 |
Racjonalizm vs. racjonalizm Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-02-2007 10:38 | zmieszany umysł | Racjonalizm vs. racjonalizm | Współczesny człowiek żyje w różnych religiach i światopoglądach, różnych kulturach i różnych systemach społecznych. Nie ma czegoś takiego jak obiektywny światopogląd - tak by się przynajmniej wydawało. Zarówno w ujęciu świeckim, gdzie mamy powiedzmy relatywizm, jak i religijnym, gdzie Prawdę Prawdziwą zna tylko Bóg, a ludzie znają tylko jej odbicia - mniej lub bardziej bliskie ideałowi. Na przestrzeni owej niejasności, jaśnieje swym blaskiem Racjonalista.pl nie podzielający przekonania, że jego światopogląd ateistyczny, to tylko jedna z wielu ontologii. Racjonalizm jednak stawia przed umysłem wymagania. Gdy czytamy Habermasa dowiadujemy się, że: "Każdy przystępujący do dialogu zakłada zdolność obu stron do tworzenia racjonalnej argumentacji i do uznania jej w toku dialogu pozbawionego argumentacji poza racjonalnych. Warunkiem dialogu, który zakładają jego uczestnicy, jest wyrzeczenie się przemocy jako środka narzucającego przyjęcie konkretnych wniosków. Obie strony uznają, że zdolne są zaakceptować wnioski jakie płyną z dobrze uargumentowanej, niczym nie skrępowanej dyskusji. Co więcej przystępując do dialogu skłonne są do zrzeczenia się własnych często wygodnych czy opartych na przyzwyczajeniu poglądów , aby ulec zniewalającej sile racjonalnie dowiedzionych prawd czyli uzasadnieniu. " Chciałbym poznać owe uzasadnienia. Zastanówmy się przeto czym byłby światopogląd obiektywny, taki który może inne postrzegać jako abberacje umysłu. Otóż w racjonalnym dyskursie powinien móc przedstawić argumenty, na które strona przeciwna nie zdołałaby przedstawić kontrargumentów. Musiałoby być to coś, co wytrzymuje konsekwentny sceptycyzm. Taką właśnie dyskusję chciałbym zainicjował - bez szans na wycofanie. Mój umysł (nie "rozum" - ten wyraz ma już zbyt duże oświeceniowe naleciałości) został jakby zmieszany przez wielość kultur, wielość ontologii, poczucie braku podstawy i braku Prawdy Prawdziwej. Mogę się więc podjąć badania, czy przedstawione przez Was argumenty, nie mają jakichś kontrargumentów, które je znoszą. Wyjaśnijcie mi zatem, dlaczego miałbym przejść do Waszej drużyny i powiedzmy złożyć podanie z prośbą o przyjęcie do PSR.
|
1 2 3 4 5 6 7 Dalej..| zmieszany umysł | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Odnośnie zarzutu, że nie stosuję stosownej formy, proszę zerknąć do tej mojej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,72048Cały Pana list sprowadza się do tego, że bardzo Pan żałuje rozpoczętej rozmowy ze mną. A je nie lubię ludzi do niczego zmuszać, więc na tym poprzestanę tą wymianę listów. btw: znowu sugeruje Pan, że nie jestem racjonalistą Ciekawe gdzie w moich wypowiedziach zabrakło chęci argumentowania swych tez, analizowania wypowiedzi rozmówcy, konsekwencji, formułowania komunikatywnie myśli. To pozostanie dla mnie tajemnicą. |
