 |
Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2014 13:45 | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości
7 na 7 | Bóg jakikolwiek (dopuszczany przez niektórych agnostyków).
Bóg który nie wpływałby na wszechświat, nie mógł nas ochronić przed taką czy inną katastrofą z kosmosu i sam wyznaczyć datę końca ludzkości jest dziwny!
Jeszcze bardziej dziwny i bez sensu (jak kwiatek do kożucha) jest Bóg który nie oferuje nam życia pozagrobowego.
Życie pozagrobowe "dusz" jest dziwne po pierwsze z racji materialnej natury myślenia i decydowania wynikającej wprost z ewolucyjnego pochodzenia naszego mózgu od zwierzęcego.
A teraz najciekawsze. Znam z autopsji (to znaczy z pewnego środowiska, w którym mieszkałem) dwa podobne przypadki.
Pierwszy. Chłopca w szkole podstawowej co miał nierozpoznany w porę wylew krwi do mózgu. O mało nie umarł. Stał się osobą co prawda chodzącą oraz mówiąca od biedy ale bardzo infantylną i niesamodzielną. Sytuacja poprawiała się z latami ale bardzo powoli i nigdy nie wróci do normy.
Drugi. Jakiś wypadek, nurkowanie, czy nieudana narkoza, nie pamiętam ale duża już dziewczynka (liceum) straciła przytomność i doznała niedotlenienia. Wróciła do siebie na tyle, że wróciła do szkoły i dała rade ją skończyć.
Ale była już inna. Szczególnie głupia i ujawniająca sporą AMORALNOŚĆ gdy na imprezach poczęstowano ją alkoholem.
Obie te osoby mogą w życiu trafić w towarzystwo które wykolei je do reszty.
Mając 12 czy 17 lat te osoby były inteligentnymi, oczytanymi osobami mającymi już ciekawe poglądy. Ale przeżyją jeszcze kilkadziesiąt lat. W jakiej wersji pójdą do nieba.
Bóg gdyby był musiałby wpuścić do nieba kopie takiego człowieka z każdego tygodnia życia.
W sumie kilkanaście tysięcy różnych klonów (z różnych chwil). To samo dotyczy każdego innego człowieka. Z wiekiem można zinfantylizować się z powodu zwykłej, podstępnej choroby neurologicznej.
Dlatego dusz nie ma bo nie ma ani jednego konkretnego człowieka. Chyba ze niebo jest pełne zidiociałych (medycznie to rozumiem) staruszków, staruszek i pół-debili (w sensie medycznym - nie obrażam tych ludzi) PRZEMIESZANYCH z tymi co im się udało dotrwać do zgonu w wyśmienitej formie intelektualnej i poglądowej - to ostatnie słowo (poglądy w chwili śmierci) też ważne bo kształtują tożsamość człowieka. Ktoś powie, a może one wszystkie nagle zmądrzeją? Nielogiczne! Uczynić mądrymi takich ludzi to dać im ogrom nowej wiedzy, nowych poglądów, nowego sposoby rozumowania. To będzie stwór całkowicie sztuczny. Równe dobrze Bóg mógłby sobie od razu (z pominięciem życia na Ziemi) stworzyć bilion takich dusz i z nimi gadać i gadać i gadać! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 | Hodża (11172 punktów) | >Bóg gdyby był musiałby wpuścić do nieba kopie takiego człowieka z każdego tygodnia życia.
Nie masz racji. Jeśli już poruszamy się w tym świecie rf (religious fiction) to zważ, że każdy człowiek jest zgodnie z teologią "duchem wcielonym", co przekłada się na polski jako praktyczna realizacja pewnego idealnego planu. Materia, jak wiadomo, jest dziurawa i zawodna. Bóg ma to połatać.
Wszelkie tego rodzaju dywagacje o życiu po życiu są oparte na błędnym założeniu, a właściwie złudzeniu, że jesteśmy w ciągu życia tą samą osobą. Na co słusznie zwracasz uwagę. A to bzdura. Istnieje oczywiście poczucie ciągłości, ten sam kod genetyczny, pamięć, uwarunkowania fizycznych lokalizacji itp. Ale podejrzewam, że gdybym spotkał siebie sprzed kilkudziesięciu lat i wdał się z tamtym sobą w jakąś światopoglądową dyskusję, sprałbym gówniarza.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| (oo) (89 punktów) | >Ktoś powie, a może one wszystkie nagle zmądrzeją? Nielogiczne! >Uczynić mądrymi takich ludzi to dać im ogrom nowej wiedzy, nowych poglądów, nowego sposoby >rozumowania. To będzie stwór całkowicie sztuczny.
Nie wiem czy to nie sztuczny problem. Ktoś ginie, jakby nie zginął to w miarę wiadomo jaką świadomość by zachował i nie pojawia się pytanie z którego tygodnia życia i czy nie będzie sztuczny. A w sytuacjach o których piszesz: załóżmy zachowanie całości doświadczenia + zlikwidowanie ograniczeń wynikających z uszkodzenia/choroby. Całkowitej sztuczności tu nie widzę, jest to jakiś tam obiekt do dyskusji, ale myślę że rodzice tych dzieci nie mieliby z tym problemu, jakby wróciły im zdolności umysłowe sprzed wypadków i nie pojawiłoby się pytanie czy to wciąż moje dziecko.
|
|
 | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Całkowitej sztuczności tu nie widzę, jest to jakiś tam obiekt do dyskusji, ale myślę że rodzice tych dzieci nie mieliby z tym problemu, jakby wróciły im zdolności umysłowe sprzed wypadków i nie pojawiłoby się pytanie czy to wciąż moje dziecko.
A co w takiej sytuacji z ich małżonkami i ich dziećmi, z czasów po wypadku?
|
|
|  | | (oo) (89 punktów) | >> Całkowitej sztuczności tu nie widzę, jest to jakiś tam obiekt do dyskusji, ale myślę że rodzice tych dzieci nie mieliby z tym problemu, jakby wróciły im zdolności umysłowe sprzed wypadków i nie pojawiłoby się pytanie czy to wciąż moje dziecko. >A co w takiej sytuacji z ich małżonkami i ich dziećmi, z czasów po wypadku?
W takim razie można to zostawić do decyzji "osoby zainteresowanej". Założyłem że jest mowa o sytuacji skrajnej, typu infantylizm, zapominanie co się przed chwilą stało itp. Bliscy takiej osoby pewnie też chcieliby jej powrótu do zdrowia.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Całkowitej sztuczności tu nie widzę, jest to jakiś > tam obiekt do dyskusji, ale myślę że rodzice tych dzieci > nie mieliby z tym problemu, jakby wróciły im zdolności > umysłowe sprzed wypadków i nie pojawiłoby się pytanie czy to wciąż moje dziecko.
Rodzice tak. Pytanie co zrobiłby Bóg. Czy wrócenie im zdolności umysłowych to nie przekreślenie celu i sensu tego co się stało później.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Jeszcze bardziej dziwny i bez sensu (jak kwiatek do kożucha) jest Bóg który nie oferuje nam życia pozagrobowego.
Ba, nawet ten, który oferuje, jest potrzebny jak dziura w moście, biorąc pod uwagę, że istnieją religie które radzą sobie z tematem życia pozagrobowego bez koncepcji boga.
>Życie pozagrobowe "dusz" jest dziwne po pierwsze z racji materialnej natury myślenia i decydowania
Jeszcze jeden aspekt. Tyle mówi się o sensie życia. Co z sensem wiecznego życia pozagrobowego? W tym kontekście sens jest utożsamiany z celem, a coś co trwa wiecznie i nie ma końca, ze swojej natury jest pozbawione celu.
Czyżby wieczne życie pozagrobowe było bez sensu? W takim razie co z sensem życia doczesnego, którym ponoć jest zbawienie, czytaj życie wieczne? Czy coś, co jest pozbawione sensu, może być sensem czegoś innego?
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
>Jeszcze jeden aspekt. Tyle mówi się o sensie życia. >Co z sensem wiecznego życia pozagrobowego? W tym kontekście sens jest utożsamiany z celem, a coś co trwa wiecznie i nie ma końca, ze swojej natury jest pozbawione celu. >Czyżby wieczne życie pozagrobowe było bez sensu? >W takim razie co z sensem życia doczesnego, którym ponoć jest zbawienie, czytaj życie wieczne? >Czy coś, co jest pozbawione sensu, może być sensem czegoś innego? >
Sensem tego życia może być bycie szczęśliwym i kochanie się nawzajem istot. Ale wtedy raj powinien być dla tych co kochają a nawet najgorszy bandzior może kochać swoją rodzinę. Bez sensu to jest ocenianie nas na podstawie tego życia i na tej zasadzie decyzja o życiu wiecznym. To się nie broni w żaden sposób i nigdy.
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kim jesteśmy? Mózg tworzy świadomość a następnie ta świadomość myśli, że jest mózgiem i utożsamia się z tym co sądzi na swój temat (ego). Ego usprawiedliwia sobie działania podjęte przez mózg - tzn mózg wysyła impulsy nerwowe a następnie człowiek myśli, że coś wymyślił. Jest jednak funkcja świadomego podejmowania decyzji - mózg wysyła jakieś myśli ale ja postanawiam im nie ulegać (ale to postanowienie tez jest impulsem z mózgu). Jeśli jesteśmy sterowani przez te myśli i pragnienia i ulegamy im to nie mamy wolnej woli - najpierw są impulsy nerwowe a potem dopiero manifestuje się to jako nasza myśl, że to wolna wola.
Ale jest też koncepcja odwrotna - my jesteśmy duszą, która steruje mózgiem. W takim razie dlaczego niektóre dusze są dobre albo złe? Powstała teoria, że skoro dusze są zawsze dobre i pochodzą od Boga to muszą istnieć jakieś ciemne siły, szatan lub kosmici, którzy wysyłają nam te złe myśli.
Jakoś tak obie teorie są przerażające a nic innego nie umiem wymyślić.
Kolejna sprawa jest taka, że rodzimy się i nabywamy od otoczenia szkodliwe wzorce. Widząc coś uczymy się to opisać co tworzy obraz w głowie realnych przedmiotów, ludzi, zdarzeń ale to nadal jest tylko myślokształt a nie prawda. Myślokształty wpływają następnie na pracę mózgu sterując nim - wyobrażam sobie dziewczynę i już jestem zawładnięty pragnieniem bliskości, seksu itd. Albo myślę o jedzeniu i mam na nie ochotę. Myślę o wartościach i wtedy tworzą się przeciwne wartości, których nie chcę i mechanizm obronny przed tym - atak ludzi, którzy są nie tacy jak chcemy być sami - tworzenie ideologii do, której my pasujemy i mamy rację a tamci ludzie nie. Możemy też bronić się mówiąc, że nie interesuje nas to i być luzakiem, możemy sami ulec swojej projekcji cienia i zrobić to czego nie chcemy i przed czym się bronimy. Możemy tłumić to nałogami lub wmawiając sobie różne rzeczy, w które chcemy wierzyć a potem przyzwyczajamy się i w to wierzymy. Niektóre wzorce uważamy za dobre a są one szkodliwe - np katolik broniący swojej religii lub alkoholik zachwalający zdrowotne właściwości piwa. Gdybyśmy doszli do tego co jest zdrowe, dobre i prawidłowe każdy z nas byłby taki sam a nikt nie miałby woli do korzystania z wolności. Też niedobrze.
|
|
 | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | Fajny post i nawet pasuje do działu.  Mimo, że świat nie jest zdeterminowany (patrz mechanika kwantowa nowoczesna interpretacja wiloświatów everetta - najpopulanijsza obecnie wsrod fizyków) to my oczywiście, w praktyce, wolnej woli nie mamy!!! Np. Bandyta działa na bazie swojej przeszłości do momentu decyzji o przestępstwie. Mimo to musimy zachowywać sie tak jakbyśmy wierzyli ze mamy wolną wolę. Musimy bowiem decydować, z tej prostej przyczyny, że inaczej zaniedbamy coś, i zacznie nas boleć fizycznie - jak olejemy pracę i rozsądne zachowania. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
>Mimo, że świat nie jest zdeterminowany (patrz mechanika kwantowa nowoczesna interpretacja wiloświatów everetta - najpopulanijsza obecnie wsrod fizyków) Znaczy się nowa moda? A dopiero co co innego było na topie. Aż trudno się połapać w tych wizjach. Z pewnością nieźle zarobią pisujący literaturę popularnonaukową. Hahaha
>to my oczywiście, w praktyce, wolnej woli nie mamy!!! Poważna sprawa. Potrafisz to udowodnić? Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców? Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| |  | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | w 1999 w Cambridge przegłosowano to wsród fizykow (Everett wygrał) Tu masz to napisane czarno na białym: www.foruma(*)mechanika-kwantowa/#entry55579i do tej pory tak jest wiec jesteś 15 lat za ... Karać trzeba żeby inni nie robili tego i ci po wyjściu. Jako ateista doskonale wiesz ze moralaność to słowo mało scisłe choc normy moralne przydają sie przy organizowaniu wspólpracy ludzi - nie przeczę. Pozdro
|
|
| |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców? Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.
Bo kara odstrasza potencjalnych przestępców i daje bezpieczeństwo ogółowi? Bo trzeba izolować niebezpieczne jednostki od społeczeństwa? Oczywiście z pkt widzenia Boga musieliby być usprawiedliwieni i on by ich nie mógł karać ale ludzie mogą.
|
|
| |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców? Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.
Pytanie bez sensu, ponieważ przy takim założeniu, to samo dotyczyłoby skazujących.
|
|
| | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> >Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców? Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.> Pytanie bez sensu, ponieważ przy takim założeniu, to samo dotyczyłoby skazujących.Nieprawda. Skazujący muszą kierować się nie genami, ale kodeksem karnym. Nawiasem mówiąc także nie mają wolnej woli. Hahaha 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >> Pytanie bez sensu, ponieważ przy takim założeniu, to samo dotyczyłoby skazujących. >Nieprawda. Skazujący muszą kierować się nie genami, ale kodeksem karnym. Nawiasem mówiąc także nie mają wolnej woli. Hahaha
Właśnie o to mi chodziło. Piszesz "nieprawda", a potem się zgadzasz.
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >>Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców?> >> Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.> > Pytanie bez sensu, ponieważ przy takim założeniu, to samo dotyczyłoby skazujących.> Nieprawda. Skazujący muszą kierować się nie genami, ale> kodeksem karnym. Nawiasem mówiąc także nie mają wolnej woli. HahahaTo zależy wg jakiego prawa. Np. w USA ławnicy czy sędziowie mają jakąś tam wolność w interpretacji (prawo jest częściowo stanowione na bieżąco przez wyroki). Po drugie, nawet w tej 'wolności' ci ludzie czymś się tam kierują, wiec i tak wychodzi na Twoje  A propos kwestii poruszonej wyżej przez przedmówcę: istnieje jeden aspekt, o którym często się w karze (rozumianej wyłącznie jako zemsta społeczna) zapomina. Adekwatna do czyny kara bywa aktem miłosierdzia. Jeśli skazany zrozumie, co złego uczynił i odpokutuje, to ma szansę później wrócić do społeczeństwa i żyć w nim bardziej w symbiozie niż pasożytując. A to jest korzystne dla obydwojga. Przestępców karze się zatem z troski o nich. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> w praktyce, wolnej woli nie mamy!!! > Poważna sprawa. Potrafisz to udowodnić? > Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, to dlaczego karze się przestępców? > Przecież oni są ubezwłasnowolnieni. Rządzą nimi/winne są geny.
Po pierwsze kara bywa rodzajem terapii, po drugie - zdaje się, że zapominasz o tych co są na zewnątrz. Chyba, że chciałbyś spotykać notorycznych przestępców w ciemnych uliczkach. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | | (oo) (89 punktów) | > Np. Bandyta działa na bazie swojej przeszłości do momentu decyzji o przestępstwie.> Mimo to musimy zachowywać sie tak jakbyśmy wierzyli ze mamy wolną wolę.> Musimy bowiem decydować, z tej prostej przyczyny, że inaczej zaniedbamy coś,> i zacznie nas boleć fizycznie - jak olejemy pracę i rozsądne zachowania.> PozdrawiamCzyli jak ktoś oleje pracę i rozsądne zachowanie, to na chwilę wymyka się z tego determinizmu?
|
|
| |  | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > >Np. Bandyta działa na bazie swojej przeszłości do momentu decyzji o przestępstwie.> >Mimo to musimy zachowywać sie tak jakbyśmy wierzyli ze mamy wolną wolę.> >Musimy bowiem decydować, z tej prostej przyczyny, że inaczej zaniedbamy coś,> >i zacznie nas boleć fizycznie - jak olejemy pracę i rozsądne zachowania.> >Pozdrawiam> Czyli jak ktoś oleje pracę i rozsądne zachowanie, to na chwilę wymyka się z tego determinizmu?  > Nie, tylko przejął się głupawym filozofowaniem i wykazał słabym mózgiem - słaby mózg prowadzi do głupich i autodestrukcyjnych działań. Dtereminizmu fizycznego nie ma ale drobna(nieco) przypadkowość na poziomie mikroskopowym nie daje wolności od życiorysu (i wpływu chwili) na poziomie markoskopowym
|
|
 | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Mózg tworzy świadomość a następnie ta świadomość myśli, że jest mózgiem i utożsamia się z tym co sądzi na swój temat (ego). Ego usprawiedliwia sobie działania podjęte przez mózg - tzn mózg wysyła impulsy nerwowe a następnie człowiek myśli, że coś wymyślił.
Żeby nie powiedzieć, człowiek wymyślił sobie, że coś wymyślił.
Serio, są to obszary tak niezbadane, że najuczciwiej jest przyznać, że nie mamy najbledszego pojęcia.
Nawet jeżeli przyjąć za dobrą monetę obiegowy pogląd, że wolna wola, czy nawet świadomość są złudzeniami, to sama zdolność doznawania złudzeń jest tak niepojęta, że czacha dymi.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
> Nawet jeżeli przyjąć za dobrą monetę obiegowy pogląd, że wolna wola, czy nawet świadomość są złudzeniami,> to sama zdolność doznawania złudzeń jest tak niepojęta, że czacha dymi.> Niebezpiecznie zbliżamy się do solipsyzmu  Jesteśmy świadomością wytworzoną przez nasz mózg i jedną z funkcji tej świadomości jest rozkminianie przyczyny, która była zanim ta świadomość powstała. A tam nie wiadomo, co rodzi dymienie czachy  Najpierw musi pojawić się impuls tworzący myśl a potem wola, nie może być inaczej. Ale wytworzony mechanizm mózgu daje graczowi, którym jest nasze "ja" możliwość decyzji. Decydujemy na podstawie przeszłości i tego co wymyśliliśmy na podstawie ciągów przyczynowo skutkowych i myślenia o tych tematach, które nas interesują co wynika pewnie z genów i wychowania. Ale dalej to mózg decyduje a my mamy wrażenie, że to "ja" decyduję. Jeśli będę kontynuował post to mogę pisać w nieskończoność  Bo jednak nie mogę być tylko mózgiem. Kiedy robię coś podświadomie to o tym nie decyduję ale to też zrobiłem ja - jeśli uznam inaczej to chyba dostanę depersonalizacji. Takie błędne koło prowadzi ludzi do wniosku, że istnieje Bóg i dusze będące poza czasem, która mają wolną wolę. Tak jest łatwiej ale to prowadzi do innych wniosków, które są już negatywne.
|
|
|  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Serio, są to obszary tak niezbadane, że najuczciwiej jest przyznać, że nie mamy najbledszego pojęcia.Nic dodać, nic ująć.  Niby proste, ale przerasta to siły niektórych "wiedzących". Poza tym wszelkie nowe teorie dobrze się sprzedają - a wiadomo, że ruch w interesie być musi...  Przysłowiowy zdrowy rozsądek, dystans i sceptycyzm zabezpieczają przed angażowaniem się/uleganiem ideologicznym iluzjom.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Serio, są to obszary tak niezbadane, że najuczciwiej jest przyznać, że nie mamy najbledszego pojęcia. Chyba to oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcejwww.racjon(*).php/z,0/d,41/s,396033#w399079www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,437873#w438364www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,367234#w367422> Nic dodać, nic ująć. Niby proste, ale przerasta to siły niektórych "wiedzących". Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala. Świat jest złożony, ale nie upoważnia nas to do prymitywizowania jego opisu. Prawie sto lat temu H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis" napisał:"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Bajeczkami dla baranków bożych nie można zaspokoić ciekawości świata umysłów niepokornych. Oczywiście, że wiemy ciągle niewiele, ale wiemy już na tyle dużo aby mity odesłać do lamusa historii kultury.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,545469#w545694> Poza tym wszelkie nowe teorie dobrze się sprzedają - a wiadomo, że ruch w interesie być musi... John Postgate: ludzie zmuszeni są podejmować codziennie decyzje w kwestiach, przy których istotne jest naukowe zrozumienie - od zalet energetyki nuklearnej poczynając, a kończąc na wyborze odżywki dla dziecka.
Powiedziałem "naukowe zrozumienie", a nie "wiedza naukowa". To ważne rozróżnienie. Nauka rozwinęła się tak bardzo, iż żaden mózg nie jest zdolny objąć nawet skromnego ułamka tej ogromnej wiedzy, jaką przechowuje się w drukach czy na twardych dyskach. Oczywiście dobry naukowiec musi mieć dobrą pamięć, ale era omnibusów już minęła. Większość naukowców specjalizuje się w wąskich zakresach swej głównej specjalności i ma niewielkie pojęcie o innych, a już pozostałe dyscypliny odsuwa bez reszty na bok. Jednakże naukowe rozumienie to zupełnie inna kwestia. Czytając lub słuchając o nauce, pozwalamy sobie natychmiast zapominać większość przekazywanych nam szczegółów. Stanowi to pewien rodzaj samoobrony. Ale za to kształtujemy w sobie nowe poglądy, rozpoznajemy nowe relacje pomiędzy faktami oraz uczymy się nowych wzorów myślenia i logiki. Od tej chwili nasza percepcja świata pozostaje na zawsze zmieniona, a świadomość miejsca, w którym żyjemy, ulega pogłębieniu.
Myślenie naukowe zmienia życie. Jest - lub może być - równie wartościowe, twórcze i przynieść tyleż wrażeń kulturalnych, co pochłanianie wspaniałości sztuki czy literatury. Nadejdą czasy, gdy pewne elementy nauki, jej logika, staną się częścią kultury ludzkiej na równi z umiejętnością czytania, pisania czy arytmetyką. Jednak dzień ów ciągle się spóźnia o kolejne jedno czy dwa pokolenia, a nauka w tym czasie gna przed siebie, mnożąc nowe technologie i problemy natury etycznej. Lecz gdyby tak się stało, nasz Kosmos ukazałby się w szerszej perspektywie, poczynając od najmniejszych elementów, a na całym Wszechświecie kończąc. Czy rzeczywiście ponad połowa ludzkiej populacji musi być pozbawiona tej kulturalnej rozkoszy, jaką daje zrozumienie tego, co niesie nam nauka? W nauce niczego nie przyjmuje się na wiarę. Wiara nauce jest zbędna. W nauce są tyko mniej lub bardziej ugruntowane teorie. W odróżnieniu od teologii, w nauce nie ma takiego stwierdzenia, któremu nie mogłyby zaprzeczyć fakty empiryczne. Niezależnie od tego co sobie filozofowie wydumają.> Przysłowiowy zdrowy rozsądek, dystans i sceptycyzm zabezpieczają przed angażowaniem się/uleganiem ideologicznym iluzjom.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,625941#w626538www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,581593#w582183www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,615932#w618599www.racjonalista.pl/forum.php/s,608495@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala. Kiedyś tak było, potem z tą skalą rozprawił się Sokrates. .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala.> Kiedyś tak było, potem z tą skalą rozprawił się Sokrates.Gdzie, kiedy i w jaki sposób? www.racjonalista.pl/forum.php/s,621993#w622086www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,587356#w588831Nie ma żadnej sprawiedliwości ani w urodzie, ani w inteligencji, ani w wiedzy, ani w rozumie - tyle tylko, iż nikt na brak rozumu nie narzeka. www.racjon(*).php/z,0/d,38/s,608495#w611678 @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala. >>Kiedyś tak było, potem z tą skalą rozprawił się Sokrates. >Gdzie, kiedy i w jaki sposób? Słynnym "wiem że nic nie wiem".
>nikt na brak rozumu nie narzeka A Andrzej Bogusławski narzeka? .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > .> >A Andrzej Bogusławski narzeka?> Nie!Zatem...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Zatem... Warto rozumieć co się pisze i dlatego chyba lepiej odwoływać się do współczesnych. Polecam dr. Strosmayera
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>> Zatem... >Warto rozumieć co się pisze Użyłam "zatem" jako partykuły wprowadzającej nawiązanie do poprzedzającego kontekstu. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala.> >>Kiedyś tak było, potem z tą skalą rozprawił się Sokrates.> >Gdzie, kiedy i w jaki sposób?> Słynnym "wiem że nic nie wiem".I tutaj chyba wiedza i wiara nie idą u Ciebie w parze  "Wiem, że nic nie wiem" to myśl dotycząca filozofii i głębszego zrozumienia ale tak naprawdę to nie jest "nic" bo skoro coś wiem to nie mogę nic nie wiedzieć. To jest logiczna sprzeczność odnosząca się do tego, że pojęcie całego świata jest niemożliwe. Ale nie oznacza to, że nie wiem gdzie jest moja kurtka albo, że nie wiem, że sąsiad z drugiego piętra to kawał chama  Albo to, że coś zbadałem, czegoś się nauczyłem albo zaobserwowałem i widzę, że inni tego nie wiedzą i nie zaobserwowali to automatycznie mogę się z nimi porównywać co oznacza, że ludzie różnią się w postrzeganiu niektórych kwestii a nie wiadomo czy mają rację. Ale jeśli istnieje jakaś prawda i teoretycznie całkowita wiedza to wtedy fakt różnic w przekonaniach i obserwacjach implikuje fakt, że jedni wiedzą niewiele a drudzy wiele. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić tego co nie wiadomo a są pewne rzeczy, które musimy przyjąć, że wiadomo bo inaczej nie moglibyśmy żyć. Wiadome jest, że jeśli ktoś jest na wyższym poziomie to ogarnia z niego i niższy a ten z niższego nie wie nic o wyższym i tylko przypuszcza. Albo mądry wie, że nic nie wie a głupi myśli, że wie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> I tutaj chyba wiedza i wiara nie idą u Ciebie w parze  Moja wiara?  "No raczej..." - jak to mówią.  > "Wiem, że nic nie wiem" to myśl [...] głupi myśli, że wie.Którą to myślą zdewaluował wartościowanie swojej wiedzy.  .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wiara to nie tylko religia. Wierząc, że nic nie wiesz też wierzysz/
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wierząc, że nic nie wiesz też wierzysz"Zabłysnąłeś", wierząc, że mnie oświecasz.  .
|
|
| | |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > >>>>Serio, są to obszary tak niezbadane, że najuczciwiej jest przyznać, że nie mamy najbledszego pojęcia.> Chyba to oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej> www.racjon(*).php/z,0/d,41/s,396033#w399079> www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,437873#w438364> www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,367234#w367422Co za błyskotliwe spostrzeżenie. Mam nadzieje że to "więcej" nie dotyczy tautologicznych definicji świadomości i garści truizmów, do których prowadzą linki. Chętnie poczytałbym, co drudzy wiedzą więcej na temat mechanizmu powstawania świadomości.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Serio, są to obszary tak niezbadane, że najuczciwiej jest przyznać, że nie mamy najbledszego pojęcia. Chyba to oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej> Co za błyskotliwe spostrzeżenie.> Mam nadzieje że to "więcej" nie dotyczy tautologicznych definicji świadomości i garści truizmów, do których prowadzą linki.Nie! "Więcej" dotyczy tylko odniesienia się do poniższych głębokich przemyśleń: www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w635388www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w635423> Chętnie poczytałbym, co drudzy wiedzą więcej na temat mechanizmu powstawania świadomości.Warto czytać i to co "drudzy" i "trzeci" mają do powiedzenia, ale najlepiej zaczynać od tych "pierwszych". Racjonaliści żadnych zakazów nie uznają i dużo czytają. Ja swojej odrobiny wiedzy na temat świadomości - tak aby jednak mieć jakieś tam "blade pojęcie" - szukałem między innymi tu: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,422161#w426686www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,422161#w426716 Patricia Churchland - kanadyjska filozof, specjalistka w neuronauce, neurofilozofii i neuroetyce wypowiada się w wywiadzie o swojej dziedzinie badań filozoficznych związanych z najnowszymi odkryciami naukowymi i ich implikacjami.www.ccpres(*)ywiad_z_Patricia_Churchland_51 Daniel Dennett.www.ted.co(*)_our_consciousness?language=pl Prof. Antonio Damasiowww.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,468779#w472303www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,546248#w549900Poniżej parę ciekawych linków związanych z kognitywistyką www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,209583#w209960www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,103376#w103856www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,103376#w104021www.racjon(*).php/s,492101/z,0/d,10#w503496> Co za błyskotliwe spostrzeżenie.Dziękuję! Dodam więc jeszcze jeden banał. Im mniej się wie tym więcej ma się do powiedzenia, gdyż na każdy temat można sobie popieprzyć głupoty wynikające z wiary w jedynosłuszność własnych poglądów. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Im mniej się wie tym więcej ma się do powiedzenia, gdyż na każdy temat można sobie popieprzyć głupoty wynikające z wiary w jedynosłuszność własnych poglądów.
Pytałem o mechanizm powstawania świadomości, nie oczekiwałem wyrazów samokrytyki.
Żaden z linków nie prowadzi do informacji na temat tego mechanizmu. Jesteś pewien że zrozumiałeś pytanie?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Jesteś pewien że zrozumiałeś pytanie? To Wielce Szanowny Pan jest pewien, iż zrozumiał odpowiedź. Ja na podstawie własnych lektur pozostanę przy swoich wątpliwościach.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Drobna sugestia na przyszłość, nie odpowiadaj, jeżeli nie masz nic do powiedzenia.
Jeżeli koniecznie chcesz się pochwalić "własnymi lekturami", możesz założyć wątek w bazgrołach.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >Czytając lub słuchając o nauce, pozwalamy sobie natychmiast zapominać większość przekazywanych nam szczegółów. Stanowi to pewien rodzaj samoobrony. Ale za to kształtujemy w sobie nowe poglądy, rozpoznajemy nowe relacje pomiędzy faktami oraz uczymy się nowych wzorów myślenia i logiki. Od tej chwili nasza percepcja świata pozostaje na zawsze zmieniona, a świadomość miejsca, w którym żyjemy, ulega pogłębieniu. Poruszył Pan tu bardzo ważną sprawę. Też uważam, że zrozumienie jest ważniejsze od ilości wiedzy. Co z tego, że ktoś dużo wie, kiedy wyciąga błędne albo całkiem fantastyczne wnioski? A to się niestety często zdarza. Niezrozumiana wiedza może służyć najwyżej do popisywania się nią.
Trochę mnie to pocieszyło, bo często zapominam, co czytałem. Zostaje coś, co można nazwać nowym wzorem myślenia.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Też uważam, że zrozumienie jest ważniejsze od ilości wiedzy.Tak! Pisząc siedzę w sporej bibliotece, z której potrafię korzystać. Mamy encyklopedie, słowniki oraz internet, ale warto się zastanowić co będziemy mieli do zaoferowania, gdy nas od tego odetną? www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,615932#w618599Uważam że tzw. "oczytanie" jest jednym z najważniejszych narzędzi intelektualnych, pozwalającym nam na pogłębioną refleksję w problematyce, którą się zajmujemy i na temat której się wypowiadamy. > Co z tego, że ktoś dużo wie, kiedy wyciąga błędne albo całkiem fantastyczne wnioski?www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,620444#w627245www.racjon(*).php/z,0/d,24/s,600722#w602382> Trochę mnie to pocieszyło, bo często zapominam, co czytałem.Im jest się starszym tym częściej się to nam przydarza. > Zostaje coś, co można nazwać nowym wzorem myślenia.Korzystam ze starych pozytywistycznych wzorów permanentnego uczenia się i porządkowania wiedzy wraz umiejętnością - gdy jest taka potrzeba - odszukiwania źródeł swojej mądrości, ale każdy skuteczny sposób jest dobrym. @@@ .
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Pisząc siedzę w sporej bibliotece, z której potrafię korzystać. Mamy encyklopedie, słowniki oraz internet, ale warto się zastanowić co będziemy mieli do zaoferowania, gdy nas od tego odetną?Przeważnie - nic. Gdyby nie elektroniczny pas transmisyjny, ogromnej większości z piszących na forach nie byłoby w świadomości innych. Chwała za to Internetowi, nawet jeśli w końcu się zepsuje, a o tym, że się zepsuje, zapewnia jedno z tzw. praw Murphy'ego. Zazdroszczę biblioteki. I znajomości literatury. Niedawno doznałem po raz kolejny buddyjskiego w swej istocie doświadczenia Uspokojenia, kiedy przeglądając zdumiewająco obfite półki w dziale "Filozofia" (polskiej!) księgarni naukowej uświadomiłem sobie, że tych tylko książek, których fragmenty czy tematyka była dla mnie frapująca, nigdy nie przeczytam. Pozostaje smutek eliminacji. Ale i w tym dość melancholijnym doświadczeniu daje się czasem przeżyć chwile radości, kiedy napotyka się autora, który najwyraźniej myślał - w niektórych przynajmniej kwestiach - podobnie do mnie, a raczej ja, jak się okazało, podobnie do niego, oczywiście z uwzględnieniem różnic w warsztacie i wiedzy filozoficznej. Tak było z "Notatkami o współczesnej kontrreformacji" Kołakowskiego. Jak dla mnie - katechizm krytyka instytucji Kościoła. Każdemu trzeźwo myślącemu bym polecił. > Uważam że tzw. "oczytanie" jest jednym z najważniejszych narzędzi intelektualnych, pozwalającym nam na pogłębioną refleksję w problematyce, którą się zajmujemy i na temat której się wypowiadamy.To oczywiste. Ale i te prześmiewcze stwierdzenia Cytat:#Doświadczenie jest czymś, co zdobywasz wtedy, gdy przestajesz go już potrzebować.
#Nie ma czegoś takiego jak książkowy przypadek.
warte są zastanowienia, również kiedy pod "doświadczenie" podstawi się "wiedzę" czy "oczytanie". To też Murphy. Na szczęście, są to tylko "prawa", a nie prawa. Ot, takie moje prywatne refleksje  Pozdrawiam.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Korzystam ze starych pozytywistycznych wzorów permanentnego uczenia się i porządkowania wiedzy wraz umiejętnością - gdy jest taka potrzeba - odszukiwania źródeł swojej mądrości,Ostatnio też zacząłem robić notatki z tego, co mnie zainspirowało. > ale każdy skuteczny sposób jest dobrym.Tak, ważne żeby znaleźć swój sposób, najbardziej efektywny, dopasowany do predyspozycji. Ostatnio pojawiają się gry edukacyjne. Mam zamiar wypróbować m.in. tą gamelab.mit.edu/games/a-slower-speed-of-light/Ktoś miał naprawdę dobry pomysł, bo ludzie i tak ciągle grają w gry komputerowe, niech się czegoś nauczą. > Mamy encyklopedie, słowniki oraz internet, ale warto się zastanowić co będziemy mieli do zaoferowania, gdy nas od tego odetną?Może... lepiej się nie zastanawiać?
|
|
|  | 12 na 12 | Fizyk (17637 punktów) | > Nawet jeżeli przyjąć za dobrą monetę obiegowy pogląd, że wolna wola, czy nawet świadomość są złudzeniami, to sama zdolność doznawania złudzeń jest tak niepojęta, że czacha dymi.
Bez przesady, to akurat nie jest trudno pojąć.
Świadomość - a dokładniej świadomość świata - polega na modelowaniu tego świata. To co w tej chwili widzisz, a więc te słowa, ekran, Twoje dłonie i pozostałe Twoje otoczenie, nie są bezpośrednio tymi obiektami lecz ich modelem, rodzajem wirtualnego świata generowanego przez Twój mózg. Natomiast zadaniem Twoich zmysłów jest pilnowanie aby ten model był zgodny z rzeczywistością. Zazwyczaj robią to tak dobrze, że trudno jest te dwa światy odróżnić. No ale czasem się różnią - i wtedy mówisz, że ulegasz złudzeniu. Ale tak naprawdę, to cały czas żyjesz w świecie złudzeń. Tyle, że są to przeważnie złudzenia prawdziwe.
|
|
| |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Świadomość - a dokładniej świadomość świata - polega na modelowaniu tego świata. To co w tej chwili widzisz, a więc te słowa, ekran, Twoje dłonie i pozostałe Twoje otoczenie, nie są bezpośrednio tymi obiektami lecz ich modelem, rodzajem wirtualnego świata generowanego przez Twój mózg. Natomiast zadaniem Twoich zmysłów jest pilnowanie aby ten model był zgodny z rzeczywistością.
To akurat jest rzeczywiście proste. Kiedyś opracowywałem koncepcję A.I. Pomimo że miała ona łatwy, bezpośredni dostęp do informacji o swoim otoczeniu, które samo było modelem, wyszło mi, że do sensownego działania niezbędne jest, by każda instancja AI utrzymywała własny, uproszczony model tego modelu.
W każdym razie, pytałem o coś innego. Akcent pada nie na złudzenia, tylko o doznawanie, doświadczanie (m. in. złudzeń).
Chodziło o to, że stwierdzenia o tym, że wolna wola lub świadomość są złudzeniami, to bezużyteczne hipotezy, które niewiele tłumaczyłyby, nawet gdyby okazały się prawdziwe, bo sama zdolność doznawania złudzeń prowadzi do pytań o mechanizm powstawania tej zdolności.
Bo czyż można powiedzieć że AI doświadcza złudzenia, kiedy rozsynchronizowuje jej się model? Nie, to tylko algorytm.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Skoro świadomość obserwuje to co materialne to ona sama musi być czymś innym - niematerialnym. Czy możliwe jest żeby coś niematerialnego istniało?
|
|
| | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Skoro świadomość obserwuje to co materialne to ona sama musi być czymś innym - niematerialnym.
Nie wiem, z czego to wynika?
> Czy możliwe jest żeby coś niematerialnego istniało?
mnożenie, pomysł na zupę ze szparagów, "Misiowie puszyści" grupy Siekiera - to koncepcje, które z pewnością istnieją i wydają się nam niematerialne, chociaż niewykluczone, że na końcu okażą się tylko sposobem uporządkowania materii.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Skoro świadomość obserwuje to co materialne to ona sama musi być czymś innym - niematerialnym. >Nie wiem, z czego to wynika?
Z tego, że nie możesz być tym co obserwujesz, proste. Zadaj sobie najprostsze pytanie "kim jestem?" i wszystko to co Ci przyjdzie do głowy to będą etykietki przy czym nawet ciało i Twój fizyczny mózg nie są Tobą.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | masterg (79 punktów) | >Skoro świadomość obserwuje to co materialne to ona sama musi być czymś innym - niematerialnym. Czy możliwe jest żeby coś niematerialnego istniało? Czas i przestrzeń oraz prawa fizyki a więc podstawowe składniki naszej rzeczywistości są niematerialne. Czy nie daje Ci to do myślenia..... Czy równianie E=mc2 nie daje Ci do myślenia !? Funkcja falowa.... W chwili obecnej bardzo wielu fizyków na poważnie rozważa, że nasz wszechświat jest symulacją a więc skrajnie czymś nie materialnym.... Poza tym schodząc do najmniejszych poziomów naszego świata świat materialny jawi się jako świat zbudowany z informacji i niczego więcej. Wiara w materię jako budulec i źródło naszego istnienia jest sprzeczne z obecnym stanem wiedzy.
|
|
| | | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > W chwili obecnej bardzo wielu fizyków na poważnie rozważa, że nasz wszechświat jest symulacją a więc skrajnie czymś nie materialnym....np: www.simulation-argument.com/simulation.htmlI jeszcze spostrzeżenie, że w praktyce teoria symulacji jest równoważna deizmowi.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | masterg (79 punktów) | > >W chwili obecnej bardzo wielu fizyków na poważnie rozważa, że nasz wszechświat jest symulacją a więc skrajnie czymś nie materialnym....> np:> www.simulation-argument.com/simulation.htmlDzięki za linka > I jeszcze spostrzeżenie, że w praktyce teoria symulacji jest równoważna deizmowi.Nie do końca. Deizm zakłada, że Stwórca nie ingeruje w stworzony przez siebie wszechświat a symulacja wcale nie musi mieć takiego ograniczenia. Simsy mojej córki, też się pewnie zastanawiają skąd u nich nagle w domu pojawiły się nowe meble...
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Skoro świadomość obserwuje to co materialne to ona sama musi być czymś innym - niematerialnym. Czy możliwe jest żeby coś niematerialnego istniało?> Czas i przestrzeń oraz prawa fizyki a więc podstawowe składniki naszej rzeczywistości są niematerialne. Czy nie daje Ci to do myślenia.....> Czy równianie E=mc2 nie daje Ci do myślenia !? Funkcja falowa....> W chwili obecnej bardzo wielu fizyków na poważnie rozważa, że nasz wszechświat jest symulacją a więc skrajnie czymś nie materialnym.... Poza tym schodząc do najmniejszych poziomów naszego świata świat materialny jawi się jako świat zbudowany z informacji i niczego więcej.> Wiara w materię jako budulec i źródło naszego istnienia jest sprzeczne z obecnym stanem wiedzy.Właśnie o to mi chodziło  To co niematerialne też istnieje więc świadomość/dusza też jest czymś takim. Wszechświat symulacją? To już wg mnie absurdalne wnioski prowadzące do solipsyzmu bo skoro wszystko wokół to symulacja to proste, że istnieję tylko ja  I jeśli przeniosę się w czasie do przodu i porozmawiam z matką a potem wrócę to która matka będzie tą, w której obecnie jest świadomość? To prowadzi do absurdów.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Chodziło o to, że stwierdzenia o tym, że wolna wola lub świadomość są złudzeniami, to bezużyteczne hipotezy, które niewiele tłumaczyłyby, nawet gdyby okazały się prawdziwe, bo sama zdolność doznawania złudzeń prowadzi do pytań o mechanizm powstawania tej zdolności.
Najprostsza odpowiedź mówi, że zjawisko świadomości jest dużo bardziej pospolite niż to się powszechnie przyjmuje.
> Bo czyż można powiedzieć że AI doświadcza złudzenia, kiedy rozsynchronizowuje jej się model?
A czemu nie? Czy da się wykazać, że nie doświadcza? Czy tylko jest to "oczywiste"?
> Kiedyś opracowywałem koncepcję A.I. Pomimo że miała ona łatwy, bezpośredni dostęp do informacji o swoim otoczeniu, które samo było modelem, wyszło mi, że do sensownego działania niezbędne jest, by każda instancja AI utrzymywała własny, uproszczony model tego modelu.
Biedne instancje, po wyłączeniu komputera czekała je pewna śmierć.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | masterg (79 punktów) | >> Chodziło o to, że stwierdzenia o tym, że wolna wola lub świadomość są złudzeniami, to bezużyteczne hipotezy, które niewiele tłumaczyłyby, nawet gdyby okazały się prawdziwe, bo sama zdolność doznawania złudzeń prowadzi do pytań o mechanizm powstawania tej zdolności. >Najprostsza odpowiedź mówi, że zjawisko świadomości jest dużo bardziej pospolite niż to się powszechnie przyjmuje. Mimo wszystko nadal aktualne jest pytanie dotyczące mechanizmu. To, że coś jest pospolite nie oznacza, że możemy przejść nad tym bez zastanowienia. Wręcz odwrotnie - powinno nas to jeszcze bardziej zmotywować.
Tak na marginesie to wiele tych badań przypomina mi kawał, jak to ruscy naukowcy udowodnili, że mucha straciła słuch po wyrwaniu ostatniej pary nóg (wyrywali biednej muszce skrzydła i powiedzieli "mucha idź" i mucha szła, potem wyrwali parę nóg i powiedzieli "mucha idź" i mucha szła, potem znowu wyrwali jej znowu dwie kończyny i powiedzieli "much idź" i mucha ledwo bo ledwo ale szła. Ale gdy wyrwali jej ostatnią parę kończyn i powiedzieli mucha idź, to mucha nie szła. W związku z tym stwierdzili że mucha straciła słuch). Podobnie wielu naukowców bada fenomen ludzkiej świadomości.... No ale od czegoś trzeba zacząć...
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > > Najprostsza odpowiedź mówi, że zjawisko świadomości jest dużo bardziej pospolite niż to się powszechnie przyjmuje.> Mimo wszystko nadal aktualne jest pytanie dotyczące mechanizmu.Może tak, a może nie. Poszukiwanie tego mechanizmu trwa już setki lat. Nie tylko nie znaleziono czego szukano, ale - co jest znamienne - tego co miałby ten mechanizm wyjaśnić jest coraz mniej. Pojęcia duszy nie da się już brać poważnie, kartezjański teatr jest niemożliwy i nawet wolna wola okazała się złudzeniem. A to sugeruje, że być może sama świadomość jest tylko złudzeniem. A dokładniej, że poczucie własnego "ja" jako spójnej całości może być złudzeniem i że istnieją tylko impulsy nerwowe, które układają się w Twoje postrzeganie świata, Twoje smutki i radości, Twoje wspomnienia i pragnienia. Krótko mówiąc, Twoje "ja" jest tylko procesem zachodzącym w Twoim mózgu. Choć ta hipoteza urąga naszej intuicji, jest ona hipotezą roboczą badań naukowych nad świadomością. Co więcej, jest to hipoteza owocna. A jeśli przyszłe badania rozpracują funkcjonowanie mózgu, włącznie z neuronowymi korelatami świadomości, nie znajdując niczego więcej ponad aktywność neuronów, to znaczy, że mechanizm świadomości jest już znany.
|
|
| | | | | |  | | masterg (79 punktów) | > Poszukiwanie tego mechanizmu trwa już setki lat. Nie tylko nie znaleziono czego szukano, ale - co jest znamienne - tego co miałby ten mechanizm wyjaśnić jest coraz mniej. Pojęcia duszy nie da się już brać poważnie, kartezjański teatr jest niemożliwy i nawet wolna wola okazała się złudzeniem. A to sugeruje, że być może sama świadomość jest tylko złudzeniem. A dokładniej, że poczucie własnego "ja" jako spójnej całości może być złudzeniem i że istnieją tylko impulsy nerwowe, które układają się w Twoje postrzeganie świata, Twoje smutki i radości, Twoje wspomnienia i pragnienia. Krótko mówiąc, Twoje "ja" jest tylko procesem zachodzącym w Twoim mózgu.Z drugiej strony nasza świadomość jest najbardziej realną rzeczą jaką mamy. Wszystko inne może być złudzeniem - węch, wzrok, słuch i dotyk mogą nas oszukiwać. To, że czujesz że jesteś jest najbardziej realną rzeczą ze wszystkich, które są. Nawet matematyka nie jest tak realna... Nie można więc negować istnienia tego poczucia. Zwróć też uwagę na niesamowity paradoks - w mózgu masz całą masę neuronów i jeszcze więcej połączeń między nimi a mimo to masz tylko jedną i tylko jedną świadomość. Nieważne jak bardzo chciałbyś ją zdeprecjonować to się jej nie pozbędziesz... Według mnie będzie to długo nierozwiązywalna zagadka. Zresztą świadomość i czas są z jednej strony najlepiej poznanymi empirycznie zjawiskami a z drugiej strony są rzeczami najmniej zrozumiałymi ze wszystkich. Każdy z nas mówiąc "świadomość" czy "czas" jest zrozumiały przez innych ludzi a z drugiej strony gdy trzeba zdefiniować te dwa zjawiska to stać nas jedynie na "masło maślane"
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Z drugiej strony nasza świadomość jest najbardziej realną rzeczą jaką mamy.
Owszem, świadomość jest realna, ale nie jest tym czym wydaje się być. Świadomość niemal na pewno jest procesem a nie obiektem. Szanse na odkrycie tzw. "duszy" są praktycznie zerowe. W tym sensie świadomość jest złudzeniem.
> Każdy z nas mówiąc "świadomość" czy "czas" jest zrozumiały przez innych ludzi a z drugiej strony gdy trzeba zdefiniować te dwa zjawiska to stać nas jedynie na "masło maślane".
Bez przesady. Pojęcie czasu zostało już dawno sprecyzowane. Istnieje nawet krótka definicja: czas to jest to co mierzą zegary.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > być może sama świadomość jest tylko złudzeniem. A dokładniej, że poczucie własnego "ja" jako spójnej całości może być złudzeniem i że istnieją tylko impulsy nerwowe, które układają się w Twoje postrzeganie świata, Twoje smutki i radości, Twoje wspomnienia i pragnienia. Krótko mówiąc, Twoje "ja" jest tylko procesem zachodzącym w Twoim mózgu. Warto może dodać, że pojedynczy mózg ma zwykle na względzie także inne "ja", inne osoby niż tylko własną. Także w świadomości innych, bliskich pewnej osobie, istnieją jej modele (choć zapewne fragmentaryczne, ale i własny model siebie nie jest bodaj bezbłędny). W takim wielopodmiotowym ujęciu poszczególna jaźń byłaby wtórna wobec zauważenia innych osób, by dopiero przez odróżnienie siebie (a trzeba mieć od czego/kogo odróżnić) zbudować niejako spojrzenie z zewnątrz. Czy zbyt ryzykowna byłaby teza, że w pewnym senie moje "ja" zostało mi wmówione przez "nich"?
[Trudno to sprawdzić, ale wolno chyba przypuszczać, że ktoś od małego żyjący na bezludnej (jednoludnej)) wyspie nie zbuduje modelu osób/osoby, a więc i nie uzyska świadomości.] >
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Warto może dodać, że pojedynczy mózg ma zwykle na względzie także inne "ja", inne osoby niż tylko własną.Tak, to jest w psychologii znane jako "teoria umysłu", czyli umysłowe modele innych umysłów. > Także w świadomości innych, bliskich pewnej osobie, istnieją jej modele (choć zapewne fragmentaryczne, ale i własny model siebie nie jest bodaj bezbłędny).Powiedziałbym raczej, że te modele są uproszczone, bo z konieczności muszą być uproszczone aby w jednym umyśle wymodelować wiele umysłów. > W takim wielopodmiotowym ujęciu poszczególna jaźń byłaby wtórna wobec zauważenia innych osób, by dopiero przez odróżnienie siebie (a trzeba mieć od czego/kogo odróżnić) zbudować niejako spojrzenie z zewnątrz. Czy zbyt ryzykowna byłaby teza, że w pewnym senie moje "ja" zostało mi wmówione przez "nich"?Myślę, że nie. Raczej jest na odwrót: to świadomość własnego "ja" jest pospolita, natomiast zrozumienie, że istnieją też inne "ja" jest dodatkiem, wykształconym u zwierząt społecznych. > Trudno to sprawdzić, ale wolno chyba przypuszczać, że ktoś od małego żyjący na bezludnej (jednoludnej)) wyspie nie zbuduje modelu osób/osoby, a więc i nie uzyska świadomości.Wątpię. Teoria umysłu jest wrodzona u ludzi i używanie jej przychodzi im z łatwością. Tak łatwo, że mają oni tendencję przeceniać jej stosowalność nadając osobowość martwej przyrodzie, np. modląc się o deszcz.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > >> w świadomości innych, bliskich pewnej osobie, istnieją jej modele (choć zapewne fragmentaryczne, ale i własny model siebie nie jest bodaj bezbłędny).> Powiedziałbym raczej, że te modele są uproszczone, bo z konieczności muszą być uproszczone aby w jednym umyśle wymodelować wiele umysłów.Zapewne. Jednak suma tych rozproszonych modeli może dawać jakiś obraz (jak kształt przedmiotu z jego rzutów) - "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" /za Szymborską/. > to świadomość własnego "ja" jest pospolita, natomiast zrozumienie, że istnieją też inne "ja" jest dodatkiem, wykształconym u zwierząt społecznych.Ta pospolitość nie tak znów pospolita. Faktycznie świadomość innych "ja" jest dodatkiem, gdyż nie uzyskują jej chyba zwierzęta, pomimo swej stadności: Cytat:Czy rozpoznanie w lustrze jest równoznaczne z samoświadomością? Trudno to jednoznacznie określić, bo nie mamy listy warunków, które wystarczy spełnić by uznać, że dana istota jest świadoma swojego istnienia. Dzieci rozpoznają siebie w lustrze około 18 miesiąca i jest to skorelowane z pojawieniem się emocji wymagających samoświadomości, takich jak duma, wstyd lub poczucie winy, oraz z użyciem zaimka "ja" (Lewis 1990). Około 4 roku życia dzieci przechodzą testy świadczące o zdolności do wyobrażenia sobie świata z innej niż swoja perspektywy, rozwijają więc "teorię umysłu", chociaż niektóre elementy rozwijają się wcześniej (np. zdolność do oszukiwania, znana również ptakom i ssakom). Można więc przypuszczać, że poziom świadomości zwierząt nie przekracza poziomu 2-3 letnich dzieci, nawet mózgi naczelnych są zbyt proste by osiągnąć wyższy poziom. Korelacja między stadnością a świadomością wydaje się niewątpliwa, lecz działa w obie strony. > Teoria umysłu jest wrodzona u ludzi i używanie jej przychodzi im z łatwością.Jasne, tyle że dopiero w wieku ok. 4 lat zauważają inne umysły (prawdopodobnie wraz z nabywaniem umiejętności językowych). >
|
|
| | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >> sama zdolność doznawania złudzeń prowadzi do pytań o mechanizm powstawania tej zdolności. >Najprostsza odpowiedź mówi, że zjawisko świadomości jest dużo bardziej pospolite niż to się powszechnie przyjmuje.
To ma być odpowiedź, czy może luźna spekulacja na temat subiektywnych wrażeń dotyczących hipotetycznej odpowiedzi?
>> Bo czyż można powiedzieć że AI doświadcza złudzenia, kiedy rozsynchronizowuje jej się model? >A czemu nie? Czy da się wykazać, że nie doświadcza? Czy tylko jest to "oczywiste"?
To tylko spekulacja oparta na spostrzeżeniu, że świadomość jest potrzebna deterministycznemu algorytmowi AI w tym samym stopniu, co instrukcji gry w bierki.
Wykazać lub obalić dałoby się tylko wtedy, gdyby mechanizm był znany.
|
|
1 na 1 | Kiełczewski (439 punktów) | Bez cytatu:
W wieku 18 lat straciłem prawą dłoń(mam dziś 60 i trochę)pytałem wtedy plebana czy mój kawałek duszy mieszczący się w dłoni jest już w raju,albo gdziekolwiek indziej. Pleban stwierdzi,że tzw. dusza nie jest przypisana do konkretnych organów naszego ciała.Więc nie czepiaj się mózgu .to przecież też organ.
|
|
| masterg (79 punktów) | >Jeszcze bardziej dziwny i bez sensu (jak kwiatek do kożucha) jest Bóg który nie oferuje nam życia pozagrobowego. A od kiedy Bóg ma taki obowiązek !?
>Życie pozagrobowe "dusz" jest dziwne po pierwsze z racji materialnej natury myślenia i decydowania wynikającej wprost z ewolucyjnego pochodzenia naszego mózgu od zwierzęcego. Po pierwsze myślenie i samoświadomość to dwie różne rzeczy. Jeśli myślenie traktujemy jako proces przekazywania impulsów elektrycznych pomiędzy neuronami w wyniku którego człowiek może podejmować decyzje i reagować na bodźce zewnętrzne, to w takim razie mogę powiedzieć, że mój telefon myśli (choć zamiast neuronów ma tranzystory) ale o świadomość go nie podejrzewam. Według mnie jest ogromna przepaść między myśleniem a świadomością - najciekawsze jest w niej to, że mimo że nasz mózg zbudowany jest ze stu miliardów neuronów i setek bilionów połączeń między nimi, oraz setek równocześnie przechodzących przez nasz mózg myśli to nadal odczuwamy jedną i tylko jedną świadomość. Ewidentnie mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem emergentnym a zarazem umykającym badaniu - bo zbadać można jedynie myśli, które nie stanowią świadomości. Nawet myślenie o świadomości jest tylko odbiciem samej świadomości, bo świadomość się czuje a rozmyślanie o niej to inna bajka. Zresztą głównym narzędziem badania świadomości jest medytacja, która przede wszystkim bazuje na całkowitym wyciszeniu procesów myślowych. Ciężko to opisać słowami, podobnie jak wytłumaczyć ślepemu o co chodzi w kolorach - tego trzeba doświadczyć.
>(...)Ale przeżyją jeszcze kilkadziesiąt lat. W jakiej wersji pójdą do nieba. >Bóg gdyby był musiałby wpuścić do nieba kopie takiego człowieka z każdego tygodnia życia. >W sumie kilkanaście tysięcy różnych klonów (z różnych chwil). >To samo dotyczy każdego innego człowieka. Z wiekiem można zinfantylizować się z powodu zwykłej, >podstępnej choroby neurologicznej. >Dlatego dusz nie ma bo nie ma ani jednego konkretnego człowieka. Chyba ze niebo jest pełne >zidiociałych (medycznie to rozumiem) staruszków, staruszek i pół-debili (w sensie medycznym - nie >obrażam tych ludzi) PRZEMIESZANYCH z tymi co im się udało dotrwać do zgonu w wyśmienitej formie >intelektualnej i poglądowej - to ostatnie słowo (poglądy w chwili śmierci) też ważne bo kształtują >tożsamość człowieka. Podstawowy błąd polega na przenoszeniu realiów naszego makro świata do tzw. raju. Przede wszystkim nie potrafimy się uwolnić od myślenia nie nacechowanego czasem. Po drugie, mamy bardzo materialne zapatrywania na siebie samych. Po trzecie stosujemy zwykłą klasyczną logikę, która nawet w zderzeniu z fizyką kwantową wymięka (np. superpozycja stanów kwantowych). Pewnie czynimy nieświadomie też szereg innych błędów i bezpodstawnych założeń. Przypomina mi to trochę to jak uczymy się w szkole matematyki - uczeń klas 1-3 powie że nie można podzielić 1 na 2 bo nie zna ułamków (i nieświadomie przyjmuje założenie, że na świecie istnieją tylko liczby naturalne), uczeń starszych klas powie że nie można obliczyć pierwiastka liczby ujemnej bo nie zna liczb urojonych (i nieświadomie przyjmie założenie, że na świecie istnieją tylko liczby rzeczywiste).
Mistycy i ludzie którzy doświadczyli NDE zupełnie inaczej acz całkiem logicznie opisują życie w zaświatach. Po pierwsze twierdzą, że tam czas nie istnieje, po drugie wszystko ze wszystkim jest połączone i stanowi jedno a mimo to czuje się swoją odrębność. Twierdzą oni, że w zaświaty idzie tylko to najbardziej elementarne poczucie JA i nic więcej. Reszta wiedzy tam na nas czeka (włączając w to wszystkie nasze i innych wspomnienia, myśli, etc.). Twierdzą też, że mamy natychmiastowy i nieograniczony dostęp do wszelkiej wiedzy i wszystko staje się jasne i oczywiste. Trochę przypomina różnicę między naszym pojmowaniem świata po pijaku i na trzeźwo - niby ten sam człowiek, ten sam mózg a zupełnie inaczej wszystko postrzegamy. Podobno umieranie jest jak zdejmowanie klapek z oczu - wszystko staje się tak realistyczne i oczywiste, że ludzie, którzy to przeżyli nie chcą przyjąć, że były to tylko urojenia. Dla nich sposób postrzegania świata za życia jest jak nielogiczny sen a dopiero śmierć to wybudzenie z tego snu i powrót do normalnego postrzegania rzeczywistości. Jeśli to wszystko jest prawdą, to Twoje obawy są zupełnie niesłuszne i bezzasadne - do "raju" idzie tylko jedno Twoje poczucie Ja nacechowane pewnym ładunkiem emocjonalnym do reszty świata i nic (absolutnie nic, jeśli jesteś w stanie sobie to wyobrazić) więcej. Wiem, że zabrzmi to banalnie ale tam podobno liczy się tylko miłość.
>Równe dobrze Bóg mógłby sobie od razu (z pominięciem życia na Ziemi) stworzyć bilion takich dusz i z nimi gadać i gadać i gadać! I znowu to nacechowanie czasem - "niebo" to stan, pozbawiony wymiaru czasowego....
|
|
 | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Zresztą głównym narzędziem badania świadomości jest medytacja, która przede wszystkim bazuje na całkowitym wyciszeniu procesów myślowych.
Weź, to zabrzmiało jakbyś pisał to na poważnie.
|
|
|  | | masterg (79 punktów) | >>Zresztą głównym narzędziem badania świadomości jest medytacja, która przede wszystkim bazuje na całkowitym wyciszeniu procesów myślowych. >Weź, to zabrzmiało jakbyś pisał to na poważnie. > Sorry, ale stosuję zasadę zero dogmatów i rzeczy świętych... Hołduję też antykonformizmowi, co przeważnie nie przynosi mi popularności...
Przytoczone, przez Ciebie zdanie napisałem zupełnie najpoważniej - interesuję się odkryciami naukowymi w tym zakresie ale mam nieodparte wrażenie, że w kwestiach badania świadomości jesteśmy w epoce kamienia łupanego. W chwili obecnej umiemy jedynie ją włączać i wyłączać, choć to wygląda jak badanie elektryczności poprzez włączanie i wyłączanie kontaktu. Podstawowym problemem ze świadomością jest trudne zdefiniowanie czym ona jest. Bo albo z jednej strony próbuje się ją sprowadzić do procesów myślowych (a więc sekwencji impulsów elektrycznych w naszym mózgu) albo powiązania naszej osobowości z jakimś magicznych duchem. Pierwszy przypadek powoduje uczucie niedosytu a ponadto nie tłumaczy fenomenu NDE. Drugi przypadek, poza tym że powoduje odruch wymiotny u "racjonalistów", jest bardzo trudny w naukowym podejściu (trudna falsyfikowalność oraz z "natury" trudna powtarzalność). Tak czy siak, udowodnimy lub obalimy tylko i wyłącznie to co wcześniej zdefiniujemy - truzim o którym zapomina wielu. Biorąc to wszystko pod uwagę, to nie żartowałem z tą medytacją - bo jak inaczej poznać choć trochę przedmiot ewentualnych badań. Odżegnując się od medytacji tracimy możliwość dobrego zdefiniowania czym jest świadomość (przynajmniej w naszym ludzkim wydaniu) a tym samym dalsze badania i dowody będą dotyczyły czegoś innego niż nasza rzeczywista świadomość. Dyskredytowanie medytacji jako specyficznego stanu (omen nomen) świadomości stanowi przykład myślenia dogmatycznego i stojącego w opozycji do współczesnego stanu wiedzy - jeśli nie wierzysz to poczytaj o tym (wujek Google Ci pomoże dotrzeć do całej masy lektur w tym zakresie). Poza tym medytacja jest czymś stosunkowo łatwo dostępnym dla każdego a więc każdy w zaciszu domowym może przeprowadzić eksperyment na własną rękę.
|
|
| |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Podstawowym problemem ze świadomością jest trudne zdefiniowanie czym ona jest. Bo albo z jednej strony próbuje się ją sprowadzić do procesów myślowych (a więc sekwencji impulsów elektrycznych w naszym mózgu) albo powiązania naszej osobowości z jakimś magicznych duchem. Pierwszy przypadek powoduje uczucie niedosytu a ponadto nie tłumaczy fenomenu NDE.
Wybacz, ale zjawisko NDE jest równie tajemnicze jak majaczenia w malignie, uprowadzenia przez kosmitów i wywoływanie duchów.
> Biorąc to wszystko pod uwagę, to nie żartowałem z tą medytacją - bo jak inaczej poznać choć trochę przedmiot ewentualnych badań.
Czego dowiedziałeś się o świadomości dzięki medytacji?
|
|
| | |  | | masterg (79 punktów) | >> Podstawowym problemem ze świadomością jest trudne zdefiniowanie czym ona jest. Bo albo z jednej strony próbuje się ją sprowadzić do procesów myślowych (a więc sekwencji impulsów elektrycznych w naszym mózgu) albo powiązania naszej osobowości z jakimś magicznych duchem. Pierwszy przypadek powoduje uczucie niedosytu a ponadto nie tłumaczy fenomenu NDE. >Wybacz, ale zjawisko NDE jest równie tajemnicze jak majaczenia w malignie, uprowadzenia przez kosmitów i wywoływanie duchów. Rzeczywiście jest takie. Podobnie jak kiedyś dla ludzi zjawisko wyładowania atmosferycznego. To, że coś się WYDAJE NAM tajemnicze i mgliste nie zwalnia nas z racjonalnego zachowania i nie pozwala nam ignorować czegoś. To właśnie miałem na myśli gdy pisałem o ignorancji. >> Biorąc to wszystko pod uwagę, to nie żartowałem z tą medytacją - bo jak inaczej poznać choć trochę przedmiot ewentualnych badań. >Czego dowiedziałeś się o świadomości dzięki medytacji? To że nie składają się na nią myśli i że to tylko samo uczucie istniejące poza jakimikolwiek wymiarami oraz że jest tylko jedno i stanowi w ten sposób przykład zjawiska emergentnego. Nadal nie potrafię opisać słowami co MYŚLĘ o świadomości - po prostu brakuje mi do tego słów. Spróbuj wytłumaczyć ślepemu od urodzenia co to jest kolor czerwony. Czujesz dyskomfort ? Ja podobny odczuwam gdy mnie ktoś pyta o świadomość. Nie chcę też zgrywać znawcy tematu - temat dla mnie jest świeży i napisałem już chyba wszystko co wiem w tym temacie.
|
|
| | | |  | lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >>>Wybacz, ale zjawisko NDE jest równie tajemnicze jak majaczenia w malignie, uprowadzenia przez kosmitów i wywoływanie duchów. >Rzeczywiście jest takie. Podobnie jak kiedyś dla ludzi zjawisko wyładowania atmosferycznego.
To miała być ironia.
Co może być tajemniczego w tym, że ludzie majaczą pod wpływem anestetyków i niedotlenienia mózgu? Jedyną przyczyną powstawania mitów wokół tego zjawiska są niecodzienne okoliczności, potencjalna bliskość śmierci i związane z tym silne emocje.
Identyczne doznania gdzieś w klubowym sraczu pod wpływem strzała czy dwóch już nie wywołują takich przesądów, bo przyczyna oczywista, a i okoliczności nie na tyle niezwykłe, by zaraz o tym pisać do mamy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
"Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii "Oglądaj z Andrzejem Fidykiem". www.youtube.com/watch?v=rCIWEY8W9nI Jak Pan naukowo wyjaśni ten przypadek?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
1) Czy widział Pan ten film?
2) Jak Pan wytłumaczy przedstawiony tam przypadek?
Nie chodzi mi o poglądy na reinkarnację, ani o niezgodność wiary w reinkarnację z wiarą katolicką, ale o racjonalną ocenę jednostkowego przypadku opisanego w filmie.
Jeżeli "wspomnienia" dziecka w dużym stopniu pokrywają się z rzeczywistością, jak to Pan wytłumaczy?
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Jak Pan wytłumaczy przedstawiony tam przypadek? Nie chodzi mi o poglądy na reinkarnację, ani o niezgodność wiary w reinkarnację z wiarą katolicką, ale o racjonalną ocenę jednostkowego przypadku opisanego w filmie.To forum racjonalistyczne skierowane do samodzielnie myślącej inteligencji i do takiej swoją wypowiedź skierowałem. > jak to Pan wytłumaczy?Nie mam nic więcej do dodania. Nie znam naukowego opisu tego przypadku (ani jemu podobnych), a nie mam zwyczaju komentować steków medialnych bzdur jakimi obecnie jesteśmy zalewani. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>> jak to Pan wytłumaczy? >Nie mam nic więcej do dodania.
To może niech Pan zobaczy ten film, wtedy być może będzie Pan mieć więcej do dodania.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > .> > jak to Pan wytłumaczy?> >>>>Nie mam nic więcej do dodania.> > To może niech Pan zobaczy ten film, wtedy być może będzie Pan mieć więcej do dodania.> I filmik Fidyka widziałem i wcześniej z podobnymi opowiastkami już się spotkałem. Itd. > ____________________ Nie filmik, tylko film dokumentalny i nie Fidyka, tylko reżysera angielskiego. Film wyemitowany pierwotnie w ramach dokumentalnej serii "Extraordinary people" ("Niezwykli ludzie") przez brytyjski Kanał 5 TV. www.channel5.com/shows/extraordinary-people/ Jeżeli stale ignorowałoby się coś, co jest niezgodne z dotychczasową nauką i nazywało opowiastkami tylko dlatego, że jest z nią niezgodne, nauka nie mogłaby się rozwijać. W wieku XVII informacje o magnetyzmie czy elektryczności też nazywałby Pan "opowiastkami", a jednak z tych opowiastek wyrosły nowe gałęzie nauki. Traktuje Pan naukę tak jak wierzący traktuje dogmaty, w których nic nie ma prawa się zmienić. Nie ma Pan umysłowości naukowej, jakkolwiek nader chętnie Pan sobie ją przypisuje. To, że coś jest niezwykłe nie znaczy, że jest nieprawdziwe. Powinien Pan to rozumieć.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie filmik, tylko film dokumentalnywww.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,635357#w636799 Dokumentalny?> i nie Fidyka, tylko reżysera angielskiego.Tak, przepraszam. Przez Fidyka tylko polecony. > Film wyemitowany pierwotnie w ramach dokumentalnej serii "Extraordinary people" ("Niezwykli ludzie") przez brytyjski Kanał 5 TV. www.channel5.com/shows/extraordinary-people/Tak, oglądałem go już 4 - 5 lat temu. paranormal(*)ypadek-camerona-macaulaya.htmlZdecydowanie wolę "Obcego". Bardziej prawdopodobny i lepiej zrobiony. > Jeżeli stale ignorowałoby się coś, co jest niezgodne z dotychczasową nauką i nazywało opowiastkami tylko dlatego, że jest z nią niezgodne, nauka nie mogłaby się rozwijać. W wieku XVII informacje o magnetyzmie czy elektryczności też nazywałby Pan "opowiastkami", a jednak z tych opowiastek wyrosły nowe gałęzie nauki.Nauka od czasów Darwinowskiej rewolucji rozwija się doskonale. www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843> Traktuje Pan naukę tak jak wierzący traktuje dogmaty, w których nic nie ma prawa się zmienić. Nie ma Pan umysłowości naukowej, jakkolwiek nader chętnie Pan sobie ją przypisuje.Znowu epitety zamiast argumentów, tylko na tyle stać ludzi o umysłowościach ograniczonych wiarą. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,557342#w558361www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,557342#w558365www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370> To, że coś jest niezwykłe nie znaczy, że jest nieprawdziwe.Tak, wcale nie znaczy. Mam np. trochę problemów ze zrozumieniem teorii kwantowej - co nie znaczy, iż jest nieprawdziwą. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,635198#w635509www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,356812#w358594> Powinien Pan to rozumieć. Wyszedł na spacer krasnoludek. Jak zawsze ubrany w czerwony kubraczek i czerwoną czapeczkę. Idzie i fajkę sobie kurzy. Patrzy, z przeciwnej strony idzie drugi krasnoludek. Zielona czapeczka, zielony kubraczek i porteczki też zielone. Spojrzał, lekko zdumiony, ale ukłonił się grzecznie i idzie dalej. Za pierwszym kroczy drugi, tak samo ubrany, a za nim następny i następny. Aż przystanął, stuknął się w swoją maleńką łepetynę i westchnął: - Chyba znalazłem się w nie w swojej bajce. Jestem racjonalistą i staram się odsiewać wszelakie bzdury, którymi jesteśmy teraz zalewani. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,634952#w635350www.racjonalista.pl/forum.php/s,552946www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,630910#w631856@@@ .
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > "Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii "Oglądaj z Andrzejem Fidykiem".> Jeżeli "wspomnienia" dziecka w dużym stopniu pokrywają się z rzeczywistością, jak to Pan wytłumaczy?Właściwie to już Andrzej Bogusławski Panu wytłumaczył, że steku medialnych bzdur nie warto komentować. Ale skoro medialne bzdury bierze Pan na serio, to specjalnie dla Pana znalazłem wytłumaczenie jak taką bzdurę można wyprodukować: www.skepti(*)9606b74f25c13&start=40#p293864
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Właściwie to już Andrzej Bogusławski Panu wytłumaczył, że steku medialnych bzdur nie warto komentować.
Skąd zatem predylekcja do zajmowania się bzdurami religijnymi? Bogusławski poświęcił na ich studiowanie ponoć lwią część swojego nader pracowitego żywota. "Racjonalista.pl" powinien być pro naukowy, a nie antykościelny (to nie to samo). Bzdury się ignoruje, a nie roztrząsa i studiuje.
>Ale skoro medialne bzdury bierze Pan na serio, to specjalnie dla Pana znalazłem wytłumaczenie jak taką bzdurę można wyprodukować, itd.
Jak Pan doskonale wie, są i bzdury naukowe (nagradzane anty Noblami). Zainteresował mnie (i to całkiem przypadkowo) ten dokładnie przypadek, o którym mówiłem, nie jakiś inny.
|
|
| | | | | | | |  | 12 na 12 | Fizyk (17637 punktów) | > Skąd zatem predylekcja do zajmowania się bzdurami religijnymi?Dobre pytanie. - Dlaczego bzdury religijne ludzie wpisują do konstytucji?
- Dlaczego bzdury religijne ludzie wieszają w Sejmie?
- Dlaczego bzdury religijne ludzie chcą dzieci uczyć w szkole?
Odpowiem Panu: bo nie zdają sobie sprawy ze swojej ignorancji. I dlatego trzeba im tę ignorancję uświadamiać. I dlatego jak Pan na tym forum wyjeżdża z bzdurami religijnymi, to Panu odpowiadamy.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Właściwie to już Andrzej Bogusławski Panu wytłumaczył, że steku medialnych bzdur nie warto komentować.> Skąd zatem predylekcja do zajmowania się bzdurami religijnymi?Zajmowania się bzdurami religijnymi? A w jaki sposób i co w religii jest bzdurą? Myślę, że najgroźniejszym społecznie elementem są nie tyle różne bajdy i mity, co wiara w nie. Im głębsza bardziej fundamentalistyczna tym groźniejsza. > Bogusławski poświęcił na ich studiowanie ponoć lwią część swojego nader pracowitego żywota.pl.wikipedia.org/wiki/Religioznawstwopl.wikipedia.org/wiki/Religiapl.wikipedia.org/wiki/Socjologia_religiipl.wikipedia.org/wiki/Psychologia_religiiwww.racjonalista.pl/kk.php/s,8417pl.wikipedia.org/wiki/Politologia_religiiwww.racjonalista.pl/kk.php/s,6699www.newsweek.pl/religia-polityczna,45280,1,1.htmlpl.wikipedia.org/wiki/Mit________________________ www.racjonalista.pl/forum.php/s,562465www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469www.racjonalista.pl/forum.php/s,518799www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0Wiedza o religiach i ludziach wierzących wcale do bzdur nie należy i może być wprost pasjonująca, a w dzisiejszej Polsce jest nader wskazana, gdyż Polsce Kościół Katolicki tak zdominował politykę państwa, że staliśmy się państwem wyznaniowym i dlatego nawet Uczciwy katolik powinien być antyklerykałem - jak powiedział ojciec Ludwik Wiśniewski.> "Racjonalista.pl" powinien być pro naukowy, a nie antykościelny (to nie to samo). Bzdury się ignoruje, a nie roztrząsa i studiuje. Wszelkie rozważania o Bogu - jak i on sam, w naukach przyrodniczych - są dla ludzi bez sensu. Nigdy, nigdzie i nikt nie natknął się na najmniejsze, dostępne ludzkim zmysłom, przesłanki jego istnienia.
Oczywiście można spekulować na jego temat, ale tylko tam, gdzie naukowe dowody nie mają większego znaczenia oraz w naukach społecznych, w których mity odgrywają bardzo poważną rolę. Ponieważ Bóg jest umysłowym tworem - jest ważnym aspektem psychiatrii i psychologii.@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > .> >"Racjonalista.pl" powinien być pro naukowy, a nie antykościelny (to nie to samo). Bzdury się ignoruje, a nie roztrząsa i studiuje.> Wszelkie rozważania o Bogu - jak i on sam, w naukach przyrodniczych - są dla ludzi bez sensu. Nigdy, nigdzie i nikt nie natknął się na najmniejsze, dostępne ludzkim zmysłom, przesłanki jego istnienia. >Oczywiście można spekulować na jego temat, ale tylko tam, gdzie naukowe dowody nie mają większego znaczenia oraz w naukach społecznych, w których mity odgrywają bardzo poważną rolę. Ponieważ Bóg jest umysłowym tworem - jest ważnym aspektem psychiatrii i psychologii. Jeżeli jest to cytat z wypowiedzi prof. Stanoszowej, proszę więcej nie wklejać tego cytatu. Prof. Stanosz nie żyje, a nie chciałbym źle mówić o zmarłych. Powiem najdelikatniej jak potrafię: nie miała ona zbyt wielkiego rozeznania w tematyce, o której się w ten sposób wypowiadała.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > "Racjonalista.pl" powinien być pro naukowy, a nie antykościelny (to nie to samo).> Bzdury się ignoruje, a nie roztrząsa i studiuje. Wszelkie rozważania o Bogu - jak i on sam, w naukach przyrodniczych - są dla ludzi bez sensu. Nigdy, nigdzie i nikt nie natknął się na najmniejsze, dostępne ludzkim zmysłom, przesłanki jego istnienia. Oczywiście można spekulować na jego temat, ale tylko tam, gdzie naukowe dowody nie mają większego znaczenia oraz w naukach społecznych, w których mity odgrywają bardzo poważną rolę. Ponieważ Bóg jest umysłowym tworem - jest ważnym aspektem psychiatrii i psychologii.> Jeżeli jest to cytat z wypowiedzi prof. Stanoszowej, proszę więcej nie wklejać tego cytatu.Czuję się zaszczyconym, ale to cytat z wypowiedzi Bogusławskiego (co łatwo było sprawdzić). Wiem, iż Szanowny Pan chciałby narzucić wszystkim co wolno im myśleć i czynić, ale myślący ludzie mają Pańskie nakazy w głębokim poważaniu. > Prof. Stanosz nie żyje, a nie chciałbym źle mówić o zmarłych.pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Stanoszwww.naukaw(*)ogik-prof-barbara-stanosz.htmlwww.racjonalista.pl/kk.php/s,2503www.humanizm.net.pl/podstawy.htmksiegarnia(*)zenie-do-logiki-formalnej.html> Powiem najdelikatniej jak potrafię: nie miała ona zbyt wielkiego rozeznania w tematyce, o której się w ten sposób wypowiadała.Pan Elasp: 16-06-2014 21:14www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,36#w554169www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,37#w554555Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> >Prof. Stanosz nie żyje, a nie chciałbym źle mówić o zmarłych.> pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Stanosz> www.naukaw(*)ogik-prof-barbara-stanosz.html> www.racjonalista.pl/kk.php/s,2503> www.humanizm.net.pl/podstawy.htm> ksiegarnia(*)zenie-do-logiki-formalnej.html Nie rozumiem, po co podaje Pan te linki? Czy Pana zdaniem racjonaliści nie potrafią sami wyszukać wiadomości o Stanoszowej, jeżeli tylko odczują niedobór takich wiadomości? Ma Pan ich za idiotów? Przecież swoje wypowiedzi kieruje Pan do samodzielnie myślącej inteligencji. Co to za "samodzielnie myśląca inteligencja", która nie potrafi sama zdobyć informacji i to w dobie internetu? > >Powiem najdelikatniej jak potrafię: nie miała ona zbyt wielkiego rozeznania w tematyce, o której się w ten sposób wypowiadała.> Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.Odnosi się to m.in. właśnie do Stanoszowej, przynajmniej w tym zakresie, w jakim wypowiadała się na tematy filozoficzne (a nie logiczne), zwłaszcza na temat istnienia Boga. Nie była mędrcem, wierzę jednakowoż, że była dobrym i przyzwoitym człowiekiem. Świeć, Panie, nad jej duszą.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie rozumiem, po co podaje Pan te linki?Dla zestawienia krytykującego z krytykowaną. Przy tym nie uznaję żadnych autorytetów wynikających z ich autorytetu. Uważam, że każdy może i powinien podlegać krytyce, ale krytyka powinna merytoryczna i ewidentnie wykazywać błędy. Tylko głupiec, wszystkich którzy się z nim nie zgadzają ma za durniów. Np.: www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056 Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.> Odnosi się to m.in. właśnie do Stanoszowej,Nie, odnosi się to do wszystkich, a najbardziej do tych zadufanych we własne racje. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > .> >Nie rozumiem, po co podaje Pan te linki?> Dla zestawienia krytykującego z krytykowaną. Itd. Więcej racji jest w jednej wypowiedzi tego oto starszego Pana niż w dziewięciu tysiącach Pana postów, napisanych ponoć na podstawie rozległych i gruntownych lektur: youtu.be/OQ2UEVbpbbIPozdrowienia dla energicznego starszego pana z filmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej Ten starszy człowiek jest wyrazicielem twoich poglądów ? Ty w taki sposób rozumujesz ? Wypada mi wyłącznie wyrazić ubolewanie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Więcej racji jest w jednej wypowiedzi tego oto starszego Pana niż w dziewięciu tysiącach Pana postów, napisanych ponoć na podstawie rozległych i gruntownych lektur:> youtu.be/OQ2UEVbpbbI Gratuję autorytetu.Mnie rzeczywiście brak zrozumienia dla głupoty, która obecnie opanowała mój dziwny kraj. Tendencje sekularyzacyjne w Europie w stosunkowo niewielkim stopniu dotknęły katolicyzm w naszym kraju. W oczach europejczyków Polska to kraj, w którym kościoły są pełne, a praktyki religijne przybierają charakter manifestacyjny. Choć mamy teraz wydanych wiele wspaniałych książek i wzrosła ilość tytułów, to poziom czytelnictwa spadł dramatycznie. Z najnowszych badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS OBOP wynika, że w 2008 r. zaledwie 38% badanych Polaków zadeklarowało "trzymanie w ręku chociaż jednej książki" w okresie ostatniego roku. To najniższy wskaźnik czytelnictwa, który został zanotowany w historii systematycznie prowadzonych od 1992 r. obserwacji. Itd.www.racjonalista.pl/forum.php/s,626503www.racjonalista.pl/forum.php/s,597152www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808Gdy podane przez Pana racje czyta się (i ogląda) na racjonalistycznym forum, to faktycznie tylko upić się warto. www.youtube.com/watch?v=EcipyROBOeI@@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > "Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii
Zalatuje K-PAXem. To jakaś odmiana sawanta albo coś w ten deseń.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> "Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii >Zalatuje K-PAXem. To jakaś odmiana sawanta albo coś w ten deseń.
No dobrze, to skojarzenia. Ale jak wytłumaczysz zbieżność "wspomnień" tego dziecka z rzeczywistością? Musi istnieć racjonalne wyjaśnienie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>> "Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii >>Zalatuje K-PAXem. To jakaś odmiana sawanta albo coś w ten deseń. >No dobrze, to skojarzenia. Ale jak wytłumaczysz zbieżność "wspomnień" tego dziecka z rzeczywistością? Musi istnieć racjonalne wyjaśnienie.
Wiesz bardziej odniosłem się do rewelacji niesamowitości które prędzej czy później mają jakieś sensowne wytłumaczenie lub są zwykłą mistyfikacją.
Sawant może być takim ogniwem
Kim Peek (zm. grudzień 2009) - mimo ogólnych zaburzeń rozwoju znał na pamięć 12 000 książek.
Nie wnikam w prawdziwość wspomnień tego chłopca. Mózg to ciągle niezbadana "maszynka" mogąca wiele.....lub nie wiele.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >No dobrze, to skojarzenia. Ale jak wytłumaczysz zbieżność "wspomnień" tego dziecka z rzeczywistością? Musi istnieć racjonalne wyjaśnienie.
Co było zbieżne, a co niezbieżne? Udało się z lądowaniem samolotów na plaży. I właściwie tyle. Robertson to popularne nazwisko, to się i jakaś rodzina na wyspie trafiła. Chałupy wszystkie podobne, psów łaciatych jest od groma, tata nie tak miał na imię, w rodzinie nikt nie zginął w wypadku samochodowym, ani żadne dziecko przez wpadniecie do dziury. Cienkie to i tyle, zwłaszcza że pamiętał wyspę, ale już nic o tym, że tam wcale nie mieszkali, tylko w Glasgow. Stamtąd już żadnych wspomnień, choć to miałoby być podstawą jego ewentualnej, wcześniejszej egzystencji. A, i jeszcze tylna bramka była w ogrodzeniu, no ale to też chyba nie jest jakoś specjalnie dziwne.
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>No dobrze, to skojarzenia. Ale jak wytłumaczysz zbieżność "wspomnień" tego dziecka z rzeczywistością? Musi istnieć racjonalne wyjaśnienie.
>Co było zbieżne, a co niezbieżne? Udało się z lądowaniem samolotów na plaży. I właściwie tyle.
> Robertson to popularne nazwisko, to się i jakaś rodzina na wyspie trafiła. Chałupy wszystkie podobne, psów łaciatych jest od groma, tata nie tak miał na imię, w rodzinie nikt nie zginął w wypadku samochodowym, ani żadne dziecko przez wpadniecie do dziury.
Zakładasz, że 4-latek miał ogólną wiedzę o świecie i że z niej (celowo lub nieświadomie) wysnuł wnioski, mówiące o tym, co znajdowało się na wyspie?
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Zakładasz, że 4-latek miał ogólną wiedzę o świecie i że z niej (celowo lub nieświadomie) wysnuł wnioski, mówiące o tym, co znajdowało się na wyspie?
Nie przesadzasz z tą ogólną wiedzą o świecie? Coś paplał o jednej wyspie, lotnisko się zgadzało, reszta nie albo była naciągana. Nawet w tym domu zachowywał się podejrzanie, jakby chciał wszystkich zadowolić. To już ci Amerykanie byli ciekawsi.
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Nie przesadzasz z tą ogólną wiedzą o świecie? Coś paplał o jednej wyspie, lotnisko się zgadzało, reszta nie albo była naciągana. Nawet w tym domu zachowywał się podejrzanie, jakby chciał wszystkich zadowolić. To już ci Amerykanie byli ciekawsi.
Nie "paplał", tylko mówił - spokojnie i z pełnym przekonaniem.
Nie, nie przesadzam. Trzeba skądś wiedzieć, że na wyspie jest lotnisko, że domy tam są białe, i że mieszkali tam ludzie akurat o tym nazwisku (zaprzeczył temu na początku miejscowy, czego by nie zrobił, gdyby nazwisko było popularne) mający akurat czarno-białego (a nie np. białego albo czarnego) psa.
To, ze wiele rzeczy się nie zgadzało właśnie w pewnej mierze uwiarygadnia tę historię - pamięć bardzo często dokonuje przekłamań, taki jest jej mechanizm. Jeżeli miałbyś opisać dom, w którym mieszkałeś 20 lat temu, też nie wszystko by się zgadzało.
Poza tym należałoby wyjaśnić wielką skłonność chłopca do snucia akurat tej opowieści. Gdyby była to dziecięca fantazja, jej treść bardzo łatwo i często ulegałaby zmianie. Raz pies byłby czarno-biały, innym razem biały, itd. Poza tym chłopiec widząc zainteresowanie, z jakim spotyka się jego opowieść, opowiadałby coraz więcej najróżniejszych historii, a one byłyby coraz bardziej fantazyjne, itd.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Naciągasz do granic możliwości. Weź gugla i znajdziesz wiele ciekawszych historii, jak Cię to bawi. Ta była słaba. Tak poza tym, naukowcy tłumaczą takie historie kryptomnezją.
Dopiszę najważniejszą kwestię. Cameron twierdził, że wychował się w rodzinie Robertsonów i tam zginął. Wcześniej zginął jego ojciec Shane w wypadku samochodowym. Te najważniejsze rzeczy okazały się kompletna bzdurą. Odnaleziona w Glasgow Gillian Robertson mogła być jego młodszą siostrą, ale nie była. Żadne dziecko nie zginęło ani nie zmarło w jej rodzinie, nie było też żadnego Shane'a ani nikogo, kto by zginął w wypadku samochodowym. Historia jest do bani. Coś jako trzylatek mógł zobaczyć w TV, opowiedział jakąś wymyśloną, tajemniczą historię, która poruszyła rodziców i oni w nim to cały czas utrwalali. Zero Glasgow (na wyspie spędzali tylko wakacje), inni członkowie rodziny chyba też się nie zgadzali, bo nic o nich później nie było. Zostaje lotnisko, dom którego moim zdaniem wcale nie rozpoznał i pies. Jak się okazało sąsiadów. Cieniutkie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Naciągasz do granic możliwości. Weź gugla i znajdziesz wiele ciekawszych historii, jak Cię to bawi. Ta była słaba. Tak poza tym, naukowcy tłumaczą takie historie kryptomnezją.
>Dopiszę najważniejszą kwestię. Cameron twierdził, że wychował się w rodzinie Robertsonów i tam zginął. Wcześniej zginął jego ojciec Shane w wypadku samochodowym. Te najważniejsze rzeczy okazały się kompletna bzdurą.
Dlaczego najważniejsze? Przecież często pamiętamy rzeczy nieistotne z punktu widzenia osoby dorosłej.
>Odnaleziona w Glasgow Gillian Robertson mogła być jego młodszą siostrą, ale nie była. Żadne dziecko nie zginęło ani nie zmarło w jej rodzinie, nie było też żadnego Shane'a ani nikogo, kto by zginął w wypadku samochodowym. Historia jest do bani.
Zdaje się, że "Shane" mówiono w tej rodzinie właśnie na krewnego Robertsona. Tak powiedziała p. G. Robertson. Tak "pamiętał" chłopiec, Ty o tym zapominasz.
>Coś jako trzylatek mógł zobaczyć w TV, opowiedział jakąś wymyśloną, tajemniczą historię, która poruszyła rodziców i oni w nim to cały czas utrwalali.
Zakładasz więc oszustwo ze strony rodziców. Nie rozumiem, w jaki niby sposób mieli utrwalać historię, jaką zobaczył on w TV?
>Zero Glasgow (na wyspie spędzali tylko wakacje),
No, ale spędzali i to przez 20 lat. Dziwna rzecz, że z opisu chłopca wynikało, że rodzina Robertsonów mieszkała na północy wyspy i tak też było (nie po prostu "na wyspie").
>inni członkowie rodziny chyba też się nie zgadzali, bo nic o nich później nie było.
>Zostaje lotnisko, dom którego moim zdaniem wcale nie rozpoznał i pies. Jak się okazało sąsiadów. Cieniutkie.
To zostawiam bez komentarza.
Rozpoznał także wiele szczegółów (lądowanie samolotów na plaży, to, że dom był parterowy). To, co nazywał on "dziurą", to najprostsze, dziecięce wyjaśnienia "przejścia" między dwoma miejscami i czasami (i dwoma egzystencjami). Dziecko nie musi rozumieć mechanizmu przejścia, jeżeli oczywiście takie przejście istnieje.
Jest treść, ale jest i forma tego dziecięcego sprawozdania - silne przekonanie, które mu towarzyszyło, jego uporczywość, spójność oraz niezmienność. Nie ma żadnego dobrego wyjaśnienia owej formy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No i tak to wygląda. Jak z Twoim Bogiem. Masz cel, kupę śmieci na początek i dorabiasz "logiczną" ścieżkę. Jeszcze raz. Rzecz najważniejsza. To nie ci Robertsonowie. Camerona nigdy nie było w tej rodzinie. Tam nie było takiego dziecka. Żadnego dziecko tam nie umarło, ani nie zginęło. Shane'a też nigdy nie było, nawet nikt nie zginął w wypadku samochodowym. To, że w końcu wymyślają, że na Jamesa (zdaje się jakiegoś wuja) mówi się czasami Shames jest tragicznym naciąganiem. Jedno jest pewne. Cameron nigdy nie był członkiem tej rodziny (chyba, że w świecie równoległym  ). Nie wskazał celnie i w oczywisty sposób ani jednego członka tej rodziny. Skoro nie był członkiem tej rodziny, to nie był w tym domu. Historia leży i kwiczy. Coś gdzieś pewnie widział, może w TV, coś mu się pozlepiało w jakąś dziwną historię i było to podtrzymywane, bo rodzice tak lubią wierzyć, że ich dziecko jest jakoś wyjątkowe. Wbiło mu się to w głowę jak wierszyk. To jest wytłumaczenie formy. Miałeś Ty do czynienia z 4,5-latkami i ich niestworzonymi historiami? Jak taki dzieciak widzi, że na czymś rodzicom zależy, to będzie to podtrzymywał, a im tak zależy na wyjątkowości dziecka, że ewentualne nieścisłości sobie przesieją.
|
|
| | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > "Chłopiec, który żył już kiedyś" - emitowany wczoraj przez TVP1 w ramach serii "Oglądaj z Andrzejem Fidykiem".> www.youtube.com/watch?v=rCIWEY8W9nICiekawy przypadek tylko słabo zweryfikowany. Mogli zapytać, czy ta Robertson miała brata, który zmarł. Spytać, czy wujek James miał syna, który zmarł, a w dzieciństwie był na wyspie. (Chłopiec nie musiał umrzeć jako dziecko, biorąc pod uwagę wiek jego "siostry". Nie można też wykluczyć, że pomieszały mu się wspomnienia z dwóch wcieleń) No i pokazać mu zdjęcia całej rodziny. Wchodząc do domu mogli pytać przed wejściem do kolejnych pomieszczeń, co tam będzie. A nie dopiero po wejściu pytać, czy poznaje. No i po co matka zapytała go, czy poznaje dom? Mogła poczekać parę minut, żeby sam powiedział, o co chodzi. Zastanawiające jest to, że ludzie mają skłonność do przypominania sobie wcześniejszych wcieleń. Jest to tak częste zjawisko, że powinny być jakieś przypadki starannie i uczciwie zweryfikowane, chociaż kilka. Jeśli nie jest to możliwe, to sprawa jest podejrzana.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Mogli zapytać, czy ta Robertson miała brata, który zmarł. Spytać, czy wujek James miał syna, który zmarł, a w dzieciństwie był na wyspie. (Chłopiec nie musiał umrzeć jako dziecko, biorąc pod uwagę wiek jego "siostry". Nie można też wykluczyć, że pomieszały mu się wspomnienia z dwóch wcieleń) No i pokazać mu zdjęcia całej rodziny. >Wchodząc do domu mogli pytać przed wejściem do kolejnych pomieszczeń, co tam będzie. A nie dopiero po wejściu pytać, czy poznaje. No i po co matka zapytała go, czy poznaje dom? Mogła poczekać parę minut, żeby sam powiedział, o co chodzi.
Zgadzam się oczywiście. Być może był pytany o pewne szczegóły, o których nie wspomniano w filmie, albo mówił o nich sam z siebie - wszakże opowiadał wielokrotnie o swoim "poprzednim" domu zanim tam się znalazł. Poza tym dom przez 40 lat uległ zmianie (zwłaszcza pod względem wyposażenia), co też musiano mieć na względzie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Być może był pytany o pewne szczegóły, o których nie wspomniano w filmie, albo mówił o nich sam z siebie - wszakże opowiadał wielokrotnie o swoim "poprzednim" domu zanim tam się znalazł. Poza tym dom przez 40 lat uległ zmianie (zwłaszcza pod względem wyposażenia), co też musiano mieć na względzie. Może nawet narysował plan domu. Tylko właśnie, dlaczego o tym nie wspomniano w filmie?
Zawsze mnie to irytowało w tego typu filmach. Pokazują coś ciekawego ale pełno niedopowiedzeń, luk i kończy się w najciekawszym momencie. Chyba to jest celowe, żeby nie udzielić jednoznacznej odpowiedzi tylko zaciekawić ludzi. Żeby nikt się nie czepiał? Bo o co, przecież nic z tego nie wynika. Mając mnóstwo podobnych przypadków wybrali akurat te dwa. Pierwszy niejednoznaczny, drugi bez wsypy, ale ... wszystko dzieje się w obrębie jednej rodziny, więc trzeba by uwierzyć im na słowo. Nikt obcy nie może tego sprawdzić.
|
|
| masterg (79 punktów) | Odnosząc się do całości Twojej wypowiedzi, to zachęcam Ciebie (i wszystkich innych) abyś mimo awersji zapoznał się z mistycyzmem oraz zjawiskami NDE - nie chodzi mi w to abyś uwierzył w ich realność (bo wydaje mi się to nieprawdopodobne). Chodzi mi tylko o to abyś spróbował z tej kakofonii niespójnych i często sprzecznych relacji wyciągnąć pewien wspólny pierwiastek i rozszerzyć swoje patrzenie na świat. Bo na razie próbujesz wyciągać wnioski przyjmując bezzasadnie i nieświadomie całą masę założeń.
Dodam też, że sceptycyzm nie polega na negowaniu wszystkiego co na pierwszy rzut oka wydaje się głupie. Nie polega też na odrzucaniu wszystkiego co nie jest w naukowy sposób weryfikowalne - bo w rzeczywistości mamy trzy a nie dwa stany postrzegania świata: akceptuję coś, dopuszczam z pewnym prawdopodobieństwem coś, neguję coś. Zarówno ten pierwszy i ostatni stan wymaga dowodów. Tak więc nie ma nic złego jeśli sceptyk z krwi i kości weźmie do ręki "nawiedzoną" książkę i stwierdzi, że coś w tym MOŻE być.
