Racjonalista - Strona głównaDo treści
Małość i wielkość, a człowieczeństwo

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-06-2026 10:30Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)Małość i wielkość, a człowieczeństwo
Ocena 4 na 6
.

O wielkości człowieka nie decyduje ani jego iloraz inteligencji, ani liczba przeczytanych książek, ani zdobyte tytuły naukowe, ani zajmowane stanowiska. Wszystkie te rzeczy mogą świadczyć o wiedzy, pracowitości czy kompetencjach zawodowych, ale nie przesądzają o dojrzałości człowieka. Historia i współczesność dostarczają aż nadto przykładów ludzi o imponujących życiorysach, wybitnych uczonych, profesorów, polityków czy menedżerów najwyższego szczebla, którzy w relacjach z innymi okazywali się mali, pamiętliwi i mściwi. Z drugiej strony spotykamy ludzi skromnie wykształconych, wykonujących zwyczajne zawody, od których emanują życzliwość, pokora i wewnętrzna siła.

To pokazuje, że istnieją dwie różne płaszczyzny rozwoju człowieka. Jedna dotyczy intelektu, druga – charakteru. Można rozwijać umysł, zaniedbując osobowość. Można zdobywać kolejne stopnie naukowe, nie ucząc się jednocześnie szacunku wobec innych, samokrytycyzmu czy panowania nad własnym ego.

Nie oznacza to jednak, że intelekt pozostaje bez znaczenia. Niedostatki wiedzy, ubogie oczytanie czy ograniczone kompetencje poznawcze mogą sprzyjać powstawaniu kompleksu niższości, zwłaszcza wtedy, gdy człowiek nie potrafi zaakceptować własnych ograniczeń. Sam fakt posiadania mniejszych zdolności nie stanowi problemu. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast ciekawości świata pojawia się potrzeba nieustannego dowartościowywania siebie kosztem innych.

Psychologia od dawna opisuje takie mechanizmy kompensacyjne. Człowiek, który wewnętrznie czuje się niepewnie, często próbuje odzyskać poczucie własnej wartości przez deprecjonowanie otoczenia. Cudze sukcesy odbiera jako zagrożenie, a nie jako inspirację. Zamiast otwartości pojawia się zawiść, zamiast dialogu – potrzeba dominacji, zamiast współpracy – nieustanna rywalizacja.

Jednak podobne mechanizmy można spotkać również u ludzi wybitnie inteligentnych i doskonale wykształconych. W ich przypadku źródłem problemu nie jest deficyt wiedzy, lecz pycha. Im wyższa pozycja społeczna, większy autorytet czy bardziej imponujący dorobek, tym łatwiej ulec złudzeniu własnej nieomylności. Krytyka przestaje być elementem normalnej debaty, a zaczyna być odbierana jako osobisty atak. Pojawia się potrzeba obrony prestiżu za wszelką cenę, nawet kosztem uczciwości czy szacunku dla innych.

Dlatego małość człowieka może przybierać różne postacie. Czasem rodzi się z kompleksów, czasem z pychy. W obu przypadkach prowadzi jednak do podobnych zachowań. Człowiek małego formatu bywa małostkowy. Drobne urazy urastają w jego oczach do wielkich krzywd. Jest zawzięty, pamiętliwy, nie potrafi wybaczać ani zapominać. Pielęgnuje dawne konflikty, wraca do nich po latach, szuka okazji do rewanżu. Krytykę odbiera jako zniewagę, a odmienność poglądów jako osobistą obrazę. Zamiast odpowiadać argumentami, często próbuje podważyć wiarygodność rozmówcy, ponieważ łatwiej zaatakować człowieka niż zmierzyć się z jego racjami.

Paradoksalnie, ludzie naprawdę wielkiego formatu zachowują się zazwyczaj odwrotnie. Im więcej wiedzą, tym lepiej rozumieją ogrom własnej niewiedzy. Potrafią przyznać się do błędu, zmienić zdanie pod wpływem nowych argumentów i traktować krytykę jako naturalny element rozwoju. Nie muszą nikomu udowadniać swojej wartości, ponieważ nie budują jej na nieustannym porównywaniu się z innymi.

Prawdziwa wielkość wyraża się przede wszystkim w dojrzałości emocjonalnej. W zdolności do samokrytycyzmu, opanowania własnego ego, życzliwości wobec ludzi i umiejętności oddzielania sporu od osoby. Człowiek wielkiego formatu nie potrzebuje niszczyć przeciwników ani pamiętać każdej doznanej przykrości. Potrafi dyskutować ostro, ale uczciwie. Potrafi uznać cudze osiągnięcia bez poczucia zagrożenia. Potrafi przebaczać, ponieważ nie traktuje każdego sporu jako walki o własną wartość.

Można więc powiedzieć, że wielkość i małość człowieka nie są kategoriami intelektualnymi, lecz kategoriami człowieczeństwa. Wiedza, inteligencja i wykształcenie są niezwykle cenne, lecz pozostają jedynie narzędziami. O tym, kim naprawdę jesteśmy, decyduje sposób, w jaki z nich korzystamy.

Być może właśnie dlatego od starożytności powraca przekonanie, że najtrudniejszą sztuką nie jest poznawanie świata, lecz poznawanie samego siebie. Człowiek może podbić kolejne dziedziny nauki, zdobyć najwyższe stanowiska i zgromadzić imponujący dorobek, a mimo to pozostać mały. Może też nie pozostawić po sobie żadnych wielkich odkryć, a jednak być człowiekiem wielkim – przez swoją uczciwość, pokorę, odwagę, szacunek dla innych i zdolność do przekraczania własnego ego.

