Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie dajmy się wpuszczać w maliny.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
10-12-2014 16:13ROBINSON (137 punktów)Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
Ocena 3 na 7
Jaki sens ma dyskutowanie o wierze religijnej czy ateizmie. Człowiek od początku budował sobie obraz otaczającego go świata bowiem bez tej wiedzy nie mógł sensownie działać. Budował go na podstawie swoich i obiektywnych możliwości poznawczych. Tworzył teorie, udoskonalał je, dostosowywał do odkryć. Zawsze znajdowali się ludzie mający odwagę zerwać kajdany tradycji, autorytetów, świętości. Nie znamy prawdy absolutnej, nie mamy absolutnej wiedzy więc może trochę skromności, pokory. I religie i wiedza stanowią część ludzkiej kultury, część sfery umysłowej, nie licytujmy się która prawdziwsza dopóki nie znamy wszystkich odpowiedzi na dany temat. Wszystkie teorie są weryfikowane i poprawiane, religie też. Popatrzmy choćby na katolicyzm, przyjął wszystkie odkrycia, udowodnione (jeszcze raz, udowodnione) prawdy. Oczywiście nie mówię o starowinkach sunących rano do świątyni. Czy to co nazywamy nauką jest wolne od dogmatów błędów? Oczywiście, że nie. Polecam „Zakazaną psychologię” Tomasza Witkowskiego, ogranicza się on tylko do swojej branży a jest to jedynie „czubek góry lodowej”. Co z ekonomią, historią, socjologią czy fizyką kwantową…? Jeśli się zastanowić to dochodzimy do refleksji, że żyjemy w zakłamanej rzeczywistości, opanowani „religią społeczną”. Czy wiara religijna czemuś przeszkadza? Wierzący konstruują i budują skomplikowane urządzenia, realizują niezwykłe projekty, ba nawet spacerowali po Księżycu. Wiara ta nie zniewala. „Religia społeczna” czyni z ludzi niewolników, prymitywną siłę roboczą czy też mięso armatnie.
Tak, religie odpowiedzialne są za wiele zła ale chyba ateizm również (choćby bolszewizm). Wszędzie są ludzie źli, niegodziwi, samolubni, bezwzględni, żądni władzy, pieniędzy. Czy to ważne czy Wielki Wybuch nastąpił z przyczyny jakiegoś duchowego bytu czy z przyczyny nie wiadomo jakiej? Jedno i drugie jest tylko naszą wstępną teorią. Reszta, cała ta obudowa nie ma większego znaczenia choć często daje się we znaki. Najważniejsze by nie dać się wpuszczać w maliny przez kapłanów „religii społecznych”.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 Dalej..
#16
11-12-2014 08:13
 Ocena-1 na 1
ROBINSON (137 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi Jacholek
>Zdumiewające jak myśli Russella są wciąż aktualne, był to w końcu geniusz wyprzedzający swoją epokę. To tak jakby powiedzieć że Einstein stworzył STW więcej niż wiek temu więc jest przeżytkiem średniowiecznym.Bądźmy poważni !
Jest zasadnicza różnica między filozofią a matematyką czy fizyką.
>A jeśli się to zdarza (ludzie maja różne słabości i dewiacje) to ta religijność bardziej upodabnia się do formy deizmu aniżeli "wiary ludu bożego".
Wiara ludu bożego, owieczek, jest różna od wiary pasterzy. Tak samo jak wiedza i jej rozumienie przez szarych ludzi a wiedza i rozumienie naukowców.

#17
11-12-2014 08:19
 Ocena-1 na 1
ROBINSON (137 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi farmer
>Tak, zrobił "OPEN DAY" i sobie przyjął. Brzmi jak bajeczka dla dzieci....pewnego razu...

Czytanie i myślenie nie boli. Warto spróbować. Emocje są jak alkohol czy inny narkotyk.
I to właściwie komentarz również do reszty.

