 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-11-2009 15:38 | trickster (903 punktów) (zablokowany) | "Pycha" Racjonalistów
9 na 17 | Chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska które niedawno zaobserwoawałem na forum. Mianowicie jest to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci, dodatkowo są to jednostki "oświecone" i o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu". Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.
Najbarzdiej w oczy rzuciły mi sie dwa przykłady, popierające moją tezę. Pierwszy z nich był to opublikowany jakiś czas temu post, który mnie osobiście zszokował, a w którym jeden z forumowiczów postulował że ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący, a na dowód podawał wysoki odsetek ateistów wśród naukowców. Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola Sarkozy czy Mel Gibson). Pomimo wielu zasług dla rozwoju ludzkości, naukowcy nie są narodem wybranym i nie objęli jeszce władzy nad światem. Nie odmawiam im bynajmniej inteligencji, ale nie wystarczy przeczytać "psychologii tłumu" żeby porwać za sobą tłum.
Kolejnym przykłądem podobnego myślenia, była ankieta przeprowadzana także jakiś czas temu na forum. Dotyczyła ona popierania eutanazji, aborcji i małżeństw homoseksualnych. Nieistotne kto ją przeprowadzał i jakie były jej wyniki, ale fakt że autor stwierdził, że ponieważ na forum jest wielu wyształconych i inteligentnych ludzi, więc spodziewał się (albo "spodziewa", nie pamiętam dokłądnie) poprcia wymienionych wcześniej rzeczy. Co zasadniczo znaczyło, że ten kto jest inteligentny i wykształcony, ma poglądy lewicowe, przedstawione to było jakby to był oczywisty i niepodważalny aksjomat. A światopogląd i ideologia nie są naukami ścisłymi, gdzie obowiązują jednoznaczne zasady i wiadomo co jest prawdą, a co nie, to kwestia wyboru i umowy społecznej, a nie wyniki naukowych badań.
Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że nie chciałem urazić tutaj konkretnych osób działających na portalu, zwłaszcza autorów artykułów, których sobie bardzo cenię, ale niezdrową aurę panującą na forum. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
35 na 35 | NieIstniejesz (1137 punktów) | > wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnym i intelektualnymNie rozumiem co ma ateizm, wolnomyślicielstwo, liberalizm światopoglądowy do lewicy. Człowiek wyznający liberalne światopoglądowo poglądy może być zwolennikiem lewicy, ale też liberałem. Nie widzę związku. To kwestia wolności, a nie kierunków politycznych. > Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.To cię dziwi? To oczywiste, że w miejscu gdzie większość wyznaje określone poglądy, myślące podobnie będą faworyzowane. Poza tym ulegasz "złudzeniu teatru". To że ktoś jest profesorem w żaden sposób nie sprawia, że częściej ma rację, ani to że ktoś jest kasjerem, że tej racji mieć nie może. > Najbarzdiej w oczy rzuciły mi sie dwa przykłady, popierające moją tezę. Pierwszy z nich był to opublikowany jakiś czas temu post, który mnie osobiście zszokował, a w którym jeden z forumowiczów postulował że ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący, a na dowód podawał wysoki odsetek ateistów wśród naukowców.To, że ktoś tak postulował, nie znaczy jeszcze że reszta forumowiczów go popiera. Niech sobie postuluje, ma do tego prawo. > Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola Sarkozy czy Mel Gibson). Pomimo wielu zasług dla rozwoju ludzkości, naukowcy nie są narodem wybranym i nie objęli jeszce władzy nad światem. Nie odmawiam im bynajmniej inteligencji, ale nie wystarczy przeczytać "psychologii tłumu" żeby porwać za sobą tłum.Oczywiście inteligencja to nie tylko naukowcy. Jednak, jak mówiłem, przynależność "klasowa" nie daję żadnych profitów w kwestii "mienia racji". Poza tym jeśli uważasz Busha i Gibsona za przykłady warstwy inteligenckiej - wybacz, ale wtedy "inteligencja" chyba nic nie znaczy (i tak, to było celowo, świadomie aroganckie i pyszne). > Kolejnym przykłądem podobnego myślenia, była ankieta przeprowadzana także jakiś czas temu na forum. Dotyczyła ona popierania eutanazji, aborcji i małżeństw homoseksualnych (...).Tak, wyobraź sobie, że w tych "mrocznych" czasach w pewnych środowiskach poparcie dla wolności osobistej jest uważane za przejaw racjonalności i dobrego podejścia do życia. Też nie wiem, kto to wymyślił, przecież to absurd. (  ) > Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że nie chciałem urazić tutaj konkretnych osób działających na portalu, zwłaszcza autorów artykułów, których sobie bardzo cenię, ale niezdrową aurę panującą na forum.Ty nie widziałeś chyba niezdrowej atmosfery na forum. Tutaj jest sielanka, tylko od czasu do czasu jakieś małe konflikty. Ogólnie poziomowi tego forum i większości jego uczestników nie mam nic do zarzucenia. A jeśli ktoś twoim zdaniem przesadza - no cóż, nikt go przecież pilnować nie będzie. Mnie się tutaj podoba i nie widzę problemów, o których mówisz. PS: Co do tego nazywania ogółu poglądów podzielanych przez większość na tym forum "lewicowością" - ciesz się, że Zawecki od jakiegoś czasu się nie pojawia, bo by cię zniszczył 
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
 | 3 na 11 trickster (903 punktów) (zablokowany) | Twój post w pełni popiera moje stwierdzenie, skoro życie w twoim małym grajdołku cię zadowala, nie będe próbował cię zmienić.
Gwoli ścisłości miałem na mysli poglądy lewicowe w kwestii społeczno-moralnej, a nie ekonomicznej, nazwałem je tak z powodu braku innego terminu. Ściślej mam na myśli: szeroko zakreśloną tolerancję, połączoną z unifikacją ludzi, negowanie wartości tradycji i narodu, połaćzone z "uwalnianiem" jednostki od ich ograniczeń, homogenizację kulturową, i tego typu zjawiska.
Może to faktycznie jest nieodłaćzna część każdego forum, ale dla mnie oznacza to że portal jest coraz mniej "sceptyczny" a coraz bardziej ortodyksyjnie ideologiczny. Może to naturalna zmiana, ale chciałem na nią zwrócić uwagę.
|
|
|  | 13 na 15 | NieIstniejesz (1137 punktów) | Pozwolę sobie zrobić OT -
1 >Twój post w pełni popiera moje stwierdzenie, skoro życie w twoim małym grajdołku cię zadowala, nie będe próbował cię zmienić.
Bez osobistych proszę.
2 >Gwoli ścisłości miałem na mysli poglądy lewicowe w kwestii społeczno-moralnej, a nie ekonomicznej, nazwałem je tak z powodu braku innego terminu. Ściślej mam na myśli: szeroko zakreśloną tolerancję, połączoną z unifikacją ludzi, negowanie wartości tradycji i narodu, połaćzone z "uwalnianiem" jednostki od ich ograniczeń, homogenizację kulturową, i tego typu zjawiska.
Uważam się za liberała, ale nie radykalnego (jeśli chodzi o gospodarkę). Natomiast tak, jestem relatywistą, jestem zwolennikiem tolerancji i wolności osobistej, bardzo ostro (zapewniam cię) krytykuję bezpodstawne i bzdurne idee, jak "naród", "tradycja", "wiara".
Tak, jestem zwolennikiem globalizacji - ALE - pozytywnej globalizacji, tzn. znoszenia podziałów (wszelkich), poprawa stanu życia każdego człowieka na świecie itd.
Globalizacji negatywnej jestem zdecydowanie przeciwny - jestem wrogiem unifikacji, homogenizacji. Jestem zwolennikiem zjednoczenia i wolności, indywidualności. Każdy ma sobie prawo wierzyć w co chce, wyznawać takie poglądy jak chce, żyć jak chce - jeśli mnie pozwoli na to samo a przestrzeń publiczną zostawimy neutralną.
Nie interesuje mnie, w co ktokolwiek wierzy i co robi we własnym domu i nie mam zamiaru mu tego zabraniać - chyba, że kogoś krzywdzi, albo wpływa na wolność innego człowieka.
Tyle.
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
| |  | trickster (903 punktów) (zablokowany) |
>Natomiast tak, jestem relatywistą, jestem zwolennikiem tolerancji i wolności osobistej, bardzo ostro (zapewniam cię) krytykuję bezpodstawne i bzdurne idee, jak "naród", "tradycja", "wiara".
No tak, skoro nie ma narodu polskigo, to po co w ogóle walczyliśmy o niepodległość, może po prostu się ubezwasnowolimy i oddamy pod rządy Rosji, która z pewnością z chęcią nas przyjmie, ale dajmy Brukseli decydować za nas o wszystkim. Miła perspektywa.
>Tak, jestem zwolennikiem globalizacji - ALE - pozytywnej globalizacji, tzn. znoszenia podziałów (wszelkich), poprawa stanu życia każdego człowieka na świecie itd.
>Globalizacji negatywnej jestem zdecydowanie przeciwny - jestem wrogiem unifikacji, homogenizacji. Jestem zwolennikiem zjednoczenia i wolności, indywidualności.
Możemy Ty w to wierzysz, ale dla mnie to są jakieś puste słowa i w dodatku ze sobą sprzeczne, jeżeli zdejmujemy wszystkie podziały to znaczy że wszyscy muszą być tacy sami, a ich indywidualizm jest tolerowany dopóki nie zaczyna być wyrazisty, bo wtedy robi "podziały".
>Każdy ma sobie prawo wierzyć w co chce, wyznawać takie poglądy jak chce,
Bardzo fajnie, tylko jak to się ma do dosyć częstych postulatów o zlikwidowaniu wszystkich religii, walce z kościołem, są to bardzo radykalne postulaty i nie mówię że są to akurat twoje, ale wielu tu tak uważa.
żyć jak chce - jeśli mnie pozwoli na to samo a przestrzeń publiczną zostawimy neutralną.
neutralną czyli bezosobową i shomogenizowaną.
Tyle.
|
|
| | |  | 17 na 17 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > No tak, skoro nie ma narodu polskigo, to po co w ogóle walczyliśmy o niepodległość, może po prostu się ubezwasnowolimy i oddamy pod rządy Rosji, która z pewnością z chęcią nas przyjmie, ale dajmy Brukseli decydować za nas o wszystkim. Miła perspektywa.[ciach]> jeżeli zdejmujemy wszystkie podziały to znaczy że wszyscy muszą być tacy sami, a ich indywidualizm jest tolerowany dopóki nie zaczyna być wyrazisty, bo wtedy robi "podziały".> >Każdy ma sobie prawo wierzyć w co chce, wyznawać takie poglądy jak chce,> Bardzo fajnie, tylko jak to się ma do dosyć częstych postulatów o zlikwidowaniu wszystkich religii, walce z kościołem, są to bardzo radykalne postulaty i nie mówię że są to akurat twoje, ale wielu tu tak uważa.> żyć jak chce - jeśli mnie pozwoli na to samo a przestrzeń publiczną zostawimy neutralną.> neutralną czyli bezosobową i shomogenizowaną.Zawsze mnie to fascynowało... Przynależność do organizacji międzynarodowej, niepodległa przymusowi zgoda na jej założenia, przecież negocjowalne - to poddanie się jarzmu. Nigdy nie załapałam na jakiej podstawie porównuje się zabory do UE. Dla mnie to dwie, zasadniczo różne, rzeczy. Ponadto - jak zamknięcie się narodowo-męczenniczym grajdołku ma niby być pozytywne, budujące i z profitami? Że niby jak gatunek ptaków na izolowanej wysepce będziemy się wsobnie hodować i będzie nam komfortowo, bo nikt nie zmusi nas do dłuższych i wyższych lotów? O_o I skąd się bierze to postrzeganie, że jeśli ustalimy brak podziałów, to nagle wybuchnie dyktatura typu Mao? Jeśli wejdziemy w środowisko zakładające wolność myśli, to nagle nam jej zabraknie? Hmpf? Na podobnej zasadzie, jeśli studiuję, to nagle doznaję jakiejś unifikacji i staję się nieodrębnym i nierozpoznawalnym bytem pt "Student", bez cech indywidualnych, tracę charakter i możliwość decydowania o sobie, bo wchodzę w środowisko, gdzie poddaję się rygorowi egzaminów i zajęć odpowiednich mojemu kierunkowi studiów? Nie zauważyłam.  I gdzieś Ty człowieku przeczytał o "zlikwidowaniu religii"??? Ja wiem, ludzie mówią, że religia jest nieracjonalna, oszukuje ludzi, daje ułudę i fałsz zamiast realnych rozwiązań, ale "likwidacja"?! Niby jak..? O_o Umocowanie religii w strefie prywatnej to niby jej likwidacja? Czyli bollywood jeszcze niedawno był w Polsce "zlikwidowany", a teraz jest tak jakby "półlegalny", bo nie występował w sferze publicznej, a jedynie w domach głównych zainteresowanych i na pokazach, na które przychodziła garstka zainteresowanych nimi, a po części organizujących je ludzi? O_O No i moje ulubione: "walka z kościołem". Ach, mniam, mniam, mniam... Jak ktoś mówi, że mu przeszkadza wtrącanie się kościoła w sprawy państwowe, bądź narzucanie rozwiązań zgodnych z kościelnym oglądem świata i ludzi, to to jest "bezwzględny atak", "naruszanie naturalnego porządku", "niemoralne, nieetyczne i godne potępienia działanie". Jak kościół potępia ostro i publicznie wszystko to, co mu się nie podoba i nie podporządkowuje, usiłuje narzucić swoje postrzeganie świata grupie ludzi, z której część nie ma z nim nic wspólnego, wygłasza ex cathedra wyroki na temat moralności, życia i światopoglądu ogólnie.. ooo... No, wtedy to jest "troska o dobro wspólne", "stanie na straży porządku moralnego i społecznego", "obrona przed zniszczeniem ducha narodu i splugawienia jego historii i honoru". Niby śmieszno, a jednak straszno. I w ogóle nie wiem, skąd się takie pojmowanie rzeczy bierze. Indywidualność i wolność drogą ku zniewoleniu i upadkowi. Tak, w sumie brzmi jakoś znajomo. Chociaż nadal nie wiem, jak można takie wnioski wyciągać. Tak z logicznego punktu widzenia... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Że niby jak gatunek ptaków na izolowanej wysepce będziemy się wsobnie hodować i będzie nam komfortowo, bo nikt nie zmusi nas do dłuższych i wyższych lotów?
Zakładasz wyższość wysokich lotów. Czy ptaki o tym wiedzą?
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Zakładasz wyższość wysokich lotów.> Czy ptaki o tym wiedzą?To przenośnia taka, Najdroższy Mój...  Bo ja ni cholery nie mogę zrozumieć jak ograniczanie samego siebie ma człowiekowi coś pozytywnego przynieść. Nie mówię tu o ograniczaniu ilości spożywanego jedzenia.. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Zakładasz wyższość wysokich lotów.> > Czy ptaki o tym wiedzą?> To przenośnia taka... Tak też odczytałem.  > Bo ja ni cholery nie mogę zrozumieć jak ograniczanie samego siebie ma człowiekowi coś pozytywnego przynieść. Więc Twoja przenośnia była niecelna, bo teraz piszesz o czymś innym. Ptaki na izolowanej wysepce nie ograniczają same siebie, bo ich loty są dla nich najwyższymi na świecie.  > Nie mówię tu o ograniczaniu ilości spożywanego jedzenia..  Ja też nie. > Najdroższy Mój...  Taka mała ta wysepka?
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Bo ja ni cholery nie mogę zrozumieć jak ograniczanie samego siebie ma człowiekowi coś pozytywnego przynieść.> Więc Twoja przenośnia była niecelna, bo teraz piszesz o czymś innym.> Ptaki na izolowanej wysepce nie ograniczają same siebie, bo ich loty są dla nich najwyższymi na świecie.  No dobra, za bardzo przenośna ta przenośnia mi wyszła, ale chodziło o to, że zamykając się w narodowo-martyrologicznym "grajdołku" zachowujemy się, jakbyśmy mając do wyboru przepiękny, bogaty w pożywienie i przestrzeń las i maleńką wysepkę, co to ją co większy sztorm przykrywa po sam czubek, wybierali to drugie, bo teoretycznie tam bez problemu się zaaklimatyzujemy - bo problemów mniej, nikt jeszcze miejsc gniazdowania nie pozajmował, a z tymi sztormami to nic nie wiadomo. Ja dziękuję za takie rozwiązanie..  > >Najdroższy Mój...  > Taka mała ta wysepka?  Przecież wiesz, że najbardziej erogenną strefą kobiecego ciała jest mózg, to co się dziwisz. Ja jestem geek, nawet Fizyk mnie podnieca jak oblicza wagę biomasy na Ziemi. No co poradzę... Przekleństwo humanistki 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... mając do wyboru przepiękny, bogaty w pożywienie i przestrzeń las i maleńką wysepkę, co to ją co większy sztorm przykrywa po sam czubek, wybierali to drugie, bo teoretycznie tam bez problemu się zaaklimatyzujemy - bo problemów mniej, nikt jeszcze miejsc gniazdowania nie pozajmował, a z tymi sztormami to nic nie wiadomo. Błąd w tendencyjnym założeniu. Nie dla każdego Twój przepiękny i bogaty las jest równie uroczy. Są też ludzie nie lubiący sztormów. A Ty chcesz, by każdy podzielał Twój zachwyt lasem i zauroczenie orzeźwiającym sztormem. > ... najbardziej erogenną strefą kobiecego ciała jest mózg... Wiem, a punkt "g" leży na granicy stopy z uchem.  > ... Fizyk mnie podnieca jak oblicza wagę biomasy na Ziemi. Mnie podniecają same, niektóre biomasy na Ziemi. > Przekleństwo humanistki  Konsekwencja zawodu na wysokościach.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >jak zamknięcie się narodowo-męczenniczym grajdołku ma niby być pozytywne...
To takie arystokratyczne, z biskupim sygnetem na palcu.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >jak zamknięcie się narodowo-męczenniczym grajdołku ma niby być pozytywne...> To takie arystokratyczne, z biskupim sygnetem na palcu.Nie wiem, czy arystokratyczne i jak biskupie, ale wytłumacz mi - czym takim pozytywnym wyróżnia się totalna izolacja narodu (światopoglądowa, religijna, społeczna, polityczna, gospodarcza..) i kiszenie się we własnym sosie z dużą dawką przyprawy pt "O, jacy my biedni, nikt nas nie kocha, nikt nas nie lubi, idziemy do kąta poklęczeć na grochu"? W jaki sposób "robi mu dobrze"? Zakładając obecną sytuację, oczywiście, a nie np Zombieland..  Bo ja nie zauważam takich aspektów. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 2 na 2 | fargo (117 punktów) |
> No i moje ulubione: "walka z kościołem". Ach, mniam, mniam, mniam... Jak ktoś mówi, że mu przeszkadza wtrącanie się kościoła w sprawy państwowe, bądź narzucanie rozwiązań zgodnych z kościelnym oglądem świata i ludzi, to to jest "bezwzględny atak", "naruszanie naturalnego porządku", "niemoralne, nieetyczne i godne potępienia działanie". Jak kościół potępia ostro i publicznie wszystko to, co mu się nie podoba i nie podporządkowuje, usiłuje narzucić swoje postrzeganie świata grupie ludzi, z której część nie ma z nim nic wspólnego, wygłasza ex cathedra wyroki na temat moralności, życia i światopoglądu ogólnie.. ooo... No, wtedy to jest "troska o dobro wspólne", "stanie na straży porządku moralnego i społecznego", "obrona przed zniszczeniem ducha narodu i splugawienia jego historii i honoru".> Niby śmieszno, a jednak straszno. I w ogóle nie wiem, skąd się takie pojmowanie rzeczy bierze. Indywidualność i wolność drogą ku zniewoleniu i upadkowi. Tak, w sumie brzmi jakoś znajomo. Chociaż nadal nie wiem, jak można takie wnioski wyciągać. Tak z logicznego punktu widzenia...  Chyba dyskusje o kościele dalekie są od "logicznego punktu widzenia", więc ten wątek odpuszczam  Zgadzam się z Elką, że niestety w naszym kraju jakakolwiek krytyka kościoła katolickiego jest kwitowana jako atak, bez dwóch zdań. Bardzo mi przykro, że ktoś odbiera próbę dialogu za wycelowanie giwery w "troskę o dobro wspólne". Szkoda, że nietykalski kościół tak ochoczo krytykuje wszystko, co jest mu nie po myśli, sam napuszcza "wiernych" i w przepiękny sposób próbuje zamienić nasz kraj w państwo wyznaniowe... Przecież nie chodzi o to, żeby palić chrześcijan na stosach, ale żebyśmy wszyscy mieli prawo wyboru... np. w kwestii krzyża zawieszonego w szkole publicznej... Swoja drogą, to dosyć śmieszne: katolicki krzyż w laickiej szkole...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6809 punktów) | > Przecież nie chodzi o to, żeby palić chrześcijan na stosachKościół projektuje swoje metody działania na agnostyków i ateistów. rtoip.ovh.org/trash/ktl.php?s=links Głos oddany na któregokolwiek z kandydatów to lepszy wybór niż głos na reelekta.
|
|
| | | | | |  | | fargo (117 punktów) | > >Przecież nie chodzi o to, żeby palić chrześcijan na stosach> Kościół projektuje swoje metody działania na agnostyków i ateistów.Może lepiej równać do najlepszych, a nie do najgorszych  Poza tym mi stos nie groźny, z natury jestem ciepłolubna... gorzej, gdyby wymyślili zamrażanie żywcem  Mam nadzieję, że nie napisałam tego zdania w złą godzinę
|
|
| | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > >I skąd się bierze to postrzeganie, że jeśli ustalimy brak podziałów, to nagle >wybuchnie dyktatura typu Mao?? Czy Mao czasem nie dążył na przykład do zniesienia podziałów w posiadaniu? Cóż, człowiek oprócz przynależności do różnych grup potrzebuje też niezależności i odróżnienia się od innych. > Jeśli wejdziemy w środowisko zakładające wolność myśli, to nagle nam jej zabraknie? Hmpf?To środowisko będzie to zakładało jedynie na zasadzie deklaracji i nic więcej nie robiło albo siłą rzeczy popadnie w określoność i ograniczenie. Zresztą człowiek dąży do spostrzegania siebie jako ograniczonego i określonego- bez tego nie byłoby scjentyzmu, naturalizmu, idealizmu, materializmu etc. > Na podobnej zasadzie, jeśli studiuję, to nagle doznaję jakiejś unifikacji i staję >się nieodrębnym i nierozpoznawalnym bytem pt "Student", bez cech indywidualnych, >tracę charakter i możliwość decydowania o sobie, bo wchodzę w środowisko, gdzie >poddaję się rygorowi egzaminów i zajęć odpowiednich mojemu kierunkowi studiów? Nie >zauważyłam. A ja nie zauważyłem, aby forum było uniwerkiem, serwis widzę drastyczne różnice- na korzyść uniwerku w którym panuje znacznie większy pluralizm ideologiczny. > I gdzieś Ty człowieku przeczytał o "zlikwidowaniu religii"??? Ja wiem, ludzie >mówią, że religia jest nieracjonalna, oszukuje ludzi, daje ułudę i fałsz zamiast realnych rozwiązań, ale "likwidacja"?! Niby jak..?Pamiętam, że były na forum wątki, w których ludzie z pomocą własnych teorii na temat genezy religii, fantazjowali o tym jak to zrobić. Inni zaś nie czując się na siłach konstruują opowieści o tym dlaczego ona zniknie. > Umocowanie religii w strefie prywatnej to niby jej likwidacja?Jeśli strefa prywatna i subiektywna jest zasadniczo zależna od obiektywnej i zewnętrznej to owszem. Jeśli zaś ktoś uważa, że wypływa ona z samej i autonomicznej subiektywności podmiotu to jest naiwny, zmanipulowany albo nieuczciwy. > Czyli bollywood jeszcze niedawno był w Polsce "zlikwidowany", a teraz jest tak >jakby "półlegalny", bo nie występował w sferze publicznej, a jedynie w domach >głównych zainteresowanych i na pokazach, na które przychodziła garstka >zainteresowanych nimi, a po części organizujących je ludzi? O_ONie rozumiem. Z góry zakładasz, że religia to ma być taki rodzaj sztuki? Ale przecież sami niewierzący jej tak konsekwentnie nie traktują, na przykład czują się urażeni symbolami religijnymi w sferze publicznej (powinnaś np. postulować zamiast usuwania krzyży, wieszanie zabytkowych krucyfiksów). Sama zaś sztuka z natury rzeczy wychodząc z sfery prywatnej opanowuje sferę publiczną i wtedy odnosi sukces, zauważ gwiazdy popkultury nie mają jasno zaznaczonej granicy "publiczne-prywatne". > No i moje ulubione: "walka z kościołem". Ach, mniam, mniam, mniam... Jak ktoś mówi, że mu przeszkadza wtrącanie się kościoła w sprawy państwowe, bądź narzucanie >rozwiązań zgodnych z kościelnym oglądem świata i ludzi, to to jest "bezwzględny atak", "naruszanie naturalnego porządku", "niemoralne, nieetyczne i godne potępienia >działanie". Jak kościół potępia ostro i publicznie wszystko to, co mu się nie podoba i nie podporządkowuje, usiłuje narzucić swoje postrzeganie świata grupie >ludzi, z której część nie ma z nim nic wspólnego, wygłasza ex cathedra wyroki na temat moralności, życia i światopoglądu ogólnie.. ooo... No, wtedy to jest "troska o >dobro wspólne", "stanie na straży porządku moralnego i społecznego", "obrona przed zniszczeniem ducha narodu i splugawienia jego historii i honoru".Hipokryzja istnieje po obu stronach, zamiast wolności myślenia wcześniej czy później pojawia się sekciarstwo, no ale tak się kończy jak się z góry zakłada, co ma być wolnością myślenia a co nie. > Niby śmieszno, a jednak straszno. I w ogóle nie wiem, skąd się takie pojmowanie rzeczy bierze. Indywidualność i wolność drogą ku zniewoleniu i upadkowi.Jest taki wiersz Leśmiana o proroku, co tak daleko chciał pędzić na rydwanie w wolność, niezależność, przestrzeń, że stracił wszystkie punkty orientacyjne. pregierzrozumu.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >I gdzieś Ty człowieku przeczytał o "zlikwidowaniu religii"??? Ja wiem, ludzie >mówią, że religia jest nieracjonalna, oszukuje ludzi, daje ułudę i fałsz zamiast realnych rozwiązań, ale "likwidacja"?! Niby jak..?> Pamiętam, że były na forum wątki, w których ludzie z pomocą własnych teorii na temat genezy religii, fantazjowali o tym jak to zrobić. Inni zaś nie czując się na siłach konstruują opowieści o tym dlaczego ona zniknie.Ja mam teorię, że wierzą głównie ludzie z pewną dozą charakterologicznej słabości, jakimś brakiem siły woli, może kompleksami. Nie potrafią oprzeć się na swoim życiu jako wartości samej w sobie, więc tworzą konstrukt, który ich podbudowuje. To, że mam teorię, nie znaczy, że tak jest. To, że chciałabym szkół bez krzyży nie znaczy, że one znikną.  > >Umocowanie religii w strefie prywatnej to niby jej likwidacja?> Jeśli strefa prywatna i subiektywna jest zasadniczo zależna od obiektywnej i zewnętrznej to owszem. Jeśli zaś ktoś uważa, że wypływa ona z samej i autonomicznej subiektywności podmiotu to jest naiwny, zmanipulowany albo nieuczciwy.Piękne słowa, piękne. Religia jest tak samo prywatna, jak leczenie czy erotyka. I naprawdę uważam, że lepiej by było, gdyby stanowiła kwestię w podobnym stopniu pokazywaną światu. Czasem można sobie o tym pogadać, ale nie przypominam sobie, żebym wieszała na zajęciach w liceum zdjęcia moich chłopaków na ścianach  Sfera prywatna. Takie ogólne, potoczne określenie. > >Czyli bollywood jeszcze niedawno był w Polsce "zlikwidowany", a teraz jest tak >jakby "półlegalny", bo nie występował w sferze publicznej, a jedynie w domach >głównych zainteresowanych i na pokazach, na które przychodziła garstka >zainteresowanych nimi, a po części organizujących je ludzi? O_O> Nie rozumiem. Z góry zakładasz, że religia to ma być taki rodzaj sztuki?Ja nie rozumem.... Przepraszam, szczerze pytam, Ty tak na siłę przekombinowujesz znaczenie tego, co napisałam? Prosto: umieszczenie czegoś w sferze prywatnej życia nie oznacza likwidacji tego czegoś. Nie chodzę rozpowiadając na lewo i prawo, co robię w łóżku i nie ilustruję tego zdjęciami zainteresowanej osoby, hmm, "w trakcie robienia". To nie znaczy, że moje życie intymne nie istnieje. Po prostu jest kwestią prywatną. Z przyjaciółką mogę sobie o nim pogadać, z przyjacielem, z Panią Matką. A i to bez przymuszania, bo przecież mają prawo nie chcieć słuchać. Chociaż mają prawo pytać. Na tej samej zasadzie to, że coś nie funkcjonuje jako temat wiodący w sferze publicznej (wspomniany bollywood, jakiś czas temu), nie znaczy, że go "zlikwidowano", czy że właśnie nie istnieje. Wyobrażasz sobie sytuację, w której zaciekłych fanów bolly robi się w Polsce masa i drogą nacisku opinii i lobbowania nakazują odprawiać festiwale i święta ku czci Shah Rukh Khan'a i Rani Mukherjee, a do szkół wstawiają jako obowiązek wybór filmów od klasycznej masali aż po stylistykę Koi Mil Gaya, oraz oczywiście aktualne plakaty superprodukcji Yash-Raj i nie ruszać mi tego? Przecież to byłby absurd.  A religii się udaje. Co chce, to upycha gdzie chce. > Hipokryzja istnieje po obu stronach,A znasz jakieś środowisko, w którym hipokrytów ani widu, ani słychu?  > >Niby śmieszno, a jednak straszno. I w ogóle nie wiem, skąd się takie pojmowanie rzeczy bierze. Indywidualność i wolność drogą ku zniewoleniu i upadkowi.> Jest taki wiersz Leśmiana o proroku, co tak daleko chciał pędzić na rydwanie w wolność, niezależność, przestrzeń, że stracił wszystkie punkty orientacyjne.O, nie znam. Podrzucisz? Lubię poezję, a bez znajomości trudno rozmawiać  Pozdrawiam 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > Ja mam teorię, że wierzą głównie ludzie z pewną dozą charakterologicznej słabości, jakimś brakiem siły woli, może kompleksami. Nie potrafią oprzeć się na swoim życiu jako wartości samej w sobie, więc tworzą konstrukt, który ich podbudowuje. To, że mam teorię, nie znaczy, że tak jest. To, że chciałabym szkół bez krzyży nie znaczy, że one znikną.  A ja nie wierzę w żadną z nich, ot istnieje przeciwna do twojej, nietzscheańska religia była pierwotnie wyrazem siły i żywotności plemiennej. Czy zastanowiło cię kiedyś pochodzenie słowa wartość i jego jawne powiązanie ze słowem rynek? Coś, co ma być "wartością samą w sobie" jest trochę jak cena niczemu nie przypisana. Ale nawet jeśli uznać, że istnieje pewna hierarchia dóbr i jedne są lepsze od drugich to powiem, że bardziej cenią życie jako życie, ci co widzą w nim podstawę do czegoś innego niż na odwrót. Inaczej mówiąc bardziej je cenią ci, co potępią eutanazję i aborcję niż ci, co postąpią na odwrót. Ale zapewne cale nie masz na myśli życia jako podstawy albo esencji, lecz życie jako pewien ciąg fenomenów ale wtedy używasz nieadekwatnego języka. Zresztą człowiek nie żyje w "wiecznym teraz". > Religia jest tak samo prywatna, jak leczenie czy erotyka.Zagadnienie służby zdrowia nie istnieje a erotyka nie jest uwarunkowana kulturowo, nie jest wręcz jej wędzidłem (np: zakaz kazirodztwa, kwestie obyczajności) > I naprawdę uważam, że lepiej by było, gdyby stanowiła kwestię w podobnym stopniu >pokazywaną światu.Zdajesz sobie sprawę, że wikłasz dyskusje w niebezpieczne analogie? Chyba wiesz jak eros bywa przez różne grupy wykorzystywany, jak ludzie domagają się przestrzeni dla wyrażania się erosa- feminizm, ruchy LGBT etc. Tyle, że jak wiemy religia była jednym ze sposobów na kontrolę erotyki. > Czasem można sobie o tym pogadać, ale nie przypominam sobie, żebym wieszała na >zajęciach w liceum zdjęcia moich chłopaków na ścianach Ok, ale co powiesz o Francji, gdzie na zasadzie tej analogi uczennica nie może się w szkole chwalić zdjęciem chłopaka koleżankom? No wiesz ty może to potępisz ale inni niewierzący nie. Analogicznie jedni będą chcieli jedynie krzyży na ścianach, drudzy obowiązkowej codziennej mszy. I sprawy, które miały być prywatne wkrótce okazują sie zależne od licytacji, sredniej wypadkowej róznych stanowisk, pojawiają się stategie walki. > >Nie rozumiem. Z góry zakładasz, że religia to ma być taki rodzaj sztuki?> Ja nie rozumem.... Przepraszam, szczerze pytam, Ty tak na siłę przekombinowujesz znaczenie tego, co napisałam? Prosto: umieszczenie czegoś w sferze prywatnej życia nie oznacza likwidacji tego czegoś.Dotąd myślałem, że wolność myśli oznacza możliwość kombinowania, badania czy ktos pisze mądrze i z sensem ale widać się mylę. Ja się z tym zgadzam, tylko ja na prawdę czytuję to i inne fora. Wiem, jak ludzie rozumują, najpierw zepchniemy to do sfery prywatnej a potem to zniknie. Zabawa polega na tym, że druga stroną kieruje wiedza albo domysły o postępowaniu drugiej strony. A propos tych analogii, czy ktoś się publicznie wymądrza na temat twoich spraw łóżkowych i oprawy robiąc powiedzmy kontrowersyjne artystycznie profanacje? Na zachodzie żyją muzułmanie, żyją w krajach laickich, karykatury Mahometa i tak opublikowano.  > Na tej samej zasadzie to, że coś nie funkcjonuje jako temat wiodący w sferze >publicznej (wspomniany bollywood, jakiś czas temu), nie znaczy, że go >"zlikwidowano", czy że właśnie nie istnieje. Wyobrażasz sobie sytuację, w której >zaciekłych fanów bolly robi się w Polsce masa i drogą nacisku opinii i lobbowania >nakazują odprawiać festiwale i święta ku czci Shah Rukh Khan'a i Rani Mukherjee, a do szkół wstawiają jako obowiązek wybór filmów od klasycznej masali aż po stylistykę >Koi Mil Gaya, oraz oczywiście aktualne plakaty superprodukcji Yash-Raj i nie ruszać mi tego? Przecież to byłby absurd. A religii się udaje. Co chce, to upycha gdzie >chceZ góry zakładasz, że coś jest absurdem więc szukasz absurdalnego przykładu, szukasz jakiegoś "szoku kulturowego" ale wiesz, aby zaznawać go częściej, wystarczy sięgnąć po literaturę antropologiczną. Na mnie to nie działa, cóż religia już u Greków pełniła funkcję zasadniczo państwotwórczą, była jego spoiwem, wzrost znaczenia subiektywności w niej to długi proces. Mówiąc prościej mogę ci postawić zarzut europocentryzmu. . > >Hipokryzja istnieje po obu stronach,> A znasz jakieś środowisko, w którym hipokrytów ani widu, ani słychu?  Nie znam. > O, nie znam. Podrzucisz? Lubię poezję, a bez znajomości trudno rozmawiać  Proszę, wiersz nosi tytuł "Eliasz", pomyliłem wóz z rydwanem, poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=6803 pregierzrozumu.blogspot.com/
|
|
|  | 8 na 8 | Gilu (195 punktów) | >Twój post w pełni popiera moje stwierdzenie, skoro życie w twoim małym grajdołku cię zadowala, nie będe próbował cię zmienić.
