Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dowody na istnienie Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-04-2009 20:41Brzostowski (7067 punktów)Dowody na istnienie Boga
Ocena 4 na 4
Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?

Nie rozstrzygam tutaj czy jest On dobry czy zły, superwszech... czy tylko wszech..., jeden w pięciu czy trzech w dziesięciu. Bóg jako bardzo inteligentna świadomość w dowolnej formie, potrafiąca zrobić wszystko lub prawie wszystko!

Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

15-04-2009 21:02
 Ocena 16 na 16
Sledziu (1058 punktów)

>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?

Racjonalista niczego nie przyjmuje z góry, jest metodycznym sceptykiem. Jeśliby rozum w sposób nieodparty zmuszał do przyjęcia przekonania o istnieniu boga, to rzecz jasna każdy prawdziwy racjonalista opowiedziałby się po stronie teizmu. Jednakże, argumentów dostarczających bogu niepodważalnej racji istnienia nie ma. Nie widzę sensu w dywagacjach, jakie konkretne dowody mogłyby skłonić mnie do odrzucenia ateizmu. Wszystkie te, które zaprezentowano do tej pory, są błędne. Teologia naturalna co najmniej od czasów Kanta jest teoretycznym wrakiem, możliwość posiłkowania się zjawiskiem cudów w argumentacji na rzecz teizmu skutecznie zablokował Hume. Sporadycznie na filozoficznej scenie pojawiają się jacyś pogrobowcy scholastyki w rodzaju Swinbourne'a lub Plantingi, lecz większych sukcesów nie odnoszą. Gdy bóstwo woła o pomoc, rozum milczy. Cieszmy się z tego.

Pozdrawiam.
Brzostowski (7067 punktów)
>Racjonalista niczego nie przyjmuje z góry, jest metodycznym sceptykiem. Jeśliby rozum w sposób nieodparty zmuszał do przyjęcia przekonania o istnieniu boga, to rzecz jasna każdy prawdziwy racjonalista opowiedziałby się po stronie teizmu. Jednakże, argumentów dostarczających bogu niepodważalnej racji istnienia nie ma.
>

Czy to znaczy, że wg Ciebie, racjonalizm dopuszcza możliwość istnienia boga?
15-04-2009 21:29 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>>Racjonalista niczego nie przyjmuje z góry, jest metodycznym sceptykiem. Jeśliby rozum w sposób nieodparty zmuszał do przyjęcia przekonania o istnieniu boga, to rzecz jasna każdy prawdziwy racjonalista opowiedziałby się po stronie teizmu. Jednakże, argumentów dostarczających bogu niepodważalnej racji istnienia nie ma.
>>
>Czy to znaczy, że wg Ciebie, racjonalizm dopuszcza możliwość istnienia boga?
>

Oczywiście- jeśli przedstawisz dowody na istnienie takiego bytu, z pewnością racjonalista go zaakceptuje, tak jak akceptuje inne realnie istniejące byty (rozmaite- jaszczurki, stokrotki, mitochondria ). Może się pojawić kłopot definicyjny- bo czym właściwie taki bóg miałby być? Ale jeśli ustalimy jakąś definicję, a potem teista przedstawi rzetelne dowody na istnienie tworu mieszczącego się w definicji, wszystko będzie OK.

To gdzie te dowody?
Brzostowski (7067 punktów)
>To gdzie te dowody?

Przepraszam bardzo, ale to ja się pytam czy takie są lub ewentualnie mogą być!
15-04-2009 22:13 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>To gdzie te dowody?
>Przepraszam bardzo, ale to ja się pytam czy takie są lub ewentualnie mogą być!

No to przecież napisałam- moim zdaniem- tak. Jeśli przedstawisz dowody na fizyczne istnienie (jako stosunkowo prosty człowiek nie bardzo sobie wyobrażam inne ) boga, spokojnie przyjmę i zaakceptuję ten fakt. Niestety, jak dotąd, teiści miast dowodami posługują się mistycyzmem.
Brzostowski (7067 punktów)
>>>To gdzie te dowody?
>>Przepraszam bardzo, ale to ja się pytam czy takie są lub ewentualnie mogą być!
>No to przecież napisałam- moim zdaniem- tak. Jeśli przedstawisz dowody na fizyczne istnienie (jako stosunkowo prosty człowiek nie bardzo sobie wyobrażam inne ) boga, spokojnie przyjmę i zaakceptuję ten fakt. Niestety, jak dotąd, teiści miast dowodami posługują się mistycyzmem.
>

Przecież wiadomo, że takich dowodów Ci nie podam! Tutaj chodzi o wyłącznie o ewentualność i dzięki za głos.
15-04-2009 22:06 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>jeśli przedstawisz dowody na istnienie takiego bytu, z pewnością racjonalista go zaakceptuje

>Ale jeśli ustalimy jakąś definicję, a potem teista przedstawi rzetelne dowody na istnienie tworu mieszczącego się w definicji, wszystko będzie OK.

Nic nie będzie OK.
Nie ma żadnych absolutnych dowodów ani definicji. To pojęcia zrelatywizowane do szerszej koncepcji poznania, umysłu, doświadczenia, praktyki. Próba sprowadzenia racjonalizmu do formułowania definicji i snucia z nich logicznych konsekwencji jest śmieszna.
15-04-2009 22:27 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Ale jeśli ustalimy jakąś definicję, a potem teista przedstawi rzetelne dowody na istnienie tworu mieszczącego się w definicji, wszystko będzie OK.
>Nic nie będzie OK.
>Nie ma żadnych absolutnych dowodów ani definicji. To pojęcia zrelatywizowane do szerszej koncepcji poznania, umysłu, doświadczenia, praktyki. Próba sprowadzenia racjonalizmu do formułowania definicji i snucia z nich logicznych konsekwencji jest śmieszna.
>
Ale ja się tu nie zagłębiam w filozofię. Na poziomie materialnym, na którym się obracam, istnieją definicje pewnych zjawisk i możliwość obserwacji tychże. Do wszelkich niedefiniowalnych i nieobserwowalnych podchodzę z zasadniczym sceptycyzmem.

To proste- twór o arbitralnie przyjętej nazwie "mitochondrium" ma dość konkretną definicję, jest w pełni obserwowalny dla wszystkich zainteresowanych, dokumentowalny, możliwy do zbadania rozmaitymi metodami, ergo- istnieje.
Jeśli teista w podobny sposób zdefiniuje i udokumentuje istnienie tworu, który nazywa bogiem, dla mnie- OK. Ale być może to kwestia indywidualna
15-04-2009 23:02 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>twór o arbitralnie przyjętej nazwie "mitochondrium" ma dość konkretną definicję...

Nazwa jest arbitralna, ale istniały realne powody przypisania jej pewnemu obiektowi. Nie nadaje się nazwy kolażowi złożonemu z kciuka, oka i płatka ucha. Niby po co?

>Jeśli teista w podobny sposób zdefiniuje i udokumentuje istnienie tworu, który nazywa bogiem...

Zdaje się, że w języku teologii stworzyłby tylko bożka. A mówiąc językiem klasycznej metafizyki: żaden byt przygodny nie jest absolutem, bogiem.
16-04-2009 20:05 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>twór o arbitralnie przyjętej nazwie "mitochondrium" ma dość konkretną definicję...
>Nazwa jest arbitralna, ale istniały realne powody przypisania jej pewnemu obiektowi. Nie nadaje się nazwy kolażowi złożonemu z kciuka, oka i płatka ucha. Niby po co?

Oj, ale już smokom, elfom, niziołkom i zaklęciom "kula ognista" definicje się przypisuje i całą masę parametrów
Naturalnie zakładam, że mowa o jakimś potencjalnie realnie istniejącym bycie Jeśli autor wątku taki byt znajdzie, określi i podda weryfikacji, o której wspominałam... To taki haczyk jest podstawowy w tego typu gdybaniu. Coś musi być, by spełnić postawione warunki.

>>Jeśli teista w podobny sposób zdefiniuje i udokumentuje istnienie tworu, który nazywa bogiem...
>Zdaje się, że w języku teologii stworzyłby tylko bożka. A mówiąc językiem klasycznej metafizyki: żaden byt przygodny nie jest absolutem, bogiem.

W pytaniu nie było nic na temat absolutu- różni bogowie w różnych religiach figurowali i wszech-cokolwiek nie było wcale niezbędnym ich atrybutem.
20-04-2009 19:20 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>To gdzie te dowody?

www.godlessgeeks.com/LINKS/GodProof.htm ?

Najlepszy jest argument 666: "Bóg istnieje, zatem bóg istnieje"

Albo 53, coś co stosuje pewien Miłujący Prawdę internauta: "Biblia jest autentyczna, jest też potwierdzona historycznie, Biblia mówi, że bóg istnieje, zatem bóg istnieje"
liliac (147340 punktów)
>>To gdzie te dowody?
>www.godlessgeeks.com/LINKS/GodProof.htm ?
>Najlepszy jest argument 666: "Bóg istnieje, zatem bóg istnieje"
>Albo 53, coś co stosuje pewien Miłujący Prawdę internauta: "Biblia jest autentyczna, jest też potwierdzona historycznie, Biblia mówi, że bóg istnieje, zatem bóg istnieje"
>

Prześliczne
15-04-2009 21:38 
 Ocena 4 na 4
Sledziu (1058 punktów)

>Czy to znaczy, że wg Ciebie, racjonalizm dopuszcza możliwość istnienia boga?

Zależy, co rozumiemy pod pojęciami racjonalizmu i "dopuszczania możliwości". Racjonalizm nie jest jednorodną szkołą filozoficzną - to nurt znajdujący swoich zwolenników w całych dziejach filozofii, także pośród teistów. Kartezjusz, którego myśl leży u źródeł racjonalizmu nowożytnego, był przekonanym teistą i na poparcie swej wiary zaprezentował dwa dowody istnienia boga. Świeci Anzelm z Canterbury i Tomasz z Akwinu w swoich czasach również mogli z powodzeniem uchodzić za racjonalistów. Stanowisko, jakie ten bądź inny filozof zajmuje w sporze o istnienie boga, nie zależy do tego, czy jest on racjonalistą czy irracjonalistą. Wynika ono z tego, co się dopiero na glebie racjonalizmu zbuduje.

Jeśli zaś idzie o "dopuszczanie możliwości", to ja ze swej strony czynię to w tym sensie, że przyjąłbym trafny dowód istnienia boga. Jako, że takiego dotychczas nie stworzono, uznaję, że boga prawie na pewno nie ma. Innymi słowy: "dopuszczenie" jako otwarta postawa intelektu - tak. "Dopuszczenie" jako agnostycyzm - nie.

Pozdrawiam.
Brzostowski (7067 punktów)
> Innymi słowy: "dopuszczenie" jako otwarta postawa intelektu - tak. "Dopuszczenie" jako agnostycyzm - nie.
>Pozdrawiam.

No to jasne, bo jeśli "dopuszczasz" taki dowód jako otwartą postawę intelektu, nie możesz jednocześnie "dopuszczać" "niedopuszczenia". Rozumiem jednak, że chodziło Ci o tzw "słaby agnostycyzm".

Tak czy inaczej, owo "dopuszczenie", zostawia troszeczkę "uchylone" drzwi dla boga.

pozdrawiam
15-04-2009 21:54 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...przyjąłbym trafny dowód istnienia boga.

Rozum to narzędzia porządkowania doświadczenia. I nic ponadto.
Nie ma żadnych możliwości wyjścia poza te dane. Rozważanie wyjścia poza świat doświadczenia to próba analogiczna do kwadratury koła.

15-04-2009 22:01 
 Ocena 5 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
>Rozum to narzędzia porządkowania doświadczenia. I nic ponadto.
>Nie ma żadnych możliwości wyjścia poza te dane. Rozważanie wyjścia poza świat doświadczenia to próba analogiczna do kwadratury koła.
>
Mówimy o ewentualnościach. Jeśli by się zjawił "Latający Potwór Spaghetti", porozmawiał ze mną, wyjaśnił skąd się wziął, pozwolił nagrać się i zrobić ze sobą wywiad w telewizji, widziałyby go miliony, pozwoliłby się zbadać "szkiełkiem i okiem", pokazał kilka "cudów" i wyjaśnił jak to zrobił, musiałbym uznać chociaż z ogromnym bólem, że istnieje! Cóż innego mógłbym zrobić?
15-04-2009 22:25 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Uznać, że zwariowałeś, oczywiście.
15-04-2009 22:31 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Uznać, że zwariowałeś, oczywiście.

W takim razie wszyscy jesteśmy wariatami.
17-04-2009 08:37 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>Mówimy o ewentualnościach. Jeśli by się zjawił "Latający Potwór Spaghetti", porozmawiał ze mną, wyjaśnił skąd się wziął, pozwolił nagrać się i zrobić ze sobą wywiad w telewizji, widziałyby go miliony, pozwoliłby się zbadać "szkiełkiem i okiem", pokazał kilka "cudów" i wyjaśnił jak to zrobił,

Gdyby wyjaśnił jak to zrobił to chyba nie byłoby to już cudem

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Sledziu (1058 punktów)

>Rozum to narzędzia porządkowania doświadczenia. I nic ponadto.
>Nie ma żadnych możliwości wyjścia poza te dane. Rozważanie wyjścia poza świat doświadczenia to próba analogiczna do kwadratury koła.

A co z matematyką? Byty matematyczne źródłowo nie są niczym innym, jak tylko abstraktem z doświadczenia (Arystoteles). Idee "dwójki", "trójki" czy "piątki" to poręczne narzędzia operowania danymi empirycznymi. Ale czy da się tak określić np. wzory skróconego mnożenia? Nie sądzę.

Pozdrawiam.
15-04-2009 23:22 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>A co z matematyką? Byty matematyczne źródłowo nie są niczym innym, jak tylko abstraktem z doświadczenia (Arystoteles). Idee "dwójki", "trójki" czy "piątki" to poręczne narzędzia operowania danymi empirycznymi. Ale czy da się tak określić np. wzory skróconego mnożenia? Nie sądzę.

Formalizm matematyki nie jest ograniczony poglądowym modelem. W tym sensie matematyka pozostaje czystą kreacją. Jeśli któraś z jej teorii ma model w świecie zjawisk - to dobrze. Ale te, które nie mają, są tylko formalną grą, a nie opisem boskich idei.
Sledziu (1058 punktów)

>Formalizm matematyki nie jest ograniczony poglądowym modelem. W tym sensie matematyka pozostaje czystą kreacją. Jeśli któraś z jej teorii ma model w świecie zjawisk - to dobrze. Ale te, które nie mają, są tylko formalną grą, a nie opisem boskich idei.

Zatem można wyjść poza empirię. Tylko o to mi chodziło.

Pozdrawiam.
16-04-2009 19:57 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Zatem można wyjść poza empirię.

Nie widzę takiej możliwości. Jeśli terminy lub inne elementy jezyka nie mają bezpośredniego empirycznego odniesienia, to nie znaczy, że w jakikolwiek sposób "wychodzą" poza empirię.
Sledziu (1058 punktów)
>Jeśli terminy lub inne elementy jezyka nie mają bezpośredniego empirycznego odniesienia, to nie znaczy, że w jakikolwiek sposób "wychodzą" poza empirię.

