Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dział - PSYCHOLOGIA

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
23-07-2016 01:05krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Dział - PSYCHOLOGIA
0 na 2
Dziwię się, że jeszcze go nie ma. Większość rozmów już teraz toczy się w tym przedmiocie a w najbliższej przyszłości, wg mnie psychologia zdominuje wszystko inne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacholek (5699 punktów)
>Dziwię się, że jeszcze go nie ma. Większość rozmów już teraz toczy się w tym przedmiocie a w
>najbliższej przyszłości, wg mnie psychologia zdominuje wszystko inne.
Czyżby to była opinia psychologa przewidującego iż to jego dyscyplina staje się królową nauk a więc także dominującym tematem dyskusji na tym forum ? Niewątpliwie psychologia społeczna ma dużo do powiedzenia w kwestiach polityki i zjawisk takich jak terroryzm no i w ogólności w zakresie filozofii człowieka ale to tylko jeden, specyficzny kąt widzenia tego wszystkiego co się w świecie ludzi dzieje. Na przykład ekologia, technologia, wiedza naukowa też warunkują ewolucję naszej ziemskiej cywilizacji.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jestem robotnikiem wykonującym pracę fizyczną a moją dziedziną jest produkcja, niemniej potrafię dostrzec, ze podłożem dla ekologii czy technologii są stany umysłu człowieka a więc psychologia jest mimo wszystko ważniejsza.
Tu chodzi jednak o czynnik praktyczny. Ludzie po prostu zaczęli rozmawiać dużo o psychologii a przecież nie będą pisać o tym w dziale religia, filozofia czy nawet nauka bo to nie ma charakteru studiów naukowych lecz jest wyrazem zwykłych, indywidualnych obserwacji i wniosków zwykłych ludzi.
23-07-2016 11:42 
 0 na 2
Pan Leming (674 punktów)
>bo to nie ma charakteru studiów naukowych lecz jest wyrazem zwykłych, indywidualnych obserwacji i wniosków zwykłych ludzi.
Czyli dział bazgroły pasuje jak ulał.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>bo to nie ma charakteru studiów naukowych lecz jest wyrazem zwykłych, indywidualnych obserwacji i wniosków zwykłych ludzi.
>Czyli dział bazgroły pasuje jak ulał.
>
www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157


W Niemczech, w ramach zdrowej ludzkiej selekcji, zrobili portal randkowy tylko dla osób z wyższym wykształceniem: Elite Partner
www.elitepartner.de/
żeby, jak już kisić ogóra, to w odpowiednim słoju.

Wg mnie pojawia się jednak takie niebezpieczeństwo, że kiedy wciąż powtarzasz pewne schematy, to nie możesz się poza te schematy wydostać. Chciałbyś lemingiem być już do śmierci?
Pan Leming (674 punktów)
>Chciałbyś lemingiem być już do śmierci?
Zawsze będę lemingiem. Chciałbym by powstał portal randkowy tylko dla lemingów.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Psychologia to w dużej mierze pseudonauka, pokrewna do religii + wiedza intuicyjna jeśli ktoś ma dobrą inteligencję emocjonalną. Książki psychologiczne to coś jak książki religijne, a oficjalne stanowisko psychologów to coś jak oficjalne stanowisko Kościoła. Psychoterapeuta pełni podobną rolę jak ksiądz (spowiedź itd).
24-07-2016 00:26 
 Ocena 2 na 2
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Psychoterapeuta pełni podobną rolę jak ksiądz (spowiedź itd).
Mając poważną traumę po wypadku, w którym o mało nie zginąłem, skorzystałem z terapii prowadzonej przez psychoterapeutkę, dzięki której pozbyłem się traumy.
Nie sądzę, aby jakikolwiek ksiądz był w stanie mi pomóc.
Dezawuowanie psychoterapii jest charakterystyczne dla osób, które nie mają o niej pojęcia, bo nigdy z niej nie korzystali.
24-07-2016 00:57 
 Ocena 3 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Kilka kwestii:
1. Trauma to iluzja/wiara/emocja (to są synonimy)

Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo, tzn w potrzebę pomocy z zewnątrz, więc żeby to dograć musiałeś wybulić kasę na jakiegoś znachora, który uważa się za lekarza "duszy" i oto daje Ci placebo. Mam za sobą traumatyczne przeżycia i wcale o nich nie myślę. Wiesz dlaczego? Bo gdy o czymś myślisz to utrwalasz sobie nawyk. Nie trzeba żadnego fachowca żeby o tym wiedzieć.

2. Psychologia zajmuje się treścią myśli ludzi, czyli jest filozofią/zbiorem podejść, filozofii. Tymczasem nie liczą się emocje i myśli, które są iluzją, tylko reakcje chemiczne i procesy zachodzące w mózgu, których treścią są świadome wrażenia. Oczywiście nie mówię tu o całości psychologii, bo pewne zachowania ludzkie są udokumentowane i przebadane, natomiast podejścia terapeutyczne to już filozofie narzucające dogmaty, które trzeba przyjąć na wiarę (wyprać sobie mózg).

3. Korzystałem z psychoterapii, pozbyłem się pieniędzy i m.in. dlatego mam takie zdanie na ten temat. Gdy problem jest naprawdę trudny zaczynają się schody, a łatwe problemy, które rozwiązuje psychoterapia to zazwyczaj nie problemy, tylko iluzje, emocje lub głupota. Ktoś z dobrym wyczuciem, intuicją i inteligencją emocjonalną może być lepszym psychologiem niż certyfikowany terapeuta, który uczył się z bezwartościowych książek.
24-07-2016 02:12 
 Ocena 2 na 2
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Trauma to iluzja/wiara/emocja (to są synonimy)
Trauma nie jest iluzją, jest to coś czego się doświadcza. Iluzja-wiara-emocja - nie znajdziesz tego w żadnym słowniku synonimów.

>Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo, tzn w potrzebę pomocy z zewnątrz
Nie mogłem sobie samemu poradzić, więc spróbowałem zewnętrznej pomocy. Pomogło i to jest ważne.

>musiałeś wybulić kasę na jakiegoś znachora, który uważa się za lekarza "duszy"
Skorzystałem z darmowego programu terapii dla osób będących ofiarami wypadków komunikacyjnych. Nikt mi nie próbował leczyć duszy, po prostu otrzymałem pomoc w pozbyciu się określonych reakcji w określonych sytuacjach.

>Mam za sobą traumatyczne przeżycia i wcale o nich nie myślę.
To świetnie. To znaczy jednocześnie, że nie masz bladego pojęcia na czym polega trauma powypadkowa.
24-07-2016 02:40 
 Ocena 1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Trauma to iluzja/wiara/emocja (to są synonimy)
>Trauma nie jest iluzją, jest to coś czego się doświadcza. Iluzja-wiara-emocja - nie znajdziesz tego w żadnym słowniku synonimów.

Iluzji się przecież doświadcza, więc Twoje pierwsze zdanie jest nielogiczne. Drugie wynika z nieprzemyślenia tematu. Wiara jest emocją, a emocje to iluzje, których doświadczamy. Przeciwieństwem jest logika.

>>Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo, tzn w potrzebę pomocy z zewnątrz
>Nie mogłem sobie samemu poradzić, więc spróbowałem zewnętrznej pomocy. Pomogło i to jest ważne.

Pomogło, bo gdy nie mogłeś sobie z tym poradzić wierzyłeś, że potrzebujesz pomocy z zewnątrz.

>>musiałeś wybulić kasę na jakiegoś znachora, który uważa się za lekarza "duszy"
>Skorzystałem z darmowego programu terapii dla osób będących ofiarami wypadków komunikacyjnych. Nikt mi nie próbował leczyć duszy, po prostu otrzymałem pomoc w pozbyciu się określonych reakcji w określonych sytuacjach.

Chociaż dobrze, że nie płaciłeś Nie zrozumiałeś mojego tekstu o lekarzu "duszy"? Wytłumaczę łopatologicznie. Lekarz leczy ciało (ok zazwyczaj słabo bo większość to konowały z dyplomem, a nie lekarze), a "psyche" to dusza, psycholog miałby rzekomo leczyć "duszę", ale raz że ona nie istnieje, a dwa że ma słabe narzędzia.

>>Mam za sobą traumatyczne przeżycia i wcale o nich nie myślę.
>To świetnie. To znaczy jednocześnie, że nie masz bladego pojęcia na czym polega trauma powypadkowa.
>

Nie mam i nigdy nie będę miał.
dajmonion (3663 punktów)
>>Trauma nie jest iluzją, jest to coś czego się doświadcza. Iluzja-wiara-emocja - nie znajdziesz >>tego w żadnym słowniku synonimów.
>Iluzji się przecież doświadcza, więc Twoje pierwsze zdanie jest nielogiczne. Drugie wynika z >nieprzemyślenia tematu. Wiara jest emocją, a emocje to iluzje, których doświadczamy. >Przeciwieństwem jest logika.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę to co mówi słownik, to słowo iluzja zakłada bodziec i reakcję. Iluzja zachodzi wtedy gdy jest reakcja a nie ma bodźca lub gdy reakcja jest zniekształcona.
Stan emocjonalny jest zatem iluzją, gdy jest zniekształcony lub stanowi reakcję na coś czego nie ma. Trauma jako reakcja na wypadek nie jest ani nieadekwatna (wszak chodzi o zagrożenie życia, zdrowia), ani nie jest reakcją na coś czego nie ma. Tym samym to słowo tu zwyczajnie nie pasuje.
>Bo gdy o czymś myślisz to utrwalasz sobie nawyk.
To co napisałeś to prawo psychologiczne z użyciem psychologicznego terminu. Skoro psychologia eksperymentalna jest pseudo, to chyba tym bardziej taka zdroworozsądkowa psychologia.
>Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo
Nie wiadomo. Może on, może terapeuta, a może sąsiadka, z która gadał w kolejce po kiełbasę. Może istnieć wiele tak zwanych czynników niespecyficznych, które doprowadzają do rozwiązania problemu.
>Mam za sobą traumatyczne przeżycia i wcale o nich nie myślę. Wiesz dlaczego? Bo gdy o czymś >myślisz to utrwalasz sobie nawyk. Nie trzeba żadnego fachowca żeby o tym wiedzieć.
A może dlatego, że co dla jednego jest traumą dla drugiego nie musi być?


dajmonion
25-07-2016 13:11 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Trauma nie jest iluzją, jest to coś czego się doświadcza. Iluzja-wiara-emocja - nie znajdziesz >>tego w żadnym słowniku synonimów.
>>Iluzji się przecież doświadcza, więc Twoje pierwsze zdanie jest nielogiczne. Drugie wynika z >nieprzemyślenia tematu. Wiara jest emocją, a emocje to iluzje, których doświadczamy. >Przeciwieństwem jest logika.

>Jeżeli weźmiemy pod uwagę to co mówi słownik, to słowo iluzja zakłada bodziec i reakcję. Iluzja zachodzi wtedy gdy jest reakcja a nie ma bodźca lub gdy reakcja jest zniekształcona.
>Stan emocjonalny jest zatem iluzją, gdy jest zniekształcony lub stanowi reakcję na coś czego nie ma. Trauma jako reakcja na wypadek nie jest ani nieadekwatna (wszak chodzi o zagrożenie życia, zdrowia), ani nie jest reakcją na coś czego nie ma. Tym samym to słowo tu zwyczajnie nie pasuje.

I na poziomie ontologicznym każda emocja to iluzja. Dlatego warto zadawać sobie pytania i podważać emocje, np: pies ujada agresywnie zza krat, babcia czuje strach. Ja czuję chwilowy impuls strachu, który przeradza się w spokój dzięki świadomości, że są te kraty. Ktoś stawia jakąś tezę, a ja czuję emocjonalny opór i agresję, chęć udowodnienia, że ta teza jest błędna, bo mi ona nie odpowiada. Chwilę odczekam i emocje się uspokajają, a do mnie dociera, że ta teza trafia w samo sedno. Jadę na rowerze po ciemku, dość szybko i wpadam na krawężnik, którego nie widziałem, ale nie wywracam się i jadę dalej, a po jakiejś niecałej sekundzie czuję uderzenie strachu (poczułem go później niż powinienem, jak już wiedziałem, że jestem bezpieczny). Podoba mi się dziewczyna, wydaje się wspaniała, ale dociera do mnie logiczna prawda, że to nieodpowiednia kobieta. Układ nagrody domaga się wyrzutu dopaminy, więc mam ochotę na używki, niezdrowe jedzenie, seks, ale logika mówi co innego. Niektóre emocje modyfikują się dzięki przemyśleniom, a inne niestety nie. Emocje to prymitywny mechanizm, a logiczne myślenie jest ponad tym, ale większość ludzi nie ma tej autonegacji i niestety ulega emocjom. Emocje porównałbym do kuszącego diabła proponującego atrakcje, a chłodna logika to opieranie się temu kuszeniu. Im więcej temu ulegamy tym mamy niższą samoocenę i jest nam gorzej, a opór zwiększa poczucie własnej wartości, ale niekoniecznie odczuwanie szczęścia. Ludzki organizm to bubel ewolucji, ale niektórzy sobie jakoś radzą i mają szczęście, że nie pojawiają się u nich zbyt często złe/głupie emocje.

Trauma to nieracjonalna reakcja emocjonalna. Cierpienie ma uzasadnienie dopóki jest bodziec, a trauma istnieje po zabraniu bodźca, czyli jest to iluzja, zwycięstwo utrwalonych złych emocji nad racjonalnym, chłodnym myśleniem. Przeszłość przejmuje władzę nad teraźniejszością, jednak to iluzja, bo przeszłość teraz nie istnieje.

>>Bo gdy o czymś myślisz to utrwalasz sobie nawyk.
>To co napisałeś to prawo psychologiczne z użyciem psychologicznego terminu. Skoro psychologia eksperymentalna jest pseudo, to chyba tym bardziej taka zdroworozsądkowa psychologia.

To jest logika, obserwacja i wnioski, a nie psychologiczny termin. Powiem Ci żebyś nie myślał o różowym słoniu i właśnie pewnie o nim myślisz. Skupiając się na różowym słoniu będziesz o nim myślał. Chcąc o nim nie myśleć nie możesz sobie powiedzieć "nie myśl o różowym słoniu", tylko musisz zmienić temat. To tak samo oczywiste jak to, że ludzie potrzebują picia żeby żyć.

>>Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo
>Nie wiadomo. Może on, może terapeuta, a może sąsiadka, z która gadał w kolejce po kiełbasę. Może istnieć wiele tak zwanych czynników niespecyficznych, które doprowadzają do rozwiązania problemu.

Zawsze ostatecznie każdy sam to zmienia, a te czynniki to tylko placebo.

>>Mam za sobą traumatyczne przeżycia i wcale o nich nie myślę. Wiesz dlaczego? Bo gdy o czymś >myślisz to utrwalasz sobie nawyk. Nie trzeba żadnego fachowca żeby o tym wiedzieć.
>A może dlatego, że co dla jednego jest traumą dla drugiego nie musi być?

Nie. To kwestia jakości myślenia. Ja z kolei nie radzę sobie z myślami o negatywnej przyszłości, która jest nieunikniona, ale to są racjonalne myśli i właśnie dlatego nie umiem ich skasować. Wiem, że nigdy nie będę miał traumy z powodu przeszłości.
dajmonion (3663 punktów)
>Trauma to nieracjonalna reakcja emocjonalna. Cierpienie ma uzasadnienie dopóki jest bodziec, a >trauma istnieje po zabraniu bodźca, czyli jest to iluzja, zwycięstwo utrwalonych złych emocji >nad racjonalnym, chłodnym myśleniem. Przeszłość przejmuje władzę nad teraźniejszością, jednak to >iluzja, bo przeszłość teraz nie istnieje.
Jednak słowo iluzja kładzie nacisk na przyczyny endogenne. Tymczasem według Twojego rozumienia zwykły ból fizyczny byłby iluzją, jako, że cierpisz mimo, że przyczyna już nie działa.
>>>Bo gdy o czymś myślisz to utrwalasz sobie nawyk.
>>To co napisałeś to prawo psychologiczne z użyciem psychologicznego terminu. Skoro psychologia >>eksperymentalna jest pseudo, to chyba tym bardziej taka zdroworozsądkowa psychologia.
>To jest logika, obserwacja i wnioski, a nie psychologiczny termin.
Ale uprawiana przez laika, czyli w sposób niesystematyczny i niekompetentny. Jest taka książka "50 mitów psychologii popularnej". Tam opisano eksperymenty, które podważyły pewne obiegowe i uznawane za oczywiste tezy.
>>>Sam ją sobie zdjąłeś, tylko uwierzyłeś w placebo
>>Nie wiadomo. Może on, może terapeuta, a może sąsiadka, z która gadał w kolejce po kiełbasę. >>Może istnieć wiele tak zwanych czynników niespecyficznych, które doprowadzają do rozwiązania >>problemu.
>Zawsze ostatecznie każdy sam to zmienia, a te czynniki to tylko placebo.
Niekoniecznie. Sąsiadka mogła dostarczyć odmiennej perspektywy. Rola samego zainteresowanego polega wtedy po prostu na zrozumieniu tej perspektywy. I nie można wtedy powiedzieć, że to on sam.
>>A może dlatego, że co dla jednego jest traumą dla drugiego nie musi być?
>Nie. To kwestia jakości myślenia.
Można być wielkim myślicielem, a i tak wielki stres może ci rozregulować hipokamp.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jednak słowo iluzja kładzie nacisk na przyczyny endogenne. Tymczasem według Twojego rozumienia zwykły ból fizyczny byłby iluzją, jako, że cierpisz mimo, że przyczyna już nie działa.

Nie kładzie. Ból to iluzja jeśli odwołujesz się do mechanizmu działania i porównujesz go ze świadomym odczuwaniem. Jeśli wychodzisz tylko ze świadomego odczuwania bólu i nie interesuje Cię jego wyjaśnienie to wtedy i emocje możesz uznać za nie iluzję. Człowiek ma wybór czy interpretuje swoje emocje, czy im ulega i wierzy w racjonalizacje, czy je ignoruje.

>>To jest logika, obserwacja i wnioski, a nie psychologiczny termin.
>Ale uprawiana przez laika, czyli w sposób niesystematyczny i niekompetentny. Jest taka książka "50 mitów psychologii popularnej". Tam opisano eksperymenty, które podważyły pewne obiegowe i uznawane za oczywiste tezy.

Tej nie podważyły, a to naprawdę oczywistość. Tego się nie da podważyć bo po prostu logicznie nie może być inaczej. Gdy nadajesz jakieś emocji połączonej z treścią myślową wysoki priorytet to myślisz o tym cały czas, a gdy nadajesz jej niski priorytet to przestajesz to odczuwać i Twoje myśli mają lepszą jakość.

>Niekoniecznie. Sąsiadka mogła dostarczyć odmiennej perspektywy. Rola samego zainteresowanego polega wtedy po prostu na zrozumieniu tej perspektywy. I nie można wtedy powiedzieć, że to on sam.

Czyli sąsiadka ma komuś powiedzieć jak ma wyjść z traumy? To każdy wie, tylko człowiek mający traumę ulega urojeniom, które z zewnątrz nie zawsze dają się naprostować, choćbyś rzucał prawdą jak ostrym nożem.

>>>A może dlatego, że co dla jednego jest traumą dla drugiego nie musi być?
>>Nie. To kwestia jakości myślenia.
>Można być wielkim myślicielem, a i tak wielki stres może ci rozregulować hipokamp.

I rozregulował, ale nie mam traumy, bo nie zniszczył mi logicznego myślenia.
26-07-2016 04:59 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
To co ty nazywasz logicznym myśleniem jest złożoną emocją wyższego rzędu jaka nadbudowywuje się na emocjach niższego rzędu tak jak smutek nadbudowywuje się na bólu, bowiem umysł czynią wyłącznie emocje.
A trauma to wbudowany w psychikę mechanizm powiązany z silnym strachem, który ma powodować, że zwierzę nie popełni ponownie błędu, który wprowadzi je w sytuację zagrożenia życia. Piszę zwierzę bo jestem przekonany, ze inne gatunki także przeżywają traumy.
26-07-2016 10:37 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Krystkon, największą traumę muszą odczuwać Twoi nauczyciele jeśli czytają Twoje posty takie jak ten. Kilka razy to pisałeś, kilka razy ktoś to obalił i znów to powtarzasz.

A wniosek jest taki, że nie myślisz logicznie, tylko kierujesz się emocjami, które podzieliłeś sobie na niższego i wyższego rzędu...
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Krystkon, największą traumę muszą odczuwać Twoi nauczyciele jeśli czytają Twoje posty takie jak ten. Kilka razy to pisałeś, kilka razy ktoś to obalił i znów to powtarzasz.
>A wniosek jest taki, że nie myślisz logicznie, tylko kierujesz się emocjami, które podzieliłeś sobie na niższego i wyższego rzędu...

Olson, skoro jesteś programistą powinieneś rozumieć, że oprogramowywany przez ciebie procesor zadziała, znaczy policzy wtedy tylko, gdy na styku jego różnych, metalowych nóżek pojawi się pole elektryczne o różnym potencjale, znaczy pole zdolne wywołać przepływ ładunków elektrycznych przez procesor.

Mówiąc wprost, żeby procesor zadziałał/policzył MUSI być pod napięciem elektrycznym.

I co wg ciebie ludzki mózg już takiego napięcia nie potrzebuje żeby działać/liczyć/logicznie myśleć???

Nie rozumiesz może, że odczuwane przez nas emocje to wielce złożone siły, których źródłem są różnice potencjałów elementarnych i złożonych pól fizycznych?
Człowiek to bryła materii jak każda inna taka bryła, kształtowana przez oddziaływania z innym ciałami i kształtująca inne ciała w oddziaływaniach.

Myśl to emocja złożona z odczuć elementarnych tak jak ciało jest złożone z cząstek elementarnych.
26-07-2016 12:00 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ta, a Krystkon to świnia, bo też jest złożony z cząsteczek i materii organicznej

Emocje i logika to coś innego, podobnie jak karta graficzna, płyta główna i procesor. Do prawidłowego działania całości są potrzebne różne moduły, ale też mają one różne priorytety.

Emocja to np "ta dziewczyna jest ładna/fajna", a z pkt widzenia logiki to samo zdarzenie jest widziane "Krystkonowi podoba się ta dziewczyna". Dzięki logice możesz używać negacji i zadawać pytania, które podważają wiele emocji.

Emocje to taki ogród rosnący na dziko, wraz z chwastami, a dzięki logice możesz go uporządkować, zaprojektować.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Logika to złożenie wielu różnych, sprzecznych emocji "ta dziewczyna jest ładna" w jedność.

Zauważ, ze pierwotne maszyny liczące kart graficznych nie miały, te powstały skutkiem podziału maszyny na moduły i funkcje.
26-07-2016 12:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Logika to złożenie wielu różnych, sprzecznych emocji "ta dziewczyna jest ładna" w jedność.

Nie, ale skoro twierdzisz, że tak to sprecyzuj.

>Zauważ, ze pierwotne maszyny liczące kart graficznych nie miały, te powstały skutkiem podziału maszyny na moduły i funkcje.
>

No i co z tego?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie, ale skoro twierdzisz, że tak to sprecyzuj.

Jednemu włóknie mięśniowemu możesz przypisać funkcję skurczu i rozkurczu ale wystarczy ze sobą powiązać wiele włókien mięśniowych prostopadle i równolegle i powiązać ich czynności żeby pojawiała się funkcja zgięcia, której jedno włókno nie poradzi zrealizować a dopiero związek włókien.

Czynników naszych procesów myślowych powinniśmy doszukiwać się u karaluchów.
Tłumaczę ci więc, logiczne/racjonalne myśli to tylko wysokozłożone emocje, emocje wyższego rzędu, których podstawą są odczucia elementarne jak ból i przyjemność.

Wykonujesz bardzo złożone procesy ale ich podstawą wciąż jest popęd, bo popęd czyni cię w ogóle "żywym".

>No i co z tego?

To z tego, że u podstaw wszystkiego znajdziemy zawsze tylko ciała elementarne i czynności elementarne, o których nie będziemy mogli powiedzieć nic ponad to gdzie są i kiedy, nic poza wskazaniem punktu w przestrzeni i punktu w czasie, które wg mnie ulegają wzajemnym przekształceniom.
26-07-2016 14:00 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To wszystko jest pustosłowie. Zapoznaj się może z budową mózgu i funkcjami poszczególnych części. Nie bez kozery istnieje podział na emocje i logiczne myślenie. Podam Ci przykład:
Emocja: chcę się naćpać bo jest źle
Logika: "chcę się naćpać" to prymitywna emocja, której nie muszę ulegać. "jest źle" to prymitywna ocena wynikająca ze stanu emocjonalnego. Następnie można przejść do rozważań na temat tego co jest dobre, a co złe i czym w ogóle jest dobro i zło i że ćpanie jest złe.

I co? Nie widzisz naprawdę różnicy między emocjami, a ich oceną, negacją itd?

