 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-01-2009 08:38 | Matix (5786 punktów) | Kto napisał Ewangelie? | Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego po wodzie itd.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Odp: Kto napisał ewangelie? | |
|
| Jurek (430 punktów) | Z potrzeby władzy i kasy - ot i wszystko.
|
|
5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze >nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy >prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu >przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego >po wodzie itd.
Sęk w tym, że rzetelna odpowiedź na twoje pytanie to cała biblioteka. Krótko się nie da. Pierwsza książka, którą powinieneś przeczytać jest, według mego widzimisię, "Złota gałąź" Jamesa George'a Frazera, następnie weź się za artykuły wskazane przez Alicję, a dalej albo Ci się odechce, albo sam będziesz wiedział, gdzie trzeba szukać i jakiej literatury.
|
|
1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Dobrze. Oto nadszedł ten moment. Zadaję więc takie pytanie: czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi, czytaj.... spisku?
|
|
 | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Dobrze. Oto nadszedł ten moment. Zadaję więc takie pytanie: czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi, czytaj.... spisku? Jeżeli masz na myśli sterowanie społeczeństwami to masz rację taka była zawsze rola religii.
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>Dobrze. Oto nadszedł ten moment. Zadaję więc takie pytanie: czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi, czytaj.... spisku? >Jeżeli masz na myśli sterowanie społeczeństwami to masz rację taka była zawsze rola religii.
Beznadziejnie upraszczasz, Alicjo. -
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi...
To zależy. Kiedy pod wpływem lektury pism ktoś wybiera życie pustelnika trudno tu mówić o politycznej intrydze. Ale jeśli mnich podąża z ewangelią na dwór władcy z zamiarem ewangelizacji (czytaj: udziału we władzy) - to mamy początek intrygi.
|
|
 | 9 na 9 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | To zbyt radykalne stwierdzenie. Początki zarówno Starego jak i Nowego Testamentu nie różnią się od początków innych mitologii i legend mieszając wydarzenia historyczne i fantazję oraz próby wyjaśnienia pewnych zjawisk (tzw. "morał"). Przy czym Stary Testament jest typową mitologią zbieraną przez setki lat a Nowy jest czyms w rodzaju "miejskiej legendy". Natomiast rzeczywiście obie księgi poddano "pracom edytorskim" celem stworzenia spójnej narracji służącej konkretnym celom politycznym. Zresztą Konstantyn tworząc chrześcijaństwo jako nową religię państwową popełnił strategiczny błąd. Nie zapewnił sobie (władcy) odpowiedniej roli: boga bądź naczelnego kapłana.
|
|
 | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi, czytaj.... spisku?
Nie, to po prostu czarny humor matki natury, która dała nam jednocześnie instynkt samozachowawczy i świadomość nieuchronności śmierci.
|
|
 | 1 na 1 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | > Dobrze. Oto nadszedł ten moment. Zadaję więc takie pytanie: czy więc przyznajecie, że jest to dziełem politycznej intrygi, czytaj.... spisku?Matix, mogę przyznać coś tylko za siebie samego: tak, przyznaję się, że taki wniosek wyciągnąłem z treści Nowego Testamentu - do tej pory nie przeczytałem jeszcze żadnej książki anty-kościelnej, -chrystowej, Święte Pismo mi wystarczyło, możliwe, że w Twoich dociekaniach może być przydatny mój punkt widzenia: www.racjonalista.pl/forum.php/s,168150Pozdrawiam dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
15 na 15 | diogenes (42753 punktów) | >skąd się wzięły podstawy prawd wiary chrześcijan...
W klasycznym rozumieniu prawda to zgodność intelektu z rzeczywistością (veritas est adaequatio rei et intellectus). W tym sensie nie widzę możliwości mówienia o prawdach wiary. Pozostaje koherencyjne ujęcie prawd wiary, a więc spójność tez. Niestety z niesprzeczności zbioru przekonań nie wynika istnienie obiektów, o których w przekonaniach mowa. Możesz wyobrazić sobie spójną teorię piekła i nieba, która jest jednakże diabła warta. Pozostaje pragmatyczna teoria prawd wiary, utożsamiająca ich prawdziwość z użytecznością: jeśli komuś służą, poprawiają samopoczucie, to po co je odrzucać? Religia byłaby w tym kontekście tym, czym filozofia dla Boecjusza: pocieszałaby, ale bez żadnych ambicji ontologicznych co do istnienia czy też nieistnienia Boga. Bo jeśli przyjąć kryterium pragmatyczne, to pocieszyć może równie dobrze tanie wino jak i pacierz, co sugerować mogłoby ich identyczność w skutkach. To byłby jednakże pogląd logika, ale nie alkoholika. Ten ostatni zawsze woli pocieszyć się butelką. Oczywiście upraszczam, ale nie musisz pytać kardynała, gdzie wolałby mieszkać, w czynszowej kamienicy czy w pałacu - on już pragmatycznie wybrał, za cenę różnych politycznych i intelektualnych matactw. Jeszcze jedno: przekonany jestem, że źródło religijnego pragmatyzmu było takie samo w czasach Jezusa, co i Jana Pawła II oraz jego kolegi po fachu bp Wielgusa. Bóg był i jest pustym słowem. Nigdy nie umierał i nie umarł. A znaczenia nadaje mu jedynie ludzka tragedia lub farsa.
|
|
4 na 4 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | Ewngelie spisali anonimowi autorzy o psedonimach literackich Mateusz, Marek, Łukasz i Jan. Inspiracje dla swoich działe czerpali z opowieści, innych religii oraz z już istniejących ewangelii (np w ewangelii Mateusza jest badzo dużo fragmentów zaczerpnietych z ewangelii Marka).
|
|
| atre (971 punktów) | > Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze> nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy> prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu> przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego> po wodzie itd. Jeśli chcesz się coś dowiedzieć na temat samego tekstu Biblii, kiedy ona powstała, jak powstawała, kto ją pisał i kiedy możesz sięgnąć do tego linku: ptta.pl/pef/pdf/b/biblia.pdf Znajdziesz tam rzeczowe informacje na temat powstawania tekstu Biblii, jej autorów itd.
|
|
 | 13 na 13 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Jeśli chcesz się coś dowiedzieć na temat samego tekstu Biblii, kiedy ona powstała, jak powstawała, kto ją pisał i kiedy możesz sięgnąć do tego linku:> ptta.pl/pef/pdf/b/biblia.pdf> Znajdziesz tam rzeczowe informacje na temat powstawania tekstu Biblii, jej autorów itd.A gdybyś poszukiwał rzeczowych informacji na temat zażywania narkotyków, to wejdź na stronę www.narkotykinieszkodza.pl
|
|
| atre (971 punktów) | > Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze> nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy> prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu> przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego> po wodzie itd. Poza tym, pytając ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy prawd wiary ludzi wierzących, czy też chrześcijan... to tak jakbyś prosił biologa, aby wypowiadał się na temat chemii... Człowiek niewierzący odrzuca po prostu wiarę i wszelki teksty i zdarzenia świadczące o autentyczności wiary. Jeśli odrzucisz istnienie czegoś nawet wbrew świadectwom innych, to każde takie świadectwo po prostu uznajesz za fałszywe i nieautentyczne. Podstawowe argumenty jakie człowiek niewierzący skieruje przeciwko prawdom wiary, to: - Bóg to relikt starożytności, który w umysłach wierzących w niego ludzi, zastępował zawsze jakąś niewiedzę, np. człowiek wymyślił sobie Zeusa, żeby wytłumaczyć fakt pochodzenia piorunów... czy też po prostu człowiek wymyślił sobie Boga, żeby wytłumaczyć fakt zaistnienia świata. Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... wierzą jedynie iż dostarczy im tej wiedzy np. nauka. Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. Dlaczego nauka się tym nie zajmuje pisałem ja sam również na tym portalu, np. w dziale forum Filozofia i światopogląd na wątkach założonych przeze mnie, mianowicie: "Co czyni nas ludźmi - odpowiemy razem."; "Co czyni nas ludźmi - moja odpowiedź." Jak i w dziale forum Nauka na wątkach "Nauka... i jej interpretacje."; "N. i jej interp.(podsumowanie) w którym poruszaliśmy problem zjawiska interferencji fali elektronowej. Na wątkach wątkach w dziale Filozofia i światopogląd poruszaliśmy natomiast zagadnienie: czy nauka twierdzi o powstawaniu np. wody, czyli H20. Są to kwestie oczywiście trudne i wymagające skupienia, przekonasz się jednak przynajmniej iż nie jest to wcale takie oczywiste iż nauka wyjaśnia, czy też w ogóle może wyjaśnić powstanie wszechświata. - wszelkie teksty znajdujące się w Nowym Testamencie świadczące np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to bajki, albo po prostu kłamstwa. Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Znali Jezusa, żyli razem z nim, przeżyli jego śmierć i świadczyli potem o jego zmartwychwstaniu. Ci ludzie sami potem byli okrutnie zabijani za to iż świadczyli zmartwychwstanie Jezusa. Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? Można być np. fanatykiem i zabijać w imię Boga (np.Krzyżowcy), czy też wysadzać się w imię Boga w powietrze, jak to mamy do czynienia w przypadku pewnych fundamentalistów arabskich. Ludzie jednak, którzy znali Jezusa nie zabijali siebie, ani innych... sami byli zabijani i to okrutnie. Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci. - niewierzący będzie jednak ci wmawiał iż teksty tych ludzi to po prostu nie są teksty prawdziwych świadków tych zdarzeń opisanych w Nowym Testamencie. Rzecz w tym iż najstarsze rękopisy z Nowym Testamentem pochodzą z początku pierwszego wieku naszej ery. W tym czasie żył nawet jeszcze jeden z apostołów, mianowicie Jan, autor czwartej ewangelii. - niewierzący powie iż nie innych świadectw historycznych o życiu Jezusa, zaprzeczając również temu iż najstarsze pisma Nowego Testamentu, np. Ewangelia Jana, który był świadkiem ukrzyżowania Jezusa i o tym, jako świadek, pisał, to nie są żadne źródła historyczne. (przy czym rękopis ostatniej, a więc Ewangelii wg św.Jana, pochodzi już z początku pierwszego wieku) Mnie akurat nie dziwi iż jacyś historycy Rzymscy o tym nie pisali. Ukrzyżowanie jakiegoś jednego człowieka miałoby wzbudzić jakieś ich zainteresowanie??? W Jerozolimie działy się wówczas nie takie rzeczy: powstania żydowskie itd. Poza tym krzyżowano nagminnie. O czym mieliby niby pisać wówczas rzymscy historycy? Jezusa ukrzyżowano ok. trzydziestego roku naszej ery. Trzydzieści lat później Rzymska armia zburzyła Jerozolime! Było o czym pisać. A nie o ukrzyżowaniu jakiegoś tam Jezusa. Co to kogo wówczas obchodziło? Państwo Izrael upadło! Zburzono Święte Miasto! To było coś, a nie... śmierć jakiegoś tam Jezusa... Poza tym do zburzenia Jerozolimy przez rzymską armię w 70r.n.e. liczba chrześcijan (których wtedy nawet jeszcze nie nazywano chrześcijanami) była znikoma! Oni musieli się ukrywać tak w Jerozolimie przed 70-tym r., jak i w samym Rzymie, gdzie pojechali po zburzeniu Jerozolimy św.Piotr i św.Paweł i wielu innych chrześcijan. Jeśli np. chcesz coś wiedzieć na temat samego ateizmu, jego historii, założeń, przyczyn odrzucenia wiary itd. to możesz sięgnąć do linku: ptta.pl/pef/pdf/a/ateizm.pdf Teksty do których linki ci podałem są to tekstu pisane przez wybitnych filozofów, wykładowców na uniwersytetach w całej Polsce i za granicą. Ludzi o uznanych w świecie filozofii i nauki nazwiskach, przy czym są to teksty proste i łatwe do czytania.
|
|
 | | Kozak (140 punktów) | > >Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze> >nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy> >prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu> >przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego> >po wodzie itd.> Poza tym, pytając ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy prawd wiary ludzi wierzących, czy też chrześcijan... to tak jakbyś prosił biologa, aby wypowiadał się na temat chemii... Człowiek niewierzący odrzuca po prostu wiarę i wszelki teksty i zdarzenia świadczące o autentyczności wiary. Jeśli odrzucisz istnienie czegoś nawet wbrew świadectwom innych, to każde takie świadectwo po prostu uznajesz za fałszywe i nieautentyczne. Podstawowe argumenty jakie człowiek niewierzący skieruje przeciwko prawdom wiary, to:> - Bóg to relikt starożytności, który w umysłach wierzących w niego ludzi, zastępował zawsze jakąś niewiedzę, np. człowiek wymyślił sobie Zeusa, żeby wytłumaczyć fakt pochodzenia piorunów... czy też po prostu człowiek wymyślił sobie Boga, żeby wytłumaczyć fakt zaistnienia świata.> Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... wierzą jedynie iż dostarczy im tej wiedzy np. nauka. Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. Dlaczego nauka się tym nie zajmuje pisałem ja sam również na tym portalu, np. w dziale forum Filozofia i światopogląd na wątkach założonych przeze mnie, mianowicie: "Co czyni nas ludźmi - odpowiemy razem."; "Co czyni nas ludźmi - moja odpowiedź." Jak i w dziale forum Nauka na wątkach "Nauka... i jej interpretacje."; "N. i jej interp.(podsumowanie) w którym poruszaliśmy problem zjawiska interferencji fali elektronowej. Na wątkach wątkach w dziale Filozofia i światopogląd poruszaliśmy natomiast zagadnienie: czy nauka twierdzi o powstawaniu np. wody, czyli H20. Są to kwestie oczywiście trudne i wymagające skupienia, przekonasz się jednak przynajmniej iż nie jest to wcale takie oczywiste iż nauka wyjaśnia, czy też w ogóle może wyjaśnić powstanie wszechświata.> - wszelkie teksty znajdujące się w Nowym Testamencie świadczące np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to bajki, albo po prostu kłamstwa.> Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Znali Jezusa, żyli razem z nim, przeżyli jego śmierć i świadczyli potem o jego zmartwychwstaniu. Ci ludzie sami potem byli okrutnie zabijani za to iż świadczyli zmartwychwstanie Jezusa. Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? Można być np. fanatykiem i zabijać w imię Boga (np.Krzyżowcy), czy też wysadzać się w imię Boga w powietrze, jak to mamy do czynienia w przypadku pewnych fundamentalistów arabskich. Ludzie jednak, którzy znali Jezusa nie zabijali siebie, ani innych... sami byli zabijani i to okrutnie. Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci.> - niewierzący będzie jednak ci wmawiał iż teksty tych ludzi to po prostu nie są teksty prawdziwych świadków tych zdarzeń opisanych w Nowym Testamencie.> Rzecz w tym iż najstarsze rękopisy z Nowym Testamentem pochodzą z początku pierwszego wieku naszej ery. W tym czasie żył nawet jeszcze jeden z apostołów, mianowicie Jan, autor czwartej ewangelii.> - niewierzący powie iż nie innych świadectw historycznych o życiu Jezusa, zaprzeczając również temu iż najstarsze pisma Nowego Testamentu, np. Ewangelia Jana, który był świadkiem ukrzyżowania Jezusa i o tym, jako świadek, pisał, to nie są żadne źródła historyczne. (przy czym rękopis ostatniej, a więc Ewangelii wg św.Jana, pochodzi już z początku pierwszego wieku)> Mnie akurat nie dziwi iż jacyś historycy Rzymscy o tym nie pisali. Ukrzyżowanie jakiegoś jednego człowieka miałoby wzbudzić jakieś ich zainteresowanie??? W Jerozolimie działy się wówczas nie takie rzeczy: powstania żydowskie itd. Poza tym krzyżowano nagminnie.> O czym mieliby niby pisać wówczas rzymscy historycy? Jezusa ukrzyżowano ok. trzydziestego roku naszej ery. Trzydzieści lat później Rzymska armia zburzyła Jerozolime! Było o czym pisać. A nie o ukrzyżowaniu jakiegoś tam Jezusa. Co to kogo wówczas obchodziło? Państwo Izrael upadło! Zburzono Święte Miasto! To było coś, a nie... śmierć jakiegoś tam Jezusa...> Poza tym do zburzenia Jerozolimy przez rzymską armię w 70r.n.e. liczba chrześcijan (których wtedy nawet jeszcze nie nazywano chrześcijanami) była znikoma! Oni musieli się ukrywać tak w Jerozolimie przed 70-tym r., jak i w samym Rzymie, gdzie pojechali po zburzeniu Jerozolimy św.Piotr i św.Paweł i wielu innych chrześcijan.> Jeśli np. chcesz coś wiedzieć na temat samego ateizmu, jego historii, założeń, przyczyn odrzucenia wiary itd. to możesz sięgnąć do linku:> ptta.pl/pef/pdf/a/ateizm.pdf> Teksty do których linki ci podałem są to tekstu pisane przez wybitnych filozofów, wykładowców na uniwersytetach w całej Polsce i za granicą. Ludzi o uznanych w świecie filozofii i nauki nazwiskach.Mnie kochany nie oskarżaj o takie zbrodnie. Jeżeli mam jakiekolwiek tzw grzechy. To są to rozkoszne igraszki z pięknymi nierzadko dziewuszkami. Amen.
|
|
|  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
|
|
 | 9 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Poza tym, pytając ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy prawd wiary ludzi wierzących, czy też chrześcijan... to tak jakbyś prosił biologa, aby wypowiadał się na temat chemii...I tu się mylisz. 99% ludzi wierzących nie zastanawia się dlaczego wierzy ani w co wierzy. Wierzy i już. > Człowiek niewierzący odrzuca po prostu wiarę i wszelki teksty i zdarzenia świadczące o autentyczności wiary.Człowiek niewierzący zanim odrzuci wiarę pyta dlaczego? na jakiej podstawie? czy to może być prawda? I dopiero odpowiedź na te pytania sprawia , że staje się niewierzący. > Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... wierzą jedynie iż dostarczy im tej wiedzy np. nauka.I tu masz rację argumentem przeciwko wierze jest nauka. > Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Znali Jezusa, żyli razem z nim, przeżyli jego śmierć i świadczyli potem o jego zmartwychwstaniu. Ci ludzie sami potem byli okrutnie zabijani za to iż świadczyli zmartwychwstanie Jezusa. Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni?Już w czasach nam współczesnych w Ameryce powstawały sekty głoszące rychły koniec świata. Wyznawcy tych sekt popełniali zbiorowe samobójstwa. Czy umierali by gdyby nie wierzyli? I na co to jest dowód. > Rzecz w tym iż najstarsze rękopisy z Nowym Testamentem pochodzą z początku pierwszego wieku naszej ery. W tym czasie żył nawet jeszcze jeden z apostołów, mianowicie Jan, autor czwartej ewangelii.I tu mijasz się z prawdą najstarsza jest ewangelia bodajże Marka. > Jeśli np. chcesz coś wiedzieć na temat samego ateizmu, jego historii, założeń, przyczyn odrzucenia wiary itd. to możesz sięgnąć do linku:> ptta.pl/pef/pdf/a/ateizm.pdfO wierze odradzasz dyskusji na forum z ateistami a o ateizmie polecasz dyskutować z wierzącymi? Typowa katolicka logika.
|
|
|  | -2 na 2 | atre (971 punktów) | > > Poza tym, pytając ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy prawd wiary ludzi wierzących, czy też chrześcijan... to tak jakbyś prosił biologa, aby wypowiadał się na temat chemii...> I tu się mylisz. 99% ludzi wierzących nie zastanawia się dlaczego wierzy ani w co wierzy. Wierzy i już.> >Człowiek niewierzący odrzuca po prostu wiarę i wszelki teksty i zdarzenia świadczące o autentyczności wiary.> Człowiek niewierzący zanim odrzuci wiarę pyta dlaczego? na jakiej podstawie? czy to może być prawda? I dopiero odpowiedź na te pytania sprawia , że staje się niewierzący.> > Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... wierzą jedynie iż dostarczy im tej wiedzy np. nauka.> I tu masz rację argumentem przeciwko wierze jest nauka.> > Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Znali Jezusa, żyli razem z nim, przeżyli jego śmierć i świadczyli potem o jego zmartwychwstaniu. Ci ludzie sami potem byli okrutnie zabijani za to iż świadczyli zmartwychwstanie Jezusa. Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni?> Już w czasach nam współczesnych w Ameryce powstawały sekty głoszące rychły koniec świata. Wyznawcy tych sekt popełniali zbiorowe samobójstwa. Czy umierali by gdyby nie wierzyli? I na co to jest dowód.> > Rzecz w tym iż najstarsze rękopisy z Nowym Testamentem pochodzą z początku pierwszego wieku naszej ery. W tym czasie żył nawet jeszcze jeden z apostołów, mianowicie Jan, autor czwartej ewangelii.> I tu mijasz się z prawdą najstarsza jest ewangelia bodajże Marka.> > Jeśli np. chcesz coś wiedzieć na temat samego ateizmu, jego historii, założeń, przyczyn odrzucenia wiary itd. to możesz sięgnąć do linku:> >ptta.pl/pef/pdf/a/ateizm.pdf> O wierze odradzasz dyskusji na forum z ateistami a o ateizmie polecasz dyskutować z wierzącymi? Typowa katolicka logika.A to jest twoje wyznanie wiary: > I tu masz rację argumentem przeciwko wierze jest nauka. I to jest typowa logika na tym portalu, rodem z czasów inkwizycji. Rację ma jednak nie ten kto wierzy, bądź nie wierzy... ale ten kto ma rację... my lady.
|
|
| |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >A to jest twoje wyznanie wiary: >>I tu masz rację argumentem przeciwko wierze jest nauka. > I to jest typowa logika na tym portalu, rodem z czasów inkwizycji. Rację ma jednak nie ten kto wierzy, bądź nie wierzy... ale ten kto ma rację... my lady.
Już się całkiem pogubiłaś.
|
|
 | 8 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Podstawowe argumenty jakie człowiek niewierzący skieruje przeciwko prawdom wiary, to: - Bóg to relikt starożytności, który w umysłach wierzących w niego ludzi, zastępował zawsze jakąś niewiedzę, np. człowiek wymyślił sobie Zeusa, żeby wytłumaczyć fakt pochodzenia piorunów... czy też po prostu człowiek wymyślił sobie Boga, żeby wytłumaczyć fakt zaistnienia świata. Nie ma żadnej różnicy jakościowej między Zeusem ciskającym piorunami a twoim Bogiem stwórcą świata. Obaj ci bogowie są pseudo wytłumaczeniem, obaj są pozornym wyjaśnieniem. Nie wierzysz w Zeusa, bo wiesz skąd biorą się pioruny, ale wierzysz w Boga, bo nie wiesz jak powstał świat.
> Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... Nie. Rzecz w tym, że wy, wyznawcy Boga - Stwórcy, uważacie, że taką wiedzę posiadacie.
>Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. Mam wrażenie, że naukowcy i owszem, zajmują się zagadnieniem powstania świata. Przynajmniej jeśli chodzi o nasz Wszechświat. Natomiast faktycznie - nauka nie zajmuje się tym światem, w którym egzystuje twój Bóg czyli tzw. światem transcendentnym. No ale nie ma się co dziwić nauce, że nie zajmuje się kwestią istnienia czegoś, co "istnieje" poza wszystkim co istnieje.
>- wszelkie teksty znajdujące się w Nowym Testamencie świadczące np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to bajki, albo po prostu kłamstwa. > Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Nie. Rzecz w tym, że ty wierzysz, że biblijne teksty są dziełem ludzi, którzy znali takiego Jezusa, jaki jest przedstawiony w tych tekstach.
>Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? Z tego, że w coś wierzyli nijak nie wynika, że wierzyli w coś prawdziwego. Starożytni Grecy wierzyli w istnienie Zeus, przypominasz sobie?
>Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci. Jeśli ktoś jest przekonany, że za wyparcie się boga, w którego wierzy, grożą mu po śmierci wieczne męki piekielne i wie, że tak czy owak kiedyś umrze, to czyż nie czuje się mocno zmotywowany do niewypierania się swojego boga?
>Można być np. fanatykiem i zabijać w imię Boga (np.Krzyżowcy), czy też wysadzać się w imię Boga w powietrze, jak to mamy do czynienia w przypadku pewnych fundamentalistów arabskich. Ludzie jednak, którzy znali Jezusa nie zabijali siebie, ani innych... sami byli zabijani i to okrutnie. No i czego to niby dowodzi? Chyba tylko tego, że ludzie otumanieni wiarą w Boga nie szanują własnego życia (pierwsi chrześcijanie) i nie szanują cudzego życia (krzyżowcy, arabscy terroryści).
>- niewierzący będzie jednak ci wmawiał iż teksty tych ludzi to po prostu nie są teksty prawdziwych świadków tych zdarzeń opisanych w Nowym Testamencie. > Rzecz w tym iż najstarsze rękopisy z Nowym Testamentem pochodzą z początku pierwszego wieku naszej ery. W tym czasie żył nawet jeszcze jeden z apostołów, mianowicie Jan, autor czwartej ewangelii. Istnienie tych tekstów nie dowodzi prawdziwości ich treści. Tak ciężko to zrozumieć? cdn
|
|
|  | -1 na 1 | atre (971 punktów) |
>Nie ma żadnej różnicy jakościowej między Zeusem ciskającym piorunami a twoim Bogiem stwórcą świata.
Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata. Jako że jest Stwórcą tego świata, to tym samym jest Stwórcą Zeusa i jego piorunów. Zeus przecież nie mógł ciskać piorunów a Posejdon być bogiem morza, a Ares bogiem wojny, a Re być bogiem Słońca itd. zanim Bóg stworzył świat. Ten jedyny i prawdziwy. I dlatego właśnie jedyny i prawdziwy.
> Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... Nie. Rzecz w tym, że wy, wyznawcy Boga - Stwórcy, uważacie, że taką wiedzę posiadacie.
I tu się również mylisz. Ludzie wierzący nie posiadają żadnej wiedzy na temat powstania świata i takich stwierdzeń nie wypowiadają. Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie.
>Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. Mam wrażenie, że naukowcy i owszem, zajmują się zagadnieniem powstania świata.
Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Dowodem na to jest chociażby wzór Einsteine określający równoważność masy i energii: E=mc2. Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd. Inne rozumowanie: woda to dwa atomy wodoru i jeden tlenu. Woda nie powstaje z dwóch atomów wodoru i tlenu... woda jest dwoma atomami wodoru i jednym tlenu. W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie, a więc jakiegoś atomu tlenu i jakichś atomów wodoru. Dlatego nauka nie zajmuje się powstawaniem wszechświata i nie zajmie się nim choćby chciała. To jest po prostu nieporozumienie i nie ja pierwszy o tym mówię ale wielu wybitnych filozofów. Sami naukowcy natomiast kiedy mówią iż woda powstała z połączenia dwu atomów wodoru i jednego tlenu... nie mówią przecież iż nie było uprzednio owych atomów we wszechświecie. Atomy wodoru też nie powstały z niczego tak jak z niczego nie powstaje woda. O powstawaniu atomów mówi nauka w przypadku przemiany energii na masę. To już jest dział fizyki kwantowej. Tam też nic nie powstaje z niczego, ani żadna masa z niczego, tylko z energii ponieważ masa jest tą energią; ani energia z masy, ponieważ energia jest tą masą... dokładnie tak jak woda jest dwoma atomami wodoru i jednym tlenu.
>- wszelkie teksty znajdujące się w Nowym Testamencie świadczące np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to bajki, albo po prostu kłamstwa. > Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. Nie. Rzecz w tym, że ty wierzysz, że biblijne teksty są dziełem ludzi, którzy znali takiego Jezusa, jaki jest przedstawiony w tych tekstach.
Nie, to ty twierdzisz inaczej. I w to wierzysz.
>Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? Z tego, że w coś wierzyli nijak nie wynika, że wierzyli w coś prawdziwego. Starożytni Grecy wierzyli w istnienie Zeus, przypominasz sobie?
Oni nie musieli wierzyć w to co widzieli i czego byli sami świadkami.
>Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci. Jeśli ktoś jest przekonany, że za wyparcie się boga, w którego wierzy, grożą mu po śmierci wieczne męki piekielne i wie, że tak czy owak kiedyś umrze, to czyż nie czuje się mocno zmotywowany do niewypierania się swojego boga?
Męki piekielne nie grożą za wyparcie się Boga, i nie to motywuje człowieka do wiary w Boga... Motywuje go rzeczywistość, konstrukcja tego świata itd. Istnienie Boga odczytujemy z samego faktu iż coś istnieje. I to jest oczywiste i jasne jak słońce. A tobie radzę przestać wierzyć w naukę... ponieważ nauka nie spełnia twoich oczekiwań i nigdy ich nie spełni... jak już dowodziłem, a ty nie przedstawisz mi naukowych dowodów na to iż nauka wyjaśnia powstawanie wody, czy też atomów, czy też elektronów, czy też protonów z niczego. Mówinatomiast o przemianach energii w masę podczas których masa nie powstaje z niczego, ani tak samo energia (ponieważ to masa: natura korpuskularno-falowa elektronu jest takim przykładem) Nic w naturze nie składa się z czegoś, czego by uprzednio w naturze nie było.
Nie mogąc więc spodziewać się od nauki tego, czego się od niej spodziewasz, powinnaś przestać się oszukiwać i łudzić i przestać wmawiać innym ludziom, jak i sobie, dogmaty ślepej i bezpodstawnej wiary w naukę. Bardzo łatwo dowieść iż nauka się nie zajmuje powstawanie wszechświata ponieważ przeczy temu sama metoda naukowa. Jeśli o tym nie wiesz, to przykro mi. Ale już wiesz. Co z tym sobie zrobisz, to już twoja sprawa. Możesz to ignorować dalej. Albo zacząć wierzyć w Zeusa: nauka przecież wyjaśnia co z czym musi zareagować i jak, nie wyjaśnia natomiast jak to i to co uczestniczy w reakcji powstało.
|
|
| |  | 6 na 6 | wojtek (1061 punktów) | Jeśli można się wtrącić.
>Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata.
Nie mam zamiaru deprecjonować w żaden sposób Twojej wiary ale skąd wiesz, że to akurat Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata a nie np: Bóg muzułmanów, Żydów, lub w ogóle Bóg który nie mieści się w kategoriach żadnego z wyznań.
>I tu się również mylisz. Ludzie wierzący nie posiadają żadnej wiedzy na temat powstania świata i takich stwierdzeń nie wypowiadają. Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie.
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale czy chcesz przez to powiedzieć, że świat potrzebuje swego stwórcy a Bóg już nie potrzebuje?
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >Jeśli można się wtrącić. >>Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata. >Nie mam zamiaru deprecjonować w żaden sposób Twojej wiary ale skąd wiesz, że to akurat Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata a nie np: Bóg muzułmanów, Żydów, lub w ogóle Bóg który nie mieści się w kategoriach żadnego z wyznań. >>I tu się również mylisz. Ludzie wierzący nie posiadają żadnej wiedzy na temat powstania świata i takich stwierdzeń nie wypowiadają. Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie. >Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale czy chcesz przez to powiedzieć, że świat potrzebuje swego stwórcy a Bóg już nie potrzebuje? >Pozdrawiam. >
Nie ma czegoś takiego jak Bóg Żydów, Bóg chrześcijan, Bóg muzułmanów itd. czy też (co to za pomysł?) Bóg, który nie mieści się w żadnych kategoriach (agnostyk nie wierzy w Boga, tylko przyjmuje możliwość Jego istnienia).
Są niewierzący zarówno wśród Żydów, jak wiadomo chrześcijan, muzułmanów itd. Każdy wysuwa te same powody: dlaczego mam wierzyć w Allaha a nie w "innego".
Sęk w tym iż nie ma "innego", nie ma Allaha, nie ma Zeusa itd. Żydzi i chrześcijanie wierzą w Boga, który nie został nazwany przez ludzi... no bo przecież syn nie mógłby nadać imienia swojemu ojcu. To ojciec nadaje imię synowi jak się urodzi, a nie syn ojcu. Czyż nie?
>Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem ale czy chcesz przez to powiedzieć, że świat potrzebuje swego stwórcy a Bóg już nie potrzebuje?
Skoro według ateistów wszechświat nie potrzebuje Stwórcy... to po cóż miałby go potrzebować Bóg? Dlaczego dla ateisty to, co on wyklucza w jednym przypadku, miałoby być konieczne w drugim? Nad tym się nie zastanowiłeś?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | wojtek (1061 punktów) | >Nie ma czegoś takiego jak Bóg Żydów, Bóg chrześcijan, Bóg muzułmanów itd. czy też (co to za pomysł?) Bóg, który nie mieści się w żadnych kategoriach (agnostyk nie wierzy w Boga, tylko przyjmuje możliwość Jego istnienia).
Niezbyt Cię rozumiem. Uważasz, że nie ma czegoś takiego jak Bóg Żydów, Chrześcijan itd. Ale jakoś dziwnie w swym powyższym komentarzu stwierdzasz, iż: "to Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata". Gdybyś napisał po prostu, że to Bóg jest stwórcą świata, nie zadałbym pytania w tym temacie. Jeżeli uważasz, że nie ma czegoś takiego jak Bóg Chrześcijan itd. to po co piszesz, że właśnie on stworzył świat?
> Skoro według ateistów wszechświat nie potrzebuje Stwórcy... to po cóż miałby go potrzebować Bóg? Dlaczego dla ateisty to, co on wyklucza w jednym przypadku, miałoby być konieczne w drugim? Nad tym się nie zastanowiłeś?
Pierwsza sprawa - nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Druga sprawa - to Ty napisałeś: "Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie." Jeśli sądzisz, że to w co wierzysz jest "niewątpliwą prawdą" to chciałbym wiedzieć skąd ta niewątpliwość wynika. Ja nie uważam siebie za Alfę i Omegę i nigdzie nie stwierdziłem, że to w co wierzę jest niewątpliwe i prawdziwe. Nigdzie nie napisałem tego, że wykluczam możliwość istnienia siły sprawczej która nie potrzebuje swojej przyczyny, jak również nie wykluczyłem nigdzie możliwości istnienia wszechświata bez stwórcy.
Jeśli Ty, za niewątpliwą prawdę uważasz to, iż wszechświat nie powstał sam z siebie, to znaczy, że wykluczasz możliwość istnienia wszechświata który powstał sam z siebie. Więc jeden przypadek wykluczasz (możliwość samoistnego powstania wszechświata) ale drugiego już nie( możliwość samoistnego powstania Boga). Właśnie z tego powodu pytania które powyżej zadałeś mnie, sparafrazuj i zadaj sam sobie, ponieważ sam robisz dokładnie to, co mi bezpodstawnie zarzucasz.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) |
>Uważasz, że nie ma czegoś takiego jak Bóg Żydów, Chrześcijan itd. Ale jakoś dziwnie w swym powyższym komentarzu stwierdzasz, iż: "to Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata".
A kim innym jest dla chrześcijan? Kim innym jest dla Żydów? Kim innym jest dla kogokolwiek?
Stwórcą świata. \
>Jeśli Ty, za niewątpliwą prawdę uważasz to, iż wszechświat nie powstał sam z siebie, to znaczy, że wykluczasz możliwość istnienia wszechświata który powstał sam z siebie. Więc jeden przypadek wykluczasz (możliwość samoistnego powstania wszechświata) ale drugiego już nie( możliwość samoistnego powstania Boga). Właśnie z tego powodu pytania które powyżej zadałeś mnie, sparafrazuj i zadaj sam sobie, ponieważ sam robisz dokładnie to, co mi bezpodstawnie zarzucasz
To nie jest zarzut tylko stwierdzenie iż ty też jesteś w sprzeczności.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Skoro według ateistów wszechświat nie potrzebuje Stwórcy... to po cóż miałby go potrzebować Bóg? Dlaczego dla ateisty to, co on wyklucza w jednym przypadku, miałoby być konieczne w drugim? Nad tym się nie zastanowiłeś? > Dobrze wiesz że tak nie jest. Ateiści zwracają jedynie uwagę na błędność teistycznego rozumowania które bezpodstawnie zakłada przygodność i niesamodzielność wszechświata jednocześnie równie bezpodstawnie zakładając absolutny i samoistny charakter boga. W ten sposób jedynie unieważnia się teistyczny argument na rzecz istnienia boga. Brzytwa Ockhama robi resztę.
|
|
| |  | 3 na 3 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata.
Tak, tak. A dowody pewnie zjadł twój pies?
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >>Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata. >Tak, tak. A dowody pewnie zjadł twój pies? > "Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
No właśnie, gdzie mój pies? A mówiłem mu żeby cię nie słuchał.
|
|
| |  | 7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Nie ma żadnej różnicy jakościowej między Zeusem ciskającym piorunami a twoim Bogiem stwórcą świata. > Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata. Gdybyś rozpoczął powyższe zdanie od "Wierzę, że", to byłoby OK. A tak, to ja napiszę, że Latający Potwór Spagetti jest Stwórcą tego świata. I spróbuj udowodnić, czyje zdanie jest prawdą.
> Jako że jest Stwórcą tego świata, to tym samym jest Stwórcą Zeusa i jego piorunów. Zeus przecież nie mógł ciskać piorunów a Posejdon być bogiem morza, a Ares bogiem wojny, a Re być bogiem Słońca itd. zanim Bóg stworzył świat. Ten jedyny i prawdziwy. I dlatego właśnie jedyny i prawdziwy. Przykro mi, ale jedynym i prawdziwym bogiem jest Latający Potwór Spagetti. To on stworzył wszystkich innych bogów, w tym tego twojego.
>> Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... >Nie. Rzecz w tym, że wy, wyznawcy Boga - Stwórcy, uważacie, że taką wiedzę posiadacie. > I tu się również mylisz. Ludzie wierzący nie posiadają żadnej wiedzy na temat powstania świata i takich stwierdzeń nie wypowiadają. Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie. Ciekawe. Czy ktoś tu nie napisał, "Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata"?
>>>Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. >>Mam wrażenie, że naukowcy i owszem, zajmują się zagadnieniem powstania świata. > Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Stary, marnujesz się. Powinieneś zorganizować jakiś zlot naukowców i wytłumaczyć im, że tkwią w zasadniczym błędzie. Na pewno uwierzą w twoje dowody. Mógłbyś zacząć od dowodu na niezachodzenie interferencji elektronu z samym sobą.
>Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd Hmmmm... To na czym polegało stworzenie wszechświata przez twojego Boga?
>Inne rozumowanie: woda to dwa atomy wodoru i jeden tlenu. Woda nie powstaje z dwóch atomów wodoru i tlenu... woda jest dwoma atomami wodoru i jednym tlenu. W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie, a więc jakiegoś atomu tlenu i jakichś atomów wodoru. Czyli to gadanie naukowców o powstawaniu cząsteczki wody, to czysty kit? Wody po prostu nie ma! Poczekaj, zrobię sobie herbaty. Tylko gdzie ja postawiłem te puszki z atomami tlenu i wodoru...
> Dlatego nauka nie zajmuje się powstawaniem wszechświata i nie zajmie się nim choćby chciała. To jest po prostu nieporozumienie i nie ja pierwszy o tym mówię ale wielu wybitnych filozofów. Jak myślisz, czy gdy rodzice cię spłodzili, to powstało coś nowego, czy nie?
> Sami naukowcy natomiast kiedy mówią iż woda powstała z połączenia dwu atomów wodoru i jednego tlenu... nie mówią przecież iż nie było uprzednio owych atomów we wszechświecie. Przed chwilą twierdziłeś, że woda nie istnieje - "W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie", więc w końcu powstaje ta woda, czy nie powstaje, bo pić mi się chce?
>Atomy wodoru też nie powstały z niczego tak jak z niczego nie powstaje woda. Wszystko powstało z niczego. Przecież przed stworzeniem wszechświata przez twojego Boga nie było tego wszechświata. Już zapomniałeś?
> O powstawaniu atomów mówi nauka w przypadku przemiany energii na masę. Wiesz co? Zajmij ty się lepiej przemianą wody w wino, wina w krew człowieka zmarłego 2000 lat temu albo placuszka w jego ciało.
> To już jest dział fizyki kwantowej. Tam też nic nie powstaje z niczego, ani żadna masa z niczego, tylko z energii ponieważ masa jest tą energią; ani energia z masy, ponieważ energia jest tą masą... O cząstkach wirtualnych łamiących zasadę zachowania energii ty słyszał? A? PS Mylisz masę z materią, ale co tam - geniuszowi fizycznemu takie drobne błędy uchodzą płazem.
>> Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. >Nie. Rzecz w tym, że ty wierzysz, że biblijne teksty są dziełem ludzi, którzy znali takiego Jezusa, jaki jest przedstawiony w tych tekstach. > Nie, to ty twierdzisz inaczej. Doprawdy? To mnie zacytuj.
>I w to wierzysz. Przypominam ci, że ja wierzę w Latającego Potwora Spagetti. Zanim nie napisałem tego postu nie wiedziałeś o tym. Nie możesz więc a priori wiedzieć w co ja wierzę.
>>Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? >Z tego, że w coś wierzyli nijak nie wynika, że wierzyli w coś prawdziwego. Starożytni Grecy wierzyli w istnienie Zeus, przypominasz sobie? > Oni nie musieli wierzyć w to co widzieli i czego byli sami świadkami. Czyli ci wszyscy chrześcijanie, którzy rezygnowali z życia, bo nie chcieli wyprzeć się swojej wiary byli naocznymi świadkami zmartwychwstania Jezusa? To musiał być niezły tłum przy jego grobie... A propos - gdzie mogę znaleźć jakąś relację z tego zmartwychwstania? Wiesz, nie deklarację wiary w zmartwychwstanie, ale relację któregoś z tych licznych naocznych świadków. Acha, i jeszcze chciałbym przedtem zobaczyć akt zgonu Jezusa. Rozumiesz - tyle jest przypadków pozornej śmierci... cdn
|
|
| | |  | -2 na 2 | atre (971 punktów) | > Jako że jest Stwórcą tego świata, to tym samym jest Stwórcą Zeusa i jego piorunów. Zeus przecież nie mógł ciskać piorunów a Posejdon być bogiem morza, a Ares bogiem wojny, a Re być bogiem Słońca itd. zanim Bóg stworzył świat. Ten jedyny i prawdziwy. I dlatego właśnie jedyny i prawdziwy. Przykro mi, ale jedynym i prawdziwym bogiem jest Latający Potwór Spagetti. To on stworzył wszystkich innych bogów, w tym tego twojego.
Przykro mi, ale nie mógł on stworzyć czegokolwiek... chyba że ty mi to udowodnisz.
>> Rzecz w tym iż twierdzący tak niewierzący (ateiści) sami nie posiadają wiedzy na temat powstania świata... >Nie. Rzecz w tym, że wy, wyznawcy Boga - Stwórcy, uważacie, że taką wiedzę posiadacie. > I tu się również mylisz. Ludzie wierzący nie posiadają żadnej wiedzy na temat powstania świata i takich stwierdzeń nie wypowiadają. Kiedy mówią jak powstał świat to mówią po prostu to co jest niewątpliwą prawdą, a mianowicie to, iż świat nie powstał sam z siebie. Ciekawe. Czy ktoś tu nie napisał, "Bóg chrześcijan jest Stwórcą tego świata"?
Jest Stwórcą tego świata... bo świat nie powstał sam z siebie... chyba że ty mi to udowodnisz.
>>>Niewierzący więc wierzą w naukę, która - czego nie są zupełnie świadomi - takiej wiedzy nigdy im nie dostarczy ponieważ nauka się tym nie zajmuje. >>Mam wrażenie, że naukowcy i owszem, zajmują się zagadnieniem powstania świata. > Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Stary, marnujesz się. Powinieneś zorganizować jakiś zlot naukowców i wytłumaczyć im, że tkwią w zasadniczym błędzie. Na pewno uwierzą w twoje dowody.
A więc nauka nie zajmuje się wspomnianym badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje? Wybacz, ale... to ty chyba będziesz musiała zorganizować zlot czarownic, na którym będziesz dyskutować inne możliwości.
>Mógłbyś zacząć od dowodu na niezachodzenie interferencji elektronu z samym sobą.
O tym będziesz już dyskutować na swoim zlocie czarownic.
>Inne rozumowanie: woda to dwa atomy wodoru i jeden tlenu. Woda nie powstaje z dwóch atomów wodoru i tlenu... woda jest dwoma atomami wodoru i jednym tlenu. W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie, a więc jakiegoś atomu tlenu i jakichś atomów wodoru. Czyli to gadanie naukowców o powstawaniu cząsteczki wody, to czysty kit? Wody po prostu nie ma! Poczekaj, zrobię sobie herbaty. Tylko gdzie ja postawiłem te puszki z atomami tlenu i wodoru...
Ty chyba jednak rzeczywiście masz coś wspólnego z Łysą Górą skoro dla ciebie woda nie powstała z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, które to wcześniej już istniały, a z których jedynie składa się woda. Masz już jednak za to kolejny problem do omówienia na swoim zlocie, gdzie będziesz mogła omówić przeciwne zdanie.
>Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd Hmmmm... To na czym polegało stworzenie wszechświata przez twojego Boga?
No właśnie na tym iż "Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd". No ale dla ciebie woda powstaje z nikąd, no bo nie z tego co już było przed reakcją. No ale na Łysej Górze wszystko jest możliwe.
> Dlatego nauka nie zajmuje się powstawaniem wszechświata i nie zajmie się nim choćby chciała. To jest po prostu nieporozumienie i nie ja pierwszy o tym mówię ale wielu wybitnych filozofów. Jak myślisz, czy gdy rodzice cię spłodzili, to powstało coś nowego, czy nie?
Rozmowy na ten temat będziesz prowadzić na Łysej Górze. I tam będziesz dowodzić że coś w twoim ciele powstało z niczego.
> Sami naukowcy natomiast kiedy mówią iż woda powstała z połączenia dwu atomów wodoru i jednego tlenu... nie mówią przecież iż nie było uprzednio owych atomów we wszechświecie. Przed chwilą twierdziłeś, że woda nie istnieje - "W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie", więc w końcu powstaje ta woda, czy nie powstaje, bo pić mi się chce?
"W trakcie reakcji chemicznej w której łączą się dwa atomy wodoru z atomem tlenu nie powstaje nic, czego by nie było uprzednio we wszechświecie"
A co? Coś ci się w tym zdaniu nie zgadza? Przypominam: na zlocie będziesz dyskutować przeciwne możliwości.
> To już jest dział fizyki kwantowej. Tam też nic nie powstaje z niczego, ani żadna masa z niczego, tylko z energii ponieważ masa jest tą energią; ani energia z masy, ponieważ energia jest tą masą... O cząstkach wirtualnych łamiących zasadę zachowania energii ty słyszał? A? PS Mylisz masę z materią, ale co tam - geniuszowi fizycznemu takie drobne błędy uchodzą płazem.
A ty słyszała o dziale Nauka na tym forum, a? Tam rozmawiamy teraz o cudach. Nie wiedziała, a?
>> Rzecz w tym iż wydarzenia w Nowym Testamencie opisane są przede wszystkim przez ludzi, którzy mieli bezpośrednio z nimi do czynienia. >Nie. Rzecz w tym, że ty wierzysz, że biblijne teksty są dziełem ludzi, którzy znali takiego Jezusa, jaki jest przedstawiony w tych tekstach. > Nie, to ty twierdzisz inaczej. Doprawdy? To mnie zacytuj.
Po co? To ty wierzysz, że było inaczej, nie ja.
A dalej to już w ogóle coś ci się pokiełbasiło. Relacje, akty zgonu... Przepraszam, zapomniałem tam wysłać ekipy z Wiadomości. Bardzo się ubawiłem przy pisaniu tego postu. Naprawdę.
|
|
| | | |  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Bardzo się ubawiłem przy pisaniu tego postu. Naprawdę.Mnie bawiło czytanie twoich postów. Jednak za każdym razem coraz mniej, aż przestało. No bo ile razy można się śmiać z tego samego, że ktoś z maniackim uporem strzela sam sobie w kolano i jeszcze się z tego cieszy?
Przypominasz mi Czarnego Rycerza.
|
|
| | | | |  | -3 na 3 | atre (971 punktów) | > >Bardzo się ubawiłem przy pisaniu tego postu. Naprawdę.> Mnie bawiło czytanie twoich postów. Jednak za każdym razem coraz mniej, aż przestało. No bo ile razy można się śmiać z tego samego, że ktoś z maniackim uporem strzela sam sobie w kolano i jeszcze się z tego cieszy? >Przypominasz mi Czarnego Rycerza. >> To że ateistów na tym portalu stać tylko na tyle to ja już wiedziałem od początku. Nie musiałeś mi tego udowadniać po raz kolejny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > To że ateistów na tym portalu stać tylko na tyle to ja już wiedziałem od początku. Nie musiałeś mi tego udowadniać po raz kolejny. Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce? Poświęciłem sporo mojego czasu na wielokrotne i szczegółowe komentowanie twoich postów, więc nie wyjeżdżaj mi z takimi durnymi tekstami jak powyżej Czarny Rycerzu.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | atre (971 punktów) | >> To że ateistów na tym portalu stać tylko na tyle to ja już wiedziałem od początku. Nie musiałeś mi tego udowadniać po raz kolejny. >Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce? >Poświęciłem sporo mojego czasu na wielokrotne i szczegółowe komentowanie twoich postów, więc nie wyjeżdżaj mi z takimi durnymi tekstami jak powyżej Czarny Rycerzu. >
Co??? Więcej wątków ostatnie stworzyłem niż ty wypowiedzi. Wszystkim prawie mógłbyś to zarzucić lecz nie mnie. W niejednej mojej wypowiedzi było więcej tekstu niż w twoich dziesięciu... nie wykluczając oczywiście iż czasem zdarzyło ci się przyłożyć do dyskusji.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>> To że ateistów na tym portalu stać tylko na tyle to ja już wiedziałem od początku. Nie musiałeś mi tego udowadniać po raz kolejny. >>Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce? >>Poświęciłem sporo mojego czasu na wielokrotne i szczegółowe komentowanie twoich postów, więc nie wyjeżdżaj mi z takimi durnymi tekstami jak powyżej Czarny Rycerzu. >> Co??? Więcej wątków ostatnie stworzyłem niż ty wypowiedzi. Wszystkim prawie mógłbyś to zarzucić lecz nie mnie. W niejednej mojej wypowiedzi było więcej tekstu niż w twoich dziesięciu... nie wykluczając oczywiście iż czasem zdarzyło ci się przyłożyć do dyskusji. Piszesz nie na temat, Czarny Rycerzu. Nie chodziło o to, który z nas więcej wątków i postów stworzył, ale o to, że w prostacki sposób podsumowałeś mnie i wszystkich ateistów.
PS Tworzysz liczne wątki, ale ilość nie przechodzi w jakość. Cienias jesteś, Czarny Rycerzu.
|
|
| | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >>Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce?
Nawet nie wszedłem na ten link.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | czes (4083 punktów) | > Nawet nie wszedłem na ten link. Tym gorzej dla ciebie!
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | atre (971 punktów) | >> Nawet nie wszedłem na ten link. >Tym gorzej dla ciebie! > Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Fe, umyj sobie buzie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | czes (4083 punktów) | >Fe, umyj sobie buzie. Odpowiedź godna Czarnego Rycerza.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | atre (971 punktów) | > >Fe, umyj sobie buzie.> Odpowiedź godna Czarnego Rycerza.> Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.Pozdrowienia dla wszystkich katolików od Czesa: www.racjonalista.pl/forum.php/s,174544#w175032Oczywiście, pozdrowienia Czesa dotyczą tylko tych teistów, którzy są mili bez względu na to, czy Czes jest miły dla nich. Poza tym ja z tobą nie rozmawiałem na żaden temat na tym portalu zanim ty nie wtrąciłeś swoich wielce szanownych uwag. Dlaczego miałbym być miły dla kogoś takiego, bądź dla kogoś innego, kto próbuje mnie obrażać i nonsensownymi insynuacjami dyskredytować?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | czes (4083 punktów) | > > Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.> Pozdrowienia dla wszystkich katolików od Czesa: www.racjonalista.pl/forum.php/s,174544#w175032Nie pojmuję jak można być tak namolnym aby przyczepić się do mych pozdrowień kierowanych do wszystkich miłych i rozsądnych ludzi bez względu na ich światopogląd. A co moje pozdrowienia mają wspólnego z mą krytyczną wypowiedzią na temat jednej, konkretnej osoby prezentującej (według mnie) poziom moherowego katolika zagubionego w bzdurze i bredni? > Oczywiście, pozdrowienia Czesa dotyczą tylko tych teistów, którzy są mili bez względu na to, czy Czes jest miły dla nich.A to heca! Logika twego rozumowania jest zaprawdę zdumiewająca. A wnioski do jakich dochodzisz są tak popieprzone, że aż mi dech zatyka. > Poza tym ja z tobą nie rozmawiałem na żaden temat na tym portalu zanim ty nie wtrąciłeś swoich wielce szanownych uwag.Nie, ze mną nie rozmawiałeś. Rozmawiałeś na otwartym portalu gdzie każdy, w dowolnej chwili może się włączyć do dyskusji czy też zamieścić jakąś uwagę. I ja właśnie zamieściłem taką drobną (aczkolwiek nie wielce szanowną) uwagę. Dałem ci znać, iż uważam za błąd twą decyzję aby nie oglądać filmiku o Czarnym Rycerzu. > Dlaczego miałbym być miły dla kogoś takiego, bądź dla kogoś innego, kto próbuje mnie obrażać i nonsensownymi insynuacjami dyskredytować?A to co? O czym ty bredzisz? Człowieku opamiętaj się. Rozumiem, że kilku racjonalistów dobrze cię "poobijało" i pali cię żądza odwetu (tak ja to widzę) ale to nie upoważnia cię to pisania takich bzdur. Ani mi w głowie obrażać cię i dyskredytować. I prawdę mówiąc, nie zauważyłem abyś ty zachował się niewłaściwie w stosunku do mnie. Jeżeli chcesz wiedzieć kogo uważam za osobę niemiłą i nierozsądną, zapoznaj się z wypowiedziami np. wolfiusa, kontrasta, Jurka. Swych pozdrowień nie przekazuję również kilku innym osobom, mniejsza o imiona. Aby wykazać śmieszność twego gadania o miłych czy niemiłych teistach i miłym czy niemiłym - w stosunku do nich - ateiście (mówię o sobie), powiem ci iż moja własna żona jest katoliczką, mój najlepszy przyjaciel jest katolikiem, mój pierwszy forumowy przyjaciel jest buddystą, mam też przyjaciół ateistów, Żydów, koptystów, dwie lesbijki i dwoje transwestytów. A teraz zapomnij na chwilę o mej stopce. OK? Pozdrawiam Cię takim jakim jesteś.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) |
Nikt mnie tam nie poobijał, nie przesadzaj. Ale skoro, jak twierdzisz, "nie pojmujesz" jak się mogłem do tego przyczepić, to następnym razem sformułuj swoje pozdrowienia tak: Pozdrowienia dla wszystkich ateistów i teistów na tym portalu. Ale wtedy to będzie tak, jakbyś powiedział: Pozdrowienia dla wszystkich na tym portalu. Jak więc widzisz twoje pozdrowienia sformułowane tak, jak sformułowane były one pierwotnie, miały w gruncie rzeczy ten podtekst, który pozwolił mi się przyczepić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | > ... Jak więc widzisz twoje pozdrowienia ... miały w gruncie rzeczy ten podtekst, który pozwolił mi się przyczepić.
Tak, moje pozdrowienia mają być nośnikiem pewnej myśli i siłą rzeczy mają pewien podtekst. Nie uważam jednak aby zawierały coś do czego można się "przyczepić". Pozdrawiam wszystkich ateistów i teistów bo tacy dyskutują na forum (i czasami dochodzi do spięć). Przekazuję więc informację, że szanuję wszystkich bez względu na światopogląd, rasę, narodowość, preferencje seksualne itp. A szanuję tylko miłych i rozsądnych ludzi. Ludzi których nie szanuję, informuję o tym bez owijania w bawełnę. I wierz mi, że wiem co mówię.
Myślę, że czas zakończyć naszą wymianę zdań gdyż znacznie odbiegamy od tematu wątku.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >>Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce?> Nawet nie wszedłem na ten link.Za to inni weszli i mieli dużo zabawy. A ty siedź dalej nabzdyczony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | > >>>Co, już ci nie do śmiechu? Zabolało, gdy ci pokazałem, że w dyskusji zachowujesz się jak Czarny Rycerz w walce?> > Nawet nie wszedłem na ten link.> Za to inni weszli i mieli dużo zabawy. >A ty siedź dalej nabzdyczony. > E tam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | > >Czyli to gadanie naukowców o powstawaniu cząsteczki wody, to czysty kit? Wody po prostu nie ma! Poczekaj, zrobię sobie herbaty. Tylko gdzie ja postawiłem te puszki z atomami tlenu i wodoru... > Ty chyba jednak rzeczywiście masz coś wspólnego z Łysą Górą skoro dla ciebie woda nie powstała z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, które to wcześniej już istniały, a z których jedynie składa się woda.
Atre, opisz sobie jeszcze dwie puszki, jedną "deuter", drugą "tryt", a jak masz więcej miejsca na Twojej kuchennej szafce, to rozejrzyj sie za nazwami izotopów tlenu... Dziękuję Ci za aktywny i naukowy udział w dyskusji w tym wątku, bo jeszcze go nie doczytałem do końca a już mam wizję całości dyskusji i pomysł: dla podkreślania stopnia zaangażowania dyskutanta postaram się wprowadzić jednostkę wysokości poziomu dyskusji, np 1</magiel> a 10 </magli> to będzie 1 </atre> - dla uhonorowania Ciebie i przy okazji Twojego Alberta Einstein</e>...
Pozostaję do usług dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów. łączmy się!
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | Twoje rewelacje o Kajfaszu oceniłbym na 10 w skali absurdu. Nie wyobrażam sobie jak można żyć, funkcjonować rozumnie snując takie idiotyczne teoryjki. Trzeba chyba samemu tak naprawdę nie brać ich na poważnie. Poza tym, wtrącasz się do dyskusji nie znając jej kontekstu, albo udając że go nie znasz.
|
|
| |  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | cd >>>Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci. >>Jeśli ktoś jest przekonany, że za wyparcie się boga, w którego wierzy, grożą mu po śmierci wieczne męki piekielne i wie, że tak czy owak kiedyś umrze, to czyż nie czuje się mocno zmotywowany do niewypierania się swojego boga? > Męki piekielne nie grożą za wyparcie się Boga, Nie?! Czyli Katechizm kłamie: "Kto by... zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego" (Mk 3, 29). Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego99. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby. Wiesz co? Właśnie stwierdziłeś, że do Piekła mogą trafić wyłącznie wierzący w Boga. To znakomita wiadomość dla ateistów i wyznawców innych bogów niż twój.
Gdybyś jeszcze potrafił to udowodnić, to dobiłbyś chrześcijaństwo, judaizm i islam. Zakończyłyby się prześladowania jednych przez drugich, zakończyłyby się mordy chrześcijan w Indiach, wojnę w strefie Gazy, terroryzm islamski.
Spełniłaby się wizja Johna Lennona o spokojnym świecie bez religii...
> i nie to motywuje człowieka do wiary w Boga... Mowa była o motywacji do poświęcenia własnego życia w zamian za nieodrzucanie Boga, nie kręć.
> Istnienie Boga odczytujemy z samego faktu iż coś istnieje. I to jest oczywiste i jasne jak słońce. Oczywiste i jasne jak słońce jedynie w świetle dowodu, że Bóg jest stwórcą wszystkiego. Takiego dowodu nie ma. Co gorsza dla twojego stwierdzenia - istnienie czegokolwiek nie może dowodzić istnienia twojego Boga. Wiesz dlaczego? Bo przecież zanim cokolwiek powstało nie musiało być żadnego Boga skoro Jego istnienia dowodzi dopiero istnienie czegokolwiek. Tak więc radzę ci ostrożniej z tym "dowodem z istnienia świata"...
> A tobie radzę przestać wierzyć w naukę... ponieważ nauka nie spełnia twoich oczekiwań i nigdy ich nie spełni... Co ty możesz wiedzieć o moich oczekiwaniach względem nauki? Ja sam nie wiem czego od niej mogę oczekiwać. Nie widzę najmniejszego powodu, aby przestać wierzyć w to, czego się dowiaduję dzięki nauce. Na przykład nie widzę powodu, żeby przestać wierzyć w istnienie mojego komputera i internetu, dzięki którym napisałem i wysłałem ten mój post. A one istnieją dzięki nauce.
> jak już dowodziłem, a ty nie przedstawisz mi naukowych dowodów na to iż nauka wyjaśnia powstawanie wody, czy też atomów, czy też elektronów, czy też protonów z niczego. Nauka nie stawia sobie takiego celu. OK, prościej - celem nauki nie jest wyjaśnianie powstawania czegoś z niczego. To jest domena religii. Żadna religia nie wyjaśnia powstania czegoś z niczego, co najwyżej twierdzi, że wszystko powstało z niczego (swoją drogą to tak jakby twierdzić, że ∞=0).
>Mówinatomiast o przemianach energii w masę podczas których masa nie powstaje z niczego, ani tak samo energia Już ci pisałem, że myli ci się masa z materią.
> (ponieważ to masa: natura korpuskularno-falowa elektronu jest takim przykładem) Bełkotu nie jestem w stanie zrozumieć.
> Nic w naturze nie składa się z czegoś, czego by uprzednio w naturze nie było. Co jest argumentem na to, że świat nie został stworzony przez twojego Boga, ale o tym już pisałem.
Twoje stwierdzenia wynikają z błędnego pojmowania zasady zachowania energii/materii. Lokalnie nie tylko mogą być łamane, ale wręcz muszą, żeby istniał świat.
> Nie mogąc więc spodziewać się od nauki tego, czego się od niej spodziewasz, powinnaś przestać się oszukiwać i łudzić i przestać wmawiać innym ludziom, jak i sobie, dogmaty ślepej i bezpodstawnej wiary w naukę. Póki co (czyli zanim zmienię się w kobietę) nie wmawiam nikomu niczego. Ty zaś wmawiasz sobie i innym skrajną ciemnotę, podważasz fakty, propagujesz naiwne wierzenia koczowniczych plemion sprzed tysięcy lat, demonstrujesz swoje braki w wiedzy niegodne absolwenta podstawówki.
Chciałoby się powiedzieć, że masz klapki na oczach i mózg wyprany przez religię, ale szczerze wątpię żebyś w ogóle miał oczy i mózg. Jesteś bezrefleksyjną tubą fanatycznego religianctwa i niczym więcej.
> Bardzo łatwo dowieść iż nauka się nie zajmuje powstawanie wszechświata ponieważ przeczy temu sama metoda naukowa. Tak, wiem. Odkąd mi udowodniłeś, że nie mam szansy napić się herbaty postanowiłem powyrzucać wszystkie podręczniki i książki traktujące o teoriach powstania wszechświata. Nie wiem jak długo pociągnę bez picia. Przez chwilę rozważałem wizytę u księdza - on ma zawsze winko mszalne - ale przecież to wino nie istnieje, bo nie istnieje woda. Wkurza mnie ten Jezus, który oszukał naukowców udając, że zamienia wodę w wino - nie było czego zamieniać, krętacz jeden.
> Jeśli o tym nie wiesz, to przykro mi. Ale już wiesz. No. W nieskończenie krótkim czasie zaszła we mnie przemiana "nie wiem - wiem". Dobrze rozumiem? Bo trochę mi się mąci w głowie z braku wody...
> Co z tym sobie zrobisz, to już twoja sprawa. Możesz to ignorować dalej. Jak widzisz nie ignoruję niczego co napisałeś. Choć nie jest łatwo.
> Albo zacząć wierzyć w Zeusa: nauka przecież wyjaśnia co z czym musi zareagować i jak, nie wyjaśnia natomiast jak to i to co uczestniczy w reakcji powstało. Wiarę w bogów zostawiam tobie. Choć ta wiara niczego nie wyjaśnia, to najwyraźniej daje (niczym nie uzasadnione) poczucie sytości po zjedzeniu wszelkich rozumów.
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) | > Męki piekielne nie grożą za wyparcie się Boga, Nie?! Czyli Katechizm kłamie: "Kto by... zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego" (Mk 3, 29). Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego99. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby. Wiesz co? Właśnie stwierdziłeś, że do Piekła mogą trafić wyłącznie wierzący w Boga. To znakomita wiadomość dla ateistów i wyznawców innych bogów niż twój.
Gdybyś jeszcze potrafił to udowodnić, to dobiłbyś chrześcijaństwo, judaizm i islam. Zakończyłyby się prześladowania jednych przez drugich, zakończyłyby się mordy chrześcijan w Indiach, wojnę w strefie Gazy, terroryzm islamski.
I co jeszcze? Ateizm, niewiara nie jest jeszcze tym co Jezus określił mianem grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Poza tym ty nie dyskutujesz tylko atakujesz... w dodatku swoje własne rozumowanie jako niby moje.
|
|
| | | |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>"Kto by... zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego" (Mk 3, 29). Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego99. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby. >>Wiesz co? Właśnie stwierdziłeś, że do Piekła mogą trafić wyłącznie wierzący w Boga. >>To znakomita wiadomość dla ateistów i wyznawców innych bogów niż twój. >>Gdybyś jeszcze potrafił to udowodnić, to dobiłbyś chrześcijaństwo, judaizm i islam. >>Zakończyłyby się prześladowania jednych przez drugich, zakończyłyby się mordy chrześcijan w Indiach, wojnę w strefie Gazy, terroryzm islamski. > I co jeszcze? Ateizm, niewiara nie jest jeszcze tym co Jezus określił mianem grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Poza tym ty nie dyskutujesz tylko atakujesz... w dodatku swoje własne rozumowanie jako niby moje. Dobra, prościej, bo widzę, że nie załapałeś. Aby coś odrzucić, trzeba najpierw wierzyć, że to coś istnieje. Ateiści nie wierzą w miłosierdzie Boże i zbawienie przez Ducha Świętego, bo nie wierzą w istnienie Boga ani Ducha Świętego, więc nie mogą odrzucić owego miłosierdzia i zbawienia. Teiści wierzą w to wszystko, więc to oni mogą ponieść karę za odrzucenie tego wszystkiego. Teraz dotarło?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | > >>"Kto by... zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego" (Mk 3, 29). Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego99. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby.> >>Wiesz co? Właśnie stwierdziłeś, że do Piekła mogą trafić wyłącznie wierzący w Boga.> >>To znakomita wiadomość dla ateistów i wyznawców innych bogów niż twój.> >>Gdybyś jeszcze potrafił to udowodnić, to dobiłbyś chrześcijaństwo, judaizm i islam.> >>Zakończyłyby się prześladowania jednych przez drugich, zakończyłyby się mordy chrześcijan w Indiach, wojnę w strefie Gazy, terroryzm islamski.> > I co jeszcze? Ateizm, niewiara nie jest jeszcze tym co Jezus określił mianem grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Poza tym ty nie dyskutujesz tylko atakujesz... w dodatku swoje własne rozumowanie jako niby moje.> Dobra, prościej, bo widzę, że nie załapałeś. >Aby coś odrzucić, trzeba najpierw wierzyć, że to coś istnieje. Ateiści nie wierzą w miłosierdzie Boże i zbawienie przez Ducha Świętego, bo nie wierzą w istnienie Boga ani Ducha Świętego, więc nie mogą odrzucić owego miłosierdzia i zbawienia. Teiści wierzą w to wszystko, więc to oni mogą ponieść karę za odrzucenie tego wszystkiego. Teraz dotarło?> A dotarło do ciebie to iż twoja wiara w naukę jest oparta na idiotycznych gazetkowych opowieściach? www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >Dobra, prościej, bo widzę, że nie załapałeś.> >Aby coś odrzucić, trzeba najpierw wierzyć, że to coś istnieje. Ateiści nie wierzą w miłosierdzie Boże i zbawienie przez Ducha Świętego, bo nie wierzą w istnienie Boga ani Ducha Świętego, więc nie mogą odrzucić owego miłosierdzia i zbawienia. Teiści wierzą w to wszystko, więc to oni mogą ponieść karę za odrzucenie tego wszystkiego. Teraz dotarło?> A dotarło do ciebie to iż twoja wiara w naukę jest oparta na idiotycznych gazetkowych opowieściach? www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779Jak widzę, do ciebie nie dotarło, że znowu piszesz nie na temat. Do reklamowania swoich postów proponuję ci założyć kolejnych kilkanaście wątków, w których będziesz podawał linki od pozostałych twoich wątków i postów. W ten sposób ilość twoich wypowiedzi będzie rosła w tempie co najmniej geometrycznym, a przecież wiadomo, jak dumny jesteś z ilości swoich postów na tym forum.
|
|
| |  | 1 na 1 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
> Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Dowodem na to jest chociażby wzór Einsteine określający równoważność masy i energii: E=mc2. Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd.
To bardzo ładnie, Atre, że podnosisz poziom swojej argumentacji aż do kosmologicznych proporcji, ale bądż dobry dla nas i rób to precyzyjniej: E=mc2 napisał nie Albert Einstein, ale jego żona, poznana na wspólnych studiach, chrześcijanka (Serbka albo Chorwatka), A. Einstein w czasie jego "odkrycia" zajmował się napięciem powierzchniowym cieczy i przepływem w naczyniach włoskowatych, po uzyskaniu rozgłosu uwieńczonego Nagrodą Nobla rozwiódł się, ożenił z Żydówką, a byłej żonie przekazał całą sumę Nagrody - żeby dodatkowo zatrzeć ślady to najpierw zamienił korony na marki, potem na franki i dopiero w tej postaci przekazał, przecież to nie on tracił na tych wymianach... Znasz, Atre, jakieś następne osiągnięcia tego Twojego "Einsteine"?
Materia i energia mogą wzajemnie się przemieniać w siebie, w proporcjach w/g wzoru, który podałeś powyżej, mogą również pojawić się z innej czasoprzestrzeni, robiąc wtedy duże łubudu - mogą również zniknąć do innej czasoprzestrzeni, przez odpowiednio dużą czarną dziurę.
Polecam Ci księdza Jezuitę(?), prof. Michała Hellera, jeżeli chcesz kontynuować swoją naukową argumentację.
Pozostaję do usług dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > > Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Dowodem na to jest chociażby wzór Einsteine określający równoważność masy i energii: E=mc2. Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd.> To bardzo ładnie, Atre, że podnosisz poziom swojej argumentacji aż do kosmologicznych proporcji, ale bądż dobry dla nas i rób to precyzyjniej: E=mc2 napisał nie Albert Einstein, ale jego żona, poznana na wspólnych studiach, chrześcijanka (Serbka albo Chorwatka), A. Einstein w czasie jego "odkrycia" zajmował się napięciemJakby to napisali na wikipedii - [citation needed]. Masz jakieś źródło na potwierdzenie tej teorii? Z en.wiki : Cytat:There are no strong arguments to support the idea that Marić helped Einstein to develop his theories.[25] Other Nobel winners, besides Einstein, have shared their prize money with their ex-wives as a part of their divorce settlements. The couple's own son, Hans Albert, stated that on marrying Einstein, his mother immediately gave up her own scientific work.[26] Einstein remained an extremely fruitful scientist well into the 1920s, producing work of the greatest importance long after separating from Marić in 1914.[27] She, on the other hand, never published anything,[28] and Marić was never mentioned as having been involved with his work by the friends and colleagues of Einstein, who engaged in countless discussions of his ideas with him. And perhaps most notably, Marić herself never claimed that she had ever played any role in Einstein's scientific work, nor even hinted at any such role in personal letters to her closest friend Helene Savić. [29]
|
|
| | | |  | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >>> Jak wielokrotnie dowodziłem, nauka nie zajmuje się powstawaniem czegokolwiek ale badaniem relacji zachodzących pomiędzy tym, co już istnieje. Dowodem na to jest chociażby wzór Einsteine określający równoważność masy i energii: E=mc2. Żadna materia, ani energia nie ginie, ani nie pojawia się z nikąd. >>To bardzo ładnie, Atre, że podnosisz poziom swojej argumentacji aż do kosmologicznych proporcji, ale bądż dobry dla nas i rób to precyzyjniej: E=mc2 napisał nie Albert Einstein, ale jego żona, poznana na wspólnych studiach, chrześcijanka (Serbka albo Chorwatka), A. Einstein w czasie jego "odkrycia" zajmował się napięciem >Jakby to napisali na wikipedii - [citation needed]. Masz jakieś źródło na potwierdzenie tej teorii?
Szanowny Stilgarze, jestem prawie pewien, że mam to żródło, na podstawie którego wyzłośliwiłem się nad "atre'. Jest to film dokumentalny, przedstawiony przez SBS (Spec. Broadc. Serv., Australia) wiele lat temu, jeszcze przed epoką "politycznej poprawności", "antysemityzmu", itp. W tej chwili mogę z pamięci dodac tylko tyle: A. i M. studiowali razem, mieli trudności z dotarciem do dyplomu, ostatecznie udało się to Albertowi, Maricy nie, chociaż nie była gorszą od niego studentką, M. nadal ubiegała się o dopuszczenie do egzaminu, ale niechętne jej władze uczelni, obowiązki rodzinne skłoniły ją do rezygnacji, prowadzili dom otwarty dla znajomych z kręgu uczelnianego.
Jeżeli jesteś zainteresowany tą sprawą, to mogą Ci się przydać nazwiska (audio) wymieniane w tym filmie, oraz czołówka (tekst) tego filmu, nagrałem go na kasecie VHS. Nie krępuj się, daj mi znać czy chcesz tę kasetę, bo właśnie przystępuję do gruntownego przemeblowania i Twoja ewentualna prośba tylko zmusi mnie do zrobienia porządku, wreszcie!, w tych kartonach.
