 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-06-2011 10:39 | Hodża (11172 punktów) | Blaski PRL
4 na 6 | Z tytułu wątku usunąłem słowo "cienie", bo o tym pisać można długo, ale już wszystko chyba napisano. Ja chciałbym się zająć pewną bardzo nietypową stroną rzeczywistości PRL-u, która należy do sfery kulturowej, a którą bym mógł określić mianem "naiwnej radości z małych spraw". Wiem, że to wciąż brzmi dość enigmatycznie. Otóż wyjaśniam. 1. Upadek PRL-u odebrał nam realne istnienie innego, lepszego świata. (Mityczny "Zachód", "Ameryka"). Teraz możemy sobie do niego jeździć do woli, może pominąwszy USA, ale ktoś, kto ma kasę i chce tam pojechać turystycznie też nie ma z tym żadnych problemów. 2. Upadek PRL-u odebrał nam mistyczne niemal doznania towarzyszące oglądaniu filmów amerykańskich, które zresztą wtedy były lepiej robione niż ten komputerowy, sztampowy chłam z ostatnich lat. Może ktoś pamięta to, jakim wydarzeniem były w kinach premiery filmów amerykańskich, jakie dyskusje się o nich toczyły, kolejki do kas itp. Pomijając już sztukę plakatu, która przy okazji pięknie się rozwinęła. 3. Upadek PRL-u odebrał nam cudowne fetysze nagromadzone w świątyniach "Pewex" i i "Baltona". Pamiętam, że kilka razy jako dziecko byłem w "Pewexie" nie na zakupach oczywiście, tylko żeby popatrzeć. A i towary w tych sklepach były rzeczywiście jeszcze produkowane w Europie i Ameryce, jeszcze nie było tej masówki chińskiej i naprawdę miały wspaniałą jakość. Dżinsy kupione w Pewexie były nie-do-zdarcia, można było latami w nich chodzić i się nie wycierały. Nie mówiąc już o papierosach znanych marek, które miały inny (podobno lepszy) smak niż ta słoma. Mówiąc innymi słowy, "żelazna kurtyna" miała - oprócz oczywistych negatywów, o których w tym wątku nie chciałbym mówić - również pozytywy w postaci istnienia pewnego twórczego napięcia w sferze kultury, wyrażającego się też w pewnej rywalizacji systemów, co - pomijając zagrożenie wojenne - przyczyniało się do podnoszenia poziomu intelektualnego niektórych dziedzin (nie mówię tu o technice wojskowej  ). To se ne vrati. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..| Hodża (11172 punktów) | Odp: Blaski PRL | > Wszystko powiedziano, dekadencja.., tylko szznur?  Ten pozostawmy chamowi z "Wesela" 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#47 1 na 5 | Satyr (4285 punktów) | Odp: Blaski PRL |
> Na neoliberalną demagogię tylko demagogią można odpowiadać.Stwierdzenie, że dotowano nieopłacalne gałęzie przemysłu oraz że był przerost zatrudnienia np. w administracji zakładów pracy to demagogia? Wolne żarty. > . Zobaczyć ile mieszkań oddawano w PRL w różnych latach i ile oddawała spółdzielczość w latach osiemdziesiątych.Co to ma do ceny? Również i teraz możemy narobić długów na 20% PKB i nastawiać mieszkań. Tylko kto to spłaci? Tow. Gierek sobie takich pytań nie zadawał. > Tak na mieszkanie teraz można czekać tylko dwa tygodnie.