Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hartman, kazirodztwo i taliban intelektualny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
01-10-2014 16:40Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Hartman, kazirodztwo i taliban intelektualny
Ocena 4 na 4
Hartman, kazirodztwo i taliban intelektualny - jak Boga kocham...

Tymczasem na portalu - z którym związany jest ks. prof. Michał Heller - wisi tekst, pod dyskusję - czyli to, o co chodziło prof. Hartmanowi na swoim publicystycznym blogu.. : www.granic(*)i-religia/492-dylematy-etyczne

Kazirodztwo

W jednym z najsłynniejszych artykułów na temat podejmowania decyzji moralnych - Emocjonalny pies i jego racjonalny ogon - Jonathan Haidt opisuje następującą historię:
Julia i Marek są rodzeństwem, oboje studiują. Razem wyjechali na wakacje do Francji. Pewnej nocy zostają sami w domku na plaży. Po namyśle uznali, że mogliby spróbować uprawiać wspólnie seks. Zarówno dla Julii, jak i Marka byłoby to nowe doświadczenie. Dla pewności zastosowali podwójną antykoncepcję - Julia połknęła pigułkę, Marek założył prezerwatywę. Obojgu bardzo się to spodobało, ale postanowili, że nigdy więcej tego nie powtórzą, a ta noc stanie się ich wspólnych sekretem, który ostatecznie poprawił relacje między nimi, bardzo ich do siebie zbliżył.

Czy postępowanie rodzeństwa było słuszne? Haidt zaznacza, że większość osób, które usłyszały tę historię, natychmiast odpowiada, że Julia i Marek postąpili nagannie. Problem pojawia się z uzasadnieniem tego - bardzo silnego - przekonania. Po pierwsze, nie można oprzeć się na tym, że Julia może zajść w ciążę, ponieważ rodzeństwo stosowało antykoncepcję. Po drugie, cała sytuacja nie zniszczyła relacji pomiędzy rodzeństwem, żadne z obojga nie zostało również zranione psychicznie, w dodatku stosunki kazirodcze nie powtórzą się w przyszłości. Dlaczego zatem wielu z nas - niezależnie od poglądów religijnych, wykształcenia, pochodzenia i przyjętego wychowania - czuje, że rodzeństwo postąpiło niewłaściwie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
"Przebrzydły, zboczony Żyd" - Jan Hartman
Hartman usunięty z TR = taliban intelektualny; wolność słowa/ debaty o wszystkim, ponad wszystko!! ~ "przebrzydły. zboczony Żyd!" - pierwszy komentarz ze Szkła Kontaktowego.

PALENIE MĘSKIEJ CZAROWNICY: hartman.bl(*)29/palenie-meskiej-czarownicy/

Twój Ruch zniżył się do poziomu PO/PiS/PSL/SLD, bo do poziomu GÓWNA to za mało powiedziane....

To jest moje zdanie
30-09-2014 23:06 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)Odp: "Przebrzydły, zboczony Żyd" - Jan Hartman
>Twój Ruch zniżył się do poziomu PO/PiS/PSL/SLD, bo do poziomu GÓWNA to za mało powiedziane....
>To jest moje zdanie

A moim zdaniem poziom spadł wyraźnie jak wykruszyło się tam liberalne skrzydło.

Co do Hartmana zaś nasuwa się przemyślenie, że politykom mówić można mniej niż innym ludziom. W przeciwnym wypadku ponoszą konsekwencje.
30-09-2014 23:20 
 Ocena 7 na 7
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Twój Ruch zniżył się do poziomu PO/PiS/PSL/SLD, bo do poziomu GÓWNA to za mało powiedziane....
Cytat:
W niedzielę na swoim blogu w tygodniku Polityka prof. Hartman napisał, że chce dyskusji o związkach kazirodczych. Nawiązując do propozycji niemieckiej Rady Etyki, by odstąpić od karania kontaktów seksualnych między dorosłym rodzeństwem, ocenił, że upada właśnie najsilniejsze tabu ziemskiego globu.

Kwestię (nie)karania związków kazirodczych na pewno warto przedyskutować.
Wiadomo bowiem, że zapobieganie niepożądanym zachowaniom o wiele skuteczniej im zapobiega niż ich penalizacja. Zgodnie z zasadą, że lepiej zapobiegać niż leczyć/karać.

Cytat:
Nie mówię, że jestem za legalizacją związków kazirodczych. Twierdzę tylko, że warto rozpocząć dyskusję na ten temat - podkreślał Hartman. Pisał też: Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku.

Trzecie zdanie p. Hartmana jest dla mnie niezrozumiałe. O jaką wyższą jakość miłości kazirodczej i erotycznej oraz związku mu chodzi?

PS "Twój Ruch" przeszedł do historii, niestety. Niestety, bo nie wiadomo ile lat trzeba będzie czekać, aż pojawi się kolejna organizacja/partia, która podniesie zagadnienia, dzięki którym "Ruch Palikota" dostał się do sejmu polskiego.
01-10-2014 10:21 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
Nie mówię, że jestem za legalizacją związków kazirodczych. Twierdzę tylko, że warto rozpocząć dyskusję na ten temat - podkreślał Hartman. Pisał też: Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku.

>[color=#330000]Trzecie zdanie p. Hartmana jest dla mnie niezrozumiałe. O jaką wyższą jakość miłości kazirodczej i erotycznej oraz związku mu chodzi?

Chyba myśli w ten sposób, że jak jeden rodzaj miłości połączysz z drugim to ilość, jakość i bogactwo miłości rośnie. I jak tak sobie to próbuję wyobrazić, to może od strony kobiet (może nawet sporej części) takim układem zainteresowanych byłoby takie harmonijne powiązanie osiągalne, to obawiam się, że od strony mężczyzn (czy to ojciec, syn czy brat) pierwiastek erotyczny zdecydowanie by w nich i tak dominował.
01-10-2014 00:31 
 Ocena 21 na 21
i. o. (1269 punktów)
Jak zwykle krucjata przeciwko czemuś, nad czym nikt się nie zastanowił. Zadziałano na hasło niczym pies Pawłowa. Nikt się nie zastanowił, że być może Hartman ma rację. Może faktycznie warto pójść śladem Niemców i innych krajów, które nie penalizują kazirodztwa. W końcu w tym zakazie chodzi wyłącznie o to, żeby nie rodziły się dzieci z takich związków. A z tym można sobie poradzić bez większego problemu. Poza tym są jeszcze związki homoseksualne, albo takie gdzie kobieta jest po menopauzie.

Żeby coś uznać za przestępstwo albo wykroczenie, kogoś trzeba uznać za ofiarę. Kto nią jest w związku kazirodczym? Jakby się pojawiło dziecko, to ono, ale jak go nie ma, albo wręcz niemożliwym jest, żeby się pojawiło?
01-10-2014 18:42 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

Czy zabranianie dwojgu kochającym się ludziom posiadania potomstwa nie jest aby zamachem na prawa człowieka?


