 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2012 10:08 | TylkoPytam (80 punktów) | Religia hamulcem? | Witam
Jak wiemy religia zniekształca rzeczywistość, wyplenia w ludziach krytycyzm itd. Nie jest jednak tak, że zatrzymuje ona ludzi chorych psychicznie (mam na myśli bardzo poważne stany chorobowe) przed dokonywaniem czynów niemoralnych? Strach może kontrolować ich działania i myśli. Oczywiście gdy religia jest chora wtedy i człowiek choruje, lecz gdybyśmy mieli do czynienia np. z religią "absolutnego pokoju"? Nie rób nikomu krzywdy, szanuj wszystkich bo inaczej... wiadomo co. Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..#31 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | . > Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła.Na starego ateistycznego Boga wszelkich bogów przysięgam, że co do ludzi to zgadzam się z mądrym rabinem: W słynnej opowieści (Talmud/Szabat 31a), do wielkiego rabiego Hillela, największego rabina epoki Talmudu, przyszedł poganin i zaproponował, że nawróci się na judaizm, jeśli Hillel zdoła wyłożyć mu całą Torę w czasie, gdy on będzie stał na jednej nodze. Hillel rzekł: "Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Oto cała Tora. Reszta to tylko komentarz. Idź i ucz się".A profesor Kotarbiński, to nie jakiś zakłamany kapłan i żył zgodnie z tym co mówił, a mówił mądrze o tym co dobre a co złe. Warto poznać co pisał: www.marcin(*)/marcinpietrzak/wkfe/wkfe2.pdf www.racjonalista.pl/kk.php/s,4411> W związku z tym cała pisanina o sumieniu, moralności itp. to zwykła strata czasu.Tak, dokładnie ma Pan rację dyskusja z obłudnymi katolikami na temat moralności mija się z celem. To są specjaliści od pouczania innych. Natomiast sami niczym moralnym się nie wyróżniają od wszystkich innych wyznań oraz od bezwyznaniowców. > Liczenie na to "że inni pojmują je tak samo lub podobnie" jest naiwne.Znowu ma Pan rację. Zamiast pouczać lepiej dawać przykład, a z tym u wierzących kiepsko. Miłego dnia. @@@ . |
#32 3 na 3 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | Nie do końca tak jest. Otóż można zateizować swą lubą. Choćby wg. mej metody. (jak mam nadzieję za niedługo będę mógł posłużyć się przykładem) |
#33 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | > . >>Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła.
Panie Andrzeju! A ja, na starego ateistycznego Boga przysięgam, że młodzież nie zna Kotarbińskiego. On i jego etyka wraz z materialistami zostały odsunięte w cień razem z ubiegłą epoką. A szkoda...(Dzięki za linki i przypomnienie profesora.) Definiowanie pojęcia dobra i zła teraz nie istnieje, a może stało się w naszym społeczeństwie bardzo dowolne. Religia KK, powszechna jej "nauka" w szkole, odgrywa tutaj negatywną rolę. Ludzie używają środków antykoncepcyjnych, żyją bez ślubu - łamiąc jej zasady. W ten sposób inne zasady łamie się z podobną łatwością.Wychodzi na to, że każdy ma swoją moralność, a zasady, te z etyki niezależnej i te z katechizmu interpretuje tak, jak komu wygodnie. |
#34 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Religia hamulcem? |
> Panie Andrzeju!> A ja, na starego ateistycznego Boga przysięgam, że młodzież nie zna Kotarbińskiego.> On i jego etyka wraz z materialistami zostały odsunięte w cień razem z ubiegłą epoką. A szkoda...(Dzięki za linki i przypomnienie profesora.)Miła Pani, nasze forum skierowane jest głównie do racjonalistycznej inteligencji, a więc ludzi poszukujących, a nie przyjmujących mocą jakiegoś tam autorytetu intelektualne "gotowce". Wszystko jedno, czy będzie to autorytet mamusi, księdza profesora, czy Bogusławskiego. Tu trzeba samodzielnie myśleć, czyli być wolnomyślicielem. Staram się tej naszej inteligencji podrzucać materiały do przemyśleń i jestem wdzięczny wszystkim, którzy mnie do myślenia zmuszają. > Definiowanie pojęcia dobra i zła teraz nie istnieje, a może stało się w naszym społeczeństwie bardzo dowolne.Uważam, że najwięcej zła w świadomości Polaków w ostatnim ćwierćwieczu uczynili dziennikarze (a raczej celebryci udający dziennikarzy). Warto przeczytać artykuł Jacka Żakowskiego w Polityce (nr 23 z 5.06-12.06.2012) pt. "Pakt o nieagresji?". W całej historii do drugiej wojny światowej, a u nas i w czasach PRL-u, człowiek przyzwoity (niezależnie od opcji politycznej) nie mógł się godzić z krzywdą drugiego człowieka, a już szczególnie, gdy był to człowiek słabszy. Dzisiaj proszę poczytać przerażające intelektualnie i moralnie wypowiedzi neoliberałów, nawet tylko te z naszego forum). Najciekawsze w tym jest to, że polska myśl neoliberalna, wspomaga i tak pięknie jest wspomagana przez Kościół Katolicki. Wystarczyło, że neoliberałowie zrezygnowali z haseł wolnościowych w zakresie światopoglądowym, to już w zakresie pazerności na dobra doczesne mogą z Kościołem tworzyć ideową wspólnotę. Może warto nałożyć na to poglądy liberała o wielkim dorobku intelektualnym i pięknym życiorysie. Profesora Andrzeja Walickiego > Religia KK, powszechna jej "nauka" w szkole, odgrywa tutaj negatywną rolę.