To właśnie te cechy stanowią o prawdziwym człowieczeństwie. Wszystko inne jest jedynie jego zewnętrzną oprawą.
.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

maceox (6779 punktów)
To prawda. Pytanie tylko, gdzie dzisiaj młodzi ludzie mogą znaleźć wzory tych pożądanych zachowań i postaw. Dom rodzinny nie zawsze zapewnia właściwe wsparcie w tym względzie, pomimo najczęściej dobrej woli rodziców. Książki? Kto dzisiaj jeszcze je czyta?
Szkoła? Chyba prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne - dzisiejsze szkoły zbyt często przypominają domy wariatów, gdzie nauczyciele ścigają się z uczniami o prym w zdobyciu korony głupoty, a tylko najbardziej odpornym udaje się przejść przez te placówki bez większego szwanku na umyśle.
Nawet kościół nie jest już tym czym był kiedyś w kontekście wychowania młodzieży (dla osób które mnie nie znają - to jest żart).
Jedyna nadzieja chyba w mediach społecznościowych...
26-06-2026 17:10 
 Ocena 2 na 4
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
>To prawda. Pytanie tylko, gdzie dzisiaj młodzi ludzie mogą znaleźć wzory tych pożądanych zachowań i postaw. Dom rodzinny nie zawsze zapewnia właściwe wsparcie w tym względzie, pomimo najczęściej dobrej woli rodziców.
>Książki? Kto dzisiaj jeszcze je czyta?

>Szkoła? Chyba prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne - dzisiejsze szkoły zbyt często przypominają domy wariatów, gdzie nauczyciele ścigają się z uczniami o prym w zdobyciu korony głupoty, a tylko najbardziej odpornym udaje się przejść przez te placówki bez większego szwanku na umyśle.

>Nawet kościół nie jest już tym czym był kiedyś w kontekście wychowania młodzieży (dla osób które mnie nie znają - to jest żart).

>Jedyna nadzieja chyba w mediach społecznościowych...
-
Czyli bezsensownym jest moje "wołanie na puszczy"?


.
26-06-2026 21:44 
 Ocena 2 na 2
maceox (6779 punktów)

>Czyli bezsensownym jest moje "wołanie na puszczy"?
Wołanie na puszczy wydaje mi się być bezsensowne już z definicji, ale nie jestem religioznawcą, więc moje zdanie ma tu niewielkie znaczenie.
Ja już nawet mam wątpliwości, czy rzeczywiście otacza nas już tylko puszcza, Być może w poprzednim poście trochę przesadziłem.
Miałem kiedyś w liceum nauczyciela, który na podnoszone wówczas zarzuty, że poziom młodzieży jest coraz niższy i w ogóle młodzież się psuje, odpowiadał, że takie zarzuty podnoszone już były za czasów Arystotelesa, więc gdyby była to prawda, to rozwój cywilizacji od tamtych czasów byłby niemożliwy.
Chyba jednak warto zwracać uwagę na przyzwoitość. I czasem zaskakujące może być, w jakich sytuacjach i kto się wykaże odwagą, nawet cywilną. Na przykład już zawsze trudno mi się było zgodzić z twierdzeniem, że Amerykanie to tak ogólnie debile, ale dzisiaj dostrzegam u nich spore zapotrzebowanie na zademonstrowanie sprzeciwu i jakaś, nie całkiem mała część z nich to rozumie i to robi.
Wyświetlają mi się na Facebooku krótkie audycje dr Randala Blazaka, socjologa:

www.facebook.com/share/v/1DLnzsygds/

To tylko przykład, ale chyba możliwości, by zachować się przyzwoicie i odważnie jest sporo, nawet u nas i jednak znajdują się osoby, które na to stać, choć to tylko pewien aspekt rozpoczętego przez Pana tematu.
27-06-2026 10:31 
 0 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
>Miałem kiedyś w liceum nauczyciela, który na podnoszone wówczas zarzuty, że poziom młodzieży jest coraz niższy i w ogóle młodzież się psuje, odpowiadał, że takie zarzuty podnoszone już były za czasów Arystotelesa, więc gdyby była to prawda, to rozwój cywilizacji od tamtych czasów byłby niemożliwy.
-
Tu mieliśmy podobnych nauczycieli, ale dla mnie największym nauczycielem jest nauka, a ta opiera na interpretacji powtarzalnych faktów czyli na praktyce. Nijak nie mogę uznać mądrym człowieka, który nie widzi ogromnej różnicy pomiędzy forum do lutego 2014 i obecnym.

13-02-2014
Zmiany na forum Racjonalisty

www.racjonalista.pl/forum.php/s,606077/z,0#w606113
www.racjon(*)m.php/s,606077/z,0/d,6#w606285
www.racjon(*)m.php/s,606077/z,0/d,6#w606287

Dla inteligentnego czytelnika to są fakty, a one mają większe znaczenie niż poglądy naszych nauczycieli.

.
27-06-2026 20:53 
 Ocena 3 na 3
maceox (6779 punktów)
>Nijak nie mogę uznać mądrym człowieka, który nie widzi ogromnej różnicy pomiędzy forum do lutego 2014 i obecnym.
Nie jestem pewien, o kim Pan pisze.