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
01-10-2014 20:59 
 Ocena 2 na 2
i. o. (1269 punktów)
Niby racja, ale z drugiej strony stoi prawo tego potencjalnego dziecka do tego, żeby się urodzić zdrowym. A płodzenie dzieci z kazirodczych związków daje duże prawdopodobieństwo urodzenia się dziecka z różnymi mniej bądź bardziej widocznymi problemami. Problemami, które mogą zostać przekazane dalszemu pokoleniu.
Ja bym zakaz płodzenia takich dzieci podpięła pod zakaz picia alkoholu w czasie ciąży, nie pod zakaz rozmnażania się i zamach na wolność osobistą.
02-10-2014 08:54 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
>Czy zabranianie dwojgu kochającym się ludziom posiadania potomstwa nie jest aby zamachem na prawa człowieka?
-Jest. Tylko kto powiedział, że prawa człowieka mają być nieograniczone?
01-10-2014 07:58 
 Ocena 15 na 15
Medieval (3004 punktów)
>Hartman usunięty z TR
Jestem rozczarowany postawą TR. To już wolność słowa nie jest wartością? Kto, jak nie prof. etyki czy filozofii, ma podnosić w dyskusji tego typu kwestie? Depenalizacja kazirodztwa w związkach dorosłych ludzi to rozsądny postulat, a przynajmniej wart wysłuchania argumentów.
01-10-2014 08:50 
 Ocena 10 na 10
bonifacypijawa (141 punktów)
(zablokowany)
Ale efekt finalny uzyskał. W jakimś sensie ta debata się odbywa. Może nie jest spokojna i merytoryczna ale jest. Mnie rozczarowała postawa UJ. Oczekiwałem po środowisku naukowym troche więcej niż odcięcie się od kontrowersyjnego tematu.
01-10-2014 12:10 
 Ocena 7 na 7
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Mnie rozczarowała postawa UJ. Oczekiwałem po środowisku naukowym troche więcej niż odcięcie się od kontrowersyjnego tematu.<<
A mnie interesuje, kto to "władze uniwersytetu". Nazwisko proszę! I czy wcześniej nie było telefonu z kurii?
01-10-2014 09:40 
 Ocena 20 na 20
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Zajrzałam dziś na forum, bo się zastanawiałam czy ktoś poruszy wątek i w która stronę pójdzie dyskusja. Z ukontentowaniem zauważam, że jeszcze się forumowe trolle nie objawiły.

Moim zdaniem Hartman nie napisał nic oburzającego. No trochę zaszalał z tym uwzniośleniem pierwiastka seksualnego w uczuciach między rodzeństwem, czy matką i synem, ale dla mnie to raczej naiwne niż perwersyjne.

Oczywiście w tej nagonce umyka najważniejsze - pytania jak daleko demokratyczne państwo prawa może ingerować w intymność obywateli?
Postawa liberalna, to taka, ze granica zainteresowania państwa jest tam, gdzie kończy się krzywda i przymus.
Dwoje dorosłych, w pełni poczytalnych ludzi, świadomie i za obopólną zgodą angażujących się w związek intymny - państwo nie ma tu nic do roboty.

Skoro prawo nie zabrania związków homoseksualnych, niestandardowych zachowań seksualnych, z sado-maso włącznie, trójkątów, czworokątów i wszystkich innych wieloboków - znowu, tak długo, jak jest to całkowicie dobrowolne i między osobami pełnoletnimi, to karalność związków kazirodczych nie ma uzasadnienia.

To nie jest tak, że zniesienie karalności takich związków spowoduje, ze się nagle krewni na siebie rzucą. To jest kwestia jakiejś statystycznie nieistotnej części społeczeństwa.

Człowiek (homo sapiens sapiens) ma naturalny "wstręt" do seksu z osobami spokrewnionymi, do tego stopnia, że dwoje niespokrewnionych dzieci, wychowanych od małego jak brat z siostrą (albo brat z bratem i siostra z siostra, nie dyskryminujmy), będzie ten sam "wstręt" odczuwało.
Ewolucja wbudowała w nas takie mechanizmy zabezpieczające, które powodują, że odczuwamy większy pociąg do osób spoza naszego "plemienia", spoza naszej puli genetycznej.

Koleżanka z którą dziś dyskutowałam przy pierwszej kawie, stwierdziła, że na myśl o bracie w kontekście seksualnym odczuwa wewnętrzne "błeee" a przecież jako brata bardzo go kocha.
Ja mam to samo, chociaż obiektywnie patrząc mój brat to ponadprzeciętnie przystojny mężczyzna (z nas dwojga to on zwraca uwagę, nie ja - mama mnie zawsze pocieszała, że wprawdzie młodsze dziecko zwykle jest ładniejsze, za to starsze mądrzejsze ). Od strony estetycznej widzę jego urodę, od strony seksualnej... błeeee.

Ale uważam, że osoby które tego "błeeee" nie odczuwają, nie powinny być za to karane.

Oczywiście pada argument, że dzieci maja większe prawdopodobieństwo wad i chorób genetycznych. No cóż, po pierwsze dziś seks nie równa się prokreacji. Po drugie - należałoby zakazać rozmnażania się małżeństwom w których np. oboje są nosicielami genu recesywnego jakieś choroby.

Swoją drogą jaki procent niepełnosprawnych dzieci to owoce kazirodczych związków? Pewnie jakiś ułamek promila. Niezauważalne, jak się porówna z liczbą dzieci z zespołem Downa (profilaktycznie zakazać rozmnażania się kobietom po 35 roku życia?) albo z pełnoobjawowym FAS (sterylizować kobiety lubiące sobie wypić?).

"We live in times of smart phones and stupid people"
01-10-2014 11:09 
 Ocena 7 na 7
KORUND (4922 punktów)
>Moim zdaniem Hartman nie napisał nic oburzającego.
-Tylko niezbyt wyraźnie określił o jaką dyskusję mu chodzi i co ewentualnie popiera. Penalizacja kontaktów seksualnych między osobami blisko spokrewnionymi, etyczna ocena takich relacji, a legalizacja związków kazirodczych to dla mnie 3 oddzielne kwestie. Penalizacja - raczej nie, ocena - to nienormalne, legalizacja związków - np. rodzeństwo jako małżeństwo? Obłęd.

>Dwoje dorosłych, w pełni poczytalnych ludzi, świadomie i za obopólną zgodą angażujących się w związek intymny - państwo nie ma tu nic do roboty.
-Zgoda. Nikt takim ludziom bez względu na pokrewieństwo nie powinien włazić do domu i sprawdzać co robią. Ale co znaczy świadomych? W ogóle jestem za świadomym rodzicielstwem w każdym wypadku. W tym konkretnym ludzie muszą być na tyle rozgarnięci, by nie płodzić dzieci, czyli zabezpieczać się. Inaczej będzie to świadome, bardzo wysokie prawdopodobieństwo powoływania do życia kalek. Nawet jeśli dziecko będzie zdrowe, to będzie nosicielem dużej porcji "złych" genów. A gdy będzie rodzić się "potworek" to jakiś nawiedzony Chazan powie, że ono musi żyć i cierpieć, bo bóg tak chce.

>Ewolucja wbudowała w nas takie mechanizmy zabezpieczające, które powodują, że odczuwamy większy pociąg do osób spoza naszego "plemienia", spoza naszej puli genetycznej.
-Przede wszystkim eliminuje osobniki, które posiadają gen na odczuwanie tego "niewłaściwego" pociągu i to bez żadnej dyskusji.

>Oczywiście pada argument, że dzieci maja większe prawdopodobieństwo wad i chorób genetycznych. No cóż, po pierwsze dziś seks nie równa się prokreacji. Po drugie - należałoby zakazać rozmnażania się małżeństwom w których np. oboje są nosicielami genu recesywnego jakieś choroby.
-To nie to samo. Ludzie pragnący mieć dzieci raczej nie badają się na posiadanie jakichś wad genetycznych, szczególnie gdy nie odczuwają żadnych dolegliwości, które mogłyby o tym świadczyć. Prawdopodobieństwo spłodzenia "wadliwego"potomka istnieje zawsze, ale w przypadku kontaktów kazirodczych jest bardzo wysokie, a ludzie spokrewnieni muszą być tego świadomi.

>Swoją drogą jaki procent niepełnosprawnych dzieci to owoce kazirodczych związków? Pewnie jakiś ułamek promila.
-Tak, ale ten ułamek to czyjeś całe życie, jego i rodziny. Trzeba robić wszystko by tego unikać, a usprawiedliwiać niskimi procentami.

>(sterylizować kobiety lubiące sobie wypić?).
-Trudna kwestia, ale co robić gdy kolejne niepełnosprawne dziecko rodzi kobieta, która musi sobie golnąć nawet w ciąży?
01-10-2014 12:29 
 Ocena 10 na 10
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Moim zdaniem Hartman nie napisał nic oburzającego.
>-Tylko niezbyt wyraźnie określił o jaką dyskusję mu chodzi i co ewentualnie popiera. Penalizacja kontaktów seksualnych między osobami blisko spokrewnionymi, etyczna ocena takich relacji, a legalizacja związków kazirodczych to dla mnie 3 oddzielne kwestie. Penalizacja - raczej nie,

Tu całkowita zgoda.

