Racjonalista - Strona głównaDo treści
The answers, my friend, are blowin' in the wind

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
20-10-2016 10:21Arminius (25555 punktów)The answers, my friend, are blowin' in the wind
Ocena 1 na 1
W wątku "Teoria Poincare/Einsteina" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757) opisałem onegdaj jak to Albert Einstein dokonał plagiaryzacji tez i poglądów innych naukowców ( głównie wybitnego francuskiego matematyka nazwiskiem Poincare), po czem nie przywołując ich osiągnięć i wkładu, przedstawił je jako teorię względności jedynie swojego autorstwa. Coś musi być, jakaś specyficznie cecha żydowskiego charakteru ( w moim odczuciu wynika ona z arogancji narodu wybranego i jego ekskluzywizmu), za przyczyną której sytuacje jak powyżej wyjątkowo często zdarzają się wśród reprezentantów narodu żydowskiego.
Mamy oto bowiem kolejnego noblistę w dziedzinie literatury - Boba Dylana alias Bobba Zimmermana. I cóż się okazuje? Delikwent jest podejrzany - i są to mocne zarzuty - o kopiowanie na potęgę z dorobku innych twórców. Rolę Poincare w przypadku Dylana odgrywa amerykański poeta doby Wojny Secesyjnej - związany z Konfederacją - Henri Timrod. Ostatnio oskarżyła go o to Joni Mitchell. A wogóle ów Nobel literacki dla Dylana jawi się niczym czyściutka groteska. Bo przecież jest on głównie piosenkarzem i autorem tekstów do piosenek które śpiewa - ale stąd do dobrego pisarza, poety, dramatopisarza - jeszcze bardzo daleka droga. Jak będzie kiedyś Nobel piosenkarski - wtedy i owszem kandydatura Dylana jak najbardziej winna być brana pod uwagę. Jest przecież ogromne multum twórców, którym ów Nobel w dziedzinie literatury zdecydowanie bardziej sie należał. Niestety ostatnimi czasy dosyć często lapsusy jak ów z Dylanem się zdarzają - przykładem jest nietrafiona czy też wręcz skandaliczna seria pokojowych nagród Nobla. Ale - jak to mówią - to już trochę inna historia. Mnie intryguje w tym wszystkim pewnien szczegół. Otoż pytanie brzmi, czy gdyby Timrod nie miał statusu "poet laureate" Konfederacji, a w zamian związany byłby z Unią - zostałby splagiaryzowany przez Dylana czy też nie? Czy splagiaryzowanie jak wyżej było swoistą karą zaaplikowaną mu przez Dylana - za to, że opowiedział się po stronie "niewłaściwej"? "The answers, my friend, are blowin' in the wind".

"Mitchell, 66, attacked her fellow folk musician after an interviewer for the Los Angeles Times casually noted that both had changed their names, in Dylan's case from Bobby Zimmerman. "Bob is not authentic at all. He's a plagiarist, and his name and voice are fake," she said, not appreciating the comparison. "Everything about Bob is a deception. We are like night and day, he and I."
Her plagiarism accusation may be linked to a controversy in 2006 over Dylan's album Modern Times. Critics claimed his lyrics borrowed too heavily from the writing of the Confederacy poet Henry Timrod.
Dylan, an American Civil War buff, made no acknowledgement to Timrod in the album's sleeve notes."

"And it certainly was surprising and inevitable. Surprising because, while he’s written numerous books, Bob Dylan is primarily a songwriter and performer, not a poet, playwright, journalist, or fiction writer, and inevitable because, as an absolute titan in the music world who’s long been beloved for his lyrics, odds-makers have had Dylan on their radar for the prize for years.But the choice has left me feeling cold, and I suspect I’m not alone in feeling that way. In a world in which literary acclaim is scant and awards few and far between, Dylan’s recognition with the greatest global prize in literature strikes me as somewhat pointless."



www.telegr(*)g-about-Bob-Dylan-is-fake.html

www.mensjo(*)dylans-nobel-prize-win-w444724
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Coś musi być, jakaś specyficznie cecha żydowskiego charakteru ( w moim odczuciu wynika ona z arogancji narodu wybranego i jego ekskluzywizmu), za przyczyną której sytuacje jak powyżej wyjątkowo często zdarzają się wśród reprezentantów narodu żydowskiego.
No cóż, wszyscy jesteśmy dziećmi ponoć jednego boga i to by tłumaczyło skąd ta "specyficzna cecha". Którą nację bóg obficiej nią obdarzył? Statystyk brak. Natomiast można już dyskutować, który z plagiatów zaważył, że historia tak się potoczyła jak się potoczyła.
Żeby nie odsyłać na inną stronę pozwoliłem sobie na skopiowanie fragmentu z tematu zamieszczonego onegdaj na tym forum. Mam nadzieję, że autor nie zarzuci mi plagiatu.