>Nie są już wstanie inaczej. Mieli swój czas. Tysiące lat. Wciskania kitu że coś ktoś tam.
>Teraz odlecieli na lata świetlne od wszystkiego i kurczowo trzymają się "BIG BENU"
>jedyna chyba rzecz o której mogą fantazjować do woli.
>Pradawni Bogowie odeszli tak łatwo. Zdradzeni w obliczu faktów. Zostali obdarci z bród tunik matek synów.
>Nie zbliżają się nawet na milimetr do rubieży kosmosu ze swoimi żółwiami czy słoniami.
>Nie tkną czarnej dziury bo szkoda czasu. Lata zajmie im zrozumienie o czym chcieli by powiedzieć.
>W filmie PROMETEUSZ pani naukowiec odkrywa na innej planecie ślady swojego stwórcy. Nie jest nim BÓG z biblii tylko jakiś cholerny OBCY. Dalej jednak ściska KRZYŻ. Ona wierzy.
>Goni swojego króliczka.
>cały film
>www.cda.pl(*)sz-2012-Lektor-PL-HD-Caly-Film
>Ściskając w dłoni amulet nie zmienię faktu że auto trzeba zatankować. Wiedzą o tym wierzący.
>By nie zwariować zostawili ten świat w spokoju i robią co trzeba. Zostawili sobie coś w głowie.
>Gdy ktoś kiedyś im to rozwali będzie ciekawie.
>

#18
11-12-2014 08:37
 Ocena 1 na 1
ROBINSON (137 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi Paolo Monstro
>Przeszkadza innym wiarom. W historii nie znajdziesz przypadków ludzi niewierzących lub ignorujących jakiekolwiek religie, którzy zabijaliby wierzących. Niestety bardzo często miała miejsce odwrotna sytuacja
W zasadzie nie ma wojen z powodów religijnych lecz głównie z powodów gospodarczych (a te nie mają nic wspólnego z religiami). To taki sam infantylny pogląd jak uważanie, że jedna wojna wybuchła na skutek zamachu na jakiegoś księcia a druga bo jakiś malarz miał nierówno pod sufitem. Religie są dobrym pretekstem. Myślenie religijne jest myśleniem prymitywnym i dlatego powszechnym i zaraźliwym.
>Nie słyszałem jeszcze (poza niezweryfikowanymi cudami, które niestety są niepowtarzalne) żeby ktoś wymodlił rakietę kosmiczną czy choćby zasadę działania jakiegoś zjawiska. Więc przypisywanie religii udziału w tych odkryciach jest nieadekwatnych przykładem.
Religie nie zajmują się naukami czy technologią ale ludzie religijni tak.
>Bolszewizm, hitleryzm, Stalinizm ...to formy religii.
A może w takim razie również bezkrytyczne zawierzanie naukowcom jest jest też forma religii?

#19
11-12-2014 08:58
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi ROBINSON

>Czytanie i myślenie nie boli. Warto spróbować. Emocje są jak alkohol czy inny narkotyk.

Chyba boli bo nie kasujesz zbędnych komentarzy. A jak byś czytał regulamin to byś wiedział.

A reszta Cię przerosła.

#20
11-12-2014 10:41
 Ocena 9 na 9
KORUND (4922 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi ROBINSON
>To ma być żart? Cytowanie myśli Russella z przed 80 lat w czasach gdy kultura, postawy zmieniają się w ekspresowym tempie. Był wielki. Był.
>Druga rzecz - zdecydowana większość pracowników nauki, naukowców to ludzie wierzący.
-Bezczelność. Wiarę zaszczepia się jeszcze "nienaukowcom" i nie robią tego naukowcy. Mimo to, część ludzi zakażonych tym wirusem zostaje naukowcami, ale niestety nie wszystkim udaje się całkowicie wyzdrowieć. Tak to działa.

>Wiara nie przeszkadza w prowadzeniu badań, w rozwoju nauki. Więc daruj sobie te złośliwości, opuść średniowiecze.
-To dopiero żart. Wiara to średniowiecze we łbach. Kogo chcesz wpuścić w maliny? Widzisz jak wygląda dziś świat islamu? Czego uczą szkoły koraniczne? Po co te ograniczenia lub zakaz edukacji, szczególnie wobec kobiet? Te matołki nawet ropy sami pompować by nie umiały, gdyby nie umowy z "niewiernymi". Są miejsca, gdzie nie wolno nawet uprawiać sztuki i muzyki:
Cytat:
4 kobiety i 2 mężczyzn zostało skazanych na śmierć przez jirga (radę starszych) za śpiewanie i tańczenie na weselu. Mężczyznom udało się uciec, ale wszystkie kobiety zostały zamordowane.