> Jak się ma kasę.A co to za problem? Wystarczy nauczyć się robić cokolwiek pożytecznego. Znam ludzi, którzy przy wykończeniach mieszkań zarabiają po 4-5 tys. na rękę w małym miasteczku. Wystarczy jakikolwiek fach (stolarka, wykończenia, dekarstwo, nie mówiąc o bardziej nowoczesnych, jak programowanie, grafika, projektowanie), żeby było człowieka stać na kredyt mieszkaniowy. Oczywiście, jak ktoś się niczego nie nauczył (oprócz wystawiania ręki po cudze) to ma problem - ale też i pretensje może mieć tylko do siebie. > Oportuniści i klaskacze przywiedli PRL do upadkuJasne, robotnicy z "Wujka" i inni to byli klaskacze... Daj Pan spokój, bo wstyd, żeby poważny człowiek takie rzeczy wypisywał. Pozdrawiam |
#48 2 na 6 | Andrzej Bogusławski (52276 punktów) | Odp: Blaski PRL | > >>>Na neoliberalną demagogię tylko demagogią można odpowiadać.> Stwierdzenie, że dotowano nieopłacalne gałęzie przemysłu oraz że był przerost zatrudnienia np. w administracji zakładów pracy to demagogia? Wolne żarty.To zależy co dla kogo jest dowcipnym. Dla mnie PRL-owskie kabarety były o klasę lepsze. Ideologiczne utrzymywanie pełnego zatrudnienia i poczucia bezpieczeństwa społecznego było błędem, tak jak błędem jest każde podporządkowanie życia ideologii, ale trudno nazwać je "przerostem zatrudnienia". Co dla kogo jest nieopłacalne, to wielki wywód społeczno-ekonomiczny. Dotacja prywatnych banków, to opłacalna gałąź? > >>>Zobaczyć ile mieszkań oddawano w PRL w różnych latach i ile oddawała spółdzielczość w latach osiemdziesiątych.W PRL myślano o całym społeczeństwie i starano się zaspokoić szeroko potrzeby, a środki zawsze są ograniczone. > Co to ma do ceny? Również i teraz możemy narobić długów na 20% PKB i nastawiać mieszkań.Nie wiem jaka mądrość w powyższym zdaniu jest zawarta? W cywilizowanych krajach ekonomiści już dawno doszli do wiedzy, że budownictwo mieszkaniowe pobudza rynek i państwa podjęły odpowiednie temu faktowi konsekwencje. > Tylko kto to spłaci? Tow. Gierek sobie takich pytań nie zadawał.Mizerna propaganda, tak jak mizernym jest dług Gierka, przy zapożyczeniach - ekonomicznych mądrali typu Balcerowicz - po 1989 roku. Połączonych z wyprzedażą majątku, również tego zbudowanego za Gierkowskie pożyczki. > >>>Jak się ma kasę.> A co to za problem? Wystarczy nauczyć się robić cokolwiek pożytecznego. Znam ludzi, którzy przy wykończeniach mieszkań zarabiają po 4-5 tys. na rękę w małym miasteczku. Wystarczy jakikolwiek fach (stolarka, wykończenia, dekarstwo, nie mówiąc o bardziej nowoczesnych, jak programowanie, grafika, projektowanie), żeby było człowieka stać na kredyt mieszkaniowy.Cholera jasna, to jakich ja głupców tu w Warszawie spotykam. Pracują w wykończeniówce po 12-14 godzin dziennie, śpią w śpiworach na budowach i nie dostają nawet tych czterech tysięcy. Nie mogliby do swoich miasteczek wrócić i się tam dorobić? (W Warszawie metr kwadratowy mieszkania w wersji podstawowej kosztuje 6 do 9 tysięcy złotych. W małym miasteczku powiedzmy 4 tysiące. Ile trzeba pracować na 50 m2). > Oczywiście, jak ktoś się niczego nie nauczył ( oprócz wystawiania ręki po cudze) to ma problem - ale też i pretensje może mieć tylko do siebie.Tak, nawet w telewizji pokazują tych łaskawców, którzy mówią: O jakim bezrobociu mowa? Ja daję 1500 i nikt nie chce przyjść do roboty. Lenie śmierdzące zasiłków im się z moich podatków zachciewa. Hasła nowej - nareszcie słusznej ideologii.