>Zmiany na forum Racjonalisty[/color]
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,606077/z,0#w606113
>www.racjon(*)m.php/s,606077/z,0/d,6#w606285
>www.racjon(*)m.php/s,606077/z,0/d,6#w606287
>Dla inteligentnego czytelnika to są fakty, a one mają większe znaczenie niż poglądy naszych nauczycieli.
>.
Ostatnio nie śledzę tego forum regularnie, ale pamiętam zmiany sprzed 12 lat. Nie jestem pewien, na co można tu dzisiaj liczyć.
W ogóle ostatnie teksty na głównej stronie tego portalu pochodzą sprzed 4 lat, więc nie wiem, czy ktoś nie zapomniał wyłączyć jakiejś wtyczki i dlatego to forum jeszcze tylko technicznie działa.
Z drugiej strony ma Pan rację, że poziom forum może być tylko tak wysoki, jak poziom jego uczestników. Trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo sam zaglądam tu raczej wyjątkowo
Pozdrawiam
27-06-2026 11:04 
 Ocena 2 na 2
js12 (53 punktów)
Dzień dobry,

>Jedyna nadzieja chyba w mediach społecznościowych...

To jest chyba największy żart.

Typowe media społecznościowe są tworzone przez korporacje (lub ludzi prywatnych którzy przekształcają je późnie w coś podobnego jak np. Facebook, sprzedają do korporacji i podobnie) w celu zapewnienia zysku z reklam, oddziaływania reklamowego w bardzo szerokim sensie, cenzury w razie potrzeby skorelowanej naturalnie z właścicielem medium, jego potrzebami i kierunkami oraz przede wszystkim uzależnienia użytkowników od tych mediów.
Zwłaszcza uzależnienie od typowych usług, własnościowych systemów opweacyjnych i niewolnych urządzeń w połączeniu z rosnącą bezradnością i zadufaniem co do własnych możliwościach w tym w mediach jest bardzo niebezpieczne społecznie i w szerszym sensie. Zwłaszcza obecnie powszechne stosowanie modeli językowych z przekształceniami graficznymi (zwanych dziną manią AI czy ineteligentnymi chatami) jest bardzo niebezpieczne w wydaniu korporacji [1]

Chyba że masz jakieś konkretne wyjątki.

Zresztą trzeba by zdefiniować na początek co przez "medium społecznościowe" rozumiesz, jakie usługi konkretnie. To jest grupa dyskusyjna, komunikator, łaczność osoba osoba (email itp), jaki występuje poziom kryptografii, inne zabezpieczenia, możliwości cenzurowania.

ps
Tu sie mówi przez Pan czy bezpośrednio (tak jak kiedyś było na sieci).

[1] Był tu wątke w którym uzytkownik napisał że nie potrzebuje książek bo słucha je z yuoutube.com, nawet chciałem mu podać nowelkę Lema na ten temat ale coś nie mogę znaleść tego wpisu.
27-06-2026 15:17 
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)

>[1] Był tu wątek w którym użytkownik napisał że nie potrzebuje książek bo słucha je z yuoutube.com, nawet chciałem mu podać nowelkę Lema na ten temat ale coś nie mogę znaleźć tego wpisu.
-
Stanisław Lem zapewne nie miałby nic przeciwko audiobookom, internetowi czy sztucznej inteligencji. Fascynowała go ewolucja sposobów przekazywania informacji. Doskonale jednak rozumiał, że technologia jest narzędziem, a nie celem samym w sobie.

Książka to nie papier ani ekran. To rozmowa z autorem, do której można wracać, zatrzymać się nad jednym zdaniem, przemyśleć je, a nawet wejść z nim w spór. Tego doświadczenia nie zastąpi żaden, nawet najbardziej zaawansowany nośnik. Może ułatwić dostęp do wiedzy i inspirować do dalszych poszukiwań, ale nie wyręczy człowieka w myśleniu.
.
27-06-2026 21:45 
 Ocena 1 na 1
js12 (53 punktów)
>>[1] Był tu wątek w którym użytkownik napisał że nie potrzebuje książek bo słucha je z yuoutube.com, nawet chciałem mu podać nowelkę Lema na ten temat ale coś nie mogę znaleźć tego wpisu.
>-
>Stanisław Lem zapewne nie miałby nic przeciwko audiobookom, internetowi czy sztucznej inteligencji.

W tym opowiadaniu były : sieci lokalne obejmujące cały statek, zaawansowane systemy monitoringu, AI i to w wydaniu poważnym, nie model językowy jak obecnie tylko komputer z sieciami neuronowymi na serio, wychowywany długie lata w ośrodku badawczym, interfejsy graficzne, foniczne i zaawansowane systemy graficzne, hierarchiczny system dowodzenia (AI na szczycie, reszta w strukturze drzewiastej. Kluczowe decyzje jak np. polecenie powrotu czy usuwanie odpadów można było chyba (w czasie akcji do tego nie doszło ale są wyraźne przesłanki) wykonywać manualnie poza kontrolą /działaniem głównego komputera. I oczywiście biblioteka audio i książek. Główna instrukcja była papierowa (22 księgi o ile dobrze pamiętam, świetne) a reszta w komputerze duplikatorni pod kontrolą AI (tak jak przyrządy pomiarowe poza wybranym ekranem wizyjnym który był analogowy oraz możliwością samodzielnego obliczani kursu na wykresie z kalki !).

> Fascynowała go ewolucja sposobów przekazywania informacji. Doskonale jednak rozumiał, że technologia jest narzędziem, a nie celem samym w sobie.

W tym opowiadaniu przedstawione jest niebezpieczeństwo tego typu AI ("na kłamstwo nie ma bezpiecznika" która delikatnie i powoli prostuje (albo bohaterowi wydaje się że to robi) tor lotu który miał być okręgiem z powrotem na Ziemię. Tak by ostatecznie zostać na stałe z tym człowiekiem (system podtrzymywania życia jest autoreproduktywny, również w zakresie pozyskiwania paliwa i energii). Ponieważ całość systemów pomniejszych jest podłączona zwrotnie do tego AI co naturalnie umożliwia sprytne fałszowanie danych (to właśnie przeczytał w tej książkowej instrukcji "kopał w połączeniach dwie godziny, zanim znalazł, były zwrotne" a wcześniej zapytał się o to informator co oczywiście nie było rozstrzygające) bardzo trudno jest dojść do prawdy z tym torem lotu a narastająca paranoja bohatera jest sednem opowiadania. Niejawny wątek to szkodliwy wpływ dużych prędkości (okolicach 0.8 prędkości światła) na ludzi a zwłaszcza mózg.