Jeden z arabskich chirurgów nie podawał chorym pigułek przeciwbólowych, bo ich otoczka zawierała żelatynę wieprzową. Skorzystał z edukacji by zostać lekarzem, ale wiara nie pozwala mu z niej w pełni korzystać. Średniowiecze we łbie. Co wyczyniają wierzący dżihadyści, to chyba słyszałeś? A ubój rytualny mówi ci coś? To nie wina wiary?
-Hinduiści bywają podobni pod względem traktowania kobiet. Tu i teraz, nie w średniowieczu. Podobno już nie palą wdów....pozostają przy czczeniu szczurów, małp, słoni i krów....i bozia wie czego jeszcze, zaśmiecając kraj "podarkami" dla swych obiektów czci. A krowy niedojone ryczą....i srają po ulicach.
-Radykalni chrześcijanie, choćby ci od kreacjonizmu, do dziś walczą z nauką ewolucjonizmu. Średniowiecze we łbach. Tak wyglądało zawsze użeranie się naukowców z religijnymi matołkami. Stąd to ciągłe np. podważanie wieku Ziemi i metod datowania skał i skamieniałości. Dopiero po jakimś czasie ewentualne, łaskawe skorygowanie interpretacji jakichś biblijnych nonsensów. Ale najpierw hamulec, sprzeciw, bo nie pasuje do świętych urojeń. O komórkach macierzystych i oporach badaniami na nimi słyszał? A o Chazanie, czy nawiedzonych farmaceutach, którym nie pasują pewne leki i ze względów religijnych?
-Wiesz co się dziej w Afryce, gdzie wierzenia animistyczne pomieszano z chrześcijaństwem? Polowania na czarownice wciąż tam trwają. Ludzi się za to zabija. Czarownikami są nawet dzieci, wypędzane ze swoich wiosek, odłączane od rodzin, bo tak sobie uroił jakiś wierzący idiota, szaman. To nie wina irracjonalnej wiary?
-Im bardziej religijne społeczeństwo, tym bardziej zacofane, a wielu miejscach na świecie wiąże się to z okrucieństwem krwawych kultów i rytuałów. Urodziłeś się wczoraj, czy myślisz, że nikt tu nic nie wie o religii i tylko tak sobie bezmyślnie psioczy? Każda irracjonalna wiara w jakiś stopniu ogłupia, a religie, w różnym stopniu, ale wszystkie, są obrazą ludzkiej godności, źródłem zła, zniewolenia, zacofania, niesprawiedliwości i bezgranicznej głupoty. Nie w żadnym średniowieczu, tylko tu i teraz.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,504046
www.racjonalista.pl/kk.php/s,9451/k,3
www.racjonalista.pl/kk.php/s,8105

#21
11-12-2014 11:18
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
>I religie i wiedza stanowią część ludzkiej kultury, część sfery umysłowej, nie licytujmy się
>która prawdziwsza dopóki nie znamy wszystkich odpowiedzi na dany temat.

-Ja będę się licytował. To jak z bakteriami. Są takie dzięki którym żyjemy i które stanowią znaczną część naszej masy ciała, a są i te paskudne, chorobotwórcze. Te drugie czasami nas zabijają, sprawiają wiele przykrości, staramy się je eliminować na wszelki sposoby, ale one wciąż z nami są. Co nie znaczy, że mamy zaprzestać ich zwalczania, podobnie jak całej masy innych pasożytów. Chodzi o to, że gdy już wiemy co nam szkodzi (religia), a co pomaga (nauka), gdy chociaż tę odpowiedź znamy, to nie widzę powodu by tego szkodliwego maksymalnie nie zwalczać lub choćby ograniczać.

Hejtibeats (210 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
>Jaki sens ma dyskutowanie o wierze religijnej czy ateizmie.

Podyskutować na spokojnie jest zawsze miło, można dowiedzieć się i nauczyć wielu rzeczy. Bezsens rodzi się, gdy powstają patologicznie skrajne stanowiska. Dopóki wszystko jest w równowadze jest ok jak dla mnie. Nie lubię się zbytnio chwiać, toteż nie pijam dużo.

