Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy wiara w absurdy to głupota

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
11-06-2012 18:45busia (63 punktów)
(zablokowany)
Czy wiara w absurdy to głupota
0 na 4
Czy wiarę w absurdy możemy nazwać głupotą, czy bezmyślnością?
Czy gdy mówię: Wierzę w Boga to to samo co - Mam nadzieję, że Bóg istnieje?
Czym różni się wiara w Boga od wiary w krasnoludki lub wiary w
homeopatię lub przepowiednię wróżki?
Dlaczego tak łatwo wyzbywamy się wiary w św. Mikołaja a za Boga
dalibyśmy się pokroić?
Czyżby dlatego , że św. Mikołaj przynosi nam TYLKO prezenty, a Bóg
obiecuje wieczne życie?
Piszę to wszystko zbulwersowana i poruszona do głębi wypowiedzią
Éric-Emmanuela Schmitta w ostatnich Wysokich Obcasach.
Schmitt mówi: " Wierzę, ale nic nie wiem. Ten, kto nie wierzy tak samo
nic nie wie. To nasza wspólna cecha, wierzących i ateistów, że
jesteśmy nieświadomi.
Powiedziałbym, że są trzy rodzaje ignorancji: wierząca, ateistyczna i
obojętna. Jeśli zapyta mnie pani czy Bóg istnieje, odpowiem, nie mam
pojęcia, ale wierzę, że tak. Ateista odpowie: nie wiem, ale myślę, że
nie. Człowiek obojętny zaś: nie wiem i nic mnie to nie obchodzi."

Ateista nie powie "nie wiem". Tak powie agnostyk. Ateista wie , że Boga nie ma, tak jak wie, że nie ma krasnoludków, że homeopatia to humbug i że wróżka nigdy nie przepowie mu przyszłości. Ale że tego nie
wie absolwent filozofii École Normale Supérieure Éric-Emmanuel Schmitt to straszne!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#61
16-06-2012 17:10
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi ekologik
>Moi znajomi (ateiści) mają po prostu gigantyczne IQ
Zdefiniuj proszę "gigantyczne IQ".
Czy to 2% populacji jak w Mensie ?
Czy to 1% .
Czy mniej.
A jeśli podasz przedział liczbowy to proszę o skalę w jakiej jest on wyrażony.

Tu masz różne organizacje do których by się dostać wystarczy rozwiązać test.

www.iqsociety.org/iq-societies/

ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Zabójca-Bogów
Zamierzałem nie odpowiadac na to pytanie ale mam fajną ciekawostkę.
Oni obecnie rzecz jasna maja już z swoje, spore firmy.
Zajmuja się(tam) wylącznie mysleniem (decyzyjnym) i to nie bezinteresownie.
Zapytałem kiedyś jednego z nich na ile wycenia godzinę swojej nieobecności w firmie.
Bo go do czegoś potrzebowałem.
Powiedział, że bardzo dobrze trafiłem z tym pytaniem bo sam musiał sobie to niedawno oszacować.
Straty firmy wynoszą wtedy średnio 200zł (a bylo to sporo lat temu gdy zlotówka była znacznie więcej warta).
Dlatego nie dam rady namówić ich na taki test.

Ja podobnie jestem zmuszony cenić swój czas (i meczu nie oglądnę jak jeszcze tu podyskutuję)

Pozdrawiam

#63
16-06-2012 17:48
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi ekologik
>Zamierzałem nie odpowiadac na to pytanie ale mam fajną ciekawostkę.
Gdzie?

>Straty firmy wynoszą wtedy średnio 200zł
Dwa lata temu moi znajomi zarabiali 3000 zł na godzinę (nawet jak spali).

>Dlatego nie dam rady namówić ich na taki test.
Ja swoich nie muszę -- geniuszami nie są.
(ponadprzeciętni -- tak)

>Ja podobnie jestem zmuszony cenić swój czas
To miłe.

Ale podałeś mi bezsensowną definicję (w mej ocenie) "gigantycznego IQ".
Zarobki czy też straty nie są wymiernym wskaźnikiem.