Jak wykonujesz działania matematyczne to też są to dla Ciebie emocje? Masz chyba jakiś problem z klasyfikacją obiektów.
dajmonion (3663 punktów)
>>Jednak słowo iluzja kładzie nacisk na przyczyny endogenne. Tymczasem według Twojego rozumienia >>zwykły ból fizyczny byłby iluzją, jako, że cierpisz mimo, że przyczyna już nie działa.
>Nie kładzie.
iluzja sjp.pwn.pl/sjp/iluzja;2561213.html
1. «wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma»
2. «wiara w coś lub w kogoś albo przekonanie o czymś, niemające pokrycia w rzeczywistości»
3. «zniekształcone widzenie lub błędna interpretacja czegoś pod wpływem silnych emocji»
Endogenne źródło iluzji jest wspólnym mianownikiem tych trzech znaczeń.
1. Skoro coś widzisz czego nie ma, to znaczy, że w Tobie coś nie działa.
2. Tak samo tutaj. Przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości ma swoje źródło w nieprawidłowo działającym mózgu. Znowu czynnik endogenny.
3. Tu z kolei emocja jest tym czynnikiem endogennym, który zniekształca widzenie tudzież interpretację.
Tak na marginesie dodam, że słowo iluzja nie pasuje logicznie np. do monistycznego światopoglądu, bo to słowo zakłada podziała na podmiot i otoczenie. Przy czym bodźce płynące z otoczenia nie korespondują z tym czego doświadcza podmiot. Dlatego na przykład zdanie: 'wszystko jest iluzją' nie ma sensu.
Dlatego, gdy silne działanie otoczenia generuje w podmiocie jakieś stany, to to jest bardziej oddźwięk otoczenia niż iluzja. I dlatego iluzją nie nazwiemy bólu, którego ktoś doświadcza, gdy się przed chwilą rąbnął o kant stołu.
>>>To jest logika, obserwacja i wnioski, a nie psychologiczny termin.
>>Ale uprawiana przez laika, czyli w sposób niesystematyczny i niekompetentny. Jest taka książka >>"50 mitów psychologii popularnej". Tam opisano eksperymenty, które podważyły pewne obiegowe i >>uznawane za oczywiste tezy.
>Tej nie podważyły, a to naprawdę oczywistość. Tego się nie da podważyć bo po prostu logicznie >nie może być inaczej.
>Gdy nadajesz jakieś emocji połączonej z treścią myślową wysoki priorytet >to myślisz o tym cały >czas, a gdy nadajesz jej niski priorytet to przestajesz to odczuwać i >Twoje myśli mają lepszą >jakość.
Tak piszesz o tym jakby to zdanie było zdaniem analitycznym. A ono jest przecież zdaniem syntetycznym a posteriori. I dlatego logicznie może być inaczej, bo zdania syntetyczne a posteriori mogą się domagać innej logiki do swojego opisu, tak jak ogólna teoria względności domaga się geometrii nieeuklidesowej.
Jeżeli nie jesteś psychologiem eksperymentalnym to Twoje poglądy psychologiczne mogą być wyrazem jedynie Twojej prywatnej psychologii opartej na Twoich prywatnych obserwacjach i prywatnej znajomości statystyki.
>>Niekoniecznie. Sąsiadka mogła dostarczyć odmiennej perspektywy. Rola samego zainteresowanego >>polega wtedy po prostu na zrozumieniu tej perspektywy. I nie można wtedy powiedzieć, że to on >>sam.
>Czyli sąsiadka ma komuś powiedzieć jak ma wyjść z traumy? To każdy wie, tylko człowiek mający >traumę ulega urojeniom, które z zewnątrz nie zawsze dają się naprostować, choćbyś rzucał prawdą >jak ostrym nożem.
Nie każdy wie, bo pewnych rzeczy można po prostu nie wiedzieć.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>iluzja sjp.pwn.pl/sjp/iluzja;2561213.html
>1. «wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma»

Tu pasują wszystkie emocje, tylko że problem jest jak zwykle lingwistyczny. Emocje niby są, ale można powiedzieć, że to zawsze jest jakaś forma zniekształcenia.

Logika nie jest tym samym co prawda, ale brak logiki oznacza brak prawdy, czyli jest to taka weryfikacja negatywna. Emocjom towarzyszą różne tezy, które mogą przekształcić się w wiarę. Logika służy negacji, trzymaniu tego na dystans. Jeśli ktoś ma traumę to po prostu mówimy o przewadze emocji nad logiką, bo przecież chodzi o zdarzenia z przeszłości.

>2. «wiara w coś lub w kogoś albo przekonanie o czymś, niemające pokrycia w rzeczywistości»

Emocje tu pasują.

>3. «zniekształcone widzenie lub błędna interpretacja czegoś pod wpływem silnych emocji»

j.w.

>Endogenne źródło iluzji jest wspólnym mianownikiem tych trzech znaczeń.
>1. Skoro coś widzisz czego nie ma, to znaczy, że w Tobie coś nie działa.

Albo właśnie działają emocje.

>2. Tak samo tutaj. Przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości ma swoje źródło w nieprawidłowo działającym mózgu. Znowu czynnik endogenny.

A to jakiś mózg działa prawidłowo? Kto to ocenia i skąd ma prawidłowy schemat? Emocje są iluzjami, ale prawidłowo działający mózg je wytwarza. Bez tego każdy wiedziałby, że życie nie ma sensu i olałby życie tak jak np ja.

>3. Tu z kolei emocja jest tym czynnikiem endogennym, który zniekształca widzenie tudzież interpretację.

Tak właśnie jest z emocjami, ale gdy są słabe łatwo je przykryć logiką i zanegować, a gdy są silne to jest ciężka sprawa.

>Tak na marginesie dodam, że słowo iluzja nie pasuje logicznie np. do monistycznego światopoglądu, bo to słowo zakłada podziała na podmiot i otoczenie. Przy czym bodźce płynące z otoczenia nie korespondują z tym czego doświadcza podmiot. Dlatego na przykład zdanie: 'wszystko jest iluzją' nie ma sensu.

Nie zgadzam się. Wszystko może być iluzją gdy prawda nie istnieje, a czegoś doświadczamy. W takiej sytuacji każde doświadczenie to iluzja.

>Dlatego, gdy silne działanie otoczenia generuje w podmiocie jakieś stany, to to jest bardziej oddźwięk otoczenia niż iluzja. I dlatego iluzją nie nazwiemy bólu, którego ktoś doświadcza, gdy się przed chwilą rąbnął o kant stołu.

To kwestia umowna czy nazwiemy to iluzją czy nie. Przyjmijmy, że to nie iluzja, bo jednak ból jest reakcją na realnie istniejący bodziec. Nie można tego powiedzieć w przypadku traumy, bo bodźca już nie ma, a trauma zostaje.

Ale już np złudzenie, że jakaś dziewczyna jest ładna to zawsze iluzja (potrzebna do przetrwania tego debilnego gatunku).

>>Gdy nadajesz jakieś emocji połączonej z treścią myślową wysoki priorytet >to myślisz o tym cały >czas, a gdy nadajesz jej niski priorytet to przestajesz to odczuwać i >Twoje myśli mają lepszą >jakość.
>Tak piszesz o tym jakby to zdanie było zdaniem analitycznym. A ono jest przecież zdaniem syntetycznym a posteriori. I dlatego logicznie może być inaczej, bo zdania syntetyczne a posteriori mogą się domagać innej logiki do swojego opisu, tak jak ogólna teoria względności domaga się geometrii nieeuklidesowej.

No właśnie to jest wniosek wynikający z dedukcji, a nie indukcji. Podobnie jak 2+2=4

>Jeżeli nie jesteś psychologiem eksperymentalnym to Twoje poglądy psychologiczne mogą być wyrazem jedynie Twojej prywatnej psychologii opartej na Twoich prywatnych obserwacjach i prywatnej znajomości statystyki.

Ja nie mam poglądów psychologicznych, ani nie jestem psychologiem, bo psychologia to religia, a ja do każdej religii jestem negatywnie nastawiony.

>>Czyli sąsiadka ma komuś powiedzieć jak ma wyjść z traumy? To każdy wie, tylko człowiek mający >traumę ulega urojeniom, które z zewnątrz nie zawsze dają się naprostować, choćbyś rzucał prawdą >jak ostrym nożem.
>Nie każdy wie, bo pewnych rzeczy można po prostu nie wiedzieć.

Jakich niby? Że źródło wywołujące traumę już nie istnieje, bo jest przeszłością?
dajmonion (3663 punktów)
To przytoczenie definicji słownikowej miało na celu pokazanie, że iluzja jednak kładzie nacisk na czynniki endogenne. W którym momencie się do tego odnosisz?, bo się nieco pogubiłem.
>>2. Tak samo tutaj. Przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości ma swoje źródło w >>nieprawidłowo działającym mózgu. Znowu czynnik endogenny.
>A to jakiś mózg działa prawidłowo? Kto to ocenia i skąd ma prawidłowy schemat?
Przekonania nie mające pokrycia w rzeczywistości na to wskazują. To może mieć różne nasilenie i charakter. Od schizofrenii po niskie IQ. Tak czy inaczej tu chodzi o to, że ów czynnik ma charakter endogenny.
>Nie zgadzam się. Wszystko może być iluzją gdy prawda nie istnieje, a czegoś doświadczamy. W >takiej sytuacji każde doświadczenie to iluzja.
Zanim się nie zgodzisz skończmy najpierw dyskusję o samym terminie. Bo moim zdaniem nie można powiedzieć, że coś jest nierealne nie mając pojęcia realności. Gdyby wszystko było białe nie byłbyś tego świadom.
>To kwestia umowna czy nazwiemy to iluzją czy nie. Przyjmijmy, że to nie iluzja, bo jednak ból >jest reakcją na realnie istniejący bodziec. Nie można tego powiedzieć w przypadku traumy, bo >bodźca już nie ma, a trauma zostaje.
Ale trauma jest jednak podobna do tego rąbnięcia o stół. To jest efekt fizycznych przemian w mózgu, który w pewnym momencie został zalany kortyzolem.
>>>Gdy nadajesz jakieś emocji połączonej z treścią myślową wysoki priorytet >to myślisz o tym >>>cały >czas, a gdy nadajesz jej niski priorytet to przestajesz to odczuwać i >Twoje myśli mają >>>lepszą >jakość.
>>Tak piszesz o tym jakby to zdanie było zdaniem analitycznym. A ono jest przecież zdaniem >>syntetycznym a posteriori. I dlatego logicznie może być inaczej, bo zdania syntetyczne a >>posteriori mogą się domagać innej logiki do swojego opisu, tak jak ogólna teoria względności >>domaga się geometrii nieeuklidesowej.
>No właśnie to jest wniosek wynikający z dedukcji, a nie indukcji. Podobnie jak 2+2=4
No tak, tylko, że to o czym rozmawiamy nie jest zdaniem analitycznym tylko syntetycznym a posteriori. Logiczność jest wprawdzie ostateczną racją, ale w danej logice. W przypadku zdań syntetycznych powiedzenie, że coś jest nielogiczne nie oznacza jeszcze automatycznego odrzucenia danego zdania. Gdyby tak było należałoby odrzucić dualizm korpuskularno-falowy, bo to nielogiczne przecież, aby coś było jednocześnie cząstką i falą. Oczywiście na pewnym poziomie jest to logiczne, bo mechanika kwantowa jest spójną teorią. Ale nie w sensie koherencji pewnych wyobrażeń. Tymczasem to prawo, które wydaje Ci się tak oczywiste składa się z kilku pojęć, które są po prostu Twoimi wyobrażeniami pewnych zjawisk, jako, że odrzucasz psychologię twierdząc, że to rodzaj religii. Bazujesz zatem na swoich wyobrażeniach tych pojęć. Gdybyś uznał psychologię eksperymentalną, to mógłbyś zaczerpnąć z niej sens operacyjnych pojęć, którymi się posługujesz. Ale jak już wiemy, psychologia eksperymentalna to dla Ciebie religia. No więc na przykładzie fizyki widać wyraźnie, że wyobrażenia mogą kolidować, a mimo to jest to prawda.
>Ja nie mam poglądów psychologicznych, ani nie jestem psychologiem, bo psychologia to religia, a >ja do każdej religii jestem negatywnie nastawiony.
To zdanie, o którym dyskutujemy, a które jest dla Ciebie oczywistością, jest przecież prawidłowością według której działa psychika. Jest to zatem pogląd psychologiczny.
>>>Czyli sąsiadka ma komuś powiedzieć jak ma wyjść z traumy? To każdy wie, tylko człowiek mający >>traumę ulega urojeniom, które z zewnątrz nie zawsze dają się naprostować, choćbyś rzucał >>prawdą >jak ostrym nożem.
>>Nie każdy wie, bo pewnych rzeczy można po prostu nie wiedzieć.
>Jakich niby? Że źródło wywołujące traumę już nie istnieje, bo jest przeszłością?
Takich, że na to co się wydarzyło można spojrzeć z innej perspektywy, co pozwala uporać się z traumą, a czego dostarcza sąsiadka, a nie własna świadomość.

dajmonion
27-07-2016 02:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To przytoczenie definicji słownikowej miało na celu pokazanie, że iluzja jednak kładzie nacisk na czynniki endogenne. W którym momencie się do tego odnosisz?, bo się nieco pogubiłem.

W jakim sensie "endogenne"? Endogenny czyli powstający wewnątrz organizmu, czy chodzi Ci o chemię mózgu? Bo właściwie jedno i drugie nie ma wg mnie większego znaczenia dla dyskusji.

>>A to jakiś mózg działa prawidłowo? Kto to ocenia i skąd ma prawidłowy schemat?
>Przekonania nie mające pokrycia w rzeczywistości na to wskazują. To może mieć różne nasilenie i charakter. Od schizofrenii po niskie IQ. Tak czy inaczej tu chodzi o to, że ów czynnik ma charakter endogenny.

No właśnie nie, bo emocje odgrywają dużą rolę w ludzkim życiu i właśnie często brak pewnych emocji zwiększa zdolności poznawcze, ale zmniejsza uczuciowe i motywacyjne. Przekonania, które nie mają pokrycia w rzeczywistości to cecha większości ludzi. Trzeźwiej, chłodniej myślą często ludzie, którzy mają dystans do emocji, ale takie coś nie pozwala żyć na serio.

>>Nie zgadzam się. Wszystko może być iluzją gdy prawda nie istnieje, a czegoś doświadczamy. W >takiej sytuacji każde doświadczenie to iluzja.
>Zanim się nie zgodzisz skończmy najpierw dyskusję o samym terminie. Bo moim zdaniem nie można powiedzieć, że coś jest nierealne nie mając pojęcia realności. Gdyby wszystko było białe nie byłbyś tego świadom.

A dlaczego nie można tak powiedzieć? Wg mnie można. Jeśli prawda nie istnieje to wszystko jest iluzją. Jeśli istnieje to nie możemy powiedzieć, że ją znamy, bo coś tam odczuwamy. Logika stoi ponad odczuciami, a ból można odczuwać też fantomowy w nieistniejącej kończynie. Nie ma powodu żeby przyjmować treść emocji jako prawdę, bo to automatycznie staje się wiarą, czyli "wiem, ale nie powiem, tak jest, bo mam rację". Wtedy właśnie następuje koniec rozmowy, albo dręczenie trolla

>Ale trauma jest jednak podobna do tego rąbnięcia o stół. To jest efekt fizycznych przemian w mózgu, który w pewnym momencie został zalany kortyzolem.

Nie. To jest efekt trzymania się tych myśli i deficytu logiki. Gdy przeważają emocje, a logicznie nie jest się w stanie ich zanegować to mówimy o urojeniach i tym właśnie jest trauma.


>>No właśnie to jest wniosek wynikający z dedukcji, a nie indukcji. Podobnie jak 2+2=4
>No tak, tylko, że to o czym rozmawiamy nie jest zdaniem analitycznym tylko syntetycznym a posteriori. Logiczność jest wprawdzie ostateczną racją, ale w danej logice. W przypadku zdań syntetycznych powiedzenie, że coś jest nielogiczne nie oznacza jeszcze automatycznego odrzucenia danego zdania. Gdyby tak było należałoby odrzucić dualizm korpuskularno-falowy, bo to nielogiczne przecież, aby coś było jednocześnie cząstką i falą. Oczywiście na pewnym poziomie jest to logiczne, bo mechanika kwantowa jest spójną teorią. Ale nie w sensie koherencji pewnych wyobrażeń. Tymczasem to prawo, które wydaje Ci się tak oczywiste składa się z kilku pojęć, które są po prostu Twoimi wyobrażeniami pewnych zjawisk, jako, że odrzucasz psychologię twierdząc, że to rodzaj religii. Bazujesz zatem na swoich wyobrażeniach tych pojęć. Gdybyś uznał psychologię eksperymentalną, to mógłbyś zaczerpnąć z niej sens operacyjnych pojęć, którymi się posługujesz. Ale jak już wiemy, psychologia eksperymentalna to dla Ciebie religia. No więc na przykładzie fizyki widać wyraźnie, że wyobrażenia mogą kolidować, a mimo to jest to prawda.

Myślę, że niepotrzebnie mieszasz. To nie jest żadna synteza a posteriori. Masz 3 możliwości w dedukcji:
- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle rośnie
- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle się nie zmienia
- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle maleje

I dwie opcje odrzucamy jako nielogiczne i zostaje pierwsze. Logika zazwyczaj służy do negacji i odrzucania nieprawdy i niekoniecznie daje nam prawidłową odpowiedź, ale czasem jednak to robi.

Bycie jednocześnie cząsteczką i falą nie jest nielogiczne, bo definicja fali nie zawiera niemożliwości bycia cząsteczką, a definicja cząsteczki nie zawiera niemożliwości bycia falą. Gdyby tak było to faktycznie należałoby odrzucić albo te definicje, albo dualizm korpuskularno-falowy.

Ale fakt, że gdybym wierzył tej psychologii to mógłbym zestawić ze sobą dowolne sprzeczności i powiedzieć, że nie musi tak być bo to kwestia wiary.

>>Ja nie mam poglądów psychologicznych, ani nie jestem psychologiem, bo psychologia to religia, a >ja do każdej religii jestem negatywnie nastawiony.
>To zdanie, o którym dyskutujemy, a które jest dla Ciebie oczywistością, jest przecież prawidłowością według której działa psychika. Jest to zatem pogląd psychologiczny.

A smarowanie kromki masłem to przedsięwzięcie gastronomiczne

>>>Nie każdy wie, bo pewnych rzeczy można po prostu nie wiedzieć.
>>Jakich niby? Że źródło wywołujące traumę już nie istnieje, bo jest przeszłością?
>Takich, że na to co się wydarzyło można spojrzeć z innej perspektywy, co pozwala uporać się z traumą, a czego dostarcza sąsiadka, a nie własna świadomość.

Skoro własna świadomość tego nie dostarczała to tylko dlatego, że wierzyła w słuszność odczuwania traumy. Źródło jest nadal wewnątrz tego człowieka, bo bez pomocy sąsiadki powinien dojść za pomocą logiki do oczywistości.
27-07-2016 09:44 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie. To jest efekt trzymania się tych myśli i deficytu logiki. Gdy przeważają emocje, a logicznie nie jest się w stanie ich zanegować to mówimy o urojeniach i tym właśnie jest trauma.

Trauma to echo zdarzenia jak praca silnika po zatankowaniu skrewionego paliwa z domieszką wody, już nawet nie pamiętasz kiedy i gdzie tankowałeś a silnik wciąż przerywa.
Oczywiście, że traumę można psychologicznie leczyć tak samo jak można wpływać na poglądy innych ludzi.

Prawda i fałsz są zgodnością i niezgodnością z tym czego chcesz i czego nie chcesz. Gdybyś czegoś w życiu nie chciał prawda i fałsz straciłby wszelki sens.
27-07-2016 09:54 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Prawda i fałsz są zgodnością i niezgodnością z tym czego chcesz i czego nie chcesz. Gdybyś czegoś w życiu nie chciał prawda i fałsz straciłby wszelki sens.

Znowu pieprzysz jak potrzaskany
boli mnie ząb i to jest prawda, ale ja tego nie chcę i to jest fałsz?
Skończ jarać to gówno, bo ci gówno z mózgu zostało

... a big_żyd zbanowan.....
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>boli mnie ząb i to jest prawda, ale ja tego nie chcę i to jest fałsz?

Skup się.
Prawda to ZGODNOŚĆ z tym czego chcesz i z tym czego nie chcesz.
Fałsz to NIEZGODNOŚĆ z tym czego chcesz i z tym czego nie chcesz.

Jeśli chcesz aby pewien nieprzyjemny stan ustał opisanie tego stanu jako ból jest prawidłowe a zatem prawdziwe.
Gdybyś chciał aby ten stan wciąż trwał nieprzerwanie nazwanie tego stanu bólem byłoby fałszem.
27-07-2016 12:16 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Prawda i fałsz są zgodnością i niezgodnością z tym czego chcesz i czego nie chcesz. Gdybyś czegoś w życiu nie chciał prawda i fałsz straciłby wszelki sens.
>Znowu pieprzysz jak potrzaskany
>boli mnie ząb i to jest prawda, ale ja tego nie chcę i to jest fałsz?
Można prawdę w ten sposób definiować. Prawdę egzystencjalną mianowicie. Jeżeli ktoś stwierdza, że jego życie było fałszywe, to znaczy, że było niezgodne z tym czego tak naprawdę chciał.

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>>Ja nie mam poglądów psychologicznych, ani nie jestem psychologiem, bo psychologia to religia, >>>a ja do każdej religii jestem negatywnie nastawiony.
>>To zdanie, o którym dyskutujemy, a które jest dla Ciebie oczywistością, jest przecież >>prawidłowością według której działa psychika. Jest to zatem pogląd psychologiczny.
>A smarowanie kromki masłem to przedsięwzięcie gastronomiczne
Chcesz powiedzieć, że to zdanie:
Gdy nadajesz jakieś emocji połączonej z treścią myślową wysoki priorytet to myślisz o tym cały czas, a gdy nadajesz jej niski priorytet to przestajesz to odczuwać i Twoje myśli mają lepszą jakość.
nie jest poglądem psychologicznym?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak. To nie żaden pogląd psychologiczny tylko oczywistość wynikająca z dedukcji i obserwacji, tak jak 2+2=4
dajmonion (3663 punktów)
>Tak. To nie żaden pogląd psychologiczny tylko oczywistość wynikająca z dedukcji i obserwacji, >tak jak 2+2=4
To zdanie, które napisałeś jest nielogiczne, bo miesza ze sobą różne kategorie. Czym innym jest kategoria tematyczna poglądu: (psychologiczny, historyczny), a czym innym jakoś poglądu (oczywistość).


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, jeśli traktujemy psychologię jako tematykę to niech będzie, choć wiele to nie zmienia. Myślałem o psychologii jako nauce.
dajmonion (3663 punktów)
>Bycie jednocześnie cząsteczką i falą nie jest nielogiczne, bo definicja fali nie zawiera >niemożliwości bycia cząsteczką, a definicja cząsteczki nie zawiera niemożliwości bycia falą. >Gdyby tak było to faktycznie należałoby odrzucić albo te definicje, albo dualizm korpuskularno->falowy.
Te pojęcia nie są koherentne, bo trudno umiejscowić falę w przeciwieństwie do cząsteczki. I stąd spór pomiędzy Heisenbergiem a Schrödingerem. Uznanie przez fizyków dualizmu nie wynika ze spójności pojęć fali i cząstki, tylko ze spójności aparatu matematycznego opisującego jedno i drugie i z faktu, że jedno i drugie zostało potwierdzone doświadczalnie.
>>Zanim się nie zgodzisz skończmy najpierw dyskusję o samym terminie. Bo moim zdaniem nie można >>powiedzieć, że coś jest nierealne nie mając pojęcia realności. Gdyby wszystko było białe nie >>byłbyś tego świadom.
>A dlaczego nie można tak powiedzieć? Wg mnie można. Jeśli prawda nie istnieje to wszystko jest >iluzją.
Bo to jest odmiana paradoksu Kreteńczyka, który stwierdza, że wszyscy kłamią. Gdyby wszystko było iluzją, to to stwierdzenie 'wszystko jest iluzją' byłoby wglądem w naturę rzeczywistości i jednocześnie nim by nie było jako zdanie wypowiedziane przez osobę doznającą iluzji. To jest sprzeczność.
>Myślę, że niepotrzebnie mieszasz. To nie jest żadna synteza a posteriori. Masz 3 możliwości w >dedukcji:
>- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle rośnie
>- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle się nie zmienia
>- jeśli skupiasz się na X to X w umyśle maleje
Dobrze więc wyobraź sobie taki schemat: Kopię piłkę, a ta wskutek tego porusza się z jakąś prędkością. Kopię silniej: piłka porusza się z jeszcze większą prędkością. Wniosek logiczny: można nadać dowolną prędkość piłce. A fizyka poucza, że nie można.
Jeżeli snujesz rozważania analityczne (logika, matematyka teoretyczna), to możesz sobie wyciągać takie wnioski. Te wnioski są wtedy dedukcyjnym rozwinięciem aksjomatów na których bazuje logika lub matematyka teoretyczna. Jeżeli jednak zmienne posiadają jakąś interpretację (np. fizyczną, literka F to nie jedynie zmienna, a np. siła), to to nie są jedynie zdania analityczne jak w logice, tylko syntetyczne. Poznania nie zwiększasz wtedy w sposób aprioryczny bazując jedynie na logice, bo posługując się samą logiką zawartą w tych zdaniach możesz dojść do błędnych wniosków jak w przypadku kopania tej piłki. Wynik eksperymentu zawsze może Cię zaskoczyć. I taki wynik nie łamie logiki. Być może do opisu wyniku eksperymentu potrzebna jest wtedy inna logika, tak jak do OTW potrzebna była inna geometria, nieeuklidesowa mianowicie. A być może nie chodzi w ogóle o logikę tylko o Twoją interpretację zmiennych. Być może kolidują wtedy ze sobą jedynie Twoje wyobrażenia.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Bo to jest odmiana paradoksu Kreteńczyka, który stwierdza, że wszyscy kłamią. Gdyby wszystko było iluzją, to to stwierdzenie 'wszystko jest iluzją' byłoby wglądem w naturę rzeczywistości i jednocześnie nim by nie było jako zdanie wypowiedziane przez osobę doznającą iluzji. To jest sprzeczność.

Nie zgadzam się z tym. Jeśli wszystko jest iluzją to nie ma natury rzeczywistości. Ba, nie ma nawet rzeczywistości! Nie ma też sprzeczności. To są tylko pojęcia znaczące coś roboczo w naszych głowach. Prawdziwą rzeczywistość opisujesz słowami (doświadczenie), ale to co mówisz, myślisz i czego doznajesz to iluzja. To jednak nie to samo co fałsz. To, że wszystko jest iluzją wcale nie oznacza tego, że pojedyncze zdania są faktami. Może fakty są jak liczby pierwsze w całym nieskończonym zbiorze liczb?

>Dobrze więc wyobraź sobie taki schemat: Kopię piłkę, a ta wskutek tego porusza się z jakąś prędkością. Kopię silniej: piłka porusza się z jeszcze większą prędkością. Wniosek logiczny: można nadać dowolną prędkość piłce. A fizyka poucza, że nie można.

Wcale nie ma takiego wniosku i nie dostrzegam tu analogii.

