 |
Jak Einstein pasożytniczo "podpiął" się pod koncept Bosego? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-01-2022 08:41 | Arminius (25555 punktów) | Jak Einstein pasożytniczo "podpiął" się pod koncept Bosego? | Wczoraj komentator romaro w wątku poświęconym plagiatom Martina Luthera Kinga - nie chcąc odnieść się do podniesionej kwestii, wystąpił z postulatem jak niżej: "W miarę jak teoria kwantowa rozwijała się coraz bardziej, Einstein współpracował z indyjskim Satyendranath Bose nad rozwojem statystyki Bose-Einsteina. Dotyczyło to bozonów (całych cząstek spinowych) i przyczyniło się do rozwoju fizyki kwantowej, Einstein sprzeciwiał się jej probabilistycznym zasadom. Dla jasności probabilistyka potrafi wartościować zdarzenia rozumiane jako fakty, określane mianem zdarzenia losowego niemożliwego oraz zdarzenia losowego pewnego. Kontynuując - w rzeczywistości Bose prowadził przede wszystkim badania nad fotonami. Einstein następnie zastosował je do atomów. Armi, "udowodnij ten plagiat" Einsteinowi." Nie chciałem go rozwijać, ze względu na jego całkowitą odrębność tematyczną. W osobnym wątku natomiast raz jeszcze jak najbardziej można przyjrzeć się temu problemowi. Piszę raz jeszcze bo już kiedyś przy okazji mojej serii wątków poświęconych oszustwom Einsteina, problem był sygnalizowany. W Wikipedii poświęconej sylwetce i dorobkowi Bose znajduje się następujący passus: "Bose opracował rozkład prawdopodobieństwa dla fotonów, który następnie został rozszerzony przez Alberta Einsteina również na atomy i od ich nazwisk nazwany statystyką Bosego-Einsteina. Praca Bosego Planck's Law and the Hypothesis of Light Quanta, która wprowadzała ten rozkład prawdopodobieństwa, została wydrukowana w niemieckim czasopiśmie naukowym Zeitschrift für Physik dopiero po rekomendacji Einsteina i w jego tłumaczeniu" Z niej jednoznacznie wynika - szczególnie gdy ktoś zna modus poradni oszusta Einsteina - jak się sprawy miały. Genialny ale młody fizyk (do tego z kraju kolonialnego) "miał pomysł". Nie mógł się z nim przebić. Napisał więc do sławy Einsteina z prośbą o wsparcie. Ten udzielił go - ale nie za darmo. W zamian za nagłośnienie genialnego pomysłu i załatwienie publikacji ( w tłumaczeniu Einsteina) w prestiżowym czasopiśmie naukowym - "podpiął" się On - jak pasożyt do ciała ofiary/żywiciela - pod genialny pomysł Indusa żeby uchodzić za współautora konceptu. Słowem świństwo kwalifikowane. Pogląd jak wyżej nie jest li tylko i wyłącznie moim poglądem. Wielu naukowców, zwłaszcza z Indii ma podobną na ten temat opinię albo i jeszcze bardziej radykalną. Podlinkowany materiał zawiera recenzję książki poświęconej relacjom Bosego i Einsteina. I chociaż jej autor stwierdza, że nie ma dowodu na tarcia między Einsteinem a Bose - nie przesądza w jakikolwiek sposób nie popełnienia przez Einsteina świństwa jak wyżej. W recenzji owej kwestia pretensji indyjskiego środowiska naukowego w stosunku do Einsteina jest wyraźnie zaznaczona. Przytaczam ją aby wykazać, iż opinia jak wyżej na temat oszustwa Einsteina nie jest wzięta ex nihilo. Kończąc, warto nadmienić, iż spostponowanie Bosego przez Einsteina ma charakter sui generi drugorzędny - gdyż Einstein dopuścił się wcześniej znacznie bardziej skandalicznych przywłaszczeń cudzego dorobku naukowego. Jednakże z drugiej strony jest to przypadek wielce pikantny, gdyż nieetyczny czyn Einsteina koresponduje w tym wypadku z jego kwalifikowanym rasizmem( www.racjonalista.pl/forum.php/s,766553). I jako taki winien on się znaleźć w centrum zainteresowania kultury Woke. "Satyendra Nath Bose is the only Indian physicist whose name is tagged with Albert Einstein in the hall of modern physics for what is known as the Bose-Einstein Statistics. It is a part of scientific folklore how Bose sent his research papers to Einstein who translated them into German and got them published, and how their scientific camaraderie lasted for decades. But some of Bose's students and followers believe that Einstein had betrayed Bose and did not let him shine on his own, particularly for his observations on photon's spin. Now a new book says there is no evidence to show that there was a rift in the relationship between the two scientists." "Singh is a historian of science at the University of Oldenburg, Germany. The book refers to criticism of Einstein by theoretical physicist ECG Sudarshan and others." www.downto(*)nstein-and-bose-new-book-65711 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Odp: Jak Einstein pasożytniczo "podpiął" pod koncept Bosego? | >Piszę raz jeszcze Nie mając słuchu, jesteś w wstanie powiedzieć, że słuchasz plagiatu?
