Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miłosierdzie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
22-08-2014 11:44MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Miłosierdzie
Ocena -3 na 3
W "Dzienniczku" św. Faustyny, Jezus powiedział do niej między innymi:

"Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej...
W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca. Kar używam, kiedy Mnie sami zmuszają do tego; ręka Moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości; przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#91
30-08-2014 08:34
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
>Ja, osobiście wiarę określam jako pewien zmysł/talent, którego nie każdy posiada, ale nawet beztalencie może zostać przyzwoitym rzemieślnikiem, chociaz wirtuozem nie zostanie, no chyba, że otrzyma łaskę, jak się będzie starał...

   Ja to określam inaczej, w końcu różnego zajoba się w życiu trenowało i doświadczało. Talent to ty masz, ale do fantazjowania i robienie z siebie pajaca. Wiara/zmysł/talent/łaska. Żenujące baju baju, które natychmiast widać, jak tylko przestanie się być nadętym, dotkniętym palcem Bożym "wirtuozem", wytrzeźwieje z religijnego odurzenia i pozbędzie parszywego wirusa. Baju baju będziesz w Raju.
   Interpretujesz to tak, jak ci pasuje do twojego postrzegania, rozumienia życia i jak ci przyjemnie. Wdrukowano ci tę absurdalną narrację, utopiłeś się później w tych inspirowanych fikcją, choć zapewne przyjemnych stanach i uważasz, że jesteś widzący. Wybrany, dotknięty i prawie zbawiony. Ale robisz tylko to samo, co infantylna nastolatka odurzona romantycznym uczuciem do jakiegoś nażelowanego pop idola z plakatu i upajająca się swoją wielką "miłością". Do tego "wiedzą" i głębszym "rozumieniem", specjalnym wglądem. Czyli nakręcasz się, produkujesz emocje, uczucia, wyobrażenia, wizje i grzęźniesz w hormonalnej zupie. Tylko program masz bardziej rozbudowany niż taka małolata i niby to dotykający poważnych spraw egzystencjalnych, duchowych i eschatologicznych. Nastolatka ma jednak przewagę nad tobą. Ona dojrzy fikcję, bezsens swoich projekcji, pragnień, uczuć i emocji. Bo zrozumie w końcu, że obiekt nieosiągalny. Twój będzie zawsze pod ręką, bo jest tylko wyobrażeniem w twojej głowie, nad którym całkowicie panujesz. Możesz go sobie przywołać, kiedy tylko zechcesz, a nawet sterować nim wedle zachcianek, nadawać temu obiektowi cechy i właściwości, jakich będziesz potrzebował, żeby się dobrze, czy nawet pięknie poczuć. Będziesz zawsze kreatorem tej relacji, no chyba że wreszcie pojmiesz, że to tylko wyrafinowana sztuka samooszustwa, mistycznego i duchowego samogwałtu. Czyli takiego pobudzania mózgu, umysłu i własnych gruczołów, by produkowały się rozkoszujące cię projekcje, a za nimi hormony. Taka tam narkomania. Wyprodukowana przez siebie miłość do nieistniejących obiektów, a prawdziwym fundamentem chrześcijaństwa jak była, tak jest, nienawiść. Nienawiść do rzeczywistości, którą wymienia się na doskonałą, pośmiertną, transcendentną alternatywę.
   Żyjesz człowieku w totalnej fikcji, którą namiętnie i ochoczo pielęgnujesz, bo robisz sobie nią dobrze. Robisz tym siebie w bambuko, ale przecież tyle masz obiecane w tej żałosnej bajce, znasz jasny cel i sens z zełganym niebem i wiecznością na czele, dobrze nauczyłeś się w tym prostym, zmyślonym świecie taplać i babrać, że w życiu się z tego chorego, fałszywego świata nie wydostaniesz. Do tego jeszcze jesteś ten namszczony, ten dotknięty łaską Boga i jeśli nie wirtuozem, to tak ze "skromności" prawie wirtozem, w odróżnieniu od ślepych i błądzących, czy byle jakich rzemieślników. Możesz się tym tu chwalić, ale jedyny efekt, jaki możesz tu osiągnąć, to stukanie się w czoło.