#32 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | @@@ > >Z jednej strony jestem zafascynowany komputerem i Internetem,> Ja tam zafascynowany - to nie za bardzo. Sam sobie tę swoja maszynkę (nie pierwszą już) zbudowałem, zdarzało mi się nawet jakieś kawałki do komputerów samemu projektować - więc jeśli mnie coś fascynuje, to raczej jakieś oryginalne rozwiązanie techniczne. Uważam to po prostu za dobre narzędzie (takie, jak na przykład dobry młotek).Nie jestem informatykiem, ani elektronikiem, jestem humanistą, wraz z zaletami brakami takiego wykształcenia. > Oj, zarozumialec z Pana! Poważniej zaś - sam przeczytałem dobre trzysta (a może i tysiąc trzysta) i jeśli mnie to czegoś nauczyło, to skromności.Nie uważam się za zarozumialca, ale bzdury jakie udało mi się w Internecie przeczytać przekraczają próg mojej percepcji. Zresztą przyznaję, iż mam charakterologiczną wadę: głupota mnie irytuje. A gdy swój prymitywny koncept, ktoś przedstawia nam jako pewnik nie podlegający dyskusji , to nawet złości i prowokuje do ostrej reakcji. Nie umiem tak jak Pan spokojnie zacytować słownik. Uważam, że każdy, kto tu wyraża swoje sądy powinien, przed tym, do takiego słownika zajrzeć. Przeczytałem w Internecie także sporo tekstów mądrych i bardzo mądrych, ale głupot procentowo jest tu zdecydowanie więcej. Trzeba je mocno krytycznie odsiewać. > Tu zresztą przytoczę bardzo celną uwagę "placownika", który napisał, że papier z równą cierpliwością znosi bzdury, jak i pamięć komputera.Nie zgadzam się tu z "Pracownikiem", którego uwagi bardzo sobie cenię. Niech wyda bez pieniędzy (za pieniądze innych) swoją książkę, to pogadamy. A jak wydał, to niech porówna jej wydanie z zawieszeniem w Internecie. > Osobiście nie widzę nieuniknionej różnicy pomiędzy informacją z ekranu, a z kart książek (zwłaszcza przy współczesnej ich nadprodukcji). Przykro mi, ale tu pana nie mam odwagi popierać.Nie szukam poparcia, wystarczają jest mi miło, że znajduję ludzi, którzy rozumieją, to co piszę. Nawet, gdy się zupełnie ze mną nie zgadzają, a Pan po części się wszakże ze mną zgadza. > Tyle, że (teraz już znów poważniej) często, niestety, miewam takie nieodparte wrażenie, że filozofia jest w dużej mierze "międleniem słów". Proszę zauważyć, że jeśli nawet bywała (zazwyczaj jeszcze odpowiednio "przykrojona"!) osłoną ideologiczną bardzo skutecznych działań (komunizm, faszyzm, wojny krzyżowe etc.), to przeważnie doczepianą ją post factum. Gdyby ktoś nie miał rzeczywistego interesu, stosowne księgi zalegałyby pod kurzem i pleśnią. Myślę, że dziś - widać to jeszcze wyraźniej. Nie wydaje mi się, aby filozofia Spinozy, bądź Russella zdołała ocalić choć jedno życie w Iraku. Ale może się mylę...Tak, jest to międlenie słów, ale bez tego międlenia znacznie trudniej byłoby się nam intelektualnie rozwinąć. Dziś znaczenie filozofii się znacznie zmniejsza (mamy naukę), ale trzeba widzieć ją historycznie. Gdybym jeszcze raz mógł rozpocząć życie, to studia rozpoczął bym równolegle na dwu fakultetach neurologii i .... filozofii, a Pan chciałby, aby filozoficzne dzieła kurzem zarosły. Myślę, a nawet sądzę, iż mógłby to udowodnić, że filozofia uchroniła sporo ludzkich istnień.
