 |
Czy agresja przynosi korzyść? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-12-2016 00:50 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Czy agresja przynosi korzyść?
2 na 2 | U zwierząt w tym u ludzi często obserwujemy zachowania agresywne. Naturalnie wszystko ma swoją funkcję, chcę zatem zapytać o funkcję zachowań agresywnych. Co jest celem agresji?
Może podam przykłady zachowań agresywnych u ludzi aby łatwiej było określić ich cel: - zabójstwo - pobicie - gwałt - kradzież - kłamstwo generalnie odwrócony dekalog
Przy okazji warto zauważyć, że wśród ludzi agresja pojawia się w relacjach: jednostka – jednostka jednostka – grupa, grupa – jednostka jednostka – społeczeństwo, społeczeństwo – jednostka grupa – społeczeństwo, społeczeństwo grupa społeczeństwo – społeczeństwo | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| ZaKotem (8733 punktów) | >U zwierząt w tym u ludzi często obserwujemy zachowania agresywne. Naturalnie wszystko ma swoją >funkcję, chcę zatem zapytać o funkcję zachowań agresywnych. Co jest celem agresji?
Cele agresji są dwa: zdobycie jakiejś doraźnej korzyści kosztem ofiary, albo wyeliminowanie potencjalnego wroga lub konkurenta. Przy czym ten cel nie musi być zawsze uswiadomiony. Kocur atakuje drugiego kocura żeby zdobyć większe terytorium, co pozwala mu na kontakt z większą ilością samic. Ale raczej nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie zyskuje, tylko po prostu atakuje gdyż obecność drugiego samca wywołuje w nim wściekłość. W ludziach wciąż istnieją intynkty grupowe powstałe w czasach, gdy żyli w hordach liczących co najwyżej kilkaset osób. Agresja wobec każdego INNEGO miała wtedy swój sens. Dzisiaj nie bardzo, ale intynkt nie zniknął tak sobie.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Może powstać takie złudne wrażenie, że złość opanowuje umysł kocura na widok innego kocura lecz człowiek potrafi zapanować nad swoją złością. Nad złością człowieka panuje nie człowiek lecz inne emocje panujące nad umysłem człowieka. W ogólności to zderzenie emocji w umyśle określa się jako rozum i podejmowanie wolnych decyzji.
|
|
|  | 1 na 1 | Jużnieborek (579 punktów) | >Nad złością człowieka panuje nie człowiek lecz inne emocje panujące nad umysłem człowieka. >W ogólności to zderzenie emocji w umyśle określa się jako rozum i podejmowanie wolnych decyzji.
Bardzo ciekawe stwierdzenie. Jakiż to mechanizm powoduje pojawianie się pewnych emocji w odpowiedzi na inne, w tym przypadku - w reakcji na złość?
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Nad złością człowieka panuje nie człowiek lecz inne emocje panujące nad umysłem człowieka. >>W ogólności to zderzenie emocji w umyśle określa się jako rozum i podejmowanie wolnych decyzji. >Bardzo ciekawe stwierdzenie. >Jakiż to mechanizm powoduje pojawianie się pewnych emocji w odpowiedzi na inne, w tym przypadku - w reakcji na złość? >
Lęk, empatia, konformizm, uznanie autorytetu, różnie.
|
|
| | |  | | Jużnieborek (579 punktów) | >Lęk, empatia, konformizm, uznanie autorytetu, różnie.
A te z kolei skąd się biorą, rodzą się spontanicznie?
|
|
| | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Lęk, empatia, konformizm, uznanie autorytetu, różnie. >A te z kolei skąd się biorą, rodzą się spontanicznie?
Pytasz mnie o źródło emocji jawiących się w naszych umysłach? A to nawet ciekawe. Sądzisz, że możemy je w ogóle pojąć, żeby móc wyrazić to naszymi pojęciami?
Może zaproponuję kierunek rozważań. Za podstawę emocji przyjmijmy uczucia przyjemności i cierpienia. Zwiążmy przyjemność z odpoczynkiem, odżywianiem, ogrzewaniem, zdrowiem natomiast cierpienie z wysiłkiem, głodem, zimnem, chorobą.
Wówczas możemy zbudować taki wniosek: przyjemność = zysk energetyczny cierpienie = strata energetyczna
Ten wniosek mógłby wyjaśniać dlaczego podążamy za przyjemnościami i unikamy cierpień.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pomijacie najważniejszy czynnik (tzn taki który choć w teorii powinien być najważniejszy) czyli racjonalizm. Choćby nazwa portalu wskazuje, że warto byłoby się nim częściej kierować. Niekoniecznie w życiu, bo to trudne, ale choćby w rozmowie.
Myślenie racjonalne jest niezależne od emocji. Emocje są z nim jednak konfrontowane i w starciu z prawdą się przekształcają.
Źródłem poszczególnych emocji i myśli są sieci neuronowe i neuroprzekaźniki, a także geny i memy, które za tym stoją.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Pomijacie najważniejszy czynnik (tzn taki który choć w teorii powinien być najważniejszy) czyli racjonalizm. Choćby nazwa portalu wskazuje, że warto byłoby się nim częściej kierować. Niekoniecznie w życiu, bo to trudne, ale choćby w rozmowie. >Myślenie racjonalne jest niezależne od emocji. Emocje są z nim jednak konfrontowane i w starciu z prawdą się przekształcają. >Źródłem poszczególnych emocji i myśli są sieci neuronowe i neuroprzekaźniki, a także geny i memy, które za tym stoją.
Myślenie racjonalne to wysoka złożoność spójnych i sprzecznych emocji, człowiek jest zaprogramowany tak jak każde inne zwierzę, wszystko przebiega wg jednego scenariusza. Myśli ludzkie nie tylko można przewidzieć jak czynności procesora lecz można nimi sterować.
Siec neuronowa, choćby najbardziej złożona, tak jak każda inna siec nie może być źródłem napięć w sieci. Źródłem napięcia jest pole w jakim sieć operuje. To pole ulega w sieci licznym przekształceniom i wpływa na czynność sieci ale samo siecią nie jest.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale logika to osobny program niż emocje. Działa wg innych zasad i schematów.
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ale logika to osobny program niż emocje. Działa wg innych zasad i schematów.
Nieprawda. Oprogramowanie nawet najwyższego rzędu u podstaw zawsze jest oprogramowaniem maszynowym. To nie ma znaczenia, ze posługujemy się złożonymi konceptami, rozbudowanymi pojęciami one wszystkie u podstaw są emocjami elementarnymi. Poczytaj sobie o rzędach języków programowania i zrozum co te języki ze sobą łączy.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ale logika to osobny program niż emocje. Działa wg innych zasad i schematów.> Nieprawda.Prawda. > Oprogramowanie nawet najwyższego rzędu u podstaw zawsze jest oprogramowaniem maszynowym.> To nie ma znaczenia, ze posługujemy się złożonymi konceptami, rozbudowanymi pojęciami one wszystkie u podstaw są emocjami elementarnymi.> Poczytaj sobie o rzędach języków programowania i zrozum co te języki ze sobą łączy.> Masakra  Emocje to elementy zwierzęce, związane są z układem limbicznym. Logika (kora nowa) to osobny układ, jakbyś podłączył zwierzę do komputera logicznie przetwarzającego dane. Oprócz tego są jeszcze pierwotne najniższe instynkty. To wszystko łączy się w jedną świadomość, stąd iluzja, że są spójne. Nie są i logika nie ma wiele wspólnego z emocjami.
|
|
| | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > >>Ale logika to osobny program niż emocje. Działa wg innych zasad i schematów.> >Nieprawda.> Prawda.> >Oprogramowanie nawet najwyższego rzędu u podstaw zawsze jest oprogramowaniem maszynowym.> >To nie ma znaczenia, ze posługujemy się złożonymi konceptami, rozbudowanymi pojęciami one wszystkie u podstaw są emocjami elementarnymi.> >Poczytaj sobie o rzędach języków programowania i zrozum co te języki ze sobą łączy.> >> Masakra  > Emocje to elementy zwierzęce, związane są z układem limbicznym. Logika (kora nowa) to osobny układ, jakbyś podłączył zwierzę do komputera logicznie przetwarzającego dane. Oprócz tego są jeszcze pierwotne najniższe instynkty. To wszystko łączy się w jedną świadomość, stąd iluzja, że są spójne. Nie są i logika nie ma wiele wspólnego z emocjami.Bzdury o nowych układach i podłączeniach jak kiedyś religijne farmazony o podobieństwie człowieka do Boga. Człowiek to zwierzę nie tylko z wyglądu lecz z zachowania. Różni nas tylko poziom złożoności. Nasza świadomość jest u podstaw tym samym co świadomość myszy czy karalucha. Czujesz przyjemność i nieprzyjemność i to prowadzi cię przez życie. Bzdury opowiadasz, że możesz wybrać cierpienie. Za tym cierpieniem inne emocje doszukują się zysku większego niż strata. Nawet jeśli strzelisz sobie w głowę to nie patrz na siebie jako skończoną jednostkę. Strzelisz sobie w głowę, żeby silniejsze od ciebie osobniki mogły przetrwać, instynkt gatunku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Twierdzisz, że nie potrafisz ocenić bez emocji np który bokser był lepszy? A co Ci stoi na przeszkodzie myśleć racjonalnie, czyli zbierać dane, wyciągać wnioski, prowadzić obserwacje, zestawiać dane z obserwacjami, modyfikować je itd?
Emocje mówią Ci np że lody czekoladowe są smaczne. Logika mówi Ci, że skład lodów czekoladowych to... i spożycie takich składników spowodują... w ilości x, a w ilości y spowodują... itd.
Różni nas poziom złożoności, a tą złożonością jest choćby umiejętność logicznego myślenia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Twierdzisz, że nie potrafisz ocenić bez emocji np który bokser był lepszy? A co Ci stoi na przeszkodzie myśleć racjonalnie, czyli zbierać dane, wyciągać wnioski, prowadzić obserwacje, zestawiać dane z obserwacjami, modyfikować je itd? >Emocje mówią Ci np że lody czekoladowe są smaczne. Logika mówi Ci, że skład lodów czekoladowych to... i spożycie takich składników spowodują... w ilości x, a w ilości y spowodują... itd. >Różni nas poziom złożoności, a tą złożonością jest choćby umiejętność logicznego myślenia.
Logiczne myślenie to inaczej odczuwanie emocji wysokiego rzędu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Bzdura. Logiczne myślenie to takie, w którym komputer dojdzie do tego samego wniosku co Ty. Komputer nie ma przecież emocji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Bzdura. Logiczne myślenie to takie, w którym komputer dojdzie do tego samego wniosku co Ty. Komputer nie ma przecież emocji.
Warto byłoby Olson, żebyś wreszcie pojął, że każdy komputer nie tylko jest świadomy ale także żywy. Pod twoimi oczami rozwija się na tej planecie nowa forma zycia ale ty jesteś zbyt slepy żeby to dostrzec.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A Ty oczywiście jesteś komputerem, skoro o tym wiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >A Ty oczywiście jesteś komputerem, skoro o tym wiesz?
Jakby na to nie patrzeć. Można mi nawet wymienić część, np. rękę i za pomocą nowej części, będę odczuwal w świadomości dotyk.
Pójdę dalej we wnioskach. Można moją organiczną rękę zamienić na nieorganiczną, z tworzyw tzw. sztucznych a ja nadal w swojej świadomości będę czuł nią dotyk i ciepło. Można mi nawet przyprawić trzecią rękę jakiej nikt jeszcze nie ma i połączyć z moim mózgiem a ja nie tylko będę czuł trzecią ręką lecz po pewnym czasie nauczę się ją kontrolować i będę operował 3 nie 2 rękami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No ale odczucia są w mózgu. Bodźce mogą docierać też do komputera i ten je przetworzy, ale to nie znaczy, że odczuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >No ale odczucia są w mózgu. Bodźce mogą docierać też do komputera i ten je przetworzy, ale to nie znaczy, że odczuje.
Uczucia są w mózgu? Masz na myśli przestrzeń, czas czy czas i przestrzeń? Ja twierdzę, że twoje uczucie ciepła słonecznego rozciąga się aż na Słońce.
Miarą emocji powinna być sila reakcji. Jeśli ty czujesz i reagujesz to nie odmawiaj uczuć komputerom, chyba że wierzysz w cuda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Uczucia są w mózgu?> Masz na myśli przestrzeń, czas czy czas i przestrzeń?Mam na myśli fenomen tworzony przez mózg jakim jest świadomość. > Ja twierdzę, że twoje uczucie ciepła słonecznego rozciąga się aż na Słońce.Co?  > Miarą emocji powinna być sila reakcji.Nie zgadzam się. Reakcja nie wynika bezpośrednio z siły bodźca. > Jeśli ty czujesz i reagujesz to nie odmawiaj uczuć komputerom, chyba że wierzysz w cuda.To, że ja czuję i reaguję wynika ze specyfiki mózgu, której nie ma komputer. I nie ma żadnego mnie, tylko wszystko czego doświadczam po prostu pojawia się w polu świadomości i jest efektem działania tych "komputerowych" części mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > >Uczucia są w mózgu?> >Masz na myśli przestrzeń, czas czy czas i przestrzeń?> Mam na myśli fenomen tworzony przez mózg jakim jest świadomość.> >Ja twierdzę, że twoje uczucie ciepła słonecznego rozciąga się aż na Słońce.> Co?  > >Miarą emocji powinna być sila reakcji.> Nie zgadzam się. Reakcja nie wynika bezpośrednio z siły bodźca.> >Jeśli ty czujesz i reagujesz to nie odmawiaj uczuć komputerom, chyba że wierzysz w cuda.> To, że ja czuję i reaguję wynika ze specyfiki mózgu, której nie ma komputer.> I nie ma żadnego mnie, tylko wszystko czego doświadczam po prostu pojawia się w polu świadomości i jest efektem działania tych "komputerowych" części mózgu.Skoro czynności własnych części przypisujesz świadomość dlaczego nie przypiszesz jej czynnościom części innych obiektów. Tobie zdaje się, że bez ml mózgu nie ma świadomości a czymże jest mózg? Nieco bardziej złożonym organem zbudowanym na tych samych komórkach macierzystych co włosy. W komputerze mózgiem jest procesor i to on przetwarza najbardziej złożone koncepty , czytaj to on wykazuje najbardziej złożoną czynność. Mylisz się lokalizując emocje w mózgu. Emocja to czynność mózgu, całego człowieka a nawet jego otoczenia. Emocja jest nieskończona. Naprawdę dziwię się wszystkim, którzy nie budują tego samego wniosku co ja, iż wszelka materia jest świadoma a czynność materii to wyraz jej abstrakcji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Skoro czynności własnych części przypisujesz świadomość dlaczego nie przypiszesz jej czynnościom części innych obiektów.
Nie przypisuję świadomości czynności własnych części, tylko szczególny fenomen wytwarzany przez mózg to właśnie świadomość. Telewizor, klawiatura, butelka z ketchupem nie wytwarzają świadomości, a mózg tak. Ty mylisz czynność z doświadczeniem świadomości, które jest bierne.
>Tobie zdaje się, że bez ml mózgu nie ma świadomości a czymże jest mózg? Nieco bardziej złożonym organem zbudowanym na tych samych komórkach macierzystych co włosy. W komputerze mózgiem jest procesor i to on przetwarza najbardziej złożone koncepty , czytaj to on wykazuje najbardziej złożoną czynność.
No nie. Mózg to suma różnych procesów i ubocznym efektem tego jest świadomość, co nie oznacza, że procesor w komputerze też ją wytwarza.
>Mylisz się lokalizując emocje w mózgu. Emocja to czynność mózgu, całego człowieka a nawet jego otoczenia. Emocja jest nieskończona.
Bzdury. Emocje są w mózgu. Wystarczy uszkodzić niektóre obszary aby je wyłączyć.
>Naprawdę dziwię się wszystkim, którzy nie budują tego samego wniosku co ja, iż wszelka materia jest świadoma a czynność materii to wyraz jej abstrakcji.
To nie jest logiczny wniosek, tylko coś brzmiącego jak schizofrenia. Przecież Twoja świadomość wyłącza się np gdy śpisz, a cała materia, która Cię tworzy nadal przecież wtedy istnieje i rano nie powstaje od nowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) |
>Bzdury. Emocje są w mózgu. Wystarczy uszkodzić niektóre obszary aby je wyłączyć.
Bzdury wygadujesz przypisując fenomen świadomości jedynie mózgowi jak kiedyś religijni zmyślali, że jedynie homo sapiens ma zdolność abstrakcyjnego myślenia.
Abstrakcja ciała (czytaj świadomość) to inaczej czynność ciała. Wszystko działa i wszystko jest świadome.
Mówisz o wyłączaniu świadomości ale na myśli masz jedynie zanik abstrakcji wysokiego rzędu operującej na bardzo złożonych pojęciach. Ani sen ani uszkodzenie mózgu nie powodują zaniku abstrakcji niskiego rzędu.
Ten twój zanik świadomości można byłoby porównać do zamknięcia na komputerze aplikacji napisanej w języku programowania wysokiego rzędu. Procesor komputera tak jak i mózg człowieka zdolny jest do wykonywania bardzo złożonych czynności ale bywają momenty, że tych złożonych czynności nie wykonuje lecz wykonuje jedynie proste czynności i to jest ten moment, który ty opisujesz jako - bez świadomości. Świadomość jest zawsze tyle, ze chwilami zredukowana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Sam sobie zaprzeczyłeś. Jeśli jest moment bez świadomości, bo jest ona zredukowana, to właśnie świadczy o tym, że świadomość pojawia się przy wyższej formie złożenia. Nie wiesz jednak jakie jeszcze warunki spełnia, bo sama świadomość wymyka się możliwościom badawczym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Sam sobie zaprzeczyłeś. Jeśli jest moment bez świadomości, bo jest ona zredukowana, to właśnie świadczy o tym, że świadomość pojawia się przy wyższej formie złożenia. Nie wiesz jednak jakie jeszcze warunki spełnia, bo sama świadomość wymyka się możliwościom badawczym.
Nie zaprzeczam sobie tylko staram się operować twoimi znaczeniami, żebyś mógł mnie rozumieć.
Moje znaczenie świadomości określam tak. Świadomość - inaczej abstrakcja - inaczej czynność.
Wszelka czynność materii jest wyrazem jej abstrakcji, jej abstrakcyjnych emocji. Wszystko jest świadome, cały wszechświat jest świadomy. Człowiek to tylko element.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jak dla mnie to nie ma żadnego sensu. Nie widzę powodu, dla którego miałbym przyjąć Twój tok rozumowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Jak dla mnie to nie ma żadnego sensu. Nie widzę powodu, dla którego miałbym przyjąć Twój tok rozumowania.
Spróbujmy intuicyjnie. Czy rozróżniasz ciało i czynność? Czy potrafisz wyróżnić określoną czynność? (np. obrót) Czy zaliczasz czynność do materii? ( intuicyjnie, czy np. obrót ciała jest materią?) Jeśli uznasz czynność za niematerialną to w jakim wymiarze ją zlokalizujesz (np. gdzie zlokalizujesz 5 uderzeń zegara)? Stwierdzenie "czynności są abstrakcyjne" intuicyjnie - prawda czy fałsz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czy rozróżniasz ciało i czynność?
Nie.
>Czy potrafisz wyróżnić określoną czynność? (np. obrót)
To już klasyfikowanie, element myślenia abstrakcyjnego
>Czy zaliczasz czynność do materii? ( intuicyjnie, czy np. obrót ciała jest materią?)
A czym jest materia?
>Jeśli uznasz czynność za niematerialną to w jakim wymiarze ją zlokalizujesz (np. gdzie zlokalizujesz 5 uderzeń zegara)?
Nie uznaję czynności za niematerialną.
>Stwierdzenie "czynności są abstrakcyjne" intuicyjnie - prawda czy fałsz?
fałsz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Czy rozróżniasz ciało i czynność? >Nie.
Co? Nie rozróżniasz piłki i odbicia? Samochodu i transportu? Pistoletu i wystrzału? To po co w ogóle używamy różnych pojęć skoro kryją się pod nimi nierozróżnialne znaczenia? Brawa dla tego, który nie rozróżnia moich dłoni i klaskania.
>>Czy potrafisz wyróżnić określoną czynność? (np. obrót) >To już klasyfikowanie, element myślenia abstrakcyjnego
Cierpisz na przekonanie o oderwaniu abstrakcyjnego opisu od fizycznej rzeczywistości a do głowy ci nie przyjdzie nawet, że to dwie postaci jednego. Wyobraź sobie, że każdemu fizycznemu oddziaływaniu materialnych ciał towarzyszy abstrakcja, że każdy element rzeczywistości fizycznej czuje i myśli na odpowiednim dla siebie poziomie abstrakcji. Zauważ, że czynności narządów zmysłów zwierząt to jedynie bardzo złożone oddziaływania fizyczne. Abstrakcja człowieka jest wyrazem złożoności tych oddziaływań ale u podstaw tego wszystkiego znajdziesz oddziaływania elementarne.
>>Czy zaliczasz czynność do materii? ( intuicyjnie, czy np. obrót ciała jest materią?) >A czym jest materia?
Materia ma wielkość w wymiarze przestrzeni, kiedy czynność ma wielkość w wymiarze czasu. Materia/ciało - przestrzeń Czynność/oddziaływanie/abstrakcja - czas
>>Jeśli uznasz czynność za niematerialną to w jakim wymiarze ją zlokalizujesz (np. gdzie zlokalizujesz 5 uderzeń zegara)? >Nie uznaję czynności za niematerialną.
A szkoda bo żadnej wielkości w przestrzeni jej nie przypiszesz a jak coś nie ma żadnej wielkości w przestrzeni to materią być nie może. I skoro nie materia to co? Podpowiem, czynność - abstrakcja.
>>Stwierdzenie "czynności są abstrakcyjne" intuicyjnie - prawda czy fałsz? >fałsz
No tak, twoja intuicja działa perfekt. Skoro czynności nie są abstrakcyjne a zatem są materialne, to powiedz mi ile ważą, gdzie są i jaką mają objętość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie rozróżniasz piłki i odbicia? Samochodu i transportu? Pistoletu i wystrzału? >To po co w ogóle używamy różnych pojęć skoro kryją się pod nimi nierozróżnialne znaczenia?
Pojęcia to tylko szyfr. Nie mają dosłownego znaczenia, choćby desygnat podmiotu albo orzeczenia nie istnieje w rzeczywistości. To tylko robocze kategorie umysłu. Piłka i odbicie? No odbicie jest zmianą położenia piłki pod wpływem działania na nią zewnętrznej siły. W rzeczywistości istnieje ta piłka, przemieszczanie się jej i siła, która na nią działa, co w uproszczeniu nazywa się odbiciem. Ruch piłki jest jej właściwością lub czynnością w zależności od tego jakiego zdania użyjemy.
>Cierpisz na przekonanie o oderwaniu abstrakcyjnego opisu od fizycznej rzeczywistości a do głowy ci nie przyjdzie nawet, że to dwie postaci jednego.
Opis to nie rzeczywistość. To nie ja w tej sytuacji cierpię, bo to Twoje myślenie jest chore. Polecam zapoznanie się z podstawami filozofii.
>Wyobraź sobie, że każdemu fizycznemu oddziaływaniu materialnych ciał towarzyszy abstrakcja, że każdy element rzeczywistości fizycznej czuje i myśli na odpowiednim dla siebie poziomie abstrakcji.
Wyobrazić to sobie mogę jak gadający tapczan, ale czemu miałoby to służyć?
>Materia ma wielkość w wymiarze przestrzeni, kiedy czynność ma wielkość w wymiarze czasu. >Materia/ciało - przestrzeń >Czynność/oddziaływanie/abstrakcja - czas
To jest przecież bezsens.
>>Nie uznaję czynności za niematerialną. >A szkoda bo żadnej wielkości w przestrzeni jej nie przypiszesz a jak coś nie ma żadnej wielkości w przestrzeni to materią być nie może.
Czynność to jedynie zmiana materii w czasie.
>Skoro czynności nie są abstrakcyjne a zatem są materialne, to powiedz mi ile ważą, gdzie są i jaką mają objętość.
Czynności są nierozłącznymi własnościami materii. Nie da się uniknąć czynności, bo nic nierobienie (w sensie stałość) też jest czynnością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Czynność jest właściwością materii oraz materia jest właściwością czynności. To jest dualne. Na tym polega przekształcenie/zmiana, że czynność przekształca się w ciało a ciało w czynność. Przestrzeń w czas a czas w przestrzeń.
Wystarczy sobie jeszcze uzmysłowić, że to co nazywamy czynnościami nazywamy tez abstrakcją, natomiast ciała nazywamy też materią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy. Umysł jest komputerem, który próbuje zgadywać jaki jest świat i robi to na podstawie swoich kategorii. Język nie odzwierciedla żadnej prawdy, tylko próbuje ją zaszyfrować pod uproszczonym memem. W rzeczywistości zarówno czynność jak i materia są tym samym - wzajemnym oddziaływaniem cząsteczek. Mózgi dokonują wielu uproszczeń, obserwują świat przez wiele filtrów (przekonań) i ze swoich ograniczonych perspektyw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy. Umysł jest komputerem, który próbuje zgadywać jaki jest świat i robi to na podstawie swoich kategorii. Język nie odzwierciedla żadnej prawdy, tylko próbuje ją zaszyfrować pod uproszczonym memem. W rzeczywistości zarówno czynność jak i materia są tym samym - wzajemnym oddziaływaniem cząsteczek. Mózgi dokonują wielu uproszczeń, obserwują świat przez wiele filtrów (przekonań) i ze swoich ograniczonych perspektyw.
Sam rozróżniasz cząsteczkę i oddziaływanie.
Piszesz, że wszystko jest kwestią wiary, że to co jawi się nam w umyśle to nasza wiara w rzeczywistość a ja twierdzę, że rzeczywistość uczyniona jest z naszych wierzeń.
Rzeczywistość przekształca się w naszą wiarę a nasza wiara przekształca się w rzeczywistość.
To co jawi się nam jako materia jest abstrakcją innych osób. Moja abstrakcja jest dla innych materią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy. Umysł jest komputerem, który próbuje zgadywać jaki jest świat i robi to na podstawie swoich kategorii. Język nie odzwierciedla żadnej prawdy, tylko próbuje ją zaszyfrować pod uproszczonym memem. W rzeczywistości zarówno czynność jak i materia są tym samym - wzajemnym oddziaływaniem cząsteczek. Mózgi dokonują wielu uproszczeń, obserwują świat przez wiele filtrów (przekonań) i ze swoich ograniczonych perspektyw.
Wszystko co dzieje się, na najwyższym poziomie złożoności jest abstrakcją jednej osoby. Dziejemy się w świadomości. Jesteśmy wymyśleni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy.
>Mózgi dokonują wielu uproszczeń, obserwują świat przez wiele filtrów (przekonań) i ze swoich ograniczonych perspektyw.
Ty nie rozumiesz sprawy bardziej podstawowej. Twoja wiara nadaje materii właściwości, bo to ty jesteś działającą materią. Zależnie od tego w co wierzysz, tak działasz, co znaczy, że tak działa materia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Skąd bierzesz te stwierdzenia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Skąd bierzesz te stwierdzenia?
No a nie sądzisz, ze twoja cała psyche, twoje przekonania, wątpliwości, wybory i efekcie działania to inaczej właściwości fizyczne materii na określonym poziomie ich złożoności?
To gdzie zdecydujesz dziś pójść i co zrobić jest fizycznym oddzialaniem materii twojego ciała z otoczeniem.
I ja przekonuję cię, że wszelkim oddziaływaniom fizycznym towarzyszy świadomość taka jak twoja. I wszystko jest ze sobą spasowane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No więc skąd to stwierdzenie o świadomości?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >No więc skąd to stwierdzenie o świadomości?
Z obserwacji, z analizy. Jak sam zauważasz, komputery potrafią budować wnioski logiczne zgodne z naszymi. Ja zauważam, że języki programowania najwyższego rzędu to już prawie naturalny język człowieka. Niedługo będziesz oprogramowywał komputer w taki sposób, że będziesz z nim po prostu rozmawiał, jak z ludzkim dzieckiem. Być może w komputerach będą w przyszłości montowane pewne elementy oprogramowania sprzętowego, które nie pozwolą zaprogramować komputera do wykonania pewnych czynności, jak niszczenie struktury informatycznej, a wówczas będzie można uznać, że komputer ma instynkt, wewnętrzny imperatyw, który czegoś mu nie pozwala albo coś mu nakazuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>No więc skąd to stwierdzenie o świadomości? >Z obserwacji, z analizy. >Jak sam zauważasz, komputery potrafią budować wnioski logiczne zgodne z naszymi.
No bo świadomość i budowanie logicznych wniosków nie muszą iść w parze. Zwierzę może być głupie, czuć i żyć, a komputer może być mądry i nie mieć czucia i świadomości.
Myślenie logiczne to tylko jakby moduł w świadomości ludzkiej. To tak jakbyś podłączył komputer do czucia i czuł się częścią komputera, ale to iluzja.
>Ja zauważam, że języki programowania najwyższego rzędu to już prawie naturalny język człowieka.
No język człowieka jest oparty na pewnych mechanizmach, ale cóż z tego?
>Niedługo będziesz oprogramowywał komputer w taki sposób, że będziesz z nim po prostu rozmawiał, jak z ludzkim dzieckiem.
Czyli osobowość to martwe mechanizmy, a żywa świadomość błędnie się z nimi utożsamia. Gdy komputery zaczną imitować ludzi to okaże się, że nasze cechy są mechaniczne, żywe jest jedynie to co ich doświadcza.
>Być może w komputerach będą w przyszłości montowane pewne elementy oprogramowania sprzętowego, które nie pozwolą zaprogramować komputera do wykonania pewnych czynności, jak niszczenie struktury informatycznej, a wówczas będzie można uznać, że komputer ma instynkt, wewnętrzny imperatyw, który czegoś mu nie pozwala albo coś mu nakazuje.
I to też nie ma znaczenia, podobnie jak przypadkowość nie oznacza wolnej woli, choć niektórzy mylą brak wolnej woli z determinizmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > No bo świadomość i budowanie logicznych wniosków nie muszą iść w parze. Zwierzę może być głupie, czuć i żyć, a komputer może być mądry i nie mieć czucia i świadomości.> Myślenie logiczne to tylko jakby moduł w świadomości ludzkiej. To tak jakbyś podłączył komputer do czucia i czuł się częścią komputera, ale to iluzja.Nie, nie można być inteligentnym i bez czucia, bo inteligencja to złożone uczucia. Komputer działa wyłącznie pod napięciem tak jak i człowiek, bo osobowość, to osobliwość, to synteza sił wiązania z siłami oddziaływania, szczególne przekształcenie czasu i przestrzeni. Każde zwierzę, każda roślina, każdy komputer, wszelka materia jest świadoma i czująca. Ludzkie ciało to złożona osobliwość w materii - taka jak ta:
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie, nie można być inteligentnym i bez czucia, bo inteligencja to złożone uczucia.Opowiadasz bzdury. Nie uczucia tylko przetwarzanie informacji. > Komputer działa wyłącznie pod napięciem tak jak i człowiek, bo osobowość, to osobliwość, to synteza sił wiązania z siłami oddziaływania, szczególne przekształcenie czasu i przestrzeni.Osobowość to element programu w umyśle/iluzja tworzona przez umysł na rzecz potrzeb społecznych > Każde zwierzę, każda roślina, każdy komputer, wszelka materia jest świadoma i czująca.To Twój wymysł, który stawia Cię jako myśliciela obok Ducha Prawdy. Szkoda, bo niektóre spostrzeżenia i pytania masz słuszne, ale odpowiedzi jak dla mnie niezbyt. > Ludzkie ciało to złożona osobliwość w materii - taka jak ta:> > Albo jak bakterie i wirusy, albo gówno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >Każde zwierzę, każda roślina, każdy komputer, wszelka materia jest świadoma i czująca.> To Twój wymysł, który stawia Cię jako myśliciela obok Ducha Prawdy. Szkoda, bo niektóreA także stawia go obok np. Whitehead'a, autora "Principia Mathematica", który taki głupi nie był. Też bronił czegoś w rodzaju panpsychizmu: Cytat:For Whitehead, there is no such thing as wholly inert matter. Instead, all things have some measure of freedom or creativity, however small, which allows them to be at least partly self-directed. Process philosopher David Ray Griffin coined the term "panexperientialism" (the idea that all entities experience) to describe Whitehead's view, and to distinguish it from panpsychism (the idea that all matter has consciousness).źródło: en.wikipedia.org/wiki/Alfred_North_Whitehead .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wariaci też mogą mieć osiągnięcia naukowe. O czymś to ma świadczyć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Wariaci też mogą mieć osiągnięcia naukowe. O czymś to ma świadczyć?To chce być wariatem z osiągnięciami naukowymi  Nie da się ukryć, że duża ilość wariatów zwiększa szanse na postęp. Galileusz też w swoich czasach został uznany za wariata. A idea że Ziemia się porusza uchodziła za całkowicie absurdalny, starożytny pogląd pitagorejski. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Przecież nie o to chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Wariaci też mogą mieć osiągnięcia naukowe. O czymś to ma świadczyć?
