 |
Spór o dzwonki czyli o wyższość tradycji nad komfortem życia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-12-2018 11:10 | Arminius (25555 punktów) | Spór o dzwonki czyli o wyższość tradycji nad komfortem życia
1 na 1 | W bawarskiej wsi doszło do ostrego konfliktu. Parę lat temu sprowadzili się do niej "nowi", którym przeszkadzają krowy wypasane na sąsiadującej z ich posesją działce. Gdy się sprowadzali, krów nie było. Teraz są. krowy pozostawiają odchody, które śmierdzą i przywabiają insekty. Poza tym - bawarskim zwyczajem - mają u szyi podwieszone wielkie dzwonki, które nieustannie generują dźwięk wyprowadzający z równowagi skarżących się. Skarżąc się na hałas jak wyżej, nowi przybysze zwrócili także uwagę na to, iż noszenia dzwonków jak wyżej - jest rodzajem cierpienia zadawanego zwierzęciu. "lokalsi" bronią się twierdząc iż krowy i wszystko co jest związanej z nimi - to część lokalnej tradycji i każdy kto się do nich sprowadza winien ją uszanować. Gotów byłbym przyznać im rację - wszak kto decyduje się na zamieszkanie w mieście, musi się pogodzić z całodobowym szumem technologicznym i różnorakiej proweniencji smrodami miejskimi - jednakże argument z cierpienia krów jak wyżej nie daje mi spokoju. Bo rzeczywiście, nie jest wykluczone - nie przesądzam sprawy - że krowy z powodu owych wielkich dzwonków przytroczonych do ich ciała - odczuwają jakieś cierpienie czy dyskomfort. A w takiej sytuacji kontrargument z tradycji - traci chyba rację bytu? Zainteresowanych sporem - odsyłam do podlinkowanego materiału "Life in an orderly and peaceful market town in southern Germany has been disturbed by a long-running legal battle – over cows and cowbells. A married couple who bought a large house in the fields on the edge of Holzkirchen, south of Munich, are suing a farmer over the clanging cowbells on her cows, which graze in a neighbouring meadow. When they first moved into their house in 2011, the field was empty, but in 2014 it was leased to Regina Killer, who runs a small dairy farm. The couple, who have not been named, also object to the bad smells of manure and the accompanying insects. Mrs Killer says cowbells are part of both Bavarian tradition and her livelihood. The husband lost his original lawsuit against Mrs Killer in 2017. He is appealing against the decision at a court in Munich. His wife has now launched a second lawsuit against the farmer. They have also sued the local council for leasing the meadow to the farmer for grazing." www.bbc.com/news/world-europe-46371208 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Odpowiem Ci, jako osoba, która opuściła miasto, aby osiąść w sielankowym otoczeniu wesi.
Aby było jasne - sprawa nie dotyczy mnie osobiście, gdyż mam na tyle rozumu, aby nie kupować posesji "w szeregu", kiedy zależy mi na ciszy i spokoju.
Sąsiedzi ze wsi, natomiast, również ludność napływowa, narzekają na sąsiada. Bo sąsiad jest osobą, która lubi psy i jak tylko ktoś w okolicy psa porzuci, to on go zaraz przygarnia.
I się wkurzają, że cały czas jazgot, że zagrożenie - policja ma to w czterech literach; Posesję ma ogrodzoną, zagrożenia zero. Z resztą - psy zainteresowanych spokojem same latają wzdłuż płotu i oszczekują się z tamtymi (co spokojnych doprowadza do szału, bo wiadomo, że to tamte sprowadzają ich psy na złą drogę).
No to że psy źle traktowane; ktoś ma znajomych w jakiejś fundacji, coś tam łazili, działali. Nic się nie dało zrobić, bo psy nie są trzymane w złych warunkach, odkarmione i zadbane. Donosili, że sąsiad je trzyma na sprzedaż - nie pomogło. Nic mu nie udowodnili.
W końcu więc - miłośnicy zwierząt z miasta - próbowali sąsiadowi psy otruć i kilka im się otruć udało.
Konkluzja z tej przypowieści jest jak następuje; wkurzony sąsiad będzie robił wszystko, czy ma rację, czy nie, aby wyszło na jego. I każdy przejaw cnoty jest w tym wypadku wykonywany cynicznie.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | horrendum | >W końcu więc - miłośnicy zwierząt z miasta - próbowali sąsiadowi psy otruć i kilka im się otruć >udało.