Piszę to bo z natury jestem człowiekiem kierującym się rozumem i sceptycznie podchodzącym do wszelakich rewelacji. Jednak z uczciwości chciałem zrozumieć argumenty każdej ze strony (tzn. zwolenników i przeciwników życia po śmierci) i sięgnąłem do "nawiedzonych" książek. Spotkałem się tam z trudnymi do wytłumaczenia fenomenami (choćby takimi jak zdolność do relacjonowania tego co działo się na sali operacyjnej kiedy pacjent był martwy a czasami od urodzenia niewidomy lub głuchy...). Zwłaszcza, że część tych rewelacji była badana w sposób naukowy i ich negowanie tylko dlatego że mi osobiście wydawały się niedorzeczne świadczyłoby o mojej ignorancji.... Z pewnością zaś dopatrzyłem się sporej ilości aktów ignorancji wśród krytyków - którzy, choć nie negują już prawdziwości istnienia takich doznań to chcą je wszystkie sprowadzić do urojeń (np. żaden ze znanych mi krytyków nie odniósł się do relacji osób niewidomych, które w szczegółach opisywały to co "widziały" gdy były martwe, czy głuchych którzy relacjonowali to co "usłyszeli").
|
|
 | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Zwłaszcza, że część tych rewelacji była badana w sposób naukowy i ich negowanie tylko dlatego że mi osobiście wydawały się niedorzeczne świadczyłoby o mojej ignorancji
Potrafisz podać namiary na przykładowe publikacje w jakimś nieśmiesznym periodyku naukowym, czy tylko przeczytałeś o tych badaniach w tych "nawiedzonych książkach"?
|
|
|  | 1 na 1 | masterg (79 punktów) | >> Zwłaszcza, że część tych rewelacji była badana w sposób naukowy i ich negowanie tylko dlatego że mi osobiście wydawały się niedorzeczne świadczyłoby o mojej ignorancji >Potrafisz podać namiary na przykładowe publikacje w jakimś nieśmiesznym periodyku naukowym, >czy tylko przeczytałeś o tych badaniach w tych "nawiedzonych książkach"? Nie potrafię wskazać Ci żadnego periodyka naukowego - nawet popularnonaukowego. Za to mogę odesłać Cię do prac Raymonda Moody-iego - o ile mi wiadomo stosował on naukowe podejście, tzn. zebrał potężną próbkę danych (tzn. relacje) a następnie dokonał systematyzacji (np. pod względem wiary badanych, miejsca zamieszkania, wykształcenia, koloru skóry, rozmiaru buta, itp.) oraz wyciągnął ciekawe statystyki. Wydaje mi się, że zrobił to na tyle rzetelnie, że jego pracę mimo "śliskiego gruntu" można nazwać naukową. Poza tym, trudno tutaj mówić o jakimś metodycznym na szeroką skalę badaniu - nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie "prawie uśmiercał" badanych aby wydobyć od nich relacje. Po prostu trzeba liczyć na szczęście - ot raz na jakiś czas jakiś niewidomy "prawie umrze" i jednocześnie będzie pamiętać swoje doznania i będzie na tyle odważny żeby komuś się zwierzyć a ten ktoś będzie otwarty (dopuści do siebie, że ten niewidomy nie fantazjuje) oraz na tyle odważny aby przygotować publikację a zarazem będzie cieszył się takim poważaniem, że jego praca będzie mogła zostać spopularyzowana. Jak widzisz, cała masa warunków, które mocno utrudniają metodyczne badanie najbardziej ciekawych fenomenów NDE i w chwili obecnej skupiają się na mainstreamie (czyli tzw. tunel i OBE). Ale dobre i to.
Zresztą w chwili obecnej mało kto kwestionuje występowania samego zjawiska - nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy życia po śmierci pogodzili się z tym faktem (po prostu skala tego zjawiska poraża). Oczywiście przeciwnicy życia po śmierci będą traktowali ten fenomen jako ostatnie podrygi umierającego mózgu a zwolennicy jako dowód życia po śmierci. Tak czy siak NDE może nam wiele powiedzieć o naturze naszej świadomości.
Wracając do "nawiedzonych książek", to oczywiście trzeba czytać je przez palce i mieć dużą odporność na głupotę ludzką. Oczywiście dla sceptyka te relacje nie będą wiarygodne ale nie o to tutaj chodzi (czy damy wiarę czy jej nie damy). chodzi mi tutaj o poszerzenie wyobraźni. Niestety zagorzałym materialistom uważającym się za racjonalistów bardzo często brakuje tej wyobraźni i podobnie jak małe dzieci maja kłopot z abstrakcyjnym, nie materialnym myśleniem. Ciężko z takimi dyskutować, bo ich sposób myślenia i modelowania będzie jak bumerang wracał do tego co znają z życia. A doświadczenie uczy jak bardzo tzw. zdrowy rozsądek blokuje naszą drogę do poznania. Szalona na owe czasy idea Einsteina (relatywizująca czas) czy fizyka kwantowa (ze swoją "pokręconą" i nieprzystającą do znanego z makroświata logiką) pokazuje nam, że świat często działa w sposób odmienny i sprzeczny z naszym intuicyjnym rozsądkiem. Dlatego ze wszech miar korzystna jest umiejętność wyrywania się z takiego szablonowego i zgodnego ze zdrowym rozsądkiem myślenia a lektura "nawiedzony książek" bywa, przynajmniej dla mnie stymulująca.
Tak na marginesie znasz slogan pewnej dużej firmy "Think different" i sukces jaki dzięki temu osiągnęła?!
|
|
| |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Nie potrafię wskazać Ci żadnego periodyka naukowego - nawet popularnonaukowego. >Za to mogę odesłać Cię do prac Raymonda Moody-iego - o ile mi wiadomo stosował on naukowe podejście, tzn. zebrał potężną próbkę danych (tzn. relacje) a następnie dokonał systematyzacji (np. pod względem wiary badanych, miejsca zamieszkania, wykształcenia, koloru skóry, rozmiaru buta, itp.) oraz wyciągnął ciekawe statystyki.
Za pomocą takich alternatywnych metod naukowych udowodniono m.in. autentyczność całunu, cud w Sokółce, leczniczą moc homeopatii, zamach smoleński i bruzdy dotykowe.
Od spekulacji pojedynczych osób z jakimś dyplomem jeszcze daleko do dowodu naukowego.
> Szalona na owe czasy idea Einsteina (relatywizująca czas) czy fizyka kwantowa (ze swoją "pokręconą" i nieprzystającą do znanego z makroświata logiką) pokazuje nam, że świat często działa w sposób odmienny i sprzeczny z naszym intuicyjnym rozsądkiem.
Te wszystkie "szalone idee" ukazały się jako recenzowane publikacje naukowe.
> w chwili obecnej mało kto kwestionuje występowania samego zjawiska - nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy życia po śmierci pogodzili się z tym faktem
Doprawdy? Musiałem to jakoś przegapić.
>Tak na marginesie znasz slogan pewnej dużej firmy "Think different" i sukces jaki dzięki temu osiągnęła?!
Tak, zdecydowanie, to wszystko dzieki sloganowi.
> A doświadczenie uczy jak bardzo tzw. zdrowy rozsądek blokuje naszą drogę do poznania.
Interesuje mnie, co poznano za pomocą tak zwanych "pozarozumowych metod poznania". Wymień choć jedną rzecz.
|
|
| | |  | | masterg (79 punktów) | > Za pomocą takich alternatywnych metod naukowych udowodniono m.in. autentyczność całunu, cud w Sokółce, leczniczą moc homeopatii, zamach smoleński i bruzdy dotykowe.> Od spekulacji pojedynczych osób z jakimś dyplomem jeszcze daleko do dowodu naukowego.Oj tam przesadzasz. Napisałem tylko, że gość się przyłożył i pracował w sposób metodyczny. Takie podejście właśnie można uznać za naukowe. Poza tym to nie żaden dowód - tutaj się zgadzamy. Tylko co ma podejście naukowe z dowodami? Co w takim razie powiesz o teorii strun i ludziach, którzy poświęcili całą swoją karierę badaniu czegoś czego nie potrafią udowodnić? > > Szalona na owe czasy idea Einsteina (relatywizująca czas) czy fizyka kwantowa (ze swoją "pokręconą" i nieprzystającą do znanego z makroświata logiką) pokazuje nam, że świat często działa w sposób odmienny i sprzeczny z naszym intuicyjnym rozsądkiem.> Te wszystkie "szalone idee" ukazały się jako recenzowane publikacje naukowe.Strasznie potrzebujesz autorytetów i bycia w mainstreamie. To wygodne i bezpieczne. Mi to jednak nie odpowiada - nie dlatego że lubię robić wszystko inaczej, tylko dlatego że nie lubię ograniczeń. Poza tym podpieranie się autorytetami śmierdzi mi na kilometr dogmatyzmem - sorry ale na to nie dam się nabrać. Mimo, że takie publikacje uwiarygodniają czyjąś pracę, to ich brak nie świadczy o niczym. A tak poza tym, to gdzie Twoim zdaniem autor super-hiper pracy na temat NDE mógłby ją opublikować? Z wyjątkiem "Nature" wszystkie inne są tak wyspecjalizowane, że NDE nie pasowałoby tam. > > w chwili obecnej mało kto kwestionuje występowania samego zjawiska - nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy życia po śmierci pogodzili się z tym faktem> Doprawdy? Musiałem to jakoś przegapić.W istocie przegapiłeś. Dziś nikt już nie twierdzi, że nastąpił jakiś globalny spisek i ludzie z całego świata KŁAMIĄ. Dzisiaj sceptycy przyjmują inne stanowisko - zgadzają się, że występuje takie zjawisko jako NDE ale twierdzą że jest tylko forma halucynacji umierającego mózgu. Efekt tzw. tunelu starają się wytłumaczyć np. jako niedotlenienie oka i nerwu wzrokowego. > >Tak na marginesie znasz slogan pewnej dużej firmy "Think different" i sukces jaki dzięki temu osiągnęła?!> Tak, zdecydowanie, to wszystko dzieki sloganowi. Być może.... > > A doświadczenie uczy jak bardzo tzw. zdrowy rozsądek blokuje naszą drogę do poznania.> Interesuje mnie, co poznano za pomocą tak zwanych "pozarozumowych metod poznania".> Wymień choć jedną rzecz.Nie umiem Ci odpowiedzieć - rozum i poznanie są dla mnie zbyt mocno ze sobą związane.... Podałem Ci przykłady, kiedy "tzw. zdrowy rozsądek" był hamulcem i wielu przeciwników tych uznawanych dzisiaj teorii wykazywało w ten sposób ich niedorzeczność. Nawet sam Einstein tutaj poległ gdy odkrył, że fizyka kwantowa prowadzi do takiej niedorzeczności (wg. niego) jak splątanie kwantowe albo gdy wprowadzał i usuwał stałą kosmologiczną. Podam jeszcze jeden - kiedyś ludzie nie mogli uwierzyć, że ziemia jest kulą bo ci mieszkający na dole by spadli.... Rozum i tzw. zdrowy rozsądek nie zawsze idą w parze (zwróć szczególną uwagę na wyraz "tzw."). Dobrze jest przy formułowaniu twierdzeń zdawać sobie sprawę z tego ograniczenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >> Te wszystkie "szalone idee" ukazały się jako recenzowane publikacje naukowe. > Strasznie potrzebujesz autorytetów i bycia w mainstreamie. To wygodne i bezpieczne. Mi to jednak nie odpowiada - nie dlatego że lubię robić wszystko inaczej, tylko dlatego że nie lubię ograniczeń. Poza tym podpieranie się autorytetami śmierdzi mi na kilometr dogmatyzmem - sorry ale na to nie dam się nabrać.
Ten zarzut jest śmieszny i dowodzi tylko, że nie rozumiesz na czym polega metoda naukowa.
Chodzi o walidację, której podlegają zarówno teorie największych autorytetów, jak i raczkujących badaczy. To bardzo skuteczny mechanizm, bez którego w naukach przyrodniczych panowałby taki bajzel jak np. w filozofii.
>>Interesuje mnie, co poznano za pomocą tak zwanych "pozarozumowych metod poznania". >>Wymień choć jedną rzecz. >Nie umiem Ci odpowiedzieć - rozum i poznanie są dla mnie zbyt mocno ze sobą związane.
Tak też myślałem.
|
|
| | | | |  | | masterg (79 punktów) | >Ten zarzut jest śmieszny i dowodzi tylko, że nie rozumiesz na czym polega metoda naukowa. >Chodzi o walidację, której podlegają zarówno teorie największych autorytetów, jak i raczkujących badaczy. >To bardzo skuteczny mechanizm, bez którego w naukach przyrodniczych panowałby taki bajzel jak np. w filozofii. Najwyraźniej szerzej pojmuje naukę - dla mnie nauka to też filozofia, psychologia, itp. Nie zawsze musi być teoria - czy ci biedni naukowcy eksperymentatorzy to już nie są naukowcy? Poza tym badania nad NDE to mała nisza, nieporównywalnie mniejsza niż np. fizyka. Nie ma zapotrzebowania ze strony biznesu ani rządu, więc nie wiem czego Ty oczekujesz? Kilku czasopism i tysięcy badaczy wymieniających się tam swoimi poglądami? Nie, prace na ten temat są publikowane w formie małych skryptów (kiedyś) czy witryn internetowych.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Najwyraźniej szerzej pojmuje naukę - dla mnie nauka to też filozofia, psychologia, itp. Nie zawsze musi być teoria - czy ci biedni naukowcy eksperymentatorzy to już nie są naukowcy?Zastanów się, w jakim celu oni przeprowadzają te eksperymenty?  Owszem, często nawet teologię zalicza się do nauk, co jest dramatem. Z kolei nauki przyrodnicze uważa się za dział filozofii, i tu jak najbardziej masz prawo ją pojmować tak jak większośc autorytetów, tym niemniej taka klasyfikacja sama jest poglądem filozoficznym pokutującym od czasów Arystotelesa, a ponieważ w filozofii każdy może zgadzać się lub nie zgadzać z czym chce, więc pozwalam sobie serdecznie czniać taki podział.
|
|
1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Pozdrawiam cię serdecznie Też stawiałem już to pytanie - Wierzący jak zwykle dezerterują i udają , że nie rozumieją o co chodzi względnie , że to tajemnica w dodatku święta a ciekawość to pierwszy stopień do piekła
Więc ja wezmę ten ciężar odpowiedzialności na swoje wątłe ateistyczne barki i odpowiem !
W jakiej wersji pójdą do nieba ?
W takiej w jakiej najbardziej spodobają się Panu i Władcy ! Względnie w takiej w jakiej najbardziej go rozśmieszą ...
A tak na marginesie to proponuję przestać mówić Bóg - bo to bardzo niejasne Proponuję wreszcie mówić o nim prawdę : Pan i Władca
Nie pytajmy więc : Wierzysz w Boga ? Pytajmy : Wierzysz w Pana i Władcę ?
Sądzę , że tak będzie uczciwiej
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
 | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > W jakiej wersji pójdą do nieba ?> W takiej w jakiej najbardziej spodobają się Panu i Władcy ! Względnie w takiej w jakiej najbardziej go rozśmieszą ...www.youtube.com/watch?v=4n8fi69VAIktak od 1:15 kardynał Pell o tym coś bełkocze. Coś pitoli o jakchś życiowych maksimach, jakie każdy człowiek ma. No to w fajnej formie będą tam zbawione blastocysty, zarodki i noworodki. Ciekawe jakie maksimum miało to dziecko od Chazana. Wieczność z umysłowym upośledzeniem w jakimś tego, jak mniemam, łagodnym maksimum? No fajnie.
|
|
-1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Dlatego dusz nie ma bo nie ma ani jednego konkretnego człowieka.
Nie ma w takim razie i ciał, bo ciało danego człowieka jest również odmienne w odmiennych chwilach.
>Chyba ze niebo jest pełne zidiociałych (medycznie to rozumiem) staruszków, staruszek i pół-debili (w sensie medycznym - nie >obrażam tych ludzi) PRZEMIESZANYCH z tymi co im się udało dotrwać do zgonu w wyśmienitej formie..., itd.
Nie ucz Pana Boga dusze robić, to po pierwsze. Po drugie, Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym stopniu dobra, wybierze optymalną realizację naszej duszy, tzn. ten jej moment, w którym była w najlepszej kondycji, jakkolwiek oceni całą jej biografię, i w ten to sposób żadna wina pozostanie bez kary, a zasługa - bez nagrody. Jeżeli potraktuje tak wszystkie dusze, żadna nie powinna poczuć się pokrzywdzona.
|
|
 | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Za górami za lasami żył Elasp ze swymi bajędami
Kochany Elaspie - dawno jest już po wszystkim Nasze życie to tylko kaprys bożej pamięci Koniec świata już dawno nastąpił i dawno temu sąd się odbył nad nami wszystkimi Jak możesz tego nie wiedzieć ? Bóg już wybrał dla ciebie najlepsze z możliwych rozwiązań Bo Bóg jest kochanieńki i słodziteńki jak miódmalina
Jak można tak bardzo wierzyć w swoje własne fantazje ? Szok po prostu
Jednak czytając Biblie bardziej racjonalne , bardziej prawdopodobne jest to , że Bóg urządzi w niebie potop i rzeź niewiniątek , nie sądzisz ? Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący przecież się nie zmienia ... A więc szansa na to , że stanie się choć troszkę dobrzejszy od tego psychopaty mordującego wszystko i wszystkich jest poważnie malusieńka
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) |
>Nasze życie to tylko kaprys bożej pamięci >Koniec świata już dawno nastąpił i dawno temu sąd się odbył nad nami wszystkimi >Jak możesz tego nie wiedzieć ? >Bóg już wybrał dla ciebie najlepsze z możliwych rozwiązań >Bo Bóg jest kochanieńki i słodziteńki jak miódmalina
No więc wszystko jest OK. My użyjemy czasu przeszłego, Bóg - teraźniejszego albo przeszłego. Nie ma to większego znaczenia.
>Jak można tak bardzo wierzyć w swoje własne fantazje ? >Szok po prostu
Skąd wiesz, że bardzo wierzę? Może wierzę w minimalnym stopniu? Poczekaj więc z tym szokiem.
>Jednak czytając Biblie bardziej racjonalne ,
Tzn. jak Makuś.
>bardziej prawdopodobne jest to , że Bóg urządzi w niebie potop i rzeź niewiniątek , nie sądzisz ?
Nie, nie sądzę. Nie wiem, na jakiej podstawie uważasz, że taki scenariusz jest "bardziej prawdopodobny". Jeżeli Bóg ma urządzić rz. n., to i tak tego nie zmienimy, więc lepiej wierzyć w bardziej optymistyczny scenariusz, aby nie zatruwać sobie przynajmniej doczesności.
>Bóg jako wszechmocny i wszechwiedzący przecież się nie zmienia ... >A więc szansa na to , że stanie się choć troszkę dobrzejszy od tego psychopaty mordującego wszystko i wszystkich jest poważnie malusieńka
Znowu kol. Makuś wyskakuje ze swoimi obsesjami, jak Katylina z Kartaginą. To trzeba leczyć. Morderstwo istnieje tam, gdzie naruszono prawo, więc jeżeli decyzja Boga jest prawem nie jest możliwe, by Bóg swoją decyzją naruszył prawo. Nie mógł więc nikogo zamordować (= zabić bezprawnie). To najzupełniej oczywiste dla teisty średnio uważnego, ale nie dziwię się, że racjonaliści mają z tym pewne kłopoty.
|
|
| |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
Nie mógł więc nikogo zamordować (= zabić bezprawnie).
hej, Dlatego Hitler i Stalin bardzo dbali o to aby wszystko zgodnie z prawem się odbywało !
Gratuluje ci ! Gratuluje ci apoteozowania przemocy i gwałtu zadekretowanego prawnie
Tragedia
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >Nie mógł więc nikogo zamordować (= zabić bezprawnie). >hej, >Dlatego Hitler i Stalin bardzo dbali o to aby wszystko zgodnie z prawem się odbywało ! >Gratuluje ci ! >Gratuluje ci apoteozowania przemocy i gwałtu zadekretowanego prawnie >Tragedia
Nie wszystko, co zadekretowane, jest prawem - tyś tak powiedział. Może być prawem rzekomym, pozornym. Tak samo, gdyby ONZ uchwalił, że 2+2=5, to też byłoby prawo pozorne, byłoby to "prawo", a nie prawo.
Natomiast Bóg (jeżeli istnieje), jest Prawodawcą, źródłem autentycznego Prawa. Bóg nie może naruszyć własnego prawa (i np. zamordować kogoś), tak jak nie może stworzyć kamienia, którego nie uniesie.
Naprawdę, katastrofalny jest poziom na "Racjonaliście". Wolę już kamienie tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Naprawdę, katastrofalny jest poziom na "Racjonaliście". Wolę już kamienie tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy.
hej, Taką najprostszą rzeczą jest to , że to co sobie wymyśliłeś podczas nudzenia się na kanapie w niedzielne popołudnie jest jedyną prawdziwą prawdą . Tak sobie założyłeś i trzymasz się tego założenia z żelazną konsekwencją choć wiesz , że to tylko twoje bajędy A wszyscy inni , którzy poczynili takie samo jak ty założenie z tym , że boga wyobrażają sobie inaczej opowiadają brednie Prezentujesz najwyższy możliwy poziom makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Natomiast Bóg (jeżeli istnieje), jest Prawodawcą, źródłem autentycznego > Prawa. Bóg nie może naruszyć własnego prawa (i np. zamordować kogoś), > tak jak nie może stworzyć kamienia, którego nie uniesie. > Naprawdę, katastrofalny jest poziom na "Racjonaliście". Wolę już kamienie > tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy.
Cierpliwości. Z tym boskim prawem jest zapewne podobnie, jak z boską sprawiedliwością, o której już rozmawialiśmy.
> Może wierzę w minimalnym stopniu?
Przede wszystkim m u s i Pan wierzyć, że wie, w co wierzy. Mus jest tu kluczem. A wierzy Pan tylko minimalnie, bo odzywa się w Panu wrodzona potrzeba porządku i zdrowy rozsądek. Z życzliwoscią będę im sekundował. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | |
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Zalinkował Pan piękne robienie kasy i pokazu na bazie historii chorych ludzi.  Wiara w egzorcyzmy i związane z nimi zabobony zawsze mnie tylko zasmucała. Tym razem rozczarowany współczuję gustu i jak zwykle pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Natomiast Bóg (jeżeli istnieje), jest Prawodawcą, źródłem autentycznego Prawa.Czego niezaprzeczalnym dowodem jest wiara. > Bóg nie może naruszyć własnego prawa (i np. zamordować kogoś), tak jak nie może stworzyć kamienia, którego nie uniesie.www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,615990#w616308www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,615990#w616309> Naprawdę, katastrofalny jest poziom na "Racjonaliście".A tak niektórzy się bardzo starali aby dopasować się do Pańskiego poziomu. I co i na nic ich trudy? > Wolę już kamienie tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy.Nieładnie chrześcijaninowi ewidentnie kłamać. Przecież Pan wprost bez "Racjonalisty" żyć nie może. Dzień bez naszego forum jest dla Pana dniem straconym. www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,624150#w625319www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nieładnie chrześcijaninowi ewidentnie kłamać. Przecież > Pan wprost bez "Racjonalisty" żyć nie może.
I bez Racjonalistów. Święte słowa.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) |
>> Naprawdę, katastrofalny jest poziom na "Racjonaliście". >A tak niektórzy się bardzo starali aby dopasować się do Pańskiego poziomu. I co i na nic ich trudy? Właśnie w tym cały problem "rozmów" z Elaspem i innymi wierzącymi, że wielu absolutnie nie zdaje sobie sprawy z ich rzeczywistego poziomu i nie umie dopasować sposobu rozmowy do stopnia upośledzenia delikwenta.
>>Wolę już kamienie tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy. >Nieładnie chrześcijaninowi ewidentnie kłamać. Przecież Pan wprost bez "Racjonalisty" żyć nie może. Tak, nie może, ale dlatego, że naprawdę nikt go nie skłania do wyjaśnienia czegokolwiek pozwalając mu swobodnie buszować po śmietniku w jego głowie. A w ten sposób nie można mu pomóc (a w konsekwencji sobie).
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > naprawdę nikt go nie skłania do wyjaśnienia czegokolwiek > pozwalając mu swobodnie buszować po śmietniku w jego głowie.
Skłaniać - skłaniamy. Ale 40 latka nie można już do niczego zmusić. Sam wybrał i sam dojdzie tam, gdzie jego droga prowadzi. Nikt z nas nie ma władzy, aby to zmienić. Tylko on. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
> Po drugie, Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym stopniu dobra,
.....może sobie jakiego nowego Hioba znaleźć i go tu przećwiczyć na ziemi na chwałę swoja oczywiście... bo kto jak kto ale on lubi być wielbiony.
|
|
|  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej AMEN - bracia i siostry AMEN ! Kogo bardziej Bóg ukocha tego bardziej przećwiczy A dla tych co ich ukochał najbardziej piekło przygotował Tak ich ukochał
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | >> Po drugie, Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym stopniu dobra,
> .....może sobie jakiego nowego Hioba znaleźć i go tu przećwiczyć na ziemi na chwałę swoja oczywiście... bo kto jak kto ale on lubi być wielbiony.
Proszę tę uwagę skierować do wyznawców religii mojżeszowej. Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt. Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > >>Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym stopniu dobra, wybierze optymalną realizację naszej duszy, tzn. ten jej moment, w którym była w najlepszej kondycji,Umknęła Ci wypowiedź daksida www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w635689> >>i w ten to sposób żadna wina pozostanie bez kary, a zasługa - bez nagrody. Jeżeli potraktuje tak wszystkie dusze, żadna nie powinna poczuć się pokrzywdzona.Jeśli. Pamiętasz dwóch łotrów na krzyżach? > >>Jeżeli Bóg ma urządzić rz. n., to i tak tego nie zmienimy, więc lepiej wierzyć w bardziej optymistyczny scenariusz, aby nie zatruwać sobie przynajmniej doczesności.Tu racja. Aby nie zatruwać sobie doczesności najlepiej jest wierzyć, że Bóg zrobi to, co chcielibyśmy, żeby zrobił. > >>Morderstwo istnieje tam, gdzie naruszono prawo, więc jeżeli decyzja Boga jest prawem nie jest możliwe, by Bóg swoją decyzją naruszył prawo. Nie mógł więc nikogo zamordować (= zabić bezprawnie)Szczegół. Robi Ci jakąś różnicę, czy zostaniesz zamordowany czy zabity, zakładając taki sam sposób wykonania? > > .....może sobie jakiego nowego Hioba znaleźć i go tu przećwiczyć na ziemi na chwałę swoja oczywiście... bo kto jak kto ale on lubi być wielbiony.> Proszę tę uwagę skierować do wyznawców religii mojżeszowej. Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt.Odrzucasz cały Stary Testament czy tylko to, co Ci w nim nie pasuje? (do Twoich wyobrażeń o Bogu)
|
|
| | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Jeśli. Pamiętasz dwóch łotrów na krzyżach?
Jeżeli Bóg istnieje, jest nieomylny. Jeżeli istnieje, mam pełne zaufanie do jego wyroków, chociaż mogą mi się wydać paradoksalne.
>Tu racja. Aby nie zatruwać sobie doczesności najlepiej jest wierzyć, że Bóg zrobi to, co chcielibyśmy, żeby zrobił.
Tak, ale bez przesady. Ktoś może oczekiwać, że Bóg będzie np. pobłażliwym luzakiem. Jeżeli tylko istnieje, pobłażliwy jednak nie jest.
>Szczegół. Robi Ci jakąś różnicę, czy zostaniesz zamordowany czy zabity, zakładając taki sam sposób wykonania?
Tak. Gdybym został skazany w sprawiedliwym procesie na śmierć przez powieszenie, przyjąłbym ten wyrok. Natomiast gdyby w tym samym czasie dwóch psychopatów chciało mnie powiesić, ażeby się przekonać, jak taki człowiek umiera, broniłbym się.
>Odrzucasz cały Stary Testament czy tylko to, co Ci w nim nie pasuje? (do Twoich wyobrażeń o Bogu)
To, co mi nie pasuje do mojego wyobrażenia o Bogu.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > Jeżeli Bóg istnieje, jest nieomylny. Jeżeli istnieje, mam pełne zaufanie do jego wyroków, chociaż mogą mi się wydać paradoksalne. No tak. Ale pisałeś coś o równym traktowaniu wszystkich dusz, tak aby winy nie pozostały bez kary. Nieważne?
>Ktoś może oczekiwać, że Bóg będzie np. pobłażliwym luzakiem. Jeżeli tylko istnieje, pobłażliwy jednak nie jest. Właściwie... dlaczego nie? Bo nie pasuje to do Twoich wyobrażeń o Bogu? A może komuś innemu pasuje?
>>Robi Ci jakąś różnicę, czy zostaniesz zamordowany czy zabity, zakładając taki sam sposób wykonania? > Tak. Gdybym został skazany w sprawiedliwym procesie na śmierć przez powieszenie, przyjąłbym ten wyrok. Natomiast gdyby w tym samym czasie dwóch psychopatów chciało mnie powiesić, ażeby się przekonać, jak taki człowiek umiera, broniłbym się. A gdybyś uważał, że wyrok nie jest sprawiedliwy?
>>Odrzucasz cały Stary Testament czy tylko to, co Ci w nim nie pasuje? (do Twoich wyobrażeń o Bogu) > To, co mi nie pasuje do mojego wyobrażenia o Bogu. A na czym opierasz swoje wyobrażenia o Bogu?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>No tak. Ale pisałeś coś o równym traktowaniu wszystkich dusz, tak aby winy nie pozostały bez kary. Nieważne?
Ważne w dalszym ciągu.
>Właściwie... dlaczego nie? Bo nie pasuje to do Twoich wyobrażeń o Bogu? A może komuś innemu pasuje?
Nie zamierzam nikomu niczego nazrzucać - niech każdy wierzy w to, co chce, albo niech nie wierzy, jeśli nie chce.
>A gdybyś uważał, że wyrok nie jest sprawiedliwy?
Musiałbym mieć podstawy, aby tak sądzić. Gdybym miał, wtedy bym się bronił.
>>>Odrzucasz cały Stary Testament czy tylko to, co Ci w nim nie pasuje? (do Twoich wyobrażeń o Bogu) >> To, co mi nie pasuje do mojego wyobrażenia o Bogu. >A na czym opierasz swoje wyobrażenia o Bogu?
Na własnej refleksji, w miarę swych skromnych możliwości.
|
|
| | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Nie zamierzam nikomu niczego nazrzucać - niech każdy wierzy w to, co chce, albo niech nie wierzy, jeśli nie chce.
hej, To chyba jakiś nihilizm To lepsza wersja : róbta co chceta
A jak ktoś będzie wierzył , że ty potrafisz latać i zechce zrzucić cię z 17 piętra a jednocześnie nie będzie wierzył w to , że masz prawo mu tego zabronić ?
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >Nie zamierzam nikomu niczego nazrzucać - niech każdy wierzy w to, co chce, albo niech nie wierzy, jeśli nie chce. >hej, >To chyba jakiś nihilizm >To lepsza wersja : róbta co chceta
Skończ to trollowanie i zajmij się czymś pożytecznym, zamiast wypisywać setki bezsensownych postów na "Racjonaliście".
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Rozumiem , że trudno przyznać ci się do błędu i pomyłki Rozumiem , że nie znajdujesz żadnych argumentów Rozumiem , ża atak wydaje ci się najlepszym rozwiązaniem - lecz to niestety kolejna pomyłka Intelektualna i etyczna dojrzałość oznacza odwagę przyznania się do błędu - życzę ci abyś się tego nauczył pozdrawiam serdecznie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > kończ (..) zajmij się czymś pożytecznym, zamiast (..)Znów Pan pisze innym co maja robić, poucza.. moje dowcipy z Hrabią i Janem poszły w las 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> ... moje dowcipy z Hrabią i Janem poszły w las  Trudno. Kiedy pomysł z Hrabią zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Genialny absolutnie nie był. Zaledwie była to jakaś wskazówka.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >>No tak. Ale pisałeś coś o równym traktowaniu wszystkich dusz, tak aby winy nie pozostały bez kary. Nieważne? > Ważne w dalszym ciągu. I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne?
> Nie zamierzam nikomu niczego nazrzucać - niech każdy wierzy w to, co chce, albo niech nie wierzy, jeśli nie chce. To mi się podoba. Myślę, że sporo osób wierzy, że Bóg zrobi to, co oni sami zrobiliby na jego miejscu. Dotyczy to osób samodzielnych w myśleniu, poszukujących na własną rękę. Takim ludziom wiara służy, w odróżnieniu od osób, które pozwolą sobie narzucić niezadowalającą wizję Boga. Są tacy pogodzeni ze swoim Bogiem.
>>A gdybyś uważał, że wyrok nie jest sprawiedliwy? > Musiałbym mieć podstawy, aby tak sądzić. Gdybym miał, wtedy bym się bronił. Właśnie. Chodzi o to, że nie wszyscy zgadzają się z bożą sprawiedliwością, więc rozumiesz chyba, że się buntują.
>>A na czym opierasz swoje wyobrażenia o Bogu? >Na własnej refleksji, w miarę swych skromnych możliwości. Co na to papież? Czy choćby nawet Twój proboszcz?
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne?
"Nie robi tego, co dla ciebie jest ważne" - to może być zarzut pod moim adresem.
>>>A gdybyś uważał, że wyrok nie jest sprawiedliwy? >> Musiałbym mieć podstawy, aby tak sądzić. Gdybym miał, wtedy bym się bronił.
>Właśnie. Chodzi o to, że nie wszyscy zgadzają się z bożą sprawiedliwością, więc rozumiesz chyba, że się buntują.
Inaczej bym to sformułował. Nie można nie zgadzać się z Bożą sprawiedliwością, bo ona z definicji jest doskonała. Można co najwyżej twierdzić, że Bóg jest nieistniejący, a nie, że jest niesprawiedliwy. Narzekający na Boga są (być może nieświadomymi) ateistami. Ateizm to jednak filozofia dla półgłówków, coś na poziom "człowieka radzieckiego" ("nie widzę, znaczy, że nie ma"). Sceptycyzm jest zdrowy, ale sceptyk nie jest ateistą (ani teistą).
>>>A na czym opierasz swoje wyobrażenia o Bogu? >>Na własnej refleksji, w miarę swych skromnych możliwości. >Co na to papież?
>Czy choćby nawet Twój proboszcz?
Nie znam człowieka i szczerze mówiąc nie interesuje mnie jego zdanie.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >>I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne? >"Nie robi tego, co dla ciebie jest ważne" - to może być zarzut pod moim adresem. Zgaduję, niezgadzanie się z Bogiem jest dla Ciebie kryptoateizmem czyli objawem idiotyzmu? No, poważny zarzut. Aż mi głupio.
>Nie można nie zgadzać się z Bożą sprawiedliwością, bo ona z definicji jest doskonała. Definicje mogą się zmieniać, jeśli fakty nie zgadzają się z definicją.
>Narzekający na Boga są (być może nieświadomymi) ateistami. Sataniści też?
> Nie znam człowieka i szczerze mówiąc nie interesuje mnie jego zdanie. No dobrze. Ale jeśli masz własną wizję Boga opartą o swoje przemyślenia, odrzucasz z Biblii co Ci nie pasuje, nie obchodzi Cię, co myśli ksiądz, a może i papież, to chyba tak naprawdę nie wyznajesz żadnej konkretnej religii? A pisałeś kiedyś, że religia jest potrzebna, żeby ludzie wiedzieli, jak mają postępować, żeby ludzkość nie upadła. I to nie byle jaka religia, tylko sprawdzona i bardzo popularna. A Ty praktycznie masz swoją własną. No i? Ciebie to nie obowiązuje? Czy uważasz, że każdy tak może? (powinien mieć prawo do tego)
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne? >>"Nie robi tego, co dla ciebie jest ważne" - to może być zarzut pod moim adresem. >Zgaduję, niezgadzanie się z Bogiem jest dla Ciebie kryptoateizmem czyli objawem idiotyzmu? No, poważny zarzut. Aż mi głupio.
Jest nierozumieniem definicji słowa "Bóg". Może nie idiotyzmem, ale ignorancją na pewno.
Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma.
Można uprawomocnić to wnioskowanie tylko w ten sposób, że się założy już na wstępie, że wszystko = to, co obserwowalne. Wtedy jednak nieistnienie Boga jest tautologią:
1. Nie istnieją byty nieobserwowalne. Jeżeli coś jest bytem, jest obserwowalne.
2. Nie obserwuję Boga ani jego działalności, _____________________________________________________
3. Bóg nie istnieje.
Ateista jest ćwierćinteligentem, albowiem zauważa co prawda tezę 2 (i nawet potrafi ją udowodnić!), ale nie dostrzega założenia 1, które jest niezbędne, aby z 2 uzyskać 3.
Założenie 1 jest jednak powiedzeniem "nie ma Boga", tylko że innymi słowami. Ateista wykazuje więc to, co już założył (na wiarę).
W sumie nie ma w tym nic złego. Wszystkie twierdzenia naukowe są tautologiami, jak to wynika z twierdzenia o dedukcji (A. Tarskiego). Powiedzieć, że z założeń A1,..., An, wynika twierdzenie B, to tyle, co powiedzieć, że implikacja "A1, ..., An -> B" jest prawem logiki lub jego podstawieniem.
>>Nie można nie zgadzać się z Bożą sprawiedliwością, bo ona z definicji jest doskonała. >Definicje mogą się zmieniać, jeśli fakty nie zgadzają się z definicją. >>Narzekający na Boga są (być może nieświadomymi) ateistami. >Sataniści też?
Tak. Zły Bóg nie jest Bogiem w ogóle, tak jak czarna biel nie jest bielą.
>> Nie znam człowieka i szczerze mówiąc nie interesuje mnie jego zdanie. >No dobrze. Ale jeśli masz własną wizję Boga opartą o swoje przemyślenia, odrzucasz z Biblii co Ci nie pasuje, nie obchodzi Cię, co myśli ksiądz, a może i papież, to chyba tak naprawdę nie wyznajesz żadnej konkretnej religii?
Mogę pragmatycznie "podpiąć się" pod tą, która jest mi najbliższa.
>A pisałeś kiedyś, że religia jest potrzebna, żeby ludzie wiedzieli, jak mają postępować, żeby ludzkość nie upadła. I to nie byle jaka religia, tylko sprawdzona i bardzo popularna. A Ty praktycznie masz swoją własną. >No i? Ciebie to nie obowiązuje? Czy uważasz, że każdy tak może? (powinien mieć prawo do tego)
Stosuje się odpowiedż podana powyżej.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > Jest nierozumieniem definicji słowa "Bóg". Może nie idiotyzmem, ale ignorancją na pewno. W takim razie w Twoich wypowiedziach jest sprzeczność albo zmieniłeś zdanie gdy przypomniałeś sobie, że Bóg nie karze za wszystkie grzechy.
> Można uprawomocnić to wnioskowanie tylko w ten sposób, że się założy już na wstępie, że wszystko = to, co obserwowalne. Wtedy jednak nieistnienie Boga jest tautologią: > 1. Nie istnieją byty nieobserwowalne. Jeżeli coś jest bytem, jest obserwowalne.
No tak. Ale mówienie, że Boga nie można zaobserwować, bo jest z definicji nieobserwowalny też jest tautologią. Trzeba wybrać, w jakim świecie chcemy żyć, w obserwowalnym czy nieobserwowalnym.
> Tak. Zły Bóg nie jest Bogiem w ogóle, tak jak czarna biel nie jest bielą. Nie każdy uznaje taką definicje Boga. Jeśli ktoś nas stworzył, wpływa na nasze życie, po śmierci nas osądzi ale nie jest dobry, to nie byłby Bogiem?
> Mogę pragmatycznie "podpiąć się" pod tą, która jest mi najbliższa. Ale co to znaczy podpiąć się? Udawać, że wyznajesz tą religię? Odrzucać to, z czym się nie zgadzasz? W jaki sposób takie podpinanie się pod religie miałoby chronić przed upadkiem moralnym?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>>I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne? >>>"Nie robi tego, co dla ciebie jest ważne" - to może być zarzut pod moim adresem. >>Zgaduję, niezgadzanie się z Bogiem jest dla Ciebie kryptoateizmem czyli objawem idiotyzmu? No, poważny zarzut. Aż mi głupio. > Jest nierozumieniem definicji słowa "Bóg". Może nie idiotyzmem, ale ignorancją na pewno. > Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma.
Tymczasem Elasp
> Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt. Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu.
Chwila chwila...... Zanegować nieobserwowalne i zwymyślać innych że negują.....
Gdyby to był film na polsacie za chwilę dokonała by się implozja czaszki mówiącego.... eee to to tylko Elasp z wieczora
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Chwila chwila...... Zanegować nieobserwowalne i zwymyślać innych że negują..... >Gdyby to był film na polsacie za chwilę dokonała by się implozja czaszki mówiącego.... >eee to to tylko Elasp z wieczora
Skąd wiesz, za co krytykuję judaizm i islam? Może właśnie za to, że pojmują Boga jako coś obserwowalnego (mówiącego, gromiącego, itd.)? Np. w Księdze Rodzaju Bóg przechadza się po Raju:
"Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze, kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu" (R, 3, 8).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Skąd wiesz, za co krytykuję judaizm i islam? Może właśnie za > to, że pojmują Boga jako coś obserwowalnego (mówiącego, gromiącego, itd.)?
Uf. Polecam choćby "Dzienniczek" s. Faustyny Kowalskiej. Tam mowy Jezusa są wręcz namacalne, bardzo spójne i w zasadzie analogiczne z wizjami pierwszych rodziców np. Boga chodzącego po raju, wydającego im nakazy / zakazy itp.
Nie wiem jak można się spodziewać, że jabłko od jabłoni spadnie daleko. Mimo wszystko jak zwykle pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Uf. Polecam choćby "Dzienniczek" s. Faustyny Kowalskiej. Tam mowy Jezusa są wręcz namacalne, bardzo spójne i w zasadzie analogiczne z wizjami pierwszych rodziców np. Boga chodzącego po raju, wydającego im nakazy / zakazy itp.
Nie ma obowiązku wiary w objawienia. Kowalska była chora i gorączkowała. Wszystkie jej wizje są wytworem jej rozgorączkowanej wyobraźni, dodatkowo rozpalonej żarliwym uczuciem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie ma obowiązku wiary w objawienia. Kowalska była chora> i gorączkowała. Wszystkie jej wizje są wytworem jej> rozgorączkowanej wyobraźni, dodatkowo rozpalonej żarliwym uczuciem.Znów okazuje się, że jest Pan większym indywidualistą i liberałem, niż przypuszcza. Wśród katolików powszechnie uważa się, że Siostra F.K. była narzędziem w rękach Boga. Dla Pana to zapewne nie ma znaczenia, ale zatwierdził to nawet sam papież Jan Paweł II 30.04. 2000 r. Cytat:To krzepiące orędzie jest skierowane przede wszystkim do człowieka, który udręczony jakimś szczególnie bolesnym doświadczeniem albo przygnieciony ciężarem popełnionych grzechów utracił wszelką nadzieję w życiu i skłonny jest ulec pokusie rozpaczy. Takiemu człowiekowi ukazuje się łagodne oblicze Chrystusa, a promienie wychodzące z Jego Serca padają na niego, oświecają go i rozpalają, wskazują drogę i napełniają nadzieją. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>Chwila chwila...... Zanegować nieobserwowalne i zwymyślać innych że negują..... >>Gdyby to był film na polsacie za chwilę dokonała by się implozja czaszki mówiącego.... >>eee to to tylko Elasp z wieczora > Skąd wiesz, za co krytykuję judaizm i islam? Może właśnie za to, że pojmują Boga jako coś obserwowalnego (mówiącego, gromiącego, itd.)? Np. w Księdze Rodzaju Bóg przechadza się po Raju: >"Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze, kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu" (R, 3, 8).
Aj tam toż to na kilometr jedzie "świadkami"... A te analizy to żadna nowość bo już od nie pamiętnych czasów byli uczeni w piśmie lepiej wiedzący starsi, szczeble wtajemniczenia. Odłamy, odłamy odłamów...my wiemy lepiej generalnie.
Ale z tego to nic nie wynika a to deprecjonowanie to już całkiem strzał w kolano stopę i co tam jeszcze na raz.
Waść "sprzedajesz opakowanie" z tą samą zawartością yyy...to znaczy z brakiem. To zawsze sprawiało wrażenie na maluczkich. Doprowadzić do takiego stanu by tylko garstka mogła zrozumieć.
I pomimo że na ziemi wciąż są miliardy ludzi skłonnych kupić (wyprać mózg) to ciężar nieuchronnie się przesuwa.
Religia wiara jest obecnie obserwowana jako zjawisko i choćby tysiąc atletów....to nic już jej nie przywróci boskości i chwały z przed lat.
Żadne dowody księgi czy rankingi bogów jej nie pomogą. Na dziś to tylko wątpliwa przepustka do raju dla miliardów ludzi. Bóg jakiego znałeś z dzieciństwa odszedł razem ze Św Mikołajem. Została gimnastyka umysłu na którą nikt nie ma ochoty z wierzących. Rozumiem emocje gdy arogancko traktujesz ludzi którzy pytają. Stoisz wszak po jednej stronie z krasnoludkami objawieniami i kotobogami. Dostrzegasz jednak zmiany jakie dokonały się na ziemi w ostatnich latach w nauce i pojmowaniu świata.
No cóż. O ile zostajesz w swych rozważaniach na prywatnym gruncie to Twoje analizy poza zbyt aroganckim traktowaniem ateizmu uważam za czysto rozrywkowe.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma.
hej, Wymień udowodnione i niepodważalne byty nieobserwowalne ! Opowiedz o ich zwyczajach godowych , ulubionej muzyce i modzie A także podaj statystyczny rozmiar buta wszystkich 36 płci - bo wśród bytów nieobserwowalnych ( co jest logiczne bo bóg tak chce a ja o tym wiem ) istnieje 36 płci i jeszcze wiele innych ciekawostek ... Opowiedz nam bajeczkę wujku !
Z faktu , że nie widzę ciebie w pokoju wynikać może tylko jedno Elaspie : Bóg jest w pokoju ! I to ten sam bóg , którego ty z taką namiętnością i zaangażowaniem wymyśliłeś - ku pokrzepieniu serca wyłącznie swego własnego ...
Z faktu , że nie ma ciebie w pokoju wynika niezbicie i bezprzecznie , że ty w tym pokoju jesteś ! Jak z faktu , że ciebie w pokoju nie ma może wynikać , że ciebie tam nie ma ? To bzdura by była a my mówimy tu o zaawansowanej technologii , o teleportacjach i innych cudach-niewidach i cyrkach na kółkach i kosmicznych cywilizacjach i innych twoich bajędach .
Powtarzam : Wyskrobałeś sobie patyczek i udajesz , że to broń atomowa
Z faktu , że czegoś nie obserwujesz nie wynika że tego czegoś nie ma ...??? Dobrze , ale czego właściwie ? Co to jest czego ty nie obserwujesz i skąd wiesz co to jest i jakie jest skoro nie obserwujesz ?
Jeszcze raz : Wierzący bez intelektualnego wstydu i zażenowania niezwykle łatwo przechodzą od ewentualnej możliwości istnienia czegoś do swojego konkretnego boga , który stworzył wszechświat aby wszystkim opowiedzieć jak on bardzo nie lubi pedałów ...
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję > (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), > nie wynika, że tego czegoś nie ma.
Racja, w zasadzie nieistnienie krasnoludków też jest wątpliwe, żaden obserwator czy naukowiec tego dowieść nie może.
Wbrew pozorom ci ćwierć-inteligentni ateiści, czy agnostycy nie boją się założeń, że Bóg jest. Tylko co z tego w praktyce wynika? Pytanie skierowane jest do Pana. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | niestadny (2492 punktów) |
> Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma. Racja. Zależy jednak jak jak zdefiniować ateizm. Jeśli przyjąć, że ateizm jest wyłącznie odrzuceniem teizmu - a więc wiary w istnienie jakichkolwiek bytów nadprzyrodzonych/niematerialnych, to trudno ów brak wiary nazwać idiotyzmem; jest raczej postawą/wynikiem obserwacji dostępnej naszym zmysłom rzeczywistości. Osobiście także "nie wierzę" - a więc nie mam głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania co do istnienia powyższych. Istnienie Wszechświata jest zbyt słabą przesłanką za wiarą a sceptycyzm jest podstawą racjonalizmu. Brak wiary nie implikuje oczywiście(a właściwie nie powinien implikować) wiedzy o nieistnieniu.
Idiotyczne są zdania w stylu "Boga nie ma/Bóg nie istnieje". Po pierwsze desygnat słowa "Bóg", po drugie onus probandi spoczywające na twierdzącym/orzekającym.
Zgadzam się z prof. Stanoszową, że jest to zdanie pozbawione sensu.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>> Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma.> Racja. Zależy jednak jak jak zdefiniować ateizm.www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189> Jeśli przyjąć, że ateizm jest wyłącznie odrzuceniem teizmu - a więc wiary w istnienie jakichkolwiek bytów nadprzyrodzonych/niematerialnych, to trudno ów brak wiary nazwać idiotyzmem; jest raczej postawą/wynikiem obserwacji dostępnej naszym zmysłom rzeczywistości.www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,406043#w406420www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,373243#w374964> Osobiście także "nie wierzę" - a więc nie mam głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania co do istnienia powyższych. Istnienie Wszechświata jest zbyt słabą przesłanką za wiarą a sceptycyzm jest podstawą racjonalizmu. Brak wiary nie implikuje oczywiście(a właściwie nie powinien implikować) wiedzy o nieistnieniu.www.racjon(*)m.php/s,624150/z,0/d,8#w624575www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,624150#w624755 I można tak w koło Wojtek w nieskończoność tylko po co?www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,14#w637165@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>> Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma. >Racja. Zależy jednak jak jak zdefiniować ateizm. Jeśli przyjąć, że ateizm jest wyłącznie odrzuceniem teizmu - a więc wiary w istnienie jakichkolwiek bytów nadprzyrodzonych/niematerialnych, to trudno ów brak wiary nazwać idiotyzmem; jest raczej postawą/wynikiem obserwacji dostępnej naszym zmysłom rzeczywistości.
Jeżeli widzę stół nr 1 i jest on pełny, to jak na podstawie tej obserwacji uprawniony miałby być wniosek, że stół nr 2 jest pusty?
>Osobiście także "nie wierzę" - a więc nie mam głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania co do istnienia powyższych. Istnienie Wszechświata jest zbyt słabą przesłanką za wiarą a sceptycyzm jest podstawą racjonalizmu.
Powiedziałbym, raczej: racjonalizm jest przesłanką dla sceptycyzmu. Jeżeli obserwuję stół nr 1 i jest on pełny, to nic na tej podstawie nie mogę powiedzieć o stole nr 2. Sceptycyzm jest zaś doskonałą podstawą dla wiary: jeżeli nie wiem, czy stół nr 2 jest pełny, czy nie, nic nie przeszkadza mi wierzyć, że jest pełny.
Wiara nie potrzebuje wiedzy, wiara potrzebuje (teoretycznej) możliwości.
>Idiotyczne są zdania w stylu "Boga nie ma/Bóg nie istnieje".
>Po pierwsze desygnat słowa "Bóg", po drugie onus probandi spoczywające na twierdzącym/orzekającym.
Jeżeli słowo "Bóg" jest bez sensu, 99,9% wypowiedzi racjonalistów na tym forum też jest bez sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli widzę stół nr 1 i jest on pełny, to jak na podstawie tej obserwacji uprawniony miałby być wniosek, że stół nr 2 jest pusty?
Nie ma drugiego stołu, jest jakiś nieogarnięty, bezsensowny śmietnik który przywlokłeś. Ba, to nawet nie jest śmietnik, bo śmietnik to jakiś obiekt pełen śmieci, a to co przywlokłeś, to jakieś chuj wi co. Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden, a to drugie... to właściwie nawet nie jest chuj wi co, bo chuj wi co jest czymś, tylko nie wiadomo czym. Ty przywlokłeś jakiś bezsensowny bełkot. Nawet nie chuj wi co, nawet nie śmietnik, nawet nie nogę od stołu. Ale możesz śnić dalej swój idiotyczny sen.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden,
Nie ma bo nie ma. Przypomina mi to o wywieszce na drzwiach: "zakład zamknięty z tego powodu, że zamknięty".
>a to drugie... to właściwie nawet nie jest chuj wi co, bo chuj wi co jest czymś, tylko nie wiadomo czym.
No to jest coś (tylko nie wiadomo co), czy też nie ma niczego? Trzeba się na coś zdecydować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:No to jest coś (tylko nie wiadomo co), czy też nie ma niczego? Trzeba się na coś zdecydować. hej, Owszem ... Trzeba decydować o tym czy być przyzwoitym człowiekiem czy też przyzwoitym inaczej - ale co ma z tym wspólnego wiara w boga ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >>Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden, > Nie ma bo nie ma. Przypomina mi to o wywieszce na drzwiach: "zakład zamknięty z tego powodu, że zamknięty".
No to nie moja wina, że zamiast postulowanego stołu jest ghvskljadijdhihj. A że ty widzisz stół? Trudno. Wyobraźnia ludzka jest przeogromna. Nawet "logikę" można do tego dorobić. A wywieszki na drzwiach zakładu też nie ma, bo nie ma zakładu, a więc nie ma drzwi, na których można by ją zawiesić. Jest wciąż i niezmiennie ghvskljadijdhihj. No chyba, że tym razem fguicvhsuvgjsi.
>>a to drugie... to właściwie nawet nie jest chuj wi co, bo chuj wi co jest czymś, tylko nie wiadomo czym. >No to jest coś (tylko nie wiadomo co), czy też nie ma niczego? Trzeba się na coś zdecydować.
Jest.ghvskljadijdhihj. Chyba, że uważasz, że to jednak to fguicvhsuvgjsi. Prościej już nie potrafię. Skup się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden, > Nie ma bo nie ma. Przypomina mi to o wywieszce na drzwiach: > "zakład zamknięty z tego powodu, że zamknięty".
Widać nie dość powtarzania, że ciężar dowodu spoczywa na przedstawiającym dane twierdzenie. I niestety nie wystarczy, że powtarza to ileś miliardów ludzi i że powtórki w różnych wariantach mają 2 tys. lat. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>> Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden, >> Nie ma bo nie ma. Przypomina mi to o wywieszce na drzwiach: >> "zakład zamknięty z tego powodu, że zamknięty". >Widać nie dość powtarzania, że ciężar dowodu spoczywa na przedstawiającym dane twierdzenie.
Oczekuje Pan od wiary dowodów? Osobliwe oczekiwanie. Oczekuje Pan od kwadratu ładnie zaokrąglonych boków?
Ale dobrze, można powiedzieć tak: do wiary wystarcza możliwość, a argumentem za możliwością jest brak dowodu niemożliwości. Nie słyszałem o dowodzie wykazującym niemożliwość istnienia Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jednak w krasnoludki Pan nie wierzy.. Trzeba też umieć rozróżnić sam akt wiary w ramach zorganizowanej religii od jej efektów działających przez wieki na człowieka i całe społeczeńśtwa.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Jednak w krasnoludki Pan nie wierzy..
hej, W krasnoludki nie wierzy ponieważ jest racjonalistą ! Otóż wiara w krasnoludki do niczego nie jest potrzebna i niczego nie wyjaśnia A najważniejsze jest to , że krasnoludki nie są wspaniałą istotą - wszechmocną i wszechwiedzącą , ponadczasową - najpiąkniejszą i najszlachetniejszą - stworzycielem nieba i ziemii , jedynym dawcą życia - która stworzyła wszystkie wszechświaty , zrealizowała wszelkie scenariusze po to by kochać kolege Elaspa ! - Jego zbawiać i jemu życie wieczne dawać i jego obdarowując cząstką doskonałości Wierząc w taką istotę kolega Elasp wierzy jeszcze bardziej w to , że jest z nią genetycznie spokrewniony Genetycznie spokrewniony ! Z Bogiem ! Żadne krasnoludki nie mogą z czymś takim rywalizować makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Tak to prawda, poruszyłeś Makuś istotną sprawę. Bardzo często chcielibyśmy zostać w objęciach rodziców, a jeśli nasi realni rodzice mają mankamenty - wymyślamy sobie tych większych, nieskończenie sprawiedliwych i idealnie miłujących, dorabiając do tego całą teorię, wianuszek świętych dzieci (bracia i siostry) oraz procedury wyznawania. Krasnoludki do tego nijak nie pasują, dlatego kol. Elasp wybierze sobie raczej chrześcijańskiego Boga, argumentując na próżno "iż to logicznie wypływa ze struktury wszechświata". A to tylko logicznie wypływa z jego niedojrzałości, co gorsza - niechęci do stania się dorosłym i niezależnym psychicznie człowiekiem. Smutne. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | A to tylko logicznie wypływa z jego niedojrzałości, co gorsza - niechęci do stania się dorosłym i niezależnym psychicznie człowiekiem. >Smutne.
Naprawdę nie mam czasu na prostowanie wszystkich Pana błędów, jest tego aż nazbyt wiele. Napomknę jedynie dwóch: nieustannie psychologizuje Pan każde zagadnienie, a poza tym nie zauważa, że Pana "argumenty" są zazwyczaj wielosieczne. Na przykład ten powyżej, mówiący o niedojrzałości, można bez przeszkód odnieść do społeczeństwa. Czyż społeczeństwo nie jest jakimś rozszerzeniem rodziny, w której wzrastaliśmy? Czyż zatem pełna dojrzałość czy dorosłość nie oznacza "splendid isolation", niezależności od społecznego bytowania, a w szczególności od władzy (będącej sublimacją, echem władzy ojcowskiej)?
To, co Pan proponuje, mówiąc o "dojrzałości", "samodzielności", których wrogiem miałaby być rzekomo religia, to złagodzona wersja filozofii Nietzschego, będącego wszakże z tego powodu zjadliwym krytykiem i agresywnym wrogiem chrześcijaństwa. To Nietzsche wyciszony, Nietzsche ogolony, ulizany i ubrany w elegancki garniturek, Nietzsche-"sympatyczny facet" patrzący jakiejś kobiecie "prosto w oczy" i roztrząsający jej egzystencjalne problematy, wyrosłe z nerwicy eklezjogennej, co rusz powtarzający balsamicznym półgłosem "to nie tak" lub "to tak nie działa".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Naprawdę nie mam czasu na prostowanie wszystkich Pana błędów, jest tego aż nazbyt wiele.
To może proszę się nie fatygować, to będzie kolejna strata czasu dla Pana i dla mnie.
> ten powyżej (argument), mówiący o niedojrzałości, można bez przeszkód > odnieść do społeczeństwa.
Nie złapał Pan meritum. Społeczeństwo nieustannie się rozwija, to można zauważyć przy odrobinie dobrej woli np. na przestrzeni ostatnich 25 lat w Polsce. Chodzi o poddanie się naturalnemu biegowi rzeczy, co do którego na dłuższą metę żadne społeczeństwo nie ma szans się przeciwstawić. Pan natomiast zaciągnął hamulec i jeszcze się tym gdzieniegdzie na forum chwali, biorąc za dobrą monetę. Powtórzę się, ale dla mnie to trochę chore i zarazem nieco smutne.
> Czyż zatem pełna dojrzałość czy dorosłość nie oznacza "splendid isolation", > niezależności od społecznego bytowania, a w szczególności od władzy > (będącej sublimacją, echem władzy ojcowskiej)?
Nie wiem, czym jest pełna dojrzałość i czy takie coś istnieje. Jedno jest pewne - nie istnieje całkowita niezależność, poza tym ona wcale nie jest celem. Co do Fryderyka Nietzschego - środowisko krakowskich intelektualistów na czele z profesorami (w liczbie mnogiej) Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II doceniają jego celną krytykę chrześcijaństwa. Potrafią sie z tego czegoś nauczyć. Pana - specjalisty od wiary - jak widzę na to nie stać. Za to zajmuje się z uporem maniaka upupianiem ludzi wokół i wykazywaniem w swojej wyobraźni ich braków. Fajnie. Dziękuję za rozmowę i ślę jak zwykle pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Co do Fryderyka Nietzschego - środowisko krakowskich intelektualistów na czele z profesorami (w liczbie mnogiej) Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II doceniają jego celną krytykę chrześcijaństwa. Potrafią sie z tego czegoś nauczyć. Pana - specjalisty od wiary - jak widzę na to nie stać. Za to zajmuje się z uporem maniaka upupianiem ludzi wokół i wykazywaniem w swojej wyobraźni ich braków.
Proszę podać nazwiska tych profesorów i dowód na to, że "doceniają jego celną krytykę chrześcijaństwa". Będzie to zarazem dowód na umysłową degenerację duchowieństwa, a więc coś nader "proracjonalistycznego" (kiedyś byli księża-patrioci, dlaczego nie mogliby działać księża-idioci?).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie zaskoczył mnie Pan, to często spotykana argumentacja: jeśli ktoś jest orzekany wrogiem, już w szczególności chrześcijaństwa - musi mylić się nie w 70%, nie w 90% a w równych 100% swojej twórczości. Wówczas zapewne łatwiej jego wraz z postulatami we własnym umysle odrzucić czy emocjonalnie zohydzić. Może dlatego, że to pociąga najmniejszy wysiłek intelektualny studenta..
Jeden z rzeczonych ks. profesorów zwykł mawiać, że nie poznał w Polsce nikogo, kto stracił wiarę przeczytawszy Nietzschego natomiast poznał wielu, którzy wiarę utracili po rozmowie z księdzem. Drugi wyłuszczał na mszy, na które lubiłem chadzać (nadal lubię) celną i przykrą zarazem Nietzschego diagnozę ludzi biernych i słabych wewnątrz wspólnoty oraz tego mechanizmy. Np. sentymentalizm. Robił to jak pamiętam w myśl zasady, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Pierwszy już nie żyje, drugi jest dziś mocno po 70tce. Kazania obydwóch są dostępne na Internecie.
Co do nazwisk już Pan wie, że to księża-idioci więc nie ma co ciągnąć. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Jeden z rzeczonych ks. profesorów zwykł mawiać, że nie poznał w Polsce nikogo, kto stracił wiarę przeczytawszy Nietzschego natomiast poznał wielu, którzy wiarę utracili po rozmowie z księdzem.
Nie może Pan ujawnić personaliów?
>Drugi wyłuszczał na mszy, na które lubiłem chadzać (nadal lubię) celną i przykrą zarazem Nietzschego diagnozę ludzi biernych i słabych wewnątrz wspólnoty oraz tego mechanizmy. Np. sentymentalizm. Robił to jak pamiętam w myśl zasady, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Pierwszy już nie żyje, drugi jest dziś mocno po 70tce. Kazania obydwóch są dostępne na Internecie.
Proszę o link.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jakże mogę kontynuować z Panem rozmowę, skoro mnie Pan m.in. do podania nazwisk zniechęca, nawet nie mając tego świadomości? Ja tych ludzi cenię. Pan już przecież wie, że to księża-idioci. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Pan już przecież wie, że to księża-idioci.
No dobrze, nie idioci. Może mają rację. Proszę o podanie nazwisk. Chętnie zapoznam się z ich przemyśleniami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jan Andrzej Kłoczowski i Józef Tischner. W przypadku tego drugiego może lepiej siegnąć do ksiażek. Pierwszy pisze znacznie mniej monumentalnie, ale jego kazania pozostają w pamięci. Niestety, nie jestem w stanie na szybko odszukać tego kazania z wplecionym Nietzschem. Było to jakoś w okolicach 2004r. Przy odpowiedniej dozie cierplwości może Pan to zrobić sam. www.dwunas(*)kanie.pl/dwunastka.php?str=homPozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Jan Andrzej Kłoczowski i Józef Tischner. No tak... Rozmowa ks. J. Tischnera z agentem SB i WSI, "redaktorem" Jackiem Żakowskim ("Tischner czyta Katechizm", Wydawnictwo Znak, Kraków 2000). Trzy fragmenty: 1)J.Ż.: Definicja trydencka mówi, że wiara jest tym, czego mocą to za rzecz pewną mamy, co nam Kościół Boży, Najświętsza Matka, twierdzi, że jest od Boga podane . J.T.: Jest tam powiedziane, że Kościół pokazuje, co jest od Boga podane i co od Boga podane nie jest. Wierzymy w Boga, ale to Kościół nam mówi, co pochodzi od Boga i w co mamy wierzyć. A zobacz, jak wygląda określenie wiary w nowym katechizmie... J.Ż.: Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi poszukującemu ostatecznego sensu swego życia . J.T.: Czego nie ma? J.Ż.: Nie ma słowa o Kościele. J.T.: No więc co się stało? J.Ż.: No właśnie, co się stało z Kościołem, Księże Profesorze? J.T.: Kościół sam siebie wykreślił! Cóż, pozostaje więc wykreślić "księdza Józefa Tischnera" i pozostawić "Józefa Tischnera". 2)J.T.: Zdaje się, że teraz pytasz o wiarę i sprzeciw Marcina Lutra. J.Ż.: Tak. Czy to, co mówisz, otwiera drogę do świętości pastora Marcina Lutra? J.T.: Czy to jest droga do tego, żeby uznać, iż w określonych warunkach historycznych Luter miał rację? J.Ż.: Czy mógł mieć rację? J.T.: Tak. Tak. 3)J.T.: Pewnie, że trzeba wiedzieć, co ci wpada. Ale przecież Katechizm daje nam wizję tego, co może wpaść. Jeszcze do tego wrócimy. A tymczasem rysuje się przed nami myśl o perspektywie ubóstwienia człowieka. Bo jeżeli człowiek z natury jest otwarty na Boga, to znaczy, że może się sam ubóstwić. A jeżeli zarazem Bóg otwarty jest na człowieka, to znaczy... J.Ż.: Że się uczłowiecza? J.T.: Że się uczłowiecza! Bóg się uczłowiecza. Można więc powiedzieć: ten nowy Katechizm będzie pokazywał dwojaki ruch w świecie naszych wartości. Ruch, w którym Bóg siebie uczłowiecza, a człowiek się ubóstwia. Naprawdę mam dalej cytować? To nie jest katolicyzm. Nie ma żadnej rewolucji w Kościele, postanowienia Soboru Trydenckiego jak obowiązywały, tak obowiązują, nie ma, a przynajmniej nie powinno być, żadnego "ubóstwienia człowieka" (to zabobon humanizmu). Dialog ten rozumiem (z życzliwości dla wybitnego i nieżyjącego księdza profesora, którego miałem okazję poznać) jako post-sbecką prowokację wymierzoną w Kościół, w którą Tischner po prostu dał się wrobić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Trochę czytałem polemiki ks. Tischnera. Rozniósłby Pana w mak  Ciekawe, po co w takim razie odczytywanie słowa bożego wciąż na nowo. A może kol. Elasp ma wyłączność na to, czym jest kościół - np. powtarzaniem wciąż tych samych paciorków bez zmian. Serdecznie pozdrawiam anty-humanistę  Edit: skoro te nazwiska Pan już ode mnie wydusił, chętnie przeczytam coś o ks. Kłoczowskim 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > Trochę czytałem polemiki ks. Tischnera. Rozniósłby Pana w mak  Być może. > Ciekawe, po co w takim razie odczytywanie słowa bożego wciąż na nowo. Nie wiem, czyja to idea: "odczytywanie słowa bożego na nowo". Interpretacja słowa bożego należy do Kościoła. Na tym polega katolicyzm. Samodzielna interpretacja = protestantyzm. Katolicyzm i protestantyzm są różne z logicznego punktu widzenia - różnią się jak koło od kwadratu. Protestantyzm -> samodzielna interpretacja -> wielość interpretacji -> wielość sekt -> słabość sekt -> upadek sekt -> ateizm. > A może kol. Elasp ma wyłączność na to, czym jest kościół - np. powtarzaniem wciąż tych samych paciorków bez zmian. Nie, ale mam własne zdanie, które przedstawiłem. > Serdecznie pozdrawiam anty-humanistę  Dziękuję, nawzajem. > Edit: skoro te nazwiska Pan już ode mnie wydusił, chętnie przeczytam coś o ks. Kłoczowskim  Wydaje mi się on bardziej ortodoksyjny, choć ma niebezpieczne ciągoty do Kołakowskiego i Hegla. Nie znam jednakowoż jego twórczości na tyle, aby się szerzej wypowiadać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > Protestantyzm -> samodzielna interpretacja -> wielość interpretacji -> wielość sekt -> słabość sekt -> upadek sekt -> ateizm.
Sektą staje sie polski katolicyzm. Daleki od Ewangelii, za to coraz chętniej tłumaczący "co papież chciał powiedzieć" mówiąc o ubóstwie, angażujący się w niemoralne przedsięwzięcia. Możeś nosa poza parafię nie wystawił, ale za antysemickie poglądy głoszone przez Rydzyka, wielu biskupów poza polską sektą by list pasterski napisało z serdeczną poradą dla wiernych, żeby go nie słuchali. Ostrawskiego biskupa pewien jestem, że takiego radia słuchać by odradzał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Moim zadniem polscy biskupi boją się otwartego konfliktu wewnątrz polskiego kościoła. Próbują to załatwić po cichu tak jak ich uczono od lat. Zdyscyplinwać o. Dyrektora. Ale równa się to bezsilności, jest to nieefektywne - Rydzyk, który ma za sobą armię 4 milionów słuchaczy, których może w każdym momencie skrzyknąć.. robi na nich od lat niemałe wrażenie.
Mnie to szczególnie mierzi, ten brak odwagi cywilnej powoduje, że w Polsce 99% wiernych wyznaje wiarę rytualną z przyzwyczajenia, nie dlatego, że jest w tym jakaś siła.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie wiem, czyja to idea: "odczytywanie słowa bożego na nowo". Interpretacja> słowa bożego należy do Kościoła. Na tym polega katolicyzm.> Samodzielna interpretacja = protestantyzm. Katolicyzm i> protestantyzm są różne z logicznego punktu widzenia - różnią> się jak koło od kwadratu.Widzi Pan to strasznie zero-jedynkowo. To ograniczenie, nigdy Pan tego nie czuł, że to w przypadku ludzi nie działa? Matematyka, którą Pan stosuje do ludzi jest mocnym ograniczeniem ich twórczości, wielkości i słabości. Przede wszystkim z tego co wiem, Kongregacja Nauki Wiary pokazuje osobom wierzącym wachlarz i zakres rzeczy w których dany ksiądz ze swoimi poglądami i nauczaniem ma się zmieścić. Nie znaczy to, że mają oni (księża i biskupi) być jedynie tubą Watykanu. Samodzielna interpretacja jest jak najbardziej pożądana, tyle że w Polsce z bojaźni przed tzw. 'betonem' i tendencjami do ksenofobi rodem z Radia Maryja, coraz mniej praktykowana. A szkoda. Dwa - to, że Pan nie rozumie co to rozwój i sam stoi w miejscu nie znaczy, że takich potrzeb nie ma większość księży, biskupów a nawet papieży. Hierarchowie to aprobują, choć z pewnością nie w całej rozciągłości, widać to choćby na przykładach ks. Lemańskiego, czy wcześniej np. Hansa Künga. To był wstęp. Teraz proszę posłuchać. Ks. prof. Józef Tischner pomimo wielu polemik, wrogich artykułów i obśmiewania jakie np. Pan tu praktykuje nigdy straszony Kongregacją, czy indeksem nie był. Dzieje się coś wręcz przeciwnego, co zapewne Pana zadziwi: Instytut który czasem finansowo wspieram, ma się dobrze www.facebook.com/InstytutTischneraa nawet zamierza wydać jego dzieła z krytycznym komentarzem. Jego słowa żyją i to jest coś więcej niż sucha litera prawa, czy władza kościelna. > >A może kol. Elasp ma wyłączność na to, czym jest kościół> > - np. powtarzaniem wciąż tych samych paciorków bez zmian.> Nie, ale mam własne zdanie, które przedstawiłem.Oczywiście, w porządku. A ja się do niego odniosłem. > Wydaje mi się on bardziej ortodoksyjny, choć ma niebezpieczne> ciągoty do Kołakowskiego i Hegla. Nie znam jednakowoż jego> twórczości na tyle, aby się szerzej wypowiadać.Ciągle Pan widzi te niebezpieczeństwa - albo strasznie, albo bojaźń, albo linkowanie głupich horrorów. Odwagi. Ma Pan jeszcze szansę. W moim linku w poprzednim poście jest sporo kazań ciekawych i mówionych świeżym i nie obciążonym tak popularnym w Polsce fundamentalizmem językiem. Polecam. Kilka prostych książeczek Kłoczowski też wydał, oczywiście oprócz jego rozbudowanych rozpraw dla specjalistów. Polecam go przede wszystkim, bo jest po prostu ludzki, wrażliwy, ma świetny kontakt ze studentami, alumnami i swoją wspólnotą, nie ogranicza się do teologii ni filozofii. Niestety zna się także co-nieco na niebezpiecznej psychologii, bardzo trudno nieraz mu ukryć dla niej podziw. Pozdrawiam PS Oczywiście żart, że niebezpiecznej 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Nie wiem, czyja to idea: "odczytywanie słowa bożego na nowo". Interpretacja słowa bożego należy do Kościoła. Na tym polega katolicyzm. Samodzielna interpretacja = protestantyzm. Katolicyzm i protestantyzm są różne z logicznego punktu widzenia - różnią się jak koło od kwadratu. > Protestantyzm -> samodzielna interpretacja -> wielość interpretacji -> wielość sekt -> słabość sekt -> upadek sekt -> ateizm.
Taaa. Żeś dopiero pisał...
......Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt. Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu....
Skąd wiesz, za co krytykuję judaizm i islam? Może właśnie za to, że pojmują Boga jako coś obserwowalnego (mówiącego, gromiącego, itd.)? Np. w Księdze Rodzaju Bóg przechadza się po Raju
Ogarnąć Twoje myśli nie sposób.
Wiara nie potrzebuje wiedzy, wiara potrzebuje (teoretycznej) możliwości
Jeśli bóg teoretycznie nie może przechadzać się po raju....a zresztą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
Hejka! A co ze Świadkami Jehowy? Mnie - ceniącemu ludzi z zasadami - jawią się jako prawdziwi chrześcijanie. Podobno Wielka Nierządnica to m.in. Krk. Co Ty na to? Pozdro 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >A może kol. Elasp ma wyłączność na to, czym jest kościół
Zapewne. Mnie już kiedyś ekskomunikował
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >A może kol. Elasp ma wyłączność na to, czym jest kościół> Zapewne. Mnie już kiedyś ekskomunikowałJest takich dwóch księży, którzy mieli tendencję ekskomunikować dosłownie wszystko i większość. To znany demonolog, wykładowca w Ignatianum jezuita o. Aleksander Posacki i doktor nauk teologicznych (specjalność: teologia historyczna) oraz doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie historii, nauczyciel akademicki i były wykładowca Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie ks. Piotr Natanek. Zasłynęli z szukania czarta u Harrego Pottera i w Gwiezdnych Wojnach, a Posadzki w Carlu Gustawie Jungu i m.in. większości szkół psychoterapeutycznych. Tak w skrócie. W końcu przyszła kryska na Matyska. Stąd wnoszę że gdyby kol. Elsap był księdzem - też by przyszła  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > w warszawskopraskiej, siedleckiej czy częstochowskiej diececji, możno by i biskupem został  Gdyby relacja wiernych z abp. Elaspem była podoba, jak z kol. racjonalistami - współczuję wiernym. Co ciekawe, dobrze by się to wpisywało w etos biskupa: przecież nie chodzi o to, by im było lekko czy godziwie za życia, ale by doszli do nieba. Nadaje się, masz rację.  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>Jeden z rzeczonych ks. profesorów zwykł mawiać, że nie poznał w Polsce nikogo, kto stracił wiarę przeczytawszy Nietzschego natomiast poznał wielu, którzy wiarę utracili po rozmowie z księdzem. > Nie może Pan ujawnić personaliów?
Jóżef Tischner. Tylko nie chodziło o Nietschego , ale o Marxa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Moze znasz wersję z Marksem. Ja z Nietzsche'm. Mógł to mówić w wielu wariantach.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > Moze znasz wersję z Marksem. Ja z Nietzsche'm. Mógł to mówić w wielu wariantach.Zapewne, ale proboszcz występował w każdej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Z bólem przyznaję wysoki stopień prawdopodobieństwa 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> To, co Pan proponuje, mówiąc o "dojrzałości", "samodzielności", których wrogiem miałaby być rzekomo religia, to złagodzona wersja filozofii Nietzschego, będącego wszakże z tego powodu zjadliwym krytykiem i agresywnym wrogiem chrześcijaństwa.To może Nietsche będzie lepiej Panu odpowiadał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,618781#w618946www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nietzsche wyciszony, Nietzsche ogolony, ulizany i ubrany w elegancki> garniturek, Nietzsche-" sympatyczny facet" patrzący jakiejś kobiecie> "prosto w oczy" i roztrząsający jej egzystencjalne problematy, wyrosłe> z nerwicy eklezjogennej, co rusz powtarzający balsamicznym półgłosem "to nie tak" lub "to tak nie działa".Przeczytałem Pana wpis o zmianach we Francji, bojaźni przed wpływami wolnomularstwa i domniemanej słabości Europy. Szkoda, że ta odpowiedź jakoś wcześniej mi umknęła, teraz wątek już przedawniony i nie mam jak odpisać. www.racjonalista.pl/forum.php/s,633977#w634264Poniżej wpisu toczy Pan dalej krótką wymianę poglądów z kol. Makusiem. Znajduję w nim u Pana link do artykułu w Wyborczej, czytam.. wyborcza.p(*)cia_dorastania___Przez_16.htmlKol. Makuś nie uważa za stosowne Panu odpowiadać na tego typu argumenty, ale ja odpowiem. Zanim rozwinę odpowiedź, cytuję encyklopedyczny termin "purytanizm" za PWN: Cytat:1.Religijno-polityczny ruch reformatorski w XVI i XVII w. w Anglii, dążący do przywrócenia Kościołowi anglikańskiemu czystości doktrynalnej w duchu kalwinizmu 2. Przesadna surowość zasad moralnych i obyczajów To tak a propos nerwicy eklezjogennej, którą wymienia Pan w nieco kpiarski sposób wyżej. Jeszcze jedna znacząca dygresja: psycholog Mainhold Werner oraz podróżnik Wojciech Cejrowski są co do jednej sprawy zgodni: obserwują jednocześnie rozluźnienie zasad seksualnych wśród ludzi prymitywnych i znikomą ilości chorób psychicznych, agresji i różnego rodzaju wynaturzeń, schorzeń czy po prostu niestandardowych zachowań płciowych. Cejrowski twierdzi wręcz, że nie spotkał u ludów prymitywnych osób chorych psychicznie, pedofilów czy homoseksualistów. Nikt by tam nawet o tym nie pomyślał. Werner ma brata - podróżnika, z któym podróżował w latach 60tych po świecie, czyniąc te same spostrzeżenia. Już zapewne czuje Pan, do jakiej hipotezy zmierzam. Jeśli nie, pomocnym będzie uważne przeczytanie artykułu o prosttuacji w Wikipedii i zwrócenie szczególnej uwagi na to, jak była ona traktowana przez Azjatów. pl.wikipedia.org/wiki/ProstytucjaW życiu często tak bywa, że anormalne zachowanie przychodzi wcześniej, ale zaczyna być widoczne dopiero wtedy, gdy organizm już nie ma siły walczyć na poziomie świadomym. Tak bywa m.in. z depresją: ludzie zaczynają o niej mówić, zaczyna by widoczna nie wtedy, gdy się zaczyna, ale wtedy, gdy już nie mają energii by ją ukrywać i grać przed społeczeńswem osoby silnej, zaradnej i - nomen omen - sympatycznej. Pozdrawiam w pełni zaradnego psychicznie i spełnionego seksualnie kol. Elaspa, życząc miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Jeszcze jedna znacząca dygresja: psycholog Mainhold Werner oraz podróżnik Wojciech Cejrowski są co do jednej sprawy zgodni: obserwują jednocześnie rozluźnienie zasad seksualnych wśród ludzi prymitywnych i znikomą ilości chorób psychicznych, agresji i różnego rodzaju wynaturzeń, schorzeń czy po prostu niestandardowych zachowań płciowych.
Tak, bo ci nienaturalnie żyjący zdążyli wyginąć, albo pozabijali się nawzajem. Ziemia tez ma tylko jednego satelitę, ale czy wynika stąd, że nie miała ich więcej? Co to za wnioskowanie?
>Cejrowski twierdzi wręcz, że nie spotkał u ludów prymitywnych osób chorych psychicznie, pedofilów czy homoseksualistów. Nikt by tam nawet o tym nie pomyślał.
>Werner ma brata - podróżnika, z któym podróżował w latach 60tych po świecie, czyniąc te same spostrzeżenia.
Jak rozumiem, zjadanie przeciwników, odcinanie im głów, preparowanie i suszenie ich, aby nadać im (odciętym głowom) wielkość miniaturowego amuletu, jak to jeszcze do niedawna czyniły niektóre plemiona amazońskie, znajduje się w granicach normalności? Ja dziękuję za taką normalność.
Jest b. dobry film dokumentalny "Shocking Africa", obrazujący barbarzyństwo ludów Afryki, także jeśli chodzi o sferę seksualną. Oczywiście niespecjalnie reklamowany w czasach "politycznej poprawności".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tak, bo ci nienaturalnie żyjący zdążyli wyginąć, albo pozabijali się nawzajem.
Skąd to przypuszczenie? Absolutnie takich chaotycznych zachowań nie zaobserwowano. Jeśli już się zabijali, to zawsze w określonym celu (np. poszerzenia terytorium, zagarnięcia zasług, praktykowania magii itp.) i nie ma to nic wspólnego z chorobami psychicznymi ani pedofilią. Poza tym wartałoby spojrzeć na statystyki, ile np. takie plemię zamieszkujące głęboką dżunglę Amazonki zabija osób w roku.
> Ziemia tez ma tylko jednego satelitę, ale czy wynika stąd, > że nie miała ich więcej? Co to za wnioskowanie?
Oczywiście obserwacje nie były prowadzone przez setki lat. Ale o czymś to jednak mówi. O czymś, czego być może ko. Elasp nie chce dostrzec.
> Jak rozumiem, zjadanie przeciwników, odcinanie im głów, preparowanie > i suszenie ich, aby nadać im (odciętym głowom) wielkość miniaturowego > amuletu, jak to jeszcze do niedawna czyniły niektóre plemiona amazońskie, > znajduje się w granicach normalności? Ja dziękuję za taką normalność.
Dla nich jest normalne. Miesza Pan naiwnie choroby z zachowaniami wynikajacymi z ich kultury. A to dwie różne rzeczy. A przecież jeszcze niedawno sam postulował, że zabicie Łyszczyńskiego przez biskupów było kilkaset lat temu usprawiedliwione przez społeczne normy. Czy biskupi byli chorzy psychicznie? Na Boga, nie! Byli tylko na niskim poziomie rozwoju, który Biblia, pomimo swojego "nie zabijaj" jakoś przez 1.5 tys. lat nie stymulowała.
> Jest b. dobry film dokumentalny "Shocking Africa", obrazujący > barbarzyństwo ludów Afryki, także jeśli chodzi o sferę seksualną. > Oczywiście niespecjalnie reklamowany w czasach "politycznej poprawności".
Widzę, że znów kompletnie Pan nie rozumie, o czym mówię (albo tylko udaje). Więc już tylko dla naszych czytelników postawię pytanie retoryczne: czy purytanizm w świetle tego, co kol. Elasp zalinkował ma z czymś związek, czy nie ma? Łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jest b. dobry film dokumentalny "Shocking Africa", obrazujący> barbarzyństwo ludów Afryki, także jeśli chodzi o sferę seksualną.> Oczywiście niespecjalnie reklamowany w czasach "politycznej poprawności".Jeśli chodzi o zminiaturyzowaną wersję barbarzyństwa na własnej seksualności, a właściwie purytańskie zwyczaje - nie musimy wcale szukać aż w Afryce: Cytat:Wojciech Moskal: - Z pana badań opublikowanych dwa lata temu wynika jednak, że seks dla dojrzałych Polaków jest ważny. (..) Z raportu wynika, że na zachowania seksualne Polaków po pięćdziesiątce duży wpływ mają też wykształcenie i wiara. prof. Zbigniew Izdebski: - Tak było zawsze. Im niższe wykształcenie i większa aktywność religijna, tym bardziej restrykcyjne podejście do seksu. Z wiarą i wykształceniem wiąże się też częściowo kwestia lęku przed niechcianą ciążą. Okazuje się, że to czynnik, który bardzo silnie wpływa na życie seksualne kobiety. Miałem pacjentki, które przyznawały, że dopiero w wieku, w którym miały pewność, że nie przydarzy im się nieplanowana ciąża, zaczynały czerpać pełną radość z seksu. Wcześniej myśl o potencjalnych konsekwencjach bardzo je blokowała. Całość tu, warto przeczytać: zdrowie.ga(*)_milosc_po_piecdziesiatce.htmlWracając do Afryki i "politycznej poprawności". Jeśli oglądał Pan "Kwiat Pustyni", czy jemu podobne filmy i zarazem widział gdzieś związane z tym szykany, to proszę podać. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Jeśli chodzi o zminiaturyzowaną wersję barbarzyństwa na własnej seksualności, a właściwie purytańskie zwyczaje - nie musimy wcale szukać aż w Afryce: >[cytat]Wojciech Moskal:
Jak rozumiem, zarzut polega na tym, że przez etykę chrześcijańską ludzie nie mogą czerpać pełnej radości z seksu, przez co są zestresowani i znerwicowani. Nich Pan pomyśli, jak bardzo nieszczęśliwi, zestresowani i znerwicowani są pedofile, którym prawo nie pozwala czerpać pełnej radość z seksu, a na dodatek wtrąca do więzień, jak kiedyś homoseksualistów.
Co Pan ma im do powiedzenia? Jestem ciekaw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Panie Elaspie, ta zjadliwa ironia zupełnie w moim przypadku nie jest potrzebna. To nie mnie trzeba podkręcać w taki, czy inny sposób, żebym odpowiedział. Pana Pytanie zawsze traktuję poważnie.
W przypadku pedofili dbałość o nich (nawet przez nich samych) ma niższy priorytet, niż dbałośc o dobro dziecka. Tym przestępstwem sami odbierają sobie prawo do wolności, zwłaszcza seksualnej. Poza tym ich liczba to około 2%, a każdy z nich potrafi zniszczyć kilkoro młodych ludzi. Rachunek z nierównością w środku nawet dla Pana (tak wierzę) nie nastręcza trudności.
Czekam teraz na Pan odpowiedzi na moje pytanie, których znów uzbierała się cała masa. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>W przypadku pedofili dbałość o nich (nawet przez nich samych) ma niższy priorytet, niż dbałośc o dobro dziecka.
To dlaczego przyjemność miałaby mieć wyższy priorytet od dobra dziecka (sam kol. Głodzik wskazywał, że kobiety obawiają się zajść w ciążę, bo nie chcą urodzić dziecka, którego nie będą mogły odpowiednio wychować). Stosujemy podwójne standardy.
>Tym przestępstwem sami odbierają sobie prawo do wolności, zwłaszcza seksualnej.
A jeżeli zalegalizujemy pedofilię? Jest Pan za? Jeżeli nie, to dlaczego nie? Pedofilów jest na pewno więcej niż mówią np. statystyki policyjne czy sądowe. Homoseksualizm jest legalny, prostytucja nie jest ścigana, to dlaczego karać za pedofilię? Można by przynajmniej depenalizować jakąś łagodną jej postać)? Jest Pan za? Jeżeli nie, to dlaczego?
>Poza tym ich liczba to około 2%, a każdy z nich potrafi zniszczyć kilkoro młodych ludzi. Rachunek z nierównością w środku nawet dla Pana (tak wierzę) nie nastręcza trudności.
Jaki jest Pana pogląd (jako racjonalisty, orędownika przyjemności seksualnej i przeciwnika nerwic) na łagodną pedofilię? Czy powinna być dozwolona? Jaki jest racjonalistyczny argument przeciw?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To dlaczego przyjemność miałaby mieć wyższy priorytet od dobra dziecka> (sam kol. Głodzik wskazywał, że kobiety obawiają się zajść w ciążę,> bo nie chcą urodzić dziecka, którego nie będą mogły odpowiednio wychować).> Stosujemy podwójne standardy.Nie, nie ma. Poza tym w aborcji nie chodzi o przyjemność, ale o dylemat i odpowiedzialność. Znów Pan albo udaje że nie rozumie, albo nie stara się zrozumieć, albo nie rozumie. Zakładam, że to trzecie. Jak ustawiłby Pan priorytet pomiędzy wczesnym życiem, które może uformować się do postaci człowieka, a człowiekiem? Przyjemność pedofila ma niższy priorytet społeczny, niż dobro dziecka. Myślałem, że to oczywiste. Wczesne życie na etapie płodowym, a dobro dziecka to dwie różne sprawy. Odnoszę wrażenie, że ciągle używa Pan logiki i matematycznego dowodzenia, zamiast empatii. > > Tym przestępstwem sami odbierają sobie prawo do wolności, zwłaszcza seksualnej.> A jeżeli zalegalizujemy pedofilię? Jest Pan za? Jeżeli nie, to dlaczego nie?A samemu pomyśleć Panie Elasp i zastanowić się nad tym, czego już się w dorosłym życiu doświadczyło? Bo robi się tym dziecku krzywdę? Jak się domyślam, chce Pan za wszelką cenę penalizować pedofilię bo tak zapisano w świętych księgach, a nie z przyczyn racjonalnych, które były źródłem natchnienia ksiąg w tym miejscu. Ciekawa strategia - tyle, że wynika z braku, a nie przybytku. > Pedofilów jest na pewno więcej niż mówią np. statystyki policyjne czy sądowe.To nie jest wykluczone. No i? > Homoseksualizm jest legalny, prostytucja nie jest ścigana, to dlaczego> karać za pedofilię?A z jakiego powodu karze się za zabójstwo? Zastanawia się Pan choć trochę, zanim zadaje swoje pytania? > Można by przynajmniej depenalizować jakąś łagodną jej> postać)? Jest Pan za? Jeżeli nie, to dlaczego?To mnie Pan złapał  Nie wiem, czy Pan sobie to uświadamia, ale to częściowo ma juz miejsce. Każdy przypadek jest inny i wyroki zapadają różne. Jednak jakieś minimum kary powinno być bezwzględnie zachowane. > > Poza tym ich liczba to około 2%, a każdy z nich potrafi zniszczyć> > kilkoro młodych ludzi. Rachunek z nierównością w środku nawet dla> > Pana (tak wierzę) nie nastręcza trudności.> Jaki jest Pana pogląd (jako racjonalisty, orędownika przyjemności> seksualnej i przeciwnika nerwic) na łagodną pedofilię?> Czy powinna być dozwolona? Jaki jest racjonalistyczny argument przeciw?Proszę wybaczyć że się w duchu uśmiechnąłem, ale chyba zaczyna się Elaspowe przesłuchanie  Łagodna, czy niełagodna pedofilia zawsze powinna pociągać proporcjonalną karę do krzywdy, jaką wyrządza. Przyjemność nie ma tu nic do rzeczy. Na siłę łączy Pan nerwice eklezjogenne z pedofilią, a to dwie odległe sprawy co najmniej tak samo jak Droga Mleczna i Galaktyka z8GND5296. Nie rozumiem, czego Pan tu nie rozumie. Proszę wyjaśnić. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Łagodna, czy niełagodna pedofilia zawsze powinna pociągać proporcjonalną karę do krzywdy, jaką wyrządza.
A jeżeli nie wyrządza krzywdy? Co wtedy? Jaki jest racjonalistyczny argument (jeżeli jest) przeciw pedofilii nie wyrządzającej żadnej krzywdy dziecku?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Łagodna, czy niełagodna pedofilia zawsze powinna pociągać >> proporcjonalną karę do krzywdy, jaką wyrządza. > A jeżeli nie wyrządza krzywdy? Co wtedy?
Pytanie z serii: co wtedy, gdy kwadrat nie ma żadnego kąta prostego. Ale ok. To się wtedy nie karze i tyle.
> Jaki jest racjonalistyczny argument (jeżeli jest) przeciw > pedofilii nie wyrządzającej żadnej krzywdy dziecku?
Ciągle nakłada Pan na racjonalistów kalki ze swojego świata. Nie ma. Racjonaliści nie tworzą para-religijnych dogmatów w stylu "nie będziesz ubierał się w ortalion, bo nie podoba się to Najwyższemu Racjonaliście". Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>Pytanie z serii: co wtedy, gdy kwadrat nie ma żadnego kąta prostego.
Jeżeli tak, to proszę o link do badań naukowych wykazujących, że nie ma pedofilii nie krzywdzącej dziecka.
>Ale ok. To się wtedy nie karze i tyle.
Czyli taka pedofilia jest (lub byłaby) OK. Dziękuję za odpowiedź.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > proszę o link do badań naukowych wykazujących, że> nie ma pedofilii nie krzywdzącej dziecka.Chyba Pan żartuje. Wymyślił Pan byt nieistniejący albo bliżej nieokreślony, odwrócił kota ogonem i jeszcze chce, abym udowadniał ogona istnienie  Jeśli tak się kiedyś stanie, casus ów będzie nowym odkryciem i trzeba będzie do tego dostosować prawo. W życiu nic nie trzeba wiedzieć wcześniej od zera. Korzysta się z doświadczeń poprzedników, albo swoich własnych, wyciąga wnioski, uogólnia pamiętając o ograniczeniach i to wystarcza. > >Ale ok. To się wtedy nie karze i tyle.> Czyli taka pedofilia jest (lub byłaby) OK. Dziękuję za odpowiedź.Powoli przestaję Pana traktować poważnie. Obracamy się wśród wymyślonych przez Pana truizmów i pseudo-logicznych zagrywek, tracąc czas. Idę sobie posłuchać Jaromira Nohavicy  a Panu dziękuję.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
> Chyba Pan żartuje. Wymyślił Pan byt nieistniejący albo bliżej nieokreślony, odwrócił kota ogonem i jeszcze chce, abym udowadniał ogona istnienie  Proszę, aby się Pan uspokoił i trzymał fason. Przegrywać trzeba umieć, a że przegrywa Pan ze mną, więc to naprawdę żaden wstyd. Zapytam wobec tego ponownie, w taki oto sposób: 1. Gdyby istniała nie krzywdząca dziecka pedofilia, to czy byłaby ona akceptowalna dla racjonalisty? Jeżeli taka pedofilia nie byłaby akceptowalna, to dlaczego? Moim zdaniem można z łatwością wyobrazić sobie nieszkodliwą pedofilię. Na przykład delikatne dotykanie śpiącego dziecka, różnych części jego ciała, bez wybudzania go. A zatem: 2. Czy Pana zdaniem (jako racjonalisty) delikatne dotykanie np. małej dziewczynki, różnych miejsc jej ciała, nie prowadzące do jej wybudzenia, natomiast prowadzące do zaspokojenia własnego popędu płciowego, jest OK? Będę wdzięczny za konkretną odpowiedź.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | niestadny (2492 punktów) |
Hejka! Sama pedofilia, będąca jedynie pociągiem seksualnym skierowanym na osoby niedojrzałe płciowo, nie może skrzywdzić żadnego dziecka. Dziecko może skrzywdzić czyn pedofilny dokonany przez kogokolwiek(niekoniecznie zaraz pedofila). Warto uważnie przeczytać całość.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Kompromitujesz się stanowczo ! Ośmieszasz się wybitnie ! Najgorsze jest to , że tego nie jesteś w stanie zrozumieć ... pojąć , doświadczyć , uzmysłowić i uświadomić .
Ale zabawmy się : Nieobserwowalna , niedoświadczalna i nie zaistniała pedofilia jest OK - ponieważ nie jest pedofilią Podobnie jak nie zabicie kogoś nie jest morderstwem - Nie wiem cz rozumiesz co do ciebie mówię ? Pytam bo mam poważne wątpliwości co do świadomego aktu rozumienia w twoim wykonaniu ...
Niestety jest problem . Według etyki którą ty wyznajesz gdyby bóg zażądał abyś dokonał aktu pedofili to zrobiłbyś to bez wahania , prawda ? Tak właśnie opisywałeś swą relacje z Panem . On jest władcą a ty wykonawcą poleceń Nie masz prawa aby kwestionować to co ci się wydaje , że bóg od ciebie chce a bóg ma prawo żądać wszystkiego bezwzględnie i bezwarunkowo -
Proszę konkretnie rozliczyć się ze swoich własnych słów Proszę to uczynić bezzwłocznie , klarownie ,i kulturalnie
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie wiem jak Pan, ale ja nie mam ambicji, by się z Panem, czy kimś innym tu mierzyć. Nie uprawiam też żadnej gry - przy okazji teraz nieco jaśniesze są dla mnie Pana lutowe dylematy z odejściem. Po prostu pisanie tutaj i czytanie odpowiedzi formumowiczów jest dla mnie w niektórych przypadkach nauką, a zazwyczaj gimnastyką umysłu czy rozrywką. Szczególnie korespondencja z Panem wzbudza we mnie czasem instynkty opiekuńcze..  Ale do rzeczy. > Czy Pana zdaniem (jako racjonalisty) delikatne dotykanie np. małej> dziewczynki, różnych miejsc jej ciała, nie prowadzące do jej> wybudzenia, natomiast prowadzące do zaspokojenia własnego popędu> płciowego, jest OK?Trochę Pan się postarał zejść na ziemię, dziękuję. Podany przykład niestety nie podchodzi. Po pierwsze: jeśli jestem dziecka rodzicem, albo tylko dorosłym obserwatorem i wiem o tym co Pan napisał - zadaję sobie pytanie, do czego to prowadzi. Odpowiedź pojawia się natychmiast: doświadczenie uczy, że do niczego dobrego, ani nawet neutralnego. Jeszcze gorzej, gdy zdarzenia świadkiem nie jestem. Takie czynności mają to do siebie, że zawsze jakoś wiążą sprawcę z potencjalną ofiarą, albo ofiarami o określonych cechach.. tu właśnie dziecka. Po drugie: zaspokojenie własnego popędu płciowego przez pedofila jest chwilową ulgą, ale jego problem tylko pogłębia. Reasumując: dotyk z przykładu ani nie jest OK, ani nawet nie podchodzi pod obojętny dla dzieci i samych pedofili czyn pedofilski. Może Pan próbować dalej. Wskazówką wpis kol. niestadnego w pobliżu. A wracając do moich pytań i próśb: a) jeśli oglądał Pan "Kwiat Pustyni", czy jemu podobne filmy i zarazem widział gdzieś związane z tym szykany, to proszę podać. b) czy purytanizm w świetle tego, co kol. Elasp zalinkował tutaj wyborcza.p(*)cia_dorastania___Przez_16.htmlma z czymś związek, czy nie ma? c) nierozwiązaną kwestią pozostaje progres w badaniu wszystkich religii przez kol. Elaspa (vide jego deklaracja o słuszności takiego podejścia utrwalona na forum Racjonalista.pl). Tzn. czy czasem inna, niż chrześcijańska religia jest lepsza. A jeśli tak, to w czym? Miłego popołudnia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Po pierwsze: jeśli jestem dziecka rodzicem, albo tylko dorosłym obserwatorem i wiem o tym co Pan napisał - zadaję sobie pytanie, do czego to prowadzi. Odpowiedź pojawia się natychmiast: doświadczenie uczy, że do niczego dobrego, ani nawet neutralnego. Jeszcze gorzej, gdy zdarzenia świadkiem nie jestem.
Przepraszam, do czego niedobrego prowadzi delikatne obmacanie śpiącej dziewczynki? Może mi Pan to wytłumaczyć? I jak Pan ustalił, że skutki są właśnie takie (mówi Pan "doświadczenie uczy")?
>Takie czynności mają to do siebie, że zawsze jakoś wiążą sprawcę z potencjalną ofiarą, albo ofiarami o określonych cechach.. tu właśnie dziecka.
Nie rozumiem w ogóle tego zdania. Jak to "wiążą sprawcę z potencjalną ofiarą". W pewnym sensie jest to truizm. Jeżeli ktoś jest pedofilem, to siłą rzeczy jakoś fakt ten wiąże go z dziećmi. Grzybiarz wiąże się z grzybami, motorowerzysta z motorowerem. Osoba mająca pewną skłonność jakoś wiąże się z przedmiotem tej skłonności, czy to jeśli chodzi o opis tej osoby, czy o opis pożądanego przez nią zachowania.