Święte prawa nienaruszalności nagrabionej własności. Maksymalizacja zysków za wszelką cenę. Jestem super-przedsiębiorczy, gdy okiwam leniwych pracowników i pazernego fiskusa. To nie wazne czyje co je - to je wazne co je moje. > >Oportuniści i klaskacze przywiedli PRL do upadku> Jasne, robotnicy z "Wujka" i inni to byli klaskacze...Istnieją wielkie albumy wymieniające po nazwisku całą PRL-owską opozycję. Ile jej było? Istnieje też książka Schweizera, o której wyżej wspomniałem. Ile podatnika amerykańskiego kosztowało obalenie PRL-u? Przestańmy sobie bajeczki opowiadać, była walka dwu ideologii, a zawsze płacą za wojnę i giną w niej ci najmniej winni. Co robotnicy zyskali na obaleniu socjalizmu. Ile dostają renty wdowy i sieroty po bohaterach z "Wujka" i nie tylko, a ile kasy dostali "ci co się załapali"? Ja pamiętam i masy krzyczące "partia-Gierek" i faktyczne poparcie dla PZPR i dla Solidarności. I tych od "łubu dubu, niech nam żyje najmądrzejszy .......... ............." Bóg im się zmienił, ale charakter pozostał taki sam. > Daj Pan spokój, bo wstyd, żeby poważny człowiek takie rzeczy wypisywał.To nawet nie wstyd, to już paniczny strach, że ludzie zrozumieją, jak dużo stracili dając się omotać neoliberałom. Nie bronię PRL-u, był złym ustrojem i dobrze, że się skończył, ale nie była to żadna "czarna dziura". Było wiele wspaniałych sukcesów i mądrej polityki władz oraz sukcesów ludzi w tym czasie tworzących i pracujących. Warto też, choć krytycznie, wiele z tamtych instytucji społecznych przenieść do dzisiejszych czasów. Ze smutkiem, ale także z wielką satysfakcją słuchałem ostatnio wypowiedzi Zbyszka Bujaka, pamiętam wypowiedzi Jacka Kuronia, można sobie poczytać Karola Modzelewskiego, czy Barbary Stanosz. Zawsze mieliśmy i teraz mamy wielu mądrych ludzi, ale oni nie uznają czarno-białego świata ocen i nie wpisują się w żadne jedyno-słuszne ideologie. Nie ulega wątpliwości, że dla nas ważniejsze są cienie III RP od blasków PRL, a podłości i głupot popełniono już co niemiara. Szkoda wchodzić w następne. Może warto poczytać książkę braci Bratkowskich? Stara prawda mówi wielkość człowieka poznasz po jego stosunku do pieniędzy, a jego przyzwoitość po upiciu. Na zdrowie! Panie i Panowie! Na zdrowie!@@@ . |
#49 2 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Odp: Blaski PRL | > Wystarczy nauczyć się robić cokolwiek pożytecznego. Znam ludzi, którzy przy wykończeniach mieszkań zarabiają po 4-5 tys. na rękę w małym miasteczku. Wystarczy jakikolwiek fach (stolarka, wykończenia, dekarstwo, nie mówiąc o bardziej nowoczesnych, jak programowanie, grafika, projektowanie), żeby było człowieka stać na kredyt mieszkaniowy. Oczywiście, jak ktoś się niczego nie nauczył (oprócz wystawiania ręki po cudze) to ma problem - ale też i pretensje może mieć tylko do siebie.Innymi słowy w Polsce nie ma bezrobocia, a pracy nie mają tylko nieroby i bezczelne nieroby. No cóż, należy się minusik, który niniejszym przyznaję, aczkolwiek ze smutkiem. Smutek bierze się stąd, że minusik, to nie to samo, co wlew oleju do głowy, a tobie przydałaby się co najmniej cysterna oleju.
Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton) |
#50 4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | Odp: Blaski PRL | > Blaski PRL:> - Brak bezrobocia (tylko niech ktoś nie pisze bzdur, że bezrobocie było, tylko ukryte).- Zatrudnienie w imię ideologii. Zamiast jednej ekspedientki w sklepie to cztery, tylko że nic nie miały do sprzedania. > - Mieszkania w rozsądnych cenach.-Po 20 latach oczekiwań. A własne wybudować to koszmar bo wszystko trzeba było załatwiać. > - Szkolnictwo wyższe było rzeczywiście wyższe.-Tak, i często buntowało się przeciwko kretyńskiemu ustrojowi. > - Wyższy poziom literatury i kinematografii.-Ten który został łaskawie dopuszczony do obiegu przez cenzorów. > - Skuteczna walka z bandytyzmem.-Bo bandyci byli na szczytach władzy i skutecznie zwalczali konkurencję > - Mniej chamstwa i prymitywizmu w życiu codziennym.-Pewnie ORMO o to dbało. No i kto miałby o tym informować, jeden jedynie słuszny program TV. > - Faktyczny rozdział państwa i kościołów.-Walka dwóch chorych ideologii o rząd dusz i tyle. > - Opieka lekarska w szkołach.-??? Że niby o co chodzi ?
"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski |
#51 6 na 6 | Satyr (4285 punktów) | Odp: Blaski PRL |
> [color=#330000]Innymi słowy w Polsce nie ma bezrobocia, a pracy nie mają tylko nieroby i bezczelne nieroby.Przykro to mówić, ale pracy nie mają głównie ludzie, którzy w szkołę kamieniami rzucali, zamiast korzystać z jej dobrodziejstw. W szkole się żartowało z "kujonów", a teraz pozostaje tylko blokady na drogach stawiać... Nie mówię tu wcale o tym, że każdy powinien być lekarzem czy prawnikiem. Ze świecą szukać teraz dobrego hydraulika, mechanika, za to na pęczki mamy absolwentów zarządzania i kulturoznawstwa. Masz tu wyniki egzaminów zawodowych z OKE w Krakowie, z sesji zimowej 2011: www.oke.kr(*)iki_ogolne_tsp_12_zima2011.pdfNa stronie 9 jest szczegółowa tabelka. Zdało tylko 60% ludzi, co oznacza, że 40% nie było w stanie zdobyć podstawowych kwalifikacji. Wiesz dlaczego nie potrafili? Bo są pier***mi leniami. Jak nie wierzysz, to się wydeleguj na lekcję do jakiejś zawodówki albo technikum. Będziesz się bał nie o to, by im coś wytłumaczyć, tylko żeby Ci nie obili gęby albo zbyt dużo wina nie wypili. Te 40% kiedyś będzie narzekało, a Ty i inne głuptasy będziecie kwiczeć na temat "niesprawiedliwości społecznej". > No cóż, należy się minusik, który niniejszym przyznaję, aczkolwiek ze smutkiem. Smutek bierze się stąd, że minusik, to nie to samo, co wlew oleju do głowy, a tobie przydałaby się co najmniej cysterna oleju.Dopóki sobie nie uświadomisz, że liczba zmywaków jest skończona, dopóty będziesz się dziwił, dlaczego Tobie tak w życiu ciężko. I nawet dwie cysterny oleju tutaj nie pomogą. Pozdrawiam |
#52 3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | Odp: Blaski PRL | To prawda - magia świata zewnętrznego była wielka. Wyobrażenie o tym co jest nieznane, widziane oczami innych i przekazane w obrazie słownym lub na zdjęciach, często odbiegało od rzeczywistości, którą można było poznać po upadku PRL-u. Z perspektywy lat mogę odpowiedzialnie stwierdzić, iż blaski PRL-u nie zafascynowały mnie.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć* |
| AdamGr (3037 punktów) | Odp: Blaski PRL | Ja mam takie pytanie do ciebie, dosć zasadnicze : czy masz powiedzmy "kwalifikacje" do napisania tego co napisałes, a co jest nieprawdą (aby nie powiedzieć bzdurą) ? Zyłeś w tych latach o kórych piszesz? Bo wydaje mi się i nie masz kompletnei pojęcia o czym piszesz. |
#54 3 na 3 | Piątkowski (5131 punktów) | Odp: Blaski PRL | z łezką w oku wspominam telewizję edukacyjną i programy: Sonda, Kwant, Laboratorium...