Przykład zachowania jakie Pan sam otwarcie krytykuje. Pytanie czy to bezrefleksyjna wtopa spowodowana emocjami czy przejaw uświadomionej hipokryzji.
>Może to faktycznie jest nieodłaćzna część każdego forum, ale dla mnie oznacza to że portal jest coraz mniej "sceptyczny" a coraz bardziej ortodyksyjnie ideologiczny. >Może to naturalna zmiana, ale chciałem na nią zwrócić uwagę.
I uczynił Pan krok aby to zmienić otwierając ten oto wątek, i wszystko byłoby pieknie, gdyby nie ta późniejsza wtopa. Niestety na każdym forum na którym panuje swoboda wypowiedzi nieuniknionym jest pojawienie się uprzedzeń, konfliktow etc.
|
|
| |  | 3 na 3 | panTeista (6809 punktów) | > >skoro życie w twoim małym grajdołku cię zadowala, nie będe próbował cię zmienić.> Przykład zachowania jakie Pan sam otwarcie krytykuje. Pytanie czy to bezrefleksyjna wtopa spowodowana emocjami czy przejaw uświadomionej hipokryzji.Księża uważają że mają powołanie od Boga (nadane uprawnienia) by zmieniać innych ludzi. Ludzie powinni być tacy jak oni uważają, jeżeli nie jesteśmy tacy jak by chcieli, to oni mają powołanie (uprawnienie) by nas zmienić. Dla księży to jest niemal norma. Księża mają zakodowane w głowie pouczanie innych, tę czarną pedagogikę, zabijającą indywidualność osoby, uważają za właściwą ale pod warunkiem że to księża pouczają. Nie zwróciłem się do niego bo uznałby to za atak. rtoip.ovh.org/trash/ktl.php?s=links Głos oddany na któregokolwiek z kandydatów to lepszy wybór niż głos na reelekta.
|
|
|  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | To nie lewicowość tylko liberalizm.
|
|
8 na 8 | Arłukowicz (3162 punktów) | "Klub wzajemnej adoracji" jest chyba nieuchronnym efektem ubocznym, pojawiającym się w każdym ( nazwijmy to : środowisku skupionym wokół jakiejś tam idei ), toteż oczekiwanie, iż środowisko racjonalistów i ich sympatyków, nie stworzy takiegoż, byłoby ( wg. mnie ) naiwne. Zwróciłeś uwagę na pewną ( cytując mistrza ) oczywistość , z którą walczyc się nie da, acz warto ją zauważać.
pozdrawiam
|
|
| webmaster (moderator) | Abstrahując od treści twoich tez, na jakiej podstawie je formułujesz? Prowadziłeś jakieś badania w tym zakresie? Możesz podać jakieś liczby? A może to na podstawie kilku wypowiedzi kilku użytkowników? My co jakiś czas prowadzimy takie badania, zbieramy dużą ilość głosów i na tej podstawie formułujemy pewne opinie o tym 'towarzystwie'. Moja ocena jest inna niż twoja, ale być może to dlatego że obserwuję to TWA od ponad siedmiu lat..
|
|
 | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>My co jakiś czas prowadzimy takie badania, zbieramy dużą ilość głosów i na tej podstawie formułujemy pewne opinie o tym 'towarzystwie'. Moja ocena jest inna niż twoja, ale być może to dlatego że obserwuję to TWA od ponad siedmiu lat..
Proszę przedstawić tę opinię. Proszę przedstawić wyniki poczynionych badań.
|
|
|  | |
| |  | 2 na 2 | sacrool (353 punktów) | Problemem wielu badań ilościowych, w których narzędziem badawczym jest ankieta, jest tendencyjność nie tyle pytań, co proponowanych wariantów odpowiedzi. Stąd nie jest sprawą łatwą skonstruowanie dobrego narzędzia badawczego, tj. takiego, które będzie spełniało warunek rzetelności i trafności, przy jednoczesnej odpowiedniej standaryzacji. Najlepszym rozwiązaniem, w takim przypadku, jest zastosowanie pytań otwartych, albo półotwartych. Warto również pokusić się o uzupełnienie badań ilościowych jakościowymi, choć ich weryfikowalność jest nieco trudniejsza. Problem, o jakim wspomniałam, dostrzegam w pewnym stopniu również w Waszych ankietach. (Z racji niegdysiejszych własnych badań naukowych bardzo jestem ciekawa ankiety na temat eutanazji- jeśli można, poproszę o link)
Co bardzo ważne: autor wątku zdaje się pisał o użytkownikach forum, badania natomiast dotyczą użytkowników portalu. Brak jest danych mówiących o ilościowym udziale uczestników forum w ogólnej liczbie użytkowników portalu. Co więcej: zgodnie z Waszymi badaniami (skądinąd przeprowadzonymi 3 lata temu- dla dynamiki rzeczywistości wirtualnej to sporo czasu) większość użytkowników to osoby aktualnie uczące się, a więc dopiero zdobywające wiedzę w danym zakresie (to raz) i bardzo często zapewne szukające na Racjonaliście informacji do swoich prac (to dwa). Warto o tym pamiętać.
...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
| | |  | | webmaster (moderator) | >Najlepszym rozwiązaniem, w takim przypadku, jest zastosowanie pytań otwartych, albo półotwartych. Warto również pokusić się o uzupełnienie badań ilościowych jakościowymi, choć ich weryfikowalność jest nieco trudniejsza. To zawsze jest kompromis. Przeprowadzenie ścisłych badań przez internet praktycznie nie jest możliwe, bo trudno wybrać rzeczywiście losową grupę i nakłonić do odpowiedzi. Im bardziej złożona ankieta, tym mniej odpowiedzi. Ale gdyby ktoś chciał nam pomóc przy kolejnej ankiecie, np. jako część pracy magisterskiej, to jesteśmy otarci.
>Co bardzo ważne: autor wątku zdaje się pisał o użytkownikach forum, badania natomiast dotyczą użytkowników portalu. Brak jest danych mówiących o ilościowym udziale uczestników forum w ogólnej liczbie użytkowników portalu. Tak, ale też samo pojęcie uczestnika forum jest niejasne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | >To zawsze jest kompromis. Przeprowadzenie ścisłych badań przez internet praktycznie nie jest możliwe, bo trudno wybrać rzeczywiście losową grupę (...) Według mojego rozumowania fakt, że ankietę wypełni np. co piąty użytkownik spośród wszystkich, do których zostanie ona wysłana, daje gwarancję losowości badanej grupy.
>(...)gdyby ktoś chciał nam pomóc przy kolejnej ankiecie, np. jako część pracy magisterskiej, to jesteśmy otarci. Radzę unikać takiego rozwiązania. Ktoś, kto pisze prace mgr nie ma doświadczenia, by móc udzielać rad. To pure nonsense. Jak chcecie mieć rzetelną ankietę, i skoro są wśród Was studenci- poradźcie się kogoś kompetentnego. Dodam, że nie wystarczy obronić mgr, by być kompetentnym.
>Tak, ale też samo pojęcie uczestnika forum jest niejasne. "§ 1. Uczestnikiem Forum Racjonalisty, zwanym dalej Forum, staje się każda osoba z chwilą umieszczenia pierwszej wypowiedzi na Forum."
...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
| | | | |  | | webmaster (moderator) | > Według mojego rozumowania fakt, że ankietę wypełni np. co piąty użytkownik spośród wszystkich, do których zostanie ona wysłana, daje gwarancję losowości badanej grupy."do których zostanie wysłana" - to już nie jest grupa losowa użytkowników. > Radzę unikać takiego rozwiązania. Ktoś, kto pisze prace mgr nie ma doświadczenia, by móc udzielać rad.Lepsze jest wrogiem dobrego  > >Tak, ale też samo pojęcie uczestnika forum jest niejasne.> "§ 1. Uczestnikiem Forum Racjonalisty, zwanym dalej Forum, staje się każda osoba z chwilą umieszczenia pierwszej wypowiedzi na Forum."Nie musisz mi przypominać o czymś, co sam napisałem  Jeżeli ktoś napisał coś 7 lat temu, to uczestniczy w forum czy już nie? Zawsze jest pytanie, które osoby wyłączyć spod badania, regulaminowa definicja niczego tu nie rozwiązuje.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | > "do których zostanie wysłana" - to już nie jest grupa losowa użytkowników.Jest, o ile ankieta zostanie wysłana do wszystkich użytkowników to miałam na myśli; niedopatrzenie sformułowania. > Nie musisz mi przypominać o czymś, co sam napisałem Jeżeli ktoś napisał coś 7 lat temu, to uczestniczy w forum czy już nie? Zawsze jest pytanie, które osoby wyłączyć spod badania, regulaminowa definicja niczego tu nie rozwiązuje.Kryterium czasowe nie stanowi większego problemu, jeśli wziąć pod uwagę dynamikę rozwoju technologi, tak komputerów, jak i samej sieci. Wspomniane przez Ciebie 7 lat to niemal wiek, albo i więcej jeśli idzie o rozwój i postęp w tej dziedzinie (zważ, że system informacyjny WWW opracowano 15 lat temu). Cytat:(...)aktualnie moc obliczeniowa komputerów podwaja się co 18 miesięcy, pojemność kanałów informacyjnych podwaja się co 9 miesięcy a liczba różnych programów komputerowych podwaja się co 12 miesięcy.
- a są to dane z 2002 roku. Z 2009 r.: Cytat:A New Internet Ecosystem: Over the last five years, macroeconomic forces have radically transformed the global Internet commercial ecosystem. Economic changes, including the collapse of wholesale IP transit and the dramatic growth in advertisement-supported service, reversed decade-old business dynamics between transit providers, consumer networks and content providers(...) Saying the Internet has changed dramatically over the last five years is cliché - the Internet is always changing dramatically. However, over the course of the last five years, we've witnessed the start of an equally dramatic shift in the fundamental business of the Internet. This research report, in collaboration with our partners at the University of Michigan and Merit Network, provides the in-depth visibility into what exactly has changed relative to the business side of the Internet in the past two years. iToteż ograniczenie czasowe do 2-3-letniej aktywności na forum moim zdaniem w zupełności wystarczy. Reasumując: uczestnikiem forum, objętego badaniami, określiłabym każdą osobę, która zamieściła wypowiedzi w ciągu 2-3 lat wstecz. Otwartą pozostaje kwestia jaka ilość wypowiedzi predysponuje do nazwania użytkownika aktywnym forumowiczem. Choć i to da się rozwiązać na podstawie wyznaczonych wcześniej pułapów. Niech wyznacznikiem będzie liczba wypowiedzi wymagana do uzyskania możliwości kasowania własnych postów. Ot, problem z głowy. ...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
| | | | | | |  | | webmaster (moderator) | > Jest, o ile ankieta zostanie wysłana do wszystkich użytkowników to miałam na myśli; niedopatrzenie sformułowania.No właśnie nie zostanie, bo część maili nie dojdzie a część nie zostanie przeczytana  A to już skrzywia losowość grupy. > Toteż ograniczenie czasowe do 2-3-letniej aktywności na forum moim zdaniem w zupełności wystarczy.Nie rozumiemy się. Jakkolwiek to ograniczysz, będzie to umowne i to miałem na myśli. > Otwartą pozostaje kwestia jaka ilość wypowiedzi predysponuje do nazwania użytkownika aktywnym forumowiczem.No właśnie, sam widzisz jakie to niejasne.
|
|
| | | | | | | |  | | sacrool (353 punktów) | > No właśnie nie zostanie, bo część maili nie dojdzie a część nie zostanie przeczytana A to już skrzywia losowość grupy.Tak dla pewności, że mówiąc "dobór losowy", mamy na myśli to samo: i> Nie rozumiemy się. Jakkolwiek to ograniczysz, będzie to umowne i to miałem na myśli.Oczywiście, że umowne. Wszak badacz docieka swoich hipotez w ramach interesującej go grupy, jej wyłonienie wymaga zawężenia populacji na podstawie odpowiednich cech. Cytat:Jeżeli posiadamy wystarczającą ilość czasu i środków, badaniami możemy objąć całą populację. Ich przykładem są okresowe spisy powszechne całej ludności. Jednakże badania przeprowadzane na próbach bardzo często pozwalają uzyskać dokładniejsze wyniki niż badania całej populacji. Przy mniejszej liczbie osób, możemy skoncentrować więcej środków, zaangażować lepszych ankieterów, lepszych koderów i poświęcić więcej czasu na działania kontrolne. Badanie całej populacji w ramach forum, biorąc pod uwagę wspomnianą wcześniej dynamikę zmian w sieci, mijają się z celem. Nawiasem: badania użytkowników forum winny być badaniami ciągłymi lub półciągłymi, czyli powtarzanymi co jakiś czas z wykorzystaniem tego samego narzędzia badawczego. Stąd niezwykle istotnym jest skonstruowanie dobrego narzędzia. > No właśnie, sam widzisz jakie to niejasne.Niejasne staje się jasne, kiedy się uprości, tu: dokona zawężenia zakresu prowadzonych badań do rozsądnych kryteriów, co zresztą zaproponowałam. Ps. Wnoszę o zakończenie debaty metodologicznej. ...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
 | | panTeista (6809 punktów) | > Abstrahując od treści twoich tez, na jakiej podstawie je formułujesz? Prowadziłeś jakieś badania w tym zakresie? Możesz podać jakieś liczby? A może to na podstawie kilku wypowiedzi kilku użytkowników?To co niewygodne lub ostra krytyka, jest bardziej zapamiętywane niż treści nie wywołujące negatywnych emocji. Zatem tylko subiektywne odczucie. Ty raczej wiesz ale mam wątpliwości, czy nasz gość wiedział. Nie piszę bezpośrednio do gościa, żeby nie czuł się atakowany. rtoip.ovh.org/trash/ktl.php?s=links Głos oddany na któregokolwiek z kandydatów to lepszy wybór niż głos na reelekta.
|
|
|  | 2 na 2 | fargo (117 punktów) | > >Abstrahując od treści twoich tez, na jakiej podstawie je formułujesz? Prowadziłeś jakieś badania w tym zakresie? Możesz podać jakieś liczby? A może to na podstawie kilku wypowiedzi kilku użytkowników?> To co niewygodne lub ostra krytyka, jest bardziej zapamiętywane niż treści nie wywołujące negatywnych emocji. Zatem tylko subiektywne odczucie. Ty raczej wiesz ale mam wątpliwości, czy nasz gość wiedział. Nie piszę bezpośrednio do gościa, żeby nie czuł się atakowany.Chyba nie jest aż tak czuły na swoim punkcie, dajcie mu szansę. Poza tym, nikomu tutaj nie zależy na atakowaniu, tylko na dzieleniu się swoimi opiniami, a jasne jest, że każdy może mieć inne. Na tym polega tolerancja, przynajmniej dla mnie. Gdybyśmy zgadzali się we wszystkim, to po co komu fora??? Żeby sobie nawzajem kadzić?! I nie ma się co oszukiwać, bo chyba każdy z nas wyrabia sobie zdanie na określony temat nie tylko na podstawie przeprowadzonych badań, ale także (a może przede wszystkim) poprzez własne obserwacje, rozmowy z innymi ludźmi, analizowanie. Takie dyskusje mogą pokazać inny punkt widzenia i może poszerzyć horyzonty... No i osobiście uważam, że miło jest zwracać się do kogoś bezpośrednio zamiast ogólnie "w przestrzeń"  , tutaj nikt nie ugryzie.
|
|
| |  | | panTeista (6809 punktów) | Już jak pisałem, to miałem poczucie dyskomfortu, że tak robię. Dziękuję. Szczerze dziękuję. Maitrea Budda rtoip.ovh.org/trash/ktl.php?s=links Głos oddany na któregokolwiek z kandydatów to lepszy wybór niż głos na reelekta.
|
|
26 na 26 | Gilu (195 punktów) | > Chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska które niedawno zaobserwoawałem na forum. Mianowicie jest> to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie> wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele> wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci, dodatkowo są to jednostki "oświecone" i> o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu".Są dwa powody dla których się tak dzieje. Psychologia nazywa te zjawiska faworyzowaniem grupy własnej oraz homogenizacją grupy obcej. Faworyzowanie grupy własnej jest chyba na tyle oczywiste, że nie będę jej wyjaśniał, natomiast homogenizacja to zjawisko które objawia się przeświadczeniem że wszyscy członkowie grupy obcej ( w tym wypadku "teiści,prawicowcy,zacofańce"  )niczym się od siebie nie różnią. Poza tym alternatywą dla "grupy wzajemnej adoracji" byłby brak grupy lub "grupa wzajemnego użalania się nad sobą". Dla dobra samooceny członków grupy i ich tożsamości społecznej najlepszą z tych trzech opcji jest ów "adoracja" > którym jeden z forumowiczów postulował że ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący, a na> dowód podawał wysoki odsetek ateistów wśród naukowców. Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że> na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg> innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola> Sarkozy czy Mel Gibson).Niestety, ale badania pokazują, że ateiści, agnostycy etc. są ogólnie inteligentniejsi ( mówimy tu tylko i wyłącznie o wymiernym aspekcie inteligencji jakim jest IQ, gdyż innych po prostu nie da się zmierzyć lub jeszcze nie stworzyliśmy odpowiednich narzędzi do takiego pomiaru) niż ludzie wierzący. Natomiast należałoby zadać sobie pytanie czy wyższy IQ jest wystarczającą przesłanką do wartościowania ( IQ stwarza nam tylko możliwości, natomiast czy je wykorzystamy i zostaniemy profesorami filozofii, lub ich nie wykorzystamy i zostaniemy kasjerami (oczywiście pół-żartem pół-serio) zależy od wielu innych czynników (osobowość, temperament, sytuacja zewnętrzna, sytuacja społeczna etc)). > Kolejnym przykłądem podobnego myślenia, była ankieta przeprowadzana także jakiś czas temu na forum.> Dotyczyła ona popierania eutanazji, aborcji i małżeństw homoseksualnych. Nieistotne kto ją> przeprowadzał i jakie były jej wyniki, ale fakt że autor stwierdził, że ponieważ na forum jest wielu> wyształconych i inteligentnych ludzi, więc spodziewał się (albo "spodziewa", nie pamiętam dokłądnie)> poprcia wymienionych wcześniej rzeczy. Co zasadniczo znaczyło, że ten kto jest inteligentny i> wykształcony, ma poglądy lewicowe, przedstawione to było jakby to był oczywisty i niepodważalny> aksjomat. A światopogląd i ideologia nie są naukami ścisłymi, gdzie obowiązują jednoznaczne zasady i> wiadomo co jest prawdą, a co nie, to kwestia wyboru i umowy społecznej, a nie wyniki naukowych> badań.Światopogląd nie jest nauką ścisłą , to fakt  , natomiast nie znaczy to wcale że nie podlega ocenie, w tym wypadku zazwyczaj naznaczonej subiektywnością, ale nadal ocenie. A autor który przeprowadzał tą ankietę, popełnił istotny błąd natury metodologicznej, jeżeli umieścił ową wzmiankę co do jego oczekiwań przed samą ankietą, gdyż sugerowała ona odpowiedź. Drugi jego błąd to założenie, że popieranie związków homoseksualnych, aborcji etc. warunkowane jest inteligencją (nie wspominając o innych możliwych czynnikach warunkujących zapewne zakładał, że nie mają takiego znaczenia, lub inaczej, że sama inteligencja wyjaśnia wystarczająco duży procent wariancji). To oczywiście nieprawda. Nasze poglądy mogą mieć oczywiście związek z inteligencją (chodzi mi głównie o możliwość jak najpełniejszego zrozumienia zjawiska wobec którego formułujemy nasz pogląd/osąd, a tu inteligencja jest zapewne pomocna)natomiast nie są nią warunkowane. I znowu ważniejsza jest zapewne sytuacja społeczna, konserwatyzm-liberalizm, wzorce etc. > Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że nie chciałem urazić tutaj konkretnych osób działających na> portalu, zwłaszcza autorów artykułów, których sobie bardzo cenię, ale niezdrową aurę panującą na> forum.Zadajmy sobie pytanie skąd owa "aura" mogła się wziąć. W sytuacji gdy dwie grupy o zupełnie sprzecznych poglądach współistnieją obok siebie praktycznie nieuniknioną konsekwencją jest konflikt. Tego konfliktu mogłoby nie być w sytuacji gdyby ich "spotykanie się" byłoby rzadkie lub nie występowało. Ale jako że na forum racjonalisty wypowiadają się również ludzie należący do tej drugiej grupy, prędzej czy później nastąpi zgrzyt i owa faworyzacja grupy własnej (i jednocześnie deprecjacja grupy obcej). Do tego wypowiedzi drugiej strony bardzo często są ofensywne. Powinniśmy dyskutować i przyjmować konstruktywna krytykę, to oczywiste, ale rozumiem doskonale frustracje niektórych użytkowników racjonalisty w sytuacji gdy po raz setny ktoś zadaje im pytanie " co niby było przed wielkim wybuchem?", a do tego zadając je tak naprawdę nie chce USŁYSZEĆ odpowiedzi, tylko robi to aby sprowokować.
|
|
 | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:tylko robi to aby sprowokować. Dużo też jest misjonarzy. "Jedyne Prawdy" są prawdziwe jedynie poprzez popularność wśród jak największej grupy nosicieli. "Nie myśl, nawracaj, a cel uświęca środki" - oto maksyma wielu gości z krainy teizmu.
|
|
|  | 3 na 3 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >Dużo też jest misjonarzy. "Jedyne Prawdy" są prawdziwe jedynie poprzez popularność wśród jak największej grupy nosicieli. "Nie myśl, nawracaj, a cel uświęca środki" - oto maksyma wielu gości z krainy teizmu. To samo dotyczy wielu spośród ateistów. Pamiętaj, że wszystko da się wypaczyć i ateizm jest tak samo podatny na fanatyzm jak i religia czy którykolwiek z izmów.
|
|
| |  | 7 na 9 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, masz rację, można być fanatycznym ateistą. Ale nie zapominaj, że uczciwe stawianie sobie pytań na temat rzeczywistości musi doprowadzić do odrzucenia każdego z istniejących teizmów. Można zatem być ateistą, który sam siebie nie okłamuje, który nie zniekształca rzeczywistości dla pochlebienie swoim własnym pragnioneniom. Takim teistą nie można być, co rodzi pewne napięcie przy kontakcie z rzeczywistością i zachęca do fanatyzmu. Jedyne, co broni teistów przed fanatyzmem to niechęć do myślenia o świecie jako całości, postawa typu - "ja sobie wierzę i tyle, a dlaczego wstaje Słońce i co to wogóle jest - to już mnie nie obchodzi".
|
|
| | |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Musi?! To jest ta wolność? Musi to na rusi a w Polsce jak kto chce.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | czes (4083 punktów) | > Musi?! To jest ta wolność? Co komu do jemu a jemu do komu?!
>Musi to na rusi a w Polsce jak kto chce. Rusi, Rusi ... to jest nazwa takiego kraju na wschód od Polski.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Musi, bo tak jest. Wiń wszechświat, ewolucję, atomy, prawa fizyki... Mnie się o to nie czepiaj. Podobnie jak ty jestem tylko skromnym efektem działań wyżej wspomnianych "winowajców".
|
|
| | |  | 10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | >uczciwe stawianie sobie pytań na temat rzeczywistości musi doprowadzić do odrzucenia każdego z istniejących teizmów.
Uczciwe badanie nie prowadzi do teizmu, tak więc nie ma w zasadzie problemu jego odrzucania. Bóg jest formą mniej lub bardziej świadomej indoktrynacji. Na początku jest zazwyczaj babcia.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteś nieoceniony, wyraziłeś to dużo zręczniej, niż ja próbowałem
|
|
| | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Ale nie zapominaj, że uczciwe stawianie sobie pytań na temat rzeczywistości musi doprowadzić do odrzucenia każdego z istniejących teizmów. Coś niesamowitego! Mógłby nam Pan zdradzić w jaki sposób wyprowadził tę konieczność? Jestem zachwycony wynikiem rozumowania, które z całą mocą pragnąłbym poznać. Niechże Pan przedstawi je światu! >Można zatem być ateistą, który sam siebie nie okłamuje, który nie zniekształca rzeczywistości dla pochlebienie swoim własnym pragnioneniom. Oczywiście, że można-wpierw trzeba jednak posiąść o rzeczywistości prawdę.W przeciwnym wypadku w jaki sposób określić czym jest owo "zniekształcenie" i "okłamywanie siebie"? Cóż zatem jest ateistyczną prawdą o rzeczywistości? >Takim teistą nie można być, co rodzi pewne napięcie przy kontakcie z rzeczywistością i zachęca do fanatyzmu. Myli się Pan. Jak na ironię losu teiści z reguły nie mają problemu z prawdą o rzeczywistości, ponieważ najczęściej zostaje im po prostu objawiona.
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Coś niesamowitego! Mógłby nam Pan zdradzić w jaki sposób wyprowadził tę konieczność? Jestem zachwycony wynikiem rozumowania, które z całą mocą pragnąłbym poznać. Niechże Pan przedstawi je światu! A propos istniejącego teizmu zwanego chrześcijaństwem, kilka argumentów obalających 100% takie przekonanie. 1. Świat nie powstał w 7 dni. 2. Świat nie składa się z Ziemi na którą przybywa Chrystus, lecz z 200 miliardów galaktyk w których jest mnóstwo planet. 3. To nieprawda, że ptaki nie pracują. 4. Część tekstów umieszczonych w Starym Testamencie to teksty przepisane z hymnów do bogów egipskich. Po co bóg Jahwe oświęcając swoich czcicieli miałby im cytować plagiaty z hymnów do rzekomo wymyślonych bogów egipskich? 5. Podobnie Jezus nie sprawiłby sobie "wigilii zmarwychwstaniowo - ukrzyżaniowej" powielając gest po geście i eklektycznie łącząc starsze od niego obrzędy dionizyjskie (wino) i te poświęcone bogini Demeter (chleb). Grecy uważali, że w trakcie misteriów eleuzyjskich jedząc chleb spożywali ciało matki ziemi - Demeter. W przypadku jedzenia monoteistycznego, zaświatowego boga jest to trochę mniej logiczne. 6. Jezus zapowiedział rychły koniec świata, którego nie było. 7. Jezus przebywał w miejscowościach, które jeszcze w jego czasach nie istniały. Albo już nie istniały. Często mu się to zdarzało. 8. Nic nie wskazuje na to, aby ludzie przed Jezusem byli gorsi od tych co żyli po nim. 9. Dusza nie istnieje. Związek naszej osobowości ze strukturą fizyczną mózgu jest niezaprzeczalny i stuprocentowy. Mózg dzieli się na sektory, odpowiedzialne za pamięć, rozpoznawanie twarzy, relacje społeczne etc. Uszkodzenie któregoś z tych sektorów zmienia osobowość o wyżej wspomniane cechy. Czy uszkodzenie mózgu zmartwychwstaje w niebie? nie sądzę.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Czy uszkodzenie mózgu zmartwychwstaje w niebie? nie sądzę. Jak na razie dowiedziono, że jest czynnikiem na pewno pomagającym się do nieba dostać.
Logika by wskazywała, że...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, logika by wskazywała, że...
Ale mam zabawę wyobrażając sobie zmartwychwstające fragmenty mózgów. Do tego pojawia się pytanie o ludzi starych, którzy w momencie śmierci posługiwali się znacząco mniej sprawnym mózgiem, niż gdy mieli lat 30. Odbiło się to na ich inteligencji, wrażliwości emocjonalnej etc. Niestety. Ten brak sprawności powoduje powrót do religijności u niektórych osób w podeszłym wieku, więc powinien być dobrze punktowany. A wtedy logika wskazywałaby, że w owym rajskim ogrodzie...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > A wtedy logika wskazywałaby, że w owym rajskim ogrodzie... ..., że w ogródku owym...  ... nie jest smutno ...  ...  ...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >A propos istniejącego teizmu zwanego chrześcijaństwem, kilka argumentów obalających 100% takie przekonanie.
