Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-02-2015 17:00Hodża (11172 punktów)"Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
Ocena 7 na 7
   Dość trudno było mi się zdecydować, w którym dziale uruchomić ten wątek - "Nauka" wydaje się równie dobrym miejscem, co "Kultura". Ale że sprawa dotyka wprawdzie spaczonego, ale jednak światopoglądu - jest tu.

   Niemiecki Instytut Historii Współczesnej podjął decyzję o wznowieniu w Niemczech, po raz pierwszy od 75 lat, książki Adolfa Hitlera "Mein Kampf". Wydanie to będzie wzbogacone obszernym komentarzem, przypisami i licznymi odnośnikami, stanowiąc krytyczną redakcję tego tak ponuro wpisanego w historię europejskiej myśli "dzieła".

   Nie wypowiadając się na temat tego konkretnego wydania, o którym brak bliższych informacji, uważam, że tego rodzaju potraktowanie tematu jest niezbędne i jeśli zostanie przepracowane przez fachowych historyków, socjologów, psychologów czy filozofów, może unieszkodliwić dużą część trującego potencjału tego tekstu, który, bez komentarzy, funkcjonując w sieciowym podziemiu trochę na zasadzie "dzieła kultowego" dużą część swojego powabu zawdzięcza syndromowi "owocu zakazanego", któremu dają się skusić umysły nie wyposażone w świadomość, czym w rzeczywistości był faszyzm.

   Mam nadzieję, że ta krytyczna edycja stanie się ważnym i pozytywnym wkładem w edukację i pozbawienie apologetów nazizmu oręża w postaci sugerowanych przez nich spisków, które rzekomo fałszują obraz wodza III Rzeszy. Myślę też, że tego rodzaju ponurych świadectw chorób cywilizacji nie powinno się zamiatać pod dywan, gdyż teksty tego rodzaju, jeśli nie zostaną "ujarzmione", nadal będą żyć swoim własnym, groźnym życiem.

History understood is history conquered.

Polecam ciekawą zapowiedź (ang.):

www.telegr(*)-undermine-Hitlers-poison.html

P.S. Metauwaga co do dyskusji - chciałbym uniknąć, na ile to możliwe, skupiania się na osobie AH, a wolałbym zająć się tematem szerszym i innego rodzaju - czy i jak publikować tego rodzaju bądź co bądź niebezpieczne teksty. A więc - bardziej o wolności słowa, o świadectwach historii i współczesności, niż o konkretnej historii autora książki, o której tu mowa.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..
#31
26-02-2015 10:44
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>Należałoby zapytać czy wtedy książka ta wielkie zagrożenie stwarzała, czy raczej była czymś w rodzaju świadectwa prawomyślności ruchu nazistowskiego? Świadectwa mającego ładnie na półce wyglądać.

Wątpię, aby sama książka była aż tak strasznie groźna. Na pewno wypowiadała wiele frustracji, które były wspólne wielu Niemcom i Austriakom po I Wojnie, i szczególnie w latach Wielkiego Kryzysu mogła dawać rodzaj emocjonalnej kompensaty dla poczucia upokorzenia i nieznośnej dla wielu Niemców świadomości podrzędności, co wynikało z konieczności samego tylko podporządkowania się międzynarodowemu dyktatowi.

Dziś jej "groźność" jest innego rodzaju. Sprowadza się do symboliki. Tematy poruszane w książce są w zdecydowanej większości nieaktualne, ale tytuł, autor i znana dziś historyczna otoczka tego tekstu razem sprawiają, że może to być niebezpieczne, jeśli by zakaz jej publikowania był uważany za dowód istnienia "żydowskiego spisku" lub innych prześladowczych działań. Osobiście podejrzewam, sądząc po "popularności" niektórych rodzimych pozycji literackich, że najskuteczniejszym eliminatorem atrakcyjności tej książki byłoby wpisanie jej na listę lektur obowiązkowych w szkole podstawowej, z dołączonym komentarzem wskazującym na wypaczenia psychiki autora... Nie wiem, jak to wygląda w Niemczech, ale w Polsce lista lektur obowiązkowych na poziomie psychologii działa trochę na zasadzie listy ksiąg zakazanych