>Jeżeli snujesz rozważania analityczne (logika, matematyka teoretyczna), to możesz sobie wyciągać takie wnioski. Te wnioski są wtedy dedukcyjnym rozwinięciem aksjomatów na których bazuje logika lub matematyka teoretyczna. Jeżeli jednak zmienne posiadają jakąś interpretację (np. fizyczną, literka F to nie jedynie zmienna, a np. siła), to to nie są jedynie zdania analityczne jak w logice, tylko syntetyczne. Poznania nie zwiększasz wtedy w sposób aprioryczny bazując jedynie na logice, bo posługując się samą logiką zawartą w tych zdaniach możesz dojść do błędnych wniosków jak w przypadku kopania tej piłki. Wynik eksperymentu zawsze może Cię zaskoczyć. I taki wynik nie łamie logiki. Być może do opisu wyniku eksperymentu potrzebna jest wtedy inna logika, tak jak do OTW potrzebna była inna geometria, nieeuklidesowa mianowicie. A być może nie chodzi w ogóle o logikę tylko o Twoją interpretację zmiennych. Być może kolidują wtedy ze sobą jedynie Twoje wyobrażenia.

Znów komplikujesz. Jest prosta obserwacja zjawiska, jest reguła działająca dla konkretnego układu czyli mózgu, a zdania przeczące tej obserwacji są nielogiczne. Wynik mnie nie zaskoczy, bo wiem, że teoretycznie skupiając się za bardzo na traumie można osiągnąć podobny efekt co jogini, którzy myślą nad rozwiązywaniem koanów i wtedy też trauma może zniknąć, ale to prawie tak jakby mówić o przekraczaniu prędkości światła przez malucha, albo przedawkowaniu marihuany.
28-07-2016 09:48 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jeśli nie ma rzeczywistości to tym bardziej nie ma głów, wewnątrz których pojęcie mogłoby roboczo coś znaczyć.
Nieistnienie niemożliwe jest bez istnienia, fałsz niemożliwy jest bez prawdy a iluzja bez rzeczywistości.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A Ty kolejny raz źle interpretujesz.
28-07-2016 11:20 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A Ty kolejny raz źle interpretujesz.

Dobro i zło to kwestia moralna a moralność u każdego jest inna, choć na pewnym poziomie ogólności ludzkie moralności są zbieżne.

Człowiek wybiera sobie to co chce od innych usłyszeć i blokuje to czego słyszeć nie chce.

Stąd zresztą funkcja subskrypcji i blokady wypowiedzi innego użytkownika na tym forum.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czytanie ze zrozumieniem to nie kwestia moralności.
dajmonion (3663 punktów)
>>Bo to jest odmiana paradoksu Kreteńczyka, który stwierdza, że wszyscy kłamią. Gdyby wszystko >>było iluzją, to to stwierdzenie 'wszystko jest iluzją' byłoby wglądem w naturę rzeczywistości i >>jednocześnie nim by nie było jako zdanie wypowiedziane przez osobę doznającą iluzji. To jest >>sprzeczność.
>Nie zgadzam się z tym. Jeśli wszystko jest iluzją to nie ma natury rzeczywistości. Ba, nie ma >nawet rzeczywistości!
Sam widzisz do jakiego absurdalnego wniosku prowadzi zdanie, że wszystko jest iluzją.
>>Dobrze więc wyobraź sobie taki schemat: Kopię piłkę, a ta wskutek tego porusza się z jakąś >>prędkością. Kopię silniej: piłka porusza się z jeszcze większą prędkością. Wniosek logiczny: >>można nadać dowolną prędkość piłce. A fizyka poucza, że nie można.
>Wcale nie ma takiego wniosku i nie dostrzegam tu analogii.
Argument: 'wcale nie', to przecież żaden argument. Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały aparat pojęciowy.
>Jest prosta obserwacja zjawiska
O prostocie obserwacji można by napisać habilitację. Na tym samym rysunku jedni widzą schody do góry, inni schody w dół. Jedni młodą kobietę, inni starą.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sam widzisz do jakiego absurdalnego wniosku prowadzi zdanie, że wszystko jest iluzją.

Zero absurdu. Wręcz przeciwnie. Nawet jeśli nie jest iluzją to musisz to zweryfikować i nie masz jak, więc musisz potraktować wszystko jak iluzję. Wszystko jest stanem umysłu, a stan umysłu to iluzja i poza nim nie mamy niczego. Pojęcia to iluzja - modele opisujące jakieś zależności, a poczucie zrozumienia lub sensu to tylko jedna z funkcji mózgu.

>>>Dobrze więc wyobraź sobie taki schemat: Kopię piłkę, a ta wskutek tego porusza się z jakąś >>prędkością. Kopię silniej: piłka porusza się z jeszcze większą prędkością. Wniosek logiczny: >>można nadać dowolną prędkość piłce. A fizyka poucza, że nie można.
>>Wcale nie ma takiego wniosku i nie dostrzegam tu analogii.
>Argument: 'wcale nie', to przecież żaden argument.

Argument "tak, bo tak" to też żaden argument. Z reguły, że kolejne kopnięcia zwiększają prędkość piłki przechodzisz w nieuprawniony sposób do założenia, że granica tego zjawiska jest dowolna. Nie ma tu nic o granicy, więc zakładasz to indukcyjnie.

Czy stwierdzenie, że ludzie oddają mocz to pojęcie z zakresu medycyny?

>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały aparat pojęciowy.

No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz? To tak jakbym powiedział, że jeśli będziesz spał 7 godzin to wyśpisz się lepiej niż śpiąc pół godziny, albo że 2+2=4

>>Jest prosta obserwacja zjawiska
>O prostocie obserwacji można by napisać habilitację. Na tym samym rysunku jedni widzą schody do góry, inni schody w dół. Jedni młodą kobietę, inni starą.

Wszystko relatywizujesz poprzez komplikację. Po co pisać więc cokolwiek?
dajmonion (3663 punktów)
>>Sam widzisz do jakiego absurdalnego wniosku prowadzi zdanie, że wszystko jest iluzją.
>Zero absurdu.
Chwileczkę. Jeżeli uznajesz zdanie, że 'cokolwiek istnieje' i jednocześnie zdanie, że 'wszystko jest iluzją', które z kolei prowadzi do wniosku, że 'rzeczywistości nie ma', czyli, że nie ma nic, to to jest sprzeczność ze zdaniem, że jednak cokolwiek istnieje.
>Wszystko jest stanem umysłu
Czyli umysł też jest stanem umysłu. Nie rozumiem w ogóle tego zdania.
>Z reguły, że kolejne kopnięcia zwiększają prędkość piłki przechodzisz w nieuprawniony sposób do >założenia, że granica tego zjawiska jest dowolna. Nie ma tu nic o granicy, więc zakładasz to >indukcyjnie.
Ty stosując logikę w swoich rozważaniach psychologicznych też zakładasz, że rzeczywistość odpowiada dowolności tej logiki.
>Czy stwierdzenie, że ludzie oddają mocz to pojęcie z zakresu medycyny?
Stwierdzenie nie jest pojęciem. Bez względu na to czego dotyczy.
>>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty >>natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt >>wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały >>aparat pojęciowy.
>No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz?
Trzeba koniecznie. Gdyby fizyka zrezygnowała z operacyjnego sensu pojęć, to wróciłaby do etapu filozofii przyrody.
>To tak jakbym powiedział, że jeśli >będziesz spał 7 godzin to wyśpisz się lepiej niż śpiąc pół >godziny, albo że 2+2=4
Psychologia eksperymentalna może faktycznie odkryć, że spanie 7 godzin jest optymalne ze względu na coś tam. A dodatkowo może też ustalić normy dla grup wiekowych i płci.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Chwileczkę. Jeżeli uznajesz zdanie, że 'cokolwiek istnieje' i jednocześnie zdanie, że 'wszystko jest iluzją', które z kolei prowadzi do wniosku, że 'rzeczywistości nie ma', czyli, że nie ma nic, to to jest sprzeczność ze zdaniem, że jednak cokolwiek istnieje.

Nieprawda, nie ma sprzeczności i nie ma takiego wniosku, że rzeczywistości nie ma, tylko, że nie istnieje kategoria umysłu odpowiadająca realnej rzeczywistości. Warto w tym momencie wspomnieć o Popperze i twierdzeniu Godla.

>>Wszystko jest stanem umysłu
>Czyli umysł też jest stanem umysłu. Nie rozumiem w ogóle tego zdania.

Właśnie widzę, że nie rozumiesz i zastanawiam się z czego to wynika. To jest właśnie to komplikowanie, które powoduje jakieś rozmycie się konkretów. Wszystko jest stanem umysłu, a stan umysłu to iluzja. Poza stanem umysłu nie masz niczego.

>Ty stosując logikę w swoich rozważaniach psychologicznych też zakładasz, że rzeczywistość odpowiada dowolności tej logiki.

Niczego takiego nie zakładam. Skąd te skomplikowane wnioski na temat moich prostych stwierdzeń?

>>Czy stwierdzenie, że ludzie oddają mocz to pojęcie z zakresu medycyny?
>Stwierdzenie nie jest pojęciem. Bez względu na to czego dotyczy.

Kolejny raz komplikacja. Już nie da się rozmawiać, wszystko rozmywasz.

>>>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty >>natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt >>wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały >>aparat pojęciowy.
>>No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz?
>Trzeba koniecznie. Gdyby fizyka zrezygnowała z operacyjnego sensu pojęć, to wróciłaby do etapu filozofii przyrody.

Nie trzeba być psychologiem... a sens rozmyty już całkiem.

>>To tak jakbym powiedział, że jeśli >będziesz spał 7 godzin to wyśpisz się lepiej niż śpiąc pół >godziny, albo że 2+2=4
>Psychologia eksperymentalna może faktycznie odkryć, że spanie 7 godzin jest optymalne ze względu na coś tam. A dodatkowo może też ustalić normy dla grup wiekowych i płci.

To chyba raczej zakres z medycyny, natomiast ja nie o tym pisałem... Pisałem o porównaniu 7-godzinnego snu do półgodzinnego żeby wykazać jak bardzo oczywiste rzeczy tu pisałem, a które nie wiedzieć czemu próbujesz komplikować.
dajmonion (3663 punktów)
>Nieprawda, nie ma sprzeczności i nie ma takiego wniosku, że rzeczywistości nie ma,
To Ty w zdaniu poniżej przedstawiłeś takie rozumowanie wraz z wnioskiem o nieistnieniu rzeczywistości. Ja sobie tego nie wymyśliłem. Cytuję:
Nie zgadzam się z tym. Jeśli wszystko jest iluzją to nie ma natury rzeczywistości. Ba, nie ma nawet rzeczywistości!
>>>Wszystko jest stanem umysłu
>>Czyli umysł też jest stanem umysłu. Nie rozumiem w ogóle tego zdania.
>Właśnie widzę, że nie rozumiesz i zastanawiam się z czego to wynika. To jest właśnie to >komplikowanie, które powoduje jakieś rozmycie się konkretów. Wszystko jest stanem umysłu, a stan >umysłu to iluzja.
To wynika z języka i obecnych w nim związków logicznych pomiędzy pojęciami. Zdanie 'wszystko jest stanem umysłu' wikła się w sprzeczności, bo wprowadza rozróżnienie na umysł i jego stan. Jeżeli wszystko jest stanem, to znaczy, że umysł też jest swoim stanem. Z jednej strony wprowadzasz zatem granicę, z drugiej chcesz ją znieść. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
>>Ty stosując logikę w swoich rozważaniach psychologicznych też zakładasz, że rzeczywistość >>odpowiada dowolności tej logiki.
>Niczego takiego nie zakładam.
Skoro przypisujesz zmienne do pojęć i traktujesz logikę jako rację dostateczną, to nie ma żadnego powodu, dla którego rozważania nie miałyby sięgać tak daleko jak sięgają wnioski logiczne.
>>>Czy stwierdzenie, że ludzie oddają mocz to pojęcie z zakresu medycyny?
>>Stwierdzenie nie jest pojęciem. Bez względu na to czego dotyczy.
>Kolejny raz komplikacja. Już nie da się rozmawiać, wszystko rozmywasz.
Jak mam rozmawiać, skoro w jakimś stwierdzeniu utożsamiasz pojęcie ze stwierdzeniem? Ja nie rozumiem czegoś takiego. Pod względem formalnym jest to niepoprawne.
>>>>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty >>>>natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt >>>>wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać >>>>cały aparat pojęciowy.
>>>No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz?
>>Trzeba koniecznie. Gdyby fizyka zrezygnowała z operacyjnego sensu pojęć, to wróciłaby do etapu >>filozofii przyrody.
>Nie trzeba być psychologiem... a sens rozmyty już całkiem.
Czyli rozumiem, że Twój ostateczny argument brzmi: nie trzeba i już. Bo niczego więcej tu nie widzę.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nieprawda, nie ma sprzeczności i nie ma takiego wniosku, że rzeczywistości nie ma,
>To Ty w zdaniu poniżej przedstawiłeś takie rozumowanie wraz z wnioskiem o nieistnieniu rzeczywistości. Ja sobie tego nie wymyśliłem. Cytuję:
>Nie zgadzam się z tym. Jeśli wszystko jest iluzją to nie ma natury rzeczywistości. Ba, nie ma nawet rzeczywistości!>>>Wszystko jest stanem umysłu

No więc przeczytaj to ze zrozumieniem Każde pojęcie, którym się posługujesz to iluzja, podobnie jak każdy widziany przez Ciebie obraz. Niech przemówi Morfeusz z Matrixa:
"Co to znaczy: "prawdziwe"? Jak możesz zdefiniować "rzeczywistość"? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg. "

Miałeś kiedyś sen, który wydawał się prawdziwy? A gdybyś nie mógł się z niego obudzić? Jak odróżniłbyś świat snu od realnego?

Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora.

Niebieska pigułka to emocje, pozostanie w matrixie. Masz wtedy swoje przekonania, żyjesz podobnie jak inni ludzie, traktujesz otaczający Cię świat za normalny, oczywisty, wierzysz w swoje myśli. Czerwona pigułka to negacja, wyjście poza schematy, spojrzenie na wszystko jak na strumień danych przetwarzany przez Twój mózg.

>>>Czyli umysł też jest stanem umysłu. Nie rozumiem w ogóle tego zdania.
>>Właśnie widzę, że nie rozumiesz i zastanawiam się z czego to wynika. To jest właśnie to >komplikowanie, które powoduje jakieś rozmycie się konkretów. Wszystko jest stanem umysłu, a stan >umysłu to iluzja.
>To wynika z języka i obecnych w nim związków logicznych pomiędzy pojęciami. Zdanie 'wszystko jest stanem umysłu' wikła się w sprzeczności, bo wprowadza rozróżnienie na umysł i jego stan. Jeżeli wszystko jest stanem, to znaczy, że umysł też jest swoim stanem. Z jednej strony wprowadzasz zatem granicę, z drugiej chcesz ją znieść. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.

Zastanów się jeszcze raz, bo to co piszesz jest nielogiczne

>>>Ty stosując logikę w swoich rozważaniach psychologicznych też zakładasz, że rzeczywistość >>odpowiada dowolności tej logiki.
>>Niczego takiego nie zakładam.
>Skoro przypisujesz zmienne do pojęć i traktujesz logikę jako rację dostateczną, to nie ma żadnego powodu, dla którego rozważania nie miałyby sięgać tak daleko jak sięgają wnioski logiczne.

Nie rozumiem tego zdania. Nie wiem po co tak komplikujesz, ale wyczuwam jakiś dysonans poznawczy. Dobrze mi się wydaje?

>>>>Czy stwierdzenie, że ludzie oddają mocz to pojęcie z zakresu medycyny?
>>>Stwierdzenie nie jest pojęciem. Bez względu na to czego dotyczy.
>>Kolejny raz komplikacja. Już nie da się rozmawiać, wszystko rozmywasz.
>Jak mam rozmawiać, skoro w jakimś stwierdzeniu utożsamiasz pojęcie ze stwierdzeniem? Ja nie rozumiem czegoś takiego. Pod względem formalnym jest to niepoprawne.

To są przecież synonimy. synonim.net/synonim/stwierdzenie

>Czyli rozumiem, że Twój ostateczny argument brzmi: nie trzeba i już. Bo niczego więcej tu nie widzę.

Bo Twój brzmi, że trzeba i już. Nie ma to jednak uzasadnienia, więc to co może być przyjęte bez dowodu może być odrzucone bez dowodu.
JarekS (695 punktów)
> "Co to znaczy: "prawdziwe"? Jak możesz zdefiniować "rzeczywistość"? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg.

No niech Tobie będzie co do modelu. Ja jednak uważam że świat realny istnieje.

Jak już do filmu/literatury się odwołujemy to proponuje coś Lema (na "Solaris" robili test realności świata) czy "Homo divisus" Konrad Fiałkowski - fajnie Terton rozwalił VR Korna. A tam już były systemy klasy fantazja ostra, samodecyzyjne, heurestyczne czy nawet nadinteligentne.

Zastanawiałeś się nad logiczną złożonością symulatora? Ja sobie tego raczej nie wyobrażam obecnie. Co innego symulacja świata danego a co innego przeciwdziałanie próbom demaskacji.

> Miałeś kiedyś sen, który wydawał się prawdziwy? A gdybyś nie mógł się z niego obudzić? Jak odróżniłbyś świat snu od realnego? Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora. Niebieska pigułka to emocje, pozostanie w matrixie. Masz wtedy swoje przekonania, żyjesz podobnie jak inni ludzie, traktujesz otaczający Cię świat za normalny, oczywisty, wierzysz w swoje myśli. Czerwona pigułka to negacja, wyjście poza schematy, spojrzenie na wszystko jak na strumień danych przetwarzany przez Twój mózg.

Ale przecież w Matrixie był świat realny i fikcyjny. Tam w ogóle masa błędów jest. Graficznie może toto i fajne nakręcone (mam na myśli 1 bo reszta to jakieś popłuczyny) ale tak w ogóle to porażka. Chociaż dla mnie włam do mainframe poprzez lanie się po modzie to budzi jakiś taki intelektualny sprzeciw.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Chociaż dla mnie włam do mainframe poprzez lanie się po modzie to budzi jakiś taki intelektualny sprzeciw.

Cytat:
Walka - pojęcie wieloznaczne, oznaczające konfrontację i zmagania jednostek, zbiorowości czy sił[1]. Często zamiennie używa się takich pojęć jak konflikt, wojna, konkurencja, spór, rywalizacja, mają one jednak odmienny zakres znaczeniowy.

Walka jest jednym z podstawowych zachowań istot żywych. W społecznościach ludzkich walka jest często zachowaniem regulowanym kulturowo[3]. Kultury ludzkie wytworzyły różne formy i sposoby walki, np. wojnę czy sport. Walka stanowi przedmiot zainteresowania licznych nauk (m.in. biologii, socjologii, wojskowości). Jest też ważnym motywem w literaturze i sztuce. Pojęcia tego używa się również na oznaczenie dążenie jednostek do zmiany lub osiągnięcia jakiegoś stanu rzeczy.
Filozoficzne ujęcie walki zaproponował Tadeusz Kotarbiński w opublikowanym w 1938 tekście "Z ogólnej teorii walki". Walką w ujęciu filozoficznym są "wszelkie działania przynajmniej dwupodmiotowe (przy założeniu, że i zespół może być podmiotem), gdzie przynajmniej jeden z podmiotów przeszkadza drugiemu. W poszczególnym, najzwyklejszym i bodaj najciekawszym przypadku oba podmioty nie tylko dążą obiektywnie do celów niezgodnych, lecz nadto wiedzą o tym i liczą się w budowaniu swoich planów też z działaniami strony przeciwnej. Dlatego zaś ten przypadek, przypadek wzajemnego i świadomego zarazem przeszkadzania, uważamy za najciekawszy, iż wtedy obie strony zmuszają się wzajemnie w sposób osobliwie intensywny do pokonywania trudności, a więc pośrednio - do usprawniania techniki działań" Kotarbiński nazwał walkę kooperacją negatywną i wiedzę o niej (agonologię - od gr. ἀγών' - zawody) umieścił w swojej teorii sprawnego działania.
Jako podstawowa forma działalności ludzkiej, walka stanowi przedmiot zainteresowania socjologów. Nie istnieje jednak odrębna specjalizacja socjologii, dla której jest ona zasadniczym obiektem badawczym. Jednym z podstawowych pojęć socjologicznych jest konflikt społeczny, czyli rywalizację grup i jednostek o pewne dobra[7]. Teorie socjologiczne uznające konflikt społeczny za podstawowy fenomen określający sposób działania społeczeństw, określane są jako teorie konfliktu. Przykładami teorii konfliktu są marksizm (ze swoim kluczowym pojęciem walki klas), prace ibn Chalduna, Ludwika Gumplowicza, Maxa Webera, Georga Simmla, Lewisa A. Cosera, Randalla Collinsa czy Ralfa Dahrendorfa.


Akurat byłem w jednej małej knajpie w miejscowości, z której wyrosłem, a tam był ojciec z synem, ze znajomym przy barze. Znajomy zapalczywie walił rozwijaną pałką syna o gumolit na podłodze, a może raczej prętem, ciężko to nazwać, że aż zastanowiłem się kto i po co taki szajs produkuje. Doszli wspólnie do wniosku , że szajs jest zawodny bo czasem nie rozwija się jak należy, nie to co klamka. Klamka jest niezawodna.
Okazało się, że wszyscy są właścicielami lokalnych automatów do gier. Ojciec zresztą jest moim ojcem chrzestnym ale najwyraźniej tego nie pamięta lub nie chce pamiętać, bo ostatnio mieliśmy ze sobą do czynienia kiedy miałem 7 lat.

Doszedłem do wniosku, że to nawalanie prętem o gumolit w publicznym pubie budzi we mnie jakiś taki intelektualny sprzeciw.
Co to ma znaczyć???
"Zatłukę cię w ten sposób, jeśli ruszysz mój automat, w który frajerzy wrzucają żeton" czy raczej "zajebię cię, jeśli postawisz tu swój automat do gier"???
Nie wiem ale huk był ogromny.
JarekS (695 punktów)
>Co to ma znaczyć???
Myślałem że to jasne.
Jak w VR nawet obecnym walniesz kogoś w mordę to trudno oczekiwać że w wyniku tego przejmiesz kontrole nad symulacją (a lepiej hipervisorem), przeprogramujesz wszystko i pogadasz sobie wygodnie z nadsuką alfa (hierarchicznie bo wygląd to dołuje) która określi czy już masz zadatki na anioła czy jeszcze troszkę wcieleń czekać trzeba. Odbijają też tego łysego bo się im biedak zgubił jak dostał w głowę klopem w czasie ucieczki i fakt że nie można wyłączyć kolesia (Morfeusz czy jak mu tam było) z Matrixa tylko dziewoja beta pot z czółka ściera a samiec alfa z suką alfa ubierają się na Rambo i w tany to babol kolejny. No dobra, Bell z działkiem o obrotowych lufach był fajny tylko z celowaniem/wyborem broni gorzej a to też jest błąd.
Sorry ale nie w anioła tylko Supermena miał się Neo zmienić, przecież na końcu filmidła poleciał jak on

To było w kontekście że mi się Matrix nie podoba bo jest skrajnie prymitywny i jak już ktoś się bierze za tematykę filozoficzną to mam wymagania.

Co do walki /etc - zapoznaj się z danymi na temat Cyjonów (to takie dzikie psy z Indii mi).
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Treść nie może być zbyt złożona, bo to się gawiedzi nie spodoba i nie będzie baniek na koncie w Szwajcarskim banku. To ma być naparzanka z elementami jakiś tam wartości, żeby sobie każdy oglądający mógł wymarzyć, ze to on tak naparza, oczywiście w imieniu dobra zło, wokół aplauz a dziewczyny ściągają już biustonosze.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skoro matrix jest słaby to ciekaw jestem czy jest wg Ciebie w ogóle jakiś dobry film

Dla mnie sama idea matrixa jest genialna i uczy plebs podstaw filozofii.
JarekS (695 punktów)
>Skoro matrix jest słaby to ciekaw jestem czy jest wg Ciebie w ogóle jakiś dobry film

Bez jaj proszę.
Z VR najbardziej zapamiętałem "Mindwarp", chyba najlepszy jaki ja zna,.
Ciekawe podejście jest też w "Cargo" (ale to wątek poboczny).
I "Incepcja" (tyle że się procesują na własnych mózgach i to takie jakieś zawiłe jest).

>Dla mnie sama idea matrixa jest genialna i uczy plebs podstaw filozofii.

W "Mindwarp"
www.imdb.com/title/tt0100152/
było lepiej pokazane VR, jak np. zdarzają się "przypadki" albo
brutalne sceny tak by nie spowodować śmierci bohatera bo to nieuchronnie kończyło się restartem i powrotem do klitki I jak na początek ~90 dość krwawy ten film jest. Masz też jakieś chore kulty, rytualne picie krwi ofiar szatkowanych w jakiejś takie samoróbce ala sieczkarnia na silnik od pralki i podobnie. Świetnie to komputer rozgrywał, tak by nie zginąć i się nie wyłączyć, naturalnie taki top hip super komputer, nie ma i nie wiadomo czy szybko takie będą. Pomijam smaczki typu pierwsze wyniki z povraya na wstępie, wchodziło to wtedy, pamiętam jak liczyłem kostkę na 386 50 minut (kropla wody i załamanie na źdźble trawy, las, poszeleli tam troche) i tp.
Poza tym masz świat post ap, żadnych głupot typu robienie z ludzi prądu za to jest schron w którym zostały niedobitki ludzi wegetujących w klitkach, karmionych jakąś papką a za jedyną rozrywkę mają VR podłączane dość ingerencyjne w rdzeń (coś ala Matrix tylko DB9 bodaj w karku jest . Jest otwarte zakończenie - czy oni faktycznie są w tym schronie i żyją czy to wszystko jest symulacją i to nie wiadomo jaką i kogo (np. majaki komputera wywalonego na złom). Możesz wszystko bo na wszystko jest program ale i tak nie uciekniesz. Bardzo przygnębiający klimat, dużo pytań.

Oczywiście zdaje sobie sprawę że wg większości film kiepski bo ma IMDB kiepski wynik i nie wygenerował gadżetów, kultu i innych chorych rzeczy jak popularne papki amerykańskie typu Matrix czy GW (i zwyżkujący obecnie LOTR i okolice). Neo - nazwa sieci w RP, widziałem routery TEPSY w kształcie hełmu Dartha Wadera i inne koszmary.

www.imdb.com/title/tt0085271
Z innych masz "Brainstorm" (na podstawie powieści Primo Leviego tylko zniekształconej i coś tam się do tego nie przyznają) - końcówka jest do bani, co to za aniłki Ale przez 3/4 trzyma poziom (fajnie też się bawią na mainframe bo to lata 80).

www.imdb.com/list/ls057562491?ref_=tt_rls_2
lista filmów top, nie zgadzam się z paroma ale ogólnie kierunek jest. Oczywiście Matrixa wywalam pod koniec (ale to by przejrzeć trzeba).