Z całym szacunkiem pozwoli Pan, że zacznę jednoznacznie: to co Pan tutaj napisał nijak się ma do tego o czym ja pisałem. Twierdzę bowiem(co już pisałem wcześniej), że jak Pan to nazwał "uczciwe stawianie sobie pytań" NIE prowadzi z konieczności do odrzucenia teizmu jak Pan stwierdził. Żaden z argumentów, które Pan przytoczył nie wskazuje na taką konieczność, co więcej, jeśli z ich pomocą wyprowadza Pan konieczność odrzucenia teizmu to odpowiadam Panu-wypisuje Pan totalne bzdury- to raz. Po drugie, mówimy o teizmie. Czym jest teizm? Jedynie stanowiskiem zakładającym czy przyjmującym istnienie boga i niczym więcej, a Pan dzieli się z nami swoimi wątpliwościami dotyczącymi szeroko rozumianego chrześcijaństwa nie zaś teizmu. Z tego że np. świat nie powstał w 7 dni nie wynika, że trzeba z konieczności odrzucić istnienie Boga! to jakieś totalne nieporozumienie! Owszem można dyskutować o konkretniej doktrynie konkretnego wyznania- jedyne co Pan wykazał to pewne wątpliwości dotyczące takich a nie innych problemów zawartych w pewnych doktrynach ale powtarzam żaden z nich nie prowadzi z konieczności do odrzucenia teizmu jako takiego, ponieważ takiej konieczności nie sposób wykazać. Aby nie być gołosłownym pozwolę sobie na ustosunkowanie się do każdego z Pańskich argumentów:
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Ale nie zapominaj, że uczciwe stawianie sobie pytań na temat rzeczywistości musi doprowadzić do odrzucenia każdego z istniejących teizmów. To napisałem wcześniej i do tego się odwołujemy. NIe mówię o wymyślanych dla potrzeb chwili nowych teizmach, które moją sprostać nauce, albo istnieniu wielu innych religii. Chrześcijaństwo mówi wyraźnie, iż wierzący w Chrystusa są jedynymi osobami w pełni "udanymi". Do tego nawiązuję. Chrześcijaństwo czerpie z Biblii i narosłej na niej tradycji, nie czerpie z Koranu, Księgi Przemian, czy Ramajany (to znaczy czerpie z wielu innych religii, ale nieoficjalnie, ci którzy kompilowali Chrystusa nie stwierdzili, iż na bazie ich kompilacji należy wierzyć również w Dionizosa i Demeter i byli bardzo, ale to bardzo niemili dla wyznawców tychże bogów).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | > Cytat:Coś niesamowitego! Mógłby nam Pan zdradzić w jaki sposób wyprowadził tę konieczność? Jestem zachwycony wynikiem rozumowania, które z całą mocą pragnąłbym poznać. Niechże Pan przedstawi je światu! > A propos istniejącego teizmu zwanego chrześcijaństwem, kilka argumentów obalających 100% takie przekonanie.> 1. Świat nie powstał w 7 dni.Istnieje wiele stanowisk czy wyznań teistycznych, które się z Panem zgodzą- przykładowo katolicyzm,prawosławie,wiele stanowisk protestanckich,że odwołam się tylko do chrześcijaństwa. Ale jak to się ma do odrzucenia istnienia boga? Nijak. Z tego, że świat nie powstał w 7 dnie nie wynika konieczność odrzucenia istnienia boga. Totalna bzdura. > 2. Świat nie składa się z Ziemi na którą przybywa Chrystus, lecz z 200 miliardów galaktyk w których jest mnóstwo planet.Po pierwsze- ani islam, ani judaizm, ani chrześcijaństwo będące stanowiskami teistycznymi (to,że są religiami pomijam, a wymieniam je bo wszystkie w jakiś sposób odnoszą się bezpośrednio do Chrystusa, o którym Pan wspomina) nie głoszą, że świat składa się z ziemi. Totalna bzdura. Po drugie- nawet gdyby któreś ze stanowisk teistycznych tak głosiło, nie wynika z tego, że teizm jako taki z konieczności musi być odrzucony, skoro wiemy, że poza ziemią istnieją galaktyki wspomniane przez Pana. Wskazywałoby to jedynie na błąd w takim konkretnym stanowisku- nie zaś na to, że teizm jako taki na podstawie tego faktu z konieczności musi zostać odrzucony. Co najwyżej, że dane teistyczne stanowisko tkwi w błędzie. Kolejna bzdura. > 3. To nieprawda, że ptaki nie pracują.Z całym szacunkiem- proszę poczytać J. Dewaya, H.Plessnera, którzy z teizmem mieli niewiele wspólnego określających definicję pracy, czy chociaż J.P II krzewiciela teizmu, a znajdzie Pan takie ujęcia pracy, które wskazują na to, że praca, jest cechą tylko i wyłącznie człowieka. Może Pan znależć również ujęcia przeciwne tylko co z tego? Jak to się ma do koniecznego odrzucenia teizmu? Bzdura. > 4. Część tekstów umieszczonych w Starym Testamencie to teksty przepisane z hymnów do bogów egipskich. Po co bóg Jahwe oświęcając swoich czcicieli miałby im cytować plagiaty z hymnów do rzekomo wymyślonych bogów egipskich?Po pierwsze- trzeba by zapytać Boga starotestamentowego, po drugie w jaki sposób nawet jeśli założymy ten fakt, miałby on wskazywać na odrzucenie teistycznego stanowiska np. Marcela, Bonhoffera czy innych teistycznych stanowisk lub teizmu w ogóle? > 5. Podobnie Jezus nie sprawiłby sobie "wigilii zmarwychwstaniowo - ukrzyżaniowej" powielając gest po geście i eklektycznie łącząc starsze od niego obrzędy dionizyjskie (wino) i te poświęcone bogini Demeter (chleb).Dlaczego nie? to raz. Dwa- "gest po geście"?- przykładowo czy Jezus "powielał" ekstazy alkoholowe nieodłącznie związane z kultem Dionizyjskim? Czy mówił a ciele i krwi swojej? Co to ma do rzeczy w ogóle? > Grecy uważali, że w trakcie misteriów eleuzyjskich jedząc chleb spożywali ciało matki ziemi - Demeter. W przypadku jedzenia monoteistycznego, zaświatowego boga jest to trochę mniej logiczne.Myli się Pan. Spożywanie czegokolwiek nie ma nic wspólnego z logiką, raczej z łaknieniem. > 6. Jezus zapowiedział rychły koniec świata, którego nie było.O jakim końcu świata Pan mówi? Egzystencjaliści twierdzą, że koniec świata tożsamy jest z końcem mojego istnienia- taki koniec już był, co więcej zdarza się nieprzerwanie. Fizycy mówią o końcu świata jako ustaniu wszelkich praw fizycznych. A Jezus? Problem polega na tym, ze próbuje Pan sprowadzić różne języki w tym apokaliptyczny język Chrystusa w tym wypadku do jakiegoś własnego, tylko nie wiadomo jakiego. Ale jak z tego ma wynikac konieczność odrzucenia teizmu nie rozumiem. Kolejna bzdura. > 7. Jezus przebywał w miejscowościach, które jeszcze w jego czasach nie istniały. Albo już nie istniały. Często mu się to zdarzało.Nic dziwnego jeśli był Bogiem. Mówiąc poważniej- niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego, nawet jeśli takową założymy nie wskazuje na konieczność odrzucenia teizmu, a jedynie na to, że dane stanowisko nijak się ma do metodologii nauk- w tym wypadku historii. > 8. Nic nie wskazuje na to, aby ludzie przed Jezusem byli gorsi od tych co żyli po nim.Co to znaczy gorsi? A kto Panu powiedział, że tak było? Teizm? Jaki? A nawet jeśli- zawsze można dyskutować co to lepszy lub gorszy. Proszę podać kryterium. > 9. Dusza nie istnieje. Związek naszej osobowości ze strukturą fizyczną mózgu jest niezaprzeczalny i stuprocentowy.Szanowny Panie- zaprzeczyć można wszystkiemu to raz, niestety nie wszystko można udowodnić. Fakt istnienia takich powiązań nie przeczy istnieniu duszy to dwa. Wręcz przeciwnie, w pewnym sensie mogą one stanowić jej aspekt - pisał o tym już Arystoteles, a po nim przykładowo Tomasz z Akwinu. Poza tym o jakiej duszy Pan rozprawia? platońskiej, arystotelesowskiej, chrześcijańskiej, judaistycznej, buddyjskiej, weddyjskiej, czy może procesualnej Witheada? A może po prosu monoteistycznej? czyli jakiej? Bzdura. > Mózg dzieli się na sektory, odpowiedzialne za pamięć, rozpoznawanie twarzy, relacje społeczne etc. Uszkodzenie któregoś z tych sektorów zmienia osobowość o wyżej wspomniane cechy.Uszkodzenie któregokolwiek z elementów czynnych bądź biernych w monokrystalicznej płytce półprzewodnika zmienia wartość rynkową mikroprocesora. Ale jak się to ma do teizmu? > Czy uszkodzenie mózgu zmartwychwstaje w niebie? nie sądzę.Nie wiem nigdy tam nie byłem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeszcze raz. Nie zrozumiałeś mnie. Chrześcijaństwo na bazie tego, co już wiemy o rzeczywistości jest w 100% nieprawdziwe. Podobnie jak islam. Natomiast nie można 100% udowodnić nieistnienia jakiegoś boga nieznanego ludziom, niewpływającego na ich życie, nie tworzącego im religii. Ja osobiście uważam, że raczej na pewno takiego boga nie ma, gdyż rzeczywistość wyjaśnia się doskonale sama, nie potrzebuje takiego boga, a jednocześnie wyjaśnienia, do jakich dochodzimy na bazie jej studiowania, są dużo bardziej niezwykłe i wyrafinowane niż aprioryczne pomysły deistów. Natomiast każdy z istniejących ludzkich teizmów jest na 100% nieprawdziwy. Już choćby sama ich ilość, oraz zjawisko ich narodzin i wymierania przeczą "prawdzie" każdego z nich.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Jeszcze raz. Nie zrozumiałeś mnie. Chrześcijaństwo na bazie tego, co już wiemy o rzeczywistości jest w 100% nieprawdziwe. Nieco wyżej podał Pan już swoje argumenty i sposób rozumowania owej 100% pewności. Odwołałem się do każdego z nich- tylu bzdur naraz nie czytałem już dawno, z całym dla Pana szacunkiem. >Natomiast nie można 100% udowodnić nieistnienia jakiegoś boga nieznanego ludziom, niewpływającego na ich życie, nie tworzącego im religii. Drogi Panie po raz kolejny wygaduje Pan bzdury- jak istnienie nie tylko boga ale czegokolwiek można udowadniać? Udowadnia się twierdzenia danego systemu a nie istnienie lub nieistnienie czegokolwiek to raz, samo zaś udowadnianie twierdzenia polega na sprowadzeniu danego twierdzenia do twierdzeń pierwotnych danego systemu twierdzeń, bądz też po prostu do jego aksjomatów. Nie ma mowy o żadnym udowadnianiu istnienia tym bardziej nieistnienia czegokolwiek. Istnienie jest kategorią ontologiczną nie zaś logiczną- a pan pisze o jakiejś niemożliwości 100% udowodnienia nieistnienia boga. To jakieś kompletne pomieszanie podstawowych pojęć. Poza tym albo się coś udowadnia albo nie. Nie ma udowodnienia na 20%. Dziwie się że człowiek powołujący się na racjonalność nie zna podstaw logiki na której ma się ona opierać.Niestety to na tym forum dość powszechne wśród tzw. racjonalistów co nie znaczy, że wśród wszystkich. Ale jednak wstyd. >Ja osobiście uważam, że raczej na pewno takiego boga nie ma, gdyż rzeczywistość wyjaśnia się doskonale sama, nie potrzebuje takiego boga, a jednocześnie wyjaśnienia, do jakich dochodzimy na bazie jej studiowania, są dużo bardziej niezwykłe i wyrafinowane niż aprioryczne pomysły deistów. Uważać Pan może co Pan tylko zechce ale jeśli Pan o czymś pisze i z taką zaciekłością prezentuje jakieś stanowisko, przydałoby się minimum podstaw. Co to znaczy, że rzeczywistość się sama wyjaśnia? Czyżby stanowiła samo-refleksyjny byt na wzór teistycznego osobowego boga, który wiecznie siebie kontempluje czy co? W końcu podważa Pan teizm. Jeśli zaś mówimy o wyjaśnianiu rzeczywistości to mówimy o człowieku który ją wyjaśnia. Tworzy Pan jakiś metafizyczny samo-wyjaśniających się byt powołując się na racjonalność której podstaw w postaci logiki Pan najwidoczniej nie zna. Naprawdę jestem pod wrażeniem Pańskiego "racjonalnego" rozumowania.
>Natomiast każdy z istniejących ludzkich teizmów jest na 100% nieprawdziwy. Już choćby sama ich ilość, oraz zjawisko ich narodzin i wymierania przeczą "prawdzie" każdego z nich. Co to jest prawda?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | NIe rozumiesz moich wypowiedzi. Napisałem wyraźnie - nieistnienie boga którego nie znamy, nie mającego z nami nic wspólnego, trudne jest do przyjęcia na 100%. Nie istnienie Jahwy, czy Allaha można stwierdzić z całkowitą pewnością. Nieprawdziwość każdej istniejącej religii można stwierdzić z całą pewnością. Religia to religia - masz rzeczy, na której się opiera, te rzeczy są nieprawdziwe, wewnętrznie sprzeczne, zgapione z innych wierzeń - to wystarczający powód aby odrzucić w pełni założenia istniejących religii.
Mam nadzieję, że zastanowisz się nad tym, zanim ponownie zabierzesz głos w tej dyskusji. Dziękuję.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | kaktus5 (306 punktów) | >Nie istnienie Jahwy, czy Allaha można stwierdzić z całkowitą pewnością. Nieco wyżej można przeczytać niedorzeczne argumenty na rzecz nieistnienia boga w Pana wykonaniu- do nich już się odniosłem i nie będę się powtarzał. Proszę jednak pamiętać, że jeżeli zabiera sie Pan do "udowadniania" nieistnienia jak Pan to napisał to znaczy, że nie ma Pan kompletnie pojęcia o czym Pan pisze i nie rozróżnia Pan kategorii ontycznych od logicznych to raz. Dwa- nikt poważny, kto ma podstawowe pojecie o logice nie będzie z Panem dalej dyskutował. Pisałem już o tym wyżej. >Nieprawdziwość każdej istniejącej religii można stwierdzić z całą pewnością. Po raz kolejny powtarzam Panu, że wypisuje Pan brednie o prawdzie czy fałszu a nie określił Pan nawet ich znaczenia. Po drugie- w pierwszym moim poście do Pana poprosiłem o podanie rozumowania które doprowadzić ma Pana zdaniem z konieczności do odrzucenia teizmów wszelakich- to co Pan podał to wierutne bzdury, pomiesznie pojęć i podstawowych kategorii nie mówiąc już o zasadach wnioskowania. Do tego odniosłem się powyżej. >Religia to religia - masz rzeczy, na której się opiera, te rzeczy są nieprawdziwe, wewnętrznie sprzeczne, zgapione z innych wierzeń - to wystarczający powód aby odrzucić w pełni założenia istniejących religii. równie dobrze to, że mnie ucho swędzi jest wystarczającym powodem, żebym nie znosił nosorożca czarnego. Powtarzam po raz kolejny- gdzie tu konieczność o której Pan tak trąbił? i o jakiej prawdzie Pan pleciesz? >Mam nadzieję, że zastanowisz się nad tym, zanim ponownie zabierzesz głos w tej dyskusji. Dziękuję. Niestety obawiam się, ze dyskusja z tym co pan pisze na ten temat jest nonsensowna.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Jeżeli kupisz podręcznik obsługi samochodu,i na pierwszej stronie przeczytasz,że masz wsypywać cukier do baku,to wyrzucisz tą książkę do śmieci.Jeżeli na początku Biblii czytasz, że świat powstał w siedem dni, pająk ma sześć nóg, a wielbłąd kopyto nierozszczepione,to jaki wniosek?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Jeżeli kupisz podręcznik obsługi samochodu,i na pierwszej stronie przeczytasz,że masz wsypywać cukier do baku,to wyrzucisz tą książkę do śmieci.Jeżeli na początku biblii czytasz, że świat powstał w siedem dni, pająk ma sześć nóg, a wielbłąd kopyto nierozszczepione,to jaki wniosek? Dokładnie taki o jakim pisałem: że Biblia nie jest naukowym opracowaniem z zakresu astrofizyki ani biologii. Jak będziesz chciał poczytać takie opracowania poszukasz w bibliotece na odpowiedniej półce
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Jeżeli Biblia mówi nieprawdę o rzeczach, które łatwo sprawdzić,to czy można jej wierzyć w sprawach,których sprawdzić nie można?Ktoś był na tyle głupi albo leniwy,żeby nie przyjrzeć się kopytu wielbłąda, nie policzyć nóg pająkowi,i on ma dla mnie być autorytetem?Jeżeli w tych sprawach kłamie,to należy domniemywać,że kłamie(niekoniecznie świadomie) w innych..
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Jeżeli biblia mówi nieprawdę o rzeczach, które łatwo sprawdzić,to czy można jej wierzyć w sprawach,których sprawdzić nie można?Ktoś był na tyle głupi albo leniwy,żeby nie przyjrzeć się kopytu wielbłąda, nie policzyć nóg pająkowi,i on ma dla mnie być autorytetem?Jeżeli w tych sprawach kłamie,to należy domniemywać,że kłamie(niekoniecznie świadomie) w innych... Szanowna Pani o jakiej prawdzie Pani rozprawia? Ma Pani jak sądzę na myśli tak zwaną prawdę naukową.Powtarzam po raz kolejny-nikt poważny nie będzie zajmował się falsyfikacją naukowych twierdzeń biblijnych ponieważ w takowej one nie występują! Proszę więc dać sobie spokój raz na zawsze z argumentami na rzecz nienaukowości Biblii bo to jest oczywiste dla każdego kto dysponuje podstawową wiedzą na temat metodologii nauk. Prawda biblijna jeśli takowej szukamy nie ma nic wspólnego z metodologia nauk szczegółowych, chociażby z tego powodu, że jej kryterium jest całkowicie odmienne o kryterium tkzw. naukowej prawdy, a jej odkrywanie, objaśnianie, czy przekładanie na język współczesny rządzi się zupełnie innymi prawami i stanowi pozanaukową dziedzinę.Słyszała Pani o egzegezie albo hermeneutyce? Jeśli twierdzi Pani,że Biblia mówi nieprawdę z punktu widzenia nauki stanowczo się z Panią zgadzam, to oczywiste dlatego proszę dać sobie spokój z naukową krytyka Biblii bo to naprawdę oczywiste i niedorzeczne. To tak jakby falsyfikować bajkę o czerwonym kapturku- można próbować tylko po co?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) | Właśnie.Zacytuję Lema- jeżeli w jakimś tekście czytamy,że ktoś przechodzi przez ścianę,to klasyfikujemy to jako fantastykę/bajkę itp.Przestajemy w tym momencie uważać tekstu za np,kryminał, i oczekiwać od autora logicznego wyjaśnienia kto zabił.Dlatego Biblię można traktować tylko jako tekst literacki, rodzaj bajki/mitu, a nie poradnik odpowiadający na jakieś pytania. Nie pamiętam,gdzie Lem to napisał,na pewno w "Fantastyce i Futurologii" ale powtarzał to parę razy.Niestety,teraz nie mogę sprawdzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Jeżeli biblia mówi nieprawdę o rzeczach, które łatwo sprawdzić,to czy można jej wierzyć w sprawach,których sprawdzić nie można? Szanowna Pani. "Sprawy, których nie można sprawdzić" nie są sprawami ani nauki, ani tym bardziej jakiegokolwiek dowodzenia ich prawdziwości. Słusznie Pani zauważyła, że trzeba "wierzyć", wiara zaś nie opiera się na dowodzeniu czy sprawdzaniu tylko wierzeniu, w przeciwnym razie nie byłaby wiarą tylko wiedzą. Czy to takie trudne do pojęcia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | i.czaplicka (5782 punktów) | Po pierwsze,przepraszam za niezbyt zręczne sformułowanie.Już to gdzieś wyjaśniałam- jeżeli mam włączonego laptopa, to uczę się duńskiego( z kursów duńsko-duńskich, i angielsko-duńskich, a raczej amerykańsko-duńskich.) Bardzo trudno mi się przestawiają zwrotnice w mózgu, tym bardziej że na co dzień używam duńsko-angielskiej mieszanki. Wierzyć zaś każdy może w co chce,ja np.wierzę w Latającego Potwora Spaghetti. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Słusznie Pani zauważyła, że trzeba "wierzyć", wiara zaś nie opiera się na dowodzeniu czy sprawdzaniu tylko wierzeniu, w przeciwnym razie nie byłaby wiarą tylko wiedzą. Czy to takie trudne do pojęcia? Nie do pojęcia jest dla mnie, jak można wierzyć w bajki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nie do pojęcia jest dla mnie, jak można wierzyć w bajki.Można, można Alu - pod warunkiem, ze jest się dzieckiem. Niektórzy pozostają nim do końca życia. Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Przypomnij sobie wyczekiwanie na Świętego Mikołaja.
Wiara kończy się wtedy, gdy zaczynają się wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W bajkę, czy świat książki fantastycznej można wierzyć przez chwilę, żeby się dobrze bawić. A później dobrze wyjść z domu i uśmiechnąć się do Słońca, albo kota przemykającego po deszczu. Ani Słońce, ani kot nie wezmą sobie do serca grymasu naszej twarzy, ale i tak jest ładnie odłożyć czasem lekturę na bok i przejść się na świeżym powietrzu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale zgodzisz się Katusie 5, że wiara w nieprawdę nie nadaje się na powód do dumy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Ale zgodzisz się Katusie 5, że wiara w nieprawdę nie nadaje się na powód do dumy? Nie znam żadnej religii, której wyznawcy wierzyliby w nieprawdę, ponieważ takiej nie ma po prostu. No chyba, że już zarejestrował Pan jakieś nowe wyznanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wyznawcy każdej religi wierzą w nieprawdę. Podam kilka przykładów nieprawd w które wierzą.
1. Świat stworzyła osoba pisująca powieści w starożytności. 2. Ludzie mają dusze, która żyje po śmierci ciała (lub też z nim zmartwychwstaje) 3. Cała rzeczywistość polega na relacjach międzyludzkich i wokół nich się obraca. 4. Ludzie nie są zwierzętami tak jak małpy, ptaki i mrówki. 5. Istnieje dany z góry kodeks etyczny. 6. Istnieją ceremonie, które czynią "lepszym".
To wszystko są nieprawdy w które wierzą wyznawcy większości obecnych religii. Wiara w te nieprawdy czyni człowieka osobą religijną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mam nadzieję, że nie uważasz zjawiska wiary za pozytywne? A jeśli tak, to dlaczego?
Podam ci przykład wiary. Ktoś wierzy, że dęby we Wrocławiu o drugiej w nocy chodzą po ulicach i zjadają ludzi. Wiarę tegoż osobnika ułatwia (i niemal usprawiedliwia) fakt, że nigdy nie był on we Wrocławiu i z uwagi na lęk przed dębami nie wybiera się do niego oczywiście.
Negatywnym wariantem wyżej wymienionej wiary w żarłoczne dęby z Wrocławia, jest postanowienie wierzących o przekonywaniu innych do tegoż przekonania. Jeszcze bardziej negatywny wariant pojawi się wtedy, gdy wierzący poczują się lepsi od botaników i uznają, że ich "wiedza" o dębach zsyła na nich dary.
Oczywiście, jako Wrocławianin mogę cię zapewnić, że nasze miejskie dęby to przezacne rośliny. NIe muszę w nie wierzyć - są, rosną, machają listkami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Podam ci przykład wiary. Ktoś wierzy, że dęby we Wrocławiu o drugiej w nocy chodzą po ulicach i zjadają ludzi. Wiarę tegoż osobnika ułatwia (i niemal usprawiedliwia) fakt, że nigdy nie był on we Wrocławiu i z uwagi na lęk przed dębami nie wybiera się do niego oczywiście.A kto normalny wybrałby się tam, gdzie grasują krwiożercze dęby? Ja się w każdym razie, asekuracyjnie, nie wybieram.  A poważnie, to świetny przykład, Jacku. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Tylko nie pytaj mnie o lipy Autografko...  Bez obawy. Pewna dendrolożka, udzieliła mi już, swego czasu, informacji na temat możliwości wykorzystania drzew lipowych. I na razie nie mam więcej pytań. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To dobrze
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Negatywnym wariantem wyżej wymienionej wiary w żarłoczne dęby z Wrocławia, jest ...
Są i pozytywy.Dzięki niej (wierze) ci kretyni nie przyjeżdżają do Twego pięknego miasta.
Marek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Taaaak... Drzewa są bardzo pożyteczne
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Po pierwsze- ani islam, ani judaizm, ani chrześcijaństwo będące stanowiskami teistycznymi (to,że są religiami pomijam, a wymieniam je bo wszystkie w jakiś sposób odnoszą się bezpośrednio do Chrystusa, o którym Pan wspomina) nie głoszą, że świat składa się z ziemi. A opisują inne planety? Dlaczego jakieś drobne wydarzenie na jednej z ogromnej liczby planet całego wszechświata miałoby mieć wpływ na wszechświat? Dlaczego przy wygnaniu z raju nie jest napisane "na jedną z miliardów planet wszechświata"? Dlaczego Apokalipsa opisuje zniszczenie planety Ziemia, a nie całego wszechświata? Dlaczego wiąże los (błędnie opisany) 200 miliardów galaktyk z dziejami grzechów gatunku ssaków Homo sapiens, zakładając jednocześnie, że żaden z owych ssaków nie osiądzie na innej planecie? O modlitwie w stronę Mekki na Marsie nie wspomnę...
|
|
| | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Cytat:Po pierwsze- ani islam, ani judaizm, ani chrześcijaństwo będące stanowiskami teistycznymi (to,że są religiami pomijam, a wymieniam je bo wszystkie w jakiś sposób odnoszą się bezpośrednio do Chrystusa, o którym Pan wspomina) nie głoszą, że świat składa się z ziemi. > A opisują inne planety? Dlaczego jakieś drobne wydarzenie na jednej z ogromnej liczny planet całego wszechświata miałoby mieć wpływ na wszechświat?Teista odpowie Panu prosto: Bóg tak chciał. A to czy Pan uwierzy to już inna sprawa. W czy zatem problem? Na pewno nie w konieczności odrzucenia systemów teistycznych ale w Pana wierze. > Dlaczego przy wygnaniu z raju nie jest napisane "na jedną z miliardów planet wszechświata"?Być może dlatego, że Biblia nie jest fizyczną mapą widzialnego wszechświata, być może dlatego, że nie było jeszcze wtedy teleskopu Huble'a, a być może dlatego, że ówczesny termin określający świat oznaczał wówczas również wszystko to, co dziś oznacza termin wszechświat. Do wyboru do koloru. > Dlaczego apokalipsa opisuje zniszczenie planety Ziemia, a nie całego wszechświata?Zapomniał Pan dodać jeszcze multiwszechświata, bo przecież gdyby opisała zniszczenie wszechświata tylko, to nie byłaby prawdziwa, skoro nauka stwarza coraz to nowe konstrukty jak multiświaty, czy multiwszechświaty. > Dlaczego wiąże los (błędnie opisany) 200 miliardów galaktyk z dziejami grzechów gatunku ssaków Homo sapiens, zakładając jednocześnie, że żaden z owych ssaków nie osiądzie na innej planecie?Coś podobnego! Gdzie Pan to wyczytał-u Lema czy w jakimś scjentologicznym przekładzie Wulgaty? > O modlitwie w stronę Mekki na Marsie nie wspomnę...A jednak Pan wspomniał, tylko nie wiem co to ma do rzeczy i w czym problem? To Pana zdaniem obala Islam? Kolejny znakomity argument.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Być może dlatego, że biblia nie jest fizyczną mapą widzialnego wszechświata, być może dlatego, że nie było jeszcze wtedy teleskopu Huble'a, a być może dlatego, że ówczesny termin określający świat oznaczał wówczas również wszystko to, co dziś oznacza termin wszechświat. Do wyboru do koloru. Jeśli bóg komuś szepce do ucha (albo sam mówi) jak wygląda zagłada wszechświata, to wszelkie absurdy w ten sposób wypowidziane świadczą o tym, że jest to wymyślacz religii a nie bóg. Ja rozumiem, że bóg gadał do pasterzy etc. Ale literatura starożytna pokazuje, że nawet bardzo prostolinijna osoba jest w stanie powtórzyć zdania typu. "Jest wiele światów (planet) jak nasz" "Gwiazda jest większa od Ziemi, więc na nią nie spadnie. Nawet jedna, cóż dopiero wszystkie" "Ptaki cały czas zajęte są pracą, muszą dużo jeść, bo latają. Dlatego nie będę podawał za przykład nie zajmowania się czynnościami codziennego życia ptaków" etc. Mówię o istniejących religiach i tekstach na których bazują. Chrześcijaństwo nie powstało dzięki Darwinowi, czy dzięki twórcom Hinduizmu. Chrześcijaństwo do dziś uważa się za prawdę, zaś inne religie za fałsz. Chrześcijaństwo do dziś uważa, że to co napisano w Biblii jest prawdziwsze od innych zapisów. Oczywiście - mówi się o metaforach. Ale po odjęciu z Biblii metafor nic nie zostaje. Choć jest jedna metafora, która świetnie się trzyma. Nazywa się obietnicą zmartwychwstania i jest zachętą do wierzenia. Uczciwość nieprzyjmowania owej zachęty jako metafory pozostawiam twojemu sumieniu. Rzekłbym "gustowi etycznemu". Na przyszłość też nie obrażaj mnie, gdyż to co piszę wcale nie jest głupie, a to, że ty chcesz wierzyć w coś na siłę, to zdecydowanie nie moja sprawa.
|
|
| | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Jeśli bóg komuś szepce do ucha (albo sam mówi) jak wygląda zagłada wszechświata, to wszelkie absurdy w ten sposób wypowidziane świadczą o tym, że jest to wymyślacz religii a nie bóg. Przed momentem twierdził Pan,że Biblia nie opisuje zagłady wszechświata tylko ziemi i dlatego jest fałszywa. Proszę się zdecydować, bo wobec powyzszego juz Panu odpowiedziałem. >Ja rozumiem, że bóg gadał do pasterzy etc. Ale literatura starożytna pokazuje, że nawet bardzo prostolinijna osoba jest w stanie powtórzyć zdania typu. >"Jest wiele światów (planet) jak nasz" >"Gwiazda jest większa od Ziemi, więc na nią nie spadnie. Nawet jedna, cóż dopiero wszystkie" >"Ptaki cały czas zajęte są pracą, muszą dużo jeść, bo latają. Dlatego nie będę podawał za przykład nie zajmowania się czynnościami codziennego życia ptaków" >etc. Czyli Biblia Pana zdaniem jest fałszywa ponieważ nie zgadza się z odkryciami naukowymi. Doprawdy niesamowite. A czegóż się Pan spodziewał? Zapisu wzorów matematycznych w Księdze Rodzaju czy Apokalipsie? Nonsens-powtarzam po raz kolejny.Widzi Pan problem bo opisy biblijne nie zgadzają się Panu z mechaniką kwantową, szczególną teoria względności, czy czym? Przecież to niedorzeczny idiotyzm! >Mówię o istniejących religiach i tekstach na których bazują. Chrześcijaństwo nie powstało dzięki Darwinowi, czy dzięki twórcom Hinduizmu. Chrześcijaństwo do dziś uważa się za prawdę, zaś inne religie za fałsz. Od kiedy chrześcijaństwo uważa się za prawdę? Pierwsze słyszę...Poza tym zadałem Panu pytanie o jakiej prawdzie Pan mówi i jak dotychczas nie przeczytałem odpowiedzi. >Chrześcijaństwo do dziś uważa, że to co napisano w Biblii jest prawdziwsze od innych zapisów. Oczywiście - mówi się o metaforach. Ale po odjęciu z Biblii metafor nic nie zostaje. Słyszał Pan kiedyś o czymś takim jak egzegeza albo hermeneutyka? >Choć jest jedna metafora, która świetnie się trzyma. Nazywa się obietnicą zmartwychwstania i jest zachętą do wierzenia. Uczciwość nie przyjmowania owej zachęty jako metafory pozostawiam twojemu sumieniu. Rzekłbym "gustowi etycznemu". Na przyszłość też nie obrażaj mnie, gdyż to co piszę wcale nie jest głupie, a to, że ty chcesz wierzyć w coś na siłę, to zdecydowanie nie moja sprawa. Po pierwsze proszę mi nie imputować wiary czy niewiary w cokolwiek, ponieważ nie wypowiedziałem się ani słowem na temat mojej wiary czy niewiary a jedynie na temat pomieszania pojęć, które Pan uskutecznia i kompletnego braku rozeznania tematu. Myli się Panu historycyzm z prawdą objawioną, metodologia nauk z egzegezą, a co najgorsze podstawy wnioskowania zarówno indukcyjnego jak i dedukcyjnego, podstawowe kategorie logiczne z ontycznymi i to są kompletne bzdury. Po drugie żadna moja wypowiedź nie odnosi się do Pana a jedynie do tego co Pan wypisuje, wiec proszę mi nie wciskać na siłe jakichś prób obrażania Pana. Krytykuje to co Pan wypisuje a nie Pańską osobę, a ze wypisuje Pan wiele głupot to stawiam sprawę jasno.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Czyli biblia Pana zdaniem jest fałszywa ponieważ nie zgadza się z odkryciami naukowymi. Masz rację, Pan Tabisz straszne głupoty wypisuje, bo Biblia nie jest, broń boże, fałszywą i nigdy taką nie była!
No, bo jak bajka może być fałszywa, lub, co jeszcze głupsze, prawdziwa? Bajka, to je bajka, i tyle, co nie?
>Przecież to niedorzeczny idiotyzm! Prawda, kaktusie5 ?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Masz rację, Pan Tabisz straszne głupoty wypisuje, bo Biblia nie jest, broń boże, fałszywą i nigdy taką nie była! > No, bo jak bajka może być fałszywa, lub, co jeszcze głupsze, prawdziwa? > Bajka, to je bajka, i tyle, co nie? >>Przecież to niedorzeczny idiotyzm! > Prawda, kaktusie5 ? Dokładnie o tym piszę. Pan Tabisz próbuje stwierdzić fałszywość czegoś, co nijak się ma do prawdy czy fałszu, szukać "prawdy" naukowej w tym co z nauką nie ma nic wspólnego. Co gorsza nie określił nawet kryterium owej fałszywości na którą się powołuje. Prawda religijna nie jest prawda naukową to jakieś kompletne nieporozumienie! równie dobrze Pan Tabisz może falsyfikować baśnie Andersena- to jakiś idiotyzm.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Prawda religijna nie jest prawda naukową to jakieś kompletne nieporozumienie! No tak. "Prawda religijna" jest tylko subiektywnym stanem emocjonalnym osobnika dotkniętego takim schorzeniem, a religie firmami-grupami wsparcia uzależnionych z dominującą rolą menedżerów zarządzających tymi firmami.
Więc o religiach można mówić na gruncie definicji handlowych, ewentualnie opisywać fenomen marketingowy wprost proporcjonalny do prymitywizmu użytych środków.