Horerndum. Bo przecież na wsi szczekanie psów jest czymś naturalnym i fakt ten trzeba akceptować. Psy z tego co pan pisze nie cierpiały - nie były - na przykład - uwiązane przez cały czas na krótkich łańcuchach???
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | Odp: horrendum | >Horerndum. Bo przecież na wsi szczekanie psów jest czymś naturalnym i fakt ten trzeba akceptować.
Powstaje pytanie - jaka musi być częstotliwość szczekania, aby to było uciążliwe? Można domniemywać, iż skoro sąsiedzi chwytali się różnych sposobów, próbowali także zawiadamiać policję o hałasie - tego jednak nie dało się stwierdzić w stopniu usprawiedliwiającym interwencję.
>Psy z tego co pan pisze nie cierpiały - nie były - na przykład - uwiązane przez cały czas na krótkich łańcuchach???
Na przykład nie. Gdyby czytał Pan uważnie, zauważyłby Pan opis latania psów wzdłuż płotu - nie da się latać wzdłuż płotu na krótkich łańcuchach.
Innymi słowy - raczył Pan zakotwiczyć się w stereotypie wieśniaka, nie znając nawet tego wieśniaka. Każdy wieśniak powinien trzymać psy na postronku.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | wieś to nie miasto | >Powstaje pytanie - jaka musi być częstotliwość szczekania, aby to było uciążliwe?
Fakt. Ale z całą pewnością - w tym względzie - należy być znacznie bardziej tolerancyjnym niż w mieście. Rozumiem sprzeciw wobec fermy norek za płotem - ale wobec obecności kilku, kilkunastu psów - to chyba nie.
>Na przykład nie. Gdyby czytał Pan uważnie, zauważyłby Pan opis latania psów wzdłuż płotu - nie >da się latać wzdłuż płotu na krótkich łańcuchach.
Chciałem się upewnić.
>Innymi słowy - raczył Pan zakotwiczyć się w stereotypie wieśniaka, nie znając nawet tego >wieśniaka. Każdy wieśniak powinien trzymać psy na postronku.
Nie bardzo rozumiem istotę wywodu jak wyżej. Ale z całą pewnością nikt nie powinien trzymać psów na postronkach przez cały dzień.
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | Odp: wieś to nie miasto | > Fakt. Ale z całą pewnością - w tym względzie - należy być znacznie bardziej tolerancyjnym niż w mieście.Oczywiście; pies żyjący w mieście, a w zasadzie nie tyle w mieście, co na kilkudziesięciu metrach ogródka, wychodzący na spacery "od święta", powinien być po prostu odebrany właścicielowi (to by rozwiązało problem szczekania)  > Rozumiem sprzeciw wobec fermy norek za płotem - ale wobec obecności kilku, kilkunastu psów - to chyba nie.Każdy ma inną wrażliwość. Mnie na przykład doprowadza do białej gorączki durny wędkarz z radyjkiem, dlatego nie mieszkam nad jeziorem, nad którym są durni wędkarze z radyjkami. Jeśli kogoś wkurza, że ktoś oddycha za płotem, nie powinien mieszkać wśród ludzi. Dobrze jest też przewidywać  > Nie bardzo rozumiem istotę wywodu jak wyżej. Ale z całą pewnością nikt nie powinien trzymać psów na postronkach przez cały dzień.Odnosiło się to do Pańskiego upewniania się; na wsi znacznie mniej ludzi trzyma psy na łańcuchu, niż może Pan przypuszczać.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | wędkarze "radyjni" | >Oczywiście; pies żyjący w mieście, a w zasadzie nie tyle w mieście, co na kilkudziesięciu >metrach ogródka, wychodzący na spacery "od święta", powinien być po prostu odebrany >właścicielowi (to by rozwiązało problem szczekania)
Jeden pies to chyba nie? Można wymusić na właścicielu zamykanie go na noc w domu - jeżeli w nocy nieustannie lub zbyt często szczeka. Natomiast kilkanaście psów w mieście - to już może być problem do odmiennego potraktowania.
>Każdy ma inną wrażliwość. Mnie na przykład doprowadza do białej gorączki durny wędkarz z >radyjkiem, dlatego nie mieszkam nad jeziorem, nad którym są durni wędkarze z radyjkami. >Jeśli kogoś wkurza, że ktoś oddycha za płotem, nie powinien mieszkać wśród ludzi. Dobrze jest >też przewidywać.