Pozdrowienia, |
#33 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | @@@ > Jest Pan ateistą w momencie, gdy stwierdza Pan, że "nie ma sensu przeczyć czemuś co nie istnieje". Mam prawo podejrzewać ateizm semiotyczny, w momencie, gdy słyszę pytanie "Co to znaczy Bóg?" sugerujące, że jest to wyraz bez treści.Najpierw sobie Ciebie ustawię, a później Ci przywalę! To jest samo sedno tego, o co mi właśnie chodzi. Ktoś wie lepiej, kim jestem i jakie mam poglądy, niż ja sam. Na moim podwórku dzieci mówiły: Nazywaj mnie jak chcesz, byleby nie "Czarna Dupa". Nazywaj sobie mnie Pan jak chcesz. Ateistą, co prawda nie jestem, ale to mniej obraźliwe od teisty. Natomiast jest Pan oburzony (choć swojego sprzeciwu nie wyjaśnia), gdy nazywam wierzących - zgodnie ze słownikową definicją, przyjętą w publicystyce - "fideistami". Co tylko znaczy, że w ostatecznym rachunku stawiają wyżej wiarę, niż naukową wiedzę. > Panu zaś nie przechodzi nawet na myśl, że ja mogę znać rozważania Stanosz i Chwedeńczuka. Natomiast skoro krytykuję, no to - według Pana - jestem "zaprawiony w podwórkowych dysputach".Nie, nie przychodzi, gdyż ja zawsze najpierw odwołam się do poważniejszego źródła, a dopiero w uzupełnieniu do (bardzo ciekawych) studenckich rozważań na temat profesorskich wypowiedzi. Zresztą mam własne poglądy, które nie są także poglądami wymienionych profesorów (a tylko Oni do tych poglądów się przyczynili), a już na pewno nie są wynikiem tych studenckich rozważań. Więc po co było ich przywoływać? > A cały wątek miał służyć jednemu - sprawdzeniu, czy przedstawi ktoś argumenty, które nie będą posiadały rozumnych kontrargumentów. Zatem miała to być całkiem racjonalna dyskusja.Wielce Szanowny Panie, racjonalna dyskusja jest miedzy nami bardzo utrudniona z powodów, które mój przyjaciel Andrzej B. Izdebski opisał następująco: Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.(...) Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze. Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych3. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.
Nie uważa Pan, iż nasze racjonalizmy znajdują się na antypodach?
* |
| zmieszany umysł | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Tak zatem zadeklarowałeś, że nie uważasz, aby Bóg chrześcijański był bytem prostym. Wszystkie byty, które istnieją w worku istnieją w pewnego rodzaju universum i są przejawami owego universum. To universum posiada prawa, które nim rządzą, a konkretne przedmioty to tylko emanacje owych praw. Tak by to przynajmniej wyglądało. Zważywszy na opis powstania Wszechświata z bliżej nieokreślonego niczego, to jeśli coś było w tym "niczym", musiały być tam jakieś uniwersalne matematyczne prawa. To tak odnośnie Twych rozważań o tym co to jest "istnienie" i co znaczy "istnieje Słońce". Czytając Twój opis odnosiłem wrażenie, że opisujesz świat, gdzie byty istnieją jak niezależne od siebie grudki, każdy z nich jakby istnieje niezależnie, bez związku. Trochę jak ziarna piasku na pustyni. Tymczasem one nie istnieją same z siebie, one są przejawami fundamentalnych praw świata. Tak więc powiem, że X istnieje, gdy uznam, że z praw świata wynika X. Np. jeśli z praw świata wynika istnienie czasu dla naszego Wszechświata, to w naszym Wszechświecie istnieje czas. No bo może istnieje wszechświat w którym nie istnieje czas. Jeśli z praw świata wynikało istnienie Słońca w danym czasie, no to powiem, że ono istniało w danym czasie, itd. No niestety nie znamy praw świata zbyt głęboko, co powoduje zapewne