>ocena - to nienormalne,

Każdy jest uprawniony do własnej oceny a moralność to kwestia płynna.
O ile tylko uznanie czegoś za niemoralne nie przekłada się na np. prześladowanie, dyskryminację czy przemoc wobec "niemoralnych" osób, niech każdy sobie ocenia jak chce.

>legalizacja związków - np. rodzeństwo jako małżeństwo? Obłęd.

Może nie obłęd, ale tez jestem przeciw.

>>(sterylizować kobiety lubiące sobie wypić?).
>-Trudna kwestia, ale co robić gdy kolejne niepełnosprawne dziecko rodzi kobieta, która musi sobie golnąć nawet w ciąży?

Obecnie nic nie można zrobić i alkoholiczki rodzą kolejne ciężko upośledzone dzieci.
A nie można zrobić, bo życie poczęte jest święte, nawet poczęte po pijaku z przypadkowym kompanem od kielicha.
Płodność tez jest święta, wysterylizować nie wolno, opieka społeczna nie może nawet zachęcać ani zapłacić za założenie spirali.

Dyskusja w polskich realiach sporo się różni do dyskusji w realiach niemieckich nie tylko dlatego, że nasze społeczeństwo na dyskusję nie jest gotowe.
Tzw. proza życia sporo się różni.
W Niemczech nie ma tego problemu, że kwestia zapobiegania narodzeniu się chorych dzieci jest wywoływaniem wojny religijnej. Mogą sobie dyskutować o kwestiach prawnych i technicznych, u nas to jest przede wszystkim ideologia.
Utylitaryzm jest u nas niemodny.


"We live in times of smart phones and stupid people"
01-10-2014 12:36 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>>ocena - to nienormalne,
>Każdy jest uprawniony do własnej oceny a moralność to kwestia płynna.
>O ile tylko uznanie czegoś za niemoralne nie przekłada się na np. prześladowanie, dyskryminację czy przemoc wobec "niemoralnych" osób, niech każdy sobie ocenia jak chce.

-Hmm. Nie niemoralne, tylko nienormalne. Moralność, szczególnie cudza, to nie moja specjalność.
01-10-2014 12:52 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>ocena - to nienormalne,
>>Każdy jest uprawniony do własnej oceny a moralność to kwestia płynna.
>>O ile tylko uznanie czegoś za niemoralne nie przekłada się na np. prześladowanie, dyskryminację czy przemoc wobec "niemoralnych" osób, niech każdy sobie ocenia jak chce.
>-Hmm. Nie niemoralne, tylko nienormalne. Moralność, szczególnie cudza, to nie moja specjalność.

Sorry, zmyliła mnie ta "ocena", nie pasuje mi do kwalifikacji czy coś się mieści w normie czy nie.

Chociaż oczywiście potocznie może to być ocena, bo za nienormalne uchodzi zwykle to, co się nie mieści w głowie oceniającemu. I wtedy ma to sporo wspólnego z moralnością.
O pomyłkę nie trudno


"We live in times of smart phones and stupid people"
01-10-2014 10:06 
 Ocena 8 na 8
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Hartman usunięty z TR = taliban intelektualny; wolność słowa/ debaty o wszystkim, ponad wszystko!!
>~ "przebrzydły. zboczony Żyd!" - pierwszy komentarz ze Szkła Kontaktowego.
>PALENIE MĘSKIEJ CZAROWNICY: hartman.bl(*)29/palenie-meskiej-czarownicy/
>Twój Ruch zniżył się do poziomu PO/PiS/PSL/SLD, bo do poziomu GÓWNA to za mało powiedziane....
>To jest moje zdanie
Jak dla mnie to TR generalnie żadnego poziomu sobą nie prezentował ciężko więc mówić o jakimś obniżeniu owego. Z Hartmanem zaś w kwestii rozpoczęcia debaty się zgadzam, nie widzę sensu penalizacji kazirodztwa.
Ciekawą nutką jest też "przebrzydły. zboczony Żyd" - jak widać antysemityzm wcale źle się w Polsce nie ma.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
01-10-2014 14:16 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)darwinizm i hartmanowska socjotechnika
Należy pamiętać, iż bezwzględny prymat w naszym bycie ma biologia, a na tym poziomie wszyscy jesteśmy zwierzętami, do których stosują się darwinowskie prawa ewolucji. Kultura jest wtórna wobec natury. Z przyrodniczego, darwinowskiego punktu widzenia ocena kazirodztwa jest jednoznaczna. Jest to defekt, patologia prowadząca do chowu wsobnego - wzrost homozygotyczności potomstwa, cechującego się brakiem jego genetycznej różnorodności - szkodliwego, gdyż wiele chorób genetycznych jest uwarunkowanych występowaniem genu recesywnego ujawniającego się w osobnikach homozygotycznych (jednorodnych genetycznie). Z perspektywy darwinowskiej zakaz kazirodztwa jest mechanizmem obronnym przed degeneracją gatunku. Być może ów zakaz nie powinien mieć charakteru penalizacji w Kodeksie karnym, tym niemniej jednak ze względu na okoliczność przytoczona powyżej, nie należy podnosiić zalet miłości kazirodczej. Jeżeli to nastąpi przyjdzie niebawem się zastanowić czy pedofilia, zoofilia, koprofilia oraz nekrofilia nie zawierają w sobie ogromnie pozytywnych aspektów.
Poza swoim merytorycznym aspektem, debatowane zdarzenie ma swój - chyba istotniejszy - aspekt socjotechniczny. Hartman to człek którego zżera ambicja, który chce coś znaczyć, który chce być polityczno - społecznym celebrytą i któremu ciągle nie za bardzo wychodzi. Ciągle więc próbuje swoich możliwości, chce istnieć w mediach ( bo jak w nich nie istniejje to już jest śmierć spoleczna) i stąd takie jego skandalizujące fajerwerki raz po raz. A partia Palikota oraz władze UJ tylko mu w tym dziele, najpewniej niechcący, pomagają - postępując zgodnie z jego założeniami.
01-10-2014 15:17 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52279 punktów)Odp: darwinizm i hartmanowska socjotechnika
.
> przyjdzie niebawem się zastanowić czy pedofilia, zoofilia, koprofilia oraz nekrofilia nie zawierają w sobie ogromnie pozytywnych aspektów.
Pytanie jest zupełnie inne - czy kazirodztwo jest takim tabu, iż dyskutować o nim nie wolno? Mnie od dyskusji, nawet
na najbardziej kontrowersyjne tematy, bardziej przeszkadza obłuda pseudomoralistów.
wiadomosci(*)wo,wid,16934245,wiadomosc.html

Mało mnie interesuje problem kazirodztwa, ale gdy z jednej strony mam wypowiedź Hartmana, a z drugiej Pawłowicz, Żalka, czy Niesiołowskiego,
to cały dyskurs jest według mnie żenadą.

Nienawiść, nietolerancja, konformizm, fałsz, obłuda i hipokryzja - to najważniejsze wartości katolickie wpajane Polakom
od stuleci przez księży.
www.czarna(*)gia/sluby_milczenia,p272399601
Czy ma być tak dalej?
_______________________
Z archiwum Racjonalisty:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,285396#w285566
www.racjonalista.pl/forum.php/s,370448
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,390160#w390425
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,390160#w390447
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,390160#w390561
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,592166#w594178

@@@
.
01-10-2014 19:23 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Z przyrodniczego, darwinowskiego punktu widzenia ocena kazirodztwa jest jednoznaczna. Jest to defekt, patologia prowadząca do chowu wsobnego - wzrost homozygotyczności potomstwa, cechującego się brakiem jego genetycznej różnorodności - szkodliwego, gdyż wiele chorób genetycznych jest uwarunkowanych występowaniem genu recesywnego ujawniającego się w osobnikach homozygotycznych (jednorodnych genetycznie).
Tja...
Cytat:

>Z perspektywy darwinowskiej zakaz kazirodztwa jest mechanizmem obronnym przed degeneracją gatunku.
Widocznie Darwin nie miał o tym pojęcia.