#23
11-12-2014 11:47
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi ROBINSON
>Wynalazek reakcji jądrowej czy dynamitu był dobry ale wykorzystanie to już co innego.

Z tym dobrem bywa różnie. podobnie z wykorzystaniem. Mamy skłonność do ujmowania procesów w kategoriach substancji, rzeczy. I tak "wynalazek dynamitu" czy "odkrycie reakcji jądrowej" itp. to coś, co odrywamy od łańcucha przyczyn i skutków i traktujemy jako odrębny byt przypisując mu taką czy inną cechę (np. dobry/ zły). Ale po jakimś czasie okazuje się, że skutki mogą być różne. (Wtedy zaczyna się debata o odpowiedzialności naukowców.) Jeszcze przed konstrukcją bomby atomowej wiedziano, że z jej zastosowaniem może być tak, jak z kamieniem: możesz nim rozbić orzecha, ale i głowę. I tak też się stało. W sensie etycznym nie ma więc sensu przypisywać rzeczom moralnych atrybutów. Pozostaje więc ich wykorzystywanie, a więc zachowanie ludzi. Ale ono, podobnie jak użycie rzeczy, jest również wieloznaczne (tak jakby dziedziczyło ich wieloznaczność): nie tylko w sensie aktualnego dokonania jakiejś czynności (np. zrzucenia bomby atomowej), ale również w sensie skutków, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć, a które są zarówno "dobre" (np. bomba atomowa zakmończyła definitywnie wojnę), jak i "złe" (cierpienie, zwiększone prawdopodobieństwo mutacji na całym globie, itd.). Konsekwencjalizm etyczny jest trudny do utrzymania, bo po prostu nie wiemy, jakie skutki niesie ze sobą pojedynczy czyn i cywilizacja jako całość. To raczej trywialna konkluzja, ale pozwala ostudzić zarówno przesadny optymizm jak i pesymizm.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#24
11-12-2014 12:02
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi ROBINSON
>Cytowanie myśli Russella z przed 80 lat w czasach gdy kultura, postawy zmieniają się w ekspresowym tempie...

Cytowanie? W roku 1995 wydano Problemy filozofii B.Russella z 1912. Świetna książka. Klasyka (bo o tym mówimy) jest ponadczasowa. Warto do niej zerkać zwłaszcza wtedy, kiedy ludziom pędzącym przed siebie w "ekspresowym" tempie zaczynają plątać się i nogi i postwy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#25
11-12-2014 12:17
 Ocena 8 na 8
KORUND (4922 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi Hejtibeats
>>Jaki sens ma dyskutowanie o wierze religijnej czy ateizmie.
>Podyskutować na spokojnie jest zawsze miło, można dowiedzieć się i nauczyć wielu rzeczy.
-W tym celu wstawiłem tekst L. Ferusa,
www.racjonalista.pl/kk.php/s,9451
-Ale zapewne mało kto go kliknie, więc zacytuję co najważniejsze. To pospolity zarzut ze strony wielu wierzących, ale też "specyficznych" ateistów:
Cytat:
"Po co ateista zajmuje się religią, skoro to dla niego bajki?".

-Odpowiedź:
Cytat:
Odpowiem na powyższe pytanie tak: ponieważ te bajki wpaja się małym dzieciom (dorosłym zresztą też) jako Prawdy Objawione, którym powinni podporządkować się całkowicie i bez żadnych wątpliwości. A jeśli tego nie uczynią, zostaną kiedyś ukarane piekłem za swoje nieposłuszeństwo. Bo do tych bajek duszpasterze uczą wiernych szacunku, jako do jedynie słusznego i wartościowego światopoglądu, nadającego sens ludzkiemu życiu. Bo nasze rządy traktują te bajki jako prawdy historyczne, dopasowując do nich prawodawstwo i kodeksy karne (np. kara za obrazę uczuć religijnych), a nasi prezydenci i parlamentarzyści kończąc przysięgę, przywołują na pomoc boga. Bo religia uzurpuje sobie prawo do decydowania o najważniejszych aspektach życia ludzkiego; np. zwyczajach i normach żywieniowych, prokreacji i seksie, zapłodnieniu in vitro, badaniach prenatalnych, prawie do aborcji, jak i sposobie odejścia z tego świata (eutanazja).