Olson przestań, to ty zmyślasz jakieś bzdurne układy nadające ludzkiemu ciału świadomość, kiedy na gole oko widać, że nie tylko owady, bakterie czy rośliny wykonują operacje logiczne ale realizuje je tzw. materia nieożywiona.
Co to za układ?, który wytwarza świadomość? Mózg? Kupa zwoi i co z tego, gdzie w tym świadomość?
A po czym ty w ogóle rozpoznajesz cudzą świadomość? Po bardzo złożonej czynności? Wątpisz, w to, żeby materia nieożywiona zdolna była do bardzo złożonych czynności?
Wiem, ze ciężko to akceptować ale człowiek to zjawisko fizyczne w skorupie ziemskiej takie jak wir w rzece. Jesteśmy formą przemiany energetycznej, naturalnym zjawiskiem jak wyładowanie atmosferyczne a nasza świadomość jest wyrazem złożoności tego zjawiska.
Twoja komunikacja z komputerem to fizyczne oddziaływanie materialnych ciał u podstaw takie jak oddziaływanie młotka z gwoździem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Olson przestań, to ty zmyślasz jakieś bzdurne układy nadające ludzkiemu ciału świadomość, kiedy na gole oko widać, że nie tylko owady, bakterie czy rośliny wykonują operacje logiczne ale realizuje je tzw. materia nieożywiona. >Co to za układ?, który wytwarza świadomość? >Mózg? Kupa zwoi i co z tego, gdzie w tym świadomość?
No to się ucz, poczytaj o neurobiologii, pooglądaj wykłady jakie są w necie. Śmierć mózgu to koniec świadomości, a zmiany w mózgu to zmiany świadomości. Świadomość jest w mózgu. To są podstawy żeby móc w ogóle myśleć.
>A po czym ty w ogóle rozpoznajesz cudzą świadomość? >Po bardzo złożonej czynności?
Nie! Jak w ogóle można mylić czynność ze świadomością? Czynność można skopiować na robocie, a świadomość to odczuwanie doznań, czyli właściwość ludzkiego mózgu, najprawdopodobniej także mózgów zwierzęcych.
>Wątpisz, w to, żeby materia nieożywiona zdolna była do bardzo złożonych czynności?
Każda czynność to dziedzina materii. Każda czynność wiąże się z materią nieożywioną, a jeśli pojawia się doznanie to mowa jest już o ożywionej.
Czy utożsamiasz się z czynnością? Jak w ogóle można utożsamiać się z czymkolwiek innym niż samo poczucie świadomości?
>Wiem, ze ciężko to akceptować ale człowiek to zjawisko fizyczne w skorupie ziemskiej takie jak wir w rzece. Jesteśmy formą przemiany energetycznej, naturalnym zjawiskiem jak wyładowanie atmosferyczne a nasza świadomość jest wyrazem złożoności tego zjawiska.
Tak, jesteśmy tylko zjawiskiem, ale nie tylko fizycznym, bo gdy pojawia się świadomość to mowa już o życiu. Złożoność nie ma z tym nic wspólnego.
>Twoja komunikacja z komputerem to fizyczne oddziaływanie materialnych ciał u podstaw takie jak oddziaływanie młotka z gwoździem.
Tak, ale ja mam świadomość, a komputer nie i jest tylko jak ten młotek, czy gwóźdź.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >No to się ucz, poczytaj o neurobiologii, pooglądaj wykłady jakie są w necie. Śmierć mózgu to koniec świadomości, a zmiany w mózgu to zmiany świadomości. Świadomość jest w mózgu. To są podstawy żeby móc w ogóle myśleć.
Cholerna bzdura!
Śmierć mózgu to zaledwie redukcja złożoności świadomości ale na pewno nie jej zanik.
Świadomość zawiera się w ekspresji ciała, jest czynnością ciała. Dlatego między innymi potrafimy personifikować przedmioty tzw. martwe imitując nimi czynności ludzkiego ciała, co powoduje w nas wrażenie posiadania przez nie świadomości. Moje dzieci dla przykładu oglądają bajeczkę, w której występuje świadomy kufer.
Cudzą zaawansowaną świadomość rozpoznajesz wyłącznie dzięki bardzo złożonym czynnościom fizycznym jego ciała. Proste czynności natomiast powinny znaczyć dla ciebie, ze obcujesz ze zredukowaną świadomością ale świadomością.
Bowiem czynności fizyczne ciał materialnych to tzw. abstrakcja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Cholerna bzdura! >Śmierć mózgu to zaledwie redukcja złożoności świadomości ale na pewno nie jej zanik.
Bzdura
>Świadomość zawiera się w ekspresji ciała, jest czynnością ciała.
Bzdura
>Dlatego między innymi potrafimy personifikować przedmioty tzw. martwe imitując nimi czynności ludzkiego ciała, co powoduje w nas wrażenie posiadania przez nie świadomości. Moje dzieci dla przykładu oglądają bajeczkę, w której występuje świadomy kufer.
To jest antropomorfizacja, a wynika ona z tego, że małe dzieci i debile nie potrafią wyobrazić sobie mechanizmów bezosobowych, bo nie potrafią wyjść poza swoje osobowe odczuwanie, czyli biologiczne, emocjonalne programy. Nie rozumieją, że aspekt świadomy, a także osobowy są tylko efektem działania mechanizmów wciąż zmieniającej się natury.
>Cudzą zaawansowaną świadomość rozpoznajesz wyłącznie dzięki bardzo złożonym czynnościom fizycznym jego ciała. Proste czynności natomiast powinny znaczyć dla ciebie, ze obcujesz ze zredukowaną świadomością ale świadomością. >Bowiem czynności fizyczne ciał materialnych to tzw. abstrakcja.
Bzdura. Tak to sobie można wszystko napisać i nie umieć tego uzasadnić. Wierzysz w coś co sobie uroiłeś. Przykre. Świadomości nie dzielę na zaawansowaną i prostszą. Każda świadomość jest niemal tym samym, za to różnią się nakładki na świadomość czyli np czynności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | psychotezjusz (10 punktów) |
>Nie, nie można być inteligentnym i bez czucia, bo inteligencja to złożone uczucia. >Komputer działa wyłącznie pod napięciem tak jak i człowiek, bo osobowość, to osobliwość, to synteza sił wiązania z siłami oddziaływania, szczególne przekształcenie czasu i przestrzeni.
Jeśli inteligencja czyli zdolność pojmowania szła by w parze z uczuciowością to procent osób psychopatycznych/deficytu emocji malałby tam gdzie zdolności intelektualne nobilitują na stanowisko w środowiskach akademickich, rządowych, chirurgii gdzie ten odsetek jest najwyższy. Na pewno problem uczuciowość a inteligencja i związki między nimi to rzeka, nie na moje siły wiedzy i inteligencji ale powyższy przykład czy uczuciowość musi iść w parze z inteligencją uważam ze względu na powyższą statystykę jest wystarczający jako dowód że tak być nie musi. Czy uczuciowość jest pomocna w inteligenci, na zasadzie kojarzenia emocji z rzeczami na którymi pracuje inteligencja i się ze sobą to koreluje ot pytanie.
>Każde zwierzę, każda roślina, każdy komputer, wszelka materia jest świadoma i czująca.
W jaki sposób, na podstawie czego można dojść do takich wniosków ?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) |
> Jak sam zauważasz, komputery potrafią budować wnioski logiczne zgodne z naszymi. Ja zauważam, że języki programowania najwyższego rzędu to już prawie naturalny język człowieka.Jakiś przykład może? Tylko nie notacja matematyczna  I jaki język dla ścisłości (ANSI SQL?). > Niedługo będziesz oprogramowywał komputer w taki sposób, że będziesz z nim po prostu rozmawiał, jak z ludzkim dzieckiem.Rozmawiam to ja z psami (i to odpowiednio) a nie ze sprzętem technicznym (to są wg mnie abberacje). Proszę przykłady na to wyżej. Tylko nie system rozpoznawania głosu czy podobnie ale programowanie i to nie tak że dyktujesz linijki w ANSI C. > Być może w komputerach będą w przyszłości montowane pewne elementy oprogramowania sprzętowego, które nie pozwolą zaprogramować komputera do wykonania pewnych czynności, jak niszczenie struktury informatycznej, a wówczas będzie można uznać, że komputer ma instynkt, wewnętrzny imperatyw, który czegoś mu nie pozwala albo coś mu nakazuje.Ochrona obszarów pamięci i zasobów to jest od kiedy? Od wielozadaniowych czy wcześniej? Okolice 60 poprzedniego wieku na pewno. O architekturach procesorów jedno układowych sobie też poczytaj. A najlepiej kup coś np.z atmela i się pobaw praktycznie. Bo coś tu mało praktyków na portalu a to niedobrze
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Na Wiki do języków programowania wysokiego poziomu zaliczają Pascal, c, logo, basic pl.m.wikip(*)i/Język_wysokiego_poziomuale ja sądzę, że najlepszym przykładem jest java A ponadto czyż aplikacja "zapytaj Google" nie jest świetnym przykładem programowania przez mowę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | > Na Wiki do języków programowania wysokiego poziomu zaliczają Pascal, c, logo, basic> pl.m.wikip(*)i/Język_wysokiego_poziomu> ale ja sądzę, że najlepszym przykładem jest javaMyślałem że chodzi o 4 GL (PL/SQL przykładowo). Miałeś podać przykład w tych językach ... > A ponadto czyż aplikacja "zapytaj Google" nie jest świetnym przykładem programowania przez mowę?Przecież to działa w oparciu o zapytanie do bazy tekstowej utworzonej z metadanych stron WWW.
|
|
| | | | | |  | | Jużnieborek (579 punktów) | >Pomijacie najważniejszy czynnik (...)
OK, tylko skąd ta liczba mnoga?
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Właściwie to nie wiem  Powinienem to skierować tylko do Krystkona.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Za podstawę emocji przyjmijmy uczucia przyjemności i cierpienia. Zwiążmy przyjemność z odpoczynkiem, odżywianiem, ogrzewaniem, zdrowiem natomiast cierpienie z wysiłkiem, głodem, zimnem, chorobą. >Wówczas możemy zbudować taki wniosek: >przyjemność = zysk energetyczny >cierpienie = strata energetyczna
Seks jest stratą energetyczną, a jest przyjemny. Podobnie jak wysiłek fizyczny w sporcie uprawianym dla zabawy, albo wysiłek umysłowy w grach takich jak szachy. Zbyt wysoka temperatura jest równie zabójcza, co zbyt niska, i równie nieprzyjemna - a pierwsi ludzie, jako Afrykanie, raczej częściej ryzykowali przegrzanie, niż przemarznięcie.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Seks jest stratą energetyczną, a jest przyjemny. Podobnie jak wysiłek fizyczny w sporcie uprawianym dla zabawy, albo wysiłek umysłowy w grach takich jak szachy.
To są przecież zyski, długofalowe.
>Zbyt wysoka temperatura jest równie zabójcza, co zbyt niska, i równie nieprzyjemna - a pierwsi ludzie, jako Afrykanie, raczej częściej ryzykowali przegrzanie, niż przemarznięcie. >
Bo takie były warunki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Wówczas możemy zbudować taki wniosek: >przyjemność = zysk energetyczny >cierpienie = strata energetyczna Terminy fizyko-chemiczne mają ograniczone zastosowanie w tym temacie. To co dzieje się pomiędzy ludźmi i co generuje w kimś agresję zachodzi w innej skali niż zderzenia cząsteczek (co nie oznacza podważania faktu, iż się z nich składamy) i dla tej innej skali potrzebna jest też inna nomenklatura. Irvin Yalom , twórca terapii egzystencjalnej, opisuje w książce "Kat miłości" przypadek pacjentki cierpiącej na nadmierną otyłość. Proces zdrowienia zaczyna się u niej w momencie uświadomienia sobie, że jej korpulentny ojciec po zachorowaniu na raka zaczął gwałtownie chudnąć. Udało jej się zatem wydobyć na światło dzienne podświadomy i irracjonalny lęk przed śmiercią wskutek schudnięcia. Dopiero wtedy zyskała motywację do pracy na sobą i schudła. Każda agresja ma charakter indywidualny i jest częścią czyjejś opowieści. I zrozumienie swojej agresji to nierzadko odkrycie związku pomiędzy jakimś faktem a uczuciem. Zrobił to i to - czułem się tak i tak. Gdzie tu miejsce na entropię czy entalpię? Przy czym nie twierdzę, że przyjęcie fizyko chemicznej perspektywy w odniesieniu do tych spraw byłoby niewskazane czy mało interesujące. Ale jak zrozumieć swoją agresję gdy szuka się nie tam gdzie trzeba, albo bada się wyłącznie związki pomiędzy faktami zamiast też pomiędzy faktami a swoimi uczuciami?
dajmonion
|
|
| | | | |  | | Jużnieborek (579 punktów) | >Pytasz mnie o źródło emocji jawiących się w naszych umysłach?
Nie o to, nie wymiguj się.
Piszesz:
>Może powstać takie złudne wrażenie, że złość opanowuje umysł kocura na widok innego kocura lecz człowiek potrafi zapanować nad swoją złością.
A dalej:
> Nad złością człowieka panuje nie człowiek lecz inne emocje panujące nad umysłem człowieka.
Pomijając powyższą nieścisłość i to ryzykowne stwierdzenie
>W ogólności to zderzenie emocji w umyśle określa się jako rozum i podejmowanie wolnych decyzji.
pytam, co powoduje nie tyle powstawanie emocji, co spontaniczne (?) regulowanie jednych emocji przez inne bo taki dziwaczny mechanizm zdajesz się zakładać.
Dla ułatwienia, możesz mi to wytłumaczyć na przykładzie radzenia sobie ze złością, który przywołałeś parę wypowiedzi wyżej.
Przy okazji, nawiązując do Twojej rozmowy z Olsonem - jeśli jak piszesz emocje są podłożem myślenia, jaką rolę odgrywają na przykład podczas wykonywania prostych działań matematycznych?
|
|
1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >U zwierząt w tym u ludzi często obserwujemy zachowania agresywne. Naturalnie wszystko ma swoją >funkcję, chcę zatem zapytać o funkcję zachowań agresywnych. Co jest celem agresji? Celem agresji jest przetrwanie. I tu pojawia się kolejne pytanie: Co powinno przetrwać? Coś co jest iluzją - chyba niekoniecznie. Niestety nierzadko - im większa iluzja tym większa agresja.
dajmonion
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Najbardziej zakłamani ludzie zazwyczaj mają niedobór agresji. Są ulegli, nie filtrują informacji, nie dostrzegają zagrożeń, ich emocje są manipulowane, ego ma dużą ważność i steruje mózgiem jak jakiś demon, który przejął nad nim kontrolę. Agresję można podzielić na negatywną, która opiera się na podobnym zakłamaniu (mechanizmy typowe np dla dresów), co ma chronić ego i przekonania i pozytywną agresję, która przejawia się np w sporcie, rywalizacji, obronie własnego interesu, odpieraniu ataków, aktywności i przejawianiu inicjatywy.
|
|
|  | | ZaKotem (8733 punktów) | > Agresję można podzielić na negatywną, która opiera się na podobnym zakłamaniu (mechanizmy typowe np dla dresów), co ma chronić ego i przekonania i pozytywną agresję, która przejawia się np w sporcie, rywalizacji, obronie własnego interesu, odpieraniu ataków, aktywności i przejawianiu inicjatywy.
Rywalizacja, aktywność i inicjatywa nie mają nic wspólnego z agresją. Jeśli jedna wiewiórka znajduje dobre szyszki, a druga tylko kijowe albo żadne, to nie można mówić, że ta pierwsza jest agresywna wobec drugiej.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Rywalizacja, aktywność i inicjatywa nie mają nic wspólnego z agresją.
A co to, nowe teorie do neurobiologii wprowadzasz? Właśnie, że mają. Agresja jest naturalnym czynnikiem motywacyjnym i każdy człowiek ma potrzebę aby ją rozładowywać. Służy także obronie swoich granic. Złe jest zbyt duże natężenie agresji i jej złe ukierunkowanie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Rywalizacja, aktywność i inicjatywa nie mają nic wspólnego z agresją. >A co to, nowe teorie do neurobiologii wprowadzasz? Właśnie, że mają. Przyznaję się do ignorancji w dziedzinie neurobilogii. Myślałem w naiwności swej, że to pojęcie z obszaru etologii lub psychologii. To bardzo proszę o neurobiologiczną definicję agresji, z podaniem źródła oczywiście.
>Agresja jest naturalnym czynnikiem motywacyjnym i każdy człowiek ma potrzebę aby ją rozładowywać. Służy także obronie swoich granic. Złe jest zbyt duże natężenie agresji i jej złe ukierunkowanie. Oczywiście, że tak. Ale konkurencja nie jest agresją.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | |  | | ZaKotem (8733 punktów) | > No własnie że konkurencja jest agresją.> vetulani.w(*)-i-agresja-dziwne-pomieszanie/Przeczytałem, Vetulani używa standardowej definicji agresji: "Celowe działanie zmierzające do wyrządzenia szkody przedmiotowi tego działania nazywamy agresją. W tej definicji (w odróżnieniu od niektórych innych, używanych przez psychologów) istotnym elementem jest celowość działania, a nie jego skutek, ani też nastawienie emocjonalne." Z tego wynika, że KONKURENCJA NIE JEST AGRESJĄ. Natomiast rywalizacja może przybierać różne formy: czasem jest to walka, choćby nawet zrytualizowana, i wtedy agresja jest, tak jak w przykładzie Vetulaniego o pojedynkach samców o samice. Ale rywalizacja samców o samice u większości zwierząt odbywa się w formie nie walki, lecz konkurencji - kto pierwszy samiczkę wyniucha i dogoni, ten wygrywa. Nie ma tu mowy o agresji. Chyba że będziemy ją rozumieć krystkonicznie. To samo dotyczy każdej innej dziedziny. Dwie firmy mogą konkurować o klienta, ale celem obu jest zarobienie, a nie zniszczenie drugiej. Konkurencja MOŻE przekształcić się w bezpardonową walkę i próbę wypchnięcia z rynku drugiej firmy, ale nie musi, równie dobrze może skutkować specjalizacją albo współpracą (np. zmową cenową). Albo po prostu trwać bez zmian. Natomiast zupełnie inną sprawą jest to, że zarówno skłonność do agresji, jak i do konkurencji, może wynikać z działania tych samych hormonów. Z tym ani myślę się sprzeczac, ale przecież to, że dwie rzeczy mają wspólną przyczynę, nie znaczy, że są tym samym.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Skoro już podzieliłeś znaczenie agresji i konkurencji na 2 pojęciem szkody, to szkoda, że samej szkody nie definiujesz.
Jak dla mnie odebranie klienta, zawinięcie najładniejszej laski we wsi sprzed nosa czy wyłowienie ostatniej ryby ze stawu jest szkodą, której może zaradzić agresja. Wszyscy chyba znamy zastraszanie konkurencji, pobicia i poniżenia chłopaka na skutek czego dziewczyna daję sobie z nim spokój czy zakazy połowu zwierząt w królewskich lasach?
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Skoro już podzieliłeś znaczenie agresji i konkurencji na 2 pojęciem szkody, to szkoda, że samej szkody nie definiujesz.To jest ZaKotem. On manipuluje językiem gdy wychodzi na to, że wypadałoby zmienić zdanie
|
|
| | | | | | |  | | ZaKotem (8733 punktów) | >Skoro już podzieliłeś znaczenie agresji i konkurencji na 2 pojęciem szkody, to szkoda, że samej szkody nie definiujesz.
Nie zdefiniowałem, bo wydawało mi się, że to pojęcie zrozumiałe intuicyjnie. Zgrzeszyłem naiwnością.
>Jak dla mnie odebranie klienta, zawinięcie najładniejszej laski we wsi sprzed nosa czy wyłowienie ostatniej ryby ze stawu jest szkodą, której może zaradzić agresja.
Dlatego właśnie w pojęciu agresji kluczowa jest CELOWOŚĆ. Jeśli łowię ostatnią rybę w stawie, bo mam na nią ochotę, to nie jest to agresja w stosunku do innych (no, jest w stosunku do ryby). Ale jeśli oczyszczam stae z ryb PO TO, żebyś ty ich nie miał, to jest działanie agresywne. Tak samo, jakbym poderwał dziewczynę, na którą masz ochotę DLATEGO, żebyś ty jej nie miał. Ludzie czasem tak robią. Ale częściej nie.
>Wszyscy chyba znamy zastraszanie konkurencji, pobicia i poniżenia chłopaka na skutek czego dziewczyna daję sobie z nim spokój czy zakazy połowu zwierząt w królewskich lasach?
Pobicia, straszenie czy konsekwencje łamania zakazów to jest oczywista agresja.
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Skoro już podzieliłeś znaczenie agresji i konkurencji na 2 pojęciem szkody, to szkoda, że samej szkody nie definiujesz. >Nie zdefiniowałem, bo wydawało mi się, że to pojęcie zrozumiałe intuicyjnie. Zgrzeszyłem naiwnością. >>Jak dla mnie odebranie klienta, zawinięcie najładniejszej laski we wsi sprzed nosa czy wyłowienie ostatniej ryby ze stawu jest szkodą, której może zaradzić agresja. >Dlatego właśnie w pojęciu agresji kluczowa jest CELOWOŚĆ. Jeśli łowię ostatnią rybę w stawie, bo mam na nią ochotę, to nie jest to agresja w stosunku do innych (no, jest w stosunku do ryby). Ale jeśli oczyszczam stae z ryb PO TO, żebyś ty ich nie miał, to jest działanie agresywne. Tak samo, jakbym poderwał dziewczynę, na którą masz ochotę DLATEGO, żebyś ty jej nie miał. Ludzie czasem tak robią. Ale częściej nie. >>Wszyscy chyba znamy zastraszanie konkurencji, pobicia i poniżenia chłopaka na skutek czego dziewczyna daję sobie z nim spokój czy zakazy połowu zwierząt w królewskich lasach? >Pobicia, straszenie czy konsekwencje łamania zakazów to jest oczywista agresja.
Czyli rozumiesz już, że znaczenie pojęć definiują emocje a ponieważ każdy odczuwa inaczej dlatego znaczenie pojęć u każdego jest inne?
Ja chciałbym żebyś mi zróżnicował emocje: - muszę oddać dług - chcę zarobić kasę Jest różnica, bo ja jej nie widzę?
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Przeczytałem, Vetulani używa standardowej definicji agresji: >"Celowe działanie zmierzające do wyrządzenia szkody przedmiotowi tego działania nazywamy agresją. W tej definicji (w odróżnieniu od niektórych innych, używanych przez psychologów) istotnym elementem jest celowość działania, a nie jego skutek, ani też nastawienie emocjonalne." >Z tego wynika, że KONKURENCJA NIE JEST AGRESJĄ.
Tekst jest długi i jest tam wyraźnie napisane o tym, że agresja i rywalizacja, a także seks są oparte na tych samych obszarach mózgu. "Wyrządzenie szkody" to przecież także wygranie z kimś meczu i pozbawienie go w ten sposób profitów z wygranej. Różnica jest jedynie w Twojej kategorii językowej.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Przeczytałem, Vetulani używa standardowej definicji agresji: >>"Celowe działanie zmierzające do wyrządzenia szkody przedmiotowi tego działania nazywamy agresją. W tej definicji (w odróżnieniu od niektórych innych, używanych przez psychologów) istotnym elementem jest celowość działania, a nie jego skutek, ani też nastawienie emocjonalne." >>Z tego wynika, że KONKURENCJA NIE JEST AGRESJĄ. >Tekst jest długi i jest tam wyraźnie napisane o tym, że agresja i rywalizacja, a także seks są oparte na tych samych obszarach mózgu.
I nawet nie śni mi się tego podważać. Ale nie wyciągasz z tego wniosku, że seks jest agresją, prawda?
Prawda?
>"Wyrządzenie szkody" to przecież także wygranie z kimś meczu i pozbawienie go w ten sposób profitów z wygranej. Różnica jest jedynie w Twojej kategorii językowej.
Wydaje mi się, że zabranie komuś pieniędzy i pozbawienie profitów to różnica nie tylko w kategorii językowej, ale także np. w prawie. Większość ludzi intuicyjnie odróżnia STRATĘ i BRAK ZYSKU. Chociaż są wyjątki.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >I nawet nie śni mi się tego podważać. Ale nie wyciągasz z tego wniosku, że seks jest agresją, prawda? >Prawda?
No nie wyciągam, natomiast wyciągam wniosek, że bez agresji nie byłoby seksu i rywalizacji.
>>"Wyrządzenie szkody" to przecież także wygranie z kimś meczu i pozbawienie go w ten sposób profitów z wygranej. Różnica jest jedynie w Twojej kategorii językowej. >Wydaje mi się, że zabranie komuś pieniędzy i pozbawienie profitów to różnica nie tylko w kategorii językowej, ale także np. w prawie. Większość ludzi intuicyjnie odróżnia STRATĘ i BRAK ZYSKU. Chociaż są wyjątki.
I ta różnica jest wynikiem oczywistości, że nie można nikomu zabronić bycia lepszym. Zauważ, że ta sama strata staje się już czym innym jeśli chodzi o podatek, choć są tacy, którzy czują się okradani z każdej złotówki, którą płacą państwu. Umiejscowienie granicy między stratą i brakiem zysku wcale nie jest oczywiste, tak jak granica między agresją pozytywną, a negatywną, przy czym dodatkowo negatywna agresja pełni nierzadko funkcję edukacyjną.
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >> Agresję można podzielić na negatywną, która opiera się na podobnym zakłamaniu (mechanizmy typowe np dla dresów), co ma chronić ego i przekonania i pozytywną agresję, która przejawia się np w sporcie, rywalizacji, obronie własnego interesu, odpieraniu ataków, aktywności i przejawianiu inicjatywy. >Rywalizacja, aktywność i inicjatywa nie mają nic wspólnego z agresją. Jeśli jedna wiewiórka znajduje dobre szyszki, a druga tylko kijowe albo żadne, to nie można mówić, że ta pierwsza jest agresywna wobec drugiej.
Rywalizacja ma wszystko wspólne z agresją, bo nią jest. Wszystko co czynimy wbrew woli innej osoby jest agresją wobec tej osoby. Za agresję należy uznać sprzeczność woli i przemoc jednej woli nad drugą.
Rywalizacja pojawia się wyłącznie u niezgodnych osobników. Przy zgodnych rywalizacji brak.
|
|
| | |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>Wszystko co czynimy wbrew woli innej osoby jest agresją wobec tej osoby. >Za agresję należy uznać sprzeczność woli i przemoc jednej woli nad drugą.
Ciekawy pogląd. Załóżmy, że cię nienawidzę i moją wolą jest, żebyś umarł, najlepiej bardzo nieprzyjemnie. Jeśli ty sprzecznie z moją wolą wciąż żyjesz i ani myślisz wpaść pod kombajn, to znaczy, że jesteś wobec mnie agresywny, tak?
|
|
|  | | dajmonion (3663 punktów) | >Najbardziej zakłamani ludzie zazwyczaj mają niedobór agresji. Są ulegli, nie filtrują informacji, nie dostrzegają zagrożeń, ich emocje są manipulowane, ego ma dużą ważność i steruje mózgiem jak jakiś demon, który przejął nad nim kontrolę. Gdy ktoś jest odseparowany jak w sekcie, to ta agresja tkwi w uśpieniu. Pojawi się rychło w momencie konfrontacji, bo im większe zakłamanie tym bardziej kruche podstawy.
dajmonion
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | W momencie konfrontacji u zakłamanych ludzi często dochodzi także do wycofywania się.
|
|
| | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >W momencie konfrontacji u zakłamanych ludzi często dochodzi także do wycofywania się. Ucieczka nie wyklucza agresji o czym mógłbyś się przekonać, gdybyś nie pozwolił komuś uciec i próbował zgwałcić przez uszy. Ucieczka wskazuje na przywiązanie, a kruche podstawy plus przywiązania kryje potencjał agresji. Agresja musi się pojawić, gdy czemuś, co jest postrzegane jako wartość grozi unicestwienie.
dajmonion
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Umysły ludzi "gwałconych przez uszy" czy literki na monitorze, stają się odporne na jakąkolwiek argumentację. Wtedy wraz z agresją pojawia się wyparcie i strach, a człowiek argumentując odnosi się do alternatywnego punktu widzenia, konfabuluje i wymyśla racjonalizacje, albo imituje postawę silnego i pewnego siebie, choć w rzeczywistości jest zagubiony i zdradza się w prosty sposób, bo po prostu gdy sprowadza się temat do meritum, to taki człowiek nie wie co jest grane, jakby zapominał o czym jest mowa i jakie stwierdzenia przed chwilą padły. Często poruszam ten mechanizm na forum, a mimo to nadal są tacy, którzy w to brną. Myślisz, że jest szansa aby wytłumaczyć im to bez manipulowania i udawania, że ich szanuję?
Ucieczka nie jest agresją, tylko jej przeciwieństwem.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >Myślisz, że jest szansa aby wytłumaczyć im to bez manipulowania i udawania, że ich szanuję? Myślę, że nie. Skoro nie szanujesz, to znaczy, że prawdopodobnie jakiś aspekt dyskusji dotyka Cię osobiście. Zobacz, że sformułowanie, że kogoś nie szanujesz to mocne sformułowanie. Gdy masz jakieś osobiste sprawy z danym tematem, to Twój dyskutant staje się narzędziem ich rozwiązywania. Jego interes schodzi na dalszy plan. Dlatego terapeuci powinni ciągle badać swoje przeciw - przeniesienia. Nawet Yalom takowe posiadał, choć ma olbrzymie doświadczenie i cieszy się uznaniem w swoim środowisku. Gdy masz jakieś swoje nierozwiązane sprawy, to istnieje ryzyko, że wciśniesz komuś coś, co jest potrzebne Tobie, a nie jemu. Zadaj sobie następujące pytanie: Kiedy zacząłbyś kogoś szanować? Wtedy gdy ktoś uzna logikę Twoich rozważań? Wyobraź sobie teraz, że ktoś to zrobił, po czym wpadł w depresję. Myśli o samobójstwie. Rozmowy ani leki nic nie dają. Jakby się powiesił, to co byś sobie pomyślał? Może w ten sposób: Chciał to się powiesił, jego sprawa. Nieważne. Niech żyje logika! Mam znajomego, którego iloraz inteligencji to ok. 120. Był badany przez psychologa testem Wechslera. Jednocześnie jest to osoba, która wierzy w tak zwane prawo przyciągania. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy mi oznajmił, że jak by chciał, to by przeszedł przez ścianę. Bo twierdzi, że ograniczenia nie istnieją. Uważa, że myśl może wszystko. Dyskusje odwołujące się do logiki, nauki itp. nic nie dały. Gdy się jednak zastanowiłem nad jego osobistą sytuacją życiową, to zauważyłem, że rezygnacja z tych poglądów oznaczałaby dla niego konieczność podjęcia działań, których bardzo by nie chciał. Dlatego teraz rozmawiam z nim już inaczej. Zadaję wiele pytań by zrozumieć o co mu tak naprawdę chodzi. On czuje się szanowany, bo autentycznie go szanuję i dzięki temu mogę się dowiedzieć rzeczy, których nigdy bym się nie dowiedział, gdybym mu dał odczuć, że go nie szanuję. I paradoksalnie dopiero teraz on gotów jest przyjąć ode mnie pewne rzeczy. Każdy ma swoje tempo rozwoju i jak się gwałtownie przeciwko czemuś wzbrania, to musi mieć poważne powody, których może sam nie rozumie. Być może nikt ich jeszcze nie rozumie. >Ucieczka nie jest agresją, tylko jej przeciwieństwem. W pewnym sensie tak. W tym mianowicie, że agresja nie pojawia się w momencie decyzji o ucieczce. Spróbuj jednak przyprzeć kogoś takiego do muru.
dajmonion
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Myślisz, że jest szansa aby wytłumaczyć im to bez manipulowania i udawania, że ich szanuję? >Myślę, że nie. Skoro nie szanujesz, to znaczy, że prawdopodobnie jakiś aspekt dyskusji dotyka Cię osobiście. Zobacz, że sformułowanie, że kogoś nie szanujesz to mocne sformułowanie.
Tak, dotyka mnie osobiście wszechobecne zakłamanie społeczeństwa, co po prostu wynika z nieświadomości. Z jednej strony wiem, że to nie ich wina, ale z drugiej jednak tłumaczę, a oni na mocy zasad, które sami głoszą, zasługują na zbesztanie, bądź to te zasady zasługują na ośmieszenie ich i wykazanie sprzeczności. Niestety u większości uaktywniam mechanizm obrony ego i to żałosne, że ludzie w to brną i nie potrafią sobie powiedzieć stop. Ich obraz samych siebie tak bardzo by ucierpiał... i w tym momencie właśnie mam ochotę zadawać ból ich ego żeby pękło. Przecież to właściwie nic strasznego - zmienić zdanie. Większość ma z tym problem. Wiem co zrobić żeby coś do nich docierało. Muszę się wtedy wcielać w maskę mediatora, naprowadzać ich nie wprost na rozwiązanie, aby zdawało im się, że sami na to wpadli i wtedy te same idee są odbierane zupełnie inaczej. Ta maska jest lubiana, ale relacje budowane na jej podstawie są bezwartościowe.