W rzeczy samej znaczy. Podobnie jest z bytami matematycznymi - jeśli nie są przedmiotem poznania empirycznego, to innymi słowy, wychodzą poza empirię.
16-04-2009 21:03 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Podobnie jest z bytami matematycznymi... wychodzą poza empirię.

To znaczy - dokąd?
16-04-2009 22:39 
 Ocena 1 na 1
marcus (876 punktów)
>>Podobnie jest z bytami matematycznymi... wychodzą poza empirię.
>To znaczy - dokąd?

Do niebytu, nieistnienia, niemożliwości udowodnienia empirycznego ich istnienia, słowem: tam gdzie wszyscy bogowie, bożkowie i święci razem wzięci...
Sledziu (1058 punktów)

>To znaczy - dokąd?

Do rzeczywistości idei.
24-04-2009 22:11 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>To znaczy - dokąd?
>Do rzeczywistości idei.

To znaczy?
16-04-2009 11:13 
 Ocena-3 na 3
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
@Sledziu

>Racjonalista niczego nie przyjmuje z góry,....

>..Jednakże, argumentów dostarczających bogu niepodważalnej racji istnienia nie ma.

To co prezentujesz, to bardzo płytki racjonalizm. Twoje słowa miałyby jakąś wartość, gdybyś napisał, że poświęciłeś tyle, to a tyle czasu, przeczytałeś tyle a tyle książek, przemyślałeś wszystkie za i przeciw dogłębnie i nie znalazłem dowodu na istnienie jakiejś inteligencji wyższej. Wtedy byłbyś racjonalistą, bo mylić się ma prawo każdy, ale niech włoży jakiś wymierny trud w dojście do prawdy. Ty natomiast jak widzę uwierzyłeś innym, podejrzewam, że nigdy nie próbowałeś głębiej wejść w temat.
Dlaczego, tak uważam? To proste. Dowodów na istnienie jakiejś wyższej inteligencji jest nieskończenie wiele, tylko trzeba umieć samemu myśleć i obiektywnie analizować fakty.
Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji. Istnienie ISW jest odwrotnie proporcjonalne do teorii o prawdziwości ewolucji. Ponieważ to p-stwo jest praktycznie bliskie zera, to od razu masz wynik, że p-stwo istnienia ISW jest bliskie jedności.
Tak samo jest w dowolnej dziedzinie nauki od kosmologii do medycyny. Wszędzie obiektywny badacz jest w stanie ustalić p-stwo istnienia ISW na poziomie bliskim 100%.

> Wszystkie te, które zaprezentowano do tej pory, są błędne...

Ciekawe jakoś nikt dotąd nie podjął się obalania moich argumentów, więc jak to jest czy naprawdę wszystkie. Gdzie odpowiedź np. na ten post
www.racjonalista.pl/forum.php/s,146589#w147546
czy wszelkie inne inicjatywy, które podejmuję by ktoś odważny spróbował obiektywnej analizy faktów w kwestii istnienia lub nie ISW.

ATEIZM NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z RACJONALIZMEM.

A wszelkiej maści ateiści to osoby, które poszły po prostu po najmniejszej linii oporu i tak naprawdę, jest on im wygodny jako światopogląd. Nikt z ateistów nie potrafił nigdy obronić w dyskusji ze mną podstaw logicznych i zdroworozsądkowych swojego przekonania o tym, że nie istnieje żadna ISW. Ty też tego nie zrobisz, jestem gotów się nawet założyć

pozdr.
webmaster (moderator)
Uwaga na trolla.

>Nikt z ateistów nie potrafił nigdy obronić w dyskusji ze mną..
Bo nikt poważny nie chce z Tobą gadać, ale tłumacz sobie jak chcesz..
16-04-2009 12:10 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Edit: @webmaster - ja tam jestem niepoważny...

> Gdzie odpowiedź np. na ten post
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,146589#w147546

Wątek jest przedawniony, więc tu tylko w skrócie. Chwilka guglania i znalazłem takie cuś:

Cytat:
12 centymetrów w 120 lat
Najłatwiej sprawdzić to w spisach poborowych. Na przykład w 1880 r. komisje lekarskie z Pomorza i Kujaw odnotowały, że młodzi mężczyźni mają średnio 165 cm. A to znaczy, że w ciągu 120 lat urośliśmy średnio aż o 12,5 centymetra.

Źródło wybrałem dość zabawne (Gość Niedzielny), ale bez problemu znajdą się i poważniejsze opracowania.
Jaki w tym świetle masz problem z prażyrafą, na którą bez wątpienia działała silniejsza presja selekcyjna?

I jeszcze prywatna szpila...

> Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji.

Nabuko... nie posługuj się proszę pojęciem prawdopodobieństwa, którego nie rozumiesz.
Vide casus trzech bramek na którym się wyłożyłeś i nie przypominam sobie, żebyś wstał.
Gdzie jest odpowiedź na ten post: Logika głęboka i płytka, czyli jak się pozbyć Nabuu..?
16-04-2009 12:54 
 Ocena-4 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>> Gdzie odpowiedź np. na ten post
>> www.racjonalista.pl/forum.php/s,146589#w147546
>Wątek jest przedawniony, więc tu tylko w skrócie. Chwilka guglania i znalazłem takie cuś:

Ty to sobie możesz poguglać, ale chyba jak jakiś indor.
Nie istnieją jakiekolwiek dowody na ewolucję jako taką. Chcąc udowodnić ewolucję musiałbyś wykazać, że wszelkie istoty żywe wyewoluowały od mniej złożonych przodków. To z samej istoty praw fizyki, jest niemożliwe.

Twój marny cytat dowodzi co najwyżej, że w populacji ludzkiej istnieje zmienność, nic więcej. Tak samo fakty o zróżnicowaniu i zmienność w ramach grupy genetycznej dowodzą projektowania jak i samodziejstwa. Zmienność to argument za ewolucją chyba tylko dla "naiwnych ateuszy", raczej nie dla prawdziwych racjonalistów.

>I jeszcze prywatna szpila...
>> Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji.
>Nabuko... nie posługuj się proszę pojęciem prawdopodobieństwa, którego nie rozumiesz.
>Vide casus trzech bramek na którym się wyłożyłeś i nie przypominam sobie, żebyś wstał.
>Gdzie jest odpowiedź na ten post: Logika głęboka i płytka, czyli jak się pozbyć Nabuu..?

Aleś Ty śmieszny! Każdy kto chce poznać fakty, to od razu w pierwszym moim poście otwierającym pozna zasady wątku, a w ostatnim powód jego zamknięcia. To Twoi kumple nie stanęli na wysokości zadania i zabrakło im tej odrobiny ikry, by poznać moje wyjaśnienie.
Wyłożyło się całe forum z Tobą na czele, a nie ja. Moje wyjaśnienie było i jest najgłębszą i najlepszą analizą "zadania faroda". Czy to Ci się podoba, czy nie

pozdr.
16-04-2009 19:59 
 Ocena 3 na 3
Sledziu (1058 punktów)

>Twoje słowa miałyby jakąś wartość, gdybyś napisał, że poświęciłeś tyle, to a tyle czasu, przeczytałeś tyle a tyle książek,

Co nieco w życiu przeczytałem. Wybacz, ale nie podam Ci dokładnej ilości książek, na których oparłem swój pogląd oraz dokładnego czasu, jaki poświęciłem na ich lekturę. Jeśli Ty prowadzisz takie statystyki ku pogłębieniu miłości własnej, to życzę powodzenia - na ten cel dobry jest każdy środek, niechby i najgłupszy.

>Wtedy byłbyś racjonalistą, bo mylić się ma prawo każdy, ale niech włoży jakiś wymierny trud w dojście do prawdy. Ty natomiast jak widzę uwierzyłeś innym, podejrzewam, że nigdy nie próbowałeś głębiej wejść w temat.

Podejrzliwość rodem z inkwizycji. Niesympatyczna, grubiańska, a przede wszystkim mylna.

>Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji.Istnienie ISW jest odwrotnie proporcjonalne do teorii o prawdziwości ewolucji. Ponieważ to p-stwo jest praktycznie bliskie zera, to od razu masz wynik, że p-stwo istnienia ISW jest bliskie jedności.

Twój - nazwijmy to sobie - argument, cierpi na jedną poważną wadę. Mianowicie, więcej posłuchu przydałby Ci w kościele, aniżeli na salonach. Gdy się konstruuje jakiś dowód, wypada obszernie omówić i uzasadnić jego przesłanki. Ty zaś posługujesz się nimi bez najoszczędniejszej nawet eksplikacji. Nieprawdopodobieństwo ewolucji? Odwrotnie proporcjonalne prawdopodobieństwo? Ech, tak to już jest z tym dowodem teleologicznym - kiedyś nietrafne rozumowanie, dziś już tylko tani chwyt retoryczny.

>Nikt z ateistów nie potrafił nigdy obronić w dyskusji ze mną podstaw logicznych i zdroworozsądkowych swojego przekonania o tym, że nie istnieje żadna ISW.

Poważnie? Przypomniał mi się taki wierszyk z dzieciństwa - "Ja niczego się nie boję, choćby niedźwiedź, to dostoję!". Nie ma to jak siła autosugestii.

Pozdrawiam.
17-04-2009 16:34 
 Ocena-2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
nabuko:

Cytat:
Nikt z ateistów nie potrafił nigdy obronić w dyskusji ze mną podstaw logicznych i zdroworozsądkowych swojego przekonania o tym, że nie istnieje żadna ISW. Ty też tego nie zrobisz, jestem gotów się nawet założyć


Sledziu:

>[...]Ble, ble, ble, jakieś uniki, obelgi i bzdety nie na temat

I oczywiście znowu miałem rację

pozdr.
18-04-2009 19:53 
 Ocena 1 na 1
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Dowodów na istnienie jakiejś wyższej inteligencji jest nieskończenie wiele

Ciekawym jesteś człowiekiem, jeśli potrafisz objąć umysłem te nieskończenie wiele dowodów...Zarzucasz nieracjonalność ateistom, a sam jesteś DALEKI OD RACJONALNOŚCI.

>Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji.

To nie są teorie przeciwstawne, dlatego ewentualne obalenie teorii ewolucji nie działa na korzyść ISW.

>Istnienie ISW jest odwrotnie proporcjonalne do teorii o prawdziwości ewolucji. Ponieważ to p-stwo jest praktycznie bliskie zera, to od razu masz wynik, że p-stwo istnienia ISW jest bliskie jedności.

Nie sztuka jakąś niewygodną teorię zmieszać z błotem. Możesz być racjonalny i podać mechanizm powstawania świata gatunków, stwarzanych przez "wyższą inteligencję". No słuchamy, jak to miałoby się dziać (zgodnie z prawami fizyki)?

> A wszelkiej maści ateiści to osoby, które poszły po prostu po najmniejszej linii oporu i tak naprawdę, jest on im wygodny jako światopogląd.

A może to Ty poszedłeś po najmniejszej linii oporu i przyjąłeś pogląd, w którym ukształtowała Cię rodzina i otoczenie i nie masz zamiaru zmierzyć się z możliwością nieistnienia ISW? A poglądy ateistów Cię drażnią?
I dlaczego ateizm miałby być wygodny? Wygodnie byłoby raczej z Bogiem - życie wieczne itd. Teizm jest baaardzo wygodny, lepiej się żyje w tym kraju, ludzie rozumieją wtedy człowieka. I to teizm prędzej jest najmniejszą linią oporu.

Już po jednej najprostszej linii oporu poszedłeś: "zmieszam ewolucję z błotem i z braku laku wyjdzie ISW". O udowodnienie wprost się nie pokusiłeś, bo...?
19-04-2009 12:31 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Michał Kostaś

>>Dowodów na istnienie jakiejś wyższej inteligencji jest nieskończenie wiele
>Ciekawym jesteś człowiekiem, jeśli potrafisz objąć umysłem te nieskończenie wiele dowodów...Zarzucasz nieracjonalność ateistom, a sam jesteś DALEKI OD RACJONALNOŚCI.

Ja na swoje zarzuty do ateistów, zawsze mam poważne i przemyślane argumenty, Ty jak widzę nawet czytać z uwagą nie potrafisz. Ja napisałem, że "dowodów .....jest " a Ty przeinaczyłeś sobie, że niby ja je - potrafię wszystkie objąć umysłem. To gruby błąd odczytu sensu mojej wypowiedzi. nieskończoną liczbę dowodów na istnienia ISW, nie wziąłem sobie z kapelusza. To logiczna i bardzo precyzyjna ocena faktów.

Poczynając od najbardziej oczywistego dowodu na istnienie ISW jakim są miliardy istot ludzkich, poprzez biliony zwierząt, tryliony roślin i poprzez każdą komórkę żywą, na tym świecie, których ilości nawet nie chce mi się szacować (podobno człowiek ma ich ok.100 bilionów) przechodzimy do coraz większej liczby. A to przecież nie koniec. Każdy atom w naszym wszechświecie poddany wnikliwej analizie i obiektywnej ocenie jego budowy jest równie uprawnionym dowodem istnienia ISW jak prawa fizyczne rządzące materią w skalach kosmicznych.
Ale nawet i liczbę cząstek elementarnych można jakoś oszacować i nie powinno się nazywać jej nieskończoną liczbą. Dlatego miałem na myśli cały nieskończony świat zarówno nasz materialny jak i ten pierwotny z którego nasza materia powstała. Tutaj już nie ma żadnej przesady, że określiłem ilość możliwych dowodów na "nieskończenie wiele".
To było racjonalne, tylko Ty tego nie zrozumiałeś!

>>Najprostszym dowodem za istnieniem ISW jest nieprawdopodobieństwo ewolucji.
>To nie są teorie przeciwstawne, dlatego ewentualne obalenie teorii ewolucji nie działa na korzyść ISW.

Dlatego, że Ty tak chcesz, czy masz jakieś argumenty logiczne na poparcie swoich życzeń?
Nie ma innej możliwości, albo przez cokolwiek samoistnego, czy nazwiesz to ewolucją, czy nie, albo z udziałem inteligentnego projektowania - czyli jakiejś ISW. Choćbyś "stanął na głowie", nie obalisz tej prostej zasady. Nasz świat powstał, albo "samoistnie", albo z udziałem inteligencji. Nie ma trzeciej możliwości.

> >Istnienie ISW jest odwrotnie proporcjonalne do teorii o prawdziwości ewolucji. Ponieważ to p-stwo jest praktycznie bliskie zera, to od razu masz wynik, że p-stwo istnienia ISW jest bliskie jedności.
>Nie sztuka jakąś niewygodną teorię zmieszać z błotem.

Ja nawet się nie biorę za mieszanie ewolucji z błotem, bo mnie to nie bawi. Pozostawiam takie sprawy osobom bardziej zaangażowanym w problematykę biologiczną, takim jak np. w tym wątku monitor,gonzo, czy inni. To nie mój poziom argumentacji. Ja nie wdaje się w spory, czy rację ma profesor X, czy profesor Y. Ja obalam ewolucję całościowo, na poziomie logiki i matematyki. Mnie interesuje właśnie alternatywa do TE, czyli problematyka jak zostały zaprojektowane, jakie techniki zostały użyte by działały organizmy biologiczne itd.