Żeby tylko w szkole. Nachalna propaganda medialna wdziera się już wszędzie. "Strach już i lodówkę otworzyć" www.racjon(*).polityka.w.fabrykach.atrakcji> Ludzie używają środków antykoncepcyjnych, żyją bez ślubu - łamiąc jej zasady. W ten sposób inne zasady łamie się z podobną łatwością. Wychodzi na to, że każdy ma swoją moralność, a zasady, te z etyki niezależnej i te z katechizmu interpretuje tak, jak komu wygodnie.Redaktor Izdebski napisał: Analizy te mogłyby wskazywać, że światopogląd katolicki trzyma się w Polsce mocno, gdyby nie inne przesłanki wskazujące, że przywiązanie do wiary przodków i deklaratywna akceptacja doktryny nie przekłada się na codzienne życie. Żenującą tego egzemplifikacją z ostatnich miesięcy może być Kazimierz Marcinkiewicz, na rekolekcjach dla rodzin chrześcijańskich dający siebie za przykład do czasu, gdy poczuł inną, też "bożą" potrzebę. Czy Mirosław Orzechowski nawołujący do abstynencji i jednocześnie rozbijający po pijanemu samochody.
Uogólniając dr Boguszewski mówi: Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe.
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach.
Światopoglądowy obraz współczesnej Polski należy uzupełnić o powstały wokół internetowej platformy "Racjonalista.pl" spontaniczny ruch społeczny, który zdobywa coraz większe znaczenie, a powstała na jego stronach lista ateistów i agnostyków liczy już parę tysięcy osób i nadal rośnie. Do tego należy dodać coraz większą ilość sławnych apostatów demonstracyjnie odrzucających swoje związki z katolicyzmem. www.waweur(*)s/dokumenty/dyskusja170309.pdfOt i cała katolicka moralność w codziennej praktyce oraz paniczny strach przed niszowym portalem. Wchodzą tu różni ewangelizatorzy i próbują na siłę wciskać kit środowisku myślącemu samodzielnie. Czasem w imię wolności słowa, niektórzy z nas to kupują. Pozdrawiam serdecznie. PS. A to poniżej dla lubiących doczytać więcej. humanizm.free.ngo.pl/czyreligia.htmlhumanizm.free.ngo.pl/bohdan38.htmlhumanizm.free.ngo.pl/stanosz13.html@@@ . |
#35 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | > >Zło religii upatruję w tym, że tłamszą indywidualizm próbując wtłoczyć jednostki w sztywną matrycę zachowań, relacji społecznych, sposobu myślenia i zasad moralnych, jednocześnie przywłaszczając sobie prawo do oceny zgodności z powyższymi.> Trochę Cię nie rozumiem. Jeśli mają własne zasady moralne to chyba mogą oceniać zgodność z powyższymi? Można oczywiście te zasady po prostu odrzucić.Równie dobrze mogą sobie wyjść z ich religii. Na tym polega religia, że mówi co jest dobre i złe. To jedna z rzeczy, którą różni się od wiary. Jeśli odrzucasz pewne zasady, to heretyzujesz, a to jest be. Katolik powinien słuchać pana i mistrza i już. A tylko kościół wie, co pan i mistrz powiedział. Problem jest bardziej złożony. Skąd mamy zasady moralne? W dużej mierze powielamy te, które nam przekazano, wiele z nich opiera się na założeniach nabytych w dzieciństwie. Jeśli wychowa się nas w jakimś duchu, to niezmiernie trudno jest dostrzec, że coś nie gra. Dlatego przełamanie pewnych np. stereotypów w wieku dorosłym jest trudne, chociaż nie niemożliwe. Im silniejsza indoktrynacja, tym trudniejsze przełamanie. A indoktrynacja nieweryfikowalna jest z góry wygrana, nie można wykazać błędu. |
#36 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | > W całej historii do drugiej wojny światowej, a u nas i w czasach PRL-u, człowiek przyzwoity (niezależnie od opcji politycznej) nie mógł się godzić z krzywdą drugiego człowieka, a już szczególnie, gdy był to człowiek słabszy. Dzisiaj proszę poczytać przerażające intelektualnie i moralnie wypowiedzi neoliberałów, nawet tylko te z naszego forum).Dziękuję Panie Andrzeju! za te jakże prawdziwe i potrzebne słowa ostatnie zdanie z bólem należy powtarzać tu jak najczęściej |
| TylkoPytam (80 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia. Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać. Weźmy np. psychopate-katolika - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń... Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem?