>Gdy masz jakieś osobiste sprawy z danym tematem, to Twój dyskutant staje się narzędziem ich rozwiązywania. Jego interes schodzi na dalszy plan. Dlatego terapeuci powinni ciągle badać swoje przeciw - przeniesienia. Nawet Yalom takowe posiadał, choć ma olbrzymie doświadczenie i cieszy się uznaniem w swoim środowisku. Gdy masz jakieś swoje nierozwiązane sprawy, to istnieje ryzyko, że wciśniesz komuś coś, co jest potrzebne Tobie, a nie jemu.
Terapeuci są prości. Fajnie się im wytyka ich algorytm rozmowy. Uniemożliwiając terapeucie manipulację uniemożliwia się też terapię. Dyskutanci zazwyczaj załatwiają przez dyskusję swoje sprawy, fakt. Najczęściej chodzi o obronę wierzeń i wiążącego się z nimi ego.
>Zadaj sobie następujące pytanie: Kiedy zacząłbyś kogoś szanować? Wtedy gdy ktoś uzna logikę Twoich rozważań?
Nie, bo szanuję też ludzi, którzy wytykają brak logiki, gdy on faktycznie jest. To nieprzyjemne, ale to ci ludzie są najlepszymi nauczycielami, w przeciwieństwie do klakierów liżących dupkę. Szanuję ludzi, którzy są świadomi swoich emocji, są zdolni do autonegacji i bardziej liczy się dla nich dążenie do prawdy (poznawania mechanizmów) niż strefa komfortu. Mowa o ludziach, którymi nie sterują automatyzmy związane z ego.
>Wyobraź sobie teraz, że ktoś to zrobił, po czym wpadł w depresję. Myśli o samobójstwie. Rozmowy ani leki nic nie dają. Jakby się powiesił, to co byś sobie pomyślał? Może w ten sposób: Chciał to się powiesił, jego sprawa. Nieważne. Niech żyje logika!
Nie pomyślałbym o żadnym chciejstwie, bo nikt się nie chce wieszać. Czasem trzeba. Może ten człowiek właśnie po zetknięciu z prawdą uznał, że jego życie nie ma i nigdy nie miało sensu? Nie wróci już do iluzji, a ten powrót mógłby być przecież jeszcze gorszy od samobójstwa.
>Mam znajomego, którego iloraz inteligencji to ok. 120. Był badany przez psychologa testem Wechslera. Jednocześnie jest to osoba, która wierzy w tak zwane prawo przyciągania. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy mi oznajmił, że jak by chciał, to by przeszedł przez ścianę. Bo twierdzi, że ograniczenia nie istnieją. Uważa, że myśl może wszystko.
Skrajny przykład wychowania w wierze w wolną wolę. Wiara w prawo przyciągania może wynikać z tego, że umysł gdy jest szczęśliwszy ignoruje negatywy, podczas gdy podczas depresji wyłapuje same negatywy, co może tworzyć iluzję, że to myśli wpływają na zdarzenia, a nie odwrotnie. Problem odwracania skutków i przyczyn jest zresztą dość powszechny, a jego źródłem jest coś co nazywam wychowaniem schizo-religijnym.
>Dyskusje odwołujące się do logiki, nauki itp. nic nie dały.
Nic nie dały, bo jego pogląd nie jest sprzeczny z nauką. Jest to typowa paranoja.
>Gdy się jednak zastanowiłem nad jego osobistą sytuacją życiową, to zauważyłem, że rezygnacja z tych poglądów oznaczałaby dla niego konieczność podjęcia działań, których bardzo by nie chciał.
Czyli potrzebny jest mu kop w dupę. Urojenia zaburzają mu trzeźwy ogląd sytuacji, czyli nie ma on żadnego prawa do wyboru/wolnej woli. Świetny przykład tego o czym piszę, że na wybór składa się głównie nieświadomość, świadomość i urojenia lub wgrane preferencje.
>Każdy ma swoje tempo rozwoju i jak się gwałtownie przeciwko czemuś wzbrania, to musi mieć poważne powody, których może sam nie rozumie. Być może nikt ich jeszcze nie rozumie.
No to właśnie powinien może się zacząć zastanawiać nad tym aby zrozumieć, a nie działać jak pieprzony małpo-automat do generowania głupoty.
>>Ucieczka nie jest agresją, tylko jej przeciwieństwem. >W pewnym sensie tak. W tym mianowicie, że agresja nie pojawia się w momencie decyzji o ucieczce. Spróbuj jednak przyprzeć kogoś takiego do muru.
Przyparcie do muru już jest aktem agresji, więc agresja pojawia się jako odpowiedź. Jednak bywa tak, że przyparty do muru nie uświadamia sobie tego, że on sam nieświadomie generuje agresję przez propagowanie fałszywych przekonań i przedstawianie ich jako dobra i prawdy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >i w tym momencie właśnie mam ochotę zadawać ból ich ego żeby pękło. Przecież to właściwie nic >strasznego - zmienić zdanie.
Nie wiem czy to nic strasznego. Chyba zależy co i dla kogo. Skoro chcesz zadawać ból, to znaczy, że żądasz szybkiej zmiany. Sugerujesz na przykład, abym swojemu znajomemu dał kopa w dupę. A przecież wszystko ma swój czas. Jeżeli będziesz surowy, to też wielu ciekawych rzeczy się nie dowiesz. Nikt nie odsłoni przed Tobą czułych miejsc, bo będzie się spodziewał i słusznie, że Ty tam właśnie ugodzisz. W ten sposób tylko opóźnisz zmianę zamiast ją przyspieszyć.
De Mello powiedział: Sądzisz, że czujesz się dobrze, bo świat jest w porządku? Błąd! Świat jest w porządku, bo czujesz się dobrze. Świat, w którym chcesz karać ludzi jest tylko Twoim światem Olson. Patrzysz przed siebie i widzisz tylko siebie. Myślisz, że przesadzam? Wyobraź sobie, że się spotkaliśmy i obaj patrzymy na Pałac Kultury. Mój Pałac Kultury to jest Pałac Kultury, w którym jako 10 latek byłem na najwyższym piętrze 26 lat temu z ciotką i w którym wiele lat później miałem kilka randek. Twój Pałac kultury, to może Pałac, który być może widzisz po raz pierwszy i który natychmiast koresponduje z Twoją być może bogatą wiedzą architektoniczną, której ja nie posiadam. Lub też generuje niemiłe wspomnienie, gdy nie kupiono Ci domków do zabawy itp. Jakie znaczenie ma fakt, że moja i Twoja siatkówka oka jest podobnie pobudzana w sensie fizyko-chemicznym? Żadnego. Tak jak żadnego znaczenia nie ma fakt, że ciasto przed upieczeniem i po upieczeniu to niemal ten sam zestaw kwarków i leptonów. Zjawisko istnieją w kontekście i wzajemnych powiązaniach. I gdy patrzysz przed siebie to dosłownie i cały czas widzisz siebie, swoją historię, zawartość swojego umysłu. Dlatego istnieje tylko jedna droga -> do wewnątrz.
dajmonion
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Skoro chcesz zadawać ból, to znaczy, że żądasz szybkiej zmiany. Sugerujesz na przykład, abym swojemu znajomemu dał kopa w dupę. A przecież wszystko ma swój czas.
Złość powodowana wskutek obcowania z niezgodną osobą jest naturalna i można ją obserwować na każdym kroku i w każdym przejawie naszego życia. Poziom wywoływanej złości jest zależny od stopnia psychicznej niezgodności ludzi i w skrajnych przypadkach przyjmuje formę wzajemnej nienawiści.
Taka forma kulturowego rasizmu, w której antagonizują się sprzeczne memy, sprzeczne wierzenia.
Dla przykładu wojna zachodnio-islamska jest wojną sprzecznych kultur, fundamentem tej wojny jest rozbieżne postrzeganie dobra i zła.
Czas na zmianę poglądów możesz dać temu, z którym nie zgadzasz się ale go tolerujesz. Kogo nie tolerujesz, ten nie ma żadnego czasu na zmiany poglądów, bo go atakujesz.
|
|
| | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Skoro chcesz zadawać ból, to znaczy, że żądasz szybkiej zmiany. Sugerujesz na przykład, abym swojemu znajomemu dał kopa w dupę. A przecież wszystko ma swój czas. >Złość powodowana wskutek obcowania z niezgodną osobą jest naturalna Nie znam żadnych zniewalających argumentów, które mówiłyby, że jesteśmy skazani na agresywne reagowanie.
dajmonion
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem czy to nic strasznego. Chyba zależy co i dla kogo.
Ego jest przecież fikcją. Jeśli ktoś realnie cierpi z powodu fikcji na temat fikcji to czy to wina tego kto zadaje to cierpienie, czy tego kto je odbiera jako cierpienie? Przecież zdanie można zmienić i tego cierpienia wtedy nie ma. Jest tylko dyskomfort, który po chwili znika. Jeśli ktoś jest zacietrzewiony to sam sobie zadaje ból.
>Skoro chcesz zadawać ból, to znaczy, że żądasz szybkiej zmiany. Sugerujesz na przykład, abym swojemu znajomemu dał kopa w dupę. A przecież wszystko ma swój czas.
Nie ma żadnego czasu na nic. Do zmiany jest większość ludzi.
>Jeżeli będziesz surowy, to też wielu ciekawych rzeczy się nie dowiesz. Nikt nie odsłoni przed Tobą czułych miejsc, bo będzie się spodziewał i słusznie, że Ty tam właśnie ugodzisz. W ten sposób tylko opóźnisz zmianę zamiast ją przyspieszyć.
Wiem. Uważasz więc, że lepiej manipulować ludźmi, nigdy nie być szczerym i dowiadywać się różnych rzeczy, czy może lepiej być szczerym, mieć gdzieś cudze czułe miejsca, bo i tak można w nie uderzać nie znając ich w pełni?
>De Mello powiedział: Sądzisz, że czujesz się dobrze, bo świat jest w porządku? Błąd! Świat jest w porządku, bo czujesz się dobrze. Świat, w którym chcesz karać ludzi jest tylko Twoim światem Olson. Patrzysz przed siebie i widzisz tylko siebie. Myślisz, że przesadzam?
Przesadzasz.
>Wyobraź sobie, że się spotkaliśmy i obaj patrzymy na Pałac Kultury. Mój Pałac Kultury to jest Pałac Kultury, w którym jako 10 latek byłem na najwyższym piętrze 26 lat temu z ciotką i w którym wiele lat później miałem kilka randek. Twój Pałac kultury, to może Pałac, który być może widzisz po raz pierwszy i który natychmiast koresponduje z Twoją być może bogatą wiedzą architektoniczną, której ja nie posiadam. Lub też generuje niemiłe wspomnienie, gdy nie kupiono Ci domków do zabawy itp. >Jakie znaczenie ma fakt, że moja i Twoja siatkówka oka jest podobnie pobudzana w sensie fizyko-chemicznym? Żadnego. Tak jak żadnego znaczenia nie ma fakt, że ciasto przed upieczeniem i po upieczeniu to niemal ten sam zestaw kwarków i leptonów. Zjawisko istnieją w kontekście i wzajemnych powiązaniach. I gdy patrzysz przed siebie to dosłownie i cały czas widzisz siebie, swoją historię, zawartość swojego umysłu. Dlatego istnieje tylko jedna droga -> do wewnątrz.
Nie. Po pierwsze znaczenie mają podobieństwa między ludźmi i różnice, które można zrozumieć. Po drugie mi się już chce rzygać od tej drogi do wewnątrz. Jej pogłębianie daje także większą wiedzę o innych.
Mój mem Pałacu Kultury jest płynny. Jeśli przedstawisz mi jakąś swoją historię związaną z nim, to może następnym razem mi się to będzie kojarzyć. Nasze memy będą wtedy w jakiś sposób zbliżone, a gdy przeżywa się coś wspólnie, to memy z tego są czasem prawie identyczne u różnych ludzi. Cała iluzja unikatowości znika gdy poznaje się więcej ludzi i więcej mechanizmów rządzących psychiką.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >Wiem. Uważasz więc, że lepiej manipulować ludźmi, nigdy nie być szczerym i dowiadywać się >różnych rzeczy, czy może lepiej być szczerym, mieć gdzieś cudze czułe miejsca, bo i tak można w >nie uderzać nie znając ich w pełni? Gdy chcesz, aby roślina szybciej rosła niż jest to w niej zapisane (skoro nie mamy wolnej woli, to chyba zgodzisz się, że to trafne porównanie?), to co z tego, że będziesz się na niej szczerze wyżywał i szczerze karał. Sobie przysporzysz cierpienia i roślinę zniszczysz. Żadna technika nie zadziała, gdy jest oparta na nierealistycznych oczekiwaniach. Trzeba się pogodzić z faktem, że ktoś zapozna się z Twoimi racjami i nic z tym nie zrobi. Jeżeli są one nierealistyczne, to życie samo go ukarze. Nie musimy się nawzajem dodatkowo karać. Jesteśmy tu po to, aby dawać z siebie to co najlepsze nie oglądając się na to, co inni z tym zrobią.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Wiem. Uważasz więc, że lepiej manipulować ludźmi, nigdy nie być szczerym i dowiadywać się >różnych rzeczy, czy może lepiej być szczerym, mieć gdzieś cudze czułe miejsca, bo i tak można w >nie uderzać nie znając ich w pełni? >Gdy chcesz, aby roślina szybciej rosła niż jest to w niej zapisane (skoro nie mamy wolnej woli, to chyba zgodzisz się, że to trafne porównanie?), to co z tego, że będziesz się na niej szczerze wyżywał i szczerze karał. Sobie przysporzysz cierpienia i roślinę zniszczysz. Żadna technika nie zadziała, gdy jest oparta na nierealistycznych oczekiwaniach. Trzeba się pogodzić z faktem, że ktoś zapozna się z Twoimi racjami i nic z tym nie zrobi. Jeżeli są one nierealistyczne, to życie samo go ukarze. Nie musimy się nawzajem dodatkowo karać. Jesteśmy tu po to, aby dawać z siebie to co najlepsze nie oglądając się na to, co inni z tym zrobią. > dajmonion
Trudno koledze nie przyznać racji. Ja np. próbuję układać innym ludziom życie a to jest już dawno poukładane.
Z drugiej strony być wewnętrznie złym i nie uzewnętrznić tego? Z mojego doświadczenia wiem, że nie ma na to szans, co najwyżej można eksplozję przesunąć w czasie, żeby wybuchła ze wzmożoną silą.
Dopóki złość przezwycięża spokój dopóty będzie aktywna.
A ponadto żyjemy w społeczeństwie demokratycznym, którym rządzą większościowe racje dając swój wyraz pod postacią nakazów, zakazów, gróźb i kar, czy pozwolić panować fałszywym, niedobrym przekonaniom nie jest przypadkiem poddaniu się ich władzy nad sobą?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Z drugiej strony być wewnętrznie złym i nie uzewnętrznić tego? Z mojego doświadczenia wiem, że nie ma na to szans, co najwyżej można eksplozję przesunąć w czasie, żeby wybuchła ze wzmożoną silą. Nie twierdzę, że złość czy agresję należy tłumić czy wypierać. Chodzi raczej o bycie świadomym związków pomiędzy nią, a innymi zjawiskami. Bez oceniania siebie. Czyli konfrontacja z cieniem. >czy pozwolić panować fałszywym, niedobrym przekonaniom nie jest przypadkiem poddaniu się ich władzy nad sobą? Agresją ich nie wyplenisz.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>czy pozwolić panować fałszywym, niedobrym przekonaniom nie jest przypadkiem poddaniu się ich władzy nad sobą? >Agresją ich nie wyplenisz.
Gdyby agresja nie działała, nikt nie byłby agresywny. Wielokrotnie widziałem zmiany i osiągnięcia powodowane zachowaniem agresywnym. Agresja ewidentnie daje korzyści agresorowi, jeśli ten swoją agresją powoduje uległość innych, bo można też spowodować agresję wzajemną, potężniejszą.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>czy pozwolić panować fałszywym, niedobrym przekonaniom nie jest przypadkiem poddaniu się ich władzy nad sobą?> >Agresją ich nie wyplenisz.> Gdyby agresja nie działała, nikt nie byłby agresywny. Wielokrotnie widziałem zmiany i osiągnięcia powodowane zachowaniem agresywnym.Agresja może spowodować zmiany (można kogoś uderzyć i tym samym coś zasadniczo zmienić), ale my tu rozmawiamy o przemianie. A źródłem przemiany jest świadomość. Jak chcesz to możemy pogadać o tym filmie www.youtube.com/watch?v=IlZ2IDhsge4
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A świadomość nie bierze się bynajmniej ze szczęścia. Aby zdobyć większą świadomość trzeba umieć wyjść poza swoje emocje i ujrzeć swoje myśli takie jakie są naprawdę - pełne pytań, wątpliwości i mnogości perspektyw. Tylko kretyni widzą świat w sposób zero-jedynkowy jak nie przymierzając wierzący. To wiara nakłada ludziom klapki na oczy, ale też iluzję szczęścia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jużnieborek (579 punktów) | To bardzo ryzykowne przywoływać de Mello na tym portalu  Z pozdrowieniami
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) |
> Agresja może spowodować zmiany (można kogoś uderzyć i tym samym coś zasadniczo zmienić), ale my tu rozmawiamy o przemianie. A źródłem przemiany jest świadomość.> Jak chcesz to możemy pogadać o tym filmie www.youtube.com/watch?v=IlZ2IDhsge4Wg mnie najmniejsza niezgodność woli podczas działania w jednym obszarze jest już przemocą, to co nazywamy agresją to intensywna niezgodność. Obejrzałem pierwsze minuty filmu i widzę w tym dość typowy polepszacz nastroju, coś w stylu - zaakceptuj siebie i swoje otoczenie takimi jakie są a przestaniesz cierpieć. Ogranicz swoją chciwość i buduj wartość wewnętrzną w takim wymiarze w jakim dotychczas operujesz. Nie walcz ze światem tylko przystosuj się do niego i ciesz się każdą chwilą. To nie jest mój styl, to jest przeciwieństwo mojego stylu. Ja jestem nastawiony na walkę ze światem nawet gdyby miało to kosztować mnie same cierpienia. Zdając sobie sprawę, ze prawdopodobnie niewiele zmienię w życiu ludzi, i ze spotkają mnie wyłącznie przykrości, nikt nie będzie mi za to wdzięczny, nikt tego nie doceni a raczej każdy będzie miał do mnie żal lub będzie zezłoszczony na mnie wybieram walkę ze współczesnym światem, bo dla mnie to walka ze złem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ja jestem nastawiony na walkę ze światem nawet gdyby miało to kosztować mnie same cierpienia. >Zdając sobie sprawę, ze prawdopodobnie niewiele zmienię w życiu ludzi, i ze spotkają mnie >wyłącznie przykrości, nikt nie będzie mi za to wdzięczny, nikt tego nie doceni a raczej każdy >będzie miał do mnie żal lub będzie zezłoszczony na mnie wybieram walkę ze współczesnym światem, >bo dla mnie to walka ze złem. Walka nie musi się wiązać z cierpieniem, choć wiąże się przeważnie z wysiłkiem. Można się wysilać i być szczęśliwym. Nauczyciel matematyki walczący z ignorancją nie musi cierpieć. Wręcz przeciwnie. Ja na przykład lubię uczyć. Walka o ideały połączona z masochizmem ("gdyby miało to kosztować mnie same cierpienie") to żaden powód do chluby.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Walka nie musi się wiązać z cierpieniem, choć wiąże się przeważnie z wysiłkiem. Można się wysilać i być szczęśliwym.
Toteż próbuję. Próbuję być postacią pozytywną nie negatywną, co łatwe nie jest ale znów skupiam się na sobie a dyskusja jest przecież o agresji. Tak dużo mam do powiedzenia a tak ciężko mi wysłuchać innych. Z tego filmu obejrzałem tylko 20 minut i już osądzam. Zbyt łatwo mi to przychodzi. Jestem typem żądnym władzy. Chcę innym mówić co jest dobre i co złe wbrew temu co sami czują. Taki typ.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Obejrzałem pierwsze minuty filmu i widzę w tym dość typowy polepszacz nastroju, coś w stylu - >zaakceptuj siebie i swoje otoczenie takimi jakie są a przestaniesz cierpieć. Ogranicz swoją >chciwość i buduj wartość wewnętrzną w takim wymiarze w jakim dotychczas operujesz. Nie walcz ze >światem tylko przystosuj się do niego i ciesz się każdą chwilą. Polepszacz nastroju? Czyli coś jak środek odurzający, który działa jedynie na objawy i na krótką metę. Gdybyś obejrzał więcej, to byś się dowiedział, że jego argumentacja jest bardzo racjonalna i realistyczna. I wobec tego nastawiona na demaskowanie iluzji - głównego powodu, dla którego ludzie mają problemy ze sobą i z innymi. Trudno mi sobie wyobrazić, aby pozbycie się jakiejś podstępnej iluzji miało działać jednie na krótką metę.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Polepszacz nastroju? Czyli coś jak środek odurzający, który działa jedynie na objawy i na krótką metę. Gdybyś obejrzał więcej, to byś się dowiedział, że jego argumentacja jest bardzo racjonalna i realistyczna.
W tym wstępie, który obejrzałem mówi o mistyku rikszarzu, który swoją żywotnością ponoć odmienił go, uświadamiając mu, że on sam jest martwy cierpiąc nieustający niepokój, brak, będąc niepogodzonym z otaczającym go światem.
Swoją dobrą nowinę zawiózł oczywiście do USA, w samo centrum wielkiej metropolii, gdzie przed jego wystąpieniem pączek w maśle wymienia instytucje, które zorganizowały wykład. Dobrą nowinę wyraża w języku angielskim przed większym gronem pączków w maśle, zapewne przed wykładem zawarł z telewizją umowę obejmującą prawa autorskie do wykładu, za co mu podbili debet na jego bankowym koncie.
To mi wystarczyło, żeby człowieka osądzić. Jak dla mnie fałsz wylewa się ze wszystkich otworów, choć niekoniecznie uświadomiony.
Znam się już trochę na takich wiecznie uśmiechniętych i wiecznie zadowolonych z życia rikszarzach mających umrzeć w ciągu 12 lat wskutek chorób zawodowych. Spróbowałby nie uśmiechać się a nikt nie wsiałby do jego rykszy i zdechłby na ulicy jak bezpański pies. Prawdziwe cierpienie dzieje się zawsze w ukryciu.
Ja nie potrafiłbym przekonywać biedaka do zaakceptowania swojego położenia, wprost przeciwnie namawiałbym go do buntu. Buntu nie pojmuję jednak jako walki z innymi ludźmi, bunt pojmuję jako tworzenie nowych porozumień między ludźmi obalających stare i nieefektywne.
W sytuacji życiowej ludzi liczą się dla mnie przede wszystkim dwie sprawy: 1. pełna lodówka, 2. świadomość każdego człowieka wartości społecznych, dzięki którym lodówka wypełnia się. Reszta to już prywatne sprawy każdego człowieka i niech każdy robi co chce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Ja nie potrafiłbym przekonywać biedaka do zaakceptowania swojego położenia, wprost przeciwnie >namawiałbym go do buntu. Buntu nie pojmuję jednak jako walki z innymi ludźmi, bunt pojmuję jako >tworzenie nowych porozumień między ludźmi obalających stare i nieefektywne. Rikszarz powiedział, że on czyni co może, a reszta jest w rękach boga. Zauważ 'czyni co może'. Sam de Mello nigdzie nie namawiał do bierności. Wręcz przeciwnie. Trzeba robić to co do nas należy. Skoro masz możliwość zrobienia czegoś, co polepszy Twój los i innych, dlaczego miałbyś tego nie zrobić? Tak właśnie retorycznie pyta de Mello. Mógłbym znaleźć co najmniej kilka fragmentów wskazujących wyraźnie, że dokładnie tak uważał. Potwierdzasz to co napisałem Olsonowi. Każdy patrząc przed siebie widzi siebie, stan swojego umysłu. To, że zajmujesz się jakimś tematem to dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy nie widzisz rzeczy powtórzonych wyraźnie kilka razy. Aby je zobaczyć nie wystarczy być inteligentnym i oczytanym. Nie wystarczy być człowiekiem przepełnionym ideałami. Trzeba być w pewnym sensie pogodzonym ze światem by móc go zauważyć.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znam treści de Mello i uważam, że jest tam dużo bardzo ważnych, wręcz kluczowych wskazówek dla podludzi. Mówi on m.in. o podważaniu swoich przekonań na temat rzeczywistości, o egoizmie ukrytym w pozornie altruistycznych czynach. Krótko mówiąc chłop momentami brzmi jakby przeszedł duże cierpienie, które nauczyło go wiele o życiu i samym sobie. Niestety widać tu także mechanizm obronny. Podobny można zaobserwować u wielu guru i coachów, a także księży i moralizatorskich pseudo artystów. Uśmiech sztuczny, postawa wybawiciela i przejedzonego kokainą "głosiciela prawdy", który wydaje się mieć poczucie misji od samego Boga. Niestety ta postawa skreśla go w moich oczach, a do niej zalicza się ta naleciałość dotycząca akceptacji świata takiego jakim jest i szukania szczęścia i mistyki w tym wszechobecnym syfie.
Jeśli ktoś ma doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi to dobrze wie jak punkt widzenia na świat może się zmienić tylko od zmiany chemii w mózgu. Wystarczy kreska koksu żeby będąc w identycznej sytuacji jak poprzednio poczuć się jak człowiek z wysoką samooceną, który jest zadowolony z życia i w dodatku elokwentny. Znikają jakiekolwiek wątpliwości i konflikty wewnętrzne.
Zwykły świat na moment wydaje się niezwykły po zażyciu psychodelików. Po zażyciu np LSD rozmywa się granica między jawą a snem. Znikają wyparcia, ale pojawiają się urojenia. Po MXE znika utożsamienie i poczucie przywiązania świadomości do ciała. Świadomość w tym stanie nie ma osobowości, słowa nie składają się w spójną całość. Przypomnienie sobie trzeźwości jest niemożliwe - stan fazy wydaje się być jedyną właściwie postrzeganą rzeczywistością, a powrót do zwierzęcego ciała jest nieprzyjemnym uczuciem - zniewalającą iluzją.
Kto akceptuje rzeczywistość taką jaka jest? Ludzie ze specyficznymi uszkodzeniami w mózgu i z aktywnymi mechanizmami wyparcia, racjonalizacji, zaprzeczenia, odcięci od myślenia logicznego i analizy wartości. Ich jedyne wartości są oparte na wykuciu ich na blachę, powieleniu cudzych sloganów, emocjonalnie, ale bez zrozumienia.
Jeśli rzeczywistość jest zła, okrutna, niesprawiedliwa, to zaakceptuje ją jedynie ten kto nie wie jaka jest. Dochodzi więc do zafałszowania obrazu świata. W skrajnych przypadkach takim ludziom można pluć na mordę, a oni będą udawać, że deszcz pada i się uśmiechać, bo nie dopuszczą do siebie faktu, że są poniżani. Wydaje im się, że trzeba postępować dobrze, ale nie wiedzą jak to jest dobrze, więc kierują się opartym na emocjach systemie przekonań zaszufladkowanych jako "dobro". Kojarzy się to z pozytywnymi emocjami, a te są racjonalizowane, a treść racjonalizacji zastępuje logiczne spojrzenie na rzeczywistość. Takimi ludźmi najłatwiej jest manipulować, oraz liczy się dla nich ego. Ja jest w centrum i też jest skojarzone ze specyficznymi emocjami, które sterują zachowaniem takiego człowieka.
Przebudzenie prowadzi do ujrzenia takiego świata jak jest to pokazane np w filmie Matrix. Po wyjściu z matrixa przechodzą do rzeczywistości, która jest obskurna i paskudna. Akceptacja nie polega na wmawianiu sobie, że gówno jest kwiatkiem, tylko na zaprzestaniu wypierania niewygodnej prawdy na temat gówna, które wcale kwiatkiem nie jest.
De Mello odrobił swoje zadanie domowe do połowy, a potem zamiast dokończyć proces przebudzenia, zaczął wygłaszać zakłamane nauki. Dla pieniędzy i być może sławy i profitów płynących z bycia guru, którego inni słuchają i szanują. Ewentualnie zorientował się, że szczęście bez zakłamania jest niemożliwe i ma poczucie misji - utrzymywania ludzi w tym zakłamaniu żeby byli nieco szczęśliwsi. Jednak propozycja tego człowieka to to samo co wybór pigułki, która pozwala żyć w matrixie w szczęściu i wierze we wszystko czego się zechce. To taka duchowa kokaina. Osoby będące na takiej fazie bywają inspirujące, czasem chcemy być takimi jak oni, bo wydaje się, że też będziemy tacy szczęśliwi. To jednak tylko maska albo oszukańczy taniec neuroprzekaźników, które z jakiegoś powodu nie działają prawidłowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Podobny można zaobserwować u wielu guru i coachów, a także księży i moralizatorskich pseudo >artystów. Uśmiech sztuczny, postawa wybawiciela i przejedzonego kokainą "głosiciela prawdy", >który wydaje się mieć poczucie misji od samego Boga. Niestety ta postawa skreśla go w moich >oczach, a do niej zalicza się ta naleciałość dotycząca akceptacji świata takiego jakim jest i >szukania szczęścia i mistyki w tym wszechobecnym syfie. Chciałbym zapytać z ciekawości. Jak ze mną piszesz to też masz takie wrażenie?
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie. Ciebie nie traktuję jak guru, tylko osobę inspirującą się ich przesłaniem. Sam kiedyś się tym interesowałem, ale to podobnie jak buddyzm i NLP to tylko filozofia umysłu. Meta założeniem jest zrobienie priorytetu ze szczęścia. Coś ma do tego prowadzić. Są 3 szkoły guru: - pasywna oparta na deprywacji i wygaszaniu pragnień, kontroli i biernej obserwacji - mechanizm obronny umysłu, pogodzenie się a priori ze stratą i pozbycie się ważności czegokolwiek, co w efekcie powoduje, że nie istnieje nic do stracenia. - aktywna "kołczowska" oparta na zmianie wszystkich niekorzystnych emocji i wzorców na korzystne. Polega na wyparciu i zakłamanej afirmacji, a meta-założeniem jest "możesz wszystko" co jest bardzo szkodliwym, psychopatycznym przekonaniem. Brak kontaktu z własnymi emocjami, powierzchowne kontakty z innymi. - wyłączająca autonegację, samoobserwację i samokontrolę akceptacja, charakterystyczna dla populistycznej pseudo psychologii z kobiecych czasopism. Motyw przewodni to poczucie niedowartościowania i niespełniona potrzeba przynależności do grupy. Pseudo rozwiązaniem ma być wyparcie i zakłamana afirmacja, że wszyscy są wartościowi, a w dodatku równi (cóż za sprzeczność). Wzajemne pocieszanie się osób z niską samooceną i udawanie, że tak naprawdę wszystko jest w porządku
Szukasz rozwiązań dla jakichś problemów lub interesujących Cię zagadnień i jesteś na etapie, na którym wydaje Ci się, że znalazłeś właściwą drogę. Może się to nawet dość długo utrzymywać, ale zapewne kiedyś ta iluzja boleśnie upadnie i będziesz ze zdziwieniem myślał o tym, że kiedyś w to wierzyłeś. Póki co możliwe, że przyjąłeś bezkrytycznie całą filozofię, bo Twój mózg uznał ją za korzystną i umiał pogodzić z nią Twoje myśli i emocje. Dostrzegasz jej plusy. Krytykę odbierasz jako niewiedzę rozmówcy, więc nie traktujesz jej poważnie. A może masz wątpliwości, a piszesz to co piszesz żeby zobaczyć co inni powiedzą na ten temat? Nie wiem, ale odbieram Cię jako normalnego człowieka. Nie narzucasz innym swoich urojeń jak np Duch Prawdy czy Brzostowski.
Ja z kolei nie ustawiam szczęścia jako priorytetu. Wiem, że prowadziłoby to do utopii. Priorytetem jest dążenie do prawdy. No ale też nie wiadomo co jest prawdą, a łatwiej dowiedzieć się co nią nie jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Może się to nawet dość długo utrzymywać, ale zapewne kiedyś ta iluzja boleśnie upadnie i >będziesz ze zdziwieniem myślał o tym, że kiedyś w to wierzyłeś. Co jest tą iluzją? >Krytykę odbierasz jako niewiedzę rozmówcy, więc nie traktujesz jej poważnie. Chodzi o to, że ja tej krytyki zwyczajnie nie rozumiem. Gdy piszesz: "wnętrze jest ciągle zmieniającą się przestrzenią, więc poznanie go w pełni jest niemożliwe" to to nie jest niewiedza. Faktycznie wszystko się ciągle zmienia. Ale wobec tego ten argument jest skierowany nie tylko przeciwko poznaniu wnętrza, ale też całej reszty. Nie bardzo rozumiem, dlaczego wnętrze miałoby być bardziej chaotyczne niż otaczający świat. Wiele osób poznaje podczas terapii jedną rzecz, która zmienia ich życie. Często poznanie nie musi być 'w pełni', ma jedynie dotyczyć jakiś kluczowych spraw.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Co jest tą iluzją?