Kłaniam się, dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> Nie krępuj się, daj mi znać czy chcesz tę kasetę, bo właśnie przystępuję do gruntownego przemeblowania i Twoja ewentualna prośba tylko zmusi mnie do zrobienia porządku, wreszcie!, w tych kartonach.Nie, nie trzeba
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) |
Tak, tak, oczywiście. Zresztą, jak dla mnie ten wzór mógłby napisać nawet służący p.Einsteina. Po drugie, "czarna dziura" pisze się w cudzysłowie. Po trzecie, w naturze nic nie ginie... ludzie jedynie.
|
|
 | 6 na 6 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | cd> - niewierzący powie iż nie innych świadectw historycznych o życiu JezusaA są?> zaprzeczając również temu iż najstarsze pisma Nowego Testamentu, np. Ewangelia Jana, który był świadkiem ukrzyżowania Jezusa i o tym, jako świadek, pisał, to nie są żadne źródła historyczne.Naukowcy zajmujący się Biblią doszli do tego, że Ewangelia Jana nie jest napisana przez jedną osobę. No i nadal z faktu, że coś zostało napisane nijak nie wynika, że jest to prawdą. > Mnie akurat nie dziwi iż jacyś historycy Rzymscy o tym nie pisali. Ukrzyżowanie jakiegoś jednego człowieka miałoby wzbudzić jakieś ich zainteresowanie???Czyż to nie dziwne, że facet potrafiący spacerować po wodzie, mnożący chleb, zamieniający wodę w wino, przywracający do życia zwłoki i co tam jeszcze nie zainteresował nikogo oprócz tych, którzy byli rzekomo świadkami tych cudów? Może takie cuda były wówczas na porządku dziennym? A może to po prostu bajki?> Poza tym krzyżowano nagminnie.No ale zmartwychwstających po śmierci na krzyżu nie było chyba zbyt wielu?> O czym mieliby niby pisać wówczas rzymscy historycy? Jezusa ukrzyżowano ok. trzydziestego roku naszej ery. Trzydzieści lat później Rzymska armia zburzyła Jerozolime! Było o czym pisać.Ejże, jeśli Jezus był takim cudotwórcą, jak to opisują świadkowie tych cudów (bo przecież to świadkowie opisali te cuda, nieprawdaż?), to przez te 30 lat pomiędzy tymi wydarzeniami kronikarze rzymscy mogliby coś skrobnąć, nie?> A nie o ukrzyżowaniu jakiegoś tam Jezusa. Co to kogo wówczas obchodziło? Państwo Izrael upadło! Zburzono Święte Miasto! To było coś, a nie... śmierć jakiegoś tam Jezusa...Stary, nie zapędzaj się tak! Niebezpiecznie blisko jesteś stwierdzenia, że Jezus nie był żadnym synem Boga (czy Bogiem, bo według ciebie, to jedno i to samo, co nie?). Za chwilę zostaniesz niewierzącym!> Poza tym do zburzenia Jerozolimy przez rzymską armię w 70r.n.e. liczba chrześcijan (których wtedy nawet jeszcze nie nazywano chrześcijanami) była znikoma! Oni musieli się ukrywać tak w Jerozolimie przed 70-tym r., jak i w samym Rzymie, gdzie pojechali po zburzeniu Jerozolimy św.Piotr i św.Paweł i wielu innych chrześcijan.No i co z tego wynika? To ma być kolejny "dowód" na prawdziwość nowotestamentowych tekstów, czy co?> Jeśli np. chcesz coś wiedzieć na temat samego ateizmu, jego historii, założeń, przyczyn odrzucenia wiary itd. to możesz sięgnąć do linku:> ptta.pl/pef/pdf/a/ateizm.pdf> Teksty do których linki ci podałem są to tekstu pisane przez wybitnych filozofów, wykładowców na uniwersytetach w całej Polsce i za granicą. Ludzi o uznanych w świecie filozofii i nauki nazwiskach, przy czym są to teksty proste i łatwe do czytania.A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś na temat wierzących, to niech czyta posty autorstwa arte.
|
|
|  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >- niewierzący powie iż nie innych świadectw historycznych o życiu Jezusa A są?
Oczywiście, że są. W każdym domu. Jeśli nie ma ich w twoim, to znaczy, iż po prostu ignorujesz świadectwa historyczne wydarzeń opisanych przez ludzi którzy mieli z tymi wydarzeniami bezpośrednio do czynienia. Wiele jest tzw. świadectw historycznych o zupełnie wątpliwym znaczeniu i pochodzeniu, których wartości się nie neguje. Świadectw historycznych przeczących innym świadectwom historycznym. A jednak uznaje się je za świadectwa historyczne. Poza tym, jak mówiłem, za czasów Jezusa nikomu nie przyszłoby nawet na myśł iż ktoś będzie zaprzeczał za trzysta lub dwa tysiące lat istnieniu Jezusa, apostołów i innych chrześcijan. To byłby dla nich absurd. I w ogóle nie ma świadectw historycznych poza Nowym Testamentem o zwykłych ludziach żyjących w czasach Jezusa z wyjątkiem paru sadystycznych namiestników Rzymu, kilku najwyższych kapłanów Jerozolimskich, paru królach. O uczciwych, zwykłych ludziach się nie pisało. A żyły ich wtedy miliony. Czyżby też nie istnieli?????????????????????
>Poza tym krzyżowano nagminnie. No ale zmartwychwstających po śmierci na krzyżu nie było chyba zbyt wielu?
Słyszałem tylko o jednym przypadku. A ty?
> A nie o ukrzyżowaniu jakiegoś tam Jezusa. Co to kogo wówczas obchodziło? Państwo Izrael upadło! Zburzono Święte Miasto! To było coś, a nie... śmierć jakiegoś tam Jezusa... Stary, nie zapędzaj się tak! Niebezpiecznie blisko jesteś stwierdzenia, że Jezus nie był żadnym synem Boga (czy Bogiem, bo według ciebie, to jedno i to samo, co nie?). Za chwilę zostaniesz niewierzącym!
Kimś byli ci którzy Go skazali na śmierć. On był kimś więcej: J 10,24-42.
> Poza tym do zburzenia Jerozolimy przez rzymską armię w 70r.n.e. liczba chrześcijan (których wtedy nawet jeszcze nie nazywano chrześcijanami) była znikoma! Oni musieli się ukrywać tak w Jerozolimie przed 70-tym r., jak i w samym Rzymie, gdzie pojechali po zburzeniu Jerozolimy św.Piotr i św.Paweł i wielu innych chrześcijan. No i co z tego wynika? To ma być kolejny "dowód" na prawdziwość nowotestamentowych tekstów, czy co?
A co to dla ciebie znaczy - prawdziwe? Uznajesz za prawdziwe tylko to co sama napiszesz? Poza tym w kółko powtarzasz to samo: jaki dowód? co ta za dowód? Gdyby jakiś faraon nie zbudował rękami ANONIMOWYCH niewolników swojej piramidy... to też byś miała prawo zaprzeczać jego istnieniu. Stosując te same kryteria musielibyśmy uznać iż na świecie żyli tylko sami królowie, cezarowie, co znamienitsza szlachta i paru zbrodniarzy hitlerowskim. W dzisiejszych czasach spotkałem się również z teoriami zaprzeczającymi temu iż lądowanie na Księżycu było ściemą rządu amerykańskiego i oglądałem film, w którym przedstawiano "dowody" na to. Stojąc na pozycji kogoś, kto nie miał nigdy do czynienia z ludźmi, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu... szczerze powiedziawszy ten filmik z lądowania Armstronga wygląda dosyć podejrzanie. Kubrick zmontowałby wówczas coś takiego bez problemu. A co tu jeszcze powiedzieć jakby miał to rozsądzać człowiek żyjący za pięćset lat, gdy - całkiem możliwe i nawet wielce prawdopodobne - po NASA zostanie już tylko spalona ruina... Jak np. w przypadku starożytnej Jerozolimy, czy Rzymu.
>A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś na temat wierzących, to niech czyta posty autorstwa arte.
A cóż takiego na temat innych ludzi można się dowiedzieć z moich postów? Np. o tobie?
|
|
| |  | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>>- niewierzący powie iż nie innych świadectw historycznych o życiu Jezusa >>A są? > Oczywiście, że są. W każdym domu. Jeśli nie ma ich w twoim, to znaczy, iż po prostu ignorujesz świadectwa historyczne wydarzeń opisanych przez ludzi którzy mieli z tymi wydarzeniami bezpośrednio do czynienia. Ach... Gdybym się z tobą założył, że mój dom jest wolny od takich "świadectw historycznych", a ty byłbyś katolickim krezusem typu Rydzyk czy Jankowski, to zostałbym baaardzo bogatym człowiekiem.
>Wiele jest tzw. świadectw historycznych o zupełnie wątpliwym znaczeniu i pochodzeniu, których wartości się nie neguje. Świadectw historycznych przeczących innym świadectwom historycznym. A jednak uznaje się je za świadectwa historyczne. Poza tym, jak mówiłem, za czasów Jezusa nikomu nie przyszłoby nawet na myśł iż ktoś będzie zaprzeczał za trzysta lub dwa tysiące lat istnieniu Jezusa, apostołów i innych chrześcijan. To byłby dla nich absurd. I w ogóle nie ma świadectw historycznych poza Nowym Testamentem o zwykłych ludziach żyjących w czasach Jezusa z wyjątkiem paru sadystycznych namiestników Rzymu, kilku najwyższych kapłanów Jerozolimskich, paru królach. O uczciwych, zwykłych ludziach się nie pisało. A żyły ich wtedy miliony. Czyżby też nie istnieli????????????????????? Sorki gościu, ale nie będąc katolickim fanatykiem kompletnie nie rozumiem powyższego tekstu.
>>>Poza tym krzyżowano nagminnie. >>No ale zmartwychwstających po śmierci na krzyżu nie było chyba zbyt wielu? > Słyszałem tylko o jednym przypadku. A ty? A ja widzę, że wyciąłeś tę część mojej wypowiedzi, która była dla ciebie niewygodna.
>>> A nie o ukrzyżowaniu jakiegoś tam Jezusa. Co to kogo wówczas obchodziło? Państwo Izrael upadło! Zburzono Święte Miasto! To było coś, a nie... śmierć jakiegoś tam Jezusa... >>Stary, nie zapędzaj się tak! Niebezpiecznie blisko jesteś stwierdzenia, że Jezus nie był żadnym synem Boga (czy Bogiem, bo według ciebie, to jedno i to samo, co nie?). Za chwilę zostaniesz niewierzącym! > Kimś byli ci którzy Go skazali na śmierć. On był kimś więcej: J 10,24-42. Nie po raz pierwszy mam wrażenie, że próba rozmowy z religiantem jest jak próba rozmowy z ufoludkiem.
>>> Poza tym do zburzenia Jerozolimy przez rzymską armię w 70r.n.e. liczba chrześcijan (których wtedy nawet jeszcze nie nazywano chrześcijanami) była znikoma! Oni musieli się ukrywać tak w Jerozolimie przed 70-tym r., jak i w samym Rzymie, gdzie pojechali po zburzeniu Jerozolimy św.Piotr i św.Paweł i wielu innych chrześcijan. >>No i co z tego wynika? To ma być kolejny "dowód" na prawdziwość nowotestamentowych tekstów, czy co? > A co to dla ciebie znaczy - prawdziwe? Uznajesz za prawdziwe tylko to co sama napiszesz? Zamiast fantazjować na temat mojej płci spróbuj się skoncentrować na moich pytaniach.
> Poza tym w kółko powtarzasz to samo: jaki dowód? co ta za dowód? Gdyby jakiś faraon nie zbudował rękami ANONIMOWYCH niewolników swojej piramidy... to też byś miała prawo zaprzeczać jego istnieniu. Aczkolwiek rozumiem, że jako fanatyczny religiant nie cierpisz żądania podania dowodów na to, w co wierzysz i chcesz wciskać innym jako prawdę, to mam twoje zdenerwowanie w... głębokim poważaniu.
>Stosując te same kryteria musielibyśmy uznać iż na świecie żyli tylko sami królowie, cezarowie, co znamienitsza szlachta i paru zbrodniarzy hitlerowskim. Ty przybywać w pokój z odległa galaktyka?
>W dzisiejszych czasach spotkałem się również z teoriami zaprzeczającymi temu iż lądowanie na Księżycu było ściemą rządu amerykańskiego i oglądałem film, w którym przedstawiano "dowody" na to. Stojąc na pozycji kogoś, kto nie miał nigdy do czynienia z ludźmi, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu... szczerze powiedziawszy ten filmik z lądowania Armstronga wygląda dosyć podejrzanie. Kubrick zmontowałby wówczas coś takiego bez problemu. A co tu jeszcze powiedzieć jakby miał to rozsądzać człowiek żyjący za pięćset lat, gdy - całkiem możliwe i nawet wielce prawdopodobne - po NASA zostanie już tylko spalona ruina... Jak np. w przypadku starożytnej Jerozolimy, czy Rzymu. Masz rację. Prezentowane przez ciebie wywody i "dowody" na istnienie Boga i Jezusa są równie wiarygodne jak te "dowody" na sfingowanie lądowania na Księżycu.
>>A jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś na temat wierzących, to niech czyta posty autorstwa arte. > A cóż takiego na temat innych ludzi można się dowiedzieć z moich postów? Np. o tobie? Robiłeś sobie kiedyś test IQ? Jeśli tak, to ile ci wyszło?
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) | A co ty myślisz? Że ja w kółko będę strzelał wywodami, analizami, dowodami, a ty i tak na następnym wątku uznasz to po prostu za nieważne? Za idiotę mnie masz? Gdzie twoje wywody, analizy? W twoich wypowiedziach większość tekstu to cytaty z moich wypowiedzi, sam za to ograniczasz się do krótkich konstatacji jak te przedstawione ostatnio, że to niby ja wychodzę z jakiegoś fanatycznego stanowiska.
|
|
| | | |  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >A co ty myślisz? Że ja w kółko będę strzelał wywodami, analizami, dowodami, a ty i tak na następnym wątku uznasz to po prostu za nieważne? Póki co strzelasz kulami w płot i nic więcej. Odnośnie fizyki wypisujesz farmazony, które pozwalają przypuszczać, że o ile kiedykolwiek uczęszczałeś na lekcje fizyki, to albo na nich spałeś, albo czytałeś nowotestamentowe bajdy albo po prostu twój Bóg nie przyłożył się wcale kiedy cię stwarzał.
Co do zagadnień związanych z wyznawaną przez ciebie religią, to wykazujesz taką samą inteligencję jak w przypadku fizyki. Twoje "dowody", to powtarzane po raz n-ty stwierdzenie, że jest tak jak piszesz, koniec, kropka. A piszesz to, czym ci w procesie religijnego prania mózgu zastąpiono zdolność do myślenia i zastąpiono zbiorem wierzeń, które uznajesz za fakty.
>Za idiotę mnie masz? Nie. Za człowieka potwornie okaleczonego przez tych, którzy ci wpoili religijne mity i dogmaty i odebrali jedną z cennych rzeczy - zdolność do myślenia. Pozostawiono ci tylko zdolność do propagowania bzdur, którymi cię nakarmiono.
>Gdzie twoje wywody, analizy? Ja niczego nie muszę udowadniać, bo to ty a nie ja głosisz pewne przekonania, które uważasz za w 100% prawdziwe. Tyle że nie potrafisz wykazać tej prawdziwości i tylko wściekasz się, że na tym forum nikt nie łyka twoich wypocin na wiarę, tak jak ty łykasz co ci tylko religia podsuwa. A co do analiz, to analizuję twoje wypowiedzi i się do nich odnoszę. Nic innego nie muszę robić w dyskusji.
>W twoich wypowiedziach większość tekstu to cytaty z moich wypowiedzi, sam za to ograniczasz się do krótkich konstatacji Taki mam styl odpisywania na posty. Dzięki temu widać jasno, do czego się odnoszę. Nie podoba ci się - twój problem.
>jak te przedstawione ostatnio, że to niby ja wychodzę z jakiegoś fanatycznego stanowiska. Ty po prostu nie widzisz, że jesteś fanatykiem. I to też jest twój problem, a nie mój.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | > Odnośnie fizyki wypisujesz farmazony, które pozwalają przypuszczać, że o ile kiedykolwiek uczęszczałeś na lekcje fizyki, to albo na nich spałeś, albo czytałeś nowotestamentowe bajdy albo po prostu twój Bóg nie przyłożył się wcale kiedy cię stwarzał.Takie bujdy czytałem, o których tam piszę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779Resztę twoich zarzutów obaliłem pod tym linkiem gdzie dowiodłem iż o nauce ateiści na tym forum nie mają zielonego pojęcia.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Takie bujdy czytałem, o których tam piszę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779Pozwolę sobie nie przeczytać. Jakoś nie interesuje mnie pogłębianie poglądów osoby, która uparcie powtarza, że interferencja elektronu z samym sobą jest niemożliwa, bo elektron nie może być jednocześnie w dwóch miejscach na raz.> Resztę twoich zarzutów obaliłem pod tym linkiem gdzie dowiodłem iż o nauce ateiści na tym forum nie mają zielonego pojęcia.Taaa, jasne. Według was, religiantów, ateiści w ogóle są upośledzeni pod każdym względem. Na nauce się nie znają, prowadzą niemoralne i płytkie życie, bo pozbawione łaski oświecającej Ducha Świętego (Bożej spermy, która zapłodniła Maryję Wieczną Dziewicę), w nic nie wierzą, niczym się nie różnią od zwierząt, bo ich życie nie ma celu itd. itp. Na miano ludzi zasługujecie jedynie wy, fanatycy religijni, z mózgami zlasowanymi religijnymi bujdami.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >>W dzisiejszych czasach spotkałem się również z teoriami zaprzeczającymi temu iż lądowanie na Księżycu było ściemą rządu amerykańskiego...
Widziałem w sieci stronę, z której wynikało, że to jest niemożliwe, aby nasza planeta była kulą i obracała się. My, ludzie po prostu poszybowalibyśmy w kosmos. Tam też twierdzili, że zdjęcia na których to widać to fałszywki. Były też "dowody naukowe" jak najbardziej współczesne, powoływano się także i na fizykę. "Zainteresowałem" się tym, ponieważ pytanie o ruchu obrotowym miałem na maturze. Trochę mnie zdziwiło, że przed niektórymi podpisami było dr. Byli to "naukowcy", którzy udowadniali, że teoria ewolucji to bujda, tylko kreacjonizm jest prawdziwy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Nie tylko że gdyby Ziemia się kręciła, to byśmy z niej pospadali, ale na dodatek gdyby poruszała się w kosmosie, to też byśmy z niej pospadali. No chyba, żeby się czegoś przytrzymać, co jest przymocowane do Ziemi. Z kolei gdyby Ziemia nie była płaska, to ci "pod spodem" np. Australijczycy pospadaliby już dawno. To są takie oczywiste rzeczy, że dziwne, jeśli ktoś w to nie wierzy.
|
|
 | 6 na 6 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Mieliby umierać więc w imię czegoś, czego nie uważali za absolutną prawdę i czego mogliby być niepewni? Można być np. fanatykiem i zabijać w imię Boga (np.Krzyżowcy), czy też wysadzać się w imię Boga w powietrze, jak to mamy do czynienia w przypadku pewnych fundamentalistów arabskich. Ludzie jednak, którzy znali Jezusa nie zabijali siebie, ani innych... sami byli zabijani i to okrutnie. Mogliby takiej śmierci uniknąć gdyby np. wyrzekli się tego co głosili i w co nie tylko wierzyli, ale byli tego świadkami. Nie robili jednak tego i wytrwali aż do śmierci.
Tak często wierzący się na to powołują, że kiedyś się tym zainteresowałem. Badacze zainteresowali się ponad tysiącem tzw. męczenników. Po bliższym przyjrzeniu się im, zostało zaledwie coś ok. dziesięciu - tych nie byli w stanie ustalić z powodu braku źródeł. Gdy czytałem kto zostawał męczennikiem to można było nieźle się pośmiać. Np. jeden wybrał się na polowanie, został zraniony przez dzika, a figuruje jako święty, który został przez pogan "w bestialski sposób zamordowany". Ty chyba poważnie potraktowałeś opisy ich śmierci, nawet coś takiego: smażyli jak prosiaka na rożnie, a świętek szydził, ze swoich oprawców i podpowiadał im, że ten bok już jest dość dobrze przypieczony, trzeba obrócić na drugą stronę, a upieczone już wyciąć i zjeść.
> Mnie akurat nie dziwi iż jacyś historycy Rzymscy o tym nie pisali. Ukrzyżowanie jakiegoś jednego człowieka miałoby wzbudzić jakieś ich zainteresowanie???
To nie był jakiś tam sobie człowiek, tylko syn boga. Poza tym, były tam wówczas takie cuda, że cały świat by to zauważył - ale jak już inni to sprawdzili, nie tylko historycy z tamtego okresu, ale też żadne inne mity o tym nie opowiadają. Dla mnie najciekawsze jest jednak to co działo się w dniu jego zmartwychwstania: groby się otwierały, zmarli ożywali, wstawali i maszerowali do Jerozolimy. Takie wydarzenia pewnie też były wówczas na pęczki, i komu by się o tym chciało pisać?
|
|
|  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) |
>Tak często wierzący się na to powołują, że kiedyś się tym zainteresowałem. Badacze zainteresowali się ponad tysiącem tzw. męczenników. Po bliższym przyjrzeniu się im, zostało zaledwie coś ok. dziesięciu - tych nie byli w stanie ustalić z powodu braku źródeł. >Gdy czytałem kto zostawał męczennikiem to można było nieźle się pośmiać. Np. jeden wybrał się na polowanie, został zraniony przez dzika, a figuruje jako święty, który został przez pogan "w bestialski sposób zamordowany".
Może to był pogański dzik?
Do tego można dodać dość osobliwy rozrost członków tych męczenników. W czasach Henryka VIII w trakcie Wolseyowskiej nagonki na klasztory i kościoły sprawdzano również jak to z tymi relikwiami naprawdę jest. Okazało się, że większość żyła koło jakiegoś prehistorycznego Czarnobyla, tyle ich po różnych kościołach się znalazło.
|
|
| |  | 6 na 6 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Do tego można dodać dość osobliwy rozrost członków tych męczenników. W czasach Henryka VIII w trakcie Wolseyowskiej nagonki na klasztory i kościoły sprawdzano również jak to z tymi relikwiami naprawdę jest. Okazało się, że większość żyła koło jakiegoś prehistorycznego Czarnobyla, tyle ich po różnych kościołach się znalazło.
Tak samo było i z ewangeliami - ile naprawdę stworzono to już nie do ustalenia.
Cztery uznane za prawdziwe tzn. natchnione przez Ducha Świętego ewangelie zostały wybrane pomiędzy 70 istniejącymi przez samego Boga! Papież (III wiek) postanowił pozostawić na noc 70 ewangelii w kościele na ołtarzu, aby sam Bóg wybrał ewangelie prawdziwe. Na drugi dzień rano na ołtarzu zostało tylko 4 a reszta znalazła sie na ziemi. W ten sposób Bóg wybrał właściwe ewangelie. Informacja pochodzi z Archiwum Watykanu, z księgi dotyczącej pierwszych papieży, lata 30-401. Stało się to za papieża Zefiryna, a więc w III wieku.
Dopiero na przełomie IV i V wieku, na synodach w Rzymie (382 r.), w Hippo Regius (393 r.) oraz w Kartaginie (397 r. i 419 r.), ustalono definitywnie zawartość Nowego Testamentu.
(...) w znacznej mierze jest to tylko zbiór anegdot. Teolog Werner
(...) tylko do bardzo ostrożnego korzystania. Teolog Goguel
Tekstu oryginalnego wciąż ubywa; dostrzega się coraz liczniejsze sprzeczności między rękopisami opartymi na różnych tradycjach i usiłuje się te sprzeczności usunąć: powstaje z tego chaos. Teologowie Hoskyns i Davey
Wszędzie widać sprzeczności, różnice poglądów (...) Jedni mówią: obowiązuje to, "co jest czytane we wszystkich kościołach", inni: to, "co pochodzi od apostołów", jeszcze inni rozróżniają miłe i niemiłe treści nauk. Teolog Carl Schneider
Słowo "ewangelia" (evangelion), którego w kilku pismach Nowego Testamentu brak, chociaż długo uchodziło ono za nie lada osiągnięcie chrześcijańskiej twórczości lingwistycznej, jest - jak niemal wszystko, czego chrystianizm nie przejął z judaizmu - pochodzenia pogańskiego. Występuje ono już u Homera i oznacza tam zapłatę za przyniesienie dobrej wiadomości. Ale to słowo było też wyposażone w znaczenie religijne i tak funkcjonowało w odniesieniu do starożytnych wyroczni, później zaś - właśnie i szczególnie, w kulcie cesarzy - dobrą nowinę o wstąpieniu na tron nowego monarchy. Ale nawet w doktrynie Zaratustry, który żył co najmniej sześćset lat przed Jezusem, występują, jak ustalono, niejednokrotnie określenia: "radosna nowina", "zbawienna wieść dla wszystkich ludów"; u obu proroków natrafiamy zresztą i na inne zbieżności językowe - niemalże co do słowa. Skądinąd należy wątpić, czy sam Jezus określał swoje nauki jako "ewangelię". Jest to kwestionowane przez niejednego teologa cieszącego się autorytetem. K. Deschner
|
|
| | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) | Cztery uznane za prawdziwe tzn. natchnione przez Ducha Świętego ewangelie zostały wybrane pomiędzy 70 istniejącymi przez samego Boga!
To jak my maluczcy mielibyśmy to kwestionować?
Tutaj coś więcej o relikwiach (mi podoba się drabina oraz kult świętego napletka):
Relikwie to szczątki ciał świętych i przedmioty z nimi związane, będące obiektem kultu religijnego. Przyjmuje się, że kult relikwii, podobnie jak oddawanie czci "świętym", sięga swym początkiem IV wieku n.e. Z przyczyn religijnych, ekonomicznych, a nawet politycznych, w ciągu stuleci liczba pozostałości po "świętych" stopniowo rosła i dziś szacuje się ją na tysiące. Sobór Watykański II potwierdził, iż "zgodnie z tradycją Kościół oddaje cześć Świętym i ma w poważaniu ich autentyczne relikwie oraz wizerunki". Gdyby zgromadzić wszystkie relikwie, związane z osobami: Chrystusa i Matki Boskiej - powstałoby jedyne w swoim rodzaju muzeum fałszerstw..
* Około 150 kościołów twierdzi, że jest w posiadaniu przynajmniej jednego ciernia z korony, która mogła mieć ich najwyżej 40. Korona cierniowa, bez jednego ciernia, znajduje się w katedrze Notre Dame w Paryżu i pokazywana jest w Wielki Piątek.
* Krople krwi Chrystusa znajdują się m.in. w bazylice św. Marka w Wenecji, w bazylice św. Krwi w Brugii (Belgia) oraz w rzymskich kościołach: Santa Croce, Santa Maria Maggiore i San Giovanni in Laterano.
* Niezwykłe bogata jest kolekcja gwoździ, którymi ciało Chrystusa miało być przybite do krzyża. Ponad trzydzieści kościołów, w różnych miejscowościach twierdzi, że posiada co najmniej jeden "oryginalny" gwóźdź. Po jednym mają: kościół na Lateranie, św. Krzyża w Rzymie, św. Marka w Wenecji i katedra w Mediolanie. W Krakowie, w Kaplicy Zygmuntowskiej jest jeden cały gwóźdź, a po połówce mają: kaplica św. Kosmy i Damiana oraz kościół Świętej Trójcy.
* Jeszcze do niedawna sporym wzięciem cieszył się kult świętego napletka. Posiadaniem tego "autentycznego" chwaliło się aż trzynaście świątyń, m.in. Santiago de Compostela w Hiszpanii i bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie.
* W całej Europie bardzo rozpowszechnione są kryształowe fiolki z mlekiem, którym Matka Boska karmiła małego Jezuska. Ich posiadaniem szczyci się wiele miast we Włoszech, Francji i Hiszpanii.
* Kosmyk włosów Dziewicy Maryi znajduje się w katedrze w Reims we Francji oraz w bazylice św. Marka w Wenecji. Święta tunika, czyli fragment szaty, którą miała nosić Matka Boska podczas narodzin Jezusa, obecnie przechowywana jest w katedrze w Chartres, we Francji oraz na Lateranie. Pieluszka, w którą po narodzeniu został zawinięty Jezus, znajduje się w kościele św. Dionizego w Paryżu. Strzępy tuniki z wełny (własnoręcznie utkanej przez Matkę Boską), w którą Jezus był ubrany w drodze na kalwarię, można oglądać w Trewirze w Niemczech. Pięć fragmentów drewna ze żłóbka , w którym leżał mały Jezusek, jest co roku wystawianych na widok publiczny, z okazji świąt Bożego Narodzenia w Santa Maria Maggiore w Rzymie.
* Część stołu z Ostatniej Wieczerzy znalazła schronienie w rzymskiej bazylice św. Jana na Lateranie, a kawałek stołu z wesela w Kanie Galilejskiej, jakimś cudem zachował się w kościele św. Franciszka w Asyżu. Fragmenty obrusa z Ostatniej Wieczerzy są w Lizbonie, w kościele św. Rocha oraz w kościele św. Andrzeja w Krakowie.
* W Hiszpanii do dziś przechowywane jest pióro, które spadło ze skrzydła archanioła Gabriela podczas zwiastowania. Katedra w Magdeburgu posiada drabinę, na której kogut piał, kiedy Piotr zaparł się Chrystusa. W Santiago de Compostela, przy grobie św. Jakuba Apostoła, jest ogon osła, na którym Chrystus wjeżdżał do Jeruzalem. Na Lateranie przechowywana jest złota urna, pełna manny, zebranej na pustyni. Dwa odciski stóp, pozostawione ponoć przez Jezusa w bazaltowym kamieniu z Via Appia, znajdują się w kaplicy bazyliki św. Wawrzyńca za Murami w Rzymie. Matka Boska, z kolei, ślad swojej stopy zostawiła w skale, w miejscowości Bardo Śląskie, w Polsce. Kościół św. Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie ma mały palec niewiernego Tomasza, którym ów niedowiarek dotknął ran Chrystusa.
* Relikwie wcale nie musza być skromnych rozmiarów. Mogą być całkiem okazałe. Dwie największe to: święty domek (bazylika Santuario della Santa Casa) w Loreto i święte schody w bazylice św. Jana na Lateranie. Domek Loretański miał być, według legendy, mieszkaniem Matki Boskiej, przeniesionym w 1295 roku z Nazaretu, przez czterech aniołów. Scala Sancta, czyli dzwudziestoośmiostopniowe marmurowe schody, po których szedł Chrystus na spotkanie z Piłatem, w sposób nie mniej cudowny, zostały przywiezione z Jerozolimy.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Tutaj coś więcej o relikwiach (mi podoba się drabina oraz kult świętego napletka)
Papież Grzegorz I (590-604) "Posyłał królom krucyfiksy nie tylko z umieszczonymi w nich fragmentami krzyża Jezusa, ale również z włosami Jana Chrzciciela. Jak wiadomo, pozostały po nim dwie głowy! Oprócz tego ów papież, zwany Wielkim, przesyłał klucze chroniące przed czarami i były w nich opiłki z łańcuchów, którymi skuto świętego Piotra". K. Deschner
O ile jeszcze pamiętam, jedna z nich to czaszka 12-letniego chłopca. Tylko proszę się mnie nie pytać jak to było możliwe, że mieli jego główkę, a on nadal nauczał.
Też się kiedyś tym interesowałem. Był tu już chyba taki wątek, ale temat jest na tyle ciekawy, że moim zdaniem można założyć nowy dla odświeżenia pamięci. Tym bardziej, że od tamtej pory przybyło nowych użytkowników. Ten dotyczy jednak ewangelii.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) | Tylko proszę się mnie nie pytać jak to było możliwe, że mieli jego główkę, a on nadal nauczał.
Jak bóg zrobił in vitro blisko początku naszej ery to i pewnie ze sklonowaniem czaszki dwunastolatka problemów nie miał.
>Też się kiedyś tym interesowałem. Był tu już chyba taki wątek, ale temat jest na tyle ciekawy, że moim zdaniem można założyć nowy dla odświeżenia pamięci.
Można by to szerzej ująć - absurdy religii. To ogólnie fascynujące w jakie głupoty wierzyć można.
>Ten dotyczy jednak ewangelii.
Racja, już poprzestaję.
Pozdrawiam
|
|
|  | | atre (971 punktów) |
Trzymajmy się Ewangelii, a nie średniowiecznych opowieści o męczennikach. A ty nie uogólniaj też tych opowieści o tych męczennikach.
>To nie był jakiś tam sobie człowiek, tylko syn boga. Poza tym, były tam wówczas takie cuda, że cały świat by to zauważył - ale jak już inni to sprawdzili, nie tylko historycy z tamtego okresu, ale też żadne inne mity o tym nie opowiadają. Dla mnie najciekawsze jest jednak to co działo się w dniu jego zmartwychwstania: groby się otwierały, zmarli ożywali, wstawali i maszerowali do Jerozolimy. Takie wydarzenia pewnie też były wówczas na pęczki, i komu by się o tym chciało pisać?
Co ty znowuż myślisz że po zmartwychwstaniu Jezusa doszło do jakiejś nocy żywych trupów? I jakie to cuda, które cały świat miałby zauważyć? Co ty opowiadasz? W dzisiejszych czasach ojciec Pio nie takie rzeczy robił, a i tak zaprzeczysz i wszyscy ateiści mają te cuda gdzieś i chrzanią o jakichś oszustwach, samookaleczeniach itd.
|
|
| |  | 5 na 5 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Trzymajmy się Ewangelii, a nie średniowiecznych opowieści o męczennikach.
Jeśli Ci jeszcze mało, że to bóg wybrał to mogę co nieco podrzucić:
Kościół katolicki uczynił z doktryny - jak wiadomo, pociągającego za sobą nieomylność - boskiego zainspirowania Biblii dogmat wiary, a dokonało się to na soborze we Florencji (bulla Cantate Domino z 4 lutego 1442 roku), na soborze w Trydencie (czwarta sesja odbyta 8 kwietnia 1546 roku oraz na soborze w Watykanie (trzecia sesja w dniu 24 kwietnia 1870 roku).
"Używamy imion: Marek, Mateusz, Łukasz, w odniesieniu do autorów ewangelii synoptycznych, nie mając pewności, czy Marek jest tożsamy z towarzyszem Piotra, Łukasz zaś - z towarzyszem Pawła. Nie jest bowiem ustalone autorstwo żadnego z pism nowotestamentowych, z wyjątkiem autentycznych listów Pawła. Kościół podawał te księgi za dzieła pierwszych apostołów oraz ich uczniów, co zapewniło im autorytatywność. Ale faktycznie żadna z nich nie jest autorstwa któregokolwiek z apostołów. Wykluczony jest nawet celnik Mateusz jako ewentualny autor tak zwanej Ewangelii według świętego Mateusza, ponieważ nie została ona, wbrew tradycyjnemu twierdzeniu przedstawicieli wczesnego Kościoła, napisana po hebrajsku, lecz - w pierwszej wersji - po grecku, a poza tym jej autor nie może się powołać na żadnego naocznego świadka. Tak ujmuje to niemalże cała biblistyka niekatolicka. Natomiast Kościół katolicki przypisuje tę ewangelię apostołowi Mateuszowi. Ale nawet katoliccy uczeni muszą przyznać, że nie jest znany nikt, kto by widział rzekomy aramejski oryginał; że nie jest znany nikt, kto by go przełoży na język grecki; i że nie istnieją żadne pozostałości po tekście aramejskim w rękopisach, bądź cytatach. Późniejsze pokolenia chrześcijan oddawały jednak wszystko, co było można, pod opiekę apostołów, powołując się na ich autorstwo, żeby nadać wyższą rangę poszczególnym dziełom. Było to zgodne z rozpowszechnionym antycznym obyczajem literackim i chyba rzadko stanowiło świadome fałszerstwo." K. Deschner
Chcąc położyć kres temu zamętowi nie do przezwyciężenia, biskup Rzymu Damazy polecił w 383 roku Dalmatyńczykowi Hieronimowi sporządzenie jednolitego tekstu biblii łacińskich, które nie wykazywały zgodności w dłuższych fragmentach nawet między dwiema wersjami. Ów papieski sekretarz zmienił przy tej okazji brzmienie oryginału, który przyjął za podstawę swojego "sprostowania" czterech ewangelii, w bez mała 3500 miejscach. Ten przekład Hieronima, Wulgata - wersja powszechna, kilkaset lat odrzucany przez Kościół, został w wieku XVI, na soborze trydenckim, uznany za autentyczny. Ale podobnie jak żaden ze starych łacińskich rękopisów Biblii nie harmonizuje całkowicie z którymkolwiek innym, tak też żadna para greckich rękopisów Nowego Testamentu - w 1933 roku znano ich aż 4250, a w 1957 roku aż 4680 - nie zawiera dokładnie tych samych tekstów. Natomiast zgodność wszystkich kodeksów nie obejmuje nawet połowy słów. I to mimo, albo raczej dlatego, że rękopiśmienne przekazy ewangelii upodabniano do siebie nawzajem. Liczbę wariantów, to znaczy różnych lekcji, szacuje się na 250 000.
Ewangelie nie uchodziły za owoc nadprzyrodzonej inspiracji. Teologowie Feine i Behm.
>Dla mnie najciekawsze jest jednak to co działo się w dniu jego zmartwychwstania: groby się otwierały, zmarli ożywali, wstawali i maszerowali do Jerozolimy. >Takie wydarzenia pewnie też były wówczas na pęczki, i komu by się o tym chciało pisać? >Co ty znowuż myślisz że po zmartwychwstaniu Jezusa doszło do jakiejś nocy żywych trupów? I jakie to cuda, które cały świat miałby zauważyć? Co ty opowiadasz?