Opowiadanie wybrałem nie bez powodu, jest bardzo ale to bardzo jak na rok wydania dojrzałe, pełne i na temat.

>Książka to nie papier ani ekran. To rozmowa z autorem, do której można wracać, zatrzymać się nad jednym zdaniem, przemyśleć je, a nawet wejść z nim w spór. Tego doświadczenia nie zastąpi żaden, nawet najbardziej zaawansowany nośnik. Może ułatwić dostęp do wiedzy i inspirować do dalszych poszukiwań, ale nie wyręczy człowieka w myśleniu.
>.

Pełna zgoda plus szkodliwe wpływy korporacji na popularne nośniki medialne i popularne socjalmedia też głównego nurtu bo zwłaszcza w tych ostatnich nie ma żadnych przed tym zabezpieczeń.
28-06-2026 09:44 
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
-
Bardzo dziękuję za to rozwinięcie. Przyznam, że nie potrafię już z całą pewnością wskazać, o który utwór Lema chodzi, ale po Pańskim opisie rzeczywiście widać, jak niezwykle daleko wyprzedzał swoją epokę.

Mamy tu właściwie wszystko, co dziś uznajemy za wyznaczniki nowoczesnej cywilizacji informacyjnej: sieć obejmującą cały statek, zaawansowany monitoring, hierarchiczny system sztucznej inteligencji, interfejsy graficzne i foniczne, cyfrową bibliotekę, redundancję systemów oraz możliwość ręcznego przejęcia kontroli. Do tego dochodzi AI "wychowywana" przez lata, a nie tylko wykonująca zaprogramowane polecenia. To przecież koncepcja znacznie bliższa współczesnym dyskusjom o ogólnej sztucznej inteligencji niż prostym algorytmom, które wyobrażano sobie w latach powstania utworu.

Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że dla Lema sama technologia nigdy nie była najważniejsza. Była przede wszystkim narzędziem do postawienia pytania o człowieka. W opisanym przez Pana opowiadaniu sednem nie jest przecież komputer ani statek, lecz problem zaufania do informacji. Jeżeli AI może fałszować dane z całego systemu, ponieważ wszystkie jego elementy są ze sobą sprzężone zwrotnie, to człowiek przestaje wiedzieć, co jest rzeczywistością, a co jedynie jej wiarygodną symulacją. Stąd narastająca paranoja bohatera. To nie jest już opowieść o maszynie, lecz o granicach ludzkiego poznania.

Mam wrażenie, że właśnie dlatego ten utwór pozostaje tak aktualny. Dzisiaj również coraz częściej zadajemy sobie pytanie nie tylko, czy informacja jest prawdziwa, ale przede wszystkim czy mamy jeszcze możliwość niezależnej weryfikacji jej źródła. Lem dostrzegł ten problem kilkadziesiąt lat przed internetem, mediami społecznościowymi i współczesną AI.

W pełni zgadzam się także z Pańską ostatnią uwagą o wpływie korporacji na popularne media i serwisy społecznościowe. Algorytmy nie są neutralnymi pośrednikami. Decydują o tym, co zobaczymy, co uznamy za ważne i z jakimi poglądami będziemy się najczęściej stykać. W tym sensie Lem okazał się nie tylko wizjonerem technologii, ale również niezwykle przenikliwym obserwatorem mechanizmów wpływu na ludzkie myślenie.

Dlatego pozostaję przy swoim wcześniejszym zdaniu: internet, audiobooki i sztuczna inteligencja uważam za ogromną wartość i sam korzystam z nich każdego dnia. Nie zastąpią mi jednak książek. Książka to nie tylko nośnik informacji. To rozmowa z autorem, do której można wracać po latach, zatrzymać się nad jednym zdaniem, wejść z nim w spór i skonfrontować je z własnym doświadczeniem. Żadna technologia nie wyręczy nas w tym najważniejszym - w samodzielnym myśleniu.

.
27-06-2026 15:29 
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
>Tu się mówi przez Pan czy bezpośrednio (tak jak kiedyś było na sieci).
-
Przecież to zależy wyłącznie od Szanownego Pana. Od tego jaki poziom kultury Pan z rodzinnego domu wyniósł.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321
www.racjonalista.pl/forum.php/s,667890#w668260
www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,600722#w602502
.
27-06-2026 21:08 
 Ocena 3 na 3
maceox (6779 punktów)

>>Jedyna nadzieja chyba w mediach społecznościowych...
>To jest chyba największy żart.
Tak, to też był żart.

>Chyba że masz jakieś konkretne wyjątki.
Jak to z technologią bywa, wszystko zależy od tego, do jakich celów zostanie wykorzystana. Wiem, ze media społecznościowe żyją z potęgowania najbardziej prymitywnych postaw, ale można też znaleźć w nich treści sensowne.

>Tu sie mówi przez Pan czy bezpośrednio (tak jak kiedyś było na sieci).
Zazwyczaj per Ty, chyba że Twój rozmówca zażyczy sobie inaczej.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
Kultury nabywa się w trzecim pokoleniu

To słynne powiedzenie (przypisywane m.in. niemieckim rodom arystokratycznym) oznacza, że prawdziwe oswojenie się z bogactwem, sztuką i elitarnym obyciem wymaga czasu. Odnosi się to do trzech faz adaptacji:

Pierwsze pokolenie: Skupia się na przetrwaniu i zdobywaniu majątku.