Przekonanie, że rzeczywistość należy zaakceptować taką jaka jest i to rzekomo doprowadzi do szczęścia. Wychodzisz z błędnego założenia, że ludzie cierpią tylko przez swoje błędne przekonania. Daje Ci to poczucie kontroli nad swoim nastrojem.
>>Krytykę odbierasz jako niewiedzę rozmówcy, więc nie traktujesz jej poważnie. >Chodzi o to, że ja tej krytyki zwyczajnie nie rozumiem. Gdy piszesz: "wnętrze jest ciągle zmieniającą się przestrzenią, więc poznanie go w pełni jest niemożliwe" to to nie jest niewiedza.
Jest. Nie można mieć kontaktu ze samym sobą jednocześnie będąc sobą. Dostrzegasz ten paradoks? Poznajesz tylko to do czego masz dostęp, a co Twoja świadomość postrzega jako to co jest zewnętrzne względem niej. Możesz dość precyzyjnie powiedzieć czym nie jesteś i możesz tu wymienić wszystko co Ci przyjdzie do głowy. Na tej samej zasadzie żaden opis nie oddaje rzeczywistości, a całość doświadczenia to ten opis. Istnieje jeden strumień danych, który w całości jest uproszczeniem, błędem, a skoro pół prawdy to całe kłamstwo, to wszystko co myślimy na temat świata jest iluzją. Fakty redukują się więc do tego co odczuwasz, czyli do samego fenomenu. Faktem jest, że to odczuwasz, ale cała treść jest kłamstwem. Nie istnieje żadna esencja, wszystko jest puste i daje się rozebrać na części, którą nie jest całość. Ale żadna całość nie istnieje, bo każda widziana przez nas "całość" to tylko element większej całości i zbiór mniejszych części. Obiektowość jest więc tylko kwestią perspektywy. Prawdziwa droga do wnętrza to zetknięcie się z pustką. Prawdy nie znamy, obiektowość jest kwestią perspektywy, doświadczany przez nas świat to kwestia programów i perspektywy. Dobro i zło to tylko kwestia perspektywy, a perspektywa to tylko kwestia działania programów. Umysł postrzegający świat przez pryzmat samego siebie na samym starcie przekreśla trafność swoich obserwacji.
>Faktycznie wszystko się ciągle zmienia. Ale wobec tego ten argument jest skierowany nie tylko przeciwko poznaniu wnętrza, ale też całej reszty.
Ta reszta jest bardziej statyczna. Można wyróżnić pewne stałe reguły. Faktycznie jednak nie da się jej poznać. Można jedynie tworzyć szczątkowe modele na podstawie obserwacji, ale metodą naukową nie da się poznać prawdy, bo nie dochodzimy do źródeł mechanizmów, a jedynie obserwujemy powłokę i konwertujemy ją do formy, która jest dla nas użyteczna.
>Nie bardzo rozumiem, dlaczego wnętrze miałoby być bardziej chaotyczne niż otaczający świat.
Bo sama obserwacja zmienia wnętrze, a patrzenie na ścianę wcale jej nie ruszy.
>Wiele osób poznaje podczas terapii jedną rzecz, która zmienia ich życie. Często poznanie nie musi być 'w pełni', ma jedynie dotyczyć jakiś kluczowych spraw.
Często nie ma żadnego poznania, tylko wtłoczenie sobie do głowy iluzji działającej jak placebo narkotyk, który pozwala wyprzeć problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Co jest tą iluzją? >Przekonanie, że rzeczywistość należy zaakceptować taką jaka jest i to rzekomo doprowadzi do >szczęścia. Wychodzisz z błędnego założenia, że ludzie cierpią tylko przez swoje błędne >przekonania. Daje Ci to poczucie kontroli nad swoim nastrojem. Gdy tłumaczę komuś wielomiany i widzę, że są problemy ze zrozumieniem to jaki sens ma nieakceptowanie faktu, że każdy ma swoje tempo? Efekt jest taki, że zaczynają mnie irytować nikłe postępy, ktoś to wyczuwa, też się denerwuje, pojawiają się problemy z koncentracją, lęk przed zadaniem n-tego pytania o to samo. Jeśli natomiast chodzi o związek przekonań z poczuciem szczęścia, to cały czas widzę to u siebie i innych. Małe dziecko płacze, bo wydaje się mu, że stało się coś strasznego. Już jako dorośli wiemy, że infantylne przekonania były tego powodem.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Gdy tłumaczę komuś wielomiany i widzę, że są problemy ze zrozumieniem to jaki sens ma nieakceptowanie faktu, że każdy ma swoje tempo? Efekt jest taki, że zaczynają mnie irytować nikłe postępy, ktoś to wyczuwa, też się denerwuje, pojawiają się problemy z koncentracją, lęk przed zadaniem n-tego pytania o to samo.
Ano taki ma to sens, że można popracować nad optymalizacją tłumaczenia aby trafić nawet do największych kretynów.
>Jeśli natomiast chodzi o związek przekonań z poczuciem szczęścia, to cały czas widzę to u siebie i innych. Małe dziecko płacze, bo wydaje się mu, że stało się coś strasznego. Już jako dorośli wiemy, że infantylne przekonania były tego powodem.
Najbardziej infantylne przekonania to te pozytywne związane z wyparciem świadomości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Gdy tłumaczę komuś wielomiany i widzę, że są problemy ze zrozumieniem to jaki sens ma >>nieakceptowanie faktu, że każdy ma swoje tempo? Efekt jest taki, że zaczynają mnie irytować >>nikłe postępy, ktoś to wyczuwa, też się denerwuje, pojawiają się problemy z koncentracją, lęk >>przed zadaniem n-tego pytania o to samo. >Ano taki ma to sens, że można popracować nad optymalizacją tłumaczenia aby trafić nawet do >największych kretynów. Można to robić akceptując fakt, że każdy ma swoje tempo.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A jesteś absolutnie pewien, że to fakt? Ja mam na to inne spojrzenie. Uważam, że większość się wcale nie rozwija, tylko utrwala błędne wzorce. Można do nich dotrzeć na kilka sposobów. Jednym z nich jest manipulacja. Najskuteczniejsza metoda, ale odbierająca sens relacjom. Po co mi ktoś zmanipulowany? Osoba, która dzięki mnie myśli tak jak ja, to jakiś pionek, jeżeli nie przekonałem jej mówiąc wprost, używając argumentów i rozbierając jego wypowiedzi na czynniki pierwsze ukazując błędy. Inna metoda to właśnie mówienie wprost bo tylko ona daje nadzieje na wartościowe relacje z ludźmi.
Wiesz co najbardziej mnie wkurza? Nie niezgodność, tylko brak zrozumienia. Zobacz na Krystkona, którego psychika jest dość łatwa do rozszyfrowania i na reakcję niektórych użytkowników, którzy widzą w tym chęć zwrócenia na siebie uwagi. Ludzie o psychopatyczno-narcystycznym usposobieniu opartym na braku empatii często interpretują wszystko przez pryzmat ego. Nie widzą prawdziwych ludzkich interesów, bo wydaje im się, że wszyscy inni (tak samo jak oni) chcą tylko potwierdzić swoje ego. Niewypierana niska samoocena w połączeniu z brakiem akceptacji tego co jest, daje większą empatię i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Dopiero w tym momencie można zaczynać zmiany, rozmowy o sensie, wartościach itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >A jesteś absolutnie pewien, że to fakt? W sposób absolutny nie jestem niczego pewien. Potwierdza to psychologia różnic indywidualnych i moja obserwacja. >Wiesz co najbardziej mnie wkurza? Nie niezgodność, tylko brak zrozumienia. Zobacz na Krystkona, >którego psychika jest dość łatwa do rozszyfrowania Można zaobserwować jakiś wzór zachowania. A znasz powody, dla których taki a nie inny wzór powstał? Jeśli nie, to nie możesz powiedzieć, że kogoś rozszyfrowałeś.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Bo sama obserwacja zmienia wnętrze, a patrzenie na ścianę wcale jej nie ruszy.
Obserwacja ściany to przepływ energii z pola emitera do pola detektora z odbiciem w polu ściany. Gdyby różnica potencjału pomiędzy emiterem i detektorem była odpowiednio duża i przepływ energii ogromny, ściana rozpadłaby się od patrzenia na nią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żartujesz czy piszesz serio?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Żartujesz czy piszesz serio?  Właściwości innych ciał doznajemy wskutek oddziaływania z nimi. Każde stwierdzenie obecności obcego ciała to jego wpływ na mnie i mój wpływ na nie. Każda obserwacja zmienia nie tylko obserwatora lecz także przedmiot obserwacji. Nie ma takiego postrzegania, która nie przekształcałoby przedmiotu obserwacji. Każde spojrzenie na ścianę, każde otwarcie na nią czarnych jak noc siatkówek, zmienia ścianę. Możesz mózg człowieka pokroić na cienkie plasterki a nie znajdziesz w nim niczego poza materią i jej czynnościami, żadnej abstrakcji. Aż zrozumiesz wreszcie, że to czynność materii jest tą abstrakcją. Wszelka materia jest świadoma a nasze umysły tak jak są złożone z prostszych świadomości powiązanych układów materii tak czynią również łącznie świadomość wyższego rzędu, której nie jesteśmy w stanie rozpoznać ani zrozumieć. Wszechświat materialny jest abstrakcyjnym umysłem. Serio, to żadne urojenie, tylko nie potrafisz zaakceptować oczywistości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Właściwości innych ciał doznajemy wskutek oddziaływania z nimi. Każde stwierdzenie obecności obcego ciała to jego wpływ na mnie i mój wpływ na nie. Każda obserwacja zmienia nie tylko obserwatora lecz także przedmiot obserwacji. Nie ma takiego postrzegania, która nie przekształcałoby przedmiotu obserwacji.Bzdura. Nie oddziałujesz z obiektem, który postrzegasz dzięki odbijaniu się od niego światła. Nie patrzysz przecież na przedmiot obserwacji bezpośrednio. Mózg tworzy w świadomości hipotezę na temat tego jak wygląda świat i Ty tego doświadczasz obserwując coś. > Każde spojrzenie na ścianę, każde otwarcie na nią czarnych jak noc siatkówek, zmienia ścianę.Wyczuwam hit podobny do Ducha Prawdy i jego kuli, która stworzyła świat  > Możesz mózg człowieka pokroić na cienkie plasterki a nie znajdziesz w nim niczego poza materią i jej czynnościami, żadnej abstrakcji.> Aż zrozumiesz wreszcie, że to czynność materii jest tą abstrakcją.Podział na materię i jej czynność jest bezsensownym modelem. Czynność to ta sama materia w innym położeniu. Abstrakcja to wynik przetwarzania informacji, podobnie jak świadomość, ale podobieństwa nie oznaczają przecież, że coś jest tym samym co coś podobnego. > Wszelka materia jest świadoma a nasze umysły tak jak są złożone z prostszych świadomości powiązanych układów materii tak czynią również łącznie świadomość wyższego rzędu, której nie jesteśmy w stanie rozpoznać ani zrozumieć.  > Wszechświat materialny jest abstrakcyjnym umysłem.> Serio, to żadne urojenie, tylko nie potrafisz zaakceptować oczywistości.Bóg Ci o tym opowiedział czy miałeś wizje po ayahuasce?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Bzdury niestworzone zmyślasz o niebezpośrednich obserwacjach. Ciało łączy się z dusza? Przestrzeń materii z przestrzenią abstraktów? Przestań zmyślać. W twoim mózgu operuje energia wswiecona przez siatkówki gałek ocznych, energia wyssana z obserwowanej ściany. Utracona energia odmienia ścianę, nieznacznie ale jednak.
Obserwacja jest bezpośrednia. Pęd elektronów wybitych przez fotony jest w związku ze zmianą siły wiązań atomowych w obserwowanej ścianie.
Nie ma żadnych nakładek, które izolowałyby mózg od ściany. Ściana i mózg oddziałują ze sobą fizycznie jak młotek i gwóźdź. Zmiana w mózgu = zmiana w ścianie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Bzdury niestworzone zmyślasz o niebezpośrednich obserwacjach.No a niby w jaki sposób łączysz się z górą, którą obserwujesz przez okno na wakacjach, albo ze słońcem? Odbierasz tylko światło, a mózg tworzy interpretacje. > Ciało łączy się z dusza? Przestrzeń materii z przestrzenią abstraktów?Co to jest przestrzeń abstraktów? Jedynie przestrzeń wirtualna w głowie. > Przestań zmyślać.Ja?  > W twoim mózgu operuje energia wswiecona przez siatkówki gałek ocznych, energia wyssana z obserwowanej ściany. Utracona energia odmienia ścianę, nieznacznie ale jednak.<ściana> > Obserwacja jest bezpośrednia. Pęd elektronów wybitych przez fotony jest w związku ze zmianą siły wiązań atomowych w obserwowanej ścianie.> Nie ma żadnych nakładek, które izolowałyby mózg od ściany. Ściana i mózg oddziałują ze sobą fizycznie jak młotek i gwóźdź. Zmiana w mózgu = zmiana w ścianie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Żartujesz czy piszesz serio?  > Właściwości innych ciał doznajemy wskutek oddziaływania z nimi. Każde stwierdzenie obecności obcego ciała to jego wpływ na mnie i mój wpływ na nie. Każda obserwacja zmienia nie tylko obserwatora lecz także przedmiot obserwacji. Nie ma takiego postrzegania, która nie przekształcałoby przedmiotu obserwacji.Krystkon! Co znów za bełkot??? > Każde spojrzenie na ścianę, każde otwarcie na nią czarnych jak noc siatkówek, zmienia ścianę.No nie. Co ty. Co znów odkryłeś? Zmienia ścianę na co? Inną postać czy też jej konstrukcję osłabia? Czarnymi siatkówkami?? > Możesz mózg człowieka pokroić na cienkie plasterki a nie znajdziesz w nim niczego poza materią i jej czynnościami, żadnej abstrakcji.Wyjaśnij w końcu jak rozumiesz pojęcie czynności materii pokrojonego na plasterki mózgu!!! > Aż zrozumiesz wreszcie, że to czynność materii jest tą abstrakcją.Czyli czynności materii nie ma! No to jak? Jest ta czynność materii czy nie wg Ciebie?? > Wszelka materia jest świadoma...Gdzie lokujesz świadomość materii????> ...a nasze umysły tak jak są złożone z prostszych świadomości powiązanych układów materii tak czynią również łącznie świadomość wyższego rzędu, której nie jesteśmy w stanie rozpoznać ani zrozumieć.Czyli nie potrafię zrozumieć świadomości kamienia przy strumyku górskim. Prawda! Nie potrafię zrozumieć czegoś czego nie ma. > Wszechświat materialny jest abstrakcyjnym umysłem.Znów rewelacja!! Skąd ten Krystkon wie, że Wszechświat jest umysłem do tego abstrakcyjnym. To ten umysł jest abstrakcją czy też Wszechświat jest abstrakcją??? A gdyby w ten jego łeb trafił meteoryt to by była też abstrakcja??? > Serio, to żadne urojenie, tylko nie potrafisz zaakceptować oczywistości.Jak to Krystkonie robisz, że tak lekko i swobodnie potrafisz pisać kompletne nonsensy. Pisałem Tobie, żebyś pisał teksty do kabaretów prezentujących humor abstrakcyjny. Tylko trzeba mieć do tego poczucie humoru czego u Ciebie nie widzę ( "Serio, to żadne urojenie"..)
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Gdzie lokujesz świadomość materii????
W czasie. Jeśli chcemy dokonać podziału na ciało i duszę to ciałem jest materia czytaj przestrzeń, natomiast duszą jest abstrakcja czytaj czas.
>Czyli nie potrafię zrozumieć świadomości kamienia przy strumyku górskim. Prawda! Nie potrafię zrozumieć czegoś czego nie ma.
Potrafisz zrozumieć. Przynajmniej częściowo potrafisz pojąć właściwości kamienia i przewidzieć jego czynność, to częściowe pojęcie jego świadomości. Dokładnie tak samo pojmujesz świadomość innych ludzi, pojmujesz ich właściwość i przewidujesz czynność.
>Znów rewelacja!! Skąd ten Krystkon wie, że Wszechświat jest umysłem do tego abstrakcyjnym. To ten umysł jest abstrakcją czy też Wszechświat jest abstrakcją??? A gdyby w ten jego łeb trafił meteoryt to by była też abstrakcja???
Wystarczy obserwować i analizować. Wiele osób próbuje zaliczać właściwości materii do materii a to błąd, bo właściwości materii należą do czasu.
Żeby to lepiej rozumieć potrzeba nauczyć się dobrze rozróżniać to co występuje w przestrzeni i to co występuje w czasie a to jest naprawdę trudne. Jeśli weźmy kawałek skały to jest to materia. Jeśli jednak ten kawałek skały rozbijemy lub z czymś połączymy wówczas ten kawałek skały przestaje być materią a staje się abstrakcją, przechodzi z przestrzeni do czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A co z dualizmem korpuskularno falowym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >A co z dualizmem korpuskularno falowym?
Cóż za pytanie? Odpowiedzi na nie należy szukać w podziale rzeczywistości na przestrzeń i czas. Cząsteczka - materia - przestrzeń Fala - abstrakcja - czas
Jak już wcześniej wielokrotnie wyrażałem przestrzeń i czas przekształcają się wzajemnie. Ciało przekształca się w czynność a czynność w ciało co nazywamy zmianą.
Możemy zatem ciało po przekształceniu odebrać jako czynność oraz czynność po przekształceniu odebrać jako ciało. Cząsteczka materii w przestrzeni i abstrakcyjna fala w czasie to dwie postaci jednego, które ulega ciągłym przekształceniom pomiędzy tymi postaciami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>A co z dualizmem korpuskularno falowym? >Cóż za pytanie? >Odpowiedzi na nie należy szukać w podziale rzeczywistości na przestrzeń i czas. >Cząsteczka - materia - przestrzeń >Fala - abstrakcja - czas
Znów bzdura. Doświadczeniem tego udowodnił niejaki pan Compton.
>Jak już wcześniej wielokrotnie wyrażałem przestrzeń i czas przekształcają się wzajemnie.
Przekonałeś dowodem? W jaki sposób? Kiedy? Przypomnij. Nie kłam, bo uciekałeś od odpowiedzi. Ciało przekształca się w czynność a czynność w ciało co nazywamy zmianą.
Kto to nazywa zmianą? Współczesna fizyka??? Czy tylko Krystkon? Znanym fizykiem współczesnym jest azaliż???
>Możemy zatem ciało po przekształceniu odebrać jako czynność oraz czynność po przekształceniu odebrać jako ciało.
Powalająca rewelacja!! Uderzyłem się w lokiem przy porządkach w domu. Zrobiłem czynność. Jakie więc ciało będę miał w zamian?????? Opuchnięte? Ale nie o to chyba chodzi! Zrobiłem czynność więc muszę mieć jakieś ciało!! To wg teorii Krystkona winno się ujawnić! >Cząsteczka materii w przestrzeni i abstrakcyjna fala w czasie to dwie postaci jednego, które ulega ciągłym przekształceniom pomiędzy tymi postaciami.
Oto Krystkon w całej okazałości. Cały czas piszemy na temat "Czy agresja przynosi korzyść"!. Piszemy? No to zobaczymy. Co to jest abstrakcja? 1.pogląd lub twierdzenie oderwane od rzeczywistości; 2. coś niekonkretnego, trudnego do zrozumienia lub pomysł nie do zrealizowania; 3. pojęcie ogólne
Czyli fala jest abstrakcją. Czyli jest czy jej nie ma?? Jakżeż możesz zrozumieć, że coś abstrakcyjnego jak Krystkonowa fala (abstrakcyjna) jest jednym/jednością z cząsteczką materii i to wszystko przekształca się jedno w drugie na dodatek. ("...dwie postaci jednego, które ulega ciągłym przekształceniom pomiędzy tymi postaciami..."). Pomijając analfabetyczny sposób wyjaśniania silący się na wyżyny elokwencji swobodnej, pozostaje tylko powiedzieć: dramat osobisty Krystkona. Najgorsze w tej kwestii jest to, że on tego nie rozumie! Upiera się, że ma rację! Nie będę takich typów-nieuków tolerował. Oni są zagrożeniem wolnej wiedzy dotąd poznanej przez ludzkość i mącicielami, tak jak kościół. Krystkon już się ujawnił jako nieuk w ekonomii (do dziś jasno i przekonywująco nie wyjaśnił mi co to jest cena dobra rynkowego), to jeszcze się wpycha w tematy na które nie umie odpowiedzieć/poprzeć choćby przewodami myślowymi opartymi na matematyce. I co? Nadal pieprzymy o "Czy agresja przynosi korzyść?". Puknijcie się forumowicze w główki.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Wenancjuszu ale nie przesadzaj, przechodziliśmy już przez to. Zaraz fala minie i napięcie ustąpi. Mam propozycję, pójdź do lustra i spójrz na swoje wypasione ciało. Następnie przypomnij sobie jak byleś jeszcze zarodkiem w macicy matki i pojmij wreszcie, ze cale to ciężkie, wielkie, okazałe, wypasione ciało wzięło się z czynności i poprzez czynności ulegnie degradacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Bo sama obserwacja zmienia wnętrze,...
Wnętrze czego? Jelit, mieszkania, rzeczywistość? To jak należy więc obserwować by zmienić "wnętrze"??
>...a patrzenie na ścianę wcale jej nie ruszy.
Rzeczywiście, co jest najprawdziwszą prawdą.
>Obserwacja ściany to przepływ energii...
Jakiej? Fotonów czy o innym charakterze?? Jak to się ma do agresji z tytułu wątku??
>...z pola emitera do pola detektora z odbiciem w polu ściany.
Co jest emiterem a co jest detektorem? Gdzie następuje detekcja?
>Gdyby różnica potencjału pomiędzy emiterem i detektorem była odpowiednio duża i przepływ energii ogromny, ściana rozpadłaby się od patrzenia na nią.
Tu już nie rozumiem! Jakie więc siły działać będą na ścianę gdy będziesz patrzył na nią? Dlatego zapytałem jak należy ścianę obserwować???
Krystkon! Żyj jak najdłużej, a to dlatego, że Twoje piramidalne durnoty ożywiają mnie, bo tylu idiotyzmów w jednym zdaniu upakować jest sztuką. Dzięki Tobie nie umrę tak szybko. Nawet na łożu śmierci ktoś mi przeczyta Twoje wypowiedzi i na pewno ożyję, czym zaskoczę medyków. Poza tym absolwencie Uniwersytetu, pisz zrozumiale po polsku. Nie twórz wodosłowia, bo "oddziaływanie z działaniem" już się przejada. A w ogóle co ty dajesz za przykłady i do czego mają pasować? Bo do tematu wątku już absolutnie nie widzę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Tu już nie rozumiem! Jakie więc siły działać będą na ścianę gdy będziesz patrzył na nią? Dlatego zapytałem jak należy ścianę obserwować???Zróbmy tak, weźmy za przykład żagiel słoneczny"  Kiedy zapytam cię o źródło napędu dla tego żagla ty odpowiesz mi mniej więcej to co już jest na wiki: Cytat:Żagiel słoneczny - urządzenie napędowe statków kosmicznych, wykorzystujące ciśnienie światła słonecznego oraz w mniejszym stopniu ciśnienie wywierane przez cząstki wiatru słonecznego. pl.wikipedia.org/wiki/Żagiel_słonecznyTzn. żagiel napędza Słońce. Ja wówczas zaprzeczę i stwierdzę, że to nieprawda i oświadczę, że napędem dla żagla nie jest wcale Słońce lecz czerń po przeciwnej stronie płachty. To nie Słońce żagiel odpycha lecz czerń go ssie. Który z nas będzie miał rację? Ja będę mógł tego nawet dowodzić, zaproponuję aby po obu stronach świetlnego żagla ustawić jednakowe emitery światła i w którą stronę poruszy się wówczas żagiel? Najpewniej w żadną. Toteż tłumaczę ci, że wystawienie w kierunku ściany naszych czarnych jak noc siatkówek gałek ocznych ssie energię emitera świetlnego przez co siła uderzenia fotonów w ścianę jest znacznie wyższa. Wystarczyłoby zamknąć powieki aby siła uderzenia fotonów zmniejszyła się. Potrzeba sobie uświadomić, że czerń kosmosu to nie jest czerń pustki, to jest wyłącznie czerń materii. Dla tego co nam się wydaje nieprzeniknioną ciemnością siatkówki naszych oczu świecą jak Słońce. Miałbym nawet pomysł na eksperyment z dźwignią, żeby tego dowodzić, jak wiesz mam 1000 pomysłów na minutę. Budujemy lustrzaną od wewnątrz sferę. W jej wnętrzu na środku montujemy świetlną śrubę, wiatrak z tym, że na wiatr fotonów. Po jednej stronie śruby montujemy silny emiter światła a po drugiej robimy niewielką dziurę w sferze ustawioną na kosmiczną czerń. Uruchamiamy światło i napędzamy śrubę, badamy tempo jej obrotu. Następnie używamy szkła powiększającego wewnątrz lustrzanej sfery lecz w rzucie na śrubę powiększamy nie światło lecz kosmiczną czerń niewielkiego otworu. Co zrobi śruba? Przyśpieszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Tu już nie rozumiem! Jakie więc siły działać będą na ścianę gdy będziesz patrzył na nią? Dlatego zapytałem jak należy ścianę obserwować???> Zróbmy tak, weźmy za przykład żagiel słoneczny"> Kiedy zapytam cię o źródło napędu dla tego żagla ty odpowiesz mi mniej więcej to co już jest na wiki:> Cytat:Żagiel słoneczny - urządzenie napędowe statków kosmicznych, wykorzystujące ciśnienie światła słonecznego oraz w mniejszym stopniu ciśnienie wywierane przez cząstki wiatru słonecznego. > pl.wikipedia.org/wiki/Żagiel_słoneczny> Tzn. żagiel napędza Słońce.> Ja wówczas zaprzeczę i stwierdzę, że to nieprawda i oświadczę, że napędem dla żagla nie jest wcale Słońce lecz czerń po przeciwnej stronie płachty. To nie Słońce żagiel odpycha lecz czerń go ssie. Który z nas będzie miał rację?Obłęd. > Ja będę mógł tego nawet dowodzić, zaproponuję aby po obu stronach świetlnego żagla ustawić jednakowe emitery światła i w którą stronę poruszy się wówczas żagiel? Najpewniej w żadną.Jeśli to żagiel, czyli element bierny, to powiedz skąd weźmiesz energię na wytworzenie energii świetlnej w samym żaglu??? Pomijając to nieszczęsne założenie. Zawsze energia światła (bo foton ma również naturę korpuskuły), pochodząca ze strony Słońca będzie większa i przy równoważnym siłom działającym na żagiel, będzie decydowała o popychaniu żagla. Bo ty zakładając takie zdarzenie uważasz, że żagiel działa jak silnik odrzutowy. Emiter światła jest emiterem fali em. a nie silnikiem odrzutowym. > Toteż tłumaczę ci, że wystawienie w kierunku ściany naszych czarnych jak noc siatkówek gałek ocznych ssie energię emitera świetlnego przez co siła uderzenia fotonów w ścianę jest znacznie wyższa.Czy masz jakieś wyliczenia by poprzeć ten wywód?? Znaczy się gdzie nie spojrzymy tam przyspieszamy ruch fotonów ze światła odbitego, bo je pochłaniamy, "ssiemy" jak to powiedziałeś. Zaiste największy kabotyn świata nie jest w stanie takiego czegoś wymyślić. > Wystarczyłoby zamknąć powieki aby siła uderzenia fotonów zmniejszyła się.W co? W siatkówkę czy w ścianę? Pomierzyłeś to? Bo każde takie kategoryczne stwierdzenie musi mieć oparcie w doświadczeniach kierunkowych. Czy Ty mierzyłeś sobie dziś temperaturę ciała? Dotknij ręką choć głowy ale stroną zewnętrzną dłoni.. > Potrzeba sobie uświadomić, że czerń kosmosu to nie jest czerń pustki, to jest wyłącznie czerń materii. Dla tego co nam się wydaje nieprzeniknioną ciemnością siatkówki naszych oczu świecą jak Słońce.No to siatkówki naszych oczu są czarne jak noc czy świecą jak Słońce??? No bo przecież pisałeś ,że siatkówki są czarne jak noc. Bredzisz czy nie! > Miałbym nawet pomysł na eksperyment z dźwignią, żeby tego dowodzić, jak wiesz mam 1000 pomysłów na minutę.W tym ani jednego "poczciwego" pomysłu. > Budujemy lustrzaną od wewnątrz sferę. W jej wnętrzu na środku montujemy świetlną śrubę, wiatrak z tym, że na wiatr fotonów. Po jednej stronie śruby montujemy silny emiter światła a po drugiej robimy niewielką dziurę w sferze ustawioną na kosmiczną czerń. Uruchamiamy światło i napędzamy śrubę, badamy tempo jej obrotu.> Następnie używamy szkła powiększającego wewnątrz lustrzanej sfery lecz w rzucie na śrubę powiększamy nie światło lecz kosmiczną czerń niewielkiego otworu.> Co zrobi śruba?> Przyśpieszy.Tak? Dlaczego? Co powoduje, że ujawnia się nagle przyspieszenie? Ano jakaś siła przyłożona. Ona wg Ciebie powstaje ze śruby z wiatrakiem wystawianym na silne źródło światła, następnie badamy prędkość obrotu (a nie tempo), tylko po co? Następnie używając szkła powiększającego kosmiczną czerń, co ma przyspieszyć obrót śruby. A czy czasem nie mówimy o "żaglu" słonecznym? Chm.... Odleciałeś znów? Nie wiem jak to nazwać, ale w żadnym cywilizowanym języku świata, nawet ludożerców, nie da się określić stopnia zidiocenia takiego rozumowania. Porównaj wątek jaki wywołałeś pt. "Czy agresja przynosi korzyść" z tym co teraz pieprzysz. Piszesz na temat? Czy starasz się utrzymać linię tematyczną? Chaos kompletny, czyli tak masz we łbie. I Ty się dziwisz, że zawsze jesteś celem a nie celującym. To takie proste do zauważenia panie absolwencie Uniwersytetu. Ze szczególną lubością lubię takim jak Ty wytykać właśnie taką ułomność. Wszech(nie)wiedzę. Absolwent Uniwersytetu! Jak ładnie to brzmi, ale jak łatwo to zeszmaciłeś. Jesteś, bez złośliwości, postacią już nie karykaturalną ale tragiczną. To co prezentujesz nam jest tylko marnym kuglarstwem odpustowym. Ciebie nigdy bym nie zatrudnił, chyba do zamiatania liści jesiennych, bo to praca bez żadnej personalnej odpowiedzialności. I wsadź sobie ten Uniwersytet, wiesz gdzie. Pamiętaj, że wyższa uczelnie uczy jednego. Nigdy nie oddalaj się od literatury fachowej choćby nie wiem jak długo.. Ty nie czytasz nic, więc i nic nie mówisz a pleciesz androny. Nie stać Ciebie na autorefleksję, bo nic nie umiesz. Takiemu łatwo. Mądry zawsze ma wątpliwości. Ty nie masz nigdy. Na naszej ulicy chłopacy mówili o takim zarozumiały pacan. Wystarczy, bo i tak nie zrozumiesz. Żyjesz hasełkiem: "Ty se mów jo se zdrów". Zmień lepiej portal (miałeś założony swój), więc szalej sobie do woli. Drobiazg tylko jeden. Nikt z gości nie zgadzał się z Tobą i zostawili Ciebie jak pannę w tańcu, która tańczyć nie umiała.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Skoro żagiel się porusza to chyba oczywiste że emiter światła kierunkowego jest silnikiem odrzutowym. Przy czym stanie się nim dopiero w chwili kiedy światło zostanie pochłonięte lub odbite.
I spójrz na to co ty pieprzysz i kto tu jest prowokatorem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Skoro żagiel się porusza to chyba oczywiste że emiter światła kierunkowego jest silnikiem odrzutowym. >Przy czym stanie się nim dopiero w chwili kiedy światło zostanie pochłonięte lub odbite. >I spójrz na to co ty pieprzysz i kto tu jest prowokatorem.
Ale Ty zakładasz urządzenie bierne/żagiel, więc pozbawione własnego źródła napędu!! Jeśli nie to o czym piszesz??? Ty mylisz wszystko co się da! Babcię z dziadkiem też byś pomylił i byka z krową też. Poza tym nie piszesz na temat wywołanego przez Ciebie wątku.. Poza tym nie piszesz poprawnie po polsku. Poza tym stosujesz nieodpowiednie słowne określenia i w zamian egzotyczne, własne słowotwórstwo a raczej wodosłowie, nie pasujące do niczego. Poza tym jesteś chaotyczny, co jest wyrazem porządku w Twojej głowie. Nie pomoże Tobie postawa obrażonego synka jedynaka, bynajmniej nie działa na mnie. Nie wchodź na pole fizyki i techniki bo nie masz zielonego pojęcia o niczym.
