 |
przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-08-2012 14:55 | tigerandlily (194 punktów) | przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu?
5 na 9 | "A ty, zważywszy na to, jak bardzo jesteś zacięta w ateizmie, jak byś się urodziła w Arabii Saudyjskiej, na pewno byś była islamską fundamentalistką!". Taki oto tekst zaserwowała mi istota wierząca, na moje krytyczne uwagi dotyczące jej pewności, iż wiara w tego akurat boga (chrześcijańskiego) jest jedyna i najsłuszniejsza. Dodała, iż skoro przypadkiem jest, że ona wierzy w boga chrześcijańskiego (bo akurat urodziła się i wychowała w tej, a nie innej części świata), to przypadkiem zupełnym jest także mój ateizm, bo pochodzę z rodziny ateistycznej. Oczywiście odpowiedziałam, że wkłada do wspólnego garnka religię i ateizm, że religia przeczy rozumności, w przeciwieństwie do ateizmu. Jeśli poobserwujemy małe dzieci i ich uczenie się świata, zdamy sobie sprawę, jak bardzo są racjonalne i niezależne. Dzieci są urodzonymi ateistami i racjonalistami. Że wiele osób z bardzo wierzących rodzin odrzuca wiarę etc. Jednak ona złapała się właśnie tego przypadku: skoro ona przypadkiem wierzy, to ja tak samo przypadkiem nie wierzę. Jeśli jej wyprano mózg religią, to mnie ateizmem. Jak odpowiedzieć takiej osobie? Przykład Arabii Saudyjskiej przemawia jednak do mojej wyobraźni  Ciekawe swoją drogą, jak tam wygląda sprawa ateizmu, w końcu za niewiarę można tam stracić życie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..| Andro (1185 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? |
> (...)1. racjonalista nie musi być ateistą. 2. Bycie ateistą nie świadczy o tym, że jesteś racjonalistą(...)ad.1 No, ewentualnie może być agnostykiem - ateistą  ad.2 100% racji |
#77 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Myślę, że mogę się z Tobą zgodzić w tym co napisałeś. Nie wykluczam możliwości, że większość naukowców jest ateistami. Nie kwestionuje tego. Chcę, podkreślić, że większość to nie wszyscy.Cóż, wiara to dość egalitarna przypadłość. Potrafi upośledzać umysły skądinąd genialne. > Teologia (bez zbędnej dyskusji dla kogo to nauka, dla kogo nie)Poczytaj ze zrozumieniem moją sygnaturkę. Oczywiście każdy ma prawo nazywać teologię nauką, a krowę ptakiem, ale wystawia tym sobie dość podłe świadectwo i od jego nazywania zmyślanie głupot nie stanie się nauką. > Teologia (...) również zajmuje badaniem się świata.Tiaaaa... bada gdzie tu jeszcze wcisnąć idiotyczne bajki o swoim Bogu. Bada jak jeszcze można samego siebie okłamać. Bada jak tu jeszcze parę stad jeleni czy innych owieczek naciągnać na kasę... > Znam wiele naprawdę mądrych ludzi, którzy się tym zajmują.Przyprowadź choć jednego, bo Ty raczej za wiele się od nich mądrości nie nauczyłaś - ot, powtarzasz oklepane bzdety dobre w ich własnym Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, ale beznadziejnie jałowe w rozmowie z ludźmi myślącymi. I weź pod uwagę, że mądrymi mogą oni być rzeczywiście, ale tylko poza terenem swej wiary - tam gdzie rozciąga się jej królestwo każdy jest takim samym głupcem i nieukiem jak wszyscy wierzący. > Różnicą jest to, że oni badają świat pod kątem: istnienia Boga. Nie przyjmują do wiadomości, że może on nie istnieć.A jakieś konkrety? Jakież to wielkopomne badania świata przeprowadziły znane Ci i nieznane mądre nieuki? Na terenie jakich religii? W jaki sposób z tych badań wynika istnienie Boga i którego? Weź no jakieś rzeczowe materiały