Nie słyszałem też o próbach leczenia tej "prawdy", bo hospitalizacji podlegają tylko osobniki z objawami ekstremalnymi i to na ogół zdiagnozowane na podstawie symptomów klasyfikowanych (pewnie ze względów politycznych), jako inna jednostka chorobowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję ci Adamiaku za objaśnienie  . Oczywiście, bajki to bajki, ani trochę prawdziwe, ani trochę fałszywe. Służą zabawie, a nie objaśnianiu świata, człowieczeństwa, wróblowieństwa, mrówkowieństwa etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Dziękuję ci Adamiaku za objaśnienie . Nie wydaje mi się, byś tego nie wiedział, więc dziękuję za takt.  > Służą zabawie, a nie objaśnianiu świata, człowieczeństwa, wróblowieństwa, mrówkowieństwa etc. Zabawa jest też ważną formą uczenia się i bajki są paralelami do rzeczywistości, ale tak Biblia, jak i Czerwony Kapturek są dowodem tylko na istnienie ich autorów, a nie na istnienie jakiegoś boga, czy sprawdzonego przepisu na konsumpcję babci bez popicia. Tak sobie, z grafomańskiej powinności, piszę oczywiste oczywistości, więc już nie dziękuj, Jacku, za przepis na oddychanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Rozumiem... Nie chwal się - znam tytuł wątku. > ... ja też... Nie denerwuj mnie - jestem wyjątkowy. > ... miewam... Miewam... Dobre. > ... tu... I dobrze, grafomanem się bywa. Tu. > ... grafomańskie powinności... Mówmy misja - niech się oswajają. > ... ale dopiero z czasem nauczę się je realizować... Czas jest zrobiony do leczenia ran, a nie trądzików twórczych. > ... z równych tobie humorem . Nie papuguj - najgorsza rzecz na świecie, to grafoman-plagiator. Prócz grafomana-ponuraka. Bo najlepszy jest grafoman literalnie-podziemny. > Bo przyznam... Mylisz fora - to nie konfesjonał.pl. > ... że niekiedy dym wypływa mi przez nozdrza...  Z tym do Lotreka - on to zamawia okładami z żaby i dożywotnim czapkowaniem krakuską. Albo zamienia na ogień. Modląc się do Marksa. To wszystko w stodole.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Howgh! Twoja czerwone brat być zbyt prostolinijne i nie pojmować znaki na piasku powyższe. Howgh!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Bajka, to je bajka, i tyle, co nie?I tym się od życia różni. Bo życie to nie je bajka, życie to je bitwa!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Bajka, to je bajka, i tyle, co nie?> I tym się od życia różni. Bo życie to nie je bajka, życie to je bitwa!  Wnet Pinokio nie odróżni: czy to gra nam bałałajka, czy to w Sejmie jest modlitwa.
|
|
| | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | > > Cytat:Coś niesamowitego! Mógłby nam Pan zdradzić w jaki sposób wyprowadził tę konieczność? Jestem zachwycony wynikiem rozumowania, które z całą mocą pragnąłbym poznać. Niechże Pan przedstawi je światu! > >A propos istniejącego teizmu zwanego chrześcijaństwem, kilka argumentów obalających 100% takie przekonanie.> >1. Świat nie powstał w 7 dni.> Istnieje wiele stanowisk czy wyznań teistycznych, które się z Panem zgodzą- przykładowo katolicyzm,prawosławie,wiele stanowisk protestanckich,że odwołam się tylko do chrześcijaństwa. Ale jak to się ma do odrzucenia istnienia boga? Nijak. Z tego, że świat nie powstał w 7 dnie nie wynika konieczność odrzucenia istnienia boga. Totalna bzdura.W tym wypadku może być jeszcze przekonanie, że opowieści z księgi Rodzaju należy czytać metaforycznie (takie metaforyczne odczytywania mogą być również demistyfikujące- casus Freuda). Dla mnie jest to do prowadzenie do pełnej konsekwencji myśli Augustyna o creatio ex nihilo, autor ten w swoim dziele "Państwo boże" już dośc niekonsekwentnie czyta opowieść o stworzeniu jako metafory, które wyrażają pewne prawdy i mądrości. Ale dla większości paleolaicystów z tego forum udaje, że owych niewygodnych faktów nie ma. Opowiadają na przykład, że zmiany w myśleniu religijnym są wymuszane albo uznają, iz przyjmowanie takich argumentów to wynik jedynie indoktrynacji. pregierzrozumu.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Podepnę się akurat tutaj, bo tak mi najwygodniej. kaktusie5 Doprawdy - z zażenowaniem przeczytałem serię popisów narwanej arogancji, jaką przedłożyłeś tu szerokiej publiczności. Chcę, byś mnie dobrze zrozumiał: to, co piszesz, nie jest całkiem pozbawione sensu. Wiele zdań branych z osobna nieźle się broni. Całość jednak o rumieniec przyprawia. Po pierwsze i najważniejsze: Jacek ma po prostu rację. W każdym razie o tyle, że swe myśli ujmuje przecież w kształt nawet nie felietonu, ale paru (nieco poetyckich) uwag luźno na forum rzuconych i (w ramach konwencji) w pełni dla każdego (oprócz, najwyraźniej, Ciebie) zrozumiałych. Gatunek literacki swoje prawa ma. Ty zaś racji nie masz domagając się odeń rozliczania się z tych uwag wedle kryteriów metodologii naukowej i czystej logiki. Co już do łez rozśmiesza, powołujesz się przy tym na egzegezę i hermeneutykę   ROTFL!!! Znajomość nazwisk: > J. Dewaya> H.Plessnera> Marcela> Bonho_ffera> W_itheadaniewątpliwie w życiu się przydaje (zwłaszcza, gdy potrafi się je poprawnie zapisać), na tym forum jednak nieprzesadnie imponuje - a rzeczowych argumentów nie zastąpi na pewno. Także znajomość wybranych Słów Trudnych, nie zwolni Cię tu z obowiązku zrozumiałego formułowania myśli, jak Ci się pisząc to: > niespójność historyczna danego stanowiska teistycznegoniesłusznie zdawało. Ponieważ za wiele z Tobą dyskutować mi się po prostu nie chce, poproszę Cię o jedno tylko: w innym miejscu protestujesz przeciw rozliczaniu Biblii z prawdziwości naukowej (pod takim protestem wielu teistów się nie podpisze), twierdząc, że należy w jej interpretacji odwołać się do prawdy religijnej. Jak tę ostatnią rozumiesz? Quid est veritas religiosa?O Twej odstręczającej arogancji (tym trudniejszej do strawienia, że "maskowanej" obłudnymi frazesami o "całym szacunku") rozpisywać też mi się nie chce. > >Czy uszkodzenie mózgu zmartwychwstaje w niebie? nie sądzę.> Nie wiem nigdy tam nie byłem.A Gagarin był. I wszystko jasne  .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję ci Big_Zydzie. Aż mi się łezka w oku zakręciła. Chyba nie jestem zbyt wytrwałym rozmówcą. Nie zawsze przynajmniej. Rozmową, do której się dopisałeś (i całe szczęście) poczułem się z lekka przytłoczony. Ciężko mi bowiem przychodzi na opinie pisanie z umiarem słyszeć takie strzały armatnie. Dokąd lecą te kule? W co chcą trafić? Jeśli wierzący chce wierzyć a nie może, bo wierzy w rzeczy trudne do przyjęcia, niech salwę swych armat do celu skieruje - czyli w siebie. Niestety, od kiedy wynaleziono na szeroką skalę misjonarstwo, zaczęła działać zasada polegająca na gaszeniu wewnętrznego ognia poprzez palenie okolic płonącego. Cytat:Quid est veritas religiosa? I ja się do tego pytania dołączam
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ciężko mi bowiem przychodzi na opinie pisanie z umiarem słyszeć takie strzały armatnie. Twoja prostolinijność jest rozklejająca. Nasuwa mi się pytanie, które też sobie często zadaję: czy prostolinijność zaletą jest, czy wadą? Odpowiedź na to (retoryczne?) pytanie niesie konsekwencje w postaci wyboru: moje emocje są dla mnie ważniejsze, czy przeciwnika? Reszta to kwestia zbilansowania czynników i doboru środków. Życzę miłego dnia
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Howgh Adamiaku. Prostolinijny Jacek Siedzący Bawół pozdrawiać biały brat. Howgh.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dziękuję ci Big_Zydzie.Drobiazg. Do usług  . > Chyba nie jestem zbyt wytrwałym rozmówcą. Nie zawsze przynajmniej.Muszę stwierdzić Jacku, że wiele razy podziwiałem Twą zaiste Świętą cierpliwość wobec najbardziej nawet nieprzemakalnych rozmówców - gratuluję, mnie na taką stać by nie było. > Ciężko mi bowiem przychodzi na opinie pisanie z umiarem słyszeć takie strzały armatnie. Dokąd lecą te kule? W co chcą trafić?Myślę, że kaktus5 po prostu ciska się bez wyraźnego kierunku. Pewnie młody jest. > Quid est veritas religiosa?> I ja się do tego pytania dołączam  Właśnie odpowiedział, że za każdym razem inna, a kryterium jest wiara. Rozkoszne  .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Podepnę się akurat tutaj, bo tak mi najwygodniej. W życiu bardziej się przydaje sztuka udowodnienia, że to miejsce uzasadnia i wprost dyktuje wyłącznie najgłębsza troska o dobro ludzkości w postaci wybranego jej egzemplarza, więc moim podpięciem w tym punkcie tylko taki motyw steruje. Teraz przejdę ad do remu, jak mówią starzy Kaszëbë, zaczynając gwałt polszczyzny wierszem. Otóż cały Twój wywód, big_zydzie, jest do bani, bo brakuje w nim dydaktycznego balansu między wadami i zaletami z akcentem na te ostatnie. Przytoczę więc na usprawiedliwienie kaktusa5 znakomity, tendencyjnie przez Ciebie zakopany argument. Otóż kaktus5, mimo faktycznych, lecz drobnych usterek, które wymieniłeś, jest świetnym chwytakiem-powolniakiem, bo w lot chwyta najmisterniejsze aluzje odwlekając żenadę, co udowodnił, czy wręcz, albo przede wszystkim sfalsyfikował (nie wiem co to znaczy, ale fajnie brzmi  ) tutaj. > >Czy uszkodzenie mózgu zmartwychwstaje w niebie?> Quid est veritas religiosa? Cóż, ta prawda mnie przerasta. Jak chce wiernych borelioza: To Pinokio Bogiem jest. I basta.P.S. > Po pierwsze i najważniejsze:> Jacek ma po prostu rację. Bo po prostu ma. Miłego dnia
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Podepnę się akurat tutaj, bo tak mi najwygodniej.> W życiu bardziej się przydaje sztuka udowodnienia, że to miejsce uzasadnia i wprost dyktuje wyłącznie najgłębsza troska o dobro ludzkościŚwięte słowa. Zawaliłem  . > w postaci wybranego jej egzemplarzaStarannie wybranego  . > Teraz przejdę ad do remu, jak mówią starzy KaszëbëW kieleckiem mawiają: do merituma. > Otóż cały Twój wywód, big_zydzie, jest do bani,Trochę nawet na. > Przytoczę więc na usprawiedliwienie kaktusa5 znakomity, tendencyjnie przez Ciebie zakopany argument.> Otóż kaktus5, mimo faktycznych, lecz drobnych usterek, które wymieniłeś, jest świetnym chwytakiem-powolniakiem, bo w lot chwyta najmisterniejsze aluzje odwlekając żenadę, co udowodnił, czy wręcz, albo przede wszystkim sfalsyfikował (nie wiem co to znaczy, ale fajnie brzmi )tutaj. Przekonałeś mnie po zęby  . > Cóż, ta prawda mnie przerasta.> Jak chce wiernych borelioza:> To Pinokio Bogiem jest.> I basta.Niech więc dotrze do nich wraz ta Prawda, choć to zgroza: Bogiem, Prawdą jest ta pasta.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Święte słowa. Zawaliłem . Zaliczone. Przez łzy. > Starannie wybranego . Zaliczone. Przez staranność. > > ... ad do remu, jak mówią starzy Kaszëbë> W kieleckiem mawiają: do merituma. My, w mieście, nie musimy aż tak szpanować. > > >Twój wywód, big_zydzie, jest do bani,> Trochę nawet na. Zaliczone. Przez solidarność. > Przekonałeś mnie po zęby . Zaliczone. Przez śmiech przez łzy. > Niech więc dotrze do nich wraz ta> Prawda, choć to zgroza:> Bogiem, Prawdą jest> ta pasta. Znaczy: będą do nas zanosić prośby o korekcję katechizmu i lifting ryngrafów z piersi, prócz implantów makaronu na uszy? Zaliczone. Przez staranny śmiech solidarnych łez. Czyli przypadek.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Niech więc dotrze do nich wraz ta> Prawda, choć to zgroza:> Bogiem, Prawdą jest ta pasta.Pasta religiosa
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Niech więc dotrze do nich wraz ta> >Prawda, choć to zgroza:> >Bogiem, Prawdą jest ta pasta.> Pasta religiosa Plus! Plus, wielki plus za dopełnienie wiersza, i to w jakim stylu! 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | >Doprawdy - z zażenowaniem przeczytałem serię popisów narwanej arogancji, jaką przedłożyłeś tu szerokiej publiczności. Przyznam,że odniósł Pan dość osobliwe wrażenie, jeśli arogancją nazywa Pan jednoznaczne ustosunkowanie się do konkretnych twierdzeń jednego z forumowiczów, stawianie konkretnych pytań, i podawanie konkretnych argumentów wskazujących na niedorzeczność wielu wypowiedzi. W rzeczy samej oto istota ignorancji! >Chcę, byś mnie dobrze zrozumiał: to, co piszesz, nie jest całkiem pozbawione sensu. >Wiele zdań branych z osobna nieźle się broni. Całość jednak o rumieniec przyprawia. Myli się Pan. Wszystkie moje wpisy w tej dyskusji prowadziłem w jasno i konkretnie określonym kontekście.Proszę dokładnie poczytać. >Po pierwsze i najważniejsze: >Jacek ma po prostu rację. >W każdym razie o tyle, że swe myśli ujmuje przecież w kształt nawet nie felietonu, ale paru (nieco poetyckich) uwag luźno na forum rzuconych i (w ramach konwencji) w pełni dla każdego (oprócz, najwyraźniej, Ciebie) zrozumiałych. Gatunek literacki swoje prawa ma. Solidna krytyka ma zaś prawo do jasnego i konkretnego wskazywania tego, co nie trzyma się kupy to raz, przedstawiania jasnych i wyraźnych argumentów to dwa. Jeżeli Pan Tabisz ma ochotę na poetyckie czy luźne, nieprzemyślane odpowiedzi to nikt mu tego nie ma prawa zabronić, jeżeli zaś wypowiada je na forum znajdą się tacy którzy nie znoszą słodkiego pierdzenia tylko merytorycznej konwersacji. Ignorancją byłoby pozostawić tego tupu bzdury, które wypisywał Pan Tabisz bez konkretnej odpowiedzi. >Ty zaś racji nie masz domagając się odeń rozliczania się z tych uwag wedle kryteriów metodologii naukowej i czystej logiki. Ja niczego od niego nie wymagam - sam się na nie powołuje. >Co już do łez rozśmiesza, powołujesz się przy tym na egzegezę i hermeneutykę. Co zrobić. Każdego coś śmieszy. Mnie przykładowo głupota. >Znajomość nazwisk: >>J. Dewaya >>H.Plessnera >>Marcela >>Bonho_ffera >>W_itheada >niewątpliwie w życiu się przydaje (zwłaszcza, gdy potrafi się je poprawnie zapisać), na tym forum jednak nieprzesadnie imponuje - a rzeczowych argumentów nie zastąpi na pewno. Cieszę się, że śledzi Pan literówki. Ja, pewnie z lenistwa skupiam się na meritum sprawy. Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji. Jeśli powoływanie się w konkretnym temacie na stanowiska powszechnie znanych i uznawanych autorytetów jest nierzeczowe, o jakich rzeczowych argumentach Pan Prawi? >Także znajomość wybranych Słów Trudnych, nie zwolni Cię tu z obowiązku zrozumiałego formułowania myśli, jak Ci się pisząc to: >> niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego >niesłusznie zdawało. Dwa pytanka: Skąd czerpie Pan wiedzę na temat tego co mi się zdaje? Co w owym wyrażeniu wskazuje na nieumiejętność zrozumiałego formułowania przeze mnie myśli? >Ponieważ za wiele z Tobą dyskutować mi się po prostu nie chce, poproszę Cię o jedno tylko: w innym miejscu protestujesz przeciw rozliczaniu Biblii z prawdziwości naukowej (pod takim protestem wielu teistów się nie podpisze), twierdząc, że należy w jej interpretacji odwołać się do prawdy religijnej. Nie twierdze, ze należy. Twierdze, że szukanie prawdy naukowej w biblii mija się z celem oraz, że istnieją takie stanowiska teistyczne, które "prawdę" zawartą w biblii odnoszą do zupełnie innych kryteriów niż nauka. Tym samym twierdzę jedynie, że można inaczej ją odczytywać. >Jak tę ostatnią rozumiesz? >Quid est veritas religiosa?</> Zależnie od religii. Każda z nich swoiście odpowiada na zadane przez Pana pytanie.Natomiast można wskazać jej kryterium-wiarę. >O Twej odstręczającej arogancji (tym trudniejszej do strawienia, że "maskowanej" obłudnymi frazesami o "całym szacunku") rozpisywać też mi się nie chce. Mnie nie chce się robić rano śniadania.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Przyznam,że odniósł PanKaktusie5 - poproszę, byś na ty się do mnie zwracał, jako i ja do Ciebie się zwracam. > dość osobliwe wrażenieJak sądzę - nie ja jeden. > jeśli arogancją nazywa Pan jednoznaczne ustosunkowanie się do konkretnych twierdzeń jednego z forumowiczów, stawianie konkretnych pytań, i podawanie konkretnych argumentów wskazujących na niedorzeczność wielu wypowiedzi. W rzeczy samej oto istota ignorancji!Zob. sjp.pwn.pl/lista.php?co=arogancja por. sjp.pwn.pl/lista.php?co=ignorancja> >Chcę, byś mnie dobrze zrozumiał: to, co piszesz, nie jest całkiem pozbawione sensu.> >Wiele zdań branych z osobna nieźle się broni. (...)> Myli się Pan.Może i tak  . > Wszystkie moje wpisy w tej dyskusji prowadziłem w jasno i konkretnie określonym kontekście.Proszę dokładnie poczytać.Jeśli zadasz sobie trud dokładnego poczytania tego, na co odpowiadasz, łacno spostrzeżesz, że odpowiadasz całkiem nie na temat. > Solidna krytyka ma zaś prawo do jasnego i konkretnego wskazywania tego, co nie trzyma się kupy to raz, przedstawiania jasnych i wyraźnych argumentów to dwa.Twoją za solidną trudno uznać. > znajdą się tacy którzy nie znoszą słodkiego pierdzenia tylko merytorycznej konwersacji.Mam nieodparte wrażenie, że właśnie jednego z tych, "którzy nie znoszą (...) tylko merytorycznej konwersacji" właśnie znalazłem.  > Ignorancją byłoby pozostawić tego tupu bzdury, które wypisywał Pan Tabisz bez konkretnej odpowiedzi.Spójrz nieco wyżej. > >Ty zaś racji nie masz domagając się odeń rozliczania się z tych uwag wedle kryteriów metodologii naukowej i czystej logiki.> Ja niczego od niego nie wymagam - sam się na nie powołuje.Ty zaś czynisz mu zarzut, że stosuje je do rozliczania Biblii z prawdziwości. Zdecyduj się na coś. > Co zrobić. Każdego coś śmieszy. Mnie przykładowo głupota.Pewnie nie nudzisz się ze sobą.  > Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji.Służę uprzejmie  . Przedwczoraj godz. 14.00: > Od kiedy to chrześcijaństwo uważa się za prawdę? Pierwsze słyszę.Nawiasem: www.radiom(*)formacje.php?_i=czestotliwosci> Jeśli powoływanie się w konkretnym temacie na stanowiska powszechnie znanych i uznawanych autorytetów jest nierzeczowe, o jakich rzeczowych argumentach Pan Prawi?Najkrócej mówiąc - pokazanie, że nazwisko się gdzieś widziało, za argument nie starczy. Fakt, że nazwisk, na które się powołujesz, poprawnie zapisać nie potrafisz, każe się spodziewać najgorszego. Widząc Twe oryginalne "odczytanie" hermeneutyki, doszedłem do wniosku, że właśnie najgorsze ma w Twym przypadku miejsce. Poczytaj trochę Friedricha D.E. Schleiermachera, Wilhelma Diltheya i Hansa Georga Gadamera (w tej kolejności). Paula Ricoeura Ci daruję - mętniactwo straszne. > >(...)nie zwolni Cię tu z obowiązku zrozumiałego formułowania myśli, jak Ci się (...)> >> niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego> >niesłusznie zdawało.> Dwa pytanka: Skąd czerpie Pan wiedzę na temat tego co mi się zdaje?Ze skutków, które na ekranie widzę. > Co w owym wyrażeniu wskazuje na nieumiejętność zrozumiałego formułowania przeze mnie myśli?"niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego"  > >Twierdze, że szukanie prawdy naukowej w biblii mija się z celemPo pierwsze: z jakim celem? > oraz, że istnieją takie stanowiska teistyczne, które "prawdę" zawartą w biblii odnoszą do zupełnie innych kryteriów niż nauka. Tym samym twierdzę jedynie, że można inaczej ją odczytywać.Jasne - ale to wszyscy wiedzą. Po cóż język strzępić? > >Quid est veritas religiosa?> Zależnie od religii. Każda z nich swoiście odpowiada na zadane przez Pana pytanie.Ahaaaaa... > Natomiast można wskazać jej kryterium-wiarę.Wiara przyjęta jako kryterium prawdy, nie pozwala znaleźć już żadnego kryterium pozwalającego odróżnić cokolwiek od czegokolwiek.
|
|
| | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Kaktusie5 - poproszę, byś na ty się do mnie zwracał, jako i ja do Ciebie się zwracam.Pozwoli Pan, że pozostanę przy formie, którą stosowałem dotychczas. > Jeśli zadasz sobie trud dokładnego poczytania tego, na co odpowiadasz, łacno spostrzeżesz, że odpowiadasz całkiem nie na temat.Prosiłem o przykład- niestety nie znajduję takiego. > Mam nieodparte wrażenie, że właśnie jednego z tych, "którzy nie znoszą (...) tylko merytorycznej konwersacji" właśnie znalazłem.  Nie rozmawiam o Pana wrażeniach- nie leży to w kręgu moich zainteresowań. Prosiłem o konkret, przykład. > Ty zaś czynisz mu zarzut, że stosuje je do rozliczania Biblii z prawdziwości. Zdecyduj się na coś.Powtarzam po raz kolejny- jeżeli ktoś powołuje się sam na racjonalizm i logikę a nie zna ich podstaw plecie kompletne bzdury. > > Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji.> Służę uprzejmie .> Przedwczoraj godz. 14.00:Prosiłem o przykład nie o podanie czasu. Mylą się Panu rzeczowniki. > Najkrócej mówiąc - pokazanie, że nazwisko się gdzieś widziało, za argument nie starczy. Fakt, że nazwisk, na które się powołujesz, poprawnie zapisać nie potrafisz, każe się spodziewać najgorszego. Widząc Twe oryginalne "odczytanie" hermeneutyki, doszedłem do wniosku, że właśnie najgorsze ma w Twym przypadku miejsce. Poczytaj trochę Friedricha D.E. Schleiermachera, Wilhelma Diltheya i Hansa Georga Gadamera (w tej kolejności).> Paula Ricoeura Ci daruję - mętniactwo straszne.A Marquarda i Mitterera mogę? Bo tamci są strasznie nudni. Zapomniał Pan o Heideggerze, bez niego ani rusz jeśli chodzi o hermeneutykę- dopiero potem zabrać się za Gadamera, bo Schleiermacher to historycyzm Panie, a Dilthey do Gadamera ma się tak jak ja do Pana. > >Dwa pytanka: Skąd czerpie Pan wiedzę na temat tego co mi się zdaje?> Ze skutków, które na ekranie widzę.Raczej z tego co piszę czerpie Pan wrażenia, a nie dochodzi do wiedzy o przyczynie i skutku. > >Co w owym wyrażeniu wskazuje na nieumiejętność zrozumiałego formułowania przeze mnie myśli?> "niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego"Poczytaj Pan post do Tabisza wkrótce Pan załapiesz. > >>Twierdze, że szukanie prawdy naukowej w biblii mija się z celem> Po pierwsze: z jakim celem?Szukania prawdy jakkolwiek rozumianej. > >oraz, że istnieją takie stanowiska teistyczne, które "prawdę" zawartą w biblii odnoszą do zupełnie innych kryteriów niż nauka. Tym samym twierdzę jedynie, że można inaczej ją odczytywać.> Jasne - ale to wszyscy wiedzą. Po cóż język strzępić?To samo powtarzam od kilku dni- najwidoczniej nie wszyscy. > >>Quid est veritas religiosa?>Zależnie od religii. Każda z nich swoiście odpowiada na zadane przez Pana pytanie.> Ahaaaaa...Nie wiem czy Pan zna... jest znakomity tekst Kierkegaarda "Czym jest Prawda" w tłumaczeniu Iwaszkiewicza- może to Pana zadowoli. Idealnie odnosi się do tego, o co Pan Pytał. > >Natomiast można wskazać jej kryterium-wiarę.> Wiara przyjęta jako kryterium prawdy, nie pozwala znaleźć już żadnego kryterium pozwalającego odróżnić cokolwiek od czegokolwiek.Wręcz przeciwnie. Zachęcam do tekstu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Ponieważ nie chce mi się z Tobą gadać kaktusie5, to streszczać się będę. > >Jeśli zadasz sobie trud dokładnego poczytania tego, na co odpowiadasz, łacno spostrzeżesz, że odpowiadasz całkiem nie na temat.> Prosiłem o przykład- niestety nie znajduję takiego.Moje zarzuty - w dość oczywisty sposób - dotyczyły przede wszystkim tonu i formy, treści dopiero w drugiej kolejności. Przykładów już sam sobie poszukaj - trudne to nie będzie. > >Mam nieodparte wrażenie, że właśnie jednego z tych, "którzy nie znoszą (...) tylko merytorycznej konwersacji" właśnie znalazłem.  > Nie rozmawiam o Pana wrażeniach- nie leży to w kręgu moich zainteresowań. Prosiłem o konkret, przykład.Powyżej uprzejmie Ci wytłuściłem konkretny przykład świadczący o tym, że trudno o merytoryczną dyskusję z kimś posługującym się tak osobliwą polszczyzną. > >Ty zaś czynisz mu zarzut, że stosuje je do rozliczania Biblii z prawdziwości. Zdecyduj się na coś.> Powtarzam po raz kolejny- jeżeli ktoś powołuje się sam na racjonalizm i logikę a nie zna ich podstaw plecie kompletne bzdury.Sam sobie skomentuj - hermeneuto  . > >> Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji.> >Służę uprzejmie .> >Przedwczoraj godz. 14.00:> Prosiłem o przykład nie o podanie czasu. Mylą się Panu rzeczowniki.Linkować mi się nie chciało, podałem Ci więc dzień i godzinę, gdy postanowiłeś obdarzyć ludzkość wypowiedzią taką: Od kiedy chrześcijaństwo uważa się za prawdę? Pierwsze słyszę... Trudno o "argument" bardziej nierzeczowy i niedorzeczny zarazem. > A Marquarda i Mitterera mogę?Zabraniał Ci nie będę  . > Zapomniał Pan o HeideggerzeNie zapomniałem. Litość miałem. > Schleiermacher to historycyzm PanieWidzisz i nie grzmisz, Panie!  Weź kajecik i przepisz sobie, co historycyzm znaczy. > a Dilthey do Gadamera ma się tak jak ja do Pana.Niech Cię ręka boska broni, byś miał się do mnie jakkolwiek. > >>Dwa pytanka: Skąd czerpie Pan wiedzę na temat tego co mi się zdaje?> >Ze skutków, które na ekranie widzę.> Raczej z tego co piszę czerpie Pan wrażenia, a nie dochodzi do wiedzy o przyczynie i skutku.Wrażenia czerpię z tego, co czytam na ekranie. A czytam choćby Twą wypowiedź taką: niespójność historyczna danego stanowiska teistycznegoDomyślam się, że chodziło Ci o to, że pogląd danej grupy teistów (krk na przykład) na konkretną kwestię teologiczną (np. czy Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna?) zmieniał się wraz z upływem dziejów. Sformułowanie "niespójność historyczna" jest jednak co najmniej komiczne i absurdalne. Skoro jednak zdecydowałeś się je zamieścić, pewnie za sensowne je uważałeś. Tyle. > >>Twierdze, że szukanie prawdy naukowej w biblii mija się z celem> >Po pierwsze: z jakim celem?> Szukania prawdy jakkolwiek rozumianej.Ahaaaaaaaa  . Myślisz, co piszesz, choć czasem?  > Nie wiem czy Pan zna... jest znakomity tekst Kierkegaarda "Czym jest Prawda" w tłumaczeniu Iwaszkiewicza- może to Pana zadowoli. Idealnie odnosi się do tego, o co Pan Pytał.Nie znam - przy okazji chętnie zajrzę. Jednak przy całej perwersyjnej sympatii, jaką do Kierkegaarda czuję, zupełnie się nie spodziewam, by akurat on mógł wnieść do rozważanego zagadnienia coś istotnego. Ale może się mylę - przy sposobności sprawdzę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > >>> Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji.> >>Służę uprzejmie .> >>Przedwczoraj godz. 14.00:> >Prosiłem o przykład nie o podanie czasu. Mylą się Panu rzeczowniki.> Linkować mi się nie chciało, podałem Ci więc dzień i godzinę, gdy postanowiłeś obdarzyć ludzkość wypowiedzią taką:> Od kiedy chrześcijaństwo uważa się za prawdę? Pierwsze słyszę. Ta wypowiedz odnosiła się bezpośrednio do określenia użytego przez Tabisza. Tabisz napisał, że "chrześcijaństwo uważa się za prawdę" zapytałem więc od kiedy, bo większych bzdetów nie słyszałem. Czytaj pan uważnie i nie wciskaj mi w usta niedorzeczności. >>Schleiermacher to historycyzm Panie >Widzisz i nie grzmisz, Panie! Weź kajecik i przepisz sobie, co historycyzm znaczy. Doskonale wiem czym jest historycyzm-nie muszę.JeSli pan wiedzę czerpiesz z wikipedii to się nie dziwię, że myślenie troszkę ograniczone. Jedyny wkład Schleiermachera w tkzw. hermeneutykę polegał na tym, że uwzględnił kontekst historyczny tekstu- poza tym z hermeneutyką choćby w wydaniu Gadamera nie ma to nic wspólnego nie ma to nic wspólnego- zwykły historycyzm panie. Szukasz Pan hermeneutyki zacznij Pan od Diltheya- to już prędzej chodź jeszcze nie do końca. >>>>Dwa pytanka: Skąd czerpie Pan wiedzę na temat tego co mi się zdaje? >>>Ze skutków, które na ekranie widzę. >>Raczej z tego co piszę czerpie Pan wrażenia, a nie dochodzi do wiedzy o przyczynie i skutku. >Wrażenia czerpię z tego, co czytam na ekranie. A czytam choćby Twą wypowiedź taką: >[color=blue] niespójność historyczna danego stanowiska teistycznego> Domyślam się, że chodziło Ci o to, że pogląd danej grupy teistów (krk na przykład) na konkretną kwestię teologiczną (np. czy Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna?) zmieniał się wraz z upływem dziejów.> Sformułowanie "niespójność historyczna" jest jednak co najmniej komiczne i absurdalne. Skoro jednak zdecydowałeś się je zamieścić, pewnie za sensowne je uważałeś. Tyle.To smutne, że nie rozumiesz pan bardzo jasno określonych terminów, które padają w jasno określonym kontekście.Poczytałbyś pan porządnie o czym się z tabiszem wykłucałem to byśpan załapał bo na wikipedii tego nie ma hehehe.... > >>>Twierdze, że szukanie prawdy naukowej w biblii mija się z celem> >>Po pierwsze: z jakim celem?> >Szukania prawdy jakkolwiek rozumianej.> Ahaaaaaaaa .> Myślisz, co piszesz, choć czasem?  Niestety nie wszyscy potrafią myśleć stad tego typu pytania. > >Nie wiem czy Pan zna... jest znakomity tekst Kierkegaarda "Czym jest Prawda" w tłumaczeniu Iwaszkiewicza- może to Pana zadowoli. Idealnie odnosi się do tego, o co Pan Pytał.> Nie znam - przy okazji chętnie zajrzę. Jednak przy całej perwersyjnej sympatii, jaką do Kierkegaarda czuję, zupełnie się nie spodziewam, by akurat on mógł wnieść do rozważanego zagadnienia coś istotnego. Ale może się mylę - przy sposobności sprawdzę.Przy założeniu, że go zrozumiesz- od razu mówię: na wikipedi tego pan nie znajdziesz
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >chodź >tabiszem >wykłucałem >byśpan >wikipedi
Zakończmy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kaktus5 (306 punktów) | >Zakończmy. Jestem tego samego zdania
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Zakończmy.> Jestem tego samego zdania Masz rację, kaktus5 - plus.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Zależnie od religii. Każda z nich swoiście odpowiada na zadane przez Pana pytanie.Natomiast można wskazać jej kryterium-wiarę. I pomyśleć, że był Proces Norymberski. Wszak naziści też wierzyli... A jak ocenisz Kaktusie 5 wojny religijne? Na przykład wyprawy krzyżowe? Zderzenie dwóch "prawdziwych" wszechświatów, multirzeczywistość?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:że istnieją takie stanowiska teistyczne, które "prawdę" zawartą w biblii odnoszą do zupełnie innych kryteriów niż nauka To, że Ziemia obiega Słońce, że gwiazdy nie spadały, nie spadają i nie będą spadać na Ziemię na sposób apokaliptyczny to nie jest "prawda naukowa", którą czemuś nonsensownemu przeciwstawiasz. mówiąc o jakimś "celu". Otóż - nauka pozwoliła dostrzec ludziom ich Układ Słoneczny i jego okolice. Ale Układ Słoneczny miał się bardzo dobrze bez nas i bez naszej nauki. Istniał. Istniał bardzo długo.
|
|
| | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Cytat:że istnieją takie stanowiska teistyczne, które "prawdę" zawartą w biblii odnoszą do zupełnie innych kryteriów niż nauka > To, że Ziemia obiega Słońce, że gwiazdy nie spadały, nie spadają i nie będą spadać na Ziemię na sposób apokaliptyczny to nie jest "prawda naukowa", którą czemuś nonsensownemu przeciwstawiasz. mówiąc o jakimś "celu". Otóż - nauka pozwoliła dostrzec ludziom ich Układ Słoneczny i jego okolice. Ale Układ Słoneczny miał się bardzo dobrze bez nas i bez naszej nauki. Istniał. Istniał bardzo długo.Powtarzam po raz kolejny: NAUKA NIE ZAJMUJE SIĘ ISTNIENIEM CZEGOKOLWIEK!!!