Zrobiłeś z siebie śmiechowisko, bo okazało się, że nie znasz nawet NT. Czyżby cała Twoja wiedza o religii sprowadzało się do tego co niedouczona katechetka mówiła na lekcji religii? Najpierw przeczytaj w co wierzysz, a potem zabieraj głos.
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) |
Oryginalne są listy Pawła i nie ma mowy o Ewangelii wg św Jana który był apostołem i żył jeszcze ok. setnego roku n.e. Reszta też jest oryginalna, a nie sfałszowana. Ich treść potwierdza św.Paweł, który widział zmartwychwstałego Jezusa, jak i te Ewangelie Marka, Mateusza i Łukasza(który był lekarzem i podróżował razem ze św. Pawłem). Nie ma oryginalnych, własnoręcznie pisanych tekstów przez Marka, Łukasza i Mateusza, których Kościół przecież nie nazywa apostołami (po co więc mówisz mi tu o tym), ale oryginalna jest ich treść, a najstarsze rękopisy ze wszystkimi ewangeliami zostały niedawno odkryte w Qumran. Pochodzą z początku I-go wieku n.e. Treść ich jest zgodna z treściami ewangelii, którymi kościół posługiwał się odkąd zostały napisane... a więc nie mogły być kompilowane w 308 roku n.e.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Reszta też jest oryginalna, a nie sfałszowana.
Ciekawi mnie jak to udowodnisz?
>Ich treść potwierdza św.Paweł, który widział zmartwychwstałego Jezusa
Kilkaset lat później też byli ludzie, którzy potwierdzili, że pewna kobieta sprawiła, iż 8 osób z martwych wstało. Ale po co ja to piszę, przecież Ty życiorysy świętych znasz na pamięć. To też taka sama "prawda" jak to, że ktokolwiek widział zmartwychwstałego Jezusa. A tak gwoli ścisłości, to może byś najpierw udowodnił, że Jezus kiedykolwiek istniał. Bo i na to brak dowodów. Sam fakt, że nie znacie nawet daty jego urodzenia dość dobrze o tym świadczy.
>...a najstarsze rękopisy ze wszystkimi ewangeliami zostały niedawno odkryte w Qumran. Pochodzą z początku I-go wieku n.e. Treść ich jest zgodna z treściami ewangelii, którymi kościół posługiwał się odkąd zostały napisane... a więc nie mogły być kompilowane w 308 roku n.e.
Liczy ogółem 51 tekstów na 1153 stronach w 13 kodeksach. Wśród nich jest 39 absolutnie nieznanych dotąd dzieł. Są między nimi ewangelie, których wcześniej nie miał w rękach żaden nowożytny uczony, księgi gdzieniegdzie wzmiankowane przez starożytnych pisarzy, ale zaginione lub zniszczone przez kościelną ortodoksję. Same książki pochodzą z połowy IV w. Wiemy o tym, ponieważ grzbiety ich skórzanych okładek są wzmocnione papirusowymi paskami, a niektóre z tych pasków pochodzą z kwitów datowanych na 341, 346 i 384 r. ...oraz Ewangelii Filipa W dzbanie znajdowały się również Ewangelia Prawdy i Ewangelia Egipcjan, a także Apokalipsa Piotra, dwie Apokalipsy Jakuba, List (Apokryf) Jakuba i List (Apokryf) Jana oraz wiele innych. Nie wiadomo dokładnie, kto napisał te teksty....
Czas ich pochodzenie jest powszechnie znany, więc daruj sobie jakiekolwiek manipulacje. Tu nie przysłowiowa szkółka niedzielna, a żyjemy w czasach internetu jak Ci wiadomo i bardzo łatwo sprawdzić. Ale to już tylko zasługa ludzi, bo Twoi bogowie nic w tym nie pomogli, a jego etatowi urzędnicy przeszkadzali jak tylko mogli.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | >>Reszta też jest oryginalna, a nie sfałszowana. >Ciekawi mnie jak to udowodnisz? >>Ich treść potwierdza św.Paweł, który widział zmartwychwstałego Jezusa >Kilkaset lat później też byli ludzie, którzy potwierdzili, że pewna kobieta sprawiła, iż 8 osób z martwych wstało. Ale po co ja to piszę, przecież Ty życiorysy świętych znasz na pamięć. To też taka sama "prawda" jak to, że ktokolwiek widział zmartwychwstałego Jezusa. >A tak gwoli ścisłości, to może byś najpierw udowodnił, że Jezus kiedykolwiek istniał. Bo i na to brak dowodów. Sam fakt, że nie znacie nawet daty jego urodzenia dość dobrze o tym świadczy. >>...a najstarsze rękopisy ze wszystkimi ewangeliami zostały niedawno odkryte w Qumran. Pochodzą z początku I-go wieku n.e. Treść ich jest zgodna z treściami ewangelii, którymi kościół posługiwał się odkąd zostały napisane... a więc nie mogły być kompilowane w 308 roku n.e. >Liczy ogółem 51 tekstów na 1153 stronach w 13 kodeksach. Wśród nich jest 39 absolutnie nieznanych dotąd dzieł. Są między nimi ewangelie, których wcześniej nie miał w rękach żaden nowożytny uczony, księgi gdzieniegdzie wzmiankowane przez starożytnych pisarzy, ale zaginione lub zniszczone przez kościelną ortodoksję. Same książki pochodzą z połowy IV w. Wiemy o tym, ponieważ grzbiety ich skórzanych okładek są wzmocnione papirusowymi paskami, a niektóre z tych pasków pochodzą z kwitów datowanych na 341, 346 i 384 r. ...oraz Ewangelii Filipa W dzbanie znajdowały się również Ewangelia Prawdy i Ewangelia Egipcjan, a także Apokalipsa Piotra, dwie Apokalipsy Jakuba, List (Apokryf) Jakuba i List (Apokryf) Jana oraz wiele innych. Nie wiadomo dokładnie, kto napisał te teksty.... >Czas ich pochodzenie jest powszechnie znany, więc daruj sobie jakiekolwiek manipulacje. >Tu nie przysłowiowa szkółka niedzielna, a żyjemy w czasach internetu jak Ci wiadomo i bardzo łatwo sprawdzić. Ale to już tylko zasługa ludzi, bo Twoi bogowie nic w tym nie pomogli, a jego etatowi urzędnicy przeszkadzali jak tylko mogli.
Apokryfy są wtórne i pojawiły się o wiele później niż oryginalne teksty Ewangelii których rękopisy pochodzące z początku I-go wieku n.e ostatnio odnaleziono w Qumran. I skończ już swoje dywagacje, bo - jakbyś nie zauważył - zaczynasz wszystko od początku.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Apokryfy są wtórne i pojawiły się o wiele później niż oryginalne teksty Ewangelii których rękopisy pochodzące z początku I-go wieku n.e ostatnio odnaleziono w Qumran.
Podaj źródła. Mogę śmiało napisać, że kłamiesz, ponieważ nigdy nie było czegoś takiego jak oryginalne teksty Ewangelii. Możesz zapytać się nawet swojego biskupa. Każdy teolog o tym wie, i to obojętnie czy katolicki czy z jakiegoś innego odłamu chrześcijaństwa.
Przypominam Ci atre, że ten wątek dotyczy Ewangelii, a jak już sam udowodniłeś Ty ich nie przeczytałeś, cytat:
>Co ty znowuż myślisz że po zmartwychwstaniu Jezusa doszło do jakiejś nocy żywych trupów? I jakie to cuda, które cały świat miałby zauważyć? Co ty opowiadasz?
Jeżeli chcesz, żebym choć odrobinę traktował Cię poważnie to przeczytaj najpierw NT. Podaj odpowiednie fragmenty. Żeby Ci ułatwić zadanie podpowiem, że imię autora zaczyna się na literę M. Bo niby jak mam prowadzić dyskusję o Ewangeliach z człowiekiem, który nigdy ich nie przeczytał?
I dopiero teraz zrobiło się fajnie i ciekawie. Taki obrońca wiary jak Ty ma wykazać, że autorzy tych ksiąg, to zwyczajna banda oszustów! Przyjemnej lektury.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | czes (4083 punktów) | A teraz atre odpowie Ci jednym zdaniem ale za to tłustym drukiem i ... jesteś załatwiony!
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >A teraz atre odpowie Ci jednym zdaniem ale za to tłustym drukiem i ... jesteś załatwiony!
Nie znam go na tyle, aby przewidzieć jak się zachowa. Być może jak większość z nich w takiej sytuacji - udają, że nie zauważyli.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Część pierwsza mojej wypowiedzi:
Wczoraj przeczytałem Twoją wypowiedź. Wprawiła mnie ona w zdumienie. Jak można takie rzeczy wypisywać? Ta wypowiedź nie może pozostać bez odpowiedzi i sprostowania. Postaram się zatem po kolei w wielkim skrócie ustosunkować się do tych wszystkich wątków, które poruszyłeś.
>Oryginalne są listy Pawła [...]
Kanon Nowego Testamentu zawiera wiele listów, które bądź to są rzeczywiście autorstwa Pawła, bądź też są jedynie Pawłowi przypisywane, a Paweł nie miał z nimi nic wspólnego i nie był ich autorem. Te drugie w nauce zwane są listami "deuteropawłowymi" lub prościej "niepawłowymi". Ich autorem nie jest "apostoł narodów". W Nowym Testamencie jest co najmniej sześć (lub co najmniej siedem) "Listów Pawła", których on nie napisał. Są to: (1, 2, 3) Trzy tzw. listy pastoralne, tj. Pierwszy i Drugi List Pawła do Tymoteusza oraz List Pawła do Tytusa. (4) Drugi List Pawła do Tesaloniczan. (5, 6) List Pawła do Kolosan. Prawdopodobnie to samo można powiedzieć o Liście Pawła do Efezjan. (7) List Pawła do Hebrajczyków.
>[...] i nie ma mowy o Ewangelii wg św Jana który był apostołem i żył jeszcze ok. setnego roku n.e.
Domyślam się, iż powyższym zdaniem wyraziłeś swój pogląd, jakoby Jan, apostoł i umiłowany uczeń Jezusa, był autorem czwartej z kolei Ewangelii opatrzonej jego imieniem. Sprawa ta jest jednak skomplikowana. Współczesna nauka nie uważa, by autorem tej Ewangelii był apostoł Jan. Odnośnie autorstwa tej Ewangelii nawet tradycja kościelna nie jest jednolita. W tradycji kościelnej twierdzi się m.in., że Jan jest tylko autorem pośrednim, który poczynił jedynie notatki do Ewangelii, ta jednak została wydana dopiero około roku 100 przez jego uczniów, gdyż Jan w tym czasie już od dawna nie żył. W tradycji kościelnej funkcjonuje również pogląd, że Jan w podeszłym wieku (około 90 lat) sam napisał ewangelię, co ponoć tłumaczy pewne znajdujące się w niej błędy (możesz te dość liczne błędy nazwać np. różnicami w stosunku do ewangelii synoptycznych). Według kolejnej już wersji kościelnej (Papiasz) Jan ewangelista nie jest autorem czwartej ewangelii, a to dlatego, że zmarł w latach 60-tych I wieku n.e., a ewangelia ta powstała około roku 100. Powszechnym w tej chwili jest pogląd, uznawany również przez biblistykę chrześcijańską niekatolicką, że apostoł Jan został zamordowany w roku 62 n.e. najprawdopodobniej razem z młodszym bratem Jezusa, Jakubem. Jest szereg argumentów przemawiających za tym, że to nie Jan apostoł jest autorem czwartej ewangelii. Pomijam je, bo to temat bardzo obszerny.
Strona kościelna usilnie twierdzi, że apostoł Jan przeżył około 100 lat. Opiera się na szeregu bajkowych przekazach o jego życiu, znajdujących się w pismach apologetów kościelnych. Przykładowo - znany pisarz kościelny z przełomu II i III w. napisał, iż Jan "nie poniósł żadnej szkody zanurzony w ognistym oleju". Inny znany pisarz kościelny, żyjący około wiek później, napisał, że Jan tylko pozornie umarł, bo w rzeczywistości nie umarł, a pochowano go śpiącego, by mógł oczekiwać na powrót Chrystusa. Jak twierdzi ów autor, dowodzi tego ponoć pył, który wydobywa się i unosi na zewnątrz z miejsca spoczynku Jana, rzekomo wprawiany w ruch (ten pył oczywiście) oddechem śpiącego apostoła.
>Reszta też jest oryginalna, a nie sfałszowana.
Nie wiem, co dokładnie rozumiesz pod sformułowaniem, że "reszta też jest oryginalna, a nie sfałszowana". Różnie można to rozumieć. Czy jeśli np. któraś ewangelia nie pochodzi od autora, któremu się ją przypisuje (np. Ewangelia Mateusza), to czy to jest już fałszerstwo, czy tez nie? Czy też jeśli pewne fragmenty ewangelii "A" przeczą analogicznym fragmentom ewangelii "B" lub "C", to mamy do czynienia z fałszerstwem, czy tez nie? Jeśli odpowiesz na te pytania, to możemy i w tym zakresie podyskutować. Na pewno Ewangelia Mateusza nie jest dziełem apostoła, któremu się ją przypisuje. Podobnie jest z pozostałymi ewangeliami synoptycznymi. Obecnie uważa się również, iż wszystkie tzw. "listy katolickie" (łącznie siedem listów) są nieautentyczne. Itd., itp. Najogólniej rzecz ujmując - nie są nam obecnie znani autorzy pism nowotestamentowych, za wyjątkiem jednakże autentycznych listów Pawła (z wyłączeniem tych sześciu, czy tez siedmiu "deuteropawłowych", o których napisałem powyżej). Wygląda zatem na to, że "reszta", o której piszesz, nie za bardzo jest oryginalna.
Poniżej część druga.
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Druga część mojej wypowiedzi:
>Ich treść potwierdza św. Paweł, który widział zmartwychwstałego Jezusa, jak i te Ewangelie Marka, Mateusza i Łukasza (który był lekarzem i podróżował razem ze św. Pawłem).
Z powoływaniem się na apostoła Pawła ja osobiście byłbym ostrożniejszy od Ciebie. W końcu to nie kto inny, jak właśnie Paweł powiedział: "Jeśli przez moje kłamstwo prawda Boża tym bardziej przyczynia się do chwały jego [Chrystusa - A.51], to dlaczego jeszcze i ja miałbym być sądzony jako grzesznik?" Tę jego wypowiedź możesz znaleźć w Liście do Rzymian (Rz 3, 7). Te słowa usprawiedliwiają wszelkie działania, z kłamstwami włącznie. Odpowiedz sobie sam na pytanie, czy Paweł dopuszczał się jakichś kłamstw w głoszeniu "prawdy Bożej".
Piszę o tym dlatego, ponieważ napisałeś, że Paweł (Szaweł) widział zmartwychwstałego Jezusa. Bynajmniej nie wykluczam historyczność tego "spotkania", ale .... Cały problem polega bowiem na tym, że w Nowym Testamencie znajduje się nie jedna, lecz więcej (aż trzy) relacji o "spotkaniu" Jezusa z Szawłem, ale one niestety różnią się od siebie. I to bardzo. Jest jeszcze jedno "ale", które najogólniej ujmując dotyczy słowa "zmartwychwstały". Być może według Ciebie nie ma znaczenia, iż istnieją znaczne różnice w przekazie o "spotkaniu" Jezusa z Szawłem. Według mnie jest to jednak kwestia zasadniczej wagi. W jedną z relacji wypadałoby wierzyć, a pozostałe odrzucić. Ale to oznacza zanegowanie tych dwóch odrzuconych opowiadań o spotkaniu. A to już jest sprawa poważna. We wszystkie trzy naraz wierzyć się nie da. Pozostaje też nie wierzyć w żadną.
I jeszcze jedno. Ze wszystkich trzech relacji dowiadujemy się, że Szaweł słyszał głos i ujrzał światło. Żadna z tych wersji nie informuje natomiast, by Szaweł widział Jezusa. Wynika z tego, że w drodze do Damaszku Szaweł Jezusa nie widział, lecz jedynie słyszał. Być może wiesz, dlaczego to napisałem, jeśli nie - to trudno.
>[...] a najstarsze rękopisy ze wszystkimi ewangeliami zostały niedawno odkryte w Qumran. Pochodzą z początku I-go wieku n.e. Treść ich jest zgodna z treściami ewangelii, którymi kościół posługiwał się odkąd zostały napisane...
O czym Ty tu wypisujesz? Jakie ewangelie zostały niedawno odkryte w Qumran? Z jakich źródeł czerpiesz swoją wiedzę?
Informuję Cię, że: (1) Wśród rękopisów (zwojów) z Qumran znad Morza Martwego nie ma ani jednej ewangelii. Po prostu ich tam nie znaleziono. Ocenia się, ze zwoje te powstały w II i I w. p.n.e. To trochę za wcześnie, jak na ewangelie (a może Ty sądzisz inaczej). (2) Najprawdopodobniej mylisz Qumran z Nag Hammadi. Być może dla Ciebie nie ma różnicy między tymi miejscami, a także tym, co w nich znaleziono. Ale różnica jest. I to duża. Nawet bardzo duża. Qumran jest w Izraelu, zaś Nag Hammadi w Egipcie. Zresztą w Nag Hammadi też nie znaleziono ewangelii kanonicznych.
Jeśli możesz to napisz, co rozumiesz przez "początek I-go wieku n.e." Bo według mnie przez początek pierwszego wieku należy rozumieć lata od 1 do raczej nie później niż 20 r. n.e. (jestem przekonany, że myślisz podobnie, bo trudno przecież za początek I-go wieku n.e. uważać np. rok 80 albo 100). Czy z tego okresu - tzn. z lat 0-20 n.e. pochodzi jakaś znana Ci ewangelia? Bo ja takich nie znam. I jeszcze jedno. Napisz jakież to ewangelie według Ciebie znaleziono w Qumran.
Pozdrawiam Cię.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | czes (4083 punktów) |  Serdecznie Cię pozdrawiam. Czesiek
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | Z powoływaniem się na apostoła Pawła ja osobiście byłbym ostrożniejszy od Ciebie. W końcu to nie kto inny, jak właśnie Paweł powiedział: "Jeśli przez moje kłamstwo prawda Boża tym bardziej przyczynia się do chwały jego [Chrystusa - A.51], to dlaczego jeszcze i ja miałbym być sądzony jako grzesznik?" Tę jego wypowiedź możesz znaleźć w Liście do Rzymian (Rz 3, 7). Te słowa usprawiedliwiają wszelkie działania, z kłamstwami włącznie. Odpowiedz sobie sam na pytanie, czy Paweł dopuszczał się jakichś kłamstw w głoszeniu "prawdy Bożej". Wyrwałeś zdanie z kontekstu i epatujesz sugestią sensu, jakoby św Paweł odnosił się do jakiegoś rzeczywistego kłamstwa, czy też kłamania. Przeczytaj sobie dokładnie i używaj rozumu nie nożyczek. Co do Qumran to z tymi wszystkimi ewangeliami się rzeczywiście zapędziłem. Czytałem pewne fragmenty tam znalezione i gdzie indziej, datowane na I w.(gwoli twej ścisłości od 0 do 100r) i początek II(od 100 do 150r) jakiś czas temu. Dobrze że to sprostowałeś. Nie mam biblioteki w głowie. Nie umniejsza to jednak faktu iż znaleziono jak nie w Qumran, to gdzie indziej fragmenty Ewangelii Jana datowane na początek II w.n.e. pl.wikipedia.org/wiki/Papirus_Rylands> Jeśli możesz to napisz, co rozumiesz przez "początek I-go wieku n.e."Nie przyszło ci do głowy, że mogłem zgubić jedno I?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | > Przeczytaj sobie dokładnie i używaj rozumu nie nożyczek. > Nie przyszło ci do głowy, że mogłem zgubić jedno I?
Bezczelności to ci nie brakuje!
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Wyrwałeś zdanie z kontekstu i epatujesz sugestią sensu, jakoby św Paweł odnosił się do jakiegoś rzeczywistego kłamstwa, czy też kłamania. Przeczytaj sobie dokładnie i używaj rozumu nie nożyczek.Wyrywanie jakiegoś zdania z kontekstu rozumiem jako świadome przytaczanie pojedynczego zdania bądź nawet jego fragmentu, które odizolowane od całości tekstu może rzeczywiście świadczyć o czymś nieco innym, niż było to intencją autora całego tekstu. Otóż oświadczam Ci z całą mocą: o tym zdaniu Pawła, które przytoczyłem w drugiej części mojej wypowiedzi, absolutnie nie można powiedzieć, że zostało wyrwane z kontekstu. Zdanie to zarówno w całym tekście (Rz 3, 1-20), jak i odłączone od całości, oznacza dokładnie to samo. Napisałem to w poprzedniej wypowiedzi. Ja osobiście uważam, że potwierdzenie tego znajduje się właśnie w owych trzech wersjach opowieści o spotkaniu zmartwychwstałego Jezusa z ap. Pawłem. Jeśli zaś powyższe zdanie ap. Pawła Ci nie wystarcza, to służę następnym. Przeczytaj sobie dokładnie i uważnie, co ap. Paweł napisał w Liście do Filipian. Dla ułatwienia szukania podaję: Flp 1, 18. Jeśli sobie życzysz, mogę je w całości zacytować. > Przeczytaj sobie dokładnie i używaj rozumu nie nożyczek.Podczas czytania, nie tylko Nowego Testamentu, ja naprawdę używam rozumu. Ot, po prostu, ja czytam i myślę. Ty natomiast czytasz. Nożyczek również nie używam. Oczywiście w czasie czytania. Bo ja szanuję książki i gram uczciwie. W innych sytuacjach od czasu do czasu biorę nożyczki do ręki. > Co do Qumran to z tymi wszystkimi ewangeliami się rzeczywiście zapędziłem. Czytałem pewne fragmenty tam znalezione i gdzie indziej, datowane na I w.(gwoli twej ścisłości od 0 do 100r) i początek II (od 100 do 150r) jakiś czas temu. Dobrze że to sprostowałeś. Nie mam biblioteki w głowie. Nie umniejsza to jednak faktu iż znaleziono jak nie w Qumran, to gdzie indziej fragmenty Ewangelii Jana datowane na początek II w.n.e. pl.wikipedia.org/wiki/Papirus_RylandsNo właśnie cały problem w tym, żeby czytać i używać rozumu. Czytać i myśleć. Ja to robię: podczas czytania myslę. A Ty zanim coś napiszesz, to najpierw to sprawdź. Tak będzie lepiej. Po co wypisywać bzdury. Niestety, dalej brniesz i próbujesz rzecz całą bagatelizować. Informuję Cię zatem, że naprawdę ważne jest dokładne określenie przedmiotu dyskusji. Albo poważnie dyskutujemy, opierając się na faktach, albo coś sobie dla zabicia czasu bazgrolimy. Ja wybieram to pierwsze. A Ty? Dla mnie jest ważne, a nawet bardzo ważne, czy dyskutujemy o znaleziskach z Qumran, czy może z Nag Hammadi, czy też jakichś jeszcze innych. Być może dla Ciebie to wszystko jedno. Szkoda. A tak nawiasem mówiąc. Co ciekawego jest w tym, że znaleziono jakieś luźne fragmenty Ewangelii Jana? A ponadto rok 50, dowolnie jakiego wieku, to nie jest, jak piszesz powyżej, początek wieku, lecz jego środek. To chyba oczywiste. > >Jeśli możesz to napisz, co rozumiesz przez "początek I-go wieku n.e."> Nie przyszło ci do głowy, że mogłem zgubić jedno I?Nie przyszło mi do głowy, że zgubiłeś jedno "I" i zamiast o pierwszym, chciałeś napisać o drugim wieku n.e. Tym bardziej, iż sam przyznałeś powyżej, że pomyliłeś fakty. Nie może tu być mowy - jak sugerujesz - o jakiejś Twojej pomyłce, gdyż co najmniej w dwóch wypowiedziach uparcie powtarzasz, że teksty ewangelii pochodzące z początku I wieku n.e. znaleziono w Qumran. Oto odsyłacze do tych Twoich wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176172#w176817www.racjonalista.pl/forum.php/s,176172#w176839Dla jasności informuję Cie, że ani jedna ewangelia kanoniczna nie została napisana z początku I w. n.e., najwcześniejsza bowiem pochodzi z lat siedemdziesiątych I w. n.e. i jest to Ewangelia "według" Marka. Informuję Cię również, że w NT nie ma ani jednego pisma, które pochodziłoby z początku I w. n.e. Najwcześniejsze pismo nowotestamentowe, zapewne wiesz jakie, datowane jest na późne lata pięćdziesiąte. I jeszcze jedno. Pomyłki zdarzają się wszystkim. Toteż każdy z nas od czasu do czasu popełnia jakieś błędy i myli się. Różne to są błędy, raz drobne, kiedy indziej nieco poważniejsze. Nie każdy natomiast potrafi uczciwie przyznać się do błędu. Cóż, taki już jest ten świat. PS Oczywiście żałuję, że nie odniosłeś się do wszystkich wątków, które poruszyłem w mojej dwuczęściowej wypowiedzi. Wynikały one wyłącznie z odpowiedzi na to, co Ty napisałeś w swojej wypowiedzi. Pozdrawiam Cię.
|
|
1 na 1 | atre (971 punktów) | >Zwracam się z tym pytaniem do wszystkich niechrześcijan, bo jako młody człowiek o jeszcze >nieugruntowanym stanowisku chciałem dowiedzieć się od ludzi niewierzących skąd się wzięły podstawy >prawd wiary chrześcijan (jednocześnie innych religii). Myślę, że inteligentni ludzie są tu >przedstawią mi swe zdanie skąd wzięło się chrześcijaństwo skoro nie było człowieka-Boga chodzącego >po wodzie itd.
Do tego, co ci napisałem na temat tego dlaczego - oprócz Ewangelii - nie ma właściwie innych świadectw o Jezusie, dodam:
nie ma żadnych świadectw o innych ludziach którzy byli w Jerozolimie i gdzie indziej krzyżowani. A krzyżowano wówczas nagminnie! Ukrzyżowanie było czymś haniebnym, ośmieszającym (krzyżowano ludzi nago). Istniało też wówczas takie prawo iż usuwano wszelkie wpisy w księgach świątynnych o narodzeniu tych ludzi itd. Wówczas nie było komputerów, internetu itd. Jedyne wpisy istniały na papierze w jednej księdze świątynnej. Poza tym świątynię Jerozolimską zburzono trzydzieści lat po śmierci Jezusa, tak jak i niemal całe miasto. Zburzono i spalono. Większość żydów wybito. Jezus nie był związany z żadnymi wielkimi wydarzeniami. Tylko trzy razy w ciągu swego życia był w Jerozolimie z okazji największych świąt żydowskich. Za trzecim razem go zabito. To nie był wówczas ktoś tak znany jak dzisiaj. Ktoś o kim każdy historyk musiałby napisać. Po prostu zwykły człowiek. Kim on jednak był naprawdę... wiedziało niewielu. Nie było telewizji i codziennych wiadomości. Nikt nie robił z nikim wywiadów itd. To wszystko trzeba umieć zrozumieć, w jakich czasach żył Jezus. To nie był XXI wiek. Nie wiele świadectw przetrwało z tamtych czasów o bardziej znanych i wpływowych ludziach żyjących wówczas. Żadne świadectwa nie przetrwały o zwykłych ludziach. A przecież żyło ich miliony! Działy się co roku o wiele ważniejsze rzeczy niż ukrzyżowania. Trzeba umieć na to spojrzeć z historycznej perspektywy, biorąc pod uwagę realia historyczne tamtych czasów. Wystarczy że jakaś armia najechała na jakieś miasto, a zostawały z niego zgliszcza. Ludzi w większości wybijano. Nikt się nie przejmował tym czy za pięćset lat będziemy mogli przeczytać metryki urodzenia w jakiejś księdze świątynnej. Gdzie indziej o zwykłych ludziach mogły przetrwać jakiekolwiek świadectwa? I dlatego ich nie mamy. O kimkolwiek, nie tylko o Jezusie.
|
|
 | 11 na 11 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Do tego, co ci napisałem na temat tego dlaczego - oprócz Ewangelii - nie ma właściwie innych świadectw o Jezusie, dodam:.................. Jak doda się do braku dowodów na boskość Jezusa ( bo to, że mógł żyć w śród Żydów jakiś guru, który nauczał nikt nie kwestionuje) całe wieki fałszowania zarówno Biblii jak i preparowania "cudów" to tak naprawdę niewiele zostaje. A historia kościoła to historia walki o władzę. Krwawa i bezwzględna. Walki z nauką bo ciemnym ludem łatwiej rządzić. Chrześcijaństwo spowodowało zatrzymanie rozwoju nauki i zaprzepaszczenie wiedzy jaką dysponowali Arabowie czy Grecy.
|
|
|  | -2 na 2 | atre (971 punktów) | >> Do tego, co ci napisałem na temat tego dlaczego - oprócz Ewangelii - nie ma właściwie innych świadectw o Jezusie, dodam:.................. >Jak doda się do braku dowodów na boskość Jezusa ( bo to, że mógł żyć w śród Żydów jakiś guru, który nauczał nikt nie kwestionuje) całe wieki fałszowania zarówno Biblii jak i preparowania "cudów" to tak naprawdę niewiele zostaje. >A historia kościoła to historia walki o władzę. Krwawa i bezwzględna. Walki z nauką bo ciemnym ludem łatwiej rządzić. Chrześcijaństwo spowodowało zatrzymanie rozwoju nauki i zaprzepaszczenie wiedzy jaką dysponowali Arabowie czy Grecy.
To jest tylko i wyłącznie wyznanie twojej wiary. Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
|
|
| |  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | > Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
Pod warunkiem, że dostarczysz dowodów na prawdomówność licznych świadków.
|
|
| |  | 10 na 10 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
Jakąś dziwną teologię nam wmawiasz.Skąd wzięłaś świadków i to nawet współczesnych. Świadków zmartwychwstania nie było nigdy. Zgodnie z przekazami Biblii kobiety znalazły pusty grób. Natomiast Jezus pokazał się jedynie apostołom a i oni nie byli tego pewni
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) | >>Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych. >Jakąś dziwną teologię nam wmawiasz.Skąd wzięłaś świadków i to nawet współczesnych. >Świadków zmartwychwstania nie było nigdy. Zgodnie z przekazami Biblii kobiety znalazły pusty grób. Natomiast Jezus pokazał się jedynie apostołom a i oni nie byli tego pewni
Co tylko świadczy o ich prawdomówności. Gdyby zmyślali mówiliby np. iż od razu o tym wiedzieli i że to było dla nich jak najbardziej oczywiste. A byli świadkami zmartwychwstania bo byli świadkami śmierci kogoś, z kim parę dni później jedli kolację. Czy to wystarczy?
Ależ skądże. Jak sądzę. Szkoda że nie było tam kogoś z kamerą. Ale wówczas powiedziałabyś, że to fotomontaż. Itd.
Tak że właściwie chodzi o to, iż ciebie tam nie było.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Tak że właściwie chodzi o to, iż ciebie tam nie było. Ciebie też tam nie było. Opieramy się na tych samych dokumentach czyli Biblii. Dla mnie sprawa jest oczywista. Dla wielu badaczy/historyków też. Poczytaj trochę . Na przykład Prof. dr teol. Uta Ranke-Heinemann "Nie i Amen", jest to katolicka teolog wykładowca na uniwersytecie w Duisburgu, w Essen. Dalszą dyskusję uważam za bezcelową. Żegnam.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >>Tak że właściwie chodzi o to, iż ciebie tam nie było. >Ciebie też tam nie było. Opieramy się na tych samych dokumentach czyli Biblii. >Dla mnie sprawa jest oczywista. Dla wielu badaczy/historyków też. >Poczytaj trochę . Na przykład Prof. dr teol. Uta Ranke-Heinemann "Nie i Amen", jest to katolicka teolog wykładowca na uniwersytecie w Duisburgu, w Essen. >Dalszą dyskusję uważam za bezcelową. >Żegnam.
Jaka sprawa jest znowuż oczywista? No przecież wiadomo jaka. Ja sam mógłbym ci podać tyle tytułów książek traktujących o Biblii, iż nie wiem czy przez najbliższy rok, albo dwa odeszłabyś od czytania. Po drugie po co odsyłasz mnie do tej pozycji? Czyżbyś ty ujawniła w toku dyskusji większą wiedzę na ten temat i inne poruszone przez ciebie tematy niż ja? Szczerze wątpię. Więc nie odwracaj kota ogonem. Poza tym chyba nie myślałaś iż ciebie jedyną na tym świecie stać na dowcip. Żegnam i ja.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | jkl; (5859 punktów) | >>>Zgodnie z przekazami Biblii kobiety znalazły pusty grób. Natomiast Jezus pokazał się jedynie apostołom a i oni nie byli tego pewni > Co tylko świadczy o ich prawdomówności. Gdyby zmyślali mówiliby np. iż od razu o tym wiedzieli i że to było dla nich jak najbardziej oczywiste. To jest dowód, że byli sprytni, a nie prawdomówni...
Jest i śmieszne i straszne, że potrafisz odrzucać naukowe fakty, udowodnione ponad wszelką wątpliwość doświadczalnie i matematycznie, ale chłoniesz jak gąbka notatki starożytnych pastuchów, którzy postanowili założyć nową sektę.
Niech do Ciebie wreszcie dotrze, że "nauka" i "religia" to nie są równorzędne wizje świata. Jest różnica miedzy człowiekiem który wierzy w treść filmu dokumentalnego, a tym co wierzy we "Władcę pierścieni". A ty takie rodzaje wiary zrównujesz i tym samym poprawiasz swoje samopoczucie...
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | > >>>Zgodnie z przekazami Biblii kobiety znalazły pusty grób. Natomiast Jezus pokazał się jedynie apostołom a i oni nie byli tego pewni> > Co tylko świadczy o ich prawdomówności. Gdyby zmyślali mówiliby np. iż od razu o tym wiedzieli i że to było dla nich jak najbardziej oczywiste.> To jest dowód, że byli sprytni, a nie prawdomówni...> Jest i śmieszne i straszne, że potrafisz odrzucać naukowe fakty, udowodnione ponad wszelką wątpliwość doświadczalnie i matematycznie, ale chłoniesz jak gąbka notatki starożytnych pastuchów, którzy postanowili założyć nową sektę.> Niech do Ciebie wreszcie dotrze, że "nauka" i "religia" to nie są równorzędne wizje świata.> Jest różnica miedzy człowiekiem który wierzy w treść filmu dokumentalnego, a tym co wierzy we "Władcę pierścieni".> A ty takie rodzaje wiary zrównujesz i tym samym poprawiasz swoje samopoczucie...Ja odrzucam naukowe fakty? www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
|
|
| |  | 5 na 5 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
Jakich świadków? W czasach współczesnych? Nie można być świadkiem wydarzenia sprzed 2000 tysięcy lat. Chyba brak mi łaski ducha świętego/pani bozi/Józefa zawsze prawiczka (niepotrzebne skreślić), bo nie widzę sensu w twoich słowach.
Jezus jest tak samo historyczny jak Gilgamesz, czy w związku z tym wierzysz w prawdziwość wszystkich przekazów o dokonaniach Gilgamesza?
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) | >>Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych. >Jakich świadków? W czasach współczesnych? Nie można być świadkiem wydarzenia sprzed 2000 tysięcy lat. Chyba brak mi łaski ducha świętego/pani bozi/Józefa zawsze prawiczka (niepotrzebne skreślić), bo nie widzę sensu w twoich słowach. >Jezus jest tak samo historyczny jak Gilgamesz, czy w związku z tym wierzysz w prawdziwość wszystkich przekazów o dokonaniach Gilgamesza? > "Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
Wielu ludziom Jezus ukazywał się i w czasach współczesnych, co oczywiście niewierzący odrzuca bo sam tego nie widział.
>Jezus jest tak samo historyczny jak Gilgamesz, czy w związku z tym wierzysz w prawdziwość wszystkich przekazów o dokonaniach Gilgamesza?
Jeżeli kiedyś będziesz musiał np. udowodnić swoje alibi w sądzie... ciekawe czy będziesz tak samo pewny swojej logiki, kiedy sędzia zastosuje ją wobec twoich świadków... odrzucając ich zeznania. W tym przypadku aby sędzia mógł przyjąć twoje alibi - sam musiałby być twoim świadkiem.
|
|
| | | |  | 5 na 5 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > Wielu ludziom Jezus ukazywał się i w czasach współczesnych, co oczywiście niewierzący odrzuca bo sam tego nie widział.
Mi ukazał się Gilgamesz. I Kryszna, Zaratustra, Budda oraz wielu innych. Wierzysz mi? Mam na to takie same dowody jak ty na wizyty zombie Jezusa.
> Jeżeli kiedyś będziesz musiał np. udowodnić swoje alibi w sądzie... ciekawe czy będziesz tak samo pewny swojej logiki, kiedy sędzia zastosuje ją wobec twoich świadków... odrzucając ich zeznania. W tym przypadku aby sędzia mógł przyjąć twoje alibi - sam musiałby być twoim świadkiem.
Jeśli któryś ze świadków będzie twierdził, że rozmawiałem z człowiekiem, który podobno żył 2000 lat temu to nic dziwnego, że sąd odrzuci jego zeznania. Będę pewny swojej logiki dopóki ktoś nie udowodni mi, że jest błędna. Nie jestem tak zadufany w sobie jak ty, atre.