Mam nadzieję, że rozumiesz co chciałem ci przekazać. A teraz zostawmy muzykę na boku, a przenieśmy to na grunt fizyki:
Ważną konsekwencją równania Einsteina jest lokalne zachowanie energii. Wynik ten pojawia się przy użyciu różnicowej tożsamości Bianchiego.
Armi, komu udowodnisz "ten plagiat" Einsteinowi, w następnej kolejności Bianchiemu?
Dasz radę powyższe skonsumować i nam wytłumaczyć nie na "słuch", a w oparciu o własną wiedzę dziedzinie fizyki?
Nie nalegam. Znam Twoje możliwości.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | be zdywersji | >>Piszę raz jeszcze >Nie mając słuchu, jesteś w wstanie powiedzieć, że słuchasz plagiatu? >Mam nadzieję, że rozumiesz co chciałem ci przekazać. A teraz zostawmy muzykę na boku a przenieśmy to na grunt fizyki: >Ważną konsekwencją równania Einsteina jest lokalne zachowanie energii. Wynik ten pojawia się przy użyciu różnicowej tożsamości Bianchiego.Armi, komu udowodnisz "ten plagiat" Einsteinowi, w następnej kolejności Bianchiemu? >Dasz radę powyższe skonsumować?
Mowa jest - na pańskie życzenie - o Bose i jego relacjach z Einsteinem. O Bianchim więc nie rozprawiajmy. Po raz kolejny stosuje pan taktykę obstrukcji, nie odnosząc się do zaistniałego wątku, wrzucając jakiś całkowicie nowy, przypadkowy temat. Będę usuwał takie pańskie "dywersyjne" wypowiedzi. Chciał pan wątku o Bose, masz go więc i na nim się koncentruj.
|
|
|  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | Odp: be zdywersji | >Mowa jest - na pańskie życzenie - o Bose i jego relacjach z Einsteinem.