-I o powiedź dyżurna:
Cytat:
Może najprościej byłoby zacytować pytającemu, te oto fragmenty z Prologu Racjonalisty: "..jest serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę". Czy już samo to, nie tłumaczy w dostateczny sposób zainteresowania ateistów religiami?


>Dopóki wszystko jest w równowadze jest ok jak dla mnie. Nie lubię się zbytnio chwiać, toteż nie pijam dużo.
-Nie może być i nie będzie równowagi między prawdą, a kłamstwem, rozumem, a głupotą, faktami, a urojeniami, nauką a indoktrynacją.

ROBINSON (137 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi Hejtibeats
>Podyskutować na spokojnie jest zawsze miło, można dowiedzieć się i nauczyć wielu rzeczy. Bezsens rodzi się, gdy powstają patologicznie skrajne stanowiska. Dopóki wszystko jest w równowadze jest ok jak dla mnie. Nie lubię się zbytnio chwiać, toteż nie pijam dużo.

To prawda, podyskutować jest dobrze. Można dokonać przeglądu, weryfikacji swoich sądów. Może to być impuls do zgłębienia jakiegoś tematu, odrzucenia jakiegoś stereotypu, zerwania jakichś kajdan.
Wydaje się, że jesteśmy wolni ale w dyskusji widać jak jesteśmy spętani propagandą mediów, reklamą, narzuconymi nam fobiami. Rzeczy małe traktujemy jako istotne zaś istotnych w ogóle nie dostrzegamy.Ale czy równowaga nie jest stagnacją?
Pozdrawiam.

#27
11-12-2014 14:45
 Ocena 9 na 9
setarkos (10757 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
> Zawsze znajdowali się ludzie mający odwagę zerwać kajdany tradycji, autorytetów, świętości. Nie znamy prawdy absolutnej, nie mamy absolutnej wiedzy więc może trochę skromności, pokory.
Komu zaleca Pan skromność i pokorę? Mającym odwagę zrywania z autorytetem (albo i "świętością"), czy też propagatorom prawd absolutnych?
> I religie i wiedza stanowią część ludzkiej kultury, część sfery umysłowej, nie licytujmy się która prawdziwsza dopóki nie znamy wszystkich odpowiedzi na dany temat.
Faktycznie nie ma się o co licytować, gdyż przekonania religijne nie wynikają z wiedzy lecz z wiary - natomiast o prawdziwości można mówić tylko w ramach (weryfikowalnej) wiedzy.

> katolicyzm, przyjął wszystkie odkrycia, udowodnione (jeszcze raz, udowodnione) prawdy.
Przyjął, więc ich nie odkrył. Ani w wyniku odwagi katolików, ani przez ich skromność.
[Być może obu tych cech katolicyzmowi brakuje..]
>"Religia społeczna" czyni z ludzi niewolników, prymitywną siłę roboczą czy też mięso armatnie.
Jak chyba każda struktura hierarchiczna - czy to z szefem prawdziwym, czy wyobrażanym.. Ale nie zniewala wszystkich, tylko większość (a niektórym za to wolno więcej).
> nie dać się wpuszczać w maliny przez kapłanów
Tak.

#28
11-12-2014 16:33
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi Paolo Monstro
>Bolszewizm, hitleryzm, Stalinizm ...to formy religii.

Jest dużo analogii, ale jednak - tylko analogii. W księdze o władzy religia to jednak odrębny rozdział.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#29
11-12-2014 22:10
 Ocena 5 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.
W odpowiedzi diogenes
>>Bolszewizm, hitleryzm, Stalinizm ...to formy religii.
>Jest dużo analogii, ale jednak - tylko analogii. W księdze o władzy religia to jednak odrębny rozdział.