Idąc twoją logiką - wierzysz w każde zdarzenie, które podobno miało świadka, tak? Przecież nie można być wybiórczym, to byłaby straszna hipokryzja, a przecież tyś jest prawym i krystalicznie dobrym człekiem. Czy w związku z tym wyznajesz fanatycznie wiarę w wizyty UFO, istnienie wampirów, wilkołaków, strzyg, zombie, syren, harpii, wszystkich bogów wszystkich religii, wierzysz w prawdziwość wróżb, horoskopów, radiestezji, telekinezy, telepatii, pisma automatycznego, etc.?
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| |  | 4 na 4 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
To ludzie potrafią już podróżować w czasie? Jak coś takiego mogło umknąć mojej uwadze.
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) | >> Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych. >To ludzie potrafią już podróżować w czasie? >Jak coś takiego mogło umknąć mojej uwadze.
Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ? Aha.... to przecież oszust był. Sam widzisz że tu nie chodzi właściwie o świadectwa historyczne... ale o ignorancję i zaprzeczanie świadkom... którzy jeszcze żyją!!! A co tu mówić jeszcze o tych, którzy żyli w czasach Jezusa! No ale dla was wszyscy kłamali, albo ulegli hipnozie. Tak kłamali wtedy, jak i kłamią dzisiaj i dla was będą zawsze kłamcami. Daruj sobie.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ? Aha.... to przecież oszust był...
Dobrze piszesz, że to był oszust. Wystarczy zapoznać się z ostatnimi doniesieniami w tej sprawie, choćby wypowiedzi jego aptekarza, który zeznał, że on te rany sam robił. Powiedział nawet jak - igła i odpowiedni kwas. Do tego archiwa Watykanu - to na jego polecenie był zainstalowany mikrofon w jego celi. Też są ciekawe, zwłaszcza jak wielu jemu podobnych oszustów też lubił się otaczać kobietami. Do tego jeszcze poczytaj sobie wyniki badań niezależnych badaczy. Gdy je spotkałem w sieci to nawet i ja byłem zaskoczony - totalne oszustwo, niczego, ale to dosłownie niczego nie potwierdzono. Ale po co to Tobie? Ty masz wiarę.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | > > Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ? Aha.... to przecież oszust był...Dobrze piszesz, że to był oszust. Wystarczy zapoznać się z ostatnimi doniesieniami w tej sprawie, choćby wypowiedzi jego aptekarza, który zeznał, że on te rany sam robił. Powiedział nawet jak - igła i odpowiedni kwas.> Do tego archiwa Watykanu - to na jego polecenie był zainstalowany mikrofon w jego celi. Też są ciekawe, zwłaszcza jak wielu jemu podobnych oszustów też lubił się otaczać kobietami.> Do tego jeszcze poczytaj sobie wyniki badań niezależnych badaczy. Gdy je spotkałem w sieci to nawet i ja byłem zaskoczony - totalne oszustwo, niczego, ale to dosłownie niczego nie potwierdzono.> Ale po co to Tobie?> Ty masz wiarę.Igłą? Kwasem? Kto tego człowieka potraktował poważnie? Choćby dlatego, że przez czterdzieści lat miał ojciec Pio stygmaty. Czterdzieści lat. Czy ty to rozumiesz człowieku? Kwasem przez czterdzieści lat i igłą takie rany???? Przecież trzeba być niespełna rozumu żeby takiego "świadka" potraktować poważnie. Poza tym liczne świadectwa naocznych świadków uzdrowień dokonanych przez ojca Pio. Co do niezależnych badaczy... co niby mieli potwierdzić? Istnienie stygmatów, które badali? Tego nie musieli przecież potwierdzać. A że nie potwierdzili twoich teoryjek to już nie miej do mnie pretensji. A co do tych kobiet... A to dziwne, że mając takie dowody jeszcze nie obaliłeś dogmatów mojej wiary tak jak ja obalam dogmaty twojej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Igłą? Kwasem? Kto tego człowieka potraktował poważnie? Choćby dlatego, że przez czterdzieści lat miał ojciec Pio stygmaty. Czterdzieści lat. Czy ty to rozumiesz człowieku?Widocznie lepiej od Ciebie wiem do czego jest zdolny człowiek, aby zostać zauważonym. > Poza tym liczne świadectwa naocznych świadków uzdrowień dokonanych przez ojca Pio.Nie znam żadnego. Podam, co napisał kiedyś pewien dziennikarz. Też był tym człowiekiem zafascynowany. Będąc na mszy prowadzonej przez niego zauważył, że do wina wpadł kawałek andruta, dla Ciebie pewnie to hostia, czy coś takiego. Przed wypiciem tego szlachetnego skądinąd trunku wyciągnął go - a w kościele zaraz się rozległo - cud. Jednak mnie takie cuda nie interesują. Co tam jeden mały oszust, przecież nawet Lourdes już nie ma cudów. Dlatego chcą wprowadzić instytucję półcuda - bo łatwowiernych ubywa. Zaledwie kilkaset lat temu praktycznie w każdym kościele były stosy kul, szklane oka, itp. Dlaczego to wszystko wymiotło tak dość nagle? Czyżby dla Jahwe cuda na ziemi już się znudziły i robi je na innych planetach? Nie, to tylko ludzka wiedza się zwiększyła i coraz trudniej o oszustwa. Jeśli aż tak bardzo lubisz cuda, to opowiem Ci jak działa najstarszy chrześcijański, który funkcjonuje jeszcze pomimo tego, że wiadomo, że to oszustwo. Wystarczy tylko potrząsnąć próbówką i "cudowna grudka krwi Januarego" zmienia się w płyn. Każdy może go sobie zrobić - wystarczy tylko znać jej skład. > Co do niezależnych badaczy... co niby mieli potwierdzić? Istnienie stygmatów, które badali? Tego nie musieli przecież potwierdzać. A że nie potwierdzili twoich teoryjek to już nie miej do mnie pretensji.Pisałem nie o stygmatach, tylko o jego cudach - uzdrowienia, zapach którym był otoczony. Pewnie nie wiesz jeszcze, że były to perfumy, aby zabić odór kwasu. > A co do tych kobiet... A to dziwne, że mając takie dowody jeszcze nie obaliłeś dogmatów mojej wiary tak jak ja obalam dogmaty twojej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779Zamiast obalać moją wiarę, to najpierw wykaż w co wierzę. W tej "dyskusji" nie uczestniczyłem, ze względy na poziom wiedzy co niektórych uczestników. Nauka to wiedza i nie podpiera się wiarą, więc bądź tak uprzejmy i nie podpieraj swojej wiary nauką. Bo kto naprawdę wierzy temu nauka nie jest potrzebna.
|
|
| | | |  | 3 na 3 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
> Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ?
Tak jak dla Ciebie, Atre, tak i dla mnie Ojciec Pio jest wyrocznią w sprawach wiary - dlatego odrzucam ewentualność przybicia rąk Jezusa do krzyża za przeguby i jest dla mnie oczywiste, że przybito Go za dłonie, bo tam wystąpiły stygmaty u Ojca Pio po długotrwałym wpatrywaniu się w krucyfiks...
dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >> Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ? >Tak jak dla Ciebie, Atre, tak i dla mnie Ojciec Pio jest wyrocznią w sprawach wiary - dlatego odrzucam ewentualność przybicia rąk Jezusa do krzyża za przeguby i jest dla mnie oczywiste, że przybito Go za dłonie, bo tam wystąpiły stygmaty u Ojca Pio po długotrwałym wpatrywaniu się w krucyfiks... >dziadek Jacek >******* >Goje wszystkich krajów, łączmy się! >
Durny jesteś, jak już udowodniłeś. Przebijano na przegubach, przebijano na dłoniach, aby jeszcze bardziej utrudnić skazańcowi wiszenie na takim krzyżu. Ciężar ciała i tak skazaniec podtrzymywał na nogach, nie na rękach. Poza tym ceremonia ukrzyżowania nie była jakąś ścisłą ceremonią. Różnie to robiono. Na krzyżach, na belkach, na konstrukcjach z belek, różnie. Niekiedy nawet nie przebijano. No ale ty tam byłeś i wiesz najlepiej.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >>> Mówię o objawieniach np. z jakimi miał do czynienia ojciec Pio. To czasy współczesne. Nie historia sprzed dwóch tysięcy lat. Tysiące świadectw historycznych jest o tym współczesnym świętym i cudotwórcy. UWIERZYSZ IM TERAZ? >>Tak jak dla Ciebie, Atre, tak i dla mnie Ojciec Pio jest wyrocznią w sprawach wiary - dlatego odrzucam ewentualność przybicia rąk Jezusa do krzyża za przeguby i jest dla mnie oczywiste, że przybito Go za dłonie, bo tam wystąpiły stygmaty u Ojca Pio po długotrwałym wpatrywaniu się w krucyfiks... >>dziadek Jacek >>******* >>Goje wszystkich krajów, łączmy się! >> Durny jesteś, jak już udowodniłeś. Przebijano na przegubach, przebijano na dłoniach, aby jeszcze bardziej utrudnić skazańcowi wiszenie na takim krzyżu. Ciężar ciała i tak skazaniec podtrzymywał na nogach, nie na rękach. Poza tym ceremonia ukrzyżowania nie była jakąś ścisłą ceremonią. Różnie to robiono. Na krzyżach, na belkach, na konstrukcjach z belek, różnie. Niekiedy nawet nie przebijano. > No ale ty tam byłeś i wiesz najlepiej.
Szanowny atre, dyskutujesz na poziomie 2 magli, według "Młota Na Chrześcijan".
Pozdrawiam dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
|  | | atre (971 punktów) | >> Do tego, co ci napisałem na temat tego dlaczego - oprócz Ewangelii - nie ma właściwie innych świadectw o Jezusie, dodam:.................. >Jak doda się do braku dowodów na boskość Jezusa ( bo to, że mógł żyć w śród Żydów jakiś guru, który nauczał nikt nie kwestionuje) całe wieki fałszowania zarówno Biblii jak i preparowania "cudów" to tak naprawdę niewiele zostaje. >A historia kościoła to historia walki o władzę. Krwawa i bezwzględna. Walki z nauką bo ciemnym ludem łatwiej rządzić. Chrześcijaństwo spowodowało zatrzymanie rozwoju nauki i zaprzepaszczenie wiedzy jaką dysponowali Arabowie czy Grecy.
Odniosłem się do tego. Mam ci wkleić to samo? Bo nie mam aż tyle czasu. Gdybyś z taką samą pasją pisała o problemach naukowych... to już dawno byś się przekonała, iż twoja wiara w naukę jest zupełnie bezpodstawna.
|
|
 | 2 na 2 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > To nie był wówczas ktoś tak znany jak dzisiaj. Ktoś o kim każdy historyk musiałby napisać.
Który to historyk z tamtego regionu i czasu napisał w liście do przyjaciela: tu, gdzie ja mieszkam, jest więcej bogów niż ludzi?
|
|
 | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Jezus nie był związany z żadnymi wielkimi wydarzeniami. [...] > To nie był wówczas ktoś tak znany jak dzisiaj. Ktoś o kim każdy historyk musiałby napisać. Po prostu zwykły człowiek. Kim on jednak był naprawdę... wiedziało niewielu.
Niestworzone rzeczy Ty tu wypisujesz. Robisz z Jezusa zwykłego człowieka. A on ponoć - tak przecież uważasz - był Synem Bożym i Bogiem jednocześnie, wokół którego zbierały się setki, a nawet tysiące ludzi. Zdziałał - tak podają ewangelie - rzeczy niezwykłe, ponadludzkie, a Ty obrażasz go pisząc, że był zwykłym człowiekiem. Co z Ciebie za chrześcijanin? Czy Ty negujesz to, co napisano o Jezusie w Nowym Testamencie? Trudno mi w to uwierzyć. Przecież - sądząc po tym, co o Jezusie napisano w NT, to przecież każdy historyk powinien chcieć coś o nim napisać. I nie na chceniu powinno się skończyć. Powinni owi historycy grube tomy o Jezusie napisać. Niestety - nie napisali nic, albo prawie nic. Jakieś jedno, czy też dwa zdania, na dodatek w późniejszych latach trochę przez chrześcijańskich kopistów przerobione i zniekształcone. A może nawet wstawione w całości do oryginalnych tekstów.
Aż trudno zatem uwierzyć, że ci historiografowie i dziejopisarze nie zauważyli ani jednego z tych niesamowitych i związanych z Jezusem wydarzeń, o których donoszą obszernie dzieła nowotestamentowe.
Nie napisali nic o cudownym poczęciu i dziewiczym urodzeniu się Jezusa, nie wspomnieli o rzezi niewiniątek zarządzonej przez Heroda, nie poinformowali o przeróżnych cudach dokonywanych przez Jezusa, o uzdrowieniach a nawet wskrzeszaniu zmarłych, nie napisali nic o głównych tezach jego nauczania i o tym, że gdy przemawiał, słuchały go tłumy, nie nadmienili również ani słowem o podwójnym, bardzo charakterystycznym procesie Jezusa przed Poncjuszem Piłatem i żydowskim Sanhedrynem, nie donieśli wreszcie o ukrzyżowaniu Jezusa w Jerozolimie i o wszystkich tych niewyobrażalnych niemal zjawiskach, które towarzyszyły jego umieraniu i śmierci na krzyżu, takich jak rozdarcie się zasłony w jerozolimskiej Świątyni, zaćmienie słońca, trzęsienia ziemi i pękanie skał, czy też otworzenie się grobów i wyjście z nich wielu zmarłych, i w końcu nie nadmienili ani słowem o nie dającym się logicznie wytłumaczyć zmartwychwstaniu Jezusa po trzech dniach spoczywania w grobie oraz ukazaniu się wielu osobom.
Jak widać, te dziwne, a nawet niesamowite, ponadnormalne i niekiedy wręcz przerażające zjawiska uszły uwadze tych dziejopisarzy, z których każdy pozostawił po sobie obszerny dorobek literacki. I zapewne każdy z nich w swych dziełach pisał o rzeczach zdecydowanie mniej ciekawych. A jak na złość każdy z nich pominął wszystko to, co dotyczyło Jezusa. Doprawdy trudno w to uwierzyć. Czy oni byli ślepi, albo głusi? Zastanów się choć przez chwilę. Dlaczego oni nie dostrzegli tych nadprzyrodzonych zjawisk? Czy potrafisz to wyjaśnić? Bo tego co napisałeś absolutnie nie można uznać!!!
Nie będę wspominał wszystkich najbardziej znanych historyków, którzy pominęli milczeniem osobę Jezusa. Zapewne wiesz, o jakich historykach myślę. Wspomnę tylko o jednym z nich, trochę mniej znanym. Nazywał się Justus z Tyberiady (zmarł w 101 r.), był zhellenizowanym Żydem. Żył w czasach Jezusa, a na dodatek był jego ziomkiem, pochodził bowiem z Galilei i mieszkał w Tyberiadzie w pobliżu Kafarnaum, gdzie Jezus dość często przebywał. Uchodził za skrupulatnego dziejopisarza, dobrze znającego rozgrywające się w jego czasach wydarzenia. W swoich dziełach ani słowem nie wspomniał o Jezusie!!! Jak to wytłumaczyć?
Załączam pozdrowienia.
|
|
|  | 1 na 1 | atre (971 punktów) | >Zastanów się choć przez chwilę. Dlaczego oni nie dostrzegli tych nadprzyrodzonych zjawisk? Czy potrafisz to wyjaśnić? Bo tego co napisałeś absolutnie nie można uznać!!!
Co mieli dostrzec? Zmartwychwstanie? Kolejne ukrzyżowanie? Rozumiem twoje wątpliwości, brak gruntownych świadectw tzw. historyków z czasów do 150 r.
Kim był wówczas Jezus? Nawet jego uczniowie nie mieli zielonego pojęcia o tym, co miało się stać później. A jak już do tego doszło - to Justus z Tyberiady miałby o tym pisać w kronice królów Judzkich? Że jacyś szaleni żydzi bredzą o jakimś zmartwychwstaniu? Czy ty nie rozumiesz że jak grecy, czy też rzymianie usłyszeli po raz pierwszy o zmartwychwstaniu ciał po śmierci, i tym podobnych rzeczach, to było to tak dalekie od ich ówczesnych wyobrażeń religijnych, że zwyczajnie śmieszne i absurdalne?
Dla nich człowiek po śmierci nie miał ciała, przebywał w krainie zmarłych bez celu i żadnego sensu. Kultura żydowska była im tak daleka... jakby nie istniała. Justus z Tyberiady miałby się ośmieszać pisząc o tych rzeczach w kronice królów Judzkich? Po raz drugi chyba żartujesz. W jakim sensie miałby o tym napisać? W sensie wydarzenia? A może w sensie iż bredził coś o tym jakiś rybak żydowski i paru innych żydów? Miał pisać o trupach, które weszły do miasta i "ukazały się wielu"? Paru niepiśmiennym żydom, jakimś niepiśmiennym babom itp.? Czy ty wiesz o czym mówisz? A choćby i sam Kajfasz natknął się wówczas na parę trupów... no to co? Miałby robić z siebie wariata przed sanhedrynem dowodząc... no właśnie, czego? Itd., itp., itd.
Zastanów się o czym ty chciałbyś aby pisali ci historycy. Ty, jak i inni, nie rozumiecie stosunku ówczesnych greków, rzymian i żydów do takich rewelacji. Zmartwychwstanie? Po co? Na co? Miałbym się całą wieczność męczyć, tak jak tutaj?
Kim byli żydzi dla rzymian? Niewolnikami. Siłą roboczą. Dla wielu czymś niemal parszywym. Historyk rzymski miałby pisać o bredzeniu jakichś niepiśmiennych przecież na ogół niewolników? Zmartwychwstanie jakiegoś... żyda? Co? Może mój niewolnik masażysta też zmartwychwstanie? No i co ja wtedy będę musiał zrobić? Znowu go... uwolnić? (śmiech na sali) Wczuj się w to, człowieku. Takie były początki w Rzymie chrześcijaństwa. Do diaska, mieli o tym pisać rzymscy historycy obok sławetnych wyczynów boskiego Cezara? O ględzeniu swojego niewolnika od masażu? Ty chcesz naprawdę żebym umarł ze śmiechu?
|
|
| |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Co mieli dostrzec? Zmartwychwstanie? Kolejne ukrzyżowanie? Rozumiem twoje wątpliwości, brak gruntownych świadectw tzw. historyków z czasów do 150 r. >A jak już do tego doszło - to Justus z Tyberiady miałby o tym pisać w kronice królów Judzkich? >Czy ty nie rozumiesz [...] >Justus z Tyberiady miałby się ośmieszać pisząc o tych rzeczach w kronice królów Judzkich? Po raz drugi chyba żartujesz. >W jakim sensie miałby o tym napisać? W sensie wydarzenia? >Zastanów się o czym ty chciałbyś aby pisali ci historycy. Ty, jak i inni, nie rozumiecie stosunku ówczesnych greków, rzymian i żydów do takich rewelacji. >Wczuj się w to, człowieku. >Ty chcesz naprawdę żebym umarł ze śmiechu?
Zastanawiam się, dlaczego jesteś taki - delikatnie mówiąc - niegrzeczny i arogancki. Stać Cię na poważną dyskusję? Brak argumentów nadrabiasz ohydnym stylem pisania. Ładnie to tak? Zapamiętaj sobie. Ja rozumiem to, co piszę. Ja w dyskusji z Tobą nie żartuję, ani po raz pierwszy, ani po raz drugi. Jestem bardzo poważny. Wbrew temu co myślisz, ja rozumiem również stosunek Greków, Rzymian i Żydów do - jak to Ty nazwałeś - takich rewelacji. (A tak nawiasem mówiąc, nazwy narodowości pisze się z dużej litery. Warto, żebyś o tym wiedział.) Naprawdę również nie chcę, byś umarł ze śmiechu. W dyskusji z Tobą raczej grozi to mnie, a nie Tobie. I naprawdę wczuwam się w to, co piszę.
Powtarzać poprzedniej mojej wypowiedzi nie mam zamiaru, bo i po co? Ty wiesz swoje. Mnie to nie przeszkadza. To Twój problem. Mimo wszystko proponuję Ci jeszcze raz: Zastanów się choć przez chwilę. Dlaczego ci hitorycy nie dostrzegli Jezusa i tych nadprzyrodzonych zjawisk, które podobno miały miejsce? Sugerujesz, że gdyby owi historycy pisali o Jezusie, to by się ośmieszyli. Według mnie - wręcz przeciwnie.
I jeszcze jedno. Oprócz greckich i rzymskich historyków byli jeszcze historycy żydowscy. Jak choćby wielki historyk Józef Flawiusz (ur. w 37 r. n.e., zm. po roku 100), Filon z Aleksandrii (ok. 20 r. p.n.e. - ok. 50 r. n.e.), czy też wspomniany już Justus z Tyberiady. Nie licząc Flawiusza, któremu chrześcijańscy kopiści zinterpolowali słynne Testimonium Flavianum (o ile w jakiejkolwiek postaci w oryginalnym dziele Flawiusza to Testimonium w ogóle istniało), ci następni o Jezusie w ogóle nie wspomnieli. Raczej nic o nim nie słyszeli. Nie zastanawia Cię to?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marzenka (546 punktów) | >Zastanawiam się, dlaczego jesteś taki - delikatnie mówiąc - niegrzeczny i arogancki. Stać Cię na poważną dyskusję? Brak argumentów nadrabiasz ohydnym stylem pisania. Ładnie to tak?
... i szyderczym tonem. Myślę że to jest właśnie główny powód dlaczego atre dostaje minusy, za poglądy niewiele ich się tu dostaje.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Zastanawiam się, dlaczego jesteś taki - delikatnie mówiąc - niegrzeczny i arogancki. Stać Cię na poważną dyskusję? Brak argumentów nadrabiasz ohydnym stylem pisania. Ładnie to tak? >... i szyderczym tonem. Myślę że to jest właśnie główny powód dlaczego atre dostaje minusy, za poglądy niewiele ich się tu dostaje. >
Na tematy związane z chrześcijaństwem na tym forum dyskutowałem już z wieloma chrześcijanami. Większość z nich reaguje alergicznie w chwili, gdy brakuje im argumentów, atre nie jest tu wyjątkiem, chociaż byli już gorsi od niego. Są gotowi zaprzeczyć wszelkim faktom używając niepoważnych argumentów, o ile w ogóle to co wypisują można uznać za argumenty. Gdy w jakiejś sprawie nie wiedzą co napisać, to opuszczają ten temat. Ich nerwowe, aroganckie i właśnie szydercze wypowiedzi są reakcją na ich własna bezradność. Wydaje im się, że coś wiedzą na temat chrześcijaństwa, tymczasem idzie im raczej kiepsko. A to wyzwala u nich nerwowe reakcje.
Celowo wypisałem wszystkie nerwowe, szydercze i niegrzeczne reakcje atre. Jak na jedną wypowiedź, było ich dość dużo: >>Czy ty nie rozumiesz [...] >>Po raz drugi chyba żartujesz. >>W jakim sensie miałby o tym napisać? W sensie wydarzenia? >>Ty, jak i inni, nie rozumiecie stosunku ówczesnych greków, rzymian i żydów do takich rewelacji. >>Wczuj się w to, człowieku. >>Ty chcesz naprawdę żebym umarł ze śmiechu? Te fragmenty jego wypowiedzi do sympatycznych nie należą. Swoją bezradność w ten sposób próbował zakryć. Niech mu i tak będzie.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | czes (4083 punktów) | Andrzej, zawsze podziwiałem twą ogromną wiedzę i niezwykłą, fantastyczną erudycję, kulturę i takt. Teraz, dodatkowo podziwiam twoją cierpliwość i opanowanie w potyczce z człowiekiem zachowującym się omalże jak internetowy troll.
Serdecznie Cię pozdrawiam. Czesiek
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Teraz, dodatkowo podziwiam twoją cierpliwość i opanowanie w potyczce z człowiekiem zachowującym się omalże jak internetowy troll.Nie mam wyjścia. Nie mogę ich zniechęcać. Uwielbiam czytać ich wypowiedzi. Są takie sympatyczne.  Również serdecznie pozdrawiam!!! (z trzydniowym opóźnieniem)
|
|
| | | | | | |  | | czes (4083 punktów) | > Uwielbiam czytać ich wypowiedzi. Są takie sympatyczne.  A teraz, dodatkowo podziwiam twe ciekawe poczucie humoru!  Serdecznie Cię pozdrawiam.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
|  | 2 na 2 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | > >Wspomnę tylko o jednym z nich, trochę mniej znanym. Nazywał się Justus z Tyberiady (zmarł w 101 r.), był zhellenizowanym Żydem. Żył w czasach Jezusa, a na dodatek był jego ziomkiem, pochodził bowiem z Galilei i mieszkał w Tyberiadzie w pobliżu Kafarnaum, gdzie Jezus dość często przebywał. Uchodził za skrupulatnego dziejopisarza, dobrze znającego rozgrywające się w jego czasach wydarzenia. W swoich dziełach ani słowem nie wspomniał o Jezusie!!!
Andrzeju, marnujesz mniej znanego Justusa z Tyberiady rzucając go przed takiego oponenta - lepiej będzie gdy narazisz na szwank bardziej znanego Klapaucjusza z Cyberiady, przecież efekt będzie taki sam...
Pozdrawiam, dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| |  | 4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >>Wspomnę tylko o jednym z nich, trochę mniej znanym. Nazywał się Justus z Tyberiady [...] Uchodził za skrupulatnego dziejopisarza, dobrze znającego rozgrywające się w jego czasach wydarzenia. W swoich dziełach ani słowem nie wspomniał o Jezusie!!!> Andrzeju, marnujesz mniej znanego Justusa z Tyberiady rzucając go przed takiego oponenta - lepiej będzie gdy narazisz na szwank bardziej znanego Klapaucjusza z Cyberiady, przecież efekt będzie taki sam...Problem w tym, że narażanie na jakikolwiek szwank szacownego Klapaucjusza z Tyberiady i "rzucanie" go przed oblicze mojego adwersarza atre byłoby wysoce nieeleganckie w stosunku do genialnego Klapaucjusza i narażałoby go na niczym przez niego niezasłużony uszczerbek na honorze.  Piszę tak pomny na fakt - a pamięć mnie zapewne nie myli - że Klapaucjusz był tylko, a może aż robotem. Jak zauważyłeś, miałem tę niewątpliwą przyjemność (to brzmi ładniej od "nieprzyjemności") skrzyżować rękawice z p. atre w szalonej polemice. Wprawdzie nie mam pewności, czy w tej nadspodziewanie szybko zakończonej dyskusji obaj używaliśmy rzeczowych argumentów, czy tez tylko jeden z nas ich używał, a drugi tylko udawał, że używa, jednakże dyskusja się odbyła. Niestety - i stwierdzam to szczerze, z niczym nie skrywanym żalem - po wymianie pierwszych ciosów atre przerwał samowolnie dyskusję. Zastanawiam się, czy salwował się ucieczką porażony siłą moich argumentów, których odeprzeć nie potrafił  , czy też świadomie zrezygnował z dalszej dyskusji, gdyż być może to ja nie odpowiadałem mu jako adwersarz. Z przyjemnością jednak powrócę do przerwanej z nim - nie z mojej winy! - dyskusji. Pozwoli to na dokończenie rozpoczętego wątku, który przynajmniej na początku zapowiadał się nad wyraz ciekawie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Jak zauważyłeś, miałem tę niewątpliwą przyjemność (to brzmi ładniej od "nieprzyjemności") skrzyżować rękawice z p. atre w szalonej polemice..... > Zastanawiam się, czy salwował się ucieczką porażony siłą moich argumentów, których odeprzeć nie potrafił , czy też świadomie zrezygnował z dalszej dyskusji, gdyż być może to ja nie odpowiadałem mu jako adwersarz. Z przyjemnością jednak powrócę do przerwanej z nim - nie z mojej winy! - dyskusji. Pozwoli to na dokończenie rozpoczętego wątku, który przynajmniej na początku zapowiadał się nad wyraz ciekawie.Nie masz na co liczyć Andrzeju, Atre jak tylko dyskusja zaczynała być konkretna albo zmieniał temat w stylu "a w Ameryce Murzynów biją" albo przestawał brać udział w dyskusji. W tym przypadku najprawdopodobniej uznał, że wiedzą Ci nie dorównuje a zakrzyczeć się nie dasz. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Nie masz na co liczyć Andrzeju, Atre jak tylko dyskusja zaczynała być konkretna albo zmieniał temat w stylu "a w Ameryce Murzynów biją" albo przestawał brać udział w dyskusji. W tym przypadku najprawdopodobniej uznał, że wiedzą Ci nie dorównuje a zakrzyczeć się nie dasz.To metodą nasz atre robi jednak dość dużo wokół siebie zamieszania, a zapewne o to mu chodzi. Wydaje mu się, i ciągle to oznajmia, że zbija wszelkie argumenty swoich adwersarzy, ale to tylko jego nieosiągalne marzenia. Zapewne zbija argumenty, ale własne.  Również serdecznie pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >To metodą nasz atre robi jednak dość dużo wokół siebie zamieszania, a zapewne o to mu chodzi. >Wydaje mu się, i ciągle to oznajmia, że zbija wszelkie argumenty swoich adwersarzy, ale to tylko jego nieosiągalne marzenia.
Uważam, że tacy jak on bardzo dużo dobrego robią dla racjonalistów. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to po zapoznaniu się z takimi "dowodami" jakie oni przedstawiają powinien szybciej zrozumieć.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Uważam, że tacy jak on bardzo dużo dobrego robią dla racjonalistów.> Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to po zapoznaniu się z takimi "dowodami" jakie oni przedstawiają powinien szybciej zrozumieć.Władku. Twoje imię zapisane zostanie co najmniej srebrnymi literami w kronikach forum Racjonalisty. Kładziesz bowiem podwaliny pod nową teorię dotyczącą pozytywnego wpływu atre na ilość apostazji wśród chrześcijan.  Być może w gronie przyszłych apostatów zobaczymy kiedyś samego atre. To by dopiero była gratka!!!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >...Kładziesz bowiem podwaliny pod nową teorię dotyczącą pozytywnego wpływu atre na ilość apostazji wśród chrześcijan.
Byłem poza zasięgiem internetu i dopiero teraz odpowiadam.
Myślałem o osobach wątpiących, o tych co jeszcze nie podjęli decyzji.
Najlepiej mają ci, co wychowali się w rodzinach ateistycznych, trochę lepiej osoby, które taką decyzję podjęły jeszcze w młodości, natomiast najtrudniej jest osobom dorosłym - muszą przyznać się nawet przed sobą, że aż tak długo wierzyli w te bajki. A to nie jest łatwe - każdy woli być uważany za człowieka rozsądnego i racjonalnego.
>Być może w gronie przyszłych apostatów zobaczymy kiedyś samego atre.
Chyba u Deschnera spotkałem się kiedyś z opisem geologa, który miał duże umiejętności i był bardzo zdolnym człowiekiem, a nie mogąc pogodzić swej pracy z Biblią zdecydował się zrezygnować ze swego zawodu i pozostać nadal wierzącym.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odpisuję z dość dużym opóźnieniem. Niestety, przez około 10 dni nie miałem prawie w ogóle czasu na pisanie na forum. A wolnych chwilach przygotowywałem odpowiedź dla atre. Wyszła dość obszerna. Wczoraj ja opublikowałem. Zapraszam do zapoznania sie z nią. Jest w Dziale "Bazgroły", w wątku "Atre - w poszukiwaniu mistrza". > Najlepiej mają ci, co wychowali się w rodzinach ateistycznych, trochę lepiej osoby, które taką decyzję podjęły jeszcze w młodości, natomiast najtrudniej jest osobom dorosłym - muszą przyznać się nawet przed sobą, że aż tak długo wierzyli w te bajki. A to nie jest łatwe - każdy woli być uważany za człowieka rozsądnego i racjonalnego.Żyję nadzieją, że atre też przejrzy na oczy i dokona bohaterskiej apostazji.  Hans Conzelmann, znany teolog niemiecki, napisał kiedyś: Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.(cytat według: Karlheinz Deschner, I znowu zapiał kur, tom 1, str. 161) > Chyba u Deschnera spotkałem się kiedyś z opisem geologa, który miał duże umiejętności i był bardzo zdolnym człowiekiem, a nie mogąc pogodzić swej pracy z Biblią zdecydował się zrezygnować ze swego zawodu i pozostać nadal wierzącym.Nie u Deschnera, lecz u Dawkinsa w Bogu urojonym (na str. 382-384). Kurt Wise, amerykański geolog, o którym piszesz, fundamentalista religijny, zdecydował się jednak wierzyć w to, że Ziemia ma nie więcej niż 10000 lat. Przykład ten dowodzi, że jednak "religia wszystko zatruwa". (Przytoczyłem fragment tytułu znakomitej książki Christophera Hitchensa zatytułowanej Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2007. Jest znakomita. Richard Dawkins napisał o niej: "Jest to książka wyśmienita, żywa, pulsująca energią i druzgocąca". Polecam.)
|
|
| | |  | 4 na 4 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Niestety - i stwierdzam to szczerze, z niczym nie skrywanym żalem - po wymianie pierwszych ciosów atre przerwał samowolnie dyskusję. Zastanawiam się, czy salwował się ucieczką porażony siłą moich argumentów, których odeprzeć nie potrafił , czy też świadomie zrezygnował z dalszej dyskusji, gdyż być może to ja nie odpowiadałem mu jako adwersarz.Na podstawie własnych doświadczeń raczej bym oczekiwał, że zmartwychwstanie pod innym nickiem.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Na podstawie własnych doświadczeń raczej bym oczekiwał, że zmartwychwstanie pod innym nickiem.Przewidujesz zatem, że atre pewnego dnia zniknie z naszego forum, by za niedługo odrodzić się pod nowym nickiem. Niby kto inny, a ciągle ten sam atre. To byłoby dopiero wydarzenie!
|
|
 | 5 na 5 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
> Do tego, co ci napisałem na temat tego dlaczego - oprócz Ewangelii - nie ma właściwie innych świadectw o Jezusie, dodam: > Wówczas nie było komputerów, internetu itd. Jedyne wpisy istniały na papierze w jednej księdze świątynnej.
Atre, popełniłeś bląd: te wpisy były na skórze bizonów amerykańskich...
> To nie był wówczas ktoś tak znany jak dzisiaj. Ktoś o kim każdy historyk musiałby napisać. Po prostu zwykły człowiek. Kim on jednak był naprawdę... wiedziało niewielu.
To jest tak, jak się ma taką matkę, która pary z gęby nie puści o tym, kto to jest Ojcem jej dziecka. Nieszczęsny Niepiśmienny Syn Boży dopiero wtedy zaczął się tego domyślać, gdy usłyszał pierwszy raz Głos Ojca...
dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
9 na 9 | Sylwek (15472 punktów) | Heh, zobacz co dzieje się dzisiaj po śmierci Naszeża (Naszego Papieża): okazuje się że uzdrawiał on tysiącami nieuleczalnie chorych, a komunizm obalił aktem woli. Myślisz, że w większości niepiśmiennym ludziom przed tysiącami lat trudniej było wmówić bajkę o synu boga chodzącym po wodzie? Nie sądzę.
|
|
 | -2 na 2 | atre (971 punktów) | >Heh, zobacz co dzieje się dzisiaj po śmierci Naszeża (Naszego Papieża): okazuje się że uzdrawiał on tysiącami nieuleczalnie chorych, a komunizm obalił aktem woli. >Myślisz, że w większości niepiśmiennym ludziom przed tysiącami lat trudniej było wmówić bajkę o synu boga chodzącym po wodzie? >Nie sądzę.
Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie. A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego.
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie. A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego. Do moderatorów: czy stosowne jest w jednym wątku atakować kogoś za wypowiedzi w innych wątkach? Do atre: oba problemy to tylko i wyłącznie twoje problemy.
|
|
| |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Do moderatorów: czy stosowne jest w jednym wątku atakować kogoś za wypowiedzi w innych wątkach? Niestosowne - owszem. Naganne - nie. Zatem to nie sprawa moderacji.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| |  | | atre (971 punktów) | > > Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie. A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego.> Do moderatorów: czy stosowne jest w jednym wątku atakować kogoś za wypowiedzi w innych wątkach?> Do atre: oba problemy to tylko i wyłącznie twoje problemy.> A co miał "naszeż" do tego wątku??? A więc zaatakowałeś "naszeża" za cuda, a sam w nie wierzysz gdzie indziej. Ale że postanowiłeś się wyprzeć swojego problemu, to przytaczam naszą niedawną rozmowę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,175457#w175763 Jasno wynika z tego iż dla ciebie w wodzie po połączeniu się dwóch atomów wodoru z atomem tlenu jest jeszcze coś więcej niż znane nam H20, czyli dwa atomy wodoru i jeden tlenu. Co to takiego i skąd pochodzi?
|
|
|  | 7 na 7 | Adam Michalik (153 punktów) | > Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie.