To se ne wrati! |
#55 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Blaski PRL | > To se ne vrati. To se nevrátí A ja żałuję, że się nie urodziłam z dziesięć lat później. Komuna była w sumie okropna, jeśli chodzi o zwykłe życie. Dzisiaj masz wybór. Może za duży. Bo w komunie był prawie żaden.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość. |
#56 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Blaski PRL | Finerbijku racz zauważyć, że rozmawiamy o socjalizmie. Ja jeszcze nie słyszałem o zbrodniach socjalistycznych, Ty chyba też nie. Najwyraźniej Ci to jednak nie przeszkadza i uważasz, że są w temacie. Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu. |
#57 3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | Odp: Blaski PRL | > Ne odczuwałam tego jako duży zakup, nawet w kategoriach dziecka, więc musiały kosztować naprawdę niewiele.To znaczy, że ja byłam gorzej sytuowana, bo mnie pieniędzy na wszystko nie wystarczało, gdyż kupowałam na kilogramy mięso, cukierki, a nie na deka. Nie kupowałam tego co mi było potrzebne, lecz to co w danej chwili rzucili i ile dawali. Dzieci banany i pomarańcze jadły raz w roku około świat, zazwyczaj wstrętne kubańskie w zielonych skórach, serki pseudo homogenizowane wanilinowy (nie waniliowy) oraz truskawkowy (były tylko dwa gatunki) miały ważność 24-godzinną, przy czym i tak nie zawsze nadawały się do konsumpcji, bo podchodziły wodą i kwaśniały przed otwarciem. Holenderski ser żółty na wpis w książeczce zdrowia dziecka. Na kartki buty, masło, cukier, mięso ect. > Moja mama w każdym miesiącu musiała kupić sobie przynajmniej jedną książkę, przy czym nie przyszło by jej do głowy szukać tańszych opcji, po prostu nie odbierała książki jako dużego wydatku.Nie przyszłoby jej szukać tańszych książek? A gdzie by miała je szukać? Te pozycje, które chcieliśmy kupić były nieosiągalne. Czasem (np. za Gombrowiczem) stałam przed księgarnią tak jak za mięsem w kilkugodzinnej kolejce. Kupiłam to co dla mnie zostało, a nie to co chciałam kupić. Czasem po kilku godzinach odchodziłam z niczym. I nie tylko w przypadku książek tak było. Przed wszystkimi świętami państwowymi milicjanci stukali do naszych drzwi i zabierali starszego brata 'na wszelki wypadek', by mu coś do głowy nie przyszło. Mama darła włosy z głowy. Wracał w różnym stanie, czasem mówił mamie, że z kolegami się pobił, ale ona i tak wiedziała... Potem stracił pracę, bo miał wizję innej Polski. Ale to tylko szczegóły niewidoczne dla niezainteresowanych. Można o nich nie wspominać, wystarczy o 'blaskach'. Ciągłe odwiedziny milicjantów w naszym domu i nieustanne wypytywanie o siostrę mamy, która mieszkała w US. Ach szkoda gadać...
*życie to moja pasja - nie boję się żyć* |
#58 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Blaski PRL | > > Ne odczuwałam tego jako duży zakup, nawet w kategoriach dziecka, więc musiały kosztować naprawdę niewiele.> To znaczy, że ja byłam gorzej sytuowana, bo mnie pieniędzy na wszystko nie wystarczało, gdyż kupowałam na kilogramy mięso, cukierki, a nie na deka. Nie kupowałam tego co mi było potrzebne, lecz to co w danej chwili rzucili i ile dawali. Dzieci banany i pomarańcze jadły raz w roku około świat, zazwyczaj wstrętne kubańskie w zielonych skórach, serki pseudo homogenizowane wanilinowy (nie waniliowy) oraz truskawkowy (były tylko dwa gatunki) miały ważność 24-godzinną, przy czym i tak nie zawsze nadawały się do konsumpcji, bo podchodziły wodą i kwaśniały przed otwarciem. Holenderski ser żółty na wpis w książeczce zdrowia dziecka. Na kartki buty, masło, cukier, mięso ect.U nas wiem, że problemem było mleko w proszku. Banany i pomarańcze oczywiście przed świętami, ale jakoś mama je organizowała. Nabiał zależał od sklepu. W jednym o dziwo był dobry. Butów na kartki nie pamiętam... > >Moja mama w każdym miesiącu musiała kupić sobie przynajmniej jedną książkę, przy czym nie przyszło by jej do głowy szukać tańszych opcji, po prostu nie odbierała książki jako dużego wydatku.