|
#38 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | . > Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia.Wszystko jest w "ręku Boga", choć ja wolałbym chorego do lekarza specjalisty odesłać. > Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać.Strach tak, religia nigdy. Wierzenia pięknie się dostosowują do potrzeb. killer.rad(*)psychologia&dane=PotworyOfiary> Weźmy np. psychopatę-katolikaByło ich wielu! > - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń...Po utracie wiary? A w co? W Święty Kościół Katolicki. Większość seryjnych morderców (a chyba i wszyscy) była ludźmi głęboko wierzącymi. Oczywiście to były ich własne religie, ale oni często je chrześcijaństwem, czy katolicyzmem nazywali. Przy okazji tylkopytam, czy jest Pan pewien swojej ortodoksji zgodnej z "magisterium" Pańskiego Kościoła? > Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem?Odwrotnie każda wiara zwiększa zagrożenie czynieniem zła. • Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii. Steven WeinbergIm jest głębsza tym bardziej. humanizm.free.ngo.pl/czywiara.pdfMiłego dnia @@@ . |
#39 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | > Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia. Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać. Weźmy np. psychopate-katolika - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń...> Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem?Przecież mordercy mogą zostać zbawieni, więc w jaki sposób powstrzymuje ich religia? Przecież samo nieprzestrzeganie dekalogu nie jest karalne za życia, wystarczy pięć minut żalu za grzechy przed śmiercią i już jesteś w kolejce do eternity heaven party. Jak dla mnie większy postrach dla potencjalnego przestępcy budzi więzienie. Gdyby przywrócić karę śmierci za morderstwa z premedytacją rezultaty byłyby jeszcze lepsze. Jedynym plusem religii jaki widzę jest dawanie nadziei ciężko lub nieuleczalnie chorym od małego dziecka czy też narodzin. Dla takich ludzi jest to jedyna siła, która pozwala im przetrwać, poprzez nadzieję, że po śmierci czeka na nich lepsze życie. Dla takich ludzi jedyną alternatywą jaka teraz przychodzi mi na myśl, może być pasja, tak jak jest to w przypadku Stevena Hawkinga, który przeżył już kilkadziesiąt lat więcej niż dawali mu szans lekarze, właśnie dzięki jego pasji do nauki. Jest to naprawdę wybitna postać. Co jest lepsze nadzieja i wieczne oczekiwanie czy też jakaś choćby błaha pasja związana chociażby drużyną piłkarską. Aj wygląda na to że jednak religia nie ma żadnego sensownego zastosowania, wybacz próbowałem znaleźć... |
#40 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: Religia hamulcem? |
> Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady?
Wszystko, co powyżej napisano, zasadniczo jest prawdziwe.... ale moim zdaniem istotniejsze w religii od tego wszystkiego jest wyłączanie myślenia. Bo religia pozwala nie myśleć. I to jest najistotniejszą cechą oraz praprzyczyną wszelkich opisanych powyżej "zatruć".