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czy się zajmuje religia? Otóż tworzy w twej zacnej głowie obietnicę, przede wszystkim życia po śmierci, po czym ty już dbasz o to, aby naginać wszystko do swej religijnej "prawdy". Religia przypomina Coca Colę. Dba o to, byś pił ją regularnie. Żadnych pozytywnych efektów po spożyciu Coca Coli nie stwierdzisz.
Ale nie. Popełniłem błąd... Przepraszam cię "Coca Colo", niewinny gazowy napoju. Religia przypomina opium. Złuda jest tak przyjemna, uzależnienie od lęku przed śmiercią tak wielkie, że wierzący musi ćpać.
Więc - RELIGIA NIE ZAJMUJE SIĘ ISTNIENIEM CZEGOKOLWIEK, TO NARKOTYK O KTÓRY WALCZĄ DEALERZY I SILNIE UZALEŻNIENI, KTÓRZY NIE MAJĄ JUŻ WYJŚCIA.
Z podobną pasją, z jaką się nagina rzeczywistość do opowieści biblijnych (a robi się to i ty również to robisz) można nagiąć rzeczywistość do pamiętnika ciotki Klotki, instrukcji obsługi odkurzacza, wyrwanej strony z jakiejś powieści... I MOŻNA W TO SWOJE NAGIĘCIE RZECZYWISTOŚCI WIERZYĆ.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji. Uważasz zapewne, że to, że masz w swoich komórkach geny jest "prawdą nauki". Tymczasem to nieprawda, gdyż jest to prawdą bez przydawki. Ludzie mieli geny w swoich komórkach zanim je odkryto. Łatwo to sprawdzić wydobywając ich fragmenty ze szczątków dawno umarłych przedstawicieli Homo sapiens. Gdyby posiadanie genów było prawdą tylko nauki, to geny mogłyby się zjawić dopiero w momencie ich odkrycia. Brzmi to bezsensownie, ale to twój bezsens. Jak go ci tylko tłumaczę.
|
|
| | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Cytat:Proszę podać przykład chociaż jednego nierzeczowego argumentu, który podałem w tej dyskusji. > Uważasz zapewne, że to, że masz w swoich komórkach geny jest "prawdą nauki". Tymczasem to nieprawda, gdyż jest to prawdą bez przydawki. Ludzie mieli geny w swoich komórkach zanim je odkryto. Łatwo to sprawdzić wydobywając ich fragmenty ze szczątków dawno umarłych przedstawicieli Homo sapiens. Gdyby posiadanie genów było prawdą tylko nauki, to geny mogłyby się zjawić dopiero w momencie ich odkrycia. Brzmi to bezsensownie, ale to twój bezsens. Jak go ci tylko tłumaczę.Po pierwsze prosiłem o "nierzeczowy argument" czyli taki , który nie odnosi się do przedmiotu naszej dyskusji nie zaś o koślawą analizę logicznej bezsensowności. Po raz kolejny myli Pan pojęcia. Czym innym jest bezsensowność wyrażenia a czym innym jego prawdziwość. Weźmy Pański przykład genów. To, że nauka stwierdza "Homo sapiens posiadają i posiadały geny" i zalicza owo zdanie do prawdziwych z punktu widzenia nauki to jedno. Proszę w końcu zrozumieć, że nauka jest niczym innym jak pewnym konstruktem nałożonym na rzeczywistość- nie bada więc rzeczywistości, a jedynie przedmioty, których istnienie zakłada. Niestety większość o tym zapomina. Dlatego też prawda naukowa jest tylko naukową prawdą nie zaś prawdą jako taką czy samą w sobie. Dlatego piszę o prawdzie naukowej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:nie bada więc rzeczywistości, a jedynie przedmioty, których istnienie zakłada. To robi religia. Tylko słowo "badać" należy zastąpić słowem "przyjmuje bezwarunkowo, alias "wierzy w..."". Geny istniały bez człowieka i jego religijnych wymysłów, tak samo gwiazdy, nie należą więc do sfery "prawdy naukowej", lecz są prawidziwe. Jeśli chcesz tworzyć jakieś dziwaczne pojęcia, typu prawda kotów wierzących w mięsistość mechanicznych myszy, to sobie twórz. Inne moje pytanie dotyczyło wypraw krzyżowych - chrześcijanie ze swoją prawdą napadają na muzułmanów ze swoją. Jak wygląda walka twoich prawd, tak starannie i opacznie wykrojonych z kontekstu?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kaktus5 (306 punktów) | > Cytat:nie bada więc rzeczywistości, a jedynie przedmioty, których istnienie zakłada. > To robi religia. Tylko słowo "badać" należy zastąpić słowem "przyjmuje bezwarunkowo, alias "wierzy w..."".> Geny istniały bez człowieka i jego religijnych wymysłów, tak samo gwiazdy, nie należą więc do sfery "prawdy naukowej", lecz są prawidziwe. Jeśli chcesz tworzyć jakieś dziwaczne pojęcia, typu prawda kotów wierzących w mięsistość mechanicznych myszy, to sobie twórz.Pański problem polega na tym, że pojęcie prawdy sprowadza Pan do prawdy naukowej dlatego nigdy się nie dogadamy. Proszę mi zatem odpowiedzieć co jest prawdziwe: newtonowski opis wszechświata czy wzory mechaniki kwantowej? A może wszystko naraz chociaż się wzajemnie wyklucza w wielu punktach? Czy może jak twierdzą fizycy prawdziwy może być jeden i drugi system w zależności od przedmiotu który opisuje? Co z ta Pańską prawdą bez-przydawkową? > Inne moje pytanie dotyczyło wypraw krzyżowych - chrześcijanie ze swoją prawdą napadają na muzułmanów ze swoją. Jak wygląda walka twoich prawd, tak starannie i opacznie wykrojonych z kontekstu?Moich prawd? A co to takiego?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie sprowadzam prawdy do "prawdy naukowej". Staram się bezinteresownie dociec prawdy, nie oczekując, że tkwi w niej na przykład recepta na życie po śmierci, co zapewne masz na myśli plotąc o "prawdzie religijnej".
Nie ma nic takiego jak "prawda religijna" i "prawda naukowa". Jest prawda. Religie wogóle nie służą odkrywaniu żadnych prawd, lecz bezwarunkowej wierze w fałszywe obietnice. Nauka jest narzędziem badania prawdy o rzeczywistości, nie zakłada z góry, że rzeczywistość ma być taka a nie inna. Naukowiec odkrywając prawo fizyczne nie zostaje przez to zbawiony. Robi to bowiem dla prawdy a nie dla zaspokojenia przyziemnych potrzeb płynących z prytymitywnych instynktów takich jak:
1. Megalomania i czucie się lepszym od innych. 2. Uproszczenie rzeczywistości do reguł służących też rozpinaniu rozporka. 3. Chuć istnienia głodna przekroczenia własnych czasowych wymiarów.
Poza tym wciąż pytam o konflikty "prawd" religijnych. Piszesz "prawda religii" a tak naprawdę powinieneś pisać "prawda chrześcijaństwa", "prawda islamu", "prawda szaktyzmu", "prawda dzinizmu", "prawda sziwaizmu (alias szaijwizmu)", "prawda wisznuizmu (alias wajsznawizmu", prawda buddyzmu" etc.". Nierozumiem czemu przez tyle odpowiedzi nie odniosłeś się do tego zagadnienia. Niewygodne?
|
|
 | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | > Niestety, ale badania pokazują, że ateiści, agnostycy etc. są ogólnie inteligentniejsi (...) Cytat:Niedawno czytałam gdzieś o amerykańskim bestsellerze użalającym się nad tym, że kobiety są bardziej nieszczęśliwe niż mężczyźni, zapewne na skutek nadużywania feminizmu. Jak się okazało, wnioski te wyprowadzono z różnicy jednego punktu statystycznego. [frag. artykułu K. Dunin, Fajna różnica] Zapytuję zatem: czyje to badania, jakie są wyniki, tj. o odnośnik do tychże, oraz: czy wyniki można uznać za rzetelne i trafne? Jednocześnie zwracam uwagę na to, że niewłaściwa interpretacja liczb, prowadzi do błędnych wniosków. > W sytuacji gdy dwie grupy o zupełnie sprzecznych poglądach współistnieją obok siebie praktycznie nieuniknioną konsekwencją jest konflikt. Tego konfliktu mogłoby nie być w sytuacji gdyby ich "spotykanie się" byłoby rzadkie lub nie występowało....lub gdyby obie strony (założenie idealistyczne), ewentualnie jedna z nich (opcjonalnie) wykazała się otwartością umysłu. Wielokroć tej otwartości brak po stronie "racjonalistów", a osobiście to od nich oczekiwałabym jej w większym stopniu. I o to chyba chodziło również autorowi wątku. ...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
|  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
> ...lub gdyby obie strony (założenie idealistyczne), ewentualnie jedna z nich (opcjonalnie) wykazała się otwartością umysłu.> Wielokroć tej otwartości brak po stronie "racjonalistów", a osobiście to od nich oczekiwałabym jej w większym stopniu. I o to chyba chodziło również autorowi wątku.Uwielbiam argument o braku " otwartości umysłu".
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Uwielbiam argument o braku " otwartości umysłu".Niektórzy mają tak otwarty, że mózg im wypadł. Łukaszewicz.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Uwielbiam argument o braku ... umysłu. >Niektórzy mają tak otwarty, że mózg im wypadł.
Co wypada z czego: mózg z umysłu, czy umysł z mózgu?
|
|
| | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Niektórzy mają tak otwarty, że mózg im wypadł. >Co wypada z czego: mózg z umysłu, czy umysł z mózgu? Wypada wypadkowa: zniewolonego umysłu i wypranego mózgu.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| |  | 3 na 3 | czaplicka (5782 punktów) | jak to Dawkins mówi-należy mieć umysł otwarty, ale nie tak, żeby mózg wypadł
|
|
| | |  | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | > jak to Dawkins mówi-należy mieć umysł otwarty, ale nie tak, żeby mózg wypadł Cytat:Otwarty umysł jest zaletą, ale nie tak otwarty, że rozum wypada - przypisywane Jimowi Obergowi, dziennikarzowi przestrzeni kosmicznej i historykowi.
...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
| |  | | sacrool (353 punktów) | > Uwielbiam argument o braku " otwartości umysłu".Czy termin "otwarty umysł" jest frazeologizmem nieszczęśliwie czy szczęśliwie uknutym- warto zapytać językoznawców. Z pewnością jest on stosowany w wielu publikacjach i to nie od dzisiaj, co do tej pory nie wywoływało specjalnych sprzeciwów. Kwestionując go, może zakwestionujesz również określenia będące jego opozycją, jak umysł zamknięty (nawiasem: tytuł książki Allana Blooma) lub zniewolony umysł (Czesława Miłosza tytuł dzieła). W każdym razie pod tym pojęciem rozumiem postawę poznawczą, opartą na dociekliwości połączonej ze świadomością ograniczoności własnej wiedzy. Sokrates mawiał "Wiem, że nic nie wiem", nie udając fałszywie własnej niewiedzy, a wychodząc z założenia, że: Cytat:(...)naprawdę nie wie się nic, jeżeli nie zna się celu życia i postępowania, powołania człowieka, dobra najwyższego, cnoty prawdziwej. Przeciwieństwem postawy, jaką opisałam będzie funkcjonowanie poznawcze oparte na gotowych odpowiedziach, co wiąże się z bezrefleksyjnością i, już potocznie, klapkami na oczach, uszach, i innych zmysłach. Choćbyś dostarczyła mi więcej linków do filmików z youtube w rozmaitych obcych językach, nie przekonają mnie one do zmiany zdania, że pierwsza z postaw jest pożądana, podczas gdy druga wiąże się z głupotą. ...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
| | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
>Czy termin "otwarty umysł" jest frazeologizmem nieszczęśliwie czy szczęśliwie uknutym- warto zapytać językoznawców. Z pewnością jest on stosowany w wielu publikacjach i to nie od dzisiaj, co do tej pory nie wywoływało specjalnych sprzeciwów. Kwestionując go, może zakwestionujesz również określenia będące jego opozycją, jak umysł zamknięty (nawiasem: tytuł książki Allana Blooma) lub zniewolony umysł (Czesława Miłosza tytuł dzieła).
Z tego typu rozważaniami odeślę Cię do językoznawców i literatów co sama zasugerowałaś. Nie kwestionuję znaczenia tego związku frazeologicznego, a komentuję użycie go w konkretnym kontekście.
>W każdym razie pod tym pojęciem rozumiem postawę poznawczą, opartą na dociekliwości połączonej ze świadomością ograniczoności własnej wiedzy.
Zastosowałaś ten zwrot w konkretnej wypowiedzi, której znaczenie jest jasne, nie musisz tłumaczyć. Kontekst jest równie ważny co znaczenie podstawowe tego zwrotu, zwłaszcza w przypadku frazeologizmów mających wszak znaczenie symboliczne.
>Choćbyś dostarczyła mi więcej linków do filmików z youtube w rozmaitych obcych językach, nie przekonają mnie one do zmiany zdania, że pierwsza z postaw jest pożądana, podczas gdy druga wiąże się z głupotą.
Ależ ja Cię nie przekonuję, wyrażam jedynie swoje zdanie. Zapytam się gdzie się podział ów otwarty umysł skoro posługujesz się zwrotem "obce języki"? Obce jest nam tylko to czego nie poznaliśmy.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
5 na 5 | maciek (1053 punktów) | > Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że> na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg> innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola> Sarkozy czy Mel Gibson).Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę i związał się z jakąś młodą laską. Zaiste dobry z niego chrześcijanin.
|
|
 | 4 na 4 | lukasz9 (1220 punktów) | hehe G. Bush też był wzorowym chrześcijaninem, szczególnie jak nadstawiał drugi policzek al-kaidzie  a z inteligencją też u niego krucho...
|
|
|  | | maciek (1053 punktów) | > hehe G. Bush też był wzorowym chrześcijaninem, szczególnie jak nadstawiał drugi policzek al-kaidzie  > a z inteligencją też u niego krucho...Nie wiadomo o którego Busha chodzi, ale co do młodego masz rację.
|
|
|  | | Sakowicz (285 punktów) | Młody Bush ponoć ma IQ na poziomie 140. Zatem albo nie jest taki głupi, albo to całe IQ jest gówno warte.
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Młody Bush ponoć ma IQ na poziomie 140. Zatem albo nie jest taki głupi, albo to całe IQ jest gówno warte. Doda ma ponoć 156...
|
|
| | |  | | Sakowicz (285 punktów) |
>Doda ma ponoć 156...
Czyli IQ jest gówno warte? Wiesz ja nie czytam w myślach.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Doda ma ponoć 156... >Czyli IQ jest gówno warte? Gówno warte są stereotypy.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Młody Bush ponoć ma IQ na poziomie 140. Zatem albo nie jest taki głupi, albo to całe IQ jest gówno warte. Młody ten Bush, ponoć. I niegłupi...
|
|
| |  | | maciek (1053 punktów) | > Młody Bush ponoć ma IQ na poziomie 140. Zatem albo nie jest taki głupi, albo to całe IQ jest gówno warte.Raczej to drugie. Forest Gump miał 80, ale obalił Nixona.
|
|
|  | | pavvel (8272 punktów) | > hehe G. Bush też był wzorowym chrześcijaninem, szczególnie jak nadstawiał drugi policzek al-kaidzie  al-kaidy Bush się nie czepiał. Nawet ułatwił rodzinie Bin Ladena wyjazd z USA. Polecam film Fahrenheit 9/11 www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
 | 3 na 3 | Arłukowicz (3162 punktów) | > > Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że> >na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg> >innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola> >Sarkozy czy Mel Gibson).> Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę i związał się z jakąś młodą laską.> Zaiste dobry z niego chrześcijanin. No pewnie, że dobry - Chłop cały czas deklaruje, że jest chrześcijaninem, a Ty czepiasz się takich dupereli, jak porzucenie żony
|
|
 | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę I - o ile dobrze pamiętam - siedmioro dzieci.
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę No, poszedł na łatwiznę - cudzą trudniej porzucić. > I - o ile dobrze pamiętam - siedmioro dzieci. I chyba to nie on, ale i tak łączę się w bólu.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>>Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę> > No, poszedł na łatwiznę - cudzą trudniej porzucić.> I tu się mylisz  Nie tylko tu piszę. > Zapewniam Cię, że bardzo łatwo  Udowodnij - porzuć żonę Mela Gibsona.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> Udowodnij - porzuć żonę Mela Gibsona.> A tam zaraz Gibsona. A mało to innych żon na tym świecie?  A w ogóle to jakiś system wartości mieć trzeba. Jednym z moich przykazań jest: Nie porzucaj żony bliźniego swego bez powodu  www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A tam zaraz Gibsona. A mało to innych żon na tym świecie?  > A w ogóle to jakiś system wartości mieć trzeba. Ja mam zero jedynkowy: mam system - nie mam systemu. > Jednym z moich przykazań jest: Nie porzucaj żony bliźniego swego bez powodu  To jest moje pierwsze. Drugim jest: nie przede mną.
|
|
|  | 2 na 2 | maciek (1053 punktów) | >>Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę >I - o ile dobrze pamiętam - siedmioro dzieci. Chyba nawet ośmioro. Ale co to dla dobrego chrześcijanina. Bóg je wyżywi.
|
|
| |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >>Zdaje się, że niedawno porzucił swą żonę> >I - o ile dobrze pamiętam - siedmioro dzieci.> Chyba nawet ośmioro. Ale co to dla dobrego chrześcijanina. Bóg je wyżywi.... odzieje, obuje i wykształci. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | | Meretseger (61860 punktów) | Chyba - na szczęście - część już jest dorosła.
|
|
7 na 9 | lukasz9 (1220 punktów) | A nie jest tak, że po prostu boli Cię to, że większość osób na tym forum ma inne poglądy niż Ty? Mi się wydaje, że właśnie stąd ta frustracja.
|
|
6 na 6 | Celtyk (3337 punktów) | Zjawisko pychy występuje u przedstawicieli każdego środowiska. Tak tu na forum, wśród naukowców, polityków jak i wśród kasjerów . . . > Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.Jak już kiedyś pisałem posiadanie tytułu naukowego nie świadczy jeszcze o czyimś wyższym poziomie intelektualnym, jak też jego brak o czyjejś głupocie. Wiązanie wykształcenia z inteligencją jest w wielu przypadkach przynajmniej nieporozumieniem. > Najbarzdiej w oczy rzuciły mi sie dwa przykłady, popierające moją tezę. [. . .]Racjonaliści są tak jak i Muzułmanie, Katolicy, Komuniści, Polacy czy Francuzi (wybór grup przypadkowy) tylko ludźmi i jak każdy człowiek mają prawo tak do własnej oceny jak i do popełniania błędów. Na tym forum jak i na wielu innych każdy z nas prezentuje własne poglądy, przemyślenia, czy spostrzeżenia. Spotykamy się tu po to by je zaprezentować, czy skonfrontować swoje zdanie ze zdaniem innych. > Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola Sarkozy czy Mel Gibson)...Osobiście politycy nie są dla mnie żadnym autorytetem intelektualnym (z wyjątkami ale niestety nielicznymi). A przytoczone przykłady polityków są co najmniej dyskusyjne . . . Co zaś do psychologii tłumu to testowałem swego czasu z kolegą - wystarczyło przeczytać dokładnie 2 książki o psychologii tłumu a następnie odpowiednio się przygotować  Zdecydowana większość ludzi na ulicy reagowała jak zaprogramowana  > Kolejnym przykłądem podobnego myślenia, była ankieta ...Nie będę się powtarzał po innych forumowiczach - ujęli to bardzo dobrze. > Co zasadniczo znaczyło, że ten kto jest inteligentny i wykształcony, ma poglądy lewicowe, przedstawione to było jakby to był oczywisty i niepodważalny aksjomat.Zbyt daleko posunięte uproszczenie. Wykształcenie lub jego brak nie implikuje poglądów danej jednostki. Ktoś może być katolikiem o liberalnych poglądach politycznych, a ktoś inny może być ateistą i jednocześnie socjalistą. Pozdrawiam
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
|
|
9 na 9 | Jarek Augustynowicz (542 punktów) | często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, sorki kiepski przykład na inteligenta, jemu bliżej do zwykłego cowboya  Nicola Sarkozy nie znam jego dokonań, ale zauważ, że u nas sprawuje rząd premiera gość, który "całe życie" żył w związku cywilnym a nie kościelnym i nagle przed decydującymi wyborami zapragnął zawrzeć związek "przed bogiem" - taka jest polityka  Mel Gibson zrobienie filmu sado-maso (Pasja) raczej nie jest oznaką inteligencji, rzucenie żony w pogoni za 20kilkoletnimi silikonami też raczej nie potwierdza jego katolickich przekonań...: kiepskie przykłady dobrałeś  )) postaraj się bardziej pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | > kiepskie przykłady dobrałeś ))> postaraj się bardziejJa się z tobą zgadzam, ci ludzie nie są dobrymi przykładami. Ale czy to jest dowód na to, że kolega straszliwie się myli? A czyżbyś ty sam nie znał przykładów? Ludzie mądrzy nie występują w populacji wierzących w Boga?
|
|
|  | 3 na 3 | Jarek Augustynowicz (542 punktów) | W Polsce mówiąc o wierze w boga, mamy na myśli tę wersję mitologii z Jahwe i Jezusem na czele. Forumowi ateiści i agnostycy to osoby, które zajrzały np. do biblii (proponuje na początek 10 przykazań i np. umiłowanie Jahwe w niewolnictwie, dalej widzenie absurdów jest już banalnie proste), potem ewentualnie zajrzyj do historii religii itp. Dla mnie ludzie mądrzy, którzy wierzą w takiego Boga są albo ludźmi, którzy do swojej księgi objawionej nie zajrzeli ani razu, a jak już to zwyczajnie boją się przyznać przed sobą, że ten bóg jest nagi. Czasem nie chcą robić przykrości najbliższym, może uważają, że ich spokój jest więcej wart od mówienia własnego zdania. Imo deklarowanie wiary w katolickiego boga jest właśnie albo przejawem niewiedzy (ludzie są bardzo zapracowani, mało kto znajduje czas na zaglądanie do tak grubej książki) albo zalęknieni (porzuceniu towarzyszy na początku lęk, że nie znam odpowiedzi o pytanie o mistyczny sens życia). Ateista takiej odpowiedzi nie udzieli, co imo jest przejawem jego skromności, a nie pychy zapisanej w temacie tego wątku). pzdr > >kiepskie przykłady dobrałeś ))> >postaraj się bardziej> Ja się z tobą zgadzam, ci ludzie nie są dobrymi przykładami. Ale czy to jest dowód na to, że kolega straszliwie się myli?> A czyżbyś ty sam nie znał przykładów? Ludzie mądrzy nie występują w populacji wierzących w Boga?>
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >u nas sprawuje rząd premiera gość, który "całe życie" żył w związku cywilnym a nie kościelnym i nagle przed decydującymi wyborami zapragnął zawrzeć związek "przed bogiem"
Myślę, że był to ślub z kościołem. Nie mieszałbym do tego ani żony, ani boga.
|
|
14 na 14 | keymak (3379 punktów) | >Chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska które niedawno zaobserwoawałem na forum. Mianowicie jest to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci[..] Twoje spostrzeżenia to nic nowego. Co jakiś czas ktoś formułuje podobne opinie. Są to najczęściej osoby, które nie identyfikują się ze stałymi bywalcami forum. Prawie wszyscy spośród nich przyznają się otwarcie do teizmu. Nie mogą zrozumieć jak można nie wierzyć w to co oni akurat wierzą i stąd wynikają problemy. Mnie to już nie dziwi. To już pewnego rodzaju reguła.
Wielu z nich na siłę łączy ateizm z lewicowymi poglądami. Nie mieści się im w głowie że ateista nie musi mieć lewicowych poglądów.
Wydaje mi się że dyskutowanie z takimi wiecznie zdziwionymi nie ma specjalnego sensu. Dopóki nie przestaną myśleć stereotypowo dopóty dyskusja będzie jałowa i najczęściej bezcelowa.
Rozumiem że w ten sposób należę do grupy, którą określiłeś jako "klub wzajemnej adoracji". No cóż, każda grupa ludzi która ma zgodne poglądy można określać jako "klub wzajemnej adoracji". Tylko co z tego wynika? Według mnie zupełnie nic. Nie widzę nic dziwnego w tym że ludzie mają podobne poglądy w pewnych sprawach. Dodatkowo chciałbym zauważyć, że ta zgodność nie jest tak oczywista. Zgodność poglądów występuję tutaj tylko w zagadnieniach ogólnych takich jak: sprawa istnienia bóstw, roli wszelkich instytucji religijnych w społeczeństwie. Jeżeli zaś chodzi o zagadnienia bardziej szczegółowych jak np; temat aborcji, eutanazji nie ma już zgodności. Niekiedy nawet dochodzi do ostrej wymiany zdań pomiędzy tymi, którzy podobno należą do "klubu wzajemnej adoracji".
Przestań się dziwić i spróbuj przynajmniej zrozumieć poglądy tych których określasz "klubem wzajemnej adoracji". Jeżeli się postarasz to wtedy jakakolwiek dyskusja będzie wyglądać rozsądniej i co ważniejsze sensowniej.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Dodatkowo chciałbym zauważyć, że ta zgodność nie jest tak oczywista. Zgodność poglądów występuję tutaj tylko w zagadnieniach ogólnych...Jeżeli zaś chodzi o zagadnienia bardziej szczegółowych... nie ma już zgodności. Niekiedy nawet dochodzi do ostrej wymiany zdań ...
Swoją drogą ciekawe zjawisko: jak można akceptować sądy ogólne, a kłócić się co do szczegółów? Czyżby kulała dedukcja (od ogółu do szczegółu)?
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Dodatkowo chciałbym zauważyć, że ta zgodność nie jest tak oczywista. Zgodność poglądów występuję tutaj tylko w zagadnieniach ogólnych...Jeżeli zaś chodzi o zagadnienia bardziej szczegółowych... nie ma już zgodności. Niekiedy nawet dochodzi do ostrej wymiany zdań ... >Swoją drogą ciekawe zjawisko: jak można akceptować sądy ogólne, a kłócić się co do szczegółów? Czyżby kulała dedukcja (od ogółu do szczegółu)? Pojęcia ogólne są (zwykle) bardziej abstrakcyjne niż szczegółowe. Jak zaczynamy dłubać się w rzeczywistości, to okazuje się, że nasze szczegółowe rozwiązania nawiązują (składają się) do wielu pojęć ogólnych w różnych proporcjach często i stąd wynikają problemy. Swoją drogą ciekawe jest wyliczanie, ile w szczegółowym rozwiązaniu jest różnych idei ogólnych. Czyżby nazwa "idea(/pojęcie) ogólna" była zwodnicza? Pozdrawiam
|
|
|  | 9 na 9 | keymak (3379 punktów) | > Swoją drogą ciekawe zjawisko: jak można akceptować sądy ogólne, a kłócić się co do szczegółów? Czyżby kulała dedukcja (od ogółu do szczegółu)?No cóż. Prawie wszyscy zgadzają się że nasza reprezentacja w piłce nożnej gra tragicznie. Trudno jednak usłyszeć zgodnych opinii dlaczego tak grają.. Tutaj jest podobnie. Nic w tym dziwnego. Pod tym względem nie różnimy się wcale od teistów .. czy cyklistów. Ci pierwsi wierzą w jakieś bóstwo, ale nie zawsze w to samo. Niektórzy wierzą w jedno bóstwo, inni w wiele bóstw. Są też tacy którzy mówią że wierzą w jedno bóstwo, a później wymieniają całą listę bóstw w które wierzą.. Cykliści zaś zgadzają się że życie bez rowerów byłoby nie do zniesienia. Mogą zaś się spierać jakie rowery są niezbędne do życia  Aby jeszcze bardziej skomplikować sytuację to zauważyłem że niekiedy ludzie wierzący często zgadzają się z ateistami, gdy dyskutują na jakiś temat powiązany z religią, ale w oderwaniu od ogólnej idei wiary w jakieś bóstwo. Dopiero gdy jedna ze stron dowiaduje się że rozmawia z wstrętnym ateistą, lub zindoktrynowanym teistą to nagle dyskusja zmienia się radykalnie i tam gdzie wcześniej była zgoda nagle pojawiają się jakieś niezgodności. Śmieszno i straszno. Tak już jest jak ludzie są sztucznie dzieleni. To jest swoją drogą chora sytuacja.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Prawie wszyscy zgadzają się że nasza reprezentacja w piłce nożnej gra tragicznie. Co to jest: "Piłca Nożna"?
>Trudno jednak usłyszeć zgodnych opinii dlaczego tak grają.. Może im się zadęcie w puzonach popsuło? Albo okaryny zardzewiały?
>To jest swoją drogą chora sytuacja. Bo "chore zadęcie nie jest zdrowe", jak nucą starzy Eskimosi w trakcie budowania następnych dud ze świnki morskiej zeszłej na gruźlicę.
|
|
| | |  | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | > >Trudno jednak usłyszeć zgodnych opinii dlaczego tak grają..> Może im się zadęcie w puzonach popsuło?> Albo okaryny zardzewiały?Może i tak  , ale na moje oko to nasi po prostu nie umieją grać w piłkę. Umieją zaś opijać wygrane z Maltą, Luksemburgiem, czy inną Andorą
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Umieją zaś opijać wygrane z Maltą, Luksemburgiem, czy inną Andorą  Miałem kiedyś Żuka z silnikiem "Andoria"... eh, ci to dopiero chlali!
|
|
1 na 1 | tavv (15 punktów) | Rzeczywiście dobór autorytetów "do pośmiania się", ale spostrzeżenia autora wątku są zdecydowanie trafne, ciekawe czy niektórzy użytkownicy forum krzyczeli by o "zamroczeniu" równie głośno, jeśli zapytać by ich o Godela, Penrose'a, Hellera czy nawet cenionego tu Hawkinga.
|
|
11 na 13 | ramichael (36666 punktów) |
Z Twojej wypowiedzi jasno wynika, że wizyty na tym forum powodują u Ciebie dyskomfort. Może więc oszczędziłbyś sobie stresów i przestał odwiedzać forum (czy wręcz portal) gromadzacy tak niemiłą, czy trudną do zaakceptowania grupę osób. Po co Ci obserwowanie dyskusji w tym "grajdole" gdzie ekipa pyszałków uprawia wzajemną adorację. Wierz mi, jest wiele portali i forów, na których panuje atmosfera, którą zapewne uznasz za "zdrową". Np. portal i forum "Frondy". pozdrawiam
|
|
17 na 17 | diogenes (42753 punktów) | >Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii...
Profesor filozofii może mieć większy zasób obiektywnej wiedzy: znać daty, treść różnych doktryn, wzajemnie je powiązać, napisać o tym kilka książek, itd. Za to dostał profesurę. To wszystko ma się nijak do jego egzystencjalnego (osobistego) wyboru wiary w gusła, które dzieli z kościelnym lub sprzątaczką plebanii: nie za to dostał profesurę. I tak kasjer może być w tej materii bardziej krytyczny niż ksiądz profesor, który łączy w sobie rozległą wiedzę ze skrajną naiwnością owcy religijnego stadka. I to jest tu paradoksem.
|
|
9 na 9 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), To faktycznie cudak. Częściej trafia się profesor filozofii będący chrześcijaninem.
|
|
 | | kaktus5 (306 punktów) | >>chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), >To faktycznie cudak. Częściej trafia się profesor filozofii będący chrześcijaninem. A jeśli wolno zapytać:czym różni się Pana zdaniem jeden o drugiego, poza oczywiście częstością występowania?
|
|
9 na 11 | lontri (16088 punktów) |
Całość nieco pogmatwanego wywodu można by sprowadzić do jednej podstawowej formuły:
Wypowiedzi niektórych uczestników forum nie podobają się tricksterowi, czyli istnieje co najmniej jeden taki x (gdzie x=uczestnik forum), że wypowiedzi x nie podobają się tricksterowi.
Sposób budowania wypowiedzi wskazuje jednak, że tricksterowi nie chodzi tylko o to, by stwierdzić, że niektóre wypowiedzi na forum mu się nie podobają. Z tego, co rozumiem, chce on zaznaczyć jakieś swoje zdziwienie czy niepokój, wynikające z faktu, że takie właśnie nie podobające się mu wypowiedzi pojawiają się na forum. Trickster twierdzi również, że zauważył pewne tendencje do marginalizowania znaczenie tych osób, które wyznają poglądy odmienne niż osoby, które jakoby miały się dopuścić ze swojej strony ich marginalizacji.