Używa Pan słowa "ofiara", a zatem zakłada Pan, że pedofilia jest zawsze zła. Tym samym zakłada Pan to, co powinien Pan wykazać (błąd petitio principii).
>Po drugie: zaspokojenie własnego popędu płciowego przez pedofila jest chwilową ulgą, ale jego problem tylko pogłębia.
Znowu w pewnym sensie banał. Dla grzybiarza nazbieranie koszyka grzybów też jest tylko chwilowa ulgą, bo prędzej czy później odczuje potrzebę napełnienia następnego. Każda skłonność ma to do siebie, że jest w pewnej mierze nienasycona.
Używając słowa "problem" znowu zakłada Pan, że pedofilia jest złem (czy grzybiarz też ma "problem, który się pogłębia"?) i chce Pan takimi słowami przeforsować wniosek.
>Reasumując: dotyk z przykładu ani nie jest OK, ani nawet nie podchodzi pod obojętny dla dzieci i samych pedofili czyn pedofilski.
Reasumując: Pańska odpowiedz jest niestety mieszaniną złożoną z 1) niedopowiedzenia, 2) banałów i 3) przesądzeń (tzn. z założeniem tego, co dopiero ma być wykazane), i jako taka jest niestety bezwartościowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przepraszam, do czego niedobrego prowadzi delikatne> obmacanie śpiącej dziewczynki? Może mi Pan to wytłumaczyć?Tylko udaje Pan Greka. Odpowiedź wyżej. > I jak Pan ustalił, że skutki są właśnie takie> (mówi Pan "doświadczenie uczy")?Coś, co jest Panu obce. Zamiłowanie do rozumienia ludzkiej psychiki i zasad, które nimi rządzą. Empatia. Umiejętność przeprowadzania trafnych analogii, nieodnoszących człowieka do macierzy matematycznej. > >Takie czynności mają to do siebie, że zawsze jakoś wiążą sprawcę z potencjalną ofiarą, albo ofiarami o określonych cechach.. tu właśnie dziecka.> Nie rozumiem w ogóle tego zdania. Jak to "wiążą sprawcę> z potencjalną ofiarą". W pewnym sensie jest to truizm.Więc albo Pan nie rozumie, albo jest to truizm. Proszę się zdecydować. > Jeżeli ktoś jest pedofilem, to siłą rzeczy jakoś> fakt ten wiąże go z dziećmi. Grzybiarz wiąże się> z grzybami, motorowerzysta z motorowerem.Grzybiarz nie wiąże się z tym konkretnym grzybem. > Używa Pan słowa "ofiara", a zatem zakłada Pan, że pedofilia jest zawsze zła.Nie. Tylko wtedy, gdy prowadzi do czynów. > > Po drugie: zaspokojenie własnego popędu płciowego> > przez pedofila jest chwilową ulgą, ale jego problem tylko pogłębia.> Znowu w pewnym sensie banał.Tak. Nie zauważył Pan banału podając przykład na "nieszkodliwość" miękkiej pedofilii przy śpiącym dziecku. > Dla grzybiarza nazbieranie koszyka grzybów też jest> tylko chwilowa ulgą, bo prędzej czy później odczuje> potrzebę napełnienia następnego. Każda skłonność ma> to do siebie, że jest w pewnej mierze nienasycona.Po pierwsze skłonności dzielą się na korzystne dla jednostki i te destruktywne. Zestawia Pan ze sobą zupełnie nieadekwatne rzeczy. > Używając słowa "problem" znowu zakłada Pan, że pedofilia> jest złem (Gwoli ścisłości: nie zakładam. Nie czynię tego na zasadzie założenia, ale powtarzalnego doświadczenia dzieci. > czy grzybiarz też ma "problem, który się pogłębia"?)Nie, grzybiarz z jego czynami nie ma. Eureka?  > i chce Pan takimi słowami przeforsować wniosek.Niczego nie chcę przeforsować, znów Panu się coś zdaje. Wyrażam mój punkt widzenia, a Pan czyta i a priori odrzuca. Nic więcej. Mógł Pan uważnie czytać i nie przekłamywać moich argumentów, słów i opisów. Wybrał Pan co innego. Pozostaje mi tylko wzruszyć ramionami, co też czynię. > Reasumując: Pańska odpowiedz jest niestety mieszaniną> złożoną z 1) niedopowiedzenia, 2) banałów i 3) przesądzeń> (tzn. z założeniem tego, co dopiero ma być wykazane), i jako> taka jest niestety bezwartościowa.Wyjaśnienie wyżej. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>> Przepraszam, do czego niedobrego prowadzi delikatne >> obmacanie śpiącej dziewczynki? Może mi Pan to wytłumaczyć? >Tylko udaje Pan Greka. Odpowiedź wyżej.
W którym miejscu?
>> I jak Pan ustalił, że skutki są właśnie takie >> (mówi Pan "doświadczenie uczy")? >Coś, co jest Panu obce. Zamiłowanie do rozumienia ludzkiej psychiki i zasad, które nimi rządzą. Empatia. Umiejętność przeprowadzania trafnych analogii, nieodnoszących człowieka do macierzy matematycznej.
Argument z empatii nie jest argumentem racjonalistycznym. Dowolne twierdzenie można poprzeć rzekomą "empatią". Ktoś inny twierdzenie poprze "objawieniem". Empatia to pseudo-racjonalistyczny odpowiednik o.
Widzę, że nie rozumie Pan, co się do Pana mówi. Proponuję przeczytać moją wypowiedź parę razy, zastanowić się i dopiero wtedy odpowiadać (albo i nie), bo Pańskie odpowiedzi są po prostu głupie. I jeszcze się Pan dziwi, że nie odpowiadam na Pańskie posty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Widzę , że zdecydowałeś całkowicie się skompromitować ... i wiesz co ... ? - jestem pewien , że ci się powiedzie .ponieważ masz w sobie wystarczająco dużo bezczelności , pychy i zarozumialstwa a jednocześnie brak ci całkowicie zdolności samokrytycznych ... Fakt , że nie potrafisz odpowiedzieć i uciekasz przede mną świadczy o wielkim strachu i bezradności i nie posiadania przez ciebie odpowiedniego instrumentarium do poważnego dialogu
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Samotność człowieka pogrążonego w meandrach tylko swoich myśli, ocen i działań, stwarzajacego z nich fortecę bywa smutna. Jak bardzo ubogi jest oddzieony od bliźnich człowiek..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Daliśmy Elaspowi pełną możliwość równego , merytorycznego dialogu On sam z tego zrezygnował Nie potrafił udżwignąć ciężaru odpowiedzilności za słowo , pogubił się A poniważ nie potrafi wycofać się z godnością poszedł w 1) Niebserwowalność bytów - Z której to wynika , że nikt prócz samego Elaspa nic na ich temat powiedzieć nie może 2) Najgłupsze ideologie dla głąbów - Z czego wynika , że jesteśmy głupimi głąbami ... O czym niezbicie i jednoznacznie świadczy tego nieobserwowalność , nieopisywalność i niedowodliwość
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > 2) Najgłupsze ideologie dla głąbów - Z czego wynika , że jesteśmy głupimi głąbami ...> O czym niezbicie i jednoznacznie świadczy tego nieobserwowalność ,> nieopisywalność i niedowodliwośćLudzie widzą często to, co chcą widzieć. Np. głupotę 'racjonalistów'  I grają w te swoje gierki, i walczą z zapalczywością Don Kichota. Bywa 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Argument z empatii nie jest argumentem racjonalistycznym.> Dowolne twierdzenie można poprzeć rzekomą "empatią". Ktoś> inny twierdzenie poprze "objawieniem". Empatia to> pseudo-racjonalistyczny odpowiednik o.I oczywiście Pan osądza, czym jest empatia i kiedy ewent. "rzekomna"  . Niestety prawda o objawieniu jest inna: jeśli już, to religie zawłaszczyły empatię, która była na długo przed nimi. A propos zjawisk towarzyszących pedofilii - nie mówię tu nic nowego, przecież to powszechnie znane rzeczy poparte doświadczeniami kryminalistyki i relacjami ofiar. Ma Pan zmysły, ma możliwość używania rozumu i przeprowadzania analogii. Jeśli pedofil poznał już ścieżkę dojścia do danego dziecka, czuje, że może bezpiecznie sycić swoje pożądanie - najprawdopodobniej zrobi to ponownie, a przynajmniej będzie chciał. Jak nie będzie mu dane z tym dzieckiem, to zajmie się innym. W kryminalistyce jest znane pojęcie seryjnego mordercy, poza tym sprawcy wracają na miejsce zbrodni. Jest szereg tych samych uwarunkowań. Polecam poczytać choćby o historii nieżyjącego już psychoterapeuty Andrzej Samsona. Nie jestem ustawodawcą, żebym musiał swoje zdanie uzasadniać statystyczne. Po prostu w tej materii ufam ludziom, którzy mają wyniki w wyświetlaniu tego typu zależności. Poza tym za moim uzasadnieniem i tak nie jest Pan w stanie nadążyć, więc, po co się fatygować? Ba, żeby to tylko za moim.. to bieda byłaby znikoma. > Proponuję przeczytać moją wypowiedź parę razy,> zastanowić się i dopiero wtedy odpowiadać (albo i nie), bo> Pańskie odpowiedzi są po prostu głupie. I jeszcze się Pan dziwi,> że nie odpowiadam na Pańskie posty.Oj nie nie, dobrze Pan zna prawdziwy powód nieodpowiadania. Ja też  Dla Pana muszą się stawiać głupie, lub niezrozumiałe, co do tego od pewnego czasu wątpliwości nie mam. Ok. Na razie polecam posłuchać dobrej muzyki, taką jak Pan lubi, odpocząć od Racjonalisty i racjonalistów. Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>W kryminalistyce jest znane pojęcie seryjnego mordercy, poza tym sprawcy wracają na miejsce zbrodni. Jest szereg tych samych uwarunkowań. Polecam poczytać choćby o historii nieżyjącego już psychoterapeuty Andrzej Samsona.
Znowu zakłada Pan, używając takiego języka, że że czyny pedofilskie są zbrodnią (albo prowadzą do zbrodni). Ale to jest właśnie przedmiotem sporu. Czy Pan tego nie rozumie? Są występni pedofile, ale czy każdy musi być występny?
>Nie jestem ustawodawcą, żebym musiał swoje zdanie uzasadniać statystyczne. Po prostu w tej materii ufam ludziom, którzy mają wyniki w wyświetlaniu tego typu zależności.
Pomylenie skutku z przyczyną. Pedofil może odpowiedzieć: właśnie dlatego, że nie mogę się zrealizować w normalnych, bezstresowych warunkach, muszę się uciekać do przypadkowego, pospiesznego i podstępnego atakowania dzieci. Przecież jeżeli nie może Pan nigdzie normalnie kupić ani zdobyć wody, w końcu wypije Pan wodę z kałuży, jak zwierzę. W ekstremalnych warunkach ludzie piją własny mocz i nikt jakoś nie powie, że są nienormalni.
Jeżeli, jak sądzą niektórzy, jest możliwa "normalna prostytucja", wyjęta spod macek świata przestępczego, dlaczego nie miałaby istnieć czynność pedofilska, wyjęta spod macek niebezpiecznych i destruktywnych zachowań?
Naprawdę, racjonaliści powinni w końcu włączyć własne myślenie (dlaczego cały czas mają myśleć fideiści?) i zobaczyć, co wynika z ich własnych założeń. Częstokroć nie mają ani dostatecznie wiele rozumu, żeby to dojrzeć, ani dostatecznie wiele cywilnej odwagi, aby to przyznać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Naprawdę, racjonaliści powinni w końcu włączyć własne myślenie (dlaczego cały czas mają myśleć fideiści?) i zobaczyć, co wynika z ich własnych założeń. Częstokroć nie mają ani dostatecznie wiele rozumu, żeby to dojrzeć, ani dostatecznie wiele cywilnej odwagi, aby to przyznać.www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,622763#w624107 Rozmawiałem z ludźmi w trakcie psychozy i po. Dla nich omany były bardziej realne niż rzeczywistość. Absurdem byłoby przekonywanie ich, że się mylą.www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,626723#w629313www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,620444#w627245www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,624150#w624644 I można tak w koło Wojtek w nieskończoność tylko po co?@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Dziwię sie sobie samemu, że jeszcze odpowiadam na Pańskie wpisy. Większość rzeczy, o które Pan pyta już wyjaśniłem. Będę sie skracał - jeżeli nie rozumie Pan naprostszych rzeczy napisanaych możliwie krótko, to już jest źle. A to jest smutne. > Znowu zakłada Pan, używając takiego języka, że że czyny pedofilskie są zbrodniąTo była analogia uwzględniająca części wspólne i oddzielne. Nie nazywam czynów pedofilskich zbrodnią. Czyny pedofilskie mają swoją własną nazwę. > (albo prowadzą do zbrodni).Do krzywdy, zaburzeń rozwojowych, do cierpienia. Nigdy nie twierdziłem, że do zbrodni w ścisłym słowa znaczeniu. Zbrodnia to analogia (drugi raz powtarzam dla łatwiejszego zapamiętania) > Są występni pedofile, ale czy każdy musi być występny?Kwestia w tym, co ich działanie za sobą pociąga, a nie czy są występni. Ta moralnie ocenna etykietka jest potrzebna tylko Panu. > Pedofil może odpowiedzieć: właśnie dlatego, że nie mogę się> zrealizować w normalnych, bezstresowych warunkach, muszę się uciekać> do przypadkowego, pospiesznego i podstępnego atakowania dzieci.W porządku. Gdzie Pan tu widzi jakąś lukę? Tak najprawdopodobniej odpowie. Pomylenie skutku z przyczyną nie zachodzi. Przyczyn "nie mogę" wciąż szukają psychiatrzy, psychologowie i lekarze. W konsekwencji przyczyn zachodzi wynaturzony pociąg. W konsekwencji pociągu czasem zachodzi molestowanie, a czasem człowiek uczciwy i silny psychiczne silną wolą to hamuje. W konsekencji molestowania zachodzą zależności, o jakich pisałem. Mam nadzieję, że jest to dla Pana teraz bardziej jasne. > Przecież jeżeli nie może Pan nigdzie normalnie kupić ani> zdobyć wody, w końcu wypije Pan wodę z kałuży, jak zwierzę. W> ekstremalnych warunkach ludzie piją własny mocz i nikt jakoś> nie powie, że są nienormalni.Nie powie, bo potrzeba picia wody nie jest chorobliwą skłonnoscią ani w warunkach ekstremalnych, ani zwykłych. > Jeżeli, jak sądzą niektórzy, jest możliwa "normalna prostytucja",> wyjęta spod macek świata przestępczego, dlaczego nie miałaby istnieć> czynność pedofilska, wyjęta spod macek niebezpiecznych i destruktywnych zachowań?Piękna laurka  Prostytucja i pedofilia nie są nawet podobne, gratuluję teistom, którym coś takiego przyjdzie do głowy. Dlatego, że z tego co wiemy, ta ostatnia pociąga za sobą wcześniej czy później krzywdę. Przykładu przeciwnego Pan nie podał. Ucina Pan rozmowę w jednym z ważnieszych momentów (moja prośba o przykład) a później się dziwi, że nie może złapać toku rozumowania. > Naprawdę, racjonaliści powinni w końcu włączyć> własne myślenie (dlaczego cały czas mają myśleć fideiści?) i> zobaczyć, co wynika z ich własnych założeń.Kolejna nierozumna kalka. Strasznie Pan męczy i komplikuje dość proste zagadnienie. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Pomylenie skutku z przyczyną. Pedofil może odpowiedzieć: właśnie dlatego, że nie mogę się zrealizować w normalnych, bezstresowych warunkach, muszę się uciekać do przypadkowego, pospiesznego i podstępnego atakowania dzieci. Przecież jeżeli nie może Pan nigdzie normalnie kupić ani zdobyć wody, w końcu wypije Pan wodę z kałuży, jak zwierzę. W ekstremalnych warunkach ludzie piją własny mocz i nikt jakoś nie powie, że są nienormalni.
To może jeszcze z kozą to zrobi jak nie będzie miał nic pod ręką.
Jest tu jakiś admin? Wnioskuje o kilka dni tygodni przerwy dla tego forumowicza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jest tu jakiś admin? Wnioskuje o kilka dni tygodni przerwy dla tego forumowicza.
Popieram. Niech ochłonie, poza tym pomału zaczynam się o kondycję intelektualno-emocjonalną kol. Elaspa martwić..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Odpowiem w dwóch punktach Oba będą dla ciebie miażdżące
1) Rozmowa tyczy zjawiska pedofilii a nie każdego poszczególnego pedofila i każdego jego kontaktu z dziećmi Ty jesteś dobry w mnożeniu nieistniejących bytów to sobie je mnóż i tak z tego nic nie wynika prócz twojej łatwości zapominania o czym właściwie rozmawiasz Pedofilia jest gwałtem nawet jeśli przemoc fizyczna nie miała miejsca . Przemoc psychiczna , manipulacja również jest przemocą . Wykorzystanie osoby nietrzeźwej , chorej , nieprzytomnej czy niepełnoletniej jest ... czynem przestępczym . Innym problemem jest udowodnienie poszczególnych przypadków przed sądem - czego ty zdajesz się nie rozróżniać
2) Dziecko nie ma osobowości prawnej , nie może odpowiadać przed sądem dlatego osoby dorosłe nie mają prawa nawiązywać z dziećmi relacji w których dziecko zmuszane jest do przyjęcia odpowiedzialności dorosłego .( wzięcie kredytu , kupno pralki , praca w elektrowni , seks ) Prostytutka o ile jest pełnoletnia , przez nikogo nie zmuszana , może proponować seks za pieniądze i nie jest to czyn karalny . Ty też możesz zaproponować mi seks za pieniądze ale musisz poczekać na moją zgode . Ja mogę się zgodzić bo jestem pełnoletni i nieubezwłasnowolniony - tak jak wielu wyznawców bóstw dla których gotowiby byli nawet dzieci gwałcić... Wszystko jasne ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Pedofilia jest gwałtem nawet jeśli przemoc fizyczna nie miała miejsca.Pedofilia nie jest gwałtem, pedofilia jest(zależenie od źródła): chorobą, orientacją seksualną, zboczeniem(parafilią). Trza czytać więcej niż piszą w brukowcach(na początek wystarczy to.Ech, ten "racjonalizm". Poproszę o definicję gwałtu(najlepiej własnymi słowami). Polecam przewartościowanie wszystkich wartości, choć uważam, że na tym etapie uzależnienia od narkotyku wiary może okazać się to niemożliwe(nie tracę jednak nadziei). Ta ponoć umiera ostatnia. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Ech, ten "racjonalizm".> Poproszę o definicję gwałtu(najlepiej własnymi słowami).A dlaczego własnymi, gdy zgadzam się z definicjami innych? pl.wikipedia.org/wiki/GwałtChoć ja rozumiem gwałt znacznie szerzej - jako zło czynione wbrew woli ofiary i niekoniecznie chodzi tu o gwałt fizyczny, ale też intelektualny. Np. współczesne medialne gwałty na inteligencji. > Polecam przewartościowanie wszystkich wartości choć uważam, że na tym etapie uzależnienia od narkotyku wiary może okazać się to niemożliwe(nie tracę jednak nadziei).Jakie przewartościowanie? W kierunku Nietzscheańskiej "relatywistycznej teorii wartości", w której twierdzi, że "nasze oceny są subiektywne i uwarunkowane biologicznie. Nie istnieje coś takiego jak moralność obiektywna". Tak w XIX w. to była myśl ciekawa, ale obok relatywizmu moralnego istnieje konieczność dostrzeżenia relatywizmu historycznego. Mocarze umysłu budują swoje konstrukcje intelektualne na barkach gigantów z minionych czasów. Tylko ludzie ograniczeni intelektualnie mogą przyjmować in extenso dorobek minionych mędrców lub odrzucać go w całości. Ludzie inteligentni, a szczególnie racjonaliści poddają każdy tekst i każde dzieło krytycznej ocenie i wybierają z niego to co ich zdaniem jest tam najwartościowsze.
Po prostu przy przyswajaniu wiedzy należy myśleć. Na przykład - wszelkie bardzo przydatne encyklopedie i słowniki są głupie, leżą sobie i zbierają kurz, dopiero inteligencja ludzka, przy korzystaniu z nich, nadaje sens tym zbiorom pamięci. Twardy dysk bez procesora, jest nieprzydatnym. Tak jak wiedza bez krytycznej analizy. To podstawa racjonalnego myślenia.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,615934#w616012www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,622763#w623103www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,26#w625531www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092> Ta ponoć umiera ostatnia.Nadzieja, że nie dostaniemy się w fideistyczne łapska? www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,519113#w519331 Pracuje człowiek ciężko przez całe życie na swój dorobek intelektualny i raptem na starość następuje jakiś tam gwałtowny skurcz mózgu, który zostaje przez ideologów maksymalnie wykorzystany i trąbią na cały świat, że intelektualista zmienił zdanie, a to nie intelektualista zmienił zdanie tylko zmienił się intelektualnie człowiek.strebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdfwww.racjon(*).php/z,0/d,29/s,635357#w638280@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
> Zapytam wobec tego ponownie, w taki oto sposób: > 1. Gdyby istniała nie krzywdząca dziecka pedofilia, to czy byłaby ona akceptowalna dla racjonalisty? Jeżeli taka pedofilia nie byłaby akceptowalna, to dlaczego?
U ciebie jest za dużo gdyby. Za dużo gdybasz. I o ile gdybasz o tym Kyrie Elejson to jeszcze pół biedy. Ale jak już schodzisz na dzieci to robisz/robi się to nie smaczne zważywszy że wkraczasz sferę drugie człowieka i to bezbronnego. Jak bym już kiedyś czytał takie teksty tu na forum....
> Moim zdaniem można z łatwością wyobrazić sobie nieszkodliwą pedofilię. Na przykład delikatne dotykanie śpiącego dziecka, różnych części jego ciała, bez wybudzania go. A zatem:
Zatem skup się już lepiej na wieży z kości słoniowej do której modlą się wierzący w swojej litanii loretańskiej.
Gardzisz racjonalizmem przeto napiszę Ci bardziej zrozumiale dla Ciebie.
Wieżo Dawidowa módl się za nami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > Czy Pana zdaniem (jako racjonalisty) delikatne dotykanie np. małej dziewczynki, różnych miejsc jej ciała, nie prowadzące do jej wybudzenia, natomiast prowadzące do zaspokojenia własnego popędu płciowego, jest OK? > Będę wdzięczny za konkretną odpowiedź. Równie dobrze mógłbyś zapytać, czy jazda po alkoholu nie prowadząca do wypadku jest ok. Ryzyko obudzenia zawsze istnieje. Dzieci rozpoznają "zły dotyk", więc po obudzeniu jakieś negatywne skutki będą. Bodźce fizyczne jak dotyk, hałas czy silne światło mogą obudzić. A nawet jak nie obudzą, to zakłócają wypoczynek, niepokoją. I coś jej się może przyśnić w związku z tym. Tak czy inaczej, dobro dziecka jest naruszone.
Co do więzi, która może się wytworzyć na skutek takiego dotykania i później rzutować na relacje dorosłego i dziecka w dzień. Tu zgodzę się, że jest to temat mało istotny. Bo podobna więź może wytworzyć się na skutek tego, że komuś tylko "podoba się" dziecko, dotyka go w wyobraźni, marzy o nim albo dotyka zdjęcia w tajemnicy. Trudno tego zabronić. Jeśli chodzi o zakazy to skupiłbym się na prawie do fizycznej nietykalności.
>>>Niech Pan pomyśli, jak bardzo nieszczęśliwi, zestresowani i znerwicowani są pedofile, którym prawo nie pozwala czerpać pełnej radość z seksu, a na dodatek wtrąca do więzień, jak kiedyś homoseksualistów. >>>Co Pan ma im do powiedzenia? Że mają pecha. Podobnie jak ktoś, kto urodził się niewidomy. Co można mu powiedzieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Równie dobrze mógłbyś zapytać, czy jazda po alkoholu nie prowadząca do wypadku jest ok.
O ile mi wiadomo, w Stanach jest OK.
>Ryzyko obudzenia zawsze istnieje. Dzieci rozpoznają "zły dotyk", więc po obudzeniu jakieś negatywne skutki będą.
Dzieci mają głęboki sen. Mogę jednak zmienić przykład na zachowanie polegające na obserwowaniu śpiących, nagich dzieci (swoiste peep show). Jaki masz argument kontra? Czy godziłby się na to, żeby np. żłobki w ten sposób uzyskiwały dochód? Sytuacja materialna rodziców (a więc i dzieci) też mogłaby ulec poprawie.
Jest nawet powieść (nie pamiętam autora), o facecie, który rozkoszuje się widokiem śpiących, nagich kobiet i płaci im tylko za możliwość takiego z nimi obcowania.
>Bodźce fizyczne jak dotyk, hałas czy silne światło mogą obudzić. A nawet jak nie obudzą, to zakłócają wypoczynek, niepokoją. I coś jej się może przyśnić w związku z tym.
Na takiej zasadzie niemoralne będzie np. oglądanie telewizji przy śpiącym dziecku.
>Tak czy inaczej, dobro dziecka jest naruszone.
Nie, niekoniecznie (patrz wyżej).
>Co do więzi, która może się wytworzyć na skutek takiego dotykania i później rzutować na relacje dorosłego i dziecka w dzień.
Wiele rzeczy może być. Zresztą przecież istnieją naturyści, w Niemczech istnieje silna tradycja FKK, w Finlandii i Rosji - nadal popularna jest sauna. Jaki jest stosunek racjonalistów do naturyzmu - jestem ciekaw?
>Jeśli chodzi o zakazy to skupiłbym się na prawie do fizycznej nietykalności.
Myślę, że zbyt dosłownie i rygorystycznie rozumiesz tę nietykalność. Inaczej trzeba by dojść do wniosku, że nasza n. jest nieustannie naruszana (np. w autobusie a. pociągu).
>>>>Co Pan ma im do powiedzenia? >Że mają pecha. Podobnie jak ktoś, kto urodził się niewidomy. Co można mu powiedzieć?
Proszę to samo powiedzieć homoseksualistom, a nie iść na rękę i zgadzać się na "śluby" (i "adopcje"), z których nie wiadomo, czy będzie jakikolwiek pożytek. Tymczasem idzie się im na rękę nie dlatego, że przedłożyli jakiekolwiek sensowne argumenty, ale dlatego, że - także dlatego, że popierają się nawzajem - stanową wpływową grupę. Pieniądz prostuje ścieżki wielu umysłów - Żydzi wywalczyli sobie walkę z "antysemityzmem" (skrytykujesz państwo Izrael = jesteś antysemitą), homoseksualiści wywalczyli sobie najpierw niekaralność, potem śluby, a teraz walczą o prawo do "adopcji".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Jest nawet powieść (nie pamiętam autora), o facecie, który rozkoszuje się widokiem śpiących, nagich kobiet i płaci im tylko za możliwość takiego z nimi obcowania. Ta kazuistyka osiąga szczyt tam, gdzie mówi się o sakramentach, zwłaszcza w przepisach prawnych, ustalających, kiedy jest dozwolone a kiedy nie przystępowanie do komunii, lub też o rozmaitych pełnych subtelnych rozróżnień zobowiązaniach, wszystko to ciągle jeszcze w poważnym stopniu ciąży na mentalności praktykujących chrześcijan.
Odnajdujemy tu oczywiście ten sam sposób patrzenia na problemy seksualne: Jest zatem dozwolone kąpać się, myć się, jeździć konno itp. nawet wówczas, gdy się przewiduje, że na skutek szczególnej skłonności spowoduje to polucję. Jest również dozwolone drapiąc się uspokoić uciążliwe swędzenie in verendis, pod warunkiem, że to swędzenie nie pochodzi ex semina superfluo et ardore libidinis. W przypadku wątpliwości co do przyczyny swędzenia, drapanie się jest dozwolone. Jeżeli swędzenie jest lekkie, jest dozwolone drapanie się, nawet jeśli ten gest mógłby prowokować lekkie odruchy seksualne. Należy jednak zakładać, że nie daje się przyzwolenia nieczystej przyjemności.
Dalej, na temat "nieprzyzwoitych dotyków", czytamy: grzechem ciężkim jest dotykanie, nawet tylko poprzez odzież, bez uzasadnienia części nieprzyzwoitych zarówno osób tej samej, jak i różnej płci... Dotykanie części mniej nieprzyzwoitych jest zazwyczaj grzechem powszednim, gdy dotyczy osób tej samej płci; gdy natomiast dotyczy płci odmiennej, jest zazwyczaj grzechem ciężkim. Wyjątek stanowi tylko całkiem powierzchowne dotykanie bez poważnych intencji lub żartem. Taka interpretacja prowadzi nieuchronnie do tego, że ci autorzy-moraliści, mimo najlepszych intencji, w rezultacie są o krok od pornografii w ścisłym tego słowa znaczeniu: całą tajemnicę wzajemnych stosunków płci redukują niemal zupełnie do ich erotycznego aspektu.Nawet co inteligentniejsi wierzący dostrzegają całą religijną obłudę i kpią z niej. www.youtube.com/watch?v=z1qX7lJEongwww.teksto(*)tor_albonista,konfesjonal.html Raz u księdza kapucyna spowiadała się dziewczyna - proszę księdza ja nie kłamie, podkradałam cukier mamie - podkradałam z cukierniczki i dawałam spod spódniczki - księdzu stanął jak sprężyna i do ściany się wygina - organista krzyczy z chóru - kapucynie nie psuj muru> Nieadekwatny jest argument, że w grę wchodzi w tym przepadku dziecko, a w pozostałych osoby dorosłe lub bardziej dojrzałe. Można bowiem wskazać na niezaprzeczalny fakt, że dzieci dojrzewają szybciej i szybciej powinny (powinny?) być traktowane jak osoby dorosłe, a więc po partnersku. Dziewczyna, mająca 12 lat wygląda tak, jak wyglądała 16-17 letnia dziewczyna 30-40 lat temu. Pięcioletnie dziecko obsłuży urządzenia takie jak komputer lub telefon komórkowy, a dziesięciolatek nierzadko wie o najnowszej technice więcej niż osoba dorosła.Tak, dzieci mamy coraz inteligentniejsze i coraz ciekawsze, gdy sporo wiedzą, to nie są zbyt łatwą zdobyczą dla pedofili, dlatego Kościół zrobi wszystko aby wiedziały jak najmniej. www.marekd(*)zy-demoralizowanie-dzieci.html> Racjonaliści liczą się z faktami - jaka jest ich dopowiedz na ten fakt? Oczywiście racjonalnego argumentu nie znajdą, więc albo będą dogmatykami (zupełnie jak ci okropni katole, z klapkami na oczach!), albo chcąc nie chcąc - zwolennikami pewnej formy pedofilii.Racjonaliści liczą się z faktami, ale także liczą się z naukową wiedzą: pl.wikiped(*)hologia_rozwoju_człowiekawww.profes(*)yka-wieku-dorastania-mlodziezyA także z obowiązującym prawem: pl.wikipedia.org/wiki/Nieletnistudentpra(*)ne-wykorzystywanie-nieletniegofdn.pl/reg(*)zieci?cat1=446&cat2=1090&cat3=@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Idziemy na pełne ryzyko i zgadzamy sią aby rodziły się dzieci a przecież nigdy nie wiadomo co z takiego łobuza i łobuzicy wyrośnie ... może ateista , socjalista , humanista , homoseksualista , który będzie chciał adoptować dziecko , którego chrześcijańscy rodzice zapili się na śmierć . Trzymaj się staruszku twój kolega makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >>Równie dobrze mógłbyś zapytać, czy jazda po alkoholu nie prowadząca do wypadku jest ok. > O ile mi wiadomo, w Stanach jest OK. No bez przesady. Jest większa niż u nas dopuszczalna ilość, ale nie znaczy to, że nie ma zakazu, że po każdej ilości można jechać.
>Mogę jednak zmienić przykład na zachowanie polegające na obserwowaniu śpiących, nagich dzieci (swoiste peep show). Jaki masz argument kontra? Czy godziłby się na to, żeby np. żłobki w ten sposób uzyskiwały dochód? Sytuacja materialna rodziców (a więc i dzieci) też mogłaby ulec poprawie. Za zgodą rodziców właściwie gdyby dziecko było za lustrem weneckim... Ale trzeba by najpierw sprawdzić, jakie mogą być skutki społeczne takiego pozwolenia.
> Na takiej zasadzie niemoralne będzie np. oglądanie telewizji przy śpiącym dziecku. Jeśli dziecko niespokojnie śpi to faktycznie zbytnie hałasowanie przy nim zbyt mądre nie jest.
> Myślę, że zbyt dosłownie i rygorystycznie rozumiesz tę nietykalność. Nie sądzę. >Inaczej trzeba by dojść do wniosku, że nasza n. jest nieustannie naruszana (np. w autobusie a. pociągu). Nie widzisz różnicy między przypadkowym dotykiem wynikającym z tłoku, a jakby ktoś Cię celowo obmacywał a autobusie wykorzystując tłok? Albo gdybyś zasnął w pociągu, i ktoś Cię obmacywał?
>Proszę to samo powiedzieć homoseksualistom, Oni właściwie też mają pecha, ale w ich przypadku nie musi tak być bo nikogo nie krzywdzą wiążąc się w pary. Argument z braku pożytku - jaki jest pożytek ze sztuki, chodzenia po górach, oglądania sportu? Też zabronić? Co do adopcji, priorytetem powinno być dobro dziecka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Równie dobrze mógłbyś zapytać, czy jazda po alkoholu nie prowadząca do wypadku jest ok. >> O ile mi wiadomo, w Stanach jest OK. >No bez przesady. Jest większa niż u nas dopuszczalna ilość, ale nie znaczy to, że nie ma zakazu, że po każdej ilości można jechać.
Z tego, co mi wiadomo, można.
>Za zgodą rodziców właściwie gdyby dziecko było za lustrem weneckim...
Proszę dokończyć to zdanie, bo ono jest ważne z punktu widzenia toczonej dyskusji.
>Jeśli dziecko niespokojnie śpi to faktycznie zbytnie hałasowanie przy nim zbyt mądre nie jest.
Ale nie jest niemoralne, ani występne.
>>Proszę to samo powiedzieć homoseksualistom,
>Oni właściwie też mają pecha, ale w ich przypadku nie musi tak być bo nikogo nie krzywdzą wiążąc się w pary.
Tak, ale sprawami rozwodowymi, spadkowymi, itd. prowadzonymi przez sądy obciążą budżet państwa. Nie będzie na leki, na bezpieczeństwo, bo dwaj "geje" będą się procesować przez 10 lat. Ratowanie małżeństwa - mającego dzieci - ma jakiś cel. Teraz sądy będą zachodzić w głowę, jak pogodzić np. pana Raczka z panem Szczygielskim, bo się na siebie śmiertelnie poobrażali i chcą rozwodu. A jak nie będą próbować, same zostaną oskarżone o nierówne traktowanie gejów i homofobię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mayolina (2278 punktów) | > >> O ile mi wiadomo, w Stanach jest OK.> >No bez przesady. Jest większa niż u nas dopuszczalna ilość, ale nie znaczy to, że nie ma zakazu, że po każdej ilości można jechać.> Z tego, co mi wiadomo, można.nie, nie można. W zależności od stanu, DUI klasyfikowane jest czasami jako przestępstwo, czasami jako wykroczenie (i mówimy tu o jeździe pod wpływem ale bez wypadku) nie zmienia to jednak faktu, że nie masz racji. I miast powoływać się na to co ci wiadomo, warto było sprawdzić. Chociażby w wikiBTW: czym się różni sprawa rozwodowa bezdzietnej pary X od rozwodu dwóch gejów lub dwóch lesbijek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> nie, nie można. W zależności od stanu, DUI klasyfikowane jest czasami jako przestępstwo, czasami jako wykroczenie. Dobrze, tak czy inaczej jest to kwestia zupełnie poboczna. Ale za informację dziękuję. > czym się różni sprawa rozwodowa bezdzietnej pary X od rozwodu dwóch gejów lub dwóch lesbijek? Jej wynik może mieć np. wpływ na poziom życia ich dzieci z późniejszych związków. Poza tym bezdzietne małżeństwa stanowią pewien tylko ułamek, natomiast liczba par homoseksualnych bezdzietnych (jeżeli nie otrzymają prawa do adopcji) wynosi 100%. Są to więc różne wielkości. Małżeństwa homoseksualne będą się masowo rozpadać i sądy będą zasypywane sprawami rozwodowymi. Mężczyzna homoseksualny jest także na ogół pedofilem, a więc będzie odczuwać pociąg do swojego "syna" lub bądź "synów" zaprzyjaźnionych par. Jeżeli tylko te małżeństwa otrzymają prawo do adopcji (o co już walczą). Skończy się to albo dramatem dziecka, albo sprawą sądową, albo jednym i drugim. antigayfac(*)uality-and-paedophilia-linked/www.frc.org/get.cfm?i=is02e3 Liczba gejów w populacji - cytat z pierwszego ze źródeł: "The largest and most thorough survey in Australia to date was conducted by telephone interview with 19,307 respondents between the ages of 16 and 59 in 2001/2002. The study found that 97.4% of men identified as heterosexual, 1.6% as gay and 0.9% as bisexual. For women 97.7% identified as heterosexual, 0.8% as lesbian and 1.4% as bisexual. Nevertheless, 18.6% of men and 15.1% of women reported either feelings of attraction to the same gender or some sexual experience with the same gender. Half the men and two-thirds of the women who had same-sex sexual experience regarded themselves as heterosexual rather than homosexual." Nasi etatowi geje kłamią więc twierdząc, że homoseksualiści stanowią 10-15% społeczeństwa i że brak możliwości formalizacji związku jest wielką niesprawiedliwością. Nie ma więc najmniejszego sensu obdarzać dla tych ludzi tak szczodrymi przywilejami, w imię ich nienaturalnych zachcianek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, I znowu wtopa ! Każdy gej i każda lesbijka mogą mieć własne dzieci i wielu je ma . W wielu związkach homoseksualnych wychowywane są dzieci jednego lub obydwu partnerów/partnerek . A wiec adopcje nie są konieczne . Ten stan jest faktem , jest obserwowalny , oposywalny i dowodliwy ! makuś Ja jestem za pełnym prawem homoseksualistów do adopcji . Badanie orientacji seksualnej w kontekscie adopcji jest dyskryminacją , rasizmem - jak badanie koloru skóry czy wielkości nosow czy czaszki - ohyda !
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >hej, >I znowu wtopa ! >Każdy gej i każda lesbijka mogą mieć własne dzieci i wielu je ma . W wielu związkach homoseksualnych wychowywane są dzieci jednego lub obydwu partnerów/partnerek .
Ze związków homoseksualnych?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Homoseksualiści mogą mieć dzieci i wielu je ma i wielu je wychowuje . Czego znów nie rozumiesz ? Identyczne sytuacje zdarzają się wśród hetero kiedy dzieci z byłych związków wychowywane są wspólnie z nowymi partnerami makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >hej, >Homoseksualiści mogą mieć dzieci i wielu je ma i wielu je wychowuje . >Czego znów nie rozumiesz ?
Nie rozumiesz, że mają dzieci pomimo że są homoseksualistami, a nie dzięki temu, że są homoseksualistami? Ze kobieta jako lesbijka nigdy nie będzie mieć dziecka, chyba że na chwilę stanie się nie-lesbijką? Co więcej, aby mieć dzieci muszą zrobić coś co jest wbrew ich skłonnościom. Są w twoim słowniku słowa takie jak "pomimo że", "dzięki temu że", "wbrew temu, że"? Potrafisz dostrzec związki między współwystępującymi zdarzeniami? To, że dwa zdarzenia współwystępują jeszcze niczego nie dowodzi.
Jesteś zaślepiony lewacką ideologią (stanowisz tym sposobem odpowiednik religijnego bigota) i nie chcesz dostrzec naturalnych, biologicznych uwarunkowań, granic i podziałów, i upierasz się bezustannie, że 2+2 nie równa się 4.
Zobacz sobie "Kochanków muzyki" K. Rusella - reżysera geja o geju-kompozytorze (Czajkowskim). Dla wielu gejów konieczność spłodzenia potomstwa (gdy tkwili w związkach heteroseksualnych i gdy oczekiwało tego otoczenie) była wielkim koszmarem. Mówię cały czas o spłodzeniu potomstwa, a nie o bezstresowym załatwieniu go sobie metodami, jakie oferuje współczesna medycyna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Nie rozumiesz, że mają dzieci pomimo że są homoseksualistami, a nie dzięki temu, że są homoseksualistami? Ale co z tego, że pomimo? Pary, które mają problem z płodnością też się muszą sporo namęczyć, żeby mieć dziecko. Myślę, że o wiele więcej.
>Dla wielu gejów konieczność spłodzenia potomstwa (gdy tkwili w związkach heteroseksualnych i gdy oczekiwało tego otoczenie) była wielkim koszmarem. Dlatego, że musieli udawać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | > Dobrze, tak czy inaczej jest to kwestia zupełnie poboczna. biorąc pod uwagę rzekome niepenalizowanie DUI w USA jako twojego kontrargumentu w dyskusji, powiedzialabym że powyższe stwierdzenie jest co najmniej dziwne.Defacto przyznajesz, że nie masz odpowiedzi na argument adwersarza.
> Mężczyzna homoseksualny jest także na ogół pedofilem, a więc będzie odczuwać pociąg do swojego "syna" lub bądź "synów" zaprzyjaźnionych par tak jak mężczyzna hetero bedzie czuł pożądanie do córek? > Liczba gejów w populacji - The study found that 97.4% of men identified as heterosexual, 1.6% as gay and 0.9% as bisexual. For women 97.7% identified as heterosexual, 0.8% as lesbian a więc te 5%, oczywiście zakładając że wszyscy będą małżeństwem i wszyscy będą się rozwodzić i koszty tych rozwodów zbytnio obciążają system? Gdybym nie znała twoich wczesniejszych wypowiedzi, powiedzialabym, że żartujesz. Teraz proszę o statystyki (z państw w których zalegalizowano związki homoseksualne) potwierdzające jakoby związki homo częściej kończą się rozwodem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>a więc te 5%, oczywiście zakładając że wszyscy będą małżeństwem i wszyscy będą się rozwodzić i koszty tych rozwodów zbytnio obciążają system? Gdybym nie znała twoich wczesniejszych wypowiedzi, powiedzialabym, że żartujesz. Teraz proszę o statystyki (z państw w których zalegalizowano związki homoseksualne) potwierdzające jakoby związki homo częściej kończą się rozwodem.
Tak, zauważyłem tę trudność ex post (czytasz uważnie!). Mam dwa argumenty: 1) procesy gejowskie będą mniej liczne (w liczbach bezwzględnych), ale za to bardziej skomplikowane, bo np. każda ze stron będzie się domagać przesłuchania np. po dwustu świadków, tam gdzie ktoś inny miałby z wielkim trudem świadków dwudziestu. Poza tym zakładam, że 2) wraz prawem do małżeństwa geje wywalczą sobie (a może już wywalczyli sobie gdzieniegdzie?) korzystne rozwiązania podatkowe, rekompensujące rzekomy, wielowiekowy "ucisk", a skutkiem tego będą się zawiązywać małżeństwa fikcyjnych gejów (lub lesbijek), które także nie okażą się trwałe. Już dzisiaj na Zachodzie udawanie geja lub lesbijki zwiększa szansę na otrzymanie pracy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | > 1) procesy gejowskie będą mniej liczne (w liczbach bezwzględnych), ale za to bardziej skomplikowane, bo np. każda ze stron będzie się domagać przesłuchania np. po dwustu świadków, tam gdzie ktoś inny miałby z wielkim trudem świadków dwudziestu. a opierasz to twierdzenie na...? Ponawiam pyranie o statystyki z krajów legalizujacych związki homo, potwierdzające lub chociażby dające podstawę twoim założeniom. 2) wraz prawem do małżeństwa geje wywalczą sobie (a może już wywalczyli sobie gdzieniegdzie?) korzystne rozwiązania podatkowe, rekompensujące rzekomy, wielowiekowy "ucisk", a skutkiem tego będą się zawiązywać małżeństwa fikcyjnych gejów (lub lesbijek), które także nie okażą się trwałe. Już dzisiaj na Zachodzie udawanie geja lub lesbijki statystyki, artykuły (i nie tylko z publicystyki antygejowskiej), opracowania naukowe potwierdzające twoje teorie. Prześladowania i dyskryminacja gejów jest udokumentowana, choć raczej chyba o tym nie czytałeś a jeśli czytałeś to zignorowales skoro słowo ucisk piszesz w cudzysłowie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>a opierasz to twierdzenie na...? Ponawiam pyranie o statystyki z krajów legalizujacych związki homo, potwierdzające lub chociażby dające podstawę twoim założeniom.
Trudno o statystyki tam, gdzie proces dopiero się rozpoczął. Opieram więc swoje przypuszczenie na wiedzy o psychice i sposobie postępowania osób homoseksualnych. Na takiej podstawie mogę stwierdzić, że są oni niestali w związkach i często zmieniają partnerów. Bierze się to stąd, że pod względem emocjonalnym homoseksualista to 10-latek, jakkolwiek na swoje najwyraźniej nieszczęście - zamknięty w ciele dorosłego faceta. Homoseksualista to człowiek nieodwracalnie opóźniony w rozwoju emocjonalnym, człowiek, który nie wyszedł poza stadium, w którym znajduje się dziesięciolatek, a więc nie wszedł był w fazę zainteresowania płcią przeciwną, gdy pojawił się u niego popęd płciowy. To samo dotyczy (mutatis mutandis) lesbijek.
>Prześladowania i dyskryminacja gejów jest udokumentowana, choć raczej chyba o tym nie czytałeś a jeśli czytałeś to zignorowales skoro słowo ucisk piszesz w cudzysłowie.
Każda grupa kiedyś była w jakiś sposób dyskryminowana. Niemniej homoseksualiści zawsze potrafili znaleźć sobie wygodną niszę. W dawnych czasach był to - paradoksalnie - Kościół i oferowany przezeń stan duchowny, potem zaś środowisko artystyczne, bohema.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Trudno o statystyki tam, gdzie proces dopiero się rozpoczął. Opieram więc swoje przypuszczenie na wiedzy o psychice i sposobie postępowania osób homoseksualnych. Na takiej podstawie mogę stwierdzić, że są oni niestali w związkach i często zmieniają partnerów. Bierze się to stąd, że pod względem emocjonalnym homoseksualista to 10-latek, jakkolwiek na swoje najwyraźniej nieszczęście - zamknięty w ciele dorosłego faceta. Homoseksualista to człowiek nieodwracalnie opóźniony w rozwoju emocjonalnym, człowiek, który nie wyszedł poza stadium, w którym znajduje się dziesięciolatek, a więc nie wszedł był w fazę zainteresowania płcią przeciwną, gdy pojawił się u niego popęd płciowy. To samo dotyczy (mutatis mutandis) lesbijek.Ależ nie każdy homoseksualista ma Pańską mentalność oraz Pański poziom refleksji intelektualnej. gejmed.streemo.pl/Community/Page.aspx?CPDId=14009www.youtube.com/watch?v=CP7vJSo_zNgpl.wikipedia.org/wiki/Motywy_LGBT_w_literaturzewww.focus.(*)ajemniczy-homoseksualizm-11562Wśród osób homoseksualnych jest podobne zróżnicowanie mentalne i intelektualne jak wśród osób heteroseksualnych. Bardzo lubię piosenki, ale piosenka nie jest dobra na wszystko. Nie lubię homofobii, ale mnie penisy jakoś tam nie kręcą, choć nie przeszkadzają mi innych wybory. www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498/z,0@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ależ nie każdy homoseksualista ma Pańską mentalność oraz Pański poziom refleksji intelektualnej.
Ad hominem.
>Wśród osób homoseksualnych jest podobne zróżnicowanie mentalne i intelektualne jak wśród osób heteroseksualnych.
Ale są i cechy wspólne, o których mówiłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | tak to sobie a muzom możemy. Zwłaszcza, że twoje wywody nie tylko zalatują uprzedzeniem, ale też absolutnie nie tłumaczą korelacji między orientacją płciową a brakiem dojrzałości emocjonalnej. To, że spotkałeś takich ludzi a nie innych, nie czyni z tej anegdoty potwierdzonego naukowo faktu. Na zakończenie tej wymiany zdań chciałabym zauważyć, że nieoczekiwanie związki - a nie o małżeństwa - homoseksualne porównywane są z małżeństwami hetero, co jest jeśli nie nadużyciem, to przynajmniej porównywaniem jabłek i pomarańczy, by sprarafrazować angielskie powiedzenie, lub w stylu krążącej w sieci nieprawdopodobnie głupiej wypowiedzi o mnie, moim psie i naszych statystycznych trzech nogach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Ależ nie każdy homoseksualista ma Pańską mentalność oraz Pański poziom refleksji intelektualnej.> Ad hominem.Zdecydowanie tak. Uważam, że nikt siebie nie przeskoczy, a każdy sądzi według siebie. > >>>Wśród osób homoseksualnych jest podobne zróżnicowanie mentalne i intelektualne jak wśród osób heteroseksualnych.> Ale są i cechy wspólne, o których mówiłem.W bezpodstawnych ocenach i epitetowaniu innych osiągnął Pan na naszym forum mistrzostwo. Nawet między nami - choć różnice są ogromne - można znaleźć cechy wspólne. www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/1459www.psychi(*)chiatria Polska 1_2009.pdfwww.google(*)rakmsYVg&bvm=bv.77648437,d.d2sJakoś dziwnym jest dla mnie na forum Racjonalisty poziom refleksji intelektualnej na poziomie wybitnego intelektualisty Polskiego Kościoła Katolickiego ks. prof. dr hab. Dariusza Oko: "60 proc. chorych na AIDS to homoseksualiści, 40 proc. pedofilów to geje". "Dokładnie. Trzeba pamiętać, że homozwiązki pociągają za sobą cały pakiet. Jeśli zgodzimy się na homozwiązki, to niebawem dojdzie do tego adopcja, zaraz później przyjdzie nakaz mówienia "rodzic A" i "rodzic B" zakaz mówienia "mama" i "tata". Dzieci w przedszkolach i szkołach będą upominane za użycie najświętszych słów ludzkości. Przecież tak już jest na Zachodzie. Co to za ludzie, którzy chcą zakazać dzieciom używanie słów "mama" i "tata"? Takim ludziom chcemy dać pełną władzę? Do tego dojdzie jeszcze prześladowanie i wsadzanie do więzień przeciwników. Oni, którzy głoszą tolerancję, chcą za każdą ich krytykę od razu karać, łącznie z więzieniem. W Holandii już planuje się utworzenie gett dla "homofobów", czyli przeciwników gejów. Homofoby mają być zamykani w gettach i więziach jak kiedyś Żydzi. I imię jedynie słusznej, arcypostępowej ideologii gender. Takie jest nastawienie ludzi, którzy chcą dominować, którzy pragną nad nami zapanować. Takie będą ich kolejne kroki. Trzeba wiedzieć, że ktoś, kto dziś popiera homozwiązki, jutro będzie musiał popierać homoadopcję, później zakaz mówienia "mama" i "tata", a następnie więzienie dla każdego, kto wypowie zdanie krytyki na temat gejów. Trzeba zresztą powiedzieć, że w ten sposób przypisują sobie oni cechy boskie, bo tylko Boga nie można krytykować. Jeżeli każde zdanie krytyki na temat gejów, zwłaszcza jeśli są to po prostu dane, jak często chorują oni na choroby weneryczne albo stają się pedofilami, ma być niedopuszczalne, to zmierzamy w stronę państwa totalitarnego. Ludzie, którzy tak bardzo muszą kłamać i ukrywać prawdę, którzy wynoszą się ponad wszelką krytykę, są bardzo niebezpieczni, przypisują sobie cechy boskie i czemuś takiemu trzeba się zdecydowanie przeciwstawiać. Z pożarem ideologii trzeba tłumić w zarodku, po potem może być za późno. Chyba w XX wieku nauczyliśmy się dostatecznie dużo na ten temat?"www.youtube.com/watch?v=OpIFZR3eRhMMało mnie interesują problemy LGBT (choć to bardzo poważne problemy i warte poważnych dyskusji), ale ta nagonka kościelnych homofobów na ludzi z tymi problemami powiązanych jest w moim odczuciu obrzydliwością. Szanowny Panie Elasp, tu jak i wszędzie potrzeba jest więcej wiedzy i tolerancji dla inności, a mniej stygmatyzowania i obrażania. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Szanowny Panie Elasp, tu jak i wszędzie potrzeba jest więcej wiedzy i tolerancji dla inności, a mniej stygmatyzowania i obrażania.
Panie Andrzeju ten człowiek udowodnił boga. Jak będzie miał kaprys udowodni obmacywanie trzynogiej kozy za coś naturalnego.
Czemu prowadzi Pan dialog z takimi idiotyzmami? WHY?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> >www.psychi(*)chiatria Polska 1_2009.pdf Z artykułu p. Iniewicza: "Jednym z poważniejszych problemów w parach homoseksualnych jest wierność, która jest tu bardziej wyjątkiem niż regułą [16, 17]. Wymaga ona jednak pewnego przedefiniowania, aby można było zrozumieć jej znaczenie w tych parach. Przede wszystkim wierność jest tu przedmiotem negocjacji, podobnie jak podział obowiązków. Wynika to z braku tradycyjnych wzorów dotyczących tego obszaru, jak to ma miejsce w przypadku par heteroseksualnych, w których problem wierności odnoszony jest do norm społecznych, kulturowych czy religijnych. Badania pokazują jednak, iż, tak jak w parach heteroseksualnych, wierność sprzyja satysfakcji ze związku. Większość par homoseksualnych dopuszcza kontakty seksualne poza związkiem, a jeśli dojdzie do zdrady, to jest ona rzadziej ukrywana, co wg niektórych świadczy o większej otwartości w tych parach. Poza tym wierność dotyczy tu raczej sfery emocjonalnej, a nie kontaktów fizycznych. W pracy z takimi parami, gdy występuje problem wierności,trzeba zatem uwzględnić możliwość istnienia innych, niż w przypadku par heteroseksualnych, wskaźników wierności, np. całkowitego zaangażowania w związek czy wyrażanej wzajemnej satysfakcji ze związku." (s. 82) Oto "małżeństwo" homoseksualne! Przecież małżeństwo polega m.in. właśnie na (sankcjonowanym prawem) zawężeniu kontaktów seksualnych do drugiej strony, inaczej sąd ma prawo orzec "rozpad pożycia". "Małżeństwa" homoseksualne bedą więc od początku do końca fikcją, i będą polegać na wspólnym zamieszkiwaniu oraz na mniej lub bardziej luźnym związku. Zakładam, ze większość obecnych par, mając możliwość zawarcia "związku małżeńskiego", zrobi to, ale przecież nie zmieni z dnia na dzień swoich przyzwyczajeń. Pan Bogusławski jak zwykle coś linkuje, ale jak zwykle chyba nie nie czyta tego, co linkuje. Za artykuł dziękuję, albowiem zgadza się on z moimi tezami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pan Elasp: Opieram więc swoje przypuszczenie na wiedzy o psychice i sposobie postępowania osób homoseksualnych. Na takiej podstawie mogę stwierdzić, że są oni niestali w związkach i często zmieniają partnerów. Bierze się to stąd, że pod względem emocjonalnym homoseksualista to 10-latek, jakkolwiek na swoje najwyraźniej nieszczęście - zamknięty w ciele dorosłego faceta. Homoseksualista to człowiek nieodwracalnie opóźniony w rozwoju emocjonalnym, człowiek, który nie wyszedł poza stadium, w którym znajduje się dziesięciolatek, a więc nie wszedł był w fazę zainteresowania płcią przeciwną, gdy pojawił się u niego popęd płciowy. To samo dotyczy (mutatis mutandis) lesbijek.
Ależ nie każdy homoseksualista ma Pańską mentalność oraz Pański poziom refleksji intelektualnej.gejmed.streemo.pl/Community/Page.aspx?CPDId=14009www.youtube.com/watch?v=CP7vJSo_zNg> pl.wikipedia.org/wiki/Motywy_LGBT_w_literaturzewww.focus.(*)ajemniczy-homoseksualizm-11562 Wśród osób homoseksualnych jest podobne zróżnicowanie mentalne i intelektualne jak wśród osób heteroseksualnych. Bardzo lubię piosenki, ale piosenka nie jest dobra na wszystko. Nie lubię homofobii, ale mnie penisy jakoś tam nie kręcą, choć nie przeszkadzają mi innych wybory. www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498/z,0__________________ Wśród osób homoseksualnych jest podobne zróżnicowanie mentalne i intelektualne jak wśród osób heteroseksualnych.> Ale są i cechy wspólne, o których mówiłem. W bezpodstawnych ocenach i epitetowaniu innych osiągnął Pan na naszym forum mistrzostwo. Nawet między nami - choć różnice są ogromne - można znaleźć cechy wspólne.> Pan Bogusławski jak zwykle coś linkuje, ale jak zwykle chyba nie nie czyta tego, co linkuje.Najlepiej będzie przedstawić tu cytaty z tych linków. Jesteśmy forum skierowanym do samodzielnie myślącej inteligencji i każdy może sobie sam dokonać oceny: Z artykułu Doroty Majki-Rostek: Indywidualistyczny wymiar konieczności wyborów w przypadku osób homoseksualnych zyskuje na wyrazistości. Świat "imperatywu heretyckiego" rozpoczyna się tu najczęściej w momencie zdania sobie sprawy z własnej orientacji. W społeczeństwie heteronormatywnym polega to bowiem najczęściej na odczuwaniu dotkliwej inności, z którą coś należy zrobić. Generalnie pierwsze decyzje dotyczą zatem wyboru strategii - życie jawne jako gej/lesbijka czy życie w ukryciu. Jeśli wybór pada na tę drugą ewentualność, proces decyzyjny się nie kończy. Jest tu bowiem wiele możliwości - życie jako osoba samotna, całkowita mistyfikacja i zawarcie małżeństwa z osobą odmiennej płci czy też ograniczenie ukrywania swej orientacji tylko do niektórych obszarów społecznego funkcjonowania. Np. starania o utrzymywanie tajemnicy przed rodziną skutkować mogą decyzją o zawarciu tzw. "białego małżeństwa". Na środowiskowych forach internetowych znaleźć można ogłoszenia typu: "lesbijka poszukuje geja do zawarcia białego małżeństwa", a czasem nawet ogłoszenia pary kobiet szukających do takiego celu pary gejów. Tworzyć się mogą w ten sposób specyficzne konfiguracje rodzinne. Poza tym ukrywanie swojej orientacji - czy to całkowite czy częściowe - polegające na fragmentaryzacji swych światów społecznych, także wymaga ciągłych decyzji dotyczących konkretnych strategii i taktyk.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku całkowitej jawności swojej orientacji. Możliwe opcje to m.in. albo nawiązywanie krótkotrwałych i niezobowiązujących relacji, albo korzystanie raczej z szerokiej oferty rynkowej komercjalizującej seks, albo też próba realizacji wzorców tradycyjnej rodzinności. W krajach, gdzie to możliwe, następne decyzje po znalezieniu stałego partnera dotyczyć mogą statusu prawnego relacji - legalizować związek, adoptować dzieci czy nie. W Polsce, choć nie ma możliwości ani legalizacji ani adopcji, decyzje te również mogą dotyczyć planów rodzicielskich. Stanowi to opcję zwłaszcza dla lesbijek, mogących skorzystać z nowoczesnych technik reprodukcyjnych i wspólnie wychowywać dzieci. CDN.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Ciąg dalszy: . Zakończenie artykułu Grzegorza Iniewicza: Generalnie można powiedzieć, że problemy par homoseksualnych dzielą się na dwie grupy. Pierwsza - problemy, które rozpoznajemy również w parach heteroseksualnych, druga - to te, które bezpośrednio lub pośrednio wiążą się ze zinternalizowaną i społeczną homofobią czy izolacją. Problemy w parach homoseksualnych koncentrują się często wokół ról płciowych. Powodem tego jest brak kulturowych i społecznych wzorców, w związku z czym pary te muszą dokonać tutaj negocjacji. Rzadko na role będą miały wpływ sprawy finansowe, gdyż partnerzy są najczęściej finansowo niezależni. Inna będzie też w tych parach dynamika władzy, gdyż duże znaczenie ma u nich jakość relacji intymnych.
Podsumowanie Proces ujawniania się par homoseksualnych powoli, ale stopniowo postępuje. Podobnie jak pary heteroseksualne, napotykają one różnego rodzaju trudności w budowaniu więzi i radzeniu sobie z codziennymi obowiązkami. Jednak traktowanie par gejów czy lesbijek na wzór związków heteroseksualnych może prowadzić do błędnego rozumienia dynamiki pojawiających się tam problemów czy też do błędnych interpretacji zachowań. Dlatego też ważne jest, zwłaszcza dla profesjonalistów, którzy z takimi parami czy też pojedynczymi osobami o homoseksualnej orientacji mają pracować, zrozumienie specyfiki ich sytuacji. Równie ważne jest dostrzeżenie i uświadomienie sobie, w jaki sposób rozpoznawana w społeczeństwie homofobia przenika i do naszego sposobu spostrzegania osób o homoseksualnej orientacji i ich związków.Z artykułu Piotra Olesińskiego: Chociaż badania statystyczne pokazują, że kobiety i mężczyźni homoseksualni tak samo jak kobiety i mężczyźni heteroseksualni tworzą długotrwałe relacje intymne, ich dynamika począwszy od zawierania znajomości po zakończenie związku jest odmienna w zależności od płci osób, których łączy uczucie miłości. Wiedza dotycząca damsko-damskich i męskomęskich związków wydaje się być niekompletna, informacje uzyskiwane z badań nad relacjami heteroseksualnymi są generalizowane na związki nieheteroseksualne, zaś tematyka związana z relacjami homoseksualnymi jest rzadko podejmowana szczególnie w polskim piśmiennictwie.
Szczególnie istotne znaczenie może mieć zgłębienie wiedzy dotyczącej negatywnego wpływu oddziaływania środowiska społecznego związanego z dyskryminacją, nieakceptacją, który to wpływ nie tylko nie musi obniżać zadowolenia z relacji intymnej, lecz może paradoksalnie wytworzyć specyficzne zasoby u osób homoseksualnych pozytywnie oddziaływujące na tworzone przez nich związki miłosne. Istotne jest również oddziaływanie na społeczeństwo poprzez przekazywanie informacji obalających negatywne stereotypy dotyczące damsko-damskich i męsko-męskich relacji intymnych. Wiedza dotycząca homoseksualnej relacji intymnej może przyczynić się również do lepszego zrozumienia bio-psychospołecznej natury człowieka.> Oto "małżeństwo" homoseksualne! Przecież małżeństwo polega m.in. właśnie na (sankcjonowanym prawem) zawężeniu kontaktów seksualnych do drugiej strony, inaczej sąd ma prawo orzec "rozpad pożycia".Rozumiem, iż Pan takich układów nie akceptuje, ale to są układy (umowy) pomiędzy parą dorosłych ludzi i Pan może zawrzeć taki układ jaki Panu się podoba. Mnie nic do tego. > "Małżeństwa" homoseksualne będą więc od początku do końca fikcją, i będą polegać na wspólnym zamieszkiwaniu oraz na mniej lub bardziej luźnym związku.Ło Boze! O Jezusicku! A przyjrzyj się Pan tym małżeństwom zawartym przed ołtarzem, jaki ogrom patologii się w nich kryje. Tylko ludzie całkowicie wiarą mogą ich nie dostrzegać. Patologie małżeństw katolickich są nawet przedmiotami na katolickich uczelniach i wydziałach. Może warto poczytać. > Zakładam, ze większość obecnych par, mając możliwość zawarcia "związku małżeńskiego", zrobi to, ale przecież nie zmieni z dnia na dzień swoich przyzwyczajeń.Zakładaj Pan sobie co się Panu podoba. Nie mój to interes. Ja jestem szczęśliwy z jedną żoną już prawie pięćdziesiąt lat, ale nikogo do podobnej monogamii nie namawiam. Każdy nie sobie własny szczęśliwy układ wybiera. Znam pary gejowskie żyjące w monogamii po kilkadziesiąt lat bez żadnego ślubu. Czy się zdradzają nie wiem i nie moja to sprawa. Oni są szczęśliwi i to jest najważniejsze. > Pan Bogusławski jak zwykle coś linkuje, ale jak zwykle chyba nie nie czyta tego, co linkuje.Nie tylko czyta, ale nie czyta wybiórczo tylko ze zrozumieniem. > Za artykuł dziękuję, albowiem zgadza się on z moimi tezami.Bardzo proszę! Ściągnąłem tu cytaty aby nasi czytelnicy sami zobaczyli Pańskie umiejętności rozumienia i potwierdzania Pańskich tez. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -3 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
> Rozumiem, iż Pan takich układów nie akceptuje, ale to są układy (umowy) pomiędzy parą dorosłych ludzi i Pan może zawrzeć taki układ jaki Panu się podoba. Mnie nic do tego. Tak, ale za 10 lat pójdę do więzienia za swoje poglądy. Narasta agresywna propaganda postawy homoseksualnej, wmawiająca nam wszystkim, że jest to postawa normalna. > > "Małżeństwa" homoseksualne będą więc od początku do końca fikcją, i będą polegać na wspólnym zamieszkiwaniu oraz na mniej lub bardziej luźnym związku.> Ło Boze! O Jezusicku! A przyjrzyj się Pan tym małżeństwom zawartym przed ołtarzem, jaki ogrom patologii się w nich kryje. Tylko ludzie całkowicie wiarą mogą ich nie dostrzegać. Patologie małżeństw katolickich są nawet przedmiotami na katolickich uczelniach i wydziałach. Może warto poczytać. Czyli jeżeli są problemy z małżeństwami heteroseksualnymi, to musimy sobie jeszcze dokładać problemy z małżeństwami gejów i lesbijek? Mało mają sądy i psychologowie problemów do rozwiązania? Koniecznie trzeba kolejnych? > Zakładaj Pan sobie co się Panu podoba. Nie mój to interes. Ja jestem szczęśliwy z jedną żoną już prawie pięćdziesiąt lat, ale nikogo do podobnej monogamii nie namawiam. Jak przychodzi co do czego, nie ma Pan nic do powiedzenia, a przede wszystkim brak Panu cywilnej odwagi. Pomimo bowiem swoich antyklerykalnych fobii i socjalistycznego natręctwa (nie wiem, co gorsze) jest Pan przecież normalnym człowiekiem i na pewno myśli Pan odnośnie h. tak samo jak ja, tylko że boi się Pan do tego przyznać. Z całą pewnością para całujących się mężczyzn budzi w Panu odrazę i niech mi Pan nie wmawia, że jest inaczej. Nasza moralność jest przedłużeniem naszych - można powiedzieć: wręcz somatycznych - odruchów. Warto o tym pamiętać. Homoseksualizm jest dewiacją, a jeżeli nie jest dewiacją, dewiacją jest w 99,9% historia ludzkości, bo w takiej części ludzkość nie aprobowała zachowań homoseksualnych albo wręcz je zwalczała. Czasem obraz lepszy niż 1000 słów: youtu.be/zBnBJ-dowOU Ta reklama została zresztą zakazana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak, ale za 10 lat pójdę do więzienia za swoje poglądy. Narasta agresywna propaganda postawy homoseksualnej, wmawiająca nam wszystkim, że jest to postawa normalna.Ja jestem tylko nominalnym katolikiem i dla mnie wszyscy ludzie niezależnie od płci, orientacji seksualnej, narodowości, wyznania, koloru skóry itd. mają tą samą wartość. Oczywiście wszyscy podlegamy zróżnicowanym ocenom, które zostają ujednolicone w zapisach obowiązującego prawa. Mnie nie interesują nakazy wynikające z religii, ale jestem legalistą i jako taki zarówno sam przestrzegam (co wcale nie znaczy, iż bezkrytycznie) i od innych oczekuję przestrzegania prawa państwowego. Żartem - gdyby poszedł Pan do więzienia za swoją homofobię, to w sprawiedliwości dziejowej byłoby to sprawiedliwe. Homoseksualiści byli prześladowani i trafiali do więzień. Czy na przykład Pan uważa się za bardziej wartościowego człowieka od geja z poniższego pomnika?  A on oskarżony o kontakty homoseksualne został skazany przez sąd na 2 lata ciężkich robót. > Czyli jeżeli są problemy z małżeństwami heteroseksualnymi, to musimy sobie jeszcze dokładać problemy z małżeństwami gejów i lesbijek? Mało mają sądy i psychologowie problemów do rozwiązania? Koniecznie trzeba kolejnych?A kto sobie dokłada, bądź ujmuje. Kościół, to ogromnie mu współczuje. Zaś państwo to ma psi obowiązek zgodnie z obowiązującym prawem zajmować się sprawami wszystkich obywateli, a to są tacy sami obywatele mojego kraju jak Pan i ja. Nikt nikomu tu żadnej łaski nie robi. > >>>Zakładaj Pan sobie co się Panu podoba. Nie mój to interes. Ja jestem szczęśliwy z jedną żoną już prawie pięćdziesiąt lat, ale nikogo do podobnej monogamii nie namawiam.> Jak przychodzi co do czego, nie ma Pan nic do powiedzenia, a przede wszystkim brak Panu cywilnej odwagi. Pomimo bowiem swoich antyklerykalnych fobii i socjalistycznego natręctwa (nie wiem, co gorsze) jest Pan przecież normalnym człowiekiem i na pewno myśli Pan odnośnie h. tak samo jak ja, tylko że boi się Pan do tego przyznać.Nie wiem skąd Szanowny Pan wnosi, iż brak mi cywilnej odwagi? Nie wiem czy jestem normalnym człowiekiem, gdyż przez całe swoje życie wyrażałem swoje krytyczne poglądy wobec rzeczywistości. Nie mam też żadnych antyklerykalnych fobii i jedyną rzeczą, której się obawiam, to głupota małych mentalnie ludzi, a gdy jeszcze połączona jest ze ślepą wiarą staje się to bardzo groźne. > Z całą pewnością para całujących się mężczyzn budzi w Panu odrazę i niech mi Pan nie wmawia, że jest inaczej.Rzeczywiście nie budzi to mojego zainteresowania (nie lubię też publicznych zbyt namiętnych pocałunków par heteroseksualnych, w moim odczuciu takie czynności wymagają choćby tylko minimalnej intymności) ale chyba większą odrazę budzą we mnie dewoci.  Ale to tylko kwestia smaku. > Nasza moralność jest przedłużeniem naszych - można powiedzieć: wręcz somatycznych - odruchów.Nie istnieje żadna "nasza moralność". Różnice są począwszy od fundamentów przez hierarchię wartości aż do ocen poszczególnych przypadków zachowań. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535266www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,532005#w535249www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,469818#w473044www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503754www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816> Warto o tym pamiętać.Zdecydowanie o tym warto pamiętać. > Homoseksualizm jest dewiacją, "Obecnie homoseksualizm traktowany jest jako orientacja psychoseksualna. Oznacza to, że orientacja ta nie odnosi się tylko do sfery kontaktów intymnych, ale także sprzyja zaspokojeniu potrzeb bezpieczeństwa, miłości, czułości właściwych każdemu człowiekowi (skrypt Inicjatywy Gdańskiej, 1997). Dlatego w wielu publikacjach termin "homoseksualista" zastąpiony został określeniem homoseksualny (por. Boczkowski, 1988; Zbigniew Lew - Starowicz, 1988, 1991). Homoseksualizm jest tylko jednym z aspektów osobowości jednostki, a takie określenie implikuje patrzenie na nią przez pryzmat jej homoseksualności. Dlatego w języku polskim można mówić "człowiek zorientowany homoseksualnie" "człowiek o orientacji homoseksualnej", co nie powoduje etykietowania danej osoby."pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualnaportal.abczdrowie.pl/homoseksualizm> a jeżeli nie jest dewiacją, dewiacją jest w 99,9% historia ludzkości, bo w takiej części ludzkość nie aprobowała zachowań homoseksualnych albo wręcz je zwalczała.Znowu brak Panu nawet podstawowej wiedzy w temacie, w którym Pan się autorytatywnie wypowiada. "ludziom, których cechuje głęboka ignorancja w temacie, lub jednostkom o skrajnie prawicowym światopoglądzie wydawać się może, że zjawisko homoseksualizmu jest produktem nienormatywnej kultury, hedonistycznym i obarczonym grzechem wytworem społecznym, do istnienia którego niegdyś zapewne przyczynili się ludzie zdeprawowani moralnie"W historii ludzkości bywało różnie i zanim zaczyna się autorytatywnie stwierdzać, to warto coś - poza ideologiczną propagandą - jednak poczytać. pl.wikiped(*)eksualizm_a_kontekst_kulturowy@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
> Żartem - gdyby poszedł Pan do więzienia za swoją homofobię, to w sprawiedliwości dziejowej byłoby to sprawiedliwe. Homoseksualiści byli prześladowani i trafiali do więzień. Co z tego? Chrześcijanie byli rzucani lwom na pożarcie. Każda grupa była kiedyś prześladowana, nawet ktoś, kto w pewien sposób się nosił i słuchał określonego typu muzyki (chociażby "bikiniarze" w PRL-u). > Czy na przykład Pan uważa się za bardziej wartościowego człowieka od geja z poniższego pomnika? Nie, nie uważam się, chociaż szczerze powiedziawszy nie gustuję w twórczości Wilde'a. Poza tym nie mówimy o ludziach, a o ich postępowaniu, i to o pewnym tylko wycinku postępowania, pewnej sferze. L. Caroll i H. Sienkiewicz mieli znakomite pióro, co nie znaczy, iż trzeba akceptować ich ciągoty pedofilskie. > A kto sobie dokłada, bądź ujmuje. Kościół, to ogromnie mu współczuje. Zaś państwo to ma psi obowiązek zgodnie z obowiązującym prawem zajmować się sprawami wszystkich obywateli, a to są tacy sami obywatele mojego kraju jak Pan i ja. Nikt nikomu tu żadnej łaski nie robi. Tak, ale trzeba też być w stanie myśleć o państwie i nie obciążać go zbędnymi kosztami. Procesy spadkowe, majątkowe i rozwodowe 10-latkow w ciele 50-latkow, rozmaitych "Piotrusiów Panów", to najzupełniej zbędny koszt. Heteroseksualiści są na ogół dojrzeli emocjonalnie, homoseksualiści na ogół emocjonalnie niedojrzali - na tym polega różnica. Nie wszystko może więc być traktowane w ten sam sposób. Wbrew temu, co stara się nam wmówić agresywna propaganda, kreowana oczywiście przez to środowisko. > >Z całą pewnością para całujących się mężczyzn budzi w Panu odrazę i niech mi Pan nie wmawia, że jest inaczej.> Rzeczywiście nie budzi to mojego zainteresowania (nie lubię też publicznych zbyt namiętnych pocałunków par heteroseksualnych, w moim odczuciu takie czynności wymagają choćby tylko minimalnej intymności) ale chyba większą odrazę budzą we mnie dewoci.Powyżej mówi Pan o tolerancji, a zaraz okazuje się, że nie potrafi Pan zdzierżyć widoku niektórych ludzi. > >Nasza moralność jest przedłużeniem naszych - można powiedzieć: wręcz somatycznych - odruchów.> Nie istnieje żadna "nasza moralność". Różnice są począwszy od fundamentów przez hierarchię wartości aż do ocen poszczególnych przypadków zachowań. Ludzie racjonalni powinni zgodzić się na te same założenia i dość do tych samych wniosków. Jeżeli są miedzy ludźmi różnice, to tylko dlatego, że nie bierze się tych samych rzeczy pod uwagę. Chyba że uznamy, że nie ma czegoś takiego jak jedna racjonalność (ale to już zmartwienie "Racjonalisty.pl"). > > Homoseksualizm jest dewiacją,> "Obecnie homoseksualizm traktowany jest jako orientacja psychoseksualna. Oznacza to, że orientacja ta nie odnosi się tylko do sfery kontaktów intymnych, ale także sprzyja zaspokojeniu potrzeb bezpieczeństwa, miłości, czułości właściwych każdemu człowiekowi (skrypt Inicjatywy Gdańskiej, 1997). Dlatego w wielu publikacjach termin "homoseksualista" zastąpiony został określeniem homoseksualny (por. Boczkowski, 1988; Zbigniew Lew - Starowicz, 1988, 1991). Homoseksualizm jest tylko jednym z aspektów osobowości jednostki, a takie określenie implikuje patrzenie na nią przez pryzmat jej homoseksualności. Dlatego w języku polskim można mówić "człowiek zorientowany homoseksualnie" "człowiek o orientacji homoseksualnej", co nie powoduje etykietowania danej osoby." Jaka różnica, czy powiem: "homoseksualista", czy "człowiek orientacji homoseksualnej". To drugie może się wydać co najwyżej bardziej wyszukane i jak gdyby delikatne. > "ludziom, których cechuje głęboka ignorancja w temacie, lub jednostkom o skrajnie prawicowym światopoglądzie wydawać się może, że zjawisko homoseksualizmu jest produktem nienormatywnej kultury, hedonistycznym i obarczonym grzechem wytworem społecznym, do istnienia którego niegdyś zapewne przyczynili się ludzie zdeprawowani moralnie" Powszechność homoseksualizmu nie dowodzi jego normalności. Homoseksualizm jest po części warunkowany genetycznie i przypomina chorobę genetyczną taką jak. np. mukowiscydoza czy albinizm. Nie twierdzę, że albinos jest człowiekiem gorszym, ale też nie mogę powiedzieć, że jego organizm jest zbudowany w sposób typowy. Albinos nie może żądać, aby wszystkie rozwiązania np. architektoniczne brały pod uwagę jego odmienność i żeby dla przykładu państwo budowało zadaszenia w miejscach silnie nasłonecznionych. Dokładnie tak sprawa przedstawia się z homoseksualistami. Nie są to ludzie gorsi (żadną miarą), ale też nie mogą się domagać od państwa zadaszenia w postaci instytucji związku małżeńskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Żartem - gdyby poszedł Pan do więzienia za swoją homofobię, to w sprawiedliwości dziejowej byłoby to sprawiedliwe. Homoseksualiści byli prześladowani i trafiali do więzień.> Chrześcijanie byli rzucani lwom na pożarcie.www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,495073#w495610www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,434949#w436058www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,292798#w296851> Co z tego?> Każda grupa była kiedyś prześladowana, nawet ktoś, kto w pewien sposób się nosił i słuchał określonego typu muzyki (chociażby "bikiniarze" w PRL-u).Dla Pana zupełnie nic. Inteligentni zrozumieli, iż to był komentarz do Pańskiego zdania: Tak, ale za 10 lat pójdę do więzienia za swoje poglądy.Zawsze należałem do niepokornych, a z drobiazgów to chodziłem w "czerwonych dzwonach" i nosiłem długie włosy. Do poglądów można było mnie przekonać, ale nigdy nie dawałem sobie żadnych narzucić. Inteligentni ludzie to moją niezależność myślenia potrafią dostrzec. Inni - jak np. Pan Elasp - na siłę upychają mnie w swoich - wygodnych im szufladkach. > Poza tym nie mówimy o ludziach, a o ich postępowaniu, i to o pewnym tylko wycinku postępowania, pewnej sferze.A co mnie czyjaś strefa obchodzi dopóki ona mnie nie dotyczy. Nie mam nic przeciwko nawet ekstremalnym poglądom dopóki ich przedstawiciele nie narzucają ich innym lub nie łamią prawa. > L. Caroll i H. Sienkiewicz mieli znakomite pióro, co nie znaczy, iż trzeba akceptować ich ciągoty pedofilskie. Może Pan nie czytać lub czytać ze zgorszeniem. > Tak, ale trzeba też być w stanie myśleć o państwie i nie obciążać go zbędnymi kosztami.Myślę o państwie i uważam, że należałoby przynajmniej wstrzymać rozkradanie państwa i pasożytowanie na państwie przez Kościół Rzymskokatolicki. > Z całą pewnością para całujących się mężczyzn budzi w Panu odrazę i niech mi Pan nie wmawia, że jest inaczej. Rzeczywiście nie budzi to mojego zainteresowania (nie lubię też publicznych zbyt namiętnych pocałunków par heteroseksualnych, w moim odczuciu takie czynności wymagają choćby tylko minimalnej intymności) ale chyba większą odrazę budzą we mnie dewoci.> Powyżej mówi Pan o tolerancji, a zaraz okazuje się, że nie potrafi Pan zdzierżyć widoku niektórych ludzi.Szkoda, iż nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Potrafię zdzierżyć, choć niektóre postawy budzą moje obrzydzenie, a mówiliśmy jednak o zachowaniach (np publicznych pocałunkach) nie widoku. Jestem człowiekiem tolerancyjnym i dlatego ludzie walczący z tolerancją (np. dewoci) budzą moją odrazę. Każda tolerancja, tak jak i wolność ma swoje granice. Swoje granice mają też konkretni ludzie - np. Pan Elasp: www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,635357#w637974www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,635357#w637980A ja nie potrafię być tolerancyjnym dla głupoty ludzi małych mentalnie. Ludzi nietolerancyjnych dla wszystkich od nich się różniących, mających inne poglądy i inne oceny. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,624150#w624803www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,635357#w637327> >>>Nie istnieje żadna "nasza moralność". Różnice są począwszy od fundamentów przez hierarchię wartości aż do ocen poszczególnych przypadków zachowań.> Ludzie racjonalni powinni zgodzić się na te same założenia i dość do tych samych wniosków. Chrześcijanie powinni przestrzegać dekalogu oraz wartości chrześcijańskich , a ni cholery nie przestrzegają.A dlaczego, na jakiej podstawie, racjonaliści powinni się z tym zgodzić, gdy racjonalizm kładzie nacisk na stosowanie w każdych okolicznościach własnego rozumu. Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, (...) Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, (...) Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.
Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne).www.racjonalista.pl/kk.php/s,2915> Jeżeli są miedzy ludźmi różnice, to tylko dlatego, że nie bierze się tych samych rzeczy pod uwagę. Chyba że uznamy, że nie ma czegoś takiego jak jedna racjonalność (ale to już zmartwienie "Racjonalisty.pl").Istnieje jedna racjonalność jako metoda w poznaniu i zrozumieniu istniejącej obiektywnie rzeczywistości, ale racjonalizm jest już z założenia antydogmatyczny, tu cały czas trzeba myśleć i poddawać wszelkie poglądy permanentnej weryfikacji. Ponadto nie mogę się zgodzić na irracjonalnego, oddającego pierwszeństwo wierze, racjonalistę. Dla mnie Pan racjonalistą nie jest i jak to tu wielokrotnie już podkreślam różnice pomiędzy nami są tak ogromne jak byśmy byli ludźmi z różnych planet. Nawet rozmawiając w tym samym języku i używając tych samych terminów zupełnie inaczej te pojęcia rozumiemy. CDN.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Homoseksualizm jest dewiacją,"Obecnie homoseksualizm traktowany jest jako orientacja psychoseksualna. (...) Dlatego w języku polskim można mówić "człowiek zorientowany homoseksualnie" "człowiek o orientacji homoseksualnej", co nie powoduje etykietowania danej osoby."> Jaka różnica, czy powiem: "homoseksualista", czy "człowiek orientacji homoseksualnej". To drugie może się wydać co najwyżej bardziej wyszukane i jak gdyby delikatne.Niektórzy zawsze wiedzą lepiej i zdolni są do oceny każdego, beż żadnych wątpliwości. Mówmy śmiało: homoseksualizm jest dewiacją. Od dziś chcąc być wobec siebie uczciwym, trzeba będzie głośno - w razie potrzeby na placach i ulicach, ale zaczynając od swoich dzieci w domach własnych (co czynię) - spokojnie, głośno i jasno dawać świadectwo prawdzie. Tej mianowicie, że HOMOSEKSUALIZM JEST DEWIACJĄ, jakkolwiek go nazwać i jakkolwiek patrzeć z podziwem na różnych wspaniałych ludzi dotkniętych tą przypadłością, którzy żyli i żyć będą.
Trzeba też będzie przypominać, że w świetle nauki chrześcijańskiej akt homoseksualny jest grzechem i że nic tego zmienić nie jest w stanie: ani żaden ksiądz, ani żaden biskup, ani żaden papież. I tak w ogóle, że głosi to przecie Katechizm Kościoła Katolickiego. A prawo do przestrzegania tudzież głoszenia tegoż Katechizmu gwarantuje u nas (ludziom wierzącym i nie tylko) konstytucja RP, stojąca na straży wolności sumienia i wyznania.
>Homoseksualizm jest dewiacją, a jeżeli nie jest dewiacją, dewiacją jest w 99,9% historia ludzkości, bo w takiej części ludzkość nie aprobowała zachowań homoseksualnych albo wręcz je zwalczała. "ludziom, których cechuje głęboka ignorancja w temacie, lub jednostkom o skrajnie prawicowym światopoglądzie wydawać się może, że zjawisko homoseksualizmu jest produktem nienormatywnej kultury, hedonistycznym i obarczonym grzechem wytworem społecznym, do istnienia którego niegdyś zapewne przyczynili się ludzie zdeprawowani moralnie"> Powszechność homoseksualizmu nie dowodzi jego normalności.Plącze się Pan we własnych nogach. Orientacja homoseksualna ani nie jest znikomą, ani powszechną i problem ten dotyczy kilku procent społeczeństwa i jest tak samo normalnością lub nie - jak np. blondyni. To, że tylko część ludzi jest bardzo inteligentnych i tylko cześć bardzo mało - jest normalną normą. > Homoseksualizm jest po części warunkowany genetycznie i przypomina chorobę genetyczną taką jak. np. mukowiscydoza czy albinizm.> Nie twierdzę, że albinos jest człowiekiem gorszym, ale też nie mogę powiedzieć, że jego organizm jest zbudowany w sposób typowy. Albinos nie może żądać, aby wszystkie rozwiązania np. architektoniczne brały pod uwagę jego odmienność i żeby dla przykładu państwo budowało zadaszenia w miejscach silnie nasłonecznionych. Dokładnie tak sprawa przedstawia się z homoseksualistami.Wolę jednak trochę poważniejsze źródła od fantazji Pana Elaspa. Jak Pan tu udowodnił, to popieprzyć Pan sobie może na prawie każdy temat, ale gdy przychodzi do meritum, to nie wychodzi Pan poza slogany kościelnej propagandy. > Nie są to ludzie gorsi (żadną miarą), ale też nie mogą się domagać od państwa zadaszenia w postaci instytucji związku małżeńskiego.Rozumiem można domagać się penalizacji aborcji, czy nawet krytyki religii, ale domagać się unormowań prawnych dla ludzkich związków partnerskich bez zgody Kościoła (oraz Bazelakopodobnym intelektualistom) nie wolno. pl.wikiped(*)rowany_związek_partnerskipl.wikiped(*)2eczna_osób_LGBT_w_Polsce@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Myślę, że powinien przeczytać Pan moją wypowiedz jeszcze raz i jeszcze raz odpowiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Myślę, że powinien przeczytać Pan moją wypowiedz jeszcze raz i jeszcze raz odpowiedzieć.A ja myślę, iż czytanie ze zrozumieniem i refleksja nad tekstem - poza autorami bliskimi Panu poglądami i poziomem intelektualnym - przychodzi Panu z wielką trudnością. Wy się dobrze, a czasem wręcz doskonale, rozumiecie: www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,638616#w638954www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,635357#w638042www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,44#w619256Ja też swoje wypowiedzi kieruję do ludzi o zbliżonych mi poglądach i poziomie intelektualnym. Oni jakoś bez trudu je rozumieją. Panu zaś doskonale wychodzą intelektualne popisy typu: Ju a łelkam, mister Litl Hanger.
Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer.
For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba.
Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp.Zgodne z poziomem, na który teraz różni trolle - do których moim zdaniem Pan należy - chcieliby forum Racjonalisty sprowadzić: www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,638616#w638832Tak radzi mistrz dyplomacji: Można zresztą (chcąc komuś koniecznie dokuczyć) powiedzieć, że nie ma w języku cywilizowanych ludzi dość obraźliwych słów na określenie jego stanowiska, co pewnie zaboli ale przynajmniej pozory poziomu zachowa, ale ja - przyznając mu rację, w przypadku co bardziej upierdliwych - zdzierżyć czasem nie mogę. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ju a łelkam, mister Litl Hanger. >Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer. >For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba. >Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp.[/color] >
Potrafi Pan to przetłumaczyć? Jestem ciekaw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | mayolina (2278 punktów) | a może darujesz sobie tego rodzaju głupie prowokacje na poziomie dziesięciolatka? Niepoprawna angielszczyzna, w dodatku wzorującą się na języku kalego nic do dyskusji nie wnosi. Chcesz błyszczeć? Napisz coś o badaniach naukowych dotyczących homoseksualizmu, odpowiedz na ostatni wpis Jacka Głodzika, podaj kilka statystyk potwierdzających twoje wywody. A jeśli ci się nudzi, to może chociażby przepisz tekst o p. Andrzeju jako czarnej mambie stosując znaki fonetyczne z IPA?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Potrafi Pan to przetłumaczyć? Jestem ciekaw. Zupełnie nie, gdyż jest to swoisty język Pana Elaspa. Będąc mniej grzecznym nazwałbym go bełkotem.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Zupełnie nie, gdyż jest to swoisty język Pana Elaspa. >Będąc mniej grzecznym nazwałbym go bełkotem.
Najlepszy dowód, że nie zna Pan angielskiego, bo te zdania mają doskonały sens dla kogoś, kto zna ten język. Może ktoś Panu ten "bełkot" przetłumaczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | To co robisz jest żałosne i prymitywne Włączam funkcje ignorowania twych wypowiedzi
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Najlepszy dowód, że nie zna Pan angielskiego,To Pańskim zdaniem jest po angielsku? Ju a łelkam, mister Litl Hanger.
Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer.
For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba.
Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp.
No cóż - ja trochę znam jednak inny angielski i może z takim krótkim tekstem po angielsku, to jakoś dałbym sobie tam radę. > bo te zdania mają doskonały sens dla kogoś, kto zna ten język.Dla Pana wszelkie bzdury, które Pan tu wypisuje mają "doskonały sens"!> Może ktoś Panu ten "bełkot" przetłumaczy.Nie interesują mnie Pańskie oceny mojej osoby w jakimkolwiek języku i dla mnie - nawet przy ogromnie dobrej woli zrozumienia, tego co też Pan zechciał Pan nam przekazać - to poziom tego tekstu nie przekracza innych Pańskich popisów "artystycznej sensowności". @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 4 | Elasp (6859 punktów) | >. >> Najlepszy dowód, że nie zna Pan angielskiego, >To Pańskim zdaniem jest po angielsku? > Ju a łelkam, mister Litl Hanger. >Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer. >For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba. >Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp. >
>No cóż - ja trochę znam jednak inny angielski i może z takim krótkim tekstem po angielsku, to jakoś dałbym sobie tam radę.
Naprawdę nie rozumie Pan o co chodzi?
"I totally argee with you" wymawia się mniej więcej jak "Aj totali egri łiz ju". A więc zdania powyżej to nic innego jak angielski w zapisie fonetycznym. Kto wypowie te "zdania" znając choć trochę angielski, wie o jakie zdania w języku angielskim chodzi.
Chyba lepiej przyznać się, że się nie zna języka, niż kręcić i udawać? Szkoda, że orędownik samodzielnego myślenia nie potrafi ruszyć mózgownicą ani, co gorsza, nie ma cywilnej odwagi, tylko zgrywa się ("ja trochę znam jednak inny angielski").
Cóż, ma Pan rację - nikt nie skompromituje Pana bardziej, niż Pan sam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Naprawdę nie rozumie Pan o co chodzi?Rozumiem. Przecież napisałem: poziom tego tekstu nie przekracza innych Pańskich popisów "artystycznej sensowności". > "I totally argee with you" wymawia się mniej więcej jak "Aj totali egri łiz ju".Tak, "mniej więcej jak".> A więc zdania powyżej to nic innego jak angielski w zapisie fonetycznym.Tak, "mniej więcej" angielski, w "mniej więcej" "zapisie fonetycznym". > Kto wypowie te "zdania" znając choć trochę angielski, wie o jakie zdania w języku angielskim chodzi.Kto zna poziom intelektualny, zadufanie we własną wielkości i poczucie humoru Pana Elaspa, ten zdecydowanie wie o co mu chodzi. > Chyba lepiej przyznać się, że się nie zna języka, niż kręcić i udawać?Przecież ja się nie popisuję żadną wiedzą (także językową) bez pokrycia w nauce lub faktach. To przecież Pan jest tu mistrzem autorytatywnych stwierdzeń, które wynikają tylko z Pańskiego wydumania. Nie mam zwyczaju ani kręcić, ani udawać, ale też nie mam zamiaru poddawać się chamskim Elaspowym przesłuchaniom. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,627117#w634075www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,627117#w634081www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,627117#w634123www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,555861#w556301> Szkoda, że orędownik samodzielnego myślenia nie potrafi ruszyć mózgownicą ani, co gorsza, nie ma cywilnej odwagi, tylko zgrywa się ("ja trochę znam jednak inny angielski").Pani Mayolina: a może darujesz sobie tego rodzaju głupie prowokacje na poziomie dziesięciolatka? Niepoprawna angielszczyzna, w dodatku wzorującą się na języku kalego nic do dyskusji nie wnosi. (...) A jeśli ci się nudzi, to może chociażby przepisz tekst o p. Andrzeju jako czarnej mambie stosując znaki fonetyczne z IPA? > Cóż, ma Pan rację - nikt nie skompromituje Pana bardziej, niż Pan sam.Wiem, dlatego to wielokrotnie podkreślam: www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,30#w538444www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,635357#w637857www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,30#w615281@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Tak, "mniej więcej" angielski, w "mniej więcej" "zapisie fonetycznym".
Tak, teraz jest Pan mądry, gdy Panu podpowiedziałem. Teraz to już nie "bełkot", tylko "tak, "mniej więcej" angielski"". Teraz Pan to widzi, a i oczywiście widział poprzednio, prawda? Na to też Pan powie "tak" ("tak, mniej więcej jakoś tam widziałem").
Naprawdę, niech Pan sobie oszczędzi wstydu i obciachu. Mleko nieuctwa i krętactwa już się bowiem rozlało.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pani Mayolina: a może darujesz sobie tego rodzaju głupie prowokacje na poziomie dziesięciolatka? Niepoprawna angielszczyzna, w dodatku wzorującą się na języku Kalego nic do dyskusji nie wnosi. Chcesz błyszczeć? Napisz coś o badaniach naukowych dotyczących homoseksualizmu, odpowiedz na ostatni wpis Jacka Głodzika, podaj kilka statystyk potwierdzających twoje wywody. A jeśli ci się nudzi, to może chociażby przepisz tekst o p. Andrzeju jako czarnej mambie stosując znaki fonetyczne z IPA?> Naprawdę, niech Pan sobie oszczędzi wstydu i obciachu.W Pańskiej ocenie "wstyd i obciach" to zaszczyt, gdyż wtedy zestawiony jestem z całą elitą intelektualną, którą szanuję. > Mleko nieuctwa i krętactwa już się bowiem rozlało.I jeszcze Pan tego nie zauważył? Przecież udowodnił Pan na naszym forum już dawno wszystkim (a na "Plotku" Pan to potwierdza) iż Pan jest ogromnie mentalnie i intelektualnie małym człowieczkiem, wyładowującym agresywnie i po chamsku swoje kompleksy oraz frustracje na ludziach reprezentujących coś lepszego od Pana w jakiejkolwiek dziedzinie. Pański ostatni popis.Czy ktoś poza Pańską mamusią jeszcze wierzy, iż Pan ma coś więcej w głowie od siana. Wiem, iż Pan mnie szczególnie nienawidzi, gdyż ja od samego początku Pańskiego udziału w naszym forum wykazuję głupotę zamieszczanych przez Pana tekstów i nie stosuję przy tym Pańskiej metody pogardy dla niezgadzających się z Panem i opluwania ich jadem, ale rzetelnie (wręcz upierdliwie) przyszpilam miałkość Pańskich wywodów opierając się na wiedzy naukowej oraz faktach. Poza swoją wiarą we własną rację nigdzie i nigdy nie wykazał Pan tu chyba nikomu, a mnie na pewno "nieuctwa i krętactwa". Wystarczy tylko poczytać Pańskie mądrości, a to forum skierowane jest do ludzi myślących samodzielnie i samodzielnie dokonujących ocen. Do racjonalistów, których Pan tak szczerze nienawidzi. PS. Najwybitniejszy intelektualista łaskawie się na naszym forum objawiający - Wielce Szanowny Pan Elasp napisał: Racjonalizm laicki jest więc rodzajem intelektualnego złudzenia, baśnią "o człowieku i jego rozumie", przetykaną na przemian terminologią naukową i górnolotnym pustosłowiem - zakamuflowaną religią XXI wieku, próbującą wyprzeć religie dawne. (...)
Racjonalizm opierany jest niekiedy na zabobonie, zgodnie z którym skoro jesteśmy przedstawicielami jednego gatunku, to istnieje coś takiego, jak jedna racjonalność, wspólna dla wszystkich istot tego gatunku. Naiwność tego rozumowania jest jednak aż nadto widoczna. (...)
Racjonalizm laicki ma więc dwa wyjścia: może albo przyjąć na wiarę, że istnieje jedna, wspólna wszystkim ludziom racjonalność, aby następnie krzewić tę wiarę w procesie nazywanym "współczesną edukacją", albo zdegradować sam siebie do roli "racjonalizmu europejskiego", działającego na równych prawach z innymi rozumieniami racjonalności.
Jak już wcześniej napisałem, racjonalizm laicki może wykazywać istnienie tej jednej racjonalności, ale wszelki tego rodzaju dowód musi być z założenia procedurą racjonalną. Dowodzenie poruszałoby się więc po błędnym kole._________________ Powstaje także pytanie, czy jest sens przeznaczania niemałej części wolnego czasu akurat na "Racjonalistę", czyli na zajmowanie się tą intelektualną pomyłką, jaką stanowi (ateistyczny) racjonalizm. To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800. W pierwszym poście jest wszystko napisane. Całą resztę można spokojnie pominąć, gdyż z niego wypływa.www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,635357#w638047www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,635357#w638029www.racjon(*).php/z,0/d,30/s,635357#w638313> Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,635357#w637380www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,635357#w638556@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Tak, "mniej więcej" angielski, w "mniej więcej" "zapisie fonetycznym".> Tak, teraz jest Pan mądry, gdy Panu podpowiedziałem. Teraz to już nie "bełkot", tylko "tak, "mniej więcej" angielski"". Teraz Pan to widzi, a i oczywiście widział poprzednio, prawda? Na to też Pan powie "tak" ("tak, mniej więcej jakoś tam widziałem"). Czy przeczytał Pan ze zrozumieniem tekst, w którym do Pańskiego bełkotu się odniosłem?****************** > Najlepszy dowód, że nie zna Pan angielskiego,To Pańskim zdaniem jest po angielsku? Ju a łelkam, mister Litl Hanger.(...) No cóż - ja trochę znam jednak inny angielski i może z takim krótkim tekstem po angielsku, to jakoś dałbym sobie tam radę. > bo te zdania mają doskonały sens dla kogoś, kto zna ten język.Dla Pana wszelkie bzdury, które Pan tu wypisuje mają "doskonały sens"!> Może ktoś Panu ten "bełkot" przetłumaczy.Nie interesują mnie Pańskie oceny mojej osoby w jakimkolwiek języku i dla mnie - nawet przy ogromnie dobrej woli zrozumienia, tego co też Pan zechciał Pan nam przekazać - to poziom tego tekstu nie przekracza innych Pańskich popisów "artystycznej sensowności". ***************** To niech Szanowny Pan udowodni, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza, który w linku przywołałem i z tym nowym Pańskim tekstem (tak, jak go zrozumiałem) tu zestawiłem, gdyż inaczej, to znowu Pan pieprzy co się Panu zdaje lub po prostu bełkocze w zapiekłej złości. Gdy już rozmawiać nie będzie z kim Zawsze zostanie Andrzej Bogusławski i paru forumowiczów o "ogromnej wiedzy" a z których większość to moi koledzy.