Cieżko odnosić obserwacje w skali makro do zjawisk w skali mikro. Pamiętaj, jak tworzona jest fizyka. Zrozum pojęcia "model" i "teoria". Jeżeli zakładamy, że elektron to kulka, to rzeczywiście, wydaje się to być niemożliwe. Co zatem się robi? Odrzuca się błędny model. Pewnie Cię zaskoczę, ale od wielu lat z punktu widzenia fizyków, elektrony to nie są małe, idealnie sprężyste kuleczki obdarzone masą i ładunkiem, czasami wolne, ale zwykle krążące po swoich orbitach wokół jądra atomu. Nie. Tak wyglądała fizyka wiele lat temu, dzisiaj rozważa się całkiem inne modele (pewnie "kwantowa teoria pola" nic ci nie mówi, ale to nic, mało kto naprawdę zna fizykę). Twoja fizyczna wiedza skończyła się na liceum (a i to najwyraźniej pobieżnie).
>A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego.
Ke? Jak mam to rozumieć?
Poza tym, nie odpowiedziałeś/aś na pewne zadane Ci pytania, które ośmielę się powtórzyć i dodać swoje.
1. Skąd wiesz, że to Twój bóg jest prawdziwy, a nie bogowie innych religii (które, przypominam, też mają swoje Starożytne I Poważne Księgi Pełne Czystej Prawdy i swoje cuda)? Istniejące argumentacje odnośnie istnienia boga, abstrahując od ich niedoskonałości, nic nie mówią o naturze tego boga.
2. Jeżeli świat nie powstał sam z siebie, bo zakładasz, że został stworzony przez boga, to kto stworzył boga? Jeżeli nikt, to skoro bóg może istnieć bez przyczyny, czemu świat nie może? Jeżeli ktoś, to jak to ma się do tego, że stwórcą według ciebie jest bóg chrześcijan i żydów?
I czemu w ogóle zakładasz, że świat powstał? Może jest odwieczny?
3. Skoro historycy nie piszą o Jezusie, bo nie był znany (było wiele ukrzyżowań), to jak w tym świetle wypadają "cuda" opisane w NT? Jak Jezus mógł nie być sławny, skoro czynił takie spektakularne cuda i zbierał, przypominam tysiące, ba, może nawet dziesiątki tysięcy na swoich przemowach?
4. >Dowodem na boskość Jezusa jest Jego zmartwychwstanie potwierdzone przez licznych świadków tak tuż po samym zmartwychwstaniu, jak i w czasach nam współczesnych.
Nigdzie poza NT nie ma nic na temat zmartwychwstania Jezusa (może poza Józefem Flawiuszem, jednakże powszechnie się uznaje ten fragment w jego dziele za sfałszowany). Jeżeli dla Ciebie dowodem i potwierdzeniem jego zmartwychwstania jest to, że współczesny Ci ksiądz mówi tak na kazaniu (którego i tak większość ludzi na nim obecnych nie słucha), to naprawdę nie mamy o czym dyskutować, skoro przyjmujesz poprawność pewnych poglądów a priori.
|
|
| |  | | atre (971 punktów) | > Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie.Cieżko odnosić obserwacje w skali makro do zjawisk w skali mikro. Pamiętaj, jak tworzona jest fizyka. Zrozum pojęcia "model" i "teoria". Jeżeli zakładamy, że elektron to kulka, to rzeczywiście, wydaje się to być niemożliwe. Co zatem się robi? Odrzuca się błędny model. Pewnie Cię zaskoczę, ale od wielu lat z punktu widzenia fizyków, elektrony to nie są małe, idealnie sprężyste kuleczki obdarzone masą i ładunkiem, czasami wolne, ale zwykle krążące po swoich orbitach wokół jądra atomu. Nie. Tak wyglądała fizyka wiele lat temu, dzisiaj rozważa się całkiem inne modele (pewnie "kwantowa teoria pola" nic ci nie mówi, ale to nic, mało kto naprawdę zna fizykę). Twoja fizyczna wiedza skończyła się na liceum (a i to najwyraźniej pobieżnie). Na ten temat ostatnio trzy wątki pod rząd powstały w dziale Nauka. Tam znajdziesz moje poglądy na ten temat. > A poza tym nie rozwiązałeś jeszcze problemu: czy woda powstaje z dwóch atomów wodoru i atomu tlenu, czy też z niczego.Ke? Jak mam to rozumieć? No właśnie ja też tego nie rozumiem... ale kolega Sylwek ci wytłumaczy pod tym adresem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,175457#w175763> Poza tym, nie odpowiedziałeś/aś na pewne zadane Ci pytania, które ośmielę się powtórzyć i dodać swoje.> 1. Skąd wiesz, że to Twój bóg jest prawdziwy, a nie bogowie innych religii (które, przypominam, też mają swoje Starożytne I Poważne Księgi Pełne Czystej Prawdy i swoje cuda)? Istniejące argumentacje odnośnie istnienia boga, abstrahując od ich niedoskonałości, nic nie mówią o naturze tego boga.> 2. Jeżeli świat nie powstał sam z siebie, bo zakładasz, że został stworzony przez boga, to kto stworzył boga? Jeżeli nikt, to skoro bóg może istnieć bez przyczyny, czemu świat nie może? Jeżeli ktoś, to jak to ma się do tego, że stwórcą według ciebie jest bóg chrześcijan i żydów?> I czemu w ogóle zakładasz, że świat powstał? Może jest odwieczny?> 3. Skoro historycy nie piszą o Jezusie, bo nie był znany (było wiele ukrzyżowań), to jak w tym świetle wypadają "cuda" opisane w NT? Jak Jezus mógł nie być sławny, skoro czynił takie spektakularne cuda i zbierał, przypominam tysiące, ba, może nawet dziesiątki tysięcy na swoich przemowach? Zanim zadałbym komuś tyle pytań sprawdziłbym czy czasem na tym wątku już na nie nie odpowiedział. A zapewniam cię iż zrobiłem to wielokrotnie.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Adam Michalik (153 punktów) | Po pierwsze, proszę, naucz się poprawnie cytować wypowiedzi Twoich przedmówców, gdyż naprawdę niełatwo znaleźć miejsce, gdzie kończą się "cytaty", a zaczynają Twe odpowiedzi.
Po drugie, to naprawdę bardzo niegrzeczne i niezgodne z internetową netykietą w jednym wątki podnosić zagadnienia z innego, zatem proszę Cię, przestań to robić.
I na koniec - niestety nie znajduję w tym wątku Twego odniesienia się do podanych zagadnień, w innych wątkach szukać ich nie zamierzam. Jeżeli naprawdę to zrobiłeś, to przytocz swoje wypowiedzi. Liczę jednak na odpowiedź bezpośrednią, bez ogródek, tak prosto, jak to tylko możliwe (ale nie prościej).
|
|
| |  | 1 na 1 | Anna (9 punktów) | Cytat:>1. Skąd wiesz, że to Twój bóg jest prawdziwy, a nie bogowie innych religii (które, przypominam, też mają swoje Starożytne I Poważne Księgi Pełne Czystej Prawdy i swoje cuda)? Istniejące argumentacje odnośnie istnienia boga, abstrahując od ich niedoskonałości, nic nie mówią o naturze tego boga. Niby skąd taki pomysł, że nic nie mówią? Abstrahując od ich niedoskonałości przede wszystkim mówi to, że w jego istocie zawiera się już jego istnienie. W harmonii rzeczywistości, jaką każdy naukowiec widzi, ba, i opisuje(!), Bóg ma miejsce najwyższe i w pewien sposób (przynajmniej, jak mi się wydaje, z punktu widzenia człowieka) przeciwne do świata. Jest pojmowany jako absolutny początek wszystkiego (Nieporuszony Poruszyciel, etc.). Cytat:>2. Jeżeli świat nie powstał sam z siebie, bo zakładasz, że został stworzony przez boga, to kto stworzył boga? Jeżeli nikt, to skoro bóg może istnieć bez przyczyny, czemu świat nie może? Jeżeli ktoś, to jak to ma się do tego, że stwórcą według ciebie jest bóg chrześcijan i żydów? >I czemu w ogóle zakładasz, że świat powstał? Może jest odwieczny? A czy istnieje coś, co powstało samo z siebie? Do natury Boga należy również doskonałość, czyli w tym również doskonałość w aspekcie czasu, czyli wieczność. Czemu w końcu mam uważać, że świat nie powstał, skoro wszystko co znamy empirycznie ma swój początek? Cytat:>3. Skoro historycy nie piszą o Jezusie, bo nie był znany (było wiele ukrzyżowań), to jak w tym świetle wypadają "cuda" opisane w NT? Jak Jezus mógł nie być sławny, skoro czynił takie spektakularne cuda i zbierał, przypominam tysiące, ba, może nawet dziesiątki tysięcy na swoich przemowach? Jak już pisano nie można warunków współczesnych nakładać na warunki sprzed dwóch tys. lat. Dzieła nie powstawały masowo, tak jak dzisiaj, a poza tym były domeną elity, która od początku była nastawiona do niego negatywnie i później w większości uznała przecież Jezusa za bluźniercę. Wielu Rzymian być może uznało Jezusa za kolejnego wichrzyciela, niezadowolonego ich okupacją. W późniejszych czasach zadaniem uczniów było generalnie głoszenie, przecież początkowo nikt słowem pisanym nie ewangelizował, wspólnota Kościoła nie tworzyła się gdzieś wirtualnie i nie miała formy dyskusji, tak jak my tutaj, ale żyjąc ze sobą i podróżując z miasta do miasta. Swoją drogą moim zdaniem było to słuszne, gdyż, jak zauważył Pascal, i jak widzimy tutaj mimo wszelkich dowodów (w tym świadectw) ludzie nie uznają istnienia Boga bez wiary, która przecież ma być łaską. Cytat:>4.>Nigdzie poza NT nie ma nic na temat zmartwychwstania Jezusa (może poza Józefem Flawiuszem, jednakże powszechnie się uznaje ten fragment w jego dziele za sfałszowany). Jeżeli dla Ciebie dowodem i potwierdzeniem jego zmartwychwstania jest to, że współczesny Ci ksiądz mówi tak na kazaniu (którego i tak większość ludzi na nim obecnych nie słucha), to naprawdę nie mamy o czym dyskutować, skoro przyjmujesz poprawność pewnych poglądów a priori. Czy nawrócenie nie jest realnym faktem? Według mnie dowodem może być zmiana, jaką dostrzegam w sobie. Niestety człowiek nie może się zmienić sam z siebie, bez żadnych bodźców z zewnątrz. Czy to przypadek, że człowiek zmienia się w momencie zadania sobie pytania, które go przerastają? Czemu nie nazwać tego interwencją Boga? Czy nie jest to możliwe? Idąc za kanonem jedynej zgodności Milla myślę, że istnienie Boga jest bardzo prawdopodobne. Na koniec chciałabym powiedzieć, że skoro tak droga ci jest netykieta, to może zechciałbyś respektować etykietę w ogóle i pisać "Bóg" z dużej litery ze względu na szacunek do chrześcijan. Podobnie, mimo że ktoś nie lubi Niemców, ale z szacunku pisze "Niemcy" z dużej. Swarożyca też przyjęło się tak pisać i Atenę też. Ostatnia uwaga. Bardzo mnie boli, że wraz z rozwojem dyskusja zaczęła przybierać jakiś prymitywny ton, z początku zainteresowała mnie i czytałam ją od trzeciej ^^
|
|
| | |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Na koniec chciałabym powiedzieć, że skoro tak droga ci jest netykieta, to może zechciałbyś respektować etykietę w ogóle i pisać "Bóg" z dużej litery ze względu na szacunek do chrześcijan.
Też piszę z małej i nie mam zamiaru tego zmieniać, ponieważ chrześcijanie też piszą z małej, np. bóg Zeus, bóg Horus, itp.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Też piszę z małej i nie mam zamiaru tego zmieniać, ponieważ chrześcijanie też piszą z małej, np. bóg Zeus, bóg Horus, itp. Mylisz się, Władku, poza tym robisz błąd językowy, gdyż każde imię własne piszemy dużą literą. Zeus, Horus - to imiona własne i pisane są prawidłowo, słowo "bóg" jest jedynie ich określnikiem, dlatego może być pisane małą literą. Prawidłowym traktowaniem tego problemu jest zdanie: "Dla chrześcijan imieniem własnym ich boga jest samo określenie "Bóg". To znaczy, gdy boga chrześcijan nazywamy bezpośrednio - używamy dużej litery. Nie ma to niczego wspólnego z wiarą lub szacunkiem, natomiast wiele wspólnego z zasadami języka. Pozdrawiam. .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Prawidłowym traktowaniem tego problemu jest zdanie: "Dla chrześcijan imieniem własnym ich boga jest samo określenie "Bóg". To znaczy, gdy boga chrześcijan nazywamy bezpośrednio - używamy dużej litery.
Spotkałem już takiego chrześcijanina, który twierdził, że jego bogiem nie jest ten potwór z ST Jahwe, tylko Jezus. Więc jak katolik pisze, to niech podaje, którego boga ma na myśli - nie mam zamiaru zgadywać. Poza tym, to bóstwo też ma imiona, np. Adonai, Jahwe, a wcześniej jeszcze inne. Gdyby na określenie tej wymyślonej istoty było tylko jedno imię - Bóg, to też bym się z Tobą zgodził.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Jeśli chcesz sam, na podstawie własnych tylko przemyśleń, rozstrzygać ogólnie przyjęte zasady - nie mam niczego do dodania.
Uściślę jedynie, że nie prezentowałem ci swoich osobistych poglądów, lecz właśnie ogólnie przyjęte zasady językowe. .
|
|
| | | | | | |  | | Władek Lichacz (2050 punktów) | > Uściślę jedynie, że nie prezentowałem ci swoich osobistych poglądów, lecz właśnie ogólnie przyjęte zasady językowe.
Też o tym wiedziałem, ale chyba się nie pomylę, że to raczej wierzący w tego Boga wprowadzili takie zasady. Słowniki też ludzie piszą, a nie bogowie, i chyba najwyższa pora, żeby żadnego z nich nie wywyższać.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | Anna (9 punktów) | Allah też zamierzasz pisać z małej?
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Allah też zamierzasz pisać z małej?
Ten bóg ma imię, a imiona pisze się chyba z dużej litery?
Jeżeli domagasz się szacunku, to może byś tak zaczęła najpierw od swojego podwórka, czyli narzucania religii w tym kraju. Znam nawet przypadek, że dziecko było siłą zaciągnięte na lekcję religii, bo katechetka powiedziała uczniom, że ono też powinno poznać boga, i to nie chodziło o Allaha. Nawet w szpitalach, a więc w miejscach, gdzie są chorzy, są oni zmuszani do uczestniczenia w obrządkach religijnych. Oczywiście także i to co jest jedną z najważniejszych spraw - czyli pieniądze. Twój bóg nigdy niczego nie wybudował, ani niczego nie utrzymuje - nawet swoich kapłanów. Czy to naprawdę, aż taka wielka przyjemność modlić się za cudze pieniądze?
Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, to możesz sobie sama poszukać na tym portalu - tu bardzo wiele napisano o szkodliwości religii.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Też piszę z małej i nie mam zamiaru tego zmieniać, ponieważ chrześcijanie też piszą z małej, np. bóg Zeus, bóg Horus, itp. Niedawno czytałam, że chrześcijański bóg nazywa się Adonai(Pan) zamiast Jahwe. I ma to być zmienione w Biblii. Stosując tę terminologię możemy chyba pisać bóg Adonai, bóg Zeus.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Niedawno czytałam, że chrześcijański bóg nazywa się Adonai(Pan) zamiast Jahwe. I ma to być zmienione w Biblii. >Stosując tę terminologię możemy chyba pisać bóg Adonai, bóg Zeus.
Dla współczesnych wierzących bóg Jahwe ze ST, to raczej nie jest powód do dumy. Tak, że zmiana jego imienia nie dziwi. Podobno wcześniej też były zmiany jego imienia, bo był jeszcze gorszym potworem. Trochę go ucywilizowano jak na ówczesne standardy i zmieniono imię. Pewnie chcą teraz zrobić to samo, ale moim zdaniem ta religia już tak długo się nie utrzyma, żeby zdążono z tą zmianą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >>Też piszę z małej i nie mam zamiaru tego zmieniać, ponieważ chrześcijanie też piszą z małej, np. bóg Zeus, bóg Horus, itp. >Niedawno czytałam, że chrześcijański bóg nazywa się Adonai(Pan) zamiast Jahwe. I ma to być zmienione w Biblii. >Stosując tę terminologię możemy chyba pisać bóg Adonai, bóg Zeus.
To trochę nie tak. Bóg żydów (Żyd to narodowość, żyd to religia) nazywa się 'Ten, który jest', po hebrajsku Jahwe, po arabsku Allah. Drugie (po żydowsku trzecie) przykazanie Dekalogu zabrania wypowiadania imienia bożego, dlatego też, nawet wtedy, gdy w tekście np. Tory napisane jest 'Jahwe', żyd czyta to 'Adonai' -- 'Pan', gdy czyta głośno. Czasami także w tekstach liturgicznych jest 'Pan', np. po hebrajsku 'baruch Adonai', po polsku 'błogosławmy Panu'. Pierwotnie Jahwe nie był uważany za boga jedynego, a tylko za jedynego boga czczonego przez żydów. Dopiero, gdy żydzi w niewoli babilońskiej zetknęli się z Persami i ich monoteistycznym zaratustranizmem, zaczęli uważać Jahwe za boga jedynego. Kiedy powstało chrześcijaństwo, a zwłaszcza, gdy pogłębił się rozdźwięk między żydami i chrześcijanami, postanowiono mówić 'Bóg'. Raz, aby łatwiej było zapomnieć judaistyczny rodowód chrześcijaństwa, a po drugie dlatego, że nie ma sensu używać imienia bożego, jeśli bóg jest tylko jeden. Tak narodził się Bóg. Swoją drogą ciekaw jestem, skąd ten pomysł, żeby nazywać Boga 'Adonai'. Po co?
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Małgorzata (3242 punktów) | >To trochę nie tak. Bóg żydów (Żyd to narodowość, żyd to religia) nazywa się 'Ten, który jest', po hebrajsku Jahwe, po arabsku Allah.
Też trochę nie tak. Jeśli pozwolisz - po raz kolejny zacytuję samą siebie:
JHWH to imię niewysłowione, którego nie wolno wymawiać i które niesłusznie bywa transkrybowane jako Jahwe albo Jehowa. Gdy tetragram pojawi się w tekście wymawia się go Adonaj (Mój Pan), albo ha-Szem (Imię). Spośród rozlicznych , uznawanych za opisowe nazwań Boga (Adonaj, Adnj, Jah, El, Eloha, Elohim, Ehjeh, Szaddaj, El Szaddaj, Cewaot, Szem adnut, ha-Szem, szem ha-meforasz, szem hawaja, midat ha-chesed, midat ha-rachamim, El Brit, El Olam, ha-Makom, ha-Rachaman, Melech ha-Melachim, Jocer ha-Kol) jedynie tetragram uchodzi za jego prawdziwe imię, jednakże tak naprawdę tylko arcykapłani wiedzieli jak je wymawiać; a mogło być wymawiane tylko raz w roku w miejscu Świętym Świętych w Świątyni, w święto Jom Kipur, podczas recytacji Błogosławieństwa kapłańskiego. Prawdziwa wymowa JHWH zdaje się być na zawsze utracona, gdyż wymówienie go grozi utratą przypadającej cząstki Przyszłego Świata. U Żydów więc Bóg nie jest znany pod imieniem Jahwe. Takiego imienia po prostu nie ma. ( mój post w wątku pt. Całokształt i ewolucja wyznań)
>Drugie (po żydowsku trzecie) przykazanie Dekalogu zabrania wypowiadania imienia bożego, dlatego też, nawet wtedy, gdy w tekście np. Tory napisane jest 'Jahwe', żyd czyta to 'Adonai' -- 'Pan', gdy czyta głośno. Czasami także w tekstach liturgicznych jest 'Pan', np. po hebrajsku 'baruch Adonai', po polsku 'błogosławmy Panu'.
W tekście Tory nigdzie nie ma słowa Jahwe; jest JHWH. Adonaj (bądź Adonai - hebrajskie jod stosowane jest też do zapisu "i") oznacza "Mój Pan", bo "Pan" to adon (słowo często używane na oznaczenie człowieka sprawującego władzę). Terminu "Adonaj" używa się tylko w modlitwach, choć w drukowanych modlitewnikach to słowo często zastępuje się dwiema literami jod (tego skrótu nie dotyczyły żadne ograniczenia używania w piśmie niektórych określeń JHWH). "Baruch (ata) Adonaj" to raczej "bądź błogosławiony Panie Mój"; ale to sformułowanie (w wersji rozszerzonej - "Baruch ata Adonaj Elohejnu Melech ha-Olam - "bądź błogosławiony Panie, Boże nasz, Królu Wszechświata") rozpoczyna wszystkie formalne błogosławieństwa (na mocy Talmudycznej decyzji halachicznej ustalono to około 220 roku n.e.- od tego czasu na dobre przyjęło się to określenie w liturgii żydowskiej, choć znane jest już z Tanachu).
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>To trochę nie tak. Bóg żydów (Żyd to narodowość, żyd to religia) nazywa się 'Ten, który jest', po hebrajsku Jahwe, po arabsku Allah. > Też trochę nie tak. Jeśli pozwolisz - po raz kolejny zacytuję samą siebie: > JHWH to imię niewysłowione, którego nie wolno wymawiać i które niesłusznie bywa transkrybowane jako Jahwe albo Jehowa. Gdy tetragram pojawi się w tekście wymawia się go Adonaj (Mój Pan), albo ha-Szem (Imię). Spośród rozlicznych , uznawanych za opisowe nazwań Boga (Adonaj, Adnj, Jah, El, Eloha, Elohim, Ehjeh, Szaddaj, El Szaddaj, Cewaot, Szem adnut, ha-Szem, szem ha-meforasz, szem hawaja, midat ha-chesed, midat ha-rachamim, El Brit, El Olam, ha-Makom, ha-Rachaman, Melech ha-Melachim, Jocer ha-Kol) jedynie tetragram uchodzi za jego prawdziwe imię, jednakże tak naprawdę tylko arcykapłani wiedzieli jak je wymawiać; a mogło być wymawiane tylko raz w roku w miejscu Świętym Świętych w Świątyni, w święto Jom Kipur, podczas recytacji Błogosławieństwa kapłańskiego. Prawdziwa wymowa JHWH zdaje się być na zawsze utracona, gdyż wymówienie go grozi utratą przypadającej cząstki Przyszłego Świata. U Żydów więc Bóg nie jest znany pod imieniem Jahwe. Takiego imienia po prostu nie ma. ( mój post w wątku pt. Całokształt i ewolucja wyznań) >>Drugie (po żydowsku trzecie) przykazanie Dekalogu zabrania wypowiadania imienia bożego, dlatego też, nawet wtedy, gdy w tekście np. Tory napisane jest 'Jahwe', żyd czyta to 'Adonai' -- 'Pan', gdy czyta głośno. Czasami także w tekstach liturgicznych jest 'Pan', np. po hebrajsku 'baruch Adonai', po polsku 'błogosławmy Panu'. > W tekście Tory nigdzie nie ma słowa Jahwe; jest JHWH. Adonaj (bądź Adonai - hebrajskie jod stosowane jest też do zapisu "i") oznacza "Mój Pan", bo "Pan" to adon (słowo często używane na oznaczenie człowieka sprawującego władzę). Terminu "Adonaj" używa się tylko w modlitwach, choć w drukowanych modlitewnikach to słowo często zastępuje się dwiema literami jod (tego skrótu nie dotyczyły żadne ograniczenia używania w piśmie niektórych określeń JHWH). "Baruch (ata) Adonaj" to raczej "bądź błogosławiony Panie Mój"; ale to sformułowanie (w wersji rozszerzonej - "Baruch ata Adonaj Elohejnu Melech ha-Olam - "bądź błogosławiony Panie, Boże nasz, Królu Wszechświata") rozpoczyna wszystkie formalne błogosławieństwa (na mocy Talmudycznej decyzji halachicznej ustalono to około 220 roku n.e.- od tego czasu na dobre przyjęło się to określenie w liturgii żydowskiej, choć znane jest już z Tanachu). > Pozdrawiam > Aha, rozumiem że się znasz na rzeczy, ale całkiem się z Tobą zgodzić nie mogę. Po pierwsze. Tetragram, mimo że oznacza 'imię straszne i pełne świętości', to są jednak cztery litery jod-he-waw-he i czytać to jakoś można, chociaż nie wolno. Hebrajski znam śmiesznie mało, tyle że pozaglądałem sobie troszkę do 'rozmówek', ale kiedyś poszedłem na cmentarz żydowski i odczytywanie nazwisk z nagrobków mi wychodziło, więc mi nie opowiadaj, że tetragramu się nie da przeczytać. Czyta go się 'Jahwe' właśnie. Po drugie. Skoryguj mnie, jeśli coś pokręciłem, ale wydaje mi się, że w czasie święta Sądnego Dnia (Jom Kipur) po wyznaniu grzechów (coś w rodzaju chrześcijańskiej spowiedzi powszechnej) rabin wkłada grzechy wiernych na kozła ofiarnego i woła 'wielkim głosem' JAHWE właśnie. Jeśli to prawda, to tetragram nie jest niewymawialny, lecz tylko nie wymawia się go 'nadaremno', czy 'do czczych rzeczy'.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Małgorzata (3242 punktów) | >Po pierwsze. Tetragram, mimo że oznacza 'imię straszne i pełne świętości', to są jednak cztery litery jod-he-waw-he i czytać to jakoś można, chociaż nie wolno. Hebrajski znam śmiesznie mało, tyle że pozaglądałem sobie troszkę do 'rozmówek', ale kiedyś poszedłem na cmentarz żydowski i odczytywanie nazwisk z nagrobków mi wychodziło, więc mi nie opowiadaj, że tetragramu się nie da przeczytać. Czyta go się 'Jahwe' właśnie.
Jeśli się uprę bardzo to יהוה zwokalizuję do "Jahwe"... mogę też do "Jehowa", "Jehuwa", "Jahowa", itp. Jednak prawdą jest, że te dwie wokalizacje - Jehowa i Jahwe przyjęły się już od dawna, ale w świecie chrześcijańskim. Pierwszy zapis odczytania JHWH jako Jehowa pochodzi z 1270 roku (użył go Rajmund Martini, dominikanin, cenzor ksiąg i rękopisów hebrajskich w Hiszpanii); obowiązywało natomiast od 1518 roku (przyczynił się do tego Petrus Galatinus, spowiednik papieża Leona X). Wokalizacja "Jahwe" wywodzi się prawdopodobnie od archaicznej formy hebrajskiego słowa oznaczającego "być", "istnieć", "żyć". Według Talmudu, prawdziwe imię JHWH zaprzestano wymawiać wraz ze śmiercią Szymona Sprawiedliwego (arcykapłan sprawujący swą funkcję na początku okresu Drugiej Świątyni). Od jego śmierci prawdziwe imię Boga stało się tajemnicą (bo w tetragramie zapisano tylko spółgłoski, a układ samogłosek nadal jest nieznany). Przyjmuje się, że to niewymawialne imię, oprócz tego, że było kiedyś tylko raz w roku wymawiane właśnie w Jom Kipur, mogło być raz na siedem lat przekazywane przez mędrców ich uczniom, ale ci nie mogli go użyć publicznie. Nigdy. A i warto wspomnieć o tym, że wielu spośród nich uznawało siebie za niegodnych, aby poznać prawdziwe imię JHWH.
>Po drugie. Skoryguj mnie, jeśli coś pokręciłem, ale wydaje mi się, że w czasie święta Sądnego Dnia (Jom Kipur) po wyznaniu grzechów (coś w rodzaju chrześcijańskiej spowiedzi powszechnej) rabin wkłada grzechy wiernych na kozła ofiarnego i woła 'wielkim głosem' JAHWE właśnie. Jeśli to prawda, to tetragram nie jest niewymawialny, lecz tylko nie wymawia się go 'nadaremno', czy 'do czczych rzeczy'.
Kozły ofiarne były dwa. Arcykapłan rozpoczynał uroczystość wchodząc na wewnętrzny dziedziniec Świątyni, gdzie stał ołtarz, a na nim składano ofiary ze zwierząt. Ich krew stanowiła ofiarę przebłagania, bo tylko krwi przypisywano moc rozgrzeszenia. Potem przyprowadzano jednorocznego byczka; nad jego głową arcykapłan spowiadał się z grzechów własnych i grzechów innych kapłanów urzędujących w Świątyni. Potem przyprowadzano dwa kozły. Arcykapłan rzucał losy "dla Pana" i "dla Azazela". Ten kozioł, na którego wypadło "dla Pana" był składany w ofierze za naród, po czym następował rytuał poświęcenia. Teraz przychodzi kolej na drugiego kozła. "Dla Azazela". Arcykapłan unosił ręce nad jego głową i wygłaszał modlitwę, w której wyznawał grzechy Izraela (symboliczne przeniesienie grzechów na zwierzę ofiarne). Po tym wyznaniu, specjalnie wyznaczony człowiek wyprowadzał kozła ze Świątyni, poza mury miasta, na pustynię. Było to równoznaczne z odpuszczeniem win całemu narodowi. I dopiero po tym wyprowadzeniu arcykapłan odczytywał odpowiednie fragmenty Tory i błogosławieństwa, w trakcie których wymawiał na głos święty tetragram, Imię Pana. Ale tak było tylko do czasu. Po zburzeniu Świątyni, ofiary składane przez kapłanów zastąpiono modlitwami, wyznanie grzechów - aktem skruchy, wyznanie win - modlitwami o zbiorowe przebaczenie. Arcykapłana zastępuje chazan. Prawdziwego imienia Boga nie wymawia się do dziś.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > Jeśli się uprę bardzo to יהוה zwokalizuję do "Jahwe"... mogę też do "Jehowa", "Jehuwa", "Jahowa", itp. Jednak prawdą jest, że te dwie wokalizacje - Jehowa i Jahwe przyjęły się już od dawna, ale w świecie chrześcijańskim. Pierwszy zapis odczytania JHWH jako Jehowa pochodzi z 1270 roku (użył go Rajmund Martini, dominikanin, cenzor ksiąg i rękopisów hebrajskich w Hiszpanii); obowiązywało natomiast od 1518 roku (przyczynił się do tego Petrus Galatinus, spowiednik papieża Leona X). Wokalizacja "Jahwe" wywodzi się prawdopodobnie od archaicznej formy hebrajskiego słowa oznaczającego "być", "istnieć", "żyć". Według Talmudu, prawdziwe imię JHWH zaprzestano wymawiać wraz ze śmiercią Szymona Sprawiedliwego (arcykapłan sprawujący swą funkcję na początku okresu Drugiej Świątyni). Od jego śmierci prawdziwe imię Boga stało się tajemnicą (bo w tetragramie zapisano tylko spółgłoski, a układ samogłosek nadal jest nieznany). Przyjmuje się, że to niewymawialne imię, oprócz tego, że było kiedyś tylko raz w roku wymawiane właśnie w Jom Kipur, mogło być raz na siedem lat przekazywane przez mędrców ich uczniom, ale ci nie mogli go użyć publicznie. Nigdy. A i warto wspomnieć o tym, że wielu spośród nich uznawało siebie za niegodnych, aby poznać prawdziwe imię JHWH.
> Kozły ofiarne były dwa. Arcykapłan rozpoczynał uroczystość wchodząc na wewnętrzny dziedziniec Świątyni, gdzie stał ołtarz, a na nim składano ofiary ze zwierząt. Ich krew stanowiła ofiarę przebłagania, bo tylko krwi przypisywano moc rozgrzeszenia. Potem przyprowadzano jednorocznego byczka; nad jego głową arcykapłan spowiadał się z grzechów własnych i grzechów innych kapłanów urzędujących w Świątyni. Potem przyprowadzano dwa kozły. Arcykapłan rzucał losy "dla Pana" i "dla Azazela". Ten kozioł, na którego wypadło "dla Pana" był składany w ofierze za naród, po czym następował rytuał poświęcenia. Teraz przychodzi kolej na drugiego kozła. "Dla Azazela". Arcykapłan unosił ręce nad jego głową i wygłaszał modlitwę, w której wyznawał grzechy Izraela (symboliczne przeniesienie grzechów na zwierzę ofiarne). Po tym wyznaniu, specjalnie wyznaczony człowiek wyprowadzał kozła ze Świątyni, poza mury miasta, na pustynię. Było to równoznaczne z odpuszczeniem win całemu narodowi. I dopiero po tym wyprowadzeniu arcykapłan odczytywał odpowiednie fragmenty Tory i błogosławieństwa, w trakcie których wymawiał na głos święty tetragram, Imię Pana. Ale tak było tylko do czasu. Po zburzeniu Świątyni, ofiary składane przez kapłanów zastąpiono modlitwami, wyznanie grzechów - aktem skruchy, wyznanie win - modlitwami o zbiorowe przebaczenie. Arcykapłana zastępuje chazan. Prawdziwego imienia Boga nie wymawia się do dziś. > Pozdrawiam > kol jom hu hizdamnut chadasza
Ślicznie dziękuję, to teraz już jestem całkiem w domu! Teraz muszę się jeszcze tylko dowiedzieć, kto to zacz ów Azazel. Do tej pory z archaniołów znałem tylko Gabriela, który zwiastował pannie Maryi i przynosił Mahometowi słowa Allaha, a także Michała, o którym lud polski ukuł powiedzenie "opieprzyć jak święty Michał diabła".
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Małgorzata (3242 punktów) | >Teraz muszę się jeszcze tylko dowiedzieć, kto to zacz ów Azazel.
Pojęcie "Azazel" tłumaczy się w zasadzie na trzy sposoby. Jest to miejsce przeznaczenia kozła ofiarnego w Jom Kipur, któremu na pustyni do rogów przywiązywano szkarłatną nić; jeden z końców tej nici mocowano na skale, na szczycie urwiska. Po zrzuceniu kozła ze skały nić bielała - był to znak odpuszczenia grzechów ludu Izraela. Drugie tłumaczenie - imię samego kozła. Jednak imię Azazel nosi też jeden z upadłych aniołów. To słowo oznacza "siłę Boga". Według tradycji talmudycznej aniołowie Azazel i Aza, jednocząc się z Naamą (córka Lameka, jedna z czterech patronek rozpusty, przyjaciółka Lilith i matka Asmodeusza) zrodzili plemię demonów, dlatego zostali ukarani przez Pana. Za karę mieli zawisnąć między rajem a ziemią. Niektóre jednak źródła mówią, że Azazel i Aza to jedna i ta sama istota. Aza, będąc w stanie ciągłego upadku, ma jedno oko otwarte, a drugie zamknięte, aby wciąż widzieć swoje nieszczęśliwe położenie i jeszcze bardziej cierpieć. Inna z kolei legenda opowiada, że Azazel odsłonił Salomonowi niebiańskie arkana, czyniąc go w ten sposób najmądrzejszym człowiekiem na ziemi. Salomon poznał Azazela, gdy został przechytrzony przez Asmodeusza, który to podszywając się pod króla zasiadł na jego tronie. Przemierzając na skrzydłach orła wielkie przestrzenie Salomon odwiedził góry ciemności - miejsce przebywania upadłych aniołów. Tam dzięki magicznej tabliczce z wyrytym imieniem Boga i dzięki pomocy Azazela odkrył wiele tajemnic, w tym tajemnicę prawdziwej mądrości i dar proroctwa. To Salomonowi właśnie przypisuje się autorstwo Pieśni nad Pieśniami, Księgi Przysłów i Księgi Koheleta.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> JHWH to imię niewysłowione, którego nie wolno wymawiać i które niesłusznie bywa transkrybowane jako Jahwe albo Jehowa.Akurat jest u mnie kolega ŚJ i pyta, skąd wiadomo Ci, że tego imienia nie wolno wymawiać. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Pozdrawiam - Zbyszek 
Przewartościowanie wszelkich wartości - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Małgorzata (3242 punktów) | >Akurat jest u mnie kolega ŚJ i pyta, skąd wiadomo Ci, że tego imienia nie wolno wymawiać. Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
Tak tłumaczy tradycja żydowska. Zdaniem rabinów talmudycznych są dwa najważniejsze imiona Boga - tetragram JHWH i Elohim. JHWH to imię niewymawialne, bo zawierające samą istotę Boga, tak tajemniczą, że zwykli śmiertelnicy nie byliby zdolni jej wypowiedzieć. Tetragram zawiera jedynie szkielet spółgłoskowy; te cztery litery są - bez samogłosek - nie do wymówienia, a sekret wymowy znał jedynie arcykapłan - w Jom Kipur głośno i wyraźnie, po trzykroć wymawiał owo "niewymawialne imię". Ponadto według kabalistów Boga nie można nazwać w żaden sposób. Jego jedynym prawdziwym określeniem jest Ein Sof - ten, który nie ma końca, Nieskończony, Nieograniczony. Ale to już zupełnie inna bajka. Twój kolega, Świadek Jehowy, oczywiście może wymawiać imię Boga w dowolny sposób, bo jego te ograniczenia nie obowiązują; jest wszak chrześcijaninem.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | |  | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | > ... pisać "Bóg" z dużej litery ze względu na szacunek do chrześcijan.Ja akurat mam szacunek dla wszystkich fajnych ludzi bez względu na ich światopogląd. A tak na marginesie; tutaj, na tym forum spotkałem tak wielu paskudnych chrześcijan, że mowy nie ma aby mógł darzyć szacunkiem wszystkich ludzi tej grupy. Tak więc "szacunek" odpada jako powód pisania słowa "bóg" z dużej litery. Rozumiem natomiast wywód Zbysława i niewątpliwie ma on rację, tyle że ... przez kilkadziesiąt lat piszę i myślę o bogu chrześcijan z małej litery i ... niech tak zostanie. Chociażby dla podkreślenia inności mego stosunku do boga. > Ostatnia uwaga. Bardzo mnie boli, że wraz z rozwojem dyskusja zaczęła przybierać jakiś prymitywny ton, z początku zainteresowała mnie i czytałam ją od trzeciej ^^Witam w realnym świecie. 