Jak zdefiniujesz lepiej to napisz.

#64
16-06-2012 19:48
 Ocena 2 na 2
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Zabójca-Bogów
Na polibudzie (iz) mieliśmy raz przedmiot psychologię i Pani zrobiła w mojej grupie test na IQ. Pani wyniku liczbowego nie podała. Chyba zrobiła ze zbyt małej ilosci (wybranych jakoś) pytań. Byłem 3 w grupie studenckiej. Pierwsze dwa miejsca zajeły dwie koleżanki. Od tego czasu nie lekceważę Kobiet na stanowiskach rzekomo typowo męskich. Niemniej ja tu pozostawiam siebie nieco w tle. Wróćmy do "gigantów".

Jeden z wspomnianych ateistów tworzył rozległe aplikacje (przetwarzenie danych) trzy razy szybciej od siedmiu pozostałych programistów. Drugi mając 15 lat wygrał szachowe mistrzostwa seniorów miasta wojewódzkiego zdobywając aż 14 pkt w 15 partiach. I nie był to blitz tylko normalne, pełnowymiarowe partie.
Po studiach zrezygnował z wystepów drużynowych w najwyższej lidze bo ... za mało płacono

Może jednak pamietajmy, że "podpuścił" nas tu Green Day sugerując, że jakikolwiek nasz forumowicz nie może być wystarczajaco inteligentny, żeby on pochylił się nad jego argumentami (o "deistycznym" bogu). Ocenił mnie nie czytając moich wątków. Czyli ocenił - w ciemno - nas wszystkich

Pozdrawiam
p.s.
żeby czytający nie musieli szukać. GeenDay zastosował nastepującą zagrywkę - niskiego lotu
> Nie tacy giganci intelektu jak my tutaj się nad tym głowili.
a jeszcze znalazłem taki kwiatek w skryto-kaznodziejskich wypocinach Greenday'a:
>Ponieważ fakt naszej egzystencji (a więc sposobu życia, naturalnego widzenia świata) narzuca pytanie o sens życia i Wszechświata.
żenada (intelektualna)
Komu narzuca to narzuca. Ludzie inteligentni już dawno uporali się z tym absurdalnym pytaniem (o coś czego nie ma).

#65
16-06-2012 21:02
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi lukaszewicz
>> Byli gorsi - mimo Mszów a Zaklinań deszcz uparcie właśnie nie padał i nie padał.
>W Australii pada jeszcze mniej.

Tak się tylko wydaje przez to, że w Australii pada do góry nogami.

>Dziwisz teraz zajmuje się wstawianiem Karola W. do polskiej bramki starając się zniszczyć piękną ideę sportu.
>www.polska(*)-wierze-ze-pomogl-mu,id,t.html

To faktycznie nie fair trochę...
Jeszcze Polskę zdyskwalifikują za udział dodatkowego, niewidzialnego zawodnika...


A już zupełnie podpadliśmy Czechom, kiedy dziesięć lat temu w jednym z kościołów w Przemyślu odprawiono nabożeństwo za duszę Dobrego Wojaka [Szwejka]. Muszę dodawać, że na mszę dali Polacy? (Leszek Mazan)

#66
16-06-2012 21:31
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi GreenDay
>Z ogólnego punktu widzenia to co zrobisz i tak będzie bez znaczenia. Jednak rozumiem sentyment.

I to w sumie jest podsumowanie - tak. Życie ludzkie, ba! nawet istnienie ludzkości, nie ma głębszego sensu. Tak sobie powstaliśmy i tak sobie znikniemy, nikt tego nie zauważy i nikogo to nie będzie obchodzić. Tak właśnie jest. Wszystko, co robimy to - używając tej uroczej przenośni - sobie a muzom. Łącznie z zagmatwanymi wywodami na temat sensu tego nic nieznaczącego bytu. I jakbyśmy się nie narabiali, ile byśmy w klawiatury nie klepali, to sens możemy nadać sobie tylko sami, w swoim małym ogródku, ewentualnie na mikroskali tego nieważnego, globalnego społeczeństwa. Co i tak nic nie zmienia, ale my się od tego czujemy lepiej.