Poza tym, jeśli już mowa o symbolice, to przy okazji pojawia się bardziej jeszcze charakterystyczny symbol - swastyka. Należy wyraźnie rozdzielić to, co jest historią i świadectwem krętych dróg losu Europy i Niemiec od tych symboli, których stawianie w przestrzeni publicznej jest samo w sobie manifestacją zbrodniczej ideologii. Wszelako nie istnieje zakaz publikacji swastyki - artykuły, w których się pojawiają ilustracje z tym symbolem, przeważnie historyczne ze zdjęciami z epoki, liczą się w tysiącach.

>Oczywiście, że nie. Nie wiem nawet czy katalizatorem by można ją nazwać. No i czy sama sława nie była wymuszona raczej? Bodajże w "Teczce Hitlera" Matthiasa Uhla i Henrika Eberlega wspominano coś o "Mein Kampf" jako mniej lub bardziej obowiązkowym prezencie ślubnym.

Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu. Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#32
26-02-2015 11:06
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi Hodża
>Wątpię, aby sama książka była aż tak strasznie groźna. Na pewno wypowiadała wiele frustracji, które były wspólne wielu Niemcom i Austriakom po I Wojnie, i szczególnie w latach Wielkiego Kryzysu mogła dawać rodzaj emocjonalnej kompensaty dla poczucia upokorzenia i nieznośnej dla wielu Niemców świadomości podrzędności, co wynikało z konieczności samego tylko podporządkowania się międzynarodowemu dyktatowi.
Nie przeczytawszy nie mogę zaprzeczyć, ale ciekawe na ile książka mówiła o wspólnych lękach a na ile była odbiciem cokolwiek zwichrowanej psychiki AH. Ciężko jednak zaprzeczyć istnieniu poczucia rozgoryczenia w narodzie.
>Dziś jej "groźność" jest innego rodzaju. Sprowadza się do symboliki. Tematy poruszane w książce są w zdecydowanej większości nieaktualne, ale tytuł, autor i znana dziś historyczna otoczka tego tekstu razem sprawiają, że może to być niebezpieczne, jeśli by zakaz jej publikowania był uważany za dowód istnienia "żydowskiego spisku" lub innych prześladowczych działań.
Obawiam się, że jeśli ktoś w kategoriach spisku rozumuje to zawsze znajdzie jakiś powód aby go "odnaleźć". Już fachowy komentarz do owego "dzieła" mógłby takiemu geniuszowi myśli dziwne nasunąć - a nuż ów fachowiec wodza zohydzić chciał i źle jego słowa interpretował.
>Poza tym, jeśli już mowa o symbolice, to przy okazji pojawia się bardziej jeszcze charakterystyczny symbol - swastyka. Należy wyraźnie rozdzielić to, co jest historią i świadectwem krętych dróg losu Europy i Niemiec od tych symboli, których stawianie w przestrzeni publicznej jest samo w sobie manifestacją zbrodniczej ideologii. Wszelako nie istnieje zakaz publikacji swastyki - artykuły, w których się pojawiają ilustracje z tym symbolem, przeważnie historyczne ze zdjęciami z epoki, liczą się w tysiącach.
Tu żadnych przeciwwskazań nie widzę. Jest to wprawdzie symbol kojarzony ze zbrodniczym reżimem ale nie widzę potrzeby cenzurowania go.
>Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu.
W sumie. Ale dlaczego dla ubogich a nie po prostu Biblii?
>Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd.
Jak dla mnie to nazizm z całym swoim kultem fuhrera był polityczną religią - Martin Kitchen w swojej książce "Trzecia Rzesza, charyzma i wspólnota" sporo pisze o wprost groteskowych przejawach czci dla wodza - z dodatkiem pseudonauki. Zresztą nie była to jedyna ideologia z nieomylnym wodzem i obiecanym rajem na ziemi, oraz własną wersją diabła rzecz jasna.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

Hodża (11172 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
>.
>> Zdołałem przebrnąć przez fragmenty, dłuższa lektura była niemiła. To są ewidentnie wynurzenia człowieka zaburzonego, takie odnoszę osobiście wrażenie.
>Najważniejszym jest to, iż jest to Pańskie osobiste wrażenie, a nie wiedza na podstawie tego co Panu inni opowiadali.