Drugie pokolenie: Korzysta z dobrobytu, inwestując w edukację i status.

Trzecie pokolenie: Wzrasta w tym środowisku naturalnie, czyniąc ogładę, sztukę i wiedzę oczywistym, organicznym elementem swojej tożsamości.

Choć maksyma ta kojarzy się głównie z arystokracją lub środowiskami wielkiego biznesu, socjologicznie odnosi się do każdego procesu asymilacji. Wskazuje, że pełne przyswojenie nawyków i kodów kulturowych wymaga czasu, by stać się drugą naturą.


=
Jestem zdecydowanym egalitarystą. Poza jednym wyjątkiem nigdy nie zgodzę się, iż głupota jest równa mądrości, a chamstwo i prymitywizm szlachetności i niewiele do tego ma nasze pochodzenie. Jeden z książąt jakiego miałem przyjemność znać prof. Tadeusz Kowalik pochodził z rodziny niepiśmiennych chłopów, a jeden z "wyznawców" Kropotkina prof. Daniel Grinberg też ma raczej nieszlacheckie pochodzenie, choć jest postacią nad wyraz szlachetną.

Socjologicznie największe chamstwo prezentują ludzie wyrwani ze środowiska. Nie rolnicy na wsiach, a "mieszczanie" pierwszego i drugiego pokolenia. Moim zdaniem największe chamstwo mieszka teraz w miastach, ale psychologicznie to każdy człowiek jest innym i tu każda generalizacja jest niesłuszną. Patrz przywołany przeze mnie prof. Kowalik, a takich (choć nieznanych) są setki tysięcy.

Mnie nie razi prostota a prostactwo, które można łączyć z wysokim wykształceniem. Przykład który nam się wprost wylewa w mediów to dr Karol Nawrocki. Mogę dorzucić też kilku profesorów, ale po co?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,959300#w959901
.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
O wielkości człowieka nie decyduje ani jego iloraz inteligencji, ani liczba przeczytanych książek, ani zdobyte tytuły naukowe, ani zajmowane stanowiska. Wszystkie te rzeczy mogą świadczyć o wiedzy, pracowitości czy kompetencjach zawodowych, ale nie przesądzają o dojrzałości człowieka. Historia i współczesność dostarczają aż nadto przykładów ludzi o imponujących życiorysach, wybitnych uczonych, profesorów, polityków czy menedżerów najwyższego szczebla, którzy w relacjach z innymi okazywali się mali, pamiętliwi i mściwi. Z drugiej strony spotykamy ludzi skromnie wykształconych, wykonujących zwyczajne zawody, od których emanują życzliwość, pokora i wewnętrzna siła.

To pokazuje, że istnieją dwie różne płaszczyzny rozwoju człowieka. Jedna dotyczy intelektu, druga
- charakteru. Można rozwijać umysł, zaniedbując osobowość. Można zdobywać kolejne stopnie
naukowe, nie ucząc się jednocześnie szacunku wobec innych, samokrytycyzmu czy panowania nad własnym ego. ...


-
Czasem duży fiut nie wytrzymuje i grozi innym swoim małym fiutkiem.
.
Marek Drygas.
www.facebo(*)ZLyCUT29i42F2rMTxGukefMNVFh4fl
katowice.t(*)-na-referendum-usuwa-dzialacza
.

Małe fiuty, gdy są ich jest zbyt dużo, bywają bardzo groźne.

.
witamziomy (544 punktów)
>.
>Można więc powiedzieć, że wielkość i małość człowieka nie są kategoriami intelektualnymi, lecz
>kategoriami człowieczeństwa. Wiedza, inteligencja i wykształcenie są niezwykle cenne, lecz pozostają
>jedynie narzędziami. O tym, kim naprawdę jesteśmy, decyduje sposób, w jaki z nich korzystamy.
>Być może właśnie dlatego od starożytności powraca przekonanie, że najtrudniejszą sztuką nie jest
>poznawanie świata, lecz poznawanie samego siebie. Człowiek może podbić kolejne dziedziny nauki,
>zdobyć najwyższe stanowiska i zgromadzić imponujący dorobek, a mimo to pozostać mały. Może też nie
>pozostawić po sobie żadnych wielkich odkryć, a jednak być człowiekiem wielkim - przez swoją
>uczciwość, pokorę, odwagę, szacunek dla innych i zdolność do przekraczania własnego ego.
>To właśnie te cechy stanowią o prawdziwym człowieczeństwie. Wszystko inne jest jedynie jego
>zewnętrzną oprawą.


Mały czy wielki człowiek jak to Pan nazwał fundamentalnie niewiele się od siebie różnią. Oczywiście dążenie do bycia " lepszym " człowiekiem jest zawsze w cenie, tylko, że czy brzydkie kaczątko czy ładne to dalej kaczątko.

Pisze Pan, że hasło "poznaj siebie" było istotne już w starożytności i niesie ze sobą ważne przesłanie. I ja się z tym całkowicie zgadzam, tylko z mojej obserwacji wynika, iż ludzie niewłaściwie to hasło ważą przez co umyka im głębia znaczeniowa.