Sensem mojego życia jest czytanie i pisanie, jeżdżenie na rowerze, aktywność społeczna i próba walki z chorobami. Nie dorabiam do tego warstwy mitologicznej, bo nie ma po co. Ty się będziesz lepiej czuł, zakładając i dopuszczając możliwość warstwy mitologicznej? Na zdrowie. Nie narzucaj jej innym, wszystko będzie dobrze.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin

#67
17-06-2012 00:08
 Ocena 3 na 3
dorias (722 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Tomex
> Prawdopodobieństwo istnienie (wywołanych) krasnoludków, czyli istot o cechach fizycznych zbliżonych do człowieka, lecz o dużo mniejszym wzroście, ubierających się zazwyczaj w kolorowe stroje o kroju przypominającym szaty średniowiecznych mieszczan, zajmujących się przez większość życia pracą i unikających spotkań z człowiekiem wymagałoby dłuższych obliczeń, ale nie wdając się w analizy jestem pewien, że jest mniejsze niż 0,01%.

Daleko nie trzeba szukać


#68
17-06-2012 21:55
 Ocena 2 na 2
Gwur (16 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi ekologik
>Wróćmy do "gigantów".

>Jeden z wspomnianych ateistów tworzył rozległe aplikacje (przetwarzenie danych) trzy razy szybciej od siedmiu pozostałych programistów. Drugi mając 15 lat wygrał szachowe mistrzostwa seniorów miasta wojewódzkiego zdobywając aż 14 pkt w 15 partiach. I nie był to blitz tylko normalne, pełnowymiarowe partie.
>Po studiach zrezygnował z wystepów drużynowych w najwyższej lidze bo ... za mało płacono

Skoro mowa o gigantach, to dla równowagi podam inną ciekawostkę. Jeden z wybitnych arcymistrzów szachowych, który mając 16 lat wygrał szachowe mistrzostwa świata juniorów (i nie był to blitz), a później między innymi mistrzostwa Europy seniorów, jest też fotografem-amatorem. Portal chessbase.com już kilka razy poświęcał mu artykuły, w których główną rolę odgrywały fotografowane przezeń z wyraźnym entuzjazmem duchy, ufa i inne rozkoszne idiotyzmy. Tak, robi im zdjęcia.

Dam jednak głowę, że IQ ma bardzo wysokie i zarabia wyśmienicie.

#69
18-06-2012 02:09
 Ocena 10 na 10
Ignorancja (4718 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi GreenDay
>Wiara w Boga nie ma nic wspólnego z fantastyczną, dziecięcą wiarą w krasnoludki. Mówię to jako agnostyk. Ateistą nie jestem ponieważ ateizm nie jest poglądem racjonalnym!

Udane. Hehe. A mój znajomy twierdzi, że agnostycyzm jest przede wszyskim poglądem tchórzliwych, którzy nie mają kurażu, by się jednoznacznie określić.
Co do "poglądu racjonalnego". Od czego to wywiodłeś? Od racjonalizmu filozoficznego, racjonalizmu światopoglądowego, czy racjonalności w domu i zagrodzie?

Chyba nie od od racjonalizmu światopoglądowego? Co? Przecież ten wyraźnie opiera się na zasadzie odrzucenia bytów niepotwierdzalnych. Zatem do takiej postawy najbliżej ateistom, a nie agnostykom.

Co do racjonalizmu filozoficznego i dociekania za pomocą rozumu. Rozum podpowiada, o czym niejednokrotnie pisałam, że z doświadczenia wiemy, iż ludzie bogów wstawiali wszędzie, gdzie im pasowało, a potem się okazywało wraz z poszerzaniem wiedzy, iż ich wyobrażenia i przeświadczenia o istnieniu bogów były do gruntu fałszywe i były li tylko urojeniami. To osobie racjonalnie w rozumieniu trzeźwo i logicznie myślącej winno dać do myślenia i choć być może nie jest to dowodem bezpośrednim na nieistnienie boga, to jest dosyć istotną przesłanką na rzecz nieistnienia obiektywnego boga, za to istnienia tendencji do subiektywnej wiary w niego, niemającej poparcia w obiektywnej rzeczywistości.