wielość definicji istnienia. Przeprowadziłeś rozumowanie w oparciu o przykład z workami i obiektami, które się w nich znajdują. Każdy z tych obiektów posiada pewnego rodzaju cechy. Przez to, że dany byt jest bardziej złożony niż inne rozumiemy, że ma cech więcej niż inne. Kula np. jest bytem mniej złożonym niż drzewo z powyginanymi konarami. Obiekty klasy drzewo mogą przyjmować o wiele więcej stanów niż kule - choćby ze względu na wariacje układów ich gałęzi. Bóg tymczasem tym się różni od obiektów wymienionych, że nie jest emanacją praw świata. Czy Twoje rozważanie to poprawnie uwzględnia? Bo ja odnoszę wrażenie, że Twoja analiza się średnio stosuje do Boga. |
| machejno (761 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Zanim przebrnąłem przez wszystkie wypowiedzi zapomniałem o co pytał założyciel wątku. Wróciłem wiec do początku i zacytuję chyba najważniejsze pytanie cytat:czym byłby światopogląd obiektywny, taki który może inne postrzegać jako abberacje umysłu. Otóż w racjonalnym dyskursie powinien móc przedstawić argumenty, na które strona przeciwna nie zdołałaby przedstawić kontrargumentów.koniec cytatu. Nie śmiem uważać siebie za równie lotnego filozofa jak moi przedmówcy (raczej przedpiszący), stąd moja wypowiedź będzie wyjątkowo przyziemna. Założenie, że istnieje światopogląd obiektywny, który ponadto ma uprawnienia by inne (światopoglądy) postrzegać jako aberracje, zawiera w sobie definicję ewentualnego światopoglądu racjonalnego. To taki, który może dostrzec owe aberracje. Po cóż więc argumenty? Raczej wypada spytać po czym poznać aberracje od poprawnych efektów działania umysłu? I tego zrobić się nie da, bo nie ma standardu pracy umysłu. Każdy umysł pracuje inaczej. Schizofrenik jest głęboko przekonany o poprawności pracy jego umysłu. Zostaje więc jedno; każdy posiada zdolność obserwacji, niech obserwuje. Po obserwacji niech próbuje szukać zjawisk o charakterze ogólnym. W ten sposób odkryje prawa fizyki itd. Na bazie coraz ogólniejszych praw niech buduje swój światopogląd. Jedynym możliwym jest racjonalny. Jeżeli zaś ktoś próbuje dokonywać uogólnień obserwowanych zjawisk poprzez jakiś jednostkowy akt, w dodatku znany z źródeł o niskim stopniu wiarygodności, odchodzi od racjonalności i popada w światopogląd wierzeniowy. W cokolwiek, bo takim jednostkowym uogólnianym faktem może być bardzo wiele zjawisk i bytów. Nie sądzę by można było przekonać kogoś do racjonalizmu inaczej niż przez pokazanie iż każdy inny (światopogląd) oparty na kiepskiej obserwacji prowadzi do utraty wolności myślenia. Pozdrowienia od laika |
| IQ955 (2355 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | > Zresztą przyznaję, iż mam charakterologiczną wadę: głupota mnie irytuje. [...] Nie umiem tak jak Pan spokojnie zacytować słownika. [...]Mój spokój jest po trosze wyrazem rezygnacji, więc nie wiadomo, który z nas postępuje lepiej. Może jest tak, jak mawiał pewien niezmiernie mądry gazda: "Bo to, wicie panocku, musom być i takie - i takie"A tak, jako ciekawostka: "gazda" - to słowo węgierskie i oznacza to samo, co w polszczyźnie, czyli zamożnego gospodarza. > Nie zgadzam się tu z "Placownikiem", którego uwagi bardzo sobie cenię. Niech wyda bez pieniędzy (za pieniądze innych) swoją książkę, to pogadamy. A jak wydał, to niech porówna jej wydanie z zawieszeniem w Internecie.A ja nie zgadzam się z Panem. Być może tak, jak Pan mówi - było kiedyś. Obecnie koszt wydania niskonakładowej książki, czy broszury porównywalny jest z wysokością 1..3 pensji. Pan