od tych Twoich wielu mądrych i daj tu coś. > Zresztą wiara nauce jest zbędna,Nie tylko zbędna, ale i szkodliwa. Wiara wyklucza naukę, która byłaby z nią sprzeczna: kreacjonista Młodej Ziemi nie zostanie nigdy paleontologiem, a pewna nieszczęśliwa Pani badająca wafelek z Sokółki odrzuciła wieloletnią fachowość naukową by ulec głupocie wiary w czary-mary. > ale nauka wiary nie musi wykluczać.Musi, żeby nie polec w kociokwiku różnorodnego chciejstwa. > Podobnie bycie ateistą nie sprawi, że człowiek stanie się mądrzejszy, a co za tym idzie racjonalny, myślący.Owszem, nie sprawi (choć daje dodatkowa szansę niedostępną wierzącym), ale tu nic nie jest "podobnie" - to Ci się napisało bez sensu.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Poczytaj ze zrozumieniem moją sygnaturkę. Oczywiście każdy ma prawo nazywać teologię nauką, a krowę ptakiem, ale wystawia tym sobie dość podłe świadectwo i od jego nazywania zmyślanie głupot nie stanie się nauką.Człowiek będąc zamkniętym w jednym poglądzie, moim zdaniem, też nie wystawia sobie dobrego świadectwa. I teologia z samego słowotwórstwa jest nauką. Tak wiem, tutaj nie uznaje się ani historii pochodzenia słów ani słowotwórstwa. A wiedząc co znaczą słowa i ich pochodzenie wystawiam sobie marne świadectwo, tak wiem. ;] > Tiaaaa... bada gdzie tu jeszcze wcisnąć idiotyczne bajki o swoim Bogu. Bada jak jeszcze można samego siebie okłamać. Bada jak tu jeszcze parę stad jeleni czy innych owieczek naciągnać na kasę...Cóż to jest poniekąd prawda. Z tym naciąganiem na kasę, to już nie zawsze, ale nie wnikam w to. > >Znam wiele naprawdę mądrych ludzi, którzy się tym zajmują.> Przyprowadź choć jednego, bo Ty raczej za wiele się od nich mądrości nie nauczyłaś - ot, powtarzasz oklepane bzdety dobre w ich własnym Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, ale beznadziejnie jałowe w rozmowie z ludźmi myślącymi.Nauczyłam się tolerancji, o czym Ty widzę nie masz pojęcia. Nauczyłam się też, tego że każdy człowiek ma swoje poglądy, a to, że się z nim nie zgadzam wcale nie czyni, tych poglądów, gorszymi czy mniej wartościowymi niż moje. A bzdety o naciąganiu na kasę na przykład, to już Ty powtarzasz, bo nie każdy to ojciec dyrektor. Podobnie jak nie każdy wierzący, chodzi do kościoła. > I weź pod uwagę, że mądrymi mogą oni być rzeczywiście, ale tylko poza terenem swej wiary - tam gdzie rozciąga się jej królestwo każdy jest takim samym głupcem i nieukiem jak wszyscy wierzący.Cóż wiary, nikt rozumny nie rozumie.  Tak miałam na myśli mądrość życiową, a nie nazwałam mądrym wiarę w Boga. > A jakieś konkrety? Jakież to wielkopomne badania świata przeprowadziły znane Ci i nieznane mądre nieuki? Na terenie jakich religii? W jaki sposób z tych badań wynika istnienie Boga i którego?> Weź no jakieś rzeczowe materiały od tych Twoich wielu mądrych i daj tu coś.> Wiara wyklucza naukę, która byłaby z nią sprzeczna: kreacjonista Młodej Ziemi nie zostanie nigdy paleontologiem, a pewna nieszczęśliwa Pani badająca wafelek z Sokółki odrzuciła wieloletnią fachowość naukową by ulec głupocie wiary w czary-mary.> >ale nauka wiary nie musi wykluczać.> Musi, żeby nie polec w kociokwiku różnorodnego chciejstwa.Przede wszystkim wielu wybitnych naukowców było wierzących. Podobno sam. A.Einstein co jest kwestią w sumie sporną, ale podobno. Inni wybitni wierzący to np.: J.G. Mendel, Michael Faraday, Izaak Newton, Max Planck, Ludwik Pasteur, Mikołaj Kopernik, Charles Babbage i wielu wielu innych. Wybacz, że ich nie przyprowadzę, ale mam nadzieję o tym co odkryli nie muszę pisać. Ciężko mi ich nazwać nieukami, pomimo ich wiary. Podobnie jak ich nauka nie poległa w "kociokwiku różnorodnego chciejstwa", bardzo fajne sformułowanie.  > Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.Dlatego nie nazywajmy swojego zdania-faktem.  |