Czyli w ten sposób stałem się prowokatorem!? Kto taką prowokację zaczął?? Kto otworzył wątek "Czy agresja przynosi korzyść?" i go nie kontynuuje, a pisze bzdury na temat mu nieznany? Czy widzisz choćby bliskość obu tematów, bo ja nie. Dziwisz się mojej reakcji?? Ileż więc bzdur podobnych masz jeszcze w głowie?? Czyż można spokojnie przeglądać treści wypowiedzi trafiając na Twoje?? Dlaczego nie skorzystasz z dobrej rady byś wrócił do swojego bloga/bo go przecież masz, i tam nie poszalejesz (dosłownie)?? Na tym forum jesteś poniewierany i będziesz zawsze, jeśli będziesz dalej wypisywał bzdury i przy nich obstawał. Na pewno ja spokojny nie będę. I na nic Twoje teorie spiskowe o zmowie niektórych forumowiczów by Ciebie wykończyć, choćby nerwowo. Jeśli będziesz pisał z sensem to zapewniam, że będziesz celował a nie będziesz ofiarą celu. I nie ma zmiłuj się. Ponad czterdziestoletni mężczyzna, po przejściach, doświadczony więc życiowo, mający liczną rodzinę, absolwent Uniwersytetu we Wrocławiu, ale niestety infantylnie rozumujący a piszący jeszcze gorzej. Tak to z Tobą jest, niestety.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Nie mam bloga i piszę z sensem, bo gdybym pisał bez sensu już dawno zignorowałbyś mnie a tak nie potrafisz. Nie podoba ci się mój styl? Czy może to reakcja na zmiany jakie w tobie powoduję? Trzymasz się twardo swoich racji ale wszystko można skruszyć wystarczy uderzyć odpowiednią ilość razy. Z niczego nie zrezygnuję. Ty już poukładałeś świat i jak on wygląda? Teraz moja kolej.
I nie liczę na taryfę ulgową. Dzięki twoim atakom na mnie uczę się czego spodziewać się po innych ludziach, kiedy wyrażę to co im się nie spodoba i szukam odpowiednych sposobów reakcji. Jeśli chcę coś zmienić w życiu społecznym będę nieustannie na celowniku tych, którzy będą widzieli we mnie zagrożenie własnych interesów i to zarówno tych świadomych różnic moralnych jak i tych nieświadomych, którzy zobaczą we mnie po prostu zło. Takie ataki niszczą psychikę więc lepiej jeśli rozłożą się w czasie, wówczas mnie nie zniszczą a zmasowane mogłyby. Także biorąc moje cele pod uwagę właściwie powinienem być ci wdzięczny, że budujesz we mnie odporność zanim jeszcze choroba mnie zaatakuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie mam bloga i piszę z sensem, bo gdybym pisał bez sensu już dawno zignorowałbyś mnie a tak nie potrafisz.
Nieprawda. Piszesz czasem z sensem, czasem bez. Przeważnie to drugie. Jednych przyciągasz jako ofiara, na której można się powyżywać (Jacek), innych wkurzasz samym faktem, że masz odmienny światopogląd niż on na poziomie ideologicznym (Szarley), inni są wkurzeni na to jak gwałcisz logikę i Ci się tłumaczy, a nic nie rozumiesz (Wenancjusz). Duchowi Prawdy też odpisują. Jeśli ktoś nie potrafi kogoś zignorować to ucieka od meritum i pieprzy z nim o niczym podkreślając przy tym non stop swoje ego, albo niby z kogoś szydząc, ale bez argumentów.
Najbardziej rozumiem tu Wenancjusza, bo jego odczucia do Twojej osoby są takie jak moje do większości. Robisz często niemiłosiernie szmatę z logiki i poniewierasz ją jak Duch Prawdy. Mnie jakoś nie denerwujesz bo Twoje teorie opierają się na zupełnie dziwnym abstrakcyjnym myśleniu, ale nie są to typowe powielane skądś schematy. Są racjonalizacje ale dla teorii, a nie przekonania o własnej wielkości. Problem w tym, że Twoje teorie są oderwanymi od rzeczywistości sofizmatami, które arbitralnie wprowadzasz. Nazywasz to prawdą, choć to fantazje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Fantazjom łatwo zaprzeczyć. Fantazje nie wyprowadziłby z równowagi człowieka o ugruntowanej wiedzy jak Wenancjusz. Potrafisz zaprzeczyć - zrób to!
Dla ułatwienia w zaprzeczeniu dodam, że przekształcenie pomiędzy cząsteczka i falą można tłumaczyć jako zakrzywienie i wyprost wektora siły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Fantazjom łatwo zaprzeczyć.Nie zawsze. Jeśli fantazje są rozbudowane, a element X ma uzasadnić Y, co uzasadnia Z, co jest powiązane z J, to nie obalę tego szybko, a w dodatku rozmówca powie mi "ty to wszystko podważasz, zawsze musisz mieć rację i... zzz" gdzie "zzz" to projekcja - napisanie na mój temat tego co sam robi. Założę zaraz wątek o manipulacji i to opiszę, bo to banalne mechanizmy, a większość ich nie dostrzega. > Fantazje nie wyprowadziłby z równowagi człowieka o ugruntowanej wiedzy jak Wenancjusz.> Potrafisz zaprzeczyć - zrób to!Podejrzewam, że Wenancjusz czuje jakbyś mu napluł w mordę, bo nie po to zdobywał wiedzę żeby ktoś na forum wymyślał własne niepotwierdzone teorie i wmawiał, że to prawda. W dodatku gdy chce wytłumaczyć to rozmywasz wartościowe treści mieszając je ze swoim bełkotem, co może sprawiać wrażenie, że trwa właśnie jakiś ważny spór gdzie obie strony mogą mieć rację. W ten sposób zrównujesz wypociny z prawdą, a to faktycznie wkurza. Tylko, że dla mnie Twoje treści nie są groźne, bo inni ich nie akceptują. Najgorsze są te przekonania skopiowane skądś i podawane bez argumentu jako absolutna prawda. > Dla ułatwienia w zaprzeczeniu dodam, że przekształcenie pomiędzy cząsteczka i falą można tłumaczyć jako zakrzywienie i wyprost wektora siły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Najbardziej rozumiem tu Wenancjusza, bo jego odczucia do Twojej osoby są takie jak moje do większości. Robisz często niemiłosiernie szmatę z logiki i poniewierasz ją jak Duch Prawdy. Mnie jakoś nie denerwujesz bo Twoje teorie opierają się na zupełnie dziwnym abstrakcyjnym myśleniu, ale nie są to typowe powielane skądś schematy. Są racjonalizacje ale dla teorii, a nie przekonania o własnej wielkości. Problem w tym, że Twoje teorie są oderwanymi od rzeczywistości sofizmatami, które arbitralnie wprowadzasz. Nazywasz to prawdą, choć to fantazje. > Olsonie! Jeśli Ciebie stać na to, to spojrzyj na sprawę z "lotu ptaka" czyli w miarę możliwości wyłącz emocje. Krystkona zdołałem zauważyć od momentu kiedy się pojawił na tym forum. Rozbuchane, nie pokojarzone jego myśli, chaotyczne wypowiedzi. Z początku dostawał delikatne uwagi, a nawet go broniono. Traktowano go poważnie jeszcze (np. Ebvalaim-fizyk czy Belfer00-długoletni pedagog). Inni w przedmiocie fizyki go od razu lekceważyli. Ja z zawodu jestem elektrykiem (właściwie elektroenergetykiem) i ruszyło mnie dokładnie wtedy, gdy Krystkon zaczął się popisywać odkryciami na polu indukcji elektromagnetycznej. Nie mogłem pozwolić by absolutny dyletant zabierał głos w oparciu o rysunki nie mające związku z tematem i toczył idiotyczne wywody. Tak się to zaczęło. Krystkon zamiast ulec refleksji, że może jednak inni mają rację, zastosował eskalację jego pomysłów co zgodnie z dodatnim sprzężeniem zwrotnym, tylko spotęgowało awantury. Krystkon nie jest zdolny do autorefleksji i zachowuje się jak narcyz lub czasem kabotyn. Przyjął metodę rzucania głupoty pod dyskusję forumowiczom, sam przyglądając się efektom. Co dziwne znajdują się tacy co biorą udział na poważnie w tych dyskusjach. Takiej postawy nie pochwalam i nazwałem go prowokatorem. Czy myślisz, że zmienił się choć trochę? Wątpię. Choćby biorąc jego ostatnią odpowiedź na Twoją uwagę cyt. "Dla ułatwienia w zaprzeczeniu dodam, że przekształcenie pomiędzy cząsteczką i falą można tłumaczyć jako zakrzywienie i wyprost wektora siły." Popatrz ile dureństw napakował w jednym zdaniu. Stara się usprawiedliwić tłumacząc, że miedzy cząsteczką (jaką? atom czy cząsteczka wieloatomowa czy kwant) a falą (jak? em., akustyczną, może morską) następuje przekształcenie (czego w co? wzajemna zamiana?). Co ma ułatwić to wyjaśnienie i jakiemu zaprzeczeniu? Jakie to zakrzywienie i czego? To u niego wektory są krzywe i wtedy się prostują? Od kiedy wektory są krzywe? No chyba w prywatnej fizyce Krystkona. Ale jakiej siły? Skąd on wziął siłę? Nie wiadomo nic. Bełkot chorego w malignie. Czyż można to inaczej przyjąć? Zmrużyć oko i potraktować to jako wygłup, puścić płazem? Toć wtedy daje się takiemu zielone światło by plótł jeszcze większe bzdury. Moje uwagi, staram się to robić spokojnie choć mnie ponosi, mają na celu jego ochronę. Chcę by się opamiętał i nie robił z siebie pacana. Chcę również by forum wyglądało poważnie a nie jak zlot idiotów wszelkiego autoramentu. Niestety jest uparty i nieustępliwy, a to już denerwuje. Zwłaszcza ta jego prywatna fizyka. Zresztą na polu matematyki też uprawia kuglarską ekwilibrystykę. Wybacz Olsonie, ale takich spraw nie puszcza się płazem, zwłaszcza u absolwenta Uniwersytetu. Tak jak u miłującego prawdę, doktoranta ponoć, zaprzeczenia ewolucji na podstawie błysków i kolorów łusek ryb. To na tyle i pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Tak to rozumiem i już ci to tłumaczyłem. Siła zakrzywiona to wg mnie wiązanie i podstawa przestrzeni, siła prosta to działanie i podstawa czasu. Obie siły wiązania i działania ulegają złożeniu i rozłożeniu, próbowałem to opisywać nawet na rysunkach. Wg mnie wiązanie może przekształcić się w działanie, a działanie we wiązanie. To żaden narcyzm tak to rozumiem www.racjonalista.pl/forum.php/s,722097Istnieje siła wiązania czy nie? Narysuj jej wektor, prosty jest czy zakrzywiony? Wiązanie to nie działanie, wiązanie to zaprzeczenie działania. Co tu nie ma sensu? Ach zapomniałem - wszystko. Nigdy nie traktowałeś mnie poważnie i nie zaczniesz, nawet gdybym miał świętą rację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Tak to rozumiem i już ci to tłumaczyłem. Siła zakrzywiona to wg mnie wiązanie i podstawa przestrzeni, siła prosta to działanie i podstawa czasu.> Obie siły wiązania i działania ulegają złożeniu i rozłożeniu, próbowałem to opisywać nawet na rysunkach.> Wg mnie wiązanie może przekształcić się w działanie, a działanie we wiązanie.> To żaden narcyzm tak to rozumiem> www.racjonalista.pl/forum.php/s,722097> Istnieje siła wiązania czy nie?> Narysuj jej wektor, prosty jest czy zakrzywiony?> Wiązanie to nie działanie, wiązanie to zaprzeczenie działania.> Co tu nie ma sensu? Ach zapomniałem - wszystko.> Nigdy nie traktowałeś mnie poważnie i nie zaczniesz, nawet gdybym miał świętą rację.W nauce w celu wprowadzenia spójności w "wyjaśnieniach" wymyśla się nowe byty takie jak siły, pola, masa, cząsteczki itd. Te byty nie były wcześniej zananę, co oznacza, że wyjaśniamy znane za pomocą nieznanego, a nie odwrotnie jak to się mylnie uważa. Niemniej takie byty powinny mieć jakieś przełożenie na rzeczywistość. Na przykład "siła" w mechanice jest realna w tym sensie, że definiuje stosunek mas dwóch ciał jako stosunek odwrotności przyśpieszeń z jakimi te ciała będą się do siebie zbliżać w wyidealizowanych warunkach. Natomiast przyśpieszenia nie są już tak abstrakcyjne jak masa czy siła bo możemy je zobaczyć. Może po prostu nie używaj już zdefiniowanych w fizyce pojęć. Wymyśl i zdefiniuj swoje nazwy, bo teraz to wygląda tak jakbyś umyślnie chciał wywoływać nieporozumienie. "Skręcony wektor" brzmi jak "małżeństwo homoseksualne" albo "żonaty kawaler"  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Nie wiem jak to nazwać. Dla przykładu. Siła magnetyczna wokół prostego przewodu elektrycznego jest, jak zresztą zasada lewej dłoni pokazuje, silą wiązania. Wystarczy jednak przewód zwinąć w cewkę żeby siła magnetyczna przekształciła się w siłę działania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie wiem jak to nazwać. >Dla przykładu. Siła magnetyczna wokół prostego przewodu elektrycznego jest, jak zresztą zasada lewej dłoni pokazuje, silą wiązania.
Co to jest siła wiązania ? Bo wektor siły magnetycznej przecież nigdy nie bywa "skręcony", to tylko linie pola takie są. W takim razie proponuje posługiwać się pojęciem "linii pola" i rysować "linie pola wiązania" (jeśli taki aparat matematyczny jest użyteczny w twojej teorii) a nie "wektor siły wiązania".
>Wystarczy jednak przewód zwinąć w cewkę żeby siła magnetyczna przekształciła się w siłę działania.
A jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co to jest siła wiązania ? > jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone > w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd > elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem > siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ?
Janie, zwracam nieśmiało uwagę, że siła lub bardziej energia wiązania jest w fizyce pojęciem zajętym. Jest to energia potrzebna do rozdzielenia układu na jego elementy składowe i oddalenie ich od siebie tak, by przestały ze sobą oddziaływać. W przypadku cząsteczki to energia chemiczna potrzebna do rozbicia izolowanej cząsteczki na mniejsze składniki, lub nawet swobodne atomy. W fizyce jądrowej pojęcie wiązania odnosi się do jeszcze mniejszego składnika materii: jądra atomowego. Definiuje się w niej energię potrzebną do wybicia części lub całości składników z jądra.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Janie, zwracam nieśmiało uwagę, że siła lub bardziej energia wiązania jest w fizyce pojęciem zajętym. >Jest to energia potrzebna do rozdzielenia układu na jego elementy składowe i oddalenie ich od siebie tak, by przestały ze sobą oddziaływać.W przypadku cząsteczki to energia chemiczna potrzebna do rozbicia izolowanej cząsteczki na mniejsze składniki, lub nawet swobodne atomy. >W fizyce jądrowej pojęcie wiązania odnosi się do jeszcze mniejszego składnika materii: jądra atomowego. Definiuje się w niej energię potrzebną do wybicia części lub całości składników z jądra.
Wg mnie przejawem siły wiązania jest każda prędkość mniejsza od prędkości światła, w tym bezruch, który należy rozumieć jako brak siły działania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wg mnie przejawem siły wiązania jest każda prędkość mniejsza> od prędkości światła, w tym bezruch, który należy rozumieć jako brak siły działania[Załącznik]
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > > Wg mnie przejawem siły wiązania jest każda prędkość mniejsza> > od prędkości światła, w tym bezruch, który należy rozumieć jako brak siły działania[Załącznik]Bardzo ładne ale to jest opowieść o świecie bez przemocy a my w takim nie żyjemy. W naszym świecie panuje przemoc a najpowszechniejszą jest przemoc państwowa. W opowieści mistrzowi nie sapie w kark żaden poborca podatkowy, który czeka tylko, żeby mistrz zebrał 10 owoców z czego 5 mu siłą odbierze. To jest opowieść o moim świecie, w którym człowiek jest wolny od gróźb kierowanych ze strony innych ludzi i wykonywanych przez nich kar. W moim świecie człowiek nie tylko ma wolny wybór ale jeszcze jest świadomy swoich wyborów. W naszej rzeczywistości niewielka grupka ludzi narzuca pozostałym swoją wolę stosując wielopłaszczyznową przemoc pod postacią PRAWA. Życiem nie powinno rządzić PRAWO, życiem powinien rządzić KAPITAŁ- nietykalny kapitał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >> Co to jest siła wiązania ? >> jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone >> w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd >> elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem >> siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ? >Janie, zwracam nieśmiało uwagę, że siła lub bardziej energia wiązania jest w fizyce pojęciem zajętym.
Krytskon używa tego słowa we własnym sensie, a żeby go o coś dopytać muszę przecież przyjąć jego terminologię. Ja sobie doskonale zdaję sprawę, że trudno wymyślić nowe słowo i jest to powszechne w nauce używać tego samego słowa na określenie różnych bytów (w równolegle istniejących lub następujących po sobie teoriach), lecz zwykle z kontekstu jasno wynika, które znaczenie mamy na myśli. Często jest to robione nawet umyślnie w celu przełamania trudności jakościowych i stworzenia złudzenia doskonałości całej nauki (patrz: aproksymacje ad hoc). Dlatego takiej nauce należy się przyglądać ze szczególną uwagą. Czy na pewno "masa" z równań Newtona jest tą "masą" z równania Einsteina ? Czy ta nazwa nie była już zajęta ?
>Jest to energia potrzebna do rozdzielenia układu na jego elementy składowe i oddalenie ich od siebie tak, by przestały ze sobą oddziaływać.
No to akurat nie jest prawda. Te modele nie przewidują takiej możliwości.
>W przypadku cząsteczki to energia chemiczna potrzebna do rozbicia izolowanej cząsteczki na mniejsze składniki, lub nawet swobodne atomy. >W fizyce jądrowej pojęcie wiązania odnosi się do jeszcze mniejszego składnika materii: jądra atomowego. Definiuje się w niej energię potrzebną do wybicia części lub całości składników z jądra.
To wszystko bardzo ciekawe, ale jaki ma to związek z teorią Krystkona ? Nie wiadomo nawet czy teoria Krystkona wymaga takich pojęć. Odpowiedź na pytanie, która teoria jest najlepsza może zostać udzielona jedynie eksperymentalnie, więc nic dziwnego, że Krytkon ignoruje tych tam teoretyków.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Janie, zwracam nieśmiało uwagę, że siła lub bardziej energia wiązania jest w fizyce pojęciem zajętym. >Krytskon używa tego słowa we własnym sensie, a żeby go o coś dopytać muszę przecież przyjąć jego terminologię.
Jesteś pewien, że warto? Niewolnik = pracownik najemny, o dochodzie premiera rządu RP... Treblinka = praca jeden weekend w firmie kateringowej...
Każdy może sam sobie wymyślić swoją mowę, jeśli jednak ma pretensje do otoczenia, że tej mowy nie rozumie, to znaczy że jest idiotą. (Pewnie zaraz napisze, że bronię współczesnego świata w którym 20-letnia kelnerka musi mi podawać herbatę)
>więc nic dziwnego, że Krytkon ignoruje tych tam teoretyków. Ignoruje rzeczywistość. "Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi." Może trzeba na nowo zdefiniować pojęcie papieru toaletowego?
Szkoda że big_żyd zbanowan.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czy na pewno "masa" z równań Newtona jest tą "masą" z równania> Einsteina ? Czy ta nazwa nie była już zajęta ?Nazwa była zajęta, a Einstein rozszerzył pojęcie masy o zjawiska, których Newton nie uwzględniał, bo przede wszystkim nie miał do tego ani narzędzi matematycznych, ani obecnych w czasach Einsteina odkryć. Einstein nic nie zastępował, ale rozszerzał więc konfliktu nie ma. > Jest to energia potrzebna do rozdzielenia układu na jego> elementy składowe i oddalenie ich od siebie tak, by przestały ze sobą oddziaływać.> No to akurat nie jest prawda. Te modele nie przewidują takiej możliwości.Nie bardzo wiem o jakich modelach teraz piszesz używając słowa "te". Siła wiązań cząsteczkowych ustępuje po oddaleniu cząsteczek od siebie, to chyba oczywiste. Podobnie ze składnikami atomu. > To wszystko bardzo ciekawe, ale jaki ma to związek z teorią Krystkona?Teorie Krystkona nie mają żadnego związku z teoriami naukowymi. To zwykły bełkot, o powodach tegoż pisałem wielokrotnie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,730267#w730993Nie warto zajmować się bełkotem, szkoda czasu. > nic dziwnego, że Krystkon ignoruje tych tam teoretykówIgnorancja krystkona to jego sprawa, niech się sam o nią martwi.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
Czym jest masa ? Ona nie jest niczym uchwytnym, będącym na poziomie fenomenów. Jedynie przyśpieszenia takie są. Masa u Newtona była niezmienną, abstrakcyjną wartością przypisaną do ciała, których stosunek pozwalał określić stosunek przyśpieszeń jakich te "masy" sobie udzielają nawzajem. Widzę czym jest przyśpieszenie (jest to rzecz dostępna na poziomie fenomenów) mogę więc zrekonstruować masę, biorąc za jej definicję drugą zasadę dynamiki.
Potoczne traktowanie masy jako bytu fundamentalnego jest zwykłym odwracaniem kota ogonem i bardzo dobrze pokazuje na jakim "lodzie" stoi nauka. Masa uzależniona od energii to już inna definicja i nie jest to ta masa, której definicje wcześniej znałem. Najlepszy przykład tego, że prawa fizyki są po prostu definicjami wielkości fizycznych jest ciemna materia, która została dosłownie "wyprodukowana" w masowych ilościach na mocy tych praw (ona rzeczywiście musi istnieć i jakby się zastanowić to rzeczywiście "istnieje" w pewnym specyficznym sensie).
>Einstein nic nie zastępował, ale rozszerzał więc konfliktu nie ma.
Nic nie rozszerzył tylko wymyślił sobie chyba swoją definicje ni przypiął ni przyłatał do równań Newtona. Potem wyszło na jaw, że żadnej definicji nie ma bo w różnych miejscach stosuje się inne definicje (niespójny model mówiąc dobitnie). Szkoda nawet gadać.
>Nie bardzo wiem o jakich modelach teraz piszesz używając słowa "te".
Teoretyczne wartości oddziaływań elektrostatycznych pomiędzy jonami nigdy nie spadają do zera, niezależnie od odległości pomiędzy nimi. Zauważ, że całkując do nieskończoności możliwe jest wyliczenie energii potrzebnej na uniezależnienie się od pola danego układu, ale to przecież nie znaczy, że ten układ gdzieś przestanie na nas oddziaływać. Dopiero w nieskończoności by tak było.
Podobnie jest pewnie ze wszystkimi innymi oddziaływaniami, gdyż te modele traktują obiekty dyskretne jak wielkości ciągłe co jest zwykłym oszustwem wprowadzonym w celu udawania, że w takich modelach można stosować operacje z zakresu rachunku różniczkowego. Czy nie dziwiło cię nigdy dlaczego zdefiniowali Kulomb jako ładunek tak wielkiej liczby elektronów ? Czy nie prościej by było gdyby jeden kulomb odpowiadał ładunkowi pojedynczego elektronu ?
>Teorie Krystkona nie mają żadnego związku z teoriami naukowymi.
Nie muszą. Liczy się to czy mają związek z rzeczywistością.
>To zwykły bełkot,
Przeprowadziłeś jakiś eksperyment, że to wiesz ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Czym jest masa ? Ona nie jest niczym uchwytnym, będącym na poziomie fenomenów.
Masa jest przyjętą miarą materii jaką zawiera fizyczne ciało.. Jeśli, przyjmując określone kryteria, potrafimy ją wyznaczyć to jest uchwytna. Masa jest zauważalna przez przypisaną jej wielkość bezwładności/inercję ma się dobrze i ma sens.
>Jedynie przyśpieszenia takie są. Masa u Newtona była niezmienną, abstrakcyjną wartością przypisaną do ciała, których stosunek pozwalał określić stosunek przyśpieszeń jakich te "masy" sobie udzielają nawzajem.
Przyspieszenia ujawniają się przy ciągłym dzianiu określonej zewnętrznej siły w określonym czasie (np. w polu sił grawitacji). W wypadku zderzeń/krótkotrwałych kontaktów między masami, następuje przekazanie pędu w takich relacjach, gdzie masa mniejsza uzyskuje nowy popęd i równocześnie, zgodnie z prawem akcji i reakcji, jest przyczyną zmiany pędu większej masy.
>Widzę czym jest przyśpieszenie (jest to rzecz dostępna na poziomie fenomenów) mogę więc zrekonstruować masę, biorąc za jej definicję drugą zasadę dynamiki. >Potoczne traktowanie masy jako bytu fundamentalnego jest zwykłym odwracaniem kota ogonem i bardzo dobrze pokazuje na jakim "lodzie" stoi nauka.
Jeśli przyjmiemy masę jako tylko miarę ilości materii w fizycznym ciele/bytu fundamentalnego, to nauka wcale nie stoi na żadnym niepewnym "lodzie".
>Masa uzależniona od energii to już inna definicja i nie jest to ta masa, której definicje wcześniej znałem. Najlepszy przykład tego, że prawa fizyki są po prostu definicjami wielkości fizycznych jest ciemna materia, która została dosłownie "wyprodukowana" w masowych ilościach na mocy tych praw (ona rzeczywiście musi istnieć i jakby się zastanowić to rzeczywiście "istnieje" w pewnym specyficznym sensie).
Ze względu na trudności w wyjaśnieniu istoty "ciemnej" materii, jak na dzisiejszą wiedzę, pozostawiłbym ten temat w spokoju, gdyż każda wypowiedź może być potraktowana jak konfabulacja i potraktowana nieprzyjaźnie.
>>Einstein nic nie zastępował, ale rozszerzał więc konfliktu nie ma. >Nic nie rozszerzył tylko wymyślił sobie chyba swoją definicje ni przypiął ni przyłatał do równań Newtona. Potem wyszło na jaw, że żadnej definicji nie ma bo w różnych miejscach stosuje się inne definicje (niespójny model mówiąc dobitnie). Szkoda nawet gadać. >>Nie bardzo wiem o jakich modelach teraz piszesz używając słowa "te". >Teoretyczne wartości oddziaływań elektrostatycznych pomiędzy jonami nigdy nie spadają do zera, niezależnie od odległości pomiędzy nimi. Zauważ, że całkując do nieskończoności możliwe jest wyliczenie energii potrzebnej na uniezależnienie się od pola danego układu, ale to przecież nie znaczy, że ten układ gdzieś przestanie na nas oddziaływać. Dopiero w nieskończoności by tak było.
Rzeczywiście w takich wyliczeniach istnieje asymptota, a oddziaływanie ładunków zmierza do niej bardzo szybko, bo decyduje tu kwadrat miary odległości między ładunkami. W praktyce jednak nie mają znaczenia nawet dla super dokładnych wyliczeń fizycznych, odległości 100x większej niż wymiar cząstki. Przyjęte uproszczenia zawierają błąd "niezauważalny", nie wpływający na wyniki obliczeń. Jest to metoda określania energii/potencjału ładunku jednostkowego w elektrotechnice, przy założeniu pola jednorodnego (różnica potencjałów wtedy jest napięciem).
>Podobnie jest pewnie ze wszystkimi innymi oddziaływaniami, gdyż te modele traktują obiekty dyskretne jak wielkości ciągłe co jest zwykłym oszustwem wprowadzonym w celu udawania, że w takich modelach można stosować operacje z zakresu rachunku różniczkowego. Czy nie dziwiło cię nigdy dlaczego zdefiniowali Kulomb jako ładunek tak wielkiej liczby elektronów? Czy nie prościej by było gdyby jeden kulomb odpowiadał ładunkowi pojedynczego elektronu ?
A potrafisz robić doświadczenia na jednym elektronie, czy protonie? Jeśli uważasz, że to niemożliwe, to po co zadajesz takie pytanie? Tym bardziej Kulomb nie miał przy ówczesnym oprzyrządowaniu laboratoriów. A skoro ładunek przenoszony np. przez jeden elektron można wyliczyć.... to pytanie jest bez sensu. Dlaczego domniemywasz, że mogłoby być lepiej? Pojęcie 1 Kulomba ma swoje uzasadnienia historyczne. Wymyślono taką nazwę jednostki by zdefiniować ilość ładunku płynącego w przewodzie, tworzącego określony prąd w określonym/ przyjętym jednostkowym czasie. Równie dobrze godzina winna mieć 100 a nie 60 minut. Lepiej się przecież liczy. Kąt pełen też powinien mieć 100 stopni a nie 360. (choć szybkie dalmierze w wojsku tzn. lornetki wyskalowane są w "tysięcznych". Jest to kąt pod jakim się widzi odcinek 1[m] z odległości 1 [km]) Grawitacja też winna dawać przyspieszenie równe 10(m/s2], a nie jakieś 9,81[m/s2].
>>Teorie Krystkona nie mają żadnego związku z teoriami naukowymi.
>Nie muszą. Liczy się to czy mają związek z rzeczywistością.
Jego teorie są tak odległe od rzeczywistości, że nawet trudno nazwać je teoriami. Bo teorie, czyli domniemania, tworzy się na bazie poznanych już i sprawdzalnych, opartych na doświadczeniach faktach. Krytkon tworzy nowe, niczym nie poparte fakty! Tworzy więc jak gdyby od tyłu nową rzeczywistość, która nie istnieje i jest czystą abstrakcją. Nie można mówić o teoriach Krystkona, bo ich nie ma.
>>To zwykły bełkot,
To co wyrabia Krytkon można bez szkody nazwać jeszcze gorzej, lecz w cywilizowanym świecie, a nawet w świecie ludożerców, nie istnieje takie słowo by ten chodzący bezmiar nieprzytomnych nonsensów nazwać.
>Przeprowadziłeś jakiś eksperyment, że to wiesz ?
Czy to miałby być eksperyment polecany przez Krytkona? Może lepiej zapytać czy Kryskon robił jakieś eksperymenty zanim zaczynał pisać te bzdury? Innym podsuwa eksperymenty, sam nie robią nic, bo pewnie nawet nie wie jak się do tego zabrać i pewnie czeka który głupi na to się nabierze. Bezczelny prowokator. >. >
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Mam pomysły na proste eksperymenty. Np. porównanie mas dwóch jednakowych ciał, z czego jedno po intensywnym zmęczeniu materiału.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Mam pomysły na proste eksperymenty. Np. porównanie mas dwóch jednakowych ciał, z czego jedno po intensywnym zmęczeniu materiału.
Znów coś "odkrywczego"! Ty lepiej pomyśl jak wyjść z tego forum ze szczątkową resztką twarzy o ile jakąkolwiek masz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Znów coś "odkrywczego"! Ty lepiej pomyśl jak wyjść z tego forum ze szczątkową resztką twarzy o ile jakąkolwiek masz.
Nic się nie zmieniasz, beton nie do skruszenia. Przed kim mam zachować resztkę twarzy? Przed tobą? Na co mi to? Ty wkrótce umrzesz a mi pozostanie wspomnienie, że robiłem czego chciałeś wbrew temu czego sam chciałem. Warto? Ja nie widzę tej wartości ale to ty przecież jesteś specem od wartości, w końcu dokładnie już wypytałeś mnie o wartości rynkowe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Znów coś "odkrywczego"! Ty lepiej pomyśl jak wyjść z tego forum ze szczątkową resztką twarzy o ile jakąkolwiek masz. >Nic się nie zmieniasz, beton nie do skruszenia. >Przed kim mam zachować resztkę twarzy? Przed tobą? Na co mi to? Ty wkrótce umrzesz a mi pozostanie wspomnienie, że robiłem czego chciałeś wbrew temu czego sam chciałem. >Warto? Ja nie widzę tej wartości ale to ty przecież jesteś specem od wartości, w końcu dokładnie już wypytałeś mnie o wartości rynkowe.
Znów pieprzysz. Pytałem i podtrzymuję co to jest rynkowa cena dobra i z czego wynika a nie o wartości rynkowe. Na pewno cena nie wynika z prawa własności. Cena nie musi odzwierciedlać wartości dobra i tak w praktyce jest. A Ty jak zwykle nieprzekonująco odpowiedziałeś.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Kolejnym eksperymentem, który mógłbym ci zaproponować jest badanie masy ciała, we wnętrzu którego jest zamknięty ruchomy mechanizm. Czy masa badana na styku z tym ciałem będzie jednakowa w każdej chwili? To już bez badania wiadomo, że nie. Powiesz, że ciało należy odróżnić od mechanizmu? Wskaz mi choć jedną cząsteczkę materii, która nie jest mechanizmem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Kolejnym eksperymentem, który mógłbym ci zaproponować jest badanie masy ciała, we wnętrzu którego jest zamknięty ruchomy mechanizm.
A Ty robiłeś ten eksperyment i co? Pękło jajo w lodówce jakieś?? Bo mnie pękły spodnie ze śmiechu.
>Czy masa badana na styku z tym ciałem będzie jednakowa w każdej chwili? >To już bez badania wiadomo, że nie.
Oczywiście! W moim eksperymencie w tym czasie wnuk grał na keyboardzie i fale dźwiękowe zaczęły interferować (niepotrzebnie) z pogłosem grania co spowodowało, że zmienił mi się kolor tapet, bo wpatrywałem się w nie niepotrzebnie intensywnie moimi czarnymi siatkówkami.. Więc doszedłem do wniosku, że masa nie jest taka sama w każdej chwili, bo do masy dopina się właśnie pochłanianie promieni przez moje czarne siatkówki jak przestrzeń kosmiczna. Siłą woli spowodowałem, przeciwne oddziaływanie i przez to zachowałem ścianę nienaruszoną, bo remont dopiero by mnie kosztował.