>

#92
30-08-2014 08:51
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
   A z tym bełkotem, to już nic nie jestem w stanie zrobić. To po prostu nie ma sensu. Jak ze ślepym o kolorach, mechanizmy obronny tak potężne, że czasu szkoda.
   Jedna uwaga, nie mam pogardy dla wierzących, jest mi ich po prostu żal, bo żyją w fałszu. Poza rzeczywistością. Nie mogę mieć pogardy do tak strasznie oszukiwanych ofiar wyprowadzonych z rzeczywistości w fikcję. Nawet do najbardziej agresywnych oszołomów. Bo to też są tylko biedni ludzie, właśnie ofiary nikczemnego systemu, które na łożu śmierci niczego sensownego o życiu nie będą w stanie powiedzieć, tylko będą majaczyć o Bozi, Jezusku i niebie. To po prostu straszne. Oczywiście są rzeczy, które czasami irytują. Do samej religii, to już często pogardę mam. Generalnie, bo niektóre elementy niektórych religii mi się podobają, a nawet je cenię. Choć w żadnej mierze nie jest to katolicyzm.

#93
30-08-2014 09:10
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi makuś
A to tylko takie małe rozbudowanie myśli Nietzschego.

#94
30-08-2014 09:17
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
Cytat:
Odrzucenie wiary i miłości


hej,
Dlaczego wiary i miłości ?
Można odrzucić wiarę miłości jednakże nie odrzucając
Ale nawet miłość można odrzucić .
Taki oto kontekst : Przychodzi do ciebie ktoś i mówi , że cię kocha , chce z tobą się kochać , żyć i mieć dzieci - czy nie masz prawa powiedzieć - Przykro mi ale ja nie chcę
Niestety mówimy tutaj o tzw. miłości boskiej , której odrzucić nie można a to przypomina zaloty gwałciciela : Chce się z tobą kochać a więc ty musisz chcieć tego samego
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian

#95
30-08-2014 09:30
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi makuś
   Wiesz co, oni tam się starają mówić różne, pozytywne rzeczy, ale mnie to kompletnie nie przekonuje. Dla mnie to jest słabe, kalekie, zmarnowany ludzki potencjał. Po prostu szkoda. Projekt pozytywny jest trudniejszy od negatywnego, katolicyzm niby swoje historie na tym polu postuluje, ale jest w tym przeraźliwie anachroniczny, kaleki, upośledzony. Nie uczy mądrze i skutecznie kochać świata, życia, ludzi, rzeczywistości. Robi to nieudolnie, źle, szkodliwie, gdyż u jego podstawy leży ta łatwo wchłaniana, asymilowana, bo biologicznie w człowieku mocno motywowana, kodeksowa opresja. Jedna, słuszna opcja. Plus kult pośmierci i zaświatów. Metodyczna praca przełamująca uwarunkowania naturalne na rzecz pięknych wzorców kulturowych jest tutaj zepchnięta do narożnika i w sumie zapomniana. Kultywowana, co najwyżej, w mocno ograniczonej i nieudolnej formie i cały czas zdecydowanie zdominowana przez tą okrutną, opresyjną stronę chrześcijańskiego systemu. Z negacją całości na rzecz pośmierci jako fundamentem, od którego wychodzi się w świat.
   Szkoda takiego psucia ludzi i marnowania ich życia. Bo przecież zdecydowana większość z nich chce być dobra. Niektórzy aż się do tego palą, wyrywają, działają tu i tam, starają się, próbują i głęboko wierzą, że ten system ich w tym wspomaga. A to nieprawda. On ich ogranicza, a czasami ciężko okalecza. Zadziwiające jest też to, jak wielu ludzi, na czele z dostojnikami ma tutaj radykalnie obniżoną wrażliwość, sumienie, miłosierdzie, empatię, poziom troski, o miłości nie wspominając. To już jest przestrzeń rodząca zacietrzewionych i agresywnych radykałów. A wola opresji, okrucieństwo, narzucania własnej opcji i agresja aż tryskają od tych ludzi, choć często udają łagodnych, prawych, delikatnych i ciepłych. Ci są najgorsi. Jedynie między swoimi i to takimi najbardziej podobnymi, potrafią wyzwalać pozytywne, trwałe nastawienie i uczucia. Obcy, inny, różniący się jest natychmiast problemem, chyba że pozwoli się okiełznać, zdominować, podporządkować. Pozytywne nastawienie jest tutaj właściwie niemożliwe. Z zasady, z konstrukcji tego światopoglądu. Jednak oni tego w sobie nie widzą i uważają się za wspaniałych. Bo Bóg, wiara i kościół za nimi stoją. Te najwyższe w ich oczach wartości są znakomitą przykrywką dla ich żądz, pozwalają ukryć za nimi własne zło i perfidnie przeobrazić je we własnym, najgłębszym przekonaniu w wielkie dobro i miłość. Natomiast jest tutaj też sporo zwyczajnie łagodnych ludzi, takie mają po prostu charaktery, ale postrzeganie podobne do tych agresywnych i narzucających. Tylko nie są tak narzucający się, ekspansywni, popędliwi.