#79 10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | Zgadzam się z Twoim pierwszym i ostatnim akapitem, ale mam uwagi co do środkowego: > Teologia (bez zbędnej dyskusji dla kogo to nauka, dla kogo nie), również zajmuje badaniem się świata.Niestety, jest to nieistniejący świat. Znamienny jest fakt, że startując z założenia o istnieniu Boga, teologom nie udało się skonstruować prawdziwego obrazu świata. Choć brzmi to mocno, potrafię to stwierdzenie uzasadnić bez wnikania w samą teologię. Wystarczy odwołać się do klasycznej definicji prawdy (veritas est adaequatio rei et intellectus), którą to definicję teologia uznaje. Osiągnięcia nauk przyrodniczych znamy: komputery, lasery, telefony, tworzywa sztuczne i mnóstwo innnych produktów wokół nas. Niewątpliwie nie byłoby ich, gdyby nauki te budowały fałszywy obraz świata. A teologia? Jakie konkretne osiągnięcia ma teologia? Dokładnie żadnych. Zero. Czyż nie jest oczywiste, że teologiczny obraz świata jest nieadekwatny do rzeczywistości? Jeżeli jakaś teoria nie sprawdza się w praktyce, to naukowcy zaczynają podejrzliwie przyglądać się założeniom takiej teorii. Niestety, jak sama poprawnie zauważasz, teolodzy tego zrobić nie mogą. Ta epistemologiczna impotencja teologii poddaje w wątpliwość zapewnienia, że ma ona na celu poszukiwanie prawdy. Jak na mój gust, teologia to tylko mydlenie oczu pozorami mądrości. |
#80 -2 na 2 | afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | Możliwe, ale widzisz osiągnięć filozofów też się nie da przełożyć na rzeczy materialne. Czy, więc wykluczyć cała filozofię? Aczkolwiek z tym co napisałeś ja się z Tobą w niemal 100% zgadzam. Tylko tyle, że brak osiągnięć, nie oznacza, że teologia nie jest nauką. Mnie głównie chodzi o to, że są ludzie dla których nauka o bogu, jest sensem życia, oddają się temu bez reszty. Uważam, że to nie czyni z nich ludzi głupszych od ateistów. |
#81 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? |
> Człowiek będąc zamkniętym w jednym poglądzie, moim zdaniem, też nie wystawia sobie dobrego świadectwa.No to chyba w sam raz o wierzących. Poza swoją religią mogą być otwarci, ale obszar wiary - beton. A jak chcesz przekonać, że teologia to coś mądrego to argumentuj. Twoja opinia to nieco mało bym się otworzył i dał się zamknąć z w ciemnocie religijnego bajkopisarstwa. > I teologia z samego słowotwórstwa jest nauką. Tak wiem, tutaj nie uznaje się ani historii pochodzenia słów ani słowotwórstwa. A wiedząc co znaczą słowa i ich pochodzenie wystawiam sobie marne świadectwo, tak wiem. ;]Rozumieć pochodzenie słów, a rozumieć ich sens to różne rzeczy. Teologia nie jest nauką jak nie jest nią nic co odrzuca metodę naukową. > Nauczyłam się tolerancji, o czym Ty widzę nie masz pojęcia.Oj, to i z oczami masz problem... Nie mam tolerancji dla braku tolerancji i nie mam tolerancji dla uzurpacji głupoty. A religie - także w wydaniu polskiego katolicyzmu - bardzo mi tu podpadają. Szacunek dla prawa do religii nie oznacza szacunku dla głoszonych idiotyzmów. A czymś takim jest na pewno aspirowanie teologii do miana nauki badającej