Tak, zawsze, kiedy jakiś temat historyczny czy polityczny rozpala wielkie emocje, ciekawią mnie właściwe źródła a nie dalekie echa. Co do osobistych wrażeń natomiast, może wpływ na to miała moja wiedza na temat przejść AH na froncie, gdzie był przez dwa tygodnie oślepiony chlorem oraz cytowane w sieci materiały amerykańskiego Biura Służb Strategicznych (odtajnione w 1968), w którym rozpatrywano kwestię seksualności Hitlera. Dość szokujące informacje autorstwa żydowskiego historyka S. Igry dotyczące pobytu Hitlera w Wiedniu i Monachium, poświadczane przez D. Sewarda (Napoleon and Hitler), że AH w obu tych miastach zarabiał jako homoseksualna prostytutka, drugi twierdzi, że istnieje wpis w archiwach policji wiedeńskiej umieszczający go na liście homoseksualistów. To wszystko są kwestie dotyczące osoby, które być może mogą mieć jakiś wpływ na sposób odbierania tego, co pisała. Mogły to być wyssane z palca, propagandowe zagrania, Seward jest znany ze swego konserwatywnego katolicyzmu, ale też nie jestem przekonany, czy nie ma w tym ziarna prawdy; tu kończą się moje kompetencje, zatem pozostaje zawieszenie sądu.

To są pewne "uprzedzenia", które nieuchronnie wpływają na recepcję tekstów, ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Arminius (25555 punktów)biografia na bank
"Przecież to na bank pewne, że Pan Arminius napisał by zupełnie inną od dotychczasowych biografii Hitlera,
podobnie jak historię Niemiec i Niemców w latach 1918 - 1948".

Podaję pod spodem link do recenzji takiej biografii, zamieszczając równocześnie jej fragment:

"Yet this biography does not dwell on the commonly perceived shortcomings of Hitler, or Hitler's Germany; the focus remains on the man.. Stolfi has given us a remarkable portrait of one of history's unique personalities. Hitler was on occasion, a Caesar, a messiah, a prophet, a charismatic orator, a Metternich, and on any given day he played these individual roles to perfection, but he was always 100 percent Hitler.
We also are exposed to a Hitler who brought opera and art to the masses, who pioneered the modern interstate highway concept, who-following Henry Ford's lead-brought the Volkswagen to Germany, and who-according to Liddell-Hart-fostered the development of the most efficient armed forces in history".

afri.au.af.mil/review_full.asp?id=295

#35
26-02-2015 12:48
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi Hodża
.
>To są pewne "uprzedzenia", które nieuchronnie wpływają na recepcję tekstów,
Sporo w swoim życiu przeczytałem i nie znalazłem ani jednego w pełni obiektywnego tekstu. Już z samej natury jesteśmy subiektywni i na całą rzeczywistość patrzymy z własnej perspektywy. We mnie najwięcej zaufania budzą teksty - poza weryfikacją naukową - w których autor już we wstępie informuje o swoich poglądach i tylko obiecuje, że o jakimś tam obiektywizm będzie się starał. Zaś tam, gdzie ktoś twierdzi, że jest obiektywnym i pisze samą prawdę, to ja wiem z góry,
że będzie nam tylko ideologiczny - zgodny z własną wiarą - kit wstawiał. Najbardziej zabawnymi intelektualnie są osoby, które wprost mówią, że czegoś tam nie czytały, ale wiedzą, że to jest złe. Nawet wtedy, gdy uważają się oni za racjonalistów, to mnie przypominają bardziej wściekłe dewoty stojące pod kinami, czy teatrami i żądające zakazu przedstawienia - pomimo tego, że go nie widziały, to one i tak wiedzą lepiej.
www.racjon(*)m.php/s,656951/z,0/d,1#w657017

>ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił.
Zupełnie się tu z Panem nie zgadzam, gdyż Pan widzi jakąś tam możliwość dokonywania przez społeczeństwo racjonalnych ocen w irracjonalnym, pełnym religijno/ideologicznych manipulacji świecie. Ludzie literatury pięknej nie czytają, a Pan uważa, że jakaś krytyczna naukowa analiza do nich dotrze. Przecież wystarczy poczytać wiele wypowiedzi z naszego - stojącego na trochę wyższym intelektualnym poziomie - forum aby stwierdzić na jakim poziomie możliwa jest społeczna refleksja intelektualna. Kabaret w III RP sięgnął dna, ale prawie wszystkie media można nazwać teraz kabaretem
i wspomnieć tu Boya:
"Otruł gościa kotletem, nazwał to kabaretem,
A cierpliwa publika łyka i łyka".


@@@
.

#36
26-02-2015 12:57
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)geniusz męskiej prostytutki
W odpowiedzi Hodża
"Dość szokujące informacje autorstwa żydowskiego historyka S. Igry dotyczące pobytu Hitlera w Wiedniu i Monachium, poświadczane przez D. Sewarda (Napoleon and Hitler), że AH w obu tych miastach zarabiał jako homoseksualna prostytutka, drugi twierdzi, że istnieje wpis w archiwach policji wiedeńskiej umieszczający go na liście homoseksualistów".

Podobnie pikantnym - i chyba bardziej prawdopodobnym, choć pewności rzecz jasna nie ma - jest wątek Hitlera jako żydowskiego Mischlinga w 1/4. Istnieje bowiem teza, iż jego dziadek po mieczu, ojciec jego ojca Alojza - był Żydem o nazwisku Leopold Frankenberger, u którego jego babka Maria Schickelgruber była służącą i którą ów uwiódł zostawiając z nieślubnym dzieckiem. Wątek ten wyśmienicie wpisywałbysię w teorię odreagowywania traumy okresu dzieciństwa przez dorosłego już człowieka - w myśl teorii wiedeńskiego Żyda - Zygmunta Freuda. Przyjmując ten wątek wiedzielibyśmy dlaczego Hitler miał taki a nie inny stosunek do Zydów: po prostu brał odwet za hańbę swojej babki.
Rozważania powyższe są interesujące ale nie wnoszą nic wartościowego do meritum sprawy, tj. fenomenalnego zaistnienia Hitlera z niczego - jak feniks z popiołów - w okresie 13 lat. Zrezstą take założenia ( tj, Hitler męska prostytutka, Hitler którego dziadek był bękartem) tym większym czynią jego sukces, czynią go tym większym geniuszem. Bo te popioły w takim ujęciu byłyby tym bardziej sypkie.

#37
26-02-2015 13:06
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: biografia na bank
W odpowiedzi Arminius
.
"Przecież to na bank pewne, że Pan Arminius napisał by zupełnie inną od dotychczasowych biografii Hitlera,
podobnie jak historię Niemiec i Niemców w latach 1918 - 1948".

>Podaję pod spodem link do recenzji takiej biografii, zamieszczając równocześnie jej fragment:
Ależ ja wiem od początku Pana udziału w naszym forum, iż Pan czytuje i cytuje tylko dzieła wybrane.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,656951#w657031
Ja też już od dziecka sam sobie wybieram to co czytam i dokonuję samodzielnych ocen poznanych przez siebie tekstów. Ani Hitler, ani hitleryzm nie są przedmiotem mojej fascynacji, a ilość książek, które jeszcze chciałbym przeczytać jest ogromna.

@@@
.

#38
26-02-2015 13:08
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi finerbijk
>Teksty nigdy nie są niebezpieczne, niebezpieczni mogą być ludzie, którzy je traktują w ten czy inny sposób. "Młot na czarownice"...

Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości. Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza. Słowa mogą, trawestując Słowackiego, uczynić z człowieka nie tylko anioła, ale i diabła. Zatrzymajmy się przy "Młocie na czarownice". Ciekawe, że po opublikowaniu drukiem tej ksiązki znacznie wzrosła ilość procesów i skazujacych wyroków inkwizycji. Do 1523 roku książka miała 13 wydań (ok. 10 000 egzemplarzy), była więc dostępna w wielu bibliotekach klasztornych, uniwersyteckich czy książęcych. Dając ideologiczne uzasadnienie palenia "czarownic", tworzyła "niebezpiecznego" człowieka - inkwizytora i tych, którzy na różne sposoby korzystali z owego procederu (np. grabież majatków).

>"Młot na czarownice" dziś nie jest uważany za treść mogącą wywołać chęć prześladowania niewinnych niewiast...

Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji. Treści się zmieniają, ale struktura pozostaje, i, momo że ropoznana w swej zbrodniczości, ma się dobrze. Hitler i jego Mein Kampf to jeden z etapów tej ponurej historii.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#39
26-02-2015 13:59
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi diogenes
.
>Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości.
Tak, ale chyba nie do końca tak. Książka jest zapisem ludzkich myśli i poprzez fakt zapisu jest mniej ulotną od myśli
nie zapisanych, ale jak było w historii z umiejętnością czytania? Zawsze, nawet i współcześnie książki czyta mniejszość,
a więc literatura pisana jest prawie zawsze na język mówiony przekładana, a każdy przekład jest większą lub mniejszą interpretacją oryginału i wówczas okazuje się, że te same dzieła co innego różnym ludziom w różnych czasach przekazują.

Ponadto znacznie powszechniejszą jest wiara w słuszność jakiegoś zapisu od jego znajomości, a chyba wtedy to już zupełnie nie oryginał jest czemuś tam winien tylko jego interpretacja.

>Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza.
Nie wiem na ile można określić niebezpieczeństwo wynikające z zapisów Biblii i Koranu, natomiast wiem, że ich interpretacje - przekład na "mówione" ideologie - bywały i bywają bardzo niebezpieczne, a więc ja mam spore wątpliwości co do niebezpiecznych książek i żadnej co do groźby wynikającej z wiary w ich głoszone interpretacje. Tak, książki są wykorzystywane jako kije, gdy się chce jakiemuś psu przywalić, ale kij i książka często są tu podobnie winne. (Oczywiście uogólniam, ale nie generalizuję.)

>Ale "duch" agresji, prześladowania ludzi jest wciąż obecny i na tyle mocny, że, mając do dyspozycji potężniejsze narzędzia niż stos, zagraża ludzkiej cywilizacji. Treści się zmieniają, ale struktura pozostaje, i, momo że ropoznana w swej zbrodniczości, ma się dobrze. Hitler i jego Mein Kampf to jeden z etapów tej ponurej historii.
Tu całkowita zgoda.

@@@
.

#40
26-02-2015 14:01
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi diogenes
Prawda, że nie można nie doceniać wagi słów, ale tworzenie wykazu ksiąg zakazanych jest nieskuteczne i przestarzałe, tym bardziej dzisiaj, w dobie nowych technik. Ani kościół, ani komuna nie osiągnęły wiele skazując niektórych autorów czy dzieła na banicję, a czasem skutek był przeciwny. Biegu historii się nie zmienia wymazując jej rozdziały, ale biorąc z nich lekcję.

#41
26-02-2015 16:47
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: geniusz męskiej prostytutki
W odpowiedzi Arminius
>Podobnie pikantnym - i chyba bardziej prawdopodobnym, choć pewności rzecz jasna nie ma - jest wątek Hitlera jako żydowskiego Mischlinga w 1/4.

Już w czasie wojny, o ile wiem, krążyła taka pogłoska - "największa tajemnica III Rzeszy", jak to się o tym mówiło.