>.. Możesz być racjonalny i podać mechanizm powstawania świata gatunków, stwarzanych przez "wyższą inteligencję". No słuchamy, jak to miałoby się dziać (zgodnie z prawami fizyki)?

Oczywiście że mogę podać racjonalne teorie i hipotezy, na temat sposobów i mechanizmów jakimi posługiwać się musiała ISW projektując zarówno nasz materialny świat jak i życie biologiczne. I są to teorie o wiele bardziej sprawdzalne empirycznie niż bajki ewolucyjne.
Problem polega na tym, czy chcę i czy tutaj i teraz, bo akurat Tobie się zamarzyło. By spisać moją teorię ISW potrzebuję napisać kilkusetstronicową książkę, a nie post czy dwa na jakimś forum.

>> A wszelkiej maści ateiści to osoby, które poszły po prostu po najmniejszej linii oporu i tak naprawdę, jest on im wygodny jako światopogląd.
>A może to Ty poszedłeś po najmniejszej linii oporu i przyjąłeś pogląd, w którym ukształtowała Cię rodzina i otoczenie ....

Śmieszny jesteś człowieku. Nikt mnie nigdy nie kształtował. Od dziecka wychowywałem się na książkach i samodzielnym myśleniu. Mój ojciec zmarł wcześnie, a pozostała rodzina nigdy nie rozmawiała o tematach, którymi żyłem ja, i które zajmowały mój umysł. Całe życie nie miałem z kim porozmawiać na tematy, które naprawdę mnie interesują, nigdy nie miałem żadnego autorytetu, już jako dziecko 8-letnie wyprzedziłem program nauczania o 2lata. Gdybym wybrał drogę kariery naukowej, to dzisiaj miałbym ze trzy profesury. Ale moje życie potoczyło się inaczej, i wcale tego nie żałuję.

>.. i nie masz zamiaru zmierzyć się z możliwością nieistnienia ISW? A poglądy ateistów Cię drażnią?

Też coś! Ot żeś teraz wymyślił

>I dlaczego ateizm miałby być wygodny? ...

Bo nie trzeba się intelektualnie wysilać. Nie trzeba dociekać, badać, myśleć o dalekiej przyszłości itd. Ateizm to wolność od trudniejszego myślenia. Ateizm to najgłupsza z podstaw naukowych. Wszystko powstało samo i jakoś.Czy tak czy srak, to przecież i tak nie ma większego znaczenia, więc można sobie zmyślać jakieś bzdurne bajeczki ewolucyjne, żyć jak się podoba, bo za jakiś czas i tak się umrze. Więc byle dalej, byle w przód, rozpychać się łokciami i dążyć do maksimum przyjemności, bo przecież wszystko powstało przez ewolucję, więc wygrywa silniejszy i płodniejszy. Słabi i głupsi się nie liczą.

> Wygodnie byłoby raczej z Bogiem - życie wieczne itd. Teizm jest baaardzo wygodny,...

Nie wiem, nie jestem teistą i nie wiem jak się im żyje. Nie wchodzę też na ich fora internetowe, a ateistów obserwuję od dłuższego czasu i widzę dobrze jacy w większości są (Ci piszący w internecie, bo osobiście znam niewielu).

>... O udowodnienie wprost się nie pokusiłeś, bo...?

Nie bądź za cwany! Ja cały czas to robię, tylko "po kawałeczku".

pozdr.
19-04-2009 16:23 
 Ocena 3 na 3
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Poczynając od najbardziej oczywistego dowodu na istnienie ISW jakim są miliardy istot ludzkich, poprzez biliony zwierząt, tryliony roślin i poprzez każdą komórkę żywą, na tym świecie, których ilości nawet nie chce mi się szacować (podobno człowiek ma ich ok.100 bilionów) przechodzimy do coraz większej liczby. A to przecież nie koniec. Każdy atom w naszym wszechświecie poddany wnikliwej analizie i obiektywnej ocenie jego budowy jest równie uprawnionym dowodem istnienia ISW jak prawa fizyczne rządzące materią w skalach kosmicznych.
>Ale nawet i liczbę cząstek elementarnych można jakoś oszacować i nie powinno się nazywać jej nieskończoną liczbą. Dlatego miałem na myśli cały nieskończony świat zarówno nasz materialny jak i ten pierwotny z którego nasza materia powstała. Tutaj już nie ma żadnej przesady, że określiłem ilość możliwych dowodów na "nieskończenie wiele".
> To było racjonalne, tylko Ty tego nie zrozumiałeś!

TO NIE BYŁO RACJONALNE W ŻADNYM WYPADKU! Dlaczego?
Nie podałeś dlaczego ludzie, zwierzęta, komórki (ich wielkie ilości) są dowodem na ISW. Dla Ciebie może jest to oczywiste, dla innych nie.
Dzięki za rozwikłanie tej kwestii jeśli zdołasz się jej podjąć.

>>To nie są teorie przeciwstawne, dlatego ewentualne obalenie teorii ewolucji nie działa na korzyść ISW.
>Dlatego, że Ty tak chcesz, czy masz jakieś argumenty logiczne na poparcie swoich życzeń?
>Nie ma innej możliwości, albo przez cokolwiek samoistnego, czy nazwiesz to ewolucją, czy nie, albo z udziałem inteligentnego projektowania - czyli jakiejś ISW. Choćbyś "stanął na głowie", nie obalisz tej prostej zasady. Nasz świat powstał, albo "samoistnie", albo z udziałem inteligencji. Nie ma trzeciej możliwości.

Nie obalę tej "prostej zasady", bo ona nie istnieje.

Ewolucja to proces zmian organizmów w czasie. Teoria ewolucji opisuje ten proces i mechanizmy. Mało tego - istnieniu wyższej inteligencji nie zaprzecza (TAK!), jedynie wyklucza stworzenie przez nią żyjących organizmów. Z tego powodu, obalenie ewolucji nie wpływa na kwestię istnienia lub nie ISW. Próbując obalić teorię ewolucji (nawet jak twierdzisz "jako całość") tylko tracisz energię. Polecam przyjrzeć się głębiej tej kwestii, naprawdę.

> Ja obalam ewolucję całościowo, na poziomie logiki i matematyki.

Jakoś tego nie widać. Póki co niczego nie obaliłeś. Ale z chęcią przyjrzę się twojemu rozumowaniu.

>Oczywiście że mogę podać racjonalne teorie i hipotezy, na temat sposobów i mechanizmów jakimi posługiwać się musiała ISW projektując zarówno nasz materialny świat jak i życie biologiczne. I są to teorie o wiele bardziej sprawdzalne empirycznie niż bajki ewolucyjne.

Akurat tak się składa, że zajmuję się nauką, więc nie będzie mi straszne zmierzenie z owymi badaniami na temat "mechanizmów stwarzania". Wręcz jestem bardzo ciekawy w jaki sposób to stwarzanie miałoby wyglądać. Proszę więc o podanie linków do odpowiednich artykułów w czasopismach naukowych (skoro są o wiele bardziej racjonalne to chyba znajdują się na łamach Nature czy Science??).

>Śmieszny jesteś człowieku.

Mimo, że się nie zgadzam z Tobą w sposób skrajny, nie piszę, że jesteś śmieszny czy głupi.

> Nikt mnie nigdy nie kształtował. Od dziecka wychowywałem się na książkach i samodzielnym myśleniu. Mój ojciec zmarł wcześnie, a pozostała rodzina nigdy nie rozmawiała o tematach, którymi żyłem ja, i które zajmowały mój umysł. Całe życie nie miałem z kim porozmawiać na tematy, które naprawdę mnie interesują, nigdy nie miałem żadnego autorytetu, już jako dziecko 8-letnie wyprzedziłem program nauczania o 2lata. Gdybym wybrał drogę kariery naukowej, to dzisiaj miałbym ze trzy profesury. Ale moje życie potoczyło się inaczej, i wcale tego nie żałuję.

Ależ samoocena. Widzę, że skromności nie brakuje. A ten życiorys ma mi powiedzieć, że masz rację w swoich poglądach? Bo wyprzedzałeś program nauczania o 2 lata w wieku 8 lat?

>>.. i nie masz zamiaru zmierzyć się z możliwością nieistnienia ISW? A poglądy ateistów Cię drażnią?
>Też coś! Ot żeś teraz wymyślił

Gdyby nie drażniły Cię, to byś tak intensywnie nie pisał na tym forum.

> Problem polega na tym, czy chcę i czy tutaj i teraz, bo akurat Tobie się zamarzyło. By spisać moją teorię ISW potrzebuję napisać kilkusetstronicową książkę, a nie post czy dwa na jakimś forum.

Gdyby rzeczywiście zależało Ci na przedstawieniu miażdżących argumentów to od nich byś zaczynał i wszelkie kwestie przeciwników do nich odnosił. Natomiast lejesz wodę i zapełniasz swoje teksty kpinami i wiadomościami, że "to jest oczywiste", ciągnąc za nos swoich rozmówców, którzy nie mogą odnieść się do twoich teorii, bo ich nie opisujesz, jedynie wszem i wobec twierdzisz, że masz rację. A kto się z Tobą nie zgadza, to nie rozumie.
Myślę, że ta cała twoja teoria ISW istnieje...ale tylko w twojej głowie. A dlaczegóż to nie podzielisz się ze światem swoją wielką teorią?? No tak, przecież ludzie nie zrozumieją...tylko Ty jesteś w stanie to zrozumieć...

>Wszystko powstało samo i jakoś.Czy tak czy srak, to przecież i tak nie ma większego znaczenia, więc można sobie zmyślać jakieś bzdurne bajeczki ewolucyjne, żyć jak się podoba, bo za jakiś czas i tak się umrze. Więc byle dalej, byle w przód, rozpychać się łokciami i dążyć do maksimum przyjemności, bo przecież wszystko powstało przez ewolucję, więc wygrywa silniejszy i płodniejszy. Słabi i głupsi się nie liczą.

Z tego akapitu jasno wynika, że ze znajomością ewolucji u Ciebie kiepsko. Proponuję, abyś się w ten temat wgłębił, bo w tym momencie twierdzisz, że obalasz coś, co nie wiesz na jakich podstawach leży i jak działa.

>>... O udowodnienie wprost się nie pokusiłeś, bo...?
>Nie bądź za cwany! Ja cały czas to robię, tylko "po kawałeczku".

Hahahaha. Tak jest najlepiej. "Po kawałeczku wyjaśniam, a jeśli nie rozumiesz to dlatego, że tylko część teorii łaskawie wyjawiłem" - tak jest najlepiej, jeśli coś jest teorią-bublem.

Pozdrawiam
20-04-2009 12:45 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Michał Kostaś

>>Poczynając od najbardziej oczywistego dowodu na istnienie ISW jakim są miliardy istot ludzkich, poprzez(...) Każdy atom w naszym wszechświecie poddany wnikliwej analizie i obiektywnej ocenie jego budowy jest równie uprawnionym dowodem istnienia ISW jak prawa fizyczne rządzące materią w skalach kosmicznych.
>>(...) Tutaj już nie ma żadnej przesady, że określiłem ilość możliwych dowodów na "nieskończenie wiele".
>> To było racjonalne, tylko Ty tego nie zrozumiałeś!

>TO NIE BYŁO RACJONALNE W ŻADNYM WYPADKU! Dlaczego?
>Nie podałeś dlaczego ludzie, zwierzęta, komórki (ich wielkie ilości) są dowodem na ISW. Dla Ciebie może jest to oczywiste, dla innych nie.

W tym właśnie Twój i innych problem. Ja patrzę głębiej i z szerszego kontekstu na wszystko, dzięki czemu pewne rzeczy dla mnie oczywiste, nie są takie dla przeciętnego człowieka.
Nie oczekuję, że inni będą szli moją drogą rozumowania i są równie uczciwi intelektualnie i obiektywni - jestem realistą. Moja teoria to zbyt wielka rewolucja i potrzeba czasu, by ktoś dostrzegł jej wartość, a do tego miał odwagę stawić wyzwanie całej współczesnej nauce.

>Dzięki za rozwikłanie tej kwestii jeśli zdołasz się jej podjąć.

Nie masz za co z góry dziękować. Ja niczego nie podaję na tacy. Trzeba współpracować by poznać całą teorię.

>>(...) Choćbyś "stanął na głowie", nie obalisz tej prostej zasady. Nasz świat powstał, albo "samoistnie", albo z udziałem inteligencji. Nie ma trzeciej możliwości.
>Nie obalę tej "prostej zasady", bo ona nie istnieje.
>Ewolucja to proces zmian organizmów w czasie. Teoria ewolucji opisuje ten proces i mechanizmy. Mało tego - istnieniu wyższej inteligencji nie zaprzecza (TAK!), jedynie wyklucza stworzenie przez nią żyjących organizmów.

Powiem Ci prostą zgadywankę, może pobudzi Cię do obiektywnego myślenia:
Czym się różni słoń od fortepianu? Tym, że fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić!

Teraz przenieś to na logikę swojej wypowiedzi, a może dostrzeżesz, że to iż TE nie zaprzecza istnieniu wyższej inteligencji, nie działa w drugą stronę. Bo bez prawdziwości jakiejś wersji TE musi istnieć inteligencja, która uczestniczyła w procesie stwarzania organizmów biologicznych. Nie ma trzeciej możliwości, czy Tobie się to podoba czy nie. To jest obiektywnie stwierdzony fakt. Tylko wyginając umysł do jakiś przekrętów intelektualnych, można myśleć inaczej. Opamiętaj się, wszak sam przyznałeś, że jesteś "człowiekiem nauki".

>(...) Polecam przyjrzeć się głębiej tej kwestii, naprawdę.

Wzajemnie panie Michale, wzajemnie

>> Ja obalam ewolucję całościowo, na poziomie logiki i matematyki.
>Jakoś tego nie widać. Póki co niczego nie obaliłeś. Ale z chęcią przyjrzę się twojemu rozumowaniu.

To je poszukaj! Na tym forum mam ponad pięćset postów. Większość związana jest z moją teorią. Prowadziłem też dyskusje na forum Ateista.pl , czy na innych takich jak forum Nauka , czy na Usenecie na forum pl.sci.biologia.

Oczywiście jest to poprzeplatane masą śmieci, często wręcz pyskówek, ale to nie z mojej winy. Ja musiałem się bronić stosownie do sytuacji, ale kiedy tylko mogłem posuwałem po malutkim kawałeczku moją teorię do przodu. To nie ja nie chcę, tylko nie mam komu przedstawić swojej teorii w internetowej formie, którą wybrałem, bo innej nie mogłem.

>>Oczywiście że mogę podać racjonalne teorie i hipotezy, na temat sposobów i mechanizmów jakimi posługiwać się musiała ISW projektując zarówno nasz materialny świat jak i życie biologiczne. I są to teorie o wiele bardziej sprawdzalne empirycznie niż bajki ewolucyjne.
>Akurat tak się składa, że zajmuję się nauką, więc nie będzie mi straszne zmierzenie z owymi badaniami na temat "mechanizmów stwarzania".