Cytat:

Zaciekawiony dotarłem nie tak dawno do tekstów pewnego hiszpańskiego religioznawcy, biblisty i badacza Egiptu, byłego księdza, obecnie ateisty Llogariego Pujola. W swojej książce "Jezus 3000 lat przed Chrystusem. Faraon zwany Jezusem" udowadnia on jakoby życie Jezusa i jego historia w nowym testamencie były zbiorem świetnie zmodyfikowanych i przerobionych mitów egipskich. Podobieństw nowego testamentu i mitologii egipskiej jest wystarczająco dużo, żeby uważać rozumowanie Pujola za słuszne.

Oto i owe podobieństwa:
- Faraona w starożytnym Egipcie uważano za syna boga, był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Jego matce zwiastowano boskie poczęcie, tak jak potem poczęcie Jezusa. Faraon był pośrednikiem między ludźmi a Bogiem, zmartwychwstał i wstąpił do nieba.
- Modlitwa "Ojcze Nasz", którą według tradycji chrześcijańskiej ułożył Jezus, jest prawie jednakowa z "Modlitwą ślepca", która znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem.
- Tekst egipski (w języku demotycznym) z 550 r. przed Chrystusem, "Opowieść Satmiego", mówi: "Cień boga pojawił się przed Mahitusket i oznajmił jej: Będziesz miała syna, którego będą zwać Si-Osiris?". W tłumaczeniu Mahitusket znaczy "łaski pełna", a Si-Osiris znaczy "syn boga", czyli syn Ozyrysa.
- W mitologii egipskiej Set chce zabić dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda ucieka, więc z nim, w Biblii Święta Rodzina ucieka do Egiptu przed Herodem.
- Egipcjanie uważali mirrę, kadzidło i złoto za emanacje boga Ra: złoto było jego ciałem, kadzidło jego zapachem, a mirra jego nasieniem.
- Obraz uczty, który znajduje się on na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem). Przedstawia zamienienie wody w wino przez faraona (jest tam sześć dzbanów, w cudzie, jakiego dokonał Jezus, jest też sześć dzbanów. Teologowie ciągle zadają sobie pytanie, dlaczego sześć (Llogari Pujol twierdzi, że dlatego, iż skopiowano opowieść egipską)
- Bóg Sobek, o czym opowiadają "Teksty z piramid", z 3000 roku przed Chrystusem rozmnożył chleb i ryby i rozdał ludziom na brzegu jeziora Faiun. Następnie chodzi po wodach tego jeziora. (Na gotyckich malowidłach przedstawiających cudowny połów ryb przez apostołów można się dopatrzyć, że te ryby to specjalny gatunek żyjący tylko w Nilu).
- Ozyrys, bóg zboża, umierający, co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W "Tekstach z piramid" zwany jest także "panem wina". Ozyrys daje Izydzie do picia z kielicha swoją krew, by pamiętała o nim po jego śmierci.
Horus został zrodzony z dziewicy - Jezus został zrodzony z dziewicy
Przybranym ojcem Horusa był Seb lub Seph - Przybranym ojcem Jezusa jest Joseph (Józef)
Horus miał królewski rodowód. - Jezus miał królewski rodowód
Narodzinom Horusa towarzyszyły solarne bóstwa które podążały za gwiazdą Syriusza przynosząc dary - Narodzinom Jezusa towarzyszyło trzech mędrców, którzy podążali za "gwiazdą na wschodzie" niosąc dary
Narodziny Horusa były obwieszczone przez anioły. - Narodziny Jezusa były obwieszczone przez anioły.
Horus opiera się pokusie złego Suta (Sut był prekursorem hebrajskiego Szatana) na wysokiej górze - Jezus opiera się pokusie szatana na wysokiej górze
Horus wskrzesił z martwych swego Ojca Ozyrysa [Osiris] - Jezus wskrzesił z martwych Łazarza(Lazarus). Warto zwrócić uwagę na to że Lasarus to zdrobnienie Elasarus - końcówka "us" jest zromanizowana. Imie Elasar(us) jest wywiedzione od El-Asar?, imieniem tym obdarzano Ozyrysa."

www.racjonalista.pl/forum.php/s,524215
20-10-2016 12:41 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)w żadnym wypadku, nie będzie miał prawa
"Mam nadzieję, że autor nie zarzuci mi plagiatu.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,524215".

W żadnym wypadku - przecież podaje Pan link do źródła - czego właśnie nie uczynili i Einstein i Dylan - Zimmerman. I już ma Pan podręcznikowo wypreparowaną rożnicę między nimi a Panem
Fizyk (17637 punktów)Odp: The antisemitism, my friend, is blowin' in the forum
> W wątku "Teoria Poincare/Einsteina" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757) opisałem onegdaj jak to Albert Einstein dokonał plagiaryzacji tez i poglądów innych naukowców (głównie wybitnego francuskiego matematyka nazwiskiem Poincare), po czem nie przywołując ich osiągnięć i wkładu, przedstawił je jako teorię względności jedynie swojego autorstwa.

A ja napisałem dlaczego to nieprawda. Jeżeli uparcie rozpowszechniasz fałszywe informacje w temacie, który znam dobrze, to sądzę, że też to robisz w temacie słabo mi znanym.