>

#96
30-08-2014 12:50
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
>masz wolną wolę i rozum, pracuj nad sobą, staraj się. Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, tzeba się postarać.
>niewierzący dowiedziawszy się o Jezusie mogą juz bardziej samodzielnie zdecydowac.
Hmmm, a jak Ty się starasz, jak pracujesz nad sobą żeby zbliżyć się do Śiwy, Allaha, Mahawisznu, Wirakoczy?
Nie słyszałeś o takich Bogach? No to zajrzyj do wiki, dowiedz się, żebyś mógł już bardziej samodzielnie decydować i opowiedz jak to robić.
Ja od dawna proponuję wierzącym układ, którego jeszcze nikt nie przyjął, może Brzostowski....
Otóż ja od jutra zaczynam szukać Jezusa wedle Twoich recept, a Ty od jutra zaczynasz wedle nich szukać krasnoludków. Ryzyko jest - uprzedzam - takie, że ja szczerze interesując się religią tyle lat Jezusa nie znalazłem i zapewne już nie znajdę, Tobie z Twoimi skłonnościami może odbić tak, że zaczniesz krasnoludki dostrzegać wszędzie i już zawsze mleko będzie jechało krasnoludkowym moczem.
Hę?

>Nie rozumiesz. Wiary nie można sobie wmówić, musisz faktycznie uwierzyć, "czuć" wiarę całym sobą, "czuć" obecność boga, jego miłość, wtedy doznasz zbawienia, wymaga to jednak wcześniej czystego umysłu i myśli: pracy nad sobą. Zadasz pytanie - dlaczego tak ma być? Nie wiem, ale czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
No właśnie tak to działa! Wiara się zagnieżdża bez udziału świadomości, bez udziału woli (taki zakład Pascala to tylko sztuczka umysłowa), czujesz to, wierzysz i nic na to nie poradzisz, bo to wiara panuje nad Twoim umysłem, ona sprawia, że dla jej ochrony robisz z siebie błazna i jeszcze cieszysz się z tego.
Tylko te słowa o o czystości umysłu i pracy.... to jedna z prób racjonalizacji głupoty wiary, usiłowanie nadania intelektualnej głębi czemuś tak pospolitemu, tak łatwo dostępnemu największemu nawet tumanowi (ba, tumanowatość to nawet czynnik sprzyjający!) jak wiara.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#97
30-08-2014 13:02
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi KORUND

>-Tu już nic nie rozumiem. Gdzie tu dyktowanie komuś jaka powinna być jego religia?
Że użyję słów Dyndalskiego: "Jaśnie pana własne słowo": Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii.
Wizja chrześcijan co najwyżej powinna być taka jaką sami deklarują.
Jeśli takiej figury słownej użyjesz w dyskusji z wierzącym dla wskazania mu możliwych błędów, dla zmuszenia go do szerszej refleksji to proszę bardzo, jednak nie powinno to być Twoim rzeczywistym przekonaniem. Pamiętaj że sporo religii opiera się w deklaracjach na ewangelii (Biblii) i są to jednak różne religie różnie chrześcijańską mitologię interpretujące i czy polepsza to Twoje o nich zdanie gdy postulowaną przez Ciebie powinność wypełniają?
Racjonalnemu rozmówcy nie wolno własnej interpretacji przedstawiać jako jedynie właściwej, która powinna być obowiązująca.
>Religie już mają swoje "dyktanda". Wierzący je akceptują jako swoją wizję, a ktoś inny wykazuje sprzeczności tych wizji, a nie swojej.
Religie w znaczeniu systemów organizacyjnych mają swoje dyktanda. Ludzie wierzący mają jednak swoje religie oparte na własnej wierze ( która jest zawsze sprawą indywidualną) oraz w różnej mierze na organizacyjnych dyktandach.
Ok 80 % Polaków deklaruje wiarę w Boga, zapewne zdecydowana większość z tego to ludzie uważający się za katolików czy innych chrześcijan, ale tylko mniej niż 50 % deklaruje wiarę w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, mniej niż 1/3 wiarę w czary Maryi czy Wojtyły... wiarę (osobistą każdego człowieka, a nie ma innej) od nakazów systemów religijnych dzieli najczęściej przepaść.
Sam znam katolików, dla których Jezus nie jest Bogiem, znam chrześcijan ewangelicznych, którzy wierzą w wielu Bogów (bo tak jest napisane w Biblii), jest choćby Brzostowski z bogiem z ewolucji wszechświata
,
> Ja nie mam swojej wizji żadnej religii tylko odnoszę się do wizji wierzących.
Po raz kolejny pochwalam i zalecam trzymanie się właśnie tego.