Co do racjonalności.Cóż każdy ma swoje racje i jest nie bardzo gotowy z nich zrezygnować nawet w obliczu dowodów i argumentów, grunt by mu się dobrze działo, to uznaje to za racjonalne. Dlatego o takim byciu racjonalnym w domu i zagrodzie nie ma sensu dyskutować.

>Wyłącznie z tej przyczyny. Istnieją racje - archeologiczne, socjologiczne, czy psychologiczne, ażeby dojść do przekonania, iż Bogowie konkretnych religii, w swoich konkretach, to wyłącznie ludzki wymysł. Natomiast nie istnieją przekonujące racje za tym, by Boga, jako filozoficzny Absolut, racjonalnie przekreślić.

Urocze. J.w. napisałam wlasnie te racje (archeologiczne etc.) dokumentują ludzką tentencję do pakowania w miejsce rzeczywistości zmyśleń. Również dokumentują, że w czasach,gdy przodkowie wierzyli w swoich bogów, ta wiara była adekwatna do ówczesnych możliwości i zawężała się wraz z rozwojem wiedzy, choć momentalnie owa wiara przeskakiwała, gdy zgnieciono ją w jednym miejscu, na inne na razie nieweryfikowalne. Naturalnie w końcu doszło (po nauczkach z wielu doświadczeń) do wykształcenia u wierzacych postaci zwanej "absolutem" i unikania jej definiowania, by nie skonfrontowac sie aby z przykrym faktem, ze konkrety mozna obalic. Zatem postanowiono trzymac sie dla bezpieczenstwa definicji niedefiniowalnosci, ktora ma rzekomo przemawiac za ewentualna prawdziwoscia. Wygodne i praktyczne ale czy prawdziwe? I uczciwe? I czym się różni w swej postawie od postawy Achaja, który twierdził nie mając pojęcia o sejsmologii, że trzęsienie Ziemi wywołali Giganci.

Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości, że pojęcie filozoficznego absolutu jest obecnie wynikiem nauczki, jaką wyprowadzili z porażek ci, którzy dalej pragną za wszelką cenę trwać w wierze.

>Wiele osób odpowie na to, iż Boga należy uzasadnić, a nie domagać się jego odrzucenia. Stwierdzą, że taki jest porządek dowodzenia. Tu zazwyczaj pojawia się metafora krasnoludków czy potwora Spaghetti. Tyle że pytanie o Boga, to pytanie o to, czy istnieje celowość w świecie, czy istnieje sens życia jednostki (rozumiany inaczej, niż psychologiczne zadowolenie z egzystencji -- bez Boga nie istnieje), czy istnieje sens istnienia ludzkości jako zbiorowości itp. Jeśli ktoś uważa, że te pytania są równoznaczne z problemem krasnoludków, powinien zastanowić się raz jeszcze, a jak dojdzie do tego samego wniosku, zbadać głowę.

Mów za siebie. To ty cały chcesz uzasadniania, a nie odrzucenia. Inni co najwyżej trzeźwo stwierdzą, że jeśli chce się przyjęcia czegoś, to należy to uzasadnić. I to temu służy metafora o krasnoludkach, czy potworze Spagetti. Wykazaniu, iż to ten sam mechanizm, jakim posługują się wierzący. Wymyślanie boga, krasnoludkow, czy WPS niczym się od siebie nie różni. Jest wymysłem. Bardziej chceniem niż istnieniem. Zdaje się, że kompletnie nie rozumiesz tego zagadnienia i skąd się wziął WPS.
Poza tym wytłumacz nam łaskawie, czemu niby pytanie o sens istnienia ludzkości ma być pytaniem o boga? Przyznam, że nie bardzo rozumiem ciąg przyczynowo-skutkowy.