>Być może ów zakaz nie powinien mieć charakteru penalizacji w Kodeksie karnym, tym niemniej jednak ze względu na okoliczność przytoczona powyżej, nie należy podnosić zalet miłości kazirodczej.
Czy miłość kazirodcza jest "gorszą"/niższej kategorii miłością? A homoseksualna?
Myślę, że Hartman podniósł istotną kwestię. Sytuacja wygląda tak, że dwoje dorosłych, świadomych, kochających się ludzi jest zmuszonych do ukrywania wzajemnego uczucia. Czy nie należałoby umożliwić im "konsumowanie go" bez strachu?

>Jeżeli to nastąpi przyjdzie niebawem się zastanowić czy pedofilia, zoofilia, koprofilia oraz nekrofilia nie zawierają w sobie ogromnie pozytywnych aspektów.
Zastanawiać się(myśleć) jeszcze można; mówić już niekoniecznie.
img8.demot(*)1302/1361388022_flhvym_600.jpg

Ech, bidne te łowiecki...


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
01-10-2014 22:24 
 Ocena 4 na 4
Arminius (25555 punktów)dzisiejsza wiedza z zakresu genetyki bioetyka Hartmana
"Przedstawiciele wczesnej antropologii (na przykład Lewis Henry Morgan) żywili przekonanie, że związki między krewnymi prowadzą do biologicznego pogarszania się gatunku ludzkiego. W świetle dzisiejszej wiedzy z zakresu genetyki ten pogląd jest niezasadny. Jeśli para blisko ze sobą spokrewniona wyda na świat potomstwo, może nastąpić u niego wzmocnienie recesywnych oraz dominujących cech zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Wynik takiego związku może być zarówno albo bardzo niekorzystny albo bardzo korzystny zależnie od danego układu genetycznego w zbiorowości, w obrębie której zachodzi mieszanie genów".

Para kazirodcza w Niemczech - z powodu której doszło tam ( a później w Polsce) do dyskusji na temat, ma czwórkę dzieci, z czego trójka (sic!) jest niepełnosprawna.
O tym że związki kazirodcze prowadzą do degeneracji można do tej pory przekonać się naocznie ( a w przeszłości było to zauważalne jeszcze bardziej) w odizolowanych dolinach górskich ( Apallachy, Karpaty wschodnie - Hucułowie), gdzie liczba imbecyli, debili oraz idiotów jest znacznie większa niż na nizinach. Dzieje się tak z powodu kazirodczych związków w obrębie małej i izolowanej społeczności zamieszkującej mały obszar. Podobnie jest w swiecie zwierząt. W chwili obecnej jest około 50 sztuk pantery florydzkiej. I wiadomo jest że gatunek ów zdegeneruje się i wymrze ze względu na zbyt małą pulę genową i nieunikniony w takiej sytuacji chów wsobny. Tak uważają zoolodzy zajmujący się programem ochrony tego zwierzęcia. Byłoby idiotyzmem zakładać, iż są to nieucy. Przeciwnie, to przedstawiciele "dzisiejszej wiedzy z zakresu genetyki". Ich poglądy na temat są rzeczowe i profesjonalne w przeciwieństwie do dywagacji profesora Hartmana, który dopatruje się w kazirodztwie apsktów pozytywnych. Hartman uprawia swoistą odmianę łysenkizmu. Akceptując kazirodztwo, neguje istotnie bardzo istotny aspekt darwinizmu i jako taki staje się bliski Łysence - który na wiele lat rozłożył rosyjską genetykę. Takie poglądy Hartmana nie wystawiają mu najlepszego świadectwa jako szefowi katedry bioetyki na UJ. Jako taki winien mieć cokolwiek większą wiedzę o podstawach biologii. Poza tym zadziwia w poglądach Hartmana nieuwzględnianie interesu dziecka - który to postulat jest naczelnym postulatem polskiego kodeksu rodzinnego. Ze związków kazirodczych narodzi się trochę niepełnosprawnych, nieszczęśliwych dzieci. Czy nad tym problemem należy przejść od tak sobie do porządku dziennego? Twierdzenie Hartmana, iż obecnie metody antykoncepcji rozwiązują problem dzieci w takich związkach, jest tak oczywiście i żenująco nieżyciowe, iż nie ma potrzeby z nim polemizować. Na koniec warto dodać, iż w miłosnych relacjach kazirodczych występuje bardzo często element silnego psychicznego uzależnienia jednego partnera od drugiego - ze wszystkimi , często koszmarnymi, patologiami i konsekwencjami wynikającymi z tego faktu.

Pod spodem zamieszczam link do artykułu na temat konsekwencji chowu wsobnego na przykładzie przywołanej wyżej pantery florydzkiej

dinoanimal(*)nther-puma-ze-zlamanym-ogonem/
Piotrek456 (2 punktów)Odp: dzisiejsza wiedza z zakresu genetyki bioetyka Hartmana
>Para kazirodcza w Niemczech - z powodu której doszło tam ( a później w Polsce) do dyskusji na temat, ma czwórkę dzieci, z czego trójka (sic!) jest niepełnosprawna.

Nieprawda, dwójka (www.dw.de/(*)mieckiego-kazirodcy/a-15875968)
Arminius (25555 punktów)a jakie to ma znaczenie?
"Para kazirodcza w Niemczech - z powodu której doszło tam ( a później w Polsce) do dyskusji na temat, ma czwórkę dzieci, z czego trójka (sic!) jest niepełnosprawna.Nieprawda, dwójka ( www.dw.de/(*)mieckiego-kazirodcy/a-15875968)"

Z mojego źródła informacji wynika że jednak trójka. Ale przecież nie sądzi Pan że ma to jakiekolwiek znaczenie? Przyjmijmy wersję "dwójki" za prawdziwą. Dwójka niepełnosprawnych dzieci na czwórkę to nadal gigantyczny procent.


wyborcza.p(*)o_zwiazkach_kazirodczych_.html
Piotrek456 (2 punktów)A jakie znaczenie ma dla Pana prawda?
>"Para kazirodcza w Niemczech - z powodu której doszło tam ( a później w Polsce) do dyskusji na temat, ma czwórkę dzieci, z czego trójka (sic!) jest niepełnosprawna.Nieprawda, dwójka ( www.dw.de/(*)mieckiego-kazirodcy/a-15875968)"
>Z mojego źródła informacji wynika że jednak trójka. Ale przecież nie sądzi Pan że ma to jakiekolwiek znaczenie? Przyjmijmy wersję "dwójki" za prawdziwą. Dwójka niepełnosprawnych dzieci na czwórkę to nadal gigantyczny procent.

Ma znaczenie o tyle, że zawsze należy dyskutować na gruncie faktów, w przeciwnym wypadku dyskusja nie ma sensu. Poza tym, Pan raczy wybaczyć, ale anonimowy internetowy dyskutant nie jest żadnym źródłem informacji, zwłaszcza w odniesieniu do poważnej niemieckiej agencji informacyjnej, tak więc wzmianki o Pana "źródle informacji" niech Pan zachowa uprzejmie dla siebie.
02-10-2014 20:46 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)poważna agencja - poważny odsetek
"Ma znaczenie o tyle, że zawsze należy dyskutować na gruncie faktów, w przeciwnym wypadku dyskusja nie ma sensu. Poza tym, Pan raczy wybaczyć, ale anonimowy internetowy dyskutant nie jest żadnym źródłem informacji, zwłaszcza w odniesieniu do poważnej niemieckiej agencji informacyjnej, tak więc wzmianki o Pana "źródle informacji" niech Pan zachowa uprzejmie dla siebie".