>Powiesz, że ciało należy odróżnić od mechanizmu?
Jakżeż tak można przyrównywać mechanizm i ciało. Choć się mówi, że prostytutka robi swoje mechanicznie.
>Wskaz mi choć jedną cząsteczkę materii, która nie jest mechanizmem.
Jest!! Cząsteczką materii nie będącą mechanizmem jest dobryna. Cokolwiek twór sztuczny ale łatwy w konsumpcji, nie raniąc mechanizmami wnętrzności. Dobryny to grupa związków chemicznych, które podaje się lwom w cyrku, by nie były agresywne w stosunku do agresywnego trenera. Ta cząstka na pewno nie jest mechanizmem, bo lew by jej nie zżarł i wypluł, jako że żre tylko mięso i mechanizm by natychmiast wyczuł. Lwy mają uczulenie na mechanizmy bo to zeżreć trudno, a jeszcze trudniej wysrać niestrawione, bez poranienia sobie rury wydechowej. No to pogadali my. Zufrieden??
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | I kto tu powinien pisać dla kabaretu?
A ja przecież już pytałem cię jak dochodzi do wzrostu ciał, do wzrostu ich masy i objętości? Ty, będąc takim mądrym i uczonym, zamiast odpowiedzieć prosto, krótko i dla wszystkich zrozumiale piszesz teksty dla kabaretów unikając odpowiedzi.
Jak dochodzi do degradacji ciał? Jest w rozbiciu ciała na 1000 ciał utrata masy? Jest w połączeniu 1000 ciał w jedno ciało wzrost masy? Gdybyś policzył prędkości wszystkich części ciała rozbitego na 1000 czy ta byłaby większa od prędkości ciała przed rozbiciem?
Jakim cudem działania elementarne przekształcają się w złożone działania dużych ciał materialnych? Jak na powrót rozkładają się ze złożonych do elementarnych
Nie udawaj Greka tylko odpowiedz! Odpowiedz jeśli chcesz zachować resztki twarzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >I kto tu powinien pisać dla kabaretu?
Tak to jest gdy zbliżasz się do poziomu skojarzeń interlokutora, używając jego zresztą określeń i jego skojarzeń. Nawet nie zwrócił uwagi, że z niego sobie pokpiwam.
>A ja przecież już pytałem cię jak dochodzi do wzrostu ciał, do wzrostu ich masy i objętości? Ty, będąc takim mądrym i uczonym, zamiast odpowiedzieć prosto, krótko i dla wszystkich zrozumiale piszesz teksty dla kabaretów unikając odpowiedzi.
Na co mam odpowiadać? Na to czego nie ma? Wytłumacz skąd się bierze dodatkowa masa a tym bardziej objętość! Cuda??
>Jak dochodzi do degradacji ciał?
Co rozumiesz przez degradację ciał???
>Jest w rozbiciu ciała na 1000 ciał utrata masy? >Jest w połączeniu 1000 ciał w jedno ciało wzrost masy?
Nie ma powodu enigmatycznej utraty masy i przyczyny wzrostu masy. Jeśli spowrotem złożysz te 1000 rozbitych części ciała, to ciało wróci do wielkości masy przed rozbiciem. Skąd więc powstaje masa dodatkowa? Jeśli połączymy 1000 ciał w jedno to masa jest sumą arytmetyczną ciał składowych. Oto moja odpowiedź. Jak znasz inną to wyjaśnij.
>Gdybyś policzył prędkości wszystkich części ciała rozbitego na 1000 czy ta byłaby większa od prędkości ciała przed rozbiciem?
Czy mówisz o prędkości wypadkowej czy indywidulnej dla każdego z tysiąca części? Pozostawiam to Tobie leniu. Nie chce się Tobie bawić w składani prędkości? Ja mam to wyjaśniać? Dlaczego, skoro obowiązek wyjaśnień leży po Twojej stronie jako wnoszącego spostrzeżenie. Co to? Ja jestem na egzaminie z fizyki u marnego ekonomisty? Nie pogubiłeś się czasem? Dobrze się czujesz?
>Jakim cudem działania elementarne przekształcają się w złożone działania dużych ciał materialnych?
Jaśniej, bo nie rozumiem!
>Jak na powrót rozkładają się ze złożonych do elementarnych
Same z siebie? Czy jak? nie rozumiem o co tobie chodzi.
>Nie udawaj Greka tylko odpowiedz!
Nie mam potrzeby odpowiadać na głupoty ekonomisty, bez przygotowania i bez sensownej argumentacji. Czuję się w ten sposób zwolniony od odpowiedzi do czasu, kiedy zaczniesz określać się z sensem. Przy próbach odpowiedzi na bzdurne pytania czterolatka uwłaczał bym sobie i poniżał. Niestety ale mam pewną godność i poczucie własnej wartości.
>Odpowiedz jeśli chcesz zachować resztki twarzy.
Martw się o swoją twarz i reputację. I to mocno się martw. Odpowiadając czułbym się jak żebrak grzebiący w śmietniku pseudointelektualnych odpadów. Wyraźnie chcesz żeby tak było? No widzisz. Jesteś na dodatek złym człowiekiem. Niestety ale mam pewną godność i poczucie własnej wartości.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Nie rozumiesz co znaczy praca maszyny wobec wymienianych na Wiki działań elementarnych? Pytam cię jak rozróżniasz grawitację i promieniowanie od np. pompowania wody przez pompę?
Nie dostrzegasz potrzeby związania części dodatkową silą przed zważeniem? Zauważ zakrzywienie pojemnika wagi kuchennej, które nie dopuszcza aby cokolwiek wypadło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Kolejna propozycja. Umieśćmy 2 jednakowe zegary w butlach. W jednej zróbmy próżnię a w drugiej wysokie ciśnienie i porównajmy mierzony czas.
Umieśćmy 2 zegary na jednakowych karuzelach, jedną zwolnijmy, druga przyśpieszmy. Porównajmy czas.
Itp. itd.
Ciało przekształca się w czynność i czynność w ciało. Przestrzeń w czas i czas w przestrzeń.
Ale co najciekawsze materia przekształca się w abstrakcję i abstrakcja w materię. Wszelka materia jest świadoma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Kolejna propozycja. Umieśćmy 2 jednakowe zegary w butlach. W jednej zróbmy próżnię a w drugiej wysokie ciśnienie i porównajmy mierzony czas.
Genialne! Że ktoś jeszcze nie wpadł na to. A Ty to zrobiłeś i co?? Butla z ciśnieniem wybuchła? Skoro żyjesz, to na pewno nie wybuchła. No to co to za doświadczenie/eksperyment?? A co było w butli z próżnią??? Ciekawym.
>Umieśćmy 2 zegary na jednakowych karuzelach, jedną zwolnijmy, druga przyśpieszmy. Porównajmy czas.
Popatrz, popatrz jakiś Ty zręczny. Czy to muszą być zegarki naręczne czy kieszonkowe? Bo ja widzę różnicę w rozpędzie kółka zwanego balansem. Są różne średnice. Czy to Ciebie nie zastanawia?? Ho,ho, to nie takie proste wsiąść sobie na karuzelę z zegarkiem kieszonkowym. Acha! Czy to ma być elektroniczny czy ze sprężyną naciąganą ręcznie?? I tu problem.
>Itp. itd. >Ciało przekształca się w czynność i czynność w ciało. >Przestrzeń w czas i czas w przestrzeń. >Ale co najciekawsze materia przekształca się w abstrakcję i abstrakcja w materię. >Wszelka materia jest świadoma.
Jestem powalony. Resztką sił odpisuję i idę na wódkę. To mi wraca przytomność, że jednak jestem realnym pijakiem a nie abstrakcyjnym ciałem. A ponieważ jestem materialny to mam świadomość! Idę i innym pijakom to powiem, że mają, mimo że chlają, głęboką świadomość, bo nie są abstrakcyjni. Tylko muszę uważać by wszyscy zrozumieli. A jak zrozumie ktoś, że nie jest atrakcyjny??? Mordobicie pewne.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Czy to muszą być zegarki naręczne czy kieszonkowe? Bo ja widzę różnicę w rozpędzie kółka zwanego balansem. Są różne średnice. Czy to Ciebie nie zastanawia??Obojętne, może być nawet słoneczny jeśli użyjesz przezroczystych butli a różnica i tak się ujawni w kącie załamania fal. Przychodzi mi do głowy taka myśl, że klasycznym przykładem związku masy i prędkości może być wahadło. Wystarczy ustawić konstrukcję wahadła na wadze i badać zmiany ciężaru konstrukcji ruchomego wahadła przy wydłużeniu i skróceniu ramienia a potem zestawić to z częstotliwością wahań. Zgaduję z głowy bo eksperymentu nie robiłem, wzrost maksymalnego ciężaru konstrukcji = spadek częstotliwości wahań. Można jeszcze zrobić eksperyment łatwy, przyjemny, zdrowy i pożyteczny. Policzyć maksymalną liczbę podskoków jakie jesteś w stanie wykonać w ciągu 30 sekund, raz w sytuacji kiedy musisz się tylko oderwać od ziemi a drugi raz kiedy gdy musisz podskoczyć na wysokość min. 10cm. Podkreślam, że przeciążenia, naprężenia a także utrata siły nie będzie w tym badaniu bez znaczenia. > Jestem powalony. Resztką sił odpisuję i idę na wódkę.To ja dziś idę na wódkę a ty pewnie zmyślasz jak zawsze. Nie będzie mi zatem wkrótce łatwo odpowiedzieć na twoje kabaretowe treści, bo przecież wiesz co związek etanolu potrafi uczynić związkom białek. Cytat:Etanol jest środkiem odurzającym o działaniu narkotycznym. Etanol jest substancją narkotyczną z kategorii depresantów. W małych dawkach - rzędu 30-35 ml (duże piwo, dwa kieliszki wódki) wywołuje on stan pobudzenia, przyspieszone bicie serca, rozszerzenie źrenic, zaprzestanie odczuwania zmęczenia i ogólną poprawę nastroju. U zdrowej, młodej osoby, która do tej pory nie spożywała alkoholu, wypicie 100 g etanolu (ok. 1/4 l wódki) powoduje już zwykle stan silnego zamroczenia - objawiający się utratą sprawności ruchowej, problemami z utrzymaniem równowagi, utratą kontroli nad własnymi emocjami. W skrajnych postaciach zamroczenie alkoholowe przejawia się czasami całkowitą utratą świadomości i zanikami pamięci, zanika zdolność koncentracji i oceny sytuacji, pamięć, mowa, widzenie staje się nieostre. Często alkohol leży u podstaw zachowań agresywnych i impulsywnych oraz zaburza zdolność logicznego myślenia. pl.wikipedia.org/wiki/EtanolI znowu mimowolnie czynność substancji chemicznej powodująca zmiany w ludzkim ciele. Sam widzisz widzisz związek czynności z ciałem a mimo to potrafisz temu dalej przeczyć. Ale zanim czynność wódki zniszczy wiązania w moim organizmie, wpierw muszę coś uczynić. Nalać kielicha i chlust do gęby, niech tam się rozpływa i przenika czyniąc spustoszenie. Czego się nie robi dla chwilki szczęścia - choćby fałszywego. Jutro za wszystko zapłacę podwójnym cierpieniem ale tak to jest z upodobaniem życia na kredyt.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | I masz na swój wpis trzy odpowiedzi czterolatka, który nie ma pojęcia o fizyce, ale chce pouczać ludzi z RZECZYWISTYM akademickim wykształceniem. Jak udowodnić cymbałowi, że się myli? proponuje doświadczenia i z góry przewiduje wynik niezgodny z wynikami już osiągniętymi w tych doświadczeniach po czym bajdurzy, bajdurzy, bajdurzy....
a big_żyd zbanowan.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Kłamiesz i powołujesz się na dyplomy, którymi wzajemnie obdarowujecie się licząc, ze znaczenie tytułów naukowych w tym miejscu wywoła u wszystkich konformizm.
Nie można tobie ufać, tym bardziej, ze twój umysł opanowało fałszywe przekonanie, ze wszystko co najlepsze pochodzi od ciebie i tobie podobnych.
To co pochodzi od ciebie może i jest dobre ale dla ciebie, dla tobie podobnych a dla pozostałych już złe. Nie wolno pozwalać, żebyś rządził się i panoszył na tym forum jak u siebie. Masz swoją przestrzeń i nikt ci jej nie odbierze ale ktoś może ją ograniczyć aby znalazła się też przestrzeń dla innych.
Jak kapitaliści próbują zawłaszczyć wszelką własność tak intelektualiści tacy jak ty próbują zawłaszczyć wszelką rację. Pozwolisz na to a twoje życie zamieni się w koszmar.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Masa jest przyjętą miarą materii jaką zawiera fizyczne ciało.. Jeśli, przyjmując określone kryteria, potrafimy ją wyznaczyć to jest uchwytna.
Miarą ilości materii jest mol, albo zwykłe liczby naturalne. To oczywiste, że masa nie może być miarą ilości skoro nie jest jednostką bezwymiarową.
>Masa jest zauważalna przez przypisaną jej w wielkość bezwładności/inercję ma się dobrze i ma sens.
W Międzynarodowym Biurze Miar i Wag przechowywany jest wzorzec masy. Przypiszmy mu pewną abstrakcyjną wielkość, którą nazywam 1 kg. Teraz mogę określić "masę" innych obiektów jako wielokrotność jednego kilograma, jeśli tylko jestem w stanie zmierzyć wartości przyśpieszeń, które te ciała udzielają sobie wzajemnie m1 * a1 = m2 * a2. W ten sposób rozumiem masę i nie jest dla mnie niczym więcej. Jest w tym jednak coś naprawdę niepojącego. Posłużę się tu pewną analogią:
Ludzie np. mówią, że stół "jest brązowy", a tylko w wyjątkowych sytuacjach, że "wydaje być się brązowy". Tym samym wyrażają przekonanie, że istnieją jakieś obiektywne okoliczności obserwacyjne w których widzimy prawdziwy kolor stołu. Tymczasem oczywiste jest, że nic takiego nie może mieć miejsca, bo kolor nie jest nawet cechą przedmiotu. Tak samo w eksperymencie zakładamy, że w warunkach przeprowadzenia doświadczenia jedynym bytem, który faktycznie wpływa na przyśpieszenie jest jednorodna cecha, którą nazwaliśmy "masą". Jest to wysoce wątpliwe założenie, gdyż niemal na pewno to co nazywamy "masą" obejmuje grupę wielu, niezwiązanych ze sobą właściwości przyrody, a możemy wykryć to jedynie na drodze znalezienia sprzeczności. Żeby ją jednak wyartykułować potrzebujemy nowego języka opisu dla tych samych zjawisk - moim zdaniem jest to dokładnie to co zrobił Galileusz z pojęciem "ruchu", to co zrobił Einstein z pojęciem "masy" i to co zrobił Krystkon z pojęciem "siły".
>Jeśli przyjmiemy masę jako tylko miarę ilości materii w fizycznym ciele/bytu fundamentalnego, to nauka wcale nie stoi na żadnym niepewnym "lodzie".
Nie możemy tak przyjąć, bo masa nie jest miarą liczności. Gdyby tak było to miałaby jednostkę bezwymiarową.
>A potrafisz robić doświadczenia na jednym elektronie, czy protonie? Jeśli uważasz, że to niemożliwe, to po co zadajesz takie pytanie?
Ja sam nie przeprowadzałem takiego doświadczenia, ale podobno było to robione "w pewnym sensie". Jakoś przecież trzeba było ładunek jednego elektronu powiązać z innymi wielkościami fizycznymi znanymi z mechaniki. Doświadczenie Millikana pozwoliło wykazać kwantyzacje ładunku i wyliczyć wartość tego ładunku korzystając z definicji Kulomba, która z kolei wynika z definicji Ampera, który jest zdefiniowany przez siłę Lorentza za pomocą wielkości znanych z mechaniki (między innymi kilograma !) i umieszczonych w Biurze Miar i Wag. (tak napisano w Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30 listopada 2006 r. w sprawie legalnych jednostek miar)
>Dlaczego domniemywasz, że mogłoby być lepiej? Pojęcie 1 Kulomba ma swoje uzasadnienia historyczne. Wymyślono taką nazwę jednostki by zdefiniować ilość ładunku płynącego w przewodzie, tworzącego określony prąd w określonym/ przyjętym jednostkowym czasie.
Moim zdaniem specjalnie dobrali tak dużą jednostkę aby udawać, że to wielkość ciągła. Nic by nie szkodziło tak przeskalować definicje aby jeden Kulomb odpowiadał ładunkowi elementarnemu, a w praktycznych zastosowaniach stosowano by po prostu jednostkę z przyrostkiem np. eksaKulomb. Tym bardziej, że wtedy Farad nie byłby tak wielką jednostką (w praktyce używa się mikro lub nano faradów).
>Równie dobrze godzina winna mieć 100 a nie 60 minut. Lepiej się przecież liczy. Kąt pełen też powinien mieć 100 stopni a nie 360.
Gorzej by się liczyło, bo wielokrotności dziesiątki mają mniejszą gęstość dzielników niż wielokrotności szóstki.
>Grawitacja też winna dawać przyspieszenie równe 10(m/s2], a nie jakieś 9,81[m/s2].
W zasadzie można by tak zrobić. Ostateczna definicja metra została ustalona dosyć późno (gdy okazało się, że prędkość światła się zbytnio waha) jako odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s * . Nietrudno byłoby dostosować tą definicje tak, aby przyśpieszenie ziemskie wyszło 10, ale może były inne priorytety.
*kolejny przykład, że nie ma mowy o falsyfikacji bez zmiany systemu pojęciowego. Jest logicznie niemożliwe, aby ktoś w próżni zmierzył prędkość światła inną niż 299 792 458 m/s stosując oficjalną definicje metra.
>Jego teorie są tak odległe od rzeczywistości, że nawet trudno nazwać je teoriami. Bo teorie, czyli domniemania, tworzy się na bazie poznanych już i sprawdzalnych, opartych na doświadczeniach faktach. Krytkon tworzy nowe, niczym nie poparte fakty! Tworzy więc jak gdyby od tyłu nową rzeczywistość, która nie istnieje i jest czystą abstrakcją. Nie można mówić o teoriach Krystkona, bo ich nie ma.
Argumentacja Arystotelesa przeciwko poruszaniu się Ziemi spełniała zasady empiryzmu, podczas gdy Galileusz robił dokładnie to samo co Krytstkon:
1) Stworzył nowy abstrakcyjny język obserwacyjny
2) stworzył nowe fakty, które można było wyrazić jedynie przy pomocy stworzonego przez niego nowego języka (za pomocą nich argumentował, bo stare fakty nie miały zastosowania)
>Czy to miałby być eksperyment polecany przez Krytkona? Może lepiej zapytać czy Kryskon robił jakieś eksperymenty zanim zaczynał pisać te bzdury? Innym podsuwa eksperymenty, sam nie robią nic, bo pewnie nawet nie wie jak się do tego zabrać i pewnie czeka który głupi na to się nabierze. Bezczelny prowokator.
Pytałem go.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Miarą ilości materii jest mol, albo zwykłe liczby naturalne. To oczywiste, że masa nie może być miarą ilości skoro nie jest jednostką bezwymiarową.
Nie przeczę i chyba tego nie zauważyłeś. Jednak liczbą molową operuje się w warunkach mikroskopowych. Zgadzam się, że stanowi ona podstawę. Jednak w sklepie nie kupujesz pewnej ilości moli cukru, czy tym bardziej węgla na zimę a już tym bardziej nie określamy masy Księżyca. Jednak ze względów praktycznych masę określa się w jednostkach [kg], w przeciwieństwie do [kG] określającego przy pewnych przyjętych kryteriach siłę w fizyce (unieważniony już system MKSA). Nowy system SI jednak nie oburza się przy stosowaniu pojęcia masy wyrażonego w [kg], a nie w molach.
>W Międzynarodowym Biurze Miar i Wag przechowywany jest wzorzec masy. Przypiszmy mu pewną abstrakcyjną wielkość, którą nazywam 1 kg.
Zgadza się, że pojęcie 1[kg] przyjęto umownie.
>Teraz mogę określić "masę" innych obiektów jako wielokrotność jednego kilograma, jeśli tylko jestem w stanie zmierzyć wartości przyśpieszeń, które te ciała udzielają sobie wzajemnie m1 * a1 = m2 * a2.
Oczywiście, pisałem o inercji, cechy masy. Można także sprawdzić masę używając pomocniczo siły grawitacji, mierząc czas jaki potrzebuje ta masa na przebycie określonego odcinka przy swobodnym spadaniu.
>Tak samo w eksperymencie zakładamy, że w warunkach przeprowadzenia doświadczenia jedynym bytem, który faktycznie wpływa na przyśpieszenie jest jednorodna cecha, którą nazwaliśmy "masą". Jest to wysoce wątpliwe założenie, gdyż niemal na pewno to co nazywamy "masą" obejmuje grupę wielu, niezwiązanych ze sobą właściwości przyrody, a możemy wykryć to jedynie na drodze znalezienia sprzeczności.
Jakich? Jeśli ją znamy analizują przyspieszenie jaki potrafi nadać.
>Żeby ją jednak wyartykułować potrzebujemy nowego języka opisu dla tych samych zjawisk - moim zdaniem jest to dokładnie to co zrobił Galileusz z pojęciem "ruchu", to co zrobił Einstein z pojęciem "masy" i to co zrobił Krystkon z pojęciem "siły".
Tu się zgodzę, lecz wiele zjawisk jest już nazwanych i niestety Krystkon, łamie znane już pojęcie wektora. Jeśli wszyscy rozumiemy co ma oznaczać, to nowe pojęcie siły "wiązania" (tego nie wyjaśnił) wyrażone rysunkiem niedomkniętego kółka z grotem, luźno ułożony na płaszczyźnie, to niechże mnie przekona, że to jest wektor jego pomysłu i nazwie go inaczej, skoro łamie dotychczasową definicję wektora mówiącą, że wektor jest odcinkiem obrazującym w przyjętej skali jakąś wielkość (moduł), zwrot określający kierunek działania, i punkt na który działa lub do którego jest "doczepiony". Bo to są cechy pojęcia wektor.
>Nie możemy tak przyjąć, bo masa nie jest miarą liczności. Gdyby tak było to miałaby jednostkę bezwymiarową.
Jeśli chodzi o semantykę, to rzeczywiście masa nic nie oznacza i jest bezwymiarowa. Jeśli chodzi zaś o fizykę, czy technikę, w szerokim pojęciu, jest narzędziem coś określającym i ma miano.
>Moim zdaniem specjalnie dobrali tak dużą jednostkę aby udawać, że to wielkość ciągła.
Czyżby chodziło o pojęcie nieciągłości materii? Zbyt dużo ludzi połamało sobie gnaty na udowodnieniu, że materia jest nieciągła. Chyba, że nie zrozumiałem kwestii.
>Nic by nie szkodziło tak przeskalować definicje aby jeden Kulomb odpowiadał ładunkowi elementarnemu, a w praktycznych zastosowaniach stosowano by po prostu jednostkę z przyrostkiem np. eksaKulomb. Tym bardziej, że wtedy Farad nie byłby tak wielką jednostką (w praktyce używa się mikro lub nano faradów).
Więc wniosek, że modyfikacje idące w takim kierunku są bez sensu. >>Równie dobrze godzina winna mieć 100 a nie 60 minut. Lepiej się przecież liczy. Kąt pełen też powinien mieć 100 stopni a nie 360.
>Gorzej by się liczyło, bo wielokrotności dziesiątki mają mniejszą gęstość dzielników niż wielokrotności szóstki.
>Argumentacja Arystotelesa przeciwko poruszaniu się Ziemi spełniała zasady empiryzmu, podczas gdy Galileusz robił dokładnie to samo co Krytstkon: >1) Stworzył nowy abstrakcyjny język obserwacyjny >2) stworzył nowe fakty, które można było wyrazić jedynie przy pomocy stworzonego przez niego nowego języka (za pomocą nich argumentował, bo stare fakty nie miały zastosowania)
Nieprawda. Krystkon argumentuje swoje racje używając "starego", znanego języka nie pasującego do jego opisów ani semantyką ani epistemologią. Stosuje nie pasujące, oznaczające co innego, słownictwo.
>>Czy to miałby być eksperyment polecany przez Krytkona? Może lepiej zapytać czy Kryskon robił jakieś eksperymenty zanim zaczynał pisać te bzdury? Innym podsuwa eksperymenty, sam nie robiąc nic, bo pewnie nawet nie wie jak się do tego zabrać i pewnie czeka który głupi na to się nabierze. Bezczelny prowokator.
>Pytałem go.
I co? Wystarczyło Tobie? Mi nie wystarcza. Zachowuje się jak szalony maszynista, który ma w nosie wszelkie zasady jazdy bezpiecznej, nie zważając na przyjęte już i uznane sygnały i znaki na szlaku kolejowym. Próbuje obsługiwać maszynę po piętnasto-minutowym kursie obsługi dawno temu.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
>Jednak liczbą molową operuje się w warunkach mikroskopowych. Niekoniecznie
>Jednak w sklepie nie kupujesz pewnej ilości moli cukru, Tylko dlatego, że sklepowa mogłaby mieć problem z przeliczeniem a i wagę ma skalowaną w kg Zazwyczaj kupuję ok. 3 moli cukru
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Sklepowych już nie ma. Teraz są szybkobieżni przesuwacze opakowanych towarów po skanerze, zatrudnieni tymczasowo na śmieciówce przez agencję pracy pośredniczącą w zatrudnieniu setek tysięcy, którzy mają tylko jedną funkcję - nie dopuścić, żebyś ukradł.
Przemiana sklepowych w szybkobieżnych, tymczasowych przesuwaczo-rozliczeniowców nie jest żadnym przypadkiem. To świadomy wybór takich jak ty socjaldemokrato, ludzi będących u podstaw socjalizmu korporacyjnego, którzy planowanie gospodarki przesunęli na kilku oligarchów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Jednak w sklepie nie kupujesz pewnej ilości moli cukru, czy tym bardziej węgla na zimę a już tym bardziejIstnieje jeszcze wiele innych użytecznych jednostek liczności takich jak tuzin, mendel, kopa czy gros ale z pewnością nie jest nim masa. Też się tak czasami zdarza, że ktoś mówi o ciężarze mając na myśli masę, co jest przecież komunikatywne dla pewnych lokalnych warunków. > nie określamy masy Księżyca.Masę księżyca określa się w ten sposób, że po prostu wylicza się z wzoru powszechnego ciążenia jaka ta "masa" musi być, aby przewidywania jego ruchu były zgodne z doświadczeniem. Jedyną niewiadomą w tym równaniu była "masa" a to równanie jest jej definicją. Jeśli ktoś twierdzi, że masa jest czymś innym to popada w błędne koło. Załóżmy przez chwilę, że wzory Newtona nie są definicją masy. Nie możemy teraz argumentować, że dowodem ich słuszności jest ruch ciał niebieskich w Układzie Słonecznym, bo przecież ich "masy" zostały otrzymane właśnie na podstawie tego ruchu. > Nowy system SI jednak nie oburza się przy stosowaniu pojęcia masy wyrażonego w [kg], a nie w molach.Nigdzie nie zachęcałem do wyrażania masy w molach. To byłoby niedorzeczne. > Oczywiście, pisałem o inercji, cechy masy. Można także sprawdzić masę używając pomocniczo siły grawitacji, mierząc czas jaki potrzebuje ta masa na przebycie określonego odcinka przy swobodnym spadaniu.Raczej nie sądzę, że te ich modele na to pozwalają. Przyśpieszenie w spadku swobodnym zupełnie nie zależy od masy (wprawdzie nie jest to konieczność logiczna, ale zależność przyjęta empirycznie):  Czas wyjdzie taki sam, jeśli przyśpieszenie jest jednakowe. > >Tak samo w eksperymencie zakładamy, że w warunkach przeprowadzenia doświadczenia jedynym bytem, który faktycznie wpływa na przyśpieszenie jest jednorodna cecha, którą nazwaliśmy "masą". Jest to wysoce wątpliwe założenie, gdyż niemal na pewno to co nazywamy "masą" obejmuje grupę wielu, niezwiązanych ze sobą właściwości przyrody, a możemy wykryć to jedynie na drodze znalezienia sprzeczności.> Jakich? Jeśli ją znamy analizują przyspieszenie jaki potrafi nadać.Czasami spotykało się pytanie czy wprowadzenie "masy" nie wynika z pewnych efektów szczątkowych, wynikających z niemal dokładnego kasowania się wszystkich innych oddziaływań (takich jak oddziaływania van der Waalsa, wiązania wodorowe, siła Londona). Przypuszczenie wynikło z tego, że na poziomie mikroskopowym grawitacja jest całkowicie niezauważalna, bo jest prawie 30 * 10 39 razy słabsza od sił elektrycznych, ale już w przypadku większej ilości cząsteczek rozbieżności pomiędzy siłami kumulują się i powstaje siła grawitacji. > Tu się zgodzę, lecz wiele zjawisk jest już nazwanych i niestety Krystkon, łamie znane już pojęcie wektora.Niestety Einstein złamał wiele pojęć a wszyscy go chwalą. Co, Einsteinowi wolno ? Ja walczę z tą obłudą. > Jeśli chodzi o semantykę, to rzeczywiście masa nic nie oznacza i jest bezwymiarowa. Jeśli chodzi zaś o fizykę, czy technikę, w szerokim pojęciu, jest narzędziem coś określającym i ma miano.Masa jest wymiarowa. > Czyżby chodziło o pojęcie nieciągłości materii?Chodzi o to, że oni chcą stosować operacje matematyczne działające na funkcje ciągłe dla modelów dyskretnych co jest logicznie niepoprawne. Ale z drugiej strony, kto powiedział, że fizyka jest logiczna ? > Więc wniosek, że modyfikacje idące w takim kierunku są bez sensu.Wprost przeciwnie, jakby farad był mniejszą jednostką to byłoby wygodniej. > Nieprawda. Krystkon argumentuje swoje racje używając "starego", znanego języka nie pasującego do jego opisów ani semantyką ani epistemologią. Stosuje nie pasujące, oznaczające co innego, słownictwo.Przez zmianę języka rozumiem to, że używa tego samego ciągu liter w zupełnie innym znaczeniu. Tak jak Galileusz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >Oczywiście, pisałem o inercji, cesze masy. Można także sprawdzić masę używając pomocniczo siły grawitacji, mierząc czas jaki potrzebuje ta masa na przebycie określonego odcinka przy swobodnym spadaniu.> Raczej nie sądzę, że te ich modele na to pozwalają. Przyśpieszenie w spadku swobodnym zupełnie nie zależy od masy (wprawdzie nie jest to konieczność logiczna, ale zależność przyjęta empirycznie):> Czas wyjdzie taki sam, jeśli przyśpieszenie jest jednakowe.Tu przyznaję, że popełniłem błąd i nie ma żadnego usprawiedliwienia. No czyż można się usprawiedliwiać, gdy w trakcie pisania ma się ducha niespokojnego i niezwykle aktywnego w postaci 2,5 letniego wnuka siedzącego na kolanach i cała właściwa uwaga kierowana jest na niego? Nie. To "żywe" srebro o nieprzebranej energii absorbuje tak mocno, że po prawdzie nie należy wtedy niczym innym zajmować. A oczy do upilnowania takiego trzeba mieć na około głowy. Potocznie się mówi, że kocha się takiego zucha więcej jak swojego dzieciaka i boleśnie razem z nim przeżywa się każdą jego nową, przykrą przygodę w poznawaniu świata. Chciałem bodajże pisać i wahadle fizycznym, a nie o swobodnym spadaniu ciała bo nie chodziło o przyspieszenie. > >>Tak samo w eksperymencie zakładamy, że w warunkach przeprowadzenia doświadczenia jedynym bytem, który faktycznie wpływa na przyśpieszenie jest jednorodna cecha, którą nazwaliśmy "masą". Jest to wysoce wątpliwe założenie, gdyż niemal na pewno to co nazywamy "masą" obejmuje grupę wielu, niezwiązanych ze sobą właściwości przyrody, a możemy wykryć to jedynie na drodze znalezienia sprzeczności.> >Jeśli chodzi o semantykę, to rzeczywiście masa nic nie oznacza i jest bezwymiarowa. Jeśli chodzi zaś o fizykę, czy technikę, w szerokim pojęciu, jest narzędziem coś określającym i ma miano.> Masa jest wymiarowa.Mówiąc semantykę a raczej semiotykę, miałem na myśli różnorakość pojmowania pojęcia masa. Masa ma różne znaczenia w zależności od sposobu wykorzystania tego pojęcia. Dla przykładu potoczne określenia: masa problemów, masa roboty, masa towaru, lud to masa, zarobione ciasto u piekarza czy cukiernika to też masa i na koniec zawłaszczone przez fizykę skrótowe określenie kryjące ilość materii i dodano nawet specjalne miano. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >>Oczywiście, pisałem o inercji, cesze masy. Można także sprawdzić masę używając pomocniczo siły grawitacji, mierząc czas jaki potrzebuje ta masa na przebycie określonego odcinka przy swobodnym spadaniu.> >Raczej nie sądzę, że te ich modele na to pozwalają. Przyśpieszenie w spadku swobodnym zupełnie nie zależy od masy (wprawdzie nie jest to konieczność logiczna, ale zależność przyjęta empirycznie):> > Czas wyjdzie taki sam, jeśli przyśpieszenie jest jednakowe.> Tu przyznaję, że popełniłem błąd i nie ma żadnego usprawiedliwienia. No czyż można się usprawiedliwiać, gdy w trakcie pisania ma się ducha niespokojnego i niezwykle aktywnego w postaci 2,5 letniego wnuka siedzącego na kolanach i cała właściwa uwaga kierowana jest na niego?Nic nie szkodzi. Te teorie są tak niespójne, że czasami samemu ciężko mi się rozeznać. Dużą trudność sprawia mi fakt, że niektóre wzory są rusztowaniem definicji (tworzą siatkę pojęciową) podczas gdy inne są czysto empiryczne. Na przykład powyższe skrócenie mas było możliwe tylko dlatego, że eksperymentalnie wykazano ich równość. Zaproponowałbym więc zrezygnowanie z pojęcia "masy", zastąpienie go dwoma oddzielnymi pojęciami, wprowadzenie dodatkowego wzoru określającego ich równość oraz wyraźne odróżnienie, które wzory mają charakter analityczny a które syntetyczny. > Chciałem bodajże pisać i wahadle fizycznym, a nie o swobodnym spadaniu ciała bo nie chodziło o przyspieszenie.Nie wydaje mi się. W przypadku wahadła fizycznego, obliczenie stosunku mas wymagałoby znajomości stosunku momentów bezwładności co jest jeszcze trudniejsze do wyznaczenia. Natomiast w przypadku wahadła matematycznego okres drgań nie zależy od masy. Zależy tylko od długości nici i przyśpieszenia, właśnie dlatego w ten sposób można wykonać eksperyment wyznaczający wartość przyśpieszenia ziemskiego, ale nie masy ciężarka. > i na koniec zawłaszczone przez fizykę skrótowe określenie kryjące ilość materii i dodano nawet specjalne miano.Jeśli by tak było to pojęcie masy byłoby zbędne. Można byłoby ja usunąć ze wzorów zastępując jednostką liczności jaką jest mol czy same liczby naturalne. Jednak nie jest to możliwe, gdyż masa jest zupełnie innym jakościowo abstrakcyjnym bytem, którego usunięcie nie pozwoliłoby na zachowanie spójności teorii. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Tymczasem ja wymyśliłem kolejną prezentację siły wiązania i siły działania. Przyjąłem, że czas jest trójwymiarowy tak jak i przestrzeń, ma identyczne kierunki lecz przeciwny zwrot. Obiekt - ciało-czynność, umieszczony w prezentowanym przeze mnie układzie posiada swój promień w czasie i w przestrzeni. Zmiana, przekształcenie, przesunięcie obiektu w tym układzie oznacza zależne od kierunku przekształcenie rozmiaru i prędkości. Wzrost rozmiaru = spadek prędkości, wzrost prędkości = zmniejszenie rozmiaru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Tymczasem ja wymyśliłem kolejną prezentację siły wiązania i siły działania. Przyjąłem, że czas jest trójwymiarowy tak jak i przestrzeń, ma identyczne kierunki lecz przeciwny zwrot.> Obiekt - ciało-czynność, umieszczony w prezentowanym przeze mnie układzie posiada swój promień w czasie i w przestrzeni.> Zmiana, przekształcenie, przesunięcie obiektu w tym układzie oznacza zależne od kierunku przekształcenie rozmiaru i prędkości. Wzrost rozmiaru = spadek prędkości, wzrost prędkości = zmniejszenie rozmiaru.>  Twoje fantazje rozumie tylko Jan Bednarski. Kieruj do niego swoje odkrywcze przemyślenia. Bo ja widzę raczej opis techniczny sposobu wyciskania sobie pryszczy na gębie.. Poza tym wyjaśni Tobie istotę trójwymiarowego czasu. I poza tym może Tobie przypomni, że temat Twojego wątku brzmi: "Czy agresja rodzi korzyść". Pokaż jak dbasz o utrzymanie linii tematycznej i czy bierzesz w niej udział! Znów jak do mantry, wracasz do tematów Twoich głupich typu myślańcko idiotyzmów. Tak mój panie W.M.M. Krystkonie. WMM to skrót jaki winieneś prezentować po U. W. -wielki myślant mamoncki. A może go ukończyłeś tylko na poziomie licencjatu?).