Religia na wszelkie problemy życia codziennego (i nie tylko!) ma gotowe odpowiedzi. Wie jak jest zbudowany świat, jak należy postępować, co będzie po śmierci, co było przed... Nie ma dziedziny, o której wiedza religiantów nie byłaby pełna i dokładna. (Jednym słowem - nauka może zakończyć swój żywot.) I to jest zasadniczą wadą religii, wszelkich religii, a już szczególnie tych ogólnoświatowych.
|
#41 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | > Religia na wszelkie problemy życia codziennego (i nie tylko!) ma gotowe odpowiedzi. Wie jak jest zbudowany świat, jak należy postępować, co będzie po śmierci, co było przed... Nie ma dziedziny, o której wiedza religiantów nie byłaby pełna i dokładna. (Jednym słowem - nauka może zakończyć swój żywot.) I to jest zasadniczą wadą religii, wszelkich religii, a już szczególnie tych ogólnoświatowych.Dokładnie tak, ponieważ religie powstawały po to aby zapełnić luki wiedzy człowieka. Dlatego czczono deszcz czy słońce, ponieważ od tego zależało życie człowieka (uprawy roślin). Teraz do boga zwracają się osoby z problemami, które ich przerastają, bądź ludzie dbający o swoje życie po śmierci i to jest teraz główną usługą religii, last minute do raju. |
jestem (-21 punktów) (zablokowany) | Odp: Religia hamulcem? | > Nie do końca tak jest.> Otóż można zateizować swą lubą.> Choćby wg. mej metody.> (jak mam nadzieję za niedługo będę mógł posłużyć się przykładem)Zateizować? Interesujący termin, zabójco Bogów! Czy metoda jest obecnie testowana na skuteczność, ze nie proponujesz jej w obecnym segmencie czasowym? Czy jest Twoją intencją ją opatentować? Co w przypadku, gdy skuteczność metody okaze się nieadekwatna do zamierzonego przez Ciebie celu? Czy masz plan zastępczy - takie boczne wyjście ze związku i gumkę do mazania uczuć? Co w takim przypadku z uczuciami lubej? Tez masz drugie/inne boczne wyjście i gumkę do mazania uczuć dla niej? Czy jedzenie tez masz zamiar za nią kroić i podawać jej do ust? Czy nie uwazasz, ze związek z drugą osobą przetrwa kazdą próbę kiedy opiera się na miłości bezwarunkowej? Czy miłość bezwarunkowa mierzy uczucia? Proszę zapytaj swego serca, nie umysłu koncepcyjnego/ego, czy jesteś uczciwy wzgledem lubej przygotowojąc i wdrazając metodę, która, jak mniemam, słuzy Twemu celowi jak mozna sądzić (nie osądzać) na podstawie Twego zapisu, ze "masz nadzieje, ze niedługo będziesz mógł posłuzyć się przykładem" metody zateizowania lubej. Czy luba jest rzymską-katoliczką? Jeśli tak, to w tym wyznaniu zwykło się mówić - powiedz Bogu swe plany a rozśmieszysz go. Natura ma interesujące poczucie humoru i uczy nas pokory. Jedni pokory uczą się z godnością a inni inaczej. Co do wyboru ksywy, to tez interesująca. Sądzę, ze by coś mianować Bogiem, to coś musi być wszechpotęzne i wszechobecne. Więc skąd ten zabójca Bogów i czy masz metodę na to zabijanie? Jeśli tak, to chętnie przetestuję. Pozdrawiam oczekując na Twą odpowiedz.  |
jestem (-21 punktów) (zablokowany) | Odp: Religia hamulcem? | Czy religie powstawały by zapełnić luki wiedzy człowieka to temat do rozległej dyskusji. Weźmy na przykład chrześcijaństwo. Cytując Marka Twaina: Jeśli Jezus byłby tutaj z nami, to z pewnością nie byłby chrześcijaninem. Dlaczego? Bo po przeczytaniu prawie Biblii - i tutaj moglibyśmy zacząć pisać scenariusz interesującego filmu. Jak przekazał nam Daniel Patrick Moynihan, kazdy ma prawo do własnej opinii lecz nie własnych faktów. Galilejski radykalny mistycyzm był jedyną drogą, która nie wiodła do Rzymu. Ale zwabiono go tam by poślubił swego opresora. Zanim wypowiemy afirmację, ze religie powstawały by wypełnić luki w wiedzy człowieka, czy nie warto przypomnieć sobie z jakiego miasta lśniło nie tylko światło latarnii morskiej ale światło wiedzy? I spytajmy siebie, kto napisał - kto pali księgi, ten pali ludzi? Dlaczego dzięki antropologii kulturowej odzyskujemy starozytną mądrość kultury zachodniej? Latwo