>Świat i egzystencja stawiają pytanie o Boga. Pewnie zresztą stąd powszechność wiar w świecie. Nie oznacza to, iż Bóg istnieje. Oznacza to wszakże, że agnostycyzm, a nie ateizm czy teizm, jest poglądem racjonalnym. Racjonalnym tj. zdającym sobie sprawę z ograniczeń poznawczych człowieka, zdającym sobie sprawę z tego jakie problemy są zasadne, jakie z nich są zaś rozstrzygalne.

Gówno prawda. Agnostycyzm jest ucieczką i odsunięciem od siebie problemu. Jest asekuranctwem i jest słabością. Z racjonalnym poglądem nie ma nic wspólnego. Poza tym czyżbyś uważał, że ateista nie zdaje sobie sprawy, że pewne problemy są na gruncie wiedzy nierozstrzygalne i pozostają tylko w gestii wiary?

Chyba najwyższy czas rozwiać na tym forum pewnien mit, jaki pragną lansować niektórzy. Owi twierdzą, że ateiści nie wierzą w boga. To jest jednak tylko skrót myślowy, który może się wydawać poprawny na pierwszy rzut oka. Tymczasem jak z samej nazwy ateizmu wynika, ateizm to postawa odrzucająca teizm, czyli wiarę w boga. I dzieje się tak z powodu pewnych przesłanek. I to dosyć racjonalnych. Oprócz tych wynikłych z obserwacji historii religii i wiary w boga, ateista doskonale zdaje sobie sprawę, że wiedza i wiara stoją do siebie w ciąglej opozycji. Że gdy zdobywa się wiedzę, wiara musi automatycznie zniknąć. Zdaje sobie zatem doskonale sprawę, że istnienie boga póki co jest oparte tylko na wierze, że tak jest, a nie na fakcie. A on (ateista) życzy sobie faktów. Czy to jest postawa nieracjonalna? Czy nie jest racjonalne domaganie się faktów i odrzucanie przyjmowania czegoś na wiarę?


Myślę, że gdyby chrze

#70
18-06-2012 10:26
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Gwur
>duchy, ufa i inne rozkoszne idiotyzmy. Tak, robi im zdjęcia.
>Dam jednak głowę, że IQ ma bardzo wysokie i zarabia wyśmienicie.
Oczywiście. Jest inteligentny, więc wie, co się dobrze sprzeda. Nie musi wierzyć w duchy, wystarczy, że je sfotografuje za pieniądze.

#71
18-06-2012 11:18
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Gwur
>Skoro mowa o gigantach, to dla równowagi podam inną ciekawostkę. Jeden z wybitnych arcymistrzów szachowych, który mając 16 lat wygrał szachowe mistrzostwa świata juniorów (i nie był to blitz), a później między innymi mistrzostwa Europy seniorów, jest też fotografem-amatorem. Portal chessbase.com już kilka razy poświęcał mu artykuły, w których główną rolę odgrywały fotografowane przezeń z wyraźnym entuzjazmem duchy, ufa i inne rozkoszne idiotyzmy. Tak, robi im zdjęcia.
>Dam jednak głowę, że IQ ma bardzo wysokie i zarabia wyśmienicie.

Oj, tam, oj, tam - od zawsze wiadomo, że szaleństwo jest chorobą zawodową matematyków, logików, szachistów etc.
Cantor, Goedel, Nash, Fischer, Perelman...
Nihil novi sub sole.