Są jeszcze książki a tu Lem dystansuje wszystko i to jak chcesz. Jest jeszcze "Homo dyvisus" Fijałkowskiego czy pare pozycji Dicka, nie zapomniałbym też o Primo Levim ale to może na później.

Ostrze sobie też zęby na (chyba) "Oddział skorpionów" to się tłumaczy Jarre Pierre Huberta ale nie wiem czy wyszło po angielskiu czy rusku, nie mam żadnego wydania (o Francuskim to wiem tyle że istnieje). To może być ciekawe, VR poprzez wcielanie się w postać faceta coś ala Tarzan, sam mieszkasz w samowystarczalnej klitce pod żiemią czy coś, piszesz programy i polecenia dle systemów konstrukcyjnych które mają tworzyć systemy obrony pomieszczenia przed tytułowymi skorpionami (rodzaj samosterowanych automatów niszczących, drążących stropy itp. ), później sie okazuje że to nie podziemie tylko skarpa zalewana przez morze i inne takie - znam to tylko ze streszczenia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A Wiśniewskiego-Snerga czytałeś? Też fajne rozkminy. I jeszcze Dukaj.

Mindwarp to faktycznie klasyk, ale nie rozumiem czemu masz taką niechęć do Matrixa, a chwalisz Incepcję, która wg mnie była dużo gorszym filmem i dużo gorszym pomysłem. Popularność Matrixa mi się podoba, bo dzięki temu plebs poznał ciekawą ideę. Tylko czy coś z tego zrozumieli? Nie wiadomo.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ale jaka to Olson rozkmina dla plebsu jest zawarta w Matrixie??
Taka, że mózg można oszukać?? Ale jakie wówczas znaczenie będzie tego oszustwa?
Dziwi cię, ze mózg będzie operował ze "sztucznym" otoczeniem, które działa na pojęciach ludzkiego mózgu?

To ja chciałbym się od ciebie dowiedzieć skąd w "sztucznym" otoczeniu ludzkie pojęcia i po co?
Każdy głupi dostrzega, że różne gatunki zwierząt operują różnymi pojęciami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ano taka rozkmina, że nikt nie może być absolutnie do niczego przekonany, bo żyjemy w świecie zaprojektowanym przez nasze umysły. Matrix to metafora przekonań (wierzeń) - pigułka umożliwiająca uwierzenie w co się zechce i negacji - pigułka pokazująca prawdę, przy czym realnie nie możemy dostrzec prawdy jako takiej i nie wiemy czy taka w ogóle istnieje. Porównanie świata do programu komputerowego to też genialna metafora. I ci standardowi ludzie, którzy śmierdzą i robią to czego chcą od nich programy. Czyż właśnie taki plebs nas nie otacza?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ano taka rozkmina,

Pozór pewnego zdarzenia mógłby stworzyć dla ciebie ten tylko, który rozumuje twoimi pojęciami. Możesz naśladować odgłosy wielorybiej samicy i przywołać wielorybiego samca tylko dlatego, ze sam jesteś rozdzielnopłciowy i rozumiesz konsekwencje rozdzielnopłciowosci.

Gdybyś natomiast pojęć obcej formy pojąć nie zdołał to byłaby ona dla ciebie martwa.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jakimi moimi pojęciami skoro każde pojęcie jest nie do zweryfikowania w sensie absolutnym? Możesz nawet rozkminić cały ciąg przyczyn i skutków na świecie, czyli wszystko co można zbadać metodą naukową, ale i tak nie będziesz w stanie tego ocenić czy to dobre czy złe i nie będziesz wiedział czego to wnętrze, bo w szerszej perspektywie to może być tylko mały wycinek.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Każde pojęcie, którym się posługujesz to iluzja, podobnie jak każdy widziany przez Ciebie obraz.

Ty stosujesz nazwę iluzja ale powszechnie stosuje się nazwę abstrakcja.

Cytat:
Abstrakcja (abstrahowanie) (łac. abstractio - oderwanie) - proces tworzenia pojęć, w którym wychodząc od rzeczy jednostkowych (najczęściej konkretnych) dochodzi się do pojęcia bardziej ogólnego poprzez konstatowanie tego, co dla tych rzeczy wspólne (zazwyczaj właściwości).

Ostatecznie drogą tego procesu dochodzi się do pojęć najuboższych w treść, ale o najszerszym zakresie, takich jak rzecz, przedmiot, substancja czy Byt. Pojęcie powstałe w wyniku procesu abstrakcji nazywamy abstraktem.

Św. Tomasz z Akwinu za pomocą pojęcia abstrakcji daje swoje rozstrzygnięcie sporu o uniwersalia, głosząc, że abstrahentium non est mendacium (abstrahowanie nie jest kłamstwem). Pomimo możliwości tego rodzaju umiarkowanych rozwiązań wielu sądzi (nominalizm, empiryzm), że brak ograniczenia w przeprowadzaniu abstrakcji może prowadzić do pozytywnych wniosków co do istnienia jakiejś rzeczywistości nieempirycznej.

W historii filozofii duże znaczenie przypisuje się również poglądom Johna Locke'a i George'a Berkeleya na temat abstrakcji. John Locke w Rozważaniach dotyczących rozumu ludzkiego potwierdza istnienie abstrakcji. Według niego słowa są zewnętrznym wyrazem istniejących w umyśle idei, pochodzących z rzeczy zewnętrznych - gdyby więc każda idea miała swoją nazwę, liczba słów musiałaby być nieograniczona. By temu zapobiec, umysł wybiera niektóre spośród poszczególnych idei i czyni je ideami ogólnymi. Zdolność do abstrahowania odróżnia według Locke'a ludzi od zwierząt.

Berkeley z kolei odrzuca istnienie abstrakcji krytykując w Traktacie o zasadach poznania ludzkiego poglądy Locke'a. Wyróżnia się trzy argumenty Berkeleya (analogiczne do argumentów przeciwko substancji) przeciw istnieniu abstrakcji:

Przeprowadzenie procesu abstrakcji nie jest możliwe - np. utworzenie idei człowieka wymagałoby pomyślenia czegoś, co jest kolorowe, a jednocześnie nie posiada żadnego konkretnego koloru, bo właśnie od konkretnych kolorów w tworzeniu abstrakcyjnej idei kolorów się abstrahowało.
Pojęcie abstrakcji jest niepotrzebne - idee proste mogą być reprezentowane przez inne idee proste, podobnie jak wykonany przez geometrę rysunek linii prostej na tablicy reprezentuje wszystkie linie.
Pojęcie abstrakcji prowadzi do sprzeczności - np. idea trójkąta nie może być równoboczna lub prostokątna, ale musi być równoboczna i prostokątna zarazem, co jest sprzecznością.

Etapy badań abstrakcji
- Etap fizyczny - byt jest badany pod kątem jakościowym, przyglądanie się jego cechom fizycznym, odpowiedzi na działanie (np. zniekształcanie przedmiotu pod wpływem nacisku).
- Etap matematyczny - byt jest badany pod względem ilościowym, z jakich części się składa, w czego skład wchodzi, badanie matematyczne nie wpływa na badanie fizyczne.
- Etap metafizyczny - ujmuje istnienie bytu.

pl.wikipedia.org/wiki/Abstrakcja_(filozofia)

Cytat:

Abstrakcja, abstrahowanie jest to jedna z operacji umysłowych, także proces uczenia się pojęć. Proces abstrahowania polega na pomijaniu różnic między egzemplarzami danego zbioru i wyodrębnianiu ich cech wspólnych

Wyróżnia się:
- Abstrakcję negatywną, która polega na pomijaniu cech nieistotnych w jakiejś grupie danych
- Abstrakcję pozytywną, polegającą na wyodrębnieniu spośród pewnych cech tych, które są istotne dla danego zbioru danych

pl.wikipedia.org/wiki/Abstrakcja_(psychologia)

Chciałbym tu zwrócić szczególną uwagę na etapy badań abstrakcji a w nich na
PRZEJŚCIE OD CECH DO ELEMENTÓW ZBIORU (bytu)

Wg mnie właśnie to przekształcenie się cech/właściwości/czynników w elementy/części/składniki zbioru/zależności/związku jako bytu jest rzeczywistą zmianą pokazującą nam naturę rzeczywistości.

Rzeczywiste zmiana/realizujący się związek przyczynowo-skutkowy polega na tym, że
cechy w wymiarze czasu przekształcają się w elementy w wymiarze przestrzeni
oraz
cechy w wymiarze przestrzeni przekształcają się w elementy w wymiarze czasu

zbiór/byt/związek/zależność w gruncie rzeczy są tym samym i oznaczają związanie w zmianie lub związanie w przekształceniu ciała i czynności / argumentu i działania

Abstrakcyjna świadomość i fizyczna rzeczywistość to dwie postaci tego samego.
Świat abstrakcji to świat wewnątrz świadomości.
Świat fizyczny to odrębność innych świadomości.

Na najwyższym poziomie świadomości fizyczna rzeczywistość jest czystą abstrakcją.
Wszystko czego doznajemy zachodzi w umyśle jednej nadrzędnej istoty.
30-07-2016 15:55 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Krystkon, nawet ja tracę już ochotę odpowiadania na Twoje wpisy. Weź Ty się wybierz do porządnego psychiatry, niech Ci wypisze leki i może się uspokoisz. Gdy czegoś nie rozumiesz to wszystko chcesz zanegować jak małe dziecko, któremu nie podoba się, że ktoś inny ma rację.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Krystkon, nawet ja tracę już ochotę odpowiadania na Twoje wpisy. Weź Ty się wybierz do porządnego psychiatry, niech Ci wypisze leki i może się uspokoisz. Gdy czegoś nie rozumiesz to wszystko chcesz zanegować jak małe dziecko, któremu nie podoba się, że ktoś inny ma rację.

Bo tobie zdaje się, ze rozumiesz coś więcej a to tylko iluzja.
30-07-2016 17:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jest na odwrót. Dookoła są sami kretyni, którzy próbują wmówić innym, że ich mądrości są najmądrzejsze i są prawdą. Ja wiem, że jedyną prawdą jest negacja takich wypocin i nadawanie odpowiedniego statusu różnym teoriom, ale uczciwy człowiek mówi wtedy o swoich przekonaniach .

Życie każdego z nas to sen/iluzja. Rozwój polega na odrzucaniu gównianych wierzeń, a nie na przyjmowaniu nowych, bardziej zagmatwanych i oderwanych od rzeczywistości. Powiedzmy, że jest jakaś rzeczywistość, ale Ty ją sobie tylko wyobrażasz. W tym sensie wszystko jest iluzją i nawet gdybyś wszystko pojął, to i tak nie miałbyś możliwości weryfikacji ten wiedzy w obrębie samego myślenia. Teoria musiałaby się w 100% potwierdzać w obserwowanej rzeczywistości, a nawet wtedy jest możliwość, że potwierdzi się kilka sprzecznych ze sobą teorii.
dajmonion (3663 punktów)
>Każde pojęcie, którym się posługujesz to iluzja, podobnie jak każdy widziany przez Ciebie obraz. >Niech przemówi Morfeusz z Matrixa:
Skoro każde pojęcie i obraz to iluzja, to pewnie pogląd jakoby wszystko było iluzją też jest iluzją.
>Bo Twój brzmi, że trzeba i już. Nie ma to jednak uzasadnienia, więc to co może być przyjęte bez >dowodu może być odrzucone bez dowodu.
Wszędzie podaję uzasadnienia. Tymczasem Ty przeszedłeś do orzekania pewnych rzeczy. Piszesz: Nie trzeba być psychologiem i koniec. Wszystko.
>>>>Czyli umysł też jest stanem umysłu. Nie rozumiem w ogóle tego zdania.
>>>Właśnie widzę, że nie rozumiesz i zastanawiam się z czego to wynika. To jest właśnie to >>komplikowanie, które powoduje jakieś rozmycie się konkretów. Wszystko jest stanem umysłu, a >>stan umysłu to iluzja.
>>To wynika z języka i obecnych w nim związków logicznych pomiędzy pojęciami. Zdanie 'wszystko >>jest stanem umysłu' wikła się w sprzeczności, bo wprowadza rozróżnienie na umysł i jego stan. >>Jeżeli wszystko jest stanem, to znaczy, że umysł też jest swoim stanem. Z jednej strony >>wprowadzasz zatem granicę, z drugiej chcesz ją znieść. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
>Zastanów się jeszcze raz, bo to co piszesz jest nielogiczne
może tylko Tobie się tak wydaje. Uzasadnienie poproszę.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Każde pojęcie, którym się posługujesz to iluzja, podobnie jak każdy widziany przez Ciebie obraz. >Niech przemówi Morfeusz z Matrixa:
>Skoro każde pojęcie i obraz to iluzja, to pewnie pogląd jakoby wszystko było iluzją też jest iluzją.

Tak, bo jest poglądem, a poglądy są iluzjami. A być może to jedyny pogląd, który odzwierciedla rzeczywistość 1:1. Na pewno tak jest z naszego punktu widzenia i nie mamy prawa zakładać, że wiemy cokolwiek co jest prawdą absolutną.

>>Bo Twój brzmi, że trzeba i już. Nie ma to jednak uzasadnienia, więc to co może być przyjęte bez >dowodu może być odrzucone bez dowodu.
>Wszędzie podaję uzasadnienia. Tymczasem Ty przeszedłeś do orzekania pewnych rzeczy. Piszesz: Nie trzeba być psychologiem i koniec. Wszystko.

Bo bez uzasadnienia napisałeś, że trzeba. Ja podałem argumenty dlaczego jest tak jak to opisałem, a Ty nie, więc o co chodzi?

Zdanie 'wszystko >>jest stanem umysłu' wikła się w sprzeczności, bo wprowadza rozróżnienie na umysł i jego stan.

Nie wprowadza rozróżnienia, gdyż zgodnie z tym zdaniem umysł jest stanem umysłu, czyli jednością. Skąd Ci się tu nagle wzięło to rozróżnienie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie wprowadza rozróżnienia, gdyż zgodnie z tym zdaniem umysł jest stanem umysłu, czyli jednością. Skąd Ci się tu nagle wzięło to rozróżnienie?

To może ja pomogę ci to zinterpretować.

Iluzja definiuje rzeczywistość, rzeczywistość definiuje iluzję.
Abstrakcja definiuje fizyczność, fizyczność definiuje abstrakcję.
Światłość definiuje ciemność, ciemność definiuje światłość.
Biały definiuje czarny, czarny definiuje biały.

Nie można z sensem powiedzieć "wszystko jest białe", bo żeby istniał biały coś musi być czarne a jeśli coś jest czarne to wszystko nie może być białe.

Iluzja jest niemożliwa bez rzeczywistości. Żeby iluzja była możliwa coś musi być rzeczywiste a zatem nie wszystko jest iluzją.


pl.wikipedia.org/wiki/Yin_i_yang

--------
Ja oczywiście do tego dokładam:
Ciało definiuje czynność, czynność definiuje ciało.
Argument definiuje działanie, działanie definiuje argument.
Czynnik definiuje składnik, składnik definiuje czynnik.
Czas definiuje przestrzeń, przestrzeń definiuje czas.

Przestrzeń i czas są rozróżnialne, wzajemnie się definiują.
Przestrzeń bez czasu jest niemożliwa, podobnie jak czas jest niemożliwy bez przestrzeni.
31-07-2016 09:37 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Same błędne wnioski i tzw sałata słowna. Krystkon, spójrz z boku na te Twoje wpisy.

Nie będę pisał kilka razy tego samego specjalnie dla Ciebie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Same błędne wnioski i tzw sałata słowna. Krystkon, spójrz z boku na te Twoje wpisy.
>Nie będę pisał kilka razy tego samego specjalnie dla Ciebie.

Jak dostrzegasz, żeby prawie wszystko mogło być błędne coś musi być poprawne, żeby prawie wszystko mogło być złe coś musi być dobre, bowiem to zło definiuje dobro a dobro definiuje zło.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>zło definiuje dobro a dobro definiuje zło.

podstawowy błąd, a na bzdurze opierają się głównie błędne wnioski
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>zło definiuje dobro a dobro definiuje zło.
>podstawowy błąd, a na bzdurze opierają się głównie błędne wnioski

Tak, tak Olson
Powiedz mi lepiej czy prawda możliwa jest bez fałszu i czy fałsz możliwy jest bez prawdy?
31-07-2016 10:58 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Co za popsuty dualistyczny mózg. Nie umiesz odpowiedzieć na jedną bzdurę więc tworzysz kolejną zamiast wycofać się z poprzednich stwierdzeń. Dramat.
31-07-2016 11:08 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Co za popsuty dualistyczny mózg. Nie umiesz odpowiedzieć na jedną bzdurę więc tworzysz kolejną zamiast wycofać się z poprzednich stwierdzeń. Dramat.

Olson przestań. Kto tu sobie zbudował religię???

Powiedz, dostrzegłbyś jakikolwiek wymiar przestrzenny gdybyś nie mógł na to spojrzeć Z BOKU?? Gdyby twoje spojrzenie nie mogło operować w innym wymiarze niż postrzegany???
31-07-2016 11:43 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Co za popsuty dualistyczny mózg. Nie umiesz odpowiedzieć na jedną bzdurę więc tworzysz kolejną zamiast wycofać się z poprzednich stwierdzeń. Dramat.
>Olson przestań. Kto tu sobie zbudował religię???

Ty, a w dodatku tworzysz sałatę słowną.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Co za popsuty dualistyczny mózg. Nie umiesz odpowiedzieć na jedną bzdurę więc tworzysz kolejną zamiast wycofać się z poprzednich stwierdzeń. Dramat.
>>Olson przestań. Kto tu sobie zbudował religię???
>Ty, a w dodatku tworzysz sałatę słowną.
>

Żadną sałatę tylko ty nic nie chcesz przyjąć.
Zapewniam cię, ze głoszenie nowiny jako, ze wszystko jest iluzją nie jest dobrym opisem natury.

Ty nie odróżniasz najwyraźniej sprzeczności, nie odróżniasz podmiotu od orzeczenia, rzeczownika od czasownika, definicji od znaczenia.

Czy ty wiesz, że
"wszystko jest iluzją"
jest równoznaczne z
"nic nie jest iluzją"
????
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zapewniam cię, ze głoszenie nowiny jako, ze wszystko jest iluzją nie jest dobrym opisem natury.

Nie opisuję natury świata, tylko świadomości, bo nie mamy innego narzędzia służącego do poznawania rzeczywistości.

>Ty nie odróżniasz najwyraźniej sprzeczności, nie odróżniasz podmiotu od orzeczenia, rzeczownika od czasownika, definicji od znaczenia.

Język służy do porozumiewania się. Myślami operuję na mechanizmach, a nie na ich opisach. Następnie mechanizmy są konwertowane na język, po to żeby przekazać innym wyobrażenie o swoich myślach na dany temat.

>Czy ty wiesz, że
>"wszystko jest iluzją"
>jest równoznaczne z
>"nic nie jest iluzją"
>????

Bzdura. Jeśli wszystko jest iluzją to nic nie jest prawdą. I tak mówiąc to trzeba wyabstrahować coś co nie jest iluzją, czyli samą świadomość, ale to jest chyba dla każdego oczywiste. Sam fakt doświadczania iluzji jest prawdziwy, więc w iluzorycznym świecie prawdą jest jedynie fakt doświadczania iluzji.
dajmonion (3663 punktów)
>>>Każde pojęcie, którym się posługujesz to iluzja, podobnie jak każdy widziany przez Ciebie obraz. >Niech przemówi Morfeusz z Matrixa:
>>Skoro każde pojęcie i obraz to iluzja, to pewnie pogląd jakoby wszystko było iluzją też jest iluzją.
>Tak, bo jest poglądem, a poglądy są iluzjami.
Jak można forsować pogląd, który się uważa za iluzję?
>A być może to jedyny pogląd, który odzwierciedla rzeczywistość 1:1.
Być może? To uznajesz go czy nie?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i to jest właśnie kwintesencja.

Gdybym nie uznał wszystkiego za iluzję, to musiałbym uznać jakąś prawdę, ale nie miałbym jak tego zweryfikować.

Każdy pogląd to iluzja, ale roboczo trzeba jakieś przyjąć. Racjonaliście pozostaje forsowanie jedynie poglądów, że wszystko to interpretacja umysłu. Takie stwierdzenie też jest jednak z automatu interpretacją, ale jednocześnie mam dzięki temu poglądy, które są spójne logicznie.

>Być może? To uznajesz go czy nie?

A kim ja jestem żeby coś uznawać lub nie? Nie wiadomo jak jest naprawdę i czy w ogóle istnieje jakaś prawda.
dajmonion (3663 punktów)
>No i to jest właśnie kwintesencja.
>Gdybym nie uznał wszystkiego za iluzję, to musiałbym uznać jakąś prawdę, ale nie miałbym jak tego zweryfikować.
>Każdy pogląd to iluzja, ale roboczo trzeba jakieś przyjąć. Racjonaliście pozostaje forsowanie jedynie poglądów, że wszystko to interpretacja umysłu. Takie stwierdzenie też jest jednak z automatu interpretacją, ale jednocześnie mam dzięki temu poglądy, które są spójne logicznie.
A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?
>>Być może? To uznajesz go czy nie?
>A kim ja jestem żeby coś uznawać lub nie? Nie wiadomo jak jest naprawdę i czy w ogóle istnieje jakaś prawda.
Czy dobrze rozumiem, że Twoja odpowiedź brzmi: Wiem, że nic nie wiem?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?

Po pierwsze wprowadza to pojęcie prawdy absolutnej i możliwości poznania jej przez człowieka. Jak niby?

Po drugie: twierdzenie Godla

>Czy dobrze rozumiem, że Twoja odpowiedź brzmi: Wiem, że nic nie wiem?

W uproszczeniu tak. Chociaż oczywiście nie należy tego interpretować dosłownie

Moja idea jest najprostszą z możliwych. Nic nie wiadomo, a gdy ktoś mówi, że wie to niech się pluje i udowadnia. Wielu ludzi próbuje wmówić innym swoje teorie i przedstawia się jako inteligencja. Z mojego punktu widzenia to niski, emocjonalny poziom, tak jakby ratlerki szczekały na pitbulla, a ten przychodzi i rozrywa je na strzępy.
dajmonion (3663 punktów)
>>A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?
>Po pierwsze wprowadza to pojęcie prawdy absolutnej i możliwości poznania jej przez człowieka. >Jak niby?
Ale iluzja nie jest definiowana poprzez dostęp lub brak do prawdy absolutnej, tylko poprzez rozróżnienie sytuacji, w której widzisz kota na ganku i on tam faktycznie jest i sytuacji, gdy widzisz kota, którego na tym ganku nie ma.


dajmonion
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?
>>Po pierwsze wprowadza to pojęcie prawdy absolutnej i możliwości poznania jej przez człowieka. >Jak niby?
>Ale iluzja nie jest definiowana poprzez dostęp lub brak do prawdy absolutnej, tylko poprzez rozróżnienie sytuacji, w której widzisz kota na ganku i on tam faktycznie jest i sytuacji, gdy widzisz kota, którego na tym ganku nie ma.
>
dajmonion


Wpierw potrzeba zadać sobie pytanie czyją prawdą jest istnienie ganku, bo każdy ma inną.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?
>>Po pierwsze wprowadza to pojęcie prawdy absolutnej i możliwości poznania jej przez człowieka. >Jak niby?
>Ale iluzja nie jest definiowana poprzez dostęp lub brak do prawdy absolutnej, tylko poprzez rozróżnienie sytuacji, w której widzisz kota na ganku i on tam faktycznie jest i sytuacji, gdy widzisz kota, którego na tym ganku nie ma.

Tak, ale tylko w rozumieniu iluzji jako omamów wzrokowych.

sjp.pl/iluzja

3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
dajmonion (3663 punktów)
>>>>A gdzie tkwi niespójność w poglądzie, że nie wszystko jest iluzją?
>>>Po pierwsze wprowadza to pojęcie prawdy absolutnej i możliwości poznania jej przez człowieka. >Jak niby?
>>Ale iluzja nie jest definiowana poprzez dostęp lub brak do prawdy absolutnej, tylko poprzez rozróżnienie sytuacji, w której widzisz kota na ganku i on tam faktycznie jest i sytuacji, gdy widzisz kota, którego na tym ganku nie ma.
>Tak, ale tylko w rozumieniu iluzji jako omamów wzrokowych.
>sjp.pl/iluzja
>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
W tym trzecim znaczeniu też nie pojawia się kategoria prawdy absolutnej.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
>W tym trzecim znaczeniu też nie pojawia się kategoria prawdy absolutnej.

Ale pojawia się kategoria "rzeczywistości". I tu już np mamy wyraźny podział na "ta piosenka mi się podoba", a "ta piosenka jest dobra". Oczywiście drugie stwierdzenie w mowie potocznej oznacza to samo co pierwsze, ale w przypadku emocji mamy podział na emocje a priori i a posteriori. Te pierwsze emocje nie są do niczego porównywane i kręcą się w błędnym kole, a te drugie weryfikujemy za pomocą wiedzy i logiki. Gardziłbym sam sobą gdybym ulegał tym pierwotnym emocjom, a te drugie w pewnym sensie można tworzyć samemu, ale nie są tak silne. Ta ocena bardziej dotyczy zaniechania realizacji niechcianych emocji.
dajmonion (3663 punktów)
>>>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
>>W tym trzecim znaczeniu też nie pojawia się kategoria prawdy absolutnej.
>Ale pojawia się kategoria "rzeczywistości".
Która jest iluzją, skoro wszystko jest iluzją. Sam widzisz, że użycie słowa iluzja w tym sensie w zdaniu 'wszystko jest iluzją' jest niepoprawne. Skoro wszystko jest iluzją to nie ma czegoś takiego jak pokrywanie się lub nie z rzeczywistością, bo rzeczywistości nie ma, jako, że jest iluzją.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
>>>W tym trzecim znaczeniu też nie pojawia się kategoria prawdy absolutnej.
>>Ale pojawia się kategoria "rzeczywistości".
>Która jest iluzją, skoro wszystko jest iluzją.

Tak, dokładnie. Wszystko to tylko mentalne modele mające opisać doświadczenie, które jest jedynym pewnikiem, ale jako takie nie podlega żadnym opisom.

>Sam widzisz, że użycie słowa iluzja w tym sensie w zdaniu 'wszystko jest iluzją' jest niepoprawne. Skoro wszystko jest iluzją to nie ma czegoś takiego jak pokrywanie się lub nie z rzeczywistością, bo rzeczywistości nie ma, jako, że jest iluzją.