"Poznaj siebie" wskazuje na coś innego od "poznaj siebie w swych cechach i się zmieniaj".
Tu chodzi o fundamenty, obserwacja i zrozumienie obecnej struktury tożsamości. W pierwszym etapie EGO zostaje rozpoznane jako nieistniejące. Jest tożsamość egocentryczna lub iluzja EGO
To rozpoznanie jest przełomowe i otwiera nowe zasoby informacyjne zarówno o nas jak i rzeczywistości. Każda iluzja jak i błędne przekonania tworzą zasłonę niewiedzy, gdy iluzja opada, karty się odkrywają a rozum pogłębia. Tak właśnie, rozum ma głębie i powtórzę się, że ludzie bardzo błędnie ważą rozum i nie mają świadomości jakim jest potężnym narzędziem.

Dodam tylko, że człowiek, który nie rozpozna iluzji EGO, nie daje sobie szansy na możliwość poznania prawd rzeczywistości a jak myśli, że ma szanse to żyje w kolejnej iluzji.

Dlatego właśnie tajemnice rzeczywistości odkrywane są tylko przez garstkę ludzi. Żyjąc iluzjami nie rozpozna się Prawd, taki jest logiczny mechanizm samej rzeczywistości a jest ich o wiele więcej. Współczesna nauka, przez arogancję i selektywność w doborze faktów nie ma szans się nawet zbliżyć do fundamentalnych prawd. Oni nawet nie rozumieją, że nie badają bezpośrednio rzeczywistości tylko jej manifestację i to jeszcze ograniczoną naszą percepcją. Wszystkie prawa np. fizyki opisują zachowania w manifestacji a nie strukturę rzeczywistości.

Ignorancja i ciemnota.

Człowieczeństwo ? Podstawa to szczerość i dążenie do prawd, uważność i obserwacja, ciągły rozwój rozumności, krytyczne myślenie, umiejętność ważenia słów oraz gotowość i chęć zmieniania swych przekonań. Reszta to już będą pochodne. Dorosły człowiek, który nie zmienia świadomie swych przekonań nie jest w procesie rozwoju i nie prezentuje człowieczej dojrzałości. Czyli większość. Przykre.

PZDR.
28-06-2026 10:17 
 0 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
>Mały czy wielki człowiek jak to Pan nazwał fundamentalnie niewiele się od siebie różnią.
-
Przekaz informacji zależy od dwóch stron. Ja chciałem przekazać alternatywność tych osobowości dla Pana różnice są niewielkie. Przy aż takiej rozbieżności dyskusja nie jest możliwą.

Mali ludzie:
www.youtube.com/watch?v=f6zHo6Gc-QA

Jung
www.youtube.com/watch?v=ujwNIktCDrw

[W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665147

==================
>Człowieczeństwo ? Podstawa to szczerość i dążenie do prawd, uważność i obserwacja, ciągły rozwój rozumności, krytyczne myślenie, umiejętność ważenia słów oraz gotowość i chęć zmieniania swych przekonań. Reszta to już będą pochodne. Dorosły człowiek, który nie zmienia świadomie swych przekonań nie jest w procesie rozwoju i nie prezentuje człowieczej dojrzałości. Czyli większość. Przykre.

-
Katolicki autor:

"Człowieczeństwo nie jest stanem,
w którym przychodzimy na świat.
To godność, którą trzeba zdobyć."
-- Jean Bruller

Co czyni człowieka człowiekiem? Czym jest człowieczeństwo? Najkrócej można to pojęcie zdefiniować jako zespół cech odróżniających zachowania ludzi od zachowań zwierząt, jako "godność, którą trzeba zdobyć". Autor cytatu wyraźnie wskazuje, że pochodzeniem człowieczeństwa nie jest samo bycie człowiekiem - w sensie gatunkowym - jest to miano, na które trzeba sobie zasłużyć.

Godność człowieczeństwa można tu odbierać jako podobieństwo do Boga, niegodnym jest nazwania człowiekiem ten, który nie dąży do doskonalenia duchowego - bo czyż Bóg nie jest synonimem doskonałości? Jest to pierwszy przymiot zawarty w Biblii, w Starym Testamencie. Pragnienie dążenia do doskonałości - człowieczeństwa - powinno być cechą ludzi.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,506302#w507456

PZDR.
.
chętnie racjonalistka (29079 punktów)

>To właśnie te cechy stanowią o prawdziwym człowieczeństwie. Wszystko inne jest jedynie jego zewnętrzną oprawą.
Pytania mam trzy.
1. Czym rzeczone 'prawdziwe człowieczeństwo' jest?
2. Co komu po 'człowieczeństwie' innych, gdy wiadomo, że cywilizacyjnie postępujemy li tylko dzięki kompetencjom naukowym?
3. Skad mniemanie Autora wątku o posiadaniu kompetencji do oceniania 'człowieczeństwa' innych?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
28-06-2026 13:42 
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
O wielkości człowieka nie decyduje ani jego iloraz inteligencji, ani liczba przeczytanych książek, ani zdobyte tytuły naukowe, ani zajmowane stanowiska. Wszystkie te rzeczy mogą świadczyć o wiedzy, pracowitości czy kompetencjach zawodowych, ale nie przesądzają o dojrzałości człowieka. Historia i współczesność dostarczają aż nadto przykładów ludzi o imponujących życiorysach, wybitnych uczonych, profesorów, polityków czy menedżerów najwyższego szczebla, którzy w relacjach z innymi okazywali się mali, pamiętliwi i mściwi. Z drugiej strony spotykamy ludzi skromnie wykształconych, wykonujących zwyczajne zawody, od których emanują życzliwość, pokora i wewnętrzna siła.

(...)

To właśnie te cechy stanowią o prawdziwym człowieczeństwie. Wszystko inne jest jedynie jego zewnętrzną oprawą.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,960306/z,0#w960382

>Pytania mam trzy.