Cóż. Poglądy trickstera są z pewnością poglądami trickstera, podobnie jak poglądy innych osób, nie będących tricksterem, są ich poglądami. Osoby nie będące tricksterem posiadają prawo wyrażania swoich poglądów, podobnie jak trickster posiada prawo posiadania i wyrażania własnych poglądów. Nie wiem, czy można coś sensownego do tego dodać.
W ramach korzystania z prawa do posiadania i wyrażania własnych poglądów chciałbym tylko wyrazić głębokie oburzenie formą przedstawienia własnych poglądów przez trickstera, który w sposób prowokacyjny i posługując się nieusprawiedliwioną generalizacją stwarza wrażenie, że wszyscy racjonaliści posiadają cechę pejoratywną, za jaką w naszym kręgu kulturowym uważa się pychę. Jest to bardzo nieprzyjemne czytać coś takiego, w gruncie rzeczy bardzo prostackiego i poniżej pewnych standardów kulturalnego stylu bycia.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
9 na 11 | lukaszewicz (5674 punktów) | . >Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o >wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki), >którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.
To że kasjer jest osobą trzeźwiej myślącą niż chrześcijański profesor nie jest naszą winą.
Łukaszewicz.
|
|
 | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nic dodać, nic ująć. Jednocześnie kasjer może wierzyć (lub nie) w co chce, natomiast profesorowie antropologii, historii, filozofii tak naprawdę nie powinni wierzyć w żadną religię, gdyż przez pryzmat swoich wierzeń zniekształcają wyniki swoich badań. Gdy historyk pisze o problemach społecznych w Starożytnym Rzymie i jest chrześcijaninem, albo (co mniej prawdopodobne) wyznawcą Bogów Olimpijskich, ryzykuje nieobiektywizm.
|
|
|  | 12 na 12 | lukaszewicz (5674 punktów) | >.... natomiast ryzykuje nieobiektywizm.
Nieobiektywizm to mały pikuś. Fakt, że prof, biologii Maciej G. poluje na wawelskie dinozaury nikomu wielkiej szkody nie czyni. Gorzej gdy teista zostaje np. lekarzem. Chirurg-świadek Jehowy odmawiający przetaczania krwi, bo mu ta Jehowa zabrania. Czy ginekolog-katolik wmawiający pacjentom, że prezerwatywa jest przyczyną AIDS.
Wydaje się, że takie osoby powinny być(dla dobra pacjentów) jakoś specjalnie oznakowane.
Łukaszewicz.
|
|
| |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Nieobiektywizm to mały pikuś. Pan Pikuś. > Fakt, że prof, biologii Maciej G. poluje na wawelskie dinozaury nikomu wielkiej szkody nie czyni. Czyni - Dinozaurom. > Gorzej gdy teista zostaje np. lekarzem. Lepiej - po pierwsze: uzdrawiać. > Chirurg-świadek Jehowy odmawiający przetaczania krwi, bo mu ta Jehowa zabrania. Do takich kalumni potrzebnych jest dwóch świadków. > Czy ginekolog-katolik wmawiający pacjentom, że prezerwatywa jest przyczyną AIDS. A może być tylko powodem niesmaku. > Wydaje się, że takie osoby powinny być(dla dobra pacjentów) jakoś specjalnie oznakowane.> Łukaszewicz. Może być.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Czy ginekolog-katolik wmawiający pacjentom, że prezerwatywa jest przyczyną AIDS. A może być tylko powodem niesmaku. Czy ja wiem, czy dziecko niekochane przez rodziców jest li tylko niesmaczne? Albo mające dziesięcioro rodzeństwa i żadnych zeszytów, książek, ani zabawek, za to dużo zajęć w kuchni, bo mamusia w ciąży i po którymś tam porodzie kilka miesięcy przed rozwiązaniem musi spędzić w łóżku z przyczyn zdrowotnych...?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Cytat:Czy ginekolog-katolik wmawiający pacjentom, że prezerwatywa jest przyczyną AIDS. > A może być tylko powodem niesmaku. > Czy ja wiem, czy dziecko niekochane przez rodziców jest li tylko niesmaczne? Kwestia gustu. W moim przykładzie "dziecko" może być również niestrawne. P.S. Nie pisałem o prezerwatywach o smaku malinowym.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) | > > Cytat:Czy ginekolog-katolik wmawiający pacjentom, że prezerwatywa jest przyczyną AIDS. >> A może być tylko powodem niesmaku. > >Czy ja wiem, czy dziecko niekochane przez rodziców jest li tylko niesmaczne?> Kwestia gustu.> W moim przykładzie "dziecko" może być również niestrawne.> P.S. Nie pisałem o prezerwatywach o smaku malinowym. Prezerwatywa może być raczej przyczyną braku dziecka, a więc , trzymając się konwencji ...głodu. Marek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Prezerwatywa może być raczej przyczyną braku dziecka, a więc , trzymając się konwencji ...głodu. Dobrze.
>Marek. Ju... już dobrze.
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Kwestia gustu.> W moim przykładzie "dziecko" może być również niestrawne.Zrobię Ci buraczki. Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci najlepiej wychodzą z buraczkami. > P.S. Nie pisałem o prezerwatywach o smaku malinowym. Truskawka lepsza. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Zrobię Ci buraczki. Regionalizmy dodają uroku zwykłemu seksowi w wielkim mieście. > Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci najlepiej wychodzą z buraczkami. A z mojego, że z sąsiadkami. > >P.S. Nie pisałem o prezerwatywach o smaku malinowym. > Truskawka lepsza.  Nie próbowałem z prezerwatywą, ale z cukrem lubię. P.S. Są przepisy na dżemy? <
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Zrobię Ci buraczki.> Regionalizmy dodają uroku zwykłemu seksowi w wielkim mieście.Wroar.  > >Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci najlepiej wychodzą z buraczkami.> A z mojego, że z sąsiadkami.Pieczone sąsiadki? Nie słyszałam. Musisz mieć duuuuży piec...  > >>P.S. Nie pisałem o prezerwatywach o smaku malinowym. > >Truskawka lepsza.  > Nie próbowałem z prezerwatywą, ale z cukrem lubię.\Ja wolę z bitą śmietaną. > P.S. Są przepisy na dżemy?Ja mam tylko na konfitury...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ja mam tylko na konfitury...A gdzie one stoją?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Regionalizmy dodają uroku zwykłemu seksowi w wielkim mieście.> Wroar. Nie wiem co to znaczy, ale podaj przepis - przećwiczę. > Pieczone sąsiadki? Nie słyszałam. Musisz mieć duuuuży piec...  Nie "pieczone", tylko pie... hm, tak, piec mam duży. > > Nie próbowałem z prezerwatywą, ale z cukrem lubię.\> Ja wolę z bitą śmietaną. Zależy kto bije. > Ja mam tylko na konfitury... Dzwoń do "Providenta".  Edycja: co za tuman dał Ci za to minusa?
|
|
| | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Edycja: co za tuman dał Ci za to minusa? Zgadnij, podobno jesteś inteligentny... 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Edycja: co za tuman dał Ci za to minusa?> Zgadnij, podobno jesteś inteligentny...  Nie mówię, że mnie przeceniasz, bo też podobno jesteś, ale co ma do tego inteligencja? Wystarczy odrobina cierpliwości i tumany same wyskakują, jak Pijane Debilusy z Kapusty.
|
|
| |  | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podałeś jeszcze lepsze przykłady, Marku. Można by oczywiście kontynuować długo listę nieobiektywizmów spowodowanych światopoglądem religijnym. Skutki niekiedy bywają śmieszne, innym razem są tragiczne. Niedawno moja znajoma poszła do psychiatry, na którego werdykcie zaważyły również względy religijne. Ów człowiek uznał, że depresję powinno leczyć się modlitwami, a nie lekarstwami. Po długich naleganiach zapisał lekarstwa, które okazały się kompletnie źle dobrane, bo przecież pan doktor miał doświadczenie w leczeniu modlitwami. Dodam, że był to profesor nauk medycznych.
|
|
| | |  | 8 na 8 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Dodam, że był to profesor nauk medycznych.
Dlatego wspomniałem o oznakowaniu.
Lekarze noszą na swoich kitlach takie małe tabliczki znamionowe z napisem:Lekarz medycyny. Lekarze - teiści mogliby mieć napis: Znachor.
Marek.
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Adamiak (36436 punktów) | >Lekarze - teiści mogliby mieć napis: Znachor. I pięcioramienne trójkąty odblaskowe na plecach.
>Marek. Jurek.
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>Lekarze - teiści mogliby mieć napis: Znachor. > I pięcioramienne trójkąty odblaskowe na plecach. >>Marek. > Jurek.
Nie mogę się zdecydować czy plus należy się bardziej pięcioramiennym trójkątom, czy Markowi Jurkowi.
Marek.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >> I pięcioramienne trójkąty odblaskowe na plecach. >>>Marek. >> Jurek. >Nie mogę się zdecydować czy plus należy się bardziej pięcioramiennym trójkątom, czy Markowi Jurkowi. Walnij w "plecy", to i Marek będzie trochę na'żarty i Jurek Zawsze Dziewica.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> >Marek.> Jurek.  Fajnie Wam wyszło.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | > >>Marek.> > Jurek.> Fajnie Wam wyszło.Nie nam a Jemu. Marek.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Marek.> > Jurek.> Fajnie Wam wyszło. No, w Sejmie by My porządzilim. Śmy. Jurek.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Dlatego wspomniałem o oznakowaniu. >Lekarze noszą na swoich kitlach takie małe tabliczki znamionowe z napisem:Lekarz medycyny. >Lekarze - teiści mogliby mieć napis: Znachor.
A co lekarzami, którzy mają wszystko i wszystkich w dupie bez względu na swoje wyznanie bądź jego brak?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z nimi to chyba nie ma problemu, bo skoro są takimi abnegatami, z pewnością nie przychodzą do pracy. Natomiast, jeśli masz na myśli takich, którzy działają tylko i wyłącznie dla pieniędzy, to i tak dużo to lepsze od psychiatrów zalecających modlitwy i egzorcyzmy zamiast lekarstw.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Natomiast, jeśli masz na myśli takich, którzy działają tylko i wyłącznie dla pieniędzy, to i tak dużo to lepsze od psychiatrów zalecających modlitwy i egzorcyzmy zamiast lekarstw. To nie jest lepsze. To nie jest też dużo lepsze.
To jest najlepsze.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie się wydaje, że najlepsze jest podejście naukowca - chęć rozwoju i ciekawość, choć oczywiście dobry lekarz ma prawo zarabiać dobrze i nie ma w tym nic dziwnego, że chce zarabiać. Gdyby lekarze i farmaceuci nie chcieli zarabiać, nie byłoby postępu medycyny.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Mnie się wydaje, że najlepsze jest podejście naukowca - chęć rozwoju i ciekawość, choć oczywiście dobry lekarz ma prawo zarabiać dobrze i nie ma w tym nic dziwnego, że chce zarabiać. Gdyby lekarze i farmaceuci nie chcieli zarabiać, nie byłoby postępu medycyny.
No właśnie, wszak wiadomo że pieniądz stymuluje naukowców. Do zarabiania. Wielu z naukowców bardzo ciekawi jak się rozwinąć, żeby zarobić. Nie ma w tym nic dziwnego w takiej kombinatoryce. Politycy robią to samo dzięki temu mamy tak ogromy postęp.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >No właśnie, wszak wiadomo że pieniądz stymuluje naukowców.
Stymuluje też hydraulików, sekretarki, nauczycieli, duchownych, lekarzy, sprzątaczy i sprzątaczki, śmieciarzy, kierowców, górników, hutników, a nawet... dzieci, i to już od przedszkola poczynając... I co z tego wynika? Postęp wynika!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | > I co z tego wynika? Postęp wynika! No właśnie, Pawłow miał rację. A ja się łudziłem, myślałem, że Rozum, albo Bóg, albo ideologia, potrzeby hubrystyczne, jakieś wyższe dążenia... a to Złoto...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A ja się łudziłem, myślałem, że Rozum, albo Bóg, albo ideologia, potrzeby hubrystyczne, jakieś wyższe dążenia... a to Złoto...
To łudź się dalej. Tylko nie zapomnij kupić sobie czegoś do żarcia, bo zdechniesz z głodu w tej ułudzie. Chyba, że wymodlisz sobie u swego boga, by ten zesłał Ci mannę z nieba.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Ale ja w Boga nie wierzę. Wierzyłem w człowieka, ale przyszło mi zwątpić w niego skoro ten wierzy w Złoto. I w co tu teraz wierzyć? Zostać sceptykiem? Kupić sobie beczkę? Sznur? A może zbudować ponik Karolowi, człowiekowi który został Lodzermenschem?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Gdyby lekarze i farmaceuci nie chcieli zarabiać, nie byłoby postępu medycyny.
Byłby, ale wolniejszy.
Marek.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Mnie się wydaje, że najlepsze jest podejście naukowca - chęć rozwoju i ciekawość, choć oczywiście dobry lekarz ma prawo zarabiać dobrze i nie ma w tym nic dziwnego, że chce zarabiać. Bardziej mnie przekonuje relacja: usługodawca-klient. Klient płaci a lekarz bez łaski wykonuje dobrą robotę.
>Gdyby lekarze i farmaceuci nie chcieli zarabiać, nie byłoby postępu medycyny. Cały postęp jest z chęci zysku.
|
|
| | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Cały postęp jest z chęci zysku.
Sam postęp jest zyskiem.
Marek.
|
|
| | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Sam postęp jest zyskiem. Amerykański sposób myślenia oddziaływa mocniej niż myślałem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >> Cały postęp jest z chęci zysku. >Sam postęp jest zyskiem.
Nie. Tak.
Zależy jaki i zależy dla kogo. Postęp czasu nie jest zyskiem, co nie przeszkadza mi chwalić udanego dnia.
>Marek. Stanisław.
|
|
| | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Problem jest ten sam. To jest problem wiary. Jeden wierzy w Dolara drugi w Boga. Co za różnica?
|
|
| | |  | 9 na 9 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Po długich naleganiach zapisał lekarstwa, które okazały się kompletnie źle dobrane, bo przecież pan doktor miał doświadczenie w leczeniu modlitwami. Dodam, że był to profesor nauk medycznych.
Bywa gorzej. Mam, a w zasadzie - miałam, znajomego. Jego rodzice uznali w zespół z psychiatrą, że chłopakowi nie dolega nic oprócz... nawiedzających go demonów. Przez znajomych wychodzili w diecezji egzorcyzmy. W przerwach między egzorcyzmami psychiatra-przyjaciel zapisywał mimo wszystko psychotropy, w celu uspokojenia biednego, opętanego chłopca. I my, jego przyjaciele, nic nie mogliśmy zrobić, bo chłopak był nieletni. A teraz jest wrakiem, z żółtymi papierami i rentą. Dwudziestokilkuletni chłopak. Spaczony do końca życia, przekonany, że nie należy wychodzić z domu, bo tam, na zewnątrz, są demony.
A jedyne, co mu dolegało, to nadwrażliwość i nastoletni weltschmerz. Takie demony.. :/
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Straszna historia. Aż ciężko uwierzyć! Choć z drugiej strony podobna do mojej.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Straszna historia. Aż ciężko uwierzyć! Choć z drugiej strony podobna do mojej.Najgorsze w tej historii jest chyba właśnie to, że jest prawdziwa... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 1 na 3 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Ten przykład świadczy o twoim obiektywizmie? Nie. Dlaczego? Nie podałeś kontrargumentu. Ergo- nie jesteś obiektywny= ban trzydniowy. Teraz porozmawiajmy o obiektywnych mediach, dziennikarzach i innych mitach. Gdybyś pisał książkę o wyprawach krzyżowych był byś tak samo nieuczciwy jak i człowiek religijny bo zaślepiła by cię chęć pokazania i uwypuklenia wszystkich zbrodni i skandalów celem zdetronizowania religii chrześcijańskiej. Wybierał byś zatem te fakty z historii które pokazują to, co chcesz by było pokazane. Inaczej mówiąc- pisał byś tak by zadowolić Dawkinsa i swoich kolegów ateistów co poklepią cie po plecach mówiąc- dobra robota stary, ale im dojebałeś! Nie istnieją obiektywni historycy ponieważ nie możliwe jest tak zestawić ze sobą faktów by nie prezentowały jakieś wizji opisywanej historii (czego dałeś świetny przykład w powyższym poście wybierając przykład którym chcesz opisać ogólna tendencję). Podobnie w każdej innej dziedzinie, również w naukach ścisłych. Jakimże sposobem można zaprezentować komuś obiektywną wiedzę o świecie gdy świat ten bada się mikroskopem elektronowym?
Powtarzam po raz setny- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Podobnie w każdej innej dziedzinie, również w naukach ścisłych. Jakimże sposobem można zaprezentować komuś obiektywną wiedzę o świecie gdy świat ten bada się mikroskopem elektronowym? >Powtarzam po raz setny- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. >
Można całkiem obiektywnie przekazać wiedzę o tym, co się pod tym mikroskopem widzi.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Można całkiem obiektywnie przekazać wiedzę o tym, co się pod tym mikroskopem widzi.
Chyba, że widzi się włókna mięśnia sercowego.
Marek.
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Można całkiem obiektywnie przekazać wiedzę o tym, co się pod tym mikroskopem widzi.
Całkiem obiektywnie? To chyba zależny co rozumiemy przez obiektywnie. Jeśli chodzi o "poddawane publicznej krytyce" to niewątpliwe można przedstawiać rzeczy obiektywnie. Jeśli rozumieć przez to "bezzałożeniowo, tak jak się rzeczy (faktycznie) mają", to jak wiemy od czasów Kanta, taki obiektywizm oczywiście nie jest możliwy.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Można całkiem obiektywnie przekazać wiedzę o tym, co się pod tym mikroskopem widzi.> Całkiem obiektywnie? To chyba zależny co rozumiemy przez obiektywnie. Jeśli chodzi o "poddawane publicznej krytyce" to niewątpliwe można przedstawiać rzeczy obiektywnie. Jeśli rozumieć przez to "bezzałożeniowo, tak jak się rzeczy (faktycznie) mają", to jak wiemy od czasów Kanta, taki obiektywizm oczywiście nie jest możliwy.Ja tak raczej, Sylwku, prozaicznie i materialnie  Albo widać na danym "szkiełku" >20 limfocytów śródnabłonkowych w śluzówce jelita grubego, albo nie. Szkiełko jest zachowane w dokumentacji i w każdej chwili można je wyjąć i moje "widzenie" zweryfikować. Taka ze mnie przepotworna i przyziemna pragmatyczka
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Albo widać na danym "szkiełku" >20 limfocytów śródnabłonkowych w śluzówce jelita grubego, albo nie.
No tak, ale referując ten stan rzeczy mimochodem referujesz swoją wiedzę o tym co widzisz a nie tylko to co widzisz.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Obraz bez interpretacji dokonującej się w umyśle jest niewiele warty i w praktyce chyba nie istnieje. Dla ciebie 20 limfocytów śródnabłonkowych w śluzówce jelita grubego widziane przez mikroskop to 20 limfocytów śródnabłonkowych w śluzówce jelita grubego, co może o czym świadczyć o jakiejś chorobie. Dla mnie może być to dzieło sztuki bo nie mam zielonego pojęcia jak przez mikroskop wygląda 20 limfocytów śródnabłonkowych w śluzówce jelita grubego. A to, co jest?
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > A to, co jest?> Dzieło sztuki, a nawet Sztuki, wykonane w śluzówce jelita grubego przez 20 limfocytów śródnabłonkowych pod mikroskopem.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | 3 na 3 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Można całkiem obiektywnie przekazać wiedzę o tym, co się pod tym mikroskopem widzi. No co ty, dr Hausa nie oglądasz? A jeśli to co widzisz, nie jest tym czym myślisz, że jest? To problem wielu naukowców, którzy szukając odpowiedzi gotowi są to widzieć tylko to zgadza się z ich teorią. Poza tym ludzkość nie wymyśliła jeszcze żadnej idealnej metody opisu zjawisk, nie ma więc mowy o obiektywizmie. Wzorem matematycznym możesz opisać właściwości trójkąta, ale nie wyjaśnisz tym wzorem oddziaływania trójkątnego kształtu na mózg. Fakt, że możesz widząc niebieski trójkąt powiedzieć, że z pewnością widzisz trójkąt niebieski nie wiele ci daje. Po za tym, jak sama wspomniałaś, możesz przekazać tylko to, co widzisz i wiesz a nie to czym rzeczywiście widziany przedmiot jest. Dodatkowo ogranicza cię, jak wspomniałem, sposób opisu oraz niemożność umieszczenia go w szerszym kontekście. Nie uwzględniając powiązania przedmiotu z jego naturalnym środowiskiem nie jest mozliwe jego obiektywne opisanie. Chyba można by tak długo wymyślać...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Chyba można by tak długo wymyślać...
Tylko komu?
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Wzorem matematycznym możesz opisać właściwości trójkąta, ale nie wyjaśnisz tym wzorem oddziaływania trójkątnego kształtu na mózg. >Fakt, że możesz widząc niebieski trójkąt powiedzieć, że z pewnością widzisz trójkąt niebieski nie wiele ci daje.
Owszem, daje. I wyjaśnię. Jeśli wzorem matematycznym opiszę trójkąt i dodatkowo podam długość fali świetlnej przezeń emitowanej/odbijanej, to we wszystkich laboratoriach świata inni ludzie otrzymają identyczny trójkąt, który w identyczny sposób oddziała na ich mózgi.
>Chyba można by tak długo wymyślać...
Więc próbuj dalej, masz czas.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Po pierwsze wątpię w istnienie dwóch identycznych rzeczy. Myślę, że możemy mówić o skali podobieństwa i to wszystko. Po drugie musiał byś uwzględnić uwarunkowania kulturowe, indywidualne, biologiczne i wiele innych czynników zanim stwierdzisz, a jeżeli już to stwierdzisz możesz już przypuszczać, że oddziaływanie będzie podobne ale nie identyczne. Klasycznym przykładem jest tu oddziaływanie mandali na medytującego.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Po pierwsze wątpię [...]
To już duży postęp.
>Po drugie musiał byś uwzględnić uwarunkowania kulturowe, indywidualne, biologiczne i wiele innych czynników zanim stwierdzisz, a jeżeli już to stwierdzisz możesz już przypuszczać, że oddziaływanie będzie podobne ale nie identyczne.
Miałbyś może rację, gdybyśmy rozmawiali o antropologii kulturowej, ale tak nie jest. Rozmawiamy o matematyce, a ta od podanych przez Ciebie uwarunkowań zależna nie jest.
>Klasycznym przykładem jest tu oddziaływanie mandali na medytującego.
O tym rozmawiaj na grupie psychoterapeutycznej.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | I dyskutuj tu z takim - jak brak argumentów, to zawsze jest pod ręką minus lub kasacja postu... Kiedyś na takich mówiło się "inteligencja szpagatowa", a dziś? "Moherowa"?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Wole swoją grupę terapeutyczną niż twoje racjonalne chamstwo.
|
|
| | | | | | | | | |  | -2 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Wole swoją grupę terapeutyczną niż twoje racjonalne chamstwo.
Wiedziałeś jak napisać "chamstwo" czy sprawdziłeś w słowniku, profesorku?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | garmen (952 punktów) | > >Wole swoją grupę terapeutyczną niż twoje racjonalne chamstwo.> Wiedziałeś jak napisać "chamstwo" czy sprawdziłeś w słowniku, profesorku?> fides ex necessitate esse non debetNie licz Michale na to, że skorzystał ze słownika. On raczej nie wie, że coś takiego istnieje. Czysty przypadek.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Nie licz Michale na to, że skorzystał ze słownika. On raczej nie wie, że coś takiego istnieje. Czysty przypadek.>  Naiwny jestem i tyle... 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | garmen (952 punktów) | > >Nie licz Michale na to, że skorzystał ze słownika. On raczej nie wie, że coś takiego istnieje. Czysty przypadek.> >  > Naiwny jestem i tyle...  Nie płacz. Bądź miły dla kolegi, to może zabierze Cię ze sobą na grupę terapeutyczną. Oni Ci tam wszystko dobrze wyjaśnią i wytłumaczą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 6 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Nie płacz. Bądź miły dla kolegi, to może zabierze Cię ze sobą na grupę terapeutyczną.To już wolę sobie popłakać.  W jego towarzystwie dopiero bym zgłupiał i schamiał!!! 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | > >Nie płacz. Bądź miły dla kolegi, to może zabierze Cię ze sobą na grupę terapeutyczną.> To już wolę sobie popłakać. W jego towarzystwie dopiero bym zgłupiał i schamiał!!!Panie Mendak, ja co matury nawet nie zrobiłem mogę robić z siebie głupca publicznie i pieprzyć farmazony jak jakiś zwykły dekarz albo ponura studentka, ale pan jako socjolog powinien trzymać jakiś poziom dyskusji tymczasem sam jest pan obiektem godnym socjologicznego zbadania jako jeden z "internetowych warchołów". Jeśli pan i panu podobni "naukowcy" maja być motorami postępu w tym kraju, to ja poproszę o bilet za granicę. Na zachód. I bana dożywotniego na tym forum też poproszę bo jego poziom zaczyna mnie brzydzić. Wypowiedzi zwykłych tępych szaraczków i małolatów takich jak ja, utrzymane na tak żenująco niskim poziomie można jeszcze jakoś zrozumieć i wybaczyć. Pan jednak powinien wskazywać drogę zamiast tarzać się w rynsztoku wraz z plebsem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | garmen (952 punktów) | >Panie Mendak, ja co matury nawet nie zrobiłem mogę robić z siebie głupca publicznie i pieprzyć farmazony jak jakiś zwykły dekarz albo ponura studentka, ale pan jako socjolog powinien trzymać jakiś poziom dyskusji tymczasem sam jest pan obiektem godnym socjologicznego zbadania jako jeden z "internetowych warchołów".
Mentrak - chyba wyraźnie jest napisane. To, że matury nie masz, to widać. Nie masz się czym chwalić. Łatwo robić z siebie "głupca publicznego" jak jest się anonimowym. Ameryki tym nie odkryłeś. Ten pseudonim, który obecnie używasz, wszystko wyjaśnia. Poprzednie też: Czterdzieści i cztery, Davy Jones, Bildungs Roman, Pier Nietzsche, Ctrl Alt Delete, BARMAN, KOBIETA W CZERWIENI, PIJANY FILOZOF, Emil G.
>Jeśli pan i panu podobni "naukowcy" maja być motorami postępu w tym kraju, to ja poproszę o bilet za granicę. Na zachód.
Proponuję zmienić kierunek na wschód. Może Białoruś?
>I bana dożywotniego na tym forum też poproszę bo jego poziom zaczyna mnie brzydzić. Wypowiedzi zwykłych tępych szaraczków i małolatów takich jak ja, utrzymane na tak żenująco niskim poziomie można jeszcze jakoś zrozumieć i wybaczyć.
Nie można, ani zrozumieć, ani wybaczyć. Poziom forum zaniżają właśnie takie osoby jak Ty.
>Pan jednak powinien wskazywać drogę zamiast tarzać się w rynsztoku wraz z plebsem.
Tarzać to sie może g.... w trawie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Nie można, ani zrozumieć, ani wybaczyć. Poziom forum zaniżają właśnie takie osoby jak Ty. Ja to wiem, bo opublikowałem na tym forum jakieś tysiąc postów i uważam, że 89% z nich to żenujące jatki z pozostałymi forumowiczami. Ale ty skąd to możesz wiedzieć? Zdążyłaś już przeczytać wszystkie, lub choćby większą cześć by coś takiego stwierdzić? Ja, jako człek niskich lotów (egzul dawn. wygnaniec, banita, wywołaniec. debilis łac. słaby, bezsilny) nie dbający o swój imaż mogę sobie pozwolić na takie zachowanie i określić cię mianem idiotki bez wnikania w szczegóły. Ale ty, nie chcąc rzeczywiście wyjść na idiotkę i ignorantkę powinnaś bardziej dbać o to, co piszesz w przestrzeni publicznej.
Zanim zbrodniarza skarzesz, spróbuj go zrozumieć. [Dostojewski]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | > >Nie można, ani zrozumieć, ani wybaczyć. Poziom forum zaniżają właśnie takie osoby jak Ty.> Ja to wiem...To już naprawdę duży postęp. Chyba plusa za rozwój edukacyjny dostaniesz ode mnie.  > Ja, jako człek niskich lotów (egzul dawn. wygnaniec, banita, wywołaniec. debilis łac. słaby, bezsilny) nie dbający o swój imaż mogę sobie pozwolić na takie zachowanie i określić cię mianem idiotki bez wnikania w szczegóły. Ale ty, nie chcąc rzeczywiście wyjść na idiotkę i ignorantkę powinnaś bardziej dbać o to, co piszesz w przestrzeni publicznej.A rozumiesz wogóle słowa "idiotka" i "ignorantka"? Rozróżniasz ich znaczenie? Wątpię... I lepiej nie wnikaj, bo coś jeszcze znajdziesz i nie będziesz wiedział co z tym zrobić.
|
|
| | | | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | > Wole swoją grupę terapeutyczną niż twoje racjonalne chamstwo.> To lepiej wybierz się na nią jak najszybciej. Ale wcześniej zajrzyj do słownika i sprawdź, co to znaczy słowo "dyskusja", bo tego na grupie Ci nie wyjaśnią. Pozdrawiam serdecznie
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Znudził Ci się poprzedni nick?
|
|
| | | | |  | -2 na 4 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Tak. I ty także zaczynasz mnie nudzić.
|
|
| | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >Tak. I ty także zaczynasz mnie nudzić. >
To zabierz zabawki i zmień piaskownicę. Na pewno znajdziesz jeszcze jakąś.
|
|
| | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Powtarzam po raz setny - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Powiedziałbym, że od miejsca siedzenia. Pozdrawiam - Zbyszek 
Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
|
|
|  | 1 na 1 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | > Nie powinien?! Dobra, wyrzucamy z uczelni za wiarę. A doktor filozofii, dajmy na to pragmatyk, ma prawo wykładać filozofię niepragmatyczną? Według mnie jak najbardziej, przeszkód nie widzę. A jak ktoś widzi może wybrać inne wykłady. A najlepiej by było by zapoznał się z argumentami pragmatycznymi by móc je w przyszłości krytykować jeśli uważa iż są błędne.
|
|
| |  | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie. Nie rozumiesz mnie. Ktoś wierzący w daną religię nie powinien się na przykład zajmować religioznawstwem porównawczym, albo omawianiem mitologii innych wierzeń. Nie powinien też zajmować się historią wojen religijnych, gdzie jedna ze stron wyznawała tę samą co on religię. Mnóstwo jest przykładów żenujących, nieobiektywnych prac "naukowych" tego typu. Autorów takich prac (nie studentów) szanujące się Uniwersytety powinny zwalniać. W związku z tym również władze uczelni powinny być religijnie obojętne.
|
|
| | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) | >Nie. Nie rozumiesz mnie. Ktoś wierzący w daną religię nie powinien się na przykład zajmować religioznawstwem porównawczym, albo omawianiem mitologii innych wierzeń. Nie powinien też zajmować się historią wojen religijnych, gdzie jedna ze stron wyznawała tę samą co on religię.
Jacku nie zgodzę się, ponieważ na zasadzie analogii powinniśmy powiedzieć: Polak nie powinien zajmować się historią Polski. Naukowiec powinien natomiast potrafić rozdzielić swą wiarę od pracy badawczej. To się da zrobić i rzetelni naukowcy tak robią, ci którzy nie działają w ten sposób są po prostu marnymi naukowcami. Wiara tu nie ma nic do rzeczy, liczy się uczciwość badawcza. Natomiast wszelka nieuczciwość powinna być piętnowana.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz sporo racji. Ale nacjonalizm badacza bywa dużo częściej zauważany, niż jego nieobiektywizm podyktowany wyznawaną religią. Jednocześnie chęć religijnego obiektywizmu bywa u badaczy dużo słabsza od chęci unikania nacjonalistycznej wizji dziejów. Piszę o tym dlatego, że przeczytałem dużo książek historycznych na te tematy i to zjawisko jest nagminne.
Nie ma zbyt wielu recenzentów, którzy pilnowaliby pod tym kątem rzetelności prac o Wyprawach Krzyżowych, podboju Ameryk, rozbiorze Imperium Otomańskiego etc.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | >Masz sporo racji. Ale nacjonalizm badacza bywa dużo częściej zauważany, niż jego nieobiektywizm podyktowany wyznawaną religią. Jednocześnie chęć religijnego obiektywizmu bywa u badaczy dużo słabsza od chęci unikania nacjonalistycznej wizji dziejów. Piszę o tym dlatego, że przeczytałem dużo książek historycznych na te tematy i to zjawisko jest nagminne.
Oczywiście zgadzam się, że ciągotki nacjonalistyczne są łatwiej zauważalne niż ciągotki "misyjne", ale jedne i drugie wynikają z chęci zafałszowania, nierzetelności a nie z wiary, światopoglądu, krótkich nóg czy bólu kręgosłupa.
Problem w tym, że mówisz o książkach historycznych, a wiele z książek historycznych, nie jest pracami naukowymi, a jedynie książkami popularnonaukowymi. Tak jak w innych dziedzinach nauki, trzeba rozróżnić w nich fakty (dane) od interpretacji. Historyk ma prawo interpretować dane. Interpretacja zawsze może zostać poddana krytyce tak jak np w wypadku tez Huntingtona, które były kwestionowane przez B.Trautnera, R.Ingleharta i innych naukowców. W wyniku tej krytyki interpretacja albo się obroni albo nie. To nie są nauki ścisłe, tu nie ma jednego możliwego sposobu interpretacji. Ważne jest by w pracy podane zostało źródło danych, by ich poprawność można było sprawdzić, a proces wyprowadzania interpretacji powtórzyć.