świat. > Nauczyłam się też, tego że każdy człowiek ma swoje poglądy, a to, że się z nim nie zgadzam wcale nie czyni, tych poglądów, gorszymi czy mniej wartościowymi niż moje.Czyli nauczyłaś się pięknoduchowskiego bzdetu. Oczywiście trzeba zawsze rozpatrywać rzecz w jej kontekście, ale tutaj teologiczne brednie jako opis świata są gorsze, niż twierdzenia nauki; w roli jaką usiłujesz im przypisać są kompletnie bezwartościowe. > A bzdety o naciąganiu na kasę na przykład, to już Ty powtarzasz, bo nie każdy to ojciec dyrektor. Podobnie jak nie każdy wierzący, chodzi do kościoła.Wszyscy mają wystarczająco wiele wspólnego, wystarczająco legitymizują zło religii. > Cóż wiary, nikt rozumny nie rozumie.  Głupkowata sentencja, którą często wierzący rzucają jako argument. Podobnie jak ten cytat: "Mówi głupi w swoim sercu - nie ma Boga". Łechce to ich tępe umysły, pokraczną psychikę, ale argumentem nie jest. > Tak miałam na myśli mądrość życiową, a nie nazwałam mądrym wiarę w Boga.To tu zgoda. > Przede wszystkim wielu wybitnych naukowców było wierzących. Podobno sam. A.Einstein co jest kwestią w sumie sporną, ale podobno.Niepodobno, ale nie o detale idzie. Rzeczywiście wielu geniuszy miało i ma w tym zakresie upośledzone umysły. Temuż znamy ogromnie wiele ich cudownych dokonań w dziedzinie poznania świata i ani jednego mądrego zdania na temat bzdur ich wiary. > Inni wybitni wierzący to np.: J.G. Mendel, Michael Faraday, Izaak Newton, Max Planck, Ludwik Pasteur, Mikołaj Kopernik, Charles Babbage i wielu wielu innych.Konkrety o wierze proszę. Co rozumnego który kiedy powiedział o nadprzyrodniczych typach? > Wybacz, że ich nie przyprowadzę,Ależ nawet nie pomyślałem, że możesz przyprowadzić. Bajka o złotej gęsi na łańcuchu jest serwowana dość powszechnie. Ino nikt tej gęsi nigdy nie pokazał. > ale mam nadzieję o tym co odkryli nie muszę pisać.A coś składniej? > Ciężko mi ich nazwać nieukami, pomimo ich wiary.A ja nie mam problemu z asertywnością. Każdy wierzący jest nieukiem w dziedzinie swej wiary. > Podobnie jak ich nauka nie poległa w "kociokwiku różnorodnego chciejstwa",A o jakiej nauce mówisz? Ciągle niereformowalnie o teologii? > bardzo fajne sformułowanie.  Hmmm, dzięki. Staram się być uczonym w Piśmie i w piśmie.  > Dlatego nie nazywajmy swojego zdania-faktem.Próbujmy zatem fakty uzgadniać. Np. co to jest dzisiaj nauka i jak się ma do niej teologia.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#82 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Możliwe, ale widzisz osiągnięć filozofów też się nie da przełożyć na rzeczy materialne. Czy, więc wykluczyć cała filozofię?Całą nie, ale sporo pewnie by można. I polecam co już tu kiedyś pisałem> Aczkolwiek z tym co napisałeś ja się z Tobą w niemal 100% zgadzam. Tylko tyle, że brak osiągnięć, nie oznacza, że teologia nie jest nauką.Brak zastosowania metody naukowej to oznacza. > Mnie głównie chodzi o to, że są ludzie dla których nauka o bogu, jest sensem życia, oddają się temu bez reszty.To może alkohol i narkotyki czy dowolne hobby awansować też do rangi nauki? > Uważam, że to nie czyni z nich ludzi głupszych od ateistów.Gdyby dało się stworzyć dwóch takich samych ludzi i wyposażyć jednego w wiarę religijną to ten wyposażony będzie głupszy od niewyposażonego z racji dodatkowego ograniczenia. Rozumiesz? Nie wolno porównywać nieporównywalnego. Przy poprawnym porównaniu i wnioski mają szansę być poprawne.