Otóż to. A fakt jest taki, iż jak w potomstwie jest 50 % niepełnosprawnych, to jest to przerażająco gigantyczny odsetek. A według mojego źródła ów odsetek wynosi 75 %. I źródło owo nie jest żadnym "anonimowym dyskutantem" - jest to Gazeta Wyborcza do której podałem link w moim poprzednim wpisie. Jednakże - jak powtarzam - przyznaję Panu rację. I biorąc pod uwaga doniesienia z Pana źródła należy stwierdzić to co powyżej. Poważny człowiek wie, iż 50% z całości to poważny odsetek.
03-10-2014 18:30 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)" poważny odsetek"
>>"Ma znaczenie o tyle, że zawsze należy dyskutować na gruncie faktów,
>Otóż to. A fakt jest taki, iż jak w potomstwie jest 50 % niepełnosprawnych, to jest to przerażająco gigantyczny odsetek. A według mojego źródła ów odsetek wynosi 75 %.
I Wy tak poważnie chcecie dyskutować o poważnym odsetku na podstawie jednego przykładu?
A przecież istnieją niespokrewnione pary, które mają 100% niepełnosprawnych dzieci.
Nikt im nie zabrania się mnożyć. A powinien. Ja uważam, że po dwójce niepełnosprawnych dzieci trzecie powinno być surowo zabronione. Bo ryzyko jest o wiele, wiele większe niż w przypadku spokrewnionych ale zdrowych par.
01-10-2014 19:37 
 Ocena 2 na 2
Rupson (1793 punktów)Odp: darwinizm i hartmanowska socjotechnika
>Z perspektywy darwinowskiej zakaz kazirodztwa jest mechanizmem obronnym przed degeneracją gatunku. Być może ów zakaz nie powinien mieć charakteru penalizacji w Kodeksie karnym, tym niemniej jednak ze względu na okoliczność przytoczona powyżej, nie należy podnosiić zalet miłości kazirodczej.
-To prawda. Po diabła szukać zalet i usprawiedliwień? Po co rozdmuchiwać temat, gdy żadne lobby kazirodcze niczego się nie domaga? Lepiej gdy pozostaje to sprawą marginalną. Bo Niemcy, czy inni już się w tym od dawna grzebią? Nie musimy wszystkich głupot z Zachodu przyswajać.

>Jeżeli to nastąpi przyjdzie niebawem się zastanowić czy pedofilia, zoofilia, koprofilia oraz nekrofilia nie zawierają w sobie ogromnie pozytywnych aspektów.
-Ale po co to? Tu wyraźnie chodzi stosunki między dwiema dorosłymi osobami, świadomymi i poczytalnymi, które robią to z własnej woli.
01-10-2014 16:02 
 Ocena 11 na 11
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Odp: "Przebrzydły, zboczony Żyd" - Jan Hartman
Jak się okazuje, w naszym wspaniałym, narodowym społeczeństwie istnieja tematy tabu, o których nie wolno dyskutować, a zalecane jest nawet - nie mysleć.

Takim tabu jest osoba papieża JPII, takim tematem były (do niedawna) tematy LGBT, czy polski antysemityzm. Jak się okazuje, tabu jest więcej, a wszystkie maja błogosławieństwo kościelne.

Odnosząc się do poruszanego wątku, gdzie tak wiele osób zaczęło się obawiać, że oto jesteśmy już o krok od promocji i akceptacji "związków kazirodczych" - ja się zaczynam poważnie obawiać, że powstaną komisje i inne czujne gremia, które będą sprawdzały, czy zajmowany przez brata i siostrę wspólny pokój w rodzinnym "M-4" nie jest przypadkiem areną kazirodczych wybryków, czy razem mieszkające dwie siostry, to nie tylko potencjalne lesbijki, ale może nawet kaziorodczynie! Wszak nie mamy pewności, co tam się dzieje w nocy?

Przesadne obawy? Pewnie tak, ale gdybym trzydzieści lat wstecz usłyszał, że dziecko należy kąpać w rękawiczkach i w obecności innej osoby (pedofilia!), albo zapomnienie na dworcu czy w sklepie torby spowoduje alarm bombowy (terroryzm!) - to bym myślał, że to mi się śni...
01-10-2014 19:44 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>Odnosząc się do poruszanego wątku, gdzie tak wiele osób zaczęło się obawiać, że oto jesteśmy już o krok od promocji i akceptacji "związków kazirodczych"
-To wina Hartmana, bo rzucił temat sam się nie określając. Wspomniał o takich związkach, ale nie jest za, nie jest też przeciw. Jest za podjęciem dyskusji..... Załóżmy, że dyskusja zostaje podjęta, to co wtedy Hartman powie, jakie zajmie stanowisko? Będzie za czy przeciw? Jeśli przeciw ,to po co niby miałby podejmować dyskusję, zamiast akceptować stan istniejący, jeśli za, to dlaczego teraz tego nie przyzna?
01-10-2014 19:51 
 Ocena 8 na 8
szarley (54913 punktów)
>>Odnosząc się do poruszanego wątku, gdzie tak wiele osób zaczęło się obawiać, że oto jesteśmy już o krok od promocji i akceptacji "związków kazirodczych"
>-To wina Hartmana, bo rzucił temat sam się nie określając.
To żadna wina. Każdy ma prawo "rzucić temat" bez określania się.

>Wspomniał o takich związkach, ale nie jest za, nie jest też przeciw.
A może jest za, a nawet przeciw?
Zazdroszczę ludziom którzy mają precyzyjnie zdefiniowane poglądy i nie mają żadnych wątpliwości. Przy mnie nawet patolog będzie musiał mieć wątpliwości.

>Jest za podjęciem dyskusji..... Załóżmy, że dyskusja zostaje podjęta, to co wtedy Hartman powie, jakie zajmie stanowisko? Będzie za czy przeciw? Jeśli przeciw ,to po co niby miałby podejmować dyskusję, zamiast akceptować stan istniejący, jeśli za, to dlaczego teraz tego nie przyzna?
A musi być za czy przeciw? Nie jestem Hartmanem, ale wiem co we mnie pozostałoby po takiej dyskusji: WĄTPLIWOŚCI
01-10-2014 19:59 
 Ocena 2 na 2
Rupson (1793 punktów)
>A musi być za czy przeciw?
-Chce dyskusji, ale nie wie po co? I po co mówił, że nie jest za?

>Nie jestem Hartmanem, ale wiem co we mnie pozostałoby po takiej dyskusji: WĄTPLIWOŚCI
-Bo jesteś tak samo nudny i niezdecydowany jak Hartman. Dyskusja z takimi ludźmi, którzy z góry ostrzegają, że nie są w stanie zając stanowiska do niczego nie prowadzi, poza bezsensownym międleniem tematu i wystękiwaniem swoich wątpliwości.
01-10-2014 20:19 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>A musi być za czy przeciw?
>-Chce dyskusji, ale nie wie po co? I po co mówił, że nie jest za?

Bardziej cenię ludzi, którzy zmuszają mnie do myślenia, niż do przyjmowania ich racji
www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,32718

>>Nie jestem Hartmanem, ale wiem co we mnie pozostałoby po takiej dyskusji: WĄTPLIWOŚCI
>-Bo jesteś tak samo nudny i niezdecydowany jak Hartman. Dyskusja z takimi ludźmi, którzy z góry ostrzegają, że nie są w stanie zając stanowiska do niczego nie prowadzi,

Owszem prowadzi. Właśnie do myślenia. W wielu sprawach poradzę zająć stanowisko, w wielu poradzę go bronić, ale w każdym i zawsze pozostawiam margines możliwości, że sie mylę
Powtórzę: Zazdroszczę ludziom niemającym wątpliwości. Mam nadzieję, że we mnie wcześniej ustaną fale mózgowe (czy jak się to tam nazywa) niż wątpliwości

>poza bezsensownym międleniem tematu i wystękiwaniem swoich wątpliwości.