A już zupełnie podpadliśmy Czechom, kiedy dziesięć lat temu w jednym z kościołów w Przemyślu odprawiono nabożeństwo za duszę Dobrego Wojaka [Szwejka]. Muszę dodawać, że na mszę dali Polacy? (Leszek Mazan)

maceox (6766 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi Fizyk
>> Chyba, że zachodzi coś, czego i tak nie jesteśmy w stanie stwierdzić (np. wieczny Bóg).
>To nie sens tylko bezsens. Nikomu jeszcze nie udało się wymyślić na tyle sensownego Boga aby mógł mieć wpływ na nasz świat a zarazem nie pozostawiał śladu swojej obecności.
Sądzę, że w przypadku deizmu tym śladem jest właśnie cały nasz świat (lub, inaczej mówiąc, fakt, że w ogóle coś istnieje).
Tak więc moim zdaniem sensowengo - w tym rozumieniu - Boga udało się wymyślić.
Problem polega jednak na czym innym, a mianowicie na tym właśnie, że ów Bóg jest wymyślony.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#73
18-06-2012 12:42
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi GreenDay
>>Zasadniczo rzecz biorąc są równoznaczne - ani krasnoludków, ani sensu istnienia ludzkości nie stwierdzono empirycznie. Jedno i drugie stanowi ludzkie idee, niepoparte jakimkolwiek doświadczeniem.
>Zasadniczo rzecz biorąc, to nie jest prawda.
Zasadniczo jest - bo zarówno "sens", jaki i krasnoludki są pomysłami wymyślonymi przez człowieka.

Natomiast szczegółowo - to oczywiście, że "sens", czy nawet Bóg odpowiada nieco innym potrzebom psychologicznym, niż krasnoludki i nieco inne są genezy powstawania obydwu idei. Dla mnie jest istotne, że obydwa te wymysły powstawały w ludzkim umyśle, na tle kulturowym.

>Ponieważ fakt naszej egzystencji (a więc sposobu życia, naturalnego widzenia świata) narzuca pytanie o sens życia i Wszechświata,
Jesteś tego pewien? Dla mnie na przyklad fakt egzystencji narzuca raczej pytanie, skąd się to wszystko bierze, ale nie powiedziałbym, że jest to pytanie o sens.

>natomiast nie narzuca pytania o krasnoludki.
Jak to nie? To skąd się biorą krasnoludki?

>Fakt istnienia jaźni we Wszechświecie narzuca te pytania.
Narzuca pytania, ale nie narzuca odpowiedzi.

>Błędnie chyba rozumiesz sens życia.
Całkiem możliwe. Liczę więc na to, że ty mi go wyjaśnisz.

>Sens życia polega na tym, że Ty jako X jesteś w stanie coś w tym świecie zasadniczo zmienić.

To nie było takie skomplikowane. Nawet ja zrozumiałem.
No to już wiemy jaki sens życia. Tylko co to ma wspolnego z uzasadnieniem agnostycyzmu?

>Albo potrzeba niezniszczalności informacji - to najprostszy wymóg istnienia sensu.
Potrzeba, to jedno, a fakty to drugie.
Oczywiście, że religie biorą się w pewnym stopniu z ludzkiej potrzeby odczuwania jakiegoś "sensu istnienia".
Czy to znaczy, że ich dogmaty są weryfikowalne empirycznie?

>Tym bardziej, że ludzkość rozumiana na gruncie wiedzy naukowej ma nikłe szanse by być wieczną.
Ale pewne szanse są. Medycyna i technika nad tym pracują.

>Albo jest to jakiś Absolut i wtedy ten sens istnieje dla każdego i absolutnie (w rozpoznaniu całego życia każdej jednostki jako jakiejś jakości). Maksimum tak rozumianego sensu, to życie wieczne. Podtrzymanie tej jakości w nieskończoność, totalne zaprzeczenie śmierci (jednostka jako jednostka przetrwa w całości, nadal jest aktywna, a nie jedynie rozpoznana).
Słuchaj - to jest wydumana filozofia. Rozumiesz? To są IDEE, które z natury rzeczy są wymyślone. NIE MAJĄ OPARCIA W DOŚWIADCZENIU NAUKOWYM. Są refleksjami wynikającymi z doświadczania życia. A skoro tak, to każdy ma jakieś swoje doświadczenia i trochę inne refleksje. W filozofii każdy baje jak mu się zdaje. To fizyka informuje nas o tym, co istnieje w sposób weryfikowalny.