>-Ale islam jest wyssany z koranu, a chrześcijaństwo i judaizm z biblii.
Przypominam, że islam jest także wyssany z Biblii, a Koran to tylko kolejny sequel.

>Zapytaj dowolnego hierarchę dowolnej religii, czy wierni mogą sobie coś wyssać z palca i uważać się za wyznawców ich religii.
Nie muszę pytać, bo choćby hierarchowie KK sami głośno głoszą, że nawet ateista jest katolikiem skoro go kiedyś naznaczono piętnem święconej wody.

> jak ktoś już sobie wybrał chrześcijaństwo, oczywiście z pomocą rodziców i otoczenia, to jednocześnie wybrał np. biblię jako podstawę tej religii i zgodził się, że nie będzie sobie niczego sam wysysał z palca
No więc ciągle nie. Człowiek nie wybiera, ale realizuje to co mu dyktuje jego wiara, co najwyżej ma pewien dyskomfort z powodu rozbieżności własnej wiary z naukami swej organizacji religijnej, ale to nie boli - wierze człowiek nie jest w stanie się sprzeniewierzyć, zwyczajom i ględzeniu klechów natomiast najspokojniej w świecie!

>Nawet ewangelia mówi, że masz wolność wyboru, możesz w całości to słowo przyjąć albo w całości odrzucić, nie możesz sobie niczego dowolnie wysysać.
No właśnie, różne święte księgi mówią sobie co sobie chcą, a ludzie co chcą z nich biorą, zatem Twoje zdanie jest dobre jako środek do dyskusji wobec wierzącego deklarującego zgodność swej wiary z ewangelią, ale niedobre jako rzeczywisty pogląd, bo wierzący mają prawo do własnych wyborów/doborów i interpretacji.

>-Po swojemu, ale w tego samego mesjasza, zbawienie, grzechy, świętych, w tę samą księgę....
Ciągle jednak nie, a rozmaitość religii jest tego dowodem. i tego typu pogląd powinien być obcy racjonalnie myślącym, bo mimo istnienia pewnych ogólnikowych podobieństw po przyjrzeniu się szczegółom widać jednak w różnych religiach bardzo różnych Bogów, różnych Mesjaszy, różne święte księgi.
Tego typu sztuczkę stosują bardzo często wierzący dla nierozważania rozbieżności twierdzeń religijnych, np.katolik mówi, że muzułmanin wierzy w tego samego Boga, ale do głowy mu nie przyjdzie, żeby odmówić choć ze dwie rakaty dziennie i uznać, że czarować umie tylko Bóg i to bez żadnej pomocy Mamusi. Katolik w swej głupocie i pysze wynikającej z wiary po prostu wierzy, że muzułmanin wierzy w katolickiego Boga tylko mu się coś popierdanczyło w łepetynie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#98
30-08-2014 13:25
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
>31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
>I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.
>Gdzie tu jest umartwienie, raczej dobro, szczęście...
Dotąd doczytałeś?

#99
30-08-2014 14:19
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi makuś
>hej
>Polecam Apokalipsę
>Nie bądź wybiórczy - my tu wszyscy biblie raczej dobrze znamy
>Można też spokojnie zaryzykować tezę , że Biblia zaczyna się potopem a kończy Apokalipsą .
>Nikt nie kazał Bogu mordować . NIKT - on to robił dobrowolnie i z przyjemnością .
>To jest etycznie obmierzłe , i parszywe . Nie ma w tym niczego ani pięknego ani dobrego . Jest niewolnictwo i ślepe , bezwzględne posłuszeństwo do rozkazu zamordowania własnego dziecka włącznie i do ochoczego przygotowania się do wykonania tego polecenia .
>Zdystansuj się trochę a umożliwi ci to inne spojrzenie , może prawdziwsze

Trudno się z Tobą dyskutuje, bo nie trzymasz się tez, które sam wypisuejsz.

Zarzuciłeś, że wierzący mówią tylko o cierpieniu, a nie o pięknie. Udowodniłem Ci, że pierwsze słowa Biblii oraz katechizmu mówią o rezczach bardzo pozytywnych.