> Coś musi być, jakaś specyficznie cecha żydowskiego charakteru ...

Reszty Twojej wypowiedzi nie czytałem.
20-10-2016 12:51 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)czytać, czytać i jeszcze raz czytać!!!
"A ja napisałem dlaczego to nieprawda. Jeżeli uparcie rozpowszechniasz fałszywe informacje w temacie, który znam dobrze, to sądzę, że też to robisz w temacie słabo mi znanym".

A co przemawia za tym, żeby pańską opinię przyjąć, a odrzucić pogląd dwóch profesorów, którzy połamali sobie prowerbialne zęby na tym temacie (prof. Jerzy Lewandowski i prof. Marek Demiański -Katedra Teorii Względności i Grawitacji Uniwersytetu Warszawskiego) ? Nie wspominając o innych źródłach, które przeklejam na dole z wątku "Teoria Poincare/Einsteina".


"Reszty Twojej wypowiedzi nie czytałem."

Więc się Pan wypowiada na temat - i to bardzo stanowczo, nie czytając całości mojej wypowiedzi? Kompromitujący aspekt owej postawy jest tak wielki - iż opuszczam miłosiernie zasłonę milczenia nad Panem - darowując sobie krytyczny komentarz.

"W podlinkowanych materiałach prócz biogramu Milewy są: audycja programu II PR - w której dwaj profesorowie (prof. Jerzy Lewandowski i prof. Marek Demiański -Katedra Teorii Względności i Grawitacji Uniwersytetu Warszawskiego) wypowiadają się rocznicowo, w tym także na temat współautorstwa Poincare w tworzeniu teorii względności oraz artykuł prezentujący wkład Poincare w powstanie teorii względności jak również kulisy szalbierstwa Einsteina i na jego korzysć - którego fragment cytuję:

"Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity"
2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded")
3.suggested that "mass depends on speed"
4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest"
5. "derived the Lorentz transformation"
It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that,
"As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902".
EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity."

pl.wikipedia.org/wiki/Mileva_Marić

www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htm

www.polski(*)n-nie-wymyslil-jej-od-poczatku"
20-10-2016 14:44 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)Czytać teorię względności ze zrozumieniem!
>>> W wątku "Teoria Poincare/Einsteina" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757) opisałem onegdaj jak to Albert Einstein dokonał plagiaryzacji tez i poglądów innych naukowców [...]
>> "A ja napisałem dlaczego to nieprawda. Jeżeli uparcie rozpowszechniasz fałszywe informacje w temacie, który znam dobrze, to sądzę, że też to robisz w temacie słabo mi znanym".
> A co przemawia za tym, żeby pańską opinię przyjąć, a odrzucić pogląd dwóch profesorów, którzy połamali sobie prowerbialne zęby na tym temacie (prof. Jerzy Lewandowski i prof. Marek Demiański - Katedra Teorii Względności i Grawitacji Uniwersytetu Warszawskiego)?

Nie różnię się w mojej opinii od profesorów Lewandowskiego i Demiańskiego. To tylko Pan wkłada im w usta oskarżenie o plagiat bez zrozumienia istoty teorii względności i nowatorskiego ujęcia Eisteina. Bo choć w pracy Einsteina brakowało wstępu opisującego poprzednie próby uzgodnienia elektrodynamiki Maxwella z mechaniką Newtona, to nie był to plagiat, bo po pierwsze w tych czasach krąg fizyków zajmujących się tym tematem był niewielki i każdy z nich wiedział o pracy innych, a po drugie Einstein opisał swoją pracę własnymi słowami i zupełnie inny sposób niż ktokolwiek przed nim. To tylko z dzisiejszej perspektywy elektonicznego kopiowania tekstów brak linków nasuwa podejrzenie o plagiat.
20-10-2016 15:12 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Ani mru, mru
"Nie różnię się w mojej opinii od profesorów Lewandowskiego i Demiańskiego. "

Oni ( i szereg innych osób) mówią wprost o wielkim wkładzie innch i współautorstwie. Nie mówią o plagiacie - bo nie chcą być politycznie niepoprawni...i oskarżeni o antysemityzm. Ja się nie boję i piszę weredycznie. Wniosek o plagiace ma charakter notoryjny - jeżeli wiemy, iż Einstein nie powołał się na swych poprzedników (Poincare glównie) formułujac swoją teorię.

"bo po pierwsze w tych czasach krąg fizyków zajmujących się tym tematem był niewielki i każdy z nich wiedział o pracy innych.."

Tym bardziej to dyskredytuje Einsteina - bo to oznacza, iż wiedział, a nie powiedział. Nie może się zasłonić słabym bo słabym ale jednak argumentem ze swej niewiedzy.

"...a po drugie Einstein opisał swoją pracę własnymi słowami i zupełnie inny sposób niż ktokolwiek przed nim. To tylko z dzisiejszej perspektywy elektonicznego kopiowania tekstów brak linków nasuwa podejrzenie o plagiat."