naprawdę nie docenia nawiedzonych oszołomów. Ale chyba się zgadzamy, co do tego, że ważne "co", a nie "na czym". > Dziś znaczenie filozofii się znacznie zmniejszaTu mnie Pan zaskoczył. Nie spodziewałem się u Pana takiego stwierdzenia. Sam jestem tegoż zdania (nawiasem mówiąc). > ale trzeba widzieć ją historycznie.Pewnie tak. "Sama filozofia nic nie daje, za to studiowanie filozofii - bardzo wiele". /T.Kotarbiński/ (cytuję z pamięci - może niedokładnie). > Gdybym jeszcze raz mógł rozpocząć życie,Na szczęście nikt z nas nie może... > to studia rozpoczął bym równolegle na dwu fakultetach neurologii i .... filozofii,A ja - nie wiem, co by to powinno być w moim przypadku. Pewnie czegokolwiek bym nie wybrał - później i tak bym żałował. Pewnie jednak jakieś nauki ścisłe, bądź przyrodnicze... Może jakaś inżynieria... > a Pan chciałby, aby filozoficzne dzieła kurzem zarosły.No, czegoś takiego to nie napisałem. To insynuacja.  Choć lubię stare, zakurzone książki... > Myślę, a nawet sądzę, iż mógłbym to udowodnić, że filozofia uchroniła sporo ludzkich istnień.Nie potrzebuje Pan. Napisałem to nieco prowokacyjnie, ale wierzę, że jakiś pożytek może z filozofii być. Choćby taki, że młody myślący człowiek zorientuje sie, że nie jest ze swoimi dziwacznymi myślami sam i wybierze coś innego niż najbliższa brudnawa subkulturka.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek] |
| Volrath (3440 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Bóg to nie jest jakieś nieokreślone i nie dające się określić pojęciami coś nie mającego związku z naszym światem, ale byt, któremu (w definicji) nadawane są cechy "z tego świata" (np. chociażby to, że jest miłosierny) oraz który oddziałuje/oddziaływał z tym światem (cuda, Jezus itd.). Bóg owszem nie jest emanacją praw świata. Jednak to nie poprawia jego sytuacji. Informacji o istnieniu obiektów nie wysnuwamy tylko na podstawie praw fizycznych. Moje rozumowanie właśnie nie do końca stosuje się do takich obiektów, o których istnieniu wiemy, że jest prawdopodobne ze względu na prawa fizyczne. Wtedy uzyskamy czasem znacznie zaniżone prawdopodobieństwa - bo moje rozumowanie dotyczy sytuacji przy braku informacji o obiekcie, które by uprawdopodobniły jego istnienie (a prawa fizyczne mogą być taką informacją i przy rozważaniu szans odnośnie obiektów materialnych należałoby je uwzględniać - moje rozumowanie tego nie uwzględnia, bo zresztą nie musi - Bóg nie jest obiektem materialnym zależnym od praw fizycznych). Gdy nie mamy takich informacji (czyli na przykład w przypadku Boga) - gdy coś nie jest emanacją znanych praw fizycznych - to rozumowanie takie stosuje się w zupełności. |
#38 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | @@@ > Pozdrowienia od laikaDaj nam Dobry Boże jak najwięcej takich laików. ********************************************** Poniższe stwierdzenie, to prawie "złota myśl". Szczególnie przy szekokim pojęciu słowa - "obserwuje". To także poznawanie teorii i jej krytyk (np. lektury) oraz samodzielne przemyślenia. > Zostaje więc jedno; każdy posiada zdolność obserwacji, niech obserwuje. Po obserwacji niech próbuje szukać zjawisk o charakterze ogólnym. W ten sposób odkryje prawa fizyki itd. Na bazie coraz ogólniejszych praw niech buduje swój światopogląd. Jedynym możliwym jest racjonalny.Całe życie starałem się postępować wg Pańskich wskazań i pamiętałem o jeszcze jednej maksymie: - "Im wiecej wiemy, tym lepiej znamy obszary własnej niewiedzy". A więc - zawsze jesteśmy tylko laikami.