Wniosek: Twoja teza jest nieprawdziwa.

A to, że wierzacy mówią także o cierpieniu, to jest jasne chyba nie? Nie to było treścią twojego zarzutu.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Episode_2
>Dotąd doczytałeś?
Domyśl się.

#101
30-08-2014 14:30
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi darkside
>   Ja to określam inaczej, w końcu różnego zajoba się w życiu trenowało i doświadczało...

Wiem, wiem, przerabiałem to już wielokrotnie, także na tym portalu, wierzący wg Was to po prostu idioci oderwani od rzeczywistości. Świat, który oglądasz w sposób oczywisty przeczy temu, ale Tobie tak chyba łatwiej żyć.

Każdego dnia widzisz lub słysysz o ludziach, którzy odnoszą sukcesy, także naukowe, cenisz ich wiedzę, może nawet lubisz. Nagle dowiadujesz się że są wierzący! I ta jedna cecha powoduje, że stają się dla Ciebie idiotami. Tych idiotów jest kilka miliardów, Ci idioci to naukowcy, lekarze, odkrywcy, wynalazcy, frysjerzy...

Wszyscy oni wg Ciebie zyją w innym świecie...

Pomyśl darkside, kto tu ma zajoba?

#102
30-08-2014 14:38
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi makuś
>Istotą jest wyłącznie wiara w konkretne bóstwo , jest poddanie się jego woli bezwarunkowe i bezwzględne . Tylko to jest istotne - reszta jest trzeciorzędna . Moralność czy dobro są nieważne - wystarczy mocno wierzyć w to , że Bóg jest Bogiem jedynym , Panem , Zbawcą itd.
A gdzie Ty to wyczytałeś?
>I dlatego , że sam akt wiary jest fundamentalny religia ta jest amoralna - są i inne na to przykłady , ale ja skupiam się teraz wyłącznie na tym .
Zaraz, zaraz...
Skoro fundamentalny jest akt wiary, w dobrego boga, to religia nie może być amoralna.

Przy okazji: skoro religia jest amoralna, jakie jest źródło moralności? No bo musi być coś moralnego, aby religia mogła być amoralna.
>Gdyby Bóg objawił nam , że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem to byłaby piękna wiara ale on i jego słudzy oznajmiają od tysięcy lat , że najważniejsze jest aby przed nim klękać i wychwalać i błagać a to radykalnie niszczy człowiecze poczucie godności , przyzwoitość , dobro zamieniają się w obłaskawianie potwora który postanowił nas upokorzyć i zgwałcić tak intelektualnie jak i etycznie.

Coś Ty, chyba nie znasz za bardzo tej religii. Masz dekalog, masz przykazanie miłosci, o czym do cholery one mówią, jak głównie nie o byciu dobrym człowiekim?

#103
30-08-2014 14:50
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski

>Wiem, wiem, przerabiałem to już wielokrotnie, także na tym portalu, wierzący wg Was to po prostu idioci oderwani od rzeczywistości.
No ależ ależ! Wierzący to są tak przywiązani do rzeczywistości, że głowa mała! Do tysięcy rzeczywistych Bogów, zaświatów... tylko zazdrościć!

>Świat, który oglądasz w sposób oczywisty przeczy temu,
A największym zaprzeczeniem jest sam Brzostowski, oczywiście!

>ale Tobie tak chyba łatwiej żyć.
Stary, spróbuj i Ty, bo to łatwe jak cholera! Masz dookoła stado akwizytorów wiecznych wczasów w różnych pozaświatowych kurortach. Akwizytorów domagających się uznania, szacunku, przywilejów, pieniędzy....no, kurde, taka łatwizna że hej!

>Każdego dnia widzisz lub słysysz o ludziach, którzy odnoszą sukcesy, także naukowe, cenisz ich wiedzę, może nawet lubisz. Nagle dowiadujesz się że są wierzący! I ta jedna cecha powoduje, że stają się dla Ciebie idiotami. Tych idiotów jest kilka miliardów, Ci idioci to naukowcy, lekarze, odkrywcy, wynalazcy, frysjerzy...
A religie, mości Brzostowski, co z religiami? W dziedzinie nauki, medycyny, fryzjerstwa itd. jesteście normalni - czasem mądrzy, czasem głupi, jak w życiu. W dziedzinie natomiast religijnych bzdetów możecie być wyłącznie obiektami troski (niestety także zagrożeniem).
Miliardy was przez tysiąclecia nie wyprodukowało jednego rozumnego zdania z tematyki religijnej, nie wprowadziliście nawet samego pojęcia boga do rozumnej dyskusji o świecie (a dialog międzyreligijny najlepszym na to dowodem).