Ugh uhgh ugh
No tom sobie postękał.
01-10-2014 20:49 
 0 na 4
Rupson (1793 punktów)
>Bardziej cenię ludzi, którzy zmuszają mnie do myślenia, niż do przyjmowania ich racji
-A co z Jezusem? Zawsze bronisz swojej religii i deklarujesz się jako wierzący katolik. Czy Twój Pan i zbawiciel nie nakazał byś był gorący albo zimny, a nie letni? Czy Twoja mowa nie powinna brzmieć TAK, TAK - NIE, NIE? W sumie kazirodztwo powinno być czymś naturalnym dla wyznawcy bajek o pierwszych rodzicach. No bo wychodzi na to, że dzieci Adama i Ewy ... no wiesz, aż strach pisać, kopulowały ze sobą. Tak samo dzieci Noego po potopie, więc u was to pewnie naturalne. Był jeszcze niejaki zbok Lot, który spółkował ze swoimi córkami, choć wydźwięk tej biblijnej bzdury był taki, ze córkom coś tam przewiniły i zachowały się nieobyczajnie. Tatuś sobie użył, one winne. Taka jest Wasza wiara, której wyznawanie jest Waszą chlubą.

>Powtórzę: Zazdroszczę ludziom niemającym wątpliwości. Mam nadzieję, że we mnie wcześniej ustaną fale mózgowe (czy jak się to tam nazywa) niż wątpliwości
-Ustają za każdym razem gdy idziesz na mszę.
01-10-2014 20:56 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Bardziej cenię ludzi, którzy zmuszają mnie do myślenia, niż do przyjmowania ich racji
>-A co z Jezusem? Zawsze bronisz swojej religii i deklarujesz się jako wierzący katolik. Czy Twój Pan i zbawiciel nie nakazał byś był gorący albo zimny, a nie letni?

Na szczęście On będzie mnie z tego rozliczał a nie Ty

>Czy Twoja mowa nie powinna brzmieć TAK, TAK - NIE, NIE? W sumie kazirodztwo powinno być czymś naturalnym dla wyznawcy bajek o pierwszych rodzicach. No bo wychodzi na to, że dzieci Adama i Ewy ... no wiesz, aż strach pisać, kopulowały ze sobą.

Świetnie znasz temat, niedługo ogłosisz mnei kreacjionistą młdej Ziemi

>Taka jest Wasza wiara, której wyznawanie jest Waszą chlubą.
znasz moją wiarę lepiej niż ja sam i do tego ... nie masz wątpliwości

>>Powtórzę: Zazdroszczę ludziom niemającym wątpliwości. Mam nadzieję, że we mnie wcześniej ustaną fale mózgowe (czy jak się to tam nazywa) niż wątpliwości
>-Ustają za każdym razem gdy idziesz na mszę.
Mnie też znasz lepiej niż ja sam i znów nie masz wątpliwości

Głupi jesteś... ale może sie mylę?
01-10-2014 21:18 
 Ocena 3 na 3
Rupson (1793 punktów)
>Na szczęście On będzie mnie z tego rozliczał a nie Ty
-Nie zamierzałem Cię z niczego rozliczać. Czasami tylko wymagam konsekwencji w myśleniu, albo tzw. intelektualnej uczciwości.

>>Czy Twoja mowa nie powinna brzmieć TAK, TAK - NIE, NIE? W sumie kazirodztwo powinno być czymś naturalnym dla wyznawcy bajek o pierwszych rodzicach. No bo wychodzi na to, że dzieci Adama i Ewy ... no wiesz, aż strach pisać, kopulowały ze sobą.
>Świetnie znasz temat, niedługo ogłosisz mnei kreacjionistą młdej Ziemi
-A muszę coś ogłaszać? Sam się przyznajesz do wiary w bajki dla potłuczonych. To skąd się wzięła Ziemia, którego dnia została stworzona? Czy polegasz całkowicie na teologach, którzy "wytłumaczą" każdy religijny absurd"? Oczywiście tym, którzy mają problem z tymi falami mózgowymi.

>>Taka jest Wasza wiara, której wyznawanie jest Waszą chlubą.
>znasz moją wiarę lepiej niż ja sam i do tego ... nie masz wątpliwości
-Znam wiarę katolicką i jest tam mało wątpliwości, są nakazy, zakazy, przykazania, dogmaty. Dlatego dawno temu ją porzuciłem, Ty jej bronisz więc...? Czy twój katolicyzm jest inny, prywatny i masz jakiś suplement biblii? Może sam go napisałeś?

>Mnie też znasz lepiej niż ja sam i znów nie masz wątpliwości
>Głupi jesteś... ale może sie mylę?
-Na szczęście nie na tyle, by praktykować religijne idiotyzmy.
01-10-2014 18:17 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
TR - traci ... traci na potęge - niestety ...
Zbyt wiele indywidualizmu - za mało solidarności i lojalności
Nie można poruszać wszystkich tematów jednocześnie - A Hartman odpłynął , odleciał ...
Według mnie bez jakiejkolwiek potrzeby i konieczności ...
Po co ?
Komu ten temat jest potrzebny ?

Ilu ludzi dotyczy ?

Hartman zupełnie od czapy poruszył temat ... i być może dużo zepsuł ...
To było chyba nie przemyślane i nie potrzebne

Ale wyrzucanie go z partii ?
Tak wartościowego człowieka ?
To niestety porażka większa od popełnionej przez niego gafy ...

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
02-10-2014 20:15 
 Ocena 1 na 1
KORUND (4922 punktów)
>Twój Ruch zniżył się do poziomu PO/PiS/PSL/SLD, bo do poziomu GÓWNA to za mało powiedziane....
>To jest moje zdanie

-Moje zdanie jest w tym temacie bardzo zbliżone do tego, co napisał niejaki Jacek Tabisz:

jacektabis(*)ale-jednak-pozostane-kazofobem

-Też jestem kazofobem (kazifobem?) mimo, iż uważam się za liberała.
jamci (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: Hartman, kazirodztwo i taliban intelektualny
>W jednym z najsłynniejszych artykułów na temat podejmowania decyzji moralnych - Emocjonalny pies i jego racjonalny ogon - Jonathan Haidt opisuje następującą historię:

To jest opis historii czy przypowieść?
01-10-2014 20:55 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>To jest opis historii czy przypowieść?

Nie, chyba raczej próba podważenia wymowy brzydkiego przedwojennego powiedzonka: "jak ktoś ma pecha, to od własnej siostry syfa złapie".


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Rupson (1793 punktów)
> Dlaczego zatem wielu z nas - niezależnie
>od poglądów religijnych, wykształcenia, pochodzenia i przyjętego wychowania - czuje, że rodzeństwo
>postąpiło niewłaściwie?
-Wychowania bym w to nie mieszał bo ono tu decyduje. Jesteśmy wychowani w kulturze, gdzie rodzeństwo wstydzi się nawet rozebrać przed sobą, bardziej niż przed kimś obcym. Ale są kraje, choćby Kenia gdzie istnieje zwyczaj obrzezania chłopców wobec całej wioski i rodziny, można tam swobodnie paradować z gołym tyłkiem. W innych afrykańskich kulturach nowe małżeństwa są obserwowane przez całą rodzinę podczas nocy poślubnej.
01-10-2014 21:33 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Ale są kraje, choćby Kenia gdzie istnieje zwyczaj obrzezania chłopców wobec całej wioski i rodziny, można tam swobodnie paradować z gołym tyłkiem. W innych afrykańskich kulturach nowe małżeństwa są obserwowane przez całą rodzinę podczas nocy poślubnej.

Normalnie pakuję walizkę i lecę do Kenii.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
02-10-2014 08:17 
 Ocena 1 na 1
Rupson (1793 punktów)
>>Ale są kraje, choćby Kenia gdzie istnieje zwyczaj obrzezania chłopców wobec całej wioski i rodziny, można tam swobodnie paradować z gołym tyłkiem. W innych afrykańskich kulturach nowe małżeństwa są obserwowane przez całą rodzinę podczas nocy poślubnej.
>Normalnie pakuję walizkę i lecę do Kenii.