Zrozumiałeś moją powyższą odpowiedź, więc zostawmy Bianchiego, bo może być tematem zbyt trudnym dla ciebie. Wróćmy tak jak sobie życzysz do Bose i Einsteinea, ale na gruncie czysto naukowym. Zostawmy ich relacje; tym zajmuje się psychologia, która nie jest moją domeną. W zasadzie nawet nie twoją. W twoim wypadku raczej psychiatria. Miałem w rodzinie szanowanego w kręgach zawodowych psychiatrę. Niestety, jak to zwykle bywa - szewc chodził bez butów. Raz jeszcze więc - chcesz udowodnić swoje racje? Zapraszam:
W miarę jak teoria kwantowa rozwijała się coraz bardziej, Einstein współpracował z indyjskim Satyendranath Bose nad rozwojem statystyki Bose-Einsteina. Dotyczyło to bozonów (całych cząstek spinowych) i przyczyniło się do rozwoju fizyki kwantowej, Einstein sprzeciwiał się jej probabilistycznym zasadom. Dla jasności probabilistyka potrafi wartościować zdarzenia rozumiane jako fakty, określane mianem zdarzenia losowego niemożliwego oraz zdarzenia losowego pewnego. Kontynuując - w rzeczywistości Bose prowadził przede wszystkim badania nad fotonami. Einstein następnie zastosował je do atomów. Armi, "udowodnij ten plagiat "Einsteinowi.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | modus operandi uszusta | > Armi, "udowodnij ten plagiat "Einsteinowi.Udowodniłem. Patrz wątek inicjujący debatę. Dla klarowniejszego zrozumienia oszustwa Einsteina warto wskazać na Jego pattern of behavour. Potraktowanie Bosego per noga było kolejnym z rzędu geszeftem Einsteina. Pierwszym było splagiatowanie Poincare ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757) ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,743446) i paru innych naukowców poprzez przypisanie sobie autorstwa STW. Drugim splagiatowanie Hilberta ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,831395) poprzez przypisanie sobie OTW. Proszę zwrócić uwagę na podobieństwo modus operandi oszusta we wszystkich tych przypadkach.
|
|
| | |  | | romaro (25211 punktów) | Armi tabliczkę mnożenia opanowałes jedynie | >>Armi, "udowodnij ten plagiat "Einsteinowi. >Udowodniłem. Armi raczej swoją tabliczkę mnożenia konfabulacji przedstawiłeś. Rasistowskie fantazje zaprezentowałeś, co z fizyką nie wiele ma wspólnego. Słyszałeś o takim przedmiocie jak Algebra? W niej dopiero znajdziesz plagiat na plagiacie. Armi p*****lisz głupoty ponieważ nie znasz elementarnych zasad jakimi rządzą się nauki ścisłe.
Nauki ścisłe Armi, to nie fobie i uprzedzenia, to nie religia A propos
Potop, o którym opowiada Biblia. W eposie o Gilgameszu (poprzedzającym Biblię o kilka stuleci) opowiedziana jest historia człowieka, który został ostrzeżony przez swojego boga o nadchodzącej powodzi i któremu nakazano zburzenie domu, aby zbudował wielką łódź ("łódź, którą masz zbudować, ma być konstrukcji równobocznej, o równej długości i szerokości"), do której miał zabrać swoich krewnych i zwierzęta ("ale weź ze sobą okazy wszystkich zwierząt"). Kiedy deszcz ustaje, mężczyzna nakazuje wronom i gołębiom odlecieć, aby sprawdziły, czy ziemia jest blisko.
Czy nic ci to nie przypomina?
No dobra, ma na imię Uta-napisti, a nie Noe i potop trwa tylko 7 dni, więc są różnice. Ale gdyby ówczesne prawo (muszę ponownie przeczytać kodeks Hammurabiego, nigdy nic nie wiadomo), wspominało o prawach autorskich i prawach własności intelektualnej, historia stałaby się prostą alegorią oceanu prawnych kłopotów, jakie Noe napotkałby przy tak oczywistym plagiacie.