Nie ma Elaspa co "puścił pawia", więc w kółku przyjaciół sobie rozmawiam,
Dyskusja zmierza niczym stonoga do wniosku jednego - "Odrzucić Boga..."
"Odrzucić Boga!" - jakie to proste, jakież wspaniałe, jakie doniosłe!
Ulewą plusów każdy zmoczony, Szczęśliw powstaje (choć umęczony trudem tłoczenia do organizmu codziennej dawki racjonalizmu).
I racjonalizm zaczyna działać, "Odrzucić Boga!" "Ma wypierdalać!" Zakrzyknął jeden, odmiennej nacji, herszt internetowej "racjonalizacji".
Kto przelicytuje? Kto powie więcej? Musisz ateizm popierać goręcej! Jak nie licytujesz, jak się nie starasz Wyrok jest jeden - sam "wypierdalasz".
Wszystkiego nie streszczę - notuję powoli ech nasłuchując w "Jaskini Trolli":
"Zagłodzić księży!", "Siostry zapłodnić!" "Ze Bóg nie istnieje, to udowodnić!" "Papieża powiesić!", "Połamać krzyże!" "Na zgliszczach humanizm wznieść jak najwyżej!"
Od wszystkich tych ogromnych ciśnień zaraz w czystej postaci ateizm wytryśnie! Wytrawi wszelkie ludzkie myślenie, fideizm wypali, da ukojenie...
... da ukojenie - tego mi trzeba! Tymczasem starczy ławka i drzewa...
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>To niech Szanowny Pan udowodni, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza, który w linku przywołałem i z tym nowym Pańskim tekstem (tak, jak go zrozumiałem) tu zestawiłem, gdyż inaczej, to znowu Pan pieprzy co się Panu zdaje lub po prostu bełkocze w zapiekłej złości.
Zeby zrozumieć ten wiersz, trzeba trochę ruszyć głową. Widzę jednak, że potrzeba paru podpowiedzi.
Gdy już rozmawiać nie będzie z kim
> Zawsze zostanie Andrzej Bogusławski >i >paru forumowiczów o "ogromnej wiedzy"
Aluzja do sposobu wypowiadania się p. Maceoxa, do którego wiersz był kierowany, i który potrafił to zrozumieć i docenić, dał bowiem "+".
>a z których większość to moi koledzy.
>Nie ma Elaspa co "puścił pawia", >więc w kółku przyjaciół sobie rozmawiam,
>Dyskusja zmierza niczym stonoga >do wniosku jednego - "Odrzucić Boga..."
>"Odrzucić Boga!" - jakie to proste, >jakież wspaniałe, jakie doniosłe! > Ulewą plusów każdy zmoczony.
Aluzja do forumowego kumoterstwa.
>Szczęśliw powstaje (choć umęczony >trudem tłoczenia do organizmu > codziennej dawki racjonalizmu).
Racjonalizm jako pewien rodzaj myślowej używki, coś w rodzaju opium.
>I racjonalizm zaczyna działać, >"Odrzucić Boga!" " Ma wypierdalać!" >Zakrzyknął jeden, odmiennej nacji, >herszt internetowej "racjonalizacji".
Aluzja do p. Big Zyda i jego niesławnego "a p... się, durniu!". Aluzja do p. Setrakosa, który wypowiadał się nt. słowa "racjonalizacja".Powiązanie obydwu - aluzją do obrony Big_Zyda w wykonaniu p. Setarkosa.
>Kto przelicytuje? Kto powie więcej? >Musisz ateizm popierać goręcej! >Jak nie licytujesz, jak się nie starasz >Wyrok jest jeden - sam "wypierdalasz".
Aluzja do ostracyzmu i praktyki wykluczania, często spotykanych podówczas na "Racjonaliście".
>Wszystkiego nie streszczę - notuję powoli >ech nasłuchując w "Jaskini Trolli":
>" Zagłodzić księży!", "Siostry zapłodnić!"
Aluzja do osoby kol. Głodzika.
>"Ze Bóg nie istnieje, to udowodnić!" >"Papieża powiesić!", "Połamać krzyże!" >"Na zgliszczach humanizm wznieść jak najwyżej!"
>Od wszystkich tych ogromnych ciśnień >zaraz w czystej postaci ateizm wytryśnie! >Wytrawi wszelkie ludzkie myślenie, >fideizm wypali, da ukojenie... >... da ukojenie - tego mi trzeba! > Tymczasem starczy ławka i drzewa...
Aluzja do wypowiedzi p. Maceoxa, na którą właśnie odpowiedziałem tym wierszykiem, a w której mówił o ławce w parku. Gdy przeczytałem jego wypowiedź o ławce, od razu zaświtała mi w głowie myśl o wierszu. Naprędce spisałem wiersz i przesłałem. To wszystko.[/color]
Tak, nawet wiersz trzeba umieć przeczytać... Wiersz skierowałem bowiem do samodzielnie myślących, do których - co po raz kolejny widać - Pan niestety nie należy.
Jeżeli się Panu nie podoba, zawsze może Pan napisać lepszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > wypowiadał się nt. słowa "racjonalizacja". ____________________________________ Słownik języka polskiego racjonalizacja 1. «stosowanie środków zmierzających do usprawnienia czegoś» 2. «ujmowanie czegoś w kategoriach rozumowych, a nie emocjonalnych» 3. «wynajdywanie racjonalnych argumentów dla umotywowania własnych czynów i postaw mających źródło w uczuciach i motywach, do których człowiek nie chce się przyznać przed sobą» ____________________________________ Którą racjonalizację masz na myśli?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . To niech Szanowny Pan udowodni, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza, który w linku przywołałem i z tym nowym Pańskim tekstem (tak, jak go zrozumiałem) tu zestawiłem, gdyż inaczej, to znowu Pan pieprzy co się Panu zdaje lub po prostu bełkocze w zapiekłej złości.> Jeżeli się Panu nie podoba, zawsze może Pan napisać lepszy.Oczywistym jest, że Pan swój wierszyk uważa za poetycki majstersztyk. Proponuję więc wysłać na jakiś konkurs poetycki, a główna nagroda murowana. Nie napiszę ani lepszego, ani gorszego. Nie jestem grafomanem i mam poczucie autokrytycyzmu, dlatego nie biorę się za rzeczy, o których mam niewielkie pojęcie i staram się tak tu, jak i gdzie indziej, bzdur nie wypisywać. Ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza po polsku?@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza po polsku?@@@
Ależ jest Pan namolny.
Ju a łelkam, mister Litl Hanger. You are welcome, Mister Little Hunger. Bardzo proszę, panie Mały Głodzie (= Głodziku).
Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer. I totally agree with you. Bogusławski not stupid at all. Bogusławski very clever. Całkowicie się z Panem zgadzam. Bugusławski wcale nie głupi. Bogusławski bardzo mądry.
For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba. For me, he is a a faith-killa (= killer). He is not a buzzard. He is more like a black mamba. Dla mnie on jest zabójcą wiary. Nie jest zgredem {dosł. myszołowem]. Jest bardziej niczym czarna mamba [wąż].
Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp. I know he will easily destroy all enemies of wisdom and peace, especially that jerk Elasp. Wiem, że z łatwością zniszczy wszystkich wrogów wiedzy i pokoju, w szczególności tego palanta Elaspa.
Nadal nie wychwytuje Pan sensu? Nadal coś jest dla Pana niejasne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >>Ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza po polsku?@@@ > Ależ jest Pan namolny. > Ju a łelkam, mister Litl Hanger. > You are welcome, Mister Little Hunger. O k***a! to był angielski!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nadal nie wychwytuje Pan sensu? Nadal coś jest dla Pana niejasne? Ten bezsens wychwyciłem już dawno, ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza po polsku? Czy to zupełnie przekracza Pańskie możliwości zrozumienia, czy też Pan, jak prawie zawsze, miga się od konkretnej odpowiedzi?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >. >> Nadal nie wychwytuje Pan sensu? Nadal coś jest dla Pana niejasne? >Ten bezsens wychwyciłem już dawno,
Jaki bezsens? Gdzie ma Pan bezsens?
"Przekraczać "artystyczną sensowność"" - bełkot. Nie zna Pan ani angielskiego, ani (niestety) nawet polskiego. Jest Pan niestety nieukiem. Czy nieuk może "rozbić w racjonalizmie", chociażby na zasadzie racjonalistycznej MO? Okazuje się, że - może.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | na twoim miejscu powstrzymałabym się jednak od rzucania kamieniem. Twój tekst (bo do wiersza to mu baaardzo daleko) też niekoniecznie wskazuje na świetną znajomość języka angielskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >na twoim miejscu powstrzymałabym się jednak od rzucania kamieniem. Twój tekst (bo do wiersza to mu baaardzo daleko) też niekoniecznie wskazuje na świetną znajomość języka angielskiego.
Jaki znowu wiersz? Wiersz napisałem po polsku (p. Bogusławski robi mi darmową reklamę, bo wiersz sam w sobie chyba nie najgorszy!). Natomiast gdy miałem odpowiedzieć powyżej, na kolejny, niemiłosiernie nudny post kol. Głodzika, pomyślałem sobie, że nie muszę tego zrobić w sposób śmiertelnie poważny. Wyobraziłem więc sobie jakiegoś tubylca, który odpowiada w paru słowach Głodzikowi. Nie jest to więc wiersz, tylko wypowiedź. Głodzik chyba nie załapał, Bogusławski oczywiście także nie i tylko dramatycznie pogrążył się kolejnymi postami. Z osób, która zadały sobie fatygi, by odnieść się do tego niewinnego żartu, tylko Ty bronisz honoru "Racjonalisty".
Oczywiście, angielszczyzna jest gdzieniegdzie wypaczona ("Bogusławski not stupid, Bogusławski very clever") na potrzeby żartu, dodałem też dla efektu słowa wzięte ze slangu ("killa", "buzzard"), jak również coś, co ma się kojarzyć z Afryką (czarną mambę!).
Pozdrowienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Jaki bezsens? Gdzie ma Pan bezsens?> "Przekraczać "artystyczną sensowność"" - bełkot. Nie zna Pan ani angielskiego, ani (niestety) polskiego. Jest Pan niestety nieukiem. Czy nieuk może "rozbić w racjonalizmie", chociażby na zasadzie racjonalistycznego ORMO? Okazuje się, że - może.Tak, deprecjonowanie i epitetowanie poglądów, których fideista nie jest w stanie pojąć, to stara katolicka metoda i choć w merytorycznych dyskusjach najczęściej brak Panu nawet podstawowej wiedzy, ale za to we wszelkich pyskówkach jest Pan wprost niedościgłym: www.racjonalista.pl/forum.php/s,628213/z,0#w628306www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622513www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056Ale Pańskie epitety są tylko wyrazem Pańskiej merytorycznej bezsilności. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624059www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619812www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619875www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619922www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,635357#w637857www.racjon(*).php/z,0/d,38/s,612740#w616248Przecież udowodnił Pan na naszym forum już dawno wszystkim (a na "Plotku" Pan to potwierdza) iż Pan jest ogromnie mentalnie i intelektualnie małym człowieczkiem, wyładowującym agresywnie i po chamsku swoje kompleksy oraz frustracje na ludziach reprezentujących coś lepszego od Pana w jakiejkolwiek dziedzinie. Na przykład - Pański ostatni popis.Dalej Pan się miga Panie Elasp, oj nieładnie. Przecież grzecznie zapytałem: Ten bezsens wychwyciłem już dawno, ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza "artystyczną sensowność" Pańskiego wiersza po polsku? Czy to zupełnie przekracza Pańskie możliwości zrozumienia, czy też Pan, jak prawie zawsze, miga się od konkretnej odpowiedzi?Choć jak napisałem oba Pańskie teksty, a jeszcze sporo takich Pańskich popisów na naszym forum (np. ten), to wszystko to zwyczajny bezsens grafomana z ambicjami na wieszcza. Oczywiście wierzących mamy i na naszym forum, to kibicują Panu jak mogą. _________________ PS. > "Przekraczać "artystyczną sensowność"" - bełkot.Szanowny Panie Elasp, trudno to Panu wytłumaczyć czym jest sensowność każdej wypowiedzi, czy jest to proza, czy mowa wiązana, gdy jako wróg alkoholi do świętych Pan nie należy: "Qui bibit, dormit, qui dormit, non peccat, qui non peccat, sanctus est, ergo: qui bibit, sanctus est."Kto pije, ten śpi; kto śpi, nie grzeszy; kto nie grzeszy, jest święty; zatem: kto pije, jest święty. "Gramatyka idzie najpierw. Dbajmy o nią, choć zbytniej dbałości nie wymaga. Daje sobie radę sama. Potem idzie logika. Sąd powinien być dobrze pomyślany. Nie ufajmy efektownej formie - baczmy, by treść była prawdziwa i istotna. Retoryka idzie na końcu: uretorycznijmy to co logiczne". /J. Bralczyk/ "Pytanie o sens sztuki (artystycznego jej wyrazu) może być zadane jedynie na gruncie myślenia ten sens uwzględniającego. Tak więc jedynie humanizm zdolny jest zasadnie pytać o sens, podczas gdy wszystkie formy antyhumanizmu namawiają nas do zniesienia tego pytania i poddania się absolutowi bądź siłom życia. O sensie można mówić tylko wtedy, gdy pojawia się relacja człowieka do człowieka, gdy istnieje chęć przekazu i zrozumienia więź, która łączy dwie wole. Struktura sensu jest zatem osobowa, coś ma sens, ponieważ osoba ma intencję przekazania nam czegoś. Sens powstaje między osobami."Zgadzam się z Panem, iż o artystyczności (artyzmie) w Pańskim przypadku trudno mówić i to odrzucam, ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza sensowność Pańskiego wiersza po polsku? W szkole wielu z nas uczono - "co też ten poeta chciał tu powiedzieć" Pan proponuję aby przypinać Pana do tekstu spinaczem biurowym "Widzę jednak, że potrzeba paru podpowiedzi". Czy sądzi Pan, iż Pański "łangelsku" tekst po "przełożeniu" zyskał na sensowności przekazu czy stracił? A w moim przypadku pytaniem było i jest, czy przekracza kiepską sensowność Pańskiego wiersza, gdyż uważam, że cała Pańska "tfurczość" jest na podobnym słabiutkim poziomie sensowności i artystyczności. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >. >Zgadzam się z Panem, iż o artystyczności (artyzmie) w Pańskim przypadku trudno mówić i to odrzucam, ale nadal czekam na dowód, iż Pański tekst po "łangelsku" przekracza sensowność Pańskiego wiersza po polsku?
Niech Pan napisze w życiu choć jedno zdanie po angielsku, to po pierwsze, a później oceni zdolności innych. Po drugie, nadal nie wiem, na czym miałoby polegać "przekroczenie sensowności", na którego wykazaniu tak usilnie Panu zależy. Po trzecie, wiersz jest o wiele bardziej sensowny od owej wypowiedzi "tubylca" - wyjaśnienie pomysłu tej drugiej znajdzie Pan powyżej, w odpowiedzi na post p. Mayoliny, więc nie mogę udowodnić, że ta druga jest bardziej sensowna od pierwszej, gdyż sam uważam (jeżeli cokolwiek w tej sprawie uważam), że jest właśnie odwrotnie. Parę uwag na ten temat poniżej, dla najwyraźniej zafascynowanego moją poezją i prozą p. Andrzeja.
Tekst "tubylczy" był żartem, i to skierowanym nie do Pana, gdyż wiem nie tylko, że nie zna Pan angielskiego, ale wiem i to, że nie Pan poczucia humoru, lecz do kol. Głodzika. Czy żart zawsze musi być głęboko sensowny? Pytanie o stopień sensowności żartu (i porównywanie jej z czym innym) jest chyba w sumie pozbawione sensu. Osobie, która ma choćby elementarne poczucie humoru przypuszczalnie nie trzeba by takich rzeczy tłumaczyć. Wiersz ("wiersz", pseudo wiersz - proszę nazwać wedle uznania) natomiast wytłumaczyłem w innym poście, i są zresztą w tym wierszu inne jeszcze aluzje, ale nie widzę powodu zagłębiać się w tę mą "artystyczną twórczość", która dla mnie samego nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Coś, co napisałem w ciągu 15 minut, Pan będzie teraz, z egzaltacją ubierając coraz mocniejsze intelektualne okulary, drążył przez dwa tygodnie i zasypywał mnie postami i ponagleniami. Takim postępowaniem tylko mi Pan pochlebia. Powinien Pan raczej skupić uwagę na swoich, niemiłosiernie nudnych, rozwlekłych i jałowych postach, które, choć natrętne, wszędobylskie i wielkiej ilości, przechodzą przez to forum bez jakiegokolwiek echa, czego, jak się zdaje, Pan w ogóle nie chce albo nie potrafi dostrzec. Te posty przypominają starą i brzydką kobietę, która, umalowana i pstrokato ubrana, wychodzi z domu by paradować po mieście z dwoma pieskami (Ironią i Sarkazmem), w nadziei, że - niczym młoda dziewczyna - wzbudzi powszechny zachwyt i zainteresowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Niech Pan napisze w życiu choć jedno zdanie po angielsku, to po pierwsze, a później oceni zdolności innych.Gdy Pan tak wszystkich poucza spróbuję i ja. Niech Pan najpierw spróbuje czytać teksty ze zrozumieniem, a później sensownie się do nich ustosunkowywać zamiast głupio się wyzłośliwiać. Co tu mają za znaczenie moje lingwistyczne zdolności, gdy ja się nimi nie popisuję. Oceniam innych wypowiedzi tylko w zakresie, o którym mam pojęcie. > Po drugie, nadal nie wiem, na czym miałoby polegać "przekroczenie sensowności", na którego wykazaniu tak usilnie Panu zależy.Doskonale wiem, iż Pan tego nie potrafi zrozumieć i nawet stąd moje trochę złośliwe pytanie. Po prostu nikt sam siebie nie przeskoczy i cała Pańska "tfurczość" nie przekracza grafomańskiego poziomu. Jest Pan w tym równym, choć może i niezrównanym. > Po trzecie, wiersz jest o wiele bardziej sensownyCzyli Pańskim zdaniem, to wiersz jest bardziej sensownym. Czy wraz z tłumaczeniem o co Panu w nim chodziło, czy bez tego tłumaczenia? > Po trzecie, wiersz jest o wiele bardziej sensowny od owej wypowiedzi "tubylca" - wyjaśnienie pomysłu tej drugiej znajdzie Pan powyżej, w odpowiedzi na post p. Mayoliny, więc nie mogę udowodnić, że ta druga jest bardziej sensowna od pierwszej, gdyż sam uważam (jeżeli cokolwiek w tej sprawie uważam), że jest właśnie odwrotnie.Ja uznałem, że obie wypowiedzi są na podobnym poziomie - nawet przy ogromnie dobrej woli zrozumienia, tego co też Pan zechciał Pan nam przekazać - to poziom tego tekstu nie przekracza innych Pańskich popisów "artystycznej sensowności". > Tekst "tubylczy" był żartem, i to skierowanym nie do Pana, gdyż wiem nie tylko, że nie zna Pan angielskiego, ale wiem i to, że nie Pan poczucia humoru,Ależ tu w znakomitej większości jesteśmy wprost oszołomieni Pańską wiedzą na temat innych osób. Przecież większość Pańskich wypowiedzi w internecie dotyczy oceny innych ludzi. A my zdecydowanie się różnimy - nie tylko poczuciem humoru. > Czy żart zawsze musi być głęboko sensowny?Każda wypowiedź powinna sensowna, no chyba, że to takie pieprzenie o Szopenie, w jakim Pan jest niezrównanym mistrzem. > Pytanie o stopień sensowności żartuCzy mam podać bibliografię. > jest chyba w sumie pozbawione sensu.Tak, gdy ktoś w całości tekstów sens wypowiedzi z trudnością utrzymuje. > Osobie, która ma choćby elementarne poczucie humoru przypuszczalnie nie trzeba by takich rzeczy tłumaczyć. Wiersz ("wiersz", pseudo wiersz - proszę nazwać wedle uznania) natomiast wytłumaczyłem w innym poście, i są zresztą w tym wierszu inne jeszcze aluzje, ale nie widzę powodu zagłębiać się w tę mą "artystyczną twórczość", która dla mnie samego nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Pan proponuję aby przypinać Pana do tekstu spinaczem biurowym "Widzę jednak, że potrzeba paru podpowiedzi". > Coś, co napisałem w ciągu 15 minut, Pan będzie teraz, z egzaltacją ubierając coraz mocniejsze intelektualne okulary, drążył przez dwa tygodnie i zasypywał mnie postami i ponagleniami. Takim postępowaniem tylko mi Pan pochlebia.Czy ja jeszcze Panu pochlebiać potrzebuję, gdy podobnych Pańskich samoocen znaleźć można wiele: "Bo te zdania mają doskonały sens, a wiersz sam w sobie chyba nie najgorszy"! Rozumiem, iż wynikają one z konieczności, gdyż gdyby Pan sam się nie pochwalił, to kto by to uczynił? > Powinien Pan raczej skupić uwagę na swoich, niemiłosiernie nudnych, rozwlekłych i jałowych postach, które, choć natrętne, wszędobylskie i wielkiej ilości, przechodzą przez to forum bez jakiegokolwiek echa, czego, jak się zdaje, Pan w ogóle nie chce albo nie potrafi dostrzec.www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,15061www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,49545> Te posty przypominają starą i brzydką kobietę, która, umalowana i pstrokato ubrana, wychodzi z domu by paradować po mieście z dwoma pieskami (Ironią i Sarkazmem), w nadziei, że - niczym młoda dziewczyna - wzbudzi powszechny zachwyt i zainteresowanie.Znowu stara Elaspowa śpiewka, a Przecież udowodnił Pan na naszym forum już dawno wszystkim (a na "Plotku"Pan to potwierdza) iż Pan jest ogromnie mentalnie i intelektualnie małym człowieczkiem, wyładowującym agresywnie i po chamsku swoje kompleksy oraz frustracje na ludziach reprezentujących coś lepszego od Pana w jakiejkolwiek dziedzinie. Na przykład - Pański ostatni popis.Tak, deprecjonowanie i epitetowanie poglądów, których fideista nie jest w stanie pojąć, to stara katolicka metoda i choć w merytorycznych dyskusjach najczęściej brak Panu nawet podstawowej wiedzy, ale za to we wszelkich pyskówkach jest Pan wprost niedościgłym: > www.racjonalista.pl/forum.php/s,628213/z,0#w628306> www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758> www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622513> www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056A Pańskie epitety są tylko wyrazem Pańskiej merytorycznej bezsilności. Powtórzę jednak pytanie na które nie jest Pan z sensem odpowiedzieć: Czy sądzi Pan, iż Pański "łangelsku" tekst po "przełożeniu" zyskał na sensowności przekazu czy stracił? A w moim przypadku pytaniem było i jest, czy przekracza kiepską sensowność Pańskiego wiersza, gdyż uważam, że cała Pańska "tfurczość" jest na podobnym słabiutkim poziomie sensowności i artystyczności.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Te posty przypominają starą i brzydką kobietę, która, umalowana i pstrokato ubrana, wychodzi z domu by paradować po mieście Ty Elasp po prostu nietolerancyjny jesteś. Niech każdy wygląda jak chce.
>z dwoma pieskami Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy te pieski próbują gryźć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Pan Elasp: Cytat:Bardzo proszę, panie Mały Głodzie (= Głodziku). Całkowicie się z Panem zgadzam. Bugusławski wcale nie głupi. Bogusławski bardzo mądry. Dla mnie on jest zabójcą wiary. Nie jest zgredem {dosł. myszołowem]. Jest bardziej niczym czarna mamba [wąż]. Wiem, że z łatwością zniszczy wszystkich wrogów wiedzy i pokoju, w szczególności tego palanta Elaspa.
Nadal nie wychwytuje Pan sensu? Nadal coś jest dla Pana niejasne? Dobre  Nie wypowiadam się, czy dla p. Bogusławskiego jest jasne i jak. Nie wiem po co Panu te oceny kto jest mądry a kto głupi palant, ale jasne jest dla mnie, że zaczyna się Pan denerwować (niekoniecznie ostatnio). A nie ma powodu. Spokojnie. To tylko forum i aż forum. Rozmawiamy. Swoją drogą doceniam, że taki poliglota i znawca muzyki zajmuje się niekiedy mną - maluczkim. Takim zwykłym małym Głodzikiem  Z innej beczki: podał Pan niedawno przykład na - Pana zdaniem - nieszkodliwą pedofilię. Rzecz traktowała o gładzeniu policzka śpiącego dziecka. Kontynuując temat: www.wprost(*)o-dzieki-wirtualnemu-modelowi/Po mojej reakcji zaperzył się Pan, gdyż nie chciałem wpaść w zastanowią z logiczną precyzją pułapkę. Zostawmy to. Chciałbym tu poruszyć nieco inną sprawę w związku z powyższym artykułem: zastanówmy się razem, z jakiego powodu teoretycznie nieszkodliwe reakcje pedofilów na model komputerowy, postawiły na nogi Policję w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Belgii, Australii, RPA, Polsce i Irlandii. Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Trudno o statystyki tam, gdzie proces dopiero się rozpoczął. Opieram więc> swoje przypuszczenie na wiedzy o psychice Potocznej. Pan zawsze rozumie te sprawy tylko potocznie, ale z zainteresowaniem głębszą wiedzą słabo. Już kiedyś napisał Pan zresztą mniej-więcej, że psychologowie to na ogół ludzie z problemami i nie ma co ich odkryć brać na poważnie. Więc - podwójne standardy w życiu i na potrzeby dyskusji z inteligentną kobietą?  > Bierze się to stąd, że pod względem emocjonalnym homoseksualista to> 10-latek, jakkolwiek na swoje najwyraźniej nieszczęście - zamknięty> w ciele dorosłego faceta.Praktyka tego jednakowoż nie potwierdza, że chodzi o "zamknięcie", jak również, że jako lek mogłoby posłużyć "otwarcie". Pana postulat jest zresztą nieco rozwijany przez katolickie ośrodki terapii i reedukacji gejów, które działają w Polsce już od ładnych paru lat. Warto przy tej okazji zastanowić się nad wynikami tychże ośrodków (sukcesami i porażkami). > Homoseksualista to człowiek nieodwracalnie> opóźniony w rozwoju emocjonalnym, człowiek, który nie wyszedł poza> stadium, w którym znajduje się dziesięciolatek, a więc nie wszedł był w fazę> zainteresowania płcią przeciwną,Zbytnie uproszczenie, patrz wyżej. Tu nie chodzi o opóźnienie w rozwoju emocjonalnym, ale o skierowanie rozwoju i idących za nim emocji na nieco inne tory. Co do nieodwracalności, pełna zgoda. > To samo dotyczy (mutatis mutandis) lesbijek.Rozumiem, że sugeruje Pan traktowanie homoseksualistów na zasadach podobnych, jak dzieci - np. brak niektórych praw. Ale tu znów wpada Pan w pułapkę własnej argumentacji. Jeśli odbierzemy homoseksualistom niektóre prawa, to dlaczego nie odebrać ich ludziom starym? Psychologom, którzy przecież są nieproduktywni i szkodzą tak naprawdę ludziom zaśmiecając listę lektur? Dewotom? > Każda grupa kiedyś była w jakiś sposób dyskryminowana.Nie każda, nie z tym samym natężeniem i nie w każdych społeczeństwach tak samo. Myślę, że warto tu przede wszystkim zrozumieć mechanizm samoregulacji natury, choć niekoniecznie ronić krokodyle łzy nad gejami. > Niemniej homoseksualiści zawsze potrafili znaleźć sobie> wygodną niszę. W dawnych czasach był to - paradoksalnie - Kościół> i oferowany przezeń stan duchowny, potem zaś środowisko artystyczne, bohema.W kwestii tych "dawnych czasów": wiadomosci(*)ualne-to-jest-temat-tabu/wllqcMiłego dnia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mężczyzna homoseksualny jest także na ogół pedofilem, a więc> będzie odczuwać pociąg do swojego "syna" lub bądź "synów"> zaprzyjaźnionych par.> antigayfac(*)uality-and-paedophilia-linked/Proszę napisać, gdzie taka konkluzja mieści się w Pana źródle. Moje źródło mówi coś innego: Cytat:Pedophiles are usually attracted to a particular age range and/or sex of child. Research categorizes male pedophiles by whether they are attracted to only male children (homosexual pedophilia), female children (heterosexual pedophilia), or children from both sexes (bisexual pedophilia). The percentage of homosexual pedophiles ranges from 9% to 40%, which is approximately 4 to 20 times higher than the rate of adult men attracted to other adult men (using a prevalence rate of adult homosexuality of 2%-4%). This finding does not imply that homosexuals are more likely to molest children, just that a larger percentage of pedophiles are homosexual or bisexual in orientation to children . Individuals attracted to females usually prefer children between the ages of 8 and 10 years. Individuals attracted to males usually prefer slightly older boys between the ages of 10 and 13 years. www.mayoclinicproceedings.comDobrze jest umieć rozróżniać homoseksualizm od pedofilii homoseksualnej. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Proszę dokończyć to zdanie, bo ono jest ważne z punktu widzenia toczonej dyskusji. Jeśli rodzice będą chcieli pokazać komuś swoje dziecko, to myślę, że nie można im zabronić. I nawet zdziwiłbym się, gdyby to figurowało w kodeksie karnym. Natomiast co do żłobków, to zbyt ryzykowne, może prowadzić do nadużyć. Wspomniałem o społecznych skutkach. I tu raczej może być problem, ludzie mogą pomyśleć, że można traktować dzieci przedmiotowo, nie szanować ich. Ludzie już tak mają, że jak dać im palec, to złapią całą rękę. To tak jak z postem na stołówce. Niby małe ustępstwo, ale potem już z górki. Ktoś mógłby w tym zobaczyć zielone światło dla różnych przestępczych biznesów. Więc jednak trzeba chronić dzieci przed takim ryzykiem.
>>Jeśli dziecko niespokojnie śpi to faktycznie zbytnie hałasowanie przy nim zbyt mądre nie jest. > Ale nie jest niemoralne, ani występne. Mówiliśmy o szkodliwości. Otóż utrudnianie dziecku wypoczynku jest dla niego szkodliwe. Stopień tej szkodliwości chyba jest tu mniej ważny.
> Tak, ale sprawami rozwodowymi, spadkowymi, itd. prowadzonymi przez sądy obciążą budżet państwa. Nie będzie na leki, na bezpieczeństwo, bo dwaj "geje" będą się procesować przez 10 lat. Ratowanie małżeństwa - mającego dzieci - ma jakiś cel. Teraz sądy będą zachodzić w głowę, jak pogodzić np. pana Raczka z panem Szczygielskim, bo się na siebie śmiertelnie poobrażali i chcą rozwodu. A jak nie będą próbować, same zostaną oskarżone o nierówne traktowanie gejów i homofobię. Rzeczywiście, tu jest problem. Ale nie bądźmy takimi materialistami. Poza tym, jeśli nie warto ratować tych małżeństw, to może nikt nie będzie ich ratował i będą mniejsze koszty. Czy ktoś teraz ratuje bezdzietne małżeństwa? Myślę też, że po pierwszym zachłyśnięciu się nowymi prawami, po serii szpanerskich ślubów, geje dojdą do takiego wniosku jak pary heteroseksualne - że nie ma po co spieszyć się do ślubu, lepiej na kocią łapę, na próbę. I problem niejako sam się rozwiąże.
Niżej: >Poza tym zakładam, że 2) wraz prawem do małżeństwa geje wywalczą sobie (a może już wywalczyli sobie gdzieniegdzie?) korzystne rozwiązania podatkowe, rekompensujące rzekomy, wielowiekowy "ucisk", a skutkiem tego będą się zawiązywać małżeństwa fikcyjnych gejów (lub lesbijek), które także nie okażą się trwałe. To jest słuszny argument przeciw przywilejom. Nie powinno ich być.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Proszę, aby się Pan uspokoił i trzymał fason. Przegrywać> trzeba umieć, a że przegrywa Pan ze mną, więc> to naprawdę żaden wstyd.Trzeba przyznać, że trzymał Pan fason do końca. Niestety, jak to się mówi: walczył jak lew, ale zginął jak mucha. Tym samym po raz kolejny udowodnił Pan prawdziwość zdania cytowanego przez A.Bogusławskiego wiele razy: Cytat:Wierzący sami czują, kiedy najlepiej nie myśleć, nie zastanawiać się, nie odpowiadać sobie samemu na pytanie, nie zadawać pytań, nie zestawiać swoich dwóch stanowisk w tej samej sprawie na dwóch polach, kiedy unikać rozmowy na ten temat, a nawiązaną przerwać lub odwrócić ją na temat inny, czego nie czytać i co zapomnieć, o czym nie wiedzieć w danej chwili, choć się to wie w głębi duszy i wtedy, i poza tym momentem Dziękuję za grę, w której starał się Pan wykazać swoją wyższość za pomocą błyskotliwych chwytów logiki.. na bazie pedofilii. Było mi miło nie wziąć w niej udziału. Serdecznie pozdrawiam i życzę spokojnej nocy!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Dziękuję za grę, w której starał się Pan wykazać swoją wyższość za pomocą błyskotliwych chwytów logiki.. na bazie pedofilii. Było mi miło nie wziąć w niej udziału.
Ju a łelkam, mister Litl Hanger.
Aj totali egri łiz ju. Bogusławski not stjupid et ol. Bogusławski wery klewer.
For mi, hi is e feit-killa. Hi is not e bazed. Hi is mo lajk e blak mamba.
Aj noł hi łil izli distroj ol enemis of łisdom ent pis, espeszli zad dżerk Elasp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Nie będę udawał , że jest mi z tego powodu przykro ... Mało wiesz a jeszcze mniej rozumiesz a to co rozumiesz przekształcasz w to w co wierzysz a że wierzysz ze strachu i dla nagrody ... rezultat jest mizerny makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie komentuję meritum Pana błyskotliwych chwytów erystycznych.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Elasp chowa dłonie za plecami i pyta : Ile palców pokazuje ? Nudne i prymitywne , bezwartościowe i bezsensowne A przede wszystkim kol.Elasp ma strasznego pietra przed uczciwą , rzetelną konfrontacją z naszymi pytaniami - dlatego woli zasłaniać się bulgotaniem i gulgotaniem o niczym .Woli rozmawiać z tym starszym panem , którego nam był łaskaw przedstawić - ten poziom bardziej mu sprzyja ... I nikt o nic nie pyta ... i wszystko jest takie jakie sobie wymyślił . A my - potworne głąby chcemy biednemu Elaspowi zabrać i cukierki i smoczka i wiaderko i łopatke - a fe !
Jacku - Ja otrzymałem w prezencie od mojej koleżanki z pracy ( Czeszki ) płyte Karola Kryla - Braticku zavirej vratka - słuchałem tego ze łzami w oczach w latach 80-tych ...
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Sądzę, że byłoby o niebo lepiej, gdyby kol. Makuś zamiast produkować kolejne wpisy zaczął słuchać dobrej muzyki religijnej. Natchnęłaby go ona właściwym, czystym i niezmieszanym pojęciem Bóstwa. Ze swej strony proponuję najgłębsze dzieło religijne muzyki XX wieku, "Stabat Mater" (1926) Karola Szymanowskiego. Może się z nim równać co najwyżej "Symfonia psalmów" Igora Strawińskiego, ale porównanie i tak wypada daleko na korzyść naszego Karola. "Stabat Mater" napisał Szymanowski na prywatne zamówienie Bronisława Krystalla, który w ten sposób chciał uczcić pamięć zmarłej zony. Partytura nosi więc dedykację: "Pamięci Izabelli Krystallowej". Krystall, przemysłowiec warszawski wyznania mojżeszowego, zamówił co prawda u Szymanowskiego "Requiem", lecz przyjął "Stabat Mater", widząc doskonale, że ma do czynienia z wielkim arcydziełem. Oto część IV, pt. "Spraw niech płaczę z tobą razem", w b. dobrym wykonaniu: youtu.be/g75rfOPqzNg
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > Sądzę, że byłoby o niebo lepiej, gdyby kol. Makuś zamiast produkować kolejne ...hej, Wierze , że dla ciebie byłoby lepiej Nie musiałbyś wstydzić się swoich zaczarowanych myśli - a tak jest makuś i jest wielki wstyd i niemoc i bezradność Jak tu wybrnąć - pytasz sam siebie - lecz odpowiedzi są nieobserwowalne i niedoświadczalne i niezrozumiałe i niepojęte ... i uciec już nie możesz i zagmatwać nie możesz i zagulgotać też już nie możesz - wylazło szydło z worka - a właściwie makuś je wyciągnął i światu objawił ... No i co ? Szach mat panie Elasp makuś A ja proponuje ci Dead Can Dance lub Night Ark albo Gong - piękna , głęboka , refleksyjna , mocna muzyka - pełna humanizmu , ateizmu i socjalizmu
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >CUiągle nakłada Pan na racjonalistów kalki ze swojego świata. Nie ma. Racjonaliści nie tworzą para-religijnych dogmatów w stylu "nie będziesz ubierał się w ortalion, bo nie podoba się to Najwyższemu Racjonaliście".
hej, Bardzo Ważne !!! Nie chodzi o to co się Najwyższemu podoba lub nie - ponieważ jest on nieobserwowalny , niepojmowalny , niedoświadczalny i Nikt nie ma najmniejszego pojęcia czy coś "temu czemuś" się podoba bądź nie , W jego imieniu samozwańczo , bez jakichkolwiek uprawnień , kwalifikacji czy zdolności wypowiada się kol. Elasp . Autorytarnie stwierdzając , że humanizm , ateizm i socjalizm to najgorsze ideologie dla głąbów i idiotów . Na podstawie braku jakiejkolwiek podstawy , bez jakiejkolwiek świadomości i zrozumienia czegokolwiek - przepełniony kompletną niezdolnością do wyjaśnienia , wytłumaczenia czegokolwiek wypowiada się o etyce , moralności , uczciwości , rozsądku , sensie - Groteska - żałosna groteska . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > W jego imieniu samozwańczo , bez jakichkolwiek uprawnień ,> kwalifikacji czy zdolności wypowiada się kol. Elasp .No co Ty, Makuś. Pozwólmy się koledze wypisać  Wszak Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie o to (do końca - przyp. J.G) chodzi, jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi, ooo.. J. Stuhr > Autorytarnie stwierdzając , że humanizm , ateizm i socjalizm> to najgorsze ideologie dla głąbów i idiotów .> Na podstawie braku jakiejkolwiek podstawy , bez jakiejkolwiek> świadomości i zrozumienia czegokolwiek -Tak se twierdzi. Nie pierwszy raz zresztą t a k i e działa (i większe) wytacza. > przepełniony kompletną niezdolnością do wyjaśnienia ,> wytłumaczenia czegokolwiek wypowiada się o etyce , moralności ,> uczciwości , rozsądku , sensie - Groteska - żałosna groteska .Zastanawiam się, czy chciałbym poznać, jak kol. Elasp radzi sobie z dylematami dnia codziennego, żoną, kolegami, bliskimi, rodziną itp. A właściwie nurtuje mnie jedna kwestia: czy to tylko nam - głupim racjonalistom-idiotom - swoje złote myśli serwuje, czy jednak wszystkim  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jacku ... Obawiam się , że w tym wypadku kol.Elasp jest przekonanym , ba wręcz euforycznym egalitarystą ... Już od dawna chcę zapytać : Znasz może film "Jabłka Adama" ? Kilka dni temu miałem przyjemność go oglądać - powiem krótko - Jestem zachwycony ! Występuje tam postać pastora ... którą być może kol.Elasp po pewnych retuszach mógłby z powodzeniem zagrać ... A jak już jestem przy filmach to muszę wyznać , że "Lucy" to przepiękny , refleksyjny , zmuszający do namysłu film - pełen ciekawych metafor i niuansów ... pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> "Jabłka Adama" ?> Kilka dni temu miałem przyjemność go oglądać - powiem krótko - Jestem zachwycony !To jak będziesz miał okazje to zobacz jeszcze te. Sunset Limitedwww.filmweb.pl/film/Sunset+Limited-2011-558807czarny, były więzień (Samuel L. Jackson) utrzymującym, że słyszy głos Jezusa i biały profesor (zdobywca Nagrody Akademii Tommy Lee Jones), który w ostatniej chwili zostaje powstrzymany od rzucenia się pod nadjeżdżający pociąg Sunset Limited. Ci dwaj toczą filozoficzną debatę - bezgraniczna wiara Czarnego zderza się z pesymizmem Białego, racjonalnie argumentującego swoją ponurą wizję rzeczywistości. Człowiek z Ziemiwww.filmwe(*)C5owiek z Ziemi-2007-322665warto A Jabłka Adama niezłe. Warto też zobaczyć Madsena w innej roli a w filmie PUSHER z 96r przebitka jest fajna na tle tego księdza. tu za free vod.pl/filmy/pusher/lzgf9
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Dzięki za przypomnienie o Sunset ... zapomniałem ... pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | "Lucy" niezłe, właśnie oglądnąłem. Świetne połączenie kina akcji ze science fiction. Ten film przypomniał mi nieco "Jestem Bogiem" Neil Burgera. www.filmweb.pl/film/Jestem+Bogiem-2011-548252Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Największe wrażenie zrobiła na mnie rozmowa telefoniczna w szpitalu pomiędzy Lucy i jej matką - przepiękne , wrażliwe , delikatne , mądre , wzruszające ... pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Ano. Mózg Lucy jeszcze pracował na stosunkowo wolnych obrotach i głód wiedzy nie zdominował uczuć. A uczucia do matki (i vice versa) są czymś tak podstawowym w życiu człowieka, że bardziej fundamentalnego chyba nic nie ma. I to pożegnanie.. łapie za gardło, oj łapie  Oglądając film "Bogowie" o prof. Relidze, poruszyła mnie scena z pobraniem organów (opisana na końcu) www.racjonalista.pl/forum.php/s,638497#w638511Do myślenia daje również moment, gdy Religa pierwszego spytał ojca chłopaka, ten się nie zgodził, ale za chwilę wskazał matkę: - Ona decyduje Na dobranoc: www.youtube.com/watch?v=wcDwR9OZ8D8
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Jak rozumiem, zarzut polega na tym, że przez etykę chrześcijańską ludzie nie mogą czerpać pełnej radości z seksu, przez co są zestresowani i znerwicowani.Ej tam, ej tam - zaraz nie mogą czerpać. Czerpią jak cholera, mając Kościelne zakazy tam, gdzie ich miejsce: [Załącznik]> Co Pan ma im do powiedzenia? Jestem ciekaw.Pisane w 1907 roku: Nowa wiara. Lada kiep, co od kolebki Ani pije, ani... pali, Afiszuje swoje klepki, Wprawdzie cztery - lecz ze stali.
W bohaterstwa nowe szranki Wlecze młodzian puste łóżko: Żyj lat dziesięć bez kochanki, Obwołają cię Kościuszką!
I w małżeństwie bez ekscesów! Kontrolują serca bicie, Czy pamiętasz wśród karesów, Że masz stworzyć nowe życie?
Troska sen im z oczu płoszy: Wielki problem w głowach świeci Jak przy minimum "rozkoszy" Maksymalnie płodzić dzieci!
Odmawiajcie, abstynenci, Higieniczny wasz różaniec Niech się mały światek kręci W ten świętego Wita taniec;
Pijcie wodę w cnym skupieniu, Ale mnie przechodzi mrowie, Że gdzieś w trzecim pokoleniu Znajdzie się ta woda w głowie...
Pisane w 1908 roku. O bardzo niegrzecznych racjonalistach i strapionej ich moralnością ciotce. Dojdźże ładu z taką głową:
Zawsze ma ostatnie słowo!
Ciotka prawi o Trzech Psalmach:
Józio o «tańczących palmach»;
Ciotka mu o apostołach,
On jej o spermatozoach;
Ciotka uczy, kto był Gallus,
On poprawia: «Ciociu, Phallus»!
Ciotka znów z innego wątku
Baje o świata początku,
Józio się ząb za ząb kłóci,
Że świat cały powstał z chuci.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jak rozumiem, zarzut polega na tym, że przez etykę> chrześcijańską ludzie nie mogą czerpać pełnej radości> z seksu (..)Etyka chrześcijańska, dobre. To już nie moralność - fiu fiu! 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > przez etykę chrześcijańską ludzie nie mogą czerpać pełnej radości z seksuPan Bogusławski trafnie zauważył, że kościelne wskazówki wiernym i pasterzom (z definicji: grzesznikom) nie przeszkadzają Cytat: Czerpią jak cholera, mając Kościelne zakazy tam, gdzie ich miejsce - być może nawet podkręcają przyjemność, gdyż każdy chrześcijanin wie, że zakazany owoc słodszy. > pedofile, którym prawo nie pozwala czerpać pełnej radość z seksu, a na dodatek wtrąca do więzieńPrawo świeckie zdaje się wyrastać z umów międzyludzkich i nie opiera się na czczych ideałach. Treścią prawa są bodaj takie zasady relacji między podmiotami, które dają się uogólnić na większą grupę społeczną (w szczególności państwo). W moim odczuciu jedną z głównych zasad stanowi wzajemność, a ogólniej - partnerstwo. Nawet jeśli o pełnym partnerstwie nie może być mowy (np. w relacji dorosły-dziecko), to powinna być zachowana proporcja (rozważność), której nie ma, gdy jedna strona bierze wszystko, a druga nic. W takim ujęciu czyny pedofilne byłyby ścigane przez prawo z racji łamania zasady partnerstwa. [Proszę zauważyć, że seks uprawiany pomiędzy dziećmi jest traktowany łagodniej, pomimo że dochodzi jakby do obopólnej pedofilii.] P.S. [Zasadę kooperacji chyba za nic mają teokraci, powołując niewspółmierną boskość.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Prawo świeckie zdaje się wyrastać z umów międzyludzkich i nie opiera się na czczych ideałach. Treścią prawa są bodaj takie zasady relacji między podmiotami, które dają się uogólnić na większą grupę społeczną (w szczególności państwo).> W moim odczuciu jedną z głównych zasad stanowi wzajemność, a ogólniej - partnerstwo. Nawet jeśli o pełnym partnerstwie nie może być mowy (np. w relacji dorosły-dziecko), to powinna być zachowana proporcja (rozważność), której nie ma, gdy jedna strona bierze wszystko, a druga nic. Podobnym argumentem posłużyłem się w rozmowie z orędownikiem pedofilii, prof. Grabowską, niedawno w "Jaskini Trolli". Zastanawiam się jednakże np. nad takim zjawiskiem, jak sportowa "eksploatacja" dzieci na użytek krajowych (międzynarodowych) organizacji i związków sportowych. Np. gimnastyczki trenują od wczesnego dzieciństwa, w sposób bardzo męczący i stresujący, i na ogół nie na własne życzenie. Celem tych ćwiczeń jest domniemane "piękno" występu, które na widowni ogląda (na ogół dorosły) widz. Dzieci te dostają za to urojoną nagrodę w postaci "medali", rodzice - pieniądze, natomiast widz - zmysłową przyjemność. youtu.be/QcEu4qShleQ> W takim ujęciu czyny pedofilne byłyby ścigane przez prawo z racji łamania zasady partnerstwa. Tak, ale co w takim razie z eksploatacją dzieci taką jak ta, o której wspomniałem powyżej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Pedofilia już cię przestała interesować ? Zrozumiałeś , że poległeś i otwierasz kolejną "pandorę " ? Lubisz słuchać muzyki - wiesz ile trzeba włożyć wysiłku w to aby dobrze grać ? Ludzie , którzy nauczyli się grać czerpią z tej umiejętności wiele satysfakcji Sportowcy , baletnice , piekarze , hydraulicy - każdy z nich musiał się czegoś nauczyć i czasem przez to czuł się żle A może czasem jeden rodzic z drugim mówili : Ucz się bo cała przyszłość przed tobą - jacy degeneraci , zupełnie jak pedofile ! A inni rodzice mówili : Ty debilu , nic nie potrafisz , wszystko żle robisz , pójdziesz do piekła ! Jakie wyciągasz wnioski z pomyłek rodziców ? Ja postuluje więcej społecznej , humanistycznej , socjalistycznej , etycznej , filozoficznej , ateistycznej , egalitarnej , wrażliwej , życzliwej , kreatywnej i mądrej edukacji w placówkach państwowych makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >hej, >Pedofilia już cię przestała interesować ? >Zrozumiałeś , że poległeś i otwierasz kolejną "pandorę " ?
Nie widzisz, że czynię analogię między pedofilią a "eksploatacją" dzieci, o której mówię powyżej, mając w szczególności na uwadze pojęcie partnerstwa, też wprowadzone powyżej?
Dla twojej wiadomości: nie jestem zwolennikiem pedofilii, tak jak nie jestem zwolennikiem kazirodztwa ani homoseksualizmu. Chcę tylko ustalić, jaki są racjonalne argumenty przeciw czynnościom pedofilskim, argumenty nie polegające na odwołaniu do empatii, do przekonania, że konsekwencje są zawsze złe, do rożnego rodzaju "to nie tak", "to tak nie działa", itp.
Podałem przykład łagodnego zachowania pedofilskiego, który mi się nasunął, to Głodzik zaczął mnie przekonywać, że konsekwencje takiego zachowania będą zawsze złe. I pomyśleć, że wielu racjonalistów popiera depenalizację miękkich narkotyków właśnie argumentując, że nie muszą one prowadzić do sięgnięcia po silniejsze! Na podobnej zasadzie można więc argumentować, że łagodna pedofilia nie musi prowadzić do tej ciężkiej, bezspornie przestępczej.
Naprawdę nie widzisz, że racjonalista wnioskuje tak:
Etyka chrześcijańska nie jest OK -> pewnego rodzaju sodomia jest OK i pewnego rodzaju prostytucja też jest OK,
ale musi przyjąć wniosek:
Jeżeli pewnego rodzaju sodomia i prostytucja jest OK, to pewnego rodzaju (łagodna) pedofilia jest OK,
dokąd nie znajdzie solidnego argumentu kontra?
Racjonalistyczne oświecenie obala kolejne "chrześcijańskie" mity: seks przedmałżeński jest OK (ergo nie zakazujemy), masturbacja jest OK (więc nie potępiamy), homoseksualizm jest OK (zatem nie piętnujemy), prostytucja jest OK (no to legalizujemy).
Wszystko jest OK, co dotąd w sferze seksualnej zasługiwało na moralne potępienie, tylko akurat pedofilia w jakiejkolwiek formie i postaci nie jest OK?
Jedyny rozsądny argument przeciw wysunął p. Setarkos, i na ten argument (jako advocatus diaboli) starałem się odpowiedzieć.
Nieadekwatny jest argument, że w grę wchodzi w tym przepadku dziecko, a w pozostałych osoby dorosłe lub bardziej dojrzałe. Można bowiem wskazać na niezaprzeczalny fakt, że dzieci dojrzewają szybciej i szybciej powinny (powinny?) być traktowane jak osoby dorosłe, a więc po partnersku. Dziewczyna, mająca 12 lat wygląda tak, jak wyglądała 16-17 letnia dziewczyna 30-40 lat temu. Pięcioletnie dziecko obsłuży urządzenia takie jak komputer lub telefon komórkowy, a dziesięciolatek nierzadko wie o najnowszej technice więcej niż osoba dorosła.
Racjonaliści liczą się z faktami - jaka jest ich dopowiedz na ten fakt? Oczywiście racjonalnego argumentu nie znajdą, więc albo będą dogmatykami (zupełnie jak ci okropni katole, z klapkami na oczach!), albo chcąc nie chcąc - zwolennikami pewnej formy pedofilii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Kolego Elaspie Trudno z tobą rpzmawiać bo co rusz mieszasz ze sobą porządki i zagadnienia Zresztą nasze rozmowy są zwykle mało uporządkowane - więc to jest raczej krytyka formy naszej tutejszej interakcji Lecz ad rem : Zmiany , zmiany , zmiany , do czego to doprowadzi to ja zupełnie nie wiem . Kiedyś można było pedała za jajca powiesić , babe na sianie wydymać a dzieckowi w dupe dać i do roboty zagonić coby darmozjada w domu nie trzmać ... I co , dobrze było ! Po bożemu się żyło . Po co było to zmieniać ? Teraz o jakowychś empatiach gadać przymuszenim . A nikt , jak Boga kocham , takowej bestyji na żywe oczy nie uświadczył . Po co nam było się do onej Europy się pchać ?
Elaspie zrozum proszę , że o pedofilii rozmawiamy wyłącznie dlatego , że nasza etyka przyznaje coraz szerzej prawa , godność i szacunek . Rozpoznajemy istnienie przróżnych uciskanych , dyskryminowanych grup społecznych i przyznajemy im prawa do ochrony . Taka jest Demokracja ! Demokracja nie jest żądami większości lecz poszanowaniem praw mniejszości . Poszanowanie praw mniejszości nie ma nic wspolnego z dogmatami . Poszanowanie praw mniejszości to anty-dogmaty ! Gdyby bóg w którego zupełnie niepotrzebnie wierzysz respektował prawa mniejszości to większość okrucieństw religijnych nie miala by prawa zaistnieć . Zły dotyk to nasze cywilizacyjne osiągnięcie z którego powinniśmy być dumni . Rozpoznaliśmy kolejne zagrożenie dla dzieci - chrońmy je i uczmy jak ów zły dotyk rozpoznawać
Fundament humanistyczny głosi , że nie wolno krzywdzić ... ani drugiego człowieka ani zwierzecia ani nawet rośliny Rozumiesz ? Twój Bóg czegoś takiego nie mówi , prawda ? On mówi wyłącznie o tym aby jego nie krzywdzić , nie obrażać , wierzyć w niego bezwarunkowo ibyć mu we szystkim całkowicie posłusznym . On to albo wynagrodzi albo ukarze . Jak rozkaże gwałcić dzieci to trzeba będzie gwałcić i będzie to dobre i piękne i doskonałe bo bóg z założenia musi być piękny i doskonały i nie może być nie piękny i nie doskonały Pewnie dlatego masz tak olbrzymie problemy ze zrozumieniem humanizmu
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
Co tu dużo gadać: Po prostu w Polsce na pewne tematy nie da się normalnie rozmawiać ze względu na uregulowania prawne, moim zdaniem sprzeczne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka oraz Europejską Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tabu nadal istnieje i jest dobrze chronione.
Gdzieś przeczytałem, że demokracja = prawo do wybierania przez niewolnika swojego Pana.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Co tu dużo gadać: Po prostu w Polsce na pewne tematy nie da się normalnie rozmawiać ze względu na uregulowania prawne, moim zdaniem sprzeczne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka oraz Europejską Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.Naprawdę tak Pan sądzi? A może jakieś dowody? > Tabu nadal istnieje i jest dobrze chronione.Oczywiście, że istnieją i tematy w Polsce zakazane i niemile widziane oraz tabu, ale moim zdaniem ktoś inny je narzuca. www.racjon(*)m.php/s,637197/z,0/d,1#w637186www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494430www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,637884#w638385@@@ . PS. natemat.pl(*)ediach-nikt-mi-za-to-nie-placi Rafał Boguszewski, analityk z Centrum Badania Opinii Społecznej na wyżej opisanym panelu poświęconym sekularyzacji powiedział: " Obecnie Kościół katolicki należy do instytucji cieszących się bardzo dużym autorytet społecznym. W maju 2008 roku aprobatę dla jego działań wyrażało ponad dwie trzecie Polaków (69%), a tylko niespełna jedna czwarta (24%) wypowiadała się o jego działalności negatywnie. Co istotne, obecnie autorytet Kościoła jest na tyle silny, że nawet wydarzenia i skandale na tle obyczajowym (np. sprawa abp. Paetza) czy kontrowersje wokół lustracji w Kościele, na czele z szeroko komentowanym przypadkiem abp. Wielgusa i jego współpracy z SB, nie powodują wyraźnego spadku zaufania do Kościoła, jeśli nawet, to zmiany te są krótkotrwałe".
Analizy te mogłyby wskazywać, że światopogląd katolicki trzyma się w Polsce mocno, gdyby nie inne przesłanki wskazujące, że przywiązanie do wiary przodków i deklaratywna akceptacja doktryny nie przekłada się na codzienne życie. Żenującą tego egzemplifikacją z ostatnich miesięcy może być Kazimierz Marcinkiewicz, na rekolekcjach dla rodzin chrześcijańskich dający siebie za przykład do czasu, gdy poczuł inną, też "bożą" potrzebę. Czy Mirosław Orzechowski nawołujący do abstynencji i jednocześnie rozbijający po pijanemu samochody.
Uogólniając dr Boguszewski mówi: " Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe".
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: " Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach". [Załącznik]@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>> przez etykę chrześcijańską ludzie nie mogą czerpać pełnej radości z seksu> Pan Bogusławski trafnie zauważył, że kościelne wskazówki wiernym i pasterzom (z definicji: grzesznikom) nie przeszkadzają Cytat: Czerpią jak cholera, mając Kościelne zakazy tam, gdzie ich miejsce - być może nawet podkręcają przyjemność, gdyż każdy chrześcijanin wie, że zakazany owoc słodszy.Tak, ale to jest trochę bardziej złożone. Małym mentalnie ludziom religia jest chyba nawet konieczną, gdyż gdy znika środowiskowa presja i stają się anonimowi ich hamulce moralne puszczają. Dlatego np. tyle nienawistnych bzdur, wypisywanych przez katolików pod adresem samodzielnie myślących oraz wątpiących, które możemy w internecie przeczytać. obserwatorpolityczny.pl/?p=7492wiadomosci(*)mu,wid,13350019,wiadomosc.htmlwww.instyt(*)eligentow-technikum-duchowlanewww.racjonalista.pl/forum.php/s,571551/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816/z,0Tak jest gdy przez statystykę odwołujemy się do socjologii, w pojedynczych przypadkach bywa przeróżnie. antykwaria(*)ndo-religia-i-psychologia.htmlwww.racjon(*).php/z,0/d,22/s,635357#w637823Upowszechnianie racjonalizm jest jakimś tam rozwiązaniem, ale mamy takie kraje jak Polska. www.racjon(*)ityczna.sila.antyintelektualnawww.humanizm.net.pl/czywiara.pdfwww.polity(*)30,1,gramatyka-moralnosci.readateista.bl(*)szy-swiat-swiatem-bez-religii/Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>> Nie ma żadnego nr 2, bo stół jest jeden, >> Nie ma bo nie ma. Przypomina mi to o wywieszce na drzwiach: >> "zakład zamknięty z tego powodu, że zamknięty". >Widać nie dość powtarzania, że ciężar dowodu spoczywa na przedstawiającym dane twierdzenie.
Oczekuje Pan od wiary dowodów? Osobliwe oczekiwanie. Oczekuje Pan od kwadratu ładnie zaokrąglonych boków?
Ale dobrze, można powiedzieć tak: do wiary wystarcza możliwość, a argumentem za możliwością jest brak dowodu niemożliwości. Nie słyszałem o dowodzie wykazującym niemożliwość istnienia Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Oczekuje Pan od wiary dowodów? Osobliwe oczekiwanie.Jeśli ktoś usiłuje mnie przekonać do swojego zadnia, twierdzi że to nie jest żadna fantazja - tak. Jak mogłoby być inaczej? Jeśli użyje Pan przekonujących argumentów aspirujacych chocby do atrybutu obiektywnośći - z pewnoscią się nad nimi zastanowię, nawet może dam się przekonać i zmienię poglądy. Czego innego Pan z kolei oczekuje  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 |
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie słyszałem o dowodzie wykazującym niemożliwość istnienia Boga. Termodynamika / Marian Szymański, Jan Łukasiewicz. - Bydgoszcz : Wydawnictwa Uczelniane Akademii Techniczno-Rolniczej, 2001, Rozdział 8. Druga zasada termodynamiki. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest sprzeczne z tą zasadą, a więc takiego Boga nie było. QED___________________ Nie po raz pierwszy spotykam się ze stwierdzeniem, że cuda nie są niemożliwe lecz jedynie mało prawdopodobne. W zasadzie to prawda, ale użycie tego argumentu rzadko jest poparte fatygą oceny jak małe jest to "mało". Ja się pofatygowałem...
No więc rozpatrzmy Jezusa, który już leży w grobie, zimny. Aby zmartwychwstać temperatura jego ciała musi najpierw wzrosnąć o jakieś 20 °C. Prawdopodobieństwo takiej spontanicznej fluktuacji termicznej jest dane wzorem:
P = exp(-Q2/(2kT2C)),
gdzie Q jest ciepłem potrzebnym do ogrzania ciała, k jest stałą Boltzmanna, T jest temperaturą otoczenia, a C jest pojemnością cieplną ciała. Podstawiając T = 290 K, C = 70 kg × 4,18 kJ/(kg·K) = 293 kJ/K, oraz Q = C ΔT = 293 kJ/K × 20 K = 5,8 MJ, otrzymujemy
P = exp(-5×1025) = 10-22000000000000000000000000.
Aby uzmysłowić sobie jak małe jest to prawdopodobieństwo polecam spróbować porównać je z czymkolwiek mierzalnie małym, lub choćby zapisać tę liczbę jako 0,000...001 z odpowiednią ilością wykropkowanych zer.
No ale to wciąż bardzo duże prawdopodobieństwo jak na zmartwychwstanie, bo samo ogrzanie ciała tu nie wystarcza: choć prawa mechaniki kwantowej tego nie zabraniają, kurczaki rzadko w kuchni wybiegają z brytfanny.____________________ Hipoteza to bardzo szerokie pojęcie. Za hipotezę można uznać niemal każde (sensowne) wytłumaczenie dotyczące rzeczywistości. Na przykład, jeżeli ktoś twierdzi, że Bóg stworzył parę ludzi, i wszyscy ludzie pochodzą od tej pary, to jest to naukowa hipoteza. Hipotezę, tę można przetestować badając różnorodność genetyczną populacji ludzkiej i odpowiadając na pytanie czy różnorodność ta mogła być zawarta w 48 parach chromosomów. Falsyfikacja tej hipotezy jest zarazem falsyfikacją istnienia tego konkretnego Boga.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635645#w635811www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831> Nasza wiedza o świecie to takie 1000 dolarów i samochód. (Moim zdaniem lepszym jest prawdziwy tysiąc i prawdziwy samochód od wyspekulowanego raju, do którego wejdziemy po śmierci.)Nikt poza Pańskimi przodkami Panem samym i może Panem Bogiem, nie odpowiada za Pański poziom, ale nie święci garnki lepią i zawsze można się douczyć. Nie jest żadnym wstydem nawet najniższy poziom wiedzy. Wszyscy od takiego zaczynają. Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > .> >Nie słyszałem o dowodzie wykazującym niemożliwość istnienia Boga.> Termodynamika / Marian Szymański, Jan Łukasiewicz. - Bydgoszcz : Wydawnictwa Uczelniane Akademii Techniczno-Rolniczej, 2001, Rozdział 8. Druga zasada termodynamiki.Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest sprzeczne z tą zasadą, a więc takiego Boga nie było. QED> ___________________> [url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,32/s,557342#w560158]> [color=navy]Nie po raz pierwszy spotykam się ze stwierdzeniem, że cuda nie są niemożliwe lecz jedynie mało prawdopodobne.> W zasadzie to prawda, ale użycie tego argumentu rzadko jest poparte fatygą oceny jak małe jest to "mało". Ja się pofatygowałem... Odrzuciłem tę argumentację w odpowiedzi udzielonej podówczas p. Fizykowi, na którą on nie odpowiedział. Pytałem w niej (o ile pamiętam) o prawdopodobieństwo, że w danym przypadku nie zachodzi drugie prawo t., a także wskazywałem na błędność założeń (m.in. ciało Jezusa mogło być ogrzane przez ogień rozpalony przez żołnierzy, pilnujących grobu). > Nikt poza Pańskimi przodkami Panem samym i może Panem Bogiem, nie odpowiada za Pański poziom, ale nie święci garnki lepią i zawsze można się douczyć. Nie jest żadnym wstydem nawet najniższy poziom wiedzy. Wszyscy od takiego zaczynają. Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu. Jakie to więc szczęście, że tysiące Pańskich postów nie stanowią takiego monolitu, ale są świadectwem nieustannych poszukiwań, niespokojnego badania rozmaitych dróg i nieraz najbardziej ryzykownych i paradoksalnych ewentualności. Gdy wziąć dwa Pana posty, będą zupełnie niepodobne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jakie to więc szczęście, że tysiące Pańskich postów nie stanowią takiego > monolitu, ale są świadectwem nieustannych poszukiwań, niespokojnego badania rozmaitych dróg > i nieraz najbardziej ryzykownych i paradoksalnych ewentualności.
A propos - nadal czekam na odpowiedź na moje pytanie o progres w badaniu wszystkich religii, czy czasem inna niż chrześcijańska nie jest lepsza. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Odrzuciłem tę argumentacjęNie pierwszą i nie ostatnią argumentację Pan tu odrzucił: www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,13#w637116> w odpowiedzi udzielonej podówczas p. Fizykowi, na którą on nie odpowiedział.Poniżej cała Wasza wymiana poglądów na ten temat w tym wątku:> Pytałem w niej (o ile pamiętam) o prawdopodobieństwo, że w danym przypadku nie zachodzi drugie prawo t., a także wskazywałem na błędność założeń (m.in. ciało Jezusa mogło być ogrzane przez ogień rozpalony przez żołnierzy, pilnujących grobu).www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,3#w610352www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,3#w610400www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,4#w610406www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,5#w610472www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,5#w610522www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,5#w610576www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,5#w610627www.racjon(*)m.php/s,609205/z,0/d,6#w610772Nikt poza Pańskimi przodkami Panem samym i może Panem Bogiem, nie odpowiada za Pański poziom, ale nie święci garnki lepią i zawsze można się douczyć. Nie jest żadnym wstydem nawet najniższy poziom wiedzy. Wszyscy od takiego zaczynają. Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu.> Jakie to więc szczęście, że tysiące Pańskich postów nie stanowią takiego monolitu, ale są świadectwem nieustannych poszukiwań, niespokojnego badania rozmaitych dróg i nieraz najbardziej ryzykownych i paradoksalnych ewentualności.Tak, uważam, że dzisiejsze moje poglądy są - jak Pan to ujął - "świadectwem nieustannych poszukiwań, niespokojnego badania rozmaitych dróg i nieraz najbardziej ryzykownych i paradoksalnych ewentualności", ale ja stary już jestem(co nader często Pan mi wypomina) i miałem sporo czasu na przemyślenia oraz zmiany, tak aby wypracować sobie spójność światopoglądową. Z wiekiem możliwości zmian charakterologicznych są bardzo niewielkie, natomiast mam poprzez racjonalizm wypracowaną otwartość na wiedzę i zmieniam poglądy, gdy docierają do mnie merytoryczne argumenty, których dotychczas nie znałem. Przez ponad osiem lat dyskusji na naszym forum stanowiących inspirację do doczytania i nowych przemyśleń sporo się nauczyłem i część poglądów zmieniłem, ale nie znalazłem ani podstaw, ani potrzeby do dokonania jakichś diametralnych zmian. Moje poglądy są podobne od ponad półwiecza. Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.> Gdy wziąć dwa Pana posty, będą zupełnie niepodobne.Pisałem tu na wiele tematów, o których mam jakieś tam pojęcie, starałem się dostosować argumentację i do tematu i do interlokutora, dlatego nie wiem czy ta Pańska ocena bardziej charakteryzuje mnie, czy też Pana? Ocenę pozostawiam naszym czytelnikom. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu.
>Moje poglądy są podobne od ponad półwiecza.
Chyba wszelki komentarz jest zbyteczny. Jeżeli ma Pan (jak przypuszczam) ok. 70 lat, to wynika stąd, że Pana poglądy nie uległy diametralnej zmianie odkąd miał Pan ok. 20 lat, jeśli nie mniej.
Nie słyszałem, żeby skleroza atakowała w aż tak młodym wieku, no ale w sumie wszystko jest możliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Teksty przed Pana Elaspową kastracją: Nikt poza Pańskimi przodkami Panem samym i może Panem Bogiem, nie odpowiada za Pański poziom, ale nie święci garnki lepią i zawsze można się douczyć. Nie jest żadnym wstydem nawet najniższy poziom wiedzy. Wszyscy od takiego zaczynają. Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu.
Tak, uważam, że dzisiejsze moje poglądy są - jak Pan to ujął - "świadectwem nieustannych poszukiwań, niespokojnego badania rozmaitych dróg i nieraz najbardziej ryzykownych i paradoksalnych ewentualności", ale ja stary już jestem (co nader często Pan mi wypomina) i miałem sporo czasu na przemyślenia oraz zmiany, tak aby wypracować sobie spójność światopoglądową. Z wiekiem możliwości zmian charakterologicznych są bardzo niewielkie, natomiast mam poprzez racjonalizm wypracowaną otwartość na wiedzę i zmieniam poglądy, gdy docierają do mnie merytoryczne argumenty, których dotychczas nie znałem. Przez ponad osiem lat dyskusji na naszym forum stanowiących inspirację do doczytania i nowych przemyśleń sporo się nauczyłem i część poglądów zmieniłem, ale nie znalazłem ani podstaw, ani potrzeby do dokonania jakichś diametralnych zmian.
Moje poglądy są podobne od ponad półwiecza. Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,635357#w637300 Wstydem jest sklerotyczne trwanie w miejscu. Moje poglądy są podobne od ponad półwiecza.> Chyba wszelki komentarz jest zbyteczny.Tak, pokazanie możliwości zrozumienia przez Pana czegokolwiek jest tu dostateczne, ale może jeszcze tylko drobne przypomnienie: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 To było forum dla samodzielnie myślącej inteligencji, a nie dla fideistów ograniczonych intelektualnie przez wiarę. > Jeżeli ma Pan (jak przypuszczam) ok. 70 lat, to wynika stąd, że Pana poglądy nie uległy diametralnej zmianie odkąd miał Pan ok. 20 lat, jeśli nie mniej.Mniej! Odrzuciłem wszelką wiarę i postawiłem na naukową wiedzę już jako kilkunastolatek. "Jak byłem małym chłopcem zobaczyłem na płocie napis: D U P A, z dziecięcą ufnością pogłaskałem i wbiłem sobie zadrę. Od tamtego czasu wątpię w to co napisane".www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,440153#w441005www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,511985#w513249 itd. Mnie wymiana poglądów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy rozmawiam z osobami inteligentnymi. Mogą mieć różny poziom wiedzy i różne poglądy, ale nie mogą być głupie. Głupota najczęściej łączona jest z głęboką wiarą w słuszność swoich poglądów i rozpaczliwą obroną nienaruszalności swojej wiedzy. Na wymianie poglądów z takimi osobami tylko tracę na co mi mój "ciasny" (jak był Pan łaskaw go nazwać) materializm nie pozwala. _________________
Zdobywanie wiedzy jest procesem, który u inteligentnych ludzi trwa całe życie i jedno co możemy wiedzieć na pewno, to to, że nigdy jej w całości nie przyswoimy. Zresztą za mędrcem mogę powiedzieć, iż uczę się dlatego aby poznać obszary własnej niewiedzy, czyli aby w miarę dobrze wiedzieć, to czego się nie wie. Tylko, gdzie Pan tą wiedzę chce zdobywać? W internecie? Na naszym forum? Nie mój Panie, wiedzę zdobywa się albo bezpośrednio uprawiając jakąś gałąź nauki, albo z książek. Tam poznałem poglądy różnych mądrych ludzi o przeróżnych poglądach.> Nie słyszałem, żeby skleroza atakowała w aż tak młodym wieku, no ale w sumie wszystko jest możliwe.Może trochę lektur z psychologii? Najtrudniej jest dostrzec własne wady - co już Pismo zauważa: 1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Nasza osobowość kształtowana jest głównie od urodzenia do gdzieś piątego roku życia. Zatwardziałym fideistycznym dogmatykiem można już być od wczesnej młodości. Jestem z natury heretykiem i dlatego każdy heretyk jest mi bliższy od dogmatyka. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,482370#w482571 "Koń jaki jest, każdy widzi".@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Jeżeli widzę stół nr 1 i jest on pełny, to jak na podstawie tej obserwacji uprawniony miałby być wniosek, że stół nr 2 jest pusty?
Jak masz w lewej kieszeni 100 zł to wierzysz że w drugiej masz dwieście? Fajnie. Jednym słowem dopóki nie zalogujesz się na konto i nie sprawdzisz jego stanu mam rozumieć że jesteś najbogatszy na świecie. Ok.
>Wiara nie potrzebuje wiedzy, wiara potrzebuje (teoretycznej) możliwości.
Jest po 22 można puścić wodze fantazji. Teoretycznie nie dotyczy jazdy z pustym bakiem czy dotyczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Jak masz w lewej kieszeni 100 zł to wierzysz że w drugiej masz dwieście? Fajnie.
Nigdy nie zdarzyło ci się mieć pieniędzy w obu kieszeniach? Jeżeli tak, to współczuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Jak masz w lewej kieszeni 100 zł to wierzysz że w drugiej masz dwieście? Fajnie. > Nigdy nie zdarzyło ci się mieć pieniędzy w obu kieszeniach? Jeżeli tak, to współczuję.
Dobra. Jeśli w lewej kieszeni masz "kilogram" pieniędzy to ile ważą całe spodnie netto(chodzi o sumę pieniędzy wszystkich kieszeni) bez wagi materiału ? Dodam że spodnie są w kolorze jeans.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:Jeżeli słowo "Bóg" jest bez sensu, 99,9% wypowiedzi racjonalistów na tym forum też jest bez sensu. hej, A co oznacza słowo "Bóg" ? Przecież wyłącznie twoje spekulacje ... Nic innego ! Nie chcę powiedzieć , że twoje spekulacje są bezsensowne ... lecz ... to są wyłącznie spekulacje ... Nie ma żadnych podstaw - ty zresztą sam to przyznajesz - aby traktować pojęcie "Bóg" - jako coś konkretnego , realnego ... pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Wiara nie potrzebuje wiedzy, wiara potrzebuje (teoretycznej) możliwości.Myli się Pan, bo znalezienie teoretycznej możliwości wymaga wiedzy. Bez tej wiedzy prawi się tylko teoretyczne banialuki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Myli się Pan, bo znalezienie teoretycznej możliwości wymaga wiedzy. Bez tej wiedzy prawi się tylko teoretyczne banialuki. Każda pliszka swój ogon chwali. To, co nazywamy wiedzą, jest zaniedbywalnie małe. Ludzie wykazali (i wykażą) skończenie wiele twierdzeń, a prawdziwych twierdzeń jest nieskończenie wiele. Skończoność jest zaniedbywana przy nieskończoności - myślę, że powinien Pan o tym pamiętać. Tak samo jak o tym, że nasza wiedza dla wyższej inteligencji (która może istnieć we Wszechświecie) jest gaworzeniem małego dziecka. Scjentyzm, tak bliski Pana sercu (bo chyba nie rozumowi, skoro do końca nie przemyślany), jest kompromitującym, ciasnym zabobonem, niewiele lepszym od zabobonów religijnych. Tak jak jednym wydaje się, że Bóg szczególnie troszczy się akurat o nas, tak inni wyobrażają sobie, że Wszechświat poznajemy akurat my.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Niestety - mylisz się ty i to bardzo poważnie
--- To, co nazywamy wiedzą, jest zaniedbywalnie małe. ---
Dzięki temu co wiemy stworzyliśmy naszą cywilizacje , powstała nasza samoświadomość , obiektywna racjonalna inteligencja i mądrość Proszę o przedstawienie tego co ludzkość stworzyła na podstawie swej NIEWIEDZY ! To wyłącznie nasza wiedza pozwala nam przypuszczać , że nie wiemy jeszcze bardzo wielu rzeczy !!! Człowiek , który nie posiada wiedzy nie ma żadnego wyobrażenia o swojej niewiedzy
Z uporem maniaka powtarzasz , że może ewentualnie istnieć coś ... i unieważniasz , lekceważysz , bojkotujesz , ignorujesz naszą udokumentowaną i udowodnioną wiedzę , obiektywną wiedzę - chcąc rozmawiać o tym o czym nic nie wiesz , czego nie obserwujesz , nie rozumiesz , opisać nie potrafisz , zbadać nie umiesz , pojąć nie jesteś w stanie , wytłumaczyć jesteś nie zdolny . Wydaje mi się , że padłeś ofiarą ideii homonkulusa - jesteś przekonany , że on siedzi w twojej głowie i wszystko wie a ty jesteś zaledwie jego ciałem , czymś co przekazuje bodźce , impulsy ale całą świadomą prace wykonuje ON - ON tobą kieruje a tobie wypada tylko zawsze się z nim zgadzać To chyba dobre wyjaśnienie bardzo wielu twoich wypowiedzi To nie my poznajemy wszechświat - to nieobserwowalny homonkulus pociąga za wszystkie sznurki
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Proszę o przedstawienie tego co ludzkość stworzyła na podstawie swej NIEWIEDZY !www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,13#w637116www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,557342#w560500www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,587429#w588941www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,600722#w601042www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492101#w515835Itd. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >hej, >Niestety - mylisz się ty i to bardzo poważnie >--- To, co nazywamy wiedzą, jest zaniedbywalnie małe. --- >Dzięki temu co wiemy stworzyliśmy naszą cywilizacje , powstała nasza samoświadomość , obiektywna racjonalna inteligencja i mądrość
Itd.
Twoja wypowiedz przypomina mi o pewnej autentycznej, a zarazem anegdotycznej historii. Otóż w latach 80-tych zapytano kogoś w Polsce, co uznały on za bogactwo. Ow człowiek, po chwili namysłu, odpowiedział: "1000 dolarów na koncie i samochód". Nasza wiedza o świecie to takie 1000 dolarów i samochód.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | farmer (22440 punktów) |
> Nasza wiedza o świecie to takie 1000 dolarów i samochód.
Zastanawiająca jest ta Twoja pogarda do czegoś na rzecz niczego.....a nie, czekaj czekaj już to gdzieś czytałem....
....Głupi nie jestem - pomyślał posłany człowiek. - A więc chyba nie nadaję się do mego świetnego stanowiska. byłoby to dość dziwne, ale nie trzeba tego po sobie okazywać". Pochwalił tkaninę, której nie widział, i zapewnił oszustów, jak bardzo mu się podobają piękne barwy i ładny wzór. - Tak, to przepiękne - powiedział do cesarza. Wszyscy ludzie w mieście mówili o wspaniałej tkaninie. Wreszcie cesarz zapragnął sam zobaczyć materię na warsztacie
- On jest nagi, małe dziecko powiedziało, że jest nagi: - On jest nagi! - zawołał w końcu cały lud. Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: "Muszę wytrzymać do końca procesji". I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było
Tak. Tak właśnie "widzę" rozmowy o bogu. Wiele osób wytrzyma do końca procesji (rozmowy, życia etc.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:Nasza wiedza o świecie to takie 1000 dolarów i samochód. > hej, A nasza niewiedza to miliard dolarów ale wyłącznie namalowane patykiem na wodzie Nie można mówić o realnej wartości czegoś o czym nic nie wiadomo ! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Cytat:Nasza wiedza o świecie to takie 1000 dolarów i samochód. >hej,> A nasza niewiedza to miliard dolarów ale wyłącznie namalowane patykiem na wodzie> Nie można mówić o realnej wartości czegoś o czym nic nie wiadomo !Precyzyjnie: coraz mniej wiadomo, gdyż niekiedy to co kiedyś sądzono że jest wiedzą o Bogu i Jego stworzeniu okazało się mirażem. Dobrym przykładem jest wiek świata, który wg Biblii ma trochę poniżej 6 tys. lat, oraz pochodzenie ludzkosci od pierwszych rodziców. Nasz forumowy kolega, doktorant worek_kosci celnie zreferował kiedyś dzisiejszy stan widzy środkowisk chrześcijańskich w tym temacie. Skrótowo, że jest to tylko pewna przenośnia, którą należy "odpowiednio rozumieć". Odpowiednio i nie dosłownie, czyli nie tak jak rozumieli ją biskupi jeszcze 500 lat temu. Świat idzie do przodu  Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Ateizm jest idiotyzmem, bo z faktu, że czegoś nie obserwuję (zwłaszcza, gdy w chodzi w grę byt z definicji nieobserwowalny), nie wynika, że tego czegoś nie ma.
Czy są możliwe inne byty nieobserwowalne, którym nie powinno się przeczyć? Mógłby Pan podać przykłady takich bytów byśmy nie popadali w więcej idiotyzmów niż tylko ateizm? >
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Czy są możliwe inne byty nieobserwowalne, którym nie powinno się przeczyć? >Mógłby Pan podać przykłady takich bytów byśmy nie popadali w więcej idiotyzmów niż tylko ateizm?
Naturalnie. Na przykład liczba 1.
Dodam cztery pytania:
a) czy zdanie "1+2=3" jest prawdziwe?
b) jeżeli jest prawdziwe, o czym mówi to zdanie, o jakim przedmiocie (przedmiotach)?
c) czy zdanie to będzie prawdziwe, jeżeli będą istnieć tylko dwa przedmioty fizyczne?
d) jeżeli będzie wówczas prawdziwe, o czym będzie wówczas mówić, czego dotyczyć?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > >> byty nieobserwowalne, którym nie powinno się przeczyć> Na przykład liczba 1.Pewnie równie dobrze inne liczby naturalne warto uznać za użyteczne, ale czy każda abstrakcyjna konstrukcja jest tak oczywista? > a) czy zdanie "1+2=3" jest prawdziwe?To zależy w jakiej arytmetyce, ale naturalnie w średniej skali sprawdza się nieźle. > c) czy zdanie to będzie prawdziwe, jeżeli będą istnieć tylko dwa przedmioty fizyczne?Jeśli dodać jedną półkulę Ziemi do dwu półkul Ziemi, to wyjdzie więcej niż możliwe? Pytanie dotyczyło ateizmu (a niekoniecznie analfabetyzmu rachunkowego) - czy liczby są jakoś podobne do bóstw? Odnoszę wrażenie, że omijasz pytanie - nieuznawanie których bytów nieobserwowalnych nie jest idiotyzmem, a których jest (i jak je odróżniać)?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:nieuznawanie których bytów nieobserwowalnych nie jest idiotyzmem, a których jest (i jak je odróżniać)? hej, Bardzo dobre pytanie ! A więc ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> >>> byty nieobserwowalne, którym nie powinno się przeczyć> > Na przykład liczba 1.> Pewnie równie dobrze inne liczby naturalne warto uznać za użyteczne, ale czy każda abstrakcyjna konstrukcja jest tak oczywista? Pytanie, które należy postawić, brzmi moim zdaniem: kto dokonuje tej konstrukcji? Może to być równie dobrze umysł nieskończony, boski. Nie jest powiedziane, że musi to być umysł ludzki. To, ze potrafi coś zrobić ludzki umysł nie oznacza, że potrafi to zrobić tylko ludzki umysł. Racjonalizm jest logicznym nieporozumieniem, jest pomyleniem warunku wystarczającego z koniecznym. Poza tym słowa "konstrukcja" nie trzeba rozumieć dosłownie. Słowo "konstrukcja" może być z tego kontekstu wyeliminowane. Można zastąpić to słowo np. słowem "rekonstrukcja". > > a) czy zdanie "1+2=3" jest prawdziwe?> To zależy w jakiej arytmetyce, ale naturalnie w średniej skali sprawdza się nieźle. Nie rozumiem. W której a. nie zachodzi zatem? > > c) czy zdanie to będzie prawdziwe, jeżeli będą istnieć tylko dwa przedmioty fizyczne?> Jeśli dodać jedną półkulę Ziemi do dwu półkul Ziemi, to wyjdzie więcej niż możliwe? Nie dodajemy półkul, ale liczby (wielkości) przyporządkowane półkulom. Jeżeli mam zbiór <1,2, +>, to działanie "1+2=3" jest tam niewykonalne. Odpowiem więc: tak, w takim przypadku wyjdzie więcej niż jest to możliwe. > Pytanie dotyczyło ateizmu (a niekoniecznie analfabetyzmu rachunkowego) - czy liczby są jakoś podobne do bóstw? Nie mnie o tym rozstrzygać. Pytał Pan o przykład przedmiotu niefizycznego, to odpowiedziałem. > Odnoszę wrażenie, że omijasz pytanie - nieuznawanie których bytów nieobserwowalnych nie jest idiotyzmem, a których jest (i jak je odróżniać)? Nie chodzi o nieuznawanie, ale o odrzucanie. Czym innym jest powiedzieć: a) nie uznaję tezy, że Bóg istnieje, a czym innym powiedzieć: b) uznaję tezę, że Bóg nie istnieje (a więc odrzucam tezę, że Bóg istnieje). Ateizm nie polega na nieuznawaniu pewnej tezy (bo nie uznaje jej i sceptyk), ale na odrzuceniu pewnej tezy. Polega na b), a nie na a). Pisałem o tym już b. dawno temu. 1. Matematyka przydaje się -> są podstawy, aby uznać istnienie liczb, 2. Teologia nie przydaje się -> nie ma podstaw, aby uznać istnienie Boga. Aby uniknąć jawnego paralogizmu, racjonaliści muszą dodać przesłankę: 3. Jeżeli nie ma podstaw do uznania X, są podstawy do odrzucenia X. Tę przesłankę (de facto równą brzytwie Ockhama) próbował kiedyś rozwinąć Ojciec Ateusz w całą teorię. Ta przesłanka ma jednakże charakter czysto estetyczny. Prostota jest własnością estetyczną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > Pytanie, które należy postawić, brzmi moim zdaniem: kto dokonuje tej konstrukcji? Może to być równie dobrze umysł nieskończony, boski. Nie jest powiedziane, że musi to być umysł ludzki. To, ze potrafi coś zrobić ludzki umysł nie oznacza, że potrafi to zrobić tylko ludzki umysł.Z braku materiału badawczego o pozaludzkich umysłach proponuję rozważać jednak pomysły ludzkie. [Nb do wielkości nieskończonych nie stosuje się prosta arytmetyka (np. 2c=c, c 2=c, choć już 2 c>c) - swoją drogą "nieskończony umysł" miałby pewnie kłopot z konstrukcją wielkości skończonych (co sugerował bodaj Giordano Bruno).] > Racjonalizm jest logicznym nieporozumieniem, jest pomyleniem warunku wystarczającego z koniecznym.Racjonalne zdaje się poprawne używanie logiki i kwantyfikatorów. > Słowo "konstrukcja" może być z tego kontekstu wyeliminowane. Można zastąpić to słowo np. słowem "rekonstrukcja".Tzn, że nihil novi sub sole? > W której a. nie zachodzi zatem?Np. zegarowej> Czym innym jest powiedzieć: a) nie uznaję tezy, że Bóg istnieje, a czym innym powiedzieć: b) uznaję tezę, że Bóg nie istnieje (a więc odrzucam tezę, że Bóg istnieje).Nie wiem o kim/czym mówisz i czy to ważne - zatem, skoro teza niedookreślona (pusta?), to różnice między a) i b) nieistotne. > Prostota jest własnością estetyczną.Podobnie jak proste w geometrii lub zależność liniowa? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >>>>Mógłby Pan podać przykłady takich bytów byśmy nie popadali w więcej idiotyzmów niż tylko ateizm? >>>Naturalnie. Na przykład liczba 1. Oczywiście, można posługiwać się w myślach koncepcją Boga, podobnie jak liczbami. Tylko po co? Liczby nie spowodują, że zmaterializuje się to, co sobie w myślach policzysz.
> Racjonalizm jest logicznym nieporozumieniem, E...Elasp... Chyba niedawno pisałeś, że jesteś racjonalistą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>>>Naturalnie. Na przykład liczba 1. >Oczywiście, można posługiwać się w myślach koncepcją Boga, podobnie jak liczbami. >Tylko po co?
Nie wynika stąd, że liczby i Bóg są tworami myślowymi. Pytasz po co - moim zdaniem po to, żeby mieć świadomość ograniczeń i nie popaść w zabobon, zgodnie z którym świat = to, co empiryczne.
>Liczby nie spowodują, że zmaterializuje się to, co sobie w myślach policzysz.
Tak, ale nie mają powodować. Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym. Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje, o którym to wyobrażeniu moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne. Stąd miejsce dla wiary.
>> Racjonalizm jest logicznym nieporozumieniem, >E...Elasp... >Chyba niedawno pisałeś, że jesteś racjonalistą.
Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie wynika stąd, że liczby i Bóg są tworami myślowymi. Pytasz po co - moim zdaniem po to, żeby mieć świadomość ograniczeń i nie popaść w zabobon, zgodnie z którym świat = to, co empiryczne.A czymże innym są ludzkie "narzędzia opisu"? www.racjonalista.pl/forum.php/s,259718#w260011www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,438317#w445371www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,438317#w446042> Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym.Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad. > Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje, o którym to wyobrażeniu moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne.Nic nie mamy poza wywodzącymi się ze starożytności spekulacjami ludzi. > Stąd miejsce dla wiary.Chyba nie istnieje taki wymysł, w który ludzie nie byliby w stanie uwierzyć. Mitologie są pięknymi wyrazami kultur i były bądź nadal są przedmiotami wiary. > Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.Tak, dla fideistów jest całkowitym niezrozumieniem. Na podobieństwo Boga jest czymś całkowicie niepojętym. Udowadniali to tu na przeróżne sposoby: www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,618781#w619290www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,557342#w560206www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189_____________ www.racjonalista.pl/forum.php/s,337914www.racjonalista.pl/forum.php/s,621993#w622069@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >. >> Nie wynika stąd, że liczby i Bóg są tworami myślowymi. Pytasz po co - moim zdaniem po to, żeby mieć świadomość ograniczeń i nie popaść w zabobon, zgodnie z którym świat = to, co empiryczne. >A czymże innym są ludzkie "narzędzia opisu"?
Narzędzie nie musi być wymyślone, może być odkryte. Małpa posługuje się kijem, ale go nie wymyśla. Człowiek posługuje się liczbą, ale nie wymyśla jej.
>> Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym. >Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad.
Po pierwsze, pewna jest implikacja odwrotna: "jeżeli zostawia ślad, to istnieje", a nie implikacja "jeżeli istnieje, to zostawia ślad". Po drugie, może zostawiać ślad, którego nie potrafimy odczytać. Odrzucenie tej możliwości czyni człowieka sędzią spraw boskich, co oczywiście jest humanistycznym zabobonem. Bóg, wedle takiego antropocentrycznego przesądu, nie jest inteligentniejszy od nas i nie zostawi śladów, których nie potrafilibyśmy zrozumieć.
>>Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje, o którym to wyobrażeniu moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne. >Nic nie mamy poza wywodzącymi się ze starożytności spekulacjami ludzi.
To prawda, ale czy to coś złego? Nie. Państwo też jest wymysłem starożytnych, a tkwimy w nim do dzisiaj.
>>Stąd miejsce dla wiary. >Chyba nie istnieje taki wymysł, w który ludzie nie byliby w stanie uwierzyć. Mitologie są pięknymi wyrazami kultur i były bądź nadal są przedmiotami wiary.
Wyraz kultur może być nośnikiem prawdy, może w sobie zawierać choćby cząstkową lub ułamkową prawdę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . A czymże innym są ludzkie "narzędzia opisu"?> Narzędzie nie musi być wymyślone, może być odkryte. Małpa posługuje się kijem, ale go nie wymyśla. Człowiek posługuje się liczbą, ale nie wymyśla jej.Tyle, iż do użycia narzędzia potrzebną jest inteligencja, a Pan mojej wypowiedzi nie przeczytał, bądź nie zrozumiał. "Natomiast kontynuując tu wątkowe pytanie - Czy istnieje rzeczywistość niematematyczna? chcę uzupełnić je pytaniem bardziej ogólnym (filozoficznym) - Do czego (po co) bezmyślnemu światu matematyka? Ludziom jest bardzo przydatną i zgodną z ich ewolucyjnymi strukturami mózgu:www.racjon(*)gowa.podstawa.dla.zmyslu.liczb " "Produktem mózgu jest umysł, którego wytworem jest nie tylko cała nasza kultura w ogólności i matematyka w szczególe, ale nawet te głupoty, które zechciał Pan tu napisać". > Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym. Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad.> Po pierwsze, pewna jest implikacja odwrotna: "jeżeli zostawia ślad, to istnieje", a nie implikacja "jeżeli istnieje, to zostawia ślad". Implikacja, czy pozbawiona logicznego sensu spekulacja? Zdania zawierające nazwy puste, czy nazwy pozorne są bezsensowne. www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,562660#w567831> Po drugie, może zostawiać ślad, którego nie potrafimy odczytać.Ludzka wyobraźnia i fantazja jest prawie bezgraniczna. Wyspekulować sobie można wiele, ale trzeba mieć umysł mocno ograniczony przez wiarę, aby przykładać wagę do takich spekulacji. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635645#w635811www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619812www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,618781#w620242Jeżeli nie istnieją (nie zostały nigdzie odnalezione) jakiekolwiek ślady oddziaływania takiego bytu na istniejącą rzeczywistość, to dla ludzi jego istnienie nie ma żadnego znaczenia. Natomiast ma i to ogromne, wiara w zmistyfikowaną rzeczywistość. > Odrzucenie tej możliwości czyni człowieka sędzią spraw boskich, co oczywiście jest humanistycznym zabobonem.Takie wypowiedzi są tylko świadectwem ograniczenia intelektualnego i merytorycznej bezsilności. Cóż Panu poza epitetami jeszcze pozostało? > Bóg, wedle takiego antropocentrycznego przesądu, nie jest inteligentniejszy od nas i nie zostawi śladów, których nie potrafilibyśmy zrozumieć. Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji.
(...) znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek i różnych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli, oraz sporo takich, w które wierzą nadal. W których ręce oddawali swój los i gotowi byli poświęcić w ich obronie życie własne, nie mówiąc już o cudzym. Wszak wyłącznie, jedynie prawdziwym, nasz Bóg jest, a jeżeli już godzimy się, że nie jest wyłącznym, to już na pewno jest najpotężniejszym wśród znanych. Pomimo wszelakich poświęceń, w zawierusze dziejów wraz z wyznawcami umierają ich bogowie. Gdy trwają przez pokolenia, to pomimo doniosłości tradycji i dogmatu o niezmienności, rzeczywistość wymusza permanentną aktualizację ich atrybutów.
> Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje, o którym to wyobrażeniu moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne. Nic nie mamy poza wywodzącymi się ze starożytności spekulacjami ludzi.> To prawda, ale czy to coś złego? Nie.To zależy od naszej osobowości. Ja - jak pisałem wielokrotnie - znaczenie wyżej stawiam osobowości heretyckie od autorytarnych. Jest wiele złego w istocie wiary, która im jest bardziej dogmatyczną tym jest groźniejszą. > Państwo też jest wymysłem starożytnych, a tkwimy w nim do dzisiaj.Proponuję jest jakieś lektury dotyczące historii państwa i prawa oraz doktryn politycznych. Z tamtego ustroju organizacyjnego to już chyba tylko nazwa pozostała. > Stąd miejsce dla wiary. Chyba nie istnieje taki wymysł, w który ludzie nie byliby w stanie uwierzyć. Mitologie są pięknymi wyrazami kultur i były bądź nadal są przedmiotami wiary.> Wyraz kultur może być nośnikiem prawdy, może w sobie zawierać choćby cząstkową lub ułamkową prawdę.Jakiej prawdy. Prawd jest wiele. Nie dostrzegam prawie żadnej prawdy (poza przypadkowymi zbieżnościami) w opisach istniejącej obiektywnie rzeczywistości zawartej w starożytnych mitologiach. "Na początku stworzył Pan niebo i ziemię. A ziemia była męt i zamęt, ciemno było nad odmętem i duch Pański unosił się nad wodami". Itd.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
narzędzia[/url] potrzebną jest inteligencja, a Pan mojej wypowiedzi nie przeczytał, bądź nie zrozumiał. "Natomiast kontynuując tu wątkowe pytanie - Czy istnieje rzeczywistość niematematyczna? chcę uzupełnić je pytaniem bardziej ogólnym (filozoficznym) - Do czego (po co) bezmyślnemu światu matematyka? Ludziom jest bardzo przydatną i zgodną z ich ewolucyjnymi strukturami mózgu:www.racjon(*)gowa.podstawa.dla.zmyslu.liczb " Niczego właściwie nie wnosi ta uwaga i nie ma sensu przykładać do niej większej wagi, ale odpowiem. To, że matematyka jest zgodna z strukturą mózgu nie jest dziwne, bo sam mózg działa w sposób matematyczny. Gdyby nie matematyka, nie istniałby mózg, działający na zasadzie połączonych maszyn Turinga. > "Produktem mózgu jest umysł, którego wytworem jest nie tylko cała nasza kultura w ogólności i matematyka w szczególe, ale nawet te głupoty, które zechciał Pan tu napisać". To, że dwa jabłka to więcej niż jedno, jest wytworem mojego mózgu? Wytworem mojego mózgu jest konstatacja, że dwa jabłka to więcej niż jedno, a więc świadomość pewnego faktu, a nie ów fakt. > > Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym.> Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad.> > Po pierwsze, pewna jest implikacja odwrotna: "jeżeli zostawia ślad, to istnieje", a nie implikacja "jeżeli istnieje, to zostawia ślad".> Implikacja, czy pozbawiona logicznego sensu spekulacja? Zdania zawierające nazwy puste, czy nazwy pozorne są bezsensowne. To także absurdalne twierdzenie, wyjęte zapewne z konstatacji Stanoszowej. Należy odróżniać język idealny, logiczny, od języka potocznego. W języku idealnym, sztucznym, wyrażenia z nazwami pustymi są bezsensowne, natomiast w języku naturalnym - nie. Inaczej np. stwierdzenie, że "Napoleon Bonaparte był wybitnym strategiem" byłoby pozbawione sensu, skoro nazwa "Napoleon Bonaparte" jest pusta od roku 1821. Zdanie to jednakże jest sensowne i może być przetłumaczone na wiele innych języków. Oczywiście Stanoszowa jako logik formalny patrzy na każdy język z tego wyidealizowanego punktu widzenia. Niemniej jednak jest to błąd. W dalszych częściach niestety nie zawarł Pan, moim zdaniem, nic godnego uwagi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Niczego właściwie nie wnosi ta uwaga i nie ma sensu przykładać do niej większej wagi, ale odpowiem.Nie pierwszą i nie ostatnią argumentację Pan tu odrzuca: www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,13#w637116> To, że matematyka jest zgodna z strukturą mózgu nie jest dziwne, bo sam mózg działa w sposób matematyczny.Muszę przyznać, iż zupełnie nie rozumiem. Matematyka zgodna ze strukturą mózgu? Mózg działa w sposób matematyczny? Może choć odrobiny podstawowej wiedzy o mózgu i umyśle Panu by się przydało? neurologiaa.prv.pl/mozg.htmlwww.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadziwww.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy> Gdyby nie matematyka, nie istniałby mózg,W mojej ocenie podanie tu za przyczynę Boga jest bardziej racjonalnie. > działający na zasadzie połączonych maszyn Turinga. Maszyna Turinga plus Maszyna Turinga? www.kognit(*)encyklopedia/test-turinga.html "Produktem mózgu jest umysł, którego wytworem jest nie tylko cała nasza kultura w ogólności i matematyka w szczególe, ale nawet te głupoty, które zechciał Pan tu napisać". > To, że dwa jabłka to więcej niż jedno, jest wytworem mojego mózgu?Nie, wytworem Pańskiego mózgu jest umysł. > Wytworem mojego mózgu jest konstatacja, że dwa jabłka to więcej niż jedno, a więc świadomość pewnego faktu, a nie ów fakt.Pan ma dosyć swoiste wytwory swojego mózgu, za które nie biorę żadnej odpowiedzialności. Proszę się wysilić i spróbować zrozumieć wypowiedzi panów Sceptymuchy, Drosser i Dehaene. > Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym.Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad.> Po pierwsze, pewna jest implikacja odwrotna: "jeżeli zostawia ślad, to istnieje", a nie implikacja "jeżeli istnieje, to zostawia ślad". Implikacja, czy pozbawiona logicznego sensu spekulacja? Zdania zawierające nazwy puste, czy nazwy pozorne są bezsensowne. > To także absurdalne twierdzenie, wyjęte zapewne z konstatacji Stanoszowej.www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,13#w637116www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,635357#w636924www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469#w545566> Należy odróżniać język idealny, logiczny, od języka potocznego.Można, ale czy koniecznie trzeba? niemal.wor(*)17/filozofia-jezyka-idealnego/ekulczycki(*)oads/2011/01/utopia_jezyka.pdfwww.wykop.(*)60/czy-istnieje-jezyk-idealny/Konieczność sztucznych wyspekulowanych tworów dla znalezienia sensu w bezsensie? Do mnie to nie przemawia. > W języku idealnym, sztucznym, wyrażenia z nazwami pustymi są bezsensowne, natomiast w języku naturalnym - nie.Niezależnie jakby się nie wykręcił to dupa zawsze z tyłu będzie. > Inaczej np. stwierdzenie, że "Napoleon Bonaparte był wybitnym strategiem" byłoby pozbawione sensu, skoro nazwa "Napoleon Bonaparte" jest pusta od roku 1821.Za Pańskie rozumienie i uprawianie logiki nie odpowiadam. Bzdury Pan tu opowiada. Zdanie, iż w przyszłości urodzi się człowiek, który uporządkuje rozumienie całej złożoności istniejącej obiektywnie rzeczywistości jest sensownym, choć zawiera niewiadome. Zdanie - "Jezus zwany Chrystusem był prorokiem" - nie jest zdaniem bezsensownym, natomiast zdanie - "Jezus jest (czy też był) bogiem" - takim jest. > Zdanie to jednakże jest sensowne i może być przetłumaczone na wiele innych języków.Zdanie - "Bóg jest bytem troistym, istniejącym poza zasięgiem naszego doświadczenia i poznawalności, a jednocześnie pozostającym świecie dostępnemu naszemu poznaniu" - pomimo możliwości wyrażenia jego treści w wielu językach jest zdaniem bezsensownym, gdyż zawiera terminy puste. > Oczywiście Stanoszowa jako logik formalny patrzy na każdy język z tego wyidealizowanego punktu widzenia. Niemniej jednak jest to błąd. Gdzie prof. Stanosz do Pana Elaspa. On nawet czytać nie musi aby stwierdzić jej głupotę.> W dalszych częściach niestety nie zawarł Pan, moim zdaniem, nic godnego uwagi.www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,635357#w637116Muszę zmartwić Szanownego Pana, ale jego oceny mam w głębokim poważaniu, pamiętając przy tym, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jeśli chodzi o język ... Polecam księżki : Robin Dunbar - Pchły , plotki a ewolucja języka Peter Gärdenfors - Jak homo stał się sapiens
Język jest ... pochodną ... wzajemnego iskania się ... To według mnie wiele wyjaśnia ... Otwiera nam pole do ... nowej dyskusji o naszym człowieczeństwie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >hej, >Jeśli chodzi o język ... >Polecam księżki : >Robin Dunbar - Pchły , plotki a ewolucja języka >Peter Gärdenfors - Jak homo stał się sapiens
Znam prace tego drugiego (techniczne, zajmował się on formalną teorią zmiany przekonań).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>>Polecam księżki : >>Robin Dunbar - Pchły , plotki a ewolucja języka >>Peter Gärdenfors - Jak homo stał się sapiens ... tych prac nie znasz , prawda ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>Polecam księżki : >>>Robin Dunbar - Pchły , plotki a ewolucja języka >>>Peter Gärdenfors - Jak homo stał się sapiens >... tych prac nie znasz , prawda ?
Nie, nie znam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | > Narzędzie nie musi być wymyślone, może być odkryte. Małpa posługuje się kijem, ale go nie wymyśla. Człowiek posługuje się liczbą, ale nie wymyśla jej.
Ale kij to nie narzędzie. Narzędziem będzie dźwignia czy pałka, którą z kija wymyśliła małpa.
> To prawda, ale czy to coś złego? Nie. Państwo też jest wymysłem starożytnych, a tkwimy w nim do dzisiaj.
Różnica jest taka, że państwo jest sensownym konceptem starożytnym, a religia nie specjalnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ale kij to nie narzędzie. Narzędziem będzie dźwignia czy pałka, którą z kija wymyśliła małpa.
Dlaczego kij to nie narzędzie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | > Dlaczego kij to nie narzędzie? >
Bo kij nie ma swojego logicznego przeznaczenia, jest jedynie kawałkiem drewna.Jeśli użyje się go jako dźwigni, to będzie de facto dźwignią, która narzędziem już będzie. Wszystko kwestia poziomu abstrakcji opisu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Bo kij nie ma swojego logicznego przeznaczenia, jest jedynie kawałkiem drewna.Jeśli użyje się go jako dźwigni, to będzie de facto dźwignią, która narzędziem już będzie. Wszystko kwestia poziomu abstrakcji opisu.
Jestem tego samego zdania, tylko wyraziłem się w sposób bardziej skrótowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Powinno teraz pojawić się pytanie : Jakie państwo ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
> Narzędzie nie musi być wymyślone, może być odkryte.
Mógłbyś podać przykład czegoś wymyślonego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | setarkos (10757 punktów) | > może zostawiać ślad, którego nie potrafimy odczytać. Odrzucenie tej możliwości czyni człowieka sędzią spraw boskich, co oczywiście jest humanistycznym zabobonem. Ma Pan rację. Jeśli istnieją ślady dla człowieka nieczytelne, to nikt nie powinien sobie wyobrażać, jakoby jednak je odczytywał i to lepiej niż inni. Proszę zauważyć, że taką uzurpację stosują systematycznie religianci (niektórzy mienią się nawet teologami)) a nie humaniści świeccy (w tym ateiści) - kto tu zatem popada w zabobon i irracjonalizm?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Proszę zauważyć, że taką uzurpację stosują systematycznie religianci (niektórzy mienią się nawet teologami)) a nie humaniści świeccy (w tym ateiści) - kto tu zatem popada w zabobon i irracjonalizm?
Jeżeli teolog mówi: "Twierdzę, że odczytuję ślady Boga", popełnia nadużycie, albowiem tego twierdzenia nie jest w stanie uzasadnić. Ma on jednakże prawo powiedzieć: "Wierzę, że odczytuję ślady Boga", my z kolei możemy mu wierzyć bądź nie.
Natomiast humanista powiada: "Skoro nie odczytuję śladów Boga, więc żadnego Boga nie ma", także popełnia nadużycie, gdyż zakłada on milcząco, że "jeżeli Bóg pozostawiłby ślady, byłyby one czytelne", czyli że "Bóg nie jest w stanie pozostawić śladów dla mnie nieczytelnych", co stawia człowieka na równi z Bogiem, a tym samym jest śmiesznym i kompromitującym zabobonem.
Prawdziwy humanizm (jeżeli mamy się w ogóle posługiwać słowem o tak negatywnym znaczeniu; dla mnie jest to słowo obraźliwe) polega na uznaniu mikroskopijności człowieka w skali świata, tak więc prowadzi oczywiście do agnostycyzmu w kwestii istnienia Boga, nie do ateizmu (uznania nieistnienia Boga). Nie nam, okruszynom materii, wyrokować o sprawach całego Wszechświata.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > Nie nam, okruszynom materii, wyrokować o sprawach całego Wszechświata.Nie istnieje ani jedna logiczna koncepcja Boga osobowego, który by stworzył nasz wszechświat celowo. Jest od groma paradoksów takiej postaci. Agnostycy to ludzie o małym Ilorazie Inteligencji (IQ) albo o bardzo małej wiedzy z takich dziedzin jak fizyka lub biologia. Matematyk bujający w obłokach abstrakcji  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > "Bóg nie jest w stanie pozostawić śladów dla mnie nieczytelnych", co stawia człowieka na równi z Bogiem, a tym samym jest śmiesznym i kompromitującym zabobonem. Byłoby kompromitujące dla kogoś, kto przez rozum albo wiarę dopuszcza istnienie bóstw. Ateista nie ma z kim/czym (oprócz innych osób) się porównywać, więc unika takiego zabobonu. > Nie nam, okruszynom materii, wyrokować o sprawach całego Wszechświata. Święta racja. Przystoi nam porządkować ludzkie relacje wedle ludzkiej miary. Natomiast nie im, skażonym iskrą bożą, wyrokować o sprawach ziemskich. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Prawdziwy humanizm (jeżeli mamy się w ogóle posługiwać słowem o tak negatywnym znaczeniu; dla mnie jest to słowo obraźliwe) polega na uznaniu mikroskopijności człowieka w skali świata, tak więc prowadzi oczywiście do agnostycyzmu w kwestii istnienia Boga, nie do ateizmu (uznania nieistnienia Boga). Nie nam, okruszynom materii, wyrokować o sprawach całego Wszechświata.
hej Humanizm postuluje podmiotową równość jednostek ludzkich . Szacunek , tolerancja , kompromis , dialog , sprawiedliwość , uczciwość Mały wobec kosmosu i ziemii lecz wielki w spawach ludzkich Co cię w tym obraża ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Proszę zauważyć, że taką uzurpację stosują systematycznie religianci (niektórzy mienią się nawet teologami) a nie humaniści świeccy (w tym ateiści) - kto tu zatem popada w zabobon i irracjonalizm?> Jeżeli teolog mówi: "Twierdzę, że odczytuję ślady Boga", popełnia nadużycie, albowiem tego twierdzenia nie jest w stanie uzasadnić. Ma on jednakże prawo powiedzieć: "Wierzę, że odczytuję ślady Boga", my z kolei możemy mu wierzyć bądź nie. Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808> Natomiast humanista powiada: "Skoro nie odczytuję śladów Boga, więc żadnego Boga nie ma", także popełnia nadużycie, gdyż zakłada on milcząco, że "jeżeli Bóg pozostawiłby ślady, byłyby one czytelne", czyli że "Bóg nie jest w stanie pozostawić śladów dla mnie nieczytelnych", co stawia człowieka na równi z Bogiem, a tym samym jest śmiesznym i kompromitującym zabobonem.Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635357#w635452www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635645#w635811> Prawdziwy humanizmNie wiem jaki jest ten "prawdziwy", ale to chyba ten, którego nienawidzi ograniczony intelektualnie przez wiarę "prawdziwy katolik"? pl.wikipedia.org/wiki/Humanizmwww.racjonalista.pl/kk.php/s,4301> (jeżeli mamy się w ogóle posługiwać słowem o tak negatywnym znaczeniu; dla mnie jest to słowo obraźliwe)www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1341peenef2.republika.pl/hasla/h/humchrz.htmlwww.centru(*)anizm_chrześcijański__________ www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,550990#w551561www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,550990#w551570www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,550990#w551660www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,550990#w551389> polega na uznaniu mikroskopijności człowieka w skali świata, tak więc prowadzi oczywiście do agnostycyzmu w kwestii istnienia Boga, nie do ateizmu (uznania nieistnienia Boga).Tyle tylko potrafi Pan zrozumieć, to trudno, ale nikt sam siebie nie przeskoczy. Wszyscy mamy jakieś tam ograniczenia, choć różne i w ich zakresie i skali. . > Nie nam, okruszynom materii, wyrokować o sprawach całego Wszechświata.A któż chce wyrokować? Uczeni - co najwyżej - starają się poznać i zrozumieć istniejącą obiektywnie rzeczywistość. Wiemy rzeczywiście jeszcze niewiele, choć oczywistym jest, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej, ale tylko ograniczenie intelektualne spowodowane wiarą, każe zastępować aktualną naukową wiedzę spekulacjami opartymi na mądrości i wiedzy starożytnych. O czymkolwiek zechciał Pan tu napisać, to wszędzie wykazywał Pan ogromne braki w swojej wiedzy oraz możliwościach zrozumienia poruszanych zagadnień. Natomiast swoje ewidentne niedostatki intelektualne pokrywał Pan agresją i epitetami. Nikt Panu nie zabrania wierzyć we wszystko w co tylko Panu się podoba, ale nie może Pan innych zmusić do przyjęcia Pańskiej wiary za bezdyskusyjną prawdę, a merytorycznych argumentów na obronę swojej wiary nie przedstawił Pan tu żadnych, gdyż dla racjonalistów ich po prostu nie ma. www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
"- Na pokerka, panie Stefanie, co? - Chciałbyś, co? Nie na pokerka, ale zawsze pobawimy się czterema damami. A tobie ciągle pokerek w głowie, co? - co to, pokerek nie dla ludzi? - Za chude uszy, za chude uszy... Odłóż trochę "zielonych", to usiądziemy do stolika!"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > "- Na pokerka, panie Stefanie, co?> - Chciałbyś, co? Nie na pokerka, ale zawsze pobawimy się czterema damami. A tobie ciągle pokerek w głowie, co?> - co to, pokerek nie dla ludzi?> - Za chude uszy, za chude uszy... Odłóż trochę "zielonych", to usiądziemy do stolika!" "Kiedyś filozof zadał pytanie takie... jak na podstawie przedstawień można cokolwiek sądzić o tych, no... rzeczach? I wiesz, że trochę później zbudował na tym nową, wspaniałą filozofię?" Jakoś bliżej mi do Kanta niż pokerowych kantów i średnio Pańskie wywody rozumiem, ale wiem, że nikt sam siebie nie przeskoczy. Wszyscy mamy jakieś tam ograniczenia, choć różne i w ich zakresie i skali. Jesteśmy z innych planet Szanowny Panie Elasp. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > średnio Pańskie wywody rozumiem,
To prawda. Dlatego wolę rozmawiać np. z p. Setarkosem, czy Episodem_2. Proszę brać z nich przykład, to wtedy usiądziemy do stolika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Jakoś bliżej mi do Kanta niż pokerowych kantów i średnio Pańskie wywody rozumiem, ale wiem, że nikt sam siebie nie przeskoczy. Wszyscy mamy jakieś tam ograniczenia, choć różne i w ich zakresie i skali. Jesteśmy z innych planet Szanowny Panie Elasp. > >>> średnio Pańskie wywody rozumiem,> To prawda. Dlatego wolę rozmawiać np. z p. Setarkosem, czy Episodem_2. Proszę brać z nich przykład, to wtedy usiądziemy do stolika.Na szczęście jeszcze istnieje w naszym kraju możliwość wyboru z kim chce siadać do stolika i jakie gierki na i pod stolikiem przeprowadzać. Mnie też wolno zwyczajnie acz poważnie z mądrymi ludźmi - na forum do takich rozmów powołanym - pogadać, ale anim tu redaktorem, anim jakimś cenzorem. Przykładu nie mam zamiaru z nikogo brać, ale też wolę z samodzielnie myślącą inteligencją (niezależnie od jej poglądów) tu rozmawiać.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Przykładu nie mam zamiaru z nikogo brać, ale też wolę z samodzielnie myślącą inteligencją (niezależnie od jej poglądów) tu rozmawiać. To niech Pan rozmawia z samodzielnie myślącą inteligencją, czy ja Panu bronię? Po co więc pisze Pan do mnie już kolejny raz? Może ktoś inny jest zainteresowany rozmową ze mną - proszę więc uszanować zdanie kogoś innego na temat moich wypowiedzi i zasadności wymiany zdań z moją osobą. Pomiędzy nami mówiąc: sprawę stosunku wiary do wiedzy mam dokładnie przemyślaną i mogę Panu powiedzieć otwarcie i bez fałszywej skromności, że w dyskusji nie ma Pan absolutnie żadnych szans i że niestety nic nie można z tym zrobić. Musi Pan się po prostu z tym pogodzić - albo zasadniczo zrewidować światopogląd, przede wszystkim odrzucając scjentyzm, ateizm, socjalizm i humanizm. Takie zestawienie to bowiem filozofia dla głąbów, pokraczne połączenie najgorszych idei. Zresztą Pan sam wie doskonale, że moje posty nie są złe. Wprawdzie nie stać Pana na to, aby to przyznać - brak Panu cywilnej odwagi - ale z drugiej strony czyta je Pan regularnie. Naprawdę nie rozumiem więc, po co to kręcenie i udawanie. Trochę muzyki dla racjonalistów - pragnę przy okazji polecić II część przepięknego koncertu skrzypcowego Mieczysława Karłowicza w wykonaniu K. A. Kulki: youtu.be/Fc5GhEGRjsM dokończenie, wraz z częścią III: youtu.be/3gAPk5t3lnE Styl II części wydaje mi się kwintesencją estetyki Karłowiczowskiej - ewoluującej zresztą ("Epizod na maskaradzie"!). Jak wiadomo, ewolucję tę przerwała tragiczna śmierć młodego kompozytora pod lawiną w Tatrach na początku r. 1909. Postać M. Karłowicza może racjonalistów zainteresować także dlatego, iż ojciec kompozytora, Jan Karłowicz, był jednym z pierwszych polskich racjonalistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>> Przykładu nie mam zamiaru z nikogo brać, ale też wolę z samodzielnie myślącą inteligencją (niezależnie od jej poglądów) tu rozmawiać.> To niech Pan rozmawia z samodzielnie myślącą inteligencją, czy ja Panu bronię?A może Pan? > Po co więc pisze Pan do mnie już kolejny raz?Do Pana? To otwarte forum: § 11. Każdy z Uczestników ma prawo do udzielania odpowiedzi w istniejących wątkach, o ile są one otwarte i dla niego dostępne. I każdy ma tu prawo wypowiadać się w każdym temacie, a racjonaliści wprost obowiązek reagować na bzdury.Nie, nie piszę do Pana, gdyż byłoby to całkowicie bezsensowne działanie, natomiast rzeczywiście, Pańskie wypowiedzi były dla mnie wielokrotnie tu inspiracją do wykazywania dosyć powszechnej w naszym kraju głupoty, którą Pan tak znakomicie tu reprezentuje. Swoje wypowiedzi adresuję tylko do tych, którzy je zrozumieć potrafią. > Może ktoś inny jest zainteresowany rozmową ze mną - proszę więc uszanować zdanie kogoś innego na temat moich wypowiedzi i zasadności wymiany zdań z moją osobą.Może (a raczej na pewno) są też tacy rozmową z Panem zainteresowani. Wśród nich rozmówcy cieszący się moim szacunkiem. Tyle, iż ja bardzo szanując ludzi wcale nie mam zamiaru szanowania głupoty kogokolwiek. (Nawet własnej, gdy się przydarza.) Uważam, że gdy ktoś głupoty wypisuje lub durnia chwali warto mu to - z szacunku dla niego - wykazać. > Pomiędzy nami mówiąc: sprawę stosunku wiary do wiedzy mam dokładnie przemyślaną i mogę Panu powiedzieć otwarcie i bez fałszywej skromności, że w dyskusji nie ma Pan absolutnie żadnych szans i że niestety nic nie można z tym zrobić. Nie, z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.> Musi Pan się po prostu z tym pogodzić - albo zasadniczo zrewidować światopogląd, przede wszystkim odrzucając scjentyzm, ateizm, socjalizm i humanizm. Takie zestawienie to bowiem filozofia dla głąbów, pokraczne połączenie najgorszych idei.Myślę, iż tu żaden komentarz nie jest potrzebnym. Nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. > Zresztą Pan sam wie doskonale, że moje posty nie są złe.Po prostu budzą moje przeogromne zdziwienie: - jak bardzo może "mieć porąbane w mózgownicy" 40 letni Europejczyk z uniwersyteckiego miasta w XXI wieku. > Wprawdzie nie stać Pana na to, aby to przyznać - brak Panu cywilnej odwagi - ale z drugiej strony czyta je Pan regularnie.Tak, lubię czytać i stale poszerzać moją wiedzę o świecie. Gdyby Pan był wyjątkowym można byłoby lekturę Pańskich intelektualnych wypocin sobie darować, ale Pański światopogląd rozszerza się w moim kraju dosyć gwałtownie i staje się poglądem masowym. Uważam, że to jest groźne zjawisko. www.racjonalista.pl/forum.php/s,626503www.racjonalista.pl/forum.php/s,597152www.racjonalista.pl/forum.php/s,571551www.racjonalista.pl/forum.php/s,552946www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321> Naprawdę nie rozumiem więc, po co to kręcenie i udawanie.Niczego nie muszę udawać, ale zrozumienie mnie - choć staram się o maksymalną komunikatywność - przekracza Pańskie możliwości. O czymkolwiek zechciał Pan tu napisać, to wszędzie wykazywał Pan ogromne braki w swojej wiedzy oraz możliwościach zrozumienia poruszanych zagadnień. (No może poza muzyką.) Natomiast swoje ewidentne niedostatki intelektualne pokrywał Pan agresją i epitetami. Nikt Panu nie zabrania wierzyć we wszystko w co tylko Panu się podoba, ale nie może Pan innych zmusić do przyjęcia Pańskiej wiary za bezdyskusyjną prawdę, a merytorycznych argumentów na obronę swojej wiary nie przedstawił Pan tu żadnych, gdyż dla racjonalistów ich po prostu nie ma. I choć korzystałem z inspiracji różnych Pańskich tekstów, to nie ma i nigdy nie było żadnych dyskusji pomiędzy nami, a co najwyżej mniej lub bardziej głupie pyskówki. PS. Na temat muzyki się nie wypowiadam. Mam za małą w tym zakresie wiedzę, a nie lubię pieprzyć o tym co mi się zdaje. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Uważam, że to jest groźne zjawisko.
>PS. Na temat muzyki się nie wypowiadam. Mam za małą w tym zakresie wiedzę, a nie lubię pieprzyć o tym co mi się zdaje.
Jak zwykle, komentarz zbyteczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . PS. Na temat muzyki się nie wypowiadam. Mam za małą w tym zakresie wiedzę, a nie lubię pieprzyć o tym co mi się zdaje.> Jak zwykle, komentarz zbyteczny.Tak, jak zwykle Pan może tu popieprzyć sobie na każdy temat - o czym zresztą Pan wyżej napisał: "(...) sprawę stosunku wiary do wiedzy mam dokładnie przemyślaną i mogę Panu powiedzieć otwarcie i bez fałszywej skromności, że w dyskusji nie ma Pan absolutnie żadnych szans i że niestety nic nie można z tym zrobić. Musi Pan się po prostu z tym pogodzić - albo zasadniczo zrewidować światopogląd, przede wszystkim odrzucając scjentyzm, ateizm, socjalizm i humanizm. Takie zestawienie to bowiem filozofia dla głąbów, pokraczne połączenie najgorszych idei. Zresztą Pan sam wie doskonale, że moje posty nie są złe."Co prawda w merytorycznych dyskusjach najczęściej brak Panu nawet podstawowej wiedzy, ale za to we wszelkich pyskówkach jest Pan wprost niedościgłym: www.racjonalista.pl/forum.php/s,628213/z,0#w628306www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622513www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,635357#w637857 Wielce Szanowny Panie Elasp, odkąd się Pan tu pojawił traktowałem Pana bardzo rzetelnie, choć żadnej wzajemności przy tym nie było. Pan kręcił, mataczył, czy wprost kłamał. Nie przeinaczałem Pańskich wypowiedzi, nie wyrywałem kawałków z kontekstu i 90% moich wypowiedzi była bardzo merytoryczna oparta o wiedzę i poglądy jakie posiadam.
To już zupełnie nie moja wina, ze wypisywał Pan tu głupoty które wykazywałem i czasem złośliwie wyśmiewałem. Takie jest prawo każdego polemisty, Czy Pan sądzi, iż wejdzie na racjonalistyczne forum, będzie tu swoje fideistyczne bzdury wypisywał, a racjonaliści będą klaskali z zachwytu, że im się "katolicki intelektualista" objawił?
Czy Pan w ogóle rozumie czym jest rzetelność w dyskusjach i czym jest uczciwość intelektualna. Nigdy i nigdzie nie przekroczyłem poziomu napastliwości jaką wykazują bogobojni chrześcijanie w stosunku do ateistów. Więcej - nigdzie nie przekroczyłem Pańskiego poziomu agresji i napastliwości. Wystarczy sobie poczytać Pańskie posty. Niech Pan przestanie pieprzyć głupoty udawać skrzywdzone niewiniątko. Tylko głupi to kupi. /29-01-2014/PS. > Najgorsze jest jednakże to, że [Bogusławski] nie ma poczucia humoru i słuchu muzycznego, a to już, w mojej opinii, grzechy śmiertelne.Dla mnie grzechem zadufanej pychy jest narzucanie innym swojego poczucia humoru, czy odbioru sztuki. Mam i poczucie humoru i słuch muzyczny, ale nie muszę w tym - jak i w każdym innym zakresie - rozumieć się z Panem. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Musi Pan się po prostu z tym pogodzić - albo zasadniczo zrewidować> światopogląd, przede wszystkim odrzucając scjentyzm, ateizm,> socjalizm i humanizm. Takie zestawienie to bowiem filozofia> dla głąbów, pokraczne połączenie najgorszych idei.Zwykłe uprzedzenia, panie Elaspie. Z tego wpisu wnoszę, że nie zna Pan klasyków humanizmu, a co dopiero osób, którzy zbudowali na tym swój światopogląd i dobrze się z tym czują (a inni z nimi). W każdym razie przedwcześnie, w imię swojej niezmiennej doktryny i z impetem je Pan odrzuca. Z żalem stwierdzam przez pryzmat poczynionych przez moje dorosłe życie obserwacji, iż taka postawa jest dość powszechna. I dlatego to jakoś rozumiem. Można to wyczytać choćby z braku szacunku do inaczej myślących od Pana (tu słowa kol. Maceoxa się kłaniają o racjonalistach). > Zresztą Pan sam wie doskonale, że moje posty nie są złe.> Wprawdzie nie stać Pana na to, aby to przyznać - brak Panu> cywilnej odwagi - ale z drugiej strony czyta je Pan regularnie.Przede wszystkim nawet Chrystus nie unikał faryzeuszy i miał do nich podstawowy szacunek. Po drugie, często sami mamy taką motywację, jaką zarzucamy innym - żeby wspomnieć Pańskie "przechadzanie się po ogrodzie botanicznym Racjonalisty z nieustannym zadziwieniem". A ja mam nadzieję, że już przestał Pan "odchodzić" z forum i kiedyś wreszcie pogadamy. Chwalenie się własnym gustem (zapewne dobrym) o zacięciu dydaktycznym na odczepne, do dialogu nie zaliczam, ale nie czepiajmy się - swoją drogą kol. Bogusławski nieźle musiał zajść Panu za skórę, skoro używa Pan aż takich dział .  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Zwykłe uprzedzenia, panie Elaspie. Z tego wpisu wnoszę, że nie zna Pan klasyków humanizmu, a co dopiero osób, którzy zbudowali na tym swój światopogląd i dobrze się z tym czują (a inni z nimi). W każdym razie przedwcześnie, w imię swojej niezmiennej doktryny i z impetem je Pan odrzuca. Z żalem stwierdzam przez pryzmat poczynionych przez moje dorosłe życie obserwacji, iż taka postawa jest dość powszechna. I dlatego to jakoś rozumiem. Tu nie ma żadnej istotnej treści, samo pustosłowie. > Można to wyczytać choćby z braku szacunku do inaczej myślących od Pana (tu słowa kol. Maceoxa się kłaniają o racjonalistach). Jeżeli zaczną rzetelnie myśleć, przyjdzie czas i na szacunek dla ich poglądów (będą to jednak poglądy b. odmienne od dotychczasowych). Zresztą zawsze chętnie czytam wypowiedzi paru forumowiczów, których nicki wielokrotnie podawałem (i nie chcę się powtarzać). Oni nie boją się ruszyć głową i nie myślą kliszami i schematami. Gdy takich ludzi zabraknie na forum, dam sobie spokój z "Racjonalistą". > Przede wszystkim nawet Chrystus nie unikał faryzeuszy i miał do nich podstawowy szacunek. Po drugie, często sami mamy taką motywację, jaką zarzucamy innym - żeby wspomnieć Pańskie "przechadzanie się po ogrodzie botanicznym Racjonalisty z nieustannym zadziwieniem". Mam szacunek do forumowiczów i nie mogę powiedzieć, bym kogoś z nich nie lubił. Pamiętam większość swoich postów i nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek użył sformułowania "ogród botaniczny", ale mogę się mylić. Mówiłem natomiast o egzotycznej wyspie. > A ja mam nadzieję, że już przestał Pan "odchodzić" z forum i kiedyś wreszcie pogadamy. Chwalenie się własnym gustem (zapewne dobrym) o zacięciu dydaktycznym na odczepne, do dialogu nie zaliczam, ale nie czepiajmy się - swoją drogą kol. Bogusławski nieźle musiał zajść Panu za skórę, skoro używa Pan aż takich dział .  Niepotrzebnie się Pan fatyguje i na próżno broni Pan swego mentora, gdyż nie zamierzam mu zrobić żadnej krzywdy. Największe niebezpieczeństwo dla Bogusławskiego niosą zresztą jego własne wypowiedzi, nota bene zgodnie z profetycznym hasłem, wielokrotnie przezeń powtarzanym. Trochę irytujące jest także to, że gość nie łapie żadnej aluzji, niczego nie potrafi pokojarzyć i wszystko trzeba mu wykładać "kawa na ławę". Najgorsze jest jednakże to, że nie ma poczucia humoru i słuchu muzycznego, a to już, w mojej opinii, grzechy śmiertelne. Można więc powiedzieć, że ateizm (zaprzeczający istnieniu kar pośmiertnych) leży w żywotnym interesie p. Bogusławskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tu nie ma żadnej istotnej treści, samo pustosłowie.Proponuję opuszczać zdania, których intencji Pan nie rozumie. Zachowa Pan więcej czasu na merytoryczne odpowiedzi. > Jeżeli zaczną rzetelnie myśleć, przyjdzie czas i na szacunek> dla ich poglądów (będą to jednak poglądy b. odmienne od dotychczasowych).Tu nie chodzi mi o poglądy, ale o racjonalistów. Radzę przeczytać jeszcze raz swoje posty. > Gdy takich ludzi zabraknie na forum, dam sobie spokój z "Racjonalistą".Myślę, że to się tyczy większości nas tu obecnych, którzy piszą nie tylko po to, by coś napisać albo się pośmiać. Swoja drogą ciekawą rzecz. Czy ludzie, o których Pan wspomina nie istnieli w okolicach lutego 2014r. czyli wtedy, gdy zamierzał nas Pan opuścić? Czy jednak nastąpiła jakościowa ewolucja w Pana priorytetach.. jak to rozumieć? > Pamiętam większość swoich postów i nie przypominam sobie,> bym kiedykolwiek użył sformułowania "ogród botaniczny", ale mogę się mylić.> Mówiłem natomiast o egzotycznej wyspie.Ma Pan rację, powtarzam z pamięci. A jest w praktyce jakaś różnica? > Niepotrzebnie się Pan fatyguje i na próżno broni Pan swego> mentora, gdyż nie zamierzam mu zrobić żadnej krzywdy.Nie chodzi o krzywdę. Używa Pan specyficznej retoryki pisząc o sprawach dość osobistych na odczepne. Mam nadzieję, że się Pan nie obrazi za prawdę w oczy, ale zawsze pachnie to na kilometr czymś takim (w innym wydaniu): www.pudele(*)4/maslak_chwali_sie_outfitami/> Trochę irytujące jest także to, że gość nie łapie żadnej> aluzji, niczego nie potrafi pokojarzyć i wszystko trzeba> mu wykładać "kawa na ławę". Najgorsze jest jednakże to, że> nie ma poczucia humoru i słuchu muzycznego, a to już, w mojej> opinii, grzechy śmiertelne.Rozumiem. Pan Bogusławski też mnie kiedyś irytował, ale zorientowałem się w porę, że są i plusy. Może po prostu jest Pan z jakiegoś powodu mało tolerancyjny ze względu akurat na daną osobowość (oczywiście vice versa też). Piszę to też, mając w pamięci pewnego kolegę w pracy (o całkowicie innej mentalności i światopoglądzie, niż p. Andrzej) który dział na mnie, jak płachta na byka. Bardzo długo zajęło mi opracowanie strategii, jak z nim rozmawiać i jak korzystać z indywidualnego świata, który niesie ze sobą każdy człowiek. A irytacja (do której realnych rozmiarów nie chce się Pan w moim odczuciu przyznać) była spora. > Można więc powiedzieć, że ateizm (zaprzeczający istnieniu> kar pośmiertnych) leży w żywotnym interesie p. Bogusławskiego.To się chyba nazywa "chęć utopienia kogoś w łyżce wody"  A na poważnie: paradygmat karania za słuch jak pień, albo za brak łapania cudzego poczucia humoru (a już najbardziej karygodne, że naszego!) już dawno wychodzi z doktryny chrześcijańskiej. Okaż Pan choć trochę cech, które chce Pana nauczyć p. Andrzej - i po sprawie. Choć może Pan tego nie dostrzega, ale jest w tym też sporo życzliwości.. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Musi Pan się po prostu z tym pogodzić - albo zasadniczo zrewidować światopogląd, przede wszystkim odrzucając scjentyzm, ateizm, socjalizm i humanizm. Takie zestawienie to bowiem filozofia dla głąbów, pokraczne połączenie najgorszych idei.
hej, Jestem wręcz zachwycony poziomem twych wypowiedzi . Są piękne , kulturalne i niezwykle merytoryczne . Zaproponowałem ci kulturalną wymianę poglądów - lecz ty - jak widać - nie jesteś do tego zdolny . Ponieważ nie posiadasz argumentów - musisz prymitywnie i bezczelnie obrażać . Musisz być nieźle wkurzony na swoją własną bezradność , nieskuteczność skoro po raz kolejny zajmujesz się pieszczeniem swego ego zamiast odpowiadać rzetelnie na pytania , odnosić się do merytorycznych argumentów ... Twój wybór ... Musisz pogodzić się z tym , że jesteś niewiarygodnie niewiarygodny ... Twoje wypowiedzi są nieuporządkowane , nieprzemyślane , chaotyczne , sprzeczne - nacechowane egocentryzmem i narcyzmem - Dlaczego tak je oceniam ? Ponieważ zbyt często wynika z nich , że po prostu chcesz mieć racje - nic innego Ty osobiście - ty jako ty - chcesz mieć racje - Nie jesteś w stanie zapomnieć o sobie i swoich potrzebach i pragnieniach - one są zbyt często na pierwszej linii aby ten aspekt lekceważyć ... A taka postawa jest naukowo nie-rzetelna - obarczona nadmiernie "ja" ... Próżność i pycha pozwalają na uznawanie swoich fantazji za fundament na którym zbudowany jest wszechświat . Skromności , wstrzemięźliwości , ostrożności w twoich wypowiedziach nie dostrzegam Natomiast dużo tam chełpliwości i zadufania i samozadowolenia . Musisz się z tym pogodzić makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Twoje wypowiedzi są nieuporządkowane , nieprzemyślane , chaotyczne , sprzeczne - nacechowane egocentryzmem i narcyzmem -
To poważny zarzut. Proszę o wykazanie sprzeczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > To poważny zarzut. Proszę o wykazanie sprzeczności.
hej, Wykazałem to wielokrotnie ! Miałeś szanse ustosunkowania się do wielu moich wątpliwości - lecz zrezygnowałeś z merytorycznej dyskusji zastępując ją opowiadaniem o głąbach i ich filozofiach ... Czym skompromitowałeś siebie samego ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >> To poważny zarzut. Proszę o wykazanie sprzeczności. >hej, >Wykazałem to wielokrotnie !
Wskaż proszę miejsce, gdzie wykazałeś, albo cofnij zarzut.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Postąpie tak jak ty - nie odpowiem ! Wielu kolegów potwierdzi fakt , że jesteś człowiekiem który nie odpowiada ! Nie odpowiada kłamiąc , że nie ma czasu ... Często tak bywało , że ty nie odpowiadając na pytania domagałeś się odpowiedzi ... Tak być nie może ! Jeżeli chcesz to możemy rozpocząć dialog ... uczciwy ... Pytanie /odpowiedź I nie ma miejsca na ucieczkę ... w idiotyczne i niewiarygodne usprawiedliwienia makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Postąpie tak jak ty - nie odpowiem !
Postąp, proszę, jak prawdziwy racjonalista, opierający swoje oceny na faktach, i wskaż sprzeczności, w które popadłem. Jaki bowiem jest sens prowadzenia dialogu z człowiekiem, który rzuca słowa na wiatr?
Naprawdę mam mało czasu i odpowiadam w miarę możliwości czasowych, przede wszystkim na te posty, na które - w mojej ocenie - warto odpowiedzieć, czyli na te, które zawierają jakiś problem bądź jego rozwiązanie, a nie są jedynie mieszaniną słów. Do takich postów należą wypowiedzi p. Setarkosa, który głębiej wniknął w omawiane tu sprawy. Tam gdzie (na pozór) jedynie żartuje lub ironizuje, tam właśnie musi być potraktowany poważnie. I kol. Makusiowi, i p. Bogusławskiemu polecam lekturę postów p. Setarkosa jako bardzo dobrą lekcję racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >I kol. Makusiowi, i p. Bogusławskiemu polecam lekturę postów p. Setarkosa jako bardzo dobrą lekcję racjonalizmu.
Na dzień dobry wręcz podręcznikowy przykład Twojej nie konsekwencji. Zresztą polecam lekturę Twoich postów.
Jak chcesz to mam minimum jeden jeszcze.
>Każdy może sobie "popieprzyć głupoty" i bawić się w jakąś pseudo-psychologię
Gorzej jak to publikuje i oczekuje że czytający pogrąży się razem z nim w tym pieprzeniu.
Pieprzący jest odporny na wytykane mu pieprzenie gdyż musiałby zamknąć się ot tak zwyczajnie.
Dlatego pieprzący by zrobić wrażenie używa jak najwięcej kombinacji rożnych słów tak by fasada zasłaniała całe to pieprzenie.
Może to robić wrażenie na nieobytych ale łatwo zorientować się że pieprzący zwyczajnie pieprzy.
I pieprzyć nie przestanie. Internet dał takie możliwości pieprzenia pieprzącemu do woli że.......powstała min. taka strona jak RACJONALISTA bo RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę
Wszystko to po to by mieć łatwe narzędzie do szybkiej weryfikacji pieprzenia.
Uważam że RACJONALISTA spełnia to zadanie wyśmienicie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Naprawdę mam mało czasu i odpowiadam w miarę możliwości czasowych, przede wszystkim na te posty, na które - w mojej ocenie - warto odpowiedzieć, czyli na te, które zawierają jakiś problem bądź jego rozwiązanie, a nie są jedynie mieszaniną słów. Do takich postów należą wypowiedzi p. Setarkosa, który głębiej wniknął w omawiane tu sprawy. Tam gdzie (na pozór) jedynie żartuje lub ironizuje, tam właśnie musi być potraktowany poważnie. I kol. Makusiowi, i p. Bogusławskiemu polecam lekturę postów p. Setarkosa jako bardzo dobrą lekcję racjonalizmu.Dziękuję za pouczenie, które tak chętnie Pan tu rozdaje. Poniżej posty, w których użył Pan nicka p. Setarkosa: www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,557342#w559170www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,557342#w557889www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,557342#w560321www.racjon(*).php/s,600722/z,0/d,42#w603731www.racjon(*).php/s,606077/z,0/d,17#w606669www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,609205#w610370www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,608495#w611822www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,618781#w619181www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,618781#w619442www.racjon(*).php/s,618781/z,0/d,12#w619811www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,630910#w631433I cóż tu jeszcze dodawać poza złożeniem gratulacji, Ostatniemu Mohikaninowi naszego forum, panu Setarkosowi? Może tylko to, iż ja też znam wielu wierzących, w tym katolików, z którymi rozumiem się znacznie lepiej niż z Panem Elaspem, a kilkunastu, z którymi rozumiem się wprost doskonale. Ot taka jest rzeczywistość. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>I cóż tu jeszcze dodawać poza złożeniem gratulacji, Ostatniemu Mohikaninowi naszego forum, panu Setarkosowi?
Napisałem: "Do takich postów należą wypowiedzi p. Setarkosa", a więc nie powiedziałem, że jedynie one są takimi. Widzę, że nie potrafi Pan zrozumieć nawet najprostszego zdania. Wymieniałem wielokrotnie nicki tych forumowiczów, z którymi jest mi (lub było) nieco bardziej - że tak powiem - po drodze, jeżeli chodzi o wymianę poglądów. Z Pańskiej pełnej zazdrości uwagi wnoszę jednak, że oddałem p. Setarkosowi niedźwiedzią przysługę, za co go przepraszam. Pozytywna ocena z mojej strony to jak widać dla apodyktycznego i drażliwego "pana Andrzeja" pocałunek śmierci, a gdzie jak gdzie, ale na "Racjonaliście" życie pozagrobowe jest definitywnie wykluczone. Mam nadzieję, że nie wbije Pan p. Setarkosa na pal swoich kąśliwych uwag, nie ukrzyżuje go na deskach ironii i sarkazmu, ani nie położy na Andrzejowym łożu ostrych komentarzy, opatrzonym rozżarzoną do czerwoności metalową tabliczką z napisem "Miłego dnia". Także potop słowotoku proszę raczej kierować w stronę łagodnych Elaspowych krain, a nie w kierunku kogoś ... Bogu ducha winnego.
Linki, które Pan podaje, potrafi nagromadzić każdy, kto potrafi się posługiwać forumową wyszukiwarką - kolejny raz obraża Pan inteligencję forumowiczów, dostarczając im informacji, które mogą oni bez trudu zdobyć bez Pana pomocy (to samo dotyczy Pańskich natrętnych linków do "Wikipedii"). To jednak, by przekazał Pan jakąś myśl nową, albo informację trudną do uzyskania, nie zdarzyło się chyba nigdy.
Treść zalinkowanych przez Pana moich wypowiedzi pokazuje zarazem - przez co nieświadomie stał się Pan moim stronnikiem! - że jestem stały w ocenach, co zmniejsza szansę, iżby uzasadniony był zarzut kol. Makusia, mówiący o sprzecznościach, jakie miałem rzekomo popełnić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>I cóż tu jeszcze dodawać poza złożeniem gratulacji, Ostatniemu Mohikaninowi naszego forum, panu Setarkosowi?> Napisałem: "Do takich postów należą wypowiedzi p. Setarkosa", a więc nie powiedziałem, że jedynie one są takimi. Widzę, że nie potrafi Pan zrozumieć nawet najprostszego zdania. Wymieniałem wielokrotnie nicki tych forumowiczów, z którymi jest mi (lub było) nieco bardziej - że tak powiem - po drodze, jeżeli chodzi o wymianę poglądów.Wiele Szanowny Pan pisał. Cały czas w swoim niepowtarzalnym stylu: 03-04-2013. Odwracanie kota ogonem, Panie Sokra..Setarkosie.
16-04-2013. Zwracałem wielokrotnie uwagę (ostatnio w odpowiedzi p. Setarkosowi), że tzw. "prawa człowieka" same wymagają uzasadnienia.
29-01-204. Popatrz na moje dyskusje z p. Setarkosem czy Ojcem Ateuszem, czy jeszcze do niedawna z Tobą i p. Maceoxem, i wieloma innymi. Wielu Forumowiczów prezentuje (moim zdaniem) bardzo wysoki poziom, a każda wiadomość od nich jest dla mnie logiczno-filozoficzną łamigłówką, zmuszającą do zastanowienia.
16-02-2014. Big_Zyd był trollem, a wartość jego wpisów była zerowa albo bliska zeru. Całe lata świetlne dzieliły jego nieudolne aforyzmy od wypowiedzi takich forumowiczów jak (wymieniając w kolejności alfabetycznej): pp. Barbiel, Dokowski, Fizyk, Ojciec Ateusz, Setarkos, Worek Kości. Na pewno nie wymieniłem wszystkich, którzy znajdują się na tej liście.
05-03-2014. Zastanawiające, w jak katastrofalnej formie są dzisiaj racjonaliści laiccy! Zamiana znaczeń słów (p. Setarkos), podmienianie twierdzeń (p. Fizyk), nieprzemyślana histeria (p. Meretseger), nieuwaga (p. Maceox), esy floresy czczej erystyki (p. Chętnie Racjonalistka), bicie piany (p. Bogusławski, to akurat typowe).
14-03-2014. Widzę, ze dodał Pan pytanie, mające odwrócić bieg rozmowy, skierować ją na boczny tor. Odpowiadam: niech Pan weźmie którąkolwiek z moich wypowiedzi, których adresatem jest p. Setarkos, którego chłodny i przemyślany racjonalizm polecam Panu jako wzór do naśladowania.
15-05-2014. Naprawdę, zaczynam traktować "Racjonalistę.pl" w kategoriach purnonsensu. Jeszcze tylko pp. Setarkos i Sygnał ratują honor racjonalistów, zgłaszając uwagi, nad którymi można się zastanowić.
17-05-2014. Wszystko jest wyjaśnione powyżej, w ostatniej odpowiedzi skierowanej do p. Setarkosa: www.racjon(*)m.php/s,618781/z,0/d,9#w619366
21-05-2014. Setarkos, Barbiel, Ojciec Ateusz i parę innych osób doskonale mnie rozumie. Podchodzą do moich twierdzeń nieemocjonalnie i bez uprzedzeń. Nie moja wina, że pp. Bogusławski, Meretseger, Maceox, Farmer, Jacek Głodzik i im podobni biją na oślep. Nie pojmuję dlaczego to, że jest się "rozumianym na forum" miałoby być powodem do dumy. Proszę wziąć pod uwagę, że moje konto będzie niedługo zablokowane, a więc nie odpowiadać na poniższą wypowiedz.
09-08-2014. Wycinam trochę z Pańskiej niepomiernie długiej wypowiedzi. Proszę wybaczyć szczerość: nuda przebija z Pańskich niemiłosiernie długich postów, dlatego nie zawsze na nie odpowiadam. Proszę brać przykład z p. Setrakosa - wypowiada się sporadycznie, krótko, ale zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia.> Z Pańskiej pełnej zazdrości uwagi wnoszę jednak, że oddałem p. Setarkosowi niedźwiedzią przysługę, za co go przepraszam.Nie dość, iż łatwo dostrzec jak maleńki jest ten Pański światek, to jeszcze Pan to cały czas podkreśla. Zupełnie nie potrafię zazdrościć nikomu kto się z Panem dogaduje, choć takie osoby wprost podziwiam. > Pozytywna ocena z mojej strony to jak widać dla apodyktycznego i drażliwego "pana Andrzeja" pocałunek śmierci,A dlaczego? Czasem zgadzam się nawet z Panem i np. ja też uważam pana Setarkosa za mądrego człowieka, którego wypowiedzi warto czytać i z którym warto wymieniać poglądy. > Mam nadzieję, że nie wbije Pan p. Setarkosa na pal swoich kąśliwych uwag, nie ukrzyżuje go na deskach ironii i sarkazmu, ani nie położy na Andrzejowym łożu ostrych komentarzy, opatrzonym rozżarzoną do czerwoności metalową tabliczką z napisem "Miłego dnia".A dlaczego miałby być wyjątkiem? Tylko musiałbym znaleźć powód, a go nie znajduję. Jego wypowiedzi - odwrotnie niż Pańskie - są bardzo sensowne. Pisane z dużą znajomością problematyki, na temat której się wypowiada. > Także potop słowotoku proszę raczej kierować w stronę łagodnych Elaspowych krain, a nie w kierunku kogoś ... Bogu ducha winnego.Uwierzcie, a będziecie zbawieni! > Linki, które Pan podaje, potrafi nagromadzić każdy, kto potrafi się posługiwać forumową wyszukiwarką - kolejny raz obraża Pan inteligencję forumowiczów, dostarczając im informacji, które mogą oni bez trudu zdobyć bez Pana pomocy (to samo dotyczy Pańskich natrętnych linków do "Wikipedii").To egzemplifikacja poziomu intelektualnego oraz mentalności Pana Elaspa, poza które on wyjść nie może. Gdyby napisał Pan jakąkolwiek poważniejszą pracę , choćby tylko referat podczas studiów, to znał by Pan wagę warsztatu naukowego, a to było jednak forum z naukowymi aspiracjami. Wiem, iż głupcom moja rzetelność i odpowiedzialność za słowo przeszkadza. Oni swoją mądrość mają daną od Boga, ja aby coś tam wiedzieć musiałem się uczyć i dlatego lubię odwołania do źródeł. Czasem nawet tak lichych acz bardzo poręcznych jak Wikipedia. > To jednak, by przekazał Pan jakąś myśl nową, albo informację trudną do uzyskania, nie zdarzyło się chyba nigdy.A byłby Pan w stanie zrozumieć, gdyby jednak to mi się przytrafiło? > Treść zalinkowanych przez Pana moich wypowiedzi pokazuje zarazem - przez co nieświadomie stał się Pan moim stronnikiem! - że jestem stały w ocenach, co zmniejsza szansę, iżby uzasadniony był zarzut kol. Makusia, mówiący o sprzecznościach, jakie miałem rzekomo popełnić.A zacytowane fragmenty pokazują to jeszcze lepiej. Tak, to cały mały Pański światek i Pański styl myślenia i pisania. Czasem warto się zastanowić z kim mamy do czynienia. Tu widać to jak na obrazku. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Treść zalinkowanych przez Pana moich wypowiedzi pokazuje zarazem - przez co nieświadomie stał się Pan moim stronnikiem! - że jestem stały w ocenach, co zmniejsza szansę, iżby uzasadniony był zarzut kol. Makusia, mówiący o sprzecznościach, jakie miałem rzekomo popełnić.
Ja pierdziu człowieku. Używasz argumentum ad verecundiam a sam kiedyś wyśmiałeś taki argument.
A zresztą kto by Cię tam zrozumiał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >A zresztą kto by Cię tam zrozumiał.
hej, Mnie wydaje się , że rozumiem ... Elasp wierzy w boga a skoro wierzy w boga to bóg musi istnieć a skoro istnieje to Elasp ma racje w niego wierząc . Gdyby bóg nie istniał to Elasp by w niego nie wierzył przecież ... To jest takie proste ... I logiczne ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Nie mam czasu na takie głupoty Szanuj mój czas - jest on szczególnie wartościowy bo stworzony przez samego boga specjalnie dla mnie Proszę przeczytać moje wypowiedzi w których wykazuję jednoznacznie , że gonisz swój własny ogon Proszę czytać uważnie i ze zrozumieniem A wypowiedzi o głąbach proszę kierować do tej części społeczeństwa , która potrafi to zrozumieć i docenić - jak ten starszy pan - twój wzór - z nim możesz sobie poględzić - ja zajmuje się wartościowszymi zagadnieniami makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Mitologie są pięknymi wyrazami kultur i były bądź nadal są przedmiotami wiary. Na całym globie ludzkie myśli podążały w tę samą stronę. www.ksiazka.net.pl/?id=archiwum09&uid=10779
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Mitologie są pięknymi wyrazami kultur i były bądź nadal są przedmiotami wiary.>  > Na całym globie ludzkie myśli podążały w tę samą stronę.> www.ksiazka.net.pl/?id=archiwum09&uid=10779Archetypy, mity, religie, bogowie, baśnie, to bardzo ważne dla ludzkiej kultury stwory ludzkiego mózgu. Jak są ważne to warto się nimi zajmować i wiele nauk społecznych się nimi zajmuje i przedstawia nam swoje spostrzeżenia. Można i warto o nich dyskutować, ale nie wolno ze sobą różnych rzeczy mieszać, gdyż wtedy mędrcy wyjdą na głupków, a uczeni na niemądrych. Jednak proponuję dostrzec różnicę w "kierunkach myśli" pomiędzy "wschodem" i "zachodem". Pomiędzy np. buddyzmem, a chrystianizmem itd. www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,399997#w402719www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,433780#w434264PS.: ciekawostk(*)afia-w-egipskiej-mitologii-18/@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > Tak, ale nie mają powodować. Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym. Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje, o którym to wyobrażeniu moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne. Stąd miejsce dla wiary.
hej, Elaspie ! Twierdzisz , że miejsce dla wiary jest tam gdzie : Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje
A więc w co wierzysz ? W to o czym nie masz żadnego wyobrażenia ?
Jesteś inteligentnym , mądrym człowiekiem ... Jak możesz wierzyć w coś o czym nie masz żadnego wyobrażenia ?
Wybacz kolego ... Błogosławieni ci , którzy nie widzieli a uwierzyli ... a to oznacza przecież jednoznacznie : Błogosławieni ci , którzy nie rozumieją , nie wiedzą , nie mają wyobrażenia , pojęcia ... Ci są błogosławieni ? Błogosławiona jest niewiedza , nierozumność ... Naiwność trawożercy ... apatia , amnezja , bezrefleksyjny błogostan ?
gdybyś odpowiedział ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Twierdzisz , że miejsce dla wiary jest tam gdzie : Nie mamy żadnego wyobrażenia o tym co tam się znajduje
Żadnego wyobrażenia, o którym moglibyśmy wiedzieć, że jest adekwatne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jesteś inteligentnym , mądrym człowiekiem ... Jak możesz > wierzyć w coś o czym nie masz żadnego wyobrażenia ?
Nasz kolega jest szczery, a to należy docenić. Doktryny wiary zorganizowanej bywają nieadekwatne zwłaszcza do zasad realnie rządzących życiem. Albo są.. po prostu spostrzeżeniami, ujęciem w słowa reguł profanum, o których z początku nie wiedziano, że są wynikiem ewolucji, czy innych deterministycznych mechanizmów przyrody.
Jak świat światem - ludzie zbierali się w grupy, wymyślali często przez długie lata żmudnej twórczości rdzeń swojej wiary i ją wyznawali - po to, by być razem. W jedności siła.
Czasem wyobrażam sobie sytuację, gdy owieczka spędza życie w stadzie, które daje jej oparcie przed wilkami, stadzie które jest ostoją przetrwania również dla potomków, a pasterz dba o jego (stada) wypasanie w najlepszych miejscach, usuwa ciernie które bolą z nóg owiec itp.
Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce, prawda?
Od czasu, w którym człowiek ma wybór z kim być i w co wierzyć (lub nie wierzyć) sprawa się mocno komplikuje. Nawet gdy w życiu osiąga się autonomię i niezależność, zawsze pozostaje jakaś wewnętrzna nostalgia za stadem i jego pryncypiami, w którym przodkowie żyli przez miliony lat. I wtedy właśnie tworzy się łamańce myślowe tzw. "mosty".
Myślę, że ważne jest, aby tą nostalgię nazwać po imieniu, niekoniecznie jej ślepo ulegać. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Pytasz po co - moim zdaniem po to, żeby mieć świadomość ograniczeń Świadomość ograniczeń najlepiej kształtuje się w zderzeniu z realiami.
>i nie popaść w zabobon, zgodnie z którym świat = to, co empiryczne. Co w tym złego?
>>Liczby nie spowodują, że zmaterializuje się to, co sobie w myślach policzysz. > Tak, ale nie mają powodować. Oczywiście, my mamy się nimi posługiwać w jakimś celu. Problem w tym, że większość ludzi uważa, że Bóg jednak ma coś powodować, np. dawać życie wieczne, reagować na modlitwę.
>Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym. To dobra analogia. Tylko ile osób interesowałoby się takim Bogiem? To bardziej filozoficzne podejście.
> Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem. Tak podejrzewałem, że według Ciebie są różne rodzaje racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że >> jest poza światem empirycznym. > To dobra analogia. Tylko ile osób interesowałoby > się takim Bogiem? To bardziej filozoficzne podejście.
Zapewne wg kol. Elaspa nie ma znaczenia, że mało. Ale stawia to osobę wierzącą w dziwnym miejscu: odchodzi od chrześcijaństwa ku deizmowi chcąc jednocześnie być lojalnym względem opuszczanej grupy, w której się urodził i wychował. Dziwność i nieracjonalność tej postawy polega na drenażu energii, poświęcanej częściowo na hamowanie własnego rozwoju.
>> Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem. >Tak podejrzewałem, że według Ciebie są różne rodzaje racjonalizmu.
Ściśle rzecz biorąc: racjonalizm doprowadzający funkcjonującą w ten sposób osobę do ateizmu. Ciekawe, że ateiści w wielu swoich pracach tłumaczą zjawisko religijności i widzą w nim niektóre pozytywne cechy, czy potrzeby człowieka; osoby wierzące natomiast skreślają ateistów jednym słowem: błąd w myśleniu, czy nieporozumienie, głupota itp. - odmawiając konsekwentnie podążenia za ich tokiem, choćby w celu zrozumienia.
W tym przypadku być może owo zrozumienie czemuś zagraża.. pewnie dlatego kilku kolegów konsekwentnie odmawia przyjęcia i przeczytania moich książek w zamian za ich książki, z którymi chętnie chcę się zaznajomić (gdy mi proponują). Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Ale stawia to osobę wierzącą w dziwnym miejscu: odchodzi od chrześcijaństwa ku deizmowi chcąc jednocześnie być lojalnym względem opuszczanej grupy, w której się urodził i wychował. >Dziwność i nieracjonalność tej postawy polega na drenażu energii, poświęcanej częściowo na hamowanie własnego rozwoju.
Jeżeli jest to opis mojego postępowania, jest on zupełnie nietrafny. Katolikiem byłem zawsze czysto nominalnie, a do przekonań religijnych doszedłem samodzielnie, pod wpływem refleksji nie tyle nad wiarą, co nad niewiarą oraz jej opłakanymi skutkami. O ile bowiem owoce wiary są kwaśne, o tyle owoce niewiary są zgniłe.
Poza tym Bóg wyspekulowany nie musi być różny od Boga religijnego. Być może Istota Najwyższa ma cechy Boga Nowego Testamentu, kto wie?
>Ciekawe, że ateiści w wielu swoich pracach tłumaczą zjawisko religijności i widzą w nim niektóre pozytywne cechy, czy potrzeby człowieka; osoby wierzące natomiast skreślają ateistów jednym słowem: błąd w myśleniu, czy nieporozumienie, głupota itp. - odmawiając konsekwentnie podążenia za ich tokiem, choćby w celu zrozumienia.
Można podążać tropem myślenia schizofrenika, ale czy sposób ten stanie się skutkiem tego normalny? Doskonale rozumiem ateistów - są to ludzie albo niezdolni do logicznego myślenia, albo nie mający okazji logicznie myśleć, albo zindoktrynowani, albo działający pod wpływem emocji, tzn. ludzie obrażeni na Kościół, sfrustrowani widokiem jego bogactwa, itp. Dodać do tego należałoby ludzi, którzy chcieliby niejako zalegalizować swoje wady - mam na myśli cudzołożników, erotomanów, piwożłopów, żarłoków, i im p., a ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > Doskonale rozumiem ateistów - są to ludzie albo niezdolni do logicznego myślenia, albo nie mający okazji logicznie myśleć, albo zindoktrynowani, albo działający pod wpływem emocji, tzn. ludzie obrażeni na Kościół, sfrustrowani widokiem jego bogactwa, itp. Jak by to delikatnie ująć.. widocznie przykłada Pan do swej opinii o ateistach własną miarę, której nieobce wymienione cechy. [A Kościół należy podziwiać - chyba żadna inna firma nie potrafi uzyskać takiego bogactwa sprzedając jawnie wydumany produkt.] > chcieliby niejako zalegalizować swoje wady (..) piwożłopów Po części ma Pan rację - religia (ogólniej: wyższa idea) może być podporą przy porzucaniu nałogów. [Rozmawiałem ostatnio z wyznawcą Islamu, który tłumaczył, że dżihad walki zbrojnej jest słaby, zaś prawdziwy dżihad, to walka z własnymi słabościami na co dzień.] > a ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. Niską samoocenę kojarzyłby raczej ze skromnością, która nie wyrywa się do najwyższych (wedle tejże oceny nieistniejących) lotów. Będąc tylko człowiekiem (bez boskich aspiracji) należy znać proporcjum. [Względem ew. "Istoty Najwyższej" także wierzący weń są pyłkami i nie widać powodu, by niewierzących 'wdeptywali w ziemię' (co próbujesz Waść czynić) li tylko z racji wybujałej wyobraźni. Jeśli kto chce klękać przed bóstwem, niech klęka - nie powinni go jednak drażnić ci, co nie klękają.] >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Jeśli kto chce klękać przed bóstwem, niech klęka - nie powinni > go jednak drażnić ci, co nie klękają.
A jeśli nie drażnią, to zawsze można popatrzeć na nich z góry. W końcu "ja oddaję cześć Istocie Najwyższej, jestem jej blisko (choć tak naprawdę nie wiem Kogo) a oni - ignoranci - nie". Ja zawsze na pierwszym miejscu. To zdecydowanie dobrze robi na poczucie swojej wielkości, niestety fałszywe.
Dobrze to ująłeś. Myśłę, że jest tam jeszcze jedno: tłumiona zazdrość, żywiona wobec nieklękających.
Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Pan Elasp: Katolikiem byłem zawsze czysto nominalnie, a do przekonań religijnych doszedłem samodzielnie, pod wpływem refleksji nie tyle nad wiarą, co nad niewiarą oraz jej opłakanymi skutkami. O ile bowiem owoce wiary są kwaśne, o tyle owoce niewiary są zgniłe. (...)
Doskonale rozumiem ateistów - są to ludzie albo niezdolni do logicznego myślenia, albo nie mający okazji logicznie myśleć, albo zindoktrynowani, albo działający pod wpływem emocji, tzn. ludzie obrażeni na Kościół, sfrustrowani widokiem jego bogactwa, itp. Dodać do tego należałoby ludzi, którzy chcieliby niejako zalegalizować swoje wady - mam na myśli cudzołożników, erotomanów, piwożłopów, żarłoków, i im p., a ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. Pan Elasp: Bliżej mi do Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego niż do innych partii.Wikipedia: Osobowość autorytarna (autorytaryzm) - rodzaj osobowości, w którym jednostka wykazuje silne predyspozycje do akceptowania i podzielania antydemokratycznych przekonań, uwidaczniających się w konserwatywnych poglądach i postawach, a także w postrzeganiu świata przez pryzmat stereotypów i schematycznego "sztywnego" rozumowania. Dla osobowości autorytarnej charakterystyczna jest rezygnacja z własnej oceny zjawisk i podpieranie się autorytetem znanej osoby dla wyjaśnienia swoich poglądów i działania. Badania nad osobowością prowadził Theodor Adorno, który stworzył dla jej badania skalę F (od faszyzm).Pan Setarkos: Jeśli kto chce klękać przed bóstwem, niech klęka - nie powinni go jednak drażnić ci, co nie klękają.> A jeśli nie drażnią, to zawsze można popatrzeć na nich z góry. W końcu "ja oddaję cześć Istocie Najwyższej, jestem jej blisko (choć tak naprawdę nie wiem Kogo) a oni - ignoranci - nie". Ja zawsze na pierwszym miejscu.> To zdecydowanie dobrze robi na poczucie swojej wielkości, niestety fałszywe.www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,577720#w585173www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,612740#w614329@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Dobrze to ująłeś. Myśłę, że jest tam jeszcze jedno: tłumiona zazdrość, żywiona wobec nieklękających. >Pozdrawiam
hej, A mnie wydaje się , że tutaj może mieć miejsce co innego - mianowicie przekonanie , że jeżeli istnieje bóg który mnie stworzył to ja jestem cząstką BOGA ! Jestem cząstką tego , który wszystko stworzył a więc w jakimś sensie - Ja sam jestem Bogiem ! Mam w sobie jego "geny" ... jestem jego synem , wnuczkiem a na pewno spadkobiercą - nośnikiem boskiej substancji i energii ! Kolega Elasp niczym gorszym nie byłby zainteresowany . Jakież ewolucje ... stopniowy rozwój - brak metafizycznych - magicznych - wyjaśnień ... mogłyby usatysfakcjonować Elaspa ? Przecież - żadne ! On bierze wszystko ! On jest bogiem ! - To on posiada jego esencje ... rozcieńczoną homeopatycznie - ale jednak ... A my racjonaliści ... jesteśmy głąbami ... Ponieważ rezygnujemy z boskości , z bycia bogami ... Z bycia dzieckiem BOGA ... Jego fantazje takiego stanowiska nie potrafią zaakceptować makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>A mnie wydaje się , że tutaj może mieć miejsce co innego - mianowicie przekonanie , że jeżeli istnieje bóg który mnie stworzył to ja jestem cząstką BOGA ! >Jestem cząstką tego , który wszystko stworzył a więc w jakimś sensie - Ja sam jestem Bogiem ! >Mam w sobie jego "geny" ... jestem jego synem , wnuczkiem a na pewno spadkobiercą - nośnikiem boskiej substancji i energii ! >Kolega Elasp niczym gorszym nie byłby zainteresowany . >Jakież ewolucje ... stopniowy rozwój - brak metafizycznych - magicznych - wyjaśnień ... mogłyby usatysfakcjonować Elaspa ? >Przecież - żadne ! >On bierze wszystko !
Itd.
Kol. Makuś chyba traci kontakt z rzeczywistością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > Kol. Makuś chyba traci kontakt z rzeczywistością.
hej, Trafiam w samo sedno !!! Centralnie ... A tym samym obnażam twoją pyche i próżność A ty nie masz żadnych argumentów aby moeje spekulacje odrzucić ... Nie możesz ich odrzucić ... bo przecież to prawda ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Powstaje pytanie, z jakiego powodu kol. Makuś tak Pana widzi. Oczywiście najprostszą odpowiedzią, przynoszącą jaki-taki wewnętrzny spokój będzie: następny głąb-racjonalista-humanista utracił kontakt z rzeczywistością. Łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Powstaje pytanie, z jakiego powodu kol. Makuś tak Pana widzi.
Nie. Powstaje przede wszystkim pytanie o uzasadnienie opinii wydanej o mnie. Makuś wymigał się od niej, wymawiając się brakiem czasu.
Powstaje także pytanie, czy jest sens przeznaczania niemałej części wolnego czasu akurat na "Racjonalistę", czyli na zajmowanie się tą intelektualną pomyłką, jaką stanowi (ateistyczny) racjonalizm. To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800. W pierwszym poście jest wszystko napisane. Całą resztę można spokojnie pominąć, gdyż z niego wypływa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800. W pierwszym poście jest wszystko napisane.> Całą resztę można spokojnie pominąć, gdyż z niego wypływa. 1 post Pana Elaspa (06-12-2012): Szanowny Panie,
1. Miesza Pan pytanie empiryczne ("jak wiele"?) z filozoficznym (sugerowanym przez słowa "zastanówmy się"). W przypadku nieskładnie zadanego pytania trudno o składną odpowiedź.
2. Rozumiem, że to pytanie (koniunkcja pytań) ma charakter skrótowej i swobodnej impresji i dlatego wrzuca Pan różne rzeczy do jednego worka. Raz mówi Pan o "dyscyplinie filozofii zwanej etyką", natomiast poniżej o "czytaniu filozofii" (chyba w domyśle - etyki?). Ściśle biorąc należałoby tu mówić o etyce niereligijnej, albowiem są przecież systemy etyczne logicznie i historycznie wywodliwe z religii (np. personalizm chrześcijański).
3. Posługuje się Pan enigmatycznym terminem "antywychowanie"? Domyślam się, że ma to być przeciwieństwo wychowania niereligijnego. Ale czym jest owo "wychowanie niereligijne"? Nie jest nim zapewne dowolny instruktaż (byleby tylko był niezgodny z religią), lecz instruktaż będący podstawą moralności.
4. Nie jest jednak jasne, jak rozumie Pan słowo samo słowo "moralność", ale można się domyślać, że jest to zbiór nie arbitralnie przyjętych zasad, lecz jakoś powiązanych z owymi "instynktami moralnymi" i rozumem (którego wyrazem etyka), wspólnymi dla wszystkich ludzi.
5. Oznacza to, że dogmatyzm religijny zastępuje Pan dogmatyzmem antropologicznym, tzn. nie wierząc już w jedną przyczynę transcendentną wszystkich zjawisk, wierzy Panw jedną naturę ludzką, w człowieka jako istotę z natury racjonalno-moralną.
6. Obawiam się, że dowodów na naiwność takiego założenia znajdzie Pan nie mniej niż dowodów mówiących (rzekomo) o fałszywości religii. Pierwszy z brzegu: jeżeli człowiek jest istotą rozumną i mającą w miarę silne (pozareligijne i przedreligijne) instynkty moralne, dlaczego od tysiącleci wierzy w taką lub inna religię? Jeżeli rozum ludzki i instynkty są słabe i dają się do dzisiaj otumaniać najbardziej absurdalnym i dziwacznym religiom, dlaczego miałyby zasługiwać na zaufanie?
7. Jeżeli Pan powie, że instynkty te oraz rozum są wysoko rozwinięte tylko u niektórych ludzi i że na wskazówkach tych ludzi można by oprzeć całą moralność, od razu pojawia się pytanie - u których konkretnie? Oznacza to powrót de facto powrót do jakiejś postaci religii (wierzymy w słuszność tego, co mówi osoba, którą uważamy za autorytet). Przeczuwam, że takimi nauczycielami moralności mieliby być według Pana (lub mogliby być) ludzie nauki. Nie pojmuję jednak, dlaczego specjalista od tego jak jest (fizyk, antropolog, historyk, itp.), miałby być ekspertem w kwestii tego, jak powinno być? Etyka dotyczy wszakże sfery powinności, a nie faktów, mówi nie o tym jak ludzie postępują, ale o tym, jak powinni postępować.
8. Sugeruję Panu dokładniejsze przemyślenie tych spraw, albowiem Pańskie poglądy (przynajmniej w postaci sugerowanej przez powyższą Pana wypowiedź) wydają się niestety nie do utrzymania. Przeczucie Pana nie myliło - zawierają podstawowy błąd, a mianowicie sprzeczność.
Załączam pozdrowienia.Bogusławski: Nie miałem tu żadnego przeczucia. Wykazuje Pan tu się dużą nieznajomością rzeczy, a wywody są tak mętne, iż w dużej części niezrozumiałe. Odniosłem się tu tylko do tego, co wydawało mi się, iż rozumiem.Tak, całe dalsze 1800 postów "można spokojnie pominąć", gdyż to tylko takie fideistyczne "pieprzenie o Szopenie". @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Twoje wypowiedzi dotyczą 1) Fantazjowania na temat nieobserwowalnych , nieopisywalnych , niezrozumiałych i niedowodliwych bytów 2) Opowieści o głąbach ( którymi są zasadniczo wszyscy poza tobą - wybrańcem bogów ) 3) Uciekania od poważnych pytań i krytyki i kompromitowania się zasłoną z braku czasu uszytą a ozdobioną aroganckimi naszywkami o tym , że odpowiadasz tylko na wartościowe wpisy . 4) Swobodnego bulgotania o niczym
Masz poważne luki w pamięci - zajmij się tym zamiast to permanentnie udowadniać na racjonaliście Właściwie znów powinieneś przepraszać - ale ponieważ będą to przeprosiny niewiarygodne - rezygnuje z domogania się ich
ateista , socjalista i humanista makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie. Powstaje przede wszystkim pytanie o uzasadnienie > opinii wydanej o mnie. Makuś wymigał się od niej, wymawiając się brakiem czasu.
Jestem spokojny o niewypowiedziane uzasadnienie kolegi Makusia. Gdyby zjednał go Pan wcześniejszymi postami (nawet nieintencjonalnie), dyskutował rzetelnie, nie był jedynym arbitrem, który arogancko orzeka które pytanie jest be, a które cacy (i na które warto odpowiadać) - miałby kol. Makuś motywację na uzasadnienia. Przecież to samo przetrenowaliśmy ostatnio obydwaj na przykładzie nazwisk Kłoczowskiego i Tischnera. W skrócie. Pan się po prostu nie uczy na swoich błędach.
>> Oczywiście najprostszą odpowiedzią, przynoszącą jaki-taki >> wewnętrzny spokój będzie: następny głąb-racjonalista-humanista >> utracił kontakt z rzeczywistością. > Powstaje także pytanie, czy jest sens przeznaczania niemałej części > wolnego czasu akurat na "Racjonalistę", > (..) To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800.
Paradoksalnie 1800 poprzednich Pana postów daje przesłanki do odpowiedzi: w Pana przypadku raczej dalej nie ma, można spokojnie zaprzestać tracenia czasu, już i tak stracił go Pan wystarczająco. Tak mi się wydaje. I przepraszam za szczerość, może zbyt dosadną. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > ... zajmowanie się tą intelektualną pomyłką, jaką stanowi (ateistyczny) racjonalizm. To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800.
No właśnie! Wysmażył Pan ponad 1800 postów ale w ani jednym nie potrafi Pan zaproponować nic ponad ateistyczny racjonalizm, na który się Pan bez przerwy tylko wybrzydza. Jedynie Pan czasem przebąkuje, że poza rzeczami nam znanymi mogą też być nieznane. Oczywiście, każdy ateista zdaje sobie dobrze z tego sprawę, ale też dobrze wie, że przebąkiwanie tu nie wystarczy. Aby skutecznie zarzucić ateistycznemu racjonalizmowi ograniczoność poznania, trzeba sformułować jakąś sensowną, niesprzeczną z obecną wiedzą hipotezę tego nieznanego. A tego Pan nie zrobił, w ani jednym z ponad 1800 postów, które Pan tu wysmażył. Jedynie wzdycha Pan do urojonego Boga rzucając przy tym inwektywami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>[Względem ew. "Istoty Najwyższej" także wierzący weń są pyłkami i nie widać powodu, by niewierzących 'wdeptywali w ziemię' (co próbujesz Waść czynić) li tylko z racji wybujałej wyobraźni. >Jeśli kto chce klękać przed bóstwem, niech klęka - nie powinni go jednak drażnić ci, co nie klękają.]
Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą.PAP 2012-08-18: Cytat:Szczekający piesek pisowski, który szarpał za nogawkę polski Kościół i trzymał, żeby noga nie poszła za bardzo na wschód, został z kawałkiem szmaty w zębach. To jest początek końca PiS -powiedział w rozmowie z dziennikarzami Roman Giertych po spotkaniu Cyryla I i abp Józefa Michalika (podpisali wtedy wspólne przesłanie wzywające do pojednania narodów Polski i Rosji) O pieskach szarpiących nogawki było również u polskich biskupów. A można by się spodziewać, że jabłko spadnie od jabłoni trochę dalej.. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą.
hej, Jasne ...
Ponieważ to ty jesteś Bogiem a oni o tym nie wiedzą ... Jacy są śmieszni ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Oni mnie nie drażnią. Oni mnie śmieszą. >Ponieważ to ty jesteś Bogiem a oni o tym nie wiedzą ... >Jacy są śmieszni ...
Celna uwaga. Mówiąc prost - ta domniemana śmieszność, którą 'odczuwa' Elasp (przynajmniej tak mówi) czytając większość forumowiczów, jest w istocie ucieczką przed czymś.
Uciec można w różne rejony, rzeczy, pojęcia itp. Nawet w Boga, a zwłaszcza w Niego. Nasz Kolega z jakiegoś powodu od początku ustawił się w pozycji patrzącego trochę z dystansku i trochę z góry, ceniącego tylko tych którzy zmuszają go (wg jego uznania) do myślenia . Nieosiągalnego i nieziemskiego Wielkiego Teoretyka. Takie osoby nie są zdolne dostrzec arogancji w swojej postawie i słowach, nawet w swoich przeprosinach po niewczasie.
Inni mają być niezdolni, nawet nie mają prawa wyciągnąć ręki, dotknąć i sprawdzić z kim mają do czynienia.
Niezmienność. To charakteryzuje ludzi wielkiej wiary, którzy już poznali co najważniejsze i wszelkie drobiazgi, które ewent. przyswajają, są tylko ładnymi dodatkami do ich ogrodu świetne uporządkowanych pojęć-abstrakcji. Odbieranie sobie zwykłych ludzkich cech na rzecz logicznych abstrakcji jest bardzo smutne.
Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Można podążać tropem myślenia schizofrenika, ale czy sposób ten stanie się skutkiem tego normalny? Doskonale rozumiem ateistów - są to ludzie albo niezdolni do logicznego myślenia, albo nie mający okazji logicznie myśleć, albo zindoktrynowani, albo działający pod wpływem emocji, tzn. ludzie obrażeni na Kościół, sfrustrowani widokiem jego bogactwa, itp. Dodać do tego należałoby ludzi, którzy chcieliby niejako zalegalizować swoje wady - mam na myśli cudzołożników, erotomanów, piwożłopów, żarłoków, i im p., a ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. Czyli jeśli wyznajesz popularną religię, to jesteś normalny, ale jeśli należysz do mało popularnego kościoła to wyślą Cię do psychiatry, bo podejrzewają że jesteś wariatem... Dlaczego jeśli jesteś katolikiem i w zw. z tym wierzysz w nieudowodnione, nieracjonalne rzeczy, ale "bada" Cię psychiatra o podobnych poglądach, to powie Ci, że jesteś "zdrowy psychicznie", a jeśli wierzysz w Latającego Potwora Spaghetti, to psychiatra powie, że masz schizofrenię? Chodzi mi o to, że ludzie wierzą w różne rzeczy - mniej lub bardziej racjonalne. Taka jest natura ludzka, że ludzie nie są nieomylni i czasem dają się ponieść wyobrażeniom, nadziei, pasji i są przekonani co do danej rzeczy. Czy powinno się pochopnie stwierdzać, że ktoś ma urojenia i omamy jeśli wierzy on w coś, w co ja nie wierzę? Gdy psychiatra stawia pacjentowi diagnozę "schizofrenia" to właśnie argumentuje, że pacjent wierzy w coś, czego nie ma. Ale czy w takim razie wszyscy wyznający religie są schizofrenikami? Nerwice, w tym nerwica eklezjogenna, to jedna z najistotniejszych grup zaburzeń psychicznych z jakimi boryka się spora część społeczeństwa, także rodziny pacjentów, bliscy osób chorych.
Zaburzenia opisywane w kategorii nerwicy, w tym nerwicy eklezjogennej, należą do najczęściej występujących w psychiatrii i psychoterapii. U około 15% populacji pojawia się w ciągu całego życia przynajmniej jedna jednostka klasyfikacyjna z tej grupy, a to oznacza, że nerwice dotykają co 7-8 osobę. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191__________ www.racjonalista.pl/kk.php/s,8417psychologi(*)ia-a-religia-damian-janus.htmlwww.racjonalista.pl/kk.php/d,269@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
> ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala -ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa.Jasne. Tak samo jak większość wierzących łapie właśnie za różaniec i się modli bo jest październik. A nie czekaj....różaniec Matka Boska.....ja nie wierzę ja wierzę w Istotę Najwyższą. A zapomniałem....to jest logika wierzącego. Dowcip nocy....wg. Ciebie to obrazić się na kościół. Okej. Krótki komentarz. Ha ha ha ha ha ha ha ha ha Przypomniał mi się Monty Python i Czarny Rycerz bez rąk i nóg Monty Python-Czarny Rycerz youtu.be/9caIPzv2_gM?t=4m4sAle czemu tu się dziwić. Jakiś facet zwany dalej biskupem ostatnio wypowiadał się że chłopcy nie powinni sprzątać bo ble ble... tak ta wiara i obraza na kościół Elasp. Jak nic Monty Python. Ale to trzeba by myśleć
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeżeli jest to opis mojego postępowania, jest on zupełnie nietrafny. > Katolikiem byłem zawsze czysto nominalnie, a do przekonań religijnych doszedłem > samodzielnie, pod wpływem refleksji nie tyle nad wiarą, co nad niewiarą oraz jej > opłakanymi skutkami.
Zachowam moje spostrzeżenia. Jak dla mnie, prozaicznie usiłuje Pan racjonalizować wiarę, a niewiarę demonizować.
> O ile bowiem owoce wiary są kwaśne, o tyle owoce niewiary są zgniłe.
Jest jedna księga w ST, z którą ta wypowiedź mi się kojarzy. Z pewnoćią Pan wie która - jest tam m.in. zdanie "wszytko to marność". Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje. Skoro takie przesądy poprawiają Panu samopoczucie, tak trzymać.
> Poza tym Bóg wyspekulowany nie musi być różny od Boga religijnego. > Być może Istota Najwyższa ma cechy Boga Nowego Testamentu, kto wie?
Wszędzie widzi Pan tylko znaki zapytania, a nigdy namacalnych konkretów.
> Można podążać tropem myślenia schizofrenika, ale czy sposób ten stanie się skutkiem tego normalny?
Jeśli zostanie zrozumiany, jego źródło schizofernii odkryte i wyrażone - czemu nie? Prosze wybaczyć, ale ten 'kilj w morwisko' trąci już od dłuższego czasu myszką. Po raz setny czytam u Pana zestawienie zupełnie nieadektwatne fenomenów. Sugeruję zapoznać się z terminem pre-trans. Wpis przeczytałem, ale nie zawiera żadnej istotnej treści, ni Pana pogladów, których bym już znie znał. Co do owych "ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa" dla mnie to przykład zwyłego wyprojektowania przez ludzi wierzących własnych zdolności i wielkości na kogoś z zewnątrz. Jeśli Bóg istnieje (czemu osobiście nie przeczę), z pewnością nie ma cech takich, jak kol. Elasp nam tu maluje min. dlatego, że od kilkudziesięciu lat wiadomo, skąd te cechy (a w człowieku potrzeby) się biorą. Nadzieja na kogoś od nas większego, rozumniejszego, lepszego, najwyższego, najmądrzejszego i sprawiedliwego jest racjonalnie zrozumiała. Pozwala nam na określonym etapie się rozwijać. Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje.
Nie powiedziałem, że zawsze. Wystarczy, że często albo bardzo często. Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.
Widzę, że będę potrzebować kolejnych 1800 postów, żeby racjonaliści zatrybili najprostsze rzeczy. Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post.
>Co do owych "ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa" dla mnie to przykład zwyłego wyprojektowania przez ludzi wierzących własnych zdolności i wielkości na kogoś z zewnątrz.
>Jeśli Bóg istnieje (czemu osobiście nie przeczę), z pewnością nie ma cech takich, jak kol. Elasp nam tu maluje min. dlatego, że od kilkudziesięciu lat wiadomo, skąd te cechy (a w człowieku potrzeby) się biorą.
- Tato, jeżeli w morzu żyją jakieś zwierzęta, to czy mają oczy tak jak my? - Głupstwa opowiadasz, to tylko twoja projekcja. Istoty żyjące w morzu z pewnością nie mają oczu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Odkąd możemy zapoznać się z zapisaną historią ludzkości, to wyznawcy jednych religii prześladowali wyznawców innych religii. Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im jest głębszą (fundamentalną) tym jest groźniejszą. Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. /Steven Weinberg/www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816W mojej niechęci do religii chrześcijańskiej motywy natury moralnej są ważniejsze aniżeli sytuacja argumentacyjna tej religii. Jest to niechęć do moralnego zniewolenia, które religia ta w sobie zawiera; wiara w absolut, przeciwko któremu nigdy i w żadnych warunkach niepodobna się zbuntować. Jest to również niechęć do fałszywych pocieszeń; każda religia jest dla mnie podszyta strachem przed uznaniem autentycznej sytuacji człowieka w świecie. Jest to również niechęć do okrucieństwa: na przykład przypuszczenie, że może istnieć świat, gdzie szczęście doskonałe pewnej grupy ludzi może współistnieć z maksymalnym nieszczęściem innych, że więc Bóg może cześć ludzi zmuszać do tego, aby się czuli doskonale szczęśliwi, chociaż wiedzą, że inni, choćby najbliżsi im ludzie, znajdują się na dnie nieszczęścia - a nie bo i piekło na tym polega; innymi słowy - w wyobraźni katolickiej nie piekło jest dla mnie świadectwem największego okrucieństwa, ale niebo - szczęśliwi zbawieni, których błogości nie może poruszyć los potępionych. (...)
Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. Przestałem już czytywać literaturę tomistyczną, nie sposób słuchać wiecznie tych samych i tak samo nieudolnych prób racjonalizacji. Nic tam, proszę państwa, z niczego nie wynika: nigdy Bóg nie 'wyniknie' z żadnego ruchu, z żadnego życia, z żadnej konieczności natury czy przypadkowości natury - mogą być tylko dalsze wieki daremnego oczekiwania na geniusza, który by wreszcie dowiódł czegoś, czego dowieść niepodobna. /Leszek Kołakowski/> Widzę, że będę potrzebować kolejnych 1800 postów, żeby racjonaliści zatrybili najprostsze rzeczy. Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post. Jak wszyscy wiedzą, mamy co niemiara dowodów na istnienie Boga. To już samo przez się pewne podejrzenie budzi, bo jeżeli w jakiejkolwiek sprawie, dla jakiegokolwiek twierdzenia istnieje choćby jeden dowód niezbity, to innych nam nie potrzeba. A jeżeli jest ich dużo, to pewnie nie są niezbite. Jednak w kwestii istnienia Boga nie mamy dowodów w takim sensie, w jakim możemy przeprowadzić dowód, że szereg liczb pierwszych jest nieskończony. Nie znaczy to jednak, że w ogóle są one bezwartościowe czy bezsensowne.
Ludzie robią sobie jednak dowody z różnych rzeczy - właściwie z byle czego. Dzieje się tak, ponieważ świat jest dziwny. Ta dziwność świata sama w sobie bywa dla wielu świadectwem istnienia Boga. Niedawno Czesław Miłosz przypomniał zdanie Józefa Wittlina, który twierdził, że Julian Tuwim był dowodem na istnienie Boga, bo inaczej nie można by zrozumieć, jak człowiek tak głupi był jednocześnie tak genialny. Przeczytałem też kiedyś, że Salvadore Dali dowiedziawszy się o odkryciu DNA, uznał, że oto znaleziono dowód na istnienie Boga. Salvadore Dali nie był autorytetem w dziedzinie genetyki, lecz możemy zrozumieć sposób jego reakcji.
Nie mamy więc na istnienie Boga niezbitych dowodów. Tym jednak nie należy się martwić, bo wynikać to może z natury naszego poznania i języka. Wielu myślicieli chrześcijańskich, np. Pseudo-Dionizy albo Mikołaj z Kuzy, tłumaczyło nam, że o Bogu nic dosłownie powiedzieć nie można, wszystko jest bowiem uwikłane w język, który kształtuje się w wyniku naszego obcowania z rzeczami i zjawiskami przyziemnymi. Język nie sięga więc Boga i musimy się z tym pogodzić. I nawet mówienie o analogii nie jest przekonujące, bo jakaż jest analogia między skończonym i Nieskończonym? Myśliciele chrześcijańscy, którzy argumentowali, że język nasz nie nadaje się do tego, by uchwycić Boską rzeczywistość, byli głęboko przeświadczeni o istnieniu Boga, ale jednocześnie uważali, że nawet słowo "istnieć" nie jest w tym wypadku dobre, bo urobione jest z naszego kontaktu z rzeczami i jako takie nie nadaje się do charakteryzowania istoty Boskiej. Istnieje drzewo - i wiemy mniej więcej, co to znaczy. Ale co to znaczy, że istnieje Bóg? Owi myśliciele nie byli jednak z tego powodu w desperacji, tylko zwracali nam uwagę na bardzo ograniczone zasoby i możności naszego rozumu, czyli m.in. naszego języka. Rozum nasz jest ograniczony, nie powinien zatem aspiracji swoich zbyt daleko rozciągać, bo to nas w pychę tylko wbija.
W dziejach myśli chrześcijańskiej zawsze istniał nurt, który uważał, że zajmować się Bogiem wypada tylko w tym sensie, by się do Niego modlić, cześć Mu składać i za dar istnienia dziękować. I tylko Bóg jest dobrym przedmiotem naszego zainteresowania. Natomiast to, co nazywano filozofią, czyli wszelkie świeckie nauki są do niczego i grzechem jest poświęcanie im uwagi.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >. >>Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.
hej, Po to aby usprawiedliwiać ich uczynki ! Bóg jest najpotężniejszym usprawiedliwieniem wszelkiego zła ! Bóg jako największe dobro zmusza ludzi do czynienia niewyobrażalnie złych rzeczy po to aby zasłużyć na życie wieczne Każdy morderca i gwałciciel który klęknie przed pierwszym poruszycielem zapewnione ma zbawienie ... Nic nie jest tak moralnie i intelektualnie dewastujące jak takie właśnie wyobrażenie ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >>Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje. > Nie powiedziałem, że zawsze. Wystarczy, że często albo bardzo często. Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.
Co to znaczy z natury dobrych/złych? Czyli czym jest ta natura i jak te procesy w człowieku przebiegają, że można go określić jako złego albo dobrego? I jak doszedłeś do takich proporcji? I oczywiście kolejne pytanie, jak ta natura działa, że niemożliwą jest zmiana? Bez tego nie zatrybimy.
>Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post.
A może to nie jest naiwność, tylko twoja głupota? Której w sobie nie widzisz, choć kilku życzliwych ludzi próbuje cię na to naprowadzić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niewielu ludzi jest z natury dobrych (..) Większość ludzi to ludzie z natury źli (ciach).Bardzo celne pytania zadał tutaj kol. darkside, oddaję mu zatem pałeczę w rozmowie z Panem www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w637854> - Tato, jeżeli w morzu żyją jakieś zwierzęta, to czy mają oczy tak jak my?> - Głupstwa opowiadasz, to tylko twoja projekcja. Istoty żyjące w morzu z pewnością nie mają oczu... ma Pan rację. Tak, niskie poczucie własnej wartości objawia się u ludzi tym, że nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. Zostałem oświecony przez czołowego specjalistę od powszechnej wiedzy psychologicznej na naszym forum, przecież ta prawda nawet z oczu zwierząt morskich bije. Że też wczesniej na to nie wpadłem  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Bardzo celne pytania zadał tutaj kol. darkside, oddaję mu zatem pałeczę w rozmowie z Panem
O nie! Za co?! Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Wypowiedzi Elaspa to albo inwektywy, albo nieustanne deklaracje wiary, zbiór przesądów robiących za fakty, nieoczywistych oczywistości i widzimisię, których jak nie podzielasz, to jesteś głupcem albo i idiotą. Wszystkie jego konstrukcje wyglądają tak, że najczęściej na początku jest jakiś śmieć, czyli coś z zestawu z poprzedniego mojego zdania. Jak trzeba (albo nawet jak nie trzeba) to w trakcie, jak królik z kapelusza wyskakuje kolejna elaspowska oczywista oczywistość, czyli kolejny niczym nieumocowany śmieć. I tak ta zabawa leci. Ja na tą karuzelę czasem popatrzę, ale nie mam z tego żadnej satysfakcji, ani tym bardziej zysku. Wszystko jest najczęściej schrzanione u źródła i kierowane do z góry upatrzonego celu. Starta czasu. Raz kiedyś był jakiś bardzo fajny komentarz Elaspa, miał nawet z osiem czy dziewięć punktów. Ale to raz. Może było więcej, ale ja tak tego nie śledzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Chciałem tylko podrasować nacisk na odpowiedź Tobie. Masz rację. Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy) to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka. Dla mnie to kolejny dowód na to, że Bóg jeśli istnieje - ani nie jest osobowy, ani nie kieruje światem. Ale Elasp będzie się trzymał niczym brzytwy przekonania, że "w logice jest przynajmniej cień szansy na jego istnienie". Bo co w to miejsce? Jego życie, które w widoczny sposób nie daje mu satysfakcji? Apokaliptyczne wizje zniszczenia zmyślnie pokładanego w średniowieczu świata przez masonów, oświecenie i humanizm? Wolne żarty. Pozdrawiam serdecznie PS podziwiam Twojego kolegę, który w swoim barze mlecznym daje radę. To jest właśnie praktyka życia versus filozofowanie w oderwaniu od realiów. Można to nawet nazwać staroświeckim słowem cnonta.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy)Lubię, jak się jakaś filozofia nie trzyma żadnego znanego świata, a już zwłaszcza mi znanego. Zawsze można się czegoś nauczyć i zmniejszyć poziom swojej głupoty, szkoda tylko, jak tego typu filozofie nie tylko żadnego świata się nie trzymają, ale nawet kupy, argumentacji, wnioskowania, logiki itd. > to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka.Tak się zastanawiam, na ile te przechwałki są mechanizmem obronnym na potrzeby uczestnictwa w przestrzeni, w której jest się w skrajnej mniejszości. Czyli ustawieniem wszystkich opornych na "argumenty" z góry na pozycji głupców, idiotów, ignorantów. > Dla mnie to kolejny dowód na to, że Bóg jeśli istnieje - ani nie jest osobowy, ani nie kieruje światem. Ale Elasp będzie się trzymał niczym brzytwy przekonania, że "w logice jest przynajmniej cień szansy na jego istnienie". Bo co w to miejsce? Jego życie, które w widoczny sposób nie daje mu satysfakcji?Kiedy to ma służyć satysfakcji (a tak to jest z posiadaczami swoich Bogów i bożków), to wszystko inne zaczyna szwankować. Z logiką na czele. W końcu chodzi o popędową gratyfikację. Kiedy nie otrzymuje się tego pod postacią akceptacji dla własnej, mesjańskiej wizji, to można użyć radykalniejszych środków. Agresja też dobrze zaspokoi w razie czego. Albo można powiedzieć, że winogrona kwaśne, a kruk to łajdak, idiota, żarłok, piwożłop i posuwa pół lasu. To też dobrze niektórym robi. > Apokaliptyczne wizje zniszczenia zmyślnie pokładanego w średniowieczu świata przez masonów, oświecenie i humanizm? Wolne żarty.Ciszej nad tą trumną. Albo, przed chwilą obejrzałem film. Jakoś mi tu tak pasuje to, co Łapicki mówi do matki. www.youtub(*)etailpage&v=NtRooV1UK74#t=4800> PS podziwiam Twojego kolegę, który w swoim barze mlecznym daje radę. To jest właśnie praktyka życia versus filozofowanie w oderwaniu od realiów. Można to nawet nazwać staroświeckim słowem cnota.To jest szkoła życia, choć to nie bar, ale stołówka i nawet nie mleczna  . Ale to szczegół. Dzisiaj byłem tam przed 13-stą, bo o tej 13-tej otwiera, a chciałem pogadać. Przy okazji zjedliśmy razem u niego w biurze. Kiedy wyszedłem za trzy pierwsza, kolejka była może piętnastoosobowa i ciskała we mnie piorunami ze swych oczodołów. Część z tych osób miała na czołach wypisane: "ten skurwy.yn już zeżarł bez kolejki". Normalka. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Masz rację. Dla mnie cała ta monstrualnie wypleciona filozofia życiowa (tu trzeba przyznać, że absolutnie nie trzymająca się żadnego świata, który znamy) to przechwałki sfrustrowanego acz inteligentnego człowieka. Itd. Każdy może sobie "popieprzyć głupoty" i bawić się w jakąś pseudo-psychologię. Lepiej jednak posłuchać dobrej muzyki, wszak muzyka łagodzi obyczaje. Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu. Oto moje propozycje: youtu.be/pMUTt5rPo4U youtu.be/9NqY2aEYJ4c youtu.be/XJraIa9CfCE youtu.be/fO_-esmcsv4 youtu.be/AITZCJzLn74
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Hrabia do Jana: - Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie. - Ale przecież pada deszcz! - To weź parasol.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Lepiej jednak posłuchać dobrej muzyki, wszak muzyka łagodzi obyczaje.Wszelki kontakt ze sztuką jest bardzo wartościowy. Warto też słuchać muzyki, ale dlaczego lepiej? Dlatego, iż znowu zabrakło Szanownemu Panu merytorycznych argumentów do poważnej rozmowy z poważnymi ludźmi? > Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu.Dla kogo? Dla Pana i wszystkich ograniczonych przez wiarę umysłów? Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka, ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać. > Oto moje propozycje: (...)A to moja: I ty, moralisto, co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka,
A więc wolność!
...ale i zakaz na deser:
>ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać.