-Nie chciałbym studzić Twego entuzjazmu, ale może najpierw sprawdź jakie atrakcje by Cię czekały:
wiadomosci(*)rakcie-bolesnego-rytualu/b5vs5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Najbardziej ironiczne w całej historii jest, że te argumenty wiecznie powracały w dyskursie przeciwko depenalizacji i akceptacji homoseksualizmu. W każdej prawie dyskusji waleczni obrońcy tradycyjnego modelu rodziny i społeczeństwa krzyczeli, że z takim myśleniem to zaraz zoofilia i kazirodztwo będą legalne.

Cóż za rażąca niekonsekwencja. Czemu prawicowe media nie pieją z zachwytu nad tymi przemyśleniami Hartmana? Przecież cały czas złorzeczyli, że tolerancja homoseksualnych związków do tego doprowadzi.

Hipokryzja, jak zawsze.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ich zachowanie było naganne ponieważ ryzykowali zajście w ciążę. Antykoncepcja przecież nie gwarantuje że dziecka nie będzie. Gdyby nie zadziałała, co wtedy?

Inna sprawa gdyby byli np. bezpłodni. Wtedy ich zachowanie nie byłoby naganne, ale i tak powinni być przez sąd ukarani. Żeby nie stwarzać przyzwolenia na zachowania kazirodcze trzeba karać każdy przypadek.
01-10-2014 22:49 
 Ocena 7 na 7
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Ich zachowanie było naganne ponieważ ryzykowali zajście w ciążę. Antykoncepcja przecież nie gwarantuje że dziecka nie będzie. Gdyby nie zadziałała, co wtedy?

Sprawny układ hamulcowy w samochodzie też nie gwarantuje nagłej awarii układu hamulcowego. Dlatego zachowanie kierowców jest naganne. Co by się stało gdyby przed przejściem dla pieszych hamulce nie zadziałały?

Abstrahując od kierowców morderców, antykoncepcja po, aborcja? Poza tym, poprawcie mnie jeśli się mylę, bo nie zgłębiałem tematów kazirodztwa, ale wydaje mi się, że wystąpienie wad genetycznych nie jest oczywiste, jest raczej "wysoce" prawdopodobne?

Idąc zresztą dalej tą logiką powinniśmy może traktować monogamię jako wykroczenia, bo wiadomo, że dla materiału genetycznego lepiej mieszać?

>Inna sprawa gdyby byli np. bezpłodni. Wtedy ich zachowanie nie byłoby naganne, ale i tak powinni być przez sąd ukarani. Żeby nie stwarzać przyzwolenia na zachowania kazirodcze trzeba karać każdy przypadek.

Nie trzeba szukać dalej niż Singapur, żeby wiedzieć, że najostrzejsze prawodawstwo nie eliminuje całkowicie popełniania przestępstw i wykroczeń. Historia pełna jest zresztą przykładów najokrutniejszych i surowych systemów karnych, które nie wyeliminowały przestępczości.

Skoro kara nie zapobiegnie kolejnym przewinieniom tego kalibru, a u przestępców wiadomo, że nie popełnią tego przestępstwa w przyszłości to jaki sens ma ta kara? Wyrządza ona tylko krzywdę przestępcą i obciąża kosztami kary i procesu sądowego obywateli. W podanym przypadku nie została wyrządzona nikomu krzywda, a publiczny proces może pociągnąć ostracyzm i wykluczenie dla "przestępców". Społeczeństwo na tym nie zyska, tylko straci dwoje obywateli, którzy stracą szanse na zatrudnienie itd.

Karać bo tak?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
02-10-2014 10:51 
 Ocena 2 na 2
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Sprawny układ hamulcowy w samochodzie też nie gwarantuje nagłej awarii układu hamulcowego. Dlatego zachowanie kierowców jest naganne. Co by się stało gdyby przed przejściem dla pieszych hamulce nie zadziałały?

Zupełnie błędna analogia. Prawo ludzi do przemieszczania się jest zresztą ważniejsze od prawa do realizowania zboczonych fantazji kosztem innych ludzi. Poza tym te osoby mogą uprawiać seks, tyle że nie z krewnymi. A gdyby zabronić samochodów - kierowcy nie mogliby przerzucić się na inne.

>Abstrahując od kierowców morderców, antykoncepcja po, aborcja? Poza tym, poprawcie mnie jeśli się mylę, bo nie zgłębiałem tematów kazirodztwa, ale wydaje mi się, że wystąpienie wad genetycznych nie jest oczywiste, jest raczej "wysoce" prawdopodobne?

Tylko, że aborcja jest wolnym wyborem kobiety. W Polskim prawie nie można nikogo zmuszać do aborcji. I co by było, gdyby taka kobieta chciała jednak urodzić? Tak więc pozostaje tylko zakaz seksu między krewnymi.

Oczywiście, że kalectwo nie jest oczywiste. Jazda po pijanemu też nie zawsze kończy się wypadkiem.

> że najostrzejsze prawodawstwo nie eliminuje całkowicie popełniania przestępstw i wykroczeń. Historia pełna jest zresztą przykładów najokrutniejszych i surowych systemów karnych, które nie wyeliminowały przestępczości.
Skoro kara nie zapobiegnie kolejnym przewinieniom tego kalibru, a u przestępców wiadomo, że nie popełnią tego przestępstwa w przyszłości to jaki sens ma ta kara? Wyrządza ona tylko krzywdę przestępcą i obciąża kosztami kary i procesu sądowego obywateli. W podanym przypadku nie została wyrządzona nikomu krzywda, a publiczny proces może pociągnąć ostracyzm i wykluczenie dla "przestępców". Społeczeństwo na tym nie zyska, tylko straci dwoje obywateli, którzy stracą szanse na zatrudnienie itd.

Takie jest życie. Jeśli ktoś został złapany na jeździe po pijanemu, też przecież zostanie ukarany. Niezależnie czy kogoś zabił. Zgadza się, że kara nie wyeliminuje przestępców, ale wpływa na rzeczywistość w nieco inny sposób. Sprawia, że kontakty kazirodcze są mocno nietolerowane, budzą zgorszenie i nie ma na nie zgody. Gdyby sądy zaczęły być pobłażliwe, groziłoby to rozluźnieniem ludzkich postaw wobec przestępstwa kazirodztwa, w efekcie ułatwiłoby to praktykowanie go.
02-10-2014 14:25 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Zupełnie błędna analogia. Prawo ludzi do przemieszczania się jest zresztą ważniejsze od prawa do realizowania zboczonych fantazji kosztem innych ludzi.

Właśnie to jest (powinno być) przedmiotem dyskusji. Prawo zakazuje krzywdzenia innych ludzi niezależnie od tego czy sprawca zyskuje satysfakcję seksualną, korzyść majątkową czy skok adrenaliny.
Coraz większe znaczenie zyskuje natomiast koncepcja, że prawo nie powinno ingerować w zachowania w których dobrowolny i świadomy udział biorą wyłącznie zainteresowani, niezależnie od tego jak dziwne, obrzydliwe czy "niemoralne" by nam się wydawały.
Stąd pytanie, czy w przypadku dobrowolnego stosunku pomiędzy dorosłymi, świadomymi krewnymi czyjeś dobro zostaje naruszone.

Natomiast ryzyko defektów genetycznych w przypadku potomstwa rodzeństwa jest niewielkie (choć, rzeczywiście, istotnie wyższe niż u potomstwa pary niespokrewnionej). W przypadku kuzynostwa praktycznie nie ma różnicy. Prawdziwe efekty chowu wsobnego możemy obserwować dopiero po kilku - kilkudziesięciu pokoleniach. Swoją drogą, prawdopodobnie u człowieka nigdy nie zaobserwowano prawdziwych efektów chowu wsobnego. Wszelkie opowieści "o dużej liczbie debili gdzieś tam" mają albo charakter anegdotyczny albo są skutkiem jakiegoś innego zjawiska (diety, zbyt wczesnego lub zbyt późnego rozmnażania itp.)
02-10-2014 16:33 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Zupełnie błędna analogia. Prawo ludzi do przemieszczania się jest zresztą ważniejsze od prawa do realizowania zboczonych fantazji kosztem innych ludzi.