jest się zachłysnąć najnowszymi technologiami i stosować naklejkę - prymitywni - do naszych przodków. Jakkolwiek, kiedy popatrzymy na konstrukcje piramid w Europie (prace Semira Osmanagica, Ph.D.) i dojdziemy do wniosku, ze nie posiadamy jeszcze technologii aby dokonywać takich konstrukcji sprzed 30-40 tysiecy lat, to naklejka - prymitywny - moze się do nas przykleić. Jak przekazał nam ktoś mądry zyciowo - trzymaj się swej historii, a ona cie przytrzyma. Kiedy przechodzi sie aklimatyzację fizyczną, aby wybrać się do monastyru w Tybecie, to kolejnym wyzwaniem jest adaptacja kulturowa by móc z szacunkiem dla innej kultury i tradycji się skomunikować. Wówczas mozna zapełnić luki wiedzy człowieka kultury zachodniej - id est co sfajczył Konstantyn i Ska z ograniczona odpowiedzialnoscia i co robi najnowsza nauka, która nie ma jeszcze imienia (Bogu dzieki, bo juz by ktos chcial opatentowac) byśmy nauczyli się uzywać mocy zakodowanej w naszym DNA i nie oddawali jej innym, jak przekazywal nam zwykly koles zwany Jezua. Jak mawiam, linia pomiędzy wiarą w coś a fanatyzmem jest w wymiarze subtelnym. Subtelna wiedza (komórkowa) wycisza się z powodu inflamacji umysłu koncepcyjnego/ego. Jak powiedział jeden medyk - umysł ludzki jest unikalnie stworzony by tworzyć przeciwciała na nowe idee. Humorystycznie, jest to kondycja zwana dogmatitis, na którą cierpią osoby o nieelastycznych poglądach. A pozniej wapnieje im szyszynka i mowi sie na nich wapniaki  Czy wiesz co znaczy termin pojedyncze oko serca? Pozdrawiam serdecznie.  |
| Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | Witam Cię. To mój pierwszy post w życiu do osoby po "tamtej stronie zera" (ujemnej stronie forum). Na wszystkie prawie Twe pytania odpowie Ci wywiad jakiego udzieliłem pewnemu posłowi na antenie radiowej na temat: ateizacji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,502739Wysłuchaj , sformułuj od nowa pytania. Odpowiem , wyczerpująco . |
| niewiarygodny (524 punktów) | Odp: Religia hamulcem? | Obecnie każdej religii zostały już tylko trzy zagadnienia, na które brakuje pełnej odpowiedzi naukowej: jak powstał człowiek/życie/wszechświat?, jaki jest sens życia? oraz co nastaje po nim, czyli po śmierci? Tylko tyle zostało do odkrycia z istotnych kwestii. Pierwsze pytania jest zasadniczo czystą ciekawością, wiedza ta raczej nie przyda nam się w życiu codziennym, zresztą wiemy jak wyewoluowało życie, a skąd się wzięła ta pierwsze komórka to już nie jest aż tak istotne. Najważniejsze że zostało udowodnione, że człowieka nie stworzył bóg. Pytanie o sens życia, w sensie istnienia życia na Ziemi jest według mnie pytaniem bez końca. Tzn każda odpowiedź wymaga takiego samego pytania. Tak samo jak jest z powstaniem wszechświata, jeżeli wszechświat stworzył, bóg to kto stworzył boga, i tego boga drugiego stopnia i trzeciego i tak w nieskończoność. Jestem święcie przekonany, że życie jako takie nie ma żadnego celu, po prostu jest, tak samo jak i wszechświat. Jeżeli natomiast chodzi o sens życia człowieka, uważam, że każdy może uznać za swój własny sens: sport, muzykę, skakanie ze spadochronem, jazda na motorze, praca lub cokolwiek innego. De facto i tak żadna z pasji nie ma głębszego sensu. Przeważnie na najwyższym poziomie za sens życia uważamy miłość lub założenie rodziny, zresztą jedno prowadzi do drugiego. Nasz potomek też będzie szukał sensu życia i znajdzie prawdopodobnie ten sam i jego potomek też itd. itd. Czy jest w tym jakiś głębszy sens? Według mnie nie, tak jesteśmy zaprogramowani przez naturę i mamy po prostu "trwać" to jest cały mechanizm życia. Co do śmierci, jestem jeszcze młody, ale uważam, że natura wyposażyła nas w mechanizm, który nas ze śmiercią oswaja, szczególnie jeżeli stwierdzimy, że zrobiliśmy w życiu to co mieliśmy do zrobienia, czyli przede wszystkim spłodzenie i wychowanie potomstwa. |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|