Dlaczego "ważniejszą"? "Ważniejszą" obiektywnie? Może dla wielu ludzi ważniejsze jest zrozumienie rzeczywistości, ale dla innych może być np. ważniejsze jej przeżywanie, samo cieszenie się zmysłowym powabem i kolorytem świata. Udaje Pan wolnościowca, a jest Pan ciasnym i tępym doktrynerem. A na dodatek ślepym, bo tego nie dostrzega.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Lepiej jednak posłuchać dobrej muzyki, wszak muzyka łagodzi obyczaje. Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu. Dla kogo? Dla Pana i wszystkich ograniczonych przez wiarę umysłów? Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka, ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać.> >>>Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka,> A więc wolność!Jaka wolność? Heglowska "wolność jako uświadomiona konieczność"? www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,512490#w512616www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187Tak, maksymalna wolność na ile tylko to praktycznie możliwe, ograniczana tylko prawem innych do takiej samej wolności. Wszelkie przymuszanie - nie mówiąc już o szeroko pojętym gwałcie (np. na inteligencji) - jest zawsze złe i może być tylko jakoś tam usprawiedliwione społeczną koniecznością. > ...ale i zakaz na deser:> >>>ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości.> >>>Tu o tym staramy się porozmawiać.Trzeba tu dużo złej woli, albo intelektualnego ograniczenia, aby jakiegokolwiek zakazu tu się dopatrzeć. > Dlaczego "ważniejszą"? "Ważniejszą" obiektywnie?Tak, dla całej ludzkości ważniejsze jest zrozumienie obiektywnie istniejącej rzeczywistości i praktyczny dorobek nauki od wszelkiego "pieprzenia o Szopenie", ale gdy ktoś poza ten poziom nie chce wyjść lub nie potrafi, to tylko jego problem bądź jego wybór. > Może dla wielu ludzi ważniejsze jest zrozumienie rzeczywistości, ale dla innych może być np. ważniejsze jej przeżywanie, samo cieszenie się zmysłowym powabem i kolorytem świata.Przecież ja nie wlazłem na żaden portal fideistów "cieszących się zmysłowym powabem i kolorytem świata" i nie pouczam ich co im wolno myśleć i co robić, jestem na portalu racjonalistów, a wiec ludzi kierujących się zbiorem dosyć jasno określonych idei, które Pan w różny sposób w całokształcie kwestionuje. > Udaje Pan wolnościowca, a jest Pan ciasnym i tępym doktrynerem.Pańskie epitety są tylko wyrazem Pańskiej merytorycznej bezsilności. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624059www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619812www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619875www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,618781#w619922> A na dodatek ślepym, bo tego nie dostrzega.Czego nie dostrzegam? Pańskiego poziomu intelektualnego i moralnego? Dostrzegam, Szanowny Panie dostrzegam i Pan wie to doskonale. Jest to przyczyną wszystkich Pańskich wyzwisk pod moim adresem. www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,22#w637788@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Rozumiem ... Ty chcesz się bawić ... Baw się więc ... Możesz sobie wymyślać co chcesz ale jeżeli chesz z tej zabawy uczynić wartość ... musisz zaproponować coś zgoła innego niż dziecinną potrzebę ssania smoczka ! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Z poprzedniego postu:>Będzie z tego większy pożytek aniżeli ze wszystkich racjonalistycznych bajęd o wierze, Kościele, racjonalności i z całej tej myślowej popeliny. Naprawdę, szkoda czasu i atłasu. Dla kogo? Dla Pana i wszystkich ograniczonych przez wiarę umysłów? Zapewne będzie, ale na szczęście ani Wielce Szanowny Pan, ani Episkopat Polski, ani sam papież z Rzymską Kurią nie może nawet w Boga imieniu nakazywać wszystkim ludziom co im wolno myśleć i robić. Ważną jest sztuka, a w tym muzyka, ale ważniejszą jest nauka i zrozumienie całej otaczającej nas rzeczywistości. Tu o tym staramy się porozmawiać. > Dlaczego "ważniejszą"? "Ważniejszą" obiektywnie? Może dla wielu ludzi ważniejsze jest zrozumienie rzeczywistości, ale dla innych może być np. ważniejsze jej przeżywanie, samo cieszenie się zmysłowym powabem i kolorytem świata. Udaje Pan wolnościowca, a jest Pan ciasnym i tępym doktrynerem. A na dodatek ślepym, bo tego nie dostrzega. Deprecjonowanie i epitetowanie poglądów, których fideista nie jest w stanie pojąć, to stara katolicka metoda. www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,23#w637857 Nauka nie przyjęła żadnych metafizycznych założeń. Do fizykalizmu, monizmu, naturalizmu, materializmu i jak jeszcze by tego nie nazywał nauka doszła przez praktykę, stale potwierdzaną w doświadczeniach. W nauce dogmaty są nie możliwe, gdyż niczego nie przyjmuje się "na wiarę" wszystko (już z założenia) poddawane jest krytycznej weryfikacji.____________ Wybór myśli Pana Elaspa potwierdzających to co wyżej stwierdził: "Treść zalinkowanych przez Pana moich wypowiedzi pokazuje zarazem - przez co nieświadomie stał się Pan moim stronnikiem! - że jestem stały w ocenach". Tak, jest Pan stały i w swoich ograniczeniach i swoich ocenach antagonistów: Tym, czym powinien zająć się "Racjonalista.pl" to właśnie naciski, jakim podlega nauka. Instytucje religijne działają w sposób jawny, te naciski są zaś niewidoczne dla osoby postronnej. Otóż wobec mizernej postawy teoretycznej (na co wielokrotnie wskazywałem), krytyka religii (i teizmu) polega na "Racjonaliście" na gromadzeniu przykładów obciążających czy to religię (zwłaszcza katolicką), czy teizm. Nawet osoba nie zamierzająca kwestionować tych przykładów może jednak stwierdzić, że z równym powodzeniem można by założyć na przykład portal "rowerzysta.pl", którego użytkownicy przystąpią do gromadzenia niezliczonych przykładów dowodzących szkodliwości motoryzacji (ileż makabrycznych wypadków wydarza się każdego dnia? ile ludzkich dramatów z tym związanych? ile tysięcy istnień ludzkich pochłania motoryzacja każdego roku w samej tylko Polsce?). Wzorem "racjonalisty.pl" mogę wzmocnić ten wniosek zestawiając (autentyczne!) zdjęcia z wypadku z (równie autentycznymi) zdjęciami uśmiechniętych ludzi jadących na rowerze. Czy dowodzi to, że wszyscy powinniśmy przesiąść się na rowery? Wcześniej tak absurdalnymi metodami przekonywano do innych idei (np. pacyfizmu), obecnie uprawomocniany jest laicki racjonalizm. Jak rozumiem, racjonaliści poświęcą nawet logikę na ołtarzu własnej ideologii. Z takimi fanatykami trzeba walczyć. ____________
Pani Rybnik już odpowiedziała. Proszę nie sięgać po tak nieudolne argumenty. Z rud mogą powstać setki przeróżnych rzeczy. Z zarodków na ogół powstaje rzecz jednego rodzaju. Zarodek jest więc czymś więcej niż surowcem. Zarodek można by od biedy porównać do metalowej koperty zegarka (nie do każdej koperty trafi mechanizm). Sugerowałbym Panu nie wypowiadać się z takim przekonaniem na temat spraw dla których najwyraźniej nie ma Pan dostatecznego zrozumienia. Na podobnej zasadzie można by twierdzić, że ludzie oczywiście znają naturę przestrzeni, skoro się w niej bardzo łatwo poruszają. Być w stanie zweryfikować coś, a wiedzieć, na czym weryfikacja polega - to dwie różne rzeczy. Różnią się od siebie tak jak umiejętność od wiedzy teoretycznej. Nie odmawiam nikomu stosownych umiejętności, nie mam natomiast pewności, czy wie on, co robi.www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,600722#w601771 Katolikiem byłem zawsze czysto nominalnie, a do przekonań religijnych doszedłem samodzielnie, pod wpływem refleksji nie tyle nad wiarą, co nad niewiarą oraz jej opłakanymi skutkami. O ile bowiem owoce wiary są kwaśne, o tyle owoce niewiary są zgniłe. (...) Doskonale rozumiem ateistów - są to ludzie albo niezdolni do logicznego myślenia, albo nie mający okazji logicznie myśleć, albo zindoktrynowani, albo działający pod wpływem emocji, tzn. ludzie obrażeni na Kościół, sfrustrowani widokiem jego bogactwa, itp. Dodać do tego należałoby ludzi, którzy chcieliby niejako zalegalizować swoje wady - mam na myśli cudzołożników, erotomanów, piwożłopów, żarłoków, i im p., a ponadto ludzi o niskim poczuciu własnej wartości, którym niska samoocena nie pozwala ścierpieć, że istnieje bądź może istnieć ktoś lepszy od nich, jakaś Istota Najwyższa. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w637300> Linki, które Pan podaje, potrafi nagromadzić każdy, kto potrafi się posługiwać forumową wyszukiwarką - kolejny raz obraża Pan inteligencję forumowiczów, dostarczając im informacji, które mogą oni bez trudu zdobyć bez Pana pomocyTu znowu Pan ma rację, ale tak dla zabawy dokonałem małego wyboru Pańskich przemyśleń i ułatwiłem forumowiczom samodzielny osąd. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Tu znowu Pan ma rację, ale tak dla zabawy dokonałem małego wyboru Pańskich przemyśleń i ułatwiłem forumowiczom samodzielny osąd.
Ze też nie szkoda Panu czasu... Mogę jednak powiedzieć, że swoimi gruntownymi studiami nad moimi wypowiedziami (z czego zresztą na pewno odniesie Pan jakąś korzyść) tylko mi Pan pochlebia. Nie są moim zdaniem warte jakiejś szczególnej analizy, jeżeli jednak Pan uważa inaczej - Pana prawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | . Nie są moim zdaniem warte jakiejś szczególnej analizy ...
hej, Po gruntownym zapoznaniu się z twoimi wypowiedziami - muszę się z tobą zgodzić makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>>Tu znowu Pan ma rację, ale tak dla zabawy dokonałem małego wyboru Pańskich przemyśleń i ułatwiłem forumowiczom samodzielny osąd.> Ze też nie szkoda Panu czasu...Czasem szkoda, a czasem nie. Bardziej szkoda mi jeszcze tak niedawno wspaniałego forum, z którym trudno jest mi się rozstać, ale takie jest życie, że wszystko mija. > Mogę jednak powiedzieć, że swoimi gruntownymi studiami nad moimi wypowiedziami (z czego zresztą na pewno odniesie Pan jakąś korzyść) tylko mi Pan pochlebia.Tylko takiej wypowiedzi się po Panu spodziewałem. Wszak wyżej napisałem: (...) zacytowane fragmenty pokazują to jeszcze lepiej. Tak, to cały mały Pański światek i Pański styl myślenia i pisania. Czasem warto się zastanowić z kim mamy do czynienia. Tu widać to jak na obrazku. Tak, jest Pan stały i w swoich ograniczeniach i swoich ocenach antagonistów. Deprecjonowanie i epitetowanie poglądów, których fideista nie jest w stanie pojąć, to stara katolicka metoda.> Nie są moim zdaniem warte jakiejś szczególnej analizy, jeżeli jednak Pan uważa inaczej - Pana prawo.Swoje wypowiedzi zawsze kieruję tylko do tych, którzy je zrozumieć potrafią. Wydaje mi się, że wykazanie stałości poglądów i ocen znanego forumowicza ma sens. Szczególnie dla tych, którzy starają się traktować jego wypowiedzi poważnie, a jego samego z szacunkiem. Pan Elasp nie szanuje nikogo, kto się z nim nie zgadza. { 05-03-2014. Zastanawiające, w jak katastrofalnej formie są dzisiaj racjonaliści laiccy! Zamiana znaczeń słów (p. Setarkos), podmienianie twierdzeń (p. Fizyk), nieprzemyślana histeria (p. Meretseger), nieuwaga (p. Maceox), esy floresy czczej erystyki (p. Chętnie Racjonalistka), bicie piany (p. Bogusławski, to akurat typowe)}. Tak, tu też trochę tłumaczę samego siebie. Nie powinienem wchodzić w żadne dyskusje z Panem Elaspem, ale trochę jest dla mnie usprawiedliwieniem, że nie tylko ja się na to łapałem, czasem traktując go poważnie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Tak, tu też trochę tłumaczę samego siebie. Nie powinienem wchodzić w żadne dyskusje z Panem Elaspem, ale trochę jest dla mnie usprawiedliwieniem, że nie tylko ja się na to łapałem, czasem traktując go poważnie.
Trudno. Myślę, że jakoś Pan przeżyje tę pomyłkę, inni racjonaliści także.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >>Tu znowu Pan ma rację, ale tak dla zabawy dokonałem małego wyboru Pańskich przemyśleń i ułatwiłem forumowiczom samodzielny osąd. > Ze też nie szkoda Panu czasu... Mogę jednak powiedzieć, że swoimi gruntownymi studiami nad moimi wypowiedziami (z czego zresztą na pewno odniesie Pan jakąś korzyść) tylko mi Pan pochlebia. Nie są moim zdaniem warte jakiejś szczególnej analizy, jeżeli jednak Pan uważa inaczej - Pana prawo.
Tu się pogrążasz na całej linii. Ja i jestem przekonany że inni też czytając teksty Twoje czy innych chcą zrozumieć co autor ma na myśli.
Natomiast Ty i inni misjonarze nie mają nawet najmniejszego zamiaru nic przyjąć z rozumowania drugiej strony czemu wyraz dawałeś nie raz. A bezczelność argumentacji przechodzi już dopuszczalne granice i ociera się o kazania co spycha Twoje teksty na ostatnie miejsce jakie chce się poznać bo można to uzyskać na co niedzielnej mszy.
Ale nie po to człowiek ratuje swój mózg przed bredniami by polemizować z nimi w internecie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie są moim zdaniem warte jakiejś szczególnej analizy, > jeżeli jednak Pan uważa inaczej - Pana prawo.
Dla mnie są czasem ciekawe w sposób zbliżony do meta-poziomu. To też coś mówi o ludziach w ogóle, a o Panu w szczególności. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia.> Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Nie ma czegoś takiego jak bycie z natury dobrym, albo z natury złym. To zwykły prymitywizm wieków średnich, dziś już przy odkryciach medycyny i psychologii na szczęście odchodzący do lamusa. A Pan przy swojej inteligencji tego się trzyma. Wstyd. Źli ludzie potrzebują wychowania przez ludzi mądrych, ponieważ z reguły tego wychowania w przeszłości nie było, albo było prowadzone opacznie. Możliwe są również pewne schorzenia, na które "i Bóg nie pomoże", jak śpiewa solista pewnego polskiego zespołu. Z braku laku, czy też z pobudek prestiżowych, kiedyś religijni ludzie zajmowali się ludźmi 'złymi' (w sensie zachowania) a nie duchowością i tak to szło. Jak widać w niektórych przypadkach pokutuje to do dzisiaj, taki skansen. Smutne  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | > >Stara bajka o człowieku pozbawionym moralnego oparcia w Bogu, bez którego się zawsze degeneruje.> Nie powiedziałem, że zawsze. Wystarczy, że często albo bardzo często. Niewielu ludzi jest z natury dobrych - im niepotrzebna jest religia. Większość ludzi to ludzie z natury źli. Religia potrzebna jest właśnie im.Budujące, że według Ciebie nie wszyscy potrzebują religii. Może jest jakaś nadzieja dla ludzkości  > Widzę, że będę potrzebować kolejnych 1800 postów, żeby racjonaliści zatrybili najprostsze rzeczy. Pomyśleć, że w swojej naiwności myślałem, że wystarczy jeden (tzn. pierwszy) post.Wiele razy przedstawiałeś argumenty za tym, że ludzie potrzebują religii, żeby postępować moralnie. To jest argument, żeby przekonywać innych do istnienia Boga, ale nie za tym, żeby samemu wierzyć. Jeśli ktoś nie wierzy, to uważasz, powinien okłamywać innych dla dobra społeczeństwa? Pisałeś kiedyś, że cel nie uświęca środków. Ja uważam, że czasem uświęca. Ale tu trzeba by zrobić bilans zysków i strat w oparciu o obserwacje realnych ludzi, żeby się upewnić, czy warto. Rzecz jasna, jeśli ktoś wierzy to nie kłamie przekonując innych do wiary. Ale tu zwracasz się do ateistów w większości. Nie wiadomo, czy Bóg istnieje, ale lepiej w niego uwierz, bo jak nie będziesz wierzyć, to postąpisz niemoralnie w sytuacji, gdy nie będziesz obawiać się konsekwencji doczesnych.Przyznaj, że mało przekonujące. PS.Widzę, że racjonaliści wkurzyli się ostatnio na Ciebie  Liczę, że się nie dasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Wiele razy przedstawiałeś argumenty za tym, że ludzie potrzebują religii, żeby postępować moralnie.
>To jest argument, żeby przekonywać innych do istnienia Boga, ale nie za tym, żeby samemu wierzyć. Jeśli ktoś nie wierzy, to uważasz, powinien okłamywać innych dla dobra społeczeństwa? Pisałeś kiedyś, że cel nie uświęca środków.
Nie, nie ma mowy o kłamstwie.
1. Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej (dlatego, że nikt nie wykluczył jej możliwości),
2. Nie twierdzę, że I. N. ma cechy Boga z religii X, ale nie też wykluczam, że ma cechy Boga z religii X.
3. Twierdzę, że są religie, których wpływ na ludzkość jest korzystny, tzn. bardziej korzystny niż brak tych religii, czyli bardziej korzystny niż obecność pewnych innych religii lub obecność ateizmu. Zwłaszcza ateizm jest groźny, albowiem prowadzi albo do humanizmu, albo do hedonizmu. Hedonizm wyniszcza jednostkę, natomiast humanizm likwiduje w krótkim czasie całe społeczeństwa i narody, jak tego dowodzi historia humanizmu komunistycznego, a zwłaszcza niewinne ofiary, liczone w setkach milionów.
4. Dopuszczam więc, że ktoś promuje te (korzystne) religie i sprzeciwiam się walce z tymi (korzystnymi) religiami. Człowiek powinien mieć prawo do zmiany wyznania, chyba że religia, do której przystąpił świadomie i dobrowolnie, taką możliwość wyklucza.
5. Korzystność religii można rozpoznać po ich stażu, a wybrać należy tę, która jest najbliższa pod względem kulturowym i historycznym.
6. Niemniej twierdzę także, że każdy powinien mieć prawo nieskrępowanego wyboru religii w warunkach wolnorynkowych (ma prawo do pełnej oferty). Jeżeli ktoś chce wybrać religię egzotyczną, nie należy mu w tym przeszkadzać.
Kłamstwo nie zachodzi, albowiem:
7. Nie zajmuję się propagandą pewnej religii, tzn. nie twierdzę: "Istota najwyższa = Bóg religii X" - oznaczałoby to sprzeczność z 2,
8. Ani nie uważam za fałszywą tezę kogoś, kto propaguję pewna religię (tzn. kto mówi: "Istota najwyższa = Bóg religii X") - to także oznaczałoby bowiem sprzeczność z 2.
Są zatem dwa argumenty z teizmem. Jeden teoretyczny (możliwość istnienia Istoty Najwyższej), drugi praktyczny (korzyść wynikająca z uznawania jej istnienia). Vide tezy 1 i 3. Ateiści oczywiście atakują obydwa te argumenty, oczywiście obydwa nieskutecznie.
Jeżeli ktoś dopuszcza się kłamstwa, to raczej ateiści, albowiem mylą oni twierdzenia nauki z twierdzeniami o nauce - tzn. być może umyślnie zamazują różnicę między tymi dziedzinami. Twierdzenia o nauce niekoniecznie są twierdzeniami nauki. Na przykład ateistyczne twierdzenie: "Naukę interesuje tylko to, co empirycznie weryfikowalne" nie jest twierdzeniem nauki. Współczesny ateizm "naukowy" jest więc albo ignorancją tej różnicy, albo szarlatanerią umysłową - ideologią, ubierającą się w kostium nauki, jak jej poprzedniczki i krewniaczki takie jak (rzekomo naukowy) komunizm.
Ateizm jest szarlatanerią także dlatego, że rzekomo opiera się jedynie na wynikach nauki, a zarazem oręduje za wolnością człowieka (zwłaszcza za wolnością od religijnego zabobonu). Tymczasem nauka w coraz większym stopniu przeczy wolności człowieka, odsłaniając mechanizmy stojące za indywidualnym jak i grupowym wyborem (pod warunkiem, że przez "wybór" rozumieć się będzie coś opisywalnego w języku współczesnej nauki). Jedynym sposobem na ocalenie tezy o wolności człowieka jest więc powiedzenie, że rzeczywistość badana przez naukę nie jest całą rzeczywistością, co religia ubiera w barwne podanie mówiące o istnieniu nas nie tylko jako ciała, ale i nieśmiertelnej i wolnej duszy, dokonującej własnych, suwerennych "wyborów".
Ażeby nie zostawiać racjonalistów w poczuciu już całkowitej porażki, wskażę problem, jaki wiąże się z powyżej scharakteryzowanym stanowiskiem teistycznym. Problem wiąże się z tezą 5. Jeżeli praktyka wskazuje, która religia jest korzystna, a która nie, trzeba powiedzieć, że
a) jest jakiś system wartości, który człowiek potrafi odkryć i zrozumieć (można to zjawisko nazwać racjonalnością teoretyczną człowieka),
b) człowiek jest w stanie (na masową skalę) kierować się systemami myślowymi, zapewniającymi realizacje tych wartości (można to nazwać racjonalnością praktyczną).
Jeżeli człowiek charakteryzuje się racjonalnością teoretyczną i praktyczną w wyborze religii, dlaczego nie miałby kierować się nią w każdej innej rzeczy?
Można więc powiedzieć, że jeżeli istnieją powszechnie religie dobre, człowiek jest na ogół racjonalny, ale jeżeli człowiek jest na ogół racjonalny, religie są zbędne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > jest jakiś system wartości, który człowiek potrafi odkryć i zrozumieć Czyżby nieludzka natura niosła ze sobą 'balast' wartości? Jakieś dobro tkwi w wirusach albo zło pośród drzew? Istnieją chyba systemy wartości, które człowiek tworzy (i może tylko takie potrafi zrozumieć) - dlaczego odmawiać ludziom kreatywności?
> człowiek jest na ogół racjonalny, religie są zbędne. Co do tego (wyrwanego z kontekstu zdania) pełna zgoda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Co do tego (wyrwanego z kontekstu zdania) pełna zgoda.
hej Człowiek przepełniony jest przeróżnymi emocjami , nad którymi często nie panuje i ich nie rozumie A jest racjonalny często o tyle o ile automatycznie przyjmuje system wierzeń obecny w jego środowisku i otoczeniu - makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Człowiek przepełniony jest przeróżnymi emocjami , nad którymi często > nie panuje i ich nie rozumie A jest racjonalny często o tyle o ile automatycznie > przyjmuje system wierzeń obecny w jego środowisku i otoczeniu -
Obecnośc religii w otoczeniu jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczajacym na przyjęcie jej lub odrzucenie za pomocą racjonalnych działań i poprzedzajacych je przemyśleń. Sama religia, nawet "kulturowo i historycznie bliska" - jak pisze kol. Elasp - to jeszcze mało.
Ważne jest rozpatrzenie korzyści i minustów, jakie ze sobą niesie. Miałem w życiu podobny dylemat: zobaczyłem, jak mało w kościele jest rzeczy, które działają na mnie i moją rodzinę korzystnie. Jedocześnie zobaczyłem, że gdzieindziej korzyści było dużo wiecej. Dopiero wtedy podejmuje się racjonalną decyzję, gdy zestawia się teistyczne (te znane i nieznane) oraz nieteistyczne (często nowe) pojawiające się możliwości serio.
Automatyzm czasem ma coś wspólnego z określenmiem "racjonalny", czasem nie ma. Jeśli dylemat skłaniajacy do reakcji wykracza poza doświadczenia zgrupowane w odruchach przodków, wtedy automatyzm będzie już nieracjonalny. Takich dylematów w szybko zmieniajacym się obecnie świecie jest coraz więcej.
Moja konkuzja: jeśli religia np. chrześcijańska nadąża za zmieniajacym się światem: za odkryciami medycyny, etyki, kosmologii itp. Jeśli nawet sama je w penym momencie swojego życia animuje - istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie korzystnie na człowieka i jego życie działać.
Jeśli jednak hamuje (a tak może się po pewnym czasie stać) i nie nadąża, a wyznawca nagle sobie to uświadamia (najczęściej w zwiazku z jakimś jego bolesnym doswiadczeniem, lub szerszą, nie mniej przykrą konstatacją) - opuści ją i będzie to jak najbardziej racjnalnie i etyczne. Jednym z licznych żywych przykładów tego procesu jest m.in. prof. Polak (dawniej ks. prof. Węcławski). Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Witaj Jacku Wiara jest właściwie tym samym co wychwanie Wierzysz w to co opowiada ci babcia , mama i tatuś - i jest to wiara bezwarunkowa , bezwzględna Czym skorupka nasiąknie .... Każde wyjście z takiego automatyzmu jest wyjątkowe i trudne Tym trudniejsze im mniej różnorodne jest otoczenie i środowisko To jest powód dla , którego indoktrynacja dzieci zajmuje fundamentalne miejsce w polityce kościołów Od najmłodszych lat realizowany jest ordynarny szantaż moralny i psychiczny ... Na młodych umysłach wywołuje to niewyobrażalne wrażenia - trudno się z tego otrząsność Dlaczego nie uczymy w przedszkolach Sokratesa , Pain'a , Nietsche'go , Kołakowskiego ? Jeżeli sądzimy , że dzieci potrafią zrozumieć śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie to zrozumieją też Leibnitza czy Wittgensteina ... Destrykcyjny wpływ religii widać wszędzie gdzie brakuje różnorodności , szacunku i tolerancji , empatii i życzliwości To są niepodważalne fakty a nie spekulacje .
Istnienie Watykanu - państwa mężczyzn w sukienkach - jest czymś wprost groteskowym - ale też intelektualnie i etycznie wielce kontrowersyjnym a może w jakimś sensie nawet niebezpiecznym - bardziej niż gender ... pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeżeli sądzimy , że dzieci potrafią zrozumieć śmierć na krzyżu i> zmartwychwstanie to zrozumieją też Leibnitza czy Wittgensteina ...Wątpię, że dzieci potrafią w ogóle zrozumieć wagę, jaką nadaje chrześcijaństwo odkupieniu przez mękę i śmierć na krzyżu. To jeszcze zbyt skomplikowany łamaniec, nawet na przyswojenie intelektualne. Piszę o tym przez pryzmat własnych doswiadczeń jako dziecko, ale i mojego przyjaciela, którego 6 letnia podówczas córeczka wskazała kiedyś na przydrożny krzyż i spytała matki (jego żony) "dlaczego ten Pan tam wisi i co to znaczy". Pytaniu temu towarzyszył autentyczna trwoga. Kiedyś zapytał mnie o to również mój chrześnik, powtarzając regułkę którą zapewne zasłyszał na lekcjach religii, albo od dziadków "Czy Pan jezus umarł za nas, zabity przez złych ludzi?". Chciał, abym mu wyłumaczył jaki był powód, a w oczach miał ciekawość pomieszaną z oczekwianiem na coś, czym mógłby się pożywić. Wychodzę z założenia, że dzieciom trzeba mówić to, co na ich poziomie jest mniej-wiecej zrozumiałe. A to niekoniecznie Leibnitz czy Wittgenstein  > Destrykcyjny wpływ religii widać wszędzie gdzie brakuje> różnorodności , szacunku i tolerancji , empatii i życzliwości> To są niepodważalne fakty a nie spekulacje .Niestety. Wiara ogranicza. Im więcej człowiek obraca się wśród abstrakcyjnych mitów, czy też religinych wierzeń, które już utraciły kontakt z bieżącą rzeczywistością, tym bardziej go to zubaża. > Istnienie Watykanu - państwa mężczyzn w sukienkach - jest czymś wprost groteskowymTo Państwo będzie istnieć dotąd, dopóki będzie istnieć w człowieku potrzeba ścisłego związania się z autorytetem i Najwyższym Opiekunem. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Wychodzę z założenia, że dzieciom trzeba mówić to, co na ich poziomie jest mniej-wiecej zrozumiałe. A to niekoniecznie Leibnitz czy Wittgenstein  hej, Jasne Podobnie jest z religią - ani przekazujący ani dziecko-odbiorca nie mają bladego pojęcia o co chodzi - jedyne z czego zdają sobie sprawe to strach przed karą boską lub nagroda w postaci raju ... Racjonalnie rezygnujemy z Leibnitza w przedszkolu i postawówce - tym bardziej powinniśmy chronić dzieci przed wmawianiem im istnienia diabłów , demonów , ogni piekielnych i boskich planów makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wiara jest właściwie tym samym co wychowanie.www.racjonalista.pl/forum.php/s,534570www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,14#w486007> Wierzysz w to co opowiada ci babcia, mama i tatuś - i jest to wiara bezwarunkowa, bezwzględna> Czym skorupka nasiąknie ....> Każde wyjście z takiego automatyzmu jest wyjątkowe i trudne> Tym trudniejsze im mniej różnorodne jest otoczenie i środowisko> To jest powód dla , którego indoktrynacja dzieci zajmuje fundamentalne miejsce w polityce kościołów> Od najmłodszych lat realizowany jest ordynarny szantaż moralny i psychiczny ...> Na młodych umysłach wywołuje to niewyobrażalne wrażenia - trudno się z tego otrząsnąćwww.racjon(*).php/z,0/d,32/s,577720#w585173> Dlaczego nie uczymy w przedszkolach Sokratesa, Pain'a, Nietsche'go, Kołakowskiego?www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,565192#w565778> Jeżeli sądzimy , że dzieci potrafią zrozumieć śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie to zrozumieją też Leibnitza czy Wittgensteina ...www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,565192#w565816> Destrukcyjny wpływ religii widać wszędzie gdzie brakuje różnorodności, szacunku i tolerancji, empatii i życzliwości.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,629795#w629957@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
>To jest powód dla , którego indoktrynacja dzieci zajmuje fundamentalne miejsce w polityce kościołów >Od najmłodszych lat realizowany jest ordynarny szantaż moralny i psychiczny ... Dzieci od najmłodszych lat "indoktrynują" ich rodzice - i mają do tego pełne prawo. Czyżby marzyło Ci się wychowywanie dzieci przez Państwo według jednego szablonu? Powrót do totalitarnych praktyk? Jeszcze do niedawna byłem zwolennikiem lewicy lecz oczy zaczęły mi się otwierać. Lepiej późno niż za późno.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dzieci od najmłodszych lat "indoktrynują" ich rodzice -> i mają do tego pełne prawo. Czyżby marzyło Ci się> wychowywanie dzieci przez Państwo według jednego szablonu?> Powrót do totalitarnych praktyk?Jesteś pewien, że rodzic ma prawo do k a ż d e j indoktrynacji? Cytat:Pacjenci Susan Froward to ludzie, skatowani przez własnych rodziców. Fizycznie bądź psychicznie. Krytykowani, dręczeni okrutnymi żartami, przygniatani winą, napastowani seksualnie, czy... rozpaczliwie ochraniani. Niewielu z nich przed podjęciem terapii zdawało sobie sprawę z tego, że zostali zniszczeni destrukcyjnym wpływem toksycznych rodziców, umiejętnie zaszczepiających w dziecku traumę, poczucie znieważenia i poniżenia. Mają zachwiane poczucie własnej wartości prowadzące do samoniszczących zachowań. Zawsze, nawet niezależnie od faktycznych zasług, czują się bezwartościowi, niezależnie od kochającego partnera - niekochani, niezależnie od życiowego powodzenia - nieprzystosowani. Uczucia te wynikają w znacznej mierze z faktu, że jako dzieci zostali pozbawieni wiary w siebie i wpędzeni w poczucie winy. A stając się dorosłymi, nie potrafią zrzucić tego ciężaru, co odbija się na każdym aspekcie ich życia Susan Forward to jedna z najbardziej znanych amerykańskich psychoterapeutek, autorka wielu bestsellerów, oraz częsty gość programów radiowych i telewizyjnych. Jest zwolenniczką krótkoterminowej terapii skupiającej się na zmianie destrukcyjnych wzorców zachowań - nie leczy objawów, ale uzdrawia ich źródło. Według niej terapia jest najbardziej efektywna wtedy, gdy biegnie podwójnym torem z jednej strony zmieniając autodestrukcyjne zachowania, z drugiej zaś - uwalniając od traumy przeszłości. Jej książki od lat cieszą się ogromnym powodzeniem, a zwłaszcza "Gdy twój partner łże jak pies", "Toksyczni teściowie", "Toksyczne namiętności" oraz "Szantaż emocjonalny".
Notka do książki "Toksyczni Rodzice" z medbook.com.pl Czyżby marzyło Ci się wychowywanie dzieci wg tzw. pruskiego drylu, popularnego wśród rodziców w Niemczech w XIX w.? Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Mam taki "wycięty" dialog pod ręką:
-No i ja musiałabym wychowywać je w otwartości i wolności wyboru. Oczywiście świecki humanizm bym promowała, ale niczego bym nie ukrywała. Pokazywałabym wszystko. I jak tu ochronić takiego dzieciaka przed perfidną, promowaną przez bezczelne państwo powszechną, jednokierunkową indoktrynacją? Już w przedszkolu masz wybór, czyli albo jesteś z dziećmi albo wykluczasz się grupy. To zwyczajne chamstwo. Podłość. Taki jest wybór w tym wrednym kraju, byleby położyć łapę na umyśle dziecka i jak najszybciej wbić mu do głowy, co trzeba, jak tylko zaczyna mieć zdolność do jakiegokolwiek myślenia. To straszne i podłe. -A jak powinno być? -Dokładnie odwrotnie. Państwo powinno uczyć otwartości, zaszczepiać i promować racjonalne, sceptyczno-krytyczne, sprawdzające, umiejące kwestionować autorytety myślenie, wolność, pluralizm, szacunek dla inności, wielopłaszczyznowość. Winno pokazywać wielość możliwych postaw, myśli, możliwych kierunków i sposobów życia, myślenia o świecie. Tutaj jednak stawia się na pranie mózgu od przedszkola i ukierunkowanie w jedynosłusznym porządku. By jak najszybciej wtłoczyć jedyny, najlepszy obraz świata, z którego taki człowiek będzie miał problem się później wyzwolić. Im szybciej, tym lepiej, tym skuteczniej, tym trudniej się wyrwać. O innych milczeć dokąd się da, a później pokazywać jako zło, jako coś, co Bogu się nie podoba i najprawdopodobniej wysyła za to na wieczność do piekła. To dziki kraj i wredna ideologia. Podli, ziejący jadem, mściwi ludzie. I później dziwić się, że dorośli w niczym dogadać się nie potrafią i wiecznie się żrą. Ale sami to sobie robimy. Przecież powinno być dokładnie odwrotnie. Państwo powinno dbać o wolność, otwartość, tolerancję, braterstwo i miłość do innego, odmiennego, różniącego się. Do chudego, grubego, piegowatego, tego w okularach i rudego, czarnego, białego, biednego, małego, do kogoś z innej religii, czy bez niej. Bo w domowym zaciszu różnego rodzaju oszołomy mogą hodować nietolerancyjnych nienawistników, co czasami zresztą widzimy i słyszymy, tak w młodym, jak i w dorosłym życiu. Poprzez edukację, tacy młodzi ludzie mieliby alternatywę wobec ewentualnej, domowej, światopoglądowej opresji, której państwo nie jest w stanie, a i wcale nie chce kontrolować. Ale to właśnie państwo powinno dbać o otwarcie różnych perspektyw w umyśle młodego człowieka i ukazanie prawdziwego, zróżnicowanego świata. Zamiast jednokierunkowego, czyli nietolerancyjnego, często nienawistnego. W ten sposób państwo powinno chronić i wychowywać swoich obywateli, czyli dając im całą perspektywę prawdziwego świata, czego dzisiaj absolutnie nie robi. Nie kształtuje, nie promuje takiego wychowywania. Pozwala na indoktrynację w jednym kierunku, a później się dziwi, że nikt nikomu nie ufa, nie lubi, nie umie współpracować, nie potrafi odstąpić, zrobić miejsca innemu, podzielić się wspólną przestrzenią i wszyscy walczą ze sobą o swoje dla siebie. Byle przycisnąć twarz drugiego do ziemi swoim butem i pokazać, kto tu rządzi, czyja jest prawda, dobro i wartości. -Jesteś przeciwna religii w szkole i przedszkolach? -Całkowicie. Jestem za religioznawstwem i filozofią. I za etyką. Jestem całkowicie przeciwna istnieniu placówek wyznaniowych. Wystarczy, że w domach i po szkole można wyhodować skrajnych nienawistników wobec wszystkiego i wszystkich, którzy myślą, czują, żyją inaczej niż oni. Państwo tutaj całkowicie zawodzi, a nawet wspomaga i promuje ideologie zbudowane na nietolerancji, dyskryminacji, dyskredytacji. Choć krzyczące o miłości. -Jesteś przeciwna prawu do wychowywania dzieci przez rodziców, jak tego chcą i tego pragną? -Na poziomie publicznej edukacji, całkowicie przeciwna. Bo takie dziecko może być zupełnie odcięte od humanistycznych treści i zostać głęboko upośledzone społecznie, relacyjnie, uczuciowo i emocjonalnie. Wystarczy, że w domach jest już pełna swoboda, za czym całkowicie jestem. Do domu państwo nie może z tym wchodzić. Ale w sferze publicznej, jak najbardziej ma prawo czegoś wymagać i coś narzucać, bo taki człowiek nie żyje później tylko w rodzinie, ale idzie do ludzi. Ma z nimi współżyć. Tutaj społeczeństwo poprzez państwo musi mieć swoje prawo do kształtowania dobrych, życzliwych innym, ludzi. -I czasami wbrew woli rodziców. -Na pewno przeciwko tym, którzy chcą mu wyprać mózg w jedynym słusznym kierunku. Oczywiście. Dziecko nie jest ich własnością. -Nie jest też własnością państwa.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | -Oczywiście. Ale państwo ma obowiązek chronić swych młodych obywateli przed fanatyzmem, wpajaniem nietolerancji, szowinizmu, ideologii wykluczania, przed nienawiścią i skrajnymi postawami swych rodziców. To dziecko ma prawo do prawdziwej, szerokiej perspektywy pojmowania świata. Należy mu się to, jak psu kość w świetle dzisiejszej wiedzy. Państwo ma uczyć współpracy, otwartości, ciepła, życzliwości, bliskości, koleżeństwa, przyjaźni, wolności. Państwo ma obowiązek chronić swych obywateli od maleńkości i żadne prawa rodziców nie powinny go tutaj ograniczać. To nonsens. Idiotyzm. Bo dziecko nie pozostaje w rodzinie, ale wychodzi do ludzi, w przestrzeń publiczną, do społeczeństwa. I społeczeństwo ma prawo go kształtować, domagać się jego przyzwoitości. Nie indoktrynować w jednym kierunku, jak to jest teraz, ale uwalniać i otwierać umysł. Chronić, dawać szeroką perspektywę, wolność myśli i wyboru, narzędzia krytyczne i wyważony sceptycyzm, uważność. To ochrona umysłu przed ewentualną, ideologiczną opresją domową. I jakąkolwiek inną. Dziecko jest wolnym człowiekiem i ma swoje niezbywalne prawa. Jest wolnym umysłem, który musi być chroniony. A że szczególnie bezbronnym, ufnym i słabym, tym bardziej tej ochrony potrzebuje. By móc pięknie, w wolności wyboru się kształtować. Ma prawo do pełnej wiedzy o świecie, człowieku, do pełnego zakresu informacji. Dlatego musi być chronione przed umysłowym, ideologicznym oprawcą poprzez całkowicie swobodny dostęp do możliwie pełnej wiedzy o świecie. W żadnym przypadku nie jest własnością rodziców, którzy mogą dowolnie wyprać mu mózg. Jeszcze raz powtórzę. Jako najsłabsze w społeczeństwie, ma prawo do szczególnej ochrony. O to państwo musi zadbać, a póki co wspomaga tak rodziców, jak i instytucje promujące jedyny słuszny i prawdziwy obraz świata, stawiając młodego człowieka w opozycji do wszystkiego, co się od tego obrazu różni, nie zgadza, jest inne. Zresztą, chyba jest coraz gorzej, a barbarzyńcy, fanatyczni fundamentaliści stoją u bram i zawłaszczają coraz większe obszary życia publicznego i społecznego. Wolności obywatelskie, pluralizm, demokracja, tolerancja i różnorodność ich brzydzą, nienawidzą tego. Są bezkompromisowi i zagrażają Polsce i wielu niepasującym do najsłuszniejszego wzorca Polakom. Najpaskudniejsze środowiska religijne chcą pełnej, autorytarnej władzy. Z wierchuszką biskupów na czele. Domagają się i pragną narzucenia pełnego panowania ich wersji świata, wartości i wykluczenia, czyli poniżenia innych opcji, a przez to innych ludzi. Boję się, że przyjdzie tutaj straszny świat i straszny, opresyjny czas. Religijne oszołomstwo ziejące jadem wobec innego, różniącego, odmiennego, niepodporządkowanego, nieszanującego najsłuszniejszych wartości i wizji. To niesamowite, jak ci ludzie odlegli są od wolności, życzliwości, otwartości i miłości, a jak blisko są pogardy i nienawiści. To straszne, jakie złowieszcze popędy tkwią w tych opresyjnych, złych, często nienawidzących każdą inność, odmienność ludziach. Europa, dwudziesty pierwszy wiek. Niebywałe. -Państwo powinno promować wolnomyślicielskie wychowanie i kształtowanie umysłów. -Zdecydowanie. -A jakby przyszedł taki młodzian ze szkoły i zaczął pytać o Boga? Dlaczego, mamo, my w niego nie wierzymy, kiedy tak wielu ludzi wierzy? -Pokazałabym mu inne społeczeństwa, bez religii i z innymi religiami czy ideologiami. Pokazałabym prawdę, czyli wszelkie perspektywy i różnorodność postrzegania. -I nie promowałabyś swoich przekonań? -Oczywiście, że promowałabym, ale naciskałabym na jego krytyczne spojrzenie i wyrobienie własnej perspektywy.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > -Pokazałabym mu inne społeczeństwa, bez religii i z innymi religiami czy ideologiami. Pokazałabym prawdę, czyli wszelkie perspektywy i różnorodność postrzegania.> -I nie promowałabyś swoich przekonań?> -Oczywiście, że promowałabym, ale naciskałabym na jego krytyczne spojrzenie i wyrobienie własnej perspektywy.W tym dialogu wypowiada się mądra i tolerancyjna osoba, a drugiej strony mamy przecież bezwzględną ideologiczną presję - choć czasami jej funkcjonariusze wdziewają przeróżne maski. www.racjonalista.pl/forum.php/s,625103#w625204www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,519983#w520128@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Powrót do totalitarnych praktyk?
hej Nie ma mowy o żadnych powrotach - miliony rodziców wychowują swe dzieci totalitarnie ! Nieudolnie , destrukcyjnie i patologicznie . Totalitaryzm jest faktem. Tylko państwowa , humanistyczna edukacja może choć trochą tym dzieciom pomóc Jestem zwolennikiem egzaminów na rodzica ! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jestem zwolennikiem egzaminów na rodzica !Parę lat temu również o tym myślałem. Pomjając już kwestie praktyczne wprowadzenia tego w czyn, coś w tym jest 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Parę lat temu również o tym myślałem. Pomjając już kwestie praktyczne wprowadzenia tego w czyn, coś w tym jest  Niestety nic w tym nie ma, bo to nie dobro dzieci jest najważniejsze, a prawo rodziców do posiadania dzieci. Powiesz, że patologia nie powinna się rozmnażać zaraz jesteś hitlerowiec. Jedyne co takim różnym obrońcom prawa do mnożenia nie przyjdzie do głowy to sytuacja dziecka w takiej rodzinie. Co tam w końcu jakiś gówniarz, przecież rodzice mają prawo do posiadania dzieci.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niestety nic w tym nie ma, bo to nie dobro dzieci jest > najważniejsze, a prawo rodziców do posiadania dzieci.
Dokładnie o to chodzi. Skoro ma się prawa rodzicielskie i można je utracić, to czemu nie można nabyć lub utracić praw do posiadania dzieci?
> Powiesz, że patologia nie powinna się rozmnażać zaraz jesteś hitlerowiec.
A tam, zaraz zabranianie, czy sterylizacja. Chińczycy mają swoje metody, jak to ograniczać. Moja luźna propozycja: wybiera się 10 ławników z pośród rodziców o nieskazitelnej opinii, taka rada przyznająca dotacje dla ich zdaniem lepszych rodziców, a obciążenia dla gorszych.
> Jedyne co takim różnym obrońcom prawa do mnożenia nie > przyjdzie do głowy to sytuacja dziecka w takiej rodzinie.
Ano właśnie. Najważniesze, żeby przyszedł na świat, rączkami i nóżkami machał, a w pierwszych miesiącach jeszcze się śmiał. Reszta nieistotna - może cierpieć katusze.
pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dokładnie o to chodzi. Skoro ma się prawa rodzicielskie i można je utracić, to czemu nie można nabyć lub utracić praw do posiadania dzieci? No jakże to zabierać ludziom takie podstawowe prawa? A dzieci i ich los? Przeżyją albo nie, będą bite, głodne, lub może "tylko" indoktrynowane ale co tam. Ważniejsze jest prawo do ich posiadania, niż los owych dzieci. >A tam, zaraz zabranianie, czy sterylizacja. Chińczycy mają swoje metody, jak to ograniczać. To nie o zabranianie chodzi czy sterylizację a o całkowitą zmianę podejścia - to nie rodzice mają prawo posiadać dzieci, lecz dzieci mają prawo do dobrego dzieciństwa, bez przemocy czy indoktrynacji. >Moja luźna propozycja: wybiera się 10 ławników z pośród rodziców o nieskazitelnej opinii, taka rada przyznająca dotacje dla ich zdaniem lepszych rodziców, a obciążenia dla gorszych. Nie widzę tego szczerze powiedziawszy. Co miałoby być kryterium bycia dobrym rodzicem? Obawiam się, że w Polsce byłaby to polsko-katolickość czy inszy sprzeciw przeciwko dżenderom. >Ano właśnie. Najważniesze, żeby przyszedł na świat, rączkami i nóżkami machał, a w pierwszych miesiącach jeszcze się śmiał. Reszta nieistotna - może cierpieć katusze. O właśnie. To tyle jeśli chodzi o troskę o życie narodzone. Gadka o prawach rodziców do posiadania potomstwa i jednoczesne niezainteresowanie losem owego potomstwa. >pozdrowienia Wzajemnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co miałoby być kryterium bycia dobrym rodzicem? Obawiam się, > że w Polsce byłaby to polsko-katolickość czy inszy sprzeciw > przeciwko dżenderom.
Jak sprawa się rypsnie - płacą na jego utrzymanie rodzinie zastępczej. A jak jest ok - dostają jakąś nagrodę. Wtedy zaczęliby myśleć bardziej racjonalnie, i w katolikach bywają trzeźwo myślący. W moich rodzinnych stronach jest zasada, że ojciec czy matka chrzestna bierze do siebie dziecko, jeśli coś się stanie np. rodzice umrą. A normalnie pomaga w wychowywaniu. To też pewnego rodzaju odpowiedzialność. Nie tylko prestiż podczas chrzcin, czy radość z dania kłada na I komunię.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak sprawa się rypsnie - płacą na jego utrzymanie rodzinie zastępczej. A jak jest ok - dostają jakąś nagrodę. Wtedy zaczęliby myśleć bardziej racjonalnie, i w katolikach bywają trzeźwo myślący. >W moich rodzinnych stronach jest zasada, że ojciec czy matka chrzestna bierze do siebie dziecko, jeśli coś się stanie np. rodzice umrą. A normalnie pomaga w wychowywaniu. To też pewnego rodzaju odpowiedzialność. Nie tylko prestiż podczas chrzcin, czy radość z dania kłada na I komunię. Jest to może jakieś rozwiązanie, choć o wprowadzeniu w życie można tylko marzyć/obawiać się. Nie jest zresztą tak, że strona chcąca jak najmniejszego udziału państwa w wychowywaniu dzieci nie ma argumentów. Optymalnym rozwiązaniem wydawałaby mi się raczej odpowiednia edukacja nie zaś komisję, które proponujesz. Przede wszystkim jednak zmiana podejścia - to nie rodzice mają prawo do posiadania dzieci, a dzieci do dobrego dzieciństwa.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Optymalnym rozwiązaniem wydawałaby mi się raczej odpowiednia edukacja> nie zaś komisję, które proponujesz. Przede wszystkim jednak zmiana podejścia> - to nie rodzice mają prawo do posiadania dzieci, a dzieci do dobrego dzieciństwaPrzyznaję Ci rację. Wcześniej pisałem bardziej na zasadzie burzy mózgów. W ogóle myślę, że jedną z dobrych stron naszych czasów jest to, że dzieci zaczęły być zauważane. Choć jeszcze sporo do zrobienia, ale czasami mówi się o nich, dopuszcza do głosu, słucha opinii, choć nie ma jeszcze obowiązku, by się zawsze z nimi zgadzać - na szczęście  I jeszcze jeden cud: spotkałem w życu ludzi, którzy poszli sami do psychoterapeuty, by ulżyć swoim dzieciom. Dla mnie to znamię poruszającej i pełnej pokory troski. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > W ogóle myślę, że jedną z dobrych stron naszych czasów jest to, że dzieci zaczęły być zauważane. Choć jeszcze sporo do zrobienia, ale czasami mówi się o nich, dopuszcza do głosu, słucha opinii, choć nie ma jeszcze obowiązku, by się zawsze z nimi zgadzać - na szczęście  Zawsze to jakiś początek, ale do zrobienia jest jeszcze więcej niż sporo. Szczególnie, że uświadomienie społeczeństwu, iż nie każdy nadaje się na rodzica nie byłoby zapewne na rękę państwu - mniej podatników oraz kościołowi - mniej owieczek do strzyżenia. > I jeszcze jeden cud: spotkałem w życu ludzi, którzy poszli sami do psychoterapeuty, by ulżyć swoim dzieciom.> Dla mnie to znamię poruszającej i pełnej pokory troski.Całkowicie się zgadzam. > PozdrowieniaWzajemnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Dzieci od najmłodszych lat "indoktrynują" ich rodzice - i mają do tego pełne prawo.www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,15#w486897Czyżby marzyło Ci się wychowywanie dzieci przez Państwo według jednego szablonu? Powrót do totalitarnych praktyk?www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,22#w637841www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,482370#w482917www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,15#w486995_________________ > Niestety nic w tym nie ma, bo to nie dobro dzieci jest najważniejsze, a prawo rodziców do posiadania dzieci. Powiesz, że patologia nie powinna się rozmnażać zaraz jesteś hitlerowiec. Jedyne co takim różnym obrońcom prawa do mnożenia nie przyjdzie do głowy to sytuacja dziecka w takiej rodzinie. Co tam w końcu jakiś gówniarz, przecież rodzice mają prawo do posiadania dzieci.www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jest karta pływacka i karta rowerowa i prawo jazdy a nia ma niczego co w jakiś sposób ograniczałoby toksycznych rodziców ? Dzieci może mieć każdy ? Nieważne ile cierpienia i nieszczęścia z tego wynika ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Czasem wydaje mi się, że dzieci są jedyną godną zainteresowania sprawą na tym świecie. A nie powinny, bo przecież z natury są owocem czegoś większego: popędu, miłości, uczuć itp. Znam przpadki, że kobieta "strzela" sobie dziecko, żeby ratować podupadające małżeństwo, które oczywiście i tak się później rozpada. Głupkowate do potęgi.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Żeby tylko głupkowate ... a tutaj mamy do czynienia z państwem islamskim , talibami , fanatykami wszelkiej maści , dewiantami , degeneratami , egomanami , narcyzami , socjopatami - którzy w sporej części tacy są z winy niekompetencji , nieudolności , toksyczności i degeneracji swoich rodziców ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > 2. Nie twierdzę, że I. N. ma cechy Boga z religii X, ale nie też wykluczam, że ma cechy Boga z religii X.
Pewna konkretna religia miałaby coś do powiedzenia na ten punkt: "A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust." Ap św. Jana 3.16
> 5. Korzystność religii można rozpoznać po ich stażu, a wybrać > należy tę, która jest najbliższa pod względem kulturowym i historycznym. > (..) > wskażę problem, jaki wiąże się z powyżej scharakteryzowanym > stanowiskiem teistycznym. Problem wiąże się z tezą 5.
Ściślej rzecz biorąc, na założeniu. Niestety trzeba też dodać, że na założeniu o wątpliwych podstawach. Pomijając liczne tautologie i oczywistości w Pana wpisie..
> Jeżeli człowiek charakteryzuje się racjonalnością teoretyczną > i praktyczną w wyborze religii, dlaczego nie miałby kierować się nią > w każdej innej rzeczy?Można więc powiedzieć, że jeżeli istnieją > powszechnie religie dobre, człowiek jest na ogół racjonalny, ale jeżeli > człowiek jest na ogół racjonalny, religie są zbędne.
.. z dalszego założenia można też wysnuć tezę, że racjonalność jest ważniejsza od religii. Kryterium racjonalne wspomagane praktycznym może również doprowadzić do konkluzji, iż dobre mogą być inne, areligijne systemy np. świecki humanizm (tu dopominam się o uwagę: nie orzekam tego arbitralnie, a jedynie dopuszczam). Wszystko też zależy od danych konkretnych okoliczności: może się zdarzyć, że w dwóch miejscach na świecie w mikroskali, w pierwszym lepszy będzie ateizm świecki, w drugim postawa religijna.
Przy czym to "lepsze" będzie tym, co dany człowiek ceni najbardziej. Np. Łyszczyński cenił zachowanie uczciwości wobec siebie i innych, nad swoje życie. Biskupi cenili religijność i nie chcieli, by ktoś im (i 'ich' wiernym) ją zakłócał. Przy okazji na tym przykładzie widać, czym jest zjawisko pre-trans (zwane czasem błędem pre-trans). Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie, nie ma mowy o kłamstwie. >1. Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej Nie twierdzę, że Ty kłamiesz. Napisałem niżej >>Rzecz jasna, jeśli ktoś wierzy to nie kłamie przekonując innych do wiary.
Pytam, czego oczekujesz od ateistów w związku z Twoimi argumentami za religią. Załóżmy, że przekonasz ateistę, że religia jest lepsza niż brak religii. Oczekujesz, że zacznie chwalić religie? Ale religia bez wiary w kogoś, kto obserwuje ludzi chyba nie zadziała, nie spowoduje, że staną się lepsi. A zatem musiałby wmawiać ludziom, że taki ktoś istnieje. To nie byłoby kłamstwo, jeśli sam nie wierzyłby w to? Albo może oszustwo.
>Są zatem dwa argumenty za teizmem. Jeden teoretyczny (możliwość istnienia Istoty Najwyższej), drugi praktyczny (korzyść wynikająca z uznawania jej istnienia) To, że coś może istnieć, nie znaczy, że istnieje. (Wierzysz we wszystko, co teoretycznie może istnieć?) Korzyść wynikająca z uznawania istnienia Istoty Najwyższej też nie jest dowodem na jej istnienie. Ani nawet argumentem za istnieniem. Czyli powtórzę się: Nie wiadomo, czy Bóg istnieje, ale lepiej w niego uwierz, bo jak nie będziesz wierzyć, to staniesz się niemoralny. Przyznaj, że mało przekonujące, bo kto się przejmuje własną niemoralnością?
>Ateizm jest szarlatanerią także dlatego, że rzekomo opiera się jedynie na wynikach nauki, a zarazem oręduje za wolnością człowieka (zwłaszcza za wolnością od religijnego zabobonu). Tymczasem nauka w coraz większym stopniu przeczy wolności człowieka, odsłaniając mechanizmy stojące za indywidualnym jak i grupowym wyborem (pod warunkiem, że przez "wybór" rozumieć się będzie coś opisywalnego w języku współczesnej nauki). Jedynym sposobem na ocalenie tezy o wolności człowieka jest więc powiedzenie, że rzeczywistość badana przez naukę nie jest całą rzeczywistością, co religia ubiera w barwne podanie mówiące o istnieniu nas nie tylko jako ciała, ale i nieśmiertelnej i wolnej duszy, dokonującej własnych, suwerennych "wyborów". Ciekawe uwagi. Są podejrzenia, że wiara w wolną wolę powoduje, że ludzie są bardziej moralni. Jednak teza o wolności może być tylko iluzją wolności. Ja uważam, że wmawianie ludziom, że mają wolną wolę to pewna manipulacja. Ale może warto się nad tym wszystkim zastanowić. Nie wiem, czy dusza tu jest potrzebna. Jeśli ktoś może wierzyć w niewykrywalną przez naukę duszę, to równie dobrze może wierzyć w wykluczoną wolną wolę w materialnym mózgu.
Zakładając, że jednak ludzie mają jakąś wolność wyboru: Poznając mechanizmy stojące za naszym wyborem stajemy się bardziej świadomi swoich decyzji i dzięki temu zwiększa się nasza wolność wyboru. Więc w praktyce nie ma sprzeczności między orędowaniem za wolnością a ujawnianiem mechanizmów wyboru. To raczej trzymanie ludzi w niewiedzy odbiera im możliwość świadomego decydowania, za to daje im iluzję, że sami decydują.
>(pod warunkiem, że przez "wybór" rozumieć się będzie coś opisywalnego w języku współczesnej nauki) Możesz podać przykład wyboru nieopisywalnego w języku współczesnej nauki?
>Ażeby nie zostawiać racjonalistów w poczuciu już całkowitej porażki... Nie sądzę, żeby racjonaliści odczuli porażkę, ale doceniam Twoje intencje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Pytam, czego oczekujesz od ateistów w związku z Twoimi argumentami za religią. >Załóżmy, że przekonasz ateistę, że religia jest lepsza niż brak religii. >Oczekujesz, że zacznie chwalić religie? Ale religia bez wiary w kogoś, kto obserwuje ludzi chyba nie zadziała, nie spowoduje, że staną się lepsi. A zatem musiałby wmawiać ludziom, że taki ktoś istnieje.
Nie. Wystarczy, że wmówi, że taka istota może istnieć. Jeżeli powiem, że przewód może być pod napięciem, to jeżeli jesteś rozsądny, nie dotkniesz go tak samo, jak człowiek ostrzeżony, że przewód jest pod napięciem. Religii wystarcza możliwość, a ateiści chcą tę możliwość wykluczyć.
>To nie byłoby kłamstwo, jeśli sam nie wierzyłby w to? Albo może oszustwo.
Odpowiedź powyżej.
>To, że coś może istnieć, nie znaczy, że istnieje. (Wierzysz we wszystko, co teoretycznie może istnieć?)
Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje.
>Korzyść wynikająca z uznawania istnienia Istoty Najwyższej też nie jest dowodem na jej istnienie. Ani nawet argumentem za istnieniem.
Przecież na takiej właśnie zasadzie dowierzamy naszym zmysłom. To, co mówisz, jest więc niestety tak samo fałszem, jak to, co mówiłeś wcześniej.
>Czyli powtórzę się: > Nie wiadomo, czy Bóg istnieje, ale lepiej w niego uwierz, bo jak nie będziesz wierzyć, to staniesz się niemoralny.Przyznaj, że mało przekonujące, bo kto się przejmuje własną niemoralnością?
Odpowiedź wyżej, każdy powinien przejmować się własną niemoralnością.
>Ciekawe uwagi. Są podejrzenia, że wiara w wolną wolę powoduje, że ludzie są bardziej moralni. Jednak teza o wolności może być tylko iluzją wolności. Ja uważam, że wmawianie ludziom, że mają wolną wolę to pewna manipulacja. Ale może warto się nad tym wszystkim zastanowić.
"Ja uważam, że wmawianie ludziom, że mają wolną wolę to pewna manipulacja." Zatem karanie ludzi za popełnione przez nich czyny to także "pewna manipulacja". Albo człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, albo nie. Ateista, jeżeli opiera swój światopogląd jedynie na dorobku nauki, powinien być przeciwnikiem kar jako reliktu, związanego z zabobonem "wolnej woli". Nie ma winnych, są tylko uwikłani w niefortunne związki przyczynowo-skutkowe, sięgające wstecz daleko poza świadomość i ciało (rzekomego) sprawcy.
Można powiedzieć: jeżeli znalibyśmy wszystkie związki przyczynowe, musielibyśmy przyznać, że nikt nie jest niczemu winien, a jeżeli kogoś karzemy, to tylko dlatego, że nie znamy pewnych łańcuchów przyczynowych, które sprawiły, że pewien czyn miał miejsce. Dlaczego karać człowieka za niewiedzę sędziego, za jego nieznajomość pewnych związków przyczynowo-skutkowych?
Jeżeli nie ma winnych, to nie ma także i dobrych. Jeżeli pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadza mnie do zbrodni (i z tej zbrodni mnie tym samym usprawiedliwia), to tak samo pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadził do tego, że np. uratowałem tonącego człowieka. Nie powinienem więc oczekiwać pochwały, gdyż byłem tak samo zdeterminowany.
Ateizm "oparty na nauce" oznacza więc nie tylko krach religii, ale i krach moralności w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Albo więc odrzucimy tradycyjne rozumienie dobra i zła, kary i nagrody, albo odrzucimy ateizm "oparty na nauce".
>Nie wiem, czy dusza tu jest potrzebna. Jeśli ktoś może wierzyć w niewykrywalną przez naukę duszę, to równie dobrze może wierzyć w wykluczoną wolną wolę w materialnym mózgu.
Jedna wiara chyba nie rożni się od drugiej - używasz innych słów.
>Poznając mechanizmy stojące za naszym wyborem stajemy się bardziej świadomi swoich decyzji i dzięki temu zwiększa się nasza wolność wyboru.
To tak jakby powiedzieć: ten, kto wie, że ma raka, jest zdrowszy od tego, kto nie wie. To, co piszesz, to taka racjonalistyczna gadka-szmatka. Nie daj się na to nabrać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje.Dla ludzi odrobinę inteligentnych, którzy choć powierzchownie kumają najbardziej podstawowe detale z matematyki i logiki jest jasne, że żaden Bóg istnieć nie może! To jest jasne dla każdego człowieka o przynajmniej średniej IQ (100) o ile nie zabrania sobie myśleć logicznie. Bóg nie może istnieć bo nie może panować nad światem bo nie może znać całej przyszłości bo ta jest nieskończona, a ponadto byłby jej niewolnikiem(sic!). Po prostu filozofować mozna o wszystkim ale odrzucając kompletnie bezsensowne głupoty (czyli wiarę w Boga). Zapytaj kolego najgłupszego matematyka jakiego znasz czy można przeanalizować i znać całą przyszłość (wszyStkie jej momenty) aż do nieskoŃczoności, której nie ma  Jestem zdruzgotany poziomem logiki w Polsce  Dramat Panie i Panowie. Elsap - naprawdę wierzę w ciebie że masz te 101 IQ i POZWOLISZ SAM SOBIE RAZ UCZCIWIE POMYŚLEĆ - RAZ!!! I zrozumiesz, że Bóg osobowy istnieć nie może! RAZ W ŻYCIU ELSAPIE BĄDŹ UCZCIWY W MYŚLENIU! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje.> Dla ludzi odrobinę inteligentnych, którzy choć powierzchownie kumają najbardziej podstawowe detale z matematyki i logiki jest jasne, że żaden Bóg istnieć nie może! Leibniz (IQ 210) najwyraźniej nie kumał, Pascal (IQ 190) także. Szkoda, że nie było wtedy niejakiego Kaganka, który by ich oświecił. > To jest jasne dla każdego człowieka o przynajmniej średniej IQ (100) o ile nie zabrania sobie myśleć logicznie.> Bóg nie może istnieć bo nie może panować nad światem bo nie może znać całej przyszłości bo ta jest nieskończona, a ponadto byłby jej niewolnikiem(sic!).Dlaczego nieskończoność świata miałaby się wykluczać się z jego całkowitym poznaniem? Tylko przy założeniu, że poznajemy świat po kawałku i że to poznanie odbywa się w czasie. W przypadku Boga można spokojnie odrzucić obydwa założenia. Bóg, jeżeli istnieje i poznaje, nie poznaje świata ani po kawałku, ani w czasie. To całkowicie obala Twój "dowód". Poza tym jakim cudem świat jest nieskończony? Wydaje mi się raczej, że jest właśnie skończony. Nie jest wcale pewne, czy alternatyw dotyczących przyszłości jest nieskończenie wiele - to też należałoby pokazać. Dlaczego niby miałby być niewolnikiem świata? Przedmiot poznawany może być wytworem poznającego, całkowicie przezeń kontrolowanym. > Zapytaj kolego najgłupszego matematyka jakiego znasz czy można przeanalizować i znać całą przyszłość (wszyStkie jej momenty) aż do nieskoŃczoności, której nie ma  > I zrozumiesz, że Bóg osobowy istnieć nie może!> RAZ W ŻYCIU ELSAPIE BĄDŹ UCZCIWY W MYŚLENIU!Gdzie pisałem, że Bóg musi być osobowy? Wskaż miejsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) |
>>Dla ludzi odrobinę inteligentnych, którzy choć powierzchownie kumają najbardziej podstawowe detale z matematyki i logiki jest jasne, że żaden Bóg istnieć nie może! > Leibniz (IQ 210) najwyraźniej nie kumał, Pascal (IQ 190) także.
Oj rety !!!!!
Skąd masz informacje o poziomie inteligencji Leibniza i Pascala ?!?!?!?!?!
Czy za ich życia przeprowadzana testy IQ ?!?!
Kto jest źródłem tych informacji ?!?!
Proszę o rzeczową i konkretną odpowiedź.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Skąd masz informacje o poziomie inteligencji Leibniza i Pascala ?!?!?!?!?! >Czy za ich życia przeprowadzana testy IQ ?!?!
Są to oszacowania prowadzone przez współczesnych psychologów na podstawie danych biograficznych oraz oceny dorobku. Te wielkości wziąłem z podręcznika psychologii J. Kozieleckiego. Niestety, nie mam tego podręcznika pod ręką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
c. d. poprzedniego postu:
Trudności, jakie podnosisz, to obecnie już pseudo problemy, gdyż rozwiązano je mniej więcej 300 lat temu - w "Teodycei" Leibniza. Mógłbyś znać przynajmniej elementarną literaturę...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Trudności, jakie podnosisz, to obecnie już pseudo problemy, gdyż rozwiązano je mniej więcej 300 lat temu - w "Teodycei" Leibniza. Mógłbyś znać przynajmniej elementarną literaturę...www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,532005#w539270www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,137407#w152293 To tylko źle świadczy o poszczególnych ludziach, nie dostrzegających relatywizmu historycznego. Mocarze umysłu budują swoje konstrukcje intelektualne na barkach gigantów z minionych czasów. Tylko ludzie ograniczeni intelektualnie mogą przyjmować in extenso dorobek minionych mędrców lub odrzucać go w całości. Ludzie inteligentni, a szczególnie racjonaliści poddają każdy tekst i każde dzieło krytycznej ocenie i wybierają z niego to co ich zdaniem jest tam najwartościowsze.
Filozofia Leibniza była krytykowana z najróżniejszych pozycji, co było o tyle łatwe, że stała ona w ostrej sprzeczności ze zwykłym zdrowym rozsądkiem. Ze współczesnych Leibnizowi filozofów największymi jego krytykami byli Wolter oraz Isaac Newton. Mimo to, sporo słabo zrozumianych za jego życia koncepcji zawartych w teorii monad było potem rozszerzanych i pogłębianych przez późniejszych filozofów. David Hume rozwinął wątek niemożności rozróżnienia zachodzenia relacji przyczynowo-skutkowych od przypadkowych następstw czasowych zdarzeń, zaś Immanuel Kant rozwinął teorię, według której czas i przestrzeń nie są obiektywnymi cechami świata materialnego, tylko wewnętrzną formą poznania.
Po prostu przy przyswajaniu wiedzy należy myśleć. Na przykład - wszelkie bardzo przydatne encyklopedie i słowniki są głupie, leżą sobie i zbierają kurz, dopiero inteligencja ludzka, przy korzystaniu z nich, nadaje sens tym zbiorom pamięci. Twardy dysk bez procesora, jest nieprzydatnym. Tak jak wiedza bez krytycznej analizy. To podstawa racjonalnego myślenia. Smutne to, że młodzi ludzie w XXI wieku mogą tego nie rozumieć.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > Poza tym jakim cudem świat jest nieskończony?dramat!  żłobek! Ten osobnik nie kuma że mówimy o czasie. To chyba jednak troll z Frondy - udający aż taką bezmyślność   Pozdrawiam Trolla i normalnych racjonalistów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > >Poza tym jakim cudem świat jest nieskończony?> dramat!  > żłobek! Potrafisz normalnie odpowiedzieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > >>Poza tym jakim cudem świat jest nieskończony?> >dramat!  > >żłobek!> Potrafisz normalnie odpowiedzieć?Jahwe (taki wymysł pastuszków) lub inny bóg ... Jak przeanalizuje stan sytuacji w momencie T (np co myśli i co zrobi Elsap, Matka Boska i bilion innych dusz) na ziemi lub w niebie za miliard miliardów lat o godzinie 16:33:27 To i tak nie będzie wiedział co oni zrobią w chwili t gdzie t = T + 1 rok. I taK dalej. Nie ma końca przyszłości. Zawsze zostaje moment nie zbadany. jesli jednak odrzucasz logike i teorie zbiorów (nieuctwo jest powszechne) TO NAWET JAK TEN BÓG ZNA PRZYSZLOŚĆ AŻ DO NIESKOŃCZONOŚCI to jego egzystencja jest bez sensu a karanie za grzechy (znane z góry) bzdurą bo byłby psychopatycznym sadystą najgorszej klasy (moralny gnój) Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Jak przeanalizuje stan sytuacji w momencie T (np co myśli i co zrobi Elsap, Matka Boska i bilion innych dusz) na ziemi lub w niebie za miliard miliardów lat o godzinie 16:33:27
>To i tak nie będzie wiedział co oni zrobią w chwili t gdzie t = T + 1 rok.
Milcząco zakładasz, że zdarzenia w świecie nie są logicznie powiązane, tzn., że jeżeli wiem, że nastąpi zdarzenie a w chwili t, to z tego tytułu nie wiem jeszcze, czy nastąpi zdarzenie b w chwili t+n.
Być może zdarzenia w świecie nie są fizycznie powiązane (każde z każdym), ale czy oznacza to, że nie są logicznie powiązane? Twój błąd polega na pomieszaniu tych porządków, a ściślej, na utożsamieniu drugiego z pierwszym.
>I taK dalej. Nie ma końca przyszłości. Zawsze zostaje moment nie zbadany.
Pomijając powyższą odpowiedz, która jest najzupełniej wystarczająca, można dodać: dla kogoś, kto analizuje coś w czasie. Istota pozaczasowa może od razu poznać wszystkie kombinacje (jeżeli słowo "od razu" może być w jej przypadku użyte).
Nie obraź się, Kaganek, ale wypowiadasz się na temat rzeczy, o których po prostu nie masz zielonego pojęcia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | > Nie obraź się, Kaganek, ale wypowiadasz się na temat rzeczy, o których po prostu nie masz zielonego pojęcia.
To ty nie masz nawet elementarnej logiki. Ja rozpatrywałem Boga abstrakcyjnie czyli nie musimy (kolego) szukać analogii do fizyki.
Bóg nie może spojrzeć na całą wieczność bo nie da się spojrzeć na każde źdźbło na nieskończonym polu.
Ponadto jak pisałem twój bóg jest PSYCHOPATYCZNYM SADYSTĄ jeśli zna przyszłość
PRZEMYSL TO W SPOKOJU I NAWRÓC SIĘ NA ATEIZM POCHODZIMY OD AUSTRALOPITEKA I JAHWE TO BZDuRA OCZYWISTA JAK KTOS NIE BOI SIE POMYŚLEĆ CHOĆ RAZ!!!
poZdro
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wystarczy, że wmówi (ateista), że taka istota może istnieć. > Jeżeli powiem, że przewód może być pod napięciem, to > jeżeli jesteś rozsądny, nie dotkniesz go tak samo, jak > człowiek ostrzeżony, że przewód jest pod napięciem. > Religii wystarcza możliwość, a ateiści chcą tę możliwość wykluczyć.
Jest co najmniej kilka sposobów, by sprawdzić czy przewód jest pod napięciem, jakim itp. Nie musimy zaraz komuś wierzyć. Będąc w Rosji wprowadziłem kiedyś pracownika podwykonawcy do budynku podstacji elektrycznej w celu modyfikacji niepoprawnie wykonanej przez nich rozdzielnicy. Poinformowałem go oczywiście, że rozdzielnica może być pod napięciem. Zrobiłem to w obecności Rosjanina, który był za to pomieszczenie odpowiedzialny z ramienia służb eksploatacji. Wtedy Rosjanin dotknął się bez słowa szyn. Okazało się, że parę minut wcześniej już przygotowano dla nas miejsce pracy: wyłącznik na zasilaniu był odłączony, zablokowany kłódką i oznaczony wywieszką "Praca, nie włączać". On wiedział, dlatego pomimo moich słów się dotknął. To oczywiście nie oznacza, że Boga nie ma, czy też jest. Czy wystarczy, że ateista, czy też teista powie, że N.I. może istnieć? Czy jeśli powiem iż krasnoludki mogą istnieć - dzieje się tak samo? Komuś to wystarcza? A jeśli tak, to komu?
> Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, > że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje.
Skąd to wiemy? Czy to znów nie nasza racjonalizacja, powstała ze względu na wewnętrzną p o t r z e b ę istnienia Boga?
>> Korzyść wynikająca z uznawania istnienia Istoty >> Najwyższej też nie jest dowodem na jej istnienie. > Ani nawet argumentem za istnieniem. > Przecież na takiej właśnie zasadzie dowierzamy naszym zmysłom.
Zmysły i myśli to nie do końca to samo.
>> Ja uważam, że wmawianie ludziom, że mają wolną wolę >> to pewna manipulacja. Ale może warto się nad tym wszystkim zastanowić.
Ja również tak uważam.
> Zatem karanie ludzi za popełnione przez nich czyny to także "pewna manipulacja".
Sprawiedliwa kara, a dany pogląd na temat wolnej woli to dwie różne rzeczy. Nie można ich dowolnie ze sobą zestawiać. Tzn. można na zasadzie pomieszania grochu z kapustą.
> Albo człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, albo nie. > Ateista, jeżeli opiera swój światopogląd jedynie na dorobku > nauki, powinien być przeciwnikiem kar jako reliktu, związanego > z zabobonem "wolnej woli". Nie ma winnych, są tylko uwikłani > w niefortunne związki przyczynowo-skutkowe, sięgające wstecz > daleko poza świadomość i ciało (rzekomego) sprawcy.
Tak zrobiłby jedynie ateista uzależniony od logiki i znający jedynie kilka podstawowych aspektów podejmowania decyzji.
> Można powiedzieć: jeżeli znalibyśmy wszystkie związki > przyczynowe, musielibyśmy przyznać, że nikt nie jest niczemu > winien, a jeżeli kogoś karzemy, to tylko dlatego, że nie > znamy pewnych łańcuchów przyczynowych, które sprawiły, że pewien czyn miał miejsce.
Karzemy nie tylko ze względu na przyczynę, ale również ze względu na pokutę. Przyczyna bardzo często jest drugorzędna, ale rozumiem że na potrzeby rozmowy znacznie Pan upraszcza.
> Dlaczego karać człowieka za niewiedzę sędziego, za jego > nieznajomość pewnych związków przyczynowo-skutkowych? > Jeżeli nie ma winnych, to nie ma także i dobrych.
Wina ciąży na poczytalnym sprawcy niezależnie od tego, jakie są związki przyczynowo-skutkowe jego czynu.
> Jeżeli pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadza > mnie do zbrodni (i z tej zbrodni mnie tym samym usprawiedliwia),
Myli Pan usprawiedliwienie z wyjaśnianiem przyczyn. Kibola, który zabija na przystanku niewinnego studenta nie usprawiedliwia ciężkie dzieciństwo i trunkowe towarzystwo. To zaledwie coś tłumaczy. W uproszczeniu można powiedzieć, że usprawiedliwić = ściągnąć winę. Do tego jakoś nikt się nie kwapi, ponieważ zrobiłby sprawcy i rodzinie ofiary niemałą krzywdę.
> to tak samo pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadził > do tego, że np. uratowałem tonącego człowieka. Nie powinienem > więc oczekiwać pochwały, gdyż byłem tak samo zdeterminowany.
Zgadza się. Ale zbiera Pan laury. Społeczeństwo docenia w ten sposób ludzi, którzy działają na jego korzyść.
> Albo więc odrzucimy tradycyjne rozumienie dobra i zła, > kary i nagrody, albo odrzucimy ateizm "oparty na nauce".
Tradycyjne, a wiec w naszej kulturze chrześcijańskie rozumienie dobra i zła zostało mocno zachwiane od czasów Freuda.
>> Poznając mechanizmy stojące za naszym wyborem stajemy >> się bardziej świadomi swoich decyzji i dzięki temu >> zwiększa się nasza wolność wyboru. > To tak jakby powiedzieć: ten, kto wie, że ma raka, jest > zdrowszy od tego, kto nie wie. To, co piszesz, to taka > racjonalistyczna gadka-szmatka. Nie daj się na to nabrać.
Czuję się w obowiązku trochę to uporządkować: problem w tym, że świadomość czasem wyzwala od przymusu powtarzania, ale już od raka niekoniecznie. Druga sprawa to poznanie i podejmowanie decyzji. W praktyce dzieje się dokładnie coś przeciwnego: poznając mechanizmy stojące za naszym wyborem stajemy się wprawdzie bardziej świadomi swoich decyzji, ale dzięki temu zmniejsza się nasza wolność wyboru, ponieważ zmierzamy do wyboru optymalnego.
Miłego wieczoru
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Jeżeli powiem, że przewód może być pod napięciem, to jeżeli jesteś rozsądny, nie dotkniesz go tak samo, jak człowiek ostrzeżony, że przewód jest pod napięciem. To zależy. Gdybym miał całe życie siedzieć za drutem, który może być pod napięciem, to rozważałbym sprawdzenie.
>Religii wystarcza możliwość, a ateiści chcą tę możliwość wykluczyć. Bo niektórym bardziej chodzi o dobro ludzi, niż religii.
>>To nie byłoby kłamstwo, jeśli sam nie wierzyłby w to? Albo może oszustwo. > Odpowiedź powyżej. Jeśli ktoś mówi coś, co według niego nie jest prawdą, to kłamie. Albo manipuluje, jeśli mówi prawdę w taki sposób, że ludzie dochodzą do błędnych wniosków. Żadne kombinacje alpejskie tego nie zmienią.
> Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje. Pomijam dla świętego spokoju pytanie, skąd tak dobrze znasz naturę Boga.
>każdy powinien przejmować się własną niemoralnością. To po co ta cała religia i straszenie Bogiem? Niech się każdy sam przejmuje swoją niemoralnością.
> "Ja uważam, że wmawianie ludziom, że mają wolną wolę to pewna manipulacja." Zatem karanie ludzi za popełnione przez nich czyny to także "pewna manipulacja". Albo człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, albo nie. Ateista, jeżeli opiera swój światopogląd jedynie na dorobku nauki, powinien być przeciwnikiem kar jako reliktu, związanego z zabobonem "wolnej woli". Nie ma winnych, są tylko uwikłani w niefortunne związki przyczynowo-skutkowe, sięgające wstecz daleko poza świadomość i ciało (rzekomego) sprawcy. > Można powiedzieć: jeżeli znalibyśmy wszystkie związki przyczynowe, musielibyśmy przyznać, że nikt nie jest niczemu winien, a jeżeli kogoś karzemy, to tylko dlatego, że nie znamy pewnych łańcuchów przyczynowych, które sprawiły, że pewien czyn miał miejsce. Dlaczego karać człowieka za niewiedzę sędziego, za jego nieznajomość pewnych związków przyczynowo-skutkowych? > Jeżeli nie ma winnych, to nie ma także i dobrych. Jeżeli pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadza mnie do zbrodni (i z tej zbrodni mnie tym samym usprawiedliwia), to tak samo pewien łańcuch przyczyn i skutków doprowadził do tego, że np. uratowałem tonącego człowieka. Nie powinienem więc oczekiwać pochwały, gdyż byłem tak samo zdeterminowany. Niestety, muszę sobie najpierw trochę ponarzekać, żeby odreagować. Naprawdę, nie wierzę, że nigdy nie widziałeś odpowiedzi na te pytania. To jakiś absurd, ile można pisać to samo. Ale do rzeczy: Kary i nagrody mają mieć funkcje wychowawcze. Jeśli ludzie wyznaczają dziecku jakąś karę, to przeważnie nie po to, żeby je ukarać, tylko po to, żeby je wychować, nauczyć czegoś. Chyba, że są głupimi rodzicami, wtedy wymierzają kary, które nie przynoszą efektów wychowawczych. Bo z głupoty wymierzają kary dla samego karania(dla idei kary za winę), a nie zastanawiają się nad tym co chcą osiągnąć, czego nauczyć.
Tyle pisałeś o związkach przyczynowo-skutkowych, a nie wiesz, że karalność niektórych zachowań też jest związkiem przyczynowo-skutkowym, częścią tego łańcucha? Ludzie wiedząc o groźbie kary uwzględniają tą zależność w swoich działaniach. Przez to pewne zachowania staja się mniej popularne. Druga ważna sprawa to izolacja sprawców czyli ochrona następnych potencjalnych ofiar. >np. uratowałem tonącego człowieka. Nie powinienem więc oczekiwać pochwały, gdyż byłem tak samo zdeterminowany. To samo. Ludzie lubią pochwały, dlatego chwalenie za pewne czyny powoduje wzmocnienie chęci do tych zachowań. No i to jest też przykład dla innych.
> Ateizm "oparty na nauce" oznacza więc nie tylko krach religii, ale i krach moralności w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Albo więc odrzucimy tradycyjne rozumienie dobra i zła, kary i nagrody, albo odrzucimy ateizm "oparty na nauce". Myślę, że już znasz moją odpowiedź.
>>Nie wiem, czy dusza tu jest potrzebna. Jeśli ktoś może wierzyć w niewykrywalną przez naukę duszę, to równie dobrze może wierzyć w wykluczoną wolną wolę w materialnym mózgu. > Jedna wiara chyba nie rożni się od drugiej - używasz innych słów. Jedna jest religijna, druga nie. Ale skoro nie widzisz różnicy, tym lepiej.
> To tak jakby powiedzieć: ten, kto wie, że ma raka, jest zdrowszy od tego, kto nie wie. Kurde, to po co ci ludzie się badają? Pewnie idioci.
W innym poście: >Gdzie pisałem, że Bóg musi być osobowy? Ciekawi mnie od pewnego czasu, co to jest Bóg nieosobowy i co on może (nam zrobić)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >W innym poście: >>Gdzie pisałem, że Bóg musi być osobowy? >Ciekawi mnie od pewnego czasu, co to jest Bóg nieosobowy i co on może (nam zrobić)? > hej, Bóg nieosobowy to to samo co Bóg osobowy - w znaczeniu wymyślony , nieistniejący , nieprawdziwy ... Ale zawsze spełniający wszelkie zachcianki wierzących Zawsze dopasowany do ich wiedzy , wyobrażni , potrzeb , lęków i pragnień I choćby tylko ten fakt świadczy o tym , że czy osobowy czy nieosobowy - to nieistniejący na pewno . makuś Boga nieosobowego trudniej zdefiniować i tylko dlatego używany jest w bezradnej samoobronie wierzących Elasp jest tu bardzo charakterystyczny - wierzy w duchy bo nie można udowodnić ich nie istnienia . Śmieszne to i niebezpieczne - jeśli na podstawie czegoś tak ... groteskowego ma się aspiracje do poważnej rozmowy o etyce ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>To zależy. Gdybym miał całe życie siedzieć za drutem, który może być pod napięciem, to rozważałbym sprawdzenie.
Gdybyś znalazł się na samotnej wyspie, a wydostanie się z niej groziłoby śmiercią (gdy prawdopodobieństwo oceniałbyś na 50/50), myślę, że po rozważeniu za i przeciw mimo wszystko pozostałbyś na niej do końca swoich dni.
>>Religii wystarcza możliwość, a ateiści chcą tę możliwość wykluczyć. >Bo niektórym bardziej chodzi o dobro ludzi, niż religii.
Tak, niektórzy ateiści wręcz kochają całą ludzkość, jak np. Feliks Dzierżyński. Kochał ludzkość, nienawidził religii i zabobonu. Wszystko, co robił, robił w głębokim przekonaniu, że działa dla dobra ludzkości.
>Jeśli ktoś mówi coś, co według niego nie jest prawdą, to kłamie. Albo manipuluje, jeśli mówi prawdę w taki sposób, że ludzie dochodzą do błędnych wniosków. >Żadne kombinacje alpejskie tego nie zmienią.
Nie ma tu miejsca na sztuczki, a na powiedzenie sobie: "może istnieć istota najwyższa". Świadomość możliwość istnienia Obserwatora, który widzi nasze uczynki i słyszy myśli, dobrze podziała na ludzkość, a możliwości takiej nikt nie wykluczył.
>> Pomijam dla świętego spokoju ten szczegół, który mówi, że natura Boga jest taka, że jeżeli jest możliwy, to istnieje. >Pomijam dla świętego spokoju pytanie, skąd tak dobrze znasz naturę Boga.
Rozumiem znaczenie słowa "Bóg".
>>każdy powinien przejmować się własną niemoralnością. >To po co ta cała religia i straszenie Bogiem? Niech się każdy sam przejmuje swoją niemoralnością.
Tak można by powiedzieć, gdyby ludzie żyli w izolacji od siebie. W obecnym stanie czyjaś niemoralność zawsze prędzej czy później uderzy w kogoś innego, co przecież nie jest sprawiedliwe.
>Niestety, muszę sobie najpierw trochę ponarzekać, żeby odreagować. >Naprawdę, nie wierzę, że nigdy nie widziałeś odpowiedzi na te pytania. >To jakiś absurd, ile można pisać to samo. Ale do rzeczy: >Kary i nagrody mają mieć funkcje wychowawcze.
Itd.
Co najwyżej w świecie dzieci, ale nie w świecie dorosłych, więc wywód zupełnie nietrafny. Pomysł, że kara ma jedynie "funkcje wychowawcze" to zabobon post-oświeceniowy, wynikający z założenia, ze człowiek jest z natury dobry (a przynajmniej nie jest z natury zły), a więc że jeżeli czyni źle, to odpowiada za to brak wychowania, a nie jego (tego człowieka) natura. Melioryzm to kompromitujący zabobon, filozofia i pedagogika oświeceniowa (lub post-oświeceniowa) to istna składnica zabobonów. Zresztą wystarczy wejść do pierwszego lepszego gimnazjum Polsce, żeby zobaczyć, jakie są "owoce" tych idei.
(Ludzie prawdziwie oświeceniowi doskonale rozumieli te sprawy: "Jako jej [cnoty] podstawę należy bardzo wcześnie wrazić w jego [dziecka] duszę prawdziwe pojęcie Boga jako niezależnej, najwyższej Istoty, Sprawcy i Twórcy wszystkiego, od którego otrzymujemy wszelkie dobro, który nas miłuje i i daje nam wszystkie rzeczy, a w dalszej konsekwencji należy zaszczepić w nim miłość i cześć dla tej najwyższej Istoty". (Locke J., "Myśli o wychowaniu", Ossolineum, Wrocław 1959, s. 136).
To jest prawdziwe oświecenie, a nie wywody kreatur i krętaczy w rodzaju Marksa, Lenina czy im podobnych "naukowych ateistów". Na (teologicznym) liberalizmie Locke'a wzniesiono podstawy państwowości Stanow Zjednoczonych, na naukowym ateizmie wzniesiono zakrwawiony gmach Związku Radzieckiego. Do tradycji "ateizmu opartego na nauce" może się więc przyznawać albo ignorant, albo cynik, albo fanatyk, albo idiota.)
Można podać wiele przykładów obalających twierdzenie o jedynie wychowawczej funkcji kary, ale je dla zwięzłości pomijam.
>To samo. Ludzie lubią pochwały, dlatego chwalenie za pewne czyny powoduje wzmocnienie chęci do tych zachowań. No i to jest też przykład dla innych.
Jak rozumiem, nie należy pochwalić kogoś, kto np. charakteryzuje się najwyższym stopniem skłonności do dobra i którego czyn pozostałby nieznany dla innych. Słowa pochwały nie mają wtedy sensu i zastosowania? Uważam, że to nieprawda.
>>Gdzie pisałem, że Bóg musi być osobowy? >Ciekawi mnie od pewnego czasu, co to jest Bóg nieosobowy i co on może (nam zrobić)?
B. Spinoza, "Etyka", ks. I.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>To zależy. Gdybym miał całe życie siedzieć za drutem, który może być pod napięciem, to rozważałbym sprawdzenie. > Gdybyś znalazł się na samotnej wyspie, a wydostanie się z niej groziłoby śmiercią (gdy prawdopodobieństwo oceniałbyś na 50/50), myślę, że po rozważeniu za i przeciw mimo wszystko pozostałbyś na niej do końca swoich dni.
Gdybologia.
Ludzie tu i teraz marnują swoje życie choć nie siedzą na bezludnej wyspie.
Jedni potrzebują kopa przy 90% szans na powodzenie. Innym wystarczy że mogą
Słaby przykład.
>>>Religii wystarcza możliwość, a ateiści chcą tę możliwość wykluczyć. >>Bo niektórym bardziej chodzi o dobro ludzi, niż religii. > Tak, niektórzy ateiści wręcz kochają całą ludzkość, jak np. Feliks Dzierżyński. Kochał ludzkość, nienawidził religii i zabobonu. Wszystko, co robił, robił w głębokim przekonaniu, że działa dla dobra ludzkości.
Ja nie jestem ateistą tylko dla tego że Ty i inni mają wybujałą wyobraźnię.
>Rozumiem znaczenie słowa "Bóg".
Ja rozumiem Matrixa.
Zapraszam do dyskusji.
> (Ludzie prawdziwie oświeceniowi doskonale rozumieli te sprawy: "Jako jej [cnoty] podstawę należy bardzo wcześnie wrazić w jego [dziecka] duszę prawdziwe pojęcie Boga jako niezależnej, najwyższej Istoty, Sprawcy i Twórcy wszystkiego, od którego otrzymujemy wszelkie dobro, który nas miłuje i i daje nam wszystkie rzeczy, a w dalszej konsekwencji należy zaszczepić w nim miłość i cześć dla tej najwyższej Istoty". (Locke J., "Myśli o wychowaniu", Ossolineum, Wrocław 1959, s. 136).
Czytamy dzieciom w Afryce albo....w Syrii. Drogie dzieci bóg was miłuje.....trochę inaczej jak te w Europie czy USA ale miłuje.
"Fuck logick"
THE MATRIX HAS YOU
Wiesz tak sobie pomyślałem że gdybyś trochę odpuścił to mógłbyś pisać jakieś powieści SF.
W tym kanonie mógłbyś zrobić karierę. Choć nie jest to jakaś nowość ale przy dobrej fabule to kto wie.
A tak dryfujesz wędrujesz w okolice misjonarzy kaznodziei. Zupełnie jakbyś zapomniał że świat nie stoi w miejscu i na tej ziemi są były dużo lepsze umysły. Hawking, Feynman.
Przypominam że komunikujemy się przez internet a nie poprzez klękanie przed biblią mając miecz przy szyi jak to lubiła mieć w swym repertuarze wiara którą tak hołubisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
"Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym - nie mającym znaczenia. Ma zaś znaczenie i to duże w kulturze - religiach, religioznawstwie itd.[/url]
Po pierwsze, nie tyle terminem pustym, co terminem nieużywanym - to jednak różnica. Po drugie, nauki są zbiorem (tymczasowych) teorii - to, że coś nie znajduje się w z zakresie tymczasowych nauk ma tylko tymczasowe znaczenie. Powinien Pan o tym pamiętać, aby nie mylić tego, co tymczasowe, z tym, co stałe i niezmienne. Nauka jest zbiorem (tymczasowych) hipotez, tylko i wyłącznie hipotez, które za 100 czy 500 lat mogą być zupełnie inne. Czy ma Pan dowód na to, że np. za 500 lat dla nauki słowo "Bóg" będzie terminem pustym? Jeżeli tak, proszę przedłożyć stosowne uzasadnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >>> "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym > Po pierwsze, nie tyle terminem pustym, co terminem nieużywanym Tak, w naukach o przyrodzie bezużytecznym. > Po drugie, nauki są zbiorem (tymczasowych) teorii - to, że coś nie znajduje się w z zakresie tymczasowych nauk ma tylko tymczasowe znaczenie. Częściowo tak - jeśli dla czegoś nie ma miejsca nawet wśród tymczasowych teorii, to owe coś nie ma znaczenia. > za 500 lat dla nauki słowo "Bóg" będzie terminem pustym? A kiedykolwiek było czymś więcej niż żartem (w naukach przyrodniczych, bo co innego w polityce)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Czujesz swoją całkowitą bezradność , prawda ? Twoja pseudo i anty - argumentacja to w rzeczywistości wypowiedż dziecka : A ja wczoraj w piaskownicy widziałem krasnoludki ! Potrafisz udowodnić , że nie ? Nie odczuwasz intelektualnego dyskomfortu wypisując tak groteskowe rzeczy ?
Opowiem ci coś ... 25 lat temu byłem w Grecji , w okolicach Salonik - spotkałem tam człowieka , który miał 12 rąk , 13 nóg i 14 serc ... potrafisz udowodnić , że nie ? Twoje wypowiedzi mają idealnie taką wartość - zastanawiam się jak możesz tego nie zauważać ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >hej, >Czujesz swoją całkowitą bezradność , prawda ?
Itd.
Makuś, odstaw gorzałę. Jest dopiero 11.13.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jak to jest możliwe , że nie jesteś w stanie tego zauważyć ? Twoja niby-logika i niby-raconalizm opierają się wyłącznie na założeniu , że twoje spekulacje mogą ewentualnie nie być całkowicie błędne - w innym świecie , innym życiu , według innych norm i pod innymi warunkami Ale nawet jeżeli bóg istnieje to nic z tego w co starasz się wierzyć nie musi być prawdziwe , realne , właściwe - więc o co ci tak naprawdę chodzi ? Nie potrafisz udowodnić istnienia swego bóstwa więc chcesz przynajmniej udowodnić , że ateiści mogą się ewentualnie mylić ? Jednak aby udowodnić mnie makusiowi błąd musiałbyś udowodnić , że to nie deszcz pada tylko aniołki sikają ...  A ty nie tylko , że tego nie czynisz to na dodatek permanentnie sobie zaprzeczasz mówiąc jednocześnie o teoretycznej ewentualności istnienia czegoś bogopodobnego mieszając ją z bogiem nie lubiącym gejów , lewaków i humanistów , chodzącego po wodzie , zaminiającego wodę w wino , mordującego noworodki i wybaczającego hitlerowi błędne decyzje ... Jak możesz tego nie dostrzegać ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Z poprzedniego posta:> Po pierwsze, nie tyle terminem pustym, co terminem nieużywanym - to jednak różnica.Nawet wielka! Język zna ogrom słów pustych (nie mających znaczenia) dla nauk przyrodniczych. Słów w języku tych nauk zupełnie bezsensownych i bezsensem jest poważne zajmowanie się nimi. Ogromnie ciekawy jestem jak można puste sensownie terminy poddać kwalifikacji w kategoriach prawdy lub fałszu Uduru jest/nie jest duruspuru. To prawda czy fałsz?www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,618781#w619499www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,612740#w615337A tu poniżej mamy egzemplifikację fideistycznej (np. p. Elaspa) deklaracji: I skoro słowo "Bóg" istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie. Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków. Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją. /.../ Jeśli używamy słowa "Bóg", to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo). > Po drugie, nauki są zbiorem (tymczasowych) teorii - to, że coś nie znajduje się w z zakresie tymczasowych nauk ma tylko tymczasowe znaczenie. Po dwóch latach pobytu na forum racjonalisty nawet najbardziej tępy czytelnik winien przyswoić podstawy tego czym jest nauka. NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości.> Powinien Pan o tym pamiętać,A może zamiast pouczania innych warto by się samemu pouczyć. Prawie we wszystkich tematach, w których zajmuje Pan autorytatywne stanowisko ma Pan braki nawet w podstawowej wiedzy. > aby nie mylić tego, co tymczasowe, z tym, co stałe i niezmienne.Tyle, iż ja nie znam niczego co byłoby by niezmienne odkąd istnieje czas. > Nauka jest zbiorem (tymczasowych) hipotez, tylko i wyłącznie hipotez, Tylko i wyłącznie na hipotezie Pan Elasp swoje bzdury wypisuje. Choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, to są tam nie tylko tezy i twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa. Wyniki badań naukowych bardzo często się zmieniają, są poprawiane w miarę postępu techniki.
Jak pisze pan Fizyk: "w naukach empirycznych nie ma prawd niepodważalnych i każda teoria ma ograniczony zakres prawdziwości. W zasadzie wszystkie teorie naukowe mają status jedynie hipotezy - mniej lub bardziej potwierdzonej przez fakty".> które za 100 czy 500 lat mogą być zupełnie inne.Czy zupełnie inne w to wątpię. Że inne tego jestem pewien. > Czy ma Pan dowód na to, że np. za 500 lat dla nauki słowo "Bóg" będzie terminem pustym? Jeżeli tak, proszę przedłożyć stosowne uzasadnienie. Niepodważalnymi dowodami nieistnienia Boga są religie. Każda z nich tworzy własnego Boga. Bóg więc "istnieje" tak długo, jak długo istnieje religia. W historii ludzkości było bardzo wiele religii. O większości z nich w ogóle nie wiemy, bo 'umarły" wraz z ich wyznawcami. Te, które istnieją do dziś, istnieją tylko dlatego, że żyją ich wyznawcy. Wraz ze śmiercią ostatniego katolika "umrze" Święta Trójca, a wraz ze śmiercią ostatniego muzułmanina "umrze" Allach. Zdobycie nowych wyznawców jest warunkiem przetrwania religii, a więc także powołanego przez nią Boga.Dowodem np. może być cała dotychczasowa historia ludzkości Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż (...) znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek i różnych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli, oraz sporo takich, w które wierzą nadal. W których ręce oddawali swój los i gotowi byli poświęcić w ich obronie życie własne, nie mówiąc już o cudzym. www.racjonalista.pl/forum.php/s,627315#w628114www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,492110#w496659@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
Nie rozumie Pan ani logiki (gdzie istnieje różnica między sensem a desygnatem; nazwa pusta to nazwa bez desygnatu, a podaje Pan przykład wyrażeń bezsensownych i w ogóle miesza "pustość" z bezsensownością - to są dwie różne rzeczy), ani nauki, gdzie nie istnieje (a przynajmniej nie musi istnieć) gromadzenie czegokolwiek przez pokolenia. Nie ma Pan zielonego pojęcia o czym Pan pisze i jest Pan całkowitym amatorem.
Niech Pan mi nie zawraca głowy bezwartościowymi wpisami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Niestety to ty wypisujesz tu bajędy o nieobserwowalnych , niepojętych , niedoświadczalnych , niepowstałych a przecież wiecznych , wszechmogących , frasobliwych i gniewnych , z dziewczęcia niesplugawionego obcowaniem z mężczyzną poczętych , umarłych a zmartwychwstałych ... Ty prawisz nam klechdy o diabłach , aniołach , jednorożcach , krasnalach ... O wszystkich możliwych bogach i boginiach albowiem żaden wredny ateista nigdy nie wykazał , że któreś z nich nie istnieje ... A zatem istnieją - wszyscy istnieją - w twojej głowie Poza nią - Nie ma nic i nikogo - Jest głucha kosmiczna cisza ... A w tej ciszy dudni coraz potężniej boski głos : Bogusławski to dupek !!!