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#83 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Możliwe, ale widzisz osiągnięć filozofów też się nie da przełożyć na rzeczy materialne.To nie jest prawda: szereg kluczowych pojęć współczesnej nauki i technologii zostało wymyślonych przez filozofów. Na przykład, hipoteza atomów przez dwa tysiąclecia była tylko filozoficznym poglądem konkurującym z hipotezą o ciągłości materii. Dopiero narodziny chemii z alchemii potwierdziły tę pierwszą a sfalsyfikowały tę drugą. Nie jest przesadą twierdzić, że filozoficzne rozważania Demokryta z Abdery zaowocowały bogactwem produktów wielu współczesnych technologii. Natomiast teologia niefortunnie oparła się na hipotezie o ciągłej strukturze materii, a po jej sfalsyfikowaniu nie porafiła już wygrzebać się z tej pomyłki. Do dzisiaj w teologii pokutują pojęcia substancji i formy, które po odkryciu atomów straciły swój sens. |
#84 3 na 3 | tomoyo (480 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > >Fizyk napisał o fakcie korelacji nie o wierze w korelację a to ogromna różnica. Porównanie z islamistą niedorzeczne.  > Faktycznie nazywając coś faktem na pewno się w to nie wierzy Mam wrażenie , że jakoś inaczej rozumiesz słowo wiara. Wiara to przyjmowanie za prawdziwe stwierdzenia w momencie gdy nie mamy wiedzy, dostatecznych dowodów na to czy to stwierdzenie jest prawdziwe czy nie, czasami nawet może być wewnętrznie sprzeczne i nielogiczne np bóg wszechmogący. Jeżeli mamy wiele informacji z różnych źródeł potwierdzających jakieś stanowisko to mamy wiedzę na ten temat i wiemy że coś jest prawdziwe. Nie można wierzyć w coś o czym wiemy że jest prawdziwe bo to już nie jest wiara. Z definicji wiary wynika że jest to zachowanie nieracjonalne, nieracjonalne jest uznawanie czegoś za prawdziwe bez dowodów, wg mnie w takiej sytuacji należy uczciwie powiedzieć "nie wiem". |
#85 -2 na 2 | afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > A jak chcesz przekonać, że teologia to coś mądrego to argumentuj. Twoja opinia to nieco mało bym się otworzył i dał się zamknąć z w ciemnocie religijnego bajkopisarstwa.Wisz ja bynajmniej nie uważam teologii za coś mądrego. Jak dla mnie też, pozostań w swojej skorupie, podobnie jak katolik w swojej. Nic na siłę. Nauka nie musi być mądra. Nie musi też skupiać się na mądrych rzeczach. Po przebrnięciu przez drogę edukacji powinieneś to wiedzieć. Gdyby nauka sama w sobie miała być mądra to niewiele by tego zostało, nie sądzisz? Dodam jeszcze, że dla wielu ludzi teologia to królowa nauk. Są i tacy, którzy nie wiedzą co to jest. Nie znaczy to bynajmniej, że się z tym zgadzam. Nie oceniam też tego po prostu. Fakt jest faktem: ludzie mają różne poglądy i nie są przez to głupsi czy mądrzejsi od innych. > Rozumieć pochodzenie słów, a rozumieć ich sens to różne rzeczy. Teologia nie jest nauką jak nie jest nią nic co odrzuca metodę naukową.OK. To Twoje zdanie. Ale nie fakt. nie krytykuję go, jednakże uważam, że każda nauka ma swoje metody. Nie ma prawdy uniwersalnej. > Oj, to i z oczami masz problem... Nie mam tolerancji dla braku tolerancji i nie mam tolerancji dla uzurpacji głupoty. A religie - także w wydaniu polskiego katolicyzmu - bardzo mi tu podpadają.To tak samo jak katolikom podpadają ateiści. Spodziewałam się tutaj szerszego spojrzenia na świat. Czytając tego typu wypowiedzi mam wrażenie, że gdyby dać którejś grupie możliwość, zapłonęłyby takie same stosy. Brak widzę w myśleniu "złotego środka" > Szacunek dla prawa do religii nie oznacza szacunku dla głoszonych idiotyzmów. A czymś takim jest na pewno aspirowanie teologii do miana nauki badającej świat.Nie skomentuje nawet tego... > >Nauczyłam się też, tego że każdy człowiek ma swoje poglądy, a to, że się z nim nie zgadzam wcale nie czyni, tych poglądów, gorszymi czy mniej wartościowymi niż moje.