>Wszyscy oni wg Ciebie zyją w innym świecie...
Ba, na różnych światach nawet! Każda religia w swojej piaskownicy.

>Pomyśl darkside, kto tu ma zajoba?
On to już wie i już uzasadnił w sposób którego nie potrafisz zakwestionować. Tyle dobrych ludzi tu trudzi się natomiast, żebyś to Ty wreszcie pomyślał

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#104
30-08-2014 14:51
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi Brzostowski
>>Dotąd doczytałeś?
>Domyśl się.
Skoro pozwalasz snuć domysły...
W dosłownym sensie pewnie czytałeś dalej.
Ale kiedy doczytałeś do momentu, który Cię usatysfakcjonował, resztę tekstu już traktowałeś po macoszemu, może jak nieistotne perturbacje. Tak żeby nie podważył tego, na czym chciałbyś się zatrzymać.

#105
30-08-2014 14:59
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Miłosierdzie
W odpowiedzi spray
>Różnica z grubsza polega na tym, że wierzący podporządkowuje najpierw swoje myśli i sądy dogmatom, których nie weryfikuje, lecz przyjmuje, jako swoje, choć wcale takimi nie są.
>Ateista szuka racjonalnych rozwiązań, które umożliwią mu funkcjonowanie w świecie. Z regóły dochodzi do takich samych wniosków, jak wierzący: nie zabijaj, nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Piszę "z regóły", bo mam na myśli jednostki zdrowe psychicznie.

Twoje z "reguły", to moje "prawie". Nie widzę tutaj różnicy.

>Analogicznie - wśród wierzących (statystycznie o wiele częściej) dochodzi do zaburzeń, których efekty można podziwiać, gdy się przyjrzy statystykom więziennym
Nie wie, o co chodzi.
>>Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości?
>Właśnie w tych dogmatach przyjętych bezrefleksyjnie!
W jakich?
>Człowiek wierzący, pragnąc być dobrym i sprawiedliwym, często czyni niewyobrażalne szkody, gdy usiłuje wpływać na rzeczywistość, bo tak każe mu religia.
Podaj przykład.

>To dlatego człowiek o gołębim sercu jest nieczuły i okrutny, dla ludzi i zwierząt, gdy działa imprinting wypracowany przez plemię nomadów tysiace lat temu. Wtedy takie okrucieństwo miało uzasadnienie...

Chcesz powiedzieć, że teista jest bardziej okrutny dla zwierząt niż ateista i wynika to z wiary w Boga? Możesz to jakoś rozsądnie wykazać? Czy to tylko Ci się tak wydaje?

>>Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie.
>G... prawda! I znowu "prawie" czyni różnicę.
>Czasem też chodzą do spowiedzi. Czynią wszelkie możliwe niegodziwości, ale się wyspowiadają i mogą od nowa. Ateista nie ma tej wygody. Ateista odróżnia dobro od zła, ale nikt, a zwłaszcza on sam, tego nie wybacza. Dlatego ateista - o ile dba o swoje zdrowie psychiczne (za katolika robi to Kosciół) - po prostu MUSI być uczciwy.
To co piszesz to oczywista bzdura. Do spowiedzi nie chodzi się po to, aby potem od nowa grzeszyć. Ateista nie wybacza - to jego sprawa. Jakie ma to znaczenie, dla innego sposobu życia teisty i ateisty, poza relacją z bogiem? Nie ma.
>>Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach.
>Ateiści nie pogardzają ludźmi wiary. Raczej im wsółczują.
Nie ma takiej potrzeby, zajmijcie się doskonaleniem samych siebie, piszcie mniej o bogu, którego przecież nie ma, będzie zdrowiej dla Was.
>Najczęściej jednak po prostu się bronią.
Przed czym? Napisz 3 przykłady obrony przed katolkami/religią/bogiem. Jak się musiałeś bronić i przed czym!
>Toć tu i teraz, i nie tylko w Twoim poście, przyjmuje się założenie, że skoro Bóg jest źródłem dobra i sprwiedliwości, to niewierzący z automatu są źli i niemoralni.
>Mnie to obraża!
To jest Twój automat, w chrześcijaństwie takiego nie ma. Wymyśliłeś sobie coś, aby się obrazić?

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365