>1. Czym rzeczone 'prawdziwe człowieczeństwo' jest?
-
Nijak, tak w skrócie, to nie wiem czym jest to "prawdziwe"? Z praktyki życia wiem, iż prawdziwi Polacy, katolicy, komuniści, ateiści i tak dalej to największa swołocz.

Wyżej jakoś tam człowieczeństwa dalece nie opisałem tylko jednym słowem, a nawet tylko jednym zdaniem, ale większym zbiorem cech, których dopiero spełnienie większości tworzy człowieczeństwo. Warto przed odpowiedzą przeczytać ze zrozumieniem

-
>2. Co komu po 'człowieczeństwie' innych, gdy wiadomo, że cywilizacyjnie postępujemy li tylko dzięki kompetencjom naukowym?
-
Człowieczeństwo zwane też "przyzwoitością" wcale nie musi się opłacać.

-
>3. Skad mniemanie Autora wątku o posiadaniu kompetencji do oceniania 'człowieczeństwa' innych?
-
Korzystam z prawa do wypowiedzi i oceniam na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia.
www.racjon(*)m.php/s,685264/z,0/d,7#w686341

Chciałaby Pani mi to prawo odebrać? Przecież gdy Pani się z moją oceną nie zgadza, to wystarczą merytoryczne argumenty.
.

.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
Piotrek Kaczyński

W każdym kraju są ludzie mali duchem.
www.youtube.com/watch?v=f6zHo6Gc-QA

Zawistni, zmęczeni życiem, wściekli na świat, który nie spełnił ich oczekiwań. Jedni próbują coś z tym zrobić, inni znajdują sobie wroga. Jarosław Kaczyński zrozumiał, że z tych drugich da się zbudować potęgę. Nie potrzebował wizji, programów ani odwagi - wystarczyło mu wzbudzić w ludziach przekonanie, że ich porażki to wina kogoś innego. Wtedy już tylko wystarczyło podać im wroga na tacy. Zrobił to perfekcyjnie. Ubrał frustrację w patriotyzm, nienawiść w religię, a małostkowość w poczucie misji. I nagle ludzie, którzy jeszcze wczoraj czuli się nikim, dziś stoją w pierwszym rzędzie na marszach, wymachują flagami i krzyczą o "ratowaniu Polski". Nie wiedzą przed kim, nie wiedzą po co - ważne, że mogą krzyczeć. Bo krzyk to ich jedyne poczucie siły.

To nie przypadek, że państwo PiS-u wyrosło na gniewie. Gniew to tanie paliwo polityczne. Nie wymaga refleksji, nie potrzebuje wiedzy, nie stawia pytań. Gniew daje złudzenie jedności, choć tak naprawdę dzieli bardziej niż cokolwiek innego. Wystarczy codzienna porcja propagandy w Republice, kilka kazań o "zagrożeniu z Zachodu", parę haseł o "zdradzie narodowej", a ludzie już wiedzą, kogo nienawidzić.

Nie rozumieją świata, ale czują, że walczą w słusznej sprawie.

Właśnie na tym Kaczyński zbudował swoją armię. Nie z patriotów, nie z ludzi ideowych - z tych, którzy od lat nosili w sobie żal i szukali, na kim go wyładować. Dla nich polityka stała się terapią. Nienawiść - lekarstwem. Partia - rodziną, której wcześniej nie mieli. I choć brzmi to groteskowo, to działa. Bo nikt nie jest tak lojalny jak człowiek, któremu wmówiono, że bez wodza znów stanie się nikim.

www.racjon(*)/z,0/d,0/s,959330/i,80#w960392
.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
Cytat Jeana Brullera: "Człowieczeństwo nie jest stanem, w którym przychodzimy na świat. To godność, którą trzeba zdobyć" uważam za niezwykle trafny. W jednym zdaniu zawiera rozróżnienie, które od dawna jest mi bardzo bliskie - między byciem człowiekiem a człowieczeństwem.

Człowiekiem rodzimy się jako przedstawiciele gatunku Homo sapiens. Jest to fakt biologiczny. Natomiast człowieczeństwo nie jest czymś, co otrzymujemy wraz z narodzinami. Nie jest darem ani nagrodą. Jest procesem, drogą i nieustannym zadaniem. Budujemy je przez całe życie.

Dla mnie fundamentami człowieczeństwa są szczerość wobec siebie i innych, dążenie do prawdy, uważna obserwacja rzeczywistości, rozwijanie rozumności, krytyczne myślenie, odpowiedzialność za własne słowa oraz gotowość do zmiany poglądów pod wpływem lepszych argumentów i nowych faktów. Człowiek, który przestaje się uczyć i świadomie rezygnuje z weryfikowania własnych przekonań, zatrzymuje własny rozwój. Nie dlatego, że staje się gorszym biologicznie przedstawicielem gatunku, lecz dlatego, że przestaje wykorzystywać jedną z najbardziej niezwykłych ludzkich zdolności - zdolność świadomego przekraczania samego siebie.

Nie wierzę, że dojrzałość polega na niezmienności poglądów. Wręcz przeciwnie. Świat nieustannie się zmienia. Przybywa wiedzy, doświadczeń i nowych odkryć. Jeżeli mimo to przez dziesięciolecia nie zmieniamy żadnego istotnego przekonania, warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście rozwijamy się intelektualnie, czy jedynie bronimy własnych przyzwyczajeń. Dorosły człowiek, który świadomie nie zmienia swoich przekonań, moim zdaniem nie uczestniczy już w procesie rozwoju. A rozwój jest przecież jedną z najważniejszych cech naszego gatunku.