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adam Michalik (153 punktów) | >Niby skąd taki pomysł, że nic nie mówią? Abstrahując od ich niedoskonałości przede wszystkim mówi to, że w jego istocie zawiera się już jego istnienie. W harmonii rzeczywistości, jaką każdy naukowiec widzi, ba, i opisuje(!), Bóg ma miejsce najwyższe i w pewien sposób (przynajmniej, jak mi się wydaje, z punktu widzenia człowieka) przeciwne do świata. Jest pojmowany jako absolutny początek wszystkiego (Nieporuszony Poruszyciel, etc.).
Wyraziłem się nieco nieprecyzyjnie - mówiąc "natura" miałem na myśli imię, magiczne moce typu rzucanie piorunami czy też zasady, jakie na świecie wprowadził. Argumentacje mogą mówić, że istnieje, że musi być wszechmogący, skoro stworzył wszechświat, ale nie sądzę, by dało się filozoficznie udowodnić, że ten transcendentny byt to właśnie konkretny bóg wyznawany przez konkretną grupę ludzi.
>A czy istnieje coś, co powstało samo z siebie? Do natury Boga należy również doskonałość, czyli w tym również doskonałość w aspekcie czasu, czyli wieczność. Czemu w końcu mam uważać, że świat nie powstał, skoro wszystko co znamy empirycznie ma swój początek?
Fluktuacje kwantowe na przykład, ale to akurat bardzo brutalny wybieg - odwołanie się do nauki zamiast do dialektyki.
Podchodząc inaczej, czemu zakładasz, że bóg musi być doskonały? Czemu wszechświata nie mógł stworzyć byt niedoskonały? Czy, dalej, byt doskonały mógłby stworzyć coś niedoskonałego jak ten świat? Zresztą, pojęcie "doskonałości" zbyt bardzo trąci ontologicznym dowodem, który nie należy do chrześcijańskiej teologii.
I jeszcze inaczej - czemu bóg może być wieczny, a świat nie może? Czemu bóg nie musi mieć początku, a świat musi?
>Jak już pisano nie można warunków współczesnych nakładać na warunki sprzed dwóch tys. lat. Dzieła nie powstawały masowo, tak jak dzisiaj, a poza tym były domeną elity, która od początku była nastawiona do niego negatywnie i później w większości uznała przecież Jezusa za bluźniercę. Wielu Rzymian być może uznało Jezusa za kolejnego wichrzyciela, niezadowolonego ich okupacją. W późniejszych czasach zadaniem uczniów było generalnie głoszenie, przecież początkowo nikt słowem pisanym nie ewangelizował, wspólnota Kościoła nie tworzyła się gdzieś wirtualnie i nie miała formy dyskusji, tak jak my tutaj, ale żyjąc ze sobą i podróżując z miasta do miasta. Swoją drogą moim zdaniem było to słuszne, gdyż, jak zauważył Pascal, i jak widzimy tutaj mimo wszelkich dowodów (w tym świadectw) ludzie nie uznają istnienia Boga bez wiary, która przecież ma być łaską.
Bardzo rzeczowy argument, chciałbym tylko przeciwstawić opinię Celsusa, dla którego owe cuda nie były czymś więcej niż popisy egipskich kuglarzy z rynków.
>Czy nawrócenie nie jest realnym faktem? Według mnie dowodem może być zmiana, jaką dostrzegam w sobie. Niestety człowiek nie może się zmienić sam z siebie, bez żadnych bodźców z zewnątrz. Czy to przypadek, że człowiek zmienia się w momencie zadania sobie pytania, które go przerastają? Czemu nie nazwać tego interwencją Boga? Czy nie jest to możliwe? Idąc za kanonem jedynej zgodności Milla myślę, że istnienie Boga jest bardzo prawdopodobne.
W tym miejscu chciałem raczej ukazać powierzchowność wiary atre, wyszło jednak z tego tylko bardzo nieeleganckie zniżenie się do jego poziomu.
>Na koniec chciałabym powiedzieć, że skoro tak droga ci jest netykieta, to może zechciałbyś respektować etykietę w ogóle i pisać "Bóg" z dużej litery ze względu na szacunek do chrześcijan. Podobnie, mimo że ktoś nie lubi Niemców, ale z szacunku pisze "Niemcy" z dużej. Swarożyca też przyjęło się tak pisać i Atenę też.
Atena i Niemcy to nazwy własne, a bóg to pojęcie, zatem postępuję jedynie zgodnie z regułami pisowni. Nie skupiam się również jedynie na Bogu chrześcijan - chodzi mi o ideę boga w ogóle. Krytyki chrześcijaństwa zostawiam innym.
>Ostatnia uwaga. Bardzo mnie boli, że wraz z rozwojem dyskusja zaczęła przybierać jakiś prymitywny ton, z początku zainteresowała mnie i czytałam ją od trzeciej ^^
No cóż, jak mawiają, nie należy dyskutować z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
I bardzo mi miło, że jednak po drugiej stronie barykady również są ludzie potrafiący dyskutować - jak do tej pory raczej spotykałem się z nędznymi i naiwnymi próbami ewangelizacji.
|
|
| | | |  | | Anna (9 punktów) | Cytat:Argumentacje mogą mówić, że istnieje, że musi być wszechmogący, skoro stworzył wszechświat, ale nie sądzę, by dało się filozoficznie udowodnić, że ten transcendentny byt to właśnie konkretny bóg wyznawany przez konkretną grupę ludzi. O takim właśnie Bogu mówi chociażby religia żydowska - stąd imię Boga - "Jestem Który Jestem". To jest ten, który istnieje w sposób najpełniejszy, niezmienny. Przedstawia swoje imię - swoją istotę. Taki wizerunek Boga jest też więc w chrześcijaństwie. Cytat:Fluktuacje kwantowe na przykład, ale to akurat bardzo brutalny wybieg - odwołanie się do nauki zamiast do dialektyki. Wydawało mi się, że fluktuacje kwantowe są tylko teorią, ale nawet jeżeli tak jest, to nie rozumiem skąd wniosek, że nie może być to wynik ingerencji Boga. Cytat:Podchodząc inaczej, czemu zakładasz, że bóg musi być doskonały? Czemu wszechświata nie mógł stworzyć byt niedoskonały? Czy, dalej, byt doskonały mógłby stworzyć coś niedoskonałego jak ten świat? Zresztą, pojęcie "doskonałości" zbyt bardzo trąci ontologicznym dowodem, który nie należy do chrześcijańskiej teologii. Jest oczywiste, że pewne organizmy są doskonalsze, bardziej złożone od innych. Bardziej przecież cenimy sobie psa od powiedzmy roztocza. Nie szkoda ci też wody z kranu, mimo że wiesz, że jest ci niezbędna do życia, ale szkoda ci zabić kota, choć jest ich wiele. Zakładam oczywiście, że jest się "ludzkim", czyli po prostu ma się przeciętną człowiekowi wrażliwość. Zakładam, że Bóg jest najdoskonalszym z bytów i jest początkiem wszystkiego. Jeżeli świat stworzyłby ktoś niedoskonały to i on potrzebowałby stwórcy, bo doskonałość rozumie się tu jako pełną samodzielność. Na jakiej podstawie możesz stwierdzić, że jest niedoskonały? Jeżeli mówisz o złu, to musisz rozróżnić, o jaki typ zła ci chodzi. Jak tłumaczył Leibniz, zło moralne jest specyficzne dla działań człowieka. Jest wolny, więc może wybierać między złem, a dobrem. A czemu wybiera zło, to każdy człowiek sam wie najlepiej. Cierpienie fizyczne też często wywoływane jest przez człowieka. Ciężko też mówić o nim jako o złu z obiektywnego punktu widzenia, bo to właśnie "trudności rodzą w nas siłę do ich pokonywania". Doskonalą samego człowieka, albo innych ludzi znajdujących się wokół niego. Dowód ontologiczny może nie należy do doktryny chrześcijańskiej, ale do chrześcijańskiej filozofii jak najbardziej. W końcu dowód ontologiczny został wypracowany na jej gruncie. Cytat:I jeszcze inaczej - czemu bóg może być wieczny, a świat nie może? Czemu bóg nie musi mieć początku, a świat musi? Nie chodzi tu nawet o początek w sensie czasowości, tylko o początek w sensie przyczynowości. Być może świat jest wieczny, ale jego przyczyną jest Bóg. Osobiście wydaje mi się, że takie pytania są bezzasadne. Z naszej ludzkiej perspektywy możesz dojść do istnienia Boga, ale da się "wejść" w najdoskonalszy umysł i zgadywać, czemu postąpił tak, a nie inaczej i jakie względy nim kierują. Nie mając granic w postaci przestrzeni i czasu Bóg ma przecież nieskończoną perspektywę. Tak też tłumaczyłabym zagadnienie zła metafizycznego, którego nie wymieniałam wyżej. Nie wiadomo, czemu Bóg nałożył na nas ograniczenia w czasie i przestrzeni. Taka pretensja wydaje mi się równie nieuzasadniona, co pretensja ryby, pytającej czemu nie może ona żyć na powierzchni. Cytat:Bardzo rzeczowy argument, chciałbym tylko przeciwstawić opinię Celsusa, dla którego owe cuda nie były czymś więcej niż popisy egipskich kuglarzy z rynków. Jak już pisałam myślę, że najważniejsze są jednak zmiany w drugim człowieku. Nie są one weryfikowalne z zewnątrz inaczej niż przez "owoce". Cytat:I bardzo mi miło, że jednak po drugiej stronie barykady również są ludzie potrafiący dyskutować - jak do tej pory raczej spotykałem się z nędznymi i naiwnymi próbami ewangelizacji. Przykro mi, ale nie ma się co dziwić: Boga kocha wielu ludzi, staje się on tak bliski, że każdą podobną Twoim wypowiedź bierze się bardzo osobiście. To błąd, ale nie wiem czy postąpiłbyś inaczej, gdyby o Twojej ukochanej ktoś mówił, że jest sprzeczna wewnętrznie etc.  Jeżeli pominęłam jakąś istotną kwestię i nie odpowiedziałam na nią, to proszę o jej uwypuklenie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | metsys (1088 punktów) | Anno. Zgadza się. Wszystko, co znamy empirycznie ma swój początek (przynajmniej obecnie tak jest). Również można przyjąć, że w istocie Boga zawiera się jego istnienie. Jednak skoro mówimy o istocie (niemierzalnej, albo nieskończenie małej, i jednocześnie nieskończenie wielkiej) oraz o istnieniu, to natychmiast pojawia się pytanie o sens i celowość. Jednak ja nie potrafię przypisać Bogu sensu ani celowości uznając, że wykracza on poza ramy możliwości takiego opisu. Jest doskonały. No właśnie. Czy doskonałość musi eksperymentować? Doskonałość świadomości doskonałej zawiera w sobie wszystkie pytania i odpowiedzi, wymiary i możliwości. Doskonałość stwarza ludzi? Dlaczego? Wszelkie możliwości już z założenia trwają w doskonałości gdyż są przez nią znane. Wszystkie! Dlaczego zatem Doskonałość się spersonalizowała? Nadała sobie nazwę i powołała do życia niedoskonałości? Dlaczego zadaję teraz takie pytania, skoro jestem częścią tej doskonałości? Pytam sam siebie? Dlaczego istota, w której zawiera się jej istnienie oraz dlaczego istnienie z tkwiącą w nim istotą każą siebie wielbić? Kimże w takim razie jesteśmy my, skoro nieskończoność wszelkich możliwości jednak powołała nas do życia? Dała nam wolną wolę, ale i tak w swojej doskonałości przewidziała każde nasze działania, myśli itd.. Obraz nam jaśnieje, gdy oprzemy się na jedynych przekazach otrzymanych od Boga - doskonałości wszechwiecznej. Biblia. Natchnione mądrością i duchem boga słowa. Rzeczywiście? Izajasz. Księga Gróźb: 10 Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! 11 6 «Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła. 12 Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? 13 Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań... Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. 14 Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić! 15 Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. 16 Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! 17 Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość7, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! 18 Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. 19 Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. 20 Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi». Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.
Czyż to jest ta istota zawarta w istnieniu? - Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. 20 Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi». Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.
|
|
| | | |  | | Anna (9 punktów) | Cytat:z okolicznościami historycznymi powstawania ksiąg. Czy doskonałość musi eksperymentować?Doskonałość świadomości doskonałej zawiera w sobie wszystkie pytania i odpowiedzi, wymiary i możliwości.Doskonałość stwarza ludzi?Dlaczego?(...)Nadała sobie nazwę i powołała do życia niedoskonałości Wiesz,mi na przykład wiele wyjaśniła koncepcja Berkeleya,ale to tylko pewne dywagacje,można się do nich przyczepić.Nie da się wniknąć w istotę Boga i sprawdzić co sobie wtedy myślał.Można tylko przypuszczać,że bez stworzenia jego doskonałość nie miałaby sensu, albo że jeśli jest to Bóg osobowy,to mógł czuć się "samotny"( -> Berkeley-świat mentalny),o ile w ogóle można w taki sposób przekładać odczuć ludzkich na byt doskonały.Według mnie nie powinno się. Dużo ważniejszy jest fakt,że z perspektywy Boga świat wcale nie jest zły.Według Biblii Bóg stworzył świat i wszystko było "dobre".Wszystko ma swój porządek,a tylko z perspektywy człowieka np.śmierć jest czymś złym.Czy będziesz twierdził,że kiedy lew zjada gazelę,to jest to złe?Nie,taki jest porządek,z którym trudno się kłócić.Człowiek szybko się przyzwyczaja do stanu rzeczy,w którym się znajduje-ciężko mu się z owym stanem rozstać. Cytat:Dlaczego zadaję teraz takie pytania, skoro jestem częścią tej doskonałości? Pytam sam siebie? Według chrześcijaństwa Bóg jest transcendentny, tzn. jest poza światem, niejako "na zewnątrz", a więc nie jesteś częścią tej doskonałości. Kiedy tworzysz rzeźbę, to czy nią jesteś? Nie, przekazujesz coś jej, dajesz jej kształt, jakiś cel, który ma spełniać, ale nią nie jesteś. Spinoza głosił takie rzeczy (panteizm) i dostał cherem od Żydów. Cytat:Dlaczego istota, w której zawiera się jej istnienie oraz dlaczego istnienie z tkwiącą w nim istotą każą siebie wielbić? Każe to zbyt mocne słowo. To człowiek każe wielbić Boga. Bogu się to po prostu należy z perspektywy człowieka. Na pewno masz ludzi, których szanujesz, przez wzgląd na to, że są lepsi w tym, czy w tamtym i starasz się to im jakoś okazać. Uwielbienie Boga jest jedynym ze sposobów okazywania Bogu, że go szanujesz, czy że go kochasz. Nic mu jednak tym nie dodajesz. Jest istotą doskonałą, a więc niczego mu nie brak. Cytat:Biblia. Natchnione mądrością i duchem boga słowa. Rzeczywiście? Owszem. Generalnie nie wiem, czemu rościsz sobie prawo do interpretacji Pisma. Jest to bardzo czasochłonny i trudny proces (każdą formę przekładu, czy pewną próbę interpretacji musi zatwierdzić Urząd Nauczycielski Kościoła, Papież i powszechne odczuwanie, rozumienie Kościoła). Musi być to zgodne z nauką ojców Kościoła, a przede wszystkim niesprzeczne z resztą Pisma. Jeżeli interesuje cię jakiś fragment, to powinieneś raczej najpierw zapytać egzegetów (jest bardzo dużo opracowań, komentarzy nawet do konkretnych wersetów), albo przynajmniej czytaj uważniej całość. Nie jestem może egzegetą, ale spróbuję jakoś wytłumaczyć ten fragment. Nie zwróciłeś uwagi na bardzo ważne rzeczy. > 10 Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy ,> daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory !Jak wiadomo Sodoma stała się klasycznym przykładem miasta, gdzie ludność była wręcz spaczona (Gdy aniołowie przybyli pod postacią mężczyzn do Sodomy, do Lota. Mężczyźni z Sodomy wołali, żeby Lot im wydał swoich gości, żeby mogli z nimi "poswawolić"(sic!). Sam Lot prędzej wydałby im swoje córki, niż swoich gości. Takie były prawa gościnności. (Księga Rodzaju 19, od wersu pierwszego) Bóg oskarża Izrael o grzechy, które popełniali wcześniej mieszkańcy Sodomy i Gomory. > 11 «Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - (...)> 13 Przestańcie składania czczych ofiar!Czczych znaczy tyle co pustych, fałszywych. Bóg nie chce ofiar, ale dobrych uczynków. Tak właśnie postępowali faryzeusze. Badali Pisma, składali ofiary i modlili się, ale nie potwierdzali swojej wiary w uczynkach w stosunku do braci. > 14 Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów ;> stały Mi się ciężarem;Bóg nie nienawidzi ludzi, ale ich płytkich działań. To różnica. > Ręce wasze pełne są krwi.> 16 Obmyjcie się, czyści bądźcie!> Usuńcie zło uczynków waszych> sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło!Bóg nie wysłucha próśb ludzi złych i niesprawiedliwych. Nie będą mieli błogosławieństwa u Pana. Błogosławieństwo tez miało bardzo ważne dla Izraelitów znaczenie. > 17 Zaprawiajcie się w dobrem !> 18 Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! -> mówi Pan.Spór - jest to analogia do księgi Rodzaju (18, od wersetu 23), kiedy Abraham targował się z Bogiem. Spierał się o to, czy ze względu na dobrych mieszkańców Sodomy, Bóg oszczędzi całe miasto. Abrahamowi udało się to i Bóg obiecał, że jeśli znajdzie choćby dziesięciu sprawiedliwych w całym mieście to oszczędzi Sodomę. W kulturze wschodniej targowanie się jest oznaką szacunku. Pokazujesz w ten sposób drugiej osobie, że w ogóle jesteś nią zainteresowany, że nie zbywasz jej. Ludzie targują się tam po prostu ze zwyczaju, tak jak u nas mówisz komuś "Cześć" chociaż nie masz nic konkretnego do powiedzenia. Okazujesz sympatię. > Choćby wasze grzechy były jak szkarłat,> jak śnieg wybieleją;> choćby czerwone jak purpura,> staną się jak wełna.> 19 Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni,> dóbr ziemskich będziecie zażywać.> 20 Ale jeśli się zatniecie w oporze,> miecz was wytępi».Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.To zapowiedź wybawienia, pod warunkiem, że zmienimy postępowanie. Bóg zna człowieka i nie chce jego cierpienia, po to daje mu prawa, którym powinien być posłuszny. (Zobacz: Księga Jeremiasza 7,23)Przykazania są faktycznie wpisane w każdego człowieka (ogólnie bycie dobrym), których złamanie powoduje faktyczne konsekwencje. Zabicie kogoś innego zmienia człowieka. Bóg mówi o "wymazaniu" tych zmian z duszy. Nie można wyrywać fragmentów z kontekstu - wtedy błędnie się je rozumie. Radzę więc przeczytać księgę Izajasza uważniej i do końca.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | metsys (1088 punktów) | > Cytat: >(...)Nie da się wniknąć w istotę Boga i sprawdzić co sobie wtedy myślał.Można tylko przypuszczać,że bez stworzenia jego doskonałość nie miałaby sensu, albo że jeśli jest to Bóg osobowy,to mógł czuć się "samotny"( -> Berkeley-świat mentalny),o ile w ogóle można w taki sposób przekładać odczuć ludzkich na byt doskonały.Według mnie nie powinno się.
Skoro się nie powinno, to dlaczego tak przedstawiłaś sprawę? Mniejsza z tym. Ludzkie odczucia są tutaj (bynajmniej jak dla mnie) bardzo dobrym punktem wyjścia. Nie można inaczej zinterpretować istoty kogoś, kto definiuje siebie stwarzając człowieka na wzór i podobieństwo swoje. Czyżbym się mylił? Nie sądzę. Oto dowód, który pominęłaś : Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań... Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. 14 Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem ; sprzykrzyło Mi się je znosić!
To tylko niewielka część dowodów na bardzo ludzki charakter boga. Dowodów zawartych w kilku zdaniach Starego Testamentu. Są one tym ważniejsze, że wypowiadane wprost przez stwórcę. Sama wiesz dobrze, że jest ich krocie w przepastnej treści Biblii, a może źle interpretuję...?
>Dużo ważniejszy jest fakt,że z perspektywy Boga świat wcale nie jest zły.Według Biblii Bóg stworzył świat i wszystko było "dobre".Wszystko ma swój porządek,a tylko z perspektywy człowieka np.śmierć jest czymś złym.Czy będziesz twierdził,że kiedy lew zjada gazelę,to jest to złe?Nie,taki jest porządek,z którym trudno się kłócić.Człowiek szybko się przyzwyczaja do stanu rzeczy,w którym się znajduje-ciężko mu się z owym stanem rozstać.
Przede wszystkim perspektywę boga pozostawmy jemu. Jego perspektywa wydaje się co najmniej dziwna. Nie znajduję innego określenia na oddanie rozjuszonemu tłumowi ciała swojego syna po to tylko, by zrealizował jakiś wyimaginowany akt odkupienia grzechów. Można nazwać to dosadniej... Dla mnie śmierć nie jest wcale niczym złym. Żyję po to, by człowiek istniał, rozwijał się, poznawał i tworzył. Moje miejsce we wszechświecie zaczęło się i skończy jeden raz. Robię miejsce dla jeszcze lepszych i doskonalszych ludzi, swoich potomków. Jestem spełniony mając świadomość dołożenia swojej cegiełki do budowli, jaką jest inteligencja, cywilizacja, świadomość kolejnych, lepszych ludzi. Nie jest dla mnie ważne co będzie po śmierci, gdyż stanę się nieożywioną materią wszechświata, czyli de facto wcale z niego nie znikam! Jako zbiorowisko atomów rozejdę się w świat wcale o tym nie wiedząc. Perspektywa o wiele milsza od piekielnych męczarni, czyśćcowych umartwień lub egzystowania w towarzystwie odkupionych datkami odpustowymi owieczek średniowiecza (przepraszam za odrobinę sarkazmu, ale jak dla mnie to właśnie jest złe, a nie sama śmierć)... A może źle interpretuję...?
>[cytat]Dlaczego zadaję teraz takie pytania, skoro jestem częścią tej doskonałości? Pytam sam siebie?
> Według chrześcijaństwa Bóg jest transcendentny, tzn. jest poza światem, niejako "na zewnątrz", a więc nie jesteś częścią tej doskonałości. Kiedy tworzysz rzeźbę, to czy nią jesteś? Nie, przekazujesz coś jej, dajesz jej kształt, jakiś cel, który ma spełniać, ale nią nie jesteś. Spinoza głosił takie rzeczy (panteizm) i dostał cherem od Żydów.Z całym szacunkiem, ale transcendentalizm boga jest dla mnie jedynie frazesem i do tego pustym, bo: (Księga Wyjścia 24:9,10,11, Biblia Tysiąclecia) Wstąpił Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięciu starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecących jak samo niebo. Na wybranych Izraelitów nie podniósł On swej ręki, mogli, przeto patrzeć na Boga. Potem jedli i pili. Bóg wpadł sobie na imprezę, a nawet pozwolił na siebie popatrzeć! No tak. Pewnie zmaterializował się, pogadał, popił, pośpiewał, a następnie zdematerializował i rozpłynął "poza" światem. Przedstawiony cytat z Księgi Wyjścia czytelnie i jasno prezentuje zdarzenie. Nie da się inaczej powiedzieć o kimś, kogo widzimy, że właśnie go widzimy. A może źle interpretuję...? > Cytat:Dlaczego istota, w której zawiera się jej istnienie oraz dlaczego istnienie z tkwiącą w nim istotą każą siebie wielbić? > Każe to zbyt mocne słowo. To człowiek każe wielbić Boga. Bogu się to po prostu należy z perspektywy człowieka. Na pewno masz ludzi, których szanujesz, przez wzgląd na to, że są lepsi w tym, czy w tamtym i starasz się to im jakoś okazać. Uwielbienie Boga jest jedynym ze sposobów okazywania Bogu, że go szanujesz, czy że go kochasz. Nic mu jednak tym nie dodajesz. Jest istotą doskonałą, a więc niczego mu nie brak.Ok. Oto fale potopu zalewają grzeszników, a Noe wraz z całą menażerią świata dryfuje , by wylądować na górze Ararat. Co robi? : (Księga Rodzaju 8.20) 20 Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. 21 Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości* . Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. 22 Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc». No to jak w końcu jest z wielbieniem? Kto kogo tego nauczył? Kto warunkuje: coś za coś? A może źle interpretuję...?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Anna (9 punktów) | Cytat:Skoro się nie powinno, to dlaczego tak przedstawiłaś sprawę? Mniejsza z tym. Przedstawiłam tak sprawę, ponieważ chciałam zaprezentować jak można tłumaczyć istotę Boga, a dopiero potem moje prywatne zdanie na ten temat. Zrobiłam tak ze względu na to, że kwestia istoty Boga i jej podobieństwa do istoty człowieka jest dość trudną sprawą. Poza tym odwołując się do tego, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga sięgałabym po argument z Pisma Świętego, a wydało mi się, że nie powinnam tego robić w tego typu dyskusji. Wolę się opierać na argumentach rozumowych. Cytat:Ludzkie odczucia są tutaj (bynajmniej - sprawdź proszę w słowniku znaczenie słowa "bynajmniej", bo używasz go niepoprawnie- jak dla mnie) bardzo dobrym punktem wyjścia. Nie można inaczej zinterpretować istoty kogoś, kto definiuje siebie stwarzając człowieka na wzór i podobieństwo swoje. Czyżbym się mylił? Nie sądzę. Oto dowód, który pominęłaś : >Obrzydłe Mi jest (...) znosić! To tylko niewielka część dowodów na bardzo ludzki charakter boga. Dowodów zawartych w kilku zdaniach Starego Testamentu. Są one tym ważniejsze, że wypowiadane wprost przez stwórcę. Sama wiesz dobrze, że jest ich krocie w przepastnej treści Biblii, a może źle interpretuję...? Skoro, jak widzę z powyższego, uznajesz fakt, że człowiek stworzony na wzór Boga, to bardzo się cieszę. W takim razie powinna cię zadowolić odpowiedź, że Bóg stworzył człowieka ze względu na swoją wielką miłość, którą miał do oddania i pragnienie bycia pokochanym w sposób bezinteresowny. Dlatego też stworzył człowieka i obdarzył go wolną wolą. Tak, to bardzo dobre dowody, które podałeś. Cytat:Przede wszystkim perspektywę boga pozostawmy jemu. Jego perspektywa wydaje się co najmniej dziwna. Nie znajduję innego określenia na oddanie rozjuszonemu tłumowi ciała swojego syna po to tylko, by zrealizował jakiś wyimaginowany akt odkupienia grzechów. Można nazwać to dosadniej... Ten akt dał mi nowe życie, więc ja go rozumiem bardzo dobrze. Przez nowe życie mam na myśli nadzieję, chęć do życia i zmianę mojego dotychczasowego życia  Jak mógłby w sposób bardziej dosadny okazać swoją miłość niż oddać za kogoś życie? Wiem, że to ciężko zrozumieć, ale to jest najwyższa ofiara, którą mógł dać i ona miała szokować. Miała poruszać nawet nieczułe, twarde serca. Cytat:Dla mnie śmierć nie jest wcale niczym złym. (...) Śmierć miała być tylko przykładem niedoskonałości świata. A jak według ciebie przejawia się ta niedoskonałość, o której pisałeś? Cytat:Dlaczego zadaję teraz takie pytania, skoro jestem częścią tej doskonałości? Pytam sam siebie? > >Według chrześcijaństwa Bóg jest transcendentny, tzn. jest poza światem, niejako "na zewnątrz", a więc nie jesteś częścią tej doskonałości. Kiedy tworzysz rzeźbę, to czy nią jesteś? Nie, przekazujesz coś jej, dajesz jej kształt, jakiś cel, który ma spełniać, ale nią nie jesteś. Spinoza głosił takie rzeczy (panteizm) i dostał cherem od Żydów. Cytat:Z całym szacunkiem, ale transcendentalizm boga jest dla mnie jedynie frazesem i do tego pustym, bo: (Księga Wyjścia...) (...) A może źle interpretuję...? Tak, źle interpretujesz, bo interpretujesz dosłownie, a to najgorszy błąd i lata rozumienia kreacjonizmu w sposób dosłowny powinny nauczyć czegoś i ciebie. Biblia bardzo często (aczkolwiek nie zawsze) posługuje się językiem metaforycznym. Pismo Święte nie jest dziełem typowo historycznym, typowo filozoficznym, czy też naukowym. Zawiera mądrości i prawdy wiary. Po za tym nie myl transcendencji z niemożnością wpływania na rzeczywistość. Nawet, jeżeli rozumieć tą sytuację dosłownie to niby czemu nie mogłoby tak być i jaki to ma związek z odrębnością od świata? Transcendencja Boga nie wyklucza wpływania na rzeczywistość, a wręcz przeciwnie. Ale to temat na oddzielną dyskusję, możesz taką otworzyć, a chętnie się wypowiem. Cytat:No to jak w końcu jest z wielbieniem? Kto kogo tego nauczył? Kto warunkuje: coś za coś? A może źle interpretuję...?
Ten argument jest kompletnie nieadekwatny. To Bóg kazał sobie budować ołtarz? Oto co powiedział Bóg kilka wersetów wcześniej? > Rdz 8,17 Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe: z ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po >ziemi; niechaj rozejdą się po ziemi, niech będą płodne i niech się rozmnażają».To była wewnętrzna potrzeba Noego, aby podziękować za ocalenie. A tak hipotetycznie: jak ty wyraziłbyś swoją wdzięczność? Może znasz lepsze sposoby od Noego, ale dla niego i jego bliskich żywność była wtedy najcenniejsza. Oddał Bogu to, co miał najcenniejszego, co samego Noego trzymało przy życiu. Bóg docenia intencje Noego, a nie mięcho samo w sobie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) | > Cytat: Poza tym odwołując się do tego, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga sięgałabym po argument z Pisma Świętego, a wydało mi się, że nie powinnam tego robić w tego typu dyskusji. Wolę się opierać na argumentach rozumowych.
Nie wątpię, że dokonałaś trafnego wyboru, gdyż zaplecze Biblii raczej nie nadaje się do jakiegokolwiek racjonalnego dokumentowania. Chodzi nam o otwartą dyskusję więc zastanówmy się jak ją prowadzić. Cały szkopuł w tym, by zrobić to nie zahaczając o Biblię. Niestety nie da się tak zorganizować wymiany zdań, gdyż chrześcijaństwo opiera się TYLKO na treści tej jednej księgi (nie wliczam odrzuconych tekstów apokryficznych)i lepiej, lub gorzej przeinaczonego jej sensu co nazywa się teologiczną interpretacją.Jesteśmy zdani na Biblię w tej dyskusji, niemniej tak samo, jak i Ty uważam, iż mądrzej byłoby opierać się na rozumowym traktowaniu konwersacji. Cieszy mnie, że zauważasz ten fakt.  > Cytat: Skoro, jak widzę z powyższego, uznajesz fakt, że człowiek stworzony na wzór Boga, to bardzo się cieszę. W takim razie powinna cię zadowolić odpowiedź, że Bóg stworzył człowieka ze względu na swoją wielką miłość, którą miał do oddania i pragnienie bycia pokochanym w sposób bezinteresowny. Dlatego też stworzył człowieka i obdarzył go wolną wolą. Tak, to bardzo dobre dowody, które podałeś.
Czuję się zobowiązany wyprostować nieco krętą drogę wysnuwania przez Ciebie wniosków, gdyż w żaden sposób nie dałem do zrozumienia uznania faktu stworzenia. I żałuję, że już nie będziesz się z tego cieszyła. Trudno. Bardzo elokwentnie i ładnie wyraziłaś za to rozumianą przez siebie istotę boga. Tyle tylko, że podpięcie pod to moich "dowodów" jest naciągane. Jeśli uważnie przeczytasz, to zauważysz, iż wskazywałem na bardzo widoczną "człowieczość" boga przejawiającą się w słabostkowym wyrażaniu swoich emocji. Nie staraj się więcej, proszę, stosować takiej żonglerki. Dobrze? Z góry dziękuję.
> Cytat: Śmierć miała być tylko przykładem niedoskonałości świata. A jak według ciebie przejawia się ta niedoskonałość, o której pisałeś?
Miałem na myśli człowieka. W porównaniu do bogów jakichkolwiek ludzie są ewidentnie niedoskonali. Wróćmy zatem do sposobu, w jaki przedstawiłem swój punkt widzenia. Istnieje jakiś bóg. Coś, ktoś. Potrafię sobie wyobrazić formę czegoś czego nie ma, a jednocześnie jest, gdyż samo siebie potrafi określić. Niech będzie wszystkim. Trwaniem, siłą, świadomością, odległością, prostą, zakrętem, przecięciem, ekscytacją, nudą, miłością, nienawiścią, chemią, fizyką, przyszłością, falą itd w nieskończoność. Jest każdym uczuciem, myślą nieskończoną. Nie ma go na zewnątrz, ani w środku, ale tam jest. Sam sobie jest sobą. Zna wszystkie emocje. Niczego nie potrzebuje, gdyż wszystko ma będąc wszystkim, cokolwiek wymyśli i stworzy już było, jest i będzie jednocześnie, gdyż zachodzi za jego przyczyną i z niego powstaje. Krótko mówiąc ten KTOŚ jest jednocześnie "tak" i "nie". Ktosiocosiowszysko wymyśla sobie świat nadając mu pewne cechy, a następnie wyodrębnia z niego samego siebie. Dobrze. Może wszystko, to dlaczegoby nie ? Pytanie brzmi: Skoro na początku był tylko ON, a wszystko powstało Z NIEGO i nadal jest tym samym, to czym do diaska jest wszechświat, którego nie ma poza nim. Bzdurą jest transcendentalność boga. Chyba, że uznamy, że świat jest jedną wielką świadomością, która w ramach siebie tworzy dosłownie wszystko łącznie z bogami, religiami, czasem itd. Wówczas można uznać istnienie boga na równi z nieistnieniem. To jedyne w miarę proste i do przyjęcia założenie. Pozostałe zawsze tworzą jakąś ramę, której być nie może. Tak, trudny jest wizerunek boga jeśli próbuje się umieścić go w nurtach nauki, jednak Biblia wręcz zrobiła zdjęcie swojemu bogu. Jest określony, nazwany, przejawiający emocje, wyglądający jakoś. Tak widzieli ludzie swoich bogów od czasu, gdy tylko potrafili zacząć sobie ich wyobrażać. Wystarczy zajrzeć do mitologii z całego świata. Istota boga chrześcijańskiego niczym nie różni się od istoty reszty bogów. Nie jest ani lepszy, ani gorszy. Sposób rozumienia boga przez ludzi ewoluował z politeizmowych struktur do monoteistycznego wszechbytu. Bóg chrześcijański jest najlepszym dowodem teorii ewolucji, gdyż powstanie jego właśnie tej teorii podlega. Wciąż ewoluuje. Stale zmienia się "istota boga" w miarę rozwoju człowieka i nauki. Nie jest już staruszkiem bujającym się na chmurkach, a podąża za konstruktywną filozofią dogmatów nauki. Dzieje się tak dzięki możliwościom samych ludzi, którzy przetwarzają na bieżąco religię. Zaistniał w naszej świadomości dawno, gdyż była ona niesłychanie ograniczona niewiedzą. Pod wpływem niewiedzy nadal tkwi w ogromnej rzeszy ludzi. Nie można mieć tego im za złe. Uważam, że obecnie bóg istnieje jeszcze tylko dzięki bardzo przyziemnym interesom typu polityka, ekonomia, kontrola. Nie widzę też możliwości przewartościowania świata bez kompletnego chaosu. Będzie to najtrudniejszą rzeczą, jaka czeka ludzkość. Dlatego też szanuję takich jak Anna. Dzięki nim udaje się utrzymać porządek. Nie wyobrażam sobie moralności ludzi uświadomionych nagle, że boga nie ma. Nie zmienia to jednak moich poglądów. > Cytat: Biblia bardzo często (aczkolwiek nie zawsze) posługuje się językiem metaforycznym. Pismo Święte nie jest dziełem typowo historycznym, typowo filozoficznym, czy też naukowym. Zawiera mądrości i prawdy wiary.
Dziękuję za rady, ale nie skorzystam. Już wyjaśniam dlaczego. Stosując Twój sposób rozumowania mógłbym udowadniać, że bajka o kocie w butach jest biografią Napoleona. > Cytat: Po za tym nie myl transcendencji z niemożnością wpływania na rzeczywistość. Nawet, jeżeli rozumieć tą sytuację dosłownie to niby czemu nie mogłoby tak być i jaki to ma związek z odrębnością od świata? Transcendencja Boga nie wyklucza wpływania na rzeczywistość, a wręcz przeciwnie.