Problem zaczyna się gdy nie tylko interpretacja jest błędna, co łatwo zawsze wykazać, ale gdy sfałszowane są dane jak np robił to David Irving.
>Nie ma zbyt wielu recenzentów, którzy pilnowaliby pod tym kątem rzetelności prac o Wyprawach Krzyżowych, podboju Ameryk, rozbiorze Imperium Otomańskiego etc.
Poniekąd taką funkcję pełnią inni historycy, warto więc weryfikować źródła, nie poprzestawać na przeczytaniu książki, ale sięgnąć do podstaw i prac innych badaczy.
Co do recenzentów to się z Tobą zgodzę, niestety mało mamy poważnych recenzentów znających się na materii o jakiej piszą.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przede wszystkim chodzi mi o manipulowanie źródłami. Na przykład podanie odnośnika i przytoczenie niezgodnego z nim tekstu, albo z 1000 przykładów na przemoc wybranie jeden wyjątkowy okazujący ludzkie zachowanie krzyżowców na przykład i generalizacja tegoż ostatniego, z kolei wobec tych wierzących "niewłaściwie" dokonanie odwrotnego zabiegu. To standard. W zasadzie nie spotkałem się z książką zestawiającą na przykład historię chrześcijaństwa i islamu, która by tego nie robiła. Interpretacje to interpretacje, ale manipulowanie materiałem źródłowym to prawdziwy skandal. Przykład z ostatnich moich lektur - "Wyspy" Normana Daviesa. A propos wypraw krzyżowych Normanów Davies krytkuje zbytnią łagodność wobec muzułmanów Runcimana, który też zniekształca źródła na korzyść chrześcijan, choć wobec Daviesa jest wręcz przejrzysty.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | > Przede wszystkim chodzi mi o manipulowanie źródłami.Dlatego zawsze namawiam do sięgania do źródeł. Sceptycyzm zawsze jest dobrą cechą w nauce. > W zasadzie nie spotkałem się z książką zestawiającą na przykład historię chrześcijaństwa i islamu, która by tego nie robiła.Zacznę żałować, że nie pomyślałam o publikacji magisterki  > Interpretacje to interpretacje, ale manipulowanie materiałem źródłowym to prawdziwy skandal.Podpisuję się pod tym obiema łapkami !!! > Przykład z ostatnich moich lektur - "Wyspy" Normana Daviesa.Ach ten nieszczęsny Davies, wiesz jedyne do czego przeczytania się zmusiłam to "Europa", w tej chwili robi za podpórkę pod chwiejącą się szafą w piwnicy  ) Szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałam zachwytu nad nim, bo on niestety bardziej jest literatem niż historykiem.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
2 na 6 | solator (874 punktów) | Czy ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący? Oczywiście. Prawdziwy katolik nie może być dojrzały intelektualnie, skoro wierzy w takie naiwności jakie opisywane są w Biblii.
|
|
 | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Czy ateiści są ludżmi inteligentniejszymi niż wierzący? Oczywiście. Prawdziwy katolik nie może być dojrzały intelektualnie, skoro wierzy w takie naiwności jakie opisywane są w Bibli.A jeżeli zdolność do wiary jest całkowicie zdeterminowana biologicznie? Być może niektórzy mają po prostu wrodzoną potrzebę przeżyć metafizycznych (a raczej, niektórzy jej nie mają).  P.S. Bardzo mi się podobała Twoja wypowiedź komentująca artykuł na temat islamu. Duży plus.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
|  | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >A jeżeli zdolność do wiary jest całkowicie zdeterminowana biologicznie?
W takim razie ma swoją reprezentację w architekturze systemu nerwowego. A idąc dalej: nawet przeżycia metafizyczne są w gruncie rzeczy (tzn. w gruncie mózgu) czymś zupełnie z tego świata: iskra boża, o której w kontekście antropologii prawi spirytualizm, to w końcu tylko elektryczny impuls w neuronie, poza którym nie ma juz nic.
|
|
| |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > >A jeżeli zdolność do wiary jest całkowicie zdeterminowana biologicznie?> W takim razie ma swoją reprezentację w architekturze systemu nerwowego.Nie inaczej. > A idąc dalej: nawet przeżycia metafizyczne są w gruncie rzeczy (tzn. w gruncie mózgu) czymś zupełnie z tego świata: iskra boża, o której w kontekście antropologii prawi spirytualizm, to w końcu tylko elektryczny impuls w neuronie, poza którym nie ma juz nic.Tak sobie myślę, że chyba nie można tego wykluczyć.  Ateiści (w związku ze swoją mizerną reprezentacją w ogóle populacji) byliby raczej kuriozum. Więcej zapewne byłoby przypadków pośrednich, które w zależności od zastanych warunków mogłyby przyjąć za swój pogląd ateistyczny, bądź teistyczny.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Ateiści (w związku ze swoją mizerną reprezentacją w ogóle populacji) byliby raczej kuriozum.
Świadome przekonania to czubek góry mózgowej wszystkich przekonań w warstwie neuronalnej. Gdyby ludzie serio byli teistami - gatunek homo wymarłby. Podobnie jest z medycyną: gdyby życie gatunkowe człowieka zależało od cyrulików - nie byłoby już nas na świecie. Umysłowa zabawa w teizm-ateizm nie ma nic wspólnego z tymi działaniami, dzięki którym organizm człowieka reprodukuje sam siebie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo ciekawa wypowiedź, aczkolwiek chciałem ci zwrócić uwagę na to od drugiej strony. Memy (geny kultury) religijne pilnie ważą każdą kropelkę spermy i poronione dziecię. Można by dojść do wniosku, że penisy i waginy wyznawców stanowią jedne z głównych pasji niektórych monoteistycznych bogów. W tym ujęciu religie zachowują się jak pasożyty korzystające z dróg płciowych nosicieli.
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:A jeżeli zdolność do wiary jest całkowicie zdeterminowana biologicznie? Być może niektórzy mają po prostu wrodzoną potrzebę przeżyć metafizycznych (a raczej, niektórzy jej nie mają). Ale zauważ, że silny popęd seksualny sprawcy nie usprawiedliwia brutalnego gwałtu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Ale zauważ, że silny popęd seksualny sprawcy nie usprawiedliwia brutalnego gwałtu.
Niczego nie ustrawiedliwiam. Skąd ten pomysł?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Metafizyka, gwałty... Nienasycenie...
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Czy ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący? Oczywiście. Prawdziwy katolik nie może być dojrzały intelektualnie, skoro wierzy w takie naiwności jakie opisywane są w Biblii.
To żadna intelektualna zasługa odrzucić owe biblijne naiwności i określić się przez ów akt negacji jako a_teista. Liczą się pozytywne konstrukcje. A w tej materii ateiści adorowali jak i nadal adorują utopie.
|
|
 | 3 na 3 | Gilu (195 punktów) | >Czy ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący? Oczywiście. Prawdziwy katolik nie może być dojrzały intelektualnie, skoro wierzy w takie naiwności jakie opisywane są w Biblii.
Prawdziwy katolik rozwiązał już dawno problem tych "naiwności opisywanych w Biblii" i teraz traktuje je jako metafory, wtedy gdy potraktowanie jakiegoś ustępu literalnie kłóciłoby się z całą resztą wyznawanych przez niego przekonań.
|
|
|  | 7 na 7 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Prawdziwy katolik rozwiązał już dawno problem tych "naiwności opisywanych w Biblii" i teraz traktuje je jako metafory, wtedy gdy potraktowanie jakiegoś ustępu literalnie kłóciłoby się z całą resztą wyznawanych przez niego przekonań.
Ateiści poszli o krok dalej za metaforę uznając również boga.
Łukaszewicz.
|
|
 | 4 na 6 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Czy ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący? Oczywiście. Prawdziwy katolik nie może być dojrzały intelektualnie, skoro wierzy w takie naiwności jakie opisywane są w Biblii.
Osoba dojrzała intelektualnie potrafi uszanować czyjeś prawo do posiadania własnego zdania, opinii, czy też wiary w co tylko chce. Osoba dojrzała intelektualnie nie wygłasza takich bzdurnych, generalizujących wypowiedzi. Znam sporo wartościowych i mądrych katolików, tak jak znam głupich, nadętych i pustych ateistów. Tylko że ja nie rozciągam opinii wynikających z moich doświadczeń, na całą społeczność.
|
|
Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Niestety muszę cie zmartwić. Ateiści potrafią już racjonalnie udowodnić swoją wyższość intelektualną. Wystarczy zwątpić w istnienie Boga i się podpiąć pod tę etykietkę. Jakże prosty jest dziś awans do elity... Niegdyś trzeba było mieć ojca sarmatę, być Niemcem albo zostać komunistą... Kto dziś mierzy wartość człowieka wedle jego zasług? www.racjon(*)opogladowa..badania.137.krajow
Ateizm ponad wszystko!
|
|
7 na 7 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Koniec końców rzecz polega na tym, by oceniać człowieka na FORUM po jego wypowiedziach, a nie stopniu naukowym. Z drugiej strony ludzie piszący posty (i czytający je) nabierają zaufania do swych oponentów i/lub wyrabiają sobie o nich opinię.
Krąg wzajemnej adoracji jest wtedy, gdy przestaje się liczyć, CO kto napisał, a liczy się KTO napisał. Na szczęście racjonalizm pozwala na pluralizm.
Co do lewactwa jest to pojęcie z Red Watcha w dzisiejszych czasach, bo coś takiego, jak poglądy lewicowe można z równym powodzeniem w naszej politycznej rzeczywistości przypisać PiSowi, ugrupowaniom na Lewicy jak i populistom w rodzaju Leppera.
Co do postępowości to mam wrażenie, że piszesz o aborcji i eutanazji, i o ile wiem zdania tu są podzielone. Choć rzeczywiście używa się tu czasem słowa Ciemnogród w odniesieniu do całkowitego zakazu aborcji (słusznie moim zdaniem!).
Pozdrawiam
|
|
16 na 16 | Kelly (2051 punktów) | > Chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska które niedawno zaobserwoawałem na forum.Jestem tu od lat dwóch i czytam taki wątek po raz piąty, jeśli nie szósty. > Mianowicie jest to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji"Bzdura. Taki klub istniał na Racjonaliście prawdopodobnie od początu. Ten portal to taka oaza niereligijności i większość jego czytelników ma podobne poglądy, dlatego nie widzę w tym nic dziwnego. > co objawia się tym że ludzie wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci (...)Ci oponenci też tak uważają. > dodatkowo są to jednostki "oświecone" i o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu".Aha. Przecież wszyscy wiedzą, że to ja mam rację.  > Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o> wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki),> którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.Czy kasjer nie może być osobą dojrzałą, mądrą i zwyczajnie dobrym człowiekiem, który poza pracem ma jakąś ciekawą pasję? Czy nie zdarzają się profesorzy zacietrzewieni, zamknięci na poglądy innych, którzy "uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym"? > Pomimo wielu zasług dla rozwoju ludzkości, naukowcy nie są narodem wybranym i nie objęli jeszce władzy nad światem.Naukowcy w ogóle nie są narodem. Naukowcy nie muszą być wybrani. Naukowcy nie potrzebują formalnej władzy nad światem. Myślisz kategoriami religijnymi, dlatego nie zaakceptowałeś tego przykładu. > Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola Sarkozy czy Mel Gibson).Tak, masz rację, George Bush jest niekwestionowanym autorytetem. Przez 10 lat, kiedy był głową najpotężniejszego państwa świata, uczynił ten świat lepszym. Zawsze kiedy mam powiedzieć albo napisać coś na temat religii, przywołuję do pamięci, że moja jedyna Idolka jest osobą wierzącą. Nie wątpię, że jest to osoba wyjątkowo inteligetna. Natomiast uważam, że większość wierzących jest głupia. Większość niewierzących też. A ja to już w ogóle. Taki gatunek. > A światopogląd i ideologia nie są naukami ścisłymi, gdzie obowiązują jednoznaczne zasady i> wiadomo co jest prawdą, a co nie, to kwestia wyboru i umowy społecznej, a nie wyniki naukowych> badań.Badania wykazują, że ludzie inteligentni i wykształceni akceptują antykoncepcję, aborcję oraz fakt istnienia miłości homoseksualnej, a także nie domagają się sztucznego potrzymywania życia, kiedy zwyczajnie nie ma to żadnego sensu. Jest to dla mnie tak oczywiste, że nie potrafię odpowiedzieć na Twój zarzut.
|
|
18 na 18 | czes (4083 punktów) | Już sam tytuł wątku daje mi do myślenia, że nie rozumiesz dlaczego ludzie piszą na tym forum. Twoje spostrzeżenia i prezentowane opinie zostały już chyba wystarczająco skrytykowane. Powiem Ci co ja myślę o forum i dlaczego tu bywam pomimo permanentnego braku czasu oraz braku akceptacji tej "rozrywki" ze strony mej żony katoliczki. Forum Racjonalisty jest NASZYM miejscem na ziemi. Tutaj się spotykamy, wymieniamy poglądy, uśmiechy, uściski dłoni. Trafiają się też spięcia, jak to w rodzinie. Łączy nas światopogląd i właśnie to forum! Dla mnie jest oczywistym istnienie między nami więzi sympatii, zrozumienia, wzajemnego poparcia, a niekiedy i adoracji czy nawet dumy należenia do tej grupy ludzi. Z czasem zawiązują się nawet prawdziwe przyjaźnie. Poznałem tutaj wielu wspaniałych, kulturalnych ludzi. Cieszę się, że mnie akceptują, że są tutaj (chociaż nie zawsze się zgadzamy). "Oczywistą oczywistością" jest, iż jest mi bliżej do nich niż do religiantów. I nie oczekuję, iż ksiądz katolicki poświęci choćby minutę swego kazania na wychwalanie intelektu ateistów.  Nie sądzę abyś chciał kogoś obrażać. Sądzę, że nie rozumiesz nas i naszej radości spotykania się z podobnie myślącymi (tak w największym uproszczeniu). Chcesz z nami być i pogadać, to fajnie. Nie podoba Ci się tutaj, to ... Ja tam do kościoła nie wchodzę. Dlaczego?! Chyba nie muszę tłumaczyć.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
 | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >Łączy nas światopogląd i właśnie to forum! A także brak tolerancji dla innych światopoglądów co owocuje raczej chęcią przekonania adwersarza do swoich racji niż ciekawość tego, jak myśli i czuje, jak rozumie świat. "Religia" i "wiara" to na tym forum słowa nacechowane pejoratywnie. Oczywiście tych "zabobonów" jest znacznie więcej a dialog miedzykulturowy, międzywyznaniowy i rozmowy światopoglądowe z "innym" są niemal niemożliwe. Ktokolwiek myśli inaczej zaraz traktowany jest jak papużka w stadzie wróbli. Patrzę sobie na baner racjonalisty.pl i widzę krzyż, baśń, gwiazdę Dawida, półksiężyc, symbol Yin i Yang oraz okulary. Żaden z tych symboli NIE JEST PRZEKREŚLONY. Wy natomiast staracie się je "zbanować" zamiast zbadać. Oczywiście nie jest tak zawsze i nie w każdym temacie, nie każdy też jest wróblem. Nie mam jednak wątpliwości, że tych wróbli jest stanowczo zbyt dużo i one swoim świergoleniem utrudniają wymianę myśli, poglądów itp. I jak by tego było mało, to jeszcze się te kochanieńkie wróbelki mają za orłów.
Ten, kto z pełną świadomością uznaje się za ograniczonego, jest najbliższy doskonałości.
|
|
|  | 9 na 9 | Michał Żelazny (1528 punktów) | A może po prostu, gdy któraś z rzędu osoba przychodzi tutaj ewangelizować i nawracać biednych ateistów, oczywiście dla ich dobra, nerwy ludziom puszczają? Nie spotkałem się raczej, albo takiej sytuacji nie pamiętam, gdy ktoś został wyśmiany i wydrwiony gdy chciał rzeczowo i rozsądnie porozmawiać. Bo i rzadko tacy ludzie (wierzący) się tu trafiają. Z reguły przychodzą tacy, którzy czują w sobie misje, a ich posty, to manipulowanie faktami i cytatami biblijnymi, żeby zdobyć kolejne owieczki. Rozsądni katolicy nie wchodzą na to forum, bo wiedzą, że tu nie miejsce dla nich, albo wchodzą - i potrafią przyjemnie (mam nadzieję) pogadać na tematy niereligijne. Na forum jest wiele działów,ale tylko dwa religijne bądź antyreligijne. Jeden z nich nazywa się "Religie" Natomiast drugi "Kościół i Antyklerykalizm". Są jeszcze działy Nauka, Społeczeństwo, Kultura i parę innych, gdzie każdy może podyskutować, bez wgłębiania się jakiej on wiary jest albo nie jest. Ale jak ktoś celowo wchodzi na forum religijne, głosi słowo boże, wytyka głupotę i ograniczenie tutejszych użytkowników, to niech się liczy z taką, a nie inną reakcją.
Podsumowując: pleciesz Waść, nie mając racji, albo mając jej bardzo niewiele. I to jest moja prywatna opinia, nie wszyskich forumowiczów. Tak jak opinia każdego innego użytkownika z osobna jest jego opinią, nie opinią społeczności.
|
|
| |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Słowa takie jak: wiara, religia, kościół, astrologia, homeopatia, magia, islam i kilka jeszcze innych działają na wielu spośród użytkowników tego forum jak czerwona płachta na byka. Ja pisze o tym, że chęć poznania "innego" jest bardzo mała na tym forum ponieważ większość przyjmuje a priori, że jak ktoś wierzy to głupcem z pewnością jest. Uważasz, że takich postaci na forum nie ma? Zauważ, że ja nie mówię o fanatykach których celem jest nawracanie. Pełno takich również wśród ateistów, i tacy też pojawiają się na forach katolickich z tekstami bardzo często obraźliwymi, chamskimi. Tak więc ani jedna strona nie może się stawiać w jasnym świetle. Tyle, że nie o to mi chodziło w moim powyższym poście.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Michał Żelazny (1528 punktów) | Nie wiem jacy ateiści wchodzą na fora religijne, bo ja nie wchodzę. Napisałem sam, że znam ateistów, którzy nie są zbyt mądrzy, więc w tym się zgadzamy. Nie zgodzę się natomiast, że każdego, kto chce podyskutować na wymienione przez Ciebie tematy, spotykają wymienione przez Ciebie reakcje. Jest tak wtedy, gdy taka osoba wyraźnie daje znać w swoich postach, że jest ograniczona i nie przyjmie żadnego tłumaczenia a jedynie przybyła nauczać. A słowa takie jak astrologia, homeopatia czy magia działają na mnie tak jak Ty to przedstawiasz. Bo tak powinny działać, na każdego myślącego człowieka, niezależnie czy jest ateistą czy katolikiem. Bo te "nauki" bywają niebezpieczne. Słów wiara, religia, kościół, islam się nie czepię, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje, trzymam się od tego daleko i nie dyskutuję (z reguły) na takie tematy, bo nie odczuwam takiej potrzeby. Natomiast w temacie wymienionych wcześniej pseudonauk nie masz co liczyć z mojej strony na inną reakcję. Naśmiewam się z tego i będę tak robił, choć czasami to jest gorzki śmiech.
|
|
| | |  | 10 na 10 | czes (4083 punktów) | >Słowa takie jak: wiara, religia, kościół, astrologia, homeopatia, magia, islam i kilka jeszcze innych działają na wielu spośród użytkowników tego forum jak czerwona płachta na byka. Proszę wyrażaj się bardziej precyzyjnie. Wiele rzeczy działa na mnie jak czerwona płachta. I co Ci do tego? Napawa mnie niesmakiem wiara, religia i kościół. Nie przeszkadza mi to mieć tak żony katoliczki jak i wielu przyjaciół różnych wyznań, których szanuję, lubię, a czasami nawet kocham.
>Ja pisze o tym, że chęć poznania "innego" jest bardzo mała na tym forum ponieważ większość przyjmuje a priori, że jak ktoś wierzy to głupcem z pewnością jest. Uważasz, że takich postaci na forum nie ma? Mieszasz Kolego, zapętlasz. Forum to setki ludzi o setkach poglądów. Z moich obserwacji; tak, trafiają się ateiści twierdzący "że jak ktoś wierzy to głupcem z pewnością jest". Większość uważa, że wiara może być/jest przeszkodą w poznawaniu i propagowaniu wiedzy i nauki.
>Zauważ, że ja nie mówię o fanatykach których celem jest nawracanie. Pełno takich również wśród ateistów, i tacy też pojawiają się na forach katolickich z tekstami bardzo często obraźliwymi, chamskimi. Tak więc ani jedna strona nie może się stawiać w jasnym świetle. Nie interesuje mnie co i kto wyrabia na innych forach. Tutaj jesteś traktowany z szacunkiem tak długo jak okazujesz szacunek innym.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
|  | 11 na 15 | czes (4083 punktów) | > >Łączy nas światopogląd i właśnie to forum!> A także brak tolerancji dla innych światopoglądówPierdnąłeś Kolego! > co owocuje raczej chęcią przekonania adwersarza do swoich racji niż ciekawość tego, jak myśli i czuje, jak rozumie świat.To jest cecha charakterystyczna dla większości ludzi, a nie akurat uczestników tego forum. > "Religia" i "wiara" to na tym forum słowa nacechowane pejoratywnie.Tak jak "ateizm" na forach teistów. > Oczywiście tych "zabobonów" jest znacznie więcej a dialog miedzy kulturowy, między wyznaniowy i rozmowy światopoglądowe z "innym" są niemal niemożliwe.Są możliwe i są faktem na tym forum. > Ktokolwiek myśli inaczej zaraz traktowany jest jak papużka w stadzie wróbli.Nie, jak wróbel w stadzie papużek.  > Patrzę sobie na baner racjonalisty.pl i widzę krzyż, baśń, gwiazdę Dawida, półksiężyc, symbol Yin i Yang oraz okulary. Żaden z tych symboli NIE JEST PRZEKREŚLONY. Wy natomiast staracie się je "zbanować" zamiast zbadać.Większość tutejszych forumowiczów "stara się zbanować" głupotę, nietolerancję, szkodliwy zabobon, rasizm, antysemityzm, homofobię itp. > Oczywiście nie jest tak zawsze i nie w każdym temacie, nie każdy też jest wróblem. Nie mam jednak wątpliwości, że tych wróbli jest stanowczo zbyt dużo i one swoim świergoleniem utrudniają wymianę myśli, poglądów itp. I jak by tego było mało, to jeszcze się te kochanieńkie wróbelki mają za orłów.Twoje metafory są dla mnie irytujące (delikatnie mówiąc). Staram się jednak wierzyć, że nie jest twoim zamiarem obrażanie mnie i mych przyjaciół. Są między nami ludzie wybitni i zwykli, mądrzy i nie, fajni i mniej interesujący. Jeżeli chcesz przebywać w otoczeniu wyłącznie "orłów" intelektu, cieszyć się ich tolerancją, zrozumieniem i akceptacją odmienności, to polecam ... forum Frondy.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| |  | 7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > Jeżeli chcesz przebywać w otoczeniu wyłącznie "orłów" intelektu, cieszyć się ich tolerancją, zrozumieniem i akceptacją odmienności, to polecam ... forum Frondy. Dobry pomysł, może tam wreszcie zabłyśnie. Może Fronda doceni szpanerstwo schizofrenią nicków.
|
|
| | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
> Może Fronda doceni szpanerstwo schizofrenią nicków. Cytat:Poprzednie pseudonimy: Bildungs Roman, Pier Nietzsche, Ctrl Alt Delete, BARMAN, KOBIETA W CZERWIENI, PIJANY FILOZOF, Emil G. Sporo tego. Stan poważny
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > ... Bildungs Roman, Pier Nietzsche, Ctrl Alt Delete, BARMAN, KOBIETA W CZERWIENI, PIJANY FILOZOF, Emil G.> Sporo tego.> Stan poważny  Więc tylko Poważne Gremium Frondy Go doceni. Tego Stana.
|
|
| |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >Pierdnąłeś Kolego!
Jeden z użytkowników tego forum (znany i lubiany, ale nie przez wszystkich) kiedyś napisał do mnie prywatną wiadomość- "oczywistym jest, ze niewielu moze stanac z Toba w szranki i dyskutowac na twym poziomie. Ale tak jest i nic sie nie zmieni. I nie oznacza to, ze ludzie odstajacy od twego poziomu (ze mna wlacznie) sa durniami, glupkami czy co tam jeszcze. Sa po prostu inni, maja mniejsza wiedze czy tez wiedze w innych dziedzinach, czasami nie potrafia wyrazic swych mysli w blyskotliwej formie. Ja ich wszystkich cenie jezeli sa fajni i chca wypic piwo w mym towarzystwie. Nie znosze arogantow i durniow i mowie im to wprost"
Podejrzewam, że napisał tak gdyż w pewnym okresie walczyliśmy w tej samej sprawie. Teraz gdy okazuje się, że jednak w wielu kwestiach światopoglądowych się różnimy, delikatnie mówiąc, zaczął drwić z tego co piszę. Być może tak samo jak i jemu wydaje ci się, że ja na złość wam robię, uparłem się aby wam wytłumaczyć jakimi to durniami jesteście. Otóż nie jest tak, a jeśli to tak odbierasz, to może powinniście obaj inaczej się ustawić? Wszak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gombrowicz przez wielu został uznany za wielkiego pisarza i myśliciela polskiego dlatego właśnie, że nie ograniczył się do piania hymnów na cześć swego grajdołka z którego się wyrwał. Czy ktoś mu zarzuca, że marudził? Inny przypadek. Pewien uczestnik forum od którego dostałem sporą ilość punktów za wypowiedzi w wątkach o homoseksualizmie i feminizmie, gdy wspomniałem o astrologi zaatakował mnie wręcz ordynarnie. To o czymś świadczy. >Tutaj jesteś traktowany z szacunkiem tak długo jak okazujesz szacunek innym. Ja zawsze (chyba, pamięć bywa zawodna) traktowałem go z szacunkiem, do momentu tego ataku.
|
|
| | |  | 7 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Jeden z użytkowników tego forum (znany i lubiany, ale nie przez wszystkich) kiedyś napisał do mnie prywatną wiadomość-
Zachodzę w głowę, któryż to był?...
>"oczywistym jest, ze niewielu moze stanac z Toba w szranki i dyskutowac na twym poziomie. Ale tak jest i nic sie nie zmieni. I nie oznacza to, ze ludzie odstajacy od twego poziomu (ze mna wlacznie) sa durniami, glupkami czy co tam jeszcze. Sa po prostu inni, maja mniejsza wiedze czy tez wiedze w innych dziedzinach, czasami nie potrafia wyrazic swych mysli w blyskotliwej formie. Ja ich wszystkich cenie jezeli sa fajni i chca wypic piwo w mym towarzystwie. >Nie znosze arogantow i durniow i mowie im to wprost"
... i za cholerę nie mogę się zdecydować... Bildungs Roman? Pier Nietzsche? Ctrl Alt Delete? A może jednak BARMAN? Może KOBIETA W CZERWIENI? A nuż był to PIJANY FILOZOF? A jeśli jednak Emil G.?
>Podejrzewam, że napisał tak gdyż w pewnym okresie walczyliśmy w tej samej sprawie. Teraz gdy okazuje się, że jednak w wielu kwestiach światopoglądowych się różnimy, delikatnie mówiąc, zaczął drwić z tego co piszę.
Wy to macie w swym gronie przechlapane jednak... .
>Być może tak samo jak i jemu wydaje ci się, że ja na złość wam robię, uparłem się aby wam wytłumaczyć jakimi to durniami jesteście.
...oj, tak, tak... .
>Otóż nie jest tak, a jeśli to tak odbierasz, to może powinniście obaj inaczej się ustawić?
Są całe portale udzielające w tej dziedzinie fachowych porad.
>Wszak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Nnnno... też... .
>Inny przypadek. Pewien uczestnik forum od którego dostałem sporą ilość punktów za wypowiedzi w wątkach o homoseksualizmie i feminizmie, gdy wspomniałem o astrologi zaatakował mnie wręcz ordynarnie.
Brzydal jeden... . Hmmm... jeden???
>To o czymś świadczy.
Że brzydal.
|
|
| | | |  | 7 na 9 | awitu (7627 punktów) |
> ... i za cholerę nie mogę się zdecydować... Bildungs Roman? Pier Nietzsche? Ctrl Alt Delete? A może jednak BARMAN? Może KOBIETA W CZERWIENI? A nuż był to PIJANY FILOZOF? A jeśli jednak Emil G.?Wow to teraz Leonek, listy sam do siebie pisze 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >  Śmiech to zdrowie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >  > Śmiech to zdrowie. Ufff, nareszcie mam za co drugiego plusa Wam postawić.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | >Śmiech to zdrowie.
Czyli jesteś przeciwny owemu zdrowiu, że minusujesz?
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Kowalska (14008 punktów) | > >... i za cholerę nie mogę się zdecydować... Bildungs Roman? Pier Nietzsche? Ctrl Alt Delete? A może jednak BARMAN? Może KOBIETA W CZERWIENI? A nuż był to PIJANY FILOZOF? A jeśli jednak Emil G.?> Wow to teraz Leonek, listy sam do siebie pisze  Nie rozumiecie Wy artystycznych dusz, oj nie rozumiecie. I zrozumieć Wam nie będzie dane. Bo czyż któreś z nas dostało kiedyś list od Boga? Albo odważyło się, nie daj Boże, samemu do Niego napisać? Czy Wy myślicie, że jedna osobowość może wystarczyć artyście, filozofowi i naukowcowi w jednym? Otóż mówię Wam NIE. Nie może wystarczyć. Bo czasem artysta rozmawia z naukowcem, naukowiec z filozofem, filozof z artystą. Dlatego ja rozumiem Leona. A poza tym, uważam, że jego publiczne dyskusje, gdzie w wątku rozmawia sam ze sobą, są wyrazem ogromnego zaufania i dowodem sympatii dla nas. Nie każdego artystę stać na taki ekshibicjonizm umysłowy.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie rozumiecie Wy artystycznych dusz, oj nie rozumiecie. Ja rozumiem, ja! > I zrozumieć Wam nie będzie dane. Było mi, było! > Bo czyż któreś z nas dostało kiedyś list od Boga? Jasne! Kiedyś dostałem, a było to tak. Przypier... nicznąłem się młotkiem w palec i wraz z gwiazdami ukazał mi się tekst listu: " uważaj, Juruś, zaprawdę powiadam ci: uważaj...(Bóg, 14:55, przed fajerantem)"> Albo odważyło się, nie daj Boże, samemu do Niego napisać? Czym...
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > czyż któreś z nas dostało kiedyś list od Boga? Albo odważyło się, nie daj Boże, samemu do Niego napisać?Zwłaszcza - czując, że niebezpiecznie już blisko do zostania Bogiem samemu... . A Bogom, jak wiadomo, nagminnie przytrafia się roz trój osobowości... > Czy Wy myślicie, że jedna osobowość może wystarczyć artyście, filozofowi i naukowcowi w jednym? Otóż mówię Wam NIE. Nie może wystarczyć. Bo czasem artysta rozmawia z naukowcem, naukowiec z filozofem, filozof z artystą....QED. > Dlatego > ja rozumiem Leona.Bój się Boga, Kowalska! Ty też???  > A poza tym, uważam, że jego publiczne dyskusje, gdzie w wątku rozmawia sam ze sobą, są wyrazem ogromnego zaufania i dowodem sympatii dla nas. Nie każdego artystę stać na taki ekshibicjonizm umysłowy.Nie każdego, to prawda. Nawet Stary Bóg po Objawieniu św. Jana jakoś zamknął się w sobie... . A Nowy (Lepszy) nadaje i nadaje... .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > >ja rozumiem Leona.> Bój się Boga, Kowalska! Ty też??? Oczywiście. W latach 50tych będąc prostą chłopką zbierałam kartofle na polu w stroju baletnicy. Cała wieś patrzyła na to ni to z oburzeniem ni to z rozbawieniem. Jedno było pewne. Nic a nic nie rozumieli. A rozwiązanie było najprostsze z możliwych. Po prostu, chodząc na puentach po rozmiękłej ziemi jest dużo łatwiej. Czubki się wbijają. Chodzenie po zwykłej podłodze łamie palce u stóp. Wiem co mówię.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | Napisałem kiedyś długi list do Prezesa Układu Słonecznego. Bez intymnych wyznań, raczej z żądaniami. Było tam coś o chęci założenia sekty, czy też stowarzyszenia poetów dnia siódmego. Jako iż przyszły trudne, okrutne czasy dla poetów, gorsze nawet od katatonii w których czasach kwiatki zła służą jeno do opędzania się od much- żądałem rzędu dusz. Nie odpisał. Ale za to zjawił się Korczak i powiedział: Poetą jest człowiek, który się weseli i bardzo się martwi, łatwo się gniewa i mocno kocha- który ślinie czuje, wzrusza się i współczuje. I takie są dzieci. A filozofem jest człowiek, który się bardzo zastanawia i chce koniecznie wiedzieć, jak wszystko jest naprawdę. I znów takie są dzieci. Dzieciom trudno powiedzieć, co czują i o czym myślą, bo trzeba mówić wyrazami. A jeszcze trudniej pisać. Ale dzieci są poetami i filozofami. Zapytałem go więc: Kim jestem? Chłopcem który się zgubił i i ubrał się w twardą skorupę dorosłości? Nie odpowiedział, a mnie odpowiedz była bardzo potrzebna. Chciałem bowiem poznać dobrą odpowiedź. Zajrzałem więc do wielkiej księgi przemian. Jednak odpowiedzi jakie udziela I Ching nie są definiowane jako dobre ani jako złe (tak zresztą jak zmiana jaka zachodzi w świecie), bowiem w każdym działaniu w każdym zdarzeniu tkwi jasna i ciemna strona. To jaka z nich weźmie górę, zależy od tego jak biegnąć będą zdarzenia w świecie i jakie my podejmiemy działania. W dużej mierze od nas zależy czy z klęski uczynimy zwycięstwo, a na naszej twarzy miast łez gościć będzie uśmiech. Nie ma rzeczy absolutnie korzystnych albo niekorzystnych, są natomiast korzystne lub niekorzystne z jakiegoś punktu widzenia. Wtedy uświadomiłem sobie, że życie mimo iż jest całkowitym szaleństwem, to jednak może w tym szaleństwie tkwić metoda. Trzeba tylko odkryć prawdę o sobie jak to zrobił Ryszard Ridel: Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą, Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą, Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką. Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem.