Pozdrowienia od laika. Miłego dnia życzę. |
#39 -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | @@@ > >Dziś znaczenie filozofii się znacznie zmniejsza> Tu mnie Pan zaskoczył. Nie spodziewałem się u Pana takiego stwierdzenia. Sam jestem tegoż zdania (nawiasem mówiąc).> >ale trzeba widzieć ją historycznie.> Pewnie tak. "Sama filozofia nic nie daje, za to studiowanie filozofii - bardzo wiele". /T.Kotarbiński/ (cytuję z pamięci - może niedokładnie).*********************************************************** Panie Marku, zanim Panu odpiszę, chciałbym, aby zapoznał się Pan z bardzo mi bliskim (prawie moim) poglądem na temat filozofii: W europejskiej cywilizacji filozofia jest matką wszelkich nauk i w czasach, gdy nauki przyrodnicze nie potrafiły udzielić zadawalających odpowiedzi na wiele podstawowych pytań jej inspirująca intelektualnie rola była ogromna, ale wraz z postępem naturalistycznej wiedzy jej kreatywność zmniejszała się i dziś sytuacja odwróciła się na tyle, iż trudno mówić o rzetelnym uprawianiu filozofii bez głębokiej znajomości aktualnego dorobku nauki. Część uczonych nawet wątpi, czy można filozofię zaliczać do nauki skoro nie stosuje ona naukowej metodologii, a stosowane przez nią pojęcia są często tak rozmyte i niedookreślone, iż nie można w sposób sensowny zastosować do niej logiki. Ostro, choć w dużym stopniu zasadnie ocenia filozofię prof. Bernard Korzeniewski w książce Trzy ewolucje: Wszechświata, życia, świadomości. Kraków 1998. - Istnieje pewna istotna różnica pomiędzy nauką i filozofią. O ile rozwój nauk ścisłych jest kumulatywny to znaczy nowa wiedza nie zastępuje wiedzy już posiadanej, lecz jest do niej dodawana, stanowi jej uzupełnienie i rozwinięcie, to w filozofii, mówiąc w niewielkim uproszczeniu, trzeba ciągle zaczynać od nowa. Jeżeli przyrodnik próbuje wypowiadać się na tematy filozoficzne, to często zarzuca mu się niekompetencję, bo np. nie orientuje się on w subtelnościach systemu filozoficznego pana X lub też nie zna pięćdziesięciu wyróżnionych rodzajów tautologii. Pytanie tylko, czy taka wiedza jest mu na cokolwiek potrzebna? Albowiem filozofia, tracąc kontakt z rzeczywistością, zaczyna coraz bardziej zajmować się samą sobą, swoimi wytworami i ustanowionymi przez tradycję schematami, otorbia się w autystycznej izolacji od świata. Aby osiągnąć w niej coś nowego, rozsądne wydaje się więc pozbycie się całego tego balastu i zaczęcie od podstaw, od wiedzy pojęć i paradygmatów oferowanych przez nauki przyrodnicze. Ale zgadzając się, że grzechem filozofii, jest dowolność spekulacji, brak weryfikowalności twierdzeń, tworzenie pojęć pustych (hipostaz), co generalnie sprowadza się po prostu do braku jakiejkolwiek wiarygodnej metodologii, a nawet, że Mimo z górą dwóch tysięcy lat istnienia filozofia zachodnia nie doczekała się rozwiązania żadnego ze swych najbardziej podstawowych problemów, ani też nie dopracowała zadawalających kryteriów oceny czy selekcji poszczególnych koncepcji filozoficznych. To należy uznać jej niekwestionowany dorobek w zakresie metodologii nauki (teorii poznania), obejmujący kryteria ścisłości języka i logiczną zasadność twierdzeń. Ważną też jest jej rola scalająca całość naszej wiedzy o wszechświecie wraz z możliwościami i sposobami jego poznania (światopoglądowa) oraz dyscypliny stawiającej pytania najważniejsze: o naturę tego wszystkiego co istnieje. Dlatego jej znaczenie jest nadal ogromne i trudno byłoby bez filozofii się obejść.
Pozdrowienia i miłego dnia. |
| Marcinlet | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | >Współczesny człowiek żyje w różnych religiach i >światopoglądach, różnych kulturach i różnych systemach >społecznych. Nie ma czegoś takiego jak obiektywny >światopogląd - tak by się przynajmniej wydawało. No bo nie ma, światopogląd jest zawsze czyimś poglądem na świat a więc jest subiektywny. |
#41 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | >Otóż w racjonalnym dyskursie powinien móc przedstawić argumenty, na które strona przeciwna nie zdołałaby przedstawić kontrargumentów.