Muszę tutaj przyznać Ci rację.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | metsys (1088 punktów) | > Cytat: No to jak w końcu jest z wielbieniem? Kto kogo tego nauczył? Kto warunkuje: coś za coś? A może źle interpretuję...?
Ten argument jest kompletnie nieadekwatny. To Bóg kazał sobie budować ołtarz? Oto co powiedział Bóg kilka wersetów wcześniej?
>Rdz 8,17 Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe: z ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po >ziemi; niechaj rozejdą się po ziemi, niech będą płodne i niech się rozmnażają».
To była wewnętrzna potrzeba Noego, aby podziękować za ocalenie. A tak hipotetycznie: jak ty wyraziłbyś swoją wdzięczność? Może znasz lepsze sposoby od Noego, ale dla niego i jego bliskich żywność była wtedy najcenniejsza. Oddał Bogu to, co miał najcenniejszego, co samego Noego trzymało przy życiu. Bóg docenia intencje Noego, a nie mięcho samo w sobie.
No dobrze. Czar pryska: 1 Pan tak powiedział do Mojżesza: 2 «To powiedz Izraelitom: Jeżeli kto przez nieuwagę zgrzeszy przeciwko jednemu z przykazań Pana, zabraniających jakiejś czynności, to jest postąpi wbrew jednemu z przykazań: 3 jeżeli ten grzech popełni namaszczony kapłan, tak że jego wina spada na lud, to złoży Panu jako ofiarę przebłagalną za grzech*, który popełnił, młodego cielca bez skazy. 4 Przyprowadzi cielca przed wejście do Namiotu Spotkania, przed Pana, położy rękę na głowie cielca, i zabiją cielca przed Panem.(Księga Kapłańska 4.1) Oto link do całej, jakże frapującej lektury dotyczącej zachcianek boga w kwestii składanych ofiar i gustów kulinarnych. www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Anna (9 punktów) | W Izraelu były różne rodzaje ofiar, każda stosownie do tego, co chciano przez nią wyrazić (ofiary uwielbienia, całopalne, wspólnoty, czy przebłagalne). Istota takiej ofiary tkwi w nastawieniu składającego, a nie w formie, przebiegu rytuału, czy rodzaju zwierzęcia lub żywności składanej na ofiarę. W ofierze przebłagalnej Bóg daje po prostu możliwość odkupienia swojej winy, zadośćuczynienia za swoje grzechy, co jest naturalną potrzebą człowieka, kiedy czuje się za coś winny. Chrystus jest nową ofiarą przebłagalną za grzechy całego świata i zastępuje ofiary krwawe. Z miłości do ludzi. Przepraszam za długą nieobecność
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | metsys (1088 punktów) | >W Izraelu były różne rodzaje ofiar, każda stosownie do tego, co chciano przez nią wyrazić (ofiary uwielbienia, całopalne, wspólnoty, czy przebłagalne). Istota takiej ofiary tkwi w nastawieniu składającego, a nie w formie, przebiegu rytuału, czy rodzaju zwierzęcia lub żywności składanej na ofiarę...
Ależ Anno. Przecież czytelnie wskazałem na dokładną instrukcję przekazaną przez BOGA! Nic tutaj nie ma do rzeczy nastawienie składającego. Pomnij jeszcze na Kaina i Abla. Sama wiesz co bardziej smakowało? Pachnące pieczyste, czy roślinki? Ile jeszcze trzeba, by ludzie inteligentni potrafili w końcu przekroczyć barierę baśniowości chrześcijaństwa i jego nieprawdziwości? Biblia jest zbiorem takich samych mitów jakie tworzyła każda inna religia. Pegaz, Cyklop, Zeus, Kronos, postaci tych nigdy nie uznamy za prawdziwe. No tak, ale Jahve to co innego. Ech...
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
>Nic tutaj nie ma do rzeczy nastawienie składającego. Pomnij jeszcze na Kaina i Abla. Sama wiesz co bardziej smakowało? Pachnące pieczyste, czy roślinki?
Ty to się znasz na Biblii jak przysłowiowa "kura na gwiazdach". Po pierwsze, to ofiary Abla i Kaina, były ich pomysłem, nie ma mowy w Biblii o tym, że "Bóg" ich oczekiwał. To, że Abla ofiara była ze zwierząt, a Kaina z roślin, nie miało nic do rzeczy. "Smakować" dym z ofiary to może chyba Tobie, a nie "Bogu". "Nieprzychylne wejrzenie" związane było ze stanem serca Kaina, a nie z jakimś "zapachem".
>Ile jeszcze trzeba, by ludzie inteligentni potrafili w końcu przekroczyć barierę baśniowości chrześcijaństwa i jego nieprawdziwości? Biblia jest zbiorem takich samych mitów jakie tworzyła każda inna religia. Pegaz, Cyklop, Zeus, Kronos, postaci tych nigdy nie uznamy za prawdziwe. No tak, ale Jahve to co innego. Ech...
Jak się wie o Biblii, tyle co "ptasi móżdżek", to się może wszystko z baśnią kojarzyć, a z drugiej strony, prawdziwe bajdurzenie, takie jak "mitologia ewolucyjna" jawi się jak "najprawdziwsza prawda".
pozdr.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) |
>Ty to się znasz na Biblii jak przysłowiowa "kura na gwiazdach". "Smakować" dym z ofiary to może chyba Tobie, a nie "Bogu". "Nieprzychylne wejrzenie" związane było ze stanem serca Kaina, a nie z jakimś "zapachem".
Księga Kapłanów: 1 Pan wezwał Mojżesza i tak powiedział do niego z Namiotu Spotkania1: 2 «Mów do Izraelitów i powiedz im: Jeśli kto z was zechce złożyć dar z bydląt dla Pana, niech złoży go albo z cielców, albo z mniejszego bydła (...) 7 Kapłani, synowie Aarona2, przyniosą ogień na ołtarz i ułożą drwa na ogniu. 8 Potem kapłani, synowie Aarona, ułożą części wraz z głową i tłuszczem na drwach leżących na ogniu na ołtarzu. 9 Wnętrzności i nogi zwierzęcia będą obmyte wodą. Kapłan zamieni to wszystko w dym na ołtarzu. To jest całopalenie, ofiara spalana, miła woń dla Pana. Pogrubienie jest powtórzone przy innych ofiarach za każdym razem.
>Jak się wie o Biblii, tyle co "ptasi móżdżek", to się może wszystko z baśnią kojarzyć, a z drugiej strony, prawdziwe bajdurzenie, takie jak "mitologia ewolucyjna" jawi się jak "najprawdziwsza prawda". >pozdr.
Żenujące. Jeśli jeszcze kiedyś sądziłem, że nosisz w sobie jakiś pokład intelektu, to teraz wyzbyłem się tego poglądu. Tobie trzeba tłumaczyć wszystko gdyż jakakolwiek wiedza podana nie wprost, stanowi barierę nie do pokonania dla resztki Twych szarych komórek. Resztki, bo całość chyba zjadła ideologia z Broklinu.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > >Ty to się znasz na Biblii jak przysłowiowa "kura na gwiazdach". "Smakować" dym z ofiary to może chyba Tobie, a nie "Bogu". "Nieprzychylne wejrzenie" związane było ze stanem serca Kaina, a nie z jakimś "zapachem".> Księga Kapłanów:> 1 Pan wezwał Mojżesza i (... )Zaczynam się szczerze zastanawiać metsys czy Ty umiesz czytać tekst pisany po polsku. To co było potem między Żydami a "Bogiem" ma się nijak do tego na co zwróciłem Ci uwagę w poprzednim poście. Napisałeś wyraźnie w związku z Kainem i Ablem, że uważaj cytuję: " Pomnij jeszcze na Kaina i Abla. Sama wiesz co bardziej smakowało? Pachnące pieczyste, czy roślinki?" Ja Ci wyjaśniłem co naprawdę napisane jest w Biblii o tym zdarzeniu, tym samym o tym jak doszło do pierwszego złożenia ofiary według biblijnego opisu. Nie ma ani tam, ani w opisach postępowania z Adamem i pierwszymi ludźmi jakiejkolwiek wzmianki, że Bóg pragnie ofiar i mają dla niego jakąś "miłą woń". To co ty wyciągasz jako jakieś odkrycie, a co dotyczy praw dla narodu wybranego nie było przedmiotem mojej odpowiedzi. Ale gdybyś był bystry, to akurat szerzej ten problem wyjaśniłem w sąsiednim wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,193890#w193939"Bóg Biblii" jedynie dostosował się do zaistniałej sytuacji i spróbował wykorzystać ją do wychowywania "narodu wybranego". Nigdy ich nie pragnął i zawsze chciał zakończenia ich składania. Były jedynie "złem koniecznym", które miało pomóc w okresie dochodzenia ludzkości do wiedzy i prawdy." > Żenujące. Jeśli jeszcze kiedyś sądziłem, że nosisz w sobie jakiś pokład intelektu, to teraz wyzbyłem się tego poglądu. ( .....)I słusznie, to dla Ciebie jedyna ochrona, by utrzymać w umyśle nie naruszone, swoje niedorzeczne wyobrażenia na temat tego co jest w Biblii. Tylko przez wmawianie sobie, że jestem przy Tobie "bezmózgiem' możesz dalej ignorować prawdę, na którą zwróciłem Ci uwagę, a która obala całe Twoje urojenia o "krwiożerczym Jahwe". pozdr.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | metsys (1088 punktów) | >Owszem. Generalnie nie wiem, czemu rościsz sobie prawo do interpretacji Pisma. Jest to bardzo czasochłonny i trudny proces (każdą formę przekładu, czy pewną próbę interpretacji musi zatwierdzić Urząd Nauczycielski Kościoła, Papież i powszechne odczuwanie, rozumienie Kościoła). Musi być to zgodne z nauką ojców Kościoła, a przede wszystkim niesprzeczne z resztą Pisma. Jeżeli interesuje cię jakiś fragment, to powinieneś raczej najpierw zapytać egzegetów (jest bardzo dużo opracowań, komentarzy nawet do konkretnych wersetów), albo przynajmniej czytaj uważniej całość.
Wydaje mi się, że w tej wypowiedzi ujęłaś sedno religii katolickiej. To przykre, że wychodzisz z założenia, iż istnieje tylko prawo do interpretacji pisma określane przez jakieś zadministrowane ciała kościelne. Pozbawiasz mnie w ten sposób mojego człowieczeństwa, samodzielności oraz przyjemności z poznawania. Pismo zawiera w sobie podobno słowa dane od boga. Jakiż, w takim razie miałby on cel w szyfrowaniu wypowiedzi i szkoleniu deszyfrantów, skoro przeznaczył swoje treści wszystkim swoim owieczkom? Nie sądzisz chyba, iż jego doskonałość musi być poprawiana przez własnych kapłanów, gdyż wtedy nie ma mowy o doskonałości. Bóg się pomylił pisząc swoją powieść, czy nie wiedział co pisze? Cóż takiego może być niezgodne z nauką kościoła, a jest zapisane w Biblii, by wymagało zatwierdzania przez np.papieża? Cały ten cyrk ewidentnie kojarzy mnie się z całkiem niedawnym sposobem pojmowania edukacji ideologicznej socjalistycznych mas pracujących miast i wsi. Dokładnie ten sam schemat. Przerażające.
|
|
| | | | | |  | | Anna (9 punktów) | Cytat: (...) albo przynajmniej czytaj uważniej całość. Uwierz mi, że ważę dość dokładnie słowa, które piszę i wystarczy się wczytać, a widziałbyś, że takie oskarżenia są bezzasadne. Wobec tego powtórzę: jeżeli nie chcesz czytać interpretacji Kościoła Katolickiego, to czytaj chociaż Pismo Święte ze zrozumieniem. Ponadto, jak pisałam, prawo do stwierdzania pewnych interpretacji Pisma ma cały Kościół (chodzi o pewne powszechne rozumienie), a więc nie tylko Urząd Nauczycielski. Poza tym tak czy inaczej przecież nie jest to tak, że wymyślają sobie jakąś tam interpretację. Muszą zostać podane konkretne, prawdziwe racje przemawiające na jej rzecz. Nawet przekład Pisma Świętego, z którego korzystasz już sam w sobie zawiera interpretację i to bardzo istotną. Wiele słów języka polskiego nie jest w stanie oddać całego bogactwa znaczeniowego słów języków oryginalnych takich jak grecki, czy aramejski. Wielu sytuacji opisanych w Piśmie, Polak, do tego współczesny Polak, po prostu nie zrozumie bez wiedzy o obyczajowości żydowskiej i historii jej narodu. I tak ostatni przekład (Biblia Paulistów, 2008) jest dość łopatologiczny, wystarczy spojrzeć na oszałamiającą ilość przypisów. Myślę, że poza trudnościami opisanymi wyżej Pismo nie jest szczególnie trudne w swoich przekazach, ale jeżeli się nad nim posiedzi, okazuje się, że jest jego bogactwo jest przeogromne i to na tym polega trudność. Mówi bardzo wiele w skrajnie ekonomiczny sposób. Możesz robić z Nim co ci się żywnie podoba, ale na własną odpowiedzialność. Tylko uważaj, żeby nie naciągać tekstu do tego co sam chciałbyś w nim widzieć. Przez takie próby wychodzisz na ignoranta, którym chyba nie jesteś, prawda? Jeżeli tak się boisz katolików, możesz też pójść do kościołów protestanckich, albo Kościoła Wolnych Chrześcijan. Tam otrzymasz na pewno więcej wiedzy. Jeśli w ogóle boisz się ludzi to spójrz jednak do tego najnowszego przekładu dokonanego przez Związek Biblistów Polskich.  A tak poważniej: naprawdę warto samodzielnie czytać Pismo Święte i cieszyć się poznawaniem go. To największe bogactwo jakie może nam dać Bóg, jako istotom rozumnym - tak jakby dokładnie na naszą "miarę". Róbmy to jednak jakoś odpowiedzialnie, mądrze. Nie mam też zamiaru dyskutować na temat tej dziwnej fobii tego forum, a mianowicie, że papież i jego "administracja" chcą nas omamić, wyłudzić od nas pieniące itp. To jest kolejna teoria spiskowa z cyklu: "żydzi i mormoni". Ja jestem z Kościoła Katolickiego i nie zamierzam nikim manipulować i nikogo do niczego zmuszać. Na pewno wielu spraw nie rozumiem, czy nie wiem, nie jestem też (niestety) świętą. Sed sapere audeo.  I to jest fajnie: że są ludzie, którzy się jednak zastanawiają nad rzeczami ważnymi.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | > > A tak poważniej: naprawdę warto samodzielnie czytać Pismo Święte i cieszyć się poznawaniem go. To największe bogactwo jakie może nam dać Bóg, jako istotom rozumnym - tak jakby dokładnie na naszą "miarę". Róbmy to jednak jakoś odpowiedzialnie, mądrze.> Nie mam też zamiaru dyskutować na temat tej dziwnej fobii tego forum, a mianowicie, że papież i jego "administracja" chcą nas omamić, wyłudzić od nas pieniące itp. To jest kolejna teoria spiskowa z cyklu: "żydzi i mormoni". Ja jestem z Kościoła Katolickiego i nie zamierzam nikim manipulować i nikogo do niczego zmuszać. Na pewno wielu spraw nie rozumiem, czy nie wiem, nie jestem też (niestety) świętą. Sed sapere audeo. I to jest fajnie: że są ludzie, którzy się jednak zastanawiają nad rzeczami ważnymi.Masz rację, Anno, że Bóg dał nam Pismo Święte, abyśmy się cieszyli poznając Je w sposób racjonalny, wykorzystując nasz rozumny umysł, dodany nam jako załącznik do Pisma - szkoda, że hierarchia kościelna przez kilkanaście wieków stawiała się Panu Bogu okoniem, nie zezwalając wiernym na posiadanie Pisma Świętego do uzytku domowego. Jak chodzi o relacje "Kościół/pieniądze" to zaczynasz okazywać charakterystyczne dla "atre" zaślepienie: poczytaj o tym , który to z papieży tak się bał narastającego eurokomunizmu, że aż przetransferował cały majątek (forsę i akcje, wartość wielu nieruchomości) Kościoła do USA, ile miliardów dolarów na tym transferze stracił, kto się powiesił na moście, itd. Zastanów się nad tym ile teraz należy zacząc dawać na tacę, żeby Kościół znowu stał się jako tako uniezależniony od bankierów teraz decydujących: zwrócić </cuś> Kościołowi, czy ni cholery? Pozdrawiam, dziadek Jacek Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | | | | | | |  | | czes (4083 punktów) | Witaj Jacku, Przeczytałem twoje wypowiedzi, podobały mi się, dałem plusiki.
Zatrzymałem się przy twojej stopce, ciekaw jestem jak powinienem rozumieć twe słowa: >Goje wszystkich krajów, łączmy się!
Prawdę mówiąc, pomyślałem nawet, że być może słowo "goj" ma też jeszcze jakieś inne znaczenie oprócz znanego mi nie-Żyda (człowieka innego narodu niż naród Izraela). Sprawdziłem na Wiki ale nie znalazłem nic co pomogłoby mi zrozumieć myśl/przesłanie twej stopki. Czy mógłbyś zaspokoić mą ciekawość?
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | |  | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) |
>Przeczytałem twoje wypowiedzi, podobały mi się, dałem plusiki. >Zatrzymałem się przy twojej stopce, ciekaw jestem jak powinienem rozumieć twe słowa: >>Goje wszystkich krajów, łączmy się! >Czy mógłbyś zaspokoić mą ciekawość?
Szanowny Czes, dziękuję za +++, łaknę ich jak kania deszczu... Jestem Australijczykiem polskiego pochodzenia, obserwacje sukcesów dwóch fal imigrantów: "polskiej" i "żydowskiej" w opanowywaniu Australii skłoniły mnie do takiego wniosku: Polacy powinni pod wieloma względami naśladować Ż/żydów.
Trzeba zacząć od spraw podstawowych, najbardziej zasadniczych: solidarności, rodziny, itd., itd., itd., aż do zlikwidowania gier liczbowych, Kościoła i innych czynników powodujących otumanienie i zgnuśnienie Polaków. Ja już jestem od dawna na etapie zjadania niezmiernych ilości czosnku...
Kłaniam się, dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | czes (4083 punktów) | Dzięki Jacek za wyczerpującą odpowiedź. Kilka mych dodatkowych uwag; > ... dziękuję za +++, łaknę ich jak kania deszczu...Domyślam się, że żartujesz. Ja daję plus aby dać znać autorowi iż podoba mi się jego/jej wypowiedź czy też popieram jego/jej stanowisko. Gdy sam otrzymam plus za jakąś wypowiedź, traktuję to jako wyraz uznania i jest mi po prostu miło. > Jestem Australijczykiem polskiego pochodzenia, obserwacje sukcesów dwóch fal imigrantów: "polskiej" i "żydowskiej" w opanowywaniu Australii skłoniły mnie do takiego wniosku: Polacy powinni pod wieloma względami naśladować Ż/żydów.A ja jestem Polakiem i Kanadyjczykiem mieszkającym w Toronto. Zauważalna i przysłowiowa jest tutaj solidarność nie tylko Żydów ale również Włochów i Chińczyków. Zgadzam się z Tobą, iż Polacy winni brać z nich przykład. I dobrze jeżeli taką myśl zawiera stopka twoich postów. Szkoda tylko, iż przesłanie to jest głęboko zakamuflowane, przedstawione w formie wymagającej dodatkowych wyjaśnień. No bo goj to nie akurat Polak, i na dodatek Polak mieszkający mieszkający w Australii czy Kanadzie. A jak już "goje wszystkich krajów" się połączą to też jeszcze nie znaczy, że zaraz będą naśladować pozytywne zachowania Żydów. > Ja już jestem od dawna na etapie zjadania niezmiernych ilości czosnku...I co? Pomaga?  > Kłaniam się,> dziadek JacekI ja się kłaniam. Czesiek (też dziadek)
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | czes (4083 punktów) | Zapytanie do Anny:
Dwa powyższe moje posty zostały przez Ciebie zminusowane. Zdziwiło mnie to niezmiernie. Oba posty są zupełnie neutralne w treści, nikogo nie obrażam, nie prezentuję żadnych kontrowersyjnych poglądów.
Nie sądzę również abym Ci się czymkolwiek naraził, myślę że nie masz powodu aby mnie nie lubić.
Skąd więc te minusy? Przykro mi, że dostałem je właśnie od Ciebie. Zauważyłem z uznaniem, że piszesz w sposób ładny, uprzejmy, wyważony. Pomyślałem nawet, że oto osoba na poziomie. Tym większa jest ma przykrość.
Anno, proszę Cię abyś mi powiedziała co złego zauważyłaś w mych postach, jaki błąd popełniłem według Ciebie.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | metsys (1088 punktów) | > Cytat: (...) albo przynajmniej czytaj uważniej całość. >Uwierz mi, że ważę dość dokładnie słowa, które piszę i wystarczy się wczytać, a widziałbyś, że takie oskarżenia są bezzasadne. > Cytat, który podałaś nie wyszedł z moich ust więc nie ma mowy o oskarżeniu. > Cytat:Wobec tego powtórzę: jeżeli nie chcesz czytać interpretacji Kościoła Katolickiego, to czytaj chociaż Pismo Święte ze zrozumieniem. > Na podstawie czego uważasz, że nie czytam pisma ze zrozumieniem? Spytam inaczej. Czyje ma być według Ciebie rozumienie pisma? > Cytat:Ponadto, jak pisałam, prawo do stwierdzania pewnych interpretacji Pisma ma cały Kościół (chodzi o pewne powszechne rozumienie), a więc nie tylko Urząd Nauczycielski. > Hmm... Pisałaś tak: "(każdą formę przekładu, czy pewną próbę interpretacji musi zatwierdzić Urząd Nauczycielski Kościoła, Papież i powszechne odczuwanie, rozumienie Kościoła). Musi być to zgodne z nauką ojców Kościoła, a przede wszystkim niesprzeczne z resztą Pisma..." Z pewnością nie tylko ja zauważam, że "powszechne odczuwanie, rozumienie Kościoła" nie polega na zatwierdzaniu przez referendum (powszechne), ale leży w gestii instytucji wskazanych wcześniej. Zaczynasz stosować stary, wypróbowany sposób złodzieja : jeśli złapią ciebie za rękę powiedz, że nie jest twoja. Mam nadzieję, że nie zejdziemy do takiego poziomu dyskusji... > Cytat:Nawet przekład Pisma Świętego, z którego korzystasz już sam w sobie zawiera interpretację i to bardzo istotną. Wiele słów języka polskiego nie jest w stanie oddać całego bogactwa znaczeniowego słów języków oryginalnych takich jak grecki, czy aramejski. > Bezsprzecznie zgadzam się z Tobą. Dlatego właśnie staram się korzystać z tłumaczeń linearnych, a następnie porównań z translacjami dynamicznymi. Wtedy właśnie najlepiej widać "gdzie tkwi diabeł" W tej dyskusji stosuję cytaty z Biblii Tysiąclecia, jako najadekwatniejszej do mojego rozmówcy. > Cytat: Jeśli w ogóle boisz się ludzi to spójrz jednak do tego najnowszego przekładu dokonanego przez Związek Biblistów Polskich.  > Bardzo proszę, byś nie bawiła się w psychologa gdyż przedmiotem dyskusji nie jest moja osoba, ani moje fobie. Nie staram się także wskazywać na Twoje błędy językowe gdyż nie mam w tym żadnego celu (w przeciwieństwie do Ciebie). Po raz kolejny apeluję o utrzymanie poziomu.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >Według Biblii Bóg stworzył świat i wszystko było "dobre".Wszystko ma swój porządek,a tylko z perspektywy człowieka np.śmierć jest czymś złym.Czy będziesz twierdził,że kiedy lew zjada gazelę,to jest to złe?Nie,taki jest porządek,z którym trudno się kłócić.
Zadajesz sobie dużo trudu pisząc tak starannie Twoje posty, doceniam to (zwłaszcza, że natrafiam na rzeczy istotne i nowe, a więc przydatne nie tylko dla mnie), muszę Ci jednak przypomnieć, że Jan Paweł II wydał oficjalną instrukcję dla kleru: Stary Testament ma wartość "literaturową" i nie powinien być brany "dosłownie", dowiedziałem się tego z wywiadu udzielonego przez członka Akademii Papieskiej, kśiędza prof. Michała Hellera - Twój proboszcz to potwierdzi i powinien pokazać tę instrukcję.
Uważam za bardzo złe zjadanie gazeli przez lwa, kurczaków przez człowieka i uważam ten smutny fakt za dowód powstania świata bez udziału jakiejkolwiek inteligentnej i pełnej miłosierdzia Istoty - za dowód Ewolucji. Wszechmocny Bóg (pomijam inne pozytywne określenia) mógł stworzyć świat bez konieczności wzajemnego mordowania się dla zapewnienia trupem brzucha.
Serdecznie pozdrawiam, dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) | >>Według Biblii Bóg stworzył świat i wszystko było "dobre".>
Według Biblii, to BOGOWIE stworzyli świat! Nie bóg, a oni, bogowie. Czas wreszcie wyprostować ten zakręt. Bardzo czytelnie we wszystkich najstarszych kopiach Starego Testamentu jest mowa o Bogach.
|
|
| | | | | |  | | Anna (9 punktów) | Dokładnie tak - i to też pisałam powyżej metsysowi - nie można interpretować Pisma dosłownie. Papież jednak ma tu na myśli interpretację wyrażeń metaforycznych. Ciężko jednak byłoby rozumieć słowo "dobro" jako metaforę dla czegokolwiek. A więc "dobro" nie jest wyrażeniem metaforycznym, ale jest wyrażeniem, które może być różnie rozumiane. Mi tutaj nie chodzi o dobro jako korzyść (gazela zostaje zabita - niekorzyść, a lew jest syty - korzyść), bo jest to relatywne dobro. Nie chodzi mi też o dobro moralne, bo zjadanie gazeli przez lwa nie może mieć wartości moralnej. Mówię o dobru w sensie metafizycznym, zawartym w rzeczach, odnoszący się do pewnego ładu w świecie, czasem dla nas niezrozumiałego; widzianego z perspektywy "boskiej", przynajmniej w miarę możliwości. Nie powiesz przecież, że kiedy patrzysz na swój dzisiejszy obiad, to myślisz: "Rany, to dopiero niesprawiedliwość, że ten kurczak musiał zginąć na moją rzecz.", tylko zastanawiasz się jak ładnie pachnie. Nie sądzę też, żebyś odczuwał jakieś wyrzuty sumienia, a w szczególności, kiedy jesteś bardzo głodny, w końcu też chcesz żyć. Ty też kiedyś umrzesz i zjedzą cię grzybki. Ja, podobnie jak metsys, nie widzę w tym nic złego. Taka jest kolej rzeczy. Równie dobrze mogłabym zacząć twierdzić, że odbieram rzeczywistości tlen, i wytwarzam dwutlenek węgla, co jest dla cząsteczek tlenu zabójcze. Podobnie: jesz, aby wytworzyć coś innego. Odżywiasz glebę i karmisz robaczki.  Fakt, że przemijanie, czy cierpienie nas smuci, wcale nie implikuje tego, że przemijanie, czy cierpienie jest złe (w sensie metafizycznym). W końcu często to, co nas smuci okazuje się dla nas później dobre.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Władek Lichacz (2050 punktów) | >...nie można interpretować Pisma dosłownie.
Odważna jesteś, przecież w sumie nie tak dawno za to jedno zdanie czekały by Cię tortury, a następnie jeszcze gorsza śmierć. Czyja to zasługa, że możesz obecnie coś takiego bezkarnie pisać?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | metsys (1088 punktów) | > Dokładnie tak - i to też pisałam powyżej metsysowi - nie można interpretować Pisma dosłownie. Papież jednak ma tu na myśli interpretację wyrażeń metaforycznych.Moje zdanie na temat papieża, a właściwie Jana Pawła II jest dość specyficzne. Otóż uważam, że stał się pod wpływem piastowanego urzędu (dzięki czemu miał wgląd w wiele niedostępnych zwykłemu szarakowi dokumentów)bardziej racjonalnym racjonalistą niż niejeden z nas. Posiadał też inteligencję, która nie pozwoliła mu na postawienie świata do góry nogami. Musiał trwać w czymś, co kłóciło się z jego intuicyjnym widzeniem świata, a mistyfikacją, której stał się dawno częścią. Częste pielgrzymki, które nie miały podtekstów krucjat, a wskazywały siłę ludzi jako społeczeństw, lub nawet całej ludzkości. Zacierał różnice religijne na każdym szczeblu, nieśmiało, ale jednak, akceptował ewolucję. Potrafił potwierdzić i przeprosić za dekadencję Kościoła Katolickiego minionych wieków, doceniał odrębności kulturowe itd.. W tej chwili zauważam powrót do "ciemnej strony mocy" kościoła. Nieprędko pojawi się znów taki reformator. Będzie kilku miernych papieżaków- naśladowców bez kopa. Co do metafory. Jest świetnym narzędziem poetyckim, ale w przypadku rozstrzygania kwestii prawdziwości (o ile wogóle o czymś takim może być mowa) Biblii, stanowi co najmniej wielce dyskusyjne narzędzie dowodowe, a raczej takich argumentów na tym forum się trzynmamy. Sprawa dobra i zła, tak samo, jak każdy antagonizm podlega świetnej, acz dość brutalnej definicji : Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
|
|
| | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Mam pytanie. Czy bóg ze Starego Testamentu i bóg z Nowego Testamentu są tym samym bogiem? Pozdrawiam - Zbyszek 
Przewartościowanie wszelkich wartości - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czy bóg ze Starego Testamentu i bóg z Nowego Testamentu są tym samym bogiem?
To jest bardzo ciekawe pytanie! Zawsze mnie zastanawiało jak chrześcijanie to robią, że nie mają żadnych wątpliwości.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >To jest bardzo ciekawe pytanie! >Zawsze mnie zastanawiało jak chrześcijanie to robią, że nie mają żadnych wątpliwości. >
Kiedyś ulegałem powszechnej opinii, że to starotestamentowy Bóg jest złą, straszną istotą. Ale teraz uświadamiam sobie, zrozumiawszy absurdalność i cyniczność całej szopki z "ofiarowaniem się" Chrystusa za grzechy ludzi wobec Boga, Że to nowotestamentowa wizja bije rekordy absurdu, manipulacji i moralnej nędzy.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Kiedyś ulegałem powszechnej opinii, że to starotestamentowy Bóg jest złą, straszną istotą.On był uczciwy, postępował racjonalnie. Dlaczego jednak Jahwe nie dokończył swojego dzieła - może sam przestraszył się tego ogromu zła, które czynił? > Ale teraz uświadamiam sobie, zrozumiawszy absurdalność i cyniczność całej szopki z "ofiarowaniem się" Chrystusa za grzechy ludzi wobec Boga, Że to nowotestamentowa wizja bije rekordy absurdu, manipulacji i moralnej nędzy.Nie można wykluczyć, że Chrystus ofiarował się za grzechy Ojca. Czy taka interpretacja jest uprawniona? Pozdrawiam - Zbyszek 
Przewartościowanie wszelkich wartości - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Nie można wykluczyć, że Chrystus ofiarował się za grzechy Ojca.> Czy taka interpretacja jest uprawniona?Wydaje mi się, że jak najbardziej. Jak się nad tym chwilę zastanowić to byłoby nawet logiczne tyle, że coś mało skuteczne te oba bogi.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >>Nie można wykluczyć, że Chrystus ofiarował się za grzechy Ojca. >>Czy taka interpretacja jest uprawniona? >Wydaje mi się, że jak najbardziej
Niestety jest pewien problem - jak wiemy, Chrystus był Ojcem, formą jakiegoś wyrafinowanego przebrania. Miał na nas zrobić wrażenie - nie tylko odebrać ludziom słuszne prawo do oburzenia na Stwórcę tego wszystkiego, ale jeszcze przedstawić go jako nieszczęsną ofiarę. Dlatego cała ta historia jest tak niesmaczna - dużo bardziej niż bezeceństwa jakie Jahwe wyprawiał w wieku młodzieńczym.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Niestety jest pewien problem - jak wiemy, Chrystus był Ojcem, formą jakiegoś wyrafinowanego przebrania. Czyli sam nabroił, sam się karał. Tylko po co mieszał do tego ludzi? Dobrze, że przestał się interesować ludzkością i nie miesza już prawie 2000 lat.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >>Czy bóg ze Starego Testamentu i bóg z Nowego Testamentu są tym samym bogiem? >To jest bardzo ciekawe pytanie! >Zawsze mnie zastanawiało jak chrześcijanie to robią, że nie mają żadnych wątpliwości. > Kiedyś przyszło mi do głowy coś pewnie głupiego, ale za to złośliwego. Chrześcijanin obraziłby się, gdyby ktoś uznał chrześcijaństwo za odłam judaizmu. Przecież chrześcijanie oprócz boga Jahwe, którego nazywają Bogiem, czczą także 'Syna Jego Jedynego'. Podobnie rozumując należałoby uznać, że katolicy nie są chrześcijanami, przecież oprócz Jezusa za boga uważają także papieża (toż człowiek nie może być nieomylny).
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >>Czy bóg ze Starego Testamentu i bóg z Nowego Testamentu są tym samym bogiem? >To jest bardzo ciekawe pytanie! >Zawsze mnie zastanawiało jak chrześcijanie to robią, że nie mają żadnych wątpliwości. > Ano, robią to tak -- nazywają to tajemnicą boską. Zawsze tak mówią, gdy teologia się zakałapućka tak, że jej idiotyzm jest ewidentny. Taki wytrych, odpowiedź na wszystkie niewygodne pytania.
|
|
|  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) |
> Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie. Nikt nie twierdził (poza tobą) że elektron się rozdwaja. To obraz jaki podpowiedziała Ci twoja kiepska wyobraźnia bo do pełnego zrozumienia niektórych zjawisk nie jesteś zdolny. Więc to jest rzeczywiście tylko Twój problem i wybacz mi brutalność tego stwierdzenia.
|
|
| |  | | atre (971 punktów) | > > Ty masz inne problemy: tysiące elektronów przebywających w dwóch miejscach jednocześnie.> Nikt nie twierdził (poza tobą) że elektron się rozdwaja.> To obraz jaki podpowiedziała Ci twoja kiepska wyobraźnia bo do pełnego zrozumienia niektórych zjawisk nie jesteś zdolny. Więc to jest rzeczywiście tylko Twój problem i wybacz mi brutalność tego stwierdzenia.Ja nie jestem zdolny do zrozumienia naukowych faktów? www.racjonalista.pl/forum.php/s,176704#w176779
|
|
| | |  | 8 na 8 | jkl; (5859 punktów) | Nie tylko nie rozumiesz i nie tylko odrzucasz, ale na tych resztkach które jako tako przyswoiłeś, budujesz własne teorie i bronisz ich jako "naukowych".
Zachowujesz się jak ktoś, kto z pomocą zaawansowanych wzorów fizycznych próbuje udowodnić, że ludzie nie mogą żyć w Australii bo by pospadali w kosmos.
|
|
| | |  | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | atre, nie wiem jakie koleje losu (!) Ciebie dotknely. Ja bylem kiedys bardzo wierzacym katolikiem (skutkiem takiego wychowania), potem watpilem, potem sie nawrocilem a jeszcze potem ( co caly czas wynika z obserwacji samego siebie) wstapilem na droge do ateizmu. Przesledzilem caly watek, Wasze dyskusje i jedno co moge napisac, to to, ze wlasnie Ty sprawiles wrazenie osoby kopiacej mnie w zadek mowiac przy tym: idz szybciej. Swoimi wpisami powodujesz cos, na co Brytyjczycy maja swoje slowo: backfire. Biorac pod uwage, ze jestes (?) wierzacy w Boga, Chrystusa i Biblie widze, ze przekaz o nawracaniu rozumiesz zupelnie inaczej niz nakazuje Twoja Swieta Ksiega. Czy jestes pewien, ze gdyby Chrystus zyl dzisiaj, to staral by sie nawracac uzywajac internetu, na sile przekonujac oponentow? Czytajac Twoje argumenty i odpowiedzi widze dwie opcje: 1. Jestes agentem ateistow osmieszajacym teizm. 2. Jestes wierzacym przyglupem. Czytuje rozne rzeczy bo jestem w fazie poszukiwan. Zrobiles swietna robote dla racjonalistow. Mimo wszystko pozdrawiam i zycze Ci: w przypadku 1. - zmien nicka i zacznij od poczatku z nowym doswiadczeniem, w przypadku 2. - przeczytaj jakimi drogami wierzacy przekazywali Ewangelie, chociazby sw. Franciszek z Asyzu.
Generalnie jestem co najmniej zniesmaczony poziomem argumentacji teistow. A moze wiara jest czyms, co nie oczekuje argumentacji?
|
|
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Kto napisał Ewangelie? | >Kto napisał Ewangelie? Ci sami, którzy pisali dzieła o Mitrze, życiu i prawdach objawionych przez Buddę, pisali też mity greckie, opiewali kolejne wcielenia hinduskich bogów itd itp. Przejdź się po okolicy to zobaczysz ich tworzących New Agowe legendy, spisujących historie bieżących cudów w każdej z już istniejących religii lub tych religii, które dopiero powstają. Chcesz wiedzieć dlaczego to robią? Spytaj ich. Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|