Co jest zboczonego w tej fantazji? Świadomość, że z siostrą? A gdyby nie był świadomy to ok?

I kto ustala ważność praw? Ty?

>Poza tym te osoby mogą uprawiać seks, tyle że nie z krewnymi. A gdyby zabronić samochodów - kierowcy nie mogliby przerzucić się na inne.

Tylko że taki wspomniany seks kazirodczy nikogo nie krzywdzi, a kierowcy wciąż i wciąż powodują wypadki samochodowe. Stawiasz życie ludzkie nad prawem do szybkiego przemieszczania się.

>>Abstrahując od kierowców morderców, antykoncepcja po, aborcja? Poza tym, poprawcie mnie jeśli się mylę, bo nie zgłębiałem tematów kazirodztwa, ale wydaje mi się, że wystąpienie wad genetycznych nie jest oczywiste, jest raczej "wysoce" prawdopodobne?
>Tylko, że aborcja jest wolnym wyborem kobiety. W Polskim prawie nie można nikogo zmuszać do aborcji. I co by było, gdyby taka kobieta chciała jednak urodzić? Tak więc pozostaje tylko zakaz seksu między krewnymi.

Idąc tym tropem trzeba zabronić skakania, bo leczenia można odmówić, więc jak tu zapobiegać złamanym nogom jak nie zakazem skakania?

>Takie jest życie. Jeśli ktoś został złapany na jeździe po pijanemu, też przecież zostanie ukarany. Niezależnie czy kogoś zabił.

Ale to trochę inny wymiar kary. Jazda pod wpływem alkoholu może się skończyć tylko zabraniem prawa jazdy. Ale to się dzieje w trosce o innych uczestników ruchu. Zakazując seksu brata z siostrą, którzy i tak nie będą mieć dzieci robisz im na złość z kasy podatników.

>Zgadza się, że kara nie wyeliminuje przestępców, ale wpływa na rzeczywistość w nieco inny sposób. Sprawia, że kontakty kazirodcze są mocno nietolerowane, budzą zgorszenie i nie ma na nie zgody.

I tu pytanie: dlaczego?

W pewnych krajach za brak burki jest kara.

Twój argument uzasadnia jedno i drugie.

Piszesz o karach za przestępstwo, ale podstawowe pytanie brzmi dlaczego to w ogóle jest przestępstwo?

>Gdyby sądy zaczęły być pobłażliwe, groziłoby to rozluźnieniem ludzkich postaw wobec przestępstwa kazirodztwa, w efekcie ułatwiłoby to praktykowanie go.

Ale rozluźnienie prawa sprawiłoby, że już by nie było przestępstwem, więc nie byłoby przestępców w tej dziedzinie. Tak samo jak legalizacja burek w kraju, w którym kobiety muszą je nosić, sprawiłaby, że normalnie ubrana kobieta przestałaby popełniać wykroczenie/przestępstwo.

Naprawdę uważasz, że to prawo powinno stanowić o tym co jest złe i naganne moralne, a nie na odwrót?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
02-10-2014 22:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>Co jest zboczonego w tej fantazji? Świadomość, że z siostrą? A gdyby nie był świadomy to ok?
>I kto ustala ważność praw? Ty?

Na pewno nie zboczeńcy. Nie można zrównywać rzeczy takich jak szybkie przemieszczanie się, na których zyskuje cały świat i niemal każdy człowiek, z praktykami garstki wykolejeńców, z których to praktyk wynikają same szkody.

>Tylko że taki wspomniany seks kazirodczy nikogo nie krzywdzi, a kierowcy wciąż i wciąż powodują wypadki samochodowe. Stawiasz życie ludzkie nad prawem do szybkiego przemieszczania się.

Jeździsz autobusami? Samochodem? Mylisz się mówiąc, że seks kazirodczy nikogo nie krzywdzi. Krzywdzi dziecko, które może się pojawić.

>Idąc tym tropem trzeba zabronić skakania, bo leczenia można odmówić, więc jak tu zapobiegać złamanym nogom jak nie zakazem skakania?

Logiki w tym nie ma. Skakanie dotyczy tylko skaczącego, nie doprowadza do degradacji innych ludzi.

>Ale to trochę inny wymiar kary. Jazda pod wpływem alkoholu może się skończyć tylko zabraniem prawa jazdy. Ale to się dzieje w trosce o innych uczestników ruchu. Zakazując seksu brata z siostrą, którzy i tak nie będą mieć dzieci robisz im na złość z kasy podatników.

Zakaz takiego zachowania wpływa na generalną postawę społeczną. Nie chodzi o to, że konkretna para ucierpi, mimo że nikogo nie skrzywdziła. Po prostu minimalne przyzwolenie na kazirodztwo może przynieść duże szkody, dlatego w tym wypadku trzeba złożyć ofiarę. Trudne w praktyce byłoby zresztą karanie tylko tych, co mogą mieć dzieci. Dlatego, w celu wyższym jakim jest stwarzanie atmosfery grozy wokół omawianego przestępstwa, należy karać wszystkich.

>>Zgadza się, że kara nie wyeliminuje przestępców, ale wpływa na rzeczywistość w nieco inny sposób. Sprawia, że kontakty kazirodcze są mocno nietolerowane, budzą zgorszenie i nie ma na nie zgody.
>I tu pytanie: dlaczego?
>W pewnych krajach za brak burki jest kara.
>Twój argument uzasadnia jedno i drugie.
>Piszesz o karach za przestępstwo, ale podstawowe pytanie brzmi dlaczego to w ogóle jest przestępstwo?

Ponieważ seks kazirodczy może skutkować pojawieniem się dzieci, które będą upośledzone (prawdopodobnie) i będą miały zaburzone dzieciństwo (w 100 procentach). Kazirodztwo jest rzeczą odrażającą, która budzi słusznie powszechne oburzenie. Współczuję dziecku, które miałoby się narodzić w takiej atmosferze, nawet gdyby było pełnosprawne.

>Naprawdę uważasz, że to prawo powinno stanowić o tym co jest złe i naganne moralne, a nie na odwrót?

Nie wszystko co złe, powinno być zakazane. Nie widzę powodu by zabronić ludziom krzywdzić samych siebie, nawet taki zakaz jest niewykonalny. Ale, jak powiadam, kazirodcy szkodzą innym ludziom, ryzykują pojawieniem się dziecka, które albo zostanie od razu zabite w łonie, albo będzie upośledzone, a już na pewno jego dzieciństwo będzie złamane. Jest to dużo większa groza niż w przypadku rodzin alkoholowych, które zresztą też powinno się jakoś kontrolować w sprawie narodzin, ale nie ma jak tego zrobić.
Scarabaeus (2198 punktów)
> Dlaczego zatem wielu z nas - niezależnie
>od poglądów religijnych, wykształcenia, pochodzenia i przyjętego wychowania - czuje, że rodzeństwo
>postąpiło niewłaściwie?

Bo jest to zachowanie niemoralne i nie chodzi tu o moralność religijną tylko tą zwykłą.

Jest niemoralne tak samo jak niemoralne są związki między dorosłym a nieletnim, nauczycielem i uczniem czy nawet w pewnych okolicznościach przełożonym a podwładnym.

Penalizacja takich zachowań ma przede wszystkim chronić przed przemocą seksualną w rodzinie.

Sposób penalizacji oraz określenie co i kiedy jest niedozwolone powinno podlegać dyskusji.

Po spełnieniu określonych wymagań, gdy mamy pewność że związek jest faktycznie dobrowolny i właśnie taka jest wola obojga, związki takie powinny być dozwolone.
Jednak ze względu na bardzo łatwe wykorzystanie osób związanych ze sobą emocjonalnie więziami rodzinnymi i trudność z ustaleniem czy faktycznie możemy mówić o dobrowolności analogicznie jak w związku dorosły - dziecko normą powinien być zakaz tego typu zachowań seksualnych.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365