Szukaj lub zadawaj pytania. Już tu jeden taki był , co to miał założyć stosowny wątek i już minęło ponad miesiąc i nic.
Drugi to samo , chcesz być trzeci? Proszę bardzo.

>.. Proszę więc o podanie linków do odpowiednich artykułów w czasopismach naukowych (skoro są o wiele bardziej racjonalne to chyba znajdują się na łamach Nature czy Science??).

Jesteś perfidnym szydercą. Dobrze wiesz, że moja teoria nie przeszłaby przez sito recenzentów, którzy stoją na straży paradygmatów naukowych. Od pierwszego swojego postu w sieci szukam osoby, która zechciałaby współpracować nad opublikowaniem mojej teorii.
Tamten post zakończyłem słowami:
Cytat:
"Szukam ludzi badających swoim umysłem rzeczywistość , a nie jak np. Dawkins zajmujących się wymyślaniem , a potem udowadnianiem swoich wymyślonych teorii . Jeśli przypadkiem tu taki trafi , zapraszam do współpracy nad książką o prawdziwym świecie , o jego rzeczywistym chociaż niewidocznym obliczu .
lp.pv@okuban"


Tamte słowa są cały czas aktualne i przy różnych okazjach je powtarzam. Ja nie mam możliwości czasowych i dostępu do materiałów, które trzeba by jeszcze sprawdzić i zacytować lub chociaż podać w bibliografii. Jestem człowiekiem ubogim materialnie i muszę wiele godzin poświęcać na zarabianie na utrzymanie rodziny. Podejmę w każdej chwili współpracę z jakimś naukowcem, lub nawet grupą studentów, którzy zechcą ze mną współpracować. Sam się na pewno nie przebiję, mogę tylko uprawiać taką "partyzantkę" jak tu na forum.

pozdr.

cdn
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Nie masz za co z góry dziękować. Ja niczego nie podaję na tacy. Trzeba współpracować by poznać całą teorię.

Nie uśmiecha mi się wyciągać kawałek po kawałku od Ciebie twoją teorię.

Co do kwestii ewolucji:

>>Ewolucja to proces zmian organizmów w czasie. Teoria ewolucji opisuje ten proces i mechanizmy.
>(...) może dostrzeżesz, że to iż TE nie zaprzecza istnieniu wyższej inteligencji, nie działa w drugą stronę. Bo bez prawdziwości jakiejś wersji TE musi istnieć inteligencja, która uczestniczyła w procesie stwarzania organizmów biologicznych.

Nie zrozumieliśmy się. Stawiasz pojęcia: ewolucja i teoria ewolucji na równi. Pisałem już:
>>Ewolucja to proces zmian organizmów w czasie. Teoria ewolucji opisuje ten proces i mechanizmy.
Ewolucja to obserwowalny proces. TE odpowiada na pytanie jak to się dzieje, że organizmy ewoluują. Jeżeli TE byłaby błędna, nie wiedzielibyśmy dlaczego i jakim sposobem zachodzą zmiany ewolucyjne i trzeba było nowej TE.

>>> Ja obalam ewolucję całościowo, na poziomie logiki i matematyki.

Szczegółów nie chciałeś zdradzić. Mogę się jedynie domyślać, że chodzi o tzw. "dowód z nieprawdopodobieństwa". Żadna nowość, co jakiś czas pojawiają się kolejne wersje tego dowodu, różniące się sposobem wyliczenia prawdopodobieństwa. Szkoda tylko, że ten "dowód" nie dotyka samej ewolucji, lecz powstania życia. Nie wiem jakie Ty masz założenia, bo ich nie zdradziłeś.

Próba obalenia ewolucji na poziomie logiki i matematyki jest na pewno kusząca, bo idziemy jakby na skróty, udowadniamy po prostu, że jest niemożliwa (a właściwie mało prawdopodobna) i koniec. Ale dowody te (o ile uznajemy ich prawdziwość) są tylko teoretyczne.
Tymczasem ewolucja dotyczy biologii i jej sednem są zmiany na poziomie molekularnym - tam ewolucja jest mocno ugruntowana przez badania eksperymentalne i tam też musiałbyś uderzyć, aby ją obalić.

W ewolucję nie trzeba wierzyć. Można ją obserwować zarówno w naturze, jak i in vitro. Szkoda, że nie
miałeś okazji obserwować powstawania mutacji, ich różnych skutków i przystosowywania się organizmów do danych warunków - zobaczyłbyś wtedy ewolucję. Istnienie procesów ewolucyjnych wykorzystuje się też w praktyce. Dziś w firmach farmaceutycznych można uzyskać leki w procesie "in vitro evolution", w którym substancja aktywna uzyskuje swoje właściwości poprzez wyewoluowanie w odpowiednim kierunku. Ewolucja sprawia też problemy: gdyby ten proces nie zachodził, już dawno mielibyśmy skuteczną szczepionkę na HIV czy HCV, nie mielibyśmy też problemu z zezłośliwieniem komórek nowotworowych czy w ogóle problemu z nowotworami.

Co do TE - jest to najmocniej potwierdzona teoria w biologii. Ponadto ma moc wyjaśniania wszystkiego (jak do tej pory przynajniej) w biologii.

>>.. Proszę więc o podanie linków do odpowiednich artykułów w czasopismach naukowych (skoro są o wiele bardziej racjonalne to chyba znajdują się na łamach Nature czy Science??).
>Jesteś perfidnym szydercą. Dobrze wiesz, że moja teoria nie przeszłaby przez sito recenzentów, którzy stoją na straży paradygmatów naukowych.

Strażnikami paradygmatów naukowych to oni na pewno nie są a wręcz przeciwnie. Wymienione przeze mnie Nature i Science (a także inne) to czasopisma komercyjne. Prace łamiące paradygmaty i dotychczasowe teorie - oni je wprost uwielbiają, ale to muszą być mega rzetelne dowody.

> Sam się na pewno nie przebiję, mogę tylko uprawiać taką "partyzantkę" jak tu na forum.

Może warto założyć stronę internetową (koszt byłby niewielki) lub odpowieni blog. Taka "partyzantka" na forum, moim zdaniem, raczej nie doprowadzi do niczego konstruktywnego, może jedynie do dyskusji nad pewnymi elementami twojej teorii.

Pozdr.
20-04-2009 12:46 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
c.d.

>>Śmieszny jesteś człowieku.
>Mimo, że się nie zgadzam z Tobą w sposób skrajny, nie piszę, że jesteś śmieszny czy głupi.

Większość tak na początku mówi, a jak dyskusja nabierze rumieńców, to zapominają o kulturze. Jeśli Ty jesteś inny to gratuluję i cieszę się. Jeśli potrafisz utrzymać taki poziom w dłuższej wymianie zdań, to masz u mnie wielki plus. Jeśli poczułeś się urażony, to przepraszam, czasami muszę czymś podkreślać siłę wypowiedzi, a ostre docinki, to niestety najprostszy i najszybszy sposób.

>>>.. i nie masz zamiaru zmierzyć się z możliwością nieistnienia ISW? A poglądy ateistów Cię drażnią?
>>Też coś! Ot żeś teraz wymyślił
>Gdyby nie drażniły Cię, to byś tak intensywnie nie pisał na tym forum.

Popełniasz błąd wyciągając takie pozornie proste wnioski. Lubię ateistów i polemiki z nimi. O wiele bliżej mi do nich niż do "ludzi wiary". Uważam, że z bełkotem religijnym po prostu nie da się dyskutować, a z ateistami nie jest najgorzej. Tylko jestem zdegustowany im niskim poziomem uczciwości intelektualnej i zdolnościami logicznego myślenia. Dlatego docinam i dogryzam na prawo i lewo, by zniechęcić słabych dyskutantów, w nadziei że w ich obronie "wyjdzie z nory", jakiś prawdziwy myśliciel, z którym będę mógł pociągnąć prawdziwie poważne tematy związane z moją teorią. Ciekawe kim Ty się okażesz? To, że podałeś się za "człowieka nauki" o niczym jeszcze nie świadczy.

>> Problem polega na tym, czy chcę i czy tutaj i teraz, bo akurat Tobie się zamarzyło. By spisać moją teorię ISW potrzebuję napisać kilkusetstronicową książkę, a nie post czy dwa na jakimś forum.
> Gdyby rzeczywiście zależało Ci na przedstawieniu miażdżących argumentów to od nich byś zaczynał i wszelkie kwestie przeciwników do nich odnosił.

Chyba mało czytałeś moich postów. Stosuję różne metody i sposoby. Tylko, że gdy ja chcę na poważnie, to dyskutanci nie dotrzymują mi kroku i wymiękają, muszę więc obniżać loty i "bawić się z nimi" w łatwiejszych dyskusjach.

>>Wszystko powstało samo i jakoś....
>>[..]
>Z tego akapitu jasno wynika, że ze znajomością ewolucji u Ciebie kiepsko. Proponuję, abyś się w ten temat wgłębił, bo w tym momencie twierdzisz, że obalasz coś, co nie wiesz na jakich podstawach leży i jak działa.

Pudło! Mam do Ciebie to samo zastrzeżenie, że nie jesteś w temacie, jakoś nie było Cię w w tym temacie czy podobnych.

>>>... O udowodnienie wprost się nie pokusiłeś, bo...?
>>Nie bądź za cwany! Ja cały czas to robię, tylko "po kawałeczku".
>Hahahaha. Tak jest najlepiej. "Po kawałeczku wyjaśniam, a jeśli nie rozumiesz to dlatego, że tylko część teorii łaskawie wyjawiłem" - tak jest najlepiej, jeśli coś jest teorią-bublem.

A powyżej się chwaliłeś jakiś ty podobno kulturalny i, że nie wyśmiewasz się z innych jak ja.

pozdr.
25-04-2009 18:26 
 Ocena 1 na 1
Michał Kostaś (2046 punktów)
>Jeśli poczułeś się urażony, to przepraszam, czasami muszę czymś podkreślać siłę wypowiedzi, a ostre docinki, to niestety najprostszy i najszybszy sposób.

A ja jestem przeciwnikiem dyskusji przez utarczki i pisanie odpowiedzi w emocjach. Wprawdzie sposób zaczepny jest dobry do sprowokowania dyskusji, ale później często przeradza się w mordobicie. Kiedy ktoś wprost najeżdża na mnie, to po jakimś czasie olewam i nie odpisuję. Wolę spokojne wypowiedzi, a spokojne zdawanie pytania zwiększa prawdopodobieństwo uzyskania rzetelnej odpowiedzi, zamiast "masy gówna"(jak to określasz).

>>Gdyby nie drażniły Cię, to byś tak intensywnie nie pisał na tym forum.
>Popełniasz błąd wyciągając takie pozornie proste wnioski. Lubię ateistów i polemiki z nimi. O wiele bliżej mi do nich niż do "ludzi wiary". Uważam, że z bełkotem religijnym po prostu nie da się dyskutować, a z ateistami nie jest najgorzej.

No to popełniłem błąd rzeczywiście. Źle oceniłem Cie.

>Tylko jestem zdegustowany im niskim poziomem uczciwości intelektualnej i zdolnościami logicznego myślenia. Dlatego docinam i dogryzam na prawo i lewo, by zniechęcić słabych dyskutantów, w nadziei że w ich obronie "wyjdzie z nory", jakiś prawdziwy myśliciel, z którym będę mógł pociągnąć prawdziwie poważne tematy związane z moją teorią.

Szczerze powiedziawszy ja też byłem zawiedziony poziomem tego forum, w stosunku do tego, co oczekiwałem po nim. No ale nie należało oczekiwać nie wiadomo czego po zwykłym forum internetowym. I tak uważam to forum za dobre, przynajmniej można poczytać ciekawe dyskusje i poruszyć niektóre interesujące kwestie.
Nie wiem czy twoja taktyka ataku na forum jest właściwa, chyba jak do tej pory była mało skuteczna.

>>>Wszystko powstało samo i jakoś....

Ja tego zdania nie napisałem.

>>Z tego akapitu jasno wynika, że ze znajomością ewolucji u Ciebie kiepsko. Proponuję, abyś się w ten temat wgłębił, bo w tym momencie twierdzisz, że obalasz coś, co nie wiesz na jakich podstawach leży i jak działa.
>Pudło! Mam do Ciebie to samo zastrzeżenie, że nie jesteś w temacie, jakoś nie było Cię w w tym temacie czy podobnych.

Przeglądam wątki na forum, ale zawsze, nie wszystkie, a uczestniczę tam, gdzie coś mnie zainteresuje. Przeglądałem też wcześniej ten przez Ciebie wymieniony, ale nie zaciekawiło mnie nic tam szczerze mówiąc.
To, że się nie wypowiadam w wątkach o danym temacie, nie znaczy, że się na nim nie znam.
Akurat w temacie ewolucji uważam, że się dobrze orientuję. Miałem okazje intensywnie przerabiać to na studiach (w różnych aspektach), interesowałem się też tym we własnym zakresie i spotykam się z tym tematem nieustannie.

Moja uwaga o większym zgłębieniu wiedzy na temat ewolucji nie miała być złośliwa (choć trochę tak zabrzmiała). Z reguły ludzie mało wiedzą o szczegółach procesu ewolucji i o teorii ewolucji, o doborze naturalnym, o mechanizmach molekularnych, o tym co znaleziono w genomach organizmów, a ten diabeł właśnie w tych szczegółach tkwi.

>>>>... O udowodnienie wprost się nie pokusiłeś, bo...?
>>>Nie bądź za cwany! Ja cały czas to robię, tylko "po kawałeczku".
>>Hahahaha. Tak jest najlepiej. "Po kawałeczku wyjaśniam, a jeśli nie rozumiesz to dlatego, że tylko część teorii łaskawie wyjawiłem" - tak jest najlepiej, jeśli coś jest teorią-bublem.
>A powyżej się chwaliłeś jakiś ty podobno kulturalny i, że nie wyśmiewasz się z innych jak ja.

Tu mnie poniosło. Chociaż faktycznie tak wyglądało, na teorię-bubel. Nie wiedziałem, że twoja teoria jeszcze nie do końca istnieje i jest w trakcie tworzenia, więc nie będę jej oceniał. Teraz znam twoją motywację i cel, więc mogę zrozumieć lepiej.
Życzę powodzenia w tworzeniu swojej teorii. Nie wiem jednak czy uda Ci się na forum znaleźć kogoś do współpracy na forach internetowych.
Co do materiałów, można je znaleźć w czytelniach bibliotek uniwersyteckich i czytelniach internetowych tamże, gdzie jest często wykupywany szeroki dostęp do elektronicznych baz czasopism - baaardzo pomocne. Zapisać się do bibl. uniwersyteckiej zazwyczaj mogą wszyscy.
Na koniec polecam krytycznie podejść do swojej teorii, znaleźć samemu gdzie ma ona słabe strony (jak to mówią: "bleki w własnym oku się nie widzi".