> Nie przyszłoby jej szukać tańszych książek? A gdzie by miała je szukać?W antykwariacie. Było kilka w okolicznych miastach, ale głównie szukaliśmy tam starszych pozycji. > Te pozycje, które chcieliśmy kupić były nieosiągalne. Czasem (np. za Gombrowiczem) stałam przed księgarnią tak jak za mięsem w kilkugodzinnej kolejce. Kupiłam to co dla mnie zostało, a nie to co chciałam kupić. Czasem po kilku godzinach odchodziłam z niczym. I nie tylko w przypadku książek tak było.Ja wiem, ale co dziwne, Gombrowicza mieliśmy w domu. I wiem, że z dostępnością było różnie. Chodziło mi raczej o to, że wtedy był problem ze znalezieniem tego, co chcemy kupić, ale nie z finansami. A teraz jest odwrotnie. Przyznaję, że książka w księgarni to często horror finansowy. > Przed wszystkimi świętami państwowymi milicjanci stukali do naszych drzwi i zabierali starszego brata 'na wszelki wypadek', by mu coś do głowy nie przyszło. Mama darła włosy z głowy. Wracał w różnym stanie, czasem mówił mamie, że z kolegami się pobił, ale ona i tak wiedziała... Potem stracił pracę, bo miał wizję innej Polski. Ale to tylko szczegóły niewidoczne dla niezainteresowanych. Można o nich nie wspominać, wystarczy o 'blaskach'. Ciągłe odwiedziny milicjantów w naszym domu i nieustanne wypytywanie o siostrę mamy, która mieszkała w US. Ach szkoda gadać...No, przykre. My jakoś mieliśmy spokój. Rodzina nie była w AK ani nie emigrowała, nie angażowali się politycznie. Z drugiej strony wiem, że wtedy na uczelni chcąc pojechać gdziekolwiek, musieli podpisać lojalki... |
#59 7 na 7 | plodzien (7378 punktów) | Odp: Blaski PRL | > Blaski były, a jakże. Oczywiście obok długiej listy cieni.A propos tych blasków, można dorzucić coś jeszcze - co zdaje się - pominięto w dotychczasowych wypowiedziach. Komfort psychologiczny wszystkich, zarówno rządzących jak i rządzonych. I to w wymiarze (1)całej populacji jak również (2) indywidualnym. 1. Jakiekolwiek niedomogi społeczno-gospodarcze, przejawy idiotyzmu tak liczne w życiu codziennym nie były zawinione przez nas samych: - że na ziemi mlekiem i miodem płynącej nie ma mięsa? Idzie do ZSRR - że eksport węgla nie wyrównuje importu pasz dla wyhodowania tego mięsa powyżej? Ruscy zabierają węgiel i zasypują nim jeziora. itd. itp. Gdyby nie Ruscy - to dopiero byłby tutaj raj na ziemi. Aż zawitała jutrzenka swobody i wyszło szydło z wora. Jesteśmy do d...y w każdym ustroju (2) Wszyscy byliśmy genialni. Bylibyśmy też zaradni, gdyby socjalizm pozwolił rozwinąć nam skrzydła. Ale nie pozwalał. Gdyby nie ten cholerny socjalizm - ech! Kim ja bym był i co bym osiągnął, ho, ho!! Ten aspekt socjalizmu był krzepiący w sposób, którego pewnie nawet sobie nie uświadamialiśmy. Aż socjalizm umarł a nowa rzeczywistość dała okazję do pokazania, co kto jest wart. I dla wielu było to niezwykle bolesne doświadczenie. "...nadszedł dzień jeden i jedna noc okropna... wyspa Atlantyda tak samo zanurzyła się pod powierzchnią morza i znikneła..." |
| AdamGr (3037 punktów) | Odp: Blaski PRL | Jak wybór masz na myśli ? |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|