Proszę nie robić z Einsteina Piotrusia Pana. Pańska sugestia, iż Einstein pisal stylem wyklucząjcym "cytacje" jest z gaunku operetkowych. Przyjęcie pańskiej wykładni a priori ekskupluje wszystkich plagiatorów.

Jeszcze raz podrzucam Panu osiagnięcia Poincare - na których oparł się Einstein i o których nie zrobił ani mru mru w swoim tekście:

"Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity"
2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded")
3.suggested that "mass depends on speed"
4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest"
5. "derived the Lorentz transformation"
It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that,
"As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902".
EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity."

Przecież Poincare zbudowal fundament kompleksowy i solidny pod tezę Einsteina - a ten nawet słówkiem o tym nie napomknął. Odrażające!!!
20-10-2016 16:46 
 Ocena 4 na 4
Jacholek (5699 punktów)Odp: Ani mru, mru
>Przecież Poincare zbudowal fundament kompleksowy i solidny pod tezę Einsteina - a ten nawet słówkiem o tym nie napomknął. Odrażające!!!
Proponuję Panu pozostać w kręgu skandali politycznych i pozostawić historię ewolucji fizyki bardziej kompetentnym (i bezstronnym alias obiektywnym) osobom. Bowiem idąc proponowaną przez Pana drogą rozumowania to można by ogłosić iż Kopernik popełnił skandaliczny plagiat bowiem system heliocentryczny był już proponowany w starożytności, miedzy innymi przez filozofa/fizyka o nazwisku Arystarch z Samos, już w trzecim wieku przed nasza erą !: "While Copernicus was not the first to propose a model of the Solar System in which the Earth and planets revolved around the Sun, his model of a heliocentric universe was both novel and timely. " Proponuję więc sprawdzić referencje w dziele Kopernika.. www.universetoday.com/33113/heliocentric-model/
Arminius (25555 punktów)kopernikańkie analogie?
"Bowiem idąc proponowaną przez Pana drogą rozumowania to można by ogłosić iż Kopernik popełnił skandaliczny plagiat bowiem system heliocentryczny był już proponowany w starożytności, miedzy innymi przez filozofa/fizyka o nazwisku Arystarch z Samos, już w trzecim wieku przed nasza erą"

Kopernik w swojej pracy De Revolutionibus... wielokrtonie przywoływał poglądy i osiągnięcia różnorakich uczonych, w tym z kregu islamskiego, które pomogły mu w konstrukcji jego teorii - i w tym zakresi edobitnie różni sie od Einsteina , rzecz jasn na akorzyść. Nie pamiętam czy wspominał o Arystarchu czy nie. Jednakże jeżeli skorzystał świadomie w konstruowaniu swojej teorii heliocentrycznej z dorobku Arystarcha i zarzucił odwołanie się do niego - popełnił nieuczciwość, najpewniej nie tak wielką jak Einstein. Bo dorobek Arystarcha z Samos w kontekście konstruowania teorii kopernikańskiej nie odegrał tak dużek roli jak dorobek Poincare przy konstruowaniu teorii wzgledności.
20-10-2016 15:43 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)Odp: Czytać teorię względności ze zrozumieniem!
#1
Kwalifikowanie zachowań i poczynań historycznych z (nieuświadamianego sobie) punktu widzenia (presuponowanych) obyczajów, norm i praw współczesnych jest achronologiczne, więc ahistoryczne, więc bezpodstawne, więc alogiczne, więc błędne (a co najmniej nietrafne).
#2
Jak do tej pory nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić czy i jakiego rodzaju 'prawo autorskie' oraz zwyczaje dotyczące publikacji naukowych obowiązywały w początkach XX w. w Szwajcarii oraz w kręgach naukowych, w szczególności fizyków. (I mi się nie chce w to zagłębiać.)
To pominięcie w połączeniu z #1 daje (pozornie) 'błyskotliwą' tezę, jednak całkowicie beztreściową, więc nie wartą większej uwagi, niż wskazanie jej wad, luk i ew. podanie sprostowania.
#3
Jednak nawet z punktu widzenia współczesnego prawa autorskiego (polskiego):
Cytat:
Ustawa określa także szereg rodzajów treści, które nie są przedmiotem prawa autorskiego i nie korzystają z ustawowej ochrony:
(...)
pomysły i tematy badawcze oraz teorie i fakty naukowe;
(...)
Treści te należą do domeny publicznej (...)

Prawo autorskie

Nie sądzę, by polskie prawo daleko odbiegało od rozwiązań międzynarodowych.

Drobner, zrzekający się praw autorskich do treści i formy tego wpisu.
Arminius (25555 punktów)Trzy po trzy
"Kwalifikowanie zachowań i poczynań historycznych z (nieuświadamianego sobie) punktu widzenia (presuponowanych) obyczajów, norm i praw współczesnych jest achronologiczne, więc ahistoryczne, więc bezpodstawne, więc alogiczne, więc błędne (a co najmniej nietrafne).