Pozdawiam
webmaster (moderator)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
Pewnie takie same, jak do stania się buddystą, muzułmaninem czy wyznawcą Kriszny A tak poważnie, to bardzo zależy do definicji tegoż właśnie. Niestety, praktycznie przy wszystkich definicjach takich, dowodów nie ma lub nie sposób ich podać. Trzeba się też zgodzić co do tego, czym jest dowód.

>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
O to niech się martwią ci, którym zależy na podtrzymywaniu kłamstwa religii. Ci jednak już dawno przenieśli swoje bóstwa poza zakres rozumowych dociekań i empirycznej weryfikacji, więc pozostaje tylko emocjonalny stosunek do wiary i tzw. tajemnica oraz łaska. Ludzie nie przyjmują religii z powodu jakichkolwiek dowodów czy argumentów, to jest kwestia emocji, dobrego samopoczucia oraz korzyści z przyjęcia danej wiary (często takie są).
15-04-2009 22:13 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>Pewnie takie same, jak do stania się buddystą, muzułmaninem czy wyznawcą Kriszny A tak poważnie, to bardzo zależy do definicji tegoż właśnie. Niestety, praktycznie przy wszystkich definicjach takich, dowodów nie ma lub nie sposób ich podać. Trzeba się też zgodzić co do tego, czym jest dowód.
>>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
>O to niech się martwią ci, którym zależy na podtrzymywaniu kłamstwa religii. Ci jednak już dawno przenieśli swoje bóstwa poza zakres rozumowych dociekań i empirycznej weryfikacji, więc pozostaje tylko emocjonalny stosunek do wiary i tzw. tajemnica oraz łaska. Ludzie nie przyjmują religii z powodu jakichkolwiek dowodów czy argumentów, to jest kwestia emocji, dobrego samopoczucia oraz korzyści z przyjęcia danej wiary (często takie są).

A wyobraź sobie, że zobaczyłeś Jezusa, takiego jak "z obrazka" któregoś, chodzi po ziemi, naucza, poddał się naszym badaniom, zna nasze myśli, Twoje, moje i Goździkowej, udowadnia to, mówi Ci co będzie jutro i to się sprawdza, umie "cuda" różne od zamiany wody w wino, po znikające na oczach tysięcy ludzi i kamer guzy, samoloty, wskrzesza zmarłych, wszystko pod kontrolą naszych naukowców, wszystko poddane naszym badaniom i wszystkie wyniki badań potwierdzają te "cuda". I mówi że jest Jezus! I co wtedy? Przyjmiesz takie dowody?
webmaster (moderator)
'Co by było gdyby' to fajna zabawa, ale dla dzieci. Mówmy o tym, co jest lub może być.

>I mówi że jest Jezus! I co wtedy? Przyjmiesz takie dowody?
A jak powie, że jest Kriszna, co to? Takie tam gdybanie..
15-04-2009 22:35 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>'Co by było gdyby' to fajna zabawa, ale dla dzieci. Mówmy o tym, co jest lub może być.
>>I mówi że jest Jezus! I co wtedy? Przyjmiesz takie dowody?
>A jak powie, że jest Kriszna, co to? Takie tam gdybanie..

Pewnie, że gdybanie, bo tutaj chodzi o ewentualności. Pytanie dotyczy problemu ewentualności, przedstawiłem Ci te "dowody" i co byś w tych okolicznościach zrobił, przyjął je? To pytanie o otwartość umysłu! Wiem, że praktycznie jest to niemożliwe, ale gdyby, to co? Ja mimo, że uważam się za racjonalistę, odpowiem Ci, że uznałbym że gość istnieje, przecież fakty by za tym przemawiały, czyż nie?
webmaster (moderator)
Jak już gdybamy.. Jest zasadnicza różnica między tym co opisałeś a tezą, że ktoś taki ma coś wspólnego z Bogiem. Nadal byłoby bardziej prawdopodobne, że jest to posłaniec bardzo zaawansowanej cywilizacji, niż coś boskiego.
15-04-2009 23:12 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Jak już gdybamy.. Jest zasadnicza różnica między tym co opisałeś a tezą, że ktoś taki ma coś wspólnego z Bogiem. Nadal byłoby bardziej prawdopodobne, że jest to posłaniec bardzo zaawansowanej cywilizacji, niż coś boskiego.

Tutaj zgadzam się z Tobą, też bym go o to podejrzewał! Dlatego wysoce możliwe jest iż dowodów o jakich pisałem nie sposób wymyslić, bo zawsze można posądzić takiego boga, że jest ufoludkiem!
webmaster (moderator)
Można tylko dodać, że twój opis, jakkolwiek niezwykły, nie odnosi się do tezy o istnieniu Boga metafizycznego - poza światem i materią. Jakiekolwiek cuda w świecie materialnym nie odnoszą się w istocie do tez o bytach transcendentnych, ponieważ poznanie takiego bytu wymagałoby wyjścia naszego aparatu poznawczego poza jego własną domenę. Dlatego teiści muszą utrzymywać, że człowiek to coś 'więcej' (jakościowo) lub że mamy jakiś 'odbiornik rzeczywiści transcendentnej' lub nawet, że materia to tylko 'złudzenie' (immaterializm itp.). Oczywiście wiedząc, że w żaden sposób dowieść się tego nie da, ani tezy przeciwnej (to takie epistemologiczne 'równanie w dół'). Stąd problem przez Ciebie postawiony jest w istocie pytaniem o epistemologię teizmu.
16-04-2009 11:26 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>Pewnie takie same, jak do stania się buddystą, muzułmaninem czy wyznawcą Kriszny A tak poważnie, to bardzo zależy do definicji tegoż właśnie. Niestety, praktycznie przy wszystkich definicjach takich, dowodów nie ma lub nie sposób ich podać. Trzeba się też zgodzić co do tego, czym jest dowód.

Słusznie! Tylko dlaczego nie czytasz uważnie tego co pisał autor tematu. On właśnie nie definiuje konkretnie tylko pisze:
Cytat:
Bóg jako bardzo inteligentna świadomość w dowolnej formie , potrafiąca zrobić wszystko lub prawie wszystko!


Dlaczego nie odniosłeś się do jego pytania, tylko uciekasz w konkretne wierzenia religijne, które z samej swojej istoty nie mogą zostać udowodnione.

>>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
>O to niech się martwią ci, którym zależy na podtrzymywaniu kłamstwa religii.

Bzdura, kolego Michale! To problem przede wszystkim ateistów. Bo religie religiami i nie o to pytał Brzostowski. Ateista musi mieć podstawy logiczno rozumowe by mniemać iż "Bóg" w jakiejkolwiek formie nie istnieje. Inaczej niczym się nie różni od osób naiwnie w coś wierzących bez jakichkolwiek dowodów.

pozdr.
webmaster (moderator)
Ty chyba nie sądzisz, że będę z tobą dyskutował. Uwaga na trolla.
16-04-2009 12:32 
 Ocena-4 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Ty chyba nie sądzisz, że będę z tobą dyskutował. Uwaga na trolla.

Wiem, wiem, teraz musisz iść w zaparte i podtrzymywać swoją bajeczkę o tym że to siara mieć posty obok moich. A tak naprawdę to zwyczajnie tchórzysz, bo nie miałbyś żadnych szans w dyskusji ze mną

pozdr.
webmaster (moderator)
Tak sobie tłumacz..
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
Co się stało z oślą ławką?
stilgar (7322 punktów)

>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia

Pewnie. Gdyby objawiła się i pozwoliła fotografować, badać i mierzyć istota, która na zawołanie potrafi łamać prawa fizyki, to byłby dowód I to zapewne niejeden.
16-04-2009 11:47 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia
>Pewnie. Gdyby objawiła się i pozwoliła fotografować, badać i mierzyć istota, która na zawołanie potrafi łamać prawa fizyki, to byłby dowód I to zapewne niejeden.

Co za prostactwo, "a fe"
Nie słyszałeś powiedzenia Einsteina:
Cytat:
Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska INTELIGENCJA, jest to, że się z nami nie kontaktują.


Masz jakiś sensowny powód dla którego jakiś "Bóg" jeśli istnieje i ma jakieś dalekosiężne plany w stosunku do ludzi miał tak po prostu nagle się skontaktować i pokazywać sztuczki.

Kto komu jest potrzebny, jeśli istnieje, my jemu, czy on nam? Jeśli on istnieje i zgodzi się na ujawnienie, to muszą zaistnieć bardzo ważne powody. Znasz takie, bo ja znam?

pozdr.
16-04-2009 11:58 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia

>Masz jakiś sensowny powód dla którego jakiś "Bóg" jeśli istnieje i ma jakieś dalekosiężne plany w stosunku do ludzi miał tak po prostu nagle się skontaktować i pokazywać sztuczki.

Pytanie było o to, czy można wyobrazić sobie jakieś dowody - podałem przykład takowego - nie analizowałem jego sensowności.
R. Grochala (970 punktów)
>Nie słyszałeś powiedzenia Einsteina:
> Cytat:
Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska INTELIGENCJA, jest to, że się z nami nie kontaktują.

>Masz jakiś sensowny powód dla którego jakiś "Bóg" jeśli istnieje i ma jakieś dalekosiężne plany w stosunku do ludzi miał tak po prostu nagle się skontaktować i pokazywać sztuczki.
>Kto komu jest potrzebny, jeśli istnieje, my jemu, czy on nam? Jeśli on istnieje i zgodzi się na ujawnienie, to muszą zaistnieć bardzo ważne powody. Znasz takie, bo ja znam?

Nie zrozumiałeś tego "powiedzenia" Einsteina. Po pierwsze, chodzi w nim o pozaziemskie cywilizacje ("kontaktują", a nie "kontaktuje"). Po drugie, to powiedział w stosunku do całej ludzkości, sugerując, że inne cywilizacje są na tyle inteligentne, że nie chcą z nami rozmawiać. Po trzecie, owe słowo "dowód" jest po prostu żartem w stosunku do osób poszukujących życia poza Ziemią.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Nie słyszałeś powiedzenia Einsteina:
>> Cytat:
Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska INTELIGENCJA, jest to, że się z nami nie kontaktują.

>>Masz jakiś sensowny powód dla którego jakiś "Bóg" jeśli istnieje i ma jakieś dalekosiężne plany w stosunku do ludzi miał tak po prostu nagle się skontaktować i pokazywać sztuczki.
>>Kto komu jest potrzebny, jeśli istnieje, my jemu, czy on nam? Jeśli on istnieje i zgodzi się na ujawnienie, to muszą zaistnieć bardzo ważne powody. Znasz takie, bo ja znam?
>Nie zrozumiałeś tego "powiedzenia" Einsteina. Po pierwsze, chodzi w nim o pozaziemskie cywilizacje ("kontaktują", a nie "kontaktuje").

No pewnie ! Bo dla Ciebie "Bóg" jest sam jak palec, a gdyby się chciał z nami skontaktować, to musi tu osobiście przyjść. Pomijasz fakt, że według Biblii "Bóg" na długo przed stworzeniem człowieka stworzył inne istoty inteligentne, które przecież można nazwać cywilizacją. Uważasz też pewnie, że Einstein interesował się ufoludkami i zawsze kiedy mówił coś w stylu:
Bóg nie gra w kości.
Pan Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest złośliwy.


To miał na myśli "pozaziemskie cywilizacje".
Nawet na wice cytat ten jest obok jego ironicznej wypowiedzi na temat UFO
Cytat:
* Ci ludzie coś widzieli. Nie wiem jednak, co to było i wcale mnie to nie obchodzi.
o Opis: na temat UFO
o Źródło: List do L. Gardner, 23 lipca 1953

* Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.


Poza tym nie mam zamiaru sprzeczać się o kontekst jego wypowiedzi. Jest w tym momencie nie istotny. Nie zgadzam się z Einsteinem w wielu kwestiach i przytoczyłem cytat bardziej żartobliwie, niż by się podeprzeć jakimś autorytetem. Nie zwróciłeś uwagę na buźkę linijkę wyżej. Niech sobie nawet będzie, że wypowiedział to zdanie z myślą o "ufoludkach", mi to "zwisa". A jak chcesz sobie udowadniać co myślał Einstein kiedy mówił to czy tamto, to Twoja sprawa. Powodzenia!

>Po drugie, to powiedział w stosunku do całej ludzkości, sugerując, że inne cywilizacje są na tyle inteligentne, że nie chcą z nami rozmawiać. Po trzecie, owe słowo "dowód" jest po prostu żartem w stosunku do osób poszukujących życia poza Ziemią.



pozdr.
diogenes (42753 punktów)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?

Uwaga do brudnopisu: nie dokonał tego nawet Jezus.
15-04-2009 22:29 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>Uwaga do brudnopisu: nie dokonał tego nawet Jezus.
>

I to ma dowodzić tego, że takie dowody są nie do pomyślenia? Moje pytanie to pytanie o otwartość racjonalisty, o dopuszczenie możliwości, że może być zupełnie inaczej niż jest, mimo że nie wydaje się to prawdopodobne. Jak mawiał jeden gość:

"Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i to robi"
15-04-2009 22:51 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>"Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i to robi"

To znaczy, że wszyscy się mylili.
Jeśli jednak nie jest możliwa kwadratura koła, to tylko idiota próbować może tego dokonać. Granice logiki są granicami świata.
16-04-2009 11:55 
 Ocena-2 na 4
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>... nie dokonał tego nawet Jezus.
>

Ateistyczne kłamstwo!

Zakładając, że Jezus opisany w Biblii istniał i żył jak tam napisano, to jak najbardziej udowodnił i to bardzo wielu osobom. Wielu myślało i żyło jak najbardziej racjonalnie, na owe czasy.
A że nie wszystkim. Cóż... i dzisiaj są racjonaliści i pseudo-racjonaliści, a i tak większość ludzi na świecie ma w ogóle "gdzieś" problem istnienia, bądź nie istnienia jakiegoś "Boga", którego ani zobaczyć, ani pogadać, ani dostać pożyczki od niego lub pójść z nim na piwo.
Wina takiego stanu rzeczy leży zarówno po stronie religii jak i nauki.

pozdr.
16-04-2009 16:20 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Zakładając, że Jezus opisany w Biblii istniał...

Zakładając.
A jeśli tego nie założymy?
Zwróć uwagę, że argumenty biblijne mają jedynie charakter warunkowy. To dlatego obok tych argumentów kościół stosuje całą gamę innych sposobów, aby owieczki uwierzyły. Nazwałbym ten proceder argumentem z prania mózgu .
16-04-2009 16:56 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Zakładając, że Jezus opisany w Biblii istniał...
>Zakładając.
>A jeśli tego nie założymy?

To tym bardziej mówienie, że Jezus nie udowodnił jest nielogiczne i nie przystoi racjonaliście. No chyba, że Ty pisząc "nie założymy" miałeś na myśli - wiemy, że istniał

>Zwróć uwagę, że argumenty biblijne mają jedynie charakter warunkowy...