>Jeśli zaś chodzi o to, że świat musi, czy nie musi.
Musi to na Rusi.

>Oczywiście, że nie musi. Inaczej wiara byłaby racjonalna. Nie byłaby wtedy wiarą. Jednak czysto logicznie - może.
MOŻE - ALE NIE MUSI - postawa konsekwentnie sceptyczna oczywiście prowadzi do agnostycyzmu. Wystarczyłoby, żebyś to powiedział i nikt (w każdym razie nie ja) nie miałby pretensji.
Ale Ty kombinujesz jak koń pod górkę.

>Stąd i niewiara jest wiarą, rzeczą nieracjonalną.
Zależy jaka niewiara. Taka oparta na sceptycyźmie też?

>Tak już żartując - mówi się obecnie o multiwersum i że wszystko co może zajść w jakimś świecie zajdzie. Czy może zajść byt tak rozwinięty i z takim nastawieniem, że przetransferuje życia (neurologicznie rozumiane) z innych światów w np. jakąś materię niezniszczalną (w sensie: potrafiącą się odnawiać i przy założeniu że wygrywa jednak teoria, iż Wszechświat stygnie, a nie się zapada)?
Ciekawe pytanie.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#74
18-06-2012 16:59
 Ocena 1 na 1
GreenDay (35 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi ekologik
Zarobki, szachy, testy IQ rozwiązywane na studiach w klasie... Jakie jeszcze absurdalne kryterium wymyślisz. Dowiedz się czegoś o poważnym badaniu IQ, zapoznaj się z dyskusją na temat tego co IQ właściwie może mierzyć, dowiedz się czegoś o szachach (oraz szachistach) i testach w szkołach.

Usilnie szukasz etykietki "inteligencja" pod którą będziesz się mógł podpiąć. Świadczy to prędzej o kompleksach, niż rzeczywistej jakości myślenia.

Dam Ci przykład z szachów. Ludzie z tytułem arcymistrza potrafią grać kilka partii w pamięci (bez widoku szachownicy), zdarza im się przewidywać kilkanaście (bywa, że więcej; zależy od sytuacji) ruchów do przodu, wystarczy im jedno zerknięcie na szachownicę, by później potrafili przytoczyć miejsca zajmowane przez figury.

Przy tym wszystkim - wcale nie muszą być wybitnie inteligentni (w sensie IQ), ogólna pamięć nie pracuje u nich lepiej, niż u przeciętnego człowieka, zdolność analizy szachowych kombinacji nie musi się przekładać na zdolność analizy sytuacji odmiennych.

Odróżnij fakt bycia ekspertem, od faktu bycia geniuszem. Zapoznaj się z rozróżnieniem inteligencji płynnej i skrystalizowanej w tym kontekście (poczytaj też o hipotezie wielu inteligencji). Zrozum, że poziom ekspercki w większości dziedzin jest w zasięgu większości ludzi przykładających się porządnie do nauki. Przyjmij do wiadomości, że nawet geniusz najczęściej jest geniuszem na ograniczonym polu.

Szachowe mistrzostwa na poziomie wojewódzkim? Idź, zacznij grać w szachy, po kilku latach treningu wystartuj. Jeśli masz choć odrobinę zdolności, to nie będzie niczym niezwykłym, jeśli gdzieś na takim turnieju zajdziesz. Gdybyś grał od małego i poważnie się przykładał, nie byłoby niczym niezwykłym dojście na poziom międzynarodowy. Zupełnie nie doceniasz zdolności ludzkiego mózgu do specjalizacji.

GreenDay (35 punktów)Odp: Czy wiara w absurdy to głupota
W odpowiedzi big_zyd
>Oj, tam, oj, tam - od zawsze wiadomo, że szaleństwo jest chorobą zawodową matematyków, logików, szachistów etc.
>Cantor, Goedel, Nash, Fischer, Perelman...

Jesteś pewien, że nie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że matematyka, logika i - niech Ci będzie - szachy, są dziedzinami przyciągającymi szaleńców?

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365