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Bez..względny rasizm Alberta Einsteina | > Rasistowskie fantazje zaprezentowałeś...Bez...względne, rasistowskie, nie fantazje, tylko konkretne poglądy prezentował oszust Einstein. Był więc - można podsumować - rasistowskim oszustem. Oto konkretne przykłady: "Otóż ukazały się właśnie fragmenty pamiętników Einsteina - dotyczące jego podróży azjatyckich, odbytych w latach 20 - tych zeszłego wieku. Wyłazi z nich paskudne oblicze fizyka - naśmiewającego się z Azjatów, a szczególnie z Chińczyków - w sposób wyjątkowo prostacki, niewybredny i kompromitujący go do szczętu. Einstein, który miał kiedyś podobno powiedzieć - iż rasizm to "choroba białego człowieka" - sam był po uszy bakcylem tej przypadłości zainfekowany i - chyba - trudno byłoby skonstatować, iż w jego wypadku sprawdza się maksyma Oskara Wilda, że obłuda to hołd jaki występek składa cnocie? Nawiasem mówiąc z pamiętników Einsteina wyziera także jego szokujący mizoginizm. Opinie Einsteina o kobietach chińskich zwalają z nóg. Mamy zresztą w nich skumulowany, swego rodzaju, amalgamat rasizmu i mizoginizmu - w swej najczystszej postaci. Ale o mizoginizmie plagiatora już trochę wiadomo - ze względu na brutalne traktowanie przez Einsteina jego żony Milevy. Rasizm zaś i ksenofobia - to rzeczy nowe, które z całą pewnością wzbudzą zainteresowanie. Zainteresowanych więc rasizmem Einsteina odsyłam do podlinkowanego materiału, stawiając zarazem tezę, iż po przetłumaczeniu pamiętników jak wyżej na chiński i wydaniu ich w Chinach - tak zwany antysemityzm - zauważalnie wzrośnie w Chinach. "He notes how the "Chinese don't sit on benches while eating but squat like Europeans do when they relieve themselves out in the leafy woods. All this occurs quietly and demurely. Even the children are spiritless and look obtuse." [Zauważa on (Einstein - Arminius), iż Chińczycy, gdy jedzą, nie siedzą na ławkach, ale przykucają, jak Europejczycy, gdy załatwiają swoją potrzebę z gąszczu leśnym. Wszystko to dzieje się cichaczem, bez rozgłosu. Nawet ich dzieci są bez zapału i otępiałe" - tłumaczył Arminius] "I noticed how little difference there is between men and women; I don't understand what kind of fatal attraction Chinese women possess which enthrals the corresponding men to such an extent that they are incapable of defending themselves against the formidable blessing of offspring". ["Zauważyłem jak bardzo niewielka różnica jest między kobietą a mężczyzną wśród nich ( Chińczyków - Arminius); Nie rozumiem jakiego rodzaju zauroczeniem dysponują chińskie kobiety, że są w stanie wzbudzić podniecenie u chińskich mężczyzn i wymusić na nich spłodzenie potomków" - tłumaczył Arminius] www.racjonalista.pl/forum.php/s,766553
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: be zdywersji | > Miałem w rodzinie szanowanego w kręgach zawodowych psychiatrę.> Niestety, jak to zwykle bywa - szewc chodził bez butów.Rozwiniesz? 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | rozwinięcie tematyczne | > > Miałem w rodzinie szanowanego w kręgach zawodowych psychiatrę.> > Niestety, jak to zwykle bywa - szewc chodził bez butów.> Rozwiniesz?  Rozwinąć można pod warunkiem, że jest na temat.
|
|
5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | Nierozróżnialność obiektów kwantowych | > Piszę raz jeszcze bo już kiedyś przy okazji mojej serii wątków poświęconych oszustwom Einsteina, problem był sygnalizowany.Panie Aminius, seryjnie pisze pan paszkwile bez zrozumienia tematu. > Genialny ale młody fizyk (do tego z kraju kolonialnego) "miał pomysł". Nie mógł się z nim przebić. Napisał więc do sławy Einsteina z prośbą o wsparcie. Ten udzielił go - ale nie za darmo. W zamian za nagłośnienie genialnego pomysłu i załatwienie publikacji (w tłumaczeniu Einsteina) w prestiżowym czasopiśmie naukowym - "podpiął" się On - jak pasożyt do ciała ofiary/żywiciela - pod genialny pomysł Indusa żeby uchodzić za współautora konceptu.To są tylko faszystowskie fantazje pańskiej chorej wyobraźni. Przeczy im nawet artykuł przez pana cytowany: > www.downto(*)nstein-and-bose-new-book-65711Autor wyraźnie tam pisze, że Bose i Einstein zgodnie współpracowali. Początkowo, jeszcze przed sformułowaniem mechaniki kwantowej, chodziło o zrozumienie widma promieniowania ciała doskonale czarnego, a zwłaszcza uniknięcia "katastrofy w nadfiolecie". Planck zgadł wzór opisujący to widmo, ale niewiadome było jego pochodzenie. Bose wyprowadził ten wzór, ale zrobił przy tym pomyłkę. Einstein przetłumaczył artykuł Bosego, początkowo nie zauważając pomyłki, ale gdy ją odkrył uznał, że to nie jest wcale pomyłka i dopisał do artykułu komentarz "od tłumacza" podkreślając, że jest to ważny krok w rozwoju kwantowej teorii gazu doskonałego. Następnie Einstein opublikował jeszcze dwa artykuły rozwijając tę teorię. Być może Bose doceniał znaczenie swojej "pomyłki" w wyprowadzeniu widma fotonów, ale na pewno nie przypuszczał, że stosuje się ona w ogólności do mikroświata. Dzisiaj statystyka Bosego-Einsteina ma poprawną nazwę: Bose wpadł na nią, być może tylko przypadkowo, a Einstein ją uogólnił i docenił jej znaczenie.
