nawet dobra filozofia, ale falsyfikowalna to nie jest.
>
Jak chce Pan skutecznie zastosować teorię o rozszerzaniu się wszechświata?Cała ta teorya wydaje mi się podejrzana. Zastanawiam się, czy zaliczyć ją do nauki, bo eksperymentu bezpośrednio wykonać nie można. Argument o przesunięciu widma ku czerwieni musi wprowadzać wątpliwe założenie, że prawa fizyki (np. elektrodynamiki) są niemal identyczne w bardzo odległych rejonach wszechświata:

Niedorzecznością jest zakładać, że ten sam eksperyment dałby podobny wynik w zupełnie innym miejscu wszechświata. To bezpodstawne credo, które fizycy przyjęli bez wahania, tak jak katolicy niegdyś przyjęli dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi Dziewicy.
>
Jak chce Pan skutecznie wykorzystać teorię o istnieniu ciemnej energiiCzęsto bywało, że najpierw powstawał wynalazek a dopiero później teorya jego działanie "tłumacząca". Zastosowania być nie musi. Napisałem tylko, że z punktu widzenia interpretacji jako interpolacji skończonej ilości pomiarów nie ma różnicy pomiędzy eksperymentem a zastosowaniem - są to takie same węzły interpolacji.
>
to nie teoria o istnieniu demonów powodowała palenie czarownic?To tak jakby powiedzieć, że moja satysfakcja z napisania tego posta powoduje, że mój komputer działa. Czym innym jest intencja, a czym innym jest środek do realizacji celu.
>
Dlaczego palono je jako czarownice?Kto to mówi ? Z waszego naturalistycznego punktu widzenia proces spalania tych kobiecin jest na tym samym poziomie co upadek kamienia. Żaden element naukowego opisu świata nie może zawierać informacji o wartości moralnej tego czynu.
>
należy powiedzieć nie musi a nie nie możeCo mi Pan tu imputuje ? Dobrze napisałem:
"nie może istnieć jakakolwiek korelacja"To nie oznacza, że zawsze otrzymamy wynik przeciwny tylko, że nie ma żadnego powiązania ze stanem faktycznym (np. statystycznego)
>
Chodzi o uzasadnienie dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzecznaWyjaśniłem to. Nie udawaj pan greka, bo nie jesteśmy w Grecji.
>
Akceptacja indukcji ma cele praktyczneTo co dla jednego ma wartość praktyczną dla innego mieć nie musi. Sposób wartościowania zależy od tradycji: dla kultur zachodnich ważna jest wiedza wspierająca technologie; dla innych społeczności ten rodzaj wiedzy może nie być atrakcyjny, gdyż one skupiają się na osiąganiu wewnętrznego poczucia spokoju i zadowolenia.
>
Z metafizyką nie ma to nic wspólnegoNiech mi pan indukcje wykaże empirycznie
>
formułują przewidywane zdarzeniaNawet jeśli jej przewidywania się zgadzają to jest przypadek
>
Cudem nazywa się złamanie co najmniej jednego prawa fizykiCo? Na tym polega falsyfikacjonizm !
>
Dotyczy to tej wody która wrze w temp. 100 C czy tej innej teżNie mam nic przeciwko jeśli taki model pozwala elegancko opisać zjawiska zmysłowe, ale niemożliwe jest rzutowanie tej abstrakcji na nasze wrażenia. Nie można wyobrazić sobie atomu w sposób przestrzenny , tak samo jak nie możemy wyobrazić sobie sfery 7 wymiarowej. Nasza percepcja nie jest do tego dostosowana. Nie istnieje
obiektywna odpowiedniość pomiędzy informacjami które otrzymujemy z mikroskopu SEM a przedstawieniem wizualnym. Interpretacja tych informacji jest przekształceniem zależnym od paradygmatu, wiedzy i oczekiwań. Oznacza to, że abstrakcja atomu może zostać zastąpiona inną i nie będzie w tym sprzeczności. Informacje z SEM będą takie same, ale nasze interpretacje się zmienią.
>
Tutaj powinien Pan sięgnąć do słownikaPrzyszłość jest nieprzewidywalna. Być może za 500 lat eksperyment nie będzie musiał być reproducibility.
.