Nie, bo rzeczywistość jako mentalny model i iluzja istnieje. Problem jest raczej w definicji iluzji...

O czym innym mówię gdy nazywam wszystko iluzją, a co innego mam na myśli gdy mówię, że emocje to iluzja w porównaniu do logicznych mentalnych modeli.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
>>>>W tym trzecim znaczeniu też nie pojawia się kategoria prawdy absolutnej.
>>>Ale pojawia się kategoria "rzeczywistości".
>>Która jest iluzją, skoro wszystko jest iluzją.
>Tak, dokładnie. Wszystko to tylko mentalne modele mające opisać doświadczenie, które jest >jedynym pewnikiem, ale jako takie nie podlega żadnym opisom.
To zbyt radykalne podejście. Gdyby nie istniała żadna odpowiedniość pomiędzy opisem i doświadczeniem, to byśmy ze sobą teraz nie pisali. Pewne mentalne modele przekładają się na praktyczne zastosowania.
Jeżeli stwierdzasz, że wszystko jest iluzją, to znaczy, że w przynajmniej jednej sprawie masz wgląd w to jak się rzeczy mają. W to mianowicie, że wszystko jest iluzją. Używając jednak słowa 'wszystko' jednocześnie negujesz nawet ten wgląd.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To zbyt radykalne podejście.

Nie zgadzam się.

>Gdyby nie istniała żadna odpowiedniość pomiędzy opisem i doświadczeniem, to byśmy ze sobą teraz nie pisali. Pewne mentalne modele przekładają się na praktyczne zastosowania.

Pisalibyśmy, tak jak psy do siebie szczekają, a koty miałczą. Odpowiedniość pomiędzy opisem i doświadczeniem to nic innego jak intersubiektywny dla ludzi sposób postrzegania rzeczywistości. Komputer odczyta program exe, ale to nie znaczy, że jest on jakąś prawdą. Po prostu jest kompatybilny z systemem.

Nawet prawa fizyki w naszym świecie nie są żadną prawdą absolutną, bo w innych wszechświatach mogą być zupełnie inne. Wszechświaty mogły przecież wyewoluować tak jak ludzie i zwierzęta wewnątrz nich. Rozumiemy tyle ile jest nam potrzebne do przetrwania i przekazania genów + to co badamy metodą naukową i metodą dedukcji. Żeby cokolwiek mogło być poddane dedukcji, najpierw musiało ewoluować w naszych głowach jako losowe indukcyjne modele.

>Jeżeli stwierdzasz, że wszystko jest iluzją, to znaczy, że w przynajmniej jednej sprawie masz wgląd w to jak się rzeczy mają. W to mianowicie, że wszystko jest iluzją. Używając jednak słowa 'wszystko' jednocześnie negujesz nawet ten wgląd.

Kręcisz się w błędnym kole. To nie żaden zarzut w Twoją stronę, ale myślisz jak często to robią kobiety i nie dochodzisz tym do żadnej konkluzji. Niczego nie neguję, bo stwierdzenie, że wszystko jest iluzją też jest elementem iluzji. Jeśli jest tylko iluzja i nic więcej, to stwierdzenie, że wszystko jest iluzją nie opisuje żadnej prawdy, bo jej nie ma. To jest właśnie kwintesencja, bo język nie oddaje żadnej rzeczywistości, żadnej prawdy. Dlatego najlepiej posługiwać się metaforami, które mają drugie dna. Twoje doświadczenia i poglądy to metafora. Nie radzę iść drogą bufonów, którzy myślą, że odkryli jakąś prawdę jak np sam-wiesz-kto Nie radzę też słuchać rad - to kolejna rada dla bezradnych, która zawiera dwa dna.
dajmonion (3663 punktów)
>Jeśli jest tylko iluzja i nic więcej, to stwierdzenie, że wszystko jest iluzją nie opisuje >żadnej prawdy, bo jej nie ma.
To po co w ogóle pisać zdania jak to, że wszystko jest iluzją, które ze sobą nic nie niosą?
>Dlatego najlepiej posługiwać się metaforami, które mają drugie dna.
Po co, skoro nawet metafora odsłania co najwyżej iluzję?


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli jest tylko iluzja i nic więcej, to stwierdzenie, że wszystko jest iluzją nie opisuje >żadnej prawdy, bo jej nie ma.
>To po co w ogóle pisać zdania jak to, że wszystko jest iluzją, które ze sobą nic nie niosą?
>>Dlatego najlepiej posługiwać się metaforami, które mają drugie dna.
>Po co, skoro nawet metafora odsłania co najwyżej iluzję?

Pytasz tak jakby celem rozmowy i zadawania pytań było odkrywanie jakiejś prawdy absolutnej.

Może właśnie po to żeby podważać jakieś bzdury, które bierzemy za pewniki? Może po to żeby zyskać bardziej użyteczne modele, sprawdzające się w dużej mierze w praktyce?
dajmonion (3663 punktów)
>>>Jeśli jest tylko iluzja i nic więcej, to stwierdzenie, że wszystko jest iluzją nie opisuje >żadnej prawdy, bo jej nie ma.
>>To po co w ogóle pisać zdania jak to, że wszystko jest iluzją, które ze sobą nic nie niosą?
>>>Dlatego najlepiej posługiwać się metaforami, które mają drugie dna.
>>Po co, skoro nawet metafora odsłania co najwyżej iluzję?
>Pytasz tak jakby celem rozmowy i zadawania pytań było odkrywanie jakiejś prawdy absolutnej.
>Może właśnie po to żeby podważać jakieś bzdury, które bierzemy za pewniki? Może po to żeby >zyskać bardziej użyteczne modele, sprawdzające się w dużej mierze w praktyce?
Tylko, że narzędziem podważania bzdur jest między innymi logika, a forsowanie poglądu z którego wynika z konieczności, że wszelkie poglądy można o kant dupy potłuc nie ma ani nic wspólnego z logiką, ani trudno sobie wyobrazić jak coś takiego miało by służyć praktyce.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tylko, że narzędziem podważania bzdur jest między innymi logika, a forsowanie poglądu z którego wynika z konieczności, że wszelkie poglądy można o kant dupy potłuc nie ma ani nic wspólnego z logiką, ani trudno sobie wyobrazić jak coś takiego miało by służyć praktyce.

No właśnie to wynika z logiki, a same te poglądy nie mają z nią wiele wspólnego. Służy to w praktyce - pomaga wyjść z iluzji, z którą się rodzimy i którą nabywamy w procesie wychowania.
dajmonion (3663 punktów)
>>>Bo Twój brzmi, że trzeba i już. Nie ma to jednak uzasadnienia, więc to co może być przyjęte >>>bez dowodu może być odrzucone bez dowodu.
>>Wszędzie podaję uzasadnienia. Tymczasem Ty przeszedłeś do orzekania pewnych rzeczy. Piszesz: >>Nie trzeba być psychologiem i koniec. Wszystko.
>Bo bez uzasadnienia napisałeś, że trzeba.
Przecież można łatwo sprawdzić, że niczego takiego nie zrobiłem. Przypomnij sobie tą wymianę zdań:

>>>Trzeba koniecznie. Gdyby fizyka zrezygnowała z operacyjnego sensu pojęć, to wróciłaby do etapu >>>filozofii przyrody.
>>Nie trzeba być psychologiem... a sens rozmyty już całkiem.
>Czyli rozumiem, że Twój ostateczny argument brzmi: nie trzeba i już. Bo niczego więcej tu nie >widzę.


Argumentem jest stwierdzenie, że fizyka by się cofnęła do etapu filozofii przyrody, gdyby nie sens operacyjny. Nie skomentowałeś już tego, tylko stwierdziłeś, że nie trzeba być psychologiem.
Koniec kropka. No przecież w ten sposób się nie dyskutuje. Gdybyś rozumiał jak wielkie znaczenie dla fizyki miał fakt, że zaczęto pewnym pojęciom przypisywać sens operacyjny, to nie zbył byś tej informacji o tak po prostu. Rozumiałbyś, że jest to mocny argument przeciwko Twojemu stanowisku, które stosuje jedynie obserwację i logikę. Rozumiałbyś, że to za mało i rozumiałbyś dlaczego.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Wszędzie podaję uzasadnienia. Tymczasem Ty przeszedłeś do orzekania pewnych rzeczy. Piszesz: >>Nie trzeba być psychologiem i koniec. Wszystko.
>>Bo bez uzasadnienia napisałeś, że trzeba.
>Przecież można łatwo sprawdzić, że niczego takiego nie zrobiłem. Przypomnij sobie tą wymianę zdań:
>>>>Trzeba koniecznie. Gdyby fizyka zrezygnowała z operacyjnego sensu pojęć, to wróciłaby do etapu >>>filozofii przyrody.
>>>Nie trzeba być psychologiem... a sens rozmyty już całkiem.
>>Czyli rozumiem, że Twój ostateczny argument brzmi: nie trzeba i już. Bo niczego więcej tu nie >widzę.
Argumentem jest stwierdzenie, że fizyka by się cofnęła do etapu filozofii przyrody, gdyby nie sens operacyjny. Nie skomentowałeś już tego, tylko stwierdziłeś, że nie trzeba być psychologiem.

Chodziło o bycie psychologiem:

>>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty >>natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt >>wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały >>aparat pojęciowy.
>No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz?

I tu właśnie pisałem o konieczności bycia psychologiem. Ty pisałeś o pojęciach.

>Koniec kropka. No przecież w ten sposób się nie dyskutuje. Gdybyś rozumiał jak wielkie znaczenie dla fizyki miał fakt, że zaczęto pewnym pojęciom przypisywać sens operacyjny, to nie zbył byś tej informacji o tak po prostu. Rozumiałbyś, że jest to mocny argument przeciwko Twojemu stanowisku, które stosuje jedynie obserwację i logikę. Rozumiałbyś, że to za mało i rozumiałbyś dlaczego.

Ale jak to się ma do naszej dyskusji i jej kontekstu?
dajmonion (3663 punktów)
To w innym wątku było przez pomyłkę. Nie obraź się.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, nieważne. Wróćmy do pierwotnego tematu. Czy zgadzasz się ze mną, że trauma wynika z tkwienia w błędzie i przywoływania złych wspomnień? Powiedzmy, że to wraca automatycznie, ale to od człowieka zależy co z tym pocznie.
dajmonion (3663 punktów)
>Ok, nieważne. Wróćmy do pierwotnego tematu. Czy zgadzasz się ze mną, że trauma wynika z tkwienia w błędzie i przywoływania złych wspomnień?
Samemu się ich nie przywołuje, choć można próbować się z tego wykaraskać. A o jaki błąd chodzi?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ok, nieważne. Wróćmy do pierwotnego tematu. Czy zgadzasz się ze mną, że trauma wynika z tkwienia w błędzie i przywoływania złych wspomnień?
>Samemu się ich nie przywołuje, choć można próbować się z tego wykaraskać. A o jaki błąd chodzi?

Przywołuje się samemu. Kto niby to robi? Ok, niech będzie nawet, że same się pojawiają w głowie. To jednak ode mnie zależy czy temu ulegam czy to ignoruję. Logika musi "przykryć" emocje i wtedy nie ma takich problemów. Trauma to tkwienie w błędzie, który polega na nadawaniu znaczenia przeszłości, która w czasie teraźniejszym powinna mieć niski priorytet.
dajmonion (3663 punktów)
>Chodziło o bycie psychologiem:
>>>Wnioskować na zasadzie logiki możesz dopiero wtedy, gdy nadasz sens operacyjny pojęciom. Ty >>natomiast przypisałeś jedynie pojęcia do zmiennych. To za mało, bo pojęcia są zbyt >>wieloaspektowe. Z kolei aby trafnie nadać sens operacyjny trzeba być psychologiem i znać cały >>aparat pojęciowy.
>>No właśnie nie trzeba. Po co Ty tak skrajnie komplikujesz?
>I tu właśnie pisałem o konieczności bycia psychologiem. Ty pisałeś o pojęciach.
No rozumiem. Tylko, że aby prawidłowo przypisać sens operacyjny pojęciom to trzeba znać się na tych pojęciach, czyli de facto być psychologiem po prostu.
>>Koniec kropka. No przecież w ten sposób się nie dyskutuje. Gdybyś rozumiał jak wielkie znaczenie dla fizyki miał fakt, że zaczęto pewnym pojęciom przypisywać sens operacyjny, to nie zbył byś tej informacji o tak po prostu. Rozumiałbyś, że jest to mocny argument przeciwko Twojemu stanowisku, które stosuje jedynie obserwację i logikę. Rozumiałbyś, że to za mało i rozumiałbyś dlaczego.
>Ale jak to się ma do naszej dyskusji i jej kontekstu?
Tak się ma, że obserwacja i logika wystarczy co najwyżej do filozofowania i to takiego prywatnego. Chcąc filozofować na wyższym poziomie potrzeba korzystać ze zdobyczy psychologii, czyli najpierw w ogóle uznać ją za coś więcej niż religię. Z kolei chcąc filozofować na jeszcze wyższym poziomie, trzeba być zawodowym filozofem, który korzysta ze zdobyczy psychologii eksperymentalnej.
Przeczytałem niedawno niezwykle interesujący artykuł w der Spiegel o tym jak działa pamięć. Przeciętny Kowalski wyobraża sobie, że to co ma w głowie, to nieco wyblakłe fakty z przeszłości. Tymczasem nasz mózg potrafi nie tylko według własnego widzimisię wypełniać luki i dodawać elementy, które w ogóle nie miały miejsca, ale też przejmować wspomnienia od innych. Pewnej pani psycholog udało się wygenerować u całkowicie niewinnych ludzi wspomnienia o popełnionym przestępstwie. Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi wpakujesz do wiezienia.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No rozumiem. Tylko, że aby prawidłowo przypisać sens operacyjny pojęciom to trzeba znać się na tych pojęciach, czyli de facto być psychologiem po prostu.

Nie trzeba nim być gdy mówi się o prostych, podstawowych pojęciach. Teorii psychologicznych jest dużo i często się one wzajemnie wykluczają, a już psychoterapie to temat rzeka, ale generalnie często nawet na studiach psychologicznych ludzie mają z tego ubaw.

>>Ale jak to się ma do naszej dyskusji i jej kontekstu?
>Tak się ma, że obserwacja i logika wystarczy co najwyżej do filozofowania i to takiego prywatnego. Chcąc filozofować na wyższym poziomie potrzeba korzystać ze zdobyczy psychologii, czyli najpierw w ogóle uznać ją za coś więcej niż religię. Z kolei chcąc filozofować na jeszcze wyższym poziomie, trzeba być zawodowym filozofem, który korzysta ze zdobyczy psychologii eksperymentalnej.

Nie trzeba. Samo filozofowanie to pewnego rodzaju bawienie się iluzjami umysłu. Ja opieram swoje podejście tylko na niepodważalnych faktach, więc więcej w tym negacji niż stwierdzeń i na pewno nie szukałbym takich prawd w psychologii.

>Przeczytałem niedawno niezwykle interesujący artykuł w der Spiegel o tym jak działa pamięć. Przeciętny Kowalski wyobraża sobie, że to co ma w głowie, to nieco wyblakłe fakty z przeszłości. Tymczasem nasz mózg potrafi nie tylko według własnego widzimisię wypełniać luki i dodawać elementy, które w ogóle nie miały miejsca, ale też przejmować wspomnienia od innych. Pewnej pani psycholog udało się wygenerować u całkowicie niewinnych ludzi wspomnienia o popełnionym przestępstwie.

Ha i ten mechanizm poznałem z własnego doświadczenia. Tego typu eksperymenty są ciekawe, ale nic wielkiego i nowego nie wnoszą. Wiedziałem to już jako dziecko.

>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi wpakujesz do wiezienia.

Dlaczego?
dajmonion (3663 punktów)
>Ja opieram swoje podejście tylko na niepodważalnych faktach
Podaj przykład niepodważalnego faktu.
>>No rozumiem. Tylko, że aby prawidłowo przypisać sens operacyjny pojęciom to trzeba znać się na >>tych pojęciach, czyli de facto być psychologiem po prostu.
>Nie trzeba nim być gdy mówi się o prostych, podstawowych pojęciach.
Zatem trzeba, gdy się mówi o bardziej skomplikowanych. Jeżeli chcesz przypisać sens operacyjny pojęciom, to musisz wiedzieć czemu ten sens przypisujesz.
>>Przeczytałem niedawno niezwykle interesujący artykuł w der Spiegel o tym jak działa pamięć. >>Przeciętny Kowalski wyobraża sobie, że to co ma w głowie, to nieco wyblakłe fakty z >>przeszłości. Tymczasem nasz mózg potrafi nie tylko według własnego widzimisię wypełniać luki i >>dodawać >elementy, które w ogóle nie miały miejsca, ale też przejmować wspomnienia od innych. >>Pewnej pani >psycholog udało się wygenerować u całkowicie niewinnych ludzi wspomnienia o >>popełnionym >przestępstwie.
>Ha i ten mechanizm poznałem z własnego doświadczenia. Tego typu eksperymenty są ciekawe, ale nic >wielkiego i nowego nie wnoszą. Wiedziałem to już jako dziecko.
Słowo wiedziałem trzeba wziąć w cudzysłów. Dziecięce poznanie to jeszcze nie wiedza.
>>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi >>wpakujesz do wiezienia.
>Dlaczego?
Bo nie będziesz wiedział według jakich procedur policjanci powinni przesłuchiwać świadków, aby zminimalizować wywoływanie fałszywych wspomnień. A może to też wiedziałeś już jako dziecko? To proszę, masz teraz okazję to zaprezentować.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ja opieram swoje podejście tylko na niepodważalnych faktach
>Podaj przykład niepodważalnego faktu.

Człowiek ma dostęp jedynie do stanu swojego umysłu, ponieważ nawet kontakt ze światem zewnętrznym odbywa się wewnątrz psychiki, więc niczego nie można stwierdzić ze 100% pewnością (potrzebny byłby system, z którym porównujemy twierdzenia, a ten potrzebuje kolejnego systemu itd). Kolejny przykład: istnieję, choć lepiej to sformułować "istnieje świadome doświadczenie", bo "istnieję" może komuś sugerować, że ktoś istnieje, a to już jest tylko uproszczony model.

Niepodważalnie można udowodnić, że jakiś model jest błędny. Słuszności nie można udowodnić, tylko można przyjąć jakiś model roboczo jeśli nic go nie obala.

>>Nie trzeba nim być gdy mówi się o prostych, podstawowych pojęciach.
>Zatem trzeba, gdy się mówi o bardziej skomplikowanych. Jeżeli chcesz przypisać sens operacyjny pojęciom, to musisz wiedzieć czemu ten sens przypisujesz.

Ale tu już jest ryzyko, że psycholog wierzy w jakieś teorie, które są nieprawdą. Przecież tak jest np z psychoanalizą (dziwię się, że jeszcze jej nie zakazali), czy Gestalt.

>>Ha i ten mechanizm poznałem z własnego doświadczenia. Tego typu eksperymenty są ciekawe, ale nic >wielkiego i nowego nie wnoszą. Wiedziałem to już jako dziecko.
>Słowo wiedziałem trzeba wziąć w cudzysłów. Dziecięce poznanie to jeszcze nie wiedza.

To była praktyczna wiedza. Manipulowałem w ten sposób otoczeniem i było to skuteczne.

>>>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi >>wpakujesz do wiezienia.
>>Dlaczego?
>Bo nie będziesz wiedział według jakich procedur policjanci powinni przesłuchiwać świadków, aby zminimalizować wywoływanie fałszywych wspomnień. A może to też wiedziałeś już jako dziecko? To proszę, masz teraz okazję to zaprezentować.

Inaczej, bo to Ty stawiasz tezę, więc żeby nie wyszło, że stawiasz argumentum ad ignorantiam uzasadnij o jakie procedury chodzi i w jaki sposób opiera się to na psychologii.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi >>>wpakujesz do wiezienia.
>>>Dlaczego?
>>Bo nie będziesz wiedział według jakich procedur policjanci powinni przesłuchiwać świadków, aby >>zminimalizować wywoływanie fałszywych wspomnień. A może to też wiedziałeś już jako dziecko? To >>proszę, masz teraz okazję to zaprezentować.
>Inaczej, bo to Ty stawiasz tezę, więc żeby nie wyszło, że stawiasz argumentum ad ignorantiam >uzasadnij o jakie procedury chodzi i w jaki sposób opiera się to na psychologii.
Gdy je wyjawię, to być może znowu napiszesz, że wiedziałeś to już jako dziecko, czego zresztą i tak nikt nie sprawdzi. Skoro nie umiesz ich podać, to masz okazję przekonać się o wartości psychologii, która w sposób systematyczny ustala takie procedury. I ma to znaczenie dla każdego, także dla Ciebie. Chodzi o to, abyś nie wylądował w kiciu, bo jakiejś pani będzie się coś zdawało.
>>Nie trzeba nim być gdy mówi się o prostych, podstawowych pojęciach.
>>Zatem trzeba, gdy się mówi o bardziej skomplikowanych. Jeżeli chcesz przypisać sens operacyjny >>pojęciom, to musisz wiedzieć czemu ten sens przypisujesz.
>Ale tu już jest ryzyko, że psycholog wierzy w jakieś teorie, które są nieprawdą.
Ale drogą do zminimalizowania tego ryzyka jest uczulenie psychologów, aby brali pod uwagę tylko to, co ma mocne eksperymentalne podstawy, a nie odżegnywanie się od psychologii jako takiej.
>Przecież tak jest np z psychoanalizą (dziwię się, że jeszcze jej nie zakazali), czy Gestalt.
Znam psychoanalityka (prowadzi on zresztą blog), który tak jak Ty bazuje tylko na logice i obserwacji i który też ma duży dystans do terapii uprawianej w sposób bardziej kontrolowany, systematyczny.
>Niepodważalnie można udowodnić, że jakiś model jest błędny.
Lub po prostu niedoskonały.
>Człowiek ma dostęp jedynie do stanu swojego umysłu
Istnieje jednak pewien rezonans pomiędzy stanami umysłu, a światem, o czym świadczy chociażby postęp techniki.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi >>>wpakujesz do wiezienia.
>>>>Dlaczego?
>>>Bo nie będziesz wiedział według jakich procedur policjanci powinni przesłuchiwać świadków, aby >>zminimalizować wywoływanie fałszywych wspomnień. A może to też wiedziałeś już jako dziecko? To >>proszę, masz teraz okazję to zaprezentować.
>>Inaczej, bo to Ty stawiasz tezę, więc żeby nie wyszło, że stawiasz argumentum ad ignorantiam >uzasadnij o jakie procedury chodzi i w jaki sposób opiera się to na psychologii.
>Gdy je wyjawię, to być może znowu napiszesz, że wiedziałeś to już jako dziecko, czego zresztą i tak nikt nie sprawdzi.

Skąd wiesz? Niektóre rzeczy pewnie wiedziałem bo są proste. Większą wartość od psychologii ma dla mnie umiejętność obserwacji i manipulacji, autonegacja i autokrytycyzm, wysoka inteligencja emocjonalna, niskie ego. Dość szybko zauważyłem, że ludzie to debile (ja też), od przedszkola stałem z boku i obserwowałem zachowania motłochu, wiedziałem jak zdobyć czyjąś sympatię, ale gardziłem tym i postępowałem na odwrót. Psychologia to żadna wiedza. To umiejętności praktyczne. Zimny odczyt + manipulacja. Jeśli potrafisz zdystansować się od swoich emocji i popatrzeć na samego siebie jako zewnętrzny obserwator to znaczy, że masz predyspozycje do bycia dobrym psychologiem. I nie mówię o psychoterapii bo to jest dopiero parodia i religia.

>Skoro nie umiesz ich podać, to masz okazję przekonać się o wartości psychologii, która w sposób systematyczny ustala takie procedury. I ma to znaczenie dla każdego, także dla Ciebie. Chodzi o to, abyś nie wylądował w kiciu, bo jakiejś pani będzie się coś zdawało.

Nie rozumiem. Przecież do kicia nie idzie się przez psychologów tylko przez czyny. Jeśli nie zrobię niczego zabronionego to nie wyląduję w kiciu, a szansa żebym coś takiego zrobił jest wg mnie zerowa.

>>Ale tu już jest ryzyko, że psycholog wierzy w jakieś teorie, które są nieprawdą.
>Ale drogą do zminimalizowania tego ryzyka jest uczulenie psychologów, aby brali pod uwagę tylko to, co ma mocne eksperymentalne podstawy, a nie odżegnywanie się od psychologii jako takiej.

O jakie np eksperymenty chodzi? Skąd wiadomo, że wybrano właściwą metodologię badań i otrzymano wartościowe wyniki? W każdej innej nauce może to być jasne, choć i tam zdarzają się słynni amerykańscy i radzieccy naukowcy, którzy rzekomo udowadniają jakieś bzdury, albo wyciągają błędne wnioski z obserwacji. Często w takich eksperymentach zdarza się, że naukowcy próbują dopasować badania pod wcześniej założone hipotezy.

>>Przecież tak jest np z psychoanalizą (dziwię się, że jeszcze jej nie zakazali), czy Gestalt.
>Znam psychoanalityka (prowadzi on zresztą blog), który tak jak Ty bazuje tylko na logice i obserwacji i który też ma duży dystans do terapii uprawianej w sposób bardziej kontrolowany, systematyczny.

No i co z tego? Jestem niemal pewien, że gdybym chciał uzyskać od niego pomoc to stwierdziłby, że się nie da, albo próbowałby mi wciskać kity. Mam gdzieś wszystkich terapeutów. To nie zawód i to powinno być zakazane, podobnie jak coaching.

>>Niepodważalnie można udowodnić, że jakiś model jest błędny.
>Lub po prostu niedoskonały.

Czasem można udowodnić, że jest błędny.

>>Człowiek ma dostęp jedynie do stanu swojego umysłu
>Istnieje jednak pewien rezonans pomiędzy stanami umysłu, a światem, o czym świadczy chociażby postęp techniki.