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Nie rozumie Pan ani logikiZapewne tak. Dla mnie istotną jest logika praktyczna, a dla Pana logika katolika. > (gdzie istnieje różnica między sensem a desygnatem; nazwa pusta to nazwa bez desygnatu, Napisałem o tym wyżej w tym samym wątku, nie przeczytał Pan, czy nie zrozumiał? Desygnat - każdy konkretny obiekt pasujący do nazwy, lub ściślej - każda rzecz oznaczana przez dany wyraz, pojęcie lub znak. Na przykład desygnatem słowa "pies" jest obiekt, o którym można zgodnie z prawdą powiedzieć, że jest psem.Jaki jest desygnat Boga? Moim zdaniem pojecie "Bóg" nie posiada żadnego desygnatu. Ponieważ desygnat polega na tym, że za określonym pojęciem kryje się przedmiot danego słowa. Np. desygnatem sowa "ludzkość" jesteśmy my sami. Natomiast w "językoznawstwie" i "logice słowa" istnieją pewne wyrażenia, zwłaszcza określenia mitologiczne (np. jednorożec) które nie posiadają desygnatu. Jednym z takich pojęć jest m.in. słowo "Bóg" co służy w tym przypadku jako argument bardziej przeciwko jego istnieniu..... > a podaje Pan przykład wyrażeń bezsensownych i w ogóle miesza "pustość" z bezsensownością - to są dwie różne rzeczy),Dla Pana - według logiki katolika - jest to materii pomieszane, dla mnie zgodnie z logiką praktyczną używanie pojęć pustych jest bezsensowne. > ani nauki, gdzie nie istnieje (a przynajmniej nie musi istnieć) gromadzenie czegokolwiek przez pokolenia.Cóż tu mądrego chciał Pan nam przekazać? Jakoś nie bardzo umiem zrozumieć Pańskie pokręcone wywody.> Nie ma Pan zielonego pojęcia o czym Pan pisze i jest Pan całkowitym amatorem.Zapewne tak, ale z pełną ufnością podaję się ocenie ogółowi czytelników - pamiętając przy tym, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Cytat z www.racjon(*)php/z,0/d,19/s,635357#w637420:> Bóg, jeżeli istnieje, jest podobny do liczb - w tym, że jest poza światem empirycznym.Jeżeli by istniał i miał dla ludzi jakiekolwiek znaczenie, to oddziaływałby na rzeczywistość i pozostawiał w niej swój ślad.> Po pierwsze, pewna jest implikacja odwrotna: "jeżeli zostawia ślad, to istnieje", a nie implikacja "jeżeli istnieje, to zostawia ślad". Implikacja, czy pozbawiona logicznego sensu spekulacja? Zdania zawierające nazwy puste, czy nazwy pozorne są bezsensowne. > To także absurdalne twierdzenie, wyjęte zapewne z konstatacji Stanoszowej.www.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,13#w637116www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,635357#w636924www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469#w545566> Należy odróżniać język idealny, logiczny, od języka potocznego.Można, ale czy koniecznie trzeba? niemal.wor(*)17/filozofia-jezyka-idealnego/ekulczycki(*)oads/2011/01/utopia_jezyka.pdfwww.wykop.(*)60/czy-istnieje-jezyk-idealny/Konieczność sztucznych wyspekulowanych tworów dla znalezienia sensu w bezsensie? Do mnie to nie przemawia. > W języku idealnym, sztucznym, wyrażenia z nazwami pustymi są bezsensowne, natomiast w języku naturalnym - nie.Niezależnie jakby się nie wykręcił to dupa zawsze z tyłu będzie. > Inaczej np. stwierdzenie, że "Napoleon Bonaparte był wybitnym strategiem" byłoby pozbawione sensu, skoro nazwa "Napoleon Bonaparte" jest pusta od roku 1821.Za Pańskie rozumienie i uprawianie logiki nie odpowiadam. Bzdury Pan tu opowiada. Zdanie, iż w przyszłości urodzi się człowiek, który uporządkuje rozumienie całej złożoności istniejącej obiektywnie rzeczywistości jest sensownym, choć zawiera niewiadome. Zdanie - "Jezus zwany Chrystusem był prorokiem" - nie jest zdaniem bezsensownym, natomiast zdanie - "Jezus jest (czy też był) bogiem" - takim jest. > Zdanie to jednakże jest sensowne i może być przetłumaczone na wiele innych języków.Zdanie - "Bóg jest bytem troistym, istniejącym poza zasięgiem naszego doświadczenia i poznawalności, a jednocześnie pozostającym świecie dostępnemu naszemu poznaniu" - pomimo możliwości wyrażenia jego treści w wielu językach jest zdaniem bezsensownym, gdyż zawiera terminy puste. > Niech Pan mi nie zawraca głowy bezwartościowymi wpisami.Stwierdza to niezaprzeczalny autorytet naszego forum. www.racjon(*).php/s,608495/z,0/d,28#w611208www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,624150#w625222www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w627320www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,558739#w559436www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,616621#w616792PS. Szkoda, iż Pan zrezygnował z poniższego tekstu, który jednak do mnie dotarł: > Jeżeli czyta ten post p. Fizyk (który te sprawy rozumie nieco lepiej), proszę go o ustosunkowanie się do twierdzenia:> "Nauka jest zbiorem (tymczasowych) hipotez, tylko i wyłącznie hipotez".Do wypowiedzi pana Fizyka w wyższym poście się odwołałem: www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359 Jak pisze pan Fizyk i w naukach empirycznych nie ma prawd niepodważalnych i każda teoria ma ograniczony zakres prawdziwości. W zasadzie wszystkie teorie naukowe mają status jedynie hipotezy - mniej lub bardziej potwierdzonej przez fakty.I choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, ale są tam nie tylko tezy, twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> PS. Szkoda, iż Pan zrezygnował z poniższego tekstu, który jednak do mnie dotarł:> >Jeżeli czyta ten post p. Fizyk (który te sprawy rozumie nieco lepiej), proszę go o ustosunkowanie się do twierdzenia:> >"Nauka jest zbiorem (tymczasowych) hipotez, tylko i wyłącznie hipotez".> Do wypowiedzi pana Fizyka w wyższym poście się odwołałem: www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359> > Jak pisze pan Fizyk i w naukach empirycznych nie ma prawd niepodważalnych i każda teoria ma ograniczony zakres prawdziwości. W zasadzie wszystkie teorie naukowe mają status jedynie hipotezy - mniej lub bardziej potwierdzonej przez fakty.> I choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, ale są tam nie tylko tezy, twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa.Przecież p. Fizyk powiedział bardzo wyraźnie to co ja, czyli że wszystkie twierdzenia naukowe są hipotezami. Nie użył słowa "bardzo często", które Pan od siebie dodaje. P. Fizyk mógłby się (jeżeli chce) wypowiedzieć i wyjaśnić, które zdanie wybiera a) Niektóre twierdzenia naukowe są hipotezami, czy b) Wszystkie twierdzenia naukowe są hipotezami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Jak pisze pan Fizyk i w naukach empirycznych nie ma prawd niepodważalnych i każda teoria ma ograniczony zakres prawdziwości. W zasadzie wszystkie teorie naukowe mają status jedynie hipotezy - mniej lub bardziej potwierdzonej przez fakty.I choć wiedza naukowa w dużej mierze nosi charakter pewności, ale są tam nie tylko tezy, twierdzenia, ale także bardzo często hipotezy, teorie, definicje, postulaty i prawdopodobieństwa.> Przecież p. Fizyk powiedział bardzo wyraźnie to co ja, czyli że wszystkie twierdzenia naukowe są hipotezami. Nie użył słowa "bardzo często", które Pan od siebie dodaje.Nie będę tu się sprzeczał, ale tak właśnie napisał Grzegorz Bernard Błoch OFM (Cytat zaznaczyłem kolorem, ale Pan na linki nie klika, to tego nie zauważył. Potwierdza to tylko fakt, iż dla Pana nie ważnym tekst, tylko to kto go napisał.)Dla mnie amatora, hipoteza potwierdzalna w doświadczeniach (w praktyce) przestaje być hipotezą, a staje się naukowym faktem. > P. Fizyk mógłby się (jeżeli chce) wypowiedzieć i wyjaśnić, które zdanie wybiera> a) Niektóre twierdzenia naukowe są hipotezami,> czy> b) Wszystkie twierdzenia naukowe są hipotezami.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Panie Andrzeju ! Rozmawiajmy o faktach - Jeśli chodzi o pana to pańskie twierdzenia nie są twierdzeniami , nie są naukowe i nie zasługują nawet na nazwanie ich hipotezami - to jest jasne dla ... kol.Elaspa Natomiast jego .... pomysły są krystalicznie precyzyjne , ostre jak krawędź diamentowa i delikatne jak gołębi puch , zapach jaśminu i drzewa sandałowego wypełnia każdy dżwięk wydobywający się z klawiatury z którą kol.Elasp wchodzi w intymne lecz nie pedofilskie interakcje pragnąc z całych sił podarowanych mu przez Boga samego stworzyciela wszystkiego uratować nasze zbrukane zbrodniczym ateizmem , socjalizmem i humanizmem - dusze Aby przez niezmierzoną i niepojętą wieczność śpiewały trzem panom w jednym wesołe i skoczne lwowskie piosenki bo takie lubi on najbardziej Przepraszam lecz nie jestem w stanie traktować rozmowy z kol.Elaspem poważnie pozdrawiam serdecznie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > hej,> Panie Andrzeju !> Rozmawiajmy o faktach -> Jeśli chodzi o pana to pańskie twierdzenia nie są twierdzeniami, nie są naukowe i nie zasługują nawet na nazwanie ich hipotezami - to jest jasne dla ... kol. Elaspa.> Natomiast jego .... pomysły są krystalicznie precyzyjne, ostre jak krawędź diamentowa i delikatne jak gołębi puch, zapach jaśminu i drzewa sandałowego wypełnia każdy dźwięk wydobywający się z klawiatury, z którą kol. Elasp wchodzi w intymne lecz nie pedofilskie interakcje pragnąc z całych sił podarowanych mu przez Boga samego stworzyciela wszystkiego uratować nasze zbrukane zbrodniczym ateizmem, socjalizmem i humanizmem - dusze.> Aby przez niezmierzoną i niepojętą wieczność śpiewały trzem panom w jednym wesołe i skoczne lwowskie piosenki bo takie lubi on najbardziej.> Przepraszam lecz nie jestem w stanie traktować rozmowy z kol. Elaspem poważnie> pozdrawiam serdecznie> makuśwww.racjon(*).php/s,635357/z,0/d,21#w637746www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,635357#w637788Wzajemnie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 13 na 13 | Fizyk (17637 punktów) | > Czy ma Pan dowód na to, że np. za 500 lat dla nauki słowo "Bóg" będzie terminem pustym?
Tak, jest to dowód metodą Kubusia Puchatka: Im bardziej naukowcy zaglądają, tym bardziej Boga nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak, niektórzy ateiści wręcz kochają całą ludzkość, jak np. Feliks Dzierżyński.Katolicka metoda: Wycieranie sobie mordy Stalinem, ale udawanie, że ktoś taki jak Thomas de Torquemada nie istniał.> Kochał ludzkość, nienawidził religii i zabobonu. Wszystko, co robił, robił w głębokim przekonaniu, że działa dla dobra ludzkości.Wszyscy wyznawcy Boga-Miłości Jezusa Chrystusa chrześcijanie kochają bliźniego jak siebie samego. Cała historia ludzkości ewidentnie to potwierdza. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,494990#w498171www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,2#w480668www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,3#w480827www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Skasowałem sobie poprzednią wypowiedź. Odpowiem pokrótce jeszcze raz. > Gdybyś znalazł się na samotnej wyspie, a wydostanie się z niej groziłoby śmiercią (gdy prawdopodobieństwo oceniałbyś na 50/50), myślę, że po rozważeniu za i przeciw mimo wszystko pozostałbyś na niej do końca swoich dni.To zależy, jak bardzo bym się tam znudził. Ludzie nawet popełniają samobójstwo, gdy mają dość życia, a co dopiero, gdy szansa wynosi 50%. A gdyby ryzyko było dużo mniejsze nie zastanawiałbym się długo. > Nie ma tu miejsca na sztuczki, a na powiedzenie sobie: "może istnieć istota najwyższa".Pytałem, co ateista ma mówić innym ludziom. Powiedzmy, ktoś ma przekonanie, że "może istnieć istota najwyższa, ale to jest tak mało prawdopodobne, no i nie wiadomo, czego od nas chce, że nie warto jej brać pod uwagę". Jeśli powie tylko "może istnieć istota najwyższa" to będzie to manipulacja. Bo ze zdania "może istnieć istota najwyższa" może wynikać inny wniosek niż z pełnej wypowiedzi. Czyli przekazana zostaje inna informacja, niż posiadana. > Świadomość możliwość istnienia Obserwatora, który widzi nasze uczynki i słyszy myśli, dobrze podziała na ludzkość,To oczywiście dla dobra ludzkości. > Rozumiem znaczenie słowa "Bóg".Domyślam się, że załapałeś jakąś definicję i na jej podstawie poznałeś naturę Boga. > >>każdy powinien przejmować się własną niemoralnością.> >To po co ta cała religia i straszenie Bogiem? Niech się każdy sam przejmuje swoją niemoralnością.> Tak można by powiedzieć, gdyby ludzie żyli w izolacji od siebie. W obecnym stanie czyjaś niemoralność zawsze prędzej czy później uderzy w kogoś innego, co przecież nie jest sprawiedliwe.Oczywiście, tylko naiwnością jest oczekiwać, że każdy sam się tym przejmie. > Pomysł, że kara ma jedynie "funkcje wychowawcze" to zabobon post-oświeceniowy, wynikający z założenia, ze człowiek jest z natury dobry (a przynajmniej nie jest z natury zły), a więc że jeżeli czyni źle, to odpowiada za to brak wychowania, a nie jego (tego człowieka) natura. Melioryzm to kompromitujący zabobon, filozofia i pedagogika oświeceniowa (lub post-oświeceniowa) to istna składnica zabobonów. Zresztą wystarczy wejść do pierwszego lepszego gimnazjum Polsce, żeby zobaczyć, jakie są "owoce" tych idei.Człowiek z natury dąży do tego, żeby dostosować się do warunków, w jakich żyje, do środowiska. Więc stwarzając odpowiednie warunki stymulujemy rozwój pożądanych cech. Przyznałem wcześniej, że należy odrzucić tradycyjne rozumienie dobra i zła. Wplatanie w coś koncepcji dobra i zła oraz oczekiwanie, że rzeczywistość zacznie dopasowywać się do naszych koncepcji, istotnie powoduje, że zaczynamy poruszać się w kręgu zabobonów. > Można podać wiele przykładów obalających twierdzenie o jedynie wychowawczej funkcji kary, ale je dla zwięzłości pomijam.Napisałem: > >karalność niektórych zachowań też jest związkiem przyczynowo-skutkowym, częścią tego łańcucha. Ludzie wiedząc o groźbie kary uwzględniają tą zależność w swoich działaniach. Przez to pewne zachowania stają się mniej popularne.Liczyłem, że wyciągniesz z tego trochę bardziej ogólne wnioski. Dorośli reagują inaczej niż dzieci, jednak większość w jakiś sposób reaguje na groźbę kary lub sam fakt, że jakaś czynność jest nielegalna. Mechanizmy są mniej istotne, liczy się efekt, czyli zmniejszenie liczby pewnych zachowań. Z tego powodu warto wprowadzać kodeks karny. A jaka według Ciebie jest funkcja kary? > Jak rozumiem, nie należy pochwalić kogoś, kto np. charakteryzuje się najwyższym stopniem skłonności do dobra i którego czyn pozostałby nieznany dla innych. Słowa pochwały nie mają wtedy sensu i zastosowania?Jeśli uważasz, że nie warto mówić ludziom komplementów, wspierać pewnych postaw... Niektórzy czasem potrzebują zwykłego potwierdzenia, że to, co robią ma sens, że są w porządku. > >Ciekawi mnie od pewnego czasu, co to jest Bóg nieosobowy i co on może (nam zrobić)?> B. Spinoza, "Etyka", ks. I.Może być, ale mogłeś sam napisać, zamiast odsyłać mnie do wertowania wątpliwego dzieła. Tym bardziej, że nie widzę tam odpowiedzi na moje wątpliwości. Cytat:Przez Boga rozumiem byt nieskończony bezwzględnie, to znaczy substancję, składającą się z nieskończenie wielu atrybutów, z których każdy wyraża istotę wieczną i nieskończoną Dlaczego jakiemuś bytowi, właściwie substancji, przypisuje się cechy charakterystyczne dla osób np. rozum, wolę... Albo na odwrót. Jeśli coś ma cechy takie jak rozum, wola, świadomość, celowa aktywność, jakieś preferencje, a nawet wykonuje czynności umysłowe, takie jak ocenianie to dlaczego mówisz, że jest nieosobowe? Dlaczego odmawiasz mu osobowości?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Twierdzę, że są religie, których wpływ na ludzkość jest korzystny, tzn. bardziej korzystny niż brak tych religii, czyli bardziej korzystny niż obecność pewnych innych religii lub obecność ateizmu. Cholera!Można by powiedzieć, iż w "Ośrodku Racjonalistyczno-Sceptycznym im. de Voltairea nowy voltaireanin się nam objawił: Voltaire uważał, że należy pozbyć się przesądów religii objawionej i przyjąć religię rozumową (naturalną, deizm), której wymaga moralność (Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić), odrzucał więc koncepcję "bożej opatrzności", kwestię "dobrego Boga", który pozwala na istnienie zła (zob. teodycea, problem zła), pozostawiał bez odpowiedzi.Gdyby nie część zasadnicza wolterowskich myśli: Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. (...) do panującej we Francji religii katolickiej, tak jak do wszystkich innych religii (w tym protestantyzmu, judaizmu i islamu) odnosił się wręcz wrogo. Jego najsłynniejsze zdanie: Ecrasez l'infâme! (Zdeptajcie bezecne!), które stało się mottem wrogów Kościoła, potępiało wszelki fanatyzm religijny. Voltaire jednak zawsze potępiał ateizm i deklarował wiarę w Boga (jako "pra-przyczyny" wszystkiego); był fundatorem kościoła katolickiego w Ferney. Postulował rozdział państwa i Kościoła oraz tolerancję dla wszystkich religii.> Zwłaszcza ateizm jest groźny, albowiem prowadzi albo do humanizmu, albo do hedonizmu. Ateizm?www.racjonalista.pl/forum.php/s,613298#w613439www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,620829#w621021Moim zdaniem nie same religie/ideologie są groźne, a dopiero groźną jest wiara w nie. Dlatego tu już wielokrotnie powtarzam: Każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu) ogranicza nas intelektualnie - a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Im wiara jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną tym jest groźniejszą.> Hedonizm wyniszcza jednostkę,Tak, nawet cały Kościół. (09.03.2008.) Benedykt XVI: Mentalność hedonistyczna i konsumpcyjna szkodzi życiu kościelnemu. Papież ostrzegł, że sekularyzacja, hedonizm i powierzchowność "wynaturzają" Kościół i wiarę, a "sekularyzacja jest nie tylko zewnętrzną groźbą dla wierzących, ale objawia się od dawna w łonie samego Kościoła". "Dominująca mentalność hedonistyczna i konsumpcyjna u wiernych i duszpasterzy sprzyja dryfowaniu ku powierzchowności i egocentryzmowi, które szkodzą życiu kościelnemu" - podkreślił Ojciec Święty. Wszystkie postawy ekstremalne są świadectwem ograniczeń intelektualnych, a gdy są połączone z wiarą jedynosłuszność własnych przekonań świadczą wprost o idiotyzmie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,518799#w519927Dotyczy to zarówno hedonizmu, jak i ascetyzmu. > natomiast humanizm likwiduje w krótkim czasie całe społeczeństwa i narody, jak tego dowodzi historia humanizmu komunistycznego, a zwłaszcza niewinne ofiary, liczone w setkach milionów.www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,523045#w524776www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0 Sceptycyzm i niewiara nigdy nie skłonią człowieka do dokonywania barbarzyńskich aktów. Zwalczany przez Kościół komunizm i popierany przez Kościół faszyzm były religiami politycznymi.Wszystkie masowe zbrodnie są podlane jakimś religijnym sosem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,610192#w610555@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | Fizyk (17637 punktów) | > Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej
Czy ma Pan na myśli żyrafę, czy sekwoję?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Czy ma Pan na myśli żyrafę, czy sekwoję?
Nie, głupotę. Ona jest zdecydowanie największa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej >> Czy ma Pan na myśli żyrafę, czy sekwoję? > Nie, głupotę. Ona jest zdecydowanie największa.
Dziękuję za uściślenie. A zatem z wcześniejszej Pana wypowiedzi...
>>> Są zatem dwa argumenty za teizmem. Jeden teoretyczny (możliwość istnienia Istoty Najwyższej), drugi praktyczny (korzyść wynikająca z uznawania jej istnienia).
... wnioskuję, że jest to też źródło Pańskiej moralności?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Czy ma Pan na myśli żyrafę, czy sekwoję? Nie, głupotę. Ona jest zdecydowanie największa. >... wnioskuję, że jest to też źródło Pańskiej moralności? Akurat tu trudno mieć wątpliwości.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Nie, głupotę. Ona jest zdecydowanie największa.
hej, Wiara w duchy ' diabły 'demony jest istotnie ... wielka A jeszcze większa jest wiara w istote najwyższą , która stworzyła siebie samą i wszystkie wszechświaty po to by nie lubić gejów , humanistów i lewaków i aby ludzie odnosili korzyści z bezrozumnej , ślepej , niewolniczej wiary w nią ! Taka wiara jest bezkonkurencyjnie największa makuś >
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Nie, nie ma mowy o kłamstwie. > 1. Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej (dlatego, że nikt nie wykluczył jej możliwości), > 2. Nie twierdzę, że I. N. ma cechy Boga z religii X, ale nie też wykluczam, że ma cechy Boga z religii X.
Fajne masz marzenia.
Ale ja mam więcej "danych"
Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę który mówił przez Proroków. Wierzę w jeden, Święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.
Tu jest konkretnie napisane co i jak.
Jako wierzący nie możesz nie wierzyć.
Bóg to bóg może wszystko. Dziękuje nie odpowiadaj. Przypomnę jest październik i różaniec
Szach mat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Dziękuje nie odpowiadaj.
Zatem nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>Dziękuje nie odpowiadaj. > Zatem nie odpowiadam.
Wcale się nie cieszę że zaczniesz chodzić do kościoła. Musisz powiedzieć że byłem łaskawy i nie przytaczałem przykładów z innych religii.
Wybrałem tą najbardziej popularną jakieś 2,3 miliarda ludzi. Jak wiele ludzi wierzy w coś innego jeszcze. Potem masz jeszcze 1,5 miliarda innych wyznawców którzy coś tam sobie wykluczyli lub nie.
W tej statystyce jesteś gdzieś na szarym końcu.
Wiesz ciężko jest generalnie przekonać wierzącego by zaczął wierzyć. Sam wiesz jak to jest.
Cieszę się że nie musiałem pokazywać Ci różnych cudów by Cię przekonać i ludzi uzdrowionych oraz widzących boga. I że objawienia Maryjne przyjąłeś bez wątpienia nawet te do których sam kościół ma wątpliwości.
Pamiętaj o kosztach tejże wiary. Nie małe wydatki. Kapłani wszak za słowo boże biorą nieraz sporą monetę.
Myślę że dasz radę. Toż to wiara. Wiara Panie Elasp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Zatem nie odpowiadam.
hej, Daje plusa To dobra decyzja Jak się nie ma nic do powiedzenia lepiej milczeć makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Są zatem dwa argumenty z teizmem. Jeden teoretyczny (możliwość > istnienia Istoty Najwyższej), drugi praktyczny (korzyść wynikająca z > uznawania jej istnienia). Vide tezy 1 i 3. Ateiści oczywiście atakują > obydwa te argumenty, oczywiście obydwa nieskutecznie.
Arbitralnie, to już Pan wiele u nas różnych rzeczy okrzekł. Co do skuteczości, czy nieskuteczności - decyduje o tym ktoś inny, lub coś.
W kwestii ataków jak zwykle dodaje Pan sobie kurażu. Są to tylko wątpliwości, niepozwalające przyjąć tych argumentów nawet ad hoc:
a) domyślam się co do pierwszego argumentu, że mówi Pan o tzw. Bogu dziur, czyli miejsc i zjawisk, których jeszcze nie wyjaśniła nauka. Tam właśnie jest dziś Bóg. Kiedyś był w nieco większej ilości miejsc, ale.. ale. Ma Pan rację, możliwość istnienia Istoty Najwyższej tam, gdzie nie sięgamy / nie widzimy / nie czujemy / nie wiemy / nie rozumiemy, przy sporej ilości dobrej woli jakaś tam jest. Bóg dziur.
b) u młodego, silnego i pełnego życia człowieka na okresowym badaniu lekarz wykrywa anomalię we krwi. Zaleca dodatkowe badania. Okazuje się, że pacjent ma łagodną odmianę raka, która za paręnaście - parędziesiąt lat może rozwinąć się w złośliwą, ale nie musi. Co robi lekarz w celu maksymalnej korzyści pacjenta z jego wieku i obecnego stanu zdrowia? Czego Pan sam by sobie życzył?
Przydając Bogu przydomek "sprawiedliwy" i wierząc w to, zamiast korzyści w dłuższej perspektywie mamy straty i rozczarowania. Jedną z nich jest życie w ciągłej iluzji, ponieważ niekiedy trzeba nazywać czarne białym. Jeśli jednak Boska sprawiedliwość to coś całkiem odmiennego niż ludzka - skąd ów przydomek?
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Dopuszczam istnienie Istoty Najwyższej (dlatego, że nikt nie wykluczył jej możliwości),www.racjonalista.pl/forum.php/s,577720#w577749www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,613984#w614985> Nie twierdzę, że I. N. ma cechy Boga z religii X, ale nie też wykluczam, że ma cechy Boga z religii X.Podobnych wyspekulowanych w ludzkiej fantazji bytów historia ludzkiej kultury zna niepoliczalne ilości. Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji. > Korzystność religii można rozpoznać po ich stażu,pl.wikipedia.org/wiki/Zaratusztrianizmpl.wikipedia.org/wiki/Buddyzmpl.wikipedia.org/wiki/Judaizm> a wybrać należy tę, która jest najbliższa pod względem kulturowym i historycznym.Dzięki archeologii zyskujemy obecnie jakieś pojęcie o tym, co naprawdę działo się w tamtej epoce. "Tropiciele starożytności nacierają ze wszystkich stron. Specjaliści od analizy pyłków przemierzają tereny Judei i Samarii. Orientaliści odcyfrowują tabliczki z pismem klinowym. Również w starożytnych tekstach znad Nilu znaleźć można prawdziwą informację o tym, jak wyglądała prawdziwa historia Hebrajczyków".
Od 1974 r. odkrycia w Tell Mardich w Syrii - gdy w czasie jedenastej kampanii wykopaliskowej okryto 42 tabliczki potwierdzające, że należy identyfikować je ze starożytnym miastem Ebla - nie przestają zadziwiać. Ukazują nam, jak wielkie są wpływy kulturowe Kananejczyków na Hebrajczyków. "Szczególnie tabliczki o treści religijnej intrygują obecnie uczonych. Pismo alfabetyczne, mity, rytuały, zwyczaje ukazują tło, na którym rozwijała się religia Starego Testamentu. Religia ta przeciwstawiała się gwałtownie obcym wpływom, ale przeciwstawiając się ulegała im i niejedno z nich przejęła i przyswoiła sobie. Na tych tabliczkach znaleziono wiele biblijnych imion, zapisanych niemal w identycznej formie. Może to wskazywać, że biblijni patriarchowie lub ich potomkowie żyli w Ebla. Jeśli jednak tak nie było, to można z pewnością stwierdzić, że patriarchowie ci należeli do tego samego kręgu kulturowego i znane im były te same tradycje oraz że przybyli oni z terenów, gdzie tradycje te długo się utrzymywały i wywierały silny wpływ".
Tło, na którym rozwijała się religia Nowego Testamentu możemy w dużym stopniu odtworzyć dzięki okryciom w Qumran i to niezależnie od wpływu, jaki miała postać "Nauczyciela Sprawiedliwości" na ewangeliczny obraz Jezusa Chrystusa. Argument prof. dra hab. Michała Wojciechowskiego, że opisane tam postaci nie mogą mieć związku z postaciami ewangelicznymi, dlatego "że rękopisy pochodzą przecież sprzed czasów Jezusa!" (dowodzi tego i ich treść, i styl pisma, i badania na zawartość węgla C14) - z punktu widzenia nauki jest żenująco śmieszny. Zaś z punktu widzenia wiary nieważnym jest, na ile prawdziwe są poszczególne zdarzenia z życia Jezusa - istotne, że Ewangelie jako całość niosą nam prawdę, a Jezus Chrystus jest Bogiem.
Matthias Schulz w dużym artykule poświęconym aktualnym odkryciom biblijnej archeologii zamieszczonym w "Der Spiegel" pisze: "Współcześni biblioznawcy już od dawna podważają wiarygodność Starego Testamentu. Przypuszczenie, że jest on raczej zbiorem legend niż historycznych faktów, przeradza się w pewność. Chwieje się historyczna podstawa Biblii. Coraz jaśniejsze się staje, że Słowo Boże, Księga Ksiąg pełna jest przeinaczeń".www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,524770/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808Współczesnym Polakom miałaby być "najbliższą pod względem kulturowym i historycznym" żydowska gmina religijna działająca w latach -150 do 68 r. n.e. Wyczekująca dwóch mesjaszy jednego kapłańskiego, a drugiego zbawcę Izraela z rodu dawidowego i to tak na żywca beż żadnego aggiornamento? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Nie, nie ma mowy o kłamstwie. Nie można kłamać, nie sądząc, że zna się prawdę. Wciskanie kitu nie nakłada żadnych tego rodzaju ograniczeń. Ktoś kto kłamie, tym samym odnosi się do prawdy, i do pewnego stopnia odnosi się do niej z szacunkiem. Mówca uczciwy mówi tylko to, co jego zdaniem pokrywa się z prawdą. W przypadku kłamcy z równą mocą obowiązuje lustrzana metoda, iż to co mówi mija się z prawda. Wciskającego kit nie ograniczają żadne sztywne reguły; on nie stoi ani po stronie prawdy, ani po stronie nieprawdy. W ogóle nie sugeruje się faktami, co zmuszony jest czynić zarówno mówca uczciwy jak i wygłaszający kłamstwo; no, może tylko o tyle, o ile wpłynie to na jego szanse na sukces. Nie obchodzi go, czy to co mówi właściwie opisuje rzeczywistość. Dobiera to albo wymyśla, tak by służyło jego własnym celom. [...]> Jeżeli ktoś dopuszcza się kłamstwa, to raczej ateiści,www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,612740#w615636www.racjonalista.pl/forum.php/s,608495#w608582> albowiem mylą oni twierdzenia nauki z twierdzeniami o nauce - tzn. być może umyślnie zamazują różnicę między tymi dziedzinami.www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,616621#w616775www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843> Twierdzenia o nauce niekoniecznie są twierdzeniami nauki.Niekoniecznie: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,613243#w613867www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,613243#w613869> Na przykład ateistyczne twierdzenie: "Naukę interesuje tylko to, co empirycznie weryfikowalne" nie jest twierdzeniem nauki.Na jakim kongresie ateistycznym zostało to uchwalone? Mogę prosić o źródło? www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,605658#w605762Tak, racjonaliści uważają, że metody naukowe są jedyną godną zaufania formą zrozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Warto przy tym pamiętać, że to Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie. Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń) i tylko to potwierdza obiektywność twierdzeń.> Współczesny ateizm "naukowy" jest więc albo ignorancją tej różnicy, albo szarlatanerią umysłową - ideologią, ubierającą się w kostium nauki, jak jej poprzedniczki i krewniaczki takie jak (rzekomo naukowy) komunizm.Pieprzy się Szanownemu Panu wszystko, jak każdemu niedouczonemu religiantowi. Nawet używając wyzwisk i epitetów warto wiedzieć, gdzie Rzym, a gdzie Krym. > Ateizm Według Pana ateizm, apateizm, ignostycyzm, indyferentyzm, to wszystko można wrzucić do jednego wora? A co np. z ateizmem racjonalistycznym, czy naturalizmem ontologicznym?www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492101#w502282www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102> Ateizm jest szarlatanerią> Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.Tak, dla fideistów jest całkowitym niezrozumieniem. Na podobieństwo Boga jest czymś całkowicie niepojętym. Udowadniali to tu na przeróżne sposoby: > www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,618781#w619290> www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,557342#w560206> www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189> Ateizm jest szarlatanerią także dlatego, że rzekomo opiera się jedynie na wynikach nauki, a zarazem oręduje za wolnością człowieka (zwłaszcza za wolnością od religijnego zabobonu).> Tymczasem nauka w coraz większym stopniu przeczy wolności człowieka, odsłaniając mechanizmy stojące za indywidualnym jak i grupowym wyborem (pod warunkiem, że przez "wybór" rozumieć się będzie coś opisywalnego w języku współczesnej nauki).www.racjon(*).php/z,0/d,24/s,635357#w637912> Jedynym sposobem na ocalenie tezy o wolności człowieka jest więc powiedzenie, że rzeczywistość badana przez naukę nie jest całą rzeczywistością,www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635357#w635452> co religia ubiera w barwne podanie mówiące o istnieniu nas nie tylko jako ciała, ale i nieśmiertelnej i wolnej duszy, dokonującej własnych, suwerennych "wyborów".Czyli "całkowita wolność" w ramach określonych katechizmem i papieskimi encyklikami.> Ażeby nie zostawiać racjonalistów w poczuciu już całkowitej porażki, wskażę problem, jaki wiąże się z powyżej scharakteryzowanym stanowiskiem teistycznym.Szanowny Panie Wskazówka, aby można było innym wskazywać trzeba mieć jakiś tam autorytet. Nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Jakim merytorycznym poziomem się Szanowny Pan tu wykazał? Napisał Pan: Powstaje także pytanie, czy jest sens przeznaczania niemałej części wolnego czasu akurat na "Racjonalistę", czyli na zajmowanie się tą intelektualną pomyłką, jaką stanowi (ateistyczny) racjonalizm. To jest temat na 1 post, z całą pewnością nie na 1800. W pierwszym poście jest wszystko napisane. Całą resztę można spokojnie pominąć, gdyż z niego wypływa.www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,635357#w638029www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,635357#w63804711 grudnia 2012 roku napisałem: Pan, tak po prostu nie ma niczego sensownego do powiedzenia we wszystkich sprawach, których wątki Pan tu rozpoczął i dlatego Pan ucieka - epitetując nas przy tym swoimi dolegliwościami.W całej rozciągłości nadal się pod tym podpisuję. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 13 na 13 | Fizyk (17637 punktów) | > Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.
Irracjonalizm fideistyczny jest obłąkaniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
> Racjonalizm ateistyczny jest nieporozumieniem.Eee tam. Dla mnie ateizm(brak wiary* co do istnienia bóstw wszelakich) jest oczywistą konsekwencją racjonalizmu. Niewierny Tomasz przewodnikiem!  * - głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > Niewierny Tomasz przewodnikiem!  Na jakiej zasadzie przyjąłeś zasadę "Niewierny Tomasz przewodnikiem"? Albo zobaczyłeś jej zalety (a wtedy poruszasz się po błędnym kole), albo ją założyłeś, co przecież jest z nią niezgodne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
> Na jakiej zasadzie przyjąłeś zasadę "Niewierny Tomasz przewodnikiem"? Albo zobaczyłeś jej zalety (a wtedy poruszasz się po błędnym kole), albo ją założyłeś, co przecież jest z nią niezgodne.Mógłbyś jaśniej? Prosty ze mnie człowiek. Nie należy rozstrzygać kwestii nierozstrzygalnych. Sceptycyzm to dystans, wątpliwości i poszukiwanie odpowiedzi. Ty także wydajesz się być sceptykiem. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | > >Niewierny Tomasz przewodnikiem!  > Na jakiej zasadzie przyjąłeś zasadę "Niewierny Tomasz przewodnikiem"? Albo zobaczyłeś jej zalety (a wtedy poruszasz się po błędnym kole), albo ją założyłeś, co przecież jest z nią niezgodne.> hej, Bezwarunkowe zaufanie jest postawą intelektualnie nie do przyjęcia Sama zresztą bezwarunkowość to odruch niekontrolowalny - przełożony na nasze ludzkie interakcje - jest intelektualnym ubezwłasnowolnieniem - również etycznie , społecznie , gospodarczo makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > > Czy są możliwe inne byty nieobserwowalne, którym nie powinno się przeczyć?> Naturalnie. Na przykład liczba 1.> Dodam cztery pytania:> a) czy zdanie "1+2=3" jest prawdziwe? ...Panie Elasp, myśmy to niedawno przerabiali, a Pan w kółko te swoje głupoty kręci. Plus dla Bogusławskiego.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>No dobrze. Ale jeśli masz własną wizję Boga opartą o swoje przemyślenia, odrzucasz z Biblii co Ci nie pasuje, nie obchodzi Cię, co myśli ksiądz, a może i papież, to chyba tak naprawdę nie wyznajesz żadnej konkretnej religii? >A pisałeś kiedyś, że religia jest potrzebna, żeby ludzie wiedzieli, jak mają postępować, żeby ludzkość nie upadła. I to nie byle jaka religia, tylko sprawdzona i bardzo popularna. A Ty praktycznie masz swoją własną. >No i? Ciebie to nie obowiązuje? Czy uważasz, że każdy tak może? (powinien mieć prawo do tego)
hej, Taka postawa jest charakterystyczna dla bardzo wielu wiernych . Dla jednych jest to świadome dla innych nie świadome . Ale , tak ! Każdy z nich wymyśla sobie swojego własnego boga / bożka I wszyscy nawzajem się oszukują , że wierzą w to samo . A faktem jest to ze idea boga służy im po to aby robić sobie dobrze w znaczeniu dawać nadzieje , tulić w smutku , redukować strach i ból ... Dlatego też tak trudno z wierzącymi rozmawiać bo każdy mówi o czym innym i innym językiem i w innym tempie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Chodzi o to, że nie wszyscy zgadzają się z bożą> > sprawiedliwością, więc rozumiesz chyba, że się buntują.> Inaczej bym to sformułował. Nie można nie zgadzać się z Bożą> sprawiedliwością, bo ona z definicji jest doskonała.> Można co najwyżej twierdzić, że Bóg jest nieistniejący,> a nie, że jest niesprawiedliwy.To "z definicji" jest najbardziej przekonujące  Przypomina mi się tu osobiste stwierdzenie prof. Obirka podczas spotkania promującego jego książkę "Umysł wyzwolony, W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu". Cytuję z pamięci więc dosłownie mogło brzmieć inaczej, ale chodzi o sens: Cytat: Musiało upłynąć trochę czasu od 2005 r., zanim zacząłem mówić i myśleć jak normalny człowiek Podaje Pan twierdzenie, a uzasadnienia jak zwykle brak. Gdy przyjrzymy się bez sentymentów zasadom na jakich działa świat, gdy Pan to zrobi - pewnością zobaczy, że sprawiedliwość poza obszarem działań i wpływów człowieka jest fikcją. Jedynie człowiek odczuwa potrzebę jej istnienia, wyrównania krzywd itp. Analogicznie do swoich chęci i możliwości czasem wciela to w życie, a czasem nie. Mówienie o sprawiedliwości Boga było dla mnie zawsze trochę sentymentalne i trochę zagadkowe. Oczywiście chodzi o sens poglądu, bo cel takiej argumentacji jest mi aż zanadto znany. Niestety. Był to zawsze bardzo drażliwy temat w rozmowach z wierzącymi. Gdy przechodzi się od ogółów do fenomenów, nawet na skalę historyczną staje się gorąco, a później rozmowa nagle się ucina. Skąd my to znamy?  > Narzekający na Boga są (być może nieświadomymi) ateistami.> Ateizm to jednak filozofia dla półgłówków, coś na poziom> "człowieka radzieckiego" ("nie widzę, znaczy, że nie ma").> Sceptycyzm jest zdrowy, ale sceptyk nie jest ateistą (ani teistą).Proszę tak na ludziach radzieckich samych psów nie wieszać. Ani tam Pan nie był, ani nie potrafi docenić ich zdobyczy tj. lotów w kosmos, osiągnięć w matematyce, literaturze ( np. Isaak Babel, który w 1924 r. opublikował kilka opowiadań z późniejszych cyklów Armia konna oraz Opowiadania odeskie, gdzie opisał swoje doświadczenia z wojny polsko-bolszewickiej ukazując okrucieństwo Armii Czerwonej, o której to twórczości zapewne Pan nie słyszał, bo nie ma tego w mediach chrześcijańskich). Każdy ma swoje zalety i wady. O konkretnych wpadkach ludzi wielkiej wiary tym razem miłościwie nie wspomnę. Poza tym proszę nie zapominać, że"narzekający na Boga" siłą rzeczy Jego istnienie uznaje  . Szczerze mówiąc nie wiem, kto na tym forum miałby tą drogą robić Panu dobrze i po co. Na inne wątki tak ciekawie rozpoczynającej się dyskusji z kolegami racjonalistami jak zwykle Pan nie odpowiedział. A szkoda. "Nie powiedział Pan nic wartego zastanowienia się"? "Traci Pan mój cenny czas"? "Szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie"?  Pozdrowienia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> To "z definicji" jest najbardziej przekonujące  > Przypomina mi się tu osobiste stwierdzenie prof. Obirka podczas spotkania promującego jego książkę "Umysł wyzwolony, W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu".> Cytuję z pamięci więc dosłownie mogło brzmieć inaczej, ale chodzi o sens:> Cytat: Musiało upłynąć trochę czasu od 2005 r., zanim zacząłem mówić i myśleć jak normalny człowiek Zobaczymy, co p. Obirek powie w roku 2015, albo w r. 2025. Jak rozumiem, Obirek zrzekł się również tytułu doktora (teologii), a w konsekwencji i tytułu profesora? Obirek Stanisław. Nad Dziesięcioma Przykazaniami. Kraków: Wydawnictwo WAM, 2004. ISBN 83-7318-246-2. Obirek nawet nie wie, że mówi się "nad Dziesięciorgiem Przykazań"(!) Ewenement na skalę krajową. > Podaje Pan twierdzenie, a uzasadnienia jak zwykle brak. Jakie chce Pan uzasadnienie dla definicji? Definicja jest aksjomatem. > Gdy przyjrzymy się bez sentymentów zasadom na jakich działa świat, gdy Pan to zrobi - pewnością zobaczy, że sprawiedliwość poza obszarem działań i wpływów człowieka jest fikcją. Jedynie człowiek odczuwa potrzebę jej istnienia, wyrównania krzywd itp. Analogicznie do swoich chęci i możliwości czasem wciela to w życie, a czasem nie. Tak można by powiedzieć jedynie wtedy, gdybyśmy znali inne cywilizacje równie rozwinięte jak ludzka (lub bardziej rozwinięte), i gdyby się okazało, że tylko człowiek ma pojęcie sprawiedliwości, albo takiej sprawiedliwości, jak uznawana przez człowieka. Posługuje się Pan rozumowaniem zawierającym błąd zwany argumentum ad ignorantiam. > Mówienie o sprawiedliwości Boga było dla mnie zawsze trochę sentymentalne i trochę zagadkowe. Oczywiście chodzi o sens poglądu, bo cel takiej argumentacji jest mi aż zanadto znany. Niestety. Nie ma to żadnego znaczenia. Człowiek jest w stanie pewne cechy uznać za dobre, zmaksymalizować je i umiejscowić w jednym przedmiocie. Ten domniemany przedmiot nazywa następnie "Bogiem". Na podobnej zasadzie człowiek jest w stanie połączyć słowo "koniec" ze słowem "świat" i dojść do pojęcia końca świata. Czy wynika stąd, że koniec świata jest ludzką fikcją, czy też raczej należałoby osobno zbadać, czy coś tym słowom nie odpowiada po stronie rzeczy? > Był to zawsze bardzo drażliwy temat w rozmowach z wierzącymi. Gdy przechodzi się od ogółów do fenomenów, nawet na skalę historyczną staje się gorąco, a później rozmowa nagle się ucina. Skąd my to znamy?  Nie wiem z kim Pan rozmawiał i nie odpowiadam za innych. Ja nigdy nie posługuję się przesłankami teologicznymi. Co do fenomenów, "trzeba wniknąć w całe prawo", jak powiedział Leibniz. > Proszę tak na ludziach radzieckich samych psów nie wieszać. Ani tam Pan nie był, ani nie potrafi docenić ich zdobyczy tj. lotów w kosmos, osiągnięć w matematyce, literaturze ( np. Isaak Babel, który w 1924 r. opublikował kilka opowiadań z późniejszych cyklów Armia konna oraz Opowiadania odeskie, gdzie opisał swoje doświadczenia z wojny polsko-bolszewickiej ukazując okrucieństwo Armii Czerwonej, o której to twórczości zapewne Pan nie słyszał, bo nie ma tego w mediach chrześcijańskich). Znam dość dobrze twórczość Babla. Babel nie tylko opisywał okrucieństwo Armii Czerwonej - jego opowiadania pełne są też podziwu dla polskiej kultury.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Obirek nawet nie wie, że mówi się "nad Dziesięciorgiem > Przykazań"(!) Ewenement na skalę krajową.
I to Pana zdaniem deprecjonuje człowieka... Każdy popełnia błędy, nawet Pan czy ja. Kwestia skali.
>>Podaje Pan twierdzenie, a uzasadnienia jak zwykle brak. > Jakie chce Pan uzasadnienie dla definicji? Definicja jest aksjomatem.
Racjonalne przykłady na poparcie swojej tezy. Dla mnie żadna to definicja. Tylko ochrzczenie Boga mianem sprawiedliwego. Pozycja wyjściowa, jakich wiele w różnych dziedzinach.
> Tak można by powiedzieć jedynie wtedy, gdybyśmy znali > inne cywilizacje równie rozwinięte jak ludzka (lub bardziej rozwinięte),
A z jakiego powodu? Możemy to powiedzieć w sposób jak najbardziej uprawniony, znając naszą cywilizację.
> i gdyby się okazało, że tylko człowiek ma pojęcie > sprawiedliwości, albo takiej sprawiedliwości, jak > uznawana przez człowieka.
A kto jeszcze Pana zdaniem ma pojęcie sprawiedliwości i jakie ono jest?
> Człowiek jest w stanie pewne cechy uznać za dobre, zmaksymalizować > je i umiejscowić w jednym przedmiocie. Ten domniemany przedmiot > nazywa następnie "Bogiem".
Tu pełna zgoda. Tak się właśnie dzieje. Co trzeba dodać - to pewnego rodzaju twórczość bez bezpośredniego aspektu utylitarnego.
> Na podobnej zasadzie człowiek jest w stanie połączyć > słowo "koniec" ze słowem "świat" i dojść do pojęcia > końca świata. Czy wynika stąd, że koniec świata jest > ludzką fikcją, czy też raczej należałoby osobno zbadać, > czy coś tym słowom nie odpowiada po stronie rzeczy?
Jest w stanie połączyć, ale to nie ma nic do rzeczy. Na koniec świata wskazuje wiele zjawisk i obserwowalnych aspektów rzeczywistości. Wiele na to wskazuje, że koniec będzie za 10 do potęgi 98 lat. W momencie, kiedy zbytnio odrywa się ze swoimi dywagacjami od rzeczywistości, może w swoich myślach stworzyć dosłownie dowolną rzecz, bóstwo czy jestestwo, które może mieć potem jakiś związek z rzeczywistością, ale nie musi.
> Co do fenomenów, "trzeba wniknąć w całe prawo", jak powiedział Leibniz.
Ciekawe, co by powiedział Leibniz matce dziecka chorego na zespół downa. Co do Babla - cieszę się, że Pan zna jego twórczość. Ten przykład powinien Pana czegoś nauczyć.
Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Przypomina mi się tu osobiste stwierdzenie prof. Obirka podczas spotkania promującego jego książkę "Umysł wyzwolony, W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu". Cytuję z pamięci więc dosłownie mogło brzmieć inaczej, ale chodzi o sens:Cytat: Musiało upłynąć trochę czasu od 2005 r., zanim zacząłem mówić i myśleć jak normalny człowiek Stanisław Obirek, były jeziuta, mówi o grzechach Kościoła i ciemnych stronach pontyfikatu Jana Pawła IIkkpp.blox.pl/strony/prawo-do-niewiary.htmlpl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Obirekwww.tvn24.(*),289914.html?playlist_id=17753> Zobaczymy, co p. Obirek powie w roku 2015, albo w r. 2025.A czy to ma jakiekolwiek znaczenie? www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,589997#w591127www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,573743#w575801> Jak rozumiem, Obirek zrzekł się również tytułu doktora (teologii), a w konsekwencji i tytułu profesora?A dlaczego? Popełnił jakiś plagiat? Nie zdał stosownych egzaminów? Papieski Wydział Teologiczny w Neapolu nie ma prawa do nadawania takiego stopnia? (Nie istnieje w Polsce tytuł doktora.)www.google(*)Qyglvqkg&bvm=bv.77161500,d.d2sObirek Stanisław. Nad Dziesięcioma Przykazaniami. Kraków: Wydawnictwo WAM, 2004. ISBN 83-7318-246-2. > Obirek nawet nie wie, że mówi się "nad Dziesięciorgiem Przykazań"(!) Ewenement na skalę krajową.Teraz może już wie, ale jako ksiądz, który w latach 1985-1989 studiował polonistykę na UJ, to jeszcze nie wiedział. www.opoka.(*)akazy_dziesiec_przykazan.html#wroclaw.bi(*)log-dziesi-sow&catid=24:teksty frazeologizm dziesięcioro przykazań, polski odpowiednik grecko-łacińskiego zapożyczenia dekalog (grec. dekalogos 'dziesięć słów'), jest archaizmem, dziedzictwem epoki staropolskiej. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> nie wszyscy zgadzają się z bożą sprawiedliwością, więc rozumiesz chyba, że się buntują. > Inaczej bym to sformułował. Nie można nie zgadzać się z Bożą > sprawiedliwością, bo ona z definicji jest doskonała.
Przyszła mi dziś do głowy jeszcze jedna refleksja. W ludzkim świecie jeśli coś nazywamy czy definiujemy, to zazwyczaj wiemy czym to coś jest, potrafimy to opisać i odnieść do konkretów. Skoro wiemy co ludzką miarą jest sprawiedliwe a co nie, to skąd wiemy czym jest sprawiedliwość boska? Teraz może nieco wywrotowe pytanie: Pana zdaniem od boskiej sprawiedliwości są wyjątki, czy działa ona bez wyjątków? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Przyszła mi dziś do głowy jeszcze jedna refleksja.
Jaka mianowicie...
>W ludzkim świecie jeśli coś nazywamy czy definiujemy, to zazwyczaj wiemy czym to coś jest, potrafimy to opisać i odnieść do konkretów. Skoro wiemy co ludzką miarą jest sprawiedliwe a co nie, to skąd wiemy czym jest sprawiedliwość boska?
Wiedzieć zapewne nie, ale wierzyć, że to a to jest sprawiedliwie dla Boga - tak.
>Teraz może nieco wywrotowe pytanie: Pana zdaniem od boskiej sprawiedliwości są wyjątki, czy działa ona bez wyjątków?
Nie rozumiem, co znaczy: "czy od boskiej sprawiedliwości są wyjątki". Czy chodzi o to, że Bóg może stosować różną miarę do dwóch identycznych przypadków, czy też że jedyna miara, którą zawsze stosuje, jest zawodna i sprawia, że boski wyrok jest niekiedy niesprawiedliwy?
Tak czy owak, odrzucam obydwie możliwości.
Naprawdę, ze swej strony sugerowałbym Panu, aby Pan przestał antropomorfizować Bóstwo i obarczać je wadami i niedoskonałościami jakie znamy z doświadczenia. Taka abstrakcja od tego, co znamy z doświadczenia, jest częstokroć skuteczna, jak pokazuje matematyka. Pytania o zawodność boskiej sprawiedliwości przypominają pytanie, czy aby na pewno wszystkie matematyczne kwadraty mają równe boki, czy nie ma tam przypadkiem kwadratów wybrakowanych, itp.
Wielkim błędem większości racjonalistów jest upodabnianie Bóstwa do przedmiotu empirycznego. W moim odczuciu Bóstwu po prostu bliżej do przedmiotu matematycznego.
Istnieje teoria liczb. Dlaczego nie miałaby istnieć matematyczna teoria doskonałości, a istnienie jednego, najdoskonalszego przedmiotu, nie mogłoby być twierdzeniem takiej teorii? Myślę, że nawet już obecna teoria mnogości antycypuje istnienie Bóstwa (lemat Kuratowskiego-Zorna).
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> skąd wiemy czym jest sprawiedliwość boska? > Wiedzieć zapewne nie, ale wierzyć, że to a to jest sprawiedliwie dla Boga - tak.
Skąd zatem wiemy, w co tutaj wierzymy?
>> Teraz może nieco wywrotowe pytanie: Pana zdaniem od boskiej >> sprawiedliwości są wyjątki, czy działa ona bez wyjątków? > Nie rozumiem, co znaczy: "czy od boskiej sprawiedliwości są > wyjątki". Czy chodzi o to, że Bóg może stosować różną miarę > do dwóch identycznych przypadków, czy też że jedyna miara, > którą zawsze stosuje, jest zawodna i sprawia, że boski > wyrok jest niekiedy niesprawiedliwy?
Na potrzeby rozmowy trzeba rozróżnić sprawiedliwość w pojęciu ludzkim i niedookreśloną sprawiedliwość boską. Mniej-więcej chodzi o to, co Pan napisał. Czy Bóg może stosować różną miarę do dwóch identycznych z ludzkiego punktu widzenia przypadków, czy jednak tą samą? Jeśli różną, to czy nie lepiej po prostu stwierdzić że Jego miara, którą stosuje, jest zawodna (z ludzkiego punktu widzenia, bo taki tylko mamy). Lub inaczej - pozostać przy wierze w Jego miarę której nie znamy, więc nie wiemy w co tak naprawdę wierzymy. Każda z konkluzji ma swoje plusy i minusy.
> Tak czy owak, odrzucam obydwie możliwości. > Naprawdę, ze swej strony sugerowałbym Panu, aby Pan przestał > antropomorfizować Bóstwo i obarczać je wadami i niedoskonałościami > jakie znamy z doświadczenia.
Po pierwsze tylko pytam. Po drugie w tej rozmowie może Pan sam ocenić co jest lepsze, jeśli odejdzie Pan od paradygmatu sterowania jaką drogą mamy obydwaj iść w rozmowie, a jaką nie.
> Taka abstrakcja od tego, co znamy z doświadczenia, jest > częstokroć skuteczna, jak pokazuje matematyka.
W matematyce może to być skuteczne, w życiu niekoniecznie. Dlaczego - ano dlatego, że życie to proces, oraz bo są inne alternatywne odpowiedzi i sami niejednokrotnie czujemy ich ważkość i siłę. Trochę podobnie jak w fizyce, gdzie różne teorie kosmologiczne nawzajem walczą o prymat.
> Pytania o zawodność boskiej sprawiedliwości przypominają > pytanie, czy aby na pewno wszystkie matematyczne kwadraty > mają równe boki, czy nie ma tam przypadkiem kwadratów wybrakowanych, itp.
Stosuję Pan redukcję do trywialnej figury geometrycznej. W życiu tak niestety nie jest, to byłoby zbyt proste. Życie to proces - a to istotna i podstawowa różnica. Nawet dwie bliźniaczki i ich losy nie są identyczne, nie mówiąc o ludziach niespokrewnionych i w nieco różnym wieku. Religia postuluje, że dobra będzie dla tych osób wiara w jednego i tego samego Boga, który dodatkowo działa i ma wobec nich plan. Do czego zmierzam: czy sprawiedliwość boska z ich punktów widzenia jest ta sama, czy inna? Czy może być tak, że jedna w swoim życiu uzna tą sprawiedliwość, druga natomiast stwierdzi, że nie różni się ona niczym od losowego rozkładu zdarzeń - i będzie to układ najlepszy z możliwych?
> Wielkim błędem większości racjonalistów jest upodabnianie > Bóstwa do przedmiotu empirycznego. W moim odczuciu Bóstwu > po prostu bliżej do przedmiotu matematycznego.
Proszę posłuchać. Próbujemy tutaj rzucić kładkę między doświadczenie człowieka a sprawiedliwość boską. Abstrahowanie może i jest użyteczną umysłową gimnastyką, ale dotąd do niczego specjalnie pożytecznego nie doprowadziło.
Powtarzam jeszcze raz moje pytanie: czym jest w istocie sprawiedliwość boska?
> Istnieje teoria liczb. Dlaczego nie miałaby istnieć > matematyczna teoria doskonałości, a istnienie jednego, > najdoskonalszego przedmiotu, nie mogłoby być twierdzeniem takiej teorii?
Istnieć w czyjejś wyobraźni oczywiście może. Czemu nie? Ja natomiast pytam o kładkę od punktu A (najdoskonalszy podmiot) do B (człowiek z jego kondycją).
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>> skąd wiemy czym jest sprawiedliwość boska? >> Wiedzieć zapewne nie, ale wierzyć, że to a to jest sprawiedliwie dla Boga - tak. >Skąd zatem wiemy, w co tutaj wierzymy?
Musimy wierzyć, że wiemy, w co wierzymy.
>Na potrzeby rozmowy trzeba rozróżnić sprawiedliwość w pojęciu ludzkim i niedookreśloną sprawiedliwość boską.
>Mniej-więcej chodzi o to, co Pan napisał. Czy Bóg może stosować różną miarę do dwóch identycznych z ludzkiego punktu widzenia przypadków, czy jednak tą samą?
>Jeśli różną, to czy nie lepiej po prostu stwierdzić że Jego miara, którą stosuje, jest zawodna (z ludzkiego punktu widzenia, bo taki tylko mamy). Lub inaczej - pozostać przy wierze w Jego miarę której nie znamy, więc nie wiemy w co tak naprawdę wierzymy. Każda z konkluzji ma swoje plusy i minusy.
Jeżeli gra Pan z komputerem w szachy i komputer wykonuje nieintuicyjny ruch, to są dwie możliwości a) algorytm komputera jest zawodny, b) zawodna jest Pana intuicja szachowa. Jeżeli teraz pomyśli Pan, że ma to czynienia z najbardziej wydajnym komputerem, jaki dałoby się stworzyć z materii Wszechświata i z najlepszym programem szachowym jaki kiedykolwiek udałoby się napisać, to oczekiwanie, że zachodzi raczej a) będzie chyba wyrazem naiwności.
Gdy będzie Pan grać w szachy z takim komputerem, 99% ruchów komputera będzie wydawać się Panu niezgodna z Pana pojęciem "dobrego ruchu".
>Stosuję Pan redukcję do trywialnej figury geometrycznej. W życiu tak niestety nie jest, to byłoby zbyt proste. Życie to proces - a to istotna i podstawowa różnica.
Mówimy o Bogu, a nie o życiu. Zycie jest dowodem niedoskonałości - organizm musi nieustannie zabiegać o energię i o przetrwanie.
>Nawet dwie bliźniaczki i ich losy nie są identyczne, nie mówiąc o ludziach niespokrewnionych i w nieco różnym wieku. Religia postuluje, że dobra będzie dla tych osób wiara w jednego i tego samego Boga, który dodatkowo działa i ma wobec nich plan.
Nie rozumiem tej uwagi. Dwie bliźniaczki żyjące w Polsce są objęte jednym i tym samum prawem karnym czy spadkowym i nikogo to nie dziwi.
>Do czego zmierzam: czy sprawiedliwość boska z ich punktów widzenia jest ta sama, czy inna? >Czy może być tak, że jedna w swoim życiu uzna tą sprawiedliwość, druga natomiast stwierdzi, że nie różni się ona niczym od losowego rozkładu zdarzeń - i będzie to układ najlepszy z możliwych?
Różnie może to być dla różnych ludzi, ale nie ma to żadnego znaczenia. Jedna i ta sama woda dla jednej osoby jest ciepła, dla drugiej zimna. Nie wynika stąd, ze woda nie ma jednej, określonej temperatury, dającej się obiektywnie zmierzyć (chociaż nie potrafiono tego przez tysiąclecia).
>Proszę posłuchać. Próbujemy tutaj rzucić kładkę między doświadczenie człowieka a sprawiedliwość boską. Abstrahowanie może i jest użyteczną umysłową gimnastyką, ale dotąd do niczego specjalnie pożytecznego nie doprowadziło.
"Punkt", "prosta", "płaszczyzna" nie są, jak rozumiem, specjalnie pożyteczne.
>Powtarzam jeszcze raz moje pytanie: czym jest w istocie sprawiedliwość boska?
To tak, jakby Pan pytał: "jak wyglądać będzie ostatni człowiek żyjący na Ziemi?". Można przypuszczać, że kiedyś będzie istnieć taka osoba, natomiast nie znaczy to, że wiele na jej temat potrafimy powiedzieć (nie gdybając).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:To tak, jakby Pan pytał: "jak wyglądać będzie ostatni człowiek żyjący na Ziemi?". Można przypuszczać, że kiedyś będzie istnieć taka osoba, natomiast nie znaczy to, że wiele na jej temat potrafimy powiedzieć (nie gdybając). hej, I tym sposobem dotarłeś do agnostycyzmu ... A przynajmniej do zakwestionowania biblijnych przekazów Biblia nie jest przecierz gdybyniem ... Ty zaś chyba to właśnie stwierdzasz A jednocześnie powołujesz się na nią jako na źródło prawdy o bogu ... Widzę w tym sprzeczność Jak na to odpowiesz ? pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>I tym sposobem dotarłeś do agnostycyzmu ... >A przynajmniej do zakwestionowania biblijnych przekazów >Biblia nie jest przecierz gdybyniem ...
"Przecież".
Nie, prawdziwy wniosek brzmi: bardzo niewiele można wykazać rozumowo, tzn. rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek tego, co znajduje się w Biblii.
Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? Nie pomyślałeś o tym? ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie, prawdziwy wniosek brzmi: bardzo niewiele można > wykazać rozumowo, tzn. rozumowo można wykazać co najwyżej > ułamek tego, co znajduje się w Biblii.
Pytanie jak odróżnić to, co jest plewami od tego, co nimi nie jest - gdy obydwóch rzeczy nie sposób nadgryźć rozumowo. A przecież zwykliśmy jedną rzecz nazywać wynurzeniami chorej wyobraźni, drugą - tajemnicą nierozwikłaną, lub nie do rozwikłania.
> Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? > Nie pomyślałeś o tym?
A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Nie, prawdziwy wniosek brzmi: bardzo niewiele można >> wykazać rozumowo, tzn. rozumowo można wykazać co najwyżej >> ułamek tego, co znajduje się w Biblii.
>Pytanie jak odróżnić to, co jest plewami od tego, co nimi nie jest - gdy obydwóch rzeczy nie sposób nadgryźć rozumowo. A przecież zwykliśmy jedną rzecz nazywać wynurzeniami chorej wyobraźni, drugą - tajemnicą nierozwikłaną, lub nie do rozwikłania.
Od tego mamy rozum, przynajmniej ja (jako racjonalista) pokładam w nim zaufanie - nie wiem, jakie jest w tym względzie zdanie forumowych racjonalistów, być może są bardziej sceptyczni. Człowiek wierzący musi być zarazem człowiekiem rozumnym, jeżeli nie ma być ślepym i głuchym, posłusznym niewolnikiem zaczerpniętej idei. Nieprzemyślana wiara wynika z przypadku - gdyby taki człowiek urodził się w imperium azteckim, byliby równie gorliwym wyznawcą tamtejszego, krwawego zabobonu. Sądzę więc, że człowiek rozumny powinien rozważyć wszystkie znane mu religie i samodzielnie wybrać tą, jaka najbardziej trafia mu do przekonania. Brak religii jest też religią, tyle że nieinstytucjonalną - nieobchodzenie świąt, gdy obchodzi je większość, jest przecież także swoistym rytuałem.
>> Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? >> Nie pomyślałeś o tym? >A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co?
Najwyraźniej wartościowa jest (była) jej część dotycząca moralności, skoro dało się na tych wskazaniach zbudować cywilizację europejską, która podbiła cały świat, niestety rozmontowaną na naszych oczach przez "mędrców" epoki Oświecenia, tudzież przez kontynuatorów tego wątpliwego dzieła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Od tego mamy rozum, przynajmniej ja (jako racjonalista) pokładam w nim zaufanie - nie wiem, jakie jest w tym względzie zdanie forumowych racjonalistów, być może są bardziej sceptyczni.www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739> Człowiek wierzący musi być zarazem człowiekiem rozumnym, jeżeli nie ma być ślepym i głuchym, posłusznym niewolnikiem zaczerpniętej idei.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469> Nieprzemyślana wiara wynika z przypadku - gdyby taki człowiek urodził się w imperium azteckim, byliby równie gorliwym wyznawcą tamtejszego, krwawego zabobonu.www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,629795#w629957> Sądzę więc, że człowiek rozumny powinien rozważyć wszystkie znane mu religie i samodzielnie wybrać tą, jaka najbardziej trafia mu do przekonania.www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa> Brak religii jest też religią, tyle że nieinstytucjonalną - nieobchodzenie świąt, gdy obchodzi je większość, jest przecież także swoistym rytuałem.www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,624150#w624496www.racjon(*)m.php/s,624150/z,0/d,4#w624348 Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.> Najwyraźniej wartościowa jest (była) jej część dotycząca moralności, skoro dało się na tych wskazaniach zbudować cywilizację europejską, która podbiła cały świat, niestety rozmontowaną na naszych oczach przez "mędrców" epoki Oświecenia, tudzież przez kontynuatorów tego wątpliwego dzieła.www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,634063#w634568www.racjon(*)ymskie.oczyszczenie.z.czystychwww.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> > Najwyraźniej wartościowa jest (była) jej część dotycząca moralności, skoro dało się na tych wskazaniach zbudować cywilizację europejską, która podbiła cały świat, niestety rozmontowaną na naszych oczach przez "mędrców" epoki Oświecenia, tudzież przez kontynuatorów tego wątpliwego dzieła.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816 Itd. Oto owoce antyreligijnego Oświecenia: wiadomosci(*)_tabu___Wpis.html#BoxSlotI3img I pomyśleć, że krytykowano mnie na forum, gdy nazwałem rzeczy po imieniu (ateista i "człowiek lewicy" = idiota).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
A ja się z Hartmanem zgadzam! Polecam film Filipa Marczewskiego "Bez wstydu". www.filmweb.pl/film/Bez+wstydu-2012-650399Dlaczego prawo zakazuje dorosłym, świadomym, kochającym się ludziom tego rodzaju związek? Ciekaw jestem także opinii naukowców na temat związków kazirodczych.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> A ja się z Hartmanem zgadzam! Polecam film Filipa Marczewskiego "Bez wstydu". www.filmweb.pl/film/Bez+wstydu-2012-650399 Inny film na ten sam temat (nota bene naprawdę bardzo dobry - społeczne kino angielskie) - www.filmwe(*)mentowy ogród-1993-120159 W "Cementowym ogrodzie" rodzeństwo ma bodaj 15-16 lat. No i skandalistka Ch. Gainsbourg. Reżyser napisał wcześniej scenariusz do "Imienia róży", a potem do "Pachnidła".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
>No i skandalistka Ch. Gainsbourg. Jej skrywany niepokój podobał mi się w "Melancholii"; podobnie stoicki spokój Kirsten Dunst wobec tego co nieuniknione.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > >No i skandalistka Ch. Gainsbourg.> Jej skrywany niepokój podobał mi się w "Melancholii"; podobnie stoicki spokój Kirsten Dunst wobec tego co nieuniknione. Zgadza się. Jeżeli chodzi o chorobliwy, erotyczny związek dwóch sióstr, to bardzo ciekawym obrazem jest "Siostro, moja siostro" (1994) www.filmwe(*)tro, moja siostro-1994-30558 Akcja dzieje się we Francji przed II WS. Oparty na faktach. Oglądałem 20 lat temu i bardzo mi się podobał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | > Oto owoce antyreligijnego Oświecenia:> wiadomosci(*)_tabu___Wpis.html#BoxSlotI3img> I pomyśleć, że krytykowano mnie na forum, gdy nazwałem rzeczy po imieniu (ateista i "człowiek lewicy" = idiota).Nie wiem jak Ty, ale ja przeczytałem tekst z zaciekawieniem. Hartman do niczego nie nawołuje, a tylko chce wszcząć dyskusję na temat tego, czy prawnie i moralnie kwestię seksu i reprodukcji należy rozdzielić. Nie musisz się z nim zgadzać, ale chociaż doceń, że podnosi temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Oto owoce antyreligijnego Oświecenia:> wiadomosci(*)_tabu___Wpis.html#BoxSlotI3imgDla mnie nie istnieją tematy tabu i każdy poważny jest wart dyskusji, chodzi tylko o jej poziom. Z wierzącymi w jedynosłuszność własnych poglądów rozmawiać się nie da.> Więcej racji jest w jednej wypowiedzi tego oto starszego Pana niż w dziewięciu tysiącach Pana postów, napisanych ponoć na podstawie rozległych i gruntownych lektur:youtu.be/OQ2UEVbpbbITo nic dziwnego, że są ludzie reprezentujący poziom Panów. Zawsze byli i zawsze była ich większość. Problemem jest, że ten poziom staje się dominującym w naszym kraju, a nawet zdominował ostatnio nasze forum. > I pomyśleć, że krytykowano mnie na forum, gdy nazwałem rzeczy po imieniu (ateista i "człowiek lewicy" = idiota).www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,612740#w615765 Nie jestem ateistą, a moja lewicowość jest bliska tej ewangelicznej[Załącznik]Zupełnie dla mnie jest bez znaczenia za kogo u Szanownego Pana robię, gdyż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Tak, tak. Ubrał się Bogusławski w ornat i linkami na mszę dzwoni.www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,635357#w636924www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,635357#w636893 Normalne! Dla każdego wierzącego wszystko co przeczy jego wierze jest do dupy. Z wiarą nie ma dyskusji, gdyż wierzącego nikt nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Panowie fideiści jesteście na wszelakie argumenty teflonowi. Nic do Was nie dociera. Własne zaślepienie wiarą nie jest tu żadnym merytorycznym argumentem. Racjonaliści starają się nie podejmować prób z góry skazanych na porażkę. Nie widzę najmniejszych możliwości oświecenia Pana w czymkolwiek. Profesjonaliści o ogromnej wiedzy i znacznie większej niż moja sprawności intelektualnej próbowali i im się nie udało. Dlatego nie widzę też najmniejszych szans dla mnie. Zresztą w Pańskim przypadku merytoryczna rozmowa jest wielce wątpliwą satysfakcją. Pan jest całkowicie nieprzemakalny na racjonalne argumenty i jak młynek modlitewny cały czas terkocze swoje. Ot czasem dla zabawy można odbić parę piłeczek w ping-pongu, który Pan przez cały czas tu uprawia. I można tak w koło Wojtek w nieskończoność tylko po co?@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:Tak, tak. Ubrał się Bogusławski w ornat i linkami na mszę dzwoni. hej, A ty ... ? W co jesteś ubrany ? W fantazje na temat ewentualnych bytów któych rzeczywistego istnienia nikt nie potrafi dowieść ? I na takiej ewentualności chciałbyś determinować nasze postrzeganie rzeczywistości ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Od tego mamy rozum, przynajmniej ja (jako racjonalista) pokładam > w nim zaufanie - nie wiem, jakie jest w tym względzie zdanie forumowych > racjonalistów, być może są bardziej sceptyczni. > Człowiek wierzący musi być zarazem człowiekiem rozumnym,
Tu zmierza Pan już w irracjonalną stronę. Wcześniej napisał Pan "bardzo niewiele można wykazać rozumowo, tzn. rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek tego, co znajduje się w Biblii". Ja odniosłem się w mojej argumentacji do tego, do czego nie można zastosować rozumu.
> jeżeli nie ma być ślepym i głuchym, posłusznym niewolnikiem zaczerpniętej idei.
No właśnie. Po pierwsze: jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek? Po drugie: jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumu w religii się ani nie ceni, ani z wystarczającą determinacją nie propaguje? Po trzecie: uważam, że jedynie za pomocą rozumu można się od niej uwolnić, jeśli szkodzi. A że niektóre jej praktyki szkodzą - o tym już pisałem niejednokrotnie z przykładami.
> Nieprzemyślana wiara wynika z przypadku - gdyby taki człowiek urodził > się w imperium azteckim, byliby równie gorliwym wyznawcą tamtejszego, krwawego zabobonu.
Oczywiście zgadzam się. Co dodam - takich wyznawców mamy i w naszej rodzimej religii. Ba, są oni nawet wśród biskupów. Nawet i papieży.
> Sądzę więc, że człowiek rozumny powinien rozważyć wszystkie znane mu > religie i samodzielnie wybrać tą, jaka najbardziej trafia mu do przekonania.
Po pierwsze nie znane, ale wszystkie. Czyli jakieś parę tysięcy wierzeń. Po drugie jakoś zniwelować tą, w której się wychował i urodził. Zapytam teraz Pana nieco bardziej osobiście: nie przeraża Pana ogrom pracy? Jeśli rozważa Pan, to gdzie aktualnie jest? Ile % czasu Pan na to poświęca?
> Brak religii jest też religią, tyle że nieinstytucjonalną - nieobchodzenie > świąt, gdy obchodzi je większość, jest przecież także swoistym rytuałem.
Wątpię. Wydaje mi się, że ma Pan tendencję do redukowania zwykłych świadomych praktyk życiowych do rytuału.
>>> Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? >>> Nie pomyślałeś o tym? >>A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co? > Najwyraźniej wartościowa jest (była) jej część dotycząca > moralności, skoro dało się na tych wskazaniach zbudować cywilizację europejską,
Wielkie słowa mające niejednokrotnie mało pokrycia w faktach. Krótko mówiąc: moralność jest starsza niż religie, które ją tylko zaadaptowały do swoich celów. Innych, niż szczęście jednostki.
> która podbiła cały świat, niestety rozmontowaną na naszych > oczach przez "mędrców" epoki Oświecenia, tudzież przez kontynuatorów tego wątpliwego dzieła.
Ten to rozumowania już znam, nie powiedział Pan nic oryginalnego. Komu dziś potrzebna jest Biblia? Ponawiam pytanie.
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Tu zmierza Pan już w irracjonalną stronę. Wcześniej napisał Pan "bardzo niewiele można wykazać rozumowo, tzn. rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek tego, co znajduje się w Biblii".Ja odniosłem się w mojej argumentacji do tego, do czego nie można zastosować rozumu.
Nie, nie zmierzam w irracjonalną stronę. Przedmiotem racjonalnej oceny nie muszą być dowody takich czy innych twierdzeń, mogą być skutki ich (bezzasadnego) przyjęcia bądź nie przyjęcia.
Jeżeli chcę przeżyć i docieram na wyspę, w której za wyrażenie sądu, że "!&*^% nie istnieje" człowiek jest skracany o głowę, oczywiście będę uznawać, że "!&*^% istnieje".
Na podobnej zasadzie dzisiaj wielu ludzi uznaje twierdzenie "potępiam mowę nienawiści", choć mało kto w ogóle się zastanawia, czym właściwie miałaby być owa "mowa nienawiści". To jeszcze kolejny dowód, że żyjemy w epoce nowej religii, jaką jest humanizm. Jej kapłanami są politycy, naukowcy i rozmaite gadające głowy, "autorytety moralne". Przypomina mi się Andrzej Szczypiorski, który chętnie ubierał się w szaty profety światowego humanizmu. Teraz inny autorytet chętnie pokazuje twarz pooraną problemami całej ludzkości, a mianowicie Zygmunt Bauman.
>> jeżeli nie ma być ślepym i głuchym, posłusznym niewolnikiem zaczerpniętej idei. >No właśnie. >Po pierwsze: jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek?
Odpowiedź znajduje się powyżej.
>Po drugie: jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumu w religii się ani nie ceni, ani z wystarczającą determinacją nie propaguje?
Zbyt lekkomyślne twierdzenie, zbyt pospiesznie uogólniające.
>Jeśli rozważa Pan, to gdzie aktualnie jest? Ile % czasu Pan na to poświęca?
Co ma to do rzeczy? Nie rozumiem.
>> Brak religii jest też religią, tyle że nieinstytucjonalną - nieobchodzenie >> świąt, gdy obchodzi je większość, jest przecież także swoistym rytuałem. >Wątpię. Wydaje mi się, że ma Pan tendencję do redukowania zwykłych świadomych praktyk życiowych do rytuału.
Ludzie czynią rytuały. Obchodzenie rocznic, upamiętnianie miejsc - to praktyki parareligijne, jakim ulega nawet ateista. Takie praktyki prowadzą do pełnokrwistej religii. Podejrzewam, że każda religia po prostu wyrosła z takich praktyk (i z każdej takiej praktyki kiedyś wyrosłaby jakaś religia).
>>>> Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? >>>> Nie pomyślałeś o tym? >>>A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co?
Chociażby tym, co nie mają czasu na spekulacje nad tym, co jest dobre a co złe, i którzy wolą otrzymać gotowe rozwiązanie (albo chociażby półprodukt). Kupuje Pan gotowy obiad, bo nie ma Pan czasu na kucharzenie - dlaczego nie może Pan analogicznie samodzielnie wystarać się o gotową, przez kogoś przygotowaną etykę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie zmierzam w irracjonalną stronę. Przedmiotem racjonalnej > oceny nie muszą być dowody takich czy innych twierdzeń, mogą być > skutki ich (bezzasadnego) przyjęcia bądź nie przyjęcia.
Tak, może, ale może to być również punkt wyjścia. Ok. Ma Pan jakieś przekonujące argumenty na przyjęcie założenia o pozytywnej roli zorganizowanej religijności?
> Jeżeli chcę przeżyć i docieram na wyspę, w której za wyrażenie sądu, że "!&*^% nie istnieje" człowiek jest skracany o głowę, oczywiście będę uznawać, że "!&*^% istnieje".
Oczywiście.
> Na podobnej zasadzie dzisiaj wielu ludzi uznaje twierdzenie > "potępiam mowę nienawiści", choć mało kto w ogóle się zastanawia, > czym właściwie miałaby być owa "mowa nienawiści". To jeszcze kolejny dowód, > że żyjemy w epoce nowej religii, jaką jest humanizm.
Nie przesadzałbym z takim dowodem. To jest przede wszystkim argument za tym, że masy ludzkie w przeważającej części nie zastanawiają się nad sprawami, które wymagają od nich intelektualnego wysiłku oraz empatycznej wrażliwości.
> Jej kapłanami są politycy, naukowcy i rozmaite gadające > głowy, "autorytety moralne". Przypomina mi się Andrzej Szczypiorski, > który chętnie ubierał się w szaty profety światowego humanizmu.
Proszę wykazać więcej punktów stycznych. To, że barman-instruktor daje lekcje innym barmanom o wyższości danego sposobu przygotowania drinków nad innym nie oznacza zaraz, że jest on kapłanem barmańskiej religii (przykład z życia kolegi wzięty).
>> jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumowo można wykazać co najwyżej ułamek? > Odpowiedź znajduje się powyżej.
Pisze Pan zapewne o przewadze pozytywnych efektów, których w praktyce nie da się wystarczająco uzasadnić.
>>Po drugie: jak może nie być jej niewolnikiem, skoro rozumu w religii się ani nie ceni, ani z wystarczającą determinacją nie propaguje? > Zbyt lekkomyślne twierdzenie, zbyt pospiesznie uogólniające.
Po pierwsze Pan jako wyjątek jest dobrym tego twierdzenia uzasadnieniem. Po drugie - proszę przyglądnąć się chrześcijaństwu w Polsce, dobrą jego wizytówkę dała nam tu katechetka Władysława z Rybnika.
>>Jeśli rozważa Pan, to gdzie aktualnie jest? Ile % czasu Pan na to poświęca? >Co ma to do rzeczy? Nie rozumiem.
Krótki test na to, czy praktykuje Pan to, co deklaruje.
> Ludzie czynią rytuały.
Tak. Kwestia w ilości, skali i sposobie ich przeżywania. Świadomie żyjący i używający rozumu człowiek mniej ich potrzebuje i odróżnia kiedy rytuał jest zbyteczny czy szkodliwy. Znam psychoterapeutę, którego zapytano, czy dany rytuał uzdrawiania jest dobry w przypadku danego schorzenia. Odpowiedział, że rytuały należy zastosować po pozytywnym zadziałaniu leku. Nigdy przed. Godne przemyślenia.
> Obchodzenie rocznic, upamiętnianie miejsc - to praktyki > parareligijne, jakim ulega nawet ateista. Takie praktyki > prowadzą do pełnokrwistej religii. Podejrzewam, że każda > religia po prostu wyrosła z takich praktyk (i z każdej > takiej praktyki kiedyś wyrosłaby jakaś religia).
To zależy. Byłem ostatnio na jednej z uroczystości, gdzie upamiętniano grupę polskich lotników którzy zginęli w czasie II wojny w trakcie wykonywania zadania. Zależy kogo się ma przed oczami, jak się to widzi i w jaki sposób przeżywa. Rytuał może być po prostu oddaniem hołdu tym, którzy na to zasłużyli. W dniu 11 listopada bywam od paru lat w moim mieście na apelu poległych. Jest to rytuał, ale nie powiedziałbym, że religijny. Człowiek tak już ma, że czerpie z siły przodków.
>>>>> Może gdyby udało się wykazać całość, Biblia nie byłaby w ogóle potrzebna? >>>>> Nie pomyślałeś o tym? >>>>A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co? > Chociażby tym, co nie mają czasu na spekulacje nad tym, co > jest dobre a co złe, i którzy wolą otrzymać gotowe rozwiązanie > (albo chociażby półprodukt).
Osobiście jestem zdania, że takim ludziom ich narkotyk należy ograniczać poprzez uświadomienie, co takie schematyczne i bezrefleksyjne działanie za sobą pociąga.
> Kupuje Pan gotowy obiad, bo nie ma Pan czasu na > kucharzenie - dlaczego nie może Pan analogicznie samodzielnie > wystarać się o gotową, przez kogoś przygotowaną etykę?
Skąd Pan wie, że ludzie w tym przypadku dzielą się na tych, co na stale mogą i tych, co zawsze nie mogą (jeśli potrzebują)? Wychodzę z założenia, że każdemu lepiej jest wziąć na swoje barki odpowiedzialność za swoje wybory, czynić to ze zrozumieniem i świadomie. Choć niekoniecznie każdemu lepiej jest umieć gotować i to robić. To nie są porównywalne sprawy.
Prościej: religijność może być na pewnym etapie konieczna, co nie znaczy że sama w sobie jest konstruktywna. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>>>>A jest koniecznie potrzebna? Jeśli tak, to komu i po co? > Chociażby tym, co nie mają czasu na spekulacje nad tym, co jest dobre a co złe, i którzy wolą otrzymać gotowe rozwiązanie (albo chociażby półprodukt). Kupuje Pan gotowy obiad, bo nie ma Pan czasu na kucharzenie - dlaczego nie może Pan analogicznie samodzielnie wystarać się o gotową, przez kogoś przygotowaną etykę?
hej W takim przypadku nie wolno mówić o etyce bo etyka jesr przemyślanym , świadomym wyborem - a nie bezrefleksyjnym , bezmyślnym przyjęciem czegoś czego się nie rozumie - i też stosować rozumnie niezrozumiale przekazy malo możliwe mi się wydaje
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> co nie mają czasu na spekulacje nad tym, co jest dobre a co złe, > etyka jest przemyślanym , świadomym wyborem - a nie bezrefleksyjnym , > bezmyślnym przyjęciem czegoś czego się nie rozumie
Innymi słowy nasz kol. Elasp poczytuje innym za zasługę życie w bezmyślności, o ile kopiują wytyczne jedynie słusznej religii. Wg Niego równa się to z życiem rozumnym i świadomym.
Takie "nie budźmy nigdy lunatyka z jego snu, o ile prowadzi go zawodowy oprowadzacz". Niestety w takim wypadku ani lunatyk nie ma swojego własnego życia, ani oprowadzacz-pomagacz życia rodzinnego. Waszak w religii katolickiej nie może mieć (celibat). Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Innymi słowy nasz kol. Elasp poczytuje innym za zasługę życie w bezmyślności, o ile kopiują wytyczne jedynie słusznej religii. Wg Niego równa się to z życiem rozumnym i świadomym.
Jeżeli wybieram się w góry, to jeśli chcę mieć mapę, mogę z grubsza biorąc zrobić dwie rzeczy:
a) kupić mapę, nie w ciemno, ale zapoznawszy się z ofertą na rynku,
b) zabrać się do sporządzania własnoręcznej mapy na postawienie książek, relacji, zdjęć, itd.
Człowiek, który ma przed sobą 100 000 lat życia, może wybrać b). W innym przypadku rozsądnie jest wybrać a).
Na obmyślenie własnej etyki od postaw stać może niewielką grupę milionerów, nie wiedzących, co zrobić z czasem. Nie-milionerzy muszą atoli skorzystać w wyrobów gotowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie-milionerzy muszą atoli skorzystać w wyrobów gotowych.
I jak tu ukrywać, że coś przebija między Pana wierszami. Po co się śpieszyć? Ma Pan jak widzę trudno w życiu, do tego dochodzą skłonności do wyolbrzymiania itp. Jesteśmy przeważnie wyposażeni w narzędzia typu empatia, czy własny rozum - na miarę. Instynkt podpowie Panu wiele, jeśli chce Pan go słuchać. Dodatkowo do wyboru mamy nie jedną, a szereg map, łącznie z nawigacją wielu dostawców (nie tylko do samochodów ale i komórek, producentów niezależnych itp.) To wszystko działa niekoniecznie wraz ze ślepym zawierzeniem. Wręcz przeciwnie. Lecz niestety - i na mapach zdarzają się błędy. W naszym świecie nic nie jest idealne.. tylko Bóg, którego nie można dotknąć, sprawdzić który milczy.. może boi się praktycznego sprawdzianu?
Dopóki nam się nie ukaże możemy myśleć, że jest idealny. I wierzyć. Więc.. może lepiej, by tak było?
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeżeli wybieram się w góry, to jeśli chcę mieć mapę, mogę > z grubsza biorąc zrobić dwie rzeczy: > a) kupić mapę, nie w ciemno, ale zapoznawszy się z ofertą na rynku, > b) zabrać się do sporządzania własnoręcznej mapy (..)
Ten przykład ściśle rzecz biorąc ma również jeden plus: za wybranie cudzej mapy z reguły nie będą Pana straszyć piekłem. Niedawno jechałem na weekend na Słowację i potrzebowałem mapę Małej Fatry. Jeden sprzedawca był po drodze, ale nie było już czasu, by mi ją przesyłał pocztą. Odbioru osobistego jednak odmówił, nie był pewien czy zastanę kogoś, kto by mi tą mapę wręczył. Ostatecznie poradziliśmy sobie inaczej, wyprawa była udana.
> Na obmyślenie własnej etyki od postaw stać może > niewielką grupę milionerów, nie wiedzących, co zrobić z czasem.
Dopasowywanie innych ludzi do własnej miary niekoniecznie zawsze bywa dobre. Jeden czuje wewnętrzny przymus, by chodzić w stadzie. Inny lubi samotnie lub we dwójkę przemierzać góry i doliny, sycąc się ich pięknem. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>bo etyka jest przemyślanym , świadomym wyborem - a nie bezrefleksyjnym , bezmyślnym przyjęciem czegoś czego się nie rozumie, itd.
Kto tak powiedział?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >>bo etyka jest przemyślanym , świadomym wyborem - a nie bezrefleksyjnym , bezmyślnym przyjęciem czegoś czego się nie rozumie, itd. > Kto tak powiedział?
Ważniejsze chyba, czy mądrze powiedział. ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>bo etyka jest przemyślanym , świadomym wyborem - a nie bezrefleksyjnym , bezmyślnym przyjęciem czegoś czego się nie rozumie, itd. >> Kto tak powiedział? >Ważniejsze chyba, czy mądrze powiedział. >?
Pan Jourdain mówił prozą nie wiedząc o tym. Dlaczego nie mógłby w ten sposób przejąc pewnych wartości?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Pan Jourdain mówił prozą nie wiedząc o tym. Dlaczego nie mógłby w ten sposób przejąc pewnych wartości? Czy nawet najtrafniejszym rymem nie można wyrażać bałamutnych treści? Czy zawsze zachowujący się poprawnie (np. dobrze wytresowany pies) staje się automatycznie podmiotem etycznym? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Lepiej aby sprawy etyczne nie działy się automatycznie Dobrze by było gdybyśmy jako ludzka cywilizacja objęli naszą etyką przynajmniej ssaki makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dobrze by było gdybyśmy jako ludzka cywilizacja objęli naszą etyką przynajmniej ssakiNo nie wiem, brzmi to czasem cokolwiek złowróżbnie  . Docent Religa kazał np. zabić świnię, żeby chwilowo wszczepić umierającemu po przeszczepie pacjentowi jej serce. Groziło to również szympansowi z ZOO Gucwińskich  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Ale nie chodzi tu o jedną świnie czy szympansa lecz o miliony zabijanych zwierząt - dzień w dzień Czy redukcja tej niewyobrażalnej rzezi nie byłaby potrzebna , właściwa ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Z pewnoscią wymagałoby to wyrzeczeń. Pytanie, czy nas na to stać, skoro b. często sami ze sobą do ładu dojść nie możemy.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej Nie tylko .. Potrzeba jeszcze ; solidarności , współczucia , życzliwości , edukacji , humanizmu , egalitaryzmu , socjalizmu , etyki ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, makuś I jak tu się teraz podpisać ... ? Maka
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> Wiedzieć zapewne nie, ale wierzyć, że to a to jest sprawiedliwie dla Boga - tak.> >Skąd zatem wiemy, w co tutaj wierzymy?> Musimy wierzyć, że wiemy, w co wierzymy.Nie wstydźmy się tego powiedzieć wprost. Tak naprawdę nie wiemy, w co wierzymy. Niestety prowadzi to nieraz do tego, przed czym przestrzega znane przysłowie "mądry Polak po szkodzie". I oby. A nie lepiej tak zastanowić się i samemu dojść do tego w co się wierzy a w co nie, nawet gdy nie zawsze w dłuższej perspektywie okazuje się to korzystne? > oczekiwanie, że zachodzi raczej a) będzie chyba wyrazem naiwności.Tak, pod warunkiem że Pana "jeśli" jest faktem. Po raz kilkunasty czyni Pan przy mnie pewne założenie, w które później z uporem godnym lepszej sprawy wierzy. Czasem mam wrażenie, że usiłuje Pan sam siebie przekonać do czegoś, w co Pan w głębi duszy powątpiewa. > Gdy będzie Pan grać w szachy z takim komputerem, 99% ruchów> komputera będzie wydawać się Panu niezgodna z Pana pojęciem "dobrego ruchu".Do mojego poczucia niezgodności nie potrzeba komputera o aż takiej wydajności. Jest w moim otoczeniu wielu ludzi, których posunięcia wydają mi się dziwne, nieintuicyjne, niedobre itp. A później otwieram usta ze zdziwienia i podziwu. Kilku z nich to prezesi spółek prywatnych lub państwowych. Między nimi i takim komputerem o jakim Pan pisze zachodzi jednak spora różnica. Zapewne domyśla się Pan, jaka. > >Stosuję Pan redukcję do trywialnej figury geometrycznej. W życiu tak niestety nie jest, to byłoby zbyt proste. Życie to proces - a to istotna i podstawowa różnica.> Mówimy o Bogu, a nie o życiu. Zycie jest dowodem niedoskonałości - organizm musi nieustannie zabiegać o energię i o przetrwanie.Nie warto między dwoma ludźmi (userami, forumowymi kolegami itp.) mówić o Bogu w oderwaniu od ludzkiego życia i jego kondycji. Inaczej będzie to tylko statyczna i trywialna maksymalizacja pożądanych i podziwianych cech. Zupełnie pozbawiony celu i sensu, martwy filet-wywar z milionów ludzi. Nuda. > Jedna i ta sama woda dla jednej osoby jest ciepła, dla drugiej zimna.> Nie wynika stąd, ze woda nie ma jednej, określonej> temperatury, dającej się obiektywnie zmierzyć (chociaż> nie potrafiono tego przez tysiąclecia).Tak. Zapewne przyzna Pan też, że nie jest dla jednego trująca, a drugiego życiodajna. Jest życiodajna dla wszystkich. Z Bogiem chrześcijan już jednak tak nie jest. Cytat:Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową Mt 10,34-11,1 Bardzo lubię ten cytat. Jest szczery i bardzo prawdziwy. > >Proszę posłuchać. Próbujemy tutaj rzucić kładkę między doświadczenie człowieka a sprawiedliwość boską. Abstrahowanie może i jest użyteczną umysłową gimnastyką, ale dotąd do niczego specjalnie pożytecznego nie doprowadziło.> "Punkt", "prosta", "płaszczyzna" nie są, jak rozumiem, specjalnie pożyteczne.Szkoda, że zawsze odmawia Pan spojrzenia z cudzej perspektywy, która mogłaby się stać później płaszczyzną chwilowego porozumienia. > >Powtarzam jeszcze raz moje pytanie: czym jest w istocie sprawiedliwość boska?> To tak, jakby Pan pytał: "jak wyglądać będzie ostatni człowiek> żyjący na Ziemi?". Można przypuszczać, że kiedyś będzie istnieć> taka osoba, natomiast nie znaczy to, że wiele na jej temat> potrafimy powiedzieć (nie gdybając).To zdanie rzuca dla mnie nieco światła na źródło Pańskiego przekonania "musimy wierzyć, że wiemy, w co wierzymy". Jeśli chce Pan być w tej, a nie innej wspólnocie - musi Pan wierzyć że sprawiedliwość boska ma coś wspólnego ze sprawiedliwością. W końcu z jakiegoś powodu użyto tutaj i tutaj tego samego słowa. Hm, szkoda, że Pan tak szybko rezygnuje. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Nie wstydźmy się tego powiedzieć wprost. Tak naprawdę nie wiemy, w co wierzymy. Jeżeli nie wiemy, w co wierzymy, to może nie wiemy, że wiemy w co wierzymy? > Niestety prowadzi to nieraz do tego, przed czym przestrzega znane przysłowie "mądry Polak po szkodzie". I oby. Ta uwaga jest niestety bez sensu. > A nie lepiej tak zastanowić się i samemu dojść do tego w co się wierzy a w co nie, nawet gdy nie zawsze w dłuższej perspektywie okazuje się to korzystne?No przecież właśnie w taki sposób wszystkie religie zostały wymyślone przez ludzi. Znowu popełnia Pan błąd witalizmu (działanie = OK, brak działania = nie OK). Działanie samo w sobie nie ma żadnej wartości. > > oczekiwanie, że zachodzi raczej a) będzie chyba wyrazem naiwności.> Tak, pod warunkiem że Pana "jeśli" jest faktem.> Po raz kilkunasty czyni Pan przy mnie pewne założenie, w które później z uporem godnym lepszej sprawy wierzy. Czasem mam wrażenie, że usiłuje Pan sam siebie przekonać do czegoś, w co Pan w głębi duszy powątpiewa. "Jeżeli" znaczy "jeżeli". Ogromna większość moich wypowiedzi ma charakter założeniowy ("jeżeli, ..., to...") i na dobrą sprawę ma postać oczywistych, banalnych tautologii. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, po prostu nie rozumie logiki. > Do mojego poczucia niezgodności nie potrzeba komputera o aż takiej wydajności. Jest w moim otoczeniu wielu ludzi, których posunięcia wydają mi się dziwne, nieintuicyjne, niedobre itp. No więc wszystko się zgadza. > A później otwieram usta ze zdziwienia i podziwu. Kilku z nich to prezesi spółek prywatnych lub państwowych.> Między nimi i takim komputerem o jakim Pan pisze zachodzi jednak spora różnica.> Zapewne domyśla się Pan, jaka.> >>Stosuję Pan redukcję do trywialnej figury geometrycznej. W życiu tak niestety nie jest, to byłoby zbyt proste. Życie to proces - a to istotna i podstawowa różnica.> > Mówimy o Bogu, a nie o życiu. Zycie jest dowodem niedoskonałości - organizm musi nieustannie zabiegać o energię i o przetrwanie.> Nie warto między dwoma ludźmi (userami, forumowymi kolegami itp.) mówić o Bogu w oderwaniu od ludzkiego życia i jego kondycji. Dlaczego nie warto? Właśnie o Bogu należy mówić sub specie aeternitatis. > Inaczej będzie to tylko statyczna i trywialna maksymalizacja pożądanych i podziwianych cech. Tak, bo nie ma tu zabobonów, na które uwzięli się racjonaliści. Właśnie tego nie mogą oni przeboleć. Owszem, religie składają się w 99% z zabobonów, ale co z tego? Liczy się ów racjonalny ułamek, ten 1 %. Gdyby w danej skale ilość złota wynosiła 1%, byłby to znakomity wynik. > Zupełnie pozbawiony celu i sensu, martwy filet-wywar z milionów ludzi.> Nuda. Bo racjonalistom nie chodzi o prawdę, tylko o intelektualną zadymę. To, że tak jest, pokazują m.in. losy tego forum i fakt, że gdy tylko fideiści przestali być blokowani na forum i wyrzucani zeń pod byle pretekstem, zmiażdżyli racjonalistów, tak iż nie ostał się nawet kamień na kamieniu. Przykład p. Rybnik (albo z Rybnika) jest bardzo symptomatyczny. Rychło okazało się, że cały ten "racjonalizm" to była wieś Potiomkinowska, intelektualna popelina. Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby np. zapisali się na forum członkowie Opus Dei. To są ludzie naprawdę znający te sprawy b. dobrze. Oszczędzę więc Panu (i czytelnikom) drastycznych opisów... > Z Bogiem chrześcijan już jednak tak nie jest. Cytat:Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową >Mt 10,34-11,1 > Bardzo lubię ten cytat. Jest szczery i bardzo prawdziwy. Który jest zatem nieszczery?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeżeli nie wiemy, w co wierzymy, to może nie wiemy, że wiemy w co wierzymy?I znów tylko żonglerka słowna. > Ta uwaga jest niestety bez sensu.Nie. Tylko Pan nie zrozumiał. > >A nie lepiej tak zastanowić się i samemu dojść do tego w co się wierzy a w co nie, nawet gdy nie zawsze w dłuższej perspektywie okazuje się to korzystne?> No przecież właśnie w taki sposób wszystkie religie zostały wymyślone przez ludzi.> Znowu popełnia Pan błąd witalizmu (działanie = OK, brak działania = nie OK).> Działanie samo w sobie nie ma żadnej wartości.'Nie bądź Pan taki Stoik'  Co lepiej robić: czytać etykietki z wina, czy spróbować? > "Jeżeli" znaczy "jeżeli". Ogromna większość moich wypowiedzi ma charakter założeniowyOwszem. Tylko do czego to prowadzi? > ("jeżeli, ..., to...") i na dobrą sprawę ma postać oczywistych,> banalnych tautologii. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, po prostu> nie rozumie logiki.Ok. Mnie nie tyle chodzi o gołą logikę, co o aspekt utylitarny, którego w Pańskich przykładach dojmująco brakuje. Posucha. > > Nie warto między dwoma ludźmi (userami, forumowymi kolegami> > itp.) mówić o Bogu w oderwaniu od ludzkiego życia i jego kondycji.> Dlaczego nie warto?Odpowiedź była niżej. > Owszem, religie składają się w 99% z zabobonów, ale co z tego?> Liczy się ów racjonalny ułamek, ten 1 %. Gdyby w danej skale> ilość złota wynosiła 1%, byłby to znakomity wynik.Zaklina Pan rzeczywistość. Gdzie niby jest ten 1%? Jestem sceptyczny, ale nie znaczy, że nigdy nie daję się przekonać. > Bo racjonalistom nie chodzi o prawdę, tylko o intelektualną zadymę.Przykrawa Pan jak zwykle racjonalistów do swojego obrazu. A usiłowano setki razy wybić Pana z tego paradygmatu. > Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby np. zapisali się> na forum członkowie Opus Dei. To są ludzie naprawdę znający> te sprawy b. dobrze. Oszczędzę więc Panu (i czytelnikom) drastycznych opisów...Robi się ciekawie  > Który jest zatem nieszczery?Miałem bardziej na myśli "bez wewnętrznego fałszu". Już kiedyś pisałem. Niestety nie uznał Pan za warte zachodu, by się nad tym choć chwilkę pochylić, ale strzelił focha pokroju "wiesz Pan lepiej do Boga co Boskie". Pewien dysonans tkwi np. w nadstawianiu drugiego policzka. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wielkim błędem większości racjonalistów jest upodabnianie > Bóstwa do przedmiotu empirycznego. W moim odczuciu Bóstwu > po prostu bliżej do przedmiotu matematycznego.