Dla nas dzisiaj owszem, bo nie posiadamy bezspornych dowodów, które można by przedstawić jakiemuś obiektywnemu sądowi lub naukowcom do empirycznego zbadania. Ale opisywane tam rzeczy pisano często w odniesieniu i w oparciu o istniejące wówczas dokumenty i żyjących świadków. Problem "warunkowości", nie jest problemem Biblii, tylko naszym współczesnym problemem niedostatku "dowodów za i przeciw".

>.. To dlatego obok tych argumentów kościół stosuje....

Akurat kościół i jego zdanie w tej sprawie się nie liczy. Jak słusznie zauważył kiedyś webmaster,pewnie niechcący
Cytat:
.. odwołuję się do Biblii ponieważ mnogość wyznań chrześcijańskich uniemożliwia wybór jednej właściwej interpretacji czy tradycji. Nawet w ramach jednego wyznania spotyka się różne interpretacje, dlatego sensownie można się porozumieć tylko na poziomie fundamentów tych wyznań.


Kościół z założenia nie może mieć obiektywnego zdania w sprawie zarówno "Boga" jak i Biblii.

Spróbuj odnieść się do pytania Brzostowskiego bez mieszania do niego wiar i kościołów. Podejdź do tego czysto z racjonalistycznego punktu widzenia, a wynik rozumowania może Cię zaskoczyć.

pozdr.
17-04-2009 13:09 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>pisząc "nie założymy" miałeś na myśli - wiemy, że istniał...

Najbardziej chodzi mi o to, że życie toczy się bez względu na to, co założymy o Jezusie. W tym sensie nie jest on dla życia istotny.
Czy to nie piękne?
17-04-2009 15:18 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>pisząc "nie założymy" miałeś na myśli - wiemy, że istniał...
>Najbardziej chodzi mi o to, że życie toczy się bez względu na to, co założymy o Jezusie. W tym sensie nie jest on dla życia istotny.
>Czy to nie piękne?

Na dzień dzisiejszy oczywiście tak!
A co z przyszłością naszych dzieci i wnuków, lub naszą własną, jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem, z którego skorzystamy lub nie? Czy to takie racjonalne, myśleć tylko o "tu i teraz"?

pozdr.
17-04-2009 20:43 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem,...

Dziwna to logika, w której możliwość traktowana jest jako fakt. Logiki modalne i zbudowane na nich logiki epistemiczne na ogół odrzucają proste wnioskowanie z tego, co możliwe, na to, co faktyczne.

>Czy to takie racjonalne, myśleć tylko o "tu i teraz"?

Racjonalnie jest myśleć wyłącznie o tu i teraz . Weź jednak pod uwagę, że chodzi o przeszłe, aktualne i przyszłe tu i teraz. Czas płynie od teraz do teraz. Podobnie miejsca płyną od tu do tu .
18-04-2009 11:36 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem,...
>Dziwna to logika, w której możliwość traktowana jest jako fakt.

To raczej Ty niezbyt głęboko wnikasz w logikę mojej wypowiedzi. Niby gdzie napisałem, że traktuję zmartwychwstanie jako fakt? Czyżbyś nie znał znaczenia słowa "jeśli"?
Wiele rzeczy robi się na tym świecie na podstawie wysokiego p-stwa jakichś założeń. A p-stwo tego, że zmartwychwstanie jest możliwe jest bardzo wysokie (oczywiście nie według ateisty, który jest z natury człowiekiem regresu intelektualnego).
Gdyby nauka postępowała tak jak Ty tego chcesz, to nie byłoby postępu. Większość nowych odkryć dokonuje się nie wiedząc, czy efekt badań doprowadzi do wynalezienia lub odkrycia czegoś nowego. Tylko się ten efekt zakłada, bo z jakichś tam rozumowań, czasami tylko fantazji badacza, wychodzi pewne p-stwo prawdziwości.
Już Einstein wyżej stawiał wyobraźnię niż wiedzę. Gdy z góry zakładasz, że coś jest nieprawdziwe i nie warto tego zbadać, to się nie rozwijasz intelektualnie, stoisz w miejscu jak nie przymierzając jakiś "ateista".

>Racjonalnie jest myśleć wyłącznie o tu i teraz . Weź jednak pod uwagę, że chodzi o przeszłe, aktualne i przyszłe tu i teraz. Czas płynie od teraz do teraz. Podobnie miejsca płyną od tu do tu .
>

Tereferekuku ! Na to, że istnieje czasoprzestrzeń nadal nie ma dowodów. Grawitacja jako geometria czasoprzestrzeni nadal jest tylko teorią. Gravity Probe B jakoś nie potwierdziła wleczenia czasoprzestrzeni, a jej rzekome potwierdzenie krzywizny czasoprzestrzeni może być błędne. Wszystkie zgodności przesunięć czasowych z wyliczeniami Einsteina, mogą mieć zupełnie inny powód rzeczywisty (pokazują jedynie wpływ prędkości i grawitacji na pracę zegarów, a nie na sam "czas").

Dlatego ja twierdzę, że nie masz racji w tym powyżej. Czas nie płynie od teraz do teraz tylko "do przodu" w jednym kierunku, a podróże w czasie, czy drogi na skróty przez wszechświat korzystające z zakrzywień czasoprzestrzeni to zwykłe bajki science fiction.

pozdr.
18-04-2009 12:32 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Czyżbyś nie znał znaczenia słowa "jeśli"?

Jeśli na ostrzu szpilki tańczy diabeł, to ...
Jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem, to...

Treść zdań warunkowych (po spójniku jeśli), nie może być dowolna. Zdanie: Możliwość zmartwychwstania jest faktem jest pozbawione sensu w zwykłym znaczeniu słowa fakt.

> Już Einstein wyżej stawiał wyobraźnię niż wiedzę.

Tym niemniej nie był poetą. Wyobraźnia nauki ma pewne ograniczenia.

>Gdy z góry zakładasz, że coś jest nieprawdziwe i nie warto tego zbadać, to się nie rozwijasz intelektualnie, stoisz w miejscu jak nie przymierzając jakiś "ateista".

Jakie założenia "z góry" masz na myśli? Coś z klasycznego menu fideisty? Po prostu uważam je za zbędne. Działając np. w zbiorze liczb naturalnych nie widzę potrzeby snucia dywagacji na temat zmartwychwstania czy ducha świętego. Podobnie naukę uważam za zamkniętą zw względu na pewne założenia (np. empiryzm) i procedury. Sensowność ateizmu zależy wyłącznie od sensowności teizmu, a ten jest akurat żaden.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Czyżbyś nie znał znaczenia słowa "jeśli"?
>Jeśli na ostrzu szpilki tańczy diabeł, to ...
>Jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem, to...

W oryginale powiedzenia o ile dobrze kojarzę było o "liczbie diabłów na łepku od szpilki"
Oczywiście przykłady dobrałeś tendencyjnie mając zakorzenione przekonanie, że nie istnieje zarówno "diabeł", jak i zjawisko zmartwychwstania. Tymczasem p-stwo istnienia obydwu tych rzeczy jest bliskie jedności (nie dla ateisty, który jak wiadomo nie zadał sobie trudu przeanalizowania faktów za i przeciw).

>Treść zdań warunkowych (po spójniku jeśli), nie może być dowolna. Zdanie: Możliwość zmartwychwstania jest faktem jest pozbawione sensu w zwykłym znaczeniu słowa fakt.

Nie zgadzam się. Obciąłeś początek zdania, a dodałeś sobie wyraz "to" i dywagujesz o czymś czego w moim poście nie było. Moje zdanie brzmiało w całości tak:
Cytat:
A co z przyszłością naszych dzieci i wnuków, lub naszą własną, jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem, z którego skorzystamy lub nie?

To nie było zdanie warunkowe oznajmujące typu:
"Jeśli ....jest faktem, to ...."
To było pytanie, mające w sobie pewien warunek, a nawet dwa warunki. Nie wynikało z niego, że biorę zmartwychwstanie za fakt. Nie popełniłem błędu logicznego w wypowiedzi, to Ty go popełniasz podczas analizy moich słów.

A wychodząc z błędnego założenia, wyciągasz nieprawidłowe wnioski.
Dla Ciebie zapewne prawidłowe byłoby zdanie :
"Jeśli ewolucja jest faktem, to w przyszłości wyewoluujemy w ...."

A czym ono się niby różni od Twojego skrótu mojego zdania:
>Jeśli możliwość zmartwychwstania jest faktem, to..

>> Już Einstein wyżej stawiał wyobraźnię niż wiedzę.
>Tym niemniej nie był poetą. Wyobraźnia nauki ma pewne ograniczenia.

Nie ma czegoś takiego jak "wyobraźnia nauki", jest tylko wyobraźnia, nie zmyślaj

>>Gdy z góry zakładasz, że coś jest nieprawdziwe i nie warto tego zbadać, to się nie rozwijasz intelektualnie, stoisz w miejscu jak nie przymierzając jakiś "ateista".

>Jakie założenia "z góry" masz na myśli? Coś z klasycznego menu fideisty? Po prostu uważam je za zbędne.

Nie dyskutuję z "filozoficznym bełkotem". Mów jak człowiek, by wszyscy rozumieli, nie tylko Ty, ja i niektórzy.

>Działając np. w zbiorze liczb naturalnych nie widzę potrzeby snucia dywagacji na temat zmartwychwstania czy ducha świętego. Podobnie naukę uważam za zamkniętą zw względu na pewne założenia (np. empiryzm) i procedury.

To co dobre w matematyce, nie przekłada się na całość nauki i zasady nabywania wiedzy o rzeczywistości. A pytanie naukowe : "czy zmartwychwstanie jest możliwe, czy nie?", nie ma wiele wspólnego z działaniem na zbiorach liczb.

> Sensowność ateizmu zależy wyłącznie od sensowności teizmu, a ten jest akurat żaden.

Oczywiście nie potrafisz sprecyzować dlaczego tak uważasz i dlaczego, jeśli nie na bazie krytyki jakiś bredni konkretnych religii zostałeś ateistą. Teizm, nie ma nic wspólnego z czysto naukowym zagadnieniem istnienia lub nie ISW (Inteligentnej Siły Wyższej). Ateizm podobno według Ciebie zależy od teizmu. Czyli w efekcie sensowność ateizmu jest żadna, skoro opiera się nie na nauce, a na odwrotności teizmu.

pozdr.

pozdr.
18-04-2009 15:33 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>Oczywiście przykłady dobrałeś tendencyjnie mając zakorzenione przekonanie, że nie istnieje zarówno "diabeł", jak i zjawisko zmartwychwstania.

Co do diabła, zmartwychwstania, itp. nie mam żadnych przekonań. Ale z pewnym zaciekawieniem obserwuję zasady snucia słów na te tematy w twoim wydaniu. Zakłada się pewne dyrdymały, a następnie na ich podstawie snuje się kolejne (co zrobią z nimi kolejne pokolenia).

>Tymczasem p-stwo istnienia obydwu tych rzeczy jest bliskie jedności...

Mój znajomy schizofrenik miewał regularne spotkania z diabłami. Nawet popijał z nimi gorzałkę. Kiedyś opisał mi pewną popijawę, która miała miejsce w Polonezie. Biedaczek powiesił się, ale nie wiem, czy razem ze swoimi rogatymi kolegami. Do dzisiaj nie zmartwychwstał. Najwidoczniej pozostaje w strefie nikłego (zdaniem niektórych) nieprawdopodobieństwa tego zdarzenia.

>Nie popełniłem błędu logicznego w wypowiedzi...

Gratuluję.

>...by wszyscy rozumieli...

Nie mam takich ambicji.

>A pytanie naukowe : "czy zmartwychwstanie jest możliwe, czy nie?", nie ma wiele wspólnego z działaniem na zbiorach liczb.

Chodziło o działania w zbiorze, a nie na zbiorach. Ale mniejsza o to. Jaka to nauka rozważa problem zmartwychwstania?

>Teizm, nie ma nic wspólnego z czysto naukowym zagadnieniem istnienia lub nie ISW (Inteligentnej Siły Wyższej).

Czy to nie chamstwo dyskryminować NNN, czyli Nieinteligentną Niemoc Niższą?
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Co do diabła, zmartwychwstania, itp. nie mam żadnych przekonań. Ale z pewnym zaciekawieniem obserwuję zasady snucia słów na te tematy w twoim wydaniu. Zakłada się pewne dyrdymały,...

Najpierw musiałby ktoś wykazać, że to dyrdymały
Czy Ty sobie czegoś nie zmyślasz? Jakoś nie sposób ujrzeć twoich argumentów, że moje założenia (zresztą konkretnie które) są błędne, a co dopiero, że to jakieś "dyrdymały". Opinie ateistów, nie maja dla mnie żadnej wartości. Nie muszę ich czytać by wiedzieć jakie są. Ważne są jedynie argumenty i logiczne rozumowania oparte na faktach, a tych jak widzę brak.

>>Tymczasem p-stwo istnienia obydwu tych rzeczy jest bliskie jedności...
>Mój znajomy schizofrenik miewał regularne spotkania z diabłami......

Współczuję, ale co to ma do rzeczy

>.... Jaka to nauka rozważa problem zmartwychwstania?

Ja nie napisałem, że istnieje jakiś dział nauki, tylko ze pytanie ma charakter naukowy (jest naukowe) to trochę inna para kaloszy. Dzisiaj nauka zbyt wiele miejsca poświęca wymyślaniem baśni ewolucyjnych i na poważne tematy, związane z poszukiwaniem prawdy o rzeczywistości, przez to nie starcza naukowcom czasu. Ale czy to moja wina

>>Teizm, nie ma nic wspólnego z czysto naukowym zagadnieniem istnienia lub nie ISW (Inteligentnej Siły Wyższej).
>Czy to nie chamstwo dyskryminować NNN, czyli Nieinteligentną Niemoc Niższą?

Skoro NNN jest bliskie Twojemu światopoglądowi, to przecież nie każę Ci zmieniać poglądów.
"Wolnoć Tomku w swoim domku", a raczej w główce

pozdr.
18-04-2009 19:10 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>>Mój znajomy schizofrenik miewał regularne spotkania z diabłami......
>Współczuję, ale co to ma do rzeczy

Do rzeczy nic, ale małe co nieco do ciebie: skoro schizofrenik był przekonany o istnieniu diabłów, a ty jesteś prawie pewien - to coś was łączy.

>Ja nie napisałem, że istnieje jakiś dział nauki, tylko ze pytanie ma charakter naukowy...

Nie ma nauki w ogóle. Jest fizyka, chemia, biologia, logika, matematyka, itd. Nalegam: w jakiej to nauce pojawia się pytanie o zmartwychwstanie człowieka?

>Dzisiaj nauka zbyt wiele miejsca poświęca wymyślaniem baśni ewolucyjnych i na poważne tematy, związane z poszukiwaniem prawdy o rzeczywistości, przez to nie starcza naukowcom czasu.

Czy sugerujesz, że przedmiotem nauki nie jest rzeczywistość? Czy naprawdę wszystkim naukowcom brakuje czasu na "poważne tematy"? Czy możesz rzucić kilka takich tematów (poza diabłami i zmartwychwstaniem)?
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>>Mój znajomy schizofrenik miewał regularne spotkania z diabłami......
>>Współczuję, ale co to ma do rzeczy
>Do rzeczy nic, ale małe co nieco do ciebie: skoro schizofrenik był przekonany o istnieniu diabłów, a ty jesteś prawie pewien - to coś was łączy.