to jedynie pobożne życzenie, pewien konstrukt, który mozna by ewentualnie próbować nawet formalizowć. zresztą te z lekka utopijne wątki krytykowano również i u Habermasa. ja do zagadnienia konsensusu w argumentacji podchodzę od strony teorii znaczenia. twierdzę, że znaczenie wyrażeń osadzone jest w indywidualnym, zmysłowym postrzeganiu i doświadczaniu świata, którego centrum jest ludzkie indywiduum. tak więc znaczenia słów są zawsze odmienne i to na poziomie języka potocznego, który stanowi językową bazę wszystkich innych języków (por. chociażby Karl-Otto Apel). można więc co najwyżej mówić o statystycznie identycznych znaczeniach uzywanych przez nas słów, ale im bardziej pogrązamy się w dyskusję, tym bardziej oddalamy się od siebie. to tak jak z lasem: im głębiej w las , tym więcej drzew. a w dyskusji: im więcej słów, tym więcej nonsensu. to jest właśnie paradoks dyskusji. nie mówię tu o dogadaniu się na proste tematy (typu: co to jest młotek). zacznijmy społeczną dyskusję na temat, czy wiara w boga powinna mieć jakieś inne uzasadnienie niż tradycja kościelna, a przekonamy sie szybko, że nie ma ona sensu. ludzie żyja za murami swoich światów. język w takim ujęciu nie jest narzędziem argumentowania, ale jednym z instrumentów ochrony świadomości (bycia). tam, gdzie jest ona zagrożona, dochodzą inne możliwości jej ochrony. pozdrawiam
|
| zmieszany umysł | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | > Założenie, że istnieje światopogląd obiektywny, który ponadto ma uprawnienia by inne (światopoglądy) postrzegać jako aberracje, zawiera w sobie definicję ewentualnego światopoglądu racjonalnego. To taki, który może dostrzec owe aberracje.> Po cóż więc argumenty?Z samego faktu, że dany światopogląd postrzega inne jako abberacje, nie wynika jeszcze, że oceniający prawidłowo je ocenia. Stąd też słuszne się wtedy wydaje zbadać gruntownie ów światopogląd oceniający. Co więcej taki światopogląd powinien zdawać sobie sprawę z tego problemu i być w każdej chwili gotowy by przedstawić swą jasną myśl. Przeciwstawną postawą jest ucieczka w narrację szacunku, własnej wyższości, innych niższości oraz zapewnień, że należy zaufać, że oceniający ma rację, bo jest mądrzejszy. Światopogląd obiektywny powinien właśnie dysponować owymi argumentami, gdyż bez nich, nie jest obiektywny. Powinien sobie dobrze zdawać sprawę z rozumowania, które przecież uważa za słuszne. Chyba, że w istocie zbyt dobrze to on nie wie, dlaczego dokładnie innymi pogardza. |
| zmieszany umysł | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | > Nie sądzę by można było przekonać kogoś do racjonalizmu inaczej niż przez pokazanie iż każdy inny (światopogląd) oparty na kiepskiej obserwacji prowadzi do utraty wolności myślenia.Racjonalizm jest metodą a nie światopoglądem. |
| zmieszany umysł | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Mam pewne pytanie. Otóż wymieniłeś 'miłosierdzie' jako jedną z cech. Czy to oznacza, że do Twoich cech takie sprawy jak miłosierdzie też się zaliczają? Zatem trzeba rozgraniczyć w Twoim systemie zarówno Boga miłosiernego jak i Boga miłosierdzia pozbawionego ? Odpowiedz na to, a w następnym liście postaram się całościowo odnieść do postawionego przez Ciebie zagadnienia. |
| machejno (761 punktów) | Odp: Racjonalizm vs. racjonalizm | Bardzo przepraszam, że czepiam się słów, ale czego metodą jest racjonalizm, jeżeli nie jest światopoglądem? Jeżeli jest metodą poznania i poznawania to jest światopoglądem. Jeżeli metodą czegoś innego to zapewne nim nie jest, dlatego pytam, czego metodą jest racjonalizm? |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|