|
|
 | -2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | fizyka faszystowska | >To są tylko faszystowskie fantazje pańskiej chorej wyobraźni.
O reductio ad Hitlerum się pojawiło. Czyli argument jest mocny i trafny. Nie tylko mojej wyobraźni panie fizyk od siedmiu boleści - ale także wielu induskich fizyków - nie od siedmiu boleści.
>Bose wpadł na nią, być może tylko przypadkowo, a Einstein ją uogólnił i docenił jej znaczenie.
Oczywiście. Bose "przypadkowo" wpadł na świetny koncept. Ale tak naprawdę to Einstein go docenił i dlatego należy mówić o statystyce Bosego - Einsteina. Panie fizyk, bujać to my ale nie nas. Statystyka jest Bosego. Einstein załatwił Bosemu publikację, tłumaczenie i poparcie. I to mu należy przyznać. Nic więcej. Nazwisko Einsteina w tej statystyce to potwarz i obraza.
>Autor wyraźnie tam pisze, że Bose i Einstein zgodnie współpracowali.
Oczywiście. Co nie zmienia faktu, że to Einstein pasożytował na genialnym koncepcie Bosego a nie vice versa. Tym bardziej cała ta sprawa cuchnie na kilometr, bo Einstein wcześniej dopuścił się kwalifikowanych plagiatów w przypadku STW i OTW - więc po prostu był to kolejny jego geszeft.
|
|
|  | | MaxGolonko3 (3459 punktów) | Odp: fizyka faszystowska | > O reductio ad Hitlerum się pojawiło.Nie, oszuście. Ty tu pierwszy wymieniasz to nazwisko. Prawo Godwina
pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony, a ponadto uznaje się, że osoba, która użyła tego porównania, przegrała dyskusję.Obalono twoje miazmaty to odpalasz nieudolny atak ad personam Jesteś wyjątkowo obrzydliwym kałem moralnym. Siema _ Wszystkie wszechświaty są wieczne
|
|
z Mantopy (3643 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak Einstein pasożytniczo "podpiął" się pod koncept Bos |
> już kiedyś przy okazji mojej serii wątków poświęconych oszustwom Einsteina, problem był> sygnalizowany.>  Pomnik Einsteina w Izraelskiej Akademii Nauk. należy zwrócić uwagę na buty, naukowcy to są abnegaci, ludzie wielcy nie przywiązują wagi do rzeczy nieistotnych i nie łaszą się po pochwały. Prawdziwe początki ogólnej teorii względności należy przypisać pracy dwóch amerykańskich naukowców - fizyka Alberta Michelsona i chemika Edwarda Morleya. en.wikiped(*)lson-Morley_experimentPierwszym naukowcem, który już w 1873roku podał wzór E=mc^2 był Nikołaj Umow. en.wikipedia.org/wiki/Nikolay_UmovEinstein korzystał z prac Julesa Henri Poincaré, Hermanna Minkowskiego, który urodził się w Królestwie Polskim. Michelson to był, Żyd urodzony na terenie dzisiejszej Polski. Ekspertem od badania historii ogólnej teorii względności jest John Stachel. en.wikipedia.org/wiki/John_Stachel
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|