Nietrafnym i ...ahistorycznym jest założenie, iż w 1905 r. (annus mirabilis) obowiązywały inne normy etyczne niż obecnie. Przynajmniej w tym zakresie, który nas interesuje - obowiązywały bardzo zbliżone - i kradzież własności intelektulanej była wówczas zachowaniem podobnie nagannym jak obecnie. Gdyby Pan cofnął się o jedno millenium - pańska uwaga może byłaby i zasadna.


"Jak do tej pory nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić czy i jakiego rodzaju prawo autorskie' oraz zwyczaje dotyczące publikacji naukowych obowiązywały w początkach XX w. w Szwajcarii oraz w kręgach naukowych, w szczególności fizyków. (I mi się nie chce w to zagłębiać.)
To pominięcie w połączeniu z #1 daje (pozornie) 'błyskotliwą' tezę, jednak całkowicie beztreściową, więc nie wartą większej uwagi, niż wskazanie jej wad, luk i ew. podanie sprostowania".

Rzecz charakterystyczna iż Pan wszystko chce przenieść w domenę prawa. Ono jakieś na pewno było - ale mi też nie chce się tego sprawdzać. Jednakże prócz kodeksów prawnych były także - i są - kodeksy etyczne. Chodzi o zwykłą uczciwość i bycie kimś, kogo w j. angielskim nazywają " a men of integrity". I Einstein nim nie był - bo nieuczciwie zawłaszczył tylko dla siebie sukces, który był wspólnym dziełem. W jakims sensie fakt, iż nie był nim wówczas w 1905 r. bardziej go obciąża niz gdyby nie był nim obecnie - bo pojęcie jak wyżej (anglojęzyczne) uosabia istotę wiktoriańskiego gentelmana - której Einstein nie pojął.



"Jednak nawet z punktu widzenia współczesnego prawa autorskiego (polskiego):...."

Einstein za zachowanie jak w 1905 r. - miałby sporo kłopotów na gruncie prawa polskiego - gdyby osoby pokrzywdzowne wystąpiły z pozwem i udowodniły, że w jego pracy są tezy i odkrycia innych naukowców, których dorobku nie przyznał on w swoejej pracy. Ale asp[ekt prawny zagadnienia to jedno, a aspekt etyczny to drugie - i ważniejsze.
20-10-2016 21:52 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)Odp: Trzy po trzy
>Nietrafnym i ...ahistorycznym jest założenie, iż w 1905 r. (annus mirabilis) obowiązywały inne normy etyczne niż obecnie.

Być może.
Ja niczego tu nie zakładałem.
Nie zrozumiał Pan.

>>"Jak do tej pory nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić czy i jakiego rodzaju prawo autorskie' oraz zwyczaje dotyczące publikacji naukowych obowiązywały w początkach XX w. w Szwajcarii oraz w kręgach naukowych, w szczególności fizyków. (I mi się nie chce w to zagłębiać.)

>Rzecz charakterystyczna iż Pan wszystko chce przenieść w domenę prawa.

#1 Moich chceń Pan nie zna.
#2 Wyżej na niebiesko zaznaczyłem fragment, zadający kłam Pańskim insynuacjom.

Nie zrozumiał Pan.

>>"Jednak nawet z punktu widzenia współczesnego prawa autorskiego (polskiego): ...."

>Einstein za zachowanie jak w 1905 r. - miałby sporo kłopotów na gruncie prawa polskiego...

W wyciętej przez Pana części mojego cytatu znajduje się odpowiednia klauzula, jasno precyzująca wyjątki w prawie autorskim.
Nie zrozumiał Pan.

Drobner.

PS.
W kwestii naszych bilateralnych 'stosunków' na fR: pozostanę przy status quo sprzed tego mojego wpisu.

Zrozumiał Pan?

.
Arminius (25555 punktów)rozumisz, czy nie rozumisz?
"W kwestii naszych bilateralnych 'stosunków' na fR: pozostanę przy status quo sprzed tego mojego wpisu.

Zrozumiał Pan?"

Wszytko zrozumiałem. To przecież proste jak teoria względności.

Jakby to Pan powiedział?

Na przykład: "Arminius zarozumiały"?
20-10-2016 17:43 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)Odp: czytać, czytać i jeszcze raz czytać!!!
Dziw nad dziwy, że plagiatu nie zauważyli niemieccy naukowcy w latach 30. A przecież gdyby teoria względności okazała się "aryjska", mogłoby to mieć fundamentalne znaczenie. Ale cóż - pewnie też obawiali się oskarzeń o antysemityzm!

Tak w ogóle Einstein jako antysyjonista i przeciwnik izraelskiej polityki wobec Arabów byłby raczej przez Pana postrzegany inaczej - gdyby Pan rzeczywiście był antysyjonistą. Jest jednak oczywiste, że syjoniści i antysemici potrzebują się nawzajem i życia bez siebie nie widzą. Ani jedni, ani drudzy po prostu nigdy nie pojmą tego, że da się krytykować państwo żydowskie i jednocześnie nie ziać nienawiścią do Żydów.
Arminius (25555 punktów)Einstein? - jednak syjonista
"Tak w ogóle Einstein jako antysyjonista i przeciwnik izraelskiej polityki wobec Arabów byłby raczej przez Pana postrzegany inaczej - gdyby Pan rzeczywiście był antysyjonistą."