Jak odkrywać prawdę o sobie, jak patrzeć aby widzieć? Ja buduję swą tożsamości a wykorzystanie mowy i gestu, jest sposobem na uwalnianie się z wszelkich krępujących więzów. Jest pogrążaniem siebie w szaleństwo, bo przecie już samo stwierdzenie- próbuję być innym, udaję siebie sobie aby stać się sobą- brzmi jak majaki chorego na urojenia. Za podstawę tego poszukiwania własnego 'JA' biorę grę (aktorską), manipulację tym, co już jest świadome i z tego czynienie obrazu w oczach ludzkich. Myślę, że by być prawdziwymi przed sobą , powinniśmy czasem ( a może zawsze) starać się udawać kogoś innego Spójrzcie na to jak na intymny akt ofiarowania innym niedostrzegalnej prawdy o sobie. Prawdy, nad którą nie panuje, która tworzy się pomiędzy. Przypomina sytuację obserwowaną w teatrze, relację pomiędzy aktorem a widzem, między odgrywającym a granymi. Nie wiem czy potrafił bym przyjąć absolutną prawdę o rzeczywistości (a tym samym o sobie), ale wiem, że próby dotarcia do absolutu (czyli także do siebie samego) przynoszą efekt w postaci człowieczeństwa. Już sama kwestia oglądania świata rzeczywistego nieodbitego w krzywym zwierciadle ludzkiego pojmowania, zaprząta głowy filozofów od dawien dawna. Dla mnie silniejsza jest potrzeba spotkania siebie (mnie) postrzegana jako możliwość widzenia świata tajemniczego i niejasnego, tak by był możliwe znośny. Jedynie akty szaleństwa na przysłowiowej scenie życia są w stanie zbliżyć mnie do siebie. Owy akt ofiarowania, jest też aktem odwagi. Jeżeli ktokolwiek z was stanął kiedyś na deskach teatru przed pełną widownią wie, jak straszna jest trema i ile siły woli potrzebne jest aby wyjść, zagrać kogoś kim się nie jest. Inaczej mówiąc- spierdalam z powrotem do swych iluzji. Iluzje są nam potrzebne, gdyż oszczędzają bólu i pozwalają cieszyć się przyjemnościami. Musimy więc bez skargi zaakceptować momenty, w których zderzają się z rzeczywistością, rozsypując się w kawałki. Zygmunt Freud Nowy bohater już się rodzi i czuje jego pragnie by posiadać wszystko, na co spojrzą jego oczy. Pożądanie doprowadzi go do popełniania przestępstw przeciwko własności: kradzieży, rabunków, gwałtów.
Dopiero w samotności człowiek jest naprawdę sobą . José Ortega y Gasset
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Kowalska (14008 punktów) | > Nowy bohater już się rodzi i czuje jego pragnie by posiadać wszystko, na co spojrzą jego oczy. Pożądanie doprowadzi go do popełniania przestępstw przeciwko własności: kradzieży, rabunków, gwałtów. No i znowu narozrabiałam  Teraz Leon będzie dyrektorem w państwowym przedsiębiorstwie
|
|
| | | |  | 5 na 5 | czes (4083 punktów) | > >"oczywistym jest, ze niewielu moze stanac z Toba w szranki i dyskutowac na twym poziomie. ...> I nie oznacza to, ze ludzie odstajacy od twego poziomu (ze mna wlacznie) sa durniami, glupkami czy co tam jeszcze. Sa po prostu inni, maja mniejsza wiedze czy tez wiedze w innych dziedzinach, czasami nie potrafia wyrazic swych mysli w blyskotliwej formie.No i czego się czepiasz big zydzie! Żal i zazdrość dupę Ci ściskają? Tobie nikt nie przesłał takiej laurki?!  Widać nie zasługujesz na takie wyróżnienie. Zresztą, ja też nie. O q...,  Nie mogę więcej pisać, rozpłakałem się ... ze śmiechu! 
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | | |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) |
> No i czego się czepiasz big zydzie! Żal i zazdrość dupę Ci ściskają? Tobie nikt nie przesłał takiej laurki?! > Widać nie zasługujesz na takie wyróżnienie. Zresztą, ja też nie. O q...,  A czy ja pisałem, że zasługuję? Nie, pisałem, że jestem nieco podejrzliwy wobec tych, co mówią, że jestem w czymś dobry, chwalą twoje zalety, słodzą... Co jak się okazuje nie jest pozbawione podstaw.
|
|
| | | |  | Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >Zachodzę w głowę, któryż to był?...
Nie zachodź bo i tak nie dojdziesz. A jeśli on zechce, sam przyzna się do błędu.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie zachodź bo i tak nie dojdziesz. A jeśli on zechce, sam przyzna się do błędu.Im (?) ewentualność własnego błędu do głowy nie przyjdzie, panie Leonie. Co widać m. in. po tym, że znów niebacznie po minusy raczył Pan sięgnąć. Sam (sam?) Pan chciał... . Cóż, zabawimy się...  . A w każdym razie - ja się zabawię  .
|
|
| | |  | 9 na 11 | czes (4083 punktów) | Mój wywód mający na celu wykazanie Ci, przekonanie Cię iż znalazłeś się między przyzwoitymi i przyjaznymi - w znakomitej większości - ludźmi potraktowałeś minusem?
"Niech minus odciska się minusem" - jak powiedział jeden z mych przyjaciół.
Masz minus ode mnie. Z wyjaśnieniem; za niezrozumienie mego bardzo czytelnego przekazu oraz wypisywanie rzeczy które nie mają nic wspólnego z treścią mej wypowiedzi.
Żegnam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Davy Jones (251 punktów) (zablokowany) | >Mój wywód mający na celu wykazanie Ci, przekonanie Cię iż znalazłeś się między przyzwoitymi i przyjaznymi - w znakomitej większości - ludźmi potraktowałeś minusem?
Przyjaznymi, ale dla Ciebie Czesławie. Patrz wyżej.
> Żegnam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To jest ten "kopniak personalny" o którym pisałeś?
|
|
|  | 4 na 4 | Autografka (10638 punktów) | >>Łączy nas światopogląd i właśnie to forum! >A także brak tolerancji dla innych światopoglądów co owocuje raczej chęcią przekonania adwersarza do swoich racji niż ciekawość tego, jak myśli i czuje, jak rozumie świat. >"Religia" i "wiara" to na tym forum słowa nacechowane pejoratywnie. Oczywiście tych "zabobonów" jest znacznie więcej a dialog miedzy kulturowy, między wyznaniowy i rozmowy światopoglądowe z "innym" są niemal niemożliwe. Ktokolwiek myśli inaczej zaraz traktowany jest jak papużka w stadzie wróbli. >Patrzę sobie na baner racjonalisty.pl i widzę krzyż, baśń, gwiazdę Dawida, półksiężyc, symbol Yin i Yang oraz okulary. Żaden z tych symboli NIE JEST PRZEKREŚLONY. Wy natomiast staracie się je "zbanować" zamiast zbadać.
Nie bierzesz chyba pod uwagę tego, że nikt kto tu zagląda, nie jest tabula raza. Każdy już zapewne wielokrotnie swoje poglądy przemyślał, a może i skonfrontował z poglądami osób mających odmienne zdanie na dany temat. Mam wrażenie, że uważasz, że ktoś wierzący po prostu przedstawia swoje poglądy i dyskutuje, a ktoś niewierzący, pozostając w dyskusji wiernym swoim poglądom, prezentuje "ośli upór".
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > ... nikt kto tu zagląda, nie jest tabula raza. Ale do trzech razy sztuka.
|
|
5 na 5 | rysiek (4593 punktów) | >"(...) popierania eutanazji, aborcji i małżeństw homoseksualnych (...)" - tu małe zastrzeżenie (ale i tak plus dla trickstera ponieważ nie użył standardowego w języku wierzących słowa: "zwolennicy" - sugerującego że np. eutanazja to jakieś nasze hobby), ja i chyba wielu innych, nie "popieramy" eutanazji czy aborcji jako takich, tylko uważamy że w określonych sytuacjach są dopuszczalne. A postawienie w jednym szeregu z eutanazją i aborcją, małżeństw homoseksualnych jest wystarczająco wymowne bez komentarza.
|
|
 | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >... plus dla trickstera ponieważ nie użył standardowego w języku wierzących słowa: "zwolennicy" Ja już ze... pięćdziesiąt trzy razy nie napisałem: "dupa", choć używam. Czy za to też mogę oczekiwać...?
>... nie "popieramy" eutanazji czy aborcji jako takich, tylko uważamy że w określonych sytuacjach są dopuszczalne. >A postawienie w jednym szeregu z eutanazją i aborcją, małżeństw homoseksualnych jest wystarczająco wymowne bez komentarza. W związku z tym mam pytanie: w jakich sytuacjach dopuszczacie małżeństwa homoseksualne? Czy te w wyniku gwałtu też? Czy tylko w wyniku eutanazji?
|
|
|  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >... plus dla trickstera ponieważ nie użył standardowego w języku wierzących słowa: "zwolennicy"> Ja już ze... pięćdziesiąt trzy razy nie napisałem: "dupa", choć używam.> Czy za to też mogę oczekiwać...?Ależ proszę
|
|
|  | | rysiek (4593 punktów) | > Ja już ze... pięćdziesiąt trzy razy nie napisałem: "dupa", choć używam. > Czy za to też mogę oczekiwać...? Oczekiwać, owszem możesz.
> W związku z tym mam pytanie: w jakich sytuacjach dopuszczacie małżeństwa homoseksualne? > Czy te w wyniku gwałtu też? > Czy tylko w wyniku eutanazji? Ciekawie rozumujesz. Zauważyłem tylko - jak uważam - niewspółmierność problemu eutanazji i aborcji z problemem małżeństw homoseksualistów.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Czy te w wyniku gwałtu też?> > Czy tylko w wyniku eutanazji?> Ciekawie rozumujesz. Nie narzekam.  > Zauważyłem tylko - jak uważam - niewspółmierność problemu eutanazji i aborcji z problemem małżeństw homoseksualistów. Nie chcę konfabulować, więc pytam: na czym miałaby polegać ta "niewspółmierność"?
|
|
| | |  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | > Nie chcę konfabulować, więc pytam: na czym miałaby polegać ta "niewspółmierność"? No cóż. Problem dopuszczalności (lub nie) pomocy w odebraniu sobie życia, a dopuszczalności związku osób tej samej płci, dramatyzm wyborów i ciężar decyzji chyba nie jest taki sam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >> Nie chcę konfabulować, więc pytam: na czym miałaby polegać ta "niewspółmierność"? >Problem dopuszczalności (lub nie) pomocy w odebraniu sobie życia, a dopuszczalności związku osób tej samej płci, dramatyzm wyborów i ciężar decyzji chyba nie jest taki sam. Dla kogo?
Dla osoby osobiście zainteresowanej eutanazją, osoby która miałaby zainteresowanemu pomóc w odebraniu życia, czy może homoseksualisty dla którego związek z innym homoseksualistą jest życiową decyzją?
Może jeszcze z innej perspektywy?
|
|
| | | | |  | | rysiek (4593 punktów) | Raczej z perspektywy osoby biorącej udział np. w referendum w sprawie dopuszczalności tychże działań.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Wypada mi jednak przyznać rację Adamiakowi - zasadniczo mówimy o prywatnych decyzjach i wyborach, a przekonanie o moralnej naganności eutanazji nie jest mniej absurdalne od analogicznego przekonania co do legalizacji związków jednopłciowych.
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >... przekonanie o moralnej naganności eutanazji nie jest mniej absurdalne od analogicznego przekonania co do legalizacji związków jednopłciowych. Lub słuszności wegetarianizmu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Jest dokładnie na odwrót niż myśli wielce szanowny Pan Adamiak. Ta sama etyka która prowadzi do zakazu aborcji, eutanazji czy małżeństw homoseksualnych prowadzi tez do zakazu rozpatrywania zwierząt jako podmiotów moralnych. I w drugą stronę - te same podstawy etyczne (pragmatyczny, krytyczny utylitaryzm), które prowadzą do uznania prawa do eutanazji, aborcji czy małżeństw homoseksualnych, prowadzą także do uznania konieczności przypisania pewnego, relewantnego do posiadanych interesów, zakresu praw różnym zwierzętom.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >... zakresu praw różnym zwierzętom. Ile jeszcze słów zużyjesz, by się bronić przed faktem, że zwierzę ma dwa prawa: zjeść albo być zjedzonym?
Co i tak prowadzi do jednego: być nawozem dla innych.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >>... zakresu praw różnym zwierzętom. > Ile jeszcze słów zużyjesz, by się bronić przed faktem, że zwierzę ma dwa prawa: zjeść albo być zjedzonym?
A Pan skąd bierze te objawienia? Bo katolicy biorą takie prawa z Biblii.
Ja wiem, że pana dobre samopoczucie pozwala Panu sądzić iż słowotok jakiemu Pan zwykle ulega sam w sobie starczy za uzasadnienia Pana bezpodstawnych twierdzeń, ale jest inaczej. Oczywiście, możliwe, że system etyczny, który Pan uznaje ma własne uzasadnienie dla tak drastycznego ograniczenia praw wybranych grup zwierząt. Wybranych, bo przecież pan tez jest zwierzęciem, tak jak krowa czy świnia, a wątpię by wpisywał się Pan w ten zaprezentowany przez siebie dychotomiczny schemat.
Ja wiem, że pociąg do kotletów usilnie każe Panu wkładać ideologiczne uzasadnienia wegetarianizmu między bajki i niepoważną gadaninę oszołomów, ale w śmiesznej bezsilności i bezzasadności tych starań jest Pan równie poważny co pedofile tłumaczący swe żądze brakiem szkodliwości pedofilskiego seksu dla dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > A Pan skąd bierze te objawienia? A tak, z głowy.  > ... przecież pan tez jest zwierzęciem, tak jak krowa czy świnia - - napisał ssak do ssaka. > ... jest Pan równie poważny co pedofile tłumaczący swe żądze brakiem szkodliwości pedofilskiego seksu dla dzieci - - powiedział poważnie niepedofil chyba.
|
|
|  | | diogenes (42753 punktów) | >w jakich sytuacjach dopuszczacie małżeństwa homoseksualne?
I pytanie i odpowiedź jest kwestia zwieraczy, a nie mózgu.
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>w jakich sytuacjach dopuszczacie małżeństwa homoseksualne? >I pytanie i odpowiedź jest kwestia zwieraczy, a nie mózgu. Dziękuję.
Pytajnik na końcu mojej kwestii wynika wprost z kompetencji w temacie.
|
|
4 na 4 | maciejo (3492 punktów) | > Chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska które niedawno zaobserwoawałem na forum. Mianowicie jest> to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie> wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądyJa nie mam lewicowych, a też jestem ateistą  Chce tylko dobra swojego i najbliższych , a resztę mam w d...  > uważają się za osoby stojące na o wiele wyższym szczeblu moralnymPojmowanie moralności w kategoriach nagrody lub kary za uczynki nie ma z nią wiele wspólnego, a tak jest w nam powszechnie panującym katolicyzmie > i intelektualnym niż ich oponenci, dodatkowo są to jednostki "oświecone" i> o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu".No cóż... TAK  Nie ma co ukrywać, że wiara w boga/ów to naiwność. > Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o> wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki),Kasjer ateista na pewno trzeźwiej myśli od psora katola. Natomiast nie sposób się zgodzić co do aborcji. Ateiści mają cały wachlarz poglądów i wrzucanie wszystkich do jednego wora jest objawem totalnej niewiedzy. > Najbarzdiej w oczy rzuciły mi sie dwa przykłady, popierające moją tezę.> Pierwszy z nich był to opublikowany jakiś czas temu post, który mnie osobiście zszokował, a w> którym jeden z forumowiczów postulował że ateiści są ludźmi inteligentniejszymi niż wierzący, a na> dowód podawał wysoki odsetek ateistów wśród naukowców.Od tego jest forum by każdy mógł powiedzieć co myśli i to skonfrontować. > na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg> innych ludziTo że ktoś jest inteligentny nie ma nic do tego czy wierzy czy nie. > którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola> Sarkozy czy Mel Gibson).Super przykłady <brawo> dodałbym Dodę i Mandarynę do kompletu. Pomimo wielu zasług dla rozwoju ludzkości, naukowcy nie są narodem wybranym > i nie objęli jeszce władzy nad światem. Nie odmawiam im bynajmniej inteligencji, ale nie wystarczy> przeczytać "psychologii tłumu" żeby porwać za sobą tłum.Wystarczy  W końcu iloraz inteligencji tłumu to liczba ludzi w nim będących dzielona przez IQ najgłupszego > Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że nie chciałem urazić tutaj konkretnych osób działających na> portalu, zwłaszcza autorów artykułów, których sobie bardzo cenię, ale niezdrową aurę panującą na> forum.To załóż maseczkę ochronną przed wejściem
|
|
1 na 1 | Kowalski (1042 punktów) | > [...] Mianowicie jest> to fakt że tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie> wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele> wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci, dodatkowo są to jednostki "oświecone" i> o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu".1. Tak jest na każdym kręgu (nie tylko forum), gdzie jakaś grupa dominuje. Dotąd nie widziałem odmiennego przykładu. 2. Akurat 'lewicowość', choć popularna wśród forumowiczów, nie jest regułą. Wielu jest tu ateistów o zacięciu prawicowym. > Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o> wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki),> którzy oskarżani są o zamroczenie umysłowe lub hipokryzję.Nie widzę najmniejszego paradoksu. I nie tylko dlatego, że częściej czytając filozofów, niż rozmawiając z kasjerami, rozum tych ostatnich cenię wyżej  A mówiąc trochę poważniej -- każdą wypowiedź staram się czytać podobnie -- śledząc przyjęte przesłanki i logikę wywodu. Profesorowie filozofii bynajmniej nie wypadają tu jakoś wyjątkowo dobrze -- przesłanki w dyskusjach ideowych praktycznie zawsze są brane z powietrza (przyznaję -- 'kasjera' z przykładu też zapewne by to dotyczyło), a wypowiedź kieruje się do wybranego celu z pominięciem zasad właściwego rozumowania. Dodam może, że konsekwencją jest określenie całkiem wielu wypowiedzi, także na tym forum, jako takich, z którymi zgadzam się, co do treści, ale których rozumowanie uważam za błędne. > [...] Bardzo ciekawy wniosek, ale tak się składa że> na warstwę inteligencji składają się również politycy, artyści, biznesmeni, inżynierowie i szereg> innych ludzi, którzy często otwarcie przyznają się do wyznawanych religii (np. George Bush, Nicola> Sarkozy czy Mel Gibson).Polityków zostawiłbym na boku -- nie jest to grupa szczególnie poważana w społeczeństwie, a deklaracje światopoglądowe są powiązane z ich znaczeniem w sposób bardziej złożony. Przywoływany George Bush (nie wiem, czy masz na myśli ojca, czy syna), był politykiem amerykańskiej prawicy, gdzie odwoływanie się do religii jest dobrze widziane przez wyborców. (Więcej: w USA polityk, który chce zrobić karierę musi się publicznie przyznawać do religii i najlepiej, by był to jakiś odłam protestantyzmu. Ewentualny kandydat na prezydenta-ateista musiałby ukrywać swoje poglądy.) By podać przykład skrajny z naszego podwórka -- politykiem odwołującym się głośno i wyraźnie do religii, który osiągnął stanowisko wicepremiera był Roman Giertych. Czy to oznacza, że 'racjonalista' ma go uznać za przykład elity intelektualnej?
|
|
2 na 2 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Prowadzi to do takich paradoksów, że kasjer będący ateistą i popierający aborcję, jest osobą o wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii
Paradoks? To oczywisty fakt, a nie paradoks. Uważasz, że chrześcijański profesor filozofii jest trzeźwo myślący? Może zakładasz z góry, że jest cynicznym oportunistą zbijającym kasę czy popularność na uprawianiu ludzkiej głupoty.
Mało to papieży ateistów było? Taki jest twój wzór trzeźwo myślącego chrześcijanina?
Słyszałem wypowiedzi profesorów teologów i objawów trzeźwego myślenia u nich nie zaobserwowałem, bo chyba dobrze się maskowali.
Proponuję ci kolejny niemożliwy paradoks pod rozwagę.
Przeciętny obywatel nie może być uczciwszy od wyłonionego w wyniku wolnych wyborów polityka.
Podobnym paradoksem dla ciebie jest twierdzenie, że stróże prawa są przeciętnie bardziej zdeprawowani i poważniej łamią prawo niż zwykli obywatele.
Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
|
|
 | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Proponuję ci kolejny niemożliwy paradoks pod rozwagę.
A znasz może jakiś paradoks możliwy? Jeśli tak, to może go zaprezentuj, chętnie poczytam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 1 na 1 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Proponuję ci kolejny [color=red]niemożliwy paradoks pod rozwagę.
Masz rację że to bzdura. Taka sama jak nieistniejący fakt. Istotą paradoksu jest sprzeczność z przewidywaniami, intuicją a nie z rzeczywistością. Użyłem tej konstrukcji dlatego, że dla mnie było oczywiste i logiczne to, co komuś wydawało się paradoksem. Celowo posłużyłem się bezsensem.
Stwierdzenia w rodzaju, że np. paradoksalnie uczciwość się może nie opłacać, są z pogranicza zakresu uprawniającego do użycia tego słowa.
Określenie "niemożliwy paradoks" jest wyzwaniem dla umysłu i nie przychodzi mi do głowy coś innego, jak pewne sprzeczne wnioski wynikające z rozważań teologicznopodobnych, w których same założenia są z gatunku niemożliwych. Nieistniejący i niemożliwy fakt towarzyszy niemożliwemu paradoksowi, a może ktoś inny wymyśli coś sensowniejszego?
Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >>Proponuję ci kolejny niemożliwy paradoks pod rozwagę. > A znasz może jakiś paradoks możliwy? Jeśli tak, to może go zaprezentuj, chętnie poczytam.
Najpierw dałem plusa, ale po chwili uświadomiłem sobie że przecież ktoś złośliwy dałby paradoksów możliwych przykładów bez liku, na przykład paradoksy Zenona (dajmy na to Achilles i żółw) okazały się możliwe (do wyjaśnienia). Co prawda, można dalej ratować tradycyjne znaczenie słowa "paradoks" (a właściwie jego definicję) stwierdzając, że tak naprawdę paradoksy Zenona nigdy nie były prawdziwymi paradoksami. A może po prostu lepiej uznać to za kolejny dowód tez Quine'a z "Dwóch dogmatów"?
Pozdrawiam.
|
|
| sacrool (353 punktów) | Jeszcze we wczesnej fazie rozwoju Twego wątku miałam zamiar wyrazić swe zdziwienie, że jak dotąd żadnych ujemnych pkt. nie otrzymałeś. Teraz już "po ptokach",aczkolwiek zapewne nie zdziwiłoby mnie od kogo je dostałeś (jestem gotowa robić zakłady). Przyznaję- zarzuciłam czytanie wątku od momentu pojawienia się pewnych użytkowników. Jednakże zakładam, że wystosowano wobec Ciebie słowo "malkontent", itp. Do rzeczy- kwestia jaką poruszasz, jej kontekst, był już podejmowany na forum. Nic nowego. Nie nowe też reakcje (ubolewam). Pozwolę sobie dokonać częściowej rekonstrukcji: www.racjonalista.pl/forum.php/s,231158www.racjonalista.pl/forum.php/s,228141www.racjonalista.pl/forum.php/s,227759www.racjonalista.pl/forum.php/s,247099#w247100www.racjonalista.pl/forum.php/s,232430www.racjonalista.pl/forum.php/s,257843etc., etc. Radzę postawić krzyżyk na niektórych userach. ...wszak i tak zginiecie w zupie
|
|
1 na 3 | spray (5875 punktów) |
>wiele trzeźwiej myślącą, niż chrześcijański profesor filozofii (o dziwo, istnieją takie cudaki),
Chrzescijanski profesor filozofii, to jak army inteligence - jedno drugiemu przeczy. To ma nazwę po polsku ale zapomniałam. Szanowny autorze! A ja ciesze sie, ze jeszcze jeden nawiedzony racjonalnie, czyli po polskowatu sie intelektualizuje, stawiając tezę i fakty zgodnie ze swoim, bądźmy szczerzy, punktem widzenia, czyli to, co widzi spoza klapek na oczach.
Ale sie nie załamuj, większość forumowiczów - czyli tutejszych racjonalistów -najbardziej lubi dyskutować o religii, bozi, czy tez wyższości swiat wielkanocnych nad świętem 1 maja, ze tak przekręcę stare prlowskie powiedzenie...no prawie.
Drogi interlokutorze, a wiec do kościołka! Westchnij(zdaje sie ze wy wzdychacie, pochylając sie z troska, tym samym wypinając sie na moja złośliwość) do pana bozi twojego, i miej! Niczym nieuzasadniona nadzieje, ze poprze cie chór poparcia a potępienia dla MNIE, mesjasza, prawdę gadającego. Taki los mesjaszów, co to na stos życia los.
Wiec vale ale nie ama, bo mnie jakoś ostatnio głupota nastraja wulgarnie, czyli vulgatowo, if you get my drift...
Z życzeniami dla Ciebie, a i dla reszty, myslcie zanim co napiszecie a nie piszcie, co sie wam wydaje sluszne i zbawienne, abyscie zbawieni byli spiewajac w chorach anielskich ale z zachowaniem ostroznosci. Te piora w skrzydlach moga do nosa wlezc i poskutkowac.
PS A Kopernika blad w "De revolutionibus orbium coelestium" lepiej by nie bylo wywlec uzasadniajac wyzszosc swiat bozego narodzenia nad dniem rewolucji?
|
|
-1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >tworzy się tutaj coś w rodzaju "klubu wzajemnej adoracji", co objawia się tym że ludzie >wyznający tutaj ateistyczne, lewicowe, "postępowe" poglądy uważają się za osoby stojące na o wiele >wyższym szczeblu moralnym i intelektualnym niż ich oponenci, dodatkowo są to jednostki "oświecone" i >o "niezakłamanej ocenie rzeczywistości" w przeciwieństwie do zacofanych mieszkańców "Ciemnogrodu".
Jestem ateistą od 9 roku życia, antykomunistą od 13 roku życia, antysocjalistą od 16 roku życia i od paru lat piszę na tym forum, konsekwentnie prezentując swoje poglądy jako przykład racjonalizmu. Nie wiem jaki odsetek racjonalistów zgadza się ze mną bardziej niż z Tobą, bo nie robiłem badań statystycznych tak jak Ty, ale wierzę, że większość ateistów ma poglądy prawicowe.
Dla mnie prawicowość jest oczywistym racjonalnym wyborem, gdyż prawica, pomijając różnice w definicjach szczegółowych, oznacza prawość, prawdziwość, prawdomówność itp. naturalne atrybuty ateistów. Istnieją oczywiście historyczne uwarunkowania, które sprawiają, że ludzie dobrzy i mądrzy nazywają siebie "lewicowcami", podczas gdy ludzie źli i głupi nazywają siebie "prawicą", ale w pierwszym przybliżeniu, naturalne jest skojarzenie ateisty z prawicowcem. W moich oczach Ciemnogród jest wylęgarnią lewicowców.
doku
|
|
 | 4 na 4 | spray (5875 punktów) |
>Jestem ateistą od 9 roku życia, antykomunistą od 13 roku życia, antysocjalistą od 16 roku życia i od paru lat piszę na tym forum, konsekwentnie prezentując swoje poglądy jako przykład racjonalizmu. Nie wiem jaki odsetek racjonalistów zgadza się ze mną bardziej niż z Tobą, bo nie robiłem badań statystycznych tak jak Ty, ale wierzę, że większość ateistów ma poglądy prawicowe. >Dla mnie prawicowość jest oczywistym racjonalnym wyborem, gdyż prawica, pomijając różnice w definicjach szczegółowych, oznacza prawość, prawdziwość, prawdomówność itp. naturalne atrybuty ateistów.
Ale prawicowość od prawiczków dziewiczych semantycznie tyz sie malo rożni. Zamiast głupoty wypisywać, znajdź se Babę i zrób cos ze swoja prawiczkowoscia. I ulzysz sobie, poznasz zycie, no i grzechu od ktorego sie slepnie, gluchnie, ma sie uwlosione rece pomijajac mamusine wydatki na pranie bedziesz unikac.
Podobno, bo baba jestem, te takie male i ruchome, jak sa w nadmiarze, to na mozg ateistycznego prawicowca cosik czesciej sie rzucaja niz na niedopieszczonego katolika.
I z tego byc moze, mozesz byc dumny. Chociaz duma Polaka z polskosci jest w zasadzie rownowazna z glupota tak jak ja widza inne, mniej rozwiniete intelektualnie nacje.
To trza przedyskutowac, ale sie boje, wiesz, ci racjonalni patrioci z komitetem naukowym racjonalistycznym moga mnie zabanowac zupelnie zgodnie z wlasnym regulaminem i takich smiesznostek jak twoje pozbawia mnie przyjemnosci czytania.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Zamiast głupoty wypisywać, znajdź se Babę i zrób cos ze swoja prawiczkowoscia. I ulzysz sobie, poznasz zycie
Jak widzę, należysz do tej kategorii dyskutantów, którzy nie potrafią się bawić inteligentną dyskusją
>moga mnie zabanowac
Nie martw się, takich jak Ty tutaj nie banują - brak poczucia humoru jest tutaj mile widziany. Równie mile widziane są niegrzeczne ataki na moją osobę. Mnie zbananować nie mogą, bo jestem wzorem kulturalnego dyskutanta.
I nie uda Ci się mnie skonfudować takimi próbami ośmieszenia prawiczkowatości, ani sprowokować do riposty czy opowieści o moich imponujących wyczynach seksualnych, żebym starał się Ci dorównać, mój Ty Wielki Casanovo.
Powtórzę więc raz jeszcze, mój Ty Wielki Znawco Życia, że uważam się za prawicowego liberała konserwatywnego z rodzaju jeffersonistów, od których różnię się tym, że jestem za ratowaniem wcześniaków. Urzędnicy, politycy i prawnicy, którzy bawią się w wymyślanie coraz to nowych absurdalnych regulacji, jak np. nakazów noszenia mundurków, zakazów noszenia ozdób, zakazów posiadania broni itp. to dla mnie są po prostu... wolę pozostać wzorem kulturalnego dyskutanta, więc nie dokończę.
Niczego więcej z Twojego postu nie zrozumiałem. Nietypowa składnia, zbyt mało przecinków... nie chce mi się przedzierać przez tę papkę.
doku
|
|
| |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Nie martw się, takich jak Ty tutaj nie banują - brak poczucia humoru jest tutaj mile widziany. Niestety. Gdyby było inaczej już dawno by Ciebie tu nie było. Smutne, ale prawdziwe. > Mnie zbananować nie mogą, bo jestem wzorem kulturalnego dyskutanta. Taaaaak. Piramidalna głupota odziana w atłasy. A jakaż skromność przy okazji!!! I toto (nie mylić z totolotkiem, którego poziom intelektualny jest o niebo wyższy) jest członkiem (no, może członkiem to toto akurat jest) PSR-u! I ja mam płacić składki? W życiu! > I nie uda Ci się mnie skonfudować takimi próbami ośmieszenia [...]. Ktoś próbuje Cię ośmieszać? Nie żartuj sobie. Nikt nie robi tego lepiej od Ciebie! > [...] mój Ty Wielki Znawco Życia, [...] Rozmawiasz z kobietą, Nie Mój Ty Wielki Bufonie. > ... wolę pozostać wzorem kulturalnego dyskutanta, więc nie dokończę. Ależ dokończ, nie krępuj się! Wzorze bezmyślności wszelakiej. > Niczego więcej z Twojego postu nie zrozumiałem. To raczej nikogo nie dziwi, a jeśli już, to tylko obecność w tym zdaniu słówka "więcej".
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >takich smiesznostek jak twoje pozbawia mnie przyjemnosci czytania.
Jeśli nie było jasne, co mam na myśli, to teraz już widać. Dostaliśmy jak na zawołanie (post między moimi odpowiedziami) przykład stylu, który jest tutaj akceptowany, tak więc nie lękaj się banana... nie lękaj się też, że ja się przestraszę i przestanę pisać moje śmiesznostki. Nie potrzebuję aprobaty wszystkich, wystarczy mi pewność, że wiele osób z przyjemnością czyta moje posty.
Teraz już, gdy wszystko jest jasne, mogę Ci podziękować za miłą odpowiedź.
Pozdrawiam
doku
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|