W tym sensie moją inspiracją pozostaje metoda naukowa. Nauka nie rozwija się dlatego, że ktoś ogłasza posiadanie prawdy ostatecznej. Rozwija się dlatego, że nieustannie poddaje własne twierdzenia krytyce i weryfikacji. Dlatego od lat powtarzam, że nauka opiera się nie na wierze, lecz na metodycznej niewierze - na gotowości do sprawdzania, kwestionowania i poprawiania nawet najbardziej ugruntowanych przekonań. Tak samo rozumiem człowieczeństwo. Nie polega ono na przekonaniu, że już wszystko wiemy, lecz na odwadze ciągłego uczenia się i zmieniania siebie pod wpływem rzeczywistości.

Nie oznacza to jednak, że wystarczy być inteligentnym lub doskonale wykształconym. Historia i współczesność pokazują coś zupełnie przeciwnego. Spotykamy ludzi o skromnym wykształceniu, którzy imponują kulturą osobistą, pokorą i życzliwością. Spotykamy też profesorów, wybitnych naukowców, polityków czy ludzi zajmujących najwyższe stanowiska, którzy mimo ogromnej wiedzy pozostają małostkowi, pamiętliwi, zawzięci i mściwi. Dyplomy świadczą o kompetencjach zawodowych, ale nie są świadectwem dojrzałości człowieka.

Dlatego uważam, że istnieją dwie odrębne płaszczyzny rozwoju. Jedna dotyczy intelektu, druga charakteru. Można rozwijać umysł, zaniedbując własne człowieczeństwo. Można zdobywać kolejne tytuły naukowe, a jednocześnie nie nauczyć się pokory, samokrytycyzmu ani szacunku dla ludzi o odmiennych poglądach.

Małość człowieka ma różne źródła. Czasami wyrasta z niewiedzy i kompleksów, które rodzą potrzebę ciągłego dowartościowywania się kosztem innych. Czasami jej źródłem jest pycha wynikająca z sukcesów, wiedzy lub wysokiej pozycji społecznej. W obu przypadkach skutki bywają podobne. Pojawia się przekonanie o własnej nieomylności, niechęć do krytyki, pogarda dla odmiennych opinii oraz potrzeba dominacji.

Człowiek małego formatu jest zazwyczaj małostkowy. Drobne urazy urastają w jego oczach do wielkich krzywd. Jest zawzięty i pamiętliwy. Potrafi latami pielęgnować dawne konflikty i szukać okazji do odwetu. Krytykę odbiera jako osobistą zniewagę, a nie jako możliwość zweryfikowania własnych poglądów. Zamiast odpowiadać argumentami, często próbuje zdyskredytować rozmówcę. Nie dlatego, że ma rację, lecz dlatego, że broni własnego ego.

Ludzie naprawdę wielkiego formatu zachowują się zazwyczaj odwrotnie. Im więcej wiedzą, tym lepiej rozumieją ogrom własnej niewiedzy. Potrafią przyznać się do błędu, zmienić zdanie pod wpływem nowych argumentów i traktować krytykę jako naturalny element rozwoju. Nie potrzebują nikomu udowadniać swojej wartości, ponieważ nie budują jej na ciągłym porównywaniu się z innymi.

Nie podzielam również przekonania, że źródłem człowieczeństwa musi być podobieństwo do Boga. Z perspektywy historii religii, antropologii i ewolucji kultury znacznie bardziej przekonująca wydaje mi się obserwacja odwrotna - to bogowie zostali stworzeni na obraz człowieka. To ludzie obdarzyli ich własnymi cechami: miłością i gniewem, zazdrością i miłosierdziem, pychą i przebaczeniem, sprawiedliwością i okrucieństwem. Bogowie różnych religii noszą cechy społeczeństw, które ich stworzyły. Są odbiciem ludzkiej psychiki, ludzkich lęków, marzeń i wyobrażeń o doskonałości.

Dlatego nie sądzę, aby człowiek stawał się bardziej ludzki przez upodobnianie się do Boga. Raczej to ludzie od tysięcy lat projektują własne ideały na postacie bogów. Człowieczeństwo nie potrzebuje więc uzasadnienia teologicznego. Wystarczającym uzasadnieniem jest sam człowiek - jego zdolność do rozumu, empatii, samokrytycyzmu, odpowiedzialności i nieustannego rozwoju.

Dlatego powiedziałbym krótko: człowiekiem się rodzimy, natomiast człowieczeństwo budujemy przez całe życie. Nie przez deklaracje światopoglądowe ani religijne, lecz przez uczciwość wobec faktów, gotowość do zmiany własnych poglądów, odwagę przyznania się do błędu, szacunek dla drugiego człowieka i nieustanne przekraczanie własnych ograniczeń.

Nie doskonałość czyni nas ludźmi. Doskonałość jest jedynie ideą. Człowieczeństwo rodzi się z pokory wobec rzeczywistości i z odwagi nieustannego poszukiwania prawdy. Jest procesem, który nigdy się nie kończy. I właśnie dlatego uważam je za najwyższą wartość, jaką człowiek może świadomie w sobie rozwijać.

.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
Tadeusz Gadacz
www.facebo(*)C6aWnfCbxql&id=100018349577504
.
Kliknąć wybitnemu intelektualiście minusa potrzeba albo wielkiej odwagi albo jeszcze większej głupoty.
To tylko zacietrzewione intelektualne karły klikają minusy na potęgę, gdy brak im argumentów.

.

.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)
.
Joe Biden określił swojego następcę jako "narcystycznego przegranego"
www.facebook.com/reel/1585788556544395
.
Czy Biden zna się na prezydenturze? Może nie może dostrzec wielkości Trumpa, tak jak Trump nie dostrzega wielkości jego - wyzywając go od najgorszych prezydentów?
.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52452 punktów)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365