Jak wspomniałem kiedyś na tym Forum, dla oceny Niemiec i społeczeństwa niemieckiego w okresie dyktatury hitlerowskiej w moim mniemaniu nie ma znaczenia to, że ten czy ów dygnitarz miał czy mógł mieć żydowskie korzenie. Owszem, bardzo możliwe, że tak było w kilku przypadkach, może nie u Hitlera, ale przecież Żydzi byli w Niemczech obecni od wielu wieków i nawet Ustawy Norymberskie musiały wyznaczyć granice, do których tych przodków wyszukiwały; Żydzi często z powodów pragmatycznych przyjmowali chrześcijaństwo, więc nie powinno dziwić, że mit o "czystej nordyckiej krwi" w wielu przypadkach był właśnie tylko mitem.

Natomiast rzeczą niezaprzeczalną jest to, że hitleryzm rozwinął pewne wątki obecne w historii Prus i Niemiec i jako taki przynależy w całości do historii tego obszaru językowego i do kultury niemieckiej, a nie żydowskiej czy jakiejś innej.

>Przyjmując ten wątek wiedzielibyśmy dlaczego Hitler miał taki a nie inny stosunek do Zydów: po prostu brał odwet za hańbę swojej babki.

Byłby to nawet śmieszny przykład humoru absurdalnego, gdyby nie to, że nie ma tu nic do śmiechu.

>Zrezstą take założenia ( tj, Hitler męska prostytutka, Hitler którego dziadek był bękartem) tym większym czynią jego sukces, czynią go tym większym geniuszem.

A już myślałem, że obejdzie się bez minusa. Niestety.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#42
26-02-2015 17:12
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
>>ale jestem pewien, że w czysto naukowym sensie ten tekst wymaga krytycznej analizy i publikacji jej wyników, gdyż wszelkie tabu i niejasności stwarzają tylko pożywkę dla dalszego podtrzymywania różnych niezdrowych emocji krążących wciąż wokół tego człowieka i tego, co po sobie zostawił.
>Zupełnie się tu z Panem nie zgadzam, gdyż Pan widzi jakąś tam możliwość dokonywania przez społeczeństwo racjonalnych ocen w irracjonalnym, pełnym religijno/ideologicznych manipulacji świecie. Ludzie literatury pięknej nie czytają, a Pan uważa, że jakaś krytyczna naukowa analiza do nich dotrze.

Nie, nie, na to nie liczę, ale myślę o tej niewielkiej części społeczeństwa, dla której obiektywne naświetlenie tła i treści tej książki stanowiłoby wartościowe poszerzenie wiedzy - być może mające praktyczne konsekwencje, biorąc pod uwagę to, że przecież różne para-nazistowskie i krypto-rasistowskie ruchy w Europie ostatnio zyskują na znaczeniu, co z kolei jest spowodowane narastającymi konfliktami kulturowymi, rozwarstwieniem ekonomicznym itp. Publicyści od kilku lat dzwonią na alarm, że sytuacja w Europie zaczyna przypominać tę sprzed 80 lat - dlatego właśnie trzeba "brać byka za rogi" raczej, niż pozostawić temat w rynsztoku historii.

Wracając do zapowiadanego wydania w Niemczech: interesujące jest, jakie podejście przyjmą redaktorzy. Czy potraktują ten tekst jako program polityczny i ograniczą się tylko do wykazania jego uzasadnień, błędów i absurdów; czy będzie to ujęcie najbardziej się narzucające - kształtowania się nurtu faszystowskiego i pewnego etapu w procesie historycznym, który doprowadził do rządów nazistów i wojny; czy wreszcie zostanie tu ukazany w jakimś stopniu czynnik osobowościowy. Być może wszystkie te rozmaite aspekty zostaną uwzględnione; tak czy inaczej, jest to szalenie trudne zadanie i nikłe są zapewne szanse na to, by zespół, który wszedł do tej stajni Augiasza ustrzegł się srogiej krytyki. Jeśli jednak będzie to opracowanie rzetelne pod względem naukowym, będzie to na pewno ważne wydarzenie i w nauce, i kulturze.