Czy rzeczywiście do mnie Ja opieram się na ocenie p-stwa, schizofrenik chyba nie.
Więc raczej schizofrenik podobniejszy jest do ateistów i wierzących w takie cuda jak samodziejstwo. Ateista i ewolucjonista mają gdzieś matematykę za to "wierzą święcie" w różne bajeczki, jak to kiedyś, jakoś, z niczego wszystko samo się stało. Że o milionach hipotetycznych przodków na łepku od ewolucyjnej szpilki nie wspominając

>Nie ma nauki w ogóle. Jest fizyka, chemia, biologia, logika, matematyka, itd.

A to ciekawe. To powiedz jak wszyscy określają te dziedziny razem, czy wymyślisz jakiś neologizm, albo będziesz twierdził, że słowa nauka nie ma w słownikach?

>>Dzisiaj nauka zbyt wiele miejsca poświęca wymyślaniem baśni ewolucyjnych i na poważne tematy, związane z poszukiwaniem prawdy o rzeczywistości, przez to nie starcza naukowcom czasu.
>Czy sugerujesz, że przedmiotem nauki nie jest rzeczywistość? Czy naprawdę wszystkim naukowcom brakuje czasu na "poważne tematy"?

Czy ja mówiłem, że wszyscy naukowcy zajmują się ewolucyjnymi bredniami? Tylko część. Jest wielu poważnych naukowców, oprócz bajko-zmyślaczy ewolucyjnych.

>Czy możesz rzucić kilka takich tematów (poza diabłami i zmartwychwstaniem)?

Wszelka nauka poznawcza i opisowa, od astronomii do medycyny zajmuje się "poważnymi tematami".
Dopóki nie zmyślają sobie teorii pod ateistyczne banialuki to są w porządku.Dopóki chodzi o pożytek ludzkości i poszerzanie wiedzy nie mitologii to jest to nauka (z wyjątkami), gdy na siłę próbują udowodnić coś czego udowodnić się nie da z samej istoty problemu, to nie są już prawdziwymi naukowcami. A konkretne projekty badawcze to już musisz sam sobie poszukać, nie jestem "skrzynką pytań".

pozdr.
Vytautas (4394 punktów)
>Więc raczej schizofrenik podobniejszy jest do ateistów i wierzących w takie cuda jak samodziejstwo. Ateista i ewolucjonista mają gdzieś matematykę za to "wierzą święcie" w różne bajeczki, jak to kiedyś, jakoś, z niczego wszystko samo się stało.

   Nie kiedyś, tylko zawsze. Ewolucja zaczęła się wraz z pojawieniem się ciekłej wody na Ziemi, ciągle trwa i trwać będzie dokąd ta woda będzie ciekła.
   Nie jakoś, tylko na skutek mutacji spontanicznych i wymuszonych przez rozmaite czynniki fizyko-chemiczne, a dalej na skutek eliminacji osobników i gatunków przegrywających w walce o byt.
   Nie z niczego, tylko z organizmów przodków.
   Oczywiście, to co piszę, nie będzie przez Ciebie ani przyjęte, ani nawet przeczytane. To co piszesz, że 'ateista i ewolucjonista mają gdzieś matematykę' świadczy o Twoich kłopotach w rozróżnianiu prawdy i kłamstwa. Nie wiem, czy to wynik akurat schizofrenii, czy innej dolegliwości.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Więc raczej schizofrenik podobniejszy jest do ateistów i wierzących w takie cuda jak samodziejstwo. Ateista i ewolucjonista mają gdzieś matematykę za to "wierzą święcie" w różne bajeczki, jak to kiedyś, jakoś, z niczego wszystko samo się stało.
>   Nie kiedyś, tylko zawsze. Ewolucja zaczęła się wraz z pojawieniem się ciekłej wody na Ziemi, ciągle trwa i trwać będzie dokąd ta woda będzie ciekła.

A Ty to wiesz, czy zgadujesz? Objawił Ci to jakiś naukowiec? A on skąd wiedział? Był przy tym, widział, wyszło mu z eksperymentów, wydedukował, czy zwyczajnie zmyślił, by mu pasowało do przyjętych paradygmatów. Prawda jest taka, że nie istnieją jakiekolwiek racjonalnie do przyjęcia dowody, że życie na ziemi wyewoluowało samoistnie, bez udziału inteligencji. Nauka wykazała jedynie zmienność świata organizmów żywych, a ona jak najbardziej pasuje do koncepcji zaprojektowania. Mało tego, nauka na wszelkie sposoby udowodniła, że życie nie powstaje samoistnie, nawet z pomocą tak wysokiej techniki i wiedzy jaką dysponują dzisiaj, mogą jedynie manipulować i mieszać w życiu już istniejącym. Natomiast zdolne do przetrwania w naturalnych warunkach życie zawsze pochodzi od życia już istniejącego.
Domniemanie, że to co niemożliwe do uzyskania dzisiaj przy użyciu superkomputerów i
najlepiej wyposażonych laboratoriów świata zostało uzyskane wskutek jakichś wyładowań atmosferycznych i promieni słonecznych przypadkiem, samoistnie miliardy lat temu, to nawet nie jest wiara, to czysta głupota i bajki. P-stwo samoistnego powstania życia złożonego z materii takiej jak nasza, jest praktycznie zerowe.

>   Nie jakoś, tylko na skutek mutacji spontanicznych i wymuszonych przez rozmaite czynniki fizyko-chemiczne, a dalej na skutek eliminacji osobników i gatunków przegrywających w walce o byt.

"Tituś, bajduś". Ładna bajeczka, tylko bez jakichkolwiek podstaw logicznych. By coś mogło mutować i różnicować się w sensie wielu wariantów organizmów potomnych z których potem rzekomo dobór będzie mógł selekcjonować, to najpierw musi posiadać zdolność do replikacji, instynkt przeżycia i jeszcze kilka innych niezbędnych rzeczy, bez wchodzenia w biochemię i biologię molekularną, gdzie doszlibyśmy do pewnego minimum biologicznego układu replikującego się. Ten natomiast w żaden sposób nie może powstać drogą przypadku i jakichś "czynników naturalnych". Od Twojej wody do "replikatora" jest przepaść nie do zasypania bez silnej wiary w bajki. Ja w bajki nie wierzę, ewolucjoniści tak.

>   Nie z niczego, tylko z organizmów przodków.

Kolejna mitologia ewolucyjna. Nieprzebrane hordy hipotetycznych przodków i zmyślonych ogniw pośrednich, to "wiara schizofreniczna" w czystej formie, przy której postacie ze wszystkich mitów i bajek świata, to twory dużo realniejsze i bardziej "rzeczywiste".

>   Oczywiście, to co piszę, nie będzie przez Ciebie ani przyjęte, ani nawet przeczytane.

Oczywiście jak każdy ewolucjonista wierzysz w bajki. Ja czytać umiem i czytam wszystkie posty do mnie skierowane. Jestem gotowy też zainteresować się nawet pozornie najdziwniejszą teorią, o ile ktoś potrafi logicznie uargumentować na podstawie znanych faktów iż taka teoria jest sensowna i istnieje wysokie p-stwo, że ma coś wspólnego z rzeczywistością. P-stwo ewolucji i jej logiczne podstawy są po prostu żadne. Nie ma w nich niczego, co uprawniałoby obecną pozycję tej bajki w nauce.

>..To co piszesz, że 'ateista i ewolucjonista mają gdzieś matematykę' świadczy o Twoich kłopotach w rozróżnianiu prawdy i kłamstwa.

Dowodzik proszę
Wciskać ciemnotę to możesz do woli, ale bez dowodów to tylko Twoja nic nie warta opinia.
To, że ewolucjoniści nie liczą się z prawami matematyki i fizyki widać na każdym kroku.Opisywałem to wielokrotnie od różnej strony i na różnych forach. Nikt dotąd nie podjął się odparcia moich argumentów, możesz to zrobić, ja się nie boję. Zacznij np. od tego posta:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,146589#w147546

pozdr.
26-04-2009 17:01 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>A Ty to wiesz, czy zgadujesz? Objawił Ci to jakiś naukowiec? A on skąd wiedział? Był przy tym, widział, wyszło mu z eksperymentów, wydedukował, czy zwyczajnie zmyślił, by mu pasowało do przyjętych paradygmatów.
   Zwyczajnie zmyślił. Naukę tak się właśnie buduje, że wymyśla się hipotezy uzasadniające zachodzenie zjawisk i zgodne z już przyjętymi teoriami. Na tym polega metoda naukowa.
>Prawda jest taka, że nie istnieją jakiekolwiek racjonalnie do przyjęcia dowody, że życie na ziemi wyewoluowało samoistnie, bez udziału inteligencji.
   Przypuszczenie, że w procesy zachodzące w przyrodzie (także powstanie życia) odbywają się przy udziale czyjejś inteligencji wymaga dowodu, że taki nosiciel inteligencji istnieje, lub istniał. Bez tego dowodu popadamy w sprzeczność z postulatem zwanym brzytwą Ockhama. Metoda zaś naukowa nie zezwala na mnożenie bytów ponad konieczność.
>Nauka wykazała jedynie zmienność świata organizmów żywych, a ona jak najbardziej pasuje do koncepcji zaprojektowania. Mało tego, nauka na wszelkie sposoby udowodniła, że życie nie powstaje samoistnie, nawet z pomocą tak wysokiej techniki i wiedzy jaką dysponują dzisiaj, mogą jedynie manipulować i mieszać w życiu już istniejącym.
>Natomiast zdolne do przetrwania w naturalnych warunkach życie zawsze pochodzi od życia już istniejącego.
   U swego początku życie to były procesy chemiczne zachodzące w wodzie morskiej. Takie procesy nie pozostawiają dostrzegalnych śladów, zwłaszcza przez te miliardy lat, które nas od tych czasów dzielą. Niewyraźne i niepewne ślady życia pochodzą dopiero sprzed 1,2 mld. lat, a niesprzeczne ślady życia sprzed ok. 600 mln. lat. Tak więc naukowcy tą sprawą się zajmujący muszą opierać się na mniej, czy bardziej prawdopodobnych spekulacjach.

>"Tituś, bajduś". Ładna bajeczka, tylko bez jakichkolwiek podstaw logicznych.
   No, proszę, klituś-bajduś, brak logiki... Nie umiem obrażać się na prymitywów. Twoje chamstwo mnie tylko dziwi.
   Popełniasz błąd w sztuce oszustów. Aby zbajerować ofiarę, oszust powinien się do niej zalecać, kadzić jej, przymilać się, dopiero tak przygotowana ofiara daje się zmanipulować. Źle zabierasz się do nawracania.
>Od Twojej wody do "replikatora" jest przepaść nie do zasypania bez silnej wiary w bajki. Ja w bajki nie wierzę, ewolucjoniści tak.
   No, proszę, teraz mi będzie wmawiał, że ja twierdzę, że życie powstało z wody. Nie z wody, tylko w wodzie.
>
   A, wystarczy na dzisiaj, znudziło mi się.
Wojtek (3465 punktów)
Nawet nie chce mi się komentować. Radzę spuścić z tonu i zaniechać epitetów.

Pozdrawiam




ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Satyr (4285 punktów)

>Zwróć uwagę, że argumenty biblijne mają jedynie charakter warunkowy.

Zgadzam się. Żeby taki argument poszedł, trzeba założyć, że przekaz biblijny jest wiarygodny. Za to plusik.

Natomiast frazeologia "prania mózgów" mi się wyjątkowo nie podoba, ale że minusów nie stawiam z zasady, to niech Ci będzie
17-04-2009 13:05 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>frazeologia "prania mózgów" mi się wyjątkowo nie podoba...

Zgadzam się, nie jest zbyt fortunna. Pranie kojarzy się raczej z pozbywaniem brudów, a tu mamy do czynienia z czymś odwrotnym. Masz jakąś propozycję nazwy tego procederu?
17-04-2009 13:27 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)

>Zgadzam się, nie jest zbyt fortunna. Pranie kojarzy się raczej z pozbywaniem brudów, a tu mamy do czynienia z czymś odwrotnym. Masz jakąś propozycję nazwy tego procederu?

Trafnym określeniem wydaje mi się "sranie do głowy". Trafnym ale nieeleganckim dlatego odradzam szerokie stosowanie go w zastępstwie "prania mózgu".


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?

Zacznijmy od tego, że żadne dowody nie przekonają mnie, że Ty istniejesz...
Założenie, że jesteś odrębnym bytem, to dla mnie wygodna i praktyczna robocza hipoteza.

Istnienie Boga jest hipotezą niepraktyczną, niewygodną i ogólnie kiepską.
Nie tłumaczy niczego, czego nie dałoby się wyjaśnić w prostszy sposób.
Dlatego gdyby mi się taki osobiście objawił, robił sztuczki i przekonywał -
to już raczej prędzej bym przyjął, że po prostu mam jakieś problemy z mózgiem.

> Bóg jako bardzo inteligentna świadomość w dowolnej formie, potrafiąca zrobić wszystko lub prawie wszystko!

Ciekawe jak chciałbyś odróżnić taką "istotę potrafiącą zrobić prawie wszystko"
od kartezjuszowego złośliwego demona - który manipuluje tylko Twoim mózgiem?
I cóż takiego musiałby ów demon zrobić, abyś padł na kolana i oddał mu boską cześć?

Błogosławieni, którzy widzieli, a nie dali się nabrać.
Brzostowski (7067 punktów)
>Dlatego gdyby mi się taki osobiście objawił, robił sztuczki i przekonywał -
>to już raczej prędzej bym przyjął, że po prostu mam jakieś problemy z mózgiem.
A z Tobą miliony innych..., urządzenia wariują..., byłaby to dość kiepska hipoteza.

>> Bóg jako bardzo inteligentna świadomość w dowolnej formie, potrafiąca zrobić wszystko lub prawie wszystko!
>Ciekawe jak chciałbyś odróżnić taką "istotę potrafiącą zrobić prawie wszystko"
>od kartezjuszowego złośliwego demona - który manipuluje tylko Twoim mózgiem?
>I cóż takiego musiałby ów demon zrobić, abyś padł na kolana i oddał mu boską cześć?

Gdyby to był demon, to w zasadzie wszystko jedno...
16-04-2009 16:39 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>gdyby mi się taki osobiście objawił, robił sztuczki i przekonywał -
>to już raczej prędzej bym przyjął, że po prostu mam jakieś problemy z mózgiem.

Objawienie nie jest możliwe.
Zawsze kończy się apelem do wiary.
Wiary w coś, co owo objawienie (wcielenie) radykalnie przekracza.
W sensie logicznym wiara w objawienie to wiara w to, że całość może być równa swej części. To dlatego Jezus mówił coś o ojcu, który go przysłał, i o wierze.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
Sie nie martw o racjonalistów, pomyśl chłopino, że wierzysz w istnienie czegoś, czego nawet definicji nie jesteś w stanie podać.
   