Jeszcze jedno. W moim odczuciu jest Pan sporym indywidualistą, jeśli nie ekscentrykiem tak sądząc. Chyba coraz bliżej Panu do deistów pokroju masona Kościuszki.
Właściwie nikt ze znanych mi osób wierzących tak nie sądzi.
W wierze chrześcijańskiej przecież chodzi o to, że Bóg działa w życiu ludzkim. Po to w sumie przyszedł na świat, umarł na krzyżu i zmartwychwstał: za grzechy ludzkości. Może być zatem doświadczany (empiria).
Czyżby zatem był to błąd nie tylko racjonalistów, ale osób wierzących na sposób chrześcijański?Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> pisałeś coś o równym traktowaniu wszystkich dusz,> >> tak aby winy nie pozostały bez kary. Nieważne?> > Ważne w dalszym ciągu.> I nie przeszkadza Ci to, że Bóg nie robi tego, co dla ciebie jest ważne?To bardzo ważkie pytanie. Tu tkwi sedno dylematu wyboru drogi, jaką pójdziemy. Swoją własną, którą rozumiemy i jest ona w harmonii z naszymi celami i aspiracjami, czy wytyczoną przez większość mówiącą w imieniu Boga. > Myślę, że sporo osób wierzy, że Bóg zrobi to, co oni sami zrobiliby na jego miejscu.Tak, wierzy dopóki nie stanie się im, lub ich rodzinie coś złego. Później człowiek doświadczony losem idzie do proboszcza, by zadać mu to ważkie pytanie "dlaczego właśnie ja" i dowiaduje się, że Bóg nie kieruje się tym co my byśmy chcieli i to w zasadzie tajemnica czym się kieruje. > Są tacy pogodzeni ze swoim Bogiem.Nie zawsze, choć czasem tak. Jednak niektórzy wtedy właśnie zaczynają naprawdę wątpić. W takiej sytuacji było wielu Żydów po holocauście. > > Musiałbym mieć podstawy, aby tak sądzić. Gdybym miał, wtedy bym się bronił.> Właśnie. Chodzi o to, że nie wszyscy zgadzają się z bożą> sprawiedliwością, więc rozumiesz chyba, że się buntują. Mam jakąś dziwną intuicję, że tutaj nasz kol. Elasp podziela zdanie p. Władysławy Rybnik, że należy wierzyć nawet wtedy, gdy się nie rozumie zasad i nie wie tak naprawdę w Kogo. > >> A na czym opierasz swoje wyobrażenia o Bogu?> > Na własnej refleksji, w miarę swych skromnych możliwości.> Co na to papież? Czy choćby nawet Twój proboszcz?Z pewnością postawiliby kol. Elaspowi zarzuty, gdyby miał prawo nauczać w imię Kościoła. Być może dalej stałoby się podobnie, jak z ks. Lemańskim. Świadczy o tym np. jego stosunek do "Dominus Iesus" /(łac.) Pan Jezus/, pełna nazwa "Deklaracja o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła", przygotowana w latach 1998-2000 przez Kongregację Nauki Wiary, ogłoszona 6 sierpnia 2000 przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary kardynała Józefa Ratzingera. Tutaj nasz kolega wybiera nieco bardziej liberalną ścieżkę, co osobiście doceniam. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> To, co mi nie pasuje do mojego wyobrażenia o Bogu.
hej, Nareszcie ! Ulepiłeś sobie ludzika z plasteliny i wierzysz , że będzie się tobą opiekował szczególnie po śmierci Jaką wartość ma taka wiara - Przecież ty wiesz , że to wymyśliłeś ? Jest taki film Poza światem i piłka zwana Wilsonem ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> To, co mi nie pasuje do mojego wyobrażenia o Bogu. > Nareszcie ! Ulepiłeś sobie ludzika z plasteliny i wierzysz > że będzie się tobą opiekował szczególnie po śmierci
To ważne, bo tak właśnie to działa. Najsilniejsi we wspólnocie, interpretujący co mi nie pasuje do wyobrażenia o Bogu, a co pasuje tworzą kanon.
Z myśli kol. Elaspa kanonu oczywiście nie będzie, ale mechanizm pozostaje.
Logiczna spójność kanonu np. ze świętymi księgami, czy rzeczywistością nie ma tu absolutnie nic do gadania. Ewoluujący kanon to rdzeń, wokół którego gromadzą się ludzie i tworzy się rytuał. Dodatkowo niektóre "opiekuńcze" treści mają niwelować (w tym wypadku niwelacja jest zawsze chwlowa) poziom lęku, zamiast próbować go nadgryźć wytłumaczeniem, czy możlowością wyrażenia konkretnych sytuacji z nim związanych. Niestety u osób o przekonaniach konserwatywnych, lęki stają się coraz silniejsze. Osobiście uważam, tłumaczy to skłonność takich osób do do wizji apokaliptycznych. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 15 na 15 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli Bóg istnieje, jest nieomylny.
Obawiam się, że zaprzeczyłeś istnieniu Boga, a co najmniej boga katolickiego, który wielokrotnie był zmuszony naprawiać swoje pomyłki: zatopić Ziemię, zawisnąć na krzyżu, a nawet natchnąć Tradycję aby wymazała boskie przykazanie.
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Obawiam się, że zaprzeczyłeś istnieniu Boga,
Ateista i taki strachliwy? Dziwne. Chyba zaprzeczył Pan własnemu ateizmowi.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | Fizyk (17637 punktów) | >> Obawiam się, że zaprzeczyłeś istnieniu Boga, > Ateista i taki strachliwy? Dziwne.
Nic dziwnego. Obawiam się, że to Forum doprowadziło Pana do schizofrenii światopoglądowej.
|
|
| |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | >>> Po drugie, Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym stopniu dobra, >> .....może sobie jakiego nowego Hioba znaleźć i go tu przećwiczyć na ziemi na chwałę swoja oczywiście... bo kto jak kto ale on lubi być wielbiony. > Proszę tę uwagę skierować do wyznawców religii mojżeszowej. Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt. Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu.
Ponoć to "sumienie" jest najbardziej rozciągliwym jak by to nazwać materiałem.....ale widzę że to jednak WIARA dzierży palmę pierwszeństwa w wchłanianiu wszelkiej maści bzdur. Nic nie zasypie tej bezdennej głupoty w pojmowaniu boga.
Uznaniowość tego tematu jest tak ogromna że tylko w ramach wieczornej rozrywki można pałać się zrozumieniem meandrów wierzących.
Słowo wytrych bóg. Niezłe, powiedzieć że ktoś tam kiedyś miał prymitywne wyobrażenia a samemu kolportować prymitywne dowody na istnienie boga
Nie, mnie to nie dziwi.
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Proszę tę uwagę skierować do wyznawców religii mojżeszowej. Nie odpowiadam za prymitywne wyobrażenia o Bogu rozpowszechnione pośród ciemnych, starożytnych Żydów. Na podobnej zasadzie sprzeciwiam się barbarzyńskiemu zwyczajowi składania ofiar ze zwierząt. Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu. >
hej, I piszesz to na podstawie tego co sobie według kaprysu , dowolnie , uznaniowo wybrałeś i odrzuciłeś Nie sądzisz , że to coś więcej niż pycha i próżność Brawo - to jest poziom makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>hej, >I piszesz to na podstawie tego co sobie według kaprysu , dowolnie , uznaniowo wybrałeś i odrzuciłeś >Nie sądzisz , że to coś więcej niż pycha i próżność >Brawo - to jest poziom >makuś
Zdawało mi się, że racjonaliści cenią sobie samodzielne myślenie, ale jak widać mogą czynić z niego zarzut.
Kuriozum.
|
|
| | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Zdawało mi się, że racjonaliści cenią sobie samodzielne myślenie, ale jak widać mogą czynić z niego zarzut. > Kuriozum.
hej, Kuriozalne jest to , że mylisz samodzielne myślenie ( krytyczne , zdystansowane , analityczne ) z myśleniem według kaprysu , potrzeby chwili , uznania Samodzielne myślenie nie polega na wymyśleniu fantastycznej istoty i uwierzeniu w nią Samodzielne myślenie polega na rozpoznaniu gdzie tu tkwi błąd . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >I piszesz to na podstawie tego co sobie według kaprysu , dowolnie , uznaniowo wybrałeś i odrzuciłeś> >Nie sądzisz , że to coś więcej niż pycha i próżność> >Brawo - to jest poziom> Zdawało mi się, że racjonaliści cenią sobie samodzielne myślenie, ale jak widać mogą czynić z niego zarzut.> Kuriozum.Jest okazja, by zamiast czynienia sobie wzajem zarztów i wyrzutów zastanowić się, jak daleko współczesny katolicyzm zaszedł od praktyk zabijania zwierząt w celu np. przebłagania Boga o zdrowie czy zmianę pogody. Cytat:Przed rozpoczęciem wczorajszych obrad Sejmu posłowie zebrali się w kaplicy, gdzie została odprawiona msza święta w intencji deszczu. Mszę zamówił klub parlamentarny PiS. Informację o mszy podano podczas ogłoszeń dla posłów. Sekretarz obrad odczytujący komunikat był bardzo zaskoczony. Z kolei prowadzący obrady marszałek Marek Jurek (Prawo i Sprawiedliwość) był zbulwersowany reakcją posłów. Express Bydgoski, 11 lipca 2006 Może wyzwanie nie tkwi w samodzielnym myśleniu jako takim, ale odwadze, by pójść za jego głosem nieco dalej. Dziś za to już nikt nikomu głowy nie obetnie. Jest taka piękna scena w fimie Ridleya Scotta "Robin Hood". Prosty łucznik Robin (Russel Crowe) po porażce jego armii we Francji podszywa się pod rycerza Roberta Loxley dostarczając w ten sposób szczęśliwie koronę zabitego w bitwie króla Ryszarda Lwie Serce do Londynu. Jego kompani nico śmieją się późnej z niego, że obiecał też dostarczenie 'jakiegoś żelastwa', czyli miecza umierającego syna Loxley'emu - seniorowi. Odpowiedź Robin Hooda kamratom: - Szczęściu trzeba się okupić. Tak właśnie działa dusza człowieka i nic na to nie poradzimy. Katolicyzm niby z niektórymi skrajnymi objawami walczy, ale sam jak widać wpada we własne sidła. A mnie zastanawia, czy możemy się z takich mechanizmów całkiem wyzwolić i po co. Moim zdaniem nawet wymyślając najwięszego z Bogów (tudzież w niego gorąco wierząc) nasze wysiłki i tak skazane będą na porażkę. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Jest okazja, by zamiast czynienia sobie wzajem zarztów i wyrzutów zastanowić się, jak daleko współczesny katolicyzm zaszedł od praktyk zabijania zwierząt w celu np. przebłagania Boga o zdrowie czy zmianę pogody.
Przepraszam, ale opowiada Pan anegdoty. Liczą się abstrakcyjne argumenty, a nie przyczynkarskie opowiastki. Nie interesuje mnie zupełnie, kto i dlaczego zamówił mszę w 2005 r. i w jakiej intencji. Nie interesuje mnie kondycja polskiego katolicyzmu. Interesuje mnie prawdziwość lub fałszywość, zasadność bądź jej brak. Cała reszta nie ma (przynajmniej dla mnie) żadnego znaczenia.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przepraszam, ale opowiada Pan anegdoty. Liczą się > abstrakcyjne argumenty, a nie przyczynkarskie opowiastki.
Zupełnie nie odpowiadam za to, że po raz kolejny nie jest Pan w stanie zrozumieć mojej narracji czyniącej przedpole do dyskusji.
> Nie interesuje mnie zupełnie, kto i dlaczego zamówił mszę w 2005 r. i w jakiej intencji.
A może powinno. To przecież szersze i wcale nie takie rzadkie zjawisko wśród wiernych modlenia się o lokalną zmianę praw przyrody na rzecz danej jednostki lub grupy, wspierane stuleciami przez biskupów i papieży. Wywodzi się to z tradycji i wierzeń chrześcijańskich, mających już 2 tys lat, czyli w Pana mniemaniu godnych chociażby pochylenia się nad nimi (jak rozumiem - ale nie wiem, czy dobrze). A wcześniej - z wierzeń przedchrześcijańskich Żydów.
> Interesuje mnie prawdziwość lub fałszywość, zasadność bądź jej brak. > Cała reszta nie ma (przynajmniej dla mnie) żadnego znaczenia.
Widzi Pan jakąś zasadnosć np. w dogmatach o nieomylności papieża ws spraw wiary, obiektywnych skutków modlitwy leżących poza umysłem modlącego się, zasadność powtarzania aktu wiary, iż Jezus przyszedł nas zbawić jakoby od grzechu pierworodnego itd.? Napisał Pan, że woli już kamienie tłuc, niż objaśniać racjonalistom najprostsze rzeczy - to może kiedyś Pan zacznie objaśniać, zamiast ciągle te kamienie tłuc. Zacznijmy rozmawiać. Inaczej kręci się Pan w kółko w swoich tautologiach nie mających właściwie żadnej styczności z otaczającą nas rzeczywistością.
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jeżeli narzucasz sobie rzeczywiście a nie tylko daklaratywnie taką racjonalistyczną surowość to musisz przyznać , że twoja wiara w przez ciebie wykoncypanowego boga ma znikomą wartość obiektywnej rzeczywistości . O wiele bardziej prawdopodobne jest nie-istnienie tego wydumanego konstruktu niż jego istnienie - a to dlatego , że sam przyznajesz , że wszystko co możesz powiedzieć na ten temat jest wyłącznie spekulatywne . W twoich spekulacjach nie ma ani jednego mierzalnego parametru . W gruncie rzeczy twoje wypowiedzi to swobodne filozofowanie na temat nieopisywalnego , nieobserwowalnego i niedoświadczalnego obiektu .
Spędziłem dużo czasu na rozmyślaniu o twoich wpisach , które wcale nie są głupie ... ! Ich charakter świadczy raczej o twoim agnostycyzmie niż o wierze ... Nie możesz pozwolić sobie na odrzucenie wiary ponieważ znajdujesz dużo wątpliwości w fakcie , że nie potrafimy wszystkiego wyjaśnić i wytłumaczyć - logicznie , racjonalnie , naukowo i ten fakt stanowi dla ciebie mocny argument za tym , że jeżeli nie potrafisz całkowicie czegoś odrzucić to być może to coś jest bardziej rzeczywiste niż komuś mogłoby się wydawać .
Jednakże przyjmując obiektywną wartość racjonalizmu , obiektywizmu , nauki ( którą sam postulujesz ) trzeba przyznać , że fakt , że czegoś nie potrafimy wyjaśnić świadczy wyłącznie o tym , że nie potrafimy tego wyjaśnić a nie o tym , że istnieje coś innego niż racjonalizm , obiektywizm , nauka co potrafi . pozdrawiam makuś
gdybyś odpowiedział .... dzięki
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>O wiele bardziej prawdopodobne jest nie-istnienie tego wydumanego konstruktu niż jego istnienie - a to dlatego , że sam przyznajesz , że wszystko co możesz powiedzieć na ten temat jest wyłącznie spekulatywne . W twoich spekulacjach nie ma ani jednego mierzalnego parametru .
Nie rozumiem, dlaczego nieokreślenie ma czynić mniej prawdopodobnym. Wydaje mi się, że jest wręcz odwrotnie i teza będzie mniej prawdopodobna, gdy użyję mierzalnych parametrów i powiem np., że Bogów jest w mojej opinii 324.
>Ich charakter świadczy raczej o twoim agnostycyzmie niż o wierze ...
Jako jeden z niewielu zwróciłeś na to uwagę - oceniający moje wypowiedzi na ogół kierują się rozmaitymi uprzedzeniami.
>Nie możesz pozwolić sobie na odrzucenie wiary ponieważ znajdujesz dużo wątpliwości w fakcie , że nie potrafimy wszystkiego wyjaśnić i wytłumaczyć - logicznie , racjonalnie , naukowo i ten fakt stanowi dla ciebie mocny argument za tym , że jeżeli nie potrafisz całkowicie czegoś odrzucić to być może to coś jest bardziej rzeczywiste niż komuś mogłoby się wydawać .
Moim zdaniem równie ważny jest argument pragmatyczny - na "samodzielne myślenie" może sobie pozwolić garstka ludzi, natomiast większość musi w coś wierzyć, nie ma bowiem ani możliwości, czasu ani ochoty samodzielnie zdobywać i przetwarzać informacje, a zwłaszcza roztrząsać co dobre, a co złe. Jeżeli nie zawierzą jakiemuś bytowi transcendentnemu (który być może w ogóle nie istnieje), zawierzą w końcu politykowi w rodzaju Hitlera. Dlaczego ktoś taki jak Hitler nie pojawił się w ciemnym średniowieczu? Ano dlatego, że autorytet człowieka stan wtedy poniżej autorytetu boskiego. Jeżeli jednak powiemy "Gott ist tot", pozostanie autorytet człowieka. Aby było inaczej, musielibyśmy rozumnie wybrać autorytet, co jest sprzecznością samą w sobie. Wszak to taki czy inny autorytet mówi, że to jest rozumne, a to nie.
Inną rzeczą jest to, że powołanie się na autorytet Boga może służyć usprawiedliwieniu ewidentnych niegodziwości - o to zapewne chodzi Bogusławskiemu. Należałoby zatem dokonać rachunku zysków i strat - porównać społeczeństwo religijne z niereligijnym. Nie sądzę jednak, żeby to porównanie wypadało na korzyść społeczeństwa niereligijnego, trudno zresztą o takie społeczeństwo.
Sytuacja, w której wszyscy ludzie jak tylko potrafią posługują się własnym rozumem, jest pewnym ideałem, swoistym rajem, oczekiwanym przez racjonalizm. Nic nie wskazuje jednak ani na to, że taki raj kiedykolwiek nastanie, ani na to, że w ogóle warto podążać do takiego raju. Owszem, dzięki rozumowi (nauce) życie stało się dłuższe i wygodniejsze, ale też ten sam rozum powiadamia, że z biologicznego punktu widzenia supremacja danego gatunku zawsze obraca się przeciwko niemu - osłabia go, pozbawiając naturalnych wrogów.
|
|
| | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Jako jeden z niewielu zwróciłeś na to uwagę - oceniający moje wypowiedzi na ogół kierują się rozmaitymi uprzedzeniami. Ano. "Stado" dokonuje identyfikacji na zasadzie : "swój"/"obcy". Tu brak miejsca na niuanse.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > >>> Jako jeden z niewielu zwróciłeś na to uwagę - oceniający moje wypowiedzi na ogół kierują się rozmaitymi uprzedzeniami.Może to dziwne, ale jakoś dziwnie zawsze uprzedzony byłem do głupoty (proszę nie mylić z niewiedzą, a nie daj już Boże z różnicą w poglądach). Obcy budzą zainteresowanie, a gdy są heretykami, to nawet sympatię. www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,525127#w532594> Ano. "Stado" dokonuje identyfikacji na zasadzie : "swój"/"obcy".> Tu brak miejsca na niuanse.Ej tam, ej tam: www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,608495#w610769www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660#w562715www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,552946#w553254www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469#w545566www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,612740#w614329Moim zdaniem, jest sporo miejsca nawet na podziały, a nie tylko na niuanse. Na przykład dostrzegam różnicę pomiędzy stadem wilków, a stadem baranów, a ponadto warto zastanowić się jaką rolę odrywają kozy w stadach owiec Beduinów, czy też rolą owczarków oraz pasterzy. W każdym stadzie jest też hierarchia (czy też prawo dziobania), a z większości jakieś osobniki się wyłamują i odchodzą lub są odrzucane i wyrzucane. W ludzkich stadach odejście lub odrzucenie jest spowodowane brakiem, czy utratą wiary albo wiarą niedostateczną w obowiązujące w tym stadzie mity i autorytety. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Może to dziwne, ale jakoś dziwnie zawsze uprzedzony byłem do głupoty[...]Gratuluję przenikliwości. Jak zdefiniowałby Pan głupotę i jak ją Pan rozpoznaje/"diagnozuje"? Przypomniał mi się cytat, który w swoim tekście zamieścił Mariusz - a który znalazłem gdzie indziej: Cytat:> Obcy budzą zainteresowanie, a gdy są heretykami, to nawet sympatię. www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,525127#w532594Tyle że przy wierze w jedynosłuszność własnego światopoglądu, wobec osób o światopoglądzie odmiennym dominuje zazwyczaj nie ciekawość, ale uprzedzenie, niechęć - a czasami wręcz wrogość i agresja. > W ludzkich stadach odejście lub odrzucenie jest spowodowane brakiem, czy utratą wiary albo wiarą niedostateczną w obowiązujące w tym stadzie mity i autorytety.Największym zagrożeniem dla spójności grupy/"stada" nie jest wróg zewnętrzny - gdyż z tym stado z łatwością sobie poradzi - ale "swój"/wywrotowiec/odmieniec.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Bogusławski: Może to i dziwne, ale jakoś dziwnie zawsze uprzedzony byłem do głupoty (proszę nie mylić z niewiedzą, a nie daj już Boże z różnicą w poglądach).> Gratuluję przenikliwości.Lata praktyki, a oceniając teksty, czy przyjmując artykuły do druku, zawodowo musiałem w sobie taką umiejętność wyrobić. Ci którzy mnie czytają na naszym forum łatwo mogą dostrzec, iż pisałem tu nie po to aby sobie "popieprzyć głupoty", czy prowokować jakimiś pseudomądrościami, ale traktowałem ludzi i ich wypowiedzi serio, a to po pierwsze wymaga czytania ze zrozumieniem tego co napisali, tak w poście, do którego się ustosunkowuję, jak i gdzie indziej (o ile to jest dostępne). Weryfikuję zgodnie ze swoimi możliwościami treści zawarte w postach innych, a szczególnie własnych przed ich publikacją. Choć do zauważenia tego potrzebna jest właśnie ta odrobina "mądrości". www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,598296#w598829> Jak zdefiniowałby Pan głupotę i jak ją Pan rozpoznaje/"diagnozuje"?www.racjon(*).php/z,0/d,43/s,600722#w603757Zresztą rozpoznanie głupszego od siebie nie stanowi większego problemu, natomiast jest problemem wymagającym dużej inteligencji rozpoznanie i zrozumienie mądrzejszych od siebie, a warto zauważyć, iż dla zadufanych głupków jest to wprost niemożliwym. www.racjonalista.pl/forum.php/s,628213/z,0#w628306www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,611775#w612758www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,621939#w622513www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,622763#w624056> Przypomniał mi się cytat, który w swoim tekście zamieścił Mariusz - a który znalazłem gdzie indziej:Cytat:Ja z większością poglądów pana Mariusza się zgadzałem i nadal jest w naszych poglądach duża zgodność. (Nie zgadzam się z jego obecną rewolucją w naszym forum, ale nie o tym tu mowa.) Kilkakrotnie pisałem tu coś takiego: "Nie istniał tak mądry człowiek, który by czegoś głupiego nie powiedział i rzadko, któremu głupcowi nie udało się powiedzieć czegoś mądrego".www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,557342#w557630www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,587188#w587248Bogusławski: Obcy budzą zainteresowanie, a gdy są heretykami, to nawet sympatię. www.racjon(*).php/z,0/d,36/s,525127#w532594Mogę dołożyć: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,613984#w614198> Tyle że przy wierze w jedynosłuszność własnego światopoglądu, wobec osób o światopoglądzie odmiennym dominuje zazwyczaj nie ciekawość, ale uprzedzenie, niechęć - a czasami wręcz wrogość i agresja.Tak, przy wierze. Dlatego mój stosunek do wiary jest bardzo krytycznym. Jestem antyfideistą i sam w nic nie wierzę i promuję pełną niewiarę wszystkim. Nie warto wierzyć nikomu - nawet i Bogusławskiemu - i wszystko - co tylko jest tylko możliwe dostępnymi nam narzędziami - sprawdzać, (...) Nasze forum jest skierowane do samodzielnie myślącej inteligencji, a taka powinna sobie samodzielnie wyrabiać zdanie na interesujący ją temat. Uważam, iż nic bardziej intelektualnie nie ogranicza człowieka od wiary niezależnie od jej przedmiotu i głęboko wierzący w to, iż Bóg istnieje nie różni się poziomem zidiocenia od wierzących w to, że Boga nie ma.Bogusławski: W ludzkich stadach odejście lub odrzucenie jest spowodowane brakiem, czy utratą wiary albo wiarą niedostateczną w obowiązujące w tym stadzie mity i autorytety.> Największym zagrożeniem dla spójności grupy/"stada" nie jest wróg zewnętrzny - gdyż z tym stado z łatwością sobie poradzi - ale "swój"/wywrotowiec/odmieniec.Tak bywa, ale każde stado ma hierarchię oraz, moim zdaniem najcenniejsze dla przyszłości, osobniki tą hierarchię podważających. Dlatego tak bardzo sobie cenię heretyków, "rogate dusze", a nawet outsiderów, a tak nisko wszelkich "policjantów" myśli. Natomiast dziwnym dla mnie - w kraju, w którym strach otworzyć lodówkę - jest popieranie przez różnych niby "niestadnych" praw silnych stad dążących do zawładnięcia wszelkich pastwisk, ale tak też można.www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,8#w497245www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494305www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494430 Racjonaliści stanowią w Polsce zdecydowaną mniejszość, a racjonalne media są niszowe, ale cóż większość woli iść za stadem. A wśród nich tacy, którzy na niby stadność krytykują. Proponuję także zapoznać się z atakiem "racjonalistów/ateistów" na Bogusławskiego w tym wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,624150/z,0 Wojujący ateista, bezbożnik i fanatyk niewiary. Bogusławski.@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, A ja znalazłem miejsce na niuans ... Widać jestem nielojalnym członkiem stada ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A ja znalazłem miejsce na niuans ...> Widać jestem nielojalnym członkiem stada ...Tan wielokropek jest znamienny  Kiedyś pewien filozof z Niemiec powiedział (którego b. cenię), że od tego momentu zaczyna się dorosłość. Od zbrukania nielojalnością względem mojego stada, często kosztem zaczerpnięcia wartości z innego. Strata: nieczyste sumienie. Zysk 1: jesteśmy pełniejsi, znamy więcej recept na problemy otaczającej nas rzeczywistości, łatwiej nam żyć mądrze i w harmonii ze sobą oraz innymi. Zysk 2: więcej żyjemy, mniej teoretyzujemy, fantazjujemy itp. Pozdrawiam kol. Makusia 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Poruszasz wiele kwestii Już nie mówisz o wierze lecz o praktycznych skutkach braku autorytetu Odrzucenie wiary w boga nie musi skutkować odrzuceniem etyki - i bardzo często to właśnie ci , którzy boga odrzucali jako jedyną i bezwarunkową wyrocznie postulowali budowanie naszej , ludzkiej etyki , sprawiedliwości , dobra , współczucia i życzliwości dla drugiego człowieka bez absurdalnych wizji grzechu pierworodnego , piekła i ofiar ( Thomas Paine ) Nasza cywilizacja rozwija się ... przez tysiące lat rozwijała się pod dyktando szamanów , kapłanów , proroków Od niedawna głos ateistów stał się równoprawny ... podobnie jak głos kobiet , homoseksualistów , naukowców Brak boga może mieć rzeczywiście złe skutki ... ale równie dobrze może mieć skutki dobre Od czego to zależy ... Od tak wielu czynników , że ja nie podejmuje się tego tutaj wyjaśniać ( przynajmniej teraz ) Przykład Hitlera świadczy jednak jednoznacznie o tym , że boga można wykorzystać do wszystkiego Nie wydaje mi się aby przekonanie , że drugi , inny człowiek jest wartością podmiotową mógł być wykorzystany do tego aby tych innych , drugich mordować ... Przekonanie to nie daje po prostu nikomu takich możliwości - i dlatego jest wartościowsze , lepsze , wiarygodniejsze jako autorytet od autorytetu boga - w który można wpisać i wdrukować wszystko . pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Spędziłem dużo czasu na rozmyślaniu o twoich wpisach , które wcale nie są głupie ... !Zrozumienie drogą do porozumienia. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Zrozumienie nie może mieć miejsca bez współczucia i życzliwości makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> I piszesz to na podstawie tego co sobie według kaprysu , >> dowolnie , uznaniowo wybrałeś i odrzuciłeś > Zdawało mi się, że racjonaliści cenią sobie samodzielne myślenie, ale jak > widać mogą czynić z niego zarzut. Kuriozum.
Pomylił Pan samodzielne myślenie odkrywające w nas samych ważne życiowe reguły z myśleniem dowolnym według kaprysu. J.w. u kol. makusia.
Kiedyś dłużej rozmawiałem z pewną katoliczką. Znaliśmy się osobiscie, czasem odwiedzali, ale głównie korespondowaliśmy. Udało mi się uświadomić jej jedną rzecz, którą brała wcześniej za przejaw gorliwości religijnej, była z nią b. związana. W konsekwencji oznajmiła, że musi przestać ze mną rozmawiać, bo nie mogłaby z utrwalającą się świadomoscią funkcjonować, jak chce (pomio, że doprowadziło ją to przez lata do samotności i wyobcowania, które ukrywała pod maską prawie ciągle uśmiechniętej istoty, miała też tendencje depresyjne)
Jej decyzję uszanowałem. Czasem musi być gorzej, żeby było lepiej i na to "gorzej" ludzi już nie stać. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Nie zrównuj katolicyzmu z bredniami judaizmu i dyrdymałami islamu.
To szczegół, że ST i NT to pisma judaistyczne, a katolicy modlą się do wędrownego rabina.
Katolicyzm nie może być zrównany z bredniami judaizmu, to coś więcej! Ponieważ składa się z bredni judaizmu przybranych bredniami rzymskich kultów pogańskich.
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>To szczegół, że ST i NT to pisma judaistyczne, a katolicy modlą się do wędrownego rabina.
Do "rabbiego", czyli nauczyciela, ale nie do rabina w znaczeniu niedosłownym.
Poza tym ignorujesz całą robotę św. Pawła, polegającą na odłączeniu chrześcijaństwa od judaizmu. Widać to bardzo dobrze np. po tym, że nie obowiązuje nakaz obrzezania, jak przypuszczali "chrześcijanie judaizujący".
>Katolicyzm nie może być zrównany z bredniami judaizmu, to coś więcej! >Ponieważ składa się z bredni judaizmu przybranych bredniami rzymskich kultów pogańskich.
Zarzut dawny i dawno obalony.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Poza tym ignorujesz całą robotę św. Pawła, polegającą na> odłączeniu chrześcijaństwa od judaizmu. Widać to bardzo> dobrze np. po tym, że nie obowiązuje nakaz obrzezania,> jak przypuszczali "chrześcijanie judaizujący".Obrona nietrafna. Dawno już tu powiedziano, że św Paweł był indywidualistą i pionierem jako prawdziwy twórca religii chrześcijańskiej. W nim widać jak na dłoni ową dowolność w interpretacji słów Mistrza. W chrześcijaństwie kto silniejszy / bardziej znamienity, znany, głośny itp - ten stanowi zasady wiary. Cytat: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Mt 5,17- Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > > katolicy modlą się do wędrownego rabina.> Do "rabbiego", czyli nauczyciela, ale nie do rabina w znaczeniu niedosłownym.Haha, dawno nie czytałem podobnego kretyństwa. Co jeszcze mistrzu interpretatorze, może zmartwychwstanie - przebudzenie na kacu? Po polsku rabin, po hebrajsku/grecku rabbi, czyli Żyd nauczający żydowskiej świętej skryptury, jak np. główny bohater ewangelii. > Poza tym ignorujesz całą robotę św. Pawła, polegającą na odłączeniu chrześcijaństwa od judaizmu. Widać to bardzo dobrze np. po tym, że nie obowiązuje nakaz obrzezania, jak przypuszczali "chrześcijanie judaizujący".Ciekawe kogo Żyd Paweł chciał przekonać do rezygnacji z obrzezania, gojów? Zresztą mniejsza z tym, najśmieszniejsze jest to, że parszywie zelżyłeś katolickie Słowo Boże nazywając je "bredniami judaizmu"! No to teraz chłopie masz przedefekane, a art. 196 kk to najmniejszy z twoich problemów. Bóg żydowskokatolicki nie puszcza takich zniewag płazem, i w swoim czasie zrobi ci z duszy jesień średniowiecza.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> >> katolicy modlą się do wędrownego rabina.> > Do "rabbiego", czyli nauczyciela, ale nie do rabina w znaczeniu niedosłownym.> Haha, dawno nie czytałem podobnego kretyństwa.> Co jeszcze mistrzu interpretatorze, może zmartwychwstanie - przebudzenie na kacu?> Po polsku rabin, po hebrajsku/grecku rabbi, czyli Żyd nauczający żydowskiej świętej skryptury, jak np. główny bohater ewangelii. Nie odpowiadam za Twoją ignorancję, p. Lumbago. Jeżeli piszesz do mnie, pisz po zastanowieniu, a nie przed. "Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi, to znaczy Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego (J 1, 35-39)" > > Poza tym ignorujesz całą robotę św. Pawła, polegającą na odłączeniu chrześcijaństwa od judaizmu. Widać to bardzo dobrze np. po tym, że nie obowiązuje nakaz obrzezania, jak przypuszczali "chrześcijanie judaizujący".> Ciekawe kogo Żyd Paweł chciał przekonać do rezygnacji z obrzezania, gojów? Nie rozumiesz, nie wiesz, nie znasz się, nie orientujesz się, zarobiony jesteś - nie moja wina. Poszukaj odpowiedzi, a będziesz wiedział. Po 1 sekundzie szukania, specjalnie dla niejakiego p. Lumbago: www.oltarz.pl/index.php?action=show&id=931> Zresztą mniejsza z tym, najśmieszniejsze jest to, że parszywie zelżyłeś katolickie Słowo Boże nazywając je "bredniami judaizmu"! To już moje zmartwienie, nie Twoje. Zajmij się swoimi sprawami i szanuj mój czas (i swój). > No to teraz chłopie masz przedefekane, a art. 196 kk to najmniejszy z twoich problemów.> Bóg żydowskokatolicki nie puszcza takich zniewag płazem, i w swoim czasie zrobi ci z duszy jesień średniowiecza.  To także moje zmartwienie, nie Twoje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > > Do "rabbiego", czyli nauczyciela, ale nie do rabina w znaczeniu niedosłownym.> Nie odpowiadam za Twoją ignorancję, p. Lumbago. Jeżeli piszesz do mnie, pisz po zastanowieniu, a nie przed.> " Oni powiedzieli do Niego: Rabbi, to znaczy Nauczycielu, gdzie mieszkasz?"Ależ misterny tok rozumowania! "Skoro rabin jest nauczycielem to nie może być rabinem" - błyskotliwe! Otóż mam złą wiadomość, z definicji każdy rabin jest nauczycielem  i taka jest etymologia tego słowa. W oryginale greckim jest to przypis dla czytelnika nie znającego hebrajskiego: "w tłumaczeniu to znaczy nauczyciel". Wybacz, że muszę przebić bańkę twoich złudzeń, ale takie są fakty: modlisz się do żydowskiego rabina, który cytował i interpretował wersety Tory, tej samej, którą raczyłeś nazwać "bredniami judaizmu". De facto jesteś wyznawcą odłamu judaizmu, zamaskowanego dziwną nazwą i podmalowanego pogańską ikonografią.
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > >> Do "rabbiego", czyli nauczyciela, ale nie do rabina w znaczeniu niedosłownym.> Nie odpowiadam za Twoją ignorancję, p. Lumbago. Jeżeli piszesz do mnie, pisz po zastanowieniu, a nie przed.> >" Oni powiedzieli do Niego: Rabbi, to znaczy Nauczycielu, gdzie mieszkasz?"> Ależ misterny tok rozumowania!> "Skoro rabin jest nauczycielem to nie może być rabinem" - błyskotliwe!> Otóż mam złą wiadomość, z definicji każdy rabin jest nauczycielem ) i taka jest etymologia tego słowa. W oryginale greckim jest to przypis dla czytelnika nie znającego hebrajskiego: "w tłumaczeniu to znaczy nauczyciel". Itd. Każdy rabin jest nauczycielem, ale nie każdy nauczyciel jest rabinem, w znaczeniu, w którym to słowo funkcjonuje w jęz. polskim: rabin1. zwierzchnik żydowskiej gminy wyznaniowej; 2. znawca prawa religijnego Żydów sjp.pl/rabin Jezus był rabinem co najwyżej w znaczeniu 2, ale na pewno nie w 1. Rabin (hebr. רַבִּי rabbī - podstawowa funkcja religijna w judaizmie. Rabbi to hebrajskie słowo oznaczające mistrza. We współczesnym judaizmie tradycyjnym rabin jest jednocześnie administratorem gminy wyznaniowej, odpowiedzialnym za prowadzenie nabożeństw, szkoły zwanej cheder i opiekę nad domem modlitwy, czyli synagogi, oraz pełni funkcję duchowego ojca, doradcy, sędziego i interpretatora prawa religijnego w gminie. Nie jest on jednak namaszczonym przez Boga duchownym i jego autorytet opiera się wyłącznie na wiedzy i "bogobojności". pl.wikipedia.org/wiki/Rabin Naprawdę, szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie. Nie uda Ci się także wyprowadzić mnie z równowagi, jeżeli Ci o to chodzi (wielu próbowało, np. Bogusławski mnie prowokował przez dwa lata - z zerowym skutkiem). Tracisz tylko czas i niepotrzebnie absorbujesz moją uwagę.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > rabin1. zwierzchnik żydowskiej gminy wyznaniowej;> 2. znawca prawa religijnego Żydów> sjp.pl/rabin> Jezus był rabinem co najwyżej w znaczeniu 2, ale na pewno nie w 1.> Rabin (hebr. רַבִּי rabbī - podstawowa funkcja religijna w judaizmie. Rabbi to hebrajskie słowo oznaczające mistrza. We współczesnym judaizmie tradycyjnym rabin jest jednocześnie administratorem gminy wyznaniowej"Eureka! W drodze złożonych procesów intelektualnych dokonałeś genialnego odkrycia, że Jeszua nie był zwierzchnikiem współczesnej żydowskiej gminy! Gratulacje. Niestety, to niczego nie zmienia. Nadal modlisz się do żydowskiego rabina, który wywodził swoje nauki z "judaistycznych bredni". > Naprawdę, szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie.A propos poziomu, twoja ignorancja w zakresie religii którą wyznajesz jest tak ogromna, że doprowadziła cię do bluźnierstwa przeciwko jej największym świętościom. To czyni tę dyskusję tak zabawną, mnie tam nie szkoda tych paru minut.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Dlatego dusz nie ma bo nie ma ani jednego konkretnego człowieka.> Nie ma w takim razie i ciał, bo ciało danego człowieka jest> również odmienne w odmiennych chwilach.Cytat:Z wiekiem można zinfantylizować się z powodu zwykłej, podstępnej choroby neurologicznej Przedmówcy chodziło o pokazanie trudności z "odtworzeniem" konkretnego człowieka z jego historią i chronologicznymi atrybutami, które niejednokrotnie się wykluczają. Ta trudność w moim mniemaniu manifestuje się w zjawisku rozwoju. W naszej ludzkiej rzeczywistości ciała istnieją i z tym osobiście problemu nie widzę. Tak jak Pan powiedział - są odmienne w odmiennych chwilach, ponieważ ewoluują, rozwijają się, starzeją itp. > Nie ucz Pana Boga dusze robić, to po pierwsze.Zastanawianie się jak to działa, względnie wyrażanie wątpliwości, a uczenie kogoś to różnica. > Po drugie, Bóg, jako istota wszechmocna i w najwyższym> stopniu dobra, wybierze optymalną realizację naszej duszy,> tzn. ten jej moment, w którym była w najlepszej kondycji,> jakkolwiek oceni całą jej biografię, i w ten> to sposób żadna wina pozostanie bez kary, a zasługa - bez nagrody.Po pierwsze skąd Pan to wie? Po drugie oznacza to, że niedorozwinięci ludzie nadal pozostaną takimi: np. daunami w swojej szczytowej formie. Dobrze rozumiem? > Jeżeli potraktuje tak wszystkie dusze, żadna nie powinna poczuć się pokrzywdzona.Bardzo ogólne, ostrożne i wygodne stwierdzenie. Ale trudno je przyjąć będąc np. rodzicem dziecka z zespołem dauna. Edit: Jeśli wyżej wspomniane infantylizowanie się Bóg niweluje (odwraca), to dlaczego nie choroby wrodzone? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 3 | Hejtibeats (210 punktów) | Czytam sobie Wasze wypowiedzi i pomijając zbędne złośliwości jakie sobie odbijacie, to wszystko jest niestety wciąż poza naszym pojmowaniem. Jedni wypychają luki czystą wiarą inni wiarą, że da się to sprowadzić do gruntu naukowego. Wciąż nic nie wiemy o swojej naturze, pochodzeniu, kierunku zmierzania, początku świata i jego podstawowym budulcu.
Jedno nam pozostało i co czynimy od narodzin. Uczyć się, rozwijać, uczyć się siebie poprzez obserwację innych i wzajemnie. Wiemy natomiast, że wszystko jest ze sobą połączone, płacimy za cudze błędy, inni płacą za nasze. Nasze decyzje mają wpływa na nas samych, a my na innych, wszystko jest połączone. Życie nas ogólnie mówiąc cieszy, cieszy nas możliwość rozwoju, a dodatkowo życie daje nam sygnał, że wszystko wciąż się zmienia, zmienimy się my, zmieniają się nasze przywiązania, nasze relacje, że nie ma co przesadnie przywiązywać się do materii (działki, domy, bogactwa), bo ona się zmienia, my ją musimy zostawić, bo zmienia się nasza droga.
Dobrym pytaniem jest, czy to nie świadomość tworzy materię lub jej układ. Nasza myśl i praca wznosi budowlę, brak naszej myśli, zaangażowania i działania powoduje, że budowla "z czasem" się sypie i wraca do pierwotnego stanu rozkładu. Nasza świadomość jest zbyt uboga, za mało rozwinięta, potrafimy jedynie ingerować głównie mechanicznie w budulce świata, może dostatecznie rozwinięta świadomość może tworzyć z materii co tylko zechce na zasadzie "ułóżcie się cząsteczki tak jak ja sobie to wyobrażam". Może taka świadomość podtrzymuje istnienie tego świata.. kto wie.
Kiedyś ktoś na tym forum napisał, że życie wieczne jest bezsensowne z samej definicji, że jak można być skazanym na bycie ze sobą samym na wieczność, że to męczące. Powiem tyle, męczące byłoby życie z takim człowiekiem, ja natomiast znalazłbym dla siebie miliony zajęć w nieskończoność, bo tak mnie wszystko ciekawi, że w nieskończoność bym coś wymyślał, bo to jest kolejna rzecz, którą podpowiada nam życie z obserwacji, że jeżeli odrzucimy schematy, mamy nieskończoną liczbę wyjść i sposobów.
Podobno wszystko zależy od punktu siedzenia. Może gdy wyjdzie się z tego matrixa, widać coś, co wcale nie okazuje się tak dramatyczne, jak wygląda od środka, a może i wręcz sensowne i nieprzypadkowe. Tego nie wie nikt, w każdym razie nikt z nas, kto jeszcze uczestniczy w tej "grze".
Rozważanie na temat "odtworzenia" chorych ludzi. Strasznie ograniczone myślenie prezentują niektórzy. Jak napisałem wyjść może być nieskończoność. Może ktoś, kto nie miał możliwości rozwijać się w typowym tempie tutaj z powodu choroby, która być może służyła czemuś, otrzyma w dalszej drodze możliwość o wiele szybszego rozwoju, a może zostanie mu odblokowane coś "sztucznie" i dozna oświecenia i dalej będzie uczył się już sam, nie wiadomo nic, masa możliwości. A może życie to nie wyścigi w rozwoju, a umiejętność cieszenie się życiem tu i teraz. Wyzbycia egoizmu i dostrzeżenia innych.
A może źle na to patrzymy, przecież ludzie chorzy umysłowo odczuwają emocje, potrafią się uśmiechać, fakt, mogą nie być w stanie nauczyć się całkować, ale może to nie wiedza jest celem życia, może życie samo w sobie jest właśnie celem, a wiedza, nad która tak niektórzy się spuszczają jest jedynie chwilową marnością tego świata.
Ktoś przeczytał wiele w jego mniemaniu mądrych książek, w mniemaniu mainstreamu mądrych ludzi, fajnie, ale może ta wiedza, poza tym, że daje masę informacji o innych światopoglądach nie wnosi nic do tego jaki jesteś dla ludzi, jak często się z nimi śmiejesz, jak bardzo ich rozumiesz, może wiedza oddala od sensu życia, a emocje do niego przybliżają.
Skąd znana maksyma: przeczytałeś, ale nie rozumiesz, bo sam nie doświadczyłeś ? hmmm ?
Pozdrawiam Otwarte Głowy
|
|
 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Cytat:A może źle na to patrzymy [cytat] [/cytat] hej, To bardzo racjonalne pytanie ! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | W dalszym ciągu obserwuję kierunek dyskusji, jego zakończenie zapewne może być takie jak większości. Nadal uważam, że największą bolączką ludzkości jest egoizm i brak chęci zrozumienia drugiego człowieka.
Nie możemy się ze sobą dogadać = bariera. Ja jestem bliżej prawdy, on coś bredzi = bariera. Ja mam dowody, on nie ma dowodów, zatem bredzi = bariera. Ok, on wie swoje, ja swoje, niech mi tylko nie miesza się z tym do życia = bariera.
W większości ludzi nie ma chęci porozumienia, nawet jeżeli je deklarują. Mnie wydaje się, że doświadczanie samo w sobie stoi ponad nauką, i jak mówię, wiedza choć piękna być może, jest jedynie marnością, zbiorem opisów doświadczeń innych ludzi, może przydać się w naszym układzie odniesienia, ale być może nie nadaje się do niczego innego, tym bardziej mowy o nieskończoności, nieśmiertelności czy potencjalnym stwórcy tego co widzimy. Wiedza każe odnosić się do czegoś, porównywać, zatem coś jest bardziej, a coś mniej.
Doświadczanie potrafi natomiast wybaczać, wcielać się w rolę, zmieniać punkt widzenia, zbliżyć się do odczuwania tego co nasz rozmówca, a więc zbliżać się do niego. Nawet wiedzą nie można się cieszyć lub smucić bez doświadczania. Co mi to mówi ? Że posługiwanie się jedynie wiedzą i wykluczanie przeświadczeń o czymś więcej nie da odpowiedzi na nic, poza tym, jak ułatwić sobie życie w naszym układzie odniesienia.
Nauka wyrosła na doświadczaniu i ciekawości, emocjach, odczuwaniu, a teraz mainstream naukowy chce wykluczyć świadomość i dopisać ją pod siebie jako funkcję mózgu, który w zasadzie powstał na drodze bliżej nieokreślonej ewolucji, która zaistniała z powodu bliżej nieokreślonego wybuchu, co w rezultacie wszystko było bezsensownym przypadkiem. Czy to właściwy kierunek ? Nie wiem, ale prawda jest taka, że nikt nie wie, a kto myśli, że wie, jest głupcem.
Wiecie jak jest w mainstreamie w sztuce ? Często górą i na topie leci gówno, a sztuka właściwa dołem, warto pomyśleć, może gdybanie nie jest trendy, ale z jakiegoś powodu człowiek ma taką potrzebę od setek lat, a to znaczy, że za czymś tęskni i czegoś szuka, więc kto nazywa się racjonalistą, nie zignoruje tego faktu, ani nie przypisze go na zapas do standardowej funkcji mózgu bez jednoznacznych dowodów, a takich nie ma.
Jak więc dogadać się jeżeli jedni kierują się wyłącznie tym, a drudzy tamtym ? Ilu jest ludzi, którzy to widzą i szukają wspólnego języka.
Znajdzie się wielu, którym się wydaje, że wiedzą o czym mówię, ale zapewniam - pewnie im się tylko zdaje.
W ślepocie i zawiści na drugiego człowieka robią się z igły widły i to dosłownie. Większość tak się zapętla, że już chce jedynie udowodnić swoje racje, byle je udowodnić, bo tak.
Pokora do świata, dystans do zabobonów ale i nauki oraz własne doświadczenie śmierci przyniesie odpowiedź każdemu z osobna.
Mądry człowiek, to nie człowiek, który przeczytał jedynie wiele ksiąg, to człowiek, który zada sobie pytanie dlaczego mój rozmówca ma takie zdanie, a nie inne, co przeżył, czego doświadczył, czy potrafię go zrozumieć i poczuć to co on. Człowiek, który zada sobie trud, by zdobyć się na zrozumienie. Nie ocenia, obserwuje i wciąż się uczy. Pokornie i uważnie. Ten człowiek będzie mędrcem, choćby nie znał całek, bo poruszy wszystkie serca, znajdzie każdą drogę do każdego człowieka.
Wniosek jest taki, że nic nie wiemy na nieuchwytne tematy, ale fajnie się pospierać, bo można poczuć się lepiej jak się komuś dowali szpilę, zabije klina = bariera. Myślę, że nie tędy droga.
|
|
 | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jednym z najpotężniejszych zabobonów jest wiara w boga ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | >hej, >Jednym z najpotężniejszych zabobonów jest wiara w boga ... >makuś > szczególne pozdrowienia dla wegetarian
hej, a zatem nie próbowałeś mnie nawet zrozumieć hejtuś
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Drogi hejtusiu ... Rozmawiajmy o tym co nam się wydaje Proszę - nie rozmawiajmy o tym co nam się wydaje , że wydaje się ... bogu ...
Rozmowa z człowiekiem , który powołuje się na prawa boskie , na to co bóg chce , może , potrafi lub co mu się nie podoba jest według mnie kompletnie bezsensowna i bezwartościowa a także ... niebezpieczna
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Rozmowa z człowiekiem , który powołuje się na prawa boskie , na to co bóg chce , może , potrafi lub co mu się nie podoba jest według mnie kompletnie bezsensowna i bezwartościowa a także ... niebezpieczna
I to jest to o czym pisałem post wyżej, kto umie czytać, niechaj czyta i wyciągnie wnioski. Kompletny brak chęci do zrozumienia innego człowieka. Makuś wie i koniec. Makuś wie.
Czy jesteś gotowy odrzucić swoje przekonania, gdybyś miał gwarancję, że zrozumiesz drugiego człowieka ? Jestem gotowy odrzucić swoje, dla Ciebie bezwartościowe przekonania, aby Ciebie zrozumieć, ale czy Ty byłbyś w stanie zrobić to samo dla mnie ? Świat bez "bogów" i "nauki", tylko ludzie, szczerość, emocje.
|
|
| | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Co oznacza : bez nauki ? Bez rozumu , bez doświadczenia , bez świadomości ? Bez pamięci ... Aby ciebie zrozumieć muszę odrzucić ... co ? Wątpliwości , sceptycyzm , zastrzeżenia ... ? Zmuszasz mnie do przyjęcia wizji ... ślepej , bezrozumnej , bezwarunkowej wiary ... w twoje fantazje ? Jeżeli to jest ten warunek ... to ja go nie przyjmuje makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Zmuszasz mnie do przyjęcia wizji ... ślepej , bezrozumnej , bezwarunkowej wiary ... w twoje fantazje ?
I to jest właśnie ta istotna różnica. To z tego powodu jest jak jest w rozmowach, w polityce, między ludźmi. Kiedy wyciągam do Ciebie rękę na zgodę, bo chcę z Tobą cieszyć się życiem, rozmawiać i śmiać, Ty szukasz haczyka, zastanawiasz się co stracisz, do czego będę Cię zmuszał. Do tego właśnie zagoniła się dzisiaj ludzkość. To co powinno być naturalne, dziś wydaje się być podejrzane.
Każdy w nas ma "w głowie" jakieś marzenia, przekonania i swój świat, ale to nie oznacza, że każdy ze światów musi się bronić, być w gotowości do obrony i ogrodzony. Nie musiałoby tak być, gdyby ludzie nie ulegali egoizmowi, nie pragnęli więcej dla siebie, zabierać innym, udowadniać swoje racje i przekonania, szukać zwolenników swoich teorii, współwyznawców.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej Ależ hejtusiu - przecież ja przyjmuje twe oświadczyny - wyprawimy weselisko , że hej ! Chce i muszę z tobą i z innymi zawierać porozumienia i kompromisy ... ale nie muszę się na wszstko zgadzać i nie muszę też wyznawać twojej wiary w boga . Natomiast powinniśmy znaleźć przynajmniej jakąś wartość wspólną I do tego podaje ci też moją rękę makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Oczywiście, że tak, zgadzam się w 100%. Wezmę pod uwagę tę deklarację przy moich kolejnych odpowiedziach względem Twojej osoby.
|
|
|  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
> hej,Hejka!  > Jednym z najpotężniejszych zabobonów jest wiara w boga ...Jednym z najpotężniejszych zabobonów jest wiara w człowieka...
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Wierzysz w człowieka ? Ja nie wierze ... człowik istnieje - niezależnie od mojej wiary ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
 | 3 na 3 | Tesalion Lortus (30 punktów) | >W dalszym ciągu obserwuję kierunek dyskusji, jego zakończenie zapewne może być takie jak większości. Nadal uważam, że największą bolączką ludzkości jest egoizm i brak chęci zrozumienia drugiego człowieka. >Nie możemy się ze sobą dogadać = bariera. >Ja jestem bliżej prawdy, on coś bredzi = bariera. >Ja mam dowody, on nie ma dowodów, zatem bredzi = bariera. >Ok, on wie swoje, ja swoje, niech mi tylko nie miesza się z tym do życia = bariera.
>Pokora do świata, dystans do zabobonów ale i nauki oraz własne doświadczenie śmierci przyniesie odpowiedź każdemu z osobna. >Mądry człowiek, to nie człowiek, który przeczytał jedynie wiele ksiąg, to człowiek, który zada sobie pytanie dlaczego mój rozmówca ma takie zdanie, a nie inne, co przeżył, czego doświadczył, czy potrafię go zrozumieć i poczuć to co on. Człowiek, który zada sobie trud, by zdobyć się na zrozumienie. Nie ocenia, obserwuje i wciąż się uczy. Pokornie i uważnie. Ten człowiek będzie mędrcem, choćby nie znał całek, bo poruszy wszystkie serca, znajdzie każdą drogę do każdego człowieka. >Wniosek jest taki, że nic nie wiemy na nieuchwytne tematy, ale fajnie się pospierać, bo można poczuć się lepiej jak się komuś dowali szpilę, zabije klina = bariera. Myślę, że nie tędy droga.
Tak sobie przeglądałem temat... Trochę z ciekawości, trochę z chęci dowiedzenia się jakichś nowych rzeczy. I... PORUSZYŁ MNIE TEN POST. SERIO. I yeah, być może zaraz się odezwą "uczepki" - bo w istocie... moje poruszenie może być tylko iluzją, nasz egoizm może być iluzją, wszystko może być totalnie poza naszą kontrolą i tak bardzo wykraczające poza naszą percepcję, że cokolwiek sobie powiemy i wymyślimy - będzie niczym pył na wietrze, tak naprawdę nie odgrywający żadnej samo-stanowiącej o sobie roli. I jakkolwiek pasjonujące i zasadne może być dążenie do odkrycia wszystkich prawd... jakkolwiek cząstkowe, by się one ostatecznie nie okazały... - to wiadomo, że sensem takiego forum nie jest samo odkrycie. Odkryć ściśle naukowych raczej nie dokonuje się na forach (choć wiadomo, zależy też od tematu, i ba, odkryciem możemy nazwać odkrycie przez kogoś jakiejś "wiedzy", o której wcześniej nie wiedział i dopiero się tutaj dowiedział). Głównym sensem takiego forum natomiast, prócz okazji do podzielenia się wiedzą... jest właśnie dyskusja. I poprzez dyskusję zrozumienie, o którym tak wiele mówi autor powyżej. No ale cóż. Przy ludziach to jak zwykle - wszystko sprowadza się do walki o "swoje". I nie ubliżam temu. Jest to najbardziej sensowne działanie! No i też bardzo się przydaje, rozwija naszą zaradność. Jednak... jeśli stanowi jedyny bądź główny cel - przegrywamy w tej całej dyskusyjnej nagonce. Wychodzimy bez zrozumienia. Jedynie z tym utwardzonym poczuciem swego zwycięstwa. Wtenczas gdy... nieodzowny element i GŁÓWNY cel takiej dyskusji powinien kierować nas ku zrozumieniu i dotarciu (no, mówiąc w takiej przenośni) do "serca" tego drugiego człowieka. Bo może... to właśnie od tego powinny się zaczynać wszelkie odkrycia. Przekraczanie barier przede wszystkim. I to jest właśnie najciekawsze - kiedy ludzie są gotowi góry przenosić i w istocie mają ku temu wszelkie predyspozycje, jednak... nie posiadają żadnego zrozumienia dla drugiego człowieka ani żadnej chęci postawienia siebie w jego roli - aby tym samym bardziej doświadczyć rzeczywistość, czy też wyjść do tegoż rozmówcy z bardziej przyjacielską postawą. Uczynić dyskusję "zdrowszą".
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Proszę kasować zbędne cytowania. Każdy ma prawo do własnego rozumienia i własnych ocen. Pan zaprezentował swoje, którymi jakoś Pan mnie nie przekonał,(...) Nikt z nas nie weźmie więcej niż zdoła udźwignąć. Dzięki temu forum nauczyłem się sporo i jestem przekonanym, że jeszcze wiele się nauczę, a stało się tak przez teksty zmuszające do myślenia Fizyka, Jacholka, Meretseger, Liliac, Andrzeja.51, Big_zyda, Nietsche, Diogenesa, Setarkosa, Darkside i wielu innych, których tak na szybko nie pomnę. Samodzielnie myślącej, oczytanej inteligencji, jak Maceoxa, Anny Salman, Ani, Astrotaurusa, Hodży, Ignorancji, MarcinaK, Pan Teisty, Sceptymuchy, Szarleya, Maddy, Jacka Głodzika oraz kilkudziesięciu innych racjonalistów o często ogromnej wiedzy i sprawności intelektualnej.Uderz w stół .... Czytelnik 'Hejtibeats' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w638042@@@ .
|
|
| |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
> Uderz w stół ....> Czytelnik 'Hejtibeats' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dusze nieśmiertelne są niemożliwe z racji problemu tożsamości' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,635357#w638042> @@@> .Musiałem źle kliknąć, już cofnąłem. Na luzie Andrzeju mimo różnych poglądów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> Musiałem źle kliknąć, już cofnąłem.Zawsze warto przed zrobieniem czegokolwiek pomyśleć choć chwilę. > Na luzie Andrzeju mimo różnych poglądów.Szanowny Panie, mam zwyczaj poważnego traktowania moich rozmówców. Cieszą mnie różnice poglądów, gdyż wtedy jest o czym rozmawiać, gorzej jest z różnicami poziomów, na których te rozmowy miałyby być prowadzane. [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbiertwo i w końcu po grubiaństwo.Nie widzę płaszczyzny do rozmów z wieloma uczestnikami naszego forum i ich jak mogę unikam, ale minusów im nie klikam, gdyż nie widzę takiej potrzeby - choć jest to zgodne z regulaminem. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie widzę płaszczyzny do rozmów z wieloma uczestnikami naszego forum i ich jak mogę unikam, ale minusów im nie klikam, gdyż nie widzę takiej potrzeby Ja tam wolę dać minusa, niż wdawać się w pseudodyskusje. Po to są minusy, żeby wyrazić swoją dezaprobatę bez zapełniania łamów forum bezsensownymi rozmowami.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Nie widzę płaszczyzny do rozmów z wieloma uczestnikami naszego forum i ich jak mogę unikam, ale minusów im nie klikam, gdyż nie widzę takiej potrzeby - choć jest to zgodne z regulaminem.> Ja tam wolę dać minusa, niż wdawać się w pseudodyskusje.> Po to są minusy, żeby wyrazić swoją dezaprobatę bez zapełniania łamów forum bezsensownymi rozmowami.Ja wolę czytać ze zrozumieniem, choć w regulaminie nie ma o tym ani słowa. Żyje Pan w wolnym kraju, pisuje Pan na forum, na którym ceni się wolność wypowiedzi i każdy może sobie wybierać, to co woli, a nawet oceniać co jest bardziej, a co mniej sensowne. Szanuję Pańskie wybory i proszę ze zrozumieniem oraz właściwą sobie tolerancją przyjąć moje. @@@ .
|
|
| | | | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Ja wolę czytać ze zrozumieniem, Ja również. Jednak nie każdemu zależy na byciu zrozumianym, więc nic na siłę. >Szanuję Pańskie wybory i proszę ze zrozumieniem oraz właściwą sobie tolerancją przyjąć moje. Ja również szanuję Pańskie wybory. Jak słusznie Pan zauważył, każdy może sobie wybierać, to co woli. I o to chodzi.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Hejtibeats (210 punktów) | >>Musiałem źle kliknąć, już cofnąłem. >Zawsze warto przed zrobieniem czegokolwiek pomyśleć choć chwilę.
Zwyczajnie w świecie pomyliłem się, może miałem dać komuś innemu i pod złym postem kliknąłem, może nie dopatrzyłem, może coś się przesunęło, a może miałem dać plusa, nie wiem, czy to teraz takie istotne.
Ja natomiast jedno widzę Andrzeju, nie ma w Tobie nici chęci porozumienia z drugim człowiekiem jeżeli ma odmienne zdanie, wciąż wklejasz sobie te odnośniki, kolorowe napisy, cytaty, mądrości, wyczytane, oczytane, elokwentne, na poziomie, odpowiedniej płaszczyźnie, intelektualne..
a wszystko to marność, marność, marność, bo gdy człowiek za coś przeprasza oponenta, Ty wciąż nic nie rozumiesz, wciąż wklejasz, kolorujesz, mądrzysz, linkujesz, odnosisz, wciąż nic nie rozumiesz, choć czytasz i czytasz i czytasz.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > jednak te dwa środowiska jak na razie nie potrafią ze sobą rozmawiać.A może "jak teraz": www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,595686#w595850> Ja natomiast jedno widzę Andrzeju, nie ma w Tobie nici chęci porozumienia z drugim człowiekiem jeżeli ma odmienne zdanie,(...) wciąż nic nie rozumiesz, choć czytasz i czytasz i czytasz. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Jakie porozumienie widzi Pan pomiędzy Panem oraz panami Brzostowskim, Elaspem, Konowalem, Vancalarem, Bieleckim i paroma innymi, a mną - co uzgodnimy istnienie półboga? Dobrze Pan to zauważył Panie Hejtibeats nie lubię dokonywać wymiany poglądów, na których tylko tracę. Czytanie zaś uważam za konieczność inteligentnego człowieka. "Ten jest najszczęśliwszym z ludzi, któremu nic zapału do ksiąg nie ostudzi.".Czytanie ze zrozumieniem, Szanowny Panie, to możliwość dyskusji z najmądrzejszymi ludźmi jacy żyli i żyją obecnie. Warto się tymi refleksjami dzielić tylko z ludźmi, dla których ma to znaczenie, a są to racjonaliści, gdyż też wiele czytają. Lubię ludzi i szanuję ich poglądy, ale nie z każdym poważna rozmowa jest możliwą np. www.racjon(*).php/z,0/d,43/s,600722#w603757Z Wielce Szanownym Panem, też spróbowałem, ale żadnej płaszczyzny porozumienia nie znalazłem - zresztą podobnie jak większość uczestników naszego forum, którym rozmowy z Panem też nie wychodzą. Chyba jednak Pan fora pomylił.Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Wszystko fajnie Andrzeju, ale jeżeli przepraszam oficjalnie choć nie muszę i upierdliwie mogłem stać przy swoim, można było skwitować żartobliwie i koniec dyskusji, a tak to znowu się silisz, kolorujesz, wklejasz, cytujesz, podkreślasz.
Wymienieni Panowie mają swoje przekonania, ja nie dopatruję się porozumienia z nimi, jednocześnie nie jestem Andrzeju przeciwnikiem Twoich poglądów i to wszystko.
>>Czytanie ze zrozumieniem, Szanowny Panie, to możliwość dyskusji z najmądrzejszymi ludźmi jacy żyli i żyją obecnie.
O ile to co czytacie nie mija się z prawdą, a tej jak na razie nikt nie potrafi ustalić i tak jest od setek lat co najmniej - mało który racjonalista potrafi się do tego przyznać, jednocześnie wierzy, że wszystko da się z czasem odkryć. Być może, nie wiem, ale dopuszczam też na wiarę, że może być coś, co zmieni wszelkie podglądy - istnienie tego świata może być tego najprostszym dowodem.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wszystko fajnie Andrzeju, ale jeżeli przepraszam oficjalnie choć nie muszę i upierdliwie mogłem stać przy swoim, można było skwitować żartobliwie i koniec dyskusji, a tak to znowu się silisz, kolorujesz, wklejasz, cytujesz, podkreślasz.Szkoda, iż Pan jeszcze nie zauważył, że to w miarę poważne forum dyskusyjne i tylko niektórzy tu wchodzą aby popieprzyć, to co im się zdaje. > Wymienieni Panowie mają swoje przekonania, ja nie dopatruję się porozumienia z nimi,Tak jak w życiu. "Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce. Tak, racjonalne myślenie w odróżnieniu od fideistycznego daje zupełnie inny sposób widzenia i rozumienia rzeczywistości, formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Przecież to widać nawet na tym forum, ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch planet byli."> jednocześnie nie jestem Andrzeju przeciwnikiem Twoich poglądów i to wszystko.A moje od Pańskich są tak dalekie, iż nie widzę możliwości ani ich zestawiania, ani dyskusji nad nimi. Jakoś wydaje mi się - czytając Pańskie teksty - iż Pan niewiele rozumie z tego co ja pisze i jego teksty tylko w niewielkim stopniu nawiązują do moich. Czytanie ze zrozumieniem, Szanowny Panie, to możliwość dyskusji z najmądrzejszymi ludźmi jacy żyli i żyją obecnie.> O ile to co czytacie nie mija się z prawdą,Tyle iż "prawda" - a już szczególnie "Prawda" ma w takim oczytaniu wtórne znaczenie. Wśród największych mędrców ludzkości można znaleźć wiele "prawd", które nauka negatywnie zweryfikowała, ale to wcale nie odbiera im mądrości. Po prostu na podstawie dostępnych im danych do prawdy wówczas nie dodarli. Dziś znamy inne prawdy, a jutro będziemy znali jeszcze inne. Mnie to wcale nie przeszkadza. > ma dla mnie a tej jak na razie nikt nie potrafi ustalić i tak jest od setek lat co najmniej - mało który racjonalista potrafi się do tego przyznać, jednocześnie wierzy, że wszystko da się z czasem odkryć.Znowu Pan wypisuje to co mu się zdaje zamiast zerknąć co ja na ten temat sądzę. Na przykład: www.racjonalista.pl/forum.php/s,450352#w451775www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500810 Jestem "naturalistą ontologicznym" i według mnie istnieje tylko jeden byt, dostępny ludzkiemu poznaniu za pomocą zmysłów (bezpośrednio lub pośrednio za pomocą różnorodnych narzędzi). Jest to obiektywnie istniejąca rzeczywistość, poznawalna aczkolwiek jeszcze nie poznana (wraz z wyjaśnieniem jednych problemów pojawiają się następne) i to permanentne zbliżanie się do prawdy o świecie jest fascynujące.> Być może, nie wiem, ale dopuszczam też na wiarę, że może być coś, co zmieni wszelkie podglądy - istnienie tego świata może być tego najprostszym dowodem.Nauka nie przyjęła żadnych metafizycznych założeń. Do fizykalizmu, monizmu, naturalizmu, materializmu i jak jeszcze by tego nie nazywał nauka doszła przez praktykę, stale potwierdzaną w doświadczeniach. W nauce dogmaty są nie możliwe, gdyż niczego nie przyjmuje się "na wiarę" wszystko (już z założenia) poddawane jest krytycznej weryfikacji. W nauce niczego nie przyjmuje się na wiarę. Wiara nauce jest zbędna. W nauce są tyko mniej lub bardziej ugruntowane teorie. W odróżnieniu od teologii, w nauce nie ma takiego stwierdzenia, któremu nie mogłyby zaprzeczyć fakty empiryczne. Niezależnie od tego co sobie filozofowie wydumają.> można było skwitować żartobliwiePo żartobliwe skwitowania, to raczej niech Pan się do kogoś innego zwróci. Ja nawet, gdy sobie z czegoś żartuję, to staram się to czynić z sensownym podkładem. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>aby popieprzyć, to co im się zdaje.
zbyt arogancko Andrzeju.
>a jakby z dwóch planet byli."[/color]
zgadzam się, lecz myślę, że to nie z różnicy poglądów wynika, a z braku umiejętności pojmowania cudzych i odnoszenia się z pogardą do innych
>czytając Pańskie teksty - iż Pan niewiele rozumie z tego co ja pisze i jego teksty tylko w niewielkim stopniu nawiązują do moich.
Chyba rozumiem więcej niż Pan przypuszcza, ale tu nie o różnicę poglądów chodzi, a o to, że nie znamy się, przez co język pisany bez znajomości naszych uczuć i doświadczeń jest jedynie interpretacją, często błędną, bo też osądzającą, co jak pisałem jest murem między ludźmi. Na komunikację składa się nie tylko język mówiony i pisany, to także odczuwanie emocji rozmówcy, zdolność ich rozumienia. Ograniczenie w komunikacji powoduje często na forach zbędne dyskusje i namnażające się spięcia.
>Wśród największych mędrców ludzkości można znaleźć wiele "prawd", które nauka negatywnie zweryfikowała, ale to wcale nie odbiera im mądrości.
Zgadzam się. Dlatego stawiam pytanie, czy wiedza nie jest taką chwilową marnością tego świata i nie jest czymś innym niż mądrość.
>Znowu Pan wypisuje to co mu się zdaje zamiast zerknąć co ja na ten temat sądzę.
To było stwierdzenie ogóle, niekierowane personalnie.
>i to permanentne zbliżanie się do prawdy o świecie jest fascynujące.
Zgadzam się.
>W nauce dogmaty są nie możliwe, gdyż niczego nie przyjmuje się "na wiarę" wszystko (już z założenia) poddawane jest krytycznej weryfikacji.
Zgadzam się, że tak powinno być, ale czy tak jest zawsze ? No nie jest. Dlatego niektórych naukowców nazywam wierzącymi inaczej.
>Wiara nauce jest zbędna.
W pewnym sensie nie do końca, fascynacja, ale i wiara oraz przeczucie, że się da, moim zdaniem napędza ludzi do działania także w nauce.
>W nauce są tyko mniej lub bardziej ugruntowane teorie.
Niektóre są bardzo słabo, a tak często się o nich słyszy jakby były bardziej.
>W odróżnieniu od teologii, w nauce nie ma takiego stwierdzenia, któremu nie mogłyby zaprzeczyć fakty empiryczne.
Zaiste, ale to temat rzeka jak się okazało i do powiedzenia jest wciąż wiele, i wcale nie takiego nonsensownego, choć dalekiego JAK NA RAZIE od nauki.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Szkoda, iż Pan jeszcze nie zauważył, że to w miarę poważne forum dyskusyjne i tylko niektórzy tu wchodzą aby popieprzyć, to co im się zdaje.> zbyt arogancko Andrzeju.Adekwatnie do sytuacji. Proszę nie manipulować moim tekstem Szanowny Panie Hejtibeats, wydaje mi się też, że także kultura jednak wymaga, iż gdy ktoś do nas się per pan zwraca, to należy odwzajemniać się tym samym. Pamiętam to jeszcze z socjalizmu, jak byle żul spod budki z piwem krzyczał: "te inteligient", a teraz to ładnie "amerykanizacją" się nazywa - jakbyśmy własnej kultury nie posiadali. Tak jak w życiu. "Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce. Tak, racjonalne myślenie w odróżnieniu od fideistycznego daje zupełnie inny sposób widzenia i rozumienia rzeczywistości, formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Przecież to widać nawet na tym forum, ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch planet byli."> zgadzam się, lecz myślę, że to nie z różnicy poglądów wynika, a z braku umiejętności pojmowania cudzychZostałem ukształtowany w kulturze chrześcijańskiej, studiowałem religioznawstwo, gdzie większość klasyków jest mocno z chrześcijaństwem powiązana, później filozofię i teologię, czyli zrobiłem sporo aby zrozumieć poglądy ludzi wierzących, a szczególnie chrześcijan. A co Szanowny Pan zrobił w tym kierunku aby zrozumieć sposób myślenia racjonalistów? Po efektach sądzę, iż dokładnie nic. > i odnoszenia się z pogardą do innychNie odnoszę się z pogardą do nikogo. Mam ogromny szacunek dla ludzi, ale brak mi wszelkiego szacunku dla głupoty, a także innych ludzkich podłości. Wszystko co dalej w tym poście, to tylko deklaracje Pańskiej wiary i mnie ona zupełnie nie przeszkadza dopóki Pan nie zaczyna innych nawracać. Zaś my sobie nie pogadamy, gdyż "Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce. Tak, racjonalne myślenie w odróżnieniu od fideistycznego daje zupełnie inny sposób widzenia i rozumienia rzeczywistości, formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Przecież to widać nawet na tym forum, ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch planet byli."@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) | >wydaje mi się też, że także kultura jednak wymaga, iż gdy ktoś do nas się per pan zwraca, to należy odwzajemniać się tym samym.
Co lepsze? Pełne szacunku "Andrzeju", pogardliwe "Szanowny Panie" a może lekceważące "Szanowny Panie Andrzeju" ?
>A co Szanowny Pan zrobił w tym kierunku aby zrozumieć sposób myślenia racjonalistów?
Wspaniale, ale Andrzeju, ja nie o wiedzy ani o wykształceniu mówię. Znając moje emocje, moje nastawienie, moje uczucia i przeżycia, więcej dla Ciebie mógłby być wart oraz godniejszy, zwrot "Andrzeju" niż sztuczne, wynikające z narzuconego wzoru zachowań "szanowny Panie". O tym mówię. Ludzie tu przerzucają stertę literek, łapią się za słówka, cytują, wyrywają z kontekstu, interpretują po swojemu. O tym mówię, aby z kimś rozmawiać i go zrozumieć, nie wystarczy jedynie o nim wszystko wiedzieć, trzeba też poczuć to co on czuje, a wtedy to co głupie, może okazać się nie takie głupie, a to co nieistotne, wcale nie takie nieistotne. Diabeł tkwi w szczegółach jak mawia Watykan.
>"Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce.
Światy ludzi o odmiennych poglądach są znacznie bliżej siebie niż uważasz Andrzeju, Szanowny Panie (bez złych intencji - proszę tego nie odbierać lekceważąco).
Przykład.
Pewna rozmowa się kończy, zatem dlaczego ? Czy doszło do kłótni ? Jeżeli do kłótni, to moim zdaniem znaczy, że oboje rozmówców nie było gotowych na rozmowę. Czy może uznano jej koniec, nie widząc sensu porozumienia ? To lepsze zakończenie, ale..
> z głuchym o muzyce
.. moim zdaniem dobra rozmowa kończy się możliwie pełnym zrozumieniem obydwu stron, a zakładanie z góry, że z głuchym nie ma co gadać o muzyce, już jest ograniczeniem myślowym, ponieważ muzyka to drgania np. membrany, zatem głuchy może opisywać muzykę poprzez dotyk. Czyż nie ciekawym byłoby zobaczyć, co ma do powiedzenia, czy może wygodniej jest go zlekceważyć i rozmawiać jedynie ze "zdrowymi". Czy istnieje jedynie jedyna droga poznania ? Czy tylko w jeden jedyny sposób powinniśmy rozmawiać ? Ten i wiele innych przykładów, to prosty dowód na to, że musimy być bardziej otwarci na naukę jak i nasze uczucia, emocje, przeczucia.
> ze ślepym o kolorach
Ostatnio czytałem coś tam w temacie śmierci klinicznej, ktoś (raczej ateista szukał wytłumaczenia) twierdził, że mózg mógł nie tylko oczami odebrać kolory (ciekawe jak odbierał te oddalone i w innych pomieszczeniach), próbując uzasadnić jak osoba niewidoma od urodzenia opisywała kształty i kolory precyzyjnie. Nie wnikając w prawdziwość tej teorii, może ze ślepym o kolorach też da się porozmawiać, tylko trzeba chcieć dowiedzieć się w jaki sposób.
Problem.
Polega on za założeniu, że tylko w jeden sposób możemy się komunikować i tylko w jeden rozumieć. Ograniczenie wynikające z założenia, że skoro ja widzę, to tylko ten kto widzi, może mnie zrozumieć i tylko z nim da się pogadać o widocznym. Co do śmierci klinicznej, której autentyczności tutaj nie chcę teraz poruszać, opisywano w niej możliwość porozumiewania się bez słów przy pomocy emocji, ktoś na kogoś patrzył, wiedział co on czuje i już wiedział czego on chce lub co myśli.
Nie ma co gdybać, trzeba uczyć się, odkrywać, poznawać, ale nie można lekceważyć, bo wtedy choć wzrok dobry może być, człowiek jest ślepy, może mieć uszy, a nie słyszeć Andrzeju.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>Nie ma co gdybać, trzeba uczyć się, odkrywać, poznawać, ale nie można lekceważyć, bo wtedy choć wzrok dobry może być, człowiek jest ślepy, może mieć uszy, a nie słyszeć Andrzeju. My sobie jednak, Wielce Szanowny Panie, nie pogadamy, gdyż "Nie można ze ślepym rozprawiać o kolorach, a z głuchym o muzyce. Tak, racjonalne myślenie w odróżnieniu od fideistycznego daje zupełnie inny sposób widzenia i rozumienia rzeczywistości, formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Przecież to widać nawet na tym forum, ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch planet byli." Ponadto jak u każdego fideisty, tak i u Szanownego Pana występuje ten sam problem - całkowity brak szacunku dla oponentów oraz ich poglądów, pokrywany chrześcijańską obłudą niby miłości i niby miłosierdzia wobec wszelkich przedstawicieli innych wiar oraz niewiary, którzy nie wiedzą ani tego jak mają myśleć i oceniać, ani tego co powinni robić.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Andrzeju !
W poprzednim poście napisałem bardzo otwarcie i życzliwie w kierunku Twojej osoby z nadzieją, że to dostrzeżesz, niestety widzę, że masz jakieś uprzedzenia i mam wrażenie, że w ogóle mnie nie próbujesz zrozumieć, dodajesz mnie do grupy "chrześcijan miłosiernych", wklejasz kolejny raz ten sam cytat i tyle z rozmowy... na jedno kopyto, bez wnikania w treść mojej wypowiedzi, przykre, ale masz do tego prawo.
A zatem teraz pomogłeś mi wyklarować z jakim typem człowieka mam do czynienia i będę brał teraz to pod uwagę, przy czytaniu Twoich kolejnych wypowiedzi, a jest to kompletne lekceważenie rozmówcy, co sam próbujesz mi zarzucić, choć nie jeden raz wyciągnąłem rękę w Twoim kierunku, chociażby próbując przeprosić wcześniej za pomyłkę, co i tak zlekceważyłeś.
Można rozmawiać z głuchym o muzyce, a ze ślepym o kolorach, ale niestety nie, gdy z własnego wyboru jest się głuchym i ślepym jednocześnie.
>Ponadto jak u każdego fideisty,
Nie jeden już uogólniał, toteż tkwił w błędzie do końca swoich dni.
Mimo wszystko, wszystkiego najlepszego, jeżeli taka droga jest Pana zdaniem dobra.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
>Można rozmawiać z głuchym o muzyce, a ze ślepym o kolorach, ale niestety nie, gdy z własnego wyboru jest się głuchym i ślepym jednocześnie. Wielce Szanowny Panie i znowu Pan ma rację. Z własnego wyboru jestem ślepy i głuchy na święte racje niektórych ludzi. Po prostu uważam, że nie z każdym warto rozmawiać. Jako "materialista" nie prowadzę rozmów, które nie dają mi intelektualnych zysków, a przynajmniej zwyczajnej przyjemności z kulturalnej rozmowy.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | >święte racje
Z Pańskiego stwierdzenia wynika iż ja uważam swoje wywody za jedyne słuszne. Tak nie jest i nigdy tak nie mówiłem. Kiedy kwestionuję pewne stwierdzenia typu "Bóg na pewno nie istnieje" lub "świadomość jest z pewnością wytworem mózgu", kwestionuję jedynie te stwierdzenia i nic poza tym, a kwestionuję je, bo mam ku temu powody wynikające z nauki i obserwacji. Powodem kwestionowania nie jest moja wiara, a jedynie brak dostatecznych, niepodważalnych dowodów na głoszone przez niektórych teorie. Zwyczajne racjonalne braki dowodów pozwalają mi racjonalnie stwierdzić, że teorie i hipotezy mogą być błędne. Jednocześnie struktura świata, jego złożoność oraz masa innych dowodów racjonalnie każą mi się zastanawiać, czy aby na pewno żaden Stwórca nie istnieje.
Myślę, że należy uczyć się żyć miłością, uczyć, rozwijać, szukać, a reszty z czasem się dowiemy lub i nie.
Uważam dla odmiany, że warto rozmawiać z każdym, kto rozmawiać chce i kto chce znaleźć porozumienie z rozmówcą.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | . , ale dopuszczam też na wiarę, że może być coś, co zmieni wszelkie podglądy -
hej, I to jest postawa racjonalna ! Z takiej postawy bierze się dociekanie , wątpliwości ... Nauka pyta : A co kiedy okaże się , że kij ma nie dwa a trzy końce ... Natomiast wiara twierdzi definitywnie : Kij ma wyłącznie jeden koniec ... Rozumiesz ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
> Natomiast wiara twierdzi definitywnie : Kij ma wyłącznie jeden koniec ...> Rozumiesz ?> makuśNo właśnie czy tak twierdzi wiara, która dla mnie oznacza poszukiwanie, odkrywanie, przeczucie, ciągłą naukę, rozwój, szukanie dziury w całym, czy tak może twierdzi religia, która moim zdaniem pewne przeczucia ustanowiła swoimi dogmatami i nie każe ludziom rozwijać nic poza silną wiarą w ich prawdziwość. Rozumiesz ?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jesteś agnostykiem - nie mówisz o wierze lecz o niepokojach , przeczuciach , wątpliwościach ... Wiara to fanatyzm , pewność , fundamentalizm , niewzruszoność ... A ty ... wierzysz , że może coś gdzieś jakoś niby ewentualnie tak jakby no przecież chyba nawet gdyby ... I bardzo dobrze ... nie pozwalasz na to aby dogmaty i tabu zjadły ci mózg ... Ale rozglądnij się ... Wierzący się nie zawaha bo on wierzy , że działa w imieniu boga prawdziwego A ty się zawahasz , prawda ? pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Wiara to fanatyzm , pewność , fundamentalizm , niewzruszoność ...
No właśnie kwestia tego, co ktoś przez to rozumie. Dla mnie fanatyzm, to nie wiara, lecz zniewolenie. Fanatyzm kojarzy mi się bardziej z sekta, religią, niż wiarą. Zdaję sobie sprawę, że przez swoje doświadczenia masz zapewne inne poglądy i skojarzenia.
>Wierzący się nie zawaha bo on wierzy , że działa w imieniu boga prawdziwego
Myślę, że wierzący się zawaha, ale fanatyk nie.
>A ty się zawahasz , prawda ?
W obronie przed fanatykiem nie.
|
|
|  | 3 na 3 | Hejtibeats (210 punktów) | Cieszę się, że w jakiś sposób to co napisałem, było w stanie poruszyć Twoje emocje. Nie chcę już z nikim walczyć, przebrnąłem przez wiele tematów i rozmów, bywało, że chciałem udowadniać racje, poznałem racje jednych i drugich, lecz zauważyłem jedno, ani jedni ani drudzy nie widzą nic poza sobą i swoimi poglądami, ja sam byłem zaślepiony wyłącznie swoimi. Czysty egoizm, przyjacielem kto podziela poglądy, głupcem kto ma inne. W tym całym bałaganie liczę na to, że po prostu jak czytelnik będzie miał już papkę w głowie, na chwilę zwolni, zastanowi się nad tym jaki to wszystko ma sens i czy dowody jednych bądź drugich mają jakiekolwiek znaczenie, i czy w ogóle są potrzebne do zrozumienia drugiego człowieka i wzajemnie prostego życia?
Są ludzie, którzy w swoim zgorzknieniu już niczego nie dostrzegą, jednak wielu ludzi czegoś wciąż szuka, myślę, że poszukiwania należy rozpocząć od pełnego poznania i zrozumienia drugiego człowieka, bo jak ktoś mądrze powiedział, odpowiedź na temat życia i jego sensu jest w nas samych.
Dyskusje mogłyby być naprawdę wciągające, gdyby ludzie potrafili nie oceniać, lecz rozumieć powód drugiego człowieka.
|
|
|  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Dyskusja w której pojawia się fantazjowanie na temat tego co bóg chce nam przekazać nie wydaje mi się ... zdrowa ...
Odbieram to jak "merytoryczny" dyskurs na temat tego co czerwony kapturek niósł w koszyczku dla babci i jakie to ma znaczenie dla rozwoju naszych społeczeństw ...
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
Kaganek (669 punktów) (zablokowany) | Tu jeszcze jest jeden argument na nie (dusz).
Gdybyśmy rozumowali idealnie precyzyjnie i idealnie szybko to już nie bylibyśmy my! Tylko superkomputer, którego wnioski mogłyby być całkiem nie w naszym stylu (jak znanej super-maszyny z literatury pięknej "Autostopem przez galaktykę" => odpowiedź o sens wszystkiego: "42").
To wcale nie jest źle że jesteśmy niedoskonali w myśleniu.
Życie duchowe po śmierci, aby zachować tożsamość umierającego staruszka. musiałoby symulować funkcjonowanie komórek nerwowych, atomów, dokładnie tak ułożonych jak przed śmiercią, oplecionych takimi samymi pseudo-naczyniami dostaw pseudo-tlenu i "odżywek". Musiałoby być zatem życiem umysłowym jakby materialnym, z jego ograniczeniami, wadami myślenia - żeby zaszła ciągłość tej postaci! To staruszek dalej zmierzałby w niebie umysłowo, w którą stronę? Byłby, w konkretnym przypadku, na przykład gderliwym nadal staruszkiem.
Pozdrawiam
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) | wszystko zależy od założeń w jaki może funkcjonować świadomość, a tych jest tyle ilu ludzi, często rozmowy już nie toczą się o sam sens i początek, a jedynie o prawdziwość założeń początkowych, śmiem twierdzić, że i jedni i drudzy mogą się mylić, a właściwe założenia jeszcze nie zostały przedstawione
jest wiele pięknych wierzeń i wspaniałych odkryć naukowych, prawda może leżeć gdzieś po środku, jednak te dwa środowiska jak na razie nie potrafią ze sobą rozmawiać
|
|
|  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Czy to znaczy , że może istnieć pół boga ? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| |  | | Hejtibeats (210 punktów) | >hej, >Czy to znaczy , że może istnieć pół boga ?
hej, na razie zanotowano jedynie istnienie pół Główków
|
|
| | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>na razie zanotowano jedynie istnienie pół Główków
hej, Są jeszcze ćwiećinteligenci i inteligentni - inaczej
Czy mówiąc o środku mówisz o ewentualnym istnieniu pradawnych ? ( Gwiezdne wrota - Atlantyda ) makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Są jeszcze ćwierćinteligenci i inteligentni - inaczej >Czy mówiąc o środku mówisz o ewentualnym istnieniu pradawnych ? ( Gwiezdne wrota - Atlantyda )
Ja dopuszczam istnienie czegoś więcej niż da się zbadać znanymi nam aktualnie metodami, dopuszczam też, że może to być nieuchwytne, celowo zakryte dla nas, Ty zapewne nie ? Jeżeli tak, to w tym miejscu kończymy, mnie nie sprawia przyjemności szarpanie się o sprawy nierozwiązywalne.
Interweniuje jedynie, gdy ktoś mówi ze 100% przekonaniem, że wie jak jest, jakby znał prawdę, a tacy tu się pojawiają. Jestem przeciwnikiem skrajności i fanatyzmu, zarówno w wierzeniach jak i nauce.
|
|
| | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Interweniuje jedynie, gdy ktoś mówi ze 100% przekonaniem, że wie jak jest, jakby znał prawdę, a tacy tu się pojawiają. Jestem przeciwnikiem skrajności i fanatyzmu, zarówno w wierzeniach jak i nauce.
hej, Zastanów się proszę nad konsekwencjami tego co piszesz ... To przecież religie twierdzą , że wiedzą na 100 % ... Nie nauka ! To religie twierdzą , że trzeba łechtaczki i napletki odcinać i wycinać ... ponieważ istnieje bóg , który stworzył świat po to abyśmy my tak właśnie czynili
Być może , ewentualnie istnieje bóg ... Dobrze ... być może istnieje ... I co dalej ? Być może chce abyśmy odcinali sobie napletki , być może ten bóg nie lubi homoseksualistów i stosunków analnych ... A być może chce abyśmy stojąc na jednej nodze drapali się po nasie i lewą ręką szczypali się w prawe ucho ... Takie myślenie jest całkowicie bezsensowne i bezwartościowe i niebezpieczne Takie myślenie jest skrajne i fanatyczne
Jestem gotów przyznać , że bóg może istnieć Natomiast nie ma we mnie żadnej gotowości do określania tego co bóg chce lub nie chce ... Jeżeli przyznam , że bóg chce abym na śniadanie jadł węgiel to będzie koniec tak mojej inteligencji jak i etyki ...
makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Jestem gotów przyznać , że bóg może istnieć >Natomiast nie ma we mnie żadnej gotowości do określania tego co bóg chce lub nie chce ...
Zgadzam się, pisaliśmy w innym wątku o tym, okaleczanie ciała, to bzdura i dla mnie, rozumiem, że jesteś w takim razie nie przeciwnikiem ewentualnego istnienia Boga, a przeciwnikiem wszystkich dziwacznych zasad religijnych, mieszania się do polityki, otumaniania ludzi i tym podobnych.
Nie ma na świecie takiej religii, która wie wszystko - "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało", ale niestety ich przywódcy lubią tak mówić, bo to kusi prostych i naiwnych ludzi. Zatem jeżeli tak podchodzimy do tematu, jestem człowiekiem wierzącym, ale nie religijnym.
|
|
| | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Czy dobrze wnioskuje sądząc , że ty wierzysz w ewentualne istnienie czegoś ? Ewentualne istnienie ... czegoś ... To jest twoja wiara ? pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) | Jako, że rozmawiamy w wielu tematach jednocześnie dodam jedynie dla czytających, że próbujesz wymusić na mnie jakąś definicję, ale ja nie jestem w stanie Ci jej podać, jak pisałem, wciąż szukam, nie potrafię tak jak super religie napisać, że wiem, czego chce Bóg, co robi, jak wygląda i co masz robisz, żeby Cię lubił.
Napisałem tylko, że nie mam podstaw, aby odrzucić istnienia jakiegoś Boga, a przeczytałem uwierz sporo. Ktoś inny wyciągną inne wnioski i w sumie to tyle, nie ma o co się spierać. Ja nie chce nikogo nawracać, bo ani nie mam na papierze dowodów, ani inni nie mają na papierze swoich, żeby mnie odwracać.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Napisałem tylko, że nie mam podstaw, aby odrzucić istnienia jakiegoś Boga,
hej, A to oznacza , że nie wykluczasz istnienia Zeusa ? Odyna ? Latającego potwora spagetti ?Wierzysz w nich wszystkich ? Wierzysz bo nie masz podstaw aby odrzucić istnienia "Jakiegoś" boga ... Mnie to nie przekonuje Kolejne pokolenia wymyślają sobie nowych bogów i twierdzą , że wszyscy inni do tej pory wymyśleni są nieistniejący i można ich wykluczyć - natomiast ten przez nich wymyślony jest jak najbardziej realny ...
Nauka mówi : Nie wiemy co jeszcze odkryjemy , co zrozumiemy ... Ale przecież nie twierdzi : Nasz bóg jest jedynym bogiem a jego wszechmoc i wszechwiedza jest definitywnie ostateczna
Jeżeli nie wiemy czym jest bóg ... to nie ma w co wierzyć ...
Pytanie : W co wierzysz ? Odpowiedź : Wierze w coś !
pozdrawiam makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Nauka mówi : Nie wiemy co jeszcze odkryjemy , co zrozumiemy ...
Zgadzam się, powiedziałem jedynie, że wiemy zbyt mało i należy pokornie szukać odpowiedzi.
> Mnie to nie przekonuje
no właśnie ja nie mam zamiaru Ciebie przekonywać, to jakie masz założenia co do świata i jakie wnioski na ich podstawie wyciągasz, to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa
Jeżeli mówię, że dopuszczam istnienie czegoś, oznacza to, że wciąż jestem gotowy na to, że ten świat i życie wciąż mnie będzie zadziwiał, być może po śmierci również. Ten świat przez lata dawał mi do zrozumienia, że ma nieograniczone możliwości. To daje do myślenia, nie mam powodów nawet naukowych, żeby myśleć o nim jak o czymś bezsensownym i przypadkowym. Jest jedynie jedna wielka niewiadoma, brak naszej wiedzy o nim i konieczność badania, a przynajmniej z naszej perspektywy tak się zdaje być.
|
|
| | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Jest jedynie jedna wielka niewiadoma,
hej, Jeżeli jest wielka niewiadoma to dlaczego zapełniasz ją inną niewiadomą ? Jest niewiadoma ... Trzeba się z nią zmierzyć ... Bóg jest wypełniaczem niewiadomej ... Nieuzasadnionym wypełniaczem ... Zrozumiałym ... lecz niewiarygodnym
Jeżeli nie potrafię czegoś zrozumieć nie muszę wymyślać sobie kogoś kto potrafi ... lecz jednak próbować to zrozumieć ... a nawet jeśli nie dam rady to nie jest to powód aby uwierzyć w ... coś ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Hejtibeats (210 punktów) | Tam gdzie kończy się możliwość poznania, nauka, tam zaczyna się wiara lub niewiara (jej zbędność). Każdy z nas wybrał od tego miejsca to co jemu bliższe kierując się różnymi wnioskami z otaczającego świata.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Tam gdzie kończy się możliwość poznania, nauka, tam zaczyna się wiara lub niewiara (jej zbędność).
Niestety wiara często się zaczyna zanim możliwość poznania się skończyła.
|
|
| GrzeTor (1279 punktów) | Sean Carrol dał ciekawe uzasadnienie na nieistnienie życia pozagrobowego - otóż fizyka już stwierdziła, że nie istnieją pola, które miałyby charakterystyki umożliwiające przeniesienie świadomości człowieka na zewnątrz. www.youtube.com/watch?v=jar-Wzy1gsI
|
|
krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >W jakiej wersji pójdą do nieba.
Ach jak ty nic nie rozumiesz. Bóg musi istnieć obojętnie jaki bo Bóg jest miłością i sprawiedliwością.
Brak Boga dla wielu oznaczałoby, że nikt ich nie kocha a po parszywym życiu, którego nienawidzą, nie spotka ich żadna sprawiedliwość.
I jak tu wówczas żyć dalej?
|
|
| Michał Sędziwoj (23 punktów) | O ile mi wiadomo to pojęcie "dusza" nie jest używane w aktualnie głoszonej teologii KK. Dlatego problem bardziej odnosi się do filozofii starożytnej. Na przykład u Pitagorasa. W takim znaczeniu filozoficznym można powiedzieć, że "zegarek ma duszę", rozumiemy przez to moc która go napędza i organizację elementów skonstruowaną według określonej zasady abstrakcyjnej. Nieśmiertellność duszy zegarka przejawia się w tym że od tysiącleci mamy wciąż następne egzemplarze zegarów i z tego nawet wynika dowód że istnieje coś takiego jak metempsychoza dusz.
|
|
-2 na 2 | janek77 (172 punktów) | Kryteriami na ziemi jest nie tylko rozwój w dwóch Przykazaniach Miłości, ale także Poznanie. To Poznanie wytycza poprzeczkę po śmierci. I tak jak kapłan katolicki ma ją wysoką tak osoba o umiarkowanej inteligencji żyjąca w świecie umiarkowaną, a osoba z zespołem Downa małą. Ale wszystkie dusze muszą (o ile to możliwe) zostać poddane próbie, bo do Raju - Nieba dopuszczane są tylko byty Czyste.
|
|
 | | Michał Sędziwoj (23 punktów) | >Kryteriami na ziemi jest nie tylko rozwój w dwóch Przykazaniach Miłości, ale także Poznanie. To Poznanie wytycza poprzeczkę po śmierci. I tak jak kapłan katolicki ma ją wysoką tak osoba o umiarkowanej inteligencji żyjąca w świecie umiarkowaną, >
Czy Pan sam wymyślił tę tezę czy też może Pan podać uzasadnienie w wypowiedziach obowiązującego Katechizmu KK lub chociażby Jana Pawła II? Bo według mojej wiedzy to nie znajdzie się tam uzasadnienia terminu "dusza nieśmiertelna". KK zmienił naukę o "duszy", a właściwie usunął termin "dusza nieśmiertelna" z doktryny. Też się kiedyś nad tym zastanawiałem.
|
|
|  | | Hejtibeats (210 punktów) |
>Czy Pan sam wymyślił tę tezę
Przyłączam się do pytania.
>KK zmienił naukę o "duszy", a właściwie usunął termin "dusza nieśmiertelna" z doktryny.
Co do KK, to nigdy nie było czegoś takiego w Biblii jak dusza nieśmiertelna, według Biblii Bóg może unicestwić duszę i taki był zapis od zawsze, kościół wymyśla sobie przez wieki co mu wygodniej.
|
|
-1 na 1 | Sambor (21 punktów) | A gdyby Hitler umarł jako niemowlę zaraz po chrzcie to trafiłby do raju jako nieskalany, piękny aniołek, no ale że pożył trochę dłużej to trafi w inne miejsce
|
|
 | -1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A (..) Hitler (..) pożył trochę dłużej, umarł (..) trafi w inne miejsceCzyli gdzie? No i skąd ta wiedza, że w ogóle gdzieś trafił? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | -1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|