Tak, stan umysłu zawsze wynika z różnych procesów, więc jednostka nie może być odpowiedzialna w sposób absolutny za to jaka jest (odpowiedzialność dotyczy tylko kategorii kulturowych, społecznych). Tylko, że ten zewnętrzny świat jest przez nas poznawany i tak tylko wewnątrz umysłu jako interpretacja, czyli błędne i niedoskonałe modele.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>>>Jeśli będziesz traktował psychologie jako religię, to istnieje ryzyko, że niewinnych ludzi >>>wpakujesz do wiezienia.
>>>>>Dlaczego?
>>>>Bo nie będziesz wiedział według jakich procedur policjanci powinni przesłuchiwać świadków, aby >>zminimalizować wywoływanie fałszywych wspomnień. A może to też wiedziałeś już jako dziecko? To >>proszę, masz teraz okazję to zaprezentować.
>>>Inaczej, bo to Ty stawiasz tezę, więc żeby nie wyszło, że stawiasz argumentum ad ignorantiam >uzasadnij o jakie procedury chodzi i w jaki sposób opiera się to na psychologii.
>>Gdy je wyjawię, to być może znowu napiszesz, że wiedziałeś to już jako dziecko, czego zresztą i tak nikt nie sprawdzi.
>Skąd wiesz?
Rzecz w tym, że nie wiem i dlatego użyłem słówek 'być może'. To test, który ma pokazać, że psychologia jednak się przydaje. Gdy wyjawię te wyniki, to być może zaczniesz twierdzić, że to wszystko można sobie wydedukować. To teraz masz okazję wydedukować. Na bazie swojej logiki i doświadczenia. Skoro logika i prywatne obserwację wystarczą, a psychologia jest zbędna, to znaczy, że nie potrzebuję Ci nic wyjawiać, bo przecież i tak dojdziesz do prawidłowych wniosków.
>>Skoro nie umiesz ich podać, to masz okazję przekonać się o wartości psychologii, która w sposób systematyczny ustala takie procedury. I ma to znaczenie dla każdego, także dla Ciebie. Chodzi o to, abyś nie wylądował w kiciu, bo jakiejś pani będzie się coś zdawało.
>Nie rozumiem. Przecież do kicia nie idzie się przez psychologów tylko przez czyny. Jeśli nie zrobię niczego zabronionego to nie wyląduję w kiciu, a szansa żebym coś takiego zrobił jest wg mnie zerowa.
Acha, czyli jednak nie byłeś ze mną do końca szczery co do tej wiedzy z dzieciństwa. Podałem wyżej wyniki eksperymentów psychologicznych, według których ludzie potrafią dołączać do swoich wspomnień zupełnie z dupy wzięte elementy. Powiedziałeś, że wiedziałeś to już jako dziecko. A teraz piszesz, że nie rozumiesz jak mógłbyś trafić do kicia mimo, że niczego nie zrobiłeś?
Normalnie, na zasadzie ułomności ludzkiej pamięci. Czy to Twojej czy to świadków zajścia.
>>>Ale tu już jest ryzyko, że psycholog wierzy w jakieś teorie, które są nieprawdą.
>>Ale drogą do zminimalizowania tego ryzyka jest uczulenie psychologów, aby brali pod uwagę tylko to, co ma mocne eksperymentalne podstawy, a nie odżegnywanie się od psychologii jako takiej.
>Często w takich eksperymentach zdarza się, że naukowcy próbują dopasować badania pod wcześniej założone hipotezy.
Prawda, ale z tego wynika tylko tyle, że trzeba to poprawić, a nie odłożyć do lamusa.
>>>Przecież tak jest np z psychoanalizą (dziwię się, że jeszcze jej nie zakazali), czy Gestalt.
Dlaczego właściwie chcesz tego zakazywać? Może wielu osobom pomógł? Jeżeli ktoś chce z kimś takim pogadać i wie o ryzyku, to czemu nie. Każdy wtedy idzie tam na własną odpowiedzialność.
Skoro psychoanalityk jest nieskuteczny, to pewnie szybko zwinie interes.
>>>Niepodważalnie można udowodnić, że jakiś model jest błędny.
>>Lub po prostu niedoskonały.
>Czasem można udowodnić, że jest błędny.
więc odrzucmy to co błędne i doskonalmy to co da się udoskonalić Bardzo wiele rzeczy nie warto od razu odrzucać tylko doskonalić.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rzecz w tym, że nie wiem i dlatego użyłem słówek 'być może'. To test, który ma pokazać, że psychologia jednak się przydaje. Gdy wyjawię te wyniki, to być może zaczniesz twierdzić, że to wszystko można sobie wydedukować. To teraz masz okazję wydedukować. Na bazie swojej logiki i doświadczenia. Skoro logika i prywatne obserwację wystarczą, a psychologia jest zbędna, to znaczy, że nie potrzebuję Ci nic wyjawiać, bo przecież i tak dojdziesz do prawidłowych wniosków.

Ale do jakich wniosków? O jakich wynikach mówisz? Może podaj jakiś przykład sytuacji z życia wziętej.

>>>Skoro nie umiesz ich podać, to masz okazję przekonać się o wartości psychologii, która w sposób systematyczny ustala takie procedury. I ma to znaczenie dla każdego, także dla Ciebie. Chodzi o to, abyś nie wylądował w kiciu, bo jakiejś pani będzie się coś zdawało.
>>Nie rozumiem. Przecież do kicia nie idzie się przez psychologów tylko przez czyny. Jeśli nie zrobię niczego zabronionego to nie wyląduję w kiciu, a szansa żebym coś takiego zrobił jest wg mnie zerowa.
>Acha, czyli jednak nie byłeś ze mną do końca szczery co do tej wiedzy z dzieciństwa. Podałem wyżej wyniki eksperymentów psychologicznych, według których ludzie potrafią dołączać do swoich wspomnień zupełnie z dupy wzięte elementy. Powiedziałeś, że wiedziałeś to już jako dziecko. A teraz piszesz, że nie rozumiesz jak mógłbyś trafić do kicia mimo, że niczego nie zrobiłeś?
>Normalnie, na zasadzie ułomności ludzkiej pamięci. Czy to Twojej czy to świadków zajścia.

No w dzieciństwie nieraz przedstawiałem jakąś wersję rówieśnikom i oni to potem powtarzali dorosłym i gdy coś przeskrobałem nie było na mnie, tylko na jakiegoś chłopaka w niebieskiej koszulce, którego każdy widział (a ja go w rzeczywistości wymyśliłem). Jak to się ma jednak do sytuacji na policji? Żeby iść do kicia musieliby mi coś udowodnić. Ta zasada działa raczej w drugą stronę i pozwoli się komuś wymigać.

>>>>Ale tu już jest ryzyko, że psycholog wierzy w jakieś teorie, które są nieprawdą.
>>>Ale drogą do zminimalizowania tego ryzyka jest uczulenie psychologów, aby brali pod uwagę tylko to, co ma mocne eksperymentalne podstawy, a nie odżegnywanie się od psychologii jako takiej.
>>Często w takich eksperymentach zdarza się, że naukowcy próbują dopasować badania pod wcześniej założone hipotezy.
>Prawda, ale z tego wynika tylko tyle, że trzeba to poprawić, a nie odłożyć do lamusa.

Nie. Lepiej odłożyć na bok niepewne metody i hipotezy i zająć się faktami, wyjść od domniemania niewinności.

>>>>Przecież tak jest np z psychoanalizą (dziwię się, że jeszcze jej nie zakazali), czy Gestalt.
>Dlaczego właściwie chcesz tego zakazywać? Może wielu osobom pomógł? Jeżeli ktoś chce z kimś takim pogadać i wie o ryzyku, to czemu nie. Każdy wtedy idzie tam na własną odpowiedzialność.
>Skoro psychoanalityk jest nieskuteczny, to pewnie szybko zwinie interes.

Bo stawiam prawdę ponad skutecznością, która może być w rzeczywistości negatywna (przykład to np religia)

>>>>Niepodważalnie można udowodnić, że jakiś model jest błędny.
>>>Lub po prostu niedoskonały.
>>Czasem można udowodnić, że jest błędny.
>więc odrzucmy to co błędne i doskonalmy to co da się udoskonalić Bardzo wiele rzeczy nie warto od razu odrzucać tylko doskonalić.

Zgadzam się. Byle tylko nie brać niczego za prawdy objawione.
dajmonion (3663 punktów)
>>Rzecz w tym, że nie wiem i dlatego użyłem słówek 'być może'. To test, który ma pokazać, że psychologia jednak się przydaje. Gdy wyjawię te wyniki, to być może zaczniesz twierdzić, że to wszystko można sobie wydedukować. To teraz masz okazję wydedukować. Na bazie swojej logiki i doświadczenia. Skoro logika i prywatne obserwację wystarczą, a psychologia jest zbędna, to znaczy, że nie potrzebuję Ci nic wyjawiać, bo przecież i tak dojdziesz do prawidłowych wniosków.
>Ale do jakich wniosków? O jakich wynikach mówisz? Może podaj jakiś przykład sytuacji z życia wziętej.
Wniosków dotyczących zasad przesłuchiwania świadków. Psychologia eksperymentalna ma tu pewne ustalenia. Ale Ty jej nie uznajesz, bo wystarczy logika i obserwacje. Zatem ciekaw jestem co Ci podpowiada ta logika i te obserwacje. Zresztą zapewne nie musisz się przejmować ewentualnymi rozbieżnościami, bo po co się przejmować ustaleniami jakiejś religii?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i jakie to ustalenia? Co one realnie wnoszą?
dajmonion (3663 punktów)
>No i jakie to ustalenia? Co one realnie wnoszą?
Na przykład to, że powinno się pozwolić swobodnie mówić świadkowi. Po drugie nie należy zmuszać go do zachowywania kolejności zdarzeń. Taki przymus sprawia, że świadek nieświadomie uzupełnia luki tak aby wspomnienie było spójne. A wspomnienia właśnie często nie są spójne. Są to jakieś skrawki.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i to wiedza z zakresu neurobiologii, a ja się pytam po co psychologia...
dajmonion (3663 punktów)
>No i to wiedza z zakresu neurobiologii, a ja się pytam po co psychologia...
Tak samo można powiedzieć, że wiedza chemiczna jest tak naprawdę wiedza fizyczną. Podejrzewam, że trudno tu o jakieś ścisłe granice. Gdy psycholog stosuje prawidłowo metodologię to nie widzę powodu, by takie ustalenia odrzucić tylko dlatego, że zrobił to psycholog a nie neurobiolog.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. Psychologia to niepotrzebna pseudo nauka, a to co jest w niej wartościowe pochodzi właśnie z neurobiologii, badań nad zachowaniami ludzi (antropologii, socjobiologii). Ten miszmasz różnych nauk jest bez sensu. Psychologię uważam za gorszą bo zawiera wiele nienaukowych teorii.
dajmonion (3663 punktów)
>>>Często w takich eksperymentach zdarza się, że naukowcy próbują dopasować badania pod wcześniej >>>założone hipotezy.
>>Prawda, ale z tego wynika tylko tyle, że trzeba to poprawić, a nie odłożyć do lamusa.
>Nie. Lepiej odłożyć na bok niepewne metody i hipotezy i zająć się faktami, wyjść od domniemania >niewinności.
Zawsze wychodzi się od domniemania niewinności. I psychologia ma na celu właśnie pomóc rozpoznać tych niewinnych. I badania nad pamięcią temu służą. I pokazują między innymi, że ktoś nieświadomie może dołączać fakty, których nie było. I nie robi tego z premedytacją tak jak Ty w dzieciństwie. Tak działa po prostu pamięć.
Psychologia ma dopiero około stu lat. I w wielu kwestiach badania są w powijakach. Ale to nie powód by odrzucać psychologię jako taką, a jedynie by ją poprawiać gdzie się da. Możliwe, że pewne rzeczy warto odrzucić, ale trzeba być psychologiem i znać się na tym, by nie wylać dziecka z kąpielą. Fizyka też była kiedyś w powijakach. Nikt jednak nie doszedł na tej podstawie do wniosku, by uznać ją za rodzaj religii. I dobrze, prawda?
>Bo stawiam prawdę ponad skutecznością, która może być w rzeczywistości negatywna (przykład to np >religia)
Która Twoim zdaniem nie istnieje Gdzieś wyżej napisałeś, że nawet to zdanie, ze wszystko jest iluzją nie niesie ze sobą prawdy.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zawsze wychodzi się od domniemania niewinności. I psychologia ma na celu właśnie pomóc rozpoznać tych niewinnych. I badania nad pamięcią temu służą. I pokazują między innymi, że ktoś nieświadomie może dołączać fakty, których nie było. I nie robi tego z premedytacją tak jak Ty w dzieciństwie. Tak działa po prostu pamięć.

Podaj konkretne przykłady.

>Psychologia ma dopiero około stu lat. I w wielu kwestiach badania są w powijakach. Ale to nie powód by odrzucać psychologię jako taką, a jedynie by ją poprawiać gdzie się da. Możliwe, że pewne rzeczy warto odrzucić, ale trzeba być psychologiem i znać się na tym, by nie wylać dziecka z kąpielą. Fizyka też była kiedyś w powijakach. Nikt jednak nie doszedł na tej podstawie do wniosku, by uznać ją za rodzaj religii. I dobrze, prawda?

Nie można porównywać psychologii do fizyki. Nie trzeba jej poprawiać, tylko odrzucić (może nie w całości, ale te wartościowe rzeczy można podciągnąć pod inną naukę np kognitywistykę). Psychologia najpierw wprowadza sztuczną potrzebę istnienia psychologów i psychologii, a potem "rozwiązuje" wyimaginowane problemy.

>>Bo stawiam prawdę ponad skutecznością, która może być w rzeczywistości negatywna (przykład to np >religia)
>Która Twoim zdaniem nie istnieje Gdzieś wyżej napisałeś, że nawet to zdanie, ze wszystko jest iluzją nie niesie ze sobą prawdy.

Dokładnie. To teraz wyciągnij wnioski i zrozumiesz moje zdanie.

Jedyną prawdą jest odrzucanie błędnych przekonań, a nie przyjmowanie nowych.
dajmonion (3663 punktów)
>Jedyną prawdą jest odrzucanie błędnych przekonań, a nie przyjmowanie nowych.
Potrzebne jest jedno i drugie: odrzucanie i budowanie.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Potrzebne tak, ale nie mylmy wiedzy praktycznej z prawdą ontologiczną.
dajmonion (3663 punktów)
>Potrzebne tak, ale nie mylmy wiedzy praktycznej z prawdą ontologiczną.
Czyli w ontologii tylko uprzątamy? Nie sądzę, bo każda wiedza praktyczna posiada jakieś ramy ontologiczne.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie sądzisz, a nie masz takich podstaw, dlatego ontologię zostaw w spokoju
dajmonion (3663 punktów)
>No właśnie sądzisz, a nie masz takich podstaw, dlatego ontologię zostaw w spokoju
Przy każdej nauce zakładasz, że coś istnieje. Nie możesz zatem abstrahować od ontologii.

dajmonion
23-08-2016 14:08 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Przy każdej nauce zakładasz, że coś istnieje.
Nauka to istnieje tylko jedna, choć dzieli się na wiele gałęzi: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,711506#w711883 i jest narzędziem poznawczym człowieka istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Oczywiście, kręcić, mącić, fantazjować i spekulować można do woli:
Dla poznania nie ma ram. Poznajesz na przykład, że istniejesz. Nie jesteś w stanie przeprowadzić ani żadnego dowodu w tej sprawie, ani żadnego eksperymentu. Jednocześnie nie jest to poznanie czysto formalne. I jesteś w tej kwestii bardziej utwierdzony niż w jakiejkolwiek innej. To jeden z powodów, dla którego nie stawiam poznaniu granic i dotyczy to też poznania matematycznego. Skoro nie stawiam poznaniu granic, to chyba logiczne jest, że naturę poznania traktuję jako nie do końca wyjaśnioną? prawda?

> Nie możesz zatem abstrahować od ontologii.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,249295#w249360
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,371540#w371750
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,371540#w371757
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,350120#w350371
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,399997#w400503
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,474426#w479372
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,539097#w542538
W naturalizmie "ontologicznym" (czyli metafizycznym) żadna metafizyka nie jest potrzebną, gdyż istnieje tylko jeden byt - dostępny człowiekowi za pomocą zmysłów bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystaniem narzędzi - a "niebytu", czy też "wielobytowości", po prostu nie ma, a więc rozważania na te tematy są puste. Czyli zajmując się naukowym poznaniem świata spokojnie mogę abstrahować od ontologii.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie sądzisz, a nie masz takich podstaw, dlatego ontologię zostaw w spokoju
>Przy każdej nauce zakładasz, że coś istnieje. Nie możesz zatem abstrahować od ontologii.

Mogę bo mówimy o epistemologii. O ontologii możesz realnie powiedzieć tylko, że "coś" istnieje.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>To wynika z języka i obecnych w nim związków logicznych pomiędzy pojęciami. Zdanie 'wszystko jest stanem umysłu' wikła się w sprzeczności, bo wprowadza rozróżnienie na umysł i jego stan. Jeżeli wszystko jest stanem, to znaczy, że umysł też jest swoim stanem. Z jednej strony wprowadzasz zatem granicę, z drugiej chcesz ją znieść. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.

Może warto w tym kontekście przemyśleć tezę 5.64 z Traktatu logiczno-filozoficznego Ludwiga Wittgensteina:

Cytat:
5.64 Tu widać, że konsekwentnie przeprowadzony solipsyzm pokrywa się z czystym realizmem. Ja solipsyzmu kurczy się do bezwymiarowego punktu, a pozostaje przyporządkowana mu rzeczywistość.


.
dajmonion (3663 punktów)
>W jakim sensie "endogenne"? Endogenny czyli powstający wewnątrz organizmu, czy chodzi Ci o >chemię mózgu? Bo właściwie jedno i drugie nie ma wg mnie większego znaczenia dla dyskusji.
Kiedy mówimy, że ktoś doznał iluzji? Kiedy na przykład ktoś zobaczył światło i to zobaczenie światła nie wynika z faktu, że mu ktoś w oczy poświecił, tylko dlatego, że w tym kimś zaszły procesy, które w efekcie doprowadziły do tego, że na siatkówce oka pojawiło się światło.
Jeżeli sadzisz inaczej, to podaj przykład zdania opisującego jakąś konkretną sytuację, w której pojawia się słowo iluzja, a która nie wskazuje na fakt, że pewne procesy wewnętrzne są odpowiedzialne za to czego ktoś doznaje.

Jeszcze uzupełnienie odnośnie poprzedniego tematu. Wiesz co by wskazywało na niespójność pojęcia fali i cząstki? To, że nie jesteś w stanie przekonać kogoś do dualizmu korpuskularno-falowego poprzez rozważania jakościowe. Jest to możliwe poprzez zaawansowany aparat matematyczny i eksperyment. Jeżeli nie znasz tej matematyki i nie potrafisz przeprowadzić eksperymentu, to jedynie wierzysz fizykom.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy mówimy, że ktoś doznał iluzji? Kiedy na przykład ktoś zobaczył światło i to zobaczenie światła nie wynika z faktu, że mu ktoś w oczy poświecił, tylko dlatego, że w tym kimś zaszły procesy, które w efekcie doprowadziły do tego, że na siatkówce oka pojawiło się światło.
>Jeżeli sadzisz inaczej, to podaj przykład zdania opisującego jakąś konkretną sytuację, w której pojawia się słowo iluzja, a która nie wskazuje na fakt, że pewne procesy wewnętrzne są odpowiedzialne za to czego ktoś doznaje.

Przecież za wszystko czego doznajemy są odpowiedzialne procesy wewnętrzne w styka się to z zewnętrznymi, z których odbierane są bodźce i w których zachodzi działanie.

>Jeszcze uzupełnienie odnośnie poprzedniego tematu. Wiesz co by wskazywało na niespójność pojęcia fali i cząstki? To, że nie jesteś w stanie przekonać kogoś do dualizmu korpuskularno-falowego poprzez rozważania jakościowe. Jest to możliwe poprzez zaawansowany aparat matematyczny i eksperyment. Jeżeli nie znasz tej matematyki i nie potrafisz przeprowadzić eksperymentu, to jedynie wierzysz fizykom.

Powiedzmy. I skoro im wierzę to nie mam potrzeby żeby wypowiadać się na ten temat.
dajmonion (3663 punktów)
>>Kiedy mówimy, że ktoś doznał iluzji? Kiedy na przykład ktoś zobaczył światło i to zobaczenie światła nie wynika z faktu, że mu ktoś w oczy poświecił, tylko dlatego, że w tym kimś zaszły procesy, które w efekcie doprowadziły do tego, że na siatkówce oka pojawiło się światło.
>>Jeżeli sadzisz inaczej, to podaj przykład zdania opisującego jakąś konkretną sytuację, w której pojawia się słowo iluzja, a która nie wskazuje na fakt, że pewne procesy wewnętrzne są odpowiedzialne za to czego ktoś doznaje.
>Przecież za wszystko czego doznajemy są odpowiedzialne procesy wewnętrzne w styka się to z zewnętrznymi, z których odbierane są bodźce i w których zachodzi działanie.
No tak, ale raz tylko te wewnętrzne, innym razem wskutek bodźca z zewnątrz. Jak ktoś widzi psa, którego nie ma w zasięgu wzroku, to doznaje iluzji. Obraz psa jest wygenerowany tylko poprzez procesy wewnętrzne. Ale nie zawsze się doznaje iluzji, bo może widzieć psa dokładnie tam, gdzie on się faktycznie znajduje.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No tak, ale raz tylko te wewnętrzne, innym razem wskutek bodźca z zewnątrz. Jak ktoś widzi psa, którego nie ma w zasięgu wzroku, to doznaje iluzji. Obraz psa jest wygenerowany tylko poprzez procesy wewnętrzne. Ale nie zawsze się doznaje iluzji, bo może widzieć psa dokładnie tam, gdzie on się faktycznie znajduje.

Piszesz teraz o iluzji w iluzji jak sen we śnie w filmie incepcja.

A wcześniej pisałem o iluzji polegającej na emocjach, czyli widzę psa i ten pies jest np fajny, albo nieprzyjemny. Można to jeszcze rozszerzyć o stwierdzenie, że skoro pies jest groźny to właścicielka jest pewnie agresywna i mieszka ona na Śródmieściu, więc ludzie z tej dzielnicy są agresywni, więc pewnie ubierają się na czarno, czyli są źli.
Trauma jest jeszcze większą głupotą, bo przywołuje się przeszłość, która już minęła.
dajmonion (3663 punktów)
>>No tak, ale raz tylko te wewnętrzne, innym razem wskutek bodźca z zewnątrz. Jak ktoś widzi psa, którego nie ma w zasięgu wzroku, to doznaje iluzji. Obraz psa jest wygenerowany tylko poprzez procesy wewnętrzne. Ale nie zawsze się doznaje iluzji, bo może widzieć psa dokładnie tam, gdzie on się faktycznie znajduje.
>Piszesz teraz o iluzji w iluzji jak sen we śnie w filmie incepcja.
Zdaje się, że przesłanie tego filmu jest między innymi takie, że nie wszystko jest iluzją, stąd wyrzuty sumienia głównego bohatera.
Sednem iluzji jest brak odpowiedniości pomiędzy wrażeniem a tym co na zewnątrz. Widzę kota, a go nie ma. Gdy piszesz, że wszystko jest iluzją, to nie wiadomo o jaki brak odpowiedniości miałoby chodzić.
>Trauma jest jeszcze większą głupotą, bo przywołuje się przeszłość, która już minęła.
Trauma byłaby iluzją, gdyby się nic nie wydarzyło.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Piszesz teraz o iluzji w iluzji jak sen we śnie w filmie incepcja.
>Zdaje się, że przesłanie tego filmu jest między innymi takie, że nie wszystko jest iluzją, stąd wyrzuty sumienia głównego bohatera.

Wg mnie przesłaniem tego filmu jest to, że nie da rady odróżnić iluzji od prawdy i im bardziej brniemy w jakieś urojenia, tym bardziej tracimy kontakt z odczuwaniem tego co jest rzeczywiste, a wynika to z braku jednej sprecyzowanej rzeczywistości, co do której będziemy pewni. To tylko odczucia w mózgu. Warto w tym kontekście dodać o słowie dream, które oznacza sen. W angielskim to jest fajnie rozkminione, bo dream to też urojenie lub marzenie. Gdy sporo rozmyślasz rozbudowujesz modele będące w Twoim mózgu, podważasz spokój i poczucie pewności, zwiększa się chaos w umyśle, rozmywają się nieco pojęcia, które potem trzeba przedefiniować. Gdy myślisz cały czas i szukasz źródeł myśli to tworzy się błędne koło i pojawia się odczucie braku pewności co do rzeczywistości, a w zasadzie modelu rzeczywistości w umyśle, bo poza tą iluzją nie ma dla nas niczego.

>Sednem iluzji jest brak odpowiedniości pomiędzy wrażeniem a tym co na zewnątrz. Widzę kota, a go nie ma. Gdy piszesz, że wszystko jest iluzją, to nie wiadomo o jaki brak odpowiedniości miałoby chodzić.

Iluzja nie jest żadną odpowiedzialnością. Masz dostęp do jakiejś prawdy absolutnej? Podziel się, chętnie się dowiem. Nie masz takiego dostępu, więc wszystko musisz uznać za iluzję, bo niczego prawdziwego nie doznajesz. Tu można przywołać matrix, skoro zeszło na filmy.

>>Trauma jest jeszcze większą głupotą, bo przywołuje się przeszłość, która już minęła.
>Trauma byłaby iluzją, gdyby się nic nie wydarzyło.

Bez sensu. Trauma jest iluzją, bo mimo braku bodźca pozostał ten stan. To tak jakbyś patrzył na psa przez godzinę, a on tam stał tylko minutę i poszedł, a z Twojego doświadczenia nie zniknął.
dajmonion (3663 punktów)
>Iluzja nie jest żadną odpowiedzialnością. Masz dostęp do jakiejś prawdy absolutnej? Podziel się, >chętnie się dowiem. Nie masz takiego dostępu, więc wszystko musisz uznać za iluzję, bo niczego >prawdziwego nie doznajesz. Tu można przywołać matrix, skoro zeszło na filmy.
Mam dostęp do słownika. I do języka. Przytoczyłem nawet te trzy znaczenia słowa iluzja. W każdym chodzi o brak odpowiedniości. Iluzja nie jest tam definiowana poprzez dostęp do prawy absolutnej.
>Bez sensu. Trauma jest iluzją, bo mimo braku bodźca pozostał ten stan.
Skoro upierasz się, że trauma to iluzja, to do której kategorii pasuje? Chodzi mi o te trzy znaczenia słowa iluzja, które podałem.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mam dostęp do słownika. I do języka. Przytoczyłem nawet te trzy znaczenia słowa iluzja. W każdym chodzi o brak odpowiedniości. Iluzja nie jest tam definiowana poprzez dostęp do prawy absolutnej.