Powiedzmy, że tak. Chociaż w przykładzie jak wyżej - niepotrzebnie Pan pasuje. Bo racja jest po pańskiej stronie. To "durni wędkarze" winni sobie założyć słuchawki na uszy i słuchać radia nie dając w tyłek bliźnim. Niestety w Polsce jest spore zbydlenie w tym zakresie - nie ma nawyku uszanowania zarówno przestrzeni osobistej jak i przestrzeni z której korzysta się wspólnie.
>Odnosiło się to do Pańskiego upewniania się; na wsi znacznie mniej ludzi trzyma psy na >łańcuchu, niż może Pan przypuszczać.
Oby Pan miał rację. Z moich obserwacji tak jednoznacznie to nie wynika.
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | Odp: wędkarze "radyjni" | > Jeden pies to chyba nie? Można wymusić na właścicielu zamykanie go na noc w domu - jeżeli w nocy nieustannie lub zbyt często szczeka. Natomiast kilkanaście psów w mieście - to już może być problem do odmiennego potraktowania.Nie ma znaczenia ilość, kiedy chodzi o zasadę. A zasada jest taka, że jeśli ktoś się nie nadaje na właściciela dwóch psów, to nie nadaje się również na właściciela jednego. > Powiedzmy, że tak. Chociaż w przykładzie jak wyżej - niepotrzebnie Pan pasuje. Bo racja jest po pańskiej stronie. To "durni wędkarze" winni sobie założyć słuchawki na uszy i słuchać radia nie dając w tyłek bliźnim.Ja wiem o tym, jednakże wiem również, że gdyby upominać całą rzeszę wszystkich idiotów, którzy robią, choć nie powinni, nie robiłbym nic innego  Mieszkając w mieście, dla przykładu, walczyłem ze śmieciami zostawianymi na klatce schodowej (przecinałem im worki, tak że jak podnosili - zawartość lądowała im na wycieraczce); z rowerami, którymi tarasowali przejście (przypinałem rowery łańcuchem i musieli piłować, bo klucza nie dawałem). Szczęśliwie - już nie muszę. > Niestety w Polsce jest spore zbydlenie w tym zakresie - nie ma nawyku uszanowania zarówno przestrzeni osobistej jak i przestrzeni z której korzysta się wspólnie.Otóż to.
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: horrendum | > Innymi słowy - raczył Pan zakotwiczyć się w stereotypie wieśniaka, nie znając nawet tego wieśniaka. Każdy wieśniak powinien trzymać psy na postronku.Mam nadzieję,że żartujesz Trzymanie psa na łańcuchu jest niehumanitarne i prawem niedozwolone Przypomnę jednak dyskusję 2 lata temu na fR po wydarzeniu, które miało miejsce pod Kaliszem www.racjonalista.pl/forum.php/s,713860#w715817 Cytat:Zdecydowanie kto się na wieś skludza musi akceptować pianie koguta o świcie, ryk bydła, czasem krowińce na drodze a czasem woń gnoju na pole wywalanego.
Zgadzam się też w Pańską krytyką tych co morgi sprzedali i terozki w mieście wielkich miastowych panisków udowajom, Pod dom po żonę zawsze z klaksonem, psie gówno na chodnik a diskopolo koniecznie z kolumny w oknie wystawionej. (dziwne, że na wsi tego wszystkiego robić nie mogli)
Nie to jednak jest jest najważniejsze, bo choć i w mojej wsi takich miastowych paniczyków nie brakło co im i kogut i krowa i kurz z kombajnu przeszkadzał, to jednak udało się wielu z nich "wychować" Z Policją też było do czynienia, ale gospodarz prawo znał, policjanta na lipkę wysłał, żeby banany prostował, mandatu po prostu odmówił, bo był w prawie. Najważniejsze pod Kaliszem było zachowanie policji! Otóż przyjechał jakiś postronkowy i zamiast stanąć po stronie PRAWA i paniczyka co mu kogut przeszkadza do prokuratury zgłosić za nieuzasadnione wzywanie organów ścigania, wlepił mandat gospodyni. Policjant bardziej boi się wypyskowanego półpanka niż prawa i to napawa mnie goryczą.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|