> Czyli nauczyłaś się pięknoduchowskiego bzdetu.Ważne, że nie nauczyłam się krytykować wszystkiego z czym się nie zgadzam. > >Cóż wiary, nikt rozumny nie rozumie.  > Głupkowata sentencja, którą często wierzący rzucają jako argument. Podobnie jak ten cytat: "Mówi głupi w swoim sercu - nie ma Boga". Łechce to ich tępe umysły, pokraczną psychikę, ale argumentem nie jest.Sztuka czytania ze zrozumieniem. "wiary, nikt rozumny nie rozumie", jest raczej argumentem ateistycznym. Zagalopowałeś się w swoje krytyce, gubiąc trzeźwy osąd sytuacji. Zdarza się. > Niepodobno, ale nie o detale idzie. Rzeczywiście wielu geniuszy miało i ma w tym zakresie upośledzone umysły. Temuż znamy ogromnie wiele ich cudownych dokonań w dziedzinie poznania świata i ani jednego mądrego zdania na temat bzdur ich wiary.Życzę aby Twój pozbawiony wiary umysł, chociaż dorównał ich upośledzonym wiarą umysłom. Wtedy może udałoby się stworzyć coś dobrego dla świata. > >Inni wybitni wierzący to np.: J.G. Mendel, Michael Faraday, Izaak Newton, Max Planck, Ludwik Pasteur, Mikołaj Kopernik, Charles Babbage i wielu wielu innych.> Konkrety o wierze proszę. Co rozumnego który kiedy powiedział o nadprzyrodniczych typach?To już sobie dam musisz poczytać. Ja nie mówię o ich twierdzeniach o Bogu. Ja tylko pokazuję, że ich wiara nie przeszkodziła w dokonaniach naukowych. > Ależ nawet nie pomyślałem, że możesz przyprowadzić. Bajka o złotej gęsi na łańcuchu jest serwowana dość powszechnie. Ino nikt tej gęsi nigdy nie pokazał.Tak, tylko wiesz to że mnie nie widzisz i że nawet siebie nie mogę przyprowadzić, nie czyni trafnej anegdotki o złotej gęsi. > >ale mam nadzieję o tym co odkryli nie muszę pisać.> A coś składniej?Według Ciebie ten fragment jest nieskładny? Dlaczego? > >Podobnie jak ich nauka nie poległa w "kociokwiku różnorodnego chciejstwa",> A o jakiej nauce mówisz? Ciągle niereformowalnie o teologii?Ten kontekst dotyczył wierzących naukowców. Wiesz tych, o których ogólnie pisałam. > >bardzo fajne sformułowanie.  > Hmmm, dzięki. Staram się być uczonym w Piśmie i w piśmie.  Jeśli "kociokwik różnorodnego chciejstwa", jest wynikiem Twoich starań, bycia uczonym, no to... W każdym razie grunt, że starasz się rozwijać. To cieszy.  > >Dlatego nie nazywajmy swojego zdania-faktem.> Próbujmy zatem fakty uzgadniać. Np. co to jest dzisiaj nauka i jak się ma do niej teologia.> Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.Tak na koniec: "Teologia (gr. θεος, theos, "Bóg", + λογος, logos, "nauka") - dyscyplina wiedzy posługująca się metodami filozoficznymi w wyjaśnianiu świata w jego relacji do Boga. Klasycznie uznawana za dziedzinę naukową[1], jako metodyczne studium prawd religijnych objawionych przez Boga, w myśl maksymy (łac.) fides quaerens intellectum - wiara szukająca zrozumienia[2]. Współcześnie zasadność uznawania pytań o Boga za naukowe jest kwestionowana, czemu papież Benedykt XVI przeciwstawia się w Wykładzie ratyzbońskim[3]." |