Dla mnie jest ważny jeszcze jeden, rzadko chyba rozważany aspekt tej książki: że autor wtedy, kiedy ją pisał, nie miał jeszcze na swoim sumieniu tych wszystkich zbrodni, które dziś obciążają jego konto. Jeśli jest ktoś, kto potrafi przeczytać tę książkę jako książkę napisaną przez człowieka, który nie był jeszcze wtedy dyktatorem, ale tylko ambitnym, dążącym do wybicia się byłym żołnierzem i człowiekiem bądź co bądź sponiewieranym przez życie, podobnie, jak setki tysięcy w owym czasie, może jest w stanie odczytać więcej, niż ci, którzy będą ją czytać przez klisze czarno-białych wojennych kronik.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#43
26-02-2015 17:30
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi diogenes
>Język, w tym teksty książek, jest podstawowym narzędziem kształtowania świadomości. Jeśli jest/ są "niebezpieczne" - to i kaształtowana przez nie świadomość ludzi jest niebezpieczna, a jak trzeba - to i zbrodnicza. Słowa mogą, trawestując Słowackiego, uczynić z człowieka nie tylko anioła, ale i diabła.

To zależy chyba w dużej mierze od kultury. Kultura, w której słowo pisane prawa jest traktowane jak świętość zaś idea rozumiana nieco inaczej, niż w naszej - jako doskonałość, do której należy się maksymalnie zbliżać - będzie bardziej podatna na "przełomowe" pomysły społeczne. Ta czy inna pojedyncza książka to jeszcze za mało; aby powstały warunki sprzyjające powstaniu wielkiego zbrodniczego ruchu potrzebne są lata, ba, pokolenia kształtowania mentalności społecznej - przez duchownych, polityków, dziennikarzy, przekupki na targowiskach i robotników przy piwie po robocie. Tak powstaje ten "Zeitgeist", w którym to, co w innym czasie niewyobrażalne, staje się możliwe a nawet nieuniknione.

Ale masz rację - słowa wyznaczają tory, po których biegną ludzkie myśli.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#44
26-02-2015 21:50
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: "Mein Kampf" w przyszłym roku w Niemczech
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>>Odpowiednik "Biblii dla ubogich" w mieszczańskim pseudo-intelektualnym wydaniu.
>W sumie. Ale dlaczego dla ubogich a nie po prostu Biblii?
>>Nazizm może być chyba do pewnego stopnia porównywany do religii - tekst "święty", "mesjasz"-wódz, "prorok"-Goebbels, "raj"-Lebensraum itd.

Cytat:
Określenie "ubogi" odnosiło się tu raczej do "duchowego ubóstwa" czy "prostoty" czytelników, ich niepełnego wykształcenia, niż do ich statusu materialnego. Ten rodzaj ksiąg nie zawierał zwykle żadnych ilustracji.


Z Wiki - "Biblia ubogich" w pierwszym znaczeniu. Chodzi o potraktowanie złożonych problemów w uproszczonej formie, łatwostrawnej dla popularnego odbiorcy. Ale i ja tu nieco ostrożnie stosuję te swoje porównania, bo moja znajomość tego wykwitu germańskiego geniuszu jest nader skromna. Właśnie to przeglądam, ale na razie nie spodziewam się zostać zaskoczonym nieoczekiwanym błyskiem intelektu autora. Finezja intelektualna na poziomie prasy hydraulicznej Kruppa.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#45
26-02-2015 21:58
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Komu minus?
W odpowiedzi Hodża
"A już myślałem, że obejdzie się bez minusa. Niestety".