Jezeli Pan nie ma pewnej wiedzy na dany temat - to prosze się pewnie nie wypowiadać, bo to zawsze prowadzi do opłakanych rezultatów. Einstein miał zniuansowany i złożony stosunek do syjonizmu i państwa Izrael na przestrzeni lat - jednakże ostatczenie opowiedział się za jednym i drugim, aczkolwiek faktem jest, iż nie należał do syjonistycznych jastrzebi zdecydowanie bardziej do gołąbków. Tym niemniej jednak robienie z niego "antysyjonisty" jest grubym błędem.". Podrzucam Panu link do pierwszego lepszego tekstu na temat - obiecując kiedyś w przyszłości bardziej detaliczny wątek "w temacie".

Poza tym, zawiązana debata dotyczy Einsteina (ciekawe że nie Dylana?) jako naukowca, który postąpił nieuczciwie, nie uznając wybitnego wkładu innego naukowca w teorię naukową, której jedynym ojcem się ogłosił. I n arazie tylko w takim wymiarze dokonujemy oceny Einsteina w tej dyskusji. Mogę go całkiem inaczej ocenić - bardzo pozytywnie - np. za to, iż potępił zbrodnię w Deir Yassin dokonaną przez ulytasyjonistów, przyrównując ją do zbrodni nazistowkich - co nie zmienia jego oceny jako nieuczciwego naukowca. Knuta Hamsuna można potępić za to, iż kolaborował z Niemcami i być zagorzałym miłośnikiem jego twórczosci literackiej. Czy już Pan rozumie?

"His attitudes were nuanced: In his testimony before the Anglo-American Committee of Inquiry in January 1946 he stated that he was not in favour of the creation of a Jewish state,[25] while in a 1947 letter to Indian Prime Minister Jawaharlal Nehru intended to persuade India to support the establishment of a Jewish state, Einstein stated that the Balfour Declaration's proposal to establish a national home for Jews in Palestine "redresses the balance" of justice and history.[26] Einstein remained strongly supportive of unlimited Jewish immigration to Palestine.[27][28]
The United Nations ultimately recommended division the mandate and the establishment of a Jewish State, and the 1948 Arab-Israeli war broke out as the mandate ended. Einstein was one of the authors of an open letter to the New York Times in 1948 deeply criticizing Menachem Begin's Herut (Freedom) Party for the Deir Yassin massacre (Einstein et al. 1948) likening it to "the Nazi and Fascist parties" and stated "The Deir Yassin incident exemplifies the character and actions of the Freedom Party". This letter has led some[who?] to believe Einstein to be anti-Zionist[citation needed], although Einstein's motivation was a concern for the future of Israel if the Freedom Party continued to gain power.[citation needed] When President Harry Truman recognized Israel in May 1948, Einstein declared it "the fulfillment of our (Jewish) dreams."[29] Einstein also supported vice president Henry Wallace's Progressive Party during 1948 Presidential election which also advocate pro-Soviet and pro-Israel foreign policy.[30]
Einstein served on the Board of Governors of The Hebrew University of Jerusalem. In his Will of 1950, Einstein bequeathed literary rights to his writings to The Hebrew University, where many of his original documents are held in the Albert Einstein Archives.[31]

en.wikiped(*)tical_views_of_Albert_Einstein
20-10-2016 20:01 
 Ocena 3 na 3
Jan Bednarski (1879 punktów)Odp: The antisemitism, my friend, is blowin' in the forum

Przełomowe teorie powstawały dlatego, że ich kaznodzieje nie wykazywali należytego sceptycyzmu podczas ich forsowania. Kopernik i Poincaré należcie podchodzili do swoich wyników, a takie osobistości jak Galileusz czy Einstein zostały zapamiętane głownie dlatego, że w pewnym momencie historii pycha, błędy, zwykła głupota przeważyła ówczesne normy racjonalności.

Poincaré jako wybitny matematyk, zdołał pokazać, że istnieje dokładne prawo rządzące zachowaniem materii, wynikające z zasady względności spełnianej przez równanie Maxwella, zgodnie z którym nie można lokalnie wykryć jednostajnego ruchu. Poincaré wyprowadził również mnóstwo innych ważnych konsekwencji tej zasady - m.in. względności równoczesnej. Słusznie uważał to rozwiązanie za jedną z wielu możliwości i nie podzielał fanatyzmu Einsteina, że jakaś zasada względności musi obowiązywać.

Poincaré miał o to żal do Einsteina. W tamtych czasach był bowiem zwyczaj powoływania się na pracę swoich poprzedników a Einstein tego nie robił. Tym bardziej, że Poincaré zajmował się tym tematem już w 1898 roku, a jeszcze wcześniej Lorentz. Na szczęście coraz częściej w podręcznikach można spotkać określenie "STW Einsteina i Poincarégo".