A w książce rok 1984 Orwell porównuje religie do ideologii typu Stalinizm...
Nie ma ogólnie przyjętej, precyzyjnej definicji religii, religią jest na przykład Buddyzm czy Jogizm, który nie posiada boga/bogów ani zbioru cudów

Nie czuję się kompetentny by tworzyć jakąś definicję i nie stawiam równości pomiędzy klasyczną religią (z bogami, cudami, cudownymi postaciami) a ideologiami typu Stalinizm.
Chodzi mi o sposób myślenia, który doskonale nadaje się do podrywania tłumów do największych niegodziwości. Sposób myślenia, w którym jest jakieś najwyższe, mgliste "dobro", w którym jest niepoważalny autorytet, ojciec narodu, święty tłumaczący co trzeba robić by do tego "dobra" dotrzeć. Sposób myślenia nakierowany na kult, ślepe uwielbienie bez zadawania pytań. Sposób myślenia zamknięty - nie pozwalający na kwestionowanie dogmatu w sytuacjach gdy religia nie przystaje do rzeczywistości, nie dający ludziom wyboru pomiędzy mniejszym a większym złem, nie dający wyboru w sytuacjach gdy działania w dążeniu do "dobra" są w sprzeczności (np. wybór pomiędzy szczęściem dzieci a dotrzymaniem obietnicy bycia razem molestującemu dzieci mężowi). W efekcie sposób myślenia wyłączający samodzielne myślenie, opierający się na emocjach, na presji współwyznawców, na psychozie tłumu, na podporządkowaniu uwielbianemu świętemu, na ślepym wykonywaniu nakazów religii.

Wydaje mi się, że w XX wieku elementy kosmogoniczne (o stworzeniu świata i człowieka) ciężko było włączyć do tworów typu Stalinizm i tylko dlatego nie ma w nim klasycznych cudów i mitów o powstaniu świata. Były to po prostu zbyt naiwne historie dla cywilizacji na tym etapie rozwoju. Pozostał więc element "dobra" choć w przypadku Mussoliniego, Hiltera, Pavelica, Tiso, Salazara czy Franco podpierający się katolicyzmem lub ogólnie chrześcijaństwem.

W efekcie działało to doskonale licząc liczbę trupów i fanatyków?

#30
12-12-2014 16:34
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Nie dajmy się wpuszczać w maliny.

>Jaki sens ma dyskutowanie o wierze religijnej czy ateizmie.
Chyba przymusu nie ma, a odwrotnie do każdej dyskusji, gdy chce się wziąć w niej udział należy się merytorycznie przygotować.

>Człowiek od początku budował sobie obraz otaczającego go świata
Jedni sobie sami budowali, ale zdecydowana większość wypełniała już powstałe budowle.

>bowiem bez tej wiedzy nie mógł sensownie działać.
Ej tam, ej tam. Kto ten sens określał?

>Budował go na podstawie swoich i obiektywnych możliwości poznawczych.
Właził w struktury i co najwyżej lekko je pod siebie modyfikował.

>Tworzył teorie, udoskonalał je, dostosowywał do odkryć.
O Boże! Same geniusze.

>Zawsze znajdowali się ludzie mający odwagę zerwać kajdany tradycji, autorytetów, świętości.
Zdecydowanie tak, i choć to tylko garstka każdego społeczeństwa, to im zawdzięczamy postęp.

>Nie znamy prawdy absolutnej,
A czy istnieje jakaś "prawda absolutna"?

>nie mamy absolutnej wiedzy
A jaka wiedza byłaby absolutną i komu byłaby konieczną?

>więc może trochę skromności, pokory.
Różnie ta skromność i pokora może być pojmowaną. Dla jednych pokorą jest przyjęcie rzeczywistości i różnych nadrzeczywistości za niepojęte, a dla innych skromność i pokora, to permanentny proces poznawczy "istniejącej
obiektywnie rzeczywistości" aby pojąć z niej jak najwięcej.

>I religie i wiedza stanowią część ludzkiej kultury,
I co jeszcze, gdyż im więcej pomieszania z poplątaniem tym mniej z tego wynika.
Religia, wiedza.

>część sfery umysłowej,
A co jest poza sferą umysłową?

>nie licytujmy się
Gdzież byśmy mogli, gdy Pan wszystkie asy trzyma.

>która prawdziwsza
Dla mnie wszystkie bajdy mają tą samą wartość.

>dopóki nie znamy wszystkich odpowiedzi na dany temat.
To cholery Pan Bóg tu koniecznym, gdyż według Pana np. człowiek aby odpowiedział sobie czemu jest głupi musiałby znać odpowiedzi na wszystkie pytania? Oczywiście chciałbym wiedzieć jak najwięcej i mam świadomość jak wiem niewiele, ale moja wiedza jest dostateczną abym spokojnie mógł odrzucić wszelkie religijne bzdury.