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Prosiłem cię, żebyś wyjaśnił jak dochodzi do wzrostu ciała. Co jest przyczyną wzrostu każdego ciała. Odpowiedz proszę.
Mam dodatkowe pytanie. Czy właściwości ciała przejawiają się w jego czynności?
A jeśli odpowiesz mi powstają nowe wiązania to nie zapomnij dodać skutkiem czego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Prosiłem cię, żebyś wyjaśnił jak dochodzi do wzrostu ciała. Co jest przyczyną wzrostu każdego ciała. Odpowiedz proszę. >Mam dodatkowe pytanie. Czy właściwości ciała przejawiają się w jego czynności? >A jeśli odpowiesz mi powstają nowe wiązania to nie zapomnij dodać skutkiem czego.
Słuchaj! Co to jest wzrost ciała??? Czy jest przyczyna takiego wzrostu??? Co to są właściwości ciała??? O jakich czynnościach ciała chcesz rozmawiać??? Czy z "właściwości" ciała powstają nowe wiązania??? Jak??? Nic nie będę na ten stos dureństw odpowiadał. Bo po prostu nie można, bazując na obecnej wiedzy. Po prostu nie odpowiada się na nonsensy. A raczej "pluje się w twarz" jak to elegancko zauważyłeś.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Ale jak? Nie rozumiesz tak podstawowych pytan dla przedszkolaka?
Może obrazkowo to wyjaśnię? Jak zmienia się rozmiar nadmuchanego balona? W czym przejawia się sprężystość balona? Jak powstaje bryłka lodu?
Podpowiem, że pomocną może okazać się odpowiedź na pytanie - co robi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Tymczasem ja wymyśliłem kolejną prezentację siły wiązania i siły działania. Przyjąłem, że czas jest trójwymiarowy tak jak i przestrzeń, ma identyczne kierunki lecz przeciwny zwrot.Czy Twoja teoria pozwala na podróże w czasie ? (nie chodzi mi o trywialną, nudną podróż w przyszłość którą wszyscy przeżywamy) > Obiekt - ciało-czynność, umieszczony w prezentowanym przeze mnie układzie posiada swój promień w czasie i w przestrzeni.Rysuj na tym, będzie Ci łatwiej:  > Zmiana, przekształcenie, przesunięcie obiektu w tym układzie oznacza zależne od kierunku przekształcenie rozmiaru i prędkości. Wzrost rozmiaru = spadek prędkości, wzrost prędkości = zmniejszenie rozmiaru.Krystkon, a powiedz czy zgodzisz się, że każda masa jest formą energii, każda energia jest formą masy ? Bo to w Twoim stylu jest więc pewnie się zgodzisz. Wzrost rozmiaru = spadek masy = spadek prędkości, odwrotnie wzrost prędkości = wzrost masy = spadek rozmiaru. Co ty na to ? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Ja uważam, że energia i masa to to samo w różnych postaciach. Masa w wymiarze przestrzeni i energia w wymiarze czasu.
Wg mnie, każdą czynność można odwrócić, to tylko kwestia pracy nad układem, poświęconej Energi i masy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Uważam, ze mój rysunek jest lepszy bo: - proponuję trójwymiarowy iloczyn przestrzeni czasu a to przestawiasz jest na płaszczyźnie, - wprowadzam długość ciała i długość czynności pod postacią promienia obiektu, które stają się podstawą wymiaru przestrzeni i czasu, nie możemy przecież założyć żadnego uniwersalnego wymiaru. Czas liczy się tempem kroków a przestrzeń w stopach. Zmienisz tempo marszu to i stopa się odkształci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Teorie Krystkona nie mają żadnego związku z teoriami naukowymi. > Nie muszą. Liczy się to czy mają związek z rzeczywistością
Jeśli mają, to gdzie? Ja takiego związku nie widzę.
>> To zwykły bełkot, > Przeprowadziłeś jakiś eksperyment, że to wiesz ?
Prowadziłem z nim ponad 1,5 roczną rozmowę. Próbowałem zrozumieć jego argumenty, sprawdzić ich twardość zębem sceptycyzmu, potraktować ogniem krytyki. Zanim zrozumiałem, że kluczowy w tych wszystkich dyrdymałach jest etos osobisty Krystkona i to on nadaje bieg jego bełkotowi (nie zewnętrzna rzeczywistość) - dałem mu kredyt zaufania.
Może potrzebujesz więcej lub znacznie więcej niż 1,5 roku, by zrozumieć że ktoś bełkocze. Kto wie? Mnie 1,5 roku wystarczyło.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>> Teorie Krystkona nie mają żadnego związku z teoriami naukowymi. >> Nie muszą. Liczy się to czy mają związek z rzeczywistością >Jeśli mają, to gdzie? Ja takiego związku nie widzę. >>> To zwykły bełkot, >> Przeprowadziłeś jakiś eksperyment, że to wiesz ? >Prowadziłem z nim ponad 1,5 roczną rozmowę. Próbowałem zrozumieć jego argumenty, sprawdzić ich twardość zębem sceptycyzmu, potraktować ogniem krytyki. Zanim zrozumiałem, że kluczowy w tych wszystkich dyrdymałach jest etos osobisty Krystkona i to on nadaje bieg jego bełkotowi (nie zewnętrzna rzeczywistość) - dałem mu kredyt zaufania. >Może potrzebujesz więcej lub znacznie więcej niż 1,5 roku, by zrozumieć że ktoś bełkocze. Kto wie? >Mnie 1,5 roku wystarczyło. > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Jak ty Jacku potrafisz dużo powiedzieć, żeby nic nie wyrazić. Ty mi coś dałeś? Puknij się w czapkę. Ty nie rozumiesz co znaczy pojęcie "dać" zarozumiały człowieku. Choć nie wróć, przepraszam dałeś mi dałeś. Dałeś mi wyobrażenie kim/czym tak naprawdę są ludzie. Lepiej żyło mi się bez tego wyobrażenia, przynajmniej mogłem pofantazjować, że ludzie to przyjazne stworzenia a teraz fantazje szlag trafił.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>> Co to jest siła wiązania ? >>> jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone >>> w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd >>> elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem >>> siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ? >>Janie, zwracam nieśmiało uwagę, że siła lub bardziej energia wiązania jest w fizyce pojęciem zajętym. >Krytskon używa tego słowa we własnym sensie, a żeby go o coś dopytać muszę przecież przyjąć jego terminologię. Ja sobie doskonale zdaję sprawę, że trudno wymyślić nowe słowo i jest to powszechne w nauce używać tego samego słowa na określenie różnych bytów (w równolegle istniejących lub następujących po sobie teoriach), lecz zwykle z kontekstu jasno wynika, które znaczenie mamy na myśli. Często jest to robione nawet umyślnie w celu przełamania trudności jakościowych i stworzenia złudzenia doskonałości całej nauki (patrz: aproksymacje ad hoc). Dlatego takiej nauce należy się przyglądać ze szczególną uwagą. Czy na pewno "masa" z równań Newtona jest tą "masą" z równania Einsteina ? Czy ta nazwa nie była już zajęta ? >>Jest to energia potrzebna do rozdzielenia układu na jego elementy składowe i oddalenie ich od siebie tak, by przestały ze sobą oddziaływać.No to akurat nie jest prawda. Te modele nie przewidują takiej możliwości. >>W przypadku cząsteczki to energia chemiczna potrzebna do rozbicia izolowanej cząsteczki na mniejsze składniki, lub nawet swobodne atomy. >>W fizyce jądrowej pojęcie wiązania odnosi się do jeszcze mniejszego składnika materii: jądra atomowego. Definiuje się w niej energię potrzebną do wybicia części lub całości składników z jądra. >To wszystko bardzo ciekawe, ale jaki ma to związek z teorią Krystkona ? Nie wiadomo nawet czy teoria Krystkona wymaga takich pojęć. Odpowiedź na pytanie, która teoria jest najlepsza może zostać udzielona jedynie eksperymentalnie, więc nic dziwnego, że Krytkon ignoruje tych tam teoretyków. >. Wtrącę się od niechcenia także. Jeśli Krystkon pisze o zjawiskach opartych na doświadczeniach, powtarzalnych, przecząc im li tylko dlatego, że sobie tak wymyślił, upierając się przy swoim, to musi denerwować. ">>>jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone >>> w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd >>> elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem >>> siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ?" Czy wyjaśnił co rozumie przez siłę działania i siłę wiązania? Nie. Ja zagadnienie to widzę, w oparciu o doświadczenia. Tak że dwa przewody zbliżone do siebie równolegle, przez które przepuszczamy prąd o wzajemnie zgodnym kierunku to w skutek indukcji wzajemnej powstaje siła odpychania się wzajemnego tzw. siła Lorentza (a nie siła działania). Jak wiadomo siła wyzwala powstanie przyspieszenia. Przy przepływie prądów wzajemnie przeciwnego kierunku powstaje siła przyciągania (a nie wiązania), którą można wyliczyć mając wyczerpujące dane (długość części równoległych przewodu, wielkość prądów przepływających), a siła jest pochodną wektorów indukcji (tak, bo indukcję można przedstawić w postaci wektora). A wektor z definicji: "istotny w matematyce elementarnej, inżynierii i fizyce obiekt mający moduł (zwany też - zdaniem niektórych niepoprawnie - długością lub wartością), kierunek wraz ze zwrotem (określającym orientację wzdłuż danego kierunku)." nie jest nigdy "zakręcony" czy ma zdolności "zawijania się" wg prywatnej fizyki Krystkona. Jak dotąd różnicy między określeniami "działania" a "oddziaływania" nie wyjaśnił. Dzieli coś co można jednoznacznie określić (przyciąganie, odpychanie) w sposób zrozumiały i jasny, to po co udziwniać? Także samo oburza mnie jego określenie: "Rozproszona księga kapitału". Jeśli mówimy o rozproszeniu czegoś, to pytamy czego. Z kontekstu słownego Krystkona wynika, że księgi. Czy można wyobrazić sobie rozproszoną księgę? Niech Krystkon wyjaśni! Takie coś nawet się czyta z odrazą. Na zwróconą mu uwagę nie reaguje upierając, że pisze dobrze. Proponowałem by pisał: Księga rozproszonego kapitału, bo to kapitał może być rozproszony lub skoncentrowany, a nie żadna księga. Całkowity brak reakcji. Niereformowalny egocentryk w dodatku z kompleksami. Nie odbieram Tobie nadziei, ale ja z nim nie mogę normalnie wymieniać uwag.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jak dotąd różnicy między określeniami "działania" a "oddziaływania" nie wyjaśnił.. tak jak i konsekwencji swoich 'ekonomiczno-politycznych' postulatów. Nie wyjaśnił, bo tylko dorywcze bicie piany dla zapomnienia gdzie jest potrafi. Dla amnezji kto jest powodem własnych porażek można zrobić właściwie wszystko, łącznie ze skazaniem swoich dzieci na wychowanie się bez obecnego duchem ojca. > Dzieli coś co można jednoznacznie określić (przyciąganie,> odpychanie) w sposób zrozumiały i jasny, to po co udziwniać?Wbrew pozorom to ma swój konkretny cel. Jak już pisałem, chłop używa nas jako trampolinę i pretekst do kolejnego wywnętrzania się. Prawdziwe cele są trzy: - wyrazić zawiść względem ludzi którym lepiej się żyje, więcej się docenia za to co umieją, uczyli się w szkole podczas gdy on uczył się kombinować itd. A przy okazji pogrzać się w ich towarzystwie. - zabić czas, uciec od obecnej i dojmującej rzeczywistości - przesunąć ciążącą osobistą odpowiedzialność i poczucie winy z siebie na innych > Nie odbieram Tobie nadziei, ale ja z nim nie mogę normalnie wymieniać uwagCieszę się, że w końcu tą 'Amerykę' odkrywasz 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Dla amnezji kto jest powodem własnych porażek można zrobić właściwie wszystko, łącznie ze skazaniem swoich dzieci na wychowanie się bez obecnego duchem ojca.
Tobie to chyba nie grozi, bo ty raczej zbyt wielu dzieci nie masz. Wspomniałeś kiedyś o jednym ale ono pewnie już dojrzało i pewnie nie ma czasu dla ciebie. Lepsze to, niż tłumaczenie się już dorosłemu dziecku,że spędziło się życie jako jamochłon.
>Wbrew pozorom to ma swój konkretny cel. >Jak już pisałem, chłop używa nas jako trampolinę i pretekst do kolejnego wywnętrzania się. Prawdziwe cele są trzy: >- wyrazić zawiść względem ludzi którym lepiej się żyje, więcej się docenia za to co umieją, uczyli się w szkole podczas gdy on uczył się kombinować itd. A przy okazji pogrzać się w ich towarzystwie.
Chwilkę temu stawiałeś sobie za cel nie rozmawiać ze mną. Nie wytrzymałeś, dostrzegając pewnie, że nic bardziej interesującego od rozmowy ze mną nie jesteś w stanie znaleźć nigdzie i wróciłeś do rozmowy, żeby wypisywać dyrdymały, że ja grzeję się w twoim towarzystwie. Prawda jest aż tak niewygodna?
>- zabić czas, uciec od obecnej i dojmującej rzeczywistości
Raczej odreagować ogarniające mnie, przenikające mnie poczucie niesprawiedliwości i panowania zła. Gdybym nie odreagował to pewnie wybuchłbym.
>- przesunąć ciążącą osobistą odpowiedzialność i poczucie winy z siebie na innych
Dla ciebie Jacku życie bez winy, winnego, kary i cierpienia straciłoby sens. Zastanów się, co miałbyś jeszcze do zrobienia w życiu gdybyś nie mógł innych oskarżać? Najpewniej nic.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie pochlebiaj sobie, to nie do ciebie. Odpowiedź na post Wenancjusza kieruję do niego (jak widać).
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > > Nie odbieram Tobie nadziei, ale ja z nim nie mogę normalnie wymieniać uwag.> Cieszę się, że w końcu tą 'Amerykę' odkrywasz  Wyjaśniam. Odkryłem już bardzo dawno. Teraz tylko dzielę się tym odkryciem publicznie. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | W skrócie i konkretnie bo zaraz w kierat > Czy wyjaśnił co rozumie przez siłę działania i siłę wiązania? Nie.Wiązanie - inaczej spowolnienie lub wzrost objętości lub spowolnienie i wzrost objętości. Działanie - inaczej przyśpieszenie lub zmniejszenie objętości lub przyśpieszenie i zmniejszenie objętości. Przyśpieszenie przewodów skutkiem przyciąganie nie jest wiązaniem, jest działaniem. Wiązaniem będzie ich spowolnienie i zatrzymanie. I nie ma tu znaczenia czy jest to zatrzymanie ciał na styku ciał czy ich zatrzymanie względem siebie w dużej odległości. To bezruch jest wiązaniem a ruch działaniem. > A wektor z definicji: "istotny w matematyce elementarnej, inżynierii i fizyce obiekt mający moduł (zwany też - zdaniem niektórych niepoprawnie - długością lub wartością), kierunek wraz ze zwrotem (określającym orientację wzdłuż danego kierunku)." nie jest nigdy "zakręcony" czy ma zdolności "zawijania się" wg prywatnej fizyki Krystkona.Zrozum dla ciał poruszających się po krzywej twoje proste są krzywe, bo dla nich to ty poruszasz się po krzywej, choć tobie zdaje się, że po prostej. > Także samo oburza mnie jego określenie: "Rozproszona księga kapitału". Jeśli mówimy o rozproszeniu czegoś, to pytamy czego. Z kontekstu słownego Krystkona wynika, że księgi. Czy można wyobrazić sobie rozproszoną księgę? Niech Krystkon wyjaśni! Takie coś nawet się czyta z odrazą.A tu już przesadzasz bo ci dokładnie to wyjaśniłem wskazałem ci nawet stronę z aplikacjami rozproszonymi i wyraźnie podkreślałem, że dla aplikacji rozproszonej najmniejszą jednostką jest klaster komputerów, bo pojęcia jednostki komputerowej dla tej aplikacji zastosować się nie da. Sokoro jednak tak sprawę stawiasz to niech ktoś inny się wypowie: Bitcoin na dobre stał się częścią pejzażu Internetu, a stojąca u jego podstaw technologia łańcucha bloków (blockchain) znajduje zastosowanie już nie tylko w kryptowalutach - dość powiedzieć, że nawet Microsoft przygotował ostatnio zestaw narzędzi dla biznesu, które pozwolą na łatwe wdrażanie technologii wykorzystujących rozproszone rejestry. www.dobrep(*)ie-nie-skonczy,News,74119.html> Na zwróconą mu uwagę nie reaguje upierając, że pisze dobrze. Proponowałem by pisał: Księga rozproszonego kapitału, bo to kapitał może być rozproszony lub skoncentrowany, a nie żadna księga. Całkowity brak reakcji. Niereformowalny egocentryk w dodatku z kompleksami. Nie odbieram Tobie nadziei, ale ja z nim nie mogę normalnie wymieniać uwag.Nie oszukuj wyraźnie zareagowałem i napisałem - nie nie mylę rozproszenia zapisu z rozproszeniem waluty. I w kontekście powyższego cytaty, treści nie stworzonej przeze mnie lecz przez innego człowieka, chciałby jeszcze raz podkreślić na przykładzie bitcoina, że rozproszony rejestr łańcucha bloków nie jest rozproszeniem bitcoina. Dla przykładu, żebyś mógł to lepiej zrozumieć, zapis o tym, że 21.000.000 BTC przynależy do portfela o adresie, dla którego ty posiadasz klucz prywatny rozproszony jest na 21.000.000 komputerów. Inaczej mówiąc wszystkie istniejące bitcoiny są twoje a zapis tej informacji znajduje się na niezależnych (w sensie kontroli) komputerach 21.000.000 użytkowników internetu. Rozumiesz? To tak jakby jedną książkę napisało 10 autorów zrobiło 10 kopii tej książki i rozdało ją wśród 10 czytelników. Wówczas miałbyś rozproszenie treści wśród autorów i rozproszenie książek wśród czytelników. Rozproszenie treści i rozproszenie nośnika treści to nie to samo. Nie upieraj się, że rozkład bitcoinów pomiędzy użytkowników BTC to jedyna forma rozproszenia, bo rozproszony jest także zapis o rozkładzie BTC.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > A jak weźmiesz dwa proste, równoległe przewody umieszczone w bliskiej odległości od siebie i przepuścisz przez nie prąd elektryczny w zgodnym kierunku to ich przyśpieszenie względem siebie zinterpretujesz jako konsekwencje siły działania czy siły wiązania ?Może przeniosę odpowiedź w bazgroły, będzie swobodniej www.racjon(*).php/z,0/d,1/s,730972#w731047.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Tak to rozumiem i już ci to tłumaczyłem. Siła zakrzywiona to wg mnie wiązanie i podstawa przestrzeni, siła prosta to działanie i podstawa czasu.> Obie siły wiązania i działania ulegają złożeniu i rozłożeniu, próbowałem to opisywać nawet na rysunkach.Podałem już definicję wektora. Zapomniałem komu podałem, więc uzupełniam. Musisz jednak wiedzieć, że każdy wektor, przypominający strzałę, ma na początku punkt zaczepienia. Jest to warunek sine qua non. Gdy nie można takiego punktu znaleźć lub sobie wyobrazić, to rysunek wektora jest tylko stylizacją strzały. U Ciebie wektor "wiązania" nie ma takiego punktu zaczepienia, więc te niedomknięte kręgi ze strzałką pokazują tylko kierunek linii pola magnetycznego lub elektromagnetycznego a nie wektor siły wiązania. A jeśli chodzi o "siłę" wiązania, to raczej chodzi o energię wiązania na co Tobie zwrócił już uwagę Ebvalaim i nie tylko on. > Wg mnie wiązanie może przekształcić się w działanie, a działanie we wiązanie.> To żaden narcyzm tak to rozumiemNiczego więc nie rozumiesz. Co ma Twoje "działanie i "wiązanie" z Twoją postawą narcystyczną??? > www.racjonalista.pl/forum.php/s,722097> Istnieje siła wiązania czy nie?> Narysuj jej wektor, prosty jest czy zakrzywiony?Nie rozumiesz. Jak ja rozumiem wektor, napisałem powyżej. > Wiązanie to nie działanie, wiązanie to zaprzeczenie działania.> Co tu nie ma sensu? Ach zapomniałem - wszystko.> Nigdy nie traktowałeś mnie poważnie i nie zaczniesz, nawet gdybym miał świętą rację.Więc poważnie odpowiem. Pleciesz piramidalne bzdury!
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Tak to rozumiem i już ci to tłumaczyłem. Siła zakrzywiona to wg mnie wiązanie i podstawa przestrzeni, siła prosta to działanie i podstawa czasu.> Obie siły wiązania i działania ulegają złożeniu i rozłożeniu, próbowałem to opisywać nawet na rysunkach.Podałem już definicję wektora. Zapomniałem komu podałem, więc uzupełniam. Musisz jednak wiedzieć, że każdy wektor, przypominający strzałę, ma na początku punkt zaczepienia. Jest to warunek sine qua non. Gdy nie można takiego punktu znaleźć lub sobie wyobrazić, to rysunek wektora jest tylko stylizacją strzały. U Ciebie wektor "wiązania" nie ma takiego punktu zaczepienia, więc te niedomknięte kręgi ze strzałką pokazują tylko kierunek linii pola magnetycznego lub elektromagnetycznego a nie wektor siły wiązania. A jeśli chodzi o "siłę" wiązania, to raczej chodzi o energię wiązania na co Tobie zwrócił już uwagę Ebvalaim i nie tylko on. > Wg mnie wiązanie może przekształcić się w działanie, a działanie we wiązanie.> To żaden narcyzm tak to rozumiemNiczego więc nie rozumiesz. Co ma Twoje "działanie i "wiązanie" z Twoją postawą narcystyczną??? > www.racjonalista.pl/forum.php/s,722097> Istnieje siła wiązania czy nie?> Narysuj jej wektor, prosty jest czy zakrzywiony?Nie rozumiesz. Jak ja rozumiem wektor, napisałem powyżej. > Wiązanie to nie działanie, wiązanie to zaprzeczenie działania.> Co tu nie ma sensu? Ach zapomniałem - wszystko.> Nigdy nie traktowałeś mnie poważnie i nie zaczniesz, nawet gdybym miał świętą rację.Więc poważnie odpowiem. Pleciesz piramidalne bzdury! Jakie dajesz powody by traktować Ciebie poważnie, po Twojej pisaninie? Muszę wykazać pobłażliwość i koniecznie Ciebie szanować, kiedy Ty sam siebie nie szanujesz? > Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Popatrz ile dureństw napakował w jednym zdaniu. Stara się > usprawiedliwić (..)Bełkot chorego w malignie. > Czyż można to inaczej przyjąć? Zmrużyć oko i potraktować > to jako wygłup, puścić płazem? Toć wtedy daje się takiemu > zielone światło by plótł jeszcze większe bzdury
Od miesięcy uważam, że o to właśnie chodzi. By plótł jeszcze większe bzdury, ale nie bezcelowo. Jednak to niestety nie wygłup. Chłop używa nas jako trampolinę i pretekst do kolejnego wywnętrzania się. Prawdziwe cele jednakowoż wg mnie są trzy: - wyrazić zawiść względem ludzi którym lepiej się żyje, więcej umieją, uczyli się w szkole podczas gdy on uczył się kombinować itd. - zabić czas, uciec od obecnej i dojmującej rzeczywistości - przesunąć ciążącą osobistą odpowiedzialność i poczucie winy z siebie na innych
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Olsonie! Jeśli Ciebie stać na to, to spojrzyj na sprawę z "lotu ptaka" czyli w miarę możliwości wyłącz emocje.
No właśnie tak robię. Szkoda, że niewiele osób robi tak wobec mnie.
>Nie mogłem pozwolić by absolutny dyletant zabierał głos w oparciu o rysunki nie mające związku z tematem i toczył idiotyczne wywody. Tak się to zaczęło.
Rozumiem Cię. Ja tak mam z większością ludzi i ich wypocinami na temat moralności, wolnej woli i sensu życia. Tak to jest gdy wie się na jakiś temat więcej niż reszta i irytuje ich prostactwo, ale w przypadku takich ludzi jak Krystkon, jest inaczej, bo on głosi swoje własne wypociny. To tak jak Duch Prawdy. Niby lekko irytuje, ale jednak takim ludziom łatwo wytyka się błędy w myśleniu (i tak nie zauważą), co może inspirować do wartościowych przemyśleń.
>Krystkon zamiast ulec refleksji, że może jednak inni mają rację, zastosował eskalację jego pomysłów co zgodnie z dodatnim sprzężeniem zwrotnym, tylko spotęgowało awantury.
Znam ten mechanizm i bardzo często opiera się on na złej krytyce. Wygląda to tak, że ktoś kto nie ma racji głosi swoje prawdy objawione, a rozmówcy zamiast obalić to jak np Drobner, wysnuwają zarzuty na oślep jak np Szarley albo Jacek, czy też prezentują narcystyczne zachowania jak Bogusławski i zamiast odpowiedzieć na temat meritum, to w ogóle o to nie zahaczają. Znam takiego człowieka, który potrafi manipulować otoczeniem mimo, że bredzi strasznie, wiedzę ma zerową, a mechanizm racjonalizacji bardzo aktywny. Żyje on w przekonaniu o własnej wielkości, snuje swoje teorie spiskowe i nawet znalazł grupę wyznawców, którzy powielają jego poglądy. Regularnie walczy z hejtingiem, bo tacy ludzie jak ja czy Ty wytykają mu błędy, ale on mimo tego brnie dalej. Gdy ktoś popełni drobny błąd w krytyce, jest mu to wytknięte. Koleś jest ogólnie kumaty w kwestii mechanizmów dyskusji. Problem w tym, że konstruktywną krytykę wrzuca do tego samego worka co głupie hejty i wydaje mi się, że u Krystkona jest nieco podobnie, choć nie ma on takiego zmysłu manipulacji.
>Krystkon nie jest zdolny do autorefleksji i zachowuje się jak narcyz lub czasem kabotyn.
Zdecydowanie nie jest narcyzem. Nawet aż tak nie broni swojego ego jak po nim jadą, nie sięga nawet po chwyty retoryczne, po które ja sięgam, mimo że jestem przeciwnikiem ego (po prostu logicznie odpieram zarzuty atakując cudze ego, a on nie). To są mechanizmy pokrewne do schizofrenii, co opiera się na głębokiej wierze połączonej z umiejętnością trafnej oceny ludzkich prymitywnych zachowań.
>Przyjął metodę rzucania głupoty pod dyskusję forumowiczom, sam przyglądając się efektom.
I dlatego mnie nie wkurza, bo to jest jakiś przebłysk bardzo solidnego myślenia. Nie ma lepszej metody na sprawdzenie poglądu niż sprawdzenie go poprzez poddanie go polemice. Problem w tym, że co sam tu wiele razy udowodniłem, ludzie mylą się nawet w najprostszych sprawach gdy reagują emocjonalnie. Wręcz można zrobić ordynarny eksperyment, napisać, że 2+2=4, a kto się nie zgadza to śmieć i wyjadą mi Głodziki z tekstami o narcyzmie, Duchy Prawdy z tekstami o bezwarunkowej miłości, Krystkony z tekstami o dominacji, rozkrzyczane Szarleye z pytaniami o poboczne wątki, Bogusławscy z tekstami o tym, że nie mam racji, bo się ze mną nie zgadzają, a oni przecież wyrażają się do ludzi mądrych, Brzostowscy z tekstami, że wolna wola może sprawić, że 2+2=98, ZaKotem dorabiającym teorię, że 2 jabłka i 2 gruszki to co innego, więc razem nie dadzą wyniku 4 i inne freaki myślące, że mają coś mądrego do powiedzenia, którzy udowadniają jedynie swoją bezdenną głupotę. Po jakimś czasie to przestaje wkurzać i zaczyna się robić mieszanką zabawy z grą. Rzygam tym, szczególnie gdy widzę, że ludzie mają te same strategie i nie mają one nic wspólnego z dążeniem do prawdy.
>Co dziwne znajdują się tacy co biorą udział na poważnie w tych dyskusjach.
Ludzie, którzy nie są pewni swojego zdania, chcą się w nim utwierdzić poprzez dyskusję, ale im się jakoś nie udaje, a niektórzy chcą podręczyć Krystkona i sprawia im to przyjemność.
>Bełkot chorego w malignie. Czyż można to inaczej przyjąć? Zmrużyć oko i potraktować to jako wygłup, puścić płazem?
No a jak uważasz? Z jednej strony wytykasz, że bredzi, a z drugiej on i tak nie rozumie. W tym przypadku przynajmniej reszta nie zgadza się z nim, a w przypadku tamtego kolesia, którego opisałem, ludzie dość często to łykali.