Żadna tam odpowiedzialność.

1. złudzenie; wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma;

Czyli trzeba wprowadzić do definicji coś co w istocie jest i tu zamyka się koło iluzji, bo przecież tego nie wiemy, bo nasze doświadczenie jest iluzją.

2. wywoływanie omamów wzrokowych lub odbieranie błędnych bodźców wzrokowych, niewłaściwa interpretacja widzianego zjawiska;

To jest chyba to o co Ci chodzi.

3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości

To samo co przy 1.

>Skoro upierasz się, że trauma to iluzja, to do której kategorii pasuje? Chodzi mi o te trzy znaczenia słowa iluzja, które podałem.

Do każdego znaczenia, tak jak większość emocji.
dajmonion (3663 punktów)
>>Skoro upierasz się, że trauma to iluzja, to do której kategorii pasuje? Chodzi mi o te trzy >>znaczenia słowa iluzja, które podałem.
>Do każdego znaczenia, tak jak większość emocji.
Czy większość emocji wiąże się z omamami wzrokowymi? Pod wpływem emocji można wprawdzie coś źle widzieć lub interpretować ale iluzją nie jest wtedy emocja jako taka. Emocja jest wtedy odpowiedzialna za iluzję, a nie jest iluzją.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czy większość emocji wiąże się z omamami wzrokowymi?

Nie mówię o omamach wzrokowych. Omamy są ludzką kategorią - wewnętrzną dla iluzji, w której żyjemy. Omam to odchylenie od prawidłowej interpretacji charakterystycznej dla homo sapiens. Nigdzie nie jest powiedziane, że ta interpretacja nie jest iluzją i odzwierciedla zewnętrzny świat 1:1 taki jaki jest. Raczej wiemy, że nie odzwierciedla świata tylko tworzy jego roboczy model.

>Pod wpływem emocji można wprawdzie coś źle widzieć lub interpretować ale iluzją nie jest wtedy emocja jako taka. Emocja jest wtedy odpowiedzialna za iluzję, a nie jest iluzją.

Każda emocja jest iluzją. Gdyby nią nie była to nie mogłaby być emocją.
dajmonion (3663 punktów)
>>Pod wpływem emocji można wprawdzie coś źle widzieć lub interpretować ale iluzją nie jest wtedy >>emocja jako taka. Emocja jest wtedy odpowiedzialna za iluzję, a nie jest iluzją.
>Każda emocja jest iluzją.
Olson. Założę się, że jako programista potrafisz logicznie myśleć. Dlaczego upierasz się tworzyć zdania z użyciem słowa iluzja, które są formalnie niepoprawne? Gdy piszesz, że złość jako taka jest iluzją, to czy mógłbyś mi wskazać palcem które znaczenie słowa iluzja masz na myśli z tych trzech, które przytoczyłem? Wskaż mi je proszę jak sześcioletniemu dziecku.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
1. złudzenie; wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma;

Chodzi Ci o słowo "widzi", co miałoby oznaczać, że chodzi tylko o omamy wzrokowe?

2. wywoływanie omamów wzrokowych lub odbieranie błędnych bodźców wzrokowych, niewłaściwa interpretacja widzianego zjawiska;

Tu niby to samo co 1, ale podkreślone zdanie może pasować do innych rzeczy niż omamy wzrokowe. Na swoje emocje też przecież patrzymy, choć nie robimy tego wzrokiem.

3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości

A tu pasuje idealnie
dajmonion (3663 punktów)
>1. złudzenie; wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma;
>Chodzi Ci o słowo "widzi", co miałoby oznaczać, że chodzi tylko o omamy wzrokowe?
No tak. Tak jak jest podane.
>2. wywoływanie omamów wzrokowych lub odbieranie błędnych bodźców wzrokowych, niewłaściwa interpretacja widzianego zjawiska;Tu niby to samo co 1, ale podkreślone zdanie może pasować do innych rzeczy niż omamy wzrokowe. Na swoje emocje też przecież patrzymy, choć nie robimy tego wzrokiem.
Dokładnie w słowniku jest tak:
2. «wiara w coś lub w kogoś albo przekonanie o czymś, niemające pokrycia w rzeczywistości»
Sam fakt doznawania emocji nie może być iluzją w tym sensie, bo tu jest mowa o wierze lub przekonaniu.
>3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
>A tu pasuje idealnie
Dokładnie jest tak:
3. «zniekształcone widzenie lub błędna interpretacja czegoś pod wpływem silnych emocji»
Tu też nie pasuje, bo iluzją jest zniekształcenie powstałe pod wpływem emocji, a nie emocja jako taka.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dobra, rozumiem dlaczego nie możemy się dogadać.

>Tu też nie pasuje, bo iluzją jest zniekształcenie powstałe pod wpływem emocji, a nie emocja jako taka.

Potraktowałem emocję wraz z racjonalizacją jako jedność. W sumie o tym nie napisałem, więc wychodzi na to, że masz rację, sorry.

Spójrz teraz na moje wpisy w tym wątku i popatrz na emocje tak jak ja, czyli odczuwanie emocji jest ściśle związane z treścią emocji.

Spróbujmy na przykładach:
bodziec -> emocja -> racjonalizacja

To jest standardowy schemat dla emocji.

Widzę dziewczynę -> podoba mi się (odczuwam to) -> racjonalizacja brzmiąca "ta dziewczyna jest ładna"

U niektórych mogą nawet powstać kolejne racjonalizacje oparte na emocjach, np "na pewno jest dobra dla ludzi i miła" i jak wiemy większość kieruje się takimi z dupy emocjami. Ich świat to iluzja przekonań (w rozumieniu iluzji jako przekonania o czymś co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości). Jednak po pokazaniu ludziom błędu mamy różne reakcje i tu dzielę ludzi na debili, półdebili i normalnych (nie ma tu takiej kategorii jak mądrzy).

Debil broni swoich emocji i wierzy w swoją emocjonalną linię obrony. Nie ma tu zdolności do logicznego myślenia, więc do debila zupełnie nic nie trafi, a w dodatku gdy wytykam mu błąd uważa mnie za wroga, debila i często projektuje na mnie swoje emocje, więc dzięki temu mogę się czegoś dowiedzieć o cieniu tej osoby.

Człowiek normalny rozumie błąd, choć często jest to bolesne.

Półdebil reaguje jak debil, choć wie, że mam rację, ale emocje nie pozwolą mu na to żeby to przed sobą przyznał. Czuje dysonans poznawczy, często uruchamia projekcję, ale refleksje dopadają go potem w dowolnym innym momencie i nie da się od nich uciec. Pozostaje przy swoim i szuka potwierdzenia dla swoich emocji np w książkach, u innych ludzi, w nauce. Często będąc inteligentnym stara się tworzyć teorie przeciwne do jego obaw.

Ale jak widzisz człowiek normalny, uczciwy intelektualnie, obdarzony samoświadomością ma cięższe życie. Ma też gorsze relacje interpersonalne, choć może często mógłby mieć lepsze gdyby grał, ale on ma wstręt do gry. Za to dzięki temu jego relacje są głębsze i bardziej intymne niż u debili i półdebili żyjących w swoim świecie. Ludzi normalnych jest w społeczeństwie najmniej i często są widziani przez resztę jako dziwacy, socjopaci. U ludzi normalnych emocje wyglądają zupełnie inaczej.

Bodziec -> emocja -> negacja (+porównanie do wiedzy*) -> albo emocja zostaje, ale potem będzie negowana wiele razy na inne sposoby gdy się przypomni, albo emocja zostaje zweryfikowana negatywnie, choć może powracać, ale najlepiej ją olewać (nie zawsze się da).

*wiedza u ludzi normalnych jest odcięta od emocji. Do zagadnienia należy podejść z maksymalną uczciwością intelektualną jak to tylko jest możliwe. Trzeba odłożyć na bok swoje emocje, przekonania, idee i wyabstrahować same mechanizmy, które zachodzą w obserwowanym świecie zewnętrznym. Świat wewnętrzny też jest tak traktowany, więc emocje muszą przejść przez sito negacji żeby były uznane za wartościowe.
dajmonion (3663 punktów)
>Ludzi normalnych jest w społeczeństwie najmniej i często są widziani przez resztę jako dziwacy, >socjopaci.
Czy to nie przypadkiem Jacek Głodzik sugerował Ci socjopatię? Coś takiego kojarzę z Waszej dyskusji.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak właśnie było. Coś w tym jest, ale nie przywiązywałbym się do takich szufladek. Dobry i mądry człowiek w środowisku tępych debili i złych osób będzie socjopatą. Do mnie poszczególne elementy tego "zaburzenia" pasują wybiórczo.

Socjopatia (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie[1][2].

Uważam, że podstawowe normy etyczne i wzorce zachowań w naszym społeczeństwie to patologia. Przestrzegam własnych zasad, które uważam za dobre i słuszne.

Socjopaci mimo normalnego (lub nawet większego) poziomu inteligencji nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. Wczesne przejawy tego zaburzenia obejmują m.in. kłamanie, kradzieże, bójki i inne konflikty z normami prawnymi[1].

Nienawidzę kłamców i lubię atakować ich poczucie dobra, które jest fałszywym emocjonalnym przekonaniem. Nie mam konfliktów z prawem.

W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi[3].

Liczę się z opiniami, które są wartościowe i łatwo popadam w konflikty gdy ktoś kłamie/konfabuluje/manipuluje/przekręca sens moich wypowiedzi

brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych

Mam sumienie i większe niż przeciętne poczucie odpowiedzialności wobec innych

brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka

Wstyd jest dla słabych, poczucie winy towarzyszy ciągle personalistom, którzy są słabi, ale jestem świadomy swoich win i staram się wyciągać z nich wnioski i pracować nad unikaniem ich w przyszłości. Dla wybranych zdemoralizowanych debili wybiórczo nie mam poczucia winy i troski, a wręcz przeciwnie.

Reszta punktów w ogóle nie pasuje, więc mogę o sobie powiedzieć tylko, że mam cechy antyspołeczne i bardzo się z nich cieszę. Gdybym był głupi i słaby to bym ich nie miał.
dajmonion (3663 punktów)
>Uważam, że podstawowe normy etyczne i wzorce zachowań w naszym społeczeństwie to patologia.
To żeby nie zabijać, nie gwałcić i nie kraść to patologia? Jaką konkretnie normę masz na myśli?


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Uważam, że podstawowe normy etyczne i wzorce zachowań w naszym społeczeństwie to patologia.
>To żeby nie zabijać, nie gwałcić i nie kraść to patologia? Jaką konkretnie normę masz na myśli?

To są akurat oczywistości, o których nie trzeba wspominać. Mam na myśli głównie personalizm i slogany, które wmawia się ludziom. Szczególnie szkodliwa jest wiara i wmawianie ludziom, że każdy ma prawo do swojego zdania, co usprawiedliwia kłamstwa itd.
dajmonion (3663 punktów)
>Wg mnie przesłaniem tego filmu jest to, że nie da rady odróżnić iluzji od prawdy i im bardziej >brniemy w jakieś urojenia, tym bardziej tracimy kontakt z odczuwaniem tego co jest rzeczywiste, >a wynika to z braku jednej sprecyzowanej rzeczywistości, co do której będziemy pewni.
To nie wynika z braku rzeczywistości, tylko z tego brnięcia właśnie w kolejne sny. Główny bohater ma wyrzuty sumienia, bo jego żonie się to przytrafiło, a nie jemu. Ten film jest przestrogą przed takim magicznym myśleniem.
>Masz dostęp do jakiejś prawdy absolutnej?
Śniący, który wie o swoim śnie musi mieć poczucie rzeczywistości zaczerpnięte z rzeczywistego świata. Są ludzie, którzy wiedzą, że śnią. Można to wyćwiczyć. Ale oni rozpoznają ów fakt po tym, że tam nie obowiązują prawa natury. Możesz nagle wzlecieć do góry jak ptak.
Gdyby wszystko było snem to na jakiej podstawie miałbyś to rozpoznać? Na podstawie tych pytań zadanych w matriksie? Ale wiesz co Olson. Pytanie to nie odpowiedź, prawda? Pytanie to tylko pytanie. Pytanie poszerza horyzont. Tym niemniej to nie odpowiedź.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To nie wynika z braku rzeczywistości, tylko z tego brnięcia właśnie w kolejne sny.

No właśnie z braku rzeczywistości, bo sen i rzeczywistość stawały się nie do odróżnienia.

>>Masz dostęp do jakiejś prawdy absolutnej?
>Śniący, który wie o swoim śnie musi mieć poczucie rzeczywistości zaczerpnięte z rzeczywistego świata. Są ludzie, którzy wiedzą, że śnią. Można to wyćwiczyć. Ale oni rozpoznają ów fakt po tym, że tam nie obowiązują prawa natury. Możesz nagle wzlecieć do góry jak ptak.

No ale nie o to chodzi.

>Gdyby wszystko było snem to na jakiej podstawie miałbyś to rozpoznać? Na podstawie tych pytań zadanych w matriksie? Ale wiesz co Olson. Pytanie to nie odpowiedź, prawda? Pytanie to tylko pytanie. Pytanie poszerza horyzont. Tym niemniej to nie odpowiedź.

Pytanie to aż pytanie. Odpowiedź to tylko odpowiedź. Pytania, na które nie znasz odpowiedzi są najważniejsze, a odpowiedzi, które znasz należy przefiltrować przez kolejne pytania.

Te pytania to DOWÓD na to, że nie można rozpoznać.
dajmonion (3663 punktów)
>Te pytania to DOWÓD na to, że nie można rozpoznać.
I tu jest właśnie pies pogrzebany. Pytanie nie może być dowodem. Pytanie to pytanie, a dowód to dowód. Dla przykładu: postawienie w stan oskarżenia to nie dowód winy, no nie?


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie pytania mogą być czasem dowodami, np na brak odpowiedzi.
dajmonion (3663 punktów)
>No właśnie pytania mogą być czasem dowodami, np na brak odpowiedzi.
Czym innym jest zapytać, a czym innym dowieść, że odpowiedź nie istnieje. Przykład: Ile istnieje liczb pierwszych pomiędzy n i 2n, gdzie n należy do N. To jest pytanie. A czym innym jest dowieść, że na to pytanie nie ma odpowiedzi.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No ale ten przykład tu nie pasuje. Niektóre pytania zastępują zdania twierdzące, np ktoś powie "wiem, że Bóg istnieje", pytaniem obalającym to stwierdzenie jest "skąd wiesz?" i brak odpowiedzi jest odpowiedzią przeczącą.
dajmonion (3663 punktów)
>No ale ten przykład tu nie pasuje. Niektóre pytania zastępują zdania twierdzące, np ktoś powie "wiem, że Bóg istnieje", pytaniem obalającym to stwierdzenie jest "skąd wiesz?" i brak odpowiedzi jest odpowiedzią przeczącą.
Brak odpowiedzi jest brakiem uzasadnienia a nie brakiem istnienia. Pytanie: Skąd wiesz, że istniejesz? Brak odpowiedzi = nieistnienie?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Brak odpowiedzi jest brakiem uzasadnienia a nie brakiem istnienia. Pytanie: Skąd wiesz, że istniejesz? Brak odpowiedzi = nieistnienie?

Nie, brak odpowiedzi może być brakiem uzasadnienia, ale może też być negacją (pytanie retoryczne jak właśnie "skąd wiesz?" gdy ktoś mówi, że coś wie, a nie wie).
dajmonion (3663 punktów)
>>Brak odpowiedzi jest brakiem uzasadnienia a nie brakiem istnienia. Pytanie: Skąd wiesz, że istniejesz? Brak odpowiedzi = nieistnienie?
>Nie, brak odpowiedzi może być brakiem uzasadnienia, ale może też być negacją (pytanie retoryczne jak właśnie "skąd wiesz?" gdy ktoś mówi, że coś wie, a nie wie).
Podałeś przykład z Bogiem i zasugerowałeś, że brak odpowiedzi na pytanie 'skąd wiesz, że bóg istnieje' oznacza odpowiedź negatywną co do jego istnienia.
No więc ja wstawiam Ciebie w miejsce boga i pytam skąd wiesz, że istniejesz? To teraz postaraj się dać dostateczne mocne uzasadnienie, bo inaczej idąc Twoim tokiem myślenia trzeba będzie uznać, że Cię nie ma

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Podałeś przykład z Bogiem i zasugerowałeś, że brak odpowiedzi na pytanie 'skąd wiesz, że bóg istnieje' oznacza odpowiedź negatywną co do jego istnienia.
>No więc ja wstawiam Ciebie w miejsce boga i pytam skąd wiesz, że istniejesz? To teraz postaraj się dać dostateczne mocne uzasadnienie, bo inaczej idąc Twoim tokiem myślenia trzeba będzie uznać, że Cię nie ma

Zdecydowanie nie. Popatrz do czego prowadzi przykładanie zbyt dużej wagi do struktury języka. To, że istnieję jest jedynym naprawdę danym mi faktem, ale już gdy chcę przekazać go Tobie, muszę użyć języka, więc zniekształcam informację robiąc z niej mem, w który możesz uwierzyć lub nie.

Pytam skąd wiesz, że istnieje Bóg - odpowiadasz, że nie wiesz. Brzytwa Ockhama idzie w ruch, pogląd idzie do kosza. Pytasz skąd wiem, że istnieję - z tego samego powodu co Ty. Najpierw istniejesz, potem możesz to opisać. Wiesz, że istniejesz i nie może Ci się to wydawać, choć całość treści doświadczenia może być błędnym postrzeganiem.
dajmonion (3663 punktów)
Skoro istnieją pytania, które nie są automatycznie dowodami, to twierdząc, że w danej sytuacji tak jest musisz to udowodnić, tymczasem Ty tego nie zrobiłeś w odniesieniu do Matrixa.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ej, to jest nie fair. Zrobiłeś teraz to co Krystkon. Jedne pytania są dowodami, a inne nie. Prosta sprawa. Jeśli na pytanie "skąd wiem coś na 100%?" nie ma odpowiedzi, to znaczy, że wszystko jest iluzją, bo na wszystko patrzysz przez swój pryzmat. Pytanie "skąd wiem, że istnieję" jest kompletnie bezsensowne, więc nie można podawać go jako przykład.
dajmonion (3663 punktów)
>Jeśli na pytanie "skąd wiem coś na 100%?" nie ma odpowiedzi, to znaczy, że wszystko jest iluzją, >bo na wszystko patrzysz przez swój pryzmat.
To znaczy tylko tyle, że niczego nie wiesz na 100%. Opcja, że realna Ziemia jest zamieszkiwana przez realne istoty nie potrafiące zdobyć 100% pewności o swoim realnym świecie, wiedzące jednak różne rzeczy w takim stopniu, aby mogły sobie radzić w wielu sprawach, nie jest automatycznie negowana poprzez samo postawienie pytania o pewność poznania. Pytanie to tylko pytanie. Teraz musisz dodatkowo udowodnić, że to pytanie w sposób konieczny przekreśla taką wizję świata jak wyżej opisana.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pytanie to aż pytanie. Odpowiedź to tylko odpowiedź, bo to tylko model/interpretacja.

Skoro niczego nie wiem na 100%, to wszystko czego doświadczam jest iluzją. To dla formalności, bo jednak ta dyskusja zaczęła się od stwierdzenia, że emocje są iluzją względem logiki.
dajmonion (3663 punktów)
Myślę, że jednak rozumiesz o co mi chodzi. Masz dwie opcje:
Świat A zamieszkują istoty, które nie mogą osiągnąć pewności, jednak prawdopodobna wiedza, jaką dysponują pozwala im na przetrwanie. One są realne i świat jest realny. Jednak ich poznanie niedoskonałe.
Świat B zamieszkuje istota, która też nie ma pewności żadnej. Też jej wiedza posiada tylko określony stopnień prawdopodobieństwa. Ale ten świat jest światem jej snu.
W jednym i drugim świecie konkretna istota zadaje sobie pytanie o pewność poznania i stwierdza, że nie wie nic na pewno. Sam brak pewności poznania nie pociąga za sobą z konieczności świata A lub B. Dlatego samo pytanie nie jest jeszcze odpowiedzią.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że jednak rozumiesz o co mi chodzi. Masz dwie opcje:
>Świat A zamieszkują istoty, które nie mogą osiągnąć pewności, jednak prawdopodobna wiedza, jaką dysponują pozwala im na przetrwanie. One są realne i świat jest realny. Jednak ich poznanie niedoskonałe.

Co znaczy, że świat jest realny? To tylko pojęcie wytworzone na potrzeby przetrwania i porozumiewania się. Nasze pojęcia nie mają realnych desygnatów "w realnym świecie" (jeśli coś takiego istnieje).

>Świat B zamieszkuje istota, która też nie ma pewności żadnej. Też jej wiedza posiada tylko określony stopnień prawdopodobieństwa. Ale ten świat jest światem jej snu.
>W jednym i drugim świecie konkretna istota zadaje sobie pytanie o pewność poznania i stwierdza, że nie wie nic na pewno. Sam brak pewności poznania nie pociąga za sobą z konieczności świata A lub B. Dlatego samo pytanie nie jest jeszcze odpowiedzią.

Jest odpowiedzią, że te potencjalne światy to iluzja.
dajmonion (3663 punktów)
>>Myślę, że jednak rozumiesz o co mi chodzi. Masz dwie opcje:
>>Świat A zamieszkują istoty, które nie mogą osiągnąć pewności, jednak prawdopodobna wiedza, jaką dysponują pozwala im na przetrwanie. One są realne i świat jest realny. Jednak ich poznanie niedoskonałe.
>To tylko pojęcie wytworzone na potrzeby przetrwania i porozumiewania się.
Bez względu na to na jakie potrzeby to zostało wytworzone masz pojęcie realności. Podobnie jak iluzyjności (bycia we śnie). I przykład z dwoma światami, o których wyżej (A i B) pokazuje, że to pojęcie może współwystępować z brakiem pewności poznania. I dlatego nie unikniesz dowodu. Musisz pokazać, że brak pewności poznania neguje realność, jakkolwiek rozumianą.
Jeżeli masz pojęcia zarówno pewności poznania, realności, iluzyjności, innymi słowy jest to dla Ciebie coś więcej niż x, y, z, czyli ma pewną treść, to Twój błąd polega na bezpodstawnym twierdzeniu, że x (brak pewności) pociąga za sobą automatycznie z (iluzyjność). Tym bardziej, że sam przyznałeś, że taki konieczny związek nie istnieje.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Bez względu na to na jakie potrzeby to zostało wytworzone masz pojęcie realności. Podobnie jak iluzyjności (bycia we śnie).

Oba są iluzją. Błąd jaki popełnia większość ludzi to przekonanie, że język odzwierciedla prawdę absolutną. Z tego wynika błędne myślenie na temat prawdy i fałszu oraz dobra i zła. Mózg tworzy obiekty z pojęć i dopóki zdajemy sobie sprawę z tego, że są one abstrakcyjne, robocze, są to kategorie umysłu, a nie prawda, to jest dobrze. Problem zaczyna się gdy ktoś myśli, że te kategorie są prawdą. Gdybyśmy znali prawdę to można by mówić o prawdopodobieństwie naszych modeli i nigdy nie byłoby to 100% z racji tego, że są to tylko modele. Nasze mózgi są ciasne i choć porównujemy się z gorszymi organizmami i wydaje nam się, że jesteśmy tacy super, to tak naprawdę dla prawdziwej inteligencji (gdyby taka istniała) jesteśmy na poziomie "papu, kupa, seks, emocje".

Skoro każde pojęcie jest iluzją, to takie opisy też. "Wszystko jest iluzją" to tylko wyobrażenie, ale de facto nie mamy dostępu ani do wszystkiego, ani do czegoś co nie jest iluzją. Opisy możemy stosować do różnych obiektów, dlatego raz piszę o iluzji, która jest wszystkim, a innym razem o emocjach, które są iluzją względem logiki. Opis opisu iluzji to nadal iluzja, choć jest bardziej prawdopodobna od samej iluzji, która jest opisywana. Język to nie jest idealne narzędzie do opisu. Nie wiem czy pisząc to nie popełniłem gdzieś błędu, który wyjdzie na jaw gdy będziesz mi odpowiadał.

>I przykład z dwoma światami, o których wyżej (A i B) pokazuje, że to pojęcie może współwystępować z brakiem pewności poznania. I dlatego nie unikniesz dowodu. Musisz pokazać, że brak pewności poznania neguje realność, jakkolwiek rozumianą.

Nie muszę negować realności, Boga, latającego potwora spaghetti, czajniczka Russela. To na kimś twierdzącym, że coś jest spoczywa ciężar dowodu. Ludzie twierdzą różne rzeczy, więc mówię "to udowodnij". Ktoś odpowie "udowodnij, że tak nie jest", czyli tworzy się argumentum ad ignorantiam i paranoja, która teoretycznie może być faktem (nie ma 100% negacji), ale nie można tego sprawdzić. Skoro ktoś mówi, że tak jest, to pytam go skąd wie. Wiem, że nie wie, czyli konfabuluje. Z pkt widzenia fenomenologii i epistemologii nie istnieje żadna prawda, a ontologia to dla nas jedynie temat luźnych spekulacji dla rozrywki, jeśli ktoś lubi sobie popieprzyć o wszystkim i o niczym przy piwie

>Jeżeli masz pojęcia zarówno pewności poznania, realności, iluzyjności, innymi słowy jest to dla Ciebie coś więcej niż x, y, z, czyli ma pewną treść, to Twój błąd polega na bezpodstawnym twierdzeniu, że x (brak pewności) pociąga za sobą automatycznie z (iluzyjność). Tym bardziej, że sam przyznałeś, że taki konieczny związek nie istnieje.

Mam tylko pojęcia, co jest jedyną realnością do której mam dostęp, a co pociąga za sobą stwierdzenie o iluzyjności. Nie traktujmy x, y i z równorzędnie.
dajmonion (3663 punktów)
No niestety. Trudne zadanie przed Tobą. Załóżmy, że zmienna A to pytanie, zmienna B to odpowiedź. Skoro zgodziłeś się, że A nie pociąga za sobą z konieczności B, to znaczy, że jak w jakimś filmie widzisz A, to nie oznacza to automatycznie B. Musisz taką zależność w danym konkretnym przypadku udowodnić.
Np. pytanie 'skąd wiesz, że to nie sen' to dopiero A.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie.