Brzostowski (7067 punktów)
>>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>Sie nie martw o racjonalistów, pomyśl chłopino, że wierzysz w istnienie czegoś, czego nawet definicji nie jesteś w stanie podać.
>   

Objawienie?
czes (4083 punktów)
>... Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?

Odpowiadam ... TAK!
(Bawimy się w gdybanie)

Zakładamy, ze facet stawia przede mną butelkę dobrej brandy i mówi "jestem bogiem i mogę to udowodnić czyniąc cuda".
Ja proszę go o trzy, znaczy się te cuda:

1. odmłodzić moją żonę o 20 lat i dać jej troszkę większy biust,
2. wstawić mi zęby (takie prawdziwe) i też ewentualnie powiększyć troszeczkę ...
3. dać kilka milionów dolarów na drobne wydatki.

I to wszystko. Po dokonaniu tych cudów, usłyszy od mnie "dziękuję ci panie boże" i ... wypijemy przyniesioną przez niego brandy.

Pozdrawiam wszystkich gdybaczy.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
16-04-2009 06:59 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Ja proszę go o trzy, znaczy się te cuda:
>1. odmłodzić moją żonę o 20 lat i dać jej troszkę większy biust,
>2. wstawić mi zęby (takie prawdziwe) i też ewentualnie powiększyć troszeczkę ...
>3. dać kilka milionów dolarów na drobne wydatki.
>I to wszystko. Po dokonaniu tych cudów, usłyszy od mnie "dziękuję ci panie boże" i ... wypijemy przyniesioną przez niego brandy.

   Nooo, już na tę flaszkę mógłbyś coś dorzucić, a Ty jak w kawale w którym wędkarz-pijaczyna złapał złotą rybkę:
1 życzenie: chcę caaałą skrzynkę wódki.
2 życzenie: żeby to caaałe jezioro miało wódę zamiast wody.
3 życzenie:... eh, daj jeszcze na pół litra i spadaj.

P.S.Hmmm, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: po co Ci większe zęby?
   Będziesz grał wilka w bajce o Czerwonym Kapturku?
16-04-2009 23:24 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
>>2. wstawić mi zęby (takie prawdziwe) i też ewentualnie powiększyć troszeczkę ...
>>I to wszystko. Po dokonaniu tych cudów, usłyszy od mnie "dziękuję ci panie boże" i ... wypijemy przyniesioną przez niego brandy.

>   Nooo, już na tę flaszkę mógłbyś coś dorzucić,

Jestem racjonalistą, racjonalnie będzie wypić to co już jest na stole, tj. "przyniesioną przez niego brandy", a następną butelkę i dobrą kolację postawię ja.
Wprawdzie pochodzę z Krakowa ale nie jestem aż taki centuś za jakiego mnie wziąłeś.

>P.S.Hmmm, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: po co Ci większe zęby?
>   Będziesz grał wilka w bajce o Czerwonym Kapturku?

Cóż za pomysł, po cholerę mi większe zęby?!
Miałem na myśli powiększenie mego nosa aby mieć lepsze powonienie i czuć z daleka kiedy jakiś sympatyczny racjonalista chce mnie zrobić w trąbę.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
16-04-2009 23:46 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Cóż za pomysł, po cholerę mi większe zęby?!
>Miałem na myśli powiększenie mego nosa aby mieć lepsze powonienie i czuć z daleka kiedy jakiś sympatyczny racjonalista chce mnie zrobić w trąbę.

   Aaaa, to mogłeś napisać, że chodzi o "lepszego nosa", by wyczuć, czy bozia chrzczonej brandy nie przyniesie...
Satyr (4285 punktów)

Nie ma takich dowodów, i zapewne nie będzie. Dzięki Bogu, bo cóż by to miała być za wiara, skoro nie byłoby wolności wyboru - tak jak nie mam wolności wyboru w kwestii tez matematyki. Są one koniecznie prawdziwe dla ludzkiego rozumu, więc nie mogę dokonać wyboru: akceptować je, czy nie. Jestem zmuszony do ich akceptacji.

Podobnie z dowodem na istnienie Boga - zmuszałby on do wiary w sposób równie skuteczny (a może nawet bardziej) jak inkwizytorzy. A wiara z musu (a nie wolnego wyboru) i bez elementu wątpienia jest według mnie bez sensu.

Pozdrawiam.
16-04-2009 11:53 
 Ocena 1 na 1
NdwZ (265 punktów)
>Nie ma takich dowodów, i zapewne nie będzie. Dzięki Bogu, bo cóż by to miała być za wiara, skoro nie byłoby wolności wyboru - tak jak nie mam wolności wyboru w kwestii tez matematyki. Są one koniecznie prawdziwe dla ludzkiego rozumu, więc nie mogę dokonać wyboru: akceptować je, czy nie. Jestem zmuszony do ich akceptacji.
>Podobnie z dowodem na istnienie Boga - zmuszałby on do wiary w sposób równie skuteczny (a może nawet bardziej) jak inkwizytorzy. A wiara z musu (a nie wolnego wyboru) i bez elementu wątpienia jest według mnie bez sensu.
>Pozdrawiam.
>

TO nie byłaby wtedy wiara a wiedza o istnieniu jakiegoś tam "Boga".
Nie byłoby już wierzących i nie wierzących tylko "wiedzący".

Tylko jak by wyglądała wtedy sprawa oddawania czci takiemu bogowi... Mam nadzieje że jeśli udałoby się dowieść istnienia boga to i udało by się wydusić od niego jak i czy w ogóle on sobie życzy oddawać mu "cześć" no i ogólnie żeby jasno postawił warunki jeśli ma coś wymagać, nagradzać i karać po śmierci. Teraz to religie tak zagmatwały te sprawy że przyjmując istnienie boga rodzi to więcej pytań niż odpowiedzi. np. które części biblii/koranu/dowolnej innej świętej księgi rzeczywiście przekazują słowa boże a które to dopiski chciwych zakonników, które przestrzegać a które można odrzucić bez konsekwencji.

Do tego taka sprawa... Wszyscy "wiedzą" że bóg istnieje a jeśli nie wszyscy chcą go czcić? Teoretycznie jest wolna wola, ale wiecie... ta wieczność w siarce i płomieniach.

heh ale się dałem ponieść fantazji
MichaQ (1056 punktów)
Nie jest możliwy logicznie poprawny dowód na istnienie Boga.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
Bogowe: NIP, Regon i potwierdzenie ostatniej wpłaty do ZUS.
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
Ryba Babel:
to mała, żółta, podobna do pijawki i najprawdopodobniej najdziwniejsza rzecz we wszechświecie. Żeruje na energii prądów mózgu, którą pochłania nie od swego nosiciela, ale istot go otaczających. Absorbuje wszystkie częstotliwości nieświadomego myślenia i żywi się nimi. Następnie wydziela do umysłu nosiciela telepatyczną macierz, składającą się z częstotliwości świadomego myślenia oraz sygnałów nerwowych wychwyconych z centrów mowy w mózgu żywiciela. Wynikająca z tego praktyczna korzyść jest taka, że z rybą Babel w uchu rozumie się natychmiast każde słowo mówione w jakimkolwiek języku. Słyszane wzroce językowe są dekodowane przez macierz prądów mózgowych, którą ryba Babel wysłała do mózgu nosiciela.
   Powstanie czegoś tak szalenie praktycznego wyłącznie przez przypadek wymaga nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności, stąd kilku myślicieli postanowiło uznać, że ryba Babel jest ostatecznym i decydującym dowodem na nieistnienie Boga.
   Argumentacja przebiega mniej więcej tak:
   Odmawiam udowadniania, że istnieję - mówi Bóg - gdyż dowody są nie do pogodzenia z pojęciem wiary, a bez wiary jestem niczym.
   Ale - mówi człowiek - ryba Babel jest oczywistym objawieniem, nieprawdaż? Nie mogłaby się wykształcić przypadkowo. Ryba Babel udowadnia, że istniejesz, i dlatego - zgodnie z Twoją argumentacją - nie istniejesz. Quod erat demonstrandum.
   O Boże! Zupełnie o tym nie pomyślałem - mówi Bóg i natychmiast znika jak chmura logiki.
   No, to było proste - stwierdza człowiek, udowadnia na bis, że czarne jest białe, i ginie na pierwszych pasach.
— Douglas Adams, "Autostopem przez Galaktykę."
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>Nie rozstrzygam tutaj czy jest On dobry czy zły, superwszech... czy tylko wszech..., jeden w pięciu
>czy trzech w dziesięciu. Bóg jako bardzo inteligentna świadomość w dowolnej formie, potrafiąca
>zrobić wszystko lub prawie wszystko!
>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
>
" Twoje jest królestwo, Jehowo, i ty wznosisz się jako głowa ponad wszystkim " (1 Kron. 29:11).
Po stworzeniu aniołów Jehowa rozszerzył zasięg swego zwierzchnictwa, stwarzając bezbrzeżny, zdumiewający wszechświat, łącznie z naszą planetą:
" Gdzieżeś był, gdy zakładałem ziemię?
Powiedz mi, jeśli znasz zrozumienie
";
" gdy wespół radośnie wołały gwiazdy poranne
i zaczęli z uznaniem wykrzykiwać wszyscy synowie Boży?
";
" Niech wysławiają imię Jehowy;
bo on nakazał i zostały stworzone.
I sprawia, że trwają na zawsze, po czas niezmierzony.
Wydał przepis i on nie przeminie
"(Hioba 38:4, 7; Ps. 148:5, 6).
Powołując do życia pierwszych ludzi, Bóg rozporządził swą władzą w jeszcze inny sposób.
Oprócz wszystkiego, czego potrzebowali, dał im też prawo do panowania nad wszelkimi niższymi formami życia na ziemi, czyli przekazał im pewną miarę władzy:
" I przemówił Bóg: "Uczyńmy człowieka na nasz obraz, na nasze podobieństwo, i niech im będą podporządkowane ryby morskie i latające stworzenia niebios oraz zwierzęta domowe i cała ziemia, jak również wszelkie inne poruszające się zwierzę, które się porusza po ziemi".
I Bóg przystąpił do stworzenia człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył; stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. 28 Potem Bóg ich pobłogosławił i rzekł do nich Bóg: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi
";
" Ponadto Jehowa Bóg zasadził ogród w Edenie, od wschodu, i tam umieścił człowieka, którego ukształtował. I Jehowa Bóg sprawił, że wyrosło z ziemi wszelkie drzewo ponętne dla wzroku i dobre, by mieć z niego pokarm, a także drzewo życia w środku ogrodu oraz drzewo poznania dobra i zła "(Rodz. 1:26-28; 2:8, 9).

Adam i Ewa mogli żyć wiecznie w raju na ziemi.
" I Jehowa Bóg wziął człowieka, i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i o niego dbał.
I Jehowa Bóg dał też człowiekowi taki nakaz: "Z każdego drzewa ogrodu możesz jeść do syta. Ale co do drzewa poznania dobra i zła - z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz
"(Rodzaju 2:15-17)..
Wyciągnijmy wnioski.
Po pierwsze, Jehowa niezmiennie rozciąga najwyższą władzę nad całym swym dziełem stwórczym.
Po drugie, panuje w sposób życzliwy i pozwalający Jego poddanym cieszyć się poczuciem godności.
Po trzecie, uznawanie i popieranie Jego panowania prowadzi do wiecznotrwałych błogosławieństw.
Czemu więc człowiek miałby z tego wszystkiego zrezygnować i zginąć?
Wszak do tego prowadzi odrzucenie Boga.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?
>
Pojęcie racjonalizmu jest pojęciem uniwersalnym. To znaczy, że rozciąga sie na wiele różnych postaw ludzi, nauki, filozofii czy religii.
Owe różnice wynikać mogą z różnego rodzaju podstawowych założeń przyjętych przez poszczególne osoby czy grupy osób.
Jeden nie wierzy w Boga i widzieć będzie podstawę swego racjonalizmu w negowaniu Boga i ten, choćby nie wiem jak realne otrzymywał dowody na istnienie Boga i tak będzie krzyczał na głos, iż wiara w Boga jest nieracjonalna.
I odwrotnie ten, kto poznał Boga i widzi Jego działanie w Jego dziełach, ten nigdy nie przyjmie za racjonalne odrzucanie istnienia Boga.
To tak jak ludzie wychowani w jakiejś kulturze zawsze, przez resztę życia, patrzeć będą na wszystkie sprawy, ich dotyczące, przez pryzmat swych korzeni.
Co trzeba przyznać znacznie odsuwać może od racjonalnego poznania.
>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?
>
Dla wierzącego racjonalisty takie pytanie pozbawione jest sensu.
Bo on wie:
" Godzien jesteś, Jehowo, Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone "(Objawienie 4:11)..
Zaś KOCHAJĄCY Bóg rzeczywiście odsłania swoje zamierzenia tym, którzy Go szczerze szukają.
Dociekliwym ludziom udziela odpowiedzi na różne pytania, między innymi dlaczego dopuszcza cierpienia.
W Biblii czytamy:
" Jeżeli go [Boga] szukać będziesz, da ci się znaleźć ".
" Jest (...) Bóg na niebie, który objawia tajemnice ".
" Pan Wszechwładny Jehowa niczego przecież nie uczyni, jeśli swej poufnej sprawy nie wyjawi wpierw sługom swoim, prorokom " (1 Kronik 28:9; Daniela 2:28; Amosa 3:7, NW).
Trzeba więc racjonalnie spojrzeć na rzeczywistość, na przymioty Boga, a wówczas dowodów na Jego istnienie zauważysz na każdym kroku.
Vytautas (4394 punktów)
>Czy są w ogóle takie dowody do pomyślenia, czy racjonalista przyjmuje z góry, że nie?

   Tak jest, racjonalista przyjmuje z góry, że ani Bóg, ani inni bogowie, ani krasnoludki, ani gluś, ani dziambutel nie istnieją i dowodu na istnienie tych bytów domaga się od tych, którzy twierdzą, że takie byty istnieją.
   Takie wymóg stawia racjonaliście brzytwa Ockhama, podstawa racjonalności myślenia. Oczywiście racjonalista pozostaje w stałej gotowości do zmiany swego stanowiska, jeśli taki dowód zostanie przeprowadzony.
R. Grochala (970 punktów)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?

Jest taka jedna scenka, która przyprawia mnie o dreszcze.
"Cały świat jest zaaferowany wielką sensacją. Ludzie skontaktowali się z pozaziemską cywilizacją. Pierwsza Ich wiadomość brzmi: 'Witamy was, chrześcijańscy bracia. Bądźcie pozdrowieni w Chrystusie!'".
Zdębiałbym, zapewne niesamowicie osłupiony, ale to przekonałoby mnie. Choć z ogromnym żalem porzuciłbym mój aktualny system wartości, etc. - a nuż, nawet mimo istnienia Boga, nadal nie byłbym chrześcijaninem.


"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
Jankowski agnostyk (405 punktów)
>Jakie dowody mogłyby przekonać racjonalistę, że Bóg istnieje?

Naukowe

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365