>Chcę by się opamiętał i nie robił z siebie pacana.
Widzę. Też tak mam z ludźmi, ale jak widzisz to walka z wiatrakami.
>Chcę również by forum wyglądało poważnie a nie jak zlot idiotów wszelkiego autoramentu.
Wydaje mi się to niemożliwe. Poziom tego forum obecnie jest zbyt niski jak na ten portal i nazwę. Zresztą tylko dlatego pozwalałem sobie tutaj na aż tyle, bo preferuję kulturalną dyskusję na argumenty, ale tylko kilku użytkowników rozumie o co chodzi.
>Niestety jest uparty i nieustępliwy, a to już denerwuje. Zwłaszcza ta jego prywatna fizyka. Zresztą na polu matematyki też uprawia kuglarską ekwilibrystykę. Wybacz Olsonie, ale takich spraw nie puszcza się płazem, zwłaszcza u absolwenta Uniwersytetu. Tak jak u miłującego prawdę, doktoranta ponoć, zaprzeczenia ewolucji na podstawie błysków i kolorów łusek ryb. To na tyle i pozdrawiam.
Moim zdaniem to wynik braków w moderacji. Sam chętnie zostałbym modem to by tu takich rzeczy nie było, bo główną zasadą, której nie można łamać jest trzymanie się meritum i jasność w tłumaczeniu swojego zdania - jeśli coś jest niezrozumiałe to tłumaczy się dalej od nowa, innymi słowami, używając innych przykładów.\
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Olson dużo słów a mało konkretów, głównie samouwielbienie. Chcesz postawić zarzut to streść się bo z tego wodolejstwa nic nie można wydobyć. Zrozumiałem tyle tylko, że mam problem z dostrzeżeniem, że inni nie rozumieją mnie i nie zgadzają się ze mną a zatem nie widzę swoich logicznych błędów. Otóż widzę wyraźnie wnerwienie Wenancjusza i nie sądzę aby trafność idei określała zgodność z innymi. To inni są w błędzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Olson dużo słów a mało konkretów, głównie samouwielbienie.
Jakie znowu samouwielbienie?
>Chcesz postawić zarzut to streść się bo z tego wodolejstwa nic nie można wydobyć.
Można.
>Zrozumiałem tyle tylko, że mam problem z dostrzeżeniem, że inni nie rozumieją mnie i nie zgadzają się ze mną a zatem nie widzę swoich logicznych błędów.
Chodziło o to, że gdy popełniasz błędy, a oponenci zamiast je wytykać konfabulują to nabierasz złudnego przekonania, że masz rację. Możliwe, że jeszcze myślisz, że skoro nie odpowiadają na główne argumenty konkretami to dlatego, że nie mają racji.
>Otóż widzę wyraźnie wnerwienie Wenancjusza i nie sądzę aby trafność idei określała zgodność z innymi. To inni są w błędzie.
Ale jacy inni są w błędzie i kto ma rację? Tylko Ty? Zazwyczaj nikt jej nie ma lub po prostu ludzie mają ją tylko czasami i częściowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ponad czterdziestoletni mężczyzna, po przejściach, > doświadczony więc życiowo, mający liczną rodzinę, > absolwent Uniwersytetu we Wrocławiu (..)
Wenancjuszu, uważasz, że warto? Nie korzystasz ze swoich dobrych rad dawanych mnie i innym miesiące temu. Przecież to jedna wielka i nieustająca prowokacja pt. "piszcie do mnie, zwracajcie na mnie uwagę, poświęcajcie mi swój cenny czas i wiedzę - wówczas będę mógł dalej wlewać na was moje frustracje i żale, oskarżać ale niczego się nie uczyć. Bez waszej uwagi nie żyję. Będziecie winni. Jesteście winni!"
Jesteś pewien, że warto?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >> Ponad czterdziestoletni mężczyzna, po przejściach, >> doświadczony więc życiowo, mający liczną rodzinę, >> absolwent Uniwersytetu we Wrocławiu (..) >Wenancjuszu, uważasz, że warto? >Nie korzystasz ze swoich dobrych rad dawanych mnie i innym miesiące temu. >Przecież to jedna wielka i nieustająca prowokacja pt. "piszcie do mnie, zwracajcie na mnie uwagę, poświęcajcie mi swój cenny czas i wiedzę - wówczas będę mógł dalej wlewać na was moje frustracje i żale, oskarżać ale niczego się nie uczyć. Bez waszej uwagi nie żyję. Będziecie winni. Jesteście winni!"Jesteś pewien, że warto? > Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Czyli zapowiedź powrotu do gry. Ja też uważam, że nie warto. Czas już by dawni dominanci odeszli i żeby idee panujące tu, tam i wszędzie zmieniły się. Nie zatrzymujmy starego świata, pozwólmy mu przepłynąć i rozpłynąć się.
Nie przejmę Jacku waszych poglądów i wartości, bo z nich zbudowany jest współczesny świat i jak on wygląda? Wiem, powiesz, że cud miód ale ja cud miód wyobrażam sobie inaczej. Ja tego nie chcę a więc wasze poglądy w tym poglądy Wenancjusza co i jak należy wyrażać weg, znaczy na śmietnik. I możesz mnie straszyć biedą i wykluczeniem, wstydem i cierpieniem moich dzieci a ja sram na te groźby, które ty nazwiesz przyjacielskimi dobrymi radami człowieka, którego status i pozycja społeczna pokazują, że potrafi podejmować lepsze decyzje, sram na to!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Przecież to jedna wielka i nieustająca prowokacja pt. "piszcie do mnie, zwracajcie na mnie uwagę, poświęcajcie mi swój cenny czas i wiedzę - wówczas będę mógł dalej wlewać na was moje frustracje i żale, oskarżać ale niczego się nie uczyć. Bez waszej uwagi nie żyję. Będziecie winni. Jesteście winni!"Jesteś pewien, że warto?
>Czyli zapowiedź powrotu do gry. >Ja też uważam, że nie warto. Czas już by dawni dominanci odeszli i żeby idee panujące tu, tam i wszędzie zmieniły się.
Znów znalazł słowo-zabawkę które wpycha wszędzie gdzie się da, pasujące czy nie ("dominacja" pomijając "działanie" i "oddziaływanie")..
>Nie zatrzymujmy starego świata, pozwólmy mu przepłynąć i rozpłynąć się. >Nie przejmę Jacku waszych poglądów i wartości, bo z nich zbudowany jest współczesny świat i jak on wygląda?
Twoja sprawa, czy przyjmiesz czy nie. To jest jak ewolucja. Nie zmienisz świata w ciągu 50 lat swojego życia, ani nie zaszczepisz nowego genu do porządku obecnego świata. Równie dobrze mógłbyś strzelać z łuku do Słońca i czekać do końca swego życia na efekt. Pewne procesy myślowe, społeczne, dzieją się w czasie o wiele dłuższym.
>Wiem, powiesz, że cud miód ale ja cud miód wyobrażam sobie inaczej. Ja tego nie chcę a więc wasze poglądy w tym poglądy Wenancjusza co i jak należy wyrażać weg, znaczy na śmietnik.
Pewne znane już nazewnictwo nazywasz na nowo i po swojemu. Załącz więc, choćby w wersji skrótowej, jakiś słownik prywatnego nazewnictwa (podobnie jak "rozproszona księga kapitału" - takie coś pisze Polak z pochodzenia).
>I możesz mnie straszyć biedą i wykluczeniem, wstydem i cierpieniem moich dzieci a ja sram na te groźby, które ty nazwiesz przyjacielskimi dobrymi radami człowieka, którego status i pozycja społeczna pokazują, że potrafi podejmować lepsze decyzje, sram na to!
Przy takiej postawie niereformowanego egocentryka, nie dziwię się że w tym towarzystwie czujesz się " w twarz opluwany". Nie liczysz się z opiniami innych i zapominasz, że osią obrotu Ziemi nie jest Krystkon. To raczej Ziemia rychło zapomni takiego dziwaka i... może odetchnie z ulgą?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > I możesz mnie straszyć biedą i wykluczeniem, wstydem i cierpieniem> > moich dzieci a ja sram na te groźby, które ty nazwiesz przyjacielskimi> > dobrymi radami człowieka, którego status i pozycja społeczna pokazują,> > że potrafi podejmować lepsze decyzje, sram na to!> Przy takiej postawie niereformowanego egocentryka, nie dziwię się że w tym> towarzystwie czujesz się " w twarz opluwany". Nie liczysz się z opiniami> innych i zapominasz, że osią obrotu Ziemi nie jest Krystkon. To raczej> Ziemia rychło zapomni takiego dziwaka i... może odetchnie z ulgą?Cóż, teraz do 'straszenia' biedą, wykluczeniem, wstydem czy cierpieniem dzieci dojdzie zapewne 'straszenie' ziemskim zapomnieniem. Show must go on..  Pozdrawiam
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Cóż, teraz do 'straszenia' biedą, wykluczeniem, wstydem czy cierpieniem dzieci dojdzie zapewne 'straszenie' ziemskim zapomnieniem. Show must go on..  Olać to i tak nie mam nic innego do zrobienia. Już o to zadbaliście. Nie mogę przecież nie być sobą. Gdyby człowiek taki jak ja mógł w życiu w minimalnym stopniu samorealizować się, mieć bezpieczny dom, normalną pracę, parę przyjemności z życia srałby na jakiekolwiek zmiany. Ale chciwość innych nigdy na to nie pozwoli. Popatrz ile energii włożyłem już w tę dyskusję, ze 2 domy zbudowałbym sam od podstaw, ale nie. Więc OK, skoro tak musi być, nie to nie. Liczę jeszcze na czasy, w których twoja arogancja zelży samolubie, specjalisto od oskarżeń. ps. może powinieneś uderzyć w kierunku prokuratora, jestem przekonany, że w branży karania sprawdziłbyś się doskonale
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>Nie bardzo rozumiem, dlaczego wnętrze miałoby być bardziej chaotyczne niż otaczający świat. >Bo sama obserwacja zmienia wnętrze, a patrzenie na ścianę wcale jej nie ruszy. No ok, a co z wnętrzem cyklonu? Co z sytuację, gdy ktoś obserwuje swój lęk przed wystąpieniami, a on nadal się utrzymuje?
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie o taką zmianę mi chodziło. Obserwacja zmienia wnętrze czyli żeby obserwować samego siebie przez samego siebie stosuje się różne dopasowania emocji do logicznych opisów. Skoro nie wiemy jaka jest prawda to tworzymy różne modele, które próbujemy dopasować do rzeczywistości. Obserwacja zmienia te modele - opisy, tzn przekonania się dzięki temu kasują i powstają w ich miejsce nowe, pełne większej ilości wątpliwości. Proces poznawania swojego umysłu zwiększa złożoność postrzegania świata i wyłącza mechanizmy takie jak np wyparcie, które aby istnieć potrzebują pewnego rodzaju sztywnej "prawdy", która jest wypierana. Lęk przed wystąpieniami to akurat znika jak się częściej występuje, gdy człowiek jest pewny swoich umiejętności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Lęk przed wystąpieniami to akurat znika jak się częściej występuje, gdy człowiek jest pewny >swoich umiejętności. Podejście behawioralne nie zawsze pomaga. >Nie o taką zmianę mi chodziło. Nawet jeśli chodziło Ci o inną , to ja nadal nie rozumiem, dlaczego wnętrze miałoby być bardziej chaotyczne niż zewnętrze.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Podejście behawioralne nie zawsze pomaga.
A inne pomagają tylko jako placebo, o ile w ogóle pomagają. Ja mam sytuację, z której nie ma rozwiązania.
>>Nie o taką zmianę mi chodziło. >Nawet jeśli chodziło Ci o inną , to ja nadal nie rozumiem, dlaczego wnętrze miałoby być bardziej chaotyczne niż zewnętrze.
Zmienne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Próbuję sobie wyjaśnić jakoś własną egzystencję i otaczającą mnie rzeczywistość. Przyjęcie pewnego wyjaśnienia pomaga określić kierunek działania. Możesz uznać to za religię, wg mnie wszystko opiera się na wierze. Nawet gdybym potwierdził coś eksperymentalnie to i tak będzie wiara w pewien model, który zaraz potem okaże się wybrakowany, niespójny, niedopasowany i tak w nieskończoność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Moim zdaniem w terapii ważne jest, aby szczerze odpowiedzieć na pytania, z którymi jesteśmy konfrontowani. Terapia może nie przynieść efektów jeśli spotykasz się z terapeutą jedynie na płaszczyźnie intelektualnej. Istotne są pytania typu: Co czujesz w związku z określoną sytuacją i co czujesz w związku z terapeutą. Może też nie przynieść efektów, gdy negatywne emocje uzasadnia się jedynie czymś zewnętrznym.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem w terapii ważne jest, aby szczerze odpowiedzieć na pytania, z którymi jesteśmy konfrontowani. Terapia może nie przynieść efektów jeśli spotykasz się z terapeutą jedynie na płaszczyźnie intelektualnej. Istotne są pytania typu: Co czujesz w związku z określoną sytuacją i co czujesz w związku z terapeutą. Może też nie przynieść efektów, gdy negatywne emocje uzasadnia się jedynie czymś zewnętrznym.
Znajomosc wnetrza utrudnia zmiany.Czlowiek ktory probuje poznac samego siebie jest skazany na brak odpowiedzi. Na zewnatrz odpowiedzi poszukuje nauka. Umysl konfabuluje.
Czasami nic nie da sie zrobic, a emocje bywaja racjonalna i zdrowa reakcja na cos fatalnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Znajomość wnętrza utrudnia zmiany. Człowiek który próbuje poznać samego siebie jest skazany na >brak odpowiedzi. Na zewnątrz odpowiedzi poszukuje nauka. Umysł konfabuluje. >Czasami nic nie da się zrobić, a emocje bywają racjonalne i zdrowa reakcja na coś fatalnego. Wielu ekspertów publikuje teksty w Charakterach. Nie raz można było przeczytać wywiad np. z de Barbero. A mi znajoma psycholog powiedziała, żeby tego nie czytać i aby lepiej sięgnąć po Dostojewskiego. I teraz jak o tym myślę, to się z nią częściowo zgadzam. Częściowo w tym sensie, że nie sformułowałbym tej rady w sposób tak radykalny. Nie chodzi o to aby deprecjonować naukę, ale nauka potrafi nie sięgać tego co indywidualne. I właśnie dlatego część osób interesuje się żywo psychologią i nic z tego nie wynika.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Psychologia jest mi potrzebna jedynie do optymalizacji dwóch rzeczy: - oceny intencji ludzi i zwiększenia empatii - umiejscowienia siebie w grupie zaburzeń co pozwala inaczej spojrzeć na przyczyny i strukturę psychiki w kontekście neurobiologii i biochemii mózgu - manipulacji
Psychoterapia czyli rozwiązywanie problemów to już inna para kaloszy. Nie każdy problem da się rozwiązać. Trzeba zabić do końca emocje, które są złym pragnieniem aby mogło powstać z tego coś dobrego, ale nie zawsze się tak da.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jużnieborek (579 punktów) | >Znam treści de Mello(...)
Czyżby?
>Uśmiech sztuczny, postawa wybawiciela i przejedzonego kokainą "głosiciela prawdy", który wydaje się mieć poczucie misji od samego Boga. Niestety ta postawa skreśla go w moich oczach, a do niej zalicza się ta naleciałość dotycząca akceptacji świata takiego jakim jest i szukania szczęścia i mistyki w tym wszechobecnym syfie.
>Jeśli ktoś ma doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi to dobrze wie jak punkt widzenia na świat może się zmienić tylko od zmiany chemii w mózgu.
Nie pomyliłeś go z kimś aby?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Znam treści de Mello(...) >Czyżby?
Tak.
>Nie pomyliłeś go z kimś aby? >
Nie. Nie mogłem. Na "Przebudzenie" trafiłem jako dzieciak i była to lektura, dzięki której zainteresowałem się filozofią wschodu. Podobało mi się to jak krytykował plebs, autorytety i utrwalone w społeczeństwie przekonania. Odrzuca mnie ten optymizm, godzenie się z rzeczywistością i doszukiwanie się wspaniałości w każdej chwili.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Ja nie potrafiłbym przekonywać biedaka do zaakceptowania swojego położenia, wprost przeciwnie >namawiałbym go do buntu. Buntu nie pojmuję jednak jako walki z innymi ludźmi, bunt pojmuję jako >tworzenie nowych porozumień między ludźmi obalających stare i nieefektywne. >Rikszarz powiedział, że on czyni co może, a reszta jest w rękach boga. Zauważ 'czyni co może'. Sam de Mello nigdzie nie namawiał do bierności. Wręcz przeciwnie. Trzeba robić to co do nas należy. Skoro masz możliwość zrobienia czegoś, co polepszy Twój los i innych, dlaczego miałbyś tego nie zrobić? Tak właśnie retorycznie pyta de Mello. Mógłbym znaleźć co najmniej kilka fragmentów wskazujących wyraźnie, że dokładnie tak uważał. Potwierdzasz to co napisałem Olsonowi. Każdy patrząc przed siebie widzi siebie, stan swojego umysłu. >To, że zajmujesz się jakimś tematem to dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy nie widzisz rzeczy powtórzonych wyraźnie kilka razy. Aby je zobaczyć nie wystarczy być inteligentnym i oczytanym. Nie wystarczy być człowiekiem przepełnionym ideałami. Trzeba być w pewnym sensie pogodzonym ze światem by móc go zauważyć. > dajmonion
Do mnie to jest podwójne kłamstwo. Kłamstwo chorego a gruźlicę rikszarza, który skłamał, że czyni co może ale wszystkiego nie uczynił co mógł, bo mógł Mello powiedzieć, że świat jest zły ale nie zrobił tego. Kłamstwo Mello, który zawiózł do USA dobrą nowinę od ciężko chorego rikszarza, że świat należy zaakceptować takim jakim jest. Same kłamstwa.
I podkreślam, że to są kłamstwa dla mnie, bo zdaję sobie sprawę, ze dla innych, pewnie dla większości ludzi to są prawdy objawione. Każdy widzi co chce widzieć. Każdy dopasowuje obraz rzeczywistości do własnych przekonań i ja też.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Co ci da nienawiść do twojego pryncypała? Ty się oburzasz na niego, a on być może w tym czasie korzysta z usług najdroższych prostytutek. Ale oczywiście każdemu wolno być nieszczęśliwym. Okazji pod dostatkiem po wsze czasy. Tyle tylko, że to Ty tego doświadczasz. Nie on. Możesz robić tylko to, co od Ciebie zależy. De Mello jak najbardziej zachęca by działać, ale jednocześnie podkreśla, że działając możesz czuć się dobrze mimo wszystko. W twoim przypadku to działanie to między innymi próba zmiany świadomości tutejszych forumowiczów. Ciekaw tylko jestem, czy wyznaczyłeś sobie jakiś sensowny czas, po którym mógłbyś zmierzyć jakieś wymierne efekty swoich działań? Bo wiesz, latka lecą.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Bo wiesz, latka lecą.
To nie jest kwestia mojego wyboru, nie widzę alternatywy. Odczuwam silny wewnętrzny przymus dążenia do zmiany społecznej. Nie potrafiłbym tego ignorować ani nie potrafię odwrócić własnych myśli. Potrzeba przynależności do grupy i konformizm, uległość wobec autorytetu, wstyd, potrzeba spokoju znikły.
Gdybym miał sensownie opisać swój stan psychiczny to trawi mnie silnie poczucie niesprawiedliwości, mam poczucie panowania zła. Chce zmian w stosunkach społecznych, chcę dominacji mojej moralności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >>Bo wiesz, latka lecą. >To nie jest kwestia mojego wyboru A czyjego? >Odczuwam silny wewnętrzny przymus dążenia do zmiany społecznej. Nie potrafiłbym tego ignorować Można działać. Tyle, że jak ktoś chce działać na poważnie to pewnie chciałby wiedzieć jak mierzyć wymierne efekty? >Gdybym miał sensownie opisać swój stan psychiczny to trawi mnie silnie poczucie >niesprawiedliwości, mam poczucie panowania zła. Chce zmian w stosunkach społecznych, chcę >dominacji mojej moralności. Różne zdarzenia wywołują różne uczucia. De Mello nie każe ich wypierać. Przeciwnie. Mogę Ci podesłać fragment, w którym zachęca by wejść z nimi w kontakt. Zwłaszcza z tymi negatywnymi. Tyle, że po co doświadczać jakiegoś trawienia. Można działać i się tym cieszyć. No chyba, że chodzi tak naprawdę o coś innego.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Można działać. Tyle, że jak ktoś chce działać na poważnie to pewnie chciałby wiedzieć jak mierzyć wymierne efekty?Piszesz efekty a masz na myśli korzyści? Być może widzisz wszystko przez pryzmat samego siebie, jesteś skoncentrowany na sobie toteż rozumujesz kategoriami "co dzięki mojemu działaniu osiągnę". U mnie to działa inaczej, to coś jak obowiązek, nieodparta potrzeba działania w określonym kierunku. Odnoszę wrażenie, że u mnie już działanie jest celem. Ale to nie jest tak, że działam bez wizji, mam dość konkretne wyobrażenie co chcę osiągnąć. To jest jednak trudne do osiągnięcia, niektórzy mówią, że nieosiągalne ale to głównie ci, którzy nie życzyliby sobie takich osiągnięć. > Różne zdarzenia wywołują różne uczucia. De Mello nie każe ich wypierać. Przeciwnie. Mogę Ci podesłać fragment, w którym zachęca by wejść z nimi w kontakt. Zwłaszcza z tymi negatywnymi.> Tyle, że po co doświadczać jakiegoś trawienia. Można działać i się tym cieszyć. No chyba, że chodzi tak naprawdę o coś innego.Chcę zmienić zachowania społeczne ludzi a znając już ludzi trochę wiem, że nie osiągnę tego bazując wyłącznie na pozytywnych emocjach. Nie jestem jednak postacią negatywną, choć chcę u innych ludzi powodować negatywne emocje, bo emocje te chcę wyzwolić wyłącznie poprzez własny sprzeciw a nie poprzez groźby. Odrzucam groźby. Jestem postacią pozytywną. Też ci mogę coś polecić Grobowiec świetlików www.filmwe(*)C5wietlików-1988-34655obraz ludzkiego egoizmu, który nie pozwala człowiekowi połączyć sprzecznych systemów wartości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Każdy cel powinien mieć efekty, nawet wtedy gdy tym celem jest jedynie zmiana świadomości ludzi poprzez dyskusje i pisanie. Prof. Maria Szyszkowska postawiła sobie między innymi taki właśnie cel. W jej przypadku namacalnym efektem był ogrom wdzięczności jaki jej okazano za działalność publicystyczną. Obce osoby rzucały się jej na szyję mówiąc, że jej książki zmieniły ich życie. Jeśli w Twoim przypadku nie ma żadnych efektów, to obawiam się, że tracisz czas.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Gdy chcesz, aby roślina szybciej rosła niż jest to w niej zapisane (skoro nie mamy wolnej woli, to chyba zgodzisz się, że to trafne porównanie?), to co z tego, że będziesz się na niej szczerze wyżywał i szczerze karał. Sobie przysporzysz cierpienia i roślinę zniszczysz.
Nie wiem ile "jest zapisane". Wolna wola nic do tego nie ma, bo przecież całkowita przemiana też może być "zapisana". Wolną wolę, lub raczej jej brak, zostawmy do rozważań o przeszłości. Musiało się stać to co się stało i wynikało to z jeszcze wcześniejszej przeszłości. To co się stanie jest niewiadomą i można mieć pozór, że się coś zmienia, lub że można było zmienić gdy się tego nie zrobiło. Są ludzie, którzy nic nie zmienią, a są tacy, którzy zmienią wszystko i potem powiemy, że tak być musiało.
>Żadna technika nie zadziała, gdy jest oparta na nierealistycznych oczekiwaniach.
No i tu jest problem. Mam uznać, że ludzkość jest fatalna i nic tego nie zmieni, a wartości są nierealistyczne?
Trzeba się pogodzić z faktem, że ktoś zapozna się z Twoimi racjami i nic z tym nie zrobi. Jeżeli są one nierealistyczne, to życie samo go ukarze. Nie musimy się nawzajem dodatkowo karać. Jesteśmy tu po to, aby dawać z siebie to co najlepsze nie oglądając się na to, co inni z tym zrobią.
Jeśli inni dają to co najgorsze, to perspektywa się zmienia.
|
|
| | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Po drugie mi się już chce rzygać od tej drogi do wewnątrz. Nie unikniesz tego. Nawet teraz się tym zajmujesz. Możesz to tylko robić skutecznie lub nieskutecznie.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie mam zamiaru tego unikać. Po prostu to nie jest żaden cel, żadna wartość sama w sobie, a wnętrze jest ciągle zmieniającą się przestrzenią, więc poznanie go w pełni jest niemożliwe. Im więcej wiesz tym mniej wiesz. Z kolei ludzie wokół działają jak marionetki, które nie mają dostępu do swojego wnętrza. Spójrz na te żałosne mechanizmy, które wytykam ludziom. Pokazuję, że król jest nagi i im więcej użyję miażdżących argumentów, tym bardziej idioci reagują wyparciem i ulegają iluzji, że ta szata faktycznie istnieje. Niektóre umysły to już chyba defaultowo nakładają na rzeczywistość nakładki typu tego:   I nie odróżniają ich od rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Mój mem Pałacu Kultury jest płynny. Jeśli przedstawisz mi jakąś swoją historię związaną z nim, >to może następnym razem mi się to będzie kojarzyć. Nasze memy będą wtedy w jakiś sposób >zbliżone, a gdy przeżywa się coś wspólnie, to memy z tego są czasem prawie identyczne u różnych >ludzi. >Cała iluzja unikatowości znika gdy poznaje się więcej ludzi i więcej mechanizmów rządzących >psychiką. Ta identyczność wrażeń jest złudzeniem. Do mnie i do Ciebie trafiają podobne bodźce. Natychmiast są jednak inaczej organizowane. Nic nie istnieje w oderwaniu do innych elementów zarówno w przyrodzie jak i umyśle.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Ucieczka nie jest agresją, tylko jej przeciwieństwem. >>W pewnym sensie tak. W tym mianowicie, że agresja nie pojawia się w momencie decyzji o >>ucieczce. Spróbuj jednak przyprzeć kogoś takiego do muru. >Przyparcie do muru już jest aktem agresji, więc agresja pojawia się jako odpowiedź. Nie musi gdy podstawy przekonań są silne lub brak do nich przywiązania. >Jednak bywa tak, że przyparty do muru nie uświadamia sobie tego, że on sam nieświadomie >generuje agresję przez propagowanie fałszywych przekonań i przedstawianie ich jako dobra i >prawdy. U kogoś generuje? Moim zdaniem to kwestia osobista. Ktoś kto ma naturę nauczyciela może wręcz ucieszyć się, że ma okazję demaskowania fałszywych przekonań. Żaden nawiedzony głosiciel prawdy nie musi mieć władzy nad twoim samopoczuciem.
dajmonion
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przy okazji warto zauważyć, że wśród ludzi agresja pojawia się w relacjach: ...
Pomijasz agresję wobec rzeczy martwych. Jakiś perski król chciał wychłostać wzburzone morze, bo fale uniemożliwiały przeprawę. Ktoś pastwi się nad torbą lub walizką, bo zaciął się zamek. Można rozważyć agresywne zachowania wobec środowiska...
>Czy agresja przynosi korzyść?
Tak, ale korzyść ta bywa raczej kwestią przypadku.
>Co jest celem agresji?
Do celu prowadzą różne drogi. Jedną z nich jest agresja. Pytanie o cel agresji jest chyba mniej istotne od pytania, co robić, aby nie działać agresywnie (a więc kwestia przyczyn agresji).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | dajmonion (3663 punktów) | >Pytanie o cel agresji jest chyba mniej istotne od pytania, co robić, aby nie działać agresywnie >(a więc kwestia przyczyn agresji). Im pełniej rozumiana agresja tym większa szansa na jej usunięcie. Zatem potrzeba znać nie tylko przyczyny sprawcze ale też celowe, które w odniesieniu do ludzi jak najbardziej istnieją, choć nie w odniesieniu do materii nieożywionej. Innymi słowy potrzebne jest nie tylko pytanie 'dlaczego', ale też 'po co'. To drugie pytanie może sobie zadać każdy poszczególny człowiek i znaleziona odpowiedź naświetla mu jego indywidualną dynamikę.
dajmonion
|
|
1 na 1 | idefiks (158 punktów) | >U zwierząt w tym u ludzi często obserwujemy zachowania agresywne. Naturalnie wszystko ma swoją >funkcję, chcę zatem zapytać o funkcję zachowań agresywnych.
Każde działanie podejmujemy w celu osiągnięcia jakiegoś rodzaju korzyści. Korzyść, jaką odnosi gwałciciel, jest chyba na tyle oczywista, że nie ma potrzeby jej tłumaczyć?
Nie sądzę, żeby agresja sama w sobie pełniła jakąś funkcję. To jedynie jeden z przejawów dążenia do osiągnięcia korzyści. Agresja jest po prostu jedną z najprostszych dróg do ich osiągania.
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Poczytałem w komentarzach, po co nam ta agresja i nie powiem, dyskusja robi wrażenie, szczególnie w przypadku tych kotów. Równie dobrze mógłbyś zapytać po co nam włosy, albo ręce czy nogi, Wcale nie wykluczam innych organów. Choć owa funkcja naszego organizmu jest jakby wirtualna, to jednak bardzo namacalna, szczególnie gdy się od kogoś oberwie. Trochę z tym jak z Bogiem, niby go nie ma, a można przez niego nieźle oberwać. Agresja jest efektem przystosowania środowiskowego, niezbędna do walki o przetrwanie. Wpisana jest we wszystkie nasze funkcje życiowe. W Piśmie Świętym jest taki motyw, gdzie lew śpi razem z koźlęciem i żywi się słomą. Taka wizja jest często naszym udziałem, marzy nam się świat bez agresji, pełen miłość i błogiego lenistwa z pełnym korytem. Niestety rzeczywistość jest jaka jest, aby napchać żołądek trzeba się nieźle nagimnastykować, zapłodnienie samiczki też do prostych nie należy, trzeba przegonić konkurentów, no i się jeszcze spodobać. To jednak tylko początek problemów, potem trzeba wykarmić potomstwo, zarobić na fryzjera dla wybranki, no i trzymać na dystans konkurencję. Wszystko to wymaga żonglowania naszymi walorami z agresją włącznie. Opisuje męski punkt widzenia problemu, bo żeńskiego nie ogarniam choć wiem, że i baba potrafi nieźle przewalić. Są jednak osobniki realizujące marzenie o wyzbyciu się przyziemnych emocji, to mnisi i mniszki szukający ukojenia w izolacji od spraw doczesnych. Tak po trochu im zazdrościmy gdy nam życie dowali, ale generalnie jest to w pewnym sensie zboczenie, odchyły od normy.
|
|
| Mental669 (10 punktów) | >U zwierząt w tym u ludzi często obserwujemy zachowania agresywne. Naturalnie wszystko ma swoją >funkcję, chcę zatem zapytać o funkcję zachowań agresywnych. Co jest celem agresji? >Może podam przykłady zachowań agresywnych u ludzi aby łatwiej było określić ich cel: >- zabójstwo >- pobicie >- gwałt >- kradzież >- kłamstwo >generalnie odwrócony dekalog >Przy okazji warto zauważyć, że wśród ludzi agresja pojawia się w relacjach: >jednostka - jednostka >jednostka - grupa, grupa - jednostka >jednostka - społeczeństwo, społeczeństwo - jednostka >grupa - społeczeństwo, społeczeństwo grupa >społeczeństwo - społeczeństwo
Nie wiem czemu ale przypomniało mi się jak czytałem kiedyś o pewnym sofiście (imienia nie pamiętam), który twierdził, że moralne i dobre jest to co przynosi korzyść silniejszemu.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem czemu ale przypomniało mi się jak czytałem kiedyś o pewnym sofiście (imienia nie pamiętam), który twierdził, że moralne i dobre jest to co przynosi korzyść silniejszemu.
Moralne jest wszystko czego chcemy a niemoralne czego nie chcemy.
Ale uwaga. Nasza chciwość jest sprzeczna zewnętrznie i wewnętrznie, tzn. po pierwsze jesteśmy niezgodni w swej chciwości z innymi ludźmi a po drugie jesteśmy niezgodni w swej chciwości w niezgodnych myślach, jedna myśl wyklucza inną, jedna myśl dominuje nad inną.
Nie jest zatem łatwo być moralnym bo w turbulentnym otoczeniu i przy licznych interakcjach bardzo ciężko ustalić czego chcemy i czego nie chcemy.
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Co jest celem agresji? Zwycięstwo.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Co jest celem agresji? >Zwycięstwo.
Czyli nadrzędność zwycięzcy? Inaczej pierwszeństwo w zaspokojeniu potrzeb?
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Co jest celem agresji? >>Zwycięstwo. >Czyli [...] pierwszeństwo w zaspokojeniu potrzeb? Zapewne.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>>>Co jest celem agresji? >>>Zwycięstwo. >>Czyli [...] pierwszeństwo w zaspokojeniu potrzeb? >Zapewne.
Stad się bierze w ogóle rywalizacja i walka z ograniczenia zasobów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|