#86 -2 na 2 | afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Całą nie, ale sporo pewnie by można.Na szczęście nie Tobie to oceniać. > >Aczkolwiek z tym co napisałeś ja się z Tobą w niemal 100% zgadzam. Tylko tyle, że brak osiągnięć, nie oznacza, że teologia nie jest nauką.> Brak zastosowania metody naukowej to oznacza.Jako, że nie chce mi się robić tutaj większego bajzlu, niż robię, kopiowaniem, polecam Ci abyś poczytał o teologii jako nauce. > >Mnie głównie chodzi o to, że są ludzie dla których nauka o bogu, jest sensem życia, oddają się temu bez reszty.> To może alkohol i narkotyki czy dowolne hobby awansować też do rangi nauki.Pisząc to miałam tylko na myśli, że nie powinno się czyjegoś dorobku naukowego, dzieła życia-umniejszać. To, że nie stworzył swoim dziełem komputera, nie czyni go bezwartościowym. > Gdyby dało się stworzyć dwóch takich samych ludzi i wyposażyć jednego w wiarę religijną to ten wyposażony będzie głupszy od niewyposażonego z racji dodatkowego ograniczenia.> Rozumiesz?Fakt, że nie powinieneś przechodzić na czerwonym świetle, też ogranicza, czyni Cie to głupszym od tych co nie mają tego ograniczenia? |
| afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Mam wrażenie , że jakoś inaczej rozumiesz słowo wiara. Wiara to przyjmowanie za prawdziwe stwierdzenia w momencie gdy nie mamy wiedzy, dostatecznych dowodów na to czy to stwierdzenie jest prawdziwe czy nie, czasami nawet może być wewnętrznie sprzeczne i nielogiczne np bóg wszechmogący. Jeżeli mamy wiele informacji z różnych źródeł potwierdzających jakieś stanowisko to mamy wiedzę na ten temat i wiemy że coś jest prawdziwe. Nie można wierzyć w coś o czym wiemy że jest prawdziwe bo to już nie jest wiara.> Z definicji wiary wynika że jest to zachowanie nieracjonalne, nieracjonalne jest uznawanie czegoś za prawdziwe bez dowodów, wg mnie w takiej sytuacji należy uczciwie powiedzieć "nie wiem".Twierdzę tylko, że nazywając coś "faktem", twierdzi się o jego prawdziwości. A na wiarę patrzę szerzej niż tylko wiara w Boga. |
#88 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | . > Zapewniam, że to co napisałam jest po polsku,Tu nie zapewnienia chodzi, a o stan faktyczny. > jest poprawne i sadząc po PSie zostało zrozumiane.Zupełnie nie chodziło mi o ten pozostawiony fragmencik, a cały Pani post, czy nawet większość wypowiedzi. > Chciałabym aby wszyscy tutaj zwracali się do mnie na "ty".A ja życzę sobie pozostawać w formie pani/pan i kulturalni czytelnicy, których jest tu zdecydowana większość, potrafią to uszanować. > Jest mi przykro, że akurat na tym forum: ludzi myślących, racjonalistów, pisanie w sposób inteligentny może być odebrane jako "mądrzenie się". Zdecydowanie nie o to mi chodzi.Nie ma jak wysoka samoocena, już ona sama świadczy o mądrości i inteligencji, a nie o "mądrzeniu się". Gratuluję. > Moim zdaniem, zbyt pochopnie próbuje się mnie tutaj oceniać.Chciałbym się mylić. Zobaczymy? > To, że podważam tożsamość, bliskoznaczność znaczenia słowa ateista i racjonalista, nie wynika z tego, że wykluczam taką możliwość. Nie przyjmuję tego za pewnik.Szkoda, że nie potrafiła Pani zrozumieć ciągłości, którą tu pokazujemy. Inteligencja i samodzielne myślenie prowadzą do racjonalizmu, a racjonalizm prowadzi do ateizmu. Nie zauważyłem aby ktoś tu twierdził, że to pojęcia tożsame, natomiast te poglądy są bliskie sobie w budowaniu osobowości (światopoglądu) i dla mnie jest to oczywiste. > Dodatkowo śmiem twierdzić, że nie każdy ateista jest racjonalistą.Ja też tak twierdzę i nie uważam tego za śmiałość, a twierdzę tak odkąd uczestniczę w tym forum. > Zaskoczona jestem faktem pojawienia się na tym forum "szufladkowania". Z tego co czytam, wnioskuje, że tutaj każdy wierzący jest uważany, za głupszego od ateisty.