Niestety, nie tylko w fizyce tak jest, że ktoś inny zrobi, a ktoś inny się chwali. W matematyce wystarczy spojrzeć na rachunek prawdopodobieństwa lub wzory Cardano.

.
20-10-2016 20:29 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Poincaré jako wybitny matematyk, zdołał pokazać, że istnieje dokładne prawo rządzące zachowaniem materii, wynikające z zasady względności spełnianej przez równanie Maxwella, zgodnie z którym nie można lokalnie wykryć jednostajnego ruchu. Poincaré wyprowadził również mnóstwo innych ważnych konsekwencji tej zasady - m.in. względności równoczesnej.

To wszystko prawda i nie zamierzam umniejszać zasług Poincaré, niemniej jednak...

> Słusznie uważał to rozwiązanie za jedną z wielu możliwości i nie podzielał fanatyzmu Einsteina, że jakaś zasada względności musi obowiązywać.

... to nie był fanatyzm lecz wyjątkowa intuicja, której poprawność została potwierdzona przez stuletni rozwój nauki. Podniesienie przez Einsteina zasady względności do rangi powszechnie obowiązującego postulatu jest zgodne ze wszystkimi nam znanymi doświadczeniami.
20-10-2016 21:05 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>której poprawność została potwierdzona przez stuletni rozwój nauki.
>Podniesienie przez Einsteina zasady względności do rangi
>powszechnie obowiązującego postulatu jest zgodne ze wszystkimi nam znanymi doświadczeniami.

Kłamstwo. Nie ma takiej teorii, która byłaby zgodna ze wszystkimi przeprowadzonymi doświadczeniami - a o trudnościach się nie mówi, tylko zataja lub wprowadza hipotezy ad hoc. W czasach fanatyzmu Einsteina, STW przeczyły m.in. rezultaty otrzymane przez Kaufmanna* w roku 1906 i eksperyment D.C. Millera. W latach 60 badania Dickiego* wykazały, że uwzględniając spłaszczenie Słońca można otrzymać prawidłowy opis ruchu peryhelium Merkurego z samych praw Newtona. Był to piękny przykład jak stara teoria może posłużyć do falsyfikacji teorii nowszej. Współcześnie teorie fizyczne są falsyfikowane np. poprzez anomalie w torze sąd Pioneer i flyby anomaly. Właśnie z tych powodów odchodzi się od filozofii Poppera (opartej na falsyfikacji) w stronę filozofii Kuhna (opartej na paradygmacie).


*Was Einstein Right?: Putting General Relativity To The Test, Rozdział 5
20-10-2016 22:17 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Współcześnie teorie fizyczne są falsyfikowane np. poprzez anomalie w torze sąd Pioneer i flyby anomaly.

Masz nieaktualną wiedzę. Te anomalie zostały wytłumaczone cztery lata temu asymetryczną emisją fotonów cieplnych z generatorów radioizotopowych i aparatury pokładowej. Reszta Twoich przykładów ma podobną wartość. A teoria względności jest coraz mocniej ugruntowana w doświadczeniu, niezależnie od tego co tam sobie filozofowie filozofują.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Masz nieaktualną wiedzę.

1. Przykłady z czasów Einsteina (Kaufmann, Miller) miały jedynie na celu przypomnienie, że pomysły Einsteina były forsowane pomimo całej serii przeprowadzonej zgodnie z ówczesną wiedzą falsyfikacji. Można tu jeszcze wspomnieć o eksperymentach sprawdzających wpływ grawitacji na światło (Eddington, Crommelin, więcej: Was Einstein Right ? str. 75). Ten punkt ma znaczenie jedynie historyczne. Einstein ignorował wyniki przeczące jego teorii, coś sobie uroił i się eksperymentami nie przejmował o czym świadczy jego list do Freundlicha:

"Nawet gdyby ugięcie światła, ruch peryhelium lub przesuniecie prążków było nieznane, równania grawitacyjne byłyby nadal przekonujące, ponieważ unikają one posługiwania się układem inercjalnym [hipotetyczny byt w którym nigdy nikt nie był]. Jest rzeczywiście dziwne, że ludzie są normalnie głusi na najmocniejsze argumenty, podczas gdy zawsze skłonni są przeceniać dokładność pomiarów"(list z 12.05.1952, nawiasy kwadratowe są moje)

więc nie da się chwalić Einsteina, a jednocześnie wyrażać przekonania, że dobry naukowiec powinien postępować zgodnie z ustaloną metodologią badań (do której niewątpliwe zalicza się zasada falsyfikacji i ufanie wynikom eksperymentów).

>Te anomalie zostały wytłumaczone cztery lata temu asymetryczną emisją fotonów cieplnych z generatorów radioizotopowych i aparatury pokładowej.