>Wszystkie teorie są weryfikowane i poprawiane,
Naukowe, to weryfikowane permanentnie, ale poprawiane tylko, gdy jest taka konieczność.

> religie też.
Nie, dogmaty religijne są nieweryfikowalne, a poprawiane są tylko wówczas, gdy już zupełnie nie można przeczyć oczywistościom.

>Popatrzmy choćby na katolicyzm, przyjął wszystkie odkrycia, udowodnione (jeszcze raz, udowodnione) prawdy.
Może dobrze coś tam wiedzieć zanim się publicznie głos zabierze. Nie będę się odnosił do wszystkich odkryć, gdyż zrobił
to dobrze Georges Minos w książce "Kościół i nauka" Ale zupełnie nie można pogodzić Magisterium Kościoła Katolickiego
z darwinowską ewolucją - nie mówiąc już o darwinowskim naturalizmie. Albo rybka, albo pipka, te dwie koncepcje są całkowicie alternatywne.

>Oczywiście nie mówię o starowinkach sunących rano do świątyni.
Akurat w nich postawie jest więcej racjonalności niż w zaprezentowanej tu przez Pana, nie mówiąc już o katolickich intelektualistach.

>Czy to co nazywamy nauką jest wolne od dogmatów błędów? Oczywiście, że nie.
A może najpierw warto zrozumieć czym jest nauka i jakich używa narzędzi.
www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884

>Polecam "Zakazaną psychologię" Tomasza Witkowskiego,
To nie jest nowa pozycja. Polecono ją tu 03-10-2009

>ogranicza się on tylko do swojej branży
Na tym mądrość polega aby pisać tylko o tym o czym ma się jakieś pojęcie.

> a jest to jedynie "czubek góry lodowej".
Czubek jakiej "góry lodowej"? Jest Pan pewien, iż Pan książkę dobrze zrozumiał?

> Co z ekonomią, historią, socjologią czy fizyką kwantową...?
A co ma być? Są normalnie i efektywnie uprawiane.

>Jeśli się zastanowić to dochodzimy do refleksji, że żyjemy w zakłamanej rzeczywistości, opanowani "religią społeczną".
To Pańska niczym tu nie uargumentowana refleksja, czy po prostu taka jest Pańska wiara.

> Czy wiara religijna czemuś przeszkadza?
Każda wiara ogranicza nas intelektualnie. Nie każdemu ograniczenia przeszkadzają.

>Wierzący konstruują i budują skomplikowane urządzenia, realizują niezwykłe projekty, ba nawet spacerowali po Księżycu.
I o czym to poza brakiem spójności światopoglądowej świadczy?

>Wiara ta nie zniewala.
Każda wiara nas zniewala (ogranicza).

>"Religia społeczna" czyni z ludzi niewolników, prymitywną siłę roboczą czy też mięso armatnie.
Nie zestaw bajd (dogmatów) czyni zło, a ludzie w nie wierzący - im głębiej, bardziej fundamentalistyczne tym są groźniejsi. Nie znam dobrych wiar, choć zdarzają się dobrzy ludzie wśród wierzących.

>Tak, religie odpowiedzialne są za wiele zła ale chyba ateizm również (choćby bolszewizm).
Bolszewizm był jedną z wielu religii i zaczerpnął ogrom mitów i rozwiązań organizacyjnych z chrześcijaństwa.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,610192#w610555

> Najważniejsze by nie dać się wpuszczać w maliny przez kapłanów "religii społecznych".
Tylko człowiek mocno ograniczony wiarą w jedynoprawdziwość własnego Boga i jedynosłuszność własnej religii będzie próbował ograniczyć wpuszczanie do jakiś tam "religii fałszywych". Tu, Wielce Szanowny Panie, to nie uchodzi. Tu nie dajemy się wpuścić w maliny żadnym ewangelizatorom, gdyż spora część nas uważa, że odkąd możemy zapoznać się
z zapisaną historią ludzkości, to wyznawcy jednych religii prześladowali wyznawców innych religii. Każda wiara ogranicza
nas intelektualnie, a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im jest głębszą (fundamentalną) tym jest groźniejszą.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0


1 2 3 4 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365