> To zdecydowanie nieprawda.Dla racjonalisty nic prostszego. Pokazać tych mądrzejszych! Swoje przekonania w tym zakresie opieram też na wieloletniej praktyce udziału w forum. Naprawdę tu wprost marzymy aby pogadać z jakimś inteligentnym o sporej wiedzy teistą, ale nie przychodzą, a jeżeli już to właśnie ci głupsi. Część z nas, a ja na pewno, przegląda i wybiera co bardziej interesującego jest w teistycznej publicystyce (powiedzmy naukowej) i co co? I pełna żenada. Najbardziej inspiruje od intelektualizmu "Śfinia", ale moim zdaniem tylko inspiruje i naukowym i pseudonaukowym słownictwem pokrywa intelektualną pustkę. > Podobnie śmiem twierdzić, że nie każdy ksiądz jest złym człowiekiem.No, właśnie, a co ma piernik do wiatraka? Po co to Pani miesza? Głupi wcale nie musi być złym, a mądry dobrym i niezależnie od tego w jakiej sukience chodzi. Wiecej śmiałości potrzeba przy zdejmowaniu sukienki niż przy takich oczywistych twierdzeniach. To banał. > Skupiając się jednak na tym wątku, napiszę jeszcze raz: racjonalista nie musi być ateistą.Tak, spotykamy na tym forum fundamentalnych teistów twierdzących, że są racjonalistami, ale jak dla mnie, to racjonalizowanie irracjonalnych przekonań z racjonalizmem nie ma nic wspólnego i racjonalizm (ten prawdziwy, a nie tylko deklaratywny) nieuchronnie prowadzi do odrzucenia istnienia jakiejkolwiek nadrzeczywistości. > Bycie ateistą nie świadczy o tym, że jesteś racjonalistą.Nie, nie świadczy. Można wierzyć, że Boga nie ma. (Taki był np komunistyczny ateizm). > Takie jest moje zdanie.  I świadczy ono bezapelacyjnie o Pani wielkiej mądrości. > I znajduje ono potwierdzenie, w przytoczonej definicji racjonalizmu,Pierwszą - nawet od zrozumiałego pisania - jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Jak widać wiele Pani zrozumiała. > którą zamieściłeś.A to bardzo dobrze świadczy o Pani kulturze. Tak, zgodnie z Pani poziomem, to Pani na "ty" może walić do każdego. Nawet, gdy ktoś sobie tego wyraźnie nie życzy i do Pani w kulturalnej formie się zwraca. (Właśnie przez to, że mamy otwarte forum i każdy tu może wejść i się popisać swoją mądrością i kulturą, to nawet ze wspaniałymi ludźmi muszę formę pani/pan zachować.)Miłego dnia. @@@ . |
#89 -2 na 2 | afloditka (4 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? |
No dobrze, ale nadal jest uznawana powszechnie za naukę. Dla mnie bez znaczenia czy słusznie czy nie. Czarne nazwane jest czarnym i uznane za kolor, nie wymyśliłam tego, ale z jakiegoś powodu nikt nie nazywa tego białym. A czy ma to sens czy nie po prostu tak jest. Dopóki czytając o definicji teologii widzę, że to nauka, dopóki nią będzie, nieważne czy się z tym zgadzam czy nie. Nieważne czy jej twierdzenia, według mnie, są prawdziwe czy nie. Ktoś kto nie widział nigdy koloru czarnego, może sobie wyobrażać go inaczej niż ja go widzę, ale nie zmienia to jego nazwy w kolor biały. |
#90 2 na 2 | tomoyo (480 punktów) | Odp: przypadkowość ateizmu? przypadkowość racjonalizmu? | > Twierdzę tylko, że nazywając coś "faktem", twierdzi się o jego prawdziwości.> A na wiarę patrzę szerzej niż tylko wiara w Boga.Bóg wszechmogący to tylko przykład, można wierzyć w cokolwiek, ale zawsze będzie to uznawanie za prawdziwe niepotwierdzonego twierdzenia - to nie jest racjonalne. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|