Zostawmy temat sond (mogę tymczasowo uznać ten argument), gdyż przekażę co chciałem napisać na innych przykładach:

2. a) Brak wyjaśnienia flyby anomaly (efekt ten występuje nie zawsze co przeszkadza w wymyśleniu hipotezy ad hoc !)

2. b) Hipotezy "ad hoc" to najogólniej mówiąc różne dziwaczne historie, które zmyśla się wtedy, gdy obowiązująca teoria przestaje działać. W fizyce związane jest z nimi następujące prawo: "pod dywan można zamieść dowolnie dużo". Istotnie, z teoretycznego punktu widzenia zawsze teorie można tak "ratować" wobec dowolnej falsyfikacji. W końcu jednak hipotezy ad hoc stają się tak cudaczne, że nie pozwalają na prognozowanie zjawisk. Wtedy to należałoby odrzucić całą taką teorie wraz z dodatkowymi hipotezami, a zastąpić ją teorią opartą na prostszym i spójnym zbiorze reguł. Przykłady takie jak (pioneer anomaly, flyby anomaly, ciemna materia) świadczą o tym, że współczesne prawa fizyki są na etapie "hipotez ad hoc".

To właśnie przeczytanie o badaniach Dickiego (tłumaczenie anomalii Merkurego przez spłaszczenie Słońca) podsunęło mi pomysł, że jesli hipotezy ad hoc mogłyby być dowolnie dziwaczne to można byłoby w ten sposób uratować każdy niesprzyjający eksperyment. Można np. uratować mechanikę Newtona odpowiednio dopasowując asferyczność i rozkład gęstości Słońca do kształtu orbity Merkurego. Inne dowolnie mocno niesprzyjające obserwacje można uratować np. wymyślając nowy rodzaj ciemnej materii dryfującej wokół Słońca (nazwałbym ją "słoneczną ciemną materią") i oddziałującej grawitacyjnie z obiektami, których ruchu nie potrafimy wyjaśnić. Możemy również manipulować samymi masami planet tak aby przypasować je do dorobku Newtona. Możliwości są nieograniczone ! Wynika to z tego, że system naukowy łączy się ze zmysłami w stosunkowo niewielu punktach - reszta to toporne systemy teoretyczne oparte na błędnym kole i odwoływaniu się do siebie nawzajem. Toteż modyfikując "fakty" z jednej dziedziny możemy dostosować "fakty" z dziedziny innej.

2. c) Zmierzam tutaj nieuchronnie do współcześnie modnej hipotezy kosmologicznej o niewidzialnej "ciemnej materii" , która ratuje niezgodność rotacji galaktyk spiralnych z oczekiwaniami na gruncie praw Newtona. Cóż za korzystne wyjaśnienie i jak bardzo wygodne ! Przede wszystkim nie da się go zweryfikować, więc jest niezbite. Ponadto modyfikując właściwości i rozkład "ciemnej materii" możemy uratować każdy eksperyment w kosmosie, który nie wyjdzie po naszej myśli. Punkt ten jest o tyle istotny, że falsyfikacja praw Newtona zgodnie z zasadą korespondencji implikowałaby też falsyfikacje teorii ogólniejszych.

3. W jaki sposób OTW jest zgodna z doświadczeniami sugerującymi rozszerzanie się Wszechświata ? Tylko nie chcę słyszeć o "ciemnej energii".

>Reszta Twoich przykładów ma podobną wartość.

Toteż tym razem je wypunktowałem, aby takich ogólników uniknąć.

>A teoria względności jest coraz mocniej ugruntowana w doświadczeniu

A co ja tu się dowiaduje: to teoria może być "zgodna z doświadczeniem" lub "mocniej zgodna z doświadczeniem" ?

>niezależnie od tego co tam sobie filozofowie filozofują.

Również nie trawię zawodowych filozofów, ale tzw. "filozofowie nauki" się zwykle do nich nie zaliczają. To najczęściej z wykształcenia fizycy i matematycy , więc jak najbardziej znają się na rzeczy.

.
polepszacz (672 punktów)
(zablokowany)
Odp: The answers, my friend, are blowin' in the wind
> jak to Albert Einstein dokonał plagiaryzacji tez i poglądów innych naukowców ( >głównie
>wybitnego francuskiego matematyka nazwiskiem Poincare), po czem nie przywołując ich >osiągnięć i
>wkładu, przedstawił je jako teorię względności jedynie swojego autorstwa. Coś musi >być, jakaś
>specyficznie cecha żydowskiego charakteru ( w moim odczuciu wynika ona z arogancji >narodu wybranego
>i jego ekskluzywizmu), za przyczyną której sytuacje jak powyżej wyjątkowo często zdarzają się wśród reprezentantów narodu żydowskiego.

Prostacki, ordynarny i prymitywny antysemityzm. Nasuwa się przypuszczenie, że pod nickiem Arminiusa ukrywa się były ksiądz Jacek M.

Podaj te "wyjątkowo często" zdarzające się przypadki plagiatów. Podaj statystyki o naukowcach innych wyznań i narodowości.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365