Analizowanie Hitlera przez pryzmat tylko jednego schematu - tak jak to Pan uprawia - schematu typu: Hitler wielkim zwyrodniałym zbrodniarzem był - jest po pierwsze nieproduktywne ( bo od kilkudziesięciu lat tak się robiło i robi i w tym zakresie do niczego nowego się nie dojdzie) po drugie, jest tylko połową prawdy. Nikt nie neguje zbrodni Hitlera i ciemnych stron jego rządów. Ale jest inny fenomen niezwykle interesujący, a mianowicie jak to się stało, że w ciągu 13 lat takie zero jak Hitler, człowiek tak zdruzgotany jak on w 1920 roku - w ciągu następnych 13 lat odniósł tak gigantyczny sukces. Jest to zagadnienie z zakresu cybernetyki społecznej, które wymyka się próbom ujarzmnienia go instrumentami analizy historycznej.
Czy Pan wie, iż w 1930 r., po gigantycznym sukcesie wyborczym NSDAP w wyborach parlamentarnych w Niemczach wielu teoretyków marksistowskich przeżyło ciężki kryzys intelektualny, a część z nich przeszła z marksizmu na nazizm? A wie Pan dlaczego? Otóż to co stało się w 1930 roku nie mieściło się w ramach marskistowskiej dialektyki historii. To się nie mogło wydarzyć - w świetle żelaznych marksistowskich reguł rządzących procesami historycznymi. A jednak stało się.
O geniuszu Hitlera - w tym zakresie - pisało wielu mu współczesnych a także wielu najwybitniejszych jego biografów.
Opinia Churchilla:"When the terrible German armies, which had held half of Europe in their grip, recoiled on every front, and sought armistice from those upon whose lands even then they still held as invaders; when the pride and will-power of the Prussian race broke into surrender and revolution behind the fighting lines; when that Imperial Government, which had been for more than fifty fearful months the terror of almost all nations, collapsed ignominiously, leaving its faithful subjects defenceless and disarmed before the wrath of the sorely-wounded, victorious Allies; then it was that one corporal, a former Austrian house-painter, set to regain all".
I jeszcze raz Churchill o sukcesach Hitlera: "Whatever else may be said about these exploits, they are certainly among the most remarkable in the world".
Opinia historyka Saula Friedlandera: "The rise of Hitler defies all customary interpretation and can never be explained coherently within the framework of a historiography in which political, social, or economic explanations predominate".
Opinia wybitnego historyka Trevor - Rupera: "there is something irrational at the heart of Hitler's appeal, something not explicable by the ordinary tools and methods of rational historical and psychological analysis".
Opinia historyka Emila Fackenheima: "The systems of explanation, historical and psychological, that we employ to explain ordinary human behavior, however extreme, cannot explain Hitler".
Opinia historyka Sebastiana Hafnera o zwycięstwie w 1930 r.: "No matter how long one searches, one will never find anything comparable in history"
Opinia historyka Joachim Festa o Hitlerze: "an individual once again demonstrated the stupendous power of a solitary person over the historical process".
Opinia historyka Iana Kershawa, obecnie chyba najwybitniejszego biografa Hitlera: "Hitler is one of the few individuals of whom it can be said with certainty: without him, the course of history would have been different".
Historyk John Luckas o Hitlerze: "the peak figure of the twentieth century",
"the greatest revolutionary of the twentieth century", "the most popular revolutionary in the history of the world"
Opinia historyka Williama L. Shirera o Hitlerze: "the last of the great adventurer-conquerors in the tradition of Alexander, Caesar and Napoleon".
Opinia historyka Harolda J. Gordona o Hitlerze: "one of the three great 'common men' in the "century of the common man", "an incomparable asset to any political organization", "a person with the talents and characteristics of Demosthenes, Ferdinand of Aragon, and Robert the Bruce".
Opinia Karola Radka, najwybitniejszego sowieckiego publicysty żydowskiego pochodzenia o sukcesie wyborczym nazistów w 1930 r.: "Nothing is more characteristic than to note that neither the bourgeois literature nor the socialist literature has said anything about this party, which ranks second in German politics. It is a party without a history, which has suddenly risen up in the political life of Germany, like an island that emerges in the middle of the ocean through the effect of volcanic forces"

I mógłbym taką wyliczankę prowadzić jeszcze bardzo długo. Proszę sobie zweryfikować podane wyżej nazwiska. Są to uznani na niwie międzynarodowej historycy, spece od biografii Hitlera i nazizmu. Wszyscy oni - jak równiez postacie historyczne, swiadkowie epoki - w zacytowanych wypowiedziach potwierdzają ów fenomen 13 lat Hitlera, na który zwróciłem uwagę. Dając mi minusa - daje Pan im minusa, niestety. A jak to świadczy o Panu? Niech Pan sobie sam odpowie na to pytanie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365