Wiemy, że nasze poznanie jest ograniczone. Czyli na pewnym poziomie iluzją jest nawet to, że patrzysz w monitor. Pewne rzeczy musimy jednak przyjąć roboczo jakby były faktami i zostawić je w spokoju. Pozostają twierdzenia na temat świata, czyli wyciąganie wniosków za pomocą metody naukowej lub analogicznego do tej metody myślenia i wyciągania wniosków z własnych doświadczeń. Pewne rzeczy można zweryfikować i roboczo nazywamy je faktami. Wiedząc to co właśnie napisałem musimy jednak odrzucać bzdury i niepewne informacje i brak odpowiedzi roboczo nazywamy faktami w odwrotną stronę, tzn ktoś mówi, że Bóg istnieje, a ja mówię, że to kłamstwo. Widzisz, nie jest ważne czy Bóg faktycznie istnieje, bo tego nie sprawdzimy, tylko czy jesteśmy w stanie o tym wiedzieć jeśli to prawda. No i nie jesteśmy, więc gdy ktoś tak mówi to z pewnością jest kłamcą.
dajmonion (3663 punktów)
Olson. Skupmy się na razie na samej zasadzie logicznej. Chyba nie zaprzeczysz, że skoro A nie pociąga za sobą z konieczności B, to znaczy, że w konkretnym przypadku trzeba to wykazać? Jeżeli się pod tym podpisujesz i zgadzasz się też, że pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią, to wniosek nasuwa się sam.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olson. Skupmy się na razie na samej zasadzie logicznej.

Ok. W takim razie twierdzenie Godla i niemożliwość stwierdzenia czegokolwiek na 100% zamyka temat. Można mówić o epistemologii, fenomenologii, aksjologii, ale ontologia to temat ukryty, o którym nie możemy niczego powiedzieć.

>Chyba nie zaprzeczysz, że skoro A nie pociąga za sobą z konieczności B, to znaczy, że w konkretnym przypadku trzeba to wykazać? Jeżeli się pod tym podpisujesz i zgadzasz się też, że pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią, to wniosek nasuwa się sam.

No pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią i tyle. Czasem brak odpowiedzi na jakieś pytanie to w praktyce odpowiedź. Mówimy wtedy o pytaniu retorycznym. Skoro wiesz, że Twoje doświadczenie to interpretacja bodźców ze zmysłów i filtry, którymi posługuje się mózg, to wiadomo także, że nie możesz odróżnić doświadczenia od bardzo realistycznego snu. Dzieje się tak dlatego, że możesz odnieść się jedynie do samego doświadczenia, a gdy próbujesz mówić o czymś więcej to napotykasz na pułapkę ograniczenia Twoim mózgiem, a szczególnie językiem, emocjami.
dajmonion (3663 punktów)
>>Olson. Skupmy się na razie na samej zasadzie logicznej.
>Ok. W takim razie twierdzenie Godla i niemożliwość stwierdzenia czegokolwiek na 100% zamyka temat.
Niemożność stwierdzenia czegokolwiek to niemożność stwierdzenia też tego o czym stwierdza twierdzenie Godla.
>Można mówić o epistemologii, fenomenologii, aksjologii, ale ontologia to temat ukryty, o którym >nie możemy niczego powiedzieć.
Owszem można. To, że cokolwiek kiedykolwiek istniało. To jest teza ontologiczna.
>>Chyba nie zaprzeczysz, że skoro A nie pociąga za sobą z konieczności B, to znaczy, że w konkretnym przypadku trzeba to wykazać? Jeżeli się pod tym podpisujesz i zgadzasz się też, że pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią, to wniosek nasuwa się sam.
>No pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią i tyle. Czasem brak odpowiedzi na jakieś pytanie >to w praktyce odpowiedź. Mówimy wtedy o pytaniu retorycznym.
Właśnie owo 'czasem' wskazuje na wymóg dowodu.
>Skoro wiesz, że Twoje doświadczenie to interpretacja bodźców ze zmysłów i filtry, którymi >posługuje się mózg, to wiadomo także, że nie możesz odróżnić doświadczenia od bardzo >realistycznego snu.
Nie ma interpretacji bez interpretowanego, nie ma filtrów bez filtrowanego. Przypominasz kogoś, kto wskutek tego filtra być może poznaje w 20 procentach. Twierdzi jednak, że nic nie poznaje tylko na tej podstawie, że nie potrafi dowieść siły tego poznania. Być może jednak poznaje w tych 20 procentach, a jedynie nie potrafi tego dowieść w sposób absolutny.
Zauważ jedną rzecz. Poznajesz, że istniejesz i jest to najbardziej pewna rzecz, a nie umiesz tego dowieść. Fakt Twojego istnienia jest dla ciebie czymś najbardziej realnym. Jeśli cokolwiek jest realne to właśnie to. Zatem poznanie tego faktu jest poznaniem realnym. Nie doznajesz iluzji poznając ów fakt. Dopuszczasz zatem możliwość realnego poznania przy barku pewności tego poznania. Być może z innymi rzeczami jest podobnie. To znaczy poznajemy, a nie umiemy jedynie dowieść siły tego poznania. Czym innym jest sam akt poznania a czym innym dowód mocy tego poznania.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Olson. Skupmy się na razie na samej zasadzie logicznej.
>>Ok. W takim razie twierdzenie Godla i niemożliwość stwierdzenia czegokolwiek na 100% zamyka temat.
>Niemożność stwierdzenia czegokolwiek to niemożność stwierdzenia też tego o czym stwierdza twierdzenie Godla.

Nie.

>>Można mówić o epistemologii, fenomenologii, aksjologii, ale ontologia to temat ukryty, o którym >nie możemy niczego powiedzieć.
>Owszem można. To, że cokolwiek kiedykolwiek istniało. To jest teza ontologiczna.

Racja. Poza nią nie można nic innego stwierdzić na ten temat.

>>No pytanie nie zawsze wiąże się z odpowiedzią i tyle. Czasem brak odpowiedzi na jakieś pytanie >to w praktyce odpowiedź. Mówimy wtedy o pytaniu retorycznym.
>Właśnie owo 'czasem' wskazuje na wymóg dowodu.

Właśnie na jego brak. Krystkonujesz

>>Skoro wiesz, że Twoje doświadczenie to interpretacja bodźców ze zmysłów i filtry, którymi >posługuje się mózg, to wiadomo także, że nie możesz odróżnić doświadczenia od bardzo >realistycznego snu.
>Nie ma interpretacji bez interpretowanego, nie ma filtrów bez filtrowanego. Przypominasz kogoś, kto wskutek tego filtra być może poznaje w 20 procentach. Twierdzi jednak, że nic nie poznaje tylko na tej podstawie, że nie potrafi dowieść siły tego poznania. Być może jednak poznaje w tych 20 procentach, a jedynie nie potrafi tego dowieść w sposób absolutny.

Rozmyły Ci się totalnie tezy. Już nie da się rozczytać co twierdzisz, bo cokolwiek bym nie napisał, to Ty to i tak zanegujesz jak Krystkon. Wszystko czego doświadczamy to tylko te filtry. Dla nas nie ma filtrowanego, bo to leży poza granicami naszego poznania.

>Zauważ jedną rzecz. Poznajesz, że istniejesz i jest to najbardziej pewna rzecz, a nie umiesz tego dowieść.

Co świadczy o bezsensowności dowodzenia.

>Fakt Twojego istnienia jest dla ciebie czymś najbardziej realnym. Jeśli cokolwiek jest realne to właśnie to. Zatem poznanie tego faktu jest poznaniem realnym. Nie doznajesz iluzji poznając ów fakt.

Doznaję bo cała pozostała treść to iluzja. Ja doznaję iluzji i niczego poza tym, a jedynym co mogę naprawdę stwierdzić to, że istnieję i że wiem, że nic nie wiem.

>Dopuszczasz zatem możliwość realnego poznania przy barku pewności tego poznania. Być może z innymi rzeczami jest podobnie. To znaczy poznajemy, a nie umiemy jedynie dowieść siły tego poznania. Czym innym jest sam akt poznania a czym innym dowód mocy tego poznania.

Jakbym czytał katolika, który w następnym kroku zrelatywizuje wartość poznania i powie, że być może świat stworzył Bóg itd
17-08-2016 19:52 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Dla nas nie ma filtrowanego, bo to leży poza granicami naszego poznania.
I to jest właśnie Twoja metafizyka. Nikt nie wie w jakim stopniu przefiltrowane przypomina to co weszło do filtru. Ty natomiast twierdzisz, że wiesz: 0 procent. A tymczasem brak pewności poznania != 0 procent. Bo nie możesz wykluczyć możliwości, że coś niezmienionego jednak się przez filtr przedostaje, a jedyny problem polega na braku umiejętności oddzielenia ziaren od plew.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Dla nas nie ma filtrowanego, bo to leży poza granicami naszego poznania.
>I to jest właśnie Twoja metafizyka. Nikt nie wie w jakim stopniu przefiltrowane przypomina to co weszło do filtru. Ty natomiast twierdzisz, że wiesz: 0 procent.

Przeinaczasz. "To przefiltrowane" i "to co weszło do filtru" to znów kategorie umysłu. Masz dostęp jedynie do swojego umysłu, a cała treść doświadczenia to modele reprezentujące coś, ale już sam fakt, że nie ma wyższej instancji niż umysł, oznacza że samo myślenie jest tautologiczne. Jest to więc wewnętrzna właściwość umysłu, a pozaumysłowe poznanie jest niemożliwe. Nie ma więc dla nas żadnej 100% prawdy, więc określenie jakiegokolwiek prawdopodobieństwa jest niemożliwe. Sytuacja zmienia się gdy przyjmiemy jakieś paradygmaty. Debile natomiast przyjmują dogmaty i tym różni się wiara od wiedzy. Wiedza jest jednak zbiorem roboczych modeli na temat wszystkiego co doznajemy. Nie zbiorem faktów na temat prawdy ontologicznej, obiektywnej, absolutnej. Debil ma z góry gotową tezę, która wg niego musi być przyjęta a priori bo jest prawdą (czyli przykład wiary fideistycznej), a dla nie debila teza wynika z przesłanek i jest ich interpretacją. Każda interpretacja to iluzja, bo nawet jeśli odzwierciedla fakty to nie mamy możliwości aby to zweryfikować.
dajmonion (3663 punktów)
>Każda interpretacja to iluzja, bo nawet jeśli odzwierciedla fakty to nie mamy możliwości aby to >zweryfikować.
Skoro dopuszczasz możliwość odzwierciedlania faktów to po prostu nie wiesz co jest iluzją a o nie. Zdanie: nie wiem co jest iluzją != wszystko jest iluzją.
Ja nie wykluczam opcji, że na przykład śnimy się jakiejś istocie. Ale zarówno teza, że tak jest jak i teza, że tak nie jest wymaga dowodu.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skoro dopuszczasz możliwość odzwierciedlania faktów to po prostu nie wiesz co jest iluzją a o nie.

Dopuszczam też możliwość nieistnienia faktów. Ty oczywiście "wiesz", że fakty istnieją?

>Zdanie: nie wiem co jest iluzją != wszystko jest iluzją.

Tak bo mamy dostęp tylko do tego co wiemy.

>Ja nie wykluczam opcji, że na przykład śnimy się jakiejś istocie. Ale zarówno teza, że tak jest jak i teza, że tak nie jest wymaga dowodu.

Ale sam fakt, że nie wiesz jest dowodem na brak faktów w Twojej głowie. Choć to paradoks, bo wiesz, że nie wiesz i to jest akurat fakt. Ty próbujesz zmanipulować na zasadzie "wszystko" albo "nic".
dajmonion (3663 punktów)
>>Podałeś przykład z Bogiem i zasugerowałeś, że brak odpowiedzi na pytanie 'skąd wiesz, że bóg >>istnieje' oznacza odpowiedź negatywną co do jego istnienia.
>>No więc ja wstawiam Ciebie w miejsce boga i pytam skąd wiesz, że istniejesz? To teraz postaraj >>się dać dostateczne mocne uzasadnienie, bo inaczej idąc Twoim tokiem myślenia trzeba będzie >>uznać, że Cię nie ma
>Zdecydowanie nie. Popatrz do czego prowadzi przykładanie zbyt dużej wagi do struktury języka.
Jak to zbyt dużej? Podajesz przykład z bogiem, jako podstawę do wysnucia pewnego wniosku. Takiego mianowicie, że brak odpowiedzi prowadzi do wniosku o nieistnieniu. Wycofywanie się w tym momencie z języka i jego struktury to tak naprawdę unik. Zawsze można użyć takiego argumentu. Coś piszesz, ktoś znajduje jakiś paradoks w tym co piszesz, a Ty na to: no cóż. Język i jego struktura są zbyt słabe by oddać treść mojego umysłu.
>To, że istnieję jest jedynym naprawdę danym mi faktem, ale już gdy chcę przekazać go Tobie, >muszę użyć języka, więc zniekształcam informację robiąc z niej mem, w który możesz uwierzyć lub >nie.
Ok. Rozumiem. Tym niemniej w bardzo wielu sytuacjach pytasz: Czy ciastko jest w lodówce. Nikt nie wiem i nie umie uzasadnić, co nie oznacza, że go tam nie ma. I dlatego właśnie w odniesieniu do Matriksa zadane tam pytania nie są tożsame z jakimikolwiek odpowiedziami.
>Pytasz skąd wiem, że istnieję - z tego samego powodu co Ty.
A skąd to wiesz?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak to zbyt dużej? Podajesz przykład z bogiem, jako podstawę do wysnucia pewnego wniosku. Takiego mianowicie, że brak odpowiedzi prowadzi do wniosku o nieistnieniu.

Zbyt dużej, bo próbujesz ciągle mielić te słowa, które napisałem żeby na siłę, za wszelką cenę temu zaprzeczyć, więc czepiasz się słówek. To Ci mówię - język jest niedoskonałym narzędziem i nie do końca podlega prostej dwuwartościowej logice. Tak jest ewidentnie ze stwierdzeniem, że wszystko jest iluzją. Tak to interpretujesz jakby nie chodziło o iluzję, tylko o prawdę.

>Wycofywanie się w tym momencie z języka i jego struktury to tak naprawdę unik.

Nie. Po pierwsze to nie wycofywanie się, tylko stwierdzenie niedoskonałości języka. Język służy opisaniu jakichś informacji, które też same w sobie są tylko interpretacją czegoś, a to coś jest dla nas niedostępne (prawda absolutna albo noumeny).

>Zawsze można użyć takiego argumentu. Coś piszesz, ktoś znajduje jakiś paradoks w tym co piszesz, a Ty na to: no cóż. Język i jego struktura są zbyt słabe by oddać treść mojego umysłu.

Nie, tylko ten paradoks istnieje tylko w Twojej interpretacji, która jest niedoskonała. Nie ma bowiem doskonałości w tych opisach. To nie to samo co negacja wszystkiego.

>>To, że istnieję jest jedynym naprawdę danym mi faktem, ale już gdy chcę przekazać go Tobie, >muszę użyć języka, więc zniekształcam informację robiąc z niej mem, w który możesz uwierzyć lub >nie.
>Ok. Rozumiem. Tym niemniej w bardzo wielu sytuacjach pytasz: Czy ciastko jest w lodówce. Nikt nie wiem i nie umie uzasadnić, co nie oznacza, że go tam nie ma. I dlatego właśnie w odniesieniu do Matriksa zadane tam pytania nie są tożsame z jakimikolwiek odpowiedziami.

Nie, bo to zupełnie inny przykład. Próbujesz krystkonować.

>>Pytasz skąd wiem, że istnieję - z tego samego powodu co Ty.
>A skąd to wiesz?

Nie wiem, ale jeśli wiesz to moje zdanie jest trafne.
dajmonion (3663 punktów)
>>Jak to zbyt dużej? Podajesz przykład z bogiem, jako podstawę do wysnucia pewnego wniosku. >>Takiego mianowicie, że brak odpowiedzi prowadzi do wniosku o nieistnieniu.
>To Ci mówię - język jest niedoskonałym narzędziem i nie do końca podlega prostej >dwuwartościowej logice.
To podaj logikę, według które mamy prowadzić tą dyskusję. Dlaczego tego do tej pory nie zrobiłeś?
>Po pierwsze to nie wycofywanie się, tylko stwierdzenie niedoskonałości języka.
Olson, ale przecież mamy ze sobą kontakt poprzez język. Gdy stwierdzasz, że język jest niedoskonały, to znaczy, że nie jesteś w stanie przekazać mi co tak naprawdę masz na myśli.
A skoro jesteś w stanie, to po co podkreślasz niedoskonałość języka?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To podaj logikę, według które mamy prowadzić tą dyskusję. Dlaczego tego do tej pory nie zrobiłeś?

No mówię o normalnej logice, której używamy do porozumiewania się. Ty o dziwo zacząłeś tworzyć nieco krystkonowate zdania, dyskutując tak jakbyśmy mówili o jakiejś prawdzie objawionej, absolutnej, tak jakby pojęcia językowe odzwierciedlały jakiś realny świat, który w dodatku jest na zewnątrz od obserwatora (w ogóle samo uobiektowienie świadomości to błąd, podobnie jak dualizm w postrzeganiu świata).

>>Po pierwsze to nie wycofywanie się, tylko stwierdzenie niedoskonałości języka.
>Olson, ale przecież mamy ze sobą kontakt poprzez język. Gdy stwierdzasz, że język jest niedoskonały, to znaczy, że nie jesteś w stanie przekazać mi co tak naprawdę masz na myśli.
>A skoro jesteś w stanie, to po co podkreślasz niedoskonałość języka?

No nie da się przekazać dokładnie swoich myśli. Język nie ma takiej funkcji. To uproszczenie, tak jak treść Twoich myśli, więc można mówić jedynie o iluzji.
dajmonion (3663 punktów)
>No nie da się przekazać dokładnie swoich myśli. Język nie ma takiej funkcji. To uproszczenie, tak jak treść Twoich myśli, więc można mówić jedynie o iluzji.
Uproszczenie to uproszczenie, a iluzja to iluzja. Fatamorgana to nie uproszczenie, to iluzja. Z kolei inne zjawiska faktycznie są uproszczeniami.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Uproszczenie to iluzja. Nie odzwierciedla ono realnego świata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>No tak, ale raz tylko te wewnętrzne, innym razem wskutek bodźca z zewnątrz. Jak ktoś widzi psa, którego nie ma w zasięgu wzroku, to doznaje iluzji. Obraz psa jest wygenerowany tylko poprzez procesy wewnętrzne. Ale nie zawsze się doznaje iluzji, bo może widzieć psa dokładnie tam, gdzie on się faktycznie znajduje.
>
dajmonion


Ja sobie już dawano zbudowałem taką filozofię, że
wewnętrzny = abstrakcyjny (abstrakcyjne pojęcie)
zewnętrzny = fizyczny (fizyczny obiekt)

Wg mnie fizyczna rzeczywistość i abstrakcyjna świadomość to dwie postaci tego samego.

To co jawi się jako abstrakcja przynależy do świadomości tego, który abstrakcji doznaje.
To co jawi się jako fizyczność nie przynależy do świadomości tego, który abstrakcji doznaje, lecz przynależy do świadomości innych, odrębnych bytów.

To trudno wyrazić, mówiąc najprościej -
to co JA doznaję jako świat fizyczny jest abstrakcją w innym, odrębnym od mojego JA,
istnieje jedno globalne, nadrzędne JA, uczynione również z mojego JA, dla którego wszystko jest wyłącznie abstrakcją bez fizyczności
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No tak, ale raz tylko te wewnętrzne, innym razem wskutek bodźca z zewnątrz. Jak ktoś widzi psa, którego nie ma w zasięgu wzroku, to doznaje iluzji. Obraz psa jest wygenerowany tylko poprzez procesy wewnętrzne. Ale nie zawsze się doznaje iluzji, bo może widzieć psa dokładnie tam, gdzie on się faktycznie znajduje.
>>
dajmonion

>Ja sobie już dawano zbudowałem taką filozofię, że
>wewnętrzny = abstrakcyjny (abstrakcyjne pojęcie)
>zewnętrzny = fizyczny (fizyczny obiekt)
>Wg mnie fizyczna rzeczywistość i abstrakcyjna świadomość to dwie postaci tego samego.

Nieeeeee. Abstrakcyjna świadomość to próba odbicia i opisu (zrozumienia) fizycznej rzeczywistości.

>To co jawi się jako abstrakcja przynależy do świadomości tego, który abstrakcji doznaje.

Nie istnieje nikt taki, za to jest świadomość wyświetlająca abstrakcję, której częścią jest model "ja" służący gatunkowi homo sapiens do funkcji społecznych (związanych z emocjami i moralnością).

>To trudno wyrazić, mówiąc najprościej -

Pieprzysz.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wyobraź sobie, że w tej chwili koncentrujesz całą swoją uwagę na rozwiązaniu w myślach skomplikowanego zdania matematycznego.

W tym twoim działaniu nie ma dla ciebie żadnej fizyczności - czysta abstrakcja.
W tym twoim działaniu nie ma dla innych żadnej abstrakcji - czysta fizyczność.
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)

>Kiedy mówimy, że ktoś doznał iluzji? Kiedy na przykład ktoś zobaczył światło i to zobaczenie światła nie wynika z faktu, że mu ktoś w oczy poświecił, tylko dlatego, że w tym kimś zaszły procesy, które w efekcie doprowadziły do tego, że na siatkówce oka pojawiło się światło.

np. diablica błysnęła dupą albo delikwent wlazł w silne promieniowanie krótkofalowe, płyn wypełniający gałki oczne świeci i wiadomy znak by się pospieszyć z testamentem.

>Jeżeli sadzisz inaczej, to podaj przykład zdania opisującego jakąś konkretną sytuację, w której pojawia się słowo iluzja, a która nie wskazuje na fakt, że pewne procesy wewnętrzne są odpowiedzialne za to czego ktoś doznaje.

np słuch u psów bada się w ten sposób że podłączasz kundla do EEG i podajesz dźwięk w słuchawkach, oddzielnie na prawe i lewe ucho i obserwujesz (lub nie) charakterystyczne zmiany.
dajmonion (3663 punktów)
>>Jeżeli sadzisz inaczej, to podaj przykład zdania opisującego jakąś konkretną sytuację, w której pojawia się słowo iluzja, a która nie wskazuje na fakt, że pewne procesy wewnętrzne są odpowiedzialne za to czego ktoś doznaje.
>np słuch u psów bada się w ten sposób że podłączasz kundla do EEG i podajesz dźwięk w słuchawkach, oddzielnie na prawe i lewe ucho i obserwujesz (lub nie) charakterystyczne zmiany.
To jest co najwyżej przykład na to, że iluzję można wywołać. Tak czy inaczej sednem iluzji jest brak odpowiedniości pomiędzy doznaniem, a otoczeniem: jak widzenie kota, którego nie ma.
I dlatego cały czas uważam, że zdanie 'wszystko jest iluzją' nie ma sensu, bo na czym miałby wtedy polegać brak odpowiedniości? Pomiędzy czym a czym? O to właśnie chodzi w dyskusji z Olsonem.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
ALe dlaczego sprowadzasz iluzję tylko do tak płytkiej interpretacji? To tak jakbyś powiedział, że tylko pisklęta są żółte, bo kury są brązowe.
dajmonion (3663 punktów)
>ALe dlaczego sprowadzasz iluzję tylko do tak płytkiej interpretacji?
Bazuję na tym co jest sednem iluzji. Może po prostu powinieneś użyć innego słowa chcąc wyrazić swoją myśl.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli nadal mówisz, że sednem koloru żółtego jest barwa pisklęta kury?
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)

>>np słuch u psów bada się w ten sposób że podłączasz kundla do EEG i podajesz dźwięk w słuchawkach, oddzielnie na prawe i lewe ucho i obserwujesz (lub nie) charakterystyczne zmiany.
>To jest co najwyżej przykład na to, że iluzję można wywołać.

To nie jest żadna iluzja tylko realna i poprawna reakcja mózgu na dane przesyłane przez ucho.

> Tak czy inaczej sednem iluzji jest brak odpowiedniości pomiędzy doznaniem, a otoczeniem: jak widzenie kota, którego nie ma.

A tu zgoda.

To z promieniowaniem to był przykład że nie widzisz światła w sensie fotonów pasma widzalnego dla człowieka a odbierasz światło. W tym przypadku wytworzone w wyniku zjawiska fluorescencji. Dialblica jest fikcyjna i ją wytwarza sam mózg na podstawie wyobrażeń i danych o świecie zebranych wcześniej.

>I dlatego cały czas uważam, że zdanie 'wszystko jest iluzją' nie ma sensu, bo na czym miałby wtedy polegać brak odpowiedniości?

To zależy jak on to definiuje. Jak chce analizować mózg oddzielnie od rdzenia powiedzmy to wszystkie (znane) sygnały dochodzące wtedy są elektryczne (pomijam tu w rozważaniach chemie w krwi i reszcie). Wyizolowany mózg odpowiednio podłączony do sensorów (zakładając że te pokazują rzeczywisty świat) będzie odbierał dane z nich i interpretował a jak mu się uroją diablice to nie będzie to w danych tylko w działaniu samego mózgu. Przecież jak masz sen to dane o tym nie pochodza z narządów zmysłów tylko z wyobraźni.
dajmonion (3663 punktów)
>>>>>Nie każdy wie, bo pewnych rzeczy można po prostu nie wiedzieć.
>>>>Jakich niby? Że źródło wywołujące traumę już nie istnieje, bo jest przeszłością?
>>>Takich, że na to co się wydarzyło można spojrzeć z innej perspektywy, co pozwala uporać się z >>traumą, a czego dostarcza sąsiadka, a nie własna świadomość.
>Skoro własna świadomość tego nie dostarczała to tylko dlatego, że wierzyła w słuszność >odczuwania traumy. Źródło jest nadal wewnątrz tego człowieka, bo bez pomocy sąsiadki powinien >dojść za pomocą logiki do oczywistości.
Olson, ale pewnych rozwiązań można nie widzieć, po prostu dlatego, że się nie jest wszystkowiedzącym. Brakuje pewnych informacji lub są zniekształcone. Można być bardzo inteligentnym i pewnych rzeczy nie widzieć lub postrzegać w sposób zniekształcony.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tak, ale bez przesady.
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Dziwię się, że jeszcze go nie ma.

Ja też, weź